Author: admin

  • Nina – Nowe horyzonty

    Nina stała na parkingu, nie wiedząc co zrobić, dosłownie przed chwilą uświadomiła sobie, że mężczyzna, który wczoraj się z nią zabawił, nie tylko z nią pracuje, ale jest szefem na najwyższym szczeblu. Zamyślona weszła do budynku i skierowała się do swojego biurka. Usiadła na krześle i zauważyła, że na jej biurku jest mała żółta karteczka. Podniosła ją i przeczytała ręcznie pisany napis „Proszę pilnie się zgłosić do pokoju kierownika”. Rzeczywistość wróciła do Niny i przypomniała sobie, że jest w pracy, zostawiła swój plecak pod biurkiem i poszła korytarzem w kierunku pokoju kierownika. Była tam już kilka razy, odkąd zaczęła pracę, często musiała tam przychodzić, żeby podpisać pozostałe papiery związane z jej zatrudnieniem. Drzwi były lekko uchylone, zapukała więc i powoli weszła do środka. W pokoju czekał mężczyzna odwrócony tyłem do drzwi, od razu rozpoznała, że nie jest to kierownik, zamiast blondwłosego mężczyzny stał tam ktoś inny. Odruchowo chciała przeprosić i wyjść, ale kiedy mężczyzna się odezwał, rozpoznała go.

    – Zamknij drzwi, Artur nie będzie nam przeszkadzał – powiedział, patrząc w okno za biurkiem.

    Nina powoli weszła i zamknęła za sobą drzwi. Czuła na klatce piersiowej uderzenia swojego serca, które podchodziło jej do gardła, przez co trudno jej było złapać oddech. Przeszedł ją strach, na wspomnienie wczorajszego dnia reagowała do tej pory z podnieceniem, ale był to dla niej rozkoszny sen, oddalona fantazja, teraz kiedy to wszystko powróciło i stało się rzeczywistością zamarła. Tymczasem prezes odwrócił się i usiadł za biurkiem, wyciągając teczkę z logiem firmy, otworzył ją i wyciągnął kilka zadrukowanych kartek.

    – Siadaj – wskazał jej miejsce po drugiej stronie biurka – Nie bawmy się w podchody, oboje pamiętamy, co się wczoraj stało, ale widzę, że nie czujesz się najlepiej, więc usiądź może najpierw.

    Nina usiadła, czując, że zaczyna się pocić, nie miała pojęcia, co się stanie podczas tego spotkania. Prezes wyciągnął szklankę i nalał do niej irlandzkiej whiskey, która miał w torbie i postawił jej na biurku.

    – Wypij, uspokoisz się trochę, i oddychaj, bo zaraz mi tu zemdlejesz. Ty sobie siedź spokojnie a ja tymczasem wyjaśnię ci wszystko dobrze? – uśmiechnął się i spojrzał jej w oczy.

    Nina tylko kiwnęła głową, nie wiedząc co powiedzieć, wzięła łyka i poczuła, jak whisky rozpala jej gardło.

    – Przyglądałem ci się od jakiegoś czasu, a także zbierałem opinie klientów, którzy mieli z tobą kontakt, masz bardzo dobry kontakt z ludźmi i w dodatku nie jest to zasługa twojego zgrabnego tyłka. Uważam, że trzymanie cię tu jako kuriera jest marnotrawstwem, zarabiasz najniższą krajową, harujesz w słońcu, w dodatku jest to praca fizyczna, wyobraź sobie, jak długo byłabyś w stanie tak pracować?

    Nina wyobraziła sobie siebie za parę lat przygarbioną niosącą wielką paczkę, od razu poczuła, jak mało w życiu zapewne osiągnie.

    – A teraz pomyśl, że dostałabyś szansę zarabiania pieniędzy, na jakie nigdy prawdopodobnie nawet byś nie spojrzała, a w dodatku miałabyś dużo czasu na wydanie tych pieniędzy, czy nie byłoby to dla ciebie lepszą wersją przyszłości niż ta, do której obecnie zmierzasz? – jego spojrzenie sprawiało, że czuła się naga jakby przenikał ją wzrokiem.

    – No tak… – zaczęła, ale nie zdążyła dokończyć.

    – Uważam, że masz predyspozycje, żeby pozyskać dla naszej firmy sporo klientów, dlatego chce, żebyś przeczytała swoją nową formę wynagrodzenia – odwrócił jedną z kartek tak, aby mogła przeczytać. Spojrzała na kwotę na dole, było tam blisko 200 tys. i to za miesiąc. Było to stanowisko osobistej asystentki Dyrektora Generalnego Eternal Youth.

    – Ja… Chyba nie do końca rozumiem – Nina była mocno zmieszana czuła, że to wiąże się z czymś jeszcze.

    – Masz w sobie coś, co sprawia, że jesteś nie tylko ładna, ale wydajesz się niedostępna dla większości facetów, każdy marzy, żeby położyć na tobie swoje ręce, ale patrzą na ciebie i widzą dziewczynę poza ich zasięgiem, patrzą na twoją twarz i widzą coś więcej niż tylko obiekt pożądania, czują zaufanie. Rozumiesz, do czego zmierzam?

    – Mam uwodzić klientów? – oddech Niny uspokoił się.

    – Masz im oddać swoje ciało i swoją duszę każdemu, kogo ci tylko wskaże i to bez wyjątków, i żeby było jasne, kwota, na którą patrzysz to tylko początek, chce dopiero sprawdzić twoje możliwości. Bo widzisz tutaj mam też drugą kartkę, na której zobowiązujesz się pełnić dla mnie usługi przez 3 miesiące jako okres próbny, zerwanie umowy lub niewykonywanie poleceń wiąże się z oddaniem całej wypłaty od początku zatrudnienia, ale nie radziłbym zrywać umowy raz podpisanej ze mną – Jego wyraz twarzy zmienił się na groźny.

    – Rozumiem – Nina czuła się jakby to nie była propozycja, którą można odrzucić.

    Nie odzywając się, wzięła długopis do ręki. Dyrektor uśmiechnął się i przysunął jej kartkę. Dziewczyna umieściła swój podpis u dołu kartki, a następnie na kolejnej. Mężczyzna szybko porwał kartki i włożył z powrotem do teczki, splótł teraz dłonie na biurku i spojrzał nastolatce w oczy.

    – Pozostaje tylko jedna kwestia – usłyszała, że drzwi do gabinetu się otwierają – widzisz, muszę przeprowadzić test, żeby sprawdzić, jak bardzo jesteś mi oddana.

    Nina usłyszała, jak ktoś wchodzi i idzie w ich kierunku, powoli odwróciła się i była zaskoczona, kogo zobaczyła. Był to ochroniarz, który co tydzień sprośnie się na nią gapił i próbował obmacywać. Spojrzała wstrząśnięta na dyrektora pytająco. Dyrektor wstał z fotel i przeszedł obok biurka.

    – Pan Andrzej jest twoim pierwszym zadaniem, za chwile zostaniecie tu sami, a kiedy tu wrócę, mam usłyszeć, że zrobiłaś, co tylko chciał.

    – Nie! – krzyknęła – dlaczego akurat on?

    – Z każdym – zaczął – masz to zrobić z każdym, z kim ci każę, zrozumiano?

    Nina zacisnęła pięści, tego się nie spodziewała, nie zrobiłaby z nim tego za żadne skarby. Żadne? Właśnie przypomniała sobie kwotę, która jej zaproponował, da radę, pomyślała, to tylko głupi wieśniak, to ja tu będę zarabiać setki tysięcy, a on zaraz wróci do swojego marnego życia, to będzie jedyna chwila w jego życiu, kiedy będzie miał coś wartościowego.

    – Tak jest – odpowiedziała – zrozumiałam.

    Dyrektor wyszedł z gabinetu, a ona spojrzała na ochroniarza, patrzył na nią jak na świeżo usmażony stek, na który miał się zaraz rzucić. Nina wstała i stanęła naprzeciw niego, czekając na rozwój sytuacji.

    – Rozbieraj się księżniczko – powiedział ochroniarz, wpatrując się w jej dekolt.

    Nina wzięła głęboki oddech i zaczęła ściągać swój niebieski podkoszulek, na widok jej opalonego ciała ochroniarz zaczął sapać i dotykać się po kroczu. Dziewczyna położyła koszulkę na biurku i zaczęła rozpinać biały stanik. Rozpięła go i uwolniły się dwie jędrne piersi z małymi sutkami. Spojrzała na faceta, który najwyraźniej czekał na więcej. Zaczęła wiec zsuwać z siebie szorty po swoich gładkich wydepilowanych udach, schyliła się, żeby je ściągnąć i w tej chwili poczuła na sobie wielkie spocona łapska. Andrzej objął ją i zaczął ocierać się kroczem o jej białe majteczki, jedną ręką ścisnął jej pierś i zaczął lizać ją po szyi, w tym momencie miała ochotę przerwać i chciała wyjść, ale Andrzej wyciągnął swojego niewielkiego spoconego kutasa i odchylając jej majtki, włożył jej go w odbyt. Nina krzyknęła i chciała się wyrwać, jeszcze nigdy nie uprawiała analnego seksu. Ochroniarz przyparł do niej i poczuła na sobie jego spocony brzuchal, zaczął rżnąć jej tyłek jak pies szybkimi ruchami, do oczu dziewczyny napłynęły łzy, jej odbyt piekł niemiłosiernie, z jej ust zaczęły wychodzić głośne jęki lekko zachrypnięte przez płacz. Andrzej wchodził swoim kutasem głęboko w jej odbyt, nie przejmując się, jak się czuje dziewczyna, chwycił ją swoimi łapami i dosłownie przewrócił na podłogę, Nina aż syknęła, kiedy uderzyła się w łokieć przy upadku, leżała teraz na plecach na podłodze i patrzyła, jak znów rzuca się na nią grubas z opuszczonymi spodniami, mniej straszne wydawało jej się to kiedy tego nie widziała, ale teraz patrzyła, jak ten obleśny facet wkłada swojego brudnego fiuta w jej dziurkę w dupie i znów poczuła ból, jego brzuch zwisał nad nią i ocierał się o jej ciało, smarując ją jego potem, spojrzała na jego twarz i szybko zamknęła oczy, ten widok zapamięta do końca życia, wyraz jego twarzy, kiedy posuwał ją tutaj na podłodze, Andrzej wsuwał go coraz szybciej, aż w końcu zwolnił i Nina poczuła jak zalewa ją ciepłą spermą w jej odbycie, myślała, że to koniec, ale ten, kiedy spuścił się w niej, opadł na nią całym cielskiem, przygniatając ją. Po czym przetoczył się przez nią i wstał. Nic nie powiedział, tylko podciągnął spodnie i wyszedł. Zapłakana dziewczyna zaczęła się ubierać, po chwili do gabinetu wszedł dyrektor, patrząc, jak się ubiera, przeszedł obok niej i usiadł za biurkiem.

    – Dobrze się spisałaś, możesz już wrócić do domu, przelałem ci pieniądze, kup sobie coś eleganckiego, od tej pory będziesz dostawać poważne zadania.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sarah
  • Kocie wspomnienia, vol 4: W ludzkiej skorze

    Zimno ma za zadanie wyżreć wszystko, ale zabiera tylko ciepło. Ciało uparcie nie chce się skupić jedynie na nim, z powrotem sprowadza wszystkie myśli do głowy. Ma nawet przygotowaną wersję na to. „No już kotuś, widzę, że zimno, chodź, wytrzemy Cię bo masz gęsią skórkę” zakończone buziakiem w czubek głowy, gdy wielkie ramiona owijają moje ciało ręcznikiem. Mocniej się więc kulę, chowając twarz w kolanach. Czemu, po tym wszystkim, nie jestem szczęśliwa z wolności?
    Otulił mnie swoją kurtką, zanim podniósł. Widziałam, ale nie słyszałam to wszystko. Jak ludzie krzyczą, jak Pani Zuzia próbuje go zatrzymać, jak Pani Alicja stoi przy drzwiach patrząc w naszą stronę nie wiedząc co zrobić, jak inni „właściciele” uciekają przed nim w panice. Wszystko było spowolnione, jakby puszczane z taśmy. Jak układa mnie na miejscu pasażera, jak ruszamy stamtąd i jedziemy w noc. Kiedy jednak wspomnienia wracają, znów jestem tamtą dziewczyną, którą porwał. Panikującą, krzyczącą i szlochającą. Przecież to Pan. Ten sam, który zawsze robił nam najlepsze posiłki i rozpieszcza samym mizianiem i słowami. Ten, który tuli po kąpieli do siebie, całując w uszka i stópki, zakłada majteczki mówiąc o tym, że słodko wyglądam. Biorący w swoje wielkie, bezpieczne ramiona by zadusić życie skrzywdzonej Amiry i Judyty, bo czuje się winny. Roztrzaskujący potęgą swych ramion głowę własnego brata, za to, że zrobił to co mógłby z głupiego kaprysu on. To nie był „pokaz siły”, to była furia, która została uwolniona. Co będzie ze mną? „Zabrałem tą kruszynkę, bo nie mogłem jej zostawić po tym co zobaczyła” tak określił ten akt litości, po którym zostałam jego kotem, czyż nie? Zatrzymuje się łagodnie, w ciemności rozświetlanej tylko żółtą lampą.
    – Pół kilometra w tamtą stronę jest szpital. – wskazuje palcem w prawo – Pomogą Ci. – znów ten głos, jak gdy tworzył cały sens mojego kociego życia – W kieszeni znajdziesz portfel. Będzie tam nieco pieniędzy w banknotach, ale zainteresuj się kartą. Pin to dziewiętnaście sześćdziesiąt osiem. Zastrzelenie Luthera Kinga. Tam będzie więcej pieniędzy. – ręka mu nie drgnie, chociaż ją szarpie i trzymam z całej siły – Opróżnisz to konto, zrobisz co zechcesz. – widzę jak druga ręka zaciska się na kierownicy, ta trzeszczy niepokojąco – Człowiek zawsze był zwierzęciem. Inteligentnym, lub nie, ale zwierzęciem. A je da się oswajać. Ale czy takie zwierze może czuć z tego jakąś radość, by być szczęśliwe razem z swoim Panem? – odwraca się ku mnie i widzę, że też płakał – Byłaś moim cudownym kotkiem, Sara. Takim, o jakim się zawsze marzy. – pochyla swoją twarz, a ja się nie odsuwam, gdy nasze wargi się stykają po raz pierwszy, tak prawdziwie, jak pocałunki jego i Pani Alicji, ale jednocześnie słyszę jak otwierają się za mną drzwi i odsuwa, patrząc gdzieś w głąb mnie swoimi oczami – Wracaj na wolność, śliczna. – ale nim zdążę mu odpowiedzieć, leżę na poboczu patrząc na odjeżdżający w dal samochód.
    Wolność, co to znaczy? Nie wyobrażałam sobie, że wrócę do życia Marty. Nie dlatego, że tamte przeżycia były trudne, ale… No dobra, to był główny powód. „Hej mamo, to ja, twoja zaginiona przed…” boże, mieszkaliśmy razem niemal trzy lata, a w dodatku teraz pięć jestem wolna i nadal dostaje kręćka, „… córka. Wiesz, mnie i tego głupka, którego nie lubiłaś porwał Mulat należący do grupy bogatych ludzi robiących z innych seks niewolników. No! Ale on mnie nie gwałcił, żyłam u niego jako jego ozdoba domu, kot. Za to odkryłam, że chyba jestem biseksualna. Tak. Miałam tam dziewczynę, która też była jego kotem. Kochałyśmy się. A poza tym udowodnił mi, jak bardzo marnowałam swoje życie, ale dzięki niemu jest lepiej. Teraz jestem bogata i mogę robić co chce. Uwolnił mnie, bo zamordował własnego brata gołymi rękami i zabił tą moją kochankę. Tak, smutna historia, ale wiesz, ja rozumiem czemu to zrobił. Tęsknie, bo nie wiem co powinnam robić.”. Może bym to mogła opowiadać w białym pokoju wyłożonym poduszkami po jakiś lekach, w wygodnym kaftaniku bez rękawów?
    Wychodzę spod prysznica, niepewna czy bardziej jestem mokra od płaczu czy wody. Staje przed lustrem. Żaden, cholernie żaden krem nie potrafił usunąć z powrotem tych wszystkich pieprzyków, przebarwień i całego innego syfu. Jednolity, śliczny kolor zniknął. Tatuaż, który znów się ujawnił jak skaza, zasłoniłam nowym, przestawiającym, ha ha, kota łaszącego się o pieszczoty. Myślałam, że się tym odetnę. Nawet sierść, pardon, włosy regularnie układane przez fryzjerkę były paskudne. Jak kopa siana, kiedyś tak cudownie miękka i puchata, że każdy jej uwielbiał dotykać. Dobrze, że chociaż laserowa depilacja… Droga, czasochłonna, ale przynosiła podobny efekt do tabletek, więc w miarę gładko wyglądam. Boże, kim ty jesteś, paskudo w kryształowym zwierciadle? Wyglądasz jak smutny peterbald, który myśląc, że jak ucieknie z domu to będzie mu lepiej.
    Nie zapomnijmy o cioci. O tak, też wrócił. Nie ma tabletek, jest tsunami. Szaleństwo, ból i rozpacz. Coś, co przez osiem lat dla Marty było normą, znów było zaskoczeniem jak dla dziewczynki. Kiedy pojawia się jednak, wsuwam sobie kubeczek i mam dozę spokoju, jaki dawał jej. Kusi mnie wizyta u psychiatry, nakłamie o czymś tam, bo nie powiem przecież prawdy, może dostanę jakieś antydepresanty i nagle znów będzie fajnie? Albo kupię coś u jakiegoś dilera na poprawę humoru? Nie! Nie, nie, nie! Pan by się zdenerwował, jakby się dowiedział! Ale go nie ma od bardzo długo… Argh!
    Opadam na dłonie i kolana. Apartament w Amsterdamie! To sobie wybrałam luksusowy karton do życia! Nic w nim z domu, który był… W Europie czy w Azji? W jakim cholernym kraju mieszkaliśmy? Gdzie? Porzucił mnie niedaleko Obwodu Kaliningradzkiego, w Polsce. Ale długo jechaliśmy, nie? Mogliśmy więc być gdziekolwiek na tym lub drugim kontynencie. Nie jest domem, bo nie ma tu ręki, do której da się przyjść. Mogę mieć kupioną sobie butelkę z sklepu dla niemowląt, ale mleko z kartonu… No tak, tamto to było „specjalne mleko”, bo „krowy” były wyjątkowe. Jeść na podłodze z miski, do której sama przygotuje posiłek, ale jest pozbawione smaku. Nie umiem gotować jak on. Nie chce zdejmować swojej obróżki, która mi zostawił, nawet do spania. I tak pięć lat, dzień w dzień. Rozpacz i koszmar.
    Wskakuje do łóżka, wciąż nago. Sunę w górę, przytulam się do wielkiej poduszki. Brakuje mi Amiry. Jej ciepłego oddechu, pocałunków, przytulania się do siebie czy delikatnych pieszczot. Codzienna próba osiągnięcia przyjemności przez wsunięcie sobie ręki pod brzuch i dotyku. Wyobrażam sobie, że leżę na niej z twarzą w jej piersiach. Obejmuje mnie. Jej dłoń dotyka mnie z góry, gdy poruszam nadgarstkiem. Jesteśmy tak blisko. Mogę pocałować ją między piersiami pachnącymi tak ładnie. Jej ciepły oddech w włosach. Obrócę dłoń i to jej zacznę dotykać. Zrobi się wilgotna szybko, łatwo. Ale nie przestane, więc i ona przyspieszy ruch. Kręcąc kółka dwoma palcami, naciskając i rozciągając moją muszelkę w dół, na boki, wsuwając opuszki do wnętrza. Uniosę głowę i wymienimy długi pocałunek. Tak, by zawsze gdy będziemy się całować, będziemy czuły jakbyśmy się znów dotykały w ten szczególny, delikatny sposób. Jeszcze odrobinkę, jeszcze chwilkę… Proszę… Zostań ze m….
    Cholera. Nic. Żałosne fiasko. Lekkie podniecenie, które opada, gdy zaczynam płakać. Siadam na łóżku, znów się kuląc jak pod prysznicem. Przez ten czas zdążyłam znaleźć i skorzystać z usług kilku dziwek dla lesbijek, żadna nawet wybitnie robiąc minetę czy używając strap-ona nie była w stanie przynieść niczego zbliżonego do tamtych przeżyć. Tak, od pięciu lat w swojej frustracji nie osiągnęłam orgazmu, który przychodził, gdy tylko Pan mył mi cipkę i całowałam się z nią!
    Marzę, że drzwi się otwierają. Biegnę tam na czworaka i widzę, jak wchodzi pochylając głowę by zmieścić się w nich zmieścić. Uśmiecha się. Klęka, rzucam się mu w ramiona. Łaskocze mnie w brzuch, drapie po nerkach i dupce. Trzyma chwile przy sobie, jak małe dziecko, pozwalając rozkoszować sobą. „Wracamy do domu” powie, „Wracamy do naszego domu, kotek”.
    Zamówię pizze. Poproszę o upieczenie serduszka, zadzwonię do jakieś call girl, obejrzymy razem Wallego jedząc. Kładłyśmy się z Amirą na łyżeczkę przy nim, a jego ręka czesała nasze włoski i boczki. Mówił, że to piękny film, póki nie wkraczają ludzie. To wszystko psuje. Może skończy się ten seans w łóżku? Poproszę, by mnie dominowała jak Pani Alicja i…
    Domofon. O tej porze to coś nowego. Tym bardziej przed telefonem po pizze i kurwę. Pospiesznie wciągam pistacjową koszulę nocną z nadrukowaną dziewiętnastką, która przysłania co powinna i biegnę, gdy już brzęczy trzeci raz. Ktoś jest bardzo bardzo niecierpliwy.
    – Sara Kot. – nie mogłam się oprzeć by zostawić to w ten sposób, a przecież i tak nie wiedzą tutaj co oznacza „kot” – Hoe kan ik helpen?
    – Siku, siku! – cukierkowy głosik brzmi rozpaczliwie, chociaż jest obcy – Proszem, proszem, proszem!
    – Musiała się pani pomylić… – dawno nie używałam tego języka – Jeśli…
    – Pan powiedział, że to tu! – upiera się głosik – I pani Sara, jego kotek! Muszę siku! – piszczy – Albo Pani powie, że mam zrobić tutaj, to zrobię. Pan kazał robić co pani powie. Mam?
    – Ja… – Pan powiedział jej że tu, głupku, to znaczy, że… – Ermhm… – spokojnie Sara, wdech i wydech, tak, dobrze, myślę – Musisz wjechać windą B, ta A nie działa. Na trzecie piętro, za rogiem w prawo. – Pani Sara, jego kotek, taa, myślę, będzie tego żałowała bardziej niż nie wizyty u psychiatry – naciskam guzik od elektrycznego zamka.
    W drzwiach jest ich aż pięć. Poza rozczarowującymi płatnymi wizytami unikam ludzi jak się da. A teraz. Gdy otwieram drzwi, następuje gong przyjazdu windy i zza rogu niczym niegdyś Majka na Pana wypada postać w czarno-białej bluzeczce o gołych, bosych nóżkach i biegnie w moją stronę, mija w progu i rozgląda się w panice
    – Siku, siku! – jęczy znów tak cukierkowo dziewczyna – Tak jak w domku?
    – Ta… – ale nim zdążę dokończyć, postać znika za jedynymi drzwiami w mieszkaniu – Ahm… – brakuje mi przestrzeni myślowe.
    Ma łaciatą bluzę. I zachowuje się śmiesznie, tak samo zresztą mówi. O, wie o Panu i, że byłam jego kotem. Jak nie jest przybyszem z innej planety lub jej nie wymyśliłam z rozżalenia to zostaje jedynie prawdopodobna opcja, że….
    Wychodzi dysząc. Ciężko powiedzieć ile właściwie ma lat. Szesnaście to za dużo. Dwanaście? Makijaż ma jej pewnie kilka dodać, bo ma taką dziecięcą buzię. Zdarty wysoko nosek, wąskie wargi i cudowne, identycznie jak Pana, brązowe oczy potraktowane pomarańczowym cieniem i czarnym tuszem. Wygląda jak ludzka wersja mopsa. Śmieszne to, może nawet nieco brzydkie, ale słodziutkie. Orzechowe włosy są ścięte na dziewczęco. Jasna skóra ma ładny odcień. Bluza w łatki sięga jej podobnie jak moja koszula nocna poniżej połowy uda.
    – Prawie pociekło! – mówi niemal z pretensją – Teraz dostane batonik? Pan trzyma je wysoko, bym sama sobie nie brała, ale… – znika w kuchni jakby była u siebie, zatrzaskuje drzwi i mknę za nią, przyłapując ją na zaglądaniu do jednej z szafek
    – Dobra, do cholery. – biorę się pod boczki by groźniej wyglądać – Kim jesteś, co tu robisz, skąd wiesz to wszystko i… – mogłam przemyśleć kolejne pytania – Mów, albo…. – i groźby
    – No, tak, tak. – mruczy przybysz – Sara da Ci batonik jak powiesz dokładnie co Cię nauczyłam. – odwraca się ładnie twarzą do mnie, unosi swoje chude dłonie przed nosek, porusza ustami patrząc na nie, marszczy się, zbliża je mocniej, uśmiecha się, cofa i znów rusza ustami – Pan Dawid… – zaczyna, a ja już czuje dreszcz na wspomnienie tego imienia – bardzo za tobą tęskni, ale nie chce zabierać Ci znów wolności. Chce, byś wybaczyła mu co zrobił. On sam też nie umie sobie… – znów spogląda na łapki – porazić? Ah, poradzić! – uśmiecha się jakby zadowolona – Ale czuje, że jesteś samotna. Dlatego przesyła Ci prezent… Pokaż na siebie i powiedz o sobie… Aha! – pokazuje na siebie jakby była towarem na sprzedaż – Mój numer to H042089, ale nazwano mnie Estera. Można to zmienić. Jestem krową mleczną, a mój wiek biologiczny to trzy lata. Nie rozwinęłam się prawidłowo, ale potrafię dać około litra mleczka na dzień. Mam robione dla tego dwa razy dziennie automatyczny zastrzyk. – odsłania swój kołnierz pokazując obrożę, grubą czerwoną z wypustkami po lewej i prawej oraz dzwonkiem zamiast plakietki – Trzeba mnie karmić trzy razy na dzień, a mleko daje rano i wieczorem. – chowa łapki za plecy – Dostanę batonik? – zamyka oczy i otwiera buzię.
    „Nie mamo, tamto życie było naprawdę cudowne. A wiesz? Dzisiaj mój były właściciel daje znać, że żyje, bo przysyła mi stworzoną w laboratorium dziewczynkę, której jedynym zadaniem jest produkcja mleka z cycków. Tak, jak krowa. Po pięciu latach, gdy jedynie marzę o tym, by znów mnie zabrał ze sobą, robi mi taką niespodziankę! Niesamowite, prawda?”. Nie, jej tu nie ma. Zwariowałam. Przecież jest tak samo wysoka jak ja, ale pewnie masywniejsza o kilka kilogramów. I te cycki rysujące się pod bluzą. Pewnie są rozmiar większe niż moje. Tak, to odpowiedź. Nie ma jej. Ha! Jak ją uszczypnę to pewnie…
    – Auaaa! – jęczy otwierając oczka – Przecież nic nie zrobiłam. – jej buzia zmienia się w podkówkę – Wydoi mnie pani? Bimbałka boli. – uciska lewą pierś, a na bluzie pojawia się wilgotna plama – Mój laktator jest w tym śmiesznym pudełku, zostało w tym ruszającym się czymś. I mamy zrobić takie bip-bip-bip-bip. – pokazuje na dłoni jakby używała komórki – By powiedzieć, czy mogę zostać. Batonik?
    – Gdzie. Jest. Pan. – wbijam palce w jej ramiona, na co jeszcze bardziej się krzywi i przyciskam ją do kuchennych blatów – Nic mu nie jest? Skąd wie, gdzie mieszkam? Obserwuje mnie? Chce mnie zabrać do domu? – jej buzia zamyka się nagle, oczy rozszerzają jak w strachu, a policzki nadymają – No mów.
    Bzyczenie rozlega się na granicy słyszalności. Widzę, jak jeszcze bardziej puchnie na mordce, tak, że usta zmieniają się w ciupek i…. Ma wylew czy jak? Poci się, wywaliła jęzor, a oczy uniosła nieprzytomnie do góry. Nie, chyba tylko orgazm. Jęczy, ślini się nieco, cycki jej puchną, a nogi zaciskają. Ta… Zaraz, ja też tak wyglądałam na stole u Pani Zuzi?
    – Aaaammffiuuuu… – zlizuje ślinkę – Teraz naprawdę chce batonik. Dostawałam go zawsze po zastrzyku. Ammamama! – zamyka oczy i wystawia jęzorek
    Tak, bez wątpienia jest krówką. Myślałam, że pani Alicja żartuje, ale przecież patrzę na nią, trzymam ją w rękach. Pan zrobił Cię z kilkoma identycznymi siostrzyczkami w brzuchu innej „krowy”, potem jak się urodziłaś to umieszczono Cię w pojemniku do rozwoju. A potem zabrał, nazwał i dał mi, ot po prostu po pięciu latach na wolności Sarze przyda się krowa zamiast spotkania ze mną. Chowam głowę w jej szyi i zaczynam płakać. Robi to samo, tylko głośniej wyjąc.
    – Czemu płaczesz, głupku? – pociągam nosem
    – Bo Pani płacze, więc zrobiłam coś źle i dostane karę. Nikt mnie nie chce, bo nie umiem dać galonów mleka. A w domu dostawałam batonik i wszyscy się cieszyli. – czuje, jak mam wilgotne ramię – I bimbałka booli. A laktatorek jest wciąż w tym pudełku, które tam stoi, bo mieli z nim zostać jak biegła siku.
    Odpycham ją tak, ze upada. „Mieli z nim zostać”. Czemu nie zaczęła od tego? Dobiegam i otwieram drzwi, wypadając wprost na plastikową, różową skorupę walizki stojącą na wycieraczce. Do rączki doklejono kopertę. A więc był tu. Albo byli. Kto? Pan? Pani Alicja? Cholera. Osuwam się na miękkich nogach, wyjąc. Kiedy po tym długim czasie mam go znów zobaczyć, zostawia mnie z tym czymś i odchodzi. Tego się nie robi kotu. Nie wiem, czy tylko płacze, czy wyje jak zarzynane zwierze. Pewnie to drugie. Wreszcie jednak decyduje się oderwać kopertę, podpisaną lakonicznie, odręcznym, łagodnym pismem „Sara”.
    – I kot będzie miał swój dom, gdzie zawsze wraca, bo jego Pan tam jest i czeka na niego z miseczką mleka. – odczytuje sobie na głos zawartość kartonika z wnętrza – Ale wiesz, że to kłamstwo? To nie nasz dom. Ciebie tutaj nie ma. A moja miseczka jest pusta.
    Wstaje z podłogi i biorę walizkę do środka. Wracam do kuchni. Estera, jak się przedstawiła krówka, wciąż leży na podłodze, a wysoko uniesione bose stópki odsłoniły fakt, że prócz bluzy nie ma na sobie pewnie niczego. Boże, nawet jej łysa cipka wygląda jak dziewczęca, aseksualna bułeczka, a nie coś co znalazło się między moimi nogami po miłych zabawach ze strony pani Alicji. Zasłania się łokciami na twarzy, jakby bojąc się ciosu. Żałuje, że nie mam dwóch metrów plus, by czuła respekt od samego cienia padającego na nią.
    – Batonik? – rozlega się z podłogi, niewinnie, z obawą.
    – Po pięciu latach stwierdza nagle. Ej, Sara ciągle siedzi sama, to pewnie jest smutna. Dam jej krowę. – zastanawiam się na głos – Taka, która umie tylko batonik i bimbałki, ale daje mleko. O, doskonały pomysł, sam nie pójdę by ją zobaczyć, po prostu ją zostawimy i…
    – Bardzo kocha Sarę. – nie podnosi się z podłogi jak normalna osoba by zrobiła -Nie wiem co to znaczy kocha, ale zawsze mówi „kochana Sara”, „moja malutka kochana Sarenka”, „wyjątkowa, kochana Sara”. Mówi też coś, co się nazywa krzywda i…
    – Co ja mam z tobą zrobić, co? – wzdycham przerywając jej, czując, że nie mogę się gniewać wiedząc czym jest
    – Dać batonik i wydoić? – podwija bluzkę wyżej, ukazując podobne do dorodnych gruszek piersi z bledziutką, wypukłą sutką chyba jedyną dorosłą rzeczą na jej dziecięcym ciele – Pan tak robił. – naciska palcami sutek, a ten od razu strzela mlekiem na kilka centymetrów.
    Dobra, może mnie poniosło. Może to fakt, że nie szło mnie zaspokoić. Dawne instynkty, marzenia i inne takie. To przecież krowa, ma dawać mleko? A ja jestem kotem, koty piją mleko? Boże, jest obrzydliwie dobre w swej prawdziwej postaci. Nostalgiczne w smaku. Jej sutka pęcznieje mi w ustach. Jak smoczek, który pierwszy raz wepchnął mi do suchych ust, bym zjadła swój pierwszy posiłek w nowym życiu. Gniotę mocniej pierś między dwoma pięściami i mleko wpada prawie wprost do gardła. Więcej, cholera, więcej. I jest więcej. Słysze jak jęczy, gdy to robię. Nie gryzę, ssę. Po kolejnych kilku łykach pozostają jedynie smętne kropelki.
    – Brakowało mi tego… – powiedziałam to na głos? – Mogę drugą też?
    – Njs… Njsszsss… – ah, znów mina pełna naturalnej, prymitywnej rozkoszy, więc po prostu głaszcze jej pulchny brzuszek, jest słodziutka – Arghhum.
    – Aż tak przyjemnie? Że zastrzyki i dojenie?
    – Jak batoniki. – mamrocze z siebie – Ale dużo naraz, włożonych do buzi. Czekolada i różowe się zbijają w kulkę i nie da się ich połknąć. To boli, ale jest dobre. – ziewa – Bimbałki na przemian. Jedna na obudzenie, druga przed spaniem. – układa się na boczku – Ale buzią jest więcej batoników niż laktatorkiem. Będzie robiła tak Pani częściej? – zwija nóżki pod siebie, przyzwyczajona pewnie do spania po dojeniu.
    Otwieram jej walizeczkę. Prócz urządzenia o którym ciągle gada, jest niewiele więcej. Opakowanie popularnych batoników malinowych, z doczepioną adnotacją „trzy dziennie max”, kartonik z nabojami podobnymi do tych na sprężone powietrze i drukowaną instrukcją wymiany z informacją, że trzeba to robić co 72h, plastikowy pojemnik różowej maści podobnej do wazeliny opisany flamastrem jako „Estera piersi na mokro”. I na dnie, to. Pozioma ramka z zdjęciem. Leże na kanapie w salonie z wyciągniętymi w przód łapkami, ubrana w wielki czerwony sweter w białe norweskie wzorki. Ogon mam przerzucony przez udo, uśmiecham się przez sen ssąc butelkę ułożoną przed twarzą. Pewnie zrobił je zimą, zanim przyszła do nas Amira. Chociaż staram się zetrzeć łzy, Estera podrywa się na mój szloch.
    – Nie smakuje? – wygląda na przestraszoną – Nikt nie mówił, czy jest dobre… – też zaczyna płakać – Chciałam by pani Sara mówiła „kochana Estera”, jak on o niej, a ja jestem bez.. bezu… bezuneczna, jak mówili i nawet nie dostałam batonika.
    Tak się czuł, tak? Kiedy go drapałam, szarpałam, krzyczałam i gryzłam? Nie chcesz zranić takiego słodkiego stworzonka, a ono nie wie co się dzieje i panikuje. Musisz je jakoś uspokoić, ale nie wiesz jak. Ale dał mi fory, bo mam batoniki. Co on miał dla Marty, prócz faktu, że mogła się bać?
    Przytulam ją do siebie, gładząc po pleckach. Zębami i drugą dłonią otwieram złote opakowanie i macham batonikiem przed jej nosem. Przestaje płakać natychmiast i niucha.
    – Pan wkładał po kawałku do pyszczka. – pokazuje do wnętrza buzi – Mówił, że to dlatego, iż przyjemność powinna trwać długo…
    -… bo wtedy jest wyjątkowa. – ułamuje niewielki kawałek i wkładam jej do buzi, a ona ciągnie ustami i języczkiem po palcach, co jest przyjemne – Też mi to mówił. – uśmiecham się i powtarzam, czując coś przyjemny dreszcz, gdy je mi z dłoni – Też będę Cię nazywała Estera. To ładne imię. – całuje ją w czółko, gdy przeżuwa batonik – No ostatni kawałeczek i idziemy spać.
    – Miałam takie miękkie coś do leżenia w dużym pokoju. Przychodził z laktatorkiem, przebierał mi to – macha swoją bluzą – przykładał buzię o tu tak przyjemnie, mówił „Dobranoc gwiazdeczko” i robiło się ciemno, a ja zasypiałam.
    – Mhmm..My będziemy spały razem, może być? – uśmiecham się do niej, nadal drapiąc jej plecki, a ona odruchowo chyba się przytula – Chodź, poszukamy Ci jakąś piżamkę.
    W mojej koszuli nocnej, która ciasno przylega do ciała, wygląda całkiem ładnie. Na pewno obrysowują się wszystkie jej dziwne kształty. Kładę się na łóżku, a ona niepewnie wchodzi. Patrzy na mnie przez moment, więc unoszę ręce jak Pan do nas, zachęcając do przytulania. Włazi w nie, przytula się dokładnie jak ja do piersi, zamykając oczy z uchem na sercu i łapką na moim brzuchu. Drapie ją po plecach. Ten prosty, głupi gest z jej strony… Czuje ciepło w środku. Czy też je czuł, gdy to robiłam? Dlatego nas miał? Całuje ją w obnażone czółko.
    – Dobranoc, gwiazdeczko. – nie przerywam drapania na wysokości nerek i dupki – Może jednak Pan po mnie wróci, ale póki co… Dał mi swoje uczucia. – uświadamiam sobie dopiero po chwili co powiedziałam.
    Markus według opowieści karmił swoje suki spermą i jedyne co z nimi robił to gwałcił, a ja widziałam, że dodatkowo tłukł. Pani Alicja tresowała sobie niewolników, czy to do alkowy, czy podobnie jak Tobi do domu, bo fascynowała ją dominacja. Pani Zuzia czuła istotny pociąg do kobiet, nawet suczek czy kotek, ot zwykłe uczucie pożądania i przyjemności, któremu dawała upust. A on? Jawił się pewnie im wszystkim jak outsider. Jak to ujęła Majcia? „Jedyny na świecie ma kotki”. A Amira? „Wystarczy go nie denerwować.” Proste, nie? A jednocześnie był cholernie skomplikowany. Przecież mógł to sobie upraszczać, bijąc i raniąc. A jednak, prócz sporadycznego klapsa, gdy było to konieczne, nigdy nie podnosił swych rąk. Jaka więc była jego nagroda, za posiadanie? „Ładny widoczek”? Nie podglądał tego, jak kochamy się z Amirą. Zachowywał się jakbyśmy naprawdę były parą kotów, które trzyma się w domu. A po co się ma kota w domu?
    – I gotowe. – uśmiecham się do nieobecnej gwiazdeczki, pokazując jej pojemniczek z mleczkiem – Zobacz, więcej niż pół. – bardzo dotkliwie przeżywa ilość swojego mleka, więc jakoś staram się jej rekompensować to – Te twoje bimbałki to cudowna rzecz.
    – Mniuuu… – oblizuje mi policzek – Teraz będzie batonik?
    – Nie kochanie, teraz będzie śniadanko. Jak będziesz jadła tylko batoniki, to Ci jeszcze bardziej brzuszek urośnie i co wtedy? Zmienisz się w świnkę, a świnki nie robią mleka. – podnoszę się z podłogi i otwieram lodówkę przelewając mleko do szklanej butelki – Zrobimy sobie z tego domowy jogurt. Taki malinowy.
    – Jogurt? – przekręca główkę jakby zastanawiając się co to – To coś co lubią kotki?

    – Bardziej niż krówki batoniki. – odpowiadam jej – Ale musimy moją śliczność umyć i ubrać. Zostaniesz troszkę sama dzisiaj, bo muszę jechać do miasta. Ale włączę Ci bajki?
    – Bajki, bajki! – podskakuje na dupce – Tą o myszce, która gotuje?
    – A tą o myszce, która gotuje. – drapie ją za uszkiem, przesuwając dłonią po tej dziecięcej buzi, na co przytula się, cholera, satysfakcjonujące – Będziesz musiała być grzeczna. – wyłączam płytę indukcyjną z owsianką i wlewam ją do miseczek, po czym układam w lodówce na przestudzenie – Jak wrócę i wszystko będzie dobrze, to jutro sobie zrobimy wycieczkę. Pojedziemy za miasto na łączki, nazbieramy kwiatków do wazonika. Może znajdziemy dzikie maliny? – znów ją głaszcze po głowie – No, ale sio mi do łazienki. Lubisz jak Cię myje, prawda? – „Lubisz się myć, co kotek?”
    – To tak fajne jak ba… – chomicza mina, bzzzz, biedny chomiczek ma wylew od orgazmu, wyrzucając jęzorek, pocąc się i jęcząc – Jaajćść… Miuuu… – wyjękuje po zastrzyku – To też fajne. Jak gdy Pani przytula albo daje batonik. – po chwili spogląda na mnie – Ale łapki pani Sary lepsze. – po czym ciszej, odwracając głowę bokiem, jakby wierząc, że nie słyszę mówi – Nie smućcie się batoniki, wy lepsze.
    Nie sposób się nie roześmiać. Czy tak właśnie się czuł słysząc jak mówimy do siebie z Amirą? Nie karał nas za to, bo przecież nie była to mowa bezpośrednio do niego, tylko „miauk” dwóch kotów między sobą. Poganiam ją klapsem w gołą, okrągłą dupkę.
    Samodzielnie rozbieram ją z koszuli nocnej. Kupiłam jej specjalnie kilka większych do spania, chociaż skutecznie wzbrania się przed bielizną. Wrzucam ją od razu do kosza na brudy. Posłusznie, samodzielnie wchodzi do brodzika, siadając w nim, by zrobić się nieco niższa. Brakuje mi wielkiej wany, w której mogłam wprost pływać i tych wszystkich zapachów. Mimo to, przyjemnie jest ją szorować i wciągać słodki zapach.
    – Masz śliczne oczka. Zupełnie jak Pana. – biała piana pokrywa jej włoski – Ciekawe, co teraz robi. W domu pewnie Cię kąpał w wannie co? Była kiedyś taka piękna pani, Kleopatra. Kąpała się w mleku by mieć ładną skórę. Ale pewnie by Ci zazdrościła, taka jesteś ładna.
    – Pewnie miała dużo krów. Tak jak na zielonym. – pozwala mi wypłukać swoje włoski, które nabierają ładnego zapachu – I robią dużo mleka. – unosi łapki pozwalając się gąbką umyć pod pachami i plecach, ale wystarczy, że dłoń przejdzie na drugą stronę by… – Mniuśś! Złe łapki pani Sary, nie ma już mleka w bimbałkach! Ahrm… – to ostrożne, koliste ruchy, które sama lubię, co raz mniejsze, ale płynne, masujące i relaksujące, wiem to – Nie wolno. – mruczy, gdy masuje jej brzuszek, robiąc te same ruchy – Bimbałki nie zab… – spogląda na moją rękę, która kieruje się w dół – Nje, nje… – Tak kochanie, tak – Njeeeeeeeemlsmlm – delikatnie, pieszczotliwie od uda do uda, potem jeszcze lekko pionowo, z mocnym dociskiem, widzę jak odpływa nieco w błogostanie, układając wilgotną buzię na mnie
    – No już, już. – uspokajam ją głaskaniem po szyi i policzku dłonią, zsuwając rękę niżej, ku udom – Nie było źle, co?
    – Y y. – unosi nos, patrząc na mnie tymi niewinnymi oczkami – Jeszcze raz. – ha, też bym chciała.
    – Nie, gwiazdeczko. Wieczorem Ci zrobię złe łapki, co? – myje jej nóżki – Będziemy leżały i zamiast laktatorka nakarmisz panią i będzie Cię głaskała po bułeczce. Pasuje? – opuszcza łepek – Kupiłam Ci taką czerwoną sukienkę, przymierzysz i może jutro ubierzesz na wycieczkę.
    Grzecznie wychodzi do ręcznika, którym ją otulam i mocno trę. Naprawdę to czuł? Ta głupia, małostkowa satysfakcja z posłuszeństwa. Że chcemy się przytulać, lubimy jego dotyk, że może nas wytrzeć i… No tak, lubimy jak kot mruczy. Nakładam krem na różowe bimbałki, robiąc okrężne ruchy dookoła sutki, potem rozcierając w dokładnie w górę skóry. Syka cicho, gdy to robię. Podoba jej się. Mi też. Całuje ją w mięciutkie wargi szarpiąc za sutkę niczym guziczki. Moja słodka, słodziutka gwiazdeczka.
    Po śniadaniu na dywanie przed kanapą, ubrana jedynie w miękką bluzę (raz miała ubrany stanik to beczała, bo gniecie bimbałki) i przeforsowaniu, że w dzień musi nosić majtki grzecznie siedzi oglądając jak zahipnotyzowana Ratatuj. Dałam jej jeszcze batonika w nagrodę, zjadła leżąc mi na udach z nosem w podołku. Myślę, że byłoby możliwe zamówić strap-on i po prostu ją sobie wziąć na łóżku. Możliwe byłoby też wepchnąć jej dłoń do tej ślicznej cipki, nie zważając na nic. Niemniej, im bardziej o tym się myśli, tym bardziej widzisz tą niewinną, uroczą istotkę, która po prostu Ci ufa i Cię kocha. I pielęgnujesz te uczucia, chociaż wiesz, że chcesz wyładować to napięcie, ba możesz, masz prawo. Ale dajesz temu delikatne pieszczoty w nagrodę, by czuło się dobrze. Przyjemność buduje relacje między wami.
    – Nikomu obcemu nie otwieraj drzwi. – poprawiam pasek bucika na stopie – Słyszysz, Gwiazdeczko? W kuchni masz swoją butelkę z soczkiem, jakby Ci się chciało pić. Bądź grzeczna. – nie odpowiada, więc idę do niej i wychylając się przez kanapę całuje mocno w policzek, zostawiając szminkę – Moja słodziutka krówka. Jakby była taka prawdziwa, to bym zjadała. Jak kotek wołowinkę. Miau, miau.
    Chichocze, ale nie odkleja wzroku od ekran. W białej, letniej sukience w kwiatki i okularach zerówkach wychodzę, zamykając drzwi. Jest, jak zawsze, za dużo rzeczy do zrobienia i nie chce jej zostawiać na długo samej. Brakuje mi takiej pani Alicji, która by z nią teraz została. No, może bez męczenia tego słodziaka. Przy odrobinie szczęścia zdążę akurat przed końcem bajki. Zjeżdżam winda w dół. Mam wrażenie, że Gwiazdeczka to słońce, które przyszło po długiej burzy i wyczarowało tęczę.
    Zakluczyłam drzwi. Na pewno. Przecież nie mogłam tak po prostu zostawić otwartych. Estera raczej nie złamała polecenia. A klamka jednak łatwo ulega naciskowi. Z salonu leci końcowa piosenka po francusku. Miałam dość czasu by nauczyć się języka by rozumieć jej sens.
    – Estera? Czemu otworzyłaś drzwi? – zamykam je, kładąc siatkę zakupów koło butów – Mówiłam, byś tego nie rob…
    Nie ma jej ani na kanapie, ani na dywanie. Zaglądam do kuchni, ale tam też pusto. Jest. Leży na brzuszku w sypialni z twarzą brudną od czekolady. Tak uroczo, że nie mam siły się gniewać. Niemniej, otworzyła drzwi i prawdopodobnie dopadła schowane batoniki.
    – Esterko… – siadam obok, drapiąc ją między łopatkami – Czemu drzwi są otwarte?
    – Mlmmmm. – mruczy zaspana – Batonik. Pani Sara też je łamie. – uśmiecha się przez sen – Smutna, bardzo smutna. Chce do Pana.
    – Estera… – trę ją po pleckach – Co się stało?
    – A myszka gotuje, chociaż wszyscy mówią, że nie może. – gada dalej przez sen, przewracając się na boczek – Ale skoro ona to kocha, czemu tego nie może? Pan też mówi, że kocha Sarę. A ona mówi, że kocha mnie i mleczko. Ja kocham batoniki?
    Chociaż to zabawne, cóż, trzeba jednak trochę brutalniejszych metod. Przykładam rozprostowane palce do jej brzucha i robię największą torturę, jaką znały ręce pana. O tak, bez litości. Zaczyna chichotać, trzęsąc swoim brzuszkiem i bimbałkami, aż wreszcie wybudza się.
    – Pani Sara! – niemal krzyczy z radości, więc pozwalam się jej przytulić – Dostanę batonik?
    – Sądzę… – oblizuje jej kącik ust z czekolady – że… – drugi – masz ich… – z dołu – dość. – z góry. – Dobrze, teraz co tu się stało?
    – A, bo Pani poszła i oglądałam myszkę. I potem przyjechała Pan…..
    – Jak to Pan tu był?! – dociskam ją do łóżka swoim ciałem
    – Przywiózł naboje do obróżki, dał mi batonik. – wygląda na zdziwioną tym, że nie rozumiem że tutaj był – Potem oglądaliśmy chwilę myszkę, powiedział, że zrobi nam obiadek. Siedział chwilę w sypialni trzymając ten obrazek – wskazuje ramkę z zdjęciem na szafce nocnej – Przyszłam do niego, bo ten zły pan groził myszce, że zamknie restauracje, a zawsze mnie wtedy Pani przytula. Dostałam drugi batonik, położyłam się obok niego, głaskał mnie i potem Pani mnie obudziła. – rozgląda się – Gdzie on jest?
    – Ty mi powiedz. – wzdycham, nie mając do niej siły, przecież to tylko głupia krówka, może wygląda jak człowiek ale pozostaje krową – L’espoir est un plat bien trop vite consommé. – mruczę za piosenką z telewizora, czując jedynie smutek.
    Unosi się i całuje mnie na zgodę lub pocieszenie. Odwzajemniam to lekką pieszczotą pod postacią drapania po pleckach. Może by zauważył, że zmieniłam uczesanie. I mam nowy tatuaż. Ale nadal jestem jego koteczkiem. Chce nim być. Wycieram łzy z twarzy, a Estera szuka jeszcze okazji do pieszczot, jak ja niegdyś.
    – Czyli nie zjesz ze mną jego obiadku? – nadal drapie ją po plecach przez bluzę – Tyle batoników zjadłaś, że oho… – wstaje z kanapy, a ona się odsuwa – Kupiłam Ci nawet malinki świeże, pomyślałam o tym, że jednak zrobimy lody zamiast jogurtu. A Pan pewnie zrobił coś pysznego i…
    – To samo co myszka dla złego pana! – uśmiecha się – Mówił, że Sara się ucieszy. Pani Bobelek mu pomagała robić siu siu siu. – pokazuje jakby kroiła warzywa – Mówiła na niego bujek.
    – Wujek. – uśmiecham się, wyobrażając sobie starszą Majkę – Pani Maja, jego siostrzenica. – idę do kuchni, gdzie unosi się zapach pieczonych warzyw a w dwóch srebrnych miseczkach ułożone jest jak w bajce ratatouille, ale tak by można podnieść bez rąk czy widelca – Mieszkają teraz razem? Nie opowiadałaś. – stawiam sobie porcję na podłodze pod stołem, po czym po namyśle przelewam mleko z szkła do swojej butelki dla niemowląt i stawiam obok jak za dawnych czasów – A taka duża pani z czarnymi włosami? Pewnie śmiesznie mówiła. Też z nim mieszka?
    Nie czekając na odpowiedź, unoszę kawałek do ust. Pycha. Jest jak prawdziwy Remy. Unoszę kolejny kawałeczek do ust, pozwalając mu się rozpływać na języku i pod podniebieniem, długo. Proszę. Pozwolę się związać Pani Alicji, tłuc, traktować wszelkim prądem i nawet niech mi włoży najdłuższy wibrator prosto w jelita, ale przestań się tak znęcać.
    – Ciocia Ala urodziła mu dziecko. – rozlega się dziewczęcy głos nienależący do Estery – Taka mała Asenta. Bardziej opalona, niż ciemna z czarnymi kudełkami. – wysuwam się ostrożnie widząc ładne buciki i chude, jasne nóżki – Nie mieszkają razem, ale wujek przeprowadził się z nami na południe Francji. Mamy teraz duży, ładny dom. Mama ma nową dziewczynę, wujek się od nas nieco izoluje, ale dla swojego Bąbelka zrobi wszystko. – klęka – Cześć Sarenka.
    Jest jeszcze bardziej podobna do matki, niż wcześniej. W jasnej sukience wygląda dorośle, ale nadal ma pewnie dwanaście, może trzynaście lat. Nadal te rude włoski są jej ozdobą.
    – Mam teraz kotka, Tule. Nie jest tak fajna jak Judyta, ale urocza. Wujek jej nie lubi i mówi na nią Buła. „Buła, won mi stąd” i już wiem, że pił. A ona na niego prycha i go raz ugryzła. To ją złapał i dał jej takie lanie, że miała siniaki na dupie. – chichota – Mam jej zdjęcie. – wyciąga z torebki telefon i pokazuje na ekranie ciemnowłosą ślicznotkę o lekko wpadającej w brzoskwiniowy cerze w białej bluzeczce i pasującej pod kolor obroży, która może być w moim wieku – Powiedziałam, że ma Cię zabrać z powrotem do domu, to się upiera, że nie może. No ale nauczyłam Esterę, że jest niby prezentem od niego i wywierciłam mamie dziurę w brzuchu, by ją przywieźć. Myśli, że ją oddaliśmy na farmę. – znów chichota – Był ciekaw jak żyjesz i nie mógł się oprzeć by zrobić Ci obiad, a przy okazji dowiedział się, że masz Esterę. Zdenerwował się i siedzi teraz w samochodzie z mamą i marudzi. Pije już tyle, że zapomniał, że nie noszę już okularów tylko soczewki, więc skłamałam, że zostawiłam okularki, ale chciałam Cię zobaczyć.
    Chowa telefon do torby. Uśmiecha się jeszcze i wyciąga ręce. Ostrożnie, wolno podchodzę i pozwalam się jej przytulić. Nie wiem czemu to robię.
    – Wujek źle się czuje z tym, co zrobił. – szepcze mi do ucha – To dobry człowiek, ale bardzo samotny. Myślą, że tego nie rozumiem, ale ja wiem. Nigdy nie potrafił dobrze pokazywać co czuje. Ale tak naprawdę, zawsze mu zależało na jednym. Móc budzić się przy boku kogoś, kto go kocha. Tula się go boi, a on się boi przygarnąć nową kotkę. Wróć do niego, Sara. Zrób to dla niego.
    – Chce. – odpowiadam jej cicho – Ale on mi nie pozwala. Woli, bym męczyła się jako człowiek, chociaż mi to zabrał. Nie chce nim być. To za trudne. I nie ma tu was. – wycieram łzy w jej rękaw
    – Ćśś.. – czuje jej delikatne dłonie na głowie i łopatkach – Ćśśś… – przytula mnie mocniej – Oddał Ci wolność, prawda? Teraz to ty decydujesz, nie jego polecenia. – odsuwa twarz od mnie i patrzy mi w oczy – Nie można rozkazać nic człowiekowi. On sam decyduje, co chce. – uśmiecha się – Nawet, jeśli mu zabraniają, może próbować. Jeden raz zdążył puścić kota wolno, by zobaczyć, czy wróci.
    Wysuwam się z jej rąk, rozumiejąc. Ma rację. Nie on może decydować co mam robić. Uwolnił mnie. Jestem mu równa.
    – Une vie à me cacher et puis libre enfin! – krzyczę radośnie, podrywając się z ziemi, a ona uśmiecha się
    – Biegnij do niego, ja jeszcze chwilę zaczekam z Esterą. – puszcza mi oko – Wujek i mama to dwie marudy, zawsze na siebie strasznie psioczą.
    Nie jadę windą. Biegnę schodami. Pokonuje po dwa, trzy stopnie naraz. Wolność to tylko wybór. Można wybrać ludzkie prawdy, że ktoś nas krzywdzi. Albo kocie przyjemności w ramionach swego właściciela. Można wierzyć w uczucia, myśleć jak jest się wspaniałym. Albo pozwolić komuś zabrać nas do świata, który jest naprawdę wspaniały. To zawsze był tylko wybór.
    Pochyla się idąc, głowę ma nisko. Pozbawiony swej kurty wygląda jak wielki strach na wróble. Twarz ma pokrytą gęstą, długą na kilka centymetrów szczeciną, podobnie głowę. Nie widzi mnie. To dobrze. Staje wprost przed nim.
    – Zabierz mnie ze sobą. – mówię wprost ku niemu, do jego opuszczonej twarzy – Zabierz mnie do cholernego domu. Głaskaj, kąp, przytulaj i karm. Pozwól spać ze sobą, włączaj te wszystkie dokumenty. Będziemy chodzili na spacery, czytali książki. Chce tego życia, które mi dałeś, bo tamto, które zniszczyłeś i tak było nic nie warte. I wara mnie jeszcze raz porzucisz, to Cię pogryzę i dam szlaban na drapanie po dupce i mizianie po brzuszku. I będę chodziła się kochać z Zuzią w jej łóżku, nawet w trójkącie jeśli będzie miała ochotę. Nie zabronisz mi.
    Unosi lekko głowę i patrzy na mnie. Stoimy naprzeciw siebie. Jego oczy. Nawet przekrwawione są piękne. Zaczyna się śmiać. Pierw cicho, spokojnie, potem głośniej. Udziela mi się to. Oboje śmiejemy się bardzo głośno. Wreszcie jednak przestaje, jeszcze chwile chichocząc.
    – I kot… – zaczyna.
    – …będzie miał swój dom, gdzie zawsze wraca, bo jego Pan tam jest i czeka na niego z miseczką mleka. – dokańczam za niego, a on przytula mnie swoimi wielkimi łapami do siebie, tak, że znów zabieram z niego cały ten zapach – A Estera nadal jest moją krówką. Nie oddam jej.
    Oto więc byłam głupim człowiekiem. Może nadal bym nim była, mając małego Krzysia i Martę, ale czy byłoby to prawdziwe życie, jak to, które mi podarował on? Chociaż mogę mu mówić po imieniu i nie nosić obróżki, to dla mnie są one zaproszeniem na wielką ucztę, z moim najukochańszym Panem.

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konrad Milewicz

    Uoh. Opowiadanie powstało w chyba 13 różnych “wersjach”, gdzie starałem się ubrać w myśli słowa. Ostateczna, 14 [powstała przez komentarz pod volem 3 i po zakończeniu “13” z stwierdzeniem “lepiej nie będzie, jutro wrzucam” obudzeniu się rano “mogę to napisać lepiej] jest przez was czytana.
    Inspiracja, jedyna nowa to Estera, powstała niestety nie w oparciu o żadną modelkę/gwiazdę porno a raczej zdjęcia małolaty wrzucone do sieci (znaleźć je można tutaj: https://tiny.pl/g66t6 )

    Niestety, przygody Kotki Sary kończą się tutaj. Dziękuje tym, którzy czytali od początku, zostawiali komentarze i twierdzili, że im się to podoba (oraz tym, których wyświetlenia po prostu się pojawiły, bo odrzucali tekst po kilku(nastu) zdaniach). Pisanie “pornografi” (chociaż opisy seksu i stosunków są raczej erotyczne) było odstresowującym zajęciem między próbą znalezienia inspiracji do normalnych tekstów. Początkowo nawet nie chciałem ich publikować, potem miało się skończyć na Vol 3 (które miało właśnie skupić się na postaciach właścicieli), ale ostatecznie Vol 4 został epilogiem. Vol 5 nie będzie, na pewno. Z ręką na wątrobie. W czasie powstawania opróżniona została litrowa butelka aloholu i 2 buteleczki liquidów do e-fajek.

    Spis wszystkich części to:
    Wspomnienia kota [czyli nieoficjalny Vol 1, kiedy nie wiedziałem, że będę pisał dalej]
    Kocie Wspomnienia Vol 2: Ja i inne zwierzaki
    Kocie Wspomnienia Vol 3: Zwierzęcia i Ludzie – opowiadanie z powodu długości jest jako część I/II i II/II
    Kocie Wspomnienia, vol 4: W ludzkiej skórze

  • Pani i Sissy – czesc 1

    To było słoneczne letnie przedpołudnie. Najlepszy czas aby odpocząć od zgiełku miasta na łonie natury. Piknik w lesie: z dala od ludzi, w ciszy, spokoju.

    Pani założyła białą zwiewną sukienkę, białe snikersy i swoje ulubione stringi. Dla niego wybrała krótkie spodnie i lnianą koszulę; różową klatkę na penisa i mały kołeczek do pupy z pseudo-kryształkiem na końcu; strasznie niewygodny, szczególnie jak się siedzi, ale pomyślała, że tym bardziej będzie mu miło jak już dojadą na miejsce. Bielizna – już dawno stwierdziła, że bielizna jest mu do niczego nie potrzebna.

    Kilka kilometrów za miastem zatrzymali się na leśnym parkingu; wyciągnął z bagażnika wszystko co zabrali na piknik i wrzucił do plecaka; przyczepiła mu do klatki na penisa smycz, taką jak dla małego psa – samo rozciągającą się do 10 metrów przy wciśnięciu przycisku, którą przeciągnęła przez rozporek i poszli leśnym duktem do upatrzonego z góry miejsca; mała polana w środku lasu – zagłębienie niczym lej po bombie, gdzie można wygodnie się rozłożyć i pozostać niewidocznym, nawet gdyby jakiś grzybiarz przechodził obok.

    Do upatrzonego miejsca mieli 15 minut spacerem; szli rozmawiając jak gdyby nigdy nic i wyglądaliby jak zwykła para, gdyby nie smycz wystająca z jego rozporka.

    Leśny dukt prowadził do wioski na końcu lasu; ich polana znajdowała się mniej więcej w połowie drogi – tam trzeba było odbić w prawo i przejść kilkadziesiąt metrów.

    Kiedy do skrętu do swojej kryjówki mieli już tylko kawałek drogi, minęła ich dziewczyna na rowerze; miała może 20 lat; była drobna i wyraźnie było jej niewygodnie na dużym męskim rowerze. Wracała do domu z zakupami umieszczonymi w koszyku nad tylnym kołem.

    Przejechała obok nich, wydawałoby się bez zwracania uwagi, a jednak kątem oka dostrzegła coś, co ją zaciekawiło. Bała się zawrócić, nie chciała aby się wydało że jest zaintrygowana więc zatrzymała się trochę dalej, przykucnęła przy rowerze jakby starała się coś naprawić i czekała na nadchodzącą parę.

    Nadeszli za kilka minut; widząc dziewczynę klęczącą przy rowerze Pani spytała się:

    –       Coś się stało, jakaś usterka?

    –       Sama nie wiem, nagle rower przestał jechać, jakby hamulce się zablokowały

    –       Sprawdź proszę; powiedziała do niego.

    –       Oczywiście, odpowiedział i natychmiast podszedł do roweru, a Pani pozwoliła aby smycz wyciągnęła się wystraczająco.

    Krótko majstrował przy rowerze i stwierdził, że chyba już wszystko jest w porządku, dając jednocześnie znak Pani, że nie widzi, aby cokolwiek było zepsute.

    –       Proszę o pozwolenie na jazdę próbną; powiedział

    –       Oczywiście, odrzekła.

    Wsiadł na rower; Pani zwolniła smycz i zrobił kilka kółek dookoła dziewczyn; ze smyczą, którą cały czas trzymała Pani wyglądał jak na koń na lonży.

    –       Wszystko w porządku, już nie powinien sprawiać problemów; powiedział podstawiając rower dziewczynie.

    –       Dziękuję, powiedziała patrząc na nich pytająco.

    Pani wcisnęła guzik smyczy pociągając go mocno do siebie; obrócił się ku Pani mimo woli, podszedł kilka kroków i stojąc tuż przy niej powiedział zdecydowanym głosem.

    –       To jest moja Pani, a ja jestem po to, aby moja Pani była szczęśliwa.

    Dziewczyna przyjęła ta deklarację z wielkim zdumieniem i oczami dała znać, że najbardziej ją intryguje smycz wystająca z jego rozporka.

    –       Ach to … z lekkim uśmiechem skwitowała Pani,

    –       Pokaż, co tam masz, zwróciła się do niego pociągając za smycz.

    Spojrzał na Panią pytająco.

    –       No już … Pani go lekko ponagliła.

    –       Na co czekasz?

    Rozpiął pasek, guziki spodni, rozporek i zsunął spodnie do kostek.

    Zamurowało dziewczynę.

    Penis zamknięty w przezroczystej klatce, z małym otworem na środku i pierścień otaczający jądra; do pierścienia przymocowana była smycz, którą Pani trzymała mocno w dłoni. On był całkowicie ogolony

    Dziewczyna patrzyła to na penisa w klatce, to na Panią oczami, które zadawały pytanie: „Ale o co chodzi?”.

    Nie umknęło to niczyjej uwadze.

    –       Wyjaśnij koleżance o co chodzi, powiedziała Pani zwracając się do niego

    –       Pani ma kontrolę nad całym moim życiem, także nad orgazmem, więc nie mam prawa się onanizować bez pozwolenia Pani. A gdyby taka ochota mnie naszła, ta klatka skutecznie to uniemożliwia; powiedział tonem jakby to była oczywista oczywistość.

    Dziewczyna wysłuchała tego i sama nie była pewna, czy bardziej ją fascynuje treść, czy sposób prezentacji: pewny, zdecydowany, bez cienia zastanowienia; tego nie mówił człowiek niewolnik – przymuszany do czegokolwiek; to brzmiało tak świadomie. Stała jak wryta … całe jej ukryte pragnienia nagle się spełniały … jeszcze nie wiedziała w jakiej roli, ale już wiedziała, że chce być aktorem w tej grze i że to będzie rola jej życia.

    Dziewczyna miała na sobie niebieski t-shirt; dżinsowe, poszarpane szorty i białe tenisówki.

    –       Przywitaj się grzecznie – powiedziała Pani

    Uklęknął natychmiast i językiem zaczął lizać tenisówki dziewczyny; kiedy ta mimochodem oparła na chwilę stopę na palcach natychmiast począł lizać także podeszwy butów.

    Dziewczyna kontemplowała chwilę i z rozkoszą poddawała się przywitaniu nadstawiając swoje tenisówki to z prawej, to z lewej strony, to lewy, to prawy but.

    Niestety, rzut oka na rower przypomniał jej co tu robi.

    –       Będziecie tu jeszcze jakiś czas? Spytała.

    –       Muszę zawieść zakupy do domu i zaraz wrócę – maksymalnie 15 minut

    –       Oczywiście, będziemy czekać tu na Ciebie za 20 minut, powiedziała Pani robiąc butem znak krzyża na ziemi.

    –       Pędzę do domu i zaraz wraca, powiedziała dziewczyna i odjechała.

    –       Idziemy, rzekła Pani do niego i zdejmij wreszcie te spodnie, bo się zabijesz o własne nogi. Koszula też …

    –       Czy ja ci muszę wszystko mówić?

    Skręcili do lasu; on nago niosąc ekwipunek. Do swojej kryjówki było już bardzo blisko.

    Będąc na miejscu Pani przysiadła na pieńku a on zaczął przygotowywać piknik. Usuwał gałązki, szyszki z trawy z miejsca, gdzie Pani będzie leżeć; rozłożył koc; nadmuchał poduszki. Rozłożył serwetę, a na niej ustawił kieliszki; postawił obok butelki z wodą mineralną, sokiem i Pani ulubionym cydrem; słone i słodkie przekąski były dopełnieniem.

    Włączył internetowe radio w komórce, które sączyło chill’outową muzykę.

    –       Wszystko gotowe, powiedział.

    Pani rzuciła okiem i usiadła na środku koca.

    –       Zdejmij mi buty.

    Uklęknął i rozwiązał Pani snikersy; delikatnie poluzował sznurówki i zsunął buty, po czym zdjął skarpetki i odstawił buty na skraj koca.

    Pani zdjęła sukienkę i włożyła na siebie duży luźny t-shirt i rozłożyła się wygodnie na kocu.

    –       Nalej mi proszę, powiedziała.

    Otworzył cydr, napełnił kieliszek i podał Pani.

    –       Chyba już czas na Ciebie, powiedziała Pani.

    –       Nie chcemy aby koleżanka czekała.

    Sięgnął po spodnie, ale Pani spojrzała na niego karcąco.

    –       Ale? Niby powiedział, niby nie … wzrok Pani mówił wszystko – „ nie będą Ci potrzebne”

    –       Oczywiście, powiedział, i poszedł nago po koleżankę.

    Kiedy doszedł na leśną drogę, gdzie pani zrobiła znak, dziewczyny nie było. Stał na drodze i czekał. Kiedy usłyszał warkot silnika schował się w krzakach; samochód przejechał powoli a dziewczyny jak nie było, tak niema.

    Po około 10 minutach czekania usłyszał szmer kół z oddali; dziewczyna jechała szybko wiedząc, że jest spóźniona. Matka zatrzymała ją dla drobnych prac domowych i kiedy tylko uporała się z nimi popędziła ile sił.

    Zobaczył ją z daleka i wyszedł na drogę.

    –       Przepraszam za spóźnienie

    –       Nic nie szkodzi, odpowiedział.

    Wezmę rower, proszę za mną. Pani czeka.

    Wziął rower na plecy i poszli w las. Dziewczyna dopiero teraz zauważyła odblaskujący but plug w jego pupie.

    Kiedy doszli na miejsce Pani wylegiwała się na kocu słuchając muzyki

    –       Długo Was nie było; zapytała czy też stwierdziła Pani

    –       Przepraszam, odpowiedziała dziewczyna, mama mnie zatrzymała

    –       Nie ma sprawy, po prostu pomyślałam, że bawiłaś się z pieskiem powiedziała Pani  z uśmiechem spoglądając na niego.

    –       Chodź tu do mnie, połóż się.

    Dziewczyna podeszła i położyła się obok Pani.

    Pani podniosła w górę pusty kieliszek; on wziął go i natychmiast uzupełnił; wziął tez drugi i klęcząc podał dziewczynom.

    –       Pozbieraj nam jagód, powiedziała Pani.

    –       Oczywiście , odrzekł

    Pani z dziewczyną oddały się rozmowie; co chwilę dobiegał do niego ich radosny śmiech; po około dwudziestu minutach wrócił z dużym woreczkiem świeżo zebranych jagód, które podał Paniom.

    Dziewczyny jadła je powoli wkładając owoce jedna drugiej do ust; raz na jakiś czas pokazywały sobie na wzajem fioletowy język.

    On wiernie czekał na rogu koca na dalsze polecenia, a dziewczyny szeptały coś do siebie.

    –       Masz ochotę na jagody? Spytała Pani.

    –       Tak, bardzo odpowiedział.

    Pani wzięła garść owoców, wsypała do plastikowej siatki, rozgniotła stopą i podała do lizania.

    –       Smacznego, powiedziała

    Podszedł na kolanach i zaczął lizać Pani stopę całą fioletową od jagód; zajęło to chwilę, zanim była z powrotem czysta i lśniąca.

    –       Dziękuję, odpowiedział, kiedy skończył.

    Kiedy lizał stopę Pani, dziewczyna wzięła duży czarny strapon, który również zamoczyła w woreczku z jagodami i podsunęła mu do lizania, jak tylko skończył lizać stopę.

    Ssał i obciągał strapon mocno, tak że fioletowa ślina kapała mu na tors.

    –       Tyłem, krótki rozkaz Pani nie dawał wyboru co ma teraz zrobić.

    Obrócił się i wypiął.

    Dziewczyna założyła strapon; poczuł delikatny chłód żelu a następnie „murzyn” zaczął rozciągać jego odbyt.

    Dziewczyna była delikatna początkowo – robiła to pierwszy raz w życiu  i w zasadzie nie wiedziała co należy robić, ale czując opór nie naciskała. Po kilku minutach zwieracz puścił i dziewczyna puściła też wodze fantazji mając w pamięci tych wszystkich wiejskich ruchaczy, którzy pierdolą dla samego pierdolenia, nie zważając na doznania partnerki. Te kilkanaście minut które nastąpiły później, były jak katharsis – oczyszczenie. Mściła się za wszystkie doznane krzywdy, za wiejskich lowelasów, za straconą ze szmaciarzem cnotę.

    Przyjął to dzielnie, choć na co dzień Pani rzadko aż tak mocno go gwałciła. A Pani obserwowała to wszystko z nieukrywaną zazdrością … nie… może to złe słowo; w każdym bądź razie wyrzucała sobie, dlaczego dotychczas była raczej łagodna.

    Nie mniej jednak, sama nie wiedzieć dlaczego i kiedy zaczęła masować swoją łechtaczkę.

    Kiedy po kilkunastu minutach dziewczyna opadła na koc: spocona, zmęczona, zziajana Pani zdjęła z dziewczyny przepocony t-shirt i szorty. Dziewczyna wzrokiem powiedziała coś w stylu „wstydzę się niego”, więc Pani powiedziała:

    –       Klęcz i się nie odwracaj, dopóki nie pozwolę

    Nie zamierzał protestować.

    Pani nachyliła się nad leżącą dziewczyną i pocałowała ją w usta. Dotykała jej piersi , kiedy kolano powoli rozchylało uda dziewczyny. Poddawała się bez cienia wątpliwości.

    Pani przylgnęła do niej ciałem i całując namiętnie zaczęła masować jej cipkę. Dziewczyna drżała. Poddawała się pieszczotom z rozkoszą coraz szerzej rozkładając nogi i wypychając biodra do góry. Kiedy była już u granic, tuż, tuż przed, Pani nagle odsunęła się., usiadła z boku i podała dziewczynie stopę do lizania.

    –       Chcesz więcej?

    Zabrzmiało z ust Pani jak zaproszenie, którego nie wypada odrzucić i dziewczyna zaczęła lizać Pani stopy. Za chwile pojawiła się druga stopa a ona liżąc robiła wszystko, aby Pani wróciła do tak nagle przerwanej pieszczoty jej cipki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski

    jedna z przygód naszego życia: mojej Pani i mojego; częśc pierwsza.

  • Schwytana przez elfa… cz. 4

    Przyszedł do mnie w nocy. Wrócił zmęczony, chciał tylko sprawdzić, co robię. Oczywiście spałam, nie obudził mnie dźwięk otwieranych drzwi. Stanął nade mną, popatrzył na mnie. W pokoju było niemalże zupełnie ciemno, ale on – jako elf – widział w mroku nieco lepiej od człowieka. Leżałam na plecach, z twarzą odwróconą w kierunku ściany i smacznie spałam, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że on tu jest. Ostrożnie usiadł na łóżku i cicho westchnął. Rozmyślał nad tym, jak powinien mnie traktować. Nie chciał, bym się go bała. Jednocześnie jednak zależało mu na tym, bym odczuwała wobec niego szacunek. Bym wiedziała, że on, i tylko on tutaj rządzi. Marzyło mu się, bym nie płakała, nie drżała, nie odsuwała się – ale też nie lekceważyła go. Co prawda byłam tutaj wbrew swojej woli, jednak on miał nadzieję, że pogodzę się ze swoim losem. Że będę mu posłuszna – i zacznę z tego wszystkiego czerpać przyjemność.

    Popatrzył na mnie. Na moją spokojną twarz. Dotknął delikatnie mojego policzka. Obiecał sobie, że tylko sprawdzi, co u mnie. Ale chwycił za koc, którym byłam okryta, po czym ostrożnie go ze mnie zdjął. Spojrzał na moje ciało, na jego kontury rysujące się pod ubraniem. Przypomniał sobie, jak rano leżałam tutaj naga. Jak rozkosznie wiłam się pod wpływem jego pieszczot. Miał ochotę na małe co nieco. Co prawda był zmęczony, a ja spałam. Ale co z tego. Przecież byłam jego – mógł robić ze mną co chce i kiedy chce. Chwycił za moje spodnie i bardzo wolnym ruchem zaczął ciągnąć je w dół razem z majtkami. Sam nie wiedział, dlaczego po prostu mnie nie obudzi. Robił to w ślimaczym tempie, stopniowo odsłaniając kolejne partie mojego ciała. Napawał wzrok moją skórą, już nie mogąc doczekać się, aż przejdzie do rzeczy. Jednak nie spieszył się, a ja ciągle spałam niczego nieświadoma. W końcu zostałam bez dolnych części garderoby. Ponownie niezwykle ostrożnym ruchem rozchylił nieco moje nogi, by mieć lepszy dostęp do mojej cipki. Przez chwilę tylko patrzył – nastoletnia, soczysta, dziewicza cipka. Tylko dla niego. Na wyłączność. Delikatnie dotknął łechtaczki, zaczął się nią bawić. To mu jednak nie starczyło. Ułożył się pomiędzy moimi nogami. Wdychał ten wspaniały, intymny zapach. Musnął moją cipkę ustami, przejechał wzdłuż niej końcem języka. Kontrolował, czy nadal śpię. Spałam. A on stwierdził, że w sumie żałuje, iż nie zdaję sobie sprawy z tego, jak cudownych pieszczot doznaję. Uznał zatem, że pora zrobić coś, bym się obudziła. Zaczął intensywnie ssać moją łechtaczkę. Przymknął oczy i w pełni skupił się na tym, co robił. Co jakiś czas drażnił mój guziczek szybkimi ruchami języka, by po chwili z powrotem się do niego przyssać. A ja faktycznie się obudziłam. W pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam, co się dzieje. A gdy już się połapałam, automatycznie poderwałam się, by się odsunąć. Elf był jednak na to przygotowany. Otoczył ramionami moje uda i przytrzymał mnie, a nawet uniósł nieco moje biodra i mocniej docisnął moje krocze do swojej twarzy. Pomyślałam, że nie ma po co próbować się wyrywać. Zamiast tego niechcący cicho jęknęłam, bo on pieścił mnie naprawdę żywiołowo. Jeszcze nikt nigdy nie robił mi czegoś takiego. Nie przestawał ani na chwilę, cały czas mocno mnie trzymał i wręcz pożerał moją cipkę. Robił to tak zachłannie, ssał łechtaczkę, wylizywał mnie, poruszając przy tym głową na boki. Pomrukiwałam i wiłam się, jakbym kompletnie zapomniała, że przecież nienawidzę tego elfa. A on ciągle mnie pieścił, pieczołowicie zlizywał soczki, które wypływały z mojej cipki, nawet wsadzał mi język do pochwy. Moja dłoń powędrowała pomiędzy moje nogi. Wplotłam palce w srebrzyste włosy elfa i trochę go za nie pociągnęłam, jakbym chciała w ten sposób jeszcze docisnąć go do siebie. Cicho pojękiwałam, było mi tak dobrze. Oddychałam coraz szybciej, co jakiś czas moje ciało niekontrolowanie drżało. Po dłuższej chwili on zwolnił, by w końcu przestać. Puścił moje uda i popatrzył na dyszącą mnie. W ciemnościach ledwo dostrzegałam błysk jego szmaragdowych oczu. Dziwiłam się własnym myślom, ale miałam nadzieję, że to jeszcze nie koniec pieszczot. Nachylił się nade mną. Chwycił mnie za nadgarstki i trzymał tak, bym nie oderwała rąk od łóżka. Przybliżył się, dotknął wargami moich ust. Z początku całował mnie delikatnie, później coraz to głębiej i namiętniej. Wyraźnie czułam przy tym smak własnych soków. Na chwilę przerwał, aby zdjąć ze mnie bluzkę i stanik. Już nie trzymał mnie za nadgarstki, jego dłonie wodziły po całym moim ciele. Ściskał mi piersi, drażnił sutki, gładził skórę. Nie przestawał mnie przy tym całować. Czułam się jakoś mniej skrępowana niż chociażby rano. To chyba dlatego, że było po prostu ciemno. W przerwach pomiędzy gorącymi pocałunkami elf zdążył pozbyć się całego swojego odzienia. Po jakimś czasie skończył mnie całować, by położyć się obok mnie na plecach. Nawet w tym mroku widziałam to znaczące spojrzenie. Usadowiłam się pomiędzy jego nogami i niepewnie ujęłam jego penisa w dłoń. Niby już raz to robiłam, ale ciągle było to dla mnie coś nowego i stresującego. Zaczęłam wolno poruszać ręką. Na początku raczej lekko go ściskałam, po jakimś czasie już robiłam to mocniej i szybciej. Kiedy tak jego fiut powoli rósł w mojej dłoni, położyłam się na brzuchu, aby móc pieścić go ustami. Co prawda nadal mnie to brzydziło, ale uznałam, że tak szybciej skończę robotę. Oblizałam główkę penisa i po chwili wzięłam go do buzi. Elf zamruczał, a ja zaczęłam poruszać głową. Mocno otoczyłam kutasa wargami, ssałam go i pieściłam językiem. Dłonią stymulowałam tę część, która nie mieściła się w moich ustach. Czułam, jak penis rośnie i twardnieje. Po jakimś czasie elf ujął fiuta w dłoń i waląc sobie, pociągnął go bardziej w swoją stronę. Niepewnie wyciągnęłam rękę i delikatnie dotknęłam jego jąder. Zaczęłam je ostrożnie pieścić, a po chwili przywarłam do nich ustami. Całowałam je i lizałam, mocno zaciskając przy tym powieki. Elf nie przestawał sobie walić, słyszałam jego przyspieszony oddech.

    – Wystarczy… – wysapał po chwili. Puścił swojego penisa, który już stał na baczność, a ja odsunęłam się od jego jąder. Trochę się zdziwiłam. Przecież jeszcze nie doszedł, dlaczego miałam przestać? Podniosłam się i przysiadłam na swoich łydkach. On też się uniósł i usiadł.

    – Połóż się – powiedział łagodnie. A ja w jednej sekundzie zrozumiałam, do czego to wszystko zmierza. Łzy napłynęły mi do oczu, ale zrobiłam, co mówił. Położyłam się na plecach, a on nie rezygnując z tego kojącego tonu, kazał mi rozłożyć nogi. To również uczyniłam, chociaż z każdą chwilą bałam się coraz bardziej. Jego dłoń wpełzła pomiędzy moje uda. Delikatnymi, kolistymi ruchami stymulował łechtaczkę. Po jakimś czasie wsunął mi palec do pochwy. Poczuł, jaka jest mokra i rozgrzana. Wolno nim poruszał, by po chwili spróbować dołączyć drugi palec. Czuł, że jestem strasznie spięta. Gwałtownie poruszyłam się, gdy poczułam, jak coś napiera na moją błonę dziewiczą. Wyciągnął zatem palce i nachylił się do mnie. Jego długie, srebrzyste włosy opadły na moją skórę, lekko mnie przy tym łaskocząc.

    – Spokojnie… – wyszeptał mi prosto do ucha. – Mamy czas… Rozluźnij się… – szeptał. Zależało mu na tym, bym w pewien sposób mu zaufała. Nie chciał robić tego wszystkiego na siłę, bo w mojej głowie zostałoby takie okropne wspomnienie. Przez chwilę masował moją cipkę. Później wsunął w nią jeden palec. Przy tym jeszcze nie było problemu. Starałam się uspokoić. Czułam jego ciepły oddech przy moim uchu. Powoli zaczął wsuwać drugi palec. Poczułam piekący ból, gdy jego palce przeciskały się przez moją błonę. On z kolei czuł ciaśniutką obręcz wokół palców, która rozciągała się, ale nie ustępowała. Z każdym milimetrem ból przybierał na sile. Ale w końcu jego palce doszły do końca. Wtedy, ku mojej uldze, wolno zaczął je wyciągać. Jednak wprowadził je z powrotem. Zacisnęłam zęby, próbując pozostać rozluźnioną. A on powoli poruszał palcami wewnątrz mnie. Chciał chociaż trochę poszerzyć drogę dla swojego tarana. Rozkoszował się ciasną, wilgotną cipką, zaciśniętą na swoich palcach. Raz rozstawił nieco palce, chcąc rozciągnąć błonę. Skończyło się to na moim przytłumionym, pełnym bólu jęknięciu. Po kilku chwilach wyciągnął palce i jeszcze przez moment bawił się łechtaczką. Uznał jednak, że nie ma co tego odwlekać. Już nie mógł się doczekać, by zanurzyć się w tym niesamowicie ciasnym wnętrzu. Podniósł się i zaraz potem znalazł się nade mną. W ciemnościach ledwo dostrzegałam zarys jego ciała. Poczułam, jak główka penisa dotyka mojej cipki. Jak ociera się o mój guziczek, krąży wokół wejścia do pochwy. Jeżeli dwa palce sprawiają mi ból, to jak zmieści się tam coś o tyle większego? Łzy spłynęły mi po twarzy. Elf otarł je delikatnym ruchem. Przybliżył się do mnie i zaczął składać na mojej szyi subtelne pocałunki, chcąc odciągnąć moją uwagę od tego, co dzieje się trochę niżej.

    – Ja nigdy nie… – powiedziałam cicho, próbując się tłumaczyć. Jakby to mogło czemukolwiek zapobiec.

    – Wiem. Spokojnie… – odrzekł łagodnie. Zaraz po tych słowach spróbował we mnie wejść. Jednak ciasna cipka stawiła opór i nie wpuściła do środka twardego jak kamień penisa. Elf jeszcze bardziej się do mnie przysunął, teraz już niemalże na mnie leżał. Chciał w ten sposób zapobiec moim ewentualnym gwałtownym ruchom ciała. Całował mnie po szyi, próbując mnie bardziej rozluźnić. Położyłam dłoń na jego ramieniu. Poczułam pod palcami napięte mięśnie. Po chwili ponowił próbę wtargnięcia do mojego wnętrza. Tym razem użył więcej siły. Wsunął we mnie połowę swojego penisa, przebijając w ten sposób błonę dziewiczą. Zajęczałam z bólu, wbiłam mu paznokcie w skórę. Poruszyłam się, jakbym chciała uciec przed jego kutasem. Miałam wrażenie, że on rozsadza mnie od środka. Elf wysunął nieco penisa, zostawiając wewnątrz mnie tylko główkę. Ale zaraz później znowu mocno pchnął biodrami, torując sobie drogę w mojej nastoletniej cipce. Tym razem wbił się niemalże po same jądra. Ledwo powstrzymałam się od krzyku, próbowałam go od siebie odpychać, jednak nadaremno. On natomiast mimowolnie jęknął z rozkoszy. Moja ciaśniutka, dotąd nieodwiedzana pochwa mocno zaciskała się wokół jego penisa. Chyba do tej pory nie doświadczył czegoś takiego. Niemalże wszystkie elfki były już porządnie zjechane w tę i z powrotem. A tutaj taka ludzka ciasnotka… na dodatek tylko dla niego… Wolno wysunął swoją pałę z mojej cipki, znowu zostawiając w środku tylko żołędzia. Co by znowu nie mieć problemów z wejściem we mnie. Dopiero teraz zauważył, że po mojej twarzy bezustannie spływają łzy. Pieszczotliwie je otarł i musnął wargami moje usta. Ruszył biodrami do przodu, znowu zapuszczając się w głąb mnie. Wsadził penisa tylko do połowy. Uznał, że nie chce sprawiać mi za dużo bólu. Musi mnie oswoić z tym uczuciem. Wolno poruszał biodrami, rozkoszując się każdym centymetrem mojej ciasnej pochwy. A ja tylko starałam się pozostać rozluźniona. Co prawda z każdą chwilą ból się zmniejszał, ale nie ustępował. Po jakimś czasie elf zaczął nieco szybciej poruszać biodrami. Towarzyszył temu mlaskający odgłos penetrowanej cipki, a także ciche jęki, które spiczastouchy z siebie wydawał. Sam się sobie dziwił, ale było mu nadzwyczaj dobrze. Nie pamiętał, kiedy ostatnio ruchał tak cudowną dziurkę. Po chwili zaczął grzmocić mnie jeszcze intensywniej, jęcząc coraz głośniej. A ja tylko zaciskałam palce na jego ramieniu, czekając, aż to wszystko się skończy.

    Po kilku minutach jęknął przeciągle, sygnalizując w ten sposób, jak wspaniały orgazm właśnie przeżył. Pieprzył mnie do ostatniej chwili. Gdy ze mnie wyszedł, od razu poczułam duże krople gęstej, ciepłej spermy lądujące na moim brzuchu. Walił sobie jeszcze nade mną, chcąc upewnić się, że to już cały ładunek. Po tym padł na łóżko obok mnie, kompletnie wyczerpany po tym wszystkim. Nie spodziewał się, że seks z jakąś tam ludzką suką może go tak zadowolić. Obrócił się na bok, wyciągnął rękę i zebrał na palec sporą porcję spermy z mojego brzucha. Posłusznie ją zlizałam, pamiętając, że wcale nie jest zła w smaku. W ten sposób już w chwilę później na mojej skórze nie pozostało niemalże żadne nasienie. Lizałam i ssałam palca, patrząc przy tym na jego właściciela jeszcze mokrymi od łez oczyma. Nie mogłam się przyzwyczaić do tego dziwnego uczucia pomiędzy nogami i w podbrzuszu. Miałam nadzieję, że to przejdzie. Tymczasem elf zabrał rękę i przysunął się jeszcze bliżej mnie. Pocałował mnie w czoło, by następnie otoczyć mnie ramieniem i mocno przytulić do siebie. Przywarłam do jego gładkiej, rozgrzanej skóry. Leżałam jak sparaliżowana, ale jemu to chyba nie przeszkadzało. Chciał czuć obok siebie to młode ciałko, które ma na wyłączność. Zamknął oczy i po kilku chwilach już spał. A ja zamiast skorzystać z okazji, że mam jako taką szansę na ucieczkę, zasnęłam jakiś czas później w jego objęciach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Wypowiedz się! 🙂

  • Podniecajaca zdrada

    Chciałem opowiedzieć historię, która zdarzyła się już jakiś czas temu i ciągle mnie dręczy, bo nigdy nie myślałem, że podniecać mnie będą takie zachowania mojej własnej dziewczyny. Zaczęło się od tego, że ja przeciętnego wzrostu, fajnie umięśniony szatyn wraz moja dziewczyną Weroniką, (śliczna brunetka, z małymi, lecz bardzo jędrnymi pośladkami oraz figurą modelki) zaczęliśmy się spotykać ze starszą od nas od kilka lat parą, która była już po zaręczynach, a to na kawę, a to do restauracji. Poznaliśmy się przypadkiem w kinie i od tamtego pamiętnego wieczoru spotykaliśmy się regularnie, zawsze podziwiając coraz to nowe kreacje naszych dam, Tomek był wysoki dobrze zbudowany, jurny i łysy a jego narzeczona (Natalia) była blondynką, bardzo otwartą i uśmiechniętą z trochę większymi pośladkami od mojej dziewczyny i większymi cyckami niestety.

     Tomek od razu polubił moją dziewczynę, był bardzo odważny i śmiały, czasem obejmował Weronikę za biodra, a jego dziewczyna jakby nic sobie z tego nie robiła, wręcz kibicowała mu. Na mnie czasami patrzyła z pogardą, ponieważ byłem dużo niższy od Tomka i nie byłem typowym samcem alfa. Weronika pewnego dnia zniknęła na cały dzień i nie odzywała się, gdzie jest i co robi. Kiedy wróciła była bardzo zadowolona, ale nie chciała ze mną rozmawiać. Pokazała mi tylko strój jednoczęściowy, wyobrażałem sobie, jak w nim wygląda, jędrne pośladki na zewnątrz, szpilki i podkreślone cycki od razu mi stanął, ale zabrała go i poszła do siebie, myślałem, że mi się w nim pokaże, ale ona poszła spać. Następnego dnia Tomek zaprosił mnie na piwo, po godzinie rozmowy, po paru piwach zaczął coś mówić, że mamy piękne partnerki i że mega mu się podoba moja kobieta w kostiumie.  Zesztywniałem. Jakim kostiumie? Pytam. A co to nie widziałeś? i pokazał mi zdjęcie, jak jego narzeczona wraz z moją dziewczyną maja na sobie takie same kostiumy i stoją w przymierzalni, moja dziewczyna wypina tyłeczek, a jego wystawia języczek i dotyka jej tyłeczka. Mega gorące nie? Myślałem, że też dostałeś to zdjęcie, tak mi narzeczona powiedziała. Byłem mega wkurwiony, ale tez szalenie podniecony, w domu musiałem zwalić na jakieś dobre porno w temacie dp i foursome. Fantazjowałem o tym, ale nigdy tego nie chciałem wprowadzać w życie. Za parę dni Tomek wraz z Natalią zaprosili nas na maraton filmowy u nich w domu.  Miałem w tym czasie spotkanie z dawnymi znajomymi więc powiedziałem, że nic tego. Weronika była bardzo wkurzona, ale też starała się nie okazywać tego. Pomyślałem więc, że sama się wybierze i zostanie z nimi, a ja tylko ją odwiozę.  

     Jak jej o tym powiedziałem, bardzo się ucieszyła i pocałowała mnie namiętnie. Pojechaliśmy pod ich adres, na miejscu zastaliśmy normalnych ludzi, którzy zamierzają oglądać horrory przez całą noc. Popcorn itd. Pomyślałem więc, dobrze to jadę na swoją imprezę. Jak wychodziłem, Natalia, która mnie odprowadzała, spojrzała na mnie tak pogardliwym wyśmiewającym wzrokiem, że uraziła moja męskość. Wtedy tak to  poczułem i w połowie drogi do moich znajomych, coś mnie tknęło. Wróciłem przed ich mieszkanie, wszedłem do  kamienicy i idę po schodach, serce mi bije 190 na minutę, ale tez jestem kurewsko podniecony. Pukam do drzwi, mijają minuty, pukam po raz drugi, otwiera mi Natalia w czarnym szlafroku, paląc papierosa. Wystaje jej gołe udo i prześwituje przez szlafroczek śliczny pełny biust. Pytam się: Gdzie Weronika? A ona mówi, ze swoim uśmieszkiem: rżnie ją  prawdziwy mężczyzna, a nie taka łajza jak ty. Wchodzę do mieszkania, odpycham ją, wchodzę do pokoju, a tam moja Weronika ujeżdża Tomka w najlepsze. Tomek miał dużego kutasa, jej cipka ślicznie go ujeżdżała, jak ich zobaczyłem, nie wytrzymałem i wziąłem Weronikę od tyłu i zaczęliśmy razem ją rżnąć,  rytmicznie, zacząłem dawać jej klapsy, zawsze wyobrażałem sobie tę scenę, kiedy widzę jędrny tyłeczek mojej dziewczyny, rżnięty przez dwa kutasy. Weronika zaczęła bardzo głośno jęczeć, rżnęliśmy ją na przemian. Czułem kutasa Tomka, jak wchodzi w cipkę mojej dziewczyny. Zaczęliśmy się na zmianę z Weroniką całować i szybko razem wszyscy doszliśmy. Spuściliśmy się razem w mojej dziewczynie. Opadłem zmęczony, ale mega spełniony. Następnie  Natalia przyszła i ściągając szlafrok i pokazując jej śliczne ciałko jak u aktorki porno, dotykając stopą mojego kutasa, powiedziała – teraz, zerznijcie mnie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Reksio Reksiowy
  • Przypadkowy sex gimnazjalistki

    Mam na imię Julia, mam 16 lat. Nie jestem bardzo szczupłą dziewczyną, ale wszystko jest w normie. Mam dość duże cycuszki i pupę, której zazdrości mi pół szkoły. 

    Pewnego wieczoru wracałam do domu od znajomych. Przechodziłam za starym budynkiem, kiedy nagle zauważyłam jakiegoś faceta, który się na mnie patrzył. Był to mężczyzna ok. 40stki, łysy z brodą. Wyglądał na normalnego człowieka, dlatego nie przestraszyłam się i poszłam dalej. Zobaczyłam, że idzie za mną, więc skręciłam w inną ulicę, która okazała się ślepa. 

    -Czego Pan chce?- zapytałam z lekko drżącym już głosem 

    -Nie bój się mnie.. Dlaczego taka ładna dziewczyna chodzi sama po nocy?- zbliżył się i położył rękę na moim biodrze

    -Proszę mnie zostawić..- próbowałam zdjąć jego rękę, ale przesunął ją na mój tyłek i ścisnął go. 

    Zobaczyłam jak w jego spodniach tworzy się namiot. U mnie strach coraz szybciej przeistaczał się w podniecenie i przestałam się mu opierać. 

    -Jestem strasznie napalony, jak mogłaś już zauważyć- położył moją rękę na swoim kroczu, a ja zaczęłam lekko je masować. -Mmm, widzę, że ty też jesteś chętna, a już myślałem, że będę musiał cię wziąć siłą… 

    Uklękłam przed nim, a on zaczął rozpinać swoje spodnie i wyjął z nich kutasa na oko 18 cm, był strasznie gruby. Zassałam główkę i przejechałam ręką po długości, po czym zaczęłam wpychać go jak najgłębiej i ssać

    -Oooo tak.. Dobra suczka- sapał mężczyzna i zaczął ruszać mocno biodrami.  Ja krztusiłam się i masowałam jego wielkie jaja, po czym wyciągnął bolca z buzi i dodał- Pobawimy się jeszcze w inny sposób..

    Zdjął moje legginsy, które były już przemoczone od soczków, bo nie miałam majtek. Jego oczom ukazał się mokry, wygolony pierożek

    -Jaka śliczna, młoda brzoskwinka.. -pocałował i przyssał się do mojej cipci.

    Włożył mi palce do dziurki i ssał łechtaczkę jeżdżąc wszędzie językiem 

    -Oohhhh- jęczałam dochodząc

    -Dobra pizda- splunął na moją pulsującą pisie- Teraz już jesteś gotowa..

    Zdjął moją koszulkę i stanik i zaczął ssać sutki na pokaźnych cycuszkach. Położył mnie na brzuch i dał klapsa w tyłek, który zatrząsł się jak pyszna galaretka. Jeździł kutasem po cipce, przez co znowu zaczęły ciec ze mnie soczki i nagle wsadził swojego penisa. Nie byłam już dziewicą, ale bolało mnie przez grubość członka. Zaczął mnie mocno ruchać na pieska, dając mi klapsy i wkładając palce w drugą dziurkę, co doprowadzało mnie do obłędu. Nagle dostałam drugiego orgazmu, który był tak silny, że opadłam na ziemię. Moje mięśnie cipki masowały kutasa zaciskając się na nim. 

    Facet szybko wyciągnął swojego penisa i spuścił się na mój tyłek. Dał mi klapsa i powiedział:

    – Ruchałem wiele lasek, ale ty byłaś jedną z najlepszych- pocałował mnie i dał swoją wizytówkę- to na przyszłość, jakbyś chciała jeszcze jakiś szybki numerek.

    Założył spodnie i poszedł. Ubrałam się i wróciłam do domu, pełna nowych wrażeń. Okazało się, że nieznajomy ma na imię Mariusz i ma swoją firmę niedaleko miejsca, w którym go spotkałam. 

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia M
  • Urodzinowa orgia

    Tydzień temu byłem na imprezie urodzinowej koleżanki z klasy. Myślałem, że to będzie najzwyklejsze przyjęcie, ale na moje szczęście okazało się inaczej.

    Była 16:00 wszedłem do domu solenizantki, od dziś siedemnastoletniej dziewczyny średniego wzrostu z brązowymi, lekko kręconymi włosami, dosyć dużymi jak na jej wiek piersiami, które ponadto były uwydatniane przez bluzkę z dużym dekoltem. Złożyłem jej życzenia, wręczyłem prezent i przytuliłem czując jak jej aksamitne kule rozpłaszczają się na mojej klatce piersiowej. Julka (bo tak miała na imię) zaprowadziła mnie do salonu gdzie czekało już kilka innych osób. Usiadłem obok dobrze znanej mi Gabrysi, posiadaczki długich, jasnych włosów sięgających bioder. Oczy miała piękne, zielone. Z jej prawej strony siedział Arek, długowłosy blondyn o niebieskich oczach. Dalej na kanapie siedział Antek średniego wzrostu siedemnastolatek o krótkich , jasnych włosach i brązowych oczach. Obok Antka siedziała drobnej budowy Ola o ciemnych włosach. Naprzeciwko nas siedział Piotrek, Ada oraz Maja. Julka siedziała na fotelu, który był ustawiony przy krótszej krawędzi stołu.

    Do salonu wszedł Łukasz, brat solenizantki o czarnych włosach i zaroście. Widać było że był od niej co najmniej kilka lat starszy. Niósł tort z zapalonymi świeczkami. Wszyscy wstali i zaczęli śpiewać „Sto lat”. Po zakończeniu tego nieudolnego śpiewu Julia zdmuchnęła świeczki. Rozległy się brawa, a Łukasz zaczął kroić tort i kłaść kawałki na talerzykach. Dalej impreza przebiegała dosyć normalnie, wszyscy rozmawiali na różnorakie tematy popijając przy tym piwo. Z czasem atmosfera zrobiła się weselsza, a ja poczułem, że muszę pójść do ubikacji. Wszedłem po schodach na piętro kierując się do łazienki, aż usłyszałem jakieś dziwne odgłosy z pokoju obok. Przysłuchiwałem się przez chwilę po czym otworzyłem lekko drzwi. W pokoju dostrzegłem Julkę i Piotrka uprawiających seks. Kochali się w pozycji misjonarskiej. Postanowiłem pokazać ten widok Gabrysi. Napisałem do niej wiadomość aby przyszła do mnie po cichu. Przyglądaliśmy się oboje podniecającemu widowisku korzystając z faktu, że para była do nas zwrócona tyłem. Czułem, że mój rosnący penis coraz mocniej napiera na bokserki. Wsadziłem rękę w spodnie i zacząłem masować penisa oglądając cały czas kochającą się parę. Dostrzegłem, że Gabi również masuje sobie cipkę rączką.

    Było mi trochę niewygodnie więc rozpiąłem spodnie wyciągając penisa na zewnątrz ku zdziwieniu mojej towarzyszki. Jedną ręką sobie waliłem drugą natomiast położyłem na tyłku Gabi. Nie oponowała. Widziałem, że jej twarz jest zaróżowiona. Oddychała głębiej. Nagle zdarzyło się coś, czego oboje się nie spodziewaliśmy, coś na co nie byliśmy przygotowani. Piotrek zszedł z Julki a ta podniosła głowę. Nasze oczy spotkały się w spojrzeniu. W jej oczach było widać zdziwienie. Trzymając cały czas penisa w dłoni, a drugą dłoń na tyłku zastygłem w bezruchu, podobnie jak i Gabi. Po chwili stało się coś jeszcze bardziej nieprzewidywalnego. Julia wstała i podeszła do drzwi otwierając je. Chwyciła mnie za penisa i wprowadziła do pokoju. Jej sutki sterczały w ogromnym podnieceniu. Ciało wręcz emanowało ciepłem, a z jej cipki wypływała sperma zmieszana z soczkami. Drugą ręką złapała za rękę Gabrysi, którą oddała w ręce Piotrka. On swoja drogą był dosyć wysoki, ze średniej długości, brązowymi włosami i tego samego koloru oczami. Zaczął ją rozbierać, tak samo jak Julka mnie. Najpierw zdjęła mi koszulkę, potem spodnie z bokserkami. Kazała mi usiąść na łóżku po czym uklęknęła pomiędzy moimi nogami i zaczęła ssać penisa. Jej ciasne usta były bardzo przyjemne. Cały czas patrzyłem na hipnotyzujący widok jak główka solenizantki przesuwa się do przodu i do tyłu.

    Słyszałem mlaskanie w jej ustach. Głaskałem ją po głowie mówiąc przy tym komplementy. Obok mnie leżała Gabi z szeroko rozłożonymi nogami pomiędzy którymi był Piotrek robiący jej minetkę. Z jej cipki wydobywało się sporo soczków, a ona cichutko pojękiwała. Chwyciłem ręką jej pierś ugniatając ją. Była bardzo przyjemna w dotyku. Jej sterczący sutek drażnił wnętrze mojej dłoni. W międzyczasie Julka doprowadziła mnie prawie do wytrysku, przed którym ją ostrzegłem dzięki czemu go zatrzymała. Solenizantka odeszła, ciągle naga zeszła na dół do innych gości. Piotrek doprowadził swoją partnerkę do orgazmu po czym odsunął się robiąc dla mnie miejsce. Podszedłem do niej, pochyliłem się nad jej cipką i ją pocałowałem. Przyłożyłem penisa do jej mocno wilgotnej dziurki i pchnąłem. Poszło łatwo, penis zagłębił się do połowy. Napierałem mocniej wprowadzając penisa coraz głębiej do pochwy. Wysunąłem go zostawiając wewnątrz tylko główkę i znów pchnąłem. Pochwa przyjemniej uciskała penisa z każdej strony. Powtarzałem te ruchy rytmicznie i słuchałem jak Gabi zaczyna pojękiwać. Obok nas siedział Piotrek i patrzył na nas masturbując się jednocześnie. Przyspieszyłem ruchy dajac nam obojgu ogromną rozkosz. Mruczała jak kotka dając mi tym jeszcze większą satysfakcję. Pochyliłem się nad nię i zacząłem całowac jej pierś nadal ją posuwając. Oplotła moje biodra nogami przyciskając mnie do jej krocza. Wchodziłem i wychodziłem z niej prawie na całą długość penisa. Naprzemiennie lizałem jej sutki i całowałem ją w usta. Po kilku minutach zmieniliśmy pozycję. Gabi uklękła a ja za nią. Znów zacząłem ją posuwać trzymając ją za pośladki, którym od czasu do czasu sprzedawałem klapsa. Jej jęki były coraz głośniejsze, nie można było ich nie słyszeć na dole. Jej włosy z początku spoczywające na jej plecach teraz leżały obok niej.

    Słuchanie wydawanych przez nią dźwięków oraz moich bioder i jąder obijających się o jej pośladki dawało mi ogromną rozkosz. Dostawała orgazmu za orgazmem aż w końcu ja poczułem że dochodzę. Było za późno by z niej wyjść więc cały ładunek poszedł do jej wnętrza. Wtedy do pokoju weszła Julka w towarzystwie całej reszty gości. Wszyscy byli nadzy jak i również wszyscy mieli zaczerwienione twarze. Solenizantka dając przykład gościom położyła Piotrka na łóżku i zaczęła go ujeżdżać. Gabi leżała zdyszana na plecach obok, a ja nadal nie miałem dość. Podszedłem do rudowłosej piękności, którą była Maja a następnie położyłem ją obok Julki i Piotrka. To łóżko było naprawdę duże, ale 5 osób na nim jednocześnie to było maximum. Reszta musiała sobie radzić na podłodze. Pochyliłem się nad twarzą Majeczki spojrzałem w oczy i ją pocałowałem. Schodziłem coraz niżej całując szyję, obojczyki, sutki, brzuch aż w końcu dotarłem do cipeczki. Całowałem ją namiętnie ssąc również jej łechtaczkę. Co jakiś czas wpychałem język do środka i nim poruszałem. Jej oddech stał się głębszy, jej klatka piersiowa unosiła się i opadała majestatycznie. Z jej cipeczki wydobywało się już bardzo dużo soczków. Oderwałem się od niej i spojrzałem na jej zaróżowioną twarz, w jej oczach było pożądanie. Przystawiłem penisa do jej dziurki i go wsunąłem. Wszedłem w nią łatwiej niż w Gabrysię. Zacząłem ją posuwać mocno i szybko.

    Maja jęczała i wiła się pode mną. Spojrzałem w lewo i zobaczyłem Arka liżącego się z Gabi w pozycji 69, Adę i Olę, które robiły „nożyce”, Piotrka który siedział na fotelu przy laptopie i odpoczywał a jego miejsce zajmowali Antek i Łukasz, co mnie bardzo zdziwiło, bo Łukasz był przecież bratem Julki. Nie myślałem o tym jednak. Łukasz ruchał swoją siostrzyczkę analnie, natomiast Antek zabrał się za jej cipkę. Julka leżała na Łukaszu plecami, a Antek posuwał ją w cipkę od góry. Cały pokój był wypełniony jękami, westchnięciami oraz mlaskaniem. Jęki Mai były bardzo głośnie, nie ma się co dziwić zresztą, była bardzo intensywnie ruchana. Gdy doszła kolejny raz ja również wystrzeliłem wychodząc z niej uprzednio i strzelając na jej piersi oraz brzuch. Pocałowałem ją i oddaliłem się w stronę lesbijek. Zaproponowałem im seks. Zgodziły się. Położyłem się zatem na podłodze. Ada nabiła się na mojego penisa, a Ola usiadła na mojej twarzy. Miałem jej ciasną szparkę naprawdę blisko swojej twarzy. Natychmiast zacząłem ją intensywnie lizać i ssać pieszcząc jej nabrzmiały guziczek. Była naprawdę mokra. Z rozkoszą zlizywałem jej soki. Z drugiej strony natomiast była Ada która rytmicznie nabijała się na mojego penisa. Masowała też swoje piersi i łechtaczkę jęcząc przy tym głośno. Po orgaźmie Ada miała już dość.

    Zeszła ze mnie. Kazałem Oli zrobić to samo. Wstaliśmy. Podniosłem ją, przycisnąłem do ściany i zacząłem posuwać na stojąco. Patrzyliśmy w swoje oczy, oboje zdyszani. Ja na dodatek miałem jeszcze resztki jej soków które zlizała z mojej twarzy. Pojękiwała w rytm mojego posuwania jedną ręką masując sobie łechtaczkę, a drugą pierś. W tym układzie doszła bardzo szybko. Wysunąłem z niej penisa i położyłem na ziemi. Po chwili odpoczynku podszedłem od tyłu do ruchanej w pozycji na jeźdźca Gabrysi z zamiarem rozszerzenia jej odbytu za pomocą palców. Zaskoczona tym działaniem odwróciła gwałtownie głowę, ale dostrzegłszy mnie uśmiechnęła się zawadiacko zezwalając tym samym na to co chcę zrobić. Na początku udało mi się włożyć w nią jeden palec, po chwili drugi, a potem trzeci. Uznałem, że to już wystarczy i posmarowałem swojego penisa i jej odbyt wazeliną, która leżała gdzieś nieopodal, a następnie zacząłem wprowadzać mojego penisa do jej odbytu. Na początku szło ciężko, było nawet słychać jęk bólu ze strony Gabi ale nie poddawałem się. Sukcesywnie wsadzałem penisa coraz głębiej i głębiej czując cudowny ucisk odbytu oraz jego inną fakturę w porównaniu do cipki.

    Gdy wszedłem na ¾ długości zacząłem wysuwać i wsadzać rytmicznie aż penis chodził łatwo w przód i w tył. Czułem jak penis Arka porusza się w niej tuż za ścianką oddzielającą odbyt i pochwę. Gabi jęczała coraz mocniej i intensywniej. Jej twarz była mocno zaczerwieniona z podniecenia, a jej włosy przepięknie układały się na jej plecach w trakcie tego szalonego stosunku. Moje ręce wodziły po jej plecach, wchodziły pod spód chwytając za piersi. Do tego seksu dołączył się jeszcze Łukasz nakierowując na rozkoszne usta Gabi swojego penisa. Ssała go intensywnie a on wykonywał ruchy w przód i w tył ruchając jej usta. Gdy się rozejrzałem po pokoju spostrzegłem Antka ruchającego na pieska Adę, Piotrka, którego ujeżdżała Ola oraz Maję i Julkę liżące się w 69. Cały widok sprawiał, że byłem jeszcze mocniej podniecony. Arek wyszedł z Gabrysi i strzelił na jej ciało spod niej. Wtedy zamieniliśmy się pozycjami. Ja uprzednio myjąc penisa położyłem się pod nią, Łukasz zajął mocno rozepchany odbyt, a penis Arka był czyszczony poprzez ssanie go przez Gabrysię. Jej pochwa była już trochę luźniejsza niż przedtem, jednak wciąż była dosyć ciasna i przyjemna.

    Teraz mogłem poczuć to co czuł Arek poprzednio, czyli penisa kogoś innego w odbycie ruchanej przez niego dziewczyny. Z dołu miałem dobry podgląd na jej skaczące piersi oraz na ślinę, która ścieka jej po podbródku kapiąc na moją szyję. Zacząłem masować jej piersi oraz drażnić jej sutki. Z jej torsu kapała na mój tors sperma poprzednika, a po penisie ściekał w dużych ilościach jej śluz. Byliśmy już dosyć wyczerpani więc ruchaliśmy ją w takim układzie przez kilkanaście minut dając sobie nawzajem niewyobrażalną przyjemność. Nastąpiła kolejna zmiana. Ja ruchałem jej usta, Arek odbyt, a Łukasz cipkę. Spostrzegłem że w pokoju zrobiło się mniej osób. Zniknęła Ada, Antek, Ola, Julka i Piotrek. Jak się potem okazało dwoje z nich poszło do domu, Juleczka, Aleksandra i Piotr poszli się ruchać do innego pokoju. Z nami została tylko Maja przyglądając się jak we trzech ruchamy Gabrysię oraz masturbując się przy tym. Posuwałem usta Gabi trzymając jej głowę oraz głaszcząc ją co jakiś czas. W międzyczasie raczyłem ją słówkami typu „Grzeczna dziewczynka”. Utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, co było mocno podniecające. Słychać było jej krztuszenie się oraz mlaskanie penisów w jej trzech dziurach. Po kilkunastu minutach doszedłem w jej ustach. Wszystko grzecznie połknęła, po czym ją namiętnie pocałowałem i usiadłem obok. Zanim pozostali skończyli ją ruchać Maja również się ulotniła zostawiając nas samych. Łukasz i Arek skończyli ją posuwać po czym Łukasz wyszedł z pokoju. Ja, Gabi i Arek padliśmy zmęczeni na łóżku i zasnęliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Morvran

    Zapraszam do komentowania a może powstanie część druga 🙂

  • Znajoma Edyta z fb

    Znajoma Edyta z fb

    Witam jestem Mariusz i opowiem wam przygodę. Mam już swoje lata i niezłą pracę ale jedyny minus tego że podróżuję po całej Polsce. Zapraszam sporo ludzi na Facebook było i tym razem, wysłałem zaproszenie do dziewczyny o imieniu Edyta o dziwo zaproszenie przyjęła. Ale przez jakiś czas się do siebie nie odzywaliśmy aż pewnego razu pierwsza napisała Edyta. Przywitała się i zamieniliśmy kilka zdań i znowu jakaś przerwa w pisaniu aż pewnego razu pokazała mi się to i ja jej wysłałem swoje foto. Ale że byłem w trasie i jak dojechałem do domu dostałem jeszcze inne jej fotki były już inne jak to pierwsze bardziej wyzywające. Więc ładnie je skomentował i jeszcze trochu popisaliśmy. Ale na drugi dzień Edyta mnie zaskoczyła bo wysłała kilka naprawdę pikantnych fotek jak jest rozebrana i zabawia się wielkim wibratorem. Jak się ją spytałem jak daleko wejdzie to zaraz dostałem foto i był w niej dość głęboko ale moja ciekawość była dalej i zapytałem się czy wsadzi go całego. Mówiła że jeszcze tego nie robiła ale może sprawdzić i jak dostałem następne foto to wibrator tkwił w niej cały. A jak się zapytałem ją czy wkładała sobie go w tyłeczek odpowiedziała że jeszcze nigdy. Ale moja propozycja ją chyba podnieciła bo zaraz dostałem następne foto jak główka wibratora tkwi w jej tyłeczku. I tu następne moje pytanie ile tam wejdzie, napisała że wchodzi ciężko ale już kawałek ma w tyłeczku i znowu dostałem potwierdzenie że ma dość daleko go w sobie. Więc byłem zdziwiony że taki olbrzym i tam wejdzie tak głęboko. Aż tu nagle dostałem foto jak i w tyłeczku znajduje się cały wibrator i wystaje tylko jego końcówka. Dała mi jeszcze inne fotki jak się zabawia wibratorem, ale zdradziła mi że tęskni za naturalnym kutasem. Zdradziła mi gdzie mieszka i inne intymne sprawy ja jej też opowiedziałem o sobie. Aż pewnego razu miałem wyjazd do miejscowości Edyty. Napisałem jej o tym, od razu dostałem emotikona z buziakiem i zaprosiła do siebie. Tego dnia wyjechałem wcześnie rano aby pozałatwiać swoje sprawy a po południu podjechać do mieszkania Edyty. Otworzyła mi elegancko ubrana miała na sobie bardzo krótką mini i elegancką bluzeczkę. Zaprosiła mnie do środka i poczęstowała dobrą kawą , a następnie zaproponowała coś mocniejszego. A że nie musiałem się na drugi dzień spieszyć z wyjazdem to skorzystałem z oferty. Rozmawialiśmy i popijaliśmy drinki ale nadszedł czas na spanie i okazało się że jest tylko jedno łóżko.

    – Jakoś się na nim zmieścimy jest dość spore jak dla nas obojga

    – No spoko to jeśli pozwolisz skorzystam z łazienki aby się trochę odświeżyć

    Dała mi czysty ręcznik i wskazała łazienkę. Jak tam wszedłem mile mnie zaskoczyła wielka wanna

    – A może razem skorzystamy z tej wielkiej wanny już ciebie widziałem nagą

    – No wiesz ciekawa propozycja i chyba z tego skorzystam więc ty już wchodź do wanny a ja zaraz przyjdę

    Rozebrałem się i czekałem na Edytę jak weszła do łazienki od razu mnie zaskoczyła ponieważ była od razu naga.

    – No nie spodziewałem się od razu takiego przywitania

    – Jak mnie już widziałeś to czego miałam się wstydzić

    Stanęła przed wanną a ja wyciągnąłem do niej rękę. Złapała za nią i weszła do wanny ale nie pozwoliłem jej usiąść bo pierwsze co zrobiłem dałem całusa w cipkę. I obróciłem ją tyłem do siebie i pomogłem jej usiąść przede mną. Jak już siedziała wtuliła się we mnie a ja złapałem ją za jej cycuszki i zacząłem miętosić. Gdy tak nimi obracałem zaczęła lekko pojękiwać.

    – Złap mnie teraz za cipkę i porządnie mnie tam wytarmoś

    Zniżyłem obie ręce i złapałem nimi za uda aby szerzej rozchylić gdy to już zrobiłem skierowałem po jednym palcu do środka cipki i zacząłem nimi tam dokładnie wirować. Edyta zaczęła jeszcze bardziej pojękiwać a cipka zrobiła się bardzo śliska.

    – Chodź przejdziemy na łóżko i tam będziemy dalej kontynuować

    Wstaliśmy oboje i tak jak na wejściu do wanny podałem swoja dłoń aby było jej wygodniej wyjść.

    – Ale masz wielkiego kutasa ile mierzy

    – Jak jest twardy i sztywny to 25 cm

    – Jeszcze nigdy we mnie taki nie był będziesz pierwszym który zagości we mnie takim sprzętem

    – Twój wibrator jaki pokazywałaś też nie był niczego sobie

    – Ale ty masz większego

    Wyszliśmy z wanny i trochu się nawzajem powycieraliśmy ja wytarłem Edytę a ona mnie. Gdy już byliśmy na tyle wytarci weszliśmy do pokoju gdzie było wielkie łóżko. Weszła na niejako pierwsza i była na kolanach i podpierała się na rękach, ja to widząc złapałem ją za biodra i pochyliłem się nad jej zgrabnym tyłeczkiem a następnie przyłożyłem głowę do cipeczki. Zacząłem ją delikatnie lizać było widać że sprawia to jej ogromną przyjemność. Po długim lizaniu cipeczki przeniosłem się na drugą dziurkę czyli tyłeczek, a gdy tam polizałem zobaczyłem że jeszcze bardziej się to jej podoba.

    – Lizał ciebie ktoś po tyłeczku już

    – Jeszcze nigdy żaden mi nie sprawił takiej przyjemności jesteś pierwszą tą osobą

    Po tych słowach wiedziałem że sprawię jej wielką przyjemność więc szerzej rozchyliłem pośladki i głębiej wepchnąłem język sprawiając jej jeszcze większe doznania.

    – Daj mi teraz twojego zaganiacza chcę i ja tobie sprawić trochę przyjemności

    – Bardzo chętnie co go podstawie

    Położyłem się na łóżku i zaraz przy kutasie była Edyta brała go do buzi tyle ile mogła ciągnęła jak odkurzacz. Jej głowa chodziła dół i góra tak przez jakiś czas sprawiała mi nieziemskie doznania. Jak już dokładnie mi nawilżyła stanęła nad nim i zaczęła powoli siadać na niego wprowadzając sobie do cipki kawałek po kawałku gdy był już na tyle głęboko zaczęła delikatną jazdę, aż w pewnym momencie przyspieszyła. I teraz już wchodził w nią cały kutas, ostro nawet na nim galopowała było widać jak skaczą jej dwa wielkie cycuszki. Długo nie wytrzymałą więc się do mnie przytuliła i dała całusa ja nie być dłużnym oddałem ale z języczkiem ona to wyczuwając dała i swój języczek.

    – Masz może ochotę na zmianę dziurki

    – No mogłabym i tam spróbować ale bądź delikatny

    – Jak będzie ci niewygodnie to przestanę

    Ustawiła się na kolanach i wypięła w moją stronę swój tyłeczek a ja wziąłem kutasa w dłoń i przy celowałem kutasem w jej drugą dziurkę. Napierałem dość mocno aż główka weszła było widać lekki grymas bólu ale zaraz ustąpił. Napierałem kawałek po kawałku i wychodziłem i znowu głębszy atak. Robiłem tak dość długo aż tyłeczek się do kutasa przyzwyczaił. Więc zacząłem atakować głębiej i ostrzej, były szybsze posunięcia i głębsze aż mój cały kutas wszedł do środka. Gdy to Edyta poczuła była dobrze zdziwiona że jej tyłek pochłoną takiego olbrzyma.

    – A może masz ochotę na coś jeszcze jak jestem w twoim tyłeczku

    – A co byś chciał

    – No masz ten swój wibrator to może włożymy go w twoją cipkę

    – A nie będzie to za dużo

    – Nie przekonamy się jak nie sprawdzimy

    – No dobrze jest w tej szufladzie u góry

    Sięgnąłem do szuflady i był ten co mi pokazywała. Wziąłem go w dłoń i nakierowałem na cipkę oczywiście mając kutasa nadal w tyłeczku. Napierałem powoli nie chciał wejść więc Edyta skierowała swoją dłoń na niego i moimi i jej siłami zaczęliśmy napierać na wejście do cipki. Aż udało się zmieścić główkę wibratora. Zabrałem swoją rękę z niego zostawiając go w dłoni Edyty. A ta zaczęła go wpychać coraz dalej o dziwo i on wszedł cały może było to spowodowane tym że wcześniej gościł tam mój kutas i cipka się trochę na ciągła. Było już wiadomo że ma w sobie mojego kutasa i wibratora. A Edyta jęczy dość ostro i głośno, napierałem na jej tyłek coraz bardziej i ostrzej a Edyta wkładała sobie wibrator też szybciej. Było już wyczuć że zbliża się do orgazmu więc i ja jej go dałem, dostała tak silnego i mocnego że padła na łóżko i nie ruszała się. Wyjąłem z niej kutasa i dałem trochę odpocząć, ale zaraz się odwróciła na plecy i wytargała z cipki wibrator.

    – Wsadź mi jeszcze w cipkę kutasa i możesz się tam zlać biorę pigułki

    – Bardzo chętnie to uczynię

    Dokładnie ustawiłem Edytę rozchyliłem jej nogi i przyłożyłem kutasa. Od razu wszedł cały więc mogłem nadać szybkiego tępa. Było ono tak szybkie że nagle ona dostała następnego orgazmu ale nie sama bo i ja też dostałem i zalałem jej cipkę.

    – A teraz daj mi go do buzi to ci go oczyszczę

    Podszedłem pod jej usta i nakierowałem kutasa z którego jeszcze zwisały nitki spermy. Zabrała się za dokładne czyszczenie lizała i obciągała gdy widziała że jest już czysty zostawiła go w spokoju. A ja położyłem się obok i dałem jej buziaka za wspaniały sex. Edyta obróciła się do mnie tyłeczkiem i oboje się nakryliśmy i nadzy poszliśmy spać. Gdy rano oboje się obudziliśmy usłyszałem od niej Ostro w tyłek i kończ tam. Kutas od razu mi stanął a Edyta ustawiła się od razu na pieska abym wszedł w nią od tyłu. Zacząłem posuwać ją ostro i po całej długości czasami dając klapsy w tyłek było widać, że się to jej podoba. Czułem że zbliżam się do wytrysku, Edyta też mi to zakomunikowała, więc była tylko chwila i zaraz oboje mieliśmy orgazm ona analny a ja w jej tyłeczku. Po tym wszystkim poszliśmy do łazienki się trochę ogarnąć gdzie w wannie zrobiłem jej jeszcze porządną palcówkę. Przy której dostała następnego orgazmu. Po takiej zabawie oboje się ubraliśmy i ja pojechałem do domu a Edyta poszła rozpromieniona do pracy. Ale jak dojechałem do domu dostałem od niej kilka fajnych fotek, na których było widać nowe zabawki koreczki analne i jeszcze jeden wibrator. Z dopiskiem z korkiem będę chodziła codziennie a oba wibratory będą teraz wieczorami we mnie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariuja
  • Prawdziwie Oswieceni Cz7

    – Czyli to roboty? – Upewnił się Etan przegryzając substytut chleba posmarowany SAVOXEM i słuchając technicznego języka Zetara.

    – Niee… mówiłem przecież to awatary, sztuczne ciała. – Odparł przyjaciel również stłumionym przez jedzenie głosem. –  Ktoś nimi steruje z zewnątrz. To są jedynie tymczasowe ciała, zapewne w sali, w której … wszystko się wydarzyło nie było nawet awatarów jedynie hologramy. – Zetar bezwiednie począł poprawiać penisa przez kombinezon przez co Etan musiał odwrócić wzrok.

                   Znajdowali się w tej upiornej zamkniętej wcześniej części szkoły. Na masywnych stalowych stołach leżały wysuszone ciała niegdyś pięknych uczniów i uczennic teraz przykryte prześcieradłami ze skrzydła szpitalnego. We trójkę badali zaś ciała niedawnych rodziców Etana, którzy okazali się jedynie mechaniczną kupą złomu. Najbardziej ucierpiał Seravin, po mocarnym ciosie Etana był cały połamany i powyginany. Robot Denei był prawie w idealnym stanie, nóż Seravina przeciął wiązkę przewodów biegnącą jak rdzeń kręgowy. Po odcięciu prąd przestał dopływać do przekaźników myślowych i kontakt się urwał.

                   Etan spojrzał ukradkiem na nadal pokryty zaschniętą spermą fragment podłogi co w połączeniu z widokiem odstającego penisa Zetara odznaczającego się w obcisłym kombinezonie wywołał małe zamieszanie w jego bieliźnie. To na tym kawałku betonu wydarzyło się między nimi coś co na zawsze ich zmieniło. Zaczęli się traktować nie jak najlepsi przyjaciele lecz zupełnie jak rodzina, bracia. Chociaż minął już tydzień nie odważyli się powtórzyć tego zajścia całą trójką. Każdy sam załatwiał swoje wygórowane potrzeby w Deoxach na terenie szkoły (pomińmy fakt, że lubili korzystać z nich zaraz po sobie wyczuwając jeszcze czubkami penisów lepką pamiątkę po poprzednim użytkowniku Masturbatora). Dodatkowo Zetar korzystał także z urządzeń formalnie przeznaczonych dla dziewczyn… jednak widać odczuwał wyjątkowe swędzenie w swoim wnętrzu bowiem nie zdołał się powstrzymać aby nie nabić się pewnego dnia na penisa Etana w zasadzce obok pisuarów. Zrobili to szybko i jak najciszej aby Aron niczego nie widział – jednak tajemnica okazała się słaba, kiedy to z kolei Etan przyłapał przyjaciela jak zawzięcie dupczył jego chłopaka. Jednak znając się tak dobrze nie umiał się na żadnego z nich gniewać, rozumiał, że Zetar chciał być dla nich obojga … przydatnym bratem. Wyszedł dyskretnie tak aby go nie zauważyli zajęci sobą posapując i zaspokajając swoje rządze. Patrząc na pękatego penisa Arona znikającego w śliskim odbycie Zetara doszedł pobudzając się ręką stojąc przy szparze uchylonych drzwi. Uciekł zostawiając zalaną spermą podłogę.

    – Czy znalazłeś coś odnośnie zadziwiającej seksualnej rządzy? – Spytał Etan powracając ze świata wspomnień do rzeczywistości i wciskając przycisk komunikatora nad prawym uchem. Jednocześnie  przesunął prężącego się penisa ku górze aby nie odstawał tak bardzo i nie powodował dyskomfortu. Usiłował nie wspominać z jaką radością Zetar nabijał się na masywnego penisa Arona kilkadziesiąt godzin temu – nie wychodziło mu to dobrze.

    Pytanie skierował do Arona krzątającego się w głównym korytarzu szkoły. Chłopak poinstruowany przez Zetara próbował otworzyć drzwi wejściowe do placówki edukacyjnej, które to zatrzasnęły się na amen po tym jak przepłoszyli tajemniczych władców awatarów. Chociaż Aron bardzo się starał nie wychodziło mu łamanie zadziwiająco dobrych zabezpieczeń i od wielu dni myślał nad tym co we trójkę wspólnie zauważyli – mieli ZBYT silny popęd jak na normalnych ludzi.

    – Zetar sprawił się doskonale odblokowując Deusa ale ten komputer doprowadza mnie do szału. Nie umie odpowiadać na pytania, być może jest uszkodzony. Ręcznie przeszukuję bazę ale jest tego strasznie dużo.

    – A znalazłeś cokolwiek co łączy się z popędem? – Etan nieustannie ukradkiem masował się przez spodnie czując, że i tak wzwód szybko nie minie, nie po tym co sobie przypomniał i co widział. (Nieopodal Zetar pochylał się nad truchłem awatara Seravina prezentując przepiękne – do tego lekko rozchylone! – pośladki. Między umięśnionymi owalami biegł wąski pas lekko spoconego materiału).

    – No jasne. – Odpowiedział niemal natychmiast Aron. – Znalazłem dane statystyczne pobierane przez Deusa podczas stazy. Poziom testosteronu u chłopców jest poza skalą! Porównania dostarczyły rekordy archiwalne sprzed lat. Są to stare rejestry z corocznych bilansów młodzieży w naszym wieku. Przewyższamy ich pod tym względem o kilkaset miligramów na mililitr!

    – Zadziwiające! Możliwe, że prowadzili nad nami jakieś badania? – Etan wzdrygnął się słysząc te nowości. Zetar pobladł przerywając przeżywanie substytutu chleba i zamarł z wrażenia również podłączony pod ich linię komunikacyjną.

    – Podczas stazy filtrowali naszą krew odsiewając ten nadmiar aby nie uszkodził równowagi hormonalnej podając jednocześnie suplementy. Dostarczali nam dużo cynku i kwasu foliowego, selenu i witamin z grupy B było też kilka ekstraktów roślinnych o skomplikowanym składzie. Wszystko po to aby zwiększyć pobudzenie.

    – To bez sensu, zupełnie jakbyśmy mieli produkować testosteron… – Do rozmowy włączył się Zetar ze złością klnąc na sprawców tego chorego zamieszania. Kopnął truchło Seravina, które spadło z metalowej ławy z brzękiem.

    – Spokojnie. – Etan przysunął się i objął go. Chłopak aż cały drżał jakby nadal chciał niszczyć i wyładować złość. Po chwili delikatnie uwolnił się z uścisku i ruszył w stronę toalet zupełnie jawnie masując się po penisie. Etan westchnął z rezygnacją, ostatnio Deoxy przydawały się nie tylko aby uwolnić się od nadmiaru zbyt szybko produkowanego nasienia, używali ich nadzwyczaj często różnież po to aby wyładować złość i frustrację i choć na chwilę zapomnieć o wszystkim w przebłysku orgazmu.

    – Co się stało? – Metaliczny głos Arona z komunikatora był napięty jakby chłopak był gotowy porzucić zadanie otwarcia drzwi i pobiec im na ratunek.

    – Nic. Zetar poszedł na stronę… znowu.

    – Oo właśnie Deoxy! O nich było sporo miejsca w bazie danych. Wyobraź sobie, że podczas … użytku łącze z okularów nie przenosiło nas w wirtualny świat lecz było gdzieś wysyłane razem z odbiciem sieci neuronowej!

    – Co to oznacza…? – Etan kompletnie ich ostatnio nie rozumiał. Zbyt dobrze się dogadywali i stanowczo zbyt szybko Aron łapał te wszystkie technologiczne słowa.

    – Przez tę chwilę mieliśmy swoje własne awatary! Gdzieś tam, Deus nie ma informacji o tym gdzie satelita wysyłał nasze myśli. Nie widzę jednak innego wytłumaczenia po co robić skan neuronowy i wysyłać go poza miasto jeśli nie w celu chwilowego transferu świadomości do nowego ciała.

    – No tak… niemniej to kompletnie nie ma sensu.

    – Co racja to racja. Lepiej powiedz co odkryłeś w sprawie uczniów.

    – No właśnie. Niby z wierzchu wszystko jest w porządku, imiona, daty i fakty. Jednak wiele jest niemal identycznych u bardzo dużej liczby uczniów szczególnie data urodzenia chłopców. Nie znalazłem też  żadnych danych prócz miast takich jak nasze. Opisano je jako „placówki” mamy numery od jednego do dziesięciu. Wnioskuję więc, że powstało dziesięć identycznych miejsc jak to. Nie ma wzmianki o państwie czy kontynencie. Zupełnie jakby wszystko inne nie istniało.

    – Niepokojące to wieści…

    – Dodatkowo znalazłem tylko informacje personalne o chłopakach. O dziewczynach jest cisza jedynie nazwiska i imiona bez dat wyników w nauce, po prostu nic. Bardzo to pogmatwane i nie umiem znaleźć wytłumaczenia.

    – Dokładnie uh… – Przytłumiony głos Zetara odezwał się w słuchawkach. Właściwie brzmiał jak jęk.

                   Etan zaczerwienił się potężnie.

    – No nie mów, że ty właśnie…

    – … tak. Już skończyłem. – Zetar zaśmiał się prezentując zupełnie inny nastrój niż przed chwilą będąc zapewne w trakcie wycierania się papierem w toalecie.

    – Jesteś okropny! Przez ciebie wszyscy wpadamy w uzależnienie! – Etan niemal to wykrzyczał czując rozsadzającą erekcję. W jądrach zabuzowała wrząca sperma szukając ujścia, kilka kropli śluzu wyciekło i rozlało się po bieliźnie – czuł jak wsiąkają w materiał opinający ciasno opatulonego napletkiem żołędzia z każdej strony. Pierdolone kombinezony! – Warknął w myślach. – Co za debile to wymyśliły?! Wszystko w nich widać, ciągle odstaje… – Nagle zamarł puszczając w niepamięć wzburzenie.

    – No dobrze przepraszam będę odłączał się następnym…

    – Posłuchajcie. – Gdy w eterze nastała cisza Etan ze zniecierpliwieniem ponownie poprawił kombinezon po czym opowiedział o swoim odkryciu. – Chyba wszystko w naszym życiu sprowadzało się do zwiększenia seksualnego apetytu. Popatrzcie na słownictwo zasad dobrego smaku albo zasad pure. Wszędzie mówi się o seksie! O ejakulacji! Dodatkowo te dziwaczne stroje, w których odznacza się każda część ciała! Suplementy wstrzykiwane nam podczas stazy. Coś musi się z tym wszystkim łączyć…

    – Wiesz może co? – Spytał Aron

    – Niestety nie…. – Etan westchnął z rezygnacją i korzystając z samotności odważył się podejść po niemal tygodniu do ułożonego w poskręcanej pośmiertnej pozycji ciała robota… znaczy awatara, którego uznawał za swoją matkę. Pomimo przerażenia widocznego na twarzy tym razem nie odwrócił wzroku. Niemal się rozpłakał widząc jak ohydnie ją potraktował jej własny mąż… te wszystkie wibratory, klatka i upokorzenie na oczach nie wiadomo ilu wyrachowanych oprawców. Wtem wzrok padł na niewielki przedmiot jaki trzymała w zaciśniętych dłoniach.

                   W mig przypomniał sobie jej ostatnie słowa „weź to” tuż zanim Seravin przeciął jej rdzeń neuronowy. Z niemałym trudem wydobył dziwny długi przedmiot z lśniącego metalu lekko wykrzywiony, na końcu rozszerzał się zapewne skrywając układy scalone.

    – Chłopaki chodźcie do stołówki coś znalazłem!

                   Stołówka stała się ich centrum dowodzenia w opuszczonej szkole. Nadal nie znaleźli ani śladu innych uczniów jak i nauczycieli, nie mogli też wyjść ze szkoły po zamknięciu wszystkich wyjść. Zjawili się kilka minut później. Wszyscy pochylili się nad jego znaleziskiem analizując je i badając. Zetar nagle zerwał się z miejsca.

    – Poczekajcie chwilę.

                   Zdumiony Etan wraz z Aronem czekał na jego powrót dobrą chwilę, przybiegł zdyszany, zziajał się tak mocno, że aż rozpiął kombinezon ukazując niechcący swoją piękną opaloną klatkę. Etanowi także zrobiło się gorąco, nie wiedział jednak, że po chwili zrobi się jeszcze goręcej. Zetar bowiem trzymał cały pokryty zaschniętym śluzem i spermą przedmiot.

                   Etan od razu go poznał i niemal zemdlał na wspomnienia jakie się z nim wiązały. Zdradziecki Etanowy członek wyprostował się mimo złych wspomnień jakby chcąc mimo wszystko ich zaznać.

    – Po co to przyniosłeś…? – Aron miał stłumiony głos. Patrzył z obrzydzeniem na sylikonową rurkę z martwą diodą na końcu.

    – Nie widzicie? Są niemal identyczne.      

                   Po wyprostowaniu skręconej i zaschniętej rurki nie tak dawno tkwiącej głęboko w penisie Etana przyłożyli ją do metalowego przedmiotu znalezionego przy awatarze. Okazały się tej samej długości i mniej więcej tej samej średnicy.

    – Powinieneś spróbować.

                   Etan wzdrygnął się potężnie i oblał się zimnym potem. Na samo wspomnienie obrzydliwego uczucia rozrywania wewnątrz penisa cały się skurczył. Jego wojownik dotychczas pragnący widać lekkiego fetyszu i bolesnego bdsm nagle zmalał flaczejąc i podzielając teraz jego zdanie.

    – Niby dlaczego?! Co miałoby się stać?

    – Ekmm… – Aron zakaszlał zwracając na siebie ich uwagę. – Zetar może mieć rację

    – Że coo? Bierzesz jego stronę? Widziałeś co mi zrobili!

    – Wiem, wiem! – Aron był czerwony jak burak jednak dzielnie się trzymał starając się mówić poważnym i rzeczowym głosem. – Pamiętasz jednak co mówiłem o Deoxach? Być może te urządzenia przenoszą … użytkownika do awatara gdzieś na zewnątrz? Jest wielce prawdopodobne, że to działa tak samo! Nie nalegam jednak, musisz sam zdecydować. – Aron skrzywił się widać próbując sobie wyobrazić jakie to uczucie. Nerwowo poprawił prężącego się penisa uciekając od niego wzrokiem.

    – Przypomnę jeszcze, że zupełnie nic nie osiągnęliśmy, udało się tylko uruchomić wrak Deusa reszta elektroniki w szkole nie działa. Nie umiem też odblokować drzwi. – Wtrącił równie czerwony na twarzy Zetar równie nerwowo rozmasowując tłustego członka pod kombinezonem.

                   Etan westchnął. Nie miał siły już opierać się podnieceniu ponownie czując w jądrach gotującą się spermę pragnącą znaleźć ujście. Dziwne znalezisko pobudziło jego ostatnio ospałe rządze. Ostatni raz uprawiał seks z Zetarem kiedy ten go napadł trzy dni temu, od tamtej pory starał się ignorować natrętne wzwody. Nie chciał jednak wsadzić sobie tego urządzenia w zwykły sposób. Widział jak chłopaki dyskretnie masują się po penisach nie mogąc usiedzieć z podniecenia, widok lekko skrępowanych przyjaciół ponaglił go do podjęcia decyzji. Nagle do głowy przyszła mu niecodzienna myśl. Bez słowa boleśnie się wyprostował i wyszedł ze stołówki, penis odstawał niezwykle mocno. Bracia podążyli za nim jak cienie stąpając chicho po pustych korytarzach wyludnionej szkoły.

                   Początkowo Zetar i Aron myśleli że podążają za nim w stronę bloków sportowych – zapewne ich spaczone erotomaństwem mózgi napisały już cały scenariusz seksualnej orgii na basenie – co można było zobaczyć po pękatych kombinezonach w kroku. Jednak nie poprawiali się i nie dali po sobie poznać kiedy nie skręcił w odpowiedni korytarz.

    – Skrzydło szpitalne?.. – Aron nie krył zdziwienia. – Co tu robimy?

    – Czyż to nie oczywiste? – Zetar wykazał się nadzwyczajną domyślnością. – Potrzebujemy sterylnego lubrykantu!

                   Poczęli przeszukiwać przepastne szafy pełne medykamentów i zaawansowanego sprzętu.

    – Jest! – Wykrzyknął po kilku minutach Aron.

                   Pomimo tej przerwy w przestronnym pomieszczeniu zawalonym ogromną maszynerią zrobiło się nagle cieplej. Nie utracili też erekcji bardzo podnieceni poszukiwaniami, które odwlekały nadchodzący orgazm. Etan nawet nie próbował zasugerować, że mógłby zrobić to sam, i tak będą podglądać. Chwycił zgrzaną maszynowo torebkę z żelem ale zamiast począć się smarować obszedł pulpit sterujący gdzie zazwyczaj urzędowała Piętnastka – szkolna pielęgniarka. Nie miał zbytnio pojęcia jak włączyć promiennik ale z pomocą przyszedł niezawodny Zetar oraz… instrukcja wyryta na konsoli aparatu.             

                   Rozumiejąc go bez słów Zetar poszedł za nim, kilkoma przełącznikami uruchomił promiennik i ustawił go centralnie nad łożem rozszerzając średnicę padania promieni jak najbardziej. Światła w pomieszczeniu pociemniały i prawie zgasły pozostawiając jedynie rosnącą plamę rozgrzewającego się promiennika. Oboje wrócili do czekającego niecierpliwie Arona zasłaniającego dłońmi pokaźne wybrzuszenie w kombinezonie. Gdy tylko zielone światło oblało jego ciało chłopak aż podskoczył. Etan i Zetar z uśmiechem przyglądali się jego reakcji stojąc poza kręgiem światła. Nie mogąc się powstrzymać poczęli się masować dając upust podnieceniu nagromadzonemu przez te kilka dni. Aron zaś niemal oszalał.          

                   W pośpiechu drżącymi rękoma rozpiął kieszeń w kombinezonie i mocno uchwycił się za penisa ukrytego w opiętych bokserkach – musiał wiedzieć, że bracia go obserwują jednak widocznie nic sobie z tego nie robił. Po chwili szybkiej pracy ręką ubranie widać zaczęło mu przeszkadzać. Szybko począł rozpinać zamek i zrzucać lekki kombinezon ukazując swoje nagie ciało. Tak jak oni nie miał się czego wstydzić. Harmonijna budowa ciała z ładnie uwidocznionymi mięśniami na ramionach i piersiach ukazały się dyszącym ciężko Zetarowi i Etanowi już mocno ugniatającymi sobie nawzajem penisy nadal ukryte pod kombinezonami. Przeciągali chwilę wydobycia prężących się narządów jak najdłużej wiedząc, że po tym podniecenia nie da się już zatrzymać.

                   Kolejne części ciała ukazywały się w miarę jak kombinezon Arona lądował na podłodze. Pozostał w  samych potężnie wybrzuszonych bokserkach. Wyraźnie czuł tę samą potrzebę przeciągania i spowalniania całego aktu. Masował swoje sterczące sutki pojękując czasami gdy załapał się zbyt mocno i dostarczyło to zbyt dużych wrażeń. Za każdym uszczypnięciem gruby penis rósł coraz bardziej wyswobodzony po części z materiałowego więzienia. Początkowo gdy nie był jeszcze tak twardy skurcze mięśni i więzadeł wprowadzały go w gwałtowne podrygujące ruchy tak że wierzgał jak jednooki byk na rodeo podskakując coraz wyżej ku górze. Chłopak nie umiał tego kontrolować. Po chwili miał już tak mocną erekcję, że te oznaki niebywałego podniecenia przypominały bardziej dodatkowe usztywnienie i pulsowanie niż wierzganie. Aron cały drżał, spocił się też lekko co wyczuł zarówno Etan jak i Zetar chciwie wąchając jego męską woń. Nadszedł czas aby wkroczyli.

                   Etan zachwiał się czując olbrzymie ciepło nastawionego na pełną moc promiennika gdy przekroczyli granicę upiornego zielonego światła. Jego skóra płonęła, ten żar nie mógł jednak dorównać jego płonącemu wnętrzu. Penis dosłownie emanował gorącem. Rozdarł szybko kombinezon uwalniając się z odzieży i razem z Zetarem, który uczynił zupełnie to samo przypadł do pogrążonego już w rozkoszy Arona powoli masującego swego kamiennego penisa przez bieliznę. Gdy go dopadli w tym samym czasie otworzył oczy. Uśmiechnął się do nich zabierając dłoń i dając im pełen dostęp do swojego męskiego skarbu. Wspólnie powoli przysunęli twarze do wielkiego namiotu jaki utworzył się z jego bielizny. Aron umyślnie prężył się przed nimi najmocniej jak umiał. Wąchali go i masowali delikatnie, a on prężył się i prężył coraz bardziej jakby chcąc im pokazać, jak bardzo mu się to podoba. Etan i Zetar doskonale bawili się sprawiając przyjemność Aronowi wzięli już wilgotny od śluzu materiał opinający głowicę przyjaciela do ust i ssali ten szeroki kapelusz lekko i na zmianę. Aron jęczał już głośniej i nie ukrywał podniecenia lekko poruszał biodrami poddając się rozkoszy chcąc wsadzić penisa głębiej w żar ich ust.

    – Taak… dobrze – sapał co chwila gdy cmokali i zasysali już całkiem obśliniony materiał, przez który od wewnątrz przeciskał się między nićmi jego gęsty śluz. Smakowali go z rozkoszą spijając słodkawy płyn po pewnym czasie lejący się z niego niczym z fontanny szczęśliwości.

    – Dość już! Proszę! – Aron sapał coraz bardziej nie mogąc wytrzymać olbrzymiego napięcia i leniwej tortury powolności z jaką celebrowali jego męskość. Wyraźnie był na granicy orgazmu. Zaśmiali się oboje ale zgodzili się.

                   Zostawili więc w spokoju penisa Arona aby mógł chwilę odsapnąć sami zdjęli z siebie napięte do granic bokserki. Tym razem nadeszła kolej Zetara. Porozumiewając się bez słów pozostali bracia podnieśli go mimo tego, że był najcięższy i najlepiej zbudowany z nich wszystkich. Postawili go delikatnie na łóżku zabiegowym ustawiając inteligentny mebel w odpowiedniej, ergonomicznej pozycji. Zetar z pomrukiem poddał się tym zabiegom i wkrótce mocno wypinał się w stronę niemiłosiernie grzejącej lampy, Aron zajął miejsce tuż pod nim zajmując się jego penisem natomiast Etan uklęknął i wziął na siebie porządne zaspokojenie niewyżytej dziury Zetara.

                   W szkole nie było urządzeń depilujących więc po tygodniu spędzonym w zamkniętym budynku odbyt Zetara porósł lekkim puchem co przyjemnie drapało Etana po policzkach. Zabrał się więc ostro do lizania. Zetar kręcił się pod nim i miotał aby dokładnie wylizał każdy zakamarek idealnie czystego tylnego wejścia chłopaka. Język wchodził najgłębiej jak mógł Etan smakował unikatowy aromat chcąc więcej. Co jakiś czas wstawał oddając swojego penisa we władanie gardła Arona, któ®e znajdowało się idealnie na wysokości jego bioder. Za jego pozwoleniem trenował przyjaciela w trudnej sztuce głębokiego gardła. Chłopak z załzawionymi oczyma połykał niemal całego Etana rozkoszując się jego słonym smakiem nie zgłaszał też sprzeciwu nawet gdy dławił się grubym członkiem i charczał ciężko łapiąc powietrze gdy po chwili Etan nie mogąc się powstrzymać co jakiś czas jawnie gwałcił mu gardło obijając swoje ciężkie jądra o jego nos. Odgłosy dławienia, charczenia i dźwięk skapywania śliny na posadzkę działały niezwykle podniecająco na nich wszystkich.      

    W tym samym czasie Zetar nieustannie wywijał językiem po wojowniku Arona zupełnie jak on starając się połknąć go całego. Wszyscy byli już mocno spoceni i dyszeli ciężko. Aron zaś zapiszczał jak dziewczynka kiedy Zetar podwinął jego nogi wysoko w górę i zajął się jego zarośniętą dziurą głęboko ją liżąc i wywijając językiem na wszystkie strony.

    – Dobra dość! – Zarządził Etan.

    Odlepili się od siebie z trudem zatrzymując galop ku święcie gejzerów, Zetar z mlaśnięciem wypluł obślinionego penisa z ust i wstał z łoża. Na miękkim materacu umościł się teraz Etan kładąc się wygodnie jednocześnie drżąc z niepewności czy podoła wyzwaniu. Drążącymi dłońmi rozerwał saszetkę ze sterylnym żelem i wycisnął odrobinę. Płyn pociekł mu po palcach.

    – Ja to zrobię, mogę?

                   Z ulgą oddał obowiązki Zetarowi. Chłopak delikatnie i obficie nawilżył żelem nabrzmiałe oko na szczycie penisa Etana. Ten zadrżał ponownie czując lodowaty żel, który w sekundę nagrzał się ciepłem emanującym od parującego narządu. Po wysterylizowaniu metalowego przedmiotu i solidnym nasmarowaniu Etan skinął głową i Zetar przytknął sondę do cewki.

    – Zaczynam.

                   Etan się spiął zamykając oczy. Poczuł szeroki lodowaty przedmiot chociaż Aron umieścił go we wrzątku już zdążył ostygnąć. Nagłe i niespodziewane odczucie pozwoliło mu się rozluźnić. Ktoś niezwykle przyjemnie najpierw masował a później brał do ust jego nabrzmiałe jądra. Raz jedno raz drugie po chwili ssał już całą mosznę, któ®a wypełniała mu usta po brzegi. Było to nieziemsko przyjemne szczególnie że jednocześnie delikatnie masował mu palcami ściśnięty ze strachu odbyt. Etan nie umiał pozbyć się dreszczyku niepewności przy tej pieszczocie, bał się czy aby przyjaciel omyłkowo nie odgryzie mu jąder… ta niepewność w połączeniu z cudownym uczuciem ssanej i przygryzanej moszny powodowała jednak jeszcze większą rozkosz, która rozchodziła się po całym ciele.

    – Chyba już.

                   Bał się otworzyć oczy jednak tak mocno skupił się na odczuciach płynących z jąder i odbytu, że niemal zapomniał o obcym przedmiocie wewnątrz penisa. Otworzył oczy. Sapnął ze zdumienia. Stało się zupełnie to samo jak podczas poprzedniej próby. Sonda jakby ożyła. Wiła się lekko szukając odpowiedniego miejsca w jego wnętrzu jednocześnie pieszcząc go w niedostępnych i zazwyczaj ukrytych rejonach ciała. Dopiero teraz widząc przypominającego pytona penisa uświadomił sobie co czuje. Sonda była szeroka i wypełniała sobą cały delikatny kanał wewnątrz penisa między nią a ciałem wypływała rzadka sperma i przezroczysty śluz Zetar puścił sondę ona jednak nie wysunęła się lecz pozostała na miejscu. Etan czuł pomimo nieziemskiej przyjemności, że czegoś szuka.

                   Zastygł w bezruchu gdy zakrzywiony koniec giętkiej rurki musnął coś w jego wnętrzu. Niemal wytrysnął.

    – AAAAAAAAAAAaahhhhhhh!!!!!!

    – Co się dzieje?! Wyjąć to?! – Chórem wykrzyknęli Zetar i Aron (który wypluł też z ust jego mosznę).

    – Nieeee… to niezwykłee

                   Etan nie umiał już nic powiedzieć. Nie potrafił też opisać uczuć jakie przewijały się przez jego ciało. Coś mocno uciskało mu prostatę od samego środka jednocześnie nie pozwalając na wytrysk. Był zawieszony między rozkoszą a orgazmem i boleśnie powoli podpływał ku temu ostatniemu. Trwało to wieczność.

    – Jesteś wreszcie.

    – Coooo?… – wybełkotał jedynie nie umiejąc racjonalnie myśleć.

    – Musisz opanować emocje. Mam ważne informacje. Skup się na czymś, nie pozwól poddać się rozkoszy. Musieliśmy stworzyć te sondy gdyż umysły ludzi mogą się komunikować z nami jedynie podczas waszego orgazmu, a to trwa zbyt krótko.

    – Nie mogę… niech to się skończy! – bełkotał dalej Etan pragnąc wydupczyć wszystko co się rusza jednocześnie nie chcąc opuszczać tego świata unoszącego się w rozkoszy. Czuł jak szarpie się na łóżku przytrzymywany silnymi dłońmi przyjaciół.

    – Mogę zadać ci ból, może otrzeźwi cię na chwilę. Mam to zrobić?

                   Etan całą wieczność namyślał się nad odpowiedzią świadom jednocześnie co się dzieje z jego ciałem chociaż go nie widział. Przyrząd zaczął wibrować i wysyłać delikatne impulsy prądu wprost do prostaty i jąder pobudzając całe ciało. Wręcz płonął chcąc wreszcie dojść. O niczym innym nie marzył tylko o tym aby wreszcie wytrysnąć i zasnąć. Na kostkach i nadgarstkach zaciskały się dłonie Arona i Zetara słyszał też dziwne dźwięki być może coś do niego mówili.

    – TAK!

                   Jego ciało unurzane w mlecznej leniwej atmosferze nieustającego piękna i radości przeszył ból. To natychmiast go obudziło. Nic nie widział, było ciemno.

    – Jest tu kto? – spytał niepewny czy aby sobie wszystkiego nie wymyślił. Powoli podniecenie znowu rosło nie poddawał się jednak odsuwając je na bok

    – Nie możesz nas zobaczyć, nie w tym świecie. Jestem tuż obok was, od czasu zniszczenia mojego sztucznego naczynia jednak nie możemy się dotknąć ani zobaczyć.

    – Gdzie jesteśmy?… Etanowi coraz trudniej było zachować jasny umysł. Przeklęta wirująca sonda wwiercała się w niego naprawdę głęboko, miał nadzieję, że po tym wszystkim będzie mógł nadal cieszyć się zwykłym seksem oraz że machina nie uszkodzi mu penisa. Tak mocno bowiem napierała na jego delikatne wnętrze, niemal brutalnie.

    – Spokojnie, wszystko wróci do normy po wyjęciu sondy. – Odparł głos czytając widać w nim jak w książce – To wymiar równoległy stąd przybyliśmy. Niestety zbyt późno.

    – Jak to rozumieć?… Aa.. ja już nie wytrzymam!

                   Kolejny impuls parząco lodowatego prądu ocucił go natychmiast.

    – Rasa ludzi wymarła. Musieliśmy więc odtworzyć waszą gatunek z mieszaniny zamrożonych próbek, obcego DNA i kilku komórek macierzystych. Niektórzy ludzie dali się zamrozić po śmierci stąd pobraliśmy większość materiału i zmodyfikowaliśmy.

    – Tylko po co? – Etan trzymał się dzielnie ignorując powolne pulsowanie przyrządu wwiercającego się w penisa i drażniącego prostatę.

    – Do życia potrzebujemy testosteronu.. aby żyć musieliśmy oddzielać ten hormon z krwi niszcząc wiele obcych cywilizacji na wielu planetach. Odkryliśmy jednak, że największą jego ilość posiadają ludzcy samce, najlepiej młodzi i w dobrym zdrowiu. Wytworzyliśmy was w laboratorium.

    – Kim ty więc jesteś?

    – Nazywają mnie Denea, uważałeś mnie za swoją matkę, jestem jednak jedynie niewolnicą Savina. Ten komunikator to jedyne co udało mi się przed nim ukryć. Można z niego skorzystać tylko dwa razy później źródło energii się wyczerpie.

    – Proszę… poraź mnie jeszcze raz.

    W ciemności wyczuwało się rozbawienie. Mocny impuls ponownie przeszył ciało Etana porażając niemiłosiernie opuchnięte jądra. Orgazm odszedł na chwilę.

    – Jeśli chciecie żyć dłużej wiedzcie, że powinniście racjonalnie ejakulować jak to przyjęło się mówić w tym wypaczonym, stworzonym przez Władców świecie. Niektórzy z Nich tworzyli rodzaj zawodów i zakładali się kto z was przeżyje najdłużej. Tak częste pozbywanie się spermy niezwykle obciąża organizm nawet jeśli zmodyfikowali DNA. Są jednak też plusy. Regenerujecie się szybciej, macie większą siłę i wytrzymałość.

    – Ludzie wymarli na całej planecie? – Etan wciąż wstrząsany przedorgazmicznym stanem trząsł się jak w febrze jednak starał się dowiedzieć jak najwięcej.

    – Niestety tak. Przynajmniej w tym świecie.

    – Co to znaczy? Ahhhhhah… – połączony jęk rozkoszy i bólu urwał się gdy Denea ponownie poraziła go prądem.

    – Zanim stworzono ośrodek hodowli przeskakiwaliśmy między wymiarami do czasów gdy jeszcze istnieliście – musieliśmy pobrać kilka komórek macierzystych z wciąż żyjących ludzi abyście się nie rozpadli po wyhodowaniu. W szkole jest brama.

    – Co się stanie jak przez nią przejdziemy?

    – Pęknięcie w czasoprzestrzeni wymaga wielkiej mocy i nie pozwala na pełne przekroczenie wymiarów, nam się to nie udało. Wciągaliśmy jedynie ludzi przez naruszoną granicę… ludzi albo ich fragmenty. Być może wam uda się przejść w całości i zostać w tamtym świecie. Nie mam innego pomysłu jak mogłabym wam pomóc.

                   Etanowi zadrżało serce. Przez całe życie uważał Deneę za swoją matkę – oziębłą, stonowaną i niezwykle przywiązaną do zasad Dobrego Smaku – ale jednak matkę. To jak wyjaśniała mu, że jest wyhodowanym obiektem dostarczającym testosteronu… no właśnie.

    – Co się stanie jak nas zabraknie? Przeżyjesz to?

                   W ciemności rozeszło się jakby westchnienie.

    – Nie. Odejdę tak jak chciałam wiele wieków temu zanim mnie zniewolono. Mogę spróbować przejść z wami przez wymiary jeśli zdecydujecie się to zrobić ale… o nie. Urządzenie pracuje zbyt długo! Musisz je wyjąć! Teraz! Teraz!!!!

                   Etan szarpnął się wynurzając się z ciemności jaka go otaczała i powracając do zielonego światła promiennika. Zupełnie jakby minęła sekunda Aron i Zetar wziąż wpatrywali się w niego w napięciu jakby na coś czekając.

    – Odpowiedz! Wyciągnąć to?! – Wrzasnął Zetar nie mogąc już widać wytrzymać napięcia.

    – TAK!

                   Ostro zapekło go wnętrze gdy chłopak chwycił i brutalnie wyrwał sondę. Wierzgające urządzenie powoli zastygło w bezruchu, a napuchnięty do niezwykłych rozmiarów penis Etana wracał do normy zmniejszając się. Podniecenie jednak nie zniknęło. Wszyscy byli wciąż w stanie najwyższego, ostatecznego pobudzenia. Etan zerwał się z materaca obracając uśmiechętego Zetara niczym zabawkę. Przepełniała go siła i energia o jaą sam siebie nie podejrzewał. Chłopak poddałsię jego woli i usłużnie wypiął kusząco ukazując rozwierającą się dziurę.

                   Etan wbił się w niego najszybciej jak mógł bez sprawiania mu bólu. Drążył niecierpliwie powoli i gładko aż nie mógł już dojść głębiej. Nie miał pojęcia na jakim etapie podniecenia byli pozostali jednak mocny uścisk stalowych mięśni Zetara na poddanym sondowaniu penisie był tak przyjemny, że wystarczyło ledwie kilka pchnięć a już zagłębił się w objęcia orgazmu.

                   Przez mgłę słyszał ssąco-mlaszczące odgłosy jakie wydawało gardło Zetara zespolone z tłustym penisem Arona, który wchodził w nie głęboko i gwałcił zawzięcie. Zetar zadowalał się zapewne własną ręką jednak zupełnie nie narzekał. Widocznie rozkosz jaką dawał mu penis Etana strzelający gejzerami spermy i drżący nieustannie niczym wibrator w jego wbętrzu wynagradzał nawet najgorsze traktowanie.

                   Etan sapał straszliwie zastygając leniwie i wystrzeliwując ostatnie krople nasienia. Zesta miał pokryty galaretą cały brzuch, klika salw dotarło na szyję i klatę. Wyżej zaś miał usta pełne – tym razem już nie swojej – spienionej spermy. Nad nim dysząc ciężko z na w pół stojącym penisem zastygł Aron spocony równie mocno jak Etan. Wszyscy nagle uspokoili się i odetchnęli pełni szczęścia i zaspokojenia.

    – No… – przerwał ciszę jeszcze trochę nieobecny głos Zetara masującego obolałą dupę – dowiedziałeś się czegoś? Zdawało mi się, że odleciałeś na chwilę.

    – O właśnie! Być może znalazłem wyjście! Już wszystko tłumaczę!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Ona i On u mnie

    Była sobotnia noc, moja najlepsza przyjaciółka i współlokatorka z jednego pokoju, w której się kochałem, (piękna brunetka z lśniącymi włosami, idealnym jędrnym tyłeczkiem i małym, ale jędrnym biustem) szykowała się na imprezę. Kochałem się w niej, byliśmy bardzo związani ze sobą emocjonalnie. Była bardzo zadbana, miała lśniącą, delikatną pachnącą skórę, patrząc na nią, byłem bardzo podniecony, a jednocześnie ją kochałem. Przygotowując się na swoją zabawę nocną, wyjęła z szafy śliczną prześwitująca koronkową bieliznę oraz swoje czerwone szpilki. Kazała mi wyjść z pokoju. Kiedy zobaczyłem ją, jak wychodzi z mieszkania, była w czarnym seksownym  płaszczu. Wyszła, nie pokazując mi niczego, co ma pod spodem. Oddałbym wszystko, żeby zobaczyć, co ma pod płaszczem i bielizną.

    Koło godziny 22:00, kiedy już leżałem w ciemnym pokoju przykryty kołdrą, usłyszałem otwierające się drzwi do mieszkania, była to ona z kimś. Niestety moje drzwi były zamknięte, więc nie widziałem, kto to był. Po kilkunastu minutach usłyszałem prysznic zza ściany, najpierw jedna osoba, później druga. Było już koło 00:00, prawie już zasypiałem i godziłem się, z tym że dzisiaj zostaną w dużym pokoju. Nagle usłyszałem powolne otwieranie drzwi do pokoju. Zamknąłem oczy i udawałem, że śpię. Ktoś na boso skradał się przede mną, wyczułem jej perfumy i alkohol. Czułem jak macha mi przed oczami ręką i sprawdza, czy śpię, po czym powiedziała do kogoś z tyłu szeptem – Śpi. Nagle ktoś z tyłu wszedł i zamknął  drzwi, szedł  też na boso. Odeszli trochę bliżej jej łóżka, które było naprzeciwko mojego, a ja minimalnie otworzyłem oczy, aby zobaczyć, co się dzieje. Okazało się, że ona ubrana w cienki prześwitujący szlafroczek, całuje się i wali konia jakiemuś gołemu chłopakowi, któremu strasznie sterczała pała. Stali tyłem do mnie, lecz widziałem, jak nawzajem się pieścili. On się uśmiechał do niej z szelmowskim uśmieszkiem. Ciągle się uciszali, nagle on zaczął ściągać jej szlafrok, myślałem, że tam umrę  z podniecenia. Była cała nagusieńka, jej jędrny biust sterczał z podniecenia. Kiedy stawała na palcach, aby całować się z nim, jej  tyłeczek cały drżał, był taki jędrny. Boże, chyba nie zrobią tego przy mnie – pomyślałem sobie. W tej chwili położyli się na łóżko i zakryli kołdrą, słyszałem klapsy i namiętne całowanie. Mój kutas sterczał twardy jak kamień,  nagle on zdjął kołdrę i zobaczyłem, jak ona robi mu ślicznego loda. Ile bym dał za to, aby mi go zrobiła. On miał potężnego kutasa, ona ślicznie wyglądała, biorąc go całego do buzi i wylizując go całego. Następnie wziął ją od tyłu, złapał za włosy i rytmicznie posuwał w piękny tyłeczek. Dokładnie widziałem, jak jego kutas wchodzi  w jej cipkę i obija się o jędrne pośladki. Ona tak słodko jęczała, obejmowali się, pieścili. Po chwili on spuścił się na jej jędrne pośladki. Ona zaczęła pieścić mu kutasa i zaczęła wylizywać z  niego resztę spermy.  Położyli się razem i zasnęli. 

    Kiedy po chwili obrócili się na drugą stronę spać, ja po cichu zwaliłem konia, byłem w siódmym niebie. Za chwilę ja  również zasnąłem. Rano, kiedy się obudziłem, jego już nie było. Była ona, przynosząca mi i sobie kubek cieplej herbaty. Była w tym samym szlafroczku i wydawała się szczęśliwa. Wemknęła się do mnie pod kołdrę i przytuliła mocno, kochałem ją.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Reksio Reksiowy