Wróciliśmy do hotelu. Położyli mnie na łóżku, napuścili wody do wanny i wykąpali. Nie miałam na to sama siły. Położyli mnie spać. Rano obudził mnie hałas muzyki. Słuchali sobie przy kawce. Wstałam i poczułam, że masz zapiętą obroże na szyi. Podeszłam do nich. Przywitałam się. Wskazali mi miejsce przy stole i razem wypiliśmy kawę i zjedliśmy śniadanie. Powiedzieli mi abym zjadła dużo bo dziś cały dzień będę znowu poza hotelem i to bardzo intensywnie będę pracować przez ten cały czas. Dokończyłam ostatni kęs, popiłam ostatni łyk i założyłam wczorajsze szpilki.
Przynieśli mi sukienkę, którą dla wybrali. Zakładając ją usłyszałam, że przed śniadaniem umówili się z kilkoma mężczyznami poznanymi wczoraj… Wyszliśmy z hotelu. Szybko skierowaliśmy swoje kroki w stronę sklepu. Na szczęście tak jak obiecali stali tam. Czekali na nas.
Przywitałam się grzecznie i poszliśmy za nimi. Wprowadzili nas do dziwnej dzielnicy, taniej, obskurnej, brzydkiej. Stare bloki z odpadającym tynkiem. Kilka kroków i skręciliśmy w pewne podwórze. Na pierwszy rzut oka zniszczony, nie zamieszkały dom, ale po wejściu przez dziurę na drzwi można było usłyszeć glosy… Zeszliśmy schodami w ciemnościach a w piwnicy można już było dostrzec sylwetki osób, ich wygląd, ubranie, twarze. Wszystko to za sprawa światła wpadającego przez rząd małych okienek, jakie były zamontowane do wentylowania piwnic.
Było ich wielu, później doliczyłam się trzynastu. Zdjęli ze mnie sukienkę. Stałam naga. Podprowadzili mnie za smycz do rury wystającej z ziemi i biegnącej aż do sufitu. Wyciągnęli linę i przywiązali moje ręce tak, abym nie miała szans ucieczki. Węzeł sprawił, że moja sylwetka była pochylona w pasie. Koledzy moi zauważyli jak wielu z nich podniecił ten widok. Wyjęli swoje kutasy i zaczęli walić. Na początku zapach był nie do zniesienia. Jeden z moich kolegów rzucił parę słów w ich stronę, że mają mnie na 4 godziny i mogą robić ze mną co chcą. Chcieli wyjść, zostawić mnie tam całkiem samą, ale ciekawość co będą ze mną robili, jak mnie wykorzystają, jak wyruchają była olbrzymia.
Podniecali się tą myślą. Zostali. Moi koledzy dali im znak ręką a ci nagle dobrali się do mnie. Rzucili jak na zwierzynę. Od razu miałam zapakowanego śmierdzącego kutasa w buzię. Gąszcz dłoni błądził po moim ciele. chwytali mnie za cycki, ręce, barki, głowę, nogi, uda, cipkę, pośladki… Koledzy zaś patrzyli jak brudny od sera kutas znika w moich ustach. Sami wyjęli swoje kutasy i zaczęli sobie walić. Tak ich to podniecało, tak tego chcieli. Patrzyli jak wspaniale robię im loda samymi ustami. Bez pomocy rąk, które miałam związane. Radziłam sobie idealnie, z takim zaangażowaniem czyściłam mu kutasa zlizując i połykając wszystko co na nim było. Teraz było już słychać w pomieszczeniu obijanie się ciał. kolejny z nich dobrał się do mojej pizdy i już mnie jebał obleśnym kutasem.
Moja cipka nie służyła jedynie do dawania przyjemności, ale również do tego aby umyć penisa.
Jebali mnie zostawiając swój ser w środku cipki. Widzieli ja świecą mi się od śluzu uda. To był znak, że jestem tak napalona, że moje soki ciekną mi po nogach… Cała śmierdziałam tak jak oni, brali mnie do spustu, albo w cipkę albo w dupkę albo w usta. Z dupy i cipy sperma już się wylewała i ciekła po nogach, a strzały do ust połykałam delektując się smakiem ich nasienia. Ale nie wszyscy trafiali do buzi. Niektórzy spuszczali mi się na twarz co jeszcze bardziej podniecało moich kolegów. Widzieli jak gęsta sperma zwisa mi z brody, nosa, policzków. Widzieli jaką mam zalepioną jedną powiekę i jak sperma dostała się do drugiego oka, które mocno szczypało. Teraz brałam kolejne kutasy do buzi mając twarz całą w spermie. Widzieli jak od czasu do czasu moje ciało drga. To był znak, że przeżywam orgazm. Satysfakcjonował ich bardzo ten widok. Świadomość, że ohydni menele dają orgazmy ich kobiecie. Jeszcze kilku ostatnich i koniec. Uwinęli się szybciej niż w 4 godziny. Po tym wszystkim koledzy dali jednemu z tych meneli czysty worek jutowy z powycinanymi otworami na głowę i ręce oni mnie w ten worek ubrali i tak wyprowadzili mnie z tego obskurnego i śmierdzącego i jakże tajemniczego dla mnie miejsca.
Author: admin
-
Oddana menelom 2
Agnieszka Nowak -
Sex na wydmie
Nad morzem na jednej z dzikich plaż w znanej miejscowości, poprosiłam męża aby poszedł po parawan do hotelu i zorganizował coś do jedzenia. Zajęło Mu to jakieś 1,5 godz. Na tej plaży był facet z ogromnym kutasem nie przesadzam, ale ponad 20 cm w granicach 23 i gruby w slipach ledwo się mieścił. Przechodził kilka razy koło Mnie. A Ja rozchyliłam nogi (wachlowałam nimi), on się na chwilę zatrzymał i poszedł. I znowu przeszedł i Ja to powtórzyłam i chyba za czwartym razem przeniósł się z kocem koło Mnie. Rozłożył koc, usiadł na nim, odwrócił się do Mnie i powiedział wprost, że Mnie obserwuje od dłuższego czasu i ma ochotę Mnie wyruchać i odnosi wrażenie, że Ja tego też chcę, i że już znalazł miejsce na wydmie i chce abym tam z nim poszła. Ja nie zastanawiając się ani chwili poszłam jak zwykła dziwka. Najpierw wstrzelił Mi kutasa w usta a Ja mu go obciągnęłam. Był ogromny. On potem zrobił Mi szybko minetkę, i na koniec zasadził kutasa w pizdę i zerżnął Mnie na pieska. Finał zrobił w moich ustach. Z ruchanie przez taką ogromną pałę jest niesamowite. Po wszystkim poszliśmy na koc, a 20 minut później przyszedł mąż. Wszystko było tak jakby się nic nie wydarzyło. Rozmawiali razem i żartowali itd.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Agnieszka Nowak -
Swiateczna kolacja
Na święta pojechaliśmy do rodziców mojego chłopaka. A raczej ojca, bo matka od paru lat nie żyła. Nie spodziewałam się tego co stanie się po świątecznej kolacji… Dojechaliśmy. Ja, 25-letnia blondynka, o dość dużych piersiach i zgrabnym ciele oraz mój chłopak Marek, nie byliśmy długo razem, jakieś 4 miesiące. -Witajcie! – powitał nas ojciec Marka. Nie tak go sobie wyobrażałam. Adam miał już 50 lat, ale wyglądał na maks 35. Jego sylwetka była wysportowana. Kolacja przebiegała bezproblemowo. No, prawie. Mój ukochany Marek pił drinka za drinkiem. Po godzinie takiego picia powoli się sypał. Położyłam go spać i wróciłam do stołu. Chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie na Adamie, więc zaproponowałam, że posprzątam. Zgodził się na pomoc. Zaczęłam wkładać naczynia do zmywarki, kątem oka widziałam, że Adam mi się przygląda. „Ciekawe czy uważa mnie za seksowną?” – pomyślałam i wypadł mi z ręki talerz. -Przepraszam! Ojej już sprzątam! -Nic się nie stało – odparł Adam. Oboje kucneliśmy nad rozbitym talerzem, zaczęłam zamiatać. Nagle Adam dotknął mojego ramienia. Spojrzałam mu w oczy, a on mi. – Jesteś bardzo piękną kobietą… żałuję, że mój syn poznał cię pierwszy – uśmiechnął się i mnie pocałował. Moją pierwszą reakcją był szok, ale stwierdziłam, że jeżeli nie odzwajemnie jego pocałunku to będę żałować, w końcu Adam był bardzo atrakcyjny. Po tym akcja była już szybka. Wstaliśmy, a Adam przywarł do mnie. Chwycił mnie za pośladek, a ja zaczęłam odpinać mu spodnie. Adam zdjął ze mnie bluzkę i popchnął w dół, uklęknęłam. -Ssij – powiedział wyciągając penisa. Posłusznie wzięłam go do buzi. Penis Adama był o wiele większy niż penis mojego chłopaka. Starałam się robić mu loda jakby od tego zależało moje życie. Lizałam główkę oraz masowałam jego jądra. Po chwili stwierdziłam, że ja też chcę coś z tego mieć, mianowicie chcę go poczuć w sobie. Rozebrałam się całkowicie i usiadłam na stole, zapraszającym gestem otworzyłam na niego uda. Adam tylko się uśmiechnął i wszedł we mnie. Chyba nigdy nie byłam aż tak podniecona. Adam wsuwał i wysuwał ze mnie penisa w bardzo szybkim tempie. Powoli czułam, że dochodzę. Adam zwolnił i zaproponował zmianę pozycji. Teraz ruchaliśmy się na pieska. Czułam każdy milimetr jego kutasa. Rżnął mnie jak nikt nigdy wcześniej. W jednym momencie poczułam jak wylewa się z niego cieplutka sperma, wtedy doszłam. Adam pompował we mnie jeszcze przez chwilę. Zeszliśmy ze stołu, który jakimś cudem się nie rozpadł po naszym ostrym seksie. Usiedliśmy, a Adam zapalił papierosa. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Katchi -
Gory I
Cześć,
jestem Rafał, mam 25 lat. Uwielbiam chodzić po górach, w związku z czym pewnego weekendu udałem się na pieszą wędrówkę w pobliski Beskid Żywiecki. Postanowiłem, że pierwszą noc spędzę w schronisku a kolejną, jeśli pogoda dopisze, to przenocuję pod namiotem. Pierwszego dnia pogoda dopisywała, było ciepło, słońce grzało tak, że nie sposób było się nie pocić. Po 20 km wędrówki udało mi się dotrzeć do schroniska, tam się zameldowałem i postanowiłem się ogarnąć. Po odświeżeniu się i przebraniu przepoconych rzeczy udałem się do głównej sali, gdzie usiadłem koncie spożyć posiłek. W pewnym momencie podszedł do mnie facet, wyglądał na ok. 30 lat, zapytał, czy może się dosiąść. Oczywiście się zgodziłem, okazało się, że na imię ma Michał i ma 28 lat, również jest na samotnej wędrówce. Zaczęliśmy rozmawiać o trasie, następnie o życiu, typowa gadka dwóch nieznajomych. W trakcie rozmowy zauważyłem, że Michał często łapie kontakt wzrokowy i przygryza delikatnie dolną wargę. Dosyć mi się spodobał, był podobnej budowy jak ja, czyli ok. 186 cm, lekko wysportowany, o niebieskich oczach i blond włosach z minimalnym zarostem. Rozmowa się kleiła, zaczęliśmy pić piwko, ogólnie miło spędzaliśmy wieczór.
Obaj siedzieliśmy w klapkach, a właściwie bez żeby nogi odpoczęły. W trakcie picia drugiego piwa, poczułem jak Michał dotyka swoją stopą mojej i zaczyna iść do góry. Nie speszyło mnie to i zrobiłem kolejny łyk piwa. Jego stopa po chwili powędrowała wyżej, zaczął mi masować wewnętrzną stronę uda, co spowodowało, że rozłożyłem szerzej nogi a jego stopa wylądowała na moim kroczu. Uśmiechnąłem się, puściłem mu oczko i poczułem jak robię się czerwony. Michał zapytał, czy brałem już prysznic. Odpowiedziałem, że chętnie wezmę jeszcze jeden. Udaliśmy się po ręcznik, a następnie pod prysznic. Prysznice były kabinowe i oprócz brodzika ze słuchawką było też miejsce na rozebranie. Ogólnie dużo miejsca. Weszliśmy z Michałem do takiej kabiny, gdy tylko zamknęły się drzwi, przywarł do mnie ustami, wbijając swój język w moje usta. Zaczęliśmy się rozbierać, miał lekko owłosiony tors, i ładny zarys klatki piersiowej, ssałem jego sutki, gdy on masował mojego członka przez majtki. Całując jego szyję, zsunąłem jego bieliznę, z której wyskoczył całkiem sporych rozmiarów nabrzmiały penis. Michał również zsunął moje majtki i zaczęliśmy się ocierać penisami. Michał po chwili kucnął i zaczął robić mi loda, wziął go do buzi. Czułem jak bardzo jestem napalony i że długo nie wytrzymam, tym bardziej że obłędnie ssał i jednocześnie zataczał kółka językiem na moim członku. Powiedziałem, że dochodzę, Michał się odsunął, a ja trysnąłem na jego klatkę piersiową. Gdy moja sperma zaczęła po nim spływać, wstał i zaczął mnie całować, czułem w jego ustach smak mojego penisa, postanowiłem się mu odwdzięczyć. Kucnąłem i wziąłem do ust najpierw jedno jajko, następnie drugie, splunąłem na jego członka i wsunąłem go głęboko, aż całkowicie znalazł się w moim gardle. Zacząłem lizać i ssać jednocześnie. Michał poruszał biodrami coraz szybciej, poczułem jak moja ślina zaczyna kapać mi z brody na podłogę. Po chwili wyjął swojego członka z moich ust i obficie spuścił mi się na twarz. Następnie nachylił się nade mną i zaczął zlizywać swoją spermę z mojej twarzy. W ten sposób wyczyścił mnie z tego cudownego nektaru. Uśmiechnęliśmy się do siebie i wskoczyliśmy pod prysznic. Następnego dnia postanowiliśmy iść razem, spodobał mu się pomysł noclegu w namiocie 😉Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
tajemnica tajmnica -
Gory II
Następnego dnia wyruszyliśmy z Michałem na szlak. Pogoda była podobna do wczorajszej, czyli ciepło i bezchmurnie. Szło się całkiem przyjemnie, dużo rozmawialiśmy i co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, aby złapać się w objęcia i całować. Przez co coraz bardziej byliśmy na siebie napaleni. Po jakiś 3 godzinach wędrówki i srogim podejściu postanowiliśmy chwilę odpocząć. Błyszczeliśmy od potu i dyszeliśmy jakby serca miały nam wyskoczyć z klatki piersiowej. Michał podszedł do mnie i zaczął mnie całować, ledwo łapaliśmy oddech. Włożyłem mu rękę w spodnie i zacząłem walić jego nabrzmiałego członka. Nie przejmując się tym, że jesteśmy na szlaku, klęknąłem przed nim i zacząłem ssać jego spoconego penisa. Czułem jak pulsuje w moich ustach a mój kochanek niesamowicie dyszy i jęczy jednocześnie z rozkoszy. Michał mnie podniósł i sam uklęknął przede mną. Ponownie czułem jego język na swoim członku, znowu zacząłem szczytować. Tym razem Michał mnie wyczuł, wstał i zaczęliśmy ocierać swoje członki o siebie dochodząc po chwili, strzelając spermą na swoje penisy. Mój kochanek stwierdził, że nie możemy tak iść i klęknął wyczyścić ze swojej spermy mojego członka. Następnie i ja zrobiłem to samo z jego członkiem. Ubraliśmy się i ruszyliśmy dalej. Po kolejnych godzinach marszu doszliśmy do hali, gdzie rozbiliśmy obóz. Musieliśmy zejść nieco ze szlaku, ale dzięki temu mieliśmy gwarantowaną dyskrecję. Ogarnęliśmy obozowisko, zjedliśmy ciepły posiłek, przygotowaliśmy się do spania, lecz wiedzieliśmy, że spać nie będziemy. Gdy tylko zasunął się zamek od namiotu, przywarliśmy do siebie w uścisku. Tym razem było inaczej, bardziej agresywnie, przygryzaliśmy swoje wargi, sutki, kark, obojczyki. Ułożyliśmy się w pozycji 69, ja byłem na górze, Dzięki czemu mógł pieścić moją dziurkę a ja porządnie nawilżyć jego członka. Kiedy jego penis się już kleił i był cały śliski od mojej śliny, a moja dziurka była równie mokra, Michał położył mnie na plechach, założył nogi na ramiona i wszedł we mnie. Pragnąłem tego, więc nie było żadnego oporu. Kochanek od razu zaczął mnie pieprzyć, czułem jak uderza mnie od środka, zahaczając o mój guzik prostaty, pragnąłem więcej. Czułem, jak zaczynamy się obaj pocić i Michał zaczyna opadać z sił. Postanowiłem przejąć kontrolę i dosiadłem go, najpierw odpowiednio się ułożyłem, aby czuć go intensywnie a następnie zacząłem się poruszać. Mój członek mimo tego, że byłem penetrowany stał na baczność. Czułem jak dzięki moim ruchom, członek mojego kolegi ociera się o moją prostatę. Po kilku minutach przejażdżki zalałem klatkę piersiową swojego towarzysza, po czym opadłem z sił. Michał był zszokowany sytuacją i widać ze strasznie go to pobudziło, kazał mi zlizać moją spermę, a następnie bez połykania jej zacząć go całować, aby on też mógł poczuć jej smak. Tak też zrobiłem, gdy mój kochanek spił całe moje nasienie z moich ust, wróciłem do pieszczenia jego członka swoimi ustami. Właściwie to on przejął inicjatywę i ruchał mnie w usta. Następnie obrócił na czworaka, wypiąłem się w jego stronę i zaczął mnie rżnąć na pieska. Nie trwało to długo, gdy wyjął go z mojego tyłka, a następnie włożył mi go do ust, zalewając je ciepłą spermą. Po czy ponownie połączyliśmy się w pocałunku, spijając swój nektar.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
tajemnica tajmnica -
Blanka, cz. 4.
Część 4.
Peron był już pusty. Właśnie mijał mnie jakiś niemiecki kolejarz. Zatrzymał się i zapytał, czy może w czymś pomóc. Wskazał na bagaż. Uśmiechnęłam się, podziękowałam i trochę zaskoczona jego życzliwością wydukałam, że czekam na znajomego. On również uśmiechnął się, skinął głową i odszedł.
– Trudno, odpocznę u ciotki i ruszę w miasto na „zakupy”. Tyle przygotowań poszło na marne! – westchnęłam ciężko. Miałam kanapki, więc łatwiej zniosę ten dzień. – Moje długi… Długi! – na myśl o zaległościach finansowych i oszuście, przez którego tkwiłam na pustym peronie, łzy napłynęły mi do oczu. Jeszcze raz rozejrzałam się i znowu nic. Usiadłam na ławce. Westchnęłam, pokiwałam głową i patrząc pod nogi uznałam, że bilet powrotny kupię, jak wyjdę od ciotki do miasta.
Na sąsiedni peron wjechała żółto-czerwona kolejka S-Bahn. Z zazdrością i rosnącą irytacją patrzyłam na tych dobrze ubranych, zabieganych ludzi, którzy nawet nie spojrzeli w moim kierunku.
– Dzień dobry, możemy w czymś pomóc?
Gwałtownie odwróciłam się. Przede mną stało dwóch policjantów. Ale się przestraszyłam! Przyjaźnie patrzył na mnie tylko jeden, ten młodszy. Drugi, znacznie starszy i z brzuchem piwosza, był wyraźnie zirytowany. Stał nieco z boku, manipulował przy swoim zegarku. Podziękowałam i znowu wydukałam, teraz płynniej, że jeszcze czekam na znajomego.
Policjant wskazał na sąsiedni peron i mówiąc powoli, poinformował mnie, że tam kursuje metro oraz kolejka miejska, a informacja i automaty biletowe są w podziemiu stacji. Powtórzył to po angielsku. Pożegnali się i poszli dalej wzdłuż peronu. Ukradkiem obserwowałam ich, aż schodami zaczęli schodzić z peronu. Zajęci zegarkiem kolegi, więcej nie spojrzeli w moim kierunku.
– Czyli najpierw telefon do ciotki, kupno całodziennego biletu, potem jazda kolejką, umyję ręce, wypiję herbatę i wyruszę „na zakupy”. Wtedy kupię bilet powrotny – wyliczałam pod nosem. Po męczącej podróży z godzinnym postojem na granicy, miałam ochotę na długą drzemkę i prysznic, ale przecież o tyle nie odważę się poprosić ciotki!
Jakaś para przeszła po peronie głośno kłócąc się po niemiecku. I on, i ona trzymali otwarte butelki z piwem. Z tyłu trudno było odróżnić płeć. Ubrani w skórzane kurtki i spodnie, z licznymi zamkami i napami. Na nogach glany. Długie włosy, jego dłuższe niż jej, jej czerwone i sterczące…
Po chwili oszołomienia takim obrazkiem, wróciłam do przerwanych rozważań.
– Czyli przyjechałam na zakupy i powiem ciotce, że najpierw idę spać? Wolne żarty! – żachnęłam się. – Nawet mąż ciotki w to nie uwierzy – mamrotałam pod nosem. Na wszelki wypadek rozejrzałam się. Nikt nie przechodził. Głupio tak siedzieć na ławce z bagażem i mówić do siebie. Postawiłam torbę, rozpięłam i zaczęłam szukać, a potem wydobywać portmonetkę z markami. Znowu zbierało mi się na płacz.
*
– Schuldigung! – usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się gwałtownie. Przede mną zatrzymał się jakiś zdyszany i uśmiechnięty facet.
– Spier… Nie jestem informacją! – zirytowana porażką, chciałam odpowiedzieć po polsku.
– Blanka? – wysapał, a potem przetarł i założył okulary. Z grymasem na twarzy ucisnął bok.
Teraz go poznałam! Kiedy założył okulary! Zdjęcie było prawie aktualne. Zgolił wąsy.
– Przyjechał! Przyjechał po mnie! Jest! – głęboko odetchnęłam. – Co za ulga! Ludzie! – Chciałam wykrzyczeć moją ulgę i radość. Niewiele brakowało, a bym się rozryczała ze szczęścia! Potakująco kiwnęłam głową i z trudem się powstrzymałam przed rzuceniem się, jak by nie było, obcemu mężczyźnie na szyję.
Sapnął z ulgą. Uśmiechnął się i głośno wypuścił powietrze. Poprawił włosy rozrzucone przez wiatr.
Wzięłam głęboki oddech, uśmiechnęłam się. Zapytałam go o imię. Kiedy potwierdził, że on to Stephan, od razu zaczął przepraszać za spóźnienie. Wyrzucił z siebie potok słów. Za szybki dla mnie, ale zrozumiałam, że wczoraj nie zatankował. Dzisiaj rano przypomniał sobie, ale dopiero kiedy wsiadł do auta. Pojechał na stację benzynową, inaczej nawet nie dojechałby na dworzec. Do ‘swojej’ stacji miał kawałek, więc w rezultacie spóźnił się. Był zdyszany, bo biegł na peron, a nie jest przyzwyczajony do biegania. Pod dworcem nie było wolnych miejsc, więc musiał pojechać nieco dalej. Nie lubi spóźniać się, raz jeszcze przeprasza. Kiedy wyjaśniliśmy wszystko, wziął moją torbę i ruszyliśmy do wyjścia z peronu. Pytał o podróż, odpowiadałam jak potrafiłam.
Świat znowu nabierał kolorów…
*
Po prysznicu siadłam w szlafroku i klapkach na krześle. Byłam pod wrażeniem. Najpierw z samochodu zobaczyłam inny kawałek Berlina Zachodniego. Teraz jego mieszkanie. Wystrój znacznie bardziej nowoczesny niż u ciotki. Moje krajowe klapki tutaj nie pasowały, ale co tam!
– Trzeba kupić sandałki na szpilce – zanotowałam w pamięci.
– Szlafrok jest dla ciebie – uśmiechnął się, kiedy wyszłam w nim z łazienki. Zaskoczona, w porę zreflektowałam się. Za prezent podziękowałam uśmiechem i dygnięciem. Ciemnoniebieska frotte, w delikatne białe i zielone prążki. Materiał był taki gęsty i puszysty… Nasze ręczniki frotte były jednak inne. Postawiłam kołnierz i wtuliłam się w materiał. Na stole postawił przede mną herbatę, cukier. Herbata miała bardzo przyjemny zapach. Widocznie zauważył moje zainteresowanie, bo podał jej nazwę. Nie zapamiętałam. Zaproponował kanapki. Podziękowałam i wyjęłam swoje. Z uśmiechem skinął głową i przyniósł talerzyk. W ogóle był taki pogodny. Emanował spokojem. Wyjaśniłam, że w pociągu nie byłam głodna.
– Przecież nie przyznam się, w jakim stresie jechałam. Z trudem przełknęłam kilka łyków herbaty – myślałam, uśmiechając się do niego. – Ale teraz jestem bardzo głodna, więc nadrobię zaległości – powiedziałam głośno.
Jemu podobałam się w takim okryciu. Siedział na kanapie i patrzył na mnie, siedzącą na krześle. Niby to przypadkiem, jedząc kanapkę, odchyliłam nieco połę szlafroka, założyłam nogę na nogę już bez klapka. Teraz widział nogę aż po udo. Stopa zadbana, paznokcie pokryte lakierem. Włosy w kroczu przystrzygłam. Wiem, kobiety tego nie robią, ale gdzieś czytałam, że na Zachodzie nawet golą sobie łono do skóry, więc na początek zrobiłam krótką fryzurkę. Mnie się podobała, a nikomu nie chwaliłam się.
*
Uśmiechnął się:
– Wieczorem możemy iść do jakiejś restauracji i na spacer, jeżeli będziesz miała ochotę – zawiesił głos. – A teraz, jak odpoczniesz, to chciałbym zobaczyć ten zapowiadany striptiz.
– Oczywiście, przecież dotrzymuję słowa – kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się. Zauważyłam, że brakuje mi słów albo właściwe przychodzą z opóźnieniem, więc gestykulacją lub mimiką staram się uzupełnić odpowiedź. Miałam wystarczającą motywację do nauki tego języka. Przypomniałam, że chcę zadzwonić i spotkać się z ciotką. Już wcześniej uzgodniliśmy, że będę miała na to dwie godziny. Pozwolił mi zadzwonić ze swojego telefonu w przedpokoju. Kiedy wybierałam numer, taktownie wycofał się.
Rozmawiałyśmy krótko i po polsku. Ciotka zaprosiła na herbatę i kanapki:
– Jeżeli będziesz miała czas – zaznaczyła. Ucieszyła się z mojego telefonu, ale chyba wyczułam sztuczny entuzjazm w jej głosie. Teraz nie przejmowałam się takimi niuansami. Znacznie później pomyślałam, że ciotka nie wpadłaby w depresję, gdybym zrezygnowała z zaproszenia.
– Ciociu, chętnie wpadnę na jakieś pół godziny późnym popołudniem. Dzisiaj wracamy – przypomniałam.
– Jeżeli chcesz, to możemy spotkać się gdzieś w mieście – ożywiła się.
– Nie, nie! Dziękuję. Wolałabym u cioci, bo ciocia ma takie ładne i zadbane mieszkanie. Zawsze chętnie je obejrzę – dodałam. Przecież nie mogłam podać jej prawdziwego powodu.
Ucieszyła się z komplementu i coś mówiła o kobiecej ręce i jej ciągłych staraniach, żeby ładnie wyglądało. O staraniach, których nie doceniał nawet jej mąż. W końcu zdołałam jej przerwać, wyjaśniając, że koleżanki czekają.
*
W gościnnym pokoju zdrzemnęłam się. Obudził mnie, potrząsając za ramię. Najpierw nie wiedziałam, gdzie jestem. Kiedy zobaczyłam jego twarz, wszystko wróciło do normy.
– Miałam spać godzinę – burknęłam żałośnie. Chciałam trochę wypocząć przed pracą, a ten…
– Spałaś ponad dwie godziny – uśmiechnął się.
– Co?! Ile?! – Już siedziałam na tapczanie.
Bez słowa, ale z uśmiechem pokazał mi zegarek.
– Stephan, daj mi kwadrans! I włącz muzykę! Wiesz jaką?
Potakująco kiwnął głową. Nie macał mnie. Nie włożył dłoni pod kołdrę.
– I wyjdź! Eee, usiądź w salonie na kanapie i czekaj! Kwadrans!
Kiwnął głową. Był zaskoczony i chyba rozbawiony moją determinacją.
Byłam szybka. A co! Jak człowiek zaspał w tygodniu, to też potrafił umyć się, ubrać w kwadrans, zrobić makijaż i zbiec w pantofelkach z drugiego piętra. I zdążyć na wykłady! Chłopacy ponoć byli jeszcze szybsi, ale oni nie robili makijażu. I nie myli się. To oczywiste.
Czasami ktoś litościwy podzielił się kanapką między wykładami. Ewentualnie kupiło się kanapkę z salcesonem albo pasztetową w „chlewiku”, czyli uczelnianym bufecie. Co bardziej wybredni albo dobrze poinformowani twierdzili, że tylko desperaci kupują kanapki z białym salcesonem.
– Jeszcze może zakwiczeć. Gdyby miał raciczki, to pocwałowałby z kanapki! – żartował nasz kolega z roku, Robert. Panie sprzedające w „chlewiku” nie podzielały studenckiego poczucia humoru. One w ogóle nie miały humoru! Jednak ‘najśmieszniej’ było, gdy ktoś znalazł w swoim plasterku salcesonu świńską szczecinę. – Tyle czeka na spożycie, że świnka zdążyła zarosnąć? – żart Roberta wywołał wybuch śmiechu, który sponiewierał panie w bufecie. Pogłowie zwolenników kanapek z bufetu też malało. Taniej było samemu przygotować śniadanie.
Ktoś jednak doniósł o krytycznych głosach dziekanowi. Robert został wezwany. Ponoć był tam obecny jeszcze jakiś nieznany pan. Po tym spotkaniu nasz kolega w ogóle rzadko pokazywał się w ”chlewiku”. I nie wypowiadał się głośno na temat jakości oferowanych potraw. W ogóle uspokoił się.
*
Stephan wyszedł i po dłuższej chwili usłyszałam muzykę.
– Rzeczywiście świetne tło do striptizu – mnie się spodobał jego wybór.
Wtedy już wyszłam z łazienki. Wracając, zauważyłam, że w salonie przygasił światło, a jedna lampa oświetlała węższą ścianę.
– Ta będzie tłem mojego występu – domyśliłam się.
Wracałam boso, ale w moim cudnym szlafroku. Odświeżyłam się błyskawicznie. Skorzystałam też z płynu do ust. Miał fajny zapach i był łagodny w działaniu. Powoli wkładałam czarne pończochy, potem czarne szpilki. Tutaj nie wydały mi się już takie eleganckie. Założyłam czarną spódniczkę. Delikatne, ażurowe majteczki. Białą bluzkę z długimi rękawami zapięłam aż pod szyję i założyłam granatowy krawat. Kupiłam najtańszy. Akurat był w takim kolorze. Były też czerwone. Tanie jak barszcz, ale z wyszytym napisem i emblematem ZSMP. Zrezygnowałam. Uznałam, że to już byłaby perwersja. Zapięłam granatową kamizelkę. Zabrałam tacie, który już się w nią nie mieścił, a mnie pasowała do różnych strojów.
Z pokoju wyszłam bez zapowiedzi i bezszelestnie. Zaskoczyłam go, bo zobaczył mnie, kiedy stałam prawie na środku salonu. Podniósł głowę, bo usłyszał szmer. Kiedy mnie zobaczył, uśmiechnął się. Mój wygląd musiał zrobić na nim wrażenie. Spoważniał, a teraz uśmiechnął się jeszcze raz, ale dlatego, że docenił mój wygląd. Podniecił się.
*
Zanim zrobiłam striptiz pokazał mi pieniądze i odłożył na półkę.
– Odbierzesz jutro – dodał z uśmiechem. To nie był test na moją uczciwość. Pokazał, że jest uczciwy i ma przygotowaną kwotę.
Wzmocnił dźwięk, rozsiadł się w fotelu z kieliszkiem wina w dłoni i patrzył. Zaczęłam tańczyć. Prawie cały czas patrzyłam mu w oczy. Obracałam się, rozpięłam kilka guzików bluzki, ale w końcu ściągnęłam krawat i rzuciłam w jego kierunku. Zdejmowałam majteczki, raz stojąc prawym, a raz lewym bokiem do niego. Błysnęło nagie udo. Stałam przodem i ściągałam majtki, pochylając się w jego kierunku. Musiał dobrze widzieć moje piersi. Fajnie wyglądały na tle białej bluzki. Podeszłam, stanęłam za fotelem i zdjęłam majtki. Rzuciłam je na kanapę. Wydawał się rozczarowany. Kiedy bluzka była zapięta na jeden guzik, zdjęłam i odrzuciłam kamizelkę.
Nadal nie widział piersi. Wypinałam się w tańcu, ale rozpięłam i zdjęłam spódniczkę, złączone nogi uginając w kolanach. Pomagałam sobie, kręcąc pupą. Stanęłam tyłem w dynamicznym rozkroku, rozpięłam bluzkę i maksymalnie odchyliłam jej poły. Kiedy odwróciłam się, zasłoniłam biust. Pokazałam go na chwilę, szeroko rozchylając bluzkę i znowu zasłoniłam. Powtórzyłam ruch. Zawsze energiczny, szybki ruch. Kontrastujący z muzyką. Zawsze miał zostawiać niedosyt u patrzącego. Odwróciłam się plecami do niego i dopiero zdjęłam bluzkę.
Zostałam w samych pończochach i szpilkach. W rytm muzyki stanęłam przodem. Z uśmiechem patrzył na mnie, kiedy poruszałam biodrami i podniosłam ręce do włosów. Wyrzuciłam ręce w górę. Piersi zakołysały się. Patrzyłam mu w oczy, mrugnęłam i powoli, w rytm muzyki, znowu odwróciłam się tyłem.
Stanęłam w szerokim rozkroku. Schyliłam się i wypięłam pupę. Głowę miałam na wysokości kolan. Sięgnęłam dłońmi do pośladków. Chwyciłam je i powoli rozciągnęłam. Pozwoliłam mu popatrzeć na wejście do pochwy. Puściłam jeden pośladek, nawilżyłam palec, a potem potarłam nim wejście do pochwy. Powtórzyłam tę czynność. Znowu mocno rozchyliłam pośladki. Prowokująco poruszałam pupą w rytm muzyki.
Wyprostowałam się, odwróciłam, podeszłam do niego i z uśmiechem siadłam mu na kolanach. Sięgnęłam i łyknęłam wina z jego kieliszka. Kazał mi położyć się na kanapie. Był zadowolony z pokazu.
*
Położyłam się na wznak. Rozebrał się i wszedł we mnie tak niecierpliwie… Gwałtownie, jakby czekał na ten seks od miesięcy.
– O! – mimo woli zareagowałam tak szczerze. Zaskoczył mnie swoimi ‘parametrami’.
Uśmiechnął się, kiedy wszedł, ale był chyba speszony. Pewnie obawiał się, czy sprawdzi się jako kochanek. Skoro płacił, to w ogóle nie powinien zawracać sobie tym głowy.
Jednak po wszystkim byłam pewna, że jego gwałtowność wynikała raczej z troski o to, by dobrze wypaść przede mną! To był bardzo udany seks i trwał pół godziny. Żadnej agresji, brutalności. A tak się tego bałam! Oczywiście, wszystko uzgodniliśmy, ale podniecony i mający nade mną władzę człowiek mógł…, mógł wszystko! Dopiero wtedy w pełni zdałam sobie sprawę jaka jestem bezbronna! Kiedy to sobie uświadomiłam, przez moment leżałam jak sparaliżowana!
A ja… Ja? Cieszyłam się i chciałam kochać, bo wszystko dobrze się skończyło!
Wszedł we mnie z taką łatwością. Byłam mokra! Przyjęłam go z radością. Objęłam nogami. Spodobała mu się taka pozycja. Stres już dawno minął, teraz zależało mi tylko na tym, żeby on był zadowolony. Spółkowaliśmy w tej pozycji, aż położył mnie na boku, uniósł moją nogę, wszedł do końca i dalej rżnął, leżąc na mnie. Rytmicznie uderzał biodrami. W końcu i ja, uspokojona, podnieciłam się.
Spółkował i traktował mnie tak delikatnie, jakby to jemu zależało na mojej satysfakcji.
– A może oczekuje mojej akceptacji? Komplementu? – myślałam gorączkowo. – A jest tak wyposażony…
*
Ułożył się za mną i dalej spółkowaliśmy. Uderzał mocniej niż na początku. Przytrzymywał mnie, obejmował. Byłam mokra, więc nie było żadnego problemu z tarciem. Raczej czułam, że śluz wycieka ze mnie. Ale miał taki gruby członek! Sam rozmiar mnie podniecał! W końcu klęczałam na czworakach, a on rżnął mnie od tyłu. Głośno jęczałam. Inaczej już nie mogłam wytrzymać. Miał siłę! Na chwilę zatrzymał się. Zamilkłam. A on stanął za mną i ruchał mnie na stojąco. Momentami szarpał mnie za biodra. Aż podrywał z kolan! Wbijał penisa do końca. Uderzał w dno pochwy, drażnił macicę. Aż mi pociemniało w oczach… I nagle! Ciepło po ciele rozeszło się jak silna fala! Wyłam w poduszkę. Miałam orgazm! Drżałam nabita na jego penisa, coś bełkotałam, a on dalej walił mnie!
W końcu uderzył biodrami po raz ostatni. Upadłam twarzą na poduszkę. Wyszedł ze mnie i masował penisa. Mimo wszystko… Mimo pieszczot, czułości, udanego seksu, leżałam spięta. Chciałam wypaść jak najlepiej! Przecież wszystko właśnie po to przygotowywałam! I tak wiele zależało od tego spotkania… Szybko ułożyłam się w ponętnej pozie na plecach, ugięłam nogę w kolanie, uśmiechnęłam do niego. Przestał masować penisa. Pochylił się i spuścił na mój brzuch. To był obfity wytrysk! Lepką ciecz powoli wcierałam w skórę.
Sądziłam, że to koniec, a on ukląkł na mnie, penisa wsadził między piersi i intensywnie masował go nimi. Leżałam na plecach i patrzyłam, jak rytmicznie porusza piersiami. Teraz, w zasadzie, były jego własnością. Kupił moje usługi. Kupił mnie. Brodawki były grube i twarde. Sutki już wcześniej pociemniały. Byłam podniecona. Na koniec masażu jeszcze wystrzelił kropelkami spermy na moją twarz.
– Następnym razem ty mnie tak wymasujesz – zaznaczył, drażniąc sutek paznokciem. Znowu był odprężony, uśmiechnięty.
– Oczywiście! – potwierdziłam od razu. Musiałam być dyspozycyjna. Tego oczekiwał ode mnie.
Prawie siedział na mnie, a ja wiedziałam, co będzie dalej. Przesunął się jeszcze wyżej, wodził penisem po mojej twarzy i w końcu wsunął go do ust. Pieściłam najlepiej, jak potrafiłam. Bardzo się starałam. W pewnym momencie, chyba podniecony pieszczotami, wepchnął penisa głęboko w usta. Aż po nasadę! Gwałtownie zareagowałam, bo bałam się, że zwymiotuję. Był naprawdę gruby i dość długi, a teraz wciskał go aż za migdałki! Na szczęście szybko wycofał się. Głowę ścisnął mi udami i położył się na boku. Też położyłam się na boku. Wtedy zaczął rżnąć mnie w usta. Ciągle mu stał! Dalej pieściłam go językiem, a dłonią delikatnie masowałam jądra. Trochę to trwało, aż zdecydował, że na razie zrobimy przerwę. Ulżyło mi!
Leżeliśmy dłuższą chwilę w milczeniu. Przyznał, że miał ochotę wytrysnąć znacznie wcześniej. Potem rozmawialiśmy o tym, jak spędzimy resztę dnia oraz wieczór.
*
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomnick -
Swiateczna kolacja II
Po kolacji poszłam wziąć prysznic i naga położyłam się spać obok mojego chłopaka. Spałam może z 2 godziny, aż zostałam przebudzona poprzez pocałunek w szyję. Nie byłam do końca przytomna. Pocałunki powoli kierowały sie w dół. Pierwszy przystanek osoba całująca mnie zrobiła przy moich piersiach. Delikatnie lizała moje sutki i ugniatała piersi. Zamruczałam, bardzo mnie to podnieciło. Kolejny przystanek był przy mojej pusi. Tajemnicza osoba znów zaczęła lizać jednocześnie zahaczając czasem o łechtaczkę. Usłyszałam odpinanie zamka, to wytrąciło mnie z transu, otworzyłam oczy. Przede mną był Adam! Rozejrzałam się i zobaczyłam obok mojego chłopaka, spał jak gdyby nigdy nic. Już chciałam coś powiedzieć, lecz Adam zasłonił mi buzię. Uśmiechnął się i wrócił do robienia mi minety. Byłam przerażona, co jeżeli Marek się obudzi? Zobaczy mnie i jego ojca w takiej sytuacji… to może być koniec naszego związku! Z jednej strony chciałam, żeby Adam przestał, to może być za duże ryzyko, ale z drugiej było mi tak przyjemnie… Adam był delikatny, jednak bardzo to na mnie oddziaływało. Powoli włożył mi jednego palca do pochwy, a po chwili drugiego. Zaczął nimi szybko poruszać. Było mi bardzo dobrze, jednak nie jest to to samo co penis, więc spojrzałam na Adama i szepnęłam „włóż go” Nie trzeba było długo prosić. Adam ochoczo wyjął swojego penisa i energicznie wprowadził go we mnie. Zaczął dość szybko nim poruszać. Bałam się, że łóżko zacznie się trząść i obudzimy Marka. Adam zaczął mocno ugnitać moje piersi i ssać sutki. Powoli dochodziłam. Zaczęłam całować się z Adamem, on coraz szybciej poruszał we mnie swoim kutasem. Nagle poczułam wielką falę orgazmu. Adam cały czas tak samo mnie pieprzył, uspokoiłam go i powiedziałam, że czas na nagrodę. Teraz on się położył. Włożyłam ręce pod jego koszulkę i uszczypnęłam jego sutki. Chwile je pieściłam, po czym wzięłam jego penisa do buzi. Wchodził coraz głębiej igłębiej. Udało mi się wsadzić go całego. Zaczęłam jedną ręką mu walić, a drugą dotykać mojej łechtaczki. To nie mogło długo trwać. Po chwili takich pieszczot doszliśmy oboje. Połknęłam wszystko. Adam szybko się ubrał i wyszedł, a ja przytuliłam się do mojego chłopaka. Ciągle myślałam o tym co się dzisiaj działo. I o tym co będzie dziać się później… cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Katchi Spoko to jest czy mam przestać pisać? 🙂
-
Wyspa szczescia – 16.
Część 16.
– A w ogóle musicie mi więcej płacić – wymamrotała pod nosem Aldi, zdegustowana ich skargami. – Kurde, a ja się tak starałam – westchnęła wyłącznie na swój użytek. W ramach rekompensaty, pod wpływem impulsu, wyciągnęła rękę i przyciągnęła Ulę.
Roksi została z pustymi rękoma. Oniemiała z zaskoczenia tylko patrzyła. Chłopak, uwolniony od jednej dziewczyny, i z niej wysunął palec. Jednak w tym przypadku Roksana wykazała trzeźwość umysłu. Szybko odnalazła jego dłoń i ponownie wcisnęła do pochwy. Tym razem dwa palce.
Aldi chwyciła Ulę wpół, odwróciła tyłem do siebie i wepchnęła palce do pochwy 19-latki, zanim ta zdążyła zareagować na „porwanie”. Kiedy poczuła w sobie niecierpliwe palce starszej i władczej koleżanki, jedynie westchnęła z podniecenia.
– Przecież tylko bawimy się – pomyślała, patrząc bez słowa w kierunku Roksany. Drobna, szczupła Ula była biseksualistką, więc bez oporów przyjmowała nawet tak agresywne pieszczoty. Na zgrupowaniu czas mijał bez seksu, więc alkohol i impreza stwarzały spore możliwości.
– Nareszcie coś się dzieje! – ucieszona inicjatywą bardziej doświadczonej koleżanki, bez sprzeciwu oddała się w jej ręce.
Aldi drugą ręką chciała chwycić ją za włosy, ale zapomniała, że ciemna blondynka była ostrzyżona „na jeża”. Dłoń zsunęła się więc na kark, a potem spoczęła na szyi. „Kierowniczka” mocno zacisnęła palce na szyi nastolatki i pociągnęła do tyłu. Ależ to był widok! Ula stała wygięta w łuk z głową odchyloną do tyłu i rękoma rozrzuconymi na boki. Z podniecenia usztywniła ręce, rozcapierzyła palce. Tkwiła nieruchomo w rozkroku z palcami Aldi rytmicznie zanurzającymi się w pochwie. Krągła, wypięta pupa podkreślała jej smukłą sylwetkę. Ciało drżało przy każdym silnym pchnięciu. Wspinała się na palce i za każdym razem wydawała jakiś dziwaczny odgłos. Jakby pojękiwała albo rzęziła. Nie panowała nad podnieceniem. Szczupła dziewczyna, o drobnym biuście i wyrazistej rzeźbie mięśni oświetlana drobnymi błyskami diody głośnika. Pięknie wyglądała… Inne jak zauroczone przyglądały się ruchanej nastolatce. Pchnięcia przeszły w solidne uderzenia. Coraz mocniejsze. Kiedy Ulka jęknęła żałośnie i zwiotczała w rękach kochanki, sygnalizując orgazm, Aldi wyprostowała ją, wysunęła mokre palce i wręcz niedbałym gestem pchnęła w objęcia Roksi.
– Tak się rucha niezaspokojone młódki – rzuciła chełpliwym tonem. Sięgnęła po swoje piwo i pochłonęła duży łyk. Potem jeszcze jeden. Głęboko westchnęła. Podnieciła się tą zabawą, ale też kosztowała ją sporo wysiłku. Jej ciało połyskiwało od potu. Nieświadoma swojego atrakcyjnego wyglądu, stała się obiektem zainteresowania kilku dziewczyn.
*
W dowód uznania dziewczyny klaskały cicho. Na tapczanie Roksi czule tuliła koleżankę, która jeszcze sapała, przeżywając orgazm. Aldi nachyliła się i wytarła palce w jej króciutkie włosy.
– Możesz zlizać – rzuciła do Roksany. Ta, będąc pod wrażeniem jej popisu, jedynie kiwnęła głową.
Kiedy wydawało się, że to już koniec pokazu, Aldi odwróciła się do Uli, chwyciła i podniosła jej podbródek:
– No! Czas na rewanż, słodka!
Dziewczyna nawet nie otwierała oczu. Starała się samodzielnie usiąść na tapczanie. Roksana wspierała koleżankę. Aldi docisnęła usta Ulki do swojej pochwy, a ona językiem szybko odnalazła łechtaczkę piersiastej szatynki. Musnęła ją, potem nawilżyła obfite wargi sromowe, a palec delikatnie przesunęła po wewnętrznej stronie uda, zawahała się i… pewnym ruchem wsunęła go do pochwy. Aldi przyjęła ją z zadowoleniem. Przymknęła oczy, a otwarte usta poruszyły się bezgłośnie. Język Uli zaczął szorować łechtaczkę. Góra-dół, góra-dół i delikatnie muskał, kiedy poruszał się w prawo-w lewo, w prawo-w lewo. A teraz kręciła esy-floresy. Chciała znowu pieścić rytmicznie góra-dół, gdy usłyszała:
– Więcej! – niecierpliwie poleciła Aldi. Niski, gardłowy ton nakazywał pośpiech. I dowodził dużego podniecenia „Kierowniczki”. Jednocześnie głaskała głowę Uli, w którą przed chwilą wytarła dłoń.
Dokładniejsze polecenie było zbędne. Nastolatka wepchnęła do pochwy drugi i trzeci palec. Rytmicznie poruszała dłonią. Po dłuższej chwili wypełnionej stękaniem i chlupotem śluzu obserwatorki tej sceny usłyszały:
– Jeszcze! – ostry, gardłowy szept Aldi przeszedł w błaganie.
Przy kolejnym ruchu weszły cztery palce. Ula silnymi, krótkimi ruchami ręki uderzała w dno pochwy. satysfakcje sprawiał jej każdy jęk wyrwany z ust „Kierowniczki”. Mogła pozwolić sobie na wiele ze starszą koleżanką. w zasadzie mogła z nią zrobić wszystko. chciała mieć Aldi u swoich stóp. pragnęła tego.
– Jeszcze nie teraz – mimo sporego podniecenia powstrzymała się. Potem znacznie wydłużyła ruch ręki i zwolniła siłę uderzeń. Znowu przyspieszyła. Dłoń nieznacznie wysuwała się z pochwy. Językiem ciągle pieściła łechtaczkę, delikatnie wodząc po niej w różnych kierunkach. Dłonie Roksi czule głaskały jej głowę i pierś.
Głośny krzyk sygnalizował orgazm Aldi. Ostrzyżona „na jeża” ciemna blondynka gwałtownie drgnęła i odsunęła się. Orgazm Aldi spowodował tak obfity wytrysk, że spryskał twarz nastolatki. Teraz usatysfakcjonowana Ula z uśmiechem oblizała wargi.
– Też potrafię – sapnęła.
Roksana łagodnie lizała jej pierś. Na taki widok „Adamowi” znowu stanął. Dzisiaj miał już dość seksu. Czuł, że penis jest bardzo podrażniony, jutro też będzie go bolał, ale skoro taki widok rusza go…
– Nie wytrysnę, ale wyrucham – nachylił się i powiedział do Roksi, przyciskając usta do jej ucha. Zaczął pieszczotę, ale zależało mu, żeby tylko ona słyszała tę propozycję. Zadowolona dziewczyna najpierw sprawdziła stan jego gotowości. Nieznaczny ruch kącikiem ust sygnalizował wątpliwości, ale kiwnęła głową i na czworakach szybko ustawiła się tyłem do chłopaka.
– A nuż mu opadnie? – martwiła się Roksi.
Po chwili wszyscy słyszeli jej jęki i uderzenia bioder chłopaka o pupę. Tymczasem Aldi wycierała pochwę o twarz Uli. Kiedy skończyła, odepchnęła kochankę i po prostu odeszła. Uszczęśliwiona Ulka położyła się i wsunęła pod tułów Roksany. Chwilę obserwowała jej małe piersi. Sięgnęła, a po chwili na przemian masowała i lizała jej sutek. Gdy koleżanka zaczęła głośniej jęczeć podniecona spółkowaniem, Ulka przesunęła się, uniosła głowę i pocałunkiem zamknęła jej usta. Roksi opadła na przedramiona i namiętnie całowała koleżankę. Dłonią sięgnęła do jej krocza. Pojękiwała i rytmicznie rżnęła Ulę, która szeroko rozłożyła nogi. Nagle Roksi brutalnie uderzyła palcami w jej pochwie i padła głową na brzuch kochanki. Doszła! Głośno rzęziła. Uśmiechnięty „Adam” zwolnił. Pot spływał mu po skroni.
*
– Drogie panie, damy i młode cipki! – Aldi zawiesiła głos aż wszystkie ucichły. Stała oparta o ścianę. Też była znużona. – Na tym kończymy nasz kameralny wieczorek. Proszę ubierać się! „Adam”, a ty do łazienki!
Chłopak z ulgą kiwnął głową. Opróżnił i odstawił pustą butelkę po mineralnej, podniósł się i szybko poszedł do łazienki. Kilka minuty później wyszedł ubrany. Nie zapalił światła. Nie było widać jego twarzy. Jeszcze spojrzał w kierunku pokoju:
– Piękne dziewczyny, miło było… skorzystać! Do następnego razu! Cześć!
Chwilę później zatrzasnął drzwi za sobą. Po oślepiającym błysku światła z korytarza znowu zapadły ciemności. Muzyka była znacznie cichsza. Teraz musiały słyszeć
– No, babeczki! Jako tako ubrane? – zapytała Aldi.
Odpowiedziało jej milczenie. Żadna nie zareagowała.
– Dzięki za współpracę – zdegustowana brakiem reakcji pokręciła głową i zapaliła światło. Zgasiła, zapaliła, zgasiła. Zapaliła i rozejrzała się po pokoju.
Jeszcze żadna nie była kompletnie ubrana. Prawie połowa była w majtkach albo spódniczkach. Pozostałe założyły koszulki, bluzki. Jedna była w staniku. Tylko Aldi paradowała w sportowych spodenkach. Wraz z zapaleniem światła rozpoczęły się gwałtowne protesty:
– Co jest?!
– Aldi!
– Zwariowałaś?!
– Zgaś! Aldi!
– Kierowniczka! Zlituj się…
Organizatorka wieczoru mężnie zniosła falę protestów i próśb:
– O! A już myślałam, że zostałam sama – głośno mruknęła rozbawiona, a słysząc protesty, jej twarz wypogodziła się: – Przecież pytałam! Czas reklamacji minął! – uśmiechnęła się ironicznie. – Laski, cisza! Uwaga! Uwaga! – Podniosła rękę, rozejrzała się. – Tu jest worek! Wyłącznie do niego wrzucać śmieci. A tutaj… – spojrzała na dziewczyny i zamilkła: – No, kurwa! Gabi! Załóż wreszcie majtki!
Gabrysia jako jedyna nadal chodziła naga, chociaż zdążyła założyć sandałki. Na sugestię Aldi beztrosko wzruszyła ramionami. Bez pośpiechu rozglądała się za swoimi ciuchami. Podniecenie jeszcze jej nie opuściło, więc nie spieszyła się z ubieraniem. Nikt nie wsparł Aldi, żadna nie skrytykowała Gabrysi. Nadal było miło.
*
Aldi kontynuowała suflerskim szeptem:
– Majka! Masz najbliżej: ściągnij gazety z okien, bo teraz wyglądają, jakby ktoś tutaj założył melinę. Potem otwórz okna na całą szerokość. Laski z gołymi cyckami nie podchodzić do okna! – rozejrzała się. – Celina i Roksi! Wy, wiadomo, wychodzicie jako pierwsze. Zabierajcie koce! No! Już, już! – machnęła rękami, jakby wypychała koleżanki. – I prośba do wszystkich: gęby na kłódkę! Wychodzicie co minutę i nie hałasujcie na korytarzu!
Rozbawiona Halina nie mogła powstrzymać się od komentarza:
– No, nie mogę! Konspiracja jak na tajnych kompletach…
Aldi rzuciła jej spojrzenie pełne irytacji.
– Nie, nie! Mnie się wszystko podoba! – najstarsza zawodniczka strzeliła gumą w majtkach i stanęła na baczność. Spoważniała. Zakołysały się jej obfite, nagie piersi, a ona zasalutowała i służbistym tonem rzuciła w kierunku szatynki: – Aye, aye sir! – Wciąż była podekscytowana i podniecona. Bardzo!
Zdegustowana „Kierowniczka” prychnęła i pokręciła głową. W końcu odpowiadała za imprezę i jej udane zakończenie. I też nieźle bawiła się. Po co to psuć? Wzrokiem wypchnęła kolejną dziewczynę za drzwi. Następna zabierała swój koc. Inne pospiesznie kończyły kompletowanie ubiorów. Gabi nadal szukała swoich ciuchów i bez skrępowania intensywnie pocierała krocze. Sandra przyniosła świeczki z łazienki. Inne dorzuciły zużyte papierowe ręczniki. Aldi wrzucała do worka kubki po alkoholu. Halina dała jej buziaka, przemykając do wyjścia.
– Niewdzięczne cipy – mruknęła pod nosem Aldi. Liczyła na więcej zrozumienia i wdzięczności.
*
Dzień po imprezie Pamela po kolacji siedziała na ławce obok budynku z tabletem i czytała powieść. W uszy wetknęła słuchawki i z telefonu słuchała muzyki. Pamela prawie codziennie po kolacji wymykała się i siadała na ławeczce z boku budynku w otoczeniu zieleni. Po kolacji prawie nikt tutaj nie zaglądał. Wokół niej rozciągał się przycięty trawnik, rosły świerki i młode klony, płożące jałowce. Po dwóch, a zdarzało się, że i trzech ciężkich treningach lubiła tak wypoczywać. Prawie w ciszy. Tutaj słabiej docierały wszelkie hałasy. Za ogrodzeniem rozciągały się łąka i gęsty las.
Olga, wczasowiczka, na oko czterdziestoletnia, zadbana, szczupła blondynka, zainteresowała się Pamelą. Kobieta prezentowała się bardzo efektownie: opalona, w dżinsowych, bardzo krótkich spodenkach podkreślających jej długie nogi, z delikatnym makijażem i w żółtym T-shircie akcentującym opaleniznę. Złoty łańcuszek na szyi, drobniejszy nad kostką oraz złote klapki na szpilce na zadbanych stopach dopełniały strój. Paznokcie pokrywał czerwony lakier. Zaczepiła Pamelę, dotykając jej ramienia. Dziewczyna przerwała lekturę, wyjęła słuchawki z uszu i zerknęła w górę.
– Hej! Przysiądę się i pogadamy, dobrze? Nie masz nic przeciwko temu, prawda? Widzę, że musisz nudzić się, bo siedzisz sama i czytasz. Ja też jestem tutaj sama.
– Dzień dobry, paniom! – kobietom ukłonił się uśmiechnięty, szczupły brunet, mijając je. Patrzył na kobiety nieco dłużej niż to konieczne. Olga pomachała do niego. Trudno było stwierdzić, która mu wpadła w oko. Pan Michał miał mniej niż 30 lat, był sympatyczny, miły dla wszystkich wczasowiczów. Starsze wczasowiczki były mile zaskoczone jego życzliwym podejściem. Chętnie flirtowały z nim, ale pod nieobecność mężów. Przedstawiał się stanowiskiem: zastępca kierownika ośrodka, choć w praktyce był jego człowiekiem ‘do wszystkiego’. Ot, taki: przynieś, podaj, pozamiataj.
*
Po kolacji przegadały ponad godzinę, chociaż właściwie to Olga mówiła, a Pamela jedynie słuchała, potakując. Została zaproszona do pokoju na drinka. I dalej słuchała niekończących się wynurzeń kobiety: nie pracuje, bo troskliwy mąż zarabia na ich utrzymanie. Jest zamożny, ma firmę, poświęca się pracy, kocha ją ponad wszystko. Są szczęśliwym małżeństwem. Bardzo! Przyznała, że nudzi się, bo jest tutaj już trzeci tydzień. Zostanie jeszcze czwarty tydzień. Dba o siebie, więc codziennie dwukrotnie pokonuje wpław spory dystans w jeziorze. Spaceruje, uprawia aerobik. Na laptopie ma nagrania wielu godzin zajęć. Jeżeli pada, jedzie do miasta na basen i na masaż.
Było miło do momentu, kiedy Olga usiadła bliżej niej i w trakcie rozmowy zdjęła bluzkę i stanik, chcąc pochwalić się swoim tatuażem. Dotknęła jej ramienia, dłoni. Pamela usztywniła się. Wysłuchała kilku komplementów. Zrewanżowała się. W końcu obejrzała tatuaż, spore piersi jego właścicielki też musiała dostrzec i spłoszona przebiegiem spotkania, podniosła się do pożegnania. Tłumaczyła, że o 23. muszą być w pokojach i kłaść się spać – wymagania trenera, a musiała jeszcze zrobić to i owo. Nieco zaskoczona Olga z ociąganiem zakładała bluzkę. Zignorowała stanik.
– Co musisz zrobić? – spytała kobieta. Wyraźnie była rozczarowana takim rozwojem sytuacji.
– Utopić się! – odpowiedziała w myślach Pamela, zmęczona gadatliwą wczasowiczką, a głośno dodała: – Przeprać parę rzeczy, zadzwonić do znajomych, przejrzeć maile, powtórzyć słówka z angielskiego, przygotować rzeczy na jutrzejszy trening. Ot, takie zwyczajne codzienne obowiązki – uśmiechnęła się, podziękowała za drinka. Wychodząc, obiecała utrzymywać kontakt.
– Mam nadzieję, kochana – Olga ponownie usiadła w fotelu. Wyglądała, jakby zamierzała pozować. Wyprostowała nogę i zmysłowo przesunęła po niej palcami. – Mąż jest zajęty pracą w firmie, więc przyjeżdża tylko na weekendy. Głównie na seks. A potrafi mieć wymagania. Och! Żebyś wiedziała! Ale ja i tak mam większe… – rzuciła w przestrzeń i mrugnęła, narzekając na rzadkie wizyty męża. jeszcze parokrotnie pochwaliła się, że po pobycie w tym ośrodku wylatuje z mężem: – Będziemy wypoczywać na Kajmanach – przeciągnęła się z uśmiechem.
*
– A po czym ona ma wypoczywać? Po obfitym śniadaniu czy zbyt długich zakupach? – mamrotała pod nosem Pamela, sprawdzając w Internecie usytuowanie Wysp i ceny takiej wycieczki. – Łoł! – aż wyprostowała się, widząc ceny. Była pod wrażeniem ich wysokości i zamożności nowej znajomej.
Olga nie pracowała, dzieci nie mieli. Uwolniona przez męża od rutyny codziennych spraw: „Mamy gosposię, inaczej nie poradziłabym sobie z prowadzeniem domu”, już była znużona wypoczynkiem w tym ośrodku. Nie była zbyt aktywna intelektualnie, więc nudziła się coraz bardziej i stąd zainteresowała się Pamelą, często podkreślając swoją wyższość nad zwykłymi ludźmi: „Nie wiem, jak kobiety, mając dzieci, dają sobie radę z prowadzeniem domu. A przyjęcia, proszone obiady, kolacje? Gdzie czas na teatr, kino i aktywny wypoczynek?” i jeszcze: „Wiesz, ile czasu pochłaniają zakupy w centrach handlowych?”.
Wszyscy wiedzieli, że mąż Olgi głównie wysypia się podczas pobytów w ośrodku, bowiem w sobotę przy śniadaniu żona narzekała na niego. Przystojny i zmęczony mąż, dotychczas uśmiechnięty, jej pretensje początkowo gasił dyskretnym psykaniem, w końcu zbył milczeniem i z marsową miną szybko kończył śniadanie. Olga narzekała na tyle głośno, że każdy zapamiętał powód jej uniesienia.
– Może spróbować z nią? – zmrużyła oczy, analizując ten pomysł. – Fajne ciało, zadbana i wręcz nachalnie szuka przygód – uśmiechnęła się, wspominając zaloty Olgi. – A może jednak Aldi? Już pokazała, co potrafi – ponownie uśmiechnęła się na wspomnienie wczorajszej imprezy.
*
Cdn.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tomnick -
Przygody tancerki 3
Tym razem obudziłam się bez budzika, wstałam szybko i poszłam się ogarnąć. Po 40 minutach byłam gotowa do wyjścia i szybko poszłam na przystanek. Jak na wrzesień było ciepło więc założyłam przewiewną sukienkę do kolan i małe sandały. Stojąc w autobusie zorientowałam się że byłam taka roztargniona, że zapomniałam założyć biustonosza. Rozejrzałam się wtedy nerwowo po ludziach stojących naokoło mnie, ale nikt nie wyglądał na szczególnie zainteresowanego moim wyglądem. Odetchnęłam z ulgą, bo ostatnią rzeczą jakiej potrzebowałam były spojrzenia jakichś starych dziadów na mój biust.
Po kilkunastu minutach w tramwaju dojechałam do szkoły i pobiegłam do sali na godzinę wychowawczą. Usiadłam w ławce z Kasią i już miałam zabierać się za szybkie spisanie matmy, gdy nagle nasza wychowawczyni wspomniała o obozie naukowym, który miał się zacząć następnego dnia. Muszę wam też coś wyjaśnić, ten obóz był naukowy tylko z nazwy, tak naprawdę to po prostu był wolny tydzień dla trzecioklasistów. W tym roku była jednak niewielka zmiana, “w ramach projektu” miała pojechać z nami klasa 1E z liceum. Tak, w tej klasie była Ola, Marta, Zuzia i Wiktoria, ale byłam całkiem pozytywnie nastawiona do tego wyjazdu, w końcu kilka dni odmiany od rutyny nie mogło być takie złe. Oczywiście jak co roku obóz odbywał się w niezwykle ekscytującym miejscu, tym razem w Bogatyni. Jednym słowem 8 godzin w ciasnym autokarze. Mimo wszystko nie mogłam się jednak doczekać, tęskniłam za wakacjami i możliwością spania do 9. Dalszą część dnia spędziłam gadając z Kaśką o tym co bierzemy ze sobą do pokoju. Ostatnią lekcją dnia był wf, napotkałam też wtedy spory problem, nie miałam przecież stanika. Zaczekałam więc aż poprzednia grupa wyszła z szatni i szybko weszłam z zamiarem dyskretnej zmiany stroju. Akurat gdy zdjęłam sukienkę zamarłam, zauważyłam że w szatni nadal są jeszcze dziewczyny, i to nie byle jakie, to była moja “ulubiona” grupa. Praktycznie w ułamku sekundy doskoczyły do mnie i Zuzia przycisnęła mnie do zimnej ściany szatni. Następnie Ola podeszła do mnie i złapała mnie za cycki, próbowałam zaprotestować, ale wspomnienia wydarzeń z poprzedniego dnia nauczyły mnie wstrzemięźliwości.
-No, no, brawo myszko – powiedziała Ola – potrafisz się zamknąć
-Ola, czy mogłabym..? – zaczęła Zuzia cały czas trzymając mnie w samych majtkach przy ścianie
-Tak – odpowiedziała ochoczo Ola, nie dając Zuzi dokończyć pytania.
Gdy tylko Zuzia usłyszała słowa aprobaty od Oli, natychmiast poczułam jej palce głęboko w mojej cipce. Były zimne i zaskoczenia pisknęłam, a dziewczyny tylko się zaśmiały. Wtedy poczułam jak Zuzia zaczęła mnie palcować i po kilkunastu sekundach, złapałam się na tym że co chwila jęczałam, bo muszę przyznać, że było to przyjemne. Kątem oka zauważyłam że pozostałe dziewczyny zaczęły się całować. Wtem poczułam skurcz w mięśniach i po chwili wytrysnęłam na rękę Zuzi. Spojrzałam na nią, a ona wzięła te palce do buzi i zlizała z nich wszystkie moje soki. W tamtym momencie Ola podeszła do Zuzi i zaczęła ją namiętnie całować, gdy ja leżałam tam obok i patrzyłam na nie lekko podniecona. Po jakiejś minucie Ola oderwała się od Zuzi, dała jej klapsa i wyszła razem z Martą i Wiktorią.
-No, całkiem niezła jesteś – powiedziała Zuzia z tonem wyższości
-Dzięki…? – powiedziałam trochę skonfundowana
-Mam dla ciebie propozycję – zaczęła Zuzia – chcę Michała, a ty nie chcesz tego co zaplanowała dla ciebie Ola na obozie, więc masz go we mnie rozkochać
-Nie będę nic dla ciebie robić – powiedziałam zdecydowanie i gdy tylko zamknęłam usta, poczułam uderzenie na moim lewym policzku
-Widzę, że nie zrozumiałaś – powiedziała ściskając mi twarz – to jest propozycja nie do odrzucenia
-Ok, ok, zgadzam się – zrozumiałam swoją pozycję
-Cudownie – powiedziała Zuzia, zaśmiała się, i wyszła
Ciąg dalszy nastąpi
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Raúl -
Wesele, zona i nieznajomy cz. II
Obudziłem się tego samego dnia. Nie wiedziałem do końca, czy to co się stało poprzedniego wieczora to był tylko sen, czy jednak prawda. Ania leżała na boku, odkryta, z podkurczonymi nogami. Zajrzałem, czy obok naszego łóżka leży jeszcze Rafał, ale jego, koca i poduszki, już nie było. Leżałem tak chwilę układając w pamięci wszystkie szczegóły z dzisiejszej nocy. Nagle poczułem ruch. Ania zaczęła się powoli budzić. Przeciągnęła się i obróciła w moją stronę. Zaspanymi oczami spojrzała na mnie. Przez chwilę wydawało mi się, że szuka w moich oczach i wyrazie twarz jakiś emocji, może smutku, zawodu, nie wiem co chciała tam do końca dostrzec. Po krępującej ciszy, odezwałem się pierwszy:
– Cześć skarbie – uśmiechnąłem się przy tym.
– No cześć…. – odpowiedziała ze smutkiem w głosie.
Leżeliśmy tak chwilę w totalnej ciszy, tylko za okna było słychać śpiew ptaków i rozmowę jakiś osób, po czym wstałem i poszedłem się myć. Gdy wyszedłem spod prysznica i szybkiej kąpieli, Ania już stała z ręcznikiem przepasanym wokół ciała i też poszła się odświeżyć. Była godzina 12 popołudniu, słońce mocno grzało na zewnątrz. Było czuć skwar i zaduch w pokoju. Nie mając nic innego do roboty położyłem się i zamknąłem oczy. Usłyszałem jak woda przestaje lecieć z prysznica i drzwi z łazienki się otwierają. Mając dalej zamknięty powieki, poczułem jak materac z łóżka lekko się ugina pod ciężarem jej ciała. Teraz Ania leżała obok mnie mając na sobie tylko ręcznik. Myślałem, że też się położy i zdrzemnie, albo coś zacznie w końcu mówić. To nie w jej stylu taka ciągła cisza. Trwało to chyba 15-20 minut. Nawet chyba urwał mi się film na chwilę. Wybudził mnie jej dotyk dłoni na moim policzku i jej cichy głos. Położyła głowę na moim torsie i chwyciła mnie za dłoń. Nasze palce się splotły w uścisku. Zaczęła w półszepcie i z nutką niepewności mówić:
– Posłuchaj mnie Mariusz, co do wczoraj…
– Kochanie już mówiłem wczoraj i powiem dziś, to co się wydarzyło niech zostanie między nami – powiedziałem – ja tego chciałem, Rafał nie protestował, a ty… to już tylko, ty wiesz sama. Tak naprawdę, to chyba moja wina, że cię do tego zmusiłem.
Ania szybko podniosła głowę z mojej piersi i spojrzała na mnie zdziwiona:
– Jak zmusiłeś ?? – powiedziała – jakbym tego nie chciała to bym ci powiedziała. Byłam pijana nie wiedziałam co robię, wiesz, że nigdy po trzeźwemu by do tego nie doszło. Tylko Ciebie misiu kocham. Po prostu straciłam głowę po tej ilości alkoholu. Wszystkie emocje wczoraj się we mnie skumulowały.
Widziałem zbierające się łzy w jej oczach. Na pocieszenie pocałowałem ją w czoło i przytuliłem, mówiąc:
– Słuchaj, ja ci wierzę, niczego nie żałuję, nic się nie zmieniło między nami. Dalej jesteś moją żon. Chciałem, po prostu… sam nie wiem co chciałem uzyskać, to był spontan, może tak naprawdę chciałem, żebyś coś w życiu przeżyła, coś innego.
– Przestań – przerwała – przecież mam ciebie.
– No ale wiesz… – nie umiałem dobrać sensownych słów – rozumiem, że przynajmniej mój pomysł ci się spodobał, że nie żałujesz aż tak bardzo.
Nic nie powiedziała. Spytałem tylko, przełykając przy tym ślinę:
– No powiedz przynajmniej jak Ci było, jak się dzisiaj czujesz ?
Przez chwilę milczała. Spojrzała na mnie i pocałowała. Jej usta zatrzymały się na moich. Przerwała pocałunek, odrywając je na chwilę, spojrzała na mnie ponownie, czekając, jakby na moją reakcję. Przybliżyłem się do jej twarzy i ją pocałowałem. Poczułem przyjemne uczucie bliskości. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Jej język delikatnie oblizał moją wargę, następnie wsunęła swój języczek do moich ust, poczułem jego wilgotność i ciepło. Lizaliśmy się tak chyba dobre 10 minut, od czasu do czasu przerywając, żeby spojrzeć sobie w oczy. Poczułem mocne podniecenie, a mój członek nabrzmiał od napływu krwi. Ania ze zwinnością i gracją dosiadła mnie. Ręcznik zsunął się z jej opalonego ciała, odsłaniając jej piersi, sutki, i brzuch. Mokre włosy opadły jej na ramiona. Siedziała teraz na mnie okrakiem. Przyłożyła rękę do mojego członka, czując go przez moje bokserki i zaczęła go masować. Po chwili zabawy wyciągnęła go na zewnątrz, głaszcząc go palcami. Poczułem ciepły dotyk i delikatność z jaką to robi. Jej palce przesuwały się po nim, od żołędzia po moją mosznę. Objęła go dwoma palcami i unosząc biodra, przyłożyła do swojej łechtaczki. Kilka razy ocierała się o mojego żołędzia. Położyła się na mnie i przytuliła. Poczułem jej ciepło ciała, jej przylegające do mnie piersi i twarde sterczące sutki. Z podniecenia zaczęliśmy głęboko oddychać. Poruszała swoimi biodrami. Kiedy już pomyślałem, żeby zmienić pozycję, bo zaraz chyba dojdę, jej biodra przesunęły się bliżej mojego łona i poczułem ciepło jej dziurki na moim żołędziu, była naprawdę mokra. Spojrzała na mnie i słodko się uśmiechnęła. Przez chwilę, Ania delikatnie go tylko włożyła, następnie podniosła się do góry, chwyciła go, przytrzymała i zaczęła się na niego nabijać. Otworzyłem oczy z rozkoszy, spojrzałem na nią, ale zauważyłem grymas na jej twarzy:
– Aaaaałłłł – jęknęła cicho.
– Co się stało ?? – zapytałem zakłopotany.
– Po wczoraj mnie boli… – urwała smutna.
– No widziałem jak Rafał w ciebie wchodził, zwłaszcza pod koniec, delikatny to on nie był – powiedziałem.
– Nie chodzi o to, wiesz, że lubię też na ostro jak to robimy czasami, ale on był cholera za duży.
Faktem jest, że, Rafał miał kutasa, o wiele większego. Nie dość że dłuższy, to, grubszy i ten potężny żołądź schowany pod napletkiem.
– Czekaj, mam pomysł – powiedziałem i zamieniliśmy się pozycjami.
Położyłem ją na plecach. Moja głowa przejechał miedzy jej piersiami, po brzuchu do jej ud. Wciągałem nosem zapach jej ciała. Rozchyliła uda szeroko. Widziałem, że w kilku miejscach jest obtarta. Chyba najbardziej ucierpiały wargi sromowe. Delikatnie językiem zacząłem ją lizać po dziurce, ssać jej wargi bardzo uważając przy tym, by nie sprawić jej bólu. Mój język muskał jej łechtaczkę, nie robiłem tego natarczywie. Zdziwiłem się, gdy poczułem, jak naglę dochodzi, napina się cała i rozluźnia, jęcząc głośno, przyciskając przy tym udami moją głowę. Chwyciła mnie za brodę uśmiechając się do mnie i przyciągając mnie wyżej do siebie. Położyłem się na niej i wsadziłem go do środka. Zauważyłem, że sprawia jej to ból. Nie chciałem takiego seksu, gdy ja dochodzę, a Ania przez cały czas cierpi i zaciska zęby. Więc zrezygnowałem z dalszej penetracji i położyłem się na wznak.
– Przepraszam kochanie, może zrobimy to inaczej – powiedziała przepraszając.
– Jestem cały twój kochanie – odpowiedziałem.
Położyła się obok mnie, jej długie kręcone włosy opadły na mój brzuch, lizała mnie po nim, nie odrywając języczka. Zjechała na dół po moim wygolonym łonie i dalej po czubku penisa, wzdłuż niego do moszny. Tym razem, jej usta się otwarły, poczułem jej ciepły oddech, po czym mój penis zniknął w jej ustach. Zaczęła ssać go powoli, jednocześnie dotykając palcami miejsce, między jądrami a odbytem. Od razu poczułem, że długo nie wytrzymam. Napiąłem wszystkie mięśnie i wystrzeliłem. Ania trzymała go w ustach, czując jak pulsuje w niej, zacisnęła mocniej usta. Trzymała go do samego końca, aż przestał wytryskiwać spermą, po czym przetarła dolną wargę i brodę po której trochę pociekło i połknęła całą zawartość. Patrząc na mnie, czy to widzę, mrugnęła jednym okiem, śmiejąc się przy tym, odsłaniając przy tym jej białe zęby i kokieteryjny uśmiech. Zdziwiłem się, bo wiem, że po alkoholu smak spermy do najlepszych nie należy. Może chciała się zrehabilitować za wczorajszy wieczór.
Leżeliśmy tak chwilę, objęci w miłosnym uścisku. Po godzinie zdecydowaliśmy, że idziemy na w końcu na poprawiny. Ania ubrała się z klasą w czarną obcisłą sukienkę przed kolano i szpilki, ja mniej oficjalnie niż wczoraj, nie w typowy garnitur, a zestaw lekko sportowy, czyli spodnie wizytowe, marynarka sportowa i koszula.
Na sali goście już pili i tańczyli. Nigdzie nie widziałem Rafała. Ania chyba też go szuka wzrokiem. Może mu było głupio i pojechał z rana do domu. Może po prostu nie chciał nam spojrzeć po tym wszystkim w oczy, albo inaczej, my w jego. Po kilku godzinach zabawy, około godziny 20, wyszliśmy z sali i udaliśmy się do okolicznego parku, który znajdował się przy sali na terenie hotelu. Byliśmy sami. Słychać było tylko odbijające się echo szpilek moje żony. Nie zauważyliśmy, kiedy zrobiło się wokół nas ciemno. Idąc parkową alejką, przy świetle parkowych latarni, które stały przy ławkach i leniwie oświetlały je skromnym światłem, zauważyliśmy Rafała jak siedział sam na oparciu ławki z telefonem w ręku. Głupio, było odwrócić się na pięcie, tym bardziej, że nas zauważył. Więc podeszliśmy się przywitać. Widziałem speszenie jego i odwrócony wzrok mojej żony, która mocna ścisnęła mnie za dłoń.
– Cześć – powiedziałem.
– No hej wam – odpowiedział dalej patrząc tylko na Anię, jednocześnie mierząc ją wzrokiem.
Staliśmy tak chwilę, nie zamieniając między sobą żadnych słów, po czym odezwał się pierwszy:
– Siadajcie, proszę, chce coś wam powiedzieć.
Ania stała z założonymi rękami, a ja zdecydowałem się usiąść i tak mnie nogi już bolały.
– Słuchajcie… to co zaszło wczoraj, to wina alkoholu, nie chciałem tego – powiedział.
– Suuuuper, że też uważasz, że to pomyłka – parsknęła Ania.
– To znaczy nie, że nie chciałem… bardzo mi się podobało, wciąż o tym myślę, od samego rana na niczym nie umiem się skupić. Serio jesteś super podniecająca a was bardzo lubię – wykrztusił to z siebie.
– Ok, rozumie, a tak w ogóle to nie muszę się martwić i żadnych badań nie robić ? – zapytała kąśliwie Ania.
Teraz do mnie to dotarło, faktycznie to był seks bez gumki. Przecież go w ogóle nie znaliśmy.
– Nie no, słuchajcie, jestem zdrowy, ja nie miałem skoków w bok, nigdy w życiu, a po rozstaniu z moją byłą, żadnych innych numerków, aż do wczoraj. To pierwszy raz, w moim życiu, kiedy tak na mnie kobieta podziałała, że nie umiałem się opamiętać – zarumienił się i spojrzał na swoje buty, byle nie patrząc w oczy mojej żony.
Nie chciałem wchodzić im w dyskusję, wiedziałem, że musieli sobie to wyjaśnić, tu i teraz między sobą.
Patrzeli tak na siebie kilka sekund, po czym Ania powiedziała:
– No to dobrze, bo miałeś wyjść ze mnie… w sumie i tak to bez znaczenie, czy byś został we mnie, czy nie, i tak już ryzyko było jak go tam włożyłeś.
– Eeeeej ja chciałem później wyjść… to ty mnie przytrzymałaś. Mariusz powiedz jej, byłeś tam i wszystko widziałeś pod koniec – spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
– No w sumie… tak było kochanie – odpowiedziałem nie chcąc przyznawać mu racji.
Ania nic nie powiedziała, na pewno to pamiętała, choć z nią o tym jeszcze nie rozmawiałem. Głupio mi było zacząć, i się spytać, dlaczego na to pozwoliła i przytrzymała na sobie Rafała, gdy doprowadził ją do orgazmu. Była na pewno świadoma tego, że on nie wytrzyma i się spuści. Siedzieliśmy w milczeniu po czym Rafał za ławki wyciągnął szampana w połowie już opróżnionego i powiedział:
– Dobra, było minęło, ty Ania myśl sobie co tam chcesz, mi się podobało, nigdy tego nie zapomnę, i nawet nie chcę. Wznoszę toast za naszą znajomość. I tak pewnie się nigdy już nie spotkamy, więc, wasze zdrowie !!! – krzyknął.
Zabrałem butelkę szampana i też wypiłem 2-3 łyki. Ania niechętnie też wypiła.
Poszliśmy razem na salę, tam pobawiliśmy się na parkiecie. Sytuacja przy zabawie się rozluźniła i spięcie pomiędzy Rafałem a moją żoną ucichło. Nawet zatańczyli dwa szybkie kawałki ale tylko obok siebie w tak zwanym kółku. Impreza dobiegała już do końca, a ja z żoną, poszliśmy się przejść, zdyszani, spoceni od zabawy i ciągłych tańców.
Znowu skierowaliśmy się do parku, licząc tam na ciszę i spokój. Nikogo tam nie było, z oddali było słychać resztkę niedobitków i muzykę. Szliśmy trzymając się za ręce jak para zakochanych dzieciaków. Kiedy doszliśmy do końca parku, gdzie stała ostatnia latarnia, oparłem Anie o drzewo i zacząłem ją całować. Nasze pocałunki przeszły w coś więcej. Całowałem jej szyję, czując zapach jej perfum. Podniosłem jej ręce do góry, wciągając zapach jej ciała. Uwielbiałem jak pachnie, pot zmieszany z jej feromonami i perfum. Zacząłem całować ją po wygolonej delikatnej skórze pach. Wcale mi nie przeszkadzało, że jest spocona.
– Przestań głuptasie, czuję się nieczysta – powiedziała.
– Jak nieczysta ? – zaśmiałem się szyderczo.
– Baaaardzo – zaśmiała się.
– Pozwól że ja to ocenię – powiedziałem, kładąc ręką na jej udzie. Poczułem jak napina mięśnie od mojego nagłego dotyku.
Moja żona dużo ćwiczy w domu. Głównie na orbitreku i rowerku. Po ciąży stwierdziła, że musi wrócić do stanu z przed ciąży. Dlatego ma dość jędrną pupę i lekko umięśnione uda.
Podniosłem delikatnie sukienkę i położyłem dłoń na jej majteczkach. Spojrzała na mnie przechylając lekko głowę na bok mówiąc:
– Jak chcesz to twoja ręka, ale tylko macanie i idziemy do pokoju się umyć. Wiesz, że chyba bym się spaliła ze wstydu jakbyś mnie taką poczuł, a jak już się umyjemy … na pewno ci pozwolę na więcej.
– Kiedyś ci to nie przeszkadzało – powiedziałem – wiesz, że mi to też nie przeszkadza.
Nic nie powiedziała. Odsunąłem palcem klin majtek, i poczułem jak jest wilgotna. Pewnie to pot zmieszany z sokami z jej cipki. Gładziłem palcem jej wejście do pochwy. Ania syknęła, ale nic nie powiedziała. Myślę, że dalej odczuwała ból.
Kiedy się trochę rozluźniła, oblizałem swoje dwa palce, poczułem w ustach delikatny kobiecy zapach, i smak. Bardzo mnie podniecił, moja żona nigdy nie “śmierdziała” więc wsadziłem palce w jej dziurkę i zacząłem ją penetrować. Ania jęczała i wyszeptała:
– Bądź delikatny, bo boli mnie tam przy wejściu.
Kiedy to powiedziała, usłyszeliśmy trzask pękającej gałęzi. Ktoś stał i nas obserwował, może, ktoś tylko przechodził. Z mroku wyłonił się Rafał. Trzymał w ręce szampana i moją marynarkę wraz z telefonem i jak się okazało, kluczem z naszego pokoju.
– Teraz serio, ale sorki, wiem, że to drugi raz, jak wam przerywam. Nie wiedziałem gdzie was szukać, ale ktoś was widział jak kierujecie się do parku. Przechodząc obok usłyszałem za drzewem jak ktoś … eee… jęczy i mówi, że ją boli i od razu poznałem jej głos. Kurde, co ja w ogóle pieprzę. Zamykają salę i zabrałem Mariusz twoją marynarkę – szybko zakończył Rafał.
– Dzięki za fatygę – powiedziałem.
Powiesił ją na oparciu ławki i obrócił się na pięcie, przeszedł kilka kroków, ale zwolnił, zatrzymał się i odwrócił do nas.
– Nie wiedziałem, że zrobiłem ci krzywdę, no wiesz, że byłem za brutalny … naprawdę to moja wina ? – zapytał.
– A kogo innego – powiedziała Ania – chyba nie chcesz mnie teraz zbadać i wierzysz mi na słowo do cholery.
– Wierzę, wierzę – powiedział zmieszany.
Naglę z kieszeni marynarki wyciągną krem, podszedł i dał go Ani prosto do ręki.
– Macie to wam pomoże w waszym problemie, dobrze nawilża nie tylko dłonie.
– Oookej ? – powiedziała Ania podnosząc brwi.
Staliśmy tak chwilę skrępowani, ja przytulony do Ani, on blisko nas. Patrzyli sobie w oczy, jakby to był jakiś pojedynek, kto odwróci wzrok i przegra. Ania nie wytrzymała i odezwała się pierwsza:
– Coś jeszcze ? Bo mam tu sprawę z mężem do załatwienia.
– Nic, już idę.
Rafał odwrócił się i poszedł. Mrok go ukrył przed naszym wzrokiem. Nie wiem, czy odszedł, czy nie. Miałem nadzieje wsłuchiwać się w jego kroki, jak się oddala od nas, ale Ania zabrała moją rękę i powiedziała:
– Nawilż palce tym kremem i wsadź mi je. Teraz, już. Proszę. – patrzała mi w oczy, chwytając mnie z tyłu za włosy.
– A co z pokojem i kąpielą ? – zaprałem zdziwiony.
– Nieważne, chcę cię tu i teraz.
Myślałem, że będzie chciała chwilę odczekać, aż Rafał się oddali. Kiedy odkręciłem zakrętkę, wycisnąłem z tubki trochę kremu i posmarowałem dziurkę mojej żony. Ona przyłożyła krem do nosa i zrobiła głęboki wdech, zamykając przy tym oczy. Nie wiem, czy chiałą sprawdzić jak pachnie, czy może wczoraj Rafał nim pachniał i przypomniał jej się jego zapach jak na niej leżał. Palce już miałem w środku. Kilka razy jeździłem nimi w górę i dół. Ania nie wytrzymała i popchnęła mnie w stronę ławki i powiedziała:
– Pieprzyć to, wczoraj pieprzył mnie ktoś inny, a teraz będę się wstydzić seksu w miejscu publicznym?
– Chyba taką lekko przepoconą mnie przelecisz ?
Szybko rozpiąłem zamek spodni, opuściłem je do kolan i usiadłem. Ania zdjęła majtki, rzuciła na ławkę obok i siadła na mnie okrakiem, podciągając przy tym sukienkę do góry odsłaniając swoje nagie biodra i łono. Nabiła się na mnie jęcząc przy tym z rozkoszy. Moje dłonie powędrowały na pośladki, a następnie do jej szpilek. Zsunąłem je z jej stóp, dotykając jej gładkie pięty i palce u stóp. Ania wiła się na mnie i powoli nabijała. Usłyszeliśmy szelest liści. Wstrzymaliśmy baraszkowanie, jednocześnie obróciwszy głowy w stronę skąd dochodził hałas.
– Myślisz, że to ktoś inny nas podgląda ? – zapytałem.
– Teraz mam to gdzieś. Jutro będziemy w domu w innym mieście – powiedziała Ania.
Powoli znowu zaczęła mnie ujeżdżać. Oddychając przy tym głęboko. Nie umiałem się skupić, czując czyjeś spojrzenie na sobie. Znowu trzask gałęzi.
– A jeżeli to Rafał nas podgląda – spytałem znowu.
– Wczoraj nas widział nago, a dziś sobie pomarzyć może i zwalić konia jak to mu pasuje – powiedziała i dodała – Niech sobie nie myśli, że teraz będę ze spuszczoną głową chodzić ze wstydu.
Ja tak wcale nie myślałem.
Zabrała moją dłoń, przejechała nią po swoich pośladkach, następnie pomiędzy nimi i położyła na swojej drugiej dziurce. Zaskoczony zacząłem ją dotykać i delikatnie masować. Jęczała głośno.
– O tak misiu, możesz wsadź go trochę głębiej, ale tylko jeden.
– Ty mi wczoraj zrobiłeś prezent, a dzisiaj moja kolej.
Na początku mój palec poczuł opór, ale później żona się rozluźniła i przyzwyczaiła do dotyku, aż wsadziłem go już prawie całego, poczułem w środku, jak mój kutas penetruje jej pochwę, czuć to było przez wnętrze jej ciasnej pupy.
Wtedy zauważyłem, że Ania otwiera oczy i patrzy się w stronę drzew, skąd wcześniej przyszedł Rafał. Widziałem jak mnie rżnie i ciągle się tam patrzy. Obróciłem głowę i zauważyłem, że w mroku stoi jakaś postać się masturbuje.
Byłem wręcz pewien, że to Rafał i miałem taką nadzieję nawet. Lepiej on, niż jakiś stary zbok, jeden z gości weselnych.
Ania głośno jęczała, a mnie doprowadziło to do orgazmu, chyba to poczuła i spojrzała na mnie:
– Tak misiu wypełnij ją całą – i powiedziała tak jakby do całego parku – A ty tam stój i sobie wal konia, bo nie masz odwagi pokazać się nawet.
Z cienia wyszedł Rafał, w ręce trzymał swojego ogromnego członka. Podszedł do nas, okrążył ławkę stanął za Ania, gdy siedziała na mnie i powiedział:
– A obyś wiedziała, że będę stać i walić konia, i będę się gapiąc na ciebie i twoje ciało i co mi zrobisz ??
– A rób co chcesz zboku – krzyknęła z nerwów i kazała mi, żebym ją całował po piersiach. Opuściłem na dół jej ramiączka sukienki i stanika. Moja wolna dłoń chwyciła jedną pierś i zacząłem ssać jej sutek. Mój palec dalej penetrował jej ciasną dziurkę, a ona bawiła się swoją myszką. Odwróciła się do Rafała i przez zęby wycedziła:
– Myślisz, że nie przeżyję bo ty tu stoisz ? Myślisz, że się wstydzę ? Zaraz dojdę i zerżnę mojego męża.
Myślałem, że chce udowodnić, że przeżyje lepszy orgazm ze mną, niż z nim wczoraj. Jej biodra przyspieszyły, ale po krótkiej chwili nie umiała się chyba faktycznie skupić. Zacisnęła oczy i już mocno się masturbowała. Byłem zaskoczony. Kiedy już chwilę to trwało nagle przestała i się rozpłakała. Płakała tuląc się do mnie. Widząc to powiedziałem:
– Już ok, kochanie dokończymy w pokoju na spokojnie, sami. To nie ma teraz żadnego znaczenia. Jesteś zmęczona i obolała.
Nagle odezwał się Rafał:
– Dobra, to co, mam pomóc, czy nie.
Myślałem, że Ania zeskoczy ze mnie i rzuci mu się do oczów z wystawionym pazurami, ale tylko płakała i odpowiedziała:
– Chciałbyś co nie, dzisiaj nikt mnie nie zadowoli, po prostu nie umiem. Nie dziś. Za bardzo mnie irytujesz.
Rafał podszedł do nas. Ania siedziała dalej na mnie z opartą głową na moim ramieniu. Przyłożył usta do jej ucha i powiedział po ciuchu:
– Zacznij jeszcze raz, pomyśl o mężu… o wczorajszym dniu o czymś super, o waszym pierwszym razie, zacznij powoli a ja…. wam pomogę.
Nie wierzyłem w to co słyszę, nie wiedziałem co zaraz nastąpi. Ania dalej szlochała, nic nie robiła. Chwila ta trwała wieczność.
– Odejdź już – wyszeptała.
Rafał zabrał leżące na ławce majtki mojej żony i przystawił je do nosa. Zaciągną się głęboko, zamykając przy tym oczy.
Ania zdziwiła się widząc to. Chciała coś powiedzieć, ale zamknęła usta. Wiedziała, że na majtkach został jej zapach, przecież tańczyliśmy tyle godzin.
Rafał nie wytrzymał i położył swoją dłoń na jej dziurce. Wyprostowała się.
– Przestań – powiedziała – to już nie ma sensu…
Spojrzałem na Rafała z miną sugerującą, że nie ma co się starać. Znowu chciałem tego, nie wiem sam dlaczego. Widziałem jak jego palec opuszcza pupę, zmierza do ust, nawilża go i przykłada do dziurki mojej żony. Następnie wkłada go powoli, drugą ręką sięga od tyłu do jej krocza gładząc ją delikatnie. Byłem jeszcze w niej w środku, gdy ona siedziała na mnie, dziwne uczucie, bo jego palce dotykały przez chwilę mojego łona. Chciałem już jego rękę odepchnąć, ale poczułem jak Ania zaczyna powoli się ruszać i nabijać na mnie. Odepchnęła sama jego rękę zanim ja zdążyłem to zrobiłem i zajęła się swoim guziczkiem, wykonując znowu kuliste ruchy. Będąc w środku poczułem jego palec, jak penetruje jej pupę od środka.
– Ałć, ała.. – powiedziała po cichu Ania – zabierz krem – dodała zawstydzona.
Wyciągnął palec. Ania obróciła głowę do tyłu, spojrzała co robi i czy nakłada krem, a on zamiast kremu, przykucnął i zaczął lizać jej dziurkę. Ania zdziwiona, jęknęła z rozkoszy. Lecz powiedziała:
– Nie proszę, przestań.
Oblizał teraz dwa palce i je wsadził. Ania jęczała, ja też, Rafał głęboko oddychał, znowu widziałem obłęd w jego oczach.
– Teraz ty kochanie – powiedziała nagle do mnie Ania.
Myślałem, że mam wsadzić teraz swoje palce, gdy wstała, mój kutas wysunął się z jej szparki i chwyciła go mocno, nakierowała go na swoją drugą dziurkę i zaczęła powoli się nabijać. Nie wierzyłem co się dzieje. Mój kutas w jej pupie to było coś o czym marzyłem od 2-3 lat od ostatniej nieudanej próby takiego seksu.
Rafał dobrze ją rozluźnił, bo mój członek wsunął się gładko w jej pupę, zaciskając się wokół mojego penisa. Poczułem rozkosz. Rafał stał obok Ani i się nam przyglądał.
– I co pomogłem ? – powiedział.
Ania miała zmrużone oczy z rozkoszy, tylko pokiwała głową na znak zgody. Rafał zaciągnął spodnie i powiedział:
– To teraz wam nie przeszkadzam, chyba się zrewanżowałem za wczoraj ?
Ja pokiwałem głową, Ania chwycił go za rękę w ostatniej chwili gdy już odchodził. Spojrzała na mnie, ciągle nabijając się na niego. Widziałem jej rozchylone usta, jak szybko oddycha. Nie chciałem tego przerywać. Ich place się spotkały. Przyciągnęła go bliżej siebie. Jej ręka rozpięła rozporek spodni Rafała. Opuściła jego jeansy i bokserki, jego kutas wisiał a i tak wyglądał imponująco. Chwyciła go za pośladki z tyłu. Przez chwilę tylko ja ją posuwałem w tyłek, ona przestała mnie ujeżdżać, skupiając się na tym co robi. Położyła twarz na jego włosach łonowych, i zaczęła jeździć swoim nosem po nich, wciągała przez nozdrza jego zapach ciała. Później zapach penisa, aż zatrzymała się na napletku. Delikatnie go oblizała, smakując kroplę spermy z jego czubka, następnie wsadziła go do ust. Nie spodziewałem się tego. Rafał również chyba, ostatnim razem, gdy on chciał to odmówiła. Widziałem jak trzyma go w ustach a on nabrzmiewa i rośnie. Robiła mu dobrze chwilę, patrząc na niego od dołu. Jej wargi przesuwały się po jego napletku. Głębiej i tak nie dała rady włożyć. Zacisnęła usta, tak by napletek zsunął się odsłaniając lśniący, nabrzmiały żołądź. Do mojego nosa dotarł zapach jego penisa.
Zawsze jak Ania robiła mi loda, myłem go, nie spodziewałem się, że zabierze do ust kutasa, który po kilku godzinach na parkiecie na pewno do czystych nie należał. Widziałem, że zaciska mocno powieki i z jej ust pomiędzy jej wargami a penisem wypływa struga białego płynu. Widziałem jak z przerażeniem w oczach nie wie co zrobić, część spermy szybko połknęła, część szybko wypluła bo już nie dała rady. Rafał opadł na ławkę. Jego kutas dalej sterczał i od czasu do czasu się podnosił. Chwycił żonę za przegub ręki i przyciągnął do siebie. Mój kutas wyszedł z jej pupy, gdzie pociekła strużka mojej spermy. I tak już przy wchodzeniu w nią i kilku ruchach jej bioder doszedłem. Ania opadła na niego. Chwycił ją za pośladki i je rozsunął. Jej cipka się lekko rozszerzyła pokazując jej mokrą szparkę. Nabił ją na swojego kutasa. Pod naciskiem, jej wargi sromowe rozsunęły się na boki, a skórka przy wejściu do pochwy, oplotły jego członek. Ania jęczała na początku z bólu, później z rozkoszy. Wtedy Rafał powiedział do mnie:
– Na co czekasz, przyłącz się.
– Tak kochanie, zrób to błagam – wysapała.
Wstałem i zrobiłem to co kazali, gdy Ania siedziała na nim, wypięła pupę do tyłu i wsadziłem go do środka, krzyknęła. Mało było miejsca w środku dla mnie, jego kutas był ogromny i wypchał całą jej pochwę. Poczułem jak zaraz dojdę po raz trzeci. Orgazm mój, był zniewalający, ledwo ustałem. Nogi mi się trzęsły jak galereta. Ania powiedziała do mnie:
– O tak misiu, czuje to, jak pulsuje we mnie.
Pocałowała mnie, poczułem smak Rafała jej ustach, waliło mnie to w tym momencie. Nic się teraz nie liczyło, tylko moja żona.
Rafał widząc, że doszedłem, szybkim ruchem wstał. Nie wiedziałem, że ma aż tyle siły, jednocześnie podnosząc moją żonę. Ania objęła go nogami wokół bioder i przeszedł z nią tak nabitą na jego kutasie kilka kroków w stronę drzewa, gdzie wcześniej ja stałem z Anią. Przycisnął ją do pnia. Nogi Ani opuściły się na ziemię z jego bioder, już praktycznie stała czubkami palców na ziemi, ciągle będąc w niej. Ona zaciskała uda. Dla takiej pozycji trzeba mieć bardzo długiego, żeby wejść tak do pochwy. Jej obie ręce przycisnął jedną ręką do drzewa i tak powoli posuwał. Ania jęczała, on nie przestawał, usłyszałem tylko krótkie:
– Już nie mogę, już przeżyłam, ja już Rafał nie dam rady, na mnie nie czekaj, zrób to… – przerwała patrząc na mnie, i na moje pozwolenie.
Kiwnąłem głową, przytakując.
– Zrób to we mnie i mnie już zostaw w spokoju – wyszeptała. Była już cała purpurowa, pot ciekł jej po plecach i piersiach.
Ale Rafał nie miał zamiaru kończyć, chyba się znudził tą pozycją, chwycił ją za plecy i położył na ziemi. Nie broniła się, nie poprotestowała, że to ziemia, że się pobrudzi i co będzie za chwilę robić z nią Rafał. Uniósł jej nogi do góry i je złączył. Gdy leżała na plecach, zaczął lizać jej łydki i stopy. Język przesuwał się po jej piętach i palcach, jednocześnie wpychając go głęboko w obolałą dziurkę małżonki. Stopy mojej żony były zawsze zadbane i smukłe. To też lizał je całe natarczywie. Chyba lubił ten sam fetysz co ja. Znowu zmienił pozycję i obrócił ją na brzuch, podciągnął sukienkę do góry i zaczął całować jej plecy. Ania leżała cała spocona i jęczała, chciała pewnie już odpocząć, żeby szybko skończył. Język jego przesuwał się po jej spoconym ciele, po pośladkach i między nimi. Całował jej biodra. Penetrował jej dziurkę. Chyba mu nie przeszkadzało, że ja tam byłem i zostawiłem w niej sporą ilość spermy. Kazał jej, żeby się wypięła bardziej. Zrobiła to. Teraz jej dziurka i pupa była wypięta i szparka dostępna. Rafał zaczął ją lizać pierwszy raz po cipce. Wczoraj się nie odważył.
– Ładnie pachniesz i wspaniale smakujesz – powiedział.
Objął ustami jej zwisające wargi sromowe i zaczął je ssać. Język wkładał do pochwy. Żona jęczała znowu. Penetrował ją i się masturbował. Z cipki mojej ukochanej wypływała teraz jego ślina i jej soczki. Rafał przestał, napluł na swoją dłoń, nasmarował swoją ślina żołądź, rozmazując przy tym swoją spermę i przyłożył go do pupy mojej żony.
– Chyba go tam nie chcesz włożyć – zapytała się z zdziwiona.
– A ty chcesz, czy nie ? – zapytał
– Nie chcę, jest za duży. Zrób to tak jak wczoraj, albo tym razem od tyłu w cipkę.
Nie wierzyłem, ale Rafał w ogóle nie posłuchał co mówiła. Przyłożył go do jej dziurki. Ania spięła pośladki i zacisnęła dłonie w pięści. Chciałem wkroczyć do akcji i go odepchnąć, ale Ania spojrzała na mnie i pokiwała tylko głową. Widziałem jak kutas Rafała napotyka opór. Oczy mojej żony się rozszerzają. Jego wielki żołądź miał problem się wcisnąć, nagle jakby tam wpadł, dziurka mocno się rozszerzyła. Ania krzyknęła a on zagłębił się w jej pupie, żona ostatkiem sił powiedziała:
– Już zrób to i wyjdź, bo długo nie wytrzymam.
Rafał powoli i delikatnie wpychał go, tym razem był naprawdę delikatny, Jego członek zagłębiał się do 1/3 długości, widziałem, że przy dziesiątym ruchu, kładzie się na Ani, chwyta za jej ściśnięte dłonie i szczytuje w jej tyłku. Ostatni ruch zakończył wsuwając go całego do końca jego łono spotkało się z jej pośladkami i krzycząc przy tym:
– O kurwa o taaaaak …
Ania z mocno rozszerzonymi oczami i ustami, przytrzymała go jedną ręką za pośladki, żeby się nie ruszał i w niej został i powiedziała:
– Teraz nie wychodź, jeszcze zostań we mnie. Nic nie rób.
On opadł na jej plecy i przymknął oczy, szybko i głęboko łapiąc oddech. Ania jedną rękę przycisnęła do krocza i się zaczęła się masturbować. On cięgle w niej był. Widziałem jak potrzebowała na to kilka sekund, żeby dojść. Kazała mu wyjść. Posłuchał. Szybko go wyciągając. Po wyjściu z jej pupy jej dziurka była większa, pociekła sperma w stronę jej wirujących palców na łechtaczce.
– Kochanie zrób to ze mną, przeżyjemy razem, znowu – kierując te słowa do mnie.
Rafał zrobił mi miejsce. Ja kazałem jej się wypiąć i wsadziłem go. Czułem jak mięśnie odbytu się zaciskają i puszczają, ale opór już jest bardzo mały. Moja żona zaczęła wyć i krzyczeć, zasłoniłem jej usta dłonią, sam dochodząc w niej. Powiedziała, żebym wyszedł. Położyła się na plecach. Była cała spocona, ubrudzona lekko od ziemi. Przyciągnęła mnie do siebie i leżeliśmy tak chwilę.
Rafał, zrobił to samo, położył się obok nas. W całym parku było słychać tylko nasze głośne oddechy.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mariusz Nowak