Author: admin

  • Wspomnienia z dziecinstwa – Nowe otoczenie

    Emilka… lub Szalona Emilka, jak ją nazywałem od czasu do czasu.

        Nie była piękna, ani też brzydka, ot przeciętna nastolatka, ale podobała mi się. Ciało dobrze rozwinięte, jak każdej w tym wieku, włosy ciemne opadające na ramiona. Nosiła okulary, które według mnie dodawały jej uroku. Mieszkała kilka bloków dalej, ale idąc do szkoły, przechodziła zawsze pod moją klatką. Być może nie zwróciłbym w ogóle na nią uwagi, gdyby nie jej zachowanie. Gdy tylko spotykaliśmy się przed blokiem, czy na ulicy, spuszczała głowę i przyśpieszała krok. Widziałem też rumieniec na policzkach. Znałem już zachowanie dziewczyn i wiedziałem, że coś jest na rzeczy. Pewnego razu widząc ją, doszedłem do wniosku, że muszę zacząć działać.

     – Cześć!

    Stanęła rozglądając się czy to na pewno do niej.

     – Znamy się? – spytała, jednocześnie się rumieniąc.

     – Nie, niedawno się tu wprowadziłem.

    Przedstawiłem się wyciągając rękę.

     – A ja jestem Emilka – ścisnęła lekko moją dłoń. – Nie mogę teraz rozmawiać, będziesz tu wieczorem?

     – Tak.

     – To się spotkamy, cześć – i już jej nie było.

    Późnym popołudniem przybiegła ubrana w koszulę na długi rękaw i ogrodniczki. Trochę dziwnie gdyż nadal było gorąco i duszno. Już wtedy zauważyłem, że coś jest nie tak. Rozmawialiśmy o fajnych miejscach w mieście. Pytałem gdzie jest kino, plac do gry w piłkę, gdzie najczęściej spotyka się młodzież itp. Dowiedziałem się, że niedaleko nas jest duży kryty basen. Zapytałem, czy nie poszłaby ze mną któregoś dnia popływać. Fakt, uwielbiałem zabawy w wodzie, ale miałem też drugi cel. Chciałem zobaczyć ją w kostiumie kąpielowym, gdyż uzmysłowiłem sobie, że nigdy nie widziałem nawet jej gołych kolan. Mógłbym nacieszyć wzrok staniczkiem podtrzymującym kształtne piersi, pupcią obciśniętą majteczkami…ach, zagalopowałem się, ale wiecie, że nastolatkowi niewiele potrzeba do szczęścia. Resztę robi wyobraźnia. Szybko mnie ściągnęła na ziemię, mówiąc, że tam nie chodzi.

     – Dlaczego?

     – Jak to dlaczego? Tam trzeba się rozebrać do naga.

     – Coo?? Całkowicie do naga???

      “Kurczę” – pomyślałem – “duże miasto, może tutaj baseny mają dla nudystów.”

     – No nie całkiem, ale mama mówi, że to grzech. “Oho, nieźle” – już domyślałem się co jest grane.

     – A nad morzem? – zapytałem retorycznie, wiedziałem jaka będzie odpowiedź.

     – Mama mówi, że wszyscy to grzesznicy i spłoną w piekle.

     – Yhmm. A co na to twój tata?

     – Nie mam ojca. Mama mówi, że mnie dostała w darze od Boga za gorące modlitwy.

    “Niepokalane poczęcie? Coraz lepiej”

     – Emilka..ty masz ojca, tylko go nie znasz. Każdy ma ojca.

     – Ja nie mam. Mama mi opowiadała, że kiedyś wróciła zmęczona po pracy, położyła się i następnego dnia ja już byłam w jej brzuchu.

     – To gdzie pracuje twoja mama? – naprawdę miałem już bardzo dziwne myśli. Może jej mama pracuje w jakimś tajnym projekcie rządowym, albo w tajnym laboratorium, gdzie przeprowadzają eksperymenty na ludziach.

     – Mama gotuje i sprząta na plebanii, przy kościele.

    “Bardzo ciekawe” – pomyślałem – “To stąd te wszystkie sensacyjne informacje. A ja podejrzewałem spisek rządowy :D.”

     – Aha…A wiesz…co się robi żeby było dziecko?

     – No pewnie – odpowiedziała dumnie – mama mi wyjaśniła, jak pszczółka siada na kwiatek, bzyczy i go zapyla.

     – Pszczółka… – mało nie parsknąłem śmiechem – a ludzie?

     – Nooo.. tak samo, dotykają się i jest.

    Zaczęła mi wyjaśniać, a ja zdębiałem.Patrzyłem na nią przez chwilę, czy nie robi mnie w balona. Może droczy się ze mną, ale nie, mówiła całkowicie poważnie.

     “Albo ma coś z głową nie tak, albo ma wyprany mózg. Czy to możliwe, żeby dojrzała nastolatka miała takie pojęcie o seksie?”

       Odpowiem Wam: Możliwe!!

    W tamtym okresie edukacja seksualna całkowicie leżała, czyli wcale jej nie było. W szkole nie dowiedziałeś się nic, chyba że od kolegów, ale były to historie często wymyślane. Mało było faktów. Opisałem w pierwszej części wspomnień, jak podejrzałem rodziców w łóżku podczas seksu – i co z tego? Nie rozumiałem co robią. Wiedziałem tylko, że jest to przyjemne, ale nie wiedziałem że tak się robi dzieci. Rodzice opowiadali dzieciom o pszczółkach, motylkach, że znaleźli ich w kapuście. O ile dzieci są w przedszkolu, to zrozumiałe, ale jeśli dziewczyna jest prawie pełnoletnia i wyjeżdża z takimi tekstami – to już jest tragedia. Dlaczego? Bo wiele osób nie wiedziało co robi. Każdy uwielbia przyjemności. A seks jest bardzo przyjemny. Więc mówienie dzieciakom – “Nie rób tego, to jest brzydkie” – nic nie da. Dziewczyna nieświadomie zachodziła w ciążę, rodzice w szoku.

     – “Jak to? Nasza córcia? Nigdy!” – a dziewczyna leci do nich z pytaniami – “Jakie dziecko? Przecież mówiliście, że dzieci przynosi bocian?”.

     Trochę się rozpisałem, ale dokładnie pamiętam Emilkę, święcie przekonaną, że jak chłopak usiądzie na dziewczynie ( w ubraniach :P) i zacznie mówić “bzzzzzz”, to ona zajdzie w ciążę!

     – Aaa..rozmawiałaś o tym z koleżankami?

     – Coś ty! Zaraz by naskarżyły! Raz Anka – moja koleżanka z chóru – pochwaliła się, że była na wsi u dziadków i widziała jak chłopak sika i widziała jego..wiesz co..

     – Penisa?

     – Noo – od razu się zaczerwieniła – to za pięć minut była już u księdza.

     – Dlaczego u księdza?

     – Bo należymy do chóru kościelnego. A ty chodzisz do kościoła?

     – Nie.

     – Nie wierzysz w Boga?

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Wychowywałem się w rodzinie raczej świeckiej. Ojciec – naukowiec – mało miał do czynienia z Bogiem. Mama rzadko chodziła do kościoła. Byłem ochrzczony, miałem komunię, ale rodzice dalej nie naciskali, dali mi wolny wybór. Mówiąc, że nie wierzę, skłamałbym.

     – Wierzę, ale myślę, że tak samo dobrze mogę porozmawiać z Bogiem w domu, w szkole, czy na podwórku. Nie muszę chodzić do kościoła.

     – Mama mówi, że trzeba chodzić.

     – Ja nie czuję takiej potrzeby.

     – A przyszedłbyś posłuchać jak śpiewam?

     – Czemu nie?

     Muzyką interesowałem się od dawna, ale całkiem odmienną. Mocno brzmiące gitary elektryczne słabo pasowały do kościoła, ale byłem otwarty na każdy rodzaj muzyki.

     – Fajnie! To bądź na 12-tą w niedzielę.

      Ojciec dziwnie na mnie spojrzał, gdy dowiedział się gdzie idę, zwłaszcza że jechali z mamą nad jezioro. Zawsze lubiłem nasze rodzinne wyprawy, szczególnie nad wodę, więc zdziwienie było tym większe. Mama za to tylko się uśmiechnęła i puściła do mnie oko. Nie wiem dlaczego, ale byłem pewny, że wie dlaczego nie jadę.

        Po mszy Emilka przyleciała pod mój blok w odświętnym stroju. Pod białą koszulą widać było zarys kształtnych piersi. Jej zgrabne nogi odsłonięte aż nad kolana, przykryte były grubymi, białymi rajstopami. Ja też ubrałem się schludnie. Nie chciałem odstawać od reszty. Widziałem że jej się podobam. Patrzyła na mnie trochę cielęcym wzrokiem.

     – No? I jak było? – zapytała na wstępie.

     – Masz bardzo dobry głos, fajnie śpiewasz.

     – Dzięki – powiedziała uradowana.

     – Tylko muzycy są…trochę słabi.

     – Coo? To najlepsi którzy uczęszczają do kościoła.

     – Cóż…może niech zaczną próby z metronomem bo tempo skakało strasznie.

     – Znasz się na muzyce?

     – Trochę. Gram na gitarze.

         Nie pisałem wcześniej, gdyż nie chcę podawać zbyt dużo detali z mojego życia, ale chodziłem do ogniska muzycznego w poprzedniej szkole i uczyłem się grać. Ponadto uczęszczałem do MDK-a i pobierałem dodatkowe lekcje. Z instrumentem radziłem sobie bardzo dobrze. Ojciec załatwił mi gitarę akustyczną tzw. “pudło” i grałem wszystko co mi wpadło w ręce. Materiałów było mało, większość grałem ze słuchu.

     – I nic nie powiedziałeś?? A nam brakuje właśnie gitary! – krzyknęła uradowana.

     – Nie ma mowy! – odpowiedziałem od razu. – Nie będę grał w kościele.

     – Dlaczego?

     – Boo..nie podchodzi mi ten rodzaj muzyki.

     – Bo się tylko chwalisz, a nie umiesz grać.

     – Umiem.

     – Tak? Chętnie posłucham.

     – Nie ma sprawy, chodź.

       Kiedy weszliśmy do mojego pokoju otworzyła buzię ze zdziwienia. Oprócz plakatów z piłkarzami i naszą reprezentacją, wisiały na ścianach zespoły rockowe. Najbardziej zszokował ją zespół KISS. Chyba nigdy ich nie widziała.

     – Mama pozwala ci to trzymać?

     – To mój pokój, ja go urządziłem, nie mama.

     – Musisz mieć spoko rodziców. Ja raz powiesiłam zdjęcie Limahla to mama mnie zbiła, powiedziała że nie będzie w domu diabłów.

     Nie chciałem komentować zachowania jej mamy, więc podniosłem gitarę i usiadłem na materacu. Nie miałem łóżka, tylko gruby materac z gąbki położony przy oknie. Zagrałem jej dwa utwory młodzieżowe. Znałem dużo piosenek, ale kościelnej żadnej. Nie musiałem, gdy zacząłem śpiewać, usiadła obok mnie wpatrując się uporczywie.

        Opiszę Wam jeszcze jedno. Gitara – Drodzy Czytelnicy – to ogromny magnes na dziewczyny. Przekonałem się o tym później zabierając ją na ogniska, rajdy, kempingi czy pola namiotowe. Wszędzie gdzie zaczynałem grać, zwracałem uwagę dziewczyn. Nawet w przepełnionym pociągu, jak siedziałem na korytarzu zawsze znalazły się jakieś dziewczyny.

     “Ej, a znasz to?” – padało najczęściej pierwsze pytanie. Jak zaczynałem grać i śpiewać siadały koło mnie i śpiewały razem ze mną. Przy ogniskach, wieczorem wystarczyło zagrać “Białego Misia”, a dziewczyny z rozmarzonymi oczami opierały głowę na moim ramieniu.

       Teraz Emilka siedziała obok mnie z “maślanymi oczami”.

     – Boże, jak ładnie – powiedziała gdy skończyłem.

     – Widzisz? Nie przechwalałem się.

     – Muszę porozmawiać z księdzem. On cię namówi.

     – Nie ma szans. Daruj sobie.

     – Dobra. Nie to nie. Oo, masz magnetofon, posłuchamy muzyki? – wydało mi się podejrzane, że tak szybko zrezygnowała.

     – Spoko.

    Miałem kaseciaka odkupionego od kogoś. Zarzynałem go nagrywanymi z radia utworami. Włączyłem AC/DC.

     – Wyłącz tą piekielną muzykę! – krzyknęła, zasłaniając uszy rękami.

     – Nie jest piekielna – to rock.

     – Jest.

      – No dobra, to co chcesz posłuchać?

     – Lubię skrzypce.

    Pomyślałem chwilę i włączyłem “Cztery pory roku” Vivaldiego.

      – Wiesz kto to?

     – Nooo..skrzypek.

     – Aha…no tak. Dobra, wiesz co? muszę się przebrać.

    Nie było mi wygodnie w tych “niedzielnych” ciuchach, więc chciałem je zrzucić. Nie zdawała sobie sprawy, ale siedziała w moim pokoju, gdzie miałem wszystkie ubrania. Wyjąłem spodenki z szafy i już miałem iść do łazienki się przebrać, kiedy wpadłem na pomysł. Rzuciłem je na materac koło niej, ściągnąłem spodnie i koszulę. Stałem teraz w samych majtkach. Jej oczy zrobiły się okrągłe. Zaskoczyłem ją. Wpatrywała się w wypukłość na biodrach, która w dodatku zaczęła się powiększać. Chociaż nie myślałem dzisiaj o zabawie erotycznej, okazja była wyśmienita. Rodziców nie ma, sami w pokoju, ja już prawie goły, szkoda było to marnować. Powoli zakładałem spodenki patrząc na nią. Miała przyśpieszony oddech, a rękami pocierała bezmyślnie o uda. Usiadłem koło niej i słuchając muzyki przyglądałem się jej zachowaniu. Zerkała na mój goły tors, widziałem że jest bardzo przejęta. Postanowiłem działać.

    Położyłem dłoń na jej kolanie głaszcząc rajstopy i delikatnie przesuwając ją do góry. Zesztywniała, patrząc na moją rękę. Jeździłem po udzie, próbując zagłębić palce pomiędzy, ale nogi miała mocno zaciśnięte. Włożyłem rękę między kolana i delikatnie zacząłem je rozsuwać. Uchyliła je, więc powolutku wsunąłem rękę pod spódniczkę, coraz dalej i dalej, zatrzymując się dopiero na kroczu. Pieściłem teraz jej wzgórek łonowy, a raczej rajstopy na wzgórku, gdyż miała je wysoko podciągnięte. Zjeżdżałem palcami w dół głaszcząc jej wargi, a nawet wyczuwałem przerwę między nimi, mimo materiału. Emilka oddychała głęboko, a jak zjechałem ręką na cipkę, zamknęła oczy i poddała się całkowicie pieszczotom. Na to czekałem. Wsunąłem rękę pod rajstopy szukając koniuszkami palców brzegu majteczek. Gdy go znalazłem, podwadziłem paznokciami i wsunąłem dłoń na rozpaloną i wilgotną szparkę. Dobrałem się od razu łechtaczki.

     – Mmmmm – zamruczała Emilka pierwszy raz. Pieściłem powoli obniżając palce niżej, by wrócić z powrotem na wystający już dosyć mocno guziczek. Zaczęły drżeć jej uda, a wtedy zaczęło się coś, czego mogłem się spodziewać, mianowicie jej słowotok.

     – O Boże – wyszeptała nie otwierając oczu.

    – O Jezusie!

     – O Matko Boska, o jejku!

     – O Józefie Święty!

     – O Panienko Przenajświętsza!

     Zaczęło mnie to irytować. Zanim dojdzie, wymieni chyba wszystkich świętych. W dodatku nadgarstek miałem tak obciśnięty rajstopami i majtkami, że krew nie dochodziła jak powinna i ręka zaczęła mi drętwieć. Z tej niekomfortowej sytuacji wybawiła mnie sama Emilka, która wreszcie zaczęła szczytować.

     Ale jak??

    Po przejściu przez jej ciało prądu, rzuciła się na łóżko, a nogi zacisnęła tak, że czułem jak kości udowe miażdżą moje palce. Jakby tego było mało zaczęła głośno piszczeć.

     – Łiiiii!!!! Łiiii!!! Łiiiii!!! – jej piski na pewno było słychać w całym bloku. Nie wiedząc co zrobić, wolną ręką przyłożyłem poduszkę do jej twarzy, jednocześnie próbując wyswobodzić drugą. Tak…na pewno. Szybciej bym wyciągnął rękę z imadła, niż spomiędzy jej nóg.

     “No żesz w mordę” – zakląłem w myślach – “Co sąsiedzi pomyślą? Na pewno zapytają rodziców co się działo. I co ja im powiem?”

     Wreszcie piszczenie ustało. Puściła moją rękę i przekręciła się na bok, podciągając kolana. Chciałem zdjąć poduszkę z jej głowy, ale złapała ją i przycisnęła do twarzy. Po prostu się wstydziła, rozumiałem to. To był jej pierwszy orgazm w życiu i nie wiedziała jak się zachować.

     – Dobrze ci było? – przerwałem po chwili ciszę.

     – To straszny grzech – usłyszałem spod poduszki.

     – Nieprawda.

     – Prawda – odłożyła poduszkę, poprawiła okulary i usiadła – mama mówiła, że wszelkie przyjemności cielesne pochodzą od diabła. Szataniści spotykają się w opuszczonych domach i urządzają tam…origami.

    Zaśmiałem się, słysząc to. Jej niewiedza i próba wysławiania się była słodka.

    Zdenerwowana wstała, poprawiła rajstopy i majtki, wygładziła też spódniczkę.

     – Idę do domu – powiedziała naburmuszona.

     – Poczekaj, Emilka. Chcesz to zagram ci coś jeszcze?

     – Innym razem, cześć.

    Zostawiła mnie ze wzwodem i zapachem cipki na dłoni. Nie potrzebowałem dużo, żeby sobie ulżyć.

      Emilki nie widziałem kilka dni. Tylko ojciec zawołał mnie na pogawędkę.

     – Nie włączaj tak głośno tej kociej muzyki, jak nas nie ma w domu, dobrze?

    Ojciec nie był pasjonatem muzyki, a już na pewno nie ciężkiej.

     – Dlaczego?

     – Żebym nie musiał wysłuchiwać skarg. Sąsiadka mi mówiła, że w niedzielę słychać było jęki, piski, krzyki jakby ktoś świniaka zarzynał. Od razu się domyśliłem że słuchałeś tego rzępolenia!

    Parsknąłem śmiechem zadowolony, że mój kłopot rozwiązał się sam.

     – Dobrze tato, obiecuję.

     – Dzięki.

      Pewnego dnia wracając ze sklepu zauważyłem Emilkę stojącą pod moją klatką. Przestępowała z nogi na nogę, jakby z niecierpliwością i rozglądała się wokoło. Gdy mnie zobaczyła, od razu ruszyła w moją stronę.

     – Cześć! Musimy pogadać – zaczęła.

     – Coś się stało?

     – Wyspowiadałam się księdzu z mojego grzechu.

     “Szalona” – pomyślałem – “jeśli ksiądz powie rodzicom, mam szlaban do końca życia”.

     – Co mu powiedziałaś?

     – Że miałam przyjemność między nogami.

     – Aha. I co powiedział?

     – Powiedział że to naturalne w moim wieku i żebym się nie bała, gdyż wszystko co się dzieje z ciałem człowieka jest stworzone przez Boga i jest w tym jakiś cel. Zapytał, czy miałam sprośne myśli – powiedziałam, że trochę tak. Wtedy on zdradził mi tajemnicę, że jak będę miała sprośne myśli, to żebym się pomodliła, bo to pomaga. A jako pokutę kazał mi odmówić dwie Zdrowaśki. Słyszysz? Dwie. To jest bardzo lekki grzech. Ja odmówiłam cztery.

     – Dlaczego?

     – Jakbym znowu zgrzeszyła.

     Mój mózg wszedł natychmiast na wyższe obroty.

      “A to cwaniara! Jeszcze nie zgrzeszyła, a już zmówiła pokutę. Chce się pieścić, to oczywiste. Skacze z nogi na nogę, jakby chciało jej się siku, ale tak naprawdę to swędzi ją psiocha. Tylko gdzie? Ojciec wraca dopiero wieczorem, ale jest mama w domu. Do pokoju nigdy nie wchodzi bez pozwolenia, więc może??? Niee. Jak znowu Emilka zacznie piszczeć, mama od razu wparuje. Może u niej?? Wykluczone. Nie znam terenu, a z opowieści wiem, że jej matka by nas zabiła. Holercia, co robić?”

      Wtem z klatki wyłoniła się moja mama.

     – Aa jesteś! Ciebie to po śmierć wysłać! Kupiłeś mleko?

     – Tak.

     – Jadę do centrum. Podobno mają schab rzucić. Na pewno będzie tłum, więc jak mnie długo nie będzie, niech ojciec po mnie przyjedzie.

     – Dobrze, przekażę.

     – No to do wieczora – uśmiechnęła się do Emilki i poszła na przystanek. Mógłbym to określić jako cud.

     – Wejdziesz do mnie? – zapytałem.

     – A posłuchamy muzyki jak ostatnio? – spojrzała zalotnie.

     – No pewnie.

     Po wejściu od razu usadowiła się na materacu. Zauważyłem, że pierwszy raz nie miała rajstop, choć była w sukience. Gołe kolana u Emilki to już striptiz. Włączyłem muzykę i usadowiłem się koło niej.

     – Widziałaś kiedyś gołego chłopaka? – zacząłem bez ogródek.

     – Nie – odpowiedziała spuszczając głowę.

     – A chcesz zobaczyć?

      Nie odpowiedziała. Mimo że byłem podniecony, co było już mocno widać, nie chciałem naciskać. Oddychała głęboko i lekko drżała. Była tak samo przestraszona, co zaciekawiona, spoglądała co chwila na moje krocze szybko spuszczając wzrok.

      – Chcę – usłyszałem.

    Wstałem i rozebrałem się do majtek. Następnie ściągnąłem je szybkim ruchem i rzuciłem na podłogę. Uwolniony członek zabujał się dwa razy, po czym stanął pod kątem do góry.

     – Och! – usłyszałem westchnienie. Emilka nie mogła oderwać od niego wzroku.

     – Jak…jak to możliwe? – jąkała się.

     – Co?

      – Jest..taki duży!

     – Nie jest, wierz mi, są większe – przypomniałem sobie filmy u Anety.

     – Ale.. ja widziałam chłopców na WFie w samych szortach i…na pewno im tak nie odstawało.

     – Bo nie mieli wzwodu.

     – Czego?

    Usiadłem koło niej, ale natychmiast się odsunęła. Zacząłem jej tłumaczyć podstawowe działanie męskich genitaliów, ich budowę i jednocześnie demonstrowałem ich działanie na sobie. Moje fachowe jak na tamte czasy objaśnienia, ośmieliły Emilkę do dalszej edukacji. Zadawała pytania, co chwila wtrącając swoje spostrzeżenia. To, że nie wiedziała o członku nic, mogłem jakoś zrozumieć, ale okazało się, że nie wie też nic o żeńskich narządach płciowych. Kiedy zapytałem czy pieściła sobie łechtaczkę, odpowiedziała pytaniem “A co to takiego?”. Pierwszy raz spotkałem taką dziewczynę.

       Jej ciekawość była tak duża, że wyciągnęła rękę i dotknęła główki. Gdy tylko palce zetknęły się z członkiem, natychmiast cofnęła rękę.

     – Nie bój się, nie gryzie – uśmiechnąłem się, a ona zachichotała. Położyła rękę na członku. Pomogłem jej ułożyć palce, a następnie zacząłem poruszać jej rączką, pokazując jak ściągać skórkę.

     – Po co tak? – spytała poruszając nadal dłonią.

     – Bo to dla mnie bardzo przyjemne.

     – Długo tak trzeba robić?

      – Aż do orgazmu.

     – Do czego???

     – Zobaczysz.

     – A co się stanie? – chciała wiedzieć wszystko.

     – Będę miał wytrysk.

     – Co???

     – Emilka…Później ci powiem.

    Jej gadanie powodowało, że moje podniecenie obniżało się. Mimo, że dawno nie miałem kontaktu z dziewczyną, jej pytania deprymowały mnie.

     – O Boże jaki twardy! – nie mogła przestać komentować. Czułem, że zbliża się wytrysk. Złapałem za jej rękę i skierowałem główkę na swój brzuch. Gdy tylko wystrzeliłem mocząc jej palce, natychmiast cofnęła dłoń. Złapałem za nasadę i dokończyłem za nią. Patrzyła ze zdziwieniem. Nie był to orgazm wielkich lotów. Nasienia nie było dużo, a penis szybko zmalał układając się na jądrach.

      – Jaki malutki! – nie mogła uwierzyć, że to co miała przed chwilą w ręku, leży teraz trochę większe od mojego kciuka.

      Nie miałem już siły tłumaczyć jej wszystkiego od podstaw. Wytarłem brzuch ręcznikiem leżącym za materacem (używałem go po masturbacji), a następnie skierowałem wzrok na biodra Emilki. Wpadłem na pewien pomysł.

     – Chcesz się poczuć jak w niebie? – zapytałem patrząc jej w oczy.

     – To znaczy jak w raju? – musiała odpowiedzieć pytaniem.

     – No..coś w tym stylu.

     – Słyszałam o raju na ziemi. Ale chyba nie jest w Polsce, musiałabym zapytać księdza, on na pewno wie gdzie jest i..

     – To chcesz czy nie? – przerwałem jej słowotok. Irytacja mieszała się we mnie..no właśnie..z czym? Z miłością? Niee. Z ciekawością? Z podnieceniem? Trudno mi jest teraz określić moje uczucia, ale coś ciągnęło mnie do tej dziewczyny. Podobała mi się, mimo nieznajomości wielu tematów, była urocza na swój sposób.

     Pokiwała głową.

     – Połóż się.

      Zrobiła co kazałem. Podciągnąłem jej sukienkę aż na brzuch odsłaniając majtki.

     – Co będziesz robił?

     – Będę cię pieścił, aż poczujesz się jak w raju.

    Złapałem za majtki i już chciałem ściągnąć, kiedy złapała mnie za ręce, siadając na materacu.

     – Wstydzę się.

     – To zamknij oczy.

     – A nie możesz zrobić tego tak jak ostanio?

     – Dzisiaj będę cię całował.

     – Tam? – zapytała przestraszona.

     – Tak.

    Opadła na łóżko jakby mdlała, złapała za poduszkę i przycisnęła sobie do twarzy. Zdjąłem jej wreszcie majtki i moim oczom ukazał się czarny trójkąt. Owłosienie miała bogate, tylko włoski delikatne jak puch. Rozszerzyłem jej nogi i położyłem się między nie. Zacząłem masować wzgórek palcami, naciskając go i podciągając do góry. Między wargami, pod fałdką, ukazywał się co chwila guziczek, który rósł z każdą chwilą. W dolnej części już się świeciła od śluzu, ale nie dotykałem jej tam jeszcze. Zjeżdżałem tylko ręką coraz niżej, by w ostatnim momencie skierować ją na wewnętrzną stronę ud. Widziałem jak mocno była podniecona. Jej oddech stał się urywany, a nogi co chwila drgały. Wtedy przyłożyłem pierwszy raz usta do wzgórka. Całowałem okolice intymne, nie dotykając cipki, ale kiedy przysuwałem tam wargi, jej nogi mimowolnie rozszerzały się, jakby robiąc mi miejsce na głębsze pieszczoty. Wreszcie wysunąłem język i przeciągnąłem nim po wargach od dołu do góry, zahaczając o łechtaczkę, która troszeczkę wystawała. Emilka jęknęła i uniosła głowę, patrząc zdziwiona co robię. Była mowa o całowaniu, nie o lizaniu. Jak tylko podniosłem wzrok, rzuciła się z powrotem, zakrywając twarz poduszką. Powtórzyłem manewr, tylko mocniej przycisnąłem język, który zagłębił się w różowej przerwie.

     – Och! – westchnęła znów podnosząc głowę.

     – Tylko proszę cię, bądź cicho bo nas sąsiedzi usłyszą – powiedziałem patrząc jej w oczy.

     Twarz miała purpurową, okulary zsunęły jej się lekko na nosek, a kilka włosów przykleiło jej się do spoconej twarzy. Opadła z powrotem oddychając szybko, jakby brakowało jej powietrza. Nie kładła już poduszki, tylko patrzyła w sufit niewidzącym wzrokiem. Nogi rozciągnęła na boki robiąc prawie szpagat. Wiedziałem, że długo nie wytrzyma. Rozchyliłem jej wargi palcami i zacząłem lizać dziurkę, wargi mniejsze i łechtaczkę.

     – O Boże, jak dobrze! – zaczęło się.

     – O Chryste, jak dobrze!

    O Matko Boża, jak dobrze!

    Jej gadanie brzmiało, jakby odmawiała różaniec. Na szczęście nie krzyczała, więc zbytnio się nie przejmowałem. Przyśpieszyłem tempo pieszczot i zobaczyłem jak jej nogi zaczynają się powoli zaciskać. Kiedy zbliżyły się niebezpiecznie blisko mojej głowy, złapałem je rękami, gdyby zacisnęły się z taką siłą jak wcześniej na dłoni, mogłaby mnie udusić.

     – O Jezu! Jezu! – złapała poduszkę i docisnęła do głowy.

    Usłyszałem stłumiony pisk i charkot. Materiał bardzo dobrze wyciszył jej obwieszczenie o szczytowaniu, więc skupiłem się na pieszczotach. Mój język wykonywał niesamowity taniec na łechtaczce, co bardzo podobało się Emilce. Rzucała biodrami do góry i w dół, a poduszkę przycisnęła tak mocno, że prawie owinęła ją sobie wokół głowy.

     No i miałem rację.

    Wraz z pierwszymi konwulsjami jej nogi jak kleszcze próbowały się zacisnąć na mojej głowie. Mocowałem się z nimi długo, gdyż nie chciały dać za wygraną. Siła nacisku była bardzo duża. Dopiero, kiedy spod poduszki przestały dochodzić dźwięki, ucisk zelżał. Odrzuciła ją i oddychała głęboko. Kolana opadły jej na boki i mogłem przyjrzeć się jej cipce. Soczki zmieszane ze śliną spłynęły z cipki między pośladki i zmoczyły materac. Nabrzmiała łechtaczka wystawała nadal spomiędzy warg.

      Wtem uniosła głowę i popatrzyła z przestrachem na pokój. Znalazła wzrokiem majtki, szybko się podniosła, złapała je i zaczęła wciągać na kształtną pupcię.

     – Znowu zgrzeszyłam – powiedziała bardziej do siebie.

      – Ale już odpokutowałaś, pamiętasz?

     – No tak, ale… muszę już iść.

    Miałem nadzieję, że mi poliże członka w rewanżu, ale nawet jej nie proponowałem. Po orgazmie miała poczucie winy, łapał ją strach. Próbowałem jej tłumaczyć, że wszyscy normalni ludzie uprawiają seks, ale trafiałem przysłowiową kulą w płot.

       Nasze dalsze spotkania wyglądały tak samo. Emilka pieściła członka rączką, ja cipkę ręką lub językiem, a po szczytowaniu uciekała w strachu przed piekłem. Próby rozwijania naszych zabaw kończyły się fiaskiem. Mówiła, że dziewictwo odda tylko mężowi po ślubie. Odpowiadałem, że ok, ale ma jeszcze inne dziurki, wtedy dąsała się i mówiła, że to nie po bożemu.

     Chodziłem teraz do kościoła, tak naprawdę tylko dla Emilki. Słuchałem chóru i muzyki tego zespołu z bożej łaski. Śmiać mi się chciało, bo tak fałszować to może pijany organista samouk, a nie zespół z sekcją rytmiczną.

       Po próbie, wychodząc z kościoła, usłyszałem za plecami głos.

     – Czy to ten wspaniały gitarzysta?

      Odwróciłem się zaskoczony i zobaczyłem księdza idącego w moim kierunku. Obok niego szła Emilka. Był mniej więcej w wieku mojego ojca, lekko szpakowaty z miłym uśmiechem.

     – Yyy.. dopiero się uczę, proszę księdza…jeszcze dużo pracy przede mną.

     – Gra już bardzo dobrze i zna się na muzyce – wypaliła Emilka.

     – Chciałbyś grać w naszym zespole?

     – Yyy…nie wiem czy znajdę czas… i czy się nadaję…

     – Przyjdź to sprawdzimy. Mam nową, nie używaną gitarę elektryczną. Szkoda, żeby się marnowała.

     “Elektryczną?? – pomyślałem. – Kurde, nigdy nie trzymałem nawet takiej gitary”. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Taka gitara to szał, ale co? Grać na niej pieśni kościelne?

      – Muszę się zapytać rodziców…

     – Dobrze, jakby co, to widzimy się w czwartek na próbie.

    Odprowadzając Emilkę, słuchałem jak podniecona tłumaczyła mi, jakby było fajnie, gdybym wstąpił do zespołu. Zespół był koślawy, muzyka nie za ciekawa, ale korciło mnie żeby grać na elektryku.

      – … i mogłabym przedstawić cię mamie.

     – Co? – wyrwała mnie z rozmyślań ostatnim zdaniem.

     – Bo wiesz.. mama nie pozwala mi kolegować się z chłopcami. Toleruje tylko tych z kościoła.

     – Aha.

     Nie wiedziałem, czy chcę w ogóle poznać jej mamę. Widziałem już paru żarliwych wyznawców religii i niezbyt mi się to podobało. Widząc moje niezdecydowanie zamilkła spuszczając głowę. Gdy dochodziliśmy do jej bloku, spoglądała na mnie, a jak odwracałem głowę w jej stronę szybko opuszczała wzrok. Zatrzymaliśmy się pod klatką.

     – Nie wiem Emilka, muszę się zastanowić. Cześć.

    Odszedłem parę kroków, ale ona stała nadal.

     – Słuchaj… – podeszła do mnie rozglądając się czy nikt nie podsłuchuje – …jeśli się zgodzisz… to będę całować cię…tam.

    Pochyliła się, cmoknęła mnie w usta i uciekła do domu. Cóż…to na pewno była dodatkowa zachęta. W myślach już widziałem co możemy razem robić. Wyobraźnia działała na pełnych obrotach, co uwidoczniło się potężnym wzwodem. Popędziłem do domu, a po paru chwilach ręcznik za materacem przydał się w stu procentach :P.

      Jeśli chcecie wiedzieć, czy się zgodziłem i jak potoczyły się nasze losy – piszcie w komentarzach :).

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Jolka

    Jolka od dawna zastanawiała się nad swoimi relacjami z Karolem. Byli razem już 12 lat. Niby było wszystko dobrze. Ale. Zaczynało jej brakować tej pasji, magii z początku ich znajomości. Rutyna i codzienne obowiązki przygasiły czar ich związku. Karol, gdy wracała z pracy za każdym razem zalegiwał przed telewizorem z miną psa, który pogryzł buty i wie, że czeka go kara. Wkurzał ją tym. Wiecznie zmęczony. Jego jedynymi rozrywkami były mecze i piwko raz na tydzień z kolegami. Wieczorami jeszcze wspólnie popijali drineczki, wspólne wyjścia zamarły. Powoli dziadzieli. Całe szczęście, że nie mamy dzieci, pomyślała, widząc tego lenia na kanapie. I tak cały dom był praktycznie na jej głowie. Z wcześniejszych umów o podziale obowiązków pozostały wspomnienia. A jeszcze dzieci? Dwa etaty bez pomocy? O nie. Fajnie, że już czwartek, uśmiechnęła się, jutro babskie spotkanie. Piątek w pracy upłynął miło i szybko. Jolka wieczorem miała imprezę z koleżankami z dawnych lat. Wiele razy się umawiały już i na fejsie i zdzwaniały, ale za każdym razem było „coś”. A tym razem cała czwórka potwierdziła obecność. Dwie z nich załatwiły opiekę dla dzieci. A Klara, najlepsza koleżanka Jolki z liceum, miała status „to skomplikowane”. Jak zawsze. Już w szkole żonglowała facetami i miała łańcuszek adoratorów. Była jeszcze Magda i Aśka. Szczęśliwe mężatki. We cztery znały się i przyjaźniły już 20 lat. Jolka ciekawa była, jak wyglądają w rzeczywistości. Bo nie widziały się z 5-6 lat w tym gronie. A zdęcia na portalach nie mówią wszystkiego. Zadowolona na spotkanie ubierała się w nową sukienkę. Przejrzała się w lustrze. Jak na te czterdzieści parę lat wyglądała dobrze. Nie miała problemów z nadwagą. Zgrabne nogi, ręce, płaski brzuch. Piersi miała sterczące i zadziorne. Tyłeczek też jędrny. Fajna blondi. Z uśmiechem zawoła Karola, żeby jej pomógł z zamkiem. Przywarł do jej pleców i pocałował w szyję. – Baw się dobrze kochanie. – Będę. – A które wiedźmy przylecą? – Magda, Aśka i Klara. Cały skład. – Nie pozdrawiaj Klary. – Wiem, jak za sobą przepadacie. Kochanie czy możesz posprzątać łazienkę, co? – Mmm tak mi się nie chce. Jutro Ci pomogę. Jolka wychodząc z domu była wnerwiona. Czyli jutro on MNIE pomoże. I nie zwrócił uwagi na nową kieckę. A Klara już na początku ich znajomości jej mówiła, że to nudny memłon. Nie przypadli sobie do gustu, choć poznali się na imprezie, na której była z Klarą. W klubie była już Aśka i Magda. Klara się spóźni, jak zwykle. Królowa balu. Zamówiły po drinku i zaczęły plotkować. Okazało się, że Magda jest w separacji. Jej mąż odszedł z koleżanką z pracy. Aśka, za to, jest szczęśliwą mamą i daje ze wszystkim radę. Pracuje, wychowuje, gotuje i jeszcze ma czas na pilates. Dziewczyny wyglądały świetnie. Może tylko Madzia przytyła, ale i tak wyglądała atrakcyjnie. Dwa wypite drinki zaostrzyły tematy. Jolka zauważyła, że dziewczyny głośniej mówią, a Magda rozgląda się po sali. Dobrze, że się leczy po rozstaniu, pomyślała. Tequila dla wszystkich lasek. – Zawołała Klara. Wyglądała świetnie. Prawie 180 cm wzrostu w szpilkach, szatynka, szczupła, duże piersi. Jolka zwróciła uwagę na cycki Klary. Kształt zawdzięczały modelującemu stanikowi. Moje są twarde i jędrne. Jolce zrobiło się miło. Po dwóch godzinach hasania i picia szotów Magda przysypiała pijana na ramieniu Aśki. – Zapowiedzi i plany imprezowe były wielkie, a to dopiero 23. – Skwitowała Jolka. – Odwiozę ją. Mieszka po drodze, a ja i tak muszę wracać do rodziny. – Powiedziała Aśka. – Spoko i tak super, że wszystkie dotarły. – Stwierdziła Klara. Żegnały się na papierosie jeszcze długo. Po powrocie do środka usiadły przy stoliku i zamówiły wódkę. Jolka chciała się zresetować. Miała cały czas, gdzieś tam, z tyłu tą sytuację z Karolem. – Co jest? Opowiadaj, widzę że jest coś. Karol? Te słowa Klary wyrwały ją z zadumy. – Nie jest tak, jak kiedyś. Wyobrażałam sobie inaczej moje życie. Z Karolem nie mogę się dogadać. Stajemy się obcy dla siebie. – Odparła Jolka. – A co myślałaś? Kwestia wychowania. Nam nikt nie powiedział, jak należy postępować z facetami. Nasze babcie i nawet matki były niewolnicami. Co miały nam przekazać? Jak klęczeć i słuchać rozkazów? Kobieta zawsze będzie kobietą. A to facet powinien być na dole. – Klara się rozkręcała. – To jaka jest ta instrukcja obsługi? – Przerwała Jolka – Bardzo prosta! Musisz nauczyć go wielbić Ciebie. Bezgranicznie. Do końca. – Taa. Musiałabym się zmienić w telewizor. – Jolka zaniosła się śmiechem. – Wcale nie. Poważnie i tajemniczo powiedziała Klara. Mówię serio. Zdominuj go na początku seksualnie. Zabawcie się w Femdom. Albo jeszcze lepiej ty się zabaw. Jemu wcale nie musi to sprawiać rozkoszy. Zrób z niego niewolnika. – Jak? Jest silniejszy? – Dobry humor nie opuszczał Jolki. – Zrób pierwszy krok. Dalej pójdzie automatycznie. Wielokrotnie to przerabiałam i przyznam, że jest to podniecające. Cała ta dominacja i władza. Godziny pieszczot na każde twoje skinienie. -Rozmarzyła się Klara. Podeślę Ci lekturę, a ty obmyśl temat. Tej nocy Jolka miała dużo snów. Już w niedzielę Klara wysłała jej kilka linków do erotycznych opowiadań z damską dominacją i do stron porno. Karol pojechał do mamusi. Zaczęła od filmów. Wiele było zabawnych, dużo podniecających. Sama idea oblewania gorącym woskiem, albo bicia pejczem była dla niej dziecinna. Choć pewnie Klara lubi okładać facetów, pomyślała ze śmiechem Jolka. Ale tak siedzieć na twarzy i ściskać sutki albo mosznę… to już lepiej. Kazać pieścić się godzinami. Obejrzała wszystkie kategorie i rodzaje Femdomu. Sporty wodne, feminizację, cuckold. Samo zastanawianie się nad tym wprawiało ją w błogość. Co ją podnieca, a co raczej śmieszy i załamuje. Ręka zjechała jej na wzgórek. Zaczęła się tam masować przypominając sobie niedawno oglądane klipy. Dopasowywała sytuacje i Karola do swoich przyjemności. Palce odgięły tkaninę majtek. Wniknęły głębiej. Ten delikatny guziczek. Tak podatny na dotyk. Tak bardzo. I wilgoć. Na palcach. Possała je i wepchnęła głębiej. Kilka ruchów, kilka muśnięć łechtaczki. Ciężko stękając unosiła rytmicznie swój tyłek i cipkę z zanurzonymi palcami. Chwilę potem oblizując palce ciężko oddychała rozparta w fotelu. Ale byłam wyposzczona. Westchnęła Jolka. Czas to zmienić. Zasługuję na więcej. Przeczytała potem opowiadania o dominacji. Stwierdziła, że sama musi określić rodzaj relacji z Karolem. A raczej na nim wymóc. Nie będzie się bawiła w podchody. Postawi sprawę jasno. Nie była jeszcze pewna jaką chce być Dominą. Jak się zachowywać. Chciała go zdominować w sposób nie tylko seksualny. Chciała dać mu przez to jakiś zastrzyk inności. Oderwania się od nudnego życia. Da mu nowy Świat. Swój. Magiczny. Na jej zasadach. Strzeliła drinka. Ciepło rozlewało się po całym ciele. Czekała na swojego faceta. Wieczorem Karolek wrócił od mamusi. Radosny, że wrócił do swojej Jolci, przebrał się szybko i zajął strategiczne miejsce przed ekranem. Nie wiedział co go czeka. Jolka usiadła naprzeciw w fotelu. Podkurczyła nogi, tak żeby widział skrawek jej majtek. – Musimy porozmawiać, Karol. – Co to za oficjalny ton? – Bo to ważne. – Mówiła podwyższonym lekko głosem, spokojnie, ale tonem nieakceptującym sprzeciwu. – Co się stało? – Chcę to, co należy mi się od dawna. – Co? – Masz mnie wielbić. – Ale ja Cię kocham. Bardzo. – Zaczynał się gubić. – To nie jest miłość. Tak Ci się tylko wydaje. – To co mam zrobić? Jak Cię kochać? – Masz mnie wielbić. Marzyć o mnie. Mam być Twoją obsesją. – Co mam zrobić? – Spytał przestraszony, ale i zafascynowany Karol. Takiej Jolki jeszcze nie widział. Władczej, bezkompromisowej. Stopy Jolki z fotela powędrowały na twarz Karola. Przycisnęła je do ust i nosa. – Pieść je. – Rozkazała Jolka. Zaczął delikatnie je całować. Nieźle, nawet się nie bronił, pomyślała. Mój memłonek. Liż. Między palcami. O tak grzeczny Karolcio. – Wiedziała, że nie cierpi jak się tak do niego zwraca Emmmemmm. Chciał zaprotestować Karol, ale wcisnęła mu cały przód stopy do ust. Ssij. Teraz to twoje zadanie. – Drugą stopą boleśnie przygniotła mu penisa. Eeeee. – Tylko stęknął. – Spojrzał w oczy Jolce. Dostrzegł tam rozbawienie i rozkosz. Nie było w nich litości. Widać, że bawiła się doskonale. Jego też zaczęło to wciągać. Ssał stopę swojej kobiety. Był od niej zależny. Czuł, że spełni każdą jej zachciankę. Ale jeśli nagrodą będzie lizanie stopy, to zrobi wszystko. Po bliżej nieokreślonym czasie, w którym w letargu ssał to jedną, to drugą stopę Jolka wydała polecenie Idę siku. Idziesz ze mną. Zdjęła majtki i usiadła na muszli. Na kolana. Głowa między moimi kolanami. Patrz. – I naprężyła się lekko. Była podniecona pieszczotami stóp, lecz chwilę potem poczuła ulgę. Podnieta i odprężenie podczas oddawania moczu sprawiały jej rozkosz. Karol zahipnotyzowany patrzył się na złoty strumień. Rozwarła nogi żeby lepiej widział. Skończyła z westchnieniem. Jesteś gotów mnie wielbić? Zawsze? O tak. – Westchnął Karol. Podniosła lekko lędźwie i przesunęła się do przodu. – To teraz mnie wyliż. Z niedowierzaniem Karol poczuł, jak sama głowa idzie do przodu i same usta się rozchylają. Zatopił się w mokrej cipce. Lizał ją z oddaniem i miłością, jak nigdy dotąd. Coś w nim pękło. Oddał się spijaniu bez reszty. Pochłaniał ją, ssał, lizał, całował. Jolka nadawała rytm. Starczy. – Krzyknęła. Przed telewizor. Połóż się na kanapie na wznak. Szybko wykonał rozkaz. Jolka usiadła mu na twarzy. Przygniotła mu ręce bo widziała, że chce pobawić się penisem. Masz się mną zająć, a nie kutasem. – Powiedziała rozszerzając wargi sromowe. Łechtaczką celowała mu prosto w nos. Zaczęła się pocierać. Chwilę potem zjechała mu na usta. Zapytała „jak było u mamy”? Ale on nie mógł odpowiedzieć, bo w ustach miał jej cipę. Bawiła się z nim. Jolka pierwszy raz tak się czuła. Klęczała mu na twarzy. Ocierała się każdym milimetrem wrażliwej, mokrej od soków i śliny swojej cipki o jego usta. Kutas mu sterczał w spodniach. Fajne było, że ręce miał unieruchomione. Pełna władza. Kontrola absolutna. Obróciła się. Karol skupił się na łechtaczce. Orgazm zaczął przypływać. Poczuła jego nadejście z głębi. Strużka potu delikatnie spływała po kręgosłupie. Cycki mocno stwardniały. Jolka trzymała się za sutki ujeżdżając usta Karola. Wyprężyła się, zastygła na kilka sekund i opadła na twarz swojego niewolnika. Uwolniła mu ręce. Teraz będziesz mi lizał dupę. Możesz sobie przy tym zwalić. Ale tylko jedną ręką. Druga ma mój tyłek. – Rozkaz był jasny. Karol natychmiast wyciągnął pałę i zaczął ruszać ręką. Drugą dłonią rozchylał pośladki Jolki i wbijał język w dziurkę. Jolka sapnęła z rozkoszy. Było to magiczne przeżycie. Język jej faceta penetruje jej odbyt. Takie brudne, zakazane, niestosowne. Podniecało ją to. Złapała Karola za jądra i ścisnęła je. Zawył, ale nie oponował. Jest mój, pomyślała. Ścisnęła jeszcze mocniej i wykręciła mosznę. Krzyk zdusiła swoim tyłkiem mocniej go przyciskając. Satysfakcja znowu nadchodziła. Była Panią. Boginią. Tak ma zostać. Chwilę po swoim orgazmie ścisnęła sutki Karola, co zaowocowało obfitym wytryskiem. Idź się umyj i przynieś mi coś do picia. – Jolka zaordynowała przeciągając się błogo. Z satysfakcją zauważyła, że najpierw przyniósł jej picie, a potem poszedł pod prysznic. Najlepsze było jednak to, że po wyjściu z łazienki Karol nagi usiadł na podłodze i zaczął całować jej stopy. Zdrowie Klary, pomyślała Jolka pijąc sok. Następne dni były dziwne. Karol nie wiedział jak się zachowywać. Jolka doprecyzowała listę swoich żądań. Po pierwsze, bo obydwoje się zgadzamy że mnie wielbisz, oddajesz swój los w moje ręce. Będziesz na moje rozkazy i polecenia reagował od razu i bezdyskusyjnie. A co jak nie? Niemrawo zapytał Karol Mamy system nagród i kar. Nagroda jest jedna. Ja. Jak będziesz mi dobrze służył, to pozwolę ci wsadzić we mnie kutasa. A jak mnie wkurwisz, to spotkam się z żonami twoich kolegów i opowiem o tym jak uwielbiasz gdy sikam ci w usta. I że wąchasz moją bieliznę i onanizujesz się do gejowskich pornosów. Ale to kłamstwo. – Zaoponował Karol To się popłacz. – Zaśmiała się Jolka Pogardliwie klepnęła go w twarz i wyszła z pokoju. Przez kolejne dni dwa razy sikała z głową Karola między udami. Ale nie dała się lizać. Chciała popracować nad tresurą i cierpliwością swojego niewolnika. Wieczorami leżał z twarzą wtuloną w jej stopy. Powoli stawał się mistrzem w pieszczotach. Masował, ssał i całował każdy kawałek jej palców, pięt. Jolce bardzo to odpowiadało. Była adorowana, zaspokojona. Czuła się silną i seksowną kobietą. Było jej dobrze. W następny piątek wróciła do domu jeszcze później, niż zazwyczaj. Wpadła na zakupy do seks shopu. Wypatrzyła kilka fajnych gadżetów na pornosach od Klary. W sklepie była większość. Sprzedawczyni figlarnie na nią patrzyła przy płaceniu. Karol już się nauczył, że nie należy witać swojej Pani leżąc na kanapie. Teraz zawsze czekał przy drzwiach. Cześć. Kładź się na fotelu z nogami do góry. – Jolka rzuciła krótko, tonem nieprzyjmującym sprzeciwu. Jak już zajął miejsce, stanęła przy nim, podciągnęła sukienkę. Zobaczył majtki i włoski wyglądające przez oczka koronek. Cały dzień nosiłam te majtki. W pracy miałam zapierdol. Było gorąco. Pociłam się. Sikałam kilka razy. Specjalnie dokładnie się nie podcierałam. A może wcale? Sprawdź. Zdjęła majtki, wyprostowała materiał, położyła sobie na dłoni zewnętrzną stroną i spojrzała na majtki. Było kilka plamek i były wilgotne. Kucnęła. Spojrzała mu w oczy i z uśmieszkiem zaczęła swój zapach wcierać mu w usta, policzki i nos. Wstała zostawiając majtki na jego twarzy. Karol dyszał jak karp w wannie. Delektował się feromonami i zapachem całodniowej cipy Jolki. Podniecił się mocno. Możesz wziąć kutasa do ręki. – O tym, że majtki mają zostać na twarzy nie musiała wspominać. Niewolnik zaczął się onanizować. I co? Podobno jest kłamstwem, że wąchasz moje majtki i sobie walisz? Dwa szybkie uderzenia w jądra spowodowały jęk, ale i oddaliły w czasie wytrysk. Odwróć się. Karol teraz leżał na fotelu z nogami na ziemi. Nabiła się na kutasa plecami do niego. Oparła się o uda i zaczęła się ruszać. Majtki masz ssać. – Nakazała Jolka. Tak Pani. – Padła odpowiedź. Z uśmiechem i satysfakcją przyspieszyła ruchy. Cudowne zakończenie przerwał Karol. Zaczął stękać i Jolka poznała zbliżający się wytrysk. Szybko z niego zeszła. Dokończ sam. Ja zaraz wracam. Kiedy wróciła na brzuchu jej faceta było jeziorko spermy. Majtki nadal ssał. Wytrzyj spermę majtkami i dawaj głowę. – Rozkaz był jasny. Po chwili na jego głowie znalazła się czarna, skórzana uprząż. U ustach miał gumową kulkę połączoną z dildem, które w krótkim czasie znalazło się w rozpalonej cipce Jolki. Podczas gdy ona miała radochę z ujeżdżania wibratora, on widział jak jego Pani gwałci jego usta i twarz. I męskość. Jolka ruszała się raz na boki, a to kręciła dookoła nasady penisa. Chwilę potem nabijała się jak najgłębiej. Poczuła rosnącą rozkosz. Nadchodził wielki orgazm. Tym razem pulsowała jej jakoś dziwnie łechtaczka. Czuła też fale przyjemności pochodzące z wnętrza pochwy. Z jej przedniej części. Dochodząc wyskoczyła z gumowego penisa i wytrysnęła. Zaczęła krzyczeć. Orgazm był wyjątkowo długi. Łapiąc oddech spojrzała na Karola. Był cały mokry od jej nektaru. Łapał rękoma jej soki i wcierał sobie w ciało. Zdjęła mu obrożę z kutasem z pocałowała namiętnie w usta. – Dobrze mi służysz. A teraz do łazienki. Znowu usiadła na sedesie. Rozwarła nogi. Głowa niewolnika powędrowała automatycznie w stronę cipy. Złapała go za włosy. Drugą ręką drażniła łechtaczkę. Chciało jej się sikać, ale i pieprzyć. Palec szybciej zaczynał krążyć. Westchnęła i wyprężyła tyłek. Pociągnęła za włosy. Końcówka języka na jej guziczku delikatnie zatrzepotała. Pociągnęła jeszcze mocniej i usta Karola spotkały się z jej cipką. W tym momencie zaczęła sikać. Poczuła jak głowa jej niewolnika zaczyna się odsuwać, ale zareagowała szybko i dwoma rękami trzymając za włosy wbiła jego głowę w swoje krocze. Strugi moczu leciały Karolowi po brodzie i ustach. Dławił się nim. Ale wiedział, że musi służyć swojej Pani. Musi ją zadowolić. Zresztą bardzo mu to pasowało. Dlatego z zapałem łykał złoty nektar i lizał łechtaczkę. Jolka po chwili zaczęła wyć, krzyczeć, rzucać się. Połączenie orgazmu i rozluźnienia związanego z sikaniem działało na nią piorunująco. I co. Mój mocz też pijesz. Czyli zarzucałeś swojej Pani kłamstwo? A to prawda. Czy tak? – Wykrzyczała Jolka dalej trzymając go za włosy. Po twarzy spływały mu strużki soków. Przepraszam Pani. To się więcej nie powtórzy. – Tłumaczył się na kolanach. To co lubisz i robisz? Liżę i wącham majtki mojej Pani i piję jej nektar, gdy mnie nim obdarzy. Otwórz usta. – Rozkazała. Napluła mu do środka. – Wspaniałe. Ooo tak. – Jęczał. Dobrze. Pamiętaj po co jesteś. Po tym wszystkim wypili po kilka drinków, a Karol tulił się do jej stóp. Od ostatniego spotkania z Klarą minęło już kilka tygodni. Dlatego Jolka z radością odebrała telefon. Jak tam, co tam? Jak moja kumpela radzi sobie z płcią brzydszą? Na wozie? Jolka ze szczegółami zaczęła opowiadać o ostatnich przeżyciach. Klara wypytywała się o wszystko. Nawet o listę produktów z sex shopu. O kurde. Dałaś radę. To może lanczyk dzisiaj? – Spytała Klara Ok. 13? Pasuje, to u Ciebie. Podczas lanczu musiała opowiedzieć jeszcze raz wszystko ze szczegółami. Dostała za to prezent od Klary. Pejczyk. Starała się wytłumaczyć, że to nie jej bajka, ale Klara była nieugięta. Jak mu ściskasz jaja i sutki, to możesz też sobie pomóc bacikiem. Amazonki na koniach używały pejczyków. Musisz mieć jakiś atrybut władzy. Symbolika. – Całując na pożegnanie do ucha szepnęła Klara. Poczeka do piątku. Pomyślała Jolka dopasowując dłoń do rękojeści. Pasowała jak ulał. W piątek Karol czekał pod drzwiami. Gdy weszła Jolka ukłonił się. Tresura działa. Pomyślała. Spojrzała na niego. Pocałowała w usta i cicho powiedziała Łazienka Szybko przeszli do środka. Była w wysokich butach i sukience. Podwinęła ją ręką. Klęczący Karol zobaczył białe majtki. W jasnym świetle łazienki widać było, pod jasnym materiałem, włosy łonowe. Od kiedy został jej niewolnikiem przestała podcinać zarost. Miała taki kaprys. Może potem na zero? Ale póki co lubiła ocierać się włosami o wygoloną twarz Karola. Oboje przyglądali się cipce. Zaczęła ją gładzić. Karol klęczał i wiercił się. Widać chciał już się do niej dobrać. Jak zahipnotyzowany patrzył na pomalowane na czerwono paznokcie poruszające się po materiale. Chodź. – Szepnęła. Migiem znalazł się bardzo blisko jej krocza. Zaczął wdychać aromat jej łona. Pieść mnie przez majtki. – Nakazała. Dotykał jej warg przez cienki materiał. Ssał je. Łechtaczka. – Przekaz był krótki. Zatopił usta głębiej. Odnalazł to miejsce i lekko ścisnął wargami. Wydała jęk. Zaczął masować ustami. Chwilę potem dołączył język. Ruchy jego Pani stawały się coraz szybsze. Postawiła jedną nogę na muszli, by Karol mógł wcisnąć się głębiej. Jolka tym czasem rozluźniła mięśnie i z jej cewki popłynął mocz. Materiał majteczek zaczął szybko nasiąkać. Znowu przychodziło nieuniknione. Połączenie orgazmu z ulgą. Wspaniałe uczucie. Jolka spojrzała w lustro. Stała w wysokich butach z zadartą sukienką. U jej krocza klęczał facet marzący tylko o jej zadowoleniu. W dodatku sikała na niego. Złoty strumień lał się po twarzy Karola, a on ssał jej perełkę i spijał soki. Podczas, gdy majtki zaczynały nasiąkać poddał się. Miłość do seksu i nowej sytuacji pchała go jeszcze głębiej w mroczną stronę dominacji. Zachowywał się jak rasowy niewolnik. Sprzątał, prał i marzył tylko o stopach i cipie. Wyliż mi nogi z nektaru. – Rzuciła. Zaczął zlizywać kropelki moczu z jej ud, łydek. Dotarł do butów. Delikatnie je całował. Pachniały jego Boginią. Kładź się. – Z transu wyrwał go rozkaz Pani. Jolka ściągnęła majtki i usiadła mu na klacie. Mam coś dla Ciebie kochanie. – Mówiąc to wycisnęła majtki, z których całkiem sporo wyciekło na twarz Karola. Celowała w usta. Spijał wszystko. Potem usiadła na nim, robiąc pozycję 69. Miała ochotę possać kutasa. Wyciągnęła penisa i energicznie ściągnęła napletek. Zasyczał, ale docisnęła mocniej cipę do jego ust. Zaczęła ssać żołądź. Lekko gryzła. Mimo bólu Karolowi się podobało, bo prężył tyłek do góry. Wzięła jego nogę pod kolanem i podniosła. Rozchyliła pośladki i głośno splunęła mu do tyłka. Roztarła palcem ślinę o odbyt z zaatakowała go. Kamil błogo stęknął. Podoba się, ucieszyła się Jolka. To dobrze, bo mój nowy gadżet też mu się spodoba. Doszła dwa razy w przeciągu kilku minut z palcem w Karola dupie i jego sterczącą pałą w ustach. Jeden jej orgazmów zakończył się małym wytryskiem. Chwilę potem Karol wytrysnął. Z nasieniem w ustach pochyliła się nad nim i zaczęła go całować. Dała mu spróbować spermy. Zaczęli się namiętnie lizać. Czuła jak smaki spermy, jej moczu, wytrysku, potu i śliny mieszają się. Obydwoje się tym upajali. Wzięli wspólny prysznic. Dawno tak nie było. Nowa relacja zaczynała pozytywnie wpływać na ich związek. Zaczęli popijać drinki. Chciała go podpić, bo planowała jeszcze coś na dzisiaj. Ostatecznie stanie się Panią. Przypomniała sobie dotyk skórzanej rękojeści. Z błogą miną położyła mu stopy koło twarzy. Koło jedenastej na twarzy Karola widać było upojenie zarówno alkoholem, jak i stopami Jolki. Chodźmy do sypialni. – Zaproponowała Jolka. Położyła się na łóżku i rozłożyła szeroko nogi. Liż. – Rozkazała. Ochoczo zabrał się do roboty. Jolka zgięła nogi, kładąc stopy na jego plecach. Miała dzięki temu punkt podparcia i mogła wygodniej nadać rytm swemu ciału. Poczekaj. – przyniosła skórzaną uprząż na twarz. Założyła mu błyskawicznie. Znowu gumowa kulka znalazła się w jego ustach, a po drugiej stronie czarnej skóry z ćwiekami sterczał gumowy penis. Jolka położyła się wygodnie. Rozchyliła nogi. Rżnij mnie. Głowa Karola z gumowym kutasem zmierzała do celu. Jolka stęknęła błogo, kiedy jej niewolnik naciskając głową, wypełniał jej cipę. Ooo tak. Właśnie tak. Głębiej. – Instruowała. Złapała go za włosy nadając rytm i głębokość ruchu dilda. Chwilę potem mrucząc położyła się na boku. Dolną nogę wyprostowała, a górną zgięła. Napierając twarzą Karol rytmicznie zbliżał się do tylnej dziurki. Sytuacja i zapachy oraz wspomnienie wcześniejszego seksu wprawiły go w stan transu. Stał się zadowalaczem swojej Pani z penisem zamiast ust. Podniecało go to niesamowicie. Rytmicznie posuwał Jolkę. A może to ona jego? Połóż się na plecach, szybko. – Błyskawicznie wykonał rozkaz. Nabiła się na gumowego kutasa. Z tej pozycji mogła sięgnąć po resztę gadżetów. Sprawnie zapięła pasy na łydkach. Teraz jego kolana były połączone ze sobą kawałkiem twardego materiału. Nie był w stanie złączyć nóg. Jądra i penis były wyeksponowane. Złapała go mocno za mosznę i zaczęła swój taniec. Przypomniała sobie o dotyku rękojeści. Wzięła pejcz. Była to elegancko wykonana rękojeść ze skóry z licznymi sznurkami. Zamachnęła się. Świst powietrza był głośny. Podobnie, jak przekaz z dołu. Musiało zaboleć. Okładała go po tyłku, jądrach, udach. Wszędzie. W tym stanie dostała orgazmu. Chwilę potem kazała mu obrócić się na brzuch. Nie było to łatwe, bo poprzeczka między kolanami to utrudniała, ale kilka smagnięć przyspieszyło ruchy. Kutas zostaje na twarzy. Żebyś sąsiadów nie pobudził. Wypnij się. Suko. Pierwszy raz tak do niego powiedziała. Fajnie, podoba mi się, z uśmiechem Jolka wyciskała żel na odbyt swojej własności. Zaczęła masować dziurkę. Otwór był teraz bardziej miękki i coraz bardziej się poddawał. Wpychała do środka kolejne porcje żelu. Karol pojękiwał cicho z podniecenia. Jolka wstała i przypięła sobie pas z penisem. W sklepie było kilka rodzajów strap-onów. Wybrała obustronny. Ruchając niewolnika też chciała mieć z tego rozkosz. Nie tylko z widoku, ale i tam na dole. Fizyczną. Patrząc się na siebie ze sterczącym kutasem doznała szoku. Z krocza wyrastał jej penis. Dodatkowo czuła jego resztę w sobie. Było to obce i podniecające. Zobaczyła się w lustrze. Nabrała na dłoń żelu i rozsmarowała po swoim nowym, wystającym organie. Ścisnęła go. Gdy nim poruszyła poczuła jak drugi koniec gumowej pały wierci się w jej pochwie. Spojrzała na wypiętą dupę Karola. Naparła końcówką. Powoli milimetr po milimetrze kutas zagłębiał się w dziurkę. Karol zakwilił. Złapała go za pośladki i naparła mocniej. Kulka w ustach niewolnika kneblowała jego jęki, ale i tak głośno jęczał. Wycisnęła z tuby więcej lubrykantu prosto na dymającego penisa. Po chwili jęk bólu zamienił się w jęk rozkoszy. Przyspieszyła ruchy. Teraz dymała swojego faceta, jak dziwkę. Jeszcze miesiąc temu był leniem, a ich seks był słaby. Po zmianie Karol służy do zadowalania jej. A skoro i on jest zadowolony, co słychać… Złapała go za jądra i ścisnęła. Po chwili wyszła z niego. Na plecy, już. – Pomogła sobie kilkoma razami pejczem. Złap się za kolana i wypnij dupę. Wcisnęła w niego kutasa. Tym razem wszedł już łatwiej. Zaczęła znowu go posuwać. Ściskała mu sutki. Możesz sobie walić. – Łaskawie zezwoliła. Zapalczywie zaczął się onanizować. Jolka zdjęła mu z głowy uprząż. Łapczywie i głęboko łapał powietrze. Nalała więcej żelu. Poślizg zadziałał i znowu posuwała go brutalnie. Podoba się? – Zapytała Domina. Tak, bardzo. – Odparł. Tak, bardzo???. – I dostał policzek od Jolki. Tak, bardzo Pani. – Poprawił. Uśmiechnęła się, zwiększyła tempo i wykręciła brodawki. Po kilku minutach stękania Karol wytrysnął. Wystrzelił daleko. A że lędźwie miał wysoko, to część nasienia trafiła na twarz. No widzisz, Twoi koledzy marzą o spuszczaniu się na twarz, a Ty to robisz. I to sobie. – Szyderczo skwitowała. Ale nie martw się. Kiedy jesteś ze mną i u mnie na służbie nic Ci nie grozi. Tylko trzeba to wytrzeć. – Roztarła mu spermę na twarzy. Spojrzała mu w oczy i pocałowała głęboko. Poczuła, że chwycił ją za kutasa i delikatnie go onanizuje. Chwyciła jego penisa i tak samo poruszała dłonią. Głowa Karola zjechała niżej. Zaczął obciągać sztucznego penisa. Leżąc na plecach położyła kolano na jego głowie. Docisnęła. Kutas głęboko wszedł mu do gardła. Zakrztusił się. Naciskała na głowę rytmicznie. Po chwili odpięła dildo i kazała się zerżnąć. Spuść się na cycki. Część ładunku spermy trafiła na cycki, a część na brzuch. Zliż. – Przekaz był jasny. Zaczął od piersi. Lizał je i spijał nasienie. Językiem rozprowadzał lepką magmę wokół sutków. Jolka wypięła cycki. Sutki miała twarde i spragnione pieszczot. Chciała je sama ściskać. Odsunęła głowę Karola niżej. Lizał brzuch. Schodził niżej. Łechtaczka była już mocno podrażniona. Jolka pozwoliła mu jeszcze się wylizać. Tak zasnęli. Kilka dni potem Jolka, w drodze na lunch, zahaczyła o sex-shop. Chciała kupić analny plugin, żeby dupcia jej niewolnika miała zajęcie. Kupiła jeszcze dildo na baterię, wibrujące opaski na kutasa i jajeczko, które wsadza się do pochwy i steruje iphonem. Przed wyjściem do domu zainstalowała aplikację w telefonie i wypróbowała działanie. Mały, słodki owalny przedmiot bzyczał i niecierpliwił się na dłoni. Postanowiła przed wyjściem z pracy zaaplikować go sobie. W drodze do domu nie włączała gadżetu. Bezpieczeństwo najpierw. Nie chciała skończyć na latarni z wibratorem w cipie. Wjechała na podziemny parking. Zaparkowała. Teraz dopiero włączyła bzyczka. W windzie zastanawiała się, czy sąsiadka z córka słyszą bzzzbzzzzbzzz. I to wciąż zmieniające się, bo włączyła program prezentujący tryby wibrowania. A było ich dużo. Co chwila z szybkiej pulsacji zmieniał się na powolny i długi, a to na jakiś wariacki hardcore. Żegnając się w windzie Jolka spojrzała w lustro. Jej twarz mówiła wszystko. W domu Karol w kilka sekund był już wypełniony korkiem w dupie. Położyli się do 69. Lizanie łechtaczki nie pozwalało skupić się Jolce na telefonie i obsłudze maleństwa szalejącego w jej pochwie. Wreszcie znalazła listę programów. Pod „S” był squirting. Nacisnęła. Wibrator zaczął stymulować jej punkt G. Ssąc i gryząc żołądź obficie wytrysnęła. Jej ciałem zaczęło rzucać. Kilka razy odbiła się jak piłeczka od ust Kamila. Po chwili naprężyła mięśnie i wibrujące jajeczko powoli pojawiło się w otworze. Zacisnęła mięśnie i jajeczko schowało się ponownie. Karol ssał cipę swojej Bogini, urzeczony widokiem. Jolka wyciągnęła kawałek linki i obwiązała nią mosznę. Zacisnęła. Jęk. Działa, pomyślała. Resztą linki oplotła nasadę trzona penisa. Zanurzyła do głęboko w w ustach. Napięła się i wycisnęła jajeczko w usta niewolnika. Usiadła na jeźdźca. Karol, trzymając w ustach wibrujące maleństwo dociskał je językiem do cipki. Jolka miała w ręku dwa kawałki sznurka. Kontrola nad twarzą i kutasem. Błogo. Wypluj jajko i wyliż mi dupę. – Jak zwykle rozkaz był jasny i czytelny. Lizał jej odbyt. Był aromatyczny po całym dniu czekania na tę chwilę. Przycisnęła mocniej dupę do ust. Zamruczała i pociągnęła mocniej końcówki lin. Po chwili nadziała się na fioletowego kutasa. Karolowi oczy wręcz wychodziły z orbit. Trzymaj Ja mam być pierwsza. – Jolka pokazała miejsce w szeregu. Doszła wiele razy. Orgazmy miała jeden po drugim. Czy ta był jeden meeega długi, czy kilka połączonych? Cuuuudo. Mruczała. Po chwili skończył też Karol. W niej. Dostał w twarz. Od tej chwili prosisz o pozwolenie wytrysku. Zrozumiałaś moja Suko? Tak Jedyna. – Odparł. Stanęła nad nim i patrząc się mu w oczy poluzowała cipę. Łzy miłości mój piesku. – I całe nasienie zaczęło wypływać z pochwy i kapać na Karola. Oczywiście celowała w twarz. Ukucnęła z rozwartą pochwą nad jego głową. Podoba się? – Było to pytanie pułapka. Ooo tak moja Pani. – odpowiedział pospiesznie. Spoliczkowała go. To było pytanie retoryczne. Ważne, że ja jestem zadowolona. Łazienka. Po chwili powtórzyli spektakl z sikaniem, klęczeniem i lizaniem. Po mokrej minecie przysnęli przytuleni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Kotowski
  • Wlascicielka, vol 3: Potwory, Stwory, Ludzie

    Zajął fotel. Jego sposób siedzenia, gdy trzyma na kolanach swój kask, na którym krzyżuje ręce, rozprostowane oparte plecy i wyciągnięte nogi kojarzy się jednoznacznie. Mama… Ona jak zawsze, wszelkie swoje emocje kryje w sobie. To jedna z jej sadystycznych sztuczek, lub sposób na radzenie sobie z stratą taty. Ase siedząca obok niej drży, co jakiś czas spoglądając w moją stronę. Cliford zabrał rozhisteryzowaną Sarę do cioci, na którą wszyscy czekamy.

    – Może zaproponuj naszemu gościowi kawę? – pada wreszcie z jakby bardzo odległego miejsca w zaświatach głosem mamy – Lub herbatę…

    – Kawa będzie dobra. – twardy, amerykański akcent w jego głosie jest denerwujący – Nie chciałem sprawiać problemów…

    – Nie sprawia pan. – znów jej głos – Po prostu… Dawid miał swoje tajemnice, to prawda. Zawsze dla niego liczyło się jednak dobro córek, więc nie mówiliśmy o nich. Nie sądziłam jednak, że i przede mną mógł…

    – Być może znam przyczynę. – przekłada ramię na podłokietnik – On i moja matka byli w związku tylko przez rok. W ciążę zaszła na kilka tygodni przed tym jak zniknął. Sam dowiedziałem się o fakcie jego istnienia dopiero kilka lat temu, a szukanie go zajęło cały ten czas do dnia dzisiejszego.

    Ase wstaje i idzie do kuchni w milczeniu. Idę za nią. Wyciąga kubek z szafki i sypie kawę z puszki. Nie odzywa się, nie patrzy na mnie. To nie ja go tu sprowadziłam, sam przyjechał. Nie chce go nawet tutaj. Otwieram okno i siadam na szerokim parapecie, zapalając papierosa. Staje obok, wyglądając na ogród.

    – Tata zabił naszego wujka. – mówi wreszcie, cicho – Bo ten chciał skrzywdzić Sarę.

    – Wiem. – odpowiadam jej, patrząc na pustą huśtawkę – Liczyło się dobro córek, więc o tym nie mówił.. – powtarzam po mamie.

    Otwieram szafkę za plecami wyciągając już nieco opróżnioną butelkę z czerwonawą zawartością opisaną jako „brandy cherry”. Odkręcam i sowicie pociągam. Podaje Ase, a ta przyjmuje i robi to samo. Nie słychać rozmowy w salonie. Chłodny wiatr owiewa mi twarz, gdy dym wraca do wnętrza. Kolejna porcja na dwie. Zabiera zalaną kawę do salonu, po czym wraca do mnie, znów opierając się o parapet.

    – Prosiłaś Pierożka by pilnował Aiszy? Brakuje tylko, by głupia zleciała tu piszcząc w kneblu. – strzepuje część popiołu przez okno

    – Chyba się polubiły. – uśmiecha się smętnie znów ciągnąc z butelki – Oszka włączyła jej te swoje bajki o kucykach i opowiadała. Ten twój kot wydawał się z tego zadowolony.

    Wyrzucam niedopałek pstryknięciem, zamykając oczy i mocniej wtulając się w ogromną kurtkę. Zbroja do ochrony przed całym światem. Tylko nie przed tym, który samemu tworzył swoimi wszystkimi czynami. Głośniejsze poruszenie w salonie, więc pewnie cioteczka przyjechała. Nie widziałam jej tutaj bardzo długo. Do kuchni wchodzi jednak jej młodsza wersja, kochany Bubelek taty. Spogląda na nas, na butelkę i wyraźnie urażona, układa ręce na tali jak mała dziewczynka.

    – Impreza bez mnie? – wydaje się urażona – Nie dość, że wujek zaczął się kurczyć, Sara znów leży zaćpana środkami na uspokojenie, to jeszcze pijecie bez mnie… Pff!

    – Nikt nie ma nastroju do twoich żartów. – odpowiada jej Ase, odwracając się do niej plecami – Jak chcesz iść do krainy zabawy to idź do góry do Oszki. – Majka podchodzi jednak do nas, opierając się też o blat, ale nie komentuje pustej butelki – Co ty tutaj robisz?

    – Przyjechałam z mamą. – przygląda mi się – Miałam jechać na obiad z wielokrotnym orgazmem u Mauren, ale to jest ciekawsze niż igraszki. – przekręca głowę – Młodzieńczy bunt?

    – Majka, oszczędź. – odpowiadam jej zmęczona – Wiesz kim jest facet w salonie?

    – Nie. – brzmi szczerze – A to nie jest karłowata wersja wujka? A nie, to wy nimi jesteście, ale bez tych śmiesznych ogonków między nogami. Podejrzewam, że ciocia miała w tym udział z nożyczkami.

    – Majka! – Ase syczy przez zęby – On mówi, że jest jego synem!

    – Macie brata? – unosi rudą brew w zdziwieniu – Fajnie, więcej rodzinki do kochania.

    – Nie. – odpowiadam jej wyciągając kolejnego papierosa drżącymi palcami – Nie mamy brata. A przynajmniej ja nie chce. – wsuwam do ust i walczę z zapalniczką – Nie chce.

    – Tali… – zaczyna Ase, kładąc mi rękę na udzie, ale to Majka otula mnie ramionami do siebie, gdy zaczynam czuć łzy na policzkach i narastającą gulę smutku gardle – On nie musi mówić prawdy. – po chwili i ona jest w ramionach rudzielca, szlochając – Tata by nam tego nie zrobił…

    – Ale… Jeśli… – mówię przez łzy – To znaczy, że… – To znaczy, myślę, że tata w nas grzebał, jak w swoich innych eksperymentach, chociaż nie mam odwagi powiedzieć tego na głos

    – Nic nie znaczy. – mówi Majka, jakby czytając mi w myślach – Powiedziałby wam, gdyby było inaczej. – przytula nas obie, spokojnie, troskliwie jakby była najstarszą z sióstr i w pewnym sensie jest nią, bo tata przecież ją zrobił – Ciocia i wujek was kochali najbardziej na świecie. Hemoroidów z zazdrości chyba dostawałyśmy z Sarą od tego. – to akurat jest zabawne, chociaż to śmiech przez łzy – On też zaczynał dzień od tego, gdy przychodziłam zjeść płatki. – wskazuje nosem butelkę – Wujek był wielki pod wieloma względami, ale największe to on miał serce.

    Uspokoiłam się na tyle, by też móc przytulić się z Ase w jej ramionach. Chciałabym, by tu był. By spojrzał na tego mężczyznę i samemu powiedział prawdę. Tak jak o nim mówią wszyscy. Chociaż jeden raz, nie robiąc “dla dobra córek”.

    – No, już smarkule. – mówi Majka, nadal nas trzymając – Idziemy go poznać? Mama pewnie będzie chciała nieco waszego DNA do porównania z nim. – zdejmuje ramiona – Trudno jest znaleźć grzebień łysego, by wyjąć z niego włos i mieć oryginał, więc muszą wystarczyć wasze puchate łoniaki jako córek.

    – Miałam nakarmić Aiszę i Oszkę… – mówię pociągając nosem i wycierając oczy – Pewnie są głodne i…

    – Aiszę? – znów ta brew – Oh, Tali ma koteczka! – mówi dziecięcym głosikiem – Mogę się z nim pobawić, mogę? Zrobimy mu z Oszką trójkącik dziewczęcy i zjemy sobie naleśniczki….

    – Nie! – mówię z przerażeniem – Wystarczy, że mała ciągle dobierała mi się do majtek. – krzywię się – To dzika. Mama ją mi dała, bo “skoro chcesz być jak tata, to masz swoją Sarę”. – wygrzebuje z kieszeni oczko z kluczykiem – Jest od kłódeczki na kneblu. Nakarm ją i załóż jej z powrotem. Żadnych gwałtów i zachęcania Oszki do tego, bo wciąż myśli, że jest jak człowiek, a nie….

    – Jasne. – uśmiecha się, wyrywając mi kluczyk – Słowo rudowłosej lesbijki, która miała się kochać przez całe popołudnie a zamiast tego pociesza napite waginosceptyczki.

    – A tata zawsze mówił, że ciocia to nimfomanka, nie lekarz. – uśmiecha się kąśliwie Ase, gdy zeskakuje na podłogę i jeszcze raz mnie obejmuje ramieniem po siostrzanemu – Ale ona ma rację, Tali. Nic się nie zmieni. – kiwam głową, znów trąc oczy – To my zawsze się liczyliśmy, a on jest… Nikim ważnym.

    Wracamy. Znów siadam na fotelu, a Ase z łatwością wciska się obok, tata lubił mieć szerokie meble. Nadal siedzi w ten sam sposób, ale teraz w jednej ręce trzyma kawę. Widzę jak Majka jeszcze się wychyla i pokazuje język trzymając w rękach miskę. Upięła włosy wysoko w sterczącą rudą palmę. Małpa. Mama nie wyraża żadnych emocji spoglądając na nas, ciocia za to trajkocze chętnie.

    – Przykro mi, że stracił pan tyle czasu i pieniędzy na szukaniu Dawida by ostatecznie… – mówi po angielsku

    – Proszę się nie przejmować. – mówi, prostując nogi w taki sam sposób jak tata, gdy stawy zaczynały mu dokuczać – Moja matka, Max, wychowała mnie samotnie, więc oswoiłem się z myślą o braku ojca w życiu. Chciałem mu tylko pokazać, że ja istnieje. Ponoć bał się mieć własne dzieci. Jednak, jak widzę, nie byłem wyjątkiem. – znów to spojrzenie, pierdol się, nie jestem twoją siostrą – Wiem, że to dość ciężkie pytanie, ale chciałbym wiedzieć jednak co go zabiło.

    – Cukrzyca. – mówi cicho ciocia, jakby bojąc się powiedzieć prawdę – Miał atak hiperglikemii.

    Znów zapada milczenie, gdy sięga po woreczki z pałeczkami do wymazów. Podchodzi do nas, pokazuje by otworzyć buzie. Kiedy pochyla się nad Ase, wykrzywia nieco nos, przy mnie to już mruży aż oczy.

    – Jakby sytuacja była odwrotna, to nie musiałabym robić badań. – mówi zrozumiale tylko dla nas zaciskając powieki – Chociaż Dawid nie palił jak ty, to jak chuchał brandy mi w twarz, gdy próbowałam go otrzeźwić to można było samemu się upić. Myśl o próbie prowadzenia go do łóżka albo zawożenia Alicji, gdy nie był w stanie stać wciąż przyprawia mnie o ból pleców. – otwiera wolno powieki – No, ale nie miał rozmazanego tuszu na policzkach po tym jak płakał. – uśmiecha się serdecznie, zakręcając i wracając na angielski – Z pewnością za kilka dni będę miała wyniki, które potwierdzą pana przypuszczenia.

    – Ma pan jakiś dowód na to, że mówimy o tym samym człowieku? – odzywam się wreszcie – Naszym – naciskam na to słowo, obejmując Ase – tacie? Pewnie już je przedstawił pan mamie i cioci, ale też chce zobaczyć.

    – Tak. – sięga do wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki – Jak mówiłem, ich związek trwał tylko rok, a mama zaszła w ciążę dopiero pod jego koniec, więc dowiedziała się o mnie, gdy już go nie było. – podaje mi zafoliowaną fotkę – Niemniej, miała o nim dobre zdanie.

    Na długich, białych schodach siedzi młodsza wersja taty. Naprawdę są do siebie podobni. Nie da się go z kim pomylić. Ma na sobie tą samą kurtkę, wyciąga nogi na kilka stopni przed siebie, ręce trzyma na kolanach. Patrzy prosto w obiektyw z spokojną twarzą, ale ciężko zobaczyć jego oczy z tej odległości. Obok siedzi kobieta, wyraźnie młoda o czekoladowej skórze, gęstych długich czarnych jak węgiel włosach i rozbawiona, opierając głowę o jego bark, chociaż musi siedzieć wyżej od niego. Jest na swój dziwny sposób ładna, chociaż odmienna od naszej matki.

    – I tyle? – spoglądam jeszcze raz na fotkę – To cały dowód na to, że ma być pan naszym bratem?

    – Talita… – zaczyna ciocia – Zrobię badania, ale nie da się zaprzeczyć, że pan Salomon wygląda dokładnie tak jak Dawid w jego wieku i…

    – Nie. – mówi mężczyzna, znów się uśmiechając, jak drapieżnik widzący strach – Nigdy nie chciałem być niczyim bratem. Chciałem tylko go zobaczyć. Dowiedzieć się czegoś o nim. Mama w opowieściach po morfinie przedstawiała go jako wybitną personę. Snuł przed nią niemal odrealnione opowieści. Wierzył w gatunkowość człowieka na tej samej zasadzie, co zróżnicowanych ras psów. Niektóre gatunki pełniłyby inne funkcje, rozwijały się w inny sposób wciąż pozostając człowiekiem. Mówił, że on ma zawsze o sobie za wysokie mniemanie, będąc jedynie inteligentnym zwierzęciem, ale gdy mu tą inteligencje się odbierze, zostaje tylko zwierzęciem.

    Jasne. Dlatego są mleczarnie, ludzie trzymają w domach w postaci puppy swoje seks niewolnice, a u góry bawią się moje dwa koty. Chcesz zobaczyć? Tata podobno pracował nawet nad projektem manipulacji genetycznej wyższego stopnia. Nic specjalnego, chodziło o to, że jeśli komuś się zamarzy suka z naturalnie różową sierścią i białą jak mleko skórą to ją panu wyprodukujemy. Może nawet to jest w notesach.

    – A pan wierzy w gadanie kobiety, która była nafaszerowana tak silnymi lekami? – prycham – Chce pan coś o nim wiedzieć? Proszę. – Ase czka cicho, podpita – Nas też w większości wychowała mama. Tata przyjeżdżał tylko lub ona przywoziła nas do niego tutaj. Miałyśmy swoje pokoje, zabawki i czas z nim, całkiem miły zresztą. Wydawało się, że on tylko chce pokazać jak nas kocha, odpychając od siebie całą resztę problemów. Gdy trzy lata temu zapytałam, czy mogę się tutaj wprowadzić, uważał, że to zły pomysł. Mimo to, mieszkaliśmy razem. Teraz jednak wiem czemu taki był. Okazuje się, że tata był strasznie aspołecznym typem, skrywającym wszystkie uczucia z jedynie rozwiniętym pragnieniem opieki, pod które kryło cały jego ból…

    – Talita! – mówi wreszcie mama, ostro, a Ase unosi rękę i próbuje mi położyć na ustach, jak jej wierna córka – Nie mów czegoś, co możesz żałować! – ja już nie mam czego żałować

    – Odpychał więc wszystkich, nawet tych, których zapewniał o swoich uczuciach, bo bał się, że ktoś to zobaczy. – odpycham rękę siostry – Mamę, moją siostrę i mnie. Myśli pan, że jakby tu się pojawił, przyjął z uśmiechem, objął ramieniem i wyjął piwo z lodówki, a potem byście rozmawiali jakby nigdy nic, bo ileś tam lat temu rzekomo zrobił dziecko czarnej amerykance?

    – Trzydzieści cztery lata temu… – zaczyna, nie zważając, że mama i siostra przed chwilą mnie uciszyła i patrząc na mnie z tą fascynacją, taką z jaką tata patrzył na Sarę, nie pożądaniem, zaciekawieniem – Spotkali się na zachodnim wybrzeżu, gdzie się zresztą wychowałem. Zabawne, że nawet kurtka, którą ma pani na sobie jest tak stara.

    – Co? – unoszę brew ze zdziwieniem

    – Oh, to opowieść kobiety nafaszerowanej morfiną. – pauzuje po tym zdaniu – Zamówiła uszycie kurtki m65 na prezent, ponieważ nie mieścił się w normalnych ubraniach a szła zima. Nosił ją potem już zawsze i wszędzie, nawet gdy już nie było śniegu. – po czym palcem wskazuje na mnie – Podobno była tak duża, że sięgała jej poniżej kolan. Przypuszczalnie, jest pani podobnego do mamy wzrostu. Zgadując więc, że to ta sama.

    Patrzę jeszcze przez chwilę na niego. Ten zasrany wzrok, ten ton, ta zadowolona z siebie mina. Widzi we mnie zabawną, pianą dziewczynkę, małego pieska skaczącego koło kostek. Wstaje bez słowa i wychodzę, wyprowadzona milczeniem. Wchodzę po schodach i dopiero pod drzwiami od kojca ścieram z twarzy kolejne łzy. Otwieram białe drzwi, milcząc wsuwam się do środka.

    – Jak robimy łapki? No jak? – rozlega się rozbawiony głos Majki, która siedzi na łóżku między blondynką i brunetką, gdy ta druga unosi nadgarstki z kajdankami niczym prawdziwe kocie łapki – Ładnie. – karmi kotkę pociętym w ślimaki naleśnikiem, która wygląda na uszczęśliwioną – Pani się pewnie ucieszy, że tak grzecznie jesz.

    – Nie ucieszy, bo wychodzi na to, że ona lubi wszystkich poza nią! – mówię opierając się ciężko o drzwi – A ja chyba zacznę na odwrót, nienawidzić wszystkich!

    – Aż tak bolało usunięcie jednego włosa? – pyta ruda, a Aisza chowa się za nią na ile może przestraszona chyba tym, że krzyczę – Ja się regularnie depiluje i nie narzekam. – pozwala Aiszy schować głowę za swoimi plecami – Co znów się stało?

    – Ja… – sama nie wiem – Nie chce go! Jest zły! I… – Oszka unosi nos, wstając z łóżka i drepcze ku mnie – On… – otula mnie łapkami w pasie i przytula swoją głowę do ciała – On patrzy! Tak! Patrzy na mnie jakbym miała mu być uległa! – stoi tak wtulona we mnie milcząc – Tata tak patrzał na Sarę! I….

    – A czy Sara była uległa wujkowi?! – w jej odpowiedzi czuć złość – Weź zimny prysznic, może się obudzisz i przestaniesz wreszcie gadać te wszystkie głupoty. Każdego dnia mu powtarzałam, że przecież ją uratował. Dwa razy. Tak samo jak Esterę, gdy ją wziął do domu. – wykrzywia twarz i głaszcze biodro Aiszy, która drży – On nigdy na nią nie patrzał przez pryzmat pożądania, tylko troski. Oszka też tak na Ciebie patrzy, głupku, nawet teraz.

    Przekręcam głowę i niebieskie oczka przerośniętej sześciolatki jak się zdaje czasem, rzeczywiście patrzą na mnie z odrobiną smutku, zatroskania. Nie. To coś innego. Ten wzrok wzbudza po prostu przyjemność, jego… Denerwuje. Jakby patrzeć na tłustego, wielkiego węża, który wie, że zaraz Cię zeżre. Ale czy to czuje wobec mnie Aisza? Przecież…

    Pozwalam się Oszce prowadzić do łóżka i usadzić obok niej. Milcząco wraca na swoje miejsce przy boku Majki. Ta uśmiecha się i wręcza mi talerzyk, drapiąc odsłonięte udo Aiszy, która nieśmiało wygląda na mnie.

    – Zjesz jeszcze troszkę? – pytam ją cicho, spokojniej, próbując pozbyć się myśli o gościu na dole – Pani nie krzyczała na Ciebie. – wysuwa się ostrożnie, patrząc na mnie badawczo – Po prostu trochę popiła i jej odbija. – siada wreszcie i robi łapki, otwierając buzię, a ja ostrożnie wkładam tam przecięty kawałek, przesuwając palcami po jej wargach – Jesteś ładna i mądra kicia, wiesz? – patrze jak je oblizuje – Tylko masz głupią panią.

    – Jak na to wpadłaś? – pyta kąśliwie Majka, drapiąc ją po plecach – A teraz buzi na zgodę. Tylko nie chuchaj, bo padnie biedna. – posuwa jej głowę w moją stronę

    – Majka! – pokazuje jej zęby – Nie przesadzaj.

    Drzwi się otwierają i do środka ostrożnie wtacza się Ase. Widać, mocniej ją kopnęło. Albo mi się wydaje, że jestem trzeźwiejsza niż w rzeczywistości. W ręku trzyma pluszaka Oszki.

    – Tapon! – krzyczy zadowolona blondynka – Zapomniałam o tobie! Pewnie chrapałeś pani Alicji i jest na nas zła? – podrywa się i przytula kucyka, nim siostra go puści – Będziemy musieli ją przeprosić przez Ciebie. – przyciska puchaty łepek do siebie

    – Nie martw się, hik, mama nie umie być zła. Jedynie wzniecać poczucie bólu spojrzeniem, jak teraz, a potem jak masz obrożę to może wszystko. – mówi wolno – Ciocia pyta, czy zejdziecie się, hik, pożegnać, bo pan Salmon jedzie, hik. – zasłania wargi – Wiesz ziostra, że facet był w marines? Dziesięć lat! – jakby to było istotne – Ciocia próbowała ostrożnie wybadać, czy wie coś o… – wskazuje na Aiszę ręką – Ale on jest całkowicie z zewnątrz. W sensie to normalny. Hik. – znów zasłania usta – Tata by pewnie pękł z śmiechu, bo zawsze miał nadzieję, że my też od tego odejdziemy i zamiast trzymać w domu niewolniczo ludzi, będziemy odnosiły sukcesy w inny sposób. – zaczyna się śmiać

    Majka wstaje i klepie Oszkę, po czym mówi jej coś po kociemu, a ta unosi twarz zdziwiona. Potem kiwa głową i siada z powrotem na łóżku, przytulając do siebie Aiszę, która wciąż wydaje się próbować zrozumieć co się dzieje i czy to znaczy, że ją ukarze.

    – Tak, pójdziemy. – mówi Majka, wracając i łapiąc mnie za stopę i szarpiąc – Oszka, Aiszka pogryźcie Talitę co puści się łóżka… – nie chcę – Wuuujek, no chodź, pojedziemy do Sary i jej powiesz prawdę! – znów ten głupi dziecięcy głosik – Ciocia Alicja też się ucieszy. I mama. – ciągnie mocniej, ściągając mi nogawkę – Noo choodź! – łóżko odsuwa się lekko, ale po chwili spadam na miękki dywan, a Aisza patrzy ciekawie – Może nie wszystko z wyglądu, ale złe cechy charakteru te same. – mruczy i ciągnie mnie – Asenata, pomóż no i się nie posikaj. – siostra łapie za drugą stopę, którą nieudolnie próbuje kopnąć i też ciągnie do drzwi, a potem na korytarz – Zrzucimy ją ze schodów?

    – A jak stanie się jej krzywda? – rozlega się z dołu głosem cioci – Skończcie się wygłupiać, jakbyście znów były malutkie. Jesteś od nich starsza, powinnaś być mądrzejsza.

    – Mam to po mamie! – odkrzykuje i sadza mnie prosto – Pomachaj ładnie, panu, być może bracie.

    Widzę go. Brzytwa by wystarczyła, by go upodobnić bardziej. Dalej tak patrzy. Uśmiecha się. Nie, to nie uśmiech. To jadowity grymas świadomości, że jestem tylko drobną, niegroźną dziewczynką, nic nie mogę mu zrobić. Mogę wszystko! Mogę Ci zabrać to co pewnie kochasz między swoimi nogami, a potem dalej się bawić twoim ciałem, aż będziesz lizał moje stopy błagając o litość. Będziesz tylko głupim zwierzątkiem po lobotomii, w pełni uległym na każde moje życzenie. Linijka genów nie czyni Cię moją rodziną. Mogłabym Cię zabić i odtwarzać kolejne razy w setkach kopii. Patrzeć, jak kolejne cierpią co rusz nowe śmierci lub gwałcą się w nieskończonym łańcuchu ciał. To ja jestem tygrysicą, głupia hieno łasząca się na resztki.

    – Nie muszą schodzić. – mówi wreszcie – Sam pewnie też bym tak zrobił, gdyby nagle całe moje życie się zmieniło – oh, łaskawca – Niemniej, pani Alice i pani Susan, dziękuje. – no wystaw ten rozdwojony język, pokaż go – Może ojciec, czy też Dawid nie wyjąłby piwa z lodówki i zaczął ze mną wspominać matki. Nigdy nie chodziło o pieniądze czy cokolwiek. Widzę, że jego życie potoczyło się szczęśliwie. Mama w ostatnich dniach czasem wołała go po imieniu. Kiedy się nad nią pochylałem, myślała, że to on. Przepraszała, mówiła, że nie powinna, ale czuła jego brak. – pochyla głowę lekko – Chciałem mu właśnie to powiedzieć. Mama zawsze Cię kochała, ale ja nigdy Cię nie poznałem.

    – Współczuje panu. – odzywa się mama a w jej tonie naprawdę przebrzmiewa dziwna nuta zatroskania – Myślę, że jednak ucieszyłby się z waszego spotkania mimo słów mojej córki. – kładzie mu rękę na ramieniu, mamo, zabierz ją – Chcieliśmy je wychować jak najlepiej, ale jak widać, dzieci zawsze dążą do nienawidzenia rodziców. – nawet nie patrzy na nas – Być może zbytnio je rozpieściliśmy. Patrząc na pana, myślę, że byłby dumny z takiego syna.

    Unosi głowę i uśmiecha się do niej. Nawet ciocia, zerka na nas, a Majka schodzi obok mnie, jakby już było jej obojętnie co będzie dalej ze mną.

    – Zostanę w Europie jeszcze około dwóch tygodni, a potem wracam do Kalifornii. – wyjmuje z innej kieszeni kartonik i wręcza cioteczce – Będę wdzięczny za kontakt. – odpowiada mu kiwnięciem głową – Jeszcze raz, miło było mi poznać najważniejsze kobiety w jego życiu, chociaż nie jego samego. – unosi znów ten swój wzrok na mnie, taki pozbawiony szacunku, niczym właściciel wybierający sobie nową sukę, po czym unosi dłoń i wskazuje mnie palcem – Do widzenia, pani…

    – Talita. – odpowiadam mu sucho, sztywno – Tata miał fantazje do imion.

    – Zabawne. – uśmiecha się znów, pełen jadu – Matka chciała podkreślić, że jestem synem Dawida nazywając mnie Salomon. Zawsze to powtarzała.

    – Ale jego mądrości pan nie dostał. – odpowiadam mu równie jadowicie, wciąż zła – Wie pan, król Izraela, słynący z swej mądrości i inne takie…

    – Albo też człowiek pokoju, mała dziewczynko. – skłania się lekko z śmiechem, po czym ściska dłoń mojej matki, cioteczki i na końcu Majka otula go swoimi łapskami przytulając, co wzbudza we mnie obrzydzenie, a jej rozbawienie – Do widzenia. – i wychodzi, a ciocia zamka za nim drzwi.

    Mama nawet nie odwróciła przez cały ten czas swojej głowy, by na mnie spojrzeć. Kara, to zawsze są kary. Nie jesteśmy kundlami, które kulą się na sam jej widok, tylko jej dziećmi. Rozpieścił córki. Jasne. Bo chcemy mówić prawdę, tak jak zwykle kazał nam tata?

    – Mamo… – zaczynam, podnosząc się z górnego stopnia – Przecież on…

    – Odwieziesz mnie do domu? – pyta jedynie Majki, która kiwa pospiesznie głową – Asenata chyba nie jest w stanie, więc niech zostanie tutaj.

    – Zabierzemy też małą do domu, Sara niedługo się obudzi. – mówi jej ciocia, zupełnie jakby nikt mnie nie słyszał, po czym znów zwraca się do mamy – Pewnie by nas za to znienawidził… Zadzwonię do Kellara, Dawid i jego ojciec się przyjaźnili mimo różnic w charakterze.

    – Markus miał wpływy, Dawid wiedzę. – odpowiada jej mama, kiwając głową – Niech załatwi to cicho i szybko, jak za starych czasów. Młodzi dzisiaj nie rozumieją, jak było wtedy trudno. – wychodzi bez pożegnania.

    Ciocia mówi coś Majce po kociemu, po czym dołącza do mamy, a kuzynka mija mnie patrząc na mnie z tym rozczarowaniem i złością, po czym znika w kojcu. Wraca z Oszką idącą z swoim pluszakiem pod ramieniem, a za nimi nieśmiało drepcze kotka dzwoniąc kajdankami. Oszka staje na chwile przed mną i mocno mnie przytula do siebie. Nadal nie jest to to samo, co wtedy, gdy wyżaliłam się Sarze. To jej zwykły, przesadny ścisk, odruchowy. Bo ją tego nauczono lub podpatrzyła u niej. Jest jedynie wzbierający się żal, kolejna fala smutku wzmagana alkoholem i rozczarowań, że rozkosz znika. Puszcza mnie i całuje leciutko w usta. Nie powinnam jej na to pozwalać. Aisza przygląda się temu, jakby zastanawiając.

    – Majka mówiła, że mama też się bała tego złego pana. – mówi blondynka, patrząc mi prosto w oczy – A ona nie bała się nawet pana Dawida, więc ten musiał być straszny jak Discord! – uśmiecham się, nie rozumiejąc – Ale Fluttershy przekonała go, że przyjaźń jest ważna, więc stał się dobry. Może więc i my musimy mu to pokazać? – po czym kładzie głowę na mój biust – I nie krzycz dużo. – wskazuje kotkę, która pochyla głowę – Ona się wtedy boi i myśli, że zrobisz jej krzywdę. A to jest złe. – odsuwa się, całuje leciutko w usta. Nie powinnam jej na to pozwalać. – Pa pa Taly. – schodzi po schodach

    – Widzisz? – dźga mnie łokciem ruda – Nie chodziła jak my do szkoły, ale miała najlepszego nauczyciela na świecie i jest mądrzejsza od nas. – wskazuje na plecy blondynki, która mimo osiemnastu lat wciąż wydaje się być malutką dziewczynką – W sumie, ciekawe ile ta ma lat. – wskazuje Aiszę – Nie wygląda na najbardziej dorosłą. – wzrusza ramionami, po czym po angielsku zwraca się bezpośrednio do niej – Aisza, przytul swoją panią i połóż się z nią spać, to się pewnie ucieszy, że ma tak mądrego kotka. – brunetka unosi głowę patrząc na nią, a ta drapie ją po brodzie i całuje w czoło – Słodki puszek jesteś, ale nawet najpiękniejszy ragdoll stanie się paskudą bez opieki, jak się o niego nie troszczą. – Aisza uśmiecha się do niej leciutko po czym znów spogląda na mnie i z obawą opuszcza wzrok, po czym posłusznie wycofuje się do pokoju – Ase zasnęła tam na łóżku, więc możesz próbować ją obudzić. – zaczyna schodzić po stopniach – Wyjaśnię cioci trochę dlaczego, ale wy najlepiej wiecie jaka ona jest.

    – Majka… – nie zatrzymuje się, jak zrobiłaby normalna osoba – Jak ty to robisz?

    – Nożycujemy się z dzwoneczkami albo uprawiamy seks oralny. – odwraca głowę i uśmiecha – Zawsze są też zabawki oraz inne pomysły.

    – Nie. – uśmiecham się kwaśno – Gdy tata Ci powiedział, czym jesteś. Gdy wiesz, do czego się używa takich jak ty. Że ty i ciocia robicie to wszystko tak normalnie, spokojnie. Tata robił tak samo z Sarą, podczas gdy mama…

    – A niby czym jestem? – unosi brew w zdziwieniu – Mama też się bała, gdy wujek mi powiedział prawdę. Czy to coś zmieniło? Przestałam być córką, siostrzenicą? Nie, tylko nigdy nie miałam prawdziwego taty jak ty. – opuszcza ją – Ciocia mówi, że dzisiaj jest łatwiej. To prawda, bo kiedyś bez problemu ktoś mógłby Cię wypatrzeć na uniwerku, pożądać i nie miałabyś żadnego wyboru. Wujek jednak zawsze miał kota. Takiego, który ma swój wybór. Wystarczy czasem pomyśleć, że mogłaś być na jej miejscu, a potem, że reszta twojego życia może być tylko przy właścicielu. – znów się odwraca tyłem – Jak zdechła Estera, byłaś malutka i pewnie nie pamiętasz. Ale Ase i Sara mocno to przeżyły. Wujek powiedział wtedy „była szczęśliwa, bo miała was”. On też umarł szczęśliwy, bo miał nas. Twój Puszek boi się Ciebie, bo nie wie wciąż co się dzieje i przez to jest nieszczęśliwy. Zagadką jest jednak dla mnie, co czyni Ciebie przerażoną, nieszczęśliwą i szarpiącą nieistniejące sznury, mając do dyspozycji więcej, niż wiele. Pomyśl o tym, jak wytrzeźwiejesz. – ostatni raz patrzy na mnie – Pa Tali, ucałuj tego słodkiego orzeszka od mnie. – ona też odchodzi.

    Co Cię przeraża? Wracam do pokoju, Ase rzeczywiście rozwaliła się na łóżku, a kotka siedzi na dywanie oglądając bajkę. Skula się nieco na mój widok. Naprawdę jestem takim potworem w jej oczach? Kucam obok i wyciągam rękę, głaszcząc ją po buzi. Chce tylko, by słuchała. Nic więcej. Przekręca twarz w mojej dłoni, ale nie unosi wzroku.

    – Ubierzemy piżamkę i obejrzymy sobie film? – pytam jej spokojnie, łagodnie – Dam Ci butelkę z mleczkiem i zdejmiemy te bransoletki. – stukam palcem o kajdanki – I będziemy spały razem w łóżku, co ty na to? – spogląda z namiastką uśmiechu – Mam na dole więcej bajek, jak je lubisz.

    Wciśnięta więc w jednoczęściową piżamę, już bez kajdanek ale wolno pijąc mleko Aisza leży na kanapie. Wielokrotnie widziałam, jak Sara kładzie się na kanapie z głową opartą o brzuch taty, który po prostu ją głaszcze równocześnie z drugiej strony tuląc często mamę z Ase pośrodku, sama robiąc z Oszką z jego nóg wyciągniętych nóg i koca namiot, to teraz ja robię za poduszkę w ten sposób. Rysowanie linii jej ciała pod gładką tkaniną przy użyciu palców i dłoni, ciepły oddech przenikający lekko przez tkaninę na moją skórę, miękkie obnażone miejsca jej ciała, a nawet samo zabawne poczucie jej obecności przy oglądaniu „Bambie”. Chyba pierwszy raz jesteśmy nagle tak blisko siebie.

    Przyjemne, kojące po całym tym zjebanym dniu. Ase schodzi w samych majtkach i koszulce rozczochrana, patrzy na nas mętnym wzrokiem. Wyraźnie nieco otrzeźwiała.

    – Mama pojechała? – upewnia się patrząc na mnie – Zadzwonię do Cliforda, by mnie odebrał. Masz aspirynę?

    – Zostań na noc. – odpowiadam jej, wsuwając palce za ucho kotki, która porusza się pod dłonią – Tabletki są w szafce za lustrem. – pozwalam jej się przekręcić na plecy i zaczynam drapać po brzuchu, robiąc palcem kółka dookoła pępka – Chyba jest na nas wściekła.

    – To mama. – odpowiada przykładając dłoń nad powieką – Jedynie tata potrafił sprawić, że była zadowolona. Ewentualnie jej ukochana alfa dostaje kilka kolejnych medali. – znika w łazience i po chwili wraca siadając obok mnie – No i pojawienie się tego kolesia. Myślisz, że jej to nie zabolało?

    – Sama nie wiem. – odpowiadam zgodnie z prawdą – Myślę, że ona i ciocia coś kombinują w związku z tym. Ale… Majka próbowała mi dać do zrozumienia, że źle do tego podchodzimy…

    – Majka jest optymistką, a my realistkami. – odpowiada mocniej opierając plecy o oparcie – Talita, mama gdy zaczęłam jej pomagać powiedziała mi ważną rzecz. Ręka kierująca się po pas ma być straszniejsza, niż sam pas, wtedy wiesz, że masz władzę. Kabul, poprzednia alfa trzymał omegi w strachu gwałtami. Dopadał je, a one musiały posłusznie znosić bycie jebane przez prawie pięćdziesięcioletniego mieszańca. Nie był największy, był po prostu najbardziej dominujący, gdzie większość psów w stadzie to dwudziestu kilku latki. A potem przybył Cargo. Mama kazała mi patrzeć. Pomyśleć, że będzie kolejną słabą omegą. Młodziutki, zaledwie osiemnastoletni, słabo umięśniony, z rudymi włoskami na ciele. Kabul idzie ze spokojem na niego, pokazać mu swoją władzę przez wsadzenie kutasa do dupy. Ale Cargo atakuje go głową, powala i zaczyna tłuc. Z całej siły uderza go po całym ciele, obiema rękami, dociskając do ziemi i siedząc okrakiem na nim. Nikt go nie powstrzymuje, a on go cały czas bije. Potem schodzi. Nie gwałci, odchodzi. – uśmiecha się pod nosem – Kładzie się przy stopach mamy, która akurat tam weszła. Po prostu, siada obok niej jak jakiś doberman i nawet nie drgnie. Kabul zdechł z powodu pięknieć organów wewnętrznych, a Cargo został nową alfą.

    – Jaki z tego morał? – pytam wyciągając spomiędzy łapek kotki i odstawiając na stół pustą butelkę, w momencie gdy kociak obraca się znów na brzuszek i wbija mi brodę w udo, więc drapie ją po dupce uśmiechając się do niej i mrugając – Seks nie buduje władzy?

    – Nie. – uśmiecha się – Potęgi nie buduje się narzędziem, ale osobą.

    – Czyli coś co wiedziałam. – Aisza ziewa, po czym przyciera się policzkiem o moje udo – Ojo, ktoś śpiący jest. – drapie ją jeszcze po plecach – Ja śpię w sypialni rodziców… – dawnej sypialni rodziców – Więc jak chcesz to…

    – Prześpię się tutaj. – odpowiada siostra, przeciągając się, po czym odwraca twarz do mnie i znów napotykam te same brązowe oczy co u niego, ale pozbawione tych wszystkich wstrętnych rzeczy, które są widoczne w tamtych – Nauczyłyśmy się też czegoś ważniejszego. Fakt, że żyjesz nie musi znaczyć, że istniejesz. Zwłaszcza, gdy zajmujesz się tym konkretnym biznesem.

    – Myślisz, że mogłybyśmy go poznać lepiej? – patrze na nią w tej samej pozie – Jeśli to naprawdę nasz brat? Tata i ciocia też byli przyrodnim rodzeństwem, ale byli mocno zżyci.

    – Bo się wychowali razem. – odpowiada, przewracając oczami – Ale myślę, że tak. Po to tata i mama posłali nas do szkoły z internatem, żebyśmy miały jakąś perspektywę normalności, jak Majka. Z kilkoma koleżankami z czasów szkoły średniej na studiekompetanse wciąż utrzymuje kontakt, ale raczej na zasadzie „o, cześć, co u Ciebie, a ja wyszłam za mąż i mam dzieci, musimy się kiedyś spotkać na wino”, a nie „prowadzę klub dla gejów z skłonnościami sadystycznymi i razem z mamą prowadzę hodowlę male human puppy, co jest skrajnie nielegalne”. – uśmiecha się pod nosem – Ale skoro ty umiałaś sobie znaleźć chłopaka do jebania, co trudnego może być w rozmawianiu?

    Zupełnie jak w dzieciństwie, układam głowę na jej ramieniu, jeszcze na chwile. Patrzę jak uciekające przez wodę jelenie spotykają się jako ciemne sylwetki na tle płonącej łuny, czule witają, a potem wspólnie ją obserwują. Pewnie Sara zabrała by śpiącą już Oszkę do kołyski, a tata przyszedł cicho do nas od tyłu, objął swoimi wielkimi ramionami i podniósł do góry, chociaż byśmy piszczały, a Ase narzekała, że jest już duża. I nie było zlituj się, ząbki umyć i do łóżeczka idziecie. Sara też idzie, nie kicia?

    – Co tak chichoczesz? – pyta Ase, trzymając policzek na czubku głowy – Wiem, że koniec jest ładny, ale…

    – Nic, idziemy umyć zęby z Aiszą i spać. – odpowiadam jej, wciąż chichocząc – Dobranoc, siostra.

    Biorę kotkę pod ramię, otulając ją i prowadzę do łazienki. Pokazuje jej szczoteczkę i nakładam pastę. Wyciąga dłoń, ale pacam ją lekko. Pokazuje by otworzyła buzię. Nieco zdziwiona wykonuje polecenie i jak małemu dziecku szoruje jej ząbki, trzymając za brodę i patrząc cały czas w oczy. Podaje jej kubeczek z wodą, po czym sama zabieram się za swoje.

    Po skończeniu, całuje ją leciutko w czoło z świeżym, miętowym oddechem i prowadzę do sypialni taty, gdzie popycham ją na łóżko i przykrywam niemal do nosa prześcieradłem. Wciąż na mnie patrzy, oczami nieco zdziwionymi, ale coś jest nowego poza tym lękiem. Skorupa zaczyna stawać się skórą, jak sądzę. Z wystającymi palcami i oczami patrzy, jak zdejmuje kurtkę i włażę tuż obok niej, po czym ją obejmuje, tuż poniżej pępka, przyciskając do siebie, jak Romeo Julie w zagrodzie. Przypomina mi się bajka, którą opowiadał nam tata. O panu, który znalazł kota w kartonie w czasie deszczu.

    – Kot myśli, że odbiera się mu wolność. Tam mógł robić co chciał, polować na myszki i spać na śmieciach. – przesuwam dłoń w górę, dotykając jej jędrnego biustu i przyciskając twarz do czubka głowy – Ale kot ma teraz dom. Będzie miał kosz, gdzie może spać, zabawki, miskę z jedzeniem i rękę, do której będzie mógł się przytulać. – kręcę palcem kółeczko dookoła jej sutka – Pewnie, będzie gryzł i drapał, nie wiedząc, jakie to dla niego dobre. Ale nie można go za to uderzyć. – cofam palce w dół jej ciała – Trzeba być cierpliwym. Pewnego dnia bowiem, gdy otworzy się drzwi by mógł odejść, czmychnie z powrotem do środka i schowa pod łóżkiem. Wie, że tu jest jego dom. – całuje ją w czubek uszka, po czym już od siebie dodaje – A Pani zawsze na niego czeka, bo kotkowi krzywda stać się nie ma.

    Obraca się lekko pod moim ramieniem, przodem, przytulając swoje ciepłe ciało ku mnie. Bliskość. Nie ważne jak wiele dawała mi jej Oszka próbując manifestować swoje uczucia wobec mnie, ta wydaje się prawdziwsza. Czy to przez te stopy sunące po łydkach, czy ciepły oddech w piersiach, a może jej urocza niepewność jaką emanuje w tej konkretnej chwili, będąc w mojej kontroli. Naiwnie myślałam, że ją mam, ale teraz ją czuje naprawdę. Może to chciała mi przekazać mama?

    Ase wygląda lepiej niż wieczorem. Ubrana w swoje stare ciuchy, które pewnie zostały u taty z czasów jak jeszcze przyjeżdżałyśmy na wakacje, uczesana i jak zawsze pachnąca silnie różami przesuwa w moją stronę kubek parującej kawy.

    Wykąpana i ubrana w białą bluzeczkę oraz jedne z pożyczonych z szuflady Oszki majtki i skarpetki Aisza ma ładnie rozczesaną sierść. Nieśmiało, patrząc na blat, siada na krzesełku. Rozgryzienie przepisów taty by wreszcie sprawdzić jak robił te wszystkie kosmetyki dla nas będzie kluczowe przy szukaniu jej zapachu. Póki co, pachnie jak ja, marcepanem.

    – Mleczko? – pyta jej siostra, opierając brodę na nadgarstku – I puszeczka dla kotka?

    – Ej, to moja kwestia. – dźgam ją łokciem i podciągając wyżej rękawy kurtki – Z puszki to je się tylko tuńczyka do kanapek. – wykrzywiam twarz na smak smoły identycznej jak ta, którą dała mi mama – Chyba jednak wolę…

    – Oj, zrobić kakao dla małej dziewczynki? – pokazuje kły w rozbawieniu – I wafle z dżemikiem?

    – Jędza! – pokazuje jej język w odpowiedzi – Wystarczy coś prostszego, mam cały stos przepisów, ale nie umiem ich przeczytać.

    – Notatniki taty? – wyciąga z lodówki kolejne rzeczy i stawia na blacie – Podejrzewam, że ma to związek z tym, że tatuś w przeciwieństwie do cioci i Sary nie chciał nas uczyć Polskiego, bo to jeden z najtrudniejszych języków świata.

    – Oh, to tylko koci język, Zajączku, zupełnie niepotrzebny. Znasz przecież Norweski i Angielski, po co Ci więcej? – kładę czoło na blacie – Nie wiem, może bym mogła czytać co napisał.

    – Majka zna cztery języki. Norweski, angielski, francuski i właśnie polski, tak jak tata. – miesza w misce ciasto – Pamiętam, jak mieszkali razem w Francji. Jeździłyśmy tam z mamą, była tam taka zabawna jałóweczka Estera, ale tata zawsze wtedy był smutny A potem jak miałam z pięć lat pojawiła się Sara i ty, a rodzinka przeprowadziła. – wygrzebuje gofrownicę z szafki i podłącza do prądu – Przeprowadzkami zaznaczał różne okresy swojego życia.

    Aisza ssie mleko z butelki, wciąż na mnie patrząc. Nie, to jeszcze jest ubranie. Powoli zaczyna czuć rolę, ale jeszcze ją odrzuca. Kiedy wręczam jej posmarowanego gofra, je go powoli, małymi gryzami, ale ostatecznie zjada cztery duże kwiatki i oblizując wargi z dżemu i bitej śmietany. W nagrodę głaskałam ją po brzuszku, uśmiechając się do niej.

    Po przeniesieniu się na kanapę i przyniesieniu kartonu z notesami, znów przyjęła tą samą co wczoraj pozycję do leżenia mi na brzuchu, oglądając jeden z filmów o supernowych w kosmosie. Ase, czekając na swojego narzeczonego, przeglądała ze mną niezrozumiałe zapiski, które później pewnie spróbuje przepuścić przez jakiś AI Translator, by dowiedzieć się czegokolwiek.

    – Ej… – mówi trzymając kolejny – To album. Wiesz, taki z drukowanymi zdjęciami, tata je lubił. – kładzie go między nami, bym też mogła zobaczyć.

    Jedno z najpiękniejszych przedstawia, jak siedzi pośrodku obejmując mamę, która się śmieje jakby ją łaskotał. Ja i Ase siedzimy mu na kolanach, strojąc głupie miny przez rozciąganie sobie oczu i wytykanie języków. Koło jego nóg siedzi Sara rozpromieniona, trzymająca Oszkę z smoczkiem w buzi i pieluszce wyciągającą łapki do przodu. Ciocia Zuzia siedzi obok niego uśmiechnięta, a za jej plecami stoi szczerząc się i opierając ręce na jej barkach Maja.

    Kolejne zdjęcia to głównie scenki rodzinne. Jest mama z wielkim brzuchem grożąca palcem do obiektywu, “ani się waż zrobić tego zdjęcia” i Ase stojącą przy jej boku, trzymając za nogę z rozbawioną miną. Jest śpiąca na fotelu Sara, karmiąca swojego maluszka małą piersią. Majka, bujająca mnie na huśtawce. Ase i ja z króliczymi uszkami, obok Sary i Oszki z kocimi przy malutkim stoliczku, gdzie bawimy się w herbatkę. Młodsza Majka w okularach czytająca grubą książkę z zdziwioną miną. Fotografie urodzinowe z kolorowymi tortami, gdzie jest różna liczba świeczek. Potem kilka pustych kartek. Kolejne. Młodsi mama i tata, gdy ją podnosi jak pannę młodą na tle jakiegoś domu. Ciocia, która wygląda jak Majka teraz, z jakąś kobietą. Tata rozmawiający z kilkoma mężczyznami w garniturach odwracając głowę, jakby został zawołany, jak zawsze ubrany w swoją kurtkę, trzyma na ramionach młodą wtedy Sarę w sukience, przytula się do niego jak dziecko. Dookoła kręcą się różne puppy na smyczach, nagie i pozbawione jej uroku. Potem jeszcze kilka zdjęć Sary ładnie prezentuje się nago lub ubrana, takie z zmysłem artystycznym. Na samym końcu jednak to.

    – To samo. – stukam fotografię na schodach – To samo cholerne zdjęcie co jego.

    Ase wyciąga je ostrożnie z foli, przyglądając mu się bliżej. Odwraca. Po angielsku czarnym piórem, pochylonym, kobiecym pismem napisano.

    – „Największym dokonaniem naszej współpracy, była możliwość poznać Ciebie, David. Max Grimery, Los Angeles.” – odczytuje na głos – Dziwnie to brzmi. – chowa je z powrotem – Grimery… Coś mi mówi to nazwisko…

    Aisza przekręca głowę, więc drapie ją po karku odruchowo. Siada i przytula się do mnie mocniej swoim ciałem, układając głowę mi na ramieniu i chowając twarz w szyi.

    – Ooo, jak słodko. – mówi Jędza po angielsku, uśmiechając się – Zacznij chodzić z dwustronnym dildo w kieszeni, to będziesz mogła się jak Majka, gdy znów się zbierze wam na amory.

    – Ona nie jest od tego. – odpowiadam jej zgryźliwie – Prawda, kotek? – spoglądam przytulam brodę do jej skroni – Nawet nie lubiłam jak Oszka mi próbowała dogadzać. Pewnie zobaczyła, że jak się tam pociera, to jej przyjemnie i postanowiła, że mi też będzie.

    – Więc zabawiałaś się z facetem, który miał małego. – odpowiada zgryźliwie – Oj, Tali, Tali, niby dorosła a mała dziewczynka jak Oszka. Zapytam Cliforda, może ma jakiś wolnych kolegów, co chociaż Ci szpara między nogami nie zarośnie. – wyciąga rękę i też głaszcze Aisze po boku – A tobie potrzeba drugiej samiczki czy wystarczy wibrator?

    – Pierożek będzie nas odwiedzał, polubiły się, więc jak będą chciały to im pozwolę się pobawić. Zresztą, sądzę, że Majka nasze kociątko edukuje bardziej, niż nam się zdaje. – odpowiadam jej, wciąż czując łaskotki z oddechu – A ja poczekam na kogoś wyjątkowego. Kogoś, kto będzie mój. Po prostu, chyba, naiwnie się pospieszyłam. Teraz to wiem.

    – Wolniej, wolniej, siostra. – śmieje się – Od takiego napływu mądrości ciemnieje skóra i się gwałtownie rośnie.

    Dźwięk samochodu zwiastuje przybycie Cliforda. Ase żegna się ze mną równie wylewnie, co z nim wita wieszając mu na szyi i całując, jakby zamiast jednej nocy nie widzieli się tydzień lub więcej. Machają nam jeszcze długo wyjeżdżając. Wracamy do środka, siadam na kanapie sięgając po papierośnicę. Aisza jednak kładzie się na mnie całym ciężarem ciała, tak, że jej brzuch leży mi na miednicy i wyciąga ją ustami z mojej dłoni i odkłada na kanapę. Robi smutną minkę i uderza palcami o moje, gdy próbuje podnieść..

    – Nie mam palić? – drapie jej pośladek, który wysunął się z majteczek i je poprawiam palcem – Wiesz, Puszku, mama ma rację. Czas dorosnąć, choćby do tej kurtki. Może nie powinnam iść na skróty, chcieć tego co on robiąc to co ona. To tak nie działa. – rysuje paznokciem przez tkaninę wzorek na skórze – I patrząc na to, czuje po prostu żal do samej siebie, że próbowałam w ten sposób, zamiast znaleźć własnego. – przekładam dłoń między jej łopatki, kładąc łokieć wzdłuż kręgosłupa – Ale teraz już będzie dobrze. Przeproszę mamę, spróbuje go zrozumieć i… Będę twoją właścicielką.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konrad Milewicz

    Była przerwa, posypuje sobie głowe popiołem, ale miałem straszny syndrom Georga R. R. Martina – pisanie szło opornie. To co prawdopodobnie już przeczytaliście, to czwarta wersja (trzy poprzednie miały całkowicie inną wymowę, rozwój postaci i charakter). 
    Chciałem jednak odróżnić Talitę, jak to sama przedstawia, dopiero dorastającą do kurtki ojca rozpieszczoną tygrysicę od pokornej swojemu panu Sary i zaprezentować nieco istotną w kolejnych częściach postać męską. 
    Zaznaczę, że vol 4 też może powstać dłuższy moment, ale postaram się przygotować chodzace od dłuższego czasu w mojej głowie opowiadanie, również quasi-pornografię, więc obserwujcie stronę – nie martwcie się, póki mam na alkohol mogę pisać wszystko.
    Koniecznie zostawcie też komentarz, czy odpowiada wam taki styl, czy może jednak chcielibyście więcej scen erotycznych z odczuciami lub choćby o czym jeszcze poczytać.  

  • Sesja fotograficzna – 3.

    Część 3.

    W chwili desperacji, wtedy byłam już naprawdę bezradna, popełniłam ogromny błąd i na kilku portalach dałam ogłoszenie z moimi zdjęciami z komórki, z propozycją sponsorowanych spotkań. Fotki były chyba udane, niektóre odważne, ale nie wulgarne i zawsze bez twarzy albo z zasłoniętą twarzą. Efekt? Cholera, nie wiedziałam, że tylu debili żyje w tym kraju!! Dostałam masę odpowiedzi! W sumie: kilkaset. Doszłam do czterystu, a potem przestałam liczyć. Nieco później skasowałam większość moich profili.  

    Debile, nie dlatego, że odpisali, ale co napisali! Najbardziej rozbawił mnie facet (ok. 40 lat, o dość odpychającym wyglądzie, raczej zaniedbany, z 20 cm penisem; przynajmniej tak twierdził), który wprost zapytał o kwotę, jaką zapłacę za spotkanie z nim?!! Jeszcze zaznaczył, że oczekuje zwrotu kosztów podróży. Taa, umiejętność czytania ze zrozumieniem, nawet kilku krótkich zdań, to dla niektórych nieosiągalny szczyt. Jak toto skończyło szkołę?!

    Część propozycji była tak perwersyjna, że po ich lekturze zbierało mi się na wymioty. Niektóre były śmieszne (wyznania miłości na podstawie oglądu moich fotek – nawet dzisiaj śmieję się z takich deklaracji), niedorzeczne (m.in. propozycja zapłodnienia), obrzydliwe (seks z psem – naubliżałam facetowi i zablokowałam), inne obraźliwe (dziwka, która handluje swoim ciałem i próba nawrócenia mnie na łono kościoła). Hm, katolik, która ubliża, używając wulgaryzmów? Okazuje się, że to też jest możliwe. I to nie jeden! Słowo ‘dziwka’ akurat w tej odpowiedzi było zastępowane innymi, znacznie bardziej obraźliwymi. Ciekawe, że niektórzy pytali, czy jestem wierząca? Zrewanżowałam się jeszcze bardziej agresywną odpowiedzią i też zablokowałam chama. W pojedynczych przypadkach, poza obrażaniem, pojawiały się opisy tego, co by mi zrobili, gdybym wpadła w ich łapy! Noo, to już były teksty, które mogłabym wysłać do prokuratury. Niektórzy potrafili naubliżać mi, ale potem proponowali spotkanie! Słowo „tupet” nie obejmuje tej kategorii kanalii. Kiedy milczałam, ponownie ubliżali, więc blokowałam.

    Po jakimś czasie miałam wrażenie, że tych ludzi podnieca pisanie do mnie i opisywanie swoich wyobrażeń seksu z kobietą. Dla mnie były to głównie wynaturzenia, nawet nie perwersje, daleko odbiegające od moich wyobrażeń o seksie. Chyba wręcz z góry zakładali, że nie zgodzę się. Ale początkowo robiłam zasadniczy błąd: odpisywałam im. Wtedy dopiero zalewały mnie fekalia: obrzydliwe opisy seksu, ubliżanie, zastraszanie. Zresztą, jeżeli ktoś w ogóle nie nadawał się do konwersacji, bo ubliżał mi już w pierwszym mailu, to i tak reagował wściekłością w kolejnych, ponieważ nie odpisywałam. Wtedy blokowałam go, żeby mieć spokój.

    Zdarzały się i inne historie. Facet, który miał kilka kont! Kiedy zablokowałam jedno, atakował mnie z kolejnego. Zablokowałam drugie, wylewał na mnie pomyje z trzeciego konta. Takich przypadków miałam kilka i początkowo trudno było mi się w tym połapać. Kiedy już miałam dość blokowania i widziałam, że nic nie osiągnę, kasowałam swoje konto. Stracony czas na kolejnym portalu…  

    Hm, najciekawsze było to, że wszyscy potrafili wydać swoje opinie wyłącznie w oparciu o kilka moich zdjęć. Nawet nie musieli rozmawiać ze mną! Nie znali mojej sytuacji, a jednak uważali, że mogą mi naubliżać, bo wiedzieli jaka jestem. Każdy to jasnowidz i stróż moralności! A większość z nich żonata. Ale zdradzania żony nie uznawali za łamanie normy, grzech, oszustwo. Kiedy przekornie jednemu i drugiemu zwróciłam na to uwagę, sugerując więcej empatii, wtedy dopiero naczytałam się! Co za kraj… A raczej: co za mężczyźni. Normalnie, do utylizacji!

    *

    Znacznie później, po latach, uznałam, że wyślę kopię części maili Tomkowi, mojemu koledze. Może skleci z tego jakieś opowiadanie? Zawsze mieliśmy dobry kontakt. Chodzi mi o relacje międzyludzkie. Nie mylić z seksem. Czasami rozumieliśmy się w pół słowa. Mowa o zaufaniu, życzliwości, bezinteresownym wsparciu. Potrafił słuchać, więc zwierzałam się koledze z wielu prywatnych spraw i wiem, że zachował je dla siebie. Napisałam o nim „kolega”, bo przyjaciel to jeszcze ktoś inny, chociaż jemu najmniej brakowało do takiego miana, ale nie zabiegał o to. Wśród mężczyzn nie mam przyjaciół. Teraz nasz kontakt jest sporadyczny. Ale za tamte rozmowy, a raczej wysłuchiwanie mnie, będę mu zawsze wdzięczna. Takie rozmowy czasami działają skuteczniej niż wizyta u terapeuty. Na mnie działały. Potrzebowałam ich i czasami korzystałam. Tomkowi wierzyłam i bardziej ufałam niż mężowi. A jednak jego nigdy nie poprosiłam o pieniądze. Wstydziłam się? Zapewne… Wtedy nie chciałam, żeby wiedział o moich kłopotach. Dlaczego? Nie potrafię wytłumaczyć. Może właśnie wstyd był najsilniejszym hamulcem? Teraz już wie. I to ze szczegółami. Kiedy dostał maile, zaproponował, że napisze o mojej ‘przygodzie’ z byłym kolegą, mendą, która tutaj nosi imię Heniek.

    – Niech pisze. Ma na koncie kilka książek, więc może i o mnie napisać – zdecydowałam od razu i wysłałam mu swoją zgodę. Nie zastanawiałam się, czy poda zbyt wiele szczegółów. Imię też mi zmienił. Mam nadzieję, że całość brzmi chociaż ciekawie. Byłam pierwszą czytelniczką i nie nanosiłam poprawek. To było już ponad moje siły. Ile razy można trawić jedną traumę?

    A teraz pewnie czytacie ten paradokument… 🙂

    *

    Po kilku dniach ponownie zadzwoniłam do Heńka, bo nadal nie otrzymałam reszty pieniędzy. Udało mi się dopiero późnym wieczorem za którymś tam razem. Dawno straciłam rachubę. Być może odebrał przez nieuwagę.

    – Ach, to ty? Co słychać? Zainteresowana kolejnym zleceniem?

    – Nie! Na razie pieniędzmi za ostatnie zlecenie!

    – No, jak to? Przecież otrzymałaś – był zdziwiony.  

    – Tak, ale nie wszystko! Chyba wiesz o tym?

    – Przepraszam, ale mam masę pracy. Wyślę przelew jutro, w poniedziałek powinien być u ciebie. Byłem przekonany, że wysłałem pieniądze – sprawiał wrażenie autentycznie zaskoczonego. – Hm…, na pewno nie dostałaś? – upewnił się.

    – No wyobraź sobie! – jeszcze potrafiłam ironizować. – Na pewno!

    – Dobrze, dobrze. Spokojnie. Sprawdzę i ureguluję, jeżeli nie mylisz się. Naprawdę jestem bardzo zajęty. – W tle słyszałam jakieś odgłosy. Postękująca dziewczyna? Może kręcił jakąś scenkę seksu grupowego i czekał jeszcze na kogoś, dlatego nieopatrznie odebrał telefon.

    – Muszę kończyć, pa! – rozłączył się.

    Pieniędzy nie dostałam ani w poniedziałek, ani we wtorek. W kolejnych dniach nie byłam w stanie skontaktować się z nim, mimo wielokrotnie ponawianych prób telefonowania. Nie odbierał.

    *

    Skontaktowałam się z przyjaciółką, Ewą. Starsza ode mnie, samodzielna, rzutka, dynamiczna, prawdziwa businesswoman. Prowadziła własne biuro rachunkowe. Oprócz tego z bratem prowadziła jakąś hurtownię. Nie wnikałam w szczegóły. Krótko ujmując: była bogata. Nie zamożna. Bogata. Nawet bardzo bogata. Z ciężkim sercem poprosiłam ją o pożyczkę. Powiedziałam, że na remont i obiecałam zwracać w ratach za 2-3 miesiące. Też nie wnikała w szczegóły. W ogóle była jakaś… nieobecna. W każdym razie zgodziła się. I nie policzyła mi żadnych odsetek! Jest! Przynajmniej przez trzy, cztery miesiące mieliśmy za co żyć i opłacić wszystkie rachunki! Nawet spłaciłam dwie drobne pożyczki. Kiedy dawała mi pieniądze, ledwo powstrzymałam się, żeby nie wybuchnąć płaczem. U Heńka byłam już gotowa robić wszystko. No, prawie wszystko, byle zarobić jakieś kolejne, konkretne pieniądze!

    *

    Przypadkiem spotkaliśmy się na ulicy. Od razu potwierdził, że miałam rację, przeprosił za błąd i zaproponował kolejną sesję z dziewczyną.

    – Już to robiłaś, więc masz doświadczenie – powiedział bez cienia uśmiechu. Był bardzo rzeczowy. – Finansowo nie pożałujesz. – Bądź jutro o 18. w tej samej kawiarni. Uzgodnimy szczegóły i oczywiście, wyjaśnimy sprawę tamtego wynagrodzenia. I ostatecznie rozliczymy się. Zabierz parę rzeczy: szpilki, pończochy, bielizna, jakieś dodatki. Zresztą, sama wiesz. Może od razu po spotkaniu pojedziemy na zdjęcia? – Uśmiechnął się. – Mam nowe zlecenia.

    Co miałam zrobić? Następnego dnia spakowałam reklamówkę i poszłam do kawiarni.

    *

    Kolejna sesja fotograficzna u Heńka. Półleżałam w wannie, dużo piany, ciepła woda i ustawiałam się zgodnie z poleceniami. Po zakończeniu zdjęć wytarłam się, dostałam szlafrok, siedziałam w fotelu i piłam kawę. Po kwadransie odpoczynku położyłam się na przykrytym suknem podniesieniu razem z kotkiem: zakrywa mi pierś, łono, siedzi na brzuchu, łasi się do uda… Był z niego taki słodziak. Łasił się, mruczał, kiedy go głaskałam. No, było trochę gimnastyki przy zdjęciach. Heniek zmieniał tło, oświetlenie.

    – Słuchaj… Jesteś zainteresowana filmem? Ty z mężczyzną – spytał w trakcie zdjęć.

    – Z tobą? – Mój głos nie brzmiał zbyt przyjaźnie.

    – Nie – uśmiechnął się, lekko kręcąc głową. – Nie można powtarzać tego samego układu. To nieprofesjonalne. – Jego głos brzmiał protekcjonalnie. – Mam takiego młodego chłopaka, który gra w filmach.

    – Za ile?

    – Tyle samo, ile za film ze mną.

    Czemu nie? Pokiwałam głową na zgodę. To ponad miesiąc naszego spokoju. Chociaż za tamten film jeszcze nie dostałam całej kwoty.

    Odwrócił się, sięgnął po komórkę, wybrał numer i wyszedł w oczekiwaniu na połączeniu. Słyszałam jak rozmawiali. Kiedy wrócił, odłożył komórkę, spojrzał na mnie i poinformował:

    – Chwila cierpliwości. Niedługo przyjedzie. – Wziął kotka na ręce i postawił obok mnie, kiedy siedziałam z kieliszkiem na podwyższeniu.

    *

    Leżałam naga, prawie na boku, ustawiona do kolejnego zdjęcia. Kotek balansowała na mojej pupie. Uśmiechałam się do obiektywu, a w zasadzie walczyłam o uśmiech, bo pazurki wbijały się coraz bardziej w mój pośladek.

    – Gotowe! – Heniek dał znać, że skończył ujęcie.

    Z ulgą strząsnęłam kotka. Zeskoczył wyraźnie niezadowolony i poszedł do swojego kąta. Miał tam przygotowane legowisko.

    Wtedy wszedł do atelier. Młody, przystojny, dobrze zbudowany brunet. Przywitał się, przedstawił. Od razu było widać, że dba o swój wygląd. W pierwszym odruchu chciałam zasłonić swoje piersi i krocze, ale Heniek chciał zrobić jeszcze zdjęcia bez zwierzątka, więc tkwiłam nieruchomo. Waldka nie krępowała moja nagość. Jakbym siedziała ubrana przy stoliku. Żadnych aluzji, ślinienia się. Bardzo konkretny. Rozmawiał ze mną, ale też wypytał Heńka o szczegóły. Od razu było widać, że parę razy już współpracowali. Fajny chłopak. Pokazał zaświadczenie, że jest zdrowy. Ma 27 lat. Uprzedził, że założy prezerwatywę. Nie zgodziłam się tylko na stosunek w odbyt. Dziewczyna, Anna, zrobiła mi makijaż, zmieniła nieco brwi, dodała tatuaż na ramieniu i kostce, założyła perukę szpakowatej kobiety. Potem szybko spakowała swój sprzęt, pożegnała się i zniknęła. Widziałam, że nie chce tutaj być dłużej niż to konieczne.

    Wcześniej byłam świadkiem, jak Heniek naciskał ją, proponując zdjęcia i udział w filmach. Był nieskuteczny i żałosny. Ance proponował znacznie wyższe stawki niż mnie. Miała około 25 lat, dość szczupła, spory biust, ładna twarz, więc rozumiałam, że może więcej zarobić. Odmówiła. W obcisłej bluzeczce z dużym dekoltem wyglądała bardzo efektownie. Nie musiała jej zdejmować, żeby faceci oglądali się za nią.

    *

    Po uzgodnieniu szczegółów, Waldek szybko rozebrał się. Był ładnie zbudowany. Na plecach zobaczyłam duży tatuaż. Bez problemów podniecił się. Penis sterczał mu przez cały czas zdjęć. Chłopak miał sporego, grubego penisa. Zanim wszedł we mnie, pomógł mi nawilżyć się lubrykantem. Pozowaliśmy do zdjęć. Heniek przygotował mi napój. Waldek pił mineralną. Czasami, między zdjęciami, poruszał biodrami. Spółkował. Kiedy spojrzałam na niego, wyjaśnił, że wtedy będzie mu stał cały czas. Jednak miałam wrażenie, że robi to wyłącznie dla własnej przyjemności. Potem nagrywaliśmy film. Spółkował bardzo długo i solidnie. Wchodził głęboko, do końca. I czasami tak trafiał, że… Ech, ledwo panowałam nad sobą. Nie był brutalny, a ja starałam się być posłuszna. Zmieniał pozycje. Nie jestem profesjonalistką, więc mimo tremy, wstydu i strachu zaliczyłam dwa orgazmy. tak, strachu, bo dla mnie było to nowe doświadczenie i nie czułam się bezpieczna w obecności Henryka. Nie wiedziałam, co jeszcze zechce zrobić ten chłopak.

    Po pierwszym orgazmie byłam jakaś taka… Zachciało mi się spać, nie wszystko docierało do mnie, reagowałam jakoś ospale i byłam nadzwyczaj uległa. Nie chciałam czegoś zrobić, ale robiłam, bo słyszałam polecenie. Od kiedy przeżyłam pierwszy orgazm, nie potrafiłam odtworzyć dalszego ciągu. Byłam tak oszołomiona i bezwolna, że Waldek wykorzystał mój stan i wszedł w odbyt. Spółkował ze mną na stojąco, a potem na fotelu. Na koniec ustawił mnie na czworakach i zerżnął, stojąc. Ponoć nieźle jęczałam. Przez cały czas tkwił w odbycie. Przytrzymał mnie za głowę i spuścił się na twarz.

    – Super wyłaś. No, ale zerżnął ciebie wzorcowo! – śmiał się Heniek, kiedy zrobił przerwę na zmianę kart i ustawienie kamer. Chodziło mu o to, że stosunek w odbyt też zakończył się orgazmem. To był właśnie ten drugi. Wtedy robił ze mną, co chciał. Byłam taka dziwnie ospała. Nawet nie próbowałam rozmawiać. Tylko słuchałam. I było mi bardzo przyjemnie.

    Wieczorem, w domu zastanawiałam się, czy nie było czegoś w napoju?

    *

    Pieniądze dostałam do ręki. Całą  kwotę. Heniek zaproponował mi, żebym została z nim na noc w atelier. Stałam jeszcze naga. Chwycił mnie za pierś i przyciągnął do siebie. Odmówiłam, mrucząc coś niewyraźnie. Najpierw był zaskoczony:

    – No, co? Już wiesz, na co mnie stać. I chyba masz ochotę. I lubisz to. Widziałem. – Złapał za cipkę. Wcisnął palce do pochwy. Przymknęłam oczy. Nie potrafiłam zaprotestować.

    – Co? Masz już dość orgazmów na dzisiaj? – pokiwał głową ze zrozumieniem. – Jeszcze zatęsknisz i sama poprosisz – uśmiechał się łagodnie. Był dziwnie pewny siebie. – No, idź, umyj się. – Poklepał mnie po pupie, wtedy wpadłam na niego. Zostawił mnie samą.

    Poszłam do łazienki umyć się. I nagle poczułam się znacznie lepiej. Byłam ożywiona. Kiedy Heniek wrócił i zobaczył mnie ubraną, najpierw był zaskoczony. Po spodniach widziałam, że był bardzo podniecony. Może wziął coś? Przytrzymał mnie i zaproponował naprawdę dużą kwotę za całą noc z nim! Byłam zaskoczona, ale zgodziłam się. I posłałam mu delikatny uśmiech. Szybko rozpięłam bluzkę. Zachłannie spojrzał na biust. Dzisiaj założyłam delikatny, ażurowy stanik. Dokładnie było widać sutki i brodawki. Wiedziałam, że nadal sterczały. Jemu ten widok musiał spodobać się.

    – Masz tyle? – Zapytałam. Ot tak, na wszelki wypadek.

    Rozpiął rozporek, wyjął penisa i pokazał:

    – Tu mam jeszcze więcej! – Hałaśliwie roześmiał się. Jego członek już był sztywny. Facet naprawdę miał ochotę na seks i szukał chętnej. Nawet za pieniądze. Żałosny biedaczek.

    – Pytałam, czy masz tyle? – Byłam gotowa skorzystać z takiej sowitej okazji.

    Zadałam konkretne pytanie, więc szybko spoważniał. Ku mojemu zaskoczeniu wyjął z kieszeni zwitek banknotów stuzłotowych i rzucił na wersalkę.

    Chciał mnie objąć, ale wyminęłam go, podeszłam do wersalki, wzięłam banknoty i szybko przeliczyłam: 

    – Tu nie ma nawet połowy tej kwoty – zirytowana oszustwem, a jeszcze bardziej straconym zarobkiem, rzuciłam banknoty na wersalkę i ruszyłam do wyjścia. Wściekł się. Zaczął wrzeszczeć, ale z opuszczonymi spodniami nie gonił mnie. Wyszłam możliwie szybko, prawie biegłam, żeby nie rzucił się na mnie. Już nie bałam się. Byłam przerażona!  

    Do domu wracałam autobusem i starałam się myśleć tylko o pieniądzach. Nie potrafiłam. Ale przede mną były dwa, może dwa i pół miesiąca finansowego spokoju. Bolał mnie odbyt. Zastanawiałam się, czy tylko członek miałam w odbycie? Nie pamiętałam zbyt wiele z tego stosunku. Teraz trochę żałowałam, że nie zgodziłam się na seks z Heńkiem, nawet za te pieniądze, które oferował. Zawsze to kolejne dwa, może trzy tygodnie o pełnym brzuchu bez pożyczki.

    – No tak, ale czy wtedy nie oszukiwałby mnie za każdym razem? – zastanawiałam się, już wykąpana, leżąc w pościeli i patrząc w sufit. Wredny i nieuczciwy typ, ale liczyłam na dalsze zlecenia od niego.

    Znacznie, znacznie później i przypadkowo dotarła do mnie informacja, że źle dawkował środek, który miał mnie oszołomić. Na seks w odbyt jeszcze starczyło, a potem… Tabletka gwałtu? Nie wiem, nie smakowałam.

    Heniek miał ponoć jeszcze inne, bardziej perwersyjne plany wobec mnie, ale nie potrafił mnie zatrzymać, stąd jego napad wściekłości.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Devils’s Mill

    Nie wiedziałem czy jest dzień czy noc. Lampy uliczne mijane przez nas w pasażu świeciły, ale w jakiś dziwny, nierealny sposób. Nie byłem w stanie stwierdzić, czy jest zimno czy ciepło.   Nie było mi niedobrze, nie mdliło ani nic nie bolało,ale coś zdecydowanie nie grało. Moja piękna  prawie siedemnastoletnia prawie żona szła obok uśmiechnięta a lekki wiatr rozwiewał jej lekko falowane blond włosy. Tylko dotyk i ciepło jej dłoni, którą ściskałem mocno i starałem się nie puścić łączyły mnie ze światem rzeczywistym. Już chciałem powiedzieć jej jak się czuję, ale moją uwagę przykuło coś jeszcze dziwniejszego niż moje samopoczucie.
    – Asia. Czy ja nie powinienem zobaczyć cię w tej sukni dopiero za tydzień?
    Zatrzymała się i chwilę wpatrywała we mnie, lekko mrużąc oczy.
    – Hej? Wszystko w porządku Paweł? Już o to pytałeś.
    – Nie wiem. Cyba jest okej. A ty? Jak się czujesz.
    – Jak jeszcze nigdy. – Stanęła tuż przede mną i zadarła w górę głowę.
    Przeszły mi ciarki po plecach jak zawsze gdy patrzyłem z tak bliska w jej zielone oczy. Gdy chciała mnie pocałować, zrobiłem w ostatniej chwili unik, mimo ogromnej ochoty na jej pełne usta. Suknia z falbanami sięgała do połowy ud. Wzięła moją rękę i sprawiła, że dotknąłem wilgotnych majtek.
    – Chciałabym już je zdjąć.
    Gdy uświadomiłem sobie, że nawet nie wiem dokąd idziemy, podniecenie zniknęło i ogarnął mnie lęk. Myślałem, czy powiedzieć Aśce, ale postanowiłem, że później porozmawiamy. Już zdarzało mi się zapomnieć nazwisko, imię lub tytuł piosenki, które dobrze znałem. Wtedy nie próbowałem na siłę, bo to zawsze przynosiło odwrotny skutek. Im bardziej próbowałem sobie przypomnieć, tym bardziej mi to nie wychodziło. I tym razem wiedziałem, że wszystko przyjdzie, gdy przestanę próbować. Asia obróciła się, żeby ruszyć dalej i nagle wrzasnęła skulając się i łapiąc za serce, ale po chwili wypuściła powietrze i  roześmiała się. Przed nami jak spod ziemi wyrósł wysoki, ciemnoskóry mężczyzna, ubrany we frak i cylinder. Asia prawie na niego wpadła. Uniósł górną wargę i duże białe zęby błysnęły w szelmowskim uśmiechu między szpiczastą brodą i wąsami.
    – Macie wybór kochani … Możecie skręcić i spróbować najlepszego trunku na świecie … lub … pójść własną drogą i żałować. Każda decyzja ma swoje konsekwencje. Skłonił się nisko wskazując dłonią na drzwi w kamienicy z małym afiszem “Devil’s Mill”. Byłem rozbawiony przedstawieniem i prawie zapomniałem o moim złym samopoczuciu. Asia prychnęła zakrywając usta.
    – Dziękujemy. – powiedziałem – Na dziś nasza decyzja brzmi: idziemy własną drogą.
    Podał Asi wizytówkę i ponownie się ukłonił.
    – Zapraszam innym razem.
    Odchodząc oglądaliśmy wizytówkę. “Pub Devils’s Mill. Adam” i numer telefonu komórkowego.
    – Ale pajac. – powiedziała Asia. – Ale może tam być fajnie. Weszłabym na chwilę.
    Nie chciałem jeszcze mówić o moich problemach. Zrobiłem dobrze wyćwiczoną zbolałą minę, wiedząc że za chwilę zobaczę równie dobrze wytrenowaną błagalną. Gdy się uśmiechnąłem, cmoknęła mnie w polik i zawróciliśmy. Szare stalowe drzwi równie dobrze mogły być wejściem do magazynu. Zeszliśmy w dół po kilku stopniach i pociągnąłem za klamkę. Nic. Zacząłem się rozglądać.
    – To chyba nie jest główne wejście. – powiedziałem karcąc się w myślach, że od razu tak nie pomyślałem.
    Gdy ponownie spojrzałem na drzwi, były uchylone na centymetr. Asia też to zauważyła.
    – Dziwne – powiedziałem – Poczekaj. –  ale ona już była w środku.
    Mroczny korytarz z czerwonej cegły zwieńczony łukowatym sklepieniem ciągnął się długo na wprost. Tlące się na końcu czerwone światło osnute dymem przypominało komorę pieca. Z wnętrza dochodziła cicha muzyka, a właściwie monotonny podkład na perkusji i basie. 
    – Dziwnie tu. – powiedziała Asia. – mam dreszcze.
    Ruszyliśmy przed siebie. Po wyjściu z niskiego korytarza uderzyła nas przestrzeń. Nierównomierny czarny sufit pokryty punktowymi lampkami imitował nocne niebo.  Przy prawej ścianie woda napędzała duże koło młyńskie. Na środku parkietu lekko połyskiwała w słabym świetle pomieszczenia chromowana rura. Zauważyłem, że Asia patrzy na malutkie okienko w czerwonej ścianie młynu, tuż nad kołem. Pod ścianami duże ławy i wygodne skórzane fotele były zupełnie puste. Byliśmy jedynymi gośćmi. Usiedliśmy w niszy po lewo. Czarnoskóry barman zignorował nasze wejście i kontynuował wycieranie kieliszków, więc Asia spytała co mi wziąć i pofatygowała się do baru.
    – Co mi polecisz?
    Obróciła się ku mnie i skinęła ramionami, gdy barman bez słowa zaczął nalewać do szklanek gęsty, kremowy płyn koloru kawy z mlekiem.
    – Dziękuję. – powiedziała zabierając drinki, a on ledwo zauważalnie skinął głową.
    Drink smakował nieziemsko. Nie wiem czy za jego sprawą, ale poczułem się lepiej. Trochę gadaliśmy o wystroju knajpy, śmialiśmy się z gburowatego barmana, naganiacza w cylindrze a później z faceta, który przeszedł przez salę. Grubas w garniturze miał na twarzy wenecką maskę. Zastanawialiśmy się, czy jeden z nich to może Adam. Gdy już mieliśmy się zbierać pojawił się nasz znajomy z pasażu.
    – Już mnie poznaliście. Nie przeszkadzam? – nie czekał na odpowiedź. – Mówcie mi Adam. Podoba się Państwu w moim klubie?
    – Lubię taki klimat. Naprawdę fajnie.  – odpowiedziała mu. – A drink dokładnie jak Pan mówił. Jeszcze takiego nie piłam.
    – Skoro smakował, to na koszt zakładu jeszcze jeden. Ode mnie Sylwio.
    Jakby ktoś potrącił niewidzialną strunę w moim brzuchu. Nie wiem czy bardziej zaniepokoiły mnie jego słowa, czy jej reakcja. Asia uśmiechnęła się do niego zupełnie ignorując, że nie trafił z imieniem. Nie zamierzała prostować. Przestało mi się tu podobać i chciałem z nią jak najszybciej porozmawiać, ale nie przy Adamie.
    – No cóż. Zostawię was. Obowiązki. Miłej zabawy. – Jakby czytał mi w myślach. Jego spojrzenie i uśmiech zbiły mnie z tropu. –  Zaraz każę Lucjanowi przynieść napój. Aha. I wybaczcie mu. Nie jest rozmowny.
    – Dziękujemy Adam – odpowiedziałem – ale raczej już pójdziemy. Mamy trochę obowiązków.
    – Tak, wiem. Przygotowania do ślubu to ciężka praca.
    Struna w moim brzuchu wibrowała z pełną amplitudą. Panny młode na ogół nie zakładają sukni przed ślubem. Dlaczego to powiedział?
    Asia spojrzała na mnie z otwartymi ustami.
    – Idziemy kochanie. – chwyciłem jej dłoń.
    – Każdy podejmuje sam decyzje, Paweł. Skoro musicie, to musicie.
    Teraz mnie naprawdę przeszedł dreszcz.To jak zwrócił się do Asi byłem w stanie wytłumaczyć na kilka sposobów. Założyłem, że strzelił imię w nadziei, że ona zdradzi swoje prawdziwe, a może akurat zgadnie. Czyżby moje imię przypadkowo odgadł? Nie wierzyłem w przypadki. 
    – Tak. Taka jest nasza decyzja. – odpowiedziałem. – Idziesz?
    W korytarzu Asia zarzuciła mnie pretensjami.
    – Nie byłeś zbyt uprzejmy.
    – A ty nie widzisz, że coś tu nie gra Aśka?
    Nagle się zatrzymała.
    – Aśka?! Kim jest Aśka? Zdradzasz mnie?
    Poczułem, że ogarnia mnie lęk. Może to wszystko mi się wydaje. Może w drinku był narkotyk? To podpowiadała mi logika. Tak czy inaczej chciałem stąd wyjść. Natychmiast. Sądziłem przez korytarz długie susy ciągnąc ją za rękę. Marzyłem, żeby znaleźć się znów na zewnątrz. Chwyciłem za klamkę z nadzieją, że się nie zatnie. Drzwi na szczęście się otworzyły. Już nie trzymałem ręki Asi. Oślepiło mnie jaskrawe światło.

    ***

    Ocknąłem się w pokoiku. Był pusty poza jednym fotelem w rogu. Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu wyjścia, ale nie zauważyłem nic co mogło być drzwiami, jedynie okienko na wysokości głowy. Serce podeszło mi do gardła. Jakbym znał to pomieszczenie. Ale skąd? Mimo strachu poczułem sztywnienie w spodniach. Nie rozumiałem dlaczego jestem taki spokojny. Nie szamotałem się ani nie krzyczałem i nie waliłem w ściany. Co się ze mną do cholery dzieje? Czułem tylko strach i podniecenie. Wstałem i wyjrzałem przez okno. Nogi ugięły się pode mną ale nie upadłem. Pod oknem zauważyłem koło młyńskie. Nie obracało się. Na sali barman Lucjan wciąż bez emocji wycierał szklanki. Spojrzałem w niszę pod ścianą gdzie niedawno siedzieliśmy. Asia wciąż tam była a obok niej …  Adam. Nie rozmawiali. Siedzieli w milczeniu patrząc w okienko. Przed nimi stały rzędy pustych krzeseł. Nie pamiętam, żeby były tam wcześniej. Adam wyciągnął w górę prawą rękę i pstryknął. Niemal natychmiast koło młyńskie ruszyło i usłyszałem szum.
    – Może powinnaś wyjść razem z mężem Sylwio? Niepokoję się o niego. Za tydzień bierzecie ślub.
    Głos Adama dobiegł do mnie bardzo wyraźnie, mimo odległości i szyby w oknie.
    – Chciałabym zostać, jeśli ci to nie przeszkadza. Przepraszam za Pawła. Zwykle tak się nie zachowuje. Nie wiem co się ostatnio z nim dzieje. Na pewno nie chciał cię obrazić. Myślę, że się po prostu przestraszył.
    – Rozumiem go doskonale. Też byłbym o ciebie zazdrosny. – powiedział zajadając kolejne ciastko ze stołu i głośno mlaskając. – Może nie powinniśmy ze mną rozmawiać.
    – Masz rację. – wstała – chyba pójdę go poszukać.  Coś jest z nim nie tak. Odprowadzę go do domu i przyjdę. Jeśli chcesz.
    – Niestety. Już mnie nie będzie. Ale twoja decyzja, żeby poszukać Pawła jest słuszna.
    Zastanawiałem się w jaki sposób Asia mnie znajdzie. Jak dostanie się do tego pokoju. Po chwili nie miałem już nad czym się zastanawiać. Zawróciła i usiadła obok Adama. Poczułem … że ciężej mi się oddycha i przybyło w brzuchu miłych igiełek.  Nie chciałem tak się czuć. Na salę wszedł tęgi mężczyzna w garniturze i weneckiej masce z dużym nosem na twarzy. Przeszedł pół sali i usiadł na krześle przed nimi. Po chwili kolejni aż wszystkie krzesła się zapełniły. Po brzuchu latały mi motyle i dreptały mrówki.
    – Masz ochotę na ciastko? – spytał Adam i nie czekając na odpowiedź wyciągnął rękę ku niej podając jej jedno  wprost do ust. Spojrzała w okienko nad wirującym kołem. Przeszły mnie dreszcze. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy choć nie było blisko. Zjadła ciastko i  oblizała jego palce. Odpiąłem pasek i pozwoliłem, żeby spodnie opadły na podłogę. MIałem ogromne wyrzuty sumienia, ale podniecenie wygrało. Czułem się rozdarty ale nie potrafiłem przestać się dotykać patrząc na nich.  Adam podał kolejne ciastko. Łapczywie połknęła i oblizała krem z jego kciuka. Nie spieszył się. Pozwolił, żeby go przez chwilę ssała. Jeden z mężczyzna w maskach zaklaskał i po chwili cała widownia biła brawo. Co tu się kurwa dzieje – pomyślałem.
    – Zauważyłem Sylwio, że jesteś spostrzegawcza.Wiem, gdzie zerkasz.
    – On tam jest, prawda? Patrzy na nas?
    – Tak. Zamierzałaś mu powiedzieć przed ślubem o swoich fantazjach? Teraz masz okazję.
    – Wiesz o czym marzę?
    – Wiem wszystko. Ale nie musisz mi wierzyć.
    Wyjął kartkę i coś zapisał, następnie złożył ją i położył na stole.
    – Twoja kolej. – powiedział – Tu jest napisane o czym teraz fantazjowałaś.
    Asia przez chwilę patrzyła na niego badawczo. Publiczność wyczekiwała w milczeniu. Asia wstała poprosiła Adama, żeby zdjął jej majtki. Ten włożył dłonie pod ślubną suknię,  zsunął koronkowe majteczki  do wysokości kolan. Byłem zdruzgotany, ale jednocześnie nie chciałem, żeby igiełki z mojego brzucha zniknęły. Zacząłem z bezradności walić wolną dłonią w szybę, ale raczej nikt tego nie słyszał. Asia podeszła do chromowanej rury. zaczęła tańczyć. Zdałem sobie sprawę, że muzyka nie zmieniła się od naszego przyjścia. Ciągły jednostajny rytm dobiegający nie wiadomo skąd jeszcze pogłębiał moje dziwne odczucia.
    – Odpieprz się od mojej Asi! Co się tu KURWA dzieje! – waliłem w szybę. – Przyjdź tu tchórzu. Pogadamy.
    Moje życzenie spełniło się natychmiast. Adam pstryknął palcami nad głową. Wszystko na sali zatrzymało się w bezruchu a obok mnie w fotelu siedział on.
    – Przekonałeś się trochę do klubu? – spojrzał na moją opuszczoną garderobę.- Widzę, że tak.
    – Dlaczego nam to robisz?
    – Mylisz się? Sam sobie to robisz. Ja ci pomagam w odkryciu siebie.
    – Wypuść nas. Chcemy stąd wyjść.
    – Mów za siebie. Joanna chyba nie chce o ile znam się na kobietach. Ale w porządku. Nie jesteś tu trzymany na siłę i możesz wyjść kiedy chcesz.
    – Serio? Może widzisz tu jakieś drzwi?
    – Pomyśl logicznie Paweł. Jakoś tu się znalazłeś, prawda? Ja też tu jestem.
    Wyjął z kieszeni kluczyk i podał mi go.
    – Co on otwiera? – spytałem.
    – Będziesz wiedział. Jednak jeśli go weźmiesz, nie przekonasz się o czym jeszcze marzy Asia. A uwierz mi. Ona ci tego nigdy nie powie. Wybór należy do ciebie.
    Chwilę czekał. Wyciągnąłem rękę i wziąłem klucz.
    – Dobra decyzja. Za chwilę wrócisz z Asią do domu. I nic nie będziesz pamiętał. No cóż. Miło było cię poznać Paweł. Powodzenia. – powiedział i wyciągnął dłoń na pożegnanie.
    Zawahałem się chwilę. Wyciągnąłem również rękę, ale nie żeby go uścisnąć. Oddałem klucz.  Zaśmiał się i pstryknął palcami. Wrócił do stolika i wraz z zamaskowaną widownią obserwował taniec do którego dołączył barman. Nie miał koszuli a w pasie miał zawinięty ręcznik. trzymał Asię w tańcu trochę bliżej niż przyjęło się tańczyć z obcą osobą. Nie przeszkadzało jej, że ich czoła prawie się dotykały. .Po tańcu Lucjan odprowadził ją do Adama i wrócił za bufet wycierać kieliszki.
    – Co o nim myślisz Sylwio?
    – Nie wiem. Chyba się go boję.
    – Czy właśnie tak wygląda ten, który wprawia twoje serce w drżenie? Tylko błagam. Wiesz już, że niczego nie ukryjesz przede mną. Wiesz, że znam twoją najmroczniejszą fantazję, prawda?
    – Zostawmy to w spokoju. Proszę. To fantazja i nie chcę, żeby kiedykolwiek się spełniła.
    – Nie prawda. Chcesz. Oszukujesz się sama. Kiedyś fantazjowałaś o tym pierwszym razie po ślubie. Ale szybko stało się nudne. Pomyślałaś że robisz to z innym i poczułaś ten ogień środku. Było ci wstyd więc odganiałaś myśli, ale one wracały za każdym razem potężniejsze. Za każdym razem mężczyzna był większy. Była większa rozkosz  i bardziej bolało. I zdałaś sobie sprawę, że jedno nie istnieje bez drugiego.
    Asia milczała. Dał jej następne ciastko i poczekał aż zje.
    – W ostatniej wersji fantazji on to robił, a ty nie mogłaś mu przeszkodzić, prawda?
    Usłyszałem turkot i na scenie pojawiła się drewniana ława na kółkach z pięcioma metalowymi klamrami, którą wpychali Czterej mężczyźni w maskach. Asia struchlała. Jej nogi dygotały jak gałązki na wietrze. Mnie też widok tej machiny zaniepokoił ale wywołał w brzuchu dodatkowe igiełki. Moje przyjaciółki. 
    – Wiesz, że przyprowadziła cię tu twoja fantazja, prawda Sylwio? Ale pierwszy krok musisz zrobić sama. Jeśli będziesz gotowa podpisz to. – położył na blacie kartkę. – Jeśli zechcesz po prostu wyjść, wiesz gdzie są drzwi.  Na zewnątrz będzie czekał Paweł. Zdecydujesz co zechcesz, ale decyzja jest nieodwracalna.
    Asia drżała. W jej maślanych, niewidzących oczach widziałem strach. Wszyscy czekali w milczeniu. Szumiał tylko młyn i grała muzyka.  Mnie ściskało w dołku i bolał mnie nos zbyt długo przyciśnięty do szyby. Przeszedł mnie dreszcz gdy Asia wstała. Coś już postanowiła. Wolnym krokiem ruszyła przed siebie. Zbliżała się do maszyny. Minęła ją i zniknęła w korytarzu prowadzącym do wyjścia. Wypuściłem powietrze. Zniknął strach. Zniknęły też igiełki z brzucha. Po chwili zobaczyłem, że za mną powoli w ścianie zaczęło otwierać się wyjście i do pokoju wpadło światło. Błysnęło na chwilę i …  zniknęło. Po chwili znów zobaczyłem Asię. Podeszła do ławy i wzięła do ręki pióro.
    – Czy to będzie bardzo bolało? – spytała.
    Adam podniósł wargi i pokazał duże, białe zęby.
    – Mogę sprawić, że w ogóle. Tylko rozkosz w czystej postaci.
    Nie byłem pewien czy patrzy w dal czy na maszynę, do której się zbliżała. W połowie drogi odpięła sukienkę i pozwoliła jej opaść na podłogę. Nie zwróciła uwagi na oklaski. Drobne nagie ciało drżało pokonując ostatnie kroki.  Gdy weszła na blat, dwie klamry z głośnym szczęknięciem zacisnęły się na łydkach. Po chwili dwie kolejne na przedramionach a ostatnia uwięziła szyję. Patrzyła w dół  a włosy zakryły twarz. Adam skinął na Lucjana, który ten wyszedł zza baru i ruszył powoli ku Asi. Nie mogła go widzieć, ale ja widziałem. Myślałem, że buty ma podkute metalem dopóki nie zrzucił ręcznika. Zakręciło mi się w głowie. Waliłem oburącz w szybę i krzyczałem. O podłogę stukały nie buty lecz kopyta. Pokryte futrem, dziwnie wygięte nogi też nie należały do człowieka. Z tyłu podłogę omiatał ogon. Potem zobaczyłem to coś i opadłem na kolana. Ukryłem twarz w dłoniach. Asia tego nie wytrzyma – powiedziałem do siebie. – Co ja najlepszego zrobiłem? Dlaczego nie wziąłem klucza. Może zdążę to naprawić. Postanowiłem wezwać Adama. Odetchnąłem z ulgą widząc go znów w fotelu.
    – Jednak chciałbym wziąć klucz.
    – Zdecydowałeś Paweł. Przykro mi.
    – Proszę.
    Adam nic nie mówił a mnie ogarniał lęk. Podszedłem ku niemu na kolanach. W tej chwili dobiegł mnie wrzask Asi. Jeszcze nie słyszałem takiego krzyku. Skuliłem się. Podniecenie uleciało. Pozostał strach i ściskanie w dołku. Asia krzyczała jak obdzierana żywcem ze skóry.
    – Oszukałeś ją! Oszukałeś. Zaufała ci.
    Siedziałem na podłodze otępiały. Krzyk zmienił się. Wciąż był głośny, inny, przeplatany jękami. Przecież nie mogło jej się to podobać? Już tylko jęki, głębokie oddechy, piski. Nie! Ona na pewno tego nie chce. Nagle wszystko ucichło.
    – Oszukałeś ją. – rzuciłem mu wyzwanie wzrokiem. Nie wystraszył się. Wyszczerzył zęby.
    – Dostała to czego pragnęła.
    – Teraz już możesz nas puścić.
    – Właśnie po to przyszedłem. Podpisz tylko tutaj.
    Podał mi kartkę i pióro. Docisnąłem ją do ściany. Kartka była czysta.
    – Gdzie?
    – W rogu na dole.
    Gdy tylko złożyłem czerwony autograf i oddałem kartkę, podał mi kluczyk. Pstryknął palcami i znalazłem się na sali. Nie było nikogo tylko ja i … Asia. Wciąż uwięziona w maszynie. Ścisnęło mnie i poczułem, że mi niedobrze. Podszedłem i pogłaskałem jej twarz. Oddychała głęboko i szybko. Coś kopało od środka w wyraźnie zaokrąglony brzuch. Z nabrzmiałych piersi kapało mleko. Asia patrzyła na mnie bez śladu przerażenia, co jeszcze bardziej spotęgowało moje. W przebłysku logicznego myślenia przypomniałem sobie o kluczyku. Pojawiło się światełko nadziei. Poczułem się lepiej i uśmiechnąłem do niej.
    – Będzie dobrze – powiedziałem.
    Natychmiast wcisnąłem go w zamek klamry przy jej szyi. Przekręciłem…
    Nic. 
    Sprawdziłem drugi zamek. Też nie ustąpił. Znów poczułem bezradność i opuszczała mnie nadzieja.
    – Nie martw się. – powiedziała głosem pozbawionym emocji. – I tak chciałam zostać.
    Przeraził mnie jej blady uśmiech. Z kącików ust i nosa wypłynęła lepka ciecz o perłowej barwie, tworząc po chwili na blacie sporą kałużę. Podobna pojawiła się z tyłu.
    Miotałem się po sali w rozpaczy, nie wiedząc co robić. Waliło mi serce i było mi duszno.
    – Oszukałeś nas! Przyjdź tu tchórzu i pokaż się!
    Z nieokreślonego kierunku dobiegł śmiech. Otworzyłem usta do krzyku i uświadomiłem sobie, że … siedzę na łóżku.

    ***

    Łapałem powietrze jak ryba wyjęta z wody. Serce w gardle waliło jak młot. Przetarłem pot z czoła, ale byłem mokry cały. Strach powoli się ulatniał wypierany przez radość. Obok siedziała Asia obudzona moim krzykiem.
    – Spokojnie. – przytuliła mnie. – Miałeś sen. Już dobrze.
    Nie przypuszczałem, że aż tak można się cieszyć z poranka. To wszystko było takie realne, że jeszcze teraz dygotałem.  Gdy już całkiem doszedłem do siebie wstałem i poszedłem do kuchni, gdzie Asia kończyła już smażyć jajecznicę. Chętnie zostałbym w łóżku przytulony do niej. Mógłbym tak spędzić cały dzień. Ale nie mieliśmy czasu. Wszystko było starannie rozplanowane.
    – Jedz szybko, bo zaraz musimy wychodzić.
    – Robię kawusię. Chcesz?
    – Poproszę.
    Wstawiłem wodę i podszedłem do Asi mieszającej jajecznicę. Przytuliłem się do jej pleców i podałem do ust ciastko z kremem. Oblizała palce i pocałowała mnie. Kawa z mlekiem smakowała nieziemsko. Po śniadaniu Asia poszła szykować się do wyjścia.
    – I jak? – spytała obracając się przede mną w sukni ślubnej.
    Poczułem w brzuchu pojedyncze przyjemne ukłucie jakby igiełką. Piętnaście minut później szliśmy pasażem. Dochodziła jedenasta. Słońce rzucało na rozgrzany chodnik krótkie ale ostre cienie licznych przechodniów. Trzymałem Asię za rękę i czułem, że drży. Zatrzymaliśmy się przed ławką, na której siedział mężczyzna w cylindrze. Na nasz widok podniósł wargę i pokazał duże, białe zęby, ale nie wiem czy to był uśmiech.
    – Jesteś Sylwio.
    Wstał i ruszył a my za nim. Igieł w moim brzuchu przybywało. Zeszliśmy w dół i zatrzymaliśmy się kolejny raz w ceglanym korytarzu za stalowymi drzwiami.
    – Dalej ci nie wolno. – powiedziała.
    – Wiem.
    – Nie mamy całej wieczności. – powiedział mężczyzna w cylindrze.
    Klęknąłem i majtki, które zdjąłem Asi schowałem do kieszeni.
    – To dla ciebie. – mężczyzna podał mi kluczyk.
    – Co otwiera?
    – Będziesz wiedział.
    Patrzyłem za nimi dopóki nie zniknęli w czerwonej czeluści lokalu. Gdy wyszedłem na zewnątrz oślepiło mnie światło pogodnego poranka. Obszedłem budynek i znalazłem schody przeciwpożarowe. Na drżących nogach wszedłem na półpiętro i włożyłem klucz w zamek malutkich drzwiczek. Schyliłem się i wszedłem do środka. Usłyszałem za sobą trzask zamka. W pokoiku stał tylko fotel. Podszedłem powoli do małego okienka.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pawel Milecki
  • Sluga domowy – sobota cz. 1

    Sługa domowy – sobota cz.1

    Opowiadanie z mojej prywatnej kolekcji. Nie wszystkie wydarzenia są fikcyjne, ale opowiadania należy traktować jako wymysł mojej trochę pokręconej wyobraźni. Postacie i miejsca celowo nie posiadają szczegółowego opisu wyglądu, aby indywidualnie interpretować poniższe wydarzenia.

                Tydzień zbliżał się ku weekendowi. Od czwartkowych wydarzeń nie byłem w stanie myśleć o niczym innym niż to, co za niedługo ma się wydarzyć w domu mojej dziewczyny. W piątek wieczorem dostałem SMS od Ani o treści: “Mama wyjeżdża o 9.00, przyjedź 15 minut wcześniej, oficjalnie wybieramy się z rana nad jezioro. Nie ubieraj żadnej bielizny. Dobrej nocy i do zobaczenia :* “. Taki SMS na dobranoc bardzo mnie podniecił, jednak szybko zebrałem się spać, aby mieć odpowiednio dużo wigoru na podołanie nowemu wyzwaniu.

                Rano zgodnie z zaleceniami ubrałem na siebie tylko krótkie spodenki, koszulkę oraz buty i w takim komplecie wyruszyłem na miasto. Czułem się trochę nieswojo, kiedy w autobusie ludzie ocierali się o mnie, brak bielizny powodował silniejsze odczucia w okolicach krocza. W końcu dotarłem do kamienicy, w której mieszka Ania. Otworzyła drzwi jej mama, która z uśmiechem zaprosiła mnie do środka. Była 8.50 i szykowała się do wyjścia, w przedsionku leżały dwie duże walizki. Ania wyszła z pokoju ubrana była w dresik i lekką koszulkę. Przywitała mnie całusem jednocześnie kryjąc się przed wzrokiem matki prawą rękę wsunęła mi do spodenek sprawdzając, czy wykonałem pierwsze polecenie.

    – Hey, jak widzisz mama już wychodzi. Bądź tak dobry i zanieś je na dół do samochodu – mówiąc to masowała mojego penisa powodując jego delikatne jego powiększenie.

    Mimo widocznego wybrzuszenia w spodenkach wyszedłem z mieszkania z walizkami wraz z mamą Ani i załadowałem do samochodu. Jej mama podziękowała mi serdecznie i odjechała. W mojej głowie rodziły się różne podniecające myśli, jednocześnie czułem strach, że kiedy wrócę z powrotem do mieszkania przez dwa dni będę usługiwać mojej nowej Pani. Wdrapałem się na piętro i zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi. Ania otworzyła mi, zastawiając wejście do środka.

    – Nie nie mój drogi, tak nie wejdziesz do środka, rozbieraj się do naga muszę schować Twoje ubrania, żebyś mi się nie uciekł. – te słowa bardzo mnie zaskoczyły nie chciałem rozbierać się publicznie nawet jeśli tylko klatka schodowa.

    – Ale ja…. – próbowałem zaprotestować.

    – Już migasz się od wykonywania rozkazów?! – Ania uniosła głos – Zawsze możesz iść do domu i spędzić ten weekend samotnie – po tych słowach wiedziałem, że ku realizacji mojego marzenia muszę bezzwłocznie wykonywać wszystkie polecenia Ani. Na początek ściągnąłem buty i stojąc boso na posadzce zrzuciłem z siebie koszulkę i spodenki. Ania wyciągnęła rękę po moje ubrania, które natychmiast jej podałem i zniknęła w głębi mieszkania zamykając drzwi na zamek. Stałem nagi na korytarzu i jedynym moim marzeniem było to, aby nikt w tym momencie mnie nie zobaczył. W mieszkaniu słychać było ciche zamieszanie, w końcu drzwi otworzyły się i uśmiechnięta Ania zaprosiła mnie do środka.

    – Chodź do środka golasku – mówiąc to klepała mnie ręką po kroczu – wejdź i uklęknij na podłodze i nie ruszaj się, Pani zaraz wróci.

     

    Wykonałem rozkaz klękając na zimnej posadzce. Pani poszła w kierunku swojego pokoju i zniknęła na parę minut. Klęczałem nagi koło drzwi wejściowych około 10 minut. Kolana zaczynały boleć jednak grzecznie wykonywałem rozkaz. Po chwili Pani wyłoniła się zza drzwi i przeżuwając coś podeszła do mnie.

    – Musiałam dokończyć śniadanie – powiedziała przełykając zawartość ust – na razie bardzo grzecznie się spisujesz, masz świadomość, że nie możesz się już wycofać, w przeciwnym razie wyrzucę Cię takiego za drzwi? – zapytała.

    – Tak, Pani będę Ci wiernie służyć przez cały weekend.

    – Dobrze – uśmiechnęła się – od tej pory zwracasz się do mnie tylko per Pani i tylko wtedy, kiedy Ci na to pozwolę, a resztę moich rozkazów wykonujesz bez wahania i bez sprzeciwów, zrozumiałeś?

    Pokiwałem głową twierdząco.

    – Brawo! Szybko się uczysz. Oczywiście potrzeby fizjologicznie możesz załatwiać do woli, ale tylko wtedy, kiedy akurat Cię nie potrzebuję. Posiłki mama przygotowała mi na zapas, także tym nie będziesz musiał się zajmować, a jak będziesz grzeczny dostaniesz jakiś ochłap dla siebie. Dzisiaj twoimi głównymi zadaniami będzie sprzątanie i usługiwanie mi. Kary za swoje złe zachowanie będę wymyślać na bieżąco nie myśl jednak, że będą dla Ciebie przyjemne.

    Znów pokiwałem głową.

    – Dobrze teraz wstań i chodź do łazienki – szybko wykonałem polecenie przechodząc do pomieszczenia obok. Pani stanęła koło wanny odkręcając kran.

    – Uklęknij obok wanny i rozbierz mnie – wydała rozkaz.

    Ukląkłem na obolałych kolanach, a Pani od wysunęła w moim kierunku stopę. Ściągnąłem z niej skarpetkę i odłożyłem na kosz na pranie, który stał obok.

    – Ucałuj stópkę zanim ją odłożysz, a później każdą część ciała, którą odsłonisz. Ma to być dla mnie przyjemność.

    Przysunąłem stopę mojej Pani do swoich ust i delikatnie zacząłem ją całować. Chwyciłem za drugą stópkę i zrobiłem to samo. Pani cicho mruknęła. Później zsunąłem z niej dresik. Jej nóżki również wycałowałem od łydek aż po uda. Pani w tym czasie usiadła na krawędzi wanny. Wstałem i od razu zauważyłem sutki mojej Pani wystające przez cienki materiał koszulki. Wyciągnąłem ręce i ściągnąłem koszulkę. Cała sytuacja bardzo mnie podniecała. Mój penis stanął jak dąb, kiedy jędrne piersi Ani wyskoczyły na zewnątrz.

    – Czego się gapisz sługo!? – zapytała Pani – Jeżeli chcesz podziwiać ciało swojej Pani musisz zasłużyć. Zamknij oczy i pieść moje piersi!

    Natychmiast zamknąłem oczy i po omacku wyszukałem rękami piersi Pani. Chwyciłem je w całe dłonie i zacząłem miętosić. Pani nie spodobało się to i szybkim ruchem stopy kopnęła mnie w odsłonięte jądra. Zgiąłem się wpół i upadłem na podłogę. Nie bolało, aż tak bardzo, jednak byłem zaskoczony i zareagowałem instynktownie.

    – Tak możesz sobie pieścić prostytutki, a nie swoją Panią kundlu! Otwórz oczy i spójrz na mnie! – wykrzyczała Pani, po czym natychmiast wykonałem rozkaz – Widzę, że trzeba nad Tobą dużo popracować, ale spokojnie do wszystkiego dojdziemy, na razie czeka Cię pierwsza kara, za złe usługiwanie. – mówiła spokojnie Pani patrząc na mnie z góry jedną stopą kładąc na moich jądrach. Pani sięgnęła do kosza na pranie wyciągając z niego majtki, po czym wykonała palcem gest przyzywający mnie bliżej.

    – Wąchaj moje brudne gacie! – powiedziała Pani, przytykając brudną bieliznę do mojej twarzy. Majtki pachniały potem i moczem ich zapach odpychał mnie, jednak Pani coraz mocniej dociskała je mojej twarzy.

    – Pierwsza kara musi być łagodna, ale wyraźna w swoim przekazie – Pani zaśmiała się szyderczo – Otwórz usta, będziesz je tam trzymać, dopóki stąd nie wyjdziemy.

    Po tych słowach Pani wcisnęła mi majtki w otwarte usta dokładnie wpychając każdy kawałek materiału do środka. Odwróciwszy się zakręciła wodę, ściągnęła matki i weszła do wanny. Położyła się w niej wygodnie nogi wystawiając na zewnątrz.

    W ustach powoli zaczynałem czuć smak brudnej bielizny. Był intensywny i kwaśny. Pani poklepała mnie mokrą dłonią po twarzy.

    – Trochę mi Cię żal, ale z drugiej strony to śmieszne i ciekawe, że mogę zrobić z Tobą wszystko co tylko zechce – kończąc wyciągnęła tą samą rękę z wanny i z całej siły wykręcać mojego prawego sutka.

    – Nie jęcz, pomyśl, że to sprawia przyjemność twojej Pani – śmiejąc się odpuściła tortury, a sutek natychmiast zrobił się czerwony i szczypiący.

    – Umyj mnie! – padło polecenie. Natychmiast wziąłem w dłoń gąbkę i żel do kąpieli. Ponownie jak przy rozbieraniu zacząłem od stóp, delikatnie pocierając je miękką stroną gąbki.

    – Naprawde podoba Ci się usługiwanie mi – powiedziała Pani chwytają mojego nabrzmiałego penisa, masując go w górę i dół.

    – Nie przeszkadzaj sobie jeszcze nie jestem czysta.

    Po tych słowach Pani zamknęła oczy i oddała się przyjemności, którą sprawiała jej gąbka, jednocześnie nie przerywając powolnego masowania mojego członka, który teraz prężył się do granic możliwości. W ten sam sposób co stópki umyłem uda i brzuch mojej Pani. Dojeżdżając do piersi zawahałem się pamiętając, co przed chwilą się stało, dlatego ze szczególną delikatnością obmyłem je wraz z ramionami i dłońmi. Ręka mojej Pani doprowadzała mnie do ekstazy. Byłem na skraju wytrysku co na pewno nie by się nie spodobało, dlatego z całej siły starałem się wytrzymać. W ostatnim momencie Pani puściła go i odwróciła się na brzuch. Z ulgą umyłem plecy oraz cudowne pośladki.

    – Weź ręcznik i czekaj na mnie – powiedziała.

    Pani wstała i opierając się o mnie wyszła z wanny. Ja od razu zrozumiałem co mam robić i dokładnie wytarłem mokre ciało mojej Pani.

    – Dobrze się spisałeś – mówiąc to wyciągnęła mi z ust majtki i rzuciła na podłogę – ubiorę się już sama, masz 10 minut na skorzystanie z toalety, umycie się i posprzątanie moich ubrań w łazience potem przyjdź do mojego pokoju. – kończąc Pani wyszła z łazienki. Wskoczyłem do wanny i szybko wyszorowałem się, dokładnie płucząc usta, w których nadal czułem kwaśny posmak brudnej bielizny, pozbierałem ubrania i włożyłem do je kosza, a mokre ręczniki rozwiesiłem na sznurkach, podłogę przetarłem szmatą leżącą w kącie i udałem się do pokoju. Pani siedziała nago na fotelu i wcierała w siebie dużą warstwę kremu.

    – O już jesteś, to dobrze podejdź tu i ustaw się na czworaka przede mną, nie mam gdzie położyć moich czystych stópek – Od razu wykonałem rozkaz ustawiając się pod fotelem jak podnóżek głowę kierując ku podłodze. Pani położyła na moich plecach swoje nogi i kontynuowała wcieranie kremu.

    – Ahh – westchnęła – Dlaczego wcześniej nie zaproponowałeś mi swoich usług już dawno byłbyś moim podnóżkiem – nie odpowiedziałem.

    Nagle usłyszałem dźwięk robionego zdjęcia, odwróciłem głowę w stronę mojej Pani, ale natychmiast jej stopa przywarła ją z powrotem do ziemi.

    – Nie fatyguj się – skomentowała – wyszedłeś na zdjęciu pięknie jak na sługę i żałośnie jak na faceta – po tych słowach usłyszałem dźwięk wysyłanego zdjęcia na messengerze – Wysłałam twoje zdjęcie do Lidii, niech się napatrzy na mojego sługusa, obiecałam jej to w zamian za wypożyczenie trochę zabawek na weekend.

    – Co zrobiłaś?! – poderwałem się delikatnie z ziemi jednak stopa mocno mnie do niej przycisnęła. Lidia było zboczoną i wredną koleżanką Ani jeszcze z czasów liceum, zmieniająca mężczyzn jak rękawiczki.

    – Ohh kochanie nie bulwersuj się, nie dałeś ograniczeń twojej służby, a chciałam urozmaicić nasz weekend, więc wypożyczyłam kilka zabawek od Lidii w zamian za zdjęcia, pokazujące ich wykorzystanie – po raz kolejny nie opowiedziałem. W tym momencie Pani zmieniła pozycję i ułożyła głowę na moich wypiętych pośladkach, jeden palec przykładając do mojej dziurki. Znów usłyszałem dźwięk migawki i wysyłania zdjęcia. Poddałem się całkowicie. Wiedziałem, że teraz i tak nie ma już odwrotu. Pani ścisnęła mocno moje jądra i wysłała kolejne zdjęcie.

    – Wystarczy jej. Teraz uklęknij i popatrz na mnie – rozkazała.

    Podniosłem się niemrawo z ziemi i zobaczyłem Panią siedzącą na fotelu z rozłożonymi szeroko nogami opartymi o oparcia fotela. Zza oparcia wyciągnęła metalowy pas cnoty z hakiem analnym zakończonych metalową kulką. Moje oczy niemal wypadły z oczodołów, kiedy to zobaczyłem. Pani przysunęła narzędzie do moich ust, które jak zaprogramowany otworzyłem co poskutkowało znalezieniem się w nich metalowej kulki. Była średniego rozmiaru, jednak wypełniała całą moją jamę ustną. Pani zaczęła ruszać nią na boki, jednocześnie masując się po swojej cipce. Nagle szarpnęła kulką, która wyskoczyła na zewnątrz ociekając moją śliną i przysunęła ją do swojej łechtaczki. Jeździła nią w górę i w dół cicho pojękując. Patrzyłem na ten pokaz niemal nie mrugając zapatrzony w cudowne krocze mojej Pani. Pani dociskałą kulkę coraz mocniej do siebie, aż w końcu przypadkowo zjechała za nisko, przez co wskoczyła do dziurki. Pani nie spodziewając się westchnęła nagle, jednak nie przerwała, a jedynie uśmiechnęła się do mnie i kontynuowała zabawę. Z jej pochwy zaczęły wypływać soki, a Pani głośniej pojękiwała. Po chwili zabawy Pani wyciągnęła zabawkę i ponownie włożyła ją do moich ust. Tym razem kulka była ciepła i wilgotna. Smakowała lekko kwaśnym śluzem mojej Pani.

    – Wstań, odwróć się tyłem i wypnij się – rozkazała.

    Wykonałem rozkaz, słysząc za sobą dźwięk otwieranej oliwki. Palec z zimnym żelem nieśmiało jeździł po krawędzi mojej wypiętej dziurki. Z czasem zaczął mocniej napierać aż nagle wsunął się we mnie. Tym razem to ja westchnąłem z zaskoczenia i bólu, który szybko zmieniał się w przyjemność. Palec drążył i wiercił się we mnie przez chwilę, po czym poczułem drugi i trzeci. Moja dziurka trochę się rozluźniła, jednak nadal czułem się nieswojo mając trzy palce między pośladkami. Pani nagłym ruchem wyciągnęła palce i wzięła do ręki pas cnoty. Kulka przesmarowana oliwką sforsowała mój odbyt i usadowiła się w nim dość głęboko.

    – Teraz się odwróć – powiedziała Pani.

    Dopiero teraz zauważyłem mój masywny wzwód. Stałem na wprost Pani z kulką uwierającą mnie z tyłu.

    – Nie no tak Ci tego nie zapnę – stwierdziła zawiedziona – Dobrze więc, jako że byłeś grzeczny zrobię dla Ciebie wyjątek, ale na moich warunkach. Kładź się na ziemię.

    Położyłem się. Pani stanęła nade mną tak, że mogłem podziwiać jej cipkę. Pani pogrzebała za fotelem i wyciągnęła dwustronnego strapona, który składał się z dłuższej i krótszej końcówki.

    – Chyba nie myślałeś, że pozwolę Ci wejść we mnie. Podnieś głowę trochę i otwórz usta.

    Krótsza końcówka znalazła się w moich ustach była jednak zbyt duża przez co napierała głęboko powodując chęć wymiotów. Pasek strapona Pani zapięła mocno wokół mojej głowy, a końcówkę nasmarowała oliwką.

    – Ma nadzieje, że Ci wygodnie – powiedziała prześmiewczo. Pani uklękła tyłem do mojej twarzy w kierunku pozycji 69 nogami przywierając moje ręce do ziemi unieruchamiając je. Widok jaki teraz widziałem to długi czarny gumowy penis wyrastający z moich ust oraz tyłek mojej Pani z dwoma odsłoniętymi dziurkami. Pani chwyciła strapona i wsunęła go w głąb mokrej dziurki. Czarny penis stopniowo zaczął znikać i wynurzać się z cipki mojej Pani. Im głębiej w niej znikał, tym bliżej mogłem się przyglądać zabawie. W końcu Pani usiadła na całym penisie, jednocześnie na mojej twarzy. Mój nos wbił się między pośladki, które zacisnęły się, podczas gdy Pani poczuła dreszcze spowodowane głębokim wejściem. Przez chwilę nie mogłem oddychać. Moją twarz zaczęły oblepiać soki. Pani przywierając do mojej twarzy zaczęła ujeżdżać gumowego penisa. Powodowało to krótki okres czasu na wdech. Po chwili Pani jakby zorientowała się, że jej żywa zabawka się dusi, pośladki uniosła wyżej i kontynuowała zabawę. Jej ruchy znacznie przyspieszały, a krótszą końcówka w moich ustach przy uderzeniu pośladków wbijała się głęboko w moje gardło. Poczułem, że Pani na mojego penisa zakłada prezerwatywę. Zimny żel i ciepła dłoń wylądowała na nim chwilę później. Bardzo silnym uściskiem dłoni Pani masowała mojego penisa, jednocześnie nadal ujeżdżając moją twarz. Czułem się bosko mając przed sobą widok cipki mojej Pani oraz czując jej dłoń na moim członku. Nagle Pani zaczęła głośniej pojękiwać, wyrównując tempo, a czarny penis znów zaczął głęboko znikać. Soki z dziurki mojej Pani zaczęły powoli spływać po moim policzku, a końcówka w moich ustach spowodowała znaczny ślinotok. Pani coraz głośniej wzdychała. W końcu usłyszałem jedno dłuższe westchnienie, a ciało mojej Pani zaczęło drgać od skurczy.  Pani opadła na pośladkami na moją twarz, ponownie powodując brak możliwości wdechu i na chwilę zastygła w takiej pozycji. Walcząc o każdy milimetr sześcienny tlenu, wciągałem do nosa pot i soki pochodzące z pośladków mojej Pani. Pani uniosła się, a ja głośno zaciągnąłem się powietrzem.

    – Ohh zapomniałam o Tobie, wybacz – powiedziała Pani śmiejąc się.

    Nadal w ręce trzymała mojego penisa. Znów zaczęła go masować tym razem bardziej dynamicznie. Nie musiała się długo starać, gdy doszedłem nadal będąc gumowym penisem w jej cipce. Pani ściągnęła prezerwatywę, a resztę spływającej spermy wycisnęła do niej mocno z mojego członka. Wysunęła się ze strapona i odwróciła przodem do mnie. Odpięła pasek i uwolniła moje usta.

    – Dobrze się spisałeś, sługo. Jednak mówiłam, że zrobimy to na moich warunkach – Pani znów nogami unieruchomiła moje ręce, gorącą i wilgotną cipkę usadowiła na mojej klatce.

    – Zamknij oczy, otwórz usta – wręcz zaśpiewała radośnie.

    Wykonałem rozkaz. Pani nachyliła się nade mną i splunęła mi do ust. Nie zareagowałem. Splunęła mi do ust jeszcze kilka razy.

    – Połknij i podziękuj Pani.

    – Dziękuję Pani – powiedziałem przełykając ślinę.

    Pani odwróciła się i sięgnęła po coś. Była to prezerwatywa, którą odłożyła. Chwyciła ją za końcówkę i rozlała zawartość po mojej twarzy.

    – Znów wyglądasz żałośnie – zaśmiała się głośno – wyśle zdjęcie Lidii, na pewno się ucieszy – powiedziała głośno. Po chwili usłyszałem dźwięk wysyłanej wiadomości.

    – Lidia mówi, że jesteś słodki – za szydziła Pani – Lidia prosi o filmik jak Cię karmię spermą, widać twój widok ją podniecił. Jak włączę nagrywanie masz popatrzeć w kamerę i powiedzieć “Witam, Pani Lidio”, zrozumiałeś?

    Pokiwałem głową. Pani krzyknęła “akcja”, a ja wypowiedziałem swoją kwestie.

    – Tutaj mamy mojego niewolnika – tłumaczyła do kamery Pani – niewolnik zaspokoił swoją Panią – Pani pogłaskała mnie po włosach – teraz niewolnik dostanie swoją nagrodę – ciągnęła rozsmarowując spermę po mojej twarzy.

    Pani zebrała trochę spermy z twarzy palcem i włożyła mi go ust.

    – Ssij paluszka – mówiła wkładając mi kolejne porcje nasienia – Pięknie niewolniku, a teraz pokaż do kamery co masz w buzi, ładnie połknij i podziękuj Pani Lidii za posiłek. Wystawiłem język biały od mojej własnej spermy na zewnątrz i połknąłem zawartość. Czułem się upodlony do granic możliwości. Moja sperma była gorzka i słona jednocześnie. Przełknąłem ją z obrzydzeniem i chęcią zwymiotowania. Podziękowałem za posiłek, a Pani z radością poklepała mnie po twarzy.

    – Wysłane. Coraz grzeczniej się sprawujesz sługo. Widzę w tobie wielki potencjał – po tym słowach odwróciła się i siłą wcisnęła oklapłego penisa w klatkę. Zacisnęła zimną obręcz na moim penisie i spięła ją metalową kłódeczką z resztą narzędzia. Przez hak biegnący do mojego tyłka. Pas cnoty zapięty na moim penisie rozdzielał jądra na boki, co bardzo rozśmieszyło moją Panią. Na koniec docisnęła do mojego tyłka hak tak, aby kulka głęboko siedziała. Po raz kolejny usłyszałem dźwięk wysyłanej wiadomości i śmiech mojej Pani spowodowany komentarzem Lidii.

    – Teraz jesteś gotowy, idź się umyć i staw się zaraz z powrotem na służbę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ander

    Piszę zbyt rozlegle, żeby zmieścić jeden dzień w jednym opowiadaniu 🙁 To wada czy zaleta?

  • Sasiadka Katarzyna

    W chwili zaistniałej sytuacji miałem 18 lat. Jak co wieczór sąsiadka Katarzyna mieszkająca na 4 piętrze wracając z pracy w godzinach wieczornych stanęła pod drzwiami mojego mieszkania ( mieszkam na 2 piętrze ) i chciała zagadać do mojej mamy. W sumie to od ponad 10 lat wyglądało to właśnie tak, a to raz nie było Matki a innym razem coś podać , jakieś należności itd. a w większości przypadków po prostu stały i nawijały przy otwartych drzwiach. Tak i było tym razem, otworzyłem drzwi i oznajmiłem że mamy nie ma. Zazwyczaj zamknął bym drzwi i na tym by skończyła się ta przygoda, jednak wtedy zauważyłem że Kaśka wnosi ze sobą gigantyczne kartonowe pudełko, w którym jak się później okazało były ubrania więc do lekkich nie należało. Kasia była mamą 2 dzieci, które jak później się okazało nocowały dziś u dziadków a ubrania należały do  młodszej córeczki. Zaproponowałem- Może pomogę to wnieść na górę ? – Zaproponowałem. Uśmiechnęła się jak zwykle i odpowiedziała że nie ma takiej potrzeby. Już miałem zamykać drzwi i pożegnać się jak zwykle ale zauważyłem że karton naprawdę jest ciężki. Po prostu zamknąłem drzwi od mieszkania, chwyciłem karton i ruszyłem z nim na górę -Hahaha ale masz werwę. – Zaśmiała się Kasia i ruszyła za mną zmęczonym krokiem. Ogólnie Katarzyna jest starsza ode mnie o 11 lat. Wprowadziła się tutaj z 1 dzieckiem kiedy miałem 14 lat i nasze relacje od samego początku przebiegały bardzo sympatycznie. W swoim życiu miała kilku facetów ale z żadnym jej nie wyszło na dłuższą metę. Myślę że po prostu trafiała na nieodpowiednich mężczyzn, tak jak i było w przypadku ostatniego który zostawił ją z 2 dzieckiem samą. W swojej karierze może zdarzyło się parę razy jej pomóc z wyniesieniem roweru czy pamiętam jak z Ojcem wnosiliśmy jej nowe meble na 4 piętro. Doszliśmy na górę. W sumie nie zmęczyło mnie to w ogóle. Bo niby jak, mam 18 lat i prawie co dzień uprawiałem wszelakie sporty osiedlowe + spore osiągnięcia sportowe szkolne. Otworzyła drzwi i powiedziała żeby postawić karton w pokoju dzieci.- Nie chciałabym Cię wykorzystywać ale mam jeszcze do Ciebie prośbę. – Zapytała nieśmiało- Słucham pani Kasiu czy jeszcze miałbym coś przynieść ? – odpowiedziałem pytaniem- Haha tak właśnie skąd wiedziałeś. Słuchaj dam ci kluczyki do samochodu, są tam jeszcze 2 torby z ubraniami dałbyś radę mi tu jeszcze je przynieść ? Na pewno Ci się odwdzięczę. Tylko sprawdź na koniec czy dobrze zamknąłeś samochód. – Poinstruowała mnie Kasia i dodała. – I nie mów do mnie Pani tylko Kasia przecież jesteśmy dorośli. Potwierdziłem z lekkim uśmiechem. – Dobrze Kasiu. Widziałem jej spojrzenie pod koniec i moje myśli były skierowane ku jednemu. Tym razem się nie zaśmiała tylko uśmiechnęła zalotnie. A to było nietypowe ponieważ na tyle lat znajomości pierwszy raz coś takiego miało miejsce. Zdarzało się owszem że fantazjowałem o Kaśce, nie bez przyczyny zresztą. Była ona w szalonym wieku kobiety przed 30. Ma niecałe 170 Cm wzrostu i nie była szczupła. A to była jej wielka zaleta ponieważ zawsze fascynowały mnie krągłości u kobiet. Schodząc po schodach zamknąłem drzwi do własnego mieszkania na klucz. To jedno spojrzenie całkowicie oderwało mnie od rzeczywistości. Myślałem tylko o sposobie odwdzięczenia się przez Katarzynę. Przez to całe rozmyślanie zajęło mi sporo czasu zejście i wejście z torbami po schodach. Dodatkowo kiedy wszedłem już na 4 piętro nie widziałem czy zamknąłem samochód. Tak więc znowu zleciałem na dół , szarpnąłem za klamkę od samochodu lecz ten był zamknięty. Już bez pośpiechu ponownie wdrapałem się na 4 piętro i wszedłem do mieszkania Kasi. – A te gdzie położyć ? – spytałem dość głośno bo nie wiedziałem w którym pokoju się znajduje.- Rzuć gdziekolwiek i podejdź tutaj. – Rozbrzmiał się odgłos sąsiadki z łazienki. Pomyślałem że to trochę dziwne że woła mnie z łazienki ale podszedłem pod drzwi i spytałem o co chodzi- Otwórz szafę w przedpokoju i wyciągnij z niej ręcznik, ten zielony co jest na wysokości twoich oczu. – Stwierdziła- Mam ci go podać ? – spytałem lekko onieśmielony bo słychać było z łazienki że leje się woda pod prysznicem – O tak, spokojnie jestem zamknięta w kabinie możesz śmiało wejść. – Westchnęła Kasia Słysząc słowa zapewnienia że nie znajdę się w niezręcznej sytuacji śmiało otworzyłem drzwi, lecz ku mojemu zdziwieniu kabina prysznicowa nie była zamknięta. Była wręcz otwarta na całą szerokość a po środku stała ona. Sąsiadka. Tym razem cała nago z maszynką do golenia w ręce.- Tak może być ? – spytała Nie mogąc powstrzymać wzroku przejrzałem ją z góry do dołu. Ideał. Bez żadnej skazy. Ciepła woda spływała po jej włosach prosto na piersi. Nie były one jak na tych wszystkich zdjęciach nabrzmiałe , okrąglutkie i sterczące. Po prostu duże kobiece piersi zwisające do połowy brzucha. Mimo to wspaniałe, aż chciałoby się zasypiać na nich co wieczór. A cipka ? Świeżo co wygolona. Nie było ani włoska. Nie miała też wystających warg sromowych na zewnątrz. Słowem ciałko jak u licealistki.- Ten ręcznik to dla Ciebie. – powiedziała- Mam wziąć prysznic ? – Spytałem lekko zakłopotany- Masz tu do mnie dołączyć i się zrelaksować. – Tym razem ciepłym i zachęcającym tonem odpowiedziała- Uhmm , yy bo nie wiem czy mogę do Pani … – zająkany i zestresowany nie wiedziałem zbytnio co robić. Było by to moje pierwsze seksualne zbliżenie z kobietą.- Hej!! – uniosła się – Mieliśmy być na Ty. A teraz ściągaj ubrania i wskakuj tu do mnie, jest dość ciasno ale to chyba wpłynie na korzyść. W sumie nic nie mówiąc i lekko unikając kontaktu wzrokowego rozebrałem się do naga i stałem tak przed nią. Tym razem i po niej było widać lekkie zakłopotanie. Stał przed nią mężczyzna wysportowany, dobrze zbudowany a na dodatek mój sprzęt był całkowicie odsłonięty gdyż parę dni wcześniej również wygoliłem swoje miejsca intymne. Chwyciła mnie za rękę bo inaczej chyba bym nie wykonał pierwszego kroku i wciągnęła pod prysznic. Woda spływała bo jej cudownym ciele nadając piersiom jeszcze piękniejszy wygląd niż byłem w stanie sobie kiedykolwiek to wyobrazić. Kiedy już wszedłem pod strumień ciepłej wody całe to uczucie zakłopotania nagle zniknęło. Czułem że jestem tylko ja i Kasia nadzy pod prysznicem. Ocieraliśmy się o siebie przez parę minut ale nie doszło między nami do kontaktu płciowego czy nawet pocałunku. W końcu powiedziała że wychodzi i żebym nie kazał jej długo czekać. Spojrzałem na swojego penisa, o którym przez chwilę całkowicie zapomniałem. Już widać było oznaki wytrysku, lecz długo nie czekając zakręciłem wodę i wytarłem się zielonym ręcznikiem. Nie wiedziałem co mnie czeka po wyjściu z łazienki. W głowie miałem wszystkie te pozy, które oglądałem. Na jeźdźca , od tyłu , misjonarz … myślałem że śnię. Wyszedłem z łazienki a ona czekała na mnie w swoim pokoju. Ku mojemu zdziwieniu ubrała się w szlafrok. Wyglądała w nim jeszcze seksowniej. Ja nie miałem na sobie nic, bo w końcu działałem instynktownie. W tym momencie zgasły wszystkie światła. Czar prysnął, chwila konsternacji…- To chyba korki – usłyszałem z ciemności jej głos – Mógłbyś zobaczyć ?Elektrykiem nie jestem, ale bezpieczniki potrafiłem włączyć. Jak się okazało bezpieczniki były nietknięte na swoim miejscu. Powiedziałem że wszystko jest ok i może to jakaś awaria osiedlowa. Miałem rację, wyjrzeliśmy przez jej okno balkonowe i rzeczywiści w całym bloku na przeciwko nie świeciło się ani jedno światło. Tym samym znowu zbliżyłem się do niej. Poczułem jej ciepło i zaraz wróciło całe moje podniecenie tą niecodzienną sytuacją. Nie odwróciła się do mnie. Stała przede mną, objęła się moimi ramionami i zaczęła seksownie pocierać pośladkami o moje krocze. – Całuj mnie po szyi – powiedziała, odsłaniając tym samym lewą część swojej pachnącej szyjki oraz zaczesując lekko włosy. Zwyczajnie dałem jej tam buziaka, jednego, drugiego i z każdym następnym czułem że co raz bardziej się wije. Ty wampirze – powiedziała nie mogąc już wytrzymać kolejnej fali całusów. Odwróciła się w moją stronę i zrzuciła z siebie szlafrok jednym ruchem. W sumie i tak zbyt wiele nie widziałem bo w końcu nie było światła jednak pamiętając widoki z pod prysznica moja wyobraźnia działała jeszcze lepiej. Kocham Cię – powiedziałem nie do końca znając znaczenie tych słów. Nie wiem co chciałem tym osiągnąć ale to jedyne co mi przyszło do głowy wtedy. Ja Ciebie też – i nie pozwalając na rozwinięcie dialogu zaczęła mnie delikatnie muskać swoimi ustami. Po chwili całowania czułem jak co raz bardziej nasilały się pocałunki, aż w końcu lizaliśmy się na całego. Od totalnego prawiczka, który nie wiedział jak zabrać się za kobietę w pół godziny przeszedłem całkowitą przemianę. Wtopiłem swoją głowę w jej cudownie olbrzymie piersi. Nie chciałem jej stamtąd wyjmować lecz ona usilnie chciała żebym schodzić co raz niżej. Gdy już byłem na poziomie jej pachnącej waginy przytrzymała mnie lekko a następnie rozłożyła się na łóżku. Podłożyła mi pod twarz swoje zmarnowane stopki a ja zacząłem je masować jak profesjonalny masażysta. Nie myśląc długo przeszedłem do całowania jej ud. Czułem jak bardzo jest podniecona i podejrzewam że ona wyczuwała z mojej strony to samo. Mając jej stópki w swoich dłoniach czułem jak się rozchodzą na boki. Gdybym to zobaczył na własne oczy prawdopodobnie już wtedy bym doszedł jednak mogłem to jedynie poczuć na dotyk. Zrobiła pełny szpagat a ja przed swoimi ustami miałem jej rozchyloną do granic możliwości przepiękną cipkę. – Czy koleżanki tam potrafią ? – Spytała lekko podśmiewając się przy tym Nie ma szans – odpowiedziałem i zanurzyłem swoje usta w jej szparkę. Było jej bardzo dobrze. Nie wiem czy to wina tego że nie miała mężczyzny od lat czy może po prostu byłem w tym dobry. Nie dociekałem chciałem tylko żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Lecz  w tym momencie wrócił prąd i światło w sypialni rozświetliło mrok. Lekko mrużąc oczy widziałem że zaciska wagi zębami z rozkoszy. Spojrzała na mnie lekko się podniosła i powiedziała żebym się położył teraz zajmiemy się sobą nawzajem – Powiedziała to takim głosem że niemal wytrysnąłem Nie zdążyłem się dobrze ułożyć a ona już ponownie zrobiła szpagat tym razem nad moją głową. Powoli schodziła w dół aż bardzo delikatnie ułożyła swoją cipkę centralnie na moich ustach. Ona natomiast pochyliła się w stronę mojego kutasa i zaczęła pieścić moje klejnoty. Ja w sumie byłem tak zafascynowany że lizałem wszystko co popadnie, wkładałem języczek do środka cipeczki z której wydobywał się przyjemny w smaku śluz a nawet oblizywałem jej odbyt. Była czyściutka i wszystko to sprawiało mi jeszcze większą przyjemność. Nagle poczułem jak mój penis znalazł się w ciepłym, wilgotnym miejscu. Wzięła go do buzi i dalej masując mosznę bardzo zmysłowo oblizywała mi kutasa z góry do dołu. Czułem jak cała drży a z cipki wydobywała się co raz większa ilość śluzu, który już znajdował się na całej mojej twarzy. To uczucie tak bardzo spotęgowało moje doznania że wytrysnąłem. Ona miała go w ustach i przeszło mi przez myśl czy czasem nie przesadziłem. Ale Kasia dalej ssała mi fiuta jednocześnie co raz bardziej ruszając cipką już po całej mojej twarzy. To była jedna z moich najdłuższych i dotychczas najlepsza erekcja. Chwyciłem ją za pośladki i docisnąłem jej cipkę do mojej twarzy tak bardzo jak tylko mogłem a swój języczek wsadziłem najgłębiej jak tylko było to możliwe. Nagle poczułem że moją twarz zalewa jakaś ciecz, dużo mniej gęsta od śluzu. Wytrysnęła. Lecz ja nie przestawałem i kontynuowałem penetrację językiem. Ona w tym czasie przez cały czas miała mojego kutasa w ustach, jednocześnie jęcząc z rozkoszy jakie sobie oboje zapewniliśmy. Zlała się na mnie a ja byłem w 7 niebie – Pocałuj mnie , teraz – powiedziała to mając w ustach mój najbardziej obszerny wytrysk w życiu. Niewiele mogłem zrobić bo to i tak ona była na mnie. Zsunęła się rozjeżdżając śluz wraz z jej wytryskiem po całym moim korpusie a następnie przyssała się do moich ust wymieniając płyny jakie mieliśmy w ustach. Mogło by się to wydawać obleśne i wyjątkowo niesmaczne, ale mając na uwadze że przez ostatnią godzinę wydarzyło się coś o czym nawet nie marzyłem w ciągu mojego 18 letniego życia oddałem się gorącym i mokrym pocałunkom. Ku mojemu zaskoczeniu wymiana płynów nie była niesmaczna a wręcz przyjemna. Czułem jej całe ciało usiadła na mnie okrakiem podobnie jak wcześniej robiła szpagat i ocierała swoją wilgotną szparką o moje prącie. Sperma wraz ze śliną i śluzami pochwowymi spływały po naszych ciałach. Całowaliśmy się tak namiętnie jeszcze przez kilka minut a potem wpatrzona we mnie powiedziała że nikt się z nią nie przelizał po finishu w ustach. Odpowiedziałem że dla mnie była to wielka przyjemność i rozkosz i niech Ci wszyscy byli żałują że tego nie spróbowali. Znów patrzyła na mnie tym razem już bez słów , bez ocierania się, po prostu siedziała na mnie i wpatrywała się w moje oczy. Nie czułem się niezręcznie ponieważ wiedziałem że to co zrobiliśmy było czymś niesamowitym zarówno dla niej jak i dla mnie. Po tym wszystkim wzięliśmy ponownie prysznic zbliżeni bardziej niż kiedykolwiek. Zapytała mnie czy zostanę na noc.- Gdybym tylko mógł zamieszkał bym z Tobą na zawsze – odpowiedziałem dumny- Wystarczy ta jedna noc – powiedziała szeptem, i zaprowadziła do sypialni. W tym czasie napisałem smsa że zostaję u kolegi na noc i że wrócę rankiem, o dziwo nie było słów sprzeciwu ze strony rodziców. Leżeliśmy tak dobrą godzinę zanim zasnęliśmy. Przez cały ten czas byliśmy nadzy i co najważniejsze znowu czyści i umyci. Długi czas dotykałem jej piersi i pośladków co powodowało ponownie podniecenie z mojej strony. Chciałem ponownie przeżyć miłosne uniesienie , dobierałem się nawet do jej cipki by móc znowu zasmakować tych wspaniałych egzotycznych jak dla mnie wtedy smaków. Kasia powiedziała że wystarczy. Nie była szorstka, po prostu chyba wiedziała co mówi, wystarczy że przeżyliśmy tę wspaniałą przygodę. Niedługo po tym zasnęła głaskana po udach, pośladkach, piersiach i obejmowana przeze mnie. Było jej dobrze w przeciwnym razie by powiedziała żebym poszedł. Nie muszę mówić dla mnie była to oczywiście noc bezsenna , w końcu jak mogłem zasnąć przy takiej laseczce. Nastał poranek. Nie rozmawialiśmy zbyt wiele, ale każda wymiana nawet pojedynczych słów była dla moich uszu ambrozją. Spytała czy to wszystko nie było dla mnie za dużo jak na pierwszy raz. – Mój pierwszy raz z kobietą nie mógł wyglądać lepiej. – Odpowiedziałem, choć tak naprawdę nie wszedłem w nią ale przeżycie było niesamowite. Całowaliśmy się jeszcze przez pewien czas a po mojej głowie cały czas chodziła myśl czy bym nie mógł zrobić jeszcze jej minetki przed pracą. Nie napierałem a była już wyszykowana do pracy tak więc chwilę później wyszliśmy, odprowadziła mnie pod drzwi ( 2 piętra niżej ) i powiedziała do mnie – Mam nadzieję że to nie był nasz ostatni raz- Możemy to robić już na zawsze, każdego dnia – odparłem- Po prostu kiedy nadarzy się okazja – odpowiedziała , uśmiechnęła się i powoli zaczęła schodzić po schodach wywijając swoim seksownym tyłeczkiem. Znowu zaczęła mnie kusić a mi cały czas chodziła po głowie jej pyszna, soczysta cipka. Jednak chwilę później zniknęła na półpiętrze a ja wszedłem do domu z głową pełną pomysłów na nasze wspólne życie. Jak się okazało nasze spotkanie na zawsze odmieniło relacje z sąsiadeczką Katarzyną, do której mój stosunek zmienił się już na zawsze. Upojne chwile pozostały sekretem dla wszystkich. Nawet mimo upływu lat, nie doznałem takich przyjemności jak wtedy z Kasią, zarówno boginią jak i demonem seksu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Piekarczyk

    Autentyczna historia, Imię Katarzyna również pozostało bez zmian 

  • Seks w korporacji

    To miał być kolejny dzień w pracy.

    Zwykły poniedziałek w firmie, której nienawidziłam, wśród ludzi, których co najwyżej tolerowałam.
    Pewnie pomyślisz teraz to dlaczego nie zmienisz pracy? Otóż z moimi kwalifikacjami ciężko byłoby o tak dobrze płatną fuchę. Dostałam ją po znajomości a pieniądze były jedynym argumentem, jaki mnie w niej trzymał.
    Wychowując samotnie dziecko w wieku 19 lat człowiek nie myśli o własnym szczęściu, tylko o tym, by mieć za co żyć i utrzymać swoją pociechę.

    Siedziałam przy komputerze i starałam się nadrobić zaległości, gdy do mojego biura weszła Paulina.
    – Cześć Gosiu, szef kazał Ci natychmiast przyjść do swojego gabinetu.
    Serce zabiło mi szybciej a twarz pobladła. Wiedziałam o co chodzi.
    – Dzięki Paulina, już idę.
    Wstałam od laptopa, poprawiłam spódniczkę, założyłam garsonkę i udałam się do biura Pana Andrzeja.

    -Spokojnie Gosia – pomyślałam – to tylko kolejny opierdziel od szefa. Nawrzeszczy na Ciebie i wrócisz do pracy jak gdyby nigdy nic.
    Zapukałam, odczekałam 3 sekundy dla uspokojenia i weszłam do środka.
    Pan Andrzej siedział za swoim biurkiem ubrany w garnitur i ten sam nieprzyjemny, świdrujący wzrok, który zawsze budził we mnie lęk. Jego agresywny wizerunek dopełniała masywna postura. Był wysoki, miał szerokie barki i dość pokaźny brzuch, jednak w wieku prawie 60 lat chyba nikogo to nie dziwi. Do tego wszystkiego golił głowę na łyso, przez co wyglądał jak szef mafii wyjęty żywcem z amerykańskiego filmu.

    – Małgorzato, miarka się przebrała – wycedził przez zęby na powitanie.
    – Tu jest wypowiedzenie Twojej umowy. Nie musisz już przychodzić, zapłacę Ci do końca miesiąca z góry.
    – ale proszę Pana…
    – Nie przerywaj mi! Twoje zaniechania w pracy narażają moją firmę na straty! Nie ma w tej branży miejsca na wcześniejsze wychodzenie z biura jeśli nie jest gotowa umowa dla najważniejszego z naszych kontrahentów!
    – Panie Andrzeju błagam, musiałam iść z Krzysiem do lekarza, bo dostał strasznej gorączki – mój głos zaczął się łamać a do oczu zaczęły napływać łzy. – Zamknij się gówniaro! Za każdym razem słyszę tę samą wymówkę! Nie mam zamiaru już więcej Ci pobłażać. Lepiej zacznij szukać nowej pracy a to potraktuj jako solidną nauczkę od życia!
    Wybuchłam płaczem. Usiadłam na krześle naprzeciwko szefa, twarz schowałam w dłonie i łkałam, łzy kapały mi po szyji i zaczynały spływać pod koszulę.
    Pan Andrzej wstał, podszedł do mnie i zaczął głaskać po włosach. Poczułam zapach drogich perfum. Bawił się tak moimi włosami a ja usłyszałam, że zaczął się śmiać pod nosem.
    – Dziecko, skończ wyć, bo nic to nie da.
    Nie wiem co mogłoby wpłynąć na moją decyzję.
    Chyba musiałabyś przez tydzień robić loda mi i całej reszcie zarządu, żeby zostać w tej firmie.
    Sarkazm w jego głosie można było wyczuć na kilometr.
    Mój histeryczny płacz zelżał, ale wciąż byłam cała roztrzęsiona. Nie wiem co mną wtedy kierowało. Na pewno nie racjonalne myślenie.
    Drżącymi dłońmi zrzuciłam z siebie garsonkę i zaczęłam ślamazarnie rozpinać guziki w koszuli. Nie wiem jak w tym stanie uporałam się z ich rozpięciem, ale po chwili koszula też wylądowała na ziemi. Było mi tak wstyd, że nie potrafiłam podnieść wzroku z ziemi. Kątem oka widziałam olbrzymie dłonie szefa, które zaciskał nerwowo i wycierał o spodnie. Był chyba bardziej zaskoczony sytuacją ode mnie.
    Dobrze, że założyłam stanik rozpinany z przodu. Pozbyłam się go jednym szybkim ruchem i stojąc na wpół nago czekałam na jakąkolwiek reakcję Andrzeja. Nie doczekałam się i jakoś mnie to nie dziwi gdy myślę o tym teraz. Nie dość, że cała sytuacja była dla nas obojga krępująca to jeszcze moje ciało…. Wiem, że nie jednemu odebrało już mowę z podziwu.
    Nie chcąc przedłużać tej nerwowej sytuacji uklęknęłam i obsłużyłam się sama.
    W miarę szybko uporałam się z paskiem od spodni, rozpięłam rozporek i zsunęłam spodnie szefa w dół. Zaczęłam masować jego członka przez materiał. Czułam w dłoni jak pompuje się w niego krew, robi się coraz twardszy. Chciałam mieć to jak najszybciej za sobą. Zdjęłam Andrzejowi bokserki i wzięłam się poważnie do roboty. Wzięłam jego wpół sztywnego penisa do ust i pomagając sobie dłonią zaczęłam mocno obciągać mojemu szefowi.
    Ssałam mu jak napalona suka, która nie miała fiuta od roku. Tak bardzo chciałam, żeby było już po wszystkim. Poczułam jak Andrzej robi się coraz twardszy, przestawał mieścić mi się w ustach. Drugą ręką pieściłam mu jądra a on położył rękę na mojej głowie i zaczął nadawać rytm. Coraz szybciej i szybciej.
    Słyszałam jęki swojego szefa. Zacisnęłam usta mocniej na jego kutasie i poczułam pierwsze oznaki finału. Jego członek zaczął pulsować a Andrzej oddychał coraz szybciej.
    W końcu poczułam jak zaciska palce na mojej głowie a do moich ust wlewa się solidna porcja spermy. Kolejna fala, starałam się połykać wszystko jak najszybciej, ale nasienia było tyle, że część spłynęła mi po brodzie.
    Uspokoił się, nareszcie. Delikatnie masowałam jego malejącego fiuta a drugą ręką wytarłam twarz z pozostałej spermy.
    – To gdzie ta reszta zarządu? – rzuciłam oschle, jednak gdy nie usłyszałam żadnej odpowiedzi powoli zaczęło do mnie docierać co zrobiłam… Czekałam na jakąkolwiek reakcję.
    – wyjdź stąd – wymamrotał Andrzej
    – szefie ja…
    – ubierz się i w tym momencie wracaj do biura. Zejdź mi z oczu.
    Zaczęłam pospiesznie zakładać ubrania i bez słowa wyszłam z gabinetu Andrzeja
    Gdy usiadłam przy swoim biurku poczułam, że moja dziurka zrobiła się strasznie mokra. Jakby czekała na dalszy ciąg wydarzeń. Znów chciało mi się płakać, jednak nie mogłam się teraz rozklejać, zawsze mógł ktoś wejść…
    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata

    Kochani, jest to moje pierwsze opowiadanie. Dajcie proszę znac jak sie podobało. Mam jeszcze wiele pomysłów ;*

  • Sesja fotograficzna – 4.

    Część 4.

    Więcej nie dzwoniłam do Heńka. Starałam się go unikać, nawet na zakupy i spacery jeździłam w innym kierunku, byle nie wpaść na niego.

    Heniek zadzwonił do mnie! Byłam zajęta ważną pracą, koncentrując się na pisanym dla kogoś tekście i diagramach, więc po prostu odebrałam telefon, nie sprawdzając, kto dzwoni. Zdenerwowałam się. Aż zabrakło mi powietrza. Telefonował Heniek i przepraszał mnie za swoje zachowanie! Nie chciał mnie przestraszyć. Bardzo sobie ceni naszą współpracę i nie chciałby jej kończyć bla, bla. Na koniec zaproponował spotkanie następnego dnia, o 18. w kawiarni.

    – Mam nową propozycję sesji. Powinnaś być zadowolona – obiecał, ale przez telefon nie chciał podać szczegółów. – To nie jest na telefon. Zabierz ze sobą to, co zwykle. Jeżeli zaakceptujesz warunki, od razu pojedziemy do atelier.

    Przyjechałam punktualnie, nawet nieco przed czasem, a oni już tam byli. Heniek wstał na mój widok i przywitał się, całując mnie w policzek (sic!). Byłam zaskoczona! Zupełnie inny człowiek. Dziwne. Przedstawił mi swoją koleżankę. Teraz trudno mi przypomnieć sobie jej imię. Wtedy pamiętałam. Przywitałyśmy się. Fakt, miał rację. „To” nie było na telefon.  

    Nie zapamiętałam jej imienia. Nina? Nikola? Natasza? Natalia? Niech będzie, że Natalia. Efektowna blondynka. Normalny dekolt, ale za to sterczące, duże piersi. Obcisła kwiecista sukienka, złoty łańcuszek ze znakiem zodiaku na szyi, bransoletka na przegubie dłoni i łańcuszek na kostce. W uszach kolczyki duże koła. Świetnie w nich wyglądała. W kawiarni była dość głośna. Jej śmiech zwracał uwagę innych gości. No, powiedzmy, że tylko mężczyzn. Spoglądali na nią. Zauważyłam to od razu. Jej to nie przeszkadzało. Wręcz odwrotnie. Długie proste włosy sięgają poniżej ramion. Utkwiły mi w pamięci jej długie, czarne rzęsy. Perłowa szminka na ustach? Nawet na mnie wywarła korzystne wrażenie. Tylko czekałam, jak podejdzie jakiś facet i zaproponuje Natalii (?) zakupy w butikach i wspólny wypad w weekend.

    Heniek zafundował mi wino i jakiś napój. Rozmawialiśmy o warunkach sesji. My dwie na zdjęciach i w filmie. Heniek obiecał makijaż i peruki.

    – Chcesz dzisiaj pracować? Jesteś przygotowana? – dociekał.

    Bez słowa wskazałam na sporą reklamówkę z ciuchami, bielizną i szpilkami. Na nogach też miałam szpilki.

    Kiwnął głową z zadowoleniem. Podał kwotę. Sprawy formalne mieliśmy załatwić w atelier. Nic nowego. Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale zamilkł, kiedy do rozmowy wtrąciła się Natalia:

    – Jestem bi, więc nie mam oporów w pozowaniu z kobietą. Twój wiek też mi nie przeszkadza.

    – Wredna zołza – pomyślałam. Po takim tekście już przestała mi się podobać.

    – Wiesz, jestem młoda, ale mam już spore doświadczenie, więc mogę zacząć naszą zabawę  – kontynuowała, niezrażona moją reakcją, gdy zwróciła uwagę na mój wiek. – Najpierw ja będę tą aktywną. Zresztą, chyba jestem nimfomanką, więc seks traktuję jako coś naturalnego na co dzień. Dlatego różne konfiguracje nie są mi obce. I nie wstydzę się swojego ciała. W ogóle w seksie jestem otwarta. Jeżeli spodoba się tobie, możesz przejąć inicjatywę – uśmiechnęła się i potrząsnęła włosami, sugerując, że większa atrakcyjność i młodszy wiek dają jej prawo do grania wiodącej roli.

    – To fakt, wyglądasz bardzo efektownie. Trudno ciebie nie zauważyć – dodałam ze słodkim uśmiechem, żeby nieco złagodzić sarkazm.

    – No właśnie, prawda? – Uśmiechnęła się promiennie i ożywiła. Trafiła na kobietę, która dostrzegła jej atrakcyjność. – Miła jesteś. Pewnie dlatego mój partner jest tak zazdrosny i nie lubi chodzić ze mną do kawiarni i klubów.

    – Skoro jest zazdrosny… – zaczęłam.  

    – Właśnie! – Prawie podskoczyła na krześle. – A ja mam taką naturę, że nie potrafię ograniczyć się do jednego mężczyzny. Czuję się stłamszona. A poza tym to takie monotonne – wydęła usta jak rozkapryszona Barbie.

    – Zatrudnij się w agencji. Nie będziesz narzekała na monotonię. Najwyżej, co jakiś czas wymalują sufit innym kolorem – pomyślałam, ale tylko pokiwałam głową. Słodko uśmiechałam się do niej, wyrażając moje zrozumienie. – Co za pustak!

    – Jej piersi świetnie prezentują się też bez stanika – wtrącił usłużnie Heniek. – I bez problemu robi to na dwa baty – dodał szeptem i z uśmiechem, nachylając się nad stolikiem. – Grzechem byłoby nie spróbować.

    Pustawa Barbie chciała coś jeszcze powiedzieć, ale przeprosiłam ich na chwilę i wyszłam do toalety. Zakręciło mi się w głowie. Ciśnienie zaczęło spadać? Nagle miałam ochotę na drzemkę, a nie na pracę. Nieco oszołomiona wróciłam do stolika. Omawialiśmy jeszcze jakieś szczegóły. Dziwne, mogliśmy to zrobić już podczas sesji. Heniek nie spieszył się. Natalia uśmiechała się. Miałam wrażenie, że była rozbawiona.

    Potem już niewiele pamiętam. Nadal rozmawialiśmy. Czy cały czas patrzyłam w jej twarz? Spodobała mi się. Stała się taka miła dla mnie. Siedzimy, rozmawiamy, śmiejemy się. Ja też? Chyba. Wszystko widzę jak przez mgłę i potem, kiedy próbuję odtwarzać, również przypominam sobie jak przez mgłę. Pamiętam, że poczułam się nie najlepiej. Heniek coś mówił, a ja chyba milczałam. Mieliśmy jechać do atelier.  

    Heniek z kimś pomagał mi wstać i zabrali mnie do samochodu. Natalia stała nade mną i patrzyła na mnie z dziwnym uśmiechem. Bawiła się moim kosztem?

    *

    Siedzimy w atelier. Gra muzyka, coś pijemy. Ja nadal taka jakaś… sztywna. Natalia wstaje, wychodzi przed nas i tańczy. Robi striptease.

    Po oklaskach siada przy mnie, pyta mnie, odpowiadam. Wygląda jakoś inaczej… No tak, ma inaczej upięte włosy. Ładnie wygląda. Mówię jej to. Chyba. Słyszę jakiś śmiech z tyłu. Natalia macha ręką w tamtym kierunku. Nie mogę się tam odwrócić. Natalia głaszcze mnie po ramieniu. Po piersi. Teraz maca drugą. Przytula się. Siedzę wyprostowana i patrzę przed siebie. Ona chyba mnie całuje. Też ją całuję. Fajna jest. Siedzimy z kieliszkami w ręku, obie nagie. Ma ładne, drobne piersi. Sterczą. Brodawki również. Podskakują, kiedy śmieje się. Patrzę na te piersi. Dotykam ich. Coś mówi do mnie, pyta, a ja milczę. Ponawia pytanie. Nadal patrzę na piersi i słyszę, że odpowiadam. Pyta mnie o seks z kobietą… Powtarza pytanie. Odpowiadam. O seks z mężczyznami. Opowiadam. Znowu mnie całuje. Każe mi rozłożyć szerzej nogi. Próbuję. Marnie mi idzie. Ktoś zabiera mi kieliszek. Pomagam sobie rękoma. Rozstawiam nogi. Zanurza dłoń w moje krocze. Pieści moją łechtaczkę. Jest mi dobrze. Coś mówię, słyszę, jak mężczyźni śmieją się. Mężczyźni? Chyba. Nie zwracałam na to uwagi. Byłam senna. Opadam na oparcie wersalki. Przymykam oczy. Odpływam…

    *

    Siedzę w fotelu i patrzę jak naga Natalia kocha się z jakąś kobietą o długich, kręconych włosach w kolorze ciemnej miedzi. Jest przy kości, przed czterdziestką, ale jaki duży, jędrny biust! Zadbane, opalone ciało, rozpuszczone włosy, łańcuszek nad kostką stopy. Paznokcie pomalowane ‘ciepłym’ żółtym i zielonym lakierem. Ten widok podniecił mnie. Powolnym ruchem sprawdzam. Jestem mokra. Teraz moja dłoń wędruje do ust, a potem bawię się sutkiem. Mocna budowa ciała nieznajomej o ciemnym, brzoskwiniowym odcieniu skóry uroczo kontrastuje ze szczupłym ciałem blondynki. Nieznajoma w szerokim klęku właśnie ułożyła swoje krocze nad twarzą Natalii, leżącej na plecach. Odchyliła się do tyłu, dłonie oparła na kanapie obok ud kochanki, a opadające kręcone włosy dotykają ciała Natalii. ta właśnie sięga języczkiem do ciemnych płatków nieznajomej. stąd widać jak lśnią wilgocią. Sam kontrast kolorów ciał jest dla mnie tak ekscytujący, że sięgam dłonią do łechtaczki. Jakaś dłoń dotyka mojej dłoni i intensyfikuje moje pieszczoty. Nawet nie wiem czyja. Jestem wpatrzona w kobiety głośno uprawiające seks. Widzę kamerę na statywie i Heńka chodzącego z drugą kamerą. Moje pieszczoty, a może tej drugiej ręki?, są coraz intensywniejsze. Napinam mięśnie. Głośno jęczę. Dochodzę!

    *

    Otwieram oczy i rozglądam się. Jest mi dobrze. Z boku widzę Heńka z kamerą. Patrzę w dół. Głowa Natalii tkwi między moimi nogami. Pieszczę swoją pierś i głaszczę jej włosy. Natalia cofa głowę, unosi się i próbuje wcisnąć sutek do mojej pochwy. Słyszę śmiech mężczyzn. Jakiś nagi mężczyzna klęczy za nią. Oboje poruszają się rytmicznie. Natalia stęka. Jest podniecona. Wkłada palce do mojej pochwy. Czuję dwa. Trzy! Czuję je na ściance pochwy, potem na drugiej, na macicy. Wszędzie. A przy tym jest taka delikatna. Ale trafia! Aż kręci mi się w głowie. Krzyczę? Chyba jestem bardzo podniecona i tak reaguję na doznaną rozkosz. Natalia jeszcze bardziej rozchyla moje nogi. Wciska cztery palce…! Kciuk uciska łechtaczkę. Drugą dłonią maca moją pierś. Nieskładnie próbuję coś powiedzieć. Facet zza Natalii wychyla się i też łapie moją pierś. Ciągnie za nią. Słyszę śmiech. Też śmieję się. Przechylam się. Całuję się z tym facetem. Natalia liże mój sutek. Co za rozkosz. Znowu odpływam…

    *

    Nie mogłam się dodzwonić do niego. Szalałam ze zdenerwowania. Dwa dni później sam zadzwonił i kazał mi przyjechać kolejnego dnia do atelier.

    – Bardzo chętnie! Bardzo! Mamy o czym porozmawiać! – prawie wrzeszczałam na niego.

    – O, tak. Na pewno. Bądź w południe – był dziwnie spokojny i wyrozumiały.

    Byłam punktualnie, nawet trochę przed czasem i czekałam. Spóźnił się prawie dwadzieścia minut.

    – Już jesteś? – wydawał się zdziwiony i rozbawiony. Ani grama nerwów.

    Siedliśmy w atelier i zanim coś powiedziałam, wskazał na ścianę, która miała być ekranem i przez projektor z komputera pokazał mi zdjęcia, a potem film z kobietą, którą poznałam w jego atelier. A potem film ze mną i Natalią.

    Miałam perukę, siwą, mocny makijaż, który mnie jeszcze postarzał i jakiś tatuaż na piersi. Na zdjęciach i na filmie wyglądało to na ostry seks dwóch kobiet, znacznie różniących się wiekiem, do których dołączył mężczyzna. Natalia bardzo się przy mnie starała. Pozwalałam na wszystko. Tym mężczyzną nie był Heniek i nie znałam go. Świetna charakteryzacja i peruka zmieniły jego twarz. Nie byłabym w stanie rozpoznać go bez charakteryzacji.

    Na drugim filmie był jeszcze jeden mężczyzna. Tego też widziałam po raz pierwszy! Był w wieku Waldka i też ucharakteryzowany. Od razu poznałam, że ma perukę. Na filmie tak się ustawiał, że nie widziałam jego twarzy, ale wąsy też miał przyklejone. I poznałam okulary ze zbiorów Heńka. On i Heniek (bródka, wąsy i brwi) niewinnie bawili się z Natalią. Wcale się nie krępowała i chyba miała ochotę na seks. Pokazała wszystko do kamery, łącznie z rozciągniętą pochwą, ale oni zostawili ją. Nie ukrywała rozczarowania, a mężczyźni ostro zabrali się za mnie. Ale jak! Ujeżdżali mnie pojedynczo, na zmianę. Na jednym boku, na drugim z wysoko uniesioną nogą, żeby było widać jak we mnie pchają penisa. Byłam trzymana za kark albo za głowę, żeby dobrze było widać moje reakcje i słychać jęki. Byli dość agresywni, obcesowi, ale ja nie protestowałam. Potem leżałam na plecach z nogami przy głowie, ‘na pieska’ i szarpana za włosy, za piersi. Na zmianę skakałam na ich penisach, a oni wpychali palce do pochwy albo do odbytu. Część ujęć była kręcona w zbliżeniach.

    Potem brali mnie we dwóch. Siadłam nawet odbytem na penis tego nieznajomego. Tyłem do niego! Wtedy Heniek wszedł do pochwy. Początkowo bolało mnie, ale przyzwyczaiłam się. Namiętnie jęczałam i coś bełkotałam, lecz oni i dziewczyna zagłuszali mnie. Po jakimś czasie zmienili się. To samo zrobili ze mną we dwóch na boku. I też ze zmianą. Plątanina nóg, dziewczyna liżąca jądra, moje jęki, obijane piersi. Piersi kołyszące się nad moją twarzą i ja łapczywie liżąca jej sutki! Kamera pokazywała mnie całą. I kolejna ‘kanapka’, ale teraz siedziałam przodem do faceta. I też zmieniali się. Zbliżenie mojej twarzy i szeroko rozciągniętego odbytu. Moja pierś miętoszona przez faceta na którym siedziałam. Ten z tyłu wpychał penisa do odbytu, do pochwy. We dwóch wchodzili do pochwy! Ten widok wstrząsnął mną. Na koniec obydwaj spuścili się na moją twarz. Jeszcze gorliwie obciągałam Heńkowi, a drugi mężczyzna wszedł w mój odbyt. Potem obciągnęłam mu. Wtedy jeszcze zerżnął Natalię, a ja lizałam ich oboje. Maszyna, a nie człowiek! Musiał coś brać.

    *

    Z ujęć i ruchów kamery wynikało, że za kamerą stała jeszcze jedna osoba. Ten drugi film był już po montażu, bo ujęcia były z trzech kamer. Zresztą, co ja pamiętam? Mógł przestawiać kamery. Obydwa filmy obejrzałam bez słowa. Zamurowało mnie. Byłam przerażona.

    Akurat leżałam na wersalce, zużyta, zmęczona, właśnie zeszli ze mnie. Natalia poiła mnie jakimś płynem. Słyszę tylko, jak Heniek tłumaczy, że trzeba mnie znowu napoić. Zanim skończyło się to ostatnie nagranie, usłyszałam słowa padające zza kamery:

    – Można z niej skorzystać?

    Nie poznaję tego głosu.

    – Jasne, widzisz jak daje. I tak nic nie zapamięta – odpowiedział Heniek też spoza kadru.

    Wszyscy roześmiali się. Zastanawiałam się: świadomie, czy przez przypadek zostawił ten fragment? Obraz stał się niewyraźny, a wtedy podszedł i zerżnął mnie jeszcze jeden facet. Stękałam, jęczałam. Robiłam, co mi kazał. Robił ze mną to, na co miał ochotę. Nawet nie wiem, kto to był! Całość trwała z dziesięć minut. I nic nie pamiętam! Czasami padały jakieś wesołe komentarze, bo mężczyźni, czasami Natalia, śmiali się. Widocznie patrzyli na wyczyny swojego kolegi. Facet ostro mnie obracał. Albo był taki dobry, albo napalił się, kręcąc film i oglądając ich w akcji.

    Kiedy myślałam, że film dobiega końca, podszedł jeszcze jeden facet! Jakiś starszy. To ilu ich tam jeszcze było?!! Obraz był niewyraźny, ale było widać, że ma spory brzuszek i jest łysawy. Najpierw im obciągałam. Potem rżnęli mnie przez kolejny kwadrans! Albo znacznie dłużej. Widziałam, że film był montowany. We dwóch rżnęli mnie jak kawał mięsa! Z moich jęków wynikało, że byłam bardzo podniecona i zadowolona. A może to był podłożony głos? Na finał jeden spuścił się na piersi, a drugi na twarz. Ten drugi potem splunął na moją twarz. Penisami zgarnęli spermę i ślinę do moich ust. Intensywnie obciągałam im i łykałam spermę ze śliną.

    Na koniec podnieśli mnie i we troje staliśmy, uśmiechając się do kamery. Pytali, a ja bełkotliwie odpowiadałam. Nic nie rozumiałam. Wszystko brzmiało tak niewyraźnie. Obejmowałam ich. Jeden szarpnął mnie za pierś i roześmiałam się głośno. Drugi pociągnął chyba za wargę sromową i z jękiem podniosłam nogę. Teraz oni śmiali się. Pierwszy puścił pierś i otwartą dłonią energicznie jeździł po łechtaczce, a ja chichotałam zadowolona i przestępowałam z nogi na nogę. Jego kolega ściągnął mi perukę, odrzucił ją i szarpał drugą pierś. Dalej chichotałam. Chwycił mnie za włosy i zmusił do położenia się na podłodze. Potem obydwaj postawili na mnie stopę i założyli ręce. Wyglądali jak myśliwi ze zdobyczą. Po chwili film dobiegł końca i Heniek wrócił do mnie. Znacznie później, kiedy po raz kolejny wszystko przeżywałam, dotarło do mnie, że gdzieś obok musiał mieć podgląd materiału z innego laptopa. Chyba nie doceniłam jego możliwości.

    *

    Wściekłość musiałam mieć wypisaną na twarz, bo Heniek wyjaśnił, nie pytany, że podpisałam niezbędne papiery, łącznie ze zgodą na upublicznienie wizerunku. Wskazał kopertę na stoliku. Nie pamiętałam, żebym cokolwiek podpisywała! Pieniądze już przelał na moje konto. Sprawdziłam, w kopercie były moje dokumenty. Drżącymi rękoma sprawdziłam konto w banku. Była na nim nawet wyższa kwota niż wpisana w dokumentach. Zażądałam zwrotu wszystkich negatywów i upowszechniania zdjęć. Roześmiał się i stanowczo odmówił:   

    – Chyba zgłupiałaś! Obejrzałaś wersję filmu dla ciebie. Panowie nie chcieli, żebyś widziała ich twarze. Byli zadowoleni z twoich usług, zapłacili ci, więc może znalazłaś nowe źródło zarobku – wyjaśnił spokojnym tonem. – Ty też dobrze się bawiłaś. A pisemna zgoda obowiązuje.

    Teraz zrozumiałam, skąd wyższa kwota na koncie. Potraktowali mnie jak dziwkę. Nie podziękowałam Heńkowi za stworzenie takiej możliwości. Mimo mojego sprzeciwu i krzyków, kazał mi spierdalać! Potem, zirytowany moim uporem, szamotał się ze mną, aż w końcu wykręcił mi rękę, złapał za drugie ramię i siłą wyrzucił z atelier! Kiedy zatrzasnął drzwi od budynku, zimne powietrze otrzeźwiło mnie. Stałam i płakałam, po raz kolejny uświadamiając sobie jak zostałam oszukana i wykorzystana. Byłam bezradna. W końcu opanowałam się, wytarłam  nos, osuszyłam twarz z łez i ruszyłam w kierunku przystanku.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wizyta

    Jechałem i rozglądałem się za wolnym miejscem. Dzielnica willowa, więc nie powinno być problemów. Podjechałem pod znany mi numer i zaparkowałem na miejscu właściciela.

    – Gdyby wiedział… – uśmiechnąłem się.

    Wysiadłem, podszedłem do furtki i zadzwoniłem. Po chwili usłyszałem brzęczenie i pchnąłem furtkę. Pokonałem schodki i zapukałem do drzwi. Otworzyła mi. Wszedłem.

    – Och, ty! No, nareszcie! – przywitała mnie namiętnym pocałunkiem i przytuliła się. Kiedy wreszcie oderwała się od moich ust, wciągnęła w głąb przedpokoju i znaleźliśmy się w przestronnym salonie. Duże okna zasłonięte firankami, żyrandol oraz wytworne meble nadawały pomieszczeniu wrażenie obcowania z bogatymi ludźmi. I tak było. Ale teraz koncentrowałem się na oglądaniu kobiety, którą odwiedziłem, a nie na zwiedzaniu domu. Nie byłem tutaj po raz pierwszy.

    – No, rusz się, zanim mój mąż wróci! – roześmiała się. – Gdzie postawiłeś samochód?

    – Na jego miejscu – odpowiedziałem.

    – I słusznie – uśmiechnęła się. – Chodź do mnie! – wyciągnęła ramiona i czekała aż podejdę.

    Stałem i przyglądałem się kobiecie. Zasadnicza różnica między nami, poza płcią, to wiek. Miałem 28 lat, a Dorota – 48. Już z jej zachowania wynikało, że ma ochotę na seks. Nic dziwnego. Siedziała w domu, dbała o siebie, gosposia zajmowała się większością spraw w domu. Mogła skupić się na swoich hobby i sobie, więc biegała, pływała, chodziła na aerobik. Mężowi taki układ widocznie też odpowiadał. I w zamian miał efektowną żonę, która swoim wyglądem, obyciem i kulturą uświetniała jego oficjalne spotkania, jeżeli było to konieczne. Dzisiaj wyraźnie niecierpliwiła się. Ubrała się w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości, co do celu spotkania. Szczupła blondynka z włosami do ramion i modnie zaczesaną grzywką, w kwiecistej sukience z dużym, prowokującym dekoltem. Białe szpilki z wyciętym szpicem, w których widziałem palce z paznokciami pokrytymi perłowym i czerwonym lakierem.

    Uśmiechnąłem się w myślach:

    – Czego jeszcze kobiety nie wymyślą, żeby wyglądać bardziej oryginalnie niż inne?

    W uszach miała złote kolczyki koła, a na szyję założyła delikatny złoty łańcuszek. Podkreślający jej urodę makijaż robił na mnie wrażenie. Wiedziała o tym. No i ładna opalenizna. Założyła białe kabaretki, które pasowały do sukienki.

    *

    – No, chodź! Nie mamy zbyt dużo czasu! – rozłożone ramiona czekały na mnie. Zachęcająco pokręciła pupą. Wysunęła nogę, która oparła na palcach, a rozcięcie sukni odkryło ją aż do górnej części uda.

    Podszedłem, chwyciłem ją za kark i zacząłem całować. Objęła mnie, przywarła całym ciałem i oddała pocałunek. Jej języczek szalał w moich ustach. Chwyciłem za pośladek i ścisnąłem. Drugą ręką odnalazłem wysokie rozcięcie sukienki i dotarłem do majteczek. Puściłem pupę i dwoma rękoma zsunąłem majteczki. Dłonią przykryłem wejście do pochwy. Była gładko wygolona. Ledwo dotknąłem łechtaczki zaczęła mruczeć. Całowałem kobietę po szyi, ramionach. Głowę odchyliła do tyłu i cicho postękiwała. Dłoń zsunęła się niżej i dwa palce wsunąłem do pochwy. Stanęła w rozkroku, chwyciła mnie za ramiona i postękiwała coraz głośniej. Drugą dłonią złapałem pierś i brutalnie macałem. Palcami posuwałem Dorotę. Jęczała. Nogi ugięły się pod nią. Gdyby mnie puściła, upadłaby. Zostawiłem pierś i znalazłem zamek sukienki na plecach. Z trudem, ale udało mi się go trochę rozpiąć. Cały czas posuwałem ją palcami. Chwyciłem ją za kark:

    – Rozepnij sukienkę – poleciłem. 

    Spojrzała na mnie nieprzytomnie. Powtórzyłem polecenie. Rozpięła sukienkę. Gwałtownym ruchem wyjąłem palce z pochwy.

    – Och! – stęknęła zaskoczona siłą bodźca i miłym wrażeniem.

    – Wyjdź z sukienki.

    Wykonała polecenie. Chciała przytulić się do mnie. Przytrzymałem ją za szyję:

    – Zdejmij majtki.

    Dzisiaj ubrała bieliznę w białym kolorze, który świetnie podkreślał jej opaleniznę. Zdjęła pospiesznie. Była podniecona. Spróbowała zbliżyć się, ale nie puszczałem szyi: 

    – Teraz stanik.  

    Rozpięła stanik, patrząc na mnie z uległością i pożądaniem. W ażurowym staniku brodawki już sterczały. Zdjęła go i odrzuciła na bok. Spore, opalone piersi opadły. Stała naga. Białe pończochy i szpilki. Naga dojrzała kobieta czeka na młodego mężczyznę. Chce mu się podobać. Jest oglądana, oceniana. Nie lubi tego, ale musi znosić to upokorzenie. Podnieca mnie taka zależność. Uśmiecham się. Kobieta uśmiecha się nieśmiało. Czuje się skrępowana, ale boi się ruszyć. Kary są bolesne.

    – Trzymaj sutki. Pieść je! – poleciłem.

    Wykonała polecenie bez sprzeciwu. Jej sprawiało przyjemność wykonywanie polecenie młodego mężczyzny, a ja czerpałem satysfakcję z jej poniżania i tresowania. I chyba miała w sobie coś z ekshibicjonistki. Szczególnie, kiedy uwierzyła, że podoba mi się jej ciało. Moje komplementy zachęciły ją do odważniejszego prezentowania się nago. A było co oglądać…

    Znowu próbowała przysunąć się, ale nadal nie zmniejszyłem uchwytu na szyi. Zatrzymała się w pół kroku. Spojrzała pytająco. Przysunąłem Dorotę i znowu wpakowałem palce do pochwy. Uśmiechnęła się z zadowoleniem. Westchnęła głęboko. Patrzyłem jak pieści sutki i brodawki. Kiedy była bardzo podniecona, robiła to z ochotą i energicznie. Nie puszczała piersi bez polecenia. Tak jak dzisiaj. Przestałem ją ruchać. Wyjąłem palce. Otworzyła oczy i czekała na kolejne polecenie. Uderzyłem dłońmi w jej dłonie.

    – O ła! To bolało! – krzyknęła, kiedy po uderzeniu wypuściła brodawki z palców.

    Zignorowałem jej  protest. Zrozumiała, że przesadziła. Podniosłem dłoń. Nieco odchyliła się z obawy, że kara będzie bardzo bolesna. Uderzyłem w pierś.

    – Auć! – krzyknęła z bólu. Lewą dłonią chwyciłem za brodawkę i pociągnąłem w dół. Znowu krzyknęła, ale już nie odważyła się protestować. Kara musi być poważniejsza niż oprotestowany ból. Wiedziała o tym. Schyliła się, zgarbiła pod wpływem bólu wywołanego ciągnięciem za brodawkę. Chyba była zaskoczona, spodziewała się uderzenia z liścia w twarz. Puściłem brodawkę.

    – Uklęknij!

    Natychmiast wykonała polecenie. Spojrzała na mnie. Posłusznie czekała.

    – Rozepnij spodnie!

    Jej twarz wypogodziła się i… nie musiałem mówić nic więcej. Wiedziała, co ma robić. Patrzyłem jak zachłannie obciąga mojego penisa. Delikatnie trzyma go w dłoni. Pochłania aż po nasadę i powoli wyciąga z ust. Wielokrotnie powtarzała ten ruch, jednocześnie nawilżając penisa. Czasami szybciej, czasami wolniej. Ślina zaczynała ściekać po jej dłoni i na podłogę. Potem językiem powoli otaczała żołądź i co jakiś czas spoglądała na mnie. Czekała na aprobatę, na pochwałę. Chwyciłem ją za włosy i pociągnąłem do fotela. Rozpaczliwie próbowała nadążyć za mną na czworakach. Rozsiadłem się. Spodnie zsunąłem do kostek.

    *

    – No, dalej! Czekam na więcej! Wiem, że potrafisz! – uśmiechnąłem się, głaszcząc ją po głowie.

    Zadowolona z komplementu, odwzajemniła uśmiech, wygodnie sadowiąc się między moimi nogami. Sztywny penis sterczał, więc tylko nieznacznie uniosła go i zaczęła wargami pieścić mosznę. Potem całą ujęła w dłoń i delikatnie masowała. Spojrzała na mnie. Bez słowa patrzyłem na nią. Uwolniony członek opierał się o jej głowę. Zamknąłem oczy i czekałem na dalsze pieszczoty. Druga dłoń nie próżnowała. Raz palec, raz paznokieć przesuwał się między odbytem i moszną. Aż unosiłem się przy tej pieszczocie. Co jakiś czas śliniła palce. Dotyk stawał się coraz bardziej ulotny. Aż miałem ochotę natychmiast zerżnąć ją! Łał, potrafiła o mnie zadbać! Ledwo powstrzymałem się, żeby natychmiast nie wziąć jej. Z całej siły zaciskałem palce na oparciach fotela. Teraz Dorota chwyciła członek palcami, maksymalnie ściągnęła napletek i paznokciem palca drugiej dłoni czule przesuwała po wędzidełku. W jedną stronę, w drugą… Nawilżyła wędzidełko, szorując po nim językiem, a ja bałem się, że wytrysnę. Wpatrywała się w moją twarz, opuszkiem palca muskając wędzidełko. W końcu nie wytrzymałem i podniosłem się. Ściągnąłem buty i spodnie z majtkami. Efektownie wyglądała, siedząc na podłodze z podkulonymi nogami w pończochach i szpilkach. Byłem gotów.

    *

    – Wstań i klęknij na fotelu – poleciłem ochrypłym głosem. 

    – Proszę, nie tutaj. Chodźmy do sypialni! – prosiła błagalnym tonem i niepewnie spoglądała w kierunku okien. W sypialni czuła się pewniej. Trzeba było oduczyć ją tego nawyku.

    – Ciągnij!

    Szybko przysiadła i znowu energicznie zaczęła pieścić penisa. Wszystko, byle wyjść do sypialni.

    – Wstań!

    Podniosła się zaskoczona i z obawą w oczach. Chwyciłem ją za kark i podprowadziłem do fotela.

    – Mariusz, proszę… – patrzyła z lękiem w moje oczy. – Przecież to tylko firanki. Można nas zobaczyć!

    Bez słowa odwróciłem ją i zmusiłem, żeby uklękła. Opalone, zadbane ciało, dzięki regularnym ćwiczeniom. Tłuszczyk na biodrach i brzuchu znamionujący wiek i dogadzanie sobie. Swoim wyglądem wzbudzała pożądanie.  

    – Mariusz…

    Wszedłem w nią jednym ruchem! Wewnątrz była mokra i ciepła. Z impetem dobiłem do ścianki. Z wrażenia aż krzyknęła. Dłonie oparła na krawędzi siedziska i mocno trzymała się. Opuściła głowę i potulnie czekała. Uderzałem biodrami w równym, szybkim tempie. Każde uderzenie biodrami zmuszało ją do uniesienia głowy i głośnego jęku. Zwolniłem tempo i za chwilę znowu uderzyłem. Krzyknęła i ramieniem oparła się o siedzisko fotela. Zamknięte oczy, grymas na twarzy, bezgłośnie poruszające się usta. Palce zaciskane na krawędzi oparcia. Zbielałe kostki. Ciężkie, głębokie oddechy. Doszła. Teraz nieznacznie poruszałem się w pochwie. Czekałem aż dojdzie do siebie. Splunąłem na jej pupę i palcami wpychałem ślinę do odbytu.

    Poruszyła się zaniepokojona. Szybko budziła się… Wepchnął dwa palce i powoli rytmicznie poruszałem nimi. Znowu ruchałem. Stękała. Skronią oparła się o oparcie fotela i wystawiła pupę. Znowu rytmicznie ruszałem biodrami. Palce głęboko wnikały do odbytu, a drugą dłonią chwyciłem za pierś. Prawie leżałem na jej plecach. Mruknęła zadowolona z takiej bliskości. Wyprostowałem się i dalej ją posuwałem. w końcu wyszedłem i zanim zdążyła coś powiedzieć, wykonać jakiś ruch, wcisnąłem penisa w odbyt.

    – Ale proszę, uwa…

    – Spokój! – wszedłem głębiej. – Och!

    Nieco wycofałem się i znowu zanurzyłem. Wycofałem i wszedłem po same jądra.

    – Mariusz! – jęknęła.

    – Bolało?

    – Niee, kochany! – przestraszyła się. – Ale proszę, uważaj – jęknęła ulegle. Zabrzmiało, jakby błagała o litość.

    Ruchałem w rytmie. Jeszcze niezbyt głęboko. Teraz przyspieszyłem. Pojękiwała. Uderzyłem mocno i wszedłem aż po nasadę. Głośno krzyknęła, ale nie próbowała cofnąć bioder. Teraz ruchałem ją wolniej, ale za to głęboko. Oparłem dłonie na pośladkach i rytmicznie wbijałem penisa. Jęczała. Wyszedłem. Spojrzałem. Miała pięknie rozepchnięty odbyt. Widziałem jak jego purpurowe wnętrze pulsowało. Upajałem się tym widokiem. Wszedłem do pochwy i rżnąłem ją w równym tempie. Coś krzyczała. Położyłem ją na lewym boku i podniosłem nogę. Waliłem z całych sił. Szamotała się. Jęczała i rzucała głową. Nagle wygięła się i zamilkła. Doszła. Ucichła. Dalej rżnąłem. Było tylko słychać uderzenia ciała o ciało. Dłużej nie mogłem. Jednym ruchem wyszedłem z niej.

    – Otwórz usta!

    Szybko usiadła w fotelu i potulnie wykonała polecenie. Nachyliłem się, przełożyłem nogę nad jej ciałem, trzymając penisa w dłoni i wytrysnąłem w szeroko otwarte usta. Zakrztusiła się. Sperma wyciekała strużką z ust.

    – Połknij wszystko i wyliż go! – byłem wymagający. Trzymałem penisa w ustach i czekałem aż skończy. W końcu uznałem efekt za zadowalający i wyjąłem go. Nadal sterczał. Cofnąłem nogę z fotela i jeszcze wsadziłem penisa do jej odbytu. Podniosłem jej nogi. Patrzyła na mnie. Ruchałem ją i patrzyłem na jej kołyszące się piersi. Wyciągnąłem penisa. Lekko wiotczał. Ponownie wsadziłem go w jej usta i czekałem aż wzwód zupełnie ustąpi. Pieszczoty nieco wydłużały erekcję, ale przyjemnie uspokajały. Dorota starała się. Wyszedłem z jej ust, zostawiłem ją i zmęczony padłem na kanapę. Leżałem i patrzyłem w jej kierunku. Kiedy odpoczęła, podeszła do mnie.

    *

    – Zadowolony?

    – Tak, świetnie się spisałaś – odparłem zmęczonym głosem. Potrzebowałem kilku minut odprężenia. Położyła się obok mnie. Była bez szpilek. Wtuliła się we mnie.

    – Zadowolona? – w tej chwili nie było mnie stać na więcej.

    – Och, jesteś szalony. Bałam się, że rozerwiesz mnie.

    – Innym razem – obiecałem bez przekonania.

    – Ależ to było. I zrobiliśmy to w salonie! – Spojrzała na mnie z pretensją. – Ale mogłeś jednak posłuchać mojej prośby.

    – Tutaj będę ciebie ruchał. Nie ma potrzeby chodzić do sypialni. To takie prozaiczne. A poza tym tutaj świetnie prezentujesz się nago i w szpilkach

    – Skoro tak chcesz – wyjątkowo szybko pogodziła się z moją decyzją. Z lekkim uśmiechem spojrzała na mnie. – Ale z ciebie ogier! Kiedyś mnie wykończysz.

    – Tylko wcześniej nie zapomnij ująć mnie w testamencie – podniosłem wskazujący palec. Mrugnąłem do niej. Opowiedziała uśmiechem.

    *

    – Spotkamy się za tydzień? – Dorota patrzyła na mnie z nadzieją w oczach.

    – Chętnie. Nie mam nic przeciwko.

    – A twoja żona?

    – Spoko. Na pewno. Lubi twojego męża.

    – Mariusz?

    – Tak? – ubierałem się pospiesznie, bo obiecałem Magdzie, że będę o 19., a ona bardzo nie lubiła, kiedy spóźniałem się. – Co innego goście – pomyślałem z lekką irytacją. Zostało mi dziesięć minut. 

    – Mariusz, a gdybyśmy spotkali się we czworo? Ale tylko na seks.

    – No, widzę, że twój apetyt rośnie – uśmiechnąłem się do Doroty.

    Speszyła się. Starała się być zdystansowaną wobec nowych pomysłów, panującą nad emocjami, ale teraz pokazała, na czym jej naprawdę zależy. Wyraźnie miała większe potrzeby niż mąż był w stanie zaspokoić.

    Wzruszyłem ramionami:

    – Nie ma sprawy. Ja bardzo chętnie. Zapytam Madzię – obiecałem i mrugnąłem do niej. 

    – Nie musisz. Już kazałam Darkowi.

    – Zadziwiasz mnie. Nie podejrzewałem ciebie aż o taką inicjatywę! – spojrzałem na nią z uznaniem. 

    – Cóż, kobiety nie zawsze od razu odkrywają wszystkie swoje atuty – teraz ona uśmiechnęła się. I to z pewną wyższością. – Zapraszamy was do nas. 

    – Dziękuję. Bardzo chętnie. My nadal urządzamy się. Jeżeli Madzia zgodzi się, to zadzwonię jeszcze dzisiaj – obiecałem. Spojrzałem na nią uważnie. – Ech, gdybym mógł, to już bym wsadzał w ciebie kolejny raz! 

    Zaśmiała się głośno. Widać było, że ta forma oceny atrakcyjności sprawiła jej przyjemność. 

    – Twoja Madzia pewnie też tak mówi do Darka – przekomarzała się.

    *

    Żona zawsze twierdziła, że znacznie bardziej woli seks ze mną niż z Dariuszem. Mimo wszystko musiałem zapytać ją o to. Warto wiedzieć, czego oczekuje kobieta albo jak ocenia nowy pomysł?

    – Jesteś silniejszy, bardziej wytrzymały, znacznie lepiej zbudowany, zaliczam z tobą znacznie więcej pozycji, a twoja kondycja gwarantuje mi więcej orgazmów – Magda przytuliła się do mnie, również ciałem dając do zrozumienia, że seks ze mną ceni bardziej niż z „dochodzącym” znajomym. – No i twoje pomysły gwarantują, że pewnie jeszcze długo nie będę się nudziła w łóżku. No, niekoniecznie tylko w łóżku. A Darek w ogóle jest inny i starszy.

    Po tej rozmowie uprawialiśmy seks. Zapowiedź spotkania z Darkiem wyzwalała u niej potrzebę seksu ze mną. Ot, taki fetysz. Ale wtedy mogłem z nią wszystko robić. Bez ograniczeń.

    *

    – Jedź już do swojej młodej żonki – Dorota pogłaskała mnie po ramieniu. – W sobotę skorzystasz ze mnie bez ograniczeń. Jeszcze Darek chętnie ci pomoże – delikatnie dotknęła dłonią mojego krocza i pocałowała w usta, a do ucha szepnęła: – Chcę spróbować z wami w obie dziurki.

    Wiedziałem, że lubi młodszych mężczyzn i chętnie skorzysta z takiej okazji. I to jeszcze nie jeden raz. Podobnie jak jej mąż z wdzięków mojej Magdy. On też szczególnie upodobał sobie młodsze kobiety. Najczęściej wymienialiśmy się partnerkami raz na dwa tygodnie. Czasami co tydzień. To był stały dzień i godzina. Wystarczyło uprzedzić dzień wcześniej. A dzisiaj Madzia będzie miała na mnie ochotę po Darku. Po seksie z innym mężczyzną wieczorem nosiło ją. Musiała odreagować seksem ze mną.  

    A na dodatek zapowiadał się super weekend. 

    KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick