Author: admin

  • Spelniona fantazja o zonie z kolega

    Moim małym zboczeniem zawsze było to że chciałem zobaczyć swoją żonę z innym facetem, pewnego dnia kiedy pojechałem z kolegą, którego dawno nie widziałem do galerii w której pracowała moja żona postanowiłem go jej przedstawić. Weszliśmy więc do jej sklepu, gdzie stała przy ścianie i się już z daleka uśmiechała bo nas zauważyła. Przedstawiłem ich sobie, porozmawialiśmy chwile po czym wyszedłem z Mariuszem ze sklepu, chwile z nim jeszcze pogadałem, widziałem że spodobała sie mu moja żona dlatego też zapytałem sie go w prost czy miałby na nią ochotę, on odpowiedział twierdząco że gdyby nie była moją żoną na pewno by jej nie odpuścił, mi od razu zaświtało w głowie i zaprosiłem go by przyszedł na drugi dzień pod wieczór do nas do domu na piwko. Tego samego jeszcze dnia gdy moja Edyta wróciła z pracy do domu spędziliśmy miły wieczór przy winie i rozmowie, pytałem jej sie czy podobał się jej Mariusz, ona odparła że w sumie to OK znaczyło to że jej sie spodobał. Poruszyłem z nią temat trójkąta z nim, strasznie sie upierała że nie chce i odmawiała, ja nie napierałem ale powiedziałem że zaprosiłem go do nas do domu na piwko, na jutrzejszy wieczór, wiedziała że moje spotkania z kolegami w domu kończyły sie zazwyczaj tak że koledzy zostawali u nas na noc.

                 Gdy przyszedł dzień następny i zbliżał sie wieczór mi głowa parowała od wymyślania planu jak sprawić by ona sie zgodziła na zabawę z Mariuszem, już nawet nie zależało mi na tym by samemu w tym uczestniczyć tylko na tym by oni zaszaleli, na samą myśl o tym wtedy ( jak i dziś ) we mnie krew wrzała. Nastąpił ten moment, ktoś zapukał do drzwi, poszedłem otworzyć, to był Mariusz. Kazałem mu wejść do pokoju i sie rozgościć ja poszedłem do kuchni gdzie Edyta szykowała nam przekąski, podszedłem do niej od tyłu, miała na sobie koszulkę bez ramiączek dzięki czemu z łatwością wsunąłem jej ręce od góry pod bluzkę łapiąc ją za piersi, pocałowałem ją w szyje i poprosiłem ją by poszalała trochę zemną przy Mariuszu chodziło mi by sie zaraz nie gniewała jak coś zrobię co mogło by normalnie ją skrępować, ona odparła że dobrze ale tylko trochę i jak powie że nie, to mam przestać, mi to odpowiadało więc sie zgodziłem. Poszliśmy więc już razem do pokoju, Mariusz siedział w fotelu, my siedliśmy koło siebie na wersalce. Od razu zaproponowałem piwo, to była część mojego planu by lekko spić ich oboje by się rozluźnili J Tak też miną dłuższy czas i parę piwek pękło 🙂 wszyscy sie z lekka wstawiliśmy, Edyta położyła sie koło mnie na łóżku kładąc głowę mi na kolanach, w jednej ręce trzymałem piwo a drugą zacząłem drapać ją po plecach a z czasem rękę przesuwałem coraz bardziej do przodu ku jej dekoltowi, w pewnym momencie zjechałem ręką już tak bardzo że odsłoniłem jej jedną pierś ukazując cudowny sterczący sutek J w ten sposób że Mariusz to zobaczył i co chwilkę spoglądał na rozwijającą się sytuację, Wiedziałem że to jest ten moment w którym Edyta zaraz zwróci mi uwagę mówiąc że przesadzam i żebym przestał ale ona spojrzała sie mi w oczy unosząc lekko głowę i się uśmiechnęła 🙂 ja też sie uśmiechnąłem, ona położyła z powrotem głowę a ja wróciłem do miziania jej po cudownej jędrnej piersi i stojącym sutku, podniecała mnie myśl że on to wszystko widzi, bawiłem sie tak parę minut spoglądając co chwilę na Mariusza jak dyskretnie spoglądał na jej cycuszka, strasznie mnie to kręciło więc postanowiłem powoli odkryć drugą pierś, powoli lecz stanowczo z sunąłem więc całkiem koszulkę z jej piersi, ona nie zareagowała w ogóle, znaczyło to że niema nic przeciwko. Choć też było widać że spogląda co chwile na Mariusza i na jego reakcje. Bawiąc się tak doprowadziłem do tego że oby dwa cycuszki stały się twarde jak skała i sutki sterczały jak by miały zaraz wystrzelić, on spoglądał coraz częściej patrząc raz na Edytę a raz na mnie, gdy patrzył na mnie widać było że nie wie jak ma się zachować, w pewnym momencie mnie niestety jak to przy piciu piwa dopadło parcie w pęcherzu no i musiałem wyjść do toalety i ją zostawić na łóżku z pięknymi piersiami na wierzchu, postanowiłem ich nie zakrywać tylko tak jak leżała ją zostawić i zaczekać na rozwój sytuacji, miałem nawał myśli, ubierze się czy co zrobi a może on coś zrobi ?? byłem ciekaw….

    Gdy już wychodziłem z toalety przy drzwiach czekał Mariusz, stał uśmiechnięty i burknął coś w stylu ” Fajną masz żonę ” Zapytałem go podoba ci sie to ??

    On odparł że bardzo, na to ja go złapałem za ramie uchyliłem sie ku jego uch i po cichu powiedziałem ” Więc zapomni dziś że to moja żona 🙂 i zabaw sie z nią o ile ona ci pozwoli “

    On sie uśmiechną odparł ” Pewien jesteś ? ” powiedziałem że tak i poszedłem do pokoju gdzie była Edyta, niestety jej bluzeczka zakrywała już piersi, niewiem kiedy to zrobiła i czy sama J

    Postanowiłem więc prowokować sytuację dalej i rozłożyć łóżko tak by można było we troje usiąść na nim i oglądać telewizje sącząc przy tym piwko, zgasiłem przy tym światło by stworzyć odpowiedni mrok w którym to tylko telewizor oświetlał cały pokuj.

    Spojrzałem na Edyta miała na sobie oprócz wspomnianej koszulki która z resztą sama z siebie co chwile jej odsłaniał piersi, krótką czarną minióweczkę która ledwo zakrywała jej pośladki, wyglądała ślicznie, i się uśmiechała, siadła na środku łóżka, po czym sięgnęła po koc mówiąc że jest jej chłodno, którym to też sie przykryła, nie czekając usiadłem obok niej wsuwając sie również pod koc, czekaliśmy tak chwile na Mariusza który był w łazience, jak już przyszedł chciał z powrotem siąść na fotelu ale zaproponowałem by usiadł z nami na łóżku bo będzie lepiej w tv patrzeć 🙂 on sie uśmiechną  i usiadł z drugiej strony przy mojej żonie, ona sama zaproponowała by on też pod koc wszedł jednocześnie podnosząc go, w tym też momencie nieświadomie odsłoniła widok swojej cipki oczywiście w majteczkach, bo spódniczka jej się podwinęła do góry, on się spojrzał uśmiechną i od razu wskoczył pod koc. Zrobiło sie miło i przyjemnie siedzieliśmy piliśmy dalej piwka wstawiając sie co ras mocniej, przy jakimś filmie, ja obejmowałem Edytę miziając ją znowu po dekoldzie, odsłaniając jej piersi, najpierw jedną i po chwili drugą, w świetle telewizora sprawiały na prawdę niesamowity widok i do tego te sterczące sutki J ona sprawiała wrażenie w ogóle nie zauważać tego, za to Mariusz już praktycznie nie mógł oderwać wzroku od jej dekoltu. W pewnym momencie zauważyłem że pod kocem Edyta rozchyliła lekko nogi a pomiędzy jej kolanami coś sie rusza, przyjrzałem sie bliżej całej sytuacji i już byłem pewien że Mariusz zaczął działać, jego ręka masowała jej uda, trwało to może kilka chwil jak jego ręka znalazła sie znacznie wyżej, spojrzałem na żonę i widziałem jej maślane oczy co znaczyło że jego palce musiały już zahaczyć o jej cipkę. Mi sie znowu zachciało do toalety a przy okazji pała mi już tak stała że myślałem że mi spodnie rozerwie, więc poszedłem spuścić ciśnienie, trwało to dosłownie moment nigdy wcześniej tak szybko sie nie z masturbowałem jak wtedy. Ale jak wyobrażałem sobie co dzieje sie pod kocykiem normalnie zaczynałem drżeć z zachwytu. Gdy wyszedłem już z łazienki postanowiłem po cichutku podejść do pokoju i zobaczyć co robią podczas mojej nieobecności, wychylając się delikatnie z za futryny ujrzałem ich siedzących dalej na łóżku ale J w namiętnym pocałunku i z jego ręką obmacującą cycki mojej żony, postałem tak kilka sekund poczym celowo głośniej tupnąłem by wiedzieli że idę, W tym momencie oboje się lekko speszyli, odsuwając się od siebie, ja już byłem prawie pewien że może coś z tego być, ucieszyło mnie to tak jak małe dziecko się cieszy gdy dostaje lizaka. J

    Gdy już wszedłem do pokoju i usiadłem koło nich wszyscy stwierdziliśmy że jest już późno i trzeba iść spać, choć tak naprawdę nikt o tym nawet nie myślał J. Edyta powiedziała że pójdzie do drugiego pokoju z Mariuszem pościelić mu łóżko podczas gdy ja będę szykował łóżko dla nas, zgodziłem się i uśmiechnąłem się, pokój był po drugiej stronie mieszkania więc nie wiedziałem co się tam dzieje a trochę czasu już minęło ponieważ ja zdążyłem pościelić łóżko i iść po ras kolejny do łazienki. Odczekałem jeszcze chwilę i podszedłem po cichutku pod drzwi które były nie domknięte zajrzałem i zobaczyłem ich w objęciach leżących na łóżku, Edyta leżała akurat tyłem do drzwi a jej minióweczka podwinęła się tak że całą dupkę w sexownych białych stringach miała na wiechu, całowali się bardzo namiętnie nie zwracając uwagi na nic, ja stałem pod tymi drzwiami zaglądając przez tą szczelinę przez dłuższy czas, delektując się tym widokiem, każdym ruchem Mariusza, obmacującego jej dupkę na przemian z piersiami i udami. Kutas stał mi jak dąb, po ras kolejny poszedłem się strzepać do łazienki, jeszcze nigdy tyle razy pod rząd nie zdarzyło mi się tak podniecić. Gdy już skończyłem wróciłem pod pokój w którym miał spać Mariusz, zajrzałem a oni dalej w uściskach J zapukałem i wszedłem, po ras kolejny udali że nic nie zaszło aby się zaczerwienili Edyta gdy się odwracała aby podciągała koszulkę która znajdowała się w okolicach jej pępka J, ja udałem że nic nie widziałem i zaproponowałem jeszcze jedno piwko przed telewizorem u nas w sypialni, oni się zgodzili.

    W sypialni podobnie jak wcześniej Edyta usiadła po środku a ja z Mariuszem po brzegu, jego ręka od razu znalazła się na jej udzie tak jak by mnie tam nie było, a co bardziej mnie zdziwiło jej ręka na jego J Przykryłem nas kocem dla świadomości dyskrecji J poczym i ja wsunąłem rękę pomiędzy jej uda lecz nie po to by samemu poczuć jej cipkę, tylko po ty by złapać jego za rękę i stanowczo położyć ją na jej cipce by się zaczął nią bawić, nie trzeba było długo czekać, dosłownie kilka sekund by usłyszeć niezwykły dźwięk jego palca zanurzającego się w jej mokrej chyba wręcz ociekającej cipce.

    By pozwolić im bardziej się rozkręcić udałem że to piwo mnie bardzo zmogło i zsunąłem się na brzeg łóżka i udawałem że śpię. Nie trzeba było długo czekać gdyż usłyszałem jej głos proponujący mu by się położyli. W momencie gdy na łóżku było zamieszanie związane z tym że się kładli ja odwróciłem się twarzą w ich stronę dalej udając że śpię, on już był bez spodni tylko w bokserkach, ona odwrócona plecami do mnie z wypiętą pupą gdyż jej spódniczka się już dawno podwinęła. Leżałem i delektowałem się tym ja namiętnie się obściskują i całują, Mariusza ręce były już wszędzie, raz na jej pupie a to za chwilę w jej cyckach i pomiędzy nogami J po chwili ona już miała zdjętą spódniczkę a jej koszulka była zwinięta w rulonik na wysokości pępka na pupie aby w blasku nocy były ledwo zauważalne stringi, w powietrzu unosił się zapach jej soków i dźwięk jego palca wirującego w jej cipce, w pewnym momencie dźwięk ustał, co przykuło bardziej mą uwagę, spojrzałem na nich, Mariusz ssał jej sutki a ręką próbował jej zsunąć stringi lecz mu się nie udawało więc ona lekko uniosła pupę i jedną ręką mu pomogła je zsuwać odsłaniając w pełni swe wdzięki a drugą rękę miała w jego bokserkach które też zaraz mu zdjęła, poczym się uniosła zsunęła głowę w jego kroczę i zaczęła ssać jego penisa, on w tym czasie niemalże wił się na łóżku, jej głowa skakała ras w górę raz do dołu on ręką dociskał jej głowę by mocniej to robiła lecz ona w tym momencie wrócili do wcześniejszej pozycji i zajęć J ja po raz kolejny prawie eksplodowałem więc powoli zacząłem się podnosić by wyjść do łazienki, oni zdawali się Worgule nie zwracać już na mnie uwagi, byli tak zafascynowani sobą że nie zauważali chyba mnie. Gdy wróciłem z łazienki to co zobaczyłem przerosło moje najskrytsze fantazje, moja żona leżała z rozłożonymi szeroko nogami a on leżał na niej wchodząc w nią i penetrując jej cipkę swym kutasem, znów przystanąłem przez moment w drzwiach tak by dać im chwile dla siebie, obserwowałem jak się pieprzą, to mnie strasznie kręciło J po paru minutach postanowiłem wejść, gdy wszedłem i położyłem się koło nich przestali, położyli się obok jak gdyby nigdy nic, ja udałem że od razu zasnąłem, Edyta w tym czasie podniosła się i podeszła do stołu przy którym przysiadła się napić, miała na sobie aby tą koszulkę którą nie chlujnie podciągnęła by się troszkę zakryć, lecz zaraz za nią wstał Mariusz ze stojącą pałą, podszedł do niej od przodu złapał ją jedną ręką za głowę i wetkał jej penisa do ust a drugą ręką ściągną jej z powrotem koszulkę i zaczął się bawić jej cyckami, ona mu ssała patrząc się jednocześnie na mnie, widocznie widać było moje oczy bo widziałem uśmiech w jej oczach do mnie i pomachała mi ręką. Roskosz na fotelu trwała chwilę po czym wrócili do łóżka.

    Położyli się jak wcześniej i od razu zaczeli się całować on się zsuną do jej cycuszków i zaczął ssać jej cudownie sterczące sutki jednocześnie wsuwając palce w jej mokrą cipkę, wibrował w niej tak że z daleka było słychać głośne chlupanie jej soków, ona się prężyła i coraz szybciej oddychała lecz nie zostawała mu dłużna gdyż ręką waliła mu konia tak że całe łóżko podskakiwało, aż w pewnym momencie on zaczął szybko oddychać i pocichł postękiwać aż jego oddech ustał i wydał z siebie długie stęknięcie J lecz mimo tego nie odpuszczał Edycie i dalej wirował w jej cipce sprawiając że jej oddech był już bardzo szybki i regularnie zaczeła postękiwać co świadczyło o coraz większym podnieceniu, zaczeła sapać i coraz głośniej wzdychać aż doszła, jęknęła głośno i wyraźnie, Mariusz powoli zwalniał z ruchami w jej cipce całując przy tym jej cycki, to było niesamowite mi pała mało zębów nie wybiła więc jak już Edyta się uspokoiła wstałem poraz kolejny do łazienki spuścić się gdyż już nie mogłem wytrzymać z podniecenia.

    Gdy po paru chwilach bo dosłownie tyle to trwało wróciłem do pokoju leżeli oboje nago, Edyta na boku a Mariusz przytulony do jej pleców, trzymał ręką za jej pierś J super widok J

    Położyłem się obok nich i po chwili żona uniosła głowę, ucałowała mnie w policzek i przytuliła się do mnie. Nad ranem przebudziłem się gdy Mariusz ubierał się i żegnał się namiętnym pocałunkiem z moją żoną, która miała na sobie jedynie w prześwitujący szlafroczek,

    Czy działo się coś przed tym ?? Niewinem, bo ja spałem, a oni wyglądali na rozbudzonych, więc może J

    Jest to historia prawdziwa, która do dnia dzisiejszego podnieca mnie tak że od razu mogę eksplodować, niestety była to moja jedyna do tej pory historia tak ostra i chyba ostatnia L

     

     

     

    Wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie powyższego opowiadanie bez mojej wiedzy będzie uznane za kradzież, ze względu na to iż jest to mój tekst i moja historia J

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    N
  • Fotograf cz1

    Zupełnie nie wiem jak to się stało.

    Pamiętam imprezę. Pamiętam obdrapane z tynku do gołej cegły, stare i popękane mury kamienicy. Był jakiś bar ze świecących kubików, przy nim mnóstwo ludzi, był kibel z ceramicznym parapetem, na którym chyba siedziałem paląc papierosy.

    Tylko dlaczego jestem teraz w łóżku z jakąś blondyną…?

    Dobra jeszcze raz, po kolei. Zbierz myśli człowieku. Kobieta jest świetna, łóżko nie jest twoje. To nie może być źle.

    Głowa mi pęka, to jest pewne.

    Ok, na pewno była robótka, fotografowanie zamkniętej imprezy w kamienicy. Urodziny jakiejś młodej gwiazdeczki, fucha jak co piątek.

    Tak, coś mi się przejaśnia, jaja zaczęły się już od wejścia.

     

    ——

     

    • co to znaczy “nie wejdę”?! Zapłacono mi żeby wejść! I to właśnie z tym..! Łapy precz od obiektywu! Obsmarujesz pan paluchami, tego się nie przeciera t-shirtem!

    Wielki jak stodoła kark popatrzył na mnie ponuro. Trzymał w jednej ręce mój aparat w sposób, od którego robiło mi się słabo. Zaraz upuści! Albo dosczętnie zapaskudzi szkła, co za koszmar…

    Drugą ręką sięgnął do krótkofalówki i nie spuszczając mnie z oka zaczął wywoływać posiłki.

    • Szefie? Jest tu jakiś chudy młodzik. Tak, z aparatem. Co? Nie, nie ma legitymacji ani zaproszenia. Bo ja wiem? Blondyn taki, bez brody, ni chuja nie kojarzę. Zaczekaj…-tu odsunął na chwilę urządzenie od ucha.
    • jak się nazywasz młody?
    • Przemysław. Przemek, z firmy fotostory. Błagam, muszę mieć zdjęcia od początku…

    Ochroniarz odwrócił się ostentacyjnie, chwilę jeszcze trzymał słuchawkę przy uchu, a gdy w końcu się odwrócił, oddał sprzęt, kazał stanąć obok, i poczekać aż przyjdzie szefowa.

    Zrezygnowany oparłem się plecami o mur obok wejścia. Wytrząchnąłem z paczki z białymi Marlboro jednego i przypaliłem, osłaniając dłonią płomień od gorącego letniego wiatru który przewalał się ulicą.

    Zaciągnąłem się głęboko opierając głowę o ścianę i przyjrzałem się szybko wydłużającej się kolejce.

    Towarzystwo było raczej mieszane, chociaż wyglądało że dziewczyny są w przewadze. Na imprezie obowiązywał styl klubowy, a więc w ruch szły obcasy, krótkie sukienki, spódniczki, szorty i wszelkiej maści kolorowe, zwariowane bluzki na ramiączkach. Część co bardziej zapobiegliwych pań trzymało przewieszone przez ramię lekkie płaszczyki lub kurtki, czy marynarki. Większość była bardzo młoda, wyglądała na niewiele ponad 18 lat, ale widziałem też trochę takich koło 25 a nawet po 30stce. Wszystkie bez wyjątku walczyły z całych sił z silnym wiatrem, który siał spustoszenie wśród pieczołowicie poukładanych fryzur.

    Faceci, jak zwykle w podobnych warunkach byli dość nudni. Wszyscy smart-casualowi, w lekkich garniturach, lub marynarkach do wzorzystych spodni. Żadnych szaleństw, koszul w kwiaty, sandałów… no, z wyjątkiem jednego gościa w superkolorowej, do połowy rozpiętej koszuli, krótkich spodniach i w mokasynach. Nie mogę, facet wyglądał jak z “żaru tropików”. Był po 40stce, niesamowicie głośny i z jakiegoś powodu dziewczyny nie uciekały przed nim w popłochu. Wychodzi – ktoś znany, jedyna opcja. Może jakiś projektant?

    Nieważne, byłem w końcu w pracy, wycelowałem więc obiektyw w rozanielonego kurdupla obejmującego dwie wysokie panny w super krótkich spódniczkach i lejących się topach, tak delikatnych że bez trudu widać było stojące sutki.

    Pstryk pstryk.

    Skrzywiłem się do siebie. Zupełnie nie mój typ, bezsensownie wulgarne. Popatrzmy dalej.

    Sukienka za kolano, srebrna, jakby z cekinów, całkiem fajna. Kobieta przed 30stką, genialna, szczupła figura, zgrabna pupa, drobne piersi. Pod ramię facet w czarnych spodniach i czarnej koszuli z podwiniętymi rękawami, pod szyją absurdalnie wielka czerwona mucha. Przystrzyżona broda, prezenter telewizyjny. To nowa dziewczyna?

    Pstryk pstryk.

    Szukając kolejnego celu zagapiłem się na jedną grupkę.

    Trzy dziewczyny, koleżanki. Dwie w niebotycznych szpilkach i jakichś krótkich sukienkach. Ładne, ale nic specjalnego. Nie wyróżniały się w tym tłumie modelek, blogerek i piosenkarek. To trzecia przykuła moją uwagę.

    Była bardzo wysoka, czarne, ażurowe szpilki na srebrnym obcasie powodowały, że na oko równała się z moimi 185 centymetrami wzrostu. Miała szczupłe, umięśnione nogi. Cudowne, jak wyrzeźbione stopy i kostki pewnie stojące w trudnym bądź co bądź obuwiu, widać że to dla niej nie pierwszyzna. Kształtne łydki, z tatuażem przypominającym zwichrowaną pięciolinię na jednej z nich. Na sprężyste uda i nieduże, widać wysportowane, okrągłe pośladki, miała naciągnięte obcisłe i diablo krótkie jeansowe szorty. Po prawdzie, to trochę podarte.

    Powyżej ubrana była w białą koszulę z przedłużonym kołnierzem postawionym na sztorc i podwiniętymi do łokci mankietami, tworzących figlarne skrzydełka. Kilka górnych rozpiętych guzików ukazywało ładny dekolt i skrawek koronkowego czarnego stanika, który oprócz tego wyzywająco przebijał przez koszulę. Do tego wszystkiego bardzo regularne rysy twarzy, ciemna śliwkowa szminka i symboliczny makijaż, oraz długie za łopatki blond włosy z przepalonymi słońcem bielutkimi pasemkami… wow.

    Pstryk pstryk. Może się nie obrazi.

    Zagapiłem się. Beznadziejnie wstydliwie, tak, że przypaliłem usta zapomnianym fajkiem, a na domiar wszystkiego nie zauważyłem managerki szarpiącej mnie za rękaw.

    • Przemek, kurwa, idziesz do środka czy nie?
    • Przepraszam, jasne, idę. Zasadniczy ochroniarz. Nikt go nie uprzedził o fotografie? Patrząc po niebieskiej łunie z okien na piętrze, już się zaczęło…?
    • Ty wiesz ilu ludzi próbuje na krzywy ryj wejść na taką imprezę? Połowa z tych co tu stoją, to przybłędy, które myślą że w ładnych ciuchach nikt nie będzie pytał o zaproszenia.
    • Zgoda…to co, do środka! Pani przodem.

    Obejrzałem się jeszcze tęsknie na moją piękność, ale zniknęła mi gdzieś w tłumie.

    Ruszyłem za managerką. Nigdy jej nie lubiłem. Większość takich kameralnych imprez w dziwnych miejscach jest obsługiwana przez tą starą, wychudzoną raszplę i jej dwóch dandysowatych asystentów. Ciężko jej uniknąć więc trzeba żyć w zgodzie, ale nie lubię jak na mnie patrzy.

     

    ——–

     

    Ok…coś mi zaczyna świtać. Ale głowa boli tak, że nie mogę zdzierżyć. Zaraz, gdzie ja mam telefon. O, tutaj! Leżą spodnie, na pewno w kieszeni. Jest!

    Ja nie mogę, 11 rano. To zabalowałem… Zabalowaliśmy?

    Widzę tylko burzę włosów znad kołdry, niech może śpi…

    Nię będę jej budził ale chętnie zagadam, nie zdarza mi się często taka pobudka. Poszukam prysznica, może z wodą spłynie trochę mgły alkoholowej.

     

    ——–

     

    Wnętrze było zaskakujące.

    Stara, rozpadająca się kamienica z pomocą zręcznie rozstawionych lamp, kilku sztalug z obrazami, paru barów alkoholowych i strategicznie umieszczonych stolików na drinki, zyskała coś jakby nowe życie. Rozświetlone kolorowymi swiatłami sztukaterie sufitowe i ścienne robiły niesamowite wrażenie i stanowiły bardzo atrakcyjne tło dla moich zdjęć.

    Tradycyjnie, niedaleko od wejścia, przy schodach na piętro, stała ścianka dla fotografów. Pomyślałem że strasznie nudno byłoby sterczeć tutaj, tak jak moi koledzy po fachu, przez następne półtorej godziny i strzelać bezmyślnie każdego kto staje przy ściance.

    Moje zadanie było inne, specjalizowałem się w zdjęciach “z natury”. Okazało się, że ładne niepozowane zdjęcia, niejako z ukrytej kamery, są w cenie a mi wychodzą wyjątkowo dobrze.

    Zrobiłem krótką rundkę po podwórku i udostępnionych gościom pomieszczeniach. Na zewnątrz rozstawili grilla z obsługą, kolejny barek z piwem od jakiegoś sponsora i koksowniki na wieczór.

    Znalazłem gdzie toalety, gdzie bary, gdzie towarzystwo zaczyna się gromadzić chętniej, gdzie jest parkiet… słowem, przygotowałem grunt do pracy i zacząłem rozglądać się za ciekawymi celami.

     

    ——-

     

    Mam, prysznic! I umywalka! Glp Gbh…pffff Ekhu, Jezu jak mi się chciało pić.

    Ciekawe swoją drogą gdzie zgubiłem majtki… No nic, letnia woda pomoże na wszystko.

    Mam nadzieję.

     

    ——-

    Usiadłem ciężko przy barze na zwolnionym przed momentem hokerze. Położyłem aparat na blacie, wycelowałem mniej więcej w parkiet, wziąłem do ręki zdalny wyzwalacz i odetchnąłem głęboko. To było długie i niezbyt owocne kilka godzin biegania po chałupie.

    • Coś podać? – młody kelner, ładny, przylizany. Jak oni wszyscy. Nie to co ja, szara koszula, czarne spodnie, bez krawata. Na głowie niestrzyżony od miesiąca chaos, 2-dniowy zarost..ehh
    • Piwo. Jakiś lager, bez wydziwiania poproszę.

    Po chwili stanął przede mną zroszony kufel ze złotym napojem, a ja w międzyczasie, i później popijając bez pośpiechu, obserwowałem parkiet.

    Laska w szeleszczącym kombinezonie w kolorze różowego złota, wielgachne okulary, jakiś kok na czubku głowy. Podnosi się z przykucu, sunąc pośladkami po zakłopotanym kelnerze.

    Pstryk pstryk. Może się nada.

    Para w objęciach, ona pijana jak cholera, on ma zdecydowanie za nisko dłonie jak na towarzyski taniec. Znam go, to chyba jakiś piosenkarz.

    Pstryk pstryk.

    O, to jest ciekawe. Na piętrze, do jakiegoś zamkniętego pomieszczenia udało się włamać jednej z modelek, obciętej krótko rudej. Faceta nie kojarzę, chyba kelner sądząc po koszuli.

    Wymieniłem szybko obiektyw na długi, sprawdziłem pamięć na karcie i włożyłem kilka tekturowych podkładek pod aparat, żeby ustabilizować go wycelowanego w górne okna.

    Trzeba być w miarę subtelnym, nie chcę żeby pół sali się zajarało i zaczęło wyglądać w co ten facet taką armatą celuje. Byłoby po sesji.

    Osłoniłem lekko ręką obrócony ekranik podglądu i włączyłem nagrywanie.

    To musiało już chwilę trwać, bo całowali się bez opamiętania. On trzymał jej udo uniesione w górze i wędrował dłońmi po pośladku. Ona, wpijając w niego dłonie na zmianę całowała w usta, szyję i wtulała się w ramię łapiąc oddech. Byli podobnego wzrostu. Ciekawe jak ona sobie później poradzi z poprawą makijażu, wygląda to dosyć dramatycznie…

    Tak, sytuacja zdecydowanie musi już trochę trwać, koniec z całowaniem. Gość pchnął dziewczynę na ścianę i zadarł jej spódnicę nad biodra. Z tej perspektywy widziałem niewiele tego, co się działo poniżej wysokości pępka, ale jej dłonie wduszone w jego włosy i dociskające głowę do podbrzusza nie zostawiały za wiele wyobraźni. Podobało jej się, nie wiedziała czy dociskać mu głowę, czy sobie uwolnioną spod bluzki pierś Trochę próbowała robić obie te rzeczy na raz..

    Nieźle, nie sądziłem że będzie taki połów. Szkoda że dziewczyna jest mało znanym zwierzakiem wybiegowym, pewnie film skończy w prywatnym archiwum.

    Gestem przyzwałem kelnera i poprosiłem o jeszcze raz to samo. Próbował zerknąć mi przez dłoń w ekranik, ale zniechęcony moim spojrzeniem odszedł do obowiązków.

    Mijały sekundy, dostałem drugie piwo i , wciąż zakrywając dyskretnie ekran podglądu sączyłem je, chłonąc z zainteresowaniem rozwijającą się scenę.

    Para zamieniła się przy ścianie, dziewczyna strasznie tarmosiła sprzączkę od paska, ale z niecierpliwości w końcu poddała się i uznała że sam rozporek w pełni wystarcza.

    Boże, mam nadzieję że facet przygotował się, również higienicznie na takie ewentualności, byłby potworny wstyd jakby zniechęcił tak piękną istotę do podobnie porywczych gestów.

    Ona się nie zniechęciła, on trochę odleciał… no i fajnie.

    Kilka razy zamachałem ręką w powietrzu, usiłując chwycić kufel, ale nie było go w zasięgu. Co jest, przysiągłbym że był pełny.

    • Strasznie długo się czeka na własne, a tobie  wolno idzie. Pozwolisz?

    Ładny, kobiecy głos. Silny, zdecydowany, absolutnie nie dziewczęcy. Odwróciłem się w jego kierunku i zobaczyłem moją diwę sprzed budynku. Po żuchwie, rozgrzanej szyi i dekolcie płynęły perełki potu. Koszula wyglądała na bardziej rozpiętą niż poprzednio. Była zgrzana od tańca, ale spojrzenie miała niezwykle bystre.

    Uderzyła mnie fala gorąca. Modliłem się żeby nie dostać rumieńców, w ogóle żeby nie dać po sobie poznać zaskoczenia. W pierwszej chwili strasznie mnie speszyła ta bezpośredniość, to że jestem w pracy, że w jej ramach właśnie nagrywam parę uprawiającą seks.

    Coś w jej spojrzeniu, lekki uśmiech kącikiem ust ,albo błysk w oku uspokoił mnie. Zresztą, na koniec to przecież ona podeszła zagadać, prawda?  

    • Zająłem się robotą. Powinienem biegać jak porąbany po całej kamienicy, ale po kilku godzinach trzeba było trochę ochłonąć. Tańczyłaś?

    Cudownie, mózg zlasowany do końca. “Tańczyłaś”? Naprawdę nie mogłem wymyślić nic mądrzejszego.

    • Ano, tańczyłam bystrzaku, skąd wiedziałeś? – uf, obróciła w żart. Nawet się uśmiechnęła!
    • Sorry, praca trochę ogłupia, ciężko wczuć się imprezę, kiedy polujesz na dobre ujęcie. Jestem Przemek. – wstałem od lady i podałem rękę, żeby chociaż minimalnie zachować twarz w formalnościach.
    • Ja Andżelika…pff no nie patrz tak na mnie, wiem, rodzice mi to zrobili. Wszyscy mówią na mnie Ana. A ty co tak zasłaniasz ręką ciągle, co? “Aparazzi”? W co wycelowałeś tą armatę?
    • Żaden tam ze mnie …”aparazzi”… Robię zdjęcia z imprez, takie, rzekłbym, naturalistyczne. Bardzo jesteś pruderyjna?
    • A wyglądam na taką?

    W sumie zupełnie nie potrafiłem powiedzieć, na jaką mi wygląda. Ale założyłem, że pytanie retoryczne to rodzaj przyzwolenia.

    • Podejdź, usiądź koło mnie i przysuń się bliżej, bo ekranik mały, a nie mogę ruszyć sprzętu. I cichutko, bo mi spłoszysz zwierzynę.
    • Jaką zwierzynę..? Oooh… wow, nieźle! – Na obrazie właśnie widać było jak kelner, z rozpiętą zupełnie koszulą obejmuje od tyłu rudą. Ruda stała jedną nogą na parapecie, z bluzką i biustonoszem podciągniętym nad piersi, na których facet trzymał mocno dłonie, dociskając dziewczynę jeszcze mocniej do siebie. Spódnica wciąż była powyżej bioder, natomiast miała na sobie majtki, przesunięte jedynie trochę na bok. On przylegał do niej całym ciałem i dynamicznie ruszał biodrami, trzęsąc jej udami i pośladkami. Na pewno brzmiało to trochę jak aplauz w teatrze. Stali na tyle blisko okna, że na komputerze byłoby zapewne widać sporo sprośnych detali. Kobieta wyglądała że zaraz straci przytomność z wysiłku i wzbierającej fali przyjemności, a facet, czerwony na twarzy wyglądał że zaraz albo skończy albo wymięknie.
    • Ha, znam ją! To Gośka, byliśmy współlokatorkami kiedyś! Ona jest pojebana. Zobaczysz, nie da mu wyjść. Kręcą ją miejsca publiczne, myślę że bardziej pijana próbowałaby na parkiecie.
    • Żartujesz? Dobra, zakład. Na tym znaczku pocztowym nie widać czy facet ma gumkę…
    • Na pewno nie ma, mówię ci, to wariatka.
    • Dobra, w razie czego potwierdzimy na czymś większym. O co?
    • Na razie następne piwo. I jak wygram pokażesz mi jak wyszłam, tam przed budynkiem.

    Wmurowało mnie, ale nie miałem czasu dyskutować, bo akcja miała się ku końcowi. Mężczyzna wyraźnie opadając z sił zaczął przyspieszać tempo w takim ostatnim zrywie do szczytu i chwycił dziewczynę za biodra w sposób sugerujący że zaraz odsunie ją na długość ramion. Ona musiała to wyczuć, bo zdjęła nogę z parapetu i pchnęła go pośladkami i całym ciężarem ciała, tak że klapnął z mocą o ścianę, rozkrzyżowany i zupełnie zaskoczony. Ona wcisnęła w niego wypiętą pupę, zarzuciła ręce do tyłu chwytając go dodatkowo za uda i zaczęła ruszać się w górę i w dół. Facet nie bronił się, a w pewnym momencie po prostu oplótł wokół niej ramiona i ścisnął mocno z głupią miną. Następnie podniósł głowę do góry, dotykając ściany czubkiem głowy i odetchnął głęboko. Ona w ostatnich chwilach tej przejażdżki wyglądała, że chce go rozsmarować po ścianie, ale w momencie kiedy ją objął zaczęła się cała trząść konwulsyjnie i pewnie upadłaby na podłogę. Utrzymała się jedynie dzięki uchwytowi i być może dodatkowej stabilizacji od tyłu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szary

    Na pewno planuję ciąg dalszy, zresztą duża jego część jest już gotowa. Feedback pomaga z motywacją do pisania, dlatego wrzucam, z nadzieją że zadziała pobudzająco 🙂

    Nie miałem pojęcia do jakiej kategorii to się kwalifikuje, ta wydała mi się przynajmniej na razie najlepsza

  • Partnerka mojego ojca

    Cześć, nazywam się Piotrek i kilka dni temu obchodziłem swoje 19 urodziny. Od roku mieszkam samemu na Ursynowie w Warszawie i studiuję na UW. Moje życie układa mi się całkiem dobrze pomijając fakt, że moi rodzice rozwiedli się kilka lat temu. Mój ojciec nie potrafił się dogadać i poświęcić swojej pracy dla rodziny. Ja zamieszkałem wtedy z mamą, a on znalazł sobie nową partnerkę, Ewę. Miałem okazję dobrze ją poznać w ostatnie wakacje, gdy mieszkałam przez miesiąc z Ewą i ojcem. Była businesswoman, więc dużą część dnia spędzała w domu, gdy tata był w swojej redakcji. Naprawdę dobrze rozumiałem się z Ewą, mimo że była ode mnie 10 lat starsza, całe dnie spędzaliśmy na żartach i pogadankach, jednym słowem przyjemnie spędzałem z nią czas. Ta przyjemność nie wynikała tylko z jej osobowości, Ewa była też bardzo pociągającą kobietą. Miała 170cm wzrostu, długie falowane rude włosy i świetną figurę, którą podkreślała obcisłymi spódniczkami i dopasowanymi koszulami.

     Miesiąc temu dowiedziałem się, że Ewa i mój ojciec nie są już razem. Szczerze mówiąc najbardziej szkoda mi było Ewy, wiedziałem że coś czuła do mojego taty, a on nie bez powodu pożegnał się z kolejną kobietą. Po paru tygodniach przestałem się tym przejmować i uznałem że widocznie tak musiało być. Tak jak wcześniej wspominałem, ostatnio miałem urodziny i zaprosiłem kilku kolegów i koleżanek. Nie była to duża impreza, ze względu na wielkość mojego studenckiego mieszkania, oraz na liczbę moich przyjaciół. Zaprosiłem 5 osób i po paru godzinach i paru piwach pożegnałem ich i powoli kierowałem się spać, bo było już po 23. Wtedy nagle usłyszałem dzwonek do drzwi, pomyślałem że ktoś czegoś zapomniał i poszedłem je otworzyć. Wtedy ukazała mi się w nich Ewa, ewidentnie wracająca z pracy. Miała na sobie czerwone szpilki, obcisłą czerwoną spódniczkę i białą koszulę. Jej urodę podkreślały falujące rude włosy, delikatny makijaż i czerwona szminka na jej ustach.

    -Wszystkiego najlepszego Piotrek – powiedziała zalotnie z uśmiechem

    -Dzięki, dzięki, nie spodziewałem się że przyjdziesz, proszę wejdź – powiedziałem cały czas zdumiony i oszołomiony jej obecnością.

    Ewa weszła do mojej kuchni i usiadła przy stole. Poczułem jednak wtedy potrzebę.

    -Ewa, pozwolisz że skoczę do łazienki na chwilę

    -Żaden problem, to mi nawet pasuje, przygotuję twój prezent – odpowiedziała i przygryzła wargę.

    Rozbudzony sytuacją poszedłem do toalety i szybko załatwiłem swoje potrzeby. Po chwili wróciłem do kuchni, a Ewa… zniknęła. W tamtej chwili zacząłem się zastanawiać czy czasem nie oszalałem. Z tych rozmyślań wyrwał mnie dopiero słodki głos Ewy rozchodzący się z mojej sypialni. Gdy tylko go usłyszałem szybko podszedłem i.. oniemiałem. Na moim łóżku, na swoim boku leżała Ewa, cała naga. Moja reakcja musiała ją rozbawić bo roześmiała się, wstała, podeszła do mnie i szybko mnie rozebrała. Wtedy zaczęła mnie całować, gdy jej miękkie usta dotknęły moich otrzeźwiałem i zauważyłem w jakiej jestem sytuacji. Cały czas w miłosnym uścisku zacząłem zjeżdżać moimi rękoma z jej barków, przez jej szczupłą talię, do jej jędrnych pośladków. Zacząłem je uciskać, ale Ewa nagle mi przerwała, uklęknęła i wzięła mojego nabrzmiałego penisa w prawą dłoń i zaczęła ją rytmicznie przesuwać. Po chwili zaczęła całować główkę mojego penisa, lewą ręką bawiąc się moimi jądrami. Minęło kilka minut i byłem już całkiem gotowy do działania. Wtedy Ewa, najpierw delikatnie, a następnie szybko, zaczęła ssać mi kutasa. Patrzyła mi prosto w oczy, a ja patrzyłem na jej czerwone usta w których co chwilę znikał mój penis. Mogłem tak stać wiekami, ale znałem swoje możliwości. Odsunąłem ją od siebie, jeszcze raz ją namiętnie pocałowałem i położyliśmy się na łóżku. Ona leżała na plecach, tuż obok niej trącałem jej cipkę główką swojego kutasa. Jednocześnie uciskałem jej sutki i piersi. W pewnym momencie wykonałem silny ruch biodrami i wbiłem się w cipkę Ewy. To było niesamowite, nie do porównania z masturbacją. Jej cipka zacisnęła się lekko to moim penisie, a ona sama lekko pisknęła. Powtórzyłem to, po czym zacząłem przyspieszać. Doszło do tego że jedynym dźwiękiem jaki był słyszalny w pokoju, był szybki oddech Ewy i moje ciało co chwila uderzające w jej pośladki. Po pewnym czasie się znudziłem. Zatrzymałem Ewę, położyłem się na plecach, a ona usiadła na moim kroczu. Objąłem ją, przycisnąłem do siebie, zacząłem całować i jednocześnie, tak szybko i mocno jak tylko umiałem, zacząłem w nią wchodzić. Czułem teraz jej oddech na mojej twarzy, ledwo była w stanie mnie całować ze względu na intensywność moich ruchów. Nagle cała zesztywniała, krzyknęła i rozluźniła wszystkie mięśnie. Poczułem że doszła, teraz był czas na mnie. Ewa doskonale wiedziała o co mi chodziło. Zeszła ze mnie, klęknęła na łóżku pomiędzy moimi nogami i gdy tylko wzięła mojego kutasa do buzi, doszedłem a ona połknęła i zlizała całą moją spermę. Po wszystkim zaśmiała się, cała naga się do mnie przytuliła i zanim zdążyłem coś powiedzieć zasnęła u mojego boku.


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl

    Cześć, jak wam się podobało opowiadanie? Podzielcie się opinią w komentarzach.

    Macie dla mnie jakieś propozycje tematów opowiadań? Również napiszcie o nich w komentarzach, a ja spróbuje zrealizować wasze życzenia.

    Pozdrawiam

  • Kemping 1.1

    Camping 1.1

     

    Aldonka nie odzywała się do mnie i wszelki słuch po niej zaginął. Pozostało mi po niej odwaga i śmiałość w kontaktach z dziewczynami i teraz jak tylko nadarzała się okazja, to jebałem je na potęgę, zarówno te młodsze jak i dojrzałe często kobiety. W miarę upływu czasu rósł też mój kutas. Przed maturą miał już 18 cm i był dużo grubszy od tego, który odwiedzał piśkę Aldonki.

    Nie wiązałem się z żadną dziewczyną na stałe. Chyba czekałem, że odezwie się Aldona, którą tak skrycie, na swój sposób, kochałem. Jest to też wyjaśnienie czemu i teraz w wieku 33 lat nie mam żony ani żadnej partnerki, z którą mógłbym pozostać w stałym związku. No i to moje niesamowite zapotrzebowanie na seks. Zdarzało się, że w ciągu jednej doby potrafiłem wyruchać po kilka razy i pięć partnerek a mój kutas po chwili odpoczynku był gotowy znowu podjąć to dzieło. Jak już pisałem uwielbiałem jebać małolatki, ponieważ były niesamowicie ciasne a poza tym doskonale robiły loda, starając się zawsze połknąć mojego chuja najdalej jak tylko mogły. Nie dorównywały one jednak w akrobatyce i technikach jebania starszym dziewczynom i kobietom. Te ostatnie miały jeszcze jeden walor. Sowicie nagradzały mnie za osiągnięte orgazmy. Były to albo drogie podarunki albo kasa, na której brak nigdy nie mogłem narzekać.

    Wreszcie zdałem maturę i dostałem się na poznańską polibudę. Miałem dosyć daleko do domu dlatego na pierwszym roku moi rodzice postanowili wynająć mi kawalerkę. Po długich poszukiwaniach znaleźli taką bardzo blisko Ronda Rataje a więc i Posnanii największej galerii Poznania.

    Rok akademicki zaczynał się w październiku a na początku lipca dostałem propozycję od ciotki Danki, tak tej co mnie rozprawiczyła, żebym zajął się ośrodkiem domków kempingowych leżącym nad jeziorem jakieś 25 km od Poznania. Po prostu jej mąż wziął ten ośrodek w ajencję ale oni nie mogli się nim zająć do końca. Nie miałem innego wyjścia tylko się zgodzić, szczególnie, że Danka przyjechała z propozycją osobiście i niemal do rana przerobiliśmy niemal całą Kamasutrę. Była naprawdę doskonałą kochanką.

    Ośrodek składał się z dwudziestu trzech domków drewnianych z bali, dwuizbowych, ustawionych szeregami wzdłuż biegnącej niemal do samej plaży leśnej drogi. Między izbami znajdowała się mała łazienka z prysznicem, umywalką i ubikacją a w większym pomieszczeniu mały aneks kuchenny z kuchenką mikrofalową, płytą grzewczą, lodówką i szafkami na talerze i garnki i inne akcesoria kuchenne. W małym pomieszczeniu były tylko dwa tapczaniki jednoosobowe, dwa krzesła i niewielki stolik. W większej izbie dodatkowo były jeszcze dwa foteliki, niewielka ława i telewizor zawieszony w rogu na specjalnych uchwytach. Wszystkie domki nie tylko z zewnątrz ale i w środku były niemal identyczne. Tylko jeden stojący na końcu tej alei różnił się od pozostałych. W nim właśnie na całe lato miałem zamieszkać ja. Ten domek składał się właściwie z jednego dużego ok. 25 m2 pomieszczenia z aneksem kuchennym i wejściem do nieco większej, wyposażonej dodatkowo w wannę łazienki i przestronną wnęką z szerokim 160 cm łożem. Resztę stanowił dosyć bogato wyposażony salon z dwoma fotelami, ławą i dużo większym bo 40 calowym telewizorem oraz niedaleko drzwi biurkiem z komputerem stacjonarnym, w którym była cała dokumentacja ośrodka.

    Po tej upojnej nocy Danka zawiozła mnie na ten ośrodek i pokazała wszystko. W środku znajdował się już czynny sklep i dzierżawiona przez kogoś innego jadłodajnia. Niedaleko plaży znajdował się jeszcze jeden budynek w kształcie kwadratu. Był on podzielony na dwie równe części, z których jedną stanowiła część damska a drugą męska. W każdej z tych części były po sześć kabin prysznicowych i pięć ubikacyjnych. Obydwie części przedzielone były cienką, gipsową ścianką działową, w której jak się później przekonałem powydłubywane były nieraz spore dziurki.

    Znaczna część domków była już zamieszkała i wszystkie dane na temat terminów opuszczenia i dalszych rezerwacji miałem znaleźć w komputerze i jak powiedziała Danka sprawdzić osobiście odwiedzając w ciągu dnia poszczególne kampingi. To jednak miało nastąpić następnego dnia, ponieważ do wieczora mój kutas zajęty był odwiedzaniem niezwykle gościnnej pizdy ciotki, która jeszcze przed północą opuściła ośrodek. Rano wstałem koło dziesiątej, opłukałem się prysznicem siedząc w wannie i bez majtek założyłem luźne bermudy i koszulkę na ramkach. Miałem wtedy 193 cm wzrostu i około 85 kg wagi z ładnym umięśnieniem wynikającym z częstej bytności na basenie i w siłowni, ciemne włosy i zielone oczy. Te wszystkie walory i 18 cm kutas powodowały, że miałem dosyć duże wzięcie u płci przeciwnej i liczyłem, że teraz nie będzie inaczej. Po wyjściu z domku skierowałem się do jadłodajni gdzie miałem jako kierownik całego ośrodka darmowe posiłki. Wszedłem do środka i natychmiast nie mogłem oderwać wzroku od obsługujących wczasowiczów kobiet. Jedna w wieku około czterdziestu lat, dosyć postawna ale nie gruba czarnulka, z dużymi cyckami i szeroką dupą, uśmiechała się promiennie na mój widok. Obok niej krzątała się podobna jak dwie krople wody ale znacznie młodsza, może o dwa trzy lata ode mnie, prześlicznej urody czarnulka. Młodsza miała znacznie mniejsze cycki ale już też bardzo kształtne i nie była taka szeroka w biodrach i wszystko wskazywało, że była to matka i córka. Mój nieźle wyeksploatowany poprzedniego wieczora przez Dankę kutas natychmiast zareagował na te dwie piękności i sztywniejąc zaczął powolną wędrówkę bokiem ku górze.

    – A to pan będzie nowym kierownikiem ośrodka – starsza zmierzyła mnie spojrzeniem z góry na dół i z powrotem.

    Młodsza natomiast spojrzała tylko raz i natychmiast spuściła wzrok na dół.

    – Ja mam na imię Janina a to moja córka, świeżo upieczona licealistka, Ola – starsza nadal patrzyła śmiało w moim kierunku.

    – Ja mam na imię Marek i od października zacznę studia na polibudzie – odpowiedziałem lekko speszony ich nieziemską urodą.

    Tym razem i młodsza spojrzała na mnie i z wyraźnym zażenowaniem zaczęła nakładać dla mnie solidną porcję jajecznicy. Usiadłem w rogu i zacząłem obserwować przewijających się gości, których miałem dopiero poznać. Obok przy stoliku usiadł na oko czterdziesto letni mężczyzna z wyglądającą na rówieśnicę Oli, bardzo ładną i zgrabną blondyneczką. Nagle do stołówki wtargnęła około 15 osobowa grupa, w różnym wieku młodzieży. Jak się później okazało byli to uczestnicy dwutygodniowego obozu sportowego w wieku od 16 do 19 lat i składającego się z 11 dziewczyn i 4 chłopaków. Opiekunkami obozu były dwie cudownie umięśnione a więc zapewne absolwentki AWF-u dwudziestopięciolatki. Pozostałe stoliki zajęte były przez starsze osoby, na które nie zwróciłem większej uwagi.

    – To była naprawdę bardzo smaczna jajecznica – zwróciłem się do Oli oddając tacę przy barze.

    – To specjalność mojej mamy – powiedziała nadal spuszczając wzrok.

    – Czy obiad tez będzie taki smaczny? – spytałem.

    – Myślę, że tak. Mama bardzo dobrze gotuje a ja się od niej uczę – odpowiedziała tym razem patrząc mi w oczy.

    – To będę musiał to wam jakoś wynagrodzić – powiedziałem myśląc o ostrym ruchaniu obydwu kucharek.

    Znowu spuściła oczy a ja wyszedłem ze stołówki i poszedłem do sklepiku. Tam o dziwo za ladą zastałem nieco starszego od siebie chłopaka.

    – Marek – przedstawiłem się.

    – Wojtek – odpowiedział i dodał – jestem na trzecim roku historii i zarabiam to na studia, prowadząc sklep ojca.

    – To musimy się zaprzyjaźnić bo ja do końca września będę kierownikiem ośrodka – odpowiedziałem.

    – To jeszcze możemy wciągnąć do paczki mojego kumpla ratownika. On ma na imię Patryk – ucieszył się sprzedawca.

    – Oki – odpowiedziałem i kupując dwie flaszki wódki, słodkie wino, pepsi i sok oraz dziesięć piw udałem się w kierunku swojego domku.

    Zakupy rozlokowałem w lodówce i otworzyłem sobie tylko jedno piwo. Usiadłem w fotelu i sącząc je zacząłem przeglądać w Internecie strony na jakie wchodziła moja poprzedniczka. W dokumentach znalazłem całą dotychczasową dokumentację ośrodka i postanowiłem zajrzeć w wideo. Tu nie było wcale dokumentów a jedynie filmiki i to ku mojemu zdziwieniu kręcone z rożnych ukrytych kamer na terenie ośrodka. Wszedłem w plik podpisany Janina i Ola i w pierwszym filmiku zobaczyłem starsza kucharkę w bikini spacerującą po plaży. Była bardzo pociągająca i mój kutas ponownie to potwierdził. Na drugim filmiku Janina kąpała się pod prysznicem i teraz mogłem podziwiać jej zarośniętą czarnymi włosami pizdę. Na trzecim filmie starsza kelnerka była ostro jebana przez dwóch facetów, z których jeden był mężem Danki a drugi zwrócił moją uwagę ogromnym przyrodzeniem, długości chyba ponad 25 cm i grubym jak flaszka od piwa. Janina lekko skrzywiła się gdy ten olbrzymi chuj wchodził w jej dupę a potem gdy dołączył do niego też potężny kutas męża Danki ale potem jęczała z rozkoszy i aż sikała w czasie orgazmu. Na następnym filmie mogłem podziwiać cudowną pizdeczkę Oli, którą dziewczyna pocierała rączką obserwując jak na dwa baty ruchana jest jej matka. Uznałem, że szesnastolatka jest jeszcze dziewicą i będzie trzeba coś zrobić żeby to zmienić. Dalej na filmach byli różni goście ośrodka w różnych nieraz bardzo ciekawych pozycjach seksualnych a same filmiki tak mnie podnieciły, że zapragnąłem wyjebania jakiejś nastolatki, ponieważ najbardziej podnieciło mnie nagranie z łaźni gdzie starszy nauczyciel ostro ruchał gimnazjalistkę a z sąsiedniej kabiny przyglądały się młodsze dziewczyny. Było bardzo ciepło i w samych bermudach wyszedłem z domku. Kutas w ogromnej ochocie sterczał mi do góry i był twardy jak konar drzewa. Wszedłem do łazienki i przez ścianę usłyszałem dziewczęcy chichot i podpowiedzi żeby ktoś tam sobie włożył palec w piśkę. Przywarłem okiem do jednej z dziurek i zobaczyłem dwie nastolatki w wieku szesnastki, które gołe zabawiały się swoimi kuciapkami. Jedna z nich odważnie palcowała się wpychając w wyraźnie ruchaną już pizdę trzy palce a druga delikatnie rozchylała fałdki zewnętrznych warg sromowych i patrzą na to co robi jej koleżanka trącała paluszkiem malutką, różowiutką perełkę łechtaczki. Nie zastanawiałem się długo i po chwili byłem już po drugiej stronie ścianki w niezamkniętej od wewnątrz kabinie dziewczyn. Widać doświadczona nastolatka szybko ściągnęła mi spodnie i kucając zaczęła lizać mojego napalonego chuja. Spodenki opadły mi na kostki i byłem tak zaskoczony tym natychmiastowym atakiem, że tylko objąłem jej głowę dłońmi i dociskałem mocno do krocza gdy kutas znalazł się w jej buzi. Potem dołożyłem do tego ruch pupą a wolną ręką przyciągnąłem bliżej drugą dziewczynę, którą pochylając się pocałowałem w usta. Nie uciekała ale wyraźnie cała drżała. Zaczęliśmy całować się jak szaleni a ta która robiła mi loda połykała teraz niemal całego mojego chuja. Byłem straszliwie podniecony. Pociągnąłem do góry głowę kucającej ślicznej blondynki i obróciłem ja tyłem do siebie. Oparła się rękoma o ściankę i wypięła pupę. Natychmiast wbiłem jej chuja w gościnną pizdę i zacząłem jebać jak szalony. Była ciasna ale widocznie już nieraz gościła w sobie kutasy, bo jej pochwa rozciągała się coraz bardziej. Ruchałem ja kilka minut i wreszcie wyrwałem chuja z jej pizdy i zalałem plecy pierwszą salwą spermy. Szybko obróciła się i resztę strzałów chwyciła w usta.

    – Tak młoda a już tak się pięknie ruchasz? – spytałem lekko zaskoczony.

    – Oj robię to krótko, bo dopiero od swojej szesnastki ale za to bardzo często – odpowiedziała i podstawiła pizdę pod strumień ciepłej wody.

    – Ale twoja koleżanka to chyba jeszcze cnotka – skierowałem spojrzenie na kucającą w kąciku kabiny bardzo drobniutką dziewczynkę.

    – Ona jest starsza ode mnie o dwa miesiące ale chyba jeszcze nie ruchana – odpowiedziała nastolatka.

    – Jeszcze nie… I tak bardzo się boję… – jęknęła mająca może trochę ponad 150 cm wzrostu, malutkie cycuszki i szczupłą dupkę nastolatka.

    – A czego się boisz? – spytałem odwracając się w jej kierunku a jej wzrok opuszczony wbity był w mojego zwisającego znacznie mniejszego kutasa.

    – A bo… A bo… On był taki duży a teraz tak się skurczył – jęknęła.

    – Zaraz twoja koleżanka postara się żeby był duży – powiedziałem i natychmiast poczułem jak zręczne palce odsłaniają ze skórki żołądź mojego chuja a potem niknie ona cała w buzi tej pierwszej. Nie trzeba było długo czekać a kutas tak pieszczony szybko zesztywniał i urósł.

    – Szybko połóż się na podłodze i szeroko rozłóż nogi – rozkazałem zaskoczonej dziewczynie.

    Wykonała moje polecenie i teraz lekko odsunąłem tą robiącą mi loda a sam położyłem się na drobniutką nastolatkę. Przejechałem złączonymi palcami po jej małej pizdeczce. Była bardzo mokra i uznałem, że jest gotowa na jebanie. Wyruchana przedtem nastolatka podciągnęła kolanka koleżanki do góry i gdy uniosłem pupę nakierowała mojego sztywnego chuja na szparkę pizdeczki drobniutkiej koleżanki.

    – Aaaa… ałaaaa…. Nieeee…. To takie dużeeee…. – krzyczała gdy mój kutas pokonując opór wnikał w jej wnętrze.

    – Cicho głupia, bo się zleci pół ośrodka – uspokajała bardziej doświadczona małolatka.

    – Aaaa… Nieeee… To taaaak boooliii… Nieeee… – darła się dalej szesnastolatka gdy przebiłem jej błonkę i wszedłem w jej pizdę niemal całym chujem.

    Wtedy goła przyjaciółka zakneblowała jej usta swoimi i mogłem rozpocząć coraz ostrzejsze jebanie. Ruchałem ją jak szalony coraz bardziej czując jak oporne do tej pory ścianki pochwy dziewczynki poddają się naporowi mojego chuja i jak po kilkudziesięciu pchnięciach wchodzę w nią cały. Prężyła się i unosiła pupę a ja w końcu klęknąłem na posadzce i podciągnąłem jej pupę na uda. Teraz mój kutas jeszcze głębiej penetrował jej mocno zaczerwienioną pizdę i gdy go wyciągałem był cały we krwi z rozdziewiczenia. Wyraźnie też na jej brzuszku widzą było wędrówkę chuja we wnętrzu dziewczyny. Z ust dziewczyny wydobywały się tłumione pocałunkiem koleżanki jęki, które coraz mniej świadczyły o bólu. Wreszcie ciasnota i gorąco jej wnętrza spowodowało, że mój kutas zaczął pulsować i wyraźnie czułem w nim wędrówkę spermy. Szybko wyprostowałem się w biodrach i w momencie pierwszej salwy mój chuj znalazł się w buzi pierwszej z dziewczynek. Ledwo nadążała z połykaniem nasienia a jego reszta kapała na falujący niedawnym jebaniem brzuszek szesnastolatki.

    – Ależ byłyście doskonałe i skąd wiedziałyście, że chce mi się ruchać – powiedziałem obmywając z krwi opadającego chuja.

    – Wcale tego nie wiedziałyśmy – westchnęła doświadczona w seksie nastolatka – A przed pójściem na plażę chciałyśmy wziąć prysznic i przebrać się kostiumy.

    – A ty jak się czujesz – spytałem niedawnej cnotki.

    – Nadal mnie jeszcze mocno boli – jęknęła małolatka.

    – To za dwa dni przejdzie i jeszcze będziesz się prosić o ponowne ruchanie – uspokajała ją przyjaciółka.

    – To jeszcze mi powiedzcie jak macie na imię? – spytałem.

    – Ja jestem Kinga a to Majka – odpowiedziała bardziej doświadczona jednocześnie myjąc pizdę i po wytarciu ubierając skromniutki strój bikini.

    – Ja od dzisiaj jestem kierownikiem tego ośrodka i mam na imię Marek – przedstawiłem się.

    – A już myślałam, że będzie nudno na tym obozie – jęknęła Kinga – Nie jesteśmy na nim najmłodsze.

    – To muszę was zapoznać z ratownikiem Patrykiem i sprzedawcą ze sklepiku Wojtkiem – zaproponowałem

    – To może być bardzo interesujące – westchnęła małolatka i chwytając za dłoń ubraną też w skromniutkie majteczki i staniczek koleżankę pociągnęła ją za sobą.

    Majka, dla której był to pierwszy raz wyraźnie pozostawiała dupkę z tyłu i szła lekko kraczatym krokiem.

    Podczas obiadu chwytałem coraz bardziej powłóczyste spojrzenia starszej kucharki Janiny. Wiedziałem, że wieczorem i w nocy czeka mnie ostre jebanie, szczególnie, że miałem ogromną ochotę na matkę i córkę.

    Po obiedzie poszedłem na mały rekonesans po zajętych domkach. Uczestnicy obozu i ich opiekunki byli całe popołudnie na plaży i tak jak Kinga bawiła się doskonale to Majka głównie leżała na kocu. Po zmywaniu poobiednim na plaży pojawiła się też czarnowłosa Ola. Jakież ona miała cudowne ciało. Śliczne cycki z miseczką B aż kipiały ze zbyt skromnego staniczka a mocno już krągła pupa objeta tylko sznureczkami zawiązanymi na dosyć krągłych bioderkach a lekko pulchny brzuszek i krągłe pośladki zakrywały trójkąciki białego materiału. Gdy tak leżała na plecach, brzuszek lekko zapadał się a w wierzchołku krocza uwidaczniał się twardy, wypukły wzgórek łonowy i materiał wrzynał się lekko w mięsiste zewnętrzne wargi sromowe nastolatki.

    Przenosiłem swoje oczy z tej dojrzałej figurki Oli na drobniutką, niedawno tak ostro rozdziewiczoną Majkę i kutas znowu mi dawał znać jak chętnie odwiedziłby wnętrze czarnulki, która wyraźnie podpuszczona przez matkę, w czasie kolacji nie była już tak speszona i coraz częściej zerkała w moją stronę.

    – Proszę przyjść do mnie zaraz po posprzątaniu po kolacji – rzuciłem w kierunku Janiny, wychodząc ze stołówki. Niedługo po 21 rozległo się pukanie do drzwi mojego domku. W progu stały matka i córka, śliczne czarnowłose gospodynie stołówki. Zaprosiłem je do środka.

    – Rzeczywiście gotujecie wspaniale – powiedziałem gdy rozsiadły się w fotelach.

    – Dziękuję za uznanie – matka spojrzała w moim kierunku.

    – Czego się napijecie: wódki, wina czy piwa​ – spytałem.

    – Ja chętnie drinka z sokiem – odpowiedziała starsza.

    – A ja jeszcze nie piję alkoholu. Mam dopiero 16 lat i może pepsi jak jest.

    Wziąłem z barku trzy wysokie szklanki. Sobie i Janinie zrobiłem po mocnym drinku a Oli nalałem do połowy szklanki pepsi a resztę uzupełniłem winem. Podałem kobiecie i jej córce napoje a że było nadal ciepło to zaczęły pić łapczywie, tak, ze po chwili ich szklanki były puste.

    – Ale to nie była czysta pepsi – Ola odważniej zaczęła rozglądać się po moim domku.

    – Nie. Dolałem ci odrobinę wina – powiedziałem lekko się uśmiechając.

    – Czuję, bo zaczyna mi się kręcić w głowie i robi mi się gorąco – dziewczyna była coraz bardziej ośmielona.

    – To się rozbierz – odparłem z uśmiechem, traktując to jako żart.

    One jednak potraktowały to poważnie i gdy przy lodówce przygotowywałem drugą taką samą porcję napojów obydwie rozebrały się całkowicie i teraz siedziały gołe w fotelach a kiedy się obróciłem matka nawet szeroko rozłożyła nogi jakby zapraszając mnie do swojej naprawdę ogromnej, z pięknymi wykwitami warg sromowych, cudownie ogolonej pizdy z pozostawionym trójkątem czarnych włosków wskazującym swym wierzchołkiem miejsce cudownej gościny dla mojego kutasa. Ola siedziała znacznie skromniej ale widać było, że i ona ma ochotę na swoje pierwsze jebanko. Szybko postawiłem przed nimi drinki i zdjąłem swoje spodnie ukazując matce i córce swojego sztywnego, wznoszącego łeb do góry, chuja. Ledwo usiadłem na kanapie a z impetem, nie pukając wtargnął do pomieszczenia ratownik Patryk a za nim sprzedawca ze sklepiku Wojtek.

    – Szefie czy są plany na jutro, bo…., bo…. – dalsza część zdania utkwiła mu w gardle gdy zobaczył gołe matkę i córkę.

    – Na jutro nie ale teraz możecie się do nas przyłączyć. Rozbierajcie się a ja zrobię wam drinki – powiedziałem i z dyndającym chujem podszedłem do lodówki.

    Nalałem chłopakom podwójną porcję wódki i jeszcze dolałem wina a potem tylko trochę soku. Gdy wracałem Patryk siedział na poręczy fotela Janiny a Wojtek całował się już ostro i pieścił cycki Oli.

    Zwróciłem uwagę na wielkość ich kutasów ale były minimalnie mniejsze i cieńsze od mojego i obydwa mocno wygięte w pałąk.

    – Ale ja… Ale ja… Jeszcze nigdy… – jęknęła małolatka gdy jego ręka zsuwając się po brzuszku zaczęła docierać do jej lekko obrośniętego czarnymi włoskami wzgórka łonowego.

    – Co ty jeszcze nigdy… ? – spytał chłopak i wsunął dłoń między jej zaciśnięte uda.

    – No bo… No bo… Ja jeszcze nigdy nie byłam ruchana – wydukała małolatka.

    – A ja jeszcze nigdy nie byłem z cnotką – wyznał chłopak i zwrócił się do mnie – Czy ja mogę być pierwszym dla Oli?

    – Pod warunkiem, że będziesz delikatny – odpowiedziałem i podstawiłem mu szklaneczkę z drinkiem a drugą postawiłem przed Patrykiem.

    Wojtek wypił duszkiem całą zawartość, wziął Olę na ręce i zaniósł na moje łoże. Położył ją tak, że pupa była na skraju materaca, rozchylił jej szeroko nogi i klęknął między nimi. Dalej ugniatając jej cycki, których śliczne sutki sterczały podniecone, zaczął całować wnętrze jej ud ciągle zbliżając się do kuciapki. Dziewczyna nie stawiała żadnego oporu i jakby godząc się na to co miało nastąpić wplotła dłonie w jego włosy i lekko przyciągała głowę do swojej mocno już mokrej pizdeczki. Wojtek penetrował językiem jej pizdeczkę i spijał nektar soczków dziewczyny.

    – Bardzo cię pragnę. Marzyłem o wyruchaniu cnotki – sapał Wojtek i całując jej brzuszek przesuwał się ustami coraz wyżej. Jednocześnie jego dorodny kutas zbliżał się do jej ud, które teraz były szeroko rozwarte.

    – Bardzo się boję ale chcę tego – jęczała szesnastolatka.

    Przesunął się znacznie i wtedy ich usta zwarły się w namiętnym pocałunku a siedemnasto centymetrowy kutas oparł o jej wzgórek łonowy i brzuszek a worek mosznowy z nabrzmiałymi jądrami ocierał o szczelinkę między zewnętrznymi wargami sromowymi dziewczyny. Uniósł pupę i ręką naprowadził odarty ze skóry łeb kutasa na to miejsce gdzie powinna być szparka małolatki. Dużo większa od reszty głowica zaczęła wdzierać się między fałdki warg i wtedy mocno naparł na jej pizdeczkę.

    – Aaaa… sssyyy.. To boooliii… – Krzyknęła dziewczyna kiedy ogromna żołądź jego chuja wśliznęła się do jej wnętrza. Wtedy zaatakował bardzo mocno i chociaż próbowała cofnąć swoją kuciapkę to jednak wdarł się w nią niemal trzy czwarte długością swego kutasa.

    Próbowała go odepchnąć ale tym bardziej on wpychał w nią swego chuja, cofając go nieco i znowu atakując. Po kilkunastu takich ruchach, cały jego kutas wchodził w pizdeczkę Oli i jak go wyciągał widać było, że jest okrwawiony. Przestała się bronić, tylko z jej twarzy można było poznać ból jaki przeżywa a z kącików czarnych oczu po skroniach spływały dwie duże łzy. W miarę jak ją Wojtek ruchał dziewczyna jakby coraz mniej cierpiała. Uniosła nogi do góry i teraz jej stopy trącały jego naprężone pośladki. Rękoma objęła jego plecy i wbijała paznokcie pod łopatkami aż powstawały czerwone pręgi. Jebał ją teraz bardzo ostro i w zawrotnym tempie a ona domagała się jeszcze więcej.

    Tak zapatrzyłem się na Wojtka i Olę i nagle poczułem jak mój kutas ląduje w buzi Janiny. Spojrzałem na dół i zobaczyłem, że Patryk rucha ją w dupę a ona chwyciła mojego chuja w palce wepchnęła go sobie całego do gardła. Zerwałem się i wtedy ratownik nie wychodząc z dupy Janiny usiadł na fotelu a ona opierając stopy o skraj siedziska unosiła się lekki i znowu opadała. Szybko podszedłem od przodu i bez zastanowienia wepchnąłem całego chuja w jej niezwykle gościnną pizdę, czując jak przez cienką ściankę ociera się on o wyprężonego kutasa ratownika. Zacząłem ją jebać jak szalony. Jej macica zaczęła pulsować aż wreszcie przeszył jej ciało potężny dreszcz orgazmu, Potem drugiego i trzeciego. Była w środku strasznie gorąca i nagle poczułem, że dochodzę. Chciałem wyskoczyć, bo nie miałem prezerwatywy ale przytrzymała mnie i całą spermę wrzuciłem w jej pizdę. Patryk doszedł niemal jednocześnie. Gdy już skończyliśmy obejrzeliśmy się co robi Wojtek i małolatka. Ola leżała na plecach zmęczona a Wojtek całował jej cycki, które po tym pierwszym razie jakby nabrzmiały i urosły. Wstałem i po zrobieniu kolejnych drinków teraz ja zabrałem się za Olę a Wojtek dołączył do Patryka. Do rana kilka razy wyruchaliśmy matkę i jej córkę, która straciła też cnotę w dupce i na koniec była wyjebana na dwa baty przeze mnie i Patryka, uzyskując orgazm. Tak zakończył się mój pierwszy dzień pierwszego roku szefowania na kampingu.

    C.d.n.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Historia Ewy – cz. 1 – Marzenia sie spelniaja

    Nie pamiętam już, kiedy ostatnio tak bardzo spieszyłam się do domu. Paweł w końcu zaczął zajęcia i po raz pierwszy od dawna miałam mieć mieszkanie tylko dla siebie. Odkąd jego dziewczyna Alicja wyjechała na studia do Wrocławia, większość czasu spędzał w domu grając na konsoli. Lubiłam go, uważałam go za swojego przyjaciela, zresztą był chłopakiem mojej najlepszej kumpeli. Czułam się jednak trochę uwięziona. Trwało to kilka tygodni, ale dla mnie było jak wieczność, czasami traciłam nadzieję, że w końcu zostanę sama. Ale dziś był ten dzień, miałam wreszcie parę godzin dla siebie.

    Z przystanku pędziłam szybkim truchtem, marząc tylko żeby znaleźć się już w domu. Nie zatrzymałam się nawet przy moim ulubionym sklepie z bielizną, który był po drodze. Zazwyczaj wracając z uczelni, przystawałam przy nim na chwilę patrząc, co tym razem wyłożyli na wystawę, często ją zmieniali. Oglądałam majtki, albo pończochy i wyobrażałam sobie, jak bym w nich wyglądała. Nigdy nie odważyłam się jednak wejść do środka, byłam pewna, że obsługa zorientuje się, że bieliznę wybieram dla siebie. To co wpadało mi w oko zamawiałam przez Internet. Dzisiaj jednak nie było na to czasu, w głowie miałam już zupełnie inne rzeczy.

    Do mieszkania wpadłam, jakby się paliło. Zamknęłam za sobą drzwi i na moment przystanęłam w przedpokoju. Przywitała mnie absolutna cisza. “Nareszcie!” pomyślałam, odłożyłam plecak i od razu poszłam do łazienki, przed wszystkim chciałam jeszcze wziąć prysznic. Po umyciu się wyszłam naga, przeszłam korytarzem obok zamkniętych drzwi Pawła i weszłam do swojego pokoju. Nie zamierzałam dłużej czekać, od razu otworzyłam szafę i wyjęłam z niej pudło, w którym trzymałam swoje “tajemnice”. Usiadłam na łóżku przeciągając karton po podłodze. Zastanawiałam się, jaką wersją siebie chcę dzisiaj być. Niewinną szarą myszką? Seksowną napaloną małolatką? A może elegancką, ale ostrą suką? Przerzucałam zebrane przez siebie ciuszki, aż trafiłam na moje ulubione majteczki, białe z różowym obramowaniem i także różowym serduszkiem na froncie. Tych majtek akurat nie kupiłam sama, znalazłam je kiedyś pomiędzy moimi rzeczami w koszu do prania, musiały należeć do Alicji. Podobały mi się tak, że przywłaszczyłam je sobie, nie przyznając się, kiedy ich szukała. Wsunęłam majtki na pupę, z kartonu wyciągnęłam różowy staniczek i też go założyłam. Podniosłam się z łóżka i stanęłam przed drzwiami szafy, na których całej wysokości znajdowało się lustro. Od dawna dbałam o figurę i było to widać, bielizna leżała świetnie. Odwróciłam się tyłem i wypięłam się. Majtki idealnie opinały jędrny tyłeczek, był moją dumą, długo i ciężko na niego pracowałam. Wróciłam na łóźko i znowu sięgnęłam do pudła, musiałam wybrać resztę stroju. Wyciągnęłam krótką czerwoną spódniczkę w kratę, białe pończoszki i również białą zwiewną bluzeczkę. Dobrałam do tego jeszcze czerwone buty na krótkich szpilkach. Ubrałam się w cały komplet i znowu podeszłam do lustra. Przeleciałam wzrokiem po swoim odbiciu od samych stóp do głowy i z powrotem. “Idealnie” powiedziałam szeptem sama do siebie. Pozostał tylko makijaż i włosy.

        Jeszcze raz weszłam do łazienki. Wciąż lekko wilgotne i rozczochrane po myciu włosy opadały mi lekko na ramiona. Zapuszczałam je od dawna, była to pozostałość po mojej młodości, kiedy słuchałam metalu. Gust muzyczny uległ mi trochę zmianie przez lata, ale włosów nie ścięłam. Znajomym mówiłam, że już się do nich przyzwyczaiłam, ale cel tak naprawdę był inny, będąc dziewczyną chciałam mieć długie włosy.

    Stanęłam przed lustrem nad umywalką i zaczęłam rozczesywać włosy. Zdecydowałam, że do mojego stroju najbardziej będą pasować dwa kucyki. Po zrobieniu fryzury nałożyłam na twarz podkład. Wyjęłam z kosmetyczki czerwoną szminkę i pomalowałam nią usta. Na rzęsy nałożyłam czarny tusz, lubiłam ostry makijaż, wiele wieczorów spędziłam na oglądaniu tutoriali na YouTube. Schowałam wszystkie kosmetyki i wróciłam do pokoju. Po raz ostatni spojrzałam w lustro, przede mną stała seksowna, uśmiechnięta dziewczyna. Mrugnęłam sama do siebie okiem i puściłam buziaka. Sięgnęłam do pudła i wyciągnęłam moje ulubione, różowe dildo i żel nawilżający.

        Normalnie, kiedy mieszkałam jeszcze sama i mogłam być sobą codziennie, pewnie przez większość czasu po prostu siedziałabym przed komputerem, albo oglądała telewizję, ciesząc się tym, że nie muszę udawać nikogo innego. Tym razem, po tygodniach, kiedy nie mogłam ujawnić swojej prawdziwej mnie, byłam niemożliwie napalona. Włączyłam komputer i odpaliłam playlistę na PornHubie, w której zebrałam swoje ulubione filmy Sissy Hypno. Usiadłam na podłodze, chłodne panele miło przylgnęły do mojej pupy. Na monitorze właśnie zaczynał się pierwszy z filmów. Lekkim ruchem masowałam się po kroczu. Na ekranie migały zdjęcia pięknych, dużych kutasów, pomiędzy którymi film zachęcał mnie do rozpoczęcia zabawy. “Chcesz ssać fiuty”, “Pragniesz spermy”, “Jesteś prawdziwą dziwką”. Napisy błyskały szybko, a w tle zaczęła grać psytrance’owa muzyka, spomiędzy której wybijały się rytmiczne, hipnotyzujące dźwięki. W filmie zaczęły lecieć fragmenty sceny, na których na zbliżeniu piękne kobiece usta, delikatnie obejmują czubek dużego, jędrnego penisa. W tym momencie nie mogłam się już powstrzymać. Zmieniłam pozycję i uklękłam, opierając się łokciami na łóżku i wypinając tyłek. Pocałowałam dildo i zaczęłam powoli je obciągać. Drugą ręką sięgnęłam swojej pupy i przez majtki zaczęłam masować rowek. Serce zaczęło mi bić szybciej, oczami wyobraźni widziałam, że fiut, którego ssałam należał do Darka, mojego znajomego z uczelni. Podobał mi się odkąd go poznałam, był przystojny, dobrze zbudowany, ale najbardziej pociągał mnie ze względu na swoje poczucie humoru i pewność siebie. Podkochiwałam się w nim. Myśląc o tym, odchyliłam lekko majteczki i palcem zamoczonym w żelu, zaczęłam lekko penetrować swoją dziurkę, po chwili dokładając drugi palec, a po kolejnej chwili trzeci. Zmieściłam dildo w ustach aż po jądra, fantazjując, że Darek silnym ruchem chwyta mnie z tyłu głowy i przyciska do krocza. Wyjęłam z ust dildo, z którego skapnęła strużka śliny. Przestałam się pieścić, delikatnie wyciągnęłam palce ze swojej cipki i oblizałam je. Chwyciłam dildo, które bez żadnego problemu włożyłam w swoją rozciągniętą pupę. Posuwałam się nim, zaczynając od wolnych ruchów, przyspieszając coraz bardziej. Nie mogłam się powstrzymać, zaczęłam głośno oddychać, stękając z rozkoszy. Nie trwało to długo, wygłodniała po tygodniach posuchy nie dałam rady zatrzymać wytrysku i spuściłam się na podłogę. Drżąc z podniecenia puściłam dildo, które wysunęło się ze mnie i upadło na panele. Czułam się świetnie.

        Przyjemność nie trwała jednak długo. Nie minęłą nawet minuta, kiedy usłyszałam z korytarza dźwięk otwieranych drzwi i urywające się nagle kroki. Zamarłam na sekundę, po czym szybko odwróciłam głowę. W korytarzu, przed moim pokojem stał Paweł, który patrzył na mnie nie odzywając się. Widział mnie dokładnie od tyłu, ponieważ wypięta byłam w stronę drzwi. Nie wiedziałam co mam zrobić, cisza, która wcześniej tak mnie cieszyła, teraz napawała mnie przerażeniem. Przerwał ją dopiero Paweł.

    – Co…? Co Ty robisz? – Zapytał cicho.

    Nie miałam pojęcia co powiedzieć, nie mogłam nic z siebie wydusić.

    – Co ty kurwa robisz!? – Krzyknął tym razem Paweł.

    – Ja… ja… – próbowałam coś powiedzieć, ale nie dawałam rady.

    – To jest chore! Co ty robisz!? – Paweł wydzierał się na mnie. Bałam się, nie tego, że coś mi zrobi, tylko tego, że właśnie straciłam przyjaciela, a być może i całe życie.

    – Ja… To… To jestem ja. Przepraszam. – wyrzuciłam w końcu z siebie.

    Paweł przestał krzyczeć, cisza wróciła. Podniosłam się z podłogi, dildo szybkim ruchem nogi wsunęłam pod łóżko, na którym usiadłam. Paweł stał chwilę, ale usiadł obok mnie.

    – Dlaczego nie jesteś na zajęciach. Miałeś… – powiedziałam.

    – Nie poszedłem, to nieważne. – przerwał mi. – Powiedz mi co się dzieje. Jak to, to jesteś ty? Przebierasz się za dziewczynę? O co chodzi?

    – Ja… Ja się nie przebieram, ja jestem dziewczyną. Tak się czuję..

    – Ale jak to? Przecież ty nigdy nic takiego nie robiłeś. Wręcz przeciwnie, przecież miałeś nawet kilka dziewczyn.

    – Robię to od bardzo dawna, odkąd miałam 15 lat. Nigdy się tylko nie ujawniałam, nie wiedziałam czy inni mnie zaakceptują. Poza tym, dziewczyny też lubię. Jedno nie wyklucza drugiego.

    Paweł znowu zamilkł. Nie patrzył na mnie. Czekałam aż wreszcie coś powie. Wstał i podszedł do drzwi.

    – Nie wiem co mam o tym myśleć. – powiedział – chyba idę się przejść.

    Skinęłam tylko głową. Odwrócił się i już miał iść, ale zatrzymał się i znowu spojrzał na mnie. Na jego twarz wróciła złość.

    – To są majtki Alicji, kupiłem je jej kiedyś!

    – Wiem. Przepraszam. – wyszeptałam łamiącym się głosem.

    – Zdejmuj je! – wydarł się na mnie podchodząc szybkim krokiem.

    Wstałam i zsunęłam z siebie majtki. Podałam je mu, a on wyrwał je z mojej ręki.

    – To jest pojebane, powinienem cię, nie wiem, pobić!?. – krzyknął – Poczekaj tylko, aż się Alicja dowie!

    Przeraziłam się. Alicja była moją najlepszą przyjaciółką, jeszcze z dzieciństwa. Była osobą, której najbardziej nie chciałam stracić.

    – Błagam, nie mów jej. Tylko nie jej.

    Paweł zaśmiał się złośliwie.

    – Jak niby mam jej o tym nie mówić? Trzeba było nie kraść jej majtek. Trzeba było nie robić tego wszystkiego!

    – Błagam, naprawdę. Wszystko tylko nie to…

    Stał chwilę nade mną, pewnie patrząc się na mnie pogardliwie. Ja bałam się podnieść głowę i na niego spojrzeć. Cisza ciągnęłą się i stawała się nie do wytrzymania, kiedy nagle odezwał się.

    – Chcesz czuć się dziewczyną? Zobaczymy. – powiedział. Rzucił majtki Alicji na łóżko, a drugą ręką rozpiął rozporek. – Klękaj.

    Posłusznie uklęknęłam na podłodze. Paweł podszedł do mnie i opuścił spodnie.

    – Ssij. – powiedział zimnym głosem. Brzmiało to tak, jakby wydał rozkaz.

    Przysunęłam się bliżej, przed moją twarzą sterczał penis. Nie był tak duży, jak w filmach, które cały czas leciały na komputerze, ale też nie miał się czego wstydzić. Był trochę większy od mojego. Klęczałam jednak nieruchomo. Marzyłam o tym od lat, wyobrażałam sobie zawsze jak komuś obciągam, w swoich fantazjach uwielbiałam robić loda. Teraz wszystko było inaczej, nie wiedziałam co mam zrobić, trwałam w bezruchu.

    – I co? Nie jesteś już taka chętna? Powiedziałem ssij dziwko! – Podniósł głos, który nadal był jednak zimny i stanowczy.

    Zebrałam się w sobie i przysunęłam twarz do kutasa Pawła. Powąchałam go, od razu mi samej stanął. Delikatnie pocałowałam go w czubek i zaczęłam lizać. Pieściłam żołędzia, przesuwając język po jego brzegu. Zeszłam trochę niżej, do jąder i przejechałam językiem od nich aż do samego czubka. Nie patrzyłam na Pawła. Cały czas bałam się, co zrobi, czy wyjawi moją tajemnicę. Całą uwagę poświęciłam jego fiutowi. Chwyciłam go ręką, przesuwając nią w górę i w dół kilka razy, po czym objęłam końcówkę ustami i zaczęłam ssać. Zaczynając od powolnych ruchów przesuwałam usta po jego kutasie, językiem pieszcząc go jeszcze bardziej. Po paru chwilach zaczęłam robić szybsze ruchy, próbowałam też zmieścić go coraz bardziej w ustach. Słyszałam jak Paweł wzdycha. Było mu dobrze. Świadomość, że zadowalam w końcu faceta sprawiła, że sama podnieciłam się, jak chyba jeszcze nigdy w życiu. Po kilku chwilach musiałam odpocząć. Wyjęłam fiuta Pawła z ust, z których wyciekła mi ślina. Złapałam oddech, jeszcze raz oblizałam moją nową zabawkę i ponownie wzięłam ją do ust. Znowu zaczęłam obciągać, kiedy nagle Paweł obiema rękoma złapał mnie za kucyki i przyciągnął bliżej. Zmieściłam całego jego kutasa, a moja dolna warga objęła jego jądra. Z ust ciekła mi ślina, a z oczu zaczęły lecieć łzy. Poddałam się mu zupełnie. Trzymał mnie tak kilkanaście sekund, po czym odciągnął z powrotem. Splunęłam zebraną śliną na podłogę i zaczęłam brać szybkie oddechy. Nie miałam na to dużo czasu, bo Paweł z powrotem nasadził moją głowę na swoją pałę i przycisnął do krocza. Starałam się dodatkowo pieścić go językiem. Po kolejnych kilkunastu sekundach, dał mi kolejną chwilę na złapanie oddechu i znów włożył mi do ust. Tym razem jednak, kiedy dociągnął moją głowę do końca, zaczął pieprzyć mnie w usta. Jego fiut obijał się o moje gardło, makijaż ściekał mi z łzami po twarzy. Paweł robił coraz szybsze ruchy, pieprząc mnie coraz mocniej, aż w pewnym momencie znowu przyciągnął mnie do krocza. Jego kutas pulsował nabrzmiały, a w ustach poczułam słony smak. Skończył we mnie obficie i wyciągnął penisa. Przełknęłam pierwszą porcję, ale Paweł nie czekał i spuszczał się dalej, trafiając w moją twarz. Otworzyłam jeszcze buzię, żeby złapać ostatnie krople, które również połknęłam. Wzięłam w rękę jego penisa i językiem starannie oczyściłam z resztek nasienia.

        Po krótkiej chwili, kiedy wciąż oblizywałam jego fiuta, Paweł odepchnął mnie lekko i zrobił krok w tył. Spojrzał na mnie, podciągnął spodnie i zapiął rozporek. Opadłam z kolan na podłogę, cała wyczerpana. Paweł bez słowa wyszedł z pokoju, ale zatrzymał się w drzwiach.

    – Na razie nic nie powiem Alicji. – powiedział – Ale to też ma swoją cenę. – dodał i poszedł do łazienki.

    Siedziałam chwilę w bezruchu. Palcem zebrałam spermę z policzka i oblizałam go. Czułam się jak szmata, ale chciałam się tak czuć. Marzyłam o tym tyle lat i w końcu się spełniło. Było cudownie. Podniosłam się z podłogi, żeby ogarnąć się trochę. Spojrzałam w lustro, byłam cała rozmazana, tusz spływał po policzkach, szminka starła się z ust. Uśmiechnęłam się do siebie. Zaczęłam się rozbierać, kiedy z łazienki wyszedł Paweł i wszedł do mojego pokoju.

    – Skoro teraz jesteś dziewczyną, to jak mam cię nazywać? Bo normalnym imieniem to będzie dziwnie. – zaskoczył mnie tym pytaniem. Zareagowałam uśmiechem.

    – Ewa. Jestem Ewa.

    Paweł odwzajemnił uśmiech, co zdziwiło mnie jeszcze bardziej. Odwrócił się, żeby wrócić do swojego pokoju.

    – Możesz zatrzymać majtki, Ewa. – powiedział wychodząc.

    Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam do rozbierania się. W tym momencie wiedziałam już, że to co się dzisiaj wydarzyło, było początkiem czegoś więcej.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konrad
  • Cos innego, cos nowego, cos #jebaneg#

    WELCOM TO MY HOUSE

    Dłużej już nie wytrzymam, muszę sobie ulżyć. Dziewiątą godzinne siedzę w szkole, zajęcia się przeciągnęły ze względu na próbną ewakuację i wszyscy musieliśmy zostać godzinę dłużej. Normalnie o tej porze już dawno mam jakieś dildo w tyłku i nabrzmiałego penisa czekającego aż mu pozwolę trysnąć. Siedzę w 4 ławce i mocno ściskam kroczę z bólu, moje myśli już dawno przelizały wszystkie dildo w mojej szufladzie w domu. Do końca lekcji zostało jeszcze 35min, nie wytrzymam. Zapytałem czy mogę wyjść do ubikacji i ku mojemu zdziwieniu, dostałem pozwolenie. Teraz tylko wyjść z sali, przejść korytarzem i do ubikacji gdzie będę mógł sobie zwalić. Mam długą bluzę więc nie widać wypusty przy moim kroczu. Luźnym krokiem docieram do drzwi ubikacji i przypominam sobie że jeśli ktoś będzie w środku, moje plany legną w gruzach, albo ktoś wejdzie do ubikacji w trakcie masturbacji. Szybka piłka i do sali- pomyślałem sobie.

    Zamknąłem się w przedziale i zluzowałem pasek później guzik i rozporek, zobaczyłem na bokserkach małą mokrą plamę, wielkości zakrętki po napoju. Zsunąłem bokserki, i nie dowierzałem w to co widziałem, był mega napuchnięty, zazwyczaj po kilkunasty minutach zabaw nim udawało mi się osiągnąć taki efekt. Kiedy zacisnąłem go w pięści był twardy i bardzo gorący. Zrobiłem kilka ruchów ręką ale o dziwo nie czułem przyjemności a ślepy ruch skórką, przez następną minutę stałem w rozkroku z zaciśniętymi ustami i się masturbowałem, ale coś było nie tak bo go nie czułem. Czułem za to przypływ gorąca i pot na całym ciele. Przerwałem na chwilę żeby złapać oddech, a po chwili znów zacząłem się masturbować, żadnego efektu, zdawało mi się że nabrzmiał jeszcze bardziej a jego temperatura parzyła mi rękę. Lewą rękę wsunąłem w bokserki od tył i wsadziłem sobie palca w pupę, specjalnie go nie polizałem aby dyskomfort wsadzanego palca mnie nie pobudził. Ponowiłem próbę osiągnięcia wytrysku ale nic to nie dało. Wyjąłem palca w tyłka i lewą ręką mocno ścisnąłem sobie jądra ale i tego nic mi nie pomogło. Teraz bardzo mnie bolało całe krocze, To trwa za długo. Myślałem o powrocie do sali, kiedy drzwi za moimi plecami zaczęły się otwierać. Do kabiny napłynęło światło i wiedziałem że ktoś stoi za mną. Obróciłem głowę i zobaczyłem sekretarkę. Miała obojętny wyraz twarzy, zrobiła krok do przodu i kucnęła przede mną.

    Miałem pustkę w głowie obróciłem się całym ciałem w jej stronę a mój penis był zaledwie 7cm od jej nosa, bardzo mnie bolało kroczę i nogi, rękami rozparłem się o kabinę ubikacji. Zamknąłem oczy, teraz tylko czekać co się wydarzy, zacznie krzyczeć i będę miał przerąbane czy zasłoni oczy i wyjdzie zostawiając sobie ten widok sobie?

    Wzdrygnąłem się kiedy poczułem jej rękę na moim penisie, miała delikatną skórę, długie palce i

    podobnie długie paznokcie. Zacisnęła moje penisa aż poczułem ból a w głowie pytanie skąd ona ma tyle sił, nawet ja zaciskając go z całych sił nie odczuwałem takie przyjemnego bólu. Zaczęła wykonywać ruch ręką co doprowadziło mnie do ogromnej przyjemności. Skoro już trzyma go w ręce to chyba nie mam przerąbane, otworzyłem oczy i popatrzyłem na nią z góry. Dopiero teraz uświadomiłem sobie jak ona wygląda. Blond kręcone włosy, smukła twarz i czarne okulary w grubych oprawkach. Pomiędzy włosami dostrzegłem spory dekolt, ale z tego co pamiętałem sekretarka nie miała dużych piersi więc nie był to imponujący widok. Podniosła głowę do góry i nasz wzrok się spotkał, nic nie mówiłem. Lekko się uśmiechnęła i powiedziała

    -Zajmę się tym, nie martw się tym.

    Lewą rękę skierowała pomiędzy moje pośladki w stronę odbytu. Poczułem jak jej długie paznokcie dotykają mojego otworu aż jeden zaczął się pchać do środka, lekki dyskomfort minął i czułem już tylko jej palca. Wsadziła całego i lekko nim poruszała, wciąż masturbując mnie. Nogi miałem jak z waty, zaciskałem pięści aż do czerwoności zastanawiając się czy wie że jak silny to będzie wytrysk jeśli do niego dojdzie. Poczułem że jej drugi palec coś kręci się koło moje odbytu, wsadziła go bardzo szybko, kiedy ja miałem jej dwa palce w odbycie, ona wsadziła sobie grzyba mojego penisa do ust i lekko zacisnęła zęby, poczułem przyjemny ból. Popatrzyłem na nią o ona puściła mi oczko i w tym momencie zaczęła mocno poruszać lewą rekom, a prawą przyśpieszyła masturbację.

    Odpłynąłem, kiedy po wytrysku który jak sądzę trwał 3 minuty i wydoił ze mnie całe jądra spermy i nogi odmówiły mi posłuszeństwa, musiałem opaść na deskę klozetową, oddychałem ciężko. Popatrzyłem na nią a ona dokładnie oblizywała sobie dwa palce u lewej ręki się i lekko uśmiechała. Wstała i wyszła jak gdyby nic, siedziałem tak jeszcze 2 minuty przez ten czas ani kropla już z niego nie wyplunęła. Naciągnąłem spodnie i podszedłem do umywalki

    -Ja pierdolę, co ja odjebałem.

    Otworzyłem drzwi od łazienki a ona stała po drugiej stronie korytarza, sekretarka w mojej szkole ta sama co zwaliła mi w ubikacji. Nazywa się Monika z tego co o niej wiem, nie ma męża i jest sekretarką 3 lata. Ciekawe co teraz.

    -Przyjdź do sekretariatu po lekcjach- Powiedziała to z obojętnością, bez smutku ani radości.

    Wróciłem do sali i resztę lekcji myślałem o jej długich paznokciach.

    Jak ona się tam znalazła, dlaczego weszła do męskiej ubikacji, masturbowała mnie przy otwartych drzwiach kabiny, a co jeśli by ktoś wszedł? Takie pytania męczyły mnie końca lekcji. Po ostatnim dzwonku wszyscy szli do domów a ja ruszyłem w stronę sekretariatu. Po co tam szedłem, co mnie tam spotka, dostanę opierdziel, powiadomi moich rodziców?, albo coś innego. Mogę jeszcze zawrócić i iść do domu i co wtedy?. A może ona chce mi pomóc, może mnie pragnie. Nim skończyłem rozmyślać stałem już pod drzwiami do sekretariatu, szkoła już była pusta i dobrze.

    Zapukałem, zza drzwi dobiegł mnie głos zapraszający więc nacisnąłem klamkę. Wszedłem i zobaczyłem ją przy swoim biurku, segregowała papiery i nawet się na mnie nie popatrzyła

    -Usiądź na chwilę, zaraz skończę.- Usta pomalowane na czerwono, kiedy była w ubikacji nie miała pomalowane, musiała zrobić to przed chwilą, była nawet ładna, z paroma drobnymi pieprzykami na twarzy.

    Po paru minutach odłożyła teczkę na bok i skierowała wzrok na mnie:

    -Jak często się masturbujesz?- Zapytała bez emocji, może z lekkim zaciekawieniem.

    -Parę razy dziennie-e-e-e, ale-e-e-e w szkole dziś-i-ś pierwszy raz…- język zaczął mi się plątać.

    -Ile razy konkretnie.-dodała już bardzo stanowczo.

    -Rano, po powrocie ze szkoły, pod prysznicem i w łóżku- Odpowiedziałem szybko ale wyraźnie.

    -Czyli 4 razy czy może częściej?-Pytając lekko się uśmiechnęła jakby znała odpowiedz.

    Wstała z krzesła i chwyciła marynarkę zawieszoną na wieszaku za nią, z podłogi wzięła torebkę i podeszła do drzwi. Obróciła się w moją stronę i lekko pochyliła głowę na bok -Idziesz?, Czy zostajesz w szkole na noc?

    Oczywiście nie uśmiechało mi się nocować w szkole poza tym sprzątaczki by mnie wygoniły. Szedłem za nią korytarzem, po korytarzy roznosiło się echo, stukotu jej sporych szpilek, powyżej jej szpilek ciągnęły się dość zgrabne nogi aż przykrywał je materiał spódnicy, który eksponował jej zgrabny lecz lekko nawiśnięty tyłek, typu serce. I co teraz się stanie? Dlaczego nic nie mówi? Gdzie mam iść? Za nią? Do swojego domu? Nie wiem, ale kiedy tylko skupiłem wzrok na jej paznokciach w moim odbycie zaiskrzyło jakieś piętno które mi zostawiła wtedy w ubikacji. Do penisa ponownie zaczęła napływać krew, zrobiło mi się duszno.

    Kiedy doszliśmy do głównego wyjścia zatrzymała się przed drzwiami i obróciła w moją stronę:

    -Mam nadzieję że było ci przyjemnie, dam ci wybór, zapomnisz do czego doszło i nigdy na mnie już nie popatrzysz albo pomożesz mi zanieść zakupy na mieszkanie i chwilę pogadamy.

    Wybór był prosty, lepiej było się upewnić że nie jest na mnie zdenerwowana albo że ma mnie za dziwaka i zboczeńca:

    -Pomogę pani z tymi zakupami w końcu jestem pani to winien. -Lekko się uśmiechnęła i ruszyła w stronę miasta a ja za nią. Miałem tylko nadzieję że nikt nas razem nie zobaczy.

    Czekałem na nią pod sklepem aż wyjdzie, nie wiedziałem jak skończy się ten dzień, chciała o czymś ze mną porozmawiać, byłem przerażony. Gdyby uznała że należy zawiadomić moich rodziców o tym co dziś zaszło, skończyłbym penie z jakąś naganą a w najgorszym wypadku u psychologa albo seksuologa. Niby była tam ze mną ale kto jej udowodni że to ona doprowadziła mnie do wytrysku, komu uwierzą.

    Wyszła z dwiema reklamówkami zakupów, od razy przejąłem od niej ten bagaż, podziękowała.

    Mieszkała niedaleko centrum, do szkoły miała 5 minut, a do sklepu 8 minut. To dobrze zmniejszało to prawdopodobieństwo że ktoś nas zauważy, mieszkanie na 4 piętrze bez windy, już wiem do czego jej byłem potrzebny. Przez całą tę drogę nic nie mówiła dopiero kiedy otworzyła mieszkanie zaprosiła mnie do środka, kazała mi zanieść reklamówki do pokoju który pokazała palcem, domyśliłem się że jest to kuchnia. No i była to kuchnia, całkiem ładna podobnie jak korytarz, skromnie urządzone, ale co się spodziewać po wypłacie sekretarki, ładnie pachniało.

    Weszła do kuchni zaraz po mnie i kazała ściągnąć buty i tu wrócić. Wtedy serce przestało mi bić , teraz będzie rozmowa.

    Wróciłem do kuchni a ona rozpakowywała zakupy, poprosiła abym usiadł, ręce mi się pociły wytarłem je w spodnie ale zaraz ponownie robiły się mokre,

    -Kawa, herbata czy woda?- Zapytała miło i uprzejmie. -Nie dziękuję, w domu czeka na mnie obiad.- To było nie miłe z mojej strony ale miałem mętlik w głowie, w milczeniu patrzyłem i czekałem aż wypakuje wszystkie zakupy.

    Kiedy skończyła usiadła naprzeciw mnie i zapytała: -Często masz takie problemy z masturbacją?

    -Nigdy to tak pierwszy raz.

    -Kiedy wsadziłam Ci palce w odbyt poczułam że jest on już wyćwiczony, nie było to dla ciebie nic nowego kiedy coś ci wchodziło od zewnątrz.-Nie wiedziałem co powiedzieć.

    -Po prostu czasami sobie coś… tam…

    -Nie czasami ale codziennie.-Sprostowała.-Nie ma w tym nic złego, też lubię sobie coś tam wsadzić.

    Wstała i obróciła się do mnie tyłem, nachyliła się i chwyciła rękami końce spódnicy i podciągnęła ją po sam biust. Moim oczom ukazał się jej blady tyłem ubrany w jasne rajstopy, nie miała na sobie bielizny. Jej pośladki na wysokości odbytu były lekko rozchylone, rozpoznałem korek analny. Wsunęła rękę w rajstopy i chwyciła za korek, wydarła go rozrywając przy tym rajstopy. Kiedy już trzymała korek w ręce oceniłem jego rozmiary jakieś 7 cm średnicy, przeniosłem wzrok na jej odbyt. Widniała tam piękna dziura. Wydała z siebie lekkie odgłosy stęknięcia.

    Odkąd wyszła ze sklepu nie spuszczałem ją z oczy więc musiała go sobie wsadzić w szkole albo w mieszkaniu rano, czyli nosiła go cały dzień albo przynajmniej dwie godziny.

    -Cały dzień siedziałam z nim w pupie już mnie trochę gniótł.- Wyjaśniła sama z siebie.

    Wyprostowała się i podeszła do mnie, podstawiając korek, który przed chwilą wyciągnęła z siebie, pod moje usta: -Poliż- Rozkazała stanowczo.

    Chwilę się wahałem ale on pachniał tak przyjemnie, nie zwracając uwagi na bakterie polizałem go od dołu aż po sam czubek, popatrzyłem na nią a ona uśmiechała się. Skierowałem wzrok niżej na jej pysie i oniemiałem. Miała kilka kolczyków, przykute wargi sromowe, wszystkie były mocno ściśnięte liną, lina wrzynała się w jej wargi. Zauważyła gdzie skierowałem wzrok:

    -Musiałbyś być bardzo grzeczny aby móc ją dotknąć.

    -Bardzo przepraszam, nie chciałem…

    -Wiem że chcesz ale teraz nie możesz, powiedz mi tylko czy chciałbyś aby moje pazurki ponownie weszły w twoje dupsko, a może chcesz abym podrapała cię nimi po penisie?

    -Chce je mieć w moim odbycie. -Kazała mi wstać, ściągnąć spodnie i bokserki oraz obrócić się do ściany, lewa ręka powędrowała ku mojemu odbytowi, lekko mnie drapała. Było przyjemnie, mój penis był już cały sztywny, chciałem go dotknąć ale mi zabroniła. Polizała dwa palce i wsadziła w moją dziurę, weszło dużo boleśniej niż przedtem w ubikacji. Jej długie paznokcie ponownie drapały mnie od środka, stałem mocny zaparty o ścianę.

    Jej prawa ręka powędrowała ku moim jądrom, z początku lekko je obracała ale z czasem mocniej je zaciskała, zacząłem stękać ale mnie upomniała:

    -Jeśli się odezwiesz lub piśniesz wsadzę ci mojego korka do dupy bez lubrykantu.- Miała ostry głos, lepiej nie ryzykować, dość już miałem emocji na dziś.

    -Robi się ciepło, pójdę się rozebrać.-Wyciągnęła palce z mojej dziury i mocno je powąchała wydając przy tym odgłos ulgi. Wyszła z kuchni i weszła do pierwszego pokoju, ja się nie ruszałem, lepiej nie ryzykować. Po minucie weszła do kuchni w samych szpilkach, staniku i tym krępowaniu na pysi. Kucnęła za mną a ja czekałem aż wsadzi mi palce w odbyt ale tak się nie stało.

    Poczułem jej mokry język jak przejeżdża po moim odbycie, od samych jąder po plecy, splunęła w sam środek dziurki i zaczęła go dokładnie oblizywać, wierciła mi tym językiem dziurę nie tylko w dupie ale też w mózgu. Jedną ręką chwyciła moje jądra a drugą zaczęła mnie masturbować.

    Ściągała moje jądra w dół z czasem się wydłużały, penis był już u granic możliwości wytrysku, zacisnąłem palce u rąk. Nie zdążyłem się zastanowić czy się odezwać że tryskam, kiedy moja biaława sperma udekorowała jej ścianę. Oderwała się od mojego tyłka i kazała mi uklęknąć, posłuchałem:-Wyliż to co to kropli.- Rozkazała wciąż trzymając mojego penisa.

    Nigdy nie próbowałem spermy i trochę się obawiałem ale kiedy poczułem jej piersi w staniku opierające się o moje plecy wszelkie niepewności minęły. Wystawiłem język posłusznie wylizałem ścianę ze swojej spermy, smakowała gorzko i specyficznie. Z własnej woli bym tego nie zrobił.

    -Dobry chłopiec, jeśli chcesz więcej, przyjdź tu jutro po szkole i przynieś wszystkie swoje zabawki.

    Klęczałem tak jeszcze chwilę aż zapytała czy całowałem się kiedyś, odpowiedziałem że nie.

    Oczekiwałem że pozwoli się pocałować a ona tylko lekko musnęła mnie ustami w czoło.

    Resztę dnia po powrocie od niej myślałem tylko o niej i o tym co się wydarzy jutro, masturbowałem się jeszcze w domu 3 razy z użyciem dild ale nie osiągnąłem takiego wytrysku jak u niej w mieszkaniu.

     

     

    2

    Po porannej masturbacji poszedłem do szkoły, nie wiedziałem jak zareaguje mijając ją na korytarzu albo co jeśli będę musiał iść po coś do sekretariatu, co wtedy się wydarzy.

    Przez większość lekcji biłem się z własnymi myślami, skorzystać z zaproszenia i iść do niej? Czy może zapomnieć o wszystkim. Z jednej strony bałem się że ktoś się może dowiedzieć ze byłem u niej na mieszkaniu, koledzy mogliby różnie zareagować, z drugiej strony cały czas myślałem tylko o niej i o tym co ze mną zrobiła poprzedniego dnia.

    Wcześniej nawet nie zwracałem na nią uwagi w szkole, po prostu była sekretarką. Teraz kiedy przypominam sobie widok jak wyrywa korek analny ze swojej pupy dostaje ciarek. Zrobiła to o tak przy mnie, Ryzykowała utratę pracy a nawet odsiadkę w więzieniu gdyby się ktoś o tym dowiedział. Ale z drugiej strony ja nie miałem zamiaru nikomu nic mówić.

    Rano jeszcze zdążyłem umyć swoje zabawki i spakowałem je głęboko do plecaka żeby czasem się nikt ich nie zobaczył. Byłem przygotowany na odwiedziny w domu pani Moniki. Na dnie mojego plecaka spoczywały 3 dilda i jeden korek analny, zabrałem też lubrykant w razie gdyby czego.

    Po ostatniej lekcji powolnym krokiem skierowałem się w stronę jej mieszkania, nie wiedziałem czy już skończyła prace czy nie ale byłem zmotywowany poczekać w razie potrzeby. Gdy wchodziłem na 4 piętro serce waliło mi bardzo szybko i mocno, nie ze zmęczenia tylko z podniecenia. Wczoraj gdy schodziłem tymi schodami czułem się jakbym unosił się ponad nimi, w ustach miałem jeszcze smak spermy a między pośladkami mokre od jej śliny.

    Zapukałem do mieszkania ale nikt mi nie otworzył, zapewne jest jeszcze w szkole albo na zakupach, po paru minutach zastanowienia postanowiłem zaczekać godzinę, usiadłem opierając się o drzwi i zamknąłem oczy wyobrażając sobie, jak pani Monika wsadzą mi 3 palce. Zasnąłem.

    -A jednak jesteś , tego się po tobie spodziewałam.- przebudziłem się i przed moimi oczami zobaczyłem jej nogi w czarnym botkach, szybko się poderwałem i odsunąłem od drzwi:

    -Dzień dobry.-Mocno się ukłoniłem, i czekałem na odpowiedź.

    -Skoro tu jesteś to dzień już na pewno będzie dobry.-Otworzyła drzwi i weszła do meszkania, zapraszając mnie aby wszedł.

    -Wczoraj myślałam że za ostro cię potraktowałam i dziś nie przyjdziesz ale gdy zwróciłam rano uwagę jak dokładnie wylizałeś ścianę ze swojej spermy, nie miałam już wątpliwości.

    -Po prostu było mi wczoraj bardzo przyjemnie. I chciałem pani podziękować za wszystko.

    -To ja ci dziękuję, twój tyłek smakował wyśmienicie, jeśli zechcesz skosztuje dziś ponownie.-Lekko się speszyłem słysząc co mówi ale bardzo mnie to podniecało.

    -Przyniosłeś zabawki?

    -Oczywiści.-Wyjąłem wszystkie i podawałem jej do ręki, ona każdy wąchała i lizała a następnie odkładała na stół.

    -Rozbierz się do naga i usiądź na stole.-Poleciła, nie krępowałem się, wiedziałem że dziś przeżyję coś wspaniałego. Zrobiłem jak kazała, mój penis był już sztywny.

    Przyniosła z pokoju obok jakieś pudełko i położyła na ziemi, popatrzyła na mnie z uśmiechem i lekko pchnęła mnie abym ciałem opadł na stół.

    -Podnieś nogi do góry.-Posłuchałem. Miała teraz idealny wzgląd na moją dziurę i jądra.

    Przeciągnęła paznokciami po moim penisie i zatrzymała się za dziurką. Powróciła do jąder i z początku lekko je miętosiła, z czasem mocno ciągnęła. Ja patrzyłem na sufit, słyszałem jak otwiera pudełko, podniosłem głowę i zobaczyłem z między moimi jądrami a penisem zawiązuje supełek i ściąga go aż mnie zabolała, cicho pisnąłem. Następnie kilkakrotnie owinęła sznurek wokół mojej moszny. Odstąpiła ode mnie i sięgnęła do szafki po półlitrową butelkę wody. Zawiązała butelkę na końcu sznurka i puściła butelkę.

    Mocno szarpnęło moimi jądrami, zabolało. Wciąż wisząca butelka ciągnęła moje jądra. Czułem wielką przyjemność, chciałem dotknąć penisa i jąder ale zabroniła.

    -Będziesz tak leżał dopóki nie zrobię obiadu.-Minęło 30 minut a ona wciąż kręciła się w kuchni coś sobie nucąc. Czułem że moje jądra zaraz się urwą, bolało, bólem przyjemnym. Miałem nadzieje że nikt jej teraz nie odwiedzi, ciekawe jak by ktoś zareagował na mój widok.

    Podeszła do mnie i wbiła mi paznokieć w moje penisa:-Wciąż za mało twardy.-Ledwo już mogłem wytrzymać, był bardzo napęczniały i rozgrzany.

    Wyjęła z szafki drugą butelkę i dowiązał do pierwszej, jeśli wcześniej czułem ból to teraz czuję piekło. Cicho odparłem że mnie boli a ona kompletnie nie zwróciła no to uwagi, patrzyła na mojego penisa i jądra, lewą ręką dotykała swojego krocza. Po chwili wróciła do gotowania, przeżywałem tortury, gdybym rano wiedział że to się tak skończy nie przyszedł bym tutaj.

    Kiedy już zjadła obiad i pozmywała, obliczyłem że leżę już tak godzinę, bolały mnie nogi i jądra.

    -Myślałam że będziesz błagał aby Ci to rozwiązać ale ty jesteś twardy, dostaniesz nagrodę.

    Wzięła mojego penisa w dłonie i zaczęła mnie masturbować. Wytrysk był niesamowity, czułem jak każdy mililitr spermy wychodzi z jąder i przepływa przez penisa a następnie ląduje na mojej klatce piersiowej i brzuchu. Jestem teraz w niebie. Nachyliła się nade mną i wylizała całą spermę ze mnie, zdawała mi się że ją połyka ale kiedy przybliżyła swoje usta do moich i w końcu je połączyliśmy, wtłoczyła mi całą moją spermę w usta. Smakowało wybornie. Chciałem więcej, niezależnie od bólu, chciałem więcej spermy i jej dotyku.

    Uwolniła moje jądra z pętli i kazała iść do łazienki, tam mogłem oddać mocz. Kiedy skończyłem zapytała czy chcę więcej. Z radością odparłem że tak.

    Tym razem dobrała się do mojego odbytu, kazała mi kucnąć na podłodze o ona za mną zabawiała się moją dziurką, na początku palcami, czułem jej paznokcie głęboko w sobie a chciałbym jeszcze głębiej.

    -O czym dziś myślałeś w szkole?-Zapytała wciąż wiercąc ze mnie palcami.

    -O pani i pani wspaniałych paznokciach.-Odparłem zgodnie z prawdą.

    Pozwoliła mi trysnąć kiedy będę chciał, ale wiedziałem że czym dłużej wytrzymać jej pieszczoty tym będzie mi przyjemniej. Oparła się swoimi piersiami o moje plecy i wolną ręką ścisnęła mi jądra, ból powrócił, najwidoczniej nerwy jeszcze nie doszły do siebie. Trysnąłem , no i wiadomo musiałem wylizać podłogę, kiedy ja czyściłem podłogę swoim jęzorem pani Monika dokładnie oblizywała palce które miała we mnie.

    Zanim jeszcze wyszedłem od pani Moniki obwiązała moją mosznę sznurkiem i rozkazała tego nie ściągać aż do jutra.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b

    Zapraszam do komentowania i dzielenia się swoimi przeżyciami. Mile wiedziane wszelkie pomysły, które mogłbym użyć w opowiadniach.

  • Parowki

    Dzień jak co dzień – pewien facet o imieniu Rafał był w pracy. Rozdawał hot dogi klientom.Tym razem miał nocną zmianę. Rafał od zawsze wzbudzał pożądanie wśród kobiet – piękne blond włosy, niebieskie oczy, zabójczy uśmiech. Kiedy one walczyły o jego względy, on nie wydawał się jednak być tym zainteresowany. Ta noc zmieniła wszystko. Ubrany w czerwoną pelerynę, czarne szorty i sandały właśnie powoli kończył zmianę. Do sklepu wkroczył mężczyzna o ciemnych blond włosach ubrany w czarną bluzę z kapturem i jeansy z dziurami. Był dość drobnej postury, ale przystojny tak, że nikt nie mógłby odwrócić od niego wzroku. Miał na imię Kamil. Około 20 lat. Rzucił Rafałowi zabójcze spojrzenie. Wydawał się być pod wpływem alkoholu. 

    – Co podać? – zapytał Rafał, wpatrując się w zgrabne nogi klienta. 

    – Na kolana i zrób mi hot doga. A, i poproszę jedno piwo – odrzekł z grymasem na twarzy. 

    – Rozumiem. Jednak alkoholu nie mogę ci sprzedać, bo nie masz przy sobie dowodu – odparł Rafał wpatrując się głęboko w oczy Kamila. 

    – Co ty się tak gapisz? Gejem jesteś? – zaśmiał się Kamil. 

    – Coo.. al… ale… – Rafał zaczął się jąkać. Nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Nigdy nie myślał, że jest gejem, ale teraz poczuł jakieś uczucie do mężczyzny. Nie wiedział, co się dzieje. 

    – Chodź za mną! Nie znoszę sprzeciwu! – Kamil zaczął pchać Rafała. Wziął ze sobą hot doga. 

    Mężczyźni dotarli do lasu. Na twarzy Rafała można było ujrzeć strach, ale i podniecenie. Nie wiedział, co Kamil chce zrobić. 

    – Gdzie my jesteśmy? Dlaczego to robisz? – zapytał zdezorientowany Rafał. 

    Nagle z torby Kamil wyciągnął swój różowy bicz. Zaczął nim bić mężczyznę. 

    – Na kolana! – wykrzyknął. To tylko jeszcze bardziej podnieciło, ale jednocześnie wystraszyło Rafała. Nie chcąc doznać krzywdy uklęknął. 

    – Wypnij się teraz. Zerżnę cię jak szmatę! – powiedział podniecony Kamil, a Rafałowi stanął. Udawał niedostępnego, ale ściągnął majtki i wypiął się koledze. 

    – Po co? Mogę już iść? – zapytał zdezorientowany Rafał. 

    – Ryj! – odburknął Kamil, który wziął parówkę i zaczął ją wsuwać w odbyt Rafała. 

    – Aaaaaaaaa! Proszę nie, to boli!!! – błagał Rafał. Po chwili jednak ból zamienił się w rozkosz. Kamil ściągnął spodnie i pokazał swojego wielkiego penisa. Rafał był przerażony. Kamil kazał mu obciągnąć jedząc parówkę, którą miał w odbycie. Przerażony Rafał próbował się bronić, ale wiedział, że tak naprawdę to lubi, więc zrobił to. Kamil w tym czasie bił go swoim różowym biczem. 

    – Ah! Ah! Już nie mogę! Ohhhhhhhh – stękał Kamil aż strumień jego ciepłej spermy wylał się na twarz Rafała pokrywając jego twarz, usta i brwi. 

    – To jeszcze nie koniec dziwko! Znajdę cię! I nikomu ani słowa! – powiedział Kamil po czym wybiegł. 

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nie Podaje
  • Slodkie wspomnienie

    Ostrożnie pchnęłam drzwi. Były otwarte. Niepewnym krokiem weszłam do pokoju. Bałam się, ale… I tak weszłam. Nic nie widzę. Otacza mnie ciemność. Przy drzwiach nie znalazłam włącznika światła. I cisza, żadnego dźwięku.

    – Jak na 23. urodziny, to marna niespodzianka – mruknęłam do siebie. Nie podobało mi się to, czego doświadczam.

    W zasadzie nic nie pamiętałam.  Na pewno trochę wypiłam. Było wesoło, sporo ludzi, później z jakiegoś powodu zeszłam tutaj i… I teraz stałam dłuższą chwilę, czekając aż oczy przywykną do ciemności. Nic z tego. Nadal nic nie widziałam. Chciałam wycofać się, ale niezdrowa ciekawość wzięła górę. Zrobiłam kilka kroków w przód. 

    – Ożeż, kur… – zmięłam przekleństwo, uciskając bolące miejsce. Uderzyłam biodrem o róg jakiegoś mebla. Bolało bardziej niż mogłam przypuszczać. Przecież nie biegłam.

    *

    Nagle gwałtownie odwróciłam się. Usłyszałam szelest. Kot? A może mysz? Szczur?! Moje obrzydzenie i strach rosły. Nadal nic nie widziałam, a szczurów nienawidziłam! Brrr! Wzdrygnęłam się na myśl, że jeden z nich mógłby otrzeć się o mnie. Albo nawet zaatakować! Wzdrygnęłam się i pisnęłam. Byłam ubrana jedynie w sukienkę i szpilki. Szelest powtórzył się. Gwałtownie odwróciłam się i znowu niczego nie zobaczyłam. Miałam wrażenie, że jednak nie jestem sama w pomieszczeniu…

    – To nie jest śmieszne! Wychodzę – pewnym tonem oznajmiłam głośno. Zdołałam zatuszować zdenerwowanie.  

    Wyprostowałam się i ruszyłam do drzwi. No, właśnie. Po kilku krokach trafiłam na ścianę. Była jakaś inna w dotyku… Ale nie mogłam znaleźć drzwi! Nerwowo przesunęłam się w lewo, jednak nadal dotykałam gładkiej ściany! W prawo. To samo!

    – Spokojnie – szepnął ktoś za moimi plecami. Natychmiast odwróciłam się. Serce mało nie wyskoczyło mi z piersi. Poczułam coś na ramieniu.

    – Nieee! – wzdrygnęłam się i szarpnęłam ramię, odskakując. Ciężko i głośno oddychałam. Stałam w rozkroku, ręce opuszczone wzdłuż tułowia, mięśnie napięte do bólu. Byłam gotowa do obrony. I na granicy histerii.

    – Uspokój się… – znowu słyszę za plecami.

    – Kto tutaj jest?! – mój głos drży.

    – Ja – słyszę z lewej strony.

    – Ja… – z tyłu.

    – I ja! – zabrzmiał szept z przodu.

    Za każdym razem odwracam się w kierunku, z którego słyszę kolejne głosy, ale nadal nikogo nie jestem w stanie dojrzeć!

    – Nie kryjcie się! Czego się boicie?! – nadal rozglądam się. Bezradna i zdenerwowana.

    *

    – Nikt się nie boi. Skoro przyszłaś tutaj dobrowolnie, to przyszłaś dla nas – usłyszałam szept przy prawym uchu. Wzdrygnęłam się i jeszcze chcia… Za późno. Nim zdążyłam odwrócić się, mężczyzna stanowczo objął mnie w pasie, a drugą ręką chwycił nadgarstek. Nie potrafiłam uwolnić się z jego uścisku.  

    – Doceniamy twój urok. Przekonasz się – mruczy drugi mężczyzna do lewego ucha. Potem muska językiem. Zadrżałam. Zachłannie chwyta mnie za pośladek. W tym geście wyczuwam pożądanie. Chce mnie. Drugą ręką ściska nadgarstek.

    Mimo strachu, moje zmysły działają. Instynkt podpowiada mi, że coś jest ‘nie tak’. Nie jestem pewna, ale…

    – Odpręż się. Czekają cię wspaniałe chwile – tymczasem szeptem obiecuje trzeci z nich.

    Stoi przede mną. Dłonie kładzie na biuście. Wstrzymuję oddech, jednak nie protestuję. Nie ubrałam stanika. Mężczyzna delikatnie przesuwa dłońmi po piersiach. Przeszywa mnie dreszcz. Sutki twardnieją. Powoli wypuszczam powietrze.

    – Masz świetny biust – ocenia niskim głosem i lekko ściska piersi.

    Nie chcę tego, ale moje podniecenie rośnie. Wciąż nie mogę dojrzeć ich twarzy! Mówią szeptem, więc trudno wywnioskować coś o ich wieku, jednak sądzę, że są znacznie starsi ode mnie. Każdy pachnie dobrymi perfumami. Odurzają mnie te zapachy. Ściskają mnie coraz mocniej. Przyciskają się do mnie. Nie potrafię ich odepchnąć.

    *

    – Och! – nie zdołałam ukryć zaskoczenia. Już wiem, co wzbudzało moje zainteresowanie. Wszyscy trzej są nadzy! Czuję ich twarde penisy ocierające się o moje ciało. Żółta sukienka jest już pod biustem. Podnoszą ręce wraz z sukienką i zdejmują ją. Znika gdzieś. Ten, który stoi przede mną schyla się, a ja czuję jak powoli, centymetr po centymetrze, jego dłonie przesuwają się po piersiach, brzuchu i na chwilę zatrzymują się na stringach. Potem wraz z nimi zsuwają się. Chcę zaprotestować, ale jeden z mężczyzn chwyta mnie za głowę i całuje w usta. 

    Dłonie z majteczkami są już przy moich stopach. Mężczyzna opuszkami palców uciska moje pięty, więc wychodzę z majteczek. Ta część garderoby też gdzieś znika. Bez trudu podnoszą mnie i przenoszą. Kładą. Leżę na wznak na jakimś stole z miękką, puszystą wykładziną. Mebel jest wąski i na tyle niski, że ich penisy dotykają moich ud i rąk. Chwytam dwa i zaczynam masować. Sześć dłoni pieści moje piersi, uda, brzuch. Anonimowe usta dotykają moich ust, uszu, szyi. Dwóch mężczyzn rozchyla moje uda, trzymam ich twarde członki. Trzeci wchodzi na stół za moją głową i wpycha penisa do ust. Posłusznie liżę go. Głupieję od ich pieszczot, kiedy kolejny wchodzi na stół i we mnie. Jestem tak wilgotna, że nie czuję bólu.

    *

    – Kolejny?! To ilu ich jest?! – podniecenie tłamsi mój strach.

    Mężczyzna opiera się na rękach i spółkujemy. Jednak w żaden sposób nie protestuję. Godzę się na ich warunki. Nie mam wyboru. Penis wypełnia mnie i rytmicznie uderza w ścianki. Obejmuję kochanka nogami. Wnika we mnie jeszcze głębiej. Podniecenie jest tak silne, że wzmagam moje pieszczoty. Słyszę głośne oddechy, stęknięcia mężczyzn. Nie hamują swoich doznań. Pierwszy kochanek uderza penisem tak silnie, że aż przesuwa mnie na stole. Nagle unosi głowę, nieruchomieje i wydaje krótki, cichy, chrapliwy krzyk. Sperma wypełnia pochwę. Odchylam głowę w bok, wypycham penisa. Zagryzam wargi. Paznokcie wbijam kochankowi w barki. Też dochodzę. I to jak szybko! Oddycham głośno.

    *

    – Tak łatwo nie będzie, panienko! – słyszę podniecone sapnięcie za sobą. Kiedy kochanek wyszedł ze mnie, do moich ust wrócił ten, którego pieściłam. Teraz odchylił mi głowę, ukląkł nade mną i zaczął poruszać biodrami.

    – Rucha mnie w usta! – stwierdzam zaskoczona. Tak jeszcze nie próbowałam. No, przynajmniej z taką siłą. Inny w tym czasie wchodzi do pochwy, łapie mnie za ręce i zaczyna rytmicznie spółkować.

    Już nie mam żadnego wpływu na przebieg spotkania. Wszyscy są tak podnieceni, że moja próba protestu spotkałaby się z ich agresją. Ktoś ściąga mi szpilki. Jedną z nich, co jakiś czas, bije mnie po pupie. To nawet jest przyjemne. Ekscytujące? Mężczyzna spółkuje ze mną, kiedy prawie leżę na boku. On też leży na boku, przodem do mnie. Ten w ustach z kolei przyciska moją głowę do stołu, żeby prosto wbijać się w moje usta. Bolą mnie plecy, ramiona.

    – Traktują mnie jak przyrząd do ćwiczeń! – dociera do mnie, że jestem bardziej przedmiotem niż partnerką w tym seksie.

    Penis w ustach prawie dławi mnie. Jest gruby, zbyt gruby jak dla mnie. Próbuję uciec głową, zasygnalizować jękiem mój protest dla takiego seksu, ale to nic nie daje. Po chwili mężczyzna jeszcze mocniej ściska mnie za głowę i tryska spermą. Krztuszę się!

    – Yyy! Yy! – jedynie tak potrafię zaprotestować.

    – Pij, suczko! Pij! – warczy i szarpie mi głowę. – Połknij wszystko! – nadal porusza się w moich ustach. Wytrysnął, ale jego penis ciągle jest twardy i gruby.

    Nie szarpię się, nie rzucam na boki. Połykam spermę. Ma swój specyficzny smak. Coś z Orientu… Językiem masuję członek. Mężczyzna syczy z zadowolenia. W końcu uwalnia mnie od swojej męskości.

    Ten trzeci trzyma mnie na boku. Właśnie wysoko podniósł moją nogę i spuścił się. Przyjęłam ten wytrysk bez emocji. Sperma tryskająca w ustach sprawiła mi większą przyjemność. Mężczyzna wyszedł z pochwy. I oto niespodzianka:

    – Zaczekaj! – sapnął, kiedy próbowałam inaczej ułożyć się. Kilka razy szarpnął członek i poczułam krople spadające na piersi, na brzuszek. Westchnął głęboko i bez słowa odsunął się. Z niemą satysfakcją roztarłam spermę na brzuchu, udach i piersiach. Potarłam sutki, brodawki. Twarde, ładnie sterczały, a moje wilgotne dłonie sprawiały mi taką przyjemność… Przyjęłam penisa w usta. Chciałam zrewanżować się mężczyźnie za jego starania.

    *

    Za nogi chwycił mnie czwarty z nich. Wtedy poczułam spermę wyciekającą z pochwy. Mężczyzna przyciągnął mnie do siebie. Przytrzymał na prawym boku, zakładając na ramię lewą nogę. Klęczał nad prawą nogą. Wejście do pochwy było przed nim. Zebrał trochę spermy i wepchnął mi do odbytu.

    – Nie, nie! Proszę… – prawie błagałam. Nie czułam się przygotowana na taki seks.

    – Ej! Zrobimy to po kolei. Jeszcze będziesz prosiła o więcej – obiecał spokojnym głosem. Chyba był lekko rozbawiony moim protestem.

    – Nie! Nie chcę!  

    Gwałtownie wysunął biodra i jego penis płynnie wszedł we mnie. Po dwóch stosunkach i wytryskach pochwa nie stawiała oporu. Znowu było cudownie. Płynnie wchodził we mnie i wysuwał się. Palcami jeszcze pobudzał łechtaczkę! Z podniecenia prawie wierzgałam. Bezgłośnie poruszałam ustami. Kochanek drugą dłonią głaskał mnie pod kolanem. Przestał, chwycił za pupę i jeszcze głębiej zanurzał się w pochwę, szarpiąc ją. Rozkosz była tak silna, że nie czułam bólu. Trochę przemocy też dodawało smaczku takiej zabawie.

    Skupiłam się na swojej satysfakcji. Czekałam na więcej. Mężczyzna stęknął, mocno uderzył biodrami, a ja poczułam ciepło rozpływające się po całym ciele. Wypięłam biodra, napięłam mięśnie, odchyliłam głowę i głośno, przeciągle krzyknęłam. Szczytowałam. Nie potrafiłam stłumić radości spełnienia. Leżałam i ciężko oddychałam. Byłam szczęśliwa.

    *

    Mnie również podobała się zabawa z kilkoma mężczyznami. Dlaczego? Bo każdy z nich był inny. Każdy inaczej sprawiał mi przyjemność. Bo każdy miał tyle energii i wspaniałą potencję, zaczynając stosunek. Bo pożądali mnie. Razem! Wypełniali mnie spermą, gwarantowali satysfakcję. Przeżyłam orgazmy. Mogłabym jeszcze kilka.

    Rozejrzałam się. Nadal było ciemno. Byłam sama. Żadnego dźwięku. Mężczyźni zniknęli.

    *

    Obudziłam się. Przeciągnęłam leniwie. Szybko zamykam oczy i przypominam sobie sen. Uśmiecham się z rozmarzeniem. Leżę na moim tapczanie z dłonią wciśniętą w krocze. Po chwili dociera do mnie, że dłoń jest wilgotna od śluzu. Moje pragnienie spełniło się tylko we śnie. Jestem taka rozczarowana…

    A urodziny mam dopiero jutro!

    – Może koleżanki przygotują jakąś ekstra niespodziankę? – mruczę do siebie. – Coś z seksem?

    Co prawda aż tak otwarcie nie rozmawiam z nimi o swoich potrzebach seksualnych, ale kto wie? A mój chłopak? Jego też ‘kręcą’ różne nietypowe zachowania. Parokrotnie rozmawialiśmy o seksie grupowym. Tylko rozmawialiśmy… Może tym razem spróbuje mnie zaskoczyć? Pocieram łechtaczkę. Jest mi tak dobrze. Podniecenie stopniowo rośnie, dłoń porusza się szybciej, więc układam się wygodnie, rozchylam nogi, zaciskam palce stóp.

    I nagle nieruchomieję. Szeroko otwieram czy.

    – A gdybym zasugerowała rodzaj prezentu? 

    K o n i e c

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Fotograf cz2

    Od autora: technicznie kategorią powinien być seks oralny, ale że brak… Dla zachowania kontekstu dorzucam ostatni akapit z pierwszej części.

     

    (…)Ona w ostatnich chwilach tej przejażdżki wyglądała, że chce go rozsmarować na ścianie, ale w momencie kiedy ją objął zaczęła się cała trząść konwulsyjnie i pewnie upadłaby na podłogę. Utrzymała się jedynie dzięki uchwytowi i być może dodatkowej stabilizacji od tyłu.

     

    ——–

     

    Wygrała ten zakład, faktycznie. Tylko jak ja się tu znalazłem? Czy to ona leży w łóżku? Muszę trochę chłodniejszą wodę puścić, mózg mi się gotuje.

    Są tu jakieś nie-babskie żele?

     

    ——–

    • Zadowolona?

    • Żebyś wiedział! Bierz aparat i torbę, idziemy!

    • Ale gdzie, czekaj! Dokąd?

    • No chodź! – Ana przekrzyczała muzykę będąc już dobre kilka kroków w stronę wyjścia na klatkę schodową.

    Wybiegłem tam za nią, z torbą przerzuconą byle jak przez ramię i aparatem dyndającym i obijającym się o brzuch. Na klatce było ciszej i sporo chłodniej niż w części tanecznej. Właściwie nikogo tu nie było, bo wszyscy kursowali tylko na parkiet i podwórze, ewentualnie do przeciwnego skrzydła, gdzie były toalety i jakieś termosy z żarciem. Czekała na mnie na półpiętrze w górę, gdzie musiała się przecisnąć jakimś cudem przez wyglądające dosyć solidnie zabezpieczenie z dykty.

    • Jak ty tam przelazłaś tak szybko?

    • To nie takie trudne, tą dyktę da się odsunąć, widzisz?

    • Faktycznie. No, to pająk potworze, gdzie mnie wleczesz?

    Uśmiechnęła się. Raz jeden głowa zaśmiecona debilnymi dowcipami wysupłała coś na temat!

    • Oni musieli wejść tędy, nie ma innego dojścia w tamtą część domu. Chcę ich przyłapać!

    Weszliśmy na pełne piętro i skręciliśmy w skrzydło do którego należało obserwowane wcześniej okno. Zdążyliśmy przejść jedne drzwi, kiedy wpadliśmy prosto na spoconego jak mysz kelnera z rozbieganym spanikowanym wzrokiem i podążającą za nim, rozanieloną rudą.

    • Proszę Państwa, to nie jest miejsce dla gości, proszę za mną!

    • A Pan tu, przepraszam, co robi? – spytałem tak rzeczowo jak pozwalał mi poprawiający się z sekundy na sekundę nastrój.

    • Ja, eee… ja zbieram turystów. Tak. I gapowiczów. I sprowadzam na dół.

    • To nicponie, niesfory jedne. Gałgany wręcz! Trzeba koniecznie wyłapać, prawda Gosiu? – Ana włączyła się do rozmowy z zupełnie poważną miną, chociaż zmarszczki mimiczne przy kącikach oczu zdradzały, że tylko usta się nie śmieją.

    Gosia wyglądała na zdezorientowaną emocjonalnie. Widać było w jej spojrzeniu, że wie. Została przyłapana jakimś cudem. Teraz biło się w niej poczucie wstydu i podniecenie, wynikające z ekshibicjonistycznych ciągot.

    • Dobra, musimy wracać. Wszyscy. – powiedział kelner z naciskiem, patrząc po kolei po pozostałej trójce.

    • Szanowny kolego. Obaj jesteśmy tutaj w pracy. Pan łapiesz urwipołciów, ja fotografuję co lepsze kawałki imprezy. Z dołu widziałem super pokoik z oknem na dziedziniec w tej części. Myślę że byłyby stamtąd świetne zdjęcia. Mogę pójść poszukać menadżerki imprezy i wyprosić dostęp, ale może się jakoś dogadamy.

    Facet chwilę mierzył mnie wzrokiem, być może kalkulując jak cała sytuacja może się dla niego skończyć. W końcu pogrzebał w kieszeni i wyciągnął z niej wyglądający dosyć zabytkowo podłużny, płaski kluczyk, taki z “motylkiem” na końcu.

    • Masz. To jest klucz do całej oficyny, reszta drzwi za tymi będzie otwarta. Zamknijcie tylko za sobą. I ani słowa o jakimkolwiek zwiedzaniu, jasne? Klucz zostawcie w donicy na parterze, tej pełnej świecących, plastikowych kamieni.

    • Oczywiście. Powodzenia w łapaniu tych, no, hultajów! – powiedziała Ana, a ja nie wytrzymałem i parsknąłem pod nosem, próbując bezskutecznie obrócić to w kichnięcie.

    Kelner zabrał rudą pod ramię, a my zostaliśmy patrząc na siebie w półmroku. Blondynka uśmiechnęła się do mnie i skinęła na korytarz z którego przyszli.

    Wyposażony w klucz ruszyłem przodem, szybko stając przed wysokimi drzwiami, obitymi zielonym, pikowanym skajem. Dziurek na klucze było z siedem, ale po kształcie wyszło że nasz pasuje tylko do jednych.

    Otworzyłem, by znaleźć się w kolejnym długim korytarzu, z którego wzdłuż prawej ściany bylo kilka kolejnych, zamkniętych skrzyde drzwiowychł. Za dwoma pierwszymi były składowiska nieprawdopodobnie obskurnych, zniszczonych mebli. Przeglądaliśmy je razem, w ciszy obserwując niesamowite artefakty dawniejszych czasów i gestami pokazując sobie co ciekawsze eksponaty.   Zwalone na kupę leżały tam stare kanapy, stoły, krzesełka z podłokietnikami i bez, taborety, pufy, rozczłonkowane tapczany. Te, które nie były nakryte prześcieradłami pokazywały przekrój przez ostatnie 50-70 lat mebli dostępnych w Polsce. Zdecydowana większość była doszczętnie zrujnowana i zupełnie niewarta poświęcania uwagi. Anie udało się wypatrzeć zupełnie ześniadziałą, niezwykle bogato zdobioną blaszaną tacę, być może nawet posrebrzoną sądząc po specyficznym zbrązowieniu. Z uśmiechem i palcem na ustach wzięła ją pod pachę i wymaszerowała z pokoju.

    Dotarliśmy do ostatniego pomieszczenia w korytarzu w korytarzu, które okazało się być poszukiwaną przez nas łazienką. Podobnie jak w poprzednich pokojach, zaraz za drzwiami znajdował się czarny obrotowy włącznik na wysokości głowy, od którego biegł gruby czarny przewód w kierunku sufitu.

    Pomieszczenie było zupełnie wyrwane z innej epoki. Wszystkie ściany, niemal do samego wysokiego na dobrze ponad 3 metry sufitu, były wyłożone białymi płytkami które prawie nie miały fug, ani tzw.faz,ściętych krawędzi. Wyglądały jak duży kawałek błyszczącej glazury nacięty nożykiem w regularną mijankę na długość dłoni. Wypukle narożniki przy WC miały specjalne płytki z łukowym zakończeniem, które zachodziło naprzemiennie raz z jednej, raz z drugiej strony.

    Podobnie misternie układaną ceramiką wykończone było całe okno, w tym również niski, za to bardzo głęboki parapet.

    Blisko okna stała stara wanna, w całości ceramiczna jak wielka, glazurowana donica, stojąca na błyszczących porcelanowo lwich łapach.

    W czasie kiedy ja zachwycałem się przedwojennym kunsztem rzemieślniczym, moja partnerka stanęła na środku pomieszczenia, wzięła głęboki wdech i powiedziała.

    • matko, ale tu śmierdzi seksem! Poszaleli, widzisz tą kałużę? Uważaj, zaraz w nią wleziesz! O, tu! By było, nie wiem co byś do domu przyniósł… Poczęstujesz mnie papierosem?

    Dziewczyna usiadła na parapecie, uchylając wcześniej zabytkowe okno i poklepała pozostałe obok niej miejsce, zachęcając do dołączenia.

    Siedząc pół bokiem, z założonymi nogą na nogę w krótkich spodenkach, które w tej perspektywie stanowiły tylko cieniutki niebieski akcent podkreślający pupę, wyglądała zjawiskowo. Przy siadaniu sztywna koszula marszczyła się w długie załamania, rozchylając jeszcze bardziej dekolt i ukazując kształtne piersi ukryte w pół prześwitującym koronkowym staniku.

    Wyciągnąłem paczkę z kieszeni i usiadłem, odkładając obok torbę, a na nią aparat z wciąż zamontowanym teleobiektywem. Podsunąłem jej lekko skapciałą paczkę, po czym sam wyjąłem jednego i prężąc się niemiłosiernie, żeby wciąż siedząc jednak trochę wyprostować nogę, wyciągnąłem z kieszeni zapalniczkę. Przypaliłem nam kolejno, osłaniając ogień od przeciągu i zaciągnąłem się głęboko.

    Ona, trzymając między palcami papierosa przeczesała włosy i ściągnęła je sobie bardziej na jeden policzek. Wciągnęła nogę na parapet i oparła ramię na zgiętym kolanie, popatrując parę pięter w dół, na bawiące się towarzystwo.

    • Czym się zajmujesz, kiedy nie przyłapujesz współlokatorek na przygodnym seksie?

    • “Byłych” współlokatorek. To istotne, bo rozstałyśmy przez faceta.

    Uniosłem pytająco brwi. Zamachała ręką nad głową, trochę jakby opędzając się od komara.

    • Nieważne, facet był mój, ona jest ładna i była wariatką. Facet wybrał ładną wariatkę, o czym dowiedziałam się wracając wcześniej z pracy, znajdując go z jej nogami na ramionach. Oni się wynieśli, ja też musiałam zmienić mieszkanie bo nie mogłam znaleźć nikogo na zmianę, a brakło mi kasy na całość. Po miesiącu wydzwaniał i błagał o wybaczenie. Ot, proza życia.

    • No tak, nic przyjemnego. Dobrze się poczułaś, fundując jej to trochę wstydu?

    • Ja na koniec nawet nie byłam na nią zła, facet był dupkiem, pomogła zauważyć… W sumie chciałam ją złapać, bo jestem prawie pewna ,że przez to zaczęła szukać kolejnej ofiary. Strasznie ją jara potencjał wpadki.- Zamyśliła się na chwilę, mrużąc oczy. Wypuściła dym z płuc i kontynuowała – Pytałeś o zajęcie. Projektuję i szyję ciuchy, jakoś idzie z tego wyżyć w końcu po paru latach.

    • O, nieźle! Znajdę kogoś ubranego w twoją kreację tutaj? – zapytałem, zerkając wymownie na podwórko pod nami.

    • No ba, widzisz tamte dwie laski? Te co z nimi przyszłam? Stałe klientki. O i tamta, koło koksownika, co robi maślane oczy do koleżanki. Ma moją bluzkę. No i solenizantka ma zrobić wielkie wejście, właściwie dlatego tutaj jestem.

    • Specjalne zamówienie?

    • Tak. Udała mi się, zobaczysz, jak nie pośniemy do północy, wtedy ma się przebrać.

    Faktycznie, zrobiło się trochę sennie. Paczka fajek leżała między nami, w razie czego miałem jeszcze dwie w torbie, ale przydałoby się coś dla podtrzymania tempa, które po ewakuacji z dołu jakoś spadło.

    Zacząłem rozglądać się po naszym małym azylu i wypatrzyłem w rogu, za wanną, że coś się szkli jakoś tak podejrzanie czysto jak na panujące wokół warunki. Wstałem i sięgnąłem w szczelinę, znajdując za nią prawie nie napoczętą i jeszcze całkiem nieźle zmrożoną flaszkę śliwowicy podbeskidzkiej. Uniosłem butelkę z triumfalnym uśmiechem i wróciłem na swoją miejscówkę na parapecie.

    • Patrzcie państwo, twoja koleżanka z ogierem zaopatrzyli się, ale byli zbyt zajęci inną konsumpcją. Reflektujesz?

    • Ile to ma?

    • Czekaj, zaraz znajdę. – zacząłem obracać butelką – 50%, niezła siekiera…

    • Dawaj, nie wiem jak ty, ale ja jutro do pracy wstawać nie muszę.

    Uznając, że w tym wypadku jakimś rodzajem kurtuazji będzie najpierw samemu sprawdzić, czy nie trująca, pociągnąłem ostrożnie z butelki. Natychmiast się rozkaszlałem, a oczy mi się zeszkliły tak, że przestałem cokolwiek widzieć.

    • Uuuuuh… aż zatyka, co za diabelstwo.

    • Daj, nie umiesz. Pokażę ci. Takiego mocnego nie możesz pić na wdechu, bo pójdzie w płuca, pali gardło. Jak potrzebujesz ćwiczebnie, to zrób tak.

    Ana zaciągnęła się papierosem, wstrzymała dym w płucach i pociągnęła łyk z butelki, szybko podnosząc ją i opuszczając. Następnie wypuściła z ust długim wydechem siną smugę. Nawet się nie zarumieniła, miała wprawę, skubana.

    Spróbowałem powtórzyć po niej. Poszło lepiej, nie zaksztusiłem się tym razem. Przynajmniej nie tak bardzo. Poczułem za to, że trzeba trochę wolniej pić, bo wieczór zapowiada się naprawdę ciekawie, a śliwowica szybko wchodzi do głowy.

    • To przejdźmy do mojej nagrody za zakład. Piwo zamieniłeś na mocniejszy trunek, co szanuję, ale wisisz mi jeszcze zdjęcie.

    • Jasne, tylko wiesz, taka praca, mam nadzieję że nie masz pretensji? Zdjęcia mają być atrakcyjne, więc szukam oryginalnych i pięknych kobiet, stylizacji, scenek rodzajowych.

    • a-ha , a mnie fotografowałeś w charakterze…? Scenki rodzajowej?

    • Ciebie fotografowałem prywatnie.

    • No to pokaż co tam masz w tym pudełeczku.

    Wziąłem do ręki aparat, włączyłem podgląd i z nią zaglądającą przez ramię zacząłem powoli przewijać zdjęcia wstecz, rozpoczynając od spotkanej przed chwilą pary w oknie.

    Ana oglądała je z zaciekawieniem. Niektóre kwitowała szczerymi wybuchami perlistego śmiechu, przy innych miała kilka ciekawostek do powiedzenia na temat modelu. Dobrze nam się rozmawiało, a jej, widać, podobał się mój nienachalny styl fotografii i zręczność w łapaniu ludzi w komicznych sytuacjach.

    W końcu wstrzymałem się z dalszym przełączaniem i przekazałem jej cały aparat, pilnie przyglądając się wyrazowi jej twarzy.

    Podwinęła jedną nogę pod siebie, drugą zwiesiła na podłogę i przysuęła twarz do wyświetlacza. Oglądała zdjęcie w skupieniu, przybliżała je trochę, potem znowu oddalała, obracając przy tym odrobinę głową, jakby usiłowała coś dojrzeć przez zmianę kąta. W końcu poderwała głowę znad ekranu i przyjrzała mi się.

    • Jest inne niż pozostałe.

    • Mówiłem ci, robiłem je prywatnie.

    • Jest zupełnie jak portret, ale taki do reklamy kosmetyków, czy innych perfum. Fajne. Naturalne. Ładnie wyszłam. Widziałeś jak mi rozświetliło nogę ? Jak cienie liści fajnie przejechały po dekolcie?

    • Tak…widziałem. Dobra pora dnia. I modelka bezbłędna, jeśli można.

    • Można, można.  

    Kobieta uśmiechnęła się. Jej spojrzenie było pełne wesołych iskierek. Widziałem że jej też śliwowica poprawiła humor. Zresztą oboje zaczynaliśmy już odrobinę bełkotać.

    • Nie potrzebujesz jeszcze popracować?

    • Właściwie to nie, za chwilę przyjdzie solenizantka, myślę że stąd zrobię kilka fajnych zdjęć, w drodze na dół może strzelę jeszcze kilka jak towarzystwo będzie już dobrze podpierać ściany… tu mi dobrze. Co myślisz?

    • Myślę, że świetnie. Usiądź szerzej, ściana jest zimna, chciałabym oprzeć plecy.

    Zgodnie z prośbą, postawiłem nogę na parapecie, usiadłem szerzej i wpuściłem ją, żeby  mogła oprzeć się o mnie.

    Wtuliła się. Była gorąca, a mi mimo bardzo ciepłego wieczoru to absolutnie nie przeszkadzało. Było zupełnie surrealistycznie.

    Siedzieliśmy tak, paląc i pijąc, ona opierała łokieć na moim kolanie, a tył głowy na ścianie, tak że momentami drapała się o mój dwudniowy zarost.

    Rozmawialiśmy leniwie o mieszkaniu w warszawie, o tym jak durne są niektóre celebrytki i jak puści celebryci. Gadaliśmy o pracy, o byłych związkach. Czas płynął. A my byliśmy coraz bardziej pijani.

    Gdzieś w miedzyczasie dał się słyszeć hałas podniecenia na dole. Sięgnąłem po aparat i trzymając go w cztery ręce, celując na pół-ślepo z użyciem ekraniku podglądu usiłowaliśmy zrobić jakiekolwiek nadające się zdjęcie.

    • No, dawaj, prawie dobrze! Teraz ja wyciągnę obiektyw, a ty naciskaj wyzwalacz.

    • Pffff…wyciągniesz obiektyw? Mnie ten obiektyw grzeje w plecy od dobrej godziny…

    • No weź, to poniżej pasa.

    • Wiem! – uśmiech –

    • Nie w tym sensie… Z taką pięknością i po wódce nie idzie się pilnować bez przerwy. Szczególnie że miło grzejesz.

    • Haha! Jak kot co?

    • Dokładnie. O, patrz! Jest w kadrze! Czy ta sukienka.. Co ona, opalizuje? Wow, zmienia kolor. Dlaczego zmienia kolor?

    • Taki materiał. Widziałeś takie lakiery samochodowe, co polane wodą robią się tęczowe? Podobna zasada. Inne nici reagują na parę wodną, inne na ultrafiolet. I krój mi się nawet udał.

    • Udał się to prawda.

    I pocałowałem ją. Zupełnie nie wiem jak. Sam byłem chyba bardziej zaskoczony od niej. Rozmawialiśmy, zwróciła się do mnie, jej usta były tak blisko i jakoś tak… wyszło. Jakbym był z nią od miesięcy i całował na gratulacje. Dobra robota kochanie! Zrobiłaś świetny ciuch, ludzie nie posiadają się z euforii. Co mi strzeliło do głowy?

    • Mmm, miło. To na pocieszenie?

    • Nie, na dowód uznania kunsztu!

    • A hahaha, wybrnąłeś! Fajnie całujesz…

    I siedzieliśmy tak dalej, czas płynął, impreza na dole rozbujała się na dobre, a my się upijaliśmy, jakimś cudem nie wypadając przez otwarte okno.

    Robiliśmy więcej wspólnych zdjęć. To była niezła zabawa, chociaż groziła zabiciem kogoś na dole zrzuconym sprzętem. Próbowaliśmy też zrobić kilka fotek sobie, ale długi obiektyw z wielokrotnym zoomem pozwalał zrobić co najwyżej rozmyte piegi na nosie Any.

    Przynajmniej było z tego sporo śmiechu. Aparat musiał w końcu pójść w odstawkę, bo nasze usta jakoś niby przypadkiem ciąglę do siebie wracały i trzymany przedmiot zaczął po prostu wadzić.

    Odłożyliśmy go na podłogę i popłynęliśmy zupełnie.

    Dobrze całowała. Trzymała mi jedną dłoń na policzku, drugą na kolanie. Zaczęło się delikatnie, powolnymi całusami, ale wezbrane gdzieś wzajemne pożądanie szukało ujścia. W kilka chwil przylgnęliśmy mocno do siebie, siłując się językami i podgryzając w żartach. Jej ręka z policzka powędrowała ciasnym okręgiem za moją głowę. Ja, wcześniej trzymając w miarę grzecznie dłonie na biodrach, teraz objąłem ją i zacząłem błądzić od talii w górę, zatrzymując się na szyi i dekolcie. Czułem pod palcami jak się rozgrzewa i przyspiesza jej oddech, mnie samego zaś wręcz rozpierało podniecenie.

    Kiedy zacząłem wędrówkę wzdłuż koronki stanika, od ramiączka w dół, zatrzymała się na chwilę i łapiąc oddech, z uśmiechem powiedziała.

    • Ja nie jestem taką wariatką jak Gośka. Tu jest brudno.

    • Straszna szkoda – odpowiedziałem, również wyrównując oddech i na szybko myśląc co dalej.

    • Żadna szkoda. Zbieraj zabawki i dzwoń po taksówkę, a ja spróbuję się jakoś doprowadzić do porządku przed tym mikrolusterkiem. Zmywamy się stąd i jedziemy do mnie.

     

    —————

     

    No tak. Już wszystko pamiętam. A przynajmniej większość. Chociaż wiem jak się tu znalazłem.

    Aj, co to takie lodowate!

    • Dzień dobry! Przyłączę się, co? Mi też prysznic dobrze zrobi na kaca. A oprócz tego chętnie sobie ocieplę dłonie o tego małego. Zresztą już nie taki mały, chyba mu się te zimne łapki spodobały. Może ogrzeje coś jeszcze?

    • Co tylko będziesz chciała moja droga.

    Plask! Plask!

    • Teraz na przykład ciepłe łapki grzeją milutkie krągłości.

    • Pffff, hahaha! Błagam cię, “milutkie krągłości”? Do tego jeszcze wrócimy, pamiętasz co mi obiecałeś wczoraj?

    • Mmm….

     

    ——–

     

    Nie pamiętam trudniejszej podróży taksówką, chyba w całym swoim życiu.

    Z imprezy nawet nie do końca zarejestrowałem jak wyszliśmy, ochroniarz coś krzyczał za nami, a ja biegłem do taksówki ciągnąc Anę za sobą do samochodu. Musiałem, bo strasznie lało, nie chciałem żeby zmokła. I chciałem ją mieć.

     

    W taryfie moja piękna blondynka zdążyła tylko podać adres i kilka szczegółów którędy jechać, a potem aż pod drzwi klatki zajmowałem ją pocałunkami. Strasznie próbowałem ją rozebrać, ona też błądziła rękami po udach i brzuchu, szukając jakiejś szczeliny żeby wsunąć się pod koszulę, lub w inny sposób mnie rozpakować. Pierwotne, zwierzęce pożądanie zwielokrotnione alkoholem walczyło w nas z resztkami przyzwoitości, która nakazywała oszczędzić taksiarzowi darmowej uciechy.

    W końcu dojechaliśmy. Budynek okazał się być nową, schludną mieszkaniówką. Całkiem ładny, z porządnymi drewnianymi drzwiami do klatki , dobrej jakości płytkami na korytarzach i fajnie wymyślonymi numerami lokali z kwasówki. Nie pamiętam z tego za wiele, bo winda jechała jakoś powoli, nie chcieliśmy na nią czekać i pobiegliśmy do schodów.

    Gdy tylko przekroczyliśmy prób mieszkania, przylgnęliśmy do siebie, zdzierając już ubrania bez pamięci.

    Wejście nie zdążyło się za nami zatrzasnąć, a obie nasze koszule uboższe o przynajmniej kilka guzików leżały już na podłodze. Chwilę później dołączyły do nich buty, szpilki, skarpetki, pasek od spodni… Ślad upuszczanych kolejno ciuchów wiódł do ciemnego salonu, rozświetlonego jedynie wpadającym przez okna światłem latarni ulicznej.

    Bez obcasów była tylko troszkę niższa ode mnie. W pół pocałunku obróciła się do mnie plecami, zostawiając dosłownie kilka sekund na rozpięcie stanika ,po czym wpadła tyłem w moje ramiona i bez zastanowienia chwyciła moje dłonie i położyła prosto na piersiach. Te były niewielkie, ale niesamowicie jędrne i kształtne, z twardymi od podniecenia sutkami, które ścisnąłem lekko zaraz po objęciu biustu.

    To wywołało u niej pomruk zadowolenia. Naparła pupą na moje podbrzusze i odkręciła głowę, rozpoczynając kolejny długi i namiętny pocałunek.

    Staliśmy tak na środku pokoju, niedaleko zaobserwowanej kątem oka kanapy. Przyciskałem ją mocno do siebie, skupiając dłonie na brzuchu, piersiach i szyi, wodząc między nimi jak opętany, podczas gdy ona po krótkiej kompulsywnej walce rozpięła guzik szortów i szybko ściągnęła je w dół. Spodenki pofrunęły w dół po udach, ciągnąc ze sobą zupełnie mokre, czarne koronkowe braziliany. Pomyślałem w krótkim przebłysku przytomności, że chciałbym ją w nich zobaczyć na spokojniej i przy świetle.

    Ana po rozprawieniu się z ciuchami stała w moich objęciach zupełnie naga, na lekko przygiętych kolanach i wciąż napierając na mnie pośladkami.

    Zaczęła szukać po omacku otwarcia moich spodni i kiedy już zamierzała się poddać i jednak odwrócić do mnie przodem, przytrzymałem ją i zdecydowanie doprowadziłem na brzeg kanapy.

    Dziewczyna oparła się najpierw kolanami, a potem rękami i w efekcie stanęła na niej na czworaka z intencją obrócenia się na plecy. Nie dałem jej zmienić pozycji. Sam przyklęknąłem, chwyciłem od tyłu za wierzchy jej ud tuż poniżej bioder i przyciągnąłem mocno wypiętą pupę do twarzy.

    Kiedy poczuła co się dzieje, wyprężyła plecy jak rozciągająca się kotka.

    • Oj, tak…nie przestawaj…

    Poruszała trochę biodrami na boki a ja śledziłem ten ruch. Myślałem, że szukała wygodnej pozycji, albo broda ją kłuła, ale prawda była prostsza. Sięgała po włącznik lampki kanapowej.

    • Nie lubię po ciemku – roześmiała się, zakręcając figlarnie bokami i mrucząc głęboko, kiedy wróciłem do przerwanej na chwilę czynności.

    Całowałem wszystko. Wodziłem ustami po pośladkach, wewnętrznej stronie ud, lśniących wargach. Droczyłem się z nią, podgryzając pupę, by zaraz potem przejechać rozpłaszczonym językiem bez odrywania, od twardniejącego z każdą chwilą guziczka, przez piękną, błyszczącą od wilgoci kobiecość i między pośladkami aż po kość ogonową.

    Im szybciej oddychała i im stawała się głośniejsza, tym więcej uwagi poświęcałem jej gorącej łechtaczce.

    Nie wiele brakowało jej do szczytu, zatrzymałem się więc zupełnie i zacząłem przesuwać językiem znowu od początku, zaczynając od spojenia pośladków. Tym razem naciskałem językiem bardziej zdecydowanie, za to przesuwałem go bardzo, bardzo powoli. Na drodze zatrzymałem się przy kurczącej się z każdym ruchem aureolce, którą okrążyłem kilkukrotnie, dokładnie wyczuwając fakturę i rytm reakcji.

    • Jezu, co.. co ty…robisz… uf…nie przestawaj!

    Nie przestawałem. Zatrzymałem się w tym miejscu i w czasie kiedy robiłem powolne, pieczołowite kółka językiem, przesunąłem dłońmi w górę wzdłuż ud. Jedną zatrzymałem ułożoną płasko na łechtaczce, którą zacząłem delikatnie masować, drugą umieściłem dwoma palcami u gorącego wejścia.

    Przy masażu przestała właściwie wydawać dźwięki, a kiedy dołączyłem palce, poczułem silne, wzbierające skurcze. Czułem drganie mięśni ud. Gdybym oderwał się na chwilę od krągłych, wypiętych pośladków, zobaczyłbym fizyczne drżenie całych nóg. W pewnym momencie opadła twarzą w kanapę i sięgnęła własną dłonią do łona. NIe miała dostępu, więc po prostu przycisnęła ją mocno do mojej ręki.

    Skierowałem palce opuszkami w dół wewnątrz niej i rozpocząłem mocny, rytmiczny masaż, jednocześnie zwiększając nacisk językiem i masującą dłonią, teraz dodatkowo dociskaną przez nią. Po dosłownie chwili poczułem jak przechodzi przez granicę bez odwrotu. Najpierw uderzyły silne skurcze które poczułem na palcach, zaraz po nich poczułem też stężenie przy języku, oba błyskawicznie przechodzące w staccato, niemal wibrację kolejnych uścisków.

    I w końcu wybuchła.

    Gwałtownie zrobiła się tak mokra, że poczułem cieknący płyn po łokciu na kanapę i podłogę. W sekundę później musiałem się oderwać i chwycić ją w biodrach, w obawie że rozbije głowę o abażur. Albo podłogę. Albo stolik kawowy.

    • Jezuuu…..

    Miotała się bez opamiętania, naprzemiennie kuląc się i rozprężając. Tak długo jak to było możliwe starałem się nie zabierać z niej palców, żeby przedłużyć tą piękną agonię, ale w końcu wyrwała się i padła wstrząsana dreszczami, wyczerpana na kanapę.

    • Nie…ufff…nie wiedziałam…co..

    • Co, Ana? Czego?

    • Co dodałeś do śliwowicy? – Zamknięte oczy, czoło oparte o siedzisko, szeroki uśmiech.

    • Nic, no coś ty.- po namyśle dodałęm – Nie spytam czy ci się podobało. Powiem tylko że kanapę masz niestety do prania.

    • Nie.

    • Jak to nie?

    • Będzie do prania, jak skończę z tobą.

     

    ——-


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szary

    Wiem, że wstęp jest długi. Rozumiem, szczególnie czytając w sumie większość opowiadań tutaj, że akcja jest wszystkim.

    Ja robię po swojemu, mam poczucie że sama akcja bez atmosfery i otoczki jest tylko kolejnym bezmyślnym pornosem z gatunku casting couch. Fajniej móc się wczuć.

    Dlatego przepraszam czytelników za potężny blok tekstu, a jednocześnie mam nadzieję że jako całość się broni.

    Zapraszam do lektury!

  • Ala, cz. 2.

    Część 2.

    Dwa dni później znowu szłam z zakupami. Tym razem miałam solidniejsze torby. Nie korzystałam z reklamówek przy większych zakupach. Na chwilę wróciłam wspomnieniami do tamtego wydarzenia. Zaskoczyli mnie ci dwaj chłopacy, kiedy zbierałam z chodnika rozsypane produkty. Taka głupia sytuacja… No, ale przynajmniej gapie mieli chwilę rozrywki. Trochę byłam zirytowana, bo, tak szczerze mówiąc, liczyłam, że któryś podbiegnie i pomoże. A tym dwóm jedynie zebrało się na wiwaty, bo mignęła im naga pierś… Szkoda.  

    – Bardzo przepraszam, pani tak szybko się pozbierała – wydyszał chłopak.

    Zduszony krzyk, prawie podskoczyłam. Zatopiona w swoich myślach nawet nie zwróciłam uwagi, że ktoś podbiegł do mnie. Ruch na ulicy był spory. Od razu poznałam go. Teraz był nieco inaczej ubrany, ale to on „kibicował” mi, gdy nad rozsypanymi zakupami chowałam piersi pod bluzkę.  

    – Och, przepraszam! – brunet stanął jak wryty. – Nie sądziłem, że przestraszę panią.

    – Lepiej pomóż przy dźwiganiu toreb – mruknął drugi.

    Blondynek właśnie dołączył do kolegi. Też rozpoznałam go bez trudu. Moi głośni wielbiciele stawili się w komplecie.

    – Jasne! Oczywiście! – brunet sięgnął do toreb, ale wcześniej dotknął mojej dłoni. – Pozwoli pani?

    – Ale tym razem darujemy sobie głośne zachwyty na moją część?

    Zdeprymowani i zaskoczeni retorycznym pytaniem, w milczeniu spojrzeli na siebie.

    Wykorzystałam sytuację:

    – Dziękuję za pomoc. Chętnie skorzystam – uśmiechnęłam się i podałam im torby. Już nie było daleko, ale dobre i tyle.

    Każdy dźwigał jedną torbę. Chwilę szliśmy w milczeniu. Dostrzegłam, że spoglądają na siebie porozumiewawczo.

    – Powiem szczerze – w końcu odezwał się blondynek – pani przypadkowy „występ” zrobił na nas duże wrażenie. A wiwatowaliśmy, kiedy i inni już widzieli to…, co i my zobaczyliśmy.

    – I chcielibyśmy poznać panią bliżej – wpadł mu w słowo brunet.

    Blondynek zmierzył go ostrym spojrzeniem. Brunet wydawał się zaskoczony, ale w lot zrozumiał spojrzenie kolegi:

    – Oczywiście bez żadnych podtekstów! – zaznaczył nerwowo.

    – Ależ skąd! – oburzył się blondynek.

    Zdawałam sobie sprawę, że nawet randka ze mną, było, nie było, atrakcyjną kobietą w średnim wieku, mogła być dla nich fajnym wypełnieniem jakiegoś wieczoru. A ja miałam ochotę na flirt z takim młodym chłopakiem. Dwóch to już byłby tłum i zbyt męczący wieczór. Mąż, mimo oryginalnych pomysłów, męczył mnie swoją zazdrością, a ja chciałam odprężyć się właśnie z jakimś młodym, zadbanym chłopakiem w miłej, pozbawionej zazdrości, atmosferze.

    – Tak, mam ochotę na niewinny flirt! – przyznałam się sama przed sobą. Wreszcie zatrzymałam się przed moim blokiem:

    – Tutaj mieszkam. Dziękuję za pomoc w odniesieniu zakupów.

    – Było nam bardzo miło zobaczyć panią – rzekł blondynek. – Andrzej i ja, Daniel, zapraszamy panią wieczorem. Pani wybiera kawiarnię i proponuje dzień spotkania. A tutaj jest numer telefonu. – Z kieszonki swojej koszuli wyjął biały kartonik i wetknął do torby z zakupami.

    – W zasadzie to my mieszkamy niedaleko… – zaczął Andrzej. Daniel ostro spojrzał na niego.

    – Dziękuję za zaproszenie – uśmiechnęłam się, pokiwałam głową i otworzyłam drzwi, wystukując kod.

    Andrzej przytrzymał drzwi i podał mi torbę. Daniel podał drugą, a wówczas jego kolega wykonał ruch, jakby chciał wejść za mną.

    – Dziękuję, dam sobie radę sama – powiedziałam bardziej stanowczym tonem. Nadal uśmiechałam się.

    Zrozumiał, że przeszarżował. Pokiwał głową i wycofał się. Nie patrzył na mnie.

    – Dziękuję za pomoc. Obiecuję zadzwonić, kiedy będę miała dość czasu, żeby spotkać się w kawiarni. Trzymajcie się, cześć!

    – Cześć!

    – Do widzenia! – Andrzej był speszony i trzymał dystans.

    *

    Dopiero po kilkunastu minutach mąż otworzył drzwi. Opóźnienie zostało spowodowane przystankiem przy kiosku. Czyli nie widział chłopaków podbiegających do mnie, ani naszej rozmowy, ani przekazywania kartonika z numerem telefonu. Teraz wnosił kilka paczek papierosów, puszki piwa, czasopisma i uśmiechnięty machał do mnie jakimś kolorowym, dziecinnym gadżetem.

    – Tyle czasu zabrało mu kupienie tych kilku rzeczy? Niepojęte – pomyślałam, kręcą głową z niedowierzaniem.

    – Spotkałem kolegę z pracy – wyjaśnił. – Ale zobacz, co mam! – krzyknął zadowolony.

    – Co, wiaderko i łopatkę kupiłeś sobie? Nareszcie! – w geście triumfu wyrzuciłam ręce w górę. – Wreszcie w piaskownicy zapanuje pokój, a dzieciaki będą miały przywódcę z prawdziwego zdarzenia! Niech żyje Roman! – mój ironiczny ton nie zgasił jego dobrego humoru.

    – Jeszcze będziesz piszczeć zamiast żartować, Alusiu… – odpowiedział, nadal uśmiechając się.

    Zignorowałam jego odpowiedź, wzruszając ramionami. Poszłam do kuchni. Wiedziałam, że szybko pochwali się zakupami.

    *

    No, i kochany mąż wieczorem pochwalił się kupioną zabawką. Prawie trafiłam, jeżeli chodzi o przeznaczenie. Machnął nią z daleka, więc na razie niewiele widziałam. Wieczorem był czarujący, dlatego od razu zorientowałam się, że coś szykuje.

    – Chodź, kochanie. Zapraszam na miły wieczór… – uśmiechnął się kusząco, stojąc w szlafroku, po wyjściu spod prysznica.

    – O, to dzisiaj jest Liga Mistrzów? – udałam zdziwienie.

    Nabrał powietrza, ale powstrzymał się od złośliwości. Nadal uśmiechał się i gestem wskazał sypialnię: 

    – Czekam…

    Poszłam pod prysznic. Wyszłam w złotych pantofelkach na szpilkach i owinięta w ręcznik.

    – Niech doceni, co ma – pomyślałam.

    Przy kanapie zdjęłam ręcznik, pantofelki i weszłam pod kołdrę. Też był nagi. Zaczął pieszczoty, chwyciłam go za penisa. Ja nie potrzebuję zbyt długich pieszczot, żeby spółkować, a mąż odwrotnie, ale radzimy sobie. Jego członek nie jest już tak twardy jak kiedyś, spółkujemy też nieco rzadziej, ale szczytuję. On na koniec zawsze się spuści. Sama też potrafię sobie dogodzić, kiedy nie ma męża, a ja nie chcę czekać. Wreszcie przysunął się i zaczął wchodzić we mnie. Wtedy byłam już mokra. Wsuwał się powoli. Niby cierpliwie czekałam, ale palcami dyskretnie pobudzałam odbyt, drugą dłonią trzymając penisa. Nie zorientował się. Pewnie sądził, że staram się go pobudzać.

    *

    Jakiś czas temu w trakcie pieszczot odkryłam bardzo wrażliwe miejsca u wejścia do odbytu. Kiedy delikatnie zaczęłam go penetrować, byłam trochę przestraszona, bardzo podniecona i zaliczyłam nieoczekiwany orgazm. Zresztą, taki sobie. Kolejne szczytowania były znacznie silniejsze i pełniejsze. Intensywną edukację przeszłam, kiedy mąż wyjechał na kilkudniową delegację. Nauczyłam się pobudzać przez odbyt. I to jak! Łoł! Czasami pobudzałam się tylko w taki sposób. W trakcie kopulacji z mężem także dochodziłam w ten sposób, kiedy on był szybszy. Prawie zawsze był szybszy i wystarczał mu jeden wytrysk. Czasami widział, że manipuluję ‘w okolicach’ pochwy.

    – Dopieszczam się po wytrysku – tłumaczyłam, a on wierzył mi. Dzisiaj też tak miało być, ale…

    Właśnie! Sądziłam, że za chwilę spuści się, bo tak energicznie poruszał się i sapał, leżąc na mnie, a on nagle wepchnął mi palec do pupy! Początkowo myślałam, że chce ściskać pośladek. Czasami przed szczytowaniem coś mi miętosił: pośladek, pierś, udo, obie piersi.

    – Co jest? – odruchowo odsunęłam się. Chociaż pieszczota była bardzo delikatna.

    – Mówiłem o niespodziance – wysapał, wbijając we mnie penisa.

    Poczułam, że palec wnika głębiej do pupy.

    – Ale jakiej? – kiedy pytałam, palec wszedł maksymalnie, więc cofnął go i już wpychał dwa. Było… ekscytująco. Nadal ubijał mnie penisem w pochwie. Trudno było mi skupić się na pytaniach.

    – Juuuż… – wystękał.

    Przechylił mnie i teraz leżeliśmy na boku, przodem do siebie. Myślałam, że doszedł, ale wytrysku nie poczułam, a on nadal poruszał się w pochwie, ale znacznie wolniej. No, standby. Wysunął palce z pupy, odchylił się, coś chwycił i odwrócił się do mnie. Szelest folii. Panował półmrok, więc nic nie zobaczyłam. Sięgnął dłonią do pośladków i zaczął wpychać mi coś do odbytu! Już tkwił w pochwie, a teraz anektował drugą dziurkę! Patrzyłam mu w oczy i czekałam na jakieś wyjaśnienie. Był podniecony i w takim momencie niewiele znaczyło dla niego moje spojrzenie.

    Otworzyłam usta i ku własnemu zaskoczeniu: 

    – Oooojjj… – cicho stęknęłam.

    Wpychany przedmiot sprawiał mi taką przyjemność! Ściankami odbytu czułam jego nieregularną powierzchnię. Miłe i ciągle rosnące podniecenie. Ależ mnie drażnił. Przymknęłam oczy. Zacisnęłam dłonie, otworzyłam usta i kolejny raz stęknęłam znacznie głośniej. Wyobraziłam sobie, że wszedł we mnie inny mężczyzna. Nieznajomy. Z takim sporym kutasem! Fantazja działała! Lekko poruszałam biodrami, a mąż walił mnie w pochwie i dobijał w odbycie. Chciałam przejąć gadżet i mocniej, wręcz brutalnie (!) wepchnąć go w siebie, ale odtrącił moją dłoń.

    *

    Trzymał mnie za kark, dosłownie walił w pochwę i wcisnął cały gadżet do pupy. Co za uczucie! Poczułam jego wytrysk. Jęknął głośno. Teraz ja doszłam. Byłam znacznie, znacznie głośniejsza od męża. Fala ciepła przetoczyła się po moim ciele. Dreszcze przeszyły ciało, a ja dalej pojękiwałam z szeroko otwartymi ustami. Chlupotało w pochwie, ale ja miałam inne potrzeby.

    – Wepchnij głębiej do odbytu to ‘coś’ – poprosiłam miękko.

    – Głębiej już nie dam rady.

    – To poruszaj nim – prawie błagałam. Sama byłam zażenowana swoją uległością. Poruszył. Było miło.

    – Czekaj, włożę drugi.

    – No, co ty?! Dwa?! – szczerze przestraszyłam się.

    – Jak rżnąłem dupcię, to wchodziłem aż po nasadę. Zawsze czułem, że masz tam sporo miejsca. I jesteś elastyczna.

    Po chwili poczułam jak wpycha drugi gadżet. Dał radę! A raczej ja wytrzymałam. To było takie miłe. Tak się podniecił sytuacją, że klęknął nade mną i majstrował przy pupie. Ja leżę na boku, nogi rozsunięte jak przy dużym kroku, on leży na moim udzie i pcha zabawki do odbytu. W końcu zorientował się.

    – Weź go i obciągaj – polecił.

    Penis tkwił niedaleko od twarzy. Był jeszcze wilgotny od mojego śluzu i spermy. I wciąż twardy (!), więc chętnie pochłonęłam go. Przecież tak mi dogadzał… Podnieca mnie kobiecy śluz, również mój, w trakcie seksu, a sperma jak każdą kobietę. Zresztą Romka też podnieca mój widok, kiedy pieszczę cipkę, wkładam palce do pochwy, a potem je liżę. Zawsze po takim pokazie bierze mnie. Nawet, jeżeli jest po wytrysku. Wtedy zawsze mu staje. Kolejny raz. Od lat.

    *

    Po jego manipulacjach jeszcze raz dosłownie padłam. Jęknęłam głośno i schowałam głowę w pościeli. Ścisnęłam nogi, a skurcze mięśni wstrząsnęły moim ciałem. Mąż przytrzymywał te gadżety w mojej pupie i pochwie, do której włożył coś okrągłego. Już samo nieznane miało swój smaczek. On korzystał z okazji i napawał się widokiem żony owładniętej orgazmem. Prawie mu ugryzłam penisa! Dopiero teraz zobaczyłam, że trzymam go w dłoni i mocno ściskam. Poluźniłam chwyt.

    – Co to było? – jeszcze ciężko oddychałam.

    – Nic nadzwyczajnego – bagatelizował swój pomysł. – Kupiłem plastikowe mini-kręgle. Bez krawędzi, ale z wypustkami. Wiedziałem, że będziesz zadowolona. Wyjąć?

    – Jeszcze nie. Przesuwaj je…

    Delikatnie nimi kręcił i nagle gwałtownie poruszał góra-dół. Powtórzył to kilka razy, nieregularnie. Aż wierzgałam, kwiliłam, rzucałam się na kanapie. Kręcił piłeczką do kręgli w pochwie. Co za wrażenia! Znowu ściskałam nogi i szarpałam pościel. Romek lubił obserwować moje żywiołowe reakcje na pieszczoty. Podniecały go. Był zadowolony, widząc z jaką energią reaguję. A ja w chwilach przytomności zastanawiałam się, jak długo wytrzymam tę zabawę moim ciałem? I to po szczytowaniach.

    Po wszystkim, leżąc na kanapie obejrzałam mini-kręgle i zabrałam kilka. Od tego czasu zawsze trzymałam je w nocnej szafce. Gdyby zapomniał…

    *  *  *

    Do chłopaka zadzwoniłam po dwóch dniach. Mąż uprzedził, że będzie bardzo późno, więc mogłam spotkać się już po pracy. Postawiłam warunek. Spotkam się tylko z jednym. Telefon był do Daniela, blondyna i to mi też odpowiadało. Po chwili wahania zgodził się. Byłam już po pracy, siedziałam w mieszkaniu. Zadzwonił telefon, odebrałam.

    – Jeszcze raz Daniel. Przepraszam, ale mam nietypową prośbę. Czy moglibyśmy najpierw spotkać się u nas, a potem pójść do kawiarni?

    – Nie.

    – Ale dlaczego?

    – Nie chcę, żeby ktoś ze znajomych widział mnie w towarzystwie chłopaka. I nie znamy się zbyt dobrze.

    – To podam pani adres i sama pani wejdzie.

    – A skąd nagle taki pomysł? – zaczęłam podejrzewać jakiś podstęp.

    – To nie nagle. Zaskoczyła mnie pani telefonem, a ja zapomniałem powiedzieć, że czekam na kuriera. No, nie mogę wyjść. Andrzeja nie ma, więc nikt mnie nie zastąpi. Potem możemy wyjść oddzielnie i pojechać autobusem do centrum albo taksówką.

    Fakt, zadzwoniłam i zaproponowałam spotkanie tego samego dnia. Mogłam go zaskoczyć:

    – Dobrze, podaj adres – westchnęłam do słuchawki. W pamięci zanotowałam informację. Nie mieszkali daleko.

    Zjadłam coś na ciepło, pozmywałam i odpoczywałam przy czasopismach. Potem wzięłam prysznic, ubrałam świeże ciuchy, poprawiłam makijaż. Obejrzałam się w lustrze. Byłam gotowa na niezobowiązującą randkę.

    *

    – Witam i zapraszam w nasze skromne progi – blondynek przywitał mnie uśmiechem i zamaszystym gestem wskazał wnętrze mieszkania. Cofnął się, przepuszczając mnie.

    – Dobry znak, nie rzuca się na mnie. Zresztą, fajne z niego ciacho – pomyślałam po ponownej, szybkiej lustracji. Zanim weszłam do pokoju, otworzyłam drzwi do łazienki. Była pusta. – Chętnie umyję ręce.

    – Proszę, biały ręcznik jest dla gości.

    – A te dwa pokoje? – zapytałam, kiedy wyszłam z łazienki.

    – Nie ufa mi pani? Proszę zajrzeć – uśmiechnął się i poszedł za mną.

    Otworzył drzwi. Drugi pokój był równie nijaki jak pokój Daniela: tapczan, stolik, dwa krzesła, szafy, laptop na stoliku, trochę rozrzuconych ciuchów. Raczej przygnębiający widok, ale oni pewnie cieszyli się, że zdołali wynająć jakieś mieszkanie we troje. 

    – To pokój Andrzeja. A ten trzeci naszej współlokatorki, ale jej nie ma w tym tygodniu.

    Nie sprawdzałam, uwierzyłam na słowo.

    – To co zrobimy z tak pięknie rozpoczętym popołudniem? – spytałam i odniosłam wrażenie, że zabrzmiałam zbyt zalotnie. Nie chciałam robić mu jakichś złudzeń.

    – Zapraszam na drinka – wskazał swój pokój.

    Usiadłam na krześle w jego pokoju. Pasek torebki przewiesiłam przez oparcie. Patrzyłam jak Daniel wyjmuje z szafy butelki z alkoholem, kieliszki, wysokie szklanki.

    – No, zaopatrzenie funkcjonuje – stwierdziłam z uznaniem. Przyjrzałam się butelkom i złożyłam zamówienie.

    – Alkohol zawsze mamy pod ręką. Często poprawia humor, a znacznie rzadziej pomaga świętować – uśmiechnął się i wyszedł po lód do kuchni.

    Rozmawialiśmy o wszystkim. Rozmowa szła nam dość opornie. Włączył laptop i puścił ‘swoją’ muzykę z jakiegoś filmu. Nie pamiętam tytułu. Cały czas było otwarte okno, mocno świeciło słońce, ale w pokoju nadal było chłodno. Daniel włączył wiatraczek i skierował w moim kierunku. Było jeszcze przyjemniej. Nie miałam ochoty na wyjazd do centrum.

    – Mogę? – zapytałam, zdejmując klapki na szpilce.

    – Oczywiście – przytaknął.

    Klapki leżały pod stołem, a ja z przyjemnością położyłam nogi na drugim krześle. Daniel przyglądał się moim opalonym nogom. Byłam w krótkiej spódniczce, więc mógł sporo zobaczyć. To miłe, kiedy młody chłopak patrzy na ciebie takim wzrokiem. Wypity alkohol też poprawił mój humor.

    *

    Dn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick