Author: admin

  • Ciezarna dziwka

    Ta historia zaczęła się, kiedy po niespełna roku związku zostawił mnie chłopak. Poznał inną, choć nie chciał tego przyznać przy zerwaniu. Dowiedziałam się dwa dni później od wspólnej znajomej. Poczuła się chyba trochę źle, widząc jak bardzo mną to wstrząsnęło i zaproponowała wspólny wypad do klubu, dla utopienia smutków. Nie będę rozwodziła się nad tamtymi wydarzeniami, ale streszczając: upiłam się jak chyba nigdy w życiu, koleżanka gdzieś zniknęła, za to pojawił się jakiś chłopak, który niemal natarczywie próbował mnie poderwać. Wtedy wydawał mi się całkiem przystojny, ale dziś już sama nie wiem czy to nie wina alkoholu. Wylądowałam z nim w męskiej toalecie jak najgorsza szmata. Bez żadnych ceregieli odwrócił mnie tyłem do siebie, podwinął sukienkę, opuścił stringi do kolan, złapał za wypięty tyłek i zaczął pieprzyć starając się zaspokoić wyłącznie własne potrzeby. Mi było wszystko jedno. Nie powiem, sprawiało mi to umiarkowaną przyjemność, ale nie byłam nawet bliska orgazmu, kiedy wbił się we mnie do końca, złapał obiema rękami moje piersi przez materiał sukienki i zaczął spuszczać się w cipkę, której użył jak zwykłej dziury. Tak, nie myślałam wtedy o zabezpieczeniu. Byłam zbyt pijana. Pieprzyliśmy się bez gumki, a on nawet nie zapytał czy może skończyć w środku. Na koniec dał mi mocnego klapsa, opuścił sukienkę na wciąż wypięty tyłek, złapał majtki rozpięte między kolanami i obniżył je aż do kostek. Machinalnie uniosłam po kolei stopy z podłogi.

    -Zabieram je na pamiątkę, moja suczko.

    Miałam gdzieś, że mnie obraża. Byłam tylko zła, że nie doszłam. Moja “przygoda” zniknęła zanim zdążyłam się wyprostować. Chwiejnym krokiem wyszłam z toalety mijając dwóch roześmianych i szepczących nieprzyzwoite obelgi facetów. Stwierdziłam, że muszę wracać do domu i nie myśląc długo ruszyłam w pieszą wędrówkę. Piętnastominutowy spacerek ze spermą cieknącą mi po udach. Nie mam pojęcia czy ktoś zauważył, ale musiałam wyglądać jak tania dziwka.

    Po kilku tygodniach okazało się, że zaszłam w ciążę. To była dla mnie tragedia. Mam 22 lata i jestem na trzecim roku politologii. Mój ojciec zarabia niewiele, matka nie pracuje w ogóle. Ledwo starcza im, żeby wynająć mi pokój w Krakowie. W dodatku są delikatnie mówiąc tradycjonalistami i bardzo pokłóciliśmy się o moją ciążę. Po chłopaku oczywiście nie zostało ani śladu. Próbowałam szukać w klubie, wypytywałam o monitoring, ale tak naprawdę nie pamiętałam nawet za bardzo jak on wyglądał.

    Właściwa historia zaczyna się w siódmym miesiącu ciąży, kiedy po bezowocnym poszukiwaniu pracy i kolejnej kłótni z rodzicami, po której nie odzywali się do mnie już ponad miesiąc (na szczęście wysłali pieniądze na pokój i jedzenie), czułam że jestem w kropce i nie wiedziałam co zrobić. Siedziałam w kawiarni, pijąc herbatę i płakałam chowając twarz w dłoniach. Nie szlochałam, ale z moich oczu ciekły łzy. Wtedy poczułam czyjąś dłoń na barku. Odwróciłam szybko głowę i zobaczyłam jego. Całkiem przystojny facet koło trzydziestki, w eleganckim garniturze. Artur, mój przyszły ratunek. Choć sama do końca nie wiem czy było warto.

    -Wszystko w porządku?

    To pytanie sprawiło, że całkowicie się rozkleiłam. Nie wiem czemu, ale opowiedziałam mu całą sytuację, a on słuchał i głaskał mnie po ramieniu. Zaproponował, że odwiezie mnie do domu. Zgodziłam się, on zapłacił za moją herbatę i już po chwili siedziałam w jego samochodzie. Przez chwilę jechaliśmy w milczeniu, po czym Artur wziął głęboki oddech jakby starał się zebrać odwagę i powiedział:

    -Posłuchaj. Nie będę owijał w bawełnę. Nie podszedłem do Ciebie dziś przypadkowo. Szukałem właśnie kogoś takiego jak Ty – ładnej, młodej dziewczyny w zaawansowanej ciąży.

    Milczał chwilę, a ja zaczynałam myśleć, że popełniłam ogromny błąd wsiadając do jego samochodu.

    -Nie obraź się – kontynuował, – ale chciałbym Ci coś zaproponować. Ja i kilku moich znajomych jesteśmy fetyszystami ciążowych brzuszków. Szukamy właśnie jakiejś dziewczyny, która zgodziłaby się…

    Tylko przerażenie sprawiło, że nie uderzyłam go w twarz. Siedziałam sparaliżowana.

    -Mogłabyś trochę zarobić.

    Tego było za wiele. Moja świadomość wróciła z dalekiej wędrówki i oznajmiła mi, że muszę zareagować.

    -Jesteś nienormalny?! Za kogo Ty mnie masz? Za jakąś dziwkę? Zatrzymuj się, sama pójdę do domu.

    -Dwa tysiące złotych, za jakieś dwie godzinki.

    Zamilkłam. Czułam się skołowana. Dla mnie to bardzo duże pieniądze. Byłam jednak wściekła, zastanawiając się czy on nie czuje teraz satysfakcji, że z każdej zwykłej dziewczyny może zrobić dziwkę. Milczeliśmy przez dłuższą chwilę, aż dotarliśmy pod mój adres. Rozpłakałam się i znów schowałam twarz w dłoniach. On objął mnie ramieniem i zaczął mówić.

    -Posłuchaj to jest tylko Twoja decyzja. Nikt cię nie zmusza, nikt nie ocenia. Po prostu zastanów się i daj mi znać.

    Zostawił mi numer telefonu, a ja już wchodząc po schodach wiedziałam, że się zgodzę. Potrzebowałam tych pieniędzy. Zrobiłabym to dwa, trzy razy. A może więcej. Byłabym ustawiona na dość długo. Ledwo weszłam do mieszkania i już do niego dzwoniłam.

    -Zgadzam się – powiedziałam zupełnie zbyt stanowczo, gdy tylko odebrał. – Rozumiem, że chodzi o zwykły seks z Tobą i kilkoma znajomymi?

    -Tak – odpowiedział po krótkiej chwili. – Chyba że chciałabyś zarobić więcej.

    Potrzebowałam chwili, żeby się zastanowić.

    -Więcej, to znaczy ile?

    -Dziesięć tysięcy złotych, ale poczekaj, nie napalaj się, bo to nie będzie takie łatwe. Najprawdopodobniej się nie zgodzisz.

    Milczałam, czekałam na jego ofertę.

    -Za dwa tysiaki – kontynuował, – umawiamy się u mnie na seks ze mną i dwoma moimi kumplami. Klasyk, oral, bez żadnych udziwnień. Za dziesięć, będziesz się musiała trochę bardziej postarać.

    -To znaczy?

    -Po pierwsze, będzie nas trochę więcej, ja i ośmiu moich znajomych.

    Przeraziłam się, ale milczałam.

    -Po drugie – nie przerywał, – będziesz musiała zgodzić się na wszystko, i robić każdą rzecz, którą Ci rozkażemy. Ostrzegam, że będzie ostro i że będziemy cię poniżali, ale oczywiście na pewno dziecku nie stanie się żadna krzywda, o to się nie martw.

    Kiedy zamilkł, wciąż nie potrafiłam wydusić z siebie słowa, więc kontynuował:

    -Rozumiem, że musisz się nad tym zastanowić. Dziś jest środa, chciałem to ustawić na sobotę, więc powiedzmy do piątku daj mi znać, czy się zgadzasz. No i na którą opcję.

    -Ok, dam znać.

    Rozłączyłam się.

    Przez cały czas zastanawiałam się i biłam się ze swoimi myślami. Najgorsze jest to, że w ogóle nie myślałam o tym czy to zrobię, tylko na którą opcję im pozwolę. Na drugi dzień, gdy tylko wstałam, wzięłam komórkę, żeby nie zastanawiać się nad tym za długo i wysłałam SMSa: “10”. Po chwili otrzymałam odpowiedź: “Ok, bądź w sobotę o 19. I postaraj się ubrać jak dziwka.” Był jeszcze adres. W sobotę wieczorem wykąpałam się i starannie przygotowałam garderobę. Czerwoną, koronkową bieliznę, przez którą widać było prawie wszystko (pamiątka po moim byłym), czarną sukienkę sięgającą ledwo pod pupę i opinającą mój wielki ciążowy brzuch (kupiłam ją w specjalnym sklepie dla pań w ciąży, byłam zdziwiona, że robią tak ponętne ciuchy dla ciężarnych). Do tego czarne pończochy z koronką i buty na wysokim obcasie. Zrobiłam też mocny, tandetny makijaż i zakręciłam włosy. Wyglądałam jak przydrożna prostytutka, którą jakiś klient zapłodnił w swoim samochodzie. Zamówiłam taksówkę i ruszyłam w drogę. W trasie dostałam wiadomość. Przeczytałam ją i serce podskoczyło mi do gardła. Zaczęłam zastanawiać się czy sprostam temu wyzwaniu. Dotarłam pod ekskluzywny apartamentowiec. W windzie czułam się, jakbym była inną osobą, jakbym oglądała to z boku. Stanęłam przed drzwiami i zapukałam. Otworzył Artur, za nim stało bardzo dużo osób w podobnym wieku, chyba więcej niż obiecane osiem. Byli mniej przystojni od niego, ale żaden też nie był jakoś szczególnie brzydki. Wiedziałam co robić, zostałam dokładnie poinstruowana.

    -Hej, jestem waszą kurwą, mogę wejść?

    Rozległa się cicha salwa rozemocjonowanych śmiechów, a Artur przepuścił mnie i pokazał gdzie mam iść. Stanęłam na środku pokoju. Pierwszy podszedł do mnie Artur. Uśmiechnął się przez chwilę i wtedy się zaczęło. Złapał mnie mocno za szyję i powiedział:

    -Ściągaj tę sukienkę, kurwo!

    Natychmiast wykonałam polecenie, po czym zobaczyłam jednego z pozostałych idącego z obrożą z łańcuchem. Artur wziął ją, złapał mnie za brodę ściskając policzki i zapytał:

    -Jesteś suką?

    -Tak.

    Dostałam dość mocnego liścia.

    -“Tak, panie”! Zrozumiałaś dziwko?

    -Tak, panie – odparłam przerażona.

    -W każdej chwili możesz wyjść, ty ciężarna szmato, ale żeby dostać pieniądze, musisz wytrzymać do końca, zrozumiałaś?

    -Tak, panie.

    Założył mi obrożę i pociągnął do tyłu, tak że musiałam odchylić głowę.

    -Jak chodzi suka, Ty głupia dziwko?

    -Na czterech łapach, mój panie – odpowiedziałam i natychmiast ustawiłam się na czworaka.

    Od tyłu podszedł ktoś inny i dał mi mocnego klapsa. Odchylił pasek majtek daleko na bok, złapał za pośladki i rozszerzył.

    -Ale ma fajną pizdę, ta dziwka – usłyszałam czyjś głos. – Będziemy mieli z niej użytek.

    Poczułam jak dwa palce dotykają mojej szparki i zaczynają masować ją w górę i w dół.

    -Zobaczcie, ta kurwa jest mokra.

    -Dobrze Ci, suko? – Artur pociągnął mocno za smycz i zapytał.

    -Tak, mój panie, moja cipka jest cała mokra.

    Znowu mocny policzek.

    -Wiesz po co tu jesteś?

    -Żebyście mogli mnie użyć jak szmaty, panie.

    -Dokładnie. Nie jesteś tu dla własnej przyjemności. Jesteś dziwką, która za pieniądze pozwoli nam zrobić wszystko co zechcemy. Zgadza się?

    -Tak, panie.

    -Kim jesteś?

    -Jestem waszą kurwą do użycia.

    Z mojej cipki się lało. Nie chodziło już o pieniądze. Nigdy w życiu nie byłam tak traktowana, a teraz czułam, że jestem bliska orgazmu, mimo że nawet nie zaczęliśmy. Poczułam jak coś ociera się w górę i w dół mojej szparki. Myślałam że zwariuję.

    -Lubisz być jebana bez gumki, ty tania szmato?

    -Uwielbiam, panie.

    -Widzę po twoim wielkim brzuchu, dziwko.

    Poczułam jak koleś za mną wkłada mi kutasa i zaczyna szybko poruszać w przód i w tył obijając się o moje pośladki.

    -Opowiedz jak się puściłaś w kiblu i zaciążyłaś, szmato.

    Nie wahałam się ani chwili, od razu odpowiedziałam tak jak tego oczekiwali:

    -Upiłam się w klubie, wypięłam dupę pierwszemu kolesiowi, który się nawinął i dałam się zerżnąć bez gumy, jak zwykła dziwka.

    -Pozwoliłaś mu zalać ci szparę?

    -Tak. Spuścił się w moją kurewską pizdę i zapłodnił mnie.

    Wszyscy byli chyba zachwyceni, nie spodziewali się, że tak szybko wejdę w rolę. Kolega Artura nie przestawał zapinać mnie coraz mocniej od tyłu, a sam gospodarz na chwilę zaniemówił. Po chwili odparł:

    -Rozepnij mi spodnie.

    Wykonałam polecenie i nie czekając na kolejne, opuściłam szybko jego bokserki, złapałam twardniejącego kutasa i włożyłam go sobie w usta. Ssałam mocno pomagając sobie ręką.

    -Patrz na mnie – usłyszałam i szybko uniosłam wysoko oczy nie przestając ssać. – Lubisz obciągać, kurwo?

    Pokiwałam energicznie głową.

    -Zabierz rękę.

    Posłusznie wykonałam polecenie, a mój pan złapał mnie mocno za głowę i zaczął rżnąć moje gardło. Dławiłam się mocno, z ust ciekła mi ślina a z oczu łzy, ale nie protestowałam. Było mi obłędnie dobrze. Po chwili dwóch kolejnych mężczyzn podeszło z obu stron i wyjęło swoje kutasy ze spodni. Nie czekając na polecenie złapałam je i zaczęłam mocno ubijać. Wtedy ten z tyłu przyspieszył i zaczął dawać mi mocne klapsy. Nie wytrzymałam tego. Moja cipka dostała mocnych skurczy, a ja sama zaczęłam wrzeszczeć z rozkoszy z kutasem w gardle. Odpłynęłam na chwilę i przestałam robić cokolwiek. Natychmiast poczułam mocne szarpnięcie za łańcuch. Penis Artura wyskoczył z moich ust a ja dostałam mocny policzek.

    -Ktoś ci pozwolił dojść, głupia kurwo?!

    -Przepraszam, panie – odparłam przerażona.

    Kolejny liść.

    -Już ci mówiłem, że jesteś tu po to, żeby puścić się z nami za pieniądze, a nie po to żeby sobie zrobić dobrze, dziwko.

    -Wiem panie, to już się więcej nie powtórzy.

    -Za późno. Teraz zasłużyłaś na karę.

    Zanim zdążyłam zareagować, poczułam ogromny ból na mojej pupie. Ten który przed chwilą zerżnął mnie do orgazmu, wyciągnął pasek ze spodni i bił moją wypiętą dupę do czerwoności. Zaczęłam głośno płakać z bólu, ale wiedziałam, że nie mogę im zabronić, ani błagać o litość. Doskonale zdawałam sobie sprawę, czego oczekują, więc przez łzy zaczęłam skomleć:

    -Przepraszam, że jestem taką beznadziejną kurwą. Proszę, nie przestawajcie mnie pierdolić. Jestem waszą dziurą do jebania.

    Artur puścił łańcuch, zabrał pasek temu drugiemu i sam zaczął mnie bić jeszcze mocniej. Po chwili jednak przestał i ustawił się za mną.

    -Mylisz się, szmato. Jesteś trzema dziurami do jebania – odparł, po czym poczułam jak ładuje mi kutasa w tyłek.

    Bez żadnego pytania, bez poślizgu. Po prostu wepchnął lekko nawilżonego moją śliną chuja, prosto w mój suchy odbyt. Jęknęłam głośno i natychmiast kolejny kutas wylądował w moim gardle. Stali przede mną we trzech, a ja na przemian obciągałam im, waląc pozostałe kutasy dłońmi. Artur nie przestawał pieprzyć mnie w tyłek. Wbijał się mocno, do samego końca, klaskając jajkami o moją zerżniętą szparkę. Poczułam jak łapie moje stringi i ciągnie je mocno wbijając je w pachwinę, a następnie rozrywa i odrzuca na bok. Później rozpiął stanik i również rzucił w kąt.

    -Takie kurwy jak ty, nie potrzebują bielizny, prawda?

    -Tak, panie – wybełkotałam nie przestając ani na chwilę obciągać środkowego kutasa.

    Dostałam mocnego klapsa, a później pan pociągnął mnie za łańcuch, uwalniając moje usta.

    -Powiedz grzecznie kim jesteś.

    -Jestem waszą ciężarną kurwą, do jebania, mój panie. Błagam, nie przestawaj rżnąć mojej dupy. Ona do tego służy, żebyś jebał ją najmocniej jak potrafisz.

    Jakby na przekór, wyciągnął kutasa i pociągnął mocno za smycz.

    -Chodź tu dziwko!

    Złapał mnie za włosy i wszedł w gardło aż po same jaja. Poczułam jak eksploduje w moim przełyku i zaczęłam robić wszystko, żeby pomimo dławienia się, połknąć każdą kropelkę jego gęstej spermy. Poczekałam aż skończy i wyjdzie z moich ust, po czym otworzyłam usta i wystawiłam język prezentując pustą buzię.

    -Grzeczna kurwa – powiedział i lekko poklepał mnie kilka razy po twarzy. – Lubisz z dupy do ryja?

    -Uwielbiam, mój panie.

    -Słyszeliście panowie.

    Ustawili się w kolejce i pierwszy zaczął rżnąć mnie w dupę. Zaczęli robić kółeczko, w którym szybko zmieniali się rżnąc mnie po kolei w wypięty tyłek. Ten który wychodził, zawsze dawał mi kutasa do ssania, a dwóm kolejnym waliłam konia rękami. Boże, jaką byłam zdzirą. Dawałam sobie robić najbardziej zboczone rzeczy, a z mojej cipki po prostu się lało. Zmieniali się chyba z kilkadziesiąt razy, straciłam rachubę. Czekałam tylko na kolejnego chuja do obciągnięcia i poruszałam dupą, żeby mocniej nadziewać się na kutasa za mną. Artur już tylko stał i dyrygował. Na chwilę zatrzymał kółeczko, złapał mnie za brodę i pociągnął brutalnie do góry, żebym na niego patrzyła.

    -Kim jesteś, zdziro?

    -Ciężarną szmatą, biorącą z dupy do ryja za pieniądze.

    -Puszczasz się jak przydrożna dziwka?

    -Tak, panie, niczym nie różnię się od kurwy robiącej loda za pięćdziesiąt złotych.

    Te słowa chyba tak podnieciły kolesia, który właśnie pieprzył mój obolały odbyt, że szybko wyszedł, złapał mnie za włosy i strzepał sobie kutasa nad moją głową, strzelając obficie spermą prosto w moją twarz.

    -Chyba pora na punkt kulminacyjny, panowie – krzyknął Artur.

    Kolejny zaczął rżnąć zwolnioną właśnie dupę, a reszta ustawiła się przede mną, więc zaczęłam łapczywie obciągać każdemu kto się nawinął. Mój pan zapytał:

    -Chcesz się poczuć jak wtedy, kiedy dałaś się zapłodnić, ty dziwko? Chcesz mieć pizdę pełną spermy?

    -O tak, zlejcie mi się wszyscy w to kurewskie cipsko – prawie zakrzyknęłam, wyjmując na chwilę kutasa z ust.

    Temu za mną nie trzeba było dwa razy powtarzać. Szybko wyślizgnął się z odbytu, załadował chuja prosto w cipkę i poczułam jak spuszcza się trzymając mocno mój wypięty tyłek. Gdy wychodził zadowolony, czułam jak sperma wylewa się obficie na podłogę. Kolejny zabrał mi kutasa z ust, obszedł i wbił się w dupę. Nie potrzeba mu było dużo i zaraz zmienił dziurkę, żeby się spuścić. Reszta szybko poszła w jego ślady. Znów straciłam rachubę, nie wiem ilu ich było. Moja cipka pływała w ich wymieszanej spermie. Ostatni chyba nie chciał w nią wchodzić i skończył w dupie. Stałam nieruchomo na czworaka, a z moich dziurek strumieniem lała się sperma. Artur złapał mnie za włosy i szarpnął.

    -Chyba nie chcesz tego zmarnować? – zapytał ciągnąc mnie i wciskając twarz w podłogę.

    Posłusznie zaczęłam zlizywać nasienie z podłogi. Kiedy skończyłam, mój pan odparł:

    -Kurwa, masz cipę całą w spermie. Chyba trzeba ją umyć. Rozłóż szerzej kolana.

    Wykonałam polecenie i cierpliwie czekałam, domyślając się co zaraz nastąpi. Poczułam ciepły strumień jeżdżący wzdłuż mojej szparki i po pupie. Artur sikał na mnie, a ja już nie mogłam wytrzymać. Właśnie wtedy zakrzyknęłam i dałam się ponieść długo wstrzymywanemu orgazmowi. Po chwili, która równie dobrze mogła trwać pięć minut, wróciła mi świadomość i zaczęłam bać się kolejnej kary. Jednak chłopaki miały już chyba dość, bo nie usłyszałam żadnej nagany. Artur złapał tylko łańcuch i zaczął mnie ciągnąć. Poszłam za nim posłusznie na czworaka. Prowadził mnie jak psa, jak swoją sukę. Poszliśmy do drugiego pokoju, a tam zobaczyłam, że na fotelu, z pieniędzmi w ręku siedzi ten który skończył w moim tyłku. Zostałam do niego poprowadzona, a widok gotówki sprawił, że byłam niesamowicie szczęśliwa. Koleś wyciągnął rękę z pieniędzmi, a ja wyciągnęłam po nie swoją. Natychmiast została ona uderzona przez Artura. Popatrzył na mnie groźnie, a ja zrozumiałam. Otworzyłam usta i pozwoliłam sobie włożyć w nie plik banknotów. Artur rozpiął obrożę i powiedział:

    -Tutaj jest dwanaście tysięcy. Dodatkowe dwa dostaniesz jeżeli teraz grzecznie wyjdziesz nago na korytarz i tam się ubierzesz.

    Nie zastanawiałam się długo. Pokiwałam głową, wciąż trzymając w zębach pieniądze i zaczęłam iść na czworaka w kierunku drzwi. Artur otworzył je i poczekał aż wyjdę. Potem wyrzucił moją sukienkę i torebkę i zatrzasnął drzwi nie mówiąc ani słowa. Bielizny nie dostałam. Usiadłam na stopniu schodów i zaczęłam płakać. W trakcie było mi tak dobrze, ale teraz czułam się jak najgorsza dziwka. Po jakiejś minucie przypomniałam sobie, że siedzę nago na klatce schodowej. Szybko włożyłam pieniądze do torebki, wzięłam sukienkę, starłam jej wewnętrzną stroną spermę z twarzy, przetarłam trochę cipkę i założyłam sukienkę na siebie. Trochę otrzeźwiałam i przestałam płakać. Zbiegłam po schodach najszybciej jak to możliwe w wysokich obcasach i niemal wybiegłam z tego budynku. Jadąc z powrotem taksówką widziałam jak kierowca co chwilę patrzy w lusterko. Pewnie na widoczne przez materiał sutki, albo po prostu chce popatrzyć na dziwkę w ciąży, tak w końcu wyglądałam. Nie przejmowałam się już tym. Wróciłam do domu, nalałam sobie ciepłą wodę do wanny i położyłam się odprężona. Nic się już nie liczyło. Było po wszystkim, nie ma co rozpamiętywać, ani samej siebie osądzać. Byłam ustawiona na kilka miesięcy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania L
  • Schwytana przez elfa… cz. 5

    Spałam spokojnie przez resztę nocy tuż obok niego, otoczona jego ramieniem. Gdy tylko w pokoju zaczęło robić się jaśniej, on się obudził. Wyczuł obok siebie nastoletnie ciałko, więc był spokojny. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się lekko na wspomnienie o tej nocy. Już nie byłam dziewicą. Poruszył lekko dłonią, by pogładzić moją skórę. Leżał bez ruchu, nie chciał mnie budzić. Na dobre wstawał już nowy dzień, a on ciągle leżał. Popatrzył na moje ciało, na jasną skórę, rozświetloną promieniami porannego słońca. Obydwoje byliśmy nadzy. Przyszła mu do głowy myśl, aby to wykorzystać. Nie mógł zapomnieć tego wspaniałego odczucia, jakie dawała mu tej nocy moja ciasna cipka. Elf zaczął wolno błądzić swoją dłonią po moim ciele. Coraz bardziej się nakręcał. Tak, pragnął mnie po raz kolejny. Jedną ręką ciągle mnie obejmował, trzymał przy sobie. Drugą gładził skórę, a teraz złapał mnie za pierś. Po chwili zaczęłam się budzić. Odnotowałam, że coś jest nie tak, coś nie daje mi spokojnie spać. To jego dotyk. Zaskoczona i trochę wystraszona otworzyłam oczy. Ujrzałam własne, nagie ciało, a obok jego samego. Popatrzyłam na niego, w pierwszej chwili spróbowałam się odsunąć. Ale on obejmował mnie ramieniem.

    – Cśśś… – chciał mnie uspokoić. Popatrzyłam na niego, a on ścisnął moją pierś. Przybliżył twarz i musnął moje wargi swoimi ustami. Lubiłam to uczucie. Powinnam go nienawidzić za to wszystko, co mi zrobił. Jednak odwzajemniłam delikatny pocałunek. Może i go nienawidziłam, lecz po prostu bałam się sprzeciwić. Zostawił moje piersi, jego dłoń przejechała po moim brzuchu, by skierować się do cipki. Poruszyłam się niespokojnie, ale on ciągle mnie trzymał. Już mnie nie całował, teraz lekko przygryzł mi ucho, po czym poczułam jego palce na swoim łonie. Wsunął je pomiędzy moje uda, poczuł już znajome ciepło i wilgoć. Mimowolnie westchnął, tak bardzo tego chciał. Dziękował sobie w duchu, że mnie oszczędził i zabrał ze sobą. Teraz miał mnie tylko dla siebie. Dotknął mojej szparki, przejechał po niej palcami. Zaczął pieścić łechtaczkę, wiedząc, że sprawia mi to dużą przyjemność. Przymknęłam oczy. Dlaczego nie walczyłam? Powinnam się szarpać, wiercić, próbować się wyrwać. A ja nawet nie płakałam. Zamiast tego rozluźniłam się i starałam się pozostawać spokojną. Bo to wcale nie było takie złe. Wręcz przeciwnie. Spiczastouchy kontynuował  pieszczoty, skupiając się na moim guziczku. Szybko zrobiłam się mokra. Mój oddech przyspieszył, przyłapałam się na myśli, że chcę więcej. Po chwili jednak elf przestał, lecz na krótko. Podniósł do góry jedną z moich nóg i wsadził pomiędzy nie rękę, tak, by oddzielić jedno udo od drugiego. Wrócił do drażnienia mojej łechtaczki szybkimi ruchami. Nagle wsunął we mnie dwa palce. Odruchowo chciałam interweniować, ale tym razem nie bolało. W końcu nie byłam już dziewicą. Zaczął nimi we mnie poruszać. Z każdą sekundą coraz szybciej. Przygryzłam wargę i szybko oddychałam. Popatrzył na moją twarz. Podniecało go to. Teraz byłam mu posłuszna. Taka grzeczna, nie sprawiałam problemów. Widział, że mi się to podoba. Dołączył trzeci palec i kontynuował penetrowanie mnie. Z mojego gardła wyrwał się jęk. Szybko poruszał ręką, zagłębiając się w moim wnętrzu palcami. Oddychałam przez otwarte usta, marszczyłam brwi, pomrukiwałam. Przybliżył się i chwilowo zamknął mi wargi głębokim, namiętnym pocałunkiem. Po kilku chwilach dalszych pieszczot zabrał dłoń. Jego palce były oblepione moimi słodkimi, ciągnącymi się soczkami. Dał mi je do oblizania, po czym znowu mnie pocałował, także chcąc je poczuć. Całował mnie, podczas gdy sięgnął po swojego penisa i ujął go w dłoń. Tak naprawdę był już niemalże gotowy do działania, tak bardzo podnieciła go ta cała sytuacja. Nie miał zamiaru mnie w to angażować, sam zaczął poruszać ręką. Miał ochotę na szybki numerek. Wiedział, że powinien już wstawać. Wojna sama się nie wygra. Kilka ruchów jego dłoni starczyło, aby penis stwardniał jak kamień. Sam nie mógł nadziwić się temu, jak mocno działała na niego jakaś ludzka suczka. Po chwili znowu podniósł mi nogę. Tym razem jednak mocniej zadarł ją do góry. Na chwilę puścił, by nakierować penisa na moją mokrą, gorącą szparkę. Gdy już to zrobił, z powrotem chwycił mnie za udo tuż pod kolanem i trzymał moją nogę w górze. Zaczął poruszać biodrami. Zamknęłam oczy. Znowu to dziwne uczucie. Jeszcze do niego nie przywykłam. Tym razem przynajmniej nie bolało. No, może troszkę. Starałam się jednak pozostać rozluźniona. Na początku poruszał biodrami wolno, ale już po chwili robił to szybciej. Zagłębiał się we mnie coraz bardziej. Penetrował moją ciasną dziurkę. Mocno trzymał mnie przy sobie, jakby jeszcze chcąc podkreślić to, że jestem jego i tylko jego. Srebrzystowłosy elf jeszcze bardziej przyspieszył ruchy biodrami. Zaczął sapać i cicho jęczeć. Nie obchodziło go to, że to robił. Nie przeszkadzało to, że przecież to słyszę. Miałam prawo wiedzieć, jak dobrze mu ze mną jest. Sama na początku mocno przygryzałam wargę, żeby być cicho. Ale teraz już o tym zapomniałam. Pojękiwałam, czując, jak jego spora męskość się we mnie zagłębia. Może nie powinnam. Nie chciałam mu dawać satysfakcji z tego, że jest mi dobrze. Ale co tam. Elf mocniej zacisnął palce na moim udzie, nie przestając mnie pieprzyć. Robił to już naprawdę szybko. Moje całe ciało poruszało w rytm tego, jak mnie ruchał. Oboje dyszeliśmy, wzdychaliśmy i jęczeliśmy. Jednak to on doszedł pierwszy. Mocniej pociągnął moją nogę i w całej tej ekstazie ze mnie nie wyszedł. Poczułam wewnątrz siebie przyjemne ciepło. Aż głośniej westchnęłam, nie myśląc wcale o tym, jakie konsekwencje mogą z tego wyniknąć. Jego ruchy biodrami zwolniły, aż w końcu ustały. Elf ciężko oddychał. Puścił moją nogę i wyciągnął swojego penisa z mojej cipki. Po chwili poczułam, jak sperma wypływa na zewnątrz. Potarłam udami o siebie, czując to. Elf jednak rozłożył moje nogi i położył się między nimi. Ujrzał własne nasienie, zmieszane z moimi sokami. W następnej sekundzie zaczął wszystko zlizywać. Przymknął szmaragdowe oczy i starannie wylizywał każdą kroplę naszych zmieszanych nektarów. Połykał to z przyjemnością. Kiedy już skończył się delektować smakiem, przystąpił do pieszczenia językiem mojej łechtaczki. On doszedł, to dlaczego nie miałabym zrobić tego samego? Szybkimi ruchami drażnił guziczek, zasysał go, lizał całą szparkę. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Z mojej cipki na nowo zaczęły wypływać soki, a po jakimś czasie wszystkie moje mięśnie kurczyły się, by za chwilę się rozluźnić. Byłam już tak blisko. Zaciskałam zęby, jęczałam, pragnąc, żeby w końcu być na szczycie. On oczywiście mnie do niego doprowadził. Wygięłam się, a na mojej twarzy malował się ten charakterystyczny grymas. Grymas pełen rozkoszy i spełnienia. Padłam na łóżko, moim ciałem wstrząsnął dreszcz. Elf już przestał mnie pieścić, a ja jeszcze przez chwilę wiłam się na pościeli. Było mi tak dobrze. Spiczastouchy spojrzał na mnie, uśmiechając się z satysfakcją. Chętnie zostałby dłużej, ale musiał już iść. Złożył na moim czole czuły pocałunek, po czym wstał. Tylko zabrał ubrania, nawet ich nie zakładając, a następnie wyszedł, zostawiając mnie samą w czterech ścianach niewielkiego pokoju.

     

    Wrócił do mnie pod wieczór. Stałam akuratnie przy niewielkim okienku, spoglądając na las, który powoli układał się do snu. Gdy wszedł, spojrzałam na niego niepewnie. Ciągle odczuwałam strach i zawstydzenie. Elf przyniósł ze sobą tacę, na której było sporo jedzenia; więcej, niż zazwyczaj. Odstawił ją na mały stolik i popatrzył na mnie.

    – Wrócę za dwa dni… – powiedział. Nie tłumaczył, dlaczego. To było chyba oczywiste. Wojna toczyła się cały czas. Patrzył na tacę, którą ze sobą przyniósł. Wziął coś z niej i spojrzał na to. Nie widziałam, co to. Stał odwrócony tyłem. Chyba przez moment się wahał, jednak po chwili podszedł do mnie. Teraz już widziałam, co trzymał w rękach. Czarną, skórzaną obróżkę. Raczej cieńszą od takich, które zakłada się psu. Popatrzyłam na nią niepewnie, w moich oczach pojawiły się łzy. Czyli mam być jak głupi pies, posłuszny swojemu panu. Może jeszcze uwiąże mnie na łańcuchu przy budzie. Elf nie odezwał się ani słowem. Uniósł obrożę do mojej szyi. Na początku się cofnęłam, jednak po chwili się uspokoiłam. Może nie warto stawiać oporu. Pamiętałam, jak potrafiło się to kończyć. A to tylko głupi skórzany okrąg. Nikt mnie z tym nie będzie widział. Spiczastouchy zapiął obrożę na mojej szyi. Na szczęście nie zrobił tego mocno, mogłam normalnie oddychać. Dodatkowo zamknął ją dziwnym zatrzaskiem. Pewnie nie będę jej mogła przez to zdjąć. Spuściłam wzrok ze wstydu, a po policzkach spłynęły mi łzy. On je otarł, pochylił się do mnie i pocałował mnie w usta. Jeszcze na mnie spojrzał, po czym już nic nie mówiąc, odwrócił się i wyszedł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Na wasze prośby – kolejna część.

    Zachęcam do komentowania, opinie potrafią motywować 😉

  • Maturzystka – 14.

    Część 14.

    Tydzień minął bez większych ekscesów. Policja odwiedziła dyrektora w sprawie jednej uczennicy, ale takie wizyty to już ponoć norma.

    – Wiesz, dziewczyny starają się jakoś dorobić parę złotych do kieszonkowego. Nie każdy ma bogatych rodziców, jak Jessica albo Ewa – usłużnie wyjaśniła mi Kamila. – A tamta nie jest pełnoletnia, więc łatwiej przyjechać tutaj niż szukać rodziców. Dziewczyny też wolą wizytę policji w szkole.

    Od kiedy bidula czeka na sygnał do spotkania, stała się znacznie łagodniejsza wobec mnie. Niedługo będę musiała zabawić się z nią, bo połapie się, że odwlekanie terminu spotkania służy jedynie trzymaniu jej na dystans. A szkoda byłoby stracić taką przewagę. I okazję do zabawy.

    *

    Po wf-ie tradycyjnie z uwagą obserwuję moje rzeczy i drzwi, kiedy myję się, ale i tym razem nie dzieje się nic szczególnego. Ubrana, biorę torbę, wstaję z ławki i wtedy słyszę:

    – Nie spiesz się, Grażynko. Przed tygodniem była Jessica, dzisiaj twoja kolej.

    – Łał! No, to teraz wiem, co się działo w szatni, kiedy mnie wyprosiły! Jedynie nie wiem, jak daleko zaszły w zabawie z Jessicą – uważnie rozglądam się po szatni. Siedzą nasze i chyba wszystkie z „B”. Jessica też przygląda się. Dziewczyny rozsiadły się jak na pokazie. Żadna nie zamierza wyjść. Żadnej nie spieszy się. Czekają. Ewa, organizatorka tego ‘eventu’, stoi obok mnie.

    – Odłóż torbę – poleca mi.

    Nie reaguję i rozglądam się. Szansa na ucieczkę jest niewielka. Wykidajło, czyli Paulina stoi przy drzwiach. Ręce założyła na piersiach.

    – Do śmierci będzie robić za czyjegoś bejsbola. Piękna kariera. Tylko pozazdrościć! – drwię i śmieję się w duchu. Z kamiennym wyrazem twarzy nadal lustruję towarzystwo.

    – No, pospiesz się! – ponagla mnie „Kierowniczka”. – I pokaż nam piersi. Ocenimy, czy są tak bujne, jak twierdzą niektórzy.

    – Nie. Nie mam ochoty.

    – Co?

    – Słyszałaś. Trzeba było sobie pooglądać, kiedy myłam się.

    – To nie jest prośba, tylko polecenie – złowrogo uśmiecha się Ewa.

    – Nie jestem twoją poddaną, żebyś wydawała mi jakieś polecenia – prawie jąkam się ze zdenerwowania, ale idzie mi nie najgorzej. Cisza w szatni. Chyba wszystkie są pod wrażeniem mojej odmowy.

    – Tylko pogarszasz swoją sytuację – Ewa z niesmakiem kręci głową. Wcale nie jest zirytowana. Robi wrażenie, jakby nadal panowała nad sytuacją. – I niepotrzebnie wydłużasz nasz pobyt w tym przestronnym, klimatyzowanym pomieszczeniu.

    Jej komentarz o szatni wzbudza rozbawienie. Atmosfera staje się nieco mniej nerwowa.

    *

    Szelest i drobny ruch za moimi plecami. Nie zwróciłam na to uwagi. Mój błąd. Ewa spogląda w tamtym kierunku. Kiedy ja chcę tam spojrzeć, jest już za późno. Od tyłu Paulina nagle uderza mnie w głowę. Cios jest mocny, więc na moment znieruchomiałam. Stoję przygarbiona i lekko oszołomiona. To wystarcza. Paulina, „Bejsbol” Ewy, chwyta mnie z tyły pod ramiona. Mam zablokowane obie ręce, ale to już nie ma znaczenia. Oszołomienie powoduje, że stoję jak bezwolna kukła. Jakaś dziewczyna zakłada mi kajdanki. Bogusia?

    – No, nasza panienka jest gotowa do prezentacji – słyszę rozbawiony głos „Kierowniczki”. Grupa reaguje rozbawieniem.

    Zaczynam odczuwać ból głowy. Ból narasta. Wściekła patrzę na Ewę.

    – Ty… – podnoszę głos. Bogusia jest szybsza. Dłonią zatyka mi usta.

    – Uspokój się, krzykiem niczego nie osiągniesz – z uśmiechem ostrzega mnie Ewa. – Jesteśmy przygotowane.

    Lekceważę ją. Pozornie uspokajam się. Kiedy tylko ‘żołnierz’ Ewy odsuwa dłoń z moich ust, momentalnie zaczynam wrzeszczeć. Bogusia znowu dopada do mnie i zakrywa usta.

    – Mówiłam, że jesteśmy przygotowane – uśmiech nie schodzi z ust Ewy. – Paula – rzuca do koleżanki.

    Zaskoczyły mnie. Kiedy Bogusia cofnęła dłoń, sądziłam, że znowu bez przeszkód narobię wrzasku. Nie doceniłam ich. Otworzyłam ust, nabrałam powietrza i właśnie w tym momencie Paula wetknęła coś między moje zęby. Nie mogłam zamknąć ust. Zakrztusiłam się. Bogusia unieruchomiła mi głowę, a Ewa wetknęła jakąś szmatę do ust. Paulina wycofała blokadę.

    – No, teraz możesz krzyczeć – ciągle ten sam uśmiech. Ewa patrzy na mnie z przechyloną głową. – Spróbuj – zachęca mnie zadowolona z siebie.

    Stoję nieruchomo i złowrogo wpatruję się w jej twarz. Wiem, że przegrałam, ale to nie powód, żeby złagodnieć. Jestem bezsilna. Zakneblowana i ze skutymi rękoma stanowię obiekt zabawy, która właśnie się zaczyna. Chociaż widzę, że już szarpanina ze mną podobała się niektórym dziewczynom.

    – Przypierdol jej! – słyszę krzyk z grupy. Szukam wzrokiem tej ‘odważnej’.

    – Och, na razie nie ma potrzeby – Ewa panuje nad grupą. Świetnie bawi się. – Która chce rozebrać naszą niesforną panienkę?

    – Aaa, już rozumiem! – kiwam głową. – Tutaj Ewa pastwi się nad takimi jak ja, a potem, już w znacznie węższym gronie, wśród wybranych, finalizują zabawę. Dlatego prawie każda chce być na takiej zabawie, bo to „nobilituje” wśród koleżanek! O Dżizas, co za tłuki!

    *

    – Ja! – na pytanie Ewy podrywa się jakaś dziewczyna z „B” i podchodzi do mnie. Z uśmiechem zaczyna rozpinać moją bluzkę. Kiedy skończyła, rozsunęła mi bluzkę i zadowolona odsunęła się na bok. Słyszę jakieś pomruki aprobaty i ciche oklaski. Gestem zachęca do większego aplauzu, a po chwili zanurza dłoń pod bluzkę i rozpina mój stanik. Delikatnie głaszcze mnie po policzku i rozbawiona patrzy w oczy, jakby czekała na moją reakcję. Gwałtownie odsuwam głowę. Dziewczyna ma ochotę pobawić się mną, więc stanowczym ruchem odwraca moją głowę w swoim kierunku. Ciągle jest rozbawiona. Wyszarpuję się z jej rąk. Wtedy „z liścia” zamaszyście uderza mnie w policzek!

    – Och! – krzyknęłam w knebel. Naprawdę mnie zabolało. Policzek piekł mnie, a w oczach pojawiły się łzy.

    Dziewczyna prowokowała i cieszyła się, zadając mi ból. Z jej twarzy nie schodził złośliwy uśmiech.

    – Słuchaj mnie! – warczy na mnie z uśmiechem na ustach. – Będziesz grzeczna? 

    Na wszelki wypadek potakująco kiwam głową.

    Dziewczyna wyciąga knebl z ust. Oddycham z ulgą. Paulina z tyłu trzyma mnie za ramiona i blokuje nogę. Bogusia blokuje drugą i jeszcze złapała rękę. Dziewczyna podnosi stanik i zakłada mi za głowę.

    – Podziwiajcie biust naszej panienki! – Ewa śmieje się na widok moich nagich piersi. Dziewczyna bawi się biustem. Maca, głaszcze, pociera. Wreszcie szybkimi i krótkimi, ale delikatnymi ruchami stawia brodawki. Kiedy widzi, że brodawki sterczą, nagle przerywa pieszczoty i gestem jak z reklamy wskazuje na moje piersi.

    – Brawo, Danka! – entuzjazm „Kierowniczki” wydaje się naturalny. Dziewczyny wtórują jej śmiechem. Wszystkie są takie rozbawione.

    Teraz wiem, jak ma na imię ta, która mnie uderzyła. Zapamiętam ją. Mam nadzieję, że będzie okazja do rewanżu. Ciemna blondynka, z włosami do ramion. Szczupła, smukła, proporcjonalny biust. Tymczasem Danka rozpina moje spodnie. Szamoczę się, ale nic to nie daje. Dziewczyny blokują mnie i utrudniają każdy ruch. Nie jestem w stanie jej kopnąć. Danka właśnie rozpięła zamek i energicznym szarpnięciem ściąga mi spodnie razem z majteczkami.

    – Dzięki, Danka. Starczy! – odsyła dziewczynę na miejsce. Nadąsana Danka tylko muska palcami moją fryzurkę i wraca do koleżanek nagradzana cichymi oklaskami. Prawie łapała mnie za łechtaczkę! Od razu widać, że liczyła na znacznie więcej. Chyba wszystkie klaszczą, ale pamiętają, gdzie się znajdujemy.

    *

    – Jessi, zapraszam. Pokaż, co potrafisz! – Ewa dba o tempo przebiegu pokazu. – Miałaś przyjść w spódniczce – tę uwagę kieruje do mnie.

    Milczę. W dupie mam jej uwagi, ale Ewa jest innego zdania. Mocny cios otwartą dłonią w głowę! Aż mnie odrzuciło. Stoję oszołomiona. Może nawet jestem lekko zamroczona. Nie potrafię odezwać się. Grupa oklaskami nagradza Ewę. Moja pogromczyni uśmiecha się do widzów.

    – Zapamiętaj, co do ciebie mówię – ostrzega mnie surowym tonem.

    Jeszcze nie wszystko do mnie dociera. Klasowa piękność podchodzi i staje przy Ewie. Delikatny uśmiech na jej twarzy dowodzi, że czekała na taką okazję. Nie czuje się skrępowana rolą, jaką ma odegrać. Zresztą, nie po raz pierwszy pokaże się naszym klasom w taki sposób.

    – Już przyzwyczaiła się do występów przed grupą. Wredna dupa – jestem zgryźliwa. I dobrze mi z tym. – Mogłaby chodzić do prywatnego liceum i miałaby spokój z takim perwersjami i poniżaniem. Czyli… Czyli lubi takie zabawy! Przyglądam się i mam wrażenie, jakby coś wąchała. Uśmieszek, szklane oczy, wesolutka… Kurde, wciągała coś w szatni?!

    – No, pokaż się nam! – rozbawiona Ewa zachęca Jessicę.

    Wśród cichych oklasków i skandowania jej imienia przez grupę Jessica z uśmiechem rozpina i zdejmuje bluzkę. Jest bez stanika. Oklaski stają się nieco głośniejsze. Aplauz wyraźnie cieszy ją.

    – Jessi, zajmij się teraz koleżanką – niecierpliwie ponagla dziewczynę.

    *

    Dziewczyna odwraca się do mnie. Powoli klęka między moimi nogami i opiera mi dłonie na udach. Szarpię się, bo nie mam ochoty na zabawę z nią. I to w obecności innych! To ponad dwadzieścia osób! Seks-teatrzyk na żywo! Jessica w ogóle nie zwraca uwagi na moje protesty. Może nawet podnieca ją mój sprzeciw.

    – Kurde, tu wszyscy są pokręceni! – stwierdzam i dalej próbuję szarpać się. Dziewczyny mocno mnie trzymają. Bogusia jeszcze mocniej ciągnie za rękę i wykręca. Jęknęłam z bólu i próbuję oporować. Grupa z zadowoleniem obserwuje nasze zapasy. Wszystkie świetnie bawią się moimi protestami. Niektóre komentują, inne tylko przyglądają się, reagując chichotem i oklaskami na co zabawniejsze komentarze.

    Przegrywam. Mam już dość, więc idę na całość:  

    – Dość! Zostawcie mnie! – wrzeszczę. – Puść-cie mnie!! Puść-cie!! – rozpaczliwie skanduję, ile mam sił w płucach.

    Łoł! Szatnia w popłochu. A mimo to zaskoczyły mnie. Jedna nagle doskoczyła do mnie. Nawet jej nie zauważyłam i nie zdążyłam zareagować. Na usta przykleiła mi kawałek taśmy izolacyjnej. Kamila! To ona! Ale mam ‘koleżankę’…

    Definitywny koniec moich wrzasków. Szatnia uspokaja się. Jessica już bez przeszkód bawi się moją fryzurką. Paznokciem pociera skórę podbrzusza. Po chwili, kiedy uspokaja się rozbawiona grupa, pochyla głowę i językiem delikatnie dotyka warg sromowych. Chcę zaprotestować, ale Ewa znowu wali na odlew otwartą dłonią. Jestem zaskoczona. Odwracam się do niej i wtedy obrywam drugi raz. Przymykam oczy, w głowie szumi i nie mam siły, żeby zaprotestować. Zbiera mi się na płacz. Zaciskam oczy, żeby nie polały się łzy. Nawet nie czuję pieszczot Jessiki. Grupa przysuwa się z ławkami albo dziewczyny podchodzą pojedynczo, ściśle nas otaczając.

    – Działaj, dupcio! Działaj! – Ewa agresywnie maca pierś Jessiki, puszcza ją i staje z boku.

    Z zainteresowaniem przygląda się jej pieszczotom, a ona dalej liże moje wargi sromowe, jakby nic innego nie istniało. Jakby w ogóle nikt nie przyglądał się, a ja nie szarpię się. Jessica palcami rozchyla wargi i językiem sięga do łechtaczki. Teraz zaciskam oczy z podniecenia. Mimo wszystko wrażenia płynące z pieszczot są silniejsze niż ból po uderzeniach dłonią. Oddycham przez nos i językiem próbuję wypchnąć taśmę. Bez skutku. Język wchodzi do pochwy. Jest twardy i silny! Zaskakuje mnie takimi walorami. Mimo taśmy moje rzężenie dociera do widzów seksualnego pokazu.

    – Jessi, rżnij ją!

    – Głęboko! Aż dojdzie!

    – Wsadź w nią palce! – podpowiedzi kibicujących świadczą o ich silnych emocjach. Dziewczyny nie kryją się ze swoimi fascynacjami. Skoncentrowane, z przymrużonymi oczyma albo z szeroko otwartymi. Rozwarte usta, nerwowo oblizywane wargi, zaciśnięte dłonie. Jeszcze chwila i któraś rzuci się, żeby zmienić Jessicę. Nie słyszę wszystkich komentarzy. Jestem podniecona. Język w pochwie porusza się miarowo. Łechtaczka, wejście do pochwy i pochwa stają się coraz cieplejsze. To od oddechów Jessiki. Ciepło i te regularne, mocne ruchy sztywnego języka. I palce na łechtaczce. W końcu prostuję się, sztywnieję i bez oporu wyję w taśmę.

    – Brawo, dupcia! – śmieje się Ewa. – Więcej na naszym spotkaniu! Byłaś super!

    Jessica podnosi się, prostuje i z uśmiechem wyciera usta. Nie istnieję dla niej. Słucha komplementów. Niektóre dziewczyny macają jej piersi. Ona powoli ubiera się, tym razem zakładając stanik. Paulina i Bogusia puściły mnie. Usiadłam na ławce, zerwałam taśmę i ciężko oddycham. Dziewczyny otaczają moją partnerkę i głośno komentują zabawę.

    – No? Na co czekasz? Ubieraj się i do domu! – polecenie wydaje mi Paulina. Pilnuje mnie do końca. Jeszcze po wyjściu słyszę ich głośną rozmowę. Gadają jedna przez drugą.

    – Mamy nadzieję na twoje ciekawsze występy – żegna mnie Ewa.

    Patrzę na nią bez słowa.

    – Już niedługo… – dodaje. Jednak jej uśmiech nie wróży niczego miłego. Przynajmniej dla mnie.

    *

    W tym tygodniu przyjeżdża Roksana. Naprawdę cieszę się na jej wizytę! Przecież nie widziałyśmy się tak długo! Jest jedyną ze „starej” szkoły, która utrzymuje ze mną regularny kontakt. Takie przyjaciółki miałam, ech… Jej przyjazd to jakaś pociecha. I nadzieja, że tydzień jednak zakończy się w miły sposób. Chciałam jej pokazać trochę stolicy, ale od dawna planujemy wypad na jakąś odjechaną imprezę. Takie było jej pierwsze życzenie. Wiem, że Roksi oczekuje ekscytujących wrażeń, które będzie potem długo wspominać. Sugerowała, że seks też wchodzi w rachubę! Skoro już przyjeżdża do stolicy, to chce potem mieć o czym opowiadać… Kiedy to usłyszałam, to zablokowało mnie! Nastka i chce seksu na pierwszej imprezie! Myślała, że przerwało nam połączenie, bo nie odzywałam się. Kurczę, jednak niewiele wiem o mojej przyjaciółce.

    – Będzie ostro – uśmiecham się do siebie. Problem w tym, że nie mam pojęcia, jak i gdzie zorganizować tak ekscytujący wieczór. Są pewne ograniczenia. – A może… No, nie! – nagle aż prostuję się z wrażenia. – Że też wcześniej nie wpadłam na taki pomysł! To już prawie perwersja, ale skoro dziewczyna chce się zabawić…

    *

    Cdn.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ja, ona i nieznajomy

    Wróciłam nad ranem do hotelowego pokoju. Mieszkałyśmy tam we dwie z Moniką. Te wakacje były wakacjami naszych marzeń, postanowiłyśmy pójść na całość i bawić się do upadłego, a piękna Majorka miała być miłym dodatkiem.

    Moja koleżanka leżała w łóżku, naga.

    – Gdzie byłaś całą noc – uśmiechnęła się znacząco czekając na relacje

    – Opowiem ci jak się wyśpię, jestem zmęczona, ale było mega, całą noc nie spaliśmy – i kiedy to wypowiedziałam zobaczyłam wystającą męską nogę z naszego łóżka. – Ale widzę, że ty też się nieźle bawiłaś?

    W tym momencie obudzony naszą rozmową podniósł głowę i spojrzał na mnie niesamowicie przystojny facet.

    -Cześć jestem Arek, sorry za to – i wskazał porozwalane ubrania

    -Nic się nie stało – odpowiedziałam, a Monika odsłoniła kołdrę i powiedziała:

    -Zobacz jaki ma sprzęt.

    I zobaczyłam, imponujący członek sterczał gotowy do akcji. Arek się trochę zmieszał, ale Monika była tak otwarta, że szybko złapała go w dłonie i zaczęła robić mu dobrze. Arek położył się na plecy i zaczął wzdychać. Ja siadłam na fotelu i czekałam, patrząc się i wcale mnie to nie krępowało. Monika schyliła głowę i włożyła sobie nabrzmiałego członka do ust. Ssała i coraz głębiej go połykała. Z tego miejsca wszystko widziałam, jej ślina kapała na niego, a ona coraz głębiej dławiąc się robiła mu loda. Arek jęczał, a ja pomimo całonocnego seksu robiłam się mokra.

    -Chodź do nas powiedziała Monika.

    -Tylko na chwilę – i się przyłączyłam

    Rozebrałam się i naga położyłam się koło Arka, Monika dalej robiła mu loda a Arek dotykał moich piersi i mocno mnie całował, nasze języki tańczyły i wzdychaliśmy do siebie, czułam jego oddech, czułam Monikę i wtedy poczułam jej palec masujący moją cipkę. Szybko się jeszcze bardziej podnieciłam. Monika była dobra, zawsze była. Jako że Arek był ju z gotowy i mocno nawilżony usiadłam na nim i poruszałam się w górę i w dół, coraz szybciej jęcząc. Monika położyła się obok i masturbowała się patrząc na nas. Arek dotykał jej piersi i masował je. Szybko przekręcił mnie i wziął mnie od tyłu, ja nachyliłam się i zaczęłam lizać cipkę Moniki, była taka słodka, soki rozpływały się łącząc z moją śliną, Monika przycisnęła moją głowę mocniej a Arek pchał mnie rytmicznie i coraz szybciej od tyłu. Wszyscy jęczeliśmy i wtedy doszła Monika. Czułam w ustach jej orgazm. Odwróciłam się na plecy, Arek stanął nad Moniką i spuścił się jej na twarz, a ja patrząc na nich dokończyłam ręką. Wszyscy opadliśmy na łóżko i tak leżeliśmy rozmawiając i się śmiejąc, Monika umyła twarz i gotowa była na powtórkę, ale ja spasowałam, byłam wykończona i poszłam spać słysząc jęki i poruszające się łóżko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Viola May

    autorka opowiadań erotycznych

  • Maturzystka – 15.

    Część 15.

    Przyjechała Roksana. Na cały weekend. Wreszcie! Moja przyjaciółka z miasteczka. Jedyna, która utrzymywała ze mną kontakt po przeprowadzce mojej rodziny do Wawy.

    Szatynka, kręcone włosy do połowy pleców, szczupła, drobne piersi, średniego wzrostu. Ciągle przyglądałam się koleżance i jakbym widziała inną dziewczynę niż ta, którą zapamiętałam. Zawsze taka jakaś… Nijaka, cicha, wycofana, spokojna, skromna. Szara? Może. I nie chodzi mi o kolor skóry czy włosów. Fakt, makijaż podkreśla jej urodę. Fakt, zmieniła się. Stała się pewniejsza siebie. Znowu jej się przyglądam. Zmieniła się. Jest w niej coś takiego, czego nie potrafię określić. To nie jest kwestia wyglądu. Chociaż może też. Ale na pewno zyskała na tej zmianie.

    *

    Siedzimy, rozmawiamy. Początkowo było nijako, chociaż na dworcu i w tramwaju gadałyśmy bez przerwy. W końcu Roksi wyjęła butelkę wina i atmosfera zrobiła się nieco luźniejsza. Tym również mnie zaskoczyła! Tematy coraz to inne. W końcu pikantne. Schodzimy na seks. Kto z kim…

    Roksi też staje się bardziej bezpośrednia. Nachalna. Niby nic, ale w pewnym momencie dotknęła mojej dłoni. Może przypadkiem. Cofnęłam swoją, dalej rozmawiałyśmy. I znowu położyła dłoń na mojej dłoni. Tym razem nie miałam siły cofnąć mojej. Głaskała mnie i nagle zdobyła się na szczerość:  

    – Zawsze ciebie lubiłam. I miałabym ochotę spróbować takich… takich zabaw właśnie z tobą – spojrzała na mnie z obawą. Obawiała się odrzucenia.

    A ja milczałam i słuchałam. Zaskoczyła mnie. Nie spodziewałam się czegoś takiego.

    – Wiesz, znamy się dość długo. I tobie ufałam. Inne dziewczyny były takie… powierzchowne. Dużo gadały, a kiedy miało dojść do czegoś to, ech… – ciężko westchnęła i spojrzała w bok. – Nie ma o czym gadać – z rezygnacją machnęła dłonią i zaraz znowu spojrzała na mnie.

    Nie przerywałam jej. Dalej milczałam. Dowiadywałam się tylu ciekawych rzeczy, więc nie chciałam niepotrzebnym słowem zepsuć nastroju skłaniającego do zwierzeń. 

    – Tylko gadały. I nigdy nie odważyły się. Żadna. Zawsze kończyło się na głupich żartach, a nawet zerwaniu znajomości. A teraz? Grażuś! Teraz jestem w Warszawie! Tutaj nikt mnie nie zna. Jestem wolna! Rozumiesz? Wolna! – w odruchu radości wyrzuciła ręce w górę.

    Pokiwałam głową na znak, że rozumiem jej radość. Najpierw powszechna anonimowość, tempo życia, arogancja i obojętność ludzi gasiły mój entuzjazm związany z przeprowadzką do stolicy, ale z czasem potrafiłam docenić zalety anonimowości. I korzystałam z niej.

    Roksi nadawała bez przerwy: 

    – Żadna stara baba nie siedzi w oknie i nie gapi się na mnie! Żadna nie kontroluje mnie! Żadna nie doniesie mamie, że rozmawiałam z jakimś chłopakiem i inną ulicą wróciłam do domu. Wiesz, jakie to uczucie?! – uśmiechnęła się łagodnie. W oczach widziałam czystą radość.

    – Wyobraź sobie, że wiem – w końcu nie wytrzymałam.

    – I na dodatek koleżanki nie dowiedzą się o naszym spotkaniu – puściła do mnie oko. – Ja na pewno nie pochwalę się.  

    Powoli odstawiłam mój kieliszek. Miałam pomysł.

    – Najwyżej poinformuję, że odwiedziłam ciebie! – radośnie zachichotała. – Niech zazdroszczą! Powiem, że było wspaniale! I niech wyobrażają sobie, co chcą – chichotała i klaskała w dłonie jak dziecko zadowolone ze swojego żartu.

    *

    – Ej, Roksi. To pokaż, co potrafisz – szepnęłam i nachyliłam się, patrząc jej w oczy.

    Momentalnie zamilkła. Spoważniała. Usiadłam obok niej. Języczkiem delikatnie dotknęłam warg Roksany. Wodziłam po nich koniuszkiem języka, nawilżałam i czułam, że szybciej oddycha. Soczyście pocałowałam.

    Oddała pocałunek. Energicznie. Łapczywie. Była zdecydowana. Chciała tego. Objęła mnie ręką.

    – Ostra jak facet – pomyślałam, może nawet trochę rozbawiona. Niespodzianka! Roksi zsuwała dłoń po moich plecach aż do pupy i kiedy sądziłam, że zacznie ją macać, ona zsunęła ją na biodro. Całowałyśmy się, figle języczkami urozmaicały nasze pieszczoty i potęgowały podniecenie. Cieszyłam się takimi pieszczotami, gdy nagle dłoń z biodra zanurzyła się między nas i poczułam jak wpycha się do moich majteczek! Chwilę później wsadziła mi palec do cipki!

    – Będę ciebie miała! – rzuciła mi do ucha namiętnym szeptem. Drugą dłonią chwyciła moje włosy i znowu przywarła do ust.

    Nawet nie próbowałam protestować. Byłam zaskoczona. Jednak Roksi była dla mnie zbyt brutalna. A jednak podobała mi się jej pieszczota! Tak ładnie ruchała mnie paluszkiem, kiedy dłonią pocierała łechtaczkę… Moje podniecenie szybko rosło. Teraz Roksi nie była już nadmiernie brutalna, ani nie przytulała się zbyt mocno do mnie. Trzymana za włosy, czułam bliskość kochanki, która mnie pożąda, a nie tylko używa i chciałam oddać trochę czułości. Masowałam jej pierś. W pewnym momencie pocałunek Roksi zelżał. Pieszczota piersi w moim wykonaniu była zbyt sugestywna? Płynnym ruchem zsunęłam dłoń z piersi, nieco odchyliłam się na bok i bez problemu znalazłam drogę do jej krocza.

    – Och! – prawie krzyknęła, kiedy potarłam łechtaczkę. Patrzyła na mnie z podnieceniem w oczach.

    Zawahałam się, zmniejszyłam ucisk dłoni na łechtaczkę.

    – Nie! Nie! Proszę! Nie przestawaj! – szeptała podniecona. – Jeszcze! Rób tak… – błagalnie spojrzała mi w oczy: – Zrobię wszystko, ale nie przestawaj… – objęła mnie rękoma, opuściła głowę i dyszała. Uda zaciskała na mojej dłoni.

    – Wszystko zrobisz? – upewniłam się.

    – Tak! Wszystko! – niecierpliwie uciskała moją dłoń udami. 

    *

    Poruszyłam dłonią. Głośny i namiętny szept podniecał mnie. Miałam ochotę zabawić się Roksaną. Jej uległość dawała mi szansę na odreagowanie za poniżające perwersje w liceum. I za rozczarowanie przyjaciółkami z mojego miasteczka. Akurat na niej? A może to lubi? Nieważne. Teraz bardziej liczyła się moja satysfakcja. Dziwnie podniecała mnie sama myśl, że będę bawić się koleżanką.

    – Rozepnij mi bluzkę!  

    Podniosła głowę, spojrzała półprzytomnie. Wreszcie dotarło. Szybko rozpinała mi bluzkę.

    – A teraz stanik.

    Również szybko wykonała polecenie. Patrzyłam na nią z góry. Z satysfakcją przyglądałam się jej ruchom. To było takie miłe uczucie.

    – Na co czekasz, głupia? Liż mi pierś! No, już! – mój głos zdradzał zniecierpliwienie, ale i przewagę. Dominowałam! Teraz ja dominowałam!

    Podniecona Roksana sama czekała na pieszczoty. Może więc nawet nie dotarła do niej zmiana tonacji mojego głosu? Może. Posłusznie podniosła stanik nad piersi, pochyliła głowę i języczkiem delikatnie dotknęła piersi. Trochę niepewnie spojrzała na mnie.

    – Dalej, suczko! – ponagliłam ją łagodnym głosem.

    Językiem dotknęła sutka i zaczęła go lizać. Zębami przesunęła po brodawce. Mocniej potarłam łechtaczkę. Jęknęła gardłowo i pochłonęła ustami moją pierś. Jęczała i omiatała ją językiem. Ręką głaskała drugą pierś. Pod wpływem moich pieszczot była napięta jak struna i gorliwie wykonywała polecenia. Panowałam nad nią. Słuchała mnie. Co za uczucie. Upajałam się władzą.

    – Rozepnij swoją bluzkę, suko. Chcę zobaczyć, z czego mam korzystać. I podwiń spódniczkę – mój głos brzmiał ostro. Nie podniosłam go nawet o ton, ale był nieprzyjemny.  

    Szybko i gorliwie wykonywała polecenia. Położyłam się na boku i nieco uwolniłam lewą rękę. Mając więcej swobody, chwyciłam ją za włosy i szarpnęłam.

    – Suka zadowolona z pieszczot?

    – Taaak. Jest super – wyjęczała.

    – Będziesz mi posłuszna – bardziej stwierdziłam niż zapytałam.

    – Taak, ale rób dalej… – jęknęła podniecona.

    – Głupia suko! – szarpnęłam mocno za włosy.

    Dziewczyna nawet nie jęknęła. Podniecenie było znacznie silniejsze. Taki bodziec raczej pobudzał ją do intensywniejszych pieszczot niż tłamsił potrzeby erotyczne.

    – Pytam, czy będziesz mi zawsze posłuszna? Wtedy będziesz bawić się ze mną i nie tylko ze mną. Zawsze, kiedy przyjedziesz do mnie – obiecałam.

    – Naprawdę? – szeroko otworzyła oczy.

    – Mówię poważnie – zapewniłam i skinęłam głową.  

    – Grażyna, będę twoją suką! Zrobię, co zechcesz, obiecuję! Ale nie żartujesz? Przy każdym spotkaniu…

    Wkurzyłam się. Mocniej pocierałam łechtaczkę. Moja suka prawie wyła, zasłaniając usta, więc chwyciłam włosy w garść i uderzyłam jej głową o ścianę.

    – Zapamiętaj! Jeżeli coś obiecuję, to dotrzymuję słowa! Nie musisz pytać po dwa razy! Jeżeli spotkamy się, zawsze chętnie pobawię się własną suką. Na tym polega ta zależność! Jasne?

    – Yhy – podniecona i zadowolona kiwnęła głową. Jakby w ogóle nie poczuła uderzenia.

    – Wyrucham również chętnie. I załatwię ruchanie przez innych. Z tym nie będzie problemu, a suki nie będę pytać o zdanie – obiecałam z uśmiechem, ciągnąc za włosy i odchylając jej głowę do tyłu. Potem położyłam ją na tapczanie.  

    Odpowiedziała uśmiechem. Nie zraziłam jej ani obietnicą, ani agresywną pieszczotą! Raczej była zaskoczona moją deklaracją. Mile zaskoczona.

    *

    Szykowałyśmy się na imprezę. Ewa była zadowolona z mojej propozycji. Szczególnie od momentu, kiedy usłyszała, że koleżanka jest z mojego miasteczka.

    – Aaa, cipka z prowincji… – od razu okazała żywe zainteresowanie. Przez telefon prawie słyszałam jak oblizuje się. – Jasne, jasne, możesz ją zabrać. To jej pierwsza wizyta, nie? Wiesz, że będzie musiała się wkupić? 

    Wiedziałam. Roksana również. I nie miała nic przeciwko temu.  

    – Ty! A ona umie zabezpieczać się, nie? – Ewa nagle ożywia się. – Nie wiem, jak tam u małomiasteczkowej z antykoncepcją, ale…

    – Tak, potrafi zabezpieczyć się – odpowiadam, nie ukrywając irytacji. – Uczyli nas w szkole – dodaję z ironią. Jeszcze chciałam dodać: „na lekcjach religii”, ale głupia pomyśli, że to prawda.

    Ewa coś jeszcze mówiła, bardziej do siebie niż do mnie. Głośno delektowała się wizją przebiegu imprezy z nowym ciałkiem. Chyba podniecało ją już samo mówienie o tym.

    *

    Ależ się ubrała! Roksana zaskoczyła mnie. Nigdy nie widziałam jej w takich ciuchach! To znaczy tak wyzywająco ubranej. Zawsze dżinsy albo jakaś granatowa spódniczka i sweterek, albo T-shirt. A teraz? Zielona, krótka spódniczka, ciemnozielona, ażurowa, dość obcisła bluzka i czarny, też ażurowy, stanik. Miałam ochotę pomacać pierś w tym miękkim, przezroczystym staniku.

    – No, jeszcze powinna mieć ażurową spódniczkę i takie majtki – pomyślałam złośliwie. – Zaraz, a czy w ogóle założyła majtki?

    Stanik nie miał żadnego wzoru, więc niewiele zasłaniał. Gdyby dobrze przyjrzeć się, to można zobaczyć i sutki, i sterczące brodawki. Bo już sterczały! Była podniecona! Naprawdę efektownie prezentowała swój biust. Obiektywnie musiałam przyznać: było co oglądać. W takiej eleganckiej oprawie…

    Do tego czarne szpilki. Czerwone paznokcie, czerwona szminka. No, dziewczyna-marzenie! Stanik powinien być cielisty, ale pasował do koloru szpilek. Zresztą, faceci nie zwróciliby uwagi na takie szczegóły. Gdyby w takich ciuchach jechała do Warszawy, to bez ruchania nie dojechałaby!

    – Sama bym poklepała taką pupę – przyznałam się przed sobą.

    Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie. Gdybym ją zobaczyła gdzieś w mieście, na pewno nie poznałabym. No, nie od razu. Pasowała na imprezkę. A w ogóle to ciekawe, skąd miała na to wszystko kasę? Bo u niej w domu nigdy nie przelewało się, więc mama na pewno nie zafundowała jej takich ciuchów.

    *

    – Taki jeden facet mi płacił – wyznaje bez cienia wstydu, jakby czytając w moich myślach, kiedy patrzyłam na nią. Jest moją suką, więc chce być szczera. I musi. Żadnych tajemnic i planów, o których nie wiem. Wydęła wargi. – Spotykaliśmy się jakiś czas, więc trochę odłożyłam. Był znacznie starszy ode mnie, ale dobrze płacił. No, fajnie było. Zależało mu na dyskrecji i mnie też. Sama wiesz, moja mama… Ale mówię tylko tobie! – zaraz zastrzega.

    Kiwam głową na znak, że rozumiem ją.

    – Nawet przyjaciółki nie wiedzą o tym układzie. Nie chciałam ryzykować – wzdycha z ulgą. Pozbyła się ciężaru tajemnicy.

    – Zawsze sam, czy przyprowadzał też kolegów? – pytam i przyzywam ją palcem.

    – No, co ty! – oburza się. – Jasne, że sam! Ja też nie chciałam, żeby inni wiedzieli o naszej znajomości.

    Wkładam rękę pod spódniczkę i macam ją po kroczu. Wyczułam fryzurkę. Nie cofnęła się. Nawet nie drgnęła. Posłusznie czeka.

    – Ooo, bez majtek? – nie potrafię ukryć zdziwienia.

    – Tak – wzrusza ramionami, uśmiechając się z wyższością.

    Patrzę na nią, niewiele jeszcze rozumiejąc. Wyraz zaskoczenia na mojej twarzy skłania Roksanę do wyjaśnień.

    – Grażynka, w końcu zabawa się rozpędzi, ludzie pochleją się, zaczną szaleć, a ja w tym bałaganie będę szukała majtek? Stanik i ciuchy poznam bez problemu, ale majtki? Tak będzie wygodniej. torebkę też mam taką poręczną.

    W milczeniu kiwam głową. Coś mi się wydaje, że moja suka jest bardziej doświadczona niż sądziłam. Znacznie bardziej doświadczona. To raczej ja mogłabym uczyć się od niej.

    – Jasne, torebkę położy pod głową, kiedy ktoś będzie ją rżnąć i jej nie zgubi. Praktyczna sunia… Będzie ostro – nieznacznie uśmiecham się. – No cóż, skoro chcesz, to będzie można pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa – obiecuję głośno.

    Różne pomysły jak nawałnica przetaczają się przez moją głowę. Oraz ich konsekwencje: 

    – Na przykład taki Radek. Nienasycony ogier, który wyrucha każdą podstawioną nastkę… – w milczeniu patrzę na mówiącą do mnie sukę i kiwam głową. Zatopiona w swoich myślach w ogóle jej nie słucham.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ciezarna dziwka 2

    Dostaliście kiedyś większą gotówkę, której się wcześniej nie spodziewaliście? Jeśli tak, to wiecie doskonale jak ciężko ją utrzymać. Z pieniędzmi, które dostałam od Artura i jego kolegów było podobnie. Z założenia miały pomóc mi i dziecku, kiedy już się urodzi, jednak po wszystkim co zaszło, czułam się tak okropnie, że musiałam sobie kupić jakiś drobiazg, żeby wiedzieć, że było warto. Żeby przestać w końcu żałować. Tym drobiazgiem była wystrzałowa sukienka. I torebka. I kilka bluzek, nowe buty, a także kompleksowa wizyta u kosmetyczki i fryzjera. Po wszystkim poczułam się źle i kupiłam też wózek. Zostało mi cztery tysiące złotych. Niby wcale nie mało, ale uświadomiłam sobie, jak łatwo jest wydać tak duże pieniądze jakimi dysponowałam.

    Jednocześnie zdążyłam już przestać wstydzić się spojrzeć na siebie w lustrze, a z mojej przygody wspominałam najlepszy orgazm, jakiego kiedykolwiek w życiu doznałam. Nigdy nie byłam cnotką i lubiłam ostrzejszy seks z moim chłopakiem. Ciągnięcie za włosy, klapsy, mocne przyciśnięcie do łóżka, ale nigdy wcześniej nie byłam wyzywana, ani bita po twarzy. Seksu analnego próbowałam kilka razy, ale zawsze po tylu prośbach, że traktowałam to jak zwykłe poświęcenie. Oni nie prosili. Oni nawet nie pytali czy mogą. Zapłacili i zerżnęli mnie w dupę, bo mieli do tego prawo. A ja poczułam, że tego właśnie potrzebuję. Potrzebuję być zdominowaną suką i już zawsze w moim życiu będę szukała kogoś, kto w taki sposób potrafi traktować kobietę którą kocha.

    Z takimi myślami w mojej głowie, zrozumiałam, że trzeba kuć żelazo póki gorące. Potrafię spojrzeć sobie w oczy, nie płaczę już myśląc, że jestem dziwką, a w dodatku było cholernie przyjemnie. Postanowiłam zadzwonić do Artura i sama zaproponować kolejne spotkanie. Wybrałam numer i czekałam z walącym sercem, aż odbierze.

    -Słucham? – usłyszałam znajomy głos.

    -Cześć, tu Ania, pamiętasz mnie? – zapytałam, lekko zaśmiawszy się pod koniec.

    -Taaak – przeciągnął zdziwiony Artur. – Zresztą mam twój numer. Wszystko w porządku?

    -Tak, tak. Dzwonię w takiej sprawie – na chwilę zamilkłam nie bardzo wiedząc jak przejść do rzeczy. – Może bylibyście z kolegami zainteresowani jakąś zabawą? – znów ten wymuszony, lekki śmiech, nad którym nie potrafiłam zapanować.

    -A co, spodobało Ci się? – Artur też zaczął się trochę śmiać, ale bardziej z rozbawienia niż zdenerwowania.

    -No… Wam chyba też się podobało? – zapytałam retorycznie. – A ja nie widzę problemu, żeby dorobić sobie trochę w ten sposób.

    -Och, a ja już myślałem, że tak Ci się spodobało, że chcesz to powtórzyć za darmo.

    Jeszcze wyraźniejszy śmiech w jego głosie. Najwyraźniej bawiła go ta rozmowa.

    -Nie żartuj, Artur – też próbowałam się zaśmiać, ale znów wyszło sztucznie. – To jak? Jesteście zainteresowani?

    Usłyszałam dłuższą pauzę. Chciałam aż się odezwać, żeby upewnić się, czy się nie rozłączył, ale w tym momencie usłyszałam jak wzdycha, po czym zaczął mówić:

    -Słuchaj Ania. Było fajnie, naprawdę jesteś zajebista, ale my ze znajomymi raczej nie szukamy jednej partnerki na dłużej. Raz, że ciąża trwa raczej krótko, więc po co się przywiązywać, a dwa, że też chcemy jakiegoś urozmaicenia. Ty już pokazałaś nam wszystko, a my nie chcemy popaść w rutynę.

    Rutynę? To był jakiś żart. Nigdy nie uwierzę, że mają na co dzień to co im sprezentowałam tamtego wieczoru. Zdenerwowałam się, ale nie zmieniałam tonu, bo wciąż wierzyłam, że będę w stanie go przekonać.

    -No nie wiem nie wiem, myślę że mam jeszcze kilka rzeczy w zanadrzu. To co, w sobotę urządzacie znowu jakieś małe jebanko? – zapytałam pewnym siebie tonem, nie pozwalając mu dojść do słowa.

    -Noooo, owszem, urządzamy – ucieszyłam się, jednak Artur szybko starł uśmiech z mojej twarzy. – Ale mamy już inną dziewczynę.

    No tak, tego się mogłam spodziewać. Nadziane dupki jeździły po mieście i szukały nowych lasek, które za duże pieniądze będą chciały się z nimi puścić. Nie byłam pierwsza, ani ostania. Ani zapewne wyjątkowa.

    -Muszę lecieć, Aniu – wyrwał mnie z rozmyślań. – Trzymaj się i powodzenia.

    Załamana, czując jak grunt pali się pod moimi nogami, rozpaczliwie spróbowałam ostatniej rzeczy, która mogła zadziałać:

    -Błagam, panie. Pozwól mi dalej być waszą kurwą do jebania.

    Nie odezwał się, więc po dłuższej chwili kontynuowałam płaczliwym tonem:

    -Jestem waszą ciężarną suką, pozwól mi puszczać się z wami za pieniądze, mój panie. Możecie ze mną zrobić wszystko.

    Czekałam na odpowiedź, serce waliło mi tak, że chyba było słychać, a on zwlekał jak gdyby doskonale wiedział w jakim jestem stanie.

    -Przemyślę to, oddzwonię do ciebie – rozłączył się, nie dając mi już nic powiedzieć.

    Na telefon czekałam przez resztę dnia i cały następny, ale się nie doczekałam. Przyszła sobota i uznałam, że jednak nie będę miała szczęścia. Po południu pojechałam na obiad do rodziców, z którymi zdążyłam się w międzyczasie pogodzić. Zamierzałam tam zostać aż do poniedziałku i rano pojechać na zajęcia. Kiedy siedzieliśmy wszyscy, oglądając jakiś serial, nagle zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, to był on. Przeprosiłam i szybko wyszłam do swojego pokoju. Przymknęłam za sobą drzwi i odebrałam.

    -Słucham?

    -Cześć, dziwko.

    -Cześć.

    -Jak się do mnie zwracasz? – usłyszałam złość w jego głosie.

    -Cześć, panie – wyszeptałam.

    -Czemu mówisz tak cicho?

    -Jestem u rodziców, panie – odpowiedziałam jeszcze ciszej.

    -Gówno mnie to obchodzi, suko. Masz mówić normalnie, zrozumiałaś?

    Serce mi waliło jak nigdy wcześniej. Zamknęłam całkiem drzwi, odeszłam pod samo okno, stanęłam tyłem do wejścia i odpowiedziałam:

    -Tak, panie.

    -Grzeczna dziewczynka. Mam dla ciebie pracę. Możesz się puścić tak jak lubisz, szmato. Będziesz dodatkiem do naszego głównego dania, powiedzmy że takim pomocnikiem – słyszałam jak starannie dobiera ton, żeby mnie znieważyć. – Ale nie zarobisz tyle ile ostatnio – kontynuował. – Zapłacimy ci najwyżej pięć tysięcy, a jak ci to nie pasuje, to możesz pójść się puszczać na ulicę za stówkę, dziwko. Masz być za godzinę tam gdzie ostatnio. Jesteś zainteresowana?

    -Tak, panie, ale pozwól mi chociaż pójść się przebrać w coś seksownego.

    -Nie będzie takiej potrzeby. W sumie wolimy, żebyś wyglądała jak cnotka. Masz być za godzinę. Jak się spóźnisz to nie dzwoń nigdy więcej.

    Rozłączył się, a ja poleciałam do rodziców z tłumaczeniem, że muszę się spotkać z koleżanką, żeby przygotować jakąś pracę. Miałam mało czasu, bo sama podróż to około czterdziestu pięciu minut, a nie mogłam prosić ojca, żeby mnie odwiózł. Powiedziałam, że już zadzwoniłam po taksówkę i nie ma sensu, żeby się fatygował. Dał mi nawet pieniądze na przejazd, aż poczułam się głupio.

    Na miejsce dotarłam pięć minut przed czasem. Szybko zapłaciłam i pobiegłam do budynku. Wchodząc po schodach popatrzyłam na siebie. Byle jakie dżinsy ciążowe, biały t-shirt z granatowymi rękawami ciasno opinający mój wielki brzuch, włosy rozpuszczone i nieuporządkowane. Nie wyglądałam seksownie, wstydziłam się tego, ale nie miałam wyjścia. Zapukałam i niemal natychmiast Artur otworzył mi drzwi. Ktoś z tyłu krzyknął “no w końcu”, a mój pan złapał mnie za rękę i mocno pociągnął do środka. W znanym już mi pustym pokoju, na podłodze, na swoich piętach siedziała lekko spłoszona dziewczyna w zaawansowanej ciąży, chyba jeszcze bliżej rozwiązania niż ja. Była mniej więcej w moim wieku. Miała jasne, kręcone włosy, mocny makijaż z błyszczącymi niczym brokat ustami i seksowną, czerwoną sukienkę za mocno opinającą jej pulchne ciałko. Była dużo grubsza ode mnie, choć nie jakoś przesadnie. Podniosła głowę, żeby na mnie popatrzyć i zobaczyłam jej piękne, kasztanowe oczy przystrojone wielkimi, tandetnymi rzęsami. Podeszliśmy bliżej i Artur zwrócił się do niej beznamiętnym tonem:

    -Wstawaj.

    Kiedy wykonała polecenie, kontynuował:

    -Przywitajcie się.

    Podałyśmy sobie rękę i uśmiechnęłam się do niej, ale była chyba zbyt przerażona, żeby odwzajemnić uśmiech.

    -Będziecie dzisiaj współpracowały. Nie musicie znać swoich imion, macie tylko wykonywać nasze polecenia, zrozumiałyście?

    Pokiwałyśmy głowami.

    -Pocałujcie się.

    Zaskoczył mnie. Nie spodziewałam się szczerze mówiąc, że będę miała z nią jakiś kontakt. Myślałam, że użyją nas na przemian i na tym się skończy. Nigdy nie miałam najmniejszego epizodu z kobietą, a pocałunek który miał zaraz nastąpić, miał być pierwszym pocałunkiem z kobietą w moim życiu.

    -Pocałujcie się – powtórzył zdenerwowany.

    Podeszłam bliżej, położyłam ręce na jej barkach i zbliżyłam powoli swoją twarz do jej. Zamknęła oczy i lekko rozchyliła usta, do których natychmiast przywarłam swoimi. Zaczęłyśmy się całować i zaskoczona uznałam, że to bardzo przyjemne. Objęłam ją i przyciągnęłam do siebie, aż nasze brzuszki się spotkały. Poczułam jak położyła dłonie na moich plecach i zaczęła mnie głaskać. Ja wplotłam dłoń w jej włosy i zaczęłam wsuwać język w jej słodkie usta. Całowałyśmy się coraz namiętniej, a moje ręce błądziły po jej ciele. Najpierw pieściłam jej plecy, ale bardzo szybko zaczęłam lekko ściskać jej pupę. Była taka duża i okrągła. Położyłam dłoń na jej gołym udzie i zaczęłam sunąć w górę, żeby wejść pod sukienkę i dotknąć tego tyłeczka. Ktoś złapał mnie pod pachami i szarpnął do tyłu. Zobaczyłam, że drugą dziewczynę też ktoś trzyma.

    -Nie jesteście tu dla swojej przyjemności, dziwki – usłyszałam głos Artura. – Ty na kolana – pokazał na mnie, – a ty się odwróć do niej tyłem.

    Posłusznie wykonałyśmy polecenia. Jej słodka, wielka pupa prężyła się nad moją twarzą. Tymczasem ten który ją odciągnął, rozpiął spodnie i opuścił je wyciągając swojego na wpół stojącego kutasa.

    -Schyl się i obciągaj, ale nogi trzymaj prosto – dyrygował wciąż Artur.

    Zaczęła się schylać, a mężczyzna przed nią złapał jej ręce i podniósł do góry mocno przytrzymując. Niezdarnie złapała jego kutasa ustami i zaczęła obciągać wygięta pod kątem prostym, nie upadając chyba wyłącznie dzięki temu, że ją trzymał.

    -A ty jesteś gotowa, dziwko? – Artur zwrócił się do mnie.

    -Tak, panie. Co mam dla ciebie zrobić?

    Położył dłonie na jej tyłku i przesunął sukienkę w górę, odsłaniając przede mną jej skarb. Nie miała bielizny, ale nie to mnie zszokowało. Jej cipka była zupełnie zarośnięta. Wyglądała jakby jej nigdy nie goliła. Z gąszczu włosów ledwie było widać jej pofalowane wargi. Z zamyślenia wyrwał mnie klaps, który Artur wymierzył mojej nowej koleżance, sprawiając że jej krągły tyłeczek się zatrząsł.

    -Lubisz lizać owłosione cipki, suko? – pan skierował pytanie do mnie.

    -Tak, panie – odpowiedziałam, bo doskonale wiedziałam jakiej odpowiedzi oczekuje. – Jestem zboczoną szmatą i uwielbiam wsuwać język w takie włochate pizdy.

    -Przygotuj ją dla nas, żeby była mokra.

    Położyłam dłonie na jej pięknej, wielkiej pupce, rozchyliłam pośladki i wsunęłam kciuki między włosy, kładąc je na wargach. Rozłożyłam jej płatki i zobaczyłam piękną różową muszelkę. Wiedziałam, że ociąganie się nic nie da, więc szybko zbliżyłam twarz i pocałowałam jej cipkę. Pachniała dziwnie, ale nie odpychająco. Przejechałam językiem z dołu do góry i poczułam jej smak. Ten smak. Boże, jak on na mnie zadziałał. Wsunęłam szybko język do środka i poczułam, że sama robię się mokra. Zaczęłam zachłannie ssać i poruszać językiem w środku. Moje ręce pieściły pośladki i uda, a język tańczył w szparce, która zaczęła robić się bardzo mokra. Usłyszałam chyba nawet cichy jęk, stłumiony kutasem w jej ustach. Było mi tak dobrze. Marzyłam, żeby ktoś mnie zerżnął kiedy liżę tę słodką cipkę. Podniosłam się nieco i przesunęłam pod pretekstem lepszego dostępu, ale tak naprawdę chciałam wypiąć mój tyłek opięty dżinsami. Jednak dotyk poczułam nie na pupie a we włosach. Ktoś szarpnął mnie mocno, odrywając od tego przyjemnego zajęcia.

    -Wystarczy.

    Zobaczyłam nad sobą Artura z wyciągniętym kutasem, którego po chwili włożył mi brutalnie w usta po same jaja. Wciąż trzymał mnie za włosy i mocno dociskał do siebie.

    -Patrz na mnie!

    Wykonałam polecenie i uniosłam oczy w górę. Zaczęłam się dławić, a z oczu poleciały mi łzy. Artur złapał jeszcze mocniej.

    -Lubisz tak, suko?

    Pokiwałam głową, dławiąc się i plując między kutasem ciasno wypełniającym moje usta. Pociągnął mocno do tyłu, wyskakując ze środka. Desperacko łapiąc powietrze poczułam mocny policzek. Znów chwycił mnie za włosy i szarpnął w kierunku drugiej dziewczyny. Miałam oczy kilka centymetrów od jej szparki i patrzyłam jak Artur wkłada w nią kutasa całego pokrytego moją śliną. Puścił mnie niespodziewanie, aż upadłam na podłogę. Przejął ręce tej drugiej od swojego kolegi i pociągnął je do siebie w ten sposób unosząc jej głowę. Mężczyzna, któremu do tej pory obciągała, podszedł do mnie, podstawiając mi kutasa pod usta. Za nim ustawiła się kolejka. Nie czekając na polecenie wzięłam go w usta i zaczęłam ssać. Koło mnie Artur zapinał drugą laskę tak mocno, że było słychać klaskanie o jej wielkie pośladki.

    -O tak, ty tłusta suko. Lubisz być ostro jebana?

    -Tak, panie – pierwszy raz usłyszałam jej głos. Chyba płakała.

    -Powiedz nam kim jesteś.

    -Grubą, zapłodnioną kurwą do zerżnięcia – znów ten sam głos brzmiący jakby pytała “co ja tu robię?”.

    -Opowiedz nam jak zaszłaś w ciążę, szmato.

    -Byłam na imprezie u koleżanki, upiłam się i puściłam z jej dwoma kolegami.

    -Wyruchali cię we dwóch.

    -Tak, panie.

    -Zerżnęli w obie dziury na raz?

    -Tak, panie

    -Puściłaś się bez zabezpieczenia, ty tępa, gruba kurwo?

    -Tak. Jestem tłustą idiotką, panie – teraz kompletnie się rozpłakała.

    Artur zaprzestał tych tortur, ale wciąż ją pieprzył, a mi zrobiło się głupio, bo byłam totalnie podniecona jej spowiedzią. Złapałam penisa u nasady i zaczęłam mocniej i szybciej obciągać. Artur też przyspieszył. Usłyszałam szybsze klaskanie o jej wypiętą pupę, a później zduszone jęki gospodarza. Odwróciłam oczy w jego kierunku na chwilę zwalniając z własną pracą i zobaczyłam jak ciągnie ją mocno za ręce i wchodzi do samego końca w jej cipkę. Wygiął całe swoje ciało do tyłu i krzyknął strzelając spermą w swoją ciężarną sukę. Ależ jej zazdrościłam. Wyszedł ze środka, pomógł jej całkiem wstać i puścił jej ręce. Jej sukienka opadła zasłaniając ten śliczny tyłek. Jednak to nie był koniec.

    -Ustaw się na pieska – polecił beznamiętnie wyczerpany Artur.

    Wykonała polecenie, a mężczyzna przede mną wyciągnął kutasa z moich ust i poszedł w jej kierunku. Jej zalana cipka znów była rżnięta, a ja tak bardzo jej zazdrościłam szykując kolejnego chuja, dla jej zarośniętej szparki. Drugie rżnięcie nie trwało już tak długo i zaraz w jej cipce wylądował kolejny ładunek spermy. A później jeszcze jeden. I jeszcze jeden. I jeszcze. Pięciu facetów po kolei używało moich ust, a później jej cipki, wypełniając jej wszystkie zakamarki gęstym nasieniem. Zostało jeszcze trzech. Czekałam aż i oni użyją tej dziwki, wykrzykując w jej kierunku obelżywe zdania, które podniecały ich równie mocno jak mnie, ale w tym momencie Artur przerwał zabawę.

    -Chodź tu suko – krzyknął do mnie.

    Posłusznie podeszłam i zobaczyłam znajomą obrożę, którą szybko założył mi na szyję. Zaprowadził mnie jak psa do drugiej dziewczyny. Miałam głowę tuż koło jej cipki i czułam zapach spermy, która wylewała się leniwie, nie kapiąc jednak na podłogę, a zatrzymując się w posklejanych nią włosach.

    -Wyliż wszystko – usłyszałam polecenie.

    Przyłożyłam usta do cipki i zaczęłam ssać. Byłam suką. Byłam dziwką wyjadającą spermę z pizdy innej dziwki. Ona była cała nią wypełniona, a ja byłam wniebowzięta. Ssałam mocno, a ogromne ładunku spermy spływały mi do ust. Pan pociągnął mocno za łańcuch.

    -Pokaż, suko.

    Otworzyłam usta wypełnione nasieniem.

    -Grzeczna dziwka. Połknij

    Wykonałam polecenie i wróciłam do czyszczenia cipki. Wylizałam ją dokładnie, wsuwając język do środka, a na koniec nie zapomniałam o zlizaniu spermy z posklejanych włosów.

    -Dobrze, suko. Teraz wyliż jej drugą dziurkę.

    Nie zastanawiałam się już w ogóle. Byłam w innym świecie. Przyłożyłam usta do jej tyłka i zaczęłam lizać jej mały odbycik. Przycisnęłam język i naciskając mocno próbowałam włożyć go do środka. Z początku nie wychodziło, ale po kilku pchnięciach lekko się zagłębił. Dziewczyna zaczęła jęczeć, więc stwierdziłam, że wsunę jej dwa palce w cipkę, ale zabawę szybko przerwał mój pan.

    -Wystarczy.

    Artur złapał drugą dziewczynę za rękę i pomógł jej wstać. Zsunął ramiączka sukienki z rąk, schylił się i pociągnął w dół, przesuwając materiał po jej wielkim ciążowym brzuchu, odsłaniając jej nagie ciało. Dopiero teraz zobaczyłam jej piersi. Były ogromne, ze dwa razy większe od moich i w dodatku bardzo jędrne jak na taki rozmiar. Przystrojone w duże, ciemne brodawki ze sztywnymi sutkami. Chciałam się do nich przyssać.

    Pan zaprowadził drugą sukę do leżącego na podłodze kolegi i kazał jej go dosiąść. Mężczyzna przytrzymał fiuta i przyłożył główkę do dokładnie wylizanego odbytu.

    -Ujeżdżaj go dziwko – polecił Artur.

    Dziewczyna opadła na sterczącego kutasa i z jękiem bólu nadziała się do samego końca. Następnie zaczęła go ujeżdżać. Jej piękne cycki skakały w rytm ruchów. Jęczała z bólu i rozkoszy, a jej owłosiona cipka prężyła się w moim kierunku. Facet stękał niemal równie głośno. Był chyba blisko, ale powstrzymywał się, żeby przedłużyć przyjemność.

    -Chodź tu dziwko – krzyknął w moim kierunku.

    Podeszłam na czworaka. Mężczyzna popchnął tyłek drugiej dziewczyny i przytrzymał, żeby przestała. Złapał mnie za włosy i pociągnął w kierunku kutasa. Wzięłam go do buzi i zaczęłam obciągać.

    Boże, ależ ze mnie dziwka. Ssę chuja wyciągniętego z dupy innej ciężarnej kurwy. Ta świadomość sprawiła, że zupełnie odleciałam. Włożyłam rękę w spodnie i zaczęłam masować swoją cipkę, nie zastanawiając się nawet czy mi wolno. Mężczyzna szarpnął mnie za włosy, odepchnął i znów wszedł w jej dupę. Ujeżdżała go jeszcze chwilę, po czym złapał ją za biodra i przycisnął do siebie, a jego twarz wykrzywił grymas orgazmu. Kiedy zobaczyłam, że wraca do przytomności, zwróciłam się do niego, zaskakując samą siebie:

    -Błagam cię, daj mi wylizać tego chuja.

    Popatrzył na mnie w szoku i szybko kazał drugiej dziewczynie zejść. Natychmiast wzięłam się za obrabianie tej wciąż sterczącej pały. Zlizywałam z niej resztki spermy i czyściłam dokładnie. Tymczasem druga dziewczyna, już nadziewała się odbytem na kolejnego klienta. Wytrzymał może ze dwie minuty, po czym również spuścił się w jej dupę. Dziewczyna zeszła z niego, a on popatrzył na mnie. Podeszłam i wzięłam jego kutasa do ust, patrząc jak koleżanka nadziewa się na ostatniego.

    Och, ale ze mnie zboczona kurwa. Biorę do ust chuje wyjęte z dupska innej dziewczyny. Innej ciężarnej szmaty takiej jak ja. Palce w spodniach brutalnie atakowały łechtaczkę, od czasu do czasu wsuwając się w mokrą do granic możliwości pizdę, a druga ręka przytrzymywała kutasa, z którego zachłannie zlizywałam wszystkie soczki. Otworzyłam szeroko usta i połknęłam go całego. Chwyciłam szybko dłoń mężczyzny i położyłam na swojej głowie. On zrozumiał i przycisnął mnie mocno. Wysunęłam język między zębami a jego twardą pałą i lizałam go po jajkach. Po kilkunastu sekundach zaczęło brakować mi powietrza. Uniosłam więc lekko głowę, żeby wyszedł, jednak zaraz poczułam drugą dłoń w swoich włosach i zostałam dociśnięta z całej siły. Zaczęłam się szarpać, ale trzymał mnie bardzo mocno. Poruszał przy tym trochę biodrami i zaraz usłyszałam ponownie jego stęki. Poczułam jak spuszcza się głęboko w moim gardle. Patrzyłam na niego, próbując wzrokiem wzbudzić litość, jednak on nawet na mnie nie patrzył. Tak bardzo mnie to podniecało. Dusiłam się, ale nie przestawałam pieścić mojej cipki. Nagle poczułam nadchodzący orgazm, który stał się dla mnie w tym momencie dużo ważniejszy, niż jakieś przyziemne rzeczy, jak tlen. Zaczęłam tarmosić łechtaczkę z całej siły, aż z moich ust zakneblowanych kutasem, wydarł się zduszony krzyk, który w normalnych warunkach słyszeliby chyba mieszkańcy kilku okolicznych budynków, a z mojej pizdy prosto w majtki trysnęła fontanna. Brutal skończył się spuszczać i szarpnął mnie za włosy. Dostałam mocnego liścia.

    -Kim jesteś? – zapytał.

    -Zboczoną, ciężarną kurwą, z którą za pieniądze możesz zrobić wszystko co zechcesz.

    Kolejny policzek.

    -Na co czekasz? – kontynuował. – Marek już doszedł. Umyj jego chuja, szmato.

    Pchnął mnie w jego stronę, a ja półprzytomna po orgazmie zaczęłam posłusznie obciągać. Tymczasem Artur kazał drugiej dziewczynie ustawić się znów na czworaka i powiedział jej coś, czego nie usłyszałam. Po chwili podszedł do mnie i złapał za smycz.

    -Chodź tu, szmato – usłyszałam gdy pociągnął mnie w kierunku wypiętego tyłka mojej koleżanki. – Wystaw język i przytknij go między jej dziurkami – polecił.

    Posłusznie wykonałam polecenie, a Artur zwrócił się do niej:

    -No dawaj, suczko.

    Z jej tyłka zaczęła wyciekać sperma, która po języku trafiała wprost do moich ust. Leniwie wypływała z jej ściśniętego odbytu, a ja grzecznie czekałam aż wypełni moją buzię. Kiedy wypłynęła ostatnia kropelka, a ja zobaczyłam różowe fałdy wnętrza jej małej dziurki, przyłożyłam usta i mocno wyssałam resztę ze środka. Mężczyźni za mną krzyczeli wyzwiska i bili brawo. Pan natomiast zwrócił się do mnie:

    -Pokaż, dziwko.

    Odkleiłam się od dupki mojej koleżanki i grzecznie wystawiłam język prezentując spermę pływającą w mojej buzi.

    -Wstawajcie – polecił i poczekał, aż wykonamy polecenie. – Całujcie się. I żeby ani jedna kropla nie wypadła wam z ust, rozumiecie?

    Pokiwałyśmy głowami i przystąpiłyśmy do kolejnego pocałunku. Rozchyliłam usta i tym razem to ona włożyła między nie swój język. Zaczęłyśmy dzielić się gęstym płynem, który jeszcze przed chwilą pływał w jej ciasnej dupci. Nasze ręce błądziły po naszych ciałach, a języki kręciły się w coraz bardziej namiętnym tańcu.

    -Wystarczy – powiedział Artur. – Teraz połknijcie.

    Wykonałyśmy polecenie.

    -Grzeczne kurwy. Teraz chodźcie po pieniądze.

    Artur chwycił za łańcuch, więc posłusznie uklęknęłam i zaczęłam iść na czworaka. Druga dziewczyna została poprowadzona za rękę do innego pokoju. Chyba nie chcieli, żebyśmy widziały ile każda z nas dostaje. Artur wyjął z szuflady plik banknotów i wyciągnął je w moim kierunku. Otworzyłam usta i pozwoliłam wsunąć je między moje zęby. Mój pan przystąpił tymczasem do rozpinania obroży. Z żalem stwierdziłam, że tym razem nie dostałam żadnego ekstra zadania. Wstałam i skierowałam się w kierunku drzwi.

    -Odwieźć Cię? – zapytał Artur.

    -Z chęcią – odpowiedziałam, licząc że może w drodze umówimy się na kolejne spotkanie.

    Wziął mnie za rękę i wyprowadził do przedpokoju. Tam czekał mnie lekki szok. Na drugim końcu, pod ścianą siedziała na piętach druga dziewczyna. Bokiem do mnie eksponowała swój ogromny ciążowy brzuch. Ręce skrzyżowała za plecami, usta miała otwarte, a język wystawał spomiędzy nich. Nad nią stał ten, który tak brutalnie przytrzymywał mnie spuszczając się do żołądka. Przytrzymywał lekko oklapłego kutasa i nagle zaczął sikać celując do jej ust. Szybko zaczęło się z nich wylewać i spływać po jej piersiach i brzuchu, a ona ani drgnęła. Zszokowało mnie to i trochę podnieciło, ale Artur złapał mnie za rękę i pociągnął mówiąc:

    -Chodź.

    Wyszliśmy z mieszkania i nie dane mi było dłużej oglądać tego pokazu. Pomyślałam, że pewnie przy rozliczaniu otrzymała propozycję nie do odrzucenia, na którą przystała.

    Artur poprowadził mnie do podziemnego parkingu, do swojego samochodu. Otworzył drzwi pasażera i przytrzymał je czekając aż wejdę. “Zebrało mu się nagle na bycie dżentelmenem”, pomyślałam, ale uśmiechnęłam się i weszłam.

    W drodze milczeliśmy, a ja zastanawiałam się jak zaczepić go o kolejne spotkanie. Artur wjechał między bloki parkując na podwórku pośrodku kamienicy. Zatrzymał samochód i popatrzył na mnie.

    -Chcesz ekstra tysiaka? – zapytał.

    -No pewnie.

    -Ściągaj spodnie, kurwo.

    -Tutaj? – zapytałam zdziwiona.

    Dostałam liścia.

    -Tak kurwo, nie pytaj tylko rób co mówię.

    Pomyślałam, że w sumie jest już ciemno, więc raczej nikt nie zobaczy. Zaczęłam się rozbierać. Artur wyłączył silnik i w środku zapanował półmrok. Odsunął fotel maksymalnie do tyłu, rozpiął rozporek i wyciągnął swojego twardego kutasa. Ja zdążyłam już opuścić spodnie i majtki do kostek i chciałam ściągnąć buty, żeby móc zdjąć dżinsy całkowicie.

    -Nie musisz, chodź tu szmato.

    Dosiadłam go szybko tyłem, chwyciłam chuja i zaczęłam wprowadzać go sobie do cipki.

    -Nie dziwko, nie w tę dziurę – usłyszałam.

    Był całkiem suchy więc splunęłam sobie w dłoń i zaczęłam rozprowadzać po nim ślinę. Przyłożyłam główkę do odbytu z zamiarem powolnego nadziania się moją mniejszą dziurką, jednak Artur chwycił mnie mocno za tyłek i pociągnął w dół, sprawiając że krzyknęłam z bólu.

    -Ujeżdżaj mnie, ty zapłodniona suko. I mów głośno. Mów tak jak potrafisz.

    Zaczęłam szybko poruszać pupą w górę i w dół i rozpoczęłam swój monolog:

    -O tak, panie. Wypierdol dupę swojej ciężarnej kurwy. Zerżnij mnie jak szmatę. Uwielbiam jak walisz moje ciasne dupsko.

    Chwyciłam jego ręce i położyłam na swoich cyckach, które zaczął ugniatać przez materiał bluzki i stanika.

    -Tak, mój panie. Wydupcz ten kurewski odbyt – kontynuowałam. – Jestem twoją zapłodnioną suką. Twoją dziwką. Puszczalską szmatą dającą się ruchać w każdą dziurę za twoje pieniądze. Jestem twoją własnością, mój panie. Użyj mojej dupy, żeby zaspokoić swoją potrzebę. Wal swoją ciężarną kurwę. Pierdol ją w samochodzie jak zwykłą przydrożną szmatę. Rozpierdol mi odbyt tym wielkim chujem.

    Artur był wniebowzięty. Wiedziałam, że nie wytrzyma długo, gdy będę tak do niego mówić.

    -Złaź szmato – usłyszałam zduszony krzyk.

    Zeszłam siadając na drugim fotelu a on uniósł się waląc sobie konia nad moją twarzą. Po chwili zaczął strzelać ogromną salwą spermy, która wylądowała na moim policzku, czole, powiece i nosie. Kilka kropel doleciało do włosów, a ostanie kapnęły na moją bluzkę. Otworzyłam usta i zaczęłam oblizywać jego kutasa. Po kilku sekundach opadł wykończony na swój fotel.

    -O kurwa, jakie to było zajebiste – wydyszał i popatrzył na mnie gdy zapinałam spodnie. – Pięknie wyglądasz ze spermą na ryju.

    -Dziękuję, mój panie – odpowiedziałam uśmiechnięta.

    Wyciągnął z kieszeni portfel, otworzył go i wyjął duży plik banknotów. Odliczył tysiąc i wręczył mi do ręki. Popatrzył chwilę na mnie mrużąc oczy i odliczył jeszcze pięćset złotych.

    -Masz tu bonus jak pójdziesz do domu nie wycierając twarzy.

    Wzięłam pieniądze i uśmiechnęłam się otwierając drzwi.

    -Pa. Dzwoń jakbyście jeszcze chcieli spróbować – odpowiedziałam wychodząc z samochodu.

    Poleciałam szczęśliwa do domu, nie odwracając się i biegnąc szybko, żeby nikt mnie nie zobaczył. W mieszkaniu skierowałam się do swojego pokoju. Chciałam położyć się na chwilę i zebrać siły zanim pójdę się kąpać. Byłam wykończona po dzisiejszych przeżyciach. Zanim się zorientowałam, zasnęłam ze spermą zasychającą na mojej uśmiechniętej buzi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ania L
  • Posluszna studentka

    Jego dziewczyna wyglądała całkiem inaczej niż kobiety z jego fantazji seksualnych. Zazwyczaj marzył o latynoskach z dużymi, soczystymi pośladkami i sporymi, lecz jędrnymi piersiami utrzymującymi się bez staników, lub o mocno pomalowanych, napalonych milfetkach z dużymi ustami stworzonymi do ssania pały. Agnieszka była szczupłą, wysoką szatynką o długich nogach i niezbyt dużym, ale jędrnym i kształtnym biuście. Miała mały, zgrabny tyłeczek i jedną wielką zaletę – była niewyżyta seksualnie i bardzo posłuszna.

    Aktualnie Adam mieszkał z przyjaciółką Agnieszki, Karoliną – rudą studentką filologii hiszpańskiej o ogromnych piersiach i tyłku latynoskich rozmiarów, której dzięki diecie, jakimś cudem udało się zatrzymać ogromne piersi i duże pośladki jednocześnie utrzymując linię. Razem z Karoliną, w pokoju mieszkała jej przyjaciółka z dzieciństwa Natalia – platynowa blondynka o niezbyt dużych piesiach, lecz tyłku rozmiarów tych samych co tyłek Karoliny, tyle że znacznie jędrniejszym, dzięki codziennym ćwiczeniom. W trzecim pokoju mieszkał Wojtek – kolega Adama ze studiów medycznych. Chłopacy mieli już po 23 lata, tylko Natalia była od nich o rok starsza.

    Agnieszka dostała SMSa „Przyjdź o 18, masz mieć ubrane różowe stringi i spódniczkę”. Kiedy przyszła do mieszkania, otworzyła jej przyjaciółka Karolina ubrana w strój, który ona nazywała pidżamą, czyli długą koszulką sięgającą do połowy pośladów i wcięte figi.

    – Hej Kalcia. A co Ty, już w pidżamie, nic dzisiaj nie robisz ? – przywitała się z uśmiechem, chociaż nie podobało jej się, że jej przyjaciółka chodzi wieczorami tak ubrana przy Adamie, tym bardziej że zauważyła iż Karolina nie ma pod koszulką stanika i w chłodnym przedpokoju przez koszulkę przebijały się jej sterczące sutki.

    – A wiesz laska, nie ma Natalii bo pojechała na tydzień do rodziców zaszyć się w tej naszej rodzinnej mieścinie i robić jakiś super ważny projekt na studia z ekonomii, a Wojtek pojechał na imprezę do kumpla. Adam widzi się z Toba, a mi nie chce się nigdzie wychodzić, więc dzisiaj robię sobie wieczór przed telewizorem.

    – Spoko, jutro możemy gdzieś wyskoczyć. – uśmiechnęła się ponownie patrząc na oddalające się pośladki Karoliny, która w odpowiedzi tylko mruknęła twierdząco zamykając za sobą drzwi od swojego pokoju.

     Gdy tylko Agnieszka weszła do pokoju Adama, on podszedł do niej i lewą ręką chwycił ją za włosy, odchylając jej głowę w tył, jednocześnie zamykając drzwi na klucz. Aga jak na napaloną suczkę przystało, od razu otworzyła usta i wystawiła język. Uderzył ja otwartą dłonią w twarz i napluł do ust: „Co to ma być kurwo?! Chyba wyraźni napisałem o której masz być? Rozmawiasz sobie z przyjaciółką, kiedy moja pała tutaj czeka?”

    – Przepraszam Panie…

    Nie zdążyła dokończyć, bo jej Pan pchnął ją twarzą do ściany i przywarł do niej całym ciałem. Przez ubrania czuła jego twardego kutasa, ocierającego się o jej spódniczkę.

    – Zobaczymy przynajmniej, czy zastosowałaś się do innych zaleceń.

    Szarpnął jej spódniczkę do góry odsłaniając jej pośladki oddzielone wąskim paskiem różowych stringów. Dał jej porządnego klapsa, a ona w odpowiedzi cicho stęknęła. Uderzył jeszcze kilka razy w tę małą dupkę, aż się zaczerwieniła, po czym pociągnął za stringi tak, żeby wbiły jej się w cipkę. Aga jęknęła z bólu i podniecenia. Jej cipka szybko robiła się coraz bardziej wilgotna i chciała poczuć jak rozpiera ja naprężony kutas. Wypięła mocniej dupkę w stronę swojego Pana w nadziei na szybkie dymanie od tyłu.

    – Ty napalona dziwko, już byś chciała mojego kutasa ?

    -Tak, bardzo proszę Panie. –  odpowiedziała ocierając się pośladkami o kutasa schowanego w spodniach jednocześnie odwracając  głowę, aby ulegle spojrzeć mu w oczy.

    -Chyba żartujesz kurwo. Żeby zasłużyć na kutasa swojego Pana, musisz bardziej się postarać. Zaraz zobaczymy jak bardzo napalona jesteś.

    Jednym gwałtownym ruchem zsunął jej stringi  w dół, które zatrzymały się dopiero na jej kostkach. Palec wskazujący i środkowy włożył w cipkę, szybko  wyszukał jej punkt G i zaczął szybko posuwać.

    – Widzę że jesteś mokra,  ale takiej napalonej szmacie jak Ty powinno kapać z cipy. – chwycił ją za szyję nie przestając posuwać jej palcami. Gdy tylko widział, że jej ciało zaczyna się naprężać, i zbliża się do orgazmu, szybko wyciągnął palce z cipy i wytarł o jej twarz.

    – Ty chuju… – wyrwało się kurwie, która już miała nadzieję na orgazm. Gdy zorientowała się, co powiedziała do swojego Pana, szybko próbowała przeprosić.

    – Przepraszam Panie, moja napalona pizda bardzo chce być zerżnięta, błagam, wyruchaj mnie swoim wielkim kutasem.

    Szarpnął ją za włosy, odchylając jej głowę do tyłu. Odruchowo otworzyła usta, wystawiając język, a on napluł jej do rozwartej buzi.

    – Zamknij się, idź na łóżko i wypinaj swoją małą dupcię. Tylko idź na czworaka, jak na suczkę przystało.

    Szła powoli, z podwiniętą spódniczką i majteczkami opuszczonymi do kolan, co utrudniało jej chodzenie, ale wiedziała że nie wolno jej denerwować swojego Pana i robić cokolwiek bez jego zgody, a czuła że już zbliża się upragnione ruchanie. Adam przyglądając się swojej suczce, a konkretnie jej wąskiej dupci, która bujała się na boki wraz z biodrami, gdy szła na swoje miejsce, wyciągnął kutasa ze spodni i zaczął powoli się masturbować. Agnieszka na czworaka weszła na łóżko, swoje młode cycuszki oparła o łóżko, wysoko wypięła dupcię i obiema dłońmi rozchyliła pośladki. Podszedł do niej, uderzył w dupę tak mocno, ze aż stęknęła i splunął w jej wypięty odbycik, po czym wepchnął w niego język. Posuwał ją językiem w dupę, wpychając go najgłębiej jak się da, a prawą dłonią zaczął bawić się jej łechtaczką.  Czuł zapach jej napalonej dupy i mokrej cipy. Jej jęki bardzo go podniecały i jego kutas był napięty do granic możliwości, ale kurwa nie zasłużyła jeszcze na ruchanie. Chwycił ja za włosy i przyciągnął jej twarz do kutasa.

    – A teraz kurwo, obciągniesz mi chuja i wyssiesz każdą krople spermy, jeżeli chcesz zasłużyć na ruchanie. Tylko masz to zrobić porządnie, cały chuj ma zniknąć w twojej kurewskiej, napalonej buźce. Masz brać go tak głęboko, aż poczuję Twój język na swoich jajach, zrozumiano? A teraz na czworaka i otwieraj mordę.

    – Tak Panie. – Ustawiła się tak jak jej kazał, polizała główkę nabrzmiałego kutasa, otworzyła szeroko usta i wystawiła język. Adam chwycił kutasa w dłoń i uderzył nim Agę w język, następnie kilka razy w twarz, po czym chwycił za głowę i wepchnął kutasa głęboko do jej napalonej mordy. Uwielbiała czuć jego ciepłego, pulsującego chuja w ustach. Być posłuszną kurwą i sprawiać przyjemność swojemu Panu. Posłusznie trzymała ręce za plecami, nadziewając się na twardego kutasa swojego Pana. Wpychając go sobie coraz głębiej do gardła krztusiła się, oczy jej się zaszkliły, a z ust zaczęła kapać ślina, ale mimo tego nie była w stanie zmieścić całego, długiego, grubego chuja. Adam stracił cierpliwość:

    – Nawet nie potrafisz porządnie obciągnąć chuja. Otwieraj mordę najszerzej jak potrafisz i teraz wypierdolę Cię w tę napalona buzię.

    Posłusznie otworzyła usta i wytknęła język, a on chwycił ją oburącz za włosy i zaczął posuwać w gardło. Teraz krztusiła się jeszcze głośniej, a ślina ściekała jej po cyckach, brzuchu i na podłogę, aż utworzyła się z niej mała kałuża, zaraz pod jej kroczem. Adam czuł jak jego jaja pulsują z podniecenia.

    – Ooo tak, grzeczna kurwa, w końcu robisz coś dobrze. Krztuś się jeszcze głośniej Ty napalona szmato, żeby Twoja przyjaciółka na pewno słyszała jak Cię pierdolę. I włóż sobie palec w dupę.

    Żeby go nawilżyć, najpierw włożyła środkowy palec do swojej cipki która była już tak mokra, że kałuża śliny na podłodze zaczęła mieszać się z jej soczkami, po czym wepchnęła go sobie do dupy i zaczęła się szybko posuwać analnie. Adam zacisnął dłonie na włosach Agnieszki i wepchnął kutasa jeszcze głębiej, aż poczuł jej język na swoich jajach. Wyciągnął kutasa jej buzi i całą ślinę jak się na nim uzbierała roztarł po jej napalonym ryju, rozmazując resztki makijażu jaki został na jej twarzy.

    – Dobrze szmato, a teraz wyliż dokładnie te palce z dupy i zajmiesz się moim kutasem. – posłusznie wsunęła palec do ust i zaczęła go dokładnie wylizywać, patrząc na niego swoimi oczami przyozdobionymi makijażem rozmazanym od śliny. Gdy już wyczyściła paluszki, chwyciła kutasa w dłoń i zaczęła mu walić, jednocześnie liżąc jego nabrzmiałe jaja. Jej Druga dłoń powędrowała między nogi, gdzie wepchnęła sobie trzy palce do cipy z której już ciekło z podniecenia.

    – Błagam, zerżnij mnie jak posłuszną suczkę, tak żeby bolała mnie moja napalona pizda i spuść się na mnie Panie, chcę mieć cyce i cały pysk w Twojej spermie.. –  jęczała, czując, że zaraz sama doprowadzi się do orgazmu. Uwielbiała być posłuszna, spełniać rozkazy i sprawiać rozkosz swojemu Panu, a jego wielki kutas w cipce, dymanie aż rozboli ją cipka i obfity spust były dla niej nagrodą za dobrze wykonaną suczą pracę.

    Adam już chciał kazać Agnieszce wstać i oprzeć się o stół, żeby mógł ja porządnie wydymać od tyłu, ale gdy opuścił w dół odchyloną z rozkoszy głowę, zobaczył że nieposłuszna kurewka masturbuje się i prawie doprowadziła się do orgazmu.

    – Co Ty sobie wyobrażasz Ty napalona szmato ?! – Widzę że jednak dzisiaj tak szybko nie zasłużysz na ruchanie. uderzył ją otwartą dłonią w twarz, po czym chwycił za włosy i wepchnął jej napalony pysk w kałużę, która uzbierała się pod jej kroczem.

    – Masz to dokładnie zlizać szmato. Co do kropli. – puścił jej włosy. Teraz stał nad nią i dociskał jej nieposłuszny ryj do podłogi stopą patrząc jak posłusznie wykonuje rozkaz jednocześnie zlizując mieszaninę własnych soczków z cipki i śliny i błagalnie spogląda w oczy swojego Pana. Kiedy skończyła, uklękła przed swoim panem trzymając ręce za plecami, szeroko otworzyła pysk, wystawiła język i czekała na rozkazy.

    – Masz szczęście kurwo, że jestem taki napalony. Teraz masz i zwalić obiema rękami, wylizując dokładnie jaja, tak żebym mógł w końcu się na ciebie spuścić. – z jego nabrzmiałego kutasa jeszcze ściekała ślina od wcześniejszego obciągania. Agnieszka z zapałem zabrała się do pracy trzepiąc kutasa i liżąc jaja. Adam kazał jej trzymać ręce na plecach, chwycił za włosy i znowu zaczął posuwać w gardło. Po chwili wyciągnął chuja i zwalił sobie prosto na błagający o spermę ryj Agnieszki. Kutasem rozsmarował jej spermę po twarzy i biuście, podniósł z podłogi jej stringi i wytarł w nie kutasa.

    – A Ty szmato nie myśl, że to koniec. Dopiero zaczynamy zabawę na dzisiaj. Jeżeli chcesz dzisiaj zasłużyć na dymanie to masz mi dzisiaj przynieść brudne majteczki Karoliny. I to takie, które będą pachniały jej cipką. A Ty kurwo oczywiście jeszcze nie możesz zmywać mojej spermy i ubieraj swoje gacie. – rzucił w nią lepiącymi się od spermy różowymi stringami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kopciuch
  • Rekompensata, 6.

    Część 6.

    – Cześć, Ulka!

    – …

    – Obiecałam, więc dzwonię. Ale mam do ciebie prośbę: zachowaj wszystko dla siebie. Zwierzam się tylko tobie.

    – …

    – Uluś, przecież ja nigdy nikomu o twoim przyjacielu nie mówiłam! Skoro Paweł nadal uważa, że jesteś wierną żoną, to możesz mi ufać, prawda?  

    – …

    – Ach, trudno uwierzyć! Spotkaliśmy się w kawiarni. Byłam sama. Wojtek jak zawsze… Pracuje. W końcu to on utrzymuje nasz dom, prawda? Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, co to za dodatkowa praca. Ale będą dodatkowe pieniądze. Przynajmniej taki z niego pożytek. To są jakieś szkolenia. Chyba. Jak dobrze pójdzie, to będzie miał zlecenia z innych województw.

    – …

    – Co? Nie wiem. Coś dla pracowników administracji. Ola, do czego mi to potrzebne? Chcesz o nich usłyszeć czy nie?

    – …

    – Tak, dwóch! Och, dla mnie to było takie ekscytujące! Ciągle jeszcze tym żyję!

    – …

    – W skrócie? To byłoby tak: kawiarnia, alkohol, rozmowa, spacer, mieszkanie, alkohol, taniec… A potem… A potem same przyjemności, chi, chi, chi!

    – …

    – Ulka! Naprawdę! Nie żartuję! A po wszystkim…

    – …

    – Już, już! Po kolei: po spacerze zaproponowali kawę u jednego z nich. Była kawa i coś do niej, żeby nie pić tak na sucho, chi, chi! Ten starszy jest w naszym wieku. Młodszy – pod ‘trzydziestkę’. Ale jak wygląda! Wysportowany, silny, taki sportowy, bardzo męski typ. Ech, wierz mi: nic, tylko zjeść!

    – …

    – Wiesz, obydwaj zadbani, czyści, fajne perfumy, nieźle ubrani. I zamożni! Z takimi bawić się, to naprawdę przyjemność!

    – …

    – No… Podczas tańca podszedł ten drugi. Przytulili się do mnie i zaczęli mnie pieścić. Byli tacy czuli. Jeden całował mnie, drugi ustami pieścił szyję, ucho, ramię. Nie panowałam nad sobą.

    – …

    – Wierz mi! To niesamowita frajda, kiedy dwóch mężczyzn zabiega o twoje względy. I dba o twoją satysfakcję! Co za wrażenia… Gwarantuję! Mogłabyś spróbować.

    – …

    – Kiedy byli we mnie obydwaj, myślałam tylko o orgazmie! Miałam taki odjazd, że nie wiedziałam, gdzie jestem! Co to była za rozkosz! Gdyby było ich czterech albo więcej, wtedy też bym im nie odmówiła! Może sama bym nalegała? Chi, hi, chi!

    – …

    – Pochwaliłam ich, jasne! Ale bez przesady, jeszcze wpadną w samozachwyt. Oni też byli ze mnie zadowoleni. I obiecali mi niespodzianki.

    – …

    – Nie wiem, jakie! Co to byłyby za niespodzianki, gdybym wiedziała, o co chodzi?! Ulka, chi, chi!

    – …

    – Spodziewam się fajnych pomysłów. Ten młodszy, Marcin, zaskoczył mnie. I to jak! Wracaliśmy taksówką, ale spory kawałek przeszliśmy pieszo. I wtedy, wiesz…

    – …

    – Było tak fajnie, prawie romantycznie. Ciepło, ciemno, my dwoje. Nikt nam nie przeszkadzał. Znasz te bloki przy Wrocławskiej? Tam, gdzie przed blokami są takie wały ziemne obsadzone żywopłotem?

    – …

    – O, właśnie! Tam poszliśmy, od strony parkingu i spróbowaliśmy raz jeszcze! Ach, co to było! Musiał mnie trzymać, bo inaczej zemdlałabym. Jak o tym mówię, to znowu mam mokro! 

    – …

    – Wrażenia? Niezapomniane! To było takie ekscytujące! Pierwszy raz tak spróbowałam. I mnie się spodobało!

    – …

    – Nie wiem. Możliwe, że ktoś z bloku widział nas. Było ciemno, więc nie miał szansy rozpoznać, ale mógł posłuchać, bo kwiliłam jak prosię, chi, chi!

    – …

    – On był taki namiętny i podniecony. Wymacał mnie tak, że dwa dni później jeszcze czułam piersi. I wiesz… Chcą, żebym miała jakąś ozdobę na cipce albo sutkach.

    – …

    – No, bawiliśmy się we wszystkich dziurkach. Marcin tego chciał, a oni tak mnie przygotowali, że obyło się bez bólu. Sama byłam zaskoczona. Na początku cała w strachu, ale potem… Mogli robić, co tylko chcieli, ech! Próbowałaś tak?

    – …

    – Nie? A ja myślałam, że ty… No, nic. Powinnaś spróbować! Paweł jest zazdrosny? Ty naprawdę masz problem: Paweł zazdrosny, mąż zazdrosny… Ech, jeszcze trochę, a będziesz ukrywać się przed kochankiem. Współczuję ci. No, w każdym razie kochaliśmy się w „trójkącie”. W zasadzie to oni nie chcieli na zmianę, a tylko we troje. Bałam się, ale namówili mnie. Twierdzili, że nie lubią czekać. Ja też, chi, chi!

    – …

    – Wiesz, taki „trójkąt” strasznie potęguje odczucia. Kochacie się, pieszczą ciebie. Różne bodźce i od razu tyle ich, że można zgłupieć od nadmiaru. Nawet gdybym nie miała orgazmu i tak byłabym zadowolona. Zadowolona? Nie! Zachwycona!

    – …

    – No jasne, że miałam! I to kilka! Ponoć trochę hałasowałam! Chi, chi, chi…

    – … 

    – No, co ty! Ja nie zarabiam w ten sposób, więc nie płacili mi. Oni chcieli, ale odmówiłam. Tak byli mną zachwyceni.

    – …

    – Hm, coś dziwnego? Wiesz… A, tak! Jak jeździłam pupą na jednym z nich, to drugi wepchnął mi do pochwy butelkę po szampanie. I wiesz, że podnieciłam się? Naprawdę! Miałam taaaki odjazd! 

    – …

    – Wiesz, nie mierzyłam, ale ten młodszy ma sporego. Ma grubego i dość długiego. Robi wrażenie, ale wchodził we mnie bez problemu. Ten starszy ma mniejszego, ale też był świetny. Nie mogłam narzekać. Jak wszedł we mnie i dobił do ścianki… Mówię ci, dziewczyno! Tak we mnie pulsował, że tylko od tego doszłam! Lepszy niż wibrator! Wracałam w takim nastroju, że od razu mogłabym powtórzyć ten seansik, chi, chi! No i zabawiłam się z Marcinem na świeżym powietrzu…

    – …

    – To znaczy, nie wiem. Chciałabym jak najdłużej. Oni pewnie też. Wojtka mogę sobie darować. Oni zaspokajają mnie tak, że mężowi nie będę zawracała głowy seksem. Nawet nie zauważy. A z nimi mogę spotykać się po południu. W zasadzie wolne mają chyba każde popołudnie, więc wystarczy telefon. Podali mi swoje. Przyjedź, to pogadamy. Buziaczki, pa!

    *

    Minęło kilka dni. Żyłam obietnicą kolejnej seks-zabawy z nimi. Poszłam na spotkanie. Byłam nawet sporo przed czasem. Kelnerki już zaczęły mnie rozpoznawać. Mój gust również. Niezależnie od kontekstu, to było miłe. Czekałam ożywiona. Potem mój nastrój powoli przygasał.

    Ani Marcin, ani tym bardziej Roman nie pojawili się w kawiarni. Uśmiechnęłam się smutno. Byłam rozczarowana ich zachowaniem. Ubrałam się w wygodny i atrakcyjny strój: luźna bluzka, delikatny, przezroczysty stanik, szeroką spódnicę nad kolana i szpilki. Nawet zrezygnowałam z efektownego, złotego łańcuszka na kostce, żeby nie przeszkadzał w seksie, bo kiedy dwóch mężczyzn dobiera się do kobiety, to nie rozglądają się, chi, chi! Byłam gotowa na kolejną zabawę. A panowie? Zwyczajnie uciekli…

    – Skorzystali z okazji i zniknęli. Na pewno nie będę biegać po kamienicy i szukać ich. Dobrze, że nie dałam im numeru telefonu – zapłaciłam za kawę i lody i wyszłam z kawiarni. Pospacerowałam jeszcze trochę w jej pobliżu. Potem zrobiłam zakupy, przeszłam obok kawiarni z nadzieją, że któregoś z nich spotkam i autobusem wróciłam do domu. Do Henryka nie dzwoniłam. Dostałam wiadomość, że „jest zajęty”.

    – Samce z dużym ego, jeszcze większymi obietnicami i malejącym libido – mruknęłam rozczarowana i nie odpowiedziałam na smsa.

    *

    Wreszcie Henryk odpowiedział! Miał czas na spotkanie, ale dopiero za tydzień!

    – Zosiu, bardzo ciebie przepraszam, ale mamy urwanie głowy w pracy. Inwestor zmienił terminy i narzucił kilka poprawek! I nagle my musimy skończyć projekt o dziesięć dni wcześniej! Wiesz, co to znaczy „kilka poprawek” i „wcześniejszy termin”? Soboty przesiedziałem w pracy i nawet kilka nocy tutaj pracowałem, żeby innym nie blokować projektowania. Zresztą, w nocy nie pracuję sam. Aż żona zaczęła mnie podejrzewać o nocne imprezowanie, cha, cha! Wyobrażasz sobie? No, ale jeszcze tylko nadchodzący tydzień i wszystko wróci do normy. Chyba.

    – To kiedy będziesz miał czas? – przetrwałam potok słów i zadałam konkretne pytanie. Nie do końca mu wierzyłam.

    – Yyy, no trudno tak jednoznacznie podać termin, ale zadzwonię w przyszłą sobotę, dobrze?

    – Dobrze, pa!

    Rozłączyłam się i odłożyłam telefon. Usiadłam w fotelu i zapatrzyłam się w okno.

    – No, to się dowiedziałam… Wyruchał dupę i na razie ma dość! Pewnie jeszcze coś przygruchał na boku i jest „zajęty” – mruczałam wkurzona po rozmowie.

    W końcu niechętnie wstałam i poszłam do kuchni przygotować mężowi obiad. W pokoju już wyłożyłam ażurową bluzkę i krótką spódniczkę. Klapki na szpilce stały w przedpokoju. Zaskoczę męża strojem, kiedy podam mu obiad.

    *

    – Cześć, tu Marcin!

    – …

    – Złapaliśmy fajną babkę! Naprawdę! Jak ktoś ma talent łowiecki to… zawsze coś złowi. Starszy model, przechodzony i ma właściciela. Miałem ją u Romka. Sam wiesz: trochę alkoholu, muzyka, jakieś tańce, przytulanie, pieszczoty. Była podlana, więc specjalnie się nie opierała. I chyba miała większą ochotę niż my! Już więcej nie szukaliśmy…

    – …

    – No, co ty! Nic nie dosypywaliśmy! W kawiarni wypiliśmy po dwa kieliszki. Potem jeszcze u Romka. To wystarczyło. Wyjątkowo łatwo poszło! Też byliśmy zaskoczeni.

    – …

    – Słuchaj, zapytam Romka. To on ma tutaj mieszkanie i korzystamy z niego. Pomysł był jego. Ona kojarzy nas dwóch i godzi się na taki układ, więc muszę go zapytać.

    – …

    – No wiesz, trochę jej płacimy. Natknęliśmy się na nią w kawiarni przy rynku. Sądziliśmy, że to może być dziwka i nawet chcieliśmy odpuścić, ale potem okazało się, że to zwyczajna, głodna przygód mężatka. Chyba trochę naiwna, ale przez to wygodna w obróbce, cha, cha. I naprawdę chętna! Nie pracuje, mąż ją utrzymuje, więc chciała kasę za spotkania. Ale nie płacimy takich stawek jak biorą dziwki! No co ty! To po co byłaby nam taka potrzebna?

    – …

    – A wiesz, że nie wiem. Musiałbym zapytać Romka. Chociaż jeżeli on nagrywa, to zawsze uprzedza mnie. Rozumiesz, ustawiać się tak, żeby było dobrze widać babkę. No, nie tyle cycki, ile jej twarz! Potem Romkowi łatwiej z taką rozmawiać o jej przyszłości, cha, cha, cha!

    – …

    – No, ładna jest. I zadbana! Z przyjemnością patrzy się na nią.

    – …

    – Czy ja wiem? Ma ze czterdziestkę. W szpilkach każda efektownie wygląda. Wypięty biust, pupa w drugą stronę. Delikatny makijaż, ładne ciuchy. Zresztą, w taki upał żadna na siebie za dużo nie założy. Ciemna blondynka, rozjaśnione włosy, szczupła. Fajny cyc. Jeszcze sterczy! No, jest za co złapać. Dba o siebie. Ćwiczy i pływa czy coś.

    – …

    – Człowieku, łapiemy babkę, żeby sobie poruchać, a nie wypełniać ankietę! Chcesz zrazić kobietę do siebie, to sam pytaj o wiek. Ta, jeszcze skomentuj w stylu: „Myślałem, że jesteś młodsza”.

    – …

    – Chłopie, kobieta to nie koń, żeby jej w zęby zaglądać! W każdym razie my wyznajemy zasadę: jest atrakcyjna – bierzemy, nie jest atrakcyjna – mijamy szerokim łukiem.

    – …

    – Potem? Jeszcze dziobnąłem ją, zanim doszła do domu. Ot, taka zabawa z głodną suczką. Chciałem sprawdzić, jaka jest. Szarpała się, a jednak znowu miała ochotę. Ale bała się! Jakby nikt jej nie ruchał na ulicy! – Marcin głośno śmieje się. – No, to dłuższa historia.

    – …

    – No nie, miałem ochotę, więc skorzystałem. Ona nie broniła. Łatwa jest. Poza tym wyruchaliśmy ją we wszystkie dziurki.

    – …

    – Dała po krótkim przygotowaniu. Trochę protestowała, ale wiesz jak to jest. Jeden szarpnął za łeb, drugi wykręcił rękę i krótko wyjaśnił, na czym polega zabawa i babka zmiękła.

    – …

    – Zaliczyła kilka odlotów. Od razu widzieliśmy, że jest potrzebowska.

    – …

    – Babka rozkręca się. Trzasnąłem ją kilka razy w dupę i mam wrażenie, że lubi ten sport. 

    – …

    – Słuchaj, możemy wziąć ją we trzech, ale dołożysz się. Jeżeli Roman zgodzi się, to ja nie mam nic przeciwko temu. A ty… O, właśnie! A ty zorganizujesz jakiś rewanż?

    – …

    – No, mówiłem. Płacimy jej tyle, żeby miała ochotę jeszcze spotkać się. Jak we dwóch ją dosiadaliśmy, to potem potrzebowała trochę czasu na powrót do rzeczywistości.

    – …

    – Teraz ją odpuściliśmy. Romek uznał, że trzeba ją odstawić na trochę. Będzie łatwiejsza przy kolejnym spotkaniu, cha, cha, cha! Wiesz, jaki jest Romek. Umie obrabiać babki. Będziesz gotowy, to zadzwoń. Cześć!

    *

    Chyba nigdy więcej tak się nie ubiorę.

    Mąż najpierw zbeształ mnie, że chodzę tak ubrana, ale jak mu pokazałam gołą pupę, a potem siadłam rozkraczona na rogu stołu i pokazałam mokrą cipkę… Najpierw odłożył sztućce, spojrzał na mnie poważnie, a potem… Zgłupiał!

    Zaciągnął mnie do pokoju i zerżnął. To nie był zwykły seks! Nie trwało to długo, ale takie kilkanaście minut też może być fajne! W końcu ustawił mnie na czworakach, ukląkł i rżnął tak intensywnie, że… Myślałam, że już skończył, a on jeszcze wstał i dalej rżnął! Tak mi szarpał pupę… I dostałam jeszcze sporo mocnych klapsów. A wcale nie prosiłam o nie! Wreszcie wytrysnął we mnie i padł obok. Ciężko oddychaliśmy. Leżeliśmy chyba z pół godziny albo jeszcze dłużej. Potem mieliśmy siłę jedynie na wypicie butelki mineralnej. Ależ mi dogodził… I dalej leżeliśmy przytuleni do siebie.

    Wieczorem poprosił, żebym więcej tak go nie prowokowała, bo odjedzie raz na zawsze.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Slodka Dupcia

    Wypinasz tyłek w moją stronę. Prowokujesz mnie. Dobrze wiesz, że mam na ciebie ochotę odkąd przekroczyłaś próg mojego domu. Obracasz się do mnie przodem i patrzysz mi w oczy, po czym idziesz powolnym krokiem na korytarz. Podążam za tobą i widzę jak wchodzisz do jadalni. Idę za tobą.

     

    Ty już tam jesteś. Siedzisz na stole z szeroko rozłożonymi nogami. Jesteś bez majtek, co jeszcze bardziej mnie nakręca. Powoli podchodzę do ciebie, a ty coraz bardziej się uśmiechasz.

     

    Gdy już jestem przy tobie nie zwlekam, od razu dotykam twojej cipki. Jest wilgotna i ciepła, a moja chłodna dłoń powoduje u ciebie dreszcze. Wzdrygasz się, a ja zaczynam całować twoją szyję.

     

    Po chwili rozrywam ci koszulę, a twoje jędrne cycuszki niemal wyskakują ze staniczka. Ściągam ci go i widzę je w pełnej okazałości. Pięknie podskakują, masz cudowne piersi. Ściskam je mocno, tak, żeby lekko zabolało.

     

    Czuję twoją rękę na moim kroczu. Kusisz mnie, ale odsuwam ją i łapię obie twoje dłonie. Drugą ręką znowu schodzę do twojej cipki masując ją lekko.

     

    Daję ci klapsa w cipkę z zaskoczenia. Podskakujesz na stole, nie spodziewałaś się tego. Znowu zaczynam masować twoją pizdeczkę, po czym pada kolejny klaps, tym razem już mocniejszy. Chcesz się wyrwać, ale trzymam cię mocno. Na twoją cipkę pada seria uderzeń, aż robi się soczyście czerwona. Cały czas się rzucasz, próbując się uwolnić, ale nie dajesz rady.

     

    Mówisz mi, żebym przestał. Obok ciebie leżą twoje majteczki. Szybkim ruchem zwijam je w kulkę i wkładam ci do buzi. Patrzysz na mnie przerażonym wzrokiem.

     

    Sięgam do komody obok stołu i wyjmuję z niej kajdanki. Zapinam je na twoich nadgarstkach i w końcu mam wolne obie dłonie. Rozszerzam ci nogi, żeby mieć dobry widok na twoją cipkę. Nadal jest lekko czerwona.

     

    Obracam cię na brzuch i podciągam tak, że twoje stopy stoją na ziemi, a twój tyłek jest idealnie wypięty w moją stronę. Gładzę cię po pośladku, po czym wymierzam pierwszego klapsa. Jest mocny, podskakujesz. Rozstawiam twoje nogi szerzej i uderzam w pizdeczkę. Chwilę jeszcze napawam się widokiem, po czym ciągnę cię za włosy do góry. Wychodzimy z jadalni i schodzimy schodami do piwnicy. Zapalam światło, a ty zaczynasz się wyrywać gdy widzisz co jest w środku.

     

    Stoi tu spory stół z kajdanami na nogi i ręce i kilkoma otworami,  ale to nie to cię przeraża. Z boku, na ścianie, wiszą moje zabawki, których mam zamiar na tobie używać. Wszelkiego rodzaju pejcze, baty, wielkie dilda, wibratory, kulki analne, korki i wiele innych rzeczy.

     

    Prowadzę cię do stołu i siłą kładę brzuchem do dołu. Opierasz nogi o podłogę, a ja zapinam twoje ręce w kajdany i naciągam je tak, że są wyprostowane. Podchodzę do ciebie od tyłu i biorę jedną z twoich nóżek do góry. Ją również zapinam. To samo robię z drugą nogą. Idę do przodu i przeciskam twoje cycuszki w otworach stołu.

     

    Leżysz teraz kompletnie bezbronna z wypiętym tyłeczkiem i pizdeczką.

     

    Podchodzę do ściany i biorę z niej jeden z większych korków analnych. Idę do ciebie i całuję twoją dupcię minimalnie ją nawilżając. Zaczynam napierać koreczkiem na nią, ale jesteś zbyt spięta.

     

    — Spokojnie suczko — mówię, gładząc twoje słodkie pośladki. — Rozluźnij się, Twoja dupcia będzie ci za to wdzięczna.

     

    Kolejny raz zaczynam wkładanie ci koreczka, ale nadal jesteś spięta. Teraz to ignoruję i pcham go z całej siły. Próbujesz się wyrwać, ale nie jest to możliwe. Po chwili jest on w twojej dupci.

     

    CDN


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Foxy Foxy

    Pisane na natchnieniu w chwili podążania. 

    Słodka Dupcia czekała tylko, aż ktoś ją porządnie przerucha. Ma za swoje. Może kiedyś poznacie ich dalsze igraszki.

  • Wyspa szczescia – 13.

    Część 13.     

    Grzeczna, wyciszona Natalia nadal bawiła się Haliną „Alexis”. Nikt nie sądził, że właśnie ona może zachowywać się tak przebojowo podczas imprezy, i to wobec najstarszej zawodniczki! Halina upajała się chwilami, które dawały jej tyle rozkoszy i w ogóle nie myślała o konsekwencjach dzisiejszego wieczoru. Teraz szalała i cieszyła się chwilą!

    Sandra, 19-letnia brunetka, podeszła od tyłu do koleżanki, którą wcześniej sobie upatrzyła. Najpierw upewniła się, czy w ciemnościach nie pomyliła sylwetek. Znakiem rozpoznawczym była jej fryzura. Krótko strzyżone ciemnoblond włosy – na jeża. Teraz były bardzo rozjaśnione, więc fryzura intrygowała wszystkich, którzy lubili kobiety. Po orgazmie z „Adamem” i wypitym alkoholu został lekki szmerek, miłe wspomnienia, pobudzenie i nieodparta ochota na więcej. Objęła dziewczynę od tyłu, łapiąc ją za piersi. Wargami dotknęła jej karku. Dziewczyna drgnęła. Nie była przestraszona. Raczej zaskoczona pieszczotą. Ula była biseksualna. Wiedziało o tym tylko kilka dziewcząt i ku jej zaskoczeniu, nie rozpowszechniały tej informacji. Sandra miała ochotę sprawdzić się właśnie podczas zabawy z nią. Miała ochotę na perwersje i uznała, że właśnie Ula, na dodatek równolatka, będzie najbardziej odpowiednia.

    – Hej, tu Sandy – szepnęła jej do ucha. – Chcesz zabawić się ze mną?

    – Nooo, zgoda – odpowiedziała z ociąganiem, nie odwracając się. Próbowała przyglądać się wyczynom chłopaka z kolejnymi dziewczynami, a Sandra przeszkadzała. Właściwie też chciała spróbować, ale chętnych było znacznie więcej, a chłopak wyraźnie przygasł. – Marna kondycja – była zdegustowana wyborem Aldi. – Ile jeszcze zerżnie, zanim wytryśnie?

    – Co tak stoisz? – Sandra wyczuwała niezdecydowanie koleżanki. Czule pogłaskała ją po krótkich włosach.

    – Widzisz? – wskazała ruchem głowy dziewczyny kopulujące z chłopakiem. – Śmiechu warte, nie sądzisz? Wszystkie rzucają się na niego, jakby był jedynym facetem na naszej „wyspie szczęścia” – widząc marne szanse na seks z „Adamem”, sarkazmem próbowała gasić rozczarowanie. Zostawała Sandy i inne dziewczyny. – Aldi ma minusa za taką „niespodziankę”.

    – A czemu? – zdziwiła się Sandra.

    – No co ty? – teraz Ulka zdziwiła się. – Tylko jednego zdołała znaleźć? Inni pouciekali na drzewa?

    *

    – Szalony wieczór, co? – rozbawiona Sandy szepnęła Uli do ucha i znowu liznęła ją po karku, a potem wewnątrz ucha. Dziewczyna przechyliła głowę pod wpływem delikatnej pieszczoty. – Jeżeli masz ochotę, to ja mam jeszcze specjalne oczekiwania… – uprzedziła szeptem.

    Ula powoli odwróciła się. Dziewczyny w milczeniu objęły się i przytuliły. Były nagie, więc poczuły piersi koleżanki, twarde brodawki, rozgrzane ciała. Sam dotyk podniecił dziewczyny. Sandra przesunęła palec wzdłuż kręgosłupa Uli, delikatnie uszczypnęła ją w pupę i zachłannie chwyciła pośladek.

    – A co to za „specjalne oczekiwana”? – Ulka tuliła się na koleżanki. Położyła brodę na jej ramieniu i czekała na odpowiedź.

    Sandra mocno obściskiwała jędrny pośladek koleżanki. Przyłożyła usta do ucha Uli i wyjaśniła, jakie ma oczekiwania. Ula nawet nie drgnęła, patrząc w ciemność szeroko otwartymi oczyma. Była zaskoczona. Bardzo.

    – I jak? Nadal masz ochotę? – szepnęła brunetka do nadstawionego ucha, a dłoń z pośladka zjechała do rowka między nimi. Jeden palec stał się bardzo aktywny. Ula nie uciekała przed tą natarczywą pieszczotą. Silniej objęła koleżankę, oparła głowę o jej ramię i szerzej rozstawiła nogi.

    – No? Chcesz zabawić się? – szepnęła w przestrzeń. Nie doczekała się odpowiedzi. – Spróbuj!

    Sandra usłyszała. Przejechała palcem po kręgosłupie aż do karku. Potem włożyła palec w usta Uli. Dziewczyna nawilżyła go obficie. Sandy tym razem zjechała kciukiem po kręgosłupie, ugięła nieco nogi i zaczęła wpychać wilgotny, środkowy palec do odbytu koleżanki. Kiedy Sandra zaczęła płynnie poruszać się w pupie Uli, dziewczyna najpierw dyszała i ściskała ramiona kochanki, by po jakimś czasie cicho kwilić.

    – Dochodzisz? – zdziwiła się Sandy. Kolanem próbowała pocierać jej łechtaczkę.

    W pewnym momencie Ulka znowu zaczęła dyszeć, ale tak głośno, że docisnęła otwarte usta do ramienia brunetki. Sandra usłyszała stłumione wycie.

    *

     „Adam” pożegnał obie dziewczyny i z wysiłkiem oddychał.

    – Kurde – westchnął, potrząsając głową. Nie sądził, że dziewczyny będą miały aż takie potrzeby! – O! Dzięki! – podziękował dziewczynie, która podała mu butelkę z mineralną. Spojrzał. To była Aldi.

    – Jak kondycja, Tarzanie? – Aldi bawiła się stanem chłopaka. Widziała, że był wyczerpany. – Cienias – wyraziła opinię na swój użytek.

    – E… Eeee. Jakoś idzie – machnął ręką między łykami. – Fajne są te dziewczyny.

    – To super. Czeka następna – spojrzała na niego z ironią. W ciemnościach nie miało to znaczenia. – No! Bierz się do roboty!

    – Gdzie? – rozejrzał się ze zdziwieniem. W głosie chłopaka trudno było szukać cienia zadowolenia.

    – Tutaj! – Aldi stanęła przodem do ściany, oparła się o nią rękoma i zalotnie wypięła pupę. Spojrzała na niego: – No, ruszaj ogierze! Inne czekają.

    – To ty? Ale my już przecież…

    – Dawaj! Ty jesteś na rozgrzewkę. Podkręć mnie, zanim znajdę jakąś dziewczynkę – roześmiała się hałaśliwie.  

    Chłopak śliną nawilżył sterczącego penisa i wszedł w Aldi. Pewnym ruchem chwycił ją za biodra. Kiedy poczuła go, gwałtownie podniosła głowę i przeciągle stęknęła. Na ustach pojawił się uśmiech. Chwilę później chłopak rytmicznie rżnął gospodynię imprezy, a ta opuściła głowę i wdzięcznie poruszając pupą, stanęła w szerszym rozkroku. Rytm uderzeń penisa wymusił kolejne, głośniejsze stęknięcia.  

    „Adam” nawet starał się. Po jakimś czasie Aldi już głośno stękała. Niektóre dziewczyny przyglądały się jego staraniom i w milczeniu czekały na swoją kolej. Chociaż było ciemno i  niewiele widziały, były podniecone. Uderzenia biodrami „Adama” o pośladki Aldi, jej stęknięcia i posapywanie zmęczonego chłopaka działały na wyobraźnię. Dotykały się i siebie, jeżeli sąsiadka nie protestowała. Takie wypełnianie oczekiwania miało swój urok.

    – Dobra, starczy! – stęknęła głośno Aldi i zeszła z penisa „Adama”.

    Chłopak patrzył na nią nic nie rozumiejąc. Zapobiegliwie masował penisa. Nie zapominał o swojej roli.

    – Musiałam trochę się rozładować – wyjaśniła mu gospodyni imprezy, rozglądając się w ciemnościach. – No, która następna do „Adasia”? Zapraszam, bo chłopak się nudzi!

    Niezdarnie wykonał gest. Był już naprawdę zmęczony. Chciał zaprzeczyć, powiedzieć, że powinien chwilę odpocząć, odsapnąć, ale nie zdążył. Właśnie podchodziła kolejna dziewczyna.

    – Jesteś gotowy? – szepnęła Jola.

    Ruda nastolatka nie miała aktualnie chłopaka i nie mogła sobie pozwolić na zmarnowanie takiej okazji. Wyprzedziła inne oczekujące na skorzystanie z usług „Adama”. Chłopak zdołał tylko pokiwać głową. Chwyciła go za penisa i masowała.

    – Popieść mnie najpierw – szepnęła mu do ucha. I dodała: – Obie dziurki… – stanęła przed nim w rozkroku, palcami rozwarła wejście do pochwy. Chłopak z ulgą usiadł na tapczanie, przesunął dłońmi po nogach dziewczyny i chwycił ją za pośladki.

    *

    Halina już zaliczyła ‘niespodzianka’ przygotowanego przez Aldi, a teraz przyglądała się i przysłuchiwała. Jednak nie wytrzymała długo w bierności. Chwyciła za rękę stojącą tuż obok Gabrysię i przyciągnęła. Ekshibicjonistka nie kryła się ze swoimi potrzebami. Teraz stała i z zainteresowaniem obserwowała Aldi spółkującą z „Adamem”.

    – Co jest? – była zdezorientowana.

    – Chodź do mnie – szepnęła „Alexis” stanowczym tonem, siadając na tapczanie.

    Nieco zaskoczona Gabrysia zbliżyła się i patrzyła na „Alexis”. Kobieta zmusiła kochankę do rozkroku i zaczęła pieścić jej sutki. Kiedy brodawki twardniały, językiem energicznie lizała jej łechtaczkę.

    – Ooo – westchnęła ekshibicjonistka i wypięła biodra. – Jaka miła niespodzianka – pomyślała, rozkoszując się pieszczotami.

    Nie spodziewała się takiej aktywności akurat ze strony Haliny. Palce wsunęła w jej włosy. Była mile zaskoczona jej inicjatywą. Miała tylko 18 lat, ale już różne doświadczenia na swoim koncie, którymi nie chwaliła się przed koleżankami z drużyny. Przyjemność płynącą z seksu z kobietami właściwie dopiero odkrywała. Zachowanie Haliny było takie pociągające… Starsza od niej zainicjowała pieszczoty, dominowała, ale była delikatna i czuła. Nie tak zapamiętała chłopaków, z którymi uprawiała seks grupowy. A tego wieczoru jeszcze liczyła na ekscytujące doznania z innymi dziewczynami. Gabi pochyliła się i oparła piersi na głowie kochanki. Halina nieco odsunęła głowę i wzięła sutek w usta. Języczek zaczął szaleć. Dłonią przykryła łechtaczkę nastolatki.

    – Ooo, kochana jesteś… – tylko tyle zdołała wystękać Gabi. Właśnie spuściła się. Klimat tego wieczoru i alkohol skutecznie działały na zmysły uczestniczek.

    *

    Pamela stała między dwoma dziewczynami obok stosu koców. Jedna przylgnęła do niej z tyłu, a druga docisnęła swoje ciało z przodu. Poczuła jej drobne piersi na swoich. Dziewczyny były zdecydowane, ale delikatne. Zrobiło jej się ciepło. Czuła jak zasycha jej w ustach i wilgotnieje pochwa. Przymknęła oczy.

    – Dziewczyny, ja… – bała się niewiadomego.

    – Bądź cicho. Na razie my zajmiemy się tobą – szepnęła ta z przodu. Poznała ją. To była Karolina, 22-letnia szatynka, o prostych włosach do ramion. Pamela delikatnym gestem dotknęła jej włosów. Tak, to była ona, miała włosy spięte w charakterystyczny dla niej koński ogon. Uspokojona, czułym gestem objęła jej krępe ciało. Odchyliła głowę na bok, przyjmując pieszczoty szyi.

    – To ja, Majka – szepnęła do ucha Pameli 18-letnia szatynka i przesunęła koniuszkiem języka po małżowinie. Jej sytuacja finansowa stała się bardziej stabilna, kłopoty w domu nieco oddaliły się w czasie, nawiązała intymny kontakt z kierownikiem drużyny, więc nie miała oporów przed zabawą z koleżankami. Raczej świętowała w ten sposób stabilizację w najbliższym sezonie.

    Pamela drżała od ich pieszczot. Majka sięgnęła do jej łechtaczki, a drugą ręką odnalazła pierś. Twarz zanurzyła w długich, kręconych włosach kochanki. Brunetka głaskała jej udo. Drugą ręką nadal obejmowała Karolinę.

    – Szaleństwo – przemknęło jej przez myśl i z radością zapomniała się w pieszczotach z dwoma dziewczynami. Powoli, cały czas dotykając się, położyły się na boku na kocach. Znowu przylgnęły do siebie.

    *

    – Ej! Nieźle! – Sandrę zaskoczyła żywiołowość i możliwości Ulki. – Wiesz, to my mogłyby… – nie dokończyła nawet słowa i szybko rozejrzała się. – Chodź ze mną! – objęła ją za kark i poprowadziła do łazienki.

    Ula szła jak pijana obok ożywionej koleżanki. Jeszcze nie doszła do siebie po orgazmie. Potrzebowała chwili, żeby opanować się, a Sandra już ciągnęła ją dokądś. Nie miała siły, żeby zaprotestować albo zapytać o powód zmiany miejsca, więc posłusznie podążała obejmowana za szyję. Piersiami uderzyła w Sandrę, a ta wolną ręką chwyciła bliższą pierś i już nie puściła. Weszły do łazienki, jednak nie zapaliły światła. Świeczka w zupełności wystarczała.

    Dziewczyna usiadła na zamkniętym sedesie i szeroko rozstawiła nogi. Palce stóp z paznokciami pomalowanymi różowym lakierem oparła o posadzkę. Energicznie przyciągnęła Ulę.

    – No, chodźże! – patrzyła na nią wyczekująco. – Ulka, na co czekasz?

    – Sorki, ale jeszcze dochodzę do siebie – nadal była rozkojarzona przeżytym orgazmem.

    – Czyli najwyższa pora zrewanżować się koleżance – stopy z różowymi paznokciami niecierpliwie biegały po posadzce. Gestem ponagliła dziewczynę.

    Ula westchnęła cicho, powoli uklękła między nogami Sandry i dotknęła jej ud. Wtedy otrząsnęła się. Delikatnie pogłaskała uda, językiem liznęła wewnętrzną część uda, musnęła ją włosami przyciętymi na jeża. Sandra przymknęła oczy, odchyliła głowę do tyłu i zaparła się rękoma. Czekała na więcej. Ula prześliznęła się języczkiem po udzie i trafiła na wargi sromowe. Nawilżyła krawędź jednej i dotknęła zębami. Chwyciła w zęby i pociągnęła. Z wrażenia brunetka rozchyliła usta i mimowolnie napięła mięśnie brzucha. Ula zębami ‘smakowała’ jedną, a potem drugą wargę. Kiedy dziewczyna potrząsała głową, Ula rozwarła zęby i chuchnęła na łechtaczkę. Sandra głęboko westchnęła z wrażenia. Ciepłe powietrze owiało krocze. Koleżanka dotknęła jej językiem i wykonała powolne, subtelne ruchy językiem w górę i w dół.

    *

    Wyczuwała nabrzmiewającą łechtaczkę:

    – Coś jednak potrafię – nieznacznie uśmiechnęła się. Nieco mocniej pocierała ją językiem i nawilżała śliną. Brunetka syczała i postękiwała, a Ula mocno chwyciła jej pośladki. Ściskała je i masowała. Dotykanie podnieconej koleżanki sprawiało jej niewytłumaczalną przyjemność. Język zsunął się ku wejściu do pochwy i w końcu zaczął wsuwać się do jej wnętrza. Pomagała sobie palcem. Cofnęła język, a palec rytmicznie wsuwał się i wychodził z pochwy. Wsuwał się szybkim ruchem, wysuwał wolniejszym, jeszcze rozpychając pochwę. Głowa Sandry poruszała się w prawo i w lewo, włosy zasłaniały twarz.

    – Och, Ula! – westchnęła. Ledwo była w stanie usiedzieć w miejscu.

    Ula nagle wepchnęła dwa palce do pochwy i językiem potarła łechtaczkę w poprzek. Nieco inny bodziec okazał się tak mocny, że Sandra wyprężyła się, napinając wszystkie mięśnie. Fala rozkoszy ogarniała całe ciało. Zastygła w bezruchu. Usatysfakcjonowana Ula poniosła się i patrzyła na koleżankę. Nachyliła się nad nią, lewą ręką chwyciła ją za kark, a cztery palce prawej powoli wepchnęła do pochwy. Sandra zacisnęła zęby i zawyła! Ula nadal rytmicznie poruszała ręką, rżnąc koleżankę. Z zadowoleniem patrzyła na efekt swoich zabiegów. Brunetka drżała z podniecenia, a Ula dalej pchała w nią palce.

    W końcu przerwała pieszczoty i czekała aż koleżanka opanuje się. Wreszcie Sandra otworzyła oczy i podniosła się. Patrzyła w oczy koleżanki: 

    – Co jest?

    – Pocałuj mnie – poleciła Ula.

    Sandra objęła ją jedną ręką i przycisnęła wargi do warg kochanki. Ula oddała namiętny pocałunek. Ich piersi dotknęły się i obie poczuły przypływ pożądania. Wysunęły biodra i zetknęły się nimi. Ula pierwsza wepchnęła dłoń w krocze kochanki i zaczęła ją pieścić. Po chwili również brunetka wolną ręką odnalazła łechtaczkę koleżanki. Całowały się i intensywnie pieściły. Teraz, kiedy zaspokoiły pierwsze pożądanie, były dla siebie bardziej czułe i nadal takie namiętne… Nieco później doszły. Mały orgazm osiągnęły prawie razem.

    Po wszystkim pospiesznie odświeżyły się i wyszły z łazienki, trzymając za ręce. Zajęły wolny brzeg tapczanu. Przytuliły się i rozglądały, całowały. Nadal podniecone, ale zaspokojone nie musiały się ponaglać. Kiedy zrobiło się nieco luźniej, położyły się na tapczanie w poprzek i zaczęły pieścić. 

    *

    Agata zapukała do drzwi, weszła, minęła wąski przedpokój i znalazła się w pokoju. Trener siedział przy stoliku. Na widok Agaty podniósł szklankę z alkoholem, którą postawił obok kanapy.

    – Nie możesz odezwać się, kiedy pukasz? – burknął niezadowolony. Tajemnicą poliszynela było, że trener lubi wypić, ale on starał się zachować pozory, które ułatwiały mu pracę. Pociągnął łyczek.

    – Przepraszam Pana, ale nie chciałam, żeby ktoś wiedział o mojej wizycie – była skruszona, widząc jego niezadowolenie. 

    – E, tam – trener machnął ręką. – I tak wiedzą.

    Akurat w tym przypadku trener nie miał racji. Paradoksalnie trudna sytuacja finansowa klubu spowodowała, że część zawodniczek częściej niż zwykle kontaktowała się to z jednym, to z drugim trenerem. Większość zawodniczek naiwnie sądziła, że stabilność pozycji w drużynie rosła wraz z rosnącą częstotliwością wizyt u trenerów.

    – Kto? Niby jak? – Agata była zaskoczona i przestraszona. Przecież tak starała się ukrywać kontakty z trenerem…

    – A skąd ja mam wiedzieć? – wzruszył ramionami. – Ale wiedzą. No, rozbieraj się, suko! – trener był lekko podchmielony i agresywny.

    Aga wiedziała, że taki stan może oznaczać jego większą brutalność. Już była podniecona. Sprawnie rozbierała się i złożone części garderoby układała w stos na krześle.  

    Trener zamknął drzwi na klucz, a teraz krążył za nią i nie odrywał wzroku od kołyszących się piersi dziewczyny. Były takie apetyczne. I brodawki już sterczały.

    – Krzesło będzie mi potrzebne! – mężczyzna jednym ruchem zrzucił jej rzeczy.

    – Oczywiście, proszę Pana – bała się jego złości. – Przepraszam…

    – Ile mamy czasu? – zastanawiał się głośno. Spojrzał na Agę. Chciała coś powiedzieć, ale był szybszy: – Nieważne – machnął ręką. – Puszczę ciebie, kiedy skończymy. Klękaj.

    Aga posłusznie uklękła i siadła na piętach. Rozsunęła nogi, dłonie oparła na kolanach. Czekała.

    Trener zapalił świeczkę i przykleił do talerzyka, wyjął piłkę tenisową i położył obok. Potem na kanapie pojawił się pejcz i wibrator. Gruby. Obok leżała maska z zaklejonymi otworami na oczy.

    Przełknęła ślinę. Była podniecona i przestraszona. Nie odważyła się zapytać o cokolwiek.

    *

    Trener siadł przed Agą na kanapie i szeroko rozstawił nogi. Spojrzał na dziewczynę.

    – Bliżej! – polecił. Ostrożnie i szybko podeszła na czworakach. Nie wiedziała, czego oczekiwać, chociaż jego pozycja sugerowała dalszy ciąg.

    – No, pokaż suko, co potrafisz – powiedział. Dziewczyna już wychylała się do jego krocza, ale mężczyzna był szybszy. Chwycił piłkę tenisową i rzucił pod sufit na środek pokoju. – Aport!

    Dziewczyna nie zastanawiała się długo. Ruszyła na czworakach za piłką. Dwa razy podskoczyła, ale nie złapała piłki. Po trzecim koźle przycisnęła ją dłonią i wzięła w zęby. Odwróciła się do trenera. Błysnął flesz jego komórki.

    – Fotka na pamiątkę – wyjaśnił z uśmiechem.

    Szybko podeszła na czworakach do mężczyzny i położyła piłkę na kanapie. Tuż przy udzie trenera. Kiedy cofała się, pierś dotknęła jego uda.  

    – Przepraszam – szepnęła speszona. Spuściła głowę, unikając wzroku swojego Pana i uklękła przed nim, oczekując na kolejne polecenie.

    Obfite piersi kołysały się przy każdym jej ruchu. Trener nie mógł oderwać od nich wzroku. W końcu wyrwał się z odrętwienia i rzucił piłkę pod sufit.

    – Aport, suko! – Ruszyła szybciej niż za pierwszym razem.

    *

    Cdn.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick