Author: admin

  • Grill ze znajomymi ciag dalszy

    Ciąg dalszy  grillowej niespodzianki, o tym co się działo wcześniej możecie przeczytać w poprzedniej części.

    Był rześki niedzielny poranek słońce zaglądało przez okna na balkonie stał Robert paląc papierosa chłodne powietrze falowało firanką – taki widok ukazał się moim oczom zaraz po przebudzeniu mojego męża nie było już w łóżku podobnie jak Ani. Wstałam ,  byłam zupełnie naga wiedziałam że to co się działo w nocy nie było snem, czułam się wyjątkowo dobrze Robert zauważyła że wstałam

    -dzień dobry

    -dzień dobry – odpowiedziałam, zgasił papierosa i wszedł do sypialni ku mojemu zdziwieniu nie miał nic na sobie

    -odważny jesteś, na golas na balkonie

    -jest piąta rano kto może zobaczyć?

    -gdzie Piotrek z Anią- zapytałam

    -poszli robić śniadanie

    -to chodźmy jestem strasznie głodna.

    Już na korytarzu dało się słyszeć jęczenie, gdy weszliśmy do kuchni  na stole nie było śniadania lecz Ania z rozłożonymi nogami a między nimi Piotr z językiem w jej cipce.

    -cześć, zrobiliśmy śniade – powiedziała zadyszana Ania

    -widzimy

    W tym momencie Piotrek przestał jej lizać wstał od stołu a Ania zmieniła miejsce ze stołu na przy stole, mój ślubny podał kanapeczki i gorącą kawę był podniecony na maksa bo aż mu się kutas poślinił.

    Po śniadaniu poranna toaleta, tak się złożyło że byłam ostatnia i gdy weszłam do sypialni to panowie już się zajmowali Anią, tym razem Robert jej lizał a ona robiła loda mojemu mężowi.

    -jak to tak, zaczęliście beze mnie?

    -no chodź powiedziała Ania

    Podeszłam do niej i od razu zajęłam miejsce przy jej cipce, jeszcze jej dobrze nie skosztowałam a już usłyszałam głos Ani- ale daj mi swoją. Ułożyłyśmy się w pozycji 69 prze dłuży czas sobie lizałyśmy gdy czułam że zbliża się orgazm powiedziałam do ani żeby przestał bo zaraz dojdę a tego jeszcze nie chciałam. Wstałam z Ani i zaczęłam całować Roberta, załapał mnie za cipkę i włożył dwa może trzy palce do środka w tym czasie Ania z Piotrkiem oddawali się rozkoszom oralnym w pozycji 69. „Chce Cię” szepnęłam do Roberta i pchnęłam go żeby się położył, złapałam jego penisa i zaczęłam mu lizać również był bardzo podniecony bo aż z niego ciekło uwielbiam ten smak possałam go chwilę po czym wskoczyłam na niego. W tym czasie Ania z Piotrkiem już pieprzyli się na całego, ona leżała lekko na boku a Piotrek na kolanach jedną ręką trzymał jej pupę a drugą pierś, bardzo mocno ją przy tym posuwał- musiało być jej cudownie bo bardzo głośno jęczała a soki z jej groty rozkoszy pociekły po pośladku aż na prześcieradło. Na jeźdźca to moja ulubiona pozycja bardzo szybko dochodzę i to się właśnie stało, potężny orgazm trząsł mym ciałem tak ze przestałam go ujeżdżać, moja cipka trzymała penisa Roberta w mocnym uścisku czuł wyraźnie skurcze mej pochwy bo za każdym razem pojękiwał czułam że zaraz eksploduje we mnie a wciąż miałam ochotę na więcej. Delikatnie wstałam z jego penisa i przesunęłam się z cipką do jego ust wycierając me soki o jego brzuch i tors, dotarłam do celu i dałam mu wciąż ociekającą cipkę gdy mi lizał spojrzałam co robi mój mąż z Anią- teraz leżała na plecach z szeroko rozłożonymi nogami Piotr ja ruchał jej piersi pięknie falowały cała sypialnie wypełniały odgłosy miłości a raczej jęczenie i skrzypie materaca. Robert przerwał lizanie i powiedział ze chce we mnie wejść, byłam już lekko zmęczona wiec położyłam się obok Ani  a Robert wszedł moją bardzo mocno nabrzmiała cipkę, ruchał mnie mocno i dość szybko bardzo podobnie jak mój ślubny ale jednak nieco inaczej. Doszliśmy niemalże w jednym momencie Robert w ten sam sposób jak w nocy, wszedł najgłębiej jak mógł zatrzymał się po czym poczułam jak pulsuje we mnie we mnie zalewając wnętrze mojej pochwy spermą to było tak podniecające że jeszcze spotęgowało mój orgazm ze aż cipka zaczęła dosłownie strzelać sokami, było bardzo mokro. Piotrek gdy szytrował mocno zwolnił bardzo powoli wysuwał się z cipki Ani po czym mocno i głęboko wchodził. Wszyscy byli cudownie zmęczeni leżeliśmy na łóżku i rozmawialiśmy o tym jak bardzo nam się podobało  i że jeszcze wielu rzeczy musimy. Podczas tej rozmowy Ania gładziła mnie po brzuchu czasami po piersiach, w pewnym momencie zjechała aż do cipki przejechała w koło paluszkiem później delikatnie po kwiatuszku a na końcu do gorącej szparki i mówi że chce dziś jeszcze czegoś spróbować, zapytałam czego a ona chodź na mnie – daj mi polizać. Przykucnęłam nad jej ustami od razu z cipki zaczęła wypływać sperma wymieszana z moimi sokami  Ania natychmiast zaczęła lizać, uzbierała pokaźna ilość pokazała wszystkim, połknęła uśmiechnęła się i dalej lizała tak mnie to podnieciło ze dostałam kolejnego orgazmu i osunęłam się na materac, nabrałam przy tym ochoty również spróbować tego nektaru i powiedziałam do Ani -teraz daj mi. Przybrałyśmy wygodną pozycje Ania zbliżyła swoją muszelkę do mych ust, zaczęłam lizać powoli po wierzchu jednak nic nie wypływało ale smak byłą bardzo wyraźny, zaczęłam wsuwać język do wnętrza cipki i tedy się z niej wylał nektar miłości było go tak dużo że ledwo mieścił mi się w ustach, Ania się lekko podniosła żeby pokazać wszystkim me pełne usta, z trudem przełknęłam również się uśmiechnęłam. Powróciłam do lizania jej cipki  a ona całowała się ze swoim mężem, po chwili i ona osiągnęła orgazm zeszła ze mnie a ja podeszłam do Piotrka i zaczęliśmy się całować. To było wspaniałe, poleżeliśmy jeszcze jakiś czas po czym udaliśmy się parami pod prysznic. Po wszystkim stwierdziliśmy tylko zgodnie że jak najszybciej musimy to powtórzyć.

    W taki sposób jeden zwykłe spotkanie przerodziło się w zupełnie coś innego ….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    para
  • Dziewczyny z klasy I – plomienne wlosy i temperament

    Historia wydarzyła się niespełna trzy tygodnie po rozpoczęciu szkoły.

    Rok szkolny dopiero się rozkręcał, a ja byłem zdecydowany wypełnić umowę z Michałem. Z zapisanej przez nas listy na pierwszy ogień wybrałem jedną z dwóch, dla mnie najładniejszych dziewczyn z klasy – Kasię. Kasia, będąc moją rówieśniczką była też ucieleśnieniem mojego ideału kobiety. Wzrost w okolicach metra sześćdziesięciu, długie, płomiennorude włosy, lekko piegowata skóra i jasne zielone oczy. Szczupła sylwetka i upodobanie do kusych koszulek pięknie podkreślały jej perfekcyjne, okrągłe piersi rozmiaru D, dość zgrabny tyłeczek i smukłe uda oraz łydki. Z Kasią konwersowałem dosyć często przez smsy, a w ciągu szkolnych dni mogłem cieszyć się widokiem jej pięknego ciałka.

        Kilka dni temu nasze rozmowy zeszły na bardziej intymne tematy. Dziewczyna okazała się mieć w tym względzie wyjątkową fantazję. Od tego czasu zdjęcia którymi się wymienialiśmy, z jej strony zaczęły nabierać coraz bardziej erotycznego zabarwienia. Byłem jak najlepszej myśli, wierzyłem że niedługo uda mi się posiąść to powabne ciałko. Kilka dni nie zaspokajałem się przez masturbację, co było wyjątkowo trudne zważając na tematy naszych rozmów z Kasią. Wstając pewnego dnia do szkoły, miałem potężną erekcję i musiałem naprawdę długo walczyć ze sobą, żeby nie zaspokoić się przed wyjściem do szkoły.  Nie wiedziałem, że moje cierpienia zostaną nagrodzone jeszcze dzisiaj.

        Zwlekłem się z łóżka. W domu byłem sam, jak co piątek o tej godzinie, więc bez skrępowania zrzuciłem spodnie od piżamy w pokoju i nago przeszedłem do łazienki celem porannej toalety. W lustrze przywitał mnie wysoki, mający ponad metr osiemdziesiąt chłopak. Ciemne włosy i niebieskie oczy, tuż nad dość drobnym nosem i mocno zarysowaną szczęką. Poniżej ładnie wyrzeźbione na siłowni i codziennych biegach ciało – sześciopak i 30 centymetrów bicepsa w obwodzie kilka razy złamało już żeński urok. Miałem nadzieję że tak będzie i tym razem. Z lekkim zakłopotaniem spojrzałem w dół – wyprężone dwadzieścia centymetrów problemu pulsowało między moimi nogami. Jak ja mam tak pójść do szkoły? Z trudem założyłem dżinsy dość dobrze ukrywające malejącą erekcję.

        Starając się nie myśleć o Kasi spakowałem książki do plecaka i rzuciłem okiem na plan lekcji. Dzisiaj było sześć lekcji, długi, szkolny dzień, zakończony WFem. To ostatnie bardzo mnie ucieszyło, w szkole mieliśmy osobny budynek mieszczący halę sportową, a ja bardzo lubiłem sporty.

        Wyciągnąłem telefon i wystukałem esemesa do Kasi.

    „Siemka piękna, jak się spało? 😉 widzimy się w szkole!”

        Wrzuciłem do plecaka odpowiednie książki i zbiegłem po klatce schodowej. Złapałem tramwaj i stanąłem przy ścianie, na przeciwko ładnej dziewiętnastoletniej blondynki. Kusa spódniczka ukazywała zgrabne nogi, a biały top opinał wylewne kształty dziewczyny. Zawiesiłem na niej wzrok, wpatrując się w ładną twarzyczkę, kiedy w kieszeni zabrzęczał telefon. Ekran poinformował o wiadomości od mojej pięknej znajomej.

    „Hej Antosiu 😚 zaspałam dzisiaj, poczekasz na przystanku?” razem z wiadomością wysłała zdjęcie. Bardzo podniecające zdjęcie. Wytrzeszczałem oczy na ekran telefonu, a w spodniach robiło się coraz ciaśniej.

        Na zdjęciu Kasia, ściskając usta w dziobek stała tylko w zwiewnej granatowej koszulce, w której zapewne spała. Koszulka była na ramiączkach, obciągana przez Kasieńkę w dół, przesłaniając kwiat jej ciała. Na moje szczęście im więcej koszulka zakrywała, tym więcej odkrywała. Tuż pod napiętym materiałem, seksownie wypięty prężył się jędrny tyłeczek nastolatki. Wyżej, skutkiem ciągnięcia w dół koszulka obsunęła się i naprężyła na biuście. Dwie urocze półkule, odsłonięte niemal całkowicie, tylko różowiutkie sutki zakryte były cienkim materiałem ramiączek, pod którym bardzo wyraźnie rysowały się malutkie groszki. Spod jednego paska wyglądała niemal cała aureolka.

        Stałem tak dłuższą chwilę, wytrzeszczając oczy na zdjęcie, aż w końcu odpisałem.

    „Jasne, żaden problem”

        Chowając telefon w kieszeni zauważyłem że blondynka siedząca naprzeciw z wypiekami na twarzy wpatrywała się w namiot w moim kroku. Miło połechtało to moją próżność, ale moje widoczne podniecenie było dla mnie dość krępujące.

        Wyskoczyłem z tramwaju na stacji, przeszedłem kilka metrów i usiadłem na ławce, czekając aż pojawi się Kasia. Nie musiałem długo czekać, a gdy już się pojawiła, miałem wrażenie że mój rozporek nie wytrzyma naporu. Miała na sobie krótszą niż do połowy uda czerwoną sukienkę i szarą koszulkę na jednym ramionku, wiszącą luźno zaledwie jakieś pięć centymetrów poniżej opiętych czarnym stanikiem cycuszków. Poniżej, na płaskim brzuszku patrzył na świat mały srebrny kolczyk wbity w pępek. Cienki paseczek biustonosza przebiegający przez jej nagie ramię dodatkowo mnie podniecił.

        Podbiegła do mnie z uśmiechem na twarzy, a ja wstałem i szybko się do niej przytuliłem. Wtedy stało się coś czego się kompletnie nie spodziewałem.

        Zamiast krótkiego objęcia się na powitanie, przycisnęła się do mnie mocno. Stęknąłem cicho, kiedy wyraźnie z premedytacją nacisnęła udem na moje krocze. Zbliżyła swoje piękne, pełne usteczka do mojego ucha i szepnęła słodkim głosem:

        – Widzę że spodobały ci się zdjęcia które ci wysyłałam…

    Jedyne co mogłem z siebie wydobyć to ciche „yhm…”. Odsunęła się ode mnie nieznacznie, żeby przesunąć paluszkiem od moich ust, przez cały tułów aż do krocza.

        – Dziś, po WFie – powiedziała szybko.

    I odsunęła się jak gdyby nic się nie stało. Spojrzała się na mnie i przeciągnęła rozkosznie.

        – Aale jestem śpiąca!

        – No widać właśnie – powiedziałem, tryskając wręcz radością. – to jak, idziemy?

        – Trzeba iść – potwierdziła niechętnie spoglądając w stronę szkoły. Następnie już rozpromieniona zaplotła swoje ramię o moje i ruszyliśmy wspólnie do szkoły.

        W klasie, przez cały dzień nie mogłem oderwać od niej oczu. Kasia wciąż rzucała mi spojrzenia spod rzęs, chichotała z pokazującymi na mnie koleżankami, a wychodząc z klasy raz czy dwa otarła się o mnie. Kiedy skończyła się przedostatnia lekcja a ja lawirowałem między ławkami, żeby wyjść z klasy, ona upuściła długopis w chwilę przed tym, jak przechodziłem obok niej.

        Podnosząc go wypięła swoją zgrabną pupę i bardzo mocno nacisnęła na moje spodnie. Trwało to zaledwie kilka sekund, ale ponieważ przez cały dzień byłem podniecony, a mój kutas był tak twardy że aż bolał, niemalże dostałem orgazmu. Ale na chwilę przed tym szybko podniosła się i przepraszając, wyszła z klasy.

        Podczas WFu czułem się bardzo speszony z widoczną w spodenkach erekcją. Ale co miałem zrobić, moje ciało reagowało tak nie bez powodu! Kasia prężyła się jakby specjalnie dla mnie, a czarny sportowy stanik i bardzo, bardzo krótkie, kończące się tuż pod linią krocza spodenki opinały się na jej apetycznych kształtach.

        Kiedy kumple przebierali się i ustalali plany po szkole, ja nieskładnie się tłumacząc, że nie mogę, szybko zaszyłem się w toalecie. Szatnie w naszej szkole połączone były wspólną toaletą z natryskami. Siedząc w jednej z kabin, mając kłąb myśli w głowie, wspominałem obietnicę Kasi z dzisiaj rana. Niemal dostałe zawału, słysząc jej głos, kiedy stojąc w drzwiach do toalet mówiła do swoich koleżanek. Oznajmiła im, żeby na nią nie czekały, bo chce się jeszcze raz, porządnie umyć. Odczekałem chwilę, podczas której słyszałem jej kroki na posadzce, lekkie dźwięki wydawane przez jej ubrania spadające na ziemię, a w końcu szum wody. Otworzyłem po cichu drzwi i zamarłem w zachwycie. W otwartej bezwstydnie kabinie prysznicowej, odwrócona do mnie tyłem stała kompletnie naga Kasia. Krople wody ściekały po jej pięknym ciele, spływając od smukłej szyi, przez pełne piersi aż po krągły tyłeczek i smukłe łydki. Wyskoczyłem jak najszybciej z ubrań i ze sterczącym między nogami, nabrzmiałym do granic możliwości kutasem podbiegłem do dziewczyny. Stanąłem tuż na nią i z niemal nabożną czcią objąłem ją od tyłu.

        Jęknąłem triumfalnie ściskając jej perfekcyjne piersi, kiedy mój kutas wbijał się w jej udo

        – Myślałam już, że nie przyjdziesz – powiedziała Kasia obracając się do mnie gwałtownie.

        – Jakże bym mógł? – Zapytałem. Ale nie dałem jej czasu, żeby odpowiedzieć na pytanie. Rzuciłem się do jej ust. Rozpalony do granic możliwości wpiłem się w jej usta tańcząc językiem głęboko w jej gardle. Oderwałem się od niej i nie czekając ani sekundy przyssałem się do sterczących sutków. Krzyknęła cicho, kiedy zapamiętale ściskałem gładką skórę jej piersi, całując i przygryzając różowiutkie sutki. Jej oddech pogłębiał się, a ja, zaspokoiwszy pierwsze pragnienia jej ciała, zwalniałem nieco tempa. Całowałem namiętnie jej piersi, obojczyki i szyję. Nagle ona odsunęła się ode mnie

        – Co tak zwalniasz, Antek? – uśmiechnęła się z błyskiem w oku – już się zmęczyłeś?

        Mówiąc to przyparła mnie do ściany natrysku. Woda lala się po naszych ciałach, a ona, wodząc paluszkiem za kroplami wody ściekającymi po moim torsie, powoli wędrowała w dół. W końcu kucnęła na podłodze i przytuliła się twarzą do mojego kutasa.

        – Jaki spięty… – zamruczała seksownie – chcesz żebym zrobiła ci… masaż?

    Mówiąc ostatnie słowo lekko ścisnęła moje jajka.

        – Oochh… tak.. Tak Kasiu! – zawołałem błagalnie

        – Jak bardzo chcesz? – szepnęła, zatrzymując usta kilka milimetrów od główki mojej pały

        – Bardzo chcę! Jak cholera! Błagam, kurwa, ssij go!

    Ona tylko uśmiechnęła się słodko, patrząc mi w oczy. A potem niemal drapieżnie rzuciła się do obrabiania mi kutasa. Zawyłem, kiedy tańczyła na nim językiem mocno waląc ręką. Ciągnęła bajecznie. Raz ssała samą główkę, pieszcząc końcówką języka wędzidełko, żeby zaraz potem wziąć go po same jajka do gardła. Raz pieściła go samymi dłońmi, a chwilę póżniej lizała go powoli i dokładnie.

        Czułem, że zbliżam się do finiszu, a mój pęd ku końcowi przyspieszył jeszcze bardziej, kiedy podniosła się nieco i zacisnęła na nim swoje perfekcyjne piersi.

        – Ruchaj mnie w moje okrągłe cycuszki – zachęciła, a ja dysząc ciężko poruszałem w się w szaleńczym tępie między dwoma półkulami. Co chwila coraz bardziej przekrwiona główka wyłaniała się spomiędzy gładniej skóry. Zacząłem jęczeć i jeszcze bardziej przyśpieszyłem tempo. Czułem, ze dłużej nie wytrzymam i zaraz wyładuję mojego niewyżytego od pięciu dni kutasa na tej pięknej twarzyczce.

        – O kurwa, tak!! – krzyknąłem i oczy zaszły mi mgłą.

    Ale orgazm nie nadszedł. Krzyk uwiązł mi w gardle, a ja zaskoczony spojrzałem w dół. Kasia z uroczym uśmiechem ściskała mocno mojego pulsującego kutasa tuż przy nasadzie, a drugą dłonią uciskała mosznę. Powstrzymała mój orgazm!

        – Jeszcze nie koniec zabawy, kotku – powiedziała wstając i całując mnie.

    Sugestywnie rozchyliła nogi. Nie pozostałem jej dłużny i rzuciłem się do jej stóp. Opuszkami palców musnąłem jej perfekcyjnie wygoloną, ciasną muszelkę.

        – Jest perfekcyjna, Kasiu – powiedziałem, ale Kasia zatkała mi usta kroczem

        – Zrób to już – dyszała – proszę…

    Ale ja zamierzałem odegrać się na niej za przerwanie mojego spełnienia. Droczyłem się z nią, delikatnie muskając ustami je wargi sromowe, obcałowując jej pachwiny i delikatnie liżąc jej uda, umyślnie omijając wejście do cipki.

        – Antek… kurwa… nie mogę! – krzyknęła. Dopiero na ten sygnał polizałem jej rowek od dołu do góry. Rozchyliłem palcami płatki pięknej róży i wbiłem się gwałtownie w jej wnętrze. Była rozpalona i niesamowicie mokra. Kasia jęczała i dyszała nade mną, kiedy lizałem od wewnątrz jej wargi. Przyssałem się do kapturka je łechtaczki, na co zareagowała głośnym jękiem. Atakowałem jej wnętrze językiem, wiercąc się i wsuwając go coraz głębiej. Zaplotła mi palce we włosy i przydusiła mnie do siebie, jęcząc głośno. Objąłem ją za pośladki i miarowo wysuwałem i wsuwałem w nią język. Oderwałem się od niej na chwilę i wsunąłem w niej odrazu dwa palce. Krzyknęła piskliwie. Była strasznie ciasna! Kciukiem zacząłem trzeć jej łechtaczkę, palcami trzęsąc w środku intensywnie. Czułem, że jest już blisko, a ona potwierdzała to coraz mniej jęcząc a coraz więcej krzycząc. Wierciła się na moich palcach, tylko wzmagając swoją przyjemność. Nie przerywając ruchów wstałem i szybko chwyciłem słuchawkę prysznica. Przekręciłem dźwignię maksymalnie w stronę zimnej i skierowałem lodowaty strumień wody prosto na jej rozgrzaną cipkę, jednocześnie wyciągając z niej palce.

        Kasia gwałtownie otworzyła oczy i krzyknęła. Długo, piskliwie i przeszywająco. Wyłączyłem wodę, chcąc nacieszyć się widokiem jej szczytującej myszki, a ona, wciąż z palcami wplecionymi w moje włosy piszczała coraz głośniej. Wtedy stało się coś, czego się nie spodziewałem. Z cipki mojej kochanki wystrzelił gwałtownie strumień moczu, a jej piski osiągnęły apogeum. Ciecz zmieszana z jej soczkami najpierw niczym bicz trafiła mnie w podbrzusze i stojącego wciąż na baczność kutasa, a potem zagrzechotała o dno natrysku. Po dobrej minucie Kasia w końcu skończyła i dysząc ciężko padła na mnie. Nie mogła złapać oddechu, a jej wtulonym we mnie z całej siły ciałem wstrząsały drgawki. Jęczała za każdym skurczem mięśni.

        – To… było… nie… niesamowite.. – wydyszała w końcu. Spojrzała na mnie rozmytym wzrokiem i wciąż lekko się trzęsąc wpiła się w moje usta.

        – Cała przyjemność po mojej stronie, księżniczko – powiedziałem, szczerze zadowolony z osiągniętego efektu.

        – Będziesz musiał mnie zanieść, mój ty rycerzu.

        – Zanieść? Gdzie? – zapytałem lekko zdziwiony

        – No chyba nie chcesz rozstać się nie pozwalając moje szparce poznać twojego giganta…- powiedziała odnajdując moją pałę między nami i zaczynając ją delikatnie masować

    Podniosłem ją nie czekając na rękach i wybiegłem z szatni

        – Do składziku – szepnęła – tam będą materace

    Wparowałem do małego pomieszczenia, w którym wisiały na ścianach wszelkie przyrządy do budowania masy mięśniowej od sztang poczynając na ciężarkach różnego rodzaju kończąc. Przy ścianie leżała sterta materacy. Zrzuciłem dwa a Kasia natychmiastowo pociągnęła mnie na siebie. Leżąc na plecach rozłożyła nogi w szpagacie. Jej czerwona cipeczka zapraszała mnie gorącym wnętrzem. Szybko przysunąłem się do niej i wsunąłem na parę centymetrów. Zatrzymałem się z wahaniem.

        – Możesz we mnie skończyć – powiedziała Kasia uspokajając mnie – biorę tabletki…

    Mówiąc to gładko nasunęła się na mojego kutasa do samego końca. Z zadowoleniem, ale też bez zaskoczenia stwierdziłem, że nie jest już dziewicą. Mimo to była straszliwie ciasna. Dysząc z rozkoszy, wysunąłem się z niej prawie do końca i nabiłem znowu. Powtarzałem takie operacje coraz szybciej, nabijając się na nią coraz głębiej i mocniej. Nasze oddechy stawały się coraz cięższe. Pochyliłem się żeby złapać w usta jej napięte z podniecenia sutki. Pod dłońmi opartymi na materacu czułem jej mokre po kąpieli włosy.

        – Jesteś tak piękna… – powiedziałem, patrząc jej głęboko w oczy.

        – Piękne będzie to, co poczujesz zaraz – powiedziała, najwyraźniej odzyskawszy wigor po wytrysku pod prysznicem

    Obróciła nas tak, że teraz to ja leżałem na plecach. Oparła ręce na moje klacie i  zaczęła mnie dziko ujeżdżać. Jęcząc i stękając w zawrotnym tępie podnosiła i opuszczała na mnie swój zgrabny tyłeczek. Dyszałem ciężko, patrząc na jej bujające się nade mną piersi i włosy. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Kasia wierciła się i skakała na moim kutasie, miaucząc i jęcząc jak rasowa kurwa. Palcowała się zawzięcie, a ja patrząc na jej piękną twarz, wiedziałem, że nadchodzi finisz. Gwałtownie usiadłem i złapałem ją za pośladki dociskając do siebie. Krzyknąłem gardłowo i nabiłem się na nią tak głęboko jak mogłem. Piszcząc przyjęła w siebie strugi mojej spermy. Wtulony w nią strzelałem dobre kilka minut, gwałtownie, mocno i długo.

        – O kurwa… – wydyszała – Ile ty w sobie tego masz?!

    Ostatnie słowo wykrzyczała. Piszcząc. Bo właśnie znowu osiągnęła spełnienie. Odchyliła się do tyłu, krzycząc a fala ciepła zalała mojego wciąż tryskającego penisa. Odchylona niemalże w mostku do tyłu wyrzuciła biodra do góry, pod naporem płynów strzelających z jej cipki. Jak urzeczony patrzyłem na hektolitry płynu strzelające na wszystko dookoła z wyprężonego ciała piszczącej nastolatki. Choć to prawie niemożliwe, poczułem że znów mi staje.

        Upadła na mnie znów skręcając się w drgawkach. Uciszyłem jej jęki namiętnym pocałunkiem. Musiała poczuć na plecach moją równie potężną jak pierwsza erekcję, bo wciąż na chwiejnych nogach dopadła mojego kutasa. Drżąc wciąż przeżywanym orgazmem patrzyła mi zamglonym wzrokiem w oczy, trzepiąc mi w zawrotnym tempie.

        – Niewyżyty… Piękny, niewyżyty i niestrudzony potwór – dyszała ruszając ręką bez opamiętania – no dalej! Strzel dla mnie! Spuść cię na tą piszczącą zdzirę, twardzielu.

        W tym momencie nie wytrzymałem. Krzyknąłem, a pierwszy strumień spermy poleciał niemal pod sufit. Kolejne strzały pokryły wypięty tyłeczek, plecki oraz włosy Kasi. Uśmiechając się do mnie dziewczyna wtuliła się w mój tors. Objąłem ją, czując jej cycki na klacie i słysząc jak się śmieje.

        – Dziękuję ci, Antek – powiedziała patrząc na mnie z bliska – nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. A tego nigdy nie zapomnę.

        – Ani ja – przyznałem, całując ją. „pierwsza zaliczona” pomyślałem triumfalnie. Ale zaraz potem pomyślałem że trudno mi będzie zapomnieć o Kasi i startować do innych z klasy… Ale narazie się tym nie przejmowałem. Leżałem jeszcze długo wtulony w Kasię.

    Wszędzie było mokro.

    To moje pierwsze opowiadanie! Proszę o oceny, krytykę, a także czy pisać dalej? A jeśli tak, to czy mój sobowtór zaliczać ma dalsze panienki, czy rozwinąć związek z Kasią? Piszcie w komentarzach, a ja mam nadzieję, jeszcze coś wam wyśpiewam!

    ~Trubadur

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    nie ważne
  • Switch #2

    „Jeżeli sądziłeś że po jednym dniu ci odpuszczę, myliłeś się.” Spoglądał na mnie z wściekłym wzrokiem.
    – Co takiego zrobiłem, że aż tak muszę być ukarany. Przecież dałem się zerżnąć dziś nawet dwa razy.
    „Ukarany zostałeś za, podglądanie siostry i dziewczyn w szkole w czasie zajęć z basenu. Ale również za odurzanie koleżanek na imprezach i wykorzystywanie ich.”
    – Ale zdarzyło się to tylko parę razy.
    „Te parę razy daje łącznie 385, i tyle też razy musisz uprawiać sex aby wrócić do własnej postaci.”
    I nagle się obudziłem, hmm a raczej obudziłam 385 razy! To więcej niż raz dziennie przez rok.
    Zszedłem na śniadanie, mamy jak się okazało nie było w domu. Pojechała na jakąś delegację nie ważne. Siostra jak zawsze w sobotę nie wróciła na noc po wieczornej imprezie. Więc  zostałem sam z ojcem, na sobie miałem różowe figi i sportowy stanik tego samego koloru. Zacząłem robić sobie śniadanie, i w tym momencie to kuchni wszedł tata.
    -Cześć, kochanie.
    -Cześć, papo… (Kochanie o ja pitolę ale to dziwnie brzmi.)
     -Mogła byś ubrać się, bardziej jak to powiedzieć zakrycie?!?
    -Po co, jestem przecież w domu. – Obracam się w jego kierunki zlizując czekoladę z noża.
    -No wiesz nie mieszkasz tu sama, jestem też facetem i staje mi na taki widok.
    O ja pierdolę, to jest mój ojciec! A mówi do mnie otwarcie że staje mu na mój widok. Ale w sumie czemu nie, skoro i tak mam bzykać się w tym ciele 383 razy. To może spróbuję z tatą.
    -A nie podoba ci się to co widzisz? – mówiąc to zbliżyłem się do niego
    -Tego nie powiedziałem, jesteś bardzo seksowna.
    Podszedłem do niego i pocałowałem go w usta. On złapał mnie za pośladki.
    -Jesteś tego pewna? – odezwał się
    -Czemu nie, mam ochotę się bzykać a ty jesteś pod ręką.
    Ukucnąłem przed nim, i rozpiąłem mu rozporek. Wziąłem go do buzi jeszcze przez bokserki.
    -Już jesteś sztywny tatusiu.
    Jękną tylko w potwierdzeniu że mu się podoba. Wyjąłem jego penisa z bokserek, i zacząłem mu walić konia. Nagle przestałem i polizałem czubek końcówką języka. I mocno ssąc wziąłem go do buzi, on jęcząc złapał mnie za włosy i wszedł w moje usta aż po same jajka. Wtedy nagle wystrzelił, sperma zalała mi usta. Trochę połknąłem, wyjął go z moich ust. I szybko zaczął się ubierać, ja z spermą w ustach wstałem i pocałowałem go z języczkiem. Chwytając go za fiuta powiedziałem:
    -Tatusiu, ale my jeszcze nie skończyliśmy.
    Spojrzał na mnie wielkimi oczami, pociągnąłem go na kanapę. Popchnąłem go, a on usiadł. Zdjąłem sportowy stanik, a następnie figi. Wtedy ponownie wziąłem fiuta ojca do buzi, aż zrobił się twardy.
    -Teraz zacznie się zabawa, bzykałeś tatusiu kiedyś tak młodą laskę jak ja?
    -Nie skarbie i nie mogę się doczekać.
    Stanąłem nad nim i nakierowałem jego fiuta na moją mokrą szparkę. Usiadłam wszedł cały bez oporu, tatuś był chyba w szoku że nie jestem dziewicą. No cóż miałem w końcu 16 lat. Zacząłem skakać w górę i w dół. Mój biust skakał jak szalony, on za niego złapał i zaczął się nim bawić. Pocałowałem go i wstałem naglę.
    -Tatusiu weź mnie od tyłu i zerżnij jak dziwkę, proszę.
    Bardzo szybko wstał, stanął za mną. Już chciał wejść we mnie, w moją cipkę. Jak zasłoniłem ją ręką, i złapałem go za fiuta. Wsadzając go sobie w pupę, po ostatnim razie z Pawłem bardzo mi się to spodobało. Wszedł we mnie i zatrzymał się.
    -Córeczko, nigdy wcześniej nie wchodziłem nikomu w dupę. To mój pierwszy raz.
    -Przestań tato pierdolić głupoty i zerżnij mnie w mój odbyt, bo to uwielbiam!
    Zaczął mnie ruchać, długo to nie trwało. Wbił się we mnie i nagle się spuścił, wypełniając moją ciasną szparkę pysznym białym płynem. Osunął się bezwładnie na kanapę. A ja zabrałem swoje rzeczy i uciekłem do swojego pokoju.  CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Terry Thunder

    Druga część sexualnych przygód Wiki 🙂 im więcej komentarzy tym szybciej pojawi się 3 część

  • Test

    Byłam na wycieczce szkolnej i poznałam Julkę. Dowiedziałam się, że bardzo ją brzydzą stopy, nawet jej własne. Wiem, że to dziwne ale mnie akurat stopy podniecają, więc postanowiłam się z nią trochę zabawić, byłam ciekaw jej reakcji. Zaprosiłam ją do swojego pokoju.
    Na początek “niechcący” zbliżyłam swoją nogę do jej buzi. Widać było, że się tym faktycznie brzydzi, bo od razu delikatnie odsunęła głowę. Ponieważ mnie podniecają stopy, a właściwie ciepły, wilgotny, przepocony zapach (smród) trampek, to w ogóle nie zmieniam skarpetek i od dawna nosze tylko jedne, a na stopach miałam prawie cały czas swoje stare niebieskie new balance, w których stopy mi się pocą najbardziej. One są już na mnie z małe, co dodatkowo powoduje że pocą mi się stopy. Na chwilę wyszłam, Julka w tym czasie położyła się na moim łóżku. Skorzystałam z okazji i szybko weszłam do pokoju i usiadłam na niej. Od razu zdjęłam swojego trampka, który nawet dla mnie okropnie śmierdział, w końcu nie zmieniam skarpetek. Zdejmując buta poczułam jego smród. Przyłożyłam trampka do jej nosa, a ona od razu dostała odruchu wymiotnego. Rzygnęła tak mocno, że prawe z niej spadłam. Znowu włożyłam jej mojego buta do nosa. Strasznie kręciła głową, ruszała się. Po chwili dałam jej na chwilę odpocząć od tego smrodu. Złapałam za jej włosy i jedną ręką zdjęłam drugiego trampka. Włożyłam rękę do środka buta. Czułam, że jest on mokry i ciepły. Tego wilgotnego, śmierdzącego przez pot z moich stóp, trampka, który był dosłownie czarny w środku od mojego potu, przyłożyłam jej do twarzy. Buta przycisnęłam tak mocno, aby całe miejsce gdzie wkłada się nogę szczelnie przylegało do jej twarzy, żeby ona wdychała tylko ten smród. Od razu zaczęła wymiotować i ruszać głową, ale nie mogła się wyrwać, bo ją trzymałam za włosy. Okropnie rzygała. Na chwilę odsunęłam new balanca. Zdjęłam obie skarpetki i je powąchałam. Zrobiło mi się trochę niedobrze, były mokre i czarne od brudu. Okropne. Włożyłam te skarpetki do buzi Julki. Pomyślałam sobie jakie to musi być dla niej obrzydliwe i jak obrzydliwy smak muszą mieć moje skarpetki. Ona jak zwykle zaczęła wymiotować. Tym razem zdjęłam trampka z nogi Julki. Mimo, że była wysoka to miała małe stópki, rozmiar chyba 35, co mnie trochę podnieciło. Mimo, że brzydzi się stopami to czułam, że jej tenisówki są przepocone i śmierdzą, jakby nie dbała o higienę ale w sumie każdemu stopy się pocą i chyba każde trampki śmierdzą… szczególnie latem. Ten zapach mnie podniecił, więc zbliżyłam trampka do swojej twarzy. Wzięłam głęboki oddech nosem, patrząc na Julkę. Dla mnie jej trampek, mimo, że był bardzo przepocony to ładnie pachniał. Pachniał słodko, tak jak ona, a do tego czułam zapach jej spoconych stóp. Cały czas patrząc na nią, a ona na mnie, nagle Julka rzygnęła, pewnie od tego że widziała mnie wąchającą jej trampka. Chwilę wąchałam jej buta po czym przyłożyłam jej tego trampka do nosa. Bardzo rzygała. Może dla niej te trampki nie pachną ładnie, w końcu wącha swoje tenisówki i swój pot. To musi być dla niej okropny smród. Co wzięła oddech to nie mogła wytrzymać i miała odruch wymiotny. W sumie się jej nie dziwie – w końcu wącha swojego przepoconego trampka 🙂 Na chwilę odeszłam i wzięłam trampka kolegi, który był ze mną w pokoju. Dałam jej do powąchania. wiem, że jego trampki mega śmierdzą, bo już je kiedyś wąchałam. Trzymałam tego trampka przy jej nosie kilka minut. Ona cały czas rzygała. Zaczęła ruszać, tupać nogami, próbowała powiedzieć, że ona tego nie chce, że to jest okropne. Prosiła, żebym przestała. Zauważyłam że zaczyna płakać, że jej lecą łzy. Usiadłam jej między nogami. Korzystając z okazji złapałam jej stopę i zaczęłam ją wąchać. Jej skarpetki i stopy pachniały identycznie jak jej tenisówki, tylko że były bardziej ciepłe i bardziej wilgotne; ten smród był bardziej intensywny. Wyjęłam swoje skarpetki z jej buzi. Mokre od jej śliny i brudne od moich stóp skarpetki włożyłam jej na dłonie. Przyłożyłam swoją stopę do jej nosa. Co lekko dotknęłam jej nosa, to ona rzygnęła. Wkładałam te stopy do jej buzi. Kiedy włożyłam stopę, tak, że wszystkie moje palce były w jej ustach ona zaczęła wymiotować, a ja czułam jak moje stópki robią się mokre od jej śliny. Mimo że ona bardzo rzygała to nie wyjmowałam stopy z jej buzi. Ona była tak zrozpaczona tym co ja jej robię, że już nawet nie próbowała mnie ugryźć w nogę. Inna sprawa, że rzygała praktycznie cały czas, do tego stopnia, że nawet nie skończyła jednego odruchu wymiotnego, a już miała drugi. Pomyślałam sobie, że to dla niej mega tortura. Wyjęłam więc stopę. Złapałam za kolejnego trampka Wojtka (tego kolegi co ze mną mieszka) i położyłam jej na nosie. Usiadłam między jej nogami i stopą docisnęłam trampka. Podczas gdy ona rzygała ja postanowiłam pobawić się jej stopami; wąchać je, lizać i się nimi dotykać. Złapałam jedną ręką jej stópkę i przytykałam sobie do nosa, a drugą jej stopą zaczęłam się mocno dotykać. Mocno wdychając zapach jej nóg widziałam, że ona cały czas bardzo rzyga i płacze. Nagle dostałam orgazmu.
    Puściłam jej stopy i poszłam na obiad, jak gdyby nigdy nic się nie stało. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • Aga – Czesc I

    Obudziłam się jak zwykle nie do końca wyspana. Chociaż była sobota i już dawno było po dziewiątej, to postanowiłam zostać jeszcze chwilę w łóżku. Obróciłam się na drugi bok i spróbowałam sobie przypomnieć co mi się śniło. Przymknęłam oczy. Uśmiechnęłam się, bo właśnie wybudziłam się ze snu, w którym miałam do czynienia z dość przystojnym mężczyzną. Poczułam znajome mrowienie w kroczu. Już wiedziałam czym to się skończy. Nie zamierzałam dłużej czekać.

    Rozłożyłam nogi pod kołdrą i przejechałam palcem przez materiał majtek. Z racji tego, że śpię tylko w koszulce i gaciach, to ułatwia właśnie takie sytuacje. Materiał był wilgotny i dobrze wiedziałam czemu. Przez chwilę masowałam swoją myszkę prężąc się przy tym w rozkoszy. Chwyciłam się za pierś i zaczęłam ją dość mocno ugniatać. Czułam, że moje sutki sterczą i uwypuklają się na tle mojej koszulki.

    Włożyłam dłoń pod materiał bielizny i zaczęłam głaskać się po wczoraj ogolonym wzgórku łonowym. Bardzo lubię jak mam gładką skórę. Bardzo to na mnie działa. Czułam pulsowanie w łechtaczce, która domagała się coraz więcej. Paluszkami zaczęłam drażnić wargi, które były wilgotne od soczków. Przejeżdżałam paluszkiem od łechtaczki aż po wejście do norki i z powrotem.

    Wtedy weszła moja młodsza siostra do pokoju. Musiałam szybko wyjąć rękę z majtek.

    – Wstawaj, Aga. Co tak długo śpisz? Mama mówi, że jest już śniadanie.

    – O rany, Lena, nie wchodź tak, dobrze?

    – Czemu? – Spojrzała na moje piersi, na których odznaczały się sutki.

    – Muszę się ubrać – powiedziałam, zanim ona zdążyła cokolwiek powiedzieć.

    Wstałam i ruszyłam do szafy. Następnie zaczęłam się przebierać zmianiając majtki, bo czułabym się bardzo niekomfortowo wychodząc z takimi do rodziców. Do tego miały intensywny zapach. Czułam na sobie wzrok Leny.

    – Chciałabym mieć takie piersi jak ty – rzekła, kiedy ubierałam stanik.

    Przyznam, bardzo mi się miło zrobiło jak tak powiedziała.

    – Czemu?

    – Bo masz takie duże. A kiedy mi zaczną rosnąć?

    – W sumie niedługo, masz już 12 lat, niektóre koleżanki z twojej klasy pewnie już mają, no nie?

    – Za dwa miesiące mam trzynaście! Niektóre mają takie balony, a ja nadal nic. Popatrz.

    Zdjęła bluzkę i pokazała mi niemal chłopięcą klatkę piersiową.

    – Nie martw się, młoda. Niedługo urosną. Czasem mniejsze są nawet lepsze, niż za duże, wiesz?

    – Przecież chłopcy lubią duże. Wszyscy z mojej klasy tak mówią.

    – No już, idziemy na śniadanie – powiedziałam ucinając tę rozmowę.

     

     

    W sumie nie zdążyłam się nawet przedstawić. Nazywam się Aga i mieszkam razem z rodzicami w małej mieścinie, można nazwać to wsią, a z nami mieszka młodsza siostra. Mam siedemnaście lat i mam długie ciemne włosy. Nie narzekam na swoją figurę, chociaż sądzę, że jestem raczej przeciętna, niż należąca do tych ładnych dziewczyn, które są wiecznie przesadnie umalowane i chodzą dwa razy w tygodniu na siłownię, żeby uwypuklić swój tyłek.

    Przyznam, nawet mi się podobają takie tyłki, a co dopiero chłopcom z mojej klasy. Są tacy, którzy tak jak moja siostra powiedziała – lecą na duże cycki i tyłek. Ale nie wszyscy, a przynajmniej w to głęboko wierzę.

    Kiedyś wraz z kuzynem, Bartkiem, który przyjeżdżał do nas na dwa tygodnie w wakacje, długo dyskutowaliśmy na takie tematy. Z racji, że znaliśmy się od małego szkraba, to nie mieliśmy między sobą sekretów, a dobry kontakt i ciekawość bardzo ułatwiało dowiadywanie się nowych rzeczy.

    Dobrze pamiętam jak miałam osiem lat, a on dziesięć i znaleźliśmy czasopisma jego starszego brata. Oczywiście świerszczyki. Wzieliśmy dwa i poszliśmy do stodoły. Zeczęliśmy przeglądać i naszym oczom ukazywały się panienki, które były w samej bieliźnie i to nie zawsze. Na kilku stronach znajdowali się też mężczyźni, ale byli raczej zdominowani przez płeć piękną.

    Wtedy tak od słowa do słowa zaczęliśmy sobie mówić jakie nam się podobają i co sądzimy o tym. Najpierw ostrożnie, jak to dzieci, które szukają akceptacji.

    – Co myślisz o tych gazetkach? – spytał się Bartek jak chwilę już przeglądaliśmy w milczeniu.

    – Są całkiem fajne – odpowiedziałam czując mrowienie w kroczu, którego jeszcze wtedy nie znałam.

    – Racja.

    Po chwili spytałam:

    – Podobają ci się takie? – Pokazując mu blondyknę z wielkimi cyckami.

    – Eee… tak.

    – Nie sądzisz, że ma za duże cycki?

    – No może… a ty jakie lubisz?

    – Nie wiem, w sumie to chyba wolę chłopców. Ale myślę, że takie duże muszą być niewygodne.

    – A ty masz duże? – spytał zanim zdążył pomyśleć.

    – A widzisz jakieś?

    Speszył się.

    – Spokojnie, kiedyś się pojawią i wtedy ci pokażę. – Sama nie wiem czemu to powiedziałam. Być może byłam tak napalona gazetkami, może chciałam, żeby poczuł się pewniej.

    Przejrzeliśmy jeszcze kilka stron i pojawiły się panie, które miały wyeksponowane swoje muszelki. Bartek praktycznie już się nie odzywał i zobaczyłam, że co jakiś czas sięga do swojego krocza.

    – Podoba ci się?

    – Mhm.

    – A co tam robisz?

    – Nic – odparł natychmiast wyciągając rękę.

    Wtedy wpadłam na bardzo ciekawy pomysł.

    – Chcesz mi pokazać?

    – Nie – odparł natychmiast.

    – Czemu?

    – Chyba, że ty mi się pokażesz nago.

    – No dobra, ale nie tutaj.

    – A gdzie?

    – Chodź nad staw, tam nikt nie chodzi.

    – No dobra.

    W ten sposób poszliśmy nad staw, który był oddalony o dobre piętnaście minut pieszo. Tak jak się spodziewałam, to nikogo nie było. Tylko my, dwójka dzieciaków, które były rozpalone po świeżo odkrytej prawdzie o porno gazetkach.

    – Ty pierwszy – powiedziałam.

    – No dobra.

    Bartek ściągnął koszulkę i swoje krótkie spodenki. Chwilę potem zdjął slipki i ukazał mi się siusiak. Pierwszy raz wtedy zobaczyłam chłopca nago. Tak śmiesznie dyndał i nie był zbyt duży.

    – Teraz ty – powiedział.

    – No dobra, ale nie ubieraj się, poleżymy tak sobie, dobrze?

    – Okej.

    Przełożyłam sukienkę przez głowę i zostałam w samych majtkach, które zdjęłam i ukazała mu się moja szparka.

    – Jest trochę inna, niż te w gazetce.

    – To źle?

    – Nie, chyba nie.

    Gapiliśmy się na siebie. Z pewnością on pierwszy raz widział nagą dziewczynkę, więc też był równie podekscytowany co ja.

    – Mogę go dotknąć? – spytałam się.

    – No nie wiem…

    Nie czekałam na odpowiedź i kucnęłam przed nim. Wzięłam jego członka do ręki i zaczęłam go ugniatać. Był całkiem mięciutki. Przez chwilę tak robiłam i wystraszyłam się. Zaczął robić się twardy. I powiększał się.

    – Co się dzieje?

    – Nie wiem – powiedział Bartek. – Ale miałem tak samo jak czytaliśmy gazetki.

    Zaczęłam go ugniatać i w końcu postanowiłam spróbować. Najpierw polizałam, a potem wzięłam czubek do buzi. Wyjęłam, bo miał trochę słony smak, który sama nie wiedziałam czy mi się podoba. Wstałam i uśmiechnęłam się do Bartka.

    – A ja mogę też dotknąć?

    – No dobra.

    On kucną przede mną i zaczął mi palcem przejeżdżać przez szparkę i było mi bardzo przyjemnie, ale nie wiedziałam co z tym zrobić.

    Zaczęło robić się ciemno i wiało trochę mocniej. Powiedziałam, że lepiej, żebyśmy już wrócili.

    Tak wyglądało moje pierwsze doświadczenie z chłopcem. Przyznam, że czasem przeglądałam profil Bartka i wyrósł na bardzo przystojnego chłopaka. Czasem wieczorami jak nie mogę spać, to wyobrażam sobie jak jesteśmy znowu razem w podobnej sytuacji i dochodzi do czegoś więcej.

    A tego dnia moja niezaspokojona norka bardzo domagała się uwagi. Rodzice powiedzieli, że jadą do sklepu i się spytali czy chcemy jechać z nimi. Stwierdziłam, że ja chcę zostać, a Lena też jakoś ochoty nie miała. Nie byłam zbyt szczęśliwa, bo już chciałam się sobą zająć w spokoju, a tak to młodsza siostra będzie mi się pałętać.

    Postanowiłam dać jej swojego laptopa, żeby sobie pograła i pójść do swojego pokoju. Zdjęłam spodnie i majtki. Zaczęłam masować rozgrzaną myszkę i bawić się swoimi wargami. Tak jak rano. Bardzo mnie to nakręcało. Dość szybko zrobiła się bardzo wilgotna i włożyłam paluszka do środka. Zamknęłam oczy i oddawałam się rozkoszy. Do jednego dołączył drugi paluszek i coraz szybciej wchodziły we mnie, a mi było bardzo dobrze.

    – Co robisz? – spytała Lena.

    To mnie wyrwało z transu.

    – Nic – odparłam zasłaniając krocze.

    – Widziałam co robisz. Czemu się masowałaś? To samo rano robiłaś?

    – Eee nie. Skąd ci to do głowy przyszło?

    Lena weszła na łóżko. Wzęła moją rękę z krocza i położyła mi swoją.

    – Tak mam robić?

    Nic nie odpowiedziałam. Byłam nieco skrępowana, bo właśnie moja siostra mnie przyłapała na masturbacji. A żeby było śmieszniej, to sama chciała dokończyć robotę. Zaczęła gładzić mnie po norce i kręciła kółka. Chwyciłam jej małą dłoń i położyłam ją na łechtaczce. Zaczęłam nią trząść i powiedziałam, żeby tak robiła.

    Było mi bardzo przyjemnie. Ale dość szybko przestała.

    – Mogę spróbować?

    – A co chcesz spróbować?

    Ona nic nie odpowiedziała, tylko zanurkowała mi między nogami i zaczęła lizać mi myszkę. Robiła to bardzo nieporadnie i zdecydowanie za wolno. Niemniej było mi przyjemnie. Ale moje biodra bardzo domagały się czegoś więcej i niemal desperacko nimi poruszałam. Lena to wyczuła, więc wzięła paluszek i włożyła mi cały do dziurki. Z racji tego, że jej palce są raczej małe, to powiedziałam, żeby użyła więcej.

    Tak więc włożyła mi trzy palce i zaczęła nimi penetrować mnie. Było to bardzo przyjemne i chciałam więcej. Położyłam moją rękę na łechtaczce i szybko nią poruszałam. Byłam jakby w transie. Czułam, że coś niesamowitego się zbliża. Do tego Lena coraz szybciej poruszała swoją ręką, co sprawiało, że byłam coraz bliżej. W końcu przeszła mnie fala ciepła. Ścianki w norce zaczęły bardzo pulsować, tak samo łechtaczka. Poczułam, że brakuje mi dechu w piersiach. Nie wiem czy kiedykolwiek miałam taki orgazm. Z pewnością sama sobie bym czegoś takiego nie dała. Trwało to o wiele dłużej, niż zwykle.

    Wzięłam dłoń Leny i wyciągnęłam ją z mojego krocza i rozłożyłam się. Było mi tak bardzo przyjemnie. Do tego tak cieplutko na kroczu i przyjemnie pulsujący groszek. Uśmiechnęłam się do Leny i jej podziękowałam.

    – Mi też tak zrobisz?

    Już chciałam jakoś odmówić, ale usłyszałam jak rodzice wchodzą do domu.

    – Kiedy indziej, młoda.

     

     

    Kiedy zeszłam na kolację dowiedziałam się, że z racji tego, że właśnie zaczynają się wakacje, to w przyszły weekend przyjedzie siostra mojej mamy ze swoim mężem i dwoma synami. W tym jeden z nich, to właśnie Bartek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota

    🙂

  • U stop harcerek

    Na wakacjach wyjechałem na obóz ZHP. W naszym szczepie były dwie seksowne dziewczyny: Nikola i Emilka. Dziewczyny były przyjaciółkami, więc oczywiście chodziły cały czas ze sobą przez cały obóz. Obydwie były typowymi „modnisiami” więc po obozie chodziły w różnych sukieneczkach, szpileczkach lub balerinkach. Jestem pewny, że nie jeden chłopak o nich fantazjował, Nikola i Emilka są takie seksowne, że nikt się nie dziwił, że jak dziewczyny wyminęły jakiegoś chłopaka to natychmiast stawiał się namiocik w środku. Ale z kolei inne dziewczyny patrzyły zazdrośnie na obozowe piękności. Jednak kadra nic sobie z tego nie robiła, gdyż kadra to sami faceci, więc oni też czasem sobie popatrzyli, wliczając w to komendanta, Druha Macieja. Nikt z kadry nie protestował również, gdy Nikola i Emilka chodziły po obozie w szpileczkach. (Nikola zabrała ze sobą 5 par szpilek, a Emilka 3). Na porannych apelach każdy z chłopaków (w tym kadra) mieli ciasno w spodniach, ale one zdawały się być na to obojętne. Jednak z Emilką i Nikolą mieliśmy dobry kontakt, często żartowaliśmy sobie i rozmawialiśmy o pierdołach. Chłopacy zazdrościli mi dobrego kontaktu z dziewczynami i co wieczór mój zastęp prosił mnie, abym poradził im, jak zagadać do nich. Nie byłem głupi, więc odpowiadałem zazwyczaj: „Idź i zagadaj po prostu, a nie się mnie pytasz”, bo wiedziałem, że są zbyt nieśmiali, aby zwyczajnie zagadać. Dziewiątego dnia zdarzyła się nam pewna przygoda. U nas były warty czteroosobowe i mogły być mieszane. I akurat wtedy Nikola i Emilka zaoferowały mi, że razem powartujemy. Piotrek, mój podzastępowy i kolega poprosił mnie, czy może być z nami. Chciałem powiedzieć „Nie”, ale dziewczyny powiedziały „Jasne”. Warta była od 1 do 4, więc wtedy chciało się najbardziej spać. Piotrek był mocno zmęczony i oczy mu się kleiły i wtedy wpadłem na niezły pomysł. Zaproponowałem mu:

    – Piotrek, idź do spać, jak masz mi tu usypiać. Nie powiem dh Maciejowi, że spałeś, serio.

    – Nie, dam radę ziomek, spoko

    – Widzę, że chcesz iść spać. Chodź, odprowadzę Cię do namiotu.

    – Dzięki stary, odwdzięczę Ci się – odparł Piotrek

    Poczekajcie tu – powiedziałem do dziewczyn. Odprowadziłem Piotrka i dopilnowałem, aby zasnął. Po zaśnięciu, wyjąłem puszkę Tigera i poszedłem na namiot wypić ją. Po chwili wróciłem do dziewczyn i powiedziałem:

     

    – Chodźmy obejdźmy las dookoła

    (U nas trzeba było pilnować nie tylko obozu ale i okolicy)

    Nikola i Emilka z obu moich stron wzięły mnie za rękę i przytulając się do mnie zaczęliśmy chodzić dookoła lasu. Jedno nasze kółko to było około 750 metrów. Po czterech kółkach Nikola powiedziała, że bolą ją nogi. Emilka to samo. Spojrzałem na ich nóżki: pod krótką mundurową spódniczką miały na stópkach szpileczki. Obie czarne. Powiedziałem im:
    – Jak macie takie buty, to nie dziwcie się, że Was nogi bolą. Mam pomysł. Chodźmy, za 200 metrów jest taka polanka, może tam sprawię, że przestaną was nogi boleć.

    – Okej, chodźmy – powiedziała Emilka

     

    Więc poszliśmy na tą polankę i Nikola spytała:

    – To co teraz?

    – Myślałem, czy nie pomasować wam stóp

    – Pomysł mi się podoba, ale nasze stopy raczej teraz nie pachną jakoś cudnie – odparła Emilka

    – Oj tam, nie ma nic gorszego, niż smród Konrada (gościa z mojego zastępu)

    – Jeżeli to nie problem dla Ciebie, to proszę bardzo – odparła z uśmiechem Emilka, po czym usiadła na trawie i wystawiła do mnie swoje stópki okryte szpilkami. Nikola zrobiła to samo. Złapałem nogę Emilki i zacząłem ją masować po udzie, łydce itp. Do samo zrobiłem z drugą nogą. Po chwili zdjąłem szpilki ze stóp Emilki i moim oczom ukazały się malutkie stópki Emilki [rozmiar ok. 38] z paznokciami pomalowanymi na krwistą czerwień. W tej chwili mój penis stanął na baczność i nie chciał opaść. Zauważyłem, że kątem ust Emilka uśmiechnęła się i powiedziała coś na ucho Nikoli. Zacząłem masować Emilce najpierw kosteczkę, potem śródstopie i na końcu spocone podeszwy. Emilka westchnęła:

    – O, jak dobrze.

    – Ej, jeszcze ja tu jestem! – prawie krzyknęła Nikola

    Położyłem stópki Emilii na moich kolanach, zdjąłem również czarne szpilki Nikoli i zobaczyłem już dość długie [42] stopy Nikoli z paznokciami pomalowanymi na czerń. Zacząłem masować Nikolę tak, jak wcześniej Emilkę. Po chwili przestałem na chwilę, a wtedy Nikola powiedziała coś Emilce i nagle stópki dziewczyn wylądowały na moim kroczu. Czuły swoimi stopami twardość mego „wartownika”. Nikola spytała:

    – Serio? Podniecają Cię stopy dziewczyn?
    Emilka się zaczęła śmiać, a ja zacząłem błagać je na kolanach:

    – Błagam, nie mówcie nikomu, bo będę skończony. Mój własny zastęp będzie się śmiał ze mnie, nie mówiąc o innych harcerzach i harcerkach. Proszę!

    – Zobacz Emilka – Nikola wybuchła śmiechem – zobacz, jak nas błaga, hahaha. No dobra. Może będziemy milczały. Ale nie za darmo.

    – Ile chcecie? Mam dość dużo hajsu.

    – Nie chodzi o kasę. Od dawna z Emilką chciałyśmy mieć kogoś w rodzaju eee… Niewolnika. Ty będziesz idealny.

    – Pojebało Was? – krzyknąłem rozhisteryzowany?

    – Okej. W takim razie, ciekawe, jak przetrwasz obóz.

    – Nie, dobra, przepraszam. Co mam robić?

    – Hmm… Na początku podaj nasze buty – zakomenderowała Emilka.

    Podałem.

    – Jak wyglądają?

    – Ładne są, ale trochę ubrudzone.

    – No to na co czekasz?! Wyczyść je!

    Już wyciągnąłem chusteczki, ale Nikola kopnęła mnie swoją bosą stópką w rękę, powodując tym, że wypadły mi chusteczki z rąk

    – O co Ci chodzi? Kazałaś je wypucować! – powiedziałem do Emilki

    – Ale językiem!

    – Co?

    – Zdziwiony? Przecież takie miałeś fantazje.

    – Emilka, co Ty pierdolisz? Jakie fantazje?

    – To czemu Ci staną, jak zdjąłeś moje buty? Liż je i to natychmiast!

    Zacząłem lizać czarne, skórzane szpilki Emilki. Ze środka bucika doleciał do mnie zapaszek stópek Emilki i jej potu. Po wyczyszczeniu buta z brudu, zacząłem lizać wnętrze szpilek. Nie zauważyłem, jak Nikola zrobiła mi zdjęcia podczas lizania. Po chwili spotkało to drugiego bucika Emilki i oba buty Nikoli.

    – Dobra, co teraz chcecie?

    Nikola strzeliła mi swoją stópką plaskacza w policzek.

    – Za co?

    – Od dzisiaj ja i Emilka jesteśmy Twoimi paniami, więc masz się zwracać do nas per Pani lub Królowo. Przy innych oczywiście po imieniu mów, ale jak sami jesteśmy, to Pani lub Królowo. Jasne?

    – Tak.

    Kolejny plaskacz.

    – Tak i co dalej? – spytała Nikola

    – Tak, Królowo.

    – No. Szybko się uczysz. Ściągaj spodnie i mundur.

    Nie chcąc znowu oberwać, zdjąłem mundur i złożyłem go w kostkę, spodnie i majtki zsunąłem do kostek.

    – No no, niezły. Ile cm? – zapytała Nikola.

    – 17 Królowo.

    – Nieźle. Teraz weź jedną moją stopę i jedną stopę Emilki i zacznij je lizać.

    Zrobiłem, co kazała. Pierw wziąłem stopę Emilki. Czułem smak jej spoconych podeszw i paluszków. Był cudowny. Zacząłem ją lizać, ale nagle Emilka wepchnęła mi ją do gardła, zacząłem się krztusić. Ale dalej lizałem. Czułem zapach potu, najintensywniej było czuć między paluszkami. Po chwili zacząłem ssać jej mięciutką piętkę. To samo spotkało stópki Nikoli. Po chwili usłyszałem od Emilki:

    – Kładź się!

    Położyłem się, a Emilka coś szepnęła Nikoli. Ta jej pokiwała głową. Emilka chwyciła swoimi stópkami mojego sztywnego, jak pal penisa, a z moich ust wyrwało się cichutkie „Oooooch”. To właśnie wtedy Nikola wepchnęła swoje cudowne stópki do mojego gardła. 5 minut później zmieniły się, a po 10 minutach Nikola i Emilka robiły mi footjoba na 4 stópki. Wtedy nie wytrzymałem. Eksplodowałem dużą ilością spermy. Moje nasienie było wszędzie: na ich stópkach, szpileczkach, na trawie i odrobina na twarzy Nikoli. Dziewczyny wystawiły swoje stópki do mnie i Emilka zakomenderowała:

    – Do czysta, piesku!

    Zacząłem więc zlizywać spermę z ich podeszw i paluszków. Po chwili podały mi swoje szpileczki i kazały zrobić to samo. Gdy wylizywałem nasienie z wnętrza szpilek zauważyłem, jak Emilka zlizuje spermę z twarzy Nikoli. Po chwili zaczęły się całować. Nie mogłem uwierzyć. Były lesbijkami. Skończyłem pucować buciki i zacząłem patrzeć, jak Emilka wkłada swoją rękę do majtek Nikoli. Ale po chwili…

    – Ubieraj się i wracaj na wartę! – rozkazała Emilka – Mam tu coś do załatwienia z Nikolą. Spierdalaj stąd, ale już!

    Wróciłem więc do obozu, a jak wracałem, słyszałem pojękiwania Nikoli. Miałem nadzieje na dalsze przygody. Jak się potem okazało – były. I to nie tylko z nimi… 😉
    Następnego dnia Nikola pokazała mi zdjęcia, które mi zrobiła i powiedziała:

    – Lepiej, żebyś był posłuszny, bo jak nie, to cały obóz je zobaczy

    Jeżeli się podobało – skomentuj. Chcecie więcej przygód ze stópkami Emilki i Nikoli i nie tylko? Napiszcie w komentarzach!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fetyszysta

    Historia oparta na faktach, gdy o tym myślę, staje mi i nie może przestać 😀

  • Zew natury

     Przez wiele lat jako dziecko uczestniczyłam z rodzicami w różnych zlotach i imprezach naturystycznych. Tam też oswoiłam się z nagością dużych i małych. Ot po prostu wszystko było normą. Nagie dzieci, nadzy dorośli. Czas płynął , chodziliśmy do szkoły zaczęliśmy dojrzewać i zauważać coś innego . Rany stawałyśmy się kobietami , a chłopaki … no właśnie czym . Dla nas  koledzy , obiekt westchnień i marzeń. Trochę drogi nam się rozbiegały wraz ze szkołami . Można powiedzieć ,że wszystko się skończyło. Poszliśmy jak nam się wydawało swoimi drogami. W październiku 2015 roku przyjechałam do rodziców do miasta od razu skierowałam się do sauny i basenu gdzie byli ze znajomymi na naturystycznym spotkaniu. W szatni skierowałam się do tak zwanej kabiny rodzinnej którą zawsze zajmowaliśmy ze znajoma rodziną.

    Wszyscy już byli na terenie basenu zaczęłam się rozbierać i podeszłam do prysznica obmyć się i przygotować . W tzw. międzyczasie ktoś wszedł do szatni i rozebrał się .Jak wróciłam stał nagi Pawełek syn znajomych moja pierwsza miłość. Mimo naturystycznych przekonań odruchowo się zasłoniłam ,a i on usiłował niezręcznie ukryć swoje męstwo. Czemu tak się stało. Gorąco uderzyło mi do głowy i …. O rany mój Pawełek to Paweł , mężczyzna , ciacho. O rany on powinien być na uczelni ,a jest tutaj.

    Widział moje zmieszanie ,zakłopotanie . Do odwróconej plecami podszedł i przytulił się delikatnie całując po szyi. Rany czułam coś pomiędzy pośladkami. Tak to był jego naprężający się sprzęt. Ten mały siusiak który pamiętałam z przed lat teraz dotykał mnie i chciałam go widzieć ,czuć i poznać. Szczególnie poznać jak kobieta poznaje mężczyznę  .To nie siusiak to penis , kutas …. Moje piersi stanęły dęba ,a sutki obkurczyły się jakby chciały powiedzieć na przemian zimno i ciepło nam.  Chciałam już się obrócić i zacząć poznawać tego napierającego mena ale zdecydowanie wstrzymał mnie odpowiednio pochylając i jednym ruchem zapakował swe męstwo w moją napaloną ,nasączoną cipkę.

    Nawet nie próbowałam stawiać chociaż pozornego oporu. Po prostu wyłomotał mnie i teraz mogłam go sobie swobodnie obejrzeć jak wyją i błyszczący prezentował się przed moimi oczami. Rozmiary byłe jeszcze konkretne chociaż już malejące. Nad nim malutka kępka czarnych włosów dodawała mu urody a ozdobiony był pięknym worem i dorodnymi jajami. Byłam tak zdemolowana ,że nie miałam sił a jednak chciałam go bardziej poznać już jako kobieta. Chciałam się odwdzięczyć ! Ta cała męskość doprowadziła mnie do całkowitego obłędu. Chciałam go pobudzić ,ssać , pieścić na przemian było mi gorąco i zimno. Nieśmiało i niezdarnie chwyciłam go za jaja i wpakowałam do ust . Powoli przywracając do pożądanego stanu . Lizałam więc i ssałam z zaangażowaniem i doprowadziłam ulubionym sposobem mojego byłego do obfitego wytrysku . Przygryzając wędzidełko. W tym stanie nie mogliśmy się pokazać w saunie ja ciekąca i z nabrzmiałymi balonami jak zeppeliny ,a on z kutasem jak drążek.  A po tym stało się zostaliśmy rodzicami małego Adama. Czyli był to strzał w „10”. Teraz naturystów będzie więcej.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pavel Sokolovsky
  • Prawdziwie Oswieceni Cz3

                  Wszystko ucichło. Etan wypełniał najlepiej jak mógł swoje szkole obowiązki. Unikał Zetara jak ognia tak samo jak Zetar unikał jego. Nie śmieli spojrzeć sobie w oczy po tym co się wydarzyło w toalecie. Nawet Aron nie mógł wyciągnąć Etana z podłego nastroju, który oczywiście głęboko ukrywał przed wszystkimi naokoło – przyjaciel jednak dokładnie widział co się z nim działo i w tym trudnym czasie był mu naprawdę pomocny. Przekonywał, tłumaczył i nawet kilka razy starał się podsunąć gotowe scenariusze rozmów jakie mogliby ze sobą przeprowadzić aby się w jakiś sposób pogodzić. Niektóre z nich oczywiście były specjalnie przeinaczone i wyolbrzymione aby lekko go rozbawić jednak nawet jeśli się uśmiechnął w głębi ciągle pozostawał ponury i niedostępny.

                   Zaprzestał nawet – przez ponad dwa tygodnie – używać swojego Deox’a. Nie umiał odpowiedzieć sobie jakim cudem się bez niego obywał skoro wcześniej nieustanne erekcje i uczucie wypełnienia w jądrach było wprost nie do zniesienia. Tuż po ich rozstaniu gdy cały rozdygotany wrócił do domu mając wciąż w pamięci ich pozbawioną zahamowań erotyczną przygodę prawie natychmiast musiał z niego skorzystać. Przynajmniej chciał z niego skorzystać niemal nieuprzejmie obchodząc się z rodzicami. Jednak gdy wszedł w rozkoszne do tej pory, znane od wielu lat doskonale wyprofilowane wnętrze cybernetycznego kochanka tak bardzo podobnego do swojego żywego odpowiednika aż go odrzuciło. Wyczuł w tym fałsz i niesamowitą sztuczność. Z pozoru wszystkie elementy do siebie pasowały – nacisk siłowników dobrany przez Deox’a na pełnego wrzącej krwi penisa, idealnie śliski otwór z przyprawiającym o dreszcz końcowym bardziej szorstkim odcinkiem…  nagle jednak musiał przestać. W głębi umysłu wiedział, że tak naprawdę jest sam. Jego przyspieszony oddech nie ma nic wspólnego z uczuciem do innej osoby lecz ukierunkowuje się do bezdusznego kloca żelu podgrzanego elektrycznością i wypełnionego żelem z dodatkiem aloesu aby skóra szybciej się zregenerowała z mikro-otarć po procedurze ejakulacji. Samo wyrażenie jakim to siostra się doń wielokrotnie zwracała „powinieneś ejakulować” wydawało mu się teraz nadzwyczaj zimne i pozbawione jakiegokolwiek uczucia. Była to sucha formuła wypowiedziana uprzejmym ale chłodnym głosem – wypowiedziana zresztą tak jak i on sam był nauczony.

                   Czuł jak podniecenie narasta. W nocy budził się teraz często przez co notorycznie się nie wysypiał i miał coraz bardziej podły nastrój. Te nocne pobudki były najgorsze. Krew szumiała mu w skroniach zupełnie jak w tamten pamiętny dzień, który spędził z Zetarem w męskiej łazience. Sprawiało to, że nie potrafił oddzielić tych wspomnień od teraźniejszości i wracał do nich pamięcią. Dodatkowo zawsze budził się z przeogromną erekcją. Spał nago – robił tak od dość dawna jednak było to niezgodne z zasadami dobrego smaku – chcąc do nich powrócić zakładał luźne odzienie specjalnie zaprojektowane do spania, które to niemiłosiernie wrzynało się w jego rozemocjonowany narząd gdy podniecenie wyrywało go ze snu. Nie mógł znaleźć zaspokojenia. Próbował lecz masturbator był zbyt zimny i „plastikowy”, a własna dłoń dostarczała zbyt mało bodźców. Doszło nawet do tego, że Aron zaproponował mu „pomoc” w tych sprawach chcąc użyczyć własnej dłoni lub nawet ust. Etan wtedy naprawdę się przestraszył. Natychmiast odmówił nie chcąc narażać naprawdę najwierniejszego z przyjaciół na takie intymne zachowania – mogły one bezpowrotnie zniszczyć ich przyjaźń. Na sekundę mignęła mu przed oczyma scena, w której Aron razem z Zetarem namiętnie liżą jego penisa w męskiej toalecie co wywołało serię niewygodnych reakcji przez co zmuszony był powarczeć na przyjaciela i uciekł czym prędzej w odosobnione miejsce aby ochłonąć. Później wielokrotnie przepraszał Arona za swoje zachowanie czując się jeszcze podlej. Od tych wydarzeń minął już trzeci tydzień, Etan siedział właśnie w ławce czekając na to aż przerwa między zajęciami się skończy i rozpoczną się laboratoria z chemii kwantowej gdzie zostaną zaprowadzeni przez Pierwszego. Usłyszał szelest w prawie opustoszałej klasie, Aron wyszedł chwilę wcześniej za potrzebą tak więc siedział w oddaleniu od reszty uczniów spędzających przerwę w ich klasie.

    – Etan.

                   Chłopak wzdrygnął się potężnie słysząc swoje imię. Spojrzał szybko w górę. Zamarł widząc tego kto stał przy jego ławce.

    – Chodź, musimy pogadać. – W oczach Zetara malował się strach jednak głębiej wyczuł silne zdecydowanie i wiedział, że się nie podda.

    – Dobrze.

                   Wstał czując jak nogi lekko mu drżą. Spostrzegł Arona, który gdy tylko ich zobaczył począł bezgłośnie i wyłącznie za pomocą gestów i spojrzenia gratulować i uspokajać jednocześnie. Kiwając głową i uśmiechając się życzył owocnej rozmowy. Wyraźnie się cieszył.

                   Wyszli obaj z zatłoczonej klasy i poza zaniepokojone spojrzenie Teona, który rozmawiając na korytarzu z innymi uczniami odprowadził wzrokiem swego lubego marszcząc groźnie brwi. Szli nawet długo z początku Etan nie wiedział dokąd idą całkowicie skupiając się na wprost pięknym po tak długim poście – pierwszym tak długim poście w jego życiu – muskularnym tyłku Zetara idącego przed nim. Niemal zwierzęce pożądanie prawie wzięło go w całkowitą kontrolę próbując zmusić go aby rzucił się na niego i go…

                   Nie. Nie dokończył nawet w myślach tego lubieżnego zdania. Opanował się i gdy emocje opadły wreszcie poznał miejsce, w które go prowadził. Drzwi zamknęły się za nim z cichym kliknięciem. Znajdowali się w tej samej łazience gdzie odbyli swój namiętny stosunek. Teraz jednak w powietrzu nie unosiła się nęcąca woń ich rozgrzanych ciał, roboty dokładnie uprzątnęły dowody ich niecnych poczynań usuwając grubą warstwę lepkiej spermy jaką obaj pozostawili. Etan mógłby przysiąc, że wie dokładnie gdzie ta rozgrzana plama się znajdowała …

    – Przepraszam.

                   Na to nie był przygotowany. Już raczej sądził, że to on będzie oczekiwał przeprosin w końcu to z jego winy nie użyli masturbatorów i Zetar stracił nad sobą kontrolę i się na niego rzucił.

    – To raczej moja…

    – Poczekaj. – Poprosił cichym głosem jakby sam walcząc ze sobą. Gdy Etan się zamknął wziął głęboki oddech. – Nie powinienem wtedy uciekać. Byłem bardzo.. byłem cholernie zdenerwowany.

                   Etan pokiwał głową bez śladu złośliwości, postanowił użyć dobrze znanego rozmówcy niecenzuralnego określenia, którego nauczył się ze słownika.

    – Byłeś wkurwiony.

                   Zetar nawet jeśli zdziwił się, że jego kolega zna to słowo nic nie powiedział wpatrując się w podłogę. Etan poczuł, że powinien go pocieszyć. Nie znalazł jednak innej sprawdzonej na własnej skórze metody. Przytulił go.

                   Chłopak niemal się rozpłakał gdy poczuł jak Etan go lekko uścisnął. Odwzajemnił ten gest i stali tak długą chwilę. Zetar wyraźnie czuł się nieswojo, nie potrafił się rozluźnić. Etan czuł jego spięte mięśnie. W końcu gdy ręce niemal mu całkiem zdrętwiały odchrząknął niepewnie.

    – Co się dzieje? – spytał szeptem, jako że jego ucho było tuż przy jego ustach. Miał naprawdę dużą ochotę się do niego przyssać. Nie zrobił tego jednak.

                   Oderwał się od niego. Zetar się uspokoił, odrobinę ale jednak się uspokoił na jego twarzy nie malował się wyraz bólu i niepewności jak na początku w klasie.

    – Myślę, że..

                   Urwał.

    – Tak..? – Etan próbował go zachęcić aby wreszcie wyrzucił to z siebie. – Powiedz, a poczujesz się dużo lepiej, naprawdę.

    – Ja.. – Zetar nagle stał się lekko wyniosły, już bardziej przypominał siebie. – Nie myśl sobie że to takie proste. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji.

    – Ja tak samo.

                   Skrzywił się słusząc to jednak dzielnie próbował pozostać w wojowniczym nastroju.

    – Niemniej, pomijając to jak się zachowałem przeprosiłem ciebie. Miej to na uwadze. Chcę …

                   Zaciął się ponownie. Tym razem jednak cały poczerwieniał aż ze złości, zapewne ukierunkowanej na własną osobę i począł krążyć po łazience unikając jego wzroku.

    – Kurwa no! – Przekleństwo rozsupłało mu widać język, Etan zaś nie zdołał powstrzymać lekkiego uśmiechu. Mimo wszystko cała ta sytuacja była naprawdę.. słodka. Zetar miotał się nie wiedząc co powinien powiedzieć jednocześnie starał się pozostać wyluzowany.

    – Poczekaj bo widzę, że sobie nie radzisz.

                   Chłopak naparł na niego groźnie słysząc rozbawienie w jego głosie. Etan zwinnie odskoczył nie dając się uwięzić między drzwiami, a jego spiętym ciałem i zupełnie nie zrażony jego reakcją mówił dalej.

    – Powiem tobie co ja myślę o tym wszystkim. – Zetar zatrzymał się i wpatrzył w niego. – Wydaje mi się, że chciałeś mi coś zaproponować. – Etan wymyślił to na poczekaniu, zupełnie więc nie spodziewał się tego co usłyszał.

    – Aż tak to widać? – Prychnął z pogardą w głosie. – Ty pedale… niemniej masz rację. – Skrzywił się okropnie. – Rzuciłem Teona.

                   Zetar wyglądał jakby ledwo powstrzymywał się przed zmasakrowaniem jego twarzy, nieustannie dygotał i zaciskał pięści. Etan dyskretnie się odsunął zignorował też komunikat kombinezonu o zbyt wysokim tętnie klikając wyuczonym gestem na lewy ekran nawet nań nie spoglądając. Oczami wpatrywał się łagodnie w piękną jednak złowrogo wykrzywioną i poczerwieniałą twarz Zetara.

    – Dlaczego mi to mówisz? – Rzucił niedbale zachowując przy tym kamienną twarz jednak wewnątrz jego mózgu ukryta orkiestra odegrała radosną pieśń słysząc te niespodziewane wieści. Musiał, po prostu musiał wiedzieć dlaczego go rzucił. – Wszyscy wiedzą, że jesteście razem, nawet Pierwszy.

    – W dupę z Pierwszym. Tak samo jak z Teonem. Wszystko zepsułeś.

                   Etan prawie się zakrztusił. Teraz po takim wyznaniu i nawet potwierdzeniu jego trafionych domysłów, że Zetar chce mu coś zaproponować spodziewał się wyznania miłości i rzewnej sceny całujących się kochanków…

    – Że co proszę? To TY się na mnie rzuciłeś! – W tej chwili mimo swoich wcześniejszych przemyśleń gotów był całkowicie obciążyć sumienie Zetara, nie zamierzał słuchać takich oskarżeń.

                   Zetar tym razem się nie powstrzymał. Jak w zwolnionym tempie wziął spory zamach i uderzył go prosto w twarz. Etan padł jak worek kartofli, a z nosa wypłynął strumyk jasnej czerwonej krwi. Kombinezon natychmiast wyczuł co się dzieje i rozświetlił się na czerwono. Czym prędzej anulował wezwanie najbliższego nauczyciela. Nie spodziewał się, że będzie to tak boleć. Czuł że nie ma złamanej kości niemniej okropnie bolało. Zetar zaś – co go naprawdę zaniepokoiło stał jak wrośnięty w ziemię jakby nie mógł uwierzyć, że to zrobił. Na jego oczach zmienił wyraz twarzy z nieopisanej wściekłości na skrajną panikę. Chłopak zerkał na drzwi jakby zamierzał uciekać – zupełnie jak poprzednio. Zamiast tego sztywno podszedł do ściany i usiadł ukrywając twarz w dłoniach.

                   Etan pozwolił sobie na przekleństwo. Doczłapał się do Zetara tamując krwotok kawałkiem papieru z najbliższej kabiny z otworem próżniowym na nieczystości. Siedzieli w ciszy.

    – Przepraszam. Powinieneś mi oddać. Zasłużyłem sobie. – Jego głos brzmiał jakoś inaczej, wyraźnie czuł w nim panikę.

    – Nie przesadzaj – Etan powiedział to stłumionym przez papier głosem – nie powinieneś okazywać aż takich emocji nawet przy kimś takim jak ja, z twojej klasy.

                   Etan nie czuł złości. Raczej zdziwienie zupełnie bowiem nie rozumiał zachowania Zetara. Krwawienie nie chciało ustać, Zetar zaskakując go wstał i przyniósł mu więcej papieru. Etan nie zamierzał dziękować jednak skwapliwie wyszarpnął go z jego dłoni i zastąpił poprzedni całkiem już przesiąknięty. Stłumił jęk bólu gdy za mocno nacisnął na nos.

    – Więc.. nie wiesz co się stało. Postaram się wyjaśnić trochę bardziej, być może zdołasz mnie zrozumieć…

                   To nie było pytanie jednak Etan i tak potwierdził. Zetar zachowywał się jakoś podejrzanie jak rozumiał miało to ścisły związek z Teonem. Zupełnie jakby toczył jakąś wewnętrzną walkę.

    – Nie wiem czy wiesz ale moja rodzina kategorycznie stosuje się do pewnych zasad z kodeksu Pure.

                   Przez chwilę Etan nie mógł skojarzyć faktów jednak później coś w umyśle przeskoczyło na właściwe miejsca i doznał olśnienia. Zasady te stworzono w zamierzchłej przeszłości przez pewną religię dawno już wygasłą. Nieliczni z jego kraju wciąż praktykowali jakąkolwiek wiarę jednak prawie ¼ uznawała zasady Pure odnoszące się do całkowitej czystości aż do zawarcia związku z innym człowiekiem.

    – Chyba rozumiem… – Odrzekł niepewnie. Słyszał plotki, że w szczególnie ortodoksyjnych rodzinach potrafiono nawet karać za złamanie zasad blokerami popędu lub stosując inne bardziej średniowieczne metody.

    – Zostałem wnikliwie sprawdzony zaraz po tym jak wróciłem do domu. Komputer nie był pewien czy odbyłem stosunek więc obyło się bez zawiadamiania rodziców, którzy rzecz jasna są zadowoleni z mojego byłego wybranka Teona. Ma on bardzo wysoko postawioną rodzinę.

                   Etan nie potrafił sobie wyobrazić jak musiało wyglądać życie w tak ograniczonej rodzinie. Zapewne teksty jego siostry „musisz ejakulować” byłyby nie do przyjęcia. Zastanowiła go inna kwestia.

    – Możesz używać Deox’a?

                   Zetar wzdrygnął się widać pogrążony głęboko w rozmyślaniu.

    – Aż tacy kurwa nie są wstrzemięźliwi. – Uśmiechnął się złośliwie. – Ojciec co chwila ogląda pornosy i używa masturbatorów.

    – Chociaż coś.. ale zaraz. Podobno.. – Zawahał się czując, że zbliża się niebezpiecznie blisko pewnej granicy jednak nie świadom tego Zetar natychmiast obudził swoją czujność.

    – No.. mów.

                   Atak udawanego kaszlu dał mu kilka cennych sekund jednak nic szczególnego w tym czasie nie wydumał kaszląc. Skrzywił się.

    – No!?

    – Mówiłeś.. że używasz damskiej wersji Deox’a.. – Nie potrafił spojrzeć mu w oczy czując jak cały się zaczerwienił – tak kurwa, wiedział, że tak to się skończy. Scena jaką wyświetliła mu w mózgu wyobraźnia była bardzo ale to bardzo niezgodna z zasadami Pure.

    – Zmieniłem numery seryjne aparatu w bazie danych. Poprosiłem na samym początku o zapasową część dostałem zgodnie z numeracją inteligentnego żelowego kutasa zamiast piczy. – Zetar był wyraźnie dumny z tego jak to wymyślił.

                   Natomiast Etan starał się ukryć narastającą wypukłość w swoim kombinezonie. Obawiał się trochę włączyć tryb ukrywania w bokserkach bowiem nawet przez trzy tygodnie nie udało mu się znaleźć przyczyny poprzedniej awarii. Zmuszony jednak coraz szybszym pulsowaniem krwi włączył go odwracając uwagę Zetara i z ulgą przyjął lekkie uciskanie i raptowne zapadnięcie się rosnącego wzgórza na jego kroczu. Siedzący tuż obok niego chłopak niczego nie zauważył.

    – Już przestało krwawić?

                   Etan ostrożnie odsunął przesiąknięty krwią kłąb papieru. Nic się nie stało. Obmacał nos sycząc z bólu, na szczęście jeśli pozostawiał go w spokoju nic nie czuł. Wszystko się zagoi. Z irytacją poczuł, że nawet ukłucie bólu nie zmniejszyło ściśniętej bokserkami erekcji zamiast więc umyć się siedział dalej starając się uspokoić. Wolał nie ryzykować okazywania podniecenia przy Zetarze pamiętając do czego jego nadmiar doprowadził poprzednio.

    – Tak. – Odrzekł zachrypniętym głosem gdy uświadomił sobie, że Zetar bacznie mu się przygląda.

    – To dobrze. Jeszcze raz przepraszam.

                   Zrobił kilku sekundową pauzę nabierając powietrza.

    – Skoro mniej więcej wiesz ile dla mojej rodziny znaczą zasady Pure wiedz, że dla mnie do niedawna też były one ważne. Czekałem z seksem aż do siedemnastych urodzin. Chciałem się wyprowadzić od rodziców i zamieszkać z Teonem. Teraz to niemożliwe.

                   Etan zakrztusił się. Nie spodziewał się takiego wyznania. Z tego wynikałoby, że atak chuci zniweczył wszystkie plany Zetara na dalszą przyszłość. Winę oczywiście ponosił on.. no a któżby inny jak nie on?! Po chwili zaskoczenia poczuł oburzenie. Nie chciał go jednak dalej prowokować odpowiedział więc najbardziej dyplomatycznie jak umiał .

    – Teraz dopiero rozumiem dlaczego się wściekłeś. Skoro miałeś plany to… niedobrze, że stało się tak, a nie inaczej.

    – I to jak kurwa!… – Od Zetara biło aż znudzenie. – Chciałem powiedzieć jeszcze coś… kurwa. – Słowo to stało się widać nieodzowne w jego wypowiedziach. – Pierwszy raz…

                   Na raz ich kombinezony wyświetliły komunikat o rozpoczęciu się zajęć w ich sali lekcyjnej. Oboje go zignorowali jednak chwila minęła i chłopak nie dokończył zdania niemal dławiąc się słowami. Nieustannie jednak się wiercił nie mogąc usiedzieć na miejscu, był widać bardzo zdenerwowany.

    Etan natomiast ze zdziwienia czy niedowierzania poczuł wreszcie złość. Jego poddany obciążeniom umysł wreszcie dostatecznie przeanalizował dane i zareagował tak jak powinien. Zetar go tu zaciągnął, pobił po czym opowiedział mu historię swojego życia obciążając go za to co się stało… Skoro rzucił Teona o czym jak rozumiał wiedział tylko on poza rzecz jasna samymi osobami w byłym związku czego od niego teraz oczekiwał?! Co chciał osiągnąć mówiąc mu to wszystko? Nic nie wpadało mu na myśl. Zetar zachowywał się nielogicznie, Etan zresztą też, nie rozumiał jakim cudem siedzi tutaj spokojnie. Powinien natychmiast zawiadomić nauczyciela o pobiciu. Nie umiał pojąć jak mógł jeszcze chwilę temu łakomie spoglądać na tego dygocącego teraz, spoconego i nieumiejącego sklecić zdania chłopaka. Uświadomił sobie boleśnie, że najprawdopodobniej nigdy nie będzie „ich” zasady Pure co prawda zostały już złamane i to Zetar był temu winny, nie rozumiał jednak dlaczego do tej pory wciąż myślał, że będą razem i nawet obwiniał się za zajście w toalecie.

                   Wreszcie czując jak złość i elektryczne pasy bokserek wycisnęły krew ze zbyt pobudzonego członka wstał z szarpnięciem. Zetar był zdziwiony. Zwlekł się na nogi zaraz za nim.

                   Etan podszedł do ściany i poczekał aż umywalka wynurzy się z jej powierzchni. Obmył paskudnie oblepioną zaschniętą krwią twarz chłodną wodą. Sycząc i warcząc gdy za mocno nacisnął na zbity nos.

    – Chcesz iść na zajęcia? – Pytanie Zetara było zadane tonem niedowierzania.

    – A co innego mam robić? Siedzieć i płakać?

                   Nie umiał pozbyć się sarkazmu. Głupi Etan liczył na wyznanie miłości, a dostał.. cios w twarz – pomyślał o sobie z perspektywy trzeciej osoby. Jakże śmieszna wydawała mu się teraz scena wygenerowana przez jego mózg. Olśniewający pocałunek po „kłótni kochanków”. Zetar wydawał się zmieszany, wbrew jego przewidywaniom nie oburzył się na wzmiankę o płaczu. Wyglądał ponownie jakby nie wiedział co powinien zrobić wyraźnie panikował.

                   Etan wciąż wyglądał okropnie. Nos był napuchnięty i cały czerwony. Jednak nie widać było krwi. Nie patrząc na zmieszanego Zetara, który ponownie począł krążyć po łazience bez słowa ruszył do wyjścia.

                   Chłopak dogonił go po kilkunastu metrach. Na posadce Deus wyświetlił im zieloną linię, po której powinni iść aby dotrzeć już solidnie spóźnieni na salę laboratoryjną gdzie trwały lekcje.

    – Ja..

    – Nie męcz się. – Przerwał mu Etan. – Jeśli myślisz że wezmę na siebie winę za to co się stało to się mylisz. Możesz winić tylko siebie.   

    – Nie o to chodziło.. straciłem wtedy bardzo dużo złamałem…

    – Tak wiem, śluby czystości. – Powiedział drwiąco Etan. – Po to chciałeś się ze mną widzieć? Chciałeś zwalić to na mnie? – Etan czuł niemal wyłącznie złość.

    – Chciałem wyjaśnić. – Zetar wyraźnie nie czuł się na siłach o tym rozmawiać. – Wyjaśnić dlaczego uciekłem. – Wypowiedzenie ostatniego zdania wiele go kosztowało. Spocił się lekko i poczerwieniał na twarzy. – Jednak to nie wszystko…

    – Jasne. Jesteśmy spóźnieni więc mów szybko. Co jeszcze?

                   Etan nie czuł współczucia. W tej chwili chętnie by mu oddał nawet łamiąc ten koślawy nos na środku korytarza. Pytanie zawisło w powietrzu tuż przed rozsuwanymi drzwiami do klasy. Dłoń Etana zawisła nad panelem służącym do ich otwierania. Zetar jednak cały spocony gorączkowo się w niego wpatrywał nic nie mówiąc.

    – Jesteś żałosny. – Etan prychnął pogardliwie i otworzył drzwi przesuwając dłoń nad czujnikiem.

     

    ∙∙∙

     

                   Sytuacja biegła niemal identycznie jak w poprzednich tygodniach. Od rozmowy z Zetarem minęły dwa dni. Jakie to szczęście, że w sobotę miał tylko zajęcia z psychologiem, a nie zwykłe lekcje jak co po niektórzy niezbyt rozgarnięci uczniowie potrzebujący dodatkowej pomocy w zdaniu egzaminów. Jak na razie doskonale szło mu ukrywanie swoich problemów przed Dziewiątką – panią psycholog. Pomimo jej dociekliwych pytań o jego seksualność i próby jej zaspokojenia odpowiadał zręcznie i nie mylił się. Dodatkowo ze zdziwieniem stwierdził że wie jakby zbyt dużo o tej sferze jego życia nie miał jednak śmiałości jej to wytknąć. Dziewiątka chętnie słuchała o chyba jedynym jego przyjacielu Aronie – i to ona zwróciła jego uwagę na fakt, że jest on naprawdę nieoceniony.

                   Wielokrotnie oczywiście sam już wcześniej to zauważył jednak nie potrafił przestać wychwalać go w niebogłosy. Aron dosłownie był „do rany przyłóż”.

    – Dziękuję.. – Zdołał wydusić z siebie po raz nie wiadomo, który Etan siedząc na podłodze i ukrywając twarz w załamaniu łokcia. Nie potrafił przestać płakać na zmianę z atakami nieopisanej złości.

    Niemal natychmiast po skończeniu zajęć dwa dni temu poczuł się źle. Naprawdę okropnie. Podczas gdy walczył z nagłym bólem nie tylko stłuczonego nosa ale i brzucha słowa jakie powiedział do Zetara – tak do ZETARA, w którym był bezgranicznie zabujany ale dopiero teraz to sobie uświadomił – wydały mu się bardzo nie na miejscu.

    Siedział w swoim pokoju wraz z Aronem od dobrych kilku godzin podczas których na zmianę wściekał się na Zetara i jego idiotyczne zachowanie później zaś obwiniał siebie za to co na samym końcu powiedział. Po terapeutycznych zabiegach przyjaciela odzyskał pod koniec dnia chwiejną równowagę umysłu. Aron dzięki swej zaradności i przebiegłości zdołał uzyskać zgodę obojga ich rodziców na pozostanie tej nocy u Etana i pocieszanie go w sprawach emocjonalnych. Zachował przy tym całą sprawę w najgłębszym sekrecie nie ujawniając prawdziwej przyczyny swej wizyty przed nikim. Przy swoich rodzicach Etan przyjmował obojętną uprzejmą maskę i przynajmniej na razie udało mu się ukryć swój niestabilny nastrój przed wszystkimi.

    Doszło nawet do tego, że podczas testów Pierwszy spoglądając na jego wyniki szkolne zdjął z niego obowiązek sobotnich zajęć – Etan niebywale się przeraził. Spotkania z Dziewiątką i rozmowy jakie z nią prowadził – pomimo tego, że wciąż wiele nie ujawniał naprawdę mu pomogły. (Były to rozmowy bardzo intymne więc jako Narrator nie śmiałem ich tutaj opisywać – Etan także ma prawo do prywatności!). Podziękował zatem Pierwszemu jednak zasugerował, że chętnie kontynuowałby te zajęcia już bez przymusu kłamiąc jak najęty, że niby pomagają mu się skoncentrować. Wymyślił wówczas całą masę powodów aby tylko móc uczęszczać na sesje. Wychowawca jakkolwiek by był zaskoczony nie okazał tego natomiast dał mu przepustkę do wolnego przychodzenia na tego typu zajęcia aż do odwołania. Przez ten czas jego ciało przestało także źle reagować na dawnego przyjaciela – Deox’a – po okresie wstrzemięźliwości seksualnej spowodowanej upojnym seksem z Zetarem. Spragniony ejakulacji penis przestał w końcu wybrzydzać i skwapliwie korzystał z dobrodziejstw nowoczesnej techniki był oto jednak możliwe także dzięki Aronowi, który niemal siłą zaciągał go do aparatów w szkole widząc jak niepoprawnie się męczy mając takie doskonałe warunki aby zaspokoić swoje pragnienia.

    Teraz Etan będąc znowu w pogrążony w rozpaczy i kompletnie nie wiedząc jak powinien naprawić sytuację między sobą, a Zetarem i płakał w najlepsze usłyszeli pukanie.

    – Szybko idź do łazienki ja z nim porozmawiam! – Aron zerwał się z podłogi i ją udawać, że ścieli właśnie łóżko. Na czas jego przyjazdu z podłogi wysunęło się dodatkowe posłanie dla gości dzięki uprzejmości domowego komputera Atosa, a jako że było idealnie posłane musiał je na szybko pognieść.

    – Czy mogę wejść chłopcy? – Po ponownym trzykrotnym pukaniu odezwał się ojciec Etana stłumionym przez drzwi głosem.

    – Tak proszę pana! – Odkrzyknął niemal zbyt roztrzęsionym głosem Aron próbując ukryć zdenerwowanie.

                   Savin przekroczył pewnie próg pokoju swego syna. Ubrany był jak zawsze w doskonale skrojony wizytowy kombinezon. Jego sylwetka ukazała się w lekko przyciemnionym świetle gdy wszedł do pokoju nie omieszkał natychmiast o to spytać.

    – Dlaczego tu tak ciemno? Już chcecie spać?

    – Nie proszę pana. Wydaje się, że Atos coś pomieszał w ustawieniach. Etan nie umiał zwiększyć natężenia światła lamp. – Było to wierutne kłamstwo jednak Aron powiedział je bez mrugnięcia okiem. Wszak to Etan zmniejszył moc lampy aby on nie widział zbyt dokładnie jak płacze.

    – Dziwne, zajmę się tym. – Mężczyzna z zastanawiającym błyskiem w oku podszedł bliżej do Arona udającego, że ścieli chwilę wcześniej rozwalone łóżko dla gości. Rozejrzał się czujnie po pokoju. – Gdzie mój syn?

    – Poszedł do toalety powinien niebawem wrócić. Mówił jeszcze, że pójdzie po coś do jedzenia do kuchni. – Ostatnie zdanie Aron wypowiedział trochę głośniej mając nadzieję, że Etan je usłyszy.

                   Te słowa jakby ucieszyły ojca Etana bowiem uśmiechnął się okazując zastanawiająco dużo emocji przy prawie obcej osobie. Aron miał nadzieję, że Etan usłyszał co mówią i niebawem wejdzie do pokoju frontowymi drzwiami z naręczem substytutu ciastek, przełknął ślinę i lekko się odsunął od mężczyzny.

    – Rozumiem. Mam do ciebie pewną sprawę.

                   Aronowi zaschło w ustach gdy wyłowił niebezpieczne błyski w spojrzeniu Savina, jego opięte idealnym kombinezonem ciało było bardzo umięśnione wiedział, że nie miałby najmniejszych szans jeśli postanowiłby go pobić. Sam nie wiedział skąd u niego ten nagły strach. Zganił sam siebie za takie pozbawione sensu domysły. Znajdował się przecież w gościnie u najlepszego przyjaciela, jego rodzice zaś nie powinni mieć do niego żadnych pretensji o cokolwiek w końcu ledwo ich znał!

    – Tak proszę pana?

                   Savin usiadł miękko na łóżku i poklepał miejsce obok siebie dosadnie nakazując mu zająć miejsce. Aronowi zrobiło się gorąco. Usiadł we wskazanym miejscu na samym brzegu materaca, a mężczyzna przysunął się do niego niemal nań napierając.

    – Wiem, że znacie się z Etanem dość długo, właściwie całe życie…

                   Zaśmiał się zupełnie ignorując przyjęte zasady dobrego smaku i okazując coraz więcej emocji jakby oczekiwał że Aron potwierdzi jego słowa. Chłopak skwapliwie to czym prędzej uczynił niemal przesadnie kiwając głową. Niemal podskoczył gdy poczuł ciężką rękę na swoim ramieniu. Przestraszył się nie na żarty, nigdy nie znalazł się w podobnej sytuacji kompletnie nie wiedział jak powinien się zachować. Ukradkiem zerknął na lekko pulsujący panel kontrolny na lewym przedramieniu kombinezonu gdzie jednym kliknięciem mógł zawiadomić swoich rodziców i wezwać ich na pomoc, jeden przycisk dalej zaś mógł wezwać służby porządkowe, które po wezwaniu zjawiłyby się w domu po dokładnie trzech minutach.

                   Savin z kolejnym błyskiem w oku zauważył to spojrzenie i położył drugą dłoń na jego kolanie jeszcze bardziej się przysuwając. Aron siedział jak na szpilkach ledwo mając dość śmiałości aby oddychać. Gdzie jest Etan?! Do cholery co się dzieje?! – Nie umiał znaleźć odpowiedzi na te pytania miał jednak nadzieję że przyjaciel wróci lada chwila. Z ulgą zauważył że coś syknęło z lewej strony pokoju gdzie w łazience ukrył się Etan, zapewne właśnie wyszedł i pobiegł do kuchni po coś do zjedzenia. Pospiesz się!!! – Błagał w myślach Aron lekko się wzdrygając gdy Savin ponownie lekko się do niego przysunął.

    – Spokojnie mam tylko jedno pytanie i mam nadzieję, że będziesz mógł mi na nie odpowiedzieć.

    – Ee.. – Aron zająknął się wysuszonym gardłem próbując coś odpowiedzieć. Dopiero po chwili odzyskał głos. – Co chciałby pan wiedzieć?.. – Powiedział to piskliwym głosem, aż nie mógł w to uwierzyć.

    – Dokładnie przejrzałem co ogląda Etan podczas ejakulacji. Ponad 80% scen to sceny dotyczące mężczyzn jednak nie zamierzam mieć wnuka z probówki. Mój syn musi znaleźć sobie dziewczynę i to niedługo mam nadzieję, że mi w tym pomożesz?

                   Aron nie wiedział co odpowiedzieć. Miał nikłą nadzieję, że jego właśni rodzice nie wiedzą co on ogląda podczas ejakulacji to byłoby… straszne jeśliby wiedzieli. Nie miał pojęcia co odpowiedzieć na taką propozycję myślał gorączkowo podczas gdy Savin lekko zaciskał palce na jego kolanie sięgając powoli coraz wyżej.

                   Chłopak całkowicie się zablokował. Nie umiał odrzec ani słowem. Zrobiło mu się gorąco gdy poczuł ciężką dłoń na swoim kroczu. Mężczyzna uśmiechnął się drapieżnie czując maleńkiego trwożnie schowanego za dwoma warstwami materiału penisa, Aron skulił się i szarpnął do tyłu byle dalej od jego spojrzeń, ciała i.. ręki jednak łóżko kończyło się w tym momencie i niska deska uniemożliwiła mu ucieczkę. Cały się spocił gdy poczuł jak go masuje obejmując w całości jego skarby i lekko je ugniata miesząc wszystko w jednej dłoni. Nieubłagane hormony pompowane w niebywałym tempie przez jego pobudzone zdenerwowaniem serce zrobiły to czego się nie spodziewał. Dostał wprost kamiennej erekcji. Nigdy nie przypuszczał, że znajdzie się w sytuacji, którą sam chciał przeżyć. Dosłownie przypominało to sceny jakie oglądał w wirtualnej rzeczywistości podczas ejakulacji.. były to sceny bardzo stonowane jak na jego gust. Od takich zaczynał wiele lat wcześniej jednak …

                   Nagle niemal serce mu stanęło. Czyżby on włamał się też do jego plików?… to by oznaczało, że doskonale wiedział co…

    – Tak. – Savin wyszeptał mu do ucha jakby wiedząc o czym myśli. – Jestem gotów poznać cię dogłębnie w taki sposób jaki lubisz jeśli zgodzisz mi się pomóc.. Wybacz mi, że nie przyniosłem bicza i kajdan wiem jak to lubisz.

                   Mężczyzna coraz mocniej pieścił go poprzez kombinezon, Aron nie wiedział co ma robić. Było mu tak nieziemsko dobrze, czuł potężne ciepło rozchodzące się od muskularnej dłoni, która szybko masowała jego penisa, przymknął powieki, a gdy je otworzył nie zdołał powstrzymać okrzyku zdumienia.

                   Savin już otwarcie masując całe jego ciało drugą ręką rozpiął jego kombinezon i najzwyczajniej w świecie złapał za penisa otwierając kieszeń w bokserkach. Szybko i mocno go masturbował nie wiedzieć skąd miał już na ręku żel aby umożliwić mu jak najlepsze doznania. Nawet jeśli Aron zaspokoił się tego samego dnia we własnym domu to ten obraz tak bardzo podobny do projekcji jego osobistego domowego Deox’a podziałał na niego jak płachta na byka ponadto wzmianka o sado-maso, które wprost uwielbiał wpompowała do jego krwioobiegu dodatkową porcję podniecenia . Niemal zakrztusił się powietrzem słysząc kolejne słowa jakie wyszeptał mężczyzna:

    – Jest taki mały…

    Aron mimo podniecenia naprawdę się zawstydził słysząc komentarz starszego mężczyzny, który zupełnie niczym się nie przejmując i całkowicie wykorzystując fakt że Aron się nie opierał usiadł za nim sadowiąc mniejszego od siebie między swoimi nogami. Chłopak czuł jak wprost olbrzymi penis Savina dotyka jego pośladków gdy mężczyzna mocno go ściskał i masował. Aron padł bezwładnie i zatopił się w jego ramionach czując jak orgazm zbliża się nieubłaganie. Widział swojego członka będącego teraz w swej największej postaci ściskanego niemal brutalnie między grubymi twardymi jak kamienie palcami.

    Jego dłoń była tak duża, że do objęcia penisa nie mógł użyć pięści gdyż wówczas cały narząd by w niej utonął nie wystając ani o milimetr co uniemożliwiłoby odpowiednie ruchy. Wystarczyły cztery palce i kciuk aby objąć całą jego długość pozostawiając nad jedynie odstający żołądź. Małym palcem, który wcale nie był taki mały dodatkowo masował i naciskał na zbite w kulę wrażliwe jądra dostarczając jeszcze mocniejszej stymulacji. Nieprzyjemnie szorstka skóra boleśnie tarła o delikatną powierzchnię podobnego do szerokiego czerwonego grzyba żołędzia gdy już ostatecznie mocne posuwiste ruchy odciągnęły daleko w stronę moszny jego napletek. Do wysychającego już żelu dołączyły niewielkie krople śluzu, które z podniecenia wypływały ze szczytu rozgrzanego członka. Obraz niknącego w potężnej męskiej dłoni nieletniego siusiaka, który ledwie z niej wystawał doprowadził Arona do rozkoszy. Trysnął nagle sapiąc przeciągle i zalewając pół pokoju. Sperma była wszędzie cudem czy też za sprawą umiejętności Savina nie pobrudziła ich kombinezonów i większość spadła daleko na dywan znikając w jego długich białych włosach, po których tak uwielbiał chodzić boso Etan. Aron jęczał bardzo długo podczas gdy ręka mężczyzny nieustannie pracowała nad jego napęczniałym członkiem dając mu niewysłowioną rozkosz. Wprost zatopił się w objęciach muskularnego mężczyzny oddając się ekstazie w całości.

    Savin robił to wyjątkowo umiejętnie nie zdradzając jednak nawet najmniejszego podniecenia. Jego przyciśnięty go pośladków Arona pyton ani myślał się obudzić pogrążony w leniwym miękkim śnie. Mężczyzna siedział spokojnie i podtrzymywał bezwładne ciało Arona, który dyszał ciężko cały spocony i niemal padł na starszego mężczyznę bez życia. Oblepione spermą grube palce zostawiły niebawem w spokoju zmęczonego penisa, który jednak wciąż lekko pulsował nie chcąc opaść. Savin obejmował go mocno i czule uważając aby go nie pobrudzić masował tylko odsłonięte ciało nie dotykając kombinezonu. Wkrótce cały chłopak pokrył się własnym nasieniem. Mężczyzna rozsmarował je po nim dokładnie nie zaniedbując wymęczonego członka jak i napuchniętych jąder. Aron zaś ledwo widział na oczy zamroczony chyba najsilniejszym orgazmem w życiu nie walcząc już zupełnie obudził go dopiero dotyk śliskich palców na własnym tylnym wejściu do którego zjechały wielkie ręce tuż po nieziemskiej serii uścisków i pociągnięć moszny.

                   Wzdrygnął się potężnie i otrzeźwiał momentalnie. Gruby palec obficie nawilżony spermą oraz kolejną niewiadomego pochodzenia porcją chłodnego żelu chciwie napierał na jego odbyt. Chciał wrzasnąć ale Savin przytrzymał mu obspermioną ręką usta drugą natomiast ciągle wpychał mu między pośladki. Czubek palca niespodziewanie wszedł nawet głęboko w jego wnętrze powodując niemal ponowny wytrysk. Penis dotychczas powoli popadający w letarg wierzgnął w górę ponownie wypełniając się krwią niczym koń zarzucający grzywą. Spiął się ukazując napęczniałe żyły na swej powierzchni gdy twardy palec mężczyzny wiercił się i wwiercał coraz głębiej w jego tylny otwór. Walcząc z obrzydzeniem Aron próbował dosięgnąć przycisku na panelu kontrolnym kombinezonu aby wezwać policję co jeszcze bardziej rozwścieczyło jego oprawcę jednak zanim zdołał cokolwiek zrobić rozległ się łomot u drzwi. Savin momentalnie go puścił z obrzydliwym uczuciem wyjmując palec z jego wnętrza, który wyskoczył zeń ze ssącym odgłosem. Obolały tyłek Arona zaciskał się co chwila jednak chłopak wciąż czuł obcy obiekt drażniący pewne niedostępne, głęboko położone obszary jego odbytu.

    – Wytrzyj się. Jeszcze porozmawiamy o to się nie martw.

    – Nig… !! – Aron nabrał potężnego wdechu szykując się do krzyku umilkł jednak w pół słowa gdy Savin ponownie przytrzymał mu usta śliską od spermy dłonią.

    – Wszystko jest nagrane, spróbuj komukolwiek powiedzieć to wyślę to do Deusa podczas twoich zajęć, ciekawe jak wtedy będziesz śpiewał.

                   Aron zamarł. On na pewno żartował.. nie mógłby zrobić czegoś tak podłego… oczy mu się rozszerzyły, kiedy dosłownie strach złapał go za gardło.

    – Co się tam dzieje?! – Do drzwi dobijał się Etan. – Drzwi się zacięły! Ojcze mógłbyś przyjść?! Aron jest w środku może coś się stało?!

                   W głosie Etana brzmiała panika dobijał się uparcie do drzwi waląc w nie pięściami jednak solidnie wykonana płyta metalu ani drgnęła.

    – Doprowadź się do porządku. – Powiedział ponownie.

                   Savin z upiornym uśmiechem na przystojnej twarzy puścił go i podszedł do okna. Otworzył je na oścież. Wstukał kilka komend na ekranie kombinezonu po czym całkowicie przestał się nim interesować. Niczym akrobata złapał się parapetu i zniknął w ciemnościach otulających dom. Jakby dosłownie się rozpłynął. Aron pogrążony w szoku i otępieniu ledwo słyszał przytłumione krzyki Etana i uderzenia w drzwi czym prędzej dopadł do okna i wyjrzał za nim jednak nic nie ujrzał, tylko ciemność. Gorączkowo myślał czy powinien powiedzieć o całym zajściu Etanowi, w końcu jego ojciec skrywał drugą twarz. Sadystycznego manipulanta, który posunie się do wszystkiego byleby mieć wnuka urodzonego przez kobietę.

                   Pomyślał o Etanie i zrobiło mu się go żal. Teraz gdy na zabój zakochał się i tuż po zapewne najlepszym seksie w życiu go stracił jego najlepszy przyjaciel został napastowany przez jego ojca… Nie. Na razie nic mu nie powie decyzję podjął zastanawiająco szybko zważywszy na okoliczności. Czym prędzej wciąż czując wewnętrzy dotyk pobiegł na sztywnych nogach do łazienki i wytarł papierem pot i zaschniętą spermę z brzucha i twarzy. Wracając do drzwi w biegu zapiął kombinezon ukrywając penisa wciąż w pełnej erekcji.

    – Etan?! Nic mi nie jest to tylko drzwi się zablokowały! – Aron sprawnie wciskał przyciski na panelu kontrolnym włączając elektroniczne pasy bokserek aby ukryć bardzo widoczne podniecenie.

    – Czemu nie odpowiadałeś?! Myślałem, że.. nie wiem co. Na pewno nic ci nie jest?! Tata już idzie! Gdzie on jest? Wołałem go już tyle razy….  

                   Drzwi raptem otworzyły się. Etan padł na niego niemal się do niego tuląc. Aron błagał w myślach aby nie poczuł nic przez kombinezon, w szczególności kamiennego penisa. Po chwili zamieszania obaj oderwali się trwożnie od siebie. Aron stanął jak wryty gdy ujrzał ojca Etana stojącego za nim i uważnie obserwującego całą scenę. Chłopak schował się za Etanem i cofnął w głąb pokoju, Savin zaś ze złowieszczym uśmiechem skrył się głębiej w cieniu i zniknął.

    – Co się dzieje? – Było to pierwsze zaniepokojone pytanie Etana. Chłopak obejrzał się za siebie wypatrując co też mogło tak przestraszyć przyjaciela. Jednak nic nie zauważył. Zamknął drzwi.

                   Etan poprowadził Arona do łóżka i posadził, sam zaś usiadł na miękkim dywanie na wprost niego. Aron zamarł gdy nagle uruchomiły się roboty sprzątające i poczęły sprawnie przeczesywać dywan czyszcząc go dokładnie z na szczęście niewidocznych strug jego spermy. Etan nic nie zauważył.

    – Nie wiem jak to możliwe drzwi miały założoną blokadę ale Atos nic o tym nie wiedział. Anulowałem polecenie ze sto razy jednak nic to nie dało. Dopiero jak przyszedł ojciec zamek się otworzył. Przepraszam, że coś takiego się stało nigdy wcześniej nie było problemów.

                   Aron nie odpowiedział. Wciąż widział w myślach okropny uśmiech Savina znikającego w lepkim głębokim cieniu ponadto bał się coś powiedzieć żeby czasami Etan się nie odwrócił i nie przerwał pracy robotom sprzątającym bezszelestnie dywan za jego plecami..

    – Dlaczego jesteś taki blady? Co się stało? – Pytał ponownie już naprawdę zaniepokojony Etan.

                   Aron bardzo chciał mu czym prędzej wszystko opowiedzieć jednak nie potrafił powiedzieć ani słowa. Wiedział, że wszystko jest dokładnie nagrywane możliwe nawet, że Savin słyszał wszystko co wcześniej mówili między sobą! To by tłumaczyło aż taki nagły atak na Arona i chęć zmuszenia go do zmiany preferencji płciowych własnego syna!

    – Nic naprawdę wszystko jest dobrze. – Wypowiedzenie tego zdania wiele go kosztowało. Szybko obmyślił w głowie niepewny ale prawdopodobnie wykonalny plan. Na razie będzie grał w jego grę później wszystko sobie z nawiązką odbierze. – Nawet nie zauważyłem kiedy drzwi się zablokowały.

    – Jak to? Ojciec tu był. Słyszałem jak wymyśliłeś historyjkę o tym jak niby poszedłem po coś do jedzenia. Natychmiast wybiegłem jednak w kuchni zatrzymała mnie matka, uparła się, że przygotuje nam substytuty kanapek.. o właśnie.

                   Etan podbiegł do drzwi nieomal potykając się o roboty sprzątające. Zaklął siarczyście kopiąc je. Rozkazał Atosowi je wyłączyć i gdy pochowały się w ścianach podszedł już spokojnym krokiem do drzwi i z podłogi zabrał talerz do tej pory leżący niedbale na korytarzu. Aron spiął się bojąc się ujrzeć Savina w ciemnościach jednak mimo strachu nie umiał odwrócić spojrzenia. Przez krótką chwilę kiedy drzwi były otwarte nie ujrzał nic prócz punktowo oścwietlonego korytarza. Odetchnął z ulgą i nawet zdołał się krzywo uśmiechnąć widząc jak Etan przynosi talerz wyładowany Sevox’em w jego ulubionym smaku pieczonych pomidorów.

    – Pomyślałem sobie, że chętnie coś zjesz. Straciłeś na mnie cały dzień, pewnie jesteś głodny.

                   Etan chciał wynagrodzić przyjacielowi przymusowy jakby pobyt w jego domu. Gdyby tylko umiał sam o siebie zadbać nie musiałby angażować aż w takim stopniu Arona.

    – Nie trzeba było. Nie jestem wcale głodny. – Aron miał ściśnięty żołądek po przeżyciach z ostatnich chwil, nie umiałby połknąć nawet kęsa.

    – Czyli co się działo jak wyszedłem. Swoją drogą dziwne, że matka uparła się zrobić nam kanapki, kiedy wcześniej do mnie przychodziłeś jakoś się nami nie interesowała.

                   Aron zapisał to sobie w pamięci. Najpewniej Savin współpracował z żoną, która miała takie same ekstremistyczne podejście do sprawy podtrzymania rodu co jej mąż.

    – Nic. Spytał się gdzie jesteś i chwilę później wyszedł. Nie rozmawialiśmy prawie. Później zaś załomotałeś w drzwi.

                   Kłamstwo wyszło mu całkiem dobrze gdyby nie komunikat o zbyt wysokim tętnie, który umiejętnie zakrył odpowiednio przekręcając rękę.

    – No dobrze. Jeszcze jutro porozmawiam o tym z ojcem coś jest nie tak z tym domem.

    – Wypraszam sobie. Wykonuję tylko… – Przyjemny głos Atosa wtrącił się do ich rozmowy jednak zanim zdołał dokończyć zdanie nagły syk w głośnikach zagłuszył te niemrawe tłumaczenia po czym nastała cisza, Etan zaś westchnął.

    – Trzeba mu zrobić reset ostatnio stał się bardzo irytujący.

                   Tym razem Atos nic nie odpowiedział na to wyznanie za to dotychczas przyciemnione światło rozbłysło z pełną mocą.

                   Chłopacy rozmawiali o wielu rzeczach do późna w nocy. Aron nieustannie zbywał obecne problemy Etana mając na uwadze, że wszystko co powiedzą zostanie nagrane. Tak więc dzięki jego staraniom nie poruszyli więcej problemów sercowych Etana. Wiedział już co powinien zrobić, trzeba jednak zaczekać na odpowiedni moment.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Nauczycielka III

    Seks po studniówce z mężem układał się Justynie wyśmienicie, kochali się ja na początku małżeństwa. Pozwalała mężowi nagrywać ich zbliżenia. Czuła się piękna spełniona. W ostatni weekend ferii wyjechała z mężem do ośrodka wypoczynkowego. W dzień szalała na nartach. Wieczorem mąż powiedział, że ma dla niej niespodziankę, poprosił ją o ubranie seksownej sukienki. Justyna nie czuła już skrepowania zakładając krótką sukienkę do kolan.

    Razem z mężem taxi z ośrodka pojechali do klubu. Po wejściu do klubu Justyna zauważyła, że większość klientów klubu to młodzi ludzie. Młodzi wysportowani chłopcy i dziewczyny. Popatrzyła na nie na te młode dziewczyny, mąż objął ją i wyszeptał czule „jesteś piękniejsza niż te podlotki idź tańczyć zobaczysz, że tylko z Tobą będą chcieli tańczyć” mówiąc to delikatnie popchnął ją w kierunku parkietu. Justyna dała się porwać muzyce. Tańcząc czuła wzrok męża na sobie, wzrok męża i młodych chłopców. Chłopców w wieku jej maturzystów, którym kilkanaście dni temu obciągała. Poczuła się podniecona, ktoś chwycił ją za rękę i pociągnął w stronę baru. Podał jej drinka to był mąż uśmiechał się do niej. Justyna wypiła drinka. W tym momencie podszedł do niej młody może 20 letni chłopak.

    Przepraszam czy mogę panią prosić do tańca. Justyna popatrzyła mężowi w oczy i zobaczyła w nich zgodę. Poszła tańczyć z młodzieńcem. Młody chłopak był wyśmienitym tancerzem. Zdążyła się od niego dowiedzieć, że razem z kolegami przyjechał na obóz sportowy. Justyna tańczyła z nim, w pewnej chwili chłopak zaprosił ją do stolika chodź usiądź z nami, przedstawię Cię kolegą. Justyna dziwnie się poczuła, jej wzrok był rozbiegany a ciało rozpalone, czuła się dziwnie podniecona. Młodzieniec zaprosił ją do stolika. Siedziała przy nim 4 chłopaków w wieku jej tancerza i dwie młode dziewczyny.

    Justyna wdała się w rozmowę z nimi, czuła się jakby nieobecna, jej ciało zaczynało drżeć. Była bardzo podniecona. Siedziała pomiędzy swoim tancerzem a młodą dziewczyną. W pewnej chwili poczuła dłoń dziewczyny na swoim udzie. Dziewczyna uśmiechnęła się do nie. Gładziła ją po wewnętrznej stronie uda. Dziewczyna nachyliła się do niej i wyszeptała jesteś taka piękna dojrzała. -Chodź za mną. Justyna poszła za dziewczyną. Weszły do toalety. Dziewczyna zaczęła ją całować. Justyna nieśmiało oddała jej pocałunek. Całowały się kilka minut. Justyna czuła dziwne podniecenie. Od dziewczyny usłyszała pytanie. Jesteś ty sama? Justyna odpowiedział jej, że nie, że jest z mężem. Dziewczyna pocałowała ją wpychając jej język do środka ust.

    Po pocałunku powiedziała jej proszę chodź poszukaj męża i jedziemy do was. Justyna wyszła z dzieciaczyną z toalety. Czuła, że na dole jest mokra. Razem z dziewczyną podeszła do męża. Zabierz nas rzuciła krótko mężowi. Wychodząc z klubu zauważyła, iż mąż rozmawia z jej tancerzem. Nie chyba jej się wydawała. Usiadła z dzieciaczyną z tyłu taksówki, maż usiadł z przodu. Jechali w milczeniu. Dziewczyna gładziła ją po udach.

    Po przyjechaniu do ośrodka po wejściu do pokoju dziewczyna zaczęła rozpierać Justynę. Mąż stał i patrzył na nie. Dziewczyna delikatnie rzuciła ja na łózko. Następnie dziewczyna przywiązała jej nadgarstki do ramy łóżka a apaszkę, którą miała na szyi przysłoniła Justynie oczy. Justyna leżała na łóżku, czuła podniecenie. Dziewczyna całował jej piersi, zeszła niżej. Namiętnie ją lizała. W pewnej chwili Justyna poczuła, że ktoś bierze jej sutki w usta. To nie możliwe dwa sutki naraz w usta, ktoś pieści jej językiem. Wyraźnie czuła, że dwa sutki i cipka są pieszczone. Nic nie widziała, ale czuła ogromne podniecenie. Na swoim ciele poczuła ręce, męskie ręce to nie były ręce jej męża. Ktoś wsunął jej język w jej usta. Justyna zaczęła krzyczeć z rozkoszy. Jej piersi i cipka były pieszczone naraz. W pewnej chwili zaczęła krzyczeć proszę wejdź we mnie. Ktoś odwiązał jej nadgarstki, próbowała ciągnąć przepaskę z oczu ale stanowczy chwyt za jej dłoń na to nie pozwolił, jej dłoń została nakierowana na męskiego członka. Zaczęła go pieścić. W tym momencie poczuła jak męski członek wchodzi w nią. Justyna zaczęła krzyczeć, wić się z rozkoszy. Proszę nie przestawaj zrobię wszystko co tylko chcecie nie przestawaj.

    Justyna odleciała. Wiedziała, ze teraz zrobi wszystko żeby zadowolić jej kochanka. Kochanka czy kochanków. Czuła, że jest ich kilku, czuła również zapach dziewczyny.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski
  • Nauczycielka IV

    Justyna uczyła się jak nigdy, jeszcze nigdy nikt doprowadził jej do takiej ekstazy. W cipce w czuła penisa, zaś na odbycie poczuła języczek, bardzo sprawny język. To musiał być język tej dziewczyny. Poczuła jak ktoś podsuwa jej pod usta członka, rozchyliła usta i zaczęła go oblizywać. W pewnej chwili lizała już dwa członki. Ktoś chwycił ją za włosy i włożył do buzi penisa. Zgrał ruchy z członkiem, który miała w cipce i zaczął ją posuwać w usta. Odchyliła głowę do tyłu żeby ułatwić mu zadanie. Doszli jednocześnie poczuła uderzenie spermy w gardle oraz ciepło w cipce. Nie zdążyła wszystkiego przełknąć gdy ktoś kazał je uklęknąć. W usta włożono jej dwa penisy lizała je łapczywie. W dłoni trzyma dwa penisy. Słyszała męskie głosy dobra suczka ssij. Ssała bez opamiętania. Poczuła znowu uderzenie spermy w ustach, drugie zaś na włosach, i następne i następne.

    Straciła rachubę, co chwilę czuła uderzenie spermy lub uderzenia członków na swojej twarzy, ktoś włożył jej penisa do ust. Rozpoznała go to był penis męża. Spuścił jej się w ustach. Usłyszała zamykanie drzwi. Na ustach poczuła język. Zdjęła opaskę. Dziewczyna z baru lizała ją odwzajemniła jej pocałunek. Mąż stal z boku. O cholera on to nagrywa. Dziewczyna zlizywała z jej twarzy spermę i podawała jej do ust na swoim języku. Po kilku minutach Justyna wyczerpana upadła na dywan, mąż ją podniósł i położył do łózka. Justyna zauważyła jak mąż odwraca dziewczynę tyłem do siebie i wchodzi w nią. Wiła się pod uderzeniami jego bioder. Zmęczona Justyna zasnęła. Jak się obudziła mąż siedział koło niej.

    Jak Ci się podobało kochanie? Justyna skinęła głową, nie wiedziała co powiedzieć. Mąż wstał z łózka i uśmiechając się powiedział do niej. Spełniły się prawie wszystkie moje marzenia erotyczne. Ale pamiętaj to nie ty decydujesz ale ja jak kiedy i gdzie będziesz to robić.

    Justyna uśmiechnęła się. Wstała i wchodząc do łazienki, rzuciła krótko Ok kochanie! Po wejściu do łazienki w lustrze ujrzała swoje oblicze, Oblicze ładnej kobiety z resztkami spermy na włosach.

    Po doprowadzeniu się do porządku wyszła z łazienki. Zeszli razem z mężem zjeść śniadanie. Czuła ból głowy mąż podał jej tabletki. Weź to pomoże dojść Ci do siebie. Rozmawiali podczas śniadania jak by nic się nie stało. Justyna chciał się go zapytać o wczorajszy wieczór, ale on nic o tym nie wspominał.

    Po śniadaniu udali się na stok. Justyna zjeżdżała, na nartach. W pewnej chwili podjechała do niej grupa młodych mężczyzn. Wśród nich rozpoznała swojego partnera tanecznego z klubu. Chłopcy było ich sześciu, nie siedmiu uśmiechali się do niej.

    Justynie zrobiło się gorąco, policzki zapłonęły czerwienią, czy to oni mnie tak wczoraj obsłużyli. Mąż ujrzała go jak rozmawia z dziewczyną, tą samą która zlizywała z jej twarzy resztki spermy. Spermy tych chłopców. Chłopcy uśmiechali się do niej. Zabawiali rozmową.

    Przez resztę dnia zjeżdżali razem. Chłopcy za każdym razem prawili jej komplementy. Justyna czuła się atrakcyjne., była adorowana przez młodych chłopców. Na obiad poszli wszyscy razem. Justyna dyskretnie spoglądała na męża. On odwzajemniał jej spojrzenia. Bawili się wspaniale. Justyna czuła się w ich towarzystwie wspaniale. Po powrocie do ośrodka mąż włączył jej film. Justyna z otwartymi ustami i wypiekami na policzkach oglądała film.

    Film gdzie kobieta z zasłoniętymi oczami obciąga kilka penisów, jak lawiny spermy zalewają twarz kobiety, jej twarz. To była jej buzia. Justyna poczuła mrowienie w nogach. Mąż z uśmiechem na twarzy poszedł do niej. Justyna ściągnęła mu spodnie i zaczęła łapczywie obciągać. Mąż uśmiechał się i gładził ją po głowie, włosach. Justyna to chyba twoja oscarowa rola. Nie sądziłem, że jesteś taka otwarta, stworzona do obiektywu. Mąż mówiąc te słowa skończył jej w ustach.

    Justyna nic nie mówiła-zastanawiała się kto jeszcze ma dostęp do tego nagrania. Mąż jakby odgadł jej myśli. Ten film mam tylko ja.

    J będziemy go oglądać jak by czasami przyszła Co ochota na ból głowy. Justyna całując męża w czubek członka z uśmiechem odrzekła Kochanie ból głowy już mi nie grozi. A wczorajsza niespodzianka była super.

    Mąż uśmiechnął się. Kochanie wiesz, że niedługo kończy 40 lat.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski