Author: admin

  • Przypadek Michala cz.IV

    ***

     

    Profesor Jaroszewski wszedł do swojego gabinetu, z przejęciem patrząc na tomograf mojej czaszki. Siedziałem jak na szpilkach, ciekaw co mi powie.

     

    – To jest niezwykle ciekawe. Naprawdę niezwykłe. – Stwierdził cicho, jakby mnie tu nie było.

     

    – Coś nie w porządku, panie profesorze? – spytałem zaintrygowany tym wstępem.

     

    – Ty mi powiedz. Michale. Czy przez ten miesiąc odkąd wyszedłeś, działo się coś niepokojącego czy… po prostu innego?

     

    No cóż, działo sie wiele, ale na razie zachowam to dla siebie. Ostatecznie nic mnie nie boli, zdrowie zdaje się mi dopisywać.

     

    – Nie. Nawet bóle głowy miewam rzadko – odpowiedziałem spokojnie.

     

    – Hmm…, no cóż, trzeba cię obserwować. – mruknął lekarz do siebie, a głośniej dodał. – Rozmawiałem już z twoimi rodzicami, ale jesteś już prawie dorosłym facetem, więc należy ci się osobne wyjaśnienie. Widzisz tutaj, na zdjęciu ten fragment…, proszę podejdź bliżej.

     

    Podszedłem do podświetlonej tablicy, patrząc na obraz komputerowy swojego mózgu.

     

     – To jeden z najmniej poznanych fragmentów ludzkiego mózgu. – Zaczął wykład profesor. Normalnie byłaby to nuda, ale tym razem chłonąłem każde słowo. – U niemal stu procent ludzkiej populacji jest on uśpiony, dobrze ukryty między płatami. Czasami, niezwykle rzadko rodziły się osoby z aktywną częścią, na którą patrzysz. Ty przed wypadkiem byłeś jak większość ludzi, mało tego wychodząc ze szpitala nic nie wskazywało, że będzie inaczej.

     

    – A  jest inaczej?

     

    – Przypatrz się dokładnie! – Jaroszewski wskazał długopisem małą jasną plamę. – Nigdy nie słyszałem, żeby komuś po wypadku uaktywnił sie komuś ten fragment. U ciebie się tak stało. Mało tego, wygląda na to, że jest nadaktywny, stąd moje pytanie na początku czy nie dzieje się coś złego?

     

    – Powinno sie coś dziać? To niebezpieczne? – spytałem nerwowo.

     

    – Michał, to coś w mózgu odpowiada za niezrozumiałą do tej pory dla nas zdolność. – Profesor usiadł z powrotem przy biurku, a ja zająłem miejsce naprzeciw niego. – Pojedyncze znane nam jednostki z taką cechą, mają wielką zdolność wpływania na innych ludzi. Nikt nie zbadał dokładnie jak to działa, ale najbardziej znany nam przypadek ze Stanów Zjednoczonych wzbudził sensację w środowisku medycznym. Kobieta potrafiła namówić osiem na dziesięć osób do czegokolwiek. Interesowała się nią nawet amerykańska armia, ale sprawa padła, bo babka popełniła samobójstwo. Od tamtej pory nikogo nowego nie znaleźli.

     

    – Panie profesorze, ale…

     

    – Spokojnie, nie mam ochoty na sensacyjną karierę. Nic ci nie grozi, ale co miesiąc jesteś u mnie do odwołania. Martwię się tym, bo ten fragment wciąż się rozrasta.

     

    – Naprawdę nic się nie dzieje panie profesorze. Czuję się doskonale.

     

    – Cieszę się chłopcze. Nie po to cię uratowaliśmy, żeby teraz coś miało sie popsuć. Dobra, idź do rodziców. Widzimy się za miesiąc.

     

    – Dziękuję, Do widzenia.

     

    Wychodząc na szpitalny korytarz, drżałem z emocji. Aż dziw, że Jaroszewski nie zauważył mojego zdenerwowania. Kurwa, wszytko się zgadzało! Byłem  nadczłowiekiem! Mogłem prawie wszystko.

     

    ***

     

    Wtorek. Wczoraj byłem u lekarza i dowiedziałem sie wiele na temat mojej przypadłości. Wiele i nic. Wiem, że to mam i pomału sie tego uczę, ale wciąż jest mnóstwo niewiadomych. Zdaje mi się, że mogę to kontrolować, bo kiedy robię się spokojniejszy, nie myślę tak obsesyjnie o pieprzeniu robi sie normalniej. Oczywiście nie do końca, ale…

     

    – Michałku, nie dręcz mnie. Wczoraj nie odzywałeś sie cały dzień, a ja tęskniłam i mam straszną ochotę – Anastazja wyrosła jak spod ziemi.

     

    – Nie wiem czy kojarzysz, ale jesteśmy na szkolnym korytarzu – Udałem poirytowanego. Wiedziałem jednak, że się niebawem pojawi. Od rana popuszczałem wodze fantazji.

     

    – To wymyśl coś, bo zgwałcę cię na oczach wszystkich.

     

    Zaśmiałem się. Nie mogłem się powstrzymać. Od przedwczoraj Nastka była inną dziewczyną. Posłuchała rad Marceliny. Rozpuściła włosy, zmieniła ciuchy. Sam nie dowierzałem jaka z niej zrobiła się laska. Miss szkoły na pewno by nie została, ale nagle wzbudziła zainteresowanie chłopaków. Sama zmiana wyglądu jednak nie sprawiłaby tego tak nagle. Dziewczyna miała po prostu w oczach zachętę. Chwilowo była jednak zajęta.

     

    – Ok. przyjdź zaraz pod stary magazyn sportowy.

     

    Przez wiele lat w naszej szkole to pomieszczenie było jedynym, gdzie mieścił się cały sportowy majdan. Trzy lata temu ukończono jednak remont sali gimnastycznej, w której znalazło się miejsce na nowy składzik. To zaś co mało nadawało się do pokazania ludziom zostało w starym magazynku. Popękane materace, krzywe kozły, a z czasem i inne starocie, których szkoda było wyrzucić, a używać też nie wypadało lądowały właśnie tutaj.

    Z poprzednim wuefistą miałem dobry układ i klucz do dyspozycji, bo tam pracowaliśmy z Adamem i Szymkiem nad projektami, które chcieliśmy utrzymać w tajemnicy, aż je pokażemy. Od tamtej pory minęło juz trochę czasu, ale kopię kluczyka wciąż posiadałem.

     

    Na całe szczęście obydwoje byliśmy juz po lekcjach, chociaż Nastka za trzy kwadranse miała jakieś zajęcia dodatkowe. Urok bycia kujonką. Gdy tylko zamknąłem drzwi magazynku za nami dopadła do paska moich spodni. Jak  na prymuskę, strasznie była niegrzeczna.

     

    – Ochłoń trochę, bo go połkniesz. – Skwitowałem wesoło jej zachowanie. Mój kutas zniknął w ustach Anastazji, która łapczywie zaczęła go ssać. Zrobiło mi się przyjemnie ciepło.

     

    Zanurzyłem dłonie we włosach dziewczyny i przytrzymałem jej głowę. Przejąłem inicjatywę, pchając fiuta w chętne usta. To nie było najlepsze miejsce na bzykanie i lepiej było to zakończyć szybciej. Jebałem więc w szybkim tempie, licząc, że dojdę lada moment.

    Niestety Nastka po nocy ze mną i Marceliną pragnęła nie tylko dawać ale i dostawać. Uwolniła się z mojego uścisku i marszcząc nos, oznajmiła.

     

    – Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz!

     

    Sięgnęła pod spódniczkę, pozbyła się majtek. Opierając się o stertę starych materacy, podciągnęła kieckę w górę i błysnęła gołym tyłkiem. Takiemu zaproszeniu nie sposób było odmówić. Chwyciłem kutasa i wprowadziłem do szparki Anastazji. Przyjęła mnie łatwo. Rozpychałem się między wilgotną miękkością, aż dobiłem do końca. Byłem odpowiednio podniecony i nakręcony. Zaparłem się o biodra panny i wprowadziłem twardziela w ruch posuwisto zwrotny.

     

    – Ooo taak…, rżnij mnie – jęknęła Nastka.

     

    Lubiłem kiedy ta grzeczna jakby nie patrzeć dziewczyny świntuszyła. Moje ciało ogarnął ciepły, rozkoszny dreszcz. W głowie wybrzmiały fanfary.

    Wciąż ruchając energicznie, odszukałem palcem łechtaczkę Anastazji. Ściskając i pocierając niewielki guziczek sprawiłem, że kochanka oszalała. Przez chwilę myślałem, że urwie mi fiuta, tak zaczęła kręcić tyłkiem. Oboje dochodziliśmy w ekspresowym tempie. To był magiczny trans. Szybko poczułem nadchodzące spełnienie. Wyszedłem z przytulnej cipki i wciąż pieszcząc łechtaczkę Nastki, chlusnąłem nasieniem. Białawe smużki pokryły ciało mojej partnerki od piersi po krocze.

    Teraz zaangażowałem do pracy drugą dłoń. Wsunąłem palec w wilgotny skarb dziewczyny i pieściłem ją jeszcze mocniej. Jęczała coraz głośniej, bałem się, że ktoś nas usłyszy. Na szczęście była już prawie na szczycie. Kilka moich kolejnych ruchów doprowadziło ją do rozkosznego obłędu. Zwinęła się na materacu i zastygła w reakcji na orgazm.

     

    – To jakiś obłęd! Michał… kocham cię. – wymruczała.

     

    Ja takiej deklaracji nie mogłem złożyć, więc pocałowałem ją namiętnie z języczkiem Przez dobrą chwilę Anastazja dochodziła do siebie, a i tak z magazynku wychodziła na miękkich nogach. Za zakrętem, na końcu korytarza czekała na nas jej ciotka.

    Jak zwykle wyglądała bosko, choć jej mina nie wróżyła niczego dobrego.

    Złapała Nastkę za rękę i zatrzymała. Dziewczyna miała wypieki i oczy, które mówiły wszystko. Do tego niedokładnie się ogarnęła. Pani Anita przeciągnęła palcem po szyi siostrzenicy, ścierając z niej jeden z moich perlistych pocisków.

     

    – Co w ciebie wstąpiło?! Jak tak możesz?! – wyrzuciła z siebie, zduszonym głosem.

     

    – I kto to mówi?! Nie robię nic złego! – Anastazja miała łzy w oczach. Wyrwała się z rąk ciotki i puściła korytarzem do dziewczęcej łazienki.

     

    Mrożący krew w żyłach wzrok anglistki skupił się na mnie. Nie czułem jednak strachu. Żadnych obaw, raczej niezdrową ciekawość.

     

    – To ma być jakaś forma zemsty?! Ty smarkaczu pieprzony! – syczała niczym żmija pani Anita, pilnując, aby nie podnosić zbytnio głosu. Cięgle rozglądała się na boki, ale na szczęście nikt nie przechodził obok nas. Było dość późno, ale wciąż wiele klas miało jeszcze lekcje. – Ona jest mądra i zdolna, chcesz jej zmarnować życie?!

     

    – Ona do tego tak nie podchodzi – stwierdziłem obojętnie.

     

    – Ona ma siedemnaście lat, głąbie!

     

    – No tak. A robi to jakby miała z pięć lat więcej. – Nie wiem co mnie podkusiło, by to palnąć. Szybko się przekonałem, że przesadziłem. Policzek zapiekł mnie od siarczystego ciosu.

     

    – Nie daruję ci tego! Spodziewaj się jutro wezwania do pani dyrektor!

     

    Odwróciła się ze złością i energicznym krokiem ruszyła przed siebie. Widziałem, jak zaciska nerwowo pięści. No nieźle, ciekaw byłem co z tego wyniknie. Dobierając się do Anastazji miałem wkalkulowane, że ponętna ciotka się dowie i będzie wściekła. Jednak plany planami, ale większość tego co się działo, to była czysta improwizacja. Na szczęście wizytę u dyrektorki też przewidziałem.

     

    ***

     

    Dyrektorem naszej szkoły od pięciu lat była pani Bogna Ratkiewicz. Bardzo konkretna i operatywna kobieta. Wspólpracownikom, ale i uczniom pozostawiała wiele swobody. Wszystko w granicach rozsądku. Z tego też powody była lubiana zarówno przez kadrę nauczycielską, jak i uczniowską brać. Na c o dzień była obecna, ale nie zajmowała się drobnostkami i nieważnymi problemami.

    Wchodząc do małego przedsionka, zauważyłem, ze drzwi po lewo są uchylone. Tam znajdował się sekratariat. W tej chwili kompletnie pusty. Po prawej stronie znajdowało się królestwo dyrektorki. Wyszła po mnie z miną tak obojętną, że sie lekko przestraszyłem. to była osoba, która uwielbiała się uśmiechać.

     

    – Michał Wanat, no cóż, zapraszam cię do siebie.

     

    To, że tu byłem świadczyło, że uznała mnie za problem wart jej uwagi. Pusty sekratariat i niezbyt przyjemna mina martwiły mnie dodatkowo. Zanosiło się na niezłą awanturę.

     

    Zanim usiadła za biurkiem nie mogłem się powstrzymać, żeby nie zerknąć na zgrabne nogi w szpilkach. W błękitnym komplecie z drobnymi czarnymi akcentami wygladąła świetnie. Spódnica, stanowiaca dół kompletu miała słuszną długość, siegała do kolan kobiety. Marynarka też leżała na niej idealnie. Pod nią miała białą koszulę, jak zwykle odwaznie rozpiętą. Cóż, pani Bogna taki miała styl, a do tego męża chirurga plastycznego. O cyckach pani dyrektor legendy krążyły nie tylko w szkole. Były dorodne i idealnie zaokrąglone, do czego oczywiście przyłożył się szanowny pan Ratkiewicz. Twarzy ponoć nie tykał, ale jak na swoje czterdzieści osiem lat dyrektorka wyglądała kwitnąco. Włosy w miodowym odcieniu pięknie współgrały z opalenizną kobiety. Po koniec sierpnia wróciła z wakacji na Bali. Nawet ewidentnie korpulentna figura nie psuła odbioru całości sylwetki pani Bogny. Krótko mówiąc siedziałem w gabinecie kobiety, którą zwykło się określać jako MILF. Do tego dość temperamentną, bo krążyły plotki, że potrafi się zabawić i co pewien czas doprawia mężusiowi rogi.

    Nie wiedziałem co nagadała jej anglistka, ale musiałem założyć, że jest mało ciekawie. Musiałem temu zapobiec. Musiałem mieć panią Bognę po swojej stronie.

     

    – Posłuchaj Michał, nie będę cię czarować, pani Grześkowiak jest wściekła. Pierwszy raz widziałam ją w takim stanie. – Ku mojemu zdziwieniu bardzo spokojnie powiedziała dyrektorka. – Jestem w kropce, bo nie rozumiem powodu, aż takiego jej wzburzenia. Strasznie też mnie ciekawi, że nie robi z tego większego szumu. Matka Anastazji o niczym nie wie, żadnego szumu poza tym, że przyszła wczoraj do mnie i zażądała, bym cię relegowała za szkoły.

     

    – Pani…

     

    – Najpierw ja, potem ty, dobrze? – Próbowałem nie zerkać w dekolt, ale słabo mi to wychodziło.

    – Jasne.

     

    – Wiem, że chodzi o jej siostrzenicę, ale sam fakt, że zrobiła… to co zrobiła. – Tajemniczy uśmieszek zabłąkał się na twarz pani Bogny. – No cóż, myślę, że nie pomylę się bardzo jak powiem, że trzy czwarte uczennic w szkole ma to już dawno za sobą. Jak myślisz?

     

    – No. pani dyrektor… no, eee… nie wiem. – Moje zakłopotanie sprawiało jej mnóstwo radości. Żartów jej się zachciało.

     

    – Pytałam retorycznie – stwierdziła po chwili. – Nie urodziłam się wczoraj.

     

    Milczałem, bo nie wiedziałem co powiedzieć. Ona prowadziła konwersację, ja miałem słuchać.

     

    – Fakt jest faktem, że uprawiałeś seks z koleżanką na terenie szkoły. Na szczęście nie na siłę. Rozmawiałem z Anastazją rano i co ciekawe, stoi murem za tobą, jest wściekła na ciotkę. Swoją drogą, co ty jej zrobiłeś, to zupełnie inna dziewczyna?

     

    – Pani dyrektor. proszę… – Powiedzieć, że w tej chwili poczułem się zażenowany i zawstydzony, to jak nic nie powiedzieć.

     

    – Muszę podjąć jakąś decyzję, bo pani Grześkowiak mi nie odpuści. – stwierdziła dyrektorka z przekonaniem.

     

    Podniosła się i podeszła do okna. Zamyślona, kręciła końcówką sznurka od rolet. Po minucie chyba znalazła rozwiązanie. Wróciła do biurka, zostawiając zasunięte rolety.

     

    – Będziesz miał obniżoną ocenę ze sprawowania do nieodpowiedniej, bez możliwości jej poprawy. Wizyty u psychologa czyli w praktyce ze mną, bo pani Stencel jest na zwolnieniu.  Do tego udział w zajęciach, które ci wyznaczę, bez możliwości odmowy. Rozumiemy się? – Podeszła do mnie powoli. 

     

    – Tak, pani dyrektor. Doskonale. A co z moimi rodzicami?

     

    – Sporządzę notatkę, ze skargą pani Grześkowiak, ale bez szczegółów, w której usprawiedliwimy twoje zachowanie niedawnym wypadkiem. Brzydkie zagranie, ale trudno. – Poczułem jej dłonie na barkach. – Co do rodziców, nie ma powodów, żeby ich dodatkowo martwić. Twój wypadek na pewno ich mocno wzburzył.

     

    Dłonie pani Bogny zsunęły sie na mój tors. Czułem, że drżą, przesuwając się coraz niżej. Dyrektor była po mojej stronie!

     

    – Wszystko to jednak się zdarzy, jeśli spełnisz najważniejszy warunek – przesunęła się lekko i usiadła mi na kolanach.

     

    -Jj.. jaki?

     

    – Myślę, że wiesz, ale ok.. Spraw mój jurny chłopcze, żebym po twoim wyjściu była bardziej zadowolona niż ta pannica była wczoraj.

     

    Przełknąłem rosnącą w gardle gulę. To jakieś szaleństwo! Mam osiemnaście lat! Co ja sobie myślałem?! Przepychanki z Anitą, Nastka teraz dyrektorka! Jeśli to wszystko skończy się dobrze, to będzie cud!

    Na razie jednak dwa cuda wbijały się w moją twarz.

     

    – Chcesz sprawdzić czy są tak świetne jak o tym ględzicie między sobą? – zapytała głosem, który sprawił, że dostałem wzwodu.

     

    – Ooo, przyjmuję to jako zgodę. – Uśmiechając się potarła mnie po kroczu.

     

    Miałem dość. Jeszcze chwila takich gierek słownych, a spuszczę się w gacie, zanim je zdołam ściągnąć.

    Niecierpliwymi palcami rozpiąłem koszulę dyrektorki i ściągnąłem ją niemalże razem z marynarką. Gustowny, koronkowy biustonosz podtrzymywał dwa melony, które chciałem skosztować. Sprawnie uporałem się z jego zapięciem i odrzuciłem zbędny balast na bok.

     

    – No, no. Ty rzeczywiście jesteś niesamowity. – Mruknęła pani Bogna tarmosząc moje włosy. – Taki młody, a jaki odważny i… oooch…

     

    Niezbyt lubię melony, ale te były wyjątkowo smaczne. Duże sutki, sterczące z ciemnych brodawek zachęcały, by się nimi zająć. Delektowałem się nimi, przesuwając je między wargami. Ssąc, zerkałem w górę na rozanieloną twarz pani dyrektor, która nieco chaotycznie, ale ostatecznie ściągnęła ze mnie koszulkę. Na chwilę odpuściłem pieszczenie cycków i zająłem się spódniczką kobiety. Zorientowała się, co chcę zrobić i uniosła lekko tyłek. Podciągnąłem ja na tyle wysoko, na ile się dało, odsłaniając koronkowe brzegi pończoch i figi. Jedną dłonią zagarnąłem pierś, a drugą zanurkowałem pod spódniczkę. Majtki pani Bogny były wilgotne. Wsunąłem palec pod materiał, wyczuwając nabrzmiały srom.

     

    – Ooo Boże… – westchnęła moja MILF.

     

    Drżącymi rękami rozpięła mi rozporek i walcząc zaciekle z moją bielizną uwolniła twardego kutasa. Zachwyt w jej oczach nie mógł być udawany. Podczas, gdy ja pieściłem jej piersi i cipkę, ona zabrała się za robótki ręczne. Niecodzienne okoliczności i sama osoba pani Bogny, sprawiły, że chwilę później jej idealnie uformowane cycki oraz brzuch były mokre od nasienia.

    Mina pani Ratkiewicz zrzedła, pojawił się zawód. Jednak tylko na chwilę. Nie zamierzałem jej zostawić napoczętej, niespełnionej. Podnieśliśmy się z niewygodnego jakby nie było krzesła. Przyszedł mi do głowy pomysł. Nie odkrywczy, bo podejrzany na stronach pornograficznych.

    Na biurku pani Bogny zawsze panował porządek. Dziś zmąciłem go lekko, zsuwając wszystkie papiery na ziemię. Oszczędziłem jedynie lampę, którą odstawiłem spokojnie na podłogę.

    Zrozumiała do czego zmierzam. Szare oczy błysnęły zadowoleniem. Szybko wyskoczyła za spódnicy, a potem z majtek. Powiem szczerze przez chwilę zamarłem. Pomimo tego, że była przy kości wyglądała zjawiskowo. Być może dzięki proporcjom, które idealnie ze sobą współgrały. Prze dobrą chwilę nie mogłem oderwać oczu od jej przyciętego krótko trójkąta złotych włosków na łonie. Mój zachwyt zrobił swoje. Rozpromieniła się i podeszła do biurka.

     

    – Zrób pani dyrektor dobrze – szepnęła uwodzicielsko.

     

    Rozciągnęła się na blacie biurko, podkulając nogi, bezwstydnie obnażając swoją kobiecość. Była nabrzmiała i wilgotna. Zdjąłem z siebie to co na mnie zostało i stanąłem przy brzegu mebla. Pochyliłem się i chłonąc zapach pani Bogny, wsunąłem palec w cipkę. Zakwiliła cicho, ale było tam zbyt wiele miejsca. Wsunąłem kolejny i jeszcze dwa. Dopiero wtedy  zacząłem nimi poruszać, jednocześnie kciukiem drażniąc łechtaczkę. Pani Bogna oszalała.

     

    – Ooo taak, ooo… nie przestawaj.

     

    Biurko stało się sceną niesamowitej akcji. Pani dyrektor skręcała się na biurku na wszelki możliwe sposoby. Ze swojej pozycji miałem doskonały widok, na wszelkie jej atuty. Czułem, że znów we mnie wzbiera żądza. Nie wytrzymałem i zacząłem sobie dogadzać druga dłonią.  Byłem daleko w tyle za panią Bogną, ale moja bestia powoli budziła się z letargu.

    W pewnej chwili  moje palce zacisnęły się zbyt mocno na łechtaczce. Dyrektorka szarpnęła biodrami i zaklęła głośno.

     

    – O kurwa! Nie przestawaj, tylko, kurwa nie przestawaj!

     

    To mnie jeszcze bardziej nakręciło. Przekleństwa w ustach dyrektor Ratkiewicz brzmiały cudownie nieprzyzwoicie. Celowo, co chwila mocniej naciskałem na maleńki guziczek, by z rozkoszą patrzeć na jej reakcje.

     

    – O rzesz kurwa!

     

    – Ja pierdolę!

     

    Nie no, masakra! Co by na to powiedzieli rodzice uczniów nieświadomi jaka osoba zarządza szkołą. Te uwagi podziałały na mnie tak, jakby mi ktoś w dupsko wetknął ładowarkę. Pani Bogna pod wpływem silniejszych pieszczot przekręciła się gwałtownie i na chwilę straciliśmy kontakt.

    Jednak zaraz gotowa była do dalszych miłosnych zapasów. Tym razem położyła się jednak na brzuchu z szeroko rozkrzyżowanymi nogami. Znów puściłem w ruch palce, penetrując niemal ociekającą sokami cipkę. Drugą dłoń oparłem na dorodnym pośladku. Pomimo dojrzałego wieku skóra na nim była sprężysta i miękka. Z przyjemnością zacząłem go masować, po czym zająłem się jego sąsiadem. Przy tych pieszczotach naciągałem pupę, odsłaniając mały, ciemny otwór w wąskiej dolinie. Korciło mnie, więc co chwila delikatnie przesuwałem palcem po nim sprawdzając jak zareaguje pani Bogna. Z początku była tak pochłonięta tym co robiłem z jej szparką, że nie zwracała na to uwagi, Dopiero przy którymś razie, gdy czubkiem palca potarłem po wierzchu małej dziurki, jęknęła podekscytowana.

     

    – Po prostu to zrób!

     

    Odruchowo pośliniłem palec i pomału wsunąłem w odbyt. Pani dyrektor wypięła pupę mocniej, więc odważniej wepchnąłem się w ciemne oczko. W życiu bym nie pomyślał, że mój pierwszy kontakt z pieszczotą analną zapewni mi osoba pani Bogny.  Była cudowna, dojrzała i mocno niegrzeczna. Z przyjemnością pieściłbym jej dwie dziurki naraz jeszcze dłużej, ale moja doświadczona kochanka miała dość ręcznej zabawy.

     

    – Wsadź mi go chłopcze! Chcę poczuć cię w sobie.

     

    Obawiałem się o nasze bezpieczeństwo, ale byłem zbyt napalony i ogarnięty żądzą, żeby myśleć racjonalnie. Wskoczyłem na biurko, które na szczęście okazało się meblem stabilnym i wytrzymałym. Pani dyrektor nie trzeba było czegokolwiek podpowiadać. Uniosła się na łokciach i kolanach, wciąż wypinając tyłek. Kucnąłem jak najbliżej niej i przytrzymałem kutasa. Zatopiłem go natychmiast w mokrej jamce. Wypełniłem ją od razu całym sobą. Złapałem równowagę, po czym rozpocząłem dzikie harce. Ruchałem panią Bognę niczym niewyżyta bestia. Siła moich pchnięć był tak duża, że przy którymś z kolei miałem wrażenie, że wepchnę jądra w cipkę razem z penisem. Przestałem kontrolować otocznie. Świat wokół rozmył się, jakbyśmy pieprzyli się w próżni. Założyłbym się o każde pieniądze, że bardziej podnieconym niż była teraz dyrektorka, nie można by być. Przegrałbym. Gdy wepchnąłem ponownie w odbyt palec, weszła na kolejny stopień ekstazy. Wirujący przed moim oczami tyłek, podrygujące pełne piersi i rozpalone ciało pani Bogny migotały mi przed oczami. Prawie nie poczułem, kiedy szarpnęła się szaleńczo, zesztywniała i odleciała w niebyt. Pochłonął ją orgazm. Mimo to nie przerwałem rżnięcia pani dyrektor. Ona była już na szczycie, ale ja też chciałem go osiągnąć. Zbliżał się nieubłaganie. Przyspieszyłem, czekając na pierwsze jego oznaki.

     

    – Skończ we mnie. Nic się nie stanie.

     

    Te słowa to był miód na moje rozkołatane serce. Spełnienie pojawiło się znienacka. Żar stopił tamy i fala spermy wylała się ze mnie, wypełniając cipkę pani Bogny. Czekałem, aż do ostatniej kropli. Gdy wysunąłem fiuta z kochanki, z jej norki zaczął się sączyć sok rozkoszy.

     

    Daliśmy sobie parę minut, a potem ogarnęliśmy siebie i gabinet pani dyrektor.

     

    – Jesteś niegrzecznym chłopcem. Potrzebujesz rad i przykładu. – Pani Bogna szepnęła mi cicho do ucha, zębami kąsając małżowinę. – Zawsze znajdziesz je u mnie, więc proszę o regularne wizyty.

     

    – To ma być dobry przykład? – Zażartowałem, imitując biodrami seks. 

     

    – A było ci źle?

     

    – Nawet przez sekundę – odpowiedziałem szczerze.

     

    – Słodki jesteś. Poczekaj, wypuszczę cię.

     

    Okazało się, że gdy przyszedłem, pani Bogna zdołała niepostrzeżenie zamknąć drzwi do przedsionka. Zadbała o to, by nikt nam nie przeszkadzał. Grała zastanawianie się, od początku licząc na bzykanie. Moja przypadłość sprawdzała się doskonale. Dyrektorkę miałem po swojej stronie, a więc po raz kolejny przechytrzyłem panią Anitę.

     

    c.d.n …

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Prawdziwie Oswieceni Cz6

    Etan nie wiedział jak długo był nieprzytomny. Obok siebie wyczuwał dwa ciepłe kształty. Oba dokładnie go oplatały, jeden z przodu drugi z tyłu wpasowując się dokładnie w krzywizny jego ciała. Ocknął się nagle.             

    W mgnienie oka przypomniał sobie straszliwie krępującą sytuację w jakiej się znalazł. Wyglądało na to że zarówno Aron jak i Zetar nadal pogrążeni byli w po-wytryskowym błogostanie. Był on zaś tak silny u nich wszystkich włącznie z nim, że chyba stracili przytomność z nadmiaru przyjemności. Co prawda Etan czuł się wspaniale – niespodziewanie dobrze, właściwie cudownie…  był pełen energii i chęci do działania – jednak dwa umięśnione i ciężkie osobniki płci męskiej go blokowały i za nic nie chciały się zbudzić z samczego snu.

    Ze zgrozą poczuł że wciąż tkwi głęboko wewnątrz tylnego wejścia Zetara co było nadzwyczajne skoro prawie nie był pobudzony. Penis był ledwie, ledwie twardszy od przejrzałego banana. Spróbował się ruszyć.

    Natychmiast spowiła go obezwładniająca przyjemność. Wszystkie wrażliwe nerwy wrzasnęły z uniesienia i zaczęły wołać o więcej. Etan naprawdę próbował wybić to sobie z głowy, wizualizować że przecież przed chwilą ejakulował i czynności seksualne powinny być teraz najodleglejszym z jego zainteresowań. Jednak tak się nie działo. Okrutne ciało i chyba wypaczony częstym używaniem Deox’a umysł chciał więcej, jakby pragnienie ejakulacji działało jak narkotyk. Krew uderzyła w sflaczały narząd podwajając doznania, których z racji całkowitego bezruchu nie powinno raczej być. Ale były. Niezwykle silne doznania.

    W trakcie snu dziura Zetara jakby na powrót się zwężyła. Oplatała oklapłego i wymęczonego penisa Etana ze wszystkich stron niczym ciasna guma nie pozwalając mu wypaść teraz zaś gdy znów napęczniał i prężył się w swoim lepkim majestacie chętnie go przyjęła do swych głębi ściskając rozkosznie. Jej ciepło, wilgoć i miękkość aż poraziły udręczony mózg Etana serią nowych subtelnych doznań. W tej samej chwili zdał sobie sprawę z lekkiego bólu brzucha. Chcąc nie chcąc poruszył się nieco bardziej brutalnie i wtedy to poczuł. Głęboko w sobie niezwykle gruby, długi i rozszerzający się na końcu przedmiot – wolał nie nazywać go po imieniu – wypełniał szczelnie samo wejście do jego odbytu nie pozostawiając ani milimetra wolnej przestrzeni. Widocznie imponująco odstający i szeroki żołądź Arona zadziałał niczym korek, za nic nie chciał wyjść tak dobrze się w nim czuł. Natychmiast też poczuł obezwładniający rozdzierający ból jaki powodował ten niewiele większy od małej moreli kawałek ciała przyjaciela jakby dopiero teraz poobcierane, palące wnętrze przypominało o wcześniejszym brutalnym wtargnięciu obcego na o wiele większą głębokość.

    – Aaaaaa… – wyrwało się z jego ust mimowolnie. Co prawda chciał krzyczeć aby go wyjęto nie mógł bowiem znieść obezwładniającego rozciągania jakie powodował ten szczególnie dobrze zbudowany żołądź ale wiedział gdzie jest – w twierdzy wroga. To cud, że nikt ich nie znalazł kiedy stracili przytomność po ejakulacji, teraz jednak dość żenujących, kierowanych popędem seksualnym niedojrzałych chłopaków mogło czekać coś gorszego. Trzeba stać się prawdziwym mężczyzną i nie dać się zwieść niczemu, najważniejsze jest uratowanie uczniów i to jak najszybciej!

                   W chwili gdy poruszył się w próbie odsunięcia się od zasięgu Gryba Małego-Dużego Arona musiał wbić się głębiej w bezwładnego, wypiętego Zetara. Straszliwe pragnienie wykonywania tego samego posuwistego ruchu zawładnęło nim nieomal jednak zdołał się opanować. Brutalnie niemal kopiąc w jądra Arona byle móc się od niego oddalić wreszcie się udało. Pulsujący nabrzmiały Gwałciciel z siorbnięciem wypadł z jego wnętrza jak korek z butelki, zasprężynował i z plaśnięciem uderzył właściciela w brzuch. Natychmiast też z jego końca pociekła nowa porcja świeżego, gęstego śluzu. Malutka dziura Etana podziękowała za to – chociaż jej właściciel bardzo się starał aby tego nie robiła – cicho popierdując ścisnęła się ponownie zakleszczając na amen tak jak czyniła to przez całe jego życie zakrywając różowy sekret.

    Poczuł ulgę przygniatając do ziemi Zetara i z pomrukiem ulgi zagłębił się w jego ciepłe wnętrze jak w masło gwałcąc je świadomie. Prężąc penisa najmocniej jak umiał tak, że stał niczym maszt twardy i wykuty z kamienia. Nie mógł uwierzyć, że jego chłopakowi podobała się jakakolwiek penetracja… ten ból był obezwładniający. Wciąż czuł wspomnienie niesamowicie szerokiej głowicy wewnątrz ściśniętego odbytu. Z ociąganiem pragnąc zatrzymać tę chwilę w czasie wreszcie lekko się podniósł. Opuścił gościnny tunel przyjaciela ponownie niechcący wydając ssący odgłos i plaśnięcie zupełnie jak to się stało w przypadku Arona. Usiadł na zimnej posadzce próbując się uspokoić. Był tak rozgrzany, że beton nagrzał się w chwilę jednak podniecenie nie ustąpiło. Nadal czuł obezwładniające pulsowanie i podrygiwanie ponadto głęboko w jądrach rozlanych teraz w rozmiękłem mosznie pukało do drzwi jego umysłu to samo co zawsze czyli uczucie niesamowitej pełności. Niemal czuł jak jądra ciążą mu i naciskają na beton tak ciężkie, że gotowe są go skruszyć jeśli zaraz nie odkręci białego zaworu trzymającego je w ryzach. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że nazwał Zetara „swoim chłopakiem” – musi to jeszcze przemyśleć – zdecydował po chwili – dogłębnie przemyśleć… penis wierzgnął w górę i w dół słysząc jego przemyślenia.

                   Spojrzał na siebie. Wyglądał wprost żałośnie, Kombinezon zasklepił się na odbycie więc nie był zmuszony chodzić z dziurą na tyłku jednak z przodu?.. Sytuacja wyglądała już gorzej. Inteligentny materiał za nic nie chciał ponownie przykryć penisa za to bardzo mocno opinał się u podstawy rozlanej z gorąca moszny naciskając na obolałem i napęczniałe jądra. Długo majstrował przy panelu kontrolnym aby w końcu się poddać. Upewniając się, że nadal nikt świadomy go nie widzi ukradkiem rozpiął zamek uwalniając całkowicie penisa wraz z jądrami i zdjął ubranie. Z rozkoszą pomachał członkiem chcąc lekko go wysuszyć jako że opływał i cały lepił się od potu i gdy nacieszył się uczuciem chłodu i świeżoć ponownie zapiął zamek wracając do świata sportowego opinającego materiału. Tym razem zadziałało. Materiał zasklepił otwór i napiął się gdy prąd dotarł do elektronicznych pasów. Ich nieustanny napór, który czym prędzej zwiększył nie bacząc na możliwość wystąpienia usterki wykręcającej jądra miarowo wyciskały nadmiar krwi z nazbyt pobudzonego prącia i wreszcie czuł, że powoli zaczyna panować nad sobą.

                   Zaczerwienił się ponownie kiedy takie same czynności przeprowadził na Zetarze i Aaronie. Z ulgą stwierdził, że całkowicie pokryty lepkim śluzem, gruby penis przyjaciela jest czysty i pobyt w jego wnętrzu nie zostawił na nim żadnej brązowej niespodzianki.  Wymagało to niestety ściągnięcia z przyjaciół ich własnych kombinezonów. Co zaowocowało spotkaniem trzeciego albo i czwartego (doustnego) stopnia z pewnymi odstającymi i pulsującymi częściami ich ciał. Musiał jednak to uczynić w pełnej konspiracji ciszy starając się nie wyrwać ich z błogostanu. Powycierał też rękawem poświęcając własne odzienie dla dobra ogółu plamy śluzu na brzuchu Arona oraz plamę galaretowatej spermy (zapewne swojej własnej…) zasychającej na tyłku Zetara. Wiedział że przyjaciele czuliby się okropnie jakby obudził ich gdy wciąż leżeliby w brudzie i mieli na wierzchu penisy w pełnym wzwodzie… opatulił więc szczelnie ich Wojowników w mokrych bokserkach. Ustawił ich płasko przy ich umięśnionych brzuchach tak jak zrobił to z własnym Wojownikiem. Włączył też ukrywające erekcję obwody w materiale ich kombinezonów. Wreszcie na koniec ustawił ich bezwładne niczym kłody ciała w mniej erotycznych pozycjach opierając je plecami o donicę.

    – Obudźcie się. – Wyszeptał w końcu bardzo zmęczony całą procedurą.

                   Zareagowali niemal natychmiast co wydawało się podejrzane. Nastała niezręczna cisza. Każdy wiedział co miało miejsce i tym bardziej unikał kontaktu wzrokowego. Nikt też nie chciał o tym otwarcie rozmawiać. Etan tym razem postanowił przerwać ciszę biorąc na siebie rolę nieformalnego przywódcy.

    – Nie udało się nam zobaczyć kto wychodził jednak z tego co widzę drzwi są wciąż otwarte.

    – Cooo?! – Zetar niemal się poderwał w mig akceptując ich niewymowną tajemnicę i zajmując się najważniejszymi sprawami.

    – Rzeczywiście. – powiedział Aron, który przypadł do krawędzi donicy i ukradkiem obserwował otoczenie.

                   Wychynęli zza donicy ostrożnie nie napotykając na szczęście nikogo w korytarzu. Potężne drzwi stały otworem ukazując zacienione pomieszczenie.

    – Co możemy tam znaleźć? – Spytał szeptem Etan.

    – Niestety nie znalazłem żadnych danych na ten temat.

                   Zetar wydawał się przygnębiony tym faktem jakby po raz pierwszy informatyczne zdolności go zawiodły.

                   Szli powoli obserwując zaciemnione wnętrze. Co prawda pozbyli się opasek, które monitorował Deus jednak tym samym pozbawili się baterii czujników. Ręczny skaner nie dawał im zbyt wiele informacji.

    – Czekajcie… – wyszeptał Zetar. – Za zakrętem są kolejne drzwi wykrywam też kilka źródeł ciepła, nie wiem jednak czy to ludzie. To bardzo dziwne odczyty.

    – Idziemy?

                   Pytanie zawisło w mrocznym korytarzu i zawahali się. Jednak ciekawość zwyciężyła skradając się otworzyli drzwi.

                   Niemal oślepli od nagłego blasku i hałasu. Padli na kolana i próbowali się cofnąć jednak drzwi zatrzasnęły się za nimi i odcięły drogę ucieczki. Hałas narastał po chwili zorientowali się, że to były oklaski.

    – Proszę państwa! Niesamowite! Nasi bohaterowie przebyli najcięższe próby i tym samym wygrali teleturniej! Mamy zwycięzców! Etan, Aron oraz Zetar!! Z chłopięcej kolonii B15!!

                   Etan niemal nie rozumiał słów wypowiedzianych widać poprzez urządzenie wzmacniające dźwięki niemożliwe bowiem aby ktokolwiek tak bardzo się darł. Miał niejasne przeczucie, że skądś zna ten głos. Powoli przyzwyczaił się do panującego wokoło światła i rozejrzał się.     

                   Stał na scenie. Ogromna konstrukcja z polerowanego metalu nad nim daleko na wprost i po bokach panoszyły się plamy cienia zupełnie jakby znajdował się w centrum amfiteatru. Na scenie unosiły się dziwne urządzenia poruszające się wokoło nich, wyglądały zupełnie jak… staromodne kamery. Jednak podłączone do antygrawitacyjnych silników.

    – Etan… – Zetar niemal nie poruszył ustami szepcząc jednak zdołał się z nim porozumieć. Etan pojrzał na niego z ukosa Aron zaś postąpił kilka kroków zasłaniając ich przed obiektywami kamer.

    – Pierwszy raz w historii byliśmy świadkami jak ktoś płci męskiej zdołał wyrwać się z nieludzkiego środowiska i jest gotowy posiąść najwyższą nagrodę. Z powodu aż trzech zwycięzców proponujemy chwilę przerwy technicznej abyśmy przygotowali odpowiednio więcej nagród! Proszę pozostańcie z nami i do zobaczenia!

                   Zetar wściekle klikał na ekranie panelu kontrolnego swojego kombinezonu.

    – Oj nie ładnie!

                   Oklaski urwały się i głos zabrzmiał o wiele słabiej jednak jednocześnie bardzo się do nich przybliżył.

    – Etan!

                   Aron wskazywał na szybko przybliżający się kształt. Ciemna plama przerodziła się w przytłaczająco wielką sylwetkę Savina.

    – Dosyć gówniarzu!

                   Savin także kliknął kilka przycisków na panelu kontrolnym. Kombinezon Zetara zalśnił i wyłączył się momentalnie. Układy scalone spaliły się i w powietrzu rozszedł się swąd palonego plastiku. Zetar odsunął się ratując wzrok przed poparzeniem w momencie gdy z panelu kontrolnego buchnęły iskry.

    – No. Witajcie w międzyświecie.

    – Tato…? Co to niby ma być? Widziałem uczniów podłączonych do…

    – Nie przerywaj.

                   Savin wreszcie podszedł do nich na odległość kilkunastu centymetrów. Obrzucił ich wszystkich chytrym spojrzeniem uśmiechając się arogancko. Prezentując się nienagannie w wizytowym kombinezonie. Miał opiętą dolną część ubioru także doskonale było widać prężącego się penisa ukrytego pod materiałem. Aron nie wiedzieć czemu cofnął się nagle i to Zetar teraz stał na przedzie mimo spowijającego go dymu ze spalonych układów.

    – Nie muszę wam niczego tłumaczyć. Ty jednak Etanie możesz już odebrać nagrodę.

                   Znikąd objęły go dziwaczne pasy podobne do tych jakie wszywane są w kombinezony. W sekundę unieruchomiły mu ręce i nogi przytwierdzając do wielkiej płyty lodowatego metalu. Zadrżał mimo izolacyjnych właściwości kombinezonu gdy zetknął się z tą nieustępliwą powierzchnią ale nie zdołał zrobić nic więcej gdyż nawet głowę przymocowano mu do niskiej poduszki pasem oplatającym czoło. Płyta wygięła się lekko przyjmując optymalny kształt dostosowany do anatomii jego ciała i odwróciła pod lekkim skosem do ziemi. Wreszcie ujrzał co stało się z Aronem i Zetarem. Klęczeli w małych drucianych klatkach niczym zwierzęta. Projektowana przez chore umysły maszyneria zdarła z nich materiał kombinezonu z intymnych części ciała i miętosiła je zawzięcie nigdy się nie męcząc. Chłopacy wyraźnie cierpieli. Etan wiedział doskonale jak po ejakulacji penis stawał się wrażliwy na każdy dotyk i najlepiej jak pozostawiło się go bezpiecznie ułożonego w anatomicznych bokserkach z żołędziem opatulonym napletkiem o ile się to udało. Musieli naprawdę cierpieć. Mieli zakneblowane usta nie mogli więc krzyczeć, zaczęli jęczeć. W kącikach ich oczu ujrzał łzy.

    Nie mógł odwrócić wzroku gdy klatki powiększyły się i uniosły ich dokładnie tak jak jego i ustawiły pionowo. Maszyny nieustannie pieściły ich nadal sflaczałe penisy zatopione w przezroczystym żelu. Sytuacja diametralnie się zmieniła kiedy to Savin przytknął im do zwiniętych w kulę jąder aplikator medyczny, dodatkowo robotyczne ramiona z niesamowitą zręcznością wkłuły się w ich ręce i nogi podłączając do nich rury i przewody. Etana przeszył strach – to samo zrobią z nim. I to jego własny ojciec! Nie miał jednak czasu dłużej się zastanawiać gdyż na jego oczach mocne silniki wibracyjne przylgnęły do opuchniętych po zastrzyku jąder zaś odlany z sylikonu sztuczny masażer prostaty zaczął wwiercać się w ich odbyty i poruszać się w tę i z powrotem. Wymęczone penisy wreszcie zapulsowały stercząc na pełną długość i prężąc się co chwila w rytm uderzeń masażera. Etan odkrył, że może mówić.

    – Przestań! Czego od nas chcesz?! Tato jak mogłeś w tym…

                   Impuls prądu przeszył go na wskroś powodując skurcz mięśni i drgawki na całym ciele. Zamilkł z bulgotem walcząc o oddech, kiedy to krtań zacisnęła się jak imadło.    

    – Witajcie widzowie! – Rozległ się ogłuszający wrzask Savina spotęgowany mikrofonami. Natychmiast sterowane sztuczną inteligencją kamery ustawiły się na scenie aby mieć całą trójkę chłopaków na oku.

    – Przygotowaliśmy już Etana do wręczenia najwyższej nagrody zatem nie będę przedłużał tej znamienitej chwili! Oglądajcie i radujcie się!

                   Oklaski znów rozległy się w zaciemnionej i niewidocznej ze sceny sali jakby tysiące widzów zgromadziły się aby to oglądać. Savin zaś przybliżył się do metalowego stołu.

                   Etan był sparaliżowany ze strachu. Potężny mężczyzna którego jeszcze niedawno nazywał ojcem zbliżał się jednak nieubłaganie.

    – Mam jeszcze jedną niespodziankę dla was! Moja własna niewolnica mnie zdradziła!

                   Reflektory wydobyły z mroku jeszcze jedną metalową płytę z przytwierdzoną do niej łańcuchami matką Etana. Była kompletnie naga na jej ciele widać było wiele zaschniętych plam. Etan starał się na to nie patrzeć jednak widok olbrzymiego, tłustego wibratora wbitego głęboko w jej pochwę przyciągał niczym magnes. Kawał plastiku wiercił  się i warczał cicho przytrzymywany sznurkami aby nie wypadł.

                   Savin wydobył skądś dziwny przyrząd o podłużnym kształcie. Etan niemal wrzasnął czując jak grube palce zaczęły go obłapiać, a laserowy nóż przecinał jak masło wzmocnioną tkaninę kombinezonu sportowego. Po sekundzie poczuł i usłyszał że jest niemal nagi. Nie czuł żadnego podniecenia.

                   Z niewidocznych trybun doleciał jego uszu śmiech i oklaski gdy oceniano tym razem na żywo, a nie poprzez ekrany monitorów jego męskie cechy. Etan nie miał wątpliwości, że cała ich wyprawa była dokładnie obserwowana. Savin nie czekał długo. Na jego osłupiałych oczach nasmarował dziwny długi przedmiot… jednocześnie przycisnął przezskkórną strzykawkę do odsłoniętej delikatnej moszny swojego syna. Aplikacja była bezbolesna wywołała jedynie powódź żaru w całym ciele.     

                   Bez ostrzeżenia warcząca od wibracji cienka końcówka nasmarowanego przyrządu została delikatnie niemal czule wprowadzona do wnętrza jego penisa. Ból był nie do opisania. Przynajmniej na początku czuł jak coś rozdziera malutki i wąski kanał gwałcąc go. Z powodu wibracji zapewne obezwładniający ból zmniejszył się błyskawicznie pozostawiając po sobie nieopisane wrażenie wypełnienia jak podczas wielodniowego seksualnego postu i abstynencji od ejakulacji za pomocą Deox’a. Mimo wszystkich sprzecznych odczuć Etan się wydarł pierwszy raz na całe gardło czując coś tak dziwnego i to we wnętrzu swojego najcenniejszego skarbu. Nie wiedział czy po czymś takim nadal będzie całkowicie zdrowy.

    – Aghhh…            

                   Knebel uniemożliwił mu dalszy krzyk. Sylikonowy pręcik stanowczo zbyt szybko docierał  coraz dalej brnąc w głąb penisa i powodując w połączeniu z dziwnym środkiem podanym przezskórnie rozsadzającą erekcję tak silną, że pomieszaną z bólem. Członek w sekundę wypełnił się wrzącą krwią pomimo niedawnego otępienia po ejakulacji, strachu i bólu. W końcu dotarł do właściwego punktu głęboko w jego wnętrzu pośród delikatnych narządów i całe jego ciało przeszył dreszcz o wiele silniejszy niż podczas orgazmu. Przyrząd wysyłał prócz wibracji słabe impulsy prądu doprowadzając go do szaleństwa. Całe ciało miał rozgrzane i spocone, drgał w spazmach jak chory psychicznie wariat chcąc wreszcie dać upust podnieceniu. Pusta w środku rurka tkwiąca tak głęboko w jego ciele jakby przeciągała moment szczytowania w nieskończoność chociaż zapewne minęła zaledwie chwila.

    Nie mógł w to uwierzyć ale w niespełna kilka sekund poczuł, że zbliża się kolejny już w tym dniu ale najpewniej najsilniejszy orgazm jakiego miał doświadczyć. Być może będzie to najlepszy orgazm w jego życiu. Zasmucił się jednak wciąż wstrząsany dreszczami śliniąc się zaklneblowany jak świnia na widok jedzenia, że jego najwspanialszy finał odbędzie się z przymusu i to zadanego rękoma jego rodziny…

    Jak przez mgłę słyszał wiwaty dolatujące z sali, ledwo uświadamiając sobie dziwne przewody wbite w jego przedramiona rozchodzące się niczym węże we wszystkie strony. Nie zarejestrował chwili gdy roboty powbijały w niego igły.

    Już nie protestował. Nie zajęczał głośniej niż do tej pory nawet wtedy gdy mały co prawda ale jednak i tak wielki jak dla jego ledwo napoczętej dziewiczej dziury ociekający żelem wibrator wbił się w jego ciasny odbyt i rozpoczął swój taniec dodatkowo pieszcząc prostatę.

    Siłowniki zamontowane wewnątrz stołu, do którego był przykuty podniosły mu lekko głowę aby mógł widzieć swoje ciało jak i resztę sceny. Widok jaki ujrzał wyjaśniał dlaczego tłum był tak zafascynowany tymi seksualnymi torturami.

                   Penis stał pionowo względem ciała chociaż zazwyczaj sięgał o wiele wyżej wyginając się we wdzięczny łuk. Teraz pulsował bardzo szybko i mocno Etan nie potrafił rozluźnić głęboko położonych mięśni i raz po raz je napinał i rozluźniał przez co napęczniały kawał mięsa ociekający śluzem przypominał wahadło raz zwieszając się nisko by za chwilę wyskoczyć w górę jednocześnie wyrzucając w powietrze małą fontannę gęstego preejakulatu. Nigdy nie widział go u siebie tak wiele jak w tej chwili po prostu lał się strumieniami. Zamknął oczy poddając się przedziwnym odczuciom w chwili gdy całkowicie odsłonięta z napletka żołądź napęczniała do rozmiarów piłki golfowej i ciągle rosła. Niespodziewanie coś strąciło go niemal ze szczytu gdy mechaniczne urządzenia prócz giętkiej sondy wewnątrz penisa zamarły.

                   Otworzył niechętnie oczy i powoli wyostrzył się spowity orgazmem wzrok. Z krańca jego penisa wydobyła się dziwna łuna nikło świecąca niebieskim blaskiem. Miękka rurka tkwiąca w środku członka zaczęła wydawać syczące odgłosy nieustannie wijąc się na najwyższych obrotach. Etan zajęczał głośniej ale tym razem powracając ostatecznie znad krawędzi wytrysku szczególnie, że jakimś cudem wyrwał ręce z krępujących go elektronicznych pasów.

                   Savin odskoczył jakby nagle się czegoś przestraszył i spojrzał w stronę przykutej do płyty żony-niewolnicy jakby szukając u niej słowa wyjaśnienia. Etan czując przypływ przeogromnej siły zamachnął się i uderzył go w środek kręgosłupa prawie go łamiąc. Potężny mężczyzna wyższy od niego o dobre pół metra zwalił się na posadzkę jak kłoda.

                   Etan czując, że dłużej nie wytrzyma jednym ruchem wyrwał z siebie niezliczoną ilość igieł i napiął brzuch i wewnętrzne mięśnie wypychając z ogromną siłą masażer ze swego odbytu. Zabawka – będąca jeszcze chwilę temu narzędziem tortur potoczyła się daleko wraz z głośnym pierdnięciem. Etan czym prędzej złapał za wydawać by się mogło przeogromnego penisa wściekle pulsującego i spowitego niebieskawym światłem bijącym z jego wnętrza. Powoli zaczął wyjmować miękki przyrząd i jawnie na oczach rzeszy ludzi najzwyczajniej w świecie chciał sobie zwalić… musiał to zrobić! Już! Teraz! Natychmiast!

    Podniecenie ciążyło mu w sinych jądrach każąc mu grzmocić napęczniałego penisa do utraty sił i już prawie zachłannie zacisnął na nim nagle za małą pięść… musiał więc użyć obu dłoni aby go objąć i porządnie uchwycić, tak grubym i potężnym narządem mógł się teraz pochwalić. Jak w transie ułożywszy dłonie w literę „O” począł się zadowalać. Gruba, jakby przerośnięta warstwa skóry i olbrzymi napletek wielkości sporej miski łopotały pod jego sprawnymi palcami sunącymi w tę i z powrotem niemal na długości pół metra. Coraz silniej pragnął wytrysku jednak coś go blokowało, drżącymi palcami złapał miękką rurkę, której tylko ułamek wystawał z zaciśniętej końcówki na szczycie penisa. Uparcie ślizgała mu się w palcach pokryta jego własnym śluzem i grubą warstwą żelu z aloesem ale w końcu ją złapał drapiąc boleśnie wrażliwą żołądź. Morderczo powoli wysuwała się z niego milimetr po milimetrze. Już prawie wyszła do połowy przyprawiając go o zawrót głowy kiedy to ocierała się o niezwykle delikatne wnętrze nabrzmiałego penisa i jednocześnie zabierając ze sobą tamę oddzielającą go od bulgoczącej i kotłującej się w jądrach rzeki spermy gdy…

    – Nie!

                   Dziwny na wpół zapomniany głos. Etan otrząsnął się puszczając przeogromnego penisa, który zakołysał się niebezpiecznie ciężki jak z ołowiu podobny teraz do węża boa. Włożona do połowy rurka podrygiwała razem z penisem gdy nie umiejąc się opanować Etan wciąż co chwila zaciskał i rozluźniał grube jak palce ścięgna i mięśnie oplatające i podtrzymujące ogromny narząd z zewnątrz i od wewnątrz. Chlapał przy tym wszędzie wokoło wielkimi kroplami lepkiego śluzu, które wreszcie znalazły ujście i wydostawały się z pomiędzy niewielkiej szczeliny między rurką, a wypełnioną niemal po brzegi cewką lepkiego płynu kapiąc co chwila na posadzkę.

    – Nie rób tego bo wygrają! To jest ostateczna nagroda! Spójrz na inne stoły! – Głos należał do matki. Oswobodzona tak jak on z więzów właśnie wyjmowała wibratory z obu miejsc gdzie do tej pory tkwiły. Rzuciła je na ziemię i podbiegła ku niemu. Etan zaczerwienił się nagle chociaż wiedział, że musiała wszystko widzieć. TAKIEGO pytona nie dało się nie zauważyć. Nie umiał się zasłonić, nigdy wcześniej nie miał tak dużej wręcz monstrualnej erekcji odwrócił się więc do niej plecami. Poszukał też wzrokiem innych stołów.

                   Znalazł je, ukryte w mroku same dziewczęta podłączone do aparatury jak on, rozciągnięte na zimnej metalowej płycie w strzępach kombinezonów. Każde wysuszone ciało miało z zastygniętym wyrazem błogiej rozkoszy i identyczną rurką wpiętą w genitalia

    – Spokojnie. Nie ejakuluj poprzez sondę bo wygrają. Mam tobie wiele do powiedzenia.

                   Matka brzmiała inaczej niż zwykle. Zazwyczaj mówiła wyuczonym językiem zgodnym z zasadami dobrego smaku jednak teraz zdawała się mówić całkowicie otwarcie, nie używała też żadnych formuł.

    – Po pierwsze nie jesteśmy tym za kogo nas uważasz…

                   Nagle zamilkła z bulgotem. Etan odwrócił się nagle aby zobaczyć co się stało porzucając precz zawstydzenie. Matka stała kilka kroków od niego z rozdziawionymi ustami, z jej piersi wyłaniało się lśniące ostrze szerokie na trzy cale. Była całkowicie naga lecz w tej chwili nie zważał na to dopadł do niej próbując złapać lecące ku podłodze bezwładne ciało.

    – Weź to…

    Nie zdołała dokończyć. Jej oczy były puste i świeciły zupełnie jak żarówki jakiejś tandetnej zabawki. W źrenicach wyświetlały się ciągi znaków – zer i jedynek – z piersi zaś nie ciekła krew lecz czarny jak węgiel smar. Niewątpliwie był to jakiś robot lub cyborg. W tej chwili Savin leżący wziąć na ziemi wyszarpnął ostrze z jej truchła i zgniótł w palcach małą metalową płytkę – zapewne procesor utrzymujący ją przy życiu.

    – Nie dowiesz się niczego… – wycharczało przez zgniecione płuca to co kiedyś brał za swojego ojca.

                   Robot miał powykręcany kręgosłup powstały po jego nadzwyczajnie silnym uderzeniu jednak chyba zupełnie nie czuł bólu. Ze spokojem leżał po czym nagle przestał się ruszać zapadając w taki sam trans jak jego matka z pustymi świecącymi  zarówko-oczami.

                   Światła zamigotały i poczęły gasnąć. Po chwili uruchomiły się generatory awaryjne zamontowane w szkole i niewielkie lampy wzdłuż ścian przegnały wreszcie cienie zalegające poza sceną. Okazało się, że znajdował się w niewiele większym od zwykłej klasy pomieszczeniu stał zaś na scenie  zapełnionej stołami z martwymi dziewczętami do których miał dołączyć. wokoło sceny stały rzędy krzeseł zwrócone w jej stronę jednak nikogo na nich nie było.          

                   Stłumione jęki kazały mu spojrzeć w stronę klatek, w których tkwili Aron i Zetar nadal podłączeni do urządzeń. Teraz martwych i nieruchomych. Mógłsię jednak założyć, że nawet wyłączone obleśne maszyny i tak stwarzały okropny dyskomfort na wrażliwych penisach chłopaków. Etan nie poddał się własnemu podnieceniu odwrócił wzrok od podrygujących pełnych krwi penisów przyjaciół. Jego pozostawiony sam sobie i ciążący jak kłoda drewna przeogromny penis zaczął powoli wracać do zwyczajnych rozmiarów kurcząc się w oczach. Jego przyjaciele nadal co prawda spaleni ze wstydu czekali z czerwonymi twarzami z pełnym wzwodem aż ich uwolni z więzów jednak po chwili ciężkiej pracy nawet erekcja Etana ustąpiła, nie podniecił się widząc przyjaciół w tak… niecodziennej pozycji i całkowicie obnażonych, tym razem nie udzieliło mu się ich podniecenie.

    – Dajcie mi chwilę zastosowano tutaj jakieś prymitywne zamki chyba nawet na klucz..

                   Baterie używane do zasilania kombinezonów wykorzystywały antymaterię, uszkadzając jedno z ogniw możliwe było więc przetopienie niemal każdego materiału. Etan zniszczył więc cały zamek odcinając go przypominającą starożytną kartę bankomatową baterią wyrwaną z własnego  uszkodzonego kombinezonu. Kilkukrotnie rzucił ją o beton rozszczelniając obudowę. Zabezpieczenia wbudowane w ogniwo uniemożliwiły dalszą ucieczkę antymaterii prócz mikroskopijnych ilości więc nie było zagrożenia nagłym wybuchem. Można było jednak użyć tej odrobiny na przykład do oswobodzenia przyjaciela z kajdan. Minęło jednak sporo czasu zanim przepiłował skamieniałe elektroniczne pasy wykonane z tytanu starając się nie patrzeć na ich męskie atrybuty otwarcie. Na samym końcu przeciął im pasy kneblujące usta. Odwrócił się wtedy aby dać im wrażenie intymności.

                   Słyszał zdławione podziękowania gdy wracali ze świata wytrysku do rzeczywistości po wyciągnięciu penisów z żelowych pochew nasmarowanych obficie żelem zawierającym aloes. Taki sam odgłos i stłumione prykanie towarzyszyły wyciąganiu masażerów prostaty z obolałych odbytów. Ten ssący odgłos był mu bardzo dobrze znany. Niestety żaden z nich nie miał się w co ubrać.

    – Ekhemm… – Zakaszlał Aron dając mu znak, że oboje się wydostali. Etan odwrócił się wtedy.

                   Jego zadziwiający spokój nie odszedł nawet gdy ponownie kątem oka ujrzał dowody ich obezwładniającego podniecenia i leżące na podłodze erotyczne narzędzia tortur jeszcze niedawno tkwiące głęboko w ich wnętrzach. Zetar mogący pochwalić się chyba największym penisem aż cały dygotał próbując najpewniej za wszelką cenę nie rzucić się na Etana lub na Arona – w tej chwili byłoby mu obojętnie kto by go zgwałcił. Zrobiłby wszystko byle by poczuć w sobie żywy twardy jak kamień i gorący kształt którego pragnął.

    – Uspokójmy się… – Zaproponował Etan widząc jednak, że oboje są zbyt napaleni. Nie mógł im mieć tego za złe. Nie po tym co jego samego spotkało.

                   Niemal wstrząsany konwulsjami Aron tym razem nie zdołał się opanować. Razem z Zetarem widzieli zadziwiający brak pożądania ze strony Etana jednak oni sami wręcz nie mogli stać prosto tak mocno rozsadzała ich sperma buzująca w przebrzmiałych jądrach.

    – Tylko powoli, co wy…?

                   Nie zdołał dokończyć pytania gdy oboje się na niego rzucili. Resztki kombinezonu opadły z ich spoconych ciał i stanęli przed sobą stykając się czubkami – w jego przypadku końcówki trafiły w brzuch rozmazując na nim krople śluzu i wczesnej białawej spermy, która przeciekała jak przez nieszczelny zawór. Ten jeden raz, na tę szczególną chwilę nie czuli między sobą wstydu – widzieli się co prawda wiele razy nago i w bardzo krępujących sytuacjach jednak teraz świadomie chcieli ulżyć podnieceniu. Etan początkowo tkwiący w dziwnym odrętwieniu zadrżał gdy Zetar złapał bardzo delikatnie owe dziwaczne urządzenie zwisające mu ze sflaczałego penisa. Całkiem zapomniał, że wciąż je w sobie ma. Sylikonowa różdżka straszliwie wolno drapiąc o delikatny przewód we wnętrzu jego penisa spadła wreszcie na podłogę wijąc się i zabierając ze sobą niebieski blask, który powoli przygasał. Przeogromna chęć ejakulacji nagle spadła na Etana jak kowadło z nieba.

                   Zetar ledwie zdążył objąć ustami jego maleńkiego i słodko uśpionego penisa. Próbował objąć wargami również lepką włochatą mosznę łapczywie wciągając delikatne jądra między wargi i miętosząc je zawzięcie, kiedy zakrztusił się potężnie. W mgnienie oka jego odstająca i w pełni napęczniała żołądź nagle dotarła bardzo głęboko do wnętrza gardła Zetara kiedy jego penis gwałtownie się zbudził. Etan poczuł jak miękną mu kolana czując jak jego odsłonięta odstająca głowica ociera się o śliski i ciepły przełyk kochanka. Przytrzymywani przez Arona delikatnie osunęli się na ziemię pośród ssących odgłosów. Etan nie umiał się im oprzeć. Spokojny i zawsze ułożony w zgodzie z najlepszymi zasadami dobrego smaku Aron zaskoczył chyba nie tylko jego. Zetar wpatrywał się w poczynania Arona z uśmiechem na ustach.

                   Najmłodszy z nich trzech chłopak bez ceregieli złapał Etana za nogi i odciągnął wysoko zginając go w pół i wystawiając na zachłanne spojrzenia obtartą i nieustannie swędzącą dziurkę. Zetar w tym czasie ciągle dławił się jego berłem wciągając je w całości do gardła Etan zaś nie mogąc się opanować jeszcze wpychał mu penisa głębiej do ust rękoma dociskając go do samej kości chcąc czerpać jak najwięcej przyjemności z tej zdawać by się mogło niezręcznej sytuacji. Zatracił się całkowicie w przyjemności jak przez mgłę myśląc jakież dziwne jest życie. Że trzej przyjaciele ze szkoły do niedawna bojący się stanąć przed sobą nago rzucili się na siebie pogrążeni w zwierzęcym popędzie i nie zważając na nic.

                   Aron zaś obficie śliniąc się przyssał się do jego odbytu. Ssał go dokładnie i dogłębnie wpychając język jak najgłębiej umiał. Etan zaczął jęczeć tak bardzo że bał się, że niedawno obumarłe roboty jakie dawniej brał za rodziców się ockną. Język przyjaciela wysyłał rozkoszne dreszcze w kierunku całego ciała rozgrzewając je do czerwoności. Zetar dyskretnie przysunął się podstawiając mu swego własnego Gwałciciela pod nos tak że Etan mógł nasycić się jego męskim zapachem i poczuć ciepło na twarzy. Czym prędzej wziął go do ust ssąc zawzięcie. Był gorący, przeraźliwie gorący. Słony i kwaśny zarówno od spermy, żelu jak i lepkiego śluzu. Rozsmakował się tym aromatem i przykładał się do powierzonego mu zadania chcąc więcej. Dławił się i krztusił jednak nie ustawał, a nagrodą były krople słonawej spermy przeciekające co jakiś czas z maleńkiego oczka gdy wwiercał się w nie językiem. Zetar dyszał niczym maratończyk na finiszu opływając potem i ssąc go równie mocno.

                   W pustej zalanej awaryjnymi światłami sali w podziemiach szkoły trzej przyjaciele oddawali się najczystszej formie chłopięcej miłości. Aronowi widać bardzo spodobał się niedawny pobyt we wnętrzu Etana gdyż liżąc jego dziurę obślinił je wkrótce tak mocno, że ślina ściekała na podłogę, a Etan myślał, że dosłownie za chwilę spuści się bez dotykania tak wielka była to przyjemność, kiedy po delikatnej dziurce przemykał raz po raz szorstki język przyjaciela.

                   Etan spokojnie przyjął do wiadomości, że wszyscy się w sobie chyba się zakochali. W przerwach kiedy to Aronowi drętwiał język od lizania jego wejścia, a Zetar pragnął złapać oddech po wyjęciu z gardła jego drąga całowali się w najlepsze. Lizali się wręcz po twarzach. Był to bardzo podniecający widok jak dwóch przyjaciół pała do siebie tak wielką rządzą.             

                   Aron uznał widać, że tyle w zupełności wystarczy porozumiewając się bez słów z Zetarem unieśli go i ustawili na kolanach. Aron zajął miejsce za nim zaś Zetar wypiął się dziwacznie w taki sposób, że znalazł się pod nim czym prędzej wciągając nabrzmiałe prącie Etana do gardła i podsuwając mu pod nos swoją pięknie wygoloną dziurkę. Olśniewające różowe słońce natychmiast zaznało jego miękkiego języka. Zaciskało się i rozwierało raz zasysając jego język raz go wypychając. Etan bał się brązowych niespodzianek jednocześnie dziwiąc się Aronowi, że zainteresował się jego zarośniętą dziurą i lizał ją wcześniej w najlepsze. Dopiero teraz uświadomił sobie, że chyba jest najmniej… „zadbany” z nich wszystkich.  

                   Kiedy ssał w najlepsze idealnie czystą – Etan nie wiedział lecz Zetar skonstruował specjalny kombinezon z wbudowaną lewatywiarką więc jego wnętrze zawsze było idealnie czyste – rozkosznie różową dziurkę Zetara poczuł nabrzmiałego żołędzia ocierającego się o jego własny odbyt. Było tam tak dużo śliny i wypływającego jak ze źródła wszelkiego dobra gęstego śluzu Arona, że napęczniała głowica została niemal połknięta bezboleśnie przez jego obolały odbyt i zaklinowała się po drugiej stronie pierścienia mięśni.           

    – Aaaa… – Zajęczał ni to z bólu ni z rozkoszy Etan czując jak Aron bardzo powoli napiera aby dobić do końca. Trwało to całą wieczność czuł nieustanny ruch tak jakby miał się nigdy nie zakończyć. Mały –Duży Aron po raz kolejny wydał mu się niesamowicie wielki, twardy i majestatyczny ze swoją odstającą główką i zastępującym najlepszy żel śluzem. Wchodził w niego z coraz większym trudem i coraz wolniej w miarę jak stawał się coraz grubszy u masywnej podstawy porośniętej gęstymi włosami które teraz zaczynały już drapać Etana po odbycie. Miał teraz w tym miejscu tak wrażliwe ciało, że dotyk przypominających druciki skręconych włosków przyjaciela zdawał się uderzeniem macek olbrzymiej ośmiornicy.

                   Widząc i słysząc, że Etan już ledwo powstrzymuje się od jęków bólu Zetar wyskoczył spod niego zabierając swoje różowe słońce sprzed jego twarzy i wypiął się udostępniając mu wylizaną dziurkę gotową do penetracji. Nie myśląc w tej chwili zbyt jasno i pragnąc aby straszliwe ciśnienie wewnątrz brzucha narastające z każdą chwilą się zmniejszyło czym prędzej wykorzystał okazję i spenetrował go.

                   Nagły ruch zaskoczył nie tylko Zetara, który z jękiem rozkoszy zamruczał chętnie zaciskając na jego pulsującym spermą penisie swe wyćwiczone mięśnie. Aron musiał się gwałtownie zbliżyć aby nie zmarnować tego rozciągniętego w czasie podejścia. Rozpęd zaś gdy już był blisko okazał się troszkę zbyt duży. Jego Szeroki Wojownik pokryty węzłami napiętych żył pokonał w chwilę dobrze nawilżony fragment odbytu gdzie gościł już wcześniej i z biegu pokonał ostatnie kilka centymetrów dobijając do samych jąder wiszących luźno w parnym powietrzu.

                   Etan zachłysnął się z wrażenia. Aż zaparło mu dech. Chciał się skulić jednak jednocześnie pragnął wypchnąć biodra aby wejść głębiej w Zetara. Nie mogąc się zdecydować zamarł w bezruchu. Co prawda niebywałe ciśnienie jakie powodował gruby penis Arona tkwiący po same jądra w jego odbycie powodował nieprzyjemne odczucia jednak z drugiej strony były one niwelowane niemal w całości przez rozkosz jaką dawał mu Zetar.

                   Jego penis gładko wszedł w przyzwyczajony do pieszczot odbyt Zetara wysyłając uderzenia ciepła, wrażenie śliskości, wilgoci i ciepła. Wszystko to sprawiło, że Etan zamruczał zupełnie jak Zetar. Chłopak słysząc to zaśmiał się dźwięcznie i począł rytmicznie nabijać się na jego węźlasty pal.

    – Jednak to polubiłeś!

                   Aron sapiący z rozkoszy tuż za nim też się zaśmiał napierając mocniej i czując się wyraźnie pewniej.

    – Mogę?

                   Spytał, a raczej wydyszał wprost do ucha Etana niemal przygniatając go ciężarem swojego ciała jednocześnie obejmując mocno. Penis będący wówczas bardzo głęboko w jego wnętrzu zadrgał radośnie jakby czując nadchodzącą rozkosz i pragnąc aby jego pan usłyszał twierdzącą odpowiedź.

                   Taka też była.

                   Aron zaśmiał się i zaczął całować do po szyi, plecach i masować kręgosłup jednocześnie rozpoczynając swoją przygodę z seksem między chłopakami, w którym debiutował. Tym razem zabrał się do sprawy profesjonalnie. Etan nie wiedział czy wcześniej przyjaciel miał jakieś doświadczenie w tego typu sportach i zabawach jednak Aron zdawał się doskonale wiedzieć co musi robić. Umiejętnie zwalniał i przyśpieszał odwlekając w nieskończoność własny wytrysk chociaż Etan czuł doskonale, że mógłby skończyć w każdej chwili.             

                   Nieustanne całowanie i masowanie przypomniało mu jednak o obecności Zetara i to tuż przed nim. Chłopak wstał pozwalając mu dosięgnąć szyi i łopatek jak i łaknących pocałunków ust. Natychmiast spełnił te pragnienie jednocześnie przejmując inicjatywę.

    – Mmmm … wreszcie się obudziłeś…

                   Wyszeptał mu do ucha Zetar czując jak zawzięcie dupczy bez zahamowani jego umyślnie ciasną dziurkę ocierając się o jego wnętrze odstającym, odsłoniętym i niesamowicie wrażliwym żołędziem. W chwili gdy atakował wypiętego Zetara jednocześnie niemal uciekał spod fetyszowskiego penisa Arona, który pozostawiał w nim ledwie połowę pękatej głowicy wychodzącej z niego z przejmującym chlupotem. Ten maleńki kawałek różowej skały w zupełności wystarczył aby wracając ku niemu nabił się idealnie trafiając w cel i cały penis Arona gładko już zagłębił się po same jądra.

                   Wszyscy troje jęczeli i wzdychali. Obściskiwali się i całowali. Etan zaś miał najcięższe zadanie. Po chwili ich zabawy Aron zastygł jak kamień podobnie jak Zetar lecz w zupełnie innej pozycji. Aron starał się jak najdalej wysunąć i wypchnąć biodra podając mu na tacy idealny do nabijania się nań  twardy członek zaś Zetar na odwrót wypiął się najmocniej jak umiał specjalnie uczynił też swoje wnętrze rozkosznie ciasnym spinając mięśnie.

                   Długo nie wytrzymał, nie umiał ocenić kiedy ku szczytowi zbliża się Aron lub Zetar gwałtownie pieszczący ręką nabrzmiałego penisa obijającego się w rytm plaskania ciężkich moszn o siebie nawzajem oraz klasku spoconych pośladków o pośladki. Otaczał ich ciężki męski zapach spermy każdego z nich tworzący unikalny podniecający aromat, spowijał ich niczym płaszcz tak, że nie wstydzili się zupełnie swoich doznań i reakcji. Byli szczęśliwi i odczuwali ten akt całym sobą.

                   Etan wystrzelił pierwszy. Orgazm go ogłuszył. Sperma wyciekała pomimo ciasnego wnętrza Zetara przeciskając się przez poobcierany kanał pod wysokim ciśnieniem on zaś pracował dalej biodrami chcąc czerpać z tego jak najwięcej. Wiedział też, że to jeszcze nie koniec. W końcu idealną synchronizację jego ruchów przerwał nerwowy króliczy szał Arona. Chłopak jęcząc przeciągle mocno złapał go za biodra niemal taranując począł dupczyć zawzięcie. Nienawykły do tego otwór Etana zapiekł nieznośnie jednak na szczęście jego własny orgazm wypompowywany we wnętrzu Zetara wciąż trwał wypluwając coraz to nowe strugi gęstego nasienia przypominającego śmietanę.

    Aron w końcu skończył w szalonym galopie niemal równo z Zetarem grzmocącym się dłonią. Sperma wylewała się z obu najwrażliwszych otworów ciała Etana sprawiając wielką rozkosz. Nawet rozpierające uczucie w odbycie stało się rozkoszne kiedy sam doświadczał olśniewającego wytrysku. Spermy było tak dużo, a ich wzajemne ruchy tak szybkie i intensywne, że poczęła się pienić. Nim skończyli i zastygli w bezruchu dysząc ciężko jak po wielogodzinnej lekcji wychowania fizycznego obok nich panoszyły się plamy ubitej spermy przypominającej obłoki białej mgły. Z cmoknięciem i ssaniem zarówno Etan jak i Aron wyszli z rozgrzanych, porządnie rozwierconych tuneli roskoszy. Z pustych odbytów wylała się istna rzeka spermy wciąż o konsystencji galarety i szybko tężała. Zetar dopadł do nich wsysając resztki nasienia z ich słabnących wreszcie po tak solidnym dupczeniu penisów. Wyssał wszystko do czysta włącznie z miękką moszną i zakamarkami pod napletkiem. Młócił językiem i ssał zaś tak zawzięcie, że niemal wywołał niechcący ponowne wytryski. Musieli głośno oboje poprosić go by przestał przyjemność bowiem ponownie brała ich w swe nigdy niesłabnące objęcia. Po raz pierwszy też głośno i bez skrępowania zastanowili się nad tym faktem i pogodzili się z nim – mieli naprawdę zadziwiający popęd seksualny.

     Zetar z pomrukiem zajął miejsce Etana pośrodku ich trójkąta najwidoczniej pragnąc także bliższego kontaktu z Aronem. Etan poczuł jego pięknie wydepilowanego penisa na swoich śliskich od spermy pośladkach i uśmiechnął się wypinając się trochę mocniej. Cała trójka mocno się do siebie przytuliła. Nie zważając na pokrywającą ich, coraz bardziej płynną galaretę zasnęli w kałużach chwilę później zmęczeni emocjami, wydarzeniami i co najoczywistsze potężnymi wytryskami.      

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Przedsmak Wieczoru

    Mieszkałem w małej miejscowości pod Warszawą, nazwę specjalnie pominę powiem tylko, że liczyła około 20 tysięcy mieszkańców, wśród nich jest Aneta, dziewczyna bardzo ładna o pięknym uśmiechu. Brunetka, miała długie włosy sięgające prawie do pupy, mierzyła niecały metr siedemdziesiąt, bardzo zgrabna z pięknymi, okrągłymi usteczkami. Chodziła do przeciwległej klasy, mieliśmy wtedy po 16 lat. W tamtym okresie mój dzień był bardzo prosty, szkoła, a potem spotkania na boisku gdzie przychodził każdy, w tym i ona. Bardzo mi się podobała, powiem tylko o moim fetyszu na punkcie kobiecych tyłków, jej wprawiał mnie w ekstazę, był w idealnym kształcie gruszki, marzyłem tylko o tym by zdjąć z niej spodnie i móc wylizać jej dziurkę. Na samą myśl czułem jak produkuję się śluz. Chciałem ją mieć bardzo, już wtedy byłem całkiem doświadczony ale w jej przypadku nie wiedziałem jak zacząć podbój, okazja trafiła się sama.
    W wakacje jeden z kolegów zaproponował byśmy pojechali do niego na działkę, 30 kilometrów od naszego miasteczka, oczywiście wszyscy niemal natychmiast się zgodzili, w tym ona. Wiedzieliśmy, że niedaleko jest staw, w którym można pływać i opalać się na pomoście.
    Dojechaliśmy na miejsce, w pociągu wypiliśmy kilka piw, niektórzy pili wódkę, ja sam dużo nie piłem.
    Lubię zachować trzeźwy umysł choć nie zawsze się to zdarza. Rozpakowaliśmy się i ruszyliśmy na plażę, było ciepło. Ze wszystkich dziewczyn jedynie Aneta nie ubrała stroju kąpielowego.
    – Nie lubisz się opalać? – spytałem bo liczyłem, że popatrzę na jej jędrne piersi, a przede wszystkim dupę.
    – Nie chcę się przeziębić – uśmiechnęła się, chyba czuła o co chodzi, mi ciężko było schować wzwód.
    – Jest taka ładna pogoda, że na pewno Ci to nie grozi. – nie odpuszczałem – jak chcesz to mogę wrócić z Tobą do domku, to się przebierzesz, a sam wezmę piwo bo zapomniałem.
    – Mhmm, ok., chodźmy – złapała mnie za rękę i pobiegliśmy.
    W domku czuć było ekscytację i napięcie, dotyk jej delikatnej dłoni tylko spotęgował moją erekcję, o ukryciu jej nie było mowy. W mojej głowie widziałem już obrazy jak biorę ją na stole.
    – Poczekaj na korytarzu, przebiorę się i Cie zawołam – minuty dłużyły się niczym godziny – chodź…
    Otworzyłem powoli drzwi i wtedy ujrzałem ją, nagą. Zasłaniała tylko jedną ręką cipkę, a drugą piersi. Nie mogłem się napatrzeć, w jej oczach widziałem lekki wstyd ale i pożądanie. Ona patrzyła na mojego fiuta.
    – Odwróć się. – powiedziałem, stanowczym głosem, wiedziałem, że teraz zrobię z nią wszystko. – oprzyj się lekko o biurko. – zrobiła to bez zawahania. Ludzie, z ręka na sercu mogę powiedzieć, że to był najlepszy widok w moim życiu. Jej tyłek był tak wspaniały i niesamowity. Zamknąłem za sobą drzwi,  odwróciła się z powrotem w moją stronę.
    – nawet nie wiesz jak bardzo tego chcę – powiedziałem, na co ona uśmiechnęła się i nie czekała na moje pozwolenie, uklęknęła i zaczęła mi ssać. Wydałem z siebie jęk rozkoszy, patrząc jak jej usta objęły mojego kutasa. Cały czas patrzyła na mnie swoimi zielonymi oczami, czułem że niedługo dojdę więc złapałem ją za głowę i mocno przycisnąłem do siebie. Chwilę się opierała ale kiedy poczuła jak pulsuję zrozumiała, że muszę skończyć w jej ustach, zalać ją całą. Nie trwało to długo, eksplodowałem i słyszałem tylko jej jęczenie, nie sądzę by kiedykolwiek wcześniej robiła loda. Puściłem ją.
    – To było niesamowite, wyliż go teraz całego tak żeby nie zostało ani kropelki spermy.
    Spojrzała tylko na mnie przez chwile i zaraz zabrała się do pracy, jej język wirował po całym moim penisie, była bardzo delikatna i dokładna, na koniec wzięła do buzi tylko czubek i bardzo subtelnie wyssała resztkę płynu. Po wszystkim uśmiechnęła się, wstała i ubrała strój.
    – To co, wracamy się poopalać? On już nie będzie Ci przeszkadzał – pokazała palcem na sflaczałego kutasa.
    Byłem spełniony na tę chwilę. Zrobiła mi loda, na którego myśl dalej czuję motyle w brzuchu, co było potem zostawię na następną historię mogę tylko powiedzieć, że dostałem to co chciałem. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    Odkąd pierwszy raz zobaczyłem film Casanova sam zapragnąłem być kimś takim. Chciałem zasmakować tak wiele kobiecych ciał ile tylko dam radę. Postawiłem sobie za cel by uprawiać miłość z jak największą ilością kobiet. Teraz kiedy jestem już starszy mogę z dumą powiedzieć, że moje życie było snem, snem o spełnionym marzeniu. Pragnę podzielić się ze wszystkimi moimi podbojami, tym jak i kiedy miałem każdą z tych kobiet. Jedne były bardziej atrakcyjne inne mniej ale liczyło się tylko jedno – dostać to czego chciałem czyli ich słodkie, pyszne cipki. Tego pragniemy jako mężczyźni prawda? Seksu, rżnięcia, powolnej miłości, wyczucia swoich ciał. Momentu, w którym czuć zaciskającą się cipkę na kutasie, kiedy wiemy, że daliśmy jej tego czego pragnęła, przy okazji sami biorąc. Niesamowita symbioza, dwa ciała w jednym tańcu. Zapraszam do serii opowiadań, w każdym z nich będzie opowieść o jednej dziewczynie. Oczywiście wybiorę tylko te, które najbardziej mi zapadły w pamięć. O swoim pierwszym razie opowiem przy innej okazji.

  • MW-Ibiza Rozdzial 40 Zuzanna i starcy

    Uff! Doczekałem się. Taksówka z Joanną oraz Zuzią i Smoczkami dociera wreszcie na lotnisko. Nauczycielka zgarnęła ich wszystkich jednym kursem, tak się umówiła z rodzicami.

    – Bardzo się nudziłeś?

    – Skądże. Przyglądałem się podróżnym, próbowałem zgadnąć, kto leci z nami na Ibizę.

    – Podróżniczkom chyba. Znam cię dobrze.

    – Fakt, głównie dziewczynom – Joanna zna mnie wprawdzie krótko, ale rzeczywiście dobrze, przynajmniej z tej strony.

    – I do czego doszedłeś?

    – O popatrzcie, choćby one. Zuzia popatrz na tych towarzyszących im facetów, może ich spotkasz na miejscu…

    – Eee… sami starcy!

    Są mniej więcej w moim wieku…  Nie jest mi przykro, raczej jestem rozbawiony.

    – Młodsi też się znajdą. Choć pewnie będziesz musiała popracować, by ich wyłuskać spod opieki rodziców.

    – Wystarczy mi pan i Smoczki.

    – Strasznie jesteś zaborcza. A co ze mną i z moimi potrzebami? – śmieje się Joanna.

    – Pani sobie kogoś poderwie. O, choćby ich.

    – Oni już mają co posuwać, popatrz, całe stadko podlotków.

    – Będą jeszcze ci…. Ci kuzyni pana Maćka – nie poddaje się Zuzia.

    – A nie lepiej zabawiać się wspólnie? Tylko sobie wyobraź…

    Zuzia sobie wyobraża, a na policzkach wykwita jej intensywny rumieniec. Żeby go ukryć, schyla się po walizkę.

    – Nie powinniśmy już iść?

    – W sumie… daj, pomogę ci. Rany! Co tam masz?

    – Mama mnie spakowała.

    To wszystko tłumaczy.

    – Większość tych rzeczy nie będzie ci potrzebna. Te jeansy, które masz na sobie też. Masz  w tej potwornie ciężkiej walizie coś lżejszego? Może od razu się przebierz, spakuj do plecaczka, a walizę zostawimy w przechowalni?

    – Ale…

    – Ale na miejscu będzie ci potrzebna jedna przewiewna sukienka i może szorty na zmianę.

    – I strój kąpielowy.

    – Jaki znów strój? Na nagiej plaży? Dziewczyno, większość czasu spędzisz tam kompletnie goła! Aha, i staniki też zostaw, do takich młodych piersi ci nie potrzebne.

    I znów ten uroczy rumieniec.

    * * *

    Z łazienka Zuzia wraca w zwykłej bawełnianej bluzeczce, tyle, że kusej, odsłaniającej pępek, i w kolorowych legginsach. Takich do połowy łydki i bardzo cienkich. Już w opiętych jeansach jej dupcia wyglądała świetnie, ale teraz…

    – Masz obłędny tyłeczek! Obróć się!

    – Hmm…

    – No co?

    – Przez te loczki na cipce nie widać dobrze jej kształtu.

    – Mam je zgolić?

    – Nie! Niech się najpierw nimi nacieszę. Później sam ci je zgolę.

    – Hahaha… trzymam za słowo.

     Ciężka waliza ląduje w przechowalni, a gdy samolot ląduje na Ibizie, wysiadamy wszyscy tylko z lekkimi plecaczkami na ramionach. W tym upale nie do przecenienia.

    * * *

    – I co teraz?

    – Teraz coś zjemy i na plażę!

    W restauracji Zuzia korzysta z okazji i znów się przebiera. Tym razem w sukienkę, przewiewną i lekko prześwitującą. Okręca się przed nami, jak baletnica.

    – I jak?

    – Świetnie! Widzę, że od razu założyłaś strój kąpielowy… taki na nagą plażę.

    – Hihihi, doczekać się nie mogę. Nigdy na takiej nie byłam.

     Tobie to dobrze – Smoczki są jakieś ponure – ty nie masz się czego wstydzić.

    – A wy nagle tacy wstydliwi się zrobiliście?

    – No bo…

    I wstają zza stołu, sztywne prącia wypychają im spodenki.

    – Dziewczynom to dobrze… A nam będzie wstyd.

    – Siadajcie chłopcy, koleżanka wam pomoże.

    Zuzia siada między nimi, wkłada im dłonie w szorty i ręcznie składa te namioty.

    – Dobra z ciebie kumpela – chwalą ją chłopcy, już odprężeni – nawet pomyślała, żeby plamy nie zostały – dodają, gdy tymczasem Zuzia oblizuje palce. Stara się to zrobić dyskretnie, przecież siedzimy przy stoliku w restauracji. I właśnie kończymy jeść.

    – Chcecie jeszcze coś na deser?

    – Ja poproszę to samo, co ona dostała- śmieje się Joanna.

    Nie odmawiam. Na szczęście jesteśmy w restauracji, nie w barze, tu są obrusy, trochę zasłaniają.

     * * *

    Wynajmujemy motorówkę, która zawozi nas na S’Espardell.

    – Mam po państwa wrócić?

    – Nie, zostajemy w hotelu.- Nie muszę mówić w którym, jest jeden na wyspie.

    – Ale hotel chwilowo zamknięty, ktoś wynajął cały – jak widać wieści szybko się rozchodzą.

    – No właśnie – uśmiecham się – ale na brak ruchu chyba pan nie narzeka?

    – Spytać zawsze można – facet odpływa, a ja pytam dziewcząt, na co jeszcze czekają.

    – Eee… aha!

    Sukienki lądują w plecaczkach, podobnie, jak nasze szorty, teraz już niczym nie różnimy się od spacerujących, czy opalających się ludzi wokół. Z jednym wyjątkiem – nasze dziewczęta są najładniejsze.

    – Wszyscy się na mnie gapią!

    – Tylko połowa, reszta gapi się na Joannę. Na nią z powodu wzrostu, na ciebie z powodu zarostu.

    – Dziękuję bardzo! Od razu mi ulżyło.

    Póki co rumieniec nie schodzi z buzi Zuzi. A tak chciała na plażę nudystów.

    – Zwłaszcza ci starcy!

    – Że co?

    – No ci w pana wieku, albo i jeszcze starsi. Się gapią.

    – Teraz to ja ci bardzo dziękuję!

    Przekomarzamy się tylko, Zuzia mówi to ze śmiechem, drażni się ze mną.

    – Za to pan ma największą pałę z nich wszystkich. Tęsknię za nią…

    – Zuziu, chcesz, żeby mi tu stanął przy ludziach?

    – Chcę się z panem pieprzyć!

    – Zuziu!

    – Przecież po to mnie pan tu zabrał. Żeby ruchać.

    – To może najpierw się wykąpmy – rzucam plecak i biegnę do wody, która mile chłodzi me ciało i umysł. W przeciwieństwie do tej napalonej małolaty.

    – Zrób mi przyjemność, zatrzymaj się tutaj.

    Zuzia przystaje, klękam przed nią. Przyglądam się.

    – To ta pańska przyjemność? Gapić się na moją cipę?

    – Ale co z nią fale robią!

    A każda fala pieni się w jej kroczu, loczki na wzgórku łonowym falują, woda sięga aż po pępek, a gdy odpływa, prostuje loczki i zmienia bujną fryzurkę między udami Zuzi w szpicbródkę. I tak raz za razem, nie mogę się napatrzyć.

    – Wiem, obiecałem, że ci ja ogolę, ale…

    – Ale?

    – Wyobraź sobie, jak leżę na wznak, ty klęczysz mi nad głową, a mleko, albo i szampan spływa z tych kłaczków prosto do moich ust…

    – A potem liże mi pan cipę. Chcę!

    Ale ja już mam kolejny pomysł. Przecież są tu Tola i Monika – nasze fryzjerki. Co stoi na przeszkodzie, by Zuzia miała codziennie inną fryzurkę między nogami…

    Igraszkom w wodzie nie ma końca.

    – Boski punkt podparcia, co?

    – Słyszałaś?

    – Słyszałam – śmieje się Zuzia. – I Paragraf też czytałam.

    Zuzia płynie żabką, a ja podtrzymuję ją za cipkę. Żeby nie utonęła. Stąd ta jej uwaga.

    Zuzia płynąc rozsuwa i składa miarowo uda, jej pizda wciąż zmienia kształt w mej dłoni, to naprawdę boskie uczucie.

    Przytula się do mnie, w falującej wodzie jej piersi, sztywne sutki ocierają się o mój tors. Ukryty w gęstym futerku srom robi się śliski. A mój drąg sztywny w zaciśniętej na nim  łapce.

    – Ścisnę go cipką, chcesz?

    Co bym  nie miał chcieć. Zuzia wprowadza mnie sobie do ciasnej pochwy, trzyma niczym w imadle.

    – No ruchaj! – Zuzia nawet nie zauważa, że przeszła ze mną na ty.

    Tak zastaje nas Maleńka.

    Umówiłem się z nią po przylocie. Teraz przyszła tu z ośrodka, że też wypatrzyła nas w wodzie…

    Joannę i Smoczki zna, ale dziewczyna, z którą właśnie kopuluję, to dla niej niespodzianka. Podobnie, jak ona sama dla Zuzi.

    Podejrzewam jednak, że o wiele większa niespodzianka dla Zuzi, Ala wie, do czego jestem zdolny.

    – Cześć kochanie. Dobrze się bawisz?

    Cipa Zuzi zamiera na moim członku.

    – Bo ja świetnie.

    – To moja dziewczyna, Ala – informuję wciąż nabitą na mnie Zuzię.

    – Nie przerywajcie sobie, to szkodzi zdrowiu!

    Podejmujemy z Zuzią przerwane czynności seksualne, Maleńka z zadowoleniem obserwuje grymas  zbliżającej się rozkoszy na twarzy mej partnerki.

    Zuzia nic nie obserwuje, zamknęła oczy. Otwiera je dopiero, gdy się w niej spuszczam. I napotyka ciekawy wzrok Ali. Z miejsca spuszcza wzrok. I znów ten rumieniec.

    – Urocze – kwituje Maleńka.

    Rumieniec się pogłębia.

    Zsuwam z siebie Zuzię, w ślad za moim penisem snuje się obłoczek nasienia.

    – Mam nadzieję, że zwykle nie marnujesz tak jego spermy?

    I zanim Zuzia zdąży odpowiedzieć na pierwsze pytanie, Ala zadaje następne – pyta, od kiedy ją posuwam.

    – Bo widzisz, to dla mnie niespodzianka. Nie pochwalił się…

    Wyjaśniam jej to pokrótce, już na plaży, a potem Maleńka zdaje mi szczegółową relację z podróży oraz z wydarzeń na miejscu; wylicza też kto, ile razy i w jaki sposób ją przerżnął. Zuzia słucha z wypiekami na twarzy, Joanna z pobłażliwym uśmiechem a Smoczki ze wzwodem.

    – Naprawdę nie możecie za siebie? Poskromcie te koniki!

    – Źrebaczki chyba – dobija ich Ala.

    Fakt, Smoczki pierwszy raz na nagiej plaży, nic nie mogą poradzić na ciągły wzwód.

    – Zróbcie jak strusie, wbijcie je w piasek.

    – Kiedy to nie głowy…

    – Głowy, bo w tej chwili nimi myślicie – Ala trąca dłonią te „głowy”.

    – Przecież specjalnie wam obciągnęłam przed wyjściem, a Zuzia poprawiła w restauracji – śmieje się Joanna – wstydźcie się!

    – To może nas pani jeszcze wydoi, psze pani?

    – Ale tutaj?

    – Może wróćmy do wody.

    Joanna, stojąc po pas w wodzie, sięga po te prącia.

    – Nie, niewygodnie tak, za bardzo się muszę schylać.

    Chłopcy są raczej niscy, jak na swój wiek, Joanna zaś bardzo wysoka. Radę znajdują Ala z Zuzią – biorą chłopców na ręce. W wodzie wszak niewiele ważą.

    – Pobaw się moją cipką, będzie prędzej.

    Wacuś korzysta z propozycji Ali; z miny Zuzki widzę, że Jacuś poszedł w jego ślady. Joanna zabiera się za dojenie i wkrótce z obu dobrze widocznych tuż pod powierzchnią wody penisów wysnuwają się białe chmurki. Poskromione koniki powoli więdną.

    – Ciekawe, na jak długo.

    * * *

    Okazuje się, że na kwadrans.

    Sprawcą kolejnego wzwodu chłopców okazuje się pewien, używając określenia Zuzi, starzec, a właściwie towarzyszące mu dziewczęta. A tak naprawdę, to świeże wspomnienie pewnej orgii… *

    – To przecież…

    – Ciii! – sójka w bok uspokaja obu. Tak, to Robert z córeczkami, ale Joanna i Zuzia tego nie wiedzą. I na razie nie muszą.

    Joanna nabrała ochoty na pieszczoty ze swoimi uczniami, tym razem na kocyku, przenieśliśmy się więc w bardziej ustronne miejsce. Trochę schowane między skałkami i dalej od brzegu. Chwilowo przeszkodziła im ta spacerująca brzegiem trójka.

    – Pewnie rucha je obie – stwierdzam, gdy się zbliżają.

    – A może to ojciec i córki – zastanawia się Zuzia. Bingo!

    – Może i tak… – Facet trzyma dziewczyny za ręce, opowiada im coś wesołego, śmieją się. Nie ma w tym nic seksualnego. No prawie, bo są nadzy.

    Mijając nas, facet przyciąga do siebie dziewczyny, obejmuje w pasie. Pewność Zuzi się chwieje.

    Gdy nas mijają i obserwujemy ich z tyłu, ręce faceta zsuwają się jeszcze niżej – na pośladki dziewcząt.

    – Miałeś rację, posuwa je obie. To nie ojciec i córki.

    – A co jedno szkodzi drugiemu?

    – No wiesz!

    Ala ma ubaw. Jacuś z Wacusiem ledwo się powstrzymują, by nie uświadomić Joanny i Zuzi. Ale stwierdzają tylko, że towarzyszące facetowi laski mają świetne tyłki.

    A tymczasem facet, zupełnie nie zwracając na nas uwagi, z zapałem obmacuje te tyłeczki. Wsuwa dłonie między pośladki, sięga głębiej…

    – Och! – wyrywa się Zuzi. I Joannie też.

    – Chyba nasze dziewczyny pragną, byśmy potraktowali je podobnie.

    Pizda Joanny jest jedwabiście gładka i… śliska.

    – Wilżysz…

    Chłopcy raportują, że Zuzia i Ala też robią się wilgotne.

    Obserwowana przez nas trójka przystaje, obie dziewczyny odwracają się do swego towarzysza, on zaś już otwarcie łapie je za krocza. My podobnie. Tyle, ze mamy po jednej cipie w garści, a on dwie.

    – Za to nie musisz się z nikim dzielić moim kutasem.

    – I bardzo dobrze – Joanna bierze go w dwie ręce. Tamte dziewczyny muszą się dzielić zdobyczą.

    Oglądam się, Ala i Zuzia też nie próżnują, chujki obu chłopców nikną w ich dłoniach. Jest dobrze, ciekawe, co dalej.

    A dalej, to jedna z tamtych dziewcząt klęka i zaczyna obciągać, druga się bezwstydnie liże. Aż tu dobiegają odgłosy ssania i mlaskania.

    – I co teraz? Przecież nie możesz mi obciągać i całować się ze mną równocześnie.

    Joanna wybiera obciąganie.

    Zuzia podobnie, a moja dziewczyna liże się z Jacusiem nie zaprzestając robótek ręcznych.

    – Fajnie było by ich poznać, nie uważacie?

    – Dziewczyny nie odpowiadają, nie mówi się z pełnymi ustami. Ale nie odrywają przy tym wzroku od tamtych trojga. A tam zmiana – jedna z dziewcząt wstaje, druga klęka. A facet obróciwszy się nieco i spostrzegając wreszcie nas oraz nasze zainteresowanie, wybałusza gały.

    – Maciek?!

    To naprawdę nie było umówione, to przypadek, Robert jest równie zaskoczony, jak ja przed chwilą. Podchodzi teraz do nas, Zuzia wbija wzrok w jego wciąż sterczącego, zaślinionego chuja.

    – Znacie się?

    – Z nim? Ależ Zuziu, jak możesz!

    Zawstydzona i zdezorientowana odrywa wzrok od genitaliów  Roberta.

    – Ale z jego właścicielem, jak najbardziej – dodaję i Zuzia po raz kolejny, który już dzisiaj, spieka raka.

    Teraz przed Robusiem staje Joanna.

    – Nasza pani – przedstawiają ją Smoczki, nim zdąży się odezwać.

    – Uczę Zuzię i chłopców angielskiego – precyzuje Joanna. Przysuwa się bliżej, członek Roberta opiera się o jej brzuszek, zostawia wilgotny ślad.

    – Oraz seksu – dodaje, napierając brzuszkiem na chłopaka. Górę ciała odchyla w tył eksponując piersi

    – Sexinstruktorka – cieszy się Robuś i bierze w dłonie te piersi. Ugina nogi w kolanach, śliski kutas zjeżdża po gładkim łonie wprost do śliskiej szpary. Joanna pomaga ręką i wkrótce Robuś pieprzy ją na stojąco.

    – Ależ tatusiu!

    Odrywam wzrok od kopulującej pary. Majka i Natka zdążyły już zagospodarować chłopców. Obie na czworakach, a Wacuś i Jacuś aplikują im swoje czopki. Doodbytniczo. Obie szczerzą się do nas ucieszone reakcją Zuzi i Joanny. A te ostatnie zbierają szczęki  z ziemi.

    – Tatusiu?!

    – Przecież sama tak myślałaś.

    – Ale to było zanim… zanim zaczęły mu obciągać!

    – A właśnie, obciągniesz mi? Na zmianę z Alą – dodaję widząc, że moja dziewczyna nie bardzo ma co z sobą zrobić.

    Leżę sobie na wznak na wilgotnym, ciepłym piasku. Maleńka, ułożona wygodnie między mymi nogami, liże mi jądra a łagodna fala liże jej cipkę. Zuzia mnie ssie, okraczając kolanami me ramiona. Nad głową mam jej krocze. I wychylające się z bujnego futerka różowe wargi.  Rozdzielam je palcami, rozchylam, rozciągam, zbieram palcem kropelkę białej ambrozji z wiszącej nade mną łechtaczki, rozkoszuję się smakiem Zuzi. Żyć, nie umierać na tej Ibizie.

    * * *

    Zuzię czeka jeszcze jedno nowe doświadczenie. Proszę, by pocałowała Alę.

    – Tak, wiem, że masz pełną buzię. Właśnie dlatego.

    I Zuzia uczy się dzielić moją spermą. To, co zaczyna się delikatnym pocałunkiem, szybko zmienia się w miłe dla męskiego oka lizanie z dużą ilością śliny i nasienia. Joanna nie chce być gorsza.

    – Chłopcy, wyliżcie mnie!

    To nie jest pierwszy raz, jak wylizują czyjąś spermę z cipy swojej nauczycielki, robią to bez wahania. A nawet ochoczo. Ich pani każe im klęczeć z wyciągniętymi językami i wypina cipę. Rozciąga palcami wargi sromowe i chłopcy liżą ją, jak patelnię.

    – Gdybyśmy wiedziały, kazałybyśmy wam się zamienić!

    Bo chwilę przedtem każdy z chłopców dokładnie i do czysta wylizał odbyt, w którym się spuścił. I Majka z Natką cieszyły się, że chłopcy nie mają z tym problemu.

    – Nie darmo jest sexinstruktorką. Posprzątajcie – mówi jednym tchem Robert.

    – Ależ tato! – mówią jednym tchem Natka i Majka i biorą się za porządki. Robertowi znów staje w ich ustach i pod ich języczkami.

    Gdy kończą, ruszamy wszyscy brzegiem w stronę hotelu; Robert z dalej sterczącym penisem.

    – A myśmy się tak wstydzili, że wciąż mamy wzwód…

    Teraz chłopcy już się nie wstydzą, Majka i Natka biorą po jednym prąciu do ręki, doprowadzają do kolejnego wzwodu  i tak ich prowadzą.

    Ala chwyta mnie, Joanna Roberta i tylko Zuzia zostaje z pustymi rękoma.

    I tak docieramy na miejsce. Joanna, a zwłaszcza Zuzia otwierają szeroko oczy, Smoczkom oczy się śmieją.

    Odrywam dłoń od jędrnego pośladka Ali, by pomachać wszystkim.

    Robertowi burczy w brzuchu.

    – No właśnie, może byśmy cos zjedli?

    – Ja mam ochotę na lody – mówi Zuzia.

    – Znowu?!

    – Na prawdziwe – odpowiada i pokazuje na grupkę nagich dziewcząt i chłopaków stojących przed wózkiem równie nagiego lodziarza. Nie znam go, pewnie Antonio, albo jego znajomy..

    – Czyli lody. Chodźcie.

    – Co to w ogóle za miejsce? – pyta mnie przyciszonym głosem Zuzia.

    – Hotel. Tu się zatrzymamy.

    – Ale tu wszyscy są nadzy.

    – Na plaży też byli. Taka wyspa… taki klimat.

    – Hehe… Ale tu wszystkie dziewczyny są śliczne i zgrabne. A na plaży różnie było. A faceci…

    – Sami starcy? – wchodzę jej w słowo

    – Już tak nie uważam!

    – I, jak zauważyłem, już się nie rumienisz.

    – Chyba pozbyłam się resztek wstydu.

    – To funkcja odległości od domu.

    – Co?

    – To taka moja teoria. Im jesteś dalej od domu, tym chętniej swawolisz. Chociaż…

    – Co, chociaż?

    – Ty akurat wstydu za grosz nie miałaś. Żeby kazać się rozdziewiczyć obcemu facetowi… I to jeszcze na oczach nauczycielki i kolegów z klasy!

    – Nawet nie wiesz, jak się wtedy wstydziłam, ale to była taka okazja!

    – I chuć przeważyła.

    – No! To zaraz poswawolimy. Ale najpierw lody – Zuzia podbiega i ustawia się w kolejce.

    * * *

    – Trzymaj!

    Zuzia wzięła też lody dla mnie, delektujemy się nimi, delektujemy się widokami. Delektujemy się świadomością, że jak te lody skończymy, będziemy się ostro pieprzyć.

    Jednak wychodzi inaczej.

    Zuzia przygląda się facetom, ja dziewczętom. Teraz Joannie, która oczekiwaniu na lody prawie kładzie się na ladzie. Czyżby chciała zrobić loda lodziarzowi? A że jest wyjątkowo wysoka, zgina się przy tym prawie w pół kusząc mocno wypiętym tyłeczkiem. Jakby czując, że wszyscy się w ten tyłek wpatrują, odwraca głowę, uśmiecha się pobłażliwie. Przez to odwrócenie głowy chuj lodziarza, nie trafia tam, gdzie powinien, ociera się tylko o policzek dziewczyny. Ale Joanna szybko naprawia ten błąd, już mu ssie. Nie zapomina o mnie i reszcie kolejki –  prostuje nogi, tyłeczek wędruje w górę, kusi. Wyobrażam sobie swojego członka miedzy tymi kształtnymi pośladkami… Ech, dlaczego mam sobie tylko wyobrażać, skoro mogę go tam umieścić? Najlepiej takiego śliskiego.

    Jedyne, co mam pod ręką, to lody w ręku; poświęcam trochę, brr, jakie zimno, na jądra działa to stymulująco, ale na penisa… Ale zaraz go przecież zagrzeję.

    Joanna wzdryga się, gdy mój lodowaty, lepki chuj wtula się między jej wypięte pośladki. Na szczęście nie wymiękł zbytnio, a sunący po  nim tyłeczek odwraca cały proces. Joanna szybko łapie, jakiej pieszczoty pragnę, jej dupa podejmuje wędrówkę w dół i w górę, w dół i w górę.

    Dokładam lodów, rozpuszczone ściekają niżej a Joanna wypina się bardziej – czuję, jak moje jądra prześlizgują się po śliskiej piździe. Joannie też nie jest to obojętne:

    – Jeszcze trochę, a doprowadzisz mnie do orgazmu samymi jajami!

    – A ty mnie!

    – Jajami?!

    – Hahaha…

    Na chwilę gubimy rytm. Na chwilę – opanowujemy śmiech i tyłeczek Joanny podejmuje swą lubieżną wędrówkę. Na oczach kolejki po lody doprowadzamy się nawzajem do orgazmu.

    Lodziarzowi też niewiele brakuje. Lecz nie jest mu dane dojść w dziewczęcej buzi. Joanna zamiast go skończyć, życzy sobie lodów.

    – Proszę dwie kulki z polewą śmietankową – mówi.

    Lodziarz jest domyślny. Serwuje jej te lody i wcelowuje w nie kutasa. Dwa – trzy ruchy ręką i nasienie spływa tak obficie, że Joanna musi je szybko zlizywać z wafelka i dłoni, w której go trzyma. Na samych lodach też sporo zostaje.

    – Pyszne te lody!

    * * *

    Dobieram się do innych lodów, tych ciepłych, roztopionych. Przyklękam za Joanną, wybieram je językiem spomiędzy jej pośladków, liżę do czysta ciasną różową rozetkę, docieram do cipki i rozkoszuję się  ich zmienionym, lekko słonawym smakiem. 

    Też masz swoją ulubioną polewę – śmieje się Joanna i kręci tyłkiem. Rozmazuje mi resztkę doprawionych soczkami lodów na policzkach.

    Ktoś klepie mnie po ramieniu, wstaję, odwracam się – to Zuzia.

    – My też chcemy lody. A państwo blokują kolejkę!

    Mało jej lodów?

    Odsuwamy się z Joanną na bok a Zuzia dysponuje:

    – Proszę dwie kulki, gładko ogolone.

    Ale to na mnie patrzy. Trudno, nawet nie spróbuję swoich lodów. Odwracam rozmiękły wafelek i nakładam na czubek znów sterczącego penisa, resztki lodów spływają coraz niżej i niżej.

    Zuzia nie pozwala im skapnąć na piasek, czuje jej język na jądrach. Oczywiście gładko ogolonych.

    – Szkoda, że właśnie się spuściłeś…

    – Myślę, że na plecach twojej pani sporo zostało.

    Gdy doszedłem między pośladkami Joanny, puściłem sporą strugę wzdłuż jej kręgosłupa powinna tam jeszcze być. Zuzia odrywa się od moich jaj i potwierdza. Przyglądam się, jak Zuzia zlizuje spermę z Joanny i czuję, że znów mogę…

    – Jak się przyłożysz, dostaniesz więcej.

    Zuzia wraca  do lizania moich jąder i penisa. Bardzo się przykłada.

    – Mną się nie przejmuj – śmieje się następna w kolejce Maleńka widząc, że dochodzę w buzi Zuzi. I zabiera się za wyciskanie ostatnich soków z pana lodziarza. Impreza się rozkręca. Wylizane do czysta krocze Joanny, to już tylko wspomnienie – jej ruchliwy tyłek zalewany kolejnymi porcjami rozpuszczonych lodów obsługuje kolejne chętne chuje. Robert stawia lody Majce i Natce, a one stawiają jemu – odwdzięczają się tatusiowi. Zuzia nie może się napatrzyć, jak mu na zmianę ssą i obciągają; wciąż ją szokuje, że to naprawdę jego córeczki. Wilży przy tym obficie, jej pochwa zaciska się rytmicznie na moich palcach (mój kutas poległ ostatecznie).

    Ech, nie będę psem ogrodnika.

    – Chcesz się pieprzyć, Zuziu?

    – Chciałabym…

    – To znajdź sobie jakiegoś świeżego kutasa.

    – Ale…

    – Po prostu podejdź do kogoś i powiedz, czego ci trzeba. Już cię uwalniam – wyjmuję z niej palce i oblizuję.

    Zuzi puszczają nowe soczki i ostatnie hamulce. Rozgląda się, oceniając kandydatów. Wybiera Łukasza. Pewnie przez tego krzywego, imponującego chuja. Śmiało bierze go do ręki. Podchodzę za nią, słyszę jak grzecznie prosi:

    – Wyruchasz mnie?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    * – Rozdział 34 Smoczki dwa

  • Licealne przygody, cz. 3: zabawa

    Wcześniej umówili się, że niektóre pomysły odłożą do kolejnego spotkania. Zresztą, Wojtek sugerował im jeszcze inne zamiary wobec Joanny. Ustawili ją przed sobą, zsunęli spodnie i slipy. Penisy trzymali w dłoniach. Zbliżyli się do dziewczyny.

    – Którego obciągniesz pierwszego? – Zbyszek nie zapominał o obraźliwym epitecie. Jej uwagę skierował na wybór penisa, a nie na wybór chłopaków. Joanna, klęcząc przed nimi, przyglądała się chwilę i już głową wskazywała wybrańca, gdy usłyszała głos Wojtka:

    – Marek, wsadzaj w sukę – klasowy grubasek nie czekał dłużej na zachętę. Wepchnął penisa w jej usta i nieporadnie chwycił za głowę. Obfity brzuch ocierał się o twarz Joanny. Dziewczyna czuła się upokorzona takim partnerem. A o to im przecież chodziło… Poza tym chcieli stopniować emocje. Z rozbawieniem przyglądali się oryginalnej parce.

    – Marek, spokojnie, to nie jest dupa jednorazowego użytku! – Wojtek szczerze obawiał się o stan dziewczyny po takim seksie.

    – Nie urwij jej głowy!

    – Ona ma jeszcze działać!

    – Uważaj, bo będzie miała wstrząs mózgu! – koledzy dobrze bawili się jego nieporadnością.

    Z kolei Marek wydawał się ignorować ich komentarze. Joanna, mimo niekorzystnej sytuacji, robiła wrażenie znużonej. Chłopak trzymał ją za włosy, jego wściekłość wzrosła, gdy zobaczył wyraz twarzy dziewczyny. A jego penis rósł… Marek coraz bardziej energicznie ruszał biodrami. Nagle partnerka zaczęła dławić się rosnącym członkiem, który już wypełniał jej usta. Dziewczyna dusiła się agresywnym zachowaniem chłopaka. Jeszcze chwila i trysnął. Chwilę później strużka spermy pociekła z kącika jej ust.  

    – Łykaj, suko! – żądali podnieceni widzowie. Markiem wstrząsnął silny dreszcz i kolejny obfity strumień spermy wpadł do ust Joanny.

    – Tankuj do pełna! – werbalne wsparcie ze strony kolegów spodobało się chłopakowi. Kiedy napięcie zmalało, napawając się swoim sukcesem, powoli wysuwał się z ust dziewczyny.  

    – O, ty… – mówiący te słowa nie dokończył zdania. Zaskoczeni koledzy z niemym uznaniem patrzyli na długość penisa Marka. Na pewno przekraczał 20 cm. Imponował też grubością! Joanna ciężko oddychała i próbowała zlizać z warg i brody resztę spermy. Spojrzała na penisa i w duchu cieszyła się, że tego ma z głowy. Naiwna… Wreszcie Marek dostrzegł spojrzenia niekłamanego podziwu kolegów. Podążył za ich wzrokiem.

    – Rodzice mi załatwili – skonstatował z pogodnym uśmiechem.

    *

    – Marek, pierwszy wchodzisz w jej dupę! Należy się tobie – Wojtek momentalnie docenił walory kolegi i już wiedział, jak zmęczyć ich zabawkę. Pozostali dwaj podeszli do Joanny i próbowali jednocześnie wcisnąć penisy w jej usta. Dziewczyna bez oporu przyjęła ich i starała się zaspokoić obydwu jednocześnie. Marek siedział na tapczanie i przyglądał się ich próbom. Bawili się jej piersiami, macając przez materiał. Na zmianę sięgali do jej krocza. Gospodarz nastawił głośniej muzykę i na biurku postawił napoje. Kiedy trójka była już znużona zabawą, polecił:

    – Zdejmijcie kajdanki i kij – potem usiadł w fotelu. Podnieśli ją, wykonali polecenie. Potem jeden rozpiął do końca zamek sukienki, która spłynęła do nóg dziewczyny. Wyszła z niej, a Jacek rozpiął stanik. Zbyszek szarpnięciem obnażył jej piersi. Dziewczyna w odpowiedzi wyzywająco spojrzała w jego oczy. Wojtek gestem wolnej dłoni przywołał dziewczynę do siebie. W drugiej trzymał puszkę piwa.

    – Siadaj – wskazał na sterczącego penisa.

    – Ale… – Joanna niepewnie próbowała oponować.

    – Daj spokój. Wiemy, że bierzesz tabletki – mruknął zirytowany, chwycił dziewczynę za sutek. Ta lekko cofnęła się. Ścisnął („O, ła, boli…”) i z lekkim uśmiechem, już bez oporu, przyciągnął Joannę do siebie. Drugą ręką, mokrą od śliny, nawilżył członek i czekał aż partnerka usiądzie na nim. Kiedy siadała, poczuła jak penis rozpycha ją, wypełnia. Wojtek poczuł jej ciepło. Podniecenie dziewczyny również rosło. Przymknęła oczy, dłonie oparła na jego ramionach, napięła mięśnie nóg… Po chwili zaczęła miarowo unosić się i opadać. Lewą dłonią chwycił ją za kark i dociskał podczas jazdy. W prawej trzymał puszkę piwa, którą oparł na biurku. Czasami podnosił ją do ust i patrzył na dziewczynę dosiadającą penisa. Jej piersi podskakiwały. Były pełne, sterczące, miały ładny kształt i spore sutki. Brodawki sterczały z podniecenia. Kiwał głową z aprobatą.

    – Chcesz? – chłopak uniósł puszkę. Podniecona, otworzyła oczy, spojrzała i tylko pokiwała głową. Przytknął puszkę do jej ust, przechylił i pozwolił jej na kilka łyków. Potem odstawił puszkę na biurko. Patrzył jak skacze na nim. Powoli uwolnił kark. Joanna wyprostowała się, odchyliła głowę. Grzbietem dłoni sunął teraz po piersi, brzuchu, udzie i wreszcie ścisnął prawy pośladek. Chwycił też lewą rękę dziewczyny. – „Ma dupę, suka” – uśmiechnął się do swoich myśli. – „Gdyby nie była dziwką, to jej zdobycie byłoby nie lada sukcesem, a tak…” – pokiwał smętnie głową. Zbyszek, nie zważając na rozterki Wojtka, stanął obok fotela, tuż przy siedzącym koledze. Obok niego stał Jacek.

    – Zbyniu… – Wojtek uniósł brwi. Rudy złapał dziewczynę za włosy, gwałtownie pociągnął w swoim kierunku i splunął w jej twarz. Tułowiem opadła na szeroki, miękki podłokietnik fotela, a piersią na ramię Wojtka. Szarpnęła się, próbowała odepchnąć rudzielca, protestować („Co ty wyprawiasz, zostaw mnie!”), ale Wojtek i Jacek już trzymali jej ręce. Zbyszek, trzymanym w dłoni sterczącym, nabrzmiałym penisem, energicznie rozmazywał ślinę po jej twarzy. Po chwili przerwał, wypuścił członek z ręki i uderzył blondynkę w twarz. Potem jeszcze raz. Zaskoczona razami, bezbronna, ze łzami w szeroko otwartych oczach tylko jęknęła i oszołomiona patrzyła na Zbyszka. Tymczasem Wojtek bawił się łechtaczką i podniecony obserwował jak jego penis wciąż znika w pochwie i pojawia się, znika i pojawia się…

    – Otwórz usta i obciągaj – zażądał rudzielec i wepchnął nabrzmiały, z ciemnoczerwoną główką wilgotny członek w jej usta. – Spróbuj mnie ugryźć, to obijemy twój uroczy ryj – ostrzegł podniecony.

    Kiedy poczuł, że dziewczyna zaczyna dławić się, wycofał się nieznacznie i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Po kilku ruchach czynił to coraz energiczniej, szarpiąc jej włosy. Joanna pojękiwała, jej ślina zmieszana ze śluzem z penisa i łzami ściekała na dywan…

    Nagi Marek, krążąc wokół kopulującej trójki, wykonał kolejną serię zdjęć. Jacek nawilżył palce i zaczął zagłębiać się w odbyt blondynki. Jej jęki znowu przybrały na sile. Po kilku minutach Jacek zamienił się miejscem ze Zbyszkiem. Najpierw kazał dziewczynie wylizać palce, którymi rozszerzał jej odbyt, potem czyste już palce wytarł w jej włosy, wsadził penisa do ust ‘zabawki’ i zaczął energicznie kopulować. Uderzał podbrzuszem w twarz dziewczyny, dociskał nos, głowę; szarpiąc za włosy, narzucał rytm. Długo tak mógł… Wojtek z przyjemnością obserwował podrygującą na nim dziewczynę.

    *

    Joanna, mimo poniżania i brutalności chłopaków, czuła podniecenie. Klasowi kochankowie nie imponowali jej umiejętnościami ani rozmiarami, no może poza Markiem, ale przecież odczuwała bodźce płynące aż od trzech kochanków jednocześnie. W jej głowie myśli i doznania mieszały się jak w tyglu. Wściekłość, zażenowanie, poniżenie, obrzydzenie… Jednak nie potrafiła oprzeć się rosnącemu podnieceniu. Nagle zorientowała się, że coś dzieje się za jej plecami. Nie mogła odwrócić głowy, ale dotarło do niej, że Wojtek mocniej chwycił ją za biodra. Poczuła rosnący ból. Jakby ktoś chciał rozerwać jej odbyt! Odwróciła nieco głowę… Największy penis w tym towarzystwie właśnie bezceremonialnie pchał się do jej drugiej dziurki.

    – Marek, nie! Proszę! – w jej głosie błaganie mieszało się z podnieceniem. Kolejny raz oberwała w twarz.

    – Liż, kurwo! – Jacek nie miał wątpliwości, co do profesji skrywanej przez Joasię. Polecenie wydane przez chłopaka, zmusiło ją do skupienia się na penisie.

    Głowa, biodra i ręce dziewczyny tkwiły jak w imadłach, więc Marek miał ułatwione zadanie, a jego penis wyglądał jakby dopiero czekał na pierwszy wytrysk.

    – Rozwal dupę kurwie. Zasłużyła – warknął podniecony Zbyszek. Marek powoli, ale stanowczo pokonywał kolejne centymetry odbytu… Joanna przestała pracować ustami, czekając aż Marek wejdzie i zacznie wycofywać się. Tłumiła jęki powodowane rozmiarami penisa.

    – A ty, co? Przerwa? Do roboty, kurwo! – poleceniu podnieconego Jacka towarzyszyło kolejne uderzenie w twarz. Szarpnęła się, wypuszczając członek z ust. Chłopak drugą ręką chwycił ją za włosy i wolną dłonią znowu uderzył w policzek. Równocześnie Zbyszek kilka razy smagnął ją biczem po plecach i brzuchu. Słabła. Marek rytmicznie pracował w odbycie. Czuł szybko rosnące podniecenie, przyspieszył, mocniej zacisnął dłonie na biodrach tej suki… Kiedy skończył tryskać, pozostał w odbycie, czekając aż zmaleje podniecenie, ale koledzy nie pozwolili mu na zbyt długie kontemplowanie przyjemności.

    – Stary, wypad – zarządził „Rudy” i zaraz zmienił Marka. Już po chwili rytmicznie rżnął dziewczynę, zachłannie trzymając ją za biodra. Najpierw powoli, potem coraz szybciej i mocniej. Nagle znieruchomiał, słuchając jęków dziewczyny. Po chwili znowu zaczął powoli. Podniecały go jej jęki. Szminka na ustach Joanny po razach ‘z liścia’ i seksie oralnym rozmazała się. Potargane włosy, rozmazana szminka, śluz we włosach i na twarzy suki, jej bezradne jęki… Coraz bardziej Zbyszkowi podobała się taka sytuacja i rosło jego podniecenie.

    Grubasek w słowach Zbyszka jednak usłyszał nutę szacunku. Pewnym krokiem podszedł więc i stanął obok Jacka.

    – Chcesz ją wyjebać z tej strony? – spytał ugodowo chłopak i poklepał ‘zabawkę’ po policzku. Marek zrozumiał, że właśnie stał się pełnoprawnym członkiem ich grupy.

    – Nie – pokręcił głową. Naprawdę był wyczerpany. Zgarnął włosy blondynki i zaczął nimi wycierać penisa. Reszta powitała ten gest przytłumionym śmiechem. Protest dziewczyny, skutecznie zagłuszany członkiem wypełniającym jej usta, zignorowali.

    Teraz Wojtek zarządził zmianę. Zbyszek ściągnął dziewczynę do parteru. Klęczała, opierając dłonie o podłogę i rozglądając się z niepokojem. Gospodarz podszedł do niej od tyłu i stojąc w sporym rozkroku, gwałtownie wsadził penisa do odbytu. Joanna zareagowała przeciągłym wyciem i opadła na łokcie. Z odbytu pociekło trochę ubitej spermy.

    – Jak na tak wyrobioną dziwkę, to jesteś strasznie hałaśliwa – Wojtek był zdegustowany. Wszedł już dość głęboko, powoli wpychał resztę. – No, kto następny? – odwrócił się do kolegów. Jacek ukląkł i wsadził penisa do pochwy. – Tak jeszcze nie ruchałem – spojrzał na kolegów z zadowoleniem. Rytmicznie zaczęli posuwać swoją własność. Marek podszedł od przodu, usiadł na dywanie, szeroko rozstawił nogi, chwycił brudne włosy dziewczyny. – Liż mi jaja, dziwko – polecił. W milczeniu spełniła polecenie, opierając czoło o jego obwisły brzuch i członek.

    Dwa penisy trafiały jak należy i, wbrew swojej woli, ponownie zaczynała odczuwać podniecenie. Po chwili głośno stękała. Podniecenie rosło, dźwięki zaczęły tracić ostrość i docierały jak przez mgłę, w brzuchu poczuła motylki, mrowienie w podbrzuszu. Już nie kontrolowała własnego głosu, który przeszedł w jęki, a potem w wycie. Dochodziła…

    Pierwszy wyszedł Jacek. Wojtek nieco później. Marek odsunął się od Joanny, a ta zaczęła zapamiętale, jakby w rewanżu, lizać podstawionego sterczącego penisa Wojtka. – Tak zachowuje się dobrze wyruchana kurwa – uśmiechnął się do kolegów. Odepchnął jej głowę, zmęczona dziewczyna osunęła się na dywan z westchnieniem ulgi. Zamknęła oczy.

    *

    Zabawa dobiegała końca. Wszyscy czterej byli nadzy, Joanna spółkowała w samych pończochach, ciała wszystkich były mokre od potu. Przed chwilą Jacek spuścił się w usta blondynki. Ta zachłannie połknęła całą porcję spermy. Wojtek chwycił dziewczynę za włosy i zaciągnął obok fotela. Krzyknęła z bólu.

    – Widzisz? – wskazał na plamę śluzu i spermy. – Zliż to – polecił ostro, a widząc protest w oczach klęczącej dziewczyny, uderzył ją w twarz. Opadła na ręce. Sam stanął za nią, wsadził penisa do pochwy i zaczął energicznie ruszać biodrami. Joanna pochyliła się pod naporem bioder, skłoniła głowę i zaczęła delikatnie zlizywać ciecz z dywanu.

    – Zbyszek, pomóż jej – polecił zirytowany Wojtek.

    – A ha – chłopak gorliwie skinął głową, odstawił piwo i podszedł do dziewczyny. Pochylił się, splunął na plamę i wyprostował się. – Liż do czysta, kurwo – warknął; po czym stopą ustawił jej głowę: twarzą do włosia dywanu i nacisnął. Teraz miała twarz dociśniętą do dywanu i zanurzała ją w cieczy, którą gorliwie wylizywała. Nagle poczuła, że coś kapie na jej twarz. To Wojtek błyskawicznie wyszedł z niej i zdążył wytrysnąć. Jego miejsce zajął Zbyszek. Po kilku mocnych ruchach w odbycie, okraszonych jękami i błagalnym „proszę, proszę” bezradnej dziewczyny, gwałtownie wszedł do pochwy i po chwili powtórzył wyczyn kolegi. Potem, jak rasową klacz, poklepał Joannę po pupie i wytarł penisa w jej włosy. Wszyscy wesoło komentowali szybkie orgazmy, patrząc z rozbawieniem i satysfakcją na pokorną blondynkę, posłusznie liżącą wilgotny dywan.

    *

    Po prysznicu wróciła do nich boso, owinięta tylko w ręcznik. Czekała na nią szklanka wody mineralnej. Wszyscy czterej siedzieli nago, popijali piwo, rozmawiali o jakichś meczach. Przy oknie robiła sobie oczy, korzystając z lusterka, wcześniej wytarła włosy. Na jej widok zmęczone penisy lekko drgnęły.

    – Przyjdziesz za tydzień – to brzmiało jak stwierdzenie faktu, a nie propozycja do rozważenia. Joanna inaczej to zrozumiała.

    – Jeszcze zobaczymy. Przecież mam swoje plany – odburknęła, nachylając się do lusterka ustawionego na parapecie i poprawiając makijaż.

    Nie spodziewała się takiej reakcji. Wojtek rzucił polecenie i doskoczył do niej. Lewą ręką szarpnął za włosy, prawą zerwał ręcznik. Dziewczyna, zaskoczona gwałtownością reakcji, próbowała utrzymać równowagę i sięgnąć po ręcznik, aby zakryć nagie ciało, kiedy cztery pary rąk już niosły ją do łazienki. Zdezorientowana, gwałtownie szamotała się, krzyczała, ale trzymali ją mocno. Nie wiedziała, co zrobią, ale przeczucie podpowiadało surową karę.

    – „Niagara”! – wesoło zarządził gospodarz. Usłyszała rechot i po chwili klęczała przy muszli klozetowej, przyciskana przez zbyt wiele rąk. Jej ręce wykręcono do tyłu. Deska sedesowa została podniesiona.

    – Nie! Zostawcie mnie! Puśćcie! Błagam! Powie… – W pół słowa głowa Joanny zniknęła w muszli i rozbiła taflę wody. Za chwilę poczuła gwałtowny ruch wody po naciśnięciu spłuczki. Jednocześnie anonimowe palce drapały łechtaczkę, po chwili ciągnęły i skręcały wargi sromowe. Ból był nie do wytrzymania, chciała krzyczeć, ale zdobyła się jedynie na próbę podniesienia głowy ponad lustro wody. Czyjeś dłonie mocniej nacisnęły jej głowę. Ostatkiem woli wytrzymała do końca spływu strumienia. Słabła, a potrzebowała powietrza! – „Uduszę się!” – panikowała. Świadomość picia wody z muszli napawała ją obrzydzeniem. Dziewczynie zbierało się na wymioty. „Mam wymiotować na twarz?” – przemknęło jej przez myśl. „Oddychać! Oddychać!” – tylko o tym myślała. Zrezygnowana, półprzytomna już zaczęła otwierać usta, gdy nagle ktoś brutalnie szarpnął ją za włosy i wyciągnął głowę z muszli.

    – Powtórka? – usłyszała pytanie, kiedy łapczywie łykała powietrze szeroko otwartymi ustami. 

    – Nie! – głośno zaprotestowała między kolejnymi haustami powietrza. Cała czwórka niemal równocześnie spojrzała na siebie z rozbawieniem, bo pytanie nie było skierowane do niej.

    – No, to jeszcze 30 sekund nauki nurkowania dla blond-karpia – po tych słowach Wojtka wzięła ostatni głęboki oddech i jej głowa znowu została wciśnięta do muszli. Chwilę później poczuła opadający strumień wody. Nie szarpała się. Liczyła sekundy. Wyciągnęli ją po pół minucie. Ledwo wytrzymała. Była tak wyczerpana, że nawet nie otwierała oczu, kiedy wycierano jej włosy, twarz i zanoszono do pokoju.

    *

    Półprzytomna odpoczywała, leżąc bez ruchu na tapczanie. Zapadła w krótką drzemkę, a kiedy obudziła się, dwóch chłopaków po kolei weszło w nią, uznając, że jeszcze mogą, a ona nadaje się do użytku. Ich komentarze docierały do niej jak przez mgłę. Nie wiedziała, który z nich był pierwszym, ani kto brał ją jako drugi… Kiedy wreszcie zaczęła dochodzić do siebie, czuła tylko jak strużka spermy wydostaje się z pochwy i leniwie spływa po wewnętrznej stronie uda. 

    – Czy teraz rozumiesz, że masz wykonywać polecenia, dziwko? – padło pytanie.

    – Tak – wyszeptała, otwierając oczy.

    – Zrozum, płacimy ci spokojem w szkole i dyskrecją za twoje usługi – cierpliwie wyjaśniał Wojtek. – A teraz ubierz się i znikaj. I za tydzień o tej samej porze – przypomniał. Znowu uśmiechał się.  

    Nie pozwolili jej wyjść do innego pokoju. Wszyscy siedzieli i patrzyli na ubierającą się dziewczynę jak na poskromioną zdobycz. Ba, patrzyli na swoją własność! I w świetnych humorach wulgarnie komentowali jej stan („Wyglądasz jakby koń cię wyjebał”), garderobę („Widzisz suko? Ciuszki masz w całości. Warto było szarpać się?”) i rozważali jej wygląd na kolejnym spotkaniu („Suko, daruj sobie stringi i stanik”, „Jesteś do jebania, a nie do rozbierania”, „Pończochy, szpilki i ubierz coś ekstra, zrobimy fajne fotki”). Niektóre pomysły komentowali wybuchami śmiechu. Nerwowość ubierającej się koleżanki dodawała im odwagi i padały kolejne propozycje.

    – Włożysz korek do dupy? – spytał zaciekawiony Jacek. Nie doczekał się żadnej reakcji.

    – Aśka, może przekłujesz wargi sromowe? – to Marek wpadł na ten pomysł.

    – Ooo – koledzy spojrzeli na niego z uznaniem. Joasia była wystraszona. Do czego jeszcze mogli ją zmusić? Podszedł Wojtek.

    – Wiesz, to nie jest wcale taki zły pomysł – uśmiechnął się i poklepał ją po tyłku. Podstawił jej krzesło i postawił lusterko na parapecie. Usiadła. Pospiesznie i z trudem poprawiała makijaż. Jej ręce drżały. Inni głośno zastanawiali się, kto jeszcze zdążyłby wyruchać dupę zanim wyjdzie? Marek i Zbyszek mieli ochotę. Marek rozkręcił się i rozgadał po udanym seksie. Opowiadał o pomysłach z kajdankami i podwieszaniem na linkach. Koledzy wydawali się zainteresowani pomysłami. Wojtek nachylił się do ucha przestraszonej ‘zabawki’.  

    *

    Do wyjścia prowadził ją Zbyszek. Sam zaofiarował się. Opuszczając mieszkanie, otworzyła drzwi i wtedy poczuła solidnego kopniaka w tyłek. Siła uderzenia wypchnęła ją gwałtownie za próg. Mimo szpilek, utrzymała równowagę; z rosnącą wściekłością odwróciła się szybko, gotowa zaatakować napastnika. Ale jedynie przez chwilę widziała rozbawioną twarz „Rudego” i jego bezgłośne „pa, pa”, zanim zatrzasnęły się drzwi. Łzy napłynęły jej do oczu, kiedy dobiegł ją śmiech rudzielca i podniesiony głos relacjonujący to zdarzenie. Bezsilna, łkająca, wycierając chusteczką łzy, schodziła schodami – nie chciała, żeby ktoś zobaczył ją w windzie w takim stanie.

    Lubiła być upokarzana, czasami nawet opluwana, bita (ale w granicach rozsądku), jednak tylko podczas seksu i na ustalonych przez nią zasadach. Miała spore doświadczenie. Nie był jej obcy BDSM, seks grupowy. Kiedyś nakłoniono ją do zabawy z kotkiem. Zawsze odbywało się to za jej zgodą i na ogół uwieńczone było fajnym prezentem, ewentualnie ustaloną wcześniej kwotą. A ci czterej? Nie lubiła ich. Nie podobali się jej. W zasadzie traktowała ich jak powietrze. Jak zepsute powietrze. A oni? Oni zgwałcili ją! Zrobili z niej szmatę! Szantażowali! I stała się ich ‘zabawką’, kurwą… „Może – myślała jeszcze z nadzieją – w zamian za spokój, dam im którąś z koleżanek?” Też musiała coś z tego mieć.

    I dlatego teraz intensywnie zastanawiała się nad propozycją Wojtka.  

    *

    Była bardzo zmęczona. Stała na ‘miękki’ nogach, chwiała się. Włosy w nieładzie, spocona i lekko przygarbiona, sukienka pognieciona, makijaż nadal wymagał poprawienia. – „Wygląda jak zużyta kurwa” – tak dosadnie Zbyszek podsumował jej wygląd.

    Do domu wracała obolała i otumaniona. Chciała przemyśleć wszystko raz jeszcze. Miało być zupełnie inaczej! A ostatecznie posłusznie zgodziła się na ich warunki. I została brutalnie zerżnięta. W tej sytuacji nawet nie prosiła o film. Prawdę powiedziawszy, zapomniała o nim. Po co jej teraz? Dzisiaj nagrali nowy i zrobili tyle zdjęć, że tamten film to tylko marny dodatek… Miała przyjść w następną sobotę o tej samej porze. – „Nie musisz za dużo wkładać na siebie” – to było jedno z głównych zaleceń. I miało być inaczej. Niczego więcej nie zdołała dowiedzieć się. W trakcie ubierania się, ktoś zaproponował psa do następnej zabawy z Aśką. – „Mam tresowanego doga, gdybyście zaczęli szukać” – Zbyszek głośno zaoferował się jako pierwszy i patrzył wyzywająco w jej kierunku, ale potraktowała to jedynie jako kolejną próbę zastraszenia. A jednak bała się, że chodziło o taką zabawę. Nie o takich pomysłach zdążyła się nasłuchać. Kilka innych widziała…

    *

    A teraz jej głowę coraz bardziej zaprzątał pomysł, który Wojtek wyjawił tuż przed pożegnaniem. Chcieli zrewanżować się za dzisiejsze spotkanie i skompromitować macochę Aśki. I to w jej obecności! Nie lubiła jej, wręcz nienawidziła. Wiedziała, że wyszła za jej ojca tylko dla pieniędzy, pozycji w mieście i stylu życia, który gwarantował. Joanna bezkrytycznie kochała swoją mamę, która odeszła z innym, ją zostawiając ojcu. Jednak po decyzji sądu, nie domagała się spotkań z córką. Joanna chciała zemścić się na macosze – dla niej nadal i na zawsze – obcej kobiecie, obarczając ją (niesłusznie, zresztą) winą za rozpad małżeństwa jej rodziców. Chciała zemścić się, zanim wyjedzie na studia i ostatecznie pożegna rodzinne miasto.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niewierna dziewczyna

    Historia będzie o tym, jak odkryłem, że w moim związku jest coś nie tak. Ale zacznijmy od początku. Jestem Michał, mam 28 lat, od 3 lat jestem w związku z cudowną jak mi się wydawało kobieta. Kamila była ode mnie młodsza o 4 lata i miała 24 lata. Kamila miała 170 cm wzrostu, była ponętną ciemną blondynką o kręconych włosach i zielonych oczach. Oprócz niesamowitego sexapilu, jej ciało było jej niesamowitym atutem. Kształtny pełny tyłek, wcięcie w talii, i dość duży biust w rozmiarze D. Kiedy poznałem się z Kamilą, spotykała się wówczas ze swoim ówczesnym facetem, jednak między nami zaiskrzyło i chcąc nie chcąc po tym jak zdradziła go ze mną, rozeszli się, a ja byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemii, mając za kobietę taki niesamowity skarb. Z Kamilą dogadywaliśmy się niemalże bez słów, uzupełnialiśmy się w każdym szczególe. Po prostu związek idealny. Wprawdzie zawsze czułem trochę zazdrość z powodu, że Kamila zawsze obracała się w męskim towarzystwie, miała praktycznie samych facetów za znajomych, zwłaszcza podczas studiów. Kiedy już mieszkaliśmy razem bardzo często przychodzili do niej koledzy ze studiów. Czasami wpadali pojedynczo, czasami było ich dwóch. Generalnie co rusz jakieś nowe twarze. Na początku tych spotkań siedzieliśmy razem, gadaliśmy w gronie: Kamila, jej kolega lub koledzy i ja. Potem mówili, że czas niestety zabrać się za projekty na studia i szli do pokoju. Ufałem jej całkowicie, więc nie przeszkadzałem im. Szli do drugiego pokoju i pracowali sobie nad rzeczami na studia. Czasami pytałem ją tylko, czemu co rusz z kimś innym pracuje w grupie na studia, zamiast mieć swoje dobrane, sprawdzone grono. Zawsze odpowiadała wymijająco, że tak wyszło. No okej, nie wnikam mówiłem. Trochę irytowało mnie to, że gdy przychodzili późnym popołudniem, zawsze wychodzili bardzo późno. Często zdarzało się, że była to 2-3 w nocy, czasami nawet nad ranem. Mimo wszystko byłem jednak wyrozumiały i cierpliwy. Nie przeszkadzałem im, czasami tylko pukając do pokoju czy tam coś do picia chcą, albo coś zjeść. Zawsze Kamila krzyczała, że nic nie trzeba i żeby nie wchodzić, bo jest bałagan i mają porozkładane papiery. Pewnego razu wróciłem około 20 do domu, wchodząc widziałem, że w pokoju pali się światło i że Kamila znów z kimś tam nad czymś pracuje. Krzyknąłem na przywitanie i poszedłem do kuchni. Po chwili wyszła Kamila ubrana w szlafrok i podeszła się do mnie przywitać. Zdziwiło mnie to, więc zapytałem: a co TY ludzi przyjmujesz i nie możesz się ubrać jak człowiek?- Oj nie zdążyłam się ogarnąć po kąpieli, a już przyszli odparła. Spojrzałem na nią, fakt miała jeszcze lekko wilgotne włosy, będące rozpuszczone i w lekkim nieładzie. Coś jednak przykuło moją uwagę. – A co Ty taka mokra na twarzy jesteś? – spytałem. – A to.. eee to nic takiego, piliśmy z Pawłem drinka nad projektem i się oblałam, zanim do Ciebie wyszłam. Ale chyba nie jesteś na mnie zły – spytała. Nie, nie jestem – odparłem. W tym czasie przytuliła się do mnie i obdarzyła długim namiętnym pocałunkiem, wręcz jeżykiem penetrując mi gardło. Podnieciło mnie to niesamowicie, tym bardziej, że faktycznie miała bardzo wilgotno i mokro w ustach. Co to za drink, co ona go piła pomyślałem, jakiś taki dziwny w smaku. Klepnąłem ją w tyłek, a ona poszła do pokoju dokończyć projekt. Jej kolega wychodził od nas około 3 w nocy, a ja już praktycznie spałem. Kamila przyszła do mnie, położyła się obok mnie. Widok jej ciała, krągłych bioder, jej zapachu i olbrzymia ochota na sex, którego już jakiś czas nie uprawialiśmy sprawiła, że chciałem w końcu nadrobić zaległości. Kamila burknęła coś pod nosem, wymamrotała, że jest śpiąca i zmęczona i żebym dał jej spokój. Trochę się zawiodłem, ale poszedłem spać. Nazajutrz, kiedy jej nie było, a ja miałem dzień wolny zajmowałem się swoimi sprawami. Mój komputer nie mógł połączyć się z naszym wi – fi, więc skorzystałem z komputera Kamili. Otworzyłem go, był włączony. Patrzę co tam jest, wszystkiego pełno, pootwierane jakieś foldery, programy. Była tego masa. Zacząłem wszystko minimalizować, żeby dostać się do pulpitu. Wtem patrzę, jakiś folder, w którym było pełno pozgrywanych filmików z telefonu, zatytułowanych typowo jak dla tego typu filmików: skrót i cyfry. Filmików było chyba ze 40, ale nie było widać na podglądzie co to za filmiki. Trochę moja ciekawska natura, natchnęła mnie do tego, żeby kliknąć na ostatni filmik, najnowszy. Pomyślałem, że to pewnie jakieś na studia. Odpaliłem, patrzę… Kamila na filmiku, w pokoju, w którym zawsze przesiaduje i jej kolega z wczoraj Paweł. To, co zobaczyłem, spowodowało, że zabrakło mi tchu. Wpierw było widać tylko kanapę w pokoju, ale po 3 sekundach widać było jak Paweł popycha moją Kamilę na kanapę. Problem był tylko w tym, że oboje byli nadzy. Kamila popchnięte na kanapę, zaśmiała się perliście, obróciła się i z uśmiechem i zawołała : eeejjjjj, łobuzie. To co było dalej, zaskoczyło mnie jeszcze bardziej, w kadrze pojawił się facet. To był Paweł, który bez żenady podchodzi do mojej dziewczyny z kutasem na wierzchu. Widać było, że Kamili rozszerzyły się źrenice i powiedziała: o kurwa, ale jest wielki. Miałaś już do czynienia z takim sprzętem – zaśmiał się Paweł. Może… a co boisz się, że sobie nie poradzę – ze śmiechem odparła Kamila. No nie wiem.. Ty mi powiedz- ripostował Paweł, wiesz jestem tak nagrzany, że nie chciałbym przykrych konsekwencji. Kamila uśmiechała się i powiedziała: hem no to pozostaje gumka…. albo moja słodka buźka. Tylko jest jeden problem, nie mam i nie używam gumek. Uśmiechnęła się i spojrzała na niego wyzywająco. Hmm ja taż nie – bezczelnie odpowiedział Paweł. No cóż.. chodź tu, pokaże Ci teraz coś, o czym nawet nie śniłeś. W tym samym czasie błyskawicznie złapała go za rękę i przyciągnęła do siebie, łapczywie zbliżając głowę do jego olbrzymiego kutasa, drugą ręką łapiąc go za fujarę. Przez chwilę gdy wydawało się, że zaraz jego kutas wyląduje w jej ustach, na chwile zatrzymała się i powiedziała: hmmm faktycznie jest cholernie wielki, ale spokojnie ogarnę go – zaśmiała się. Po chwili bardzo obficie splunęła na jego wielką fujarę, po czym dossała się do jego główki niczym odkurzacz. Językiem wodziła po czubku jego kutasa z niesamowitą szybkością i zwinnością. Koleś widać był niesamowicie wniebowzięty. Wtem niemalże wchłonęła jego wielką główkę, zatrzymując swoje usta gdzieś w połowie jego kutasa. Nie sądziłem, że człowiek może mieć takie rozwarcie szczeki. Widać jej to też sprawiało przyjemność, bo spojrzała w górę na niego i mruczała rozkosznie. Gdy on spojrzał w dół i ich spojrzenia się spotkały, Kamila wykonała bardzo gwałtowny ruch głowa w przód, niemalże wchłaniając jego członka w całości. Kolesiowi świeczki stanęły w oczach, niemalże wznosił ręce ku niebu, nie wiedząc co z nimi zrobić. Byłem całkowicie zszokowany tym, co widzę. Kamila w całości pochłonęła taką wielką maczetę, że aż odznaczał się kształt jego fujary gdzieś w okolicach gardła. Delikatnie pogłębiła pozycję, kilkoma ruchami głowy w przód, tak, że jego kutas całkowicie szczelnie wypełniał jej usta. W tej pozycji wytrwała kilka sekund, po czym błyskawicznie cofnęła głowę do tyłu, wypuszczając jego wielki sprzęt z ust. Widok był oszałamiający. Kutas jego nie widziałem chyba nawet na filmach cały mokry od śliny mojej dziewczyny, i moja dziewczyna, która przegryza wargi, łapiąc się za szczękę i mówiąc: Cholera naprawdę tęgi okaz, prawie mi szczękę rozerwało. Podobało się? – spytała? OOOOOO tak- wyjęczał jej kolega. Widać nie był w tym stanie powiedzieć nic więcej. Ona ponownie zabrała się do roboty, biorąc go w usta. Również po paru głębszych ruchach przyjęła bardzo satysfakcjonującą pozycję na kolanach i oparłszy się jedną dłonią o jego uda dopiero pokazała, na co ją stać. Połykała tego kutasa niemal w całości, namiętnymi ruchami podtrzymując wolną dłonią jego jądra, co jakiś czas przerywała by i je popieścić. Przy tym, gdy tylko kutas nie stał jej wbity między migdałki, wyginała się i kierowała twarz w jego stronę. On chwycił w dłoń włosy, które do tej pory ocierały się o jej ramiona i odgarnął je do tyłu. W tej pozycji pozostawił dłoń i zaczął ją dopychać. Pewnie powiedziała mu, żeby ogarnął włosy, ale miałem pewność, że takiego chwytu nie zaplanowała. Znów się pomyliłem, facet zaczął ją bez ogródek pieprzyć w usta a ona wiła się przed nim na kolanach i dawała radę, ba w pewniej chwili on przerwał a ona wciąż łapczywie ciągnęła nie mając zamiaru odpuścić. Gość wznosił oczy ku niebu i znów w dół, nie wiedział już co zrobić z rękoma. W końcu obiema rękami złapał ją za głowę, tak, aby ją unieruchomić i intensywnie tylko pracował biodrami, tak aby jego kutas niczym wielki tłok pracował w ustach mojej dziewczyny, co chwila pojawiając się i znikając. Widać było po nim, że długo już nie wytrzyma. Ona też to wiedziała i lubieżnie się uśmiechając zaczęła pieścić ustami koniec jego penisa podczas gdy silnymi ruchami dłoni waliła mu aż miło. Finał tych igraszek nastąpił bardzo szybko i tu znów dziewczyna pokazała, że nie ma sobie równych. Nigdy, nawet w pornosach, nie widziałem tak namiętnego i perwersyjnego obciągania a finałem przeszła sama siebie. Najpierw szeroko otworzyła usta i odchyliła głowę do tyłu a gdy gość, wydyszał, że dochodzi, znów błyskawicznym mocnym ruchem głowy wbiła sobie jego kutasa niemalże do gardła. Facetowi stanęły świeczki w oczach z wrażenia i zaczął intensywnie jęczeć. Widać było, że tak głęboko nabitym kutasem w ustach mojej dziewczyny nie spuszcza się jej w usta, tylko bezpośrednio do gardła. Pierwsza fala musiała być bardzo mocnym, intensywnym wystrzałem, bo Kamila aż głośno charknęła, ale nie przeszkadzało jej to w niczym, aby przyjmować  kolejne salwy prosto do gardła. Koleś po paru sekundach, widać wciąż miał tak intensywny orgazm, że z tej ekscytacji jego kutas drgnął, wysuwając się z gardła mojej dziewczyny, ale wciąż w połowie zostając w jej ustach. Teraz to Kamili stanęły świeczki w oczach, a oczy rozszerzyły się niesamowicie. Jej twarz z każdą sekundą przyjmowała coraz to bardziej zszokowane oblicze. Jego finał trwał chyba bardzo długo, a u Kamili dwa razy było widać odruch przełykania. Gdy skończył, błyskawicznie wyciągnął kutasa z ust mojej dziewczyny, a sporo spermy wylało się jej z ust, spływając obficie jej po brodzie. Podeszła do telefonu z otwarta buzia, wzięła go i uniosła w górę. Ona wciąż miała usta pełne, po tym, jako koleś dosłownie spierdolił się jej w usta. Wzdrygnęła się, ale przełknęła wszystko, chociaż na dwa razy. Po paru sekundach ciszy powiedziała: kuurwa człowiekuuu co to było? Ile ty tego tam masz.. gdzie ty to mieścisz. To ty wyssałaś, ze mnie chyba wszystko, co się dalo- wydyszał. Wtem widać było wyraźne poruszenie i chaos. O kurwa przyszedł, ubieraj się. Po czym widać było, że Kamila w pośpiechu ubiera się i narzuca na siebie szlafrok, przeczesała włosy i wyszła z pokoju. Po 2 minutach nagrania było widać jak wraca i mówi do niego. eeee looozik, możemy się pokusić o dogrywkę- powiedziała Kamila. Nic się nie pokapował, przecież po Tobie widać, że przed chwilą obrabiałaś mi pałe – zapytał Paweł. Niee totalnie nic, dostał ode mnie miłego buziaka i się ucieszył – zakpiła Kamila. Na tym nagranie się urywa, boję się odpalić pozostałe filmiki, a zaraz do domu wraca moja Kamila. Nie mam pojęcia co w tej sytuacji mam zrobić… jestem zszokowany….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Garbaty Dzon
  • Alicja – druga niespodzianka

    Od opisanej kolacji minęło kilka miesięcy. Obydwaj panowie w międzyczasie pojawili się u Bogdana i Ali, jednak odrębnie i spotkania miały wybitnie roboczy charakter. Bogdan obiecywał nie przynosić pracy do domu, ale szansa nawiązania współpracy i podpisania kontraktu z zagraniczną firmą (poza nazwą, więcej o szczegółach umowy nie dowiedziała się) była ważniejsza niż obietnice. Kobieta była zawiedziona. Bogdan poświęcał jej coraz mniej czasu i nocował przeważnie u siebie. Kontrakt przysłonił wszystko, bo gwarantował jego firmie jednak spory przychód. Ponoć nawet pięć lat spokojnej egzystencji firmy i za dwa, trzy lata szansę na kolejne zamówienia. A te zapowiadałyby stabilizację na dekadę lub dłużej.

    W międzyczasie, również w trosce o własne samopoczucie, zaprosił partnerkę na kolację do restauracji. Alicja nastawiona na miły wieczór „wreszcie we dwoje” przeżyła spore rozczarowanie, bowiem okazało się, że w restauracji Bogdan spotkał znajomego z żoną. Jerzy był dość hałaśliwym i zaborczym facetem, w wieku Alicji. Jego kilka lat młodsza żona, Krystyna, cicha blondynka słuchająca męża, była raczej marną towarzyszką dla Alicji. Panowie od razu znaleźli tematy do rozmowy. Jerzy zagadał wszystkich, a panie… siedziały, dyskretnie wzdychały, próbowały różnych tematów. Dokładnie, jak nigdy, kroiły i przeżuwały kolejne kęsy swoich porcji. Omówiły pogodę chyba w całej Europie, kłopoty z przejazdem na wszystkich ulicach Warszawy i wreszcie z ulgą pożegnały się. Krystyna liczyła na ekscytujący wieczór, jaki obiecał jej mąż, ale wieczór skończył się przy restauracyjnym stoliku. Alicja chciała mieć partnera dla siebie, a przegrała z jego kolegą. Z kolei panowie wydawali się wyjątkowo zadowoleni. Wydawali się w ogóle nie dostrzegać rozczarowania partnerek. Na zakończenie spotkania coś jeszcze obiecywali sobie, spoglądając ukradkiem w kierunku pań. Rozmawiali na tyle dyskretnie, że kobiety niczego nie usłyszały. Koledzy rozstali się w wyśmienitych humorach. Panie nijak nie podzielały ich opinii o mijającym wieczorze. I milczały w drodze powrotnej. Panowie nie zapytali ich o opinię.

    *

    Z szampanem w ręku, potężnym bukietem kwiatów pod pachą i teczką z dokumentami w drugiej ręce, torbą z laptopem na ramieniu pokonywał schody po dwa stopnie. Kiedy otworzyła drzwi, ukląkł w teatralnej konwencji, wręczył jej kwiaty i butelkę. Sceptycznie nastawiona, spojrzała z pytaniem w oczach. Wyjaśnił z uśmiechem:

    – Dziękuję i przepraszam. Dziękuję: za cierpliwość, wyrozumiałość. Przepraszam: za zaniedbywanie ciebie – patrzył w jej oczy. – A dzisiaj wieczorem zapraszam do teatru, potem na kolację – podał bilety wyjęte z kieszeni marynarki.  

    Po komedii w teatrze i miłej kolacji tylko we dwoje, taksówką wrócili do jej mieszkania. Gospodyni, która w samym peniuarze weszła do sypialni ze smutkiem skonstatowała, że jej Boguś to jednak nie jest Ironman. Kochanek leżał na łóżku bez butów i marynarki, a w ręku trzymał jakieś dokumenty. I głośno chrapał.

    *

    – Misiaczku, obiecuję, że nadrobię zaległości. Wymyślę coś, co pozwoli zapomnieć o naszej wczorajszej wpadce – stał nad nią w szlafroku, jeszcze mokry po kąpieli i teatralnie bił się w pierś. Sukces jego pracowni nieodwracalnie poprawił mu humor.

    – Naszej wpadce?! Naszej?!! – zirytowana partnerka coraz głośniej nie podzielała jego radosnego nastroju i próby podziału winy za finał minionego wieczoru.

    – Oj, nie spierajmy się o szczegóły – machnął lekceważąco ręką. Myślami wybiegał daleko poza wczorajszy wieczór. – Wymyślę coś, że, że… – chwilowo brakowało mu pomysłów i słów. – Że twoja cipka nie zapomni takich wrażeń! 

    – No, już widzę: kajakowa wycieczka Wisłostradą po ulewie! – prychnęła naburmuszona Ala.

    Na moment zatkało go. Jednak partnerka była dotknięta do żywego jego wczorajszym zachowaniem. Próba poprawy relacji niewiele wniosła. Raczej wręcz jeszcze pogorszyła jej humor.

    – O, moje kochanie, nie umniejszaj potrzeb twojej pięknej cipki – oburzył się przesadnie, kiedy przetrawił ciętą ripostę. – Tylko później nie wycofuj się – rzucił ostrzeżenie znacznie poważniejszym tonem i pogroził palcem. – A, jeszcze jedna sprawa. W sobotę Włodek i Artur są zaproszeni na kolację. Wolisz u mnie czy u ciebie? – przezornie nieznacznie cofnął się. 

    Ku jego szczeremu zaskoczeniu, nie narzekała. Chwilę patrzyła na niego w milczeniu i zdecydowała, że kolację przyrządzi u siebie. Tym razem nie odważył się oponować. – „Trudno, nie wszystko się udaje” – uśmiechnął się do swoich myśli, jednak zadowolony z takiego obrotu sprawy. Wpadł na inny pomysł.

    *

    Panowie naprawdę byli zadowoleni. Nie musieli rozmawiać o umowie, kosztach nowego oprogramowania, podwyżkach dla informatyków, wysokich kosztach obsługi prawnej i innych równie pilnych sprawach zawodowych. Kolacja podana przy świecach nie była obfita, ale podane dania i alkohol zaspokoiły ich kulinarne oczekiwania, a świece wraz z nastrojową muzyką stworzyły miły, relaksujący i dość swobodny nastrój. Alicja zajęta kuchnią nie zwracała uwagi na zachowanie partnera, który został z kolegami. Jednak mężczyźni koncentrowali się na kobiecie. Wraz z upływem czasu i wypitego alkoholu coraz śmielej komplementowali jej bujną urodę.

    Wszyscy wychylili drugi kieliszek koniaku i w zasadzie to był szczyt możliwości Alicji. Ale panowie dopiero rozkręcali się. Bogdan tulił się do kochanki, wmusił w nią trzeci kieliszek, przy tym momentami dość ostentacyjnie obmacywał ją, całował, próbował pieścić. Kobieta stanowczo broniła się, wyraźnie speszona nachalnym zachowaniem kochanka w obecności gości.

    Wyglądała bardzo atrakcyjnie. Kremowa spódnica, biała opięta bluzka i stanik eksponowały jej spory biust. Trafnie dobrane kolory podkreślały opaleniznę. Strój uzupełniały kremowe szpilki i sznur perełek na szyi. Atmosfera gęstniała. W końcu rozochocony alkoholem Bogdan sięgnął pod spódniczkę. Panowie nie wydawali się zainteresowani sytuacją. Zachowywali się jakby nie widzieli nachalnych zalotów gospodarza. Alkohol stępił też wrażliwość Alicji, ale nie potrzeby seksualne. Jednak hamowała swoje reakcje w obecności gości. Ci rozmawiali zwróceni twarzami do siebie, nadal ignorując zaangażowanie mężczyzny.

    – Nie, nie – to była najkrótsza recenzja zalotów Bogdana w wykonaniu kochanki, poparta trzepnięciem mężczyzny po nadmiernie ruchliwych dłoniach.  

    Goście nagle, jak na komendę, podnieśli się i po uzyskaniu zgody, wyszli na balkon zapalić. 

    *

    Bogdan nie tracił ani chwili. Mimo oporu zaciągnął kobietę na kanapę, usiadł z jej prawej strony, przytrzymał ją i zaczął agresywnie obmacywać, jednocześnie całując w usta, w szyję. Rozpiął kolejny guziczek bluzki, odchylił kochankę i zaczął całować dekolt. Ala w podnieceniu podniosła nogę i za moment spódniczka odsłoniła stringi. Chwilę później Bogdan szalał językiem w ustach Ali, żeby za chwilę znowu całować szyję, ucho, przygryźć wargi, kąsać brodawkę najpierw jednej, potem drugiej piersi, przebijając się przez bluzkę i materiał stanika. Wolna prawa dłoń nie próżnowała. Zanurzona w stringach masowała łechtaczkę, głaskała wargi sromowe, łaskotała łechtaczkę, pocierała odbyt, znowu ciągnęła wargi. Kiedy po raz pierwszy palec zanurzył się w pochwie, Ala westchnęła, wyprężyła się i zapomniała o wszystkim. Ponad miesiąc abstynencji dał się we znaki. Teraz, dodatkowo pobudzona alkoholem, pragnęła seksu. Palec na przemian znikał w pochwie i w odbycie. Poruszał się w nich coraz szybciej i głębiej. Momentami wręcz brutalnie. Mężczyzna kąsał ucho partnerki i kątem oka obserwował jej reakcje. Lubił bawić się jej podnieceniem.

    – Weź go – natarczywie szepnął jej do ucha. Łapczywie sięgnęła do jego spodni, rozpięła zamek i ze slipek wyjęła twardego penisa. Był wilgotny, sterczący, drgnął w jej dłoni. Czuła jego ciepło. Pulsował. Masowała go, jednocześnie patrzyła w twarz kochanka, ale przymykała oczy, kiedy zmieniał dziurkę albo przyspieszał ruchy w jednej z nich. 

    Zasłonił jej twarz swoją i szepnął stanowczym tonem: 

    – Ściągaj stringi. 

    Nawet nie protestowała. Trzymając penisa, drugą ręką nieporadnie i niezwykle energicznie ściągała stringi. Zatrzymały się na chwilę na kolanach, pokonały zgięcia nóg, zsunęły po podudziach i po kilku machnięciach stopami w końcu spadły na podłogę wraz z jedną szpilką. Przywarła do niego. Sięgnęła po penisa i końcówką masowała łechtaczkę. Ruchy powtarzała coraz natarczywiej. Zaczęła sapać. Patrzyła mu w oczy.

    – Suko, ściągnij spódniczkę, bo inaczej zaraz ją poplamię – szepnął zniecierpliwiony. Odsunął się, a ona puściła penisa i leżąc, dwoma rękoma rozpięła spódniczkę, rozsunęła zamek i z pomoc ruchów tułowia wykonała polecenie. Oglądał jej skaczące piersi. Cały czas patrzyła w twarz kochanka, dysząc. Ponownie chwyciła penisa, zaczęła go intensywnie masować. Nogą odsunął spódniczkę leżącą na dywanie, przetoczył się na partnerkę.

    – Włóż go – polecił. Już dawno była mokra. Bez problemu włożyła do pochwy główkę, a on zdecydowanym ruchem wszedł w nią. Docisnął, aż poczuł jak jądra oparły się o jej ciało. Westchnęła głęboko. Z balkonu dobiegło tłumione kasłanie. Artur z wyrzutem spojrzał na Włodzimierza. Teraz Ala przypomniała sobie o gościach. Nad głową Bogdana spojrzała przestraszona w kierunku balkonu. Potem na kochanka. Czekała na jego decyzję. 

    – Rozepnij bluzkę – polecił stanowczym szeptem jakby niczego nie słyszał. Był podniecony widokiem jej rozgrzanego ciała i obfitego biustu wysuwającego się z biustonosza. Alkohol i towarzystwo kolegów wzmagały jego emocje.

    – Ale… – zawstydzona, wzrokiem i ruchem brwi wskazywała na balkon.

    – Rób, co mówię, suko – zignorował znaki. Niecierpliwił się, czuł rosnące pożądanie. Była zaskoczona decyzją kochanka i jednocześnie podekscytowana. Podniecenie wywołane jego zabiegami zmalało, ale posłuchała go. Ekscytowała ją nienaturalna sytuacja. Jednak skrępowanie przeważało, a seks na pokaz i w ogóle upublicznianie ich intymności budziło w niej wstyd, a nawet przerażenie! Powodowało naturalny i gwałtowny odruch sprzeciwu, ale… Ale on chciał! I ona też chciała, ale wstydziła przyznać się przed samą sobą. Poruszał się w niej powoli, potęgując podniecenie. Po chwili wyraz niepewności na twarzy zaczął ustępować podnieceniu, pożądaniu. Zapomniała, że jest rozbierana. Zapomniała o gościach stojących na balkonie. Zapomniała, że obydwaj stali się widzami.

    *

    Mężczyźni już od dłuższego czasu w milczeniu przyglądali się natarczywym zalotom gospodarza i coraz pełniej prezentowanym naturalnym walorom jego kochanki. Obserwowali scenkę z rosnącym podnieceniem. Już dawno nie rozmawiali. Nawet przestali palić. Nie zapomnieli o żarzących się papierosach, które ‘kiedyś’ trzymali w palcach. Już dawno wyrzucili je z balkonu. Zapomnieli o suchości w ustach. Nie słyszeli odgłosów ulicy. Znieruchomieli. Prawie nie oddychali. Tylko patrzyli. Byli podnieceni.    

    *

    Bogdan sięgnął do pleców kochanki i rozpiął stanik.

    – Łapka – polecił niecierpliwym szeptem. Podniosła rękę i po manipulacjach, z pewnym trudem, wreszcie zdjął bluzkę z ręki. Znacznie łatwiej poszło ze stanikiem. Rżnął ją na wznak. Robił to mocno, gwałtownie. Ala sapała, początkowo cicho, dyskretnie. Kiedy podniecenie jeszcze wzrosło, zapomniała się. Zaczęła sapać i jęczeć na przemian. Przechylił ją do siebie i pociągnął bluzkę, zdjął z drugiego ramienia. To samo zrobił ze stanikiem. Wściekle machnął ręką z rzeczami. Poleciały łukiem i upadły prawie przy otwartych drzwiach balkonowych.

    – Następnym razem, kurwo, bez bielizny siądziesz do stołu – sapał i agresywnie rżnął ją. Wulgarne słowa też go podniecały. Ala ich nie lubiła, nie używała, ale nie protestowała. Kiedy była bardzo podniecona, a teraz była, słowa nie docierały do niej. Jej piersi z każdym ruchem mężczyzny wznosiły się i opadały. Teraz dopiero, w blasku świec, widział ich urodę, którą potęgowała ich masywność. Chciał je gryźć!

    Spojrzała na niego oszołomiona podnieceniem. Wzrok mówił, że słowa do niej już nie docierają. Podniecenie zagłuszało wszystko. Teraz mogła kochać się bez żadnych ograniczeń. Dochodziła. Jeszcze przyspieszył. Gwałtownie uderzał biodrami. Piersi przesuwały się w rytm jego pchnięć. Podziwiał ten widok, uderzając penisem jeszcze mocniej. Aż do dna pochwy. Szczytowała. Napięła mięśnie, wygięła się, sterczały brodawki, piersi i dekolt połyskiwały od potu, głowę odchyliła do tyłu, oparła się na łokciu. Mocno ściskał ją. Zaczęła ciężko i głośno dyszeć. Na twarzy pojawił się grymas. Jeszcze chwilę! Jeszcze!! Jeszcze… Gorąca fala powoli przetoczyła się przez ciało. Przeciągły jęk sygnalizował orgazm. Po chwili padła na plecy, rozluźniła napięte mięśnie, głowę odchyliła na bok, ręce leżały bezwładne. Jęk przeszedł w ciche kwilenie, nad którym nie panowała. Fala gorąca powoli, powoli odpływała. Zaczęła głośno sapać.

    *

    Pomału dochodziła do siebie. Mięśnie nie były już napięte, a oddech wyrównywał się. Głaskała go po plecach. Dotarło do niej, że nadal jest ubrany, kiedy ona leży naga. Nie dał jej czasu na kontynuację rozważań, ani na odpoczynek. Miał ją nagą… Podniecała go przewaga, jaka wytworzyła się w tej sytuacji. Leżała jedynie w cielistych pończochach i kremowych szpilkach. Bezbronna. Uległa. Znowu podniecona. Gotowa na wszystko. Blond włosy i opalone ciało świetnie kontrastowały z szarym obiciem kanapy. Nieopalone piersi wyróżniały się na tle ciała. Goście w niemym zachwycie przyglądali się, połyskującemu potem, ciału kobiety. Byli bardzo podnieceni. Nawet nie drgnęli. Patrzyli jak urzeczeni.

    Bogdan położył Alicję na lewym boku i przeniósł się za kochankę. Przylgnął do niej. Jednym płynnym ruchem wszedł od tyłu i rżnął, trzymając za biodro. Cofał się powoli i wchodził szybciej. Czuła jak po orgazmie znowu ogarnia ją pożądanie.

    – Nie wariuj – szepnęła ochrypłym głosem. Była zmęczona. Bała się, że zemdleje. I zaprotestowała dla zasady. Prawą dłonią dotknęła łechtaczki i penisa, który poruszał się w niej. Był twardy i śliski. Chciała mieć go więcej. Więcej!

    – Jasne, kochanie – zgodził się szybko. Wysunął penisa z pochwy i kiedy, nic nie rozumiejąc, spojrzała na niego, zaczął napierać na odbyt. Wyjątkowo wszedł bez oporu. Penis ociekał śluzem, ona rozgrzana, spocona, podniecona. Po chwili posuwał ją w równym rytmie, czasami przyspieszając. Prawą ręką objął ją pod piersiami, stabilizując jej ciało. Lewą ręką, opierając na łokciu, ciągnął za włosy, trzymał za kark, przykładał do ust kochanki. Wtedy całowała ją, lizała. Spojrzała w dół i nagle dostrzegła mężczyzn, którzy z balkonu obserwowali ich seks. Wstyd otrzeźwił ją. Była naga! Drgnęła gwałtownie. Przestraszyła się i wręcz chciała zejść z kanapy, schować się, uciec.

    – Leżeć, kurwo – warknął groźnie partner i przyspieszył w niej. Zawstydzona zamknęła oczy. Nachylił się, prawą dłonią podniósł pierś do ust i zaczął lizać ją. Po chwili puścił ją i chwycił nogę. Podniósł. Wysoko. Pokazywał widzom jak zagłębia się w pupę. Znowu lewą ręką chwycił jej kark i uniósł jej głowę. Chciał, żeby goście widzieli jej twarz. Żeby patrzyła w ich stronę. Zmienił dziurkę, z łatwością odnajdując tę większą i gwałtownie przyspieszył. Zaczęła stękać. Pojękiwała coraz głośniej, bo już nie potrafiła tłumić podniecenia. Rozchylone nogi, uderzenia jąder o ciało kobiety, słyszalny chlupot, poruszające się duże piersi z wyraźnymi, ciemnymi sutkami, opalone obfite ciało, pomalowane paznokcie, wyzywająca poza – teraz wszystko podkreślało jej urodę.

    Goście pragnęli jej. Nie kryli się ze swoim pożądaniem. Już nie opierali się o balustradę. Stali w drzwiach balkonowych i w milczeniu podziwiali ciało kobiety. Artur był bardziej dosadny. Prawą ręką masował penisa przez spodnie. Powstrzymywali się, żeby nie podejść bliżej. Bali się reakcji kobiety. Nie chcieli przerwać widowiska.

    *

    Bogdan zwolnił, spojrzał w kierunku mężczyzn. Przywołał ich ruchem głowy. Ponaglił gestem prawej ręki. Podeszli w milczeniu, spięci i bardzo podnieceni. Chcieli ją mieć. Nawet kupić!

    Ala bardzo podniecona i rozczarowana przerwaniem spółkowania, nic nie rozumiejąc, spojrzała na partnera. Szybko odwróciła wzrok, zobaczyła nad sobą gości. Speszona zakryła dłonią biust i położyła się twarzą do kanapy. Usłyszała jego cichy głos:

    – Widzisz, jak ciebie pożądają? Chcą ciebie. Chyba potrafisz pokazać, co masz najlepszego – szepnął jej do ucha i ugryzł. Była zmęczona, podniecona, zdezorientowana, chciała kolejnego orgazmu. Jeszcze przed chwilą chciała jego penis wepchnąć głęboko w pochwę i czuć jak ją wypełnia, pulsuje w niej i wreszcie wytryskuje; duży, twardy, śliski. Nic innego nie liczyło się! A tu nagle…

    – Panowie, pokażcie, co potraficie – usłyszała głos Bogdana.

    Alicja próbowała cofnąć się, ale nie miała dokąd. Przed nią stali podnieceni, milczący mężczyźni. Przerażona propozycją kochanka nie potrafiła wydobyć słowa. Nie myślała o takim finale wieczoru, nie chciała go! To była bariera, której nie potrafiła i nie chciała pokonać. Czuła się zdradzona przez partnera, obrażona, oszukana i sprzedana! Poczuła się jak przedmiot, jak łapówka, która ma pomóc załatwić jakąś transakcję. Chciała krzyczeć, wyć ze złości za frymarczenie, rzucić się na Bogdana, bić go pięściami, wydrapać mu oczy, wyrzucić za drzwi. Czuła jak łzy bezsilności napływają je do oczu. Wściekłość wzbierała w niej. Zebrała się w sobie, wzięła głęboki oddech, żeby zareagować tak jak chciała. Ostatecznie i stanowczo.

    Kobieta, pełna wściekłości, otworzyła usta i zanim zdążyła coś powiedzieć, przyjęła pocałunek i język Włodka. Poczuła jego dłoń na piersi. Drugą trzymał jej głowę i nie pozwalał wycofać się. Artur sięgnął głębiej, po drugą pierś i jednocześnie zaczął masować łechtaczkę. Bogdan spokojnie posuwał Alę.  W pewnym momencie zaczął odsuwać się od partnerki.

    – Artek, zajmij się cipką – powiedział Bogdan i wysunął się z niej. Przestraszona Ala chciała spojrzeć w dół, ale zatrzymały ją dłonie Włodka. Za chwilę, mimo woli, zaczęła przymykać oczy, bo palce prawnika zanurzyły się w obie dziurki. Podniecenie powróciło. Nie panowała nad nim. Było silne. I inne. Bo z kilku rąk? Od kilku kochanków? Od obcych?

    Tymczasem Bogdan stanął obok klęczącego Włodka. Ten przestał całować kobietę, przesunął się i zajął piersiami Ali, a partner zdecydowanie wepchnął penisa do jej ust. Zdezorientowana blondynka najpierw powoli, po chwili energiczniej zaczęła robić loda. Bogdan prawą nogę postawił na tapczanie, patrzył w dół i bawił się jej włosami. Pojękiwała. Artur uśmiechnął się. Też potrafił zaspokoić kobietę. Znał możliwości swoich palców.

    Bogdan dał sygnał. Wyszedł z ust, dał jej łyka koniaku z kieliszka stojącego na stole i odsunął się, żeby odstawić kieliszek. W jego miejscu stanął Włodek. Ala otworzyła oczy, potem usta. Jednak szybko cofnęła głowę, spojrzała w kierunku kochanka. Chciała coś powiedzieć, ale Bogdan przytrzymał ją za kark i szepnął:

    – To będzie niezapomniana, pierwsza taka noc. Pokaż, co potrafisz. Pokaż, jaki mam skarb – po tych słowach puścił głowę i cofnął ręce. Po chwili wahania Ala położyła głowę na tapczanie. Włodek sięgnął do łechtaczki i zaczął ją delikatnie pieścić. Kiedy nieco odprężyła się, obciągnął sterczącego penisa ze skóry i wepchnął go w półotwarte usta kobiety. Przymknął oczy. Kochanka powoli zaczęła lizać i ssać penisa. Włodek nie przerywając pieszczot, rozpiął i ściągnął koszulę przez głowę, a potem rzucił gdzieś obok. Głaskał kobietę po twarzy, po włosach, uszach. Drapał po karku. Pochylił się i sięgnął do piersi.

    – Naprawdę jest świetna – powiedział w przestrzeń.

    Bogdan uśmiechnął się z satysfakcją. Słyszał pojękiwanie Alicji. To Artur intensyfikował zabawy przy obydwu dziurkach. Dwa palce tkwiły w odbycie i cztery w pochwie. Było mokro, mimo tego mężczyzna co jakiś czas pluł na dłonie.

    – Zdjąć drugą szpilkę? – Bogdan wyciągnął rękę i spojrzał na gości.

    – Nie! No skąd! – głośne protesty jednoznacznie oceniały chybiony pomysł.

    Artur jednak nie wytrzymał. Nie pytając, szybko podniósł się, rozpiął rozporek i wyjął penisa. Był nabrzmiały, mokry od śluzu, przekrwiony i gotowy do wytrysku. Zanim ktoś zdobył się na reakcję, podniósł prawą nogę Alicji i płynnie wszedł do pochwy, przekręcając kobietę na lewy bok. Głośnym „Och!” kobieta powitała w sobie nowego kochanka. Mężczyzna oparł lewe kolano na kanapie.

    Namiętne westchnienie Artura wystarczyło za cały komentarz i usprawiedliwiało jego pośpiech. Wytarł ręce o ciało kobiety, szybko pozbył się koszuli, jej prawą nogę oparł na swoim ramieniu.

    – Jebać sukę, jebać sukę – powtarzał przez zaciśnięte zęby. Charczał z podniecenia. Zaczął jeszcze energiczniej wchodzić w kobietę. Mocno uderzał ciałem w pośladek. Ala wiła się pod nim, ale nie mogła uciec z penisa, kiedy drugi wypełniał je usta. Mimo woli jej podniecenie rosło. Artur jeszcze mocniej rżnął Alę. Penis uderzał o ścianki pochwy, trafiał w macicę. A teraz jeszcze kochanek drapał jej plecy, pupę, drapał podbrzusze, docierając aż do cipki. Kochanka czuła ból, który mieszał się z podnieceniem. Nagle delikatnie pogłaskał ją, a potem podrapał po karku. Przeszyło ją miłe mrowienie. Ścisnęła mięśnie pochwy. Nigdy jeszcze nie doznała takich szalonych wrażeń. Nie analizowała ich. Nie teraz. Poddała się im. Chciał zapomnieć się w takim dzikim, agresywnym i wulgarnym seksie. Aż do spełnienia. Wielokrotnie. Z nimi. Z kimkolwiek.

    – Zajebać taką sukę – głośno wysapał prawnik podniecony atrakcyjną zdobyczą. – Jebać, aż zacznie wyć! –  krzyczał. Bogdan przestał kibicować i szybkim krokiem podszedł do drzwi balkonowych, zamknął je, potem drugie, prowadzące do przedpokoju. W kącikach ust błąkał się delikatny uśmiech zadowolenia. Znał upodobania kolegów. Był pewien, że Ala też będzie wdzięczna.

    Z ust Alicji ściekała ślina zmieszana ze śluzem penisa. Włodek intensywnie pracował w jej ustach. Delikatnie, ale stanowczo trzymał ją za włosy. Otworzył oczy, mocno klepnął Artura w ramię. Ten spojrzał półprzytomnie na Włodka i gdy dotarło do niego, o co chodzi, kiwnął głową. Jeszcze jedno, dwa uderzenia i wyszedł z pochwy.

    – Jeszcze tu wrócę, dupo! – uśmiechnął się, kierując słowa do pośladków. Nachylił się i czule pocałował kobietę w brzuch. Zrobił dwa kroki w bok i od razu wpakował penisa w usta zaskoczonej kobiety. Z kolei Włodek spokojnie położył się za jej plecami i wypełnił pochwę penisem. Ala stęknęła wyraźnie podniecona. Był większy niż dwa poprzednie. Włodek trzymał biodro kobiety i coraz mocniej wbijał w nią penisa.

    Bogdan ruszył do łazienki. Odprowadzał go zalękniony wzrok kochanki. Odwrócił się, jakby poczuł go na plecach. W mroku, rozjaśnionym blaskiem świec, zdołał jednak dostrzec błagalny wzrok partnerki. Podszedł do niej i chwycił wyciągniętą dłoń.

    – Dasz radę, kochanie. Świetnie wyglądasz – dodał jej otuchy. Uśmiechnął się, pocałował w kark i ruszył do łazienki.  

    *

    Kiedy wrócił, sytuacja uległa sporej zmianie. Teraz Ala ujeżdżała Artura, a jej duże piersi pięknie podskakiwały przy każdym ruchu właścicielki. Obydwaj byli pod wrażeniem tego widoku. Włodek od tyłu wypełniał z kolei jej odbyt i zanurzał lewą dłoń we włosach kobiety. Drugą ręką trzymał ją za biodro, albo na przemian miętosił i głaskał jej wystający brzuszek. Albo macał jędrny pośladek. W tej pozycji musieli już trwać jakiś czas, bo Ala nagle z westchnieniem padła na klatkę Artura. Przeżyła kolejny, teraz słabszy orgazm.

    – Co za dupa, Bogdan… – Artur z zadowoleniem wyciągnął kciuk w kierunku gospodarza, a potem sięgnął i mocno ścisnął sutek. Kobieta zasyczała z bólu. Miała przymknięte oczy. Cień uśmiechu błąkał się po jej twarzy. Bogdan uśmiechnął się nieznacznie. Dobrze wybrał partnerkę. Też lubił zadawać ból kochankom. Wiedział już, że Ala lubiła to.

    Włodek pochylił się, oparł ręką o tapczan i teraz rżnął kobietę szybkimi, krótkimi uderzeniami bioder. Artur w podobnym tempie unosił biodra i wbijał penisa do pochwy. Poruszali się w tym samym rytmie. Podniecona Ala postękiwała, jęczała, leżąc na klatce kolejnego kochanka. Nie miała siły inaczej ustawić się. Bogdan nasyciwszy oczy, podszedł i bez słowa chwycił ją za włosy, skierował twarzą do siebie i próbował wepchnąć penisa do ust. Kobieta otworzyła oczy, spojrzała zamglonym z podniecenia wzrokiem, przyjęła go bez wahania i gorliwie zaczęła obciągać. Partner w szybkim rytmie rżnął ją w usta. Klepnął ją kilka razy w twarz i kiedy wytrysnął, zdobył się jedynie na enigmatyczne:

    – Wyliż do czysta. – Było to o tyle trudne, że mężczyźni dogadzali Alicji tak, że z trudnością utrzymywała penisa w ustach. Jednak starała się spełnić polecenie najlepiej jak potrafiła. Doświadczała tylu wrażeń, emocji, że była skłonna zgodzić się na wszystko.

    *

    Włodek powoli wyszedł z odbytu, klepnął Artura w udo i zarządził zmianę. Zdezorientowana Ala spojrzała na niego pytająco. Mężczyzna podał jej rękę i pomógł wstać. Sam usiadł na kanapie i poprosił, żeby usiadła na jego penisie.

    – Zostaw cipkę dla Artura – wyjaśnił z uśmiechem.

    Kiedy podała mu rękę, odwrócił kobietę i przyciągnął do siebie. Dzięki pomocy Włodka usiadła płynnie, czując jak penisa przesuwa się w odbycie. Zadrżała z podniecenia. Przymknęła oczy.

    – Chyba jest zadowolona – uśmiechnął się nowy kochanek i rozsunął jej nogi. Artur niecierpliwił się. Podszedł, szybko przełożył lewą nogę nad ich prawymi i postawił na siedzisku kanapy. Mocnym ruchem wepchnął członek do pochwy. Łapczywie chwycił ją za biodro i pierś. Kobieta uważnie patrzyła jak spory penis szybko znika w jej pochwie i głośno westchnęła. Gwałtownie wzrosło jej podniecenie. Bogdan znał już tę reakcję. Chwilę później przeżyła kolejny mały orgazm.

    – Zaczynam jebać – stęknął z zadowoleniem Artur i zaczął energicznie poruszać biodrami. Ala jeszcze przyglądała się penisowi wchodzącemu i wychodzącemu z jej pochwy, ale nie mogła opanować rosnącego podniecenia. Przymknęła oczy, odchyliła głowę i trwała. Penis w odbycie wypychał ściankę pochwy i jeszcze bardziej potęgował doznania w jej środku. Pierwszy raz miała dwa penisa w sobie, ale wrażenia były tak dojmujące, że nie zważała na nic. Zapomniała się. Mogła usnąć z takim uczuciem. Stracić przytomność. Nie słyszała, co mówią kochankowie. Momentami nie czuła ciała. Była jakby w innym, odrębnym, intymnym świecie, w którym istnieją tylko różne stopnie podniecenia i pożądania. Zatracała się w świecie doznań, które dzisiaj odkrywała z taką siłą, jakiej jeszcze nie zaznała. Chwilami irracjonalnie bała się, że to złudzenie senne wywołane nadmiarem alkoholu i obudzi się rozczarowana. Jeżeli jednak tak było, chciała, żeby ten sen trwał jak najdłużej.

    Wraz z upływem czasu kopulacji mężczyźni stawali się bardziej agresywni i wulgarni. Kiedy Ala nieco przesunęła w bok pod wpływem ruchu partnerów, podniecony Artur warknął:

    – Trzymaj się, kurwo – i ścisnął jej pierś dla utrzymania równowagi. Do podnieconej kobiety nic nie docierało, przeżywała małe orgazmy, których nie zauważyli jej kochankowie i które ginęły w hałasie jej westchnień i jęków.

    Włodek trzymał Alę za biodra, macał piersi, próbował kopulować, ale również myślał o kolejnych wrażeniach.

    – Bogdan – odważył się spytać partnera kobiety – można twoją sukę wynająć albo kupić? Dla mnie, na przykład na dobę? – Przerwał na chwilę, bo Ala głośnymi jękami sygnalizowała kolejny orgazm. Panowie spojrzeli na siebie z zadowoleniem. Artur na chwilę zwolnił, żeby kobieta doszła do siebie. Włodek czekał na reakcję gospodarza.

    – A konkretnie? – dociekał, podniecony widokiem, Bogdan.

    – No, pełna opcja, czyli robię z nią, co chcę i płacę za dobę użytkowania – wyjaśnił Włodek, sięgając do łechtaczki. Ala głośno mimowolnie westchnęła, reagując na pieszczoty łechtaczki.

    – Ja-też-w-to-wcho-dzę – Artur z wysiłkiem wysapał swoją deklarację w rytmie spółkowania. – Gdzie mam się spuścić? – spojrzał na gospodarza.

    – Lubi w pochwę – szybko poinstruował Bogdan.

    – A ja do ryja – stwierdził prawnik i gwałtownie wyszedł z pochwy. Ala otworzyła oczy.

    – Otwórz ryja, kurwo – Artur dochodził. Uderzona dłonią w twarz Ala szybko otworzyła usta i przymknęła oczy. Mężczyzna stanął na kanapie i wytrysnął zanim wszedł do ust. Kobieta odruchowo cofnęła głowę, kiedy sperma spadła na jej czoło i powieki.

    – Stój, kurwo – syknął prawnik. Wepchnął członek do ust i reszta spermy spływała w jej usta. – Obciągnij do końca – polecił i puścił penisa. Patrzył jak kobieta liże penisa. – Otwórz usta – polecił ponownie. Chwycił penisa i zaczął końcówką ściągać spermę z jej czoła i powiek do ust. Potem czekał aż kobieta wyliże i połknie wszystko. Uwolniony od kolegi Włodek mocniej podrzucał Alę na swoim penisie.

    – O, jeszcze mi stoi – stwierdził zadowolony Artur, zszedł z kanapy i znowu wszedł do pochwy. – Jeszcze chwilę pojebię – uśmiechnął się do Bogdana i spytał trzeźwo:

    – No i jak będzie z tym wypożyczeniem? 

    Bogdan podparł się pod boki i wzruszył ramionami: – Możemy się dogadać. Cena jest do ustalenia. Albo warunki wymiany.  

    Włodek zrozumiał w lot obawy gospodarza:

    – Stary, jesteśmy tobie winni dwie suczki za dzisiejszy wieczór. To dług honorowy i spłacimy go. Pomyśl o warunkach – sapnął, poklepał kochankę po biodrze i przyspieszył ruchy w odbycie, bo Artur wyszedł z pochwy i kierował się do łazienki. Usatysfakcjonowany Bogdan pokiwał głową.

    – Chodź, suko – Włodek podniósł Alę, zmuszając kobietę do zejścia z penisa. Patrzyła z lekkim rozczarowaniem. – Też mam ochotę skończyć w tobie, więc kładź się na boku. – Położyła się na lewym boku, a mężczyzna swobodnie wszedł do rozgrzanej i rozciągniętej pochwy, podciągając obie nogi ugięte w kolanach do jej podbrzusza. Był na przemian w pochwie, odbycie i maszerował do ust na szybkie lizanie. Wracał i powtarzał kolejność ruchania lub zmieniał. Wychodził, wpychał penisa do ust… Trochę to trwało, aż zmęczony i lśniący od potu, po raz ostatni wszedł do pochwy. Ruchał równie spoconą Alę, trzymając jej prawą nogę na ramieniu. W końcu sycząc, spuścił się. Po chwili bezruchu, wrócił do rzeczywistości, spojrzał na nią i podnieconym głosem zaproponował:

    – Może chcesz wylizać? – Na pytanie odpowiedziała, ochoczo kiwając głową. Wyszedł z niej i włożył penisa do ust. Bawił się jej włosami. Bogdan podszedł i włożył cztery palce do pochwy. Kiedy Włodek skończył i skierował się do łazienki, partner wyjął mokrą dłoń z pochwy i wsunął drugą.  

    – Liż – polecił podniecony, siadając obok niej. Kiedy skończyła lizać lewą dłoń, w usta wepchnął prawą, ze świeżą porcją śluzu i spermy. Ala patrzyła w oczy partnera i namiętnie lizała palce. Trzy palce wolnej dłoni wepchnął do odbytu. Głęboko. Czując rytmiczne ruchy, zaczęła pojękiwać.

    *

    Stali w przedpokoju przy drzwiach do mieszkania.

    – Dziękujemy za miły wieczór. Mamy nadzieję na kolejne, jeżeli Ala wyrazi zgodę – Włodek lekko skłonił się i ucałował kobietę w policzek, obejmując jedną ręką, a drugą chwytając za pośladek. Stała ubrana w szlafrok frotte, który dodawał jej uroku i domowe klapki na szpilce, które podkreślały jej seksowną sylwetkę. Nawet w szlafroku. Wszyscy panowie już mieli ochotę na powtórkę.

    – Naprawdę, świetnie się z tobą bawiłem – Artur przytulił kochankę i ucałował ją namiętnie w kark. – Bogdan, piszemy się na wymianę albo wykupienie Ali – przypomniał. Spojrzała na nich z niemym pytaniem w oczach. Zrozumieli, że nic do niej nie docierało w trakcie seksu.

    – Później ci wyjaśnię – zapewnił ją Bogdan, machając ręką.

    – Słuchajcie, znowu mam ochotę zerżnąć tę dupę – poważnie stwierdził Artur, trzymając kochankę za pośladek i patrząc w jej oczy. – Mogę? – spojrzał na kolegów.

    – Jasne. Sunia jest chętna nowych wrażeń – kiwnął głową rozbawiony Bogdan.

    Zanim Alicja zorientowała się, że to nie jest żart, Artur jednym ruchem rąk rozwiązał pasek przy szlafrok i ściągnął go z ramion zaskoczonej kobiety.

    – Przytrzymajcie ją – polecił. Mężczyźni oparli oniemiałą Alę o drzwi wyjściowe. Artur rozpiął rozporek i wyjął penisa. Miał wzwód. Podszedł do kochanki, rozsunął jej nogi i zaczął wciskać nawilżonego śliną penisa do pochwy. – Wysuń biodra – był podniecony, patrzył na jej cipkę. Spełniła polecenie i po chwili poczuła jak w nią wchodzi. Stała oparta plecami o drzwi, wysunęła biodra, ugięła nogi w kolanach i dodatkowo powierzchnią dłoni dotykała obicia drzwi. Przymknęła oczy. Wyglądała seksownie i wyzywająco.   

    – O, już mokra – skomentował i zaczął rżnąć kobietę. – Rucham kurwę! – wysapał podniecony. – Też będziesz ją jebał? – spojrzał na Włodka.

    – Tak, chcę – odrzekł Włodek, bawiąc się piersią Ali. Ona milczała, ciągle zaskoczona przebiegiem tego wieczoru. Zaczęła cicho sapać. Była podniecona seksem i niecodzienną sytuacją.

    – Dobra – kiwnął głową prawnik i po jakimś czasie odwrócił kobietę, zerwał szlafrok i kazał jej oprzeć się rękoma o drzwi. Brał ją od tyłu, mocno trzymając za biodra. Kiedy poczuł, że dochodzi, wyjął penisa i spuścił się na plecy. Głęboko i głośno westchnął. Był zadowolony.

    Włodek odsunął kolegę, wszedł do pochwy, potem nawilżył palce i wcisnął do odbytu. Mocno rżnął Alę, która już jęczała. Piersi ponownie kołysały się w rytm uderzeń bioder. Włodek zmusił kobietę do ugięcia kolan, wszedł do odbytu i zaczął spółkować w szybkim rytmie.

    – Zlać się do dupy? – zapytał, kiedy poczuł, że dochodzi. Też był wulgarny.

    – Nie, do pochwy. Proszę – wystękała podniecona.

    – Zgodnie z życzeniem kurwy – jęknął, przeniósł penisa do pochwy i po kilku szybkich ruchach spuścił się. Wyjął penisa, bezceremonialnie odwrócił podnieconą, nagą kochankę, zmusił do przysiadu i wcisnął penisa w usta. – Wyliż tak, żebym nie musiał iść do łazienki – polecił i wyjaśnił: – Jeszcze Artur tam siedzi. – Trzymał ją za włosy. Patrzył jak liże i zauważył, że w przysiadzie szeroko rozstawiła kolana. Sięgnął mokasynem i zaczął nim drapać bezbronną łechtaczkę. Ala postękiwała podniecona.

    – Co za figura – Bogdan przyglądał się, rozbawiony widokiem wygiętego Włodka i Ali wypinającej cipkę w przysiadzie.

    *

    Wreszcie pożegnali się. Panowie zamówili taksówki i zadowoleni wracali do siebie. Zgodnie z obietnicą każdy z nich już intensywnie zastanawiał się, którą kobietę zaoferować Bogdanowi. Chcieli znowu spotkać się z Alicją.

    Artur optymistycznie założył, że zdoła namówić żonę do takiej zabawy. – „Przynajmniej spróbuję zapytać. Niech dziewczyna trochę rozerwie się. A jak nie, podrzucę inny towar. Może jakaś dwudziestka?”. – Wiedział, że w pracy Bogdan korzysta z uroków takiej pracowniczki. Jeżeli Bogdan będzie zadowolony, to on będzie korzystał z uroków jego partnerki.

    Włodek w myślach przewracał kartki notesu. Miał w pracy dojrzałą koleżankę, starszą od Alicji, zadbaną, o obfitych kształtach, którą wielu pożądało, a która chętnie udzielała się w grupowych zabawach. Ale o tym wiedział tylko on i nieliczne grono uczestników takich zabaw. Była mężatką, więc musiała uważać. – „Tylko, czy będzie miała ochotę jechać do Warszawy i to na spotkanie z obcym facetem?” – już miał kolejne wątpliwości. To był problem, ale do pokonania. – „A może będzie chciał obie jednocześnie? Albo zapłacę Arturowi, a on podrzuci Bogdanowi jakąś z Warszawy. Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie” – uśmiechnął się do swoich myśli i niewidzącym wzrokiem spoglądał na mijane oświetlone witryny sklepów.

    – Podoba się panu u nas? – zapytał taksówkarz.

    – Tak, ładne widoki – odpowiedział powoli obojętnym tonem, dając do zrozumienia, że nie ma ochoty na rozmowę. Wspominał biust i ostatnie lizanie w wykonaniu Alicji w przedpokoju. Zdecydował, że w poniedziałek porozmawia z koleżanką w pracy, a potem, jeżeli nie zdoła jej namówić na taką przygodę, zadzwoni do Artura.

     Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Niepohamowana zadza

    Kolejna historia dotyczy pewnego wyjścia do pub na polach mokotowskich. Jakby ktoś nigdy tam nie był to jest to taka knajpa gdzie można dobrze zjeść, potańczyć i się napić, schodzą się tam głównie ludzie po 40 tce choć tych młodszych i starszych nie brakuję. Tego wieczoru miałem tam być z siostrą i jej koleżankami z pracy, złapaliśmy z nią ostatnio dobry kontakt, okazuje się, iż mamy wiele wspólnego. Oboje bardzo lubimy poznawać swoją naturę i stawać się lepszymi ludźmi, nie nie mam na myśli jakiegoś korpo-coacho pierdolenia.
    Były z nią cztery koleżanki, dwie pierwsze pominę za to przybliżę sylwetkę Joli oraz Edyty. Obie były brunetkami o wspaniałych krągłościach. Jola była młodsza i pod każdym calem ładniejsza, piersi rozmiaru B+, w dekolcie wyglądały nieziemsko, pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, żeby zalać je spermą i patrzeć jak Edyta ją zlizuję. Te chore fantazje zawsze mi towarzyszą. Nie patrzyła mi w oczy kiedy rozmawialiśmy, udawała skromną ale dekolt i krótka spódniczka mówiły co innego. Dwie skrajności, ubrana niczym seks bomba, a w zachowaniu niewinna. Edyta za to była kobietą z jajem, otwarta, ciągle żartowała. Mógłbym rzec, że ubrana całkiem normalnie, bez fajerwerków. Prosta sukienka jednak coś było w tej kobiecie, w oczach pewien smutek, oddalony, wpatrzony w dal. Pusty? Chyba mogę tak powiedzieć, uśmiechała się i żartowała ale była nieobecna. O tym, że jest szaloną duszą mógł świadczyć kawałek tatuażu ukryty pod sukienka na plecach. Nie ukrywam, że mnie to jarało. Chciałem ciało Jolki i ducha Edyty.
    Zaczęło się jak zawsze, zamówiliśmy po piwie, jakieś przekąski sałatki. Ciągle rozmawialiśmy o jakichś nieprzyziemnych rzeczach, nie mogłem oderwać wzroku od Joli, w tym czasie Edyta ciągle mnie zagadywała. Wypytywała o różne mało znaczące rzeczy. Nie zwracałem na nią szczególnie za bardzo uwagi, byłem zajęty ruchaniem Joli w myślach, wypełniała je po same brzegi, brałem ją w każdej pozycji, słyszałem jak krzyczała bym nie przestawał. Zrobiło mi się gorąco, żeby się trochę od niej oderwać zaprosiłem Edytę do tańca, standardowa sztuczka. Miało to trochę wzbudzić zazdrość w reszcie dziewczyn, jedyny facet wybiera najmniej atrakcyjną dziewczyną z towarzystwa, podobno działa. Złapałem ja za rękę i rzuciliśmy się w wir muzyki, muszę przyznać, ruszała się nieziemsko. Co chwilę ocierała się swoim tyłkiem o moje krocze. Wcale niespecjalnie opadły jej ramiączka z sukienki.
    W chwili gdy tańczyła, wydawała się wolna, może tego jej brakowało? Po dwóch czy trzech piosenkach zaproponowałem jej pójście do baru po piwo.
    – Jak tak tańczyliśmy widziałem, że masz tatuaż na plecach – zagadnąłem –gdzie się kończy?
    – Tam gdzie nieliczni mają dostęp – uśmiechnęła się i wzięła łyk alkoholu, krople trunku spływały jej po szyi, była już całkiem nieźle pijana.
    – Wiele bym dał by zaliczyć się do tej nielicznej grupy.
    – Jesteś na dobrej drodze – dopiła piwo – chodź za mną!
    Poszliśmy do szatni, o dziwo szatniarza nie było, przeszliśmy przez blat i weszliśmy do ich kanciapy. Myśl, że zaraz może tu wparować jakiś dziadek i nas nakryć potęgowała siłę tej chwili. Zaczęła zdejmować sukienkę, najpierw jedno ramiączko, potem drugie. Powoli zsunęła całą, nie przestawała się uśmiechać chociaż z każdą sekundą stawała się co raz poważniejsza. Odwróciła się i weszła na biurko, które tam stało. Położyła się bokiem na blacie.
    – Rozepnij mi stanik – powiedziała drżącym głosem.
    Nie wahałem się ani chwili, ręce mi się pociły, zdjąłem go i oddaliłem się by zobaczyć piękno tatuażu, który miała na sobie. Przedstawiał biegnące wilki w pełnię księżyca, biegły od łopatki aż na sam skraj pleców. Niesamowity. Poczułem przypływ podniecenia i nie mogłem dłużej wytrzymać.
    – Chcę się z Tobą pieprzyć – nie czekałem na odpowiedź, złapałem ją za nogi i obróciłem tak by mogła się położyć brzuchem na biurku. Wyjąłem chuja ze spodni byłem gotowy by ją zerżnąć.
    Zdjąłem jej majtki, nie byłem za grosz delikatny. Była tak uległa, że mogłem z nią zrobić co tylko zechcę.
    Uklęknąłem i zacząłem lizać jej cipkę, była cała mokra, jej soki ściekały po udach. Głośno jęczała. Podniosłem się z kolan i wszedłem cały, jej krzyk rozkoszy był tak podniecający, że słyszę go do dziś. Wchodziłem szybko, twardo i do końca.
    – Proszę bądź delikatny – wysapała, nie miałem jednak zamiaru. Poczułem się jak wilk, który zdobył ofiarę.
    Pierdoliłem jak najmocniej potrafiłem, jej ciągłe jęki potęgowały szał i furię w jakiej się znalazłem. Nagle poczułem mocny skurcz, doszła. Nie zadowoliło mnie to.
    – obróć się na plecy – z moją pomocą obróciła się, założyłem jej nogi na swoje barki i wszedłem jeszcze raz. Złapała się rękami za biurko. Ruchałem ją tak mocno, że każde wejście powodowało chlapanie jej soków, miałem je na całych jajach. Jeszcze chwila, ostatnie pchnięcia, chciałem zrobić jej dobrze jeszcze raz, każde wejście w nią miało być co raz głębsze, krzyczała już głośno. Poczułem to znowu, jak cała jej pizda się kurczy, jak oplata mojego fiuta. Wyjąłem go i po chwili cała sperma wylądowała na niej, jej brzuch był cały mokry. Spust sięgnął jej piersi, wyglądała wspaniale. Widziałem jak jest spełniona, uśmiechnęła się. Obszedłem biurko dookoła.
    – Wyssij resztki spermy i wyliż go całego mamy jeszcze całą noc, żeby potańczyć.
    Robiła to bardzo delikatnie i dokładnie jednak do końca chciałem być dla niej ostry więc złapałem ją za włosy i mocno przyciągnąłem. Nie protestowała, skończyła.
    Pomogłem jej zmyć z siebie resztki mojego nasienia i wsadziłem w taksówkę do domu.
    Nigdy wcześniej nie wstąpiła we mnie taka żądza. Wróciłem do stołu i jak gdyby nigdy nic bawiłem się dalej. Co było z Jolą? Przekonacie się kiedyś.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić jak bardzo spragnione ruchania potrafią być kobiety. Wystarczy trochę alkoholu, dobra muzyka i same zamieniają się w maszynki do obciągania i wręcz wsysają chuja do swoich szparek. Do tego są niezwykle kreatywne, bezwstydne, zrobią wszystko by uspokoić swe żądze, a mówią, że to faceci są jak zwierzęta. Nie ma co generalizować moi państwo. Czasem jednak bywa tak, że niewielki gest, znak prowokuję do takich zachowań.
    Wszak takie wyuzdanie prowadzi do niezapomnianych seksualnych przygód, których obiecałem wam dostarczyć.

  • Przygoda za granica

    Kolejna historia dzieję się kiedy byłem jeszcze średnio doświadczony, pierwsze podboje miałem już za sobą ale wciąż doskonaliłem techniki nakłaniania kobiet do spełniania moich fantazji. Rzecz działa się za granicą gdzie zostałem wysłany w celach służbowych, oprócz małego doświadczenia trudność zadania zwiększała bariera językowa. Tam gdzie pojechałem angielski był raczej drugim, a nawet trzecim wyborem. Pracowałem w jednej z filii banku w budynku, którym mieściła się kawiarnia. Pracowała tam Pologna, potem dowiedziałem się, że tylko pomagała ojcu prowadzić interes, obsługiwała gości, nalewała kawy czy podawała posiłki.
    Była bardzo w moim typie. Brunetka, włosy do łopatek spięte w kucyk. Około 165 cm, chuda. Ubrana zazwyczaj na czarno, t-shirt i oczywiście to co mnie kręci najbardziej czyli legginsy lekko prześwitujące pod którymi widać było jej majteczki. Miała niesamowity uśmiech, śmiała się ze mnie kiedy próbowałem mówić w ich języku. Zamówiłem kawę, nie odrywając oczu od jej tyłka. Na moje szczęście ekspres był ciut wyżej na blacie po przeciwległej stronie więc musiała stawać na palcach, miałem chwilę by się napatrzeć na tę cudowne dziewczę.
    Wróciłem do swojego biurka ale jak się pewnie domyślacie cały dzień spędziłem myśląc tylko o niej, jak wygląda nago, jak ciasna jest, ile jest w stanie znieść ostrego ruchania.
    Około 15 tej poszedłem po jeszcze jedną kawę ale już zamykali, na drugi dzień miałem wylot więc musiałem postawić wszystko na jedną kartę. Powiedziałem jej o tym i poprosiłem o oprowadzenie po mieście. Mówiłem, że samo miasto bardzo mi się podoba i nie wybaczyłbym sobie gdyby taka okazja mogła mnie ominąć, kto wie czy kiedykolwiek jeszcze bym tu wrócił. Zgodziła się, poczułem jak ciepło rozlewa się po moim ciele, byłem bardzo szczęśliwy znaczyło to, że może jeszcze dziś spróbuję jak smakuje jej młoda cipka. Umówiliśmy się o 17 tej przy głównym rondzie. Szybko wróciłem do hotelu, delikatnie w nim ogarnąłem, umyłem się i ubrałem elegancko ale bez fajerwerków. Chciałem wyglądać schludnie i przystojnie, w portfelu dwie prezerwatywy, chociaż w głębi bardziej liczyłem na akcję w hotelu, łóżko było bardzo wygodne.
    Byłem pięć minut wcześniej, ona już czekała.
    Zauważyłem, że delikatnie się pomalowała co było bardzo urocze, nadało jej to kobiecości, ku mojemu zadowoleniu miała na sobie sukienkę, mocno przylegającą do ciała i rajstopy, na nogach balerinki. Kolor oczywiście czarny.
    Zaczęliśmy spacer od rynku starego miasta, przeszliśmy targiem, na którym obejrzeliśmy mnóstwo ciekawych rzeczy. Cały czas się uśmiechała, wyobrażałem sobie jak czubek mojego fiuta oplatają jej pełne usta, mogłaby nawet go delikatnie przygryźć.
    Potem poszliśmy do knajpy którą ponoć bardzo lubiła, zjedliśmy delikatny obiad. Bardzo mi się tam podobało, z okien widać było morze po prawej a po lewej góry. Piękne miejsce.
    Powoli co raz lepiej się rozumieliśmy, ona starała się mówić po angielsku, ja po jej języku. Mieliśmy niezły ubaw. Na koniec koło 20 tej poszliśmy nad brzeg. Zaczęło robić się chłodno więc przyciągnąłem ją do siebie, na plaży byliśmy sami. Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy, przyciskałem ją co raz mocniej i bliżej. Pocałowałem ją, jej usta smakowały jak truskawki, dotknąłem językiem jej zębów. Odepchnęła mnie i zaczęła się śmiać, a po chwili ja razem z nią. Złapałem ją za rękę i powiedziałem, że o niczym innym nie marzę jak o zabraniu jej do hotelu, tam będziemy mogli kontynuować to co zaczęliśmy. Chwilę się zawahała ale skinęła głową.
    W hotelu pokazałem jej gdzie jest łazienka, samemu ścieląc łóżko i zasłaniając zasłony. Zapaliłem tylko kilka świeczek wcześniej kupionych w pobliskim sklepie. Nie ukrywam, że byłem już twardy i gotowy tym razem jednak chciałem zrobić to bardzo delikatnie, sprawić by nie zapomniała tej nocy.
    Wyszła z łazienki, od tego momentu rozumieliśmy się bez słów. Podeszła do mnie i zaczęliśmy się całować, najpierw powoli, próbując siebie, smakowała mi. Pachniała truskawkami, tak samo też smakowały jej usta. Chwyciłem za jej rękę i skierowałem ją na moje krocze, chciała ją cofnąć ale uścisk mojej dłoni nie puścił. Zaczęła dotykać go palcami przez spodnie, pocałunki stawały się co raz bardziej intensywne, jej dotyk co raz bardziej energiczny. Spojrzeliśmy sobie jeszcze raz w oczy, zrozumiała, czego od niej chcę, powoli schodziła na kolana, rozpięła mój rozporek, z którego wysunął się kutas. Przez chwilę go podziwiała, za chwilę złapała go w dłoń i mocno ścisnęła. Spytałem czy robiła kiedyś loda, odpowiedziała, że nie. Kiwnąłem głową dając znak by wzięła go już do ust. Jęknąłem z rozkoszy, zachęciło ją to do dalszej zabawy z moim kutasem. Jeśli nie robiła tego wcześniej to jej debiut był niesamowity. Robiła wszystko to co czego chciałem, jeździła językiem od góry do dołu, potem próbowała wziąć całego do buzi, cały czas patrząc na mnie. Długo nie trzeba było bym doszedł, poczuła pulsację z mojego członka to był moment, w którym przyspieszyła jej głowa poruszała się w przód i tył. Doszedłem, nie wytrzymała i wyjęła go z ust, nie mogło połknąć wszystkiego, dałem jej chwilę i wsadziłem go znowu do jej ust, nie protestowała tylko jęczała, mogłem być zbyt natarczywy. Patrzyłem z góry na dziewczynę, która zrobiła mi jednego z najlepszych lodów w moim życiu, była lekko zmęczona, dyszała ale uśmiechała się. Podniosłem ją z kolan i znowu pocałowałem. Chciałem się jej odwzajemnić dlatego pomogłem jej zdjąć sukienkę i rajstopy. Wyglądała obłędnie, idealne krągłości. Kazałem położyć się na łóżku a sam zszedłem na dół. Powoli zdjąłem majtki, moim oczom ukazała się idealnie wygolona, różowa cipka. Byłem przekonany, że nikt wcześniej jej nie miał. Zabrałem się za lizanie jej warg, delikatnie masując okolice dziurki, było mokro, z każdą sekundą co raz bardziej zbliżałem się do wsadzenia jej paluszka w cipkę, cały czas lizałem ją. Możecie mi wierzyć lub nie ale jej broszka też smakowała truskawką, czułem że mój kutas powoli wraca do sił. Musiałem ją wpierw jednak mocno zagrzać. Leżała spokojnie do momentu gdy nie wsadziłem jej palca, do tej pory tylko mruczała, ale ruchy ręką mocno ją podnieciły, zaczęła się delikatnie wiercić, ruszać rękoma na boki. Moje ruchy były co raz szybsze i szybsze ona co raz bardziej mokra, podniosłem ją delikatnie, nie przestając penetrować i teraz lizałem jej dupkę. Spodobało się. W tym samym momencie wsadziłem drugi palec, jej jęki były co raz głośniejsze, w końcu złapała mnie za włosy i wygięła się jak struna, nie przestawałem jej palcować, wejścia stały się co raz trudniejsze bo zacisnęła się mocno, na samą myśl, że z kutasem stanie się to samo co z palcami stwardniałem. Leżała zrelaksowana i patrzyła na mnie zamglonym wzrokiem, widziałem po niej że nigdy nie miała tak dobrze. Nie miałem jednak ochoty przestawać, położyłem się na nią. Nasze ciepłe ciała zetknęły się po raz pierwszy. Wejście w nią było trochę trudne bo wciąż była zaciśnięta ale to był ten moment, nie mogłem już czekać, widziałem, że sprawiam jej ból ale rozumiała, że to zaraz minie. Jak tylko natrafiłem na cipkę, mocno wbiłem się w nią, jej krzyk łączonego bólu i rozkoszy zagłuszył pocałunek, wchodziłem w nią powoli ale do końca, cały czas się całowaliśmy. Czułem spermę i truskawki, całe ciało było w ekstazie, jej cipka była bardzo ciasna, każde wejście powodowały błogi stan, chciałem by trwało to jak najdłużej. Czułem, że zaraz dojdę, powstrzymywałem się jak mogłem ale było mi tak dobrze, ciepło i ciasnota, sperma i truskawki, uśmiech i jej język. Jej krzyki były co raz głośniejsze, jej paznokcie co raz mocniej wbijały się w moje plecy, objęła mnie nogami, chciałem spuścić się w jej cipce, zrobić to jako pierwszy facet w jej życiu. Kiedy tylko poczułem jak jej cipka się zaciska, zrobiłem to samo, doszedłem w niej, zalałem ją całą, jeszcze przez chwilę w nią wchodziłem ale już wolniej i wolniej. Byłem spocony i wykończony, sapiąc zszedłem z niej, mój fiut był cały sflaczały. Ona też się przez jakiś czas nie ruszała. Potem przytuliła się do mnie i zasnęliśmy. Kiedy się obudziłem jej już nie było. Wróciłem do Polski ale wspomnienia o niej zostały do dziś. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    Jestem przekonany, że nie ma kobiety nie do złamania. Każda pod naporem męskich zalotów i starań w końcu rozłoży przed nim nogi. Kwestia czasu i zaangażowania. Dla takich jak ja samo polowanie było bardziej ekscytujące niż sam stosunek, myślenie o seksie z moim celami było równie pasjonujące co konsumpcja włożonej energii w otwarcie wrót do błogiej rozkoszy. 

  • Niedokonczona terapia

    Pamiętam, że przed pierwszym spotkaniem byłem pełen nadziei. Kasia, bo tak się nazywała moja terapeutka była samotną matką, lat około 30 może mniej. Nie szczególnie atrakcyjna, rude włosy do łopatek. Po twarzy widać było, że życie też jej nie rozpieszczało. Jej ubiór niczym się nie wyróżniał, dżinsy, biała bluzka z kokardkami, delikatny dekolt, skrywający pod sobą piersi w rozmiarze C. Była bardzo chuda, wyglądała na zmęczoną. W zasadzie nawet przez chwilę nie pomyślałem o pieprzeniu się z nią.
    Pierwsze spotkanie zapoznawcze, wytłumaczyła na czym polega cały cykl spotkań, co będziemy na nich przerabiać. O czym będziemy rozmawiać, w jakim tonie. Wspomniała o kontrakcie na sam koniec. Muszę przyznać, że ulżyło mi, wierzyłem w jej pomoc.
    Z każdym kolejnym spotkaniem czułem się co raz lepiej, od trzeciej sesji zawziąłem się i nie zażywałem już niczego, zaczęły wracać dawne myśli. Kiedy tak z nią rozmawiałem to mózg podpowiadał mi jak powinienem zacząć nasze zbliżenie, z drugiej jednak strony bardzo szanowałem ją jako osobę, właśnie przez to jakiej pomocy mi udzielała.
    Byłem co raz bardziej śmielszy, patrzyłem na nią co raz bardziej pożądliwie. Postanowiłem sobie, że dopóki jej nie zdobędę nie będę uprawiał z nikim innym seksu. Gromadziłem spermę tylko dla niej.
    Odważyłem się na pierwszy krok podczas dziesiątego spotkania, rozmawialiśmy bardzo swobodnie.

    – Jak się czujesz z myślą, że to już prawie 3 miesiace jak jesteś wolny od używek?
    – Jestem naprawdę szczęśliwy, wiele Ci zawdzięczam gdyby nie Ty, pewnie dalej bym błądził.
    – Zmieniłeś się, kiedy pierwszy raz tu przyszedłeś wydawałeś się być bardzo zagubiony, uciekałeś wzrokiem. – zaczęła – teraz jesteś bardziej pewny siebie, mówisz spokojnie i przekonaniem. Na czym Ci zależy najbardziej?
    – na zobaczeniu Cię nago – nie pomyślałem, słowa same wypłynęły z moich ust.
    Chwila ciszy, trzy, pięć, dziesięć sekund. Śmiech, śmiała się szczerze. Zaczęła zdejmować bluzkę, przełożyła ją przez głowę. Patrzyliśmy sobie w oczy, nie śmiałem spuścić wzroku póki co. Po bluzce przyszedł czas na stanik, cały czas siedzieliśmy naprzeciwko siebie, miedzy nami mały stolik, na nim notatki, telefony. Rozpięła go i powoli odrzuciła na podłogę, nasz wzrok cały czas się łączył, zasłoniła biust rękoma.
    – czy o to chodziło? – wyszeptała.
    – prawie – zdałem sobie sprawę, że mam cały czas mam otwarte usta, moje krocze powoli się budziło.
    Uśmiechnęła się i odsunęła dłonie, jej piersi były jędrne, gęsia skórka obiegła je całe, piękne sterczące sutki. Nie myliłem się rozmiar C, wstała z fotelu i podeszła do mnie. Usiadła przodem na moich kolanach.
    – możesz patrzeć ale nie wolno Ci dotykać – jej słowa brzmiały jak kara, torturowała mnie. Miałem przed sobą piękne piersi, które chciałem lizać, gryźć, szczypać. Marzyłem tylko o wsadzeniu kutasa miedzy nie. Co za kobieta.
    – Czujesz chyba co się dzieję między moimi nogami – twardy kutas tylko czekał na wyciągnięcie ze spodni. Dawno nie był tak gotowy jak teraz, pożądanie które ucichło przez uzależnienie znowu się przebudziło. – spełnieniem tej terapii będzie Twoje ciało.
    – mamy jeszcze dwa spotkania – uśmiechnęła się i wróciła na swój fotel, ubrała stanik i bluzkę – na dzisiejsze spotkanie się kończy. Do zobaczenia za tydzień, trzymaj się w swoim postanowieniu.
    Podczas następnej wizyty nie wspominaliśmy słowem o tym co się wydarzyło tydzień wcześniej. Prowadziła spotkanie tak jak zawsze, nie chciałem jej dać tej satysfakcji i nie dążyłem do żadnych dwuznacznych podtekstów. Ona na coś liczyła, bo dziś dekolt był o wiele większy, umalowała się, a zamiast dżinsów miała na sobie niebieską sukienkę, która idealnie odkrywała jej długie nogi. Miałem erekcję przez całe spotkanie, udawałem, że nie widzę jak spogląda na stożek. Opowiadałem jej o tym jak się czuję gdy nagle zadzwonił telefon, zdążyłem zobaczyć, że to jej córka. Rozmawiały chwilę, postanowiłem wykorzystać tę sytuację. Wstałem, nie odrywała ode mnie wzroku, opuściłem spodnie i majtki, mój naprężony fiut wyskoczył momentalnie. Na chwilę przerwała, poprosiła o powtórzenie ostatniego zdania. Podszedłem do niej, miała go tuż przed swoją buzią.
    – możesz patrzeć ale nie dotykaj – wyszeptałem.
    Zarumieniła się i mimowolnie uśmiechnęła, role się odwróciły. Skończyła rozmawiać, dalej stałem nad nią.
    – chcę tylko, żebyś wiedział, że nie mam majtek, usiądź. – powiedziała – nie zakładaj jeszcze spodni.
    Zrobiłem jak kazała. Ona za to podwinęła lekko sukienkę, postawiła obie nogi na stoliku przed nią odkrywając przede mną jej cipkę. Zaczęła się masować, jeździła lewą ręką od wzgórka do samego dołu swojej piczki.
    – dzisiaj, będziesz tylko patrzył, powiedz mi jak bardzo chcesz we mnie wejść?
    – niech odpowiedzią będzie mój sterczący kutas – odrzekłem z uśmiechem
    Wsadziła palce do ust, nie przestając masować się. Zaczęła delikatnie pojękiwać, widziałem jak z jej środka wypływają soki, robiła sobie dobrze na moich oczach, a ja mogłem tylko patrzeć. Palce, które przed chwilą ssała powędrowały w okolicę dziurki, powoli wchodziły do jej środka, z każdą chwilą szybciej i szybciej, głębiej i głębiej. Jęki były głośniejsze, lewa ręką wylądowała na piersi, widziałem przez sukienkę jak ją ściska. Słychać było tylko jej jęki i soki, które chlapały przy każdym wejściu.
    Podszedłem do niej, liczyłem na to, że weźmie do ust, jedyne co zrobiła to chwyciła go lewą ręką. Była bardzo blisko dojścia, jęki zamieniły się w stęki, waliła mi szybko, silnie go ścisnęła, dużo mi nie było trzeba, po tak długim czasie abstynencji,  czułem, że zaraz dojdę. Jej szybkie ruchy ręką sprawiały mi wielką przyjemność, jeszcze chwila, doszedłem niemal natychmiast. Wystrzeliłem przed nią, ona doszła w tym samym momencie, nasze orgazmy i okrzyki błogiego spełnienia zsynchronizowały się. Mimo, że z czubka mojego fiuta nie leciała już sperma ona nie przestawała go walić, pulsował jeszcze chwilę. Zlizała z ręki krople nasienia, od czubka palca po sam koniec.
    – może zrobisz to samo z nim? – wskazałem na penisa.
    – Do zobaczenia za tydzień – dała mi znak, żebym wyszedł z gabinetu.
    Do następnego spotkania nie doszło, dzień po tym zdarzeniu dostałem propozycję współpracy w innym mieście i nigdy więcej jej nie spotkałem. Jestem wdzięczny za pomoc jakiej mi udzieliła i za stosunek, niepełny. Kto wie co los przyniesie, może nasze drogi jeszcze się zejdą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Giacomo

    W pewnym okresie swojego życia miałem duży problem z nadużywaniem substancji niedozwolonych. Do tego stopnia, że straciłem kontrolę, najgorsze jednak co się z tym wiązało to całkowita niechęć do uprawiania seksu. Mówią, że stosunek po małej dawce narkotyku jest nieziemski, coś w tym jest, na początku ale z czasem siła nałogu niszczy nasze bodźce. Tak było ze mną, trwało to może z rok. W celu uwolnienia się i odzyskania ponownie władzy nad sobą zapisałem się na pewną terapię. Polegała ona na spotkaniach z terapeutą, indywidualnie, dwanaście godzinnych sesji.