Author: admin

  • Biale tango – cz. 3.

    Część 3/3.

    Jacek przyprowadził kolejnego mężczyznę na spotkanie. Dość młody, 30-33 lata, wygolony na łyso, dobrze zbudowany, pachniał dobrymi perfumami. Nosił gładką, błękitną koszulę, dżinsy, eleganckie brązowe półbuty i sportową, ciemnoniebieską marynarkę. Całości dopełniał złoty łańcuszek na szyi i bransoletka na przegubie ręki. Na pewno miał pieniądze. Starał się to pokazać. Zaproponował wyższą stawkę, żeby mógł z nią zrobić wszystko, na co będzie miał ochotę. Od razu wyłożył całą kwotę na stół.

    – I jak, Aśka? – zapytał dziewczynę. Siedział na krześle, odchylony z rękoma założonymi na piersiach. Szeroko rozstawił nogi.  

    – Ale nie muszę skakać przez okno? – spytała z cieniem ironii w głosie.

    – Nie! – zaśmiał się swobodnie. Rozbawiła go tym pytaniem. Dla niego zabrzmiało naiwnie, ale on nie wyczuł ironii. Nawet nie znał takiego słowa. Już czuł się panem sytuacji. – Lubię ruchać we wszystkie dziurki, mieć pełną swobodę. Zakazy irytują mnie. I sam decyduję, gdzie spuszczam się. Pasuje ci?

    Asia spojrzała na Jacka. Chłopak kiwał głową, żeby ją zachęcić. Tyle kasy! Spojrzała na faceta. Na Mike’a. Tak kazał zwracać się do siebie.

    – Jasne, Mike. Zgoda, jeżeli nie będziesz brutalny.

    – No, skąd! Jestem silny, ale nie brutalny. Staram się zadowolić kobietę. Moje partnerki nie narzekają na mnie. Przekonasz się! – Zdjął kurtkę i zaprezentował szeroką klatę. – Jeżeli będę z ciebie zadowolony, może wejdziemy w jakiś stały albo dłuższy układ. Lubisz wielokąty? – nieświadomie ignorował Jacka.

    – Nie próbowałam – przyznała.

    – Ej, to musisz! W przyszłym tygodniu organizuję luźne spotkanie ze znajomymi. Same pary. W moim wieku i kilka starszych. W sumie, tak z dziesięć osób. Młode dziewczyny zawsze są mile widziane. Może zechcesz spróbować? Zarobisz więcej niż tutaj. Przywieziemy i odwieziemy ciebie. Tylko zabezpiecz się.

    – Jeszcze zastanowię się – wzrokiem pokazała na Jacka. Mimiką facet sygnalizował, że ma go olać. To nie spodobało się Asi.

    – To może być początek twojego lepszego życia. Mówię szczerze, bo widzę jak wyglądasz. – Podniósł jej spódniczkę i obejrzał nogi. Poklepał po pupie i zanim coś powiedziała, pomacał pierś. – Fajne. Spore i jędrne. Jest co macać. Są panowie, naprawdę dobrze sytuowani, który szukają młodych, atrakcyjnych dziewczyn do spotkań i towarzystwa. Wiesz: wspólne wyjścia na kolacje, urlop za granicą, weekend w spa, seks, oczywiście, ale to przecież wiesz i nadajesz się. Co jeszcze? Wypad za granicę na zakupy w weekend, może jakieś wspólne mieszkanko? Wszystko zależy od tego jak się dogadacie. Możesz znaleźć takiego dyskretnego sponsora. Wierz mi, to nie problem. Dla ciebie też mogę znaleźć jakiegoś faceta – ostatnie zdanie-propozycję Mike skierował do Jacka, patrząc na niego z góry.

    – Nooo, zobaczymy – wydukał chłopak przytłoczony potokiem słów i atrakcyjnymi propozycjami. Nieoczekiwanie źródło jego dochodów mogło nagle wyczerpać się. I to szybko. Zbyt szybko.

    – Jacek, idź do kuchni. Damy sobie radę – Aśka uśmiechnęła się do partnera. Ze zdziwioną miną Jacek powoli wstał, zaskoczony jej sugestią. Zawsze chciała, żeby był obecny. Czuła się pewniej, bezpieczniej. Tak twierdziła.

    – Naprawdę? Jesteś pewna? – wyglądał jak znak zapytania. Asia pokiwała głową.

    – Nie słyszałeś? Zaczekaj w kuchni – Mike wypiął klatę do chłopaka. Jacek próbował spojrzeć nad jego ramieniem na Aśkę, ale ta patrzyła na pośladki mężczyzny.

    – Jasne. Zawołaj, gdyby coś – powiedział do dziewczyny, wyszedł potulny i zamknął drzwi.

    – No, ściągaj ciuchy. Chcę zobaczyć, za co dzisiaj płacę.

    Rozbierała się bez pośpiechu. Lubiła te chwile. Klienci patrzyli na nią z uwagą, w skupieniu. Wiedziała, co będzie dalej, ale przedłużane rozbieraniem chwile oglądania „towaru”, na ogół w milczeniu, czasami przy muzyce, sprawiały jej przyjemność. Oglądali ją, oceniali, doceniali. Podobała się. Każdemu. A potem brali ją. Zawsze byli bardzo podnieceni. Chcieli mieć dupę, bo zapłacili. To nie było zwykłe pożądanie. Nigdy nie dowiedziała się, co Jacek mówił im, kiedy oferował ją tym facetom. Oni zawsze traktowali ją źle, z wyższością, brutalnie, bo uważali, że kurwa musi być ostro traktowana. Za to, że jest kurwą. I na pewno tak lubi. Za to ich nienawidziła. Tak samo jak tego, co robi. Za każdym razem miała nadzieję, że będzie to w miarę normalny stosunek. Może z wytryskiem w usta, na twarz, może ktoś będzie chciał solidnie poklepać ją po pupie, pociągnąć za pierś, odbyć stosunek analny. Z tym liczyła się i tyle wytrzymałaby. Nawet zalanie moczem. A jednak zawsze byli brutalni. I wulgarni. Kiedy spółkowali, była dziwką i kurwą. Po seksie im przechodziło. Łagodnieli.

    – Co za element… – wzdychała w duchu. – Skąd Jacek bierze taki element?

    Pieniądze nie potrafiły złagodzić jej rozczarowania, bólu i strachu. Niewiarygodność Jacka pogłębiała jej rozgoryczenie. Od początku żałowała tego, co robi. Czuła coraz większą niechęć do samej siebie. Wreszcie podjęła decyzję, którą powinna podjąć już dawno. Zachowanie chłopaka tylko przyspieszyło ten krok.

    *

    Była naga. Stała przed mężczyzną w swobodnej, trochę prowokującej pozie. Prawą nogę wysunęła nieco do przodu. Dłonie oparła na biodrach. Na takie spotkania zawsze ubierała szpilki. Wiedziała, że wygląda w nich na pewno atrakcyjniej niż boso. Kupiła kilka par samonośnych pończoch w różnych kolorach i na tym inwestowanie w wygląd na seks-spotkania uznała za zakończone. Pieniądze bardziej potrzebne były w domu.

    Mike siedział rozparty na tapczanie, ręce rozłożył na oparciu, nogę założył na nogę i w milczeniu przyglądał się dziewczynie.

    – Ładnie jesteś wygolona. W dupkę wchodzę od razu czy trzeba rozepchnąć?

    – Musisz nawilżyć i rozepchnąć.

    – Wiesz, podobasz mi się – dalej ją lustrował. – Jeżeli dobrze ruchasz się, to chętnie będę korzystał z twoich usług. Przynajmniej przez najbliższe miesiące. Finansowo nie będziesz narzekać. Odpowiada ci taki układ? 

    Z wdziękiem podeszła do niego, lekko uśmiechnęła się i położyła mu dłonie na ramionach.

    – Jeszcze porozmawiamy. Masz ochotę na seks?

    – Jasne, ale lubię wszystko najpierw ustalić. Po seksie nie mam ochoty na takie sprawy.

    – Wstań, kocie! – rozkazała mu namiętnym tonem. Podniósł się, rozpiął i zdjął koszulę.

    – Ale masz tors! – wysapała głosem pełnym podziwu.

    – Zobacz, suko, co mam w slipach! – stał w rozkroku, dłonie oparł na biodrach i czekał aż rozepnie spodnie.

    – No tak, dziwka, kurwa i jeszcze suka. Podstawowy zestaw określeń niby-samca wobec kobiety – pomyślała zirytowana epitetem.

    Mężczyzna stał w rozkroku, dłonie oparł na biodrach i czekał aż suka wyjmie penisa ze slipek. Rozbierała go niespiesznie, potęgując jego podniecenie. Doceniał to. Był przekonany, że znajdzie jej faceta. Albo sam jej najpierw poużywa. Aż się znudzi.  

    Spojrzała mu w oczy, językiem zwilżała wargi. Rozpięła pasek, spodnie, zamek błyskawiczny. Chwyciła spodnie i slipy, a potem powoli zsunęła, aż sterczący penis wyskoczył z nich i zaczął kołysać się przed jej twarzą.

    – Już! – szepnęła miękkim głosem. – Piękny! Taki duży i twardy… – masowała go delikatnie. Wstała.

    – No, jeszcze zadławisz się. Każda tak ma ze mną! – chełpił się. Pewnym gestem chwycił ją w kroczu i poczuła jak wpycha palce do pochwy.

    Całym ciałem przytuliła się do niego i długo szeptała do ucha. Subtelnie ocierała się nagim ciałem o jego tors i nogi. Dłonią łagodnie głaskała jądra. Czasami lizała brzeg ucha. Coś jeszcze dodała. I lekko ukąsiła koniuszek ucha. Potem zamruczała. Twarz Mike’a już dawno zmieniła wyraz. Wreszcie odezwał się.

    – Pierdolisz!? – Mike wyglądał na wstrząśniętego.

    – Ciii, przecież… – wykonała ruch oczyma.

    – Jasne. Sorry! O kurwa! Nie pierdolisz?!

    – No skąd! Ale nadal mam na ciebie ochotę, jeżeli nie boisz się. Uważałam, że powinieneś wiedzieć. Dla mnie to bez znaczenia. Założysz gumkę i…

    – Kurwa… Zbieram się… – wyszeptał. Rozglądał się uważnie po ścianach i pośpiesznie ubierał. Z kurtką w ręku rzucił się na pieniądze. – Dwie stówy dla ciebie. Wiesz… Współczuję ci. I dzięki za szczerość. Trzymaj się! – wyszeptał. Ostrożnie, przez marynarkę otworzył drzwi od pokoju i zniknął. Trzasnęły zamykane drzwi od mieszkania.

    *

    – Co się stało? – chwilę później Jacek wpadł do pokoju. Chyba był przestraszony. – Straciliśmy takiego bogatego klienta?! Dlaczego?! Tyle go namawiałem!

    – A nic. Po prostu powiedziałam mu prawdę. – Teraz z kolei Joanna szybko ubierała się. Nie chciała stać nago w obecności Jacka. Musiała wyjść stąd jak najszybciej.

    – Jaką prawdę?! Aśka, co się stało?!

    – Powiedziałam mu, że mam HIV, ale chcę uprawiać seks. Wystraszył się – wzruszyła ramionami. Była bardzo spokojna. I zadowolona z podjętej decyzji. Czuła jakby pozbyła się uwierającego ciężaru. Zapinała bluzkę.

    – Co ty?! Naprawdę?! – chłopak był zaskoczony, ale szybko zaczynała narastać w nim wściekłość. Ta dziewczyna chyba oszalała!

    – Jacek! – już stała w drzwiach pokoju. Położyła dłoń na klamce. – Nie będę więcej zarabiać moim ciałem na twoje zachcianki. Uważam to za obrzydliwe. Ja bez wielu zbędnych rzeczy mogę się obejść. A czasami muszę żyć nawet bez tych niezbędnych. Tak bywa, niestety. Bez ciebie też potrafię żyć. Nie dzwoń więcej do mnie. Zresztą, zablokuję twój numer. Nawet w szkole nie musisz mówić mi „cześć”.  

    Już wychodziła, ale jeszcze przypomniała sobie o czymś. Podniosła palec wskazujący i odwróciła się do byłego chłopaka. Zrobiła dwa kroki w jego kierunku.

    – Ach, prawie bym zapomniała… – Pokręciła głową z irytacją. – Jeszcze zasugerowałam klientowi, że właściciel mieszkania chyba nagrywa te spotkania ukrytą kamerą i wrzuca do netu. A ty jesteś zboczony, te filmy ciebie jarają i masz HIV. A potem mnie zaraziłeś. A w ogóle zmuszasz mnie do seksu. Poradziłam mu, żeby nie dotykał dłonią klamki, bo lubisz je lizać. Ot, taka słodka zemsta na tobie. Nie odprowadzaj mnie, żegnam. 

    – COOO?!! Coś ty zrobiła, głupia kurwo?!! Coś ty najlepszego zrobiła!! – chłopak kipiał gniewem.

    Asia przestraszyła się, ale nic nie dała poznać po sobie. Drżącą dłonią poprawiała spódniczkę.

    – Odjebało ci, kretynko?!! Mogliśmy mieć tyle kasy!! Wystraszyłaś go! Jesteś pojebana, kretynko! Rozumiesz?! Po-je-ba-na!! – rozszalały Jacek wrzeszczał jak opętany.

    – Pomyśl, co mówisz. To pleonazm. – Chłopak na chwilę zaniemówił. Patrzył na nią zaskoczony i wściekły.

    – Było uważać na lekcjach. – Dziewczyna spokojnym krokiem skierowała się do drzwi.

    – Aśka, zaczekaj! Jakoś dogadamy się!

    – Jacek! – westchnęła ciężko tonem nie znoszącym sprzeciwu. Zatrzymała się w drzwiach i powoli odwróciła. Była nad wyraz opanowana. – Primo: otrzyj pianę z ust. Secundo: skoro już tak szczerze i otwarcie mówisz o moich zaletach, mam prośbę do ciebie.  

    – Tak? – chłopak momentalnie uspokoił się. Ton jej głosu brzmiał irytująco spokojnie. Nadal był wściekły po tym, co zrobiła jego dziewczyna, ale posłucha jej. Może zechce negocjować, zostawi jakąś furtkę do dalszej rozmowy. Czekał na tę prośbę.

    – Raz na zawsze odpierdol się ode mnie. Zapamiętasz?

    *

    Szybko szła ulicą. Stukała szpilkami o chodnik i uśmiechała się do swoich myśli. Jakiś facet w średnim wieku obejrzał się za nią. Dwaj mijający ją nastolatkowie też przyglądali się nachalnie.

    – To pewnie przez ten mocny makijaż – pomyślała rozbawiona.

    Zwolniła. Dokąd miałaby spieszyć się? W zasadzie nie widziała nikogo. Nie rozglądała się. Wystawy sklepowe nie istniały. Była radosna. Cieszyła się chwilą. Jakby spadł jej jakiś ciężar z serca. Gdyby nie wyglądało to dziwnie, to zaczęłaby śpiewać na ulicy. Od dawna instynktownie czuła, że źle postępuje. Zachowywała się wbrew regułom, które wpoiła jej mama. Jednak widziała radość Jacka, kiedy razem kupowali bilety na koncert. Cieszyła się, kiedy czule dziękował jej za wspólny wieczór. Kiedy całował ją po wyjściu klienta. Właśnie, klienta…

    Kilka razy próbowała z nim porozmawiać o tym sposobie zarabiania pieniędzy, ale on nawet nie chciał o tym słyszeć! Była zszokowana. Frymarczył nią, bo tak jemu było wygodnie! Dotarło do niego, że dla niego stała się głównym źródłem pieniędzy na przyjemności. Dawno zapomniał, że jest jego dziewczyną, partnerką. Uznała więc, że zdecydowane rozwiązanie będzie najlepsze. I dzisiaj zrobiła to, co zaplanowała! A Jacek będzie musiał poszukać innej dziewczyny, która zacznie go utrzymywać.

    Znowu będzie mogła patrzeć w lustro. Latem znajdzie pracę w jakiejś kawiarni za oszałamiające kilka złotych na godzinę. Zrobi wszystko, żeby tylko odciążyć mamę. A może Romek znajdzie jej pracę? W imię wyższych celów braciszek mógłby trochę wytrzymać z siostrą.

    *

    – Niedługo miną trzy lata – zamyślona Aśka patrzyła niewidzącym wzrokiem w okno.

    – O! Tutaj jesteś! – przygaszony głos mamy wyrwał dziewczynę ze smutnych rozważań. Mama w płaszczu i butach weszła do kuchni.

    – W butach do kuchni? Jeszcze nigdy tak nie zrobiła. Coś się stało… – zaniepokojona Aśka z uwagą przyglądała się zachowaniu mamy. Nawet bała się zapytać.

    Niedawno spotkał ich kolejny cios. Już wychodzili finansowo na prostą, kiedy lekarz wysłał mamę na rentę. Serce już nie wytrzymywało obciążenia pracą zawodową i dodatkowo kilkuletnim stresem, będącym następstwem rozwodu i poważnych kłopotów finansowych, w jakie popadli po odejściu ojca. A przecież mama jeszcze „na czarno” dorabiała, do marnej renty, sprzątaniem albo pilnowaniem dzieci.

    Kobieta ciężko usiadła przy stole. Spojrzała na córkę, odruchowo wygładziła obrus, zamyślona popatrzyła w okno.

    – Mamo, stało się coś? – dziewczyna uważnie przyglądała się mamie.

    – Asieńko, cóż… – zamilkła na chwilę. Niektóre wiadomości trudno jest przekazywać bliskim, wiedząc jaka będzie ich reakcja. Starała się zyskać na czasie. Spojrzała na córkę, westchnęła. – Rozmawiałam z waszym ojcem.

    Mimo wszystko Asia poczuła ulgę, ale zaraz zdenerwowała się. Raptownie podniosła głos.  

    – Powiedz mi! Coś o alimentach?! Znowu zamierza wnioskować o ich obniżenie?! Załatwił jeszcze lepsze papiery?! Tyle nas kantuje „biedny” pan architekt i może jeszcze ciebie próbuje teraz urabiać?!

    – Pozwól mi skończyć. Nie, wręcz przeciwnie. Powiedział, że może więcej płacić na dzieci bez chodzenia do sądu, że zobaczę to już na następnym przelewie. I proponował stałe kieszonkowe dla ciebie i Romka. Nawet mu o tym nie wspomniałam.

    Asia, słysząc to, zmrużyła oczy i przechyliła głowę jakby mimiką dawała znać, że nie dowierza mamie. Ona w odpowiedzi położyła dłoń na sercu. Z powagą spojrzała na córkę.

    – Przysięgam! – słowo wypowiedziała ze szczególną mocą.

    – Czyli jednak kasa! Spóźnione prezenty gwiazdkowe! I to hurtem za ostatnie lata… – Po chwili, ale znacznie ciszej i stanowczym, spokojnym tonem kontynuowała. – Mamo, nie chcę jego kieszonkowego. Nie chcę go znać. A co chce w zamian za swoją nagłą szczodrość?

    – Zaproponował również, że sfinansuje wam tegoroczne wakacje. O wycieczce twojej klasy do Hiszpanii też wspomniałam. Zgodził się. Ale daj mi skończyć. To wasz ojciec poprosił o rozmowę.

    – Ja dziękuję za jego pomoc! Hiszpania musi zaczekać. Jak zdołam, to kiedyś sama zarobię na taką wycieczkę, ale pojedziemy razem. Romek też się dołoży. Mamo, tak w ogóle to nie łudź się. Jeżeli ten człowiek nie dostanie tego, co chce, to wycofa się ze swoich obietnic. Tylko tyle mamy pieniędzy, ile sami zarobimy.

    Mama tylko kiwała głową w milczeniu. Zbierała siły na najgorsze. Spodziewała się takiej reakcji córki, a jeszcze nie powiedziała najważniejszego. Asia kontynuowała.

    – Dwa razy jeździłam latem na wieś i mam dość. Więcej już nie pojadę. Teraz znajdę jakąś pracę. A poza tym, jak długo można siedzieć wujkowi na garbie? Ciotka od początku miała nas dość. Od razu to zauważyłam! Myślałaś, że nie? A ten człowiek ma prawny obowiązek utrzymywać swoje dzieci! O-bo-wią-zek! Możesz mu powiedzieć, że jak tylko zacznę zarabiać, to swoje pieniądze będzie mógł włożyć sobie głęboko w…

    – To już nie zamierzasz studiować? – Mama z niepokojem spojrzała na córkę.

    – Studia nie zając – Asia, przezornie unikając wzroku mamy, patrzyła w okno. – Jeżeli Romek załatwi mi jakąś pracę, to po maturze pojadę przynajmniej na wakacje, a może na rok do Anglii. Studia kosztują, więc jeżeli coś zaoszczędzę, to nam będzie finansowo lżej i wtedy będzie mnie stać na studia.

    – Aśka, to jeszcze nie wszystko. Rozmawiałam z waszym ojcem w szpitalu.

    – W szpitalu?

    – Niestety, tak. Miał stan przedzawałowy. Poprosił o rozmowę, więc tym razem poszłam. Uznałam, że w takiej sytuacji powinnam.

    – Ojej! To on ma serce?! Akurat teraz pamiętał o tobie? I czego ten człowiek chce? A w ogóle nie mogłaś rozmawiać z nim przez telefon? Chyba ma komórkę? Wpuścili cię? Przecież teraz nie jesteś jego rodziną i nie chce ciebie znać. Wykrzyczał to kiedyś. Pamiętasz? Bo ja tak. Do sądu nie wnioskował o kontakt z dziećmi.

    – Asiuniu, kochanie! Brakuje mi sił, źle się czuję, ale ciebie jeszcze uduszę. – Kobietę sporo kosztowała ta rozmowa, a najtrudniejsze było dopiero przed nią.

    – Sorki! Wkurza mnie ten… – wściekła spacerowała po kuchni z zaciśniętymi pięściami. Zatrzymała się i odwróciła do mamy. – No, słucham, chociaż z trudem.

    – Wasz ojciec leży w szpitalu. Jego partnerka wyprowadziła się od niego kilka miesięcy temu. Teraz został sam. Rozumiesz, Asiu? Sam. Został sam jak palec. Nie ma nikogo! Tamta kobieta wróciła do swojego mieszkania, które komuś wynajmowała. Rozstali się, a ona związała się z kimś innym. Od kilku miesięcy ojciec nie utrzymuje z nią kontaktu, a do szpitala trafił tydzień temu. Nie prosił jej o pomoc. Nie odwiedza go nikt bliski. Jest sam. W szpitalu podał więc nasz adres i mój telefon jako najbliższej osoby. Dlatego poszłam.

    – Ależ ma tupet! A może coś wciąga? Wiesz, w szpitalu nie takie numery…

    – Asiu, naprawdę… Nie ułatwiasz mi rozmowy.

    – …  

    – Asiulka…, mam jeszcze coś do zakomunikowania. Wasz ojciec miał sporo czasu, więc przemyślał wszystko, co wydarzyło się od naszego rozstania. Problemy zdrowotne chyba zmieniły go. Przeprosił mnie i przeprasza was za swoje zachowanie, wybryki i jak to on określił: błędne decyzje. Wie, że źle postępował wobec nas. Czuje się winny, ale ma nadzieję, że wybaczycie mu. Obiecał zwrócić wszystkie koszty, które pochłonęło leczenie Karolinki!

    – W zamian za co?

    Zapadła cisza. Dziewczyna patrzyła wyczekująco na mamę. Mama milczała i patrzyła w okno. W końcu odpowiedziała.  

    – Wasz ojciec już nie chce żadnych zmian. Docenia rodzinę jaką tworzyliśmy. Teraz… Hmm, no, taak…

    Mama umilkła. Spojrzała w okno, potem na stół, wygładziła niewidoczne zagięcie na obrusie i ponownie podniosła wzrok na córkę. Uśmiechnęła się niepewnie, nerwowo. Dziewczyna ledwie powstrzymywała się, żeby nie popędzać mamy. Czekała. Mama umknęła ze wzrokiem. W końcu nabrała powietrza, spojrzała na córkę i jednym tchem wyrzuciła z siebie:

    – Asiu, kochanie, wasz ojciec prosi, żebyśmy znowu zamieszkali wspólnie. Jak rodzina. Jak kiedyś. Chce wrócić do nas.

    – O kur…

    – Joanna!

    – Mamo! No, przepraszam! Chyba mu do reszty odjebało!! Teraz to ja odjadę na zawał! 

    – Joasiu, źle się czuję…  

    – Cholera, ja też! Już przez tydzień nie muszę pić kawy. Takim newsem wystarczająco podniosłaś mi ciśnienie!

    – Asia, naprawdę źle się czuję. Muszę się położyć.

    – Przepraszam, mamo. Nie, to, to… To przekracza ludzkie pojęcie!! – Aśka wzięła głęboki oddech. Niespokojnie chodziła po kuchni. Kilka razy zacisnęła i rozwarła pięści. Otwartymi dłońmi z rozmachem uderzyła o uda. Zatrzymała się przy drzwiach. Westchnęła, odwróciła się i spojrzała na rodzicielkę. – Dobra! Jestem spokojna.

    – Anusia, usiądź. Przekazałam tobie jego prośbę. Teraz trzeba jakoś przygotować Karolinkę…

    – Mamo, o tej sprawie porozmawiamy innym razem, ale ja i tak nie mam na to ochoty. Wcześniej bardzo chętnie poznam opinię Romka. Koniecznie! Przecież tyle „zawdzięcza” temu człowiekowi! A ty jutro jedziesz do sanatorium i teraz to jest najważniejsze. Masz odpoczywać, a nie martwić się. Musisz dbać o swoje zdrowie.   

    – Tylko zastanawiam się, czy na pewno sobie poradzisz? – Mama spojrzała na nią z troską i smutno uśmiechnęła się, tak jak uśmiecha się kobieta zmęczona, schorowana, nadmiernie przytłoczona problemami, z którymi sobie nie radzi i jeszcze, mimo woli, obarcza nimi dzieci. W odpowiedzi Aśka również uśmiechnęła się, przyklęknęła obok mamy i pogłaskała ją po dłoni.

    – Dzięki, że tak wierzysz we mnie. To bardzo budujące. Potrafisz wesprzeć człowieka – skomentowała z ironią. Mama uśmiechnęła się lekko, słysząc jej reakcję.

    – Mamusiu, przecież od dawna to ja więcej niż ty zajmuję się dzieciakiem. Ty wracasz późnym wieczorem po tych sprzątaniach i opiekowaniu się. Zresztą, „Karolek” też staje się coraz bardziej samodzielna, więc wyjazd mamy traktuje jak wyzwanie w rodzaju „biwak w domu”. W końcu zrozumiała, kim jest tamten człowiek. Odchorowała to. I to solidnie!  

    Mama powoli kiwała głową. Doskonale pamięta, ile ich to kosztowało, a raczej: ile ich to nadal kosztuje, bo ciągle nie oddali wszystkich pieniędzy pożyczonych na terapię Karolinki. Robiła, co mogła, żeby materialnie zminimalizować konsekwencje odejścia ich ojca. I to, szczerze mówiąc, jej się nie udało. Jednak nie sądziła, że dzieci będą potrafiły zachować się tak dojrzale, kiedy ojciec zostawił ich. Podjęcie pracy i stała finansowa pomoc Romka były nieocenione! Mimo tylu wyrzeczeń, przykrości, poważnych problemów bytowych i zdrowotnych, nadal pozostali rodziną.

    Przez twarz dziewczyny przemknął cień.

    – Mamo, zbyt dużo kosztowała nas terapia Karolinki, żeby teraz ponownie wchodzić w takie bagno! Finansowo nie stać nas na kolejne leczenie! Zresztą… Pamiętasz, co mówił terapeuta o następnych gwałtownych zmianach? Sami poradzimy sobie. Musimy! Dzisiaj przyszedł przelew od Romka, więc nareszcie kończymy spłacać zadłużenie! I jemu, i nam będzie lżej! A teraz połóż się. Zrobię ci herbaty, a potem spakujemy twoje rzeczy. Wiesz, latem na pewno znajdę jakąś pracę. A może Romek coś mi znajdzie? Zawsze to będzie trochę więcej pieniędzy. – Poklepała mamę po dłoni, podniosła się, odwróciła i sięgnęła po czajnik.

    – Joasiu…

    – Tak, mamo?

    – Córciu…, ja już podjęłam decyzję. Ostateczną.

    – Taak? – dziewczyna odwróciła się gwałtownie. – No więc słucham.

    – Wiesz, co to jest białe tango?

    – …? Mamusiu! Tak cię kocham! 

    K O N I E C

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wakacyjna kurewka, czesc pierwsza

    Był to pozornie zwykły dzień. Kolejny raz trzeba było wstać do pracy. Pracuję jako nauczyciel W-F w gimnazjum więc nie zostało mi zbyt wiele dni pracy bo był czerwiec i jakieś 2 tygodnie do końca roku szkolnego. W okolicach godziny 12 prowadziłem lekcję na oddalonym nieco od szkoły orliku. Jako, że był to koniec roku szkolnego to nie było zbyt dużo uczniów w szkole, 6 chłopaków i 3 dziewczyny, więc po prostu dałem im piłkę i poszli grać w nogę. Usiadłem sobie spokojnie i popijałem zimny, jabłkowy napój ku ochłodzeniu. Po jakimś czasie dostrzegłem, że na boisku grają tylko 2 dziewczyny. W obawie o brakującą uczennicę poszedłem szukać jej w obrębie orlika. Sprawdziłem szatnię męską i gdy podchodziłem do żeńskiej usłyszałem ciche jęki przez uchylone drzwi. Cichutko podszedłem i zerknąłem przez szparę. Ujrzałem zaginioną uczennicę. Była to Oliwia, szesnastoletnia dziewczyna idealnej budowy z jędrnym tyłkiem i niewielkimi piersiami. Oczy miała zielone, włosy bujne, koloru kasztanowego, sięgające jej trochę poniżej ramion, zazwyczaj nosiła je rozpuszczone, tak też było dzisiaj. Jednak teraz zobaczyłem ją w dosyć dziwnej sytuacji, siedziała na ławce, do mnie pod kątem, więc mogłem ją bez przeszkód podglądać. Ponadto miała niebieskie spodnie opuszczone wraz z koronkowymi majtkami do kolan oraz lewą pierś wysuniętą ze stanika poza białą, zwiewną bluzkę.

    Prawą ręką masowała sobie cipkę, w lewej natomiast trzymała telefon, na którym, gdy się przyjrzałem, zobaczyłem zdjęcie na oko dwudziestopięcioletniego bruneta z niebieskimi oczami i niezbyt wielką brodą, ubranego w kraciastą koszulę. Jednoznacznie było wiadomo, że to moja podobizna. Wtedy do głowy wpadł mi szatański pomysł. Wyciągnąłem swój telefon i porobiłem kilka zdjęć uczennicy oraz nagrałem krótki filmik przedstawiający jej masturbację. Po tym postanowiłem wejść do szatni, zatrzasnąłem za sobą drzwi. Oliwia, gdy to usłyszała, natychmiast odłożyła telefon, podciągnęła spodnie oraz próbowała schować pierś. Nie wyszło jej to zbytnio, więc zakrywała ją ręką.

     

    – Co pan tu robi?! – spytała rozwścieczona i zakłopotana jednocześnie uczennica. – To raczej ja powinienem spytać co ty tutaj robisz młoda panno – odrzekłem. – Ja… Ja przepraszam. Nie chciałam, aby to tak wyszło… – Powinienem cię zgłosić do dyrektora, który by ci znacząco obniżył zachowanie. Ale możemy to jakoś obejść. Bo widzisz, ja cię obserwowałem od kilku minut. I mam z tych obserwacji pewne zdjęcia – pokazałem jej telefon ze zdjęciami i z filmem – Masz dwa wyjścia: albo ja upublicznię te materiały na portalach społecznościowych, albo zostaniesz moją kurewką na wakacje. Masz 2 minuty na zastanowienie się. Milczała. Czekaliśmy razem w ciszy na jej decyzję siedząc daleko od siebie na ławce. Po dwóch minutach zgodziła się zostać moją kurewką.
    *
    Nadszedł koniec roku szkolnego, Oliwia tak jak wszyscy odebrała świadectwo. Unikała mojego wzroku.
    *

    Nazajutrz rano zjawiła się w umówionym miejscu ze swoim bagażem. Pod pretekstem wakacyjnej, międzynarodowej wymiany młodzieży. Zabrałem ją do swojego domu. Kazałem się jej wypakować w mojej sypialni. Mieszkałem sam. Gdy to zrobiła podszedłem do niej i zacząłem ją dotykać oraz rozbierać. Ona już się chyba pogodziła z myślą zostania kurewką na wakacje, nie opierała się. Zacząłem od bluzki, potem stanik, następnie spodnie i majtki. Miałem przed sobą piękną, szesnastoletnią dziewczynę, ze spuszczoną w dół głową. Rozpiąłem pasek od spodni, zsunąłem je oraz bokserki. Powiedziałem jej, żeby uklękła i zajęła się moim penisem. Nieśmiało ścisnęła go dłonią i zaczęła mi walić. Po jakimś czasie penis był już sztywny, ale nie przechodziłem od razu do seksu. Kazałem jej wziąć go do ust. Odmówiła. Chwyciłem zatem jej głowę i nakierowałem jej usta na penisa. Początkowo próbowała się bronić zaciskając zęby, ale gdy zagroziłem jej biciem, złagodniała i wpuściła penisa do ust. Puściłem jej głowę oraz odgarnąłem jej włosy z twarzy. Ssała penisa oraz wykonywała posuwiste ruchy głową, jej język natomiast pieścił cudownie główkę. Po jakimś czasie znów wziąłem jej głowę w ręce i zacząłem ją ruchać w usta. Krztusiła się, lecz ja nie zwracałem na to uwagi, tylko posuwałem jej gardło. Gdy czułem, że trysnę, wyciągnąłem penisa z jej ust i kazałem nadstawić twarz. Salwy spermy poleciały na jej czoło, oczy, nos, usta i brodę. Usiadłem na łóżku odpoczywając po świetnym lodziku. Zapowiadają się wspaniałe wakacje.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran
  • Wakacyjna kurewka, czesc druga

    Po lodziku kazałem jej się umyć. Zaraz po tym założyłem jej na prawej ręce opaskę, która w momencie gdy dziewczyna odejdzie od nadajnika sygnału na 40m razi ją prądem oraz wysyła mi powiadomienie na telefon z informacją o jej lokalizacji. Dom był zlokalizowany na wsi, na uboczu, dookoła nie było sąsiadów, więc nie miał kto zobaczyć rażonej prądem dziewczyny. Następnie oprowadziłem ją po domu, aby wiedziała co i jak, żeby mi usługiwać. Po oprowadzeniu powiedziałem:

    – Od dzisiaj jesteś moją kurewką i w ciągu najbliższych dwóch miesięcy stąd nie uciekniesz, musisz zatem chodzić po domu nago, rozumiesz?

    – Tak proszę pana. – odpowiedziała potulnie Oliwia

    – A umiesz gotować?

    – Trochę…

    – No to idź do kuchni i zrób nam śniadanie.

    Poszła do kuchni a ja odprowadziłem ją wzrokiem wodząc oczyma za ponętnym tyłkiem szesnastolatki z myślą, że wieczorem go przetestuję. Po upływie jakiś 20 minut zawołała mnie na śniadanie. Zjedliśmy, a następnie ja poszedłem do salonu oglądać telewizję. Po chwili dołączyła do mnie również Oliwia. Dzień upłynął mi szybko na oglądaniu telewizji oraz na czytaniu książek. W trakcie dnia Oliwia ugotowała nam jeszcze obiad, przyrządziła kolację i podawała mi zimne napoje w czasie gdy ja się relaksowałem. Gdy moja piękna niewolnica posprzątała po kolacji przerzuciłem sobie ją przez plecy i zaniosłem do sypialni. Rzuciłem ją plecami na łóżko i zapytałem czy uprawiała kiedyś seks. Zaprzeczyła. Rozebrałem się zatem i znów kazałem jej zrobić mi loda. Tym razem zrobiła to dobrowolnie. Nie musiałem jej w ogóle przymuszać, co mnie cieszyło. Ssała i pieściła mojego penisa tak dobrze jak rano. Prawie doszedłem, ale kazałem jej przestać oraz położyć się na plecach i rozłożyć nogi. Zacząłem ugniatać jej piersi rękoma oraz ssać jej sutki. Słyszałem jej przyspieszony oddech. Schodziłem pocałunkami coraz niżej wciąż jedną ręką pieszcząc lewą pierś dziewczyny. Doszedłem językiem do pochwy, którą zacząłem namiętnie lizać. Z jej wnętrza wydobywało się coraz więcej soczków, które z chęcią zlizywałem. Po kilku minutach intensywnego ssania i lizania jej cipki stwierdziłem, że jest gotowa na mojego penisa. Zapytałem tylko o to czy ma płodne dni. Zaprzeczyła. Mogłem śmiało wkraczać do akcji bez zabezpieczenia. Rozchyliłem nieco jej nogi, nakierowałem penisa na jej dziurkę. Wpychałem go powoli, nie chciałem jej sprawiać dużego bólu za jej pierwszym razem. Napotkałem na drodze swojego tarana przeszkodę, popatrzyłem jej w oczy, ona również to zrobiła. Pchnąłem mocniej i się przebiłem przez jej błonkę. Jęknęła z bólu cicho. Dopchnąłem penisa prawie do końca i zacząłem wyciągać i wsadzać rytmicznie, na początku powoli a potem coraz szybciej i szybciej. Uczucie ciasności wewnątrz jej pochwy było cudowne. Oddech Oliwii jeszcze bardziej przyspieszył. Po chwili usłyszałem pojękiwania, tym razem z rozkoszy. Jedną ręką się podpierałem, drugą masowałem jej pierś. Po kilkunastu minutach seksu jej jęki były dosyć głośne, tak samo jak moje sapanie. Było po niej słychać, że punkt kulminacyjny jest coraz bliżej. Jeszcze bardziej przyspieszyłem ruchy wbijając się w nią po nasadę penisa. Po chwili zaczęła jęczeć jeszcze głośniej, najwyraźniej doszła, rozrzuciła ręce na boki i dyszała ciężko. Ja jeszcze przez chwilę ją posuwałem aż w końcu wbiłem siię w nią do granic możliwości i wypełniłem swoim nasieniem. Wyciągnąłem z niej swojego penisa. Był cały lepki od jej soczków i mojej spermy. Z jej cipki również taka mieszanka wyciekała, widok był piękny. Położyłem się obok niej na plecach i kazałem Oliwii usiąść cipką na mojej twarzy oraz ssać mojego penisa. Zlizywałem z niej mieszankę naszych soczków, a ona czyściła mi penisa. Po kilku minutach takich pieszczot mój penis znów osiągnął wzwód. Powiedziałem jej żeby zeszła ze mnie i się wypięła. Zrobiła to prawie natychmiast. Uklęknąłem za nią i nakierowałem penisa na cipkę. Złapałem ją za włosy i przyciągnąłem do siebie jednocześnie posuwając niewolnicę. Drugą ręką trzymałem ją za biodro i od czasu do czasu dawałem klapsa. Tak samo jak wcześniej spuściłem się w niej, ale tym razem ona doszła trochę po mnie, gdy jeszcze ją posuwałem. Padłem zmęczony na łóżko i znów kazałem jej wyczyścić mojego penisa, tym razem nie liżąc jej cipki. Gdy to zrobiła usnęliśmy nadzy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran

    Proszę o odzew w komentarzach, czy kontynuować serię, czy wam się to podoba itp.

  • Wakacyjna kurewka, czesc trzecia

    Rano zbudziłem się nadzwyczaj rześki i wyspany. Przeciągnąłem się nieco i spostrzegłem że moja służąca jeszcze śpi. Leżała na plecach z prawą ręką wzdłuż ciała a lewą miała położoną na brzuchu. Wyglądała uroczo we śnie. Postanowiłem sprawdzić jak twardy ma sen. Rozchyliłem nieco jej nogi aby mieć lepszy dostęp do jej kobiecości. Pochyliłem się nad jej kroczem i powoli zacząłem lizać jej wargi sromowe. Nie przyspieszałem ruchów aby nie zbudzić Oliwii. Moim celem było tylko sprawienie, aby z jej wnętrza wydobyło się trochę soczków, aby wejście w nią było łatwiejsze. Momentami wpychałem język do jej wnętrza i świdrowałem w niej przez chwilę, a z jej cipki wydobywało się coraz wiecej śluzu. W końcu była należycie mokra, więc zabrałem się do roboty. Rozchyliłem jeszcze bardziej jej nogi, ale na tyle delikatnie, by nie zbudzić mojej młodej niewolnicy. Pochyliłem się nad nią, by wprowadzić powolnym ruchem swojego penisa do wnętrza jej pochwy. Gdy w końcu wsunąłem członka prawie na całą długość i zacząłem go równie powoli cofać, a następnie rytmicznie powtarzać czynność. Uczucie wewnątrz było bardzo przyjemne, pochwa była przyjemnie mokra oraz miło uciskała penisa. Dodatkowym elementem podekscytowania był fakt, że moja partnerka nadal śpi. Momentami zdawało mi się, że się przebudza, ale w tych chwilach przestawałem ją ruchać aby znów usnęła. Po kilku minutach miałem dość powolnego posuwania i zacząłem wykonywać coraz szybsze ruchy, co podziałało na moją niekorzyść, bo Oliwia się obudziła. Na początku nie do końca ogarniała co się dzieje, ale po chwili dotarło do niej że była posuwana przez sen. Gdy zobaczyłem, że niewolnica się obudziła przyspieszyłem ruchy jeszcze bardziej obserwując jak jej jędrne piersi poruszają sie do przodu i do tyłu w rytm uderzeń moich jąder o jej pośladki. Postanowiłem wprowadzić trochę brutalności do seksu i chwyciłem Oliwię za gardło lekko ją podduszając, co dawało mi uczucie większej dominacji nad moją ofiarą. Po kilku kolejnych minutach takiego seksu gwałtownie wyszedłem ze swojej niewolnicy i szybkim ruchem złapałem ją i obróciłem ją na brzuch. Usiadłem na jej udach i wprowadziłem ponownie penisa do pochwy. Przyciskając służącą do łóżka wykonywałem gwałtowne ruchy biodrami posuwając ją jak szalony. Jedną ręką złapałem za jej włosy i odciągnąłem jej głowę do tyłu. Dyszałem coraz mocniej, jej jęki również były coraz głośniejsze. Po pewnym czasie znów wyszedłem z niej. Zszedłem z łóżka i poszedłem z jego lewej strony klękając obok niego. Obróciłem kurewkę twarzą w swoją stronę, złapałem za głowę i nakierowałem penisa na jej usta. Gwałtownym ruchem wbiłem się w nie po nasadę penisa. Ruchałem jej usta wściekle, slychać było rytmiczne mlaskanie oraz krztuszenie się Oliwii. Po kilku minutach spuściłem się w jej ustach. Niewolnica jeszcze chwile possała penisa po czym go wyciągnąłem, klepnąłem po tyłku służącą i poszedłem do łazienki rzucając krótkie „Grzeczna dziewczynka”.

    *

    Po obiedzie, w okolicach godziny 16:00 poszedłem do sypialni zostawiając moją kurewkę w kuchni. Z sypialni przyniosłem obrożę i przyczepiony do niej łańcuch. Poszedłem z powrotem do kuchni i założyłem mojej niewolnicy tą obrożę. Następnie kazałem jej chodzić na czworakach i poprowadziłem ją, ciągnąc za łańcuch do pokoju obok sypialni, gdzie był usytuowany zestaw komputerowy na szerokim biurku. Kazałem jej uklęknąć pod tym biurkiem. Sam natomiast zsunąłem spodnie razem z majtkami i zasiadłem na wygodnym fotelu, który był tuż przy biurku. Obniżyłem nieco siedzisko, tak aby Oliwia miała dobry dostęp do mojej pały. Grając w różnorakie gry czułem przyjemne ciepło ust na moim penisie oraz język który przyjemnie pieścił główkę mojego penisa. Niewolnica niestety co jakiś czas zwalniała i tak wolne tempo ssania przez co musiałem ją karać gwałtownymi pociagnięciami łańcucha. Po kilkudziesięciu minutach takich pieszczot wstałem z fotela i pociagnąłem za łańuch zmuszając Oliwię do wyjścia spod biurka. Rozkazałem aby nadstawiła twarz i tradycyjnym waleniem doprowadziłem się do wytrysku, który poleciał na jej oczy, czoło, nos, brodę, a nawet na piersi i włosy. Ładny był to widok.  Zlizałem część swojej spermy z twarzy i piersi mojej niewolnicy, a część zbierałem na palec, który dawałem jej do wylizania, a ona z chęcią otwierała usta by go lizać i ssać. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran

    Zostawcie swoje zdanie komentarzach, jestem ciekawy czy podoba wam się taka seria.

  • Wakacje z Jarkiem

    Z Jarkiem poznałam się stosunkowo nie dawno. Po kilku spotkaniach, to u mnie, to u niego, postanowiliśmy wspólnie pojechać na wakacje. Przez tydzień szukaliśmy idealnego miejsca, spokojnego i z małą ilością ludzi. Kiedy znaleźliśmy małą wioskę nad morzem, spakowaliśmy samochód i ruszyliśmy w drogę. Trasa minęła nam dość szybko, szczególnie, że kiedy ja znów stałam się pasażerem, postanowiłam sobie zapalić. Oczywiście na stopie, w lesie. Jarek był zły za to, że on nie może, ale sam mi pozwolił, więc skąd pretensje?

    Po przyjeździe na miejsce Jarek od razu dossał się do szkiełka. Przed wejściem fazy wzięliśmy po piwku i spokojnym krokiem poszliśmy na plażę. Zjarany, lekko podchmielony Jarek postanowił tak zupełnie nago wlecieć do morza. Rozebrał się i pobiegł. A ja stałam jak ta głupia na plaży i pukałam się w czoło.

    – Mamo, debil… No normalnie debil – szepnęłam sama do siebie z szerokim uśmiechem na ustach.

    Długo nie musiał na mnie czekać w morzu. Może i był szurnięty, ale ja też nie byłam szarą myszką. Rozebrałam się tak szybko jak mogłam I pobiegłam do niego. Ten jego spizgany uśmiech nagle zniknął I ustąpił miejsca pożądaniu. Lekko się zarumieniłam, ale nie dałam po sobie poznać, że też bym już chciała go całego.

    – I co się tak patrzysz? – uśmiechnęłam się zalotnie, złapałam za piersi I lekko je ścisnęłam.

    Jarek tylko westchnął, zniżył się trochę I patrząc na mnie spodenki łba zaczął swój wywód – bo widzisz, one są takie urocze. Duże i urocze. Masz najpiękniejsze piersi jakie widziałem, są cudowne i chciałbym ja je tak ściskać, całować, lizać.

    Zaśmiałam się głośno, wiedząc że podziała to na niego uspokajająco i trochę się opanuje. Podziałało. Wyprostował się, złapał mnie za szyję i pocałował w czoło. Popływaliśmy trochę, choć tego co ja robiłam pływaniem nie da się nazwać, ale zabawa była przednia. Nie wiem ile minęło, ale słońce zaczęło chować się za horyzontem. Zaczęłam zbierać się powoli do wyjścia z wody, a Jarek nieśmiało szedł za mną.

    – No chodź ciołku ty, jeden z niewielu domków na nas czeka. – rzuciłam przez ramię i przyspieszyłam tempa.

    Zebraliśmy się tak szybko jak się dało I ruszyliśmy w stronę domku. Po drodze zadzwoniłam do właścicieli, że mieliśmy małe opóźnienie, ale zaraz będziemy. Nie mieli z tym problemu. Okazało się, że domek stoi bliżej plaży niż się zdawało, a ludzi było tyle co nic. Mogłam wcielić swój plan w życie.

    Kiedy już oboje się ogarnęliśmy po wcześniejszej kąpieli, znów wyciągnęłam go na plażę. Tym razem chciałam zapalić razem z nim, wpić się w jego usta i sprawdzić czy jego penis jest tak duży, jak się zdaje. Często było widać stojący namiot u niego, więc było nad czym myśleć. Małych rozmiarów nie był, to na pewno. Na plaży grzecznie rozsiedliśmy się na kocyku, ja wyciągnęłam, dużo wcześniej skręconego jointa, ze stanika. Podałam go Jarkowi, uśmiechnął się.

    – Tylko dziś bez lotu w kosmos, okej? Astronauta ze mnie marny – zaśmiał się, ale wziął I odpalił.

    Po chwili w powietrzu unosił się ten cudowny zapach. Pociągnął jeszcze dwa razy i mi oddał. Bez słowa wiedział jak palimy.

    – Za to ze mnie astronauta idealny, pomogę ci. A dzisiejszy kosmos bardzo ci się spodoba, będziesz nawet chciał więcej. – Mówiąc to zaciągnęłam się porządnie, potrzymałam chwilę w płucach i wypuściłam dym wprost na Jarka.

    Uśmiechnęłam się od ucha do ucha i zbliżyłam się do niego. Ponownie się zaciągnęłam, oparłam na jego kolanach i wpuściłam dym do jego ust. Był w lekkim szoku, ale ogarnął o co chodzi i do czego dąże.

    – Kobietko, czemu ty zawsze nosisz takie cuda w piersiach? – uniósł jedna brew do góry i palcem wskazującym przejechał po przerwie między piersiami.

    – Jak nie mam ze sobą torebki, a tym samym mojego czerwonego etui to nie mam gdzie indziej tego włożyć, a tam jest najbezpieczniej. – Szybkie tłumaczenie, jego szybkie ruchy i byłam już na jego kolanach. – Ej, bo zepsujesz mój cały misternie ułożony plan!

    Zaśmiał się, ale moje słowa mało go obeszły. Wpił się w moje usta z taką zachłannością, że musiałam się oderwać od niego, aby złapać oddech.

    – No i uj, zepsułeś. – Wydęłam dolna wargę i udawałam obrażoną.

    Dałam mu się całować jeszcze chwilę, w końcu przerwał sam.

    – Przepraszam, a teraz sobie zapalimy i znów będziesz robić ze mnie astronaute, wariatka mała – dał mi pstryczka w nos i ściągnął mnie z siebie.

    Odpaliłam w takim razie najpierw papierosa, a gdy go spaliłam wzięłam się za jointa. Wkręciła nam się bardzo przyjemna faza, śmieszki I inne takie. W końcu zastała nas noc, a razem z nią trzeba było wracać do domku. Po powrocie on zaległ w łóżku i cierpliwie na mnie czekał, a przy okazji na skromną kolację. Zjedliśmy romantyczną kolacje według nas, czyli zamiast wina było whiskey. On posprzątał, a ja wkomponowana w łóżko, rozebrałam się do naga pod kołdrą. Zgasiłam światło i czekałam na niego.

    Gdy w końcu przyszedł, sam rozebrał się do naga, położył się koło mnie i przyciągnął do siebie stanowczym ruchem.

    – A teraz spełnimy ten twój plan, a w sumie to nasz. – Ugryzł mnie lekko w ucho.

    Bez zbędnych ceregieli jego ręka znalazła się na moich piersiach, a kiedy odkrył, że nie mam nic na siebie, nawet majtek, poczułam jak jego penis powoli rośnie. Powoli zaczęłam poruszać biodrami, aby narobić mu większej ochoty na siebie, a ręką zaczęłam drapać go po plecach. Jego dłoń z piersi powędrowała na plecy i w ten sposób posadził mnie na sobie. Byłam już mokra, więc gdy zaczęłam ocierać się o niego, on powoli zaczynał we mnie wchodzić. I faktycznie, był sporych rozmiarów. Gdy we mnie wszedł, syknęłam cicho, ale już za chwilę jęczałam mu do ucha. Najpierw cichutko, by za moment być naprawdę głośno. Robił to spokojnie, czasem mocniej pchnął, dociskał moje biodra do siebie.

    Przerwałam naszą zabawę, wyciągnęłam go i chwilę masowałam go ręką. W tym samym czasie pocałunkami schodziłam coraz niżej. A gdy dotarłam do jego penisa, uśmiechnęłam się i odważnie wzięłam go całego do ust. Dłonią pieściłam jego jądra. Wyjęłam go z ust i językiem zataczałam kółka na jego czubku, robiłam też tak palcem. Spoglądając na niego widziałam, że mu się podoba, więc żeby się nie przyzwyczaił, znów zaczęłam go obciągać. Krztusiłam się nim, penetrował całe moje usta. I chciałam go więcej. Widząc po jego reakcji, że pomału zbliża się finał, znów go dosiadłam, przejęłam inicjatywę. Ujeżdżałam go jak rasowa suka, krzyczałam z podniecenia, on zajmował się moimi piersiami, czasem schodził dłonią na łechtaczke. Drugą rękę włożył mi do ust i ssałam jego palce, wkładał je tak głęboko jak ja jego penisa – chciał żebym się krztusiła. Czułam powoli, że zaraz dojdę, I on chyba też był blisko, więc nachyliłam się I wyszeptałam mu do ucha, aby skończył we mnie. Chciałam czuć jego ciepło w sobie aż do samego końca, skończyć razem z nim. I kiedy tak dochodziłam, kiedy i ze mnie się lało, on też doszedł. Słychać było chlupanie przy każdym ruchu. Tak mokrego orgazmu nie miałam dawno. Kiedy oboje finał mieliśmy za sobą, pocałowałam go namiętnie, poruszałam jeszcze chwilę biodrami I zeszłam z niego.

    – A za to, że twój penis tak mnie wypełnił, doprowadził mnie do orgazmu stulecia, możesz mnie zerżnąć jak chcesz. Poddam się tobie, będę twoją uległą. W nagrodę, ale ale! Nie myśl, że tak będzie zawsze – uśmiechnęłam się zalotnie I czekałam na jego odpowiedź.

    A on, ze stoickim spokojem spojrzał na mnie, posadził mnie znów na sobie, włożył go we mnie.

    – Będę cię rżnął całą noc, będziesz mdlała przez każdy następny orgazm. A twoje piersi będą rytmicznie skakały przed moją twarzą. Twój tyłek będzie czerwony od klapsów, wiesz? Chciałem już w ciebie wejść w aucie, jak tylko wsiadłaś. Zająć się twoją cipką I słuchać jak krzyczysz. A, cholera, krzyczysz tak cudownie, że z każdym tym dźwiękiem mi twardniał coraz bardziej.

    Kiedy skończył mówić poczułam, że jego penis znów jest twardy. Zrzucił mnie z siebie, obrócił na brzuch, pociągnął lekko biodra i wszedł we mnie szybkim ruchem. Krzyknęłam, a on robił to coraz mocniej i szybciej. Rżnął mnie jak obiecał. Kończył za każdym razem we mnie, jego sperma I moja plamiła łóżko. Jęczałam w niebo głosy, robiło mi się ciemno przed oczami, a cipka pulsowała szybko – z bólu i podniecenia. Razem ze wschodem słońca skończył we mnie ostatni raz. Tylko już teraz brudziliśmy parapet. Na oknie były odbite moje ręce i piersi. Zrobił to ze mną w każdym możliwym miejscu w domku. Miał tyle energii i spermy, że gdyby teraz spuścił się w moich ustach, część by spłynęla po brodzie. I jakby czytał mi w myślach.

    – Klęknij, w twojej cipce jest już mnie tyle, że usta też muszą to poczuć.

    Posłusznie uklękłam przed nim, bawiąc się piersiami przy tym. Włożył mi go do ust i bez ogródek zerżnął mnie w usta. Doszedł szybko, ciepła sperma rozlała się po ustach, ale starałam się stracić jej jak najmniej. Połknęłam co mogłam, a reszta, która uciekła mi z ust ściekała po piersiach. Wzięłam go raz jeszcze do ust i dokładnie oblizałam, jak lizaka. Jego wielki penis, z kilkoma widocznymi żyłami był cudowny. Gdyby nie zmęczenie possałabym go jeszcze. Wstałam z klęczków, uśmiechnęłam się lekko, złapałam go za penisa I delikatnie kierowałam nas oboje do łazienki.

    Po wzajemnym umyciu się, pieszczeniu mojej cipki I piersi, poszliśmy w końcu spać.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    freehugs
  • Turecka Przygoda

    Był słoneczny dzień, kiedy postanowiliśmy z rodzicami pójść na bazar. Skoro spędzamy cztery tygodnie w Turcji, bazar też trzeba zobaczyć. Szliśmy sobie jedną z alejek mijając sklep po sklepie, zaglądając do tych co ciekawszych sklepów. W jednym były ubrania, pięknie wyszywane damskie burki oraz obrania dla mężczyzn. W kolejnym akcesoria religijne do meczetów. Kawałek dalej dywany, śliczne tureckie dywany. Rodzice w pewnym momencie mnie wyprzedzili, bo zatrzymałam się na chwilę przy sklepie z bransoletkami i innymi pierdołami tego typu. Rodzice byli już dość daleko, gdy podszedł do mnie turecki sprzedawca.

    Brodacz, brązowe oczy, oliwkowa cera, krótko ostrzyżone włosy, na oko mający około dwudziestu pięciu lat, może dwa lub trzy lata mniej. Zapytał się mnie po angielsku czy szukam czegoś i czy nie może pomóc. Odpowiedziałam, że tylko się rozglądam. On natomiast powiedział żebym podeszła do lady, bo tam ma więcej bransoletek, kolczyków i trochę naszyjników. W sumie zaciekawiona wizją obejrzenia reszty asortymentu (znalazłam już dwie ładne rzeczy i ciekawa byłam czy znajdę więcej) podeszłam do lady. On zasłonił żaluzje w witrynie i przekręcił tabliczkę z napisem „otwarte” na „zamknięte”. Myślę sobie: o co chodzi? Turek podszedł do lady, podniósł mnie i położył na blacie. Powiedział spokojnym tonem, że teraz się zabawimy. W tym momencie dotarło do mnie w jakim kierunku to zmierza – zostanę rozdziewiczona przez jakiegoś obcego „Ahmeda”. Pomijam już fakt, że w tym kraju nie ma pojęcia pedofilia, facet może mieć wiele żon, a kobieta jest własnością mężczyzny. Zastanawiałam się czy nie uciekać lub walczyć, chyba dałabym mu radę. Tylko, że ten patafian miał przy pasie pieprzony nóż! Pomyślałam co lepsze: seks z Turkiem i wyjście z tego cało czy walka i możliwa utrata życia lub zdrowia, mojego lub jego. Żaden wariant nie był dobry ale po chwilowym namyśle ten drugi wydawał się być zdecydowanie gorszy. Dodałam sobie w myślach (trochę dla śmiechu, a trochę dla odwagi), że może nie będzie tak źle, może nawet będzie fajnie, mam w sumie skończone piętnaście lat więc jestem legalna, czyż nie? Powiedziałam mu jeszcze tylko, żeby prezerwatywę założył, bo co jak co ale zajść z nim w ciążę nie chcę. On się tylko uśmiechnął. Odwrócił się plecami do mnie, ja leżałam na ladzie mając na sobie sandały, krótkie spodenki i koszulkę wiązaną sznureczkami na plecach. Stwierdziłam, że nie ubieram bielizny, bo po co, nie idziemy na plażę tylko na miasto, a i bez tłumów wokoło i tak było cholernie ciepło. Gdy on stał plecami do mnie, spojrzałam po sobie i zastanawiałam się czy sama mam się rozebrać czy on chce to zrobić (są tacy, których to podnieca) skoro już tu jestem w takiej sytuacji, a nie innej chciałabym wypaść jak najlepiej. Stwierdziłam, że zdejmę tylko buty, resztę zostawię jemu. Jak pomyślałam tak zrobiłam, zdjęłam sandały i położyłam je obok lady. Spojrzałam na niego, zdjął spodnie i bluzkę. Obrzuciłam go wzrokiem od góry do dołu, klatę miał niezłą, prawie gotowy sześciopak, widać, że ćwiczy. Spojrzałam niżej, miał całkiem dużego penisa, może nie za długi (około piętnastu do dwudziestu centymetrów na oko) ale był gruby, a to grubość ponoć się bardziej liczy.

    – Może będzie przyjemnie. – pomyślałam.

    Zbliżył się do mnie i pocałował mnie w usta, odpowiedziałam mu tym samym, potem zaczął schodzić niżej, całował moją szyję odgięłam lekko głowę do tyłu. Poczułam jak kładzie dłonie na moich piersiach (nie powiem, jestem całkiem dumna z ich rozmiarów jak na mój wiek). Owinął jedną rękę na moje plecy i zaczął rozwiązywać sznureczki trzymające bluzkę. Powoli zsunęła mi się z barków, botem spadła na łokcie, zsunęłam ją niżej odsłaniając nagie piersi. On położył na nich obie dłonie. Pocałunkami schodził niżej, zaczął całować moje sutki i robić wokół nich kółka językiem. Poczułam się dobrze, lekki dreszcz przeszył moje ciało – dreszcz podniecenia. Prawą dłonią zsunął się niżej, prosto na moje krocze. Zaczął je masować, poczułam się dobrze. Owinęłam się nogami wokół jego bioder. Prawą dłoń skierował teraz na guzik od moich spodenek, rozpiął go, zaczął wkładać dłoń w moje spodnie kierując się na waginę. Zsuwając dłoń niżej rozpinał mi rozporek, ja swoimi rękami pomogłam mu ściągnąć ze mnie spodenki, nie powiem byłam już podniecona i czułam jak robię się mokra. Spodenki razem z bluzką, znajdującą się do tej pory na moich biodrach, spadły na ziemię. Ja i on byliśmy całkiem nadzy. Zaczął pieścić moją łechtaczkę, cały czas przechodziły mnie dreszcze podniecenia, zaczęłam pojękiwać z cicha. On się uśmiechnął i włożył mi dwa palce do środka, zamknęłam oczy i jęknęłam – poczułam się bardzo przyjemnie. Zaczął ruszać palcami w środku, do przodu i do tyłu, obracał je w środku. Jęczałam mając zamknięte oczy – było zajebiście. Po kilku minutach zabawy wstępnej, przestał i powiedział, że wchodzi. Skinęłam tylko głową. Zapytał się czy jestem dziewicą, odpowiedziałam, że tak. Powiedział, że będzie delikatny na początku. Po głosie wydawał się całkiem miły. Poślinił penisa i powoli, najpierw drażniąc mnie na zewnątrz, zaczął wchodzić we mnie. Powoli aż dotarł do błony dziewiczej wtedy pchnął. Krzyknęłam ale było mi dobrze. Dopchnął do końca i znalazł się cały we mnie. Zaczęłam szybciej i głośniej oddychać, jęcząc co jakiś czas. Zaczął przesuwać się powoli, przód – tył, przód – tył, było mi tak cholernie dobrze. Potem ruszał się coraz szybciej z oddychania i jęczenia co jakiś czas, teraz cały czasz jęczałam. Gdy po dwóch minutach ruszał się już bardzo szybko poczułam jak zalewa moje ciało fala gorąca.

     – Dochodzę! – krzyknęłam do niego.

    Uśmiechnął się, w tym momencie poczułam się tak dobrze i beztrosko, cała była ciepła. Doszłam po raz pierwszy ale to nie był koniec, jeszcze on musiał dojść.

              Wyszedł ze mnie, spojrzałam na jego penisa, był naprężony i jeszcze większy niż na początku. Wiedziałam, że zbliżamy się do końca. Powiedział mi, żebym zeszła z lady i odwróciła się tyłem do niego. Wiedziałam o co chodzi, w końcu oglądało się trochę porno, czyż nie? W filmach to była moja ulubiona pozycja. Zrobiłam co każe, wypięłam seksownie mój tyłek (z niego też byłam dumna) do niego i pokręciłam nim trochę.

     – Bierz mnie! – powiedziałam, chciałam dojść jeszcze raz.

     – Jak sobie życzysz. – odpowiedział śmiejąc się i wszedł we mnie od tyłu.

    Od razu zaczął poruszać się szybko, czułam się zajebiście. Nie oddychałam już od tak sobie, tylko jęczałam i krzyczałam na cały głos, byłam cholernie napalona. Po kilku minutach posuwania mnie, moich jęków i krzyków – doszłam, czując to samo zajebiste uczucie co wcześniej. Po chwili on zapytał się mnie gdzie ma skończyć. Zastanawiałam się, byłam napalona, chciałam aby to skończyło się zajebiście. W sumie mama miała w pokoju hotelowym pigułki antykoncepcyjne ale je chyba bierze się wcześniej. Więc wolałam aż tak nie ryzykować.

     – Spuść się na mnie. – powiedziałam – Na moją dupę.

     – Okey. – odpowiedział. Wyjął penisa, poruszał trochę dłonią wzdłuż niego, jęknął i poczułam jak po moim tyłku spływa ciepła sperma. Odwróciłam się do niego, podziękowałam mu za zajebisty seks i zapytałam gdzie mogę się umyć. Zaprowadził mnie na zaplecze, wzięłam szybki prysznic i po pięciu minutach ubrałam ciuchy, które przyniósł mi ze sklepu. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. Jeszcze raz mu podziękowałam, on dał mi w prezencie wcześniej wybrane przeze mnie drobiazgi i pocałowałam go na do widzenia. Wyszłam ze sklepu, zobaczyłam rodziców i podbiegłam do nich. Nie było mnie około dwudziestu minut. Zapytali się mnie gdzie byłam, powiedziałam, że wybierałam drobiazgi w tym sklepie, a że byłam ostatnim klientem, właściciel już zamknął. Oni powiedzieli, że mogłam się przynajmniej pośpieszyć, po kilku minutach narady co dalej, postanowiliśmy wrócić do hotelu. Wracając zastanawiałam się co zaszło (bynajmniej nie ja w ciążę). Zostałam rozdziewiczona przez turka, którego imienia nawet nie znam.

     – Zajebiście – pomyślałam i uśmiechnęłam się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Urodziny Kingi

    Dzisiaj Ola ma iść do Kingi na 16 urodziny. Ma być fajnie. Szampan bezalkoholowy i takie tam inne. Będzie Kinga, ona, Mirella i Wiktoria. W szkole mówią o nich święta czwórka. No bo i rzeczywiście trzymały się zawsze razem. Z całej czwórki tylko Wiktoria poszła rok wcześniej do szkoły i ma teraz 15 lat. Ma być też starszy brat Kingi i obiecała, że przyjdzie ze swoimi kolegami z uczelni. On już jest na trzecim roku Politechniki.

    Ubrała swoją obcisła, czarną, króciutką spódniczkę i białą rozpinaną bluzeczkę. Pod spód założyła czarny, koronkowy staniczek i takie same figi. To nic, że jeszcze nie ma cycków, a właściwie ma ale malutkie. Staniczek musiał być i już. Teraz jeszcze tylko niewielki makijaż i może wychodzić.

    Wszystkie cztery dziewczynki należały do jednych z najładniejszych w całej szkole. Nawet chłopacy z Liceum oglądali się za nimi na korytarzu, jak paradowały w czasie przerwy. A im oczywiście to bardzo imponowało, ponieważ miały już od roku okres i hormony dawały znać o sobie. Wszystkie też w poprzednie wakacje wpadły na pomysł, że można poszukać stron z różnymi filmami i zdjęciami pornograficznymi, które działały na nie nieziemsko podniecająco. Ledwo zaczynały patrzeć na te filmiki a już ich majtki w kroczu robiły się mokre a piśki swędziały jakby to one chciały ugościć te olbrzymie kutasy ze scen erotycznych. Chyba Mirella wpadła pierwsza na pomysł żeby pocierać wtedy swoją piśkę a nawet wpychać w nią palec. Ola poszła dalej i wsuwała i wyciągała dwa palce aż któregoś razu zrobiła to za głęboko i pozbyła się firanek swojej błony dziewiczej. Bardzo to ją zapiekło i jak wyciągnęła palce to były okrwawione ale plusem tego faktu było to, że teraz mogła wpychać palce głęboko i doprowadzać się do stanów, których nie rozumiała ale których pragnęła całą sobą. Opowiedziała to koleżankom i one też pozbyły się błonek. Od tego czasu pieściły się nawzajem, głęboko palcując sobie piczki. Pewnego razu Kinga zastąpiła paluszki dokładnie oczyszczoną, grubą marchwią. Teraz wszystkie cztery używają marchewek albo coraz grubszych ogórków szklarniowych, wpychając je w siebie nawet kilkanaście centymetrów. Po pewnym okresie tych praktyk poznały co to jest orgazm i sikały w czasie niego, nie mogąc powstrzymać orgastycznej euforii.

    Ola najbardziej ze wszystkich pragnęła już żeby zrobić to pierwszy raz z facetem. Wiedziała już tez dużo o tym, ze trzeba się zabezpieczać i kiedy dziewczyna ma dni niepłodne. Podzieliła się oczywiście tymi wiadomościami z koleżankami. Aha. Jeszcze jedno. Zauważyły też, że od kiedy regularnie się masturbowały, zmniejszył się trądzik a i miesiączki stały się mniej bolesne. Od kiedy dostały pierwszy okres zaczęły też szybko rosnąć i teraz najmłodsza Wiktoria była z nich najniższa i najdrobniejsza, i przy wzroście niespełna 150 cm ważyła ledwo 44 kg. Ola była najwyższa i miała już trochę ponad 165 cm a dwie pozostałe dziewczynki dochodziły ledwo do 1,6 metra. Co je martwiło, to to, że znacznie przytyły w ostatnim okresie. Jednak mama Kingi uspokoiła je, że to normalne w tym okresie dojrzewania. Zauważyły, że z pierwszym okresem zaczęły im rosnąć cycki a brodawki powiększyły się i ich otoczka nabrała ciemniejszego koloru. Mama Oli miała duże piersi i teraz ona też miała ze wszystkich dziewczynek największe. Zaokrągliły się też ich dupki i miały coraz bardziej kobiecy kształt. Wreszcie na zewnętrznych wargach sromowych, wzgórkach łonowych i górach ud pojawiły się pierwsze włoski, które u Mirelli jako brunetki, pierwsze zaczęły ciemnieć. Dziewczynki były dumne z tego faktu i trochę z politowaniem patrzyły na najmłodsza koleżankę, która jeszcze tych rzeczy nie doświadczała.

    Ola była typową blondynką. Jasne, długie włosy otaczały twarzyczkę niezwykłej urody, z lekko zadartym noskiem, niebieskimi oczkami i wydatnymi, jakby stworzonymi do całowania ustami.

    Kinga i Wiktoria miały czarne włosy a Mirella była wiecznie roztrzepanym rudzielcem.

    Przed wyjściem sprawdziła czy włożyła do torebki prezerwatywy, które podprowadziła z szafki nocnej ojca. Przecież będą tam studenci, to może uda się zaliczyć swój pierwszy raz. Szczególnie, że brat Kingi bardzo się jej podobał a zauważyła, że i on patrzy na nią inaczej niż na pozostałe koleżanki.

    Patryk, bo tak miał na imię brat Kingi był wysokim 188 cm i mocno zbudowanym facetem, u którego wyraźnie widać było niemal codzienne bieganie, siłownię i częste pływanie na basenie. Na jego widok Olkę aż strzykało w cycuszkach, które dopiero co zaczęły rosnąć a i szparka robiła się mokra i śliska. Jeśli tak miały wyglądać motyle w brzuchu, to właśnie taki stan przeżywała dziewczynka. Tylko gdyby miała się pierwsza odezwać to tak jakby zapominała języka w gębie i spuszczała oczy, gapiąc się w podłogę w milczeniu.

    Wyszła z domu przed czasem. Chciała pochodzić sobie jeszcze po parku i zebrać myśli a może nawet ułożyć jakiś plan działania. Do Kini przyszła jako pierwsza i z miejsca zaczęła pomagać jej przy nakrywaniu do stołu. Wszystko leciało jej z rąk taka była podekscytowana. Potem przejrzała przygotowane do tańczenia kawałki. Uznała, że Kinga ułożyła je prawidłowo – najpierw szybkie do kółeczka a potem pościelówki. Pochwaliła koleżankę a ta natychmiast sprostowała, że to zasługa Patryka i jego kolegi. Nie mogła już się doczekać. Zauważyła, że gospodyni ustawiła na stole tylko szampana bezalkoholowego ale do co drugiego nakrycia dołożyła kieliszki. „A więc wódka też będzie” – pomyślała Ola – „Zapewne chłopacy będą chcieli sobie popić.” parę minut po 18-stej przyszły Mirella i Wiktoria. Dziewczynki usiadły na kanapie i czekały na panów. Przyszli wszyscy czterej po pół godzinie. Dwaj z nich Tomek i Marek byli tak samo wysocy i barczyści jak Patryk. Tylko czwarty Wiktor był niższy i nie taki muskularny. Jak się później okazało dysponował on innym atrybutem znacznie większym od pozostałych.

    Kinga posadziła nas na przemian. Mnie przyszło siedzieć między Patrykiem a Tomkiem.

    Na początku rozmowa zupełnie się nie kleiła. Wszyscy próbowali coś zagaić, oczywiście oprócz mnie ale natychmiast zalegała kompletna cisza. Tak było do momentu dopóki Patryk nie poszedł do kuchni i nie przytachał dużej, litrowej flaszki „Finlandii”. Nalał chłopakom i jak wypili swoje kieliszki, zaraz zaczęli być rozmowniejsi. Poruszali jednak tematy, które nas zupełnie nie interesowały. Gadali coś o uczelni i o egzaminach. No kompletna nuda. Ola nagle wpadła na pomysł. Podstawiła Patrykowi, nalewającemu trzecią kolejkę, swoją szklankę z sokiem i poprosiła żeby nalał jej trochę alkoholu. Trochę się boczył ale w końcu uznał, że trochę to nie zaszkodzi. Wtedy i pozostałe dziewczynki podstawiły swoje szklanki. Już po kilku łykach drinków dziewczyny bardzo się ożywiły. Kinga pościła muzykę i teraz szalały kręcąc się po wolnej od mebli części dużego salonu. Po chwili przyłączyli się też trzej chłopacy i tylko Wiktor siedział dalej w fotelu. Wypiły wszystkie i znowu do soku Patryk dolał im chyba trochę większą porcję wódki. Ola czuła jak lekko kręci jej się w głowie i jak wszystko zaczyna być piękne. Wszystkie cztery były coraz bardziej wyluzowane. Usiedli i w tym czasie zaczęły lecieć powolne kawałki. Patryk poprosił ją do tańca i mocno objął ramionami. Przylgnęła do niego całą sobą i teraz jakby jedno falowali w powolnym tańcu. Czuła jak jego dłonie wędrują po jej plecach coraz niżej i niżej. Bała się ale pragnęła tego bardzo i jeszcze bardziej przycisnęła głowę do umięśnionej klatki piersiowej Patryka. Lekko pochylił się i wtedy jego dłonie zaczęły ugniatać jej dopiero kształtujące się kobieco pośladki. Jeszcze bardziej przywarła swoim brzuchem do jego podbrzusza i wtedy poczuła jak coś szybko twardnieje i rośnie pod jej malutkimi cycuszkami. Domyśliła się, że to jego kutas podnosi swój łeb do góry i to jeszcze bardziej ją zaczęło podniecać. Czuła jak twardnieją jej sutki i swędzą całe brodawki cycuszków, które jakby troszkę zrobiły się większe, jak swędzi ją szparka i te motyle w brzuszku szaleją w swoim tańcu niezupełnie stosując się do tempa melodii, którą tańczyli. Kątem oka zerknęła, że i pozostałe dziewczynki są mocno wtulone w swoich partnerów. Oderwała głowę od jego piersi i lekko uniosła ją do góry. Rozchyliła nieco usta i wtedy pochylił się jeszcze bardziej i przywarł do nich swoimi. Do tej pory całowały się tylko między sobą i to był jej pierwszy pocałunek z mężczyzną. Otworzyła szeroko usta a on traktując to jako zaproszenie wsunął jej do buzi swój język. Nigdy tego nie robiła z koleżankami ale jakby instynktownie zaczęła ssać ten jęzor w swojej buzi mocno a potem wsadziła swój do jego i teraz on ssał aż do bólu, którego z ogromnego podniecenia i ciekawości nie czuła. Tak bujali się w rytm powolnej muzyki, namiętnie całując a on coraz bardziej przyciskał jej brzuszek do swojego napęczniałego kutasa. Katem oka zauważyła, że pozostałe pary też się całują i jeszcze bardziej stała się uległa jego pieszczotom.

    – Chodź. Pójdziemy do mojego pokoju – szepnął jej do ucha i pociągnął w kierunku schodów.

    Bała się bardzo ale szła za nim posłusznie. Tyle razy wyobrażała sobie, że to nastąpi ale teraz to miało być za chwilę.

    Weszli na górę. Zaciągnął ją do pokoju na wprost. Był to taki typowy pokój studenta. Porozrzucane części garderoby i bielizny. Na biurku niemal chaos. Pościel skotłowana na dosyć szeroki, bo 1,20 łóżku.

    Przyciągnął ją do siebie i znowu zaczął całować jednocześnie rozpinając guziczki jej bluzki. Po chwili znalazła się ona na krześle obok jego gaci i skarpetek. Teraz klęknął przed nią i unosząc do góry stanik zaczął lizać, całować i przygryzać jej nieziemsko podniecone cycuszki, jednocześnie rozpinając jej spódniczkę, która siłą bezwładności opadła na podłogę. Przejechał dłonią po jej majteczkach i natychmiast zaczął je ciągnąć do dołu. Coraz bardziej się bała ale bardzo była ciekawa co będzie dalej. Zaczął jeździć dłonią po jej kroczu co powodowało, że jeszcze bardziej się bała ale i bardziej pragnęła żeby to robił.

    – Jesteś taka mokra i masz tak dużo soczków. Bardzo chcę ich posmakować – szepnął i lekko popchnął ją na łóżko, na które upadła w poprzek materaca. Nie miała na sobie już nic a on rozszerzył szeroko jej nogi i zaczął całować po udach, pachwinkach, brzuszku, pokrytym meszkiem jasnych włosków wzgórku łonowym, jakby celowo unikając jej piśki. Strasznie to na nią działało i wplotła dłonie w jego włosy. Wreszcie rozchylił jej fałdki zewnętrznych warg sromowych i polizał po szparce. Przeszył ją niesamowity dreszcz rozkoszy, jakiego nigdy nie przezywała gdy robiła to któraś z koleżanek.

    – Taaak… Rób to… – szeptała spieczonymi wargami lekko mrużąc oczy.

    – Jesteś taka pyszna i aromatyczna – jęknął wbijając w jej cipkę sztywny jęzor i figlując nim w środku.

    Mocno przycisnęła do swojego krocza jego głowę. Było jej wspaniale a po plecach krążyły ciarki rozkoszy. Lizał jej cipkę, jednocześnie majstrując coś przy swoim rozporku. Nie widziała ale czuła, że ściąga spodnie, że uwalnia tą swoją pałę, która tak ugniatała jej brzuszek w czasie tańca.

    – Zanim wejdę w ciebie, nie pokażę ci swojego kutasa – szepnął – I uwierz mi, tak będzie lepiej.

    – Dobrze mój kochany – jęknęła.

    – Umiesz zakładać gumkę czy sam mam to zrobić?

    – Jeszcze nigdy nie zakładałam – jęknęła i zaczęła unosić lekko głowę.

    – Nie patrz – Patryk wyprostował się i wyjął coś z szuflady a potem majstrował przy swoim chuju.

    Po chwili jego długi na 18 cm i dosyć gruby kutas uzbrojony był w gumowy kapturek.

    Pociągnął jej pupę na skraj materaca i mocno rozszerzył nóżki. Wiedziała, że teraz to nastąpi. Lekko oparł o szparkę jej pizdeczki coś co było znacznie większe od jej dziurki. Podłożył ramiona pod ugięte kolanka i coraz mocniej napierał. Kutas chociaż sztywny i twardy giął się a ogromny łeb ślizgał po jej szparce, ciągle nie mogąc wedrzeć się do środka.

    – Nie mogę. Jesteś za ciasna na moja pałę – jęknął i odchylił się do tyłu.

    – Ale ja tak bardzo chcę żebyś był pierwszym. Ja tak proszę – objęła go rączkami za szyję, uniosła do góry i okładała jego twarz pocałunkami.

    Znowu pchnął ją na materac. Wyżej podciągnął rozkraczone nóżki i naparł mocno swoim kutasem na jej szparkę. Czuł jak najpierw wślizguje się ogromna żołądź a ścianki szparki zaciskają się na fałdkach napletka.

    -Aaaa… Yyy… Uuuaaa… – krzyknęła głośno, dając tym wyraz bólu jaki towarzyszył temu wejściu do jej grotki.

    Napierał nadal mocno i jego chuj wędrował w nią coraz dalej. Wreszcie głowica dotarła do tylnej ścianki młodziutkiej, słabo jeszcze rozciągającej się macicy. Zatrzymał się na chwilę a ją coraz mniej bolało. Jej pizdeczka przyzwyczajała się do tej dużej pały, którą tak bardzo pragnęła ugościć w sobie.

    – Już mniej boli… Taaaak chcęęę tego mocnoooo… – dyszała zaciskając często zęby na dolnej wardze.

    Cofnął pupę i znowu mocno zaatakował. Kutas wszedł w nią do połowy. Znowu do tyłu i ponowny atak. Pchał coraz mocniej a jego chuj wbijał się prawie cały. Wreszcie poczuł, że jest w niej do końca, że ta dziewczęca pochwa, na początku sztywna i mało elastyczna, poddała się całkowicie jego atakom. Jego ruchy stawały się coraz szybsze i gwałtowniejsze. Uda klaskały o dziewczęcą pupę. Uniósł się na nogach i oparł na ramionach. Tak zawieszony nad nią opadał jak orzeł na biegnącego zająca by znowu wznosić się majestatycznie z upolowanym zwierzakiem. Znowu pionowe opadanie ciężkiego ptaka i ponownie wznoszenie. Czuła nadal ból, jakby ją rozrywało ale był coraz mniejszy a w jego miejsce pojawiało się inne uczucie. Pragnienie ugoszczenia w sobie tego rycerza, który wdarł się do jej zamku i teraz penetruje najciemniejsze zakamarki, rozpychając się między jej gorącymi trzewiami.

    Zamknęła oczy i oddawała się całkowicie ogarniającej ją orgastycznej przyjemności. Jęczała tylko cicho żebrząc o więcej i mocniej. Patryk nie należał do nowicjuszy w tej dziedzinie i pomimo tego, że jebana przez niego Ola była niesamowicie ciasna i gorąca, nie przestając ruchał ja chyba z piętnaście minut. Wreszcie poczuł jak jego pała zaczyna w środku pulsować, jak pęcznieje a z jąder wypływa potężny ładunek spermy, który wędrując wzdłuż chuja powoduje to niezastąpione uczucie rozkoszy męskiego orgazmu. Wbił odzianego w gumkę chuja w jej ciasne wnętrze i tak pozostał wyrzucając ogromne ilości nasienia a zatrzymane przez prezerwatywę. Ola była na pograniczu utraty przytomności. Po kilkunastu orgazmach krótkich, już od pewnego czasu trwała w orgazmie ciągłym, w którym jej jedynym pragnieniem było to żeby ten ogier ogromny nigdy nie przestawał krążyć w jej piździe. Wbijała paznokcie w jego plecy i instynktownie zaciskała pulsacyjnie dziewczęcą pochwę. Było jej nieziemsko dobrze.

    Kutas zaczął opadać i mięknąć. Pomału wyśliznął się z niej, chociaż ona pragnęła gościć go bez końca. Patryk położył się obok dziewczynki na plecach i obydwoje ciężko dyszeli zmęczeni ale szczęśliwi.

    – To było… To było… coś niesamowitego – jęknęła dziewczynka.

    – Podobało ci się? – spytał.

    – Baaardzoooo… Jejku jak baaardzooo… – szeptała patrząc w sufit.

    – Jak troche odpoczniemy to możemy znowu – szepnął kładąc dłoń na jej mokrej pizdeczce.

    Nie pozostała mu dłużna i poczuł jak jej rączka znalazła się na jego zwiotczałym, uwolnionym z kondoma kutasie. Objęła go i zaczęła ściągać skórkę.

    – Poczekaj. Umyję go to będziesz mogła dać mu buzi – jęknął i wstał z łóżka.

    Patrzyła na jego ogromne pośladki gdy szedł w kierunku drzwi żeby iść do łazienki. Kiedy wrócił nie ukrywał swego przyrodzenia. Miedzy nogami dyndał się około 12 cm kutas ze ściągniętą do połowy skórką z większej od reszty żołądzi.

    Ola patrzyła na niego jak zauroczona. „A więc to on był w niej tak niedawno i dał jej tyle szczęścia.” Patryk podszedł do łóżka i klęknął na materacu obok jej boku. Nieśmiało wyciągnęła rączkę i objęła miękką jeszcze palę. Czuła, że ledwo to uczyniła a kutas zaczął twardnieć, rosnąć i znowu dźwigać się do góry. Skórka z żołądzi znowu się zsunęła i teraz duża dziura na czubku chuja zerkała w jej kierunku.

    – A wiesz, że ja to sobie już robiłam marchewką i ogórkiem – szepnęła, coraz szybciej poruszając rączką na postawionym już chuju.

    – Czułem, że już nie byłaś cnotką.

    – To z dziewczynami sobie robiłyśmy nawzajem.

    – To moja siostra tez już nie ma błonki?

    – Tak jak ja.

    – A Tomek miał na nią ochotę i bał się, że jest cnotliwa.

    – To wy żeście nas siebie podzielili – Ola udała obrażoną.

    – No trochę tak. Ale czy to źle? Przecież od dawna chciałaś to ze mną zrobić – spojrzał na nią zalotnie.

    – No bo chciałam i znowu chcę – poddał się kiedy przewracała go na plecy.

    Klęknęła teraz ona a on stal obok łóżka. Ściągnęła mocno skórkę i pocałowała w dużą dziurkę na czubku. Wysunęła język i polizała to miejsce. Kutas wyprężył się całkowicie i osiągnął znowu swoje 18 cm.

    – Jejku i on cały był we mnie? – spytała patrząc do góry.

    – Tak cały.

    – To przedtem nigdy nie miałam takiej dużej marchewki ani ogórka.

    Zaczęła lizać teraz całego chuja aż do nasady. Czuł jak moszna ociera się o jej twarz a ona liże teraz jego dupę. Znowu wróciła do jajek. Chwyta je ustami i lekko ssie do buzi. Patryk aż mruży oczy tak mu jest przyjemnie. Ola znowu liże pałę do odartej ze skórki głowicy. Bierze ją w rączkę i obejmuje ustami na fałdkach napletka. Cały kapelusz grzybka jest w jej buzi a ona okrąża go swoim figlarnym języczkiem. Patryk zaczął lekko kolebać się w biodrach i teraz sztywny kutas wchodzi do buzi Oli głębiej i płyciej. Jest mu tak bardzo przyjemnie a dziewczynka połyka jego chuja coraz dalej. Już połowa jest w jej buzi i czuje koniec jej języka. Jeszcze trochę i wsuwa się do gardła a ona aż się krztusi i niemal rzyga. Oczy wychodzą jej na wierzch ale dzielnie połyka go coraz dalej. Już dawno żadna laska nie robiła mu takiego głębokiego loda. Położył dłonie na jej jasnej głowie i dociska coraz bardziej. Prawie cały jego chuj jest w jej głębokim gardle. Wreszcie odsunął jej głowę a ona ciężko dyszała. Z jej ust ciekła ślina.

    – Już dawno nikt mi nie robił tak głębokiego loda – westchnął Patryk.

    – To dobrze robiłam? Bo ja pierwszy raz – Ola chciała jak najlepiej.

    – Doskonale i w nagrodę mam ochotę znowu cię ostro wyruchać – student pchnął ja na łóżko i zaraz położył się na nią.

    Był bardzo ciężki i do tego wepchnął jej do buzi swój jęzor. Nie mogła dobrze oddychać. Jednak tak bardzo pragnęła żeby ją znów ostro wyruchał, że była gotowa znieść wszystkie niedogodności. Z pokoju obok, jak się później okazało, sypialni rodziców, dochodziły głośne okrzyki i piski, zapewne ostro jebanej innej koleżanki Oli. Wiedziała już przecież, że jeszcze przed imprezą zostały podzielone. Ale nie miała teraz siły o tym myśleć. Nagle poczuła, ze Patryk znów liże jej cipkę, całuje brzuszek, małe ale bardzo jędrne cycuszki, szyję i wreszcie dociera do jej piśki swoim kutasem. Teraz już wie jaki on wielki i czemu miał takie problemy żeby pokonać ciasnotę jej szparki. Od razu wysoko uniosła nogi do góry, układając je w kształt litery V. Tym razem wszedł w nią bez gumki i od razu gwałtownie i ostro. Jebał ja tez bardzo gwałtownie. Jeszcze szybciej wpadła w stan orgazmu ciągłego. Czuła go wszędzie i na całym ciele i pod paznokciami, którymi mocno drapała plecy Patryka i nawet na koniuszkach włosów. Zaczęła się też drzeć w amoku. A on jebał ją chyba z pół godziny. Wreszcie wyrwał chuja z jej pizdy. Chwycił go w dłoń i zaczął branzlować. Pierwsza salwa spermy spadła na jej płaski brzuszek, druga na buzie ale trzecią i następne skierował do jej buzi. Pierwszy raz poznała smak męskiego nasienia. Na początku wydało jej się bezpłciowe ale w miarę jak tryskał jej do buzi coraz bardziej jej to smakowało.

    Znowu leżeli zmęczeni ale spełnieni obok siebie. Patryk jeszcze nigdy nie miał takiej młodej kochanki a ona wreszcie poznała uroki ostrego jebania.

    Obok w pokoju słychać było skrzypienie łózka i jęki chyba Kingi. Nie wiadomo czemu postanowiła sprawdzić co się dzieje w innych pokojach. Goła podeszła do drzwi i zniknęła za nimi.

    W pokoju obok rzeczywiście była ostro jebana przez Tomka Kinga. Kutas studenta prawie z niej wychodził gdy wysoko wznosił dupę i Ola stwierdziła, ze miał tylko troszkę mniejszego niż Patryk. Małolatka aż wiła się z rozkoszy, tak jej dogadzał kolega jej brata a Ola już wiedziała co mogła przeżywać. Na tym piętrze był jeszcze jeden pokój, najprawdopodobniej sypialnia Kingi. Ola zajrzała tam i zobaczyła jak w pozycji na pieska ruchana jest trzecia jej koleżanka Mirella, Na jej młodziutkiej twarzyczce też malowało się ogromne zadowolenie, chociaż było też widać, że niedawno płakała.

    Ola zeszła na dół. W salonie pozostali tylko najmłodsza z nich Wiktoria i szczupły Wiktor. Siedzieli nadal w swoich fotelach i wyraźnie nie kleiła im się rozmowa. Ola stanęła przed nimi całkiem goła. Wiktor wyraźnie ożywił się ale ku jej zdziwieniu nie patrzył na nią tylko gdzieś obok. Obejrzała się. Za nią stała też goła rudowłosa Mirella. Teraz zrozumiała co tak zainteresowało studenta. Cały brzuszek jej przyjaciółki pokryty był spermą, która spływała stróżkami na jej uda i rude, nieliczne włoski łonowe.

    – Byś się chociaż wytarła – Ola zwróciła jej uwagę.

    Mirella zaczerwieniła się i chwyciła serwetki ze stołu wycierając to co wycisnęła z kutasa Marka, który notabene stał obok niej z winowajcą tego zdarzenia zwisającym do dołu.

    – A wy się nie ruchacie? – Kinga z Tomkiem też postanowili zejść do salonu.

    – Nieee… – odpowiedzieli jak na komendę Wiki i Wiktor, jedyni ubrani w całym tym towarzystwie.

    – To czas by to zmienić – Mirella puściła oczko do Marka i bez ceregieli usiadła na kolanach najniższego ze studentów z miejsca całując się z nim z języczkiem i rozpinając jego koszulę a potem rozporek spodni. Po chwili wstali i całe ubranie chłopaka znalazło się na podłodze.

    Ola i Kinga aż otworzyły usta ze zdziwienia gdy zobaczyły ogromnego kutasa Wiktora. Mirella odsunęła się lekko żeby widzieć to monstrum i chwyciła ogromnego, chyba prawie trzydziesto centymetrowego, chuja tuż pod odartą ze skórki żołądzią.

    – O kurwa. Jakiego ty masz wielkiego – jęknęła i zaczęła delikatnie wodzić dłonią wzdłuż olbrzyma co powodowało, że jeszcze bardziej sztywniał i jakby jeszcze urósł. Stała dosyć blisko i dziewczynki doskonale widziały, że gdy ogromny łeb był prawie przy jej cycuszkach, to worek mosznowy z jajkami dotykał do trójkącika włosków na jej wzgórku łonowym. Mirella klęknęła i zaczęła wodzić języczkiem po ogromnej głowicy tego olbrzyma. Patryk natomiast przysiadł się do Wiktorii, która, tak jak i my wszystkie, nie miała nigdy do czynienia z gołym facetem i teraz zdawała się być mocno speszona. Tomek objął Olę ramieniem i lekko poprowadził w kierunku fotela a marek zajął się Kinią. Po chwili obydwaj ruchali swoje partnerki siedzące na fotelach.

    Mirella chociaż bardzo bała się ogromu kutasa Wiktora, to jednak była ciekawa jak to jest z takim wielkim. Położyła się na włochatym dywaniku i pociągnęła studenta na siebie. Wyraźnie nie miał takiej wprawy w ruchaniu małolatek a może i całkiem w ruchaniu ale oparł swoją pałę o jej szparkę i mocno napierał. Pizda dziewczyny, chociaż niedawno gościła kutasa, takiego grubasa nie chciała wpuścić. Jednak po kilku atakach i jak mocno rozkraczyła swoje nogi, ogromny łeb zniknął w jej wnętrzu a ona głośno krzyknęła. Zaczął ją ruchać, najpierw powoli, jak wróbelek skaczący po alejce parkowej i dzióbiący czasami znalezione ziarnko. Ogromny kutas wchodził w nią ledwo do połowy. Co jakiś czas przyspieszał i wbijał się coraz głębiej. Dziewczynka przygryzała wargi i jęczała głośno ale wyraźnie z coraz większą ochotą wpuszczała w siebie na gościnę tego olbrzyma. Uniósł się na przedramionach i oparł na kolanach a pupa wędrowała do góry i na dół coraz szybciej, gwałtowniej i niżej. Na płaskim brzuszku dziewczynki wyraźnie widać było wędrówkę tego kutasa w jej wnętrzu. Do końca nie wszedł w nią cały, może jakieś trzy czwarte. Inaczej mógłby zrobić jej krzywdę i może nawet porozrywać rozciągliwą pochwę. Po kilku minutach ostrej jazdy szczytowała pierwszy raz, potem drugi i następne. Kiedy wyrwał z niej chuja w swoim orgazmie z pulsującej pizdy dziewczyny trysnęły jej soczki z moczem w ogromnym orgastycznym podnieceniu. Dyszała ciężko i długo nie mogła dojść do siebie.

    Na tapczanie obok Patryk pomału uwalniał z odzienia drobniutką, znacznie mniejszą i najmłodszą z czterech dziewcząt. Dziewczynka cała drżała, szczególnie, że przedtem widziała olbrzyma należącego do Wiktora. Nieśmiało sięgnęła rączką do miękkiego jeszcze chuja chłopaka i stwierdziła, że ten jest znacznie mniejszy. To jakby ja lekko uspokoiło i teraz z lubością oddawała się pocałunkom chłopaka i z przyjemnością przyjmowała do buzi i ssała jego język. Położył ja wzdłuż rozłożonej wersalki i zaczął wędrówkę pocałunkami po szyj, po znacznie mniejszych niż u Oli cycuszkach, po płaskim brzuszku z zagłębieniem języka w pępuszku, wreszcie po twardym, dopiero kształtującym się wzgórku łonowym. Czuła jak bardzo ja to podnieca i jak coraz bardziej pragnie tego co z nią robił. Znowu jak z Olą minął jej nieowłosioną jeszcze pizdeczkę i teraz lizał i całował wnętrze jej gładkich ud, które bezwiednie uniosła do góry i szeroko rozkraczyła. Kiedy zaczął pieścić jej pachwinki, przeszył ją ten ogromny dreszcz rozkoszy, który niemal nie ustępował, gdy wbił w jej mokrą piśkę swój jęzor. Jęczała cichutko coraz bardziej podniecona a jej piśka leciutko się rozszerzała ale i tak wydała mu się taka ciaśniutka, że nie wierzył, ze jego kutas może tam wniknąć. Pomógł jej i po chwili on penetrował jej piśkę a ona lizała jego chuja w pozycji 69. Teraz ta pała wydała jej się znacznie większa ale nawet i to ją podniecało. Wreszcie podniósł jej nogi wysoko do góry i szeroko rozszerzył, opierając swojego chuja o wejście do jej norki. Czuła, że to już tak blisko i zaraz wejdzie w nią. Bała się ale chciała tego bardzo. Jej drobne dłonie znalazły się na jego biodrach i lekko przyciągnęły go. Zaczął napierać na jej ciasną szparkę i jak u Oli jego kutas giął się pomimo swojej sztywności. Jeszcze raz go przyciągnęła i wtedy zaatakował z całą siłą. Duża żołądź pomalutku wśliznęła się przez znacznie mniejszą dziurkę. Pomału, majestatycznie zaczął ją jebać coraz ostrzej. Straszliwie bolało, jakby ta duża sztywna pała rozrywała jej wnętrze ale jak chwilę zatrzymał ruchy chuja, to czując go w sobie, pragnęła dalej i dalej. Ruchy pupy Patryka stawały się coraz szybsze a jego kutas za każdym pchnięciem głębiej wchodził w ciasne ale gorące wnętrze Wiktorii. Nadal ja jeszcze mocno bolało ale obok tego odczucia zaczęła czuć coś znacznie innego. Ten dreszcz zaczął się gdzieś w niej w środku i pomału ogarniał całe jej ciało. Podobnie czuła ale znacznie słabiej, gdy sama sobie albo któraś z koleżanek wpychała w nią i wyciągała marchew lub ogórka. To było niesamowite i tak bardzo tego pragnęła. Patryk jebał ją już całym swoim orężem a ona była na pograniczu utraty jaźni. Dziewczęca pochwa pulsowała a za dużym chujem studenta, kiedy go prawie z niej wyciągał, wypływały lekko spienione soczki. Wreszcie przyszło to co każda dziewczyna oczekuje najbardziej: euforyczne uniesienie, w którym pragnęła pozostać na zawsze.

    – Taaak… Jeeeszczeee… – niemal darła się – Ruchaj mnie… Uwielbiam toooo… Aaaa… Yyyy… Uuuu… Aaaa… Taaak…

    Patryk wykonywał jej błagania i jebał ją bardzo ostro aż wreszcie wbił w nią swego chuja i teraz jego ciałem zaczęły targać konwulsje rozkoszy.

    Tak na urodzinach Kingi zasmakowały wszystkie męskich kutasów w sobie i ponieważ im się to spodobało namówiły chłopaków żeby zabierali je na imprezy studenckie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariuja
  • Weekend z Kaska

    Umówiliśmy się na spotkanie w weekend. Pogoda sprawdzona, upał, ponad 30 stopni. Ustaliliśmy, że jedziemy nad wodę, lecz ona wybiera gdzie. Przyjechałem przed południem w umówione miejsce, dałem znać, że jestem i odpaliłem papierosa. Kończąc palić, pojawiła się ona zniewalająco piękna i ponętna Kasia, z którą poznaliśmy się na ostatnim koncercie naszego wspólnego ulubionego artysty. Ubrana w krótki top, w którym dało się zauważyć, że nie ma stanika, gdyż jej sutki przebijały się przez niego i jeansowe mini ledwo zakrywające jej ponętną pupcie. Musiała być niedawno u fryzjerki, gdyż widać, że ma bok świeżo wygolony, resztę włosów pewnie wyprostowała tuż przed wyjściem do mnie. W jej brązowych oczach było widać błysk, który mówił, że to dla mnie się tak odstawiła. Dając mi buzi w policzek, poczułem jej perfumy, które pachniały tak jakby mówiły mi „zerżnij mnie ostro”. Po krótkiej rozmowie, o mojej nieskrytej fascynacji jej boskim ciałem wsiedliśmy do auta i udaliśmy się w kierunku jeziorka, które okazało się oddalone o jakieś 30 km. Po drodze nie brakowało wspominek z koncertu, jak i różnego rodzaju podtekstów erotycznych. Dojechaliśmy w ustalone miejsce, oczywiście okazało się, że plaża główna jest totalnie przeludniona a kąpiel poza wyznaczonym terenem, wzbroniona więc udaliśmy się w poszukiwaniu dogodnego miejsca z dala od zasięgu wzroku ratowników. Po drodze było sporo ciekawych miejscówek, lecz niestety wszystko już zajęte. Po około 20 minutach spaceru w końcu znaleźliśmy mały kawałek w miarę czysty w dodatku z kawałkiem plaży. Kasia i ja, dookoła pustka, w oddali jedynie ludzie pływający na rowerkach i kajakach. Jest idealnie. Bez chwili zawahania rozebrałem się i wskoczyłem do wody. Zrozumiałem skąd taka jej reakcja, gdy zdjąłem spodenki, mój członek stał od dawna na baczność, lecz upał sprawił, że nie zwróciłem na to uwagi. Ona nie skomentowała, tylko dołączyła do mnie. Ujrzałem jej duże piersi, które podskakiwały, gdy wbiegała do wody i koronkowe czerwone majteczki. Jej widok sprawiał, że, mój przyjaciel się wzdrygnął, lecz na szczęście stałem na tyle głęboko, że nie była w stanie tego dojrzeć. Zbliżyła się do mnie i przyległa swoim ciałem do mojego na, tyle że jej piersi przytuliły się do mojej klaty i na tyle, by wyczuć mojego sterczącego wzdrygającego się chuja pod wodą. Zaczęła się ocierać swoim kroczem o mojego nabrzmiałego penisa, gryząc przy tym moją wargę, co sprawiło, że chwyciłem ją za biodra i przycisnąłem do siebie jeszcze bardziej, lecz nagle przerwała to wszystko i wyszła z wody, wytarła się ręcznikiem wypinając swoją seksowną pupcie w moją stronę, po czy wyjęła z torby paczkę po papierosach i odpaliła jednego. Poczułem, że to nie papieros a joint. Gdy odmówiłem poczęstunku, gdyż kierowałem, oznajmiła mi, że niedaleko są domki i wynajęła jeden z nich specjalnie dla nas. Zaniemówiłem, nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, lecz Kasia podeszła podała mi jointa i chwyciła moje krocze, delikatnie je ściskając. Wtedy do mnie dotarło, że to wszystko jest przez nią zaplanowane. Spodobała mi się ta opcja, wiec bez kolejnego namawiana wziąłem macha. Parę następnych godzin zleciało nam na totalnej śmiechawce i delikatnych pieszczotach. Gdy faza minęła i się w miarę ogarnęliśmy, poszliśmy w kierunku domku. Po załatwieniu spraw papierkowych poszliśmy na małe zakupy w celu uzupełnienia lodówki. Kupiliśmy głównie przekąski i whisky. Gdy wróciliśmy z zakupów ze zmęczenia padłem na sofę i zasnąłem. W tym czasie Kasia wzięła prysznic i przygotowała coś na zagryzkę na później. Gdy się przebudziłem po niecałych 2 godzinach, przywitała mnie namiętnym całusem w usta, co było przyjemnym zaskoczeniem dla mnie. Robiło się ciemno, więc poszliśmy do jednego z niewielu otwartych lokali zjeść coś konkretnego. Najedzeni poszliśmy przejść się na plażę, gdzie zatrzymaliśmy się na pomoście. Gdy zrobiło się całkiem ciemno i jedyne oświetlenie to księżyc Kasia wyjęła ze stanika kolejnego blanta. Spaliliśmy z połowę, faza już była, język się nie hamował wcale i zacząłem mówić, że mam ochotę wejść w jej cipkę, a ona tylko się cieszyła i mówiła, że też ma na mnie ochotę. Wpadliśmy sobie w ramiona i zaczęliśmy namiętnie się całować, w tym czasie moje ręce wędrowały po jej plecach, by po chwili zmienić kierunek i trafić na jej cycki, które w dotyku wydawały się jeszcze większe. Kutas znów prężył się tak, że mało nie przebił gaci. Kasia, błądząc ręka po moim ciele, wyczula mojego twardziela i po chwili opuściła ze mnie na tyle ubranie, że mogła swobodnie zająć się moim berłem. Nie protestowałem, mogła z nim, robić co chce, wręcz musiała. Wzięła go w usta. Ośliniła całego, językiem zaczęła wariować od góry do dołu, nie wiem, czy robiła to tak dobrze, czy to przez mój aktualny stan, ale byłem w 7 niebie. Wyczuła, że jestem blisko końca więc przestała ssać, wstała i powiedziała, że wracamy do domku. Po drodze się zatrzymała nagle i powiedziała, że mam ja wyruchać więc albo panuje nad orgazmem, albo lecę na kilka. Uśmiechnąłem się, chwyciłem za rękę i czym prędzej poszliśmy do domku. Nie wytrzymałem i na kawałek przed domkiem gdzie panowała totalna ciemność, moja ręka już była w jej kroczu, gdzie już było mokro. Była konkretnie napalona! Spaliliśmy resztę jointa, weszliśmy do naszej sypialni, gdzie szybko pozbyłem się z niej ubrań. Stała przede mną zupełnie naga, najlepsze piersi, jakie widziałem! Rzuciłem ją na łóżko i przywarłem ustami do jej sutków. Musiała mieć je cholernie czułe, gdyż na każdy ruch językiem jej całe ciało reagowało. Nie mogłem się oderwać od nich, na zmianę całowałem piersi i jej usta. Obróciła mnie na plecy, pozbywając się ze mnie ubrań i zaczęła ręka masować moje krocze, znalazła mój czuły punkt, który jednoczenie wprawia mnie w ból i ogromną przyjemność. Wzięła go do ust, męcząc dłonią moje czule miejsce! Najlepszy stan na świecie, ogrom przyjemności! Zaraz wystrzelę…nie zdążyłem wspomnieć, gdy doszedłem w jej ustach. Zakrztusiła się sperma, lecz nic nie wypuściła, połknęła wszystko i wylizała moją pałę do sucha. Miałem ochotę ja jej cipkę, więc położyliśmy się w pozycji 69 i wzajemnie się pieściliśmy. Niewiele trwało i mój przyjaciel był znów twardy i gotowy, a ja dorwałem się w końcu do jej cipki, która sokami zalewała mi całą twarz. Męczyłem jej łechtaczkę, liżąc i ssąc, na zmianę dodając do tego paluszek w dziurkę. Długo tak nie wytrzymaliśmy. Oboje czuliśmy potrzebę, by się znaleźć w sobie. Wszedłem w nią klasycznie od góry, po same jajka od razu, aż zajęczała z rozkoszy. Splątani w pocałunku posuwałem ją rytmicznie, co jakiś czas ostro wchodząc, co za każdym razem wywoływało jej jęk. Posuwając ją, czułem, że jestem na skraju, skończyłem na jej cyckach. Rozmazała cala spermę, a resztę z paluszków wylizała. Nie wiem, co to był za joint, ale wciąż było nam mało. Wzięła go w usta, by go pobudzić, językiem powoli dręczyła główkę, co szybko postawiło go na baczność i dosiadła go. Ruszała powoli bioderkami, całując mnie namiętnie w usta, by po chwili zacząć wprawiać się w coraz szybsze ruchy. Szybko wyczuła jakie tempo działa na mnie najlepiej. Nagle poczułem skurcz na penisie, Kasia właśnie szczytowała, więc przejąłem inicjatywę i zacząłem ja ruchać, ile sil, było jej nieziemsko, gdyż mało jej oczu nie wywróciło na druga stronę, a jęki było słychać kilka domków dalej. Tak oboje się zaspokoiliśmy. A jest to dopiero początek wspólnej przygody…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ErotycznyWirtuoz
  • W objeciach Morfeusza

    Hej, hmm.. naprawdę nie wiem jak zacząć, więc może najprościej będzie jak się przedstawię. Uhh.. wdech.. spokojnie… Jestem Anuszka, to trudne bo nie lubię mówić o sobie. Lubię jasne ubrania. Wygodnie jest robić pranie, gdy ma się same białe rzeczy. Jestem drobną, bladą, kruchą dziewczyną, o blond włosach i niebieskich oczach. Czysta Aryjka o lekko krzywych zębach. Kiedyś nosiłam wyjmowany aparat ortodontyczny, wiele mi dał, a ta krzywizna która mi została dodaje mi słodyczy i nie chcę tego zmieniać. Zmieniłabym wiele w swoim wyglądzie, ale tak bardzo lubię lekko wysunięte do góry dwójki w górnym rzędzie.

    Nie miałam nigdy bliskich przyjaciół. Lubiłam się spotkać ze znajomymi w wakacje, wyjeżdżaliśmy często pod namioty, gdzie oni pili alkohol, a ja się dobrze bawiłam patrząc na nich i popijając swój sok z jagód. Z perspektywy czasu trochę żałuję, że nigdy nie piłam z nimi, wiedząc jak teraz alkohol mnie rozluźnia. Wtedy jednak nie uważałam za coś fajnego picie przed 18. Właściwie wtedy myślałam, że jestem aseksualna. Już nawet nie chodzi o to, że nic mnie nie podniecało, co nawet nie czułam chęci dotyku, pocałunku, chęci bycia z kimś bliżej.

    Morfeusza poznałam w szkole średniej, ale i wtedy w zasadzie z nim nie rozmawiałam, mimo że zawsze z przystanku szliśmy tą samą ścieżką przez las. Mieszkałam wtedy u ciotki, bo mój dom rodzinny był daleko od ciekawych szkół. Pamiętam pierwszy rok, kiedy w zimę szybko robiło się ciemno. Zawsze starałam się go wyprzedzić, bo kopcił jak smok papieros za papierosem. Było to trudne, bo do niskich nie należał, a ja na swoich małych nóżkach musiałam zapierdzielać jak mały samochodzik. Wydawało mi się, że nawet kiedyś się zaśmiał z tego powodu, ale musiał się przyzwyczaić. Chyba nawet po jakimś czasie zwalniał kroku. Teraz wydaje mi się dziwne, że się go nie bałam. Ciemna noc, las, nie widać żywej duszy, oświetlanie drogi telefonem, śnieg na włosach i kroki za mną. Właściwie to czułam się bezpiecznie, wiedząc, że za mną idzie.

    Mimo że nie potrafiłam wtedy wymienić jakichś cech wyglądu, które by mnie pociągały, to zawsze myślałam, że podobają mi się blond włosy, najlepiej tak jasne jak moje. Może dlatego nie zwracałam na niego uwagi, gdy jego długie, czarne włosy wychodziły za mną z autobusu. Co mogę jeszcze o nim powiedzieć.. był blady prawie jak ja. Ubierał się na czarno, co dodatkowo go wysmuklało i wydłużało. Zwykle wyglądał elegancko, zakładał koszulę, którą zapinał pod samą szyję, zawsze miał wypastowane, eleganckie buty. Tylko plecak miał zawsze podarty, materiał w niektórych miejscach był prawie przezroczysty. Zupełnie jakby dostał go w podstawówce i tak się do niego przywiązał, że do tej pory nie nosił innego. Jednak miał kaprysy, kiedy przychodził do szkoły ubrany jak na koncert rockowy, a innym razem przychodził cały w dresie, chociaż to drugie zwykle pokrywało się z zajęciami wf-u.

    Pierwszy raz odezwałam się do niego na facebooku, to była zima drugiego roku szkolnego, piątek rano. Nie było go w szkole od poniedziałku, zapytałam czy chciałby, żebym przyniosła mu zeszyty. Nie odpowiadał kilka godzin, ale wieczorem wysłał mi swój adres, dodał że jutro po południu mogę przyjść i podziękował serdecznie.

    Rano zjadłam z ciocią śniadanie, obejrzałyśmy kilka filmów i gdy dochodziło południe zaczęłam się zbierać. Założyłam blado-niebieskie legginsy i białą w kwiaciste wzory tunikę. Nie wiem czemu ludzie ubierają się w zimę tak ciemno, w końcu fajnie jest się dopasować do kolorów tej pory roku. Założyłam długi, biały płaszcz z wielkim futrem na kapturze, zgarnęłam plecak i wyruszyłam.

    To nie było tak daleko, jak się spodziewałam. Kawałek za ścieżką do autobusu. Ja mam dłuższą drogę od niego. Przyznaję, że czułam się jak przed jakimś ważnym egzaminem. Dom był duży i strzegł go równie duży pies. Zadzwoniłam domofonem, wyszedł ojciec Morfeusza, był równie elegancko ubrany, nawet nie zakłożył na siebie nic cieplejszego, jedynie buty. Zabrał psa za dom i poprosił, żebym weszła. U progu powitała mnie jego mała siostrzyczka. Była taka urocza, zaprowadziła mnie do jego pokoju. Podziękowałam jej i pogłaskałam po głowie, a ta w podskokach odeszła rozradowana.

    Stałam tam chwilę pod drzwiami, układałam sobie dialogi i modliłam się, żeby trzymał się scenariusza. Zapukałam, usłyszałam łomot i chwilę później mi otworzył mi drzwi.

    -Och to ty, wejdź.

    Niepewnym krokiem weszłam do pokoju.

    -Cześć, ja…

    -Usiądź, chcesz coś do picia? – no tak, ten jak zwykle wyluzowany i w ogóle nie przeszkadza mu fakt, że rozmawiamy po raz pierwszy, mimo że widujemy się półtora roku. I oczywiście już na początku nie trzyma się scenariusza.

    -Eh nie dzięki, ja w zasadzie chciałam ci tylko dać zeszyty.

    Rozejrzałam się po pokoju, który był wręcz nieprzyzwoicie czysty. Żadnej brudnej skarpetki w rogu, na biurku jedynie laptop i głośniki, żadnych półek, żadnych ozdób, nawet nie było zużytych chusteczek w koszu. Mimo wszystko usiadłam przy biurku, by opowiedzieć mu o niektórych zadaniach, które będzie musiał zrobić na poniedziałek.

    -Szczerze to nie spodziewałem się, że umiesz mówić.

    -Czekaj, co?

    -Żaruję, wyluzuj. Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek pogadamy.

    Zaśmiałam się trochę nerwowo.

    -A właściwie czemu nie było cię tak długo?

    -Chorowałem.

    -Ale już jest lepiej?

    -Jak widać. – Odszedł od biurka rozprostowując ręce na boki. Sięgnął do szafki po colę i plastikowe kubki. – Chociaż coli?.

    -Eh tak, poproszę, w końcu jeszcze trochę mam do wytłumaczenia.

    -Pójdę tylko po drugie krzesło.

    -Poczekaj! – Zatrzymałam go gdy naciskał klamkę. Spojrzał na mnie w taki sposób, że zrobiło mi się słabo. – Masz metkę z przodu. – Zawstydzona zaczesałam włosy za ucho. – Spojrzał na siebie.

    -O faktycznie, dzięki – Wyszedł z pokoju, a ja miałam okazję się jeszcze rozejrzeć. Właściwie nie było po czym, jedyne co widziałam w tym pokoju poza meblami to plakat po wewnętrznej stronie szafki, z której wyciągnął napój, ale nie zdążyłam się mu przyjżeć. Mimo wszystko wolałam nie przeglądać jego rzeczy, znając życie albo idealnie wtedy by mnie nakrył, albo znalazłabym coś bardzo dziwnego i chciałabym to odzobaczyć. Ostatecznie wyjrzałam przez okno. Miał dwa okna, z jednej strony miał widok na las i drogę, z drugiej na inne domy. Nawet przeszło mi przez myśl, że sąsiedzi mogliby go podglądać.

    Wrócił z krzesłem, a ja jeszcze dłuższy czas tłumaczyłam mu zadania, popijając czarny napój z białego kubeczka. Ciekawe jak często z nich pije. Nie ma to jak dbać o środowisko. Po wszystkim umówiliśmy się, że weźmie mój plecak w poniedziałek i da mi go jak się spotkamy na przystanku. Zawsze jest parę minut wcześniej, żeby móc jeszcze wypalić papierosa.

    Od tamtej pory zaczęliśmy się czasem do siebie odzywać w szkole. Chociaż często przesiadywaliśmy całą przerwę siedząc obok siebie i wpatrując się w ścianę na przeciwko, nie zamieniając słowa. W drodze z przystanku rozmawialiśmy najwięcej, jednak wciąż szedł z tyłu. Nie przeszkadzają mi papierosy, ale nie lubię tego wdychać, moja matka często paliła. Pod koniec drugiej klasy nawet kilka razy mnie odprowadził pod dom. Oczywiście ciotka musiała to podłapać i gdy czasem wracałam do domu na weekendy dostawałam wywody o pszczółkach i kwiatkach.

    Razem ze znajomymi z klasy pod koniec roku robimy sobie zawsze wspólne ognisko. Jak zwykle byłam jedyną niepijącą, ale teraz przynajmniej miałam z kim zamienić słowo, pośmiać się. Wakacje dłużyły mi się potwornie. Chyba pierwszy raz w życiu chciałam wrócić do szkoły. Znaczy… wiadomo że nie za szkołą tęskniłam. Nie pisaliśmy za wiele z Morfeuszem. Z resztą ja wyjątkowo nie lubię elektroniki, szczególnie na spotkaniach z kimś. Jeden nawet kiedyś roztrzaskałam o ziemię, powiem jedynie że nie był mój.

    Ostatni tydzień wakacji to był jakiś koszmar. Dni wydawały się nie mieć końca. Chodziłam wcześnie spać, by przespać jak najwięcej, by wrócić do tamtego miasta. Ostatnie dwa dni nie były już tak tragiczne, robiłam dużo zakupów szkolnych, zawsze to lubiłam.

    Nie spałam w ogóle przed początkiem roku szkolnego. Byłam zbyt podekscytowana nadchodzącym dniem. Założyłam sukienkę, wysokie buty. Przeszczęśliwa poszłam na przystanek, mimo trudności chodzenia w tych butach po jakże niedogodnym terenie. Nie było go na przystanku. Czyżby rzucił palenie? Gdy autobus nadjeżdżał myślałam, że może po prostu się spóźni. Zaczął się apel, usiadłam obok koleżanki. Gdy tylko słyszałam otwieranie drzwi odwracałam się wyszukując znajomej sylwetki. No cóż, w sumie początek roku w 3 klasie już każdy olewał. Wróciłam do domu trochę poirytowana i sfrustrowana.

    Trudno mi było ukryć złość następnego dnia na przystanku, już z daleka widziałam tego kopcącego smoka, pomachał do mnie, odwróciłam wzrok.

    -Anuszka Anuszka, tyle czasu, opowiadaj co robiłaś, gdzie byłaś, ze wszystkimi szczegółami. – Zrobił ten swój cwaniacki uśmieszek i zaciągnął się papierosem.

    -Pff – Stanęłam obok, zrobiłam oburzoną minę, złożyłam ręce na mojej małej klacie.

    -Ej o co chodzi? – Dalej się nie odzywałam. – Coś się stało Anuszka? – chwycił mnie za ramię.

    -Haaa! – odwróciłam się do niego nagle, krzycząc i śmiejąc się, Morfeusz aż podskoczył, a potem mnie przytulił śmiejąc się. Podniósł mnie, nawet nie miałam jak tego odwzajemnić, bo chwycił mnie też za ręce. Po chwili zaczęłam ruszać nogami w powietrzu i w końcu postawił mnie na ziemię. Popatrzyłam na niego z rozradowaną mordką. Ten mnie pogłaskał czule po głowie i wypalił kolejnego szluga.

    -Spędziłam wakacje w domu, porządnie wypoczęłam i jestem gotowa na pierwszą matmę. A jak u ciebie?

    -Byłem w Hiszpanii i Portugalii.

    -I jak to możliwe, że się nie opaliłeś?

    -Wychodziłem wieczorami, nie lubię słońca. – Uśmiechnął się od ucha do ucha. Ten to ma równiutkie zęby.

    -Za granicą byłam tylko w Niemczech.

    -Ja latałem już tu i uwdzie, mój ojciec jest pilotem, mamy zniżki. – ot i cały sekret pięknego, dużego domu.

    Miałam wrażenie, że po dwóch miesiącach przerwy coś się zmieniło. Łapałam się na tym, że czasem mnie policzki bolały od uśmiechu. Byłam o wiele bardziej otwarta w jego towarzystwie, już nawet od kilku innych kolegów usłyszałam tekst ‘To ona mówi?’. Ehh.. Jak dobrze mieć wyrobione stanowisko w grupie znajomych z klasy.

    Nadchodził półmetek, klasa planowała małą imprezkę w szkole z nauczycielami. Już rozmyślałam sobie jak spędzę ten dzień: w domu, z kubełkiem lodów, oglądając horrory. Była jesień, dnie stawały się coraz krótsze, czerwone liście zaczynały opadać i zbliżała się moja ulubiona pora roku. Właściwie jesień też lubiłam, podobało mi się jak wszystko obumierało. Tak wiem, dość depresyjne. Zawsze gdy to mówiłam to trafiał się ktoś, kto dziwnie na mnie wtedy patrzył, więc dodawałam jakieś tam ‘No i o wiele mniej owadów’, co uspokajało trochę odbiorcę moich słów. Wracaliśmy ze szkoły, wyjątkowo obok siebie.

    -Nie zapalisz?

    -Nie, nie dziś.

    -A cóż to za zmiana?

    -Chciałem z tobą pogadać, tym razem nie oglądając twoich pleców. – Co? Patrzył na mnie? Czułam jak moje policzki zaczynają się różowieć. – Masz z kim iść na półmetek?

    -Nie… właściwie to nie zamierzałam w ogóle iść.

    -Ja też, ale pomyślałem, że ty byś chciała, a jako że nie zauważyłem by ktoś się wokół ciebie kręcił, to pomyślałem, że gdybyś nie miała z kim iść, to mogę być do twojej dyspozycji. – Nieźle Morfi, było prawie romantycznie, gdyby nie to, że wyszłam na szarą myszkę.

    -W sumie czemu nie, może być fajnie. – Może to moja jedyna szansa, by wyjść na kogoś bardziej wyluzowanego niż do tej pory.

    -Wow myślałem, że będę musiał cię namawiać. – Haa! Czyli jednak nie zaprasza mnie z litości!

    -Warto czasem się trochę zabawić. – Morfeusz zrobił wielki uśmiech i zagryzł lekko dolną wargę. Ten prosty gest wydawał się być niezwykle pociągający. – Czekaj! Ja nie to miałam na myśli!

    -Ale co? – Wybuchł szyderczym śmiechem, a ja walnęłam go w ramię. No tak, teraz wyszłam na bardzo nieszarą myszkę.

    Wybieranie sukienki na ten dzień to była totalna katorga. Wszystkie sukienki odsłaniały zdecydowanie za wiele, a ja nie dość, że nie miałam za bardzo co wyeksponować, bo mam drobny biust, to nigdy nie lubiłam takich wyzywających strojów. Moją uwagę przykuła dość krótka sukienka, z ozdobnym kołnieżykiem, cała w koronkę i z prześwitującymi rękawami. Nogi mam dość ładne, więc co mi tam, raz się żyje. Dobrałam do tego niezbyt wysokie buty, w końcu na początku roku zniszczyłam sobie w takich stopy. 

    Nadchodził ten dzień. Znowu jakbym szła na egzamin. Zrywałam sobie skórki z palców, mimo że niedawno zrobiłam sobie ładne paznokcie. Pod wieczór zrobiłam lekki makijaż, założyłam sukienkę i czekałam. Czas mijał jakby chciał a nie mógł. Kolejna minuta i kolejna. Aż w końcu dzwonek. Założyłam szybko buty, płaszcz i wybiegłam z domu. Czekał na mnie z taksówką, powitał mnie uśmiechem i otworzył mi drzwi.

    Miało być bez alkoholu, ale w sumie wszyscy byliśmy już pełnoletni i nawet nauczyciele coś tam podpijali. Nawet ja zanurzyłam usta w lampce szampana. Dobrze, że nie założyłam wysokich butów. Morfeusz okazał się być świetnym partnerem do tańca. Trudno było mi patrzeć mu w oczy, choć czułam, że on robił to cały czas. Zawiesiłam wzrok na jego dłoni trzymającej moją, miał takie piękne dłonie, z długimi palcami i smukłymi paznokciami. To był już kolejny wolny kawałek. Widzieliśmy jak wszyscy wokół się lizali, czułam się trochę niezręcznie. Postanowiliśmy wcześniej wyjść. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi i ruszyliśmy. Jechaliśmy znowu taksówką i gdy byliśmy już niedaleko lasu:

    -Chcesz się przejść przez las? – Zapytał patrząc na mnie w taki sposób, jakby bardzo spodziewał się pozytywnej odpowiedzi.

    -Jasne, dobrze że mam wygodne buty.

    Wysiedliśmy na przystanku.

    -Chyba pierwszy raz widziałem jak piłaś.

    -Pewnie dlatego, że to był pierwszy raz, kiedy coś wypiłam. – Uśmiechnęliśmy się do siebie, ale starałam się patrzeć przed siebie. – Trochę mi się od tego kręci w głowie.

    -Nie mów mi, że te dwa kieliszki szampana cię ruszyły.

    -Spójrz na mnie, na moją masę to i pewnie za dużo te dwa kieliszki. – W tym momencie się potknęłam, ale Morfeusz mnie złapał. Chwyciłam go za przedramię i tak szliśmy resztę drogi. Czułam się trochę pewniej.

    -Jak ci się podobało? – Spytał.

    -Bardzo mi się podobało, dziewczyny miały piękne suknie, muzyka była miła, lekkie przekąski smaczne, no i bombelki w kieliszku też mi się podobały. A tobie?

    -Też mi się podobało, ale teraz podoba mi się jeszcze bardziej. – No i moje policzki zaczęły płonąć.

    -Ah tak? Dlaczego?

    -A ja wiem, trochę wypiłem, to mi zawsze poprawia humor. W dodatku noc jest piękna. – Przerwał na chwilę wpatrując się w cienki księżyc. – No i ty… – Aż mnie zawirowało. Jego niski głos był w tym momencie tak ciepły, miło zabrzmiał w uszach. A ja szłam dalej, nie wiedząc co odpowiedzieć.

    -Anuszka – Zatrzymał się, moje serce chyba chciało wyskoczyć mi z piersi, oczywiście gdybym ją miała. Chwycił mnie za dłoń i pogłaskał ją swoim policzkiem, przymykając na chwilę powieki. Oderwał ją i spojrzał na mnie. Miałam wrażenie, że jego niebieskie oczy pożerają moją duszę. Powoli, patrząc na moje usta, przysunął swoją twarz do mojej. W ostatniej chwili nasz wzrok się zetknął, ale chwilę później zamknęliśmy oczy. Jego ciepłe wargi dotknęły moich. Czas jakby się zatrzymał. Morfeusz zaczął muskać delikatnie moje usta swoimi. Próbowałam robić to samo, ale nigdy wcześniej się nie całowałam. Po chwili chyba załapałam o co chodzi. Poczułam jak jego język dotyka moich ust, więc nieśmiało go pogłaskałam swoim. Po całym moim ciele przechodziły mnie dreszcze. Objął mnie łapczywie w pasie, a ja objęłam jego szyję. Przycisnął mnie mocno do siebie, nie przestając mnie namiętnie całować.

    W pewnym momencie oderwał się ode mnie i znów na mnie spojrzał, tym razem z lekkim uśmiechem. Potrzebowałam jeszcze chwili, by ogarnąć co się właśnie wydarzyło, a potem też się uśmiechnęłam, na co zaczęliśmy się śmiać.

    -Pomyśleć, że nie odzywaliśmy się do siebie półtora roku.

    -Tak, racja. Wtedy, gdyby mi ktoś powiedział, że będę się całowała z Morfeuszem, odpowiedziałabym coś w stylu ‘Chyba zwariowałeś!’

    -W najśmielszych snach bym o tym wtedy nie pomyślał.

    Odprowadził mnie pod same drzwi i ponownie mnie ucałował. Chyba nigdy do tego nie przywyknę, jego szerokie ramiona, wielka dłoń obejmująca mój policzek.

    -Śpij dobrze mała. – Rzucił gdy otwierałam drzwi.

    -Ty też śpij dobrze… mały! – Moja ciotka musiała to usłyszeć, rzuciła jeszcze z pogardą spojrzenie na mojego wybranka.

    -Lepiej się z nim nie zadawaj.

    -O co ci chodzi?

    -Cała jego rodzina jest jakaś nienormalna, a ten buntownik to najgorszy z nich wszystkich… – Pobiegłam na górę do siebie, nie chcąc więcej wysłuchiwać bzdur. W sumie co ciotka miała na myśli. Właściwie nawet nie wiem co o tym myśleć, nie wyznał mi uczuć, nie wiem co to wszystko znaczyło, nie wiem czy jesteśmy razem.

    Nigdy nie dopytywałam się o jego rodzinę, w sumie to nie była moja sprawa, a poza tym byłam u nich kilka razy i wydawali się być szczęśliwi. Chociaż może faktycznie czasami przy wspólnym obiedzie Morfeusz wydawał się jakiś spięty. W każdym razie nie był to Morfeusz, jakiego znałam. Miesiące mijały, szykowały się ostatnie wakacje, na które wyjechaliśmy razem. Obraliśmy sobie za cel Anglię. Zwiedzaliśmy Londyn, a na kilka ostatnich tygodni zamieszkaliśmy w pobliżu morza.

    Kąpałam się praktycznie codziennie, za to Morfeusz ciągle miał jakieś wymówki, by nie pływać. Wydawało mi się, że może nie umie, albo boi się wody, więc nie naciskałam. To znaczy parę razy naciskałam, ale zawsze dostawałam odpowiedzi jak ‘Może później’, ‘Jestem zmęczony’, ‘Nie chce mi się’, ‘Idź pierwsza, ja rozpalę ognisko’  i w końcu go nie namówiłam. Za to miło było leżeć z nim na plaży, z piaskiem we włosach. Mieliśmy oddzielne pokoje, ale zawsze rano przychodził do mnie żebym poczesała jego długie włosy. Bardzo je lubiłam, były takie miękkie i zadbane. Dni szybko zleciały i szykował się ostatni rok szkolny.

    Pewnego jesiennego dnia wracając ze szkoły, trzymając Morfeusza za rękę, naszło mnie na rozmyślanie.

    -Morfi?

    -Tak?

    -Czy my… jesteśmy razem? – Zaśmiał się pod nosem.

    -Myślę, że tak, czemu pytasz?

    -Wiesz, właściwie to nigdy nie spytałeś. – W tym momencie się zatrzymał, chwycił mnie za ramiona, schylił się do mojego poziomu, spojrzał mi w oczy i wypalił:

    -A chcesz być ze mną?

    -Tak…

    -No to jesteśmy razem. – Wyprostował się, podniósł palcem mój podbródek i nachylił głowę by mnie pocałować. Zatrzymałam mu usta dłonią, spojrzałam mu w oczy.

    -Czujesz coś do mnie? – Patrzył na mnie, jakby nie wiedział co odpowiedzieć. Ta cisza była już nerwowa. – Nieważne. – Chciałam odejść.

    -Czekaj. – Chwycił mnie za ramię. – Gdzie się wybierasz? – Znowu zapauzował. Chwycił mnie za dłoń i przyłożył do swojego policzka, jak przed pierwszym pocałunkiem. – Kocham cię Anuszka.

    Moje serce waliło, czułam się tak nieporadnie jak wtedy po półmetku, nie wiedziałam co robić. Zeszkliły mi się oczy, więc ten chwycił mnie za głowę i przycisnął mocno do swojej klaty.

    -Ja ciebie też. – Objęłam go i zaczęłam się nerwowo śmiać. Oderwaliśmy się od siebie.

    -Słuchaj, za miesiąc moi starzy jadą na jakieś wesele. Może chciałabyś do mnie wpaść na noc?

    -A.. co z twoją siostrą?

    -A co ty chcesz ze mną robić, że moja siostra ci przeszkadza? – Uśmiechnął się tym swoim cwaniackim uśmieszkiem. – Ona na pewno chętnie odwiedzi swoją koleżankę.

    -No to zastanowię się, czy w ogóle będę mogła. – Próbowałam się jakoś wywinąć, ale dobrze wiedziałam, że nie przepuszczę takiej okazji.

    Ostatecznie długo zastanawiałam się, czy mówił serio jakby nie chciał nic ze mną robić… niegrzecznego. Miałam dylemat między seksownymi majtkami i luźną, półprzezroczystą, koronkową bluzką, a piżamą-kombinezonem kotkiem. Ostatecznie zdecydowałam się na kota, ale wygoliłam się cała przed wyjściem. Z resztą nigdy nie lubiłam być owłosiona. Przygotowałam plecak i wyszłam. Była 17 a już zaczynało się robić ciemno.

    Ich pies już mnie dobrze znał, szczekał na mnie przeraźliwie, ale przy tym merdał ogonem i cieszył się na mój widok. Morfeusz słysząc psa wyszedł by go zabrać, żeby na mnie nie skoczył, jak to wcześniej kilka razy miał w zwyczaju. Wpuścił mnie przodem do domu. Zabrał ode mnie płaszcz, zostawiłam buty i ruszyłam do niego na górę, podczas gdy Morfi poszedł jeszcze po przekąski.

    -Niezdrowa żywność nadchodzi! – To był znak, bym otworzyła drzwi.

    -Wcale nie grzebałam ci w rzeczach, ale mógłbyś lepiej ukryć te gejowskie pornosy na dvd.

    -Bardzo śmieszne. – Ja tam roześmiałam się, jakby to był żart roku. – Jako że to jest piżamaparty to przebieramy się teraz, czy jednak później?

    -Jak chcesz, mi obojętnie.

    -To może po pierwszym filmie.

    Kiedyś już urządzaliśmy sobie seanse filmowe, ale nigdy nie nocowaliśmy u siebie. Cały czas zastanawiałam się, czy pozwoli mi spać z nim, czy będę musiała spać w pokoju gościnnym.

    Po skończonym filmie przebraliśmy się. Przyznaję, że byłam trochę zawiedziona, gdy zobaczyłam go ubranego w bluzkę na długi rękaw i długie dresy. Z drugiej strony ja byłam w piżamie-kocie, z której raczył się długo śmiać. Zawsze oglądaliśmy horrory i fajerem był ten, kto przynajmniej drgnął w strasznym momencie.

    -Haa! Frajer! – Wykrzyknęłam gdy Morfi lekko zadrżał.

    -Ach tak? Zobaczymy kto tu jest frajer! -Zaczął mnie łaskotać, dobrze wiedział jak przy tym wariuję. Kiedyś kopnęłam go w twarz, gdy połaskotał mnie po stopie. W sumie zasłużył sobie. – Kto jest frajerem? – Przestał na chwilę oczekując ode mnie odpowiedzi.

    -Ty! – I znowu zaczął. – Dobra, dobra, wygrałeś.

    -To kto jest frajerem? – Zaczęłam się śmiać.

    -Oboje jesteśmy frajerami. – Przestał mnie torturować łaskotkami i oparł się nade mną, stawiając ręce po moich bokach. Z kolei ja swoje odłożyłam do góry, na znak poddania się.

    Morfeusz zaczął się we mnie wpatrywać, moje serce zaczęło walić. Zamknął laptopa i wrócił by złożyć na moich ustach niezwykle namiętny pocałunek. Coś w nim było, coś w nim było takiego, że zakochałam się w nim ponownie. Przybliżył swoje ciało do mojego, zaczął całować mój policzek, a potem złożył delikatny pocałunek na moim uchu, lekko sapiąc mi do niego. Poczułam potężny dreszcz przechodzący po całym moim ciele. Dotykałam jego ramion i pleców, gdy ten podgryzał namiętnie moją szyję. Chciałam włożyć rękę pod jego koszulkę i wtedy przestał. Miał dziwny wzrok, jakby był wystraszony. Usiadł na brzegu łóżka, tyłem do mnie. Nie rozumiałam co się stało. Odwrócił do mnie głowę.

    -Jestem już zmęczony, posłałem ci łóżko w gościnnym, idź już tam proszę.

    -Coś się stało?

    -Co? Nie… nic.

    -Myślałam… myślałam, że moglibyśmy pójść dziś spać wiesz… razem. – Posmutniał, opuścił wzrok.

    -Bardzo bym chciał, ale może innym razem.

    -Morfi, o co chodzi? Przecież możesz mi powiedzieć. – Siedział w ciszy. – Pamiętasz jak spytałeś mnie czy chcę być z tobą?

    -Tak, pamiętam. – Znowu spojrzał na mnie.

    -Chcesz spać dziś ze mną?

    -Tak, chcę.

    -Więc zaśnijmy w jednym łóżku.

    -I tylko tyle?

    -Tak.

    -Okej… – Położył się, objął mnie, a ja oparłam się na jego ramieniu. Chwycił moją dłoń, pieszcząc ją opuszkami w powietrzu i przyglądając się jej.

    -Nie gorąco ci?

    -Nie, a tobie?

    -Mi trochę tak…

    -Bo się ubrałaś w ten śmieszny kombinezon, jak chcesz to dam ci jakąś koszulkę. – Przystałam na jego propozycję. Pierwszy raz w życiu założyłam coś czarnego. Nie miałam dużego wyboru między czernią, czernią a czernią. Jego koszulka wyglądała na mnie jak namiot. Zakrywała mi pośladki i mimo krótkiego rękawa sięgał mi do łokci. Znowu się do siebie przytuliliśmy.

    -Może… mógłbyś zdjąć bluzkę?

    -Po co?

    -Byłoby mi miło.

    -Wolałbym nie.

    -Dlaczego? – Nic nie powiedział, westchnął ciężko. Po pewnym czasie czułam, że jest już bardzo senny, delikatnie zaczęłam wkładać rękę pod jego bluzkę. Jego ciało było tak ciepłe, skóra tak miła i… zaraz… co to. Odsłoniłam pościel, by zobaczyć co ma na brzuchu i wtedy się obudził. Zerwał się z łóżka i zaczął na mnie krzyczeć.

    -Co ty odpierdalasz?

    -Morfi… co to jest na twoim brzuchu? – Wskazałam palcem na niego. Zaczął chodzić nerwowo po pokoju chwytając się mocno za włosy, w końcu się uspokoił.

    -Okej, skoro tak bardzo tego chcesz. – Stanął przede mną przy łóżku i zdjął bluzkę. Księżyc za oknem rozświetlił jego bladą skórę. Było na niej mnóstwo blizn.

    -Kto ci to zrobił? – Łzy zaczęły mi się zbierać w oczach. Chłopak patrzył na mnie jeszcze chwilę, trzymając nie do końca zdjętą bluzkę w nadgarstkach.

    -To tutaj to mój ojciec, ale niektóre ja sam, właściwie już sam nie pamiętam, co ja sobie zrobiłem a co on. – Zaczął oglądać swoje ciało. Nie mógł na mnie spojrzeć. – Wyjedziesz ze mną? – W końcu to zrobił.

    -Co?

    -Jak skończymy szkołę, wyjedziesz ze mną? – Zastygłam. Musiałam zebrać myśli. Otarłam łzy. Nie odrywał ode mnie wzroku.

    -Tak, wyjadę z tobą. – Podeszłam do niego na łóżku na kolanach. Zaczęłam całować jego tors, dotykać jego talii, westchnął głęboko gdy ucałowałam jego szyję. Przechylił mnie na łóżko, oparł się nade mną na łokciach, zgarnął włosy z mojej twarzy, zaczął mnie namiętnie całować. Zszedł łapczywie z pocałunkami niżej, wycałował moje obojczyki, szyję, ucałował mnie za uchem, schodził niżej do ramion. Położył się obok.

    Czułam jak jego ręce wślizgują się pod moją bluzkę, a w zasadzie jego bluzkę. Ciepło jego dłoni wywoływało we mnie żar pożądania. Już nie mogłam kontrolować tych impulsów. Oparłam się nad nim, nie zwracałam uwagi na jego rany, niektóre nie były nawet zabliźnione. Miałam frajdę gdy czułam jak skóra pod moimi pocałunkami się napina. Zeszłam do jego podbrzusza, chciałam zsunąć z niego dresy, ale mnie zatrzymał. Znowu przejął kontrolę, podwijał moją bluzkę do góry.

    -To należy do mnie. – Ściągnął ze mnie koszulkę i rzucił w ścianę. Zostałam tak już tylko w majtkach. Trzeba było wziąć ze sobą koronkowe, a nie z żyrafką.

    Chwycił jedną dłonią moją pierś. Wygięłam się do tyłu, gdy on nie przestawał składać na moim ciele pocałunków. Wycałował mój biust, aż skończył na czubkach moich piersi. Nie są zbyt duże, ale nie wyglądało na to, by mu to przeszkadzało. Lizał moje sutki, a ja wariowałam pod nim, chwytałam się za włosy i pościel. Nie przestawał schodzić niżej, ucałował mój brzuch, a następnie zsunął ze mnie majtki, by wracając złożyć kilka pocałunków na moich nogach.

    Gdy poczułam jego język na wewnętrznej stronie moich ud jęknęłam cicho, zaciskając dłonie na prześcieradle. Powoli zmierzał do najbardziej wrażliwych miejsc na moim ciele. Zanurzył się we mnie językiem i wtedy już nie mogłam powstrzymać jęków. Jedną ręką bawiłam się swoją piersią, drugą zaciskałam na jego włosach.

    -Pragnę cię Morfi. – Gdy to usłyszał podniósł się by znów mnie pocałować. Język zastąpiły jego palce, które powoli zatapiały się we mnie.

    -Jesteś tak mokra. – Wyszeptał mi do ucha. Po tych słowach postanowiłam mu się trochę odwdzięczyć. Wstałam na kolana i zsunęłam z niego dresy. Jego penis od razu z nich wyskoczył. Był duży i żylasty. Zaczęłam ruszać nim dłońmi i postanowiłam sobie pomóc ustami. Ucałowałam go od czubka aż po jego wygolone łono. Przyznaj się, że sam tego chciałeś. Miał taki wspaniały zapach, zanużyłam go w swoich ustach, delikatnie jeździłam po nim językiem. Próbowałam wziąć go najgłębiej jak mogłam i do tego ssać.

    Wtedy chwycił mnie za podbródek, jakby dając znać żebym wróciła do niego na górę. Sięgnął do szafki nocnej po gumki, zatrzymałam go mówiąc, że brałam tabletki. Ucałował mnie namiętnie i położył się nade mną, między moimi nogami. 

    -Na pewno tego chcesz?

    -Tak, bardzo cię pragnę.

    Po moich słowach poczułam, jak się delikatnie we mnie zanurza. Szczerze spodziwałam się bólu i rozlewa krwi, ale nic z tych rzeczy. Od razu przejęła mnie fala rozkoszy. Zaczynał delikatnie, dokładnie obserwując moją twarz. Nasze oddechy były równe, głębokie i ciężkie. Gdy przyspieszył jęczałam jak oszalała. Sama się po sobie tego nie spodziewałam. Po nim też nie spodziewałam się, że będzie taki zwierzęcy. W pewnym momencie przewrócił mnie na siebie, siedziałam na nim, a on szybko poruszał moją łechtaczkę. Zatrzymałam na chwilę ruchy w górę i w dół, bo czułam jak nadchodzi do mnie fala gorąca. Odchyliłam się mocno do tyłu i przeżyłam swój pierwszy orgazm, głośno jęcząc. Opadłam na nim, położyłam głowę na jego ramieniu. Gdy zwolnił we mnie ruchy poczułam jak zalewa mnie od środka. Zostaliśmy tak jeszcze chwilę przytulając się i całując po ramionach i szyjach.

    -Kocham cię Anuszka. – Wyszeptał mi do ucha. Ciepłe powietrze z jego ust uspokoiło mnie.

    -Kocham cię. – Opadłam obok wciąż ciężko dysząc. Wtuliłam się w jego nagle, blade ciało. Oglądałam je dokładnie, Morfeusz nie wydawał się być już skrępowany. Jeździłam paluszkami po jego torsie. Pocałował mnie czule w czoło. – To było wspaniałe. 

    -Tak…

    Po tamtej nocy nie chciałam więcej przychodzić do ich domu. A przynajmniej nie w obecności jego ojca. Chciałam z nim porozmawiać, ale mój ukochany kategorycznie mi zabronił. Nawet jakby został skazany, to wyszedłby za kaucją, a wtedy nie wiem czy zostawiłby na Morfeuszu skórę. Nigdy nie pytałam czemu go tak okaleczał. Cieszyłam się, że jestem powodem, dla którego Morfi przestał mu w tym pomagać.

    Nadchodziły matury, ale przed nimi jeszcze bal. Ja na biało, on na czarno. Poduczyłam się tańca, już nie wpadałam na jego nogi. Tym razem nie mieliśmy problemu by się przy wszystkich pocałować. Ja już nie czułam się przez wszystkich obserwowana. W ramionach Morfeusza czułam się najbezpieczniej niż gdziekolwiek mogłam sobie wymarzyć. To był najbardziej romantyczny wieczór, a przynajmniej do jego oświadczyn. Tak, wyjechaliśmy razem, Morfeusz utrzymuje jedynie kontakt z siostrą. Nadal nie rozbiera się na plaży.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wiki
  • Schwytana przez elfa… cz. 2

    Obudziłam się, gdy do pokoju wpadały czerwonawe promienie zachodzącego słońca. Ból głowy w miarę ustał. Lekko dotknęłam obolałej skroni – wyczułam pod palcami opuchliznę. Podniosłam nieco głowę i rozejrzałam się nerwowo po pomieszczeniu. Na szczęście nie było tutaj tego przebrzydłego elfa. Z powrotem padłam na poduszkę, a łzy same napłynęły mi do oczu. Nawet nie myślałam o swojej beznadziejnej sytuacji, ale o zamordowanej z zimną krwią rodzinie. Już nigdy więcej nie zobaczę mamy, taty, braci… Na dodatek schwytał mnie jakiś elf, który chce mnie wykorzystać. Otarłam jednak łzy. Nie czas na płacz. Może da się coś na to zaradzić. Jeszcze raz rozejrzałam się po pokoju i cicho wstałam z łóżka. Podeszłam do jednego z dwóch małych okien. Jedyne co zobaczyłam to drzewa. Las? Do tego pomieszczenie znajdowało się na piętrze. Westchnęłam cicho. Okna co prawda i tak były za małe, żeby móc przez nie przejść, ale fakt, że nikt inny nie mieszka w pobliżu… Odeszłam od okna i skierowałam się w stronę drzwi. W pokoju były ich dwoje, jednak zapamiętałam, przez które przeszedł elf, gdy stąd wychodził. I do tych samych podeszłam. Ostrożnie chwyciłam za klamkę i spróbowałam je otworzyć. Oczywiście na próżno, były zamknięte. Czego ja się w ogóle spodziewałam. Łzy bezradności po raz kolejny wypełniły moje oczy. Odwróciłam się, by sprawdzić, czy może te drugie drzwi nie są otwarte. I w tym momencie zamarłam w bezruchu. Usłyszałam szczęk rygla i dźwięk otwieranych drzwi. Niepewnie obejrzałam się przez ramię i zobaczyłam go. W jednej chwili strach ścisnął mi żołądek. On wszedł, zamknął za sobą drzwi. Spojrzał na mnie, jednak nic nie powiedział. Niespiesznie przeszedł obok mnie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak wysoki jest. Ponad głowę wyższy ode mnie. Usiadł na łóżku. Ja nadal stałam w miejscu ze spuszczonym wzrokiem. Bałam się nawet na niego popatrzeć.

    – Chodź tu – powiedział beznamiętnym tonem. Zawahałam się przez moment, lecz wykonałam polecenie. Zachowałam jednak bezpieczną odległość dzielącą mnie od niego.

    – Usiądź obok mnie – dodał po chwili. Ciągle na niego nie patrząc, podeszłam niepewnie i usiadłam na łóżku. Jako, że kawałek od niego, przysunął się nieco do mnie. Chwycił mnie za brodę, podniósł mi głowę i nakierował tak, by móc patrzeć na moją twarz. Ja ciągle uciekałam wzrokiem, ale chyba go to nie zraziło. Ze strachu oddychałam szybko, starałam się jednak uspokoić oddech. Gdy z moich oczu wypłynęły łzy, otarł je i puścił moją brodę. Od razu zwiesiłam głowę i odwróciłam ją. Przez jakiś czas tylko mi się przyglądał. Po dłuższej chwili dotknął delikatnie mojego ramienia. Drgnęłam nieznacznie, jednak nic więcej nie uczyniłam.

    – Musisz coś zrozumieć… – zaczął. Jego subtelny dotyk przeniósł się na mój obojczyk. – Mężczyźni mają pewne potrzeby, które muszą zaspokajać… Ta jedna w szczególności daje się we znaki – mówił cicho i zaskakująco łagodnie. Jego dłoń zjechała niżej, dotykając przez ubranie mojej piersi. – Co prawda jest wojna, mógłbym gwałcić kilka różnych kobiet dziennie. Ale nie przepadam za takim podejściem. Wtedy trzeba się spieszyć, a ja spieszyć się nie lubię… – poczułam dotyk na swoim brzuchu, Szybkim ruchem wsunął mi dłoń pod bluzkę, dotknął opuszkami palców mojej nagiej skóry. Nie protestowałam w żaden sposób, bo zwyczajnie się bałam. Tylko łzy jedna po drugiej spływały po moich policzkach. – Nie bój się… Jeśli będziesz grzeczna, czeka cię tutaj sporo przyjemności… – wyszeptał do mojego ucha. Na te słowa aż ciarki przeszły mi po plecach. Bo jakoś wątpiłam w to, co mówił. Wysunął dłoń spod mojej bluzki i chwycił za materiał, podciągając ją do góry. Kazał mi podnieść ręce. Zawahałam się na moment, ale miałam wrażenie, że lepiej nie oponować. Pokonałam wstyd i uniosłam ręce, a on zdjął mi bluzkę. Rzucił ją na łóżko, by w następnej chwili pozbyć się ze mnie stanika. Obnażył w ten sposób moje niewielkie, nastoletnie piersi. Ścisnął niezbyt mocno jedną z nich, podrażnił przez chwilę sutka, z lekkim uśmieszkiem przyglądając się temu, jak nieco twardnieje. Nikt nigdy nawet nie dotykał moich piersi, było to dla mnie nowe uczucie. Jednak nie mogłam skupić się na bodźcach, jakich dostarczał mi dotyk tego elfa. Nie mogłam powstrzymać łez wypływających z moich oczu. Wmawiałam sobie, że nikt tego nie widzi, nie ma się czego wstydzić. On widzi tylko moje piersi. Zapewne widział już takich wiele w życiu. Pewnie nie robi to na nim żadnego wrażenia. Pobawił się przez chwilę moimi cyckami, po czym wstał.

    – Uklęknij – polecił krótko, rozpinając pasek u spodni. Pobladłam, słysząc to, co powiedział. Jednak zsunęłam się z łóżka i czy tak, czy tak od razu padłam na kolana. Moje nogi chyba nie były w tym momencie zdolne do tego, by utrzymać na sobie mój ciężar. Stanął przede mną. Rozpiął pasek, jednym ruchem zsunął spodnie i majtki. Wzrok trzymałam spuszczony, ale teraz jakoś sam powędrował trochę wyżej. Tuż przed swoją twarzą ujrzałam penisa. Odruchowo odsunęłam nieco głowę, a elf zaśmiał się cicho, widząc to.

    – Domyślam się, że wiesz, co robić –  powiedział. Znowu chwycił mnie za brodę i pociągnął moją głowę ku górze. – Popatrz na mnie – wykonałam polecenie. Napotkałam spojrzenie jego dużych, szmaragdowych oczu. – Nie płacz. To nie boli. Daj rękę… – dodał. Puścił moją brodę, a ja niepewnie uniosłam drżącą dłoń. Ujął ją w swoją i położył na swoim penisie. Docisnął moją dłoń do swojego przyrodzenia, tak, że je obejmowałam. Jednocześnie pilnował, bym nie puściła. Zaczął powoli poruszać swoją dłonią po penisie, prowadząc w ten sposób moją dłoń. Stopniowo przyspieszał ruchy, a ja podążałam za nim, bo nie miałam innego wyjścia. Trochę mnie to brzydziło, ale lepsze to, niż co innego. Przestałam nawet płakać. Elf zabrał swoją dłoń, a ja nie przerywałam sprawiania mu przyjemności. Czułam, że jego penis twardnieje w mojej dłoni, powiększa się. Przyglądałam się temu procesowi z pewnego rodzaju zafascynowaniem. Mocniej zacisnęłam palce na jego kutasie i patrzyłam, jak z każdą chwilą staje się coraz większy. Przestałam dopiero, gdy elf chwycił mnie za nadgarstek. Spojrzałam na niego zaskoczona. Czyżby mu się nie podobało?

    – Mhm… – mruknął jednak, wyrażając chyba w ten sposób swoje zadowolenie. Uśmiechnął się lubieżnie, dotknął mojego policzka, pogłaskał mnie po nim kciukiem. – A teraz weź go do buzi – powiedział, nie rezygnując z dziwnego uśmiechu. Popatrzyłam na stojącego już penisa przed swoją twarzą. Łzy znowu napłynęły mi do oczu. Nie wiedziałam, czy to zrobię. Zwyczajnie się brzydziłam. Elf zobaczył, że się krzywię. I w ten sposób poznałam jeden z wymiarów kary. Uderzył mnie otwartą dłonią w policzek. Może niezbyt mocno, ale doskonale poczułam uderzenie. Zapiekło, skóra z pewnością się zaczerwieniła. Popatrzyłam na niego ze łzami w oczach.

    – Dobrze ci radzę, bądź grzeczna… – powiedział, a ja z powrotem spojrzałam na jego penisa. Elf trzymał dłoń na moim policzku, przysunął delikatnym ruchem moją głowę do swojego przyrodzenia. Dotknęłam go ustami. Zacisnęłam mocno powieki, chcąc pokonać obrzydzenie. Po chwili otworzyłam usta i wpuściłam do nich główkę. Z początku nic nie robiłam, ale w końcu odważyłam się i zacisnęłam na penisie wargi. Zaczęłam pieścić główkę językiem. Usłyszałam, że elfowi nieco przyspieszył oddech.

    – Wsadź go głębiej – polecił. – I patrz na mnie, gdy to robisz – dodał. Z najwyższym trudem otworzyłam mocno zaciśnięte powieki i popatrzyłam do góry. Przyglądał mi się z tym dziwnym uśmieszkiem. Tak, jak kazał, powoli ruszyłam głową do przodu. Poczułam twardego penisa, zagłębiającego się w moich ustach. Elf patrzył z satysfakcją. W żaden sposób mnie do tego nie zmuszał, nawet mnie nie dotykał. Spoglądałam na niego i ssałam jego dużą, elfią pałę. W ustach udało mi się zmieścić mniej niż jej połowę. Dalej nie mogłam wepchnąć, gdy tylko dotykała mojego gardła, chciało mi się wymiotować. Cofnęłam głowę, popieściłam przez chwilę językiem żołędzia, po czym znowu zagłębiłam penisa w swoich ustach. Zaczynałam robić to coraz szybciej i szybciej, cały czas mocno ściskając fiuta ustami. Moje piersi falowały w przód i w tył, w tym samym rytmie. Po jakimś czasie wpadłam na pomysł, by tę część penisa, która nie mieści się w moim gardle, popieścić dłonią. Więc teraz jednocześnie waliłam mu przy nasadzie i ssałam jego kutasa. Elf zamruczał z aprobatą. Widocznie spodobał mu się ten pomysł. Ani na moment nie przestawałam poruszać głową i dłonią. Już nie myślałam o obrzydzeniu czy wstydzie. Byłam wręcz zadowolona z siebie. Elfowi chyba się podobało, skoro już więcej mnie nie pouczał. Patrzyłam na niego wzrokiem niewiniątka i nie przerywałam ssania jego pały. Od czasu do czasu bardziej skupiałam się na główce, pieszczotliwie ją oblizując. Czułam, jak penis pulsuje w moich ustach. Był już naprawdę twardy. Po chwili elf wyjął go z moich ust. Zabrałam dłoń, bo on sam zaczął sobie walić. Zrozumiałam, o co chodzi. I w tym momencie z jego fiuta wystrzeliła spora porcja białej, lepkiej cieczy. Zamknęłam oczy i poczułam ciepłą spermę na swojej twarzy. Elf jęknął cichutko, a trochę nasienia skapnęło na moje piersi. Gdy poczułam, że salwa się skończyła, otworzyłam oczy. Elf popatrzył na mnie z satysfakcją, po czym podstawił mi pod usta ciągle twardego penisa. Obawiałam się nieco smaku spermy, ale wsadziłam główkę do ust i starannie wyssałam resztki. Nie było się czego bać. Nasienie okazało się wręcz przyjemne w smaku, nawet trochę słodkawe. Wysunęłam penisa z ust i popatrzyłam wyczekująco na elfa. On uśmiechnął się, starł palcami nieco spermy z mojej twarzy. Posłusznie oblizałam jego palce, ze smakiem połykając kolejne porcje białego płynu.

    – Grzeczna dziewczynka… – powiedział cicho. A mnie w dziwny sposób zadowoliły te słowa. Elf podciągnął spodnie, zasłaniając w ten sposób powoli opadającego już penisa. – Dobrze się spisałaś – dodał, lekko głaszcząc mnie po głowie. – Możesz iść się umyć – wskazał drzwi, za którymi do tej pory nie wiedziałam, co się znajduje. Jeszcze przez chwilę gładził moje włosy, po czym wolnym krokiem wyszedł z pokoju, zamykając drzwi na rygiel. A ja zostałam sama, klęcząc na podłodze, zupełnie naga od pasa w górę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh