Author: admin

  • Subtelna milosc

    Patrzył na siostrę z miłością, godną nie brata, a kochanka. Jak to się zaczęło? O tym pragnę opowiedzieć.
    Nazywam się Artur. Siedemnaście lat temu przyszedłem na świat, 23 minuty później moja siostra – Kinga. W naszym domu nie było tematów tabu. Prędzej czy później przyszły pytania o seks. Rodzice odpowiadali na wszystkie nasze pytania, zastrzegając jednak, że jest to rzecz dla osób dorosłych, tak samo jak alkohol, czy papierosy. Zaakceptowaliśmy że alkohol i papierosy są dla dorosłych. Ale seks? To zawsze ciekawiło. Gdy mieliśmy jedenaście lat, mieszkaliśmy dla otuchy w jednym pokoju. Pewnego razu obudziła mnie w nocy siostra mówiąc że chce zobaczyć mojego siusiaka. Zgodziłem się, pod warunkiem że i ona zdejmie majtki. Przystała na to. Po wszystkim obiecaliśmy sobie, że nie zdradzimy naszej tajemnicy nikomu. Lata mijały, a nasze nocne spotkania nie nudziły się. Nie próbowaliśmy żadnych używek oprócz tej jednej. Badania wspólnej cielesności. Wkrótce do zmysłu wzroku, dołączył dotyk. Badaliśmy wzajemnie swe ciała, z coraz większą ciekawością i intensywnością. Gdy miałem dwanaście lat osiągnąłem pierwszy wzwód. Właściwie, to nawet nie był wzwód. Mój penis lekko urósł i napęczniał. Siostra wówczas przyglądała mu się ze szczególnym zaciekawieniem. Jakby dopiero go odkrywała. Oglądała z każdej strony i dotykała. Spytałem wtedy mamy czy to normalne (oczywiście nie wspominając o siostrze). Stwierdziła że tak i opowiedziała mi o podnieceniu seksualnym. Nasze zabawy przeszły wówczas na wyższy poziom. Niedługo później odkryliśmy porno i zapragnęliśmy tego co widzieliśmy. Tej nocy siostra po raz pierwszy „posmakowała” mojego penisa. Od tej nocy, zaraz po zgaszeniu przez rodziców światła, siostra pakowała się do mojego łóżka i po krótkiej zabawie wracała do swojego. Nie było tam miejsca na uczucia, wszystko to było jedynie zabawą i ciekawostką. W wieku piętnastu lat po raz pierwszy uprawialiśmy seks. Uznaliśmy że zrobimy to bez zabezpieczenia. Skoro pierwszy raz, to szaleć. Nigdy wcześniej nie czułem takiej satysfakcji. Gdy mięśnie jej cipki, po raz pierwszy zacisnęły się na moim penisie podczas orgazmu, myślałem że zemdleję z rozkoszy. Mój członek naprężył się i zalał jej pochwę i wzgórek łonowy gorącą spermą. Rosmarowałem ją po jej brzuchu, a następnie zlizałem, tak by nie uronić ani kropelki.Tego dnia po raz pierwszy ją pocałowałem. Leżeliśmy całując się namiętnie, z posmakiem mojego nasienia w ustach i brudząc pościel jej sokami. Zachłannie ściskałem jej piersi i przygryzałem sutki. Położyłem ją delikatnie na plecach i liznąłem po twarzy. Wtedy uświadomiłem sobie co tak naprawdę do niej czuję.
    •    Kocham Cię siostrzyczko – wyszeptałem jej do uszka.
    •    Ja Ciebie też braciszku – odparła, również szeptem.
    •    Nie Kiniu – powiedziałem smutno – nie kocham cię tylko jak brat powinien kochać siostrę. Pragnę i pożądam Cię Kiniu.
    •    Wyznam Ci że od dawna zbierałam się by ci to powiedzieć Braciszku – odpowiedziała, dziwnie smutniejąc.
    •    Co się stało moja Malutka? – spytałem, patrząc jej w oczy – Płaczesz? – otarłem jej łzę spływającą po policzku.
    Podciągnęła kolana pod brodę i siedziała odwróciwszy ode mnie wzrok.
    •    Kinguś? Kiniu? – wypowiedziałem jej imię. Przyciągając delikatnie za brodę w moją stronę. W jej oczach ujrzałem bezgraniczny smutek i cierpienie. Zakręciło mi się w głowie, czując jej ból i bezwstydnie uroniłem łzę.
    •    Co się dzieje? – spytałem zmartwiony.
    •    Źle się stało, że doszło pomiędzy nami do takich rzeczy. Zarówno w przeszłości, jak i dzisiaj.
    Nie rozumiałem jej słów. Nie potrafiłem przyjąć ich do wiadomości.
    •    Kiniu, co ty opowiadasz? Źle Ci ze mną?
    •    Och, Artur – powiedziała wtulając się we mnie – ja cię szczerze kocham. Rozumiesz? Jesteś dla mnie wszystkim. Całe życie nie miałam nikogo tak blisko. Nikogo kto wymieniłby ze mną tyle doświadczeń. Nikogo kto byłby tak opiekuńczy. Nikogo kto pocieszał w trudnych chwilach i wciągał mnie na wyżyny rozkoszy w dobrych. Po prostu. .. boję się naszego rozstania. Nie wiem czy będę sobie w stanie bez Ciebie poradzić.
    Oblał mnie zimny pot. Po raz pierwszy miałem świadomość że mogę ją utracić.
    •    Co się stało? Dlaczego mielibyśmy się rozstawać? – Czułem jak pocą mi się dłonie, więc wytarłem je w koc.
    •    Spójrzmy prawdzie w oczy Arti. Jesteśmy rodzeństwem. Nie mamy wspólnej przyszłości. – po tych słowach miałem wrażenie że ktoś wydarł moje serce i na moich oczach roztrzaskał je młotem na kawałki.
    •    Nie chcesz mnie już? – spytałem podpierając się dłonią materaca i ocierając przedramieniem zroszone potem czoło, czułem że robi mi się słabo.
    •    Chcę – odpowiedziała pociągając noskiem – Bardzo cholernie chcę.
    •    Więc co stoi na przeszkodzie?
    •    Co powie rodzina? Bliscy? Znajomi?
    •    Nie muszą wiedzieć – odpowiedziałem pewnie – zachowamy to w tajemnicy, lub odejdziemy.
    To powiedziawszy przytuliłem ją mocno. Wtuliła się we mnie i szepnęła:
    •    Nie zostawiaj mnie braciszku.
    Pocałowałem ją w czoło i odpowiedziałem:
    •    Nigdy.

    Zasnęła spokojnie, wtulona w moją pierś. Oddychała miarowo i spokojnie. Leżałem patrząc w sufit i gładząc ją po pięknych, kasztanowych włosach.
    •    Nigdy. .. – powtórzyłem.

    •    Rano obudziła mnie pocałunkiem. Spojrzałem w intensywnie zielone oczy siostry, mając wrażenie że ich głębia mnie wchłonie.
    •    Dzień dobry – powiedziałem, po czym skradłem jej namiętny i długi pocałunek.
    Od tej nocy spaliśmy razem.. Nie myśleliśmy o tym co by się stało, gdyby odkryli nas rodzice. Oni nie byli ważni. Liczyła się tylko nas dwoje.
    Dziś oboje mamy po siedemnaście lat. Chodzimy do dwóch różnych szkół, lecz widujemy się w domu. Rodziców zazwyczaj nie ma. Wyjeżdżają wspólnie na delegacje, nie musząc się o nas martwić. Dzisiaj jest jeden z takich dni. Rodzice wracają za trzy dni. Trzy dni pobytu sam na sam z siostrą. Ustaliliśmy że będziemy chodzili bez ubrań, a kto pierwszy się podnieci, zaspokaja drugą osobę. Uczciwie. Poszedłem wcześniej do łazienki zaspokoić się dłonią, a po obfitym wytrysku, wyszedłem z łazienki gotowy do próby. Przy tym co ujrzałem, nie miałem szans na wygraną. Przed drzwiami łazienki stała moja siostra. Naga. Wiem, wiem – może i powinienem się przyzwyczaić. Ale jej idealnie okrągłe biodra, szczupłe uda, wyraźne wcięcie w talii, prężące się niewielkie piersi i lekki zarys dolnych żeber spod skóry sprawiły że poczułem na całym ciele gęsią skórkę. Mój penis natychmiast podniósł się do pionu i był gotowy do działania. Siostra jak gdyby nigdy nic podeszła do mnie, złapała mnie za niego i wyginając odrobinę boleśnie w dół wyszeptała mi do ucha:
    •    Przegrałeś
    •    Przegrać w takim wyzwaniu, to jak wygrać. Nawet martwemu by stanął – broniłem się. Siostra zaśmiała się perlistym i łagodnym śmiechem. Znienacka wziąłem ją na ręce, kwiknęła cicho, wystraszona, ale po chwili mruknęła z zadowoleniem. Zaniosłem moją kotkę do sypialni, gdzie położyłem delikatnie na łóżku, po czym położyłem się obok i wpiłem w jej wargi, palcem masując łechtaczkę. Jej ciałem wstrząsnął przyjemny dreszcz. Zawsze tak reagowała, gdy dotykałem w ten sposób. Przeplatając się językami pieściliśmy się wspólnie. Jej dłoń na moim członku, a moje palce powoli rozchylały wnętrze jej cipki. Wsunąłem do środka po kolei; najpierw jeden, potem drugi, a na końcu zacząłem wpychać trzeci palec. Po chwili bólu moja kotka zaczęła odczuwać przyjemność. Czułem to przez ilość wypływających z niej soków.
    •    Pościel mamy do wymiany Kiciusiu – szepnąłem jej do uszka, wciąż drażniąc się z jej cipką.
    •    Nie pieprz. .. wsadź go. .. we mnie – powiedziała z przerwami, przez przyjemność, wywołaną zbliżającym się szczytowaniem. Zdecydowaliśmy się na tabletki antykoncepcyjne, więc nie musieliśmy się bać o ciążę. Przyłożyłem swojego penisa do jej szparki i położyłem się na niej całym swoim ciężarem ciała, wpychając go po same jaja, zdławiła krzyk zaciskając ostre ząbki na mojej dłoni. Przetrzymawszy dyskomfort, wyciągnąłem dłoń z jej ust i wsparłem się na ramionach, wykonując gwałtowne wypady biodrami. Do przodu i do tyłu. Długo nie trzeba było czekać. Doszliśmy do orgazmu w tym samym momencie. Z jej cipki trysnęły soki mieszane z moją spermą. Po chwili wyciągnąłem z niej członka i położyłem się obok. Leżeliśmy cali w sokach, nasieniu i pocie, ale zadowoleni i zrelaksowani.
    •    Kocham Cię braciszku – powiedziała na głos.
    •    I ja Ciebie Moja Kotko.
    •    Nie było źle – skwitowała ze śmiechem.
    •    Zarzucasz mi że kiedyś było źle – spytałem, obracając się na bok i spoglądając w jej piękne oczy.
    •    Inherentne dla seksu jest to że jest dobry lub słaby. Na szczęscie z moim braciszkiem zawsze jest idealny – dodała widząc moją minę.
    •    E tam, chodź tu do mnie – powiedziałem obejmując ją.
    A jak historia potoczy się dalej?
    Zobaczymy!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Twój koszmarek

    Hisotria nie oparta na faktach, co nie znaczy że się nie wydarzyła ;b

  • Wczasy z finalem, cz. 1

    Czarnoskóra Elisabeth przetoczyła się na plecy, wygodnie ułożyła na łożu pokrytym czerwoną narzutą i szeroko rozłożyła nogi. Była naga. Tylko złote szpileczki i złote kolczyki przyozdabiały jej szczupłe, lśniące od potu ciało. Uśmiechem i gestem przywołała blondynkę z imponującym biustem, ubraną jedynie w niebieskie kabaretki i szpilki tego samego koloru. Ta, z kocią zręcznością na czworaka pokonała dywan i rozrzucone na nim ciuchy, wspięła się na łoże i zanurzyła głowę między udami Murzynki. Lizała czarną cipkę, paluszkami rozciągała wargi sromowe. Kiedy wyjęła nawilżone paluszki z jej pochwy, z uśmiechem patrząc w oczy czarnoskórej kochanki powoli wpychała palce do jej odbytu. Beth uśmiechnęła się, westchnęła z rozkoszy i podciągnęła nogi, aby ułatwić dostęp do rozpychanej dziurki.

    Za blondyną pojawił się szpakowaty atletycznie zbudowany Murzyn. Sterczący potężny penis szybko zniknął w pochwie blondyny. Tempo wejścia w kobietę zostało okupione głośnym krzykiem. Kobieta poczuła jak penis dobija do macicy. Stało się to szybko, ale uderzenie było zbyt mocne. Jednak mężczyzna nie zwracał uwagi na jej ból. Zapamiętale ruszał biodrami, a odgłos uderzeń biodrami o pośladki kobiety potęgowały jej rytmiczne jęki. Z kolei Tim, starszy, posiwiały brunet, ale o muskularnej sylwetce, przysiadł nad twarzą Murzynki i penisem brutalnie nacisnął jej usta, podkreślone jaskrawą czerwoną szminką. Podniecona Lizzy otworzyła oczy, uśmiechnęła się do mężczyzny, otworzyła usta i przyjęła penisa. Mężczyzna wepchnął go aż po nasadę. Gwałtowne ruchy jej ciała wskazywały, że dławiła się. Mężczyzna chwycił ją za długie, kręcone włosy i, mimo tak wyraźnej reakcji, jeszcze docisnął głowę kobiety do podbrzusza. Beth próbowała walczyć o swobodę, ale dopiero po chwili mężczyzna zwolnił uścisk i głowa kobiety opadła na czerwoną narzutę, a długi, oblepiony śliną członek częściowo wysunął się z jej ust. Kobieta ciężko oddychała i głośno przełykała ślinę. Druga para była zajęta sobą, ale blondynka nie przerywała zabawy łechtaczką kochanki. Wanda, czując rosnące podniecenie, oblizała wargi i przez materiał dotknęła twardniejącej brodawki. Nadal stojąc, w milczeniu przyglądała się czwórce uprawiającej seks.

    Tim pozwolił kochance na kilka łyków powietrza, znowu chwycił za włosy i zaczął ją regularnie ruchać w usta. Murzynka objęła penisa ustami, a po kilku ruchach delikatnie chwyciła zębami. Cichy syk, jaki wydobył się z zaciśniętych ust mężczyzny, potwierdził trafność jej pieszczoty. Próbowała dłonią objąć członek, aby zwiększyć doznania kochanka, ale odtrącił jej rękę. Jęki i odgłosy dławienia się kobiety mieszały się z odgłosami uderzania członka o wilgotne wnętrze ust i stęknięciami mężczyzny, którego podniecenie stale rosło. Teraz trzymał jej głowę dwoma rękoma i brutalnie szarpał nią góra-dół, góra-dół. Nagle zamarł i głośno, przeciągle westchnął. Po chwili bezruchu mięśnie mężczyzny rozluźniły się, a z uchylonych ust podnieconej Lizzy zaczęła spływać strużka spermy zmieszanej ze śliną.

    Na taki widok blondynka szybko znalazła się tuż przy twarzy Beth i języczkiem, później ustami, łapczywie zaczęła pochłaniać ciecz spływającą po policzku. Za nią dotarł Murzyn, chwycił ją za szpilki i szeroko rozstawił nogi kobiety, która koncentrowała się tylko na pochłanianiu spermy. Zdecydowanym ruchem spróbował wbić penisa w odbyt. Udało się. Kobieta krzyknęła i z wyrzutem spojrzała na partnera. Ten dalej wpychał penisa do odbytu. Blondynka, widząc brak reakcji, wróciła do lizania policzka Lizzy. Brunet wyjął penisa z jej ust. Blondynka zaczęła całować się z Beth. Sperma wyciekała z jej ust.

    Murzyn przyciągnął kochankę do siebie i usiadł na łożu. Powoli odwracał kobietę aż usiadła na nim. szerzej rozrzucił jej nogi. Blondyna tęsknym wzrokiem spojrzała na Beti i zaczęła wygodniej sadowić się na penisie. Prawie cały zniknął w jej odbycie. Powoli zaczęła na nim jeździć. Kiedy już przyzwyczaiła się do jego wielkości, przyspieszyła. Jej piersi skakały w rytmie ujeżdżania penisa. Jedną rękę starał się je przytrzymywać, drugą opierała na udzie. Kochanek trzymał ją za biodra. Lizzy uklękła i lizała odbyt bruneta. Murzyn wyciągnął rękę i sięgnął do pochwy Beth. Zaczął ja posuwać palcami.  

    *

    – Taka szczupła ta blondyna, a biust ‘piątka’, jak nic. Albo jeszcze większy. Sie murarz musiał narobić  przy tych cycach… – westchnęła Wanda, patrząc na ekran laptopa jak dentysta na uzębienie pełne dziur.

    – Murarz? Coś chyba pokręciłaś – Jola zmarszczyła czoło, rozglądając się po pokoju w poszukiwaniu majtek.

    – No, może kafelkarz. Nie wiem, który częściej używa silikonu – wzruszyła ramionami Wanda. – Czego szukasz, piękna?

    – Majtek, przecież powiesiłam na kaloryferze, żeby wyschły… Schowałaś mi?

    – Sunia, wywiesiłam na lince na balkoniku. Tam jest cień, ale przy tej pogodzie i tak będą suche do wieczora.

    – Wszystkie suszą się – z tą hiobową wieścią Jola wróciła z wizji lokalnej.

    – Daj spokój, chodź bez majtek. Jest wystarczająco gorąco. Mrówki ci tam nie zajrzą.

    – Ale jak gdzieś usiądziemy…

    – No to co? Boisz się, że jakiś facet zobaczy twoją wilgotną pizdeczkę? – w odpowiedzi na zaczepkę koleżanki, Jola wzruszyła ramionami.

    – Będzie miał miłe wspomnienia – dokończyła Wanda, z przekonaniem kiwając głową. Zatrzymała film, zamknęła laptop. Sięgnęła po torebkę i przeliczyła wyjęte pieniądze.

    *

    – Później skończymy oglądać – Wanda wskazała brodą na zamknięty laptop. Jolka kiwnęła głową z aprobatą. Coś musi dodać wieczorowi pikanterii.

    Ich wczasy nad jeziorem dobiegały końca. Nareszcie! Po kolejnym gorącym dniu, wypełnionym jedynie plażowaniem i pływaniem na rowerze wodnym, z przerwą na szybki obiad w stołówce ośrodka, zapowiadał się kolejny ciepły, pogodny wieczór. Dziewczyny zdecydowały się na długi spacer po lesie. Wpadły do pokoju, żeby zostawić rzeczy, które zabrały nad wodę i przygotowywały się do wyjścia. Panowała kojąca cisza, wypełniana tylko odgłosami życia lasu. Temperatura była nieco niższa niż nad wodą. Spacer rzeczywiście okazał się bardzo długi, bo nie tylko pokonały las, ale również trzykilometrowy odcinek drogi prowadzący do sklepu we wsi. Rozbawione swoją beztroską, zjadły lody kupione w sklepie, wypiły chłodną colę i ruszyły w drogę powrotną zaopatrzone w dwie duże butelki wody mineralnej. Wracały równie rozkojarzone, co przed wyruszeniem na spacer. Nie zwróciły więc uwagi na kilku miejscowych, którzy pod sklepem pili piwo. Z kolei oni z przyjemnością oglądali dwie smukłe i zadbane kobiety ze stolicy. Jola, blondynka i Wanda, szatynka o naturalnie kręconych długich włosach, dwie 33-letnie singielki, spędzały część urlopu właśnie nad polskim jeziorem, niestety. Plan wyjazdu na wymarzone Kajmany nie wypalił, bo potencjalni sponsorzy okazali się, w ich mniemaniu, niesolidni. Zabiegi kobiet o względy naprawdę zamożnych sponsorów zakończyły się przykrą porażką. Panie podejrzewały, i słusznie, że mężczyźni znaleźli atrakcyjniejsze i młodsze towarzyszki wyjazdu. Gwoli ścisłości ich następczynie zaoferowały testującym je sponsorom znacznie więcej niż dość tradycyjny seks proponowany przez dwie ‘trzydziestki’. Ale o tym pokonane singielki nigdy nie dowiedziały się.

    *

    Próba wybicia się z marazmu, wyróżnienia na tle innych, w monotonnej pracy w korporacji, pozostała niezrealizowana. Po powrocie do pracy wstyd będzie przyznać się do tak prozaicznego urlopu. Już teraz oczyma wyobraźni widziały rozbawione twarze koleżanek nadmieniających, przy każdej okazji, o swoich egzotycznych wojażach, więc teraz szły, trzymając się za ręce i bawiąc wspomnieniami o otyłej koleżance. Jej nieudane seks-zabawy były tematem, który poprawiał im humor. Tak starały się zagłuszyć swoje niepowodzenie i urlop nad jeziorem na własny koszt. Właśnie zaczęły plotkować o ich podstarzałym, zaniedbanym szefie kadr, który przy każdej okazji próbował podrywać je. Inne również. Nie potrafił zrozumieć, że nie ma żadnych szans. Co innego jego zastępca. No, ale tamten ponoć niewiele zarabiał. A szef kadr miał żonę. I węża. Ale tylko w kieszeni.

    – Żeby znaleźć faceta, który dawałby chociaż pięć tysięcy miesięcznie. Plus moja pensja. Mogłabym jakoś żyć. Nawet z nim. Jednak na mieszkanie, samochód i życie powinien sam zarobić. Wtedy mogłabym nawet pokochać go – westchnęła smutno Jola.

    – ‘Piątka’ miesięcznie? – Wanda zmarszczyła nos. Miała wątpliwości. – I co byś z tym zrobiła? – Ani za to wyjechać, ani kupić coś fajnego, a jeszcze wypada odwiedzić kilka kawiarni i restauracji – wydęła wargi. – A moda zmienia się co roku. Ba, z każdą porą roku. Zimą gdzieś na narty, latem… – zamilkła na chwilę, bo przypomniała sobie nieosiągalne Kajmany. – Latem Ibiza albo coś bardziej oryginalnego. Chciałabym opalać się na Dominikanie albo na Bahamach – rozmarzyła się i na chwilę uśmiech wrócił na opaloną twarz.

    – Kurwa! – nagle wrzasnęła Jola. – Nawet nie ma komu dupy dać, żeby normalnie spędzić urlop!!   

    – Co ty? Miesiączka się spóźnia? – przestraszona wybuchem partnerki Wanda odgarniała burzę włosów z twarzy; tak gwałtownie odwróciła się po jej wybuchowej reakcji. Rozejrzała się uważnie dookoła. Ani żywej duszy.

    – Daj spokój. Normalnie wściekam się na ten niewypał z wczasami nad tym pieprzonym jeziorem i łażeniem po krajowym lesie – prychnęła zdegustowana i z impetem kopnęła najbliższą szyszkę.

    – Pamiętasz jak przyleciał ten wysoki brunet, przedstawiciel z Holandii? – Wanda była nieubłagana.

    – Tak. I co?  

    – Nic.

    – No, to po co pytasz, kiedy ja normalnie…

    – Bo to był Polak.

    – Poważnie?! – Jola aż przystanęła z wrażenia. – Skąd wiesz?

    – Poszłam z nimi na kolację i okazało się, że tylko u nas popisywał się niderlandzkim. Asystował tym dwóm Holendrom.

    – Poszłaś z nimi na kolację i…? – z nadzieją zawiesiła głos.

    – Już mówiłam – gówno, czyli nic. Zero.  

    – To po jaką cholerę mówisz mi o tym? – irytacja Jolki ponownie rosła.

    – Byłam wydelegowana, to poszłam. Poszła też ta zdzira z „pijaru” – Bożenka. Ona się nim zajęła wcześniej niż ja. Naprawdę zajęła…

    – No i ? – Jolka przewróciła oczami. – Kurde, na przesłuchaniu szybciej bym z ciebie wszystko wyciągnęła – dziewczyna była już zmęczona popędzaniem koleżanki. 

    – W jakimś momencie wyszłam do toalety. On był trochę podlany i ta zdzira wciągnęła go do sąsiedniej kabiny – Wanda z rozbawieniem przypominała sobie szczegóły. – Ty, wiesz, nigdy nie stałam w szpilkach na kiblu. Nawet nie wyobra… – nagle umilkła, dostrzegając piorunujące spojrzenie kochanki.

    – Konkrety, kobieto, konkrety… – cierpliwość Joli już od dłuższego czasu jechała na oparach.

    – No i facet, zachęcany przez Bożenę do akcji – chyba próbowała wyciągnąć mu fiuta, hi,hi – powiedział, że wygląda wspaniale, marzył o takiej kobiecie, itepe, itede, ale na niego w Amsterdamie czeka żona! Wyobrażasz sobie?! Żona mu przeszkadzała! W Holandii! – Wanda zaśmiała się nerwowo. – Joluś, masz papierosa? – zapytała i sięgnęła do podanej paczki. Zapaliła, wydmuchała nerwowo dym.

    – A ci dwaj… – zadumała się Jolka, zachęcając koleżankę do kontynuowania przerwanej relacji.

    – A ci dwaj Holendrzy to jeszcze gorsi byli – Wanda wpadła jej w słowo, uśmiechając się złośliwie.

    – Taaak? Wydawali się tacy mili – Jola była szczerze zdziwiona.

    – Mili? No, chyba tak, ale dla siebie. To geje – brunetka uśmiechnęła się triumfalnie. Jej koleżanka była jeszcze bardziej rozczarowana i nagle zaczęła głośno śmiać się.

    – A skąd wiesz? – rozbawiona patrzyła na partnerkę.

    – Od tego Polaka.

    – Czyli Bożena tylko przechwalała się, że dostała zaproszenie do…  

    – Zaproszenie? Chyba do hotelu, hi, hi, hi  – Wanda wpadła jej w słowo z głośnym śmiechem. – Może jednak byli bi albo zapłacili jej za jakąś sesję fotograficzną… Może odstawiła dla nich w hotelu jakiś seks-teatrzyk z zamówionym facetem? Albo kobietą… – Wanda podniecała się samymi domysłami o nielubianej Bożence. – Już się jej zdarzały takie akcje – uśmiechnęła się złośliwie do swoich wspomnień. Zamyślona partnerka nie dosłyszała tego komentarza.

    – Ale za to było ją stać na wylot do Włoch. Hotel 4-gwiazkowy, all inclusive. Na dwa tygodnie! – Jola powiedziała to jednak takim tonem, jakby chodziło przynajmniej o pół roku. – Czter-naś-cie dni – przesylabizowała dobitnie.

    – Z pensji na pewno nie zaoszczędziła – przytaknęła Wanda. – Pewnie Holendrzy byli bardzo zadowoleni z jej ekstra usług i dlatego tacy hojni – słysząc to, Jola pokiwała głową w zamyśleniu.

    – Słyszałam, że nadal utrzymuje z nimi kontakt – dodała Wanda po chwili milczenia.

    – Ta Bożena to psu dałaby dupy, gdyby jej coś załatwił – pokręciła głową Jola. Szły w milczeniu. Posmutniały. Sukces koleżanki przygnębił je. Obie znowu rozpamiętywały porażkę w kontaktach ze sponsorami.

    – Cholera, jak tak dalej pójdzie, to kolejne wakacje też spędzimy nad jakimś zapyziałym jeziorem czy nad innym pieprzonym Bałtykiem – nagle warknęła rozwścieczona Jolka, zaciskając pięść.  

    Wanda zatrzymała się, przydepnęła papierosa, ponownie rozejrzała i przyciągnęła Jolę do siebie. Dłuższą chwilę mruczała jej do ucha. Obie upuściły torebki, butelki wody i przytuliły. Dłoń Wandy zniknęła pod sukienką Joli. Dotknęła jej łechtaczki. Głaskała ją, pocierała w poprzek, wzdłuż, rozchylała, drapała. Najpierw jednym palcem, potem dwoma. Jola wilgotniała. Nieświadomie powiększała rozkrok. Z podniecenia dreptała w miejscu na palcach. Teraz wręcz nachalnie dociskała dłoń Wandy. W końcu kochanka zlitowała się i wepchnęła palce w cipkę, a po niecałej minucie wydarła krzyk z ust partnerki. Rozkraczona kobieta na leśnej ścieżce zaliczyła szybki orgazm. Wanda też była zadowolona.

    – Później mi wyliżesz – z uśmiechem odsunęła dłoń partnerki, która chciała zrewanżować się w podobny sposób. Wiedziała już, że Jola ma bardzo wysokie libido i bez regularnego zaspokajania, staje się bardzo wybuchowa. Całowały się namiętnie, długo, z języczkiem. Kiedy skończyły, spojrzały na siebie z uśmiechem. Zamglony wzrok mówił wiele. Podniosły torebki i butelki. Chwyciły się za lepkie dłonie i w znacznie lepszym nastroju, planując wieczór, ruszyły w kierunku jeziora. Zupełnie nie zdawały sobie sprawy, jak bardzo los pokrzyżuje ich niewinne plany.

    *

    Dziewczyny nie zarabiały zbyt dużo, szczególnie jak na wymogi stolicy. Wynajmowane mieszkania w Warszawie sporo kosztowały, więc już trzeci rok mieszkały razem. Rok temu, po paromiesięcznych, początkowo nieśmiałych i dwuznacznych zalotach, przygotowały kolację z alkoholem i w rezultacie spróbowały seksu. Przez tydzień starannie omijały temat i siebie, ale w kolejny piątek powtórzyły: alkohol, kolację, alkohol i seks. W rezultacie uznały, że mogą uprawiać seks we dwie, dopóki nie znajdą odpowiednich, według ich kryteriów, facetów. Zamożność stanowiła jedno z podstawowych kryteriów weryfikacji potencjalnych kandydatów. Z kolei inne kryteria…

    – „Inne, a po co?” – spytała kiedyś Jola. W odpowiedzi, po namyśle, Wanda wzruszyła ramionami. Więcej nie podejmowały tematu. Rozumiały się bez słów. Dlatego również od roku częściej sypiały razem niż oddzielnie. Stało się to ich zwyczajem. Nie obnosiły się ze swoim związkiem, chociaż nigdy tak go nie nazwały. To był tylko tymczasowy układ. I obie były z niego zadowolone.

    W pracy nikt nie podejrzewał ich o intymne relacje. Jeżeli nie było to wymuszone obowiązkami zawodowymi, w pracy nie kontaktowały się. Bardzo dbały o to, a wspólne zamieszkiwanie nie stanowiło tajemnicy. Zresztą, inni też praktykowali takie tanie rozwiązanie. Pierwsze urodziny u nich w mieszkaniu rozwiały wątpliwości. Wanda publicznie obmacywała się namiętnie z wylosowanym kolegą, kończąc lizaniem cipki z orgazmem – niespodzianka urodzinowa dla solenizantki, a podpita Jola na pożegnanie zrobiła w łazience szybkiego loda nachalnemu koledze z jej działu. – „Drugiego nie będzie, koleś” – uważała, że tą deklaracją zamknęła temat. Jednak jurny kolega, zadowolony z obsługi, parokrotnie próbował umówić się z nią. Nawet obiecywał udział innych kolegów. W końcu warknęła, że zadzwoni do żony i poprosi o skrócenie jego smyczy. Więcej nie wracał do tematu.

    Zmęczone imprezą i sprzątaniem położyły się spać, ale po wzajemnej minecie. Pośmiały się jeszcze ze swoich alibi na imprezie. Następnego dnia po zlikwidowaniu nikłych objawów kaca, powtórzyły seks z nowym gadżetem. Od tego czasu strap-on stał się nieodzownym elementem ich seksu. Na zakupy chodziły razem. Ale tylko do sex-shopu. No, chyba, że któraś szykowała niespodziankę partnerce. Wieczorne plotkowanie przy winie o znajomych, ich problemach, kłótniach, rozstaniach, powrotach, dzieciach, małych zarobkach, dużych kredytach i rosnących odsetkach zawsze kończyło się tym samym budującym wnioskiem: „Jest nam lepiej we dwie i niech inni nam zazdroszczą”. Wieczorne plotkowanie stanowiło zarazem część ich rytuału zaliczanego do gry wstępnej, która na ogół kończyła się namiętnym seksem.

    *

    Nadjeżdżający motocykl, z dwoma mężczyznami, minął kobiety, wzbijając tumany kurzu. Motocykliści nawet nie spojrzeli na wczasowiczki. Z kolei one niezadowolone odprowadzały ich wrogim spojrzeniem i poirytowane zaczęły otrzepywać kurz. Spojrzały na siebie.

    – Co za problem? Wskoczymy pod prysznic i umyjemy się – beztrosko rzekła Wanda. Miała ładne, długie nogi, częściowo okryte przykrótkimi dżinsowymi spodenkami. Ich niewłaściwa długość miała zaletę, którą doceniali mężczyźni: odsłaniały część kształtnych i jędrnych pośladków. Strój uzupełniał błękitny t-shirt, pod którym prężył się spory biust. Nieco drobniejsza i niższa partnerka założyła elastyczną, kremową męską koszulkę gimnastyczną rozmiaru XXL. Na niej wyglądała jak dość obcisła sukienka. Miała spory dekolt, podkreślała kształty. Stanik był zbędny. Na letni wypad nad jezioro wystarczała. Tam inne dziewczyny też nie kryły swoich wdzięków. Dzisiaj obie zrezygnowały ze staników. I z majteczek. Przecież było gorące lato! Na nogi dziewczyny założyły klapki.

    – Może od razu pójdziemy nad jezioro zamiast pod prysznic? – uśmiechnęła się Jola. Wanda odwzajemniła uśmiech i poczuła, jak robi się wilgotna. Wczoraj wieczorem poszły nad jezioro, dotarły do zatoczki sporo oddalonej od ich ośrodka oraz ogólnie dostępnej plaży i długo kąpały się we dwie. Kąpały się nago i pieściły w wodzie. Potem na brzegu kochały się.

    Nie wiedziały, że przypadkowo zobaczył je mężczyzna, który dzisiaj stał z kolegami pod sklepem. Kiedy wchodziły do sklepu, o ich intymnych upodobaniach cała paczka pijąca piwo była już wyczerpująco poinformowana.

    *

    Właśnie drugi motocykl minął dziewczyny. Druga dwójka motocyklistów również wzbijała tumany kurzu. Dziewczyny spojrzały na siebie, wzruszyły ramionami i skręciły w las. Nadłożą trochę metrów, ale dotrą nad jezioro bez męskiej asysty. Kiedy skręcały w leśną wąską ścieżkę równoległą do drogi, z której właśnie zeszły, przejechał, hałasując niemiłosiernie, chłopak na quadzie.

    – Ten to chyba nawet nie słyszy, że jedzie –zdegustowana blondynka skwitowała wyczyny rajdowca.

    – Jak się nawdycha spalin, to jeszcze leśne powietrze mu zaszkodzi, mutant jeden – dodała rozbawiona szatynka.

    Roześmiały się, Jola ucałowała partnerkę w policzek i dalej poszły objęte wpół.

    *

    Ścieżka skończyła się. Wyszły z lasu i skierowały do ‘swojej’ zatoczki. Odczuwały spore zmęczenie, ale były zadowolone, a perspektywa kąpieli we dwie tłumiła poczucie znużenia długim spacerem. Teraz mogły spokojnie popływać i nacieszyć się swoją obecnością.

    Pływanie trwało dość krótko. Kobiety były jednak znużone gorącym dniem i poczuły głód. Odświeżone kąpielą, wyszły nagie z wody, zaczekały aż trochę obeschną i ubrały się. Trzymając się za ręce i plotkując, weszły do lasu i rzadko uczęszczaną trasą ruszyły do ośrodka.

    Nagle z dwóch stron podjechali do nich mężczyźni na motocyklach. Poznały ich. Zatrzymali się, nie wyłączyli silników. Po chwili dołączył chłopak na quadzie. Kobiety próbowały wyminąć jeden z motocykl blokujących ścieżkę. Motocyklista gwałtownie zwiększył obroty silnika, a kobiety, przestraszone rykiem, cofnęły się. Rozejrzały się przestraszone. Mężczyźni wyłączyli silniki. Zsiedli z nich, odłożyli kaski. Zaczęli do nich podchodzić. Nie padło żadne słowo, ale one były jeszcze bardziej przestraszone. Cisza potęgowała ich strach. Nikogo nie było w zasięgu wzroku.

    – O co chodzi? – drżącym głosem spytała blondynka. Zaniepokoiła się. Wanda również. Nie czuły się pewnie w lesie wśród tylu obcych mężczyzn. Mocniej ścisnęły się za ręce. Mężczyźni zbliżali się do nich bez słowa. Swobodny, nonszalancki krok, ręce w kieszeniach albo szeroko rozstawione, natarczywe spojrzenia. Solidne buty, dżinsy, dresy, koszulki nie pierwszej świeżości.

    – Sunie, napijecie się z nami? – pytający wysunął rękę z otwartą półlitrową butelką alkoholu.

    *

    – Nieee, dziękujemy – odrzekła Wanda niezbyt pewnym głosem i obie wykonały krok w tył. I jeszcze dwa. Jednak odległość między kobietami i mężczyznami ciągle zmniejszała się.

    – Nie lubimy kiedy ktoś nam odmawia. Czyli gardzi nami – męski głos zabrzmiał stanowczo i ostrzegawczo.

    – Nikt nam nie odmawia – przyznał kolejny, patrząc na kobiety i stanął obok Wandy. – Ta łyknie pierwsza – stwierdził, obserwując ją z boku. Był najstarszy. Miał ze 40 lat. Brunet, ubrany w adidasy, dżinsy i białą rozchełstaną koszulę z krótkim rękawami. Całość wylądu uzupełniał kilkudniowy zarost na twarzy ogorzałej od słońca. powoli, delikatnym gestem przesunął dłoń po włosach Wandy. Ta nerwowo odsunęła się. Wtedy szybkim ruchem chwycił Wandę za kark. Kobieta, próbując uwolnić się, odchyliła głowę do tyłu, przekrzywiła ją i tak już została, bo mężczyzna pociągnął ją za włosy. Blondyn z butelką, „Rajdowiec”, doskoczył do niej i przystawił butelkę do ust. Złapał za rękę, którą go odpychała. Brunet chwycił za drugą. W obronnym odruchu próbowała ich kopać. Blondyn oddał butelkę długowłosemu blond koledze i uderzył Wandę w twarz. Drugą dłonią, zwiniętą w pięść wymierzył cios w brzuch. Kobieta po pierwszym ciosie zatoczyła się. Po drugim zgięła w pół. Jola zaczęła histerycznie krzyczeć i wzywać pomocy. Głos niósł się po lesie. Przycichł na łąkach okalających las. Zignorowali ją. Nie istniała dla nich. Na razie.

    Blondyn przyciągnął Wandę, trzymając za rękę. Słabo próbowała opierać się. Uderzył jeszcze raz. Wanda była oszołomiona. Mężczyzna wykonał ponaglający gest ręką. Kolega dostawił butelkę do ust Wandy i zatkał jej nos.  

    – Pij, kurwo, bo ci zęby wybiję – warknął brunet. Przerażona Wanda otworzyła usta. Cała trójka przywarła do niej, żeby nakłonić ją do picia. Musiała pić dużymi haustami, jednak alkohol był dla niej zbyt mocny. Krztusiła się, szarpała. Krople płynu spadały na dekolt i plamiły koszulkę. Bezradnie szarpała się i wierzgała zablokowanymi nogami. Brunet jeszcze głębiej wcisnął szyjkę butelki.

    – Panowie, przestańcie, tak nie wolno! Proszę, natychmiast przestańcie! – krzyczała przerażona Jola, patrząc na bezradną przyjaciółkę. Zrobiła krok w jej kierunku, ale dwóch pozostałych mężczyzn zastąpiło jej drogę. Szatyn, w jej wieku, z kręconymi włosami, w ciemnych okularach i drugi ogolony na łyso, z czarny zarostem, atletycznej budowy. Obaj nosili czarne koszulki wypuszczone na dżinsy. Przestraszona zatrzymała się, nie dotknęła ich, cofnęła się. Zrobili krok w jej kierunku. Drugi.

    Wanda sporo wypiła. Mężczyźni puścili kobietę i w milczeniu obserwowali ją, a ta stała oparta o pień drzewa. Ciężko oddychała, koszulka była poplamiona alkoholem. Jeszcze krztusiła się. Starała się głęboko oddychać, kaszlała, dusiła się. Piekło ją gardło. Nie była w stanie mówić. Jej reakcja była uzasadniona. Napiła się bimbru i czuła jego moc.

    *

    Mężczyźni odwrócili się do Joli. Natychmiast zrozumiała. Cofnęła się. Ogolony na łyso mężczyzna błyskawicznie stanął za nią. Postąpiła krok do tyłu, wpadła na niego i przestraszona odskoczyła. Odwróciła głowę i krzyknęła przerażona. Tuż przed nią stał długowłosy blondyn z butelką. Do twarzy miał przyklejony łagodny uśmiech. Jola znowu rzuciła wzrokiem na kochankę, szukając u niej ratunku. Wanda siedziała oparta o pień drzewa, bokiem do reszty. Gdzieś zgubiła klapek. Dłońmi dotykała szyi, nadal kaszlała. Łzy płynęły z jej oczu. Nie była w stanie prosto siedzieć. Włosy przysłaniały twarz. Nic dla niej nie istniało. Partnerka nie mogła na nią liczyć.

    Jola gwałtownie odwróciła się w lewo i dróżką rzuciła się przed siebie. Dwóch mężczyzn, zaskoczonych i rozbawionych jej reakcją, po chwili ruszyło w pogoń. Już po kilkunastu krokach jeden z biegnących, łysy, zbliżył się do ściganej, wysunął nogę i podciął jej stopę. Zahaczyła nią o drugą nogę i runęła na ścieżkę. Leżała, jęczała i popłakiwała z bólu. Kiedy niezdarnie próbowała podnieść się, wspierając na kolanach i dłoniach, drugi ze ścigających kopnął ją obcasem w pośladek. Upadła i wtedy przygniótł ją butem do ziemi. Dobiegł kolega.

    – O kurwa – łysy z rozbawieniem skomentował swoje odkrycie i pokazał koledze. Teraz oni, mimo protestów, błagania, płaczu, krzyków, podnieśli ją i wykręcili ręce. Na ugiętych nogach, przygarbiona, ciągle popłakując i próbując coś tłumaczyć prowadzącym ją mężczyznom, dotarła do czekającej trójki.

    – Ale numer – z rozbawieniem kręcił głową facet ogolony na łyso. Uśmiechnięty kolega tylko potakiwał.

    – Co jest? – zaciekawił się któryś.

    – Ta dupa nie ma majtek – wesoło oznajmił ogolony na łyso. Teraz tylko on trzymał ją za rękę. Jego wiadomość przyjęto z niedowierzaniem i w milczeniu. Brzmiała ekscytująco dla obecnych. Taka miła niespodzianka! Jak wisienka na torcie.

    Brunet oderwał się od kolegów, podszedł do Joli i wziął solidny zamach. Kobieta instynktownie skuliła się, zasłoniła twarz wolną ręką i zamknęła oczy. Wtedy spokojnie chwycił rąbek koszulki i energicznie wysoko podciągnął. Wszyscy w milczeniu oglądali zarys biustu, opalony brzuch, biodra i wygoloną cipkę. Praktycznie była już naga. Ich podniecenie rosło. Chwilę później rozległ się rechot, gwizdy i oklaski. Jola otworzyła oczy i szarpnęła koszulkę w dół.

    – Pozwoliłem, kurwo? – brunet był wściekły. Przysunął się do niej, jego twarz znalazła się tuż przed twarzą kobiety. Odwróciła ją w bok, zamknęła oczy, czekając na uderzenie. Czuła odór alkoholu, wypalonych papierosów i spoconego ciała.

    – Tak nie wolno. Nie można nas tak traktować. Co panowie wyprawiają… – przerażona kobieta próbowała protestować. Nadal miała zamknięte oczy. Nie wierzyła w to, co się dzieje. To musi być potworny sen!! Przed chwilą kąpały się nago, tuliła swoją przyjaciółkę, a teraz nie wiedziała, jak skończy się ten koszmar.

    Nagle poczuła silny ból, otworzyła oczy i momentalnie chwyciła się za lewą pierś. Długowłosy blondyn z uśmiechem mocno ściskał i wykręcał jej brodawkę.

    – Uklęknij – teraz ucisk wzmógł się. Szarpanie jego dłoni jedynie potęgowało ból. Drugą dłonią blokował jej głowę, żeby nie mogła zaatakować go. Pogodny uśmiech blondyna przerażał ją. Mężczyzna bawił się jej bólem. Nie wytrzymywała tego, szybko zaczęła schylać się, żeby uklęknąć. Nagle ból zniknął.

    – Nie, nie! Proszę! – Jola potrząsnęła głową i sięgnęła do włosów. Teraz z kolei brunet trzymał ją za włosy i ciągnął tak długo aż wyprostował jej sylwetkę. W ten sam sposób zaczął odchylać głowę do tyłu. Trzymała dłonie przy głowie, próbując złagodzić ból. Nie odważyła się dotknąć mężczyzny.

    – Jeszcze nie musisz klękać. Później mu obciągniesz – z uśmiechem rozbawienia podsumował zabawę kolegi. – Teraz ugnij nogi w kolanach – pchając głowę w dół, zmusił ją do ugięcia nóg.

    Szyjka butelki dotknęła jej ust. Przerażona blondynka zamknęła oczy i mocno zacisnęła wargi. Oparli ją o drzewo. Jeden z mężczyzn precyzyjnie ucisnął szyję i kobieta z bólu bezgłośnie otworzyła usta. Poczuła jak coś wetknięto jej do ust. To nie była butelka. Otworzyła oczy i zobaczyła jak drugi mężczyzna w czarnej koszuli wciska w jej usta rękojeść noża i zaciska jej nos. Po chwili połowa szyjki butelki tkwiła w jej ustach. Łykała płyn i początkowo nie czuła jego mocy. Kiedy chwilę później jednak poznała, łzy napłynęły jej do oczu, zaczęła krztusić się, ale nadal musiała pochłaniać strumyk bimbru. Bezradnie przebierała nogami w miejscu. Bimber wypływał kącikami jej ust. Już nie mogła pić. Była u kresu sił. W odruchu desperacji wyrzuciła z ust cały haust płynu.

    – Dość – rozkazał brunet. – Szkoda płynu dla takiej pizdy – stwierdził z niechęcią. Blondynka ze łzami w oczach osunęła się pod drzewo. Czuła, jak płyn rozchodzi się po ciele. Gardło paliło ją. Nie mogła wykrztusić słowa. Źle się czuła. Zaczęło jej szumieć w głowie. Miała zawroty. Wiedziała, że upili ją. Wzrokiem poszukała partnerki. „Rajdowiec” przysiadł obok Wandy. Jedną ręką objął ją, ale kiedy próbowała odsunąć się od niego, zmienił zdanie i chwycił za włosy. W drugiej trzymał butelkę. Pociągnął za włosy, odchylając głowę kobiety do tyłu. Butelkę przyłożył Wandzie do ust i wmuszał w nią kolejne łyczki. Podpita dziewczyna siedziała oparta o drzewo i nie miała siły protestować. W tym czasie długowłosy blondyn przykucnął między jej nogami. Jedną dłonią odpychał jej kolano, a drugą, przez koszulkę, bezceremonialnie ściskał pierś. Po chwili dłoń zniknęła pod koszulką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Sama samotna mama

    Mam na imię Marta. Jestem przed 40stką. Jestem matką trójki dzieci. Mam dwóch synów w wieku 16 i 8 lat, oraz córkę, która ma prawie 14 lat. Wychowuję ich sama. Mąż zmarł niedługo po narodzinach najmłodszego dziecka. Był policjantem, zginął w czasie pracy. Dzięki temu dzieci mają zapewnioną rentę, do tego dochodzi 500 plus, więc tak na prawdę nie muszę pracować. Zajmuje się domem i wychowywaniem dzieci. Z jednym nastolatkiem jest ciężko, a co dopiero z dwoma! Póki co z najmłodszym jest najmniej kłopotów. Daję sobie radę.
    Któregoś razu, jak już wyprawiłam dzieci do szkoły i zajęłam się sprzątaniem, zobaczyłam, że starszy syn zostawił w domu telefon komórkowy. Nie miał blisko ze szkoły do domu, więc wiedziałam, że jak zostawił, to po niego nie przyjdzie. Pomyślałam, że to w sumie dobrze. Że może skoncentruje się na lekcjach. Właściwie to nie był złym uczniem. Może nie jakimś piątkowym, ale nigdy nie miał problemów ze zdaniem z klasy do klasy. Miał jakieś poczucie obowiązku. Nigdy nie wyczułam od niego alkoholu ani papierosów. Ludzie się na niego nie skarżyli. Pozabierałam wszystkie brudne ciuchy z jego pokoju, tak samo jak u innych dzieci. Nastawiłam pranie i miałam iść obejrzeć serial w TV, ale jak przechodziłam obok pokoju syna, to zainteresowałam się tym telefonem. Postanowiłam zobaczyć, co tam ma. Wiem, wiem. Prywatność i te sprawy, ale kto nigdy nie sprawdzał czyjegoś telefonu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Znałam jego wzór odblokowania, bo ciężko nie zapamiętać, jak ktoś robi to 16 milionów razy dziennie. Usiadłam na brzegu jego łóżka i odbezpieczyłam telefon. Weszłam w wiadomości. Uśmiechnęłam się do siebie, gdy zobaczyła, że większość jest do dziewczyn. Otworzyłam te z największą ilością wiadomości. Z Kają. Wiedziałem, co to za dziewczynka. Z równoległej klasy, mieszkała parę bloków od nas. Ale tego, co zobaczyłam w środku, to się nie spodziewałam!
    Od czasu śmierci męża nie uprawiałam seksu z żadnym mężczyzną. Próbowałam robić to sama ze sobą, ale to nie sprawiało mi przyjemności. Było bardziej mordęgą. Ale mając dzieci człowiek wie, jakie są teraz formy seksualne. Jak możecie się domyśleć, trafiłam na seksting mego syna z tą Kają. Nie jakiś niewinny, tylko taki bardziej dorosłych ludzi. “Mam na Ciebie ochotę!”, “Chcę cię wyruchać.”, “Lubię twego kutasa”, “A ja twoją cipkę!”. I masa emotów. Wiedziałam, że syn jest w takim wieku, że wszyscy chłopcy się tym interesują, ale nie sądziłam, że już uprawia seks. Zrobiło mi się gorąco. Czułam się tak, jakbym pierwszy raz trafiła na niemieckie porno na kasetach VHS mego ojca. Czytałam te wiadomości i czułam, że robię się wilgotna. Rzecz niespotykana u mnie od prawie 9 lat! Oglądałam w Internecie filmy pornograficzne, ale one na mnie tak nie działały. Dopiero zboczone wiadomości syna doprowadziły mnie do takiego stanu! Przesuwałam wiadomości w górę, aż zobaczyłam coś, po czym odrzuciłam telefon, wstałam z łózka i poszłam do kuchni napić się wody.
    To było zdjęcie. I to nie zwykłe zdjęcie. Był na nim członek mego syna! Ochlapałam nad zlewem twarz zimną wodą. Wiedziałam, że muszę wrócić i odłożyć telefon. Tak, żeby się nie domyślił, że go przeglądałam. Wróciłam na jego łóżko, wzięłam telefon do rąk i się zastanowiłam, co mam zrobić. Odłożyć i zapomnieć o całej sytuacji, czy może… przeglądać dalej? Ciekawość zwyciężyła! Odblokowałam jeszcze raz telefon, kliknęłam zdjęcie i miałam go teraz na całym ekranie. W pełnym wzwodzie. Wyglądał, jak kutas jego ojca. Nawet lekko krzywił się w prawo. Powiększyłam je tak, że aż widziałam na nim niebieskie żyłki. Podświadomie przygryzłam wargi i poczułam, że moja cipka pulsuje. Boże, jak ja tęsknie za tym kutasem! Byłam w dresach i dotknęłam się między nogami. Aż jęknęłam. Już zapomniałam, jak to jest! Wiedziałam, że to jest złe, że podnieca mnie fiut mego syna, ale żądza była silniejsza! Położyłam się na plecach na jego łóżku i zaczęłam się masować przez spodnie. Jak dobrze!
    Zamknęłam to zdjęcie. Wróciłam do przeglądania wiadomości. Okazało się, że to nie było jedyne zdjęcie. I były też krótkie filmiki. Były też zdjęcia tej Kai. Ładna dziewczyna. Było zdjęcie jej piersi. Jędrne, nie za duże, nie do końca wykształcone brodawki. Ten widok też mnie podniecił. Wsunęłam rękę pod gumkę spodni i w majtki. Dotknęłam swojej nabrzmiałej łechtaczki. Przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Masowałam ją delikatnie, brałam między dwa palce i lekko ciągnęłam. Byłam taka wyposzczona, że już od samych takich pieszczot szczytowałam! Pierwszy raz od 9 lat! Wyłam, sapałam i krzyczałam jak oszalała. Możliwe, że słyszeli mnie sąsiedzi. Opadłam bez sił na łóżko i ciężko oddychałam. Jezu, jak dobrze.
    Myślałam, że na tym zakończę pieszczoty, ale jednak nie. Przeglądałam dalej ich wiadomości. Jego kutas wystający ze spodni. Zdjęcie chyba ze szkolnej toalety. Zdjęcie jej cipki, chyba zrobione w takich samych okolicznościach. Zabawiali się tak w szkole. Podnieciło mnie to niesamowicie. Zdjęłam spodnie razem z majtkami i rozłożyłam szeroko nogi. Wsadziłam sobie palca do środka i zaczęłam nim pracować. W środku byłam mokra i wilgotna. Robiłam tak przez jakiś czas. Aż trafiłam na filmik syna. Trwał może z 15 sekund, ale przy nim wsadziłam sobie dwa palce w cipkę i zaczęłam mocniej nimi pracować. Czułam, jak moje soki ze mnie wypływają. Wiedziałam, że po wszystkim będę musiała zmienić mu pościel, tak ją zmoczyłam. A wszystko przez ten przeklęty filmik. A było na nim, jak mój syn się masturbuje. A właściwie, to jak już kończy. Dwa ruchy ręki i z jego kutasa wytrysnął wielki pocisk jego nasienia. Czułam, że dochodzę razem z nim. Moje palce zagłębiały się we mnie coraz szybciej i coraz głębiej. Miałam orgazm przy trzecim odtworzeniu tego filmiku. Czułam, że moja cipka jest zmaltretowana. I mój umysł też. Wyjęłam powoli palce z niej i zobaczyłam, jakie są mokre od moich soków. Marzyłam o tym, żeby to była jego sperma. Zaczęłam jej ssać. Smakowała mi moja cipka.
    Zobaczyłam, która jest godzina. Dzieci wracały za około 45 minut. Wyszłam z wiadomości i odłożyłam telefon na biurko. Zdjęłam poszewkę z jego kołdry. Następnie naciągnęłam na siebie majtki i spodnie. Czułam, że bielizna od razu zrobiła się wilgotna i przyległa do mego ciała. Nogi mi całe drżały, ale trzeba było się zbierać. Wyszłam do łazienki, żeby rozwiesić wyprane ciuchy i żeby uprać tą poszewkę. Cały czas myślałam o tym filmiku. Tylko to miałam przed oczyma. Wiedziałam, że kolejna szansa może się szybko nie przydarzyć. Poleciałam szybko po swojego laptopa, a następnie podłączyłam do niego telefon. Sprawdziłam, co ma w galeriach i okazało się, że jest tam ten filmik. I wiele, wiele więcej. Najwyraźniej przejrzałam tylko ułamek całości. Kopiuj – wklej. Zgrywało się z 10 minut. Przez to nie miałam czasu nic ugotować. Dzieci nie narzekały na pizzę na obiad. A ja z niecierpliwością czekałam wieczora, kiedy będę mogła przejrzeć wszystkie pliki.
    c.d.n ?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Krzysztof

    Facet jak facet, a że gej to przygląda się niejednemu chłopakowi. Zwłaszcza w klasie, gdzie jest ich kilkunastu i każdy jeden jest ogromnym ciachem. Mam na imię Wojtek. Od gimnazjum mam wadę serca i roczne zwolnienie z w-f’u. W cyklu opowiadań będę opowiadał wam o moich fantazjach/prawdziwych historiach z chłopcami w moim życiu. Pierwsze opowiadanie jest o Krzysztofie. Wysoki chłopak, dość dobrze zbudowany, sportowiec, 20 lat, seksowny zarost i piękne, czarujące błękitne spojrzenie. Uwielbiam w nim wszystko, zawsze czekam jak po zawodach, w których brał udział dodadzą zdjęcia na szkolną stronę by móc pooglądać go w akcji a sam często zrywam się z lekcji by iść na hale i obejrzeć to na żywo. Ja wzrostem niewiele niższy od niego, 180cm, brązowe włosy i szczupły, ale nie chudy. 
    W Krzysiu najbardziej podnieca mnie jego charyzma. Jego szarmanckie zachowanie nie raz sprawiło (co dało się zauważyć) u dziewczyn westchnienia itp. Jednak Krzysiu raczej nie był zainteresowany dziewczynami. Od kiedy pamiętam nigdy nie miał żadnej a na dodatek ostatnimi czasy zaczął się dość podejrzanie zachowywać. Często przyłapywałem go na spoglądaniu na mnie jak się uśmiechałem żartując z kumplami z klasy albo jak po prostu wpatrywał się we mnie bez słowa. Często też widziałem jak uśmiechał się pod nosem widząc mnie pod klasą rano. Moje pożądanie go tylko rosło z każdym dniem. Cóż, nie było opcji żeby to jakoś rozwinąć, jednakże pewnego razu moja mama poszła do szpitala na rehabilitacje. Zaprosiłem wtedy kilkoro znajomych z klasy (w tym oczywiście go). Przenocować mogłem tylko 5 osób z czego jedna musiała spać ze mną. Kilka dni później gdy impreza trwała, a raczej zbliżało się do jej końca dwie dziewczyny oznajmiły, że śpią razem i poprosiły mnie abym zaprowadził je do pokoju. Tak też zrobiłem. Zaraz za nami poszła jeszcze jedna para, chłopak i dziewczyna i oddałem im moje łóżko w drugim pokoju. Zupełnie wypadło mi z głowy, że został tylko Krzyś i jako jedyny nie protestował żeby spać ze mną. Podniecenie jakie mnie dopadło w tym momencie było na tyle silne, że musiałem szybko wyjść z mojego pokoju i zaczekać aż ochłonę zanim zszedłem na dół do Krzycha. Oboje byliśmy trochę pijani. Gdy zszedłem na dół zauważyłem, że on śpi (a raczej, jak się okaże, udawał, że śpi). Nie mogłem oderwać od niego wzorku, ten słodki, przystojny i seksowny chłopak w łóżku a ja zaraz muszę się położyć obok niego! wyglądał bosko, jasnoniebieskie w kratkę spodenki i odznaczający się w nich penis za każdym razem gdy na niego spojrzałem przyprawiał mnie o ciarki. Leżał tak w białej koszulce i białych stópkach z rękoma założonymi za głową. Zrobiłem mu jeszcze zdjęcie i poszedłem się położyć. W momencie gdy się kładłem Krzychu wyprostował jedną rękę tak, że się akurat na nią położyłem a wtedy niby przez sen objął mnie swoimi ramionami. Myślałem, że śnię, ale jak się okazało to nie koniec. Wtedy pocałował mnie w polik i powiedział, że cieszy się, że go zaprosiłem. Odwróciłem się, pocałowałem go a ten całus przemienił się w namiętny i długi pocałunek. Czułem jego język w moim ustach, jego zarost ocierający się o moją twarz i jego penisa twardniejącego na moim biodrze. Stwierdziłem, że pora wziąć się do roboty. Odepchnąłem go tak by położył się na plecy, pocałowałem i zszedłem do jego bokserek. Zdjąłem je od razu i poczułem męski zapach 18 centymetrowego penisa. Złapałem go, był już dość twardy. Przeciągnąłem językiem od jego nasady aż po sam czubek. Gdy wziąłem go do ust wtedy Krzychu przycisnął mi głowę a ja nadziałem się na jego wielkiego bolca tak, że jego jaja dotykały mojej brody. Byłem w szoku, nie spodziewałem się, że tak to się potoczy, że będzie taki brutalny. Zaczął ciągnąć mnie za włosy a moja głowa była dla niego jak zabawka do masturbacji. Po kilku minutach odciągnął moją głowę i kazał się dosiąść. Bałem się tak na sucho i bez gumki, ale zrobiłem to. Jego penis delikatnie dotykał moich pośladków więc wypiąłem się jak tylko mogłem i wycelowałem go idealnie w swoją dziurkę. Ból był ogromny a wszedł we mnie dopiero tylko jego żołądź. Wtedy zaczął go we mnie wciskać a ja cały się spiąłem i prosiłem go żebyśmy przestali, co zadziałało odwrotnie. Złapał mnie za włosy przyciągnął moją twarz do swojej i namiętnie pocałował przygryzając moje wargi tak, że czułem jak zaczynają krwawić. Drugą ręką złapał mnie za tyłek i z całej siły jednym ruchem wcisnął się we mnie. Zaczęły cieknąć mi łzy, ale już po paru minutach uświadomiłem sobie co się właśnie dzieje. Wtedy momentalnie wystrzeliłem a on widząc to zaczął mnie rżnąć jeszcze bardziej. Czułem się wtedy nieziemsko. Chciałem by mnie miał jak tylko chce. Po kilkunastominutowym jebaniu zaczął głośniej dyszeć i przycisnął mnie ramionami do siebie. Już go nie dosiadałem to on mnie jebał a ja się grzecznie nastawiłem. Wtedy przygryzł swoją wargę co mnie znowu podnieciło, spojrzał mi w oczy, pocałował mnie i zalał moją dziurkę ogromną ilością spermy. Większość wyciekła od razu na jego kutasa co z jego rozkazu grzecznie wylizałem. Po wszystkim usiadł, pocałował mnie, następnie się położył i rozkładając ręce powiedział, że mam do niego przyjść i się przytulić. Zasnęliśmy tak a rano powiedział, że to było coś niesamowitego i że mnie kocha. Po wspólnej kawie ubrał się, czule pocałował, powiedział, że to poważne, ale naprawdę tak jest i wyszedł. Gdy wsiadł do auta spojrzał jeszcze w moim kierunku, uronił łzę i odjechał…
    Koniec cz.1

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fascynacje Chłopca
  • Nowe perwersje i kara

    Marek miał całą twarz lepką od śluzu Kasi i własnej śliny. Choć początkowo dość nieśmiało wwiercał się językiem w cipkę według instrukcji kochanki, to teraz już swobodnie szusował językiem po jej muszelce i łapczywie spijał z niej kleik. Kasia powiedziała mu, by zrobił jej palcówkę, nie przestając lizać. W ten sposób szybciej uda się jej osiągnąć orgazm. Chłopak postąpił tak, jak prosiła, ale prócz tego w ramach własnej inwencji, rozchylił jej ponętne pośladki i zaczął drażnić czekoladowe oczko, wprowadzając tam dwa palce drugiej ręki. Zwilżył je uprzednio w jej śluzie, dzięki czemu gładko wsunęły się do tunelu. Gdy zniknęły już całe w środku, poczuł na palcach obu rąk skurcze mięśni dziewczęcia. W tym samym momencie wydała z siebie pojedynczy dziwny, ale przyjemny odgłos, przypominający śpiew sopranowy. Wreszcie doszła. W pokoju rozległy się brawa Cypriana i Doris, którzy wszystko bacznie obserwowali i rejestrowali kamerą. Cyprian pocierał swoje krocze przez spodnie. Sądząc po wypukłości na nich, bardzo chciał sobie ulżyć. Markowi, choć podobnie jak Cyprian miał już dziś orgazm kilka razy, także penis stał na baczność.

    – Marek pamiętam, jak przyznałeś w naszej rozmowie, że tak jak ja masz zapędy homo.

    – No i?

    – Czy ja ci się podobam?

    – No… tak myślę, ale nie wiem, czy ja… czy miałbym ochotę na…

    Cyprian nie dał mu skończyć zdania i pocałował go z języczkiem w usta. Marek zdziwił się nieco, ale spodobało mu się. W zasadzie to uważał Cyprka za najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Nieśmiało odwzajemnił pocałunek.

    – Ale fajnie ci zalatuje z gęby. Czuję ten charakterystyczny zapach cipy Kaśki. Chuchnij na mnie.

    – Jeszcze raz!

    Cyprian zaciągał się zapachem z ust Marka. Za chwilę też zauważył zaschnięty śluz na jego policzku. Polizał go tam. W odpowiedzi Marek też to zrobił. Lizali się teraz po różnych częściach twarzy, wypuszczając coraz więcej śliny. Cyprian zaczął powoli zjeżdżać niżej. Ssał Markowi sutki i robił wokół nich kółka językiem. Wreszcie nachylił się mocno i wziął członka do ust. Energicznie mu obciągał. Lizał główkę, lekko smagając językiem wędzidełko i ssał klejnoty.

    – Zróbmy to w 69 – nagle stwierdził. Pchnął Marka na łóżko i przyjął pozycję taką, by umiejscowić swojego kutasa i jądra nad jego twarzą.

    – Nie przejmuj się, że nie masz wprawy. Sama świadomość, że to ty wystarczająco mnie podnieca.

    Marek rzeczywiście nie bardzo wiedział, jak się za to zabrać. Próbował jednak naśladować aktorki z filmów porno. Szczególnie ekscytował go zapach fiuta Cypriana. Sam lubił wąchać rękę, którą uprzednio dotykał swego ptaka, gdy był lekko spocony.

    – Teraz pokażę ci szczyt swoich możliwości – powiedział Cyprian. I zrobił Markowi głębokie gardło, tak że cała moszna i penis znalazły się w jego ustach. W tym momencie Markiem zatrzęsło i spuścił mu się do środka. Ślina, która obficie ściekała po brodzie Cyprka, zaczęła mieszać się ze spermą. Cyprian jeszcze chwilę trzymał w buzi markowe genitalia. Gdy je w końcu wyjął, zebrał ręką ślinę i ejakulat ze swojej brody i klaty, by dokładnie połknąć, to co wydostało mu się z ust. Marek też coraz lepiej sobie radził, jednak na prośbę Cypriana musiał mu wsadzić palec w tyłek, by przyspieszyć dojście. Kiedy wreszcie nadszedł ten moment, sperma Cyprka wytrysnęła prosto do buzi Marka. Bardzo chciał ją połknąć. Niestety, jako że nie przywykł do robienia tego, zwymiotował. Dorota i Kaśka wybuchły śmiechem. Cyprian zauważył, że ma zarzygany tyłek, krocze i fiuta. Krzyknął do dziewczyn, które teraz dzierżyły kamerę:

    – Nie wyłączajcie!

    Wstał z łóżka i począł rozsmarowywać po całym ciele rzygowiny Marka. Tymczasem sam Marek wciąż był w szoku, który jeszcze się wzmógł, gdy zobaczył, co się dzieje. Zaraz jednak przypomniał sobie wcześniejsze koprofilskie ekscesy swoich znajomych i uznał, że nie powinno go to dziwić. Miał teraz przed oczami Cypriana, który wypinał się do niego i rozsmarowywał rzygi po plecach i tyłku. Wcześniej przecież miał całe pośladki brązowe od gówna. Markowi coraz bardziej udzielał się perwersyjny nastrój, więc przybliżył do nosa palec, który wcześniej buszował w cyprkowej dupie. Miał nadzieję, że wyniucha zapach kału. Nieznacznie go poczuł, ale nie usatysfakcjonowało go to, więc zamoczył palec w spermie Cypriana, którą wciąż miał na sobie, a następnie we własnych rzygowinach. Z niewielkim obrzydzeniem, a znacznie większą ekscytacją, oblizał go.

    – Następnym razem połknę wszystko bez problemu i na pewno się nie zbełtam – powiedział sobie w duchu.

     ==

    O 6.30 rozległ się dzwonek.

    – Wstajemy golasy! No już!

    Kasia z Dorotką wskoczyły na łóżko, na którym leżeli wtuleni w siebie nadzy Cyprian i Marek i skakały po nich, próbując ich przebudzić.

    – Wstawać i myć się. Na ósmą musimy być w budzie.

    Chłopcy z ociąganiem wstali i poszli wspólnie pod prysznic (dziewczyny wzięły już wcześniej). Namydlali się nawzajem, delikatnie całując.

    – Mareczku, no to kiedy drugie rozdziewiczenie?

    – Widzę, że bardzo chcesz wbić mi się w tyłek?

    – Cudem powstrzymałem się, by nie zrobić ci tego przez sen. Masz tak uroczą pupę, że przed zaśnięciem nie mogłem przestać się na nią gapić. Miałem ochotę ją macać, lizać, wąchać twoje bąki, a wreszcie zerżnąć.

    – W końcu na pewno się zdecyduję. Też strasznie pragnę w ciebie wejść.

    – Jasna sprawa. Ale ja pierwszy chcę mieć przyjemność to zrobić. Nie masz chyba nic przeciwko? Nie masz, prawda? Marek? Mówię do ciebie.

    On jednak błądził myślami, gdzie indziej. Właśnie sobie uświadomił, że nie poinformował mamy, że zostaje na noc u znajomych. Z pewnością strasznie mu się oberwie.

    – Co ja kurwa zrobię?! Jak mam się teraz wytłumaczyć matce? Nie powiedziałem jej, że będę tu tak długo.

    – Po prostu porzuć swoją dumę. Natury nie pokonasz. Jesteś zboczony i tego nie zmienisz. Staraj się czerpać przyjemność z tego, co cię spotka.

    Marek zastanowił się nad słowami Cyprka i uznał, że rzeczywiście ma rację. Po prysznicu, cała czwórka zjadła śniadanie i udała się do szkoły. Marek dostał od znajomych normalne ubranie, dzięki czemu nie był już tak wyszydzany w szkole. Poza tym trzymali się teraz razem na każdej przerwie, więc mógł się poczuć jeszcze pewniej. Po szkole jednak znów obleciał go strach. Choć Cyprian, Doris i Kaśka odprowadzili go aż pod sam dom i mówili, żeby dzwonił, jakby co, to z wielkim trudem zmusił się, by wsadzić klucz w zamek. Niepewnie wszedł do środka i ku swemu zaskoczeniu zobaczył nie mamę, a Martę stojącą w holu i opierającą się o ścianę. Miała na sobie długie szpilki i ciemne obcisłe ubranie, uwydatniające jej seksowne kobiece kształty.

    – Wypatrzyłam cię z okna. Asia zostawiła mi ciebie do mojej dyspozycji. Powiedziała bym nie wahała się zastosować najbardziej bolesnych i upokarzających metod, by cię ukarać. Na początek tradycyjnie masz rozebrać się do naga i nigdy więcej nie waż się nakładać takich ubrań bez naszego pozwolenia. Powiem Asi, by dopilnowała, że za karę będziesz nosić szorciki dwa razy dłużej, niż pierwotnie było to ustalone. Marek przerażony, ale i niesamowicie podniecony, pozbył się zaraz całej odzieży.

    – A teraz do salonu! Za ten wzwód poniesiesz dodatkową karę.

    Marek wszedł tam, gdzie mu kazała. Jego oczom ukazały się rozmaite akcesoria: sznury różnej długości, metalowe spinacze, obroża, smycz, korki analne, dilda i wibratory analne różnej wielkości, czopy doodbytnicze wywołujące ból, powodujące przeczyszczenie, jak i takie wywołujące obie te reakcje, lewatywa, pejcz, kajdanki, szeroki pas z metalowymi ostrymi zakończeniami, szpilki, miska na karmę dla zwierząt, nocnik, przyrząd do robienia tatuażu, kamera, pampersy, tabletki wywołujące wymioty, tabletki wywołujące otępienie i żel do odbytu. Marek poczuł, że robi mu się słabo. Jednocześnie erekcję miał tak silną, że ledwo się powstrzymywał, by nie zacząć robić sobie dobrze.

    – Dawaj ręce do tyłu! – zakomenderowała Marta i zakuła chłopaka w kajdanki, po czym kopnęła go z całej siły w tyłek, tak że upadł na ziemię.

    – Wypnij dupsko! Na początek spróbujemy tego.

    Marta chwyciła butelkę z żelem i nadstawiła nad pupą Marka. Wcisnęła ją, chcąc wydusić zawartość. Butelka wydała z siebie odgłos przypominający pierdnięcie (z perspektywy osoby trzeciej mogłoby wyglądać, jakby to Marek z wypiętym gołym tyłkiem puścił bąka) i trochę płynu wylało się na jego zadek. Marta rozsmarowała go wokół odbytu, po czym wsunęła dwa palce do środka, by rozprowadzić go też tam. Następnie wsunęła analny korek.

    – To na początek. Potem będę większe zabawki. Teraz tak pół godziny sobie poklęczysz z tyłkiem uniesionym do góry. Jak spróbujesz się poruszyć, to solidnie oberwiesz pasem.

    – Jasne?

    – Dobrze Marto. Nawet nie drgnę.

    Pomimo tej deklaracji, utrzymanie przez 30 minut takiej pozycji było nad wyraz męczące. Jednak jego penis wciąż był twardy, jak ze stali i ociekający śluzem. Gdy upłynął już ten czas, Marta przerwała oglądanie telewizji w salonie i podeszła do chłopca. Wyjęła mu korek z pupy i nakazała:

    – Teraz dokładnie go wyliż.

    Marek miał już niewielkie opory przed robieniem takich rzeczy, jako że odkrywał w sobie, coraz to nowe pokłady perwersji erotycznych. Wykonał więc bez oporów polecenie swojej “mistress” i odłożył korek na stół.

    – Połóż sie na plecach i rozsuń nogi. Musisz zostać boleśnie ukarany za to, że kara zdaje się sprawiać ci frajdę.

    Chłopak posłusznie przyjął nową pozycję i rozkraczył najbardziej, jak się tylko da, eksponując swojego żądnego pieszczot wzwiedzionego fiuta. Marta opuściła mu maksymalnie napletek i pochwyciła ze stołu metalowy spinacz. Chłopca obleciał strach. Kiedy spinacz zacisnął się na główce jego prącia, zawył z bólu.

    – Dopóki ci nie opadnie, to go nie zdejmę – oświadczyła dość beznamiętnym tonem Marta.

    – Zawołaj mnie, gdyby ci się udało – powiedziała, po czym wyszła z pokoju.

    Marek zmuszony był skupić swoje myśli na czymś, jak najmniej podniecającym, by osiągnąć cel. Zwłaszcza, że ból (choć ekscytujący) był coraz mniej możliwy do zniesienia. Wyobrażał sobie sobie więc, że robi minetę starej babie po siedemdziesiątce z cuchnącą i pokrytą siwymi włosami pizdą. Jakkolwiek był mocno seksualnie skrzywiony, to takie zboczenia nigdy nie wydawały mu się atrakcyjne, a wręcz przeciwnie. W końcu coraz dłużej trwający silny ból w połączeniu z odrażającymi myślami, zdołały doprowadzić jego członka do znacznego sflaczenia.

    – Marta!

    Po dłuższej chwili oczekiwania, atrakcyjna brunetka w końcu weszła do pokoju i powoli zbliżała się do nastolatka, który był już na skraju wytrzymałości.

    – No no. Rzeczywiście już prawie nie stoi, ale… wciąż jednak stoi!

    Zachichotała i wybiegła z pokoju. Zdesperowany Marek wybuchnął płaczem, jak dziecko. Skuty kajdankami nic przecież nie mógł zrobić. Wreszcie całkiem opadł z sił i zemdlał.

     ==

    Ocucił go silny kopniak w jądra od Marty. Spinacz leżał już na stole, ale penis wciąż bolał go niemiłosiernie.

    – No to czas na drugą część kary. Chyba przyjemniejszą. Najpierw wyliżesz mi obcas, a potem stopy.

    Marek ochoczo zabrał się za wykonanie rozkazu. Marta jednak kopnęła go mocno w nos, tak że aż polała się krew. Marek miał ochotę wydrzeć się na całego, ale szczęśliwie udało mu się tylko syknąć.

    – Zanim ci na cokolwiek pozwolę, nie masz prawa nawet ruszyć palcem. Za karę więc najpierw spotka cię, co innego.

    – Wypnij się w kierunku sofy, ale w niedalekiej od niej odległości.

    – Dobrze… albo nie. Najpierw przynieś mi w zębach gazetę, która leży tam na półce.

    Marek wykonał polecenie i ustawił się w nakazanej pozycji.

    – To teraz sobie poczytam. A ty mój drogi… – mówiąc to obcas Marty coraz bardziej zagłębiał się w dupie chłopaka – sobie znów trochę poczekasz.

    Znowu minęło około pół godziny. W tym czasie obcas często obracał się i wiercił, wsuwał i wysuwał z kakaowego tunelu Marka. Wreszcie padła komenda:

    – Wyliż mi go, tak jak wcześniej koreczek.

    Chłopiec zabrał się do roboty, aktywnie używając języka. Był w stanie też wyczuć wnętrze swojej dupy. Miało zapach potu zmieszany z lekkim odorem kupy.

    – Teraz ściągnij mi je i wyliż mnie między palcami.

    Marek zabrał się do roboty, ale ściągnięcie ich nie szło mu za dobrze.

    – Co się tak guzdrzesz pieprzona fajtłapo?!

    – Zostaw to w tej chwili! W takim razie inaczej porozmawiamy!

    Kobieta chwyciła pejcz i zaczęła okładać nim z całej siły Marka po każdym zakątku jego ciała, nie oszczędzając nawet jego jaj. Skończyła intensywnie okładając go po tyłku, pomiędzy uderzeniami, wsadzając mu pejcz do odbytu. Łzy intensywnie ściekały mu po policzkach.

    – Znów zachowujesz się, jak bachor. W takim razie będziesz właśnie tak traktowany.

    Marta wpakowała mu czopa w pupę.

    – Na początek to tylko na wypróżnienie, ale jak stracę cierpliwość, to potem może się to skończyć znacznie gorzej dla ciebie.

    – Teraz zrobisz w nocnik, a na noc otrzymasz pampers.

    Gdy po upływie pewnego czasu Marek oświadczył, że musi się załatwić, Marta kazała mu jeszcze czekać. Wreszcie gazy mimowolnie zaczęły z niego wychodzić. Wtedy pozwoliła mu użyć nocnika. Kiedy skończył, nakazała mu się wypiąć, by wytrzeć brudny zadek. Marta wytarła mu stolec z okolic odbytu, lecz resztę kleistej kupy roztarła mu na pośladkach.

    – Ma tam być, aż wyschnie – oświadczyła, po czym wzięła szpilkę ze stołu i mocno ukuła w oba pośladki, wyciągnęła klejnoty spomiędzy nóg i też oba otrzymały po jednym porządnym ukłuciu, następnie znów użyła czopa i nałożyła pampers. Tymczasem Marek uświadomił sobie, że kamera została umieszczona na parapecie w drugim końcu pokoju i większość tego, co dziś zaszło, zostało utrwalone na taśmie. Marta zauważyła, że chłopak patrzy się w tamtą stronę i rzekła:

    – Jeśli będziesz wystarczająco niegrzeczny to to, jak również każde poprzednie nagranie, zobaczy cała twoja klasa, a może nawet i szkoła. Cdn.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Weekend w gorach

    Moją koleżankę – Martę, z południa kraju, poznałam na jednym z portali towarzyskich. Szukałam z partnerem dziewczyny/kobiety dla nas i w końcu również z nią zaczęłam pisać. Ona przekroczyła ‘pięćdziesiątkę’, ale dba o siebie. Zawsze była szczupła, tak wynika ze starszych zdjęć, które pokazała. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o sobie, ale to nie ma w tej chwili znaczenia, na szczęście… Marta nadal dobrze wygląda i z pewnością wzbudza zainteresowanie mężczyzn: szatynka, z lekkim brzuszkiem, biust duża ‘dwójka’, 168 cm wzrostu, uśmiechnięta, lubi chodzić w szpilkach i krótkich spódniczkach, opalona, chyba o śniadej cerze. Też mam na nią ochotę…
    I chyba nadal szuka nowych doznań i emocji, bo narzeka na męża, który przestał jej wystarczać, jeżeli mowa o jej potrzebach seksualnych. Stąd jej obecność, w tajemnicy przed mężem, na portalu. Stąd też moja próba nakłonienia Marty do odwiedzin z obietnicą oryginalnego spędzenia czasu. Znamy się już trochę, więc rozmowy na portalu, zwłaszcza na temat seksu, nie są czymś nadzwyczajnym, zważywszy, że nigdy nie nadużyłyśmy zaufania, jakim darzymy siebie. W końcu portal ma jednoznaczny profil tematyczny.
    Na portalu nadal mam zapis naszej rozmowy, więc mogę odtworzyć jej najistotniejsze fragmenty. Naturalnie, pomijam inne sprawy, które przy tamtej okazji również omawiałyśmy. Oczywiście, niektóre szczegóły, pojawiające się w dialogu, też uległy drobnej modyfikacji na potrzeby niniejszej relacji lub zostały skasowane, ponieważ dotyczyły spraw drugorzędnych i nie związanych z tematem relacji, np. uzgadnianego terminu naszego spotkania.  
    W trakcie jednej z rozmów Marta pochwaliła się, że w towarzystwie swojej przyjaciółki, Kamili, wybrała się na weekend w góry. Mężowie wyrazili zgodę, chociaż pierwotnie również zamierzali uczestniczyć w tym wyjeździe. Przyjaciółka jest znacznie młodsza od niej (32 lata) i ma inne walory, których już nie posiada Marta. Jest blondynką z półdługą fryzurką z grzywką na bok, łagodne spojrzenie, raczej krępa – przytyła po dzieciach, spory biust, chyba ‘czwórka’. Piszę ‘chyba’, bo na razie widziałam tylko zdjęcia. Generalnie: miła, sympatyczna, uśmiechnięta, żywa dziewczyna, z pomysłami. Czasami wręcz kipi nadmiarem energii. Blondynka, która ‘wie, czego chce’ i u której radości życia jeszcze nie przygasiła praca zawodowa, ani wychowywanie dwójki dzieciaków. Ponadto ma ochotę na znacznie więcej niż dość monotonny seks z zazdrosnym mężem, o czym Marta nie omieszkała poinformować mnie. Różnica wieku nie wpływa na relację między nimi.
    Wspomniana wymiana wiadomości na portalu od pewnego momentu miała, mniej więcej, taki przebieg:

    – Wspominałam ci, że raz w tych górach ogrzewałyśmy się nawzajem. I wtedy było ‘gorąco’…
    – Tak, ale sądziłam, że to były tylko jakieś nieśmiałe pieszczoty…
    – Cóż… To było chyba coś… Troszkę więcej. 
    – To znaczy?
    – Obie doszłyśmy…
    – To ostro było! Rączkami czy języczkami też pieściłyście cipki?
    – Językami także, ale głównie palce.
    – Eee, to chyba miałyście taki plan przed wyjazdem… 🙂
    – Spontanicznie. Jednego wieczoru było naprawdę zimno. 
    – Mężowie nic nie podejrzewają?
    – Mój nie, a jej jest taki zazdrosny, że ciągle coś podejrzewa. Wypytuje się. Dzwoni do niej do pracy.
    – A to był pierwszy raz między Wami?
    – Tak. Taki poważny to był pierwszy raz. Wcześniej jedynie w żartach jakieś obmacywanki. 
    – Obmacywanki? Cipki też? Próbowałyście wzajemnie rozbierać się?
    – Nie, ale nieraz na zakupach bywałyśmy razem. Wtedy mierzyłyśmy jakieś ciuchy itp., więc często nago, bądź w samej bieliźnie przebywałyśmy w swojej obecności. A co do obmacywanek to: pośladki, piersi. Kiedyś w przymierzalni musnęłam jej łechtaczkę. Nieprzypadkowo…
    – Krótko mówiąc, jesteście blisko ze sobą.
    – No, tak chyba jest. Chociaż coraz rzadziej się widujemy, z braku czasu. Jak zwykle, niestety.
    – U nas poszalejemy razem…  Wtedy ona zaczęła czy Ty?
    – Ja… To był mój pierwszy raz. I to zakończony sukcesem!  
    – O, a co Ciebie skłoniło?
    – Tak wyglądała… Leżała, w takiej seksownej bieliźnie na łóżku… i jakoś tak. To był impuls. 
    – W takich ciuchach szła do łóżka? Ej…:)
    – Tak.
    – To raczej ‘wyjściowa’ bielizna, a nie na wypad w góry…
    – Często nosi taką bieliznę pod ciuchami.
    – Myślałam też o pończochach na wypad w góry.
    – No wiesz, to jest niepraktyczne. Ale tak… Może masz rację. Może myślała, miała nadzieję bądź planowała, że coś się stanie. Nie wiem.
    – No i stało się…
    – No tak. 
    – Najpierw Wy dwie, a potem ona z tymi trzema facetami?
    – Tak… W odwrotnej kolejności chyba nie chciałabym jej lizać itd…
    – To miała ‘pracowite’ wieczory… A czemu Ty nie chciałaś? Bałaś się?
    – Tak, bałam się i jednak sumienie mnie powstrzymało przed tym.  
    – Ale bałaś się przemocy czy zarażenia? A o nią mąż nie byłby zazdrosny?
    – Był i o mało nie pojechał z nami… A ja chyba wszystkiego się bałam… Nie znałam tych facetów.  
    – To niewiele brakowało, a pojechalibyście we ‘4’…
    – Noooo, szczególnie jej mąż jest zazdrosny.  
    – Używali prezerwatyw?
    – Niechętnie… Na początku tak, ale szybko im pospadały. 
    – Czyli bez… A ona łykała spermę czy tryskali w nią?
    – Na koniec wszędzie ją miała… Musiałam prosić obsługę o zmianę pościeli, bo wszystko było mokre. 
    – Jak jest podniecona, to już pewnie nie myśli o zabezpieczeniu… Było trzech. Więcej nie pchało się do pokoju?
    – Nie było takiego problemu. A w ogóle to jeden z tych facetów chyba znał kogoś z recepcji.  
    – A gdzie ich poznałyście?
    – W barze była impreza i tam nas zaczepili.
    – Impreza w barze? To ile osób tam było: 10-15?
    – To był spory bar ze sceną i muzyka góralska na żywo, więc sporo było.   
    – A miałyście jakieś wyjściowe ciuchy?
    – Nie… było dość chłodno. Ona miała obcisłą i dość przezroczystą bluzeczkę pod bluzą. 
    – I po kilku drinkach zgodziłyście się na wizytę w pokoju?
    – No tak to mniej więcej wyglądało…
    – To chyba domyślałaś się, że i Ciebie będą chcieli zaliczyć?
    – Szczerze: nie wiedziałam, co się święci… Szliśmy na chwilę po coś do pokoju, ale jak wszyscy weszliśmy do pokoju, to zaczęliśmy rozmawiać i atmosfera zrobiła się jakaś taka. Oni zaczęli wchodzić na te tematy, to fakt. Myślałam o tym.
    – Kama szarpała się z nimi, czy raczej bez oporu im dała?
    – To były sekundy! Gadaliśmy i było miło. Ja przy stoliku z jednym rozmawiałam. Oni siedzieli na krawędzi łóżka. Po chwili całowała się z nimi i obmacywali ją, a trzeci, z którym gadałam… szybko do nich dołączył, kiedy to zobaczył.   
    – Odpuścił Ciebie?
    – Tak, chociaż on zaproponował, abym razem z nim dołączyła do nich… Ja jednak w szoku odmówiłam. 
    – Nie chciałaś zabawić się? Zaszaleć?
    – Byłam w szoku! Nie wiedziałam, co zrobić i co myśleć…
    – Rozebrali Kamę do naga czy wzięli rozpiętą?
    – Rozebrali.
    – Zmuszali ją do rozebrania się?
    – Nie, tylko pomagali.
    – Zrobili jej jakieś fotki?
    – Co do zdjęć, to nie widziałam, ale trochę to trwało.
    – Od razu wchodzili w nią czy też rozebrali się?
    – Dwóch się rozebrało. Jeden był chyba trochę nieśmiały, ale i on w końcu się rozebrał.  
    – Nie widziałaś czy zrobili fotki? Wyszłaś?
    – Parę razy do toalety. I sama się zastanawiam. Trzymali czasem telefony, ale myślałam, że sprawdzają coś, a teraz sama już nie wiem, co o tym myśleć. 
    – Żaden nie biegł za Tobą?
    – Nie. 
    – Skoro byli nią zajęci… Gdyby Kamila chciała wyjść, pewnie by jej nie puścili?
    – Wątpię.  
    – Próbuję sobie to wszystko jakoś wyobrazić. Stąd tak szczegółowo pytam…
    – Rozumiem. Ja to mam przed oczami jakby to było wczoraj… Spore przeżycie, taki widok.  
    – We dwóch w nią wchodzili czy po kolei? Był jakiś opór z jej strony czy raczej radość od początku?
    – Parę razy chyba przeciągała grę wstępną, a jeśli chodzi o układy, to różnie się nią zajmowali.
    – Jeżeli chcesz tego i oczekujesz ze znajomymi, to są inne wrażenia…
    – No właśnie. To byli obcy i nie wiadomo było, co zrobią.  
    – Ale dała im bez oporu?
    – Nie zauważyłam żadnego oporu z jej strony…
    – Zostawili jej pończoszki albo szpilki?
    – Szpilek w ogóle nie miała. Miała coś na początku. Nawet jakieś majtki. I była w spodniach…
    – A oni też nadzy? Czy rozebrali sunię i brali ją?
    – Iśka pierwsza była naga. Później oni się rozbierali, bo było coraz gorącej w tym pokoju.  
    – Ty w tym czasie siedziałaś w fotelu czy na swoim łóżku?
    – Ja tylko z fotela patrzyłam w telewizor. 
    – Szarpali ją za włosy, jakoś trzymali za ręce, blokowali?
    – Jeden z nich był dość dominujący. Widać było, że dość mocno ją traktuje, a reszta mu pomagała.
    – Mocno, czyli co jej robił?
    – Klapsy w pupę, szarpał ją za włosy, piersi. 
    – Telewizor zagłuszał jęki?
    – No, właśnie o to chodziło, a były momenty, że naprawdę mocno i głośno było.  
    – Tak jej penisami dogadzali, czy w inny sposób?
    – Czasami palcami też.  
    – Wiesz, podejrzewam, że pstryknęli jej fotki. Światło nie było zgaszone, to bez flesza można zrobić fotkę. I bez ‘kliknięcia’. A Ciebie nie obmacywali?
    – Jeden próbował, tzn. jak Kama poszła do łazienki, to myślał, że mu będę ssała i jak podszedł to za piersi mnie złapał… Speszyłam się i nie zrobiłam nic… Dobrze, że Iśka szybko wróciła.
    – Może powinien zacząć od pieszczot?
    – Pewnie tak. Byłam zaskoczona tym macaniem.
    – I na tym z Tobą skończyli?
    – Tak. Myślisz, że powinnam jej teraz powiedzieć o tych zdjęciach?
    – Nie! Nie mów, to są tylko moje przypuszczenia. Pytanie, czy zdjęcia są wyraźne, bo ona raczej nie leżała nieruchomo. Ja bym z Tobą tak szybko nie skończyła…
    – A mogli nagrać film? Sama teraz o tym ciągle myślę i się boję, że wszystko mogłoby się wydać.
    – Wydać? Nie mieli Waszej zgody, to raczej ich czekałyby problemy…
    – Dzięki… Za pocieszenie, ale takie sprawy są ciężkie…
    – Do filmu to kamera musi być nieruchoma, inaczej nic wyraźnie nie nagrają.
    – To kamień z serca.
    – Wiem, kiedy my nagrywamy…  
    – Kama oberwała od tego faceta?
    – Były klapsy i ściskania.
    – Po twarzy też? Szarpał za włosy, za twarz? Albo dławił członkiem?
    – No, ten jeden tak. Jak pisałam. Ściskał ją za szyję, bądź za twarz trzymał, ale ona wcale nie protestowała.  
    – Też tak lubię z moim Panem… 🙂 Ona lubi być tak mocno, brutalnie traktowana?
    – Na to wygląda.  
    – Pytam, bo jak przyjedziecie we dwie, to we troje możemy się nią zająć 🙂
    – Następnego dnia jak wyszła spod prysznica, miała na ciele trochę siniaków.  
    – Też tak mam; widać na moich fotkach…
    – Zająć…? Zabrzmiało groźnie, ale i ciekawie.
    – Zabawić się 🙂 Skoro lubi… A facet dławił ją członkiem? Albo dwóch wpychało?
    – Ten jeden miał sporego i jak jej wciskał to fakt, dławiła się, ale to chyba normalne.
    – Bez pomocy kolegów?
    – Jeden ściskał jej głowę, a ten ze sporym członkiem powoli siadał jej na twarzy i w końcu wcisnął jej całego. Aż wierzgała. Drugi trzymał jej ręce. Spore zamieszanie było.
    – Mógł dać do lizania, ale wpychał głęboko, czyli chciał ją pomęczyć… Brali ją w obie dziurki jednocześnie?
    – Czasami trzech na raz. Dwóch z tyłu i jeden z przodu. 
    – Od tyłu jeden w pochwę, drugi w odbyt?
    – Próbowali razem w pochwę, ale nie lubili się dotykać, więc jeden analnie, jeden normalnie. 
    – To ma duże dziurki…
    – Spore. Na moje oko…
    – Ubliżali jej?
    – Tak, było wulgarnie.  
    – Czyli była ich dziwką, kurwą?
    – No, czasem tak mówili, ale była zadowolona.
    – Działała na nich.
    – Mocno podnieceni byli.
    – Jak spółkowali, to trzymali komórki w ręku?
    – Jak mówiłam było parę momentów, kiedy widziałam, że trzymali, ale może sprawdzali, czy ktoś nie napisał czy coś.  
    – Sądzisz, że w takim momencie sprawdzali sms-y?
    – Hmmm, chyba masz rację… Ale może to coś ważnego? Znów się martwię.  
    – Pytali podczas, czy się zabezpiecza?
    – Jak powiedziała, że tak, to pamiętam, że po chwili jeden skończył w środku.  
    – A pozostali na nią czy w usta?
    – Wszędzie to miała.  
    – Czyli zabezpieczona… Łykała?
    – Tak…
    – Śmiała z niej sunia… Musieli być zadowoleni.
    – I to jak! Chyba dawno nie mieli seksu, a możliwe, że nigdy z taką młodą.  
    – Tobie na koniec nie proponowali? Nie żałujesz, że nie skorzystałaś? Abstrahuję od męża.
    – Szczerze? Myślałam parę razy o tym. I czasami żałuję, że się nie dołączyłam 🙁  
    – Kama nie narzekała?
    – Po wszystkim nawet mówiła, że mogłam się przyłączyć. 
    – Chcieli Wasze adresy, telefony?
    – Ona dała im swój sekretny e-mail, ale nie wiem, czy któryś napisał do niej. 
    – Bardziej zależało Ci na stosunku czy na obciąganiu?
    – Ja myślałam o wszystkim. 
    – Czyli: gdyby bardziej naciskali, to skorzystałabyś?
    – Możliwe… Możliwe, że gdyby ona mnie wciągnęła. Ale wtedy, podczas seksu, nie zaproponowała. Za szybko się to działo. Rozebrali się szybko. Od razu macanie, całowanie, pieszczoty, nagie ciała i już seks. Rozmawiamy… i nagle seks. Nie byłam na to przygotowana.   
    – Mają adres, to prędzej czy później powinni odezwać się. Ja bym tak zrobiła. Wtedy skorzystasz?
    – Nie wiem. Jeszcze o tym nie myślałam.
    – A gdyby zapytali?
    – Wątpię, aby znów się udało tak to zorganizować. 
    – Dlaczego? A gdyby zaproponowali, że przyjadą i wynajmą pokój w hotelu?
    – Sama nie wiem. To było tak spontaniczne, więc nie da się chyba powtórzyć… A po drugie to właściwie oni nie byli zbyt zadbani, więc nie chciałabym.  
    – Ale Kama nie patrzyła na ich wygląd…
    – Wiem, ale nie jestem pewna, czy to przez impuls tamtej chwili. A może nie zwraca takiej uwagi na wygląd. 
    – Ja zwracam uwagę…
    – Ja też. Jak mówię, to było pewnie pod wpływem chwili. Poza tym drinki też mogły zrobić swoje. Ona jest zadbana.
    – W ogóle nie byłaś obnażona?
    – Trochę dekoltu tylko. 
    – Onanizowałaś się przy nich czy tylko siedziałaś?
    – Byłam w szoku w tej sytuacji, więc tylko siedziałam i albo na nich patrzyłam albo w telewizor. 
    – A, jeszcze jedno: kierowali komórki też w Twoją stronę?
    – Nie… To znaczy, nie widziałam, ale teraz będę o tym ciągle myślała.  
    – To pewnie nie zrobili Tobie fotek. A zrobiliście sobie fotkę w barze?
    – Wiesz… Nie przypominam sobie.
    – Wypiłyście trochę?
    – Parę drinków. 
    – Ale tam nie było obmacywania?
    – No nie wiem, co było z Kamilą. Parę razy tańczyli.
    – Nic wam nie zginęło?
    – Nie… Wartościowe rzeczy i dokumenty zostały w hotelu. Nie zostawiamy takich rzeczy na wierzchu. A komórki miałyśmy w rzeczach; ja przy sobie, więc nie. 
    – Tak, ale w hotelu byłyście z nimi…
    – Tak. Ale na szczęście nic nie zginęło.
    – Czyli w sumie na razie żadnych kłopotów i strat?
    – Na to wygląda. Myślisz, że te zdjęcia mogą jeszcze gdzieś pojawić się? Na jakimś portalu?
    – Nie sądzę. Dobrze się skończyło.
    – Niby tak, ale będę myślała o tych zdjęciach.

    Marta jeszcze parokrotnie była przeze mnie wypytywana o jakieś szczegóły tej wyprawy w góry. W końcu dla mnie to była nowina, że jest biseksualna i próbowała uwieść przyjaciółkę. I to z sukcesem! Ona również uzupełniała opis: A to ten dominujący bił Kamilę po twarzy i po pupie w trakcie seksu, a to Kama jednak po wszystkim przyznała, że liczyła na udział Marty w trakcie seksu. A to mężczyźni a koniec chcieli sikać na Kamę, ale jakoś wykręciła się szybkim rimmingiem w łazience…

    Nie tak dawno przekazała mi jeszcze jedną wiadomość. Jej koleżanka podzieliła się nią również ze sporym opóźnieniem. Otóż Kamila wyjawiła koleżance, że znajomi z hotelu jednak odezwali się do niej na podany e-mail i wówczas zaproponowali spotkanie. Tym razem zamiast trzech przyjechało tylko dwóch mężczyzn. W hotelu spędziła z nimi intensywne popołudnie i wieczór. Stwierdziła, że było równie ekscytująco jak za pierwszym razem, chociaż tylko z dwoma. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wspomnienia z dziecinstwa czesc 2

    Pierwszą część skończyłem na nocy pełnej wrażeń, które ciężko opisać. Nie będę streszczał, jeśli chcesz przeczytaj część 1, bedziesz miał lepszy obraz tego opowiadania. Dodam tylko że wspomnienia są autentyczne i wszystko co opisuję wydarzyło się wiele lat temu.

    A więc następnego dnia siedzieliśmy z kuzynką przy stoliku jedząc śniadanie. Byliśmy sami, rodzice byli w pracy, a do szkoły miałem dopiero na popołudnie. Jedząc słuchaliśmy radia i patrzyliśmy przez okno jak zaczyna padać śnieg.

     – Czy ty wczoraj się zesikałeś? – wypaliła Monia, a mnie zamurowało. Spojrzałem na nią czerwony jak burak, ale ona też czerwona wpatrywała się w swój talerzyk z kanapkami. Zrozumiałem, że wstydzi się tak samo jak ja, ale widocznie nurtowała ją wczorajsza noc.

     – Nie, coś ty, miałem wytrysk – powiedziałem szybko.

     – Co miałeś? – spojrzała zaciekawiona.

     – Jak chłopak ma stosunek z dziewczyną to ma wytrysk – pochwaliłem się wiedzą ze szkolnych korytarzy.

    Milczała próbując zrozumieć co usłyszała, a ja nie miałem ochoty jej tłumaczyć, gdyż tak naprawdę to wiedziałem nie wiele więcej od niej. W tamtych czasach był to temat tabu i nawet temat rozmnażania na lekcji biologii był bardzo pobieżnie omawiany. O seksie, orgazmach czy pieszczotach nikt nic nie mówił.

     – Chcę zobaczyć twój wy..trysk – wyjąkała nadal wpatrując się w talerz, a ja prawie zemdlałem. Nigdy nikomu nie pokazywałem ptaszka. W szkole sikanie do pisuaru odbywało się tylko jak stało się w rogu żeby nikt nie mógł podejrzeć co kto ma między nogami. A teraz dziewczyna chce żebym się rozebrał i podniecił żeby mieć wytrysk!

     – Wiesz, ja wczoraj…miałem pierwszy raz…chyba dlatego co zobaczyłem – jąkałem się – nie wiem czy mi się uda…tak podniecić i…

    – No ale chociaż spróbuj – nie dawała za wygraną. Wstyd i podniecenie mieszały się we mnie. Nigdy nie bawiliśmy się przy świetle, zawsze pod kołdrą szczelnie przykryci. W głowie pojawił się pomysł że mógłbym zobaczyć Monikę nago i mój członek już zaczął stawać. Spojrzałem na jej spódniczkę którą założyła po porannej toalecie i wyobraziłem ją sobie nago. Pragnąłem zobaczyć dokładnie co ma dziewczyna w kroku. Podniecenie i ciekawość wygrały.

     – Zrobię to, ale jak też się rozbierzesz. Milczała przez chwilę zawstydzona po czym wyszeptała:

     – Dobrze.

    Wstałem od stołu i poszedłem do swojego tapczanu który nie był jeszcze zaścielony. Byłem tylko w spodenkach i majtkach, więc nie miałem wiele do ściągania. Monia podeszła do tapczanu z czerwonymi policzkami i błyskiem w oczach. Spoglądała na moje spodenki które zaczęły już odstawać. Zdjąłem je, ale slipy wstydziłem się ściągnąć.

      – No ale nie patrz jak się rozbieram –  rzuciłem, choć do tej pory nie wiem po co to powiedziałem, jak za chwilę miałem być kompletnie nagi. Zasłoniła oczy rękami, a ja zrzuciłem  gatki i usiadłem na tapczanie.

     – Możesz już patrzeć – powiedziałem, ona opuściła ręce i jak zauroczona wpatrywała się w mojego sterczącego siusiaka. Usiadła koło mnie a ja robiąc jej miejsce usiadłem po turecku w ten sposób że członek wycelowany był w jej stronę.

     – No i? Dlaczego nie tryska? – zapytała nie odrywając od niego wzroku.

     – Bo muszę być podniecony i…trzeba go dotykać – odpowiedziałem.

     – A nie jesteś podniecony?

     – Trochę jestem, ale najbardziej to TO mnie podnieca – kiwnąłem głową i skierowałem wzrok na jej krocze. Wiedziała o czym mówię więc wstała, zdjęła koszulkę a ja zobaczyłem jej sutki. Były ściągnięte i trochę wypukłe ale nie wyglądały jak piersi mamy. Zresztą mnie interesował inny obszar jej ciała. Rozsunęła suwak z boku spódniczki, przez co spadła  na podłogę, a Monia wyjęła tylko nogi i została w samych majtkach. Patrząc na mnie ściągnęła je i upuściła na spódniczkę. Kurde, była dużo bardziej odważna niż ja. Następnie usiadła na przeciwko tak samo jak ja po turecku. Widziałem dokładnie jej wargi sromowe, rozsunięte, a między nimi nabrzmiałą, czerwoną łechtaczkę. Natychmiast wziąłem do ręki członka i zacząłem zsuwać skórkę z główki. Kiedyś tak robiłem jak rodziców nie było w domu i było to przyjemne. Teraz członek urósł ogromnie, a główka zrobiła się ciemnofioletowa. W dodatku Monia przyłożyła rękę do wzgórka i zaczęła środkowym palcem pocierać łechtaczkę w górę i w dół. Chwilę później opuściła rękę niżej i wsunęła paluszek do szparki a gdy wyciągnęła i potarła cipkę, ta zrobiła się błyszcząca od śluzu. Dla chłopaka który widzi pierwszy raz taki widok w swietle dnia było aż nadto.

      – Zaraz tryśnie – wydyszałem, bo z podniecenia zacisnęło mi gardło. Przestała ruszać rączką i patrzyła na moje ruchy bez mrugnięcia okiem. Pierwszy strzał był tak silny że ochlapał brzuch Moniki pod piersiami. Odchyliła się do tyłu zaskoczona patrząc co ją trafiło. Drugi strzał był nie wiele słabszy, ale za to było więcej spermy. Gruba strużka pofrunęła na brzuch i rękę którą trzymała na cipce, kończąc się na kołdrze. Następne były już słabsze ale i tak zamoczyły mocno łóżko między nami. Opadłem na poduszkę ciężko dysząc. Czułem się wspaniale. Mimo zmęczenia mógłbym przenosić góry. W tym czasie kuzynka bacznie przyglądała się co takiego wyleciało mi z siusiaka. Uniosła mokrą rękę do twarzy, przyglądała się a potem powąchała nasienie. Następnie potarła mokre palce.

     – Kleista woda – powiedziała bardziej do siebie niż do mnie. Rzeczywiście sperma była przeźroczysta gdyż w tym wieku jeszcze nie produkowałem za dużo plemników. Ja też zainteresowałem się tą cieczą bo widziałem ją pierwszy raz. Członek był bardzo śliski, a po ściągnięciu skórki nadal wydobywał się z niego płyn. Zapomniałem zupełnie o wstydzie tak jak Monia i zaaferowani przyglądaliśmy się spermie. Chwilę odpocząłem i znów poczułem podniecenie, gdyż kuzynka nadal siedziała przede mną z cipką na wierzchu.

     – A ty jesteś mokra jak się bawimy?

     – Ja? – wytrzeszczyła oczy – ja nie tryskam – odpowiedziała szybko.

     – Widziałem jak wkładałaś palec do dziurki i potem był mokry.

     – A, tam – uniosła kolana i rozchyliła je na boki. Przyłożyła ręce po obu stronach łechtaczki i rozchyliła wargi aż pokazała się dziurka w całej okazałości. Widziałem wszystko co posiada dziewczyna – wargi mniejsze, dziurkę, a nawet odbyt. Wziąłem do ręki członka i zacząłem go pieścić.

     – Stamtąd to mi nieraz tak leci, że mam całe majtki mokre.

     – Też jak się podniecisz?

     – Chyba tak.

     – To teraz ja chcę zobaczyć – powiedziałem.

    Położyła się na plecy unosząc kolana do góry. Jedną ręką rozchyliła wargi a drugą pocierała łechtaczkę. Oddychała głęboko gdy po pewnym czasie z dziurki wypłynęła strużka śluzu by zniknąć między pośladkami. Monia zaczęła szybciej poruszać ręką i w tym samym czasie unosiła do góry pupcię. Nagle zadrżała jakby przeleciał przez nią prąd. Biodra unosiły jej się szybko a ona skomląc jak szczeniak i nabierając głęboko powietrza trzymała obie ręce między nogami. Zacisnęła uda na swoich dłoniach i leżąc tak miała dziwne drgawki lub skurcze. Po kilkunastu sekundach rozchyliła ponownie nogi, a moim oczom ukazała się cipka cała błyszcząca od śluzu. Zresztą miała go także na dłoniach z których starłem trochę palcami żeby sprawdzić czy to taki sam płyn jak z mojego członka. Śliski też był, ale pachniał inaczej, trochę drażniąco. Mimo tego spodobał mi się ten zapach. Jedną ręką badałem płyn a drugą pocierałem członka. Monika leżała jeszcze chwilę po czym uniosła się na łokciach i dopiero teraz zobaczyła że znowu bawię się siusiakiem.

     – Chcę ci zrobić wytrysk – powiedziała patrząc na członka.

     – Co chcesz?

     – No, chcę to robić co ty teraz, mogę?

     – No dobra.

    Przysunęła się do mnie i delikatnie położyła rękę na członku zaciskając dłoń jakby mierzyła grubość. Po chwili opuściła palce niżej i zaczęła dotykać jąder. Znów złapała za trzon i powoli zsunęła skórkę z główki. Tylko że ściągnęła za nisko i jak chciała naciągnąć skórka boleśnie podwinęła się pod kapelusz. Złapałem za jej rękę i pokazałem jak ma go pieścić. Siedziała na przeciwko mnie po turecku jak poprzednio, więc miałem cudowny widok i mimo wolnych, trochę niezdarnych ruchów kuzynki to mi wystarczyło.

     – Już! – zdążyłem powiedzieć, kiedy pierwsza salwa poszybowała do góry i ochlapała pierś Moni. Przestała ruszać ręką i skierowała go niżej. Nasienia było zdecydowanie mniej niż za pierwszym razem i był bardziej wodnisty, ale i tak nieźle zalałem jej brzuch i wzgórek łonowy. Zaczęło to od razu spływać po i tak mokrej cipce. Byłem wykończony wrażeniami z tego dnia, co odczuł też mój członek, którego nadal trzymała kuzynka. Zrobił się miękki, trochę się skurczył co wprawiło Monię w zaskoczenie. Machała nim na prawo i lewo dziwiąc się że jest taki gumowaty. Zaczęła chichotać pod nosem kręcąc nim jak młynkiem więc powiedziałem:

     – Chyba starczy na dziś, bo niedługo idę do szkoły a muszę się jeszcze wykąpać. Wstałem podnosząc majtki i szorty a ona zrobiła minę jakbym zabrał jej ulubioną zabawkę.

     – Nie martw się, jeszcze będziemy mieli dużo czasu na zabawę, niedługo ferie zimowe. A wiesz że dorośli nie mają ferii?

     – No tak! – krzyknęła zachwycona Monika. – I będziemy mogli bawić się od rana!

     W mojej drugiej części wspomnień opisałem tylko jeden dzień jak widzisz, dlatego że doskonale go pamiętam. Pamiętam też bardzo dobrze ferie które nadeszły. Jeśli chcecie żebym je opisał piszcie w komentarzach. To wspomnienie opisałem na prośbę czytelnika Rupoyter :). 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Jak kobieta z kobieta

    Przed maturą rozstałam się z chłopakiem. Okazał się egoistą, myślącym tylko o tym, jakby się zaspokoić. Choć seks z mężczyzną sprawiał mi frajdę, w związku oczekiwałam jednak czegoś więcej. Na razie skupiłam się na zdaniu matury, wręcz postanowiłam nawet zniechęcić facetów do siebie. Po cichu liczyłam na to, że może spotkam kogoś w mieście, gdzie wybierałam się na studia.

    Maturę zdałam celująco, co otworzyło mi drogę na studia. Pozostała jeszcze kwestia znalezienia mieszkania. Z pomocą przyszła mi koleżanka. Jej ciotka mieszkała tym właśnie mieście i miała do zaoferowania pokój w swoim mieszkaniu dla studentki. Ciotka Marta była samotna i uchodziła w rodzinie za dziwaczkę, ale mnie to nie przeszkadzało. Poza niewygórowaną ceną, argumentem za zamieszkaniem u niej było też i to, że sama była palaczką i pozwalała palić u siebie. Ja zaś ostro jarałam już od kilku lat.

    Na początku wakacji byłam u Marty pierwszy raz, aby umówić się co do szczegółów. Podczas tego krótkiego spotkania odniosłam wrażenie, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Marta również nosiła krótkie włosy, choć dłuższe od moich i farbowała je na blond, ja zaś byłam ścięta “na chłopaka” i farbowałam się na czarno. Również jak ja miała po kilka kolczyków w każdym uchu, ja dodatkowo miałam też koralik w nosie. Obie lubiłyśmy nosić delikatny makijaż. Obie dużo paliłyśmy, z tym że ona slimy, podczas gdy ja wolałam “po męsku”, czerwone marlboro.

    Kilka dni przed rozpoczęciem roku akademickiego przyjechałam się wprowadzić. Gdy się rozpakowałam, Marta wyciągnęła butelkę wina i zaproponowała “wieczorek zapoznawczy”. Usiadłyśmy razem i już po chwili rozmowy czułam się, jakbyśmy były starymi kumpelami. Choć Marta była ode mnie 23 lata starsza, nie było między nami żadnych barier. Opowiedziałam jej o moich problemach sercowych, ona zaś przyznała mi się, że jest lesbijką. Jej samotność wynika z tego, że nie miała okazji znaleźć odpowiedniej osoby. W młodości miała kilka przypadkowych kontaktów z facetami, jednak szybko przekonała się, że taki seks jej nie interesuje. Nie było wtedy Internetu, a geje i lesbijki wówczas ukrywali się ze swoją orientacją, więc nie miała okazji związać się z żadną dziewczyną. Z tego powodu właśnie była traktowana w rodzinie jako dziwaczka, szczególnie przez starszego brata, czyli ojca koleżanki, która załatwiła mi to mieszkanie. Miała jednak jeszcze drugiego brata, młodszego, który choć sam żonaty i dzieciaty, w pełni akceptował jej orientację i był jej przyjacielem i powiernikiem. Właściwie był to jedyny mężczyzna, którego tolerowała w swoim otoczeniu.

    Nasza rozmowa przeciągnęła się do późnych godzin nocnych, wino już szumiało nam w głowach a pokój wypełniał się kłębami dymu papierosowego. Chciałam już iść spać, gdy Marta objęła mnie mocno i powiedziała:

    – Justynko, jesteś tą, na którą czekałam przez lata!

    Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, ale nie zdążyła. Nasze usta spotkały się i Marta zaczęła mnie mocno i namiętnie całować. Szybko poddałam się tej grze, która zaczęła sprawiać mi coraz większą przyjemność. Długo nasze usta pozostały złączone, po czym zaczęła schodzić coraz niżej, zarazem jej ręce mnie rozbierały. Poszło z tym łatwo, bo dzień był ciepły, miałam na sobie tylko sukienkę, pod którą nie nosiłam żadnej bielizny. Już za chwilę stałam przed nią całkiem nago. Jej usta mnie całowały, podczas gdy palce znalazły się w mojej cipce. Pobudzała moją muszelkę tak precyzyjnymi ruchami, że aż nie mogłam uwierzyć, że Marta ma tak niewielkie doświadczenie w seksie z kobietami. Doprowadzała mnie do takiej rozkoszy, jakby całe życie nie robiła niczego innego. A to był dopiero początek. Całowała mnie coraz niżej i niżej, pobudzając niemal wszystkie sfery erogenne mojego ciała. Ssała moje sutki. W końcu jej język wylądował w mojej muszelce. Doznałam takiej rozkoszy, jakiej nigdy nie dał mi żaden facet. Prawdą okazało się, że tylko kobieta potrafi zaspokoić kobietę. Przyszła kolej na mnie. Teraz to ja całowałam jej piękne, jędrne ciało, a następnie ostro pracując językiem, skończyłam w jej cipce. Jęki wydawane przez nią świadczyły o tym, że i ona przeżywa wielką rozkosz. Całowałyśmy się jeszcze długo, potem zafundowałyśmy sobie jeszcze 69. Zarówno jej cipka, jak i usta smakowały rozkosznie. To jednak nie koniec naszych zabaw. Okazało się, że Marta miała przygotowane rozmaite gadżety. Przypięła sobie pasami sztucznego penisa i weszła nim w moją cipkę. To był finał naszego rozkosznego wieczoru. Położyłyśmy się koło siebie, przytulone zapaliłyśmy. To był naprawdę papieros po udanym seksie. 

    Od tej pory mieszkam z Martą, ale nie jako lokatorka. Stałyśmy się parą, nie wyobrażam sobie, żeby z kimkolwiek innym dzielić życie, a seks uprawiamy jak szalone. Po ukończeniu przeze mnie studiów postanowiłyśmy mieć dziecko, jednak w naszym kraju ani zalegalizowanie takiego związku, ani tym bardziej sztuczne zapłodnienie dla nas nie jest możliwe. Poprosiłyśmy więc o pomoc młodszego brata Marty, Adama, który był już ojcem trzech córek, a który, jak wspomniałam był jedynym mężczyzną, akceptowanym przez Martę. Dzięki temu, można powiedzieć, wszystko zostało w rodzinie. Adam z chęcią zgodził się, a i jego żona nie miała nic przeciwko. Wtedy po raz pierwszy od kilku lat kochałam się z facetem, podczas gdy Marta zabawiała jego żonę lesbijskimi pieszczotami. Strzał Adama okazał się celny już za pierwszym razem i po dziewięciu miesiącach zostałam mamą Emilki. W ten sposób tworzymy szczęśliwą rodzinę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarodziejka Justyna
  • Przypadek Michala cz.VIII

    ****

     

    Ostatniego dnia karkonoskich wojaży zorganizowano nam dyskotekę. Po trzech dniach włóczenia się po szlakach dość karkołomny pomysł, ale chętnych nie brakowało. Muzykę organizował Oskar z klasy A, a to gwarantowało, że pod tym względem impreza będzie na poziomie. Oficjalnie miała być to grzeczna zabawa bez alkoholu i innych używek, ale jak zwykle przy takich okazjach nie brakło tych, którzy potrafili zapewnić odpowiednią ilość procentów.

     

    Ja liczyłem bardziej na kilka świetnych tańców z Wiktorią i ewentualne oddalenie się na małe bara-bara. Wciąż miałem w pamięci bzykanko sprzed dwóch dni i ochotę na powtórkę. Intensywnie myślałem o nowej kochance, co sprawiało, że Wika pragnęła drugiej rundy miłosnych uciech jeszcze bardziej niż ja. Niestety, okoliczności były przeciwko nam. Nie było sposobu, żeby uwolnić się od całej reszty wycieczkowiczów. Powtórka z chorobą byłaby raczej podejrzana. Znów ci sami dwoje źle się czują. Mocno naciągane. Męczyliśmy się więc, nie szczędząc sobie ukradkowych pieszczot, które jeszcze bardziej wzmagały nasze pożądanie.

     

    Dyskoteka podkręciła nas jeszcze bardziej, ale jak do tej pory nie udało nam się zrealizować planu z wymknięciem się gdziekolwiek, byleby tylko można było się tam pieprzyć. Pomału godziliśmy się z tym faktem, obiecując sobie rekompensatę cierpień po powrocie do domu. Na razie cieszyłem się obecnością Wiktorii, dyskretnie błądząc od czasu do czasu po jej pośladkach i ocierając się o biust. Ona odwzajemniała się molestowaniem mojego krocza.

     

    – Wyluzujmy trochę, po za chwilę spuszczę się w gacie – szepnąłem do ucha Wiki, gdy wtuliła się do mnie bardziej. Kolejna nastrojowa muza sprzyjała bliskości.

     

    – Jak chcesz. Wyjdźmy na chwilę na balkon, ochłoniemy z lekka – zaproponowała Wiktoria.

     

    Odnalazłem nasze bluzy i troskliwie wręczyłem swojej towarzyszce jej okrycie. Na dworze było chłodno, a my rozgrzani tańcem i emocjami. Idealna sytuacja by załapać przeziębienie czy grypę. Na tarasie natknęliśmy się na trzech chłopaków, ale ci po chwili wrócili na salę. Na pewno nie było to na długo, ale byliśmy sami. Wika postanowiła pogadać na konkretny temat.

     

    – Przyglądałeś się czasem pani Anitce? – spytała.

     

    – A czemu pytasz?

     

    – Na pewno nie dlatego, żeby wiedzieć co o niej sądzisz, bo to widać w twoich oczach, gdy na nią patrzysz. – Zaśmiała się cicho blogerka.

     

    – Poważnie?

     

    – Usiłujesz to ukrywać, ale mnie nie oszukasz – stwierdziła Wika z przekonaniem. – Chodzi mi o to, z jakimi uczniami najczęściej przebywa.

     

    – Aaa, o to ci chodzi – Chciałem szybko zejść z tematu moich uczuć względem nauczycielki angielskiego. – Po tym co mi powiedziałaś, trochę bardziej zwróciłem na to uwagę…

     

    – I…?

     

    – To żadne wielkie odkrycie. – Wzruszyłem ramionami. – Najczęściej kręci sie koło księżniczki Laury i jej świty. Poza nimi jeszcze tylko kilka dziewczyn wzbudza większe zainteresowanie Grześkowiak.

     

    – O nie mi właśnie chodzi.

     

    – Poważnie, ale to całkiem normalne dziewczyny. – Zdziwiłem się słowami Wiktorii.

     

    – Owszem, ale jeszcze rok temu nie były takimi kumpelkami. – Zauważyła moja rozmówczyni. – Pomijając, że nie wszystkie są z tej samej klasy, to wcześniej nie były zainteresowane wzajemną przyjaźnią. Teraz często widzę je jak długo rozmawiają, wspólnie spędzają mnóstwo czasu.

     

    – A to coś złego?

     

    – Nie, ale…

     

    Wiktoria nie dokończyła zdania. Tuż pod nami, w pobliżu wysokich krzewów nagle zrobiło się głośno. Powstało zamieszanie. Zerknęliśmy dyskretnie w dół. Jedna ze uczennic, mówiąc delikatnie, będąca w słabej kondycji klęczała przed starszym, nieznanym nam facetem i dobierała się do jego rozporka. W skutecznym uszczęśliwieniu wybrańca przeszkadzały jej dwie koleżanki, które odciągały ją od mężczyzny.

     

    – Dajcie jej spokój, niech zrobi mi loda, jak ma ochotę – Facet próbował odgonić rękami obrończynie dziewczęcej moralności. Wychodziło mu to nieporadnie. Cała scena wyglądała śmiesznie i skończyła bardzo szybko.

     

    Niespełniony mężczyzna legł w trawie z opuszczonymi portkami. Obok niego wylądowała admiratorka jego krocza, złorzecząc na – jak się wyraziła – kurewsko cnotliwe kumpelki. One, nic sobie nie robiąc z irytacji koleżanki, próbowały przywrócić ją do pionu.

     

    – O, kurwa! Cała jestem upierdolona! – Czknęła ofiara pruderyjnych kumpelek. – Co wam odjebało! To tylko niewinny oralek! Jesteśmy w tym dobre, co nie!

     

    – Zamknij się, Emi! Jeszcze ktoś usłyszy!- Skarciła ją koleżanka. Po głosie poznałem dziewczynę z mojej klasy – Zuzkę.

     

    – Lecę po panią Anitę. – Druga z ratowniczek, na ile pozwalał jej wypity alkohol pobiegła w stronę wejścia do budynku.

     

    Zuza podeszła do sprawczyni całego incydentu. Złapała kumpelkę za ramiona i potrząsnęła.

     

    – Emi, ogarnij się! Będzie kurewska awantura jak wyda się co robimy! – Wycedziła cicho przez zęby. Niedostatecznie. Oboje z Wiką słyszeliśmy wszystko wyraźnie.

     

    – Ok., ok., ale wkurwiona jestem, że mi nie…

     

    – Co jest z  wami! – Pojawienie się anglistki, przerwało konwersację dziewczyn. – Miałyście się pilnować nawzajem, tak?!

     

    – To przecież pani nam to zrobiła i… – Bełkotliwy głos miłośniczki lodów zamarł, gdy na policzku dziewczyny wylądowała dłoń nauczycielki.

     

    – Zabierzcie ją natychmiast do pokoju! – zarządziła Anita.

     

    Grześkowiak była mocno wzburzona. Znałem ten tembr i siłę głosu. Do tego przemoc wobec ucznia? Coś było na rzeczy. Ciekawe, co kryło się za zdenerwowaniem Anity i słowami dziewczyn? Musiałem przyznać, że Wiktoria miała rację. Działo się coś szczególnego, co łączyło osobę ponętnej belferki z kilkoma uczennicami. A jeśli tak, to wiedza o tym, mogła pomóc mi w relacjach z anglistką.

     

    – A nie mówiłam – podsumowała krótko Wika, gdy towarzystwo z dołu znikło w budynku.

     

    – Mówiłaś Sherlocku. – Przyznałem jej rację, pieczętując to pocałunkiem. – Gdy wrócimy do domu, ty będziesz baczniej obserwować belferkę, a ja postaram się zainteresować sobą jedną z tych dziewczyn.

     

    – Zainteresować? – Brwi Wiktorii uniosły się wysoko.

     

    – Czyżbyś była zazdrosna?

     

    – Byłoby miło, gdybyś był tylko dla mnie, ale wiem, że tak nie jest – stwierdziła z przekąsem moja towarzyszka. – Ujęło mnie tylko, jak ładnie to nazwałeś.

     

    Nie mogłem się nie zaśmiać.

     

    ****

     

    Długa droga z Karpacza na podwarszawskie peryferia była niezwykle męcząca. Chociaż byłem napalony na druga rundę niegrzecznej zabawy z Wiktorią, czułem, że muszę odpocząć. Umilałem sobie czas fantazjami o niej, a także o Nastce.  Siostrzenica Anity wiedząc o moim powrocie bombardowała mnie esemesami, podobnie jak blogerka. Uruchomiłem mój dar, oczekując, że moje kochanki wykażą inicjatywę i zapewnią mi mnóstwo atrakcji w jutrzejszy sobotni wieczór.

    Na drugi dzień, w sobotę stęskniona za mną rodzina do obiadu nadrabiała czas, kiedy mnie nie było. Pomimo, że oboje z siostrą byliśmy już dorośli rodzice uważali, że muszą poświęcać nam czas, by podstawowa komórka społeczna prezentowała się kwitnąco. Dopiero po obiedzie odpuścili mi i mogłem zająć się sam sobą. Trochę posiedziałem przy komputerze, ale głównie kombinowałem którą z dziewczyn wybrać do realizacji planu odkrycia dziwnych powiązań ślicznej anglistki z uczennicami. Około szesnastej usłyszałem charakterystyczny dźwięk naszego dzwonka. Ze zdziwieniem usłyszałem na dole głos Anastazji.

     

    – Michaaał! – Głos matki wwiercił się pod moją czaszkę. – Zejdź na dół!

     

    Zbiegłem ze schodów ciekaw, co na mnie czeka na dole. Anastazja stała w przedpokoju i z ciekawością rozglądała dookoła. Na szczęście wykazała się rozsądkiem, nie ubierając zbyt wyzywających ciuchów. Jednak dwa długie kucyki na głowie dziewczyny skojarzyły mi się z typową lolitką.

     

    – Podobno będziesz pomagał którejś koleżance z angielskiego. – Mama była przyjemnie zaskoczona. – Dumna jestem z ciebie synu. Siostrzenica pani Anity przyniosła ci materiały, które mają ci w tym pomóc.

     

    – Cześć Nastka. Chodź na górę. – Kiwnąłem głową w kierunku schodów. Uśmiechnąłem się nieznacznie. Anastazja musiała być mocno zdesperowana, że zdecydowała się przyjść do mojego domu. Ta presja dobrze mi wróżyła.

     

    Ledwie przekroczyliśmy drzwi mojego pokoju, a torba, którą przyniosła dziewczyna znalazła się w kącie, koło biurka. Nastka przywarła do mnie ustami tak mocno, że bałem się o oddech.

     

    – Prawie cały tydzień bez ciebie to męka. – Wyznała, łapczywie połykając powietrze po długim pocałunku. – Zobacz co mi się dzieje!

     

    Rozpięła dżinsy i wsunęła pod nie moją rękę. Nie musiałem zbytnio szukać tego co chciała mi pokazać. Przez majtki czuć było gorącą wilgoć. Dziewczyna płonęła z pożądania.

     

    – Ok., ja też za tobą tęskniłem Nastka, ale nie zrobimy tego w domu, gdy na dole są rodzice. – Odparłem rozsądnie, choć dowody żądzy siostrzenicy Anity, zauważalnie wpłynęły na moje podniecenie. – Jesteś głośna, gdy to robimy, a ja nie chcę głupich sytuacji ze staruszkami.

     

    – Michał, ale ja dostaję szału. – Jęknęła błagalnie Anastazja.

     

    Cóż, coś trzeba było zaradzić na ten palący problem. Włączyłem muzykę i cicho ostrożnie klucz w drzwiach. Usadziłem dziewczynę na brzegu łóżka, ze spuszczonymi w dół spodniami i figami. Wilgotny skarb Nastki kusząco pachniał pożądaniem. Wsunąłem w niego palec, jednocześnie pocierając językiem o różowe płatki. Odpowiedziało mi pełne ulgi i rozkoszy westchnięcie Anastazji.

     

    – Postaraj się być cicho – Mruknąłem.

     

    Nie oczekując odpowiedzi, skupiłem się na pieszczocie szparki. Drążyłem ją, nie oszczędzając ani palców, ani języka. Anastazja pomna mojej prośby, przygryzła wargę, wydając z siebie charczące odgłosy. Oczy dziewczyny w szybkim w szybkim tempie zachodziły mgłą rozkoszy. Była tak podniecona, że po chwili jej biodrami wstrząsnęły pierwsze spazmy. mogłem szybko doprowadzić ją do orgazmu, ale nie zapomniałem o swoich potrzebach. Przerwałem pieszczoty i zamieniłem się miejscami z Nastką.

     

    Opuściłem spodnie i slipy, a ona klęknęła między moim nogami. Fiut sterczał niczym pal, gotowy na przyjęcie należnej mu dawki pieszczot. Anastazja ochoczo do nich się zabrała. Jako pilna uczennica nabrała już niezłej wprawy. Dłonie pracowały z wyczuciem, sprawiając, że kutas rósł w nich niczym ciasto w fachowych rękach piekarza. Odsłonięta żołądź po chwili znalazła schronienie między ciepłymi wargami dziewczyny. Kilka ruchów głową i znalazłem się u wrót spełnienia. Docisnąłem twarz kochanki do podbrzusza i uwolniłem cały ładunek. Nasienie nie mając ujścia, spłynęło do gardła Anastazji. Siostrzenica Anity nie mając wyboru, ale też bez ociągania, przełknęła dwie porcje. Dopiero wtedy poluźniłem uchwyt. Umazane kleistą mazią usta dziewczyny zaczerpnęły haust powietrza. Otarła je po chwili chusteczką higieniczną. 

     

    Znów zamieniliśmy się miejscami. Zamierzałem odwdzięczyć się jej za ulżenie mojemu pożądaniu. W tej samej chwili ożył mój telefon. Znajomy dźwięk wieścił nadejście połączenia. Zerknąłem na świecący ekran. To była Wiktoria.

    Szybko potwierdziłem rozmowę.

     

    – Hej, co tam? – Rzuciłem do słuchawki.

     

    – Rodzice wyjechali i wrócą późno w nocy. – Zwięźle poinformowała mnie Wika. – Przychodź do mnie jak najprędzej!

     

    Rozłączyła się zanim zdążyłem coś powiedzieć. Po paru sekundach krótki sygnał obwieścił pojawienie się w telefonie wiadomości. Nie było w niej nic do czytania, natomiast sporo do podziwiania. Trzy załączone zdjęcia pobudziły moją wyobraźnię. Znałem doskonale przedstawione na nich drobne, sterczące piersi, szczupły tyłek i kuszącą szparkę.

    Spojrzałem na rozłożoną na łóżku Nastkę i przyszedł mi do głowy pomysł.

    Napisałem szybko esemesa do Wiki.

    “Nie jestem sam. Pamiętasz jak mnie nakryłaś na bzykaniu. Ona jest ze mną.”

    Ciekaw byłem odpowiedzi, a gdy ta się pojawiła byłem usatysfakcjonowany.

    “Nie ma sprawy. Wolę cię smakować sama, ale wbijajcie się do mnie oboje.”

    “Świetnie, ale przy niej ani słowa o Grześkowiak. to jej siostrzenica.” -napisałem jeszcze.

    “Wiem. Jasne. Czekam i spalam się.” – odpisała Wiktoria.

     

    W jednej chwili poczułem przypływ energii. Nie mogliśmy pozwolić jej spłonąć.

     

    – Ubieraj się, musimy natychmiast iść! – Anastazja była całkowicie zaskoczona moim zachowaniem. Posłusznie jednak zaczęła naciągać majtki i spodnie.

     

    – Co sie stało?

     

    – Wychodzimy. Za niecałe pół godziny będziesz mogła bez skrępowania wyć jak szalona – oznajmiłem dziewczynie. Na jej niewinnej twarzy wykwitł szeroki uśmiech.

     

    Schodząc na dół rzuciłem mamie pierwsze lepsze wytłumaczenie i za chwilę

    niemal biegliśmy w stronę domu Wiktorii.

     

    ****

     

    Dom Jóźwików na ulicy Piaskowej był nieduży, ale sprawiał sympatyczne  wrażenie. Coś jak chatka siedmiu krasnoludków. Śnieżka na pewno chętnie znalazłaby tu schronienie.

    Zostawmy jednak bajki i księżniczki w spokoju. Jedna świetna dziewczyna była za mną, a druga czekała w środku. Pora najwyższa przekroczyć – miejmy nadzieję – gościnne progi tego domostwa.

     

    Gdy zamknęły się za nami drzwi wejściowe, poczułem, że powinienem wybadać grunt.

     

    – Wiktoria, Anastazja. – Przedstawiłem dziewczyny sobie. – Zresztą znacie się już, prawda?

     

    – Prawda – Spojrzenia obydwu moich kochanek skrzyżowały się w powietrzu. Po kilku sekundowym mierzeniu się wzrokiem, Wika pociągnęła Nastkę za sobą do salonu.

     

    Przygotowała się świetnie do naszej wizyty. Okna była zasłonięte roletami, w tle sączyła się nastrojowa muzyka. Światło było znikome, pochodziło z rozstawionych w kilku miejscach wonnych świec.

     

    – No, no, zaszalałaś z nastrojem. – Pochwaliłem cicho gospodynię. – Zmysły szaleją.

     

    – To na co czekacie? Wyskakujcie z ciuchów! – Zarządziła Wiktoria. Gdy my w ekspresowym tempie pozbywaliśmy się łachów, ona podciągnęła tym zdecydowanie zbyt długi sweter, ukazując nagie ciało. Odrzuciła go na bok. Goła, położyła się na stojącej w centralnym punkcie salonu kanapie, czekając aż my również zostaniemy bez ubrań.

     

    Zaplątałem się w owinięte wokół kostek majtki, co wykorzystała Nastka pierwsza kładąc się koło Wiki. Pierwsze koty za płoty, dziewczyny wyraźnie zaakceptowały siebie nawzajem. Chociaż uwolniłem się od niesfornych gaci, nie dołączyłem do dwóch nimf na sofie. Przysiadłem na brzegu fotela i z przyjemnością obserwowałem scenę rozgrywającą się przed moimi oczami. Moje kochanki całując się, rozkoszowały się swoimi ciałami. Cztery dłonie przemieszczały się, sunąc po plecach, brzuchu czy udach. Nie mogłem oderwać wzroku od migdalących się dziewczyn. Mój kutas przyjął pozycję “na baczność”.

     

    W końcu wzajemne badanie znużyło obydwie panny. Tęsknie spojrzały w moją stronę, zapraszając mnie do siebie. Ustąpiły mi miejsca, z czego skwapliwie skorzystałem, rozsiadając się z szeroko rozstawionymi nogami. Zachęcająca pozycja zrobiła swoje. Wiktoria podsunęła bliżej kanapy chodnik i klęknęła na nim, podpierając sie rękami. Z głową miedzy moimi udami, na długość języka od sterczącego fiuta. Ochoczo zabrała się za jego pieszczenie. Długimi pociągnięciami traktowała zarówno trzon członka, jak i jądra. Od razu poczułem smagnięcie rozkoszy. Dreszcz przeszył mnie na wskroś. Krążenie krwi przyspieszyło, zwłaszcza, że Anastazja nie chcąc pozostać na umościła sobie gniazdko pomiędzy nogami Wiki. Leżąc na plecach, pieściła jej norkę.

     

    Wiktoria drżała na całym ciele. Oddech dziewczyny przyspieszył, ale nie przestawała ssać i lizać mojego kutasa. Intensywność doznań mogła przytłoczyć. Cząstki emocji wchodziły w gwałtowne interakcje.

    Nasyciwszy się naszymi pieszczotami Wika odsunęła się ode mnie i kucnęła nad twarzą Nastki. Młodsza z dziewczyn łapczywie przyssała się do wilgotnej cipki. Opuszczony, zwlekłem się z kanapy i zająłem pozycję przy kroczu Anastazji. Teraz ona stała się centrum naszych miłosnych uciech. Rozchyliłem uda siostrzenicy anglistki szeroko, by łatwiej dostać się do nabrzmiałej szparki. Odnalazłem palcem magiczny punkt łechtaczki i trąc go obserwowałem reakcję Nastki. Ciało leżącej dziewczyny nagle stało się nadaktywne. Tyłkiem zaczęła kręcić bardziej niż latynoska tancerka. Nasiliła te ruchy jeszcze bardziej, gdy włączyłem w pieszczotę także język.

    Ponad wijąca się Anastazją spojrzałem w twarz drugiej z moich kochanek. Spojrzenie Wiktorii było niezbyt przytomne. Dłońmi zagarnęła swoje drobne piersi i uciskała mnie zapalczywie. Kręcąc tyłkiem, ocierała się o usta i język Nastki.

     

    W końcu mój wzrok przyciągnął jej uwagę. W zamglonych oczach blogerki czaiło się zadowolenie i rozkosz. Uśmiechnęła się kusząco i przeciągnęła językiem do wargach. Odebrałem to jako zachętę do przejęcia inicjatywy.

     

    – Dziewczyny, oprzyjcie się na kanapie i wypnijcie swoje śliczne tyłki! – wychrypiałem.

     

    Pomimo wielkiego podniecenia w lot zrozumiały czego oczekuję. Zgodnie, jedna obok drugiej klęknęły przy sofie. Dwa zgrabne, szczupłe tyłki, biodro przy biodrze zachęcająco błyskały nagimi pośladkami. Przytrzymałem kutasa przy nasadzie i wycelowałem nim w stronę Wiktorii. Była mokra, więc przyjęła mnie całego z łatwością. Rozgościłem sie w ciasnej norce, a potem zacząłem ruchanie. Nie chcąc, by druga z dziewczyn biernie wyczekiwała na swoją kolej, pieściłem dłonią jej łechtaczkę.

     

    Poczułem gorejący płomień żądzy. Obydwie panny kręciły przede mną tyłkami, pojękując z zadowolenia. Fajerwerki nieopisanej przyjemności rozbłyskały pod moją czaszką impulsami rozkoszy. Po chwili mój fiut odnalazł drogę do cipki Anastazji, a palce do muszelki Wiktorii. Doznanie były tak silne, że po kolejnej roszadzie poczułem nadchodzący finał. Wykonałem jeszcze kilka bezpiecznych pchnięć, by w porę wyjść ze szparki Wiki. Salwa nasienia oddała honory orgazmowi, który rozszalał się we mnie. Drobne, lepkie pociski pokryły ciała dziewczyn.

     

    To spełnienie wyssało ze mnie całą energię. Zległem na dywanie i rozkoszując się rozkosznym ciepłem, które opanowało moje ciało obserwowałem moje kochanki. Jedna i druga były mocno podniecone. Były na krawędzi szczytu. Zostało naprawdę niewiele, by mogły go osiągnąć. Nie chcąc odbierać mi przyjemności, położyły się przede mną w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Zachłannie pieszcząc się nawzajem doprowadziły się do ekstazy. Niemal jednocześnie ich ciała wyprężyły się i znieruchomiały. Jęki obydwu dziewczyn zlały się w jeden potężny odgłos zwiastujący nadejście orgazmów. Połączone pocałunkiem poddały się sile spełnienia.

     

    To był wspaniały spektakl. Żałowałem, że nie może trwać dłużej. Cała nasza trójka była rozpalona igraszkami. Z ochotą zrobilibyśmy sobie powtórkę, ale czas na miłosnych uciechach upływał nieubłaganie. Wika obawiała się, że jej rodzice mogę niedługo wrócić. Z tego powodu jeszcze tylko na kilka chwil pozwoliliśmy sobie na drobne pieszczoty i pocałunki. Po nich, ubraliśmy się i we troje ogarnęliśmy miejsce naszych miłosnych zmagań.

    Ja byłem w siódmym niebie, mało tego nawet w ósmym. Nie dość, że zaspokoiłem swoje żądze, to robiłem to z dwiema pannami naraz. Okazało się, że zarówno Wiktoria jak i Anastazja mogą funkcjonować jednocześnie jako moje kochanki. Idealny układ. Pełna satysfakcja.

     

    c.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Nina – Praca kuriera

    Nina była 19-letnią dziewczyną, miała czarne włosy i była drobnej postury. Zawsze była dosyć szczupła a przy tym niskiego wzrostu. Była tuż po maturze, skończyła liceum, przyszedł czas na dorosłe życie. Szukając pracy, rozpoczęła karierę w firmie „Eternal Youth”, która produkowała produkty z działu zdrowie i uroda. Niestety marzenia o pracy w potężnej firmie skończyły się na tym, że dostała pracę kurierki, miła doręczać produkty do bogatych ludzi, którzy zamawiali ekskluzywne produkty w firmie. Nina pracowała już od około miesiąca, ale dzisiaj miała dostać nowy rejon doręczeń przesyłek, więc w ogóle nie znała nowych odbiorców.

    Jak co dzień przyjechała na godzinę 7 do pracy, niestety był to czwartek. W czwartki na stróżówce siedział gruby ochroniarz, który lubił sprawiać młodej kurierce problemy. Tak było i tym razem, kiedy podjechała autem do szlabanu, ten kazał jej pokazać przepustkę, dobrze wiedziała, że ją poznaje, ale mimo tego wciąż musiał zachowywać się w ten sposób. Pokazała mu, licząc, że ją przepuści, jednak ten kazał jej wysiąść i wejść do jego stróżówki. Zniecierpliwiona wyszła z samochodu i poszła do niego.
    – Czego tym razem? – zapytała poirytowana.
    – Zgodnie z regulaminem muszę Cię przeszukać, możesz wnosić niebezpieczne przedmioty na teren obiektu – powiedział gruby ochroniarz, siedząc na swoim obrotowym krześle z założonymi rękoma.
    – Więc przez ostatni miesiąc nie obowiązywał ten przepis? – Nina uniosła głos – Niech pan mi nie zwraca dupy, bo to, że panu się nudzi, nie znaczy, że inni nie mają nic do roboty.
    – Nie wiem jak inni pracownicy, ale ja zawsze przestrzegam przepisów, proszę się odwrócić, muszę panią przeszukać – Nina zauważyła lekki uśmieszek u niego.
    – Ok byle szybko – odwróciła się i rozłożyła ręce na boki.

    Ochroniarz podszedł i zaczął od bioder, przejechał oboma rękoma do góry, lekko podwijając jej czerwoną koszulkę. Kiedy ręce były na poziomie piersi, skierował je w ich kierunku i powoli objął.

    – Halo, gdzie? – odskoczyła Nina, czując na piersiach dotyk zboczeńca.
    – Mam wezwać policję, skoro nie chce się pani dobrowolnie poddać przeszukaniu?
    – Dobra, dobra, ale tam już sprawdziłeś – zła na niego rzuciła prawie przez zęby.

    Ten znów zaczął, kładąc swoje tłuste łapska tam, gdzie skończył. Nina zamknęła oczy, licząc, że zaraz się to skończy. Lekko ścisnął jej piersi i masował je przez krótką chwilę, jednak po chwili zrezygnował i skierował ręce w dół. Kucnął tuż za nią i zaczął ugniatać jej pośladki przez dżinsowe szorty, wciskając w nie swoje kciuki. Nina, kiedy poczuła, że jego ręka zaczyna sięgać do cipki, odwróciła się gwałtownie.
    – No myślę, że wystarczy co nie? – spojrzała na niego groźnie.

    Ochroniarz wstał i uśmiechnął się, następnie spojrzał jej w twarz, po czym zdjął jej z głowy czerwoną czapkę z daszkiem z logiem firmy. Przystawił do nosa i zaciągnął się zapachem jej włosów.

    – Myślę, że wszystko w porządku – powiedział z obleśnym uśmiechem.

    Nina wyrwała mu czapkę z ręki i symbolicznie wytarła ją w koszulkę, potem założyła na głowę i wyszła, obracając się na pięcie. Wsiadła do auta i przejechała pod otwartym już szlabanem, szukając miejsca na parkingu.

    *

    Popołudnie było gorące, w końcu był koniec lipca, Nina miała jeszcze ostatnią paczkę do doręczenia. Podjechała pod niewielki domek jednorodzinny i zaparkowała przed ogrodzeniem. Podeszłą z paczką do furtki szukając dzwonka, ale zauważyła, że dzwonek znajduje się dopiero przy drzwiach wejściowych. Rozejrzała się czy nie ma czasem psa i weszła do środka. Już była przy drzwiach, gdy zza domu wyleciał olbrzymi, pies głośno szczekając. Nina wystraszona nie na żarty, nie miała czasu, żeby wrócić za ogrodzenie, z nadzieją nacisnęła klamkę drzwi, były otwarte. Zamknęła za sobą szybko i usiadła pod drzwiami. Serce biło jej tak mocno, że myślała, że zaraz zemdleje.

    Znalazła się teraz w korytarzu, po prawej stronie zobaczyła schody na górę i usłyszała, że ktoś po nich schodzi na dół. Podniosła głowę i zobaczyła mężczyznę zmierzającego w jej stronę. Siedziała oparta o drzwi, zamroczyło ją lekko przed oczami. Podszedł do niej i przykucnął. Wziął paczkę i listę z potwierdzeniem odbioru, podpisał się.

    – Dziękuję – powiedział suchym głosem i odłożył listę.

    Nina leżała tak jeszcze zszokowana, po chwili jednak otrząsnęła się zaraz.

    – Zaraz, niech pan zamknie tego psa, bardzo pana proszę – czuła jak łzy napływają jej do policzków.
    – A co z tego będę miał? – zapytał.

    Nina nie wiedziała co odpowiedzieć, jeszcze nigdy nie była w takiej sytuacji, Ale mężczyzna uśmiechnął się i odpowiedział za nią.
    – Masz dwie opcje do wyboru, pierwsza to wyjść i spróbować dobiec do bramki szybciej od psa, z doświadczenia ci powiem, że to najszybsza opcja, bo żeby ci się udało, musiałabyś to zrobić w jakieś 3 sekundy – powiedział to, śmiejąc się przy tym.
    – To czego pan ode mnie chce? – po jej policzku poleciała łza.

    Mężczyzna pochylił się i otarł jej łzę z policzka, teraz widziała go dobrze naprzeciw siebie. Był to starszy mężczyzna lekko siwiejący w okrągłych okularach.

    – Szkoda, żeby marnowało się takie ciało, dostarczając przesyłki, pozwolisz mi się tobą zabawić, wynagrodzę ci to rzecz jasna, nie jestem potworem prawda? – uśmiechnął się, a był to uśmiech bardzo serdeczny, tak że Nina odpowiedziałaby mu zawsze tak, nie ważne, o co by ją poprosił. 

    Patrzyła mu w oczy z lekko otwartymi ustami, a on trzymając dłoń na jej policzku, przejechał kciukiem po jej dolnej wardze. Drugą ręką odłożył jej teczkę razem z długopisem na podłogę. Nina nie protestowała, poczuła, jak jej serce znowu przyspiesza, jednak tym razem nie ze strachu, ale z ekscytacji. Mężczyzna zbliżył swoje usta do jej ust i pocałował ją, oboma rękoma objął ją w pasie i delikatnie podniósł na wyprostowane nogi. Spojrzał na nią, a ona na niego, powoli zaczął wyciągać jej koszulkę ze spodni i podwijać ją do góry. Jej skóra była spocona od upału na zewnątrz, jednak tu w środku było zimno, dziewczynie stanęły wszystkie włoski na jej ciele. Podniosła ręce do góry, pozwalając mu ściągnąć koszulkę. Mężczyzna bez trudu zdjął jej koszulkę i naparł na nią. Nina była teraz uwięziona między drzwiami a ciałem starszego mężczyzny. Poczuła jego usta na swojej szyi, zapomniała o wszystkim w tym momencie i chciała, tylko żeby kontynuował. Nastolatka podnieciła się do tego stopnia, że sama zaczęła go obejmować, przyciskając do siebie. Mężczyzna, widząc, że ma ją w garści, włożył jej przez spodnie rękę pod majteczki. Jej cipka była gładka i mokra zarówno od potu, jak i z podniecenia. Trzema palcami zaczął masować ją okrężnymi ruchami, na tyle ile pozwalała przestrzeń w zapiętych spodenkach. Przyspieszył ruchy, a dziewczyna zaczęła głośno oddychać. W końcu zdjął jej spodenki, a zaraz po nich czarne koronkowe majtki. Uniósł jej jedną nogę w górę i polizał językiem wzdłuż szparki. Przytknął usta do jej cipki i włożył język do środka, Nina jęknęła odruchowo. Trzymał za udo jej prawą nogę uniesioną i penetrował jej krocze językiem. Dziewczyna zaczęła wydawać z siebie odgłosy rozkoszy. Język faceta wił się i kręcił w jej cipce. Po jakimś czasie mężczyzna wstał i skierował Ninę na komodę po prawej od drzwi, oparł ją, a sam zaczął rozpinać swoje spodnie. W końcu doczekała się, w jej cipkę wszedł duży i twardy kutas, czuła jak przeciska się przez jej ciasną cipkę, poczuła lekki ból, ale przyjemny ból, chciała, żeby kontynuował, a nawet nie kontrolując się, krzyknęła:

    – Mocniej!

    I w tym momencie spojrzała w lustro zawieszone nad komodą, zobaczyła swoją twarz z wyrazem pożądania, zobaczyła siebie taką, jaką jeszcze nigdy nie widziała w lustrze, napaloną i przepełnioną żądzą, nie wiedziała, że ma w sobie coś takiego. Patrzyła teraz na samą siebie w lustrze, jak jest posuwana od tyłu przez nieznajomego faceta, a jej niewielkie cycki kołyszą się w jej czarnym staniku. Czuła, że dochodzi, z jej gardła zaczął się wydobywać krzyk. Poczuła się niesamowicie, wiedziała, że orgazm no wspaniałe uczucie, ale ten był najlepszy, ten był inny, czuła w sobie tyle emocji. Niestety wszystko znikło po chwili. Mężczyzna wyjął penisa z jej cipki i poczuła, jak oblewa spermą jej pośladek. Facet zapiął spodnie i pocałował ją w policzek.

    – Wieczorem na twoim koncie zobaczysz nagrodę – wyszeptał i wyszedł z domu.

    Słyszała jak woła psa i prowadzi na tył domu. „Na twoim koncie zobaczysz nagrodę” pomyślała w myślach, jasne, ciekawe skąd zna mój numer konta, ale nie czuła się oszukana, cieszyła się, że jej to zrobił, nawet miała nadzieję, że to nie ostatnia paczka, jaką tu dostarczy. Spojrzała teraz na komodę, było tam zdjęcie oprawione w ramkę. Na zdjęciu był mężczyzna, z którym dopiero co uprawiała gorący seks, ale obejmował on na zdjęciu inną kobietę, prawdopodobnie jego żona, ale nie sprawiło to poczucia zazdrości, wręcz przeciwnie, poczuła nad nią wyższość, teraz to ona miała go w sobie. Uśmiechnęła się i wytarła ręką spermę z tyłka i wytarła w szybkę zdjęcia. Następnie ubrała się i wyszła, próbując skupić się na powrocie, na szczęście nie miała już żadnych paczek to rozwiezienia, wróciła więc do firmy, żeby się rozliczyć po całym dniu. 

    *

    Wieczorem, kiedy usiadła na kanapie, żeby odpocząć, dostała na telefonie powiadomienie, ktoś właśnie przelał jej pieniądze na konto. Otworzyła aplikacje banku i spojrzała na przelew. Na jej konto wpłynęło 800 złotych. Do końca wieczora zastanawiała się, jak to się stało, skąd ma jej dane. Odpowiedz nadeszła następnego dnia.

    Kiedy rano parkowała przed budynkiem, podjechał czerwony Jaguar. Wysiadł z niego mężczyzna i spojrzał w jej stronę, uśmiechnął się i udał się w stronę wejścia. To był on. To był ten facet z wczoraj. Nina została wyruchana przez samego dyrektora generalnego firmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sarah