Author: admin

  • Opiekunka – Rozmowa o prace.

    Maja była nastolatką, właśnie ukończyła liceum i miała zamiar wybrać się na studia. Jednak jej wymarzona uczelnia była płatna, a jej rodziców nie było stać na czesne. Dziewczyna miała problem, ponieważ nie miała doświadczenia zawodowego i nikt nie chciał przyjąć jej do pracy. Postanowiła szukać mniej odpowiedzialnej pracy za mniejsze pieniądze. Po paru tygodniach przeglądania ogłoszeń zauważyła ofertę opiekunki do dziecka. Maja nawet się nie zastanawiała, po prostu wysłała zgłoszenie, licząc, że może tym razem ktoś się odezwie. Po dwóch dniach zadzwonił do niej nieznany mężczyzna, powołując się na ogłoszenie. Zapytał tylko, czy dalej jest zainteresowana, bo bardzo chciał się umówić na spotkanie. Maja była bardzo zestresowana nigdy jeszcze nie była na rozmowie o pracę, ale zgodziła się na spotkanie zaplanowane na jutro.

     Następnego dnia Maja wstała wcześniej, aby przygotować się do wyjścia. Poszła do łazienki i przemyła oczy pod kranem, następnie zsunęła oboma rękami w dół krótkie spodenki do spania. Nie miała na sobie bielizny, ponieważ nigdy nie zakładała jej do spania, dlatego też po ściągnięciu spodenek ukazał się jej młody jędrny tyłeczek, nie był on duży, ale wysportowany, ponieważ Maja jeździła na zawody lekkoatletyczne. Następnie podwinęła koszulkę i podciągnęła do góry, spod niej wyskoczyły okrągłe, śliczne piersi z małymi sutkami. Piersi nie były zbyt duże, ale większe od przeciętnych dziewczyn w jej szkole. Po rozebraniu się do naga od razu skierowała się do kabiny prysznicowej. Odkręciła wodę, a strumień wody zaczął spływać na jej obojczyki płynąć dalej wzdłuż piersi, po brzuchu, aż po wzgórek łonowy gdzie wlewały się w szparkę i kapały pomiędzy jej nogami. Maja była bardzo wrażliwą dziewczyną, dlatego każde wydarzenie mocno przeżywała i tego ranka była bardzo zestresowana. Chciała ulżyć sobie w stresie, to też sięgnęła dłonią pomiędzy uda i palcami przejechała wzdłuż swojej cipki. Masowała ją w górę i w dół, a ciepła woda dawała jej jeszcze więcej przyjemności. W pomieszczeniu zaczęła unosić się para, a Maja była coraz bardziej podniecona. Włożyła sobie środkowy palec do środka i zaczęła go sobie wsuwać coraz głębiej. Ruchy jej palca stawały się coraz szybsze a jej oddech coraz głośniejszy. Po minucie dogadzania sobie palcem usiadła w kabinie i przysunęła sobie baterię prysznicową pomiędzy jej uda. Woda pod wysokim ciśnieniem zaczęła uderzać o jej łono, dając jej cudowną przyjemność. Przyłożyła ją do samej skóry tak, że woda zaczęła wlewać się do środka. Łącząc zabawę z jednoczesnym masowaniem, doszła w przeciągu paru minut. Wyłączyła wodę i po uspokojeniu oddechu wyszła z kabiny, zawinęła się w ręcznik i udała się do pokoju wybrać jakieś ciuchy do wyjścia. Mogła swobodnie się poruszać po domu, ponieważ wszyscy o tej godzinie spali, jednak ręcznik dawał jej pewne poczucie bezpieczeństwa. Zastanawiała się, czy ubrać się oficjalnie, ale był lipiec i cały tydzień zapowiadali upały, więc postanowiła wybrać coś mniej formalnego. Ściągnęła ręcznik, ukazując swoje wilgotne jeszcze ciało i założyła białe stringi. Dawniej nie chciała nosić tego typu bielizny, ale po tylu latach w liceum chciała się dopasować do innych dziewczyn, u których widziała takie podczas przebierania się na wf. Do tego założyła biały stanik bez żadnych ozdóbek, w końcu nie będzie w nim nigdzie paradować dzisiaj. Przy takiej pogodzie postanowiła, że założy swoje krótkie jeansowe spodenki i pomarańczową bluzkę na ramiączkach. Po zjedzeniu śniadania wyszła z domu na rozmowę o pracę.

     Maja dotarła pod podany adres, a na miejscu zastała dom jednorodzinny z bardzo ładnym ogródkiem, cały dom wydawał się zadbany. Zadzwoniła do drzwi i po chwili otworzył jej blondwłosy mężczyzna, jego włosy były nieco dłuższe i związane z tyłu, twarz pokrywał kilkudniowy zarost, ale najbardziej Majce rzucił się w oczy jego ubiór, facet miał na sobie jedynie czerwony szlafrok. Przełknęła ślinę I odezwała się pierwsza.
    – Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia jako opiekunka – zaczęła niepewnie.
    – A tak, tak, zapomniałem nastawić budzik – mężczyzna wydawał się dopiero co obudzony.
    Zaprosił dziewczynę do środka, gdzie również było bardzo ładnie, elegancko posprzątane i pachniało jakimiś kwiatami, ale Maja nie mogła rozpoznać co to za kwiaty. Przeszli do nieco większego pokoju z dwoma kanapami, najwyraźniej był to salon, w którym przyjmowali gości.
    – Młody jeszcze śpi – odezwał się mężczyzna – zresztą tak jak ja do niedawna.
    – Przepraszam, ale prosił pan, żeby być o 10 – Maja próbowała się tłumaczyć.
    – Spokojnie, nie obwiniam cię – Facet wyciągnął z barku butelkę i nalał do dwóch szklanek, następnie jedną wyciągnął w stronę dziewczyny.
    – Nie, nie dziękuje bardzo, ale w zasadzie to nie pije zbytnio alkoholu.
    – To dobrze, nie będziesz mi podpijać, jak mnie nie będzie – przelał wszystko z jej szklanki do swojej, usiadł i zaczął pić – No ale na początek wszystko ci wyjaśnię. Do tej pory syn miał jedną opiekunkę przez wiele lat, jednak wyszła za mąż i ma teraz swoje dzieci. Kuba ma już co prawda 10 lat, ale bardzo się przywiązał do opiekunki i chciał, żebyśmy znowu zatrudnili.
    – Myślałam, że to będzie dziecko w wieku przedszkolnym – przerwała Maja.
    – Czy to jakiś problem? – Facet zmierzył ją wzrokiem
    – Nie, oczywiście, po prostu mnie pan zaskoczył – wystraszyła się, że teraz jej nie zatrudni.
    – Myślę, że to tylko na Twoją korzyść, możesz korzystać z kuchni i łazienki do woli i po prostu pilnować, żeby młody nie spalił domu. – Maja zwróciła właśnie uwagę, jak szybko wypił to, co miał w szklance – No więc teraz najważniejsze, jakiego wynagrodzenia oczekujesz?
    -Potrzebuje pieniędzy na studia, dlatego też szukałam pracy, nie chce dużo, potrzebuje jedynie zarobić 6000 do końca września.
    – 6000? – zaśmiał się mężczyzna – No wybacz moja droga, ale za pilnowanie dziecka nie mogę ci zagwarantować tyle pieniędzy w tak krótkim czasie, jest już lipiec.
    – Przepraszam to moja pierwsza praca i nie mam doświadczenia, ale mogę też sprzątać i robić dużo innych rzeczy – Maja zrobiła niewinną minę.
    – Nasza poprzednia opiekunka zajmowała się dzieckiem, sprzątaniem i jeszcze zakupy robiła, a dawaliśmy jej połowę tego, co ty chcesz.
    – Więc co mogłabym jeszcze robić, bardzo mi zależy na tych studiach, a rodziców nie stać na to.
    Mężczyzna przyglądał jej się od jakiegoś czasu i kiedy usłyszał, że „zrobi wszystko” jego dłoń spoczęła w okolicach krocza. Majka od razu to zauważyła, ale szybko odwróciła wzrok. Mężczyzna wstał i podszedł do niej.
    – Pomyślmy, potrzebujesz 6000 i to w przeciągu niecałych 3 miesięcy, więc musiałbym ci dawać 2000 za miesiąc. Mogę ci najwyżej dać 1200 – usiadł obok niej – Za pilnowanie dziecka.
    – A pozostałe 800? – Majka już domyśliła się, że czeka ją jakaś dodatkowa czynność.
    Bez pośpiechu facet wziął jej rękę i przesunął na swoje krocze.
    – Masz okazje je wynegocjować – uśmiechnął się do niej.
    Majce pojawiło się w głowie tysiące myśli, dlaczego nie powinna tego robić, ale zauważyła, że zamiast tego szuka argumentów, żeby to usprawiedliwić, raz, że nie była już dziewicą, dwa facet nie wygląda tak źle, no a przede wszystkim potrzebne jej te pieniądze. Poczuła, że jego penis zaczyna twardnieć, to był czas, na odpowiedz, zacisnęła na nim swoją dłoń, a facet, widząc, że doszli do porozumienia, oparł się na sofie. Majka zaczęła sprawdzać ręką, jak duży jest jego penis i wydawał się pokaźnych rozmiarów. Wsunęła rękę pod jego szlafrok i poczuła jego skórę. Objęła dłonią penisa i zaczęła nią przesuwać. Kutas zaczynał się podnosić, więc odkryła go spod szlafroka, sama też była ciekawa, jak wygląda w pełnej okazałości. Zobaczyła, że ma w rękach całkiem sporego penisa, nieco większego niż miał jej były. Zmieniła rękę, ponieważ była praworęczna, łatwiej jej było walić go prawą ręką. Penis stał już twardy jak kamień, a Majka przyglądała się mu i wtedy facet dał jej znak, napierając ręka na jej plecy, że ma się pochylić. Dziewczyna zbliżyła się twarzą do członka i w tym momencie chciała wyjść i zrezygnować, nie chciała tego robić. Puściła kutasa i chciała wstać, jednak facet jedną ręką chwycił ją za głowę, a drugą nakierował swojego penisa prosto w jej usta. Pchnięcie było dosyć mocne, to też Maja zaczęła się nim krztusić, ale mężczyzna ani myślał przerywać. W końcu dziewczyna poddała się i postanowiła dokończyć sama, chwyciła dłonią pałkę i mając czubek w ustach, zaczęła mu walić. Kiedy mężczyzna poczuł, że dziewczyna dokończy, co zaczęła, przeniósł rękę na jej tyłek i wsunął dłoń aż pod majtki. Spodobał mu się jędrny i wysportowany tyłek nastolatki i zaczął sobie wyobrażać, jak wygląda pod tymi spodenkami, aż w końcu nie wytrzymał i postanowił to sprawdzić. Obrócił Majkę tyłem do siebie, ta była teraz na czworakach na sofie obok niego. Zaczął ściągać jej spodenki razem z białymi stringami. Ukazał mu się nieziemski tyłek, jego kształt od razu go pobudził do działania. Przejechał palcami po cipce, dziewczyna drgnęła, więc facet na wszelki wypadek przytrzymał ją za biodro. Drugą ręką pieścił jej cipkę, aż zrobiła się wilgotna. Majka obróciła się, żeby zobaczyć, co mężczyzna teraz zamierza. Zobaczyła, że nie miał już na sobie szlafroka, a jego penis zmierzał w jej stronę. Zamknęła oczy i poczuła, jak wbija się w nią. Odwróciła się ponownie i spojrzała na niego, facet posuwał ją, trzymając jedną ręką za tyłeczek. Zaczął wchodzić w nią głęboko, aż cały znalazł się w jej dziurce, oddech Majki był ciężki i głośny, oparła głowę o boczne oparcie sofy i czekała aż skończy. Pomimo jej oczekiwań facet wcale tak szybko nie kończył, a ona sama zaczęła czuć, że zaraz dojdzie. Mężczyzna też to zauważył i przyspieszył ruchy, pozwalając jej dojść, po czym wyciągnął go i zaczął trzepać nad jej tyłkiem. Po chwili Majka poczuła jak coś ciepłego kapie jej na tyłek, ale nic jej nie obchodziło, była wykończona, to był cholernie dobry seks, miała poczucie winy, że tak w ogóle uważa, ale nie żałowała.
     Facet nie odezwał się ani słowem, zarzucił tylko szlafrok i wyszedł. Majka leżała tak przez kilka minut, aż w końcu zebrała się z sofy, założyła swoje białe majtki i poczuła, że robią się mokre, zapomniała o spermie na jej pośladkach, odruchowo sięgnęła ręką, żeby sprawdzić co to. Teraz jej dłoń była lepka od nasienia jej pracodawcy. Wytarła dłoń w spodenki i ubrała je. Wychodząc, minęła kuchnie, siedział w niej chłopiec i patrzył na nią. Czy on to wszystko widział?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sarah
  • Zostalem kochankiem mamy swojego kolegi

    Jestem Kuba. 180 cm wzrostu, szczupły, dobrze zbudowany brunet, od 2 lat pełnoletni obywatel tego kraju. Wtedy to, w dzień swoich urodzin postanowiłem zrobić sobie “mały” prezent – umówić się na seks z prostytutką. Wszedłem więc na popularną stronę związaną z interesującą mnie tematyką. Wybrałem swoją miejscowość i zacząłem szukać. Miałem do wyboru ok. 15 kobiet. Wiek wahał się pomiędzy 24-43 lata. Mnie interesowała oferta 30+. Przefiltrowałem ogłoszenia i od razu zwróciłem uwagę na jedno z  nich. Oferta podpisana jako “Samotna 35 latka szuka spełnienia”. Nawet nie czytałem treści zawartej w ogłoszeniu tylko od razu chwyciłem za telefon i zadzwoniłem. W krótkiej chwili umówiłem się z nią na 2 godziny później. Umówiliśmy się w hotelu na końcu miasta, aby zapewnić pełną dyskrecję. Dziesięć minut przed czasem byłem na miejscu. Wszedłem do budynku i zapukałem do pokoju nr 15. Usłyszałem “Proszę”, wszedłem. Wówczas obydwoje przeżyliśmy szok. Okazało się, że prostytutką, z którą się umówiłem była matka mojego przyjaciela ze szkoły – Kasia. Nie ukrywam, że wielu z moich kolegów (w tym ja) marzyło, aby ją przelecieć lub chociaż zobaczyć nago. Kasia była dość niską kobietą, bo miała zaledwie 160 cm wzrostu, ale za to wszystko nadrabiała dużymi, pełnymi, sterczącymi piersiami i kształtnym tyłkiem, który wspaniale się eksponował, bo Kasia przeważnie chodziła w szpilkach. Była to również blondynka o niebieskich oczach. Jej figura – szczupła, w kształcie osy. Wracając do tego co się działo. Gdy tak staliśmy jak wmurowani i obydwoje nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Ale postanowiłem zacząć.

    – dzień dobry – wyjąkałem.
    – Cześć Kuba – odpowiedziała. – Wiem, że jesteś w szoku, ja również, ale proszę Cię, proszę nie mów nic Sebastianowi (syn), ani nie rozpowiadaj tego nikomu – błagała. 
    – Dlaczego nie miałbym mówić? – zapytałem 
    – Od kiedy rozwiodłam się ze swoim mężem nie mogłam nikogo znaleźć, a jestem kobietą i mam swoje potrzeby. Zrozum. – tłumaczyła się.
    – To dziwne..Jest Pani cudowną kobietą, bardzo piękną i seksowną. – odpowiedziałem
    – Bardzo miło z Twojej strony. Masz dzisiaj urodziny prawda? – zapytała
    – Zgadza się – odrzekłem
    – Hmm…obiecasz, że nikomu nie powiesz tego co tutaj zobaczyłeś? – zapytała z lekkim uśmiechem
    – No dobrze..obiecuję – zapewniłem
    – Kochany jesteś. Więc, z okazji Twoich urodzin wszystkiego najlepszego i czas na prezent ode mnie. – powiedziała
    W tym momencie Kasia zdjęła szlafrok i moje oczy ujrzały całkiem nagą kobietę, o której marzy każdy kolega jej syna. Momentalnie w moich spodniach zrobiło się bardzo mało miejsca. Wyobrażenia o jej nagim ciele były niczym w porównaniu z rzeczywistością. Kasia kazała mi położyć się na łóżku. Rozpięła mi spodnie i powoli zaczęła je ściągać. Mój penis był już tak naprężony, że trudno mi było wytrzymać. Mama kolegi mruknęła i pocałowała główkę po czym wzięła go do ust. Zaczęła ssać główkę i brać go głębiej i głębiej. Czułem się jak w niebie. Po kilku minutach powiedziała, że czas na jej kolej. Wstałem, a ona położyła się na łóżku i rozłożyła szeroko nogi ukazując swoją wygoloną cipkę. Od razu wziąłem się do roboty. Lizałem łechtaczkę jak szalony, wsadziłem jej dwa paluszki do środka ciągle ją liżąc. Jęczała niesamowicie..mówiła jak jej dobrze, jak nie mam przestawać. Kazała mi w nią wejść..Wstałem i nawilżyłem śliną penisa. Wszedłem w nią z impetem do samego końca. Starałem dać jej mega spełnienie, jakiego dawno nie przeżyła..Po chwili przestałem, położyłem się na plecy i kazałem jej usiąść na penisie. Ujeżdżała mnie płyynie, kręcąc tyłeczkiem jak rasowa dziwka. Ja w tym czasie bawiłem się jej piersiami, ssałem, całowałem. Gdy czułem bliski koniec podniosłem jej tyłek do góry i mocno zacząłem ruchać, przeżyłem tak mocny orgazm jakiego nigdy nie miałem. Oboje padliśmy zmęczeni.

    – Boże..To było niesamowite! – powiedziała zdyszana
    – Zgadzam się – odrzekłem

    Wstałem i zacząłem się ubierać. Sięgnąłem po portfel żeby zapłacić za usługę na co Kasia rzekła:
    – Przyjmij to jako prezent urodzinowy.
    – Dziękuję bardzo – odpowiedziałem ucieszony.

    Gdy już szykowałem się do wyjścia Kasia kazała mi zaczekać.
    – Co robisz w weekend? – zapytała
    – W sumie miałem wyjechać do rodziny, a czemu? – rzekłem zdziwiony
    – Seba wyjeżdża na dwutygodniowy obóz, więc pomyślałam, że chciałbyś mnie odwiedzić w weekend – powiedziała
    – Hmm..wie Pani co..mogę zmienić plany – odpowiedziałem z uśmiechem
    – Super! W takim razie zapraszam do mnie w piątek o 19.00.
    – Będę na pewno! 

    Wyszedłem. Całą drogę nie mogłem zapomnieć o tym co się stało parę chwil temu. Równocześnie nie mogłem doczekać się weekendu i dzikiego seksu w domu mojego kolegi z jego matką.

    Przyszedł piątek. Powiedziałem rodzicom, że śpię u Seby na weekend. Zgodzili się bez zastanowienia. Spakowałem parę niezbędnych rzeczy i ruszyłem w drogę. Po drodze pomyślałem, że kupię Pani Kasi jakąś seksowną bieliznę, której jestem fetyszystą. Wszedłem do jednego ze sklepów i kupiłem skąpy panterkowy komplet stanika razem ze stringami. Ruszyłem dalej. Po 15 minutach byłem na miejscu. Zadzwoniłem. Kasia otworzyła drzwi. Ubrana była w krótką białą koszulkę oraz długie obcisłe jeansy. Wyglądała obłędnie. Wszedłem do środka. Kasia kazała mi się rozgościć w salonie. Usiadłem na kanapie, po chwili Kasia do mnie dołączyła. Zaczęliśmy trochę rozmawiać. Kasia opowiadała o swoim ubogim życiu seksualnym, po śmierci męża i o swoich przeżyciach z nieudanymi kochankami. Po jakimś czasie zapytała czy puścimy sobie jakiegoś pornosa. Nie zaprzeczyłem. Kazałem je włączyć jakiś materiał z Amią Miley (nie ukrywam, że bardzo pociąga mnie ta aktorka). Kasia włączyła materiał Brazzersa i zaczęliśmy oglądać. Mój penis nie potrzebował długo, widząc na ekranie Amię Miley i mając obok Kasię, żeby stanąć na baczność. Gdy poczułem, że jest już w pełni naprężony wyciągnąłem go i zacząłem się masturbować. Kasia obok zaczęła to samo. Po chwili Kasia uklęknęła i zaczęła mi robić loda. Po kilkuminutowej zabawie moim penisie wstała i usiadła na niego ujeżdżając mnie. Pieprzyliśmy się tak dobre kilka minut, aż zadyszana Kasia powiedziała:  ” – Spuść mi się do ust, chcę poczuć smak Twojej spermy!”. Zrzuciłem ją więc z siebie, pociągnąłem za włosy i zacząłem szybko walić. Po chwili trysnąłem jej do ust i na twarz ciepłą spermą. Wszystko połknęła jak grzeczna suczka. 

    – Długa noc przed nami, dasz radę? – zapytała
    – Przy Tobie zawsze! – odpowiedziałem śmiejąc się

    Ten dzień pieprzyliśmy się jeszcze kilka razy, następny dzień, ba cały weekend był taki sam, pieprzenie, pieprzenie  i jeszcze raz pieprzenie. Uprawialiśmy seks chyba w każdym miejscu jej domu. Od pokoju jej syna do pralni w piwnicy. Weekend się zakończył, musiałem wracać do domu. Ustaliliśmy z Kasią, że zawsze kiedy będę miał ochotę na cokolwiek mam do niej dzwonić i odwrotnie. Staliśmy się kochankami. Po weekendzie, dokładniej we wtorek przyszedł czas mojego wyjazdu na wakacje. Poniedziałek spędziłem na pakowaniu, ale ciągle myślałem o swojej Kasi. We wtorek wyjeżdżaliśmy o godz. 8. Szybko wstałem o 6.30 i zadzwoniłem do Kasi, żeby się pożegnać. W krótkim czasie stałem już pod jej drzwiami, otworzyła mi jeszcze w pidżamie. Nie wchodząc nawet do środka zdjąłem spodnie i kazałem jej uklęknąć. Robiła mi loda tak dobrze, że długo nie trzeba było czekać, aż zalałem jej usta ciepłą spermą. Pocałowaliśmy się i pożegnaliśmy. Czekało nas tydzień rozłąki. W jej trakcie nie obyło się od sprośnych sms-ów czy zdjęć. Wróciłem z wakacji. Nie mogłem się doczekać spotkania z Kasią. Gdy wróciłem było grubo po 24. Nie przeszkodziło mi to, żeby pojechać do Kasi i ją ostro zerżnąć. Po wszystkim, gdy leżeliśmy wtuleni w siebie Kasia poprosiła mnie o spełnienie fantazji. Był nią seks z 5 chłopakami. Hmmm…pomyślałem. Zgodziłem się. Wiedziałem, gdzie uderzyć, żeby znaleźć 4 chłopaków, chętnych na seks grupowy ( i nie byli to moi koledzy z klasy). Moje kontakty w mieście oprzeć mogłem o każdą warstwę społeczną. Od aniołków, do strasznych brutali (typowych napakowanych łobuzów). O nich właśnie pomyślałem. Zadzwoniłem więc do jednego z nich, przedstawiłem sytuację, zgodził się bez zastanowienia. Miał tylko wziąć ze sobą 3 kolegów. Umówiliśmy się po kilku dniach w domu Kasi. Ja byłem pierwszy. Po chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, poszedłem otworzyć. Chłopaki weszli do środka. Szczerze mówiąc sam byłem w szoku, wyglądali na strasznych łobuzów i do tego strasznie napalonych (potem okazało się, że 2 z nich w tym samym tygodniu wyszło z więzienia).  Weszli do salonu, gdzie siedziała Kasia. Chłopaki od razu sprośnie zaczęli komentować jej wygląd. Kasia wstała stanęła na środku natomiast my wszyscy wokół niej. Wszystkim zaczęła rozpinać spodnie i wyciągać ich penisy. Pierwszy do ust wsadził jej Jarek (chyba najbardziej napalony ze wszystkich). Ładował jej swojego penisa ostro i głęboko w gardło. Robiła loda po kolei, każdemu, wszyscy jęczeliśmy z rozkoszy. Potem Jarek położył się na plecy, a Kasia go dosiadła. Ruchaliśmy ją w każdą dziurę, ona krzyczała z rozkoszy na cały głos, przeżywała orgazm za orgazmem. Po wszystkim zalaliśmy jej twarz ostrą dawką spermy. Chłopaki wyszli, gdy wychodzili dziękowali mi za możliwość wyruchania takiej suczki. Ja natomiast zostałem. Kasia dziękowała mi za to co dla niej zorganizowałem. Była tylko smutna, bo na następny dzień jej syn wracał z obozu co blokowało nasze spotkania. Musieliśmy spotykać się po kryjomu. Pewnego dnia, gdy Kasia była w domu usłyszała dzwonek do drzwi, pomyślała, że to Sebastian czegoś zapomniał. Otworzyła, a jej oczom ukazał się Jarek, jeden z łobuzów, którzy ruchali ją razem ze mną kilka tygodni wcześniej. Wszedł do środka. Kasia zapytała go czego chce. On wyciągnął swojego penisa i kazał jej zrobić mu loda. Ona się nie zgodziła na co usłyszała “liż to suko!”. Przestraszona uklęknęła i zrobiła Jarkowi loda najlepiej jak potrafiła. Jarek spuścił się Kasi prosto do ust i kazał połknąć. Po wszystkim po prostu wyszedł. Nie minęło 2 godziny gdy znowu usłyszała dzwonek do drzwi. Tym razem był to Marek, kolejny z łobuzów. Ten za to nie chciał loda. Wszedł do środka i z impetem chwycił Kasię za rękę. Dał jej mocnego klapsa na tyłek i ściągnął dresowe spodnie razem ze stringami. Naślinił penisa i zaczął ją ruchać. Kasia próbowała się uwolnić ale nie była w stanie. Musiała to znieść. Po kilku minutach poczuła ciepłą ciecz w swojej cipce. Marek spuścił jej się do środka. Wstał i wyszedł. Kasia od razu wzięła telefon i zadzwoniła do mnie i przedstawiła co się stało. Zadzwoniłem w odpowiednie miejsca i załatwiłem sprawę szybko. Kasia pozostała tylko moją kochanką i kochaliśmy się kiedy tylko chcieliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kuba Nowak

    Pierwsze opowiadanie

  • MW-Interwal Rozdzial 32 Mlodzi Kochankowie

    Ayah i  Darya wracają ze szkoły w dziwnie dobrym humorze. I gadają jedna przez drugą:

    – Wyobraźcie sobie, znalazł się ktoś, kto nam wierzy!

    – W te ptaszki?

    – I krzyżyki też.

    – Zaczepiła nas dziewczyna z klasy, powiedziała, że nam uwierzyła, ale że jej to nie przeszkadza i czy mogłybyśmy jej pomóc.

    – Potrzebne jej nasze doświadczenie. A nas się jakby mniej wstydzi, bo jesteśmy z daleka i na chwilę.

    – Kocha się na zabój w chłopaku, chciałaby iść z nim do łóżka, ale nie wie, jak się do tego zabrać.

    – Pytamy, co na to chłopak, a ona na to, że on w ogóle nie wie, że ona się nim tak bardzo interesuje. I pokazała ukradkiem, który to.

     A potem przyznała się, że jest dziewicą. A potem…. – i Bliźniaczki wybuchają niepohamowanym śmiechem, co wprawia ich bliźniacze cycuszki w niepohamowane drgania.

    – Wstydźcie się, naśmiewać z niewinnej dziewicy!

    – …A potem, na następnej przerwie, podszedł do nas chłopak i…. Bliźniaczki znów wybuchają niepohamowanym śmiechem. Co znów wprawia ich bliźniacze cycuszki w niepohamowane drgania.

    – …I powiedział nam… mówią Bliźniaczki przez łzy.

    – …Powiedział nam jota w jotę to samo!

    – I ona pokazała nam właśnie jego!

    – A on – ją! – Wszyscy wybuchajmy niepohamowanym śmiechem.

    – Dziewica!

    – Prawiczek!

    – Kochają się!

    – Tak bardzo, że gotowi są stracić dziewictwo i zdradzić się nawzajem  jeszcze zanim się poznają!

    – A jak mają na imię?

    Bliźniaczki wybuchają niepohamowanym śmiechem. A ja przytrzymuję im cycuszki.

    – Janek!

    – I Janka!

    – A ja mam im pomóc? – pytam, bo wszystkie dziewczęta patrzą na mnie.

    – Głównie jej. Chłopczyka same rozprawiczymy. Tylko jak to zorganizować?

    – Muszę to przemyśleć.

    – Jak cię znamy, już coś ci świta.

    Jak was znam, to już wam coś wilży…

    I rzeczywiście, obie są wilgotne w kroku.

    I rzeczywiście świtało. Szczegółowy plan przedstawiam im nazajutrz

    – …I zarówno oni, jak i ich partnerzy będą mieli cały czas zasłonięte oczy, oraz ani im ani ich partnerom nie wolno się będzie odzywać dla naszego bezpieczeństwa i ich komfortu, Utrata dziewictwa i pierwsze… hmm… korepetycje będą całkowicie anonimowe – kończę omawianie planu.

    – A kogo wyznaczysz, jako ich partnerów?

    – Pewnie siebie! A z nas którą?

    I znów wilżą, każda pragnie obsłużyć tego dziewiczego chuja jako pierwsza.

    – Zobaczycie w swoim czasie. Muszę najpierw dokonać pewnych zakupów.

    – Oboje się zgodzili na nasze warunki. Desperaci!

    – Świetnie, jutro w szkole umówicie ich na sobotę.

    * * *

    Zatrzymuję się autem przy krawężniku, patrzę na zegarek, czekam. Teraz!. Podjeżdżam za narożnik… są! DajDaj z chłopakiem z zawiązanymi oczyma. Wsiadają do vana na sam tył. Powtarzam operację dwie przecznice dalej, mam już oboje. Dziewczyna zgrabna, na ile widać (też ma opaskę na oczach) – ładna, zgadzałoby się z opisem DajDaj. Zgodnie z umową panuje milczenie.

    Wracamy do mnie. Wszystkie dziewczęta już czekają, żadna nie przepuści takiej okazji. Jest nawet Jacek, ściągnęła go Julka. DajDaj szybko zrzucają ciuszki, zerkam na ich brzuszki i zmieniają się w Ayah i Daryę.

    Dzielimy się na dwa zespoły, jeden odprowadza Janka do sypialni, drugi Jankę do salonu. Jankiem zajmą się oczywiście dziewczęta, Janką – faceci. Jako jedyny odpuszczam sobie rozbieranie dziewczyny, ciekaw jestem jak dziewczęta poradzą sobie z Jankiem.

    – Z chłopakiem jest ten kłopot, że będzie zbyt podniecony, dotknie dziewczyny i się spuści, to przy pierwszym razie prawie reguła. Doprowadźcie go do wytrysku, nie będziecie miały z tym dużo roboty, za chwilę znów będzie gotów, ale przynajmniej zdąży wsadzić.

    Dlatego dziewczęta tak się pchają do rozbierania właśnie jego!

    Idę więc do sypialni popatrzeć na to rozbieranie. Kaśka pcha chłopaka na łóżko, gdy siada, ściąga mu buty. Ja tymczasem nachylam się nad chłopakiem  i zaopatruję go w słuchawki. Oddalam się w narożnik pokoju, wybieram właściwy kanał.

    – Jeśli mnie słyszysz, kiwnij głową.

    Chłopak kiwa.

    – Odpręż się, posłuchaj muzyki, zaraz zaczynamy. I nic nie mów.

    Po chwili Janek stoi już w samych gatkach, stawia w nich spory namiot, dziewczęta je zsuwają i w górę wyskakuje przysłowiowy cienki chujek. No może nie aż taki cienki, no całkiem przyzwoity. Ale długaśny. Kaśka bierze Janka za rękę, wkłada ją sobie między uda, przyciska wnętrzem dłoni do sromu. Lola przesuwa palcem po twardej jak skała mosznie. Ala  dotyka palcem wędzidełka, przesuwa palec i… gotowe! Janek ma potężny wytrysk, trafia, nieświadom tego oczywiście, Dorkę. Wszystko przebiega w całkowitej ciszy, zakłóca ją tylko jęk chłopaka w chwili orgazmu, gdy pierwszy raz w życiu spuszcza się z innej niż własna dłoni. I to na żywą dziewczynę, a nie na jakieś zdjęcie – ale tego akurat nie widzi.

    – Jakiś chuj mnie opluł!

    A i mina Dorki, gdy się odzywa w te słowa jest bezcenna!

    Na szczęście muzyka w słuchawkach zagłusza, zarówno tekst Dorki, jak i naszą reakcję. Uciszam dziewczęta, sam zagryzając wargi, by nie parsknąć głośnym śmiechem.

    – Zostaw, taka mi się podobasz – proszę Dorkę, która próbuje zrobić coś ze spływającym po jej ciele ejakulatem.

    Widok tak niespodziewanie spryskanej spermą dziewczyny przyprawia mnie o nagły wzwód, Dorka to widzi i teraz wdzięczy się do mnie zalotnie uśmiechnięta.

    – Nie wie, co go ominęło – pokazuję na nieświadomego sytuacji Janka – zaraz znów by mu stanął.

    Patrzę na to szczupłe, równomiernie opalone ciało, na białe strużki spływające z cycuszków na płaski brzuszek i niżej, nieuchronnie zmierzające w kierunku czupurnej rudej kępki na łonie dziewczyny i nie mogę się powstrzymać.

    – Chcesz dołożyć swoje trzy grosze? – śmieją się dziewczęta.

    – Tylko nie trzy grosze! To będzie spory wytrysk!

    A raczej byłby. Ostatkiem woli przestaję się onanizować, chcę być w formie, przedstawienie dopiero się zaczyna…

    * * *

    Dziewczęta sadzają Janka na łóżku, Kaśka przyklęka między nogami chłopka, zlizuje resztki spermy z jego kutasa, co sprawia, że temu znów staje. Takiego stojącego Majka pokrywa  obficie żelem.

    Idziemy do salonu, Janka, już naga, siedzi na łóżku, jej oczywiście nie trzeba było przygotowywać tak, jak Janka, jeśli ma już wilgotną cipkę, to nawet lepiej. Jej też umieszczam słuchawki w uszach, zmieniam kanał i sprawdzam łączność. Kiwa głową, jest okay.

    Dziewczyna zostaje na kanapie w salonie, ze słuchawek sączy się cicho łagodna muzyka, my wszyscy idziemy do kuchni.

    – Powiesz nam wreszcie, którą z nas uznałeś za wystarczająco godną, by pozbawiła cnoty tego chłopca? – pytają DajDaj zgryźliwie. Mówię im więc. Dziewczęta kompletnie głupieją, gdy wyjawiam im ostatnią część swojego planu.

    – My wiemy, że tutaj ogranicza nas tylko własna fantazja ale ty… Ty naprawdę jesteś zboczony! – mówią z podziwem. Po czym prowadzą Janka do salonu. Siadamy wszyscy na przygotowanych zawczasu kanapach w roli widzów. Oprócz Kaśki. Ta, z kamerą w ręku, będzie nagrywać wszystko z bliska, kto wie, może i ta młoda para będzie zainteresowana. Ja natomiast siadam jak najdalej z mikrofonem w dłoni. Przed nami, dwoje aktorów tego spektaklu. Na kanapie, twarzą do nas siedzą Janek i Janka, całkowicie nieświadomi swej wzajemnej obecności. Każde z nich sądzi, że zgodnie z umową, ma koło siebie doświadczonego seks-instruktora.

    – Pomyślcie same – tłumaczyłem dziewczętom przed chwilą – oni się kochają. Gotowi są oboje do takiego poświęcenia… Dajmy im piękne wspomnienia.

    – Zboczony, ale romantyk –  komentują dziewczęta.

    – I będą wspominać, że ich pierwszy raz oglądało na żywo kilkanaście osób płci obojga? Nagich i fapujących?

    – A skąd będą o tym wiedzieć? Wy im powiecie?

    – No nie…

    – Więc załatwione.

    Zamyśliłem się. Czas zaczynać. Najpierw mówię na dwóch kanałach w zasadzie to samo, Janek to Jedynka, Janka to Dwójka.

    W efekcie oboje nieśmiało wyciągają ręce, szukają nawzajem swych rąk. W myśl moich instrukcji dotykają się pojedynczymi palcami, głaszczą, najpierw grzbiet dłoni, później wrażliwe wnętrze. Powoli, mamy czas.

    – „1” weź  partnerkę za rękę i wstań razem z nią. Janek posłusznie wstaje, pociąga za sobą Jankę. Teraz mogę ją sobie obejrzeć w całej krasie. Średniej wielkości, sterczące piersi, sutki wyglądają na powiększone – na pewno jest podniecona. Łono i krocze porośnięte lekko rudawymi włoskami, wśród których prześwituje różowy srom. Bardzo zgrabna – długie nogi, śliczne toczone uda, płaski brzuszek, ciekawe, jak tyłeczek. Przełączam kanał.

    – „2” połóż rękę na biodrze partnera.

    – „1” połóż rękę na ramieniu partnerki.

    – „2” przesuwaj delikatnie w górę i w dół.

    – „1” przesuń na szyję, pogładź, później podbródek, policzki, tylko delikatnie.

    – „2” przysuń się  o pół kroku, ręka na plecy, samymi paznokciami przejedź na środku, z góry na dół do granicy pośladków, później powtórz. Tylko delikatnie, jakbyś łaskotał.

    Potraktowana w ten sposób Janka pręży się w łuk eksponując piersi i wzgórek łonowy – nagroda dla mnie, bo przecież Janek tego nie widzi.

    – „1” teraz przesuń palcem po wargach dziewczyny.

    – „2” rozchyl trochę usta.

    – „1”, „2” puśćcie się.

    – „1” druga ręka na biodro partnerki.

    – „2” druga ręka na szyję partnera. Połaskocz go kciukiem za uchem.

    – „1”, „2” przyciągnij partnera do siebie, obie ręce na jego plecy, przytul się, poszukaj jego ust, delikatne pocałunki, tylko wargami, jedna ręka obejmuje szyję, druga schodzi niżej, głaszcze pośladki, dobrze, teraz lekko ściska, oba na zmianę.

    Janek przytula Jankę, przyciska swój sterczący członek do łona Janki. Ona to czuje – dotyk śliskiego, wilgotnego penisa. A ja czuję, jak moszna mi się obkurcza a członek pulsuje w dłoni ściskającej go Ali – to połączenie dziewiczej niewinności i bezwstydnej chuci tej dziewczyny tak na mnie działa.

    – „2” przygotuj się na palec w ustach.

    – „1” wsuń jej palec w usta.

    – „2” possij mu palec, niech będzie dobrze wilgotny.

    – „1” wsuń drugi.

    – „2” possij oba.

    – „1” przesuń dłoń na jej pierś, mokrymi palcami kółeczka wokół sutków, dobrze, teraz je lekko ściśnij, pomasuj.

    – „2” jedna dłoń na jego pierś, masuj, lekko podrap. Teraz nachyl się i poliż mu sutki. Tylko powoli się nachylaj, nie wybij mu zębów!

    – „1”, „2” kontynuujcie pieszczoty.

    Janek i Janka pieszczą się delikatnie. Powoli się oswajają, przyjemność przezwycięża stres. Są coraz swobodniejsi, w końcu mają „doświadczonych” partnerów! Nie są jednak zbyt pomysłowi.

    – „1” ona ma również druga pierś!

    – „2” złap go za tyłek, wsuń palce między pośladki, przesuwaj wzdłuż rowka, najpierw płytko, później głębiej.

    – „1”, „2” teraz całujecie z języczkiem, stopniowo, coraz głębiej.

    Zaczynają  się coraz namiętniej całować, przynajmniej to im dobrze idzie.

    – „1”, „2” całowanie idzie wam świetnie, teraz przerwijcie, ale całujcie się przy każdej okazji.

    -„2” obróć się w jego ramionach, stań tyłem do niego.

    – „1” umieść ptaszka między jej pośladkami, obie ręce na piersi.

    – „1”, „2” obróćcie się lekko w lewo, jeszcze, tak dobrze.

    Teraz Janka stoi przodem do nas, my też chcemy mieć z tego przyjemność.

    – Tylko po cichu się pieśćcie – mówię szeptem. To Dorka pojękuje coraz glośniej, gdy Lola zabawia się jej, mokrą od Jankowej spermy, cipą. Podbiera jej teraz trochę tej spermy i wciera we własny srom.

    – „2” ręce do tyłu, złap go za pośladki, ruszaj lekko tyłeczkiem  w górę i w dół.

    Janka masuje tyłkiem wciąż śliskiego od żelu ptaka Janka. Żeby się tylko znów nie spuścił. – Wystarczy.

    – „1” jedna ręka pieści obie piersi, druga na dół, powoli, schodzisz w dół, cofasz, znowu w dół coraz dalej, brzuszek, tu trochę zostań, teraz łono.

    – „2” rozchyl trochę uda

    – „1” zjedź ręką wzdłuż pachwiny, pogłaskaj uda od wewnątrz. Posłusznie rozchylone uda Janki drżą

    – „2” zaciśnij uda, ale tylko na chwilę.

    – „1”  kontynuuj

    – „ 2” za moment znów zaciśniesz uda, znów na chwilę, będziesz wiedziała kiedy.

    – „1” ręka między udami w górę. Są wilgotne? Kiwnij głową. – Janek kiwa głową. – Dobrze, teraz złap ją za cipkę, najpierw tylko połóż dłoń.

    Janek umieszcza dłoń w kroczu Janki, Janka zaciska uda. Na chwilę. Grzeczna dziewczynka!

    – „1” teraz pocieraj jej cipkę, delikatnie, dwa palce drugiej ręki włóż jej do buzi, już to przerabiałeś.

    – „2” possij mu palce, już to ćwiczyłaś. Teraz wypnij biodra do przodu

    Janka posłusznie wypina cipkę w naszą stronę, napierając na dłoń kochanka. Jego palce wślizgują się między śliskie fałdki sromu.

    – „1” zmień ręce, tą z cipki przesuń powoli na piersi, drugą na cipkę, tylko nie wytrzyj po drodze palców! Masz jej pieścić sutki takimi śliskimi.

    – „2” szerzej uda, i wytrzymaj, choćby nie wiem, co! Ręce tam, gdzie trzymałaś. Przyciskaj go do siebie mocno.

    Przez chwilę mogę podziwiać jej rozwarte krocze, teraz zasłania je dłoń Janka. Jance już nie trzeba przypominać o przyciąganiu lędźwi Janka do swojej pupy – widać pasuje jej ten członek między pośladkami.

    – „1” teraz delikatnie tym mokrym palcem wzdłuż warg sromowych, pamiętasz z biologii? – Janek odruchowo kiwa głową. Pieści jej cipkę. Janka wypręża się coraz bardziej.

    – „2” nie zaciskaj ud, nogi szeroko – przypominam jej i Janka robi, co może.

    – „1” teraz rozchyl srom, przesuwaj palcami wzdłuż, to twarde – mam nadzieję, że już twarde – na górze, to łechtaczka, tam bardzo delikatnie, najpierw dobrze zwilż palce w cipce. Jest bardzo mokra? – Janek kiwa głową.

    Kurwa! Nie wytrzymam!

    „1” odpocznij sobie teraz trochę, nie chcemy przecież, żebyś trysnął przed finałem. Odsuń się od instruktorki.

    „2” Stój tak, jak stoisz, nóżki szeroko. Instruktor sprawdzi teraz, na jaki dotyk najlepiej reagujesz.

    I z miejsca spełniam swoją zachciankę – chwytam za cipę Jankę.

    Nie tylko chwytam, poczynam sobie śmiało, Janeczka drży, odruchowo zaciska uda.

    – „1” co ja mówiłem o nóżkach?

    Janeczka przeprasza i znów się rozkracza, znów mam swobodny dostęp do jej gniazdka. A po mnie inni – każdy i każda z nas pragnie złapać tę jeszczedziewicę za pizdę. Pilnuję, by nikt nie przesadził, skutkiem czego dziewczyna jest cały czas na krawędzi orgazmu, ale nie posuwamy się dalej. Ostatni podchodzi do Janki Robert, razem z córeczkami. Pieści Jankę najpierw prawą dłonią, oderwaną na chwilę od cipy Natki, potem lewą, tą, którą trzymał w kroczu Majki. Z przeprowadzonego przeze mnie wywiadu z Janką wynika, że lepiej mu szło prawą ręką.

    – Słyszałeś tatusiu? – Natka, zmieniamy się.

    Cipy w dłoniach Roberta zamieniają się miejscami a ja powracam do Janka i Janeczki.

     – „1” Ochłonąłeś? Dobrze, teraz ona cię pokieruje.

    – „2” jesteś gotowa? Chcesz tego teraz?

    Janka jest bardziej, niż gotowa. Kiwa głową.

    – Dobrze, odwróć się i…. Janka odwraca się. Lekko go odpycha, chwyta pewnym ruchem za ptaka – Odważna dziewczynka!

    Janek instynktownie próbuje ruchać ją w tę dłoń, skutkiem czego się z niej wyślizguje…

    – „2” mocniej go trzymaj, to go nie boli. A dłoń ci się nie ześlizgnie, po to penis ma żołądź.

    – „ 2” trzymaj go tak i odwracaj wraz z nim, w tej chwili łóżko jest dokładnie za nim. Jeszcze, jeszcze, stop. Teraz cofaj się powoli, ciągnij go za sobą, jak poczujesz łóżko…

    Janka idzie tyłem w kierunku kanapy, ciągnie za sobą Janka, trzymając go za nabrzmiałe przyrodzenie. Kładzie się na plecach, mości wygodnie nie wypuszczając jego członka z ręki. Zgodnie z moimi instrukcjami podkłada sobie poduszkę pod pupę, uda ma szeroko rozwarte, nogi zgięte w kolanach, oparte o krawędź kanapy.

    – „1” dalej poddawaj się partnerce.

    – „2” przyciągnij jego ptaszka do cipki, dobrze, teraz przesuwaj nim w górę i w dół, aż wsunie się między wargi.

    Janka robi, co każę.  Janek musi pochylić się nad nią, żeby złapać równowagę. Opiera ręce po jej bokach.

    – „2” przesuń jego ptaszka na sam dół cipki, wepchnij sobie trochę głębiej, aż poczujesz opór. Nie wyśliźnie się? – Janka kręci głową. – Dobrze, pocałuj go mocno, z języczkiem, całuj go cały czas. Teraz ręce na jego biodra, na mój znak, mocno przyciągniesz go do siebie

    – „1” jesteś gotów? – Janek kiwa głową. – Na mój znak pchnij mocno, wiesz czym.

    – „1”, „2” teraz!

    Janka ciągnie, Janek pcha, Janka łamie nakaz milczenia, ale tylko trochę.

    Janek już nie jest prawiczkiem, Janka już nie jest dziewicą.

    – „2” moje gratulacje, teraz partner przejmie inicjatywę

    – „1” moje gratulacje. Połóż się na niej, nie wyciągaj, chwilę poleż, zacznij całować. Damy wam 10 minut. Wykaż inicjatywę.

    Janek pieści Jankę, ona oddaje pieszczoty.

    – „1”, „2” teraz na chwilę pod prysznic, zaprowadzimy was. Umyjecie się nawzajem.

    – „1” umyj jej dokładnie cipkę; ręką – dodaję dla pewności. – Umyj całe krocze, całą ją możesz umyć, jak chcesz. – Janek chce, wykazuje nawet inicjatywę, zaczyna od pleców, na kroczu i cipce kończy. Ja też bym tak zrobił.

    – „ 2” teraz ty go umyj, ptaszka dokładnie, razem z jajeczkami. Tylko uważaj, żeby się teraz nie spuścił. 

    Janka uważa, ucieka z rękoma z krocza Janka, gdy tylko ten zaczyna poruczać biodrami.

    – „1” nie marnuj spermy!

    Wracamy do salonu. Janek i Janka stoją przytuleni.

    – „1” całuj ją w szyję, teraz piersi, possij sutki, zostaw tam ręce, poliż brzuszek.

    – „2” rozszerz uda.

    – „1” przesuń językiem wzdłuż pachwiny, liż jej uda od wewnątrz, teraz wyżej, wyliż jej cipkę.

    Janek posłusznie chowa głowę między jej udami. Jance dalsze instrukcje niepotrzebne, z własnej inicjatywy przyciska głowę Janka do swojego podbrzusza.

    – „1” jak będzie dobrze wilgotna, połóż ją na łóżku, ty obok, na waleta i znów ją liż, nie zapomnij wcześniej pocałować.

    – „2” weź teraz do buzi jego ptaszka. Przesuń po nim wargami, połaskotaj językiem czubek. Wyjmij z buzi i poliż, jajeczka też możesz polizać.

    Dzieciaki liżą się, aż miło patrzeć. Czas na orgazm. Jeśli się uda…

    – „1” połóż się za nią na boku, wsuń w nią ptaka i wal! Ręką możesz jej pieścić łechtaczkę, tylko zwilż ją wcześniej. I delikatnie. Staraj się powstrzymać jak najdłużej z wytryskiem. Bądź mężczyzną, daj jej orgazm. Lepiej nie zmieniaj pozycji, to ją tylko rozproszy. Nie będę wam teraz przeszkadzał. Do dzieła!

    Przypatrujmy się wszyscy w milczeniu, jak Janek posuwa Jankę. Kaśka krąży wokół nich z kamerą, pilnuje jednak, żeby nie złapać w kadr widzów. To nagranie ma być prezentem dla Młodych Kochanków,  chyba nie chcieliby oglądać dogadzających sobie wzajemnie widzów ich pierwszego razu… Janka wyraźnie dochodzi, rzuca się, Janek musi ją przytrzymywać. Też przyspiesza, zapamiętale miętosi jej łechtaczkę.

    – „1” delikatniej z łechtaczką!

    Muszę interweniować. Od razu pomaga, Janka krzyczy ochryple, tyłek Janka tylko miga nam w oczach, nagle się zatrzymuje, pośladki ściśnięte. Pierwszy raz w życiu spuszcza się w cipce. Bo nie wierzę, że się nigdy nie onanizował. Patrzę co będzie dalej, nie odzywam się. Janka odwraca się do Janka, całują się łapczywie, ona pieści jego śliskiego ptaka, on masuje jej śliski od spermy i śluzu srom.

    – „1”, „2” jak starczy wam śmiałości, możecie teraz zrobić to, co zwykle robią wytrawni kochankowie na deser….

    Zawieszam głos. Domyślni są. I już śmielsi. Stopniowo przechodzą w 69 i wylizują się nawzajem.

    – No co? – Wzruszam ramionami w odpowiedzi na spojrzenia dziewcząt.

    – Najlepiej pójść za ciosem.

    Młodzi kochankowie kończą się wylizywać, teraz przechodzą na bardziej urozmaicone pieszczoty, kotłują się na kanapie, chwilowo Janka jest na górze, wdzięcznie wypina ku nam tyłeczek z rozwartym jeszcze szeroko sromem. Liże Jankowi sutki. I znów się kotłują. Nie chcę, żeby spadli z kanapy. Wstaję, wyganiam gestami całe towarzystwo z salonu. W drzwiach odwracam się na chwilę. Jacy oni są  słodcy! Należy im się nagroda.

    – „1”, „2” teraz was opuszczam, dziękuję za uwagę. Możecie tu zostać, na jak długo chcecie.  I mała zmiana w planie. Na mój znak zdejmiecie opaski!

    Odruchowo kręcą głowami w goście zaprzeczenia, nie wpadają na to, że mogą zaprotestować na głos. Nie przejmuję się tym.

    – „1”, „2” zdejmijcie opaski…Teraz! – I dodaję – Janku i Janko!

    Patrzę jeszcze przez chwilę, jak nagle zamierają wpół gestu, zrywają opaski i gapią się na siebie cielęcym, zachwyconym wzrokiem. Świat dla nich nie istnieje. Wycofuję się dyskretnie, cicho zamykam za sobą drzwi.

    – Jesteś geniuszem – orzekają dziewczęta.- To musiało być dla nich cudowne przeżycie, jak się zobaczyli!

    – To może teraz my przeżyjmy coś cudownego!

    – Urządzamy sobie orgię w sypialni. Zaczynamy się pieprzyć właściwie z marszu. Wszyscy jesteśmy pobudzeni widowiskiem, cipki są mokre, pałki sztywne, dziewczęta mają orgazm za orgazmem. Bierzemy wspólną kąpiel, prawie nie mieścimy się w wannie, jest wielka, ale przy takim obłożeniu pęka w szwach. Po kąpieli prowadzę towarzystwo do wielkiego, prawie pustego pokoju, gdzie przygotowałem niespodziankę, specjalnie na takie liczne zgromadzenie.

    Wzdłuż trzech ścian ciągną się szerokie podesty z łagodnie zaokrąglonymi krawędziami. Ściany powyżej podestów pokrywają ogromne lustra. Lustra są też na suficie. Podesty i podłogę pokrywa jednolita warstwa grubego puszystego dywanu. Tu wszyscy możemy się pieprzyć wygodnie. A na czwartej ścianie… Ostatnia ściana zajęta jest w całości przez  sieć z wielkimi okami z  obszytej pluszem  liny. Dziewczęta od razu podbiegają do tej sieci po chwili wisi nad nami rząd ślicznych, rozkosznie wypiętych dupek. Wtulam twarz między pośladki Ali, napawam się jedynym w swoim rodzaju zapachem rozgrzanej cipy, rozdzielam językiem sklejone wargi sromowe i spijam nektar niczym pracowita pszczółka. Obok mnie Robert pożywia się na cipach swych córek przeskakując z kwiatka na kwiatek. Liżą Jacek i Duńczycy. Wkrótce ja też je liżę – tego miodziku nigdy nie braknie. Słychać tylko mlaskanie i pojękiwanie dziewcząt, gdy dobieramy się po kolei do wszystkich różowych kwiatuszków.

            Pukanie do drzwi. Janek i Janka wreszcie opuścili salon. Z pewnością też nie marnowali czasu. Teraz wchodzą przytuleni do siebie. Nadzy oboje! Znikła gdzieś ich nieśmiałość.

    I zamierają w progu! Czyżby powróciła? Fakt, dla kogoś nieprzygotowanego widok może być szokujący – rządek ośmiu wypiętych dziewczęcych tyłków bezwstydnie prezentujących apetyczne sromy i  sześciu szeroko uśmiechniętych, oblizujących się facetów. Nagich facetów, każdy z solidnym wzwodem i umazaną piczym kleikiem twarzą. Janek dzisiaj w południe pierwszy raz zobaczył cipkę na żywo. A Janka – kutasa. A teraz to!

    Młodzi kochankowie wytrzymują jednak i to i nasze spojrzenia. Jakby im już własna nagość nie przeszkadzała.

    – Chcemy wam podziękować. To, co dla nas zrobiliście, to…. Nie mamy słów. Jest nam cudownie.

    – Wam, jak widać, też – dodaje Janka z błyskiem w oku. Może będą z niej ludzie – myślę.

    – Wejdźcie na chwilę, zapraszamy.

    Zerkają na siebie, to Janka robi pierwszy krok, ciągnie lekko Janka. Ona zerka na nasze sterczące pały, on – na wypięte dupcie.

     Macie okazję obejrzeć je sobie z bliska, skorzystajcie – mówię do obojga i staję na podeście pod ścianą dumnie prężąc kutasa. Koledzy idą w moje ślady.

    Janka korzysta pierwsza, Janek z pewnym ociąganiem idzie w jej ślady. Mają je oboje na wysokości wzroku: Janka – nasze penisy, Janek – krocza dziewcząt. Oboje mogą się przekonać na własne oczy, jak potrafią się różnić cipy i kutasy. A ja podziwiam rumieńce na ślicznej buzi Janeczki o centymetry od mojego prącia. O gdyby tak otworzyła te usteczka i zbliżyła je jeszcze bardziej…

    Ale ona przesuwa się dalej. Teraz lekkim uniesieniem brwi komentuje krzywiznę Łukaszowego banana…

    Zerkam w bok, na Janka zerkającego między kolejne dziewczęce pośladki. Nic nie mówi, ale widok jego stopniowo unoszącego się penisa mówi wszystko.

    Majka, jak to Majka, się nie pierdoli. Gdy już Janek nasyci wzrok widokiem jej włochatej pizdy i przesunie się do kolejnej, zeskakuje z drabinki i łapie Janka za przyrodzenie.

    – To ile razy ją przeleciałeś?

    Janek się rumieni. Janka patrzy na rękę Majki w kroczu swojego chłopaka ale mówi tylko.

    – Kochaliśmy się trzy razy!

    – A nie widać po nim – komentuje Majka – a jak twoja cipka?

    – Daj im już spokój  – mówię w końcu – dość mają wrażeń, jak na jeden dzień.

    – A wy – zwracam się do Młodych Kochanków. – możecie zostać do jutra, jak chcecie i możecie. Nie będziemy wam przeszkadzać w sypialni. No chyba, że sami zechcecie miło spędzić czas w szerszym gronie. Zawsze trzeba mieć nadzieję, może pójdą jeszcze dalej za ciosem.

    – Możecie się teraz wykąpać, jeśli macie ochotę. I zapraszam na kolację. Idą do wanny, długo im schodzi, nie dziwota. Przychodzą też na kolację, znów przytuleni i znów nago, jak i my. Jest dobrze. Później Młodzi kochankowie znikają w sypialni. My, po wieczornych figlach, śpimy w nowym pokoju na dywanie, tu nie musimy się dzielić na łóżkowych i podłogowych.

    * * *

    W nocy nasuwa się na mnie drżące ciało, otwieram oczy – to Janka!

    – Kochaj się ze mną! – Patrzę na Alę. Kiwa aprobująco głową, odsuwa się, robi nam miejsce. Teraz patrzy na Jankę.

    – Mogę?  – Janka kiwa głową. Ala szybko budzi Bliźniaczki  i razem zmykają do sypialni, ciekawe, czy będą w stanie postawić Jankowi po tak wyczerpującym dniu.

    Prowadzę Jankę do salonu, tu będziemy, mam nadzieję, sami. Przytulam ją, całuję. Wsuwam dłoń między drżące z podekscytowania, a może pożądania, uda. Przesuwam powoli, aż czuję futerko na krawędzi dłoni. Obracam ją teraz wnętrzem do góry i delikatnie obejmuję śliski z podniecenia srom. Cipka drży, przesuwa się po mojej dłoni, zostawia wilgotny ślad, domaga się pieszczoty. Janka naprawdę zrobiła dziś ogromne postępy.

    – Weź mnie teraz!  – żąda. – To moja noc, naucz mnie wszystkiego. Jutro wywieziecie mnie stąd z zawiązanymi oczyma. Potem Bliźniaczki wyjadą i znów będę grzeczną dziewczynką, której przyśnił się lubieżny sen. Dzisiejsza noc! – Janka coraz mocniej trze cipą o moją rękę.

    – Najpierw dla mnie zatańczysz!

    Używając cipy jako dżojstika, prowadzę ją do odtwarzacza, puszczam jakąś muzyczkę. Janka zaczyna podrygiwać.

    – Uwielbiam trzymać dziewczynę za pizdę, gdy tańczy!

    Janeczka przełyka jakoś tę pizdę, nie obraża się. A po chwili, wijąc się i skręcając w takt muzyki, chwyta mnie za podrygującego członka.

    – Rzeczywiście! Taki twardziutki… Mogę?

    I nie czekając na przyzwolenie (któżby się nie zgodził?!) przyciąga go do krocza, żołędną drażni łechtaczkę, onanizuje się w tańcu moim kutasem. Wreszcie ma dość. A raczej nie dość…

    – Kochaj się ze mną teraz! Szybko!

    Skoro tak ładnie prosi…

    Biorę w dłonie te jędrne pośladki i unoszę Janeczkę w górę. Obejmuje mi nogami biodra.

    – Wsuń go w siebie!

    Janka przytrzymuje mój dyszel u nasady i nasuwa się na niego pizdą. Pieprzę ją na stojąco. A potem w każdej pozycji, jaka mi przychodzi do głowy. Pieprzymy się w wannie, cali w pianie, posuwam ją, śliską, namydloną pod prysznicem. Kopulujemy na kuchennym stole, poszliśmy tam po masełko, Janka chce wziąć w dupę, naprawdę chce spróbować wszystkiego.

    – Choćbym bardzo się starał, wszystkiego nie przerobimy. Ale…

    Na moją prośbę Janeczka klęka i dokańcza mnie ręką, dzielnie nadstawiając buzię. Przygląda się temu Maleńka, chwilę wcześniej wśliznęła się do kuchni. Teraz bierze twarz Janeczki w dłonie i zlizuje z niej moje nasienie. Twarz purpurowieje, czegoś takiego Janeczka jeszcze nie przerabiała. I pewnie długo nie powtórzy.  Ala oblizuje się i znika, a ja biorę swój wodoodporny pisak od ptaszków i krzyżyków; na spodzie stopy Janeczki umieszczam numer telefonu. Mrugam do niej.

    – Tu Janek nie zauważy. Do jutra wytrzyma, będziesz chciała, to sobie przepiszesz.

    – Raczej nie – odpowiada. Cóż, zawsze jest nadzieja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Lanie dla Marka

    To był ciężki dzień. Marek wracał ze szkoły, a w głowie tylko rozmyślał, co powiedzieć mamie, aby się nie wydało, że dostał dziś, aż trzy jedynki. Wiedział doskonale, że mama będzie bardzo zła, gdyż już kilkakrotnie zwracała mu uwagę, aby więcej się uczył. Gdy wszedł do domu, ulżyło mu na duchu. Usłyszał, że w salonie wraz z mamą siedzi jej koleżanka.

    – Przy niej na pewno mi się upiecze – pomyślał 15-latek. Starał się przemknąć niezauważony, jednak w pewnym momencie z salonu dobiegł głos mamy:

    – Marek, proszę tu do nas natychmiast przyjść!

    Chłopak zaskoczony, ale niespodziewający się najgorszego od razu ruszył na zawołanie. W salonie na środku stała mama Marka, piękna brunetka o włosach do ramion i kształtnych piersiach. Obok na kanapie siedziała Marta, koleżanka matki. Wygląd Marty już niejednokrotnie w przeszłości przyprawiał Marka o erekcję.

    – Marku, jak było w szkole? Czy chcesz mi coś powiedzieć? – zapytała surowym głosem mama.

    – Nooo jaaa, booo – chłopak zaciął się. Nie wiedział, co powiedzieć. Miał multum myśli na sekundę.

    – Miałam dziś bardzo nieprzyjemną rozmowę z twoją wychowawczynią. Powiedziała, że ostatnio ciągle przychodzisz nieprzygotowany. Dziś dostałeś trzy jedynki!

    – Uważam, że najwyższa pora zacząć cię traktować, jak gówniarza, skoro takie masz podejście do nauki.

    Po oczach mamy widać było, że nie żartuje.

    – Na początek dostaniesz lanie i to w obecności Marty, żebyś lepiej zapamiętał! Proszę w tej chwili się rozebrać!

    – Ale mamo, proszę, ja już nie będę tyle siedział przed komputerem. Zacznę się uczyć, obiecuję.

    Chłopak na marne szukał ratunku.

    – Na poprawę przyjdzie czas! Na razie proszę się przygotować, a ja idę do pokoju po narzędzie, którym dostaniesz!

    Marek zaskoczony aż tak stanowczym poleceniem, z ociąganiem zaczął się rozbierać. Jego interpretacja była dla niego w miarę jasna. Opuścić spodnie, a następnie się wypiąć. Był pewien, że w obecnych okolicznościach to wystarczy, przecież mama nie zrobiłaby mu jeszcze większego wstydu, w dodatku od lat nie oberwał po gołych pośladkach. Takie lania uważał za zamierzchłą przeszłość, a nawet te przez gacie zdarzały się już coraz rzadziej. Podczas przygotowań do lania bacznie przyglądała mu się koleżanka mamy.

    – Bluzka jest za długa. Będzie przeszkadzać w wymierzaniu kary – Marta odezwała się na wpół surowym, a na wpół zawadiackim tonem.

    Lekko zaskoczony chłopak po chwili wahania spełnił polecenie. Nie uszło jego uwadze, jak pełnym pożądania wzrokiem kobieta popatrzyła na jego delikatnie umięśnioną klatę i brzuch. Gdy był już półnagi, w drzwiach pojawiła się z powrotem mama. W ręce trzymała coś, jak deskę do krojenia, tyle że dłuższą i węższą. Stanęła za nim i chwyciła go od tyłu za ręce.

    – To byłoby dla ciebie zbyt proste, gdybyś oberwał przez materiał.

    – Marto, podejdź proszę i zdejmij majtki temu gówniarzowi. Dostanie na goły tyłek, to lepiej zapamięta!

    Marta od razu poderwała się z miejsca i uklękła przed chłopcem. Ten zamarł ze wstydu. Na samą myśl, jednak zaczął się podniecać, a wraz z tym jego penis zaczął rosnąć.

    – Marta nie czekaj, czas na karę!

    Marta spojrzała ironicznie w oczy 15-latka. W jej oczach widać było podekscytowanie. Chwyciła gumkę majtek z obu stron i jednym ruchem opuściła je chłopcu do kolan. Jej oczom ukazał się nabrzmiały różowy penis Marka, a pod nim moszna, na której trudno było uśledzić, chociaż jednego włoska. Marta nakręcona całą sytuacją nie wytrzymała i widząc zakłopotanie chłopca, posłała mu jedno celne pstryknięcie w jąderko. Chłopiec próbował się osłonić, jednak na marne. Był mocno trzymany przez matkę.

    – A teraz proszę się położyć brzuchem na stole, wypiąć tyłek, nogi szeroko!

    Marek zrezygnowany wykonał polecenie mamy. Teraz obie patrzyły na jego młode seksowne pośladki – w tej pozycji mocno rozwarte, zwisające jądra i ptaka, który stawał się coraz bardziej wyprostowany.

    – Dostaniesz 30 razy deseczką po tyłku. Masz głośno liczyć!

    Pierwsze uderzenie rozeszło się głośnym echem po salonie.

    – Raz – zasyczał chłopiec.

    – Dwaaa.

    – Trzyy.

    Marta usiadła teraz obok bitego chłopca. Nakręciła się całą sytuacją. Siedziała i obserwowała, jak wraz z uderzeniami podskakuje prącie i cała moszna. Gdy Asia, mama Marka dochodziła już do 25 uderzenia, Marek płakał rzewnie. Wił się coraz bardziej wraz z każdym kolejnym uderzeniem. Był upokorzony, jak nigdy dotąd. Już samo rozebranie się do naga przed mamą i wypięcie przed nią pośladków było wielkim upokorzeniem. Obecność Marty, na myśl o której się często masturbował, tylko spotęgowała te odczucia. Teraz Marek mentalnie czuł niewypowiedziany wstyd, a fizycznie solidne uderzenia po tyłku. W pewnym momencie pomiędzy kołataniem swojego serca a uderzeniami po pośladkach, poczuł czyjś chłodny dotyk na swoim penisie. Ktoś złapał za napletek i sprawnie go zsunął.

    – Patrz Asiu, ty tu ciężko pracujesz nad wychowaniem swojego niesfornego syna, a jemu najwyraźniej się to podoba. Ma erekcję i jest cały w śluzie!

    – Co?! Ty gówniarzu! Wstań natychmiast i pokaż no się!

    Marek zbolały wstał i stanął wyprostowany przed matką i jej koleżanką. Stał prezentując w całej okazałości swojego penisa ociekającego śluzem, jakby był gotowy do penetracji.

    – No brak słów! Nakręca cię to? To my jeszcze popracujemy nad twoim pociągiem seksualnym!

    – Mamo, to nie tak, ja nic…

    – Milcz! Ręce proszę trzymać za głową! Podejdź do stołu i połóż się na plecach!

    Marek wystraszony i upokorzony już nie protestował. Nie wiedział, co go dalej czeka. Posłusznie położył się.

    – Nogi proszę wysoko i szeroko trzymać! Już ja się przyjrzę tym twoim jąderkom!

    Taka pozycja tylko spotęgowała podniecenie chłopca leżącego okrakiem. Świadomość, że leży z wypiętym penisem przed dwiema kobietami była zbyt silna. Nie wytrzymał. Jego ciało zadrżało, a z różowego penisa trysnęła młodzieńcza sperma. Widząc to, matka chłopca straciła panowanie nad sobą i uderzyła go z całych sił otwartą ręką w mosznę. Chłopakowi momentalnie pociemniało przed oczami, jego nogi opadły. Na chwilę stracił przytomność.

    ==

    Obudził się po około 20 minutach. Jego myśli przeleciał strach, co będzie działo się dalej. Leżał teraz na podłodze. Ręce miał skute różowymi kajdankami i przypięte do kaloryfera. Jego strach się nasilił, gdy zorientował się, że jest całkiem nagi. Mama podeszła do niego, zsunęła napletek i wytarła mu szmatką resztki nasienia.

    – Marto, wiesz co robić – powiedziała. Koleżanka mamy podeszła do niego i zaczęła macać jego klejnoty. Sprawna ręka 35-latki szybko wyczuła pod palcami dwa jądra i obciągnęła je maksymalnie do dołu. Następnie obwiązała mu mosznę sznurkiem, mocno zaciskając supełek.

    – Teraz będziemy monitorować stan twojego podniecenia – rzekła mama.

    – Marta zostanie z nami przez kilka dni, by pomóc mi cię zdyscyplinować.

    Pomimo surowości w głosie, sutki kobiet ewidentnie przebijały się przez bluzki.

    – Jeśli w ciągu tego czasu twój siusiak podniesie się o choćby centymetr, to wraz z Martą będziemy ciągnąć za sznurek do skutku.

    – Dobrze mamo, przepraszam. To już się nie powtórzy – chłopak wydukał pokornie.

    Mama z Martą poszły teraz przygotowywać obiad, a Marek targany dziwnymi emocjami, pozostał w salonie. Gdy posiłek był już gotowy, kobiety przyszły do chłopca. Odpięły go od kaloryfera, zdjęły kajdanki i zaprowadziły do kuchni, nie zdejmując jednak sznurka. W trakcie obiadu Marek jadł nagi, a mama z Martą starały się go maksymalnie speszyć, wspominając czasy, gdy jeszcze chodził w pieluszkach. Kiedy skończyli jeść, Marek otrzymał rozkaz, by pozmywać naczynia. W międzyczasie mama i Marta obmyślały, jak go jeszcze bardziej zawstydzić. Po zmywaniu mama obwieściła:

    – Teraz z Martą nasmarujemy ci przyrodzenie i pupę oliwką jak małemu dziecku.

    – Stań przodem!

    – Proszę Marto, najpierw twoja kolej.

    Marta smarowała chłopcu jądra i członka. Marek resztkami sił powstrzymywał się, by mu nie stanął. Niestety fizjologia była nieubłagana i prącie lekko mu nabrzmiało. Na szczęście Marta tylko łobuzersko się uśmiechnęła i nic nie powiedziała.

    – Teraz stań tyłem do nas – powiedziała mama i zaczęła mu smarować zadek. Najpierw jeden pośladek, potem drugi. Następnie wsunęła mu w palec w tyłek na długość kilku centymetrów, by nasmarować go także od środka. Marek aż płonął ze wstydu. Na koniec mama dała mu 5 silnych klapsów w pupę. Potem kobiety poszły do salonu oglądać telewizję i nakazały Markowi, by w żadnym wypadku się nie ruszał z miejsca. Chłopak w myślach dziękował losowi, że mama i Marta nie zauważyły jego znów stojącego na baczność fiuta.

    ==

    Minęło około pół godziny, a Marek po obiedzie i pod wpływem silnych emocji zaczął odczuwać palącą potrzebę udania się do toalety. Coraz bardziej mu się chciało, więc zacisnął pośladki. Pot zaczął po nich spływać. Powoli próbował przemknąć się do kibelka. Już miał zniknąć za drzwiami, gdy one nagle skrzypnęły głośno. Marek serce ze strachu miał na ramieniu. Zaraz mama z Martą zorientowały się, o co chodzi. Zaczęły zbliżać się w stronę chłopca. Marek chciał zamknąć drzwi i zaryglować się, ale ze strachu miał nogi jak z waty i sparaliżowany stresem nie mógł się ruszyć.

    – Co to ma znaczyć?! – spytała podniesionym głosem mama.

    – Przepraszam, ja chciałem tylko… ja bardzo muszę…

    – Nie masz prawa robić nic bez naszego zezwolenia, poza tym co to jest? – spytała Marta, wskazując na stojącego członka chłopaka.

    – Tto… nnic…

    – Chyba czas poskromić popęd twojego synalka Asiu.

    – Proszę Marto, zostawiam ci tę przyjemność.

    Marta podeszła do chłopca, chwyciła koniec sznurka i najpierw lekko szarpnęła. Marek jęknął. Marta ciągnęła coraz mocniej i mocniej. Chłopcu zaszkliły się oczy. Teraz wył wniebogłosy.

    – Ucisz się, bo sąsiedzi przyjdą – syknęła mama! Marek, jednak nadal wrzeszczał. Już dawno nie czuł takiego bólu. Wściekła mama poszła do pokoju, po czym prędko wróciła z szerokim skórzanym pasem. Marta już przestała ciągnąć, bo penis prawie opadł, ale za to mama zaczęła okładać jego tyłek z całej siły pasem. Po chwili był już cały czerwony. Tymczasem Marek już nie mógł dłużej wstrzymywać potrzeby fizjologicznej, puścił przeciągłego bąka, a z jego gładkiej pupy… wystrzeliła brzydko pachnąca breja. Na chwilę Marek całkowicie stracił łączność z rzeczywistością. Był tak zażenowany i zdruzgotany, że nie był nawet w stanie zrozumieć, co mama do niego krzyczała. Czuł za to wyraźnie, jak pas uderzał go po całym ciele. W pewnej chwili poczuł między pośladkami papier toaletowy i usłyszał głos Marty:

    – Asiu, ja się tym zajmę.

    – W porządku Marto. Wielkie dzięki. Ja teraz muszę wyskoczyć do hipermarketu. Będziesz mieć na niego oko?

    – Jasne Asiu.

    Gdy mama Marka wyszła, miał on poczucie, że nigdy jeszcze nie został tak upokorzony. Zapłakany i czerwony niczym burak, czuł jak Marta podciera mu dokładnie jego wypiętą pupę. Spora część rolki zeszła nim udało się wytrzeć wszystkie ślady kupy, którą była ufajdana znaczna część pośladków i ud. Kiedy skończyła, kazała mu wejść do wanny. Następnie dokładnie go całego wymyła, włącznie z kakaowym oczkiem. Gdy wycierała mu członka, on znów stanął. Chłopiec chciał się zasłonić, lecz Marta przytrzymała mu ręce. I wtedy zrobiła coś kompletnie niespodziewanego. Zbliżyła swoje piękne pełne usta do jego fiuta i zaczęła mu namiętnie ssać. Marek był w szoku, ale nie protestował. Nigdy wcześniej nie było mu tak przyjemnie. Zamknął oczy i zaczął cicho pojękiwać. Usłyszał seksowny głos Marty:

    – To będzie nasza słodka tajemnica.

    Marek przygryzł wargi i wytrysnął jej w usta. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Niewolnik na wymianie – czesc 3

    Czekałem tak z jakieś pół godziny ale miałem wrażenie jak by minął cały dzień. Strasznie się ucieszyłem na widok Pauliny mając nadzieję, że wyjmie imbir. Zaszła mnie od tyłu i wyjęła go. Od razu mi ulżyło ale Paulina tylko nacięła imbir i ponownie go włożyła po czym znowu natarła mi członka. Wydałem z siebie jakieś dziwne dźwięki nie mogąc uwierzyć, że to jeszcze nie koniec, na co Paulina zachichotała. Podeszła przede mnie tak, że moja twarz była na wysokości jej cipy, dopiero teraz zauważyłem ze ma na sobie tylko bluzkę i puchate skarpetki. Wyjęła mi knebel i kazała mi zrobić jej minetę, była strasznie wilgotna musiała już wcześniej się masturbować. Włożyłem nieco głębiej swój język tak by wydobyć jej soki na wierzch. Poczułem ciepły śluz który ogarnął cały język i zacząłem na przemian ssać lizać i całować jej cipę, próbując ignorować pieczenie dupy i penisa. Liczyła się tylko Paulina i jej przyjemność i z całych sił starałem się dostarczyć jej niezapomniany orgazm. Po chwili słodkie pomrukiwania przerodziły się w piski i krzyki podniecenia i poczułem ciepłą substancje w ustach która wystrzeliła z jej pochwy.
    -Połknij! -wykrzyczała Potulnie połknąłem i podziękowałem. -Nieźle jak na pierwszy raz. -pochwaliła mnie i znowu mnie zostawiła samego z imbirem, stękałem tak i wierciłem się kolejne pół godziny nie mogąc wytrzymać bólu. W końcu wróciła Moja Pani i uwolniła mnie.-idź wziąć prysznic jest za tymi drzwiami na lewo -wskazała a ja szybko powędrowałem pod prysznic-A i jeszcze jedno nie waż się masturbować tam jest monitoring wiec sobie zobaczę. Super pomyślałem nawet tam będzie mnie podglądać. Szybko umyłem penisa z imbiru i zacząłem się zastanawiać nad tym co się wydarzyło, Paulina jest dosyć ostra ale w sumie to mam farta, że mi się trafiła jest naprawdę ładna i słodka. Szybko się wytarłem i wróciłem do Pani -Widzę, że już się umyłeś, masz tutaj obroże żebyś mi nie spierdolił gdzieś a jak będziesz sprawiał problemy to może cię porazić, tak tylko ostrzegam. Założyłem ja, była w sam raz nie za ciasna nie za luźna, zatrzasnęła się na stałe. -Już dosyć późno wiec pójdę już spać ale żeby mieć pewność, że nie będziesz się masturbować to założę ci na noc pas cnoty. -nie dowierzałem w to co mówi pokazała metalową klatkę która po chwili zamknęła mojego penisa wewnątrz nie pozostawiając mu za dużo miejsca, juz po chwili myślenia o tym żeby mi nie stanął czułem jak się pręży i gniecie wewnątrz. Klatka miała jedynie małą szparkę na czubku którą całą noc wyciekało osocze z mojego penisa domagającego się orgazmu. To była najdłuższa noc mojego życia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonim5535
  • Markiz de Cypre

    Cyprian był 16-letnim chłopakiem. Zdecydowanie przystojnym i dość wysokim szczupłym brunetem. Pomimo tego, że większa część dziewcząt z jego szkoły robiła do niego maślane oczy, on sam był bardzo wybredny. Chociaż polskie społeczeństwo jest dość homofobicznie nastawione w swej masie, to również pewna część męskiej społeczności szkolnej się w nim podkochiwała lub zwyczajnie go pożądała. Jemu to nie przeszkadzało, gdyż był osobą biseksualną. Niewiele jednak kobiet i jeszcze mniej mężczyzn doświadczyło zaszczytu znalezienia się z nim w łóżku. Cyprian zdecydowanie nie był grzecznym chłopcem, choć większość ludzi ze szkoły i jego własnej rodziny nie zdawała sobie z tego sprawy. Cieszył się opinią jednego z (jeśli nie najbardziej) inteligentnego chłopaka w szkole oraz dobrze wychowanego, kulturalnego i zawsze oryginalnie, acz elegancko ubranego. Często wygrywał olimpiady z różnych przedmiotów. Uczęszczał także na fakultet z filozofii, co było dość rzadko spotykane. Nikt poza jego kochankami płci obojga, siostrą i matką nie wiedział o tym, że prowadzi on podwójne życie. Jego ojciec zmarł, gdy Cyprian był jeszcze małym dzieckiem, zaś mama w obawie przed skandalem trzymała jego drugie wcielenie w sekrecie przed rodziną i innymi osobami. Dzięki temu, że często wyjeżdżała i że mieli duży dom, nie musiała być częstym świadkiem ekscesów swojego syna. Siostra chłopaka (dwa lata starsza) była jedną z jego kochanek. Czasami miała wyrzuty sumienia z powodu tego, co robi ze swoim bratem. Była jednak przez niego totalnie zdominowana. Często powtarzał jej:

    – Moja siostra jest moją najlepszą kochanką.

    Po czym zazwyczaj rzucał się na nią i uprawiali namiętny seks. Przejawy niesubordynacji siostry wobec niego były karane. Ponieważ oboje byli sadomasochistami, to w pewnym sensie siostra była zadowolona z bycia karconą. Najczęściej preferowaną karą stosowaną przez Cypriana wobec siostry były klapsy lub lanie pasem na gołe wypięte pośladki. Gdy kiedyś siostra postawiła się, a matka ją poparła, to by ukarać obie, nastolatek kilkakrotnie mocno spoliczkował siostrę i na oczach matki zmusił ją do zrobienia mu fellatio. Gdy mama próbowała go powstrzymać, odpychał ją na sofę. Chociaż nierzadko zdarzało mu się być brutalnym wobec bliskich, to często był też miły i opiekuńczy w stosunku do nich. Szaleńcze libido potrafiło, jednak diametralnie zmienić jego zachowanie. Cyprian uwielbiał różnorakie perwersje seksualne. Był nie tylko sadomasochistą, ale także ekshibicjonistą, zwolennikiem seksu grupowego, wojerystą, froterystą, zoofilem, koprofilem, flatufilem i wiele innych. Był niczym nastoletni Markiz de Sade. Lubił szokować ludzi. Zwłaszcza tych, którzy mieli go za grzecznego i ułożonego chłopca. Jedną z osób, które przeżyły właśnie takie ogromne zaskoczenie była Kasia. Zadziorna i uważana przez nauczycieli za bezczelną, lecz dość inteligentna (choć niekoniecznie mądra) blondyneczka. Uczęszczała z Cyprianem na zajęcia z filozofii. Podziwiała go za jego wiedzę i elokwencję, lecz sądziła, że nie ma u niego szans i wydawał jej się za grzeczny, jak na nią. Czasami rozmawiali po lekcjach, ale wydawało się jej, że nie jest nią zbytnio zainteresowany. Nie była tego pewna na 100 %, gdyż sporadycznie dostrzegała u niego na jej widok wilczy błysk w oku. Zdarzało się to jednak bardzo rzadko, więc szczególnie nie zwróciła uwagi na te sygnały. Lecz pewnego razu ich spotkanie potoczyło się inaczej. Siedzieli razem w ławce na lekcji filozofii. Rozmawiali właśnie o Platonie. Cyprianowi jego poglądy nie wydawały się zbyt interesujące. Uważał, że w przeciwieństwie do Arystotelesa były zbyt oderwane od rzeczywistości. Kasia była przeciwnego zdania. Pan od przedmiotu zajmował stanowisko pośrednie. Dyskutowali zawzięcie. Kasia od czasu do czasu dyskretnie zaciągała się zapachem perfum Cypriana. Tamtego dnia też wyglądał wyjątkowo olśniewająco. Jego spojrzenie zdawało się wyrażać coś innego niż zwykle, gdy patrzył na koleżankę z ławki. Gdy lekcje się skończyły, kontynuowali swoją dyskusję we dwójkę. Pierwszy raz Cyprian zaproponował Kasi, że odprowadzi ją na przystanek autobusowy. Dziewczyna była zaskoczona jeszcze bardziej, gdy zaproponował jej, że mogą pojechać do niego. Jechali szczęśliwie prawie pustym autobusem, więc mogli zająć miejsca siedzące. Kiedy tak nadal dyskutowali na tematy filozoficzne, Kasia pomyślała, że powoli zaczyna ją to nudzić. Poruszana kwestia była wprawdzie interesująca, ale ileż można wałkować jeden i ten sam temat? Zapragnęła go zmienić:

    – Co będziemy robić u ciebie?

    Zaraz gdy zadała to pytanie, przeżyła ciężki szok. Cyprian nagle przysunął się do niej i pocałował w usta, w dodatku z języczkiem. Powiedział do niej:

    – Odpowiadając na twoje pytanie droga koleżanko, będziemy się pieprzyć.

    Kasię jeszcze bardziej zatkało, skąd u tego dotychczas szarmanckiego chłopaka, używającego wyszukanego słownictwa, nagle taka łobuzerska bezpośredniość. Nie zastanawiała się, jednak nad tym dłużej i dała się ponieść namiętności chwili. Jej “grzeczniutki” kolega teraz wkładał jej ręce między nogi. Poczuła, że robi się wilgotna. Nieprzerwanie lizali się, aż autobus dojechał na miejsce. Gdy wysiedli, Kasia już trochę przyzwyczajona do nowego oblicza swego kolegi i rozochocona seksualnie wypięła w jego stronę śliczny tyłeczek i zakręciła nim przed Cyprianem. Ten wymierzył jej siarczystego klapsa.

    – Niegrzeczny chłopiec – rzekła Kasia, po czym chichocząc uciekła od niego. On doganiał ją i wymierzał kolejne klapsy, ona zaś biegła przed nim, śmiejąc się. Gdy dotarli do domu, przywitała ich siostra Cypriana. On tylko gorąco ucałował ją na powitanie i powiedział:

    – Poszukaj mi gumek, bo dzisiaj zużyję chyba sporą część paczki.

    Po czym znów przystąpił do obmacywania, całowania, a teraz też rozbierania swej koleżanki. Normalnie Kasia byłaby zszokowana jego zachowaniem wobec siostry, ale tak bardzo miała na niego ochotę, że starała się to zignorować. Siostra zaś posłusznie wykonała polecenie brata i przyniosła mu paczkę durexów. Cyprian pchnął Kasię, która już była w samej bieliźnie, na łóżko. Ona ściągnęła mu jego niebieską koszulę, a następnie bluzkę oraz zaczęła lizać i całować jego klatę. On zaraz zerwał jej stanik, tak że prawie go zniszczył.

    – Hej, co to ma zna… – Kasia próbowała zadać pytanie, lecz on nie pozwolił na to i wepchnął jej swój język do buzi. Zaraz prawie równie brutalnie, co stanika, pozbawił ją stringów. Wpychał jej palce w mokrą brzoskwinkę, gryzł jej szyję i sutki. Dla Kasi było to najdziwniejsze zbliżenie seksualne w życiu, ale nie chciała tego przerywać. Okazywała niewielki i wyraźnie udawany opór. Tak naprawdę chciała, żeby gryzł ją nadal i to coraz mocniej. Pragnęła być “sponiewierana”. Masowała członka Cypriana przez spodnie. Szepnęła mu do ucha:

    – Chcę poczuć go w swoich ustach.

    W tej chwili zmienił pozycję i jego rozporek znalazł się na wysokości twarzy Kasi. Rozpięła mu go i poczuła podniecający zapach lekko spoconego penisa. Lizała go, jak oszalała. Ssała klejnoty. W międzyczasie wszystkiemu przyglądała się siostra Cypriana, gdyż drzwi celowo pozostawił otwarte. Krzyknął do niej:

    – Skocz po aparat i nagraj nas.

    – Nie! – wyrwało się Kasi, lecz Cyprian gwałtownie obrócił się i zatkał jej usta, tym razem swoim tyłkiem. Przygniatał jej twarz i krzyczał sapiąc:

    – Liż mnie tam!

    Kasia nigdy nie uprawiała rimmingu, wręcz dotychczas wydawał się jej obrzydliwy, lecz teraz kompletnie straciła głowę i jej język ochoczo jeździł po męskich pośladkach i wpijał się w kakaowe oczko. Cyprian był tam dokładnie wygolony. Krocze, mosznę i penisa też miał bez, choćby jednego włoska. Za to nad przyrodzeniem w dole brzucha miał seksownie przystrzyżony krzaczek. Gdy Kasia jeszcze robiła rimjob, do pokoju weszła siostra Cypriana z kamerą. Zrobiła dokładne zbliżenie na Kasię z upodobaniem ssącą męski odbyt. Cyprian założył prezerwatywę i zmienił pozycję, by wejść w cipkę. Gdy już penetrował szparkę Kasi, poprosił siostrę, by zrobiła zbliżenie na swoją rękę, dotykającą ich kopulujących genitaliów. Siostra wykonała rozkaz. Po pewnym czasie Cyprian powiedział:

    – Będę wkrótce dochodzić. Chcę, więc jeszcze wejść w twoją pupcię i tam się spuścić.

    – Nie, proszę! Nie rób tego! Jestem analną dziewicą. Poza tym w szkole musiałam się… no…

    – Wysrać – dokończył za nią Cyprian.

    – Mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – dodał i w tym momencie obrócił ją tyłem. Wymierzył solidnego klapsa w pupę, polizał ją i na nią napluł. Zaczął napierać na dziurkę swoim penisem. Nieznacznie udało mu się go zanurzyć. W tym momencie szarpnął włosy swej partnerki i obficie spuścił się jej do środka. Następnie opadli razem wyczerpani na łóżko. Przy wyjmowaniu członka z tyłeczka, Kasia niezbyt głośno puściła tzw. motylka. Cyprian poklepał ją po pupie, mówiąc:

    – Przemiłe pierdzidełko. Jeszcze nieraz nam się przyda – powiedział nie precyzując, o co dokładnie chodzi. Cdn.

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Uroczyska

    Była wściekła…

    “Cholerne PKP!!!” – zasyczała przez zęby.

    Zapaliła papierosa, dostrzegając jak ze złości drży jej dłoń.

    “Pi#@ trzy godziny!” – tyle będzie czekać na kolejny pociąg. Zaciągnęła się ponownie, próbując uspokoić nerwy. Otarła pot z czoła. Słońce zaszło kilka minut temu, mimo tego skwar był nie do

    zniesienia. Tropikalna wilgoć – pozostałość po niedawnej burzy – dosłownie kleiła się do skóry. Czuła jak gęste krople spływają po jej plecach i dalej w dół, po zgrabnej linii pośladków.

    Zaczęła poprawiać sobie minispódniczkę, gdy rozległ się przeciągły zgrzyt. Przypominało to szorowanie paznokciami po tablicy.

    “Pewnie jakiś ptak, albo…” – Zerknęła przez ramię.

    Zamarła nagle, czując jak wzbiera w niej strach.

    “Dziewczyno, pomyśl! Jesteś sama na pustym peronie, pośrodku niczego, odpicowana jak seksbomba i grzebiesz sobie w tyłku. Zaraz upatrzy sobie ciebie jakiś chłopek i zaciągnie w krzaki!”

    Pierwszy raz od kiedy wysiadła na pechowej stacji, rozejrzała się dookoła. Poza zarośniętymi łąkami, bagnami i samotnym, zgniłym drzewem, w okolicy nie było niczego. Ani domów, ani nawet zwykłego uprawnego pola. Jedna jedyna polna dróżka prowadziła do starego, zapuszczonego cmentarza…

    Postąpiła kilka kroków w stronę zabudowanych ławek – “Schowam się tam”. Dostrzegła własne odbicie w plastikowej szybie. Faktycznie, należało się ukryć. Słodka buzia, sięgające ramion, z lekka rudawe blond włosy. Idealna figura, podkreślona obcisłą minispódniczką i wydekoltowaną bluzką. Mogła stanowić zbyt wielką pokusę dla zapracowanego rolnika.

    Krople potu zaczęły ponownie po niej spływać. Nie tylko po plecach, ale także udach i łydkach – czuła jak wilgotnieją jej pończochy.

    “Ogarnę się już w pociągu. Czemu nie mogłam wysiąść na jakiejś norm.. Ohh!”

    Pisnęła gdy odgłos się powtórzył. Przerażający dźwięk zdawał się pochodzić z zaniedbanego cmentarza, a konkretniej starej, zrujnowanej kaplicy. Zupełnie, jakby ktoś otwierał zardzewiała wrota…

    „Pewnie wia…”

    Mimo zapadającego szybko zmroku, dostrzegła samotną postać, zmierzającą polną drogą w stronę peronu. Było zbyt ciemno aby dostrzec szczegóły. Widziała jedynie potężne barki i szybki, wybitnie męski, krok.

    “… wypatrzy Cię I… Nie uspokój się, natychmiast!” rozkazała sama sobie.

    Nieznajomy zaczął wchodzić na peron. Zauważyła staromodny, ale zadbany garnitur.

    “Widzisz głupia… On ma co najmniej 60 lat…” – powiedziała sama do siebie, starając się zachichotać. Śmiech był wyjątkowo sztuczny.

    Nie mogła przestać się na niego gapić. Siwa ale bujna czupryna, spływała grzywką na potężne czoło. Ostre, typowo męskie rysy twarzy.

    “Kiedyś musiał być niezłym ciachem” – pomyślała mimowolnie. Z jego ruchów i postawy dosłownie emanowała pewność siebie i drapieżność.

    “Wciąż nim jest…” – zarumieniła się, zdając sobie sprawę, jak bardzo podoba się jej starszy mężczyzna.

    “Na pewno przyszedł sprawdzić rozkład…”

    Obcy minął tablicę informacyjną, nawet nie zerkając. Dostrzegła wyraźniej jego twarz. Wpatrzone w nią, stalowe oczy. Nie mogła oderwać wzorku.

    “On idzie do mnie, cały czas szedł!!!”.

    Instynktownie zaczęła się cofać.

    Owiała ją fala chłodu. Pisnęła, czując jak twardnieją jej sutki. Zimno zdawało się emanować od nieznajomego. Jej puls przyśpieszył, zaczęła ciężko oddychać. Mimo strachu poczuła łaskotanie w “dołku”. Nogi zaczęły się lekko uginać i drżeć.

    Zatrzymał się tuż przed nią, ich ciała dzieliło może kilkadziesiąt centymetrów.

    – Kim Pa… OH! – zimne palce zacisnęły się na jej dłoni, wyciągając z nich papierosa.

    Nie odrywając od niej wzroku cisnął go na tory.

    – Czemu…, Czeg… ? – słowa uciekały jej z ust, wilgotne uda drżały coraz silniej.

    Pochwyciły jej biodra, przyciągając zszokowaną kobietę do siebie. Krzyknęła, gdy napęczniałe sutki uderzył o jego twarde ciało. Oddychała coraz szybciej. Czuła jak zimne dłonie przesuwają się po wilgotnych plecach. Jedną zacisnął na jej kształtnym pośladu. Palcami drugiej pochwycił włosy i kark, przekręcając w bok głowę. Ich twarze znalazły się obok siebie. Stalowe spojrzenie przewiercało ją na wylot. Na zarumienionym policzku poczuła jego zimny oddech. Spragnione wargi dziewczyny rozwarły się bezwiednie… Ominął je, przesuwając usta niżej.

    Bolesny krzyk rozszedł się po peronie, gdy wbił kły w szyję kobiety.

    Z ran wytrysnęła krew… A spomiędzy rozpalonych ud – jej soki.

    Gwałtowny i brutalny orgazm targnął jej młodym ciałem. Potężne skurcze pochwyciły łydki, uda i wilgotne łono. Szarpnął ją do góry, wkładając dłoń między podskakujące pośladki. Zgrabne stopy zawisły nad ziemią, podrygując ekstatycznie. Odrętwienie ogarnęło słabnące ramiona, ostatkiem sił zacisnęła słabnące palce na staromodnej marynarce.

    Krzyczała z bólu i rozkoszy, gdy lodowate palce drażniły rozpaloną kobiecość, na przemian ją pieszcząc i szarpiąc. Jej ciało pochwycił kolejny spazm. A później następny. I jeszcze jeden…

    Majdające bezładnie nogi rozchyliły się na boki. Eleganckie szpilki spadły na peron. Jej wzrok na przemian wyostrzał się i rozmywał. Gwiaździste niebo zawirowało i zniknęło, gdy ciężkie powieki opadły na załzawione oczy.

    Wielokrotny orgazmy, silniejsze niż cokolwiek co przeżyła, nie przyniósł spełnienia. Przeciwnie – wzmógł jedynie żądze! Zamiast “Motylków” w podbrzuszu grasowało teraz stado szerszeni. Okropne, nieznośne mrowienie ogarnęło całą skórę. I wnętrze… Jej pochwa, łono, całe ciało – pragnęło go. W środku!

    “Weź mnie !!!” – chciał błagać ale z ust wydobył się jedynie ekstatyczne jęki – doszła po raz kolejny.

    Słabnące dłonie puściły marynarkę, zwisając bezwładnie.

    Jego lodowate wargi oderwały się od szyi, powędrowały do jej usta. Poczuła na nich smak własnej krwi.

     

    “Weź mnie !!! Błagam !!!”

     

    Przerwał pocałunek, wypuszczając ją z ramion. Jęknęła słabiutko, gdy odrętwiałe stopy dotknęły ziemi. Upadłaby, gdyby nie złapał jej za kołnierz. Napięty materiał bluzki zacisnął się na falujący piersiach i podbrzuszu. Stwardniałe sutki ocierały się o stanik, stringi boleśnie wrzynały w wargi sromowe i łechtaczkę. Jęczała zmysłowo, czując jak podniecenie odbiera jej zmysły.

     

    ” Wejdź we mnie !!!”

     

    Usłyszała jak rozpina rozporek. Zbierając wszystkie siły, wyjęczała:

    – We…, Weź mni… ! Weź mn…WeGlphhh – gwałtownie wepchnięta do ust męskość nie pozwolił jej dokończyć. Szponiasta dłoń ponownie złapała jej włosy, rytmicznie przyciągając i odsuwając bezwładną głowę. Kolejne łzy popłynęły po policzkach dziewczyny. Piekące na szyi rany był niczym w porównaniu z żywym ogniem pomiędzy jej udami. Czysto zwierzęce pożądanie wzbierało, nie znajdując żadnego zaspokojenia.

    Wytrysnął w jej usta – obficie i głęboko. Zachłysnęła się, nie mogąc wszystkiego przełknąć.

    Sperma wypłynęła z warg, nosa, a nawet i uszu, krztuszącej się kobiety.

     

    Zimna dłoń puściła kołnierz; 20-paro letnia dziewczyna opadła bezwładnie na peron. Rozpalone ciało drżało i wyginało się. Musiała walczyć o każdy oddech – jego nasienie zakleiło nozdrza, wylewało się nieprzerwanym strumieniem z ust. Zaczęła tracić przytomność, rzeczywistość mieszała się z koszmarnymi marami. Śniła o Nim. O tym, jak idzie w jej stronę. Jak jego dłoń tkwi między jej nogami, a lodowate palce tłamszą wilgotną pochwę i pośladki. Przeżywała na nowo bolesne ukąszenie i wywołaną przez nie rozkosz.

    Jęknęła żałośnie, słysząc oddalające się kroki.

    „… Jeszcze… Proszę !!! Jeszcze!!! …”

    Niespełnienie zaatakowało ze ze zdwojoną siłą, przynosząc kolejną porcję tortur. Wiatr poniósł przepełnione pożądaniem jęki po upiornych łąkach i uroczyskach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nosferatu Nosferacki
  • Cena

    Od dłuższego czasu służyłem pewnej Pani. Pani nazywa się Iza. Była to służba wirtualna, tzn spotykaliśmy się na Skype, Pani Iza wymyśla różne zadania i ja wykonuje. Początkowe spotkania polegały na wiązaniu i biciu mojego penisa, z czasem Pani wprowadzała nowe zabawki oraz zadania.
    Używałem np. ostrego sosu Tabasco, którym musiałem wysmarować penisa, wielkie klamry, które go ściskały, moja cewka była często gwałcona cienkimi pędzelkami.
    Nigdy nie widziałem Pani Izy, w kamerce pokazywała mi swoje nogi w butach, tylko czasami je ściągając (tylko jak sobie zasłużyłem).
    Po kilku miesiącach takiej służby Pani Iza powiedziała, że nadszedł czas abym ją poznał osobiście. Bardzo się ucieszyłem, gdyż fantazjowałem o tym wiele razy. Pani Iza umówiła się ze mną za 2 tygodnie, podczas których nie mogłem się masturbować.
    Po tym czasie otrzymałem adres i godzinę spotkania. Kiedy wybrałem domofonem wskazany numer usłyszałem :
    – Wejdź do mieszkania i rozbierz się. Czekaj tak na mnie, klecząc z głową na ziemi.
    Oczywiście tak zrobiłem. Pani nie kazała mi czekać zbyt długo. Po chwili usłyszałem stukot obcasów. Nadchodziła.
    Słyszałem jak podchodzi do mnie. Jej but spoczął na mojej głowie, rzekla:
    – Witaj psie. Czas żebys poczuł czym jest służba. Jesteś gotowy?
    – Witaj Bogini. Tak moja Pani jestem gotów Pani służyć – powiedziałem nie podnosząc głowy.
    – zanim mnie ujrzysz, chce żebyś wiedział ,że wszystko ma swoją cenę. Nie chodzi mi o pieniądze bynajmniej. Jesteś mi gotów zapłacić?
    – Tak moja Pani jestem.
    – Wstań.
    Pani Iza była blondynką. Była szczupła, ubrana w czarną obcisłą sukienke. Miała około 160 wzrostu, uśmiechnęła się bardzo łagodnie.
    Zaprowadzila mnie do pokoju obok. W nim było pusto. Tylko szafka i coś jakby dyby leżące na ziemi. To tutaj wszystko się odbędzie – pomyślałem.
    – Połóż się – rzekła Pani Iza.
    Leżałem na ziemi i Pani przymocowała moje kostki, uda i nadgarstki do ziemi. Wzięła też pas wokół mojego brzucha i go również przymocowała do podłogi. Byłem zupełnie unieruchomiony. Pani Iza spojrzała na mnie, lekko się uśmiechnęła i powiedziała:
    – Jakie jest twoje marzenie piesku?
    – Pragnę służyć Pani, spełniać Pani zachcianki – odpowiedziałem niepewnie.
    – Tak wiem psie, ale powiedz, co mogłaby Pani zrobić, aby Ciebie uszczęśliwić? Wymień 3 rzeczy.
    Zdziwiony powiedziałem cicho:
    – Poczuć Pani stópki na twarzy, wylizać Pani stópki oraz wylizać Pani tyłeczek – powiedziałem.
    Pani Iza uśmiechała się. Pierwszy raz zobaczyłem, jaka jest piękna kiedy się śmieje. Nie wiedziałem co to znaczy.
    – Dobrze piesku, spełnię twoje marzenia – rzekła – patrzyłem na nią z niedowierzaniem – jednak wszystko ma swoją cenę.
    Otworzyła jedną szafę jaka stała tak, że leżąc widziałem co jest w niej. Miała szklane półki a na nich wiele różnych przyrządów.
    – Czekają ciebie trzy rundy, jedna za każde marzenie.
    Z szafki wyciągnęła metalowe urządzenie.
    – To kastrator – powiedziała – nie bój się jednak, nie służy do obcinania twojego nędznego kutasa. Przy pomocy tego jestem wstanie założyć gumkę recepturkę bardzo ciasno, Tą gumkę obwinęłam 8 razy.
    Przypomniałem sobie, że używaliśmy podobnych gumek w zabawach na Skype i udało mi się ją obwinąć wokół penisa 5 razy.
    Przełknąłem ślinę.
    Mój penis oczywiście od dawna stał. 2 tygodnie bez spustu zrobiło swoje. Pani nałożyła kastrator na penisa i spuściła gumkę, od razu zrozumiałem dlaczego nazywano to kastratorem. Na moim penisie od razu pokazały się żyły.
    Pani polizała swój palec i mocno dotknęła dziurkę w nim. Przeszył mnie dreszcz.
    – Teraz jaja. Gumkę założę zawiniętą 10 razy – oświadczyła.
    Założyła ja bardzo sprawnie. Jaj nie widziałem, ale od dwóch tygodni napełniały się spermą i teraz są całe opuchnięte.
    – Teraz pokaże co czeka ciebie w pierwszej rundzie psie.
    – Dziękuję moja Pani – powiedziałem czując ogromne podniecenie i strach.
    Pani zaczęła swoją prezentacje:
    – Papier ścierny 600, 4 klamry plastikowe tapicerskie, urządzenie do sounding 6 milimetrów oraz papryczki habanero. Nagroda po 10 minutach to stópki położone na twoja twarz.
    – Dziękuję moja Bogini – powiedziałem bez przekonania. Patrzyłem na przyrządy i wyobrażałem sobie co się stanie. Używaliśmy podobnych klamer na zabawach na skype – było ich tylko 3, sos tabasco również, jednak wiedziałem, że papryczki habanero, są 7 razy bardziej pikantne.
    Pani wrzuciła papryczki do mixera. Po chwili miała je posiekane wraz ze sokiem i pestkami.
    Bogini Iza usiadła na małym stołku tuż obok mnie, tak że mogła patrzeć na mnie i wygodnie torturować. Wzięła papier ścierny. Obwinęła go wokół penisa i mocno u nasady, powiedziała:
    – 10 ruchów.
    Licząc zaczęła ruszając dłonią i przesuwała papier. Zacząłem się trząść i szybko dyszeć, każdy ruch sprawiał mi straszny ból
    – 4, 5, 6, 7
    Spojrzałem w dół, penis był już cały czerwony, cały naskórek zadrapany. Pani nie oszczędzała główki, jej ruchy ręka były długie, aż do zamknięcia dłoni na penisem.
    – 8, 9 i 10 – skończyła obkręcając dłoń na samej główce. To wygięło moje ciało, jednak nie odważyłem się pisnąć. Spojrzałem na penisa, Był już siny od gumki. Cały naskórek był zaczerwieniony a na główce zauważyłem 2 malutkie kropelki krwi.
    Pani Iza założyła grube czarne gumowe rękawice. Końcówki klamer (same zaciski zamoczyła w papryczkach), wzięła trochę tej mieszanki i dokładnie wtarła w metalowe urządzenie do sounding.
    Na rękawice wylała dużo soku i posiekanych papryczek i tą ręka zaczęła mi masować penisa.
    Sok był dość zimny, wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, kiedy zacznie mnie piec.
    Pani ruszyła ręka bardzo szybko. Kutas był siny i byłem bardzo podniecony. Te kilka ruchów spowodowało, że jestem blisko wytrysku, Pani Iza to zauważyła:
    – wiesz co będzie jak dojdziesz bez pozwolenia – wiedziałem, to bedzie koniec znajomości z Pani – najgorsza kara
    – Proszę Pani jest bardzo blisko – powiedziałem.
    Bogini jeszcze chwile dotykała samej główki wcierając sos i puściła w ostatniej chwili. Moje ciało drżało, byłem na skraju wytrysku.
    Pani spojrzała na mnie, wiedziała, ze sos zaczyna działać, ściągnęła jednego buta i pokazała mi spód swojej idealnej stopy.
    Przeszył mnie kolejny dreszcz.
    Pani chwyciła metalowy pręcik do cewki. Był cały mokry od sosu. Penis był mocno związany, cały siny. Otwór penisa bardzo ściśniety. Pani Iza powoli wepchnęła to w mojego penisa, tak głeboko, że nie mogłem go sam wypchnąć.
    Sos już działał. Czułem straszne pieczenie, zaczałem sie pocic.
    Pani wzieła pierszw klamre i założyła ja na kutasa, tuż obok nasady. Drugą założyła na środku. Zostały ostatnie dwie, trzymała po jednej w każdej dłoni i załozyła je rownocznie – obudwie na głowke, Tak, że były po bokach cewki. Syknąłem cicho, niestety Pani to usłyszała.
    – cicho psie – powiedziała – zaczynamy odliczanie – 10 minut.
    Spojrzałem na nią z niedowierzaniem. 10 minut? Tak długo nie wytrzymam. Pomyślałem.
    Pani Iza zadowolona ze swojego dzieła spojrzała na moją twarz. Później zerknela na penisa. Pulsował, mocno związany i scisniety przez klamry, a z cewki wychodzil metalowy, chromowany 6 milimetrowy drut.
    Pani zdjela drugi but. Stopy położyła na mojej klatce piersiowej, nigdy nie widziałem ich tak blisko i pomimo narastającego bólu, czułem ogromne podniecenie. Bogini ruszała stopkami. Chwyciła również za metalowy drucik i zaczęła nim obkrecac.
    Zacząłem szybko oddychać. Sos piekł, a klamry wbijaly się w skórę.
    Pani zaczęła ruszać drutem powoli wyjmujac go i wkładając.
    – Ostatnie 2 minuty – oświadczyła.
    Położyła stopy na mojej twarzy.
    – Chyba nie muszę mówić, że jeśli je polizesz lub pocalujesz to bardzo tego pożałujesz? Powiedziała podnosząc stopy, abym mógł się wypowiedzieć.
    – tak moja Pani. Nie warze się ich pocałować. Dziękuję.
    Pani pozwolila mi czuć jej cudowne miękkie stópki, jednak ruszała coraz szybciej metalowy precikiem w penisie. Czułem, że podniecenie narasta i że zbliżam się do wytrysku. Gdy byłem na skraju naprężylem całe ciało, Pani wstała.
    – 10 minut minęło. Gratuluję.
    Ja cały drżalem, czułem że jeszcze jeden ruch spowodowalby mój orgazm.
    Pani usiadła I patrzyła na mnie przez chwilę. Później ściągnęła klamry I wyciągnęła drut oraz przecięła gumki na penisie I na jadrach. Rozwiązała mnie, powiedziała:
    – Ogarnij się psie, tam jest wiadro z wodą, obok stoi mleko. Masz 5 minut na umycie. Za 5 minut wracam,ty masz leżeć i czekać na mnie.

    Umyłem dokładnie członka i jądra. Był zimny i od razu oklapł. Strasznie opuchnięty. Skórka była dość twarda, a ze cewki wypłynęło trochę krwi. Woda w ogóle nie pomogła, jednak mleko trochę ukoiło palenie po papryczkach. Na całym penisie były małe zacięcia po papierze ściernym.

    Położyłem się i czekałem.

    Pani Iza była dokładnie jak powiedziała. Związała mnie jak wcześniej.
    – Zaczynamy kolejną rundę, jak wytrzymasz to wyliżesz moje stópki – powiedziała i dotknęła stopą mojej twarzy,
    – Dziękuje moja Bogini – wybąknąłem od razu podniecony jej dotykiem.
    Sięgnęła po kastrator.
    – Gumka na twój ogonek jest obwinięta 6 razy, wokół jąder – 8 razy – powiedziała.
    – Dziękuje moja Pani.
    – Nie dziękuj – oświadczyła – wszystko ma swoją cenę. Mam tez papier ścierny 300, pręcik 8 mm, 8 klamer oraz to (pokazała mi worek z paprykami).
    – Dziękuję moją Bogini – odpowiedziałem przełykając ślinę – jako, że uwielbiam ostre jedzenie od razu rozpoznałem jakie miała Pani papryczki – to były Naga Jolokia,nawet 10 razy ostrzejsze od habanero.
    Mój penis już stał. Pani Iza była bez butów, stópki umieściła na moich udach.
    Pani wzięła papier ścierny. Kleknęła tak, że patrzyła na mnie, u nasady penisa pojawiła się dłoń trzymająca papier ścierny. Powiedziała:
    – Masz mi patrzeć w oczy.
    – Dobrze moja Pani – spojrzałem w jej piękne oczy. Zobaczyłem w nich złość i brak litości. Zaczęła ruszać ręka, szybko w górę i dół, licząc każdy swój ruch.
    Już pierwszy ruch spowodował wielki ból, Patrzyłem się na Panią, jednak widziałem też penisa, po 3 ruchach już był czerwony.
    Pani kontunuowała
    – 5,6,7,8,9,10
    Ja wstrzymałem oddech i patrzyłem na Panią, prosto w jej oczy. Zacisnąłem zęby i byłem cały mokry od potu.
    – 11,12,13,
    Kontynuowała. Ja już nie mogłem wytrzymać, chciałem spojrzeć na penisa, jednak nie mogłem oderwać oczu o pięknej Pani
    – 14,15,16,17,18,19,20
    Pani przerwała i powiedziała;
    – Już koniec, zobacz jak wygląda twój nędzny ogonek.
    Spojrzałem na niego, Na całej powierzchni były widoczne krople krwi. Z główki spływały 3 strużki. Bałem się.
    Pani zmieliła papryczki wraz z odrobiną wody, założyła rękawiczki i maskę ochronną, wylała duża ilości mieszkanki na rękawice.
    Mocno wtarła w mojego penisa.
    Od razu poczułem lekkie pieczenie. Był bardzo wrażliwy po pierwszej rundzie, do tego teraz nie miał już większej ilości naskórka.Pani zaczęła ruszać dłonią. Ja zacząłem głęboko oddychać. Już po chwili poczułem maksymalne podniecenie, dokładnie wtedy gdy papryczki pokazały swoją moc. Pani to wyczuła i robiła kółka dłonią na samej główce penisa. Kiedy byłem bardzo blisko wytrysku Pani przestała mnie dotykać.

    Pani wzięła dwie klamry i założyła dwie równocześnie po obu stronach kutasa – nie chwytała samej skóry oczywiście, klamry spotykały się na środku penisa.
    Podobnie założyła kolejne 6, ostatnie 2 na główce. Naprężyłem całe ciało, wiedziałem, że muszę wytrzymać wiele minut.

    Klamry wciskały sos z papryczki. Zacząłem się pocić. Czułem, jakby mój penis płoną. Spojrzałem na niego, był cały czerwony. Pani wzięła 8 mm drut i położyła stopy na mojej klatce piersiowej. Zamoczyła go sosie z papryczek, tak że z niego kapało.Penis był bardzo ściśnięty przez klamry i klamry powodowały, że włożenie w niego tego urządzenia będzie bardzo bolesne. Pani powoli zaczęła wciskać metalowy pręcik, ja zacisnąłem mocno zęby, kiedy poczułem jak rozpycha mi cewkę. Po chwili wszedł już po 4 parę klamer. Po kilku sekundach poczułem zwiększające się pieczenie w środku penisa. Nie mogłem wytrzymać, oddychałem głęboko, byłem cały spocony. Kiedy zacząłem się szarpać Pani położyła stopy na mojej twarzy i powiedziała:
    – liż psie. Masz 10 minut.
    – Dziękuje moja Bogini.

    Zacząłem powoli lizać jej spody. Czułem jakby mój kutas płonął, jednak możliwość polizania stópek Bogini sprawiała, że zapomniałem o bólu.
    Pani zaczęła obracać metalowym prętem w penisie, co spowodowało, że mało co nie krzyknąłem, ale ona tylko przyłożyła bliżej stopy do mojej twarzy. Lizałem jej paluszki, a łzy płynęły mi z oczu, gdyż Pani ciągle obracała pręcikiem.
    Po kilku minutach Pani powiedziała:
    – otwórz pysk
    Ja posłusznie otworzyłem usta, a Pani wepchnęła swoją stópkę głęboko. W tym samym momencie wyciągnęła szybkim ruchem metalowy pręcik. Ja zacząłem ssać Pani paluszki, a ona wepchnęła pręt znowu. Ból był straszny, mój krzyk stłumiła stópka w moim ustach, oczy zalewał mi swój pot.
    – Jeszcze 9 ruchów – oświadczyła Pani Iza.
    Pani wyciągała i wkładała pręcik trzymając stópkę w moich ustach. Ja cały drżałem od bólu i podniecenia. Po kilku ruchach czułem, że te ruchy powodują, że jestem bliski wytrysku, Pani to zauważyła i nie przestała wkładać pręt i go wyciągać. Kiedy już miałem dość, Pani wyciągnęła pręcik i stópkę z moich ust. Cały drżałem.

    Spojrzałem na penisa. Był fioletowy, ze środka wypływała krew. Pani patrzyła na mnie, rzekła:
    – Wytrzymałeś drugą rundę – gratuluje.
    – Dziękuję moja Pani – odpowiedziałem.

    Pani ściągnęła klamry z penisa oraz przecięła gumki. Podobnie jak po pierwszej rundzie zostałem rozwiązany i dostałem 5 minut na ‘ogarnięcie się’.

    Bałem się go dotknąć, penis wyglądał fatalnie. Krew kapała ze środka. Był cały podrapany, w kilku miejscach skóra przetarta i siniaki po klamrach. Wylałem mleko na dłoń i zacząłem wmasowywać je w penisa. Poczułem twarda skórę, a każde dotknięcie powodowało okropny ból. Wyczyściłem jak umiałem, umyłem woda i wytarłem się.

    Położyłem się i czekałem na Panią Izę. Była na czas, przebrała się. Miała na sobie obcisłą mini.

    – Trzecia i ostatnia runda psie. Spełnię twoje marzenie.
    – Dziękuję moja Pani – odpowiedziałem. Spojrzałem na idealny tyłeczek Pani i poczułem podniecenie.
    – Oto co mam przygotowane psie: papier ścierny 80, 2 klamry metalowe takie jak do ładowania akumulatora, pręt 10 mm, spiritus oraz te papryczki, wiesz jakie to są kundlu?
    Rozpoznałem od razu te malutkie papryczki:
    – Czy to Dragon’s Breath moja Pani?
    – Dokładnie mój psie, to one. Najostrzejsze papryczki na świecie.
    Pani w masce i rękawiczkach zmieliła wszystkie wraz z woda.
    – Zaczynamy od kastratora, owijam gumką 4 razy na penisa i 6 na jądra.
    -Dziekuje moja Pani.
    Pani wzięła papier ścierny. Mój penis jeszcze nie stał. Pani uklękła na mnie, tak, że kolana miała na brzuchu, gołe stópki leżały na mojej klatce piersiowej, a paluszki na mojej szyi. Spojrzałęm na jej tyłeczek i wtedy zauważyłem, że nie ma majtek.
    Mój kutas od razu się podniósl. Pani chwyciła papierem u nasaday mojego penisa.
    – Tylko 3 ruchy psie – rzekła.
    Zanim zdążyłem podziękować ona zrobiła pierwszy ruch. Krzyknąłem, ona przesunęła kolana wbijając kolana w je mój brzuch, ale równocześnie jej paluszki zawędrowały do mojej twarzy.
    Kolejny ruch i ostatni. Pani trzymała palce stóp w mojej twarzy. Ja cały spocony.
    – teraz jaja.
    Pani owineła rekę z papierem ścernym wokoł spuchnietych jąder i szybko zaczęła obręcać dłonią.
    Po chwili już skończyła.
    Usiadła ponownie na swoim stołku. Ja spojrzałęm w dól i zobaczyłęm, że mój penis nie miał praktycznie naskórka. Krew leciała z wielu miejsc. Widok był przerażający, Strasznie bolał, nie chciałem już wiecej.
    – Pani błagam, już nie mogę, proszę nie spęłniać mojego marzenia.
    Bogini mnie nie słuchała.
    Wylała mnóstwo nowego sosu na rękawice. Kucnęła nade mną i usiadła mi na twarzy. Wtarła sos w penisa i jadra. Od razu poczułem strasznie pieczenie, dostałem drgawek, Pani rzekła:
    – liż moją dupę psie.
    I usiadła mi na twarzy. Ja nie mogłem lizać. Ból był nie do zniesienia. Nie mogłęm krzyczec. Nie widziałem co robi Pani, jednak po chwili poczułem, że wpycha w penisa 10 mm pręcik. Kolejne sekundy minęły i poczułem, że penis płonie od środka rownież – precik musiała posmarować sosem.
    W nastpnym momencie poczułem jakby coś miażdrzyło mi główke penisa
    Domyślilem sie, że załozyla klamry. Ostre metalowe kolce wbiły sie w moja głowke.
    Pani siedziała mi na twarzy,podnosząc co chwile swój tyłeczek, abym mógł wziąć oddech. Na początku starałem się krzyczeć, jednak zrozumiałem, że to nic nie zmieni i wykorzystywałem te momenty na złapanie oddechu.
    Czulem jej cudowny tyleczek na mojej twarzy, staralem sie lizac go, jednak ból był ogromny. Płakałem, trzasłem całym ciałem, myślalem, ze oszaleje.
    Pani zaczęła ruszać pręcikiem.
    Czulem straszny bol, jednak nagle poczulem, ze dochodze.
    Pani to wyczula i w momencie mojego orgazmu poczulem, jak cos zimnego oblewa moje krocze.
    Po sekundzie zrozumiałem, ze to spiritus. Wszystko płonęło, jak krzyczałem. Poczułem, ze już dłużej nie wytrzymam, oczy zaszły mi mgła i zemdlałem.

    Nie wiem jak długo spałem. Siedziałem z opatrunkiem na kroczu. Wszystko wydawało się snem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ten Który
  • Gender Bender cz.2

    Mariusz zła­pał ją za rękę-Ale ja nie jestem kobietą. Już nie pamiętasz, jak wczo­raj pode­ mną pisz­cza­łaś? -Och ależ jesteś hmmm Mary­siu. Mary­sia już miała cos powiedzieć, ale Mał­go­rzata znów poło­żyła palec na jej ustach — W sumie, gdyby się nad tym zasta­no­wić to rze­czy­wi­ście masz racje. Nie jesteś kobietą, jesz­cze nie, na razie dziew­czyną, ale to się wkrótce zmieni. – Co masz na myśli świ­ru­sko? – za dwie godzinki wpad­nie do mnie pewien przy­ja­ciel, opo­wie­dzia­łam mu o mojej nie­śmia­łej kole­żance, a on zgo­dził się prze­bić Ci błonę. – Ty chyba osza­la­łaś! Nie dam się spe­ne­tro­wać jakie­muś dup­kowi. – Ależ oczy­wi­ście, że dasz w prze­ciw­nym razie, nie odzyskasz daw­nego ciała i już ni­gdy nie wyruchasz żad­nej kobiety. Powie­działa z szy­der­czym uśmie­chem na ustach. No, chyba że jako les­bijka. Dodała po chwili. – A jeśli mu dam to, kiedy odzy­skam swoje ciało? -Jak tylko sobie pój­dzie. Obie­cuje, a teraz idź wziąć kąpiel, a ja przy­go­tuje Ci jakieś ładne ciuszki *** Mary­sia sta­nęła przed lustrem w łazience. Dopiero teraz mogła w całej oka­za­ło­ści ujrzeć swoje nowe ciało. Drobne zadbane stópki wień­czyły smu­kłe nogi, które wspie­rały pełne biodra i pla­ski brzuch, wyżej piętrzyły się dum­nie wypięte dorodne jędrne piersi. Nowe ciało wień­czyła główka o ślicz­nej twa­rzy i burzą rudych fal wło­sów.
    Mary­sia zaczęła napuszczać wodę do wanny i prze­glą­dać kosme­tyki Mał­go­rzaty, po czym wzięła do ręki ole­jek do kąpieli i wlała zawar­tość fla­ko­nika do gorą­cej wody. Gdy wanna była już wypeł­niona woda zanu­rzyła w niej swoje deli­katne ciało. Zaczęła obmywać swoje nogi, sprawiało jej to wielką przy­jem­ność. Posta­no­wiła pójść o krok dalej i dotknęła świeżo ukształ­to­wa­nych, peł­nych piersi. Sutki szybko zro­biły się twarde i ster­czące pod jej doty­kiem. Z jej ust dobywały się ciche mru­cze­nia, ale praw­dziwa sym­fo­nia jęków roz­po­częła się w momencie, gdy dotknęła swojej cipki. Po bli­sko godzin­nej mastur­ba­cji Mary­sia posta­no­wiła się wypłu­kać, wzięła do ręki słu­chawkę prysz­nica i odkrę­ciła kurek. Mary­sie prze­szły kolejne dresz­cze, gdy woda z prysz­nica zaczęła spływać po jej nagim ciele. W końcu owi­nięta w ręcz­nik wyszła z łazienki i usły­szała gdzieś z boku głos Mał­go­rzaty.
    -A więc spodo­bało Ci się nowe ciało kotku. Mary­sia tylko spu­ściła głowę. Mam nadzieje, że nie prze­bi­łaś tam sobie niczym błony.
    -Nie… Aż tak się nie bawiłam.
    -Bar­dzo dobrze. Obie­ca­łam Jerzemu dzie­wice na dzi­siej­szy wie­czór.
    -Że co pro­szę? Dzi­siaj?
    -Nic się nie bój koteczku, Jerzy potrafi być deli­katny. A teraz chodź do gar­de­roby, musimy Ci coś wybrać na wie­czorną… Randkę.
    Małgorzata, krę­cąc bio­drami, poszła do gar­de­roby, a Mary­sia jak zahip­no­ty­zo­wana ruszyła za nią. C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fistachu

    Trochę pózno, ale jednak jest. Postaram się dodawać częściej kontynuacje.

  • Szkolna milosc pod okiem Szekspira

    Wybrał jej numer na komórce.

    – Cześć, kochanie!

    – No, cześć! – odezwał się jej rozradowany głos. – Jedziesz już po mnie?

    – Właśnie wyjeżdżam. Sama tam jesteś?

    – No, a jak myślisz? Ni cholera nie przyszła! Komu by się chciało konsultacji w piątek popołudniu? Wzięłam ten dyżur dla dodatku i żeby spokojnie poprawić klasówki szóstej “A”. Skończyłam to w godzinę i teraz nie mam co robić. Nic się chyba nie stanie, jak wyjdę dziesięć minut wcześniej… A co myślałeś?

    – Nie, nic… Czekaj tam na mnie!

    Przerwał połączenie i przekręcił kluczyk w stacyjce. “Dziesięć minut wcześniej? – powtórzył w myślach. – Akurat! Tak szybko stamtąd nie wyjdziesz”.

    Zapadał wczesny, styczniowy zmrok. O tej porze w mieście nie było szczególnie dużego ruchu. Dwa razy poczekał na światłach, raz musiał przepuścić parę aut na drodze nadrzędnej i to wszystko!

    Powtórnie zadzwonił do niej z parkingu pod szkołą.

    – Nadal jesteś sama?

    – Myślałam, że to już ustaliliśmy! – w głosie żony dało się słyszeć zniecierpliwienie. – Czekaj, ja cię chyba widzę na parkingu. Chce ci się przychodzić tu po mnie, czy mam po prostu do ciebie wyjść?

    – Przyjdę, przyjdę! Masz na sobie tę zieloną garsonkę?

    – No, a w czym wyszłam rano z domu?

    – Tak myślałem. Masz pod nią rajstopy?

    – Jeszcze nie upadłam na głowę, żeby w zimie chodzić bez rajstop!

    – …To ściągaj rajtki i majtki, ale resztę zostaw! Zaraz tam będę.

    – No, dobrze – odparła zmienionym nagle głosem.

    “Nieźle ją zaskoczyłem! – pomyślał wysiadając z samochodu. – To dobrze, tego nam trzeba!”

    Pamiętał, przed czym go ostrzegł znajomy lekarz. “Kobieta jeśli chce mieć dziecko, to będzie je miała, choć niekoniecznie z mężem – powiedział, wysłuchawszy jego zwierzeń o miesiącach nieudanych prób. – Nasłuchałem się trochę takich wyznań… Małżeństwa latami starają się o dziecko i nic, a jak wreszcie kobieta się wkurzy i pójdzie na bok, to nagle bum, jest dzidziuś! Kwestia emocji. Im większy poziom adrenaliny u kobiety, tym łatwiej o ciążę. Więc jeśli nie jest ci obojętne, czy będziesz bawił swojego dzieciaka, czy cudzego, to lepiej się postaraj! Skończ z monotonią małżeńskiej sypialni! Potrzebujecie więcej spontaniczności, nieprzewidywalności, elementu niespodzianki. Łazienka była dobra na początek, seks w pokoju córki wniósł odrobinę perwersji, ale wyjdźcie wreszcie poza swoje mieszkanie!”

    “Wkurzy się i pójdzie na bok…” – miał poważne obawy, że byłaby do tego zdolna. Pragnęła tego dziecka chyba jeszcze bardziej niż on.

    Otworzyła mu oszklone drzwi. Już przez nie dostrzegł wyraźnie gołą łydkę, wystającą spod ciemnozielonej spódnicy; zresztą z torebki przewieszonej przez ramię kobiety zwisały końce rajstop, najwyraźniej w pośpiechu tam upchniętych. Podszedł i położył dłoń na jej biodrze – rozkosznie się wyginając, uniosła je i zwróciła w jego stronę. Nie puszczając jej, zamknął za sobą drzwi na klucz. Bez słowa przywarł ustami do jej warg. Drżały – nagła, niecodzienna sytuacja musiała ją podniecić. Nie przerywając pocałunku, objął dłońmi jej piersi, wolno pęczniejące pod grubym materiałem bluzki. Przycisnąwszy ją do ściany, powędrował ustami po jej policzku, powiódł językiem po delikatnym płatku ucha, wyczuwając pulsowanie jej tętna.

    – Chyba nie tutaj…? – jęknęła żona, kiedy kolejnym pocałunkiem dobrał się do jej szyi. Niespiesznie przejechał dłońmi po jej talii i przez spódnicę ogarnął jej pośladki. Zdecydowanym gestem przycisnął jej biodra do swoich bioder.

    – Gdzie jest ta twoja sala? – szepnął wprost do jej ucha.

    Wzięła go za rękę, zrobiła pełen gracji półobrót i pociągnęła mężczyznę za sobą. Poszli korytarzem, potem schodami na drugie piętro. Szła zalotnie kołysząc biodrami, prowadząc go niby w godowym tańcu; za nią płynął zniewalający zapach jej potu, perfum i podniecenia. Na górze pociągnęła za klamkę drzwi przy schodach. Weszli do obszernego pomieszczenia z dwoma rzędami ławek – byli w jej królestwie, w pracowni języka angielskiego.

    Pewnym ruchem przyciągnął do siebie kobietę. Teraz masował jej piersi mocniej – była na tyle podniecona, że mógł już sobie na to pozwolić. Równocześnie nosem odgarnął na bok jej związane w koński ogon włosy i zaczął lizać jej kark. Jej westchnienia, coraz szybsze, coraz głośniejsze, powracały odbite od ścian pracowni. Jego dłonie znów wędrowały w dół jej ciała, ale tym razem nie zatrzymały się na kibici. Okrągłymi ruchami powiódł parę razy po jej biodrach, a potem zaczął podciągać do góry spódnicę. Wędrując w górę, materiał stopniowo odsłaniał jej kolana, potem mocne, pogrubiałe z wiekiem uda czterdziestoletniej kobiety, nareszcie jego oczom ukazały się okrągłe, miękkie pośladki. Pieścił je teraz oburącz, wciąż nie zapominając o jej karku. Na koniec jego prawa dłoń powędrowała niżej, czule musnęła odbyt i zagłębiła się w mokrej już, łagodnie pulsującej kobiecości.

    – Och, tak cię pragnę… – westchnęła kobieta. Oparłszy się rękami o blat nauczycielskiego biurka, wolno wyginając się, wypchnęła biodra ku mężowi. Opadł na kolana. Liżąc jej wydepilowane wargi, co chwilę wwiercał się w nią, aż doprowadził ją do stanu bliskiego szczytowania.

    – Ładnie poprosiłem? – spytał pożądliwie, oderwawszy wreszcie od niej usta.

    – Tak cię pragnę… – powtórzyła. – Tak cię pragnę we mnie…

    Podniósł się z klęczek. Zarzucił jej spódnicę na pochylone w miłosnej gotowości plecy. Rozpiął spodnie, przywarł do jej pośladków. Kilka chwil wspólnego tańca bioder – i już był twardy. Wolno, delikatnie wsunął się w żonę, wydobywając z jej ust rozkoszne stęknięcie.

    Spojrzał nad jej głowę. Z przeciwległej ściany z dyskretnie aprobującym uśmiechem przyglądał się im portret Szekspira.

    – Romeo i Julia – szepnął w jej ucho.

    – Dobrze, że nie Otello – zachichotała. – Nie kręci mnie duszenie.

    “Musiała wspominać Otella?! Już prawie udało mi się zapomnieć…” – przez jego głowę jak błyskawica przemknęło wspomnienie.

    Chodzili wtedy do tej samej szkoły, w której ona teraz pracowała jako anglistka. Mieli po szesnaście lat i byli kilka miesięcy po wspólnej utracie dziewictwa, ale drugi raz wciąż pozostawał w sferze planów, kiedy nagle, tuż przed końcem roku szkolnego, nagle pokłócili się o coś. Mieli razem jechać nad morze – pojechała sama i nie było jej przez większą część wakacji. Wróciła pod sam ich koniec. Z jakąś nietypową dla siebie pokorą przepraszała go za swoje zachowanie. A kiedy nareszcie kochali się po raz drugi, była dziwnie świadoma swoich potrzeb i upodobań w łóżku, widać też było, że czerpie dużą satysfakcję ze zbliżenia. Wtedy tłumaczył to sobie tak, że przyszła już do niej dojrzałość… Dopiero niecały rok temu, jako jego wieloletnia żona i matka dwójki wspólnych dzieci, leżąc w jego objęciach po kolejnym udanym seksie, wyznała wreszcie prawdę.

    Wtedy, nad morzem, zabujała się w starszym od siebie chłopaku, studencie, i przez grubo ponad miesiąc bardzo regularnie z nim współżyła. To wtedy nauczyła się przeżywania orgazmu i posiadła wiedzę, co jej w tych sprawach odpowiada, a co nie. Początkowo była nawet przekonana, że to w tamtym jest zakochana i że chce z nim wejść w stały związek. Stopniowo jednak zdała sobie sprawę ze swych prawdziwych uczuć i powróciła do przyszłego męża.

    Może powinien był poczuć się do wartościowany, ale nie… Zabolało go to odkrycie. Czuł się jak głupiec, który nie odgadł, że przyprawiono mu rogi. Z początku nie miał szacunku nie tyle nawet dla niej, co dla siebie; prawie nie czuł się jak mężczyzna. Przez ponad trzy miesiące w ogóle nie był w stanie z nią współżyć. W końcu jakoś jej przebaczył – zgodę przypieczętowali wspólną nocą w hotelu. To wtedy uświadomili sobie, jak bardzo oboje pragną jeszcze jednego dziecka. Nieposłusznego dziecka, które swą uporczywą nieobecnością przywiodło ich do randki w pracowni anglistycznej.

    Teraz, w trakcie zaledwie rozpoczętego stosunku, znów poczuł żal. Zaraz po żalu poczuł gniew. Poszedł za tym gniewem.

    Wiedział, że nie ma większego błędu w małżeństwie od zgwałcenia żony i nie był pewien, czy właśnie tego błędu nie popełnia, ale nie panował już nad tym. Wbijał się w nią mocno, gwałtownie, do końca, uderzał w jej łono raz za razem, raz za razem, jakby próbował ją poniewczasie ukarać. Jej głośne jęki niosły się echem po szkolnym korytarzu przez otwarte drzwi sali. Choćby nawet chciał, nie umiałby przerwać tego barbarzyńskiego misterium, tego brutalnego ataku na jej narządy rodne. A ona jęczała coraz wyżej i wyżej, na granicy krzyku. Aż przyszedł jęk drżący, jakby wyraz zaskoczenia, a potem schodzący niżej, głębiej, a wraz z nim przyszły mocne, gwałtowne skurcze jej wnętrza, które wygięły jej ciało w łuk wypychając piersi i brzuch do przodu, odginając głowę do tyłu, ku mimowolnemu sprawcy przetaczającej się przez jej ciało rozkoszy. Sprawcy, który nie wytrzymał już dłużej i – nadal bezwiednie raz po raz wbijając się w kobietę – napełnił ją mocnymi, urywanymi tryśnięciami. Wciąż nie potrafiła wydobyć z siebie słowa, powtarzała tylko niskie, nosowo-gardłowe “och… och… och…”, stopniowo uwalniając się od orgazmu, który opanował ją bez reszty. A potem – ciągle z nim w sobie, balansującym na pograniczu zemdlenia – wybuchła serdecznym śmiechem.

    – To nie przypominało “Romea i Julii”, raczej “Poskromienie złośnicy”… ale podobało mi się – wybełkotała skołowaciałym z lekka językiem. – Od czasu do czasu rób mi to tak!

    Powoli wracał do rzeczywistości. Nagle poczuł nieodpartą potrzebę bycia czułym. Obejmując żonę i tkliwie całując ją w kark, szyję, policzki, usta kiedy odwróciła do niego twarz, uświadamiał sobie, być może po raz pierwszy, jak bardzo ją kocha i jak bardzo nie ma znaczenia to, co przed laty zrobiła. Bez reszty wypełniała go miłość do niej, cały był miłością do niej, nie istniał poza tą miłością.

    – Hmmmm… – Przeciągnęła się lubieżnie. – Cała czuję się pełna. Może w tym miesiącu już mnie krew nie zaleje?

    Pragnął tego równie mocno jak ona, równie mocno jak jej… Ciągle w niej był i wciąż jeszcze nie chciał tego zmieniać. Gdyby mogli, zostaliby tak na zawsze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Kontynuacja opowiadań “Przyszedłem dokonac zapłodnienia” i “Niebieskie jeansy jej matki”. Następna małżeńsko-rodzicielska opowieść z życia wzięta.