Author: admin

  • Urodziny i butelka

    To był początek wakacji. Mieliśmy wtedy już 18 lat i razem z moimi najlepszymi kolegami Rafałem i Łukaszem szliśmy na osiemnastkę koleżanki – Kasi. Rafał, oczywiście, ze swoją dziewczyną, a my, żeby nie czuć się gorsi, dla żartów z Łukaszem ustaliliśmy, że na czas imprezy on jest moją dziewczyną (chyba, że podczas imprezy wpadnie nam jakaś fajna dziewczyna).

    Impreza rozpoczęła się sztywno, aż wleciał alkohol. Potem pamiętam momenty kiedy siedzieliśmy na rozłożonej kanapie i próbowaliśmy śpiewać kolędy (tak, podczas wakacji). Zagrałem moment zrywania z Łukaszem, bo kleił się do jakiejś dziewczyny. Wszyscy zaczęli naciskać na Łukasza, że jak on mógł mnie tak potraktować (oczywiście wszystko było żartem, bo byliśmy hetero i ludzie to wiedzieli). Wtedy jedna z koleżanek powiedziała, że Łukasz powinien mnie pocałować na zgodę. Pomysł wydał się ludziom tak zabawny i uroczy, że zaczęli na niego przytakiwać. Żeby odsunąć się od tego pomysłu i zrobić przysługę Łukaszowi, powiedziałem, że nie będę go odciągał od całowania tak pięknych dziewczyn i że jak to zrobią to im wybaczę. Kiedy to zrobili, Klaudia – najlepsza (i dosyć puszczalska) przyjaciółka Kasi, powiedziała, że skoro impreza weszła już na ten tor, to warto trochę to pociągnąć i gra w butelkę będzie teraz na miejscu. To chyba wina alkoholu, ale wszyscy się zgodzili i usiedliśmy w kole, położywszy butlekę po wódce na środku.

    Gra była dość sprawiedliwa, bo chętnych były równe ilości dziewczyn i chłopaków. Rafał chciał zagrać z nami, a jego dziewczyna była zbyt pijana, żeby go zatrzymywać. Najpierw kręciła Klaudia, jako że to ona zaproponowała grę. Po paru pocałunkach Rafał wylosował mnie. Zmieszany chciałem wymiksować się z tego, ale on chwycił mnie za ramiona i zaczął całować bardzo powoli. Czułem zapach jego perfum i jego lekko szorstki zarost,  kiedy z każdym następnym poruszeniem ust robiło się coraz bardziej namiętnie. Kiedy się odsunął słyszałem tylko “Ooooooooo” od ludzi dookoła. Siedziałem cały w emocjach, ale bawiłem się dalej. Mój obrót wypadł na Łukasza, ale on widząc co właśnie zrobiłem postanowił sam regulować tempo i trwało to bardzo krótko. Gra trwała dalej bez specjalnych uniesień, aż znowu wylosowałem Rafała. Znowu (z winy Rafała) przeszliśmy do namiętnego głębokiego pocałunku, tym razem z językiem. Gra zakończyła się krótko po tym.

    Kasia przydzieliła nam pokoje do spania w jej mieszkaniu. Ja i Łukasz dostaliśmy dwa materace w jej pokoju, podczas gdy Rafał miał spać ze swoją dziewczyną na tamtejszym łóżku. Ona jednak już nieco trzeźwiejsza i uświadomiona co się działo zrobiła awanturę Rafałowi i koniec końców spała w innym pokoju. Po kłótni Rafał wyszedł na taras żeby zapalić. Poszedłem za nim, żeby zadać mu parę pytań skoro alkohol już trochę odpuścił. Pocieszyłem go żeby nie martwił się dziewczyną, a po jakimś czasie przeszedłem do sedna:

    “Co właściwie się stało podczas gry?”

    “Co? Noo chciałem wiedzieć jakie to uczucie całować chłopaka”

    “Ale dlaczego tylko ze mną robiłeś to w taki sposób, no wiesz?”

    “Nie podobało ci się?”

    Problem był w tym, że bardzo mi się podobało i chciałem to powtórzyć, ale nie przyznawać przed sobą, że mogą podobać mi się chłopaki. Powiedziałem:

    “Byłem zbyt najebany, wszystko mi się podobało, ale nie odpowiedziałeś mi”

    “Noo szczerze to tylko ty wydajesz mi się ładny”

    “Ooo okej, ale jesteś hetero”

    “Ty też. I?”

    Wtedy chyba uderzyła we mnie reszta alkoholu, bo podszedłem bliżej i pocałowałem go namiętnie. Chciałem coś sobie udowodnić. Dotknąłem jego klatki piersiowej, a on złapał mnie za tyłek. Wtedy mi stanął (nie mam pojęcia czemu). Rafał to wyczuł i uśmiechnął się lekko:

    “Chcę jednocześnie”

    Na początku nie wiedziałem o co mu chodzi, ale on zaprowadził mnie do pokoju Kasi i tam ponownie zaczął całować. Łukasza nie było, więc mieliśmy jeszcze trochę czasu. Zdjąłem Rafałowi koszulkę i wtedy poczułem ten silny zapach, który czułem też podczas gry. Rafał był dobrze zbudowany i miał lekko owłosioną klatkę piersiową, a także te linie włosów prowadzącą do jego penisa. Zdjął moją koszulkę i rzucił na łóżko. Kiedy on zdejmował swoje skarpety i spodnie ja zrobiłem to samo. Przez jego bokserki zobaczyłem, że mu również stoi. Prześwitywał mu spory penis. Nigdy wcześniej tak bardzo nie podobał mi się widok półnagiego mężczyzny ze wzwodem. Rafał położył się na mnie i zaczął pieścić, nadal całując. Celował w moją szyję i obojczyki, a ja stawiałem opór jękom z przyjemności. Potem Rafał położył się obok i obrócił tak, że miałem jego bokserki przy swojej twarzy, a on moje przy swojej. Wtedy zrozumiałem co miał wcześniej na myśli.

    Zdjął moje bokserki, co było dziwnym uczuciem, ale potem zrobił coś co było jeszcze dziwniejsze i przyjemne. Włożył mojego chuja sobie do ust. Było znacznie przyjemniej niż lód od dziewczyny. Zdjąłem jego bokserki i moim oczom ukazał się jego kutas – pięknie owłosiony i zdecydowanie dłuższy od mojego. Jego widok i zapach podnieciły mnie do tego stopnia, że poczułem dreszcz i przedwcześnie doszedłem, spuszczając się Rafałowi w usta. Rafał lekko kaszlnął i dokończył ręką. Odwrócił się do mnie twarzą i zaczął ostro całować wpuszczając mi moją spermę w usta. W tym momencie byłem już po orgazmie i uznawałem to za dziwne, ale on robił to z taką siłą, że się nie opierałem. Potem położył się na plecach trochę dalej ode mnie i przycisnął moją twarz do swojego chuja. Zrozumiałem, że muszę to zrobić, więc zacząłem najpierw powoli, potem coraz śmielej robić mu loda. Smak penisa to dość mi się podobał. Było w nim coś co smakowało jak czysty seks. Kiedy zaczął cicho jęczeć poczułem, że znowu się podniecam i po raz kolejny mi stanął. Waliłem sobie ręką i brałem kutasa Rafała coraz głębiej i głębiej, aż on przycisnął moją głowę do swojego krocza i wyginając się w łuk, spuścił się mi w usta. Wtedy utrzymując wzwód, chciałem zrewanżować się Rafałowi i zacząłem się całować z jego spermą między naszymi ustami. Doszedłem drugi raz na jego brzuch i położyłem się obok. Leżeliśmy tak jakiś czas, aż przyszedł Łukasz, więc przykryliśmy się pościelą i udawaliśmy, że śpimy.

    Następnego dnia ubraliśmy się wcześnie i pojechaliśmy każdy do siebie nie zamieniając słowa. Od tamtego czasu sytuacja między Rafałem i jego dziewczyną się poprawiła, natomiast ja zacząłem oglądać porno z gejami w roli głównej i walić sobie myśląc o seksie z Rafałem. Nie rozmawialiśmy o tym incydencie, ale mam nadzieję, że go kiedyś powtórzymy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Bruk

    Rafał – 18 lat, wyższy ode mnie, dobrze zbudowany i gra w kosza, ma czarne włosy

    Łukasz – 18 lat, tego samego wzorstu, sylwetka typowa, ma ciemne włosy, ale nie czarne

  • Krolewicz

    Stając się niewolnikiem Królewicza, nie wiedziałem, co mnie spotka. Przez ponad rok uczyłem się właściwego zachowania względem mojego nowego Pana. Wiedziałem, że za każdy, nawet najmniejszy błąd, będę surowo karany. Nadchodził długo oczekiwany dzień, w którym miałem rozpocząć służbę u stóp mojego Pana. Królewicz był dwudziestokilkuletnim Panem, znanym ze swojej pewności siebie, arogancji wobec służby, a przy tym niewiarygodnie inteligentnym. Był szczupły, lecz wysportowany dzięki codziennym ćwiczeniom. 
    Służbę rozpocząłem już o 4 rano, czekając ze śniadaniem pod drzwiami królewskiej sypialni. Gdy tylko usłyszałem dźwięk dzwonka, otworzyłem drzwi i na kolanach doczołgałem się do wielkiego łoża, w której leżał mój Pan. Delikatnie ucałowałem jego boskie stopy, po czym podałem śniadanie. Królewicz wydawał krótkie komendy, wobec czego czułem się bardziej jak pies niż człowiek. Gdy mój Pan się posilił, usłyszałem komendę łazienka, po czym nałożyłem skórzane klapki na delikatne stopy mojego Pana i pomogłem mu się umyć. Po wszystkim pomogłem się ubrać mojemu Królewiczowi, który postanowił ubrać spodnie i marynarkę z delikatnej skóry, a na stopy jedwabne skarpetki i skórzane, wysokie buty z kilkucentymetrowym obcasem. Ucałowawszy buty Pana, udałem się po królewską biżuterię – wspaniałe męskie pierścienie z czystego złota i drogocennych kamieni. 
    Po wszystkim Królewicz postanowił przywitać nowoprzybyłych niewolników. Naturalnie nie poruszał się pieszo, przed pałacem czekała na niego wielka lektyka, niesiona przez ośmiu rosłych niewolników. Pomogłem swojego Panu zasiąść na wielkim skórzanym tronie. Królewicz pod swoimi wspaniałymi butami miał wygodne, jedwabne poduszki, które sprawiały, że podróż była dla niego wyjątkowo komfortowa. Wystarczył jeden krótki rozkaz i lektyka ruszyła. 
    Gdy Królewicz siedział wygodnie w przepięknym tronie, tragarze z wielkim trudem dźwigali potężną lektykę. Jednak Pan miał za nic ich cierpienie, wybrał dłuższą drogę, podczas której poddani mogli zobaczyć swojego Pana i oddać mu hołd padając przed nim na twarz. Nie zmienia to faktu, że wyglądał majestatycznie, skórzane ubranie sprawiało, że można było podziwiać jego muskulaturę, a pierścienie nadały mu wykwintnego, wielkopańskiego charakteru. Mnie jednak najbardziej podobały się jego skórzane buty, które mógłbym całować godzinami czołgając się u jego stóp. 
    Nowoprzybyli niewolnicy zostali już ubiegłego dnia zakuci w łańcuchy, które uniemożliwiły im wstanie z pozycji klęczącej. Przez całą noc, mimo padającego deszczu, czekali na swojego nowego Pana. Od Królewicza dostałem rozkaz, zgodnie z którym miałem pobiec do nowoprzybyłych niewolników i przygotować ich na spotkanie z Panem. Gdy przybyłem, wytłumaczyłem im, że czeka ich najwspanialsza chwila w ich dotychczasowym życiu. 
    Minęło kilka minut gdy oczom klęczących ukazał się niesamowity widok. Ośmiu niewolników niosło ogromną lektykę w której siedział Królewicz. Gdy orszak doszedł do klęczącej grupy ścierwa Pan krzyknął stop. I cała ośmioosobowa grupa stanęła w miejscu. Królewicz powiódł wzrokiem po grupie klęczących i skonsternowanych niewolników i rzekł leniwie Witajcie niewolnicy. Pozwólcie że wyjaśnię wam kilka zasad. Popatrzcie na Mnie: jestem waszym Panem, Bogiem, siedzę wygodnie w wielkim tronie, moje dłonie zdobią pierścienie, wy ścierwa klęczycie i klęczeć będziecie, w błocie nadzy, poniżeni, bez szans na inne życie, wiedząc, że Wasz Pan opływa w luksusy dzięki waszej katorżniczej i nieustannej pracy. Wielokrotnie spotkacie się ze sceną, iż arogancki i wymagający Pan będzie na was patrzeć z góry lektyki w wy klęcząc w błocie skuci łańcuchami, będziecie w duchu dziękować, iż jestem szczęśliwy i mogę wygodnie wylegiwać się na złotym łożu pod baldachimem podczas gdy wy klęczycie w poniżeniu.

    Po wszystkim Królewicz podzielił nowoprzybyłych niewolników na trzy grupy: ścierwa do pracy w polu, do pracy w kamieniołomach oraz służbę domową. Po tak wyczerpującym dniu Pan kazał zanieść się do pałacu. Tragarze byli wykończeni, ponieważ gdy ich Pan siedział wygodnie w lektyce, oni musieli walczyć o każdy oddech. Gdy dotarliśmy do pałacu, osobiście pomagałem zejść Królewiczowi z lektyki. Ukląkłem i ucałowałem but mojego Pana, który jednak nie zwrócił na mnie uwagi, a następnie obcasem nadepnął na moją rękę, łamiąc mi palec. Nie mogłem jednak wydać żadnego odgłosu, mimo ogromnego bólu. Gdy dotarliśmy do komnaty, w której sypiał mój Pan, dwóch młodszych niewolników otworzyło przed nami ciężkie drzwi. Królewicz położył się na swoi łożu, po czym kazał zdjąć sobie buty. Zrobiłem to z wielką ochotą, mimo wciąż bolącego palca. Doczołgałem się do stóp Pana, po czym ucałowałem pierwszy but, który prezentował się idealnie na boskiej stopie Królewicza: delikatna skóra, dodatki ze stali szlachetnej i wysoki obcas, na który mogła pozwolić sobie tylko osoba, która nie musiała się męczyć chodząc piechotą. Ściągając but poczułem boską woń jedwabnej skarpetki. Nagle poczułem mocne uderzenie, Pan uderzył mnie drugą nogą krzycząc, żebym się pośpieszył. Przeprosiłem, ucałowałem i ściągnąłem drugi but. Pomyślałem wtedy, jak żałośnie muszę wyglądać. Klęczę przed łożem innego mężczyzny, który ma mnie za absolutne zero i jedyne, o czym marzę, to zająć się jego stopami. Po chwili Pan powiedział: A co ze skarpetkami? Zdejmując je, poczułem jeszcze silniejszą woń spoconych, delikatnych stóp o idealnych kształtach. Moja ekstaza nie trwała jednak długo, ponieważ Królewicz postanowił zostać sam.

    Jednym z ulubionych zajęć Królewicza były polowania. Przynajmniej raz w tygodniu wybierał się na specjalnie ogrodzony terenu o powierzchni około 10 km2, otoczony wysokim na ponad pięć metrów płotek pod wysokim napięciem. Do środka wprowadzano dziesięciu niewolników, nieprzydatnych do prac lub skazanych przez Królewicza. 
    Tego dnia Królewicz wstał dość wcześnie, około dziewiątej. Po szybkim śniadaniu i kąpieli, udaliśmy się razem do garderoby. Mój Pan zdecydował się ubrać w skórzany, brązowy uniform, wysokie kozaki z ostrym obcasem oraz złotą biżuterię, co oznaczało, że dzień spędzi aktywnie. Szczególną radość sprawiło mi ubranie kozaków na delikatne stopy Królewicza. Najpierw na stopy obrałem jedwabne skarpetki, a następnie kozaki, które idealnie pasowały do boskich stóp mojego Pana. Królewicz po chwili położył nogi na moich plecach, wykorzystując mnie jako podnóżek. Byłem w wyjątkowo niewygodnej pozycji, jednak nie mogłem się ruszyć. Do pomieszczenia garderoby został wezwany strażnik, który usłyszał krótki rozkaz „lektyka do garderoby”. Wszystko przez wysokie na ponad dziesięć centymetrów obcasy, z powodu których także po pałacu, Królewicz kazał się nosił w lektyce. Po minucie do garderoby przybyło czterech rosłych murzynów, którzy na plecach nieśli wspaniały, skórzany fotel, na którym usiadł Królewicz. Od razy zrobiło mi się przyjemniej, nie musiałem już utrzymywać pleców w niewygodnej pozycji. Lektyka była niewielka, więc idealnie nadawała się do przenoszenia Pana w pałacu. Gdy murzyni zanieśli Królewicza przed pałac, czekała już na niego duża lektyka, a na kolanach leżało ośmiu kolejnych tragarzy. Mój Pan leniwie podniósł się z tronu i podszedł do dużej lektyki. Musiałem posłużyć jako dodatkowy stopień, żeby mój Pan nie musiał zbytnio się wysilić. Niestety wsiadał dość wolno, a jego obcas mocno wciskał się w moje plecy. Gdy już wygodnie położył się na wielkich, jedwabnych poduszkach, klasnął i ośmiu tragarzy z wielkim trudem podniosło ciężką, dębową lektykę. Już po pięciuset metrach można było usłyszeć głośne sapanie tragarzy, którzy walczyli o każdy oddech. W tym samym czasie Królewicz leżał rozparty na poduszkach, trzymając w delikatnej dłoni szklankę whisky. 
    Gdy dotarliśmy na miejsce, dziesięciu niewolników stanowiących zwierzynę czekało już na swojego Pana. Widziałem strach w ich oczach, ponieważ po raz pierwszy w życiu zobaczyli swojego Pana, pięknego, młodego, pachnącego drogimi perfumami i ubranego w skórzane, idealnie dopasowane odzienie. Szczególnie jednak zwrócili uwagę na jego dłonie, męskie i ozdobione pięknymi pierścieniami oraz buty – kozaki na wysokim obcasie. Królewicz spojrzał na nich leniwie, po czym krzyknął: Spuścić zwierzynę. Wówczas służba wpuściła niewolników do ogrodzonego terenu i mieli dziesięć minut, żeby się schować. 
    Po chwili pojawił się wielki murzyn, miał około 2,2 metra wzrostu. Wszyscy nie wiedzieli jak się zachować, jednak on zbliżył się do lektyki i klęknął przed Panem. Polowania były bardzo wyczerpującym sportem, dlatego Królewicz nie chodził na własnych nogach, ponadto niewygodnie byłoby polować w wysokich obcasach. Murzyn miał na karku założony skórzany fotel, na którym usiadł Pan. Jeden ze starszych niewolników podszedł i wręczył Panu niewielką włócznię, która zamiast strzałami, strzelała igłami. Po chwili Królewicz krzyknął „Zaczynamy” i wielki murzyn powstał. Już po chwili było słychać okropny krzyk pierwszego niewolnika. Okazało się, że strzały są zatrute i trafiony nimi niewolnik umiera w męczarniach. Królewicz kierował murzynem za pomocą butów, wżynając się obcasami w jego mięśnie. Murzyn cierpiał, jednak od dziecka był przyzwyczajony do bólu, poprzez wiele ćwiczeń przygotowujących go do roli ponyboya. Zabicie wszystkich niewolników zajęło Królewiczowi zaledwie pięćdziesiąt osiem minut, nowy rekord. Po wszystkim kazał spalić martwe ciała, a sam położył się wygodnie w lektyce i kazał się zanieść do pałacu na zasłużony odpoczynek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mateusz R
  • Przygoda na dzialce

    Opowiadanie zawiera treści femdom, humiliation oraz pissing. Nie wszystkie wydarzenia są fikcyjne, ale opowiadania należy traktować jako wymysł mojej trochę pokręconej wyobraźni. Postacie i miejsca celowo nie posiadają szczegółowego opisu wyglądu, aby indywidualnie interpretować  poniższe wydarzenia. 
    Ja i moja dziewczyna jesteśmy studentami. Oboje nie boimy się eksperymentów i mamy do siebie dużo zaufania. Najbliższy weekend miał być najcieplejszym tego lata, więc uzgodniliśmy, że spędzimy go razem na mojej działce. Działka ma około 1000m2, znajduję się pośrodku pól, oddalona od zabudowań, nie licząc jednego sąsiada. Działka posiada ogrodzenie w postaci płotu i wysokich gęstych krzaków ograniczających widoczność z zewnątrz oraz małą zamykaną altankę, gdzie znajduje się całkiem wygodna kanapa. Po zakupach potrzebnego prowiantu w postaci wszelkiego rodzaju mięsa na grilla, pieczywa, niezdrowych przekąsek oraz dużej ilości wina udaliśmy się na działkę. Koc rozłożyliśmy tak, aby zażyć trochę kąpieli słonecznych, ale również tak, aby od strony sąsiada oraz uliczki pozostać niewidocznym. Zjedliśmy coś z grilla i zabraliśmy za tzw. leżing popijając wino. Tak minęło leniwe popołudnie w towarzystwie mojej dziewczyny. Wieczorem, gdy powoli następował zmierzch pod wpływem wypitego alkoholu, wpadliśmy na pomysł zagrać w rozbieranego pokera. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Szło mi całkiem nieźle pozbywałem się kolejnych ubrań, lecz nie byłem dłużny swojej dziewczynie, która na sobie miała już tylko stanik oraz koronkowe majteczki. Kiedy pozbyłem się majtek zostając całkiem nagi, Ania zaczęła się ze mnie śmiać, zabrała moje ubrania, mówiąc, że teraz to jej własność i będę chodzić nago do końca weekendu. Zasady tej gry na to pozwalają, jednak chciałem się odegrać i zaproponowałem ostatnią rundę o swój honor. Ania z uśmiechem się zgodziła stwierdzając, iż spodziewała tego. Jako, że nie miałem czym wejść w partie, dałem Ani możliwość wyboru nagrody jaką dostanie za wygraną. Wzięła kawałek kartki i coś na niej napisała, po czym złożyła ja w pół i rzuciła na koc. Zabraniając mi zajrzeć co jest na niej napisane powiedziała, że jeżeli chce grać dalej i przegram to będę musiał zrobić to co zastało utajnione przede mną na kartce. Ciekawość i chęć odegrania się zwyciężyła. Zgodziłem się. Rozdanie nie poszło po mojej myśli. Pod koniec rozdania miałem tylko parę dziesiątek, a moja dziewczyna parę króli. Widząc to uśmiechnęła się szyderczo i podała mi kieliszek wina, abym porządnie się napił przed odczytaniem treści mojej przegranej. Wziąłem kartkę w dłoń i zacząłem głośno czytać jej treść. Było na niej napisane „Od teraz będziesz udawał mojego pieska i spełniał wszystkie moje zachcianki :* ”. Uznałem to za żart i zaśmiałem się głośno. Nie spodobało się to mojej dziewczynie i spojrzała na mnie groźnym wzrokiem.

    – Podejdź tu piesku na czworaka – powiedziała stanowczo jakbym był jej prawdziwym psem. Wiedziałem, że to jednak nie żart napisany na kartce, ale prawdziwa kara za przegraną. Chcąc pozostać uczciwym wobec mojej dziewczyny, spełniłem pierwszy rozkaz i powoli na czterech nogach podszedłem do Ani.

    – Grzeczny piesek – mówiąc to głaskała mnie po włosach – od teraz jestem twoją Panią i będziesz wykonywać moje polecenia – kończąc te zdanie ciarki przeszły mnie po plecach.

    – Trzeba Ci nadać jakieś imię. Od teraz będziesz się wabił Max – po tych słowach wyciągnęła ze swoich spodni pasek i owinęła mi go wokół szyi tak, że wyglądał jak obroża. Z mojego paska powstała smycz, którą moja Pani zaczepiła o obroże.- To twój pierwszy prezent Maxiu, a teraz chodź muszę się przygotować na naszą wspólną zabawę – pociągnęła za smycz i przeprowadziła mnie kilka kroków w kierunku pobliskiego drzewa, do którego zostałem przywiązany.

    – Siad Max! –  Pani wykrzyczała komendę, a ja jako grzeczny piesek szybko siadłem na brudnej ziemi. Nie było to przyjemne, ponieważ nie byłem już na kocu, a leżące na ziemi gałązki i twarde źdźbła trawy zaczęły wbijać się w mój odsłonięty nagi tyłek oraz jądra.- Teraz grzecznie czekaj, aż wrócę i nie zmieniaj swojej pozycji – mówiąc to pogłaskała mnie po głowie i chwiejnym krokiem udała w kierunku altanki. Nie było jej chwile, a mnie coraz bardziej uwierały, wbijające elementy ściółki oraz drobne kamyczki. Zacząłem się wiercić tyłkiem na ziemi szukając lepszej pozycji. W końcu nie wytrzymałem i podniosłem go starając się usunąć kłujące mnie gałązki. Pech chciał, że akurat wtedy moja Pani wyjrzała z altanki. Widząc, że nie czekam na nią w ustalonej pozycji bardzo się zezłościła. Podeszła do mnie mówiąc:

    – Widzę nie potrafisz wykonać nawet najprostszego polecenia psie! – krzyknęła.

    – Potrzebna Ci będzie odpowiednia tresura – kończąc zdanie pchnęła stopą moją głowę w kierunku ziemi i przytrzymała tak, abym nie mógł jej unieść. Tym sposobem zostałem w pozycji odwrotnej do psiego siadu, gdzie tym razem moja twarz była odpowiednikiem tyłka. Sam tyłek pozostał wysoko uniesiony i wypięty. Pani zerwała świeża gałązkę z drzewa, do którego byłem przywiązany i zaczęła używać jej jako bat na moich bezbronnych pośladkach. Biła mocno, uderzając raz w prawy, raz w lewy pośladek. Czasami jednak zdarzało się, że Pani nie trafiała w pośladki i uderzając mnie prosto w luźno zwisające jądra. Ból był naprawdę silny, czułem jak na mojej skórze zaczynają powstawać czerwone pręgi. Pani coraz częściej trafiała mnie w krocze, co powodowało niewyobrażalne pieczenie. Po chwili baty ustały, a Pani wzięła swoją stopę z mojej głowy.

    – Odwróć się, chce zobaczyć twój zlany tyłek! – po tych słowach szybko podniosłem się i odwróciłem tyłem do swojej Pani.

    – Nie zasłużyłeś na taka karę, ale bardzo spodobało mi się bicie Ciebie. Będę to teraz robić częściej bez większego powodu – mówiąc to usłyszałem podniecenie w jej głosie.

    – Ustaw się ładnie zrobię Ci kilka pamiątkowych zdjęć .Wypiąłem wysoko tyłek i zobaczyłem odbicie lampy błyskowej na liściach będących przede mną. Pani odłożyła telefon i zaczęła poklepywać mnie po obolałych pośladkach. Zauważyła wtedy, że nie tylko one są czerwone i ze śmiechem w głosie powiedziała drwiącym głosem:

    – O biedny piesek, dostało się też po jajeczkach – po tym słowach zaczęła po nich poklepywać. Ból rósł z każdym uderzeniem.  Po chwili zacząłem się wiercić i cicho pojękiwać. Pani nie przerywała zabawy. Po chwili chwyciła moje jądra jak kiść winogron, ścisnęła mocno i zaczęła je wykręcać na boki. Krzyknąłem z bólu.

    – Już, już Maxiu. Musisz wytrzymać jeszcze chwilkę, to bardzo zabawne patrzeć jak cierpisz – kończąc zdanie napluła na rękę, którą aktualnie nie sprawiała mi cierpienia i rozpoczęła wcieranie śliny w opuchnięte jajka, mocno pocierając o mocno czerwoną skórę na mosznie. W ten sposób świeże otarcia zaczęły intensywnie szczypać, a wraz z dalszym pocieraniem ręką, jądra zaczęły mnie niemiłosiernie piec.

    – Widziałam to na jednym filmie, bardzo chciałam sprawdzić czy to naprawdę boli – powiedziała, przerywając wykonywaną czynność. Przez chwilę byłem nieco oszołomiony i nie mogłem się ruszyć. Sekundę później zobaczyłem odbicie lampy błyskowej, a z ust mojej Pani wydobył się dźwięk zachwytu. Pomimo bólu jakiego doświadczałem i poniżenia, poczułem ciepło w okolicy krocza, a mój penis zaczynał sztywnieć. Nie wiem czym było to spowodowane, być może podniecała mnie dominacja mojej dziewczyny i kreatywność wymierzaniu mi kary. Pani również zauważyła powoli kształtujący się wzwód.

    – Widzę, że podobają Ci się moje metody wychowawcze Maxiu – po tym słowach chwyciła mojego penisa jeszcze wilgotną dłonią i zaczęła nią szybko poruszać w górę i dół. Po chwili mój penis osiągnął maksymalne podniecenie. Pani widząc to przerwała zabawę, odsuwając ode mnie rękę mocno uderzyła mnie w jądra.

    – Pięknie się spisałeś Maxiu, teraz chodź do altanki napijemy się wina – zostałem odwiązany od drzewa i ciągnięty za smycz powoli na czworaka poszedłem w kierunku altanki.W altance Pani usiadła na kanapie i zaczęła zapalać świece. Ja rozejrzałem się po altance. W rogu niedużego pomieszczenia zauważyłem metalową miskę. Pani zapaliwszy wszystkie świece wstała i nalała do niej sporą ilość wina.

    – Pewnie chce Ci się pić – powiedziała – Idź i wypij wszystko do dna ja popatrzę na Ciebie – po czym usiadła znowu na kanapie. Nieśmiało podszedłem do miski i schyliłem głowę w kierunku czerwonego trunku. Zacząłem ruszać językiem próbując wypić wszystko. Po chwili zorientowałem się, że miska została ustawiona tak, abym podczas picia był wypięty w kierunku swojej Pani. Schylając się niżej wraz z ubywającym w misce winem, moje pośladki coraz bardziej się rozwierały. Gdy wylizywałem reszki wina niemal czułem wzrok mojej Pani na moim odbycie, który teraz na pewno prezentuję się w pełnej okazałości.

    – Masz bardzo owłosiony rowek piesku – powiedziała w końcu, po czym wstała i przykucnęła przy mnie. Po chwili poczułem wilgotne palce mojej Pani wokół mojej dziurki.

    – Dziś Cię jeszcze wykorzystamy dziureczko, ale na razie o Ciebie zadbać – Pani pośliniła palec i delikatnie zaczęła ją masować. Byłem całkowicie bezbronny, odurzony winem oraz bólem poddałem się pieszczotom. Mój penis znów zaczął sztywnieć. Palec wędrował wokół mojej dziurki ruchami okrężnymi, co powodowało u mnie dziwne skurcze w okolicy pachwin. Pani widząc rosnącego penisa, nie chcąc dawać mi przyjemności, na którą nie zasłużyłem przerwała zabawę. Zaciągnęła mnie za smycz w kierunku kanapy. Dostałem komendę stania na tylnych łapach z rękami blisko klatki piersiowej. Wykonałem rozkaz i nie poruszałem się. Moja dziewczyna od zawsze uwielbiała drażnić moje sutki, jednak teraz jako moja Pani mogła zrobić z nimi wszystko. Patrząc mi w oczy powoli skierowała dłonie ku moim sutkom chwytając za brodawki. Zacisnęła uścisk, a na mojej twarzy pojawił się grymas bólu. Uśmiech nie znikał z twarzy mojej Pani, zaczęła wykręcać moje sutki z duża siłą, nieustannie patrząc w moje oczy, na których już wypisane były słowa błagania o litość. Moje sutki szczypały straszliwie, czułem, że skóra na nich zaczyna powoli pękać. Wtedy Pani wyciągnęła z szafki kolejny przedmiot. Była to reklamówka z klamerkami do wieszania prania. Powoli naciągnęła mojego lewego sutka i dziką satysfakcją przypięła do niego 3 klamerki. Jęknąłem z bólu, jednak to nie uchroniło mojego prawego sutka przypięcia do niego klamerek. Klamerki zwisały z mojej klatki piersiowej, a Pani zaczęła nimi poruszać na różne strony. 

    – Każda klamerka, która spadnie z Twoich sutków zostanie powieszona na twoich jajka – mówiąc to uderzyła z płaskiej dłoni raz w lewa, raz w prawą pierś. Na moje nieszczęście spadły 3 z 6 klamerek. Pani ochoczo przystąpiła do przyczepienia ich do moich jąder, rozsiadła się wygodnie na kanapie i stopami zaczęła kopać mnie w krocze zabraniając mi się ruszać.

    – Teraz idziemy siku – powiedziała ciągnąc mnie za pasek przyczepiony do mojej szyi. Pani wyciągnęła z szafki sznurek. Myślałem, że to moja nowa smycz, lecz pomyliłem się. Zacząłem być związywany. Lewa ręka została przywiązana do prawego uda, a prawa ręka do lewego uda. W ten sposób Pani skutecznie ograniczyła moje ruchy. Nie mogłem się swobodnie poruszać ani samodzielnie wstać. Musiałem teraz przejść się po altance. Zacząłem pokracznie chodzić po altance. Pani śmiejąc się ze mnie, zaczęła wyzywać mnie od pokraki, zadowolona ze swojego pomysłu wydawała komendę za komendą.

    – Siad Max! Teraz leżeć! Wstać i podaj łapę swojej Pani! – nowe ograniczenia często wytrącały mnie z równowagi, Pani w ramach tresury karciła mnie uderzając mnie wtedy w przypadkowo trafioną część ciała swoim butem.Wyszliśmy z altanki na dwór, gdzie panował już półmrok. Jednak nie poszliśmy siku. Pani znalazła średniej grubości patyk i rzuciła go przed siebie.

    – Aport Maxiu! – zawołała, a ja zawahałem się, ponieważ patyk wylądował przy płocie dzielącym moją działkę z działką jedynego w okolicy sąsiada.

    – Ale Pani jeśli sąsiad będzie na dworze i mnie zobaczy? – zapytałem.

    – Nic mnie to nie obchodzi psie! Masz wykonywać moje polecenia, jeżeli nie przyniesiesz tego patyka wyprowadzę Cię na długi spacer w kierunku przystanku autobusowego i każe przy ludziach wykonywać psie sztuczki! – powiedziała rozwścieczona. Ten argument do mnie przemówił i pobiegłem jak najszybciej po patyk, chwyciłem go w usta i przyniosłem swojej Pani rzucając go pod jej nogi. Pani wzięła patyk i rzuciła go ponownie. Tym razem wylądował w miejscu, gdzie nikt nie mógł mnie zobaczyć więc ochoczo pobiegłem po niego. Wracając z patykiem jedna z linek ograniczających moje ruchy okazała się zbyt słaba i najzwyczajniej w świecie pękła. Pani widząc to rozgniewała się ponownie. Kazała podejść do siebie jak najszybciej i ustawić się w pozycji do lania. Schyliłem głowę ku ziemi jednocześnie wypinając tyłek. Pani chwytając swój prowizoryczny bat, zaczęła bić mnie po moim nagim tyłku. Tym razem wiedziała jak trafić nie tylko w pośladki, więc moje jądra obrywały równie mocno. Ciosy padały nieregularnie na moje ciało, jakby były zadawane w szale. Po chwili, gdy znów najbardziej bolącą mnie częścią ciała, był obszar od pasa w dół, Pani przerwała biczowanie soczyście plując na mnie.

    – Nie myśl, że to koniec twojej kary. Teraz pójdziemy się wysikać, ale skoro tak się boisz zauważenia, zrobimy to poza działką – moja smycz została szarpnięta i w tej samej chwili kierowaliśmy się ku bramie wejściowej mojej działki. Nie stawiałem oporu. Pani przeprowadziła mnie przez furtkę. Przed działką na ziemi leżało dużo szyszek z pobliskiej sosny. Pani pozbierała kilka i ułożyła z nich stos. Przyciągnęła mnie i kazała na nich usiąść sama siadając mi na barana na plecach. Szyszki były ostre i szybko zaczęły wbijać się w mój obolały tyłek. Jedna z nich ułożyła się bardzo niefortunnie pionowo do góry i pod naciskiem mojej Pani zaczęła wsuwać się w mój odbyt.

    – Pokaż swój tyłek – powiedziała Pani schodząc ze mnie. Niestety feralna szyszka nadal tkwiła w moich tyłku.

    – Widzę, że zamiast kary zabawiasz się! – wykrzyczała wyszarpując szyszkę i wkładając mi do ust, co prawie spowodowało u mnie odruch wymiotny.

    – To na chwile sprawi, że nie będziesz marudzić.Byłem przerażony. Co prawda w okolicy nie mieszkał nikt z naszych znajomych, ale konfrontacja z obcym człowiekiem nie była dla mnie komfortowa. Pani wyszła ze mną na uliczkę i zaczęła iść w kierunku latarni pobliskiej drogi. Szedłem na czworaka po wpół ubitej drodze raniąc sobie skórę w okolicy dłoni i kolan o kamyczki leżące na niej. Zatrzymaliśmy się przy drzewie znajdującym się w połowie drogi pomiędzy działką, a latarnią.- Jako, że jesteś psem powinieneś sikać na drzewka. Teraz masz swój czas im szybciej to zrobisz tym mniejsza szansa, że ktoś Cię zauważy. Nie miałem wyboru. W każdej chwili ktoś mógłby pojawić się na dróżce. Stanąłem koło drzewa i uniosłem prawą nogę. Stres zadziałał. Nie mogłem tego zrobić w warunkach takiej presji. Pani usiadła obok mnie wyciągając telefon.

    – Nie mogę sobie pozwolić, aby taka chwila nie została uwieczniona – Pani włączyła nagrywanie.

    – Będziesz tu sterczeć aż się nie wysikasz.Wtedy stało się na horyzoncie pojawił się mężczyzna w wieku około trzydziestki idący w naszą stronę. Początkowo nas nie zauważył jednak mijając drzewo przy którym stałem odwrócił głowę i patrzył zdumiony. Nie codziennie widzie się nagiego faceta udającego psa z przyczepiony klamerkami do jąder i sutków, próbującego obsikać drzewo. Moja Pani uśmiechnęła się niego i przywołała go. Opowiedziała w skrócie co tutaj robimy, na co mężczyzna zareagował głośnym śmiechem. Pani zasugerowała mu, aby został jeżeli ma ochotę. Mężczyzna stwierdził, że to może być jedyna okazja na zobaczenie takiego pokazu i przysiadł się do mojej Pani. Czułem największe poniżenie w moim życiu. Stałem na czworakach nagi i wypięty z nogą uniesioną w górze w celu oddania moczu na drzewo obserwowany przez moją dziewczynę i ciągle śmiejącego się obcego mężczyznę. Aby nie przedłużać tego poniżenia, zamknąłem oczy i maksymalnie skupiłem się na celu. W  końcu z mojego penisa popłynął złoty strumień. Nie przewidziałem jednak toru jego lotu i tego, że ludzkie penisy są inaczej ułożone niż psie, więc mocz zaczął spływać po moim brzuch. Widownia za mną ożywiła się i zaczęła głośno rechotać. Pani szybko wstała podnosząc telefon z ziemi i dokładnie filmowała moje poniżenie. Mężczyzna coraz głośniej się śmiejąc, chwytając pobliską gałązkę z bezpiecznej odległości zaczął szturchać moje jądra jeszcze większego rozproszenia strumienia moczu. Duża ilość wypitego wina spowodowała, że oddawanie moczu bardzo się wydłużyło, a dla mnie trwało już całą wieczność. Pani poruszała moim ciałem, abym mógł bardziej oblewać swoje ciało zamiast drzewa, a mężczyzna znudzony poprzednia czynnością, wycelował w moją dziurkę między pośladkami i wpakował mi patyk na głębokość pozwalającą mu w niej pozostać. Mocz w końcu przestał lecieć i odłożyłem nogę ku ziemi. Moja Pani nie przerwała nagrywania i każąc mi się nie ruszać, głośno komentowała co właśnie się wydarzyło. Nie omieszkała również przedstawić naszego gościa, który teraz patykiem drążył w moim odbycie jakby to była dziura w ziemi. Pani skończyła nagrywanie, kończąc tą poniżające scenę. Mężczyzna wstał w jednej chwili i z impetem wyszarpnął patyk z mojego tyłka, grzecznie podziękował za przedstawienie i poszedł w swoją stronę.

    – Widzisz Maxiu nie było tak źle – powiedziała Pani – teraz jednak moja kolej na sikanie. W tej chwili Pani zaciągnęła mnie za pobliski krzak i w pośpiechu ściągnęła spodnie.

    – Zawsze kręciło mnie sikanie z odrobiną adrenaliny, przybliż się i nie odrywaj oczu od mojej cipki – przykucnęła przy mojej głowie i odsłoniła swoją cipkę opuszczając majtki. Po chwili usłyszałem spływający na ziemie silny strumień. Pani oddawała mocz bezpośrednio przy mojej twarzy, przez całą czynność bacznie obserwowałem z odległości długości mojego penisa. Po chwili Pani wstała w szerokim rozkroku. Krzak, za którym się schowaliśmy był na tyle duży, że nadal czynił nas niewidocznym. Na cipce i lewym udzie mojej Pani pozostały kropelki moczu.

    – Cholera trochę się obsikałam, a nie wzięłam papieru z altanki, bądź dobrym pieskiem i wyczyść mnie. Nie chcąc dostać kolejnej poniżającej kary podjąłem wykonania rozkazu. Skierowałem twarz w kierunku uda i wyciągnąłem język. Pierwszy jego ruch wzbudził we mnie obrzydzenie. Mocz był bardzo intensywny, wzmocniony wypitym alkoholem. Po oczyszczeniu uda mojej Pani, skierowałem język ku cipce. Poczułem zapach moczu i skutków braku kąpieli. Nie miałem większego wyboru zlizywałem złoty nektar z warg swojej Pani.

    – Czuję, że kilka kropel spłynęło do tyłu – tej chwili Pani odwróciła się do mnie tyłem i wypięła w moim kierunku.

    – Nic tutaj nie jest mokre Pani – powiedziałem.

    – Nie gadaj tylko liż, tam gdzie wskaże palcem i nie przerywaj aż nie pozwolę – Pani skierowała palec w miejsce pomiędzy jej pochwą, a odbytem. Wyciągnąłem język i zacząłem lizać. Wkrótce palec mojej Pani zaczął zmierzać w górę. Podążałem za nim językiem. W ułamku sekundy spostrzegłem, że dojechaliśmy do jej odbytu, a palec zatrzymał się. Zacząłem językiem wylizywać dziurkę mojej Pani.

    – Robisz to dobrze, wyobraź sobie, że to moja cipka – powiedziała cicho pojękując. Na języku zaczęło brakować mi śliny, ale nie przerywałem pieszczoty. Nagle Pani odwróciła się, nadal trzymając rękę z tyłu.

    – Dobrze się spisałeś Maxiu – w tym momencie Pani włożyła sobie jeden palec w pochwę, drugi palec w odbyt. Pobrudzoną rękę wystawiła mi przed twarz. Czuć było od niej dziwny zapach

    – Czemu się krzywisz piesku, przecież ładnie wyczyściłeś swoja Panią, udowodnij to ssąc moje palce – wkładając palce do moich ust zaczęła nimi poruszać, jakby penisem podczas robienia loda. Najpierw ocierała je o mój język, później próbując sprawdzić moje możliwości co do głębokości jamy ustnej, kończąc wkładając je między zęby, a policzki udając, że używa szczoteczki.

    – Mam nadzieje, że zapamiętasz tą kare i fakt, że każda następna będzie bardziej upokarzająca. Teraz możemy wrócić na działkę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ander

    Opowiadanie pisane dla samego siebie z prywatnej kolekcji, jednak chęć sprawdzenia czy jest dobre czy nie wygrała. Piszcie jakie macie odczucia pomimo pokręconej fabuły, jestem ciekaw Waszym opinii.

  • Licealne przygody, cz. 1

    Spóźnili się na lekcję prawie kwadrans i pokornie wysłuchali cierpkich uwag zirytowanej nauczycielki historii.

    – Przepraszamy – odpowiedzieli zgodnie i usiedli w swoich ławkach. Coś w ich zachowaniu zastanowiło nauczycielkę, ale nie miała ani czasu, ani ochoty zastanawiać się nad tym. Był, jak zwykle, obszerny temat do zrealizowania.

    Wojtek, siadając, odwrócił się do kolegi w rzędzie ławek pod oknem i nieznacznie skinął głową. A niech to – udało im się… – zazdrość i uznanie mieszały się w myślach Krzyśka.

    Pozostali spóźnialscy, Zbyszek, Marek i Jacek, też wydawali się czymś poruszeni, ale zadowoleni. Wojtek, nadal podniecony, nie mógł skupić się na temacie lekcji. Historia nie interesowała go (inne przedmioty również), powtarzał klasę, miał bezpieczną ‘trójkę’ na półrocze, a teraz najchętniej już siedziałby w domu, w swoim pokoju i przeglądał film nagrany podczas przerwy. Internet już czekał…

    *

    Obserwowali ją od zawsze; miała ładne długie nogi, szczupła, z wydatnym biustem i długimi ciemnoblond włosami, starała się ubiorem i dyskretnym makijażem podkreślać swoją urodę. Śniada karnacja, wsparta wizytami w solarium, gwarantowała odcień skóry, który zwracał uwagę również męskiej części grona pedagogicznego. Odcień rajstop bądź pończoch jeszcze podkreślał opaleniznę. Uśmiechnięta, nieco wyniosła zarówno wobec obcych, jak i znajomych, nawiązywała bliższy kontakt z koleżankami, na których tle wyglądała korzystniej i unikała rówieśników, którzy widząc ją myśleli tylko o jednym… Za Joanną wzrokiem wodziła spora część chłopaków w liceum. I ona była tego świadoma. Ale nigdy żadnego nie prowokowała, najczęściej ignorowała, a to z kolei czyniło ją w oczach wielu jeszcze bardziej pożądaną.

    *

    Joanna też spóźniła się na historię. W jej wyglądzie coś zastanawiało, ale w tej chwili ważniejsze były wyniki kartkówki niż spóźnienie klasowej piękności. Wzrokiem przeprosiła nauczycielkę, ta znad okularów spojrzała na nią, gestem wskazała na salę i wróciła do przerwanego tematu.

    *

    – Świnia! – krzyknęła Joanna i prawie jednocześnie usłyszeli hałas, jaki wydaje otwarta dłoń w zderzeniu z policzkiem. Wybuch śmiechu obserwatorów tej sceny podsumował marne zaloty Wojtka. Joanna gwałtownie odwróciła się i odeszła do koleżanek. Zbyszek i Jacek rozbawieni finałem zalotów, klepali Wojtka po plecach, który oszołomiony takim zakończeniem rozmowy, pokornie szedł z kolegami na drugi koniec pokoju.

    – Tylko dla orłów – tytułem filmu Jacek smętnie skwitował nieudane zaloty kolegi, podając mu piwo.

    – Jeszcze zobaczysz – bardziej do siebie niż kolegi warknął blondyn. Publiczne upokorzenie podczas ‘osiemnastki’ Marka tylko potęgowało jego zamiar poniżenia szkolnej piękności.

    *

    Wraz z upływem lat nauki jej wyniosłość rosła. Koleżankami odgrodziła się od nachalnych chłopaków; złośliwymi komentarzami pod ich adresem potęgowała ich niechęć, a pożądanie – zadbanym wyglądem, ciuchami oraz pomijaniem przy zapraszaniu na prywatki do willi rodziców. O tych prywatkach, zresztą bardzo rzadkich i elitarnych, krążyły legendy. Być może upowszechniane głównie przez ich organizatorkę, ale paru gadatliwych uczestników i kilka nielojalnych, zawiedzionych uczestniczek miało o czym opowiadać… Joanna pytana o potwierdzenie pogłosek, wyniośle milczała albo kwitowała jednym, zawsze tym samym słowem: bzdury. Jednak te wydarzenia to temat na odrębne opowiadanie.

    *

    – Spadaj, ryży warchlaku – Joanna odwróciła się, obdarowała pogardliwym spojrzeniem Zbyszka, obciągnęła poderwaną sukienkę i z uśmiechem na twarzy podeszła do grupy koleżanek z klasy.

    – Słyszałeś? – chłopak dopiero po chwili odzyskał mowę, zaskoczony epitetem. Już miał ruszyć w kierunku dziewczyny, ale koledzy powstrzymali go. Z trudem.

    – Czyli dzisiaj ma białe stringi… – skomentował widok Jacek. Stał w lekkim rozkroku, podpierając brodę prawą dłonią, głowę przechylił na bok i nadal patrzył na pupę oddalającej się Joasi.

    – Zbyniu, nie dzisiaj i nie tak – Wojtek spod przymrużonych oczu też przyglądał się pupie koleżanki.

    – A jak? – Jacek był gotowy do natychmiastowego rewanżu.

    – Zapraszam dzisiaj wieczorem do mnie, to dowiecie się, w jaki sposób przygaśnie blask naszej ‘gwiazdy’ – z tajemniczym uśmiechem odpowiedział chłopak, ironicznie akcentując ostatnie słowo.

    Na spotkaniu pojawił się jeszcze Marek. Spore zaskoczenie dla kolegów, bo chłopak ze względu na swoją otyłość i seplenienie, był izolowany, a w najlepszym razie ignorowany przez innych, głównie dziewczyny. W ogóle ich kierunku starał się nie spoglądać. Na ogół spławiały go ostrymi komentarzami; po pewnym czasie wystarczały pogardliwe spojrzenia. Był dobrym uczniem, a komputery i wszelkie elektroniczne gadżety były jego namiętnością i w ten sposób zdobył uznanie innych oraz podtrzymywał, jak sądził, wątłe więzi koleżeńskie. Zainteresowanie koleżanek Markiem odradzało się, kiedy padał im jakiś sprzęt albo należało znaleźć i wgrać poszukiwany program. Po udzieleniu darmowej pomocy, dziewczyny zwykle szybko zapominały o otyłym i nieśmiałym koledze.

    Gospodarz spotkania pokrótce omówił swój pomysł, koledzy mieli jednak wątpliwości, rozpoczęła się dyskusja, Wojtek wysłuchał uwag, skorygował nieco pomysł, podzielił role i wówczas siedli do analizy planu ich lekcji. W końcu przeszli do części praktycznej. Wszystko musiało przebiegać płynnie przy realizacji pomysłu.

    *

    Jedno z newralgicznych miejsc w szkole stanowiły łazienki. Męskie łazienki. Miejsce spotkań palaczy – palarnią była tylko męska łazienka na trzecim piętrze, a także miejsce żartów – niejeden (i niejedna, płeć stanowiła drugorzędny aspekt) został opryskany wodą, trafiony mokrą rolką papieru toaletowego, albo trafiony ‘z liścia’, bądź z buta w pupę, nieopatrznie mijając uchylone drzwi w zbyt małej odległości. Nauczyciele niezwykle rzadko pojawiali się w niej w trakcie dyżurów.

    *

    Stary budynek wymagał remontu, więc w tej chwili na trzecim piętrze była czynna tylko jedna sala lekcyjna i łazienki. Drzwi dwóch remontowanych sal przykryte były czarną folią, co miało ograniczyć zapylenie korytarza. Na całym piętrze dominowały odgłosy kucia ściany, w jednej z nich, co które skutecznie tłumiły inne hałasy.

    Joanna, po rozmowie z wychowawczynią, powoli wchodziła na 3. piętro. Historyczka była uprzedzona o jej nieobecności, a przerwa dopiero przed chwilą dobiegła końca, więc po co spieszyć się?

    – Może jeszcze przeczeszę włosy w łazience? – pomyślała. Obejrzała się, za nią, z pochyloną głową, wspinał się ten tłuścioch Marek, jednocześnie rozciągając czarną folię. Joasia pokonała ostatnie schody, i właśnie chciała minąć męską łazienkę, a potem jeszcze dwie sale, żeby dotrzeć do damskiej toalety, ale nie zdążyła. Silne dłonie chwyciły ją za ramię i mocnym szarpnięciem wciągnęły do łazienki. Zanim coś powiedziała, do pomieszczenia wpadł zasapany i czerwony na twarzy Marek. Pokonać dwa piętra bez windy i w starym budynku to nie są żarty… Właśnie przykleił czarną folię na zewnątrz drzwi łazienki, zamknął drzwi i przekręcił zamek. Przed Joanną stał Wojtek, obok niego Jacek i Zbyszek.

    – Zwariowaliście?! Czego chcecie?! – dziewczyna była wściekła, prawie skręciła nogę w szpilce. – Otwierajcie drzwi, głupie fiuty!! – rozkazała, poirytowana sytuacją, poprawiając torbę na ramieniu.

    – Ona nic nie rozumie… – lekko uśmiechnął się Wojtek. Stał w rozkroku, dłonie trzymał w kieszeniach spodni. – Bierzcie ją – polecił. Tylko na to czekali. Zanim zdążyła wykonać jakikolwiek ruch, obydwaj chwycili ją za ramiona, odwrócili się razem z nią i oparli dziewczynę plecami o ścianę: dalej od drzwi, bliżej okien, naprzeciwko pisuarów. Joanna chciała coś powiedzieć, wzywać pomocy, ale byli szybsi i przygotowani. Wojtek podszedł do niej i materiałem wyjętym z kieszeni zapchał jej usta i zakleił przygotowanym kawałkiem taśmy.

    Następnie Marek zdjął torbę z ręki dziewczyny, a Zbyszek i Wojtek sprawnie blokowali ramię, żeby go nie uwolniła. Chwilę później Zbyszek i Jacek swoimi nogami pociągnęli na boki jej nogi i tak trzymali zablokowane.

    – Teraz możesz wrzeszczeć – uśmiech nie schodził z ust Wojtka. Chłopak przechylił głowę i podziwiał ich dzieło.

    – Ładnie rozkraczona – po raz pierwszy odezwał się Marek. Wyczuwało się podniecenie w jego głosie. Joannę ogarniało przerażenie.

    – To moje slipy. Po wszystkim zwrócisz je – Wojtek wskazał palcem na jej usta. – Chciałem, żebyś mnie poczuła, więc nie są świeże. Rozpiął spodnie i udowodnił, że zdjął je wcześniej. – Mamy mało czasu, a tyle chcielibyśmy wspólnie dokonać – rozmarzył się Wojtek. Pozostali parsknęli śmiechem. Wojtek mrugnął do Marka, a potem podszedł do dziewczyny.

    Patrzył w jej oczy i powoli podnosił spódniczkę…. Chwycił jej dół i zatknął za górną krawędzią.

    – O, koleżanka dzisiaj w pończoszkach… – skonstatował z uznaniem. Spódniczka odsłoniła grafitowe stringi. Chłopak ponownie spojrzał w jej oczy, i jednocześnie palcami najpierw delikatnie, po chwili coraz agresywniej drapał łechtaczkę przez materiał. Drugą rękę oparł przy jej głowy – już nie mogła jej odwrócić w prawą stronę. Pochylił się nad nią i nosem dotknął jej policzka, szarpnęła się, jęknęła. Próbowała wyrwać nogę, potem drugą. Bezskutecznie. Trzymali ją mocno. Była bez szans. Wojtek nosem dotknął jej ucha, wodził po nim. Czuła jego gorący oddech. Był podniecony. Joanna próbowała odsunąć głowę w lewo, wtedy do jej twarzy przysunął się Jacek.

    Tym razem Wojtek sięgnął pod stringi i znowu drapał łechtaczkę, głaskał ją, ugniatał palcami. – O, nasza suczka jest wilgotna – głośno zdziwił się chłopak. W jego głosie było słychać tylko rozbawienie. Wyprostował się, teraz też drugą ręka zniknęła w kroczu dziewczyny i za chwilę usłyszeli trzask rozdzieranego materiału. – Nie będą ci potrzebne, Aśka – wyjaśnił tonem eksperta.

    Za chwilę poczuła palce zagłębiające się w jej pochwę. Jeden, dwa, trzy… Trochę ją bolało, ale on był natarczywy. Szarpała się, więc lewą ręką chwycił ją za szyję, przycisnął do ściany i zaczął lekko dusić. – Spokój, suko, bo będzie bardziej boleć, a to dopiero początek naszej znajomości – tłumaczył cierpliwie. – Operator, jak idzie? – rzucił w przestrzeń.

    – OK, szefie – odrzekł rozbawiony Marek.

    Dopiero teraz dziewczyna zorientowała się, że zdarzenie jest nagrywane przez Marka.

    – Zniszczę tego grubasa – obiecała sobie Joanna. Zobaczyła, że aparat fotograficzny stojący na oknie też jest skierowany w ich stronę.

    – Koledzy, wasza chwila – uroczyście rzekł Wojtek. Oparł swoje ręce na ramionach zdezorientowanej dziewczyny i z rozbawieniem spojrzał w jej twarz. Po chwili poczuła jak dwie ręce penetrują jej krocze. Jacek i Zbyszek jedną ręką przytrzymywali jej rękę dociśniętą do ściany, a drugą obmacywali ją i na przemian dobierali się do drugiej dziurki. Przy okazji komentowali jej budowę i zachowanie. Joanna jęczała, próbowała krzyczeć, ruszała biodrami, żeby uniemożliwić penetrację, ale na próżno. Jedynie rosło podniecenie i rozbawienie chłopaków, którzy mokre od jej soków palce zaczęli wycierać w twarz dziewczyny.

    – Koledzy, a może zrobimy suczce mały prysznic? Jest dzisiaj dość ciepło – chłopak ruchem głowy wskazał na pisuary i utkwił pytające spojrzenie w oczach Joanny. Koledzy skwapliwie przytaknęli, rozbawieni pomysłem. Z ust Joanny wydobyło się wycie.

    Marek roześmiał się głośno. – Może innym razem? Jej chyba nie zależy. Jeszcze będzie kilka okazji – zaproponował.

    – Och, zapomniałbym, suczko – rzekł przepraszającym tonem Wojtek. Dobiegł ich chichot Marka. Wojtek rozpinał bluzkę Joanny i rozsuwał ją na boki. Ignorując szamotaninę bezradnej koleżanki, rozpiął grafitowy, koronkowy stanik i przełożył go nad jej głową.

    – No, komplet – stwierdził Wojtek, ale nikt nie zastanawiał się, czy chodzi o zdjętą bieliznę czy odsłonięte wdzięki ich koleżanki. – Pięknie – westchnął rozmarzonym głosem. Odsunął się na moment i patrzył na spore, jędrne piersi Joanny. Złożył dłonie jak kamerzysta, próbujący najlepiej uchwycić ciało w kadrze, kiedy przygotowuje się do filmowania. Bawił się bezradnością dziewczyny. Podszedł, zaczął delikatnie bawić się sutkami, potem miętosił całe piersi, znowu drapał sutki, ciągnął je, lekko przygryzał i znowu nawilżał językiem. Dziewczyna osłabła, ale jeszcze prężyła się, odrzucała głowę na boki, napinała mięśnie ramion, nóg. Wszystko bez rezultatu. Teraz dwaj koledzy Wojtka na zmianę palcami posuwali Joannę w obie dziurki, kiedy on pieścił jej sutki. Miała przymknięte oczy, jej podniecenie rosło, ale starała się z tym walczyć. Chociaż wcześniej widzieli nienawiść w jej oczach… dalej posuwali ją w obie dziurki, a Wojtek bawił się piersiami.

    – Zmienić któregoś z was? – zapytał z ironią w głosie, patrząc na sterczące sutki i śluz rozmazany na policzkach blondynki. Po tych słowach rzuciła mu pogardliwe spojrzenie, a on, patrząc w jej oczy, powoli rozpinał rozporek dżinsów. Ze spodni wyłaniał się sporych rozmiarów penis. – Ustalimy kolejność, koledzy? – zapytał rzeczowym tonem. Koledzy przyspieszyli ruchy w jej dziurkach. Podniecenie Joanny mieszało się z rosnącym strachem. Nie chciała tutaj; w ogóle nie chciała z nimi! I poczuła jak cztery palce znikają w jej pochwie. Nie, NIE!! Nie oni!! N I G D Y!!

    – Panowie, zróbmy przerwę – usłyszała i po chwili wszystkie palce wysunęły się z jej dziurek. A rozbawiony Wojtek zapinał spodnie.

    *

    Chwilę później, mimo oporu dziewczyny, we czterech założyli jej slipki Wojtka, wyjęte z ust, ale nadal trzymali ją za ręce.

    – Aśka, potraktowaliśmy cię łagodnie. Uwierz mi na słowo – spokojnie wyjaśniał pomysłodawca wydarzenia. – W slipkach pójdziesz do domu, wypierzesz je i jutro o 18. przyniesiesz mi, znasz adres. Nasze mieszkanie nie jest tak piękne jak wasza willa, ale do rozmowy na temat twojej przyszłości wystarczy. Za chwilę Marek cały materiał wysyła do znajomego. Jeżeli kogokolwiek zawiadomisz, natychmiast będzie w necie. Jeżeli posłuchasz mnie, wracaj spokojnie na lekcję. Sprawa zostanie tylko między nami. W końcu jesteśmy w jednej klasie. Będziesz teraz grzeczna?

    Joanna już podjęła decyzję. Skinęła głową, chłopcy puścili jej ręce, zdjęli taśmę z ust, ale stali obok gotowi do jej ponownego naklejenia, gdyby próbowała krzyczeć. Jednak wydawała się spokojna; nawet bardzo spokojna. Już planowała zemstę. Jedną ręką zakrywała obnażony biust, drugą próbowała przełożyć stanik przez głowę. Obiecała przyjść na spotkanie następnego dnia.

    Chłopcy umyli i wysuszyli ręce, teraz powoli opuszczali pomieszczenie. Marek chował do torby aparat i komórkę. Joanna chciała powiedzieć coś dosadnego, postraszyć ich, dać upust swojej wściekłości, ale ubiegł ją Wojtek:

    – Kto to widział, żeby dziewczyna przesiadywała w męskiej łazience… I to taka dobra uczennica! Mam nadzieję, że ta sytuacja już więcej nie będzie miała miejsca w naszej szkole. Do jutra, „Lady”… – głowa chłopaka z ironicznym uśmiechem na twarzy właśnie znikała za drzwiami. Ostatnie zdanie wypowiedziane przez wychodzącego z łazienki Wojtka zmroziło ją. 

    – Czyżby…? On? Ale skąd taki gnój może cokolwiek wiedzieć? – przerażenie i wściekłość nie pozwoliły Joannie na werbalną reakcję. W ręku trzymała chusteczkę, która ścierała śluz policzków.

    *

    – Czemu ją puściłeś?! Teraz! Przecież mieliśmy ją! – wybuchnął wściekły rudzielec, kiedy wyszli z łazienki, zostawiając kompletującą strój Joannę. Inaczej wyobrażał sobie zemstę.

    – Spokojnie, nie powinniśmy zbyt często spóźniać się na lekcje. A suczka musi się oswoić z własnymi myślami – uśmiechnął się. – To dopiero początek zabawy. A ona sporo już potrafi – zatrzymał się i spojrzał na Zbyszka. – Nie zrywa się niedojrzałych owoców – i uśmiechnął się tym razem do swoich myśli.

    Wiedział o czymś, o czym oni nie mieli nawet pojęcia, a co dawało mu przewagę w jutrzejszych negocjacjach. Cóż, ich przyszłość zapowiadała się bardzo ekscytująco. Naprawdę…

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Tlusta suka

    Hej, mam na imię Ola. Opowiem wam historię, która wydarzyła się, gdy miałam 17lat na jednej z imprez tzw. połowinkach.  Dwa dni przed tym wydarzeniem zerwał ze mną chłopak, stwierdził, że zbyt się dla niego spasłam i nie chce być z taką grubą świnią. Jakoś chcę się do tego odnieść, otóż wyglądam jak modelka plus size, tj. mam bardzo ładną twarz, piękne kasztanowe, długie włosy, ciemniejszy odcień skóry, duże piersi, sporą dupę, płaski brzuch i duże uda.  Nigdy nie przejmowałam się swoją wagą, bo uważałam , że pomimo prawie 10kg nadwagi jestem bardzo seksowna. Często zdarzało się, że słyszałam komentarze: „Ale bym ją dymał”,  „Wsadziłbym jej” itd. przechodząc szkolnymi korytarzami, raz nawet słyszałam jak jeden chłopak mówił do swojego kolegi, że zwalił sobie ostatnio do mojego zdjęcia. Nie przeszkadzało mi to, co więcej nie miałam też nic do tego, że czasami jakiś losowy chłopak klepnął mnie w dupę, uważałam, że to miłe.  Może macie mnie przez to za dziwkę, ale nigdy nie traktowałam tego poważnie.

                    Ale wracając do samej historii. Piątek, wieczór, połowinki, klub, a ja jestem smutna i idę, by po to, aby napić się z koleżankami. Typowa impreza nastolatków z alkoholem. Wszyscy najebani w trzy dupy, poszły już pierwsze wymioty, ochroniarze już parę razy interweniowali. Sama byłam już po pół litra i ledwo trzymałam się na nogach. Nastał moment, że moje koleżanki poszły do baru po jakieś drinki, jednak ja wolałam zostać w naszej loży. Byłam sama i nagle uchyliły się drzwi. Sądziłam, że wejdą przez nie moje koleżanki, ale nie. Weszło dwóch chłopaków, których kojarzyłam ze szkoły. Wydaję mi się, że jeden miał na imię Irek, a drugi Oskar. Byli rok starsi ode mnie. Tu się zaczyna ta ciekawsza część historii, muszę jeszcze wspomnieć jak byłam ubrana, otóż: czarne legginsy, które podkreślały moją dużą pupę, biały t-shirt i czarną skórzaną kurtkę. Wracając, weszło dwóch przystojnych chłopaków. Obydwaj wysocy i umięśnieni. Wydaje mi się, że gdy weszli, jeden powiedział szeptem do drugiego: „Tu jest ta tłusta suczka”, jakby mnie szukali. Usiedli po obu stronach, postawili na stół parę drinków. Zaczęliśmy rozmawiać, piłam z nimi, cały czas słyszałam czy  od jednego czy drugiego, że jestem naprawdę piękna, że podobają im się moje dodatkowe kilogramy, że mam fajny tyłek. W końcu Irek powiedział, że z chęcią by mnie zerżnął i zaczął wtedy dotykać mnie po nogach, Oskar natomiast zażartował, że jak nie mam nic przeciwko to z chęcią by się dołączył i złapał mnie mocno za prawą rękę i zaczął mnie lizać po szyi. Z początku chciałam się uwolnić i wyjść, ale wtedy Irek złapał mnie za drugie ramie i już nie byłam w stanie, byłam jednak tak nawalona, że stwierdziłam, że niech się dzieje, może będzie fajnie i przestałam protestować. Irek zaczął włożył rękę w moje majtki i zaśmiał się: „Ej stary, ale owłosiona, czuję się jak w dżungli haha”. Na co Oskar odrzekł, że lubi takie i zaczął mnie całować po całej twarzy i szyi. W tym czasie Irek włożył mi dwa palce w cipę i zaczął mi je wsuwać i wysuwać, a drugą rękę włożył mi pod bluzkę i próbował rozpiąć stanik. Gdy po chwili udało mu się to, zdjęli ze mnie kurtkę i Oskar rozerwał moją bluzkę tak, że mógł mi zdjąć stanik, gdy to zrobił przerzucił się z całowania mojej twarzy na całowanie moich piersi. Poczułam, że mam już mokro i moje sutki stały się twarde. Irek wyjął swoje mokre palce z mojej pizdy i włożył mi je do ust. Oskar zaczął mnie obejmować całując obszar od moich cycków do brzuszka, a ja ssałam palce Irka całe w moich płynach z cipki. Irek złapał wtedy moją rękę i położył na swoim kroczu. Poczułam wtedy bardzo dobrze jego twardego, dużego kutasa. Przeszły mnie ciarki i Oskar powiedział z uśmiechem: „Fajny?”. „Tak” odpowiedziałam, będąc bardzo rozpalona. Z podniecenia drugą rękę skierowałam na krocze Oskara i poczułam to samo, olbrzymiego, twardego chuja. Oskar się zaśmiał i powiedział: „Patrz jaka chętna, tłusta kurewka”. Zaczęli się śmiać. A ja cała aż się trzęsłam, chciałam rozpiąć im spodnie, ale usłyszałam: „O ty, jak aż tak dobrze chcesz się bawić to może się przeniesiemy do toalety?”- był to głos Irka. Oskar od razu rzucił, że to bardzo dobry pomysł, a ja tylko pokiwałam twierdząco głową. Złapali mnie za ręce, jeden za jedną, drugi za drugą i zaprowadzili do toalety. Szłam w rozerwanej do połowy koszulce i legginsach, które były całe mokre w kroczu. Gdy doszliśmy do toalety, chłopacy kazali mi uklęknąć. Oczywiście zrobiłam to a oni obydwaj rozpięli swoje spodnie. Wtedy ujrzałam dwa piękne, duże kutasy. Złapałam za obydwa i ssałam raz jednego raz drugiego. Pamiętam, że bardzo im się podobało, jak lizałam ich penisy. W sumie co się dziwić, piękna, młodsza laska z nadwagą lizała im fiuty, nie ma się co dziwić. Następnie Irek kazał mi ustać na czworaka, czułam się jak taka posłuszna suczka, która wykonuje rozkazy pana. Gdy to zrobiłam Oskar stanął przede mną, a Irek za mną. Można się chyba domyślić, co było dalej.  Irek zsunął mi legginsy do kolan. Czułam także, że rozerwał moje stringi. Oskar zaczął wsadzać mi swojego penisa do buzi, po same kule, natomiast Irek zaczął ruchać mnie w dupę. Obydwaj robili to bardzo mocno, bolało, ale bardzo mi się podobało. Irek dodatkowo cały czas dawał mi bardzo mocne klapsy w mój duży tyłek, a Oskar na chwilę wyjął swojego kutasa z mojej mordy, schylił się, napluł mi na twarz i spytał się czy chce, żeby to ze mnie zmył. Odpowiedziałam twierdząco, a on wziął swojego chuja w rękę wycelował mi na twarz i zlał się ciepłym moczem. Obydwaj się uśmiali, po czym Irek wyjął swojego grubego, dużego kutasa z mojej dupy, powiedział: „Teraz zobaczymy, co słychać w tej twojej dżungli”. Po czym włożył chuja w moją pizdę. Byłam bardzo podniecona, cała się trzęsłam, piszczałabym gdyby nie to, że miałam w buzi penisa Oskara, jedyne co to wydawałam odgłosy, które przypominały jęczenie. Po paru minutach Oskar wyjął swojego penisa z mojej buzi i spuścił mi się na twarz, chwilę później poczułam także jak moją cipę zalewa sperma Irka, a ja przeżyłam wtedy jeden z najlepszych orgazmów w życiu. Już po wszystkim, założyli spodnie, poczułam też, że cos mi wkładają do dupy, potem nasunęli moje legginsy na moją dużą dupę, ostatni raz mnie klepnęli w tyłek, narzucili na mnie moja skórzaną kurtkę i zamknęli mnie w jednej z kabin w toalecie. Irek powiedział jeszcze jakiś tekst, że byłam bardzo grzeczną kurwą, a Oskar powiedział do Irka: „Widzisz? Mówiłem, że będzie fajnie z tą grubą dziwką” Po czym śmiejąc się wyszli z toalety, a ja najebana i wyruchana nie miałam siły, by wyjść z kibla i zasnęłam tam.

                    Następnego dnia obudziłam się w domu. Cała śmierdziałam spermą i moczem, poczułam, że mam coś w dupie. Były to moje stringi, które tak jak mówiłam rozerwał Irek. Próbowałam wstać, ale poczułam, że mam strasznego kaca, jednak gdy mi się to udało i próbowałam usiąść, odczułam straszny ból w pupie, po czym przypomniałam sobie jak mocno byłam jebana poprzedniego dnia. Wspominając tą imprezę, miałam jednak uśmiech na ustach, chyba bycie dziwką mi się spodobało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksandra Domańska

    Moje pierwsze opowiadanie, jak się przyjmie to dodam kolejne bo mam ich kilka 😉

  • U stop Paulinki

    Miałem wtedy naście lat. Jak wiele chłopców w tym wieku często piłem i zastanawiałem się nad tym jak zaliczyć jakąś panienkę. To zdarzyło się, kiedy wracałem letnią nocą od znajomego. Pożegnałem się z nim będąc już nieźle nawalonym, schowałem ręce w kieszenie i wbiegłem na schody. “Pieprzone windy, co chwile się zacinają”- pomyślałem sobie w duchu. Zbiegając po schodach, kilka pięter niżej zobaczyłem starą znajomą palącą papierosa w oknie. Nigdy nie mieliśmy zbyt dobrego kontaktu jako dzieci gdyż była dwa lata młodsza od całej naszej paczki, ale teraz wyrosła.

    -Cześć Paulina!- rzuciłem- od kiedy ty palisz fajki?

    -O! Marek! Widzisz, nie jestem już tą samą dziewczynką co kiedyś- powiedziała odwracając się w moją stronę.

    Jej twarz prawie w ogóle się nie zmieniła. Krótkie blond włosy otaczały ją tworząc bombkę na

    jej głowie. Duże otwarte błękitne oczy, razem z lekko uchylonymi zdziwionymi ustami tak bardzo

    nie pasowały do papierosa w jej dłoni. Wydała mi się wtedy bardzo chuda stojąc w trochę

    rozciągniętej piżamie. Na górze miała szarą koszulkę bez dekoltu a na nogach długie dresowe spodnie. Bose stopy wsadziła w wysokie włochate kapcie z odkrytymi palcami.

    -Co się tak gapisz? Chyba tak bardzo się nie zmieniłam?- zapytała śmiejąc się.

    -Masz może jeszcze papierosy?- spytałem nie chcąc odpowiadać. Gdyby nie to że było ciemno pewnie od razu zauważyła by moje rumieńce.

    -Dopal tego, potem jeszcze zapalimy- powiedziała dając mi niedopałek.

    Zaciągnąłem się i usiadłem na schodach. Ona przekroczyła mnie, weszła stopień wyżej i usiadła na

    nim bokiem. Zauważyłem wtedy że nie ma na sobie stanika, jej małe sutki odbijały się na materiale

    koszulki. Od razu wyobraźnia podsunęła mi takie rzeczy że mój mały zaczął sztywnieć w spodniach. Poprawiłem nogi mając nadzieję że jakoś to ukryje.

    -Znowu piłeś z Robertem? Moja mama mówi że często balowaliście kiedy mnie tu nie było.

    -Tak to od niego wracam, a ty? Gdzie się podziewałaś cały ten czas?- odparłem.

    -Od września mieszkałam u cioci nad morzem, tam mam lepszą szkolę i żyję przynajmniej w jakimś normalnym mieście. Tu nigdy się nic nie dzieje, można umrzeć z nudów.

    -Wiem, dla tego tak często pijemy- odpowiedziałem zaciągając się papierosem.

    -Pamiętasz jak kiedyś graliśmy z Marychą i Dawidem w piwnicy?- zapytała z uśmiechem przechylając głowę.

    -Jasne, nie było to tak dawno temu- odparłem trochę zażenowany.

    Oczywiście że pamiętałem, ale nie spodziewałem się że ona rozpocznie ten temat. Dawid z Marychą byli parą, on próbował mnie kiedyś zeswatać z Pauliną ale jakoś nic z tego nie wyszło.

    Bawiliśmy się wtedy w różne gry na całowanie i takie tam macanki. Mój kutas był już totalnie sztywny, nie ważne jak bym nie siadł to odbijał się na moich luźnych spodniach. Próbowałem zmienić jakoś pozycję, ale byłem tak napalony że nie dało się go schować. Paulina nie krępując się patrzyła się na niego z uśmiechem. Ja wyrzuciłem papierosa i próbowałem zrobić minę jak by mnie to nie ruszało. Czułem się trochę zażenowany, ale z drugiej strony bardzo podniecony i gotowy dosłownie na wszystko.

    -Widzę że pamiętasz i że bardzo ci się to podoba- powiedziała wskazując palcem na ten podłużny kształt pod materiałem moich spodni.

    -Wtedy bardzo mi się to podobało, teraz też często to wspominam- odpowiedziałem opierając dłoń ja jej łydce.

    Ona rozchyliła szeroko kolana, przymknęła oczy i odparła.

    -Kiedy ja to wspominam od razu robię się mokra.

    “TAAAAAAK!!!” pomyślałem. Mój mózg myślał już tylko o tym co zrobić żeby dostać wszystko czego chce. Nigdy bym się nie spodziewał że ona może być aż tak napalona. Chciałem już włożyć w nią fiuta, przestać być wreszcie prawiczkiem, spełnić swoje fantazje. Myślałem już tylko o tym jednym i miałem nadzieję na pomyślny finał. Ręką odruchowo zacząłem delikatnie jeździć po jej nodze. Ona nie ukrywała że jej się podoba, nie wstydziła się przede mną niczego. Nie wiedziałem kiedy się tak zmieniła ale musiałem teraz wykorzystać okazję. Złapałem ją delikatnie za udo i zacząłem je głaskać. Wtedy ona złapała się za myszkę przez materiał spodni i cicho pisnęła.

    Mój nos poczuł wtedy słodki zapach, nie wiedziałem czy to jej perfumy czy jest taka mokra że aż ja to czuje. Poczułem się pewniej. Zacząłem pocierać ją przez cienki dres. Czułem jak gdzieś tam pod spodem materiał jej bielizny ślizga się między płatkami jej kwiatka. Rozłożyła się wygodniej.

    Prawą nogę oparła o jeden stopień wyżej, a lewą rzuciła na moje ramie. Masowałem ją rytmicznie zwiększając powoli tempo. Zaczęła oddychać coraz szybciej ocierając się kroczem o moje palce.

    Rozwiązała supeł przy swoich spodniach, zaparła się stopami i zsunęła trochę swoją piżamę odsłaniając mokre białe figi i kształtne uda. Od razu porzuciłem jej spodnie i złapałem ją tam tylko przez cienką bawełnę. Była bardzo ciepła. Złapała moje palce i zaczęła się nimi pieścić.

    Mój kutas prężył się już tak że zaczynał mnie boleć, a ja nie mogłem oderwać wzroku od tego co dzieje się między jej nogami.

    -Masz telefon? Muszę szybko zadzwonić- wyjęczała spoglądając na mnie pytająco.

    -Mam, zaraz ci dam- powiedziałem patrząc jak zahipnotyzowany.

    -Teraz! Już!- krzyknęła a echo poniosło się po klatce schodowej.

    Puściłem jej źródełko rozkoszy i zacząłem chaotycznie grzebać w kieszeniach. Wyrwałem z jednej telefon i podałem jej go szybko wracając dłonią między jej nogi. Ona wybrała numer z pamięci, nacisnęła zieloną słuchawkę i odłożyła mój telefon na schody. Ze swoich opuszczonych spodni wyciągnęła swoją małą komórkę i przyłożyła sobie do broszki odsuwając moją rękę.

    Usłyszałem jak zaczął rytmicznie wibrować i patrzyłem jak ona wije się przyciskając go mocno do siebie. Nie trwało długo zanim nie zacisnęła swoich ud piszcząc cicho w szybkim orgazmie. Obserwowałem to jak zaczarowany. Chwile później opadła na ziemie zadowolona, podciągnęła szybko spodnie i wstała.

    -Idziemy na samą górę, nie chce żeby moja mama nas złapała- powiedziała i zaczęła wbiegać po schodach.

    Nie za bardzo wiedziałem co mam o tym myśleć, ale byłem już nastawiony tylko na jedno. Biegłem za nią co nie było takie łatwe kiedy byłem dość mocno podpity.

    Na samej górze były tylko jakieś biura i zawsze zamknięta suszarnia. Kiedy tam doszedłem ona siedziała już na schodach i odpalała kolejnego papierosa.

    -To było extra- powiedziała kiedy znów siadałem niżej od niej.

    -Masz ochotę na więcej? Mogę cie jeszcze pomasować a tu jest bardziej dyskretnie.

    -Może zaraz, muszę chwilę odpocząć- odpowiedziała opierając na moim brzuchu stopy.

    Z jednej z nich spadł klapek i potoczył się kilka stopni w dół. Złapałem go i założyłem z powrotem, ale wtedy ona ze śmiechem zrzuciła oba i położyła na mnie bose stopy.

    -Tak będzie mi wygodniej- odparła.

    -A może masz ochotę na zwykły masaż? Taki który cie zrelaksuje- nie dawałem za wygraną.

    -No coś ty, nie będę się tu kładła na tej brudnej podłodze, co najwyżej możesz wymasować moje stopy- powiedziała podnosząc jedną z nich na wysokość moich ust.

    -Jeśli masz na to ochotę- odparłem patrząc na nią z dołu.

    -A co zrobisz wszystko na co mam ochotę?- spojrzała na mnie pytająco.

    -Oczywiście! Przecież po to tu jestem- prawie wykrzyczałem podniecony.

    “TAAAAAAAK!!!” krzyczał mój umysł do penisa. “Na reszcie zamoczę! I to znajomą sprzed lat, zawsze będę mógł do niej wracać.” myślałem. Zacząłem ściskać jej stopę delikatnie ją masując.

    Ugniatałem dłońmi poduszki pod jej palcami. Ona zaciągała się po woli fajką i spoglądała na mnie z zadowoloną miną. Wyciągnęła papierosa z ust i wysunęła swoją stopę z moich rąk.

    Ja od razu złapałem za drugą. Paulina przyciągnęła ją do siebie i wsadziła wypalony do połowy niedopałek między duży paluch a następny palec. Wyprostowała nogę stawiając stopę na wysokości moich ust. Przybliżyłem do niej usta żeby cię zaciągnąć. Poczułem delikatny, słony zapach i lekką wilgoć na twarzy. Masowałem jej stopę coraz odważniej. Zacząłem wbijać jej palce w pięty i zataczałem nimi małe kółka.

    -Pal już do końca, nie chce fajki o smaku przepoconej skarpety- powiedziała śmiejąc się.

    Cała ta sytuacja sprawiała jej przyjemność. Kiedy brałem bucha dociskała stopę mocniej do mojej twarzy i ani na chwile nie przestawała mnie obserwować. Ja z resztą musiałem mieć dość głupią minę, bo nie dość że byłem pijany do tego bardzo napalony i dosłownie pod jej nogami.

    Kiedy zaciągałem się kolejny raz, kopnęła mnie w twarz i wypuściła papierosa.

    -Uważaj. Chciałeś mnie poparzyć?- powiedziała z udawanym smutkiem.

    -Przepraszam, mocno cie teraz boli?- odparłem przestraszony, myślałem że przegrałem już sobie u niej i nie będzie żadnego sexu.

    -Podmuchaj i przeproś- mówiąc to przyłożyła mi stopę prawię do samych ust.

    Nie wiedziałem co zrobić więc zacząłem dmuchać między jej palce nie przestając masować jej drugiej nogi.

    -Przepraszam na prawdę nie chciałem żeby tak wyszło- plątałem się.

    -To nie pomaga. Pocałuj ją lepiej- odpowiedziała kompletnie poważnie.

    Pocałowałem ją w miejscu gdzie przed chwilą trzymała fajkę. Zacząłem obsypywać ją tam całusami. Obserwowała to przez chwilę znów nie ukrywając satysfakcji.

    -Tak się całują dzieci!- zaśmiała się. – Pocałuj ją z języczkiem.

    Przy kolejnym buziaku przywarłem ustami do jej stopy i wysunąłem język między jej palce.

    Lizałem przez chwilę jak bym na prawdę się z kimś całował, ale przerwała mi to kolejnym kopnięciem tym razem prosto w nos.

    -Całuj, ale mnie nie łaskocz. Czy ty jesteś normalny? – powiedziała przez śmiech.

    -Przepraszam postaram się nie łaskotać- nie mogłem już wytrzymać. Zapach jej stóp bardzo mnie podniecał, ale ich smak dopiero mi się podobał.

    -I chyba zapomniałeś o mojej drugiej stópce, już dość ją masujesz.- powiedziała wyrywając mi ją z rąk i podstawiając przed twarz.

    Złapałem ją ręką i zacząłem lizać od pięty aż po same palce. Wolnymi posuwistymi ruchami lizałem całą jej podeszwę. Czasem pozwalałem sobie na zwykłe cmoknięcie, ale coraz bardziej mi się to podobało. Jej widocznie też to odpowiadało bo jeździła nią po moim języku i łapała go czasami między palce. Zacząłem ssać największy z nich. Ona wierciła mi nim w ustach, wsuwała go głębiej żeby znów wysunąć. Potem wyciągnęła co skończyło się głośnym “cmok!” i wsadziła mi do ust kolejne palce, od razu wpychając je głęboko. Poczułem jak opiera się drugą stopą o mojego sterczącego fiuta. On od razu zaczął pulsować pod jej stopą co na pewno zauważyła.

    Mi podobała się nawet taka znikoma pieszczota i zacząłem omiatać jej mokrą już od śliny stópkę językiem jak bym chciał ją wymyć z całego brudu. Po chwili znów wsunąłem swój język między jej palce co znowu skończyło się kopniakiem. Tym razem wierzgnęła drugą nogą naciskając mocno na penisa. Zabolało mnie to, ale że pragnąłem tylko żeby go dotknęła również podnieciło.

    Usłyszałem w tedy wibrację, ona spojrzała na telefon zdziwiona i gestem pokazała mi żebym zmienił stopę którą właśnie pieszczę. Podniosłem ją do ust i znów zacząłem zlizywać z niej resztki potu. Paulina przyłożyła telefon do ucha i pokazała mi że mam być cicho. Ja i tak byłem zajęty zabawianiem się jej stopą, ale zwolniłem nieco żeby jej nie połaskotać w trakcie rozmowy.

    -Cześć mamo!- krzyknęła do telefonu.

    -Mhm, a ty już wróciłaś z pracy?

    -Tak zrobiłam już wszystko, a teraz jestem z Marysią na klatce.

    -Niee tak sobie rozmawiamy– powiedziała gapiąc się na mnie z uśmiechem

    -No dobrze, zaraz wracam.- w moim mózgu zapalił się alarm, przecież nie mogła teraz iść.

    -Tak, kocham cie pa!

    Nie wiedziałem co zrobić więc nie przerywałem pieszczot mając nadzieje że w czymś to pomoże.

    Spoglądałem na nią tylko błagalnie mając już pół jej stopy w buzi.

    -Muszę już lecieć, mama się o mnie martwi- powiedziała podkulając nogi pod siebie.

    -Podaj mi kapcie, nie będę wracać boso po brudnej klatce.

    -Może zostaniesz jeszcze chwilkę?- odparłem z nadzieją podnosząc jej kapcie z ziemi i podając je.

    -Może jak przyniesiesz mi te kapcie w pysku- powiedziała rzucając klapkiem w dół klatki.

    Zerwałem się i pobiegłem parę metrów niżej. Złapałem go, wsadziłem między zęby i tak do niej wróciłem.

    -Podniecają cię moje spocone stopy?- zapytała udając zdziwienie.

    -Trochę, skoro sprawia ci to przyjemność- odparłem ze wstydem.

    -Przecież widzę że tak- rzuciła pokazując mojego sterczącego fiuta.

    -Podnieciłaś mnie już wcześniej- próbowałem się tłumaczyć.

    -Pokaż mi go, ty przecież widziałeś moją cipkę.

    Rozochocony od razu spuściłem spodnie i bokserki do kostek. Mój mały stał jak nigdy wcześniej. Skórka nie dała nawet rady objąć go całego.

    -Pokaż jak go walisz, chce to zobaczyć- usłyszałem.

    Złapałem go mocno i zacząłem trzepać patrząc jak ubiera kapcie i wstaje. Naplułem na niego i waliłem go bardzo szybko. Ona tylko stała i obserwowała co robię. Ja myślałem tylko o tym żeby ją teraz zaliczyć, zrobić cokolwiek, ulżyć sobie.

    -Szybciej, mam mało czasu- Poganiała mnie.

    -Może mi pomożesz? Na pewno pójdzie dużo szybciej- wysapałem.

    Ona stanęła w rozkroku i zaczęła powoli podwijać swoją koszulkę. Stałem jak zahipnotyzowany patrząc jak odkrywa swój płaski brzuch i trzepiąc przed nią konia. Im bliżej piersi była tym bardziej zwalniała swoje ruchy a ja tym bardziej je przyśpieszałem. W pewnym momencie podciągnęła bluzkę tak że wyskoczyła spod niej jej jedna pierś. Nie była zbyt duża, ale kształtna z małym różowym sutkiem. W tym momencie strzeliłem spermą prosto na schody.

    -Tyle ci wystarczy żeby przy mnie dojść? Zawsze jesteś taki szybki?- Zaśmiała się kiedy to mówiła.

    -Czasem za pierwszym razem, ale kolejne są już dużo dłuższe- odpowiedziałem.

    -Dobra ja zostanę jeszcze trochę, ale muszę iść siusiu- powiedziała stanowczo.

    -A jak wejdziesz do domu to mama cię jeszcze wypuści?- zapytałem podejrzliwie.

    -Przecież mogę wysikać się tutaj. Odwróć się- odparła wchodząc na samą górę i opuszczając spodnie.

    Odwróciłem się nie przestając masować mojego ciągle stojącego fiuta. Usłyszałem jak wzdycha i zaraz potem jak strumień moczu spada na kamienną posadzę. Wyobrażałem sobie jak to wygląda, ale nie miałem odwagi się odwrócić. Kiedy skończyła słyszałem jak się podnosi i podciąga piżamę.

    -Skoro smakuje ci pot ze stóp to może lubisz też smak sików?- zapytała drwiąco.

    -Nie, ale mogę wylizać ci teraz myszkę jak chcesz- powiedziałem odwracając się z kutasem w ręce.

    -Dalej ci stoi? Może chcesz żebym zrobiła ci loda?- powiedziała kompletnie serio.

    -Bardzo chcę, to zajmie tylko chwilkę- odpowiedziałem

    -Dobra, ale jak skosztujesz moich siuśków. Masz je polizać- mówiła to patrząc mi prosto w oczy.

    Ja bez wahania wszedłem wyżej, położyłem się na ziemi i polizałem je. Były ciepłe i słone, ale dominował tam smak kurzu i brudnej podłogi. Paulina widząc to roześmiała się i kucnęła przy mnie.

    -Jeszcze raz. Chce to zobaczyć- Powiedziała przyświecając sobie telefonem.

    Wyciągnąłem język i polizałem je jeszcze kilka razy.

    -Pocałuj je. Chce to widzieć

    Złożyłem usta w dzióbek i schyliłem się nad nimi. Wtedy ona docisnęła mi twarz do samej ziemi śmiejąc się. Ja nie przestawałem się pieścić i nawet się jej nie wyrywałem. Wtedy ona wstała i zaczęła zbiegać po schodach.

    -Na prawdę muszę już iść!- krzyknęła śmiejąc się.

    -Nie pomożesz mi po tym wszystkim?- wrzasnąłem wściekły.

    -Muszę bo mama mnie zabije!- usłyszałem w odpowiedzi.

    Szybko podciągnąłem spodnie i zacząłem ją gonić. Słyszałem tylko jej kroki i śmiech aż w końcu trzaśnięcie drzwiami od domu. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Chciałem nawet zapukać, ale było już po północy i bałem się że otworzy jej matka. Myślałem że po tym wszystkim już się do mnie nie odezwie. Pogodziłem się z tym i poszedłem w stronę domu. Nie umiałem zasnąć, ciągle myślałem o niej. Musiałem zaspokoić się kilka razy żeby usnąć a nad ranem przeczytałem sms-a z nieznanego mi numeru “Wpadnij jeszcze kiedyś”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jaka Wagarowicz
  • Dorywcza praca Pauliny

    Paulina zawsze była wysoka jak na dziewczynę. Od dziecka najwyższa w klasie, co sprawiało, że często stawała się obiektem żartów i niewybrednych komentarzy. Pytania o to, jaka pogoda na górze, albo nazywanie żyrafą było dla niej standardem, ale dość przykrym. Nie zmieniało się to przez lata. Kiedy skończyła szkołę postanowiła wyjechać do stanów i tam spróbować szczęścia. Jednak nic z tego nie wyszło. Szybko skończyła się sielanka i trzeba było szukać pracy. O dziwo udało jej się zahaczyć jako striptizerka w nocnym klubie. Wysoka i nieco puszysta dziewczyna była nawet przez jakiś czas furorą w klubie Night Shift. 189 cm i 98 kg robiło swoje, miała dość duże piersi i równie pokaźny tyłek, który przyciągał napalonych facetów. Blond włosy dopełniały jedynie całości. To wszystko zapewniało jej jako taki byt. Co prawda koszty utrzymania coraz bardziej budziły w niej skrajne pomysły na zarobek. Kiedyś w klubie usłyszała od jednej z pracujących tam dziewczyn, że można łatwo zarobić szybką forsę, ale wiąże się to z występem u pewnego internetowego reżysera filmów dla dorosłych. Paulina podchwyciła tą informację i postanowiła się dowiedzieć czegoś więcej. Zaczepiła Roksanę. -Hej, słyszałam, że wiesz skąd wziąc łatwe pieniądze. -No wiem… ale nie jestem pewna czy się nadasz dla niego. -Może się nadam. W końcu tu się nadawałam. -Niby tak… – odpowiedziała Roksana taksując Paulinę wzrokiem. – Słuchaj, sprawa jest prosta, mało która dziewczyna tam czuje się dobrze, ale zostają bo kasa jest niezła. -Wiesz, jestem w dość ciężkiej sytuacji. -Dobra dobra, dam ci numer. Koleś nazywa się Jack Hammer. Kręci dość ostre filmy i lubi się dobrze zabawić. Chcesz to zaryzykuj i spróbuj. Paulina gdy wróciła do domu, miała wątpliwości co zrobić. Nigdy wcześniej nie występowała w takich filmach, ale z drugiej potrzeba pieniędzy była bardzo silna. W końcu się zdecydowała. Nie miała wyjścia. Wzięła w rękę telefon i zadzwoniła. W słuchawce usłyszała dość chrypliwy głos: -Hammer, słucham -Cześć, ja chciałam się zapytać…a właściwie dowiedzieć… -Szybciej kochana, ja nie mam całego dnia. -Dobrze, ja chciałam się do pana umówić, bo wiem, że można zarobić trochę pieniędzy. -Wiesz co robię? Czy tak po prostu dzwonisz? -Wiem. Koleżanka mi powiedziała czym się pan zajmuje i jakie można zarobić pieniądze. -Koleżanka? Kto? -Roksana z klubu Night Shift, ja też tam pracuje. -Jak wyglądasz? -Jestem wysoka, mam 189cm wzrostu, mam spory tyłek, często słyszę przychylne komentarze na mój temat w klubie, choć jestem też nieco puszysta, ważę 98kg, mam blond włosy, zielone oczy, zgrabne długie nogi i..dość masywne. W słuchawce przez chwilę była cisza. Paulina lekko speszona zapytała pierwsza: -Halo? Jest pan tam? -Przyjdź pod adres, zaraz wyśle ci smsem. Zobaczymy co z tego będzie. Po skończeniu rozmowy Paulina dostała adres. Wiedziała gdzie to, dość niezła okolica. Ubrała się w legginsy żeby uwydatnić swój tyłek, który uważała za atut. Ubrała koszulkę z bez rękawów i poszła na spotkanie. Na miejscu otworzył jej drzwi trochę niższy mężczyzna, całkiem przystojny brunet z ciemnymi oczami. Spojrzał na nią od stóp do głów i zaprosił do środka. -Ty jesteś Paulina? -Tak, to ja dzwoniłam. -Dobrze, usiądź. Nieco zdenerwowana Paulina usiadła i na sofie. Mężczyzna usiadł za stołem na fotelu i przyglądał jej się. -Wiesz, że jestem Jack Hammer tak? I wiesz co robię. -Tak po krótce przedstawiła mi to Roksana. -Ah.. Roksana, słodka dziewczyna. No więc chcesz zostać jedną z moich modelek tak. -Tak, potrzebuje pieniędzy i.. -Wiem wspominałaś – przerwał jej – A powiedz mi widziałaś moje filmy? -Nie, nie widziałam. -To słuchaj uważnie teraz. Lubię bawić się na ostro. Często też używam wulgarnych słów i jestem dość zboczony. Dasz sobię radę z takim czymś. Po chwili zastanowienia Paulina odpowiedziała bez ogródek. -Tak dam radę. -Mówię tutaj o połykaniu spermy, uprawianiu seksu analnego, wyzywania, poniżania, nawet ass to mouth. Robiłaś to kiedyś? -N..nie ass to mouth nie robiłam. -Cóż.. moje modelki to robią. Każda robiła. Możesz oczywiście się nie zgodzić, ale wtedy się musimy pożegnać. Wiesz gdzie są drzwi. Jaka jest twoja odpowiedź. -Ja się zgadzam…zrobię to. Hammer pokiwał głową z szelmowskim uśmiechem. -Dobrze, skąd pochodzisz? -Mieszkam przy Roundlooks Street, ale urodziłam się i wychowałam w Polsce. -Aha, dziewczyna ze wschodu. Miło. Tylko trzeba ci wymyślić jakąś ksywkę. Paulina to tak zbyt łagodnie. Ale to później się wymyśli. Trzeba zobaczyć co potrafisz. Zdejmuj ubrania. -Jak..teraz od razu? -Nie jutro, nie udawaj głupszej niż jestes. Czemu każda blondynka musi być idiotką… Paulina zaczęła zdejmować swoje ubrania i gdy była już naga, stała tak chwilę przed Jackiem Hammerem. -Okej na kolana dziwko, już. Mimo, że to ją uraziło zrobiła co kazał. Gdy klęczała rozpiął spodnie i szybko je zrzucił podchodząc do nie z grubym i całkiem pokaźnym fiutem. Stanął przed, jego fiut swobodnie zwisał przed jej twarzą. Uderzył ją z otwartej dłoni w twarz. -Na co czekasz gruba szmato? Bierz fiuta w jape i pokaż jak potrafisz obciągać. Z wyrazem lekkiego obrzydzenia i strachu na twarzy wyciągnęła dłonie i dotykając go lekko masowała, zbliżyła usta i pocałowała główkę. Jack dał jej po łapach i uderzył w oba policzki po kolei. -Gdzie z tymi łapami, wszystko łapami. Masz sobie go wepchnąć w tą buźkę bez rąk. Pracuj pyskiem. -Przepraszam… – wymamrotała i wzięła jego penisa do ust. -Nie dośc, że gruba to jeszcze głupia… Jego słowa ją bolały. Widział to i jakby się tym rozkoszował. -Widzisz, Paulinko? Można bez rączek. Wiem, że pewnie tam w Polsce nikt nie nauczył cię, że to nie ładnie jeść rączkami, ale jeszcze masz szansę się wyrobić. Obciągaj, obciągaj. Pracuj usteczkami jak kurewka. Czuła jak pulsuje jej w ustach, jego zapach i smak. Wiedziała, że to jedyne wyjście, żeby zarobić pieniądze. Musiała się przemóc i to zrobić. -O tak, ssij go, lubisz obrabiać fiuty co? Widać to w twoich oczach. Po pracy w klubie pewnie opierdalałaś chuje za śmietnikiem swoich klientów co? Z tym swoim wyglądem pewnie im dopłacałaś. Uderzył ją kilka razy w twarz i splunął siarczyście na jej twarz. Zamknęła oczy, czuła jak jego ślina spływa po jej twarzy. -Otwórz te oczy, idiotko. Masz patrzeć na mnie. W końcu to ja daję ci możliwość bawienia się moim fiutem. Wyjął kutasa z jej ust i zaczął oklepywać po twarzy. -Powiedz szmato, lubisz obciągać kutasy? No powiedz tłusta krowo, czym jesteś -Ja…jaaa… Strzelił ją mocno w twarz i chwycił za włosy. -Co? Nie możesz się wysłowić? Mój chuj odebrał ci zmysły? -Lubię obciągać fiuty…pana też, panie Hammer. -Jeszcze coś z ciebie będzie. Popchnął ją na podłogę i nogą rozchylił jej nogi. -Wypnij te wielkie dupsko. Pokaż je. Chyba się nim chwaliłaś tak? -T..tak. Uważam, że mój tyłek jest moją zaletą. -Zaletą, hah. To, że masz spasione dupsko nic nie znaczy. Miałaś już chuja w tej dupie? -Nie, nie miałam… – wymamrotała, a w oczach miała łzy. Zaczął pluć na jej tyłek, sporo spływało jej do rowka, on stał nad nią i masował swojego członka. W końcu zniżył się i powoli wsunął do jej tyłka. Paulina jęczała i wiła się pod nim. On wpychając się nie czekał aż rozluźni swój odbyt, pchał na siłę sprawiając jej ból. Gdy wszedł cały powoli się cofnął i z impetem wbił z powrotem. -Ciasną masz tą dupę. Wielką, ale ciasną. Trochę ci ją rozrobię. Głowa na podłogę i wypinaj dupsko. Rozchyl poślady. O tak właśnie. Jęczała i wyła gdy ją tak posuwał. Co jakiś czas dawał jej klapsy. -Ale trzęsie się to twoje cielsko. Fale na polskiej krowie. Cudownie się ten twój tyłek zaciska. Paulinie z oczu zaczęły lecieć łzy, prawie płakała. Makijaż się rozmywał i robił ślady. Wyglądała nieco jak panda. Prawie przez zaciśnięte zęby wysyczała prośbę: -Proszę…proszę niech mnie pan bzyka trochę delikatniej! Jack zaśmiał się. -Co tam mamroczesz? Chcesz mocniej? Mam wypierdolić ci tą dupę? Oj twój tatuś musi być z ciebie dumny, taka dupodaja. Spójrz na mnie! Gdy się na niego spojrzała, splunął jej w twarz. Jego ruchy stawały się coraz szybsze i bardziej natarczywe, jakby chciał wbijać się w nią jeszcze bardziej. Cały pokój wypełniały jej wrzaski i odgłos uderzania ciała o ciało. -No dalej, kurwo, powiedz jak ci się podoba. Powiedz tak: “Tatusiu zobacz, jak twoja córeczka daje dupy. Jak Pan Hammer rżnie mnie w moje tłuste polskie dupsko!” Mów szmato! Paulina jęczała i lekko wyła, jej głos się łamał. -Ta.AAaah..tusiu.. zobacz, jak twoj..Aaaah.. córeczka…daje dupy… Jak Pa..Aaah..n Hammer, rżnie.. eeh ehe.. moje tłuste, polskie dupskoooo! – Skończyła wyjąc. -O tak, znasz swoje miejsce. Na pewno napawasz ojca dumą. Po tych słowach rżnął ją jeszcze bardziej. Jej twarz ocierała się o podłogę, ona leżała w swoich łzach i ślinie, nie tylko swojej. -Jesteś gotowa? Twoja dupa będzie miała zaszczyt przyjąć mój strzał. -Chcesz skończyć w moim tyłku?! -Ktoś musi być tym pierwszym. A ty masz zaszczyt mieć zalane dupsko przez samego Jacka Hammera! Chwycił ją za biodra i posuwał mocno i ostro. Klepał po pośladkach i jęczał. W końcu gdy dochodził jego jęki były dłuższe. Paulina poczuła jak jego kutas pulsuje coraz mocniej i jak wystrzeliwuje wewnątrz niej, zalewając ją. Czuła fale gorącej spermy wpompowywane z każdym mocniejszym drgnięciem jego fiuta. Wbił się w nią do końca i trzymał tak przez chwilę. Wstał i stanął prosto, z nadal sztywnym fiutem. -Podnoś się Paulinko. Musisz mnie teraz wyczyścić. Daj tu swój pyszczek. Ooo.. paskudnie się rozmazałaś… Splunął jej w twarz kilka razy i wtarł ręką. -Teraz lepiej. Bierz się do roboty. Powiedział i podsunął jej swojego kutasa do ust. Paulina z mocno obrzydzoną miną wzięła go do ust i zaczęła oblizywać. Zasysała spermę która jeszcze powoli wypływała z jego czubka, oblizywała trzon i czubek. Jack zobaczył jak strużka jego nasienia wypływa z tyłka Pauliny i zostaje na podłodze. Odtrącił ją i wskazał palcem. -Nie, kochana, moja sperma nie może się tak marnować. Zlizuj to ale już. -Mam zlizać to z podłogi? Ale jest..brudna.. -Jakoś oblizywać mojego fiuta którego wyjąłem ci z tej grubej dupy to się nie brzydziłaś wziąć do pyska. Liż już! Nachyliła się i zaczęła zlizywać tą spermę. Jack patrzył na jej rozepchany tyłek i jak z niego lekko wypływała sperma. Pokiwał lekko głową i wiedział, że trafiła mu się ciekawa modelka. Gdy Paulina skończyła zlizywanie, zobaczyła jak czyści swojego fiuta chusteczkami. Rzucił jej taką brudną chusteczką w twarz i powiedział: -Masz i wynocha. Zbieraj się i nie chce cię tu widzieć. -Ale zaraz…czyli się nie nadaje? A … -Zamknij się i wypad. Zadzwonie, a teraz dupa w troki i cię nie widzę. Paulina bez słowa zebrała swoje ubrania i wyszła. Ubierała się w uliczce na zewnątrz. Do domu szła płacząc. Po drodze weszła do klubu zabrać coś ze swojej szafki. Dziewczyny się na jej widok lekko śmiały. Nie wiedziała o co chodzi. Dopiero w garderobie koleżanka pokazała jej filmik. Była to strona Jacka Hammera i główną rolę grała właśnie Paulina. Całe zajście było nagrane i wszyscy mogli zobaczyć co z nią robił. Zobaczyła też swoją zakładkę na jego stronie. Widniało tam jej zdjęcie, a tytuł jaki nadał jej Jack brzmiał “Polish Cow”. Zapłakana poszła do domu i siedziała tak kilka minut. Usłyszała telefon. Odebrała. W słuchawce usłyszała głos Jacka. -Hej Paulinko, chce żebyś wpadła jutro, uzgodnimy co i jak. Liczę na ciebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Lanie na plaży

     

    Bolało. Miałam ochotę krzyczeć, ale jeszcze bardziej miałam ochotę uderzyć go w twarz tak, żeby odbić mu całą dłoń. Problem jednak leżał w tym, że nie mogłam się podnieść. Jego silna dłoń spoczywała na moich plecach i przyciskała mnie do maski, skutecznie unieruchamiając. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Przecież powinien mi współczuć, pocieszać, spełnić każde moje życzenie. Musiałam się jakoś bronić. Nie miałam jak go uderzyć czy odepchnąć, więc zaczęłam na niego krzyczeć:
    – Ktoś zamyka mnie w samochodzie, robi mi krzywdę, a ty mnie bijesz? Debilu! Zostaw mnie w spokoju, to boli, rozumiesz?! – Byłam pewna, że to niemożliwe, żeby się domyślił. Kolejny mocny pas opadł na moją porządnie obitą już pupę.
    – Sama się zamknęłaś. I jesteś skończoną idiotką. Jeśli bym nie przyjechał, to byś się tam udusiła.
    Kolejny raz. Odczułam ból, jednak trochę lżejszy niż kilka pierwszych pasów. Spanikowałam; to przecież było niemożliwe, żeby się domyślił, bo niby jak? Próbowałam grać dalej; kolejne razy sypały się na moją już bardzo piekącą pupę.
    – Co ty pieprzysz?! – Głos łamał mi się mimo woli. Nie byłam już taka pewna genialności mojego planu, nie poddawałam się jednak. – Po co miałabym to zrobić? Przestań, kurwa, bo to boli! Ała! – Każde przekleństwo powodowało mocniejsze uderzenie.
    – Ślady na piasku są tylko moje i twoje. Ślady opon należą tylko do twojego samochodu.
    Mój wspaniały plan zakończył się fiaskiem. Przez myśl przeszło mi nawet, że mogłabym go przeprosić, ale bardzo szybko wyrzuciłam to z głowy. Kolejny pas spowodował, że pragnęłam tylko żeby przestał mnie już bić.
    – Przestań, to boli! – To nie była prośba, raczej rozkaz. Zaliczyłam jeszcze cztery mocne uderzenia. W końcu jednak przestał. Byłam zła, czułam się poniżona. Miałam zamiar go uderzyć, ale złapał mnie za nadgarstek i poprowadził do tylnych drzwi. Otworzył je i wepchnął mnie do środka. Wściekłość jeszcze bardziej we mnie wezbrała. Kiedy tylko wsiadł do samochodu, zajmując miejsce kierowcy, zaczęłam na niego wrzeszczeć:
    – Co ty sobie wyobrażasz, co? Niby kim ty jesteś, że możesz mnie tak traktować, co? Jesteś nikim! Mój ojciec cię za to rozpierdoli, idioto! – Nie przemyślałam tego, ból pośladków, złość i frustracja spowodowana wstydem krzyczały zamiast mnie.
    – Miałem rację, na taką jak ty nawet pasek nic nie zaradzi. A kim jest twój tatulek, królem czy panem Bogiem? – Odpalił samochód. Był spokojny, niewzruszony moim krzykiem i emocjami, a jego uszczypliwa odpowiedź zadziałała na mnie jak płachta na rozjuszonego byka.
    – Kimś ważniejszym niż taki frajer jak ty! Nie przepuszczę ci tego! Spierdalaj z tego samochodu, co ty sobie, kurwa, wyobrażasz, co? – Czułam, że od tego krzyku zaczyna boleć mnie gardło, ale chciałam zrobić mu przykrość, poniżyć go.
    – Mniej niż ty. A teraz zamknij się, bo wrócisz na maskę. Pojedziemy do tego twojego tatusia, zobaczymy, co o tym myśli.
    Teraz do mnie dotarło, że gdyby ojciec się dowiedział, co nawyczyniałam, to byłby największy obciach w moim życiu. Taka sytuacja przebiłaby nawet wpakowanie się samochodem do rowu.
    – Chyba żartujesz – trochę się uspokoiłam, ale nadal pozostałam w bojowym nastroju; nie chciałam dać mu satysfakcji. – Chyba cię, kurwa, naprawdę pojebało. – Rzucił mi karcące spojrzenie i powiedział:
    – Skończ przeklinać. Jedziemy i bez dyskusji. Jechał wolno po plaży. Nie było mowy o tym, że to jego będzie na wierzchu. Moja duma na to nie pozwalała. Mimo piekącego bólu, musiałam go sprowokować.
    – Bo co? Przylejesz mi?
    – Tak – odwrócił się z cynicznym uśmiechem.
    – Jebany frajer – powiedziałam jakby do siebie, ale tak żeby usłyszał. Włączył radio tak głośno, jak tylko się dało.
    – Głośniej, bo nie słyszę! – krzyknął, nadal z tym samym cynicznym uśmieszkiem.
    Wychyliłam się do przodu i wyłączyłam radio jednym przyciskiem. Zbliżyłam się do jego ucha i powiedziałam bardzo głośno i wyraźnie, na wypadek gdyby stwierdził, że nie słyszy.
    – Powiedziałam, że jesteś jebanym frajerem!
    Usiadłam obrażona na tylnym siedzeniu, zadowolona, że to moje słowo padło jako ostatnie. Jego ręka powędrowała do małego, otwartego schowka pod radiem i wyjęła dużą, białą wizytówkę. Należała do ojca; nigdy nie zapisałam jego numeru, więc w razie W musiałam mieć przy sobie jego wizytówkę. Oprócz ładnych, ciemnych literek z nazwiskiem, telefonem i adresem były też moje, trochę większe i niezbyt staranne czerwone kulfony oznajmiające: ojciec-frajer.
    – Tam jedziemy, kochanie? – zapytał i pokazał mi wizytówkę, obnażając swoje białe zęby w triumfalnym uśmiechu. Znowu wezbrała we mnie niepohamowana wściekłość.
    – Nawet się, kurwa, nie waż! Zatrzymaj ten pierdolony samochód, rozumiesz? Zatrzymaj się, kurwa! – Krzyczałam, jednocześnie próbując odebrać mu wizytówkę.
    Zrobił coś, co mnie zadziwiło: zaczął zwalniać. Ostatecznie zatrzymał auto przy placu, gdzie w czasie lata jest mnóstwo ludzi. Na całe szczęście teraz nie było tam nikogo. Wysiadł i wyciągnął mnie za nadgarstek. Postawił mnie twarzą do siebie i z groźną miną powiedział:
    – Rozumiem, że dostałaś za mało.
    Wystraszył mnie; odruchowo się cofnęłam. Koszmarnie doskwierał mi ból pośladków, a nie chciałam żeby bolały jeszcze bardziej.
    – Nie, przestań, proszę! Ja… – zawahałam się. – No, przestań!
    – Będziesz grzeczna? – zapytał, patrząc na mnie podejrzliwie.
    – Zależy, co to znaczy… – Ledwie wypowiedziałam te słowa, zarobiłam siarczystego klapsa w prawy pośladek. Zbulwersowałam się; jakim prawem w ogóle mnie dotykał?!
    – Nie dotykaj mnie, rozumiesz?! – wydarłam się rozwścieczona.
    Nie zrobiło to na nim wrażenia. Zamachnął się znowu i uderzył, mówiąc:
    – Pytałem, czy będziesz grzeczna? – Był spokojny, ale nieustępliwy.
    Podniosłam dłoń i próbowałam uderzyć go w twarz. Zrujnował mój plan, łapiąc mnie za rękę, obrócił tyłem do siebie i wlepił mi dwa klapsy, tym razem w lewy pośladek. Wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku.
    – Spierdalaj!
    Ból spowodowany tymi pojedynczymi uderzeniami na moją obitą pupę spowodował, że poczułam łzy w oczach. To było dla mnie chyba najbardziej zadziwiające; nigdy wcześniej nie płakałam z bólu, chyba że jako dziecko. Na te słowa odsunął się o krok do tyłu i zaczął wyjmować pasek ze spodni. Ogarnęła mnie panika; wiedziałam, że nie zniosę więcej bólu. Cała ta scena mogła zakończyć się tylko katastrofalnym płaczem, a ja przecież od lat przy nikim nie płakałam. Na pewno nie przy żadnym facecie. Nie chciałam znowu czuć bólu, więc skapitulowałam.
    – Nie, proszę, nie rób tego – zaczęłam panicznie odsuwać się do tyłu, ale na drodze stanął mi samochód.
    – Pytałem, czy będziesz grzeczna? – powiedział spokojnie, składając pas na pół.
    – Będę – nie wierzyłam, że przeszło mi to przez gardło. – A ty i tak jesteś frajerem – dodałam przez zaciśnięte zęby.
    – W takim razie proszę tutaj – przywoływał mnie do siebie palcem wskazującym. Wystraszyłam się. Myślałam, że kiedy powiem, że będę grzeczna, to już mnie nie uderzy. Narodził się we mnie nowy bunt.
    – Nie ma mowy – powiedziałam, odruchowo zakrywając pośladki dłońmi.
    – Dlaczego? – jego głos był spokojny i wyrozumiały, jak wtedy, kiedy wyciągał mnie związaną z bagażnika.
    – Nie pozwolę się już bić, nie ma mowy, wybij to sobie z tej głupiej głowy.
    – Nie uderzę cię, ale też nie chce się z tobą szarpać. Podejdź.
    Udzielił mi się jego spokój Zdjęłam dłonie z pośladków i powoli zaczęłam iść w jego stronę. W końcu zatrzymałam się przed nim, a on uśmiechnął się.
    – Pięknie, mała, a teraz powiedz, czy bardzo boli.
    – Bardzo – zrobiłam słodkie oczka niewinnego i skrzywdzonego dziecka.
    Objął mnie ramieniem w talii.
    – Pokaż. – Odwrócił mnie bokiem do siebie i zsunął mi spodnie tak, że nawet nie zdążyłam zareagować. Przyglądał się przez chwilę, a później dodał: – Nie jest tak źle, mała, a już się bałem, że przesadziłem. Teraz usiądź z przodu, wolę cię mieć na oku.
    – Jeszcze jakieś życzenia? – zapytałam zadziornie, otwierając przednie drzwi i siadając na miejscu dla pasażera. On jednak uśmiechnął się tylko i też wsiadł do auta. Odpalił i odjechał. Milczeliśmy jakiś czas, ale wiedziałam, że ten stan nie będzie trwał wiecznie i nie pomyliłam się.
    – Mogłaś się udusić, wiesz? Mogłaś umrzeć w tym bagażniku – powiedział z troską.
    – Ale nic mi nie jest, to się liczy.
    Wiedziałam, że to głupie tłumaczenie. Poczułam się dziwnie; nikt już bardzo dawno tak ze mną nie rozmawiał, nikt się o mnie nie troszczył. Założyłam nogę na nogę i położyłam dłonie na prawym udzie.
    – Dlaczego wpadłaś na tak beznadziejny pomysł? – popatrzył na mnie zdziwiony.
    Najpierw wzruszyłam ramionami, a później powiedziałam:
    – Nie był taki beznadziejny, przyjechałeś. – Teatralnie wypuścił powietrze i na chwilę opuścił głowę, a później znowu patrzył na drogę.
    – A gdybym nie przyjechał? – zapytał nagle.
    – Zadzwoniłabym do dziewczyn, one by przyjechały – oznajmiłam równie spokojnie, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
    – Już to widzę. Ty byś przyjechała na ich miejscu?
    – To ja jestem królową, a nie one. Oczywiście, że by przyjechały – oburzyłam się, a Patryk westchnął i zapytał:
    – A co, gdyby się spóźniły? Poza tym jak byś zadzwoniła z rękoma związanymi z tyłu, a telefonem w przedniej kieszeni?
    O tym nie pomyślałam, właściwie to wcale nie brałam pod uwagę, że może mi się coś stać. Zrobiło mi się głupio, więc odwróciłam od niego wzrok, nic nie mówiąc. Wydusiłam z siebie w końcu smutnym głosem:
    – To miałbyś mnie z głowy. – Nadal na niego nie patrzyłam.
    Słyszałam tylko, jak wzdycha. Zapanowało milczenie. Ponownie odezwał się Patryk.
    – Co ci to tak właściwie dało? To, że przyjechałem? Dostałaś tylko w dupę. Jaki miałaś cel takiego postępowania? – mówił tak, jakby nie mógł uwierzyć, że zrobiłam taką głupotę, żeby zwrócić jego uwagę na siebie.
    Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się, a później powiedziałam:
    – Pierwszy raz normalnie rozmawiamy.
    On też się uśmiechnął, po czym ni stąd, ni zowąd zagadnął:
    – Liczyłaś na szalony seks na piasku czy w wodzie?
    – Szczerze? – zapytałam, nieskrępowana tym pytaniem. Zdemaskował mój plan, więc teraz mogłam być bezczelnie uczciwa.
    – Oczywiście, że tak – odpowiedział, zdziwiony, że w ogóle zadałam takie pytanie.
    – Na piasku – powiedziałam pewna siebie, a on uśmiechnął się.
    – Dobra, mała, jedziemy do tego tatulka, odstawię cię do domu – powiedział nagle.
    Nie chciałam, żeby ktokolwiek przekroczył próg mojego domu, przypomniało mi się poza tym, że chciał rozmawiać z moim ojcem. Znając go, przeraźliwie by się wkurzył; darłby się przez pół nocy, jaka to jestem głupia. Musiałam jakoś się z tego wywinąć.
    – Nie chcę wracać do domu, a tym bardziej nie chcę, żebyś z nim gadał. Nie będziesz, prawda? Tylko mnie straszyłeś?
    – Dlaczego? – zapytał zdziwiony.
    – Nie lubię tam wracać, mogę pojechać do ciebie? – Był pierwszą osobą, z którą byłam tak szczera.
    – A co, tatuś zablokuje kartę kredytową, jak się dowie czy zamknie w domku na kilka tygodni? – rzucił cynicznie, ale tym razem już mnie nie zdenerwował. Przestałam na niego patrzeć, zrobiło mi się przykro.
    – Nie zrobi nic, jak zawsze. Nie chcę, żeby znowu się darł o byle gówno… Poza tym nie chcę, żebyś go poznał. – Mój głos był smutny, dawno nie czułam się tak beznadziejnie jak w tej chwili.
    – To nie byle gówno – orzekł, po czym dodał: – Ja na ciebie nie krzyczę, wiec powiedz mi, po co to wszystko?
    – Dla ciebie.
    Nie dało się tego inaczej wytłumaczyć. Na jego twarzy malowało się zdziwienie.
    – Nie rozumiem – powiedział po chwili.
    Zaśmiałam się krótko i powiedziałam:
    – Nie dziwię się, masz za mały rozumek, żeby to wszystko pojąć – zaczęłam odzyskiwać pewność siebie.
    – To był oryginalny pomysł na podryw, nie zaprzeczę. Ale też równie głupi. Skończ z tymi złośliwościami, pasa jeszcze nie założyłem – zabrzmiał groźnie, ale ja wiedziałam, że już nic mi nie zrobi.
    – Teraz już wiem, że mnie nie uderzysz, bo jest ci mnie szkoda – powiedziałam triumfalnie.
    – Chcesz się rozczarować?
    Powiało groźbą, ale nie chciałam mu pokazać, że znowu udało mu się zrobić ze mnie potulną.
    – Wiem, że się nie rozczaruję, bo nazwałam cię frajerem, a ty nie miałeś serce mnie już bić. Spodobałam ci się, co?
    Mimika jego twarzy nic nie zdradzała.
    – Teraz to nie ma znaczenia – stwierdził bez emocji, bez wyrazu.
    – Jak to nie ma? – Zaskoczył mnie; czułam się tak, jakby zabrakło mi powietrza.
    – Wracasz do domu, a ja do pracy. Mam zastępstwo tylko na dwie godziny. Zapnij pasy – powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwów.
    Przewróciłam oczami i zapięłam pasy, ale nie chciałam żeby odwoził mnie do domu. Musiałam działać.
    – To lepiej pojedźmy od razu do twojej pracy. Nie chcę wracać do domu – dało się wyczuć błagalną nutę w moim głosie.
    – Nie interesuje mnie to.
    – Proszę cię, nie każ mi tam wracać! – złapałam go za rękę. Ostatnim miejscem, w jakim chciałam się teraz znaleźć, był mój dom.
    – Wolisz poczekać na mnie u mnie? – zapytał zdziwiony, całkiem normalnym, już nie szorstkim głosem.
    – Tak! – powiedziałam uradowana i uśmiechnęłam się.
    Najpierw odwiózł mnie do swojego mieszkania, a później popędził do pracy. Zostawił mnie u siebie z zapewnieniem, że niedługo wróci. Podziwiałam porządek, jaki miał w pokoju; nawet ja takiego nie miałam. Czekanie na niego dłużyło mi się, ale jakoś nie wyobrażałam sobie teraz stąd wyjść. Starałam się nie siedzieć, raczej stałam albo leżałam na brzuchu. Pupa nadal bolała i była ciepła. Dostałam SMS-a od Dominiki; chciała wiedzieć, jak mi poszło. Napisałam jej, ze inaczej niż planowałam, ale też nie najgorzej oraz że wszystkiego się dowie, kiedy wyjdę od Patryka. Nie mogła uwierzyć w to, że tam siedzę. Urwałam SMS-y z Domi, kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi. Czekałam, siedząc na łóżku i dwóch miękkich poduszkach. Patryk pojawił się w drzwiach z talerzem w dłoni.
    – Głodna? – zapytał z uśmiechem.
    – To zależy.
    – Od?
    – Od tego, co na tej pizzy jest.
    – Szynka, pieczarki i ser – wyliczył, a później popatrzył na mnie, czekając na reakcję.
    – To nie, dzięki.
    – Wegetarianka? – zapytał, odkładając pizzę na nocny stolik i siadając obok mnie.
    – Tak. Nie będę zjadać zwierząt hodowanych w tragicznych warunkach tylko po to, żeby człowiek mógł je zjeść – wyrecytowałam wyuczoną formułkę.
    – Wybacz, ja lubię te zwierzaki, tak więc zjem. To na co masz ochotę?
    – Ochotę… ochotę to mam na ciebie – powiedziałam, zbliżając się do niego i kładąc mu dłoń na klatce. On jednak zdjął z siebie moją dłoń.
    – Przestań. Nie lubię przypadkowego seksu. I szanuj się. Proponuję surówkę. Jest w lodówce. Idź i sobie weź.
    Nie zamierzałam przestać, zawsze osiągałam swój cel, a teraz moim celem był on.
    – Nie będzie przypadkowy, będzie cudowny… – mój głos stał się uwodzicielski, znowu położyłam mu dłoń na klatce i zaczęłam przesuwać ją w dół. Wtedy uderzył mnie w wierzch dłoni, a ja odskoczyłam od niego i z wyrzutem krzyknęłam: – Przestań, to boli! Nie umiesz być delikatny czy co?
    – Umiem.
    – Coś nie widzę – powiedziałam z zarzutem.
    – Ale zachowuj się – dodał groźnie.
    – Czujesz się dowartościowany, że mi odmawiasz? I nie chcę twojej pieprzonej surówki! – Obrażona skrzyżowałam ręce na piersiach i odwróciłam się do niego plecami.
    – Nie lubię przypadkowego, nic nieznaczącego seksu, już mówiłem – powiedział spokojnie i zaczął jeść pizzę. Znowu udało mu się mnie wkurzyć.
    – Oczywiście! Każdy facet lubi seks! Może z tobą naprawdę jest coś nie tak, co? Może te plotki to prawda? – podniosłam głos, a on przełknął pizzę i zapytał:
    – Jaki plotki?
    – Nieważne – znowu usiadłam obrażona.
    – Te twojego autorstwa?
    – Co? Jakim prawem mnie oskarżasz? Masz niby na to jakieś dowody? Co? – Wiedziałam, że to prawda, ale musiałam grać. Nie mogłam mu pokazać, że ma rację.
    – Słyszałem. Każdy mówi za twoimi plecami, że dostałaś kosza i musiałaś to jakoś wyjaśnić. A ja, wystawiając cię za drzwi, byłem po prostu zmęczony – powiedział spokojnie, zbijając mnie trochę z tropu.
    Nie dałam się jednak i dalej brnęłam w swoje kłamstwo. Poza tym wkurzył mnie, sugerując, że ktoś śmiał mnie w ten sposób obgadywać.
    – Ciebie to już naprawdę powaliło?! To ja ustalam zasady, ja obgaduję! Jestem królową, nikt mi się nie naraża, rozumiesz?
    – Oczywiście, że rozumiem. Ty ustalasz zasady gry, w którą ja nie gram. – Jego spokój był prowokujący.
    – Nawet nie wiesz, że w nią grasz.
    – Sądzisz że tupniesz nóżką i pójdziemy do łóżka? – zakpił.
    – Przecież wiem, że tego chcesz! Widzę to, ale opierasz się, bo tak wypada? A może chcesz mi zrobić na złość, co? Pragniesz mnie, jak każdy! Nie wmawiaj sobie, że tak nie jest! – Wzburzona, zaczynałam tracić nad sobą kontrolę.
    – Jesteś ładna i zgrabna, nawet cię lubię i masz seksowny tyłek. Ale wolałbym iść do luksusowego burdelu niż zrobić to z rozpieszczoną gówniarą, którą bezbłędnie grasz.
    Kolejny raz tego dnia miałam ochotę zrobić mu krzywdę, uderzyć, popchnąć, cokolwiek!
    – Takich frajerów jak ty nie wpuszczają do burdeli! Poza tym nie jestem gówniarą, ty … Ty jesteś jakiś popieprzony, wiesz? Masz się za jakiego psychologa czy coś? – Udało mi się go w końcu wyprowadzić z równowagi.
    – Grzeczniej, proszę. I zmykaj do domu. Kluczyki są na komodzie w przedpokoju – powiedział, wskazując mi drzwi.
    – Masz na mnie ochotę, oszukujesz sam siebie! Grzeczniej, proszę – przedrzeźniłam go. – Uważasz, że się ciebie boje, debilu? Grubo się mylisz! Nigdzie się stąd nie ruszam, zapomnij! – Ostentacyjnie rozsiadłam się na łóżku, zakładając nogę na nogę i krzyżując ręce na piersiach.
    – Nie pozwolę się obrażać we własnym domu!
    – Pff! – przewróciłam oczami i zaczęłam nerwowo ruszać nogą.
    – Albo wyjdziesz, albo niech cię tatuś odbiera – mówiąc to, wyciągnął tę samą wizytówkę, którą znalazł w moim samochodzie.
    – Możesz sobie dzwonić. Teraz i tak nie odbiera już telefonu służbowego, jest za późno. – To był blef, ale zabrzmiał prawdziwie.
    – W takim razie sprawdzimy. A jak nie odbierze, napiszemy mu SMS-a, by rano cię stąd zabrał.
    Szybko podniosłam się z łóżka i podbiegłam do niego. Próbowałam mu wyrwać wizytówkę.
    – Przestań, rozumiesz! Nie traktuj mnie jak gówniarę! Ojciec i tak nie przyjedzie, ma na mnie wyjebane, rozumiesz, kretynie? – krzyczałam na niego rozeźlona.
    – Traktuje cię tak, jak się zachowujesz. A ty robisz wszystko, by zwrócić na siebie jego uwagę.
    – Jak ty mnie cholernie wkurwiasz! – krzyknęłam i zaczęłam go bić pięściami po klatce, tłukłam na oślep, nie patrząc, gdzie biję. Wtedy mnie zaskoczył. Przyciągnął mnie za ramiona i mocno przytulił. Zaczęłam w złości powtarzać w kółko: – Nie! Przestań! Daj mi spokój! Nienawidzę cię tak samo jak jego! Puść! – Głos zaczął mi się łamać; nie wiedziałam, czemu tak na to wszystko reaguję. Nie rozumiałam tego, co się działo. Rzucałam się, gdy on tymczasem, wciąż tuląc mnie do piersi, powtarzał szeptem:
    – Uspokój się, już dobrze. Już dobrze. Ciii…
    – Puść, proszę cię. – Przestałam się rzucać, teraz już tylko ciężko oddychałam. – Dlaczego to robisz? – zapytałam szeptem.
    – Co dlaczego robię?
    – Dlaczego mnie zbiłeś, czemu mnie przytulasz… Nie rozumiem, czemu tak mnie traktujesz… Już nic nie rozumiem, puść mnie! – próbowałam zrobić coś, żeby mnie puścił, poczułam bowiem łzę, spływającą po lewym policzku. Nie chciałam przy nim płakać, ale to było o wiele silniejsze ode mnie. Pierwszy raz nie umiałam nad sobą zapanować.
    – Nie skrzywdzę cię, na plaży też nie chciałem cię skrzywdzić. Zbiłem cię, bo zasłużyłaś i tego potrzebowałaś – mówił spokojnie, nadal trzymając mnie w objęciach. Łzy spływały coraz częściej.
    – Puść mnie… – powtarzałam szeptem jak płyta, która się zacięła.
    – Teraz cię przytulam, bo tego teraz potrzebujesz.
    – Ale ja nie chcę… Puść… Potrzebuję ciebie… – płakałam, a on głaskał mnie po plecach.
    – Jak się uspokoisz, to porozmawiamy, teraz już ciii
    Przytuliłam głowę do jego klatki i pozwoliłam łzom płynąć; nie starałam się ich już powstrzymać. Czułam jego obecność, ciepło i troskę. Już nie chciałam go bić, nie byłam zła. Nie myślałam o tym głupim zakładzie. Tylko on zajmował moje myśli. Czułam się strasznie zmęczona. Wszystko, co wydarzyło się w ciągu tego dnia, było nowe albo dawno zapomniane. Patryk przytulał mnie, głaszcząc po plecach. W końcu usnęłam. Nie pamiętam nawet, jak znalazłam się w jego łóżku. Obudziłam się wtulona w niego. Patrzył na mnie. Pogłaskał mnie po głowie i wstał. Powiedział, że idzie pod prysznic. Wtedy przypomniał mi się zakład. Nadal miałam szansę go wygrać. Zerwałam się i zaczęłam szukać telefonu Patryka. Znalazłam go w spodniach, leżących na krześle. Napisałam SMS-a: Jeszcze z nikim nie uprawiałem tak dzikiego, spontanicznego i szalonego seksu. Było cudownie, liczę na to, że dziś też się widzimy. I wysłałam do siebie. Oczywiście usunęłam go z jego skrzynki nadawczej. Zebrałam swoje rzeczy i zanim Patryk wyszedł spod prysznica, już mnie nie było.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Lanie pasem

     

    Wyszedł. Nie wiedziałam, czy mnie nie usłyszał, czy nie chciał słyszeć, ale poszedł do kuchni, zostawiając mnie z tymi cholernymi wyrzutami sumienia. Zbierało mi się na okropny wybuch płaczu, ale tak bardzo nie chciałam do niego dopuścić. Nienawidziłam tego, a najgorsza myśl, jaka przeszła mi teraz przez głowę, była taka, że kiedyś wyrzuty sumienia były u mnie rzadkością. Nie lubiłam siebie w takich momentach. Mała, słaba, płaczliwa dziewczynka – tak bowiem kojarzyły mi się łzy, wyrzuty sumienia i przyznawanie się do błędów. Przecież okazywanie skruchy i łzy ujawniały emocje, których nikt nie powinien oglądać. Oznaczały słabość, beznadziejną słabość.
    – Przecież jestem silną kobietą – wyszeptałam tak cicho, że sama ledwo słyszałam to, co mówię, chociaż w pokoju panowała bezwzględna i przytłaczająca cisza.
    Czułam wściekłość, ale nie byłam pewna, czy jestem zła na siebie, czy na Patryka. To on wpędził mnie bowiem w te okropne wyrzuty sumienia. Pierwsza, pełna wściekłości łza stoczyła się bezlitośnie po moim policzku w stronę ust. Kolejna myśl, która mi zaświtała, była chyba jeszcze gorsza. Zdałam sobie sprawę, że Patryk ma rację. Zachowałam się jak bezduszna egoistka. Chodziło mi tylko o to, żeby Patryk odpuścił, żeby mi darował. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby nic mnie nie bolało, że zapomniałam o tym wszystkim, co stało się na posterunku.
    Wspomnienie tej beznadziejnej nocy spowodowało uwolnienie kolejnych łez. Przed oczami stanęła mi Dominika. Walczyłam sama ze sobą, żeby już nie płakać, ale łzy wygrały. Nie chciałam pokazywać się Patrykowi z zapłakaną twarzą, ale nie umiałam poradzić sobie z własnymi łzami. Oczy wyobraźni pokazały mi ukochaną przyjaciółkę w samochodzie Kamila.
    Płaczącą i zakrywającą twarz. Wzięłam głęboki wdech i czułam, że zaczynam się trząść. Usiadłam na łóżku. Łzy spływały po policzkach, a później po brodzie i kapały na dłonie złożone na udach. Naraziłam ją na wściekłość Kamila, a może nawet na wściekłość ojca, bo co, jeśli Kamil ją wsypał?
    Mój płacz zamienił się prawie w histerię i przestałam się już powstrzymywać. Dominika przesiedziała przeze mnie pół nocy na komisariacie. W strachu, ogromnym strachu, bo przecież ona nigdy wcześniej tego nie doświadczyła. Wszystko przeze mnie. Gdyby nie Patryk, miałaby poważne problemy sądowe, ja też, ale ona przecież nic nie zrobiła.
    Uspokoiłam się trochę i z trudem przełknęłam ślinę. Czułam się tragicznie. Okazałam się beznadziejną przyjaciółką i tylko ta myśl odbijała się echem w mojej głowie. Miałam ochotę do niej zadzwonić, ale mój telefon prawdopodobnie był w kuchni, a tam nie byłam jeszcze gotowa iść.
    W końcu zdołałam się trochę uspokoić, a łzy przestały płynąć, ale dobijające myśli nadal grzmiały w głowie. Położyłam się na łóżku, na którym siedziałam. Cały czas próbowałam uspokoić oddech, ale to było niesamowicie trudne, bo już dawno nie przeżyłam takiej histerii. Kiedy chciałam położyć ręce nad głową, lewą dłonią zahaczyłam o pas. Od razu odsunęłam rękę i podniosłam się gwałtownie. Siedziałam nieruchomo, patrząc na pasek. Wtedy dotarło do mnie to, że mężczyzna, który mnie kocha, zawiódł się na mnie. Co gorsza, zraniłam kogoś, kogo ja kochałam. Złamałam dane mu słowo i mogłam wpakować go w kłopoty, bo przecież ratując moją skórę, mógł się poważnie narazić. Zrobił dla mnie tak dużo. Wtedy byłam pewna, że on ma rację, a to, że chciał mnie ukarać… No cóż, musiałam to przyznać, że zasłużyłam. Pierwszy raz czułam, że zasłużyłam. Łzy nie płynęły, ale wyrzuty sumienia i pretensje do siebie mieszały się ze sobą i wybuchały co chwilę.
    Moja dłoń lekko drżała, kiedy sięgnęłam po pas. Patrzyłam na niego przez chwilę i powtarzałam sobie w myślach, że teraz dostanę to, na co zasłużyłam. Podniosłam się z łóżka i, ocierając łzy z oczu, poszłam do kuchni. Nie dało się ukryć tego, że płakałam. Podejrzewałam też, że Patryk słyszał moje szlochanie. Stanęłam w drzwiach do kuchni, pasek trzymałam w lewej ręce. Mój ukochany stał przy oknie, odwrócony plecami. Wbiłam wzrok w podłogę i wzięłam kilka bardzo głębokich wdechów, żeby zapanować nad łzami, które znowu cisnęły mi się do oczu. To, że musiałam patrzeć na Patryka, który był wyraźnie zawiedziony i smutny, było już dla mnie wystarczającą karą. Poza tym byłam zwyczajnie przerażona tym, co mnie czekało. Będzie bolało, nawet bardzo. W końcu zebrałam się w sobie.
    – Przepraszam – powiedziałam lekko zachrypniętym, cichym i skruszonym głosem.
    Odwrócił się na dźwięk mojego głosu.
    – Coś jeszcze? – zapytał, idąc w moją stronę powolnym krokiem. Ton jego głosu był normalny, bez złości i emocji. Mój wzrok nadal był utkwiony w podłodze, więc jego dłoń delikatnie uniosła moją brodę do góry; popatrzył na mnie łaskawie i troskliwie.
    – Ja już nie będę… – zatrzymałam się po to, żeby wziąć kolejny głęboki oddech – nie będę palić, nie będę wciągać, nie będę kłamać. Mówiłam szczerze, chciałam pokazać mu, jak bardzo mi zależy na tym, żeby być grzeczną właśnie dla niego. – Ja… ja będę … chcę już być grzeczna – te słowa spowodowały, że moje oczy nie dały rady utrzymać łez i znowu mimowolnie się rozpłakałam.
    Patryk uśmiechnął się i odszedł w stronę stołu, zbierając z niego talerze i kubki po naszym niedojedzonym śniadaniu. Stałam nieruchomo w miejscu i walczyłam ze łzami. Więcej miało ich nie popłynąć, ale nie mogłam sobie z tym poradzić.
    – Przytul mnie, proszę – szepnęłam.
    – Przytulę cię, oczywiście, że tak. – Odłożył wszystko, co miał w rękach do zlewu, wziął ode mnie pasek, odłożył go na blat, a później przytulił mnie, a ja wtuliłam się w jego klatkę i kolejnych kilka łez spłynęło mimowolnie po policzkach. W jego ramionach czułam się bezpieczna i spokojna. Trwaliśmy tak chwilę, gdy błogi spokój zburzyły jego słowa:
    – Ale wiesz, że ja muszę to zrobić i z przykrością informuję, że będzie bolało niemiłosiernie, bo, choć mi ciebie szkoda już teraz i będzie bardziej szkoda po każdym pasie, to nie zamierzam się litować – nie odpowiedziałam, tylko zamknęłam oczy. Patryk odsunął się ode mnie i dodał: – Nie ma sensu tego przedłużać. – Położył mi rękę w pasie i zaprowadził do pokoju.
    Mimo ogromnego strachu, który mi towarzyszył, milczałam. Kiedy doszliśmy do pokoju, zdjął zabrał rękę z mojej talii i podszedł z pasem do łóżka.
    – Prosiłbym cię, byś nie zmieniała pozycji, bo tylko niepotrzebnie to przedłużysz – powiedział. – Połóż się. Oczyma wyobraźni widzę, że masz stringi, więc darujemy sobie rozbieranie tak skąpej odzieży.
    Wiedziałam, że zasłużyłam, więc opór był tym bardziej zbędny. Grzecznie zrobiłam, o co prosił. Ułożył mi poduszki na środku łóżka, żebym mogła się na nich odpowiednio ułożyć. Nie śpieszyłam się za bardzo, ale on nie ponaglał mnie. Jego spokój działał na mnie uspokajająco, ale nijak miał się do mojego strachu. Świadomość zbliżającego się nieubłaganie bólu była straszna, ale nie protestowałam.
    Nie mylił się. Pod jego białą bluzą z długimi rękawami miałam tylko fioletowy, koronkowy stanik i stringi w tym samym kolorze. Kiedy ułożyłam się na poduszkach, a on delikatnie poprawił moją pupę i uniósł bluzkę, kładąc jej brzeg na plecach, strach narastał. Zwinęłam więc dłonie w piąstki i bardzo mocno zacisnęłam powieki. Nie widziałam, co robi, czekałam więc w ciemnościach na pierwsze uderzenie. Usłyszałam świst przecinanego powietrza i poczułam, jak skóra paska skleja się ze skórą moich pośladków.
    Uderzenie było mocne, ale robiłam wszystko, żeby się nie ruszać. Patryk się nie śpieszył, za to z ogromną dokładnością wymierzał kolejne, miarowe uderzenia. Nie liczyłam, on też nie kazał mi tego robić. Po kilku uderzeniach zaczęłam piszczeć, ale nie wpłynęło to na Patryka w żaden sposób, więc uderzenia nie zelżały. Po kolejnym mocnym uderzeniu krzyknęłam, a łzy spłynęły po policzkach. Nienawidziłam siebie za to, co zrobiłam i powtarzałam sobie w myślach, że mi się należało. Spojrzałam błagalnie na mojego mężczyznę, ale pasy nieprzejednanie wciąż spadały na moją pupę, a ja nie panowałam już nad łzami i krzykami. Patryk był nieugięty, ale na jego twarzy malował się smutek. Ten widok zmusił mnie do zniesienia kolejnych pasów w spokoju i pokorze. Walczyłam sama ze sobą. Z jednej strony nie chciałam go znowu zawieść, więc nie chciałam zmienić pozycji, a z drugiej strony ból rozrywał mi pośladki i ciężko mi było utrzymać dłonie z daleka od pupy. Z każdym uderzeniem płakałam bardziej, a każdy następny krzyk był dłuższy i głośniejszy. W końcu zaczęłam błagać, żeby przestał, ciągle powtarzałam, że ja już nie wytrzymam, że przepraszam. Bił jednak dalej. Wiedziałam, że ta kara będzie gorsza od poprzedniej, jaka mnie spotkała, ale panowanie nad sobą odeszło w zapomnienie i moje dłonie powędrowały na pośladki, zakrywając je przed kolejnym uderzeniem. Twarz wtuliłam w łóżko i płacząc, powtarzałam, żeby przestał. Nie poprawiał mojej pozycji, nie mówił nic. Chwilę tak leżałam i płakałam, a moje dłonie machinalnie rozcierały pośladki.
    – Majka, wstań, proszę – powiedział bardzo spokojnie i odłożył pas na łóżko.
    Narodziła się nadzieja, że to koniec. Podniosłam się bez słowa, tak jak prosił, chociaż nie było łatwo. Pośladki piekły, szczypały. Były bardzo spuchnięte, nawet nie chciałam sobie wyobrażać, jaki miały kolor. Moje dłonie znowu powędrowały na bardzo mocno obitą pupę i zapłakana stanęłam przed Patrykiem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Spozniona

     

    Siedziałam na moim ulubionym, skórzanym fotelu zwinięta z podkulonymi nogami i użalałam się nad sobą. Miałam już dość zajmowania się domem, sprzątania, gotowania i dogadzania mężowi.
    Pomyślałam o rodzinie. Pierwszej żony ojca, mojej matki, prawie nie pamiętałam, gdyż zawsze najważniejsze było dla niej aktorstwo. Słyszałam, że pracowała nawet wtedy, gdy była ze mną w ciąży, a pierwsza duża rola, jaką otrzymała, spowodowała tylko to, że pożegnała się z nami. Ojciec mówił mi, że to dzięki mnie się nie załamał i może dlatego, że wychowywał mnie sam, stałam się dla niego całym światem. To w parku, na spacerze poznaliśmy jego drugą żonę. Przysiadła się, zaczęła rozmawiać, a trzy miesiące później tłumaczyli mi, co to jest ciąża. Miałam mieć swoją rodzinę, mamę, tatę no i brata, bo to brata chciałam od początku, najważniejszy jednak zawsze był ojciec.
    Ostatnią godzinę spędziłam na rozmowie z nim o Tylerze, moim bracie. Martwił się o niego. Młody od zawsze miał problemy ze szkołą, nie podobało mu się w żadnej, a nie raz je zmieniał. Teraz wymyślił sobie przyjazd do mnie, do Polski. Wiedziałam, że pewnie Darek nie będzie zadowolony, ale miałam nadzieję, że może zdołam się przy nim zrelaksować, oderwę od tej monotonni, no i na pewno tata będzie spokojniejszy. Mówił mi, że brat zaczął ostatnio imprezować, kłócić się coraz więcej ze swoją matką, czyli znów szukał kłopotów.
    Nowa żona taty nie była zła, na pewno zawdzięczałam jej więcej niż własnej matce, jednak nie kochałam jej. Owszem, wspierała mnie tak jak i tata, ale nie nawiązała się między nami więź.
    Postanowiłam porzucić te nie najciekawsze wspomnienia i wzięłam do ręki kolorowe czasopismo „Style”. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to artykuł o ciężkich początkach pracy modelki. Dokładnie pamiętałam swoje początki, pierwsze przesłuchanie, jedenaście godzin oczekiwania, nerwów, paniki, trzysta sześćdziesiąty ósmy numerek w kolejce, a potem trzy minuty i pewność że wszystko spaprałam. Wiedziałam od początku, że poszło mi źle, bardzo źle. Nie miałam żadnych nadziei na telefon z agencji, a jednak zadzwonili, spodobałam się i przez następne cztery lata lawirowałam między pracą a szkołą, zdrowiem a bardzo rygorystyczną dietą, dochodziły jeszcze wyjazdy, ćwiczenia. Nieraz miałam wrażenie, że nie dam rady, że pora zrezygnować, jednak z pomocą taty przetrwałam pierwsze lata.
    Opłacało się, na początku rozpoznawano mnie tylko w Anglii, jednak z czasem coraz więcej agencji w coraz większej ilości państw dzwoniło. Potrzebowałam przerwy, krótkiej chwili dla siebie i nagle okazało się że coś, na co tak długo pracowałam, jest poza moim zasięgiem. Najpierw ślub i zmiana nazwiska, bo on nie chciał słyszeć o niczym innym, a potem… Darek nie chciał żony modelki.
    Na wspomnienie męża spojrzałam przestraszona na zegarek. „Uff, jeszcze zdążę”, pomyślałam i szybko schowałam gazetę tak, aby jej nie zobaczył. Obrzuciłam spojrzeniem salon, aby sprawdzić, czy wszystko wygląda idealnie i poszłam do garderoby się przebrać. Zdjęłam dresy, w których rano ćwiczyłam i sprzątałam i założyłam krótką zieloną, letnią sukienkę, jedną z ulubionych Darka oraz sandałki na obcasie.
    Szykowałam się na rozmowę z nim o moim powrocie do pracy. Przeczesałam włosy, podkreśliłam oczy i spojrzałam z lustro. Przede mną stała szczupła, zgrabna kobieta z burzą brązowych włosów poprzeplatanych rudawymi pasemkami. Zaczęłam malować paznokcie, też dla niego, aby się przypodobać, wprowadzić go w dobry humor. Myśląc o tym, przygotowałam obiad. Zaczynałam już nienawidzić tej codziennej rutyny.
    Usłyszałam szczęk kluczy, znak, że już wrócił.
    – Co na obiad, Julia? – spytał, pochylając się i całując mnie w policzek.
    – To co lubisz, kochanie. Zapiekanka z mięsa i ziemniaków oraz pomidory. Zaraz nakryję do stołu – powiedziałam i pomachałam mu świeżo pomalowanymi paznokciami.
    – Jak ci minął dzień? – zapytał, podchodząc do barku i wybierając wino do obiadu, tak jak co dzień.
    – Rozmawiałam z tatą. Pytał, czy Tyler może do nas przyjechać na trochę. Co o tym myślisz? – zapytałam niepewnie machając dłońmi, aby lakier szybciej wyschnął.
    – To on nie ma szkoły? A może już rzucił jedną, a nie zaczął jeszcze kolejnej? – spytał cynicznie, odstawiając wina na stół. – Lubię twojego ojca, więc się zgodzę, ale nie będę się nim zajmować – mruknął niechętnie; wiedziałam, co myśli o moim bracie.
    – On jest trochę za duży na to, aby się nim zajmować – odpowiedziałam, kończąc obiad. – Dziękuję ci, tata martwi się, że on za dużo imprezuje.
    Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
    – Smaczne – pochwalił jedzenie i spojrzał na mnie wyczekująco. – A może sprawimy sobie własne dziecko do martwienia się o nie? Nie będę musiał wysłuchiwać o wyczynach twojego brata.
    – Jak potrzebujesz kogoś, o kim musiałbyś słuchać, wezmę sobie kociaka – warknęłam i odłożyłam sztućce. Ta rozmowa nie przebiegała po mojej myśli. – Nie zgadzam się na dziecko w ciągu najbliższych trzech lat!
    – Słyszę to nie po raz pierwszy – powiedział z pretensją, patrząc wymownie, więc zaczęłam jeść. – Po kolejnym roku ta cyfra powinna się zmniejszać! Skończyłem trzydziestkę, chciałbym mieć syna, aby przekazać mu nazwisko, kontynuować tradycję rodzinną!
    – Zrozum też mnie, chcę jeszcze trochę popracować! Mojej pracy nie da się pogodzić z macierzyństwem, a zamierzam być lepszą matką niż była moja! Odkąd wzięliśmy ślub nie wzięłam udziału w ani jednym pokazie, a długo na to pracowałam. Mam nadzieję, że wciąż są agencje, które czekają, aż do nich zadzwonię. – Wzięłam głęboki oddech, aby się uspokoić, dotknęłam delikatnie jego ręki i mówiłam dalej. – Słowo honoru, że za trzy, cztery lata, gdy będę za stara na pracę modelki, postaramy się o dwójkę dzieci i wtedy będę wspaniałą matką.
    Upiłam łyk wina, a Darek ze złością uderzył tą ręką, którą trzymałam, w stół.
    – Moja żona nie będzie świecić cyckami przed innymi mężczyznami! – prawie krzyknął.
    – Zazdrościsz tym fotografom? – chciałam być złośliwa, ale wzięłam kilka głębszych wdechów, przeczesałam ręką włosy i po chwili zaczęłam mówić spokojnie. – Jeśli chodzi tylko o to, nie będę brała udziału w sesjach zdjęciowych, jedynie w pokazach. Mogę to dla ciebie zrobić.
    Znów uderzył pięścią w stół.
    – Powiedziałem, że moja żona nie będzie pracować jako modelka! Temat uważam za zakończony! – Wstał od stołu i podszedł do okna.
    – To niesprawiedliwe – powiedziałam cicho, podnosząc się i zbierając naczynia. – Pracowałam na swoją pozycję równie ciężko jak ty na studiach, a jednak to ja mam zrezygnować. To, czego pragnę, się dla ciebie nie liczy. W dodatku wiedziałeś, że jestem modelką, kiedy braliśmy ślub i nie ukrywałam, że chcę nadal pracować.
    Wiedziałam, że nic więcej nie osiągnę, co najwyżej kilka siniaków. Spodziewałam się, że tak to będzie wyglądać, jednak i tak czułam się rozczarowana. Zaniosłam naczynia do kuchni i zaczęłam zmywać.
    – Spakuj mnie na tenisa – usłyszałam w kuchni ni to polecenie, ni to rozkaz.
    – Chyba raz możesz zrobić to sam – odpowiedziałam, wychodząc z mokrymi dłońmi – wszystko masz gotowe. – Spojrzał na mnie groźnie, więc szybko się wycofałam – Już to robię – mruknęłam, wytarłam dłonie i poszłam przygotować mu torbę.
    Ciężko było mi uwierzyć, że nie dałby sobie rady z tak prostą czynnością, skoro wszystko leżało przygotowane w garderobie, no ale po co miał to robić, skoro miał swoją prywatną służącą. Do ubrań dołożyłam wodę mineralną i zasunęłam suwak.
    Podawałam mu torbę, gdy dostałam SMS-a. Jeszcze nie zdążyłam sprawdzić kto to, a już to pytanie usłyszałam od niego; skrzywiłam się. Spojrzałam na ekran telefonu i odpowiedziałam:
    – Karolina. Pyta, czy możemy spotkać się na drinka – spojrzałam na niego z nadzieją w głosie.
    – Tylko przygotuj mi kolację, tak żebym nie musiał nic odgrzewać – odpowiedział, co wywołało mój uśmiech. – I o dwudziestej drugiej chcę cię widzieć w domu.
    – Dziękuję – odpowiedziałam autentycznie ucieszona. – Czy mogą być kanapki? – Chciałam, aby i on był zadowolony.
    Kiwnął głową na znak zgody, więc pobiegłam do sypialni sprawdzić, jak wyglądam i ponownie do kuchni przygotować dla męża kolację.
    Tuż po osiemnastej byłam w klubie, w którym umówiłam się z koleżanką, jedyną osobą, jaką znałam w tym mieście i jedyną na kontakt z którą zgadzał się Darek. Może i samotność, brak kontaktu z ludźmi była przyczyną mojego paskudnego samopoczucia.
    Czas szybko nam zleciał przy głośnej muzyce, winie i na rozmowie o najnowszych trendach w modzie, nowinkach technicznych, plotkach. Świetnie się bawiłam, mogąc pobyć z kimś żywym, choć musiałam udawać, pilnować się. Nie chciałam, aby widziała, jak podle się czuję.
    Gdy spojrzałam na zegarek było po dwudziestej drugiej, a na telefonie miałam czternaście nieodebranych połączeń. Przestraszyłam się, wręcz bałam. Wiedziałam, co mnie czeka po powrocie do domu, a jednak musiałam być tam jak najszybciej; gdybym zwlekała, byłoby tylko gorzej. Zaczęłam szybko tłumaczyć Karolinie, że byłam umówiona z Darkiem, że on już dzwonił i że muszę lecieć. Pożegnałam się z nią, złapałam taksówkę i pojechałam. Wysłałam mu SMS-em wiadomość, że będę za kwadrans, jednak nie spodziewałam się odpowiedzi.
    Z każdym kilometrem, jaki przybliżał mnie do domu, bałam się coraz bardziej. Bardzo dobrze pamiętałam, jak coś takiego skończyło się poprzednim razem, a wtedy spóźniona byłam tylko pół godziny.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.