Author: admin

  • Casting do filmu

    Znalazłem to ogłoszenie w Internecie. Poszukiwali młodego chłopaka do roli w filmie, a ja  od zawsze o tym marzyłem. Nie było informacji jaki to rodzaj filmu, ale był podany adres. Ubrałem się i wyszedłem z domu. Po godzinie byłem na miejscu. Zadzwoniłem do domofonu i usłyszałem dźwięk otwierający drzwi. Wszedłem po schodach i zapukałem do drzwi. Otworzył je około 30 letni mężczyzna. Nie pytając o nic wpuścił mnie o środka i zamknął drzwi na klucz. Wskazał mi drogę do pokoju, gdzie znajdował się drugi mężczyzna w podobnym wieku. Był on w przeciwieństwie do pierwszego dużo lepiej zbudowany. Kazał mi usiąść i przeprowadził ze mną wywiad na mój temat. Potem kazał mi wstać i zaczął mi sie przyglądać. Szeptał coś do drugiego mężczyzny, który stał koło niego. Następnie kazał mi zdjąć koszulkę mówiąc, że musi zobaczyć jak jestem zbudowany, ponieważ w filmie będę musiał pokazać się bez niej. Zgodziłem się na to. Bardzo się zdziwiłem, gdy mężczyzna podszedł do mnie i zaczął mnie obmacywać bo klatce piersiowej i plecach. Odsunąłem się od niego, a on powiedział że teraz zrobi mi kilka zdjęć, które pomogą mu przy wyborze właściwej osoby. Zrobił mi kilka zdjęć, a następnie powiedział żebym zdjął spodnie i pozostał w samej bieliźnie. Ściągnąłem spodnie i zostałem w samych niebieskich slipach. Mężczyzna zrobił znowu kilka zdjęć, a później podszedł do mnie. Powiedział, że mam wspaniałą dupę i dał mi klapsa. Zapytałem co on robi, po czym zabrałem ubrania i skierowałem się do wyjścia. Chciałem jak najszybciej stamtąd wyjść. Nacisnąłem klamkę, ale drzwi były zamknięte. Przestraszyłem się. Nagle usłyszałem głos za plecami. Był to drugi mężczyzna , który trzymając klucze w dłoni zapytał czy tego szukam. Podszedł do mnie i wygiął mi ręce do tyłu i zaprowadził mnie do pokoju. Drugi mężczyzna jak się okazało Łukasz związał mi ręce i przywiązał linę do haka w suficie. Stojąc tak z rękami w górze poczułem oddech Łukasza na szyi. Położył swoją dłoń na moich slipach i zaczął macać mojego penisa przez materiał. Zacząłem się wyrywać i poczułem bardzo mocne uderzenie w pośladek. Łukasz powiedział, że mam być grzeczny bo nigdy stąd nie wyjdę. Przestraszyłem się, a on wrócił do obmacywania mnie. Drugi mężczyzna, jak się okazało Marek stał z kamerą w ręku i wszystko nagrywał. Łukasz włożył swoją dłoń w moje majtki i zaczął poruszać moim kutasem. Bardzo się bałem, ale mój penis zaczął powoli się unosić. Druga dłoń mężczyzny powędrowała z drugiej strony i macała mnie po pośladkach. Po chwili Łukasz ściągnął mi majtki i sam się rozebrał pozostając tylko w czerwonych stringach. Poluźnił linę i kazał mi klęknąć. Podszedł do mnie od przodu i przyłożył mi swoje krocze do ust. Kazał mi lizać swojego kutasa przez materiał, który po chwili zaczął się podnosić. Gdy jego kutas już stał, ściągnął stringi. Odwrócił się i wypiął dupę. Przybliżył ją do mojej twarzy i kazał mi lizać swoją dziurkę. Nie chciałem tego zrobić i odsunąłem głowę. W tym momencie Łukasz się zdenerwował i plunął mi w twarz. Następnie z całej siły przyciągnął moją głowę do swojej dziurki. Nie mogłem oddychać i zacząłem lizać jego otwór. Kazał włożyć język do środka. Gdy to zrobiłem usłyszałem jego jęki. Później mężczyzna kazał mi wstać i oprzeć się o stół. Wymierzył mi kilkanaście klapsów, po czym rozszerzył moje pośladki i zaczął wpychać palec w moją dziewiczą dziurkę. Zaczęło mnie boleć i mówiłem żeby przestał, ale on tylko się zaśmiał i dołożył kolejnego palca. Gdy penetrował moją dupę trzema palcami zacząłem się wyrywać. Łukasz wstał, wyciągnął pasek ze spodni leżących na podłodze i wymierzył mi kilka pasów. Zacząłem płakać i krzyczeć. Wtedy drugi mężczyzna podszedł i włożył mi stringi Łukasza do ust.  Łukasz wyciągnął z szuflady gumkę i założył ją na swój instrument. Posmarował mi dziurkę żelem i zaczął wchodzić. Miał bardzo grubego kutasa. Nie mógł we mnie wejść, a ja za każdą jego próbą czułem coraz większy ból. Gdy wszedł do środka zaczął mnie bardzo mocno pieprzyć. Po kilku minutach wyszedł ze mnie, położył się na podłodze i kazał mi usiąść na swojej pale. Ujeżdżałem go bardzo długo, po czym usłyszałem jęk Łukasza. Kazał mi zejść z jego kutasa. Zobaczyłem, że prezerwatywa jest wypełniona spermą. Łukasz kazał mi klęknąć przed nim i wylał mi zawartość gumki na twarz. Myślałem, że to już koniec mojej męki, ale myliłem się. Marek podał kamerę Łukaszowi, a sam rozpiął spodnie i wyjął swojego 20 cm sterczącego kutasa. Kazał wylizać sobie jądra, po czym wepchnął mi swojego potwora w usta. Dopychał go po same jądra, aż nie mogłem złapać oddechu. Po 5 minutach poczułem ciepłą ciecz w ustach. Marek zatkał mi nos i kazał wszystko połknąć. Nie miałem wyjścia i to zrobiłem. Po wszystkim Łukasz powiedział, że spełniłem swoje marzenie i zagrałem w filmie, a jeśli ktoś się o tym dowie to film ze mną w roli głównej trafi do sieci. Rozwiązał mnie i kazał sie ubrać. Następnie Marek otworzył drzwi i szybkim krokiem wybiegłem z mieszkania. Już nigdy nie pójdę na casting…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    rafael
  • Marka upokorzen ciag dalszy

    Asia po powrocie z marketu, zastała Marka wymytego, gdy siedział w salonie nago przypięty do kaloryfera. Marta oglądała jakiś program w telewizji.

    – Witam was kochani! Jak się sprawuje nasz urwis Marto?

    – Na razie nie dokazuje, ale gdyby zaczął, to mamy w końcu cały weekend na ujarzmienie go.

    – Będąc w sklepie wpadłam na pomysł Marto, by skrócić mu spodnie. Teraz jest ciepło, to nie zmarznie. Dzięki temu wszyscy w szkole zobaczą, jaki z niego gagatek.

    – Świetny pomysł Asiu. Niech sobie popatrzą koledzy, a zwłaszcza koleżanki (mówiąc to zachichotała), jakie ma ślady na tyłku.

    – Czerwone, choć w ciągu tych dwóch dni mogą się zrobić i purpurowe – dodała Asia, mama Marka. Po czym wspólnie wybuchnęły śmiechem.

    – Proszę, nie róbcie mi tego – nieśmiało odezwał się Marek.

    – Nie martw się Mareczku. Zostawię ci w stanie nienaruszonym dłuższe spodnie na jesień i zimę. Ale nie będziesz miał do nich dostępu, chyba że wykażesz wyraźną poprawę w swoim zachowaniu.

    – Jak dużą poprawę mamo? – spytał zbolałym głosem.

    – Odtąd masz mieć w szkole oceny nie niższe od 4. A jeśli jakieś piątki jeszcze się posypią, to w nagrodę może pozwolę ci nawet wychodzić z domu ze znajomymi i korzystać z komputera.

    – Mamo, proszę. Nie dość, że chcesz mnie regularnie bić, to jeszcze chcesz zakazać mi… – Marek mówił będąc cały roztrzęsiony, a mama weszła mu w słowo:

    – Tak Mareczku. Niestety czuję, że bardziej łagodne metody, okazałyby się nieskuteczne.

    – Nie! Proszę… – Marek zrozpaczony upadł na podłogę.

    – Przestań się mazać! Nie wstyd ci przed Martą?!

    – Och Asiu. Przecież i tak już wystarczająco został dzisiaj upokorzony. Bardziej chyba się już nie da, choć kto wie – rzekła Marta, perwersyjnie uśmiechając się do chłopca. Tymczasem mama zaczęła rozpakowywać zakupy.

    – Zobacz Marto, co ja tutaj mam.

    Asia zamachała przed koleżanką paczką czekoladowych ciasteczek i nalewką wiśniową.

    -Wybornie Asiu. To przecież moja ulubiona.

    – Zostań tu z nim. Ja skoczę po kieliszki.

    Marta korzystając z nieobecności mamy Marka, podeszła do niego zalotnym krokiem i szepnęła do ucha:

    – Jak będziesz grzeczny, to przy pierwszej okazji znowu się zabawimy, ale nie myśl, że to ty będziesz panował nad sytuacją – mówiąc to Marta dość mocno ugryzła go w ucho i przejechała ręką po jego kroczu. Marek czuł, że krew znowu mu napływa do członka.

    – Tylko nie to! –  pomyślał, bojąc się, że znowu zostanie ukarany, ale jednocześnie natrętnie napływały mu do głowy myśli, jakie igraszki Marta dla niego przygotowała. Próbował je od siebie odpędzić, bojąc się, że znów dostanie erekcji na oczach mamy i Marty.

    – Tadam! – Asia wydała z siebie okrzyk, przynosząc kieliszki.

    – Marto, zapraszam do stolika.

    Teraz dwie koleżanki przez około 40 minut sączyły nalewkę i zajadały się ciasteczkami. Rozmawiały m.in.: o podróży służbowej ojca Marka, a męża Asi; opowiadały sobie historie z wczesnej młodości i żartowały. Gdy były już wstawione, ich rozmowy zeszły na Marka i jego fizjonomię. Ich uwagi stawały się coraz bardziej śmiałe, w miarę wlewania w siebie kolejnych kieliszków nalewki. W pewnym momencie Marta stwierdziła, że z Mareczka słodki chłopiec i gdyby był trochę starszy, to by się z nim zabawiła. Stwierdziła również, że ma śliczne pośladki.

    – Asiu, podejdźmy do niego. Chcę je jeszcze raz zobaczyć z bliska.

    Kobiety podeszły do chłopaka. Mama powiedziała:

    – Odwróć się tyłem do nas i porządnie wypnij.

    – Mamo, proszę. To krępujące…

    – Nie gadaj tyle! Bez dyskusji rób to, co mówię.

    Mama chwyciła Marka i obróciła go pupą w ich stronę. Marek chociaż był już coraz bardziej oswojony ze wstydem, to jednak znowu spiekł raka.

    – No i co? Nie miałam racji Asiu?

    – Ależ Marto! To jest mój syn – widać było, że Asia powiedziała to bez przekonania.

    – Rozchylę mu trochę pośladki – powiedziała Marta, po czym zrobiła to i wybuchła śmiechem. Markowi już stał na dobre, zwłaszcza, że koleżanka mamy na chwilę delikatnie wsadziła mu palec w kakaową dziurkę.

    – Marta, trochę przeginasz – rzekła mama.

    – Nie martw się Mareczku, przecież wiesz, że kocham cię mimo wszystko.

    Asia pocałowała syna w policzek, schylając się. Tymczasem Marek ujrzał klucz do kajdanek. Lekko wystawał z kieszeni matki.

    – Muszę wykorzystać ich niedyspozycję i spróbować się uwolnić – pomyślał i niepostrzeżenie wyciągnął kluczyk, ukrywając go za plecami.

    – Marek znowu to zrobiłeś – rzekła Marta, chwytając chłopaka za odsłoniętą główkę sztywnego penisa.

    – Asiu, czy mam pociągnąć za sznurek?

    – Może jutro go ukaramy. Dzisiaj już jestem padnięta.

    – A więc idziemy spać?

    – Tak Marto, tylko przygotuję Markowi posłanie na materacu pod kaloryferem.

    Mama niezdarnie zrobiła to, co powiedziała, a następnie wraz z Martą chwiejnym krokiem opuściły pokój w celu udania się na spoczynek. Marek zaś tylko na to czekał. Rozpiął kajdanki i po cichu udał się do swego pokoju, gdzie zaryglował się na klucz. Musiał uporządkować myśli po tym, co się dzisiaj wydarzyło i zastanowić się, co zrobić, gdy wstanie nowy dzień. Gdy tak leżał na łóżku nagi i rozmyślał, do pokoju ktoś zapukał.

    – Cholera! – pomyślał.

    – Już się dowiedziały.

    Bicie serca gwałtownie mu przyspieszyło.

    – Marek, to ja. Otwórz – odezwał się cichy głos Marty.

    – Chcesz, by było ci znowu tak dobrze, jak parę godzin temu.

    Nastolatek chwilę się wahał, ale ciekawość zwyciężyła. Otworzył drzwi. Marta weszła już pewniejszym krokiem, bo trochę wytrzeźwiała.

    – Asia śpi i o niczym ma się nie dowiedzieć. Słyszysz?

    – Jasne…

    Marta gwałtownie pchnęła chłopca na łóżko. Zdjęła bluzkę i rozpięła stanik.

    – Możesz sobie na nie popatrzeć, ale nie waż się ich dotykać.

    Marek, jak zahipnotyzowany wpatrywał się w piękne piersi Marty, która od początku jego okresu dorastania, była jego marzeniem.

    -Ahhh… – wypsnęło mu się, gdy Marta zaczęła go onanizować. Gdyby nie to, że dziś już dwa razy miał wytrysk, zaraz dostałby orgazmu. Po kilku minutach poczuł, że zbliża się ten moment, ale wtedy nagle Marta przestała mu robić dobrze… i zrobiła mu jeszcze lepiej. Tak jak wcześniej w wannie, zajęła się jego penisem przy pomocy języka. Teraz, jednak wystarczyło, że parę razy musnęła mu wędzidełko, a Marek poczuł rozkoszne pulsowanie w dole brzucha. Marta w porę zabrała twarz sprzed jego fiuta i zebrała mu nasienie ręką. Następnie podłożyła mu ją pod twarz.

    – Wszystko masz mi teraz pięknie zlizać.

    – No co ty. Oszalałaś?!

    Gdy chłopiec to powiedział, poczuł ostry ból, gdyż Marta jedną ręką ścisnęła mu jądra, a drugą wbiła mu paznokieć w dziurkę na żołędzi penisa. Marek wrzasnął, lecz szybko przestał, gdyż Marta go z całej siły spoliczkowała. Powiedziała:

    – Mamy szczęście, że twoja matka teraz śpi, jak kamień. Następnym razem, jak wykręcisz mi taki numer, to cię tam ugryzę.

    – Przepraszam – powiedział zaskoczony Marek.

    – Dobrze, już dobrze. Teraz posłusznie zlizuj.

    Marek począł wykonywać polecenie. Czuł w ustach słony smak swojej spermy.

    – Teraz wszystko masz połknąć.

    Chłopak zrobił to, powstrzymując odruch wymiotny.

    – A teraz miłych snów, jeśli to możliwe. Jutro się z tobą policzymy tak, że popamiętasz to na całe życie – powiedziała złowieszczym głosem Marta i wyszła z pokoju. Marek przełknął ze strachem ślinę i przykrył się kołdrą. Pomimo trudności, udało mu się w końcu zasnąć.

    ==

    Świtało. Marek otworzył oczy po niespokojnym śnie. Wiedział, że już nie da rady zasnąć. Wstał i ubrał się. Po cichu wymknął się z domu, uprzednio zarzuciwszy na siebie lekką kurtkę, gdyż z rana jeszcze było nieco chłodno. Przechadzając się po osiedlu, myślał, co począć dalej. Przecież nie mógł uciec z domu. Z drugiej strony niedobrze mu się robiło na myśl, co mogłoby go w nim spotkać. Jednocześnie odczuwał dziwną niezdrową ekscytację, myśląc, że mógłby tam wrócić. W końcu zebrał w sobie siły i zaczął zmierzać w stronę swojego bloku. Będąc już przed drzwiami mieszkania zawahał się, lecz wreszcie nacisnął klamkę. Poczuł zapach grzanek z serem i odgłosy rozmów Asi i Marty, dobiegających z kuchni. Usłyszały go:

    – Marku, zapraszamy na śniadanie – mama odezwała się do niego, jak gdyby nigdy nic.

    Chłopak wszedł do kuchni i siadł przy stole z Martą. Mama zaraz podała im herbatę i grzanki.

    – Gdzie spacerowałeś? – spytała Marta.

    – Tu w okolicy.

    Do końca posiłku zachowywali się normalnie, tak jakby nic się nie stało. Do czasu.

    – Marek, pozmywaj proszę – powiedziała mama.

    – Razem z Martą coś dla ciebie przygotowałyśmy.

    Chłopiec już czuł, że coś się znowu święci.

    – Jak skończysz, to ci pokażemy – dodała Marta. Gdy Marek zakończył zmywanie, mama z Martą wezwały go do salonu. Kiedy wszedł do pokoju, mama pokazała mu jakąś rzecz.

    – A oto pierwsza para twoich nowych przerobionych spodni – rzekła mama, pokazując mu jego ulubione spodnie z bardzo mocno przyciętymi nogawkami.

    – Mamo co ty zrobiłaś?!

    – Będziesz je ubierał nie nakładając majtek, tak by wszyscy ze szkoły widzieli twoje ślady na pupce.

    – Proszę teraz się rozebrać i nałożyć tylko je.

    Czerwony na twarzy Marek począł pozbywać się odzienia. Gdy został w samych bokserkach, odwrócił się tyłem do kobiet.

    – Gatki też ściągaj – powiedziały chórem Asia z Martą. Nastolatek posłusznie wykonał polecenie. Mama z Martą dotykały jego pośladków, studiując pozostawione na nich przez deseczkę, pasa i dłoń wczorajsze czerwone odciski.

    – Coś za lekko oberwałeś. Dzisiaj z Martą za twoje wczorajsze wieczorne nieposłuszeństwo, zdyscyplinujemy cię, jak należy.

    – Teraz proszę, stań przodem.

    Marek stanął, zasłaniając intymne miejsca.

    – Na baczność! – krzyknęła Marta. Marek ułożył ręce wzdłuż ciała, odsłaniając częściowo stojącego siusiaka.

    – Za to dostaniesz jakieś dodatkowe 10 razy – powiedziała mama i chwyciła za penisa, ściskając go z całej siły. Marek zacisnął zęby.

    – Nakładaj spodenki.

    Gdy Marek wykonał rozkaz matki, kobiety kazały mu się odwrócić tyłem do nich i lekko wypiąć. “Spodnie” odsłaniały mu z połowę pupy i większość odcisków było wyraźnie widocznych. Kobiety śmiejąc się, komentowały jego nowy ubiór.

    – Teraz, tak jak wczoraj proszę wejść na stół i wypiąć dupsko. Marta wymierzy ci karę specjalnym skórzanym pasem.

    Przerażony chłopak wykonał polecenie i usłyszał głos Marty:

    – Oberwiesz teraz tyle razy, aż tyłek zrobi ci się purpurowy.

    Marek początkowo znosił karę po męsku. Nie wytrzymał, jednak długo i już przy 10 uderzeniu łzy napłynęły mu do oczu. Kutas, mimo to stał na baczność.

    – Widzę, że masz wzwód – mama mówiąc to, ściągnęła mu z pupy spodenki, na których widać było spory namiocik.

    – Marta będzie bić cię tak długo, aż opadnie. Kiedy już to się stanie, to dostaniesz dodatkowe karne 50 razy.

    – Yhhh… – chłopiec głośno stękał, czując na tyłku nieprawdopodobne szczypanie. W pewnym momencie nie mógł już wytrzymać. Ból był nie do zniesienia. Nagle poderwał się ze stołu i zaczął uciekać. Mama z Martą przygotowały się, jednak na taką ewentualność i zamknęły drzwi do wszystkich pokoi na klucz. Marek nie mogąc się nigdzie ukryć, w końcu otworzył drzwi do mieszkania i nagi z czerwonym tyłkiem, wybiegł na klatkę schodową. Kobiety ruszyły za nim w pogoń. Chłopiec uciekał po schodach w dół, zauważając, że z dołu zbliża się sąsiad.

    – Co robić?! – myślał. Spanikowany zaczął zawracać, aż wpadł prosto na mamę, która natychmiast wykręciła mu ręce do tyłu. Marta zaś kopnęła go w jądra. Marek zawył i obolały poddał się. Asia z Martą zaciągnęły go z powrotem do domu. Rzuciły go na stół, rozchyliły nogi i zmusiły do wypięcia tyłka. Mama na chwilę wyszła z salonu. Po chwili wróciła z miednicą, którą ustawiła przed Markiem i z tajemniczym małym pudełeczkiem.

    – Ciekawi cię, co jest w środku smarkaczu?

    – No to zobacz.

    Mama podniosła to na wysokość jego wzroku.

    – To jest specjalny czop dla niegrzecznych dzieci i nastolatków. Zaraz się przekonasz, jak działa.

    Asia rozchyliła chłopakowi pośladki i wsunęła mu czopek do odbytu. Marek poczuł straszliwe rozrywające pieczenie w pupie. Jego twarz wykrzywił grymas.

    – Asiu, chyba czas kontynuować karę.

    – Proszę, Marto – powiedziała mama, podając jej pas. Tylko go nie oszczędzaj. Musi to pamiętać do końca swoich dni.

    Marta ustawiła się za chłopcem i najpierw lekko uderzyła pasem. Marek wrzasnął. Po chwili przerwy Marta zaczęła wymierzać mu całą serię pasów, uderzając z pełną siłą. Chłopak darł się, aż brakło mu tchu. Asia wtedy zdzieliła go po głowie.

    – Zamknij dziób, bo w przeciwnym razie poproszę ojca, by się z tobą policzył po powrocie.

    Marek po usłyszeniu takiej groźby już nie krzyczał, lecz ciężko dyszał. Było mu słabo i niedobrze. W pewnym momencie poczuł, że skręca go coś w żołądku i wypluł wymiociny do miski. Uderzenia na chwilę ustały.

    – Marto, nie przestawaj! Przecież widzisz, że ciągle mu stoi.

    Marta więc nadal okładała go pasem. Pupa mocno bolała zarówno z zewnątrz od pasa, jak i wewnątrz od czopa. Marek zaraz znów puścił pawia. Koleżanka mamy nie przestawała go bić. Waliła wręcz coraz mocniej. Tyłek Marka coraz bardziej przypominał ubijany kotlet. Oprócz pupy bolało go też gardło, bo zaraz znowu zwymiotował, a potem znowu i znowu. Rzygał niczym kot. Czuł się, jakby wnętrzności mu się przewracały. Zaraz też oprócz nieustannego zwracania treści żołądkowej, zaczął równie seryjnie puszczać głośne mokre bąki. W salonie unosił się ciężki zapach rzygów i gówna, więc Asia zmuszona była otworzyć okno. Za którymś z kolei pierdnięciem, z odrobiną stolca czop wyleciał chłopcu na zewnątrz ciała, lecz koszmarne pieczenie pozostało. Jednocześnie Marek czuł, że zaraz dojdzie. Świadomość, że Asia z Martą oglądają go nagiego z wypiętą pierdzącą pupą, sprawiła, że przeszły go rozkoszno-wstydliwe dreszcze. Pokaźna porcja nasienia wylała się na stół. Dla Marka było to za dużo silnych sprzecznych emocji, jak na jeden raz. Zemdlał, upadając twarzą na miednicę pełną swoich wymiocin.

    ==

    Kiedy się ocknął, leżał w wannie w brązowej kałuży. Nad nim stały i nachylały się mama z Martą. Nie czuł wprawdzie już pieczenia w dupie, ale za to poczuł coś innego. W tyłku miał rurkę z dziwnym przyrządem, przypominającym gruszkę. Usłyszał głos uśmiechającej się mamy:

    – Po takiej karze, niezbędne jest użycie lewatywy, by wszystko było w porządku. Cdn.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Kolarstwo?

    Dużo jeżdżę na rowerze. Głównie po szosie. W pewną sobotę wyjechałem na przejażdżkę, ok 80km. Po jakichś 30 spotkałem stojącą w bocznej drodze dziewczynę. Droga asfaltowa, ale spotkanie tam kogoś graniczy z cudem, ruch prawie, że zerowy. Zwolniłem trochę i zobaczyłem, że na przebitą oponę. Zatrzymałem się, była lekko roztrzęsiona, bo nie miała zestawu naprawczego do dętek. Zawsze taki ze sobą wożę, więc chciałem jej pomóc. Zaczęliśmy rozmawiać, ja zabrałem się za naprawę jej roweru. Okazało się, że ma na imię Dominika, ma 20lat, czyli jest w moim wieku, mieszka niedaleko mnie, może ze dwa kilometry ode mnie. Oboje byliśmy na rowerach szosowych, więc i w ubraniach z lycry, obcisłych. Od samego początku było widać jej kształty. Delikatnie wysportowana budowa ciała, wyćwiczone pośladki, bardzo atrakcyjna dziewczyna. I pierwsze co mi się rzuciło w oczy, gdy ją zobaczyłem to fakt, że jeździ bez stanika. Spod jej stroju, który doskonale obejmował piersi, było wyraźnie widać sutki. Do tego jej delikatne rysy twarzy, duże, zielone oczy i rozczochrane, wyjęte spod kasku włosy, dopełniały jej idealny wygląd. Była bardzo bezpośrednia, bez skrępowania opowiadała o swoich życiu miłosnym, a w zasadzie jego braku, czyli podobnie jak u mnie. Po ok  15 minutach miała już sprawny rower, i sami się trochę o sobie dowiedzieliśmy. Schowałem pozostałe łatki i klej do swojej sakwy, a my mieliśmy jechać dalej razem. Nim wsiadłem na rower Dominika podeszła do mnie o mnie mocno przytuliła, objąłem ją. Czułem jak jej piersi rozkładają się na mnie, ale jednocześnie poczułem jak mój, stojący, penis wbija się w jej nogę, musiała do czuć, bo docisnęła ją mocniej. Zawstydziłem się, gdy mnie puściła zobaczyłem, że jej sutki  wystają znacznie mocniej, niż wcześniej.

    -A gdzie Ty się patrzysz?!-Zapytała ze śmiechem.

    -Na bardzo fajny napis na Twojej koszulce.-zaśmiałem się.

    -I napis Cię tak podniecił?-wskazała na moje spodenki.

    -Eeee…-spojrzałem na moje obcisłe spodenki i zobaczyłem idealny mojego stojącego penisa-A Tobie to wolno się patrzeć?

    -To dziewczynom nie wolno?-zaśmiała się.-Ja też mam swoje potrzeby.

    -Możesz, tylko pamiętaj, że to działa w dwie strony-uśmiechnąłem się.

    -Od samego patrzenia Tobie nie opadnie, a moje sutki dalej będą sterczeć. Tutaj i tak nikt nie jeździ-powiedziała powoli rozsuwając suwak swojej koszulki.

    Po chwilowym szoku podszedłem do niej, delikatnie dotknąłem jej piersi. Po chwili sama mocno przyłożyła moje dłonie do nich, masowałem je mocno. Schyliłem się i zacząłem ssać jej sutki. Całowałem je, lizałem i ssałem naprzemiennie. Dominika oparła się o drzewo i cicho pojękiwała. Dłonią zszedłem do jej krocza. Przez materiał spodenek wolnymi ruchami masowałem jej cipkę, ani na moment nie odrywając ust od jej piersi. Docisnęła moją głowę do siebie, przytuliła swoje piersi do moich policzków, całowałem ją między piersiami. Była już bardzo rozgrzana, na dłoni między jej nóżkami poczułem wilgoć. Kucnąłem przed nią i zsunąłem jej spodenki. Miała gładziutką cipkę. Spodenki zostały jej tylko na jednej kostce, drugą nogę z nich wyjęła i ją uniosłem. Zacząłem całować jej cipkę. Była bardzo mokra. Starałem się jak najszybciej ją lizać. Była bardzo podniecająca, lizałem ją jak tylko chciałem. Bardzo szybko Dominika doszła, głośno jęczała. Po wszystkim usiadłem przed nią, Dominika założyła swoje spodenki, ja wstałem.

    -Od 3 miesięcy nie miałam orgazmu, samej to nie to samo.

    -To było zajebiste!

    -Dzięki Tobie. To teraz moja kolej, dawaj go!

    Wyjąłem go ze swoich spodenek i  zacząłem sobie walić. Dominika od razu wyrwała mi go z ręki i sama zaczęła mi trzepać. Uklęknęła przede mną i wzięła go do buzi. Oblizała główkę, chwilę ją possała. Po czym zsunęła mi spodenki do końca i powiedziała tylko, że uwielbia jak facet się tam goli. Sekundę po tych słowach miała go już całego w ustach. Ssała go bardzo mocno i czule. Po chwili już wiedziała jakie ruchy kręcą mnie najbardziej. Gdy ssała moje jajka waliła mi konia ręką. Po czym znów wróciła do mojego fiuta i szybkimi ruchami wkładała i wyjmowała go ze swoich ust. Wzięła go do ręki i trzepiąc go chwilę i liżąc główkę doprowadziła mnie do szczytu. Na moment odpłynąłem, głośno zajęczałem, chwilę głośno dyszałem. Pozwoliła mi skończyć w swoich ustach, trochę spermy spłynęło po jej brodzie i skapnęło na jej cycka. Wszystko co miała w ustach połknęła i zlizała resztę z fiuta. Wstała, wytarła ręką pierś, z palca zlizała spermę i zasunęła swoją koszulkę.

    -A to było jeszcze lepsze-powiedziałem do niej.

    -Wszystko było zajebiste! Myślałam, że mój pierwszy facet był dobry, ale Ty go przebijasz.

    -Starałem się.-Założyłem z powrotem swoje spodenki.

    -Tutaj sobie na więcej nie pozwolimy, ale możemy jechać do mnie…-powiedziała cicho.

    -Bardzo chętnie!

    Dominika studiowała, wynajmowała sama mały domek. Pojechaliśmy do niej. Rowery wprowadziliśmy do małego pokoju, sami poszliśmy do drugiego, większego. Zdjęliśmy niewygodne buty z zatrzaskami, siedząc naprzeciwko siebie, ja na kanapie, ona na fotelu, w tej samej chwili wyciągnęliśmy nogi na krzesło stojące obok. Dla zabawy smyraliśmy się swoimi stopami.  Zdjęliśmy kaski i rękawiczki, Dominika rozpuściła swoje, jak się okazało, długie włosy.

    -Wybacz porozrzucane ubrania, ale nie spodziewałam się gości.-zaśmiała się.

    -Myślisz, że mój pokój wygląda lepiej?

    -Czujesz się tutaj jak u siebie, więc pewnie nie. Chcesz się wykąpać?

    -Zdążę później, po coś innego przyjechaliśmy.-Zaśmiałem się.

    -Lubię bezpośredniość! W szafce obok łóżka masz gumki, nie chcesz wiedzieć ile czasu leżą bezużyteczne.-wstała i usiadała obok mnie.

    Zaczęliśmy się całować, leżałem na niej, była między moimi nogami. Rozsunąłem jej koszulkę, zdjąłem ją. To samo zrobiłem ze swoją. Znów bawiłem się jej cyckami. Teraz robiłem to spokojniej, wolniej, delikatniej. Dominika wiła się na łóżku. Schodziłem pocałunkami po jej brzuchu, doszedłem do jej spodenek. Wstałem, aby zdjąć swoje, Dominika w tym czasie zdjęła swoje. Wziąłem paczkę gumek z szafki i szybko założyłem jedną na swojego fiuta. Dominika czekała z rozłożonymi nogami, jednym mocnym ruchem w nią wszedłem. Była bardzo ciasna, ale i mokra. Zacząłem ją powoli ruchać delikatnie dopychając fiuta do samego końca. Zacząłem przyspieszać. Dominika głośno jęczała przy każdym moim ruchu. Zmieniałem tempo, głębokość penetracji. Całowałem ją po szyi, po piersiach. Objęła mnie mocno nogami, czując to zacząłem ją pieprzyć jeszcze mocniej. Uniosłem jej nogi do góry, całowałem jej stopki, na białych skarpetkach było widać delikatne czarne plamki od butów i ich intensywny zapach. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej, w momencie zacząłem ją rżnąć najmocniej jak mogłem. Po kilkunastu sekundach takiego seksu oboje doszliśmy w idealnie tej samej chwili. Ja tryskałem w gumkę i głośno jęczałem, Dominika wiła się po kanapie i jęczała jeszcze głośniej. Objęła mnie nogami nie pozwalając mi wyjąć. Delikatnie nim ruszałem w niej. Po wszystkim go wyjąłem i opadłem obok niej.

    -Najlepszy seks w życiu-powiedziała.

    -Zdecydowanie-odpowiedziałem jeszcze dysząc.

    -Ktoś tu lubi skarpetki!-spojrzała na mnie.

    -Bardzo, aż czasem za bardzo.

    -Czy Ty ze wszystkim jesteś taki jak ja?!

    -To Ty…?

    -Mogłabym ich nie zdejmować. A z tych butów ich zapach mnie podniecał czasem bardziej niż porno.-usiadła na łóżku i zdjęła ze mojego fiuta prezerwatywę. Wzięła go do buzi i wylizała z niego spermę.

    Po tym położyła się obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Oboje nie mieliśmy wcześniej zbyt bujnego życia erotycznego. Zgodnie twierdziliśmy, że nasza nowa znajomość może to zmienić…

    -To co, prysznic?-Zapytała.

    -Ale idziemy razem!

    -Bez Ciebie nie idę-powiedziała zaczynając bawić się moim penisem.

    -To prowadź!-wstaliśmy, wziąłem prezerwatywy i trzymając mnie za fiuta zaprowadziła nas do łazienki.

    Zdjęliśmy sobie nawzajem skarpetki, wąchając je i całując swoje stopy. Założyłem jej skarpetkę na swojego kutasa, liżąc jej stópki znów mi stanął. Weszliśmy razem pod prysznic, Dominika odkręciła wodę. Opierając ją o ścianę namiętnie się całowaliśmy, dłońmi krążyliśmy po swoich ciałach. Obróciłem ją i dłonią masowałem jej dziurkę, zbliżyłem do niej słuchawkę prysznica, co jej się dodatkowo spodobało. Po chwili takiej zabawy Dominika kucnęła przede mną, zdjęła swoją skarpetkę z mojego fiuta, rzuciła ją w róg prysznica i chwilę mi obciągała. Ssała go jeszcze mocniej, niż wcześniej.

    -Gdzie masz gumkę?

    -Leży obok kabiny.

    Wzięła ją, założyła mi, na koniec possała moje jajka i wstała. Wskoczyła mi na ręce, mocno objęła moją szyję, oparłem ją o ścianę i pewnie opuściłem na sterczącego fiuta. Jednym, pełnym ruchem cały wsunął się w jej cipkę. Oboje jęknęliśmy, zacząłem nim ruszać w niej. Na zmianę lekko podnosiłem ją i opuszczałem, po chwili ruszałem już samym fiutem w niej. Po jakimś czasie zeszła z niego, jedną nogę położyła na kranie wychodzącym ze ściany, lekko uginając kolana znów przyłożyłem fiuta do jej cipki, wyprostowałem kolana, przez co mój fiut lekko w nią wszedł i ona sama się lekko uniosła nad ziemię. Cały czas ją pieprząc bawiłem się jej piersiami, całowaliśmy się. Po chwili mocnego ruchania doszedłem. Spuściłem się w nią, ile mogłem, tyle nim ruszałem w środku. Gdy opadł widziałem, że Dominice niewiele już brakuje. Uklęknąłem przed nią, zacząłem lizać jej cipkę, całować ją. Po kilku sekundach Dominika doszła. W trakcie orgazmu osunęła się na mnie, razem upadliśmy w niewielkiej kabinie. Po chwili Dominika doszła do siebie. Splątani cieszyliśmy się z tego, co się stało. Wstaliśmy, zdjąłem prezerwatywę, rzuciłem ją obok prysznica. Nawzajem się umyliśmy, nie ograniczając pocałunków, pieszczot. Umyci i zadowoleni zakręciliśmy wodę i zaczęliśmy się wycierać, trochę samych siebie, trochę nawzajem siebie.

    -Nawet nie mam co Ci dać, żebyś się ubrał…

    -To będziemy chodzić nago, chyba Ci to nie przeszkadza?

    -Nigdy!-odpowiedziała z uśmiechem.

    Razem ogarnęliśmy łazienkę i pokój po naszych zabawach. Uzgodniliśmy, że dziś zostaję u niej na noc. Dostałem tylko jej za duże stopki, które na mnie były okej, Dominika tez założyła stopki. Polubiliśmy klepanie się po tyłkach, szczypanie ich. Całowanie się po całym ciele też było normalne, dosłownie całym. Domi bardzo się podobało obijanie się jajek i kutasa przy chodzeniu. Wieczorem razem obejrzeliśmy jakąś beznadziejną komedię. Noc zapowiadała się równie, albo i jeszcze ciekawiej niż ten, zaskakujący, dzień…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Edek junior

    CDN

  • Karioka V

    Karioka po powrocie z wycieczki była zadowolona. Nie mogła uwierzyć, że podobała się młodym chłopcom. Na samą myśl o nich robiło jej się mokro.

    Po kilku tygodniach przed domem została zaczepiona przez swojego Policjanta. Zaprosił ją do samochodu. To była Toyota z przyciemnymi szybami. Karioka wsiadła bez chwili zastanowienia. Usiadła z przodu. Nie zważając na to, że ktoś z sąsiadów może ją zauważyć przez otwarte okno pocałowała chłopaka w policzek.

    Jej policjant rzucił jej krótkie pytanie możemy pogadać.

    Karioka skinęła głową, czuła pożądanie. Wsiadając do auta swoją dłoń położyła na udzie chłopaka. Poczuła pożądania. Z tyłu w aucie siedziało jeszcze dwóch mężczyzn. Byli to mężczyźni w średnim wieku. Karioka całym swoim ciałem czuła pożądanie. Przez chwilę jechali w milczeniu. Po przejechaniu kilku kilometrów wyjechali w miasta. Jej policjant zatrzymał się na parkingu. Wiesz awansowałem i mam do Ciebie a raczej mamy do Ciebie sprawę. Ci panowie z tyłu to moi przełożeni, rozpracowujemy grupę zajmującą się stręczycielstwem i mamy dla Ciebie propozycję.

    Karioka została poproszona o pomoc. Miała dotrzeć do szefa grupy i przez kilka dni popracować dla niego. Popracować swoim ciałem. Miała zostać dziwką i za pieniądze oddawać się. W trakcie rozmowy Karioka czuła ogromne pożądanie, gładziła udo jej policjanta. Chciała go zerznąć tu i w tej chwili.

    Siedzący z tyłu pojazdu panowie mieli mnóstwo wątpliwości.

    Karioka patrząc im w oczy, rozwiązała w jednej chwili wątpliwości. Schyliła się i odpinając rozporek wzięła penisa policjanta w usta. Obciągała go najlepiej jak potrafiła, siedzący z tyłu policjanci patrzyli w osłupieniu. Karioka poczuła uderzenie spermy w gardle. Oblizała się i patrząc w oczy siedzącym z tyłu pojazdu policjantom zadała pytaniem. Nadaję się do tej roli.

    Po uzgodnieniu jej roli Karioka. Karioka przesiadła się do tyłu pojazdu. Usiadła pomiędzy policjantami i chwyciła ich penisy w dłoń.

    Po kilku dniach Karioka oświadczyła w domu, że trafiło się jej zlecenie i jedzie jako pilot wycieczki w związku z czym nie będzie jej w domu przez tydzień.

    Mąż został wtajemniczony prze Kariokę co będzie robić i jaka to jest ważna sprawa. Odwożąc ją na pociąg mąż powiedział jej na ucho „ Zawożąc Cię na parkin kilka miesięcy temu obudziłem potwora”, klepnął ją w tyłek i wsadził do przedziału pociągu.

    Wybierając przedział dla Karioki mąż usadowił ją z żołnierzami. Karioka otworzyła okno przedziału i machając mu na pożegnanie krzyknęła, Zrobiłeś to specjalnie! Mąż uśmiechnął się i odrzekła wracaj szybko, nie mogę się doczekać Twojej opowieści co robiłaś.

    Karioka zajęła miejsce przedziale, ściągnęła płaszcz i oczom 5 żołnierzy ukazała się 45 latka w króciutkiej sukience. Karioka czuła na sobie ich spojrzenia, zajęła miejsce wciskając się pomiędzy dwóch chłopców w zielonych mundurach. Siadając odsłoniła zakończenie pończochy. Rozpoczęła rozmowę z chłopcami, czuła że ich spojrzenia ją rozbierają. Dowiedział się, że chłopcy jadą do domu ma południu kraju i przez 300 km, będzie razem z nimi w przedziale. Po kilku minutach rozmowa temat został sprowadzony do seksu. Karioka zdjęła buty i położyła nogi na kroczy siedzącego przed nim żołnierza. Patrząc mu w oczy zadziornie zapytała się czy ktoś kiedyś doprowadził go do wytrysku stopami. Dłonie w tym momencie położyła na kroczu siedzących obok niej młodych mężczyzn. Rzuciła krótki rozkaz „Ściągać mundury” Nie trzeba było ich prosić. Ich dłonie chwyciły ją za piersi. Siedzący po drugiej stronie żołnierze rozpięli rozporki i zaczęli trzepać penisy. Ona poddała się pieszczotą piersi i stopami „bawiła się penisem siedzącego naprzeciwko niej żołnierza.

    Oblizując usta zachęciła młodych mężczyzn żeby wstali i podsunęli jej kutasy do ust. Obciągała je, gładziła językiem i wkładała dwa naraz do ust. Na stopach poczuła wytrysk. Osunęła się na kolana i wsadziła głęboko do ust penisa żołnierza, który spuścił się jej na stopy. Pozostali chłopcy z okrzykiem radości zaczęli tryskać sperma na jej włosy i twarz. Karioka oblizała wszystkie penisy do czysta. Stawiając je ponownie na baczność. Chłopcy ściągnęli z niej ubranie i …….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski
  • Druga natura Agnieszki

    Nie dla każdego rozwód to koniec świata. Dla innych to właśnie początek nowej przygody. Na Agnieszkę właśnie czekało spełnienie marzeń. Zgarnęła co potrzebowała, córkę miała po swojej stronie, nie pozostało nic innego jak wyjechać do USA. Miała tam już zapewnioną pracę, dom i wszystko miało być zupełnie inaczej.
    Niestety życie szybko zweryfikowało jej amerykański sen. O pieniądze było ciężko, a z czegoś żyć było trzeba. Wylądowała na dość podejrzanym terenie. W okolicy było sporo gangusów. Dwie samotne białe kobiety przykuły ich uwagę. Tym bardziej, że Agnieszka pomimo swoich prawie 40 lat była nieziemsko seksowna, a jej 19-letnia córka, Dorota, praktycznie była młodszą kopią matki. 
    Gdy w jej drzwiach zjawił się Tyron, była w szoku. Zaproponował jej nieprzyzwoitą zabawę, jednocześnie oferując niezłe pieniądze. Tak stała się zwyczajną kurwą.
    Agnieszce po pewnym czasie zaczęło się podobać w jaki sposób się z nią obchodzą i jak ją traktują. Była niczym tylko upodloną dziwką. Podniecało ją to i nie mogła przestać. Ukrywała to przed córką, choć ta widywała ją w towarzystwie swoich czarnych sąsiadów, którzy ją obłapiali. Do niej również się przystawiali. Interesowała się seksem i wszystkim co z nim związane, ale nie podejrzewała, że spotka ją coś takiego.
    ——————————————————————————–
    We wtorkowy wieczór Agnieszka odebrała telefon od Tyrona:
    -Czołem blond szmato, wpadam dzisiaj, obyś była gotowa.-Będę gotowa jak zwykle panie Tyrone. Przygotuje się jak zwykle.-I tak ma być, zerżnę ten twój kurwi pysk dzisiaj jak nigdy.
    Rozłączył się. Aga poszła się umalować. Nie szykowała ubrań, przy Tyronie mogła nosić tylko szpilki. Gdy zbliżała się godzina o której miał przyjść, klęczała pod swoimi drzwiami naga. 
    Wszedł do jej domu jak do siebie. Poprawił fiuta i uderzył ją w twarz. Wyjął z dresów swojego kutasa i powiedział: 
    -Spragniona kurwo? Muszę się odlać!
    Agnieszka zbliżyła się i otworzyła usta. Ciepły strumień zalał jej twarz, wpływał do oczu, ust i nosa. Gdy miała pełne usta, połknęła wszystko i znów je otworzyła. 
    -Dzisiaj wpadną moi kumple. Nakarmimy cię naszą spierdoliną biała szmato. -Dziękuje panie Tyrone, to mój ulubiony posiłek. Błagam o pozwolenie na wyczyszczenie pańskiego fiuta.-Wyliż dokładnie. Uwielbiasz mojego czarnego naganiacza co?-Tak, panie Tyrone, uwielbiam jego smak i zapach. 
    Oblizała kapiący z czubka kutasa mocz i całego fiuta. Jego kutas powoli rósł, stając się znowu wielką pałą.
    -Przynieś swoja miskę suko. Ja rozsiądę się w salonie.
    Agnieszka przyniosła ją i ustawiła niedaleko nóg swego pana. 
    -Wiesz co masz robić stara ruro. Na co czekasz? A córeczka cię wyręczy?-Prosiłam, nie mieszaj…-Rozkazujesz mi? 
    Tyrone uderzył ją mocno w twarz aż odskoczyła. Splunął na nią i uderzył znowu. 
    -Coś ci pokażę blond framugo, ale masz błagać o wybaczenie.
    Upadła na kolana przed nim i zaczęła lizać jego stopy. On wyjął telefon i coś chwilę na nim szukał. Pokazał jej zdjęcie. To była jej córka, związana i zakneblowana. W okół niej stało kilku jego kolegów z wyciągniętymi kutasami. Agnieszka się przeraziła. 
    -Widzisz? Mamy ładniejszą kurewkę. Może twój stary zmęczony ryj już nam nie wystarcza.
    W jej oczach zakręciły się łzy. Wiedziała do czego są zdolni. Chwycił ją za włosy i wepchnął kutasa do gardła. Rżnął jej gardło, ona jedynie charczała i dusiła się. Podłoga pod nią robiła się mokra od śliny. Gdy miał dochodzić wyciągnął kutasa i strzelił ją w pysk. Spuścił się do miski obok. Sperma lała się długo. 
    -Obliż szmato ładnie i possij mi jaja. Zamieszaj w nich spermę, żeby lepiej wypływała. Trzeba przygotować jedzenie.
    Jego kutas lśnił od jej śliny. Wielki i pulsujący. Zlizywała wypływającą resztkę spermy. Jej smak, to dlatego się kurwiła. Uwielbiała połykać i smakować ich spermę. Zaczęła lizać jego spocone jądra, jego kutas odpoczywał na jej twarzy. Makijaż już mocno się jej rozjeżdżał. Łzy dodatkowo go niszczyły. Chwycił ją za kudły i podniósł. Przełożył przez poręcz fotela i bez skrupułów wsuwał kutasa w dupę. Agnieszka zawyła, posuwał ją od razu mocno i bez litości. Przy tym mocno bił po pośladkach, czasami nawet uderzał w twarz gdy się odwróciła. Gdy znów miał się spuścić, wyciągnął i zrobił to do miski jak wcześniej. Aga łapała powietrze i dochodziła do siebie, z obolałą dupą. Tyrone usiadł na fotelu i uniósł w górę nogi.
    -Dalej brudna niebieskooka szmato. Całuj dupsko swojego pana. Powiedz jak bardzo to lubisz.
    Agnieszka zbliżyła twarz i wysunęła język liżąc jego tyłek, nosem lądując w jego jądrach. Uwielbiał gdy próbowała coś wtedy mówić dlatego kazał jej chwalić jego zad. Lizała i bełkotała przez dłuższą chwilę. Do domu otworzyły się drzwi. Słychać było śmiechy. Do pokoju weszło trzech kolegów Tyrona i wprowadziło nagą Dorotę, widać po niej było, że już ją złamali. Tyrone kiwnął głową a ci podeszli do miski i wszyscy po kolei spuszczali się do niej. Agnieszka nie mogła powstrzymać łez. Jej córka też została dziwką dla czarnuchów. Stanął obok niej, kładąc jej kutasa obok policzka. 
    -Patrz Aguś, narzekałaś, że nie masz co dać do jedzenia swojej córce. To my załatwiliśmy jej pożywny posiłek. 
    Jeden z kolegów rzucił Dorotę na kolana i przysunął jej głowę do miski. Dziewczyna posłusznie zaczęła chłeptać spermę z miski jak pies. 
    -Widzisz jak jej smakuje, pokaż nam mała dziwko jakie dobre.
    Dorota uniosła głowę i bawiła się spermą w ustach przez chwilę po czym połknęła i oblizała usta. Po czym dodała:
    -Jest bardzo smaczne proszę pana. I bardzo pożywne.
    Zaczynają się śmiać. Tyrone podchodzi do Doroty i spokojnie leje jej do ust. 
    Młoda spija wszystko, dziękuje za drinka i wraca do chłeptania spermy z miski.
    -No dalej stara szmato, jedz i ty. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga

    Może napiszę dalej jak się spodoba

  • Markiz de Cypre (Czesc 2)

    Odtąd Kasia została nową ulubioną kochanką Cypriana. Wraz z siostrą była osobą z którą najbardziej lubił się piepszyć. Wprowadził ją w świat najrozmaitszych fetyszy i perwersji. Zwykle przyjmował w stosunku do niej rolę dominującą, ale masochistyczne popędy chłopaka też wkrótce dały o sobie znać. Poczuła się nieco zaskoczona któregoś dnia w czasie, gdy Cyprian usiłował ją “trochę zgwałcić” (jak mawia pewien polski polityk), dobierając się do niej w trakcie gry wstępnej. Tym, co ją zdziwiło było to, że kiedy po otrzymaniu przez Cypriana mocnego klapsa w tyłek, kopnęła go, to on zamiast jeszcze agresywniej i energiczniej się do niej dobierać, upadł na podłogę i począł krzyczeć –  “Proszę moja pani, nie bij mnie!”. Kasia odebrała to słusznie jako zachętę do dalszego kopania Cypriana – czołgającego się i zaraz znów upadającego pod siłą kopnięć Kasi. W trakcie tychże niecnych zabaw, w pewnym momencie, Cyprian wsunął Kasi w dłoń karteczkę. Wtedy na chwilę przestała kopać Cypriana i rzuciła na nią okiem. Zawierała ona ogólne wytyczne, co ma z nim teraz robić. Po króciutkiej przerwie, Kasia przyklękła nad swym “niewolnikiem” i zaczęła go mocno okładać pięściami po klacie. Robiła to tak mocno, że Cyprian zaczął mieć problemy ze złapaniem tchu. Zaraz też dziewczyna zniknęła i po chwili powróciła do pokoju w kompletnym stroju dominy w obcasach o długaśnych szpilkach. Ubrana była seksownie. Strój podkreślał jej piękne zgrabne nogi i uda. Jednocześnie ubiór ten zasłaniał tyłek, piersi (co nie oznacza, że nie miał dekoltu) i cipkę, gdyż “niewolnik” jako niewolnik nie zasługuje na aż takie widoki. Przyniosła ze sobą także różniste akcesoria, takie jak pejcze i kajdanki, których zaraz użyła, krępując za plecami ręce Cypriana, uprzednio zdzierając z niego bluzkę. Po chwili podniosła go za włosy do góry, by zaraz pchnąć go na ziemię. Ponieważ Cyprian ręce miał skute, to nie mogąc zamortyzować upadku, spadł prosto na twarz, uderzając nią mocno o ziemię i prawie wybijając sobie część zębów.

    – Teraz na czworaka!

    – W porządku śmieciu, a teraz powiedz o sobie, że jesteś nic nie wartą kupą cuchnącego gówna.

    Cyprian posłusznie powtórzył. Zaraz potem Kasia z całej siły kopnęła go w tyłek. Zaczęła gwałtownie ściągać mu spodnie (skarpet nie musiała, gdyż ich zwyczajnie nie nosił; ona tak samo). Kiedy został już w samych obcisłych bokserkach opinających jego seksowny i idealnie wyrzeźbiony męski tyłek, zdzieliła go po nim pasem od jego własnych spodni. Następnie rąbnęła go owym pasem także po łbie, że aż chłopakowi porządnie zakręciło się w głowie.

    – Trzymaj dupsko w górze! – Kasia coraz bardziej wcielała się w swoją rolę. Odczuwała też w związku z tym ogromną ekscytację. Nigdy wcześniej w trakcie trwania jej pikantnej relacji z Cyprianem, nie było jej dane odgrywać takiej roli. Zawsze to on klepał ją i lał pasem po tyłku, podduszał, wiązał, trzymał na smyczy w sensie dosłownym itp. Teraz to ona pierwszy raz całkowicie przejęła kontrolę i korzystając z okazji musiała się koniecznie przekonać, jak daleko może się posunąć w tym, co teraz robi.

    – Dobrze, teraz masz je tak właśnie trzymać uniesione – zaraz spadło pierwsze uderzenie pejczem na wypiętą pupę chłopca, potem następne i następne. Kasia biła coraz mocniej. Zaraz chwyciła bokserki Cypriana i zwęziła mu ich materiał na tyłku, wciskając mu go między pośladki, tak że jego majtki teraz przypominały stringi. Widoczne było również coraz więcej czerwonych śladów uderzeń na jego tyłku. W następnej przerwie między uderzeniami, Kasia odsunęła materiał spomiędzy “bokserkowych stringów” na bok tyłka, ujawniając go w całej okazałości. Z całej siły uderzyła go w pupę otwartą dłonią. Zaraz też z powrotem rozłożyła mu materiał bokserek na całą powierzchnię tyłka, ale za to obsunęła je nieco w dół, odsłaniając mu kawałek rowka. Potem znowu go biła, jeszcze bardziej zsuwała bokserki, dalej biła. W ten sposób dozowała sobie przyjemność w stopniowo coraz większym upokarzaniu swego chłopaka. W pewnym momencie majtki miał już zsunięte z połowy tyłka:

    – Teraz powiedz nędzny niewolniku, ilu facetów dymało cię w dupsko i penetrowało twój czekoladowy tunel.

    Cyprian zgodnie z prawdą odpowiedział:

    – Chyba dziewięciu albo dziesięciu pani.

    – Nie wstyd ci?! – mówiąc to Kasia całkiem zsunęła mu z tyłka bokserki.

    – Jesteś zwolennikiem wielofunkcyjnych odbytów?! To odrażające! Przez takich, jak ty nasza cywilizacja upada! Chyba zdajesz sobie sprawę z tego do czego przede wszystkim służy ten narząd?

    Uderzenia ustały, a Kasia podeszła do chłopaka. Rozchyliła mu pośladki i przypatrując się jego kakaowemu oczku, rzekła (zresztą zgodnie z prawdą):

    – Ta dziurka nie jest pierwszego użytku – jej palec począł się w niej zagłębiać, jednak uprzednio włożyła rękawiczki, bo przecież domina nie mogłaby sobie w tak haniebny sposób ubrudzić rąk.

    – Wprawdzie nie jest na szczęście mocno rozepchana, ale że dziewicza też nie jest, to widać od razu – mówiąc to zdjęła mu majtki całkiem. Teraz był już całkowicie nagi. Rozchyliła mu nogi i chwyciła od tyłu za genitalia. Ciągnęła je mocno do dołu. Cyprian teraz wył z bólu.

    – Ty obleśny zboczuchu. Za te wstrętne seksualne odchyły musi cię spotkać stosowna kara.

    Wstała i zamaszyście kopnęła chłopaka, celując prosto między nogi. Cyprian zaś wrzeszcząc upadł na podłogę i mocno skulił się w sobie, starając się instynktownie ukryć swe klejnoty przed okrutną dominą – Kasią, która jeszcze niedawno była jego całkowicie uległą suczką.

    – Twoje genitalia zasłużyły na taki los. Twój odrażający fiut zapewne jest nośnikiem bakterii “Enterococcus faecalis” od tych wszystkich sraczy, które posuwał, jakby były ciasnymi cipkami.

    -Teraz liż mój obcas. Pewnie w twojej gębie i tak roi się od bakterii przez trenowanie “z dupy do ryja”.

    Jak domina rozkazała, tak Cyprian zrobił. Do końca dnia był niewolnikiem Kasi. Pluła na niego, kopała, popychała go, wiązała. Ostatecznie chłopak spędził noc w budzie dla psa, uprzednio jedząc kolację złożoną z psiej karmy w misce. Kasia z kolei wykończona po intensywnej zabawie, zdjęła strój dominy i naga położyła się do łóżka. Miała wyjątkowo błogi sen. Śniła, że posuwa Cypriana wielkim dildem w tyłek. On ma potem problemy z nietrzymaniem stolca i musi mu zmieniać pieluchy, jak małemu bachorowi. Dziewczyna wreszcie obudziła się z wilgotną myszką. Czuła na niej czyjąś dłoń. Gdy uświadomiła sobie, że owa dłoń do niej nie należy, natychmiast całkiem wyrwała się ze snu. Otóż w jej łóżku nagi Cyprian pakował jej do cipki paluchy i to w takiej liczbie, jak nigdy wcześniej. Poczuła ból i jęknęła. Wtedy chłopak wpił jej się w usta i począł grzebać jej w nich swoim językiem. Kasia próbowała go odepchnąć zwłaszcza, że zapach z jego ust delikatnie mówiąc nie był przyjemny. Pomyślała, że musiał nie umyć z rana zębów, a wczoraj przecież na kolację zjadł sporą porcję karmy dla pieska.

    – Cuchniesz! Odsuń się ode mnie!

    On jednak nie zamierzał. Pragnął się zrewanżować za wczorajszy dzień. Odzyskać swą męską godność i poczucie dominacji. W końcu Kasia zmuszona była poddać się jego namiętnym śmierdzącym pocałunkom. Wręcz zaczęła z tego czerpać swego rodzaju przyjemność. Kiedy skończył się z nią lizać, brutalnie zrzucił ją z łóżka. Gdy Kasia podniosła głowę z podłogi, to powtórzył z nią to, co kiedyś zrobił z siostrą na oczach matki. Kilkukrotnie spoliczkował dziewczynę, a następnie przyciągnął ją z całej siły za włosy do swego przyrodzenia, wpakowując je w jej usta. Ono także nie było myte od wczoraj rana. Odór fiuta składał się ze smrodu moczu i potu. Pod napletkiem miał ponadto nieco sera zmieszanego ze srajtaśmą. Kasia musiała wszystko zlizać. Zanim jednak skończyła Cyprian się odwrócił i kazał jej wyczyścić także swój brudny tyłek. Jej język buszował po niewielkiej, acz obecnej skorupce zaschniętej kupki Cyprka. W początkowej fazie ich romansu pewnie jako niedoświadczona, puściłaby pawia. Teraz już nawet nie miała odruchu wymiotnego. Na koniec znowu jaja i kutas znalazły się w jej ustach, wytryskając dużą ilością bielutkiego ejakulatu, który oczywiście połknęła, a resztę zlizała. Teraz chwilę leżeli sapiąc obok siebie, aż Cyprian zaproponował wspólny prysznic. Po chwili byli razem w łazience i wzajemnie się namydlali, z uczuciem pieszcząc się i całując.

    – Kocham cię!

    – Ja ciebie też! Fajnie czasem zachowywać się tak trywialnie – skwitował Cyprian.

    – Wiesz kochanie, musiałem ci zrobić, to dzisiaj z rana. Zauważyłaś pewnie, że zanim w ogóle pozwoliłem ci na taką zabawę w dominę, to minęło trochę czasu. Musiałem poczuć, że to ja mam kontrolę nad wszystkim i że pomimo tego na co ci wczoraj pozwoliłem, pozostaniesz moją kobietą, a nie ja twoim facetem. Dodatkowo o poranku musiałem się odkuć, by odzyskać wiarę w siebie i pełne poczucie własnej wartości.

    – Mój seksowny brutal – Kasia mówiąc to lizała i podgryzała mu sutki.

    – Chciałbym też zrobić imprezę. Pamiętasz, jak mówiłem ci o moim zboczonym wujku?

    – No.

    – Tak więc chciałbym zrobić imprezę z udziałem moim, jego, twoim i mojej siory. Mym marzeniem jest, by udało mi się zszokować takiego starego perwerta i jebakę. Poza tym nie jest znowu taki stary. Jak na swój wiek, to wygląda przyzwoicie. Wiem, że zawsze chciał wydymać moją siostrę. Nie powiedział tego wprawdzie wprost, ale wiele razy zauważyłem, jak ślinił się na jej widok. Parę razy, gdy se podpił, to nawet klepnął ją w tyłek. On nie wie jednak, jaki ze mnie naprawdę gość. A już na pewno nie zdaje sobie sprawy, że ze mnie taki zbok, który posuwa swoją siostrę, masę innych dziewczyn, a nawet facetów.

    – Myślisz, że jak on by to przyjął?

    – Oczy mu pewnie wyjdą z orbit ze zdumienia, ale mimo to myślę, że zaakceptuje sytuację. Ba, będzie w siódmym niebie!!!

    – Wiem, że polubiłaś moją siostrunię. Ładnych parę czy paręnaście razy lizałyście się i strzelałyście sobie minetkę.

    – To fakt. Twoja siostra jest bardzo ponętna. Bardzo sexy. Nie dziwię się w sumie, że ją posuwasz kazirodco ty jeden zasrany!

    – Więc wasze ciągotki do siebie będą miały kluczowe znaczenie w czwartkowym ujawnieniu i podjudzeniu libertyństwa mojego drogiego wuja.

    – A więc masz jakiś niecny sekretny plan? Powiedz mi jeszcze, ile on ma lat?

    – Właściwie to już pięć dych na karku, ale wygląda gdzieś na 35.

    – Dogadałeś już wszystko z siostrą?

    – Jasna sprawa. Tylko z tobą muszę jeszcze obmówić pewne szczegóły.

    ==

    Był czwartkowy wieczór. Dorotka (siostra Cypriana) i Kaśka wymalowały się i ubrały w krótkie bluzeczki odsłaniające brzuszek, obcisłe leginsy (pod spodem ubrały skąpe koronkowe majteczki) uwydatniające ich smakowite tylne kształty oraz szpilki. Zbliżała się godzina 20 i wujek wkrótce miał się pojawić. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek. Kasia z Dorotką natychmiast podbiegły do drzwi, by je otworzyć. Wtedy ujrzały Antka – zbereźnego wujaszka Cyprka i Kaśki. Był wysokim i jak na swój wiek atrakcyjnym facetem. Włosy miał jeszcze ciemniejsze od Cypriana. Ubrany był w elegancką koszulę.

    – Witam panie! – powiedział, zgrywając gentlemana i wszedł do środka. Zaraz po domu rozszedł się intensywny zapach jego perfum.

    – Przejdźmy tam – powiedziała Dorota i razem z Kaśką poszła w stronę salonu, gdzie czekał na nich Cyprian i gdzie grała już głośna muzyka. Antoni podążał za nimi, wgapiając się w ich tyłeczki, które w wyniku seksownego chodu dziewcząt niezwykle apetycznie się poruszały. Stary libertyn zaczął stopniowo się napalać na dwie laseczki, zwłaszcza że był absolutnym fetyszystą damskich pupeczek i uwielbiał wszelkie analne igraszki. Nastrój mu jednak nie dopisywał za bardzo, gdyż przekonany był, iż nie będzie mu dane przelecieć tych cudnych okazów rodzaju żeńskiego, a zwłaszcza swej siostrzenicy. Pocieszał się myślą, że może przynajmniej uda mu się uwieść Kaśkę, choć zaraz i te myśli od siebie odganiał, bo przecież Kasia była dziewczyną Cyprka. Miał do niego pewien żal, że naraził go na takie pokusy z którymi możliwe, że nic nie będzie mógł zrobić.

    – Witam wujku! – przywitał się Cyprian, szczerząc się do swojego ulubionego wujcia. Koszulę miał częściowo rozpiętą, ukazywała więc część jego nagiego apetycznego torsu. Na brzuchu widoczny miał kaloryfer, aczkolwiek nie nadmiernie wyrzeźbiony, dzięki czemu wyglądał wręcz idealnie.

    – Zapraszamy do tańca – powiedziały Kasia z Dorotką, po czym zaciągnęły facetów na parkiet. Na cały dom rozlegała się muzyka w stylu lat 80-tych, czyli ulubiona wuja Antka. Bawiące się towarzystwo popijało wino i miodowe piwo. Nie zamierzali jednak całkiem się upijać, a przynajmniej Cyprian z dziewczynami, by alkohol nie stępił im wrażliwości na bodźce, co owego dnia byłoby wyjątkowo niepożądane. W miarę rozkręcania się domówki, tematy rozmów stawały się coraz bardziej lubieżne. Rozmawiali teraz o seksie, różnych fetyszach i perwersjach.

    – Jak miałem 12 lat… – Cyprian zaczął nawijać – …to odkryłem u siebie skłonności sado-maso, przy czym bardziej sado niż maso. Najbardziej fantazjowałem na temat wymierzania kar seksownym, nagim i wypiętym dziewczynom o ponętnych pośladkach. Marzyłem o tym, by zrobić im z nich kotlecik. W ogóle tyłek to jedna z najbardziej podniecających części ludzkiego ciała. Nieprawdaż wujku?

    – No, nie zaprzeczę, nie zaprzeczę – Antek mówiąc to, aż się zaślinił.

    – Pupa jest czymś piekielnie podniecającym po pierwsze z powodu kształtów. Gdyby nie one, to na pewno straciłaby sporą część swego uroku. Lecz jednak, to nie wszystko. Przecież, gdy rozchyli się pośladki, to… – Cyprian na moment przerwał i począł się oblizywać, przymykając oczy. Jego dłoń zaś powędrowała ku pupie Kasi, co nie umknęło uwadze Antoniego. Po chwili ciągnął dalej swe sprośne rozważania:

    – …to ukaże się nam urocza dziurka. Wejście do wymarzonego cieplutkiego czekoladowego tunelu. Powinien też być ciaśniutki. Takie rozepchane dupska zarówno wizualnie są obleśne, jak i nie sprawiają mężczyźnie odpowiedniej satysfakcji podczas ich penetrowania. Trzecim elementem za który uwielbiam dupeczki, a za wspomnienie którego przez wielu zostałbym uznany za obleśnego zboka jest świadomość ich podstawowego celu biologicznego. Świadomość, że spomiędzy ślicznych pośladeczków od czasu do czasu wydobywają się substancje w formie stałej, ciekłej i gazowej o przykrym zapachu, dla wielu jest pewnie odstręczająca i woleliby, żeby pupeczki nie robiły takich rzeczy. Większość ludzi chyba jednak zwyczajnie ignoruje ten fakt i rozdziela całkowicie od siebie kwestię wypróżniania i puszczania bączków od kwestii seksualnej. Ja tego nie robię. Dla mnie one obie wzajemnie we wspaniały sposób się uzupełniają. Natomiast ten kontrast o którym wspomniałem (śliczny tyłeczek vs. srająco-pierdzący tyłeczek) sprawia, że ta część ciała jest dla mnie absolutnie niesamowita. Uwielbiam widok pięknych kobiecych i męskich pośladków i odbytów. Pragnę je macać, palcować, wąchać, rżnąć, klepać, lizać i wwiercać się językiem w kakaową dziurkę. Uwielbiam także, jak mi ktoś robi podobnie.

    Cyprian miał już pokaźny wzwód. Podobnie Antek – wydawało się, że zaraz wyjdzie z siebie. Wtedy Cyprian dał dziewczynom znak i w tym momencie Kasia z Dorotką zaczęły się pieścić. Robiły to coraz namiętniej. Wsadzały sobie rączki między nogi. Po chwili usta obu dziewcząt zbliżyły się do siebie, a następnie połączyły w bardzo mokrym pocałunku. Spijały nawzajem swoją ślinkę, a ich języki rozkosznie się miętosiły. Antoniemu szczęka opadła, oczy się mocno wybałuszyły. Miał już taką erekcję, że musiał sobie poprawić penisa w majtkach. W wyniku tego część jego główki zaczęła wystawać ze spodni, co oczywiście wszyscy zaraz zauważyli. Po kilku minutach lizania i pieszczenienia się nawzajem, dziewczyny przestały.

    – Postanowiłyśmy, że spełnimy twoją fantazję Cypruś – powiedziała Kasia.

    – A ty wujku? Ciebie też kręcą takie rzeczy? – mówiąc to Dorotka zwilżyła sobie w ustach paluszek i delikatnie musnęła nim główkę penisa Antka, wystającego ze spodni, a następnie wypięła tyłeczek, podstawiając mu go niemal pod samą twarz, klepnęła się po nim parę razy i uroczo pierdnęła. Wujek totalnie zaskoczony, skinął lekko głową na potwierdzenie.

    – No to bierzcie się do roboty chłopcy – powiedziały chórem dziewczęta, opierając się o biurko i wypinając się w ich kierunku.

    – No dalej – potrząsnęły seksownie tyłeczkami.

    Cyprian z wujkiem jednak nie ruszyli się z miejsca. Antoni wyraźnie czekał na pierwszy ruch ze strony siostrzeńca.

    – Aha! O to wam chodzi! Jeszcze wam mało!? – mówiąc to Dorotka opuściła leginsy, a następnie majteczki. Zaraz poszła w jej ślady Kasia.

    – No wujku. To bierzemy się do roboty.

    Cyprian wstał, a po nim Antek. Chłopak wyjął pas za szlufek spodni. Podobnie zaraz postąpił wujek. Cyprian podszedł do Kasi i zamachnął się, lecz nie uderzył.

    – Chwileczkę – powiedział.

    – Po co tak od razu z grubej rury. Najpierw trzeba w ten sposób – mówiąc to, odłożył pas na biurko i począł okładać pupę Kasi solidnymi siarczystymi klapsami. To samo zaczął robić wujek z tyłkiem swej siostrzenicy. Po chwili pupy obu dziewcząt pulsowały na czerwono. Wtedy Cyprian z Antonim przejechali swoim dziewczynom dłonią po pośladkach i pomiędzy nimi, jakby chcieli zebrać z nich esencję. Powąchali swe dłonie, upajając się zapachem dziewczęcych pup. Zaraz też dali sobie je poniuchać nawzajem – Antek zaciągał się zapachem pupy Kasi z dłoni Cypriana, a Cyprian wonią siostrzanej pupy z dłoni wujaszka. Dali również powąchać swe dłonie obu dziewczynom. Każda z nich ją polizała, po czym Kasia z Dorotką pocałowały się z języczkiem i z dużą ilością śliny, mając w ustach smak esencji swych tyłków. Potem nastąpiła dalsza bardziej drastyczna część “kary”. Tym razem już z udziałem pasa. Pas Cypriana uderzał o pupę Kaśki, a pas Antka o pupę Doroty. Pośladki ślicznie falowały pod wpływem tych uderzeń. Zadki dziewcząt stawały się coraz bardziej zmasakrowane. W pewnym momencie powiedziały:

    – Przepraszamy! Już będziemy grzeczne.

    Uderzenia ustały, a Cyprian rzekł:

    – No to wujku, czas na dalszą część zabawy. Po wypowiedzeniu tych słów, chłopak kucnął i przyssał twarz do tyłka swojej drogiej Kasi. Lizał go, wąchał, nie mogąc się od niego oderwać. Podobne sprośności wyczyniał wujek z pupą Dorotki. Gdy wreszcie Cyprianowi udało się oderwać od wyśmienitego tyłka, to począł majstrować przy rozporku. Wyjął penisa i zaczął jedną ręką się onanizować. Drugą zaś robił palcówkę czekoladowej dziurce Kasi, która była mokra od jego śliny. Co chwilę też znowu lizał zarówno jej słodziutką dziurkę, jak i pośladeczki. Zaraz też zszedł niżej, rozchylając kasine zgrabne nóżki i jego język począł szusować po milutkiej brzoskwince Kasi, która uwalniała coraz więcej soczków. Jednak cipeczka Dorotki była jeszcze bardziej mokra. Wujek wręcz ją pożerał, nie pozwalając skapnąć ani odrobinie nektaru na podłogę. Cyprian z Antkiem grzebali oczywiście również, co pewien czas w piczkach swych dziewczynek, następnie dokładnie wylizując paluszki. Dawali je sobie również oblizywać wzajemnie, by skosztować także soków drugiej z lasencji.

    – To teraz czas na mistrzowski finał – Cyprian udał się do kuchni i przyniósł na palcach obu rąk nieco masełka. Wpakował dwa palce prawej ręki w pupę Kasi, a palce lewej w tyłek siostry. Poruszył kilka razy palcami w dwóch kakaowych tunelach. Ściągnął całkiem spodnie, bokserki i koszulę, a następnie włożył fiuta między pośladki Kaśki, wchodząc jej do odbytu. Razem z wujkiem teraz posuwali w tyłek dwie prześliczne i zgrabniutkie nastolatki. Po chwili nastąpiła zmiana i posuwali swe dziewczęta w cipeczki. W międzyczasie one wciąż wkładały sobie języczki do ust, liżąc się. Zaraz zamienili się dziewczynami. Teraz Cyprian posuwał swą siostrę w dupkę, a Antoni jego dziewczynę. Ich pały spenetrowały również cipki dziewcząt “z zamiany”. Na koniec powrócili do pierwotnych konfiguracji tj. Cyprian piepszył tyłek Kasi, a Antek Dorotki. Teraz oprócz lizania dziewczynki dodatkowo pieściły swoje kwiatuszki. Po chwili kolejne osoby z towarzystwa zaczęły dochodzić. Najpierw doszedł Cyprian, wytryskując w pupę Kasi, następnie Kasia, potem Dorotka, a na końcu wujek wpakował swój pokaźny ładunek spermy w dorociną dupkę. Po chwili sapania, leżąc na dziewczynach, Cyprian z Antonim wyjęli swe penisy z kakaowych dziewczęcych dziurek. Przy ich wyjmowaniu, zwłaszcza pomiędzy kutasem Antka, a pupą Dorotki, pociągnął się spory sznureczek nasienia. Sperma wyciekała powoli dziewczynom z tyłków. By szybciej się jej pozbyć Cyprian powiedział im, by wypychały ją swoimi odbytami. Dziewczęta zaczęły to robić. Jednak przez uprzednie zjedzenie gołąbków przygotowanych przez Cypriana na obiad (zrobienie właśnie takiego dania dla dziewczyn przez flatufila Cypriana oczywiście nie było przypadkiem) Kasia i Dorotka wypychając odbytami nasienie, zaczęły puszczać urocze głośne bączki. Sperma zaś (zwłaszcza z tyłka Dorotki) zdawała się wylewać z nich bez końca. Cyprian i Antek na ten widok ponownie się podniecili. Zanim jednak dziewczyny wzięły im do ust, to wzajemnie zlizały sobie z pup niemałą resztę nasienia. Całowały się, międląc i przekładając sobie ejakulat z buzi do buzi. Na koniec zlizały z fiutów swych facetów, które uprzednio penetrowały ich tyłki, resztę nasienia przy okazji stawiając je im znów na baczność. Długo musiały im ssać. Jednak w końcu Cyprianowi i wujkowi udało się znowu dojść. Dziewczęta nabrały spermy w usta i ponownie się lizały, mieszając ejakulaty obu facetów. Na koniec zabulgotały spermą w swych gardłach, jak wodą przy myciu zębów i wszyściutko połknęły. Cdn.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • MW-Interwal Rozdzial 34 Smoczki dwa

    Spóźniona na powitanie Febe Kaśka zastaje przed furtką dwóch nieznanych jej chłopców. Na oko w wieku Ali.

    – A wy czego tu szukacie?

    – My…

    – Eee…

    – Jesteście zaproszeni?

    – Bo ta dziewczyna… Ona…

    Kaśka oczywiście nie wie, która z jej koleżanek wynalazła tych dwóch. Nie wie nawet jak bardzo się myli w swych przypuszczeniach. Więc brnie dalej.

    – I co? Odwaga was opuściła? Skoro już tu jesteście, to właźcie!

    I Kaśka, uchyliwszy furtkę, wpycha ich bezceremonialnie przed sobą. A zatrzasnąwszy – zrzuca sandałki i sukienkę. Chłopakom gały wychodzą na wierzch, bo Kaśka nic więcej do zdjęcia na sobie nie ma.

    – A wy co? Cipki na własne oczy nie widzieliście?

    Widzieli. Raz. Jedną. Jakże różną od tej Kasinej. Oczu nie mogą oderwać od tych frędzli. Bo też srom Kaśki jest imponujący, bujne, smoliście czarne futerko na wzgórku łonowym nie sięga cipy i zwisających z niej obfitych warg sromowych dziewczyny. W odpowiedzi na jej pytanie przenoszą wzrok wyżej, na cycki. Kaśka czuje się doceniona.

    – Na co czekacie? Nie znacie zasad?

    Cielęcy wzrok obu chłopców przekonuje ją, że nie znają.

    – Tu się wszyscy już przy furtce rozbierają!

    Jest ciepło, chłopcy mają na sobie luźne, kolorowe spodenki. Lecz w kroczu materiał jest napięty; Kaśka nie może się powstrzymać i ściska oba maszty podtrzymujące te namiociki. Ściska, puszcza i cofa się o krok. Ponagleni w ten sposób młodzieńcy rzucają się zrzucać ubrania i oczom dziewczyny ukazują się dwa nieduże, sterczące zawadiacko prącia.

    – Tak już lepiej. No dobrze, chodźmy, bo się późnimy na przedstawienie.

    I Kaśka rusza przodem. Nie musi się oglądać, wie, że jej tyłek pociągnie ich za sobą niczym magnes.

    * * *

    Przy basenie są wszyscy. Jedna Febe o tym nie wie, pojękuje to ciszej, to głośniej eksperymentując z wibratorem i nie wiedząc, że właśnie daje publiczny występ. Choć właściwie może się tego po nas spodziewać.

    Na widok nadchodzącej Kaśki połowa widzów kładzie palec na ustach. Druga połowa unosi brwi na widok jej asysty. Ja również. Skąd ona ich wytrzasnęła? Skąd się wzięli, wie tylko Febe, ale akurat ona jedna ich nie widzi. Oni natomiast nie wiedzą, gdzie oczy podziać. Tyle nagich dziewcząt! I facetów. Choć akurat facetami nie są zainteresowani. Gdy rozsuwamy się robiąc im miejsce, wreszcie mają znajomy widok. To znaczy dziewczynę poznają, widok wibratora grasującego w jej cipie jest dla nich absolutnie egzotyczny. Nie mogą się powstrzymać. Onanistyczne praktyki powstrzymuje Kaśka, obaj dostają po łapkach.

    – A fe! Be! Nieładnie tak!

    Obaj czerwienieją zawstydzeni, a Kaśka tłumaczy:

    – Wasza sperma należy do dziewczyny, która was tu zaprosiła.

    – No właśnie, kto was zaprosił – wtrącam.

    – E… no właściwie to nikt. Przyszliśmy za nią – pokazują na Febe.

    – No to…

    – Pomogliśmy jej się tu dostać – dodaj szybko drugi.

    – I stali, jak te dupy wołowe pod furtką,  myślałam… – zaczyna tłumaczyć Kaśka.

    – To teraz myśl, co z nimi zrobić.

    – Czyli wychodzi na to, że ja ich zaprosiłam!

    Szeroki uśmiech nie schodzi jej z buzi, gdy klęka i chwytając chłopców za pośladki zagarnia ich ku sobie. Wciąż sztywne prącia niemal się stykają.

    – Pamiętacie, co wam mówiłam o waszej spermie?

    I nie czekając na odpowiedź bierze je oba na raz do ust. Chłopcy nie wstydzą się siebie nawzajem, nie jeden raz trzepali przy sobie albo i sobie nawzajem, więc nie przeszkadza im, że ich  kutasy ocierają się o siebie w ustach dziewczyny. Nic nie hamuje ich podniecenia, nawet liczna widownia. Bo Kaśka właśnie odebrała show Greczynce. Na chwilę. Ale Febe tego nie zauważa. Właśnie szczytuje i jest teraz w swoim własnym świecie. No i ma zawiązane oczy. Tymczasem…

    – Fajne lody.

    – Cztery gałki! – Lola ma oczywiście na myśli jądra chłopców. Kaśka, która wcześniej o tym nie pomyślała, bierze te gałki w dłonie, pociera, masuje… Na skutek nie trzeba długo czekać. Obaj szczęśliwcy się prężą, a Kaśce sperma spływa na brodę z niedomkniętych ust. Trudno je domknąć na dwóch chujach na raz.

    Wciąż sztywne, wysuwają się z buzi Kasi, gdy ta odchyla głowę. Uśmiecha się lubieżnie do chłopców i oblizuje. A potem bierze delikatnie każde prącie w dwa palce i też oblizuje. Zjeżdża językiem niżej, wylizuje im te gałki, gładkie i wciąż obkurczone. Znów przytrzymuje chłopaków za tyłki, wciąż sterczące chujki ślizgają się po jej policzkach, gdy buszuje językiem u ich podstawy. Trudno oderwać wzrok od tych wyczynów, ale gdy mi się udaje, na twarzach chłopców widzę cielęcy zachwyt.

    Kaśka też to dostrzega, gdy w końcu wstaje. Sama również jest zachwycona.

    – Pewnie pierwszy raz ktoś wam obciągnął? – pyta, nie wypuszczając z rąk swojej podwójnej zdobyczy.

    – Uhmmm… tak!

    – I nigdy sobie nawzajem nie obciągaliście? – drąży dalej. I ściska w dłoniach te fiutki.

    – Nie… tylko ręką…

    I w ten sposób na jaw wychodzi ich tajemnica ich wspólnych wypraw do lasu. Momentalnie purpurowieją, ale Kaśka się tym nie przejmuje.

    – Musicie kiedyś o tym opowiedzieć.

    – Albo pokazać – wtrąca Natka.

    Na samą myśl, że mieliby sobie nawzajem trzepać na oczach nas wszystkich, chłopcy wymiękają.

    – No i zobacz, co zrobiłaś! – Kaśka ściska w dłoni dwie sflaczałe pytki, ale bez efektu. Pomaga dopiero Majka. Nie widziała jeszcze chłopaków, była zajęta z tatusiem. Zagląda teraz siostrze przez ramię.

    – Jakie fajne smoczki! Possałabym…

    – Najpierw się przywitaj. – I Kaśka ustępuje jej miejsca.

    Nietypowe powitanie w wykonaniu ślicznej, długowłosej, wszędzie blondynki robi swoje. Chłopcy zerkają to na roześmianą buzię, to na jędrne stożki piersi, to na bujne loczki na łonie. Płaski brzuszek dziewczyny ich nie zasłania, nawet, gdy Majka stoi całkiem blisko, gdy tak im ściska jajeczka na dzień dobry. I czeka…

    – Musicie złapać ją za cipę, tak się tutaj witamy – podpowiada Natka teatralnym szeptem i podstawia swoją. Chłopców jest dwóch, a cipa Majki tylko jedna.

    Choć wrażenia są skrajnie różne – jeden z chłopców trzyma w dłoni włochatą picz Natki, a drugi lepkiego od spermy, śliskiego pieroga Majki, efekt jest jeden – oba „smoczki” szybko dźwigają się z chwilowego upadku.

    – No tak już lepiej – chwali Natka.

    – Sperma tatusia – chwali się Majka.

    – Aaaaa… krzyczy Febe. Co z miejsca przyciąga naszą uwagę. Otaczamy leżak ciasnym kółeczkiem.

    Febe już tylko ciężko dyszy. Napięte mięśnie się rozluźniają, ściśnięte uda rozjeżdżają, ręce opadają, pozostawiony samopas wibrator cichutko pobzykując wysuwa się powoli z pizdy Greczynki. Nie możemy oderwać od niego oczu; od niego i od tej pizdy. Wypada wreszcie, cały błyszczący od śluzu, między uda dziewczyny. Podnoszę go, wyłączam i przeciągam po nim językiem. Tylko raz, po czym podaję dalej – chętnych do polizania nie brakuje. Delektują się smakiem podnieconej Febe. Do Natki dociera już wylizany do czysta. Przygląda mu się z dezaprobatą

    – Nic nie zostało. Szkoda…

    A potem z błyskiem w oku dodaje:

    – Włóż jej na chwilę – włącza wibrator i podaje jednemu ze smoczków.

    – Ale ona…

    – …to lubi! Wsadzaj śmiało! I… widzę, że ci się to spodobało, ale możesz już puścić moją cipę. Żeby odnaleźć jej norkę w tym gąszczu będą ci potrzebne obie ręce.

    Zaczerwieniony, lecz zdecydowany Smoczek przyklęka między rozwiedzionymi udami Febe. Drżącymi z podniecenia  palcami rozgarnia loczki na cipie, a potem rozchyla srom. Febe ułatwia, jak może, zarzuca nogi na poręcze leżaka, lecz chłopcu marnie idzie.

    – Trochę niżej – instruuje go Natka, widząc, gdzie celuje.

    – Byle nie w dupę! – Jej siostra jest dosadna, jak zawsze.

    Wreszcie mu się udaje, powoli, z namaszczeniem, wsuwa wibrator w Febe. Natka nagradza go przesuwając dłonią między wypiętymi pośladkami. Dociera do celu i masuje śliskie od poprzednich zabaw gałki chłopaka.

    Febe nie rozumiejąc nic z tego, co mówimy zakłada, że działa to w obie strony i pozwala sobie na wiele. Poczuwszy w sobie wibrator podrzuca biodra, nasuwa się na niego gwałtownie raz za razem.

    – O tak! Pierdol mnie! I swoim chujem też!

    Szczerzymy się wszyscy wokół, gdy stojący tuż obok Nico tłumaczy nam jej słowa. I czekamy na więcej. A Febe nas nie zawodzi, też chce więcej.

    – Wszyscy mnie pierdolcie! Skoro mam być służącą, to chcę wam służyć swoją cipą!

    – To co? Skorzystamy? – nie wytrzymuje Robert.

    – Ależ tatusiu! Pamiętaj, że masz córeczki!

    – Przecież pamiętam, pewnie jeszcze ci z cipki kapie… No, kapałoby, gdyby nie ten chłopiec i jego ręka.

    – To… pana córka?! – zszokowany chłopak odrywa dłoń od pizdy Majki, ciągną się za nią niteczki śluzu wymieszanego z nasieniem tatusia.

    – I tamta też – Robert wskazuje Natkę – chcesz którąś przelecieć?

    – Ależ tatusiu! – woła Majka.

    – Chyba w kakałko – Natka krytycznie przygląda się dziarsko sterczącemu, ale przecież cienkiemu prąciu. Właściciel prącia nie wie, jak zareagować.

    – Moja córka proponuje ci stosunek analny. Nie skorzystasz? – dziwi się Robuś.

    – Ależ tato, oni jeszcze nigdy nie ruchali! Może by tak po kolei?

    – Skoro po kolei, to może na początek spuśćcie się na Febe, co? Chętnie popatrzę.

    – Ja również – stwierdzam i przejmuję pałeczkę. To znaczy wibrator dalej wściekle atakowany przez Greczynkę.

    – No chłopaki! Stańcie po bokach i sobie zwalcie na to ciałko!

    Natka prowadzi chłopca na miejsce, nie wypuszczając z dłoni jego śliskich gałek. Majka robi to samo z drugim.

    – No dalej! – popędza i ściska mu te gałki. Chłopiec zaczyna się onanizować, jego kolega też. Ale ja mam lepszy pomysł…

    – Stop!

    Przestają, zdziwieni.

    Nawzajem sobie zwalcie, chłopcy!

    – Eeee…

    Dłonie sióstr zaciskają się na ich jądrach, prawie do bólu.

    – No dalej!

    Nie mają wyjścia, sięgają ku sobie… Klaszczemy. – A jak wam właściwie na imię? – pytam jeszcze.

    Okazuje się, że Wacek trzepie Jacka, a Jacek – Wacka, co wzbudza niejaką wesołość.

    Jacka już tu mamy… Może Jacuś i Wacuś?

    Jednak dziewczętom bardziej podoba się określenie „smoczki”.

    – Co się dzieje? – Febe jedna nie wie. Uspokajająco głaszczę ją po brzuszku, niebawem sama się zorientuje.

    Chłopcy spuszczali się już dzisiaj dwukrotnie; wpierw w dłoniach Febe, potem wspólnie w ustach Kaśki. Chwilę im schodzi. Nie szkodzi, dla dziewcząt zwłaszcza to ciekawy widok. Naga dziewczyna z zawiązanymi oczyma i z wibratorem w piździe, a nad nią dwaj chłopcy nachyleni ku sobie i masujący sobie nawzajem prącia. Pizda stojącej przede mną Maleńkiej wilgotnieje w mej dłoni, co nasuwa mi pewien pomysł.

    – Przerwijcie na chwilę!

    A gdy dłonie zaciśnięte na penisie kolegi zastygają w bezruchu, dodaję:

    – Sprawdźcie, czy dziewczętom podoba się to, co robicie. Pomacajcie je.

    Ala pierwsza podsuwa krocze, uśmiecha się zachęcająco, a gdy jeden z chłopców chwyta ją za cipę, zaciska uda i lubieżnie porusza biodrami.

    Jego kolega nie zastanawia się długo, jego dłoń ściśle obejmuje śliskiego pierożka Julki, chwilę potem odnajduje ukryty w rudych kłaczkach wilgotny srom Dorki. A Maleńka rozchyla uda, uwalnia dłoń pierwszego z chłopaków. Teraz Lola lubo wzdycha, gdy ten obmacuje jej srom. Dziewczyna zahacza palcem o sterczącego członka, odciąga go w dół i puszcza. Penis uderza o podbrzusze chłopca.

    – Tak trzymajcie, chłopaki! A teraz dokończcie, coście zaczęli.

    Znów trzepią, jeden drugiemu. Ale teraz z sympatycznym poślizgiem.

    – Próbowaliście kiedyś żelu do fapowania?

    – Czego?

    – Do czego?

    – Ech… Nieważne. Wierzcie mi, najlepsze są naturalne środki.

    I chyba rzeczywiście. Chłopcy finiszują. Wypinają się teraz, by dobrze wycelować. Wytryski są mizerne, niemniej…

    Febe już wie, co się dzieje, gdy pierwsze krople padają jej na  buzię.

    – Sperma, tak! – Oblizuje się i otwiera szeroko usta w oczekiwaniu na więcej. No, dużo więcej tego nie ma.

    – Chyba jest głodna – ktoś stwierdza.

    – Ile to już czasu, jak przyleciała? A tylko spermą się żywi.

    – Gdzie nasza polska gościnność?

    Mieliśmy na dziś inne plany, ale od czego improwizacja. To Kaśka wpada na ten pomysł. Nie przyszedłby do głowy żadnemu z nas – facetów. Albowiem…

    – No, nie wiem – wyrażam swą wątpliwość, lecz dziewczęta zapalają się do tej idei. Kapitulujemy. A potem prężymy się po dwóch nad Febe, a Smoczki (jakoś się to wspólne miano dla obu chłopców przyjęło) doprowadzają nas do wytrysku. Na ogół trafiają w dziewczynę – żeby było łatwiej, ustawiają się jeden w nogach, a drugi na głową Febe – w ten sposób ci, którzy się dzisiaj oszczędzali nie przestrzelą.

    Wreszcie ostatni wytrysk kładzie się długą smugą na brzuszku dziewczyny. Wspólny wysiłek jednego ze Smoczków i Nico wieńczy dzieło. Robię zdjęcia.

    – Kaśka, kładź się, zasłużyłaś!

    Kaśce nie trzeba dwa razy powtarzać, robi Greczynce tajski masaż, tyle, że spermą. A Natka i Majka dobierają się do Smoczków.

    Przyglądam się bezskutecznym wysiłkom sióstr. Wiotkie chujki pozostają wiotkie zarówno w dłoniach, jak i ustach dziewcząt. Nie pomaga nawet widok ślizgającej się na Febe Kaśki

    – Chyba już na was czas, chłopcy. Z pustego i Salomon nie udoi.

    – Ale, proszę pana!

    – My byśmy jeszcze chcieli zostać!

    Nie wątpię. Te wszystkie nagie dziewczęta wokół…

    – Dość się wyedukowaliście, jak na jeden raz.

    – To będzie następny?

    – Cwaniaki! Może i będzie. Ale…

    – Tak, proszę pana?

    Przychodzi mi pewna myśl do głowy. Niech sobie zasłużą.

    – Najpierw musicie przyswoić dziś przerobiony materiał.

    – Gada pan, jak belfer.

    Skoro, jak belfer…

    – Chcę, żebyście napisali wypracowania. Opiszcie swoje dzisiejsze wrażenia. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Na co najmniej trzy strony papieru kancelaryjnego. Za tydzień.

    Odpowiada mi zgodny jęk obu chłopców.

    – Nie ma pan litości!

    – No skoro wam nie zależy na następnym spotkaniu…

    – Ależ zależy!

    – I żadnego walenia konia! Macie oszczędzać siły.

    – Bo nie poruchacie – dodaje Natka.

    – Taka jest!

    Wierzysz, że się powstrzymają? – Pyta Maleńka, podczas gdy siostrzyczki odprowadzają chłopców do furtki.

    – A gdzie tam! Jeszcze dziś wieczór sobie ulżą. Ale może się powstrzymają choć dzień, dwa przed następną wizytą.

    – Może…

    * * *

    Wieczorem Jacuś i Wacuś się zdzwaniają.

    – Zacząłeś pisać?

    – Próbuję.

    – I jak? Stoi ci? Bo mnie staje, jak tylko sobie przypomnę.

    – A mnie, jak próbuję pisać.

    – Już zacząłeś?!

    – Dużo nie napisałem jedną ręką…

    – Hehehe… Ja sobie zwaliłem, ledwo wróciłem do domu. Nie mogę przestać o tym myśleć.

    – O tych gołych dziewczynach?

    – I o tym, co nam robiły. I co jeszcze zrobią.

    – I co kazały nam sobie robić nawzajem.

    – Nie mogę się doczekać.

    – Żeby mi znów obciągnąć?

    – Hahaha, weź nie pierdol! Żeby którąś wypierdolić!

    – Najpierw musimy napisać te wypracowania…

    – Razem byłoby łatwiej.

    – Jasne, moglibyśmy sobie nawzajem trzepać przy pisaniu…

    – Chciałbyś! Ale on powiedział wyraźnie: wypracowania. W liczbie mnogiej.

    – No to do roboty!

    – No to nara!

    * * *

    – Ile już masz?

    – Półtorej strony. Jak już zacząłem pisać, to taka wena we mnie wstąpiła… Na trzech się nie skończy.

    – Ja mam dwie…

    – Niedoczekanie!

    – O czym tak dyskutujecie, chłopcy? Jeśli o skutkach pokoju ryskiego, to chętnie posłucham. Do tablicy. Obaj!

    Na szczęście są przygotowani. Histeryczka daje im po czwórce i z ulgą wracają do ławki. A rozmowę odkładają na przerwę.

    Z anglika są obaj dobrzy. Nauczycielka, swoją drogą atrakcyjna dwudziestoparolatka o kosmicznie długich nogach, świeżo po studiach, wałkuje największych wałkoni. Oni dwaj, w ostatniej ławce mają spokój. A ponieważ obudził się w nich duch rywalizacji, obaj wyciągają brudnopisy i zasłaniając się jeden przed drugim ramieniem, kontynuują opisywanie swojej ostatniej przygody. Mają różne techniki. Jeden drobiazgowo, chwila po chwili, przedstawia całą historię. Drugi tworzy coś na kształt konspektu, Dotarł właśnie do momentu, gdy zwilża sobie dłoń macając pizdę Ali – o wzajemnym onanizowaniu się nad nagą Greczynką rozpisuje się akurat szczegółowo, bo to go wyjątkowo podnieca – gdy zeszyt znika mu sprzed oczu.

    – Weź… Milknie, a potem dodaje: o kurwa! W duchu dodaje, nie powie tak przy nauczycielce. A ta też chce coś powiedzieć. Coś nieśmiertelnego na temat uważania na lekcji. I nawet zaczyna. Lecz gdy przebiega wzrokiem kilka przypadkowych akapitów świeżo popełnionych przez Jacka, milknie i purpurowieje. Wraca do biurka. Czyta jeszcze przez chwilę. Podnosi wzrok. Wacek też coś zapamiętale pisał…

    – Po lekcjach u mnie. Obaj!

    * * *

    Gdy chłopcy powłócząc nogami pojawiają się w sali do angielskiego, nauczycielka jest już po lekturze całości. Prawdę mówiąc nie mogła się od niej oderwać. I ma wilgotne majtki. Teraz bierze się w garść.

    – Co za talent! Tylko jak spożytkowany! To czysta pornografia! Skąd tyle fantazji w twoim wieku?

    Nie doczekawszy się od Jacka odpowiedzi, ani kontaktu wzrokowego, wraca się do Wacka.

    – Twój zeszyt! – I wyciąga rękę, w której niebawem ląduje zeszyt do angielskiego.

    – Uważasz mnie za głupią blondynkę? Ten, w którym tak pracowicie skrobałeś!

    – Nie, psze pani.

    – Co, nie? Nie dasz mi go?

    – Nie. To znaczy nie uważam… – mówi roztrzęsionym głosem, po czym go zatyka na amen.

    – Czekam!

    Nie doczekawszy się, sama sięga do plecaka i odnajduje zeszyt w postrzępionych okładkach. Ten, który widziała na ławce. I niemal zapomina o obecności obu uczniów pogrążając się w lekturze. Szybko się orientuje, że Wacek przedstawia tę samą historię, ale ze szczegółami, od których znów robi jej się mokro. Ledwo powstrzymuje dłoń… Z trudem odrywa się od drobiazgowego opisu poczynań dwóch penisów w ustach jakiejś dziewczyny. Wyobraża sobie, że to w jej ustach… Dość! To nie fantazja – dociera do niej – oni opisują autentyczne przeżycia! I co ja mam z nimi zrobić?!

    Nauczycielka z trudem odrywa się od lektury. Podnosi wzrok. Chłopcy stoją przed nią ze spuszczonymi głowami; gapią się na jej nogi? Odruchowo obciąga spódniczkę na, skądinąd, zgrabnych udach, to ich wyraźnie płoszy. A jednak!

    – To tylko wasza zboczona fantazja, czy…

    Pytanie zawisa w powietrzu, podobnie, jak dwa zeszyty w jej dłoni. Chłopcy już już mają wyciągnąć po nie ręce, gdy zeszyty gładkim łukiem lądują w teczce anglistki u jej stóp.

    – Jestem zmuszona wezwać waszych rodziców.

    Jękliwe „Nieee!” wyrywa się unisono z ich gardeł. Tak rozpaczliwe, że wywołuje jej mimowolny uśmieszek.

    – A jakie widzicie inne rozwiązanie tej sytuacji?

    – Bo, psze pani, my… Bo my wszystko, byle nie to!

    – Hmmm… Wszystko, mówicie? No dobrze, zastanowię się. Wy też się zastanówcie, byle szybko.  A na razie zmykajcie!

    Gdy tylko zamykają się za nimi drzwi, nauczycielka opiera się o nie plecami. Gdyby mogli ją teraz zobaczyć! Zadarta spódnica, opuszczone do połowy ud majtki, ruchliwy paluszek nieuchronnie doprowadzający ją do orgazmu. Pobudzona i zainspirowana lekturą fantazjuje o penisach swoich uczniów, o tym, co z nimi robi i co oni robią jej.  Wreszcie zaspokojona, osuwa się na podłogę, siedzi tak w rozkroku, a z cipki przykrytej dłonią sączy jej się lepka biaława strużka. Trwa tak, póki zimna posadzka pod tyłkiem nie przywołuje jej do rzeczywistości. Oblizuje palce i doprowadza się do porządku.

    Za długo już jestem sama. Za długo! Cholerne centymetry!

    Centymetrów jest dokładnie 196 i generalnie odstraszają facetów. Gdzie i kiedy znajdzie kogoś podobnego wzrostu? I czy w ogóle?

    * * *

    – I co teraz będzie?

    Chłopcy siedzą na murku opodal szkoły, starają się coś wymyślić, ale nic im nie przychodzi do głowy.

    – Ty, patrz!

    To ich pani od anglika. Nie zauważa ich, siedzących w cieniu w ten piękny, słoneczny dzień. Mija przystanek, do mieszkania ma ich trzy, ale dziś musi ochłonąć. Zresztą pogoda wymarzona na spacer, pójdzie pieszo.

    Nie zastanawiając się, Jacuś i Wacuś ruszają za nią. Nie wiedzą po co, ale działanie, jakiekolwiek, wydaje im się lepsze od siedzenia i jałowej gadki. Śledzą nauczycielkę z oddali, wreszcie znika im w bramie kamienicy. Podbiegają. Drzwi już się zatrzasnęły; jest domofon, nazwiska przy przyciskach, same obce, pierwsze pole puste.

    – Może to tu?

    – Może…

    – Jest osiem mieszkań, znajdziemy.

    – Tylko po co?

    Chłopcy odskakują, gdy drzwi się znienacka otwierają. Ale to nie ona, to jakiś facet.

    – Przepraszam bardzo, czy tu mieszka pani Tudaj?

    – Nie znam.

    – Bo właśnie wchodziła. To nasza nauczycielka, mamy się do niej zgłosić.

    – A, to ta nowa lokatorka. Wynajęła kawalerkę na parterze. Sympatyczna dziewczyna, aż dziw, że sama.

    – Bardzo panu dziękujemy!

    Dziękują również za przytrzymanie drzwi, czekają, aż facet odejdzie i wychodzą. Nie są jeszcze gotowi na konfrontację. Zresztą nie mają żadnego pomysłu oprócz tego, by wrócić tu z naręczem kwiatów.

    – Ale co jej powiemy?

    – Bo ja wiem…

    Pomysły pojawiają się w drodze do kwiaciarni.

    – Możemy jej robić zakupy.

    – Sprzątać.

    – Gotować!

    – A umiesz gotować?

    – Wodę na herbatę? Umiem.

    – Niedawno się sprowadziła. Może coś trzeba pomalować, naprawić…

    – O to, to!

    * * *

    – Halo?

    – To my, psze pani.

    Chwila ciszy i zamek w drzwiach do kamienicy ożywa. Nauczycielka czeka w uchylonych drzwiach.

    – Wejdźcie, chłopcy.

    Zaskoczyli ją. I kwiatami i tym, że tak szybko ją znaleźli. Właściwie, to ledwo zdążyła zmienić majtki…  No, przebrała się. Po domowemu – w obcisłe legginsy i równie dopasowaną koszulkę. W szkole tak się pokazać nie może, nie wypada. Ale tutaj? Cieszy się, że nie przywitała swoich uczniów w powyciąganym dresie.

    Przyjmuje kwiaty, a chłopcy przyglądają się jej dyskretnie, acz dokładnie. Zgrabna jest! Wcięte miedzy pośladki legginsy podkreślają ich cudny kształt. Wcinają się również z przodu… poniżej wzgórka łonowego płynnie przechodzącego w cipkę.

    Chyba ją goli na gładko –przemyka im przez myśl, na widok obscenicznie opinającego piczkę, cienkiego materiału.

    Cameltoe – myśli ten bardziej oczytany – właściwie ma ją na wierzchu.

    Jeśli nauczycielka ma jeszcze jakieś opory przed uwiedzeniem obu chłopców, to topnieją, gdy zauważa dziwnie wypchane w kroczu spodenki ich obu, gdy tak zerkają w kierunku jej cipki.

    Pizdy – poprawia się w myślach. Oni głownie tak określają ten szczegół żeńskiej anatomii w swoich… wypracowaniach?  A gdy przypomina sobie ich treść, gdy uświadamia sobie, że ma ich obu w garści, że jeśli tylko zechce, może mieć w garści ich jajka, a penisy… gdziekolwiek zechce, że zrobią wszystko ze strachu przed rodzicami… Nie – zrobią to, bo sami zechcą, bo im się podoba, bo na nią lecą! A razem mają mniej więcej tyle lat, co ona! Gdy to sobie uświadamia, jej opory znikają całkowicie, cipka znów wilgotnieje a sutki sztywnieją wyraźnie odznaczając się pod koszulką. A oni to widzą, wszak mają je na wysokości oczu…

    Tylko jak to rozegrać? Zobaczmy, z czym przyszli.

    – Więc jak jest wasza propozycja?

    Oni, podobnie jak i ona, wiedzą, a przynajmniej domyślają się, jak to się dalej potoczy. Niemniej grają swoje role do końca

    – Zrobimy absolutnie wszystko, psze pani. Możemy odmalować mieszkanie, ponaprawiać, co potrzeba, wiemy, że pani dopiero co się wprowadziła. Tylko niech pani rodzicom nie mówi. Ani nikomu.

    Gdy „pani” milczy, dodają:

    – Będziemy sprzątać, robić zakupy, gotować…

    – Ejże! Czyście się czasem nie za bardzo rozpędzili? Umiecie gotować?

    – No nie… Ale możemy pomagać w kuchni.

    – No dobrze… Zgoda. Ale mam jeden warunek.

    – Tak, psze pani?

    – Dokończycie te „wypracowania”. Będziecie pisać tutaj, żebym mogła na bieżąco sprawdzać błędy. Trzeba popracować nad waszą ortografią.

    Trudno wstawiać te wszystkie kropki i ogonki pisząc jedną ręką – myślą sobie. Ale gdyby pani im trzymała przy pisaniu? To się może zdarzyć. I byłoby dużo lesze.

    Zgadzają się, zresztą nie mają wyboru.

    – To przyjdźcie jutro po lekcjach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • W petli czasu

    “Oto lipiec 2018” – pomyślał Marcin wysiadając z żółtego seata. Jak słyszał, rok wcześniej pogoda była “w kratkę”; tym razem wydawało się, że przyroda próbuje z nawiązką wynagrodzić ludziom każdy deszczowy dzień zeszłego lata. Upalne dni, z rzadka tylko przerywane jakąś krótką burzą. Ciepłe, gwieździste noce wypełnione wesołym gwarem i taneczną muzyką. Klub, do którego Marcin właśnie wszedł, cały falował wolnym rytmem hip-hopu. Pary kołyszące się wśród łagodnie pulsujących świateł otulał ciepły, niski szum winyla płynący wraz z muzyką z gigantycznych kolumn. Chłopiec z zaskoczeniem skonstatował, że bezstratne pliki muzyczne o najwyższej rozdzielczości wcale nie brzmią lepiej.
    Było to ostatnie z odwiedzanych kolejno miejsc, w których miał nadzieję znaleźć ją. Wysoka dziewiętnastolatka o nieco południowych kształtach, dużych piersiach i ciemnych włosach – tak ją sobie wyobrażał. Wiedział też, że właśnie tu mieszkała. W ciągu tygodnia pobytu w nadmorskiej miejscowości odwiedzał wszystkie plaże, skwery i deptaki, a nocami – wszelkie możliwe lokale nocne, szczególnie dyskoteki. To miejsce było ostatnie, zresztą i tak w ciągu najbliższych godzin musiał wracać… Po to tu przybył, żeby ją znaleźć, podpatrzyć z kim tańczy, a szczególnie – z kim znika.
    Miał dziewiętnaście lat i bardzo chciał wiedzieć. Musiał wiedzieć. Tylko w tym celu sprawił sobie te śmieszne, workowate spodnie i fryzurę z krótko przystrzyżonymi bokami (komiczna moda!).
    Obszedł cały parkiet, mimowolnie dostrajając swój chód do bujającego metrum, poprosił do tańca dwie lub trzy dziewczyny, ale nie zauważył nikogo podobnego do tej, której poszukiwał. To nic, pomyślał, może jeszcze przyjdzie, jeszcze nawet nie ma północy.
    “Kiedy szukasz, to często nie przewidzisz wyniku. Kolumb szukał Indii, a znalazł Amerykę. Znalazł coś więcej niż to, czego szukał. Odkryty skarb rozpoznać to największa sztuka!” – rytmicznie melodeklamował rozbrzmiewający z kolumn głos. Marcina wcale to nie pocieszyło.
    Właśnie wtedy jego wzrok padł za kontuar ustawiony w rogu sali.
    Barmanka była szczupłą, bez wątpienia bardzo młodą dziewczyną o blond włosach ściętych prosto nad ramionami. Jej ładna, wąska twarz z prostym nosem i wypukłym czołem wydała mu się skądś znajoma – sam nie wiedział skąd. W każdym razie gdy zmierzał w kierunku baru, coś mu podpowiadało, że jeśli zwróci się do niej, nie zawiedzie się – cokolwiek by to miało znaczyć.
    Z bliska wyglądała jeszcze piękniej. Miała wesołe, błyszczące oczy. Uśmiechnęła się na jego widok, co tymczasem wziął za wstęp do obsługi klienta. Nosiła białą bluzę z dyskretnym dekoltem (dającym jedynie wyobrażenie o małych, jędrnych piersiach) i bardzo krótkie jeansowe szorty odkrywające całe uda (a nawet maleńkie skrawki jej tylnych krągłości, co dostrzegł, gdy odwróciła się by sięgnąć po coś do chłodniczej szafki). Od kiedy ją zobaczył, czuł do niej skłonność, jakiej nigdy nie zaznał wobec żadnej, nawet najbardziej pożądanej dziewczyny. Miał irracjonalne wrażenie, że w jakiś sposób już należą do siebie… Tymczasem zignorował to uczucie, składając je na karb przedłużającego się braku dziewczyny.
    – Poproszę colę – rzekł jakby nigdy nic.
    – Nie piwo? – upewniła się, a jej uśmiech wyraził coś w rodzaju aprobaty.
    – Nie, muszę być przytomny… szukam kogoś.
    – Miłej dziewczyny?
    – Właściwie tak, szukam pewnej dziewczyny. – Na te słowa uśmiech barmanki ledwo dostrzegalnie przyblakł. – Nie bywa tutaj taka Danuta? Mniej więcej twojego wzrostu, ale trochę bardziej pulchna, czarnowłosa, dziewiętnaście lat…
    – Danuta? – znowu zmienił się odcień jej uśmiechu. – Nie, nie przypominam sobie takiej Danuty…
    Posmutniał. Ona musiała wyjechać gdzieś na wakacje – i tam… Ale barmanka, zdaje się, błędnie zinterpretowała jego reakcję.
    – To twoja dziewczyna, tak? – spytała z wesołością odrobinę wymuszoną.
    – Nie, to moja… – urwał uświadomiwszy sobie, że gdyby powiedział prawdę, uznałaby go za czubka; w najlepszym razie jajcarza. – …siostra – dokończył zręcznie.
    – Ach, siostra!
    Popatrzyła na niego tym niepodrabialnym spojrzeniem nie dającym się pomylić z żadnym innym. Dotychczas obdarzyła go nim ledwo jedna dziewczyna. Ale wcześniej i później widywał, jak taka czy inna koleżanka posyłała je temu lub tamtemu koledze. Takie spojrzenie mogło mieć tylko jeden finał.
    – Słuchaj – powiedziała – teraz nie mam czasu, ale o północy kończę zmianę i wtedy mi o niej opowiesz…
    Do północy brakowało może pół godziny. Nawet nie zauważył, kiedy minęło.
    – Jestem Marcin.
    – Daga…
    Siedzieli w jego samochodzie. Ciepłe powietrze letniej nocy wpadało przez otwarte okna.
    – A więc niegrzeczna siostra znikła po ostatnim szkolnym dzwonku, a ty, jako dobry brat, poszukujesz jej po całym wybrzeżu?
    – Coś w tym rodzaju.
    – Ale chyba to nie ona? – Daga wskazała leżące na desce rozdzielczej zdjęcie odrobinę krągłej brunetki po trzydziestce.
    – Nie, oczywiście, że nie – roześmiał się Marcin. – To moja mama.
    – Musisz ją bardzo kochać.
    – A czy można nie kochać mamy?
    – Ale, Marcin – dziewczyna zmieniła nagle temat – tutaj trochę źle się rozmawia i już chłodno się robi. – Popatrzyła znacząco. – Mam pokój na zapleczu klubu.
    Oczywiście nie było ani trochę chłodno.
    Całować zaczęli się już w korytarzu, przed drzwiami pokoju.
    Dotychczas Marcin nie wierzył w coś takiego, jak spontaniczny seks między obcymi ludźmi. Ona zresztą pewnie też nie wierzyła… Kiedy w ciasnej izdebce zrywali z siebie ubrania, pomyślał tylko, że może i jemu lipiec 2018 postanowił zrekompensować gorycz porażki?
    Rozebranie Dagi zajęło mu niewiele ponad dziesięć sekund. Zatrzask i suwak w szortach, a potem bluzka przez głowę – tylko tyle miała na sobie. Gdy już leżała na wąskim łóżku, całował najpierw jej uda, które rozchylała coraz szerzej, całował te ich wrażliwe, wewnętrzne strony miejsce koło miejsca, aż dotarł tam, gdzie musiał dotrzeć – do jej gładko wydepilowanego łona. Brał czule w usta jej wargi – jedną, drugą – na przemian z maleńką, niezwykle wrażliwą łechtaczką, wprawiając Dagę w rozkoszne westchnienia. Włożył w jej wnętrze język – była lekko słona, pachniała odurzająco. Prowadzony jej dłońmi, wciąż pieszczącymi jego głowę, wędrował dalej, przez jej nie zanadto płaski, nie przesadnie krągły, jak dla niego wprost idealny brzuch, pokrywając pocałunkami każdy centymetr jej skóry, liżąc jej maleńki pępek, a potem dalej i jeszcze dalej, całując ledwie wyczuwalne pod jej ciałem żebra. Tak zaprowadziła go do swych piersi, małych, w sam raz twardych jabłek, aby najpierw całował ich niezwykle wrażliwe spody, potem smakował słodkie, jasnoróżowe sutki twardniejące pod jego całusami. Byli prawie że równi wzrostem, tak, że kiedy – wycałowawszy szyję Dagi – powtórnie posmakował jej ust, po prostu sięgnęła ręką tam, gdzie dawno już stwardniał. Uginając nogi w kolanach tak, by pięty dotknęły pośladków, pomogła mu wsunąć się w nią. Jej kobiecość i jego męskość pasowały do siebie idealnie, jak zamek i klucz. I choć nie potrafił tego zrozumieć, jednak od pierwszej sekundy poczuł się w niej… jak w domu. Jak gdyby już kiedyś w niej był (choć zdawało się to nie mieć sensu). Nie wiedział też, skąd wie, jak głęboko w nią wchodzić, kiedy przyspieszyć i kiedy wzmóc gwałtowność ruchów… Chwyciwszy jego dłoń, włożyła ją między swoje uda; poprowadziła jego palce najpierw do wypełnionej jego męskością pochwy, a potem niżej… “Wsadź mi palca” – szepnęła i pomogła mu wprowadzić zwilżony kciuk do jej odbytu. Jej ramiona objęły chłopca mocno, dodatkowo pomagając mu poruszać się dokładnie tak, jak tego potrzebowała; tak, by stał się kluczem do jej rozkoszy. Pomiędzy coraz bardziej nieprzytomnymi jękami wyrzucała z siebie odruchowe słowa o miłości do niego, o zupełnym mu oddaniu, bez reszty do niego należeniu. On sam czuł, że jest bliski finału, ale jeszcze powstrzymywał to, jeszcze wyrzekał się próbującej go ogarnąć błogości. Cały w tej chwili był jedną wielką czułością ku niej; zupełnie oddał się tej nagłej miłości, nieskończenie silniejszej niż egoistyczny popęd.
    Daga przyciągnęła uda tak blisko, jak mogła do klatki piersiowej, zaplotła stopy za jego plecami. Jeszcze kilka ruchów, kilkanaście, może kilkadziesiąt… Aż przymknęła oczy i z nieprzytomnym “oooooooo…” odpłynęła w pulsowanie, w rytmiczne skurcze obu swych miłosnych bram. W maleńkiej chwili świadomości uprzytomnił sobie, że zapomnieli się zabezpieczyć, chciał się z niej wycofać, ale jej silne uda i ramiona trzymały go zbyt mocno, a w sekundę potem nie kontrolował już niczego, tylko dzielił z nią maleńki ułamek, nieduży fragment przeżywanej przez nią ekstazy.
    Fala rozkoszy powoli opadła. Ich ciała rozłączyły się i Marcin, przez chwilę zawieszony między jawą a snem, leżał w objęciach głaszczącej go Dagi. Popatrzyła mu w oczy z powagą, z jakimś zrozumieniem nie dającym się ująć w słowa.
    – Przepraszam – szepnął jej w ucho – powinienem…
    – Nie szkodzi, nie przejmuj się. – Odwróciła twarz gdzieś w bok. – Jestem na pigułkach. – Znów popatrzyła mu w oczy z tą samą uwagą i przywarła ustami do jego ust. Pocałunek był tkliwy i ledwie tylko dało się w nim wyczuć smak pożegnania.
    Pół godziny później, już po ostatnich pieszczotach, wciąż trzymając się za ręce weszli na parking przed klubem.
    – Daga… Muszę ci coś powiedzieć. – Zatrzymali się koło jego auta. – Chodzi o to, że… Będę musiał na trochę wyjechać.
    – Na trochę, czy…?
    – Na trochę. Ale wrócę. Będę wracał, obiecuję. Wrócę najszybciej jak będę mógł i pobędziemy trochę razem. Zaczekasz na mnie?
    – Zaczekam. – Nim go pocałowała, znów na moment odwróciła głowę. – Jasne, że zaczekam. Kocham cię, Marcin, naprawdę.
    Widział w lusterku wstecznym jej malejącą sylwetkę. Wyjechawszy poza miasto skręcił w las. Zatrzymał się na wąskiej, ciemnej, zewsząd osłoniętej drodze.
    Na desce rozdzielczej odchylił panel radia, odsłaniając ukrytą pod nim tabliczkę sterowniczą. “23. 07. 2018, 03:51” – odczytał z niedużego plazmowego wyświetlacza, potem nacisnął znajdujący się pod nim przycisk z napisem “POWRÓT”. Nikt nie widział, jak żółty seat wolno rozpłynął się w powietrzu.
    Wycieczki w przeszłość były najnowszą formą turystyki, coraz bardziej zyskującą na popularności. W miarę, jak przybywało wehikułów czasu, ich wynajem systematycznie taniał. Co nie mniej ważne, wycieczka taka nie wymagała brania urlopu. Podróżnik wracał z niej przecież w niemal dokładnie ten sam punkt czasoprzestrzeni, z którego wyruszył. A zatem niezależnie od tego, ile czasu spędził w przeszłości, w swoich czasach był nieobecny krócej niż trwa mgnienie oka.
    Odkąd podróże w czasie były już na kieszeń przeciętnie zarabiającego człowieka, turystyka czasu uległa umasowieniu i trzeba było do niej wprowadzić odpowiednie regulacje prawne. Krótko mówiąc, turysta nie mógł odstawać od czasów, w które się udawał. I tak na przykład przed podróżą do średniowiecza należało opanować jazdę konną i władanie mieczem, oczywiście obowiązywał też strój “z epoki”. Chodziło o to, by nie zakłócać przeszłości, nie ingerować w historię. Co prawda uczeni byli niemal zgodni, że wszystkie podróże w przeszłość już są jej częścią. Powstała nawet teoria, iż dwudziestowieczne historyjki o UFO są w rzeczywistości śladami nieostrożnych przybyszów z przyszłości. Na wszelki jednak wypadek zachowywano ostrożność.
    Rychło okazało się również, że – analogicznie jak w tradycyjnej turystyce – nie każdy cel podróży jest równie atrakcyjny. I tak najchętniej podróżowano w czasy starożytne, średniowieczne, w epokę zdobywania Dzikiego Zachodu; niemałą popularnością cieszyły się czasy dzieci-kwiatów, jak również kolorowa era klasycznego disco późnych lat siedemdziesiątych. Natomiast w czasy najnowsze nie udawał się prawie nikt, więc ceny były rekordowo niskie. Tym bardziej, że krótki dystans generował minimalne zużycie energii, a i koszt charakteryzacji był prawie żaden – wystarczyły stroje “z epoki” i ewentualnie zmiana uczesania. Wystylizowanie wehikułu czasu na archaiczny samochód nie nastręczało najmniejszych trudności. Powolna, lecz stała dewaluacja złotówki powodowała zaś, że dla przybysza z przyszłości życie w drugiej dekadzie XXI wieku było bardzo tanie.
    Marcin wkrótce miał rozpocząć pracę zawodową. Był więc spokojny, że za dwa, trzy miesiące uskłada na kolejną wycieczkę, by spędzić z Dagą… choćby początek sierpnia 2018, czemu nie?
    Szybko zmieniające się na wyświetlaczu cyfry zaczęły zwalniać. Stanęły na dacie: 24. 04. 2038 roku, godzina 17:00. Chłopiec odstawił wehikuł do biura podróży, zainkasował kartę upoważniającą do zniżki i wsiadł w latający autobus, który zawiózł go do domu.
    “Kiedy szukasz, to często nie przewidzisz wyniku. Kolumb szukał Indii, a znalazł Amerykę…” – rozbrzmiewał z domowego odtwarzacza stary przebój. Marcin wszedł do salonu. Jego mama, ładna, odrobinę krągła trzydziestodziewięciolatka z czarnymi włosami i dużym biustem, siedziała na sofie ubrana w kusy szlafrok. Do jej nóg tuliła się usadowiona na dywanie, podobnie ubrana rudowłosa trzydziestolatka – była to Maja, wieloletnia partnerka matki. Po rumieńcach na ich twarzach odgadł, że kobiety całkiem niedawno musiały oddawać się co najmniej pieszczotom.
    – Cześć, Marcin! – powitała go Maja. – Jak się udała wycieczka?
    – Udała się. Jeszcze raz wam dziękuję! – odparł. Wycieczka była prezentem na jego dziewiętnaste urodziny, które według kalendarza wciąż obchodził, choć dla niego od zdmuchnięcia świeczek upłynął cały tydzień. – Kiedy tylko będę mógł, znów się tam wybiorę.
    – Oho! Czyżby randka? Tylko się za bardzo nie angażuj! Nie można żyć przeszłością, szczególnie nie mogąc w niej zostać.
    – Mamo – odezwał się Marcin, ignorując zaczepkę Maji – kto był moim ojcem?
    – Znowu zaczynasz? – ofuknęła go Maja. – Po co ci ojciec? Brakuje ci go? Źle ci z Danusią i ze mną?
    – Maju, to sprawa między nami – odrzekła spokojnie matka.
    – Dobrze, to ja zobaczę, co tam w holowizji. – Maja wstała i poprawiwszy podwijający się szlafroczek, szybkim krokiem opuściła pokój.
    – Wiem, że nie lubisz o tym mówić – zwrócił się Marcin do mamy – ale nie uważasz, że jesteś mi to winna?
    Matka westchnęła.
    – W porządku, jesteś dorosły, masz prawo wiedzieć… Tylko, że nie ma tu wiele do opowiadania. Był lipiec 2018. Niewiele wcześniej moja pierwsza dziewczyna zostawiła mnie dla faceta, więc chyba rozumiesz, że miałam okropnego doła. Aż tu nagle poznałam chłopaka, który… Nie umiem tego wytłumaczyć, ale od pierwszej chwili wydał mi się z jakiegoś powodu bliski. Co więcej, i to mnie najbardziej zaskoczyło, poczułam do niego niezwykłą skłonność. No i… – Mama była wyraźnie zakłopotana. – No i uległam mu. Nie był moim pierwszym mężczyzną, ale był jedynym, z którym… z którym było mi naprawdę dobrze. Dobrze jak z nikim, nigdy wcześniej i nigdy później. Ale to był tylko jeden raz. Wkrótce potem wyjechałam do innego miasta.
    – Dlaczego…?
    – Bo czułam, że się angażuję. A nie chciałam wchodzić w związek z mężczyzną, nie nadaję się do tego. Zresztą on… on nawet nie znał mojego imienia, tylko przezwisko. Jeśli mnie szukał, to nie znalazł, nie miał jak.
    – I nie było ci żal?
    – Może trochę, kiedy zorientowałam się, że jestem w ciąży. Chyba właśnie dlatego dostałeś po nim imię.
    – Więc miał na imię Marcin… A jak wyglądał?
    – Jak się pewnie domyślasz, nie mam jego zdjęcia, ale… Jesteś do niego bardzo podobny. Ostatnio nawet strzyżesz się trochę jak on.
    – A gdzie to się stało? Bo chyba nie w twoim mieście?
    – Mam nadzieję, że mnie nie szpiegowałeś tam w przeszłości! – zażartowała. – Zresztą i tak raczej byś mnie nie rozpoznał. Byłam wtedy szczuplejsza, dopiero w ciąży przytyłam… No i farbowałam włosy na blond. Byłam bardzo ładna, pracowałam jako barmanka w jednym klubie i nie mogłam opędzić się od adoratorów…
    Chłopcu pociemniało nagle w oczach, jakby zaraz miało go zamroczyć. “Wszystkie podróże w przeszłość już są jej częścią” – przypomniało mu się.
    – A… a jakie miałaś przezwisko? – spytał drżącym głosem.
    – Daga… Synku, źle się czujesz? – Z niepokojem przyjrzała się Marcinowi, który nagle pobladł.
    – Nie, mamo… Wszystko w porządku… Tylko… Muszę na chwilkę wyjść.
    Zataczając się jak pijany, dotarł jakoś do łazienki. Na miękkich nogach stanął przed lustrem.
    – Jestem do ciebie bardzo podobny, tato – wymamrotał do własnego odbicia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Mała próbka fantastyki z motywem podróży w czasie.

  • Historia pewnej pary – rozdzial I – sauna

    Historia, którą opowiem, mogła wydarzyć się naprawdę. Jak było? Nie wiem do dziś. Domyślam się i pozostawiam wyobraźni pole do popisu. Jedno wiem na pewno. Zapewnia sporą dozę podniecenia…

    Zaczęło się w grudniu. Tegoroczna zima mocno dopisała. Mrozy, mnóstwo śniegu za oknem. Z przyjemnością spędzało się czas przy kominku, grzańcu lub gorącej herbacie. Z satysfakcją patrzyłem również na moją żonę. Po ślubie na przekór stereotypom zaczęła o siebie jeszcze mocniej dbać. Regularnie trenowała na siłowni, biegała, a w dodatku chodziła na naukę tańca na rurze, co było w tym wszystkim najbardziej podniecające.

    Z niecierpliwością czekałem na jej pierwszy występ. Najważniejsze było to, że zaczęła się coraz częściej ubierać tak jak lubię. Sukienki, spódnice i w zależności od pogody pończochy lub rajstopy z zakolanówkami. Chętniej zakładała szpilki, wysokie kozaki, mocniej podkreślała oko. Krótko mówiąc petarda. Może to ślub, może poprawa sylwetki tak na nią wpłynęły. Wiem jedno. Mocno mnie kręciła i podniecało mnie to, jak wodzą za nią wzrokiem inni mężczyźni. Czasem dała się przekonać, by dla zabawy poflirtować z kimś innym, zadziornie prowokować kontakt wzrokowy lub ocierać się pośladkami w tańcu o napalonego partnera, czy zaczepiać nogą pod stołem i niegrzecznie się przy tym uśmiechać. Później pieprzyliśmy się jak szaleni.

    W pewien zimowy poranek wybraliśmy się na sauny. Przypadkiem spotkaliśmy się tam z naszym bardzo dobrym kolegą. Przez pracę i obowiązki prywatne od trzech miesięcy nie mogliśmy ustalić wspólnego terminu spotkania i nagle zrządzenie losu zebrało nas w saunie. Zmienił się nie do poznania. Ostatni raz jak się widzieliśmy miał nadwagę, a w tym momencie spoglądaliśmy na faceta z urzeźbionym brzuchem, rozbudowaną klatką piersiową i dużymi ramionami. Byliśmy w szoku.

    • Piotr! Jak to zrobiłeś? Sterydy?

    • Dieta, treningi, przestałem jeść śmieciowe jedzenie, zacząłem brać odżywki, sporo czytałem o zdrowym odżywianiu. Przestałem pić, jarać zielsko. Zmieniłem podejście i złapałem bakcyla.

    • I serio w tak krótkim czasie taka zmiana? Jak!?

    • Mówię Ci co robiłem, a organizm zadziałał tak, że tłuszcz schodził, a masa mięśniowa rosła. Układ idealny, ale to chyba genetyka po ojcu. Kawał chłopa z niego i mam szczęście.

    Do naszego pomieszczenia weszła moja małżonka.

    • Wow. Co to za przystojniaka widzę? Nie mogę uwierzyć, jak Ty teraz wyglądasz. Widzisz Misiek? Bierz przykład i zapierdzielaj jak Piotr to i Ty będziesz miał taką sylwetkę.

    • Kochana! Co Ci się nie podoba? Schudłem 10 kg i przecież regularnie ćwiczę..

    • Dobrze, dobrze. Nie tłumacz się, tylko patrz i ucz się. Dzisiaj za karę dla Ciebie, a w nagrodę dla Piotra, to jemu wymasuję plecy.

    • Tak? Dobrze. Zapamiętam to sobie i wykorzystam najbliższą okazję, czyli święta, by odwdzięczyć Ci się prezentem. Zamiast fajnych szpilek, będzie rózga.

    Do rozmowy włączył się Piotr.

    • Oj. W szpilkach to ja bym Cię chętnie zobaczył. Zwłaszcza bez tego ręcznika.

    • Ej! Przestań. To moja żona.

    • Zazdrosny?

    • Pewnie, że tak. Z resztą ona nigdy nie pokazałaby Ci się nago. Prawda Słońce?

    • Jasne. Nie ma nawet takiej opcji.

    • Aha.. No ale, mnie widzisz prawie nago. Na moje nogi, kratkę na brzuchu i klatkę piersiową już się napatrzyłaś, a mi nie dasz się napatrzeć na Ciebie.

    • To co innego. Cycków i cipki nie zobaczysz. Widziałeś mnie kiedyś na basenie w bikini i to Ci może wystarczyć do Twoich fantazji. Tymczasem przepraszam, wychodzę na masaż do Mariusza. Będziecie później w saunie z wyższą temperaturą, czy tutaj?

    • Ja lecę na masaż do Angeliki, a Piotr mówił przed Twoim przyjściem, że dzisiaj tylko saunuje.

    • Oki. To do zobaczyska w strefie relaksu.

    Wyszła z pomieszczenia specjalnie seksownie kręcąc biodrami. Kiedyś już była u tego masażysty w innym spa i przypuszczałem dlaczego tak bardzo cieszy się z masażu całego ciała, który wykupiłem jej na prezent mikołajkowy.

    • Podniecona jakaś?

    • A bo to masaż całego ciała i może liczy na to, że gość ją wymasuje dosłownie wszędzie?

    • Nie denerwuje Cię to?

    • Nie. Ostatnio jak była na masażu to wróciła tak napalona, że mi z fiuta pół nocy nie chciała zejść.

    • Grubo. Myślisz, że się z nim bzykała?

    • Pojebało Cię? Wymasował jej pewnie piersi i może cipkę, a jak to ma tak podkręcać nasze zabawy w łóżku, to nie będę jej suszył głowy.

    • Ciekawe. A jakbym ja ją tak wymasował?

    • A jakbym Cię jebnął w czoło?

    • Dobra. Nie było tematu. Ok?

    • Ok. Lecę do Angeliki. Fajna dupa tak w ogóle. I nieźle masuje. Polecam.

    • Spoko. Baw się dobrze. Ja idę do gorącej sauny. Widzimy się za godzinę, a wcześniej zaopiekuję się Twoją Asią.

    • Tylko bez szaleństw i głupich tekstów.

    • Skorzystam z oferty masażu. Mi też zrobi masaż całego ciała…

    • Oż Ty…

    Niemalże rzuciłem się na niego z rękami, gdy z korytarza wywołała mnie masażystka. Głupio, by zastała nas bijących się w saunie, więc odpuściłem temat i zdenerwowany poszedłem się zrelaksować.

    Tymczasem Piotr najprawdopodobniej dwukrotnie zmienił lokalizację sauny. Siedząc samemu w pomieszczeniu zdecydował się na całkowity negliż. W setce było mu tego dnia za gorąco, więc po dwóch sesjach przeniósł się do sześćdziesiątki. Korzystając z samotności i mając świadomość, że żona kumpla raczej uda się do strefy relaksu, pozostał nago. Tego dnia w lokalu nie było nikogo poza naszą trójką. Dlaczego opowiadam co było dalej? Bo znam system saunowania kolegi i jest jeszcze jeden powód… Po masażu udałem się pod prysznic i do strefy relaksu, w której miała czekać moja żona. Jednak jej tam nie zastałem. Zaintrygowany położyłem się na leżaku i obserwowałem przeszklone drzwi sauny z sześćdziesięcioma stopniami. Myślałem, że moja żonka tam odpoczywa, a Piotr jest w setce. Z zamyślenia wyrwał mnie delikatnie słyszalny krok. Dostrzegłem Asię zmierzającą do obserwowanego przeze mnie wejścia. Pozostawała cały czas w ręczniku. Miałem po nią krzyknąć, ale otworzyła drzwi zza których buchnęła para. Zauważyłem jakąś sylwetkę w środku, ale nic więcej prócz cieni. Zrobiła krok do tyłu. Coś powiedziała w kierunku osoby wewnątrz i nie dała mi się długo zastanawiać, czy wejdzie do środka. Po chwili zamknęła za sobą malutkie, ledwie podświetlone pomieszczenie. Patrzyłem w tamtą stronę mocno zaintrygowany. Co robi? Z kim tam jest? Czy jest naga? Po kilku minutach para zaczęła opadać. Mogłem dostrzec znacznie więcej. I dostrzegłem. Były tam tylko dwie osoby. Nieznajomy lub mój kumpel, a także żona. Mężczyzna siedział z szeroko rozstawionymi nogami. Nie wiem, czy był przykryty. Żona siedziała przed nim. Rozmawiali. Zastanawiałem się, jak na siebie spoglądają, na co patrzą, czy ta sytuacja ją podniecała? W pewnym momencie zobaczyłem jak wstała. Zdjęła ręcznik. Odwróciła się do towarzysza rozmowy, schyliła seksownie wypinając pośladki i ułożyła ręcznik na deskach. Facet poprawił się w kroczu. Pewnie układał fiuta pod ręcznikiem, by nie okazywać w miejscu publicznym podniecenia. Z resztą doskonale go rozumiałem. Sam miałem z tym problem. Po kilku minutach atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej gorąca. Moja żona usiadła za jego plecami i zaczęła go masować. Na początku ramiona, szyję. Dłońmi zaczęła schodzić na jego duże ramiona. W pewnym momencie nachyliła się tak, że mogła masować jego umięśnioną klatkę i wyrzeźbiony brzuch. I prawdopodobnie równocześnie sutkami i piersiami dotykała jego pleców. Niby niechcący, niby delikatnie, ale ewidentnie jej się to podobało. Wyglądało to tak, jakby na początku delikatnie tylko sutkami sunęła po twardych plecach, a potem jakby całymi piersiami przywierała do jego grzbietu. Kiedy wróciła do masażu torsu, nieznajomy odchylił się do tyłu. Przed moimi oczami pojawił się ich cień. Dla niej było to coś więcej niż kontur. Między jego nogami wyraźnie prężył się gruby i duży penis. Wstrzymała swoje ruchy. Spojrzała na niego i zamarła na chwilę. Czas się zatrzymał i powodował natłok pytań, co zrobi dalej. Jej dłonie w trakcie zmieniania przez niego pozycji były na jego górnej partii brzucha. Kiedy się odchylił, z pewnością po śliskim ciele przesunęły się niżej. Jak nisko?

    Nie jestem pewien. Przez minutę rozmawiali w dość dwuznacznej pozycji z rękoma tam, gdzie ich być nie powinno i z twarzami zwróconymi do siebie w bardzo bliskiej odległości. Poruszali nimi powoli, jakby drocząc się z podtekstami. Z drugiej strony. Pod wpływem atmosfery, zrelaksowana po masażu, Asia mogła dać się ponieść emocjom i ulec wpływowi dobrze zbudowanego mężczyzny. Po tej krótkiej chwili wstała, oplotła się ręcznikiem i wyszła uśmiechnięta z sauny, pewnym krokiem udając się pod prysznice i do szatni. Zastanawiałem się z kim tam była. Upewniłem się, że na pewno nie ma jej w strefie i udałem się do sześćdziesiątki. Siedzącym z nią mężczyzną okazał się Piotr. Teraz już zakryty ręcznikiem. Spojrzał na mnie z zadowoloną miną i spytał:

    • I jak było? Zadowolony z masażu?

    • Co?

    Wybił mnie z rytmu podnieconego agresora. Postanowiłem zmienić taktykę w gościa, który nic nie wie i zobaczyć, jak to się dalej rozwinie.

    • Angelika super. A Ty jak spędziłeś czas? Cały czas w saunie, czy zdecydowałeś się na masaż? W ogóle, widziałeś gdzieś Aśkę?

    • Ooo Stary. Pewnie, że widziałem i też się zdecydowałem na masaż.Przecież Twoja żonka powiedziała Ci wcześniej, że dziś mi plecy wymasuje i dotrzymała obietnicy.

    • Jasne, jasne. Przestań mnie znowu wkurwiać. Tak Ci się podoba?

    • Pewnie. Zajebistą ma teraz dupkę. Masowała mnie nago i ocierała się o mnie cyckami. Z chęcią bym ją bzyknął. Mówiłem jej to, ale cały czas się opierała. Pytałem się, czy zrobiłaby to, gdybyś się zgodził po pijaku lub gdybyśmy wymienili się partnerkami, ale powiedziała, że nigdy nie pozwoli Ci pieprzyć się z inną. Co ciekawe, nie wspomniała nic o tym, że by mi nie dała. Interesujące, prawda?

    • Bardzo. Przestań opowiadać jak zawsze bajki.

    • Mówię serio.. Stary, nie mów mi potem, że Ci nic nie powiedziałem czy coś…

    • Dobra. Koniec na dzisiaj saunowania. Aśki nigdzie nie ma, więc pewnie czeka na zewnątrz.

    • Oki. Leć jak nie chcesz wiedzieć o co jeszcze ją pytałem i co mówiła.

    • Nic nie mówiła. Ale jestem ciekaw co jeszcze wymyślisz. Dawaj Grey, dawaj.

    • Pytałem się, czy gdybyś się upił i zasnął w fotelu, czy zgodziłaby się na seks. Oczywiście powiedziała nie. Drążyłem dalej i spytałem, czy mógłbym ją w takim razie chociaż pocałować i usprawiedliwić to stopniem upojenia. Niestety też nie. Ale, ale.. Zgodziła się na masaż. Jednakże nie odpowiedziała, czy w grę wchodziłby masaż całego ciała, taki jak miała z tutejszym masażystą…

    • Oho, fabuła coraz ciemniejsza. No co ta moja Anastazja jeszcze zrobiła?

    • Nazywaj żonę, jak chcesz, ale… Gdy patrzyła na mojego sterczącego od jej zmysłowego masażu fiuta, to wyraźnie widziałem chcicę w jej oczach, ale też niedowierzanie. Chyba nigdy nie widziała takiego bydlaka, co nie?

    • Dobra.. Mam dosyć Twojego pieprzenia. Dzisiaj jesteś wyjątkowo upierdliwy. Cześć!

    Wyszedłem z sauny i zamyślony udałem się pod prysznic i do przebieralni. Przy recepcji czekała na mnie Joanna. Spojrzałem na nią zaintrygowany. Uśmiechnięta puściła mi oczko i podwinęła zadziornie kawałek spódniczki ukazując seksowny wzorek na rajstopach. Odpowiedziałem uśmiechem i udałem się z nią do auta. Postanowiłem nie podejmować tematu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Maestro

    Autor ParaWawa69

    Historia będzie kontynuowana. 

  • Nimfomanka

    Leżąc w łóżku, z podnieceniem nasłuchiwałem dźwięków dochodzących z parteru. Dotykając się, szybko zdjęłam piżamkę wsłuchana w odgłosy toczącej się na dole orgii. Doszłam przynajmniej dwa razy, zanim usłyszałam idącą po schodach mamę. Rozmawiała z kimś głośno. Drżałam z podniecenia. Gdy otworzyły się drzwi, lubieżnie przeciągnęłam się w pościeli.

    Mama weszła, prowadząc dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn. Patrzyłam na nich z prawdziwym pożądaniem. Od pięciu dni nie byłam z mężczyzną i ledwo radziłam sobie z emocjami.

    ‒ Kasiu! To Adam i Tomasz.

    Przedstawiła ich zdawkowo. Nie obchodziło mnie, jak mają na imię, ani kim są. Dla mnie byli jedynie ogierami, którzy przez najbliższą godzinę, dwie będą zaspakajać moje rozbuchane potrzeby. Wpatrzona w potężne, zwisające między udami kutasy uśmiechałam się słodko. Mama miała rękę do dobrych ruchaczy.

    ‒ Jezu! Jaka młodziutka!

    Wyrwało się Adamowi. Robiąc niewinną minę, rozłożyłam bezczelnie uda. Różowa szparka otwarła się z cichym mlaśnięciem. Przygryzając usteczka, palcami rozchyliłam wargi. Gapili się na moje krocze, a mama, trzymając ich za prężące się jak struny kutasy, odezwała się wesołym głosem.

    ‒ Miłej zabawy Kasiu! Panowie, tylko delikatnie. Żeby wam nie przyszło do głowy coś szalonego!

    Wstałam z łóżka. Podchodząc do mamy, pocałowałam ją w usta.

    ‒ Dziękuję mamusiu.

    Odwzajemniła pocałunek, wsuwając jednocześnie dłoń między moje uda. Palec bez trudu wślizgnął się w mokrą od soków pochwę. Zamruczałam rozkosznie. Wysunęła palec tak nagle, że aż jęknęłam z rozczarowania.

    ‒ Panowie jest gotowa i całą wasza!

    Zamykając za sobą drzwi, dorzuciła jeszcze:

    ‒ Jest zabezpieczona, nie musicie używać prezerwatyw. Żel poślizgowy znajdziecie na szafce nocnej. Miłej zabawy!

    Przywarli do mnie jak dwa wyposzczone psy do suki. Tomek całował usta, miętosząc dłońmi drobne piersi, a Adam, palcując kciukiem cipkę, lizała rowek między pośladkami. Wzięli mnie na stojąco, na środku pokoju. Najpierw Adam nasadził mnie na swojego kutasa, a gdy zaplotłam uda wokół jego bioder, Tomek wbił się w nasmarowany żelem odbyt. Cudowne, ocierające się o masochistyczną rozkosz, uczucie całkowitego wypełnienia odebrało mi zmysły. Zawieszona między dwoma ciałami poruszałam się unoszona ku górze potężnymi pchnięciami. Przeżyłam orgazm zaraz na samym początku, gdy wbili się we mnie. Drugi osiągnęłam w chwilę po tym, jak Adam doszedł we mnie, a Tomek ostro pracował nad swoim finiszem. Omdlałam w ramionach Adama, gdy Tomasz, posuwając mnie dzikimi pchnięciami, zalał odbyt nasieniem.

    Ułożona na łóżku, doszłam do siebie szybciej, niż się spodziewali. Wciąż łapali oddech, gdy łapczywie przywarłam ustami do półmiękkich kutasów. Ssąc na zmianę, sprawnie doprowadziłam je do erekcji. Przez następną godzinę ujeżdżali mnie na zmianę w najwymyślniejszych pozycjach. Pomimo kolejnych orgazmów wciąż nie do końca zaspokojona, domagałam się pieszczot.

    ‒ Trzeba małą zmęczyć!

    Stwierdził, dysząc jak potępieniec Tomasz. Rzucona na brzuszek byłam przez obu na zmianę posuwana w dupę i rozciągana palcami. Używając żelu, pracowali wytrwale nad moim zwieraczem. Rozkosz połączona z bólem doprowadzały mnie do granic podniecenia. Targana wielokrotnymi orgazmami przestałam opierać się, gdy wsuwali w odbyt po cztery palce. W pewnym momencie Adam wsunął we mnie po dwa palce z każdej dłoni i ciągnąć mocno na boki otworzył szeroko.

    ‒ Malutka, jesteś gotowa na dwa kutasy.

    To było najbardziej intensywne przeżycie, jakiego do tej pory doświadczyłam. Ułożeni na plecach ze splecionymi udami leżeli tak, by ich kutasy sterczały ku górze tuż obok siebie. Tomek, ściskając dłonią oba członki, naprowadzała je na mój odbyt, a Adam, rozciągając na boki pośladki, pomagał mi nadziać się na nie. Dali mi całkowitą kontrolę nad sytuacją a ja nie zważając na ból, cieszyłam się każdym centymetrem potężnych kutasów. Po pięciu długich minutach opadłam na ich uda, wsuwając w odbyt do końca oba kutasy. Ujeżdżając ich pały na jeźdźca, czułam się, jakby miał mi pęknąć zwieracz. Pierwszy raz w życiu miałam orgazm podczas seksu analnego bez konieczności pieszczenia łechtaczki! Ujeżdżając ich jak w amoku, nawet nie spostrzegłam się, że doszli na dobrą chwilę przede mną. Orgazm dosłownie pozbawił mnie przytomności. Jęcząc, doszłam, po czym bezwładnie opadałam na bok, doznając kolejnej fali rozkoszy, gdy oba członki wysunęły się z rozciągniętego do granic możliwości odbytu. Wirowało mi w głowie. Miałam przed oczami mroczki, a odbyt pulsował bólem i rozkoszą. Odleciałam w mrok.

    Obudziłam się dopiero późnym przedpołudniem. Było dawno po orgii. W domu panowała absolutna cisza.

    Po przebudzeniu wszystko mogło się wydawać snem, a jednak rozpalony odbyt i zaschnięte między udami i pośladkami nasienie, świadczyły, że było inaczej. Mama weszła do pokoju w momencie, gdy przyglądałam się wielkiej, różowej plamie na prześcieradle. Zmieszane z kilkoma kropelkami krwi nasienie zdążyło już zaschnąć.

    ‒ Jak się czujesz, kochanie?

    Zapytała z troską, patrząc na prześcieradło.

    ‒ To… To było cudowne mamo!

    Siadła na brzegu łóżka. Niedbale zawiązana pod szyją narzutka pozwalała podziwiać cudowne ciało. Ciężkie, kształtne piersi z masywnymi kolczykami w brodawkach i wydepilowane łono z kółkiem w łechtaczce zawsze robiły na mnie wrażenie. Nachylając się ku niej, pocałowałam w usta.

    ‒ Dziękuję za prezent mamusiu.

    Odwzajemniła pocałunek. Dłonią przesunęła po udzie, sprawiając, że pokryłam się gęsią skórką. Wsunęłam palce pod muślinową narzutkę. Jędrna, pełna pierś mile wypełniła dłoń. Pieszcząc się, opadłyśmy na pościel. Ułożona na plecach zupełnie poddałam się karesom. Siedząc w kucki u mojego wezgłowia, masowała delikatnie piersi. Ściskając brodawki, wyszeptała:

    ‒ Chyba już dorosłaś do kolczyków.

    Ssąc sutki, mówiła:

    ‒ Tu założymy dwa kółka!

    Całując podbrzusze, dotarła do wzgórka.

    ‒ A tutaj będziesz miała sztyft w kapturku, a jak odrobinę podrośniesz, dołożymy kółko w łechtaczce.

    Nasunięta na mnie w 69 zanurzyła twarz między udami. Obejmując biodra mamy, uniosłam głowę, wsuwając język w pochwę. Liżąc, spijałam soki zmieszane z nasieniem co najmniej tuzina mężczyzn. Przesuwając się odrobinę w dół, odnalazłam kolczyk tkwiący w łechtaczce. Ciągnąć za niego zębami wyeksponowałam potężną łechtaczkę. Ssąc mamę, czułam, jak przygryza mój groszek. Bawiłyśmy się sobą, doprowadzając nawzajem do apogeum podniecenia, by w ostatnim momencie odwlekać rozkosz. Po kilku podobnych cyklach obie byłyśmy tak spragnione orgazmu, że gdy po raz kolejny doszłyśmy na szczyt, nic nie było nas w stanie przed nim powstrzymać. Wyłam z rozkoszy ssąc mamę, a ona lizała łechtaczkę, drżąc jak osika. Miała potężny, mokry orgazm. Moja twarz aż lepiła się od soków. Sama popuściłam z rozkoszy, gdy mama zaczęła drażnić końcówką języczka dziurkę do siusiania.

    Odpoczywając na boku, bawiłyśmy się, ściskając sobie nawzajem brodawki.

    ‒ Za dwa tygodnie organizuję swingers party. Jak chcesz, zapoznam cię z dobrą znajomą. Ma czterdzieści pięć lat, ciało trzydziestolatki, lubi młodziutkie dziewczęta i świetnie fistuje. No i na pewno polubisz jej partnera. Głuptas ledwie o kilka lat starszy od ciebie, za to posłuszny, pełen zapału i obdarzony jak rasowy ogier.

    ‒ Dopiero za dwa tygodnie?

    Jęknęłam z nieukrywanym niedowierzanie i zawodem w głosie.

    ‒ Nie wytrzymam tyle bez faceta!

    Podeszła do komody. Przepasując biodra uprzężą, odpowiedziała:

    ‒ Żadnego puszczania się w szkole, czy po lekcjach, jak poprzednio! Zrozumiałaś! Nie mam ochoty na kolejne kłopoty jak w ostatnim gimnazjum! No uśmiechnij się, nie zostawię cię samej z problemami.

    Podchodząc do łóżka, rozsmarowywała żel, po grubym jak mój nadgarstek straponie. Ochoczo rozłożyłam nóżęta, moszcząc się pupą w pościeli!

    ‒ Kocham cię mamo.

    Weszła we mnie, a przyjemne uczucie wypełnienia kojąco rozlało się po ciele.

    ‒ Chyba jakoś wytrzymam te dwa tygodnie.

    Wyszeptałam, obejmując jej biodra udami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

     

    Jeśli się spodobało, napiszę kolejną część.

    Daga