Author: admin

  • Niewolnica – cz. 1.

    Zaczęło się od naszej decyzji o poszukiwaniu dziewczyny do wspólnych zabaw. Stanowimy parę, którą łączy seks z elementami BDSM. Oboje obecnie bez partnerów, po zakończonych długoletnich związkach. Oboje mamy już swoje lata, chociaż mój Pan jest starszy ode mnie o 10 lat. Jestem uległa wobec Pana, ale dominująca wobec innych kobiet, tzn. switch. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że warto wzbogacić nasze spotkania o nowe, inne doznania. To z kolei wiązało się z koniecznością poznania osób, które spełniałyby nasze oczekiwania. Pan zaproponował taki pomysł, a ja jestem bi, więc tym bardziej nie miałam nic przeciwko temu. Zresztą, mój Pan nie ukrywał, że bardziej zależy mu na oglądaniu kobiecych zabaw niż na spółkowaniu z kolejną kobietą. No, prawie jak gwiazdkowy prezent dla mnie, tyle że latem…

    Przygotowaliśmy i zamieściliśmy, na jednym z ogólnopolskich portali, anons z naszą ofertą. Efekt naszych kontaktów był jednak gorszy niż marny. Generalnie poczuliśmy się głęboko rozczarowani jedynie pisarskim zacięciem prawie wszystkich odpowiadających. Pisanie o seksie to szczyt możliwości wielu ‘kobiet’, z którymi nawiązaliśmy kontakt. Nie wiem, jakie jest odczucie innych osób, ale jestem przekonana, że wiele tzw. kobiet na tych portalach (ze zwykłej litości nie wymieniam nazw tych portali) to mężczyźni, raczej młodzi bądź bardzo młodzi, intelektualnie prawie gimbaza, których bawi, podnieca (?) podszywanie się pod kobiety i oszukiwanie innych, głównie mężczyzn.

    Po licznych nieudanych prób nawiązania kontaktu, blokowaniu facetów, którzy nie rozumieją kilku podrzędnie złożonych zdań, po odwoływanych spotkaniach przez kobiety, które nagle nie mogły przyjechać, zrywanych z dnia na dzień kontaktach, poznaliśmy Oliwię. Zdjęcia pokazywały 35-letnią długowłosą blondynkę, z tatuażem na biodrze. Jest wysoka – 173 cm wzrostu, aktywna zawodowo, singielka. Biust to duża ‘dwójka’, co przy jej szczupłej sylwetce oznaczało, że prezentował się efektownie. Paradoksalnie, akurat na nią nie liczyliśmy specjalnie. Mieszka daleko od nas, prawie drugi koniec kraju, ale w jej przypadku udało się. Przyjechała służyć nam.

    Jednak, zanim do tego doszło, wymieniałyśmy się mailami, potem telefonowałyśmy, próbując dowiedzieć się jak najwięcej o sobie i swoich oczekiwaniach. Poniżej ujęłam to, co uznałam za najważniejsze dla opisu początków naszej ekscytującej znajomości z okresu wymiany maili.

    *

    Bogatsza o doświadczenia z innymi ‘pisarkami’, zaczęłam ostrożną wymianę opinii na portalu. Tutaj przedstawiam te fragmenty rozmów, które mówią najwięcej o naszych planach i o niewolnicy. I wyglądały mniej więcej tak, zanim ustaliłyśmy termin pierwszego spotkania:

    – Czy mam załatwiać sobie jakiś nocleg, kiedy przyjadę do Państwa?

    – Suczko, mieszkasz z nami, nie szukaj żadnego noclegu! Cały przyjemność z posiadania suczki pod ręką… Przed przyjazdem okaże się, gdzie będzie nam wygodniej: u Pana czy u mnie.

    – Rozumiem. To dobrze, że z Państwem razem, bo chciałabym Wam służyć cały czas: naga, pokorna i bardzo uległa, spełniająca wszystkie Państwa kaprysy. Chciałabym też codziennie dbać ustami o Waszą higienę intymną, jeśli to możliwe. 

    – Jasne, że z nami razem. Mamy tylko kłopot ze wspólnymi terminami, więc chcemy umawiać się znacznie wcześniej. Chętnie pozwolimy na dbanie o naszą higienę. Mamy nie wycierać się po defekacji, chcesz wylizywać kał? Będziemy mieć kaprysy! Pan uwielbia być obsługiwany, ja też 🙂

    – Chciałabym się Wam oddać na tych spotkaniach całkowicie. Chcę, abyście decydowali absolutnie o wszystkim: jak mam się ubierać, co jeść, co robić.

    – Zgoda, tak sobie to wyobrażam. Jeżeli chodzi o ubiór, to w zasadzie zadbaj tylko o pończochy i szpilki; w mieszkaniu więcej nie będziesz zakładać. No, może biały fartuszek na służbie.

    – Nie ukrywam, że bardzo podniecają mnie naturalne zapachy intymne moich Właścicieli i uwielbiam połykać całą spermę Pana i Pani soki, jeśli to by było możliwe.

    – Będzie możliwe. Kiedy Pan będzie robił fisting mojej pochwy, to niewolnica może wszystko wylizać, co wycieknie. Zamiast żelu samą śliną nawilżysz moją pochwę. Pan spuści się w usta suki, jeżeli będzie miał ochotę. Jego musisz sama poprosić.

    – Chciałam jeszcze zapytać, czy Pan stosuje piss? Nie wyobrażam sobie mojej służby bez tego elementu, z przyjemnością też posmakuję Pani piss.

    – Suko, oboje chętnie zlejemy się na niewolnicę; nawet zmusimy, żebyś połknęła, ile zdołasz…
    Złożymy sukę na pół i Pan spróbuje wlać mocz do suczej pochwy. Pasuje? 🙂

    – Super pomysł! Podoba mi się. Na poprzedniej służbie, gdy Państwo na mnie sikali, to nie pozwalali mi się umyć i musiałam iść spać, czując na sobie ich mocz.

    – Nie chciałabym, że cuchnęło moczem w mieszkaniu, ale mocz za każdym razem możemy oddawać tylko na niewolnicę, a podcierać się językiem i włosami niewolnicy.

    – Dziękuję. Podoba mi się taki pomysł. Rozumiem, że sprzątanie i dbanie o czystość byłoby na mojej głowie, a Państwo sprawdzaliby tylko, czy zasłużyłam na karę czy nagrodę za porządki.

    – Naturalnie. Zawsze znajdziemy coś, żeby niewolnica popracowała.

    – Czy Pani używa tamponów czy podpasek?

    – Czasami zależy jedynie od tego, co akurat mam pod ręką :))

    – Chciałabym dbać o Pani higienę podczas tych dni. A co Pani każe mi zrobić z jej zużytymi tamponami, to aż boję się pomyśleć, ale to też mnie nakręca… Chcę należeć do Państwa i do nikogo więcej. Chcę być Państwa własnością i to Wy będziecie decydowali, z kim mam iść do łóżka i co komu robić.

    – Cieszę się na możliwość posiadania niewolnicy; wykorzystam okazję, żeby dobrze pobawić się taką atrakcyjną suką.

    – Miałabym też ochotę być przez Panią wykorzystana, kiedy będzie Pani spocona. Chciałabym poznać Pani prawdziwy smak i zapach.

    – Chętnie pozwolę się wylizać po spacerze albo kiedy wrócę z pracy. Dobrze mieć taki „żywy ręcznik” do dyspozycji…

    – Bardzo bym chciała dokładnie wylizać Pani cipkę od środka. Tak, aby poczuć smak Pani soków.

    – Lubię mieć wylizane obie dziurki. Głęboko!

    – Postaram się tam wkładać cały język i wylizywać smakołyki.

    – A co z resztą? 🙂

    – Będę wylizywać każdą część Waszych ciał. Nogi też, niezależnie czy są brudne, spocone czy czymś wysmarowane. Mogę dokładnie wylizywać wszystko, co będzie się znajdowało w Pani muszelce. Jako posłuszna niewolnica, będę to traktowała jako mój obowiązek.

    – Po takich deklaracjach to na pewno nie będziemy się ograniczać w używaniu suczki. Czy nago, czy w bieliźnie… 🙂

    – Na co dzień chodzę w bieliźnie, ale jeśli miałabym służyć bez niej, to nie widzę w tym nic, co sprawiałoby mi przeszkodę. Chciałabym się poświęcać dla Państwa i pokazać Wam, jak bardzo mi zależy, żeby Państwo byli ze mnie zadowoleni, a wyzywanie mnie, nawet wulgarnie, będzie mnie motywowało do jeszcze lepszej służby.

    – Wiesz, służenie za podnóżek też jest elementem służby… Nagi podnóżek to może być świetny początek seks-zabawy z suczką.

    – Zrobię wszystko, co Państwo mi polecą. Czy Państwo jakoś mnie nazwą? Czy będę nazywana dziwką, suką itp.?

    – Na pewno! Jednak na ostrzejsze określenia będziesz musiała zasłużyć swoją służbą. Chętnie zobaczę ból i upokorzenie w oczach niewolnicy. Pan też to lubi.

    – Podnieca mnie to, w jaki sposób będą Państwo mnie poniżać i tresować, bo wiem, że to dla mojego dobra, abym była lepszą suką. Lubię być psychicznie poniżana i nawet wulgarnie wyzywana.

    – Jak rozumiesz psychiczne poniżanie? Możesz podać przykłady?

    – Psychiczne poniżanie to, np. gdy przygotuję sobie śniadanie, to Pani nie pozwoli mi prędzej go zjeść, zanim do niego nie napluje lub skropi go swoim nektarem.

    – Mój Pan tak czasami robi. OK, podaj jeszcze inne przykłady.

    – Np.: wyśle mnie Pani na zakupy z wetkniętym kołkiem analnym i nie będę mogła go wyciągnąć przez cały czas.

    – Poradzimy sobie z używaniem suczki… Dlatego tylko przypomnę o obroży i smyczy 🙂

    – Oczywiście, kupię sobie smycz i obrożę ze skóry.

    – Nie musisz, mamy.

    – Cudownie. Oj, rozmarzyłam się, bo lubię służyć w takim klimacie; cały czas jako uległa i pokorna niewolnica. I do tego jeszcze, jakby mnie Pani zakneblowała swoją brudną bielizną, abym nie krzyczała.

    – Zrobi się, żeby niewolnica cierpiała 🙂  Ale liczę na pokaz masturbacji i zabawy dwoma dziurkami.

    – Kiedy spotkamy się pierwszy raz, to zrobię przed Państwem striptease i będę sobie wsadzała paluszki do dziurek. Wszystko pod Wasze dyktando.

    – Lubię przydusić sukę moim kroczem.

    – Duszenie Pani kroczem to nie będzie kara, ale nagroda dla mnie, aż mnie ciarki przeszły jak o tym przeczytałam.

    – Mam nadzieję, że potrafisz zadbać o swoich właścicieli. 

    – O, tak. Nawet tak myślę, że na pierwszym spotkaniu powinnam się Wam jakoś uroczyście ofiarować i uczcić to szampanem, tzn. ja bym Wam kupiła prawdziwego, a Państwo napoiliby mnie z kieliszka swoim szampanem, jeszcze ciepłym. Pijąc go, patrzyłabym Wam głęboko w oczy i złożyła przysięgę na niewolnicę.

    – To jeszcze napisz, jak traktowali sunię poprzedni właściciele.

    – Traktowali mnie jak przedmiot to zaspakajania ich perwersji, upokarzali, poniżali, znęcali się psychicznie, wulgarnie wyzywali i za to ich kochałam, bo traktowali mnie tak jak na to zasługiwałam.

    – A konkretnie?

    – Pani bardzo lubiła być lizana, obie dziurki, stopy i lubiła siadać mi na twarzy, aż się krztusiłam; to ona przekonała mnie do pissingu i wpoiła, że to zaszczyt dla mnie, gdy mogę dostać coś od swoich właścicieli do wypicia.

    – A jakieś nagrody dostawała suka?

    – Przypomniało mi się, jak kiedyś Pani chciała mi zrobić w nagrodę deser i zrobiła galaretkę, ale zamiast wody, tam był jej nektar i ślina, było tego 4 miseczki i wszystkie musiałam zjeść. Mogę mieć prośbę?

    – Możesz. Pisz.

    – Jeśli będzie się Wam chciało siku, to sama poproszę o to, abyście na mnie nasikali albo jak będziemy gdzieś w ustronnym miejscu, to poproszę, abyście pozwolili mi to wypić.

    – Oboje chętnie zlejemy się do ust suczki. Już wiesz o tym 🙂

    – A ja z chęcią wieczorem wzięłabym prysznic, klęcząc nago w wannie i czekając na Wasz „złoty deszcz”.

    – To będzie czysta przyjemność zalać taką niewolnicę. I patrzeć jak łyka dwie strugi.

    – Bardzo mi się to podoba. Nie mogę doczekać się. Już na samą myśl o tym, mam mokro.

    – Sikała na sukę jakaś para czy tylko pojedyncze osoby?

    – Tylko pojedynczo: do ust, na głowę i na piersi.

    – Masz jakieś zwyczaje, wymagania, o których powinniśmy wiedzieć?

    – W ogóle nie chciałabym być ciężarem dla Państwa i choć sama dużo nie zarabiam, to nie chciałabym, aby wszystko było na Państwa głowie.

    – Oliwko, wystarczy, że pobawimy się suką. To rozkosz wytrzeć cipkę albo pupę włosami suki i wysłać ją pod prysznic na szampana z dwóch źródełek… Nie myśl o współudziale w kosztach. Niewolnica nie ma praw, więc jest traktowana jak przedmiot, kurwa czy mebel i nie martwi się takimi sprawami.

    – A czy myśleliście kiedyś, żeby zrobić niewolnicy tatuaż, że należy do Was?

    – A jak wyobrażasz sobie taki tatuaż?

    – Myślałam o jakimś małym na pośladku z Waszymi inicjałami.

    – A, rozumiem, taki to może być; zawsze można go wzbogacić o jakiś ornament 🙂 Ale pamiętaj, że u nas nosisz obrożę. To warunek.

    – Będę nosiła ją z dumą, że jestem Waszą niewolnicą.

    – Ciężarki na brodawkach suka nosiła?

    – Na sutkach miałam tylko klamerki do prania i bardzo piekło.

    – Mnie Pan zakładał ciężarki, ale mamy jeszcze szczypce.

    – Czy mam być wygolona?

    – Może zostaw paseczek nad cipką, wówczas będzie za co ciągnąć i co wyrywać.

    – Dobrze, zostawię specjalnie dla Państwa. A jaka jest ulubiona pozycja Pana?

    – Kiedy mnie bierze przy fistingu to leży na plecach i wkłada dłoń, a tak to od tyłu: na boku, na czworakach i ja na boku a On klęczy. Ale sukę pewnie będzie inaczej traktował 🙂

    – Ja mogłabym mieć w ustach jajka Pana, gdy będzie w Pani.

    – Może tak być albo: penis wyjęty ze mnie wkładany w usta suki. Na pewno będzie chciał mieć lizane jądra, penis, odbyt…

    – Lubię takie pieszczoty i doprowadzać Pana do wystrzału w moich ustach; mogę wtedy rozkoszować się jego smakiem.

    – A ja chętnie zobaczę jak Pan wieczorem wyprowadza roznegliżowaną niewolnicę na spacer… 🙂
    Wówczas smycz nie będzie potrzebna – włoży dłoń w usta, chwyci za szczękę i poprowadzi. 

    – Ma Pani jakieś specjalne życzenia?

    – Lubię patrzeć jak Pan męczy sukę, znęca się na nią, a potem suka czołga się do mnie i liże mnie.

    – Postaram się sumiennie wykonywać Państwa polecenia i z uśmiechem na ustach spełniać Wasze wszystkie kaprysy. Bardzo chcę służyć i poczuć się niewolnicą, taką poniżaną i wulgarnie wyzywaną. – I nigdy o tym nie zapominaj…

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 43 Amnesia

    Pierwszą poranną niespodzianką są pamiętni z Grecji Brodacze i ich modelki. Dotarli tu w nocy, gdy już spaliśmy.

    – Że też się Staś nie wygadał! I jeszcze z dziewczynami przyjechaliście!

    Witam się z Alice i Aną, obie są nagie, jak i ja zresztą, więc powitanie jest takie, jakie lubię najbardziej – w obu dłoniach wygolone na gładko pizdy, z tym, że pasek kasztanowej barwy włosów na łonie Alice łaskocze mnie w nadgarstek.

    – I nie zmieniłyście fryzur…

    – Pamiętasz? A fryzurki cały czas zmieniamy, nie możemy wyglądać tak samo w każdej sesji. Ale tak się złożyło, że akurat mamy takie, jak w Grecji.

    – A wasze koleżanki?

    – Pytasz o dziewczyny, czy ich cipki?

    – O jedno i drugie.

    – Tylko Thea nie zmienia fryzurki. A raczej braku fryzurki. No ale jej głównym atutem są wargi…

    – Pamiętam, co z nimi wyprawiała.

    – Teraz je sobie rozciąga na Karaibach.

    – Zazdrość!

    – A Lia i Gwen akurat coś kręcą, bardzo żałowały… Ale podeślą ci rezultat.

    – Tu też coś nakręcimy, znaczy Staś nakręci.

    – Na to liczymy, film z Grecji zrobił furorę.

    * * *

    Pierwszym punktem dnia, oczywiście po wspólnej kąpieli i śniadaniu jest wizyta u fryzjera. Czyli u Toli i Moniki. Do Febe i Zuzi dołącza Dorka, której spodobał się pomysł codziennie innej fryzurki i poświęca swe ogniście rude kudły.

    – Odrosną – śmieje się tylko, gdy próbuję jej to wyperswadować. –  Pomyśl o spacerach wzdłuż plaży z trzema identycznie uczesanymi dziewczętami: brunetką, blondynką i rudzielcem.

    – A ja? – Nawet nie zauważyłem, kiedy Alice do nas podeszła.

    – Okay, z czterema – poprawia się Dorka.

    Tola przygląda się krytycznym okiem kasztanowemu irokezowi tuż nad cipą Alice, ale nie znajduje ani jednego zbędnego włoska.

    – To wam zrobimy takie same.

    Dorka przyciąga do siebie Zuzię i Febe, obejmuje wpół i stają tak przede mną prezentując różnej maści, choć równie bujne futerka.

    – Widzę, że cię przekonałam – śmieje się widząc moją reakcję.

    Moja reakcją zajmuje się tym razem Joanna – podtrzymuje ją wprawnie przez cały proces strzyżenia i golenia nie dopuszczając zarazem do eskalacji. Gdy więc proces dobiega końca, zgolone włoski zostają skrzętnie zebrane, cipki dokładnie umyte, a Joanna zabiera pomocną dłoń, jestem gotów.

    Szczerze mówiąc widok czterech gładko ogolonych piczek, a nad każdą pasek futerka w innym kolorze i tak postawiłby mnie do pionu. W cudzysłowie pionu, bo mój wyprężony członek tylko lekko unosi się w górę, gdy tak leżę na wznak, uwięziony między czterema parami zgrabnych nóżek. A każda para zwieńczona mniej lub bardziej wyrośniętym pierożkiem z apetycznym różowym mięskiem. A każda pierożek z zawadiacką czuprynką. Dzisiaj to cztery irokezy, ale z tej perspektywy wyglądają jak kępki. I na tym podobieństwa się kończą, bo Zuzia jest blondynką ze szczupłym tyłeczkiem, Dorka rudzielcem ze zgrabnym tyłkiem, a Febe czarnulką z krągłą dupeczką. I jeszcze Alice na dokładkę. A ta krągła dupeczka rośnie mi w oczach, gdy Febe kuca, celując pizdą w moją twarz. Jej pierożek się rozchyla ukazując różowe wnętrze i kontrastujące z nim brązowe, sklejone jeszcze skrzydełka. Podpieram dłońmi tę opadającą na mnie dupeczkę, by im się przyjrzeć z bliska. U samego dołu, niczym perełka, lśni pojedyncza biała kropla. Dotykam jej czubkiem języka. Kropla spływa mi na język, za nią następna, a potem to już strużka ambrozji. Prosto z dziewczęcej cipki.

    Rozdzielam językiem sklejone płatki sromu i szukam więcej tej ambrozji. Cipka pod tym dotykiem drży, a gdy docieram do nastroszonej łechtaczki, opada gwałtownie i wkleja się w moją twarz. I zaraz odrywa z lubieżnym westchnieniem. A ja zostaję z mokrą twarzą i wywalonym jęzorem. Nie na długo. Już się do mnie Dorka przymierza.

    A wilgotne wargi Zuzi nasuwają się na kutasa. Jak się okazuje tylko po to, by go zwilżyć, bo oto Febe kuca równocześnie z Dorką…

    Z dziewczynami dogadzającymi sobie na moim trzonku i języku nie wytrzymałbym długo, na szczęście wciąż się zmieniają, we cztery przedłużając me rozkosze. Nie pozwalają się przy tym dotykać. Znajdują na to prosty sposób – gdy tylko próbuję sięgnąć cycków jednej z nich, moje ramiona zostają bezceremonialnie rozkrzyżowane i unieruchomione. Na jednej dłoni przysiada Joanna, a na drugiej Ala.

    I tak właśnie dochodzę, w cipce Febe, z cipką mojej dziewczyny w jednej ręce, cipką pani nauczycielki w drugiej i cipką jej uczennicy na twarzy. A Dorka i Alice? One w tym czasie dbają, by doszedł Staś filmujący całą scenę.

    – Dobrze, że kamera jest ze stabilizatorem – dyszy, kierując tę kamerę w dół, na liżącą mu jaja Alice i obciągającą mu Dorkę. Alice zasysa te jaja do buzi i puszcza w ruch języczek, Dorka robi to samo ze Stasiowym penisem, efekt jest przewidywalny.

    – Dorka, uśmiechnij się do kamery!

    Więc Dorka pozbywa się Stasiowego chuja z buzi, zadziera głowę i uśmiecha się wdzięcznie. Wyciąga język cały w spermie, potem przełyka, pokazuje języczek, już czyściutki i mówi:

    – Mniam!

    Jednak to Ala zostaje ”gwiazdą wieczoru”. W cudzysłowie, bo to dopiero przedpołudnie. Podchodzi do mnie i dokładnie obwąchuje. Marszczy nosek i stwierdza:

    – Cały capisz cipą!

    Bliźniacy ryczą ze śmiechu i zaraz to podchwytują.

    – Zawsze wiedzieliśmy, że cipa z ciebie!

    – Tylko pachnę cipą, ich cipami – bronię się nieśmiało pokazując na Dorkę, Zuzię i Febe.

    – Tylko cipa capi cipą!

    Teraz już polewają wszyscy. Zuzia niemalże dosłownie.

    – Oj, bo się posikam!

    – Się nie krępuj!

    I Zuzia szcza po nogach, dosłownie.

    – To przez ten brak futerka – skarży się.

    Jacek korzysta z okazji, wyciąga do Zuzi pomocną dłoń. Teraz mocz przecieka między jego palcami i skapuje na piasek. Chłopak uwielbia takie zabawy, szybko twardniejący  kutas tego dowodem. Teraz Zuzia wyciąga pomocną dłoń…

    * * *

     Dziewczęta stroją się na dyskotekę, dzięki pamiętnym zakupom możliwości mają nieograniczone, zwłaszcza, że namiętnie wymieniają się ciuszkami. Problem więc jedynie w tym, by ubrać się odpowiednio wyzywająco. Dyskoteki na Ibizie cieszą się zasłużoną sławą, dziewczęta mogą sobie pozwolić na wiele. I pozwalają. Wszystkie są w sukienkach lub spódniczkach, żadnych szortów. Niewiele zakłada stringi. Innych majtek tu nie mają a jedyne szorty kupiła niezorientowana w temacie Julka. Mają je panienki Brodaczy ale też się nie wyłamują.

    Sprawdzam wygląd dziewcząt.

    – Tola, niżej tę spódniczkę, cipa ci wystaje!

    Tola obciąga spódniczkę.

    – Teraz irokez ci górą wystaje!  – Tola podciąga spódniczkę. A właściwie wąski pasek materiału okalający jej biodra.

    Chyba jednak założę majtki – wzdycha. – Przynajmniej na drogę.

     * * *

    Jedyne dwa staniki zakładają Natka i Alice, obie równie obdarzone wielkimi piersiami. Z tym, że te staniki więcej odkrywają, niż zasłaniają. No i same są odkryte, dziewczyny nic więcej nie zakładają.

    Podobają mi się bluzeczki Majki i Moniki, są tak krótkie, że widać im dół cycuszków. Jak wyrzucą w tańcu ręce w górę, cycki wyskoczą im spod tych bluzeczek jak nic.

    – Majka, Monika, podnieście ręce do góry. – Faktycznie, teraz cycki mają na wierzchu.

    – Super! – Wyciągam kciuk w górę.  Dorka i Japonki biegną zmienić bluzeczki. DajDaj ubrały się identycznie, ich rozpinane z przodu koszulki zapięte są tuż pod piersiami na jeden guzik. Jeden jedyny, o innych chyba zapomniały, właściwie tylko stojąc wprost przed nimi, nie widzi się któregoś z ich cycuszków. Janeczkę z oczywistych względów poratowały koleżanki, znalazła coś na siebie, a raczej na swoją wybitną pupę. Chyba od Ali wzięła tę spódniczkę, normalnie chyba przed kolana, Janeczce ledwo zakrywa tyłek, rozciągnięta do granic możliwości. Ale jak rozkosznie opina pośladki! Sprawdzam jeszcze ręką. No tak, najwyraźniej nikt nie chciał jej pożyczyć majtek.

    – Co z was za koleżanki – pytam. Naprawdę żadna z was  nie ma majtek na zbyciu?

    – A po co jej majtki? Ja też dzisiaj nie zakładam.

    – Jak to po co? Żeby ktoś mógł jej włożyć dłoń w majteczki. A potem je zdjąć i zabrać na pamiątkę. Takie wilgotne i pachnące…

    – Hahaha… No dobrze, przekonałeś mnie. Sama też założę.

    Lola z Janeczką wygrzebują w kolorowej sterty dwie pary stringów, parę dziewcząt idzie w ich ślady. Nawet Natka.

    * * *

    Płyniemy, na wszelki wypadek Antonio zabiera całą hotelową flotyllę, a na przystani czekają dwa autokary; jesteśmy w stanie wrócić choćby w sto osób.

    Wejście do dyskoteki, dziki tłum, widać, że wieść się rozeszła. Albo wręcz przeciwnie i przeważają rozczarowani zamkniętym charakterem dzisiejszej imprezy. Gdy podjeżdżamy, ochroniarze robią szpaler, jest ich wielu, w końcu dyskoteka też wielka, i, niczym gwiazdy filmowe, wkraczamy do środka. Brakuje tylko czerwonego dywanu.

    Zaraz za nami tłum przypuszcza szturm na bramkę. Ochroniarze są jednak nieubłagani, okazuje się, że hasło zna może co dziesiąta osoba, taka zamknięta impreza to jednak łakomy kąsek i szczęśliwcy trzymają hasło przy sobie.

    – To zamknięta impreza, klient płaci i wymaga – to standardowa odpowiedź. Każdego poddają też starannej rewizji osobistej – nie życzymy sobie żadnych narkotyków ani dopalaczy – z tego też Ibiza słynie. Tym razem odpowiedź jest jeszcze krótsza.

    – Jak się nie podoba to wynocha!

    * * *

    Już na nas czekają. Wiśka z bratem i kuzynką.

    – Cześć, poznajcie Jarka.

    Czyli tak ma na imię. Wysoki, przystojny, spodoba się dziewczynom. Lola ma szczęście. Wczoraj go wylosowała. Nie mogłem pozwolić, by one wszystkie rzuciły się na biedaka, jak dzikie harpie, więc zarządziłem losowanie. Lola wygrała i będzie jego partnerką na dyskotece. Ściska mu właśnie dłoń.

    – Mam na imię Lola, mam nadzieję na dobrą zabawę, lubisz tańczyć?

    – Uwielbiam.

    – To się dobrze składa, bo ja też.

    W przypadku kuzynek losowania nie było. Zawłaszczam je obie na dzisiejszy wieczór. Podobają mi się ich sukienki.

    Okręcają się obie na palcach, śliski, błyszczący materiał owija im się wokół ud.

    – To naturalny jedwab – chwali się Wiśka – chłodny i przewiewny.

    Rzeczywiście przewiewny – górą sukienki ledwie zakrywają cycki, wyżej są tylko tasiemki zawiązane w kokardki na gołych ramionach.

    – Coś jak przykrótka kołderka – stwierdzam.

    – Żebyś wiedział, zawsze coś jest prawie na wierzchu, zależy jak zawiązać te tasiemki.

    – A jak je rozwiązać, to te sukienki muszą się z was pięknie ześlizgiwać.

    – Chcesz zobaczyć?

    Magda trąca kuzynkę łokciem; no tak, brat… Wprawdzie zajęty rozmową z Lolą, ale tuż obok.

    – On też pewnie chciałby zobaczyć siostrę nagą…

    – Niedoczekanie!

    – Myślę, że po dzisiejszej imprezie zmienisz zdanie.

    * * *

     Tłum przed dyskoteką dziwnie rzednieje. Obserwuję to z boku, wyszedłem jeszcze na zewnątrz, by ocenić sumienność ochroniarzy, nie mieliśmy dotąd żadnych problemów z narkotykami i chciałbym aby tak zostało. Dopada mnie grupa dziewcząt z rozwianym włosem i rozpaczą w oczach.

    Nie znasz przypadkiem hasła? – pyta jedna z nich po francusku, powtarza pytanie po angielsku.  Apetyczne te Francuzeczki.

    – Aż tak wam zależy?

    – Jak tu nie wejdziemy, to, zanim dotrzemy gdzie indziej,  już nas nie wpuszczą, będzie pełno.

    – A my właśnie przyjechałyśmy i rozpaczliwie chcemy się zabawić.

    Widzę tę rozpacz w ich oczach.

    – A gdzie zgubiłyście chłopaków?

    – No właśnie zamierzamy ich znaleźć, ładny jesteś. Wolny jesteś?

    – I fajny masz akcent, skąd jesteś?

    – Z Polski. I tak jakby wolny jestem.

    – O rany, a to podobno polska impreza, przyznaj się, na pewno znasz hasło.

    – To chodźcie! Żal, żebyście tu kwitły, za ładne z was dziewczęta. I zdesperowane. Tylko jedno, zasadnicze pytanie, macie przy sobie jakieś prochy? Bo tu ochroniarze ostro kontrolują…

    – Niech kontrolują, nic nie jest lepsze od dobrego pieprzenia, na co nam prochy.

    Ten przypływ szczerości przekonuje mnie ostatecznie.

    – Idźmy więc!

    – A hasło?

    Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi, mimo to idą za mną całą szóstką, mijamy bramkę.

    – Wpuścili nas bez hasła?

    – Jak to organizatora.

    – Jejku! To my będziemy się ciebie trzymać, jeśli nie masz nic przeciwko temu.

    – To zapraszam, przedstawię was mojej ekipie.

    – Na widok równo dwudziestu super zgrabnych, ślicznych lasek  w odlotowych kreacjach, Francuzeczkom nieco rzedną miny.

    – A mówiłeś, że jesteś sam.

    – Mówiłem, że tak jakby. To nowoczesne dziewczyny. I bezpruderyjne.

    – Zawsze się za takie uważałyśmy ale one… To same Polki?

    – Przecież widzicie tu dwie Japonki, te mulatki to Dunki, jest też Amerykanka i Meksykanka ale tak, większość to Polki.

    – Przecież one są ubrane jak najlepsze laski w Paryżu.

    – Wam też nic nie brakuje, chodźcie poznajcie się.

    Moje dziewczęta się śmieją:

    – Chłopców miałeś znaleźć, dziewcząt nam nie brakuje. No ale ty tylko o sobie myślisz.

    Wyjaśniam więc Francuzkom:

    – Jutro urządzamy już całkowicie zamkniętą imprezę i dziewczętom brakuje kilku chłopaków, chcą, żeby było po równo.

    – Żeby choć raz było po równo – wzdycha Kaśka.

    – Spokojnie, impreza dopiero się zaczyna, spójrzcie na siebie, dziewczęta, myślicie, że z takim wyglądem nic nie wyrwiecie? Wcale nie wiadomo, czy one, tu ukłon w stronę Francuzek, będą chętne, gdyby nawet, to daleko nam do pięćdziesiątki.

    – Ale nas razem – jedna z Francuzek szybko liczy – już jest dwadzieścia sześć, o jedną za dużo.

    – Czyli jesteście chętne? I, mówiąc o pięćdziesiątce, miałem na myśli pięćdziesiąt dziewczyn.

    – O…  – dziewczyna przetrawia tę informację. A potem dodaje ostrożnie:

    – Teoretycznie jesteśmy… Dowiemy się czegoś więcej?

    – To już wam dziewczęta najlepiej wyjaśnią. Tyle w każdym razie obiecuje pomieścić Antonio w swoim hotelu. Bardziej nam zależy na jakości, niż ilości, wy się kwalifikujecie jak najbardziej…

    Francuzki zwracają teraz uwagę na Antonia.

    – Hej, ja cię znam z zeszłego roku – mówi jedna z nich – z S’Espardell!

    – No to już wiesz, gdzie się odbędzie ta druga impreza.

    – I jakie stroje będą obowiązywać – dodaje ze śmiechem Majka. – Ale chodźmy w końcu potańczyć, damy wam czas to przemyśleć.

    Na parkiecie jest gęsto, strach pomyśleć, co tu się dzieje, gdy jest pełno. Rozdzielamy się, ruszamy na łowy, ja już nie muszę, przynajmniej mam taką nadzieję – Francuzki nadal się mnie trzymają. Nawet w tej masie młodych, zgrabnych dziewcząt, nasze zwracają uwagę. Japonki, bliźniacze mulatki, słowiańska uroda  i młodość moich małolat przyciągają wzrok. Kuszą także wyzywające stroje, choć nie tylko naszym dziewczętom cycuszki potrafią wyskoczyć na moment spod bluzeczki. Mam też poważne podejrzenia, co do braku majtek u wielu dziewcząt. Bardziej to będzie widoczne później, gdy przestaną już tak zwracać uwagę na fruwające w tańcu spódniczki.

    Na majteczki naszych dziewcząt, a raczej ich brak zwracają też uwagę Francuzki a konkretnie Nicole.

    – One w ogóle rzadko je zakładają – komentuję, chyba tylko do szkoły.

    – Myśmy się nie odważyły – mówi Nicole i niespodziewanie dodaje – bo przyszłyśmy same, gdybyśmy były z chłopakami, pewnie byłoby inaczej.

    – Już nie jesteście same.

    – Już nie jesteśmy – i Nicole, nie przerywając podrygiwać przede mną i cały czas patrząc mi w oczy sięga zdecydowanym ruchem pod sukienkę i dosłownie wyskakuje z majtek, gdy spadają na parkiet. Odrzuca je kopnięciem na bok.

    – Nie będą więcej potrzebne!

    Nicole już się zdecydowała!

    * * *

    Siedzimy z Wiśką i Magdą przy barze, sączymy mocno rozwodnione drinki. Nicole i pozostałe Francuzki, też wciąż się mnie trzymają, ciekawe są naszej grupy, naszych wzajemnych relacji.

    – Owszem, mam dziewczynę, to Ala, ta drobna ślicznotka, ale jestem wyjątkiem, no, może jeszcze Julka i Jacek, jak do nas dołączyli, byli razem. Z Bliźniaczkami przyjechali ich chłopacy ale trudno ich traktować jako dwie pary, chłopcy ich nie rozróżniają, dziewczęta im tego nie ułatwiają, chyba nikomu z nich na tym nie zależy. A ja

    i Ala…kiedyś będziemy mieli siebie nawzajem tylko dla siebie, teraz dobrze się bawimy – walę prosto z mostu. Jakby na potwierdzenie zjawia się Maleńka ciągnąc za sobą prawdziwego niedźwiedzia.

    – To jest Bjőrn, nada się? – Maleńka jest konkretna. Bjőrn tylko się uśmiecha.

    – Ta mała jest jak iskierka. Iskra, która wznieciła płomień!

    – I ty teraz płoniesz? – Bjőrn potakuje.

    – Powiedziała, że musi mnie zaakceptować jej chłopak. Dziwne to trochę.

    – Będziesz się z nią żenił?

    – No…nie.

    – Zabawić się chcesz?

    – No…tak  – dziw nad dziwy, olbrzym spłonął rumieńcem.

    – To w porządku. Tylko trzymaj się nas, a najlepiej Ali, żebyś się nie zgubił jak będziemy odpływać. A zresztą…Sięgam do kieszeni i podaję mu mały kartonik – to twój bilet do szczęścia, Na parkingu przed dyskoteką stoją dwa białe autobusy, z tym cię wpuszczą, jak już będziesz w środku, to zadbamy, żebyś trafił na miejsce.

    – A ja dostanę zaproszenie? – pyta mnie Nicole.

    – Najpierw musi cię zaakceptować moja dziewczyna – mówię nie całkiem żartem. Teraz Maleńka ją przepytuje.

    – Chcesz go zaciągnąć przed ołtarz?

    – Tak – odpowiada niespodziewanie Nicole – dokładniej mówiąc na ołtarz….miłości. Ala podchwytuje wątek.

    – U nas ten ołtarz jest bardzo pojemny.

    – W dobrym towarzystwie jestem gotowa na wszystko! Jak już przestajemy się z Alą zwijać ze śmiechu, wyjaśniamy przyczynę.

    Podaję Nicole zaproszenie.

    – Może jednak majteczki by się przydały, gdzie to schowasz? Okazuje się, ze Nicole ma u dołu sukienki po jej wewnętrznej stronie maleńką kieszonkę, w sam raz na jakiś dokument i jakiś banknot. Zaproszenie też się tam mieści.

    – To takie moje zabezpieczenie, nigdy nie wiadomo.

    Pochwalam a Maleńka stojąca na wprost Nicole dodaje:

    – Ładna pipka! Rzeczywiście, Nicole zajęta manipulacjami przy kieszonce zapomina (nie zapomina?), że zrzuciła majteczki, wraz z Alą mamy zajmujący widok. Tylko, że ja, w przeciwieństwie do Ali, nie chcę tego przerywać. Nicole jest jednak ponad to.

    – Tobie też się podoba? – pyta mnie tylko, unosząc rąbek sukienki odrobinę wyżej.

    – Jeszcze jak!

    Porywam ją za rękę, ciągnę na parkiet. Wbrew szybkiej muzyce, tańczymy wolno, przytuleni, nie jedyni zresztą. Z pewnością nie jestem też jedynym, który trzyma w dłoniach pośladki partnerki. Po pewnym czasie koło nas pojawia się Ala tańcząca z Bjőrnem. Zresztą „tańcząca” to złe określenie, niedźwiedź trzyma ją w uścisku, głowa Ali spoczywa na jego ramieniu, jej nogi majtają jakieś pół metra nad ziemią.

    – Tak właśnie było – krzyczy do mnie Maleńka – namierzał mnie długo, długo walczył z wrodzoną nieśmiałością, ale jak już podszedł, od razu mnie tak złapał za biodra i podniósł wysoko w powietrze. Tylko, że spódniczka mi się podwinęła, no i z miejsca zakochał się w mojej cipce!

    – Zakochałem się w jej cipce! – krzyczy do mnie równocześnie Bjőrn. Wyraźnie się rozkręca. Wszystko to widzą i wszystko słyszą Nicole, Wiśka i Magda, z którymi bawię się cały wieczór. Z wtulonymi we mnie kuzynkami, z dłońmi na ich tyłeczkach, obserwuję solowy popis Nicole. Dziewczęta też darzą mnie coraz śmielszymi pieszczotami; przed chwilą, kiedy tańczyłem z Nicole, obdarzały nimi siebie nawzajem.  

    – Bo myśmy wczoraj wieczorem trochę ćwiczyły – zdradzają mi prosto do ucha.

    – Na manekinie?

    – Hahaha… na sobie nawzajem.

    – Opowiadajcie!

    – …A potem lizałyśmy sobie…

    – Pizdy – dopowiada ta druga.

    – Podoba mi się takie nazywanie rzeczy po imieniu.

    – Ta to się nie pierdoli!

    – Ależ oczywiście, że się pierdolę, kochanie! Dzisiaj ci to udowodnię.

    * * *

    – Ładnie ci stanął – mówi Lola chwytając Jarka przez spodnie – pokaż mi go.

    Głośno mówi, musi, muza jest ogłuszająca.

    Chłopak czerwienieje, jest skrępowany obecnością siostry, że też akurat musiała się napatoczyć!

    – Już od rana mu stoi, zauważyłam – krzyczy Wiśka i znika w tańczącym tłumie.

    Jarek nie wie, gdzie oczy podziać.

    – Nie przejmuj się, to normalne, że go oszczędzałeś przed imprezą.

    Jeszcze gorzej! A ona się śmieje i nie puszcza.

    W końcu cofa rękę. Ale tylko po to, by zadrzeć spódniczkę. Pod spodem biały trójkącik materiału niewiele zakrywa. A gdy Lola odchyla go palcem – już nic. Gładko wygolona cipka przyciąga wzrok chłopaka, niczym magnes.

    – Spuścisz mi się do majteczek?

    – Że co?!

    – No wiesz, jestem porządną dziewczyną i nie bzykam się na pierwszej randce…

    – Ale…

    – Ale zaraz jaja ci pękną, więc się zlitowałam. Ulżyj sobie. Poza tym lubię patrzeć, jak się chłopak masturbuje.

    Nie tak to sobie Jarek wyobrażał. A dużo sobie wyobrażał i rzeczywiście wciąż mu stał. A ona wciąż odchyla te majtki, czeka. Chłopak czuje, że nie zdzierży dłużej.

    Lola z zadowoloną miną przygląda się, jak Jarek majstruje przy rozporku. A oto i on, jego wysokość kutas.

    – Kawał chuja!

    Ten komentarz dodatkowo kręci Jarka. Przygina członka w dół celując w łono Loli.

    – Naprawdę, chcesz, żebym..

    – Tak. Zwal sobie konia. Czy nie tak mówicie?

    Dużo mu nie trzeba, parę ruchów ręką i kolejne strugi nasienia trafiają to w brzuszek, to w pępuszek, to prosto w szparkę. Gdy  sperma już tylko wypływa, Lola przejmuje pałeczkę. Wyciera penisa o swe ciałko. Odsuwa się i oboje przyglądają się, jak białe strumyczki spływają coraz to niżej. Wreszcie Lola uznaje, ze wystarczy, puszcza gumkę. Biały trójkącik momentalnie ciemnieje, sperma przesącza się przez cienką bawełnę i na majtkach pojawia się wierne odwzorowanie cipy.

    Tyle, że Jarkowi wcale nie chce opaść. Gdy Lola znów bierze go do ręki nie czuje różnicy. Poza tym, że jest teraz śliski.

    Muzyka zmienia się raptownie. Zgodnie z naszym życzeniem szybkie techno przeplatane jest tzw. pościelówkami. Pary wokół naszej pary momentalnie zwierają szyki, również Lola przyciąga do siebie Jarka, wiadomo, za co, i wtula się w niego nie wypuszczając członka z ręki. Tym razem chłopak poczyna sobie śmiało, nie waha się przenieść dłoni, którymi obejmuje dziewczynę, niżej, na gładkie, chłodne od potu uda. A potem wyżej, by złapać ją za nagie pośladki. Jej stringi, to tylko sznureczki i ten biały trójkąt na cipce. Tańczą tak przez dłuższą chwilę, a potem Lola wykręca się tyłem do  niego. Zadziera sobie spódniczkę na tyłku i oto ma kutasa między jej gorącymi, spoconymi pośladkami. A dłonie chłopaka przy samej cipce. Bosko.

    Widać nie dość bosko, bo dziewczyna bierze jego dłoń w swoją i przesuwa ku kroczu. Teraz jego dłoń i cipkę dzielą tylko lepkie od spermy majteczki. I sporo spermy pod spodem.

    Lola nie daje mu się długo nacieszyć swoją cipą. Odrywa dłoń chłopaka od majtek i przesuwa ją wyżej, dużo wyżej. Ale chłopak ma przecież dwie ręce. Wykazuje inicjatywę i wsuwa drugą dłoń w te mokre majtki. A tą pierwszą, śliską od spermy, pieści jej cycuszki pod bluzeczką.

    Niech to trwa – myśli sobie.

    – Niech to trwa – woła Lola.

    – I nic to, ze muza przyspiesza, oni trwają we własnym, lubieżnym świecie. Lola już nie udaje, że tańczy, porusza tylko miarowo tyłeczkiem, masując chłopaka. Jego palec na łechtaczce porusza się znacznie szybciej i Lola dochodzi pierwsza.

    – Nie myśl, że mi to na dziś wystarczy – mówi, gdy dochodzi do siebie.

    * * *

    Łapiemy chwilę oddechu w bocznej sali, rozmawiam właśnie z Tidżejami i Stasiem, z przytuloną do mnie Nicole, w osobnym kółeczku dzieli się wrażeniami kilkoro z naszych dziewcząt. Pojawia się, nieco spóźnione, pięć koleżanek Nicoli. Zatrzymują się na widok bliźniaków.

    – To ty nie jesteś jeden!? – Pytają lekko rozkojarzone, zaraz jednak wyjaśnia się powód ich spóźnienia – dotąd cały czas trzymały się blisko mnie.

    – Jesteśmy zdecydowane płynąć z wami na S’Espardell.

    – Jak bardzo jesteście zdecydowane? – pytam jeszcze – wiecie, co was tam czeka?

    – Właśnie porozmawiałyśmy od serca z twoimi panienkami. I TAK bardzo jesteśmy zdecydowane.

    Dwie pary seksownych szortów opadają na podłogę, w ślad za nimi  dwie spódniczki, a dwie sukienki wędrują w górę. Nasze dziewczęta zbierają ciuszki z ziemi do znalezionego kartonu a my patrzymy na sześć uroczych nagich dziewcząt podrygujących lekko w takt wszechobecnej muzyki… No, ja nie tylko patrzę, wsuwam bezczelnie rękę w każde krocze.

    – Witam na pokładzie! Mokre te cipy – tylko spocone, czy podjarane? Zawsze jesteście takie wilgotne?

    – Nie. Tylko, gdy stoimy gołe w miejscu publicznym i ktoś nas trzyma za pizdę!

    Staś rozdaje im zaproszenia. Zagląda do notesu.

    – Mamy dużo chętnych chłopaków na liście rezerwowej, dziewcząt nam brakuje.

    Tidżeje wychodzą z odrętwienia wywołanego niespodziewanym widokiem tych sześciu cipek.

    – Zaraz powinny się zjawić cztery następne. Każdy z nas zauważył dwie dziewczyny tańczące ze sobą. Tak jak wy, przyszły tu same a myśmy się pospieszyli, zanim ktoś się nimi zainteresował. Bajer mamy dobry.

    – Moje, to Czeszki, twierdzą, że są jebliwe z natury.

    – A moje to Hiszpanki, tak dobrze nam się rozmawiało, ze w końcu same mnie poprosiły, żebym im ściągnął majteczki.

    I na dowód T/J wyjmuje z kieszeni dwie pary skromnych, w sensie wielkości, majteczek. Zaraz chowa je powrotem.

    – Powiedziałem im, że zaproszenie mają w zasadzie w kieszeni, muszą tylko do mnie podejść i je odebrać. Zaproszenia, albo majtki.

    – A te „moje” Czeszki są w majtkach, będą je musiały oddać za zaproszenia.

    – O, już są!

    Faktycznie, w progu stoją cztery panny, dwie blondynki i dwie czarnule, Dwie Czeszki, dwie Hiszpanki. Wszystkie cztery śliczne i zdezorientowane. Czekamy, co będzie. Dwie białe głowy pochylają się ku dwóm czarnym, za chwilę dwie pary podążają pewnym krokiem ku obu Tidżejom.

    – Przyszłyśmy po nasze zaproszenia. Albo majtki, decyduj.

    – A skąd wiecie, że ja to ja? – pyta Hiszpanek Tom albo Jerry.

    – Czy to ważne? I tak nie będziemy wiedziały, który z was nas pieprzy!

    Pękamy ze śmiechu, dziewczyny wyszły z tego obronną ręką.

    W ręku Tidżeja pojawiają się zarówno zaproszenia, jak i majteczki.

    – Wy zdecydujcie.

    I decydują. Zadowolony Tidżej chowa majtki do kieszeni. Teraz w centrum uwagi znajdują się Czeszki.

    – Majtki za bilet wstępu – mówi drugi Tidżej.

    Czeszki patrzą po sobie, wzruszają ramionami, wsuwają ręce pod sukienki. Po chwili na podłogę opadają brakujące majtki. Czeszki pochylają się, by je podnieść, następuje prezentacja dwóch uroczych, blond boberków wychylających się zachęcająco spomiędzy pośladków – krótkie mają te sukienki. Czeszki z uśmiechem podają majteczki Tidżejowi.

    – Masz, do kolekcji! – Tom albo Jerry również chowa swoje trofea do kieszeni a do dziewcząt podchodzi Ala z kartonem.

    Laski zaglądają do środka, zerkają na nagie Francuzki, na siebie i po chwili w pudle lądują kolejne ciuszki. Staników dziewczęta oczywiście nie mają. Patrzę na nie z podziwem. Żadnych zahamowań, nawet nie wiem, jak im na imię, z wzajemnością zresztą, a już stoją przed nami kompletnie nagie.

    – Nicole, a ty? – pytam podchodząc i robiąc to, co lubię najbardziej. Nicole chyba też to lubi, jej piczka pulsuje w mej dłoni, gdy ściąga z siebie sukienkę.

    – Pokażesz nam jej cipkę? – pytają Tidżeje. – Zabieram rękę, ale tylko na chwilę.

    Staś ponownie zagląda do notesu. I zamyka go z trzaskiem.

    – Mamy komplet – obwieszcza. W tym momencie do sali wpadają Brodacze.

    – Chodźcie szybko, jest sprawa! Czy ktoś z was zna ukraiński? Albo rosyjski?

    – Ja znam. Ukraiński. Dużo tam jeździłem w góry za studenckich czasów, język się przydawał, nawet zaliczyłem specjalnie jakiś fakultet. – Ale o co chodzi? Macie chętne dziewczęta i nie możecie się dogadać? Nie mówią po angielsku? To jak tu dotarły? Zresztą mamy już komplet.

    – W tym rzecz. Z tego, co zrozumieliśmy, przywieziono je tu do pracy. W hotelach, restauracjach. Do zmywania naczyń i ścielenia łóżek znajomość języka niepotrzebna. Tyle, że okazało się, że tak naprawdę zostały przywiezione do burdelu, tu też nie trzeba znać języka. Udało im się zwiać.  Wyszliśmy na chwilę z dyskoteki, uciec od tego hałasu i zaczepiły nas w ciemnej uliczce. Są bez grosza i dokumentów, pracy nigdzie nie znajdą, chyba, że na ulicy. I właśnie dlatego nas zaczepiły, usłyszały, jak rozmawiamy po angielsku. W ten sposób planują zarobić na powrót. To, że nie chcą do burdelu, to jedna sprawa, że są bezpruderyjne a przy tym odważne, to druga. Jak chcą to zrobić bez papierów, nie mamy pojęcia. Zwłaszcza, że na pewno już ich szukają, przynajmniej na wybrzeżu. Tu dotarły promem, na gapę. Czekają tam na nas.

    – A ile ich jest?

    Brodacze spojrzeli po sobie.

     – Siedem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Osrodek wczasowy – Dzien pierwszy

    Jako, że dostałem się na studia kierunek AWF miałem odbyć staż. Nadeszło lato i trafiła się okazja do podjęcia go. Miałem uprawnienia na ratownika wodnego i medycznego oraz znałem się na majsterkowaniu. Te argumenty i atuty pozwoliły mi podjąć pracę w ośrodku wczasowym nad Soliną. Tego dnia miałem zmianę na recepcji i przyjmowałem wczasowiczów. Kilku dało się we znaki, ale ONA wzbudziła niezłe zamieszanie w męskiej i nie tylko populacji. Kobieta na oko 40+ z córką w wieku około piętnastu lat. ONA wysokiego wzrostu z długimi smukłymi nogami, talia „osy”, tyłkiem wąskim jak ziarnko kawy, ale kształtnymi pośladkami, z dekoltu wylewały się ogromne cyce niestety silikony, ale bardzo wyprofilowane wystające poza obrys pleców, ponętne usta i białe zęby. Słowem sztuczna lalka, ale za to jak piękna. Po za tymi sztucznościami dostrzec można było świetnie wyprofilowaną sylwetkę i ani grama tłuszczu płaski brzuch, gdy się poruszała było widać napinające się mięśnia. Ocknąwszy się zakwaterowałem je do domku. Po przyjęciu już wszystkich wczasowiczów zakończyłem dniówkę i udałem się na swoją kwaterę. Pierwsze dni turnusu przebiegały jak zwykle na organizacji i przedstawianiu atrakcji. Pewnego razu zostałem wezwany do awarii w domku numer trzynaście, więc wziąłem skrzynkę narzędziową i udałem się ku niemu. Będąc pod drzwiami usłyszałem głośną muzykę Joe Cocker -Sex Bomb. Pukałem, ale nic zero odzewu wtem uchyliły się drzwi, były tylko domknięte. Myślę sobie, że pewnie goście są na tarasie opalają się przy muzyce. To wszedłem skierowałem się w stronę tarasu mijając łazienkę, do której drzwi były otwarte; ja patrzę i szok!!! Na muszli klozetowej siedziała z rozwartymi szeroko nogami i nakremowanym kroczem TAaa kobieta to była ta ponętna pensjonariuszka, w ręku z maszynką ze skierowaną głową na swoje krocze. Powyżej zarostu widniał jakiś tatuaż w formie napisu. Stanąłem jak wryty i wlepiłem ślipia, kiedy się ocknąłem zdałem sobie sprawę z niezręcznej sytuacji. Wycofałem się w kierunku drzwi, którymi właśnie trzasnął przeciąg. Usłyszawszy to kobieta odezwała się: – Andżelika to ty? Zamknij proszę drzwi od łazienki. Nic się nie odzywając zamknąłem drzwi i ruszyłem do wyjścia. W tym czasie weszła do domku młoda osóbka, czyli jej córka i z zaskoczeniem zareagowała na moją osobę: – O jest Pan, właśnie wracam z recepcji, – Takkk właśnie wszedłem by usunąć usterkę, Córka: – Mamo jest pan konserwator, Matka: – Ścisz muzykę i zaprowadź pana, pokaż mu. Małolata zaprowadziła mnie do pokoju i wskazała problem. Zająwszy się usuwaniem usterki nie zauważyłem, kiedy to ONA weszła do pokoju. Obecności jej zorientowałem się, gdy do mych uszu doszły przytakujące sobie słowa. Odwróciłem się, a ONA przymierzała sobie bikini stojąc tyłem do mnie przed lustrem. W kącie lustra u dołu dostrzegłem swoje odbicie jak ja je widzę to i ona też. Zawstydzony odwróciłem się i grzebałem w skrzynce narzędziowej bacząc kontem oka na jej wyczyny. Kurwa mać ale widok te pośladki na których widać było prężące się mięśnia, mogła by zgniatać półdupkami orzechy. Zapatrzony niezdarnie upuściłem klucz do skrzynki. Automatycznie spuściłem głowę udając, że nic nikogo nie widzę. Ale jej wcale to nie wzburzyło wbrew moich obawą. Usłyszałem tylko: – Ups zapomniałam się, iż tu jesteś, przepraszam, – To ja przepraszam. Obwinęła się ręcznikiem i skierowała się w moją stronę z wyciągniętą ręką do mnie. – Jestem „Beti” znaczy Beata miło mi poznać przystojniaka z recepcji. Kurde to ona też mnie zapamiętała. Na wyciągniętą dłoń, szczególnie od kobiety nie wypadało jej zlekceważyć, wysunąłem swoją; zacięły się nasze dłonie i padło pytanie: – A ty? – Co ja, – Jak masz na imię? – Przepraszam rozproszony jestem, tyle się dzieje; Roman, – A co cię tak rozproszyło? – Hmm. Miałem na myśli nadmiar obowiązków, – Ale i chyba przyjemności, – Nie rozumiem, – A co tu rozumieć, piękny ośrodek, plaża, np. ratownik siedzi sobie i podziwia widoki rozgrzanych ciał, – No właśnie rozgrzanych, a potem do wody i się topią, – Uf jak miło słyszeć, że mają tu fachową kadrę. Będzie można popływać pod bacznym okiem, a dobrze pływasz? – Czy dobrze pojęcie względne nie ma dobrych pływaków szczególnie na jeziorach, stawach. Trzeba być uważnym i znać teren, – A ty znasz? – Obczaiłem co nieco, ale licho nie śpi, – Zgadzam się z tym. Co prawda umiem pływać, ale zawsze korzystam z doświadczenia innych, – To znaczy z czego konkretnie? – Wspomniałeś coś o nieroztropnym pływaniu po tym wnoszę, iż jesteś ratownikiem, instruktorem i znasz te jezioro, – Na to wychodzi, ale co to ma do rzeczy? – Ano ma, – Chciałabym popływać, ale nie znam tego akwenu, a ty wydajesz się być osobą adekwatną, – Do czego? – By mi asystować w pływaniu, – Ale to wybiega poza obowiązki ratownika, – Hej! A czy my tu mówimy o brodzeniu w wyznaczonej strefie nie uwłaczaj mi młody człowieku, – Przepraszam, ale nie rozumiem, – Oh ci faceci nigdy nie grzeszą inteligencją, – Wypraszam sobie, – Ja pływać umiem tylko nie znam tego bajora i chciałam cię poprosić o asystę oczywiście w czasie wolnym, – Ale tu, znaczy ciężko o czas wolny bym go miał. Jedynie noc i czasami na zachód słońca, – O jak romantycznie, to ja rezerwuje ten zachód słońca, – Przepraszam miło było poznać i porozmawiać, ale obowiązki wzywają, – Nie to ja przepraszam za śmiałość, ale ja bardzo lubię pływać, a basen to nie jezioro, – Dobrze proszę Pani rozważę to, – Czekam z niecierpliwością. Zabrałem graty i w drodze do kantorku nie mogłem pozbierać myśli; o tym co usłyszałem, widziałem. Dopiero wieczorem przed snem po pracy rozważałem wydarzenia dnia. Jako, że turnus dopiero się rozpoczął działo się wiele, ale jedno wydarzenie analizowałem szczególnie ONA. Poprzedzony instynktem i jako facet, któremu nie uszło uwadze kobiecość i propozycja obcowania podczas pływania. Do tego hormony nastolatka wzbudzone kobiecością utwierdziły mnie na TAK. Chwyciłem słuchawkę i połączyłem się z domkiem nr trzynaście: – Dobry wieczór pani, – Przepraszam kto mówi? – Roman, – Jaki Roman, – No ten pływak, – Aaa przepraszam, przez telefon nie poznałam. Jak miło, że dzwonisz, – Dzwonie odnośnie tego pływania mam okienko, ale tylko wieczorami i to nie zawsze, – Spoko dostosuję się i chyba lepiej, bo takie upały za dnia, że orzeźwiająca kąpiel na zachód słońca wskazana, – To jutro o dwudziestej na plaży, – Ok, będę zwarta i gotowa. Nadszedł wieczór dochodziła umówiona godzina spóźniony udałem się więc na plażę. Doszedłszy dostrzegłem kobietę tam stojącą przepasaną materiałem na wysokości biustu i bioder. Materiał ten był na tyle zwiewny, iż po bliższym skupieniu wzroku uwydatniał ciało nim przyodziane w skąpe bikini ze sznureczkami zawiązanymi w kokardę; te co je przymierzała. Se pomyślałem co ona opalać się przyszła, czy pływać? Ale gdy tak się gapiłem moje rozważania odbiegły od racjonalizmu, z którego wyrwało mnie: – No nareszcie jesteś przewodniku, już myślałam, że mnie… nieważne, – Trochę to potrwało rozumie Pai, – Już ci mówiłam Beti jestem, a panie to masz na kursie, – Ok Beti, to popływamy, a jak P… Beti pływasz? – Spoko jestem długodystansowcem i mam kilka styli opanowanych; ale na basenie, – Więc spoko, ale strój to bardziej do opalania pasuje, niż do wyczynowego pływania, – A co nie podoba się, ponoć im mniej tym lepiej się pływa, – Może…, ale w tym to chyba opala. Dosyć tych prezentacji lepiej popływajmy. Zrzuciłem z siebie bluzę i ręcznik, ona odwinęła z siebie materiał ukazując super ciało przyodziane w skąpe bikini. Przyjrzawszy się jemu, co nie umknęło jej uwadze, speszony spotkającymi się naszymi ślipiami w siebie krzyknąłem: – Kto pierwszy! Ruszyliśmy w kierunku wody i płynęliśmy kto szybciej ale po chwili opadła w nas rywalizacja i po prezentacji umiejętności płynęliśmy obok siebie. Przepłynęliśmy spory dystans i w drodze powrotnej trzymaliśmy się już brzegu, bo opadające siły i mój instynkt ratownika tak nakazywał. Płynąc wzdłuż brzegu dostrzegłem zatoczkę, byłem trochę zmęczony i chciałem odpocząć skierowałem się ku owej zatoczce znanej jako „błękitna laguna” nazywana tak przez pary szukających intymności. Zauważyłem, iż towarzyszka zaczęła się podtapiać podpłynąłem więc do niej ta objęła mnie za szyję ramionami zatapiając mnie. Chwile się szamotaliśmy aż opanowałem sytuację obejmując ją pod pachami holowałem w stronę zatoczki. Poczuwszy grunt pod nogami puściłem ją i opadnięty z sił siadłem w wodzie zanurzony po pachy. Ona brodząc w płyciźnie zbliżała się kumie, gdy była już przede mną nagle wstała z wody. Stanęła przede mną kompletnie naga widocznie podczas szamotaniny porozrywałem jej te sznurki od kostiumu. Przed moją twarzą eksponował się jej gładko-lśniący wzgórek łonowy przyozdobiony tatuażem w formie napisu „ciesz się widokiem” oraz kilkoma drobniusimi diamencikami z łechtaczki wystawał kolczyk. Na ten widok opadła mi szczenna i z zachwytem oraz zdziwieniem wydobyłem przeciągliwe -łołłłł na co usłyszałem odpowiedź: – Nacieszyłeś już oko, może byś był na tyle uczynny by okryć nagą niewiastę zamiast się w nią gapić jak mucha w gekon, – Ale w co? – Spodenki, – Ale ja nie mam majtek, – No to bynajmniej będzie sprawiedliwie, – Że co? – Wstawaj nie gadaj. Wstałem nasze spojrzenia skrzyżowały się, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. Puściła do mnie oko i zaczęła się zniżać ciągle nie spuszczając wzroku ze mnie. To i ja podążałem za jej spojrzeniem. Nagle poczułem gwałtowne szarpnięcie w okolicy bioder, to była napięta guma od szortów, których nieoczekiwanie w błyskawicznym tempie zostałem pozbawiony. Stałem tak jak wryty patrząc ciągle w jej wielkie oczy, kiedy to one skierowały się na moje krocze i po raz drugi padło owe -łołłł. Po tym się ocknąłem i zerknąłem w kierunku owego zachwytu. Patrzę a tu mój kutas wisi lekko pobudzony widokiem „nimfy wodnej”. I ona wlepiona wzrokiem w niego skomentowała: – No to teraz mamy rewanż, a swoją drogą to niezły… widok, – Bardzo proszę, ale może wyjdziemy z wody i schronimy się w zaroślach zanim nas ktoś dostrzeże, – Hmm jak tu przytulnie na tym łonie natury. Do tego nadzy zupełnie jak nasi biblijni przodkowie, nie sądzisz? – No może, ale oni mieli chociaż figowe listki, – Taki duży chłopiec i się krępuje nagiej kobiety myślałby kto, – Bardziej się krępuje myśli, iż… dobrze, że są tu gęste zarośla to tak nas nie widać, – To świetnie można się poczuć swobodniej i oznajmić nasze spojrzenia z nagością, – Nooo, widok nagiego tak cudnego ciała i do tego na łonie natury -najskrytsze marzenie; rzeczywiście jak w raju, – Apropo’s raju to oni tam nagrzeszyli nieprawdaż? I znowu ten szelmowski uśmieszek i oko. Zaczęła zalotnie się przeciągać i obracać prezentując wszelkie atuty kobiecości wyzwalając w głowie grzeszne myśli. Nic dziwnego, że „Adam nagrzeszył”. Wtem skierowała się w stronę pochylonego pnia. Idąc bujała biodrami na boki uwydatniając ponętne przedzielone rowkiem pośladki, u których w dolnej części w miejscu połączenia z udami powstawała pozioma linia rozdzielająca owe części. Na ten widok poczułem dopływ krwi w prąciu. Okazywanie fascynacji nagością dla kobiet jest łatwiejsze do ukrycia, lecz faceta zdradza go w nijaki sposób skrywany wzwód. I nie trudno odczytać jego myśli, ku aprobacie mojej towarzyszki, której nie uszło to uwadze. Rozciągła swoje ciało wzdłuż pnia, podpierając się jedną nogą zgiętą w kolanie i wyciągając ręce wzdłuż pnia. Wygięta w łuk cycki wypięte ku górze jako że silikony to nie uciekały zwisająco na boki. Jedna noga zwisająca, a ta podparta zaczęła się rozchylać ukazując muszlę (cipkę) z perłą. O mój B… stara kobieta czterdzieści plus w wieku mojej matki, a ja małolat i jaram się na milfa. I mi się przypomniały opowieści ze studiów o zakładach, który zaliczy najstarszą ten zdobywa miano ruchacza. Słuchałem tych przechwałek, ale nie mogłem pojąc jak można na starą babę polecieć jak w koło tyle młodych naiwnych nastolatek. Ale jednak mój fiut właśnie mnie to uzmysłowił dla niego ważna była „szpara”. Bez znaczenia dla niego jest nastoletnia jaskrawa śliweczka od dojrzałej nabrzmiałej ociekającej sokami mango; obie podobne wyzwalające pożądanie. Utwierdził mnie w tym mój kutas, który sterczał a jego łeb sięgał do pępka. Skóra na torbie zmarszczyła się i skurczyła wciskając kasztany (jądra) w podstawę nasady. Mózg tylko podtrzymywał funkcje życiowe, a chuj (penis) przejął teraz „myślenie”. Nie wiem, kiedy a już klęczałem u jej stóp podziwiając te kształty, łuki uwydatnienia i wklęsłości oraz „skarbiec”, który skrywał uf perłę; jakby tu ją…. Zacząłem niczym Alibaba wymyślać hasło. Lecz mój wyłączony mózg nie był w stanie temu zadaniu podołać, zatem pozostał tylko podstęp, ale jaki?! No nic nie przychodzi na myśl tylko poza tymi pierwotnymi, to trzeba zdać się na instynkt. Jako, że klęczałem u stóp niepewnie zacząłem lizać duży palec, na co zareagowała drgnięciem, po czym zadarła palucha ku górze. No to kontakt inicjujący mamy zaliczony niczym zerwanie zawleczki granatu, a odbezpieczony wybucha. Po tej aprobacie sunąłem jęzorem po łydce na udo w połowie zawahałem się, ale wodzony intuicją skierowałem się do wewnętrznej strony i znieruchomiałem. Gdy poczułem piętę na plecach, która wodziła po nich i docisk wyraźnie nakierowujący bym kontynuował. Po tej wskazówce rotacyjnymi ruchami języka po wewnętrznym udzie skradałem się. Nagle poczułem woń delektując się nią wstrzymałem pracę jęzora, na co ona zareagowała zarzucając mi nogę na ramię. Obejmujący głowę docisk i zakleszczenie głowy między udami. Trwało to kilka chwil nagle puściła i rozwarły się uda. W nozdrza uderzyła mnie silna woń wyciekającej zeń gorącej lawy rozlewając się po udzie docierając do mojej brody. Tego mi trzeba było jęzor mi za świdrował i ruszał jak kombajn do fedrowania. Trafiłem na szczelinkę trudno było mi się wwiercić, więc złożyłem język w dziubek i zapunktowałem w otworek. Po czym pchałem jęzora najgłębiej by rozwiercić ten otworek. Wepchałem na całą jego długość poczułem, że mi jęzor naciąga boleśnie mięśnia, zatem osiągnąłem swą maksymalną długość. Szparka się otworzyła obficie rozlewając mi po brodzie śluz. Zacząłem obrabiać wargi; jakbym gryzł wędzoną słoninkę. Pomogłem sobie paluszkiem wprowadzając go do środeczka, by mi się „sezam” nie zamkną. Grzebałem nim, aż namacałem „coś” wielkości grogu z zaciekawieniem zacząłem uciskać go i zataczać palcem wokół. Jęzor teraz zapragnął perełki dorwał się do niej oplatając ustami i zasysając go. Tak by jęzor mógł obrobić ją niczym rzeźbiarskie dłuto. Tak się rozszalałem, że zacząłem gryźć dzyndzla chciałem tę perłę „skraść”. Pomocny okazał się kolczyk w łechtaczce, za który naciągałem dzyndzla. W zamian nie otrzymałem aprobaty, bo mnie tak mocno ścisła udami, że zabrakło mi tchu. Odwzajemniłem się wpychając kolejne paluchy przy trzecim zwolniła uścisk. Złapała mnie za włosy i odepchnęła głowę nadal wpijała palce boleśnie w me kudły przytrzymując głowę naprzeciw „jaskini”. Stęknęła, jęknęła, szarpnęła biodrami i poczułem na twarzy ciepłą strugę cieczy złocistego koloru; tzw. „złoty deszczyk”. I rozległ się jęk oszołomiony nie mogąc nadążyć nad tak zaskakującymi momentami odbierałem go, jako ćwierkot morskiej syreny. Usiadłem z wrażenia i nie mogąc pojąc wydarzeń odleciałem nie uszło to uwadze mojej nimfie, która już głosem ziemskiej istoty rzekła: – No synek mistrzem patelni to ty nie jesteś dobrałeś się do mojego małża jak pirania. Choć otul swą nimfę by zadośćuczynić jej niegodnego potraktowania i zasłużyć na jej ułaskawienie. Położyłem się na niej objęła mnie ramionami i docisnęła do piersi. Zatopiłem głowę między jej półkule. Wyczuwać się dało pragnienie pieszczot, bliskości, złączenia ciał, otarć itp. zacząłem ślinić suta potem lizać cyce naciągać i przygryzać brodawki wgniatać je językiem. Złapała mnie za głowę i podciągała do swojej twarzy. Zaczęła lizać moje usta i wpychać jęzora pomiędzy nie rozchylając je to też wyszedłem swoim naprzeciw. Złapała mnie zębami za język i potrząsnęła głową niczym zwierzę rozrywające swoją zdobycz. Zarzuciła nogi na biodra oraz objęła ramionami; zaciskając niczym rosiczka. Odwzajemniałem się obejmując ją za plecy, by się wtulić. Trwaliśmy tak kilka chwil, aż poczułem dociskający się do jej krocza rosnący wzwód. Tego było za wiele poczułem silne pragnienie dążenia do spełnienia się i odbycia stosunku. Gdy wyczuła na swojej szparce uwierającą ją sztywność ugryzła mnie w język i usłyszałem gardłowe –eee. Zwolniła uścisk i zakręciła bioderkami także fiut ułożył się na jej brzuchu i ponownie zakleszczyła nogami. Puściła język i zaczęła swoim wywijać w mojej jamie gębowej nasze usta się tak przyssały, że nadmiar obfitej śliny wyciekał. Jeszcze nie zaznałem w życiu takiego gorącego, mokrego „ślimaka”. Po zakończonym pocałunku odezwała się: – Jesteś słodziutki i bardzo twardy czuję na pępku pulsujący żar coś musimy temu zaradzić. Czas na polerowanie berła. Znowu szelmowski uśmiech i oczko. Zepchnęła mnie z siebie wstała i oparła mnie o pień. Stanęła obok napluła sobie między cycki i przytkała je do kutasa umieszczając go w rowku między dwoma półkulami. Rozpoczęła „hiszpana” mimo sztucznych cycków całkiem miłe było to uczucie ślizgającego się kutasa po aksamitnie miękkiej skórze. Często spluwała śliną, bo gorący kutas i tarcie osuszał rowek. Już całkiem robiło mi się przyjemnie i zaczął podrygiwać kutas, kiedy to poczułem silny uścisk na torbie i ból jąder. Stęknąłem, jęknąłem, na co ona: – No tryśnij perłowa masą na me cycuchy i namaść je, – Nie tak szybko! Wolałbym gdzie indziej kończyć, – Bezczelny! Jesteś za bardzo pewny siebie, – Proszę zrób coś, bo mi chuj eksploduje i rozerwie jaja, – Ci maleńki bacz uważnie, bo ci jeszcze co umknie. Czas na „polerkę”. Uwolniła mnie z uścisku jąder i cycatego rowka. Ześlizgnęła się po mnie będąc w rozkroku zaczęła okrakiem wpełzać po moich udach dosiadając mojego krocza. Ocierała się waginą o berło ślizgała się po prąciu oplatając wargami główkę i jajeczka. Żar się lał z jej szpary ułatwiając polerowanie berła. Teraz mogłem w całej okazałości podziwiać te pięknie zbudowane ciało i napinające się mięśnia. Byłem zafascynowany widokiem pięknej dojrzalej kobiety i nie wierzyłem, że będę napalony na milfa. Chwyciłem ją za biodra w nadziei, że ją uniosę i w końcu sobie wsadzę w te mango by poczuć jego soczystość. Chwyciła mnie za ręce i uniosła je kierując na cycki. – Zajmij się nimi i nie próbuj sztuczek by mi wsadzić! To nie wypada na pierwszej randce. Szkoda by było te cudowne chwile zmarnować szybkim numerkiem, – Kiedy mnie rozrywa nie mogę już dłużej wytrzymać, – Spokojnie bądź cierpliwy, a „nimfetka” zrobi ci… dobrze, – Jakie dobrze, jak dotąd to mnie torturujesz, – Nie mój drogi dojrzała i znużona kobieta potrzebuje…. Zaufaj mi, – Ufam, że zaraz się spuszczęęęę, nie wtrzymam zaraz strzelę, – Co ani mi się waż spuścić się teraz! Zeskoczyła ze mnie chwyciła za kutasa. Poczułem silny uścisk na trzonie oraz nacisk w kroczu trzech palców; nastąpiło zahamowanie wytrysku. O co jej kaman? Przed chwilą chciała perłowej masy, a teraz mnie powstrzymała. Jaja mi napuchły, a chuj zsiniał już. Przeleciała mi myśl, że sobie sam zwale konia. – Zasłużyłeś dzieciaku na nagrodę teraz ja ci pokażę jak się liże. W tym momencie poczułem na żołędziu przywierające do niego ponętne usta. Pochłaniały go pokrywając śliną, która gasiła żar i koiła ból. Nie mogłem się powstrzymać musiałem zerknąć. Dostrzegłem rozwarte usta, które ukazywały biel zębów, które przesuwały się po trzonie; niczym obgryzając kolbę kukurydzy. W końcu zassała go aż poczułem na główce jej migdałki pokręciła głowa jakby chciała sobie pomasować owe migdałki. Wycofała się na koniec i z głośnym cmokiem wypuściła go z ust. – Czas na kalibracje berła. Wsadziła sobie palca do ust i sobie go oblizała. Nagle poczułem na odbycie przytkniętego wilgotnego palucha, aż syknąłem. Ona przygryzła mi główkę by mnie nieco skarcić i bym się jej nie wyrwał. Ponownie zassała berło dotarła do migdałów i poczułem uścisk na żołędziu, który przepychał się przez gardło. Język lizał mój pomarszczony worek. Nigdy wcześniej w swym życiu nie zaznałem tego uczucia widziałem to tylko na pornolach. Poczułem teraz palca rozwierającego mięśnia odbytu chciałem się zerwać, ale tylko głębiej wpakowałem sobie palucha w dupę. Ja pierdolę ale jazda ona mnie „pedali” (robi homo). Zauważając moje wzdrygnięcia ugryzła mnie u nasady prącia, więc pozbyłem się myśli o uwolnieniu się. Poczułem jak wierci paluchem w odbycie aż namacała „coś”. Gdy to macała sprawiało mi to nieznane dotąd uczucie. Kutas za każdą stymulacją magicznego miejsca podrygiwał. Tego było za wiele zagotowało mi się w jajach. Nastąpił skurcz i zaczęło się pompowanie spermy. Myślałem, że się orientuje i wycofa się, nic jednak mylnego ona wyczekiwała tego specjalnie sprowokowanego momentu. Pompowałem gorącą lawę prosto w jej przełyk. Wreszcie zaznałem ulgi i opróżniłem wory. Wypluła kutasa a za nim poleciała lepka ślina i resztki spermy, którą rozsmarowała po szyi i cycach oblizała sobie usta komentując: – Nakarmiłeś syrenkę perłowa masą jest przecudownie smakowita jak przystało na młodzieńcza werwę. Berło przygotowane niestety moja muszelka jeszcze nie gotowa by je przyjąć. Teraz trzeba się zbierać trochę się już zrobiło ciemno, – No właśnie jakoś trzeba by było dostać się niezauważeni do ośrodka, – O przypłynęły „sznureczki” i są spodenki. Ubierajmy się i płyniemy do plaży, a potem każde w swa stronę. Dopłynęliśmy do plaży gdzie zostawiliśmy swoje ciuchy i ręczniki, każde się odziało i bez słowa w pośpiechu by nie wzbudzić podejrzeń rozeszliśmy się….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta
  • Ostatnia taka impreza – cz. 2.

    Wioletka, leżąc na wznak, na zmianę obciągała dwa członki, przekręcając się raz w prawo, raz w lewo. W oczekiwaniu na obciąganie, chłopaki pakowali palce w jej pochwę, dociskali łechtaczkę, pobudzając dziewczynę do intensywniejszej zabawy ze sterczącymi penisami.

    Olek wypinał biodra, pakując coraz głębiej penisa w usta Oli. Czasami otwierał oczy i przyglądał się partnerce. Dziewczyna klęczała z zamkniętymi oczyma i ściskała dłońmi jego pośladki. Ślina ze śluzem wyciekała z jej ust, spływała po brodzie i kapała na podłogę. Oboje byli bardzo podnieceni. Nie docierały do nich żadne odgłosy otoczenia.

    Kamila na zmianę obciągała dwóm chłopakom. W końcu Jacek polecił jej:

    – Ściągaj majtki. – Dziewczyna nie była pewna, czy to żart, czy dalszy ciąg zabawy. Spojrzała na nich i zrozumiała, że czekają aż zacznie rozbierać się.

    – No, dobra – wetchnęła. Podniosła się i zdjęła figi.

    – Potrzymam – uśmiechnął się Kacper i schował do kieszeni fragment jej garderoby. Jacek odwrócił ją:

    – Oprzyj się o ścianę. – Nie czekając, aż wykona polecenie, zadarł spódniczkę i jej dół wetknął głęboko za pas spódniczki. Głaskał jasne pośladki, kontrastujące z ciemnymi pończochami. Penisa położył na pupie. Zadrżała. – Zabezpieczasz się? – zapytał jeszcze.

    – Tak – potwierdziła cicho i rozłożyła dłonie na ścianie. Kacper masował penisa i przyglądał się parze. Jacek pocierał palcami wejście do pochwy. W końcu nawilżył palce śliną i dość brutalnie wepchnął je w Kamę. Stęknęła i nogi ugięły się pod nią. Jacek zaczął dziewczynę gwałtownie posuwać palcami. Za chwilę przerwał.

    – No, to zaczynamy – sapnął, dodatkowo podniecony uległą reakcją Kamy. Ta odwróciła głowę i chciała coś powiedzieć, ale właśnie poczuła jak chłopak wpycha w nią sztywnego penisa.

    – Ooooch – stęknęła namiętnie. Głowa jej opadła i już po chwili dało się słyszeć jak pojękuje w rytm energicznych pchnięć.

    *

    Julka energicznie obciągała Damianowi, a ten trzymał ją za kark i regulował tempo. Czasami mocniej naciskał jej kark. Macał jej piersi. Dziewczyna co jakiś czas wystawiała język, próbując urozmaicić pieszczoty, ale Damian miał ochotę jedynie solidnie wyjebać koleżankę w usta. Ktoś otworzył drzwi, słysząc charakterystyczne pukanie. Wszedł chłopak, którego Damian przywołał gestem. Julka go nie znała, pewnie był z liceum.

    – Co jest? – spytał.

    – Nic, rozbieraj się. Julka obciąga – spokojnie wyjaśnił.

    – O, super! Chętnie! – zadowolony chłopak szybko rozpinał rozporek i wyciągał penisa. Julka, nie przerywając obciągania, sięgnęła po drugiego penisa i zaczęła go masować. Szybko sztywniał w jej dłoni. W końcu otworzyła usta i głośno zaczerpnęła powietrza. Z penisa i z ust dziewczyny ściekał śluz zmieszany ze śliną.

    – Masz tempo – Damian pokiwał głową z uznaniem. Cofnęła głowę i pochłonęła drugiego penisa. Chłopak z liceum syknął z zadowolenia.

    – Ooo, naprawdę potrafisz – pochwalił ją. – Jestem Michał – przedstawił się z uśmiechem i chwycił dziewczynę za głowę. Ruchy bioder stawały się coraz szybsze, penis znikał głębiej w ustach Julki. Oboje wydawali się pochłonięci seksem.

    – Spróbuj ją wyruchać – poradził Damian, nachylając się do ucha kolegi. Julka szybko wyjęła penisa z ust.

    – Nie! Nie chcę! – odmówiła stanowczo, patrząc im w oczy. Chłopak był równie zaskoczony, jak Damian kilka minut wcześniej. Po chwili milczenia ponownie wepchnął penisa w usta blondynki i zaczął ją wolno posuwać, trzymając za sterczącą blond fryzurkę.

    *

    – Ale ja mam pomysł… – z podniesionym palcem wskazującym Damian odwrócił się od grupki i oddalił. Michał spokojnie posuwał dziewczynę i z przyjemnością słuchał jak charczała. Damian wrócił, niosąc ciemnozieloną butelkę po winie.

    – O co chodzi tym razem? – Michał spojrzał na kolegę.

    – Skoro Julka nie chce spółkować, to inaczej jej dogodzimy – wyjaśnił chłopak.

    – A mnie nie zapytacie? – Julka trzymała penisa w dłoni. Z brody na podłogę ściekała mieszanina śluzu i śliny.

    – Julcia, wszyscy chcemy zabawić się. Po raz ostatni w tym gronie. I szukamy fajnych wrażeń, skoro jesteś taka uparta – Damian z uśmiechem wzruszył ramionami i podniósł dziewczynę z krzesła. Zaprowadził ja na zaplecze. Przy ścianie sąsiadującej z korytarzem stał drewniany, stary fotel. Ktoś dzisiaj wyłożył go kocem, kryjąc wszystkie jego mankamenty związane z wiekiem.

    – Tutaj? – upewniła się. Damian skinął głową i posadził blondynkę w fotelu.

    – Wiesz, mogłabyś wreszcie zdjąć koszulkę. W końcu ją poplamisz – doradził.

    – No, dobra – dziewczyna bez oporu zgodziła się z sugestią i powiesiła koszulkę na wieszaku za fotelem.

    – Stanik też zdejmij – łagodnie zasugerował chłopak. W tym czasie z przodu zrolował spódniczkę i wetknął ją za pasek. Potem zrobił to samo z tyłu, na chwilę nieco podnosząc pupę dziewczyny. Kiedy rozpinała stanik, Damian pochylił się i zaczął Julce zdejmować majtki.

    – Nie! – krzyknęła, puściła stanik i chwyciła go za ręce.

    – Michał – polecił koledze spokojnym głosem, szarpiąc majtki. Ten chwycił ją za ręce i delikatnym, ale stanowczym gestem położył na oparciach fotela.

    – Zostaw! – głośno protestowała Julka, ale zanim zaczęła wierzgać, majteczki zjechały do kolan.

    – Bądź grzeczna, bo inaczej zerwę majtki i wrócisz bez kompletnej garderoby. I nie wrzeszcz! Pamiętaj, że jest nas tutaj więcej. Nikt nie chce, żeby nauczyciele dowiedzieli się o tym miejscu – ostrzegł dziewczynę.

    Ton jego głosu uspokoił dziewczynę. Wreszcie ściągnął majtki, podał koledze i ukląkł między jej nogami. Najpierw palcami, potem językiem zaczął pieścić łechtaczkę. Od razu napięła mięśnie. Nie zastanawiali się, ile w tej reakcji było wstydu, a ile podniecenia. Milcząc, przymknęła oczy i lekko przygryzła dolną wargę. Michał zdjął jej stanik i razem z majteczkami powiesił obok koszulki.

    – Będziesz grzeczna? – jeszcze upewnił się Damian, muskając łechtaczkę palcem. U wejścia do pochwy pojawił się lśniący śluz.

    – Tak – odpowiedziała spokojnie. Pieszczoty znowu sprawiały jej dużą przyjemność. Podniecała ją własna nagość prezentowana dwóm chłopakom. Wiedziała, że podoba się im.

    – To obciągaj Michałowi – polecił.

    Chłopak nieco przysunął się i Julka otworzyła usta na przyjęcie sterczącego penisa. Kiedy wpadli w rytm, Damian sięgnął po butelkę. Jej szyjkę najpierw ogrzał w dłoni, potem potarł o wargi sromowe dziewczyny, mocniej przycisnął do ciała i powoli zsuwał ją. Kiedy otarła się o łechtaczkę, dziewczyna drgnęła, znieruchomiała i znowu napięła mięśnie, kiedy poczuła szyjkę butelki wpływającą do pochwy. Po chwili Damian miarowo posuwał dziewczynę butelką. Julka nie przerwała obciągania penisa Michała. Podszedł do nich Krzysiek i dał znać, że chętnie przyłączy się. Damian na migi pokazał, o co chodzi i Krzysiek po krótkiej nieobecności wrócił z dwoma kawałkami sznurka.

    – Starczy? – zapytał.

    Damian skinął głową i coraz energiczniej poruszał butelką w pochwie. Wolną ręką podniósł jej nogę i oparł stopę o krawędź fotela, wcześniej strącając szpilkę. To samo zrobił z drugą nogą. Pochwa otworzyła się jeszcze bardziej i głębiej wsunął szyjkę, próbując jednocześnie wcisnąć fragment drugiej części butelki, tej w kształcie walca. Kiedy dziewczyna poczuła opór, wydała krzyk protestu, nie wypychając penisa z ust. Chłopak zignorował jej reakcję, ale płynnie wycofał butelkę i ponowił manewr w odbycie. Teraz dziewczyna zaczęła protestować, poruszając pupą, kiedy butelka wtargnęła zbyt głęboko, jednak Damian nie zwracał na to uwagi. Za to kilkukrotnie zmieniał dziurki, bawiąc się jej zdenerwowaniem i podnieceniem. W końcu wstał, odłożył butelkę. Michał wyszedł z ust i masował penisa. Julka sapała i wycierała usta. Damian spokojnie chwycił ją za kark i zgiął w kierunku kolan.

    – Chwyćcie ją za ręce – polecił spokojnym tonem, ignorując szarpiącą się i narzekającą, na ‘udziwnienia’, dziewczynę. Koledzy wykonali polecenie. – Teraz zwiążcie je. – Dziewczyna zaczęła krzyczeć, kiedy tylko usłyszała jego polecenie. Inni, w obawie przez dekonspiracją, szeptali, syczeli, żeby uciszyli się.

    – Zamknijcie mordy! – tak brzmiała jedna z łagodniejszych wersji przekazu kierowanego do wrzeszczącej Julki i zabawiających się nią chłopaków.

    – Daj mi jej majtki – Damian nie tracił spokoju. Kiedy je złapał, zmiął w dłoni i zanim Julka zorientowała się, wcisnął w usta. Wrzaski dziewczyny od razu znacznie przycichły. Już nikt nie zwracał im uwagi, domagając się ciszy. Michał trzymał jej ręce, a Krzysiek sprawnie krępował je sznurkiem. Drugim sznurkiem obwiązał jej głowę, uniemożliwiając wyplucie knebla z majtek.

    – Uwaga, panowie – Damian kontrolował kolegów i jednocześnie wyjął z kieszeni szeroką, miękką taśmę, którą zawiązał Julce na głowie w taki sposób, że nic nie widziała i nie była w stanie jej zrzucić.

    – Zaplanował to – uśmiechnął się Michał.

    Potem Damian chwycił dziewczynę za jedną nogę, trzymając ją bardzo wysoko. Gestem skłonił Krzyśka do podobnej czynności. Chwycił za więzy i podniósł ręce Juli. Poczuła ból w ramionach i jej opór zelżał. Kiedy wygięta i bezbronna dziewczyna prawie leżała w fotelu z zadartymi nogami, z uśmiechem powiedział do Michała:

    – Teraz możesz ją wyruchać.

    *

    Nie musiał powtarzać. Chłopak błyskawicznie znalazł się między nogami Julki. Próbowała podnieść się, żeby uniemożliwić Michałowi stosunek, jednak uniesione nogi i skrępowane ręce skutecznie utrudniały zmianę pozycji. Na dodatek Krzysiek chwycił ją za włosy i pociągnął ku oparciu fotela. Z jękiem bólu wygięła się w fotelu i wtedy poczuła jak Michał w nią wchodzi. Podtrzymywaną nogę Krzysiek zarzucił mu na ramię.

    – Fajna pizdeczka! Można mocno wyjebać – z zadowoleniem westchnął Michał i zaczął silnie uderzać biodrami. Ruchał ją w jednostajnym rytmie, macając pierś. Krzysiek głaskał brodawkę i sutek drugiej. Bezradna dziewczyna uspokojona jednostajnym, szybkim rytmem, czując rosnące podniecenie, zaczęła pojękiwać. Michał zostawił pierś i zaczął palcem głaskać łechtaczkę. Kiedy poczuł, że jej podniecenie rośnie, nawilżył palec i delikatnie wetknął do ucha. Rozluźniła się i stęknęła. Wtedy niespodziewanie wyjął palec, cofnął prawą nogę i, zyskując nieco miejsca, płynnym ruchem wepchnął palec do odbytu. Dziewczyna drgnęła gwałtownie, zaczęła wyć i szamotać się. Krzysiek znowu złapał jej nogę, która spadła z ramienia Michała. Ten do końca wcisnął penisa, lewą ręką chwycił Julkę za kark i powoli coraz głębiej wciskał palec do odbytu. Kiedy wreszcie znieruchomiał w niej, zaczekał aż dziewczyna przestanie krzyczeć. Kiedy zmęczona, opadła z sił, ponowie zaczął jebać dziewczynę i jednocześnie posuwać palcem w odbycie. Zasapany przerwał, wyjął palec, a po chwili członek. Dziewczyna ciężko oddychała i nagle usłyszała rzeczowy głos Damiana:

    – Ona ma jeszcze drugą dziurkę. – Cichy wybuch śmiechu mówił wszystko. Za chwilę wzmocnili chwyt i mimo jej stłumionych protestów, chłopak dość łatwo wepchnął penisa do odbytu.

    – Rozumiem, już szkolona – bąknął rozbawiony Michał. Zabawa trwała krótko. Chłopak jebał dziewczynę w równym, spokojnym rytmie, czując ciepło jej ciała. Ignorował jej szarpnięcia. Wreszcie wytrysnął i na chwilę znieruchomiał. W końcu odprężył się, chwilę jeszcze ją ruchał, a na jego twarzy malowała się satysfakcja. Kiedy podniecenie i erekcja powoli malały, z westchnieniem wyszedł z dziewczyny. Uspokoiła się.

    – Gdybyś tyle nie wrzeszczała, byłoby znacznie przyjemniej. Może jeszcze kiedyś spróbujemy? – Michał poklepał ją penisem po twarzy.

    *

    Więcej nie usłyszała Michała. Jednak ktoś podszedł. Domyślała się, że stoi przed nią, przygląda się i gestami porozumiewa z chłopakami. Taśma uniemożliwiała rozpoznanie chłopaka. W pewnym momencie zbliżył się, oparł dłońmi o fotel i brutalnie wszedł w nią. Solidnie ruchał. Majtki w ustach uniemożliwiały skuteczny krzyk. Czuła jak tamten rozpędza się w niej i wali z całych sił. Podniesione, skrępowane ręce uniemożliwiały gwałtowne protesty. Za każdym razem, kiedy szarpała się, ktoś ciągnął za skrępowane dłonie i uspokajała się, żeby ograniczyć rosnący ból w ramionach.

    – Potrzebowałeś czegoś takiego, co? – usłyszała rozbawiony głos Damiana. Warknęła coś w odpowiedzi.

    – No, to teraz jeszcze spróbuj wyjebać jej dupę – zaproponował Damian. – Spoko. Już była tam jebana. – Po chwili była walona w odbyt z taką siłą jak w pochwę. Szarpnięcia nic nie zmieniły. Mimo taśmy zamknęła oczy, rzucała głową na boki i głośno jęczała. W końcu chłopak z głośnym stęknięciem spuścił się do odbytu. Wyszedł z niej. Kilka kropli spermy osiadło na pupie. Dziewczyna próbowała głęboko oddychać.

    *

    Ktoś głośno zapukał do drzwi. Najbliżej stojący wysłuchał wybijanego rytmu, podszedł i przekręcił zamek. Do pracowni wpadł Piotr z zataczającą się Andżeliką.

    – Oooo, sporo was tutaj! – był autentycznie zdziwiony.

    – A ty co tutaj robisz? – odpowiedział ktoś pytaniem.

    – No, dorwałem dziewczynę i chciałem wyruchać, gdzieś na dole, ale szatnie w salach są oświetlone. No to chociaż kolnąć poza szkołą, ale w takim stanie nie przejdę z nią koło nauczycieli. Jest nawalona jak autobus! Ledwo ją zatargałem na piętro! – Na dowód Andżelika zaczęła osuwać się. Chłopak szybko doskoczył i z wysiłkiem przytrzymał ją.

    – A jak zaciągnąłeś ją na piętro w tym stanie? – zapytał ktoś.

    – Normalnie – stęknął Piotr z wysiłkiem. – Obiecałem jej, że tu się dopiero napijemy. Wtedy sama pognała po ścianie.

    – A gdzie tak się narąbała?!

    – Nie mam pojęcia – Piotr próbował wzruszyć ramionami – ale pewnie wypiła coś już przed przyjściem, a potem dziewczyny jeszcze podzieliły jakąś butelkę w szatni. Cholera wie, może wciągały coś poza wódą? Przecież tam ich nikt nie pilnował.

    Brunetka z kucykiem była przy kości, miała duże piersi, które zawsze robiły wrażenie. Łagodny wyraz twarzy, pogodna, skora do śmiechu i żartów, bezpośrednia, cieszyła się popularnością wśród chłopaków, ale jako koleżanka. Wszelkie próby nawiązania intymnych kontaktów powodowały ochłodzenie relacji. Pozostali więc nie próbowali. Teraz stała z zamkniętymi oczyma, coś nuciła. Ubrana była w kremową bluzeczkę i czarną spódniczkę. Na nogach miała czarne szpilki. Któryś z chłopaków podszedł i położył dłoń na jej piersi.

    – Co ty robisz?! – Piotr drgnął, zaniepokojony jego zachowaniem. Wiedział, że reakcja Neli może być nieobliczalna! Chłopak nie zareagował. Włożył dłoń pod spódniczkę, szarpnął stringi w bok i wsadził palec do pochwy. Chwile później widzieli rytmicznie poruszającą się rękę kolegi.

    – Spoko – powiedział, wysuwając po chwili dłoń spod spódniczki i wycierając o nogę brunetki. – Można ją ruchać bez ograniczeń.

    *

    Pierwszy dopadł jej Krzysiek. Chwycił i przesunął dziewczynę nieco dalej od drzwi, ale bliżej zamontowanej tam umywalki.

    – Ożeż ty! No, może któryś zechce pomóc?! – wysapał z wysiłkiem i irytacją w głosie w kierunku kolegów. – To nie tak łatwo przesunąć cielęcinę z takimi buforami! 

    Kilku przyglądających się ochoczo ruszyło do pomocy. W końcu oparli dziewczynę o umywalkę. Stała w rozkroku. Głowę i tułów oparła o obrzeże umywalki w ten sposób, że jedna pierś była na zewnątrz, a druga wewnątrz umywalki. Mimo upojenia alkoholem coś do niej docierało. Było jej niewygodnie, więc starała się nieporadnie podnieść prawą rękę. W końcu ktoś jej pomógł i położyła ją pod głową. Uśmiech na twarzy i mruknięcie dowodziły, że o taki komfort jej chodziło. Piotr podszedł i rozpiął jej bluzkę, a potem stanik. Jednym szarpnięciem przesunął go pod szyję i na zewnątrz wysunęła się lewa pierś.

    – Łoł! Co za melony! – słowa uznania chłopaka z technikum nie były przesadzone. Wielkość piersi rzeczywiście robiła wrażenie. I jeszcze duże ciemne sutki.

    – Podobno ma dużą pochwę – Piotrek przyglądał się dziewczynie, zastanawiając się nad czymś. – Przytrzymajcie ją! – Dwóch chłopaków docisnęło jej tułów, wystającą pierś i udo. Piotr z wysiłkiem ściągał z niej stringi.

    – Pospiesz się – pomocnicy mieli kłopot z utrzymaniem stabilnej pozycji brunetki. Kiedy stringi znalazły się na wysokości kolan, Piotr zdjął szpilki i ściągnął stringi. Schował je do kieszeni.

    – Jutro jej oddam – uśmiechnął się do pozostałych. Wyprostował się, w ręku trzymał jedną szpilkę. – Mały teścik – pomachał butem, odchylił jeden pośladek i powoli zaczął wciskać samą szpilkę do odbytu.

    – Ooo – wyrwało się dziewczynie. Nie był to jęk bólu, dźwięk raczej wyrażał zadowolenie. Przez jakiś czas Piotr w wolnym rytmie posuwał dziewczynę w odbyt. Uśmiechała się i mruczała.

    – No, i druga próba! – sapnął podekscytowany chłopak, kiedy wyjął szpilkę z odbytu. Nawilżył czubek buta śliną i dodatkowo posmarował wejście do pochwy. Trochę przy niej marudził, ale koledzy cierpliwie czekali. Opłaciło się. Kiedy Piotr ćwiczył wejście do pochwy, w rezultacie jego starań zniknęła połowa buta. Energicznie rżnął dziewczynę w pochwę jej własną szpilką. Z zadowoleniem spojrzał na pozostałych.

    *

    – Ale otwór!

    – Chyba: potwór!

    – Można ją rżnąć na dwa baty!

    – No! I jeszcze będzie miejsce!

    – I do tego te cyce! Taki towar się marnował! – komentowali podnieceni widzowie. Dopadł jej chłopak z technikum.

    – Teraz ja – poinformował podniecony, więc Piotr odsunął się ze szpilką w ręku. Chłopak rozpiął guzik przy mankiecie, podciągnął rękaw, napluł na palce i zaczął wsuwać je do pochwy. Ostatecznie wsunął cztery i tak rżnął dziewczynę. Reszta przyglądała się zafascynowana. W końcu wyjął palce, rozpiął spodnie i polecił:

    – Chłopaki, zdejmijcie z niej spódniczkę! – Z zamkiem nie było problemów. Potem kilkoma szarpnięciami zsunięto część materiału przyciskaną ciałem do umywalki i wreszcie pijana brunetka świeciła gołym tyłkiem.

    – Ale dupa! – któryś docenił rozmiary urody dziewczyny. Chłopak z technikum wszedł już do pochwy i posuwał Andżelikę. Ta znowu mruczała. Zaczął podciągać jej bluzkę, którą przesunął gdzieś do łopatek.

    – Nie chcę pobrudzić jej bluzki – wystękał wyjaśnienie, chociaż nikt nie pytał. Teraz przyspieszył i słyszeli jak uderza ciałem o jej wydatne pośladki.

    – Ale melodia… – westchnął jeden z obserwatorów. Chłopak nagle wycofał penisa i po dwóch ruchach wytrysnął na jej plecy. Zasapany odsunął się od dziewczyny. Najszybszy był Krzysiek. Nawilżoną dłoń zaczął wsuwać do pochwy.

    – Jest! – ogłosił triumfalnie po dłuższych staraniach. – Ja pierdolę, wsunąłem całą dłoń do jej pizdy! – nie posiadał się z radości. – Piotrek, zrób zdjęcie! – zażądał. Kolega podszedł i wykonał kilka fotek. Moją też – poklepał się po kieszeni. Chłopak wyjął jego komórkę i znowu zrobił kilka zdjęć.

    – Ale maszyna – z grupki oczekujących padły kolejne słowa uznania dla gabarytów dziewczyny.

    – No, ktoś już musiał dupę nieźle ruchać i ćwiczyć.

    – Nagraj mi jeszcze filmik – zażądał podekscytowany Krzysiek. Kiedy Piotrek włączył nagrywanie, chłopak zaczął energicznie ruchać dziewczynę dłonią. Koledzy jakoś ją podtrzymywali. Sprawczyni całego zamieszania mruczała nadal przytulona do krawędzi umywalki.

    – Starczy! – stwierdził zasapany Krzysiek. – Tak można bez końca. Będzie miała jeden orgazm za drugim. Ja się tylko spocę, a ona nawet mi nie podziękuje. A z palca przecież nie wytrysnę.

    Piotr wyłączył komórkę i schował do kieszeni spodni Krzyśka. Ten powoli wyjmował dłoń z jej pochwy. Do dziewczyny ruszył kolejny.

    – Zaraz! – energicznie zaprotestował chłopak. – Daj jeszcze normalnie pojebać! – to mówiąc, rozpiął rozporek, wyjął sterczącego penisa, nawilżył go śluzem z dłoni i zaczął pchać do odbytu. – W piździe i tak nic już nie poczuję – stęknął z wysiłkiem i powoli zagłębiał się w dziewczynę. Kiedy zniknął prawie cały penis, zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Najpierw powoli, potem szybciej. Kiedy poczuł, że odbyt jest dobrze nawilżony, zaczął mocniej rżnąć Andżelikę. Znowu słyszeli klepanie ciała o obfite pośladki dziewczyny.

    – Na takiej dupie to i piwo można postawić.

    – No, a między cycami zimą ogrzejesz puszkę i nawet się nie przechyli.

    – A w piździe druga puszka będzie czekać…

    – Co ty? Wejdzie całe pół litra?

    – No, 0,33 litra to chyba nawet w poprzek.

    – Na przemycie zrobiłaby karierę.

    Krzysiek powoli dochodził. Wreszcie wyciągnął penisa i też wytrysnął na plecy dziewczyny. Pozostali gorączkowo ustalali miejsca w kolejce. Jedynie do trzymania Neli nie było chętnych.

    – Kurde, ale jazda! – dysząc, Krzysiek poklepał ładnie opaloną pupę i ustąpił miejsca kolejnemu. – Piotrek, co zrobić, żeby używać jej częściej? Taka dupa! – łakomie patrzył na ciało dziewczyny i czekał na reakcję kolegi.

    – Odpowiedź masz w kieszeni spodni – zapytany wskazał głową. 

    – Czyli? – Krzysiek nie kojarzył.

    – Czyli możesz pokazać jej zdjęcia, filmik i zasugerować, żeby dla świętego spokoju dała ci czasami dupy – cierpliwie wyjaśniał koledze.

    – No… jasne! Dzięki! – Krzysiek pokiwał głową, z wdzięcznością klepnął kolegę w ramię, wyjął komórkę i wykonał kilka zdjęć, na których złapał pogodną twarz dziewczyny i penisa znikającego w jej pochwie. Potem jeszcze nagrał długi filmik, który zakończył po wytrysku kolejnego użytkownika Andżeliki. Ponaglany, schował komórkę i zmienił chłopaka podtrzymującego dziewczynę. Kolejny chłopak obmacywał brunetkę i szarpał jej nogi, żeby utrzymać je w rozkroku. Wreszcie wepchnął palce do pochwy, pobawił się chwilę szperaniem, a potem wcisnął penisa i zaczął energicznie uderzać biodrami.

    – Mogłaby jeszcze obciągać i połykać – Piotrek mruknął w przestrzeń, patrząc na chłopaka, który coraz mocniej ruchał Nelę. – Tyle świeżej dupy się marnuje – pokręcił głową z niezadowoleniem.

    – Spoko, mamy argumenty, więc kto wie? – Krzysiek poklepał komórkę w kieszeni. – Może zechce udzielać się kolegialnie?

    *

    – Chłopaki, kto jeszcze chce wyruchać naszą koleżankę? Miejsce tylko dla jednego! – zachęcał Damian.

    – Ostatnia okazja! – Michał chichotał cicho. Julka wierzgała, coraz bardziej kładąc się w fotelu. Poczuła, że ktoś podszedł. I nagle dostała kilka razy pasem po brzuchu! Nikt nie usłyszał jej krzyków.

    – Po prostu bądź grzeczna – poradził jej Michał. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Czuła jakby leciała. Krzysiek zorganizował kolegów i w pięciu chwycili koc, przenosząc go wraz z nią na podłogę. Położyli dziewczynę na wznak i zablokowali obie nogi. Nie wiedziała, kto jeszcze ją ogląda. Dwie osoby wysoko trzymały jej nogi.

    – Teraz dopiero będziesz jebana – ktoś wyszeptał obietnicę. Nie potrafiła rozpoznać głosu. Poczuła jak chłopak brutalnie wchodzi do pochwy.

    – Będę jebał, aż mi się odechce – szepnął jej do ucha chłopak, który właśnie wszedł w nią. – Możesz krzyczeć. Nawet to lubię. – Ze skrępowanymi rękoma, z uniesionymi i rozłożonymi nogami była bezbronna. Mogła tylko czekać. Jebał ją w równym rytmie. Czasami zwalniał i potem kilka razy mocno uderzał. Była już zmęczona. Podniecenie mieszało się z bólem, rezultatem małej wprawy chłopaka, który ją używał. Ona chciała wybierać sobie partnerów, a tutaj było odwrotnie. To ją wręcz ‘sprzedawano’! Małe orgazmy nieco łagodziły jej wściekłość. Kiedy spółkowanie skończyło się, znowu usłyszała szepty. Za chwilę została zmuszona do klęknięcia, poczuła jak łokciami opierają ją o fotel. Chwilę później ktoś wszedł w pochwę i znowu czekała aż wyżyje się kolejny samiec. Kiedy jego napór zmalał, zaczęła wrzeszczeć. Poczuła jak drugi penis pcha się do jej odbytu! Nadal blokowali jej nogi. Chłopak pochylił się nad nią:

    – Tak! Krzycz! – szeptał. – Mówiłem, że lubię to. Szarp się! Walcz! – Kiedy skończył szeptać, poczuła jak jego członek sunie w odbycie nawilżonym spermą, a sam z rozkoszy stęka do jej ucha i kąsa je. Gdy zaczął wycofywać się, chłopak w pochwie silnie wepchnął swojego penisa i teraz starali się jebać dziewczynę w równym rytmie. Robili to coraz energiczniej, coraz mocniej.

    – Och nie, dość! – stanowczo protestowała Julka. Z jej ust wydobył się jednak tylko głośny bełkot. Chłopak tkwiący w odbycie szarpnął ją za włosy.

    – Możesz jęczeć, kurwo, ale to my skończymy! Ty masz dawać dupy! Po to tutaj jesteś – szepnął agresywnym tonem. Chwycił dziewczynę za włosy i szarpnął do siebie. Julka zadarła głowę. Była bezradna. Czuła dwa duże penisy w sobie. Jęczała. Ból agresywnej penetracji znowu mieszał się z podnieceniem. Spółkowali, nie zwracając uwagi na jej reakcje. W końcu poczuła dwa wytryski. I ulgę.

    – Wreszcie koniec – pomyślała. Czuła jak wychodzą, słyszała ich szepty. Spokojnie czekała, intensywnie wciągając powietrze nosem. Miała skrępowane ręce, wolała protestami nie prowokować ich do dalszego spółkowania albo bicia. Miała dość. Rozmowy oddaliły się, zaległa cisza.

    – Chyba jesteś zadowolona? – spytał Damian. 

    – Halo, jeszcze ja zostałem – jęknął zawiedziony Krzysiek.

    *

    Damian bez słowa spojrzał na kolegę. Przytrzymał szamoczącą się dziewczynę, która właśnie próbowała wstać z kolan. Rzucił polecenie, więc Michał przycisnął głowę Julki do podłoża.

    – No, właź! – Damian ruchem głowy wskazał Krzyśkowi wypięte jędrne pośladki Julki. Podniecony chłopak rozpiął zamek w spodniach i wyjął penisa. Masował go chwilę. Przykląkł i chwycił pośladki. Dziewczyna stęknęła. Nie chciała znowu kopulować. Krzysiek mocno uderzył otwartą dłonią w pośladek. Usłyszał jęk protestu. Przyłożył w drugi. Znowu jęk. Napluł na dłoń i nawilżył sterczący członek. Wepchnął kciuk do pochwy i palcami masował łechtaczkę. Drugą dłonią pomógł sobie przy wpychaniu członka do odbytu. Stłumione krzyki protestu dziewczyny ostatecznie zdusił Michał, uderzając ją w twarz.

    – Eeech – stęknął Krzysiek, kiedy jądrami dotknął pośladków Julki. I zaczął ją powoli rżnąć. Czuł się panem sytuacji. Dziewczyna pojękiwała w rytm uderzeń, pogodzona ze swoją rolą. Teraz macał jej piersi. Uderzał je dłonią, miętosił aż doprowadzał Julkę do wycia. Czuła ból. Wszystko odbywało się w milczeniu. Koledzy nie komentowali, tylko cierpliwie czekali aż Krzysiek skończy. Chłopak podniósł się z kolan, trzymał biodra Julki i znacznie przyspieszył. Piersi dziewczyny kołysały się chaotycznie, nie nadążając za szybkimi uderzeniami bioder. Nagle gwałtownie wyszarpnął penisa. Szybko podszedł do jej głowy. Michał odsunął się, więc Julka przesunęła głowę, a wytrysk spadł na kark, szyję i brodę.

    – No, nie było najgorzej – wysapał chłopak i wytarł penisa w jej policzek. Drugą ręką wyjął komórkę i pstryknął dwie fotki z penisem na policzku i na ustach dziewczyny. Nie wiedziała, co się dzieje, więc spokojnie leżała, niepewna dalszego ciągu.

    – Każdą sukę można wytresować. Kwestia czasu i metod – stwierdził Michał, patrząc jak Krzysiek wykonuje zdjęcia.

    Cała trójka wyprostowała się. Spojrzeli na siebie. I w tym momencie dotarło do nich, że już nigdy nie spotkają się i nie zabawią w tym gronie. Ostatni raz…

    – Łykniemy coś? – Michał przerwał niezręczną ciszę. Skinęli głowami.

    Krzysiek wykonał jeszcze kilka fotek nagiej koleżanki, obejmując jej biodro z tatuażem i następne z twarzą zalaną spermą. Damian butem pchnął Julkę, a ta przetoczyła się na bok.

    – Leż grzecznie i czekaj na mnie – pouczył dziewczynę. Nie miała siły protestować.

    *

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Piss & shout 1

    Mam na imię Adam i mam 17 lat. Prawie. Nie jestem jakoś świetnie zbudowany. Właściwie w ogóle nie jestem zbudowany. Jestem chudym patykiem. Trochę pokracznym. Na brzuchu to prędzej się zobaczy organy wewnętrzne, niż mięśnie. Jedyna rzecz, która jest w miarę okej, to mój siurek. Jest dosyć długi i gruby. Mimo to jeszcze nie był używany. Przez kogoś innego, niż ja. Nie jestem na tyle śmiały, by podejść do dziewczyny i powiedzieć jej, że mam niezłego chuja. Prędzej spalę się ze wstydu.
    Pewnego dnia stałem na klatce i czekałem na windę. Usłyszałem, że otwierają się drzwi wejściowe i ktoś zaczyna iść po schodach. Modliłem się, żeby winda szybciej przyjechała. Lubię jeździć sam. Takiego wała! Była dopiero na 5 piętrze. Już się szykowałem na jazdę z jakimś zapijaczonym sąsiadem, ale na szczęście miałem więcej szczęścia. To była Pani Ewa. Burknąłem pod nosem „Dobry”. Chyba mnie nie zauważyła, bo lekko podskoczyła.
    – Och ty, Adam! Przestań mnie tak straszyć, bo na zawał zejdę. Chodź, pomóż mi z tymi torbami.
    Zrobiłem, jak poprosiła. Pani Ewa mieszkała piętro pode mną. Nie była młoda. Miała więcej lat, niż moja mama. Ale i tak mnie niemiłosiernie kręciła. Nie była typem milfa z amerykańskich filmów porno. Miała wielką dupę i dosyć duże cycki. Nie wiedziałem, gdzie pracuje, ale zawsze była ubrana w kostium. Spódnica, koszula, jakaś garsonka. To wszystko opinało się na jej ciele. Przyjechała winda, otworzyłem drzwi i puściłem ją przodem. Tylko temu, by się przez pół sekundy pogapić na tyłek. Wsiedliśmy i tak zaczęła się moja droga przez mękę.
    Chociaż właściwie to dla mego kutasa. Jak się ma 16 lat, to i ciepły wiatr może postawić maszt. A co dopiero ściśnięte piersi pod białą bluzką. Czułem, jak się naprężam w spodniach. Stałem i ukradkiem gapiłem się na jej biust. Przynajmniej tak mi się wydawało, że dyskretnie. Jechaliśmy w milczeniu, najpierw na jej piętro. 8. Winda się zatrzymała. Podałem jej zakupy, a ona wtedy spojrzała mi prosto w oczy. Wiedziałem, że widziała, jak się gapie. Ale nic nie powiedziała na ten temat. Tylko uśmiechnęła się i „Dzięki, cześć.” Jak tylko wyszła, to przywarłem do szybki w drzwiach i patrzyłem za jej oddalającym się tyłkiem. Masowałem się przez spodnie. Na swoim piętrze wyleciałem jak poparzony. Szybko otworzyłem drzwi i poleciałem do swojego pokoju. Wiedziałem, że mam ok 45 minut, nim wróci mama. Ojciec z nami nie mieszkał. Zdjąłem spodnie razem z majtkami, koszulkę i położyłem się do łóżka. Zabrałem się za robótki ręczne. Długo to nie trwało. Ta kobieta działała na mnie mocno. Po około 5 minutach myślenia o jej piersiach i tyłku wystrzeliłem ciepłym strumieniem. Wszystko wylądowało mi na chudym brzuchu. Zebrałem wszystko palcem i zjadłem. Walenie konia z połykiem. Następnie poszedłem do łazienki, umyłem ręce i wytarłem się dodatkowo ręcznikiem. Ubrałem się, wróciłem do komputera i odpaliłem gierkę.
    Następnego dnia była sobota, więc mogłem dłużej pospać. Mama wyszła na 6 do pracy, więc do 14 miałem święty spokój. Obudziłem się przed 9. Sikać mi się chciało. Wstałem z nabrzmiałym siurkiem i poszedłem w stronę łazienki. Gdy już miałem wejść, usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem, nie zważając na to, że jestem w samych gaciach. To była pani Ania.
    – Dzień dobry, Adaś. Jest mama?
    – … dobry. Nie ma, w pracy jest.
    – A o której będzie?
    – Do 14 pracuje, to gdzieś przed 15 będzie.
    – No dobra, to wpadnę póź…
    Zawiesiła głos. Spojrzała na moje gatki i wybrzuszenie w nich.
    – Dobrze, to ja powiem mamie, że pani była. – zacząłem zamykać drzwi cały czerwony.
    Nie zdążyłem, gdyż przytrzymała drzwi ręką. Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi. Na klucz. Ja stałem oniemiały. Podeszła bliżej do mnie. I uklękła.
    – A co ty tu masz Adaś?
    Dotknęła mego kutasa przez materiał, a on drgnął. Ja się cały spiąłem. Przysunęła bliżej twarz i zaczęła nią ocierać o moje bokserki. Jęknąłem głośno. Jeszcze żadna dziewczyna nie dotykała mojego chuja. Dziewczyna, a co dopiero kobieta! A ona go ssała przez materiał. Wcierała w niego całą swoją twarz. Po chwili pozbawiła mnie majtek. Siurek wystrzelił z nich jak z procy. Aż jej się oczy rozszerzyły. Dotknęła go palcem, a on zasprężynował w górę. Stałem jak skamieniały. Nie miałem zielonego pojęcia, jak się zachować. Ona wiedziała. Zbliżyła usta i zaczęła go lizać. Po bokach, od nasady po końcówkę. Miałem zaciśniętą gębę i tylko jęczałem. Śliniła się na mojej pałce. Zaczęła drażnić językiem moją główkę. Jezu, co za uczucie! W końcu się na nim zassała. Wsunęła go sobie do połowy.
    – Adaś, to jest chyba pierwszy kutas, którego nie umiem wziąć całego do ust. A miałam ich dosyć sporo!
    – Może pani na nim ćwiczyć, kiedy pani chce.
    Nie wiem, czemu to powiedziałem. Może po pierwszym prawie lodzie człowiek nabiera pewności siebie. Uśmiechnęła się tylko i wróciła do pracy. Serio próbowała wcisnąć go sobie jak najgłębiej. Niesamowicie się przy tym śliniła. Kapała jej z brody na bluzę. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Z dwóch powodów. Jak tylko na chwilę zwolniły jej się usta, powiedziałem do niej:
    – Przepraszam, ale muszę siku…
    Spojrzała na mnie z dołu.
    – To lej. – odpowiedziała.
    Zacząłem się odwracać, żeby iść do łazienki. Złapała mnie za nogę i zatrzymała.
    – Lej teraz.
    Nie bardzo wiedziałem, o co jej chodzi. Jak to, „teraz”? Przysunęła się znowu do mego siurka i zaczęła szeptać „psi psi psi”. O niech cię chuj strzeli. Ona chciała, żebym się odlał na nią! Myślałem, że takie rzeczy się dzieją na filmach z NRD! Ale była dosyć stanowcza i po chwili takiego gadania faktycznie zacząłem sikać. Ona przyssała się do moich jajek, a mój strumień zalewał jej plecy. Jej to nie przeszkadzało. A wręcz przeciwnie, bo zaczęła mruczeć. Po chwili się ode mnie odessała. Wzięła mego kutasa w rękę i zaczęła kierować strumieniem. Usiadła na piętach, rozchyliła szerzej nogi i tam był pierwszy cel. Zalewałem jej cipkę. Następnie poszedł w górę i celowałem w jej cycki pod bluzą. Puściła mnie i ściskała je. Widać było, że nie ma stanika. Wziąłem swego siurka i sam go tam nacelowałem. Spodobało jej się to. Skierowałem strumień jeszcze wyżej. W stronę jej twarzy. Trochę się bałem, czy czasami nie przesadzam. Nadstawiła twarz. Jednak nie przesadzałem. Zalewałem jej całą twarz. A ona tylko jęczała i wydawała inne zadowolone dźwięki. Mój mocz spływał jej do ust, a ona nie wypluwała. Miała z 50 lat, zapewne jakąś odpowiedzialną pracę, a podniecała się, gdy nastolatek na nią sika. Po całej nocy miałem ją czym zalewać. Rozprowadzała mój mocz po sobie. Po bluzie, po nogach, po twarzy, po włosach. Gdy już kończyłem i strumień zrobił się mniejszy, nadstawiła twarz, a ja jej lałem prosto to buzi. Jak już miała pełno, to połknęła. I jeszcze się oblizała. Stałem, jak osłupiałem. Ona wzięła moje leżące na ziemi bokserki i wytarła nią podłogę.
    – Ubierz się, pójdziemy do mnie. – powiedziała.
    Zrobiłem, co mówiła. Ubrałem spodnie i jakąś koszulkę. Ona była cała w moich sikach, ale i tak wyszliśmy z mieszkania. Poszliśmy do nie.
    c.d.n?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Sekret cz1

    Czas się zatrzymał w chwili, kiedy on wszedł do mojego pokoju.  
         Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że w tamtym momencie zaspokajałam się klęcząc na łóżku, spoglądając na jego zdjęcie i wypinając pupę w stronę drzwi. Zanurzałam w siebie palce myśląc o mężczyźnie, który raczej był dla mnie nieosiągalny, a który był sennym marzeniem moim oraz moich koleżanek.  
         Choć miałam szesnaście lat miałam pojęcie co znaczy seks, współżycie. Wiedziałam jak wygląda członek mężczyzn dzięki obserwacjom kolegów, którzy w zamian za pokazanie cycków chętnie demonstrowali i porównywali swoje przyrodzenia.  
         Oni mnie nie interesowali, byli zbyt dziecinni. Nie potrafiłam sobie wyobrazić siebie w ich ramionach, kochających się, całujących. Mnie interesował jedynie jeden mężczyzna, który nie mógł być mój, ojczym. 
         Poznałam go dwa lata wcześniej, kiedy matka powróciła z konferencji oznajmiając przy tym, że przeprowadzamy się do jego domu, a wkrótce wezmą ślub. 
         Moim oczom ukazał się wysoki mężczyzna, o pięknych brązowych oczach i zmierzwionych, rudawo brązowych włosach. Ubrany w elegancki garnitur stał wtedy w progu naszego domu rozglądając się wokoło i szczerze uśmiechając, a ja od razu mogłam stwierdzić, że raczej nie narzeka na brak gotówki.  
         Miałam czternaście lat, ale od samego patrzenia na niego niemal śliniłam się, kolana mi drżały, a serce biło z wielką mocą. Cóż, był seksowny, piękny i miał to coś w sobie, co przyciągało kobiety.  
         Dwa miesiące później byłam już z nim pod jednym dachem. Wielki dom, ze wspaniałym ogrodem i basenem. Ogromny teren wokoło ochraniał posiadłość przed wścibskimi spojrzeniami sąsiadów, zresztą i tak ciężko byłoby cokolwiek dostrzec przez wysoki mur i gęsto posadzone drzewa.  
         Mój pokój znajdował się w osobnym skrzydle, bo jak określili potrzebujemy zarówno ja jak i oni nieco prywatności. Dzięki temu moją sypialnię od ich rozdzielał hol, salon z kuchnią i biblioteka wraz z jego gabinetem, w którym spędzał prawie całe dnie. 
         Kim on był?  
         Peter Johanson. Miał trzydzieści pięć lat i był spadkobiercą jednego z najznakomitszych chirurgów na świecie. Sam jednak nie kroczył tamtą ścieżką. Po śmierci ojca skupił się na inwestowaniu akcji i podwajaniu swego majątku, aby nie musieć nigdy ciężko pracować. Sama niekiedy się zastanawiałam, jak to on robi, ale wolałam się nie wtrącać w jego prywatne sprawy, jego i mojej matki. To dzięki niemu mama, Claire, mogła wieść beztroskie życie, podróżowała, chodziła na wszelakie kursy i seanse kosmetyczne. Dziwiło mnie, że pozwala jej na te wszystkie szaleństwa, byli tak różni od siebie… 
         Odkąd przypadkiem ujrzałam go rok wcześniej nagiego nie mogłam przestać o nim myśleć. Przypadkiem odniosłam chwilę wcześniej do pokoju matki jej szkatułkę, kiedy on wyszedł z łazienki i mogłam podziwiać jego wysportowane ciało ociekające lekko wodą przez szparę drzwi. 
         Cóż, byłam młoda, zafascynowało mnie i odtąd ciężko było wybić sobie to z głowy. Taka smarkula podkochiwała się w boskim ojczymie, który kochał jej matkę. Wątpiłam by kiedykolwiek spojrzał na swoją pasierbicę z uczuciem. Niekiedy jednak zdawało mi się, że czułam jego wzrok na sobie, który palił moje ciało od środka, ale gdy skupiałam na nim oczy on odwracał się, unikał.  

         Od czasu ich ślubu minęły dwa lata. 
         Teraz leżałam półnaga, z ręką pomiędzy udami i wypełniająca swoją dziewiczą cipkę swoimi palcami. Wpatrywałam się w jego ciało na zdjęciu, zakryte tylko przez bokserki wyobrażając sobie to co miał pod nimi. Był uosobieniem marzeń, snów. Nie wiem czemu, ale wiedziałam, że nie oddam swego ciała nikomu, tylko jemu.  
         Myślałam o tym, że stoi za mną i posuwa mnie od tyłu tak jak widziałam na filmach dla dorosłych. Chciałam czuć go w sobie, by wypełniał mnie, obejmował i szeptał do ucha. Pogrążyłam się w swoich wyobrażeniach, nie zwracałam na nic uwagi do jednej chwili… kiedy nagle ktoś za mną sapnął. 
         Zamarłam. Odwróciłam powoli głowę, aby ujrzeć w drzwiach Peter wraz z jakąś przesyłką, zapewne do mnie.  
         Dostrzegłam błysk w jego oczach, to jak skanował moje ciało. Poluźnił krawat przełykając, ale wciąż skupiał się na palcach w mojej cipce. Nie powiedział nic, nie zrobił nic więcej, po prostu stał skamieniały i wpatrywał się we mnie. 
         Nie wiedziałam co robić. Czułam, że cała płonę, a fala podniecenia przeszła przez moje ciało nawilżając jeszcze bardziej moje palce.  
         – Seleno… – jęknął. 
         Jego głos sprawił, że przez moje ciało przeszły ciarki, chciałam by wypowiadał swoim głosem moje imię.  
         Wiedziałam, że to moja szansa. Wiedziałam, że moja mama będzie cierpieć jeśli się o tym dowie, ale ja go tak pragnęłam. Moje ciało wręcz samo rwało się w jego stronę. 
         Dostrzegłam rysujące się wybrzuszenie jego spodni, musiałam na niego w jakiś sposób oddziaływać. Nie cofnął się, nie wyszedł, po prostu patrzył na mnie ze zgłodniałym wzrokiem.  
         Przestałam myśleć.  
         Obróciłam się, położyłam na plecach i rozszerzyłam nogi uginając je w kolanach. Ukazywałam jego oczom swoją cipkę, masowałam ją swoimi palcami patrząc na niego i czekając na jego reakcję. Ryzykowałam, ale nie miałam ochoty się zatrzymywać, miał okazję wyjść wcześniej, więc musiałam jakoś oddziaływać na niego.  
         Drugą, wolną dłonią potarłam piersi przez cienki materiał koszulki pod którą nie miałam stanika, a sutki już stwardniały pod wpływem emocji i wrażeń, które mnie ogarnęły. 
         Widziałam jak przełyka ślinę, a ręką przeczesał swoje rudawe włosy.  
         Oblizałam wargi, następnie przeniosłam dłoń z cipki do ust. Zassałam palce smakując siebie samej i skupiając wzrok na wypukłości jego spodni. Potarł dłonią, a ja uśmiechnęłam się do niego, kiedy zanurzyłam z powrotem dłoń między nogami.  
         – Seleno… – wysapał nie odrywając ode mnie wzroku. 
         – Hmmm…. – wymruczałam wsuwając w siebie palec. 
         Dostrzegałam w nim pragnienie, chęć podejścia, ale jakby coś go powstrzymywało. 
         Uniosłam się. Sięgnęłam za rąbek koszulki i podciągnęłam ją. Ściągnęłam ją z siebie ukazując mu moje piersi.  
         Całkowicie naga leżałam przed nim i prezentowałam się w pełnej okazałości, a on wciąż ani drgnął, jakby go przymurowało, ale pożądanie wciąż było widoczne w jego oczach. Dłoń cały czas masowała jego wypukłość, a ja byłam pewna, że jest twardy. Chciałam go, chciałam go zobaczyć, dotknąć, posmakować. 
         Musiałam zrobić kolejny krok. On się powstrzymywał, ale ja nie musiałam.  
         Czułam się nieco jak dziwka, choć nie miałam doświadczenia z mężczyznami, ale po prostu pragnęłam go. To wszystko było silniejsze ode mnie, więc poddałam się własnym instynktom. 
         Wstałam i ruszyłam w jego stronę, a on nie odrywał ode mnie swojego gorącego wzroku. Nie wiem co mnie podkusiło, ale opadłam na kolana przed nim i od razu zaczęłam rozpinać spodnie, aby dostać się do jego męskości. 
         – Nie… – szepnął łapiąc mnie za nadgarstki, – nie powinniśmy… 
         Wyrwałam się i odepchnęłam jego dłonie na bok, aby móc zsunąć jego spodnie w dół. Pociągnęłam przy tym za bokserki i tuż przed moją twarz wyskoczyła jego twarda erekcja.  
         – Mmm.. – mruczałam oblizując wargi. 
         Nie powstrzymywał mnie już więcej. Objęłam dłonią jego twardego penisa i przejechałam po wypielęgnowanej skórze. Pochyliłam się i polizałam główkę zlizując lepką, słonawą ciecz.  
         Jęk opuścił jego usta, a ja podążałam dalej biorąc go w usta, liżąc i ssąc. 
         Słyszałam jego głośny oddech, sapnięcia i jęki, a ja sama wręcz cieszyłam się w głębi, że daję mu przyjemność, satysfakcję. 
         Przesunęłam dłonie na jego uda, kiedy brałam go głębiej. Chciałam go smakować, zrobić mu dobrze tak jak opowiadały koleżanki, które już miały swój pierwszy raz ze swoimi chłopakami, czy też tak jak pokazywano na filmach dla dorosłych.  
         Wzięłam go głębiej, za głęboko, zakrztusiłam się… 
         On w jednej chwili odsunął się. Jego penis opuścił moje usta, a ja spojrzałam w górę na niego. W jego oczach malował się strach, niedowierzanie…  
         Sięgnęłam do niego, chciałam znów mieć go w ustach, ale on odepchnął mnie i cofnął.  
         – Nie… nie…. nie możemy…. – wyjąkał podciągając spodnie. 
         Pragnęłam go powstrzymać. Wyprężyłam pierś przed nim, dłonią sięgałam do jego, która zapinała już spodnie, ale on już cofnął się dalej. 
         – Nie, Sel! – powiedział stanowczo… i wyszedł. 
         Na komodzie obok leżała przesyłka, a ja klęczałam patrząc na zamykające się za nim drzwi.  
          
         Byłam tak blisko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania
  • Przepraszam, czy jedzie pan w stronę Poznania?

    Tradycyjnie, ledwo zdążyłem przekroczyć próg mieszkania, ciuchy poleciały w jakiś kąt i oczywiście całkiem nagi wskoczyłem do wanny. To była środa i od samego rana byłem dziwnie podniecony, z niecierpliwością czekałem aż się znajdę w domu. Wyskoczyłem prędko z wanny, wysuszyłem włosy, pobiegłem do któregoś z pokoi i wyciągnąłem z szafy tradycyjny zestaw: skromny pas do pończoch z czarnymi pończochami i lakierowane szpilki na 8 centymetrowym obcasie. Nie chciało mi się nawet zakładać stanika, przeszedłem się w tym delikatnym przebraniu po mieszkaniu i już miałem sfinalizować tą zabawę, gdy zaświtała mi myśl, aby jednak zrobić coś nowego. Walenie gruchy do lustra, ewentualnie kamery internetowej jakby mi się przejadło… 

    Niezadowolony wróciłem do garderoby i zacząłem przeglądać zawartość szafy. Nie bardzo mogłem się zdecydować, ale z d**giej strony nie miałem zamiaru spędzić całego popołudnia na gapieniu się na jakieś fatałaszki! Zdecydowałem się pozostać przy czerni, założyłem jedynie staniczek i halkę oraz czarną obcisłą sukienkę. Rzuciłem okiem na lustro, gdy je mijałem i pomyślałem, że wyglądam jak całkiem niezła laseczka… Zszedłem na parking, nie było na nim żywej duszy. Otworzyłem drzwiczki i usiadłem za kierownicą. “Zrobię sobie małą przejażdżkę”, pomyślałem sprawdzając makijaż w lusterku wstecznym. Przekręciłem kluczyk i ruszyłem. 

    Ruch jaki panował na drodze był co najwyżej mały, więc po kilku minutach wyjechałem za granice miasta. Przez odsuniętą szybę wiatr targał mi włosy, jechałem dość wolno, rozglądając się na boki. W końcu szukałem przecież jakiejś przygody! No i szybko znalazłem, okazało się, że popsuł się wskaźnik poziomu paliwa i po prostu zabrakło benzyny. Zjechałem na pobocze wysiadłem z auta. 

    “No to mam czego chciałem!”, zakląłem w duchu. Miałem do wyboru albo czekać nie wiadomo na co, albo zacząć łapać okazję i podjechać z kimś na stację. Wyglądałem naprawdę pociągająco, więc ni powinno to stanowić większego problemu, stanąłem w małym rozkroku przy krawędzi jezdni i czekałem na jakiś pojazd. Minęło mnie kilka auta z samotnymi kobietami, ale ona najwidoczniej poczuły się zazdrosne, ze 2 ciężarówki i autobus. Postanowiłem pokazać nieco wdzięków, gdyż minęło już co najmniej 15 minut. 

    Oparłem się więc plecami o samochód, podkurczyłem prawą nogę, obcas zatrzymując na progu. Podciągnąłem do góry sukienkę, tak że widać było szerokie koronkowe wykończenie pończoszek i dochodzące do nich paski. Wyciągnąłem kciuk i wystarczyło, że machnąłem dwa razy, aż z piskiem przyhamował duży van. Odsunęła się szyba, a ja zapytałem przez nią “czy nie podrzuciłby mnie pan na stacje?”. W środku siedział mniej więcej czterdziestoletni szpakowaty facet, szczupły i elegancko ubrany. “Niech pani wsiada” powiedział i uchylił drzwi. 

    Wskoczyłem do środka. Wewnątrz było mnóstwo miejsca, usiadłem więc w lekkim rozkroku, nie zauważyłem, ale sukienka podwinęła się jeszcze bardziej i zafundowałem facetowi piękny widok na czarne, skąpe majteczki. Spojrzał w tym kierunku, “fiu fiu”, wycedził i dodał: “niezła z pani laseczka, wie pani o tym?”. Trochę mnie to zakłopotało, ściągnąłem w dół sukienkę i założyłem nogę na nogę, a całemu zabiegowi facet się dokładnie przyjrzał. “Ma pani bardzo zgrabne nogi” stwierdził i trochę przyspieszył. “Daleko mamy do stacji”, zapytałem po chwili, ale odpowiedziałem sobie sam, gdyż stacja ukazała się nam po prawej stronie. 

    Mirek, jak się przed chwilą przedstawił zdobył skądś kanister i lał do niego paliwo, a ja widząc jakim wzrokiem na mnie patrzy, stanąłem na przeciwko niego, podkurczyłem delikatnie lewą nogę i złapałem dwa brzegi sukienki, którą podciągnąłem do góry. Kolana miałem ściśnięte, więc mógł ujrzeć jedynie drobny fragment majteczek, ale tego chyba oczekiwał. Puściłem mu delikatny uśmiech, on też się uśmiechnął. Odwróciłem się do niego plecami, prawą stopę postawiłem na jakimś pudełku i wypiąłem w jego stronę tyłeczek. “Oj dziewczyno, dziewczyno!” mruknął i skończył nalewanie paliwa, ruszyliśmy w kierunku kasy. Po chwili siedzieliśmy z powrotem w aucie, zdążyłem się już uspokoić, Mirek wyraźnie nie interesował się kobiecymi wdziękami. No cóż, spoglądałem sobie przez okno, coś zapytałem o jakieś bzdury i tak jechaliśmy przez kilka minut. Gdy minęliśmy tablicę informującą o parkingu, Mirek zwolnił, spojrzał w moją stronę, a jego prawa dłoń wylądowała na moim kroczu. 

    Silnym ruchem rozchylił mi kolana, po czym położył dłoń na moim stojącym już ptaku. “O rety, ty masz tu małą niespodziankę” krzyknął i wsunął palce pod majtki, którymi w końcu chwycił nabrzmiałą laskę. “Niech no na to spojrzę” mruknął i wysunął go spod stringów, “Nie obrazisz się chyba jeżeli ci go trochę pomiętoszę?” zapytał i nie czekając na pozwolenie wziął się do dzieła. Udało mi się w końcu znaleźć wajchę od sterowania kątem nachylenia fotela, pociągnąłem za nią, odchylając oparcie do tyłu. Leżałem z szeroko rozrzuconymi nogami, a facet jedną ręką trzymał kierownicę, a d**gą bawił się moim ptaszkiem, “niesamowite” stwierdził, a ja wyprostowałem prawą nogę i oparłem obcas o deskę rozdzielczą. wolna dłoń zmierzała już w kierunku jego rozporka, ale on ją przesunął na z powrotem na moje jądra. “Poczekaj chwilkę, zaraz się zatrzymamy”, zdążył powiedzieć i już zjeżdżaliśmy na leśny parking.

    Zatrzymał auto i puścił mojego fiuta, szepnął “chodźmy na zewnątrz”, a ja schowałem małego z powrotem do majteczek. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy pędem w kierunku altanek i zatrzymaliśmy się za jedną z nich. 

    “Teraz kolej na ciebie” szepnął i dodał: “jeszcze nigdy nie obciągała mi panienka z fiutkiem!”. W mgnieniu oka rozpiął spodnie, a one zsunęły mu się aż do kolan. “No śmiało”, zachęcał, a jego lanca wyprężyła się w pełnej okazałości. “Chętnie”, mruknąłem nachylając 

    się w kierunku sterczącego penisa. Lewą dłoń wsparłem na kolanie, zaś w prawą chwyciłem nasadę jego ptaka, szybkim ruchem ściągnąłem napletek, spod którego wyskoczyła wielka, wiśniowa żołądź. Po chwili miałem ją w ustach i delikatnie musnąłem językiem, 

    Mirek jęknął i wepchnął mi fiuta prawie do gardła. Musiałem ukucnąć, tak że usta miałem na linii jego członka. Robiłem mu loda, a on wkręcił palce we włosy, a po chwili chwycił moją głowę w obie dłonie i zaczął ją rytmicznie to przysuwać, to odsuwać, z minuty na minutę coraz szybciej. 

    “Wypoleruj go do połysku, kochana” wspomniał, a ptak jeździł w tą i z powrotem. Mój z kolei znalazł wysunął się spod stringów i sterczał naprężony chyba do granic możliwości. “Nim też się zajmij”, doradził, więc złapałem go w lewą dłoń, po chwili dodał “twoją spermę też chciałbym tu dziś widzieć”. Nie dbając o to, że na ziemi leżało mnóstwo liści, Mirek po prostu położył 

    się, a ja klęknąłem, nadal robiąc mu loda. “Uważaj na mały paluszek”, mruknął i strzelił mi klapsa. Nie przerywałem, nadal obrabiając jego drąga, a on wsunął paluszek pod majtki, złapał za kawałek materiału i rozerwał je na strzępy. Nie przestawał, skierował palce w kierunku mojego rowka i jeden z nich trafił na kakaowe oczko. Pomasował je przez chwilę, a następnie wsunął w nie 2 palce. Podskoczyłem, ale nie wypuściłem pały z ust. 

    Po chwili wyciągnął penisa, zaczął się onanizować, tak że dotykałem ustami koniuszka żołędzi. Leżeliśmy obok siebie, jego palce nadal jeździły w tą i z powrotem w mojej dziurce, pojekiwaliśmy na zmianę. “Teraz” krzyknął i potok spermy popłynął mi po twarzy, zacząłem zlizywać pozostałe kropelki. Miałem całą twarz w białym płynie, sporo jego spływało mi po brodzie. Gdy chwyciłem wargami jego jaja, z mojego kutasa poleciał potok białego płynu, który zatrzymał się na pończochach. Tak, to było to…. 
    J
    Po kilku minutach wstaliśmy z ziemi, nasze ubrania były całe w kurzu, ale nie przejmowaliśmy się tym. Mirek podwiózł mnie do auta, wlałem paliwo do baku i rozjechaliśmy się, każdy w swoją stronę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    janusz słoniewski
  • Aktorka, cz. 2

    Była wdzięczna Adamowi za ten pomysł i pomoc. W rezultacie nie zarabiała zbyt dużych pieniędzy, ale w jej przypadku nawet dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie oznaczało spokojne planowanie poważniejszego remontu. Chłopak najpierw wyjaśnił, na czym ma polegać zarabianie pieniędzy i przekonał ją do tego pomysłu. Potem pomógł, a w zasadzie sam załatwił malarza i elektryka. Nowe kable i włączniki nie groziły już żadnymi zwarciami, pokoje wyglądały na większe po odmalowaniu, korytarz też pojaśniał po odświeżeniu, a pani Anna, zgodnie z obietnicą, w dwa miesiące uregulowała z nimi rachunki.
    Adam zawiózł właścicielkę do Ikei i kupili szafy, regały, stoliki pod telewizory. Cały czas kurczowo trzymała się mężczyzny, trochę zagubiona rozmachem i tempem zakupów, szczególnie, gdy konsultował z nią kolory, rozmiary mebli, planował ustawienie i porównywał z rozmiarami ścian w pokojach. Z pomocą młodej sprzedawczyni, kruczowłosej Darii o ujmującym uśmiechu, wyliczali wysokość szafek, uzgadniali termin i porę dostawy. Chłopak jeszcze nakłonił Annę do pokrycia kosztów montażu. Adam obiecał sobie, i dziewczynie również, odwiedzić tak miłą sprzedawczynię. Aktorka nie słyszała tej wymiany zdań. W drodze do kas mężczyzna zdołał nakłonić panią Annę do zakupu dwóch tapczanów, stołów i kilku krzeseł. Przyszła ‘hotelarka’ próbowała protestować, rozważając koszty. Bezskutecznie.
    Wreszcie, kiedy pani Anna zobaczyła ostateczną sumę, najpierw nie była w stanie nic powiedzieć, a potem zaczęła gorączkowo i stanowczo protestować. Miała łzy w oczach. Inwestycje w dwóch pokojach przybrały niepokojące rozmiary. Bała się, że nie zdoła spłacić tak wysokiej kwoty. Droga do pierwszych zarobków była jeszcze daleka i z zakrętami. Adam uspokoił ją, dyskretnie klepiąc po pupie. Nawet zaczął podnosić spódniczkę… Zawstydzona jego prowokacyjnym zachowaniem od razu opanowała się.
    – A szkoda – pomyślał rozbawiony i podniecony aktor.
    – No wiesz! Takie zachowanie w miejscu publicznym! – strofowała go, rozglądając się nerwowo.
    – Musimy kiedyś to powtórzyć. W pełnej wersji – szepnął jej do ucha i polizał koniuszek. – Niech faceci przed kamerami też mają zabawę.
    – Co?! – nie wierzyła własnym uszom. Rozglądała się spłoszona. Zupełnie zapomniała o kosztach zakupów.
    – No, mają kamery. Niech sobie trochę ciała obejrzą – ironizował, rozbawiony jej reakcją.
    Naprawdę myślał o takiej publicznej zabawie. Kamery mu nie przeszkadzały. Upublicznienie skandalizującego nagrania tylko pomogłoby jego karierze.
    – Ustawka, ale tylko dla dorosłych – uśmiechał się cynicznie na myśl o realizacji tego pomysłu.
    Przy kasie wyjął swoją kartę, dopłacając brakującą sumę. Była mu bardzo wdzięczna i przez cały powrót zasypywała go pytaniami o szczegóły, których nie była w stanie zapamiętać podczas zakupów.
    W sobotę, w dniu dostawy i montażu mebli, aktor wysłał właścicielkę na jakieś dłuższe zakupy. Przed meblami, w tajemnicy, przyjechał malarz i namalował kilka szerokich pasów w modnych kolorach na białych ścianach. Uwinął się w trzy godziny. Według Adama teraz pokoje wyglądały bardziej elegancko, a meble na ich tle bardziej nowocześnie. Kiedy wróciła do domu po montażu, znowu łzy pojawiły się w oczach. Była zaskoczona. Skromnie umeblowane pokoje wyglądały schludnie i efektownie. Prawie jak w czasach ich świetności… Teraz Adam sugerował jedynie zakup drobnych dodatków, żeby ‘ocieplić’ ich wystrój. O zakupie telewizorów na razie nie wspominał.
    Bez pytania kupił lampy i zamontował. Kupił też lampki nocne. Była pod wrażeniem.
    – Ile za to zapłacę? – dociekała niespokojnie, nadal rozglądając się po pokojach.
    – Odbiorę sobie z czynszu – machnął ręką. Nabył je w promocji i naprawdę kosztowały niewiele. Uradowana dała mu buziaka, stając na jednej nodze. Była w szpilkach. Drugą podniosła kokieteryjnie. Poklepał ją po pupie. Cicho zachichotała i przytuliła się. Lubiła dotykać jego młode, jędrne ciało. Podniósł drugą rękę i chwycił pierś. Już nie cofała się przed tak nachalnym zachowaniem młodego aktora. Pamiętała, czym jest i do czego ma służyć chłopakowi. Nigdy więcej o tym nie rozmawiali, ale postępowała dokładnie tak, jak jej kazał. Odważyła się i przez materiał spodni delikatnie głaskała go po penisie. Wystający języczek lekko przygryzła zębami.
    – Ja zdecyduje, kiedy ciebie wezmę – szepnął stanowczo.
    – Oczywiście – odszepnęła ulegle. To ją ekscytowało! Nie wiedziała, ani kiedy, ani gdzie będzie miał na nią ochotę, ale zawsze starała się wyglądać atrakcyjnie i elegancko. W domu, jak za dawnych, dobrych lat, zaczęła chodzić w szpilkach albo klapkach na szpilce. W zasadzie nie dzieliła już ubrań na domowe i wyjściowe. Obowiązywała tylko druga wersja. I czuła się taka szczęśliwa, kiedy jej rozkazywał! Szczególnie podczas seksu.
    Zauważył zmianę. W domu ubierała eleganckie sandałki na szpilce. Wyglądała w nich znacznie korzystniej. Jej spódniczki i sukienki też stały się krótsze.
    Potem pojawiła się kobieta z firmy zajmującej się wynajmem pokoi. Zrobiła zdjęcia, podpisali umowę i pani Anna uspokoiła się. Kiedy po dwóch miesiącach pojawili się pierwsi goście, aktorce znowu podniosło się ciśnienie, ale wszystko wróciło do normy, kiedy zobaczyła pod koniec miesiąca kwotę przelewu na koncie. Kupiła szampana i zaprosiła Adama na skromną kolację przy świecach. Była mu wdzięczna i ze spokojem słuchała jego dalszych sugestii: łazienka, telewizor, nowy chodnik do przedpokoju, plafony przy schodach. Podał cenę. Zaakceptowała ją. Tak naprawdę była wpatrzona w niego. Potrzebowała kogoś takiego: obrotnego, młodszego, energicznego. Kogoś, kto jeszcze ją popchnie, wesprze, natchnie do działania. Sprawy techniczne zawsze były poza zasięgiem jej możliwości intelektualnych. Przynajmniej zawsze tak uważała.
    Kiedy na kilka dni przyjechało starsze małżeństwo, rozpoznali w niej aktorkę. Spędziła z nimi wieczór w salonie, rozmawiając o jej karierze. Na kolejny wieczór zaproponowali wspólne obejrzenie filmu z jej udziałem. Małżeństwo miało nagrane na HD „dobre polskie filmy”. Promieniała. W cukierni kupiła kilka ciast. Adam obydwa wieczory spędził u siebie.
    *
    Po wyjeździe starszego małżeństwa zapytała go, jak ma zrewanżować się za okazaną pomoc? Przecież sama nigdy nie odważyłaby się na takie decyzje i ich realizację. I jeszcze przy takich kosztach! A wynajem! Chwilę patrzył poważnie w jej oczy i wreszcie odpowiedział wprost, jakby już od dawna miał przygotowaną odpowiedź. To, co usłyszała aż wyprostowało ją na krześle! A on mówił tak spokojnie jakby chodziło o zakup używanego telewizora! Najpierw zabrakło jej słów, potem powietrza. Przecież to taka perwersja! Zboczenie! I ostatecznie, ku własnemu zaskoczeniu, kiedy odzyskała głos, zgodziła się. Słysząc jej aprobatę, uśmiechnął się łagodnie:
    – Wiedziałem, że mój pomysł spodoba się tobie.
    – „Spodoba się”?! – była tak zaskoczona, że sama nie wiedziała, dlaczego zgodziła się. Tak zaskoczył ją komentarzem, że nie potrafiła już nic dodać. A potem spokojnie przeszedł do rozmowy o wynajmie pokoi, o finansowych korzyściach. I pomógł pozmywać naczynia.
    Leżąc w łóżku, długo zastanawiała się, dlaczego zgodziła się na jego propozycję? Nadal była wręcz zszokowana jego propozycją, a jeszcze bardziej swoją zgodą! Nie potrafiła znaleźć prostej odpowiedzi, ale podświadomie czuła, że dokonała właściwego wyboru. Już czekała na to, co nieznane. Była taka podekscytowana!
    *
    Na nieśmiałą prośbę zapisał ją na kurs komputerowy. Kilka dni później zdecydowała się wymienić komórkę na znacznie nowszy typ z dużym ekranem. I zaczęła odkrywać Internet. W trakcie kursu podjęła decyzję o kupnie laptopa, ale inwestycje w domu były priorytetowe.
    Uznała, że kuchnia też wymaga zmian. I musi bardziej zadbać o siebie. W końcu będzie gościć ludzi z innych miast. Nie może wyglądać jak kuchta. Koleżanki też będą jej zazdrościć, kiedy schudnie. To był chyba najpoważniejszy argument! Dopiero nad ranem usnęła zmęczona rozważaniami nad niezbędnymi zmianami. Propozycja rewanżu nadal ją szokowała.
    Adam zgodził się wozić ją na pływalnię. W rewanżu kupiła mu abonament i slipki. Zmusiła go, żeby przymierzył w jej obecności. Ciepło uśmiechnął się i zgodził. Wsunął dłoń za dekolt bluzki, pomacał pierś. Nie cofnęła się. Nie protestowała. Jeszcze poklepał kobietę po pupie. Usiadła w fotelu, kiedy przed nią przymierzał slipki. Widział, na co ma ochotę, ale jeszcze ją powstrzymał.
    – Suczka powinna piszczeć na mój widok – przyjął taką zasadę tresowania aktorki. Na razie wszystko toczyło zgodnie z jego planem.
    *
    Koleżanki dostrzegły zmianę w jej wyglądzie i zachowaniu. Z dobrze skrywaną zazdrością przyznały, że wyszły jej na dobre.
    – Jeżeli zaczną mi zazdrościć albo będą zbyt dociekliwe, wtedy skończą się wspólne herbatki – lekko wzruszyła ramionami. Jedną zdołała namówić na pływalnię. Z dwoma zaczęła chodzić na zajęcia przy muzyce, reklamowane jako „Aerobik 50+”. Była jedyną z grona koleżanek, która wytrwała w systematyczności.
    Nie pojawiła się tylko raz! Wówczas Adam wrócił wcześniej. Przypadkowo zobaczył ją w figach i szpilkach. Pospiesznie pakowała rzeczy na zajęcia aerobiku, a spódniczka czekała na wieszaku. Bez słowa wziął ją tak jak stał. Był brutalny i władczy. Zerżnął ją w drzwiach do kuchni i skończył od tyłu na stojącą, kiedy wystawiała pupę na czworakach. Spuścił się na twarz i rozpiętą bluzkę. Zanim zdołała coś powiedzieć, sterczącego penisa wytarł w jej włosy i wepchnął do ust, rozmazując szminkę. Kiedy wyprostował się, butem przydepnął jej pierś, z przyjemnością patrząc jak z bólu wije się przy jego nodze i błaga o litość. W końcu puścił ją, ale miała wykąpać się. W takim stanie nie zdążyłaby ponownie przygotować się do zajęć aerobiku. Resztę spermy wycisnął na twarz i zostawił ją leżącą pod drzwiami kuchni. Jeszcze kilka minut leżała, dochodząc do siebie. Zapowiedział, że jeszcze wróci, więc po odprężającej kąpieli czekała.
    Odpoczywała w sypialni. Aerobik nigdy nie był aż tak męczący jak seks z Adamem. Zdrzemnęła się. Czekała i przyszedł jakieś trzy godziny później. Chciała zapytać, dlaczego tyle czekała, ale zerwał z niej podomkę i przezroczystą koszulę nocną, kupioną na takie okazje, a potem rozpiął rozporek i wsadził sterczącego penisa do ust. Ruchał tak długo aż spuścił się. W trakcie seksu szarpał ją za włosy i piersi. On – ubrany, ona – naga. Dodatkowo czuła się poniżona tym, że była przed nim zupełnie naga. Kiedy wreszcie połknęła spermę, wcisnął jej głowę między nogi i kazał wylizać jądra. Potem ponownie wetknął penisa w usta. Starała się jak mogła, aby spełnić jego wymagania, aż nagle poczuła mocz w ustach! Adam szczał w jej usta! Próbowała wyrwać głowę z uścisku, odpychała go rękoma – bezskutecznie. Dalej szczał! Wierzgała nogami, szarpała ciałem, odpychała go rękoma, rzucała głową. Nic z tego. Ucisk jego dłoni nie zelżał, a mocz już zaczął wylewać się z ust. Nie chciała, ale musiała część wypić. W końcu puścił ją. Z głośnym westchnieniem padła na łoże. Cieżko oddychała. Jego penis sterczał. Był bardzo podniecony i zadowolony z uzyskanego efektu. Twardego penisa wytarł o jej brzuch.
    – Kolejna zabawa za nami. Polubisz takie niespodzianki! – mówił, a jednocześnie ściskał i ciągnął jej pierś. Potem drugą. Przesuwała się ku niemu, żeby złagodzić ból. Ciągnąc za sutki, ściągnął ją z łoża, położył na dywanie i kazał wylizać buty. Zrobiłaby wszystko, byleby przestało boleć! I zrobiła. Potem leżała grzecznie jak suka przed swoim panem. Obiecała być posłuszną. W nagrodę, tak zaznaczył, pomacał jej pizdę. Butem przycisnął ją do podłogi. Potem położył sie na nią i ruchał aż zakończył małym wytryskiem. Jej ciało przeszył dreszcz, a potem przemknęła fala ciepła. Też miała mały orgazm. Mężczyzna usiadł i dał penisa do wylizania. Posłusznie wylizała go z resztek spermy i podziękowała. Delikatnie zaczęła masować jądra. Odprężony opadł na łoże. Po chwili usiadł, poklepał kobietę po policzku, pomacał pierś, wstał i poszedł pod prysznic.
    *
    Z uwagi na szalony seks i zwyczaje Adama, zmieniła fryzurę na znacznie prostszą. Teraz wiązała je z tyłu, ozdabiając blond włosy czarną aksamitną tasiemką. Według Adama wyglądała młodziej i bardziej ponętnie. Kiedy pierwszy raz zobaczył ją w nowej fryzurze, wyruchał kobietę na stojąco przy drzwiach do salonu. Nie zdążyła nawet zareagować. Wtedy podszedł, podciągnął spódniczkę i zerwał majtki. Potem, szarpiąc ciuchy, ściągnął wszystkie przez głowę. Została w samych szpilkach. Brał ją z przodu i od tyłu. Tylko pojękiwała z rozkoszy, nie otwierając oczu. Parokrotnie obracał ją przodem i tyłem. Jej zagubienie i uległość podniecały go. Wchodził, jebał, wychodził, odwracał i znowu: wchodził i jebał. Wystawiała pizdę jak chciał i kiedy kazał! Ściskał piersi. Kiedy wreszcie dochodził, uklękła i przyjęła wytrysk na twarz i w usta. Wpychał głęboko penisa, trzymając jej głowę w kroczu. Prawie dławiła się i wtedy warknął:
    – Wytrzymaj, bo zrobię z ciebie kurwę i zabawy ze mną będziesz wspominać jak niewinną igraszkę!
    Potulnie kiwnęła głową. Groźba podziałała stymulująco. I to jak! Miała bardzo silny orgazm. Jeszcze po kilku minutach ciało przeszywały drgawki, gdy nadal samotnie leżała nago przy drzwiach salonu.
    – Całe szczęście, że byłam bez rajstop, bo chyba by mnie zabił tym penisem – była bardzo podniecona wspomnieniem seksu. W trakcie kąpieli masowała łechtaczkę, drażniła paznokciami, wkładała palce do pochwy, do odbytu. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywała, a teraz potrzebowała tego! Strumień ciepłej wody z prysznica ostatecznie zakończył pieszczoty. Napięcie powoli, powoli opadało. Odprężała się i uspokajała. – Nareszcie! – westchnęła, bez sił leżąc w wannie. Tej nocy spała jak zabita.
    Obudziła się bardzo późno i z radością stwierdziła, że dzisiaj nie ma próby w teatrze. Przespała całą noc bez jednego przebudzenia! Uradowana poszła na bardzo długi spacer, a w przerwie, w kawiarni, zamówiła herbatę i kawałek tortu. Był pyszny. Wróciła do domu i powodowana wyrzutami sumienia, po szaleństwie w kawiarni, przez godzinę ćwiczyła aerobik według poleceń z płyty. Ostatnia doba była wspaniała! Cieszyła się i od nowa rozpamiętywała każdą godzinę.
    *
    Potajemnie kupiła kije do nordic walkingu i sama spacerowała przed południem, kiedy koleżanki były w pracy, a ona nie musiała jechać do teatru albo maszerowała wieczorem takimi trasami, na których miała pewność, że ich nie spotka. Pytania dociekliwych koleżanek, o wzmożoną aktywność fizyczną, zbywała przygotowaną odpowiedzią:
    – Reżyser sztuki oczekuje wysokiej kondycji od starszych aktorów albo poszuka innych. Muszę jeszcze powalczyć o kilka ról. – Te argumenty zamykały serię pytań i otwierały dyskusję nad zmianami pokoleniowymi. – Gdybyście znały prawdę, kobiety… – uśmiechała się do siebie, słuchając ich narzekań.
    Po kilku miesiącach, ku swojemu zaskoczeniu, złapała się na tym, że lepiej i dłużej sypia, rzadziej budzi się w nocy albo wcale! Niektóre sukienki stały się ponownie nieco szersze. Nabrała większej chęci do życia. Lekarz cieszył się, że przepisane tabletki wreszcie obniżyły jej ciśnienie. Jednak korzystne zmiany chętniej przypisywała bliskim kontaktom z Adamem i aktywności fizycznej niż farmacji. Jeden z młodych aktorów w ich teatrze, Witold, komplementował ją, chociaż ona nawet nie próbowała adorować go. Miał grono fanek i adoratorek. Hm, coś się zaczynało dziać…
    *
    Weronika, brunetka, która towarzyszyła jej na pływalni, mężatka i kobieta atrakcyjniejsza od aktorki, z kolei dopytywała się o Adama. Na początku zdawkowo, ostatnio coraz częściej i zbyt dociekliwie. Aktorka poczuła wewnętrzny niepokój. Kiedyś, siedziały w willi już tylko we dwie. Wypiły herbatę, zjadły ciastka, a młody aktor znowu wypłynął jako temat rozmowy, więc kobieta nie wytrzymała i przekornie zapytała Weronikę:
    – A co? Masz ochotę na spotkanie z nim? – Weronika zmieszała się, uciekła wzrokiem, a w Annie zagotowało się. – Bo mogę go zapytać, jeżeli chcesz – zaofiarowała się z uprzejmością węża, który widzi mysz w zasięgu zębów.
    – Naprawdę? Będę ci bardzo wdzięczna! Wiesz, jak to między przyjaciółkami. Czasami samotna kobieta potrzebuje towarzystwa kogoś młodszego. Tobie tyle pomógł. A ty tak go komplementujesz! – brunetka z wdzięcznością patrzyła w oczy aktorki. 
    Gdyby wzrok mógł zabijać, to Weronika byłaby pierwszą osobą, która już zostałaby uśmiercona przynajmniej kilka razy. Jednak niczego nie dostrzegła.
    – Samotna? Przecież masz męża! – pomyślała i kiwała głową, słuchając koleżanki. A głośno powiedziała: – Ależ oczywiście, kochana, zrobię to dla ciebie. Masz jakieś specjalne życzenia? – Anna spytała koleżankę życzliwym tonem.
    – Co masz na myśli? – Weronika stała się czujna.
    – No, mam go zapytać, czy chce być chłopcem do towarzystwa? Czy może tylko powiedzieć, że koleżanka szuka młodego mężczyzny do pomocy, ja wiem, w zakupach albo do towarzystwa w teatrze czy kinie? – pogodnie spojrzała na Weronikę. – A może jeszcze coś innego? – uśmiechnęła się dwuznacznie.
    – Wystarczy, jeżeli zapytasz go, czy czasami zechciałby pomóc mi tak jak tobie pomaga – równie słodkim uśmiechem odpowiedziała brunetka. Mąż ignorował ją, więc postanowiła sama zadbać o swoje potrzeby. Miała też pieniądze. Czuła się pewnie. Wiedziała jak rozegrać sytuację, by zdobyć młodego mężczyznę.
    – Już nie jesteś moją przyjaciółką ani koleżanką! I nigdy nie byłaś!! – wrzasnęła do koleżanki. Ale tylko w myślach. Teraz uśmiechnęła się i obiecała:
    – Zapytam go jeszcze dzisiaj. Może przyjdziesz następnym razem, kiedy was umówię i wówczas porozmawiacie sobie? – dodała życzliwie.
    *
    Adam wstąpił do ‘szmateksu’ i, ku swojemu zaskoczeniu, zdołał kupić kilka rzeczy za niewielką sumę. Wszystkie rekwizyty przywiózł do willi, a potem polecił Annie wyprać i wyprasować na jutro. Na jej ciekawość, która wręcz biła z oczu, miał krótką odpowiedź:
    – Niespodzianka – i okrasił ją tajemniczym uśmiechem. Kiedy następnego dnia pojawił się wczesnym wieczorem, Anna była wyraźnie niezadowolona. Od razu przeszła do rzeczy:
    – Dla kogo to prasowałam? – wskazała mały stosik leżący na krześle. Rzucił okiem i od razu rozpoznał rzeczy przywiezione poprzedniego dnia.
    – Ładnie wyprasowane. To dobrze – uśmiechnął się. Anna zbyła komplement i zirytowana jego unikiem, nabrała powietrza, żeby ponowić pytanie ostrzejszym tonem, ale Adam wydał polecenie:
    – Idź, ubierz je. Do tego załóż czarne szpilki i czarne pończochy. Sama domyślisz się, co powinnaś trzymać w ręku. – Nie oglądając się, ruszył po schodach do swoich pokoi. Anna stała zaskoczona i powoli jej twarz pogodniała.
    – Dla mnie? A ja są… – zawstydzona stwierdziła, że bezpodstawnie oskarżała go. Było jej wstyd. Już chciała przeprosić za podejrzenia, więc odwróciła się w kierunku schodów, gdy z góry dobiegł ją głos: 
    – Za kwadrans widzę ciebie w salonie. Zapukaj, zanim wejdziesz! – usłyszała polecenie wypowiedziane chłodnym tonem.
    – Dobrze, proszę pana! – odkrzyknęła radośnie. Chwyciła rzeczy, przycisnęła do piersi i z ulgą przebierała nogami w miejscu. Pisnęła jak nastolatka, wciskając twarz w trzymane ciuchy i chichocząc popędziła do sypialni. Drzwi zamknęły się za nią z hukiem.
    – Ta, która nie lubi hałasu, a trzaskania drzwiami w szczególności – Adam z uśmiechem pokręcił głową, słysząc impet, z jakim zamknęła drzwi. Już od dawna wiedział, co zrobić, aby głodna seksu i nowych wrażeń kobieta stała się jego zabawką. I systematycznie to wykorzystywał. Z dużą przyjemnością. Zauważył i doceniał jej zabiegi, by efektowniej wyglądać.  
    – Ale z niej jeszcze zrobimy podrasowany pojemnik na spermę – uśmiechnął się lubieżnie. – Kolejny kroczek na drodze do formatowania własnej zabawki – tak oceniał cel dzisiejszego spotkania. Czuł podniecenie na myśl o czekającym go wieczorze. Anna nawet nie domyślała się, co ją czeka. Roześmiał się, podniecony planem wieczoru.
    – Naiwna… – rozbawiony pokręcił głową. Rzucił rzeczy, umył ręce, zabrał zakupiony kilka dni temu rekwizyt i zszedł do salonu.
    Anna ubrała się wręcz błyskawicznie, tak była podniecona tym, co ją czeka. Mimo gorączkowych poszukiwań, nie mogła znaleźć czarnych pończoch. Dopiero po jakimś czasie przypomniała sobie, że suszą się, więc ubrała kabaretki.
    – Muszę kupić jeszcze kilka par pończoch – stwierdziła podekscytowana. Potem, nie mogąc spokojnie usiedzieć w oczekiwaniu na wezwanie, wybiegła do kuchni, przygotowywać kolację „dla pana”.
    *
    Ściszył głos w telewizorze i spokojnie odłożył pilota. Dopiero wtedy, w odpowiedzi na pukanie do drzwi, zawołał:
    – Proszę! 
    Weszła i stanęła przed nim.
    – Pan wzywał? – spytała grzecznie, dygając. Adam uważnie przyjrzał się aktorce. Granatowa, krótka i obcisła spódniczka. Granatowa bluzka z długim rękawem była odważnie rozpięta, więc wystawał z niej uniesiony, krągły biust.
    – Niech żyje push-up – pomyślał podniecony. Lubił, kiedy tresowana kobieta starała się być wyzywająca. Dostrzegł krawędź czarnego stanika, który świetnie komponował się z opalenizną uzyskaną dzięki wizytom w solarium. Kobieta prawie przestępowała z nogi na nogę, tak była przejęta właśnie rozpoczynającą się grą.  
    – Spódniczka zawsze będzie podjeżdżać, kiedy tylko dupcia schyli się po cokolwiek – uśmiechnął się, lustrując wygląd aktorki. – Stara dupa, ale w zasięgu ręki. I chętna! – pokiwał głową. Nie było na co narzekać. Biały fartuszek ładnie odcinał się na tle spódniczki. We włosy miała wpiętą tasiemkę z granatową kokardą w białe grochy. Na szyję założyła krótki sznur pereł. – Może być – pomyślał. W ręku dzierżyła miotełkę do kurzu. – Domyśliła się. Fajnie! – miał coraz większą ochotę na zabawę. Spojrzał w dół: kabaretki i czarne szpilki. Zmarszczył czoło.
    – Ostatni raz widzę ciebie w kabaretkach. Tu jesteś na służbie! – był niezadowolony.
    – Przepraszam pana. Mam tylko jedną parę czarnych pończoch. Jeszcze nie wyschły. Na ogół noszę rajstopy – tłumaczyła się, speszona.
    – To kup!
    – Oczywiście, proszę pana – dygnęła.
    – Anno, póki pamiętam, jutro przychodzi mój kolega, Witold. Znasz go z teatru. Obsłużysz nas, ale bądź panią domu. – Spojrzał na nią. Zrozumiała. – Teraz chcę napić się herbaty. A potem zasłoń okna – polecił.
    – Tak, proszę pana – dygnęła i wyszła z salonu, zalotnie kręcąc pupą. Zapamiętała, że musi zrobić zakupy. Zasłanianie okien zawsze było sygnałem, zapowiedzią tego, co jeszcze może zdarzyć się, a nie jest przewidziane dla obcych oczu. Szybko wróciła, postawiła herbatę, zasłoniła okna, dygnęła i zniknęła. Chwilę zastanawiał się, a potem wziął do ręki dzwoneczek, ów rekwizyt kupiony przed kilkoma dniami, i zadzwonił na służbę. Anna pojawiła się po chwili. 
    – Słucham pana – dygnięcie.
    – Chciałbym zjeść kolację – stwierdził, patrząc na jej biust i nogi. Nie lubiła szpilek, szczególnie bardzo wysokich, narzekała wówczas na kręgosłup, ale dała się nakłonić do ich zakładania w tak wyjątkowych okolicznościach jak dzisiejszy wieczór. Wyglądała w nich efektownie, jak każda kobieta, zresztą. Z profilu kusiła już samą wypiętą pupą i biustem. Uznał, że musi mieć takie pamiątkowe zdjęcia.
    – Za chwilę podaję – zapowiedziała. Kolejne dygnięcie i już jej nie było.
    – No, jest znacznie lepsza niż sądziłem – zdumiał się aktor.
    Po lekkiej kolacji oglądał telewizję i słyszał jak Anna myje naczynia i sprząta w kuchni. Potem wyprostowana siedziała na krześle i razem oglądali film.
    – Proszę przygotować mi kąpiel: ciepła woda, nie za dużo! I sporo piany – zaordynował. – A, i czekaj pod drzwiami.
    – Tak jest, proszę pana – dygnięcie i zniknęła. Ledwie wszedł do pokoju, poinformowała go, że kąpiel jest gotowa. Rozebrał się w łazience i zadzwonił.
    – Słucham? – dygnięcie. – Zabierz moje spodnie. Bielizna i koszula do prania. Potem wróć, umyjesz mi plecy.
    – W tej chwili – dygnięcie i trzask zamykanych drzwi.
    – Nie może się doczekać, kiedy mi umyje plecy – rozbawiony pokręcił głową. Był podniecony budowaną sytuacją. – Wzorowa pokojówka. I to za darmo! A oferuje jeszcze inne usługi. No, ale w zamian za to czeka ją miła niespodzianka – uśmiechnął się do siebie. 
    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dojrzewanie cz.1

    Kiedy zapukałem do drzwi, Aneta otworzyła mi prawie natychmiast. Nie miała już na sobie spódniczki, tylko różowe spodenki i tą samą koszulkę na ramiączka.

     – No jestem – powiedziałem jakby nie widziała.

     – Wchodź – przepuściła mnie zamykając drzwi. Zdjąłem buty i rozejrzałem się po mieszkaniu. Widać było że są bogaci. Mieli 3 pokoje, kuchnię, łazienkę i ubikację oddzielnie. Do tego drewniane meble, kryształy w regale i kolorowy telewizor. W swoim pokoju Aneta miała lalki których nie było w polskich sklepach – domyśliłem się że to od ojca, a pościel na łóżku miała wzór myszki miki, nie widziałem jeszcze takiej. Miała też gramofon chyba japoński, nie pamiętam marki.

     – Posłuchamy muzyki? – zapytała i zaczęła grzebać na półce. Miała pokaźną płytotekę. Włączyła Depeche Mode.

     – Uwielbiam ich – powiedziała i zaczęła tańczyć. – Tańcz ze mną! – krzyknęła łapiąc mnie za rękę i ciągnąc na środek pokoju. Zaczęliśmy się wygłupiać, skakać i kręcić wokół siebie. Jak skończył się utwór opadła na łóżko zmęczona ale uśmiechnięta. Usiadłem na krześle na przeciwko niej, a moim oczom ukazał się fascynujący widok. Jedna nogawka odstawała od uda ukazując część wargi sromowej i wzgórka łonowego. Były owłosione czarnymi króciutkimi włoskami, a mnie aż zaparło dech w piersiach. Po pierwsze to była bez majtek, a to mogło dużo znaczyć.Chyba że ubierała się w pośpiechu. Po drugie miała włosy łonowe jak kobieta a nie dziewczynka. Kuzynka miała gołą cipkę, więc ten widok mnie trochę zszokował, ale i bardzo podniecił. Dobrze że byłem w jeansach i spodnie maskowały mój wzwód, chociaż zrobiły się ciaśniejsze.

      – A może chcesz obejrzeć film? – przerwała moje rozmyślania podnosząc się i zaciskając nogi.

     – No dobra – odpowiedziałem wzruszając ramionami. Było mi wszystko jedno co będziemy robić, byle była blisko mnie. Przeszliśmy do dużego pokoju gdzie stał telewizor a na nim odtwarzacz kaset VHS. Mało ludzi go posiadało w tamtym okresie. Był nie do zdobycia w Polsce, jedynie za granicą, w Niemczech był hitem. Aneta przeglądała kasety i wreszcie znalazła to czego szukała. Spojrzała na mnie i lekko się zaczerwieniła.

     – Co to za film? – spytałem zaciekawiony.

     – Ostatnie Tango w Paryżu, oglądałeś?

     – Nie, to pewnie o miłości?

     – Nie tylko…

     – To włącz obejrzymy. Zastanawiała się chwilę po czym włożyła kasetę. Nie będę opisywał filmu. Powiem tylko, że w tamtych czasach to był szok. Był bardzo kontrowersyjny. Dziś to pewnie nic takiego, ale scena z masłem może szokować. Aneta rozłożyła wersalkę i położyła się na plecach podkładając jaśka pod głowę. Położyłem się obok niej i zaczęliśmy oglądać. Wciągnął mnie na tyle, że patrzyłem z otwartymi ustami, zapominając na chwilę o koleżance. Ale tylko na chwilę. Złożyłem wszystko w całość. Jesteśmy sami, leżymy na łóżku, ona bez majtek i włącza mi taki film. Więcej zachęty nie potrzebowałem. Przekręciłem się w stronę Anety i kładąc się na boku, podparłem głowę ręką. Drugą położyłem jej na brzuchu. Zadrżała, była gorąca i lekko spocona. Przesunąłem rękę niżej na wzgórek dotykając lekko spodenek. Brak reakcji z jej strony zmotywował mnie do położenia ręki jeszcze niżej. Wtedy złapała ją i położyła sobie na brzuchu. Chwilę odczekałem i moja ręka znów powędrowała w dół. Gdy dotknąłem cipki znów przesunęła mi rękę.

     “Co jest” – pomyślałem – “chce się bawić czy nie? Może się wstydzi? Może się rozebrać przy niej?” – nie wiedziałem co robić. Delikatnie wziąłem ją za rękę i położyłem sobie na spodniach, gdzie najbardziej odstawały. Spojrzała na mój rozporek cała w pąsach, ale nie oderwała ręki. Teraz ja położyłem swoją na jej spodenkach delikatnie je masując. Oddychała głęboko, a krople potu pojawiły jej się na czole. Podwadziłem brzeg spodenek palcami i włożyłem rękę gładząc włoski łonowe na jej wzgórku. Zamknęła oczy i delikatnymi prawie niewidzialnymi ruchami zaczęła głaskać moje spodnie. Wyciągnąłem rękę z jej spodenek i rozsuwając sobie suwak wyjąłem sterczącego członka z majtek, kładąc na niego jej rączkę. Otworzyła ze zdumieniem oczy, ale jak tylko zobaczyła co trzyma w dłoni, zacisnęła je z powrotem odkręcając głowę. Była tak czerwona ze wstydu, że o mało krew nie trysnęła jej z twarzy. Ponownie wsunąłem palce pod spodenki namierzając największe źródło rozkoszy u dziewczyn. Nie musiałem szukać. Jej łecztaczka była olbrzymia. Wystawała mocno spomiędzy warg sztywna jak maleńki penis. Gdy jej dotknąłem, Aneta jęknęła cicho, a dreszcz rozkoszy przebiegł przez jej ciało. Rozszerzyła nogi jakby zapraszając mnie niżej. Zaczęła też pieścić mojego członka i to całkiem sprawnie, myślałem więc, że miała już doświadczenie z chłopcami. Ja miałem doświadczenie tylko z kuzynką, ale zszedłem palcami niżej pieszcząc szparkę.

       Ależ była mokra! Soki dosłownie wylewały się z niej. Rozcierając śluz na cipce powróciłem do łechtaczki. Potarłem może ze dwie minuty, kiedy Aneta zacisnęła rękę na członku i wstrzymując powietrze zaczęła rzucać biodrami. Wypuszczała powietrze co chwila i nabierała ponownie by znów je trzymać. Nie zaciskała ud jak Monika – przeciwnie – jeszcze bardziej je rozszerzyła. Po kilku chwilach odwróciła się do mnie plecami i podciągając kolana zwinęła się w kulkę.

     – Powinieneś już iść – usłyszałem.

     – Słucham??? – myślałem że się przesłyszałem. Leżę koło dziewczyny z olbrzymim wzwodem, która miała orgazm, a ona każe mi iść!

     – Proszę cię, wyjdź – powiedziała.

     – Zrobiłem coś nie tak?

     – Nieee.

     – Zraniłem cię?

     – Wszystko jest ok, idź – zakończyła odwracając się do ściany. Rozmawiając ze mną ani razu na mnie nie spojrzała. Wstałem zapiąłem rozporek i poszedłem do domu. Coś takiego przytrafiło mi się pierwszy raz.

        Minęło parę dni. W szkole Aneta unikała mnie tak, jak ja uciekałem przed nią kiedyś. Nie ganiałem jej, rozumiałem że jak będzie chciała pogadać przyjdzie sama. Któregoś dnia siedząc w domu zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyła mama.

     – Dzień dobry – usłyszałem jak odpowiedziała. – Tak, jest.

      – Do ciebie – powiedziała mama przechodząc koło mnie i puszczając oko. Podszedłem do drzwi i ujrzałem Anetę. Była w ładnej kolorowej sukience i białych podkolanówkach a włosy spieła w kucyk.

     – Cześć – uśmiechnęła się, ale trochę jakby z musu. – Muszę z tobą pogadać…

     – O czym?

     – ….na osobności – dokończyła. Spojrzałem na mamę, która słuchała uśmiechając się.

     – Dobra zaczekaj – założyłem tenisówki i wyszedłem na korytarz zamykając drzwi.

     – O czym chcesz gadać?

     – Nie tutaj – rozejrzała się jakby ściany miały uszy – chodź ze mną – złapała mnie za rękę i pociągnęła na górę. Weszliśmy do jej mieszkania. Usiadła na krześle myśląc przez chwilę ze spuszczoną głową.

     – Chciałam cię przeprosić za tamto – zaczęła patrząc na podłogę.

     – To ja przepraszam, nie chciałem cię urazić, byłem zbyt podniecony i….

     – Przestań gadać bzdury!!! – przerwała mi. – Nie uraziłeś mnie. Było extra. To ja wszystko zaplanowałam, ten film, wolna chata….

     – To ja już nie wiem – usiadłem na łóżku zupełnie skołowany.

     – Ja chciałam tego już dawno tylko… bardzo się bałam. I nadal się boję, bo nigdy tego nie robiłam…z chłopakiem. Przestraszyłam się, że bedziesz chciał mi wsadzić, boję się że zajdę w ciążę, dlatego cię wyrzuciłam.

     Ciąża, dziecko, nigdy o tym nie myślałem bawiąc się z kuzynką. Ale ona nawet nie miała okresu. Aneta to co innego. Wyglądała już jak mała kobietka, poza tym podczas masturbacji zauważyłem że sperma przybrała białawy kolor. Dojrzewaliśmy, a więc teoretycznie mogliśmy spłodzić dziecko. W dodatku ona była ode mnie dwa lata starsza, na pewno mogła zajść. Zamurowało mnie. Myślałem że to problem dorosłych, a teraz przytłoczyła mnie myśl, że to ja wchodzę w dorosłość.

     – “Dorosłość to odpowiedzialność” – powtarzał zawsze ojciec. Zaczęło się pojawiać u mnie pierwsze owłosienie, nie tylko jajek, ale i twarzy, a głos zaczał mi skakać tak, że nieraz mówiłem basem jak tata.

     – Ale jest na to sposób – ciągnęła dalej Aneta. Podeszła do szafki i wyciągnęła parę małych opakowań. Widziałem to już kilka razy w szkole.

     – Skąd masz prezerwatywy? – zapytałem.

     – Podwędziłam mamie, miała tego dużo w torebce.

     – Więc naprawdę chcesz to zrobić?

     – Yhmm. Tylko się boję, bo to boli.

     – Zawsze?

     – Tylko za pierwszym razem.

     – Myślałem że ty z chłopakami już robiłaś takie rzeczy. A to całe gadanie w szkole, chwalenie się różnymi rzeczami to co?

     – Specjalnie tak mówiłam, żeby inne dziewczyny mi zazdrościły. A to wszystko to bujda.

     – To skąd wiesz o chłopakach tak dużo, o waleniu konia, o wytryskach, o pozycjach które wymieniałaś w szkole i o…

     – Skąd o tym wiesz? – weszła mi w słowo – tobie nie mówiłam.

     – Mnie nie, ale takie rzeczy rozchodzą się w szkole błyskawicznie. Każdy chce się przed kimś pochwalić wiedzą, nie tylko ty.

     – Skąd wiem? – Coś ci pokażę. Podeszła do regału, przystawiła krzesło i wchodząc na nie otworzyła najwyższą szafkę. Pogrzebała w jakichś ciuchach i wyciągnęła kasetę video. Nie była podpisana. Na okładce widziałem tylko duży napis BASF.

     – Ale przysięgnij że nikomu nie powiesz.

     – Przysięgam.

     Zrobiło mi się gorąco, bo zaczynałem się domyślać co to za film. W szkole i na podwórku krążyły legendy o filmach, gdzie jest pokazany seks. Pod każdą postacią. Kobieta z facetem, z dwoma facetami, facet z dwoma kobietami, facet z facetem, kobieta z kobietą, rzeczy których nawet sobie nie wyobrażaliśmy. Kiedyś na boisku, wieczorem, starszy chłopak opowiadał że oglądał taki film z Niemiec. Nie wierzyłem mu, kto by dał się nagrać w filmie jak to taka wstydliwa sprawa. Przypomniałem sobie jak podsłuchałem rozmowę mamy z koleżanką, opowiadała że taka i taka, to ze swoim mężem robi to tylko po ciemku i pod kołdrą, a są małżeństwem 15 lat.  Film zaczął się normalnie. Był po niemiecku, nie tłumaczony. Kobieta sprzątała w kuchni. Podejrzane było tylko to, że robi to w bardzo króciutkim fartuszku. Nagle dzwonek do drzwi. Otwiera, a tam faceci przywieźli łóżko. Domyśliłem się, że pytają gdzie postawić bo wskazała salon. Jest ich trzech, chociaż wnosi dwóch. Muskularni, przystojni, w rozpiętych koszulach. Po chwili kobieta pokazuje na łóżko i o coś ich pyta. W następnym ujęciu wszyscy są nadzy. Kobieta siedzi na łóżku a wokół niej stoją mężczyźni. Penisy im stoją, a ona po kolei każdemu bierze w usta. Po jakimś czasie jeden się kładzie, ona na nim siada i wkłada sobie członka w cipę, drugi zachodzi ją od tyłu i wkłada jej w pupę, a trzeci wkłada jej w usta. I wszyscy naraz ją ruchają. Oniemiałem z wrażenia. Członek urósł mi tak, jakby chciał rozedrzeć spodnie. Brakowało mi powietrza, zacząłem się dusić jak ryba wyciągnięta z wody. A oni tylko zamieniali się miejscami i wsadzali jej po same jądra. Zbliżenia były tak duże, jakbym trzymał głowę 10 centymetrów od jej szparek. Po dwudziestu minutach faceci wstają i spuszczają się po kolei w usta kobiecie. Ona połyka wszystko i z uśmiechem liże im członki. Koniec epizodu. Jeszcze nigdy nie byłem tak zaczerwieniony. Nie ze wstydu, tylko z podniecenia.  Spojrzałem na Anetę, która wyłączyła film i przyglądała się mojej reakcji.

     – I jak? – zapytała – podobało ci się?

     Z podniecenia głos uwiązł mi w gardle. Potwierdziłem tylko szybkim kiwaniem głowy.

        Podeszła do łóżka na którym siedziałem i zaczęła mi zdejmować spodnie. Czerwieniła się trochę, ale widziałem, że jest zdeterminowana. Udawała że to dla niej normalka, ale opuszczała głowę nisko, żeby tylko nasze spojrzenia nie spotkały się. Gdy rozsunęła suwak uniosłem biodra, a ona opuściła je z majtkami aż za kolana. Penis ochoczo patrzył w górę. Cewka była zaciśnięta, tylko na jej brzegu utworzyło się oczko gotowe do strzału. Pojawiła się na nim kropelka śluzu, jak tylko Aneta ściągnęła skórkę. Patrzyła na niego dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się co dalej. Widać było, że fascynuje ją ten organ, oglądała go dokładnie z każdej strony, unosiła nawet jądra. Może porównywała z tymi na filmach, ale ja nie miałem co z nimi konkurować. Teraz mój członek mierzył 14 centymetrów i to jak byłem mocno podniecony, a oni mieli chyba po 30. Nigdy nie porównywałem siusiaka z innymi, więc nie miałem na tym punkcie kompleksów, a Monika nigdy nie mówiła że jest mały.Teraz wyglądało, że Anecie też się podoba. Usiadła obok mnie i zaczęła delikatnie mnie masować. Robiła to doskonale, jakby znała najwrażliwsze punkty. Nagle pochyliła się i włożyła go do ust. Ale nie pieściła go językiem, tylko zaczęła ciągnąć. Było to dla mnie nowe doświadczenie, bardzo podniecające. Policzki miała zapadnięte gdy unosiła głowę, by za chwilę wciągnąć go całego z powrotem. Musiała często oglądać te filmy, bo była w tym dobra. Przebiegł po mnie dreszcz rozkoszy. Wiedziała co to oznacza, bo uniosła się i zaczęła szybko pieścić mnie ręką.

        Pierwszy strzał poleciał z półtora metra od łóżka na dywan.

     – Łał! – wymsknęło się Anecie, a oczy zrobiły jej się wielkie i okrągłe. Drugi był identycznej długości, tylko nić spermy była o wiele grubsza.

     – O rany!! – wyszeptała, nie przestając ruszać rączką. Więcej nie widziałem bo oczy zaszły mi jakby mgłą. Wydawało mi się że tracę przytomność. Zamknąłem oczy rzucając się w rytm wytrysku. Siedziałem tak z minutę, wreszcie otworzyłem oczy. Aneta patrzyła na białą ścieżkę na dywanie.

     – Czegoś takiego nie widziałam nawet w filmach – powiedziała z fascynacją. – Niezły jesteś. Skierowała wzrok na mnie.

     – Czy to wystarczy na przeprosiny? – zapytała z uśmiechem.

     – Nooo… – byłem tak wypompowany, że nie mogłem mówić. Podniosła się i poszła do łazienki. Gdy wróciła, trzymała chusteczki higieniczne, gąbkę i jakąś butelkę.

     – Masz, wytrzyj się – podała mi chusteczki – ja muszę zetrzeć ten biały strumień, bo matka mnie zabije – zachichotała. Doprowadziłem się do porządku, a ona posprzątała pokój. Zrosiła dywan płynem z butelki i po wytarciu gąbką plama zniknęła. Schowała też kasetę, chociaż byłem ciekaw co było dalej.

     – Nie obejrzymy do końca?

     – Na dzisiaj już wystarczy wrażeń. Nie chcę, żebyś się spuszczał jak cię tylko dotknę.

    Chciałem zobaczyć jej owłosioną cipkę, bo jeszcze nie miałem okazji widzieć jej w całej okazałości.

     – A ty nie chcesz mieć orgazmu? – poszedłem na całość. Zmieszała się i lekko zaczerwieniła. Zauważyłem, że jest przestraszona. – Nadal się boisz?

     – Chłopacy to mają dobrze – powiedziała z irytacją w głosie – spuszczają się i resztę mają gdzieś! A dziewczyna niech się martwi, czy będzie miała okres, czy nie, czy zaszła w ciążę, czy nie. A oni zapominają od razu o dziewczynie i szukają następnej dziury żeby wsadzić i się schlapać.

       Zaczęła się na mnie wyżywać, nie wiedziałem dlaczego. Doszedłem do wniosku że ona tak maskuje wstyd i strach. Mówiła wulgarnie, niektórych słów nie znałem, ale domyślałem się znaczenia.

      – …. i zostawiają dziewczynę z brzuchem, wystawioną na pośmiewisko całego osiedla – kończyła swoje żale krążąc po pokoju.

     – Ale ja nigdzie nie idę, a się….schlapałem – odpowiedziałem w jej stylu. – A zresztą nie muszę ci tam wsadzać, żebyś miała orgazm (wiedziałem już jak doprowadzić dziewczynę do szaleństwa).

     – Oo, jaki ekspert – zaczęła szydzić. – A co, chcesz mi strzelić patelnię?

     – Co???

     – No zrobić minetę!

       Nie wiedziałem co do mnie mówi. Gdzieś, kiedyś słyszałem te określenia, ale nie miałem pojęcia co oznaczają. Siedziałem teraz z otwartą buzią ze zdziwienia.

     – A może masz na myśli anusa? – ciągnęła dalej chichocząc, gdyż zauważyła że to dla mnie czarna magia. – Zdecyduj się – miłość francuska, czy stosunek analny?

     – Nie znam tych nazw – przyznałem cicho – ale jak chcesz mogę ci pocałować cipkę.

      Przystanęła spoglądając na mnie. Nabrała powietrza chcąc coś powiedzieć, ale po chwili wypuściła je głośno wzdychając. Podeszła do łóżka i usiadła obok mnie.

     – Przepraszam – powiedziała już spokojnym głosem – wkurza mnie po prostu brak odpowiedzialności u facetów.

    Wiedziałem wcześniej że ma duży temperament, więc nie byłem na nią zły. Czułem że potrzebuje bliskości i czułości innej osoby. Może dlatego że rodziców ciągle nie było, że ciągle była w domu sama, nie wiedziałem wtedy, ale później zrozumiałem, że moje myśli szły w dobrym kierunku.

       Teraz patrząc na jej nogi przykryte do połowy kolorową sukienką, chciałem jej dać przyjemność i to dużą. Położyłem rękę nad kolanem i przesuwając ją wyżej zacząłem gładzić wewnętrzną stronę uda. Wersalka była złożona, więc nie było zbytnio miejsca, żeby się położyć. Aneta oparła się o nią plecami, rozchylając lekko nogi. Siedząc z boku miałem ograniczony dostęp do krocza, ale postanowiłem się nie śpieszyć. Chciałem, żeby się rozluźniła, przestała się bać czy denerwować.

       Był to strzał w dziesiątkę.

      Pieściłem długo uda zbliżając rękę do cipki, ale w ostatnim momencie cofałem ją. Jej oddech bardzo się pogłębił, a policzki zaróżowiły. Nogi miała już mocno rozszerzone, a gdy moje palce wędrowały w głąb, jej biodra wychodziły im naprzeciw. Wreszcie przyłożyłem rękę do majtek na wysokości wzgórka i zjechałem nią do dołu.

     – Och! – westchnęła Aneta, widziałem że czekała na to od dłuższego czasu. Wstałem, a następnie ukląkłem na podłodze na przeciwko niej. Włożyłem ręce pod sukienkę z obu stron i łapiąc za majtki zacząłem je zsuwać w dół. Uniosła pupę podpierając się rękami, a ja ściągnąłem majteczki aż do kostek. Uniosła stopy a one spadły na dywan. Podciągnąłem sukienkę kładąc ją aż na brzuch i moim oczom ukazała się cipka. Była cudowna. Króciutkie, ale gęste włoski obrastały wzgórek, schodziły też w dół na wargi. Pięknie kontrastowały z różowiutką przerwą między nimi. Dostęp nadal był niewielki, więc złapałem za tyłek lekko ciągnąc go ku sobie. Aneta przysunęła biodra do mnie, a ja łapiąc ją za kostki uniosłem nogi i rozszerzając oparłem je o brzeg łóżka. Podobały mi się też jej białe podkolanówki. Dotyk ich sprawiał przyjemność. Teraz miałem wszystko co posiada dziewczyna w zasięgu języka. Purpurowa łechtaczka dumnie wystawała spomiędzy warg. Była naprawdę duża co poniecało mnie bardzo. Wilgotna szparka nęciła mnie, no i ten zapach. Pachniała mydłem, wyczuwałem też pot i to coś, czego nie mogłem określić. Coś, co powodowało, że trzęsły mi się ręce, a oddech stawał się urywany. Zapach kobiecego łona, jej płci, jej tajemnicy. Wdychając go już prawie bym się zatracił, ale nie, nie będę się śpieszył. Przyłożyłem usta do wzgórka. Włoski fajnie mnie łaskotały, jeździłem wargammi po nich dłuższy czas. Następnie robiłem to samo językiem aż posklejały się od mojej śliny i przylgnęły do skóry. To samo zrobiłem z włoskami na wargach sromowych, omijając specjalnie cały czas łechtaczkę. Aneta oddychała szybko, pojękując cichutko. Miała zamknięte oczy oddając się całkowicie rozkoszy. Wtedy przycisnąłem język do odbytu i powolnym ruchem przesunąłem go do góry aż nad łechtaczkę.

     Ooooch!!! – westchnęła głośno. Spojrzała na mnie, a ja powtórzyłem manewr drugi raz. I trzeci. I czwarty.

     Oooch! Ojej! – zajęczała znowu. Z dziurki zaczął wypływać śluz i wiedziałem że jest na granicy orgazmu. Odczekałem chwilę, a gdy się uspokoiła zacząłem lizać szparkę. Jak jęki stawały się głośniejsze, znów przestałem ją pieścić. Nie otwierała już oczu, czekała tylko na następny mój ruch. Teraz zacząłem lizać odbyt. Po paru minutach – stop. Jej ciało drgało, a jej biodra poruszały się w przód i w tył. Przyszedł czas na łechtaczkę. Pieściłem delikatnie masując ją ustami, gdyż była na tyle duża, że spokojnie łapałem ją wargami i wciągałem do ust. Jednocześnie przyłożyłem palec wskazujący lewej ręki do zwieracza, a kciuk do szparki i zacząłem je pocierać. Prawą rękę położyłem od góry na łonie, rozszerzając wargi. Pieściłem najwrażliwsze miejsca jednocześnie. Miałem już przestać, gdyż jęczała głośno, ale wyczuła to, bo złapała mnie za głowę lekko przyciskając.

     – Nie przestawaj!! Proszę cię! Rób tak dalej! – wyszeptała. Przekrzywiłem głowę na bok i wessałem całą łechtaczkę do ust. Oprócz ssania, jeździłem jeszcze po niej językiem. Jeden palec wsunąłem troszeczkę w odbyt, a kciukiem pocierałem nadal wejście do pochwy.

     – Aaaach!!! Tak! Już!!! Teraz!! O kurwa!! Nie wytrzymam! – pierwszy raz usłyszałem przekleństwo z jej ust. – Nie przestawaj! Błagam! – prosiła zanosząc się jakby płaczem.

      Nie przestałem.

     Mój język wykonywał przeróżne akrobacje. Palec poruszał się szybko w pulsującym  zwieraczu. Usta trzymały mocno wessaną łechtaczkę. Drgające ciało Anety przeszło w konwulsje które trudno opisać. Zarzuciła mi nogi na ramiona i kładąc je na plecach przyciągała mnie do siebie. Głową rzucała na boki, a z jej ust wydobywały się nie artykułowane dźwięki. Plecy wyginała w łuk tak mocno, że aż pupcia wisiała co chwila nad łóżkiem.

     – Taaak! Cudownie!! Tak! Oooch! – zsunęła mi nogi z ramion opuszczając je na podłogę i opadła na łóżko zupełnie bez sił. Oddychała szybko, a jej ciało jeszcze co chwila delikatnie drgało. Uniosłem głowę i patrzyłem jak z zamkniętymmi oczami rozkoszuje się dopiero co przeżytym orgazmem.

     – To było nieziemskie –  wyszeptała nie otwierając oczu. Siedziała tak chwilę, a ja nadal klęczałem na podłodze przyglądając się jak łechtaczka układa się między wargami. Nagle spojrzała na mnie już zupełnie przytomnie.

     – Słuchaj, czy ty na pewno robiłeś to pierwszy raz?

     – No pewnie – odpowiedziałem szybko lekko się czerwieniąc. Nigdy jej nie powiem o kuzynce, bo pomyśli że jestem zboczony. Popatrzyła przez jakiś czas na mnie podejrzliwie i oparła głowę z powrotem o łóżko.

     – Masz talent – powiedziała nie patrząc na mnie. Po chwili opuściła sukienkę zakrywając cipkę.

     – Chyba widziałeś już wszystko co chciałeś zobaczyć.

     – Nie widziałem jeszcze twoich… piersi – powiedziałem podnosząc się z podłogi.

     – I nie zobaczysz… na pewno nie dziś – dodała z uśmiechem.

     – Rób wypad na kwadrat bo muszę wziąć kąpiel – jej język trochę mnie śmieszył.

     – A to? – pokazałem palcem prezerwatywy – kiedy się przyda?

     – Jak przyjdą Szwedy, idź już – zachichotała. Stałem i patrzyłem na nią nadal pytającym wzrokiem.

      – Oj nie wiem, jak będę gotowa.

    Podeszła do drzwi wejściowych dając mi do zrozumienia że na dziś koniec.

     – I pamiętaj, ani pary z gęby, nikomu, bo nie wiem co ci zrobię.

     – No wiem – burknąłem podchodząc do niej – nie jestem dzieckiem.

    Otworzyła drzwi, a ja wyszedłem na korytarz.

     – Ty – zagadała – ale chyba się we mnie nie zabujałeś co?

     – Ja?? – odwróciłem się do niej.

     – Nie, ja – rzuciła szybko – dlaczego się zgodziłeś na nasze spotkanie, kiedyś mnie unikałeś?

     – Bo… masz fajne ciało i…bardzo mnie podniecasz – powiedziałem zgodnie z prawdą – kiedyś byłem smarkaty i nie widziałem.. pewnych rzeczy.

     – To dobrze, bo pociągasz mnie czysto fizycznie, rozumiesz?

     – Yhm. Tak naprawdę to nie wiedziałem dokładnie o co jej chodzi.

     – I pamiętaj, miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach a kończy na dupie – powiedziała i zamknęła drzwi.

     “Skąd ona zna takie teksty” – myślałem schodząc po schodach. “I co ma dupa do miłości?”. Jeszcze wtedy nie kojarzyłem, że miłość i seks jest ze sobą powiązana. Zresztą miłość kojarzyła mi się z filmami romantycznymi których nie lubiłem. Zero akcji, tylko łazili jacyś ludzie ze sobą za rękę, przytuleni i co chwila całowali się w usta. Beznadzieja.

     Seks natomiast był cudowny. Jeszcze teraz wchodząc do mieszkania miałem przed oczami owłosioną cipkę Anety, z wystającą łechtaczką, mokrą od śluzu i mojej śliny. Nie zatrzymując się wszedłem od razu do łazienki, gdyż wypukłość na moim rozporku była mocno widoczna. Nie potrzebowałem dużo ruchów by sobie ulżyć. W pokoju położyłem się na tapczanie rozmyślając.

     – Coś długo rozmawiałeś z Anetą – otrzeźwił mnie głos mamy – o czym rozmawialiście?

     – My?… o szkole – wymyśliłem na poczekaniu.

     – O szkole – powtórzyła mama – a wiesz, mnie się wydaje, że Aneta się w tobie podkochuje.

     – No co ty, mama – powiedziałem szybko czerwieniąc się – jest słaba z matmy to jej pomagam, to wszystko.

     – Aha, taki dobry kolega jesteś. Wolisz siedzieć nad książkami, niż ganiać za piłką na boisku.

    Wiedziała, że piłka to moja pasja. Nie wiedziałem co odpowiedzieć, więc siedziałem cicho.

     – A ja myślę, że ty też się w niej kochasz.

     – Przestań! Mamo! Co ty mówisz!? – byłem już czerwony jak burak. Jakby się dowiedziała co z nią robiłem, byłoby po mnie.

     – Dobrze już, dobrze! Nic nie mówię! – zaśmiała się mama. – Miłość rządzi się swoimi prawami – dodała.

     – Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy na dupie – wypaliłem bezmyślnie.

     – Coś ty powiedział???!!! – moja mama wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia.

      – Ja… przepraszam! Mamo…nie chciałem – zacząłem się jąkać.

     – Gdzie to usłyszałeś? Od kogo?

     – Yyy.. nie wiem.. nie pamiętam.. na podwórku chyba.

     – Nie waż się tak mówić! Nigdy! Rozumiesz?

     – Tak mamo, przepraszam.

    Zauważyłem, że mama nie była zła, tylko zszokowana, w domu nie używało się żadnych brzydkich słów, nawet takich jak “dupa”. Jak tylko ojciec wrócił z pracy zaczęło się.

     – Usiądź to ci coś powiem – mama od razu przeszła do rzeczy.

     – Co takiego?

     – Wiesz co nasz syn mi dzisiaj powiedział?

     – “Miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy na dupie” – patrząc na ojca zakryła usta ręką.

     – “No to koniec” – myślę – “zaraz dostanę niezły wpieprz”

    Rodzice patrzyli na siebie dłuższą chwilę, po czym mama nie wytrzymała i zaczęła się śmiać. Ojciec zaczął jej wtórować potężnym basem. Śmiali się tak,że aż meble drżały. Mama popłakała się ze śmiechu i wycierając łzy powiedziała:

     – Kończy się na dupie, rozumiesz – i znowu salwa śmiechu. Ojciec rechotał i też wycierał oczy, a mama odsuwała ręce od twarzy i powtarzała “na dupie” i znów wybuchali śmiechem. Siedziałem czerwony ze wstydu na tapczanie, ale i trochę zadowolony, bo wiedziałem że kary nie będzie. Pomyślałem, że muszę bardziej uważać co mówię, bo jednym nie przemyślanym zdaniem mogę narobić sobie dużo nieprzyjemności.

      A już nie mogłem się doczekać kolejnego spotkania z Anetą. Nie mogłem przestać myśleć, czy to właśnie teraz będzie mój pierwszy raz, taki prawdziwy? Czy właśnie teraz włożę członka tam, w to najprzyjemniejsze miejsce? W tą dziurkę rozkoszy tak bardzo skrywaną przez kobiece ciało? Cóż, pozostało mi tylko czekać….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Aktorka, cz. 3

    Przywołał służącą dzwonkiem. Kiedy weszła do łazienki, wskazał płyn. Wycisnęła trochę na dłoń i zaczęła namydlać mu plecy.

    – Moja koleżanka, Weronika, chciałaby spotkać się z panem – poinformowała go. – Ta wysoka brunetka. Pan mówił, że wygląda elegancko i atrakcyjnie – zaznaczyła z nieukrywanym przekąsem. – I jest mężatką – dodała z mściwą satysfakcją.

    – A, kojarzę. A w jakimż to celu, moja droga? – potrafili na różne sposoby bawić się tworzoną sytuacją.

    – Przypuszczam, że ma ochotę pokazać się w towarzystwie młodego, przystojnego mężczyzny. Być może zależy jej na czymś więcej – drugie zdanie dodała po chwili namysłu.

    – Czy Annie nie będzie przeszkadzać, że spotkam się z jej koleżanką? – Mężczyzna miał wątpliwości, ale już wcześniej wpadł na dość perwersyjny pomysł i znowu chciał zweryfikować jej opinię. Chociaż miała gotową odpowiedź, odczekała, namydlając plecy Adama, zanim odezwała się. Chciała, żeby mężczyzna zrozumiał i zapamiętał jej słowa. 

    – Może to sprawi, że koleżanki i sąsiedzi będą mniej podejrzliwi wobec mnie – zauważyła trzeźwo. Adam w duchu przyznał jej rację. Dobry kamuflaż również przyda się, kiedy zacznie realizować swój plan.

    – Podejdź, do pana, odwróć się i usiądź na krawędzi wanny – polecił aktorce. Wykonała polecenie. – Siądź głębiej – skorygował jej pozycję.

    – Boję się, że wpadnę do wanny – powiedziała z wysiłkiem.

    – To trzymaj się wanny – stwierdził rozbawiony. W końcu siedziała tak głęboko, że podniósł dłoń i wsadził palec do pochwy.

    – Och – stęknęła zaskoczona. Liczyła, że zabawa zacznie się od delikatnych pieszczot. Adam po chwili penetracji, kiedy minęło zaskoczenie, włożył drugi i trzeci palec. I zaczął posuwać Annę. Trzymała się wanny, garbiła, żeby utrzymać równowagę i kręciła głową, przeżywając penetrację. Była bardzo podniecona.

    – Wstań – polecił Adam i pomógł jej, pchając palcami wetkniętymi aż po nasadę do pochwy. Dopiero po chwili mogła wykonać polecenie. Podniecenie zwolniło jej reakcje. Nadal bardzo podniecona podniosła się, wyprostowała, odwróciła i zdezorientowana półprzytomnie spojrzała na aktora.

    – Jesteś na plaży. Woda jest ciepła. Szybko zdejmij szpilki, majtki. – Ciągle podniecona, szybko rozebrała się. Adam wstał.

    – O, jaki duży – nie potrafiła powstrzymać się od komentarza. Weszła w pończochach i wyczekująco patrzyła na niego. Odwrócił ją i pokazał palcem na wodę.

    – Tam chyba leży jakaś muszelka. Podnieś. – Schyliła się i poczuła jak z impetem wszedł w nią penis. – Oooch!! – naprawdę poczuła ogromną przyjemność. Penetracji palcami nie lubiła. Była wówczas zawstydzona i odbierała to, z bliżej nieokreślonego powodu, jako upokorzenie. Penisem mógł robić wszystko. Bez słowa przycisnął ją i zaczął energicznie wyrzucać biodra. Uderzenia penisa w pochwie były jak fale rozkoszy, którym nie potrafiła się przeciwstawić. Ugięły się pod nią nogi. Nawet nie słyszała chlupotu wody.

    – Oprzyj się rękoma o brzeg wanny – poradził i dolał ciepłej wody. Kobieta pochyliła się, a on w końcu chwycił ją za biodra i dalej rżnął. Lubił trzymać takie pełne biodra i klepać pupę aż zrobi się czerwona. Aktorka tylko pojękiwała i czasami krzyknęła, kiedy mocniej uderzył w pupę. Teraz puścił biodra, rozpiął bluzkę, przesunął stanik pod szyję i zobaczył kołyszące się piersi. Lewą chwycił całą dłonią, dwa palce prawej dłoni wsunął do odbytu.

    – Będę jebać dupę! – zadowolony ze swojej przewagi mocno uderzał penisem. Z wrażenia znowu ugięły się pod nią nogi.

    – Kochany, już nie dam rady – westchnęła podniecona i zmęczona.

    – Trzymaj się, dupo. Pan rżnie, bo ma ochotę! Ty służysz! – krzyknął podniecony. Kobieta już ledwie stała na nogach. Wiedział, że dochodzi, więc jeszcze przyspieszył i po kilku ruchach wytrysnął w nią. Znieruchomiał i przeżywał orgazm. Aktorka poczuła wytrysk i mocniej zacisnęła palce na brzegach wanny, broniąc się przed upadkiem. Przeżyła już dwa orgazmy. Może nie były najsilniejsze, ale z podniecenia i doznanej rozkoszy kobiecie kręciło się w głowie i potrzebowała chwili wytchnienia.

    – Klęknij! – usłyszała kolejne polecenie. Adam wyjął penisa i pomógł kobiecie opaść na kolana. Puścił ciepłą wodę. Manipulując palcami w odbycie, zmusił ją do oparcia się o ścianę wanny.

    – Solidnie ciebie zerżnąłem, więc odpocznij – poradził, przekręcając palce w odbycie i szarpiąc ją. Uniosła jedno kolano, straciła równowagę i plecami zjechała po ścianie wanny do wody. Zaśmiał się, a fala wody i piany na chwilę całkowicie ją przykryła. Była tak zmęczona seksem i odprężona, że tylko prychnęła i próbowała otrzeć oczy z wody. Nadal leżała na boku i miała przymknięte oczy.

    – Poleż jeszcze, a ja wytrę się. – Poklepał ją po gołej pupie, wyszedł z wanny i wycierał się.

    – Yhmy – nie miała siły na dłuższą odpowiedź. Aktorka miała mokrą bluzkę, stanik, pończochy, zamoczyła włosy, ale teraz oparta na przedramieniu o ścianę wanny, odpoczywała. Ciepła woda sprzyjała relaksowi. Czuła się taka szczęśliwa. Odkrywała przyjemność płynącą z uprawiania seksu w różnych miejscach i sytuacjach. Dlatego nawet nie narzekała, że zmoczyła ubranie i włosy. Ciągle leżała i dłonią poruszała wodę.

    – Ależ dziewczyny byłyby zazdrosne! – uśmiechnęła się, myśląc o swoich nowych doznaniach, ciągle wzbogacanych doświadczeniach seksualnych i koleżankach zapraszanych na herbatki. Spotkania z nimi już nie były taką atrakcją jak przed laty. Ba, jak jeszcze przed kilkoma miesiącami.

    *

    Witold przyjechał razem z Adamem i na powitanie wręczył pani domu bombonierkę. Kiedy krygowała się, tłumacząc, że słodycze nie służą figurze, Witold z uśmiechem machnął ręką:

    – Pani mogłaby sama codziennie zjadać taką bombonierkę, a i tak wiele kobiet nadal zazdrościłoby pani figury. – Podbudowana komplementem, podziękowała za podarunek i zaprosiła ich do salonu. Wszystko było już przygotowane. Wygląd stołu wywarł wrażenie na Witoldzie: 

    – No, chłopie, jeżeli pani Anna tak dba o ciebie, to chyba i ja przeprowadzę się. – Usiedli przy stole. Zadowolona aktorka wyszła po herbatę. – Człowieku, jak ona wygląda! Prawie jej nie poznałem. Efektowna kobieta! – Adam milczał. Wiedział więcej niż chciał powiedzieć.

    Nie była to żadna oficjalna, uroczysta kolacja, więc Witold był w sportowej marynarce i dżinsach, ale pani Anna ubrała granatową, plisowaną spódniczkę i błękitną bluzkę. Szare pończochy z delikatną srebrną nitką i szare sandałki na szpilce oraz szara apaszka, zdobiona srebrnym wzorem, uzupełniały jej strój. Przy kolacji gospodyni i Adam pili alkohol. Gość wymówił się powrotem samochodem. Adam nalegał i pilnował tempa, więc Anna wypiła więcej niż zwykle. Pod koniec kolacji była podchmielona, czasami śmiała się lub mówiła zbyt głośno. Mężczyzna nakłonił ją do wypicia kolejnego toastu. W końcu zostawiła ich samych i poszła do sypialni. Przecież mieli własne sprawy do omówienia. Rozochocona alkoholem i komplementami młodych mężczyzn nie potrafiła sobie znaleźć miejsca. Zaczęła w kuchni robić porządki. Zmywała naczynia przyniesione po kolacji.

    *

    Kiedy ponownie weszła do salonu, na jakimś kanale telewizyjnym odtwarzano muzykę, ekran błyskał, a Adam półleżał na sofie i momentami pochrapywał.

    – Och, a co się stało?

    – Nic, zmęczył się – Witold uśmiechnął się pobłażliwie. – Pani Anno, zapraszam do jeszcze jednego toastu.

    – Dziękuję – uśmiechnęła się – ale ja już wystarczająco wypiłam. I jestem zmęczona – ostatnie zdanie wypowiedziała nieco rozwlekle.

    – Pani Anno, za pani urodę, elegancję i zawodowe sukcesy – Witold podszedł do niej z dwoma napełnionymi kieliszkami.

    – Słyszał pan coś, panie Witoldzie? – zapytała, patrząc mu w oczy.

    – Najpierw toast, potem rozmowa – wręczył kieliszek, trącili się. – Za sukcesy! – Witold wypił kieliszek, pani Anna lekko zamoczyła usta. – Do dna! – zarządził mężczyzna. Kobieta zaprzeczyła ruchem głowy, ale Witold wierzchem dłoni podniósł jej dłoń z kieliszkiem do ust i wymusił: – Noooo – słowem i gestem wypicie całej zawartości. Wtedy uwolnił jej dłoń i zabrał kieliszek.

    – Och – westchnęła i głęboko zaczerpnęła powietrza. Oddychała ciężko.

    – Co? Za dużo było?– zapytał życzliwym tonem i pomógł usiąść na krześle. – Może trochę soczku? – Półprzytomna pokiwała głową.

    – Może być sama woda – szepnęła słabym głosem. Nie była przyzwyczajona do takich ilości alkoholu.

    – Już podaję! – błyskawicznie odwrócił się tyłem i nachylił nad stołem, coś chwilę nalewał i wreszcie z wysoką szklanką w dłoni podszedł do kobiety. Uśmiechał się. – Proszę wziąć duży łyk, od razu poczuje się pani lepiej. Sok pomarańczowy jest chłodny, orzeźwi – doradzał, podając szklankę. Zgodnie z radą, wychyliła spory łyk i poczuła chłód cieczy w przełyku. Dotknęła szklankę do czoła. Chłód przywołał uśmiech na jej twarz.

    – Jakie miłe uczucie… – westchnęła, czując chłód szklanki. – Panie Witoldzie! Co było w tym napoju? –wypowiadała słowa, przeciągając niektóre sylaby. Po ciele rozlała się kolejna fala ciepła. Mężczyzna spojrzał na dzbanek, potem na szklankę.

    – Nie wiem. Ja wlewałem tylko sok. Adam przygotowywał napoje – głową wskazał śpiącego kolegę.

    – Ej, ty, ty – pochylając się, pani Anna pogroziła palcem Adamowi.

    – To co, jeszcze łyczek? – Witold podszedł z dzbankiem i dolał soku, nie czekając na odpowiedź. z uśmiechem Odstawił dzbanek i nieco przesunął laptop.

    *

    – Chyba spora rola czeka na panią – rzekł w końcu Witold, widząc, że kobieta zapomniała o głównym temacie. Siedzieli na sofie i patrzyli na siebie.

    – Taak? – zapytała. Dopiero po chwili dotarło do niej, o czym mówił. – Co paan wie?

    – Sporo, ale informacje kosztują – rzekł twardo. Widział, że nie ma sensu dłużej poić kobiety alkoholem.

    – O co choodzi?

    – Słyszałem, że rola ma być dość odważna i wiodąca, ale reżyser waha się – spojrzał na nią.

    – Czemu?

    – Bohaterka musi wyglądać. Mam na myśli figurę. I nie zawsze pojawia się na scenie w kompletnym stroju – cierpliwie wyjaśniał.

    – To coo? Czy mnie czegoś brakuje? – z trudem podniosła się i stanęła przed nim w rozkroku, chwytając się pod boki. Chwiała się. Westchnął z ulgą. Powoli, ale jednak jeszcze do niej docierało.

    – Trudno mi powiedzieć, niewiele widziałem – wzruszył ramionami. – Ale mogę ocenić i coś szepnąć reżyserowi – zadeklarował z kamienną twarzą. – Nosi pani pończochy?

    – Oczywiście! – podciągnęła spódnicę i zobaczył opalone udo wychylające się z samonośnej pończochy.

    – Taaak. A potrafi pani przebiec na scenie bez spódnicy, w szpilkach i z rozpiętą bluzką? Jest ranek, pani bohaterka spieszy się do pracy. Jest spóźniona – zawiesił głos. – Czekamy. Jest pani gotowa? – spytał podniesionym głosem.

    – Tak! Już! – szamotała się, nie wiedząc od czego zacząć. Wciąż miała trudności z utrzymaniem równowagi.

    – Proszę zdjąć spódniczkę, odłożyć na bok, aby nam nie przeszkadzała w próbie i stanąć przy oknie! Na mój sygnał ruszy pani w kierunku drzwi. Jasne?

    – Tak, oczywiście… – jeszcze szamotała się ze spódnicą, przytłoczona pomysłem i głosem Witolda. Ten, w oczekiwaniu na aktorkę, zdjął marynarkę i powiesił na oparciu krzesła.

    – Jesteśmy gotowi! – dał sygnał i włączył latarkę w komórce. Oślepił ją światłem. – Cisza! Rozpięła pani bluzkę?

    – Tak! Niee! Juuuuż! – podniesiony głos wskazywał na emocje, które zapanowały nad racjonalnym myśleniem.

    – Uwaga! Cisza! Proszę ruszyć, kiedy będzie pani gotowa – dał kobiecie sygnał i czekał, świecąc latarką w jej twarz. Ruszyła zbyt ostro, chciała nawet biec, ale po kilku krokach walczyła tylko o utrzymanie równowagi. Witold w porę podniósł się, zrobił trzy kroki i podtrzymał upadającą aktorkę. – Proszę usiąść – posadził kobietę na kanapie, siadł obok i położył dłoń na jej staniku. Nie zareagowała. Sapała przejęta swoją nieporadnością. 

    – Nie było źle, ale czasami trzeba pokazać też biust – podał kolejny warunek.

    – Coo? Nieee, to chyba nie dla mnie – wyglądała na speszoną i zrezygnowaną. Sytuacja wymykała się Witoldowi z rąk.

    – Śmiało, proszę pokazać biust! Ja to chyba najlepiej ocenię! Jestem mężczyzną! – Pokiwała głową, zastanawiała się. – Proszę! Aktor musi łamać bariery! Teatr to wyzwania! Pani, aktorka z takim dorobkiem wie to najlepiej! Chodzi o pani rolę! – motywował ją podniesionym głosem. Podziałało. Wstała, chwiejąc się, zdjęła apaszkę, rozpięła i zsunęła stanik. Wypadły z niego dwie spore piersi, które opadły i wisiały nieruchomo. Opalenizna nieco łagodziła marny widok. Dłonie oparła na biodrach i odważnie spojrzała mu w oczy. Od razu spostrzegł, że oczekuje komplementu.

    – I jak? – spytała głosem kobiety niepewnej swej atrakcyjności.

    – Świetnie! O to chodziło – stwierdził autorytatywnie. – Proszę podejść – rzekł tonem, który miał sugerować podziw mieszający się z podnieceniem.

    *

    Zbliżyła się, zaciekawiona jego reakcją… Zanim coś powiedziała, szybkim ruchem chwycił ją za pośladek i pociągnął ku sobie. Zaskoczona próbowała przynajmniej utrzymać równowagę, ale upadła na Witolda, pchana jego ręką, zachłannie trzymającą pośladek. Drugą ręką chwycił ją za kark, położył na kanapie i zaczął obmacywać jej ciało.

    – Och, ale panie Witoldzie… Nie, proszę! Dość, nie! Proszę! Proszę… – próbowała nieśmiało i cicho protestować. Upojenie alkoholem powoli przegrywało z rosnącym podnieceniem i pożądaniem. Pożądała seksu.

    Puścił pośladek, lizał, całował piersi, dekolt, szyję, uszy. I coraz bardziej energicznie obmacywał. Kiedy nieco oprzytomniała, zaskoczona tempem akcji, chciała coś powiedzieć, zapanować nad jego gwałtownymi zalotami. Przecież obok drzemał ich kolega! Zamknął jej usta pocałunkiem. Potem wrócił do pieszczot ciała. Gdy ponownie chciała głośno protestować, uciszył ją tekstem:

    – Uspokój się! Chcesz, żeby Adam nas usłyszał i zobaczył?

    Przestraszona spojrzała na fotel, na którym drzemał mężczyzna. Cicho pochrapywał.

    Witold sięgnął do krocza. Całą dłonią powoli miętosił łechtaczkę przez majteczki. Z czasem ruchy stały się nieco szybsze, a jego dotyk silniejszy. Nie chciała! Szarpała się, ale nie panowała nad ciałem. I nie chciała zdradzić się przed Adamem. Poddała się jego sile. Już dawno wytrzeźwiała. Teraz czuła rosnące podniecenie wywołane niecierpliwymi pieszczotami Witolda. Taki przystojny i czarujący mężczyzna chce ją zdobyć! To mile łechtało jej próżność. Czasami z jej ust wyrwał się jęk, kiedy nie potrafiła zapanować nad podnieceniem. Ruchy masujące pochwę i łechtaczkę stały się płynniejsze, chociaż jego ucisk nie zelżał. Zrozumiała, że wycieka z niej śluz. Mężczyzna kąsał, gryzł jej kark, a po jej ciele przetaczały się fale przyjemnych dreszczy.

    Dłużej nie potrafił wytrzymać. Szarpnął dwa razy materiał i majtki zjechały poniżej kolan. Spojrzała i zobaczyła jak rozpina rozporek. Przeniósł swoje nogi nad jej nogą i penis znalazł się przed pochwą.

    – Nie, proszę – mówiła błagalnym tonem. – Pod jego ciężarem nie mogła ruszyć nogami. Wobec jego siły i zdecydowania była bezbronna. – Adam usłyszy! – patrzyła na niego błagalnym wzrokiem. Mimo woli uśmiechnął się.

    – Spokojnie, tylko zabawimy się. Będziesz zadowolona. Szkoda czasu na spacer do sypialni – mówił podnieconym tonem, niecierpliwymi ruchami nawilżając śluzem penisa i przyciskając go do wejścia do pochwy. – Bądź cicho, to nas nie usłyszy.

    Pokonana pokiwała głową. I właśnie poczuła jak wypełnia ją. Nawet nie bolało. Domyśliła się, że śluz obficie nawilżył pochwę. Ze wstydem przyznała się przed sobą do rosnącego podniecenia. Miała ochotę na seks!

    Pospiesznie ściągnął kobiecie majtki z nóg i schował do kieszeni.

    – Odeślę – powiedział z uśmiechem.

    Jebał ją mocno i patrzył jak latają jej cyce. Reagowała na jego ruchy. Była posłuszna. Nie wiedziała, co zrobić z rękoma. Rozrzuciła je, próbowała chwycić materiał kanapy. Potem jedną objęła go, a mężczyzna wszedł jeszcze głębiej i zawirowało jej w oczach.

    – Mam orgazm! – chciała krzyczeć z radości, ale tylko głośno i przeciągle zawyła. Niewiele słyszała. Dotarło do niej, że ciśnienie zatkało jej uszy. Przełknęła i wszystko słyszała głośniej. Spojrzała na Witolda i wepchnęła pięść do ust. I jęczała jeszcze głośniej! – Co za uczucie! – cieszyła się, przygryzając pięść. Bardziej rozłożyła nogi, prowokując kochanka do mocniejszej penetracji. Drugą ręką zaczęła głaskać go po plecach. Witold mocno uderzał penisem, nie zważając na jej orgazm. Słyszała odgłosy uderzenia ciała o ciało.

    – Lubisz być tak jebana, co? – stękał podniecony Witold. Pokiwała głową. Jej oczy śmiały się.

    Masowała łechtaczkę. Dotknęła penisa, w równym rytmie wbijającego się do pochwy. Dotyk szalenie ją podniecił. Zafascynowana patrzyła jak w niej znika i wydobywa się, lśniąc od jej śluzu. 

    – Co za widok! – westchnęła głęboko z rozkoszy i znowu zawyła. Tak mocno odczuła przyjemność z kolejnych uderzeń penisa. Przez jej ciało przetoczyła się fala obezwładniających dreszczy, pociemniało jej w oczach. Przez chwilę nic nie słyszała. Wszystkie odgłosy powoli do niej wracały. Właśnie przeżyła drugi, silny orgazm. A Witold walił ją jak młot i ciężko dyszał. Trzęsła się w rytm uderzeń penisa.

    – Ale pizda! – usłyszała podziw w jego głosie. – W dupę też tak można? – wysapał pytanie z wysiłkiem.

    – Nie! Tam nie! – głośno zaprotestowała.

    Obiema dłońmi mocno chwyciła go za pośladki i przycisnęła do siebie. Taki bodziec podziałał na niego. Stęknął, spojrzał na nią z wyrzutem i wytrysnął. Poczuł jak sperma zlewa się do jej pochwy. Chciał jeszcze jebać tę starą dupę, ale taki bodziec zaskoczył go i nie wytrzymał. Trwała nieruchomo pod mężczyzną. Z delikatnym uśmiechem zaspokojenia i przymkniętymi oczyma. On czekał aż ochłonie po wytrysku. Padł na tapczan obok niej i głęboko oddychał.

    *

    – Zadowolona? – sapnął. Nie odpowiedziała. Bawiła się penisem. Chwyciła go mocniej, podniosła się i nachyliła nad jego ciałem. Uśmiechała się do niego, kiedy pochłaniała penisa ustami. Aż do samej nasady! W rewanżu poruszył biodrami, ruchając ją w usta. Patrzył jak skacze jej głowa. Sięgnął do piersi, którą znowu macał. Z głośnym cmoknięciem w końcu wypuściła członek z ust. Nadal na ustach miała lekki uśmiech. Była zadowolona. Bardzo zadowolona. Obmacywanie piersi sprawiało jej sporą przyjemność.

    – Musimy to kiedyś powtórzyć – powiedział. – Świetnie się ciebie rucha. Efektownie wyglądasz, więc trudno ciebie minąć i nie wyruchać – wysapał komplement. Była zadowolona z tak dosadnego opisu. W szybkim, wręcz zawrotnym tempie nadrabiała lata zaniedbań w swoim życiu erotycznym.

    – Fajny z ciebie chłopak – zrewanżowała się.

    – Chcesz jeszcze ruchać się ze mną? – dociekał.

    – Może – uśmiechała się. – Naprawdę było bardzo przyjemnie – pogodnie patrzyła na niego. – Wiesz, w jaki sposób i umiesz zadowolić kobietę.  

    Musiała uważać, żeby nie zdradzić mu stopnia zażyłości z Adamem. Ale na takie orgazmy miała ochotę z obydwoma! I to jaką ochotę! Dlatego teraz nie potrafiła puścić penisa. Chyba nawet mocniej go masowała, chociaż jej ruchy ciągle były wolne. Penis nadal był twardy. Adam chrapnął na fotelu.

    – Och, Adaś ma złe sny – rozbawiona, cicho zaśmiała się. Nie czuła się winna, tylko podniecona.

    – Zachowaj dyskrecję – przypomniał jej.

    – Ty również – wodziła palcem po mosznie.

    – Idź, doprowadź się do porządku, a ja za chwilę obudzę Adama.

    – Dobrze, ale daj mi chwilę – z ociąganiem puściła penisa, podniosła się, zebrała rzeczy i ciągle uśmiechając się, wyszła do łazienki. Nie czuła się winna wobec Adama. Przecież nie byli parą. Zastanawiała się, kiedy mogłaby ponownie spotkać się z Witoldem.

    Pani Anna wyszła z łazienki, zobaczyła kolegów rozmawiających w salonie, więc pożegnała się i poszła do swojej sypialni. Zamknęła drzwi. Szybko rozebrała się i położyła. Była w świetnym nastroju.

    – Ależ udany wieczór! – wspominała go, patrząc w sufit. Kilka minut później zasnęła.

    *

    – Nagrało się? – Witold był ciekaw filmowych rezultatów zabawy.

    – A skąd mam wiedzieć? Sam spójrz – mruknął Adam.

    – No, babka jest jeszcze niczego sobie. Fajnie rucha się taką zadbaną dupcię. Poza tym od razu było widać, że ma ochotę!

    – Świetnie to wyglądało. Nawet miałem ochotę dołączyć.

    – To trzeba było dołączyć. Jej chyba ciągle mało.

    – Nieee, wolałem popatrzeć. Lepiej mieć w rękawie jakiegoś asa na przyszłość.

    – Rzucę okiem na nagranie, a potem zrobię kopie – zgodził się Witek. – Tobie zrobić kompilację z dwóch kamer?

    – Jasne! Zawsze przyda się materiał promocyjny – twarz mężczyzny wykrzywił złośliwy uśmiech.

    Witold ze zrozumieniem pokiwał głową. Wstał i sięgnął po małą kamerę, którą ustawili na parapecie. Mieli nagrania z dwóch stron.

    – Będzie co oglądać, a babka będzie do dyspozycji. – Wyciągał kartę pamięci i o czymś myślał. Po chwili z nadzieją spojrzał na kolegę.

    – Adam – zwrócił się do kolegi – a będzie można ją czasami wypożyczać? Wiesz, ja i koledzy. Taka podstarzała i zadbana dupa, która aż rwie się do ruchania, też może stanowić atrakcję, kiedy przyjdzie nam ochota.

    – Wszystko jeszcze ustalimy – odparł wymijająco.

    *

    Generalnie nie miał nic przeciwko temu, ale nie chciał tracić wygodnego i taniego lokum. A nadmiar seksualnych wrażeń i traktowanie Anny w charakterze szantażowanej cichodajki, ostatecznie mogłoby doprowadzić do ich rozstania. I miałby kłopoty w teatrze.

    Zdążył zauważyć, że Witoldowi dała dupy, nie troszcząc się przesadnie o niego. Wiedział, że w zasadzie jest wszystko w stanie zrobić z tą kobietą, ale potrzebna jest odpowiednia intryga, gra na emocjach, trafienie w jej czuły punkt: seks z podtekstem. Wtedy mogą ją ruchać nawet w dziesięciu, a jeszcze im podziękuje.

    Mężczyzna był trochę zmartwiony, bo chociaż wspólnie z Witoldem ustalili i odegrali przebieg wieczoru zgodnie z planem, to jednak obawiał się, że Anna, zafascynowana kolegą, może go zacząć gorzej traktować, a wynajmowany pokój za chwilę, być może, okaże się już ‘zarezerwowany’. Chociażby dla klientów.

    – I Adaś będzie musiał poszukać nowego pokoju… – smętnie pokiwał głową. Właśnie, a już coś wspominała o remoncie pokoju i łazienki na parterze pod wynajem. W końcu to jej willa. Przecież na kilku dniach wynajmu zarobi więcej niż na jego czynszu.

    – Za kilka dni wyślę ci film albo przekażę w teatrze. Cześć! – Witold już zniknął. Aktor podszedł do okna i patrzył na odjeżdżającego kolegę.

    – Tak – ciężko westchnął zmartwiony mężczyzna w drodze do kuchni – nie takie zwroty potrafią wykonać kobiety, kiedy chodzi o seks albo o pieniądze. O, i jeszcze ta cała Weronika została… – Zastygł na moment z poważnym wyrazem twarzy. Chwilę zastanawiał się. – Właśnie, Weronika – ponownie uśmiech rozjaśnił jego zafrasowane oblicze, bo już wpadł na pomysł, którego skuteczna realizacja gwarantowała spokojne zamieszkiwanie u Anny. Niezależnie od tego, kto będzie rżnął właścicielkę willi. – No, w najgorszym razie podniesie mi czynsz – mrugnął do lustra, zastanawiając się nad szczegółami pomysłu.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick