Author: admin

  • MW-Grecja Rozdzial 24 Pieciomasztowiec

    Chyba zasnąłem tam, gdzie lizałem. Bo budzę się z głową między udami mojej dziewczyny. Ne mogę otworzyć oczu – resztki tortu zaschły mi na twarzy. Jak i na całym ciele. Gdy już odzyskuję wzrok, wybucham śmiechem – wyglądamy, całe towarzystwo, wręcz upiornie. Zwłaszcza dziewczęta – wszystkie mają długie włosy i te włosy, całe w strąkach, kremie, resztkach ciasta…

    – Patrz!

    To Maleńka zwraca moją uwagę na SukiYuki. Śpią obie na wznak, poznać je można tylko po… No właśnie, pewnie gdy już zasnęły, ktoś zajął się ich włosami łonowymi. A mają takie fajne pędzelki. Proste, niesamowicie długie i smoliście czarne. To znaczy miały. Bo ktoś wyczesał z nich resztki ciasta i korzystając z samego kremu uformował coś na kształt ostrza dzidy. I teraz dwie takie dzidy celują w niebo.

    – Szkoda, że nie ma Stasia – mówię, gdy jestem już w stanie. Myję ręce, łapię za kamerę i filmuję to pobojowisko. Ze szczególnym uwzględnieniem kroczy obu Japonek.

    – Idziemy się wykąpać?

    – Poczekajmy, aż wszyscy się obudzą, lepiej weź mnie jeszcze raz w tym torcie!

    Pieprzę Maleńką na dzień dobry, gdy dochodzi, robi wszystkim głośną pobudkę. SukiYuki podziwiają swoje fryzury.

    – Kto…?

    Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Natomiast Tidżeje zgłaszają się podejrzanie chętnie, by wylizać im te futerka. Czyżby to oni?

    * * *

    Myjemy nasze dziewczęta, dziewczęta myją nas. Tak jest przyjemniej, choć trwa zdecydowanie dłużej. Ale gdzie nam się spieszy?

    Tylko mojej dziewczynie się spieszy. Przypomina o swoim trzecim życzeniu.

    – Naprawdę chcesz płynąć sama?

    – Naprawdę! Ty tu sobie zostań, poruchaj; nie będę miała pretensji, jeśli ci nie stanie, gdy wrócę.

    – Słyszałyście? Nigdzie nie odchodźcie! – SukiYuki kiwają głowami, im też się podobało moje przedwczorajsze… zaangażowanie. Tak, jestem fanem mangi.

    Tim wciska Ali na głowę swoją kapitańską czapkę.

    – Gdyby chodziło o samochód, dałbym ci kluczyki.

    Maleńka patrzy na mnie niepewnie, wszak ma cały czas chodzić goła…

    – Czapka się nie liczy – uznaję – przecież używacie okularów przeciwsłonecznych, czy tych tam daszków.

    Dostaję jeszcze soczystego całusa i Ala rzuca się wpław do morza. Do Zorzy ma spory kawałek, ale przecież jest w szkolnej drużynie pływackiej…

    Niemniej obserwuję, jak białe rondo czapki zmienia się w biały punkcik, a potem ten punkcik wynurza się z wody i smagłe ciałko wspina na pokład żaglowca. Dopiero wtedy odwracam się do Japonek z szerokim uśmiechem.

    * * *

    – Dość tego dobrego!

    – No co? – Wyglądam spod przykrywających mnie Japonek. To Lola.

    – Wczoraj tylko z Alą, dziś z SukiYuki… Zaniedbujesz nas!

    – Ech… Kiedy ja już nie mam siły.

    – Cierpisz katusze giętkiej pały?

    – Mhm…

    – To się zabawimy inaczej.

    Resztki tortu wciąż tu są. Właśnie w nich leżę i to zniewolony. Na wznak i z szeroko rozłożonymi kończynami. Dziewczyny mnie za nie trzymają, żebym się nie ruszył. Ciekawe, co kombinują.

    Widzę, jak Dajdaj, jeszcze czyściutkie, przysiadają w zgarniętych na kupkę resztkach tortu. A potem, tymi obklejonymi tyłeczkami, na moich dłoniach. Skutkiem czego mam w dłoniach dwie bliźniacze pizdy. Zaczyna się ciekawie.

    Teraz siadają Lola i Majka. Wpierw w resztkach tortu, potem na moich udach. Gdy przesuwają po nich krocza, krem się ściera ukazując dwie błyszczące cipy. To zniewolenie zaczyna mi się coraz bardziej podobać!

    Dorka następna siada w torcie. A teraz stoi okrakiem nade mną, jej zaklejone tortową masą krocze mam nad głową. Ciekawe, gdzie usiądzie…

    – Nieee…

    – Cipa z kremem zatyka mi usta, tyłek Dorki wkleja mi się w twarz. Nic nie widzę, czuje tylko, jak się wierci. Wyciera sobie cipę o moją twarz. Wyciągam język i przez warstwę kremu dobieram się do Rudej Norki. Mniam!

    Nagle znów mogę oddychać. Śliski tyłek odrywa się od mojej twarzy z mlaśnięciem. Oczu jednakowoż nie jestem w stanie otworzyć. Ani wytrzeć – bliźniacze sromy wciśnięte w me dłonie nie popuszczają. Właściwie, to popuszczają – wiercą się, coraz bardziej śliskie. DajDaj robią sobie dobrze moimi dłońmi.  Dwie cipy przyciśnięte do moich ud też nie tkwią w miejscu. A w twarz wkleja mi się kolejna, nie wiem, czyja. I też robi sobie dobrze. Nie wiem też, czyj język obrabia mi jajka. A te usta, które mnie ssą… dziewczę ma talent, nie sądziłem, że jeszcze mi się dzisiaj podniesie.

    Usta znikają, któraś z dziewcząt kuca nade mną i ujeżdża. Potem następna… i następna, aż do skutku. Wtedy znika. Znikają też niewolące mnie tyłeczki – gdy w końcu przecieram oczy i rozglądam się wokół, nikogo nie widzę. Oprócz stadka roześmianych dziewcząt pluskających się nago w płytkiej wodzie. Czy mi się śniło? Zerkam na brzuch, krople świeżej spermy świadczą, że jednak nie. Odklejam się od lepkiego podłoża i wlokę do wody.

    – Umyjcie mnie teraz przynajmniej!

    I myją.

    * * *

    – Martwicie się o wasz pięciomasztowiec?

    Pytam, bo Brodacze coś niewyraźni.

    – E nieee… Przecież i tak by popłynął. Załoga zna się na rzeczy. A czy z Alą na pokładzie, czy… Zaraz?! Jaki pięciomasztowiec?

    Bo Zorza ma ich trzy.

    – A załogi ile macie?

    – No pięciu…

    – To z nagą Ala na pokładzie macie tam teraz pięć ślicznych i sterczących nowych masztów.

    – Mówisz, że…

    – Oczywiście, dopóki Ala ich wszystkich nie położy.

    – Ale…

    – Żałujesz im? Ja swojej dziewczynie nie żałuję. I bardzo jestem ciekaw, jak się do tych masztów zabrała.

    Brodacze się zamyślają, pewnie też ich to zastanawia. Kiedy Tim się odzywa, okazuje się jednak, że chodzi o inną sprawę.

    – Bo widzisz, chodzi nam po głowie taka idea…

    – Tak?

    – Połączyliśmy siły, by wspólnie dogodzić naszym dziewczętom…

    – Chyba głównie sobie! – Śmieje się Honey.

    – Ale nie narzekasz?

    – Nie narzekam – mówi Honey i zerka ostentacyjnie na moje 20 centymetrów.

    – To zajmij się panem i daj mi skończyć.

    Honey się przysysa, a Tim kontynuuje:

    – No więc chcielibyśmy dołączyć do waszej ekipy celem dalszego dogadzania. Co ty na to? Jak na lato!

    – Świetny pomysł!

    Honey jest tego samego zdania, mówić chwilowo nie może, buzię wypełnia jej moja pała, podnosi za to oba kciuki.

    – To zakładamy spółkę? Aportem wnosimy nasz żaglowiec.

    – Spółkę celem wspólnego spółkowania?

    – Hahaha… tak napiszemy w statucie.

    – Jaki sąd to zatwierdzi?

    – Wystarczy uścisk ręki.

    – I toast!

    Brodaczom staje, gdy spuszczam się głęboko w buzi Honey, a ta przełyka. Spełnia toast, potem dwa następne, klęcząc pracowicie przed Timem i Jonem. Umowa nabiera mocy prawnej. Tak nam się przynajmniej wydaje, Honey jest innego zdania.

    – No jak to, panowie? Ja spełniłam toast trzy razy pod rząd spermą każdego z was. A wy?

    Pierwszy klękam przed Honey, nawet nie muszę głęboko lizać – miodzik wręcz skapuje jej z cipy. Spełniam toast.

    – Smaczna jesteś, Kochanie.

    – Sam miód – potwierdza Tim, on jest następny.

    Jon jako ostatni wylizuje miodną pizdę. Musi się więcej nalizać, za to daje Honey orgazm.

    – Co się dzieje? – Dorka dawała bliźniakom gdzieś na drugim końcu plaży; przybiegła, gdy usłyszała chrapliwy krzyk Honey.

    – Nic. Właśnie doszłam – tłumaczy jej Honey, cokolwiek się rumieniąc. No i tym razem się zapomniałam.

    – Nie ma się czego wstydzić, każda ma inaczej. Kaśkę słyszałaś?

    – Ten wysoki, świdrujący dźwięk? Tak!

    – My to nazywamy wysokim „C” – wtrącam.

    – Na bezludnej wyspie jesteś, nie musisz się pilnować – mówi jeszcze Dorka. – Zresztą oni to lubią.

    – Jeszcze jak! – odpowiadam za wszystkich „onych”. – Lepiej, żeby krzyczały, niż gryzły!

    Lia, która tylko przysłuchuje się naszej rozmowie, zaczyna się bawić moim przyrodzeniem. Z wiadomym skutkiem. Zadowolona z efektu, proponuje dokończenie zabawy bez używania rąk.

    – Też bym sobie kiedyś pokrzyczała – mówi sprowadzając mnie do parteru.

    – To już wiesz, że nie musisz się krępować.

    – To nie tak – odpowiada, wzdycha, gdy mnie dosiada. Uwięziwszy mnie w swoim ciasnym loszku dodaje – bo ja z tych gryzących jestem…

    – Toś popadł w kałabanię! – śmieje się Tidżej obserwując, jak Lia mnie ujeżdża. Zresztą wszyscy się gapią w oczekiwaniu na finisz.

    – Ciekawe, jak się Ali wytłumaczysz z tych malinek…

    Nie odpowiadam na zaczepkę, zaciskam zęby, Lia gryzie naprawdę mocno! Nie spuszczam Toma lub Jerry’ego z oczu, gdy, już po wszystkim, nachylam się do uszka Lii i coś szepcę. Lia kiwa głową i podchodzi do tego złośliwca. Łapie go za jądra, żeby nie uciekł i…

    – Właśnie usłyszałam, że uwielbiasz 69.

    Tidżej patrzy na moje ramię z wyraźnym śladem ząbków Lii, na jej złośliwy uśmieszek…

    – Nie!!!

    Za późno! Teraz ja mam ubaw, gdy oboje dochodzą w swoich ustach nawzajem.

    * * *

    Zamoczyć, już pewnie dzisiaj nie zamoczę, ale zawsze można porozmawiać. Zwłaszcza trzymając w dłoniach takie śliczne cipki.

    – Skąd pomysł na takie fryzurki? – Pytam, nawijając te wyjątkowej długości włosy na palce

    – Właśnie z mangi – mówi Yuki.

    – Wiedziałyśmy dużo wcześniej, że jedziemy do Europy – opowiada Suki – a słyszałyśmy o fascynacji Europejczyków długimi włosami łonowymi Japonek

    – Długimi, prostymi i smoliście czarnymi… tak…

    – I trafiłyśmy na taki komiks. Bohaterka miała dokładnie wygoloną cipę a ponad nią taki wiecheć…

    – Taki, jak te? – Przeczesuję palcami oba na raz.

    – O wiele dłuższy!

    – Narysować można wszystko, wyhodować coś takiego… Szacun! Ale założę się, że pizdy macie co najmniej tak samo gładko wygolone, jak ona. I macie je teraz takie wilgotne…

    – Jej kapało z cipy, jak chodziła…

    – W waszym przypadku  nie dopuszczę do czegoś takiego.

    Wylizuję oba sromy, dwa wiechcie łaskoczą mnie w twarz, muszę mrużyć oczy. Niedługo zmrużę je do snu, już późny wieczór. Dziwnie będzie tak, bez Maleńkiej. Przyzwyczaiłem się.

    * * *

    Budzę się w objęciach Honey.

    – Zostało ci coś tego miodziku z wczoraj?

    – Sprawdź!

    Przysysam się do różowej bułeczki z miodem. Dzień zapowiada się miodzio.

    * * *

    Dnia powoli ubywa, a ja coraz częściej sprawdzam godzinę. Wreszcie jest. Zorza zarzuca kotwicę w zatoczce, a Ala wraca na ląd tą samą drogą, którą go wczoraj opuściła. I w tym samym nakryciu głowy.

    – Najbardziej, to się martwiłam, żeby nie zamoczyć tej pięknej czapki -mówi Maleńka, obracając ją w rękach. Wreszcie zdecydowanym ruchem oddaje Timowi.

    – Dziękuję.

    – Przydała się chociaż?

    – O tak! Dała mi pełnię władzy nad załogą. Oczywiście zaraz potem, jak mnie w niej zobaczyli, to ją zdjęłam.

    – To mi ulżyło, zapomniałem cię o to poprosić. Nie chciałbym, żeby widok tej czapki na mojej głowie kojarzył się załodze z czymś zupełnie innym, niż władza kapitana…

    – Ale Ala pomyślała i nikt z załogi nie rzuci się na ciebie i nie wyrucha, gdy tylko ją założysz – wtrącam.

    – Bardzo śmieszne…

    * * *

    – Wiesz – mówi Maleńka bawiąc się moimi jądrami – nawet fajnie się złożyło; ledwo wspięłam się na pokład, przyłapałam jednego,  jak jechał na ręcznym, żebyś widział, jak się spłoszył!

    – Ale jak to?

    – Normalnie. Stał przy relingu, zasłonięty szalupą i walił konia, aż furczało. Gapił się na wyspę, choć i tak nic nie mógł zobaczyć z tej odległości. I jak przed nim wylazłam tak nagle, to zamarł z ręką na drążku. A zaraz potem dał nogę…

    – A ty?

    – Zrobiłam im wszystkim zbiórkę na pokładzie.

    – Ten nieszczęśnik przyłapany też tam był?

    – No przecież mówię, że wszystkim. Wyglądał na skrępowanego. Wszyscy byli, starali się za bardzo nie gapić.

    – Na twoją czapkę?

    – Hehe… Ale czapkę też zauważyli.

    – Oczywiście na samym koń… Auć! – Na moich jajach zaciska się imadło. To dłoń Maleńkiej.

    – To chcesz posłuchać, czy dalej będziesz mi przerywał?

    – Nie! To znaczy tak, chcę posłuchać. I nie będę przerywał.

    Ala znów opowiada pieszcząc mnie machinalnie.

    – No więc stawili się wszyscy, w tych białych szortach i koszulkach polo. Nawet się ubrali, wcześniej widziałam ich w samych szortach.

    – Czyli osiągnęłaś efekt odwrotny do zamierzonego… Auć!

    Dłoń Maleńkiej daje mi ostatnie ostrzeżenie. Tym razem rozumiemy się bez słów.

    – I nawet w szeregu stanęli. Przesunęłam po nich władczym wzrokiem. Jak przesunęłam nim niżej, zobaczyłam wybrzuszenia we wszystkich pięciu spodenkach…

    – Na początek najważniejsza sprawa. Wiecie, gdzie mamy płynąć?

    – Tak jest!

    – To dlaczego jeszcze nie płyniemy? Proszę zrobić, co trzeba i wrócić do mnie.

    – A, jak już wrócili, palnęłam im mówkę.

    – Panowie! Tak nie może być! Na pokładzie kręcą się nagie dziewczęta, kuszą… Kapitan i jego brat mają używanie, a wy? Od półtora miesiąca na ręcznym jedziecie!

    – Pytałam Tima, kiedy wypłynęli ze Stanów – wyjaśnia.

    – Nie zaprzeczajcie, sama widziałam!

    – I wiesz, ten przyłapany nawet się zaczerwienił. To było słodkie!

    – Wiem też o innych takich przypadkach. I jestem tu, by położyć kres tym onanistycznym praktykom!

    – I podeszłam do tego onanisty, co go przyłapałam, żebyś widział, jaksię spłoszył! A tylko czapkę zdjęłam…

    – Mógłbyś ją odnieść do kajuty kapitana? Nie wiem, gdzie to…

    – Czekając na jego powrót wykonałam kilka ćwiczeń rozluźniających…

    No tak! Ala-gimnastyczka. Napatrzyli się, chłopaki!

    – Jak wrócił, przystąpiłam do rzeczy. Podeszłam do pierwszego w szeregu…

    – No tak…

    – I do następnych.

    – Panowie, widzę, że postawiłam wszystkie maszty. To który pierwszy skorzysta?

    – Jeszcze mi nie dowierzali…

    – Jest jeden warunek – ten, który pierwszy chce mnie przelecieć, musi się rozebrać do naga i zrobić to tutaj!

    – I wiesz… Popatrzyli po sobie, dalej nieruchomi, a potem nagle dostali przyspieszenia. Gdy pierwszy szczęśliwiec we mnie wchodził, pozostali już byli goli.

    – I jak cię brał?

    – Wiesz, co lubię…

    – Głowa nisko, tyłeczek wysoko… Na pieska!

    – No pewnie! Jak się spuścił, a nie zajęło mu to wiele czasu, już stała kolejka.

    – Nie,  nie, panowie! To była premia za odwagę, teraz będzie trudniej.

    – Patrząc, jak sobie bezwiednie masują, gdy ten pierwszy mnie rżnął, przypomniałam sobie opowieść DajDaj…*

    – Hahaha, już wiem! Ale mów.

    – Chcę, panowie, żebyście stanęli w kółeczku, każdy bierze w dłoń maszt kolegi i mu stawia! A ja się trochę sama popieszczę. Pana też zapraszam.

    – I, wyobraź sobie, podjęli temat, ten pierwszy też dołączył. Zaraz mu kolega postawił.

    Mnie też stoi. Bo wyobrażam sobie zabawiającą się łechtaczką Alę w kręgu onanizujących się nawzajem samców. Bo sam bawię się tą łechtaczką, a Maleńka moim przyrodzeniem.

    – Brandzlowałam się tak, obracając w kółeczko, z cipy mi kapała sperma tego pierwszego a oni sobie trzepali i trzepali… Zakręciłam się, z zamkniętymi oczami, jak fryga, gdy je otworzyłam…

    – Pan pozwoli następny!

    – Łaskawa pani ma na myśli chuja, czy rękę, która go dzierży?

    – A co mi tam – pomyślałam.

    – Skoro pan taki dowcipny, to razem z kolegą proszę…

    – Ten z tyłu walił mnie, jak karabin maszynowy, szybko się spuścił. Ten z przodu był delikatniejszy. Zanosiło się na dłuższe obciąganie.

    – Panowie, zapraszam od tyłu!

    – I nim doszedł ten w buzi, moja pizda obsłużyła dwóch pozostałych.

    – Robi się coraz ciekawiej…

    – Słuchaj dalej! Stanęłam przed nimi, z obspermioną  buzią, z dłonią zaciśniętą na cipie – i tak mi z niej kapało – i powiedziałam:

    – Nie ma tu moich koleżanek, one wiedziałyby, co robić…

    – Nic wam, panowie nie świta?

    – Nie? To powiem wprost. Ten z panów, który teraz mnie pocałuje… tu i ówdzie… będzie moim ulubieńcem…

    – I gdy jeszcze się wahali, dodałam:

    – Będzie mnie miał na każde życzenie!

    ­– I ten, co mi się na buzię spuścił, był najszybszy. Nawet mi pasowało, bo miała największego – tu Maleńka spuszcza wzrok na swą dłoń. I to, co w niej trzyma.

    – Choć nie aż tak dużego!

    – Uff…

    – Hahaha

    – No włóż mi wreszcie!

    Kładę się na wznak, Ala mnie dosiada – tak będzie jej najwygodniej opowiadać dalej.

    – Ale cwany był! Najpierw zlizał mi z buzi swoje własne nasienie, poprosił przy tym, żebym mu postawiła. Więc pomasowałam go trochę, a jak mu stanął, to we mnie wszedł. I zaraz wyszedł. Podsunął mi przed nos takiego całego w spermie.

    – No dalej, wiem, że to lubisz!

    ­- Bo lubisz! – śmieję się.

    – No więc zlizałam wszystko, a on znów mi wsadził. I tak wędrował między moją cipą a buzią.

    – Liż mała, liż!

    – A to trzeba mnie zachęcać?

    – No nie…

    – To zachęcaj dalej, lubię takie teksty!

    – Masz chłopaka?

    – Mam!

    – Szkoda…

    – Ale, jak widzisz, zazdrosny nie jest!

    – To on wie?!

    – Oczywiście! Jak wrócę, wszystko mu opowiem.

    – Ja pierdolę!

    – Pierdol, pierdol, to też lubię.

     – I wypierdolił. Aż zapomniałam o minetce.

    – Cwaniak!

    – Mówiłam przecież.

    Ala ma okazję poćwiczyć na mnie mięśnie Kegla, przy takim powolnym suwaniu dodatkowa podnieta jest jak znalazł. Zaciska więc raz po raz pochwę na moim członku i opowiada dalej:

    – Tak koło południa wszyscy opadli z sił, nawet temu gierojowi już ani drgnął.

    – A założę się, że próbowałaś wszystkiego…

    – Bo mnie dobrze znasz.

    – Panowie, skoro już nic nie zdziałacie, to przynajmniej umyjcie swego kapitana!

    – A który z nas? Łazienka tu ciasna…

    – A na pokładzie nie można?

    – No więc wymyli mnie dokładnie na pokładzie. A ja ich.

    Wpatrzony w pizdę Maleńkiej nasuwającą się raz za razem na mój dyszel, wyobrażam sobie te wszystkie ręce w jej kroczu. Bo przecież wiadomo, co jej umyli najdokładniej…

    – Jeszcze tylko posłałam po czapkę i byłam gotowa.

    – A oni się ubrali?

    – Chcieli, ale wybiłam im to z głowy.

    – No co, panowie? Wstydzicie się? Przecież na razie i tak wam nie stanie. A to ośrodek naturystów. W gatkach pójdziecie na plażę?

    – A to pójdziemy?

    – Będziemy się zmieniać. Najpierw wy, potem ja.

    – A… goście?

    – Goście?

    – No… bo za każdym razem, gdy gdzieś przybijamy, jest wielu chętnych do zwiedzania.

    – Macie na myśli chętne dziewczęta?

    – Tak jakby.

    – To, jak będą naprawdę chętne, to proszę bardzo. Tylko z czym wy do nich?

    – No tak, położyłaś wszystkie pięć masztów…

    – Przynajmniej nie wzbudzali sensacji cumując i opuszczając trap. To znaczy większej, niż zwykle. Taki żaglowiec! Jak schodziłam na ląd zebrał się już niezły tłumek.

    – Spotkałaś jakąś koleżankę na plaży? Albo kuzynkę?

    – Hahaha… nie! Starego też nie! Za to paru kandydatów na wujków…

    – Jak to?

    – Jak schodziłam na ląd. Dwóch facetów koło czterdziestki, nawet całkiem całkiem. Rozmawiali po polsku. Nie przypuszczali… Taki żaglowiec, amerykańska bandera, ja w czapce kapitańskiej…

    – I co mówili?

    – Poza sprośnymi komplementami? Że chętnie zostaliby moimi wujkami, takimi z tych wszystkich opowiadań, gdzie wujkowie ruchają nieletnie siostrzenice.

    – Założę się, że tak tego nie zostawiłaś…

    – O nie! Powiedziałam im, że mi takich wujków nie trzeba, bo mnie tatuś rucha.

    – Hahaha… Już widzę ich miny!

    – Ale i tak za mną łazili… Aż postanowiłam dać im premię za wytrwałość.

    – Dałaś im?!

    – Nieee… Ale wyedukowałam się na twoich zboczonych pomysłach…

    – I?

    – Najpierw sprawdziłam, czy mówią po angielsku – okazało się, że perfect. A na pokładzie jest parę komórek… No i był zasięg. A panowie wujkowie strasznie chcieli zwiedzić Zorzę.

     – I coś ty wykombinowała?

    – Wróciłam pierwsza na pokład i pogadałam z załogą. Potem weszli oni… Znów miałam na głowie kapitańską czapkę.

    – Nie wierzymy, że jesteś kapitanem.

    – Nie musicie. Kapitanem jest tatuś, ale wybył w interesach.

    – I on cię…

    – Posuwa? Ależ tak! Tu na pokładzie.

    – I obdarzyłam ich swoim uśmiechem nr 1. Po czym zaczęłam oprowadzać. Uwagę dzielili miedzy Zorzę i mój tyłek. Po chwili, jak było umówione,  podbiegł załogant z telefonem w ręce.

    – Ojciec do pani!

    – Zanim odebrałam, pokazałam „wujkom” wyświetlacz z napisem „Daddy”. Oczywiście to dzwonił kolejny załogant.

    – Tatuś jest Amerykaninem – wyjaśniłam, włączyłam tryb głośnomówiący i przeszłam na angielski.

    – Hello, Daddy!

    – Hej, córeczko! Stęskniłaś się zza tatusiem?

    – I za jego pałką!

    – Mnie też tęskno za twoją cipeczką. Jak ona się ma?

    – Możecie sprawdzić? – rzuciłam do „wujków”. Popatrzyli na siebie, lekko zszokowani, w końcu jeden wyciągnął rękę…

    – Z kim tam rozmawiasz, córuś?

    – Jest tu dwóch panów, sprawdzają, jak się ma moja cipa.

    – Zostawić cię na parę dni…

    – To nie tak, jak myślisz, tatusiu. Tylko ty mnie pieprzysz. Oni ręką sprawdzają.

    – Masz mokrą?

    – Tatuś pyta, czy mam mokrą. – i podsunęłam im telefon.

    – Tak, proszę pana. Ma mokrą – wydukali.

    – Możecie się nią pobawić, tylko nie wkładajcie!

    – Słyszeliście, panowie?

    – Usiadłam sobie wygodnie z telefonem w ręce, rozmawiałam z „tatusiem”, a oni na zmianę mi lizali. Jak ja dyszałam do słuchawki! Aż ich „tatuś” pochwalił. Spytał, czy sprawdziłam, jak tam u nich w spodniach.

    – Tatusiu, to naga plaża, goli są. Gołym okiem widać.

    – Wstańcie, panowie!

    – Sama też wstałam, kazałam załogantowi trzymać mi telefon przy uchu, żeby mieć obie ręce wolne…

    – Hahaha… Już wiem, co zrobiłaś!

    – Spuścili się obaj momentalnie.

    – Tak, tatusiu, już im podziękowałam.

    – I rozmawiałam dalej, jeden z „wujków” masował mi cipkę, drugi pieścił tyłek, a ich sperma spływała mi po udach.

    Nie wytrzymuję i robię Maleńkiej zastrzyk ze spermy.

    – Jak chciałaś dłużej, to nie trzeba mi było opowiadać takich historii!

    Ala zsuwa się ze mnie, odwraca i wylizuje mi pałkę wraz z przyległościami. Jej wypięty tyłeczek wisi mi nad głową; z szeroko rozwartej szparki skapuje na mnie moje własne, przyprawione soczkiem, nasienie. Czego chcieć więcej?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    * Rozdział 16 Bliźniaczki

  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.1

    Był marcowy, a za razem chłodny dzień. Oskar bez najmniejszego zadowolenia wstał z łóżka. Nie spał całą noc. Myślami krążył po wydarzeniu, które wczoraj miało miejsce. Był na imprezie u brata swojego kumpla. Poszedł tam z nim, ze swoją miłością. Bawili się świetnie, skakali w rytm muzyki, pili alkohol, cały świat skupiał się jedynie na nich. W pewnym momencie stracił go z oczu. Poszedł go szukać i znalazł go w objęciach nie znanej mu dziewczyny. To był szok. Znali się od dziecka, nigdy nie wykazywał zainteresowania dziewczynami, a teraz znajduje go w łóżku z jedną z nich. Jedynie spojrzeli na siebie i wyszedł. Szedł przed siebie próbując wybić sobie z głowy obraz, który zobaczył przed chwilą.

     Zobaczył go Oliwier – byli dla siebie jak rodzina. Stał i rozmawiał, że swoim chłopakiem, kiedy akurat zobaczył Oskara idącego przez tłum ludzi nie zwracającego na nic uwagę. Widział, że jest zdenerwowany. Poszedł za nim lecz stracił go z oczu w tym tłumie ludzi i w kompletnych ciemnościach. Wybieg przed budynek lecz po Oskarye nie było ani śladu.

     Wszyscy mieszkali w miasteczku położonym blisko Morza. Często chodzili tam w czasie wagarów czy po prostu dla przyjemności w wolnym czasie. Czasem plaża stawała się też ich samotnią w trudnych dla nich chwilach wymagających przemyśleń bądź dyskusji pomiędzy nimi. Oliwier wiedział, gdzie znaleźć swojego przyjaciela. Siedział przy wydmach, skulony niczym dziecko skarcone przez rodziców. Wpatrywał się w spokojne morze wsłuchując się w szum fal.

     – Hej, co się stało? Czemu wybiegłeś bez słowa? – spytał Oliwier

     Jednak on nie odpowiedział.

     – Ej, ziemia do O! Co się z Tobą dzieje?! –zaczynało to już Oliwiera powoli denerwować.

    – Zdradził mnie. Z dziewczyną… – mruknął przez ledwo otwarte usta Oskar

    – O kur.. Ty tak poważnie? Z Którą? – zapytał zszokowany Oliwier

    – Nie wiem, nie znam jej… – mówiąc to miał już łzy w oczach

     Oskar nie miał w zwyczaju płakać. Mimo, że był wrażliwym chłopakiem. Można go określić jako romantyka i marzyciela. Zawsze chodzi uśmiechnięty, rzadko się denerwuje, a co dopiero płacze. Oliwier był przeciwieństwem Oskara – był zdecydowany, swoje uczucia trzymał na wodzy. Zgrywał trochę zbuntowanego twardziela. Trudno uwierzyć, że Ci dwaj się przyjaźnią – nie dość, że inni pod względem charakteru to i wyglądem – Oskar to chłopak średniego wzrostu, dobrze zbudowany z jasną karnacją, brązowymi oczami i z brązowymi zawsze potarganymi włosami, a Oliwier – wyższy od Oskara o jakieś 7 cm, ciemna karnacja jakby zawsze chodził opalony, czarne i przeczesywane na bok palcami włosy oraz ciemne, brązowo-czarne oczy. Różnią się, ale jednocześnie są sobie bliscy jak bracia bliźniacy.

     Zbierało się na deszcz a po policzku Oskara spływała już pierwsza łza. Oliwier nie mógł patrzeć na swojego przyjaciela w takim stanie. Objął go ramieniem i tkwili tak przez dłuższą chwilę. Nie wyglądali na parę, ale na kumpli, gdzie jeden pociesza drugiego. Oskar z każdą chwilą płakał coraz mocniej, aż w pewnym momencie już płacz uniemożliwiał mu oddychanie. Jego przyjaciel nie wiedział co już robić bo pierwszy raz widzi go w takim stanie. Nagle..przeszła mu przez głowę myśl…,ale nie… a może… nie nie! – potrząsnął głową aby wybić ten pomysł z głowy.

     – Co jest? – spytał Oskar

    – Nic, myślę jakby Cię tu pocieszyć – wyszeptał Oliwiera

    – Chyba nie był zbyt dobry patrząc ze trząsłeś głową aż mnie zbiłeś włosami po twarzy – zaśmiał się lekko

    – Pfff… bawi Cię to? – poirytował się

    – Nie..skądże… – mówiąc to próbował zachować poważną minę

    Wydawało się przez chwilę, że uspokoił się. Spojrzeli na siebie, i gdy tak wpatrywali się w swoje oczy i twarze, Oskarowi zaczęły znów napływać do oczu łzy.

     – ,,Dość tego!, raz kozi śmierć” – pomyślał Oliwier i ścisnął przyjaciela za nadgarstek, przybliżył się do niego i mocno pocałował w usta.

     Oskar wytrzeszczył oczy, ale nie odtrącił go od siebie. Zamknął oczy, wsunął palce pomiędzy włosy przyjaciela i odwzajemnił pocałunek. Całowali się namiętnie a ich języki oplatały się wokół siebie.

     – Przestaniesz w końcu płakać za tym dupkiem? – szepnął w ucho Oliwier

    – yhm… – Oskar chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył bo znowu do jego ust przyległy usta Oliwiera.

     Zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. Chłopaki nie mieszkali daleko więc szybko zaczęli iść w stronę domu dyskretnie ocierając od czasu do czasu swoje dłonie. Gdy tylko przekroczyli próg domu Oliwiera, ten przywarł do ściany Oskara i zaczął delikatnie całować po szyi schodząc do obojczyków. Oskar objął jedną ręką kark swojego przyjaciela poddając się przyjemnemu uczuciowi jaki sprawiały jego usta. Oliwier przerwał i spojrzał na swojego przyjaciela. Wpatrywali się znów w siebie aż Oliwier powoli zaczął zbliżać usta do przyjaciela, jakby nie był pewien czy ten mu pozwoli go pocałować. Jednak Oskar sam zaczął powoli zbliżać się do niego rozchylając powoli usta i zamykając oczy. Całowali się w mroku, jedyne światło w pomieszczeniu dawał Księżyc. Zaczęli się namiętnie całować. Ręce Oskara schodziły coraz niżej aż dotarły to paska spodni. Oliwier w międzyczasie włożył ręce pod T-shirt Oskara i zaczął powoli dłońmi krążyć po jego ciele – zaczynając od karku i przechodząc aż do dołeczków a zaczynając znów od podbrzusza przyjaciela kończąc na jego klatce.

     – Nie powinności tego robić…

    – Wiem Oskar…

     Ale pragnienie było silniejsze od nich. Oliwier rozpiął pasek i rozporek od spodni Oskarowi, a ten zaczął zdejmować z niego skórzaną kurtę i T-shirt. Przeszli do sypialni obok, gdzie Oliwier popchnął Oskara na łóżka. Oparł się nad nim na dłoniach i zaczął całować usta przechodząc powoli do szyi a z niej aż już niżej…aż nagle przestał, uśmiechnął się i zaczął rozbierać Oskara do samych bokserek.

     

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D
  • Natalia wzieta na lodzi

    Pojechałem we wrześniu z klasą na żagle. Łódki były 5 osobowe- byłem w załodze jednej z nich mn. Z 16 letnią Natalią. Pewnego wieczoru, wiedząc że przeważnie przebiera się na łódce, zakradłem się i schowałem na pokładzie po drugiej stronie niż pomost. 10 min później Natalia przyszła i weszła do łódki. Przysunąłem się do okna a ponieważ było ciemno nie zobaczyła mnie. Z przyjemnością patrzyłem co robi. Była ubrana w krótkie spodenki i koszulkę a na nogach miała trampki. Podeszła do swojej torby, wyjęła rzeczy na przebranie i ku mojej radości wyjęła też nową bieliznę. Stała do mnie tyłem kiedy zaczęła się przebierać. Ściągnęła z siebie spodenki wypinając swoją piękną pupę w samych stringach w moją stronę. Włączyłem kamerkę i zacząłem ją nagrywać. Następnie zdjęła trampki zostając w skarpetkach po czym ściągnęła przez głowę koszulkę. Była w czarnym koronkowym staniku pięknie opinającym jej nie małe piersi. Po chwili zdjęła go odsłaniając swoje piękne piersi. Przez chwilę stała w samych skarpetkach po czym sięgnęła do torby i wyjęła coś, czego się nie spodziewałem. Wibrator. Zakluczyła drzwiczki do kabiny i usiadła bokiem do mnie na stołku Powolutku wsunęła wibrator   pod siebie i delikatnie się na niego nasunęła. Przytrzymała się brzegów stołka i włączyła wibracje na maksymalną siłę i częstotliwość. Zaczęła jęczeć a cały stołek drżał. Moja pała stała jak nigdy dotąd. Nie mogąc dłużej wytrzymać zastukałem w okno i pokazałem jej kamerkę. Spojrzała na mnie przerażona. Podszedłem do drzwiczek kabiny. Uchyliła mi je i zaczęła błagać żebym nikomu nie pokazywał.

    -Dobrze-powiedziałem- ale jeżeli pozwolisz mi się raz z tobą zabawić. I tak to robiłaś więc co ci szkodzi?-

    Spojrzała na mnie nie pewnie ale nie mając wyjścia wpuściła mnie do środka. Poprosiłem żeby znowu usiadła na wibratorze i robiła to co robiła wcześniej tylko tym razem ja wejdę w drugą dziurkę.

    -Ale ja jeszcze z nikim tego nie robiłam, nie możesz od tak mnie rozdziewiczyć-

    -Chcesz żebym wszystkim wysłał ten filmik?-

    -Nie.. no dobrze ale bądź delikatny-

    Usiadła na stołku po raz kolejny wibrator zagłębił się po sam koniec w jej pupie. Widać miała wprawę. Kazałem jej wstać przytrzymując wibrator tak, żeby był w środku. Na trzęsących się od wibracji nogach stanęła obok mnie. Kazałem jej położyć się na łóżku nogami do góry i rozszerzyć je. Zrobiła to i spojrzała na mnie z przestrachem ale i oczekująco. Ściągnąłem spodenki z bokserkami a moja paa wyprężyła się. Spojrzała na nią zaciekawiona.

    -Możesz dotknąć-powiedziałem z uśmiechem.

    Podszedłem do niej a ona musnęła palcami główkę, przejechała ręką kilka razy wzdłuż. Chciała kontynuować ale ja koniecznie chciałem dojść penetrując ją a już jej dotyk doprowadzał mnie do ekstazy. Stanąłem więc nad jej otworkiem, wziąłem do ręki fiuta i przyłożyłem delikatnie do jej róży. Przez chwilę jeździłem dookoła a moje ruchy+wibrator doprowadziły ją do takiego podniecenia, że prawie krzyknęła

    -WEJDZ WE MNIE!-

    Na te słowa mocno pchnąłem i nie zważając na jej krzyk wchodziłem bardzo szybko w jej głębie. Czułem na końcówce penisa silne wibracje wibratora znajdującego się w jej pupie. Podkręciłem go na maksa aż cała jej pupa wibrowała razem z łóżkiem. Wchodziłem w nią jak szalony a ona krzyczała, rzucała się i błagała o więcej co chwile krzycząc

    -GŁEBIĘJ, RŻNIJ MNIE MOCNIEJ-

    -Byłe blisko strzału ale powstrzymywałem się ile mogłem chcąc dać jej jak najwięcej. Pomiędzy orgazmami krzyknęła że ma niepłodne dni i mam w niej kończyć. Wjeżdżałem w jej rozpaloną szparkę jak szybko jak mogłem przy czym zakryłem jej usta bo jak wrzeszczała. Wiła się przy tym i zemdlała przeżywając olbrzymi orgazm. Jej dziurka zacisnęła się na moim fiucie. Tego nie mogłem już wytrzymać i z jękiem strzeliłem jak jeszcze w nigdy. Wypełniające ją nasienie ocknęło ją. Kiedy wylewało się już z niej szybko wyszedłem i oblałem jeszcze jej twarz, piersi i brzuch. Wibrator działał dalej i kiedy podszedłem do niej żeby wylizała mi pałę zaczęła robić mi takiego loda co chwilę krzycząc przy mocniejszych skurczach kiedy dostawała kolejnego orgazmu że strzeliłem znowu, równie obficie prosto do jej ust wypełniając je. Oczy jej się rozszerzyły ale połknęła wszystko nie krzywiąc się nawet zbytnio. Wyłączyła wibrator i zaczęła zlizywać moją spermę ze swojej twarzy, piersi i brzucha oraz to, co nadal wyciekało z jej cipki. Podałem jej ręczniki i dokładnie wysprzątaliśmy to, co zostało bo jej rżnięciu a każdą kroplę spermy Natalia dokładnie wylizała.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kowacki
  • Moja Pieknosc

    To była druga liceum, na gwałt potrzebowałem korepetycji z fizyki. Nienawidziłem tego przedmiotu, nie zmieniło się to nawet po wielu latach od ukończenia szkoły. Korepetytorkę znalazłem dość szybko, przez Internet oczywiście. Umówiliśmy się na wstępne spotkanie u niej w domu. Gdy zapukałem niemal od razu otworzyła drzwi.

    – “Więc to ty jesteś moim nowym uczniem” – rzuciła szybko, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku – “Wejdź proszę, jestem Aleksandra chociaż możesz mi mówić Ola”.

    Wszedłem, gdy zamykała za mną drzwi podałem jej rękę.

    – “Miło mi, Hubert” – podała mi dłoń, a ja wciąż na nią spoglądałem. Wydaje mi się nie zauważyła tego chociaż moje oczy przeskakiwały z jednej piersi na drugą. Widocznie była przyzwyczajona albo podobało jej się to. Zaprosiła mnie do salonu. Była wiosna chociaż dało się już odczuć letnie przebłyski. Miałem na sobie długie spodnie i bluzę. W jej mieszkaniu było cieplej niż na dworze więc postanowiłem ją zdjąć, następne były buty.

    – “Nie zdejmuj ich” – krzyknęła siedząc już na krześle przy stole. Usiadłem na przeciwko niej – “Słucham” – powiedziała to jak gdyby w powietrze – “Jakie braki, z czym do mnie przychodzisz?” – bardzo odpowiadało mi takie bezpośrednie podejście gdyż sam byłem śmiały. Miałem ze sobą plecak więc wyjąłem zeszyt i podręcznik.

    – “Cały drugi semestr, pierwszy jakoś zaliczyłem ale teraz mogę nie zdać i mieć komis w wakacje” – zaczęła przeglądać moje notatki, mam czytelne pismo dlatego nie miała problemu z odczytaniem. Czytała szybko, a może tylko przerzucała kartki. Tego nie wiem jednak nie przeszkadzało mi to. Jej piękna twarz i długie czarne włosy sprawiały, że zapominałem po co ty jestem. Wiedziałem jednak żeby nie przekraczać pewnych granic, a na pewno nie na pierwszym spotkaniu. Skończyła lekturę, popatrzyła na mnie i lekko otwarła usta

    – “Jak szybkie tempo potrzebujesz nałożyć aby nadrobić zaległości?”.

    – “Jak najszybsze” – odpowiedziałem bez namysłu, jeszcze się nie rozstaliśmy, a już chciałem się z nią spotkać.

    – “Myślę, że dwa spotkania w tygodniu wystarczą. Zobaczymy jak ci będzie szło najwyżej je zwiększymy” – powiedziała patrząc na mnie zalotnie lekko przygryzając wargę. Robiła to specjalnie czy miała taki wyraz twarzy? To pytanie spędzało mi sen z powiek tej nocy. Zanim od niej wyszedłem ustaliliśmy jeszcze termin na wtorek i środę oraz cenę za godzinę zajęć. Tak minął kwiecień i maj. Zajęć co prawda nie zwiększyliśmy ale te cztery godziny tygodniowo robiły swoje. Czekałem z niecierpliwością z tygodnia na tydzień. Poczyniłem wielkie postępy, nie wiem czy dlatego, że tak dobrze uczyła czy dlatego, że starałem się mocno żeby mnie pochwaliła. W tym czasie kontynuowałem moje inne zainteresowania, a mianowicie zakupy w erotycznych sklepach, bo musicie o mnie coś wiedzieć. Mianowicie interesowałem się tak samo kobietami jak i mężczyznami. O ile z płcią piękną nie miałem problemów i śmiało startowałem do każdej laski, która mi się podobała tak mężczyźni mnie brzydzili a może było to zwykłe przerażenie. Dziwne co nie? Ale to prawda. Mogłem oglądać gejowskie porno, kupić sobie dildo czy wibrator albo korek analny i zabawiać się tym gdy byłem sam w domu ale wizja tego, że ktoś zobaczy mnie z mężczyzną brała górę i musiałem zadowolić się silikonowymi zabawkami. Nastał czerwiec, pierwszy raz od początku zajęć przeprosiła mnie i poszła do toalety, nie mogłem czekać. Poszedłem na zwiady do sypialni, było ją widać z salonu więc wiedziałem gdzie iść. Rozglądałem się za czymkolwiek, liczyłem na seksowną bieliznę albo jakąś zabawkę jednak to co znalazłem przerosło moje oczekiwania. W jednej z szafek znalazłem sztuczną pochwę i duże dildo. Pochwa była używana, nigdy nie dostrzegłem obecności mężczyzny w tym domu. Wróciłem na miejsce i czekałem na nią. Dokończyliśmy zajęcia a ja niemal biegiem udałem się do domu. To co zobaczyłem nie dało mi zasnąć. Będąc już w domu, a konkretnie w toalecie wyjąłem swojego kutasa i zacząłem się masturbować. Było mi jednak mało. Moje zabawki są ukryte w moim pokoju, poszedłem więc tam i zabrałem jednego przyjaciela. Stałem już nagi w łazience, gotowy do działania. Przyssało się do ściany a ja będąc tyłem do niego nakierowałem go na mój otwór. Byłem tak napalony, że zapomniałem o nawilżaczu, szybko po niego pobiegłem i nasmarowałem Czarnulka. Tak nazywam moje jedyne czarne dildo. Wchodziło we mnie głęboko niemal do końca. Ta pozycja zawsze szybko się nudziła ale nie przestałem dopóki moje pośladki nie zaczęły uderzać o ścianę. Zmieniłem pozycję i przykleiłem go do kafelków na podłodze. Uwielbiałem tą pozycję, bo mogłem ujeżdżać mojego przyjaciela oraz walić gruchę jednocześnie. Szybko trysnąłem na pralkę, nie przeszkodziło to w dalszym podskakiwaniu. Trwało to tak długo aż usłyszałem, że rodzice wrócili. Wiedziałem, że mieli wrócić późno jednak nie spodziewałem się że tak wcześnie to nastąpi. Posprzątałem po sobie lecz nadal było mi mało. W pokoju zorientowałem się, że mamy już 23 a wróciłem przed 20. Zabaweczkę schowałem jednak wyjąłem kulki analne, które natychmiast wsadziłem w siebie. Doszedłem jeszcze dwa razy na swoją dłoń i zlizałem wszystko. Zasypiając wciąż czułem to przyjemne mrowienie w odbycie. Następnego tygodnia na zajęciach niczego nie dałem po sobie poznać ale po zakończeniu nie pojechałem do domu. Zaczaiłem się w okolicy i obserwowałem jej sypialnię. Około północy weszła do niej, stałem jak najbliżej żeby wszystko widzieć lecz tak żeby mnie nie zauważyła. Moje fantazje o niej nie sięgały aż tak daleko gdy zobaczyłem ją bez ubrań. Ona… ona miała penisa i to całkiem dużego penisa. Od spełnienia moich marzeń dzieliła mnie ściana. Patrzyłem jak wybiera film, jak bierze swoje gadżety, jak siada na swoje dildo, które wcześniej położyła na krześle, jak zagłębie się w niej, jak dokładnie ślini swojego kutasa i nakłada na niego pochwę. Wahałem się długo, to było silniejsze ode mnie ale postanowiłem działać. Podszedłem do drzwi. O dziwo były otwarte. Szedłem dalej aż do jej sypialni, po cichu tak żeby nie usłyszała. Miała słuchawki na uszach co dawało mi przewagę, zastanawiałem się jak to rozegrać stojąc tuż za nią patrząc wciąż jak zabawia się swoim chujem. Postawiłem na moją śmiałość. Stanąłem bliżej, zdjąłem jej słuchawki mówiąc:

    – “Mogę ci z tym pomóc jeśli chcesz” – krzyknęła z przerażenia, wyraźnie ją zaskoczyłem – “nie bój się” – to jedyna myśl, która przyszła  mi do głowy gdy klękałem przed nią. Już miałem złapać ją za penisa lecz zaczęła się bronić.

    – “Przestań, nie możesz, jesteś przecież chłopakiem, moim uczniem” – krzyczała odsuwając moją głowę od siebie.

    – “A ty za to jesteś najpiękniejszą kobietą jaką widziałem na oczy” – mówiąc to zacząłem gładzić dłonią jej nogi. Na reakcję nie musiałem długo czekać.

    – “Na prawdę? Uważasz, że jestem ładna? Ale dlaczego chcesz mi pomóc w tym co właśnie robię?” – mówiła już dużo spokojniej. Chyba nawet poruszyła się w moją stronę dając przyzwolenie.

    – “Oczywiście, że tak. Nie tylko uważam, że jesteś piękna, jesteś najpiękniejsza. Będąc z tobą szczerym od dawna wiedziałem, że transwestyta to spełnienie moich seksualnych marzeń. Chcę żebyś mnie wzięła, tu i teraz tak jak chcesz” – mówiąc ostatnie słowa moja twarz była już przytulona do jej kutasa – “więc jak będzie? Zaczniemy zabawę czy mam jednak wyjść” – nie byłem pewny jej reakcji, bałem się że każe mi iść do domu i moja jedyna okazja pójdzie się pierdolić.

    – “A twoi rodzice? Jest już późno” – widziałem po niej, że jest już moja, to tylko udawana troska, jej oczy mówiły natomiast weź go wreszcie do buzi.

    – “Dzwoniłem do nich, wiedzą że będę później albo że w ogóle nie wrócę na noc” – nic im nie powiedziałem ale dla świętego spokoju skłamałem – “to jak zaczniemy?” – zacząłem gładzić jej penisa dłońmi. Jedyne co zrobiła to kiwnęła twierdząco głową – “wydajesz się być niedoświadczona czy mam rację?”.

    – “Ja zakończyłam wszystkie operacje w wieku 22 lat, teraz mam 27 i nie miałam żadnego intymnego kontaktu aż do dzisiaj” – mówiła cicho, powoli, tak jakby nie chciała żebym usłyszał. Jej kutas drżał i pachniał tak zachęcająco, że ledwo się powstrzymywałem mimo wszystko chciałem jej wysłuchać. Wydawało mi się, że nic więcej nie powie więc zacząłem od jąder. Robiłem to pierwszy raz z żywym chujem ale wiedziałem dokładnie co mam robić. Lizałem je i ssałem na przemian, sprawiał ojej to przyjemność, mój język szedł coraz to wyżej aż byłem przy główce. Pocałowałem sam czubek by odsunąć się od niego, złapać ją za pośladki i nagle z całym impetem nabić się na niego ustami. Robiłem to często w domu więc byłem przyzwyczajony. Ciężko było mi oddychać jednak nie przejmowałem się, w tym układzie mogłem dalej lizać jej jądra. Położyła swoje dłonie na mojej głowie i zaczęła ruchać moje usta, pchnęła kilka razy i niemal krzyknęła, że dochodzi. Błagałem wtedy w myślach żeby dociągnęła mnie do siebie, żeby zalała mnie w samej krtani, żeby mój nos zanurzył się w jej włosach łonowych. Nie wiem czy umiała czytać w myślach ale zrobiła to dokładnie tak jak chciałem. Czułem jak sperma zalewa moje gardło, nie uroniłem ani kropli a na koniec zlizałem z niej wszystko co tylko mogłem. Padła na krzesło a ja dostałem w twarz dildem, które jeszcze przed sekundą było w jej dupie. Popatrzyła na mnie przepraszająco, a ja zacząłem się śmiać.

    – “Co teraz?” – zapytałem. Chciałem więcej i więcej. Ponieważ mieliśmy całą noc nie śpieszyłem się z niczym.

    – “Wypnij się” – to krótkie hasło było aż nadto wystarczające. Dało się wyczuć w jej głosie większą pewność siebie. Podobało mi się to i to bardzo. Dopiero teraz rozebrałem się do naga. Wszedłem na łóżko i wypiąłem tyłem w jej stronę.

    – “Nie tu i nie tak” – od razu wiedziałem o co chodzi. Zszedłem z łóżka, klęknąłem jak wcześniej na podłodze tyle że tyłem do niej. Padłem na twarz dotykając klatką podłogi i czekałem. Szybko się za mnie zabrała. Wbiła we mnie język i dwa palce. Robiła to długo. Nie było to konieczne bo byłem nieźle podniecony po zrobieniu jej loda ale nie chciałem jej przerywać tej przyjemności. Wstała, złapała swojego przyjaciela i zaczęła nim jeździć między moimi pośladkami. Pomimo tego, że trwało to kilka sekund ja czułem jak gdyby mijały godziny zanim wreszcie się we mnie wbiła. Ruchała mnie szybko jak psa, mocno i energicznie. Po trzech minutach zmieniła swoje ułożenie, posuwała mnie trochę wolniej ale mogła przygnieść moją twarz swoją stopą do podłogi. Biła mnie po dupie otwartą dłonią, klapsy szły równomiernie z pchnięciami chuja. Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że lubię ból podczas seksu. Wygięła mi rękę i szarpnęła do góry. Nie wyjmując ze mnie swojego penisa ruchała mnie dalej. Z każdym jej uderzeniem przesuwaliśmy się do ściany. Gdy uderzyłem o ścianę wyszła ze mnie, złapała mocno i rzuciła na łóżko.

    – “Leżeć suko nawet nie waż się jęknąć gdy znowu będę w tobie” – im więcej się tak do mnie zwracała tym bardziej byłem podniecony. Leżałem na plecach gdy do mnie podeszła – “jesteś bardzo grzeczny, czas na nagrodę” – mówiąc to nachyliła się nade mną – “włóż go w siebie samemu” – zrobiłem to a ona przywarła do mnie swoimi ustami. Pomimo tego, że od dłuższego czasu się pierdolimy pierwszy raz się całowaliśmy. Zorientowałem się, że Ola dalej ma na sobie koszulę. Zdarłem ją z niej i zacząłem bawić się jej cyckami nie przerywałem pocałunku jednak chciałem jej spróbować również tutaj. Wydaje mi się, że to wyczuła bo przerwała pocałunek. Tym razem to ja przywarłem do jej sutków, jeden ssałem i gryzłem a drugi ściskałem palcami. Zaczęła głośniej jęczeć wciąż poruszając się we mnie, nachyliła się nad moim uchem i wyszeptała:

    – “Zaraz dojdę, gdzie mnie chcesz?” – pytanie było bardzo kuszące, przypomniałem sobie o jej gumowej pochwie, więc odparłem że tam. Przyśpieszyła jebała mnie coraz to mocniej, zlokalizowałem ją koło swojej nogi, udało mi się dosięgnąć i nabić na siebie. Doszedłem zaraz po włożeniu, zdjąłem by podać mojej partnerce wyszła ze mnie i instynktownie na biła się na nią. Spuszczała się długo i obficie, gdy skończyła przyłożyłem sobie zbiorniczek z naszymi wspólnymi sokami do ust by je wypić. Gdy miałem już połknąć przepyszną spermę ona powiedziała do mnie, że też chce nas spróbować. Podniosłem się, przytuliłem do niej i zaczęliśmy się wymieniać własnym nasieniem, trwało to chwilę. Gdy już przełknęliśmy swoje porcje położyliśmy się spać, ona gładząc moje włosy, a ja wciąż bawiąc się jej sutkiem.

    Od tej pamiętnej nocy zawsze spotykaliśmy się we wtorek na naukę a w środę na zabawę ale to już opowieść na inny czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Qval Dern
  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.2

    – Co ty robisz?

    – Droczę się z Tobą. Nie widzisz tego? – mówiąc to kończył go właśnie rozbierać.

     Jego oczom ukazał się dość przyjemny widok. Oprócz poczochranego chłopaka w białych bokserkach, na których ukazywała się wypukłość z małą mokrą plamką to widział przed sobą kogoś kto nie jest mu obojętny.

     Uśmiechnął się, przybliżył usta do jego ust i zaczął delikatnie masować jego męskość przez materiał bokserek nie ściskając za mocno. Oddech Oskara zaczął przyśpieszać, a jego biodra zaczęły się powoli unosić ku górze i opadać na dól. Jego członek z każdą chwilą stawał się twardszy, a z jego czubka zaczął wydostawać się w większej ilości lepki i przezroczysty płyn. W międzyczasie Oliwier zatkał usta Oskara swoimi i wepchnął w nie swój język. Całowali namiętnie, czasem jeden drugiemu przygryzał dolną i górną wargę. Oskar zaczął błądzić dłońmi po plecach przyjaciela czując coraz bardziej większe podniecenie. Głośno jęknął, gdy ten złapał go za jądra i zaczął je mocniej ściskać a na przemian masować miejsce pod nimi. Ten oplótł nogi wokół jego tali aby przycisnąć go do siebie, lecz Oliwier nie dawał za wygraną. Włożył rękę pod bokserki i zaczął zabawiać się podobnie jego członkiem, rozprowadzając cała substancję po nim. Czuł całe gorąco bijące z niego. Z każdym ruchem ręki naprężał się coraz bardziej. Czuł jego puls. Wiedział, że On go pragnie. To nie było zwykłe podniecenie spowodowane pieszczotami. To było podniecenie spowodowane pragnieniem, które trwało już od dłuższego czasu.

    Przecież człowiek bardziej pragnie tego co jest zakazane i niedostępne dla niego.

    Złapał Oskara za biodra i przysunął krawędzi łóżka.

    – Usiądź – rozkazał.

    Oskar zrobił tak jak Oliwier tego zażądał. Wtedy on zsunął z niego bokserki i szybkim ruchem włożył sobie jego rozgrzanego penisa do ust. Zaczął jeździć po nim językiem. Oblizywał go z każdej strony. Oderwał się od niego i zaczął powoli ssać jego czubek jednocześnie masując trzon ręką. Odgłosy Oskara stawały się coraz głośniejsze. Było to niesamowite uczucie. Zatracał się w nim. Zapomniał o wszystkim o czym do tej pory myślał. Głaskał go po włosach dając mu do zrozumienia, że jego dotyk sprawia mu przyjemność i jednocześnie zachęcał do dalszym kroków. Oliwier jakby czytając w myślach, zaczął energiczniej walić mu i ssać. Drugą ręką masował jego jądra dając tym większe doznania swojemu przyjacielowi. Trwało to parę minut, ale to wystarczyło aby Oskar zaczął czuć, że zaraz dojdzie. Ręka Oliwiera nie zmieniała tempa jedynie usta i język pracowały na zmianę. Czuł, że koniec jest blisko, a nie chciał tego za szybko kończyć, więc postanowił się zrewanżować. Jedną ręka odciągnął twarz Oliwiera od swojego przyrodzenia, a drugą odciągnął dłoń.

     – Pora na rewanż

     I po tych słowach popchnął go na ziemię i rozebrał do naga. Nie cackał się. Był zbyt bardzo napalony i spragniony jego bliskości. Wpierw przywarł ciałem do jego ciała tak, że ich penisy stykały się ze sobą. Powoli zaczął się ocierać o jego członka, a gdy Oliwier chciał coś powiedzieć, ten zatkał mu usta wsadzając w nie swój kciuk.

     – Jak tak bardzo Ci się spodobało ssanie mojego członka to możesz przez chwilę possać to – wyszeptał mu do ucha Oskar.

     Oliwier nie zaprotestował. Spełnił jego żądanie. W międzyczasie Oskar zaczął walić swojemu przyjacielowi szybki i energicznym ruchem. Po dłuższej chwili wzmocnił uścisk na członku i zwolnił tempo – masował od samego czubka aż po nasadę. I znów przyśpieszył tempo. Bawił się nim tak przez parę minut. Później włączył do gry swój język – zaczął jeździć swoim językiem po czubku, oblizując go całego. Wkładając go powoli w usta zaczął go ssać mocno i intensywnie. Nagle wyjął z ust przyjaciela wcześniej włożony palec i zaczął przejeżdżać nim wzdłuż jego oczka. Podobało się to Oliwierowi. Jednocześnie czuł przyjemność z obciągania oraz z zabawy w okolicach jego dziurki. Po chwili Oskar zagłębił w niej palec wkładając go całego – nie przerywał przy tym pracy ustami. Dawało to niesamowite doznania Oliwierowi, który już zaczynał stękać. Oskar drugą dłonią bawił się jego pośladkami, ściskając je od czasu do czasu mocniej i masując je.

     – Boże..jesteś niesamowity.. – mówiąc to między słowami przedzierały się jego jęki.

     Chłopcy zapomnieli o całym otaczającym ich świecie. Jedynie co było słychać, oprócz stęków to odgłos odbijającego się o szyby deszczu, a jedyne światło jakie mieli to bijące od księżyca przez okno.

     Oskar złapał go za nogi, lekko je podkurczył i zatopił język w jego oczku. Lizał je powoli i trochę drażniąc się z nim – lizał wokół jego wejścia a potem wkładał w nie swój język i na odwrót. Po chwili dołączył wpierw kciuk a potem palec wskazujący. Pragnął go. Oliwier cały trząsł się już z podniecenia, sam fakt, że był to jego przyjaciel od dzieciństwa, z którym wcześniej nie robił takich rzeczy, nie pomagał.

     Oskar przerwał, wstał i zaszedł przyjaciela od tyłu. Usiadł za nim i zaczął całować jego szyję jednocześnie zaczął bawić się jego kutasem. Jednak teraz robił to powoli lecz uścisk był mocny.

     – Chcesz tego? – wyszeptał mu do ucha Oskar

     – Tak.

     Oliwier opadł się na dłoniach i lekko uniósł do góry i usiadł na Oskarze tyłem. Ten wziął go za biodra i ponownie uniósł lecz teraz po to aby nakierować go na swojego penisa. Oliwier zaczął powoli nabijać się na jego penisa, a Oskar oparł się plecami o łóżko. Ten zaczął skakać po nim wolnym tempem. Oskar aż głośno stęknął, gdy poczuł jak ciasny jest jego przyjaciel. Był tak ciasny, że członek Oskara zaczął pulsować, a ten czuł, że jest blisko. Złapał go za włosy i szybkimi ruchami zaczął wbijać się w niego. Oliwier czuł pulsowanie jego penisa, czuł, że zaraz jego przyjaciel dojdzie, on sam zresztą był bardzo blisko. Każdy z nich przyśpieszał tempo. Kochali się..nie..oni się pieprzyli jakby byli parą, która nie widziała się wiele miesięcy i teraz nadrabia stracony czas. Tak się pieprzyli jakby byli siebie spragnieni od dawna. Odgłosy ich stękań i jęków rozchodziły się już po całym domu. Nie przejmowali się tym. Było im ze sobą dobrze i to było najważniejsze. Oskar nie zwalniał, Oliwier tak samo. Oskar położył dłoń na członku przyjaciela co spowodowało, że i on zaczął bardziej pulsować. Był tak gorący, że napędzało to Oskara. Po paru chwilach obaj doszli. Oliwier nadal siedział na Oskarze z jego członkiem w sobie. Nie chciał go się pozbywać. Oskar objął Oliwiera i tak siedzieli, dysząc i próbując unormować oddech.

     – Dziękuje Ci.. – mówiąc to oparł czoło o plecy przyjaciela

    – To ja dziękuje – odpowiedział Oliwier, który odwrócił się do niego aby go pocałować.

     Coś się zmieniło. Obaj to wiedzieli, lecz nie byli pewni co takiego. Serce jednego i drugiego zaczęło szybciej bić z każda sekundą, w której w siebie wpatrywali się.

     – Os… ja….

     Lecz Oliwier nie mógł dokończyć bo nagle usłyszeli głośne walenie do drzwi.

     – ,,Kurwa, niech ktoś otworzy te cholerne drzwi!’’

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D

    Zakończenie miałobyć zupełne inne, ale poniosła mnie wena. Jeżeli się Wam podoba i chcecie poznać dalsze części to proszę o komentarz :).

  • W Natalii na dzialce cz.1

    Po zakończeniu roku wybraliśmy się na działkę. Z rana po śniadaniu znajomi poszli nad jezioro. Została tylko Natalia która wolała rysować i ja. Wszedłem do góry i usiadłem obok niej patrząc jak sobie rysuje. W pewnym momencie objąłem ją. Spojrzała na mnie zaskoczona ale nic nie zrobiła. Popatrzyłem jej głęboko w oczy i powoli pocałowałem. W tym czasie moja ręka wpełzła pod jej koszulkę i spoczęła na sprzączce od stanika. Natalia odsunęła się ode mnie po czym wstała, zdjęła koszulkę odsłaniając czarny koronkowy stanik i odwróciła się do mnie plecami. Z wielką przyjemnością rozpiąłem zapięcie i pozwoliłem mu opaść na ziemie. Miała wspaniałe, jędrne piersi. Obróciła się ku mnie uśmiechając się nieśmiało. Powiedziałem jej co ma robić. Najpierw się zaróżowiła, lecz później przystąpiła do dzieła. Uklękła przede mną i zsunęła moje spodenki wraz z bokserkami odsłaniając prężącego się chuja. Wzięła go do ręki i, kiedy powiedziałem jej jak to robić, zaczęła poruszać ręką w górę i w dół jednocześnie liżąc delikatnie żołędzia czym po kilku minutach doprowadziła mnie na skraj. Nie chcąc tak szybko kończyć poprosiłem ją żeby przestała i wstała żebym też mógł się z nią pobawić. Wstała i pozwoliła mi zdjąć z siebie spodenki wraz ze stringami które na sobie miała. Odsłoniła swoją jędrną pupę i wspaniałą szparkę. Poprosiłem ją żeby położyła się na łóżku i rozchyliła nogi. Ja w tym czasie zacząłem wodzić językiem po jej udach, podbrzuszu i wreszcie po samej cipce raz po raz dokładnie wylizując ją od środka. Nie musiałem długo czekać aż wstrząsnął nią pierwszy tego dnia orgazm. Wiła się chwilę wyginając plecy w łuk a ja nie przestawałem lizać doprowadzając ją do kolejnego w krótkim czasie, jeszcze silniejszego. Wstałem, nakierowałem swojego fiuta na jej dziurkę, oparłem o jej krawędź i zapytałem Natalię czy tego chce.

    -Tylko bądź delikatny-

    Wszedłem w nią spokojnie aż napotkałem opór. Popatrzyłem jej w oczy, splotłem moje dłonie z jej i pchnąłem. Lekko syknęła a z cipki pociekło trochę krwi. Kiedy już było po z zapałem zacząłem robić to o czym długo marzyłem. Wchodziłem w nią głębokimi pchnięciami, szybko i zachłannie przez co szybko zaczęła znowu namiętnie oddychać. Była ciasna, ciepła i słodka. Bardzo chciałem skończyć w Natalce. Zapytałem ją o to a ona, ku mojej radości, odpowiedziała że ma niepłodne dni. Wtedy już bez problemu z jeszcze większym zapałem pchałem się jak najgłębiej w dziurkę Natalii po czym, kiedy jej orgazm spowodował że cipka zacisnęła się na moim fiucie strzeliłem obficie w jej środek. Natalia jęknęła przeciągle i spojrzała na mnie z uśmiechem. Poszliśmy się umyć. Czekając w środku patrzyłem jak dokładnie obmywa gąbką swoją muszelkę z której kapała moja sperma, masuje jędrne cycki i resztę ciała. Chętnie pomogłem jej w dokładnym namydleniu pupy. Patrząc na nią znowu mi stanął i zacząłem napierać nim na tyłeczek Naci. Była niepewna ale ciekawa nowych doznań zgodziła się więc. Powoli, spokojnie wszedłem w jej pupę aż moje jaja dotknęły jej pośladków i obiły się o muszelkę. Wtedy to wyszedłem i zacząłem głęboko ją penetrować doprowadzając do mojego i jej orgazmu. Strzeliłem w jej pupie i wyjąwszy pełnego wciąż chuja na prośbę mojej kochanej resztę oddałem na jej cycki, twarz włosy i wprost do gardła. Zebrała wszystko co miała na sobie i dokładnie połknęła. Po tym wspaniałym doświadczeniu bardzo dokładnie wymyłem Natalię namiętnie się z nią całując po czym sam się opłukałem i jak gdyby nigdy nic wyszliśmy z łazienki na dwór. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kowacki
  • W Natalii na dzialce cz.2

    W nocy około 24 siedziałem sobie na dworze sącząc piwo i rozmyślając o wspaniałościach dnia. Wtem usłyszałem kroki w domku- to Natalia wyszła z pokoju żeby umyć zęby. Miała na sobie piżamę a pod nią nic dzięki czemu widziałem dokładnie obły kształt jej piersi i delikatnie sterczące sutki. Kiedy zobaczyła jak na nią patrzę uśmiechnęła się i podeszła do mnie. Bezceremonialnie zdjęła górę od piżamy.

    -Masz, napatrz się do woli skoro i tak świdrujesz mnie spojrzeniem.-

    Patrzyłem na nią z pożądaniem a mój fiut stanął jak na zawołanie co zauważyła Natalia. Figlarnie uśmiechnęła się:

    -Drugi raz nie zaszkodzi-

     Uśmiechnąłem się nie posiadając się ze szczęścia. Przejechałem palcem dookoła jej sutka, potem drugiego i po nagim brzuchu. Jej sutki sterczały ostentacyjnie a ona sama uśmiechała się. Wstałem i pocałowałem ją namiętnie cały czas muskając jej piersi i brzuch palcami. Wziąłem ją za rękę i poprowadziłem na skraj działki. Oparłem się tam o drzewo a ona zdjęła moje szorty i bokserki. Zaczęła delikatnie jeździć ręką po moim fiucie i lizać go jakby próbowała. Brała go coraz głębiej i głębiej waląc jednocześnie bardzo mocno. Tuż przed końcem powstrzymałem ją. Podniosłem ją i zsunąłem z niej dół od pidżamy odsłaniając jej szparkę wilgotną i gotową. Podniosłem ją i bez ceregieli nabiłem na fiuta. Wygięła się i zaczęła ujeżdżać szybko, mocno i gwałtownie. Musiałem wepchnąć jej spodnie od piżamy do ust- za bardzo zaczynała jęczeć. Po około 5 min ostrej jazdy przerzuciłem się na jej piękny anus. Odwróciła się, pochyliła i oparła o drzewo a ja brutalnie wchodziłem na przemian w jej cipkę i pupę. Spuściłem się mocno i obficie w cipkę Natalii i byłem w niej tak długo aż wszystko ze mnie do niej nie spłynęło. Wróciliśmy za rękę ze spermą kapiącą z jej cipki. Piersi Natalii podskakiwały w rytmie kroków.

    Następnego dnia wybraliśmy się nad jezioro. Było wcześnie, byliśmy sami grupą. Wynajęliśmy łódkę ale nie zmieściliśmy się w niej wszyscy. 2 osoby musiały zostać, więc ja i Natalia pomogliśmy znieść motorówkę na wodę a kiedy oni odpłynęli staliśmy sobie w wodzie. Z brzegu wyglądało to niewinnie jednak odkąd stanąłem obok niej moja ręka nie przestała masować jej pośladków, jeździć po udach i co jakiś czas muskać palcami otwór między nimi. Kiedy odpłynęli i zniknęli za zakrętem wiedziałem, że mamy minimum godzinę. Moje ruchy stały się coraz bardziej natarczywe a mój palec zagłębiał się w jej dziurce a kciuk wchodził w już nie dziewiczy odbycik. Natalia natomiast ściągnęła mi lekko kąpielówki uwalniając prężącego się chuja i zaczęła niespiesznie poruszaj ręką. Po chwili ścisnęła mocniej kiedy moje palce osiągnęły planowany efekt. Stanąłem za nią i objąłem w pasie. Wyglądało to jakbym ją przytulał. Jednocześnie byłem w niej tak głęboko jak do tej pory nigdy wciskając się w każdy zakamarek. Moje ręce muskały jej sutki pod bikini. Kiedy zobaczyłem wypływające z jej dziurki soki obróciłem ją z łatwością i przyciągnąłem do namiętnego pocałunku. Pod wodą zaś moje uda poruszały się szybko rżnąc ją szybko i głęboko. Czułem że chce krzyczeć nie przestałem jednak jej całować. Ryłem w niej szybko i głęboko. Szczytowała 3 razy po czym zemdlała z nadmiaru doznań. Ocknęła się sekundę później podczas potężnego orgazmu kiedy to wbiła się mocno paznokciami w moje plecy a jej cipka zacisnęła się na moim penisie doprowadzając mnie do monstrualnego wytrysku prosto w jej wnętrze dokładnie ją wypełniając. Nie miała siły stać o własnych siłach a co dopiero iść. Dociągnąłem ją do brzegu, usiadła na ławce. Kiedy sperma przestała się z niej wylewać dokładnie się wytarła po czym oparła się na mnie i spokojnie czytała książkę. Kiedy przypłynęli wymieniliśmy się za 2 z nich i popłynęliśmy na rejsik.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kowacki
  • W Natalii na dzialce cz. 3

    W nocy po raz kolejny wziąłem ją na stole na dworze. Lecz tym razem było inaczej. Idąc do łazienki Kamila usłyszała nas i wyjrzała zobaczyć, co się dzieje. Zobaczyła mnie w Natalii. Popatrzyliśmy na siebie i chwyciliśmy ją za ręce. Natalia swoją górą od piżamy zatkała jej usta. Ja wziąłem ją za ręce i zaciągnęliśmy ją w kąt działki. Ja ją przytrzymałem a Natalia zdjęła jej spodenki i zaczęła ostro i szybko robić minetkę. Po chwili puściłem, ponieważ nie musiałem dłużej nakłaniać jej siłą żeby została. Wiła się podrygując, kiedy Natalia z pięknie wypiętą gołą pupą lizała jej szparkę. W tym czasie ja wyjąłem jej koszulkę z ust Natalii i wsunąłem tam swojego fiuta. Spojrzała na mnie jakby dopiero zobaczyła, co się dzieje jednak zaczęła ssać. Zamiast w niej skończyć kazałem się wypiąć. Kiedy Natalia namiętnie ją całowała ja wszedłem w nią powoli. Kiedy już przebiłem jej błonę zacząłem szaleńczo w nią wchodzić obijając się jajkami o jej pośladki. Natalia musiała zakryć jej usta i przytrzymać ją- wyrywała się i krzyczała jednak po chwili poczułem, że doszła kilkukrotnie. Kilka ruchów i wyszedłem sprawnie przechodząc do Natalii, w której to po kilku ruchach skończyłem. Kamila dokładnie wylizała jej szparkę i obiecała, że nic nie powie o ile jutro zrobiły to samo. Zgodziłem się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kowacki
  • W rodzinnym zaciszu…

    Historia ta wydążyła się naprawdę  i miała miejsce w małym miasteczku w województwie małopolskim… Miałem wtedy 17 lat… Wiedziałem już wtedy ze jestem biseksualnym chłopakiem ponieważ kobiety i mężczyźni działali na mnie identycznie… Bylem jedynakiem, mama miała wtedy 39 a tata 45 lat… Żyliśmy w kawalerce i często ale to  bardzo często bylem świadkiem gdy rodzice się kochali, myśląc że ich syn już śpi… Niestety obydwoje zachowywali się dość głośno podczas zabaw… To że było ich słychać nie podlega wątpliwości gorzej niestety z ich podglądaniem… Ciężko było coś zobaczyć w ciemnościach… Niestety nigdy nie było widać na tyle dobrze abym był usatysfakcjonowany… Nie ukrywam ze odgłosy rodziców działały na mnie i to mocno… Mając 17 lat niewiele trzeba aby zrobić sobie dobrze i nie raz nasłuchując rodziców masowałem delikatnie swojego penisa… Zazwyczaj wystarczyło mi kilka ruchów i było “pozamiatane”…

     Przejdę jednak do rzeczy…Pewnego zimowego piątku tata przyszedł w stanie wskazującym po pracy do domu, i jak zawsze w takich momentach trzymały się go żarty… Z natury był wielkim śmieszkiem… Mama przygotowywała się do pracy na noc, była pielęgniarką a ja ścieliłem swoje łózko… Stojąc przy łóżku bylem mocno wypięty poprawiając prześcieradło gdy poczułem dłonie na moich biodrach… Chwyciły mnie mocno i przyciągnęły zdecydowanie w kierunku krocza osoby stojącej za mną… Poczułem trzy zdecydowane mocne ruchy jak by ktoś mnie porostu pieprzył… Odwróciłem się… Za mną stal tata którego mina świadczyła że doszło do niego co właśnie zrobił… Był mocno zmieszany i wystraszony… Zresztą ja tez bylem w wielkim szoku…  Szybko odwrócił się i poszedł do łazienki…Będąc jeszcze w szoku zorientowałem się że cala ta sytuacja zadziałała na mnie bardzo mocno podniecająco… Uderzyło mnie silne podniecenie pomieszane z pożądaniem i ukazała mi się wizja seksu z tatą… Wyobraźnia zadziałała bardzo szybko ale też bardzo szybko wróciłem na ziemie uświadamiając sobie że to przecież mój tata… Po pijanemu ludzie robią przecież różne głupoty…

     Dalej wieczór mijał jak każdy inny nic wyjątkowego po za tym ze po całej tej “akcji” z tatą bylem dziwnie zaniepokojony i mocno podniecony… Poszedłem się kąpać… Wiedziałem że mama ma ukryty mały żelowy wibrator w łazience… Kąpiąc się często z niego korzystałem… Tak było i tym razem… Z małym wyjątkiem… Teraz czując go w sobie wyobrażałem sobie że pieprzy mnie tata… Tak… Mój własny tata… Było to tak podniecające że w krótkim okresie doszedłem dwa razy z wibratorem mamy w swojej pupie… Miałem ochotę na jeszcze ale mama pospieszała mnie abym wyszedł już z łazienki bo miała wyjść za moment do pracy… Wyszedłem z łazienki siadłem na łóżku i przeglądałem programy telewizyjne nie zwracając uwagi na nie tylko myśląc o zaistniałej sytuacji… Analizując wszystko pomyślałem że to tacie musi być głupio a nie mi i zdecydowałem że jeśli tata zrobił coś takiego to teraz ja zrobię drugi krok… I albo sytuacja się wyjaśni albo… No właśnie albo… Na okazje nie musiałem długo czekać… Gdy mama była w łazience tata chodził po mieszkaniu dziwnie zmieszany i tak jakby mnie unikał… Ale w kawalerce jest to dość ciężkie do zrealizowania i w końcu musiał przejść obok mnie… Mijając się uniosłem rękę i delikatnie dotknąłem jego krocza… Zatrzymał się… Moja ręka tez… Staliśmy tak chwile w bezruchu… Bylem tak wystraszony i przerażony że nie mogłem powstrzymać moich dłoni od drżenia… Nagle całą tą sytuacje wyjaśniła mama wychodząc z łazienki… Zagadała coś do taty a ja zauważyłem że jego zachowanie bardzo się zmieniło… Nie unikał mnie już tak jak wcześniej po tej całej sytuacji ze mną… Zaczął szukać kontaktu wzrokowego ze mną bardziej niż kiedykolwiek… Oczywiście wrócił jego humor i to z podwójną silą…Mama w końcu pożegnała się z nami i wychodząc do pracy powiedziała pól żartem do mnie abym uważał na tatę żeby się nie utopił kapiąc się dzisiaj…

    Tata poszedł się kąpać… Po dłuższej chwili wyszedł z łazienki w samych bokserkach i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to ze jego penis był lekko pobudzony co było widać aż nadto… Tata przyłapał mnie wzrokiem gdy patrzyłem się na jego przyrodzenie… Lekko się uśmiechną i zapytał… 

    TATA – Mam nadzieje ze to pozostanie miedzy nami…?

    Ja – Ja też…

    T – Podobało Ci się to…?

    J – Było zaskakujące… Ale przyjemne… 

    T – Jesteś gejem…?

    J – Nie… Pociągają mnie kobiety jak i faceci… 

    T – Ja z facetem jeszcze nie miałem doświadczenia… Chociaż nie raz o tym myślałem…  Nie wiem dlaczego dziś tak się zachowałem… A Ty miałeś już jakieś większe doświadczenie z facetami…?

    J – Tato…

    T – Tylko rozmawiamy…

    J – Tak… 

    T – Wiem że mi jest łatwiej dziś rozmawiać bo jestem wypity wiec zapytam jeszcze raz upewniając się… Ta rozmowa i te dzisiejsze wydarzenia zostają tylko miedzy nami tak…?

    J – Tak… 

    T – Na pewno…?

    J – Tak tato, nie zamierzam nikomu mówić ze chwytam tatę zaaa, nooo, wiesz co… Nie uważasz że chwalenie się  tym jest mało rozsądne…???

    T – Przyjdziesz do mnie…?

    To pytanie sprawiło że moje podniecenie wskoczyło na wyższy poziom… Ale nie odpowiedziałem nic… Wstałem i położyłem się na brzuchu obok taty odwracając od niego głowę… Przykrył mnie kołdrą a jego ręka delikatnie dotykała moje plecy… Już samo leżenie z tatą  zadziałało na moje maleństwo które prężyło się bardzo okazale… Pieścił moje plecy gdy nagle poczułem jego usta na moim karku… Mrrr to uczucie… Całował mój kark jednocześnie ręką jeździł po moich plecach coraz niżej… Poczułem jego dłoń na moich pośladkach… Jego duża męska dłoń mocno je ugniatała i pieściła… Usłyszałem jego szept…

    T – Mam ochotę na Twoja pupę… 

    Nie odpowiedziałem nic… Jego pocałunki schodziły coraz niżej i niżej… W końcu całował moje pośladki ugniatając je swoimi dłońmi… Nagle poczułem jego usta i język przy mojej dziurce… Jakie to było cudowne uczucie jak delikatnie i namiętnie lizał ją swoim językiem… Zapytał…

    T – Mogę włożyć palca delikatnie…? 

    Też nic nie odpowiedziałem tylko mocniej się wypiąłem… Wiedział że znaczyło to “tak”… Jego ślina sprawiła że było tam bardzo mokro… Jego usta ponownie wylądowały na moich plecach i karku… Palcami rozszerzył moje pośladki i delikatnie ale stanowczo wsunął palca do środka… Delikatnie miarowo zaczął mnie pieprzyc palcem… Jego dotyk, ciepły oddech i palec sprawiły że jeśli zaraz nie przestanie polecę za nim cokolwiek się wydarzy… Musiałem działać aby nie dać plamy… Chwyciłem go za dłoń i powiedziałem…

    J – Tato położysz się na plecach…?

    T – Zabolało…?

    J – Nie, nie o to chodzi… 

    T – Oczywiście…

    Położył się… Słyszałem jego przyspieszony oddech… Klęknąłem miedzy jego nogami… Miałem okazje pierwszy raz chwycić w dłoń jego penisa… Był naprawdę duży, ciepły i bardzo twardy… Mój język wylądował na jego jajkach i delikatnie wędrował ku czubkowi jego twardego penisa… Delikatnie pieściłem jego główkę… Poczułem jego dłonie na mojej głowie, czułem jak naciskają abym wziął głęboko w usta jego penisa… Poczułem jak naciska na moje gardło… Zacząłem delikatnie się krztusić… Dłonie taty przestały naciskać bardziej…Tak naprawdę nie miałem żadnego doświadczenia w seksie z facetami i tata był pierwszym facetem z którym doszło do czegoś więcej…Oczywiście nie licząc wibratora mamy… Po dłuższym obciąganiu, lizaniu jego pały i jaj, moje pocałunki poszły w górę… Moje usta spotkały się z ustami taty… Jego język spotkał się z moim… Był tak podniecony że widziałem jak popada w jakiś amok… W końcu oderwałem się od jego ust… Chwyciłem jego twardego penisa nakierowałem miedzy moje pośladki i delikatnie usiadłem na nim… Zacząłem go ujeżdżać… Chwycił mnie za biodra i z każdym ruchem czułem że jest głębiej we mnie… Jego ruchy były coraz szybsze i gwałtowne…Nie trwało to długo jak usłyszałem tylko jego ciche…

    T – Lece… 

    Polecieliśmy razem… Jego mocne głębokie i zdecydowane ruchy sprawiły że odlecieliśmy razem… Leżałem teraz na nim, z jego penisem w mojej pupie, ciężko oddychając…Próbowałem przeanalizować cala sytuacje ale nie byłem w stanie… Nie miałem siły już na nic… Tyle pamiętam bo zasnęliśmy obydwoje w takiej pozycji…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    arexxx maxxx

    arexxxmaxxx

  • Pozory myla cz.1

    Od 2 lat pracuję w branży farmaceutycznej. Znaczy na końcu jej łańcucha, tz. rozwożę leki do aptek. W sumie to nawet fajne zajęcie dla kogoś kto zawsze lubił jeździć samochodem. Mam swój stały rejon i każdego dnia pokonuje co najmniej 300 km. Często zabieram też autostopowiczów, a właściwie to pasażerów. Bo gdy widzę, że ktoś stoi na przystanku PKSu, na jakimś zadupiu gdzie psy dupami szczekają i samochód przejedzie raz na pół godziny, to sam proponuję podwózkę. Ot taka mała życzliwość, która pozwala mi się poczuć lepszym człowiekiem. Poza tym w jakiejś gazecie mojej byłej przeczytałem kiedyś, że “Karma wraca” i cóż to chyba prawda bo do mnie tego dnia wróciła.

     

    Był październikowy czwartek, dość ciepły jak na październik. Jakoś szybko poszło mi tego dnia bo po 14 wyszedłem z ostatniej apteki na mojej trasie. Jeszcze 130 km i jestem w domu. Jechałem sobie spokojnie słuchając jakiejś chyba rockowej audycji, gdy zobaczyłem stojącą na przystanku dziewczynę. Oczywiście w swoim zwyczaju zatrzymałem się, opuściłem szybę służbowego Fiata Ducato i zapytałem.

     

    Ja: może Cię podrzucić?

    Ona: A gdzie jedziesz?

    Ja: Do Łodzi

     

    gdy nieznajoma podeszła bliżej auta zorientowałem się, że ta “dziewczyna” jest starsza ode mnie (i to tak z 5 lat co najmniej). Więc moje przejście na „ty”, od pierwszego zdania było trochę nietaktem. 

     

    Ona: to chętnie skorzystam. Zmieści się gdzieś moja walizka?

    Ja: Oczywiście, jadę już prawie na pusto.

     

    Wyszedłem i wsadziłem jej ogromną walizkę na pakę.

    Wsiedliśmy do auta i ruszyłem.

    Przez chwile panowała cisza. 

    W końcu wypaliłem

     

    Ja: Pani wybaczy, że tak od razu zacząłem mówić do Pani na „ty”

    Ona: Nie szkodzi.

    Ja: Po prostu zmyliła mnie Pani figura

    Ona: A coś z nią nie tak?

    Ja: yyy, nie no właśnie jest bardzo tak (trochę poczułem się zakłopotany).

    Ona: Wiesz co, przestań mówić do mnie Pani. Edyta jestem

    Ja: Marek, miło mi. Jedziesz na jakieś wakacje?

    Edyta: można tak powiedzieć

    Ja: to znaczy?

    (po chwili ciszy)

    E: Właśnie zostawiłam męża i uciekam do siostry.

    Ja: (lekko zaskoczony) ale zostawiłaś tak na czas wyjazdu czy na stałe?

    E: Mam nadzieję, że to drugie, ale póki co wiedzą o tym tylko 3 osoby. Ja, Ty i moja siostra.

     

    Zerknąłem na nią, była poważna i mówiła całkiem serio.

     

    E: Ten kutas od roku zdradza mnie ze swoją młodszą sekretarką.

    Ja: Przykro mi.

    E: A, mi nie! Ja tylko jestem wściekła!

    Ja: To zrozumiałe w takiej sytuacji (odpowiedziałem spokojnie, ale już czułem że czeka mnie potok żali sfrustrowanej kobiety, i średnio mi to pasowało).

    E: Ale, wiesz co jest najlepsze, że on jeszcze nie wie, że ja wiem.

    Dowie się tego jak dziś wróci do domu i nie będzie miła obiadku pod ryj, posprzątanego  domu i nadskakującej żony.

    Ja: odważne posunięcie (już nie chciało mi się jej słuchać a to dopiero początek wspólnej jazdy)

    E: Przez 6 lat znosiłam jego pracoholizm i roszczeniowy ton, zobaczymy jak poradzi sobie bez sprzątaczki i kucharki, pierdolony impotent.

    Ja: Nie chce cię wkurzyć, ale nie wyglądasz na kurę domową (wtrąciłem licząc, że pchnę jej monolog na inne tory).

    E: Bo nie czuję się kurą domową! I nie przeczę za pieniądze mojego męża dbam o siebie. A, że on wolał dupę jakiejś małolatki to już jego wybór. 

    Ja: Każdy powinien liczyć się z konsekwencjami (rzuciłem, tracąc nadzieję na zmianę tematu)

     

    E: Powiedz mi Marku na ile lat wyglądam według ciebie?

     

    Zmierzyłem ją wzrokiem z góry na dół. Figurę miała boską, serio fajna talia, zgrabna pupa i proporcjonalne piersi, do tego długie nogi i twarz o dość ostrych rysach, przełamanych lekko falującymi rudymi włosami. 

    (po dłuższej chwili namysłu wypaliłem)

     

    Ja: 34?

    E: i jeszcze 7

    Ja: nie wierzę

    E: a jednak, ale cieszę się, że nie wyglądam na swój wiek. A ty ile masz?

    Ja: 29

    E: Przez tą brodę dałabym ci ponad 3 dychy.

    E:Marku trochę już żyjesz na tym świecie, powiedz mi zostałeś kiedyś zdradzony?

    Ja: (totalnie zaskoczony pytaniem, bez większego zastanowienia odparłem szczerze) Tak.

    E: I co zrobiłeś.

    Ja: Odwdzięczyłem się

    E: To znaczy?

    Ja: Sprawiłem, żeby moja była również poczuła się zdradzona.

    E: Nie mów mi, że zaliczyłeś jej nowego faceta

    Ja: (roześmiałem się) Nie, co to, to nie, ale blisko. Zaliczyłem jej najlepszą koleżankę i wysłałem jej filmik z tego wydarzenia.

    E: I co ona na to?

    Ja: Szczerze, to nie wiem, słyszałem tylko, że mocno ją to ruszyło.

     

    E: Zaimponowałeś mi trochę, mój pewnie schowałby głowę w piasek jak struś gdybym to ja znalazła sobie kogoś.

    Ja: Też tak kiedyś robiłem, ale parę razy przeoczyłem pewien ważny szczegół

    E: Jaki?

    Ja: Że stoję na betonie.

    E: (śmiejąc się – pierwszy raz odkąd wsiadła do mojego busa) no tak, to faktycznie ważny szczegół.

    (pomyślałem: uff jednak nie będę wysłuchiwał tylko jej żali)

    E: A jakbym cię poprosiła to pomógłbyś mi sprawić, żeby to  mój mąż przypieprzył głową w beton?

    Ja: Chcesz go zabić?

    E: Nie, chce aby go bolało, tak jak mnie.

    Ja: Co miałbym dla ciebie zrobić? (przyznam się, że zaciekawiło mnie co ma mi do zaproponowania)

    E: Nic wielkiego, parę zdjęć.

    Ja: Jakich zdjęć?

    E: Powiem jak się zgodzisz.

    Ja: Powiedzmy, że się zgadzam.

    E: Bo widzisz mój mąż, jest strasznym przeciwnikiem sexu oralnego, myślę, że zabolałoby go gdyby dostał zdjęcie swojej żony trzymającej w ustach nie jego fiuta.

     

    Zatrzymałem auto.

    Popatrzyłem na Edytę.. mówiła serio

     

    Ja: I miałbym ci zapozować do takiego zdjęcia, tak?

    E: Owszem. Przypominam, że się zgodziłeś.

    Ja: No dobrze, ale co ja będę z tego miał poza tą fotką na pamiątkę?

    E: Nie mów, że chcesz za to kasy?

    Ja: Kasy nie. Ale chce mieć z tego przyjemność.

    E: Czyli fotka w zamian za doprowadzenie cię ustami do orgazmu?

    Ja: Dokładnie.

    E: Umowa stoi.

    (byłem zaskoczony z paktu, który się właśnie zawiązał, i nie powiem podekscytowało mnie to)

     

    E: Ale jeden warunek

    Ja: Jaki?

    E: zatrzymasz się na najbliższej stacji i trochę odświeżysz.. no wiesz o co mi chodzi.

     

    Parę minut później stałem nad umywalką jakiejś stacji paliw i z fiutem na wierzchu i wyciskałem na rękę piankę do mycia rąk o intensywnym zapachu banana.

    W sumie opcja sexu oralnego ze starszą nieznajomą  strasznie mnie kręciła bo dawno nikt mnie w ten sposób nie zadowalał. Stałem i uśmiechałem się do siebie w lustrze. Spłukałem resztkę pianki i wytarłem penisa w papierowy ręcznik. 

     

    Wróciłem do busa. 

    Ja: za jakieś 2-3 km jest lasek tam się zatrzymam, bo tu na parkingu jakiś duży ruch dziś.

    E: Dobrze Marku, rób ja uważasz.

     

    Wjechaliśmy w jedną z leśnych dróg.

    Edyta zaczęła dotykać mnie przez spodnie

    Patrzyła na mnie wyuzdanym spojrzeniem

     

    Ja: Przejdźmy na pakę, będzie wygodniej.

    E: Też tak myślę.

     

    Gdy wchodziła na pakę mogłem podziwiać jej kształtny tyłek w mega opiętych jasnoniebieskich jeansach, do tego dopasowany zielony sweterek idealnie pasujący do jej rudych włosów. Miała ze 175 cm wzrostu i naprawdę kobiece kształty. Nie za gruba nie za chuda. Po prostu polski MILF w najczystszej postaci.

    Wszedłem za nią, zapaliłem światło na pace i zasunąłem drzwi.

     Edyta podeszła do mnie i pocałowała mnie niespodziewanie w usta. Tego nie było w umowie, ale chyba kręciły ją okoliczności w jakich się znalazła. Poza tym nie powiem jej miękkie pełne usta były bardzo przyjemne. Całując mnie znów zaczęła mnie gładzić przez spodnie.

    Postanowiłem, że też wyjdę nieco poza ustalony scenariusz i moje dłonie szybko powędrowały na jej boskie pośladki.

    Edyta nie protestowała, a gdy ścisnąłem je mocniej i przyciągnąłem ją do siebie poczułem, że się uśmiechnęła.

    E: Chyba ci się podobam co?

    Ja: To mało powiedziane.

    E: Taaak? A co byś chciał abym teraz zrobiła?

    Ja: Szczerze to mogłabyś zrobić dwie rzeczy

    E: Aż dwie?

    Ja: Po pierwsze to zdejmij ten sweterek bo chyba nie jest ci zimno

    Edyta w moment ściągnęła z siebie sweterek pod, którym miała białą bluzkę z głębokim dekoltem.

    E: A po drugie?

    Ja: A po drugie to nie mogę się doczekać aż klękniesz przede mną i weźmiesz go do ust.

    Edyta uklękła posłusznie na swoim sweterku i zaczęła rozpinać mój pasek.

    E: Tylko wiesz Marku, tak jak ci wspominałam mój mąż nie jest fanem takich pieszczot i miałam ponad 8 lat przerwy od francuskiego.

    Ja: Myślę, że takich rzeczy się nie zapomina.

     

    Edyta zsunęła mi spodnie i dotykała mnie przez bokserki.

    W końcu i moje majtki zjechały w dół.

    Czułem, że mój przyjaciel jeszcze się nie obudził, ale Edyta nie była tym zniechęcona. Objęła go jedną ręką i powoli wsunęła w usta. To przyjemne ciepło i miękkość sprawiły, że bardzo szybko zaczął sztywnieć. Z każdym  ruchem ust Edyty po moim prąciu, czułem jak robi się coraz twardszy.  

    Gdy już trochę zesztywniał zaczęła powoli oblizywać moje jądra, krążyła po nich czubkiem języczka od czasu do czasu lekko je zasysając, raz jedno raz drugie. Aż przeszedł mnie dreszcz. Potem powoli zaczęła przesuwać języczkiem w górę mojego penisa. czułem jak prześlizguje się po każdej żyłce. W końcu dotarła do główki i oblizała ją dookoła. Znów zaczęła namiętnie go ssać. trzymała go jedną ręką u nasady i rytmicznie powoli nasuwała usta mniej więcej do jednej czwartej jego długości. Równie powoli wyjęła go z buzi. Sięgnęła drugą ręką do kieszeni i wyciągnęła smartfona. 

    E: Chyba prezentuje się wystarczająco dobrze aby cyknąć parę fotek (mówiąc to opierała mojego penisa o swój policzek)

    Wziąłem od niej telefon i włączyłem aparat, pstryknąłem pierwszą fotkę. Wyszła dość niewyraźnie bo na pace było ciemno.

    Ja: poczekaj włączę lampę.

    E: Spokojnie nigdzie się nie wybieram

     

    W tym momencie przyszło mi do głowy, żeby nie tylko włączyć lampę ale i nagrywanie, w końcu przy kręceniu filmiku też można pykać zdjęcia.

    Po chwili twarz Edyty i mój penis były już dobrze widoczne na ekranie telefonu. Mamuśka zaczęła pozować. Najpierw trzymała mojego fiuta obok twarzy, potem zrobiła dziubek jakby go całowała. Objęła główkę ustami. Co chwile na pace rozlegał się dźwięk migawki.

    Edytka wyciągnęła mojego przyjaciela na chwile z buzi.

     

    E: może masz jakieś sugestie Panie fotografie? 

    Ja: Pomyślmy..,  może włóż go tak aby wypchnął ci jeden policzek.

    Edycie nie trzeba było dwa razy powtarzać po chwili czułem jak dotykam wewnętrznej ścianki jej policzka. Wyszło to na zdjęciu jakby była naprawdę łakoma na moją męskość. 

    Ja: Ok.. teraz może połóż go sobie na twarzy

    E: Ale jak?

    Ja: tak żeby moje jądra oparły się o twoją brodę, a moja pałka o twoją buźkę

    E: Acha.. rozumiem

    Po chwili uchwyciłem na zdjęciu jak mój rycerz rozciąga się od jej brody do czoła. Nieskromnie przyznam, że widok był imponujący.

    Ja: Ok teraz weź go do buzi i possij trochę.

    Tak, żeby twoje policzki się zapadły.

    I patrz w obiektyw tymi swoimi zielonymi oczami

     

    Edyta wykonywała wszystkie polecenia perfekcyjnie, a ja patrząc na nią tak z góry jak pozuje z moim fiutem w ustach nie mogłem się powstrzymać aby wpleść rękę w jej rude pofalowane włosy. Nie protestowała.

     

    Ja: Ok, Edytko ostatnie ujęcie… wsuń go jak najgłębiej potrafisz

    Edyta przytaknęła lekko głową i mój penis powoli zaczął znikać w jej ciepłych ustach. 

    Ja: Ale patrz w obiektyw.

    Miała już w ustach z 2/3 długości kiedy przestała wsuwać go dalej. Łapała powietrze przez nos.

    Ja: Rozumiem, że to max?

    “Yhymm” – usłyszałem z dołu.

    Ja: Jeszcze dwa ujęcia.. i gotowe.

    Naprawdę ci do twarzy

    Edyta zaczęła się śmiać i wyciągnęła mojego nabrzmiałego przyjaciela z ust.

    E: (biorąc kilka głębszych wdechów) Boże…

    Ja: co się stało?

    E: Już zapomniałam jakie to wspaniałe uczucie mieć męskość w ustach.

    Ja: Stęskniłaś się za tym?

    E: Baardzo. To uczucie, jak wraz z moimi pieszczotami rósł i wypełniał moje usta.

    Ja: (wyłączjąc nagrywanie) powiem ci, że na zdjęciach widać, że to lubisz.

    E: Naprawdę? (szybko wstając)  Pokarz!

    Ja: Nie tak prędko. (schowałem jej telefon do kieszeni). Ja wykonałem swoją część umowy. Użyczyłem ci mojego członka i zrobiłem zdjęcia. Teraz twoja kolej.

    E: Osz ty. To ja mam małą klauzule do naszej umowy.

    Ja: (lekko zaniepokojony, że chce się wycofać) co to za klauzula?

    E: Chcę abyś doszedł w moich ustach.. tak dawno nie czułam smaku spermy.

    Ja: (z ulgą i uśmiechem). Takie klauzule mógłbym podpisywać codziennie.

    A teraz, z powrotem klęknij

     

    Edyta znów miała mojego nabrzmiałego penisa na wysokości twarzy

    Zaczęła przesuwać po nim ustami, raz z jednej, raz z drugiej strony. Jakby chciała dokładnie sprawdzić jego długość.

    Po chwili do swoich gładkich miękkich ust dołączyła nieco twardszy języczek.

    Jego czubkiem badała każdą żyłkę. Gdy doszła do główki powoli krążyła wokół niej czubkiem języka, obejmowała ją na chwile ustami i znów pieściła języczkiem. 

     

    Ja: Ależ ty znasz francuski

    E: Można powiedzieć, że co nieco liznęłam

     

    Po chwili poczułem jak ta napalona mamuśka zaczyna mnie namiętnie ssać. To też wychodziło jej świetnie i totalnie mnie zrelaksowało. Powoli ssanie zaczęło przechodzić w obciąganie. Rytmiczne ruchy jej głowy skutkowały coraz większym podniecenie. Czułem jak czubek penisa ociera się o jej podniebienie. Idealnie chowała przy tym swoje ząbki aby przypadkiem mnie nie urazić.

    Znów moja ręka wylądowała w jej włosach. Mimowolnie zacząłem lekko narzucać jej zadowalające mnie tempo. Edytka po chwili wyciągnęła go z buzi.

    Oddychała chwile głęboko patrząc na mnie.

    E: Ależ on duży i twardy.

    Ja: Ale dajesz radę

    E: Ja zawsze daje radę.

    Ja: Widzę.. Nie za szybko dla ciebie?

    Edyta spojrzała na mnie oburzona.

    E: Co ty sobie myślisz, że jak mam czwórkę z przodu to już nie dam rady porządnie, w tempie ci obciągnąć?!

    Ja: Tego nie powiedziałem.

    E: To jeszcze zobaczysz, na co mnie stać!

     

    To mówiąc włożyła znów mojego fiuta do buzi i zaczęła naprawdę szybkie obciąganie. Wkładała go mniej więcej do połowy długości w zawrotnym tempie. Ja i mój penis byliśmy w niebo wzięci. Laska naprawdę znała się na rzeczy.. i chyba naprawdę ją to podniecało. 

    Po dłuższej chwili zwolniła, i zaczęła powoli brać go coraz głębiej. 3/4 mojego penisa czuło się w jej ustach jak u siebie w domu. Po kilku ładnych minutach takiej zabawy, przerywanej pieszczotami językiem, pierwszy raz od dłuższej chwili wyciągnęła go z buzi. Był cały w mokry od jej śliny.

    Trzymała go jedną ręką i masowała. Podniosła głowę do góry.

    E: Marku, czy ja coś robię nie tak?

    Ja: Robisz to doskonale. Skąd takie pytanie?

    E: Bo robię ci dobrze od kilkunastu minut a ty wciąż nie wytrysnąłeś.

    Ja: No cóż. Twoje pieszczoty są cudowne, ale zapomniałem ci o czymś wspomnieć.

    E: O czym? (wciąż masowała mojego rycerza).

    Ja: Ja lubię naprawdę ostry oral.

    Edyta przestała mnie masować i chwile milczała.

    E: Wiesz co, nie wiem co dokładnie masz na myśli. Ale raz się żyje. 

    A ja lubię dotrzymywać danego słowa.

     

    Uśmiechnąłem się lekko

     

    Ja: Wstań i zdejmij bluzkę i stanik

    Moim oczom ukazały się naprawdę spore piersi z pięknymi sterczącymi sutkami.

    Ja: Jaki to rozmiar?

    E: 75 d

    Macałem je dłuższą chwile

    E: Podobają ci się?

    Ja: Nawet bardzo, żadna z moich byłych takich nie miała.

     

    Wziąłem jej olbrzymią walizkę z pod ściany i położyłem na płasko na środku paki.

    Ja: Połóż się na niej.

    E: Ale jak?

    Ja: Na plecach. Głowę odchyl do tyłu.

    Edyta posłusznie i z zaciekawieniem ułożyła się na walizce według moich wytycznych.

    Teraz to ja ukląkłem na jej sweterku, tuż za jej głową.

    Chwyciłem ją obiema rękoma za piersi.

     

    Ja: Weź go teraz do buzi.

     

    Znów poczułem ciepło jej ust i sprawny język. Chwile pozwoliłem jej się pobawić, i powoli zacząłem ruszać biodrami. Wsuwając i wysuwając się w jej ustach. Edyta w moment załapała o co mi chodzi i ułożyła język tak aby mi nie przeszkadzał. 

    Poruszałem się w niej powoli aby się rozluźniła i przyzwyczaiła do nowej pozycji. Z tej perspektywy widziała tylko moje nabrzmiałe jądra które rytmicznie oddalały się i zbliżały do jej twarzy. Za to ja miałem piękny widok na jej szyje, dekolt, piersi, brzuch i zgrabne nóżki którymi opierała się o podłogę paki.

    Masowałem jej piersi i powoli, ale coraz głębiej wchodziłem w jej usta.

    Czułem, że jestem już cały w niej. że moja główka dobija się do ścian jej gardła. Postanowiłem, że to najwyższy czas podkręcić tempo. Przesunąłem dłonie odchylając jej głowę maksymalnie do tyłu i stabilizując ją. To już nie było łagodne wsuwanie tylko coraz szybsze posuwanie. Mój penis na dobre rozgościł się w jej buźce. Trzymając jej głowę czułem pod palcami przyśpieszające tętno na jej szyji. 

    Wyszedłem z niej pozwalając złapać Edytce tchu.

    Oparłem twardego penisa o jej twarz. Nie dużo brakowało mi do orgazmu ale postanowiłem jeszcze ostatni raz się z nią podroczyć.

    Ja: Już odetchnęłaś?

    E: (dysząc) tak..

    Ja: Przypomnisz mi co obejmowała nasza umowa?

    E: zdjęcia

    Ja: i?

    E: i że będzie ci dobrze.

    Ja: Nadal masz ochotę na moją spermę?

    E: tak…

    Ja: To otwieraj buźkę. 

    Gdy tylko Edyta spełniła moje polecenie, włożyłem jej bez ceremonii całego kutasa do gęby. Teraz to już nie było nawet  posuwanie, ja ją po prostu rżnąłem prosto w gardło. Czułem jak mojej jaja obijają się o jej twarz, a penis naprawdę szybko pulsuje głęboko w jej ustach. Po ponad minucie takiej szalonej jazdy czułem, że zbliża się potężny orgazm. Gdy pulsowanie było już na granicy wytrzymałości wysunąłem się trochę aby nie zalać jej gardła tylko usta, w końcu chciała poczuć smak mojego nasienia.

    Czułam totalne spełnienie kiedy z każdym impulsem, mój kutas wyrzucał kolejną dawkę spermy, wprost do buzi tej mamuśki.

    Trwałem tak chwile bez ruchu, w końcu z niej wyszedłem i usiadłem na podłodze. Edyta także usiadła. Część ciepłej spermy, której nie zdążyła, lub nie była w stanie połknąć ściekała jej po brodzie. Dopiero teraz zauważyłem, że ma trochę rozmazany makijaż i jeszcze coś. Zupełnie inne spojrzenie. Już nie była pewna siebie i zadziorna. Była totalnie zaszokowana tym co się stało.

    Ja: Wszystko ok? 

    E: Nie wiem.

    Ja: Jak to? 

    E: Bo nikt nigdy mnie tak nie potraktował.

    Ja: To dobrze czy źle?

    E: Z jednej strony czuje się totalnie wykorzystana i zerznięta i to w usta! Z drugiej strony nie pamiętam kiedy byłam tak podniecona i nakręcona podczas sexu jak przed chwilą.

    Ja: Jak dla mnie byłaś genialna.

    E: Jak cię poznałam, to ani przez chwile nie pomyślałam, że taki spokojny i kulturalny chłopak może być podczas sexu tak samczy i władczy.

    Ja: No cóż, ja jak cię poznałem to też nie pomyślałem, że będziesz mi obciągać na pace mojego służbowego busa.

     

    W tym momencie zaczął dzwonić telefon Edyty.

    E: Halo?

    No, cześć siostra. 

    Tak jestem w drodze. 

    Za ile będę… ( spojrzała na mnie pytająco)

    Ja: za jakieś 40 minut

    E: za 40 minut

    nie, nie wychodź po mnie na dworzec

    poradzę sobie

    Nie martw się o mnie. Do zobaczenia.

    E: Jedźmy już, chce dotrzeć do siostry zanim mój mąż zorientuje się że mnie nie ma i zacznie mnie szukać.

    Ja: Dobrze (zacząłem ubierać spodnie)

    E: (też się ubierając) mieszkasz w Łodzi?

    Ja: Tak

    E: A czy moglibyśmy się spotkać za parę dni? Ale nie na pace busa tylko w jakimś ustronnym pokoju.

    Ja: Aż tak ci się spodobało?

    E: Tak.. Poza tym ciekawi mnie co jeszcze możesz ze mną zrobić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Majkel Najt