Author: admin

  • Marka rozdziewiczenie

    – Nieźle zboczona ta twoja rodzinka. Nie ma co. Ale i tak nie bardziej niż nasza – w ten oto sposób, chichocząc, Dorotka podsumowała opowieść Marka.

    – Przecież oczywiste jest, że gdybyś się postawił, to nie zaszłoby to tak daleko – dodał Cyprian.

    – Fakt. Nie da się ukryć, że nieźle mnie to rajcowało, chociaż nie mogę też sobie wybaczyć, że pozwoliłem na to, by moja męska duma, aż tak ucierpiała – odparł Marek.

    – Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – dorzuciła Kasia.

    – Ciekawa jestem, czy ty już byłeś z dziewczyną. Co?

    – No szczerze mówiąc, to eee… jeszcze nie. Ale bardzo bym chciał.

    – Nie ma sprawy. Już my się tym  zajmiemy. Nie Kaśka?

    – Jasne. Co by miało nie być.

    – Ok. To dzisiaj po szkole.

    – Raczej nic z tego nie wyjdzie. Mama mi nie pozwoli, no a przecież u mnie tego nie zrobimy.

    – Spoko. Zadzwoń do matki i daj słuchawkę Cyprkowi. On ma taką gadkę, że na bank to załatwi.

    Gdy Cyprian rozmawiał z Asią – mamą Marka, dziewczyny prawie się posikały ze śmiechu. Cyprian niezwykle przekonująco tłumaczył jej, że udzieli Markowi korepetycji z matematyki. Że pilnie będą się razem uczyć. Po lekcjach cała czwórka spotkała się pod budynkiem szkoły, ale bynajmniej nie w celach edukacyjnych.

    – Odczuwam nieodpartą potrzebę zrobienia czegoś pojebanego – stwierdziła Dorotka.

    – Ty zawsze odczuwasz taką potrzebę. Zresztą tak samo, jak ja i Cypruś. A może Mareczek ma jakąś propozycję?

    – Hmm… Lubicie się obnażać? No wiecie, tak publicznie? – Marek po tym, co im opowiedział, nie odczuwał już żadnego skrępowania.

    – O tak!!! Jesteśmy zapalonymi ekshibami! – z entuzjazmem zakrzyknął Cyprian.

    – “Eks”- co?

    – Ekshibami. To skrót od “ekshibicjoniści”. “Ekshibicjonista” to człowiek, który odczuwa satysfakcję seksualną z obnażania się przed innymi, najlepiej niespodziewającymi się tego osobami.

    – No dobra, tylko gdzie i jak mielibyśmy to zrobić? – dopytywał Marek.

    – No raczej nie tu, bo nas ze szkoły wyleją. Oddalmy się do parku. Nałożymy nasze maski.

    – Ale przecież on nie ma – zauważyła Kasia.

    – No to wcześniej skoczymy do domu, by skombinować ją dla ciebie. Doris wycina je ze starych ubrań.

    ==

    Cyprian, Marek i dziewczyny koczowali teraz w parku z twarzami okrytymi materiałem z wydrążonymi otworami na oczy i usta w oczekiwaniu na jakiegoś przechodnia.

    – Jak tylko ktoś się pojawi, odwracamy się, zdejmujemy gacie i wypinamy gołe tyłki w jego stronę. Po chwili przerwy, rozchylamy pośladki najbardziej, jak się tylko da. Potem znów moment przerwy. Rozchylamy nogi. Kaśka pokazuje cipkę, a my z Markiem wypychamy jaja, tak żeby było widać z drugiej strony. Chwilę tak stoimy. Potem odwracamy się i zaczynamy trzepać, a Kaśka zaczyna sobie jedną ręką robić palcówkę, a drugą podciąga bluzkę do góry i zaczyna się macać po gołych cyckach. Robimy sobie dobrze tak długo, aż przechodzień nie zbliży się na niebezpieczną odległość. Gdyby podszedł za blisko, gdy będziemy odwróceni tyłem, to Doris nas ostrzeże. Wtedy oczywiście podciągamy ciuchy i zwiewamy, ile sił w nogach. Następnym razem Kaśka stoi na czatach. Potem ja, a potem Marek.

    – Ktoś idzie! – zauważyła Kasia.

    – A więc Doris na czaty. Ja, Kaśka i Marek stajemy tyłem, opuszczamy spodnie i wypinamy gołe dupska.

    Tym sposobem apetyczne, kształtne i dokładnie ogolone pupy znalazły się na widoku nadchodzącej osoby. Była to kobieta w wieku około pięćdziesięciu lat. Stanęła w pewnej odległości od nietypowego widoku i osłupiała wpatrywała się.

    – Wtedy Cyprian po cichu zarządził zmianę pozycji. Ich dłonie znalazły się na pośladkach i rozchyliły je maksymalnie, ujawniając trzy smakowite wejścia do czekoladowych tuneli. Znów zmienili pozycję i rozkraczeni zaczęli prezentować swoje genitalia od tyłu. Następnie odwrócili się przodem i zaczęli onanizować. Niestety kobieta już zawróciła. Ku uciesze towarzystwa zobaczyła to jednak, gdyż cofając się szybkim krokiem, jeszcze na chwilę zdążyła się odwrócić.

    – Dobra. Ubieramy się. Jutro możemy tu wrócić. Wtedy Kaśka będzie stać na czatach – zakomenderował Cyprian.

    – Ale chodźmy jeszcze na garaże, bo teraz cholernie mi się chce zwalić konia albo jeszcze lepiej. Wy mi zrobicie dobrze usteczkami i języczkami, podczas gdy Mareczek sobie zwali, patrząc na to.

    Zaraz szybko wynieśli się z parku, gdzie w każdej chwili mogła pojawić się policja. Udali się prosto do opuszczonych garaży, gdzie zaraz Cyprian pozbył się spodni. Kasia natychmiast przyssała się do jego fiuta, jak do wyśmienitego loda. Dorotka zajęła się nim z tyłu, jeżdżąc mu językiem między pośladkami.

    – Marek! Na co u licha czekasz? Rozbieraj się i ulżyj sobie. Po wypukłości na twoich spodniach ewidentnie widać, że już nie możesz wytrzymać.

    – A co, jak ktoś nas przyłapie? Przecież nie zdążymy uciec.

    – Tu nikogo nie ma. Ale świadomość tego, że to miejsce publiczne, to dodatkowy czynnik pobudzający. I wal już do kurwy nędzy! Jak tak sztywno tu stoisz, to psujesz mi relaks.

    Marek powoli zaczął rozpinać pasek. Wreszcie opuścił spodnie, a potem majtki. Nieśmiało zaczął masować przyrodzenie. Lecz zaraz się rozkręcił. Znalazł w tym tj. waleniu publicznie, patrząc na Cyprka i dziewczyny, taką przyjemność, że starał się maksymalnie opóźnić moment orgazmu. Nie można było powiedzieć tego o Cyprku, który tak mocno poruszał głową Kasi ze swoim penisem w jej ustach, jakby chciał skończyć natychmiast. Kasia też zdawała się niecierpliwić:

    – Kiedy wreszcie dostanę mojego loda o smaku śmietankowym?!

    Na twarzy Cypriana pojawił się perwersyjny uśmiech:

    – A ty Doris? Nie masz też ochoty na loda?

    – O co ci chodzi? Chcesz zamiany?

    – Jak to? Śmietankowy dla Kasi, a dla ciebie czekoladowy.

    – Jesteś tak pojebany, że przechodzi to ludzkie pojęcie – rzekła Dorotka, jednak nie przestała lizać jego dupy.

    – Nie rzucam słów na wiatr – z pupy Cyprka wydobyło się ciche pierdnięcie prosto w twarz Dorotki.

    – Chyba, że na właśnie taki wiatr – Cyprian roześmiał się. Marek przybliżył się, by wszystko dokładniej widzieć. Czekoladowa dziurka Cypriana poczęła się rozszerzać, a z niej wydobywać się dość rzadka brązowa substancja. Dorotka posłusznie konsumowała odchody brata. W pewnym momencie Cyprian puścił głośnego bąka, a z tyłka wystrzeliło mu tyle gówna, że Dorota miała teraz całą twarz w kupie.

    – I kurwa pięknie! Jak ja teraz wrócę do domu z czymś takim na twarzy. Nie zjem już ani grama tego.

    – W porządku. Przecież mamy maski.

    Teraz to, co wyleciało z jego pupy, Dorotka rozsmarowywała mu na pośladkach. Markiem w pewnym momencie aż zatrzęsło. Wytrysnął naprawdę dużą ilością spermy. Jakby w odpowiedzi na to Cyprian też zaraz spuścił się Kasi do buzi. Ta zaś zebrała dłonią Markowi z fiuta część nasienia, która nie spadła na chodnik. Następnie połknęła cyprkowo-markową śmietankę. Potem wszyscy udali się do domu.

    ==

    W dzikim tempie pozbywali się odzienia. Gdy już byli całkiem nadzy, weszli do wielkiej wanny w domu Cypriana i Dorotki. Zaczęli się nawzajem namydlać. Cyprian poprosił Marka o nasmarowanie mu żelem swoich pośladków, które były całe brązowe. W tym czasie Dorota dokładnie myła twarz i płukała usta, by pozbyć się zapachu kału. W związku z ryzykiem, że jednak zapach mógł w pewnym stopniu pozostać, to Kasia miała być tą, która rozdziewiczy Marka. Cyprian i Dorota mieli być przy tym obecni i nagrać pamiątkowy film. Kiedy byli już dokładnie wymyci, udali się do sypialni.

    – Połóż się i spróbuj zrelaksować – powiedziała Kasia do Marka – wyraźnie zestresowanego.

    – Byśmy mieli lepsze doznania, to pierwszy raz zrobimy to bez prezerwatywy.

    Dziewczyna wolnym ponętnym krokiem zbliżała się w stronę łóżka, gdzie leżał Marek z już pełnym wzwodem. Nie wierzył, że naprawdę mu się to przytrafia. Był niesamowicie podniecony, zwłaszcza, że to Kaśka z jej blond włosami podobała mu się bardziej od brunetki Doroty. Piersi miała naturalne – średniej wielkości o małych sutkach. Chłopak miał ochotę natychmiast się do nich przyssać. Budowę ciała szczupłą, lecz zdecydowanie nie była w typie kościstych modelek, przypominających wieszaki na ubrania. To znaczy było za co złapać. Przed wejściem na łóżko, odwróciła się tyłem do Marka, ukazując swoją małą, lecz bardzo zgrabna pupę. Następnie uklękła na łóżku tyłem do niego.

    – Pomasuj mi kark.

    Chłopiec natychmiast wyciągnął ku niej ręce, poczynając jeździć palcami po jej bladej skórze. Ona zaś dotknęła jego stóp i zaczęła je masować. Po chwili wygięła się do przodu i pocałowała go w stopę, jednocześnie jej tyłeczek znalazł się tuż przed twarzą chłopaka. Mógł się teraz przyjrzeć jej cudownej kakaowej dziurce i niżej zarysowanej cipeczce. Nieśmiało wyciągnął język, jakby próbując tam polizać swoją piękną kochankę, lecz ona wtedy cofnęła pupę i zjechała nią w dół jego brzucha, delikatnie muskając nią markowego nabrzmiałego członka. Stopniowo coraz energiczniej wykonywała ruchy swoja pupą wzdłuż przyrodzenia chłopca. Coraz bardziej też na nie naciskała, aż jego penis znalazł się całkiem między jej pośladkami. Markowi wydawało się, że zaraz oszaleje z rozkoszy, ale dzięki temu, że miał już dzisiaj wytrysk, udawało mu się odsunąć orgazm w czasie. Nagle Kasia odwróciła się do niego przodem i przywarła ustami do jego ust. Musiała nauczyć chłopaka sztuki całowania. Zaraz jej język znalazł się w Marka ustach. Przy jego pomocy otworzyła mu je i wsunęła głęboko do środka. Zapach śliny dziewczyny niesamowicie kręcił Marka. Zaraz nabrał śmiałości i także wsunął jej język do ust. Potem oboje wyciągnęli języki na zewnątrz i rozkosznie się nimi miętosili. Następnie mocno przywarli do siebie ustami, dokonując znacznej wymiany śliny. Teraz Marek postanowił spełnić swoje marzenie i jak dziecko rozpaczliwie spragnione mleka matki, przywarł najpierw do jej lewego sutka. Gdy udało mu się wreszcie oderwać od drugiego z nich, zaczął je namiętnie lizać, a potem jeździć po nich dłońmi i ściskać je. Kasia chwyciła jego dłonie i pokierowała na swoje uszy, by teraz tam ją pieścił. Marek robił to przez chwilę, by zaraz zagłębić palce w jej cudownie miękkich włosach. Wtedy ona zaczęła go obdarzać licznymi pojedynczymi pocałunkami po nagim torsie, schodząc coraz niżej. Wreszcie doszła do jego mokrego od preejakulatu członka. Polizała jego odkrytą główkę, przyprawiając Marka o głośne westchnienie. Nie zamierzała jednak robić mu fellatio, gdyż skończyć miał w jej muszelce, a nie w ustach. Dlatego właśnie podciągnęła nogi, zginając je w kolanach i postanowiła “rozprawiczyć” go w pozycji “na jeźdźca”. Ujęła jego penisa w prawą dłoń i zaczęła powoli wkładać sobie w dziurkę, która naturalnie była mokra już od soków namiętności. Członek wślizgnął się w jej cipkę. Pomimo, że Kasia nie była dziewicą, to dzięki ćwiczeniom jej pochwa była wciąż ciasna i sprawiała chłopakowi wiele przyjemności. Nie musiała długo się poruszać na prawiczku Marku. On już po chwili poczuł, że ciepło w dole jego brzucha się intensyfikuje, gdyż nie pochodzi już tylko z wnętrza Kasi, ale dodatkowo jest spotęgowane orgazmem. Marek zadzierając głowę do tyłu, lekko przygryzł palec Kasi w swych ustach. Wtedy ona położyła się na nim i gorąco ucałowała w rozwarte wargi. Ujęła jego dłoń w swoją. Uniosła do góry i także polizała mu palec. Zaraz też przywarła do jego lewego ucha, przygryzła mu je i wpakowała język do środka. Powiedziała:

    – To nie koniec. Jeszcze musisz także mnie doprowadzić do ekstazy. Cdn.


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • MW-Interwal Rozdzial 36 Joanna i blizniacy

    Chciałabym, a boję się – przyznaje sama przed sobą Joanna. Chłopcom mówi tylko, że się zastanowi. Bo też propozycja jest równie zaskakująca, co podniecająca. Joanna na samą myśl o pójściu z chłopcami do tego całego pana Maćka czuje mrowienie w kroku. I wilży obficie. A oni korzystają – gdy jeden wylizuje jej pizdę, drugi namawia na sobotnią eskapadę.

    – Oni wszyscy wyjeżdżają na weekend, zostaje tylko Febe, ta Greczynka, od której wszystko się zaczęło.

    To po co pójdę? – myśli Joanna, która zaczyna tęsknić na konkretnym kutasem. Chujki chłopców są fajne w dupie, ale…

    – Można tam spędzić cały dzień nago – kusi Wacek z buzią umazaną jej śluzem. Spomiędzy rozsuniętych ud dobiega mlaskanie Jacka.

    – No nie wiem… – Joanna jest już w zasadzie przekonana, ale lubi droczyć się z chłopcami.

    – Ma być gorąco w weekend – kusi chłopak – a tam jest basen, można się kąpać, opalać. Zresztą to pani wie z naszych wypracowań.

    – I możemy pani robić dobrze w tym basenie – dodaje Jacek, wychynąwszy spomiędzy jej ud. – A ta dziewczyna, Febe, jest tak jakby ich służącą i też zrobi, co jej pani każe. Kochała się pani kiedyś z dziewczyną?

    – Nie wasza sprawa, smarkacze! – odpowiada Joanna. Ale łagodzi tę wypowiedź, dodając:

    – Chcielibyście popatrzeć, co?

    – No, ba!

    Język Jacka skupia się na łechtaczce, Joanna przeczesuje palcami

    bujną czuprynę chłopca. Czarne oczy widoczne tuż nad wydatnym wzgórkiem łonowym jego pani, wpatrują się w nią intensywnie, wypatrują oznak zbliżającego się orgazmu.

    – Liż je! – Joanna przyciąga drugiego chłopca do swych piersi, szorstki język omiatający sutki sprawia jej niekłamaną rozkosz.

    – O taaak!

    Wspólne wysiłki chłopców dają jej kolejne niesamowite przeżycia. Nieświadomie zaciska dłoń na jądrach Jacka, aż do bólu. Chłopiec znosi to dzielnie, wijąca się pod nim z rozkoszy pani jest mu nagrodą.

    – Chyba mnie przekonaliście, chłopcy – mówi Joanna, gdy już odzyskuje zdolność mówienia. Obrotni w gębie jesteście – dodaje dwuznacznie i przekręca się na brzuch. Podkurcza nogi, opiera na rękach.

    – Zapraszam do siebie!

    Chłopcom nie trzeba dwa razy powtarzać – twardy kołek Wacka wbija się w jej wypięty tyłek, Jacek pieprzy ją w usta. Wkrótce Joannę z obu końców zalewa sperma. Jej bystrzy i pełni inicjatywy uczniowie zamieniają się miejscami – Wacek liże się z panią, Jacek rozchyla jej pośladki i zlizuje spływające między nich nasienie kolegi. A nabrawszy go w usta karmi nim Joannę.

    * * *

    W sumie fajnie się złożyło – duma Joanna w sobotnie przedpołudnie czekając na chłopców na przystanku. Obaj nie ukrywali rozczarowania gdy ta Kaśka do nich zadzwoniła i przełożyła ich wizytę o tydzień. Byli akurat u niej, więc słyszała całą rozmowę.

    – Febe zostaje, więc jeśli chcecie, możecie wpaść i się z nią zabawić… Lepsze to, niż sobie trzepać w samotności – śmiała się Kaśka.

    I tutaj chłopcy ją zaskoczyli. Je obie zaskoczyli.

    – A możemy przyjść z…. koleżanką?

    – O! Oczywiście. I… gratuluję podrywu. Wy tak z nią razem?

    – No…

    – Nie, nie jestem zazdrosna. Już ją lubię. I mam nadzieję, że jest dyskretna.

    – Jeszcze jak!

    – No to załatwione. Uprzedzę Febe, że będzie miała gości. Pa!

    No i wtedy zaczęli ją namawiać i wylizywać na zmianę.

    * * *

    Chwilę muszą poczekać, z domu do bramki jest spory kawałek. Wreszcie furtka się uchyla.

    Tylko uchyla, bowiem stojąca za nią dziewczyna jest prawie naga. Zawiązany na szyi fartuszek pokojówki, ledwo co osłania jej cycki i krocze – z boku widać zarówno kształtne piersi, jak i bujne futerko. A ponętny tyłeczek, którym kręci, gdy prowadzi ich w stronę basenu, zasłania jedynie wielka kokarda. Drugą, mniejszą, ma na karku, nie zasłaniają jej wysoko upięte włosy. Pokojówka idealna, wprost z męskich fantazji. No – prawie idealna; pokojówka idealna nie puszczałaby do nich oczka…. No tak – przypomina sobie Joanna – to ją spotkali nagą w lesie, to ona ich, jak to określili, wydoiła, to od niej wszystko się zaczęło. Nie dziw, że chłopcy mają wzwód.

    Joanna ściska te sztywne kołki idącym po bokach chłopcom, jednakowoż wolałaby kamerdynera z wielkim, no po prostu normalnym, kutasem. I zastanawia się, jak to będzie z dziewczyną. Cóż, niebawem się przekona. Skoro już zdecydowała się tu przyjść, spróbuje wszystkiego, co jej zaproponują.

    Greczynce właśnie takie cienkie chujki się podobają, od razu przypomina jej się młodszy brat… Chłopcy, już nadzy, stają przed nią, a ona bierze w dłonie ich stojące pałeczki. Jak wtedy w lesie. Lecz teraz tylko się z nimi wita, dogodzi im dzisiaj w inny sposób. A najlepiej na wiele sposobów. Najpierw jednak…

    – Przedstawicie mi swoją… koleżankę?

    Ta, jak ją określili w rozmowie, koleżanka, to wielka zagadka. Albo raczej – wysoka. No i dużo od nich starsza.

    – To nasza pani od anglika.

    – Joanna, poza tym jestem ich wychowawczynią. – I wyciąga dłoń do powitania.

    Ja pierdolę, ich nauczycielka! – zaskoczona Febe odruchowo ściska wyciągniętą dłoń Joanny. A powinna cipę.

    No i sprawa wyjaśniona. Choć nie dokońca – Febe zastanawia się, jak oni się spiknęli.

    – Wychowanie seksualne?

    – W pełnym zakresie, głównie zajęcia praktyczne.

    * * *

    Febe owszem, wystąpiła w fartuszku, ale nie zamierza go nosić zbyt długo. Nie dzisiaj, gdy nie ma Maćka. Staje na krawędzi basenu.

    – Widzicie te kokardki, chłopcy? Pociągnijcie.

    Nie trzeba ich dwa razy prosić. Fartuszek sfruwa do wody, a Febe w ślad za nim.

    Znika kunsztownie upięta fryzura, gdy dziewczyna się wynurza, jej głowę otacza aureola unoszących się na powierzchni czarnych włosów.

    – Na co czekacie!

    Igraszki w basenie? Czemu nie!  Joannie podoba się tutaj coraz bardziej. Duży, odizolowany od otoczenia teren, naprawdę można się tu poczuć swobodnie. Bardzo swobodnie, czytała przecież.

    Wskakuje do wody, podpływa do Febe i łapie ją za cipę.

    – Nie tracimy czasu, co?

    Czuje dłoń Febe w kroczu. Dziewczyny, unosząc się w wodzie, pieszczą się wzajemnie, całują… Joanna odkrywa, że całkiem to przyjemne; dziewczyna pieści dziewczynę tak, jak sama chciałaby być pieszczona.

    Puszcza oko do chłopców – stoją na brzegu z penisami w dłoniach…

    – Tylko się czasem nie spuście do basenu!

    – A najlepiej wskakujcie tu do nas. Mamy z koleżanką po jednej wolnej ręce…

    * * *

    Dziewczyny pilnują, by chłopcy tak od razu się nie spuścili, mają wobec ich inne plany. Febe pragnie, by ją wyruchali, Joanna pragnie popatrzeć. A Jacek z Wackiem pragną, żeby to trwało i trwało.

    – Chciałabym… mówią dziewczyny równocześnie i wybuchają śmiechem.

    – Ty pierwsza, jesteś gościem.

    – Nie miałabyś nic przeciwko temu, by…

    Instrumentalnie potraktowani chłopcy nie mają nic przeciwko temu. Wręcz przeciwnie. Zmieniają się przy Febe, pierwszy raz w życiu mogą zamoczyć, są zachwyceni.

    Febe kieruje ruchem, gdy widzi, że aktualnie pieprzącemu ją chłopcu niewiele brakuje, zarządza zmianę. W ten sposób mogą ją dymać naprawdę długo. Może to nie to samo uczucie, co z braciszkiem, ale za to zdecydowanie dłużej.

    Joannie to nie przeszkadza. Zafascynowana sprośnym spektaklem, krąży wokół, przygląda się z każdej strony i dogadza sobie paluszkiem. Nie chce pomocy.

    – Ty sobie odpoczywaj, zaraz znów będziesz ją pierdolił – odpowiada na propozycję Wacka. Więc Jacek też daje jej spokój.

    Dopiero gdy Wacek się spuści, wylizuje mu śliskie od spermy i piczych soczków prącie. Jacek, też się spuściwszy, doznaje tej przyjemności w ustach Febe. Ale najpierw – sperma już z niej kapie – Febe kuca i zwiesza tyłek nad buzią leżącej na wznak Joanny. I w tej pozycji zabiera się za chłopca. Tak są wszyscy zajęci sobą, że nie zauważają nadchodzących bliźniaków…

    * * *

    Tom i Jerry postanowili zrobić nam niespodziankę. Nie informują o swoim przylocie, klucz mają, zakradają się teraz nad basen. I oto oni są teraz zaskoczeni!

    Tom ciągnie Jerry’ego za rękaw. Nie, nie za rękaw, przecież obaj rozebrali się do naga już przy furtce. Za rękę. Wycofują się dyskretnie.

    – Znasz ich?

    – Nie. Tylko tę kelnereczkę.

    – No właśnie. Co robimy?

    W planowaniu są dobrzy. Gdy docierają niezauważeni do domu, plan jest w zasadzie dotarty. Tom lub Jerry odpala telefon, po który cofnął się do furtki.

    Na uporczywy dźwięk dzwonka Febe w końcu musi zareagować.

    Pozbywa się z buzi Jackowego prącia, przeprasza  i biegnie do domu.

    * * *

    – Witaj, kelnereczko!

    – Ojej! Moje dwa ogiery!

    – Tylko jeden.

    Temu stwierdzeniu przeczą dwie dłonie ściskające ją po kolei w kroku. No i sama trzyma w dłoniach dwa nabrzmiałe kutasy.

    – Ale jak to? – Febe przenosi wzrok z jednego bliźniaka na drugiego.

    – Dwoi ci się w oczach – odpowiada Tom lub Jerry a w oczach  błyskają mu figlarne iskierki.

    – I w rękach też ci się dwoi – dodaje Jerry lub Tom

    – Okay… To co znowu kombinujecie?

    – Zamierzamy wyruchać tamtą pannę. Ale tak, by sądziła, że…

    – Rucha ją tylko jeden – domyśla się Febe. A co ze mną?

    Widzieliśmy, że doskonale się bawisz. Zresztą zostaniemy na parę dni, więc zdążymy cię wziąć na kutasy.

    – I języki – dodaje drugi. A teraz już leć, poradzimy sobie. Tylko pamiętaj, że nas jest jeden.

    – I jak mu na imię?

    – Tom.

    – Jerry.

    – Niech będzie Tidżej – stwierdza rozbawiona Febe. Ponieważ Tom i Jery są nie do odróżnienia, ze zbitki ich imion powstało miano Tidżej, którego używamy na określenie dowolnego z nich.

    – Niech  będzie.

    – Czekaj jeszcze!

    Febe przystaje przy drzwiach.

    – Tak?

    – Coś więcej o tej pannie?

    – Sama pierwszy raz ją widzę. Joanna, uczy tych chłopców angielskiego. Nie za wiele rozmawiałyśmy, właściwie wcale, od razu wzięliśmy się do roboty.

    – Czyli napalona, to dobrze. Ich nauczycielka?! – dopiero do nich dociera.

    – I wysoka, wyższa od was, ma chyba ze dwa metry…

    – Pieprzysz!

    – A widzieliście ją na stojąco? Ciężko wam będzie ją brać na stojąco.

    Febe biegnie nad basen dalej się pieprzyć, a bliźniacy ciągną zapałki… Wygrywa Jerry, więc to on skrada się do furtki i robi przy niej dużo hałasu. Tom zasiada przy laptopie i włącza podgląd na kamerce przy basenie, musi być na bieżąco.

    * * *

    – Jejku… Ktoś tam jest! – Joanna jest autentycznie wystraszona. Febe ja uspokaja.

    – Skoro wszedł, to ma klucz.  A jak ma klucz, to swój, bez obaw. – I macha ręką do zbliżającego się faceta.

    Joanna, dalej leżąc, przygląda mu się spod zmrużonych rzęs.

    Czy przypadkiem nie marzyłaś o takim… kutasie? – Przyrodzenie zbliżającego się chłopaka lekko nabrzmiewa i już wygląda imponująco. Zwłaszcza, gdy zatrzymuje się tuż nad nią.

    – Tidżej! A ty tu skąd?

    – Prosto ze Stanów – Jerry nie może odmówić sobie przyjemności ponownego ściśnięcia śliskiej pizdy Febe w powitaniu.

    – To kuzyn Maćka, często tu wpada poruchać – dokonuje szybkiej prezentacji Greczynka.

    Joanna przypomina sobie o dobrych manierach, zrywa się na równe nogi, skutkiem czego słowa Jerry’ego, że zamiast zrobić wszystkim niespodziankę, zrobił ją sobie, zamierają  mu na ustach. Bo, żeby spojrzeć tej pannie w oczy, musi zadzierać głowę. Febe nie kłamała!. To już woli gapić się na jej wspaniałe cycki.

    Właścicielka cycków jest przyzwyczajona do wrażenia, jakie robi na facetach jej wzrost. Z reguły odstrasza niestety. Tym razem jest inaczej. Najwyraźniej dlatego, że tak bezwstydnie prezentuje swe wdzięki. Przed obcym facetem! – Joanna czuje nagły, acz chwilowy przypływ paniki, przez moment żałuje, że nie zapuściła brody, tam na dole – facet zerka na jej wydatne wargi i to co się spomiędzy nich wychyla, gdy się podnieci (a jest podniecona). Na szczęście szybko podnosi wzrok.

    – Jestem Joanna, a ty gapisz się na moje piersi – i wyciąga rękę.

    – Tidżej – ręka Jerry’ego wykonuje dziwnego łamańca – odruchowo sięga do krocza dziewczyny, jednak reflektuje się i ściska podaną dłoń. I znów patrzy jej w oczy. I powtarza, tym razem kończąc, słowa o swym zaskoczeniu.

    – Pewnie moim wzrostem?

    – Pięknem twych piersi. Mogę ich dotknąć?

    Szybki jest! I najwyraźniej gotów – Joanna nie może się powstrzymać przed kolejnym zerknięciem na imponujące przyrodzenie.

    – Ale coś za coś, chcę go dotknąć! – Nie wierzy, że to powiedziała, czuje, że się czerwieni po uszy.

    – No to mamy deal!

    Jerry ma dwie ręce, więc bawi się obu cyckami na raz. Waży je w dłoniach, ugniata, delikatnie drażni sutki. Joannie podoba się to zainteresowanie, facet jakby zapomniał o otoczeniu, o Febe, nawet  nie przywitał się z chłopcami. Dziewczyna sięga w dół; to, co napotyka jej dłoń, bardzo jej się podoba. Na myśl o nabijaniu się na ten sztywny pal, wzbiera w niej wilgoć. Ponoć faceci myślą kutasem; ona w tej chwili myśli cipą… Przesuwa ręką wzdłuż penisa, muska palcami jądra. Wreszcie obejmuje je dłonią, podoba jej się jęk chłopaka, gdy zaciska palce. Podoba jej się wrażenie, jakie na nim sprawia, gdy nie wypuszczając obkurczonej moszny z dłoni, przyciąga go do siebie.

    – Całuska?

    Nie czekając na pozwolenie, Jerry obejmuje dłonią szyję Joanny, przyciąga jej głowę w dół.

    Ciekawe, czy stoi na palcach – myśli Joanna, a potem przestaje myśleć, bo jego język wślizguje się między rozchylone wargi. Podobnie, jak jego penis, ale to już jej sprawka. Wodzi nim wzdłuż lepko-wilgotnej szpary, drży, gdy zahacza nim o łechtaczkę.

    – Poznamy się bliżej?

     I znów nie czekając na pozwolenie, Jerry pcha ją w dół, prosto na materac, ten sam, na którym przyjmowała spermę swoich uczniów prosto z tyłka Febe. Tyle, że tym razem to ona czuje się, jak uczennica.

    Rozkłada ulegle uda, a resztą zajmuje się Jerry. Wchodzi w nią sprawnie. I pieprzy. I jeszcze zyskuje przy bliższym poznaniu.

    Ach, co za rozkosz!  – dziewczyna jeszcze przez chwilę leży bezwładnie, skupiając się na wrażeniach płynących z pochwy – to niesamowite uczucie całkowitego wypełnienia…  Potem wychodzi mu biodrami naprzeciw; szybko odnajdują wspólny rytm.

    – Wacek, patrz! Nasza pani się pierdoli! – dobiega ją z wody. Odwraca głowę – jej uczniowie, wsparci łokciami o krawędź basenu szczerzą do niej zęby.

    – I o jak! – chwali ją Tidżej. I zamiera nad nią, wyprężony, wsparty tylko na palcach nóg i na wyprostowanych rękach. Joanna podkurcza nogi w kolanach; mając dobre oparcie, gwałtownie wypycha biodra w górę raz za razem nasuwając się pizdą na znieruchomiałego nad nią kutasa. I wciąż patrząc swym uczniom w oczy.

    – Podnieca cię, że się tak gapią?

    – Jeszcze jak!

    – Mnie, no cóż… też. – I Joannę zalewa jego nasienie.

    – Mógłbyś wytrzymać dłużej – wyrywa jej się mimo woli.

    – Nie myśl, że to już koniec; przepraszam na moment.

    I już go nie ma. Febe przewraca się na brzuszek, podciąga nogi; w tej pozycji może popatrzeć za odchodzącym szybkim krokiem Tidżejem.

    – Gdzie mu tak spieszno?

    – Pewnie pobiegł się odlać, faceci tak mają po wytrysku – uświadamia ją Febe, a równocześnie od strony basenu dobiega ją zgodne „wow!” chłopców zapatrzonych w wypięty tyłek pani nauczycielki. I w szybko zamykającą się krągłą dziurkę z której w rytm skurczów pochwy falami wycieka sperma. Joanna zerka za siebie; widząc niekłamany zachwyt swych uczniów, zniża głowę i opiera policzek o materac. Tyłek automatycznie idzie wyżej, wargi sromowe rozciągają i zaciskają, a powietrze wpompowane w jej pizdę przez Tidżeja wydostaje się z bulgotem doskonale słyszalnym w zaległej ciszy.

    – Nasza pani puszcza bańki cipą!

    – Obleśne!

    – Obrzydliwe!

    Lecz wyraz ich twarzy przeczy tym słowom; tylko się z nią droczą.

    Tak ich zastaje Tidżej – tak się przynajmniej wydaje Joannie, gdy nadciąga Tom, salutując jej sterczącym penisem. Cały czas był na podglądzie, resztę dopowiedział mu brat-bliźniak.

    – Obleśne? Obrzydliwe? Puścisz im płazem tę obrazę? – Po czym schylony szepce Joannie do ucha, wywołując złośliwy uśmieszek.

    – Nie ruszać się, chłopcy. Ani drgnijcie!

    I sama na nich, wciąż wspartych łokciami o krawędź basenu, rusza.

    Tidżej i Febe pilnują obu prześmiewców, by ani drgnęli, a Joanna spycha ich po kolei do wody, celując lepiącym się od spermy kroczem w ich wciąż uśmiechnięte buźki. Po kolei wkleja się w nie cipą i porusza tyłkiem. Nosy chłopców suwają się w  jej szparce zahaczając o łechtaczkę i nie obchodzi jej, że nie mogą oddychać – liczy się tylko    przyjemność. I jeszcze ten wielki, sterczący przed jej oczyma chuj – zapowiedź kolejnych rozkoszy

    Joannie podoba się to, co widzi. Zepchnąwszy obu chłopców do wody, okręca się na czworakach, nadstawia dupy.

    – Fajny tyłek – chwali Tom, a dziewczyna kręci tym kuperkiem, kusi…

    I szybko dopina swego – Tidżej klęka i zapina ją od tyłu. Jego ręce też nie próżnują – podsuwa je pod majtające się w szaleńczym rytmie cycki, drażniąc sutki, przygina grzbiet dziewczyny do ziemi, równocześnie odciągając jej głowę do tyłu. Joanna nie protestuje, przeciwnie: poddaje się z rozkoszą tym zabiegom prężąc wygimnastykowane ciało Zresztą Tidżej stara się nie przesadzić. Przyspiesza teraz, trzymając ja mocno za biodra, naciąga Joannę na siebie, na swój dyszel w szalonym rytmie. Zwalnia… dłużej by tego nie zniosła. Zatrzymuje się, z penisem wbitym głęboko w jej pizdę, czuje skurcze jej pochwy, coraz słabsze – orgazm przechodzi, dziewczyna kwili tylko cichutko, nie wrzeszczy, jak jeszcze przed chwilą, gdy na granicy rozkoszy i bólu, to pragnęła, to nienawidziła tego panoszącego się w niej chuja.

    Właśnie znów w niej drgnął, ruszył powoli, z namaszczeniem (namaściła go puszczając obficie soczki szczytując) i w towarzystwie klapsów. Ach, klapsy! Dogadzając sobie wibratorem próbowała się klepnąć w tyłek raz czy dwa, ale w porównaniu z tym…

    Tidżej tymczasem przytrzymując ją wpół, by się z niej nie wysunąć, przewraca ją na bok.

    – Zegnij się… w pół… – dyszy – jak scyzoryk…

    Co to dla niej; z głową między nogami, z maksymalnie wypiętym tyłkiem i ściśniętą cipą przyjmuje posłusznie kolejne ciosy nie będąc w stanie ich oddawać w tej pozycji.

    – Dorżnij! – żąda i prosi, znów na granicy spełnienia.

    Kolejny orgazm przychodzi wraz z jego wytryskiem. Joanna się prostuje, jej nogi przylegają do jego, plecy opiera o pierś Tidżeja. Czuje jego dłonie przesuwające się po zgrzanym, śliskim od potu ciele. Zmierzające powoli ku jej piersiom i kroczu. Dłoń Joanny już tam jest; smukłe palce obejmują jego członka. U samej nasady – reszta jest wciąż w niej. Tom przykrywa jej dłoń swoją i powoli wysuwa penisa.

    Sunie tak i sunie, taki obspermiony, między ich splecionymi palcami, a Joannie wydaje się, że nie ma końca.

    Ile jeszcze? – zastanawia się, czując pod opuszkami palców śliską aksamitną w dotyku skórkę, a pod nią wciąż sztywnego jak kość chuja.

    I gdy Tidżej wyślizguje się z niej do końca, bierze go do ręki, podziwia…

    – Jak ty to robisz, że wciąż jest taki twardy?

    – Nowa dupa! – dobiega z basenu, na szczęście po grecku.

    – To twoja sprawka – „tłumaczy” Tidżej, a Joanna przypomina sobie o obowiązkach wychowawczyni. Staje na krawędzi basenu nie wypuszczając Tidżeja z ręki.

    – Czujecie się ukarani, chłopcy?

    – Jeszcze jak, psze pani! – szczerzą się do niej i wracają do przerwanych igraszek z Febe.

    – To musi być dla nich raj – komentuje Tidżej. Zastanawia się właśnie, jak dokonać kolejnej podmiany, pomysł pojawia się na widok chłopców ganiających Greczynkę po całym basenie.

    – Zaraz wracam!

    Śliski kutas wyślizguje się z dłoni Joanny, majta się na boki  poprzedzając biegnącego Toma.

    – Znowu?!

    * * *

    Tom nie zwalniając mija brata, spiesząc do łazienki.

    Gdzie to jest? O, jest!

    – Trzymaj! – wciska Jerry’emu w dłoń butelkę oliwki i szybko tłumaczy, w czym rzecz. A już po chwili Jerry tłumaczy to samo Joannie.

    – Chłopcom się spodoba! – nauczycielka przygląda się, jak Tidżej naoliwia wywołaną z basenu Febe. Czuje lekkie ukłucie zazdrości, gdy chłopak skupia się na kroczu Greczynki.

    – Cały czas próbują ją złapać za cipę – tłumaczy, jakby czytał jej w głowie.

    Nie bądź głupia! To tylko zabawa, wszystkich ze wszystkimi  – opieprza się w myślach i przywołuje chłopców.

    – Daj tę butelkę na moment!

    – No, teraz niech spróbują cię złapać – stwierdza Tidżej, sunąc dłonią miedzy obficie naoliwionymi pośladkami Febe.

    – A ty ich – dodaje Joanna. Wysmarowała chłopców oliwką od stóp do głów i dwa fiutki wciąż wyślizgują jej się z rąk, mimo, że przywróciła im pełną sztywność.

    Chłopcy rzucają się do wody w pościgu za Febe. Tidżej też chciałby popatrzeć, jak im idzie, ale to Joanna tu rządzi. Układa sobie kochanka na wznak i nasuwa się na niego cipką, zwrócona twarzą do wody. A w wodzie się dzieje… Gdy Jerry, napatrzywszy się na jej ciężko pracujący tyłek wyraża ochotę na zabawę cyckami, zamiast okręcić się na jego drążku, każe mu obrócić się pod sobą. Przypomina sobie o oliwce; wyciska resztki miedzy jego i swoje uda. Poślizg sprawia, że może szybciej i szybciej nasuwać się na ten drążek. Pochyla się nad Tidżejem, rozkołysane piersi walą go w twarz, podrażnione sutki sztywnieją, zahaczają o wyciągnięty język. Mokre od śliny sprawiają jej dodatkową rozkosz. I jej i jemu, gdy suną po policzkach, zaglądają w oczy… Tom pręży się pod nią od tej narastającej w lędźwiach rozkoszy nie do powstrzymania, wypycha  biodra wychodząc jej naprzeciw, raz, drugi, trzeci…

    Uch, trochę za szybko doszedł! Naprawia to naciągając sobie jej tyłek na twarz, otwiera szeroko usta, stara się zmieścić  w nich cały ten spływający jego własnym nasieniem srom, zasysa łechtaczkę, liże…

    Wibrujący język w tym najwrażliwszym z wrażliwych miejsc, doprowadza Joannę do szału. I ta sperma zalewająca mu oczy… Jakie to wyuzdane!  Joanna postanawia ją zlizać, gdy tylko ochłonie.

    Gdy kończy, usta Jerry’ego szukają jej ust, całują się długo i namiętnie.

    – To było…

    – Szalone! – kończy Joanna. I wykańczające – dodaje, sięgając między uda chłopaka, gdzie śliskim wężem zalega smętne wspomnienie wspaniałego tak niedawno organu.

    Jerry obrzuca go równie smętnym spojrzeniem. I milczy, kombinując, co dalej. Ile razy można tak znikać, ona w końcu zacznie coś podejrzewać.

    Z opresji ratuje go, niechcący, dziewczyna.

    – Szkoda… Bo ja bym jeszcze chciała w wodzie… Nigdy nie pieprzyłam się w basenie – mówi, zastanawiając się, czy aby nie wychodzi na nimfomankę.

    Trybki w głowie Jerry’ego kręcą się, jak szalone. I zatrybia:

    – Nie ma sprawy, tylko daj mi chwilkę. I jak tak na nich patrzę – a wzroku nie odrywa od kłębiącej się w basenie trójki – to myślę, że z oliwką będzie fajnie.

    – I sięga po butelkę, doskonale wiedząc, że jest pusta.

    – No popatrz, skończyła się! Pójdę po następną.

    * * *

    …I wtedy wymyśliłem ten numer z oliwką – tłumaczy za moment bratu. I wciska mu nową butelkę do ręki.

    – I pamiętaj, teraz bierzesz ją w basenie!

    A potem znienacka przytrzymuje odchodzącego Toma za ramię.

    – Popatrz na mnie. A potem na siebie. Czaisz?

    Naciera mu oliwką dłonie, potem uda, a po zastanowieniu – przyrodzenie.

    – Może mi jeszcze postawisz, co?

    – Hehe… ona zrobi to szybciej.

    * * *

    Gdy Tidżej „wraca” nad basen, zniecierpliwiona Joanna nabiera oliwki w dłonie i szybko mu stawia. Solidnie naoliwieni wskakują do basenu, gdzie natychmiast wyciągają się ku nim pożądliwe dłonie. Febe skupia się na utrzymywaniu Tidżejowego kutasa w pełnej gotowości, chłopcy dyskutują otwarcie na temat wyższości ogolonej (i naoliwionej) pizdy nad bujnie zarośniętą (i naoliwioną) pizdą. Biorą je na przemian w dłonie i porównują na głos wrażenia, sprawiając dziewczynom czystą przyjemność. Tidżej też dołącza do tej zabawy. Joanna cieszy się, że tak dokładnie ogoliła swoją przed wyjściem z domu.

    Ale byłby wstyd!  I wybucha śmiechem.

    – Bo – tłumaczy rozbawiona – przecież powinnam spalić się ze wstydu z powodu tego co z nią wyprawiacie, a ja się martwię, czy ją dobrze ogoliłam!

    – Ale psze pani, co też pani opowiada! – wtrąca Wacek i wyjaśnia Tidżejowi:

    – Bo nasza pani bardzo starannie się szykowała do tej wizyty. I jak się goliła, to musieliśmy sprawdzać, czy dobrze.

    – A w jaki sposób?

    – Językiem, psze pana. I sprawdziliśmy dokładnie, więc nie wiem, o co się martwi.

    – Teraz, to się martwię, czy jeszcze dasz radę – wtrąca Joanna.

    I Tidżej udowadnia, że da.

    Fakt, że pieprzą się w wodzie, cali w oliwce, z jednej strony sprawy nie ułatwia, z drugiej dostarcza ciekawych wrażeń. Na tyle ciekawych, że gdy zadowolona klaczka wyprzęga i zsuwa się z dyszla, z cipy wysnuwa się obłoczek spermy jej ogiera. W krystalicznie czystej wodzie wygląda to obłędnie.

    – Nabrudziliśmy…

    – Nie przejmuj się. Woda w basenie jest cały czas filtrowana, przy tych ilościach spermy, która tu trafia, to konieczność.

    – Myślałam, że wasze dziewczęta ją zagospodarowują…

    – Do wody też coś czasem skapnie. A jak pieprzymy się w ogrodzie, to często szukamy ochłody w basenie. Dziewczęta się podmywają…

    – Podmyj mnie! – żąda natychmiast Joanna. I sama myje Tidżejowi.

    – Skoro już tacy czyściutcy jesteśmy, to może pójdziemy do łóżka?

    – Do łóżka? – Joanna jest sceptyczna, w ogrodzie jest tak fajnie. – W łóżku od razu zaśniesz.

    – Najpierw cię przelecę!

    – Nie dasz rady, to byłby…

    – Piąty raz – wchodzi jej w słowo Tidżej. No chodź!

    * * *

    Tym razem podmiana jest ryzykowna. Tom otwiera przed Joanną drzwi do sypialni, a Jerry czai się za nimi. I szybko staje za jej plecami, gdy zatrzymuje się zaskoczona wielkością łóżka.

    – Jakie wielkie! – dobiega oddalającego się na palcach Toma.

    – Dziś się marnuje, tyko nas dwoje…

    Do dziewczyny dociera, dlaczego jest takie duże.

    – To sypialnia Maćka, rzadko się zdarza, by spał tylko z Alą.

    – Ala? Czytałam coś o niej.

    – Dziewczyna Maćka. Ale nie jest zazdrosna, ciebie też chętnie by wzięła na trzecią do łóżka. Albo na którąś tam…

    – Tylko nie którąśtam! – oburza się Joanna. I śmieje. Chwyta Toma za kutasa, ciągnie do tego łóżka.

    – Chodź już, trzeba nad nim popracować.

    Chłopców tymczasem zagospodarowuje Febe. Najpierw zwleka z pójściem do domu, dając czas bliźniakom na zamianę. Potem prowadzi ich do salonu.

    – Lubicie tańczyć?

    – Tak sobie.

    – Bo jeszcze nie tańczyliście z nagą laską.

    Najpierw Febe tańczy sama, daje popis, chłopcom podoba się zwłaszcza potrząsanie tyłeczkiem. I to, jak potrafi szybko poruszać biodrami, pieszcząc się równocześnie. Podnoszą semafory.

    – Tak już lepiej!

    Febe, wciąż podrygując, prowadzi chłopców do kuchni. Znów potrząsa tyłeczkiem sięgając schylona do lodówki.

    – Łapcie!

    Rzuca im po butelce bitej śmietany.

    – Nałóżcie sobie na dłonie, tak obficie. Tylko dobrze wstrząśnijcie!

    Tanecznym krokiem wracają do salonu, jeden z chłopców trzyma ją za pizdę, drugi za cycki. Nie jest to łatwe – Febe wciąż im się wyślizguje. Ale właśnie dlatego jest takie przyjemne.

    – Na kolana!

    Dziewczyna wciska twarz Wacka między swe uda, nie przestając pracować biodrami; chłopiec ma cała buzię w bitej śmietanie. Nie samej – Febe wilży obficie. Zaprasza do zabawy Jacka – teraz potrząsa tyłeczkiem z jego nosem wciśniętym między pośladki. Jest bosko!

    * * *

    Joanna tymczasem sprawdza, ile razy może się przeturlać w tym wielkim łożu, ciasno spleciona z Tidżejem. Rżną się zawzięcie na każdym jego skrawku. Aż do skutku. Po piątym dzisiaj zastrzyku, Joanna ma wreszcie dość, zwłaszcza, że na ten piąty musiała ciężko zapracować. Odpływa.

    Budzi ją natarczywy, dokazujący w niej kutas. Tidżej (tym razem to Jerry) bierze ją, skuloną w pozycji embrionalnej (tak zwykle sypia) od tyłu.

    – Nie wierzę!

    – To dotknij!

    Sięga za siebie. Obejmuje dwoma palcami tęgiego chuja. Prześlizguje się między nimi raz za razem, doprowadzając ją do (kolejnej dziś) ekstazy. Wreszcie koniec. Kutas mięknie i powoli się z niej wysuwa. Joanna czuje wypływająca z niej spermę, ale nie ma siły cokolwiek z tym zrobić. Znów odpływa.

    Przebudzenie jest rozkoszne. Joanna, odprężona, jak jeszcze nigdy, przeciąga się, prostuje na całą długość tego długiego ciała, odkrywając przy okazji kolejną zaletę tego wielkiego łoża – mianowicie stopy jej z niego nie wystają. Wreszcie otwiera oczy. Przed nimi ma szerokie bary śpiącego Tidżeja. Przeciąga po nich paznokciami.

    – Ty…

    Chłopak pręży ciało pod jej dotykiem. Odwraca się leniwie i uśmiecha.  Za plecami Joanny też jakieś poruszenie. Czyli Jacek z Wackiem, a pewnie i Febe – łoże jest ogromne. Joanna się odwraca…

    – Ty!

    – To też ty!!!

    Nagle zupełnie otrzeźwiona, prostuje się gwałtownie, siada. Patrzy w lewo, patrzy w prawo… Nie ma chłopców, nie ma Febe, tylko dwie uśmiechnięte od ucha do ucha jednakowe mordy… Dociera do niej wreszcie.

    – Wy dranie!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Niespodzianka – Twoje urodziny

    Jako że znamy się już jakiś czas, postanawiam wpaść do Ciebie bez uprzedzenia. Nadarza się okazja gdy masz 16 lutego urodzinki. Twoi przyjaciele byli u Ciebie rano, a za pośrednictwem Internetu namówiłem Twoją mamę i siostrę żeby na popołudnie gdzieś wybyły a Ciebie zostawiły samą w domku. Gdy one wychodzą ja już czekam na wejściu do klatce schodowej, ale mnie nie poznają. Drzwi pozostały nie zamknięte na klucz więc bardzo cicho wchodzę do Ciebie do mieszkania. Ty akurat byłaś w łazience i zamierasz z pytaniem na ustach skierowanym do tych dopiero co wyszły. Uśmiecham się do Ciebie, zamykam drzwi za sobą, tym razem na klucz, po czym podchodzę do Ciebie i całuję w usta na przywitanie. Odchylam się, pokazując kokardkę na ręku, życzę Ci wszystkiego najlepszego i ponownie całuję w usta. Ty już nie możesz ze szczęścia wytrzymać, więc gorączkowo mnie rozbierasz. Gdy jednak zostają na mnie tylko bokserki zatrzymuję Cię i sam pozbawiam Cię Twoich ubrań i bielizny. Przenosimy się do Twojego pokoju gdzie liżę Cię po Twojej muszelce na krawędzi łóżka. Masz najszybszy do tego czasu orgazm, nie zdajesz sobie sprawy jak szybko po pierwszym przychodzi kolejny. Gdy szczytujesz po raz drugi odpychasz od siebie moją głowę, po czym wciągasz mnie na łóżko obok siebie. Leżymy chwilę zauroczeni sobą wzajemnie, po czym to Ty przejmujesz inicjatywę i szybko i sprawnie liżesz mojego penisa, jedną ręką wspomagając usta a drugą masując jądra. Chwilę przed wytryskiem mówię Ci o nim a Ty patrzysz mi się w oczy. Utrzymujesz ten kontakt aż do momentu, gdy wyjmujesz penisa ze swoich ust, a moja sperma kapie Ci z ust i brody na piersi. Pytam się Ciebie czy dalej bierzesz tabletki, a po otrzymaniu twierdzącej odpowiedzi szybko wchodzę w Twoją muszelkę całą długością swojego penisa. Wzdychasz raz za razem gdy zagłębiam się w Tobie aż po jądra, które obijają się o Twój mokry srom. Dochodzimy w tym samym momencie, tak jak wcześniej miałaś najszybszy orgazm w życiu, tak teraz masz najmocniejszy. Skręcasz się i wijesz gdy jeden przechodzi w drugi i trzeci gdyż ja nie przestałem posuwać swoim penisem Twoją szparkę. Dochodzę drugi raz przy okrzykach Twojego czwartego z rzędu orgazmu i razem opadamy na pościel. Jesteś szczęśliwa równie mocno co podczas swojego pierwszego razu ze mną. Całujemy się jeszcze raz w usta po czym przytulamy się mocno i leżymy tak nago tuż przy sobie, Ty z moim penisem w Twoim wnętrzu. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek
  • W lazience

    Przepuszczam Cię w drzwiach do łazienki. Zamykam je za sobą. Jak się odwracam całujesz mnie w usta. Całując się rozbieramy się wzajemnie powyżej pasa. Kontynuujemy całowanie, gdy nasze ręce buszują, bo naszych ciałach. Chwilę się wstydzisz rozebrać, więc sam robię to pierwszy. Twoim oczom ukazuje się mój penis w stanie pół wzwodu. Jesteś nieco zawiedziona, więc czym prędzej mówisz mi żebym Cię rozebrał, bo to co widzisz to za mało. Spełniam Twoją prośbę i zdejmuje z Ciebie całą garderobę, jaka Ci została. Na stojąco nie widać zbyt wiele, więc sadzam Cię na krawędzi pralki i zaczynam robić minetkę. Jest Ci nieziemsko dobrze, masz orgazm. Zeskakujesz z pralki na kolana i zaczynasz pobudzać mojego penisa. Przypominasz sobie o tym, co Ci kiedyś mówiłem i pomagasz swoim ustom swoimi nieziemskimi piersiami. Jako że jest to dla mnie niezwykle przyjemne tryskam Ci do ust spermą. Trochę połykasz, ale większość leci Ci na piersi. Chcesz to zmazać, ale mówię że przed nami prysznic. Wchodzimy do niego oboje, wstawiamy rączkę prysznica do uchwytu i włączamy. Całujemy się przytuleni, cali mokrzy pod tym małym deszczem. Podnoszę Cię na rękach, opieram Cię plecami o ścianę i nakierowuję swojego penisa na Twoją szparkę-mokrą od soków i wody. Całuję Cię w usta i delikatnie wchodzę do środeczka. Po chwili zaczynam Cię dymać na całego, Twoje piersi podskakują w rytm posunięć mojego penisa a my się całujemy. Dostajesz kolejnego orgazmu, jednak ja chwilę przed własnym wyjmuję penisa z Twojej norki bo ruchałem Cię bez kondoma. Jest Ci mało więc stawiasz go ponownie do pionu swoimi ustami, zakładam kondoma i mówię Ci żebyś stanęła na złączonych nogach i zgięła się próbując dotknąć swoich kostek dłońmi. Kiedy Ty to robisz ja wchodzę w Twoją pochwę od tyłu. Jest to dla Ciebie nowość, te doznania są zupełnie inne niż wszystko wcześniej więc się nie prostujesz tylko oddajesz przyjemności. Po dłuższej chwili masz jeszcze jeden orgazm, a ja ponownie wyjmuję penisa przed wytryskiem. Dziwi Cię moje zachowanie, ale nie chcesz być samolubna więc zdejmujesz kondoma i zaczynasz mi ssać penisa. Najpierw zasysasz główkę, później przejeżdżasz językiem po całej długości aż w końcu wkładasz go do ust, najpierw samą główkę, potem do połowy aż w końcu znika w Twoim gardle. Robisz to tak dobrze, że nie mija dużo czasu i Ci tryskam do ust. W związku z tym że doprowadziłem Cię do 3 orgazmów, samemu mając drugi postanawiasz się odwdzięczyć i łykasz całą moją spermę, wysysając ją wręcz z penisa. Trochę zmęczeni wracamy do mycia się, namydlając wzajemnie swoje ciała. Przy okazji robię Ci palcówkę i masz czwarty orgazm. Ty stymulując mojego penisa również sprawiasz że tryska z radości spermą, wprost na Twoje piersi. Rozsmarowujesz moją spermę na swoim biuście uśmiechając się promiennie do mnie. Następnie się płuczemy z mydlin. Wychodzimy z kabiny i wycieramy wzajemnie, przytulając się co chwilę i całując. Po wyjściu jesteśmy lekko zmęczeni tymi orgazmami, ale szczęśliwi i czyściutcy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek
  • U mnie w swieta

    Przyjeżdżasz do mnie do domu na święta, rodzice Cię już poznali, ale nie wiedzą że już ze sobą spaliśmy i robimy to w miarę często. Odbieram Cię z dworca i idziemy razem w stronę mojego domu. Po drodze mówię Ci, że siostra wyjechała na święta do swojego chłopaka więc będziesz mogła spać w jej pokoju. Po wejściu witasz się z moimi rodzicami a Ci zapraszają Cię do pokoju na herbatę po podróży. Po jakiejś godzince zaprowadzam Cię do pokoju siostry żebyś się wypakowała. Gdy przymykam za sobą drzwi całujesz mnie w usta. Całujemy się tylko minutkę, żeby rodzice nie zauważyli. Rozpakowujesz torbę i idziemy zobaczyć mój pokój. Rodzice włączają sobie wiadomości w TV a my w moim pokoju na komputerze film. Po jakimś czasie nudzi się nam trochę, jako że jestem w spodenkach a Ty w spódniczce łatwo jest coś ciekawszego porobić. Po chwili moja ręka wślizguje się między Twoje uda. Głaszczę Cię po nich i powoli idę w górę. Na chwilę przystaję przy majteczkach, po czym całuję Cię w usta odsuwając je na bok. Mój paluszek napotyka wilgoć w Twoim kroczu więc smyram Cię dalej. Po chwili dołącza do niego drugi i razem zagłębiają się w Twojej dziurce. Następnie ja sam schodzę z krzesła, przyklękam przed Twoim i liżę Cię po sromie, zataczając językiem kółeczka dookoła łechtaczki. Co chwilkę penetruję Ci pochwę języczkiem. Jest Ci bardzo dobrze, a w chwili orgazmu muszę wstać i Cię mocno pocałować żebyś nie krzyknęła z przyjemności. Po orgazmie wycieram krzesło z Twoich soczków i wylizuję Twoją cipeczkę do czysta. Wracamy do oglądania filmu, ale nie trwa to za długo bo teraz to Ty chcesz mnie zrobić dobrze. Twoja dłoń wchodzi mi pod spodenki i masuje penisa przez bokserki. Gdy już sporo twardnieje idziesz dalej i poruszasz rączką po nim całym. Teraz zdejmujesz z niego bieliznę i spodenki, bierzesz go do ust. Liżesz i ssiesz go najlepiej jak możesz, a chwilę przed orgazmem wyjmujesz go z ust i trzymasz go chwilę w ręku bo nie wiesz co zrobić ze spermą która zaraz z niego tryśnie. Wpadasz wtedy szybko na pewien pomysł i wsadzasz go sobie to pochwy. Wystarczyło kilka ruchów w niej i czujesz w sobie ciepło mojej spermy. Zostaje więc w Tobie cały spory ładunek ciepłej spermy. Schodzisz ze mnie, liżesz mi penisa jeszcze raz i chowasz w spodenki. Wracamy wtedy na dobre do oglądania. Po jakiś 5 minutach przychodzi mój tata z pytaniem co chcemy na kolację. Prosimy o tosty, a on wychodzi i wraca po parunastu minutach z ich górką na talerzu. Jemy je i oglądamy kolejny film. Około północy rodzice mówią że idą spać a my mamy nie siedzieć za długo. Niedługo potem wstajemy od komputera i idziemy razem pod prysznic. Rozbieramy się wzajemnie, a gdy znajdujemy się w wannie pieścimy się pod strumieniem wody. Po myciu stawiasz mi penisa na baczność swoimi dłońmi a ja przygotowuję języczkiem Twoją cipeczkę. Po chwili wchodzę w nią do końca i kochamy się na stojąco. Jest Ci mało wygodnie więc robimy to na pieska, dodatkowo na nasze poruszające się krocza puściłem strumień wody dla stałego nawilżenia. Dochodzisz pierwsza, Twoja pochwa zaciska się na moim penisie, a mimo to ja nie zwalniam tylko przyspieszam. Moje jądra z mlaskiem obijają się o Twoją pisię aż w końcu dochodzę głęboko w Tobie. Nasze soki wypływają z Ciebie gdy się całujemy. Szukając nowych wrażeń zgadzasz się na mały fisting, ale zamiast mojej dłoni do pochwy wsadzasz rączkę prysznica, po czym puszczasz z niej wodę. Jest Ci nieziemsko dobrze, woda robi Ci od środka najlepszy masaż. Po chwili wyjmuję z Twojej grotki rączkę prysznicową i zastępuję ją swoją własną oraz moim penisem. Masz zatem w sobie na raz moją dłoń i penisa w całości. Jest bardzo ciasno, ale gdy zaczynam nimi poruszać jest Ci niesamowicie dobrze. Wyjmuję dłoń i posuwam Cię głęboko w pozycji klasycznej. Całuję Cię w usta i po raz kolejny mamy wspólny orgazm. Wychodzimy z wanny i się wycieramy wzajemnie. Idziemy do mnie do pokoju po czym kładziemy się obok siebie na łóżku. Po chwili rozmowy zaczynam gładzić Twoje ciało przez piżamkę, Ty ją wtedy podwijasz i masuję Twoje piersiątka, pośladki, uda i myszkę. Wzdychasz lekko a ja nie przestaję Cię obmacywać. Leżysz plecami do mnie. Po chwili mówię Ci na ucho żebyś się wypięła i rozluźniła. Ty to robisz, a po chwili czujesz w swojej pipeczce mojego penisa. Uprawiamy chwilę seks w pozycji łyżeczek po czym zniecierpliwiona zmieniasz ją i ujeżdżasz mnie dziko. Podskakujesz energicznie na moim penisie, nabijając się na niego aż do dna swojej macicy. Ja w tym czasie masuję i całuję Twoje piersi. Zmęczona chcesz zejść z mojego penisa ale Ci nie pozwalam, wstaję i opieram o ścianę. Nabijasz się na mojego penisa siłą grawitacji, a podnoszę Cię ja. W takiej pozycji mamy kolejny orgazm, sperma i Twoje soki lecą Ci po nodze. Kładę Cię wtedy na łóżku i liżę Twoją nogę od stopy aż do krocza gdzie robię Ci niesamowitą minetkę. Masz kolejny orgazm, nie wiedząc który to już tej nocy. Jest Ci bardzo dobrze ale nie chcesz być mi dłużna więc bierzesz mojego penisa do ust. Rękami masujesz jego jądra a językiem miarowo liżesz i ssiesz. Raz za razem znika głęboko w Twoim gardle, tak że czuję na nim Twoje migdałki. Uprzedzam Cię przed orgazmem więc wyjmujesz go w ostatniej chwili. Moja sperma tryska Ci na piersi, brzuch i pisię. Jesteś już bardzo zmęczona tymi igraszkami więc tylko wycierasz ją, całujesz mnie w usta i idziesz do swojego pokoju zasnąć. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek

    Ponownie brak błędów ortograficznych

    Sprawdzony każdy przecinek i kropka, zawierają spacje po sobie

  • Wspolne wakacje

    Jako że nasi rodzice się znają ze sobą, postanawiamy wyjechać wspólnie nad morze. Tak się składa, że wynajmujemy ten sam domek, nasze pokoje są na przeciw siebie na korytarzu. Wykorzystujemy to żeby w nocy ze sobą rozmawiać. Każdego dnia wszyscy chodzimy na plażę, a tylko my we dwoje spacerujemy wieczorami nad morzem, podziwiając zachody słońca. Nasi rodzice już zaakceptowali fakt, że jesteśmy razem i nie robią nam żadnych problemów. Pewnego wieczora zostaję z Tobą w domku a cała reszta poszła do miasta na jakąś dyskotekę. Gdy jesteśmy pewni, że wyszli zamykamy drzwi wejściowe. Biorę Cię na ręce i namiętnie całuję w usta. Oboje się cieszymy, gdyż jest to idealna sytuacja na przeżycie tego wspaniałego, naszego pierwszego razu ze sobą. Zastanawiamy się czy zrobić to klasycznie w łóżku, czy też wygodniej nam będzie w łazience lub innym mniej standardowym miejscu. W końcu wygrywa zwykłe łóżko, do którego Cię zanoszę. Postanawiasz przejąć inicjatywę i całując mnie w usta pozbawiasz mnie górnej części garderoby. Ja nie chcąc być Ci dłużnym ani chwilę dłużej robię to samo, żeby już zaraz pieścić Twoje piersi. Mój języczek kręci się wokół Twoich sutków w tym samym czasie, gdy moje ręce masują Ci plecy, schodząc w dół a Twoje ręce dobierają się do moich spodenek. Nie zauważam, kiedy zsuwasz je z moich nóg i dobierasz się do mojego penisa. Jest już w solidnym wzwodzie kiedy go dotykasz swoimi dłońmi. Widzisz z mojej twarzy, że jest mi bardzo dobrze, ale chcesz żeby było lepiej, więc ostrożnie bierzesz go do ust. Powoli, niepewnie wkładasz go coraz głębiej. W połowie przestajesz i zaczynasz nim poruszać, gdy do tego dochodzi jeszcze Twój zwinny języczek jestem w siódmym niebie. Jeszcze bardziej mnie zadziwiasz, gdy w jednej chwili bierzesz go całego do gardła, wchodzi aż po same jądra, które obijają się o Twój podbródek. Chwilę przed orgazmem powstrzymuję własne pożądanie i wyjmuję go z Twoich ust, postanawiam zachować swoją spermę na potem. Zabieram się za to za Twój srom. A on już na mnie czeka ociekając z mała sokami. Mimo żadnego praktycznego doświadczenia liżę Cię tam jakbym to robił całe życie. Po chwili do języka dołączają palce, po kolei jeden, potem dwa i trzy. Ty nie masz takich hamulców jak ja i wijesz się w konwulsjach orgazmu. Kiedy Ty przeżywasz swój pierwszy orgazm ze mną ja biorę z szafki obok kondoma i nakładam go na swojego sztywnego jak nigdy wcześniej penisa. Zbliżam go do Twojej wilgotnej szparki, ale nie wchodzę, zatrzymuję się opierając się o wejście. Patrzę Ci w oczy i całuję w usta, Ty zaś przyciskasz mnie do siebie mając ręce a moich plecach. Wchodzę w Ciebie powoli, centymetr po centymetrze aż w końcu czuję opór, to Twoja błona dziewicza. Podjęłaś już tą decyzję w swoim sercu, więc nie czekając na moją przytulasz się do mnie, po czym szybko zmieniasz pozycję na jeźdźca i wbijasz sobie mojego penisa do pochwy na całej jego długości. Z tej malutkiej szparki między moim penisem a Twoim sromem wypływa kilka kropelek krwi, ale my tego nie widzimy, trzymamy się za ręce a Ty mnie ujeżdżasz. Wpatruję się jak zahipnotyzowany w Twoje piersi, podskakujące raz za razem w tym samym rytmie, w którym Twoja cipunia obejmuje mojego penisa. Masz kolejny orgazm, ale ja nie przestaję Cię ruchać, przekładam Cię na plecy i robimy to tak jak zaczynaliśmy, czyli klasycznie. Całujemy się gdy nasze ciała złączone w tym akcie cieszą się sobą nawzajem. Po kolejnej minucie masz jeszcze jeden orgazm a ja pomału zbliżam się także do swojego. Informuję Cię o tym, a Ty prosisz mnie żebym z Ciebie wyszedł. Robię to z lekkim zdziwieniem, ale przechodzi po tym jak rzucasz mnie na poduszki, po czym prawie wręcz zdzierasz z mojego penisa kondoma. Odrzucasz na bok mało użyteczną już gumkę, po czym po raz kolejny tego dnia bosko liżesz mi penisa. Znów bierzesz go po same jądra, tak, że jego żołądź łaskocze Cię w gardło. Sekundy przed orgazmem mówię Ci o tym ,a Ty masz tylko tyle czasu żeby go w połowie wysunąć. W rezultacie cała moja sperma ląduje w Twoich ustach. Przełykasz ją z myślą, że nie smakuje aż tak źle jak myślałaś. Gdy Ty jeszcze oswajasz się z myślą, że właśnie zrobiłaś mi loda z połykiem, biorę Cię na ręce i zanoszę do łazienki. Mamy na tyle dużą wannę z prysznicem, że zmieścimy się w niej oboje. Jako że jesteśmy już od dawna nago od razu wchodzimy do niej. Całujemy się w strumieniach wody, nasze dłonie krążą po ciałach, spragnione większej ilości doznań. Tym razem gładko wchodzę w Ciebie bez prezerwatywy, na stojąco posuwając penisem Twoją ciasną szpareczkę. Masz orgazm a ja chwilę przed własnym wyjmuję swojego kompana z Twojej norki. Jesteś trochę zadyszana, więc robimy przerwę w igraszkach na intymny masaż w wannie. Szczególnej uwadze poddajemy nasze strefy erogenne- u Ciebie piersi, srom i pupę a u mnie jądra i prącie. Podczas masażu robię Ci palcówkę, po której masz kolejny orgazm. Jest Ci nieziemsko dobrze po raz kolejny, ale uważasz, że to nie jest fair wobec mnie, że masz więcej przyjemności z tej chwili, więc klękasz przede mną, bierzesz mojego penisa między piersi i liżesz żołądź dookoła by po chwili wprowadzić ją głębiej do Twoich ust. Kończę, gdy akurat wyjęłaś go na chwilę, moja sperma leci Ci na twarz, piersi i brzuch, po czym powolutku spływa w kierunku Twojej myszki. Myjemy się raz jeszcze na wzajem, suszymy nasze ciała i wychodzimy z łazienki. Rozważania gdzie by tu jeszcze nie spróbować się kochać przerywa dzwonek do drzwi. To wróciły nasze rodziny, teraz musimy poczekać aż oni znów wyjdą lub samemu gdzieś wyjść.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek
  • W akademiku

    Przyjeżdżasz do mnie do akademika pewnego ciepłego, sobotniego ranka. Odbieram Cię na dworcu autobusowym, całuję Cię w usta jak tylko Twe stopy dotykają peronu. Stoimy tak dłuższą chwilę nie zwracając uwagi na innych. W końcu przestajemy, biorę Cię za rękę i prowadzę w kierunku przystanku. Całujemy się na nim aż do przyjazdu autobusu. Wsiadamy do niego, płacę za oba bilety. Siadamy razem na fotelu, trzymając za ręce i całując. Wysiadamy na przystanku pod moją szkołą, idziemy do akademika za rękę. Wsiadamy do windy oboje, ja jednak wysiadam piętro wcześniej żeby stwarzać pozory że się nie znamy po czym kieruję się do swojego pokoju. Wchodzę powoli do pokoju nie widząc Cię w nim. Zamykając drzwi wyskakujesz zza nich, zamykając je jednocześnie na klucz. Stoimy tak i się całujemy na środku pokoju. Tym razem to ja zaczynam Cię rozbierać. Najpierw na krzesło opada Twoja bluza, za nią to samo bluzka. Masz na górze tylko stanik. Prosisz jednak żebym go zdjął nie rękoma ale zębami, co też robię z przyjemnością. Gdy opada na podłogę biorę w ręce Twoje piersi i ugniatam je równo, co jakiś czas całując Twoje sutki, jeżdżąc po ich aureolach językiem. Jest Ci bardzo dobrze, jesteś tylko o krok od orgazmu. Jednak lekko mnie odpychasz z uśmiechem i sama przystępujesz do rozbierania mnie. Najpierw zdejmujesz ze mnie koszulkę. Widzisz pod nią moją klatę, wyrzeźbioną bo ćwiczyłem do tego spotkania. Idziesz dalej i rozpinasz mój pasek od spodni. Gdy opadają, stoję przed Tobą w samych bokserkach, a mój penis prawie wyskakuje z mojej bielizny. Nie mogąc się doczekasz zdejmujesz ostatnią część mojej odzieży, mój penis wyskakuje zza bokserek jak z armaty. Klęcząc masz na wysokości jego kiwającą się główkę, a pod nią cały jego twardy trzon. Bierzesz go ostrożnie do ręki, zaczynasz nią powoli posuwać w górę i w dół. Zostaje jednak sporo miejsca więc zaczynasz to robić obiema rękami na raz. Uznajesz jednak, że chyba jednak jest to za mało więc zamieniasz jedną z rąk na usta. Powoli liżesz go po główce, ale już po chwili liżesz go po całej długości, ręką masując jądra. Nagle bierzesz go do ust tak głęboko że dolną wargą dotykasz moich jąder. Zaczynasz wtedy szybciej ruszać głową, język wiruje jak oszalały dookoła mojego penisa. Już po chwili nagradzam Cię za wysiłek i strzelam w usta potężną falą ciepłej, gęstej, słonej spermy. Po pierwszej fali, która spłynęła Ci do gardła szybko wysuwam penisa z Twoich ust i pozostała sperma tryska Ci na twarz i piersi. Rozsmarowuję ją po nich, po czym całuję Cię w usta i sadzam na biurku. Ściągam z Ciebie spodnie. Moim oczom ukazują się Twoje majteczki, z rosnącą mokrą plamką na przedzie. Głaszczę Cię w nią delikatnie a Ty drżysz z podniecenia. Zdejmuje wtedy i Twoje majteczki z Ciebie. Gdy opadają z Twoich nóg Mokre majteczki ukazuje mi się równie mokra Twoja cipeczka. Jest ładnie zaróżowiona, łechtaczka jest lekko napuchnięta z podniecenia a z pochwy wydostaje się na zewnątrz wilgoć. Smyram Cię po sromie paluszkiem, drżysz podniecona. Schylam się wtedy i zaczynam pieścić Cię oralnie. Mój język smyra Cię po calutkim sromie, od góry do dołu, zatacza koła wokół łechtaczki i czasem wchodzi do środeczka pochwy. Po chwili tej zabawy lekko wkładam Ci do pochwy paluszek i zaczynam nim poruszać. Jest on tylko włożony w połowie, ale to wystarcza. Po kolejnej minutce dokładam drugi, a niedługo potem trzeci. Jest Ci tak dobrze że nie powstrzymujesz orgazmu, który Cię dosięga z głośnym jękiem przyjemności. Spijam wszystkie Twe soki z różowej norki, tak że już po chwili jesteś tam nadal mokra, ale już czystsza. Mimo to ciągle z pochwy Ci cieknie, choć wolniej to nadal jesteś nieźle podjarana. Całuję Cię wtedy w usta, biorę na ręce i kładę na łóżku. Kładę Cię na pościeli, a sam biorę z szafeczki obok kondoma. Bierzesz go jednak ode mnie i wkładasz sobie do ust. Nakładamy go wspólnie-pomagasz mi swoimi ustami. Gdy jest już założony pochylam się nad Tobą. Pytam czy tego chcesz>Potwierdzasz więc wchodzę do środka równolegle z pocałunkiem w usta. Zatrzymuję się na chwilkę, ale jesteś tak zniecierpliwiona że oplatasz mnie nogami i rękami za plecami i wchodzę do Ciebie tak głęboko jak tylko się da. Całuję Cię wtedy ponownie usta, zaczynając ruszać biodrami. Mój penis porusza się w Tobie, z każdym ruchem jest Ci coraz przyjemniej. Po chwili zmieniamy pozycję-rucham Cię teraz w pochwę od tyłu. Twe piersi bujają się pod spodem więc je łapie w dłonie i masuję. Nie wytrzymujesz za długo tej przyjemności i masz kolejny orgazm, mocniejszy od poprzedniego. W momencie w którym pozwoliłaś sobie na lekki okrzyk po orgazmie ktoś puka do drzwi. Zamieramy oboje, mówię Ci szeptem ze to chyba mój kolega. Czekamy chwilę aż odejdzie i ubieram nas oboje w szlafroki. Wchodzimy do łazienki, zdejmując szlafroki które kładziemy pod drzwiami. Wchodzimy pod prysznic i całujemy się pod deszczem wody. Przytulam się do Ciebie, biorę w ramiona i opuszczam Twoją norkę na mojego penisa. Jesteś zdziwiona, gdyż nie mam kondoma. Ja jednak nie robię sobie z tego niczego i rucham Cię opierając Twe plecy o ścianę. Po chwili zmieniam Twoją pozycję i teraz trzymam cię tyłem do siebie, nadal ruchając Twoją ciasną grotę. Masz szybko kolejny orgazm, a ja czując zbliżający się swój szybko wyjmuję penisa z Twojej cipki. Nie mając wiele czasu wkładam Ci go szybko w odbyt, od razu po same jądra. Zanim ochłonęłaś ze zdziwienia spuszczam Ci się do wnętrza potężną dawką spermy. Wyjmuję powoli penisa z Twojej ciaśniejszej dziurki, a po Twoim sromie płynie strużka Twoich soczków z pochwy zmieszanych z moją spermą która wypływa z Twojego kakaowego oczka. Myjemy się dalej, ze szczególnym uwzględnieniem stref erogennych. Palcami doprowadzam Cię do kolejnego orgazmu, masz nawet odpowiednik męskiego wytrysku. Płuczemy się i wycieramy wzajemnie. Cicho wychodzimy z łazienki do pokoju żeby przemyśleć co by robić całą noc, która się już zbliża.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek
  • Wspolne mieszkanie

    Pomagam Ci wnieść zakupy do mieszkania. Mieszkamy na ostatnim, drugim piętrze w bloku na obrzeżach miasta. W drzwiach odwracasz się i dajesz mi buziaka. Uśmiechamy się i wchodzimy do środka. Rozpakowujemy zakupy po czym namiętnie się całujemy w kuchni. Uśmiechasz się do mnie szeroko po czym opuszczasz moje ramiona i podążasz w stronę naszej sypialni zgrabnie kołysząc pupą. Podążam za Tobą po chwili, zaglądam przez szparę w drzwiach lecz Ciebie nie widzę w pokoju. Otwieram powoli drzwi, ale martwiłem się niepotrzebnie bo wyskakujesz zza nich całując mnie w usta i ciągnąc za kołnierz na łóżko. Nasze języki splatają się w radosnym tańcu, smakujemy każdy centymetr naszych ust patrząc sobie w oczy. Tak się złożyło że to ja jestem nad Tobą. Pocałunki przechodzą z ust na policzek i w kierunku ucha. Pociągam je lekko po czym powoli schodzę w dół po Twojej szyi. Po każdym pocałunku odpinam po jednym guziku od Twojej koszuli. Gdy docieram do dekoltu jest już cała rozpięta i seksownie rozchylona ukazując Twoje pełne piersi w staniku. Całuję Cię ponownie w usta a moje dłonie wślizgują się za Twoje plecy do zapięcia stanika. Rozpinam je i ściągam z Ciebie Twoją koszulę, a następnie stanik. Całuję Cię najpierw w jedną, potem w drugą pierś. Masuję je rękoma liżąc i ssąc lekko Twoje sutki. Jest Ci bardzo dobrze, ale ja nie przestaję. Pocałunkami zjeżdżam po brzuchu w dół w czasie gdy moje ręce rozpięły Twoje spodnie i zdjęły je z Ciebie zostawiając majteczki na miejscu. Zakręcam kółko językiem na Twoim pępku po czym dalej całuję Cię w drodze do myszki. Gdy dochodzę do Twojej bielizny patrzę Ci w oczy po czym delikatnie zębami ściągam z Ciebie i tę ostatnią część garderoby. Ukazuje się mi Twoja śliczna, różowiutka cipeczka. Liżę Cię po niej całej z góry na dół po czym koncentruję się na Twojej łechtaczce. Kręcę językiem kółka dookoła niej, ssę ją lekko i pocieram o nią nosem. Schodzę lekko niżej, liżę wzdłuż Twoje wargi sromowe zanurzając lekko język przy Twoim wejściu do pochwy. Ślinię palec i powoli wkładam go do Twojej pochwy. Poruszam nim w niej liżąc równocześnie Twoją łechtaczkę. Do jednego palca dochodzi drugi. Poruszam nimi w Twoim ciepłym wnętrzu. Przez Twoje ciało przechodzą skurcze pierwszego orgazmu ale ja nie przestaję, motywuje mnie to bardziej. Palce poruszają się szybciej w Twojej pochwie, język zapewnia im dodatkowe nawilżenie a Tobie więcej przyjemności dzięki delikatnemu ssaniu łechtaczki i lizaniu jej dookoła. Przeżywasz kolejny orgazm chwilę po tym jak moje palce zostają zastąpione w Twojej norce przez język którym świdrowałem w Twoim wnętrzu. Po tych dwóch orgazmach jesteś wyczerpana dlatego postanawiam zrobić dla Ciebie mały rozbierany pokazik. Zostawiam Cię na łóżku a sam staję przed Tobą na podłodze. Rozpinam pierwsze kilka guzików koszuli i lekko kręcę biodrami patrząc Ci prosto w oczy. Ty nagradzasz mnie jedną ręką bawiąc się swoimi piersiami a drugą masując się po sromie. Rozpinam koszulę dalej, guzik po guziku aż w końcu jest rozpięta cała. Nachylam się wtedy nad Tobą składając na Twoich ustach długi pocałunek. Gdy się odchylam jestem już bez koszuli. Kontynuuję pokaz powoli rozpinając pasek i rozporek. Pomału, po centymetrze ściągam z siebie spodnie. Zostaję w samych spodenkach. Uśmiechasz się coraz bardziej gdy nimi poruszam, niby to trochę ściągając, ale jednak nie. Mrugasz do mnie porozumiewawczo więc wracam z powrotem do łóżka, do Ciebie. Ty odwdzięczasz się za dwa własne orgazmy i pokaz zaczynając od ściągnięcia mi bokserek za pomocą ząbków. Lekko w twarz szturcha Cię mój penis w pełnej erekcji. Bierzesz go do ręki i zaczynasz nią poruszać w górę i w dół patrząc mi się ciągle w oczy. Ściągasz napletek z żołędzi po czym całujesz czubek mojego penisa. Pocałunek zamienia się w objęcie żołędzi ustami i kółko językiem dookoła. Masujesz jednocześnie jedną ręką moje jądra a drugą podstawę penisa. Bierzesz go w końcu całego do ust. Obłędnie liżesz go od podstawy aż po czubek więc nie dziwo że nie musisz długo czekać na mój orgazm. Mówię Ci o nim a Ty przyspieszasz ssanie mojego penisa. Wyczuwasz mój orgazm i wyjmujesz mojego penisa ze swoich ust sekundę przed wytryskiem. Sperma tryska Ci na piersi i brzuszek, tworząc małą kałużę wokół pępka. Dziękuję Ci pocałunkiem w usta, po czym zbieram spermę z Twojego pępka za pomocą chusteczki. Liżę jeszcze chwilę Twój srom aby był bardziej wilgotny. Przykładam główkę penisa do Twojej dziurki. Całuję Cię w usta równocześnie z wejściem w Ciebie. Powoli zagłębiam się w Tobie delektując Twoją ciaśniutką norką oplatającą mojego twardego penisa. Jedną ręką masuję Twoje piersi, a druga krąży po plecach i pośladkach. Nasze języki splatają się ze sobą w naszych ustach a Twoja cipunia zaciska się i kurczy miarowo w rytm posunięć mojego penisa wewnątrz niej. Czujesz dokładnie jak moja żołądź chodzi w tę i z powrotem w Twojej pochwie, podnieca Cię to mocno i masz orgazm podczas gdy ja nadal ruszam penisem w Twoim wnętrzu. Jest mi niezmiernie przyjemnie z powodu Twoich skurczów orgazmu, a mimo to maksymalnie długo powstrzymuje własny orgazm abyś Ty zaznała więcej swoich. Przychodzi więc u Ciebie kolejny orgazm, jęczysz głośno a spazmy rozkoszy rozchodzą się po całym Twoim ciele. Doprowadza to i mnie to orgazmu, fala ciepłej spermy wypełnia Twoją norkę a ja nie przestaję posuwać swoim penisem w Twoim wnętrzu. Doprowadza to Ciebie do jeszcze jednego orgazmu, najmocniejszego z tych wszystkich a mnie także do kolejnego. Kolejna dawka spermy ląduje w Twoim wnętrzu gdy opadamy zmęczeni spleceni na łóżko. Powoli wyciągam penisa z Twojej pochwy, tuż za nim wylewa się na podstawioną chusteczkę fala mojej spermy i Twojego śluzu. Po pozbyciu się nadmiaru płynów liżę Cię raz jeszcze po sromie bawiąc się łechtaczką. Zadziwiasz mnie mając jeszcze jeden orgazm przy którym krzyczysz tak głośno że całuję Cię w usta żeby sąsiedzi nie usłyszeli jak nam dobrze, w końcu nie ich sprawa. Ty również oblizujesz mojego penisa po czym wsadzasz go z powrotem do swojej pisi. Usadawiasz się wygodnie w moich ramionach po czym zasypiasz w mych objęciach z penisem w Twoim wnętrzu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek
  • Wspolne wakacje nad morzem

    Po długich namowach i paru awaryjnych wymówkach pozwolono nam razem wyjechać nad morze pod namiot. Spakowaliśmy się i spotkaliśmy na dworcu PKS w miejscowości w której mieliśmy spędzić tydzień. Ze względu na niski koszt wybrałem Władysławowo. Przyjechałem 15 minut przed Tobą mając ze sobą nasz namiot żebyś Ty miała tylko swoje rzeczy. Zamawiam taxi i jedziemy na pole namiotowe. Wynajmujemy miejsce i idziemy się rozbić. Proszę Cię o obejrzenie terenu w czasie gdy ja rozstawię namiot. Wracasz chwile przed tym jak kończę. Wnosimy rzeczy do namiotu i przebieramy się w lżejsze rzeczy. Idziemy zapoznać się z plażą, do której mamy kawałeczek spacerku. Idziemy za rękę a już po chwili zdejmujemy buty i ruszamy brzegiem morza. Po jakimś czasie zatrzymujemy się przy wyjściu do miasta i idziemy coś zjeść. Po obiadku wracamy na plażę spacerując dalej. Po około godzince jesteśmy sami na sporym odcinku plaży. Rozglądamy się dookoła i całujemy namiętnie w usta. Odchodzimy za wydmy, wyciągam koc z plecaka i rozkładam go na polance w lasku nadmorskim. W powietrzu unosi się silny zapach morza gdy się wzajemnie rozbieramy. Całuję Twoje piersi, przygryzając lekko sutki i liżąc dookoła Twoje brązowiutkie aureole. Schodzę coraz niżej, zdejmując z Ciebie kolejne części garderoby. Kładę Cię na kocu i zagłębiam twarz w Twoim łonie. Kręcę językiem dookoła Twojej łechtaczki, masując palcami wargi sromowe. Schodzę językiem niżej i omiatam nim wejście do Twojej pochwy. Wkładam go lekko do środka świdrując nim w Twojej grotce. Zbieram na palce trochę Twojego śluzu i liżąc ciągle wkładam i zaczynam poruszać najpierw jednym paluszkiem do połowy, potem dwoma i trzema. Jest Ci tak dobrze że po chwili masz orgazm a Twoje soczki lekko tryskają mi w twarz. Wstaję wtedy i to teraz Ty mnie rozbierasz. Najpierw ściągasz koszulę, masując mięśnie i całując dookoła pępka schodzisz coraz niżej aż dochodzisz do spodenek. Rozpinasz ich rozporek i zsuwasz z nóg. Między Tobą a moim ptaszkiem jest wtedy tylko cienki materiał bokserek. Ściągasz więc i je, ale tym razem ząbkami. Wtedy mój penis wyskakuje zza gumki od majtek i lekko szturcha Cię w twarz. Bierzesz go do ręki, masując jądra. Poruszasz po nim w górę i w dół co jakiś czas biorąc go do buzi aby nawilżyć. Dostawiasz drugą rękę i powtarzasz to wszystko. Aż w końcu bierzesz go całego do ust i zaczynasz poruszać głową. Twój język wije się po nim, doprowadzając mnie do ekstazy. Chwilę przed orgazmem mówię Ci o tym, a Ty ułamek sekundy przed nim wyjmujesz mojego penisa z ust i strzelam Ci spermą na piersi i brzuszek tak, ze na pępku robi się małe jeziorko spermy. Kładziesz się na plecach a ja przygotowuję jeszcze chwilę Twoją pochwę językiem. Wijesz się z niecierpliwością aż w końcu wchodzę w Ciebie na raz aż do końca. Odbiera Ci mowę a ja ruszając się w Twoim wnętrzu całuję Cię w usta. Jedna moja ręka błądzi po Twoich plecach i pośladkach, a druga masuje Twoje piersi. Dochodzisz po chwili a ja wyjmuje swojego penisa i chlapię Ci kolejny raz spermą na piersi. Rozmazujesz ją po nich po czym całujemy się raz jeszcze w usta. Wyglądam zza wydmy czy jesteśmy nadal sami bo dość głośno jęczałaś z przyjemności, ale na szczęście plaża jest dalej wyludniona. Postanawiam w takim razie zaryzykować, biorę Cię dalej nagą na ręce, nabijam na swojego penisa i ruchając Cię na stojąco idę w kierunku morza. Gdy wchodzę do wody zeskakujesz ze mnie i chcesz się pobawić w berka, tylko z pływaniem. Bawimy się tak chwilę, a przy okazji opłukaliśmy się z Twojego śluzu i mojej spermy. Gdy już się lekko zmachaliśmy ciągle w wodzie przyciągam Cię do siebie tyłem i proszę żebyś podniosła z dna jakąś muszelkę na prostych nogach. Gdy Ty się schylasz ja wchodzę W ciebie od tyłu, a jesteśmy na takiej głębokości że jest to równocześnie pod wodą. Natychmiast wtedy się wynurzasz gdyż połączenie głębokiej penetracji od tyłu i wody jest dla Ciebie nowe. Rucham Cię tak przez kilka minut po czym równocześnie mamy orgazm. Tym razem nie wyjmuję z Ciebie swojego penisa i cały ładunek spermy ląduje głęboko w środku Ciebie. Jako że wcześniej tego nie robiłem jest to kolejne nowe doświadczenie dla Ciebie, nie boisz się jednak gdyż bierzesz tabletki antykoncepcyjne. Wychodzimy z wody i wracamy do rzeczy. Suszymy się i wracamy na pole namiotowe po drodze kupując coś na kolację. Gdy jesteśmy przy namiocie zaczyna już się ściemniać więc szybko jemy kolację. Jest mało ludzi na polu więc łazienki szybko pustoszeją. Idziemy się więc myć, a że jest tak pusto postanawiamy wziąć prysznic razem. Zamykamy się w kabinie i puszczamy wodę. Całuję Cię w usta, gdy nasze dłonie chodzą po całych naszych ciałach. W końcu nie wytrzymuję, opieram Cię o ścianę i wchodzę w Ciebie z całej siły. Wydajesz przy tym z podniecenia głośny jęk więc całuję Cię w usta żeby nie zwabić ciekawskich. Posuwam Cię tak na stojąco dobre kilkanaście minut po czym mamy kolejny wspólny orgazm. Z Twojej piczki wypływają nasze połączone soczki. Opłukujemy się dalej i wzajemnie namydlamy ze szczególnym uwzględnieniem stref erogennych. Suszymy się wzajemnie i wracamy do namiotu. Jesteś zmęczona więc jedyne co robimy jeszcze tego wieczoru to stawiasz mi penisa na baczność i prosisz żebym zasnął z penisem w Twojej pisi. Robię to z przyjemnością po czym zasypiamy. Rano budzisz się pierwsza, schodzisz ze mnie i budzisz mnie porannym lodzikiem. Budzę się równocześnie z orgazmem który leci Ci na piersi. Całuję Cię w usta po czym mamy szybki numerek przed śniadaniem. Na śniadanie przygotowuję jajecznicę, a po niej idziemy się poopalać na plaży. Okazuje się że kawałek dalej jest plaża nudystów na którą idziemy aby się równomiernie opalić. Smarujemy się na miejscu wzajemnie kremem i kładziemy na kocu. Na szczęście nikogo nie ma o tej porze i pierwsze osoby zaczynają się pojawiać dopiero po porze obiadowej. My wtedy zaś się już ubieramy i wracamy na obiad do namiotu. Kończę obiad wcześniej i gdy Ty kończysz robię Ci minetkę. Dochodzisz nadzwyczaj szybko i już jesteś po obiedzie. Ubieramy się i idziemy na spacer podobny do wczorajszego. Tak spędzamy cały nasz tydzień-uprawiając codziennie namiętny seks w różnych miejscach. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek
  • Lezymy obok siebie …

    Leżymy obok siebie na łóżku, Ty w samym staniczku i majteczkach a ja w bokserkach bo jest strasznie gorąco. Leżysz plecami do mnie, czujesz mój oddech na swojej szyi i erekcję mojego penisa na Twojej pupie. Jedną rękę mam pod głową jako poduszkę a druga opada na Ciebie pod biustem.  Mój regularny oddech lekko Cię łaskocze, tak jak świadomość że to Ty jesteś przyczyną tak pokaźnej erekcji. Budzę się gdy odwracasz się w moją stronę. Całuję Cię w usta przyciągając mocno do siebie. Twoje sutki twardnieją i drażnią mnie przez materiał. Moje dłonie masują Ci plecy, pośladki i uda. Czujesz czubek mojego penisa przez bokserki na swoim podbrzuszu tak samo jak to że Tobie już zaczęło być mokro. Gdy się całujemy po chwili moje dłonie rozpinają i ściągają z Ciebie stanik. Całuję Cię w uszko, potem zostawiam pocałunki na szyi aż w końcu liżę Twoje sutki i masuję piersi. Ty w tym czasie pozbawiasz mnie bokserek. Gdy ja odsuwam się lekko już chcesz się brać za mojego przyjaciela gdy Cię zatrzymuję, zdejmuję z Ciebie i Twoje majteczki i kładę się sugerując o co mi chodzi. Ty się promiennie uśmiechasz i kładziesz na mnie tak że Twoje piersi opierasz o moje podbrzusze, Twoje usta są na wysokości mojego penisa a Twoja norka nad moją twarzą. Równo zabieramy się do zabawy. Ty najpierw masujesz dłońmi mojego penisa i bawisz się jądrami a ja drażnię nosem Twoją łechtaczkę. Potem bierzesz mojego penisa do ust a ja stymuluję językiem Twój srom. Już po chwili obejmujesz całego penisa swoimi ustami, poruszając językiem dookoła główki. Ja zaś pomalutku wkładam Ci dwa paluszki do pochwy liżąc przy tym Twoją łechtaczkę i wargi sromowe. Dwa palce zamieniają się w trzy, potem palce drażnią łechtaczkę a język wślizguje się do pochwy. Ty w tym czasie raz za razem bierzesz mojego penisa do ust po same jądra. Równocześnie mamy orgazm, moja sperma tryska Ci do ust, na twarz i piersi. Ja z kolei spijam Twój śluz aż do czystości. Schodzisz ze mnie, kładziesz na plecach i uśmiechasz zalotnie palcami rozchylając wargi sromowe i ukazując różowiutkie wejście do Twojej norki. Korzystam z zaproszenia i przykładam żołądź do wejścia. Poruszam penisem w górę i w dół po sromie bawiąc się z Twoim pożądaniem. Ty nie wytrzymujesz, wplatasz rękę mi we włosy i przyciągasz moje usta do swoich w namiętnym pocałunku. W tym czasie drugą ręką obejmujesz mojego penisa wkładając jego czubek do środka siebie po czym przyciągasz nią mnie za pośladki do siebie tak że wchodzę w Ciebie aż moje jądra dotykają Twojego ciała pod wejściem do pochwy. Dalej Cię całując zaczynam powoli poruszać moim penisem, wykonuję nim powolne ruchy wkładając go i wyjmując całego. Po chwili prosisz o więcej więc przyspieszam, nadal posuwam Cię całą długością penisa lecz teraz dużo szybciej. Jęczysz gdy raz za razem moje jądra z mlaskiem obijają się o Twój srom, wzdychasz gdy mój penis zagłębia się w Tobie całą swoją długością, jęczysz gdy wychodzi na chwilę z Twojej pochwy i gdy wraca na samo dno Twojej kobiecości. Szczytujemy razem, Twoje skurcze orgazmu  pobudzają mojego penisa jeszcze bardziej i gdy go wyjmuję z cichym mlaśnięciem wylewa się za nim cały strumyk mojej spermy zmieszany z Twoimi sokami. Wycieram to co się wylało poza Twoje ciało po czym pytam się Ciebie czy zrobilibyśmy to na co ja mam ochotę od dawna a Ty niestety nie. Domyślasz się że chodzi o seks analny więc się zastanawiasz. Widząc Twoje zawahanie całuję Cię w usta. Ty się poddajesz i mówisz tak. Jestem zadowolony i to bardzo, ale postanawiam że uczynię to również dla Ciebie przyjemnym odczuciem. Proponuję żeby zrobić to maksymalnie higienicznie jak się da, więc idziemy razem do łazienki. Proszę Ciebie żebyś się załatwiła, potem się myjesz. Po myciu mówię Ci żebyś nie wychodziła z wanny tylko odkręciła główkę od prysznica żeby został sam wąż. Gdy tak zrobiłaś wchodzę do Ciebie do wanny. Kucam i proszę żebyś położyła się przede mną z pupą wypiętą w moją stronę. Gdy tak robisz najpierw masuję Twój srom, potem przechodzę do rozluźniania zwieracza. Masuję palcami Twoje kakaowe oczko. W końcu mówię że żeby “tam” było maksymalnie czysto wystarczy umyć się w środku. Czytasz chwilę o tym w telefonie w przeglądarce po czym szybko i sprawnie czyścisz sobie odbycik. Zadowala mnie to w zupełności więc całuję Cię w usta. Zanoszę do łóżka w którym proszę Cię żebyś przygotowała trochę mojego penisa bo jest tam ciaśniej niż w Twojej pochwie. Ty liżesz mojego penisa a ja w tym czasie myślę czym by jeszcze bardziej nawilżyć Twoją dupcie żeby było Ci dobrze. Gdy Ty dajesz znać że uważasz że mój penis jest już gotowy ja pytam się Ciebie o jakiś balsam lub żel. Podajesz mi coś z kosmetyczki, ja wyciskam tego sporo na Twój drugi otworek po czym część wmasowuję do środka. Wypinasz swoją pupcię w moją stronę a ja powoli wsuwam swojego penisa do środka Twojej ciaśniejszej dziurki. Westchnęłaś gdy żołądź znalazła się za zwieraczem, a potem poszło już gładko. Gdy wchodzę tak głęboko jak mogłem jedną dłonią masuję Cię po piersiach a drugą bawię się chwilę łechtaczką. Zaczynam powoli poruszać się w środku. Jako że jest tam ciaśniej niż się spodziewaliśmy idzie to początkowo powoli, ale po paru ruchach zaczyna iść gładko. Raz za razem moje jądra klepią w Ciebie a Ty czujesz moją żołądź głęboko w sobie jak się porusza i masuje Twoje wnętrze. Niespodziewanie dostajesz orgazmu a ja nadal poruszam swoim penisem w Tobie, chociaż teraz szybciej gdyż posmarowałem penisa jeszcze większą ilością kremu. Jęczysz z nieoczekiwanej przyjemności i kolejny orgazm masz równo ze mną. Wyjmuję swojego penisa z Twojej dupci i szybko wkładam do pochwy. Szybko i głęboko wchodzę w Ciebie raz za razem po czym wijesz się w kolejnym orgazmie. Ja zaś wychodzę z Ciebie dopiero po długim pocałunku. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek