Nareszcie przyszedł sierpień, sezon wakacyjny, wymarzony urlop na, który 48 letnia Małgorzata wyczekiwała od dawna. Ten rok był dla niej wyjątkowo ciężki, remont domu, organizcją ważnej rodzinnej imprezy, rok szkolny jako nauczyciel również nie należy do najłatwiejszych ale ten był wyjątkowo męczący. Zadowolona z siebie, że jednak udało jej się go przetrwać patrzyła w przyszłość z uśmiechem na twarzy i zaciekawieniem. Mieszkała na obrzeżach niewielkiego miasta w województwie małopolskim ze swoim synem(22 lat) i już starszą mamą. Pozostali członkowie rodziny czyli córka(25 lat) mieszka w innym mieście oddalonym 200 km od rodzinnego domu. Z mężem rozstała się jakieś 6 lat temu. Długo to przeżywała, ale wreszcie jakoś z tym sobie poradziła i była gotowa ruszyć na przód ze swoim życie, nie musiała się już opiekować dorastającymi dziećmi więc mogła skupić się na sobie i swoich przyjemnościach. Jedna z nich miała nadejść już w najbliższym czasie. Wraz ze swoją wieloletnią przyjaciółką z pracy Anną(55 lat)w przyszły tydzień, z początkiem sierpnia, jak co roku miały wybrać się na kilkunastodniowy wyjazd w góry. Anna jak na swój wiek była bardzo żywiołową osobą, zawsze chętną do zabawy, tańców i alkoholu(oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku), lubiła się bawić i była tak zwaną duszą towarzystwa. Również pod względem wyglądu nie miała się czego wstydzić, spore piersi i długie nogi sprawiały, że wciąż miała się czym pochwalić. Co roku jeździły razem w góry, dwie rozwodniczki szukające zabawy i spełnienia po ciężkim roku w pracy. Wynajmowały domek nieopodal gór i całe dnie spędzały na chodzeniu po nich, a wieczory na zabawie w okolicznych klubach, pubach i restauracjach. Tym razem plan był podobny ale jednak inny. Obie miały w planach bawić się jeszcze lepiej niż we wcześniejszych latach, wynieść z tego wyjazdu jak najwięcej się da i nie żałować sobie niczego. Był to pierwszy wypad od wielu lat kiedy nie miały żadnych ograniczeń, dzieci wyrosły, w pracy wszystko uporządkowały, nie miały żadnych większych problemów, które by je w jakiś sposób hamowały w realizacji swoich planów. Cały tydzień Małgorzata spędziła na pakowaniu się i dokupywaniu najpotrzebniejszych rzeczy takich jak sprzęt górski, odpowiednie stroje do chodzenia po górach ale i do wieczornych zabaw. Na obie okazje bardzo dobrze się przygotowała, szczególnie jednak na tą drugą. W tym roku chciała wyglądać najlepiej jak się da, tak, aby czuła się komfortowo i pewnie. Wydała całkiem sporą sumę na dwie letnie sukienki, jedną czerwoną, a drugą czarną, świetnie podkreślające jej całkiem pokaźnych rozmiarów piersi, ze sporym dekoltem, a w długości do połowy ud, czyli tak, że było na czym oko zawiesić. W połączeniu z seksownymi stringami i koronkowym biustonoszem wyglądała obłędnie. Gosia dbała o siebie i swój wygląd, jazda na rowerze i poranne bieganie sprawiały, że mimo uciekających lat wyglądała bardzo dobrze. Zdecydowanie nie miała talii osy, ale jej kilogramy głównie skupiały się na piersiach oraz pośladkach. Było ją za co złapać. Jednym słowem nowe sukienki miały pozwolić jej prezentować się seksownie ale z klasą. Miała się w nich czuć komfortowo i pewnie ale też tak, żeby przyciągać spojrzenia mężczyzn. Od 6 lat nie była z nikim na dłużej niż kilka spotkań, rzadko uprawiała seks. Mimo swojego już dojrzałego wieku wciąż miała potrzeby, które nawet w najmniejszym stopniu nie były zaspokajane przez małego “przyjaciela” z nocnej szafki. Po cichu wciąż liczyła, że jakaś przygoda gdzieś na nią czeka. Na miłość już się nie nastawiała, nie miała takiej potrzeby. Teraz marzyła tylko i wyłącznie o niezobowiązującym seksie i spełnieniu w tej sferze. Kilka ostatnich dni przed wyjazdem minęło jej niesamowicie szybko. Czasu nie było najwięcej, a sprawy do załatwienia, jak to przed wyjazdem zawsze bywa mnożyły się w zatrważającym tempie. Dopiero w piątek późnym wieczorem, siedząc na łóżku w sypialni, Małgorzata stwierdziła, że już jest chyba spakowana i gotowa do wyjazdu. Następnego dnia o godzinie 7.00 spotkała się z Anną na dworcu kolejowym. Podróż mijała im szybko, rozmawiały, plotkowały i planowały co będą robić w czasie swojego wyczekiwanego urlopu. Jak na Annę przystało, bardzo dobrze rozeznała się w nowych lokalach i klubach w Zakopanem. Jak sama mówiła, atrakcji miało im nie zabraknąć. O godzinie 12.00 obie siedziały już w swoim domku. Pierwszy dzień minął im spokojnie, postawiły na zwiedzanie, wspólny obiad w restauracji oraz odpoczynek po podróży. Nim się obejrzały było już późno, zmęczone podróżą obie zasnęły. Kolejne dni mijały im na chodzeniu po górach, ku ich niezadowoleniu nie było okazji, ani towarzystwa do tego, aby się zabawić. Troszkę podłamane tym faktem skupiły się na korzystaniu z atrakcji jakie oferują góry, czyli zaliczaniu kolejnych szlaków. Gosia z podziwem patrzyła na Anię, która flirtowała z każdym mężczyzną, który koło nich się zatrzymał, albo zagadał. Mimo swojego dojrzałego wieku wciąż była pewna siebie i swoich walorów. Jej ciasne jeans-y, dokładnie opięte na jej zgrabnych nogach sprawiały, że nie jeden z przechodniów zawieszał wzrok na jej pośladkach. Nie dało się oprzeć wrażeniu, że mimo tego, że obie były po przejściach i swoje lata już miały, to wywoływały postawienie straży przy namiotach panów, tych starszych jak i trochę młodszych. Niejeden z nich chciałby, wnioskując po spojrzeniach, zamoczyć swojego penisa między nogami Pani Gosi czy Ani. Małgorzata, widząc jak dobrze szło im poznawanie nowych ludzi na szlakach, albo przynajmniej przykuwanie ich uwagi, uznała, że najlepszym pomysłem będzie wybranie się tego wieczora na miasto, do jakiegoś klubu tanecznego i tam poszukanie towarzystwa do zabawy. Obie miały ochotę potańczyć, napić się alkoholu i zapomnieć o codziennych sprawach. Anny do takich rzeczy nie trzeba było długo namawiać, dla niej chyba ważniejszym powodem tego wyjazdu była zabawa niż zwiedzanie lub górskie wspinaczki. Po obiado-kolacji wzięły się za szykowanie do wyjścia. Obie Panie spędziły sporo czasu w łazience, Gosia założyła jedną ze swoich sukienek, tym razem postawiła na czarną, świetnie opinała jej ciało, podkreślała jej kształty. Pod cienkim materiałem sukienki miała tylko i wyłącznie biustonosz oraz czarne wąziutkie stringi. Czuła się znowu jak nastolatka szykująca się na dyskotekę, dawno już nie było jej tak przyjemnie. Ania również nie miała się tego wieczoru czego wstydzić, zawsze zakładała jeans-y świetnie współgrające z budową jej ciała, dodatkowo bluzka ze sporym dekoltem i brak stanika sprawiały, że wyglądała bardzo seksownie i była gotowa na zabawę do białego rana. O godzinie 21 były już pod drzwiami klubu tanecznego. Było w nim naprawdę dużo osób, młodszych i starszych, na parkiecie ciężko było znaleźć wolne miejsce. Zasiadły w jednej z lóż i zamówiły po drinku. Pierwszy szybko przerodził się w drugiego i tak zdecydowanie odważniejsze wyruszyły na parkiet. Kiedy już miały przechodzić do części tanecznej, tuż po wyjściu ze swojej loży na Gosię wpadł jakiś chłopak, lekko oblewając ją drinkiem. Jak się chwilę później okazało był to kolega jej syna, Wojtek(22 lata) wraz ze swoim bratem Michałem(24 lata). Poznała go szybko, ponieważ często widywała go ze swoim synem kiedy jeszcze razem chodzili do liceum, nawet kilka razy był u niej w domu. Znała go jako grzecznego, miłego, kulturalnego chłopaka. Nie mogła zapomnieć o tym, że był całkiem przystojny i zawsze elegancki.- Dobry wieczór Pani! Ale świat jest mały – powiedział Wojtek, a po chwili dołączył się do niego Michał- Cześć! – odpowiedziała Małgorzata- Przepraszam za to “zderzenie”, nie zauważyłem Pani :)- Nic się nie stało, właśnie leciałyśmy na parkiet i też się trochę pośpieszyłyśmy – odpowiedziała z uśmiechem W tym czasie do Gosi i jej dwóch znajomych podeszła Ania- Witam Panów, czy to nasze dzisiejsze towarzystwo? – zapytała Ania z zaciekawieniem w głosieUwagę Michała i Wojtka szybko przykuł wygląd obu Pań. Jak na kobiety zbliżone wiekiem do ich matek wyglądały naprawdę ponętnie. Zeskanowali wzrokiem je od góry do dołu. Szczególnie zwrócili uwagę na ich biusty, oba ze sporym dekoltem, a u Ani dodatkowo można było dostrzec leciutko prześwitujące brodawki. Na samą myśl zrobiło im się cieplej na “sercu”. Przedstawili się sobie nawzajem. Wojtek w ramach rekompensaty zaproponował Paniom taniec i drinka na ich koszt. Tak właśnie we czworo ruszyli na parkiet. Wojtek z Michałem nieźle tańczyli, obie Panie były pod wrażeniem ich umiejętności, lubiły jak facet potrafi dobrze poprowadzić kobietę, w tańcu i nie tylko. Tym sposobem z jednego tańca zrobiły się trzy w rytm szybkich kawałków. Po kilku minutach wrócili na swoje miejsca, żeby wypić po obiecanym drinku. Małgosia z początku nie była przekonana co do towarzystwa Wojtka i jego brata. Raczej liczyła na poznanie kogoś nowego, kogoś bardziej w jej wieku, a nie kolegów jej syna. Wydawało jej się to trochę niepoprawne. One, kobiety po przejściach w wieku ich rodziców, bawiące się i pijące z mężczyznami, którzy spokojnie mogli by być ich własnymi synami. Z drugiej strony, trochę Wojtka znała, lepiej bawić się w obcym mieście ze znajomymi – pomyślała w głowie. Ania bacznie obserwowała nowych towarzyszy. Obaj byli całkiem nieźle zbudowani, mieli po około 180 cm wzrostu i sprawiali wrażenie całkiem dojrzałych. Nie umknęło to uwadze Gosi, która już dobrze wiedziała, że jej przyjaciółka jest zadowolona.- Skąd się tutaj wzieliście? Jesteście na wakacjach? – zapytała Ania- Tak, w ciągu dnia przygotowujemy się do formy na nowy sezon biegając po górach, a wieczorami poznajemy miasto – zaśmiał się Wojtek- To można powiedzieć, że tak samo jak my! Będzie miał kto nas odprowadzić po imprezie – dodała w swoim stylu Ania, patrząc prosto w oczy Michała- A gdzie Panie mieszkają? – dopytywał Michał- Wynajmujemy domek 2 minuty drogi stąd, całkiem nieźle trafiłyśmy – wyznała Gosia- My też wynajmujemy, ale pokój w centrum, ZDECYDOWANIE lepiej trafiłyście – roześmiali się Nie mogły ukryć, że miło im się rozmawiało, nie byli to chłopcy, tylko młodzi mężczyźni z którymi można było się pośmiać i podyskutować na różne tematy. Wojtek na zmianę z Michałem przynosili kolejne drinki. Atmosfera zrobiła się luźniejsza i już żadne z nich nie myślało o zmianie towarzystwa do dzisiejszej zabawy. Wojtek coraz częściej przyglądał się to Gosi, to Ani. Michał też nie pozostawał mu dłużny. Zawsze kręciły go starsze kobiety, bardziej doświadczone, miał do nich słabość, jeśli tak można to nazwać. Dodatkowo ciężko było mu nie spoglądać w ich dekolty, które wraz z kolejnymi drinkami mocniej i szerzej się do niego uśmiechały. Z początku chciał tylko z grzeczności postawić drinka Gosi i ruszyć dalej do zabawy, ale kiedy po pierwszym tańcu dokładnie przyjrzał się lekko powiewającej i przy każdym obrocie podnoszącej się sukience, szybko porozumiał się z Michałem i oboje zdecydowali, że nie ma co ryzykować zepsucia tego wieczoru i lepiej zostać w towarzystwie starszych ale bardzo pociągających pań. Obie pary doszły do tego samego wniosku i ruszyły na kolejny podbój parkietu. Łatwo dało się wywnioskować, że dobrali się już w stałe dwójki. Wojtek trzymał się blisko Gosi, a Michał raz po raz obejmował w tańcu i nie tylko Anię, która nic sobie z tego nie robiąc w swoim stylu kokietowała z nim. Z początku cały czas myślał o tym, że jednak jest to matka jego znajomego i może nie wypada się tak zachowywać, ale im dłużej przebywał z Małgorzatą tym bardziej się na to napalał. Kręciła go jej figura, lubił jak jest za co złapać kobietę, a u jego partnerki zdecydowanie tak było. Wyobrażał sobie jak może potoczyć się ta noc jeśli wszystko dobrze rozegrają. Dwie samotne kobiety, już niezamężne, raczej nie przyjeżdżają do Zakopanego, do klubu, aby tylko zwiedzać. Widać było po nich, że szukają towarzystwa i potrzebują się wyszaleć przed kolejnym ciężkim rokiem. – O, to moja ulubiona piosenka! – krzyknęła Gosia, chyba trochę za sprawą wypitego alkoholu- A więc zapraszam do tańca – powiedział Wojtek, wystawiając dłoń do swojej partnerkiPoprowadził ją na parkiet cały czas mierząc wzrokiem jej kształty. Piosenka była z rodzaju wolnych. Chwycił Gosię za dłoń, a drugą rękę położył na jej plecach. Na sali panował półmrok ale nie miał problemu z tym, żeby obserwować ruchy ciała swojej partnerki. Z każdym obrotem jego ręka wracała na jej plecy ale już trochę niżej. Nie mógł ukryć przed sobą faktu, że był już całkiem mocno podniecony samym rozmyślaniem nad tym jak wykorzystać ten dzisiejszy wieczór w stu procentach. Jego wzrok co chwilę lądował na jej dekolcie, był od niej sporo wyższy, więc miał tą przewagę i mógł swobodnie tam zaglądać. Dłoń lekko przesuwała się po tylnim materiale sukienki Małgorzaty. Gdzieś w tle sali widział swojego brata tańczącego z Anną w bliskiej odległości. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia i uśmiechnęli się do siebie. Wieczór mijał im szybko, co kilka tańców wracali do stolika i uzupełniali płyny rozmawiając przy tym o wszystkim i o niczym. Małgorzacie już alkohol lekko zawrócił w głowie, kolejne tańce sprawiały, że czuła się coraz bardziej rozluźniona. Miała coraz większą ochotę, żeby dobrze się zabawić tego wieczoru. Jeszcze nie wiedziała w jaki sposób, ponieważ wciąż nie była pewna na co pozwolą sobie ich młodzi towarzysze. Ania z Michałem zniknęła gdzieś na parkiecie, rozdzieliły się z Gosią. Z Wojtkiem dogadywała się bardzo dobrze, tańczyło im się przyjemnie. Nie mogła oprzeć się wewnętrznemu uczuciu, że coraz bardziej ją rozgrzewał, sprawiał, że przestawała o nim myśleć jak o koledze syna, a zaczynała jak o potencjalnym kochanku. Za sprawą wypitych drinków jej podejście zmieniło się do niego o 180 stopni, chciała go bliżej poznać, była gotowa pozwolić mu na dużo więcej jeśli tylko będzie tego chciał. Wojtek widząc, że Gosia już luźniej się zachowuje i rozmawia otwarciej po raz kolejny pociągnął ją ze sobą na parkiet. Tańczyło im się świetnie, a ku Wojtka radości o tej porze DJ grał już w większości wolne, spokojne kawałki, które sprzyjały bliskiemu tańcu. Kolejny kawałek i kolejny raz jego ręce wylądowały na jej plecach, odległość między nimi też znacznie zmalała od pierwszego razu. Trzymała głowę blisko jego klatki piersiowej. Obawiał się, że może wyczuć namiot w jego spodniach i się speszyć ale jednocześnie potrzebował kolejnego impulsu, zrobienia kolejnego kroku. Po kilku sekundach zdecydował, że to już jest odpowiednia pora. Przybliżył się do swojej partnerki jeszcze trochę, a jego ręka tym razem już nie została na jej plecach, a wylądowała troszkę niżej zahaczając o jej pośladki. Jej brak reakcji, był dla niego przyzwoleniem, kolejny raz powtórzył tą czynność tym razem jednak zostawiając dłoń na tyłeczku swojej towarzyszki lekko go masując. Kilka razy obracał się czy nikt ich nie obserwuje, ale sala taneczna była tak położona, że oprócz osób na parkiecie skupionych na sobie i przy panującej ciemności nikt nie był w stanie ich dostrzec. Gosia miała czym się pochwalić, pośladki miała spore, wyraźnie odstające. Samo położenie na nich dłoni spowodowało znaczny wzrost ciśnienia. Raz po raz prawą ręką gładził jej plecy, drugą dłoń wciąż trzymając w wyżej wspomnianym miejscu. Przez materiał sukienki wyczuł zapięcie od jej stanika, nie miał zamiaru go tutaj odpinać, ale dobrze było wiedzieć, że takowy jest. Kiedy już mocno szykował się do kolejnego ruchu, DJ zarządził krótką przerwę i musieli przerwać swoją zabawę. Wrócili do stolika, Ani i Michała nie było nigdzie widać. Tym razem oboje usiedli po jednej stronie stołu, tuż obok siebie. Rozmawiali o wszystkim i o niczym popijając alkohol. W czasie opowiadania jednej z historii Wojtek objął lekko ramieniem Gosie, tak, że jego dłoń swobodnie “kręciła” się po jej plecach, raz wyżej, raz niżej. Czasami próbował przesuwać ją tak, żeby wylądowała trochę bardziej z boku, zdobywając coraz to większą przestrzeń użytkową. – Do kiedy zostajecie? – zapytał Wojtek- Jeszcze ponad tydzień – odpowiedziała mu Gosia z uśmiechemW tym czasie DJ znowu zabrał się za puszczanie muzyki, a ludzie ruszyli na parkiet. W ich ślad poszli również nasi bohaterowie. Dochodziła 1.00 w nocy, Wojtek wiedział, że trzeba pomału dążyć do rozwiązania tego wieczoru w którąś stronę. Gosia już całkiem sporo wypiła, ale wciąż czuła się świetnie, dawno tak dobrze się nie bawiła. Dodatkowo zachowanie Wojtka sprawiało jej wiele przyjemności. Tak jak wcześniej wydawało jej się to nieodpowiednie, tak teraz patrzyła na to z innej strony. Młody mężczyzna, interesuje się taką kobietą jak ona, ba, pociąga go. Czuła się doceniona i nie miała żadnych wyrzutów, zdecydowanie miała ochotę na więcej. Wojtek nie marnował czasu, chwile po tym jak zaczęli tańczyć jego ręce znowu wodziły po jej ciele. Podobny schemat, jedna na plecach, druga właśnie zaczęła obejmować jej tyłeczek, tym razem już coraz śmielej sobie na nim poczynając. Nie było to zwykłe dotknięcie, robił to coraz bardziej intymnie, z uczuciem. Przez materiał sukienki czuła zaciskające się palce na swoim pośladku, robiła się coraz bardziej napalona. Zdecydowała, że to ona wykona kolejny krok, przysunęła się jeszcze bliżej do Wojtka dając mu do zrozumienia, że podobają jej się jego działania. Chyba zrozumiał jej gest bo już po chwili dół sukienki zaczął wolno unosić się do góry. Tańczyli w rogu sali, stała tyłem do ściany, nie było możliwości, żeby ktoś ich dostrzegł. Wojtek specjalnie poprowadził Gosię w to miejsce, wiedział, że tu będzie miał większe pole do popisu. Z przyspieszonym oddechem i stojącym w bokserkach penisem unosił sukienkę swojej partnerki do góry, robił to delikatnie i równomiernie. Po kilkudziesięciu sekundach była już na wysokości połowy jej dupci, tak, że jego dłoń spokojnie mogła wylądować bezpośrednio na jej pośladkach. Nie marnował czasu, szybkim ruchem położył obie ręce na swoim celu. To było kompletnie inne odczucie, dwie jędrne, sporych rozmiarów półkule były już w żaden sposób nie odgrodzone od niego, mógł swobodnie je penetrować. Od razu wyczuł, że ma na sobie stringi, wąziutkie, ciasno wpijające się w rowek. Masował je, ugniatał, sprawiając dużą przyjemność sobie i przede wszystkim swojej partnerce, wyczuł jej przyspieszony oddech, to był dla niego znak, że wykonuje dobrą robotę. Kontynuował swoje działania, próbował się dostać do jej cipki od dołu, było to już trudniejsze zadanie, ale sam tyłeczek mu już nie wystarczał. Był już na tyle napalony, że chciał ściągnąć z niej materiał majtek, ba, całą sukienkę, dostać się do jej cipki, włożyć w nią paluszka, może dwa. Na razie jednak wciąż musiał się hamować, pamiętać, że są w klubie, w okół nich jest sporo ludzi. Po kolejnym produktywnym tańcu, wrócili do stolika. Gosia domyślała się, że Ania z Michałem może podobnie sobie poczynać do niej i pewnie dodatkowe towarzystwo już również nie jest im potrzebne. Kiedy tylko usiedli jego dłoń wylądowała na jej udzie, wciąż miała lekkie opory, ale bardzo jej się to podobało. Wojtek był coraz odważniejszy i pewniejszy w swoich ruchach. Siedzieli blisko siebie, było już bardzo gorąco przy ich stoliku. Masował jej udo, zbliżając się do jej muszelki, wciąż musieli być dyskretni. Po chwili poczuła w swoim czułym miejscu coś na kształt jego palca, to Wojtek wreszcie dosięgnął swojego celu, obracał głową sprawdzając czy nikt ich nie obserwuje, czuł przyspieszony oddech i lekkie stękanie Gosi. Odpowiedziała mu uśmiechem i dotknęła okolic jego penisa przez spodnie. Przybliżyła się do niego i zaproponowała przejście w inne miejsce. Była 2.30, opuścili klub i ruszyli w stronę domku wynajmowanego przez nasze przyjaciółki. Wolnym krokiem, obejmując się szli w jego stronę. Po kilku minutach byli na miejscu, Gosia otworzyła drzwi i weszli do środka. Wojtek wciąż wahając się, przybliżył się do Małgorzaty od tyłu i złapał ją za piersi. Jego penis był dla niej na pewno odczuwalny, napierał przez spodnie na jej pośladki. Obróciła się w jego stronę i zaczęli się namiętnie całować, spletli języki jak nastolatkowie. Wojtek zachłannie łapał każdy centymetr jej ciała. Znowu sukienka poszybowała do góry, a jego dłonie wylądowały na jej tyłeczku. Teraz już pewniej sobie poczynał. Przestał planować, a zaczął działać, już nic nie było go w stanie powstrzymać od zrealizowania założonego sobie kilka godzin temu celu. Jego czyny przerwała Gosia, popchnęła go na kanapę. Ruszyła za nim, kucając przy jego kolanach. Sprawnymi paluszkami szybko rozprawiła się z zapięciem jego spodni oraz rozporkiem.- leż spokojnie – powiedziała z uśmiechem Teraz już stał przed nią na baczność 20 centymetrowy kutas Wojtka, rozgrzany do czerwoności. Dwa razy nie trzeba było jej prosić. Nachyliła się i wzięła go do ust, był ogromny, wypełniał jej całą buzię. Zaczęła go ssać i oblizywać wkładając go w głąb gardła. Czuła się jak nastolatka robiąca pierwszego w życiu loda. Obijał jej się w gardle kiedy próbowała połknąć go całego. Inna sprawa jest taka, że trochę wyszła z wprawy, już dawno nie miała okazji przetrenować tej umiejętności. Wojtek był jednak zadowolony, sprawiała mu niesamowitą przyjemność, musiał się jednak hamować, żeby przypadkowo nie wystrzelić za szybko. Jeszcze kilka minut to trwało po czym przeszli do kolejnej fazy dzisiejszej zabawy. Oboje wstali i zaczęli wzajemnie ściągać z siebie ubrania. Gosia zerwała koszulkę z klatki piersiowej Wojtka i opuściła jego bokserki do kostek. On zrobił podobnie, szybkim ruchem odchylił ramiączka jej sukienki i spuścił ją na dół. Chwilę męczył się z zapięciem jej stanika ale kiedy już się go pozbył to nic go nie było w stanie powstrzymać. Jego dłonie i usta powędrowały w ich stronę, przygryzał jej ogromne sutki. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, kto by pomyślał, że tak potoczy się z pozoru nudna wycieczka w góry. Dwa dni temu nawet gdyby chciał to by takiego scenariusza sam nie wymyślił, a dzisiaj? Stoi przed nim, okryta tylko cienkim materiałem majteczek, matka jego kolegi z liceum, napalona na faceta w wieku jej syna, któremu dosłownie minutę temu skończyła robić lodzika. Z tą myślą ruszył do ataku, ściągnął z niej stringi i położył na stojący za nią stół. Rozłożył szeroko nogi i skierował twarz w kierunku jej dziurki. Nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. Jego język zachłannie penetrował jej cipkę, zlizywał wszystko co z niej wypłynęło, każdą kropelkę. Teraz dołożył jeszcze do języka jeden palec, posuwał ją nim coraz szybciej. Gosia głośno stękała, tęskniła za tym uczuciem, jej ostatnie marzenie powoli się spełniało. Kiedy już skończyli robić sobie wzajemnie dobrze, przeszli do dalszych działań. Wojtek podniósł Gosię do góry i zaniósł w stronę łóżka. Ułożył ją na plecach na jego krańcu. Poczuł w sobie kolejną falę podniecenia, wreszcie doszedł do tego momentu, już nic nie mogło go powstrzymać. Jeszcze chwila, jeszcze moment i wreszcie w niej będzie, poczuje jej ciepło. Jak pomyślał, tak zrobił. Nacelował swoją lancę prosto w stronę jej cipki i jednym pewnym, płynnym ruchem wsunął ją do środka. Był wniebowzięty. Cipka Gosi nie była tak duża jak sobie wyobrażał. Pewnie przez to, że dawno nie była używana. Ale to mu w żaden sposób nie przeszkadzało, a raczej potęgowało jego doznania. Coraz szybciej ją posuwał, tracił nad sobą kontrolę. Wkładał dużo energii w ruch swoich bioder. W pewnym momencie Małgorzata podniosła się lekko i zbliżyła swoją twarz do jego. Pocałowała go namiętnie pokazując mu swoje zadowolenie. Widział w jej oczach pożądanie. To sprawiło, że jeszcze mocniej zaczął na nią napierać, a jej krzyki stały się coraz głośniejsze. Trwało to jeszcze kilka minut po czym oboje dali sobie znać do zmiany pozycji. Tym razem to Wojtek wylądował na plecach, a jego kochanka sprawnie go dosiadła. Nabiła się na jego penisa jakby wsiadała na konia. Przyłożył ręce do jej piersi i pozwolił się dojeżdżać. Tempo jakie sobie narzucili było niewiarygodne, łatwo można było się domyślić jak bardzo mieli na to ochotę. Gosia nie przestawała go zaskakiwać, podskakiwała coraz szybciej i wyżej sprawiając, że jej piersi podskakiwały jak kauczukowe piłki. Jego penis wchodził w nią praktycznie cały. Musiał przyznać, że Małgorzata miała w tym wprawę, musiała robić to już nie pierwszy raz. Ruchy jakie wykonywała biodrami za każdym razem przybliżały go do wytrysku. Po raz kolejny złożyła pocałunek na jego ustach. Galopowali jak szaleni, zapominając o wszystkim co ich otaczało. Dla Gosi młody kochanek był spełnieniem jej ukrytych fantazji, tak jak dla Wojtka seks z dojrzałą kobietą. Lepsza niespodzianka nie mogła ich spotkać na tym wyjeździe. Uniosła swoje biodra, jednocześnie wysuwając się z Wojtka. Ochota na seks im nie mijała, potrzebowali nowych doznań. Przez ostatnie pół godziny kochali się chyba we wszystkich możliwych pozycjach ale jedna okazała się kluczowa. Wojtka najbardziej podniecały filmy z pozycjami na pieska, nie miał wątpliwości, że musi tego spróbować, wykorzystać okazję na tyle na ile może. Gosia bez zawahania przemieściła się tak, że już po chwili leżała przed nim na kolanach z tyłeczkiem wypiętym w jego stronę. Dwa razy nie trzeba było go zapraszać. Jego kutas jak najszybciej zaczął próbować się dobijać do jej dziurki. Jednak ku zdziwieniu jego partnerki nie do tej co myślała. Miał on teraz ochotę na seks analny. Nie dbał o to czy jego kochanka kiedyś tego próbowała, czy jest na to gotowa. Złapał leżący przy łóżku balsam i nasmarował nim główkę swojego penisa oraz odbyt Gosi. Bez zastanowienia zaczął napierać na jej kakaowe oczko. Lekko protestowała, ale kiedy pierwszy raz udało mu się wcisnąć do środka odpłynęła w bólu i rozkoszy. Ponawiał próby za każdym razem dostając się coraz głębiej, ciasnota i uczucie jakie tam panowało było nie do opisania. Za którymś razem w końcu udało mu się wejść praktycznie całemu, rozciągając ją odpowiednio. Teraz już nic nie mogło go zatrzymać, coraz szybciej ją posuwał, do przodu, do tyłu, stracił nad sobą panowanie. Już nic innego się nie liczyło. Gosia krzyczała na cały dom. Oboje pomału zbliżali się ku wielkiemu finiszowi, rozpaleni do granic możliwości. Chwilę przed dojściem Wojtek wyciągnął penisa z jej odbytu i przełożył do jej cipki. Chciał jeszcze raz poczuć jej ciepło i miękkość. Nim zdążyła zaprotestować posuwał ją coraz mocniej i szybciej. Jeszcze jeden ruch i jeszcze jeden… Małgorzata i Wojtek doszli w jednym momencie. Eksplodował z całej siły wprost do jej cipki. Wciąż lekko się poruszając wylewał całą swoją spermę do jej wnętrza. Nie dbał o konsekwencje, ona też o tym nie myślała. Zatraceni w rozkoszy, pomału opadali z sił. Leżeli na łóżku i napawali się swoją rozkoszą. Mimo, że to był dopiero 3 dzień ich pobytu w górach, już można było go zaliczyć do tych najbardziej udanych. Zmęczeni nocnym szaleństwem oboje zasnęli. Gosię rano obudziły krople deszczu uderzające o parapet. Wojtek już nie spał, wpatrywał się w nagie ciało swojej zdobyczy gładząc dłonią po jej udzie. Jeszcze raz złożyli pocałunek na swoich ustach i zgodnie ruszyli pod prysznic. Tam po raz kolejny, na pożegnanie Małgorzata zrobiła Wojtkowi loda, a ten odwdzięczył się owocną palcówką. Po wspólnym śniadaniu rozstali się. Wojtek ruszył do swojego pokoju. Kiedy się już zbliżał, z daleka dostrzegł wychodzącą z drzwi ich domu Annę. Okazuje się, że nie tylko on miał dzisiaj udaną noc, jego brat Michał oraz przyjaciółka Gosi również wykorzystali swoje towarzystwo w stu procentach. Po powrocie Ani do domu wymieniły się z Gosią swoimi przeżyciami. Obie miały mnóstwo do opowiedzenia. Do wyjazdu z Zakopanego pozostało jeszcze kilka dni. Kto wie, może nie było to ich ostatnie spotkanie z młodym rodzeństwem…
Witam, jest to jedno z moich pierwszych opowiadań. Domyślam się, że pewnie nie wszystkim ono przypadnie do gustu pod względem tematyki oraz stylu opisywania historii ale taki właśnie miałem na nią pomysł. Jestem otwarty na wszelką krytykę jak i podpowiedzi. Czekam na Wasze komentarze i do zobaczenia już niedługo w następnym opowiadaniu.
kubeks0
Author: admin
-
Wakacyjna przygoda. Gosia w gorach
Kuba -
Moja mama z Murzynem cz. 1
Mam na imię Adam, mam 21 lat. Nie powinienem opisywać tego co się stało, ale strasznie mnie to kręci…
Jestem studentem, jak wracam do rodzinnego miasta to mieszkam u mamy. Mam teraz wakacje, więc jestem tam prawie cały czas. Moja mama jest po rozwodzie dobrych parę lat. Ma 51 lat, 159cm wzrostu, ciemno-blond włosy do ramion, zielone oczy i odrobinę większy tyłek. Kilka dni temu miałem pojechać do kumpla na imprezę. Był piątek, godzina 15. Zacząłem rozmowę z mamą:
– Jadę dzisiaj do rafała, wrócę pewnie pojutrze z rana
– Pewnie, baw się dobrze. Ja chyba nie mam żadnych planów, może pojadę do babci. Pozdrów Rafała.
Niedługo potem wyszedłem, ale zanim dojechałem na miejsce imprezy, dowiedziałem się, że plany odwołane. Cholera, znowu nudny weekend się szykuje… no nic, wracam do domu. Po powrocie krzyknąłem
– Mamo, wróciłem, jednak nici z planów!
Nikt mi nie odpowiedział. No tak, pewnie jest u babci. Poszedłem do swojego pokoju na górę i starałem się zabić nudę. Gdy był już późny wieczór, usłyszałem z dołu szczęk kluczy, a potem głośną rozmowę. Chciałem już wyjść i zapytać kogo zaprosiła moja mama, kiedy usłyszałem:
– Nie krępuj się. Mieszkam z synem, ale nie ma go co najmniej do niedzieli. Taką mam na ciebie ochotę…
Stanowczy męski głos odpowiedział delikatnie łamanym akcentem:
– No to jesteś uziemiona do niedzieli. Klękniesz grzecznie tutaj, czy zaprowadzisz mnie do sypialni?
– Zaprowadzę cię…
Zgasiłem szybko światło w pokoju, po czym po cichu otworzyłem drzwi i wymknąłem się z niego. Nie mogłem uwierzyć że to dzieje się naprawdę, musiałem to zobaczyć na własne oczy. Zobaczyłem jak moja mama ubrana w letnią niebieską sukienkę i klapeczki prowadzi wysokiego, dobrze zbudowanego Murzyna do swojej sypialni. Serce zaczęło mi mocniej walić. Myślałem że już nie myśli o tych sprawach… Wiedziałem że muszę podejrzeć co tam się dzieje. Moja mama miała w drzwiach od sypialni dosyć spore wywietrzniki. Duże na tyle, aby widzieć wszystko co tam się dzieje. Położyłem się na podłodze i spojrzałem…
Moja mama stała na palcach i całowała się z nim. Całowała się bardzo namiętnie, z języczkiem, a jego dłonie wędrowały po jej tyłku. Nagle złapał ją w ręce, odwrócił szybkim ruchem i powiedział:
– Jesteś dziś bardzo niegrzeczna. Chyba muszę cię ukarać.
– Tak, Tom?
Nie odpowiedział, tylko podniósł jej sukienkę i dał naprawdę mocnego klapsa. Jestem przekonany że zostawił czerwony ślad na jej tyłku… Moja mama cicho krzyknęła, kiedy Tom wymierzył drugiego klapsa. Potem wymierzył trzeciego i czwartego.
– Rozumiem! Przepraszam, będę już grzeczna!
– Na pewno?
Usłyszałem piątego klapsa.
– Na pewno!
Rozebrał się i spojrzał na nią. Wiedziała o co mu chodzi, od razu klęknęła. To co widziałem przerastało mnie trochę. Miał największą pałę jaką widziałem w życiu, a moja mama zaczęła ją masować. Wzięła jego kutasa do ręki i zaczęła powoli trzepać. Chwilę później wyciągnęła język i oplotła jego główkę. Chwilę później przejechała językiem po całym kutasie.
– Starczy ci. – Powiedział murzyn. – Ładnie ci w tym stroju, ale ta sukienka jest zupełnie niepotrzebna. Twoja bielizna też. Mmm, tak lepiej… – Powiedział na widok mojej nagiej mamy.
– Kładź się na łóżko. Aha, mam nadzieję że pasuje ci to, że mam fetysz stóp.
– A mam wybór?
– Jeżeli nie chcesz żebym cię związał, to nie masz.
– Oczywiście Tom, że akceptuję twój fetysz stóp…
– Tylko tyle? Zaraz poszukam jakiegoś sznura, żeby cię dobrze przywiązać do tego łóżka.
– Ekhm… Moje stópki są do twojej dyspozycji.
– No nie. Kładź się kurwa na brzuchu, ręce i nogi wyciągnięte. Zaraz wrócę.
– Oh, Tom! Proszę, zajmij się moimi stópkami. One potrzebują pieszczot prawdziwego mężczyzny…
Podszedł do łóżka, wziął jedną nogę mojej mamy do góry. Ściągnął klapeczka, spojrzał do niego…
– Rozmiar 36. Takie lubię, dlatego na razie masz szczęście…
Pocałował jej stopę. Zaczął ją masować, chwilę to trwało. Potem zajął się drugą stópką. Następnie wyciągnął język i przejechał po całej podeszwie. Lizał stopy mojej mamy, a ja czułem że mój kutas zaraz rozerwie spodenki. Moja mama co jakiś czas kwitowała sytuację krótkim:
– Oh tak. Bosko to robisz, Tom. Tego mi było trzeba. Nie przestawaj…
Wziął jej palce do buzi i ssał. Po dłuższym momencie zapytał:
– Masz tu jakiś olejek?
– Gdzieś był… czemu pytasz?
Szybkim ruchem złapał ją w talii, przekręcił tak że leżała brzuchem na jego kolanach, wypięta. Wiedziała co ją czeka. Dwa szybkie klapsy.
– Ała! Przepraszam!
– Następnym razem gdy zadasz głupie pytanie, wyciągnę pas.
Patrzyłem jak powoli podchodzi do swojej szafki, otwiera ją i wyciąga olejek do masażu. Murzyn położył się w poprzek łóżka, z mocno sterczącym kutasem. Moja mama położyła się obok, Wylała trochę oleju na swoje stopy, po czym położyła je na kutasie. Z początku musiał jej pomóc, ale potem sama złapała rytm i ruszała stopami w górę i w dół.
– Nie sądziłam że to takie proste…
– Nie z każdym jest tak prosto.
– No tak… masz naprawdę wielkiego, Tom. Mam na niego straszną ochotę. Zerżniesz mnie?
Po tych słowach Tom wyprężył się… Cicho jęknął, po czym spuścił się na stopy mojej mamy. Muszę przyznać, że wyglądało to naprawdę efektownie…
– Oh… już doszedłeś? Myślałam że pobawimy się dłużej…
– Nie wiem jakich miałaś wcześniej partnerów, ale u mnie pierwszy spust to dopiero początek zabawy. A teraz podnieś tyłek i wyczyść go całego…
Moja mama posłusznie wstała i wzięła go do buzi. Widziałem, jak Tom złapał ją za głowę i nie za szybkimi ruchami zaczął posuwać ją w usta…
Ciąg Dalszy NastąpiPodoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Adam -
Nieodparta pokusa – cz. 1
Aaaa… Och… Mmmmm… Aaaa!
– Kuba, ja już dłużej nie wytrzymam… Idź do nich i zrób coś z tym… jesteś w końcu facetem.
– Daj spokój, nie będę im przerywał… jutro z nimi pogadam. Jak sąsiad z sąsiadem.
Kuba i Monika byli małżeństwem z kilkuletnim stażem. Od pewnego czasu we znaki dawali się im sąsiedzi – a właściwie sąsiadka. Niemal co noc dało się usłyszeć głośne, przeciągłe jęki kobiecego orgazmu, które zakłócały spokój młodego małżeństwa oraz ich małego dziecka. Kuba oficjalnie zgadzał się z Moniką, która czuła się zawstydzona i zażenowana odgłosami dochodzącymi z góry – całkiem możliwe, że zazdrościła sąsiadom życia seksualnego, sama była bowiem oziębła. Oficjalnie… nieoficjalnie bowiem uwielbiał jęki posuwanej sąsiadki – często wychodził wtedy do łazienki i masturbował się do dźwięków słyszanych bardzo wyraźnie z piętra wyżej.
– Jasne… za każdym razem tak mówisz. Kurde, czy oni uważają, że każdy w ich otoczeniu musi wysłuchiwać tych… tych… odgłosów?! Wojtek jest jeszcze mały i niewiele rozumie, ale wiesz co będzie, gdy zacznie? Masz pojęcie, jak to może wpłynąć na jego wychowanie?
– Jezu! Dobra, idę! Cały czas tylko zrzędzisz, dość mam już tego.
***
Jęki sąsiadki były jeszcze lepiej słyszalne, gdy Kuba stanął przed drzwiami sąsiadów. Zapukał kilkukrotnie i z biciem serca oczekiwał na reakcję. Minutę później drzwi powoli się uchyliły i stanęła w nich dziewczyna.
Milczenie trwało dłuższą chwilę – Kuba zaniemówił, przyglądając się sąsiadce, która okazała się wysoką brunetką. Ubrana była w czerwony, krótki szlafrok, eksponujący jej perferkcyjną, szczupłą figurę i długie, seksowne nogi. Wyglądała tak młodo, że Kuba wątpił w jej pełnoletniość – miała śliczną buzię, której uroku dodawały dwa dołeczki w kącikach uśmiechniętych ust. Oprócz tego była uroczo zarumieniona, co było zapewne związane z dopiero co przeżywanym przez nią orgazmem. Szczelnie zapięty szalfrok nie zdołał ukryć tego, co zrobiło na Kubie największe wrażenie – na pierwszy rzut oka widać było, że natura obdarzyła sąsiadkę dużym biustem (niestety Kuba nie mógł powiedzieć tego samego o swojej żonie).
– Dobry wieczór, przepraszam, że przeszkadzam, ale żona… Mieszkamy piętro niżej, pod państwem – Kuba z trudem dobierał słowa, czuł się zakłopotany i równocześnie podniecony całą sytuacją.
– Państwem…? – dziewczyna zmarszczyła brwi i znów uśmiechnęła się uroczo.
– Chodzi o to, że nam – a właściwie mojej żonie – przeszkadzają odgłosy, które w nocy dobiegają z góry, z państwa mieszkania.
– Och, rozumiem… Muszę chyba wyjaśnić jedną rzecz. Niech pan wejdzie – sąsiadka uśmiechnęłą się zachęcająco.
– Hm, no dobrze – Kuba przecisnął się w drzwiach obok sąsiadki – był od niej trochę wyższy, mimo tego ich twarze niemal się zetknęły, a mężczyzna poczuł cudowny zapach młodej dziewczyny – połączenie perfum i zapachu seksu.
***
Od momentu, w którym drzwi mieszkania sąsiadów się otworzyły, Kuba zastanawiał się, dlaczego do rozmowy nie włączył się sąsiad. Jego ciekawość zaspokojona została chwilę po wejściu do ich mieszkania.– Mieszkam tu sama.
– Sama? Te dźwięki, które słyszymy co noc… – Kuba czuł się zbity z tropu.
– Jestem nimfomanką i… uwielbiam się onanizować… Właśnie to słyszałeś… słyszał pan… i pańska żona – dziewczyna spuściła głowę i zarumieniła się jeszcze bardziej.
– Och, rozumiem…
Sytuacja stawała się coraz bardziej niezręczna, niemniej jednak Kuba stanął na wysokości zadania i przerwał przedłużające się milczenie.
– Jestem Kuba – wyciągnął rękę do seksownej sąsiadki i uśmiechnął się.
– Kamila, miło mi… – dziewczyna odpowiedziała mu zawstydzonym uśmiechem i odwzajemniła uścisk dłoni. – A więc jesteś żonaty…? – uśmiech Kamili nie był już delikatny i niewinny – stał się drapieżny i zmysłowy.
– Tak… – Kuba poczuł przypływ gorąca i znajome mrowienie w podbrzuszu.
CDN.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Matt Matt -
MW-Interwal Rozdzial 31 Wejscie smoka
Dzień później. Schodzą się kolejne panny, prosto ze szkoły. Zbieramy się wszyscy w salonie , dziewczęta leżą na dywanie, rozkładają książki i nogi, skrobią w zeszytach, pomagam im w odrabianiu lekcji. DajDaj nie mogą wyjść z podziwu.
– Jak nam opowiedział o tych waszych nagich korepetycjach, tośmy myślały, że tylko wam pcha łapska w cipy!
Moje małolaty się oburzają.
– My tu naprawdę się uczymy, wszystkie poprawiłyśmy stopnie. Myślicie, że to od jego rąk w naszych piczkach?
– Owszem, to pomaga – dodają po zastanowieniu. DajDaj zazdroszczą.
– Nam nikt nie udziela tak stymulujących korepetycji.
– Niemożliwe, nikt was tam nie rżnie w tej Danii?
– E, nie! Mamy na swoich usługach dwa kutasy, czasem też pieprzymy się na boku – śmieją się DajDaj. – Ale nie przy odrabianiu lekcji.
Teraz trochę zazdroszczą dziewczęta.
– Macie dwa kutasy tylko dla siebie! Często wam wsadzają?
– Co najmniej raz w tygodniu, ale… Wy tu macie raj, dziewczęta. My musimy czekać na wolną chatę. Wy czujecie się tutaj równie swobodnie, jak na bezludnej wyspie, hasacie sobie nago, nam tej nagości brakuje.
Dziewczęta są ciekawe tych dwóch kutasów.
– Poznałyśmy ich na dyskotece, jednego dnia, tańczyłyśmy osobno, więc nie wiedzieli, że poznali bliźniaczki. Wzięło ich od razu, poszłyśmy bez majtek. Jak w tym tłoku jednemu czy drugiemu ręka się omsknęła i zawędrowała pod spódniczkę, to już nam chcieli wsadzać.
– Mojemu się nawet udało, miałam go przez chwilę w cipie na środku sali.
– To macie ich podzielonych? Każdą inny pierdoli?
Bliźniaczki tylko się śmieją.
– To im się tak zdawało! Myśmy się cały czas zamieniały. Potem poznałyśmy ich ze sobą. I z nami obiema. Jak już uznałyśmy, że są gotowi – mówi Darya lub Ayah.
– Umówiłyśmy się z nimi w jednym miejscu, trzeba było widzieć ich miny! –mówi Ayah lub Darya
– Powiedziałyśmy, że będziemy się z nimi dalej pieprzyć, jeśli każdy rozpozna, której dotąd wsadzał – mówi któraś.
– I rozpoznali?
– Tak! To znaczy myśmy im tak powiedziały. Potem mogłyśmy się bzykać dwa razy częściej, bo całą czwórką – nie trzeba się było dzielić wolną chatą. I teraz cały czas poszerzamy repertuar naszych figli, bezludna wyspa nas inspiruje. Tak ich nasze cipy wciągnęły, że nawet tutaj za nami przyjechali. Mieszkają w hotelu.
Moim panienkom oczy się zaświeciły.
– Zaprośmy ich tutaj.
– Jak chłopaki oswojone, to czemu nie.
-Oswojone, spoko. Dostaniecie dziewczęta nowe baty.
– A ty będziesz mógł nas obie ruchać do woli, nasze chłopaki będą bardzo zajęte pierdoleniem twojej dziewczyny i jej koleżanek.
– A skąd właściwie się tu wzięłyście? – pytam Bliźniaczek.
– Przyjechałyśmy na wymianę szkolną, na dwa miesiące, mieszkamy
u rodziców dziewczyn, które są teraz w Danii.
– Tak, tak. – Dodają, ściskając mi, jedna jądra, druga penisa – twój chuj będzie na czekoladowej diecie przez dwa miesiące!
– A może by… Musicie tam mieszkać? – Moje panienki już zaczynają kombinować.
– Najpierw skończcie odrabiać lekcje!
Kończą posłusznie i zaczyna się burza mózgów. Dziewczęta sprawiają wrażenie, że bardziej chciałyby ściągnąć do mnie dwa kutasy, niż dwie cipki, na te dwa miesiące.
– To nie musieliby tyle bulić za hotel! I ganiać tu przez pół miasta ze wzwodem.
* * *
Ostatecznie, jeden z chłopaków Bliźniaczek zadzwonił do rodziny, która je podejmowała. Na dźwięk duńskiego słuchawka została przekazana DajDaj.
– Tata ma w Warszawie dobrego znajomego, jego córka to nasza koleżanka, właśnie wrócili po długim pobycie za granicą i tata pyta, czy chciałybyśmy przenieść się do nich. A my byśmy bardzo chciały! – tłumaczą DajDaj gospodarzom, a „tata” potwierdza łamanym angielskim.
Dzień później DajDaj zostają odwiezione do mnie i mojej ”córeczki” Ali. Reszta towarzystwa wybywa na ten moment z domu a ja i Maleńka musimy się ubrać. Godzinę później wprowadzają się chłopcy Bliźniaczek, ci dla odmiany szybko się rozbierają dumnie prezentując spore kutasy.
Kwadrans później trzy panny nadziewają się na trzy sterczące prosto maszty. A czwarta na krzywo sterczący. Ten Łukasza.
– Właśnie zaliczasz pierwsze nurkowanie – mówi mu Maleńka, kucając powoli i nasuwając się na tego wyjątkowo krzywego penisa. Natka trzyma go mocno u nasady, celując nim w cipę mojej dziewczyny. Puszcza, dopiero, gdy Ala napiera sromem na jej dłoń. Mocno śliskim – pizdę Maleńka ma rozliczaną, podobnie jak reszta dziewcząt; i tych właśnie nasuniętych na kutasy, jak i tych przyglądających się z zazdrością.
– Uff!!! – Maleńka jeszcze nigdy nie miała w sobie czegoś tak krzywego – rzeczywistość Łukaszowego prącia bije na głowę wyobraźnię producentów zabawek erotycznych.
– I jak? – Pytam. Widok mam dobry, bo leżę tuż obok z Dajdaj nasuniętą cipką na mój maszt.
– To, jak… wejście smoka! – odpowiada zachwycona Ala i zaczyna ujeżdżać tego pokręconego ogiera.
Maleńka wraz z DajDaj i Majką postanawiają wykorzystać te okazję do końca – przeskakują z masztu na maszt, Ala i Majka ujeżdżają głównie nowości, Bliźniaczki – mnie i Łukasza. Patrząc na jego krzywego penisa znikającego w kolejnej cipie nie mogę się powstrzymać:
– Wasze pochwy, dziewczęta, są prawdziwym cudem, przyjmą wszystko!
A dziewczęta tylko posapują, pojękują, wreszcie krzyczą z rozkoszy. Tutaj nie muszą się krępować. Zerkam na Łukasza. Wyraz bezbrzeżnego zachwytu nie schodzi z jego twarzy, gdy kolejne dziewczyny schodzą z niego, by ustąpić miejsca koleżance. Chłopak pierwszy raz wykorzystuje kutasa zgodnie z przeznaczeniem i od razu ma cztery partnerki. Dziwię się, że jeszcze nie eksploduje. Może to dlatego, że tak często się zmieniają… Ale, gdyby okazał się długodystansowcem, byłby prawdziwym skarbem dla dziewcząt.
* * *
Wystrzeliwuję w końcu ładunek spermy w nadzianą na mnie ciasną pochewkę. Sięgam niezwłocznie pod poduszkę, wyciągniętym stamtąd mazakiem stawiam ptaszka na brzuszku DajDaj. Ta, w pierwszej chwili zaskoczona, próbuje go zetrzeć.
– Zapomnij! Specjalnie kupiłem wodoodporny, w ogóle odporny na wszystko! Teraz będę wiedział, czy obdzielam was sprawiedliwie.
– Zobacz Ayah, co mi zrobił! – Wspaniale, poszło lepiej, niż się spodziewałem. DajDaj się zapomniała, teraz wiem, w której się spuściłem! Mam je na chwilę zidentyfikowane.
* * *
Środek nocy. Budzę się pomiędzy Bliźniaczkami. Korzystam z okazji. W świetle latarki poprawiam ptaszka na brzuszku Daryi i dwa krzyżyki na brzuszku Ayah. Zasypiam zadowolony z siebie.
Chłopaki Bliźniaczek śpią na kanapie w salonie, między nimi Ala, wciąż pod urokiem nowych pałek. Zdrajczyni! Co noc obsługują ją teraz dwa duńskie chuje. Ja, co prawda, w tym czasie zaganiam batem dwie duńskie cipki, ale to przecież coś zupełnie innego… A jeszcze dzisiaj rano dała im na śniadanie po jajeczku na miękko. Gdy poszła do szkoły nagotowali jajek i potem chodzili za nią i pchali jej te jajka w pochwę. Chodzili szczęśliwi z umorusanymi na żółto gębami. Dopiero jak podkradłem im dwa jajka i wyjadłem je z gniazdek Ayah i Daryi, oświeciło ich, że też tak mogą i wreszcie miałem okazję polizać Alę.
Trzeba było dokupić jajek, bo reszta dziewcząt też chciała karmić Duńczyków.
– Zlitujcie się dziewczęta, ile tych jaj można zjeść!
– Dzisiaj powyjadamy sobie nawzajem, ale kiedyś będziesz musiał wyjeść z każdej!
* * *
Teraz co rano razem ubieramy dziewczęta do szkoły. Najczęściej ja naciągam getry Ayah i Daryi a chłopaki – Ali. Moje Małolaty starają się wykorzystać do maksimum pobyt czworga Duńczyków, średnio co drugi dzień mamy do ubrania pięć dziewcząt. Z drugiej strony DajDaj chcą bliżej poznać życie swoich polskich koleżanek, odwiedzają je w domu, nawet nocują czasem u którejś z nich, śmieją się, że Ala musi mieć mnie czasem tylko dla siebie. Przy okazji niejako uwiarygodniają to nocowanie moich dziewcząt „u koleżanki”. No bo dlaczego ta koleżanka nigdy nie nocuje u córeczki? No to teraz nocuje. Nawet dwie nocują. Staruszkowie nieodmiennie przeżywają szok otwierając drzwi przy pierwszej wizycie. Ciemnoskóre bliźniaczki, mówiące całkiem ładnie po polsku, do tego Dunki, nieodmiennie okręcają sobie tych staruszków dookoła palca, zawsze są zapraszane ponownie. Chłopaki sprawili wszystkim dziewczętom prezenty, teraz, zanim założą im stringi, wpychają im do cipek kulki rozkoszy. Jajeczka ich zainspirowały, że też sam na to nie wpadłem. Teraz dziewczęta wychodzą wcześniej, marsz z kulkami w pochwach daje im przyjemność niedostępną w autobusie. Oczywiście, gdy wpadają po szkole, sami wyjmujemy im z cipek te kulki. Właśnie stoję przed rozkraczoną na stole Daryą, ciągnę za zwisające z cipy uszko i przyglądam się z bliska, jak kulki, jedna za drugą wyłaniają się z pomiędzy czekoladowych warg. Darya proponuje, bym sobie te kulki wylizał, zanim je schowa w załączonym futerale, a ja proponuję, że wyliżę futerał, z którego je właśnie wyjąłem. Uda dziewczyny drżą i zaciskają się na mej głowie – kulki, to był strzał w dziesiątkę.
– Masz po nic taka soczystą cipę!
Na brzuszku Darya ma już zaczęty drugi rząd ptaszków. Bliźniaczki już nawet nie próbują ich usuwać i z rezygnacją patrzą, jak je czasem poprawiam. Darya też patrzy na swój brzuszek.
– To nawet będzie ciekawe policzyć ile razy się we mnie spuściłeś. Stawiam ptaszka niezależnie, czy bierze w cipkę, czy do buzi. W dupę, na twarz czy w ogóle gdziekolwiek. Byle na nią.
– A ja sama będę sobie stawiać ptaszki, za każdym razem, jak się we mnie spuścisz – mówi Maleńka. – Jak bliźniaczki będą wyjeżdżać to policzymy i sam się przekonasz, że mnie ostatnio zaniedbujesz.
– Na każdy zastrzyk spermy, który daję Bliźniaczkom, przypadają dwa, które chłopaki pakują w twoją cipkę, więc może nie narzekaj! Stawiaj lepiej ptaszka po każdym duńskim zastrzyku.
* * *
Chłopaki proponują rozbieranego pokerka. Chyba nie przemyśleli sprawy do końca
– A co niby mamy zdejmować! – Śmieją się dziewczyny. Stanęło na tym, że przegrany spełnia życzenie graczy innej płci, ma być krótko i wesoło. Darya właśnie zalicza jedno okrążenie stołu na czworakach, z ogórkiem w dupie, ładnie się kiwa ten ogórek. Dziewczyny zażyczyły sobie, żebym nasikał do butelki, Ala trzymała tę butelkę pod prysznicem, zanim wcelowałem, cały brzuszek miała obsikany, ta to się umie ustawić. Ja
z kolei kazałem Ali zmierzyć długość pokoju jej metodą – chłopaki mogli popatrzeć jak Pan Pęknięty Kasztanek otwiera się i zamyka, otwiera i… Maleńka nie pozostała dłużna, niebawem zaliczyłem bieg po śniegu do basenu i z powrotem z kwiatkiem w tyłku. A Łukasz, już całkowicie rozluźniony, powtórzył sławetne walenie konia w naszej łazience. Tym razem w obecności nas wszystkich wyłożył mosznę na krawędź umywalki i trzepał sobie do skutku.
– I ty tak całe życie? – Duńczycy nie mogą się nadziwić, w końcu jest parę lat starszy od nich.
– Stąd taki krzywy, jestem praworęczny – Łukasz spuszcza się za śmiechem. Dziewczęta wyszorowały umywalkę przed jego występem, teraz dokładnie ją wylizują, a jemu od tego widoku znów staje. Więc pochylają się kolejno, a Łukasz je dyma od tyłu, napełnia wreszcie swym nasieniem Dorkę, gdy ta wylizuje jeszcze z umywalki resztki z poprzedniego wytrysku. Nie tylko mnie to podnieca, wszystkie dziewczęce krocza, które obmacuję, są mokre. Palce lizać!
* * *
Dziewczęta wspólnie odrabiają lekcje, teraz również Bliźniaczki biorą w tym udział. Tak jest im, poza wszystkim, wygodniej, szybciej idzie, koleżanki pomogą, ja również. Przechadzam się miedzy nimi, przechodzę ponad porozrzucanymi na dywanie gołymi tyłeczkami, zaglądam w krocza i zeszyty.
– Co poza tym w szkole? – Pytam Bliźniaczek – Fajną macie klasę? Zaaklimatyzowałyście się już?
– No pewnie! Choć nie tak szybko, jak u ciebie… Chłopcy z klasy… Z całej szkoły, nas podrywają a my jak te głazy…
– A wczoraj byłyśmy w bluzeczkach do pępka, zauważyli te twoje ptaszki i krzyżyki i oczywiście pytali.
– I jak się wytłumaczyłyście?
– Że to po to, żebyśmy wiedziały, ile razy która była puknięta od przyjazdu! – Żebyście widzieli ich miny!
– Dopiero dzisiaj odważyli się spytać, dlaczego jedna ma ptaszki a druga krzyżyki.
– I???
– Żeby ci, co nas przelatują, wiedzieli którą!
– Uwierzyli!?
– Żartujesz! Najciemniej pod latarnią. Uznali, że mamy spaczone poczucie humoru!
Spaczone poczucie humoru Bliźniaczek ma niezamierzone konsekwencje…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Maciej Wijejski -
Problem z butami
Bardzo się brzydzę stopami, trampkami. Brzydzę się ich smrodem i brudem. Do tego stopnia nie lubię tego zapachu że czasami chce mi się wymiotować jak czuję przepocone trampki, nawet swoje. Najgorzej jest po wf, kiedy moje koleżanki nawet nie zmieniają tenisówek na wf i je zdejmują kiedy się przebierają. Zawsze próbuję jakoś nie wymiotować. Miałam 17 lat. Tego dnia mieliśmy aż 4h wf pod rząd, bardzo bałam się tego smrodu… Obok mnie siedziała moja przyjaciółka, która ma swoje trampki przez już prawie 2 lata. Nigdy nie widziałam, żeby miała inne.
Schyliłam się żeby zdjąć swoje conversy. W tym samym czasie Natalia zdjęła swoje 2-letnie adidasy. Poczułam ciepły, mdły smród jej mega przepoconego trampka. Trochę rzygnęłam, ale bardzo cicho, chyba nikt na to nie zwrócił uwagi. Podczas rozwiązywania swojego conversa Natalia “niechcący” podsunęła swoją stopę pod moją twarz. Znowu rzygnęłam, tym razem mocniej. Nikt nic nie mówił. Po krótkiej chwili Natalia złapała mnie za ramiona. Widziałam jak Wiktoria powoli przykłada mi swoją stopę do nosa. Zaczęłam się wyrywać, ale kolejna osoba złapała mnie za głowę, tak że nie mogłam nią ruszać. Widziałam jak mokra od potu stopa ubrana w czarną, przepoconą i śmierdzącą skarpetkę zbliża się do mojego nosa. Byłam bezradna, to było okropne uczucie. Z daleka czułam ten smród, nie wyobrażałam sobie co to będzie jak stopa wyląduje na mojej twarzy. Zaczęłam mieć odruch wymiotny. Ta okropna stopa dotknęła mojej twarzy. Poczułam, że jest mokra, czułam smród potu. Zaczęłam mega wymiotować. Wiedziałam, że zorientowały się, że brzydzę się stopami. Natalia trzymała mnie już do końca. Wiktoria odsunęła stopę od mojej twarzy. Miałam chwilę odpoczynku. Po chwili złapała za mojego trampka, zdjęła mi go ze stopy i przyłożyła go do twarzy. Nic nie mówiłam, bo co otworzyłam buzię to wymiotowałam. Wdychając okropny smród swojego trampka ledwo powstrzymywałam się żeby nie wymiotować. Nie myślałam, że moje stopy aż tak mi śmierdzą, fujjj. Wiktoria zdjęła swoje skarpetki. Wepchała mi je do buzi, tak głęboko, że dostałam odruchu wymiotnego i od razu zaczęłam bardzo rzygać. Czułam okropny słony smak potu z jej obrzydliwych przepoconych, śmierdzących stóp. Nie mogłam wytrzymać zaczęłam tupać nogami. Bardzo chciało mi się wymiotować. To było nie do powstrzymania i musiałam co jakiś czas rzygnąć. Nigdy tak bardzo nie wymiotowałam. Natalia mnie zrzuciła i położyła na podłodze, cały czas trzymając mi ręce. Na to przyszła Oliwia, która nigdy nie nosi skarpetek, więc cały pot z jej śmierdzących małych stóp wsiąka w materiał jej new balanców. Zdjęła trampka i przyłożyła mi go do buzi. To było obrzydliwe. Jej tenisówki tak okropnie śmierdziały potem, wilgocią i brudem. Po dosłownie kilku sekundach wdychania śmierdzącego zapachu jej trampek nie wytrzymałam i zwymiotowałam. Obrzygałam jej tenisówki, ale w końcu pozbyłam się skarpetek z mojej buzi. Mimo że wszytko było prze ze mnie zarzygane one nie przestawały, dalej przykładały mi swoje spocone stopy do twarzy a ja musiałam wąchać ich mdły smród. Oliwia zdjęła drugiego trampka i znowu przyłożyła mi go no nosa. Mocno przywiązała mi go do głowy sznurowadłami. Po chwili odruchu wymiotnego poczułam, że ktoś wkłada mi stopy do buzi. Poczułam językiem te spocone stópki i od razu rzygnęłam. Znowu zwymiotowałam. Wszystko dookoła było w moich rzygach. Oliwia swoją zarzyganą stopę zaczęła mi pchać do buzi. Włożyła stopę tak głęboko że zaczęłam mieć odruch wymiotny. Ruszałam głową, nie mogłam tego wytrzymać, było mi słabo. Natalia złapała mi za głowę, tak że nie mogłam nią ruszać. Usłyszałam, że przyszedł Wojtek. Wziął trampka Oliwii z mojej twarzy. Myślałam, że mi pomoże, a on zdjął swojego vansa i kazał mi wąchać. Poczułam obrzydliwy, ciepły, mokry i słony zapach. Nie mogłam wytrzymać tego smrodu, ale wymiotowałam mimo wszystko, bo cały czas miałam czyjąś przepoconą stopę w buzi. Ona tę stopę władała mi tak głęboko, że lizałam jej piętę. To było okropne, jeszcze do tego ten obrzydliwy smród stóp i trampek… Poczułam że zaraz zemdleję i urwał mi się film.
Po jakimś czasie się ocknęłam. Do twarzy miałam przywiązanego czyjegoś trampka, a w buzi miałam kilka par czyiś skarpetek. Nie wiedziałam co się dzieje, po chwili mnie bardzo zemdliło i znowu zwymiotowałam. Poczułam, że zaraz znowu się zrzygam od tego smrodu. Szybko zdjęłam trampka z twarzy, ale było już za późno i znowu zwymiotowałam. Umyłam się w kranie ze swoich rzygowin, ubrałam swoje przepocone conversy i poszłam do domu.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kasia Nowak -
Wiedzmy z krzywuchowych moczarow
Ciri przemierzała na swoim białym rumaku pole zbóż. Widok, który jej towarzyszył, przypominał jej o balladach Jaskra. Zachodzące słońce, czerwone niebo, zielone drzewa, krzewy i piękne kwiaty. Dookoła cisza i spokój, które zakłócały jedynie świerszcze. A w samym centrum ona, dzielna, nieustraszona Cirilla zmierzająca galopem, by rozprawić się z wiedźmami. “Niezły materiał na balladę” pomyślała. Gdy słońce zniknęło za horyzontem, Ciri wkraczała na bagna. Przeprawa nie była łatwa, trzeba było uważać na utopce, baby wodne i inne zagrożenia. Do tego niepewny grunt i mnóstwo błota. Warunki wprost idealne na nocną przejażdżkę. Ciri nie było do śmiechu. Pomimo wiedźmińskiego zawodu, Ciri wciąż pozostawała kobietą, dla której samotna przeprawa pośród ciemności budziła lęk. “Zaraza… zabić się można na tych cholernych bagnach” pomyślała. Jej złość uśpiła czujność i Cirilla nie usłyszała zbliżającego się utopca. Za to jej wierzchowiec gdy tylko zauważył potwora, zrzucił swoją panią wprost do wody. Ciri z głośnym pluskiem wylądowała w bagnie. Grząska ziemia sprawiała, że wiedźminka zapadała się coraz głębiej. W końcu udało jej się wstać z błota i dostrzegła przeciwnika. Utopiec na dobre wystraszył konia i zbliżał się do Ciri. Ona zaś jednym płynnym ruchem wyciągnęła miecz i ucięła potworowi łeb. “Ech… świetnie. Jestem cała mokra i na dodatek zwiał mi koń. Gorzej być już chyba nie…”. Oczom dziewczyny ukazały się wyraźne ślady. Wyciągnęła mapę i uświadomiła sobie, że musi być całkiem niedaleko siedliska wiedźm. Nie chowając miecza, ostrożnie podążała za śladami. W oddali widać już było światło dochodzące z dużego drewnianego domu.
-Mam was-powiedziała pod nosem.
Przyspieszyła kroku i była już naprawdę blisko chatki. Nagle usłyszała głos mówiący: “Nie wiedźminko, to my cię mamy”.
-Gdzie jesteście wiedźmy?!-krzyknęła Ciri.
-Niedaleko ptaszyno-odpowiedział głos.
Zdawało się, że głos dobiegał ze wszystkich stron, a nawet, że był w głowie Ciri. Do tego ten przerażający chichot.
-Dopadnę was!-krzyknęła Ciri.
Biegła teraz wprost do chatki. Stała już przed drzwiami, w które chwilę później kopnęła z całej siły. Drzwi otworzyły się, a wiedźminka wpadła do środka. Spodziewała się zobaczyć wiedźmy lecz dookoła było pusto.
-Gdzie jesteście?! Pokażcie się!
-Jak sobie życzysz skarbie-powiedział głos.
W tym samym momencie otworzyło się zejście do piwnicy. Ciri długo zastanawiała się czy zejść na dół. Powoli podeszła do drabiny i zobaczyła jedynie półmrok. “Raz się żyje”-pomyślała, po czym chwyciła drabinę. Schodziła powoli, rozglądając się dookoła. Po chwili kroczyła po spróchniałej podłodze. Jej wzrok przykuło wielkie lustro. Przez brud nie było w nim nic widać. Coś podkusiło Ciri, by przetrzeć zwierciadło. Jednym ruchem starła ręką brud, a widok powalił ją na ziemię. W zwierciadle widać bowiem było twarz jednej z wiedźm, które Ciri już dobrze znała. Głośny chichot rozległ się po piwnicy.
-Strach cię obleciał?-spytała wiedźma za lustrem.
-Suń dupsko-krzyknęła inna wiedźma zaglądając przez zwierciadło.
-No proszę, nic się nie zmieniłaś szarowłosa. Ponętna jak zawsze…-mówiła wiedźma.
Ciri wstała i z niedowierzaniem wyjąkała:
-Ale jak to? Przecież was zabiłam.
-Oczywiście ptaszyno. Dlatego siedzimy w tym zwierciadle.
-Do cholery, gdzie jest trzecia wiedźma, ta która przeżyła nasze ostatnie spotkanie?-pytała dalej Ciri.
-Jest tu z nami kochanie. W tej właśnie piwnicy…
Nagle dwie długie ręce oplotły Cirillę i mocno ścisnęły.
-Stęskniłaś się za mną szarowłosa?-powiedziała do ucha wiedźma.
Owady, które mieszkały w lewym oku wiedźmy zaczęły oblatywać Ciri. Dziewczyna uderzyła wiedźmę głową i wyrwała się z uścisku. Szybki obrót i srebrny miecz wylądował w piersi wiedźmy. Prządka (bo tak miała na imię) wydała głośny krzyk. Kinetycznym pchnięciem powaliła Ciri na ziemię i wyciągnęła z siebie miecz. W tej samej chwili głośny ryk dobiegł do piwnicy z zewnątrz.
-Oho, bestia się przebudziła. Masz pecha dziewczyno-powiedziała wiedźma z lustra.
-Jaka znowu bestia?-spytała Ciri.
-Ta którą przygotowałyśmy właśnie na tę okazję-odparła prządka.
Oczom wszystkich ukazały się dwie długie macki wdzierające się przez wejście do piwnicy. Ciri błyskawicznie wyciągnęła drugi, stalowy miecz i odcięła macki.
-To ma być ta wasza bestia?-spytała z kpiną Ciri.
Chwilę później do środka wpełzło sześć kolejnych. Dziewczyna odrąbała jedną, lecz inna oplotła jej nogę i przewróciła Ciri na ziemię. Machanie mieczem na nic się nie zdało. Pozostałe macki oplotły ręce, nogi i tułów Cirilli.
-To jest właśnie nasza bestia, kochana. Siostry, co powiecie na zaczerpnięcie świeżego powietrza?-powiedziała pewnie prządka. Pstryknęła palcami i bestia wyciągnęła Ciri na zewnątrz. Z gardła dziewczyny wydobywał się przeraźliwy krzyk. W jednej sekundzie macki wywlokły Ciri na zewnątrz chatki. W drzwiach pojawiła się również prządka ze zwierciadłem w rękach.
-No mała, zabawimy się trochę tej nocy. Poznaj… zresztą nieważne. Ta bestia jest stara jak świat i sporo się napracowałyśmy żeby ją zdobyć. Mamy nadzieję, że docenisz naszą pracę.-mówiła wiedźma. Kątem oka Ciri widziała wkopany w ziemię, pod wodą łeb bestii. Potwór musiał być naprawdę wielki, bo jego macki “wyrastały” na obszarze kilkudziesięciu metrów, a zdawałoby się, że są ich setki.
-Chcecie mnie tak po prostu rzucić na pożarcie temu potworowi?!-krzyknęła Ciri.
-Ależ skąd. Będzie z ciebie znacznie lepszy pożytek, a na razie trochę się zabawimy twoim kosztem.
Prządka pstryknęła palcami, a macki zaczęły wdzierać się pod koszulę Cirilli. Wpełzły przez dekolt, do rękawów. Jednym szarpnięciem zerwały koszulę z ciała Ciri.
-Hohoho, robi się ciekawie siostry-powiedziała wiedźma z lustra. Macki sprawnie zdejmowały z Cirilli buty, spodnie, a nawet rękawiczki. Wszystko lądowało w strzępach na ziemię. Po chwili dziewczyna była nago. Chciała krzyczeć lecz obślizgła macka wylądowała w jej ustach.
-Twoje krzyki będą tu zbędne szarowłosa.
Ciri wisiała co najmniej trzy metry nad ziemią. Cztery macki oplatały jej ręce i nogi. Pozycja w jakiej się znajdowała, sprawiała, że wiedźmy miały doskonały widok na krocze dziewczyny.
-Ślinka mi cieknie na sam widok. Co za ciało…-mówiły wiedźmy. Ciri obserwowała jak długa macka zbliża się do jej cipki. Najpierw delikatnie smyrała wargi sromowe, a później powoli zagłębiała się wewnątrz pochwy. Macka była naprawdę głęboko zdawałoby się, że nie przestaje wślizgiwać się głębiej. Potwór pozostawiał lepki, śliski, spermopodobny śluz na ciele wiedźminki. Z oczu Ciri płynęły łzy.
-Naszemu gościowi się chyba nie podoba rozrywka. Co za niewdzięczna dziewczyna.
-Niech bestyjka wjedzie jej w ten zgrabny tyłeczek.
Kolejne łzy spływały po policzku Cirilli wraz z makijażem, gdy potwór penetrował jej odbyt. Ruchy macek potwora były bardzo szybkie. Miała wrażenie, że zaraz ją rozerwie. Ból i oporność dziewczyny sprawiły, że Ciri przegryzła mackę, która siedziała w jej ustach. Wypluła kawałek macki, by w płaczu przeklinać wiedźmy. Potwór z wściekłości oplótł szyję dziewczyny.Macki zaciskały się na ciele Ciri z miażdżącą siłą. Kolejna macka wpełzła do jej ust. Dziewczyna zaczęła się dusić, a po chwili po prostu zemdlała.
-No to na dziś chyba koniec siostry. Potwora znowu poniosło i o mało nie zabił nam dziewczyny-powiedziała wiedźma. Prządka pstryknęła, a potwór puścił Ciri. Jej ciało, pokryte znaczną ilością śluzu padło bezwiednie na zimne błoto. Prządka za pomocą czarów przeniosła Cirillę z powrotem do ciemnej, spróchniałej piwnicy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Pussylover Piszę to opowiadanie, gdyż chciałbym się podzielić z wami moim dość ciekawym snem (nieco ubarwionym). Dla niewtajemniczonych dodam, że opowiadanie bazuje na dziełach A. Sapkowskiego, kanonie opowiadań i gier o wiedźminie. Zdaję sobie sprawę, że opowiadanie może nie odpowiadać wielu czytelnikom chociażby że względu na małą ilość erotyki. Jeżeli chcecie kontynuację, w której zawarłbym więcej seksu, dajcie znać. Być może wrócę do pisania opowiadań po ponad roku przerwy. Pozdrawiam.
-
Nastoletni sen 1/3
Zaraz powinniśmy być na miejscu – słowa Przemka wyrwały mnie z letargu w który zapadłem obserwując dość monotonny krajobraz za oknem przedziału pociągu.
Jechaliśmy mocno sfatygowanym składem TLK z Poznania do Mielna, szczęśliwie tym razem opóźnienie nie dało mocno w kość, zmieściło się w godzinie.
W przeszłości bywało różnie, koleje na tej dość krótkiej trasie potrafiły notować kilkugodzinne obsuwy.
Na szczęście cel naszej wycieczki sprawiał, że takie niedogodności szybko odchodziły w zapomnienie, byliśmy ekipą młodych rządnych zabawy gości, którzy planowali ponad tydzień relaksu wymieszanego z imprezą.
W skład naszej wakacyjnej ekipy zmierzającej do „Polskiej Ibizy” wchodziłem ja, wspomniany Przemek, Mateusz i drugi Tomek potocznie zwany Groszem. Ja doczekałem się ksywy Turas – być może kiedyś zdradzę jej genezę.
Oprócz nas, już na miejscu czekało paru innych gości, w większości znajomych Mateusza, niestety nie kojarzyłem żadnego z nich.
Mieliśmy wynajęte trzy pokoje nieco na wschód od centrum, w kierunku sąsiadującego Unieścia.
Ja z Przemem i Groszem mieliśmy zajmować jeden z nich. Według zapewnień właściciela ośrodek miał znajdować się niemalże przy plaży i posiadać własne łazienki w każdym pokoju. Biorąc pod uwagę cenę za dobę wydawało się, że trafiliśmy na świetną okazję.Wkrótce nasz skład zatrzymał się na nieco już nam znajomym dworcu, szybko wyładowaliśmy się z przedziału i ruszyliśmy w stronę centrum. Gdy tylko skręciliśmy w prawo na rozwidleniu za rondem i ruszyliśmy w pieszą drogę główną ulicą, od razu poczuliśmy ten wyjątkowy klimat. Pociąg przybył wieczorem więc dookoła było pełno dość głośnej młodzieży, gdzieniegdzie mogliśmy dostrzec twarze wykrzywione w znajomym grymasie – to były czasy, gdy ecstasy przeżywało swój renesans.
Szliśmy przed siebie napawając się wieczornym gwarem wymieszanym z dudniącymi dźwiękami dochodzącymi z pobliskich klubów. Zewsząd dochodziły nas zapachy z małych gastronomii, a wokół powoli zapadał zmierzch.W końcu dotarliśmy na miejsce – umiejscowienie ośrodka było zgodne z prawdą, znajdował się w alejce prowadzącej do plaży, był lekko ukryty w lasku za wydmami. Drzwi otworzyła nam gospodyni – zadbana kobieta po czterdziestce o imieniu Renata, sądząc po akcencie mogła pochodzić z Kaszub.
Renata była dość wysoką i szczupłą kobietą o kruczoczarnych nieco sianowatych włosach do ramion, była energiczna i przywitała nas z papierosem w dłoni.-Dobry wieczór, wchodźcie, wchodźcie, wasi koledzy już czekają na górze, z którym z Panów rozmawiałam przez telefon?
-Ze mną – odpowiedział Mateusz
-Dobrze, więc tak, Pan będzie miał pokój z kolegami na górze, tak? Reszta będzie tutaj na parterze po lewej stronie, chodźcie zaprowadzę was.
Tutaj macie kuchnie po drodze, w tamtej części korytarza możecie palić, ale tutaj już nie – mówiąc to, niemal teatralnie wyrzuciła odpalonego papierosa do stojącej w korytarzy wysokiej popielniczki i przekroczyła próg do dalszej części parteru, nie przejmując się wciąż sporą ilością dymu jaki za sobą pociągnęła.
Tutaj jest wasz pokój, trzy osobne łóżka i łazienka, macie też wyjście na zewnątrz, ale uważajcie bo drzwi się zacinają, tak?
Głupio przytaknąłem głową nie za bardzo łapiąc dziwnej maniery stawiania pytania po zdaniu twierdzącym i położyłem swoją torbę na łóżku najbardziej zbliżonym do okna.
Pana zaraz zaprowadzę na górę do kolegów, tutaj na zewnątrz jest miejsce na grilla, kilka ławek i pole do siatkówki. Tam dalej to drugi budynek, w nim też są pokoje. Ja z mężem i córką mieszkamy tutaj na samej górze, jeśli chcielibyście o coś zapytać, albo coś zgłosić to pukajcie do drzwi na drugim piętrze. Pan pójdzie ze mną to zaprowadzę na górę do kolegów. Panowie niech się rozkładają.Po tych słowach wyszli, a my zaczęliśmy się rozpakowywać.
-To co – rzuciłem – ja walnę na razie rzeczy tutaj z boku i lecimy na jakiegoś browara przywitać się z możem, co nie?
-No, no, tylko jeszcze się zgarnie ziomków z góry, zobaczymy jak się będziemy czuć, może uderzymy w miasto już dziś?
-Nie no co Ty, Groszu, ja dzisiaj od 5 na nogach, jeszcze ten pociąg, walniemy browara, posiedzimy i trzeba trochę odpocząć. Jak dzisiaj pójdziesz w melo, to potem cały tydzień będziesz rozwalony.
-Przemo ma rację – powiedziałem – walniemy browar, zobaczymy zachód i możemy skoczyć do jakiejś knajpy na cymbergaja i kebsa, ja też bym się dziś jakoś względnie rozsądnie położył.
-Cipy.
-No już, już, nie będę przypominał, kto w zeszłym roku dwa dni był wyłączony bo ledwo przeżył pierwszy dzień.
-Stare dzieje.
-No, ale widać niczego Cię nie nauczyły.
-Dobra, chuj, to idę po resztę i wybijamy.Po chwili staliśmy już na zewnątrz i czekaliśmy na pozostałą część ekipy. W międzyczasie usłyszeliśmy, jak domyśleliśmy się, córkę żegnającą się z właścicielką i zbiegającą po schodach. Wybiegając z budynku niemal nie zabiła drzwiami Grosza
-O, boże przepraszam Pana
-Spoko, żyje – odpowiedział zaskoczony Grosz
-Przepraszam, ale spieszę się bardzo – rzuciła jeszcze na odchodne lekko speszona nastolatka i truchtem ruszyła dróżką biegnącą na promenadę.
Była śliczną młodą dziewczyną, miała około 16 lat i łagodne rysy twarzy. Ciemno brązowe włosy idealnie komponowały się z niemal identycznym, bardzo głębokim kolorem jej dużych oczu delikatnie podkreślonych lekkim makijażem. Nie potrzebowała przesadnie się malować, jej naturalna delikatna uroda wystarczała, aby zwracać na siebie uwagę. Była dość niska i raczej szczupła, ale jej sylwetka miała kształt klepsydry. Nieduże, ale sprawiające wrażenie kształtnych piersi, na oko miseczka B, okryte były bardzo luźną szarą bawełnianą bluzką z szerokim kołnierzem odsłaniającym ramiona, jedno z nich było zupełnie odkryte a ramiączko figlarnie zwisało. Spod wiele odsłaniającej bluzki dostrzec można było jaskrawożółty stanik kąpielowy. Na kształtnej lekko odstającej pupie znajdowały się dżinsowe szorty.
-Fajna – spostrzegł Grosz
-No, młoda dość, ale dobra – odpowiedział Przemo
-Bez kitu, mam słabość do brunetek z brązowymi oczami. Widać było, że trochę się speszyła.
Cała nasza trójka miała po dwadzieścia lat, więc byliśmy niewiele, ale jednak starsi od dziewczyny. Pozostała część ekipy była rok od nas młodsza.
-Dobra, idą, słyszę ich.
Faktycznie, po chwili reszta ekipy dołączyła. Po krótkim zapoznaniu ruszyliśmy do sklepu, a następnie na plażę.
Wieczór upłynął dość szybko, na plaży nie siedzieliśmy dłużej niż do 23. Wracając alejką dostrzegliśmy naszą koleżankę siedzącą po turecku na ławce z jeszcze dwoma znajomymi i jakiś młodym gościem. Dziewczyna rozpoznała nas, ale nie odezwała się, a jedynie zlustrowała nas wzrokiem i uśmiechnęła się na znak, że nas kojarzy. Odwzajemniłem lekki uśmiech gdy i nasze spojrzenia się spotkały. Cała sytuacja wydawała się dziać w zwolnionym tempie. Przez moment wzajemnie patrzyliśmy sobie w oczy, widziałem jej poszerzające się źrenice, i byłem pewny, że moje również zareagowały w ten sposób. Siedząc na ławce powiodła za mną wzrokiem, ja uczyniłem to samo wciąż uśmiechając się. Po chwili jednak ta ulotna nić urwała się, pozostawiając jedynie wspomnienie i burzę przeróżnych myśli.Następnym przystankiem w naszej wędrówce była knajpa w której puszczali retransmisje wcześniejszego meczu Liverpoolu z West Ham. Posiedzieliśmy tam dłuższą chwilę dywagując na różne tematy, wpiliśmy kilka piw i zjedliśmy trochę śmieciowego jedzenia. Część grupy udała się potem do centrum, nasza trójka z kolei wróciła do ośrodka, aby się ogarnąć, rozpakować i położyć spać.
Pierwszy pełny dzień w Mielnie przywitał nas niesamowitym wręcz upałem, od samego rana słońce mocno prażyło. Bez dłuższego zastanowienia szybko znaleźliśmy się więc na plaży. Gdy rozkładaliśmy się było jeszcze dosyć pusto więc zajęliśmy strategiczne miejsce blisko morza, zaraz naprzeciwko wyjścia. Pół godziny później było już zdecydowanie ciaśniej, kolorowy i głośny tłum ludzi zaczął stopniowo zalewać każdy wolny skrawek piasku. Ku naszej uciesze po chwili ujrzeliśmy jak w naszym kierunku zbliża się córka właścicielki ośrodka, była w towarzystwie dwóch koleżanek. Również kierowały się w pobliże morza, jedyne dostatecznie duże miejsce znajdowało się zaraz za naszymi ręcznikami.
– Cześć, – Brunetka zauważyła nasze znajome twarze i podeszła w naszym kierunku – Możemy się tu koło was rozłożyć?
– Pewnie, śmiało póki jest jeszcze miejsce – odpowiedziałem nie mogąc oderwać wzroku od jej oczu.
– Dzięki wielkie, w ogóle to Natalia jestem – dziewczyna odłożyła torbę i poprawiając kosmyk włosów na twarzy podała mi rękę uśmiechając się uroczo – Wy zdaje się wprowadziliście się do nas wczoraj?
– Tomek, miło mi – lekko uścisnąłem jej rękę wciąż patrząc jak zahipnotyzowany – Tak, Przyjechaliśmy na dziesięć dni trochę odpocząć.
-Skąd przyjechaliście?
-Z Poznania, nie pierwszy raz zresztą, lubimy tu wpadać, fajny klimat tu jest
-Dużo fajnych dziewczyn, co? -Rzucając to pytanie zrobiła zawadiacką minę
-Jak widać – wraz z odpowiedzią, nienachalnie, ale wymownie omiotłem ją spojrzeniem. Dziewczyna chyba nieco się speszyła, ale widać było satysfakcję malującą się na jej twarzy.
-Kurczę, fajnie, że do nas trafiliście, z reguły mamy same rodziny z dziećmi, dość nudne towarzystwo, nie ma się z kim piwa napić, ani w siatkówkę pograć.
-Lubimy i jedno i drugie więc się dobrze składa – mówiąc to puściłem oczko – swoją drogą mamy piłkę, boisko jest puste więc za chwilę możemy trochę pograć.
-Z przyjemnością, ale najpierw poznaj jeszcze Kamile i Martę
Poznałem się z pozostałymi dziewczynami. Kamila była bardzo szczupłą, wręcz chudą blondynką o niebieskich oczach miała równie szczupłą, nieco mysią twarz zwieńczoną dodającymi jej uroku piegami. Marta z kolei byłą dość wysoką brunetką o dość dużych piersiach, niestety reszta jej figury była dość przeciętna i nie robiła takiego wrażenia jak ciało Natalii. Kiedy dziewczyny zrzuciły ciuchy i zostały w samych strojach kąpielowych to właśnie ona przyciągała najwięcej uwagi. Jej opalone pośladki miały piękny i apetyczny kształt. Sam już nie wiem ile piłek przepuściłem nie mogąc się skoncentrować na grze zahipnotyzowany widokiem jej podskakujących młodych piersi okrytych cienką warstwą pastelowego materiału.Dziewczyny zostały jeszcze na plaży podczas, gdy my postanowiliśmy się zebrać na jakiś obiad.
Należało być w pełni sił, bo dzisiejszej nocy już nie mieliśmy się zamiaru oszczędzać. Po sowitym posiłku i niedługiej szwędaczce po centrum wróciliśmy do ośrodka, aby trochę się ogarnąć.
Opłukałem swoje plażowe rzeczy i wyszedłem na zewnątrz je wywiesić, sznur do suszenia znajdował się naprzeciwko drugiego budynku. Gdy wszystko już wisiało postanowiłem usiąść jeszcze na chwilę na ławce i zapalić papierosa rozkoszując się błogim lenistwem.
-O, Tomek! Słuchaj sprawa jest – Z korytarza budynku wyszła znienacka Natalia – Nasza koleżanka ma dzisiaj urodziny, robimy małą posiadówe tutaj w drugim domku, starych dziś nie ma, a tam jest całe piętro wolne, tylko jest problem… – tutaj zawiesiła głos i spojrzała na mnie maślanymi oczami.
-I pewnie jestem w stanie go rozwiązać, czy tak? – Uśmiechnąłem się zaciągnąwszy się wcześniej dymem tytoniowym.
-No tak, bo potrzebujemy kupić jakiś alkohol, a nie za bardzo mamy jak… Czy mogłabym Cię poprosić, żebyś nam coś kupił, tylko wiesz, jak coś nic nie wiesz – dziewczyna wydawała się przejęta jakby prosiła mnie o coś dużo gorszego.
-Nie ma problemu, troszkę się ogarnę i zaraz skoczę do sklepu.
-Dziękuję Ci bardzo! Nie wiem jak się odwdzięczę – ja akurat miałbym parę pomysłów, rzuciłem w myślach. – słuchaj, to masz tu kasę i kup nam dwa słodkie wina i z 6 radlerów. Nie ma pośpiechu, na razie siedzimy we dwie, reszta dopiero przyjdzie. Iść z Tobą?
-Nie trzeba, przyniosę wam wszystko
-Dziękuję, my będziemy na drugim piętrze w 12, do zobaczenia i dzięki jeszcze raz – Na odchodne obdarowała mnie najcudowniejszym uśmiechem jaki tylko widziałem i z burzą rozwianych włosów pobiegła z powrotem do budynku. Byłem oczarowany. Ruszyłem się z ławki i poszedłem kończyć wieczorne przygotowania.
Gdy byłem w miarę gotów, postanowiłem ruszyć dziewczynom z pomocą.
-Słuchajcie, ja idę jeszcze do sklepu, chce któryś coś?
-Nie, co Ty, i tak będziemy przechodzili w drodze na miasto – ton Grosza był nieco zaskoczony, ale nie dociekał w jakim celu właściwie chcę wyjść.
Po chwili czekałem już w kolejce z pokaźnym zapasem raczej damskiego alkoholu. Dla równowagi kupiłem sobie od razu 3 piwa na drogę.Drugie piętro, pokój 12 – powtarzałem w myślach wychodząc po schodach do góry.
Gdy znalazłem się na górze znalezienie odpowiedniego pokoju nie stanowiło problemu. Dochodziły z niego stłumione odgłosy rozmowy i dziewczęcy chichot. Podążyłem za tymi dźwiękami i zapukałem do drzwi. Gwar na moment ucichł a po chwili usłyszałem Natalię
-To pewnie Tomek, pójdę sprawdzić
Po chwili ujrzałem jak mi otwiera.
-Cześć, chodź wejdź do nas – chwilę się zawahałem pamiętając o moich dzisiejszych planach, ale jej spojrzenie szybko pozwoliło mi nich zapomnieć.
-W sumie nigdzie mi się nie spieszy – uśmiechnąłem się i wszedłem do środka.
Oprócz Natalii na kanapie siedziały jeszcze trzy dziewczyny, jedną z nich była szczupła Kamila, którą poznałem dziś na plaży. Była jeszcze urocza dziewczyna o orzechowych włosach i bardzo pulchna brunetka. Musiały być już lekko wstawione, bo na stoliku leżało jedno opróżnione wino. Wszystkie były ubrane w luźne podkoszulki i szorty, miałem wrażenie, że pod spodem nie ma bielizny. Czyżbym trafił na legendarne pidżama party?
-Kamile już znasz – Blondynka podskoczyła na łóżku
-O to ten fajny kolega z plaży, imprezujesz tutaj z nami dzisiaj, co?
-Właściwie to wybieramy się dziś na miasto, ale z chęcią napiję się tu z wami jakiegoś piwa
-Świetnie, i tak czuję, że zmienisz plany w trakcie – Kamila uśmiechnęła się szelmowsko i zagryzła dolną wargę
-Kamila zbastuj – napomknęła koleżankę gospodyni – płoszysz nam gościa – odwróciła się do mnie i kontynuowała przedstawianie mnie reszcie
-To jest Dominika – wskazała ręką dziewczynę o orzechowych włosach – a to Ania, Ania ma właśnie dzisiaj urodziny.
Odłożyłem alkohol na stolik i podszedłem przywitać się z obiema dziewczynami, solenizantce złożyłem życzenia i lekko cmoknąłem w policzek. Zdawała się mocno speszona i chyba nie czuła się komfortowo będąc przy mnie w takim stroju, starała się kamuflować boczki i nie eksponować swych krągłości za bardzo. Zupełnie niepotrzebnie, mimo wszystko jej figura była bardzo proporcjonalna, miała piękną talię, soczystą krągłą pupę i dwie naprawdę pokaźne młode piersi. Spod podkoszulka sprawiały wrażenie wyjątkowo kształtnych.
Dominika była dziewczyną o szaroniebieskich oczach i dość przeciętnej sylwetce, mimo wszystko miała w sobie dużo uroku.
-Siadaj – Natalia wskazała mi miejsce na dużym łóżku między nią a Anią – pojawiłeś się w idealnym momencie bo właśnie skończyło się nam jedyne wino.
-Choć niektórym by chyba wystarczyło – rzuciła Dominika wymownie patrząc na Kamilę
-Aj tam, ja się dopiero rozkręcam – blondynka rzeczywiście prezentowała imprezowy nastrój, bujając się lekko w rytm muzyki dochodzącej z radia
-Poza tym popatrz jaką kolega ma klatę, widzę jak cały czas się na nią gapisz – w tym momencie na twarzy Dominiki wystąpił lekki rumieniec.
W tym miejscu należałoby wspomnieć, że od zawsze dużą wagę przywiązywałem do swojej sylwetki i ciężko trenując doprowadziłem swoje ciało do świetnej formy. Po tym co powiedziała Kamila poczułem spojrzenia wszystkich czterech dziewczyn, które w końcu bezkarnie mogły wpatrywać się w zarys mięśni widoczny spod opinającego podkoszulka.
Dziewczyny otworzyły wino i kontynuowaliśmy rozmowę opierającą się w dużej mierze na ich wzajemnym docinaniu sobie i komentowaniu która co pewnie chciałaby ze mną zrobić.
Jedynie Anka siedziała nieco na uboczu i starała się nie rzucać w oczy.
Widząc to przysunąłem się bliżej niej i zagadałem tak by poczuła się nieco swobodniej.
Naturalnie ciemny kolor jej włosów w połączeniu z lazurowo niebieskimi oczami dawał niezwykły efekt, niewątpliwie była piękną dziewczyną i poczułem ogromną chęć aby namiętnie ją pocałować.
Niestety w tej chwili nic by z tego nie wyszło, towarzystwo pozostałych dziewczyn i poziom jej skrępowania tworzyły barierę nie do przejścia. Kontynuowałem więc rozmowę, nieco na uboczu grupy, reszta dziewczyn była zajęta plotkowaniem, ja starałem się w najlepszy możliwy sposób zasygnalizować Ani, że ma coś w sobie i nie powinna się aż tak krępować. Wzrok z reguły wbijała w ziemię, ale widziałem na jej twarzy coraz większą radość i swobodę. W pewnym momencie coraz częściej zaczęła patrzyć mi w oczy, w których dało się zauważyć mocno tłumioną chęć wykonania jakiegoś kroku.
-Mam pomysł! – z całej sytuacji nagle wyrwała nas Kamila – jak kolega nie ma żadnego prezentu, a ma takie fajne ciało, to może je tutaj w ramach prezentu nam… w sensie Ani zaprezentuje, co?
-O, zajebisty pomysł! – podchwyciła Dominika – ściągniesz koszulkę i kwestię prezentu masz z głowy.
-No nie wiem, to ma być prezent dla Ani czy dla was wszystkich? – Uśmiechnąłem się nieco zaskoczony
-No oczywiście, że dla Ani, co nie? – Kamila porozumiewawczo puściła oczko do solenizantki.
Natalia tylko uśmiechała się nie zabierając głosu. Kiedy spojrzałem na Ankę ta z szerokim uśmiechem i lekkim rumieńcem taksowała mnie wzrokiem.
-W sumie czemu nie – powiedziała w końcu dość nieśmiało czym wywołała aplauz koleżanek.
-No dobra, skoro gwiazda wieczoru tak sobie życzy, to jak najbardziej, dzisiaj jestem Twój na każde zawołanie – mówiąc to zacząłem ściągać koszulkę i puściłem oczko do Ani, ta zakryła usta zalewając się rumieńcem i głośno chichocząc. Dziewczyny słysząc moje słowa zaczęły głośno dopingować koleżankę do śmielszych poczynań.
Kiedy koszulka wylądowała na ziemi wszystkie jak zahipnotyzowane wlepiły we mnie wzrok
-No niezłe ciacho żeś przyprowadziła Natalia, to w sumie on jest bardziej prezentem od Ciebie – dziewczyny ryknęły śmiechem
-Taki trochę striptizer – podchwyciła kolejna
-Ale tylko trochę, bo tańczyć nie mam zamiaru – odpowiedziałem w żartach i spojrzałem na Ankę, w jej oczach ujrzałem coś co wziąłem za pożądanie. Postanowiłem wprowadzić w życie moje pragnienia, choć wiązało się to z pewnym ryzykiem.
-Jeśli mowa o prezentach to ja z chęcią wręczę jeszcze jeden, pod warunkiem, że solenizantka się zgodzi – dziewczyny nagle zamilkły zaciekawione całą sytuacją. Ja wpatrując się w oczy Anki zacząłem się zbliżać w jej kierunku
-Czy mogę Cię pocałować? – dziewczyny jęknęły z wrażenia i chyba odrobinę z zazdrości, niebieskooka brunetka była bardzo zaskoczona, ale nie odsunęła się, jej oczy zrobiły się duże, ale widać w nich było chęć wykonania tego kroku. Po chwili jej ciało nieśmiało również zaczęło się kierować w moją stronę. Przechyliłem się jeszcze bardziej i kierując jedną z rąk na plecy złożyłem na jej ustach pocałunek. Najpierw jeden niewinny, potem kolejne coraz bardziej namiętne.
W powietrzu czuć było duże napięcie i obawiałem się, że dziewczyna w każdej chwili może zmienić zdanie i cofnąć się. Nie zrobiła tego jednak, nasz pocałunek trwał i stawał się coraz bardziej erotyczny, nie słyszeliśmy już niczego dookoła nas. Nagle poczułem na swoim boku jej rękę. To był dobry znak, ja swoją prawą ręką delikatnie przytrzymywałem jej głowę i bawiłem się włosami podczas gdy lewa ostrożnie spoczęła na jej nagim udzie. Było miękkie i gorące, zacząłem je delikatnie masować nie odrywając ust od jej ust. Czułem jak z każdą chwilą mięknie i oddaje mi się coraz bardziej, moja ręka zaczęła wędrować do góry, mijając szorty znalazła się na jej mięciutkim boku pod podkoszulkiem. Dziewczyna nie protestowała, ale postanowiłem nie kontynuować tej wycieczki. Pogładziłem ją delikatnie i w końcu powoli zacząłem przywracać nas do rzeczywistości. Cała sytuacja była na tyle podniecająca, że mój kutas powoli zaczął się budzić. Gdy odsunąłem się nieco, zauważyłem przez luźny podkoszulek, że sutki Ani sterczą teraz bardzo mocno. Sam ten widok nakręcił mnie jeszcze bardziej.
-Nooo, to było mocne -Dominika była chyba równie zaskoczona co sama solenizantka.
-No, taki prezent, że aż żałuję, że nie mam urodzin jakoś na dniach – zawtórowała Kamila
-Mi też się podobało – Natalia uśmiechała się tajemniczo – Ankę aż wcięło, się nie dziwie
-Wow, to był najlepszy prezent jaki dziś dostałam – w końcu odezwała się sama zainteresowana – Mam nadzieję, że nie jednorazowy, ale na razie muszę się napić z wrażenia – zachichotała.
-Powtórzę to z wielką przyjemnością, jak wspominałem, dziś jestem Twój – uśmiechnąłem się zawadiacko – a tak właściwie dziewczyny, to ja tu widzę dużą niesprawiedliwość. Ja tu się obnażyłem specjalnie dla waszej koleżanki i siedzę taki jeden półnagi. Też powinnyście zdjąć koszulki!
-Nie ma mowy – odezwała się Dominika – nie mamy nic pod spodem!
-Aj tam, no i co z tego – odezwała się rozochocona Kamila – Tomek też nie ma – mówiąc to zaczęła zdejmować swoją koszulkę, pozostałe dziewczyny patrzyły zaskoczone jej odważnymi poczynaniami.
Po chwili koszulka blondynki leżała na ziemi a ona sama prezentowała dumnie swoje malutkie jasne piersiątka z drobnymi sterczącymi sutkami. Były niewielkie, ale ładnie komponowały się z całą szczupłą sylwetką, ich właścicielka była z nich niewątpliwie dumna. Siedziałem nieco zaskoczony skutecznością swojego zabiegu wpatrując się w te cuda, gdy kolejne zaskoczenie nadeszło z mojej lewej strony. To Natalia mamrocząc coś pod nosem zaczęła zdejmować swoją bluzkę. Po chwili przed moimi oczami ukazał się gładziutki lekko opalony brzuszek a następnie dwie niemal idealne, młode piersi o miseczce gdzieś między B a C. Były jędrne, nieco sterczące i absolutnie apetyczne. Ich gruszkowaty kształt i niewielkie sutki przyprawiły mnie o szybsze bicie serca. Były na wyciągnięcie ręki, ale wiedziałem, że nie mogę ich od tak dotknąć. W moich majtkach robiło się coraz mniej miejsca.
-No dobra, widzę, że nie mam wyjścia – Nieco zrezygnowana Dominika również sięgnęła w dół i zaczęła zsuwać z siebie podkoszulek. Po chwili miałem przed oczami trzecią parę młodych nieco mniejszych tym razem piersi. Sylwetka ich właścicielki była nieco bardziej chłopięca, ale wciąż pociągająca.
-No Anka, jeszcze Ty – Kamila zwróciła się do koleżanki
-Nie no co Ty, nie mam się czym chwalić – nieco speszyła się zainteresowana
-A ja uważam, że akurat zdecydowanie masz się czym pochwalić – uśmiechnąłem się w jej kierunku
-Może jak zgubię parę kilo to wtedy – nie ustępowała.
-Oj, nie świruj Anka, bo na plaży jakoś paradujesz w bikini i się nie przejmujesz, a cycki to akurat masz takie, że sama bym się nimi zajęła – dalej naciskała Kamila
-Nie no, naszej gwiazdy nie możemy dziś do niczego zmuszać, jeśli nie chce to nie zmuszajmy jej, choć nie ukrywam, że będzie mi smutno – uśmiechnąłem się ponownie.
-No widzisz, chyba nie chcesz, żeby Tomkowi było smutno, tak się tu stara dla Ciebie – nie przestawała Kamila
-Eh, no niech wam będzie – nie spodziewałem się, że Anka tak szybko się ugnie, ale nie ukrywam, że ucieszyłem się na myśl o tym co za chwilę zobaczę.
Owszem, dziewczyna miała niemały brzuszek i boczki. Gdy siedziała, widocznych było kilka wałeczków, ale piersi… piersi były doskonałe. Miały rozmiar co najmniej D i pomimo nadmiaru tłuszczyku były perfekcyjnego kształtu. Okrągłe ze średniej wielkości sutkami i małymi brodawkami. Prosiły się o to by ująć je w dłoń i ssać. Patrzyłem jak zahipnotyzowany, Ich właścicielka to zauważyła i chyba poczuła się pewniej, bo wyprostowała się i wyeksponowała je bardziej.
-Podobają Ci się? – zapytała nieśmiało
-Są… idealne, cała mi się podobasz… Chyba mam ochotę wręczyć Ci kolejny prezent
-Chwila – całą sytuację zastopowała Kamila – skoro już tu tak siedzimy z cyckami na wierzchu to może byś chociaż ściągnął spodnie?
Dziewczyny wręcz chóralnie zawtórowały koleżance.
-No cóż, tyle mogę dla was zrobić.
Podniosłem się i w tym momencie usłyszałem dźwięk wiadomości.
-Kurcze, to kumple, pytają kiedy wracam
-No chyba nie opuścisz nas teraz? – Wzrok Natalii nie brał pod uwagę sprzeciwu, całkiem słusznie.
-Oczywiście, że nie – odpisałem, że spotkałem dziewczynę i poszliśmy razem nad morze, to powinno wystarczyć – dobra, sprawa załatwiona.
Po chwili stałem przed dziewczynami w samych bokserkach, były w nie mocno wpatrzone ponieważ ich zawartość już była mocno nabrzmiała.
-No dobra, – powiedziałem zajmując z powrotem swoje miejsce na wielkim łóżku pomiędzy Natalią i Anką – teraz mój obiecany prezent.
Przesunąłem się w stronę pulchnej brunetki i chwyciłem ją tym razem nieco pewniej prawą ręką przytrzymując głowę a lewą kładąc na jej prawym ramieniu.
Nasze usta znów się zetknęły. Tym razem jednak mocniej się do niej przytuliłem. Tak, że czułem jej miękkie, olbrzymie piersi spoczywające na mojej klacie. Dziewczyna dyszała coraz ciężej, nakierowałem moją rękę na jej bok, a potem brzuch, pieściłem go przez chwilę by zjechać na uda i coraz śmielej poczynać sobie zbliżając się do jej skarbu. Anka zaczęła się wiercić i dość głośno dyszeć. Pozostałe dziewczyny siedziały w ciszy i obserwowały całe zajście jak zaczarowane.
Gdy poczułem ręce mojej partnerki coraz śmielej wędrujące po moim torsie postanowiłem zrobić kolejny krok. Moja ręka zaczęła wędrować coraz wyżej w stronę jej piersi, gdy do nich dotarła zaczęła je delikatnie masować drażniąc sutek. Anka wydała z siebie jęk i odchyliła lekko głowę do tyłu jakby zapraszając mnie do pocałowania swojej szyi. Zza pleców usłyszałem ciche pomruki pozostałych dziewczyn. Moja usta spoczęły na szyi Ani i momentalnie poczułem jak jej sutki rosną pod moim dotykiem. Nagle, dość niespodziewanie jej ręka znalazła się bardzo nisko, błyskawicznie zbliżała się do mojego kutasa. Ciśnienie podskoczyło gwałtownie i po chwili już niemal wystawał spod materiału bokserek. Brunetka zaczęła masować go przez nie. Poczułem jak zawirowało mi przed oczami, zacząłem coraz intensywniej pieścić jej szyje i piersi, a druga ręka zaczęła wędrować między jej nogi.
Tak jak myślałem, nawet przez materiał szortów dochodziło stamtąd niesamowite ciepło.
-Boże ale jestem mokra – z letargu po raz kolejny wyrwała nas Kamila
Anka wyprostowała się i nie przestając pieścić mojego penisa spojrzała w stronę koleżanki. Ja zrobiłem to samo i odwróciłem się.
Blondynka siedziała oparta o poduszkę a jej ręką pracowała w szortach, zagryziona warga sygnalizowała przyjemność.
Natalia i Dominika również nie próżnowały, pierwsza masowała jedną ze swoich piersi a druga lekko pieściła swoją cipkę przez materiał spodenek. Gdy odwróciłem się, ich uwaga automatycznie skupiła się na moim penisie.
-O boże jaki duży, pokaż go! – Głos Dominiki nie znał sprzeciwu
-Znacie zasady, jeśli chcecie go zobaczyć to same musicie zdjąć swoje ciuchy!
Tym razem opór był jeszcze mniejszy niż za pierwszym razem, Dominika i Kamila niemal natychmiast ściągnęły szorty i kuse majteczki odsłaniając przy tym swoje skarby. Cipka Dominiki miała równo przystrzyżony paseczek ciemnych włosków wiodących do drobnej i schowanej w obfitych różowych wargach szparki. Kamila posiadała kępkę krótko przystrzyżonych bardzo jasnych włosów, były niemal niewidoczne na tle jej jasnej skóry. Jej cipka była już mocno pobudzona i spomiędzy rozpalonych czerwienią fałdków wystawały obfite i mocno wilgotne wargi. Gdy ich właścicielka mocniej rozłożyła nogi dostrzegłem również nabrzmiałą łechtaczkę wręcz proszącą o dalsze pieszczoty. Również Natalia i Anka zrzuciły pozostałe ciuchy. Obydwie były idealnie wygolone, a kwiatuszki otoczone były gładką jak jedwab jasną skórą. Spomiędzy fałdków Natalii można było dostrzec malutkie wystające wargi, natomiast obfite łono Ani osłaniało źródło całej rozkoszy. Musiało być takie miękkie i wilgotne. Chciałem się do niego dobrać, ale najpierw sam musiałem wypełnić obietnice i zrzucić swoje bokserki.
Wstałem w tym celu i energicznie zsunąłem je w dół. Mój kutas z radością wystrzelił z majtek przecinając powietrze i dyndając radośnie. Widok ten wprawił dziewczyny w zachwyt a ja zająłem swoje poprzednie miejsce.
-Fajny jest, z chęcią bym się nim pobawiła – Kamila patrzyła na moje krocze zahipnotyzowana
-Ciekawe jak smakuje – rozmarzyła się Dominika
-Powoli, moje panie, jak już mówiłem, ja dzisiaj jestem do dyspozycji Ani i to ona zadecyduje co z nim zrobić i czy się podzielić – rzuciłem uśmiechając się zadziornie do solenizantki
-Noooo Anka, ja się dziwie, że Ty się jeszcze nim nie zajęłaś, ja bym chyba nie wytrzymała – głos Dominiki był rozochocony.
Nasza gwiazda była nieco speszona, ale jej wzrok łapczywie pożerał mojego kutasa. W końcu przemogła się i jedną ręką chwyciła go mocno u nasady i zaczęła masować. Dziewczyny momentalnie zareagowały gromko ją dopingując niczym na jakichś zawodach, solenizantka roześmiała się i zaczęła mocniej pracować ręką. Mój wacek w jednej chwili osiągnął pełnie swojej erekcji i stał twardy jak skała z dużą, błyszczącą, czerwoną główką. Liczne żyły pokryły jego nasadę.
-Jaki twardy i gorący… ja jeszcze nigdy nie… – Ania urwała w pół słowa
-No to korzystaj mała, uwierz mi, że trafiłaś na niezły okaz, sama bym go z chęcią polizała – zachęcała Kamila.
Na dźwięk słowa „polizała” nasza solenizantka najpierw z lekkim niedowierzaniem w oczach rzuciła okiem na dziewczyny, a gdy ujrzała aprobatę w ich oczach skierowała swój badawczy wzrok na mnie.
-To twój wieczór – powiedziałem z kojącym uśmiechem – ja też jestem twój, z chęcią spełnię Twoje zachcianki.
Gdy to mówiłem dziewczyna wciąż masowała mojego penisa. Po chwili ponownie na niego zerknęła, przysunęła się i najpierw badawczo polizała główkę. Zapoznawszy się z nową zabawką wzięła do ust połowę żołędzia i zaczęła wolno ssać zamykając oczy. Jej głowa zaczęła wykonywać rytmiczne choć nieco sztywne ruchy w górę i w dół pochłaniając coraz większą część mojego przyjaciela. Była cudowna choć nieco nieporadna.
Dziewczyny w jednej chwili przybliżyły się, aby lepiej widzieć efekty pracy swojej koleżanki. Na twarzy wymalowane miały podniecenie.
Ręka Anki zastygła nieruchomo na nasadzie a usta coraz intensywniej pracowały nad główką. Najpierw w pełnym skupieniu z zamkniętymi oczami, by w końcu otworzyć je i spojrzeć na mnie jakby w poszukiwaniu aprobaty.
-Jesteś boska – to jedyne co zdołałem z siebie wydobyć w tamtej chwili, jednocześnie wplatając dłoń w jej bujne włosy. Gładziłem ją chwilę by potem zacząć masować jej plecy schodząc w dół do dużych, pełnych i okrągłych pośladków. Masowałem je drażniąc okolice jej skarbu i obserwując reakcje. W jej ruchach widać było rosnące podniecenie. Za to ja czułem niespotykaną potrzebę zajęcia się tą dziewczyną, to w końcu jej święto. Z pomocą niespodziewanie pojawiły się koleżanki.
-Anka, nie bądź taka! Podziel się z nami, widzimy już, że nieźle Ci idzie – Kamila i Dominika chciały dołączyć do zabawy. Brunetka podniosła głowę i badawczo spojrzała na mnie.
-Chodź tu do mnie, myślę, że czas na kolejny prezent – uśmiechnąłem się a Ania podniosła się ustępując miejsca dwóm koleżankom. Te bez wahania przybliżyły się i najpierw ostrożnie zaczęły masować go podziwiając kształt i twardość, by potem na zmianę zacząć ssać i pieścić. Byłem w siódmym niebie, Natalia i nasza solenizantka usadowiły się wygodnie po moich obu stronach. Uważnie obserwując swoje zapracowane kumpele. Ich ciała były na wyciagnięcie mojej ręki, choć wciąż nieco bałem się pieścić Natalii, była cicha i tajemnicza, nie wiedziałem jak może zareagować.
Musnąłem więc policzek mojej partnerki z prawej i delikatnie nakierowałem jej usta w stronę moich, zastygliśmy w namiętnym pocałunku, a moja ręka powędrowała w stronę jej piersi. Masowałem je w trakcie gdy dwie cudne młode dziewczyny z zaskakującą wprawą zajmowały się moim kutasem.
W pewnym momencie Natalia ściągnęła mnie swoim wzrokiem, odchyliła się mocno do tyłu opierając się na łokciach i mocno wyeksponowała swoje cudne piersi.
-I co, nie żałujesz chyba, że z nami zostałeś?
-Ani odrobinę – uśmiechnąłem się lekko, to było wszystko na co w tej chwili było mnie stać, rozkosz którą odczuwałem sprawiała, że ledwo kontaktowałem się ze światem. Położyłem rękę na udzie Natalii i zacząłem delikatnie je masować, jej noga natychmiast przysunęła się w moją stronę wyrażając akceptację, zacząłem więc coraz śmielej poczynać sobie masując kolejne części jej gładkiego ciała, drugą ręką wciąż pieszcząc piersi Ani. Dziewczyny obróciły się w moją stronę i zaczęły pieścić mój tors i brzuch, to tylko spotęgowało moje wrażenia. Dłużej już nie mogłem się opanować, moje ręce same powędrowały w dół i energicznie zaczęły masować cipki. Dziewczyny głośno jęknęły, zadrżały i na moment zastygły w bezruchu z rozkoszą wymalowaną na twarzy, by po chwili rytmicznie zacząć wiercić się w rytm moich pieszczot. Chłonąłem całą scenę chcąc zapamiętać z niej jak najwięcej. Gdy spojrzałem w dół, burza blond włosów zasłaniała właśnie moje krocze falując rytmicznie, podczas, gdy Dominika pieszcząc moje jądra i uda bacznie nadzorowała pracę swojej koleżanki. Niepotrzebnie, Kamila radziła sobie doskonale, jej usta raz po raz pochłaniały mojego sztywnego penisa drażniąc go jednocześnie językiem. Natalia przysunęła swoją twarz do mojej spragniona pocałunku, jej zamglone oczy wyglądały cudownie patrząc na mnie błagalnym wzrokiem, nie mogłem jej odmówić. Nasze usta zetknęły się, były gorące i bardzo spragnione, nastolatka chwytała moje wargi i język ssąc je zapamiętale. Po chwili jej ręka z mojego torsu powędrowała w stronę piersi Anki, pieściła je przez chwile by potem powędrować w górę chwycić ją za szyję i przyciągnąć do nas. Nasze trzy języki rozpoczęły cudowną zabawę, a usta co chwile łapczywie chwytały się nawzajem, ich ręce błądziły na oślep po naszych ciałach podczas gdy ja wciąż intensywnie pieściłem ich mokre i gorące cipki.
W powietrzu unosił się zapach naszych ciał. Czułem jak zmieniają się usta pieszczące mojego penisa, momentami był lizany przez obie dziewczyny jednocześnie, by potem znów zostać pochłonięty przez jedną z nich. Były cudowne, a ja czułem, że zbliża się finał. Rozluźniłem się i lekko odchyliłem nie przestając pieścić dziewczyn. Natalia widząc wymalowany na mej twarzy zbliżający się orgazm pchnęła mnie do tyłu tak, że opadłem na plecy.
Usłyszałem, że mówi coś do jednej z dziewczyn, ale już nic rozumiałem, poczułem jak dwa ciała kłądą się na mnie, usta Natalii łapczywie przywarły do moich, Anka musiała w tym czasie pieścić mój tors i brzuch. Pieszczoty jakim poddawany był mój wacek nasiliły się momentalnie, a ja chwytając mocno, wręcz brutalnie pośladki Natalii i Anki wygiąłem się w niesamowitym spazmie orgazmu. Orgazmu, który trwał dłużej niż jakikolwiek inny wcześniej. Czułem jak potężny ładunek wystrzeliwuje w gorące usta jednej z dziewczyn. Kolejne fale rozkoszy rozlewały się po moim ciele wraz z następującymi strzałami. Sam już nie pamiętam ile mogło ich być. Trwałem tak dłuższą chwilę nim zacząłem dochodzić do siebie. Podniosłem głowę i ujrzałem uśmiechnięte dziewczyny zerkające na mnie z ciekawością. Kamila wycierała usta z resztek mojego ładunku, więc to ona dzielnie go przyjęła.
-Dziewczyny… To było coś wspaniałego…
-No ja mam nadzieję, że to dopiero początek – Natalia dała do zrozumienia, że dziewczyny chcą wykorzystać moją obecność dużo intensywniej. Nie ukrywam, że ucieszyłem się na samą myśl.
Tylko czy ja podołam, pomyślałem patrząc na cztery rozpalone nagie nastolatki.
-Oczywiście, że początek, przede wszystkim to ktoś tu zasługuje na specjalną uwagę – moje oczy zwróciły się na Ankę. Jej wzrok wciąż był mocno zamglony a sutki sterczały błagając o pieszczoty.
-To prawda, wspominałeś coś o kolejnym prezencie zanim dziewczyny się Tobą zajęły! – Natalia przypomniała mi o moich własnych słowach.
-Owszem, i myślę, że to odpowiedni moment, aby go wręczyć – powoli zacząłem się podnosić i zbliżać do solenizantki niczym polujący tygrys z wyrazem twarzy tak lubieżnym jak to tylko możliwe.
Gdy mój cel wychwycił moje spojrzenie, bez skrępowania przeniosłem je na jej nagą gorejącą cipkę dając do zrozumienia co planuje. – Jeszcze chyba nigdy tak nie cieszyłem się na obdarowywanie kogoś – powiedziałem znów patrząc w oczy i następnie bezwstydnie taksując jej pulchne ciało – Nawet nie wiesz jak bardzo mam ochotę Cię pieścić…
Anka nie wydusiła nawet słowa, siedziała tylko z lekko rozchylonymi ustami i mętnym wzrokiem, gdy zacząłem się zbliżać chwyciła swoją pierś i zaczęła ją masować. W jej oczach można było wyczytać, że pragnęła abym porządnie się nią zajął. Jej nogi momentalnie się rozchyliły w zapraszającym geście. Moje usta jednak najpierw spoczęły na jej własnych. Nie chciałem od razu przechodzić do finału, chciałem ją odrobinę podrażnić, poza tym uwielbiałem się z nią pieścić. Była w tym lekko nieporadna, ale za to niebywale zapamiętała, wkładała w pieszczoty dużo serca co sprawiało, że nie miałem ochoty przestawać. Całując ją w usta, i okolice szyi moje ręce nie mogły oderwać się od jej cudownych piersi. Dopiero kiedy język we własnej osobie zajął się sterczącymi sutkami, dłonie powędrowały w dół w poszukiwaniu miękkiego skarbu. Droga ta nie była prosta, eksplorowałem każdy kawałek gładkiej i młodej skóry. Dbałem by żaden skrawek ciała nie pozostał bez należnej mu pieszczoty. Za nimi podążały usta równie skrupulatnie składając pocałunki i liżąc wszystkie zakamarki. Obiekt moich zabiegów gubił łączność z realnym światem. Zamknięte oczy, płytki głośny oddech i dłonie błądzące w moich włosach i na plecach dały mi znak, że mogę już skosztować tego czego od dawna tak bardzo pragnąłem. Położyłem się przed moją muzą, i lekko rozchyliłem jej skarb podziwiając go z bardzo bliska, mój oddech musiał pobudzić ją jeszcze bardziej bo niespokojnie zadrżała. Była ekstremalnie mokra, i gorąca. Róż przechodził w mocną czerwień i roztaczał zapach rozkoszy.
Musnąłem ją czubkiem nosa na powitanie czym wywołałem kolejne drżenie i nieco głośniejszy jęk. Chwile jeszcze podrażniłem ją wodząc językiem dookoła by w końcu złożyć pocałunek.
Ania westchnęła i wypuściła powietrze mocno zaciskając ręce na moich barkach. Ja pochłonąłem jej skarb i ssałem mocno drażniąc jednocześnie jej guziczek przy pomocy języka. Ruchy jej ciała stawały się coraz bardziej gwałtowne a jęki głośniejsze i bardziej regularne. Po chwili takiej pieszczoty postanowiłem odkryć wejście do środka jej cipki, na moment odsunąłem głowę wciąż masując palcem łechtaczkę, by drugą ręką zacząć masować ujście jej skarbu. Na mojej drodze stała przeszkoda. Ania wciąż była dziewicą. Nie chcąc tego zmieniać w tych okolicznościach postanowiłem kontynuować swe zadanie dotychczasową metodą. Powróciłem do intensywnych pieszczot jej pusi, podczas gdy niespodziewanie pozostałe dziewczyny wyręczyły mnie pieszcząc piersi i namiętnie całując swoją koleżankę. Teraz otrzymywała to na co zasłużyła.
Obserwując całą sytuację i to jakiej rozkoszy teraz doznaje, postanowiłem nie spieszyć się.
Podniecała mnie sama możliwość bycia tutaj, patrzenia na te wszystkie dziewczyny i pieszczenia jednej z nich. Mój kutas już po chwili znów zrobił się twardy.
Delikatnie kontynuowałem pieszczoty, powoli ssałem i lizałem łechtaczkę. Za każdym razem gdy czułem, że dziewczyna niebezpiecznie blisko zbliża się do szczytu przenosiłem swoje starania w mniej wrażliwe miejsca, utrzymując ją jak najdłużej w ekstatycznym stanie podniecenia.
Po chwili postanowiłem wykorzystać fakt, że koleżanki wykonują za mnie kawał świetnej roboty i co najmniej jedna moja ręka jest wolna. Po mojej lewej stronie cudnie wypięta Kamila intensywnie zajmowała się olbrzymią piersią swojej koleżanki.
Nie spodziewała się zapewne mojego dotyku, gdyż lekko zadrżała w momencie gdy moja ręka spoczęła na jej pośladku. Masowałem go z równą starannością co cipkę Ani. Blondynka momentalnie zareagowała na pieszczoty przesuwając swój bosko wypięty tyłeczek nieco bardziej w moją stronę. Ze swojej pozycji niestety nie mogłem dostrzec za wiele, ale i tak mogłem stwierdzić, że widok jest wspaniały. Jej ruchy w końcu stały się niemal natarczywe, bardzo chciała, abym w końcu zaczął pieścić jej skarb.
Nie wahałem się ani chwili dłużej, najpierw delikatnie musnąłem jej szparkę – jej reakcja była gwałtowna, usta na moment oderwały się od sutka koleżanki i wydały głośny jęk.
Przez dłuższą chwilę pieściłem wzdłuż całą jej muszelkę, jej tyłek falował miarowo w rytm mych ruchów. Kolejna fala niemocy ogarnęła ją gdy dobrałem się do jej guziczka. Znów na moment zesztywniała wzdychając mocno. Po chwili doszła do siebie, ale już nie dałem jej porządnie się skupić masując z czułością jej łechtaczkę.
Ania w tym czasie odchodziła od zmysłów, jej ciało zaczęło niekontrolowanie drgać a oddech zrobił się bardzo szybki i płytki. Przez otwarte usta prawie nie wydawała dźwięków. Jej prawa dłoń wplątana była w moje włosy, lewa natomiast nieprzytomnie masowała cipkę Natalii.
Natalia w tym czasie również tracąc kontakt z rzeczywistością miętosiła pierś koleżanki na zmianę liżąc ją, jej szyję, usta i całując Dominikę. Dziewczyny były w totalnej ekstazie, Dominika również nie próżnowała pieszcząc coraz to kolejne fragmenty ciała Ani i intensywnie pracując ręką nad swoim skarbem. Zapach unoszący się w pokoju był cudowny, zupełnie zatraciłem kontakt z rzeczywistością i poczucie czasu.
Soków ściekających z muszelki Kamili zrobiło się tak wiele, że postanowiłem sprawdzić czy i ona jest jeszcze dziewicą, delikatnie nakierowałem dwa palce na wejście do jej skarbu, delikatnie pomasowałem i wcisnąłem do środka. Kamila swój pierwszy raz miała już za sobą. Przynajmniej tak sądziłem, bo w życiu nie czułem jeszcze tak niewiarygodnie ciasnej cipki. Moje dwa palce ledwo chciały się zmieścić, Kamila zareagowała dość gwałtownym jękiem, więc postanowiłem na razie ograniczyć się do jednego. Masowałem jej górną ściankę w poszukiwaniu punktu G. Po chwili chyba go znalazłem bo blondynka momentalnie oderwała się od swoich obowiązków i wypięła tyłek jeszcze mocniej głowę kładąc nisko na pościeli. Masowałem coraz mocniej i widziałem, że jej orgazm nadchodzi. Po kilku kolejnych ruchach jej buzia odwrócona w moją stronę mocno przycisnęła się do pościeli na twarzy wymalowała się olbrzymia rozkosz. Jedną dłonią mocno chwyciła prześcieradło, a drugą zacisnęła na udzie Anki, westchnęła ciężko kilka razy i po chwili opadła na brzuch ciężko oddychając. Postanowiłem, że przyszedł najwyższy czas na dokończenie rozpoczętych interesów z naszą solenizantką. Nieustannie drażniłem jej cipkę utrzymując od dobrych kilku minut na granicy orgazmu, aby w końcu pochłonąć niemal całymi ustami jej cudowny skarb i mocno zacząć go pieścić językiem. Widząc jak jej ciało powoli wygina się w łuk, mocniej naparłem na jej guziczek.
Reakcja był gwałtowna. Ania zatrzęsła się, wydała głośny jęk i przewróciła na lewy bok mocno zaciskając drżące nogi. Ręką przycisnęła swój skarb wciąż przeżywając bardzo mocny orgazm. Ten widok sprawił, że byłem twardy jak skała.
Kamila doszła do siebie i z błogością obserwowała całą scenę, a ja tymczasem podniosłem się i przyciągnąłem do siebie całujące się Natalię i Dominikę. Przyłączając się do ich pocałunku nad wracającą do rzeczywistości Anką i chwyciłem obie dziewczyny za pośladki. Już po chwili poczułem jak na moim penisie zaciska się ręka, tym razem to była Natalia.
Spojrzałem na nią, a ona puściła mi nieco zamglony figlarny uśmiech.
Obydwie dziewczyny były już rozpalone do granic możliwości więc bez zastanawiania się moje ręce powędrowały w kierunku ich muszelek. Pieściliśmy się we trójkę, a wszystko dokładnie obserwowała leżąca pod nami Anka.
Miarkowałem dziewczynom doznania by w miarę możliwości doprowadzić je do równoczesnej ekstazy. Jak się okazało nie było to trudne zadanie, bo dziewczyny były tak podniecone, że pod wpływem mojego dotyku już po chwili zaczęły tracić kontrolę i równowagę. Już po chwili splecione w uścisku przeżywały cudowny orgazm.-No to mamy po równo – uśmiechnąłem się obserwując to wspaniałe pobojowisko – jesteście wszystkie niesamowite, nie zapomnę tego do końca życia.
-Ja też – dorzuciła Anka – ja w pewnym momencie nie wiedziałam jak się nazywam, nie wiedziałam, że to może tyle trwać… – miała rozmarzony głos.
-No to było świetne, uwielbiam takie długie pieszczoty – głos Dominiki również zdradzał ogromną błogość
-No z tego co widzę, to jeszcze chyba nie koniec – zwróciła uwagę Kamila przyglądając się mojemu sterczącemu kutasowi. Ona doszła jako pierwsza i sprawiała wrażenie jakby miała ochotę na dalszy ciąg.
-W sumie mamy dla siebie całą noc – Natalia, nasza gospodyni, dała do zrozumienia, że to może być dopiero początek.
Dziewczyny w trakcie luźnej rozmowy dość szybko na nowo zajęły się moim przyjacielem i tym razem wszyscy zupełnie nadzy leżąc koło siebie lub na sobie w wszystkich możliwych kombinacjach pieściliśmy się i całowaliśmy przez kilka kolejnych godzin. To wręcz niebywałe ile seksualnej energii mają w sobie młodzi ludzie. Sprzyjało temu spokojne tempo i błogi, relaksujący klimat całej zabawy. Bawiliśmy się ze sobą czerpiąc nieopisane pokłady rozkoszy, aż w końcu lekko pijani i wyczerpani posnęliśmy.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Radzimir Dębski Po 3 latach zorientowałem się, że opowiadanie jest uciętę, postanowiłem więc wrzucić w trzech częściach.
-
Niewolnik na wymianie – czesc 2
Jakiś facet wprowadził mnie do pokoju. Był dosyć cukierkowy różowe ściany dużo kolorowych elementów. Kazał mi usiąść i poczekać, czekałem tak z 10 minut rozglądając się po pokoju aż nagle usłyszałem jak otwierają się drzwi. To była Ona wyglądała bardzo młodo tak na 16 lat ale słyszałem, że jest starsza. Miała czarne włosy i bardzo ładne rysy twarzy. Ubrała różową bluzkę i bardzo skąpą spódnice tak, że powiew wiatru ukazał by jej bieliznę albo jej brak, na co liczyłem.
-Witaj niewolniku nazywam się Paulina będziesz mi służyć przez rok ale to się może zmienić. Puściła mi oczko a mój penis już stał z podniecenia.
-Dzień dobry Pani Paulino -odpowiedziałem licząc, że zapulsowałem.
-Mam nadzieje, że zapoznałeś się z zasadami. Miałeś dziewczynę?
-Tak Pani Paulino -odpowiedziałem zmieszany.
-Uprawialiście seks? -Nie Pani Paulino
-Kiedy ostatnio miałeś orgazm?
-Trzy dni temu -nie byłem uzależniony.
-Dobra to może zaczniemy juz dzisiaj od czegoś fajnego, w końcu jesteś tutaj dla mojej rozrywki co nie?
-Oczywiście Pani Paulino… Moja nowa Pani podeszła do jakiejś szafki i wyjęła imbir oraz nóż. Kazała mi przejść do pokoju obok gdzie znajdował się jej cały arsenał liczne pejcze, kneble, dziwne urządzenia którego zastosowania nie znałem, liny i inne nieznane mi przedmioty. Trochę się przeraziłem. Kazała mi uklęknąć na takim klęczniku i unieruchomiła mnie takimi rurkami w taki sposób ze byłem bardzo wypięty i głowę miałem dosyć nisko. Nie potrafiłem ruszyć się w żadną stronę, wszystko było bardzo dobrze przemyślane i dosyć niewygodne a to był dopiero początek. Do ust wsadziła mi knebel, taką kulkę tak ze juz po chwili zaczęła skapywać mi ślina. Obrała imbir na kształt korka analnego i wcisnęła mi go do odbytu zaraz potem natarła mi żołędzia sokami z imbiru sprawiając, że oba miejsca strasznie mnie piekły i już nie potrafiłem wytrzymać. Popatrzałem na nią a na jej ustach malował się szyderczy uśmiech. Usiadła po turecku na ziemi patrzyła mi się prosto w oczy, miała słodkie a zarazem zabójcze oczka. Zaśmiała się i wyszła z pokoju. Dupa strasznie mnie piekła nie mówiąc już o penisie który dawno nie był tak naprężony a najgorsza była niewiedza kiedy wróci moja Pani.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Anonim5535 -
Potrijny przypadek cz.2
Leżałem tak, oparty o miękkie uda Elwiry, mając na sobie gorące ciało jej matki. Dochodząc do siebie po intensywnym orgazmie masowałem spore piersi Anety. Czułem jej szybkie bicie serca, i przez parę ładnych minut nie chciało mi się z niej wychodzić. Elwira przerwała ciszę.
E: i jak Marku?
M: wspaniale. bardzo podniecający z was duecik.
A: mogę już położyć się obok, Panie?
M: oczywiście.
Aneta zeszła ze mnie ostrożnie i położyła się obok. Poczułem jej dłoń na penisie.
M: co robisz?
A: Podziwiam. Mogę?
M: możesz. Ale narazię daj mu odpocząć (powiedziałem z uśmiechem).
Spojrzałem na zegarek, dochodziła 15. Dziewczyny były u mnie zaledwie 2 godziny a ja już zaliczyłem dwa porządne orgazmy. i chyba spaliłem trochę kalorii bo zrobiłem się strasznie głodny.
M: Jesteście głodne?
E: Nooo, trochę tak.
M: To zbierajcie się zabieram was na obiad
Niedaleko hotelu była galeria, tam też poszliśmy. Dziewczyny miały ochotę na włoską kuchnie. Podczas obiadu wyszło na to, że spodziewały sie wpaść do mnie na parę godziny. A ja oczekuję, że zostaną ze mną do jutra.
A: Ale my nie jesteśmy przygotowane na nocleg u ciebie. Nie mamy kosmetyków, wygodnych ciuchów, świeżej bielizny.
M: macie tu 300zł, powinno wystarczyć. Kupcie co wam trzeba i spotykamy się za godzinę przy fontannie. Dobra?
Aneta widać, że się wahała, ale Elwira, wzięła ode mnie pieniądze i z entuzjazmem zadecydowała za matkę.
E: Pewnie!
Gdy moje towarzyszki poszły na zakupy, ja wyszedłem na papierosa przed galerie. Sam nie wiem czemu wysłałem Tomkowi mmsa ze zdjęciem, które zrobiłem Anecie i Elwirze trzy godziny temu z podpisem “Dzięki za dobrą radę przyjacielu”.
Nie minęła minuta jak zadzwonił.
T: Kurwa! stary co ma znaczyć to zdjęcie!?
M: Poszedłem za twoją radą i zaliczyłem.
T: Miałeś zaliczyć jakąś 40letnią sprzątaczkę, a na zdjęciu widzę twojego chuja, i dwie laski, i żadna nie wygląda na 40latkę.
M: Pozwól, że ci przedstawię, po prawej Aneta, i to ta sprzątaczka o, której rozmawialiśmy, a po lewej Elwira – jej córka.
T: Nie… nie wierzę! zaliczyłeś matkę i córkę. Ty zwyrolu! Cicha woda z ciebie Mareczku.
M: Dzięki. Uświadomiłeś mi, że takie okazje nie zdarzają się dwa razy w życiu.
T: Wiesz co w sumie dobrze się składa, że tak wyszło. Dziś znajomy organizuje sex andrzejki. A moja utrzymanka się rozchorowała. Myślałem, żeby wynająć jakąś kurewkę. Ale w takiej sytuacji chyba wolę zaprosić ciebie z dziewczynami. Chyba się podzielisz z kumplem?
M: No w sumie jestem ci to winien, bo gdyby nie ty pewnie piłbym teraz piwo i jadł smażoną rybę gdzieś przy morzu. Ale co to za impreza.
T: No taka domówka, tylko główną atrakcją nie jest alkohol tylko kobiety i sex.
M: Dużo będzie osób?
T: z wami około 10 – 15.
M: No dobra przyjdziemy.
T: Adres i godzinę dostaniesz smsem. Aha, tylko musisz kupić im jakieś kostiumy.
M: Kostiumy?
T: No, takie z sexshopu. Zwrócę ci za nie kasę, więc na cenę nie patrz. Tylko nie kupuj stroju kobiety kot bo już jedna będzie.
M: He he, no dobra. To czekam na informacje i do zobaczenia.
T: Cześć.
Po odłożeniu słuchawki, zacząłem się zastanawiać, a co jeśli dziewczyny się nie zgodzą.. Ale po chwili doszedłem do wniosku, że nie będą miały wyjścia.
Dziewczyny wróciły odmienione. Miały na sobie nowe leginsy i dopasowane bluzki. Nadal wyglądały sexownie pomimo dość codziennych strojów.
Dostałem smsa od Tomka: ul. Morska 10, godzina 19
E: to co teraz robimy Marku?
M: teraz idziemy na nieco inne zakupy, a za 2 godziny na imprezę.
A: Na jaką imprezę?
M: Mój Przyjaciel, który ma wam pomóc zaprosił nas na domówkę.
A: (dość zaskoczona) aha. I idziemy po coś do jedzenia, żeby nie przychodzić z pustymi rękoma tak?
M: Nie, idziemy po stroje dla was, bo to takie przebierane andrzejki.
E: super nie imprezowałam jeszcze z mamą!
M: zatem nie traćmy czasu
Zaprowadziłem je do tego sexshopu w którym byłem w piątek.
Przed wejściem Aneta zatrzymała się.
A: Marku gdzie ty nas ciągniesz?
M: Po stroje tak jak mówiłem.
A: Ale to jest sexshop.
M: A te andrzejki są dla dorosłych więc chyba wszystko się zgadza.
jeśli spodziewałaś się lania wosku i wróżb to nie tym razem.
Aneta była mocno zaskoczona, ale weszła do sklepu.
M: Poszukajcie czegoś dla siebie, tylko sprawnie.
Elwira od razu zniknęła między półkami, Aneta chodziła po sklepie dość speszona.
Aneta pierwsza wróciła do mnie trzymając w ręce pudełko ze strojem pokojówki (wybrała chyba najmniej skąpy strój z oferty sklepu) składał się z czarno-białego fartuszka, stringów w tym samym kolorze i czepka oraz miotełki do kurzu.
Po chwili przyszła też Elwira, jej strój stewardesy był bardziej skąpy. Spódniczka mini sięgająca ledwo za pośladki i bluzka kończąca się z 10 cm nad pępkiem oraz oczywiście furażerka i licznik pasażerów.
M: Gotowe?
A: Tak
E: A ty nic nie bierzesz?
Przyznam zaskoczyła mnie tym pytaniem
E: Chyba mam pomysł co by ci pasowało..
po chwil wróciła z pudełkiem w którym był strój sex ratownika
pomarańczowa dopasowana koszulka z napisem “sex ratownik” i krzyżem ratowniczym, oraz pomarańczowe slipy z napisem z przodu “sprzęt ratunkowy”
Roześmiałem się.
M: ok, biorę wszystko.
Wróciliśmy do hotelu, nieco się odświeżyliśmy i o 18.30 wsiedliśmy do taxówki.
Dziewczyny ukrywały stroje pod płaszczami, ja na strój ratownika nałożyłem normalne ciuchy.
Podjechaliśmy pod wskazany przez Tomka adres. Dom był dość spory ale nie rzucał się w oczy z powodu wysokiego żywopłotu przy ogrodzeniu.
Zadzwoniłem domofonem
– Słucham?
M: Dobry wieczór, my na andrzejki, jesteśmy od Tomka
furtka otworzyła się.
Drzwi otworzył nam Tomek przebrany za… tygrysa
T: witajcie
M: cześć
E A: Dobry wieczór (powiedziały niemal równocześnie)
T: zapraszam
Dziewczyny zdjęły płaszcze (czym wywołały uśmiech Tomka)
Ja też rozebrałem się jeszcze w przedpokoju odsłaniając swój strój.
Zaprowadził nas do dużego salonu, w którym było już trochę przebierańców. Był policjant ze swoją więźniarką, kowboj, kobieta kot, pielęgniarka, jakiś koleś w szlafroku playboya, kobieta w gorsecie i weneckiej masce oraz mulatka – diablica z różkami.
Ludzie byli raczej między 30 a 45 lat, ale nie powiem nie było żadnej kobiety, która nie miałaby w sobie czegoś pociągającego.
Przez pierwsze dwie godziny wyglądało to jak normalna domówka tylko ze skąpo ubranymi ludźmi, gadaliśmy, piliśmy drinki, tańczyliśmy. Tomek już na etapie tańca zaczął obmacywać i całować zarówno Elwirę jak i Anetę. I chyba je to trochę rozluźniło, zwłaszcza starszą z nich.
około 21 Tomek wyszedł na środek salonu.
T: słuchajcie zebraliśmy się tutaj ponieważ dziś Andrzejki. A jak wiemy właścicielem tego domu jest nasz przyjaciel Andrzej (wskazał na policjanta).
Dziękujemy ci za gościnę i mamy małą niespodziankę.
Mówiąc to usadowił Andrzeja na krześle i zapiął mu ręce w kajdanki. Facet siedział spokojny (chyba ufał Tomkowi), po chwili Tomek zawiązał mu oczy aby nic nie widział.
T: Andżeliko zasłoń na moment uszy swojemu mężowi aby nie wiedział co go czeka.
Kobieta w stroju więźniarki zatkała uszy gospodarzowi.
T: Dobra, słuchajcie, trzeba się jakoś odwdzięczyć naszemu Jędrusiowi za gościnę dlatego każda z Pań tu zebranych będzie miała około 3 minuty na zrobienie mu lodzika w podziękowaniu. Potem Andrzej zdecyduje, która była najlepsza.
Elwira i Aneta stały w lekkim szoku, a więźniarka zaczęła ściągać spodnie i slipy swojemu mężowi. Potem zaczęła mu dość delikatnie obciągać, robiła to powoli i namiętnie, ale wystarczająco żeby mu staną.
Pielęgniarka z kolei dużo pracowała języczkiem, powoli oblizywała jego jądra, oraz członka po całej długości. Masując przy tym jego brzuch i tors.
Następna wzięła się za Andrzeja Kobieta Kot, ta masowała mu ręką obejmując ustami tylko jego główkę. Robiła to z dużym wyczuciem pomimo rękawiczek.
Błogi uśmiech nie schodził z twarzy gospodarza.
Tomek skiną na Anetę na znak, że teraz jej kolej.
Aneta uklękła przed już porządnie stojącym fiutem i powoli i metodycznie zaczęła obciągać, z każdym ruchem biorąc coraz głębiej. Nasuwała się tak póki nie dotknęła ustami przyrodzenia. Andrzej nie miał dużego, ale i tak Aneta wzbudziła uznanie zebranych tym co zrobiła.
Kobieta w masce podeszła jako następna, przechyliła krzesło tak, że oparcie opierało się o kanapę, po czym usadowiła się w pozycji 69. Gospodarz nie spodziewał się chyba, że dostanie cipkę prosto pod swój nos, ale od razu zaczął oblizywać ją i łapać przez materiał majteczek. Tajemnicza dama obciągała mu w tym czasie również biorąc do końca i co chwila zasysając.
Przyszła pora na Elwirę, najmłodsza w tym gronie. Z pomocą Tomka postawiła krzesło z powrotem do pionu, uklękła i zaczęła obciąganie w tym swoim zawrotnym tempie. Po minie Andrzeja było widać, że za długo nie wytrzyma takiego sprintu i faktycznie po niespełna 2 minutach jękną głośno, a Maturzystka wypluła na jego kutasa spermę ze swoich ust, odsuwając się. Spojrzała się przepraszająco na ostatnią w kolejce – Diablice, ale ta nie zrażona, że gospodarz już doszedł, zaczęła dokładnie oblizywać jego kutasa ze spermy pomieszanej ze śliną jej poprzedniczek. Jak już wylizała go do czysta wstała i usiadła obok mnie na kanapie.
Tomek podszedł do gospodarza. I rozwiązał mu oczy, oraz odkuł ręce.
T: No dobra szczęściarzu, to teraz zdecyduj, która była najlepsza.
Andrzej: Ciężki wybór, każda robi to dobrze na swój sposób.
T: musisz się zdecydować, bo zwyciężczynie będziesz mógł przetestować jeszcze dziś na inne sposoby.
A: skoro tak stawiasz sprawę, to posmakowała mi cipka którą dostałem pod nos chwilę temu, i chciałbym posmakować jej bardziej.
T: podejrzewasz, która to z Pań zaserwowała ci taką przyjemność?
A: na pewno nie moja żona bo ona zaczęła ten plebiscyt, i na pewno nie Diablica bo czułbym jej kolczyk na języku w trakcie. Obstawiam pokojówkę (spojrzał znacząco na Anetę)
T: Pudło! kolego. Dziś twoja jest Monika czyli nasza tajemnicza zamaskowana Dama
Monika podeszła do Andrzeja, i usiadła mu na kolanach. Na pewno była po 30stce ale ważyła max 50kg i miała może z 160 cm wzrostu. I naprawdę wyglądała jak sex zabaweczka w tym gorsecie i masce.
M: też mi posmakowałeś. Idziemy?
Andrzej uśmiechną się z pożądaniem, wstał z Moniką na rękach i poszedł z nią na górę.
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Majkel Najt Tak jak przypoprzedniej części sugestie i opinie są mile widziane. Opowiadanie zainspirowane rozmowami na sex czacie
-
Kamila i Adam – odwiedziny przyjaciolki – cz. 1
Kamila i Adam byli szczęśliwym małżeństwem w średnim wieku. Mieszkali w apartamencie w modnej dzielnicy miasta, byli dobrze wykształceni, mieli ciekawe prace i wspólne zainteresowania. Lubili podróże i swoje towarzystwo. W sypialni też dobrze im się układało, Adam lubił eksperymentować, a Kamila była zawsze na to otwarta. Nie ciągnęło ich w stronę dużych udziwnień, ale jak Adam zawsze mówił, nie wyobrażał sobie, że ich życie seksualne było ograniczone przez jakieś konwenanse, coś czego mieli nie spróbować, „bo nie wypada”. Przez 10 lat małżeństwa sprawdzili wszystkie dziurki Kamili, były striptizy, wspólne oglądanie filmów porno czy zabawy pod prysznicem.
Pewnego dnia przyjechała do nich w odwiedziny dawna koleżanka Kamili, Agata z 17-letnią córką Lilką. Dziewczyny pracowały kiedyś razem, potem ich kontakt się trochę urwał, obydwie założyły rodziny i zamieszkały w innych miastach. Agata była świeżo po paskudnym rozwodzie i chciała odetchnąć po tych ciężkich wydarzeniach w zupełnie innym otoczeniu. Poza tym, jak się okazało, Lilka miała 18 urodziny i Agata chciała jej jakoś wynagrodzić ostatnie przykrości zabierając ją na kilkudniowy wypad do większego miasta.
Goście przyjechali pociągiem w piątek po południu. Adam odebrał ich z dworca samochodem i przywiózł do domu, gdzie z kolacją czekała już Kamila. Po drodze Agata siedziała w samochodzie na przednim siedzeniu, na zwyczajowym miejscu Kamili. Było w tym coś dziwnego i Adam czuł się lekko zakłopotany. Zawsze na tym miejscu siedziała Kamila i Adam zazwyczaj nie woził nikogo samochodem więc był bardzo przyzwyczajony do obecności żony. Rozmowa się jednak kleiła bo znali się w końcu od lat i spotykali kilka razy w przeszłości, jeszcze we czwórkę z jej ex (już) mężem. Zawsze pojawiały się wtedy jakieś delikatne seksualne żarty, podteksty i aluzje, było to jednak bardzo niewinne i nikt nie myślał o niczym więcej. Po prostu luźne rozmowy dwóch otwartych, młodych par. (Adam z Kamilą widzieli u nich w domu na półce płyty z filmami porno co komentowali potem długo po powrocie do domu). W samochodzie toczyła się więc kurtuazyjna rozmowa na temat podróży dziewczyn, podczas której Adam taksował spojrzeniem Agatę. Zawsze mu się podobała, po części pewnie dlatego, że po prostu była inna niż Kamila, po drugie była zawsze dla niego jakaś taka „seksualna”. Miała duże i naprawdę pełne usta, była kilka centymetrów niższa niż Kamila, a przy tym kilka kilogramów cięższa co szczęśliwie jednak dla niej ulokowało się jedynie na biuście i pupie. Miała bielutkie równe zęby i pięknie się uśmiechała. Adam zerknął kilka razy we wsteczne lusterko by zobaczyć z ciekawości jak wygląda Lilka, ale nie było to proste podczas jazdy. Ostatnio widział ją jeszcze jako młodą patyczkowatą nastolatkę. Teraz pewnie była to już dorosła pannica.
– Kiedy obchodzi urodziny nasza Jubilatka? – spytał Adam.
Agata od zawsze lubiła słuchać głosu Adama, zwróciła na to uwagę już podczas ich pierwszego spotkania kilka lat temu, gdy Kamila go przedstawiła po raz pierwszy. Był taki niski i głęboki, wyraźnie na nią działał.
– Jutro! – wykrzyczała, wyraźnie podekscytowana nastolatka wyrywając Agatę z zadumy.
Okazało się, że Agata obiecała córce zabrać ją na całodzienne zakupy i wieczorem wyprawić jej urodzinową kolację. O kolacji Adam wiedział i większość przygotowań z Kamilą poczynili już wcześniej, łącznie z prezentem niespodzianką, najnowszym modelem telefonu, na jaki wiedzieli, że Agata nie mogłaby sobie pozwolić. O zakupach jednak nie wiedział i od razu pomyślał, że czeka go długi dzień. Wiedział, że goście zasługują jednak na to jak mało kto postanowił więc nie marudzić. W tym miejscu trzeba by dodać, że Lilka nie była prawdziwą córką Agaty, tylko przybraną. Tak się jednak złożyło, że 3 lata jej nieudanego małżeństwa wystarczyły by ojciec dziewczynki pozostawił jej opiekę nad nią i uwolnił się od tego „problemu”. Agata była więc dla niej trochę jak matka, trochę jak starsza siostra, w końcu dzieliło je tylko 16 lat.
Na miejscu Kamila wyściskała starą znajomą za wszystkie czasy.
– Lilka, jak ty się zmieniłaś przez te 2 lata odkąd cię ostatnio widziałam! Teraz jesteś już kobitką! – powiedziała Kamila.
W tym momencie Adam mógł się przyjrzeć młodszej z przywiezionych dziewczyn. Była kilka centymetrów wyższa od jego żony, miała może jakieś 174 cm wzrostu, długie grube włosy w brązowym kolorze (zupełnie jak jego żona) i typowe ciało nastolatki. Jędrne sprężyste, absolutnie nie wychudzone, „zdrowe” jak to zawsze określali z Kamilą. Mleko i miód. Adam skarcił się trochę za to ocenianie urody przyjezdnych, nie miął jednak nic złego na myśli, był zawsze wierny Kamili, uznał to więc za męski nawyk.
Agata i Lilka były zmęczone podróżą, kolacja nie była więc długa. Przy stole toczyły się lekkie rozmowy o codziennych wydarzeniach z życia obydwu rodzin, bez żadnych ciężkich tematów. Lilka sprowadzała rozmowę co i raz na jutrzejsze zakupy wyraźnie nie mogąc się doczekać. Dorośli wypili jeszcze po dwie lampki wina i wszyscy zaczęli szykować się do snu. Do łazienki ustawiła się kolejka, którą zamykała Kamila. Wracając do sypialni rzuciła okiem do pokoju gdzie ulokowała swoich gości. Dziewczyny wolały spać razem na wielkim łóżku w sąsiednim pokoju gdyż żadna nie chciała wylądować na wąskiej kanapie w salonie.
Kamila wślizgnęła się pod kołdrę do Adama i zaczęła go gładzić po nagim torsie by za chwilę zjechać w dół w kierunku spodni od piżamy. Adam był trochę zaskoczony, ale w takich chwilach nie potrzebował większej zachęty. Para zaczęła się namiętnie całować. Wino wyraźnie uderzyło do głowy Kamili bo normalnie w podobnej sytuacji powstrzymałaby Adama mając gości za ścianą, a tym razem to ona sama pośpiesznie ściągała jego spodnie. Kochali się namiętnie i ostro, a Kamila krzyczała jak podczas pierwszych lat ich związku. Adam zasłaniał jej ręką usta wyraźnie zachowując więcej rozsądku niż Kamila, która zupełnie przestała się kontrolować. Nie powiedział jej jednak nic bo sam tak naprawdę był podniecony tym, że kocha się z Kamilą mając za ścianą dwie obce piękne kobiety, które przyjechały w odwiedziny.
Agata i Lilka wbrew temu co widziała Kamila wychodząc z łazienki jeszcze nie spały i słuchały tego co się dzieje za ścianą od początku do końca. Jedna przed drugą udawały jednak, że śpią gdyż dla obydwu było to bardzo podniecające i nie mogły się przed sobą do tego przyznać.
Kolejny dzień rzeczywiście spędzili cały w Galerii Handlowej w centrum miasta. Agata kupiła Lilce trochę ciuchów i kosmetyków. Byli kilka razy na lodach i ciastkach, zjedli dobry obiad. Później Lilka próbowała namówić Agatę na zakupy w sklepie z dobrą bielizną ale Agata wydała już wszystko co miała przeznaczone na ten dzień więc musiała odmówić nastolatce. Kamila widząc zawód na twarzy jubilatki szepnęła Adamowi do ucha:
– Mogę?
Na co Adam oczywiście się zgodził. Dziewczyny zniknęły w sklepie więc musiał się czymś zająć i poszedł oglądać męskie buty. Tak naprawdę przeszło mu przez myśl, że wolałby być z nimi ale to nie było oczywiście możliwe.
– Już jesteśmy! – Zaskoczyła go za jakieś pół godziny Kamila, kładząc mu od tyłu ręce na ramiona. – Wszystkie się obkupiłyśmy, ja też. – Wyszeptała mu do ucha gryząc je lekko. – Kupiłam sobie nawet ten stanik z mocnym push-upem, o który mnie męczyłeś od dawna. Na co Adam poczuł wyraźny ucisk w spodniach.
– Tak, wygląda na to, że nowy chłopak Lilki będzie bardzo zadowolony – powiedziała Agata.
– Ja nie mam chłopaka – wyszeptała praktycznie Lilka, wyraźnie zakłopotana i spuściła wzrok.
– Gdybyś mógł zobaczyć co wybrałyśmy Agacie – powiedziała do ucha Adama lubieżnie Kamila. Ona to ma dopiero ogromne cycki, wybrałam jej taki prześwitujący zestaw z pełnymi majteczkami jak lubisz, chyba gust mi się całkiem dopasował do ciebie po latach, że nawet koleżance doradzam to co podobałoby się tobie.
Adam mało nie eksplodował w spodniach więc po chwili zmienił temat i udało mu się jakoś uniknąć blamażu.
Wieczorem wszyscy szykowali imprezę urodzinową Lilki. Gdy Adam pojechał odebrać tort z cukierni dziewczyny szykowały się na wieczór. Lilka ubrała się w jedną z nowych sukienek i umalowała nowymi kosmetykami. Wyglądała bardzo dorosło, co bardzo ją ucieszyło.
– Kamila! – zaczepiła ją Agata. – Próbuję założyć ten zestaw, który mi wybrałaś ale wszystko mi wystaje i głupio się czuję.
– Chodź, pokażę ci coś – i zabrała ją za rękę do łazienki.
Kamila podniosła sukienkę i odchyliła majtki.
– Widzisz?
– Ale tak całkiem? – zdziwiła się Agata.
– Adam tak lubi, a i ja się przyzwyczaiłam przez lata. Potem nie chcesz już wrócić do tego co było. Tu masz maszynkę, poradzisz sobie.
Gdy Adam wrócił z tortem dziewczyny były już gotowe. Kamila założyła nowy stanik i najbardziej wydekoltowaną sukienkę jaką miała. Jej pełny, choć nie ogromny biust po prostu wylewał się z dekoltu i wyglądał absolutnie bosko. Miała piękny makijaż, a swoje maleńkie usteczka pociągnięte mocną śliwkową pomadką co wyglądało bardzo intrygująco. Na ten sam kolor umalowała swoje długie paznokcie. Gdy odchodziła w stronę kuchni odnieść tort odprowadził ją wzrokiem utwierdzając się w przekonaniu, że ma najpiękniejszy i najbardziej okrągły tyłeczek na świecie. Co zawsze go dziwiło. Bo jak to możliwe, żeby mając tak długie i piękne nogi mieć jednocześnie tak okrągłą i ponętną pupcię.
Agata i Lilka pokazały się również Adamowi i trzeba przyznać, że podobały mu się znacznie bardziej niż zdawkowe:
– Ładnie wyglądacie – które rzucił w ich stronę.
Agata miała przylegającą sukienkę, która podkreślała jej wypukłości, zaskakująco krótką jak na jej figurę. Nie dało się ukryć, że ma ogromne, okrągłe piersi i całkiem spory, ale ładny tyłeczek. Nikt nie odważyłby się nazwać ją grubą. Po prostu był to buchający seks zamknięty w rozmiarze 40. Tak jak zawsze ją oceniał Adam. Po prostu po raz pierwszy zobaczył to w takiej odsłonie. W codziennych ciuchach dostrzec się tego w szczegółach nie dało. Sukienka była tak krótka, że z pewnością dało się dostrzec majtki gdyby się schyliła, czego był świadom Adam, podobnie jak tego co to była za bielizna, więc wyobraźnia pracowała mu jak szalona. Usta i paznokcie pomalowała na krwisto-czerwony kolor. Takie usta stworzone są do całowania i do… robienia loda – tak zawsze myślał Adam patrząc na Agatę.
Lilka, w sumie jeszcze podlotek, ubrała się trochę skromniej od pań, choć widać, że starała się im dorównać seksapilem. Jej ciało było jakby przejściem między Kamilą, a Agatą choć była z nich zdecydowanie najwyższa i… najmłodsza. Biła z niej młodość i świeżość. Jej ciało właśnie rozkwitło i nie była jeszcze do tego przyzwyczajona. Hormony widać jednak w niej mocno buzowały bo peszyła się przy okazji każdego podtekstu damsko-męskiego w ciągu dnia, a jednocześnie była najbardziej zainteresowana tymi tematami.
Kolacja urodzinowa była bardzo udana. Było dużo śmiechu i śpiewów. Poszło sporo wina, Agata pozwoliła nawet napić się trochę Lilce, w końcu była już dorosła. Około dwunastej wygoniła już ją spać, na co zmęczona Lilka bez oporów przystała. Gdy dorośli zostali już sami, po tych paru butelkach wina Agata zaczęła się otwierać i opowiadać szczerze o rozwodzie. Po pewnym czasie skupiła się bardziej na tym, że doskwiera jej samotność i brak mężczyzny. To przyciągnęło uwagę Adama, który wcześniej słuchał trochę jednym uchem gdyż rozmowa toczyła się głównie między starymi przyjaciółkami, a on tylko czasem coś wtrącił. Agata zresztą zaczęła mówić o tym przy nim pewnie tylko dlatego, że wypiła sporo wina i przez cały dzień nie miała okazji porozmawiać z Kamilą sam na sam. W końcu wieczorem nie mogła się już powstrzymać, a alkohol skutecznie pozwolił pozbyć się jej wstydu.
– Wiesz, zawsze można by coś na to zaradzić – zażartował, badając jakby grunt, mający też już nieźle w czubie Adam.
Kamila rzuciła mu natychmiast spojrzenie, lecz ku jego zaskoczeniu nie było ono karcące, tylko miało w sobie jakiś żar…
– Widzisz jaki chętny do pomocy – kontynuowała żarty Kamila. – Chociaż z drugiej strony ja nigdy nie narzekałam więc mogę polecić.
Agata nerwowo przełknęła ślinę, ale jej oczy wyrażały już tylko ślepe pożądanie czego za nic w świecie nie byłaby już w stanie ukryć.
Na kilku sekund zapadła cisza, a powietrze jakby zgęstniało. Każdego z osobna zalała fala gorącego podniecenia i nie było już odwrotu. Kamila wstała i wzięła Agatę za rękę i zaprowadziła ją do sypialni. Dołączył do nich Adam i stali tak przez chwilę na środku pokoju. Agata była wręcz upojona zapachem Adama, nie wiedziała sama czy to jego perfumy czy po prostu feromony. Nigdy przedtem nie czuła takiego przyciągania. Tymczasem, by przełamać pierwsze lody, Adam zaczął całować namiętnie żonę. Gdy już oderwał swoje usta od niej, spojrzał na Agatę, która przygryzała wargę z podniecenia, a następnie znowu na Kamilę pytająco. Ona odpowiedziała przyzwalająco skinieniem. Adam zaczął całować powoli Agatę ciesząc się rozchodzącym się po jego ciele dreszczem. Jej usta smakowały zupełnie inaczej niż żony co potęgowało doznania. Ten widok ku zdziwieniu Kamili nie wyzwalał w niej żadnych innych uczuć poza podnieceniem. Dała się ponieść chwili i ze zdwojoną mocą poczuła ten dreszcz na plecach, który pojawił się po raz pierwszy poprzedniego wieczora gdy zaczęła kochać się z Adamem wiedząc o śpiącej przyjaciółce za ścianą. Gdy Adam i Agata skończyli się całować spojrzenia dziewczyn na chwilę się spotkały, co dostrzegł też Adam. Wiedział, że jego żona jest w 100% hetero i nie dopuszczała nigdy możliwości bycia w łóżku z kobietą jednak teraz wydawało się, że każdemu puściły już wszystkie hamulce więc wykorzystując ich moment zawahania delikatnie skierował je ku sobie. Dalej sytuacja rozwinęła się już naturalnie – dziewczyny zaczęły się namiętnie całować, a Adam mógł podziwiać ten widok.
Cała trójka oddała się pieszczotom i pocałunkom. Każde z nich chciało już czegoś więcej, także po chwili ich ubrania wylądowały na podłodze. Kamila zaciągnęła całą trójkę na łóżko. Adam miał doskonały widok, ponieważ mieli w sypialni duże lustro na ścianie i mógł oglądać dziewczyny z każdej strony. Nie mógł się napatrzeć na widok żony, która w nowym staniku eksponowała biust jak nigdy, a majteczki z tego zestawu podkreślały krągłość jej pupy. Widok jej polakierowanych paznokci u stóp i rąk oraz pomadki w pasującym śliwkowym kolorze doprowadzał go do wizualnej ekstazy. Figura Agaty zaskoczyła go do reszty. Okazało się, że jej obfity biust w miękkim, przeźroczystym staniczku wcale nie leci w dół, tylko dumnie sterczy na tyle na ile pozwalał mu jego niemały ciężar. Widział, że pod pełnymi majteczkami ma całkowicie wygoloną piczkę co dodatkowo podniosło mu ciśnienie. Jej czerwone usta i paznokcie świetnie pasowały do blond włosów.
Kamila maksymalnie podniecona obecnością przyjaciółki w łóżku zeszła z pocałunkami do podbrzusza męża. Wiedziała, że penis rozrywa mu już majtki więc postanowiła mu ulżyć. Robienie loda to nie była jej ulubiona rzecz w łóżku, po latach wiedziała jednak jak sprawić mu przyjemność. Zdawała sobie też sprawę jakim dodatkowym bodźcem dla niego są jej mocno umalowane usta. Zaczęła od delikatnego lizania główki, potem nasady, by włożyć go sobie delikatnie w usta. Poruszała się nieśpiesznie w górę i w dół. Adam normalnie zamykał często oczy w takiej chwili, dzisiaj jednak widoki były zbyt podniecające by zrobić to choćby na chwilę. Agata patrzyła na to jak zahipnotyzowana i bezwiednie pieściła się jedną ręką po piersiach, drugą wkładając w majteczki prosto na łechtaczkę. Adam przyciągnął ją za kark do siebie i zaczął całować. Potem skierował jej głowę delikatnie w dół. Kamila widząc kątem oka zbliżającą się Agatę, ustąpiła jej miejsca przy penisie Adama. Agata trochę nieśmiało wzięła go do ust, odrobinę przestraszona rozmiarem i grubością, warunki miała jednak doskonałe, także mogła zrobić to bez obaw. Szybko okazało się, że bez żadnego wysiłku może brać go prawie całego do buzi co ośmieliło ją do intensywniejszego działania. Kamila patrzyła na ten widok jak urzeczona i zamiast całować Adama została przy połykającej penisa jej męża Agacie. Gładziła ją delikatnie po głowie i po plecach i bardzo ale to bardzo podniecała się widokiem jak jej najlepsza koleżanka z zapamiętaniem robi loda jej mężowi. Łatwość z jaką przychodziło to Agacie była dla niej fascynująca, jej zawsze przychodziło to z trudem z uwagi na małe usteczka. Przeszło jej instynktownie przez głowę by przy tej okazji spełnić jedną z fantazji Adama o pełnym połyku. Trzymając Agatę za głowę zaczęła jej więc „pomagać” pogłębiając jej każdy ruch aż w końcu penis Adama wchodził głęboko w gardło przyjaciółki. Dla Agaty była to jedna wielka ekstaza i nie czuła z tego powodu żadnego dyskomfortu. W końcu podniecona Kamila oderwała głowę koleżanki od podbrzusza męża i też zaczęła się zajmować jego penisem. Nie znając możliwości Kamili Agata chciała jej się odwdzięczyć tym samym i ujęła jej głowę w swoją dłoń. Opór był duży i Agata nie robiła nic na siłę ale Kamila napatrzywszy się chwilę wcześniej na to jaką przyjemność sprawiało to Adamowi pokazała Agacie ręką by pomogła jej bardziej zdecydowanie. W którymś momencie Adam zdał sobie sprawę, że jego żona tymi swoimi słodkimi, malutkimi usteczkami bierze jego grubego penisa aż do samiutkiego końca i głęboko do gardła. Było to chyba jeszcze przyjemniejsze niż z Agatą bo było tam tak ciasno, a poza tym myślał, że było to absolutnie niemożliwe. W końcu Kamila chciała złapać oddech i obie jednocześnie na przemian lizały go i ssały. Adam podczas tej wspólnej zabawy postanowił wreszcie uwolnić ich piękne piersi i rozpiął im staniki. Po kilku chwilach nie mógł się już dłużyć powstrzymać, lecz nie wiedząc jak zareagowałaby Agata na nadchodzące spełnienie postanowił pokierować je w usta Kamili, która była do tego przyzwyczajona. W momencie, w którym dochodził w ustach żony dostrzegł kątem oka w uchylonych drzwiach Lilkę, która w nowej jedwabnej piżamce stała i z ręką w kusych szortach, z otwartymi w ekstazie ustami przeżywała właśnie orgazm. Po chwili czmychnęła do swojego pokoju.
Gdy Adam skończył, Kamila z pełnymi ustami jego nasienia chciała zwyczajowo wstać i pójść do łazienki. Adam widząc jednak głodne z pożądania oczy Agaty zatrzymał ją lekko ręką i skierował w stronę przyjaciółki. Agata zaczęła namiętnie całować Kamilę z języczkiem. Sperma zaczęła im się wydostawać kącikami ust i spływać po brodach a dalej skapywać na ich sterczące z podniecenia sutki. Ich wspaniałe piersi ocierały się o siebie, na co patrzył oniemiały Adam. Gdy dziewczyny skończyły się całować Agata wylizała dokładnie twarz Kamili ze spermy Adama, nie zapominając też o jej piersiach. Adam wiedział już, że niepotrzebnie się martwił o podejście Agaty do tego tematu. Ku jego zaskoczeniu Kamila zrewanżowała się przyjaciółce wylizując dokładnie jej ogromne piersi ze wszystkich śladów nasienia, szczególnie skupiając się na sutkach. Najwyraźniej postanowiła przekroczyć dzisiaj wszystkie swoje granice.
– Przyniesiesz nam jeszcze trochę wina? – powiedziała wyraźnie zadowolona Kamila.
Adam wrócił z dwoma kieliszkami, które dziewczyny opróżniły w oka mgnieniu. Cała trójka rozłożyła się na łóżku by odrobinę odpocząć. Szczęśliwy Pan domu znalazł się oczywiście w środku, a kobiety wtuliły się w niego. Obydwie były jednak bardziej rozbudzone niż zaspokojone więc ich delikatne z początku pieszczoty jakimi obdarzały Adama i siebie nawzajem przybierały na intensywności. Ich delikatne dłonie gładziły jego tors. Kamila wraz z przyjaciółką odkrywała jakby na nowo ciało swojego męża. Cieszyła się, że zdecydowali się kilka lat temu zacząć żyć zdrowo dzięki czemu ich ciała były w doskonałej formie. Adam czuł na sobie słodki ciężar ich piersi, a pod każdą dłonią miał jeden jędrny pośladek. To, że miał „w rękach” dwie różne kobiety było dla niego szalenie podniecające. Prawą ręką masował okrągły tyłeczek żony, a lewą wydatną pupę Agaty. Ich piczki spływały po prostu sokami co ułatwiało zadanie Adamowi. Postanowił on sprawdzić na co będzie sobie mógł pozwolić z Agatą i przesunął się ze swoimi pieszczotami w górę, w kierunku ciaśniejszej dziurki. Było to o tyle łatwe ponieważ wszystko było tam więcej niż dobrze nawilżone. Wsunął lekko palec do środka, mogąc się w każdej chwili wycofać gdyby zaczęła uciekać tyłeczkiem. Jego druga ręka dawno penetrowała dupkę Kamili, co zawsze sprawiało jej rozkosz. Jego obawy okazały się nieuzasadnione gdyż wyraźnie sprawiało to przyjemność Agacie. Jej pupa tak się wierciła by jak najbardziej się nabić na palec Adama. Kamila szalała z rozkoszy gdy mąż zadowalał ją palcem prosto w tyłeczek, widziała, że taką samą przyjemność odczuwa też jej przyjaciółka. Cała trójka całowała się namiętnie. Agata czuła, że musi coś zrobić dla Adama. Sięgnęła więc do jego sterczącego penisa. Tam napotkała dłoń Kamili. Dziewczyny uśmiechnęły się do siebie i zaczęły się całować. Kamil patrzył jak dziewczyny przesuwają swoje drobne dłonie w dół i w górę jego sterczącej pały namiętnie się całując. Sam zaś ostro pieścił ich wypięte pupy, sytuacja zdecydowanie wymykała się spod kontroli. Adam nie chciał szczytować przy takich pieszczotach. Wydawało mu się zresztą że za mało zrobił dla dziewczyn tego wieczora. Poderwał się w więc przerywając ich zabawę i ułożył dziewczyny na plecach koło siebie. Zatopił się ustami w cipce Kamili, która oplotła go od razu nogami. Lizał jej łechtaczkę i wargi sromowe, wiedział jednak, że Kamila najbardziej lubi gdy wchodził językiem najgłębiej jak potrafił. W tym czasie włożył dwa palce w Agatę, po jednym do każdej dziurki i kontynuował przerwaną wcześniej pieszczotę. Dziewczyny nawet się nie całowały, każda zajęta był przeżywaniem własnej przyjemności. Agata doświadczała nieznanych wcześniej przeżyć. Jej małżeński seks był bardzo mechaniczny mimo tego, że robili z mężem w zasadzie wszystko. Tą myśl przerwał jej język Adama wślizgujący się między jej uda. Penetracja jej obydwu dziurek palcami była świetna to jednak była coś zupełnie innego. Widać, że mąż przyjaciółki jest biegły w zadowalaniu jej w ten sposób Ciepło rozlało się po całym jej ciele już chyba po dwóch minutach. Okazało się, że to dopiero początek. Gdy Adam zaczął wchodzić głęboko w nią językiem pomyślała, że zwariuje.
– Zerżnij mnie – powiedziała Agata. – Błagam zerżnij mnie i to szybko.
Adam podniósł głowę i spomiędzy nóg Agaty spojrzał na Kamilę pytająco. Ona dała mu znać oczami jakby chciała powiedzieć, żeby natychmiast spełnił jej prośbę.
Adam położył się na plecach i wciągnął na siebie Agatę, która wydała głośny jęk czując każdy jego centymetr w swoim wnętrzu. Chwile dzieliły ją od orgazmu stulecia, zaczęła więc z miejsca szaleńczo galopować. Kamila usiadła zaś na twarzy Adama wyraźnie nie mając dosyć takich pieszczot. Patrzyła jak przyjaciółka kocha się szaleńczo z jej mężem i czuła przemożną ochotą by zaraz i ją tak mocno przeleciał. Po niedługim czasie Agata poczuła wybuch wielu następujących po sobie orgazmów, które wstrząsnęły nią jak trzęsienie ziemi. Bezładnie zsunęła się Adama i cieszyła się dreszczami jakie przechodziły jej ciało.
Kamila zeszła również natychmiast z męża i ustawiła się na pieska wypinając w górę swój piękny tyłeczek tyle ile mogła. Błagał w myślach by Adam domyślił się czego jej w tej chwili potrzeba. Nie zawiodła się gdy Adam wszedł z impetem w jej dupcię. Był tak mokry od soków Agaty, a Kamila była tak rozluźniona i spragniona, że nie napotkał praktycznie żadnego oporu. Chwycił ją za biodra i posuwał bez wytchnienia jej wypięty mocno tyłek. Kamila schowała twarz głęboko w poduszkę i krzyczała z rozkoszy. W końcu nadszedł i jej upragniony orgazm. Nadchodził powoli i był bardzo intensywny. Kamila uwielbiała analne orgazmy, które były dużo trudniejsze do osiągnięcia lecz zarazem i głębsze niż normalne. Odsunęła się od Adama i położyła na łóżko bezsilna. Adam czuł, że i jego koniec jest blisko postanowił więc dać sobie możliwość totalnego odlecenia. Przyciągnął Agatę za biodra na krawędź łóżka i rozłożył szeroko jej nogi trzymając kostki. Położył sobie jedną z nich na ramieniu by poślinić sobie dłoń, a następnie penisa. Wszystko to tak by widziała to dokładnie Agata. Następnie przyłożył główkę do jej ciaśniejszej dziurki i zaczął napierać. Zagłębił się kawałek i dalej zaczął wyczuwać duży opór. Jego penis był znacznie większy niż palec, a Agata najwyraźniej nie była tak rozćwiczona jak Kamila do analnych zabaw. Adam nie poddawał się jednak i rytmicznie torował sobie drogę do celu.
Agata była zaintrygowana gdy po tym kolosalnym orgazmie i przedstawieniu jakie mogła oglądać z bliska Adam nie szczytował w Kamili tylko przyciągnął ją do siebie. Szalenie podniecało ją, że był taki zdecydowany, wiedział dokładnie czego chce i sobie to po prostu bierze. Widok w jaki sposób nawilża swojego penisa bezwstydnie się na nią patrząc też bardzo na nią zadziałał. Bardzo chciała by udało mu się wejść w nią co nie było jednak proste. Adam wyczuł jednak, że brakuje jej jeszcze jakiejś dodatkowej podniety by całkiem się rozluźnić i zaczął całować i lizać jej stopy. Tego Agata zupełnie się nie spodziewała , podobnie jak fali gorąca która dotarła jej do twarzy.
Kamila uwielbiała gdy całował jej stopy postanowił więc spróbować tego z Agatą. Po wyrazie jej twarzy odczytał, że nikt wcześniej jej tak nie pieścił i że bardzo jej się to podoba. Zresztą zaraz po tym wszedł w nią do samego końca co dobitnie potwierdziło, że sposób zadziałał. Adam był już na ostatniej prostej do własnego orgazmu postanowił więc zapewnić sobie równie mocne doznanie jakie miały wcześniej dziewczyny. Oparł nogi Agaty na swoich ramionach, nie przestawał całować stopy Agaty, w końcu zaczął ssać jej duży palec, złapał ją mocno za uda tuż poniżej bioder i zaczął posuwać jej tyłek bez żadnej kontroli.
Agata czuła jak gruby penis Adama wypełnia całkowicie jej pupę i zdecydowanie ją posuwa. Tak jej się podobało, że wziął ja zdecydowanie bez pytania o zgodę. Czuła jak piersi podskakują jej w górę i w dół w szalonym tempie. W końcu poczuła eksplozję przyjemności na dole, potęgowaną głośnymi jękami Adama, który wyraźnie pompował już spermę w jej odbyt. Na tą jedna chwilę czuła się całkowicie jego własnością i cieszyła się, że stało się to w tak bezpiecznych warunkach pod okiem przyjaciółki. By mogła tak dalece oddać się mężczyźnie bez późniejszych konsekwencji.
Cała trójka poszła potem pod prysznic gdzie było dużo czułości i śmiechu. Tej nocy każde z nich zasnęło usatysfakcjonowane i spełnione.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Walter White