Author: admin

  • Familijnie cz.1

    Historia, którą wam opowiem rozpoczęła się kilka lat temu i trwa w zasadzie do dziś. Łącznie bierze w niej udział kilka osób, rozpoczynając na mnie, mojej o rok młodszej ode mnie siostrze, kuzynkach, żonie mojego kuzyna… no ale po kolei. Mam na imię Piotrek, jestem trzydziestokilkuletnim normalnym facetem, ani nie przy-pakowanym ani przesadnie przystojnym chociaż na powodzenie u kobiet raczej nie mogę narzekać. Ale to już zasługa raczej mojego charakteru. Jestem otwarty, mówią, że zabawny, bez problemu nawiązuję kontakty i łapię wspólne tematy z napotkanymi osobami. Moja siostra- Dominika to naprawdę fajna laska. Niska o drobnej budowie ciała, słodka blondynka z zajebiście zgrabnymi nogami, niesamowicie seksownym tyłkiem i mega cyckami wielkości większej pomarańczy, które bardzo chętnie i często eksponuje zakładając na siebie obcisłe bluzki z wydatnym dekoltem. Moi kumple na jej widok się ślinili, sporo z nich próbowało do niej rwać a kilku nawet się to udało. Zdarzyło się, że udało mi się usłyszeć jej jęki kiedy bzykała się z nimi w swoim pokoju albo jak byliśmy większą ekipą pod namiotami nad jeziorem. Wtedy trzeba przyznać poszalała sobie. I od tego zacznę to opowiadanie… Wiem, że ruchała się z przynajmniej czterema facetami podczas weekendowego wypadu. Miała namiot rozbity obok mojego i naprawdę mnie zdziwiła kiedy pierwszej nocy słyszałem jej pojękiwania i rozmowę którą prowadziła będąc już mocno wstawiona z naszym wspólnym kumplem, który miał szczęście, że to właśnie jego wybrała do zerżnięcia…

    • ściągaj gacie i bierz się za nią – domyśliłem się, że jej cipka czekała na wypełnienie jej jego kutasem.
    • Najpierw mi go obciągnij bo jest za suchy- odpowiedział Hubert
    • haha, tylko mi się nie spuść do ust, chcę mieć z niego pożytek a dziurek mam więcej.

    Po chwili słychać było jak krztusi się jego kutasem, musiał mieć sporego bo kilka razy zakaszlała i kazała mu przestać na chwilę. Za jakiś czas byłem pewien, że mocno ją rucha w cipsko bo krzyczała jak szalona nie przejmując się zupełnie tym, że nieopodal w namiotach znajdowali się nasi znajomi. Dominika w pewnym momencie próbując szeptać ale w sposób nieudolny bo wykrzyczała to prawie na całe pole namiotowe nakazała mu zerżnąć ją w dupę… Po chwili rozległ się krzyk zmieszanego bólu i podniecenia:

    • o kurwa, spuść mi się w tyłku, chcę twojej spermy w dupie

    Minęła dosłownie chwila i usłyszałem jak ich jęki stają się szybsze, głośniejsze a po chwili chyba oboje doszli bo krzyki ustały a z namiotu dochodziły dźwięki łapania tchu…

    Leżałem w swoim namiocie i podnieciłem się zaistniałą sytuacją tak bardzo, ze postanowiłem sobie zwalić konia. Nawet nie wiem czemu ale myślałem wtedy o niej, o jej cyckach, o tym jak zajebiście byłoby być teraz na miejscu Huberta, który rżnął moją siostrę. Wyobrażałem sobie, że to ja ją dymam, że mi obciąga a na koniec spuszczam się jej na cycki i twarz. Długo to nie trwało, sytuacja tak bardzo mnie podnieciła, że doszedłem dosłownie po kilku minutach. Stwierdziłem, że muszę się odświeżyć i przewietrzyć śmierdzący spermą namiot. Byłem w samej koszulce a nie chciało mi się w ciemności szukać bokserek które gdzieś rzuciłem na bok. Był środek nocy, stwierdziłem, ze spokojnie mogę wyjść na zewnątrz, zapalić fajkę i opłukać kutasa wodą z butelki. Odszedłem od namiotu na kilka metrów i odpaliłem fajkę. Wodą spłukałem sterczącą jeszcze pałę. Delektowałem się świeżym powietrzem a ulga, którą sobie przed chwilą zafundowałem sprawiła, że zapomniałem o bożym świecie. Stałem tak kilka minut już po zgaszeniu fajki i postanowiłem wracać do namiotu. Odwróciłem się i zdębiałem. Tuż za mną stała Dominika. Ubrana w białą koszulkę na ramiączkach i czarne majtki. Koszulka nie była jej, raczej założyła to co ściągnęła z Huberta, była zdecydowanie za duża na nią. Mocno wypita chwiała się na nogach a jej wzrok skierowany był na mojego kutasa, który już zdążył lekko opaść jednak dalej prezentował się dobrze. Nie wiem czemu ale nawet go nie zasłoniłem ani nie próbowałem odwrócić. Podobało mi się to w jaki sposób na niego patrzy a wypity alkohol sprawił, że pozbyłem się instynktu samozachowawczego jakim byłby pewnie odruch ukrywający mojego penisa. Podszedłem do Dominiki licząc na jakiś rozwój sytuacji i przejęcie przez nią inicjatywy. Z bliska zauważyłem, że koszulka, którą miała na sobie jest na tyle duża, że jej lewy cycek wyskoczył na zewnątrz. Miałem ochotę go złapać i całego wylizać jednak nie wiedziałem jak Dominika by zareagowała więc dopóki się nie zorientowała postanowiłem się cieszyć widokiem. Po chwili oderwała wzrok od kutasa, spojrzała na mnie i spytała:

    • została ci jeszcze woda? Zaschło mi w ustach…
    • nie dziwię się, po tych krzykach każdemu chciałoby się pić – uśmiechnąłem się i podałem jej butelkę.

    Zorientowała się, że wiem co się przed chwilą działo w jej namiocie ale nic nie powiedziała tylko puściła do mnie oczko, uśmiechnęła się i stwierdziła, że czas spać. Odwróciła się w stronę namiotu i po chwili zniknęła w jego wnętrzu. Trochę zawiedziony ale znów podniecony też położyłem się w swoim namiocie. Chciałem zwalić sobie konia po raz drugi ale procenty zadziałały tak, że nie byłem w stanie dojść. Zasnąłem chyba w trakcie walenia. Rano obudziłem się z dość mocnym kacem. Założyłem bokserki i chwyciłem za telefon żeby sprawdzić która jest godzina. Zauważyłem, że mam 2 nieodebrane wiadomości. Kiedy je otworzyłem nie wierzyłem w to co widzę na ekranie. Obie wiadomości były od mojej siostrzyczki. Pierwsza wiadomość brzmiała: „ładny sprzęt, szkoda go na samotne zabawy :*”, druga wiadomość to był mms. Po kliknięciu na zdjęciu zobaczyłem Dominikę, która w jednej ręce trzymała moją butelkę wsadzając ją sobie w usta, natomiast drugą rękę trzymała na gołym cycku…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Paweł
  • Maturzystka – 20.

    Część 20.

    – Wiesz, mówię w zaufaniu tylko tobie – zawiesza głos. – Nikomu innemu nie powiedziałabym, ale tobie ufam.

    Ze zrozumieniem poważnie kiwam głową. To i tak nieistotne, bo rozmawiamy przez telefon.

    – A komu poza mną mogłabyś powiedzieć? – myślę, a głośno mówię:

    – Dzięki za zaufanie.

    – W każdym razie czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. Wiesz: elegancka kolacja, ja w „małej czarnej”, nastrojowa muzyka, świece, wino, wykwintne dania…

    – Była pizza i frytki? – weszłam w zdanie.

    – No wiesz, Grażyna! Nie żartuj!

    – Nooo, nie wiem. Nie bywam na wykwintnych kolacjach. Ledwie skończyłam 18 lat. Rodzice nie zabierają mnie do znajomych. Hm, mnie na tym też nie zależy.

    – No… A potem zatańczył ze mną. Ma duży salon. Świetny sprzęt…

    – W spodniach?  

    – Nagłaśniający…

    – A, rozumiem. Sorki.

    – Jeszcze wypiliśmy po kieliszku wina, siadł z cygarem w fotelu i na życzenie zrobiłam striptiz. A potem zaczęliśmy kochać się. Na takiej dużej skórze z białego niedźwiedzia. Leżała przed kominkiem…

    – No i? Skóra zajęła się od ognia w kominku? – nie wytrzymałam, bo Roksana jakby zacięła się.

    – Przestań – prychnęła. – Seks był świetny. Rozebrał mnie i wymacał, ale jak wszedł… Zerżnął mnie na wznak, „na pieska”, na jednym, potem na drugim boku i ani razu nie wyjął fiuta! Wyobrażasz sobie?! Prosiłam o przerwę, ale nawet nie słuchał. Kiedy znowu leżałam na plecach, wtedy złożył mnie na pół, trzymał za stopy i tak walił, że aż mi chlupało w cipce! Wreszcie wyjął fiuta, ale zatkał mi usta! Obciągałam, aż zaczęłam dławić się. Dopiero wówczas zlitował się nade mną. Sapał, leżąc koło mnie, ale to ja ledwo żyłam.  

    – On tak bez viagry? – chciałam wiedzieć. Facet miał coś koło piątego krzyżyka.

    – No co ty! Chyba nie… Przecież on nie jest taki stary!

    – No chyba w wieku twojego dziadka! – prychnęłam.

    – Mój dziadek już nie żyje.

    – I o tym właśnie mówię!

    – Grażyna, przestań…

    – Uraziłam?

    – Nie, ale przesadzasz. Zwierzam się tobie, a ty…

    – No, już dobrze! Zapłacił ci?

    – Oczywiście. Tak się umówiliśmy.

    – Masz szczęście do klienta.

    – To nie klient, tylko znajomy, która wspiera mnie finansowo. W zamian za seks.

    – „Chcesz mieć miód, musisz zeżreć pszczoły” – zacytowałam czyjeś przewrotne powiedzenie. – Niech ci będzie. A jak zrezygnuje ze wspierania?

    – To rozstaniemy się.

    – To musisz ruchać się z nim jak najczęściej. Zanim siądzie mu pikawa albo skończą się pieniądze – wzruszyłam ramionami do telefonu. – Czyli co? Przyjazdy do stolicy już ci nie są potrzebne? – w pytaniu wyrażałam również moją cichą nadzieję.

    – Grażynka, nie żartuj. To dwie różne sprawy.

    – Tak myślałam – głośno wzdycham. Roksi może to uznać za westchnienie ulgi. Chociaż niekoniecznie. – Jeszcze coś ci zrobił?

    – Jasne! – ożywiła się. – Kiedy odpoczywaliśmy, ściskał moje piersi. Podobały się jemu. No, bawił się nimi. Kiedy odpoczął, wszedł mi w dupsko!

    – Co?!

    – No! A jak ja byłam zaskoczona! I przerażona! Trochę to trwało, ale dałam radę. Dobrze mnie przygotował. I tam się spuścił. Ale wcisnął całego. Najpierw klęczałam. Mocno uderzał, więc zbyt długo nie dałam rady i padłam. Jemu było wygodniej na boku, to brał mnie na boku od tyłu. Kiedy jeszcze podrażnił mi łechtaczkę… Odjechałam! Chyba trzeci raz. Wyobrażasz sobie? Z fiutem w dupie! Było super…

    – Czyli w sumie jesteś zadowolona?

    – No! Też byś była.

    – Na pewno.

    – Wiesz, Grażyna. Kiedy mi zapłacił, rzucił propozycję.

    – Tak?

    – Czy zgodziłabym się na dwóch facetów? Wyobrażasz sobie?

    – No wiesz!

    – Wiem! Dlatego zgodziłam się!

    – …

    – Grażyna, oferuje mi podwójną stawkę!

    – Uczciwa propozycja. 

    – Ale miał jeszcze jedną propozycję.

    – Zamieniam się w słuch.

    – On chce z dwoma dziewczynami. Młodymi. Każdej płaci tę samą stawkę.

    – To chyba normalne.

    – No właśnie. Grażynka, nie chciałabyś spróbować?

    *

    W szatni po wf-ie jest dość spokojnie. Umyłam się i wracam, inne też ubierają się. Część dziewczyn już wychodzi. Pozostałe jeszcze zbierają swoje rzeczy.

    – Laski! Uwaga! Grażyna ma dla nas miłą niespodziankę! – Ewa mówi nieco podniesionym głosem.

    Gwałtownie odwracam się. Wyraz zdziwienia na mojej twarzy wywołuje uśmiech kilku z nich. Pozostałe spokojnie siedzą i czekają. Nie są zaskoczone.

    – Czyli zostały uprzedzone – domyśliłam się. Prostuję się i wyczekująco patrzę na Ewę. Na ławce leżą moje rzeczy. Nie mam szansy na ucieczkę. Paulina stoi przy drzwiach.

    – Już bawiłyśmy się z naszą koleżanką, ale Grażynka zaraz pokaże nam jak bawić się z samą sobą – kontynuuje Ewa. – No, będzie jeszcze jedna niespodzianka, ale dopiero na koniec dzisiejszego występu.

    Patrzę na Paulinę i przysuwam się do swoich rzeczy. Ona obserwuje mnie. Nie drgnie, tylko patrzy.

    – Grażynko, na co czekasz? – Ewa jest bardzo miła. – Ściągaj majtki!

    *

    Kiedy próbowałam zabrać swoje rzeczy, dziewczyny złapały mnie za ręce i tułów. Chwilę później siadałam na posadzce przykrytej jakimś ręcznikiem. Paulina stoi za mną i trzyma mnie za głowę. Monika wykręca mi rękę. Tak na wszelki wypadek.

    Kolejna zabawa moim kosztem? Patrzę na Ewę i nic nie mówię. Czekam aż ona przejmie inicjatywę. Niczego nie będę im ułatwiać.

    – Zacznij bawić się. Poczekamy aż dojdziesz. Wcześniej stąd nie wyjdziemy. Jeżeli będziesz ociągać się, stracisz parę ciuchów. Na początek. Pamiętaj, opór bywa bolesny.

    Zrezygnowana w milczeniu podnoszę się, żeby zdjąć spódniczkę, ale „Wykidajło” jest szybsza. Łapie mnie pod ręce i przytrzymuje. Wanda rozpina spódniczkę i ściąga, Monika szarpnięciami pozbywa mnie majtek. Chciałam złączyć nogi, jednak dziewczyny blokują mi stopy.

    – Szerzej – instruuje Ewa.

    Dziewczyny jeszcze bardziej rozsuwają moje nogi. Teraz nie sposób nie zauważyć moich warg, pochwy. Odchylam głowę do tyłu, Paulina trzyma mnie za włosy.

    – Chcą patrzeć? Niech patrzą – myślę zrezygnowana. Skupiam się na sobie. 

    Ręce mam wolne. Dotykam warg sromowych. Są suche. Cofam palce. Wkładam je do ust i nawilżam. Powoli przesuwam palcami po wargach. Nawilżam palce i powtarzam czynność aż wargi zaczynają lśnić. Wtedy przesuwam palce na łechtaczkę. A w zasadzie jeden. Rytmicznie, powoli poruszam nim w górę, w dół. Rozpieram się na nogach Pauli. Kiedy w kroczu przebiega lekkie mrowienie i z trudem przełykam ślinę, drugą dłonią opieram się o podłoże. Palec dociskam nieco mocniej i dołączam drugi. Zwykłe ruchy palcami zaczynają stawać się pieszczotą i wywołują miłe doznania. Napinam mięśnie. Zapominam o obecnych. Przyspieszam pieszczotę. Otwieram usta i głośno oddycham. Nikogo nie słyszę, ale też żadna nie odzywa się. Napięte mięśnie pomagają wygiąć ciało w łuk. Fala rozkoszy pokrywa moje ciało. Chyba krzyknęłam. Fala przesuwa się i powoli opada. Zanika. Moja dłoń szaleje jeszcze chwilę. Zwalniam. Pulsuje mi w głowie.

    *

    Kiedy siedzę na posadzce na ręczniku i jeszcze dotykam swojej łechtaczki, ktoś wchodzi. Nie zwracam na to uwagi. Jestem bardzo zmęczona i jeszcze czuję orgazm. Wśród dziewczyn spore poruszenie. Chichoty, pojedyncze stłumione okrzyki.

    – To druga niespodzianka – mówi Ewa do dziewczyn. I zaraz słodko w kierunku drzwi: – No! Pokaż, co tam masz, niespodzianko…

    Nie mam siły ani ochoty spojrzeć w tamtym kierunku. Nawet nie wiem, która weszła, ale Ewa do niej skierowała ostatnie słowa. Orgazm ‘schodzi’ ze mnie, dopiero uspokajam się. Słyszę śmiechy i piski rozbawionych i podnieconych dziewczyn. Są mi obojętne. Ich wulgarne komentarze toną w ogólnym wybuchu rozgardiaszu po moim pokazie.

    – Widocznie niespodzianka „coś” im pokazuje bez żadnych oporów, więc wszystkie kwiczą z zadowolenia – domyślam się.

    *

    Instynktownie wyczuwam czyjąś obecność tuż przy mnie. W końcu otwieram oczy i patrzę w górę. Paulina z „Sarenką” nieruchomo stoją nade mną i beznamiętnie obserwują. Raptem, jak na komendę, równocześnie pochylają się i kilkoma sprawnymi ruchami podciągają mnie z ręcznikiem do ściany. Już siedzę oparta o ścianę. Nagle Wanda wykręca mi rękę, a Paula chwyta za włosy. Boli! Próbuję oponować, ale bez skutku. Znikają resztki orgazmu. Nie mam siły spytać, o co im chodzi. Znowu boję się.

    Reszta dziewczyn nadal jest rozbawiona i hałaśliwa, a teraz dostrzegam, że właściwie żadna nie patrzy w moim kierunku. Wszystkie koncentrują się na Ewie i chyba na tym, co dzieje się przy drzwiach do szatni. To tuż obok mnie, ale ściana z nóg dziewczyn i postury Wandy jest na tyle szczelna, że niczego nie dostrzegam.

    – No, nie mogę!

    – Ewka, jak ty coś wymyślisz!

    – Ewa, cha, cha, cha!

    – Ale numer!

    – No! Ma któraś miarkę? Cha, cha!

    – To jakiś test? Chi, chi, chi!

    – Ale ten…!

    – Dość! Spokój, laski! – Ewa szybko zapanowała nad rozbawionymi dziewczynami. – Nasza sunia gotowa?

    – Mamy ją – potwierdziła Paulina.

    – Już! – stęknęła Wandzia. Założyła mi jakąś miękką opaskę na oczy i zawiązała.

    *

    Nic nie widzę. Teraz Paula wykręca mi rękę. Naprawdę boli! Bardziej skupiam się na takim usytuowaniu, żeby złagodzić ból niż na próbach zorientowania, co się dzieje wokół mnie. Wyczuwam, że grupa przemieszcza się. Stały wokół mnie. Coraz bliżej. Chyba Wandzia wcisnęła mi coś w usta. Już nie mogę ich zamknąć. Językiem nie potrafię wypchnąć tej blokady z ust.

    – Grażynka pokazała jak sama się bawi – zagaja Ewa rozbawionym tonem. – Teraz pokaże nam, jak zaspokaja innych. Monia, gotowa?

    – Już – stęknęła zapytana.

    – Rączka cię nie boli? – zapytała któraś. Dziewczyny zachichotały.

    Nic z tego nie rozumiem. Nie mam pojęcia, o co chodzi?! Kręcę się niespokojnie, ale te dwie larwy trzymają mnie. Paulina zadarła moją głowę.

    – Któraś cipa siądzie mi na twarzy? A może któraś spuści się na mnie? Albo wysika?! – przestraszyłam się. Nie mam jak zaprotestować! I nagle, w usta wpychał się… penis! Twardy penis! Nie mogę krzyczeć. Paula przytrzymuje mnie za głowę. Nie jestem w stanie ani jej cofnąć, ani przesunąć w bok.

    – No, Grażynka! Pokaż, co potrafisz! – Ewa śmieje się.

    Dziewczyny piszczą, śmieją się, niektóre wręcz wyją ze śmiechu. Któraś gwiżdże. Wszystkie świetnie bawią się. Moim kosztem. Nawet Paula i Wandzia są rozbawione sytuacją, chociaż one musiały znosić szarpaninę ze mną. Bidulki…

    Chłopak wpycha penisa coraz głębiej. W końcu chyba dał jakiś znak, że wcisnął go aż po jądra, bo dziewczyny wiwatują. Oczywiście, wszystko w realiach szkolnej szatni. Domyśliłam się, że sprawa została wcześniej ustawiona, bo żadna nie zwracała się do niego po imieniu. Nie wiem, kto to jest! Teraz zaczął mnie ruchać w usta. Porusza się rytmicznie, trzymając mnie za głowę. Napalone dziewczyny dopingują go. Są wulgarne i agresywne. Aż tak mnie nie lubią?

    *

    – Monia, chcesz spróbować? – Ewa nadal panuje nad przebiegiem zabawy.

    – Chętnie! – natychmiast odpowiedziała zapytana.

    Paulina i chłopak odwrócili moją głowę nieco w bok. Dalej rytmicznie rucha mnie w usta. Chłopak aż szarpie moją głową! Monia weszła między nogi. Kiedy zorientowałam się, było już za późno. Wanda blokuje jedną nogę, a Monika sobą uciska drugą. Poczułam dłoń na pochwie. Niecierpliwie pobawiła się moją łechtaczką i zaczęła wciskać palce do pochwy. Jeden, drugi, trzeci, czwarty. Protestuję wyciem i wyginam się z bólu.

    – Ooo! Dziewczę już dochodzi!

    – Ruchadełko cieszy się!

    – A może ma już dość, chi, chi?

    – Co ty! Ona długo może!

    Monika rytmicznie porusza palcami. Próbuję się wycofać, szarpnąć ciałem. Nic z tego. Blokują moje ciało. Jestem bezradna. Monika porusza palcami na boki. Chłopak rucha mnie w usta i zasłania je dłonią. Z moich ust wydobywa się bulgot i mlaskanie. I śluz zmieszany ze śliną. Dziewczyny w najlepsze dowcipkują.

    – Patrz, młodej smakuje!

    – Smakosz, hi, hi!

    – No, jeszcze trochę i przybędzie nam kolejna ekspertka!

    – Potrafi jeszcze więcej! Co nie, Ewa?

    – U mnie chłopcy twierdzili, że ma spore potrzeby. Ponoć zamęczyła ich, cha, cha! – potwierdziła pobudzona Ewa.

    *

    Monika sięga pod koszulkę i łapie mnie za pierś. Słyszę jak stęka z wysiłku, rżnąc mnie palcami. Przyspiesza. Pierś ściska coraz mocniej. Boli mnie. Nie zwraca uwagi na moje reakcje. Łapie brodawkę i zaczyna ją wykręcać. Bezskutecznie próbuję wyrwać się. Monika puszcza pierś. Chwila ulgi. Tylko chwila. Dziewczyna łapie drugą pierś i powtarza rytuał. Chłopak jeszcze mocniej szarpie moją głową i spuszcza się w usta! Szczytując, stęka głośno.

    Grono kibiców syci się moim upokorzeniem. Gwałtownie krztuszę się. Moment wahania, przełamuję się i łykam spermę, żeby nie zadusić się. Chłopak po chwili puszcza głowę i uwalnia mnie od twardej, sterczącej męskości. Wokół mnie ciche chichoty, wiwaty i odrażające, wulgarne komentarze. Wszystkie doskonale bawią się. Dominujący rechot Ewy. Głośno jęczę. Opieram głowę o ścianę. Reszta spermy, ślina i śluz ściekają mi po brodzie. Monika puszcza pierś, wyciąga palce z pochwy i wyciera dłoń o moje usta. Aplauz wzmaga się. Chcę być sama.

    *

    Wypłukałam usta i umyłam się, na ile pozwalały warunki w szatni. Wróciłam, wycierając się ręcznikiem. W szatni było już pusto. Zostały tylko trzy dziewczyny. Znudzona Paulina opierała się o framugę drzwi. Starałam się ignorować mendy. Kiedy pakowałam rzeczy, drżały mi dłonie. Chciałam rozryczeć się, odreagować upokorzenie, wydrzeć się na te wredne cipy, ale skoncentrowałam się na kompletowaniu ubioru. Dużo mnie to kosztowało. 

    – Sunia, musisz zrozumieć, że należysz do nas na określonych prawach i nawet możemy ciebie zabrać na naszą imprezę. To już chyba ostatnia taka w plenerze w tym sezonie. – Ewa uważnie mi się przyglądała.

    Nie zadałam sobie trudu, aby spojrzeć w jej stronę, kiedy do mnie mówiła. Kończyłam pakowanie rzeczy. Dyskretnym ruchem otarłam łzy.

    – Może warto, żebyś wzbogaciła się o takie doświadczenie. Co, Wandzia? – Ewa patrzy w stronę koleżanki.

    – Warto. Na pewno będzie zadowolona – „Sarenka” wydała opinię z pełnym przekonaniem i jakimś takim zadowoleniem, pochłaniając batonik.  

    – No, widzisz? Jesteś zaproszona. Bądź w sobotę u mnie tak o piętnastej. I nie spóźnij się, bo pocałujesz klamkę. A wtedy kara ciebie nie minie.

    – Czyli teraz to niby była nagroda? – pomyślałam. – Nagroda za poprzednie upokorzenia?

    Dziewczyny ruszyły do wyjścia. Paulina otworzyła drzwi. Jednak Ewa zatrzymała się przy mnie. Łapczywie chwyciła mnie za pośladek i mocno ścisnęła. Gest był tak energiczny, że aż drgnęłam i oparłam się ręką o ścianę. Nie zaszczyciłam jej spojrzeniem. Mogło zabić. Dziewczyna westchnęła z jakąś dziką satysfakcją:  

    – I tak ciebie złamię, słodka suko. Bądź rozsądna.

    Wyszły.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Blanka, cz. 5.

    Część 5.

    Nieco później przekonałam się, że miał naprawdę dużą potencję.

    Wysłał mnie pod prysznic. Kiedy wyszłam i wycierałam się, wszedł do łazienki. Spojrzał na mnie, a jego penis uniósł się. Wziął jakiś środek z szafki. Życzliwie patrząc na mnie, nacierał nim penisa. W ogóle nie czuł się skrępowany. Bałam się, że to może być środek pobudzający! Penis lśnił. Dojrzałam napis na tubce. Lubrykant! Odetchnęłam z ulgą. Byłam zmęczona, ale to nie ja stawiałam warunki. Kazał mi się odwrócić. Posłusznie wykonałam polecenie i oparłam dłonie o ścianę. Masował wejście do pochwy. Włożył w nią palce i zostawił trochę lubrykantu. Chwilę później wszedł silnym pchnięciem.

    – Och! – mimo woli aż krzyknęłam, kiedy go poczułam. Bardziej ze strachu przed jego wielkością niż z bólu. Przed Andrzejem nie miałam wielu partnerów, ale seksu z mężczyzną, wyposażonym w tak gruby członek, doświadczałam po raz pierwszy. Nie zabolało, ale i tak bałam się. Trzymał mnie za biodra i rżnął. Przesunął dłonie po ciele i chwycił za piersi. Całował po karku. Delikatnością wzbudzał zaufanie, łagodził stres. Kiedy pieścił ucho, kwiliłam podniecona. Chichotałam, kiedy łaskotał językiem. Nawet nie niepokoiłam się, kiedy masował wejście do pupy. Potem masował łechtaczkę. Uspokoił mnie, wysunął penisa z pochwy, przytrzymał dłonią i przycisnął do odbytu. Dalej stałam wypięta. Przycisnął jeszcze mocniej. Wepchnął go!

    – Aua! – krzyknęłam z bólu i strachu. Teraz na pewno bolało. Chciałam cofnąć się, uciec biodrami. Wszedł, ale na pewno nie do połowy.

    – Stój! – po raz pierwszy podniósł głos. Chyba był zniecierpliwiony i na pewno bardzo podniecony.

    Teraz naprawdę bałam się, ale znacznie bardziej, że uszkodzi mi odbyt niż jego agresji. Miałam łzy w oczach, kiedy dalej wciskał penisa. Opuściłam głowę. Bolał mnie odbyt, drżały mi nogi, kiedy próbowałam zablokować ból, łzy spadały na posadzkę, a on dalej wpychał penisa. Na pewno wszedł już do połowy. A teraz palcem jeszcze wciskał lubrykant! Cała drżałam z bólu. Powoli wysunął się.

    – Zaczekaj! – polecił.

    Nie ruszyłam się. Nie odwróciłam się. Nie miałam nawet najmniejszej ochoty. Ze łzami na policzkach nie wyglądałam atrakcyjnie.

    Po chwili pakował do odbytu lubrykant. Potem ponownie posmarował penisa lubrykantem i wszedł we mnie. Nie odważyłam się poprosić, żeby zrezygnował. Tym razem poszło znacznie łatwiej. Powoli, ale systematycznie przesuwał się aż zatrzymał, gdy wszedł co najmniej do połowy. Potem nacisnął penisem, przyciągnął mnie do siebie, a ja trochę otworzyłam się. Przesunął się o kolejne dwa, może trzy centymetry. Teraz rżnął mnie rytmicznie. Powoli wysuwał penisa i wpychał go z taką samą siłą. Czasami uderzał mocniej i czułam, że wnika coraz głębiej. Po kilku minutach rżnął mnie płynnie, wnikając aż po nasadę penisa. Jakoś wytrzymałam. Uderzał tak silnie, jak chciał. Już nie bolało, przestałam płakać.

    – Taaak… – właśnie wytrysnął.

    Teraz otwartą dłonią nieco odpychałam jego udo. Nie chciałam, żeby zbyt mocno wbijał się we mnie. Drżałam z wysiłku i z bólu. Głównie z bólu. Nie oponowałam, ale jednak nie byłam przygotowana na seks analny. Tkwił we mnie, a ja stawałam na palcach, żeby go trochę wysunąć i zmniejszyć ból. Moje nogi drżały.

    Po wytrysku znieruchomiał i tak tkwiliśmy aż odpoczął, wyrównał oddech i wreszcie wysunął się z odbytu:  

    – Świetna jesteś! – odwrócił mnie i przytulił. Opuściłam głowę, potem oparłam na jego ramieniu, żeby nie widział łez. Ścisnął pośladek. – Lubię taką zabawę. Umyj się!

    Znowu weszłam pod prysznic, myłam się dokładnie, a on w tym czasie oddawał mocz. Było mi trochę wstyd, czułam się zdeprymowana, będąc świadkiem tak intymnej czynności. On najwyraźniej już w ogóle nie czuł skrępowania. Za chwilę dowiedziałam się, dlaczego. Obmył się przy umywalce. Ledwie wyszłam spod prysznica, złapał mnie. Członek nadal mu sterczał. Zmusił mnie, żebym uklękła i pieściła jego penisa.

    – W ogóle wyjdziemy dzisiaj? – przemknęło mi przez myśl. Mój język i usta pilnie pracowały. Lizałam, ssałam, nawet delikatnie kąsałam penisa, jednocześnie uciskałam go.

    Syknął przy takiej pieszczocie, jednak nie protestował. Gdy zaczynałam pieścić penisa, był już nieco miękki, teraz znowu był twardy. Podobało się!

    – O, nie! Zostawmy coś na wieczór – roześmiał się, kiedy poczuł, że członek zesztywniał. Chwycił mnie za brodawki, lekko wykręcił i pociągnął w górę. Trochę bolało, więc szybko wstałam. Jeszcze bawił się sutkami, kiedy stałam przed nim. Starałam się przyjąć atrakcyjną pozę.

    – Jednak lubi nieco perwersji – pomyślałam.

    Tym razem on wszedł pod prysznic, a ja płukałam usta przy umywalce.

    *

    Zgodnie z ustaleniami odwiedziłam ciotkę. Ze względu na Stephana wizytę starałam się skrócić do minimum. Zostałam poczęstowana kanapkami i herbatą. W pewnym momencie zostałam w pokoju tylko z jej mężem i wówczas powiedziałam do niego kilka krótkich, treściwych zdań. Po niemiecku, płynnie, bez pośpiechu.

    Patrzył na mnie zaskoczony. To nie był przypadek. Nie popełniłam błędu. Cały tekst przygotowałam jeszcze w kraju. Ponieważ byłam poważna, bardzo poważna, uwierzył. Nie odezwał się. Nie zadał  żadnego pytania. Kiedy wróciła ciotka, posiedział z nami jeszcze chwilę, potem szybko powiedział coś do żony i pożegnał się ze mną. Jakieś kwadrans później trzasnęły drzwi. Wyszedł z mieszkania.

    Ciotka była zdziwiona, ale nie potrafiła ukryć ulgi, gdy podziękowałam za nocleg. Zapytała o zakupy, nie widząc żadnej torby, więc wyjaśniłam, że jedna z koleżanek czuwa nad nimi. Dopiłam herbatę, skończyłam kanapkę i jakieś dziesięć minut po wyjściu jej męża żegnałam się. Przy pożegnalnych uściskach ciotka wręczyła mi jeszcze dwa banknoty. Nawet nie spojrzałam na nominały. Nie chciałam przyjąć, ale skoro usilnie nalegała…  

    Jednak czuła się nieswojo z tą niby-gościnnością i dlatego pieniędzmi starała się zagłuszyć wyrzuty sumienia. Zrobiło mi się przykro. Było nie było, utrzymywałyśmy stały, raczej serdeczny kontakt listowny, który chyba i ona ceniła, skoro pisała nawet o swoich sprawach prywatnych. Niezbyt często, ale jednak… W zasadzie nie chciałam niczego, co mogłoby narazić ją na koszty. Przyjechałam zza „żelaznej kurtyny”, co zawsze wiązało się z męczącym przechodzeniem przez biurokratyczną i milicyjną machinę oraz z wystawaniem w długiej kolejce po paszport, bo ‘układów’, czy innych ‘dojść’ nie miałam. Mogłam nie dostać paszportu. Wyjazdy były dość rzadkie, chociażby ze względu na koszty i administracyjne utrudnienia, a ona zbywa mnie paroma banknotami i cieszy się, że wychodzę po krótkiej wizycie.

    – „Syty głodnego nie zrozumie” – przypomniałam sobie stare powiedzenie i więcej nie rozczulałam się nad zachowaniem ciotki. Podziękowałam, przyjęłam banknoty, mówiąc, że potraktuję je jako prezent dla rodziców. Zaskoczyłam ją taką propozycją.

    – Zrobisz z nimi, co zechcesz. Są twoje – uśmiechnęła się, ale przez twarz przemknął cień rozczarowania. Nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Zatrzymała mnie gestem. Zniknęła w kuchni i chwilę później wróciła. W ręku trzymała dużą czekoladę. Takiego formatu jeszcze nie widziałam.

    – Coś słodkiego dla rodziców – wyjaśniła z życzliwym uśmiechem.

    Pieniędzy starczyło na koszulę dla taty, dołożyłam trochę z tego, co zarobiłam i mamie kupiłam ładną bluzkę. Taką informację przekazałam ciotce w liście, wylewnie dziękując za pieniądze i w imieniu rodziców za udane prezenty. Od teraz zawsze ciotka wciskała mi jakąś kwotę przy pożegnaniu. Do Berlina przyjeżdżałam kilka razy w roku. Na ogół w weekendy. Jednak od teraz nie informowałam jej o każdym przyjeździe na „wyprzedaże”, a ciotkę odwiedzałam najwyżej dwa razy w roku. Nie wiem, czy domyślała się czegoś, jednak nasz listowny kontakt osłabł. Nieco później niż zwykle odpowiadałyśmy na listy.

    *

    Wyszłam od ciotki, rozejrzałam się i spostrzegłam go. Stał przy rogu budynku. Podeszłam, a on zaproponował rozmowę w pobliskiej kawiarni. Ciasto było naprawdę smaczne. Herbata również. Później dowiedziałam się, że to jakaś odmiana Earl Grey. Może to zabrzmi śmiesznie, ale wówczas niewiele mi to mówiło. Klimat rozmowy był miły. On patrzył na mnie, jakby oceniał moją urodę. Oceniał? Raczej podziwiał. Kiedy mąż ciotki upewnił się, że nie żartuję, potwierdził zainteresowanie seksem ze mną. Uzgodniliśmy szczegóły: kwotę, jego oczekiwania, konkretny dzień w czerwcu, już po sesji. Miał załatwić mieszkanie albo wynająć pokój w hotelu. Dostał numer telefonu do akademika i adres skrytki. Jeszcze przy ciotce zapewniłam o dyskrecji.

    – Mam kolejnego klienta! I to dyskretnego! – cieszyłam się w duchu.

    – Gdzie będziesz nocować po naszym spotkaniu? – zainteresował się. Zrobił to raczej tylko z grzeczności.

    – U koleżanki. Poznałam tutaj dziewczynę, też Polkę, kiedy byłam u was latem – wyjaśniłam bez chwili wahania. Nie musiał znać prawdy.  

    Pokiwał głową. Więcej nie wracał do tematu. Ciągle mi się przyglądał jak hodowca klaczy. I był zadowolony z tego, co widział. Moja blond fryzura też wywarła korzystne wrażenie. Wyszliśmy w dobrych humorach. Niespodziewanie zaciągnął mnie do jakiejś ‘sieciówki’. Do koszyka włożył kilka piw, jakieś słodycze i zieloną paczkę. Kiedy już pakował zakupy do reklamówki, podał mi zieloną paczkę.

    – To Earl Grey dla ciebie – poinformował. – A to coś do przegryzienia – wyjaśnił, podając jakąś grubą torebkę. Jeszcze miał dla mnie reklamówkę. Też fajnie wyglądała. W torebce były orzeszki ziemne. Rzadko widywane u nas, a w „Peweksie” przecież nie kupowałam. Aż zaświeciły mi się oczy. Podziękowałam i patrzyłam na paczkę herbaty.

    *

    Przed posiłkiem w chińskiej restauracji, tuż przy Ku’damm, Stephan zaprowadził mnie do galerii handlowej. Już nie przypomnę sobie, która to była. Na początku zachwycała mnie mnogość i różnorodność towarów, więc nie zwracałam uwagi na nazwy galerii, gdy przejmował rolę przewodnika. On oglądał jakieś spodnie i koszulki polo. Kupił jedną. Potem drugą. Wziął trzecią, ale zrezygnował. Patrzyłam z zazdrością, jak łatwo podejmuje decyzje przy takim asortymencie! I nie zastanawia się, z czego będzie musiał zrezygnować, bo za bardzo obciążył swój budżet. W końcu wziął mnie za rękę i dotarliśmy do piętra dla kobiet. Weszliśmy do działu z obuwiem. Rozejrzał się nieco bezradnie, wzruszył ramionami: 

    – Blanka, wybierz sobie jakieś ładne szpilki. Może czerwone? – zasugerował i podał górną granicę ceny. – Rzetelnie zapracowałaś – uśmiechnął się i puścił moją dłoń. Wiedział, że kobiecie nie należy przeszkadzać. Siadł na pufie, wyjął gazetę z kurtki.

    Zaświeciły mi się oczy:  

    – Dziękuję – szepnęłam i z uśmiechem ruszyłam między półki. Chwilę później odwróciłam się, mój klient już był zajęty lekturą gazety. Patrzyłam również na ceny. W końcu wybrałam jedną parę. Były cudowne! Bardzo mi się podobało ich wykonanie. Od razu doceniłam jakość. Nigdy takich nie miałam. Ależ się cieszyłam! Opuszczając piętro, zauważyłam spódniczki. Szczególnie spodobała mi się jedna, w szkocką kratę. Podeszłam, sprawdziłam rozmiar, cenę. Westchnęłam. Wróciłam:

    – Stephan, spotkamy się jeszcze?

    – Nooo, tak. A czemu pytasz? I właśnie teraz? – Znacząco rozejrzał się. Był zaskoczony bezpośredniością pytania. I miejscem.

    – Bo bardzo mi się podoba tamta spódniczka – wskazałam stojak. – Pożycz mi pieniądze na tę spódniczkę. Nie mam tylu pieniędzy, a ona jest cudowna i pasuje do szpilek! Oddam tobie z tego, co zarobię podczas następnego spotkania. Zgoda?

    – Zgoda – uśmiechnął się. Chyba był zadowolony, że też chcę spotkać się. – A z tego, co teraz zarobisz, nie chciałabyś oddać?

    – Nie!

    – Czemu? – był zdziwiony i rozbawiony.

    – Bo chcę się nacieszyć wszystkimi pieniędzmi, które zarobię – odpowiedziałam szczerze.

    Uśmiechnął się szerzej, pokiwał głową. Chyba rozumiał mój sposób myślenia. I ufał mi!

    *

    Po posiłku w restauracji zaliczyliśmy jeszcze długi spacer przez Ku’damm, ulicę sklepów. Oczywiście, to mnie zależało. Ja chętnie oglądałam wystawy sklepowe, budynki. Wszystko! Stephan wręcz wlókł się, coraz widoczniej znużony moją fascynacją sklepami z ciuchami, reklamami. Wystawy wyglądały tak zachęcająco… Tyle zieleni na ulicy, smakowite zapachy dobywające się z restauracji, z kawiarni. Właśnie! Po obiedzie chciałam jeszcze wejść do mijanego McDonald’sa. Po obiedzie! Zaparł się, ale obiecał, że wyskoczy i kupi coś na kolację. Nie potrafił ukryć rozbawienia, obserwując mój zachwyt. Przyglądałam się mijanym ludziom. Wszyscy ubrani tak… Hm, inaczej niż u nas! Bardziej kolorowo, różnorodnie. Mogłabym tak chodzić jeszcze godzinami i oglądać, sycić oczy takim światem. Byłam tak odekscytowana, że zapomniałam o niebezpieczeństwach związanych z wizytą u obcego mężczyzny. I Niemca!

    Powoli zbliżaliśmy się do jego mieszkania.

    *

    Weszłam do pokoju ubrana w nową spódniczkę i czerwone szpilki. Muzyka narzuciła rytm striptizu. Stephan, w swobodnej pozie siedząc w fotelu, z zadowoleniem przyglądał się mojej rozbierance. Kiedy zostałam w samych szpilkach, gestem przywołał mnie do siebie. Skłonił mnie, żebym uklękła między jego nogami. Rozpięłam spodnie, wyjęłam członek. Już sztywniał. Po moich pieszczotach był twardy, więc wzięłam go w usta. Facet rozłożył się wygodnie w fotelu, odchylił głowę i założył za nią ręce. Momentami przyglądał się pieszczotom. Odsłoniłam główkę penisa i intensywnie pieściłam ją. Syczał z podniecenia. Głową poruszałam coraz szybciej. Stephan powstrzymał mnie i podniósł. Otarłam usta. On bardziej wysunął biodra, a ja powoli usiadłam na niego. Z satysfakcją patrzył jak penis znika w pochwie.

    – Eeeech… – głośno westchnęłam, kiedy wypełnił mnie.

    Chwilę później krzyknęłam, bo gwałtownym ruchem uniósł nieco biodra i trafił w macicę. Opadłam na jego ramiona. Nagle byłam tak blisko kolejnego orgazmu. Zaczął poruszać biodrami, a ja ‘jeździć’ na jego kutasie. Już po chwili było mi tak wspaniale… Sama przyspieszyłam. Obserwował mnie i w końcu chwycił za piersi. Mocno. Macał je i w końcu szarpał nimi w rytm ujeżdżania.

    Kilka minut później było po wszystkim. Gwałtownie pociągnął piersi w dół. Ból był duży, ale wytrysk stłumił go, a chwilę później rozkosz rozlała się po moim ciele. Znowu padłam na niego. Przytrzymał mnie za pupę i z wysiłkiem podniósł się razem ze mną, nabitą na jego penisa. Położyliśmy się na kanapie. Przodem do siebie, na boku. Wykonał jeszcze kilka ruchów i wyszedł ze mnie. Zmienił pozycję na 69, nadal na boku, i wcisnął penisa w moje usta. Sam sięgnął do łechtaczki. Znowu gorliwie wzięłam się do pracy. Tak mu się spodobały pieszczoty, że złapał mnie za kark i mocno przycisnął głowę do swojego podbrzusza.

    Poczułam wytrysk w ustach. Twardy członek przycisnęłam zębami. Jeszcze wyciekała sperma. Obejmowałam członek językiem, dociskałam do podniebienia, zębów i powoli połykałam spermę. Klient był zadowolony. Na zmianę bawił się piersiami i pośladkami.

    *

    Kiedy było już po wszystkim, leżeliśmy i nie spieszyliśmy się pod prysznic. Znużenie wzięło górę. Inna sprawa, że pieszczotami penisa nie zachęcałam go do wstawania z kanapy. Stephan nagle odezwał się:  

    – Wiesz, mogłabyś kupić jakieś pończochy. Może czarne i czerwone? Pasowałyby do tych nowych szpilek i również do czarnych. Albo kabaretki? Przywieź je na następne spotkanie.

    Parsknęłam śmiechem. Nie potrafiłam inaczej zareagować.

    Rzucił mi zdziwione spojrzenie.

    – Nadal zapominasz, skąd przyjechałam, kotku – pogłaskałam go po miękkim członku. Resztki śluzu i spermy roztarłam po jego udzie. – Nie rozumiesz, że u nas nie ma takiego wyboru? Czasami cieszę się, że kupiłam jakieś rajstopy. W jakim kolorze? W takim, jaki akurat był w sprzedaży! Mój wybór polega na tym, że kupię to, co jest albo w ogóle nie kupię – pokiwałam głową ze smutnym uśmiechem.

    Patrzył zaskoczony. Europa Wschodnia w gazetach i telewizji na Zachodzie wyglądała inaczej niż ta, o której mówiłam. Konkretne przykłady naszej codziennej szarzyzny znacznie odbiegały od ich wyobrażeń.

    – U nas można mieć pracę, zarabiać jakieś pieniądze i nie być w stanie wydać pieniędzy, bo w sklepach nie ma towarów – tłumaczyłam. O kartkach nie zamierzałam robić mu wykładu. Pewnie nie uwierzyłby.

    Kiwał głową nieco rozbawiony moją tyradą, ale nie przestawał macać mojej piersi. Najwyżej zostawiał jedną i sięgał po drugą. Na pewno mówiłam z błędami, ale zrozumiał wypowiedź. Europa Wschodnia była dla niego egzotyką. Zamyślony pogłaskał moje udo.

    – Jasne! Zrozumiałem! Spróbuję sam coś wybrać.

    – Świetnie! Pamiętaj, że u nas nie ma też sex-shopów. Erotyczne czasopisma ludzie przywożą z Zachodu. Czyli z Berlina Zachodniego albo z RFN, Szwecji, Danii. Oczywiście, jeżeli zdołają. Dobrze zarabiają na tym i każdym innym towarze. Celnicy wychwytują takie ‘niebezpieczne’ czasopisma. A tutaj wszystko masz w zasięgu ręki. No, i portfela – gorączkowałam się. Nie dodałam, że ja też zamierzałam kupić coś atrakcyjnego na wyprzedaży, na przykład oryginalne „Adidasy”, i sprzedać ze sporym przebiciem w kraju.

    *

    Chyba o czymś myślał, bo dalej kiwał głową. Nie zareagował na moją uwagę. Po chwili milczenia zapytał:

    – Blanka, a jesteś w stanie przyjechać na dłużej? Na przykład piątek–niedziela albo w ciągu tygodnia? Pełne trzy albo nawet cztery dni? Możesz tak zaplanować przyjazd?

    Kiedy to usłyszałam, myślałam, że z radości rzucę się na niego! Przecież nie oczekiwałam wiele. Jadąc tutaj, a szczególnie siedząc na dworcu, miałam zupełnie inne, wręcz minimalistyczne, oczekiwania! Jednak nie drgnęłam i dalej uważnie słuchałam.

    – Oczywiście, zapłacę za twoje usługi tyle, ile uzgodnimy – uspokajająco poklepał mnie o udzie. Chwilę później odnalazł łechtaczkę i zaczął się nią bawić.

    Po chwili organizm zareagował. Napięłam mięśnie, usztywniłam się, westchnęłam. Musiałam.

    – Jeden wieczór to jest dla mnie trochę za krótko i za szybko – kontynuował i z przyjemnością obserwował moje reakcje. Teraz głaskał mój brzuch. Uważał, że musi uzasadnić swoją propozycję. – Płacę za twój pobyt, więc nie chodzi mi tylko o seks – dodał szybko. – Mogłabyś pomyśleć o dłuższym pobycie?

    Zgodziłam się od razu, ale tylko w myślach. Podziękowałam i z wysiłkiem wydukałam, że postaram się możliwie szybko dać odpowiedź. Zwłaszcza, że kolejny przyjazd do Berlina planowałam w czerwcu, już po sesji. Jego pieszczoty odnosiły skutek.

    Może to dziwne, ale nigdy nie zapytał mnie, czy zabezpieczam się? Widocznie uznał, że to tak oczywiste, skoro zarabiam seksem. Kiedyś sprowokowałam go, to z pobłażliwym uśmiechem wzruszył ramionami i powiedział, że:

    – Jest tyle sposobów. Jakie to ma znaczenie, który wybrałaś?

    Nie wpadł na pomysł, że mogę próbować złapać go „na dziecko”.

    *

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Zona na wakacjach – a ja w domu.

    Jest 20 lipca 2018 roku i za tydzień miałem jechać z moją żoną i znajomymi na wakacje. Oczywiście nie pojadę bo jak idiota zachciało mi się pograć z kolegami z pracy w piłkę. Oczywiście wynikiem gry nie była wygrana a moja pęknięta kość w piszczelu. I po wakacjach. Wszystko opłacone i co teraz ?
          Ania stwierdziła, że nigdzie sama nie jedzie. Oczywiście zgodziłbym się z nią pod warunkiem, że byłby to wypad jednoosobowy. Ale przecież mieli jechać nasi znajomi. Po co marnować kasę i na szybko sprzedawać wycieczkę. I dlaczego żona ma cierpieć i tracić urlop z powodu mojej głupoty.
         Pozostały 2 dni do wyjazdu i jakoś udało mi się żonę namówić, żeby jednak pojechała. To tylko 8 dni. Żona zgodziła się i szybko spakowała. Strasznie się martwiła, czy dam radę sam, i nawet chciała ponownie zrezygnować. Ale klamka już zapadła. Powiedziałem tylko w dniu wyjazdu, żeby dobrze się bawiła i nie żałowała karty w telefonie na zdjęcia i filmy. Obiecała dziennie dzwonić przez Whatsapp. I wysłać systematycznie zdjęcia. Pożegnaliśmy się w domu pocałunkami. Przez chwilę wydawało mi się, że widziałem w jej oczach łzy. Nasz związek jest bardzo stabilny, musi być bo żyjemy według swoich zasad o których wiemy tylko my. Bardzo cenimy naszą otwartość w związku na różne przygody. Dlatego też jesteśmy, jak już pisałem, ogromnie związani ze sobą uczuciowo. Wierzę i ufam żonie na 100% i to się nie zmieni chyba nigdy.
         Kiedy drzwi się zatrzasnęły poczułem się dziwnie. Pierwszy raz osobno od kilkunastu lat. Na początku nie wiedziałem co mam robić. Do cholery jeszcze ta noga. Uwięziony sam w domu. No cóż. Pozostaje tv i konsola lub laptop. To tylko 8 dni. Pierwszy dzień o dziwo minął bardzo szybko. Dostałem od razu wiadomość, że dolecieli na miejsce i pierwsze fotki z hotelu. Naprawdę zakuło mnie w klatce, jak widziałem te widoki i pogodę, oraz uśmiechnięte twarze znajomych w tle.
    Zrobiło się późno znalazłem jakiś godny uwagi serial na netflixie i tak przesiedziałem do 2 w nocy. Zasnąłem z pilotem w ręku. Obudził mnie telefon. Ania dzwoniła, że dziś jadą na wycieczkę na cały dzień. Odpisałem, że super i żeby nie zapominała o zdjęciach. Nawet nie wiem, kiedy zrobił się wieczór. Ania się nie odzywała. Pewnie byli na kolacji, a może później jak będzie w pokoju to coś napisze. Zająłem się sobą. Pograłem na konsoli. Później, z nudów zasnąłem. Rano gdy wstałem pierwsze co, to spojrzałem na telefon. Nic. Ok. Jest 8 rano pewnie Ania odsypia. Zrobiłem ranny prysznic. Ciężko było o kulach i stabilizatorze się myć, ale no trzeba sobie jakoś radzić w życiu. Kiedy wyszedłem spod prysznic i siadłem na sedesie chwyciłem ponownie za telefon i pomyślałem, że może to ja zadzwonię. Nie zauważyłem, że dioda na telefonie miga. Ania wysłała kolejna paczkę zdjęć. Kilkadziesiąt z wycieczki i kilka wieczorem z hotelu i z jakiejś imprezy w klubie. Parę zdjęć było podpisanych “Specjalnie dla Ciebie kochanie”. Otworzyłem je i mnie zamurowało. Ania robiła sobie selfie w toalecie pozując z wystawioną piersią i jedna fotka jej wygolonej broszki. Wiedziała jak rozpalić moje zmysły. Mój penis momentalnie stwardniał. Poczułem ochotę sobie ulżyć, ale na klopie nie za bardzo miałem ochoty tego robić. Ogarnąłem się i poszedłem do pokoju. Włączyłem tv i sparowałem tv z telefonem. Zwłaszcza ostatnie zdjęcia mnie interesowały. Powiększałem i pomniejszałem je jak dzieciak co dostał pierwszy raz playboya w ręce. Widok wygolonego wzgórka mojej żony i lekko opuszczonych białych majteczek żony, oraz zaciśnięte uda, wymusiły we mnie wyciągnięcie penisa i masturbację. Wyobraziłem sobie jej smak i zapach. Po dosłownie kilku sekundach wystrzeliłem. O kurwa !!! Pomyślałem. To było to co mnie zrelaksowało na resztę dnia.
    Wieczorem odpisałem że: Chcę więcej takich zdjęć !!!
    Ania odpisała: Czy zrobiłem sobie dobrze ?
    Odpisałem: Chyba się domyślasz – dodałem – mam nadzieję, że zrobiłaś to samo.
    Ania odpisała: W toalecie nie, ale wieczorem pod prysznicem kilka razy.
    Odpowiedziałem: A co cię tak podnieciło ??
    Odpisała: Dawno się nie kochaliśmy i chyba alkohol i tańce na parkiecie.
    Nie wiem dlaczego odpisałem: Tańce czy tancerz jakiś ??
    Nic nie odpisała. Nie wiem dlaczego. Po chwili na ekranie wyświetliło się, że dzwoni. Odebrałem.
    – Cześć kochanie.
    – Cześć – odpowiedziałem.
    – Tęsknie wiesz ??  I to bardzo ! To nie to samo jak Ciebie nie ma. Ciągle myślę o Tobie. Co ty tam sam robisz. I czy się nie denerwujesz z tego powodu, że jednak pojechałam.
    – Spoko, Ania wiesz, że zawaliłem z ta piłką. I po co mamy oboje siedzieć w domu.
    – No wiem wiem ale …
    – Lepiej powiedz co to za impreza była.
    – A po wycieczce podszedł do nas facet z obsługi i powiedział, że zaprasza wszystkich na night party na terenie hotelu. Naprawdę mają super salę. Padaliśmy z nóg i spodziewaliśmy się raczej drętwego towarzystwa i mało ludzi, ale się okazało, że sala była pełna. Poznaliśmy paru ludzi z Wrocławia i Krakowa. Opowiem ci później.
    – Opowiedz teraz i tak się nudzę cały dzień.
    – No jak to impreza, Sylwia namówiła nas – moja szwagierka – na “shoty”. I wiesz jak to się kończy . Dobry humor i wygłupianie się.
    – A pisałaś coś o podnieceniu i tańcach ?? No nie daj się prosić wiesz, że się nie obrażę.
    – A nic. Taki jeden się do nas doczepił. Właśnie z Wrocławia. Żona się nawaliła on w sumie też, tylko ona poszła do pokoju on został. No i tam mnie komplementował.
    – No co mówił wiem jak wyglądasz jak się ubierzesz. A w co byłaś ubrana apropo?
    – A shorty czarne krótkie i białe adidasy i koszulka biała. Normalnie.
    Już sobie wyobraziłem. Ania już przed wakacjami była opalona bo chodziła na solarium. Jej opalone ciało i biała bluzeczka mokra od potu i opięta na piersiach i lśniące opalone uda. Taaa normalnie.
    – I co z tym gościem ?
    – Nic. Ma na imię Arek.
    – Przystojny ?
    – Mariusz przestań. Ma żonę mają miesiąc miodowy. I tak przystojny nawet.
    – To co. On cię podniecił czy co ?
    – Po co ja ci to pisałam.
    – No przestań. Robi się ciekawie i podniecająco. No mów.
    – Co mam mówić ?
    – No masturbując się myślałaś o nim ?
    – Mariusz ! Bo się rozłączę, ja się nie pytam czy jak walisz konia to myślisz o mnie czy o sąsiadce, twoja głowa twoje marzenia erotyczne.
    – O Boże, no dobra. Myślałem, że mnie czymś podniecisz na noc.
    – Co ja wiem to wolisz patrzeć jak to robię z kimś innym niż słuchać opowieści.
    – Może to nowy etap. Może chcę usłyszeć co się tak podnieciło on czy coś innego. Po prostu czuję podniecającą zazdrość.
    – No dobra. Nie podniecił mnie on. Tzn. Na początku był nachalny więc wszystkie go spławiliśmy i Adam i Jacek też. Wiesz jacy są zazdrośni o Sylwię i Karinę. Więc przeprosił i przyznał rację, że chyba za dużo wypił. I poszedł sobie.
    – I to cię podnieciło ?
    – Daj mi dokończyć. Bawiliśmy się tak jeszcze z godzinę. Adam i Sylwia poszli do pokoju spać. Jacek i Karina bawili się dalej na parkiecie a ja wyszłam do ubikacji. A żeby dojść do ubikacji trzeba wyjść z sali i iść obok basenu do toalet. I po drodze go spotkałam oparty o barierkę jak patrzy się w morze. Kiedy wracałam dalej tam stał. Widział mnie i zagadał.
    – I o czym tak gadaliście ?
    – A właśnie wtedy powiedział, że mają miesiąc miodowy z Pauliną. I, że ogólnie to są już od tygodnia nie kochali a jest 9 dzień i nie układa się nic.Wiesz jaka jestem ciekawska.
    – Wiem wiem – odpowiedziałem.
    – No i speszony powiedział, że tyle dni i nici z seksu, tzn. Rozumiesz to ? On o tym wiedział jaka ona jest, a się z nią ożenił.
    – Serio ? Co za koleś.
    – No i w sumie zrobiło mi się go żal, Powiedziałam, żeby wrócił do środka i się pobawimy na parkiecie razem z Jackiem i Kariną. No ale jak tam weszliśmy to ich już nie było. Więc powiedziałam, że też się zwijam.
    – I poszłaś do pokoju sama ?
    – Mariusz przestań, wiesz jakie mamy zasady i ja też wiem. DOKŁADNIE. Nic nie było … ale chwycił mnie za rękę i chciał tylko zatańczyć więc potańczyliśmy. Tak minęło kilka kawałków i wtedy poszłam sama do pokoju. Podkreślam sama.
    – Ok ok, wierze ci. To co cię tak podnieciło ?
    – A wiesz byłam wstawiona, chciało mi się seksu to wyobraziłam sobie …
    – No dawaj dawaj już mi staje.
    – Świntuch !
    – No serio słucham.
    – Na początku myślałam o nas jak zawsze wieczorem oglądamy coś razem a później jak mnie całujesz i rozbierasz i bawisz się mną, ale później pomyślałam o nim, że to ja jestem jego żoną na chwilę i po tych 9 dniach na tych wakacjach oddaje mu się. I takie tam szybko przeżyłam i tyle w temacie.
    – Ok. Spoko, to po co ta cała tajemnica. Potrzebowałaś bodźca żeby przeżyć i tyle.
    – No właśnie kochanie.
    – No dobra to do usłyszenia jutro może ?
    – Jutro kolejna wycieczka a po jutrze zadzwonię.
    – Ok. To pa i Kocham Cię.
    – Ja Ciebie też, PA.
    Wieczorem położyłem się do łóżka i po raz kolejny odpaliłem zdjęcia żony na telefonie. Szybka masturbacja. Jednak nie umiałem zasnąć i przez kolejne kilka godzin oglądałem serial. Przespałem pół następnego dnia. Ponownie przejrzałem zdjęcia od żony z wycieczki. Wieczorem wpadł kumpel wypiliśmy kilka browców i zasnąłem. W czwarty dzień wakacji mojej żony zadzwoniła późnym wieczorem. Odebrałem, ale ledwo co było słychać. W tle dudniła muzyka i krzyki ludzi.
    – Halo Ania nie słysz cię !
    – Halo , halo ?
    Rozłączyła się. Już wiedziałem, że znowu imprezuje. Telefon ponownie zadzwonił.
    – Cześć Mariusz. Sorki ale telefon włączył mi się w kieszeni a i tak miałam zadzwonić. Co tam słychać ?
    – Nuda nuda i jeszcze raz nuda. A słyszę, że przynajmniej ty się bawisz dobrze.
    – No dziś ostatnia impreza już się nie załapiemy w tym tygodniu.
    – Tobie to dobrze.
    – Ej misiek daj spokój jak wrócę a ty wyzdrowiejesz to poszalejemy gdzieś w klubie razem.
    – No mam nadzieję.
    – Obiecuję. Na razie spadam bo mnie woła Sylwia do baru. PA.
    – No pa pozdrów wszystkich.
    Rozłączyła się.
    Siedziałem na necie do 2 w nocy i przeglądałem z nudów stronki porno. A co, mi też się coś powinno należeć od życia. Kiedy siedziałem i już miałem zacząć się bawić swoim penisem…. Zadzwonił ponownie telefon.
    – Halo kochanie – mówiła Ania już głosem lekko wstawionym – sorki, że tak późno co robisz ?
    – Walę konia.
    – Serio ?
    – Nie. Właśnie kładłem się spać.
    – A my właśnie spadamy do swoich pokoi.
    – Tylko dotrzyj do pokoju nie przynieś mi wstydu, bo słyszę, że masz chyba dość.
    – Jak już to mam chcicę na Ciebie. Jakbyś tutaj dzisiaj był to bym cię zgwałciła.
    – Ja Ciebie też, ale mnie nie ma i by cię musiał ktoś inny zgwałcić chyba.
    – Oj nie kuś nie kuś.
    – A co masz ochotę na seks rozmowę ?
    – A ty ?
    – No mam. Lepiej powiedz co masz na sobie.
    – A dziś szpilki i czarną sukienkę. Wszystkie się dziś tak ubrałyśmy.
    – No a co masz pod spodem ?
    – Zaczekaj pójdę na plażę.
    Po kilku minutach.
    – No jestem.
    – No to co masz pod sukienką ?
    – A mam bawełniane czarne stringi.
    – No no.
    – I jest bardzo gorąco a ja jestem taka spocona.
    – Oj ty… pewnie byś chciała je ściągnąć ?
    – Jasne.
    – To ściągnij.
    – No już. Nie ma ich jestem tam teraz tam naga. Czekaj ktoś idzie.
    (W tle słychać było):
    “Cześć nie wracasz na imprezę?”
    “Nie mam dość, chwila relaksu i wracam do pokoju”
    “Spoko ja chyba też ludzi ubywa nie ma już tego klimatu”
    “Rozmawiasz z kimś?”
    “Tak z mężem.”
    “To nie przeszkadzam, pa”
    – No sorki za to, ale mnie zaskoczył, nawet nie wiedziałam kiedy przyszedł.
    – Spoko dobrze, że cię nie widział jak majteczki ścigasz jeszcze by cię zgwałcił.
    – Pewnie tak, dzisiaj się gapił na mnie cała noc.
    – To idź potańcz z nim jeszcze chwilę. A jego żona gdzie ?
    – Śpi ona to odpadła po 2 h imprezy. Ty serio z tym tańczeniem ?
    – Idź jak chcesz niech nie cierpi facet jak się już tak napalił na Ciebie.
    – Ubiorę majtki i idę do pokoju spać.
    – Serio mówię, nie ubieraj dla mnie a idź i potańcz trochę i się pobaw.
    – Bez majtek ?
    – No bez, ufam ci, a później zadzwoń jak dotrzesz do pokoju. Pa.
    – No to pa wariacie.
    Wyobraziłem sobie jak moja żona tańczy i wije się na parkiecie w tej czarnej sukience a Arek patrzy na nią i walczy z erekcją. Wiedziałem, że od paru lat moja żoną lubi czuć się seksowna i zna swoje ciało i wdzięk.
    Rozmyślałem nad tym i czekałem na telefon z niecierpliwością. Telefon zadzwonił od razu jakbym wywołał połączenie myślami.
    – Halo i jak poszło ??
    – Tańczyliśmy oddzielnie normalnie, zabawa.
    – I co nie rozbierał cię wzrokiem, no nie wierze ?
    – Rozbierał a jak poleciał powolny transik to stanął z mną …
    – I co zabrał cię od tyłu przy wszystkich ?
    – Żartowniś. Nie ale złapał mnie za biodra.
    – Pozwoliłaś mu ?
    – To był taniec sam mówiłeś, że mam iść się bawić.
    – No tak.
    – No i trochę go poniosło bo przylgnął do mnie od tyłu poczułam jak mu stoi jaki jest twardy na moich pośladkach. I odwróciłam się do niego pokazując mu palcem, żeby się opanował.
    – I co zrobił ?
    – Eeee tak przylgnął do mnie przodem.
    – I co dalej ?
    – Poczułam przez chwilę jak raz otarł się o moje krocze, ale powiedziałam, żeby odpuścił.
    – I co poszedł do pokoju ?
    – Nie po drinka.
    – I co podobało ci się ?
    – Kochanie wolałabym żebyś to był ty. Mam ochotę na seks tu i teraz.
    Nie wiedziałem co jej powiedzieć. Że też mam ochotę. Chciałem dla niej dobrze. Chciałem żeby dziś jęczała.
    – Jesteś tam Mariusz ?
    – Jestem.
    – Spadam do pokoju zadzwonię jutro.
    – Arek wrócił ?
    – Idzie właśnie spławie go i spadam.
    – Ok. Ale daj mu swoje majtki wciśnij w kieszeń od spodni i odwrócić się na pięcie i odejdź. Pewnie poleci do pokoju zwalić gruchę w ubikacji. A jutro powiesz, że byłaś pijana.
    – Serio ?
    – A co głupi pomysł ?
    – No głupi bo sobie coś pomyśli.
    – Tylko się nie rozłączaj.
    W tle było słychać.
    “Idę już mam dość”
    “Zostań jeszcze chwilę”
    “Spadam jutro też jest dzień, ale już nie na imprezowanie a relaks na plaży”
    “Serio idziesz ?”
    “No idę, masz dla pocieszenia…”
    Było spychać kroki.
    – Dałam mu. Hihihi ale miał minę.
    – No na pewno.
    – Czekaj bo coś woła za mną, schowam się w krzakach.
    Znowu cisza i przytłumiony dźwięk.
    “Tu jesteś widziałem jak skręcasz”
    “No jestem chciało mi się siku”
    “Co mi dałaś to co to ma znaczyć?”
    “Nic dla beki, taki żart, no wiesz, prezent, masz przewalone z Pauliną więc … nie ważne możesz mi je oddać”
    “Ok .. choć nie chcę nawet nie sprawdziłem”
    “Co majtki ? co chcesz sprawdzać”
    ” Jak pachniesz”
    O kurwa pomyślałem. Ciekawe jak to się potoczy. Kutas mi stwardniał.
    Chwila ciszy i:
    ” Ok spadam Arek”
    ” Zaczekaj chwilę masz oddaje, pachniesz idealnie, przepraszam, że to mówię, masz męża ja żonę, nie wiem po co to mówię”
    “Spoko, alkohol, sprowokowałam cię, rozumie”
    “Mogę się tylko pożegnać i spadam”
    “Ok pa przytulas i spadamy”
    Chwila ciszy.
    “Arek przestań…”
    “Przepraszam naprawdę, ale musiałem cię tam dotknąć”
    ” I co zadowolony jesteś z siebie”
    “Tak poczułem jej ciepło i jaka jesteś mokra i chcę to zrobić jeszcze raz”
    Poczułem się nie swojo bo facet nie odpuszczał i robił się nachalny. Nie chciałem żeby coś mojej żonie zrobił. Nie widziałem co tam się dzieje. Chciałem już krzyknąć przez słuchawkę żeby usłyszał. Ale usłyszałem jak Ania mówi:
    “Tylko raz i odejdziesz”
    Rozsądnie po co gościa prowokować. Mogła zacząć krzyczeć, albo co, ale wtedy wstyd na cały hotel, że w krzakach się puszczała i ją ktoś chciał pijaną przelecieć.
    “Arek już wystarczy, przestań, proszę”
    “A naprawdę tego chcesz … żebym przestał”
    Czekałem na odpowiedź. Nic nie usłyszałem.
    “Arek … proszę. Ach ach ach nie proszę”
    “Jesteś taka mokra, moja Paulina to zawsze jest sucha musimy używać żelu, a ty aż ciekniesz”
    “Już dość! Co robisz ? Bo będę krzyczeć ! Przestań ją lizać do cholery nie pozwoliłam”
    Słyszałem dźwięk śliny i jęk.
    Musiałem zainterweniować:
    – Halo kurwa gościu co tam się dzieje.
    ” O kurwa przepraszam nie wiedziałem…”
    – Halo kochanie coś ci zrobił ?
    – Te twoje głupie pomysły Mariusz. Tak zrobił wsadził mi palce do cipki a później zaczął lizać.
    – Jakoś słyszałem, że ci się podoba.
    – Kurwa Mariusz on mnie lizał po cipce … mam od kilku dni chcice i jak myślisz jak miałam zareagować.
    – Dokończcie w pokoju.
    – Co ??
    “Co twój mąż powiedział?”
    – Słuchaj Arek, bo wiem, że tak masz na imię. Jak się moja żona zgodzi, ale tylko jak się zgodzi to masz ja zadowolić. Dziś i tylko dziś, a później o wszystkim zapomnisz. Inaczej będę czekać na lotnisku z siekierą na Ciebie.
    – Mariusz co ty wygadujesz idę do pokoju.
    – Kochanie wiem, że prawie doszłaś niech dokończy minetę i go wyproś, albo zwal mu konia ręką i tyle. Pozwalam. Pierwszy raz pozwalam nie będąc przy tobie. Ale chce to widzieć i słyszeć na video rozmowie.
    ” On tak serio ? “
    – Tak Arek i tak nie zrozumiesz, w sumie jak chcesz jestem nawet trochę chętna …
    “Chcę kurwa chcę i to bardzo chcę tylko Ciebie zadowolić i spadam”
    Przez dłuższa chwilę słyszałem tylko ich kroki nawet nie rozmawiali po drodze. Gdy usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi windy i kolejne kroki do pokoju i otwarcie drzwi tym razem z pokoju odezwała się Ania.
    “Idę się umyć i wrócę”
    “Nie, chcę ją poczuć taką, smakujesz idealnie”
    “Na pewno?”
    Na pewno pomyślałem, wiem jak żona smakuje. Nie “śmierdzi” żadnym śledziem jak to opowiadają kawały inni w pracy. Pachnie intensywnie, ale to nie smród i smak jest słonawy ale podniecający. Myślałem, że tylko mi się wydaje, że to moje zboczenie, ale widzę, że inny też to stwierdził.
    Ania postawiła telefon na stoliku naprzeciw łóżka. Widziałem jak się kładzie na nim z nogami na dole na dywanie. Arek podchodzi i klęka. Rozchyla jej nogi. Nie widzę jej szparki tylko jego plecy. Jedną i drugą ręką zsuwa szpilki ze stóp. Ania podciąga sukienkę do połowy bioder. Widzę jak leży i patrz się w sufit, pewnie ma zamknięte oczy i czeka na pierwsze kontakt języka z jej muszelką. Arek zaczyna całować jednak jej uda, później zamiast do krocza zmierza do łydek. Całuje je i dalej do stóp. Jego język delikatnie liże stopę, piętę i szparkie między palcami. Następnie przykłada język do jej kostki i przeciąga czubkiem od kostki do pachwiny.
    “Aaaaaaach”
    Widzę i słyszę, że Ani się podoba jej palce zaciskają pościel. Nogi podkurczyła i zacisnęła. Stopami zakrywając widok jej łona. Arek delikatnie je rozłożył i przyglądał się przez chwilę jej muszelce.
    “Coś nie tak?”
    “Jesteś w tym miejscu piękna ten kształt twoich warg są takie nabrzmiałe i twój guziczek”
    “To na co czekasz sprawdź czy mnie podniecisz i …”
    Jego język wpadł do jej wejść do pochwy. Krzyknęła. Zaczął nim wiercić w środku. Po chwili zabrał w usta jedną wargę sromowa i delikatnie pociągał.
    “Tak nie przestawaj”
    Dłoń mojej żony opadła na łechtaczkę. Powoli zataczając kuliste ruchy. Arek przyglądał się temu. Ssąc dalej warki i od czasu do czasu jeżdżąc językiem w okolicach pomiędzy szparką a odbytem. Ania drugą ręką zasłoniła oczy przedramieniem. Jej ruchy na łechtaczce przyspieszyły. Wtedy dłoń Arka odsunęły ją, a jego język teraz zataczał taniec na jej guziczku. Palce żony aż się wyprostowały. Jego druga dłoń a dokładnie dwa palce zagłębiły się w pochwie.Jeden, dwa, trzy, cztery , pięć, sześć pchnięć i Ania krzyknęła.
    “O Boże, o Boże o ja pierdole oooo taaaaak”
    Arek nie przestawał.
    “Nie liż jej już tylko posuwaj mnie tak jak teraz”
    Jego palce wychodziły i wchodziły z pochwy rozpychając wargi na boki. Ania znieruchomiała i zaczęła się całą trząść. Orgazm przechodził przez jej całe ciało. Arek widząc to zwolnił pozostawiając w bezruchu palce w środku.
    ” I jak ?”
    “O kurwa tego mi było potrzeba, kładź się”
    Arek wskoczył na łóżko i czekał. Ania szybko ściągnęła z niego spodnie i bokserki. Miał nawet dużego kutasa nie maczugę, ale chyba trochę dłuższy niż mój. Cały był wygolony. Ania chwyciła go za kutasa i zaczęła nim trzepać. Widziałem jak się teraz wypina do telefonu jej pośladki i mokrą ociekającą szparkę. Arek jęczał i patrzał się raz na to co mu robi moja żona raz na jej ciało.
    “Ania proszę, ja dojdę nie wiem czy to dobry pomysł”
    Kurwa co ???? Pomyślałem. Co on odpierdala.  
    “Bądź cicho i się skup chcę widzieć tutaj spermę jak zalewa moją dłoń”
    “Ale Paulina… kurwa to głupi pomysł..”
    “Paulina ma cie w dupie chyba i to ja cie zerżnę”
    – Kochanie mogę ?
    Nie wiedziałem co odpowiedziałem, ale chyba powiedziałem tak.
    Ania położyła się na plecach na wprost kamery i leżała. Arek też.
    “Masz 10 sekund do namysłu. Albo mnie zerżniesz jak chcesz, albo stad wyjdziesz i wrócisz do żony”
    Arek leżał i przez pięć sekund się wahał. Ale wstał ściągnął do końca spodnie i resztę ubrania i wskoczył między nogi mojej żony.
    “Masz gumki ?”
    “Nie po co mi, z żoną raczej bez gumki”
    “Ja też nie”
    “To co mam robić”
    “Albo zwale ci konia jednak i spuścisz mi się na brzuch lub piersi, albo wejdziesz we mnie, ale w środku nie spuszczasz się tylko na zewnątrz rozumiesz ?”
    “Serio mogę w tobie bez gumki być?”
    “Sprawdź, ale dla mojego męża bo dzisiaj coś wspominał o gwałcie … masz mnie zabrać i gwałcić tak na niby”
    “Ale, że co ?”
    “No pomyśl, że widzisz mnie na plaży jak leżę nikogo nie ma wkoło, jestem pijana a ty masz ochotę na seks i co robisz”
    “Ja bym tak nie zrobił”
    “Jak pokaż”
    Arek chciał położyć się na żonie ale powiedziała:
    “Nie Arek przestań, ja nie chcę, proszę…”
    Chyba wczuł się w rolę bo napierał.
    “Mam męża, proszę zostaw mnie”
    Ania zaczęła go odpychać. Jego dłonie zerwały ramiączka sukienki mojej żony. Spojrzał na jej piersi i sterczące sutki. Zaczął je macać. Widziałem ja Ania ściska nogi a on siedzi na niej okrakiem z jego kutasa cieknie strużka spermy prosto na jej brzuch.
    “Proszę nie, błagam”
    Jego silne ręce rozsunęły jej uda. Podciągnął je do góry odsłaniając wejście do pochwy. Dzieliła teraz ich niewielka przestrzeń pomiędzy pochwą a jego penisem.
    “Nie rób tego nie biorę tabletek proszę”
    Wtedy w nią wszedł. Widziałem jak spina pośladki a jego członek zagłębienia się w jej szparce rozsuwając jej cipkę na boki, Wargi sromowe mojej żony otuliły jego członka.
    “Nie przestań, przestań”
    Kolejne pchnięcia.
    “Nie rób tego błagam”
    “Zaleję cała twoją cipkę moją spermą”
    “Nie tak mocno boli, mnie rozerwiesz mnie błagam”
    Już myślałem, że faktycznie spuści się w środku, ale wyszedł i zaczął wytryskiwać na moją żonę.
    “O tak Arek chce więcej”
    Ja natomiast jednak dopatrzyłem się jak z cipki mojej żony wypływa struga spermy i pośladki Arka i jego plecy jak siedzi na niej okrakiem. Ania wstała i podbiegła do telefonu. Widziałem jak spływa po niej sperma po piersiach i brzuchu.
    – Kochanie przepraszam poniosło mnie.
    – Wiem kochanie, i dziękuje za to, byłaś jak zawsze seksowna.
    – Kocham cię.
    – JA ciebie też.
    Arek leżał i dyszał. Ania się rozłączyła. Ale czy Arek wyszedł do Pauliny ? ….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Nowak
  • Obozowa przygoda – powrot

    Obudziłem się sam, na tym samym łóżku na którym wczoraj obchodziłem urodziny. Trochę zdziwiło mnie że u mego boku nie ma ani Wiktorii, ani Olgi, szczególnie że była 7 rano. Postanowiłem jednak że pójdę normalnie na śniadanie jakby nic się nie stało. Tam wszystko się wyjaśniło, okazało się że zeszłej nocy przegięliśmy, było zbyt głośno, za dużo alkoholu, i jak się okazało za dużo narkotyków. To oznaczało, że wszyscy uczestnicy imprezy musieli wrócić do Warszawy. Rodzice Olgi i Wiktorii byli tak wzburzeni, że odebrali je w środku nocy, dlatego nie widziałem żadnej z nich. Mieliśmy godzinę na spakowanie się i wyjazd. Nie ukrywam, głupio wyszło, szczególnie dlatego że takie imprezy odbywały się na obozie od lat, a teraz mieliśmy po prostu pecha. Tak czy inaczej, to był koniec obozowej przygody, postanowiłem jeszcze szybko sprawdzić kto będzie ze mną wracał, a kogo odebrali wściekli rodzice. Krucho to wyglądało, wliczając mnie wracało 11 osób, z których znałem tylko Kingę, drobną blondynkę w moim wieku, która chyba na początku naszej znajomości się do mnie przystawiała, ale nic nigdy z tego nie wyszło. No ale przynajmniej ją znałem. Po śniadaniu bez większych problemów się spakowałem i pobiegłem szybko zając tylne miejsce w autokarze. Oczywiście Kinga mnie ubiegła i spojrzała na mnie zalotnie gdy zobaczyłem jak położyła się zajmując połowę miejsca w ostatnim rzędzie.

    -Hej Kinga, co ty na to żeby podzielić się miejscem? – zapytałem szeroko uśmiechnięty

    -No chyba nie – odpowiedziała równie szeroko uśmiechnięta

    -Nie oszukuj mnie, pokochasz moje towarzystwo – powiedziałem i usiadłem na drugim końcu rzędu.

    Zauważyłem że wcale nie była zła, wręcz przeciwnie, miała ochotę na przekomarzanie, zabawę. Schyliła się po coś do plecaka, a ja szybko, korzystając z chwili położyłem się na rzędzie siedzeń, tylko opierając głowę o szybę. Kinga od razu to zauważyła, ale roześmiała się tylko, jakby właśnie tego oczekiwała i położyła się w dokładnie tej samej pozycji po swojej stronie autokaru. Przy okazji zrzuciła z siebie sandałki i jej stopy znalazły się centralnie na moim kroczu. Już miałem coś mówić ale autokar ruszył, więc włączyłem sobie na słuchawkach muzykę i zacząłem patrzeć na pola i lasy które zaczęliśmy mijać. W pewnym momencie się tym znudziłem i postanowiłem, że spojrzę co z Kingą. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, i uwierzcie że nie żałowałem. Kinga miała na sobie krótką zieloną mini i gdy spojrzałem na jej krocze zobaczyłem jej dłoń poruszającą się rytmicznie w jej majtkach. Nie ukrywam że bardzo mnie to podnieciło i po chwili na materiale moich krótkich spodenek pojawił się namiot, wytworzony przez mojego przyjaciela. Kinga to poczuła i zaczęła go trącać swoimi stopami, co tylko bardziej mnie nakręcało. W pewnym momencie wyjęła swoją dłoń z majtek, które powoli zdjęła, unosząc przy tym swoje nogi. W tamtym momencie szybko obejrzałem się, czy czasem nikt nie patrzy, ale nie, wszyscy siedzieli kawałek dalej i panował względny spokój. Tymczasem Kinga przeszła do konkretnych działań, pochyliła się i rozpięła mi spodnie. Jeszcze raz nerwowo się obejrzałem, ale wyglądało na to że jest bezpiecznie. Wtedy poczułem usta Kingi na moim kutasie, nie wiem czy miała już doświadczenie, ale była niesamowita, lepsza niż Olga, czy Wiktoria. Na dodatek przez cały czas patrzyła mi w oczy, a ja trzymałem ręce na jej głowie kontrolując jej ruchy. Tak jak wspomniałem, była niesamowita, lizała mi penisa od nasady po główkę przez dobre 5 minut. W pewnym momencie oderwała się ode mnie i wstała, byłem pewien że to koniec i tak już bardzo ryzykownej zabawy. Ona chyba czytała mi w myślach bo uśmiechnęła się i usiadła na mnie okrakiem. Następnie zaczęła unosić się w górę i w dół, doprowadzając mnie do zadowolenia połączonego z dreszczem emocji, jakiego jeszcze nigdy nie czułem. Była mała, a jej cipka była ciasna i cudownie zaciskała się na moim kutasie gdy w nią wchodziłem. Widziałem, że samej Kindze coraz ciężej było zachować perfekcyjną ciszę, i dyszała coraz głośniej przy każdym podskoku. Mieliśmy też sporo szczęścia, bo autokar jechał po autostradzie i dzięki temu nie musieliśmy się zastanawiać co by się stało przy nagłym hamowaniu. Tak czy inaczej ja i Kinga, oddawaliśmy się przyjemności przez dobre dwadzieścia minut, gdy nagle nie mogłem wytrzymać i trysnąłem. Praktycznie w tym samym momencie poczułem skurcz przechodzący przez całe jej ciało i opadła na mnie, cała zdyszana, z kropelkami potu na czole. Ja szybko zapiąłem spodenki i przytuliłem Kingę, odpoczywającą na mnie. Do końca podróży rozmawialiśmy i poznawaliśmy się od nowa. Kinga dużo wiedziała, okazało się że Olga mnie zdradzała, więc gdy przyjechaliśmy do Warszawy wysiadłem z autokaru z nową dziewczyną. Właśnie tak, dość niespodziewanie zakończył się mój obóz.


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Raúl

    Cześć, jak wam się podobało opowiadanie? Podzielcie się opinią w komentarzach.

    Macie dla mnie jakieś propozycje tematów opowiadań? Również napiszcie o nich w komentarzach, a ja spróbuje zrealizować wasze życzenia.

    Pozdrawiam

    Cześć, jak wam się podobało opowiadanie? Podzielcie się opinią w komentarzach.

    Macie dla mnie jakieś propozycje tematów opowiadań? Również napiszcie o nich w komentarzach, a ja spróbuje zrealizować wasze życzenia.

    Pozdrawiam

  • Aga II – Przyjazd gosci

    Właśnie jechałam z tyłu auta obok mojej siostry. Nie spodziewałam się, że ona będzie mnie rozdziewiczać a jednak stało się. Tydzień temu przyłapała mnie na masturbacji i zamiast się wystraszyć to dokończyła. I to było tak przyjemne. Ale od tamtego czasu nie było zbyt wiele czasu na taki zabawy. Jedynie wczoraj poszłyśmy razem do łazienki i jej ogoliłam norkę. Nie miała tam gęstych włosków, ale już zaczynały się wydobywać.

    Lena była niezbyt rozwinięta jak na swój wiek. Fizycznie oczywiście. Miała ciało dziecka. Klatkę piersiową raczej przypominającą chłopca, a twarz dziewczęcą. Ale nic dziwnego. Za kilka miesięcy dopiero będzie mieć trzynaście lat. Natomiast ja skończyłam miesiąc temu siedemnaście i miałam piersi, może nie duże, ale moim zdaniem miseczka B jest idealna dla kobiety. Tym bardziej, że jestem raczej szczupła.

    Tak więc jechaliśmy do domu, bo następnego dnia miała przyjechać mojej mamy siostra ze swoją rodziną. Zrobiliśmy właśnie zakupy i będziemy przygotowywać sypialnię gościnną dla mamy siostry i jej męża, natomiast u Leny w sypialni będzie spać Bartek i jego młodszy brat Julek. Lena będzie spać ze mną. Myślałam, że będzie oburzona tym faktem, że rodzice wyrzucili ją z jej pokoju, a nie mnie, ale w sumie nie odzywała się na ten temat. Przyjęła to ze stoickim spokojem.

    Poszłam się wykąpać. Byłam nieco podekscytowana, bo ostatni raz Bartka widziałam jakoś trzy lata temu, jak szedł do liceum, ale nie mieliśmy jak porozmawiać, bo byliśmy wtedy u babci na urodzinach. A już na pewno nie o tym co się działo jak byliśmy dziećmi. A przyznam, że teraz (patrząc na jego profilowe) bardzo mi się podobał. Szybko się umyłam i stwierdziłam, że czas ogolić busz między nogami. Tyle czasu zapuszczałam, aż już nie można było zobaczyć małej.

    Po wykonanym zabiegu ubrałam moją czarno-niebieską sukienkę i zeszłam na dół. Idealnie w czasie, bo wtedy rozległ się dzwonek i weszli.
    – Ciocia! – krzyknęła Lena.
    – Hej, złotko. Jaka ty się już duża zrobiłaś! Ile masz już? Jedenaście lat?
    – Ona ma prawie trzynaście – odparłam uśmiechając się lekko.
    – Oj, przepraszam. Masz taką młodziutką buźkę. Cześć Aga – rzuciła do mnie, a ja tylko pomachałam, bo wszedł tata i zaczął witać się zresztą gości.
    I wtedy wszedł on. Bartek.
    Jednak profilówki nieco kłamią. Był nieco bardziej pospolity, ale mimo wszystko miał ładne rysy twarzy i ciemniejszą karnację. Do tego bardzo przystępną fryzurę, więc mu wybaczyłam. Uśmiechnęłam się do niego, ale widziałam, że szybko odwrócił wzrok udając, że mój tata go zaczepił. Jednak nadal jest wstydziochem. Może być ciekawie.

    Zjedliśmy razem kolację. Oczywiście rodzice głównie gadali z ciocią i wujkiem o ich podróży, o tym jak się układa, o firmie wujka. Okazało się, że Wujek zostaje tylko na dwa dni, bo potem ma lot do Meksyku, natomiast ciocia i mama zamierzają przez cały tydzień chodzić do kosmetyczek, na zakupy stwórca jeden wie co jeszcze będą robić. Wujek z tatą zaczęli polewać sobie whiskey.
    – Co ty tak, przy dzieciach? – zaczęła moja mama.
    – Daj spokój, Julka, zarówno Bartek jak i Aga już przecież mogą. Chcecie? – powiedziała ciocia.
    – Aga nie ma jeszcze osiemnastki! – wtrąciła się moja mama.
    – Daj spokój, siostra, mam opowiedzieć jak balowałaś? W wieku Julka już…
    – Dobra, ale nie za dużo – urwała wypowiedź cioci.
    Dostaliśmy po szklaneczce z colą. Czułam się doceniona tym faktem, bo wcześniej tylko w gimnazjum zdarzały się okazjonalne piwa w krzakach, a tutaj przy stole z rodziną legalnie dostałam swoje alko. Spojrzałam na Bartka, zauważyłam, że przygląda mi się ukradkiem.
    – Ale ci ładnie córka wyrosła – powiedziała ciocia.
    – Gdyby się jeszcze dobrze uczyła. Same trójki i kilka czwórek – odparła mama.
    – Sama przeszłaś liceum na trójach, a teraz narzekasz na nią. Oj Julka, tyle imprez ile wtedy odwiedzałyśmy, to teraz nie ma mocnych. Ja się i tak dziwię, że zdałyśmy ten czas – zaśmiała się ciocia. Przez dłuższy czas razem wspominały jak to było fajnie w czasach liceum, natomiast tata i wujek gadali o interesach. Niezbyt ich rozumiałam, ale chyba mój tata dostał jakąś ofertę od wujka.

    Kiedy dokończyłam drinka wujek polał mi kolejnego. Ten wszedł mi o wiele szybciej i powoli zaczęło mi szumieć w głowie, ale nadal się nie odzywałam. Zbliżała się północ.
    – Aga, pokaż kuzynom ich pokój – rzuciła mama.
    Wstałam od stołu i zakręciło mi się w głowie, ale nie dałam po sobie poznać. Zarówno Julek jak i Bartek poszli za mną.
    – Lena, idź z nimi, już późno. Czas iść spać.
    Poszliśmy do pokoju Lenki i wskazałam łóżko i materac.
    – Bartek ma łóżko, a Julian materac – rzuciłam lekko ochrypnięta.
    – Dziękuję – powiedział miłym głosem Bartek. A mi się prawie nogi osunęły.
    – Nie ma sprawy, przecież i tak będziecie tutaj jakiś czas, gdzieś trzeba spać, prawda – zaśmiałam się. Tymczasem Julek już był na materacu, a my staliśmy w przejściu. Lenka już poszła do mojego pokoju.
    – To jak, co będziemy robić w najbliższym czasie? – spytał Bartek.
    – Nie wiem, zobaczymy. Ale może być ciekawie – powiedziałam i spojrzałam się na niego z uśmiechem. – Dobranoc.

    Jak przyszłam do mojego pokoju to Lena już była w moim łóżku. Mam na tyle duże, że zmieścimy się obie. Już byłam dość zmęczona więc od razu zdjęłam sukienkę i stanik. Już chciałam iść po koszulkę ale Lena zaczęła szeptać:
    – Nie ubieraj, chcę popatrzeć na nie.
    – Oszalałaś? A jak ktoś wejdzie?
    – To co? Przecież sama śpię nago – odparła odkrywając kołdrę i pokazując, że rzeczywiście nie ma żadnych ubrań.
    Zatkało mnie. Nic nie odpowiedziałam, tylko poszłam w samych majtkach do łóżka. Położyłam się obok siostry, a ona się do mnie przytuliła chwytając jedną ręką za pierś. Przez moment było mi dziwnie, bo to w końcu moja siostra, ale zaczęłam ją tłumaczyć w myślach, że chce zobaczyć jak to jest mieć piersi i chce sobie po dotykać. Nie zwróciłam jej uwagi, a ona powoli miętosiła i jeździła paluszkiem po sutku.
    – Nie rób tak, dziwnie mi wtedy – powiedziałam, bo poczułam się niekomfortowo.
    Lena przestała mi dotykać sutka, ale nadal trzymała mnie za pierś.
    Po chwili odwróciłam się do niej i lekko nas odkryłam. Położyłam moją rękę na jej  klatce piersiowej. Była płaska, niemal chłopięca. Ale jak zaczęłam jej przejeżdżać po sutkach to wyraźnie jej stanęły, a Lenka aż westchnęła. Zaczęło to mnie nakręcać. Chociaż z tyłu głowy miałam, że to jest moja siostra i nie powinnyśmy tak robić, to jednak pierwsze lody wcześniej zostały przełamane. Pocałowałam ją.

    Położyłam się na niej i namiętnie pocałowałam moją siostrę a następnie zeszłam niżej. Zaczęłam całować szyję, potem zjechałam do sutków i zaczęłam je drażnić językiem. Były całkiem sztywne i wyraźnie odznaczały się od płaskiej klatki mojej siostry i to były zdecydowanie kobiece sutki. Włożyłam jednego do buzi i zaczęłam namiętnie ssać. Lena zaczęła mnie pieścić po bokach, plecach i głaskać, drapać i tak na przemian. Widać było, że jej się podoba. Leżałam na niej wtulona i ssałam to jednego sutka, to drugiego. Potem znowu zaczęłam się z nią całować. Ona w międzyczasie zdjęła mi majtki.

    Nagie na sobie leżałyśmy. Całowałyśmy się z przerwami na zaczerpnięcie oddechu. A nasze krocza stykały się. Biodra zaczęły ze sobą tańczyć, a nasze wzgórki łonowe stykały się ze sobą. Widać było, że zarówno mnie jak i ją to nakręcało. Nie wiem jak długo tak było, ale postanowiłam, że zaryzykuję. Zeszłam pod kołdrę i zaczęłam ją całować po wzgórku łonowym. Lena aż się wykręcała z rozkoszy. W końcu dotarłam do norki mojej kochanki. Zaczęłam ją namiętnie całować. Chociaż smak nie do końca mi pasował, była nico kwaśna, to nie był w tamtym momencie dla mnie problem. Na przemian jeździłam językiem i ssałam łechtaczkę, a to po prostu całowałam wargi, żeby potem znowu je ssać, potem język wkładałam do wejścia norki i znowu od początku. W końcu włożyłam paluszek. Siostra się zdziwiła i zesztywniała na chwilkę, ale potem znowu ciężko oddychała jak mój paluszek zagościł w niej. Moje usta nadal tańczyły z jej młodziutką norką. Paluszek zaczął się poruszać. Kiedy już nie miałam siły dalej ustami dawać jej rozkoszy postanowiłam dokończyć rączkami. Nie trzeba było wiele. Po paru sekundach Lenka się wygięła i czułam w środku znajomy uścisk ścianek. Do tego ona była tak ciasna, że skurcze wyrzuciły mojego paluszka ze środka.

    Położyłam się obok mojej siostrzyczki, a ona położyła mi głowę na piersi i jak już jej oddech się wyrównał to pocałowała mnie w policzek i wróciła głową na moje serce i zasnęła. A ja się zastanawiałam co przyniosą kolejne dni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota
  • Moja sasiadka

    Moja mama to strasznie zalatana kobieta. Jej praca odbywa się zagranicą i bardzo rzadko bywa w domu – czasami na krótki weekend raz na 2 miesiące nawet. Dlatego też zawsze jestem sam w domu i się nim opiekuje. Jednak już jednak dużym, 16-letnim chłopcem i umiem o siebie zadbać, dlatego wystarczają mi w zupełności pieniądze, które co jakiś czas mama mi przelewa na konta w celu odpowiedniego ubrania się czy wyżywienia itp. Ogólnie zapewne nie musiałaby tak dużo i intensywnie pracować, gdyby mój ojciec nie zostawił nas jakieś 7 lat temu. Mama nie umiała sobie na nowo życia z nikim ułożyć, dlatego też oddała się pracy by zapewnić mi jak najlepszy byt. Jej pomoc jest nieoceniona. Jednak o niej dziś, a o innej kobiecie, która sporo namieszała w moim życiu. Ale od początku.

    To był dosyć ulewny, listopadowy dzień. Za oknem szaro i buro, nie było co robić. Ani to wyjść na dwór, ani umówić się z jakąś dziewczyną czy kolegami, nawet gry na playstation stały się nudne. Poczucie całkowitej samotności i totalnego znużenia dobijało mnie. Czas płynął zupełnie wolno, a ja się oddawałem beztrosce. Beztrosce, która pogrążała mnie powoli w popołudniowym śnie, który idealnie odzwierciedlał szarość za oknami. I w tej beztrosce zupełnie zapomniałem, że w łazience nastawiłem sobie wody do wanny. Chyba za specjalnie nie muszę tłumaczyć, że woda zaczynała zlatywać na podłogę sporymi ilościami, a ja tego nie kontrolowałem? No cóż. Zapewne nie domyśliłbym się, gdyby nie głośne pukanie do drzwi. Kiedy je otworzyłem moim oczom ujrzała się wściekła jak cholera sąsiadka, która krzyczy mi, że ją zalałem. Ja zszokowany przypomniałem sobie o zostawionej wodzie w wannie. Szybko wszedłem do łazienki i przebijając się przez mokrą podłogę dotarłem do kurka, który zakręciłem. Uzyłem chyba też wszystkich ręczników, żeby wytrzeć podłogę, ale to nie zadowoliło sąsiadki, która żądała pieniędzy bym jej oddał za naprawienie sufitu. Powiedziałem, że nie mam tylu pieniędzy, na co ta rzekła ze poskarży się mojej matce. Błagałem by tego nie robiła, ale ona pozostawała nieugięta. Pytałem czy jest cokolwiek innego, co mógłbym dla niej zrobić w zamian.

    -Jak mi zrobisz paznokcie za darmo to Ci odpuszczę – powiedziała ironicznie

    -Dobrze, zrobię – odpowiedziałem stanowczo i zdecydowanie

    Sąsiadka stała lekko w szoku po czym zaczęła się nagle śmiać.

    -Rozbawiłeś mnie

    -kiedy ja mówie bardzo poważnie

    -Jak to?

    -Umiem to robić

    Widać było na jej twarzy lekkie niedowierzanie połączone z ciekawością.

    – No dobra, skoro jestes taki pewny siebie to dajesz

    Usiedliśmy przy stole, do którego zebrałem zestaw niezbędnych kosmetyków, by zrobić piękne paznokcie. Wielokrotnie widziałem, jak mama to robi koleżankom. Co więcej zaciekawiło mnie to na tyle, że zacząłem oglądać poradniki na internecie jak to się robi. Jednak teraz miałem przed sobą pierwszą próbę. I wyszło znakomicie – sąsiadka była pod wrażeniem końcowego efektu i wreszcie na jej twarzy pojawiło się zadowolenie. Powiedziała mi, że nikt jej tak nigdy nie zrobił tak super paznokci, za co serdecznie mi podziękowała i powiedziała, ze zapomni o sprawie z sufitem.

    Od tego momentu zaczęła się naradzać między nami zażyła relacja. Sąsiadka co chwil przychodziła i prosiła, bym jej zrobił paznokietki. W zamian oferowała mi swoje pyszne obiadki, na co przystałem. Jednak przy którymś razie, kiedy byłem w trakcie robienia jej paznokietek spytala mnie, czy umiem też robić makijaż. Odpowiedziałem twierdząco. „To dajesz” – wyszeptała mi do ucha. Szybko po zrobieniu paznokci zajął się jej meake-upem i ponownie czuła się zadowolona z moja usług.

    -A ćwiczyłeś to kiedyś na sobie, że tak ładnie umiesz to wszystko robić? – spytała wnikliwie i nagle

    -Nie, proszę pani. Mam dobrą pamieć i widziałem jak to mama robi i udało mi się jakoś tej sztuki nauczyć, ale nigdy na sobie nie próbowałem – odpowiedziałem zakłopotany, nie wiedząc do końca, co dalej powiedzieć.

    Sąsiadka, Anita, spojrzała tylko na mnie, uśmiechnęła się i powiedziała, że w pełni rozumie. Wychodząc z domu umówiła się ze mną na kolejną wizytę, lecz tym razem w jej mieszkaniu. Nigdy tam wcześniej w sumie nie byłem, a to tylko piętro niżej, więc mogę iść. Minęło 7 dni i zapukałem do jej drzwi, a ona mi otworzyła, pokazując się w całej swojej glorii ku mojemu zaskoczeniu. Miała już zrobiony pełny makijaż, paznokietki też jej jeszcze pozostały w dobrym stanie po ostatniej wizycie u mnie, a ona sama była ubrana w czerwoną sukienkę, czarne szpile i rajtuzy. Chwilę tak się w nią wpatrywałem, po czym ona zaprosiła mnie do środka. Kazała mi usiąść na krześle w salonie. Trzeba przyznać, że jej mieszkanie było dosyć specyficzne. Wszędzie dookoła róż. Pełno różu – na ścianach, meblach, dekoracjach. Dosłownie jak w jakiejś dziewczęcej bajce. Nie mogłem wyjść z podziwu.

    Nagle z kuchni wyszła Anita niosąc duży dzbanek wody. Jednak w momencie, gdy podeszła do mnie, „przypadkowo” potknęła się i mnie całego oblała. Ciuchy miałem całkowicie mokre, na co ona zupełnie zakłopotana zaczęła mnie przepraszać, obiecując, że je wypierze. Zgodziłem się, ale powiedziałem, że wpierw skoczę do siebie po ciuchy by się przebrać, jednak ona zaprzeczyła mówiąc mi, że mogę ubrać jej rzeczy.

    Stałem w szoku i nie wiedziałem co na to odpowiedzieć na początku, dopiero po chwili dziękując i odmawiając. Ale ona się upierała.

    – No proszę, przecież nikt Cię nie widzi. Jesteśmy tu tylko my

    I tak błagała i błagała, aż wreszcie się zgodziłem. Rozebrałem i odłożyłem moje ciuchy do jej pralki, a ona dała mi część swojej garderoby. Była to pudrowo-różowa bluza z motywem tęczy, czarna mini spódniczka i rajstopy ciemne. Założyłem to. Z lekka niechętnie, ale w pewnym momencie poczułem dziwnie przyjemne mrowienie w okolicach krocza. Anita powiedziała mi, że ładnie wyglądam w jej ciuchach, które o dziwo pasowały na mnie idealnie.

    -No to teraz make-up – powiedziała

    – No ale, ty już go masz

    -Ale ja nie mówię o sobie głuptasie. Tylko o tobie

    -Ale jaaaaa…. -Nie dyskutuj ze mną. Wiem że jest w Tobie jakaś część kobiecego pierwiastka. Nie zostanawiało Cię przy malowaniu mnie jak to jest samemu się pomalować?

    -No może trochę?

    -No to idziemy na całość mała!

    Początkowo się bałem i byłem jakiś niechętny, jednak z każdą chwilą nakładania na siebie wyrobów kosmetycznych czułem się tak jakoś lepiej. Taki podniecony. Jakby mój penis miał zaraz eksplodować z powodu tej szminki, którą miałem na sobie i zlać do biała moją czarną spódniczkę, którą miałem na sobie. Czułem jak pulsował, ilekroć nakładałem sobie tuszu do rzęs. I ten wszechogarniający róż – tak jakby mnie zniewalał i coraz bardziej oddawał w ręce tego „kobiecego pierwiastka”, o którym Anita mi mówiła.

    -I jak się czujesz Paulinko? – spytała

    -Tak pięknie i ekscytująco – opowiedziałem, wyraźnie zaznaczając, że podoba mi się moje nowe imię

    -To super. A teraz załóż dla swojej nowej mamci te szpileczki, które ci tam położyłam

    -Okej

    Te czarne szpilunie wyglądały naprawdę super i nie mogłem się im oprzeć. Natychmiast je nałożyłem na stopy, po czym zacząłem uczyć się w nich chodzić.

    -Piękna jesteś. Od dziś jestem twoją nową mamusią, a ty moją posłuszną córeczką, którą zawsze chciałam mieć.

    -Tak mamo

    -Dobra dziewczynka. A za dobre sprawowanie otrzymasz przecudną nagrodę – nagle słyszymy pukanie do drzwi – O właśnie teraz.

    Anita podeszła i otworzyła wejście do swojego mieszkania, przy którym stał dość chudy, ale wysoki chłopak. Anita zaprosiła go środka i przedstawiła mi, mówiąc, że jest to Krystian i że to od dziś mój nowy chłopak, którego mam rozpieszczać najlepiej jak mogę.

    -A z racji początku owocnego związku należy się chyba chłopakowi coś solidnego. Coś może zimnego. Hmmm, o wiem. Lodzika byś pewnie chciał Krystianku prawda?

    -Tak proszę Pani.

    -Świetnie. Moja córeczka z pewnością zaspokoi Twój apetyt – po czym odwróciła się w moim kierunku – Paulinko na kolana. Migiem!

    Automatycznie sam klęknąłem. Czułem niewyobrażalny strach, który potęgowała fala prawdziwej ekscytacji i podniecenia. Czułem jak cała krew w jednej chwili płynie mi do mojego peniska. Krystian w tym czasie zaczął rozpinać spodnie, a następnie zdjął majtki. Przed moimi oczyma okazał się wspaniały, 18-centrymetrowy penis. „To jest penis prawdziwego mężczyzny” – pomyślałem i bez chwili zastanowienia wziąłem go do ust.

    -Grzeczna dziewczynka – powiedziała moja nowa mamusia – A teraz ssij mu tak dobrze, aż Ci nie wytryśnie.

    I zacząłem to robić. Obejmowałem całymi ustami jego członka. Smak był po prostu boski, a co ważniejsze to wszystko sprawiało mi taką przyjemność wewnątrz mojej jamy ustnej. Czułem super podniecenie. Czułem jak stoi mi jak szalony, a ja nie mogę go opanować za żadne skarby. Z każdym momentem ssania czułem coraz bardziej, że dochodzę, że zbliża się moja ejakulacja. On był mega tym zajarany, a jego żołnierz stał naprężony jak na baczność. Żeby urozmaicić mu chwilę zacząłem delikatnie muskać moimi palcami jego jajeczka. Krystian czuł coraz większe podniecenia, widać to było na jego przystojnej buźce. Ja szalałem, zacząłem coraz bardziej się w to wkręcać i i ssać jak profesjonalna dziwka w najlepszych pornolach. To było niebo w gębie i prawdziwe erotyczne piekiełko pod moją spódniczką. To trwało tak długo i długo, aż wreszcie żołądź wystrzelił słoną spermą prosto w usta, powodując prawdziwą rozkosz jakiej nigdy nie zasmakowałem, które doprowadziła mnie samego do spustu. Pod rajtuzami czułem, że jest tam bardzo mokro, ale nie przeszkadzało mi to, a wręcz przeciwnie. Zaspakajało.

    -Grzeczna dziewczynka. Ale przed Tobą moja droga jeszcze zabawy. Jesteś gotowa?

    -Tak mamo

    Ciąg dalszy nastąpi?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sissy Boy

    Hejka. To mój pierwszy z kilku tekstów, jakie zamierzam wrzucić na tą stronę. Mam nadzieje, że przypadnie wszystkim do gustu 😉

  • Nastek i dwoch starszych Panow nad jeziorem cz 1

    Niedawno zaczęły się wakacje, a ja miałem mnóstwo wolnego czasu – mieszkałem na zadupiu, a w wakacje okrojono autobusy, więc nawet nie miałem jak za bardzo dojechać do miasta. Może najpierw coś o mnie: mam 175 cm wzrostu i jestem szczupły, ciemne blond włosy, niebieskie oczy, wyglądam bardzo chłopięco, co ma potwierdzenie w moim niedużym ptaszku, raptem 12 cm. 

    Tego dnia postanowiłem wcześnie rano wyjechać na rower. W mojej okolicy jest dużo lasów i jezior, jednocześnie jest tu stosunkowo mało ludzi. Po godzinie jazdy, gdy słońce mocno już prażyło, zorientowałem się, że zapomniałem wziąć z domu wody, przejechałem jeszcze pół godziny, ale byłem już bardzo spragniony i zmęczony, wiedziałem też, że do najbliższego sklepu musiałbym wrócić się do mojej wioski, a to mi się nie uśmiechało. Postanowiłem przełamać swoją nieśmiałość i poprosić w pierwszym napotkanym domostwie o butelkę wody, co prawda było jeszcze trochę przed sezonem, ale liczyłem na to, że w którymś z domków wakacyjnych kogoś spotkam. 

    Przejechałem jeszcze trochę lasem i w końcu natknąłem się na dom, który był ledwo widoczny zza drzewek, które stanowiły płot. Pomyślałem, że ludzie tu mieszkający muszą mieć sporo kasy, dom wyglądał nowocześnie, teren musiał być całkiem spory i wyglądało na to, że musiał mieć również prywatną plażę z dostępem do jeziora. Nie słyszałem nikogo, ale oczywiście podszedłem do bramy i zadzwoniłem dzwonkiem, przez 20 sekund nie było żadnego odzewu, już przeklinałem w myślach, że umrę tu z pragnienia, ale wtedy usłyszałem kroki i brama się otworzyła. Przede mną stał wysoki, około 50 letni facet. Miał na sobie jedynie spodenki i klapki, miał spory brzucha, był też nieźle opalony. Spojrzał na mnie pytająco

    – dzień dobry, przejeżdżałem obok, jestem na rowerze od rana, a zapomniałem z domu wody, może ma Pan butelkę? Może być kranówa, zapłacę – sięgnąłem wówczas ręką do kieszeni spodenek, ale gospodarz jedynie się uśmiechnął – nie trzeba młody, daj spokój, chodź do środka, mam w lodówce sok, a na drogę dam ci całą butelkę.

    Uchylił bramę, zaprosił mnie do środka i znaleźliśmy się na podwórku – chodź do środka – wskazał drzwi od domu i sam zniknął w środku, poszedłem za nim. Dom wyglądał nowocześnie, był ładnie i stylowo urządzony, usiadłem w kuchni przy stole i rzuciłem się na podaną mi szklankę z sokiem.

    – rany, ale byłem spragniony, bardzo Panu dziękuję – powiedziałem z uśmiechem i wdzięcznością

    – nie ma problemu, naleję ci jeszcze. A tak w ogóle to co tu robisz? Pewnie masz wakacje?

    – tak, mieszkam godzinę drogi stąd, lubię jeździć na rowerze, zresztą nic innego do roboty w mojej okolicy nie ma

    – domyślam się, dobrze, że uprawiasz jakiś sport, a nie siedzisz w domu przed telewizorem. Jak w ogóle masz na imię?

    – Kuba – odpowiedziałem i pociągnąłem kolejny łyk soku – a Pan?

    – Paweł. Słuchaj Kuba, widzę, że jesteś zmęczony tą jazdą, co powiesz na kąpiel w jeziorze? – zacząłem się zastanawiać, z jednej strony było to bardzo kuszące, ochłoda w ten upalny dzień, z drugiej nurtowała mnie jedna rzecz

    – no nie wiem, nie mam kąpielówek…

    – nie przejmuj się, przecież możesz się wykąpać w majtkach, w taki upał wyschną od razu – mówiąc to Paweł wstał i wskazując ręką na drzwi zaprosił mnie, jak się domyśliłem, nad jezioro. Wyszliśmy na zewnątrz i skierowaliśmy się prosto przez długie podwórko, było ono ładnie utrzymane, zielona, krótko przystrzyżona trawka, gdzieniegdzie ławeczki. Na samym końcu zauważyłem hamak rozwieszony pomiędzy drzewami, spał w nim drugi mężczyzna, podobnie jak Paweł mający na sobie jedynie krótkie spodenki, musieli być w podobnym wieku, nienzajomy również był wysoki i potężny. Minęliśmy go bez słowa, ale Paweł zauważył, że mu się przyglądałem – oh, to był Marek, mój kolega, nie przeszkadzajmy mu, niech sobie śpi.

    Po kolejnych kilkudziesięciu sekundach marszu w końcu wyszliśmy z podwórka prosto na kilkumetrową plażę, jezioro w tym miejscu było kompletnie niewidoczne z innych stron, kompletna enklawa.

    – ale tu pięknie – powiedziałem i wszedłem stopami do wody. Paweł w tym czasie wszedł już w swoich szortach do jeziora, nie chcąc być gorszy zrzuciłem szybko koszulkę, buty i spodenki. Miałem na sobie białe, obcisłe bokserki, zdecydowanie nie nadające się do pływania, ale cóż było zrobić. Uwagę zwracała również moja blada skóra. Wchodziłem do wody coraz głębiej, w końcu doszedłem do pasa i poczułem, jak moja pupa i kutas zalewane są zimną wodą, Paweł podszedł do mnie i pociągnął mnie za rękę głębiej, roześmiałem się, zrobiłem duży krok i wpadłem na niego. Pływaliśmy i bawiliśmy się kilkanaście minut, pytał mnie o szkołę, o dziewczyny, całkiem miło nam się rozmawiało, ale w końcu obaj uznaliśmy, że czas najwyższy wyjść na piasek trochę się osuszyć. Wychodząc z wody zauważyłem, że od wody moje białe bokserki stały się praktycznie przezroczyste, zarumieniłem się, ale przecież nie zostanę w tej wodzie na zawsze, Paweł wychodził z wody za mną, pomyślałem, że musi mieć niezły widok na moje pośladki i jeszcze bardziej się speszyłem. W końcu wyszedłem na piasek i położyłem się na nim na plecach, mój penisek musiał być również doskonale widoczny, pomimo tego, że od zimnej wody cały się skurczył. Paweł położył się obok mnie i po chwili ciszy powiedział

    – Kubuś, lepiej zdejmij te majtki, masz tam mnóstwo piasku, nie wyschną dobrze, odłóż je na parę minut – widząc, że zaczerwieniłem się, ale nic nie mówię Paweł dodał – żebyś się nie krępował ja też zdejmę swoje szorty – mówiąc to wstał i jednym ruchem ręki zrzucił je na ziemię. Moim oczom ukazał się piękny, duży i wygolony penis. Przyglądałem mu się chyba trochę zbyt długo, sam poczułem, że mój mały zaczyna drgać i rosnąć. Wstałem odwróciłem się do Pawła tyłem i zdjąłem spodnie, gdy odwróciłem się w jego stronę mój kutas stał już niemal całkiem sztywny wzdłuż brzucha, byłem całkowicie gładki zarówno na jajkach, jak i na pupie, nie lubiłem włosów w tych miejscach i bardzo często się depilowałem. Czerwony ze wstydu, cały czas ze sterczącym kutasem położyłem się ponownie na piasku, postanowiłem się przełamać i coś powiedzieć

    – wiem, jest bardzo mały

    – co? Co ty gadasz Kuba, jest bardzo ładny, tak jak ty

    Odwróciłem się na bok i spojrzałem na Pawła, który również leżał w tej pozycji, jego kutas i duże jajka zwisały swobodnie 

    – nigdy nie widziałem takiego dużego penisa – powiedziałem ze wstydem, Paweł wówczas przysunął się trochę bliżej mnie i wziął moją dłoń w swoją – nie bój się, śmiało – powiedział i nakierował nią na swoje jajka. Dotknąłem ich, a następnie kutasa, był bardzo ciepły, poruszałem dłonią w górę i w dół, poczułem jak jego penis zaczyna rosnąć, co sprawiło mi olbrzymią radość, spojrzałem się na Pawła, a on uśmiechając się wyszeptał

    – dobry chłopiec, tak dalej

    – dobrze, proszę Pana – odpowiedziałem i lewą dłonią zacząłem smyrać jajeczka, a prawą dalej masować jego kutasa, który teraz był już prawie całkiem twardy i musiał miec około 18 cm. Trwało to wszystko kilka minut, olbrzymią przyjemność sprawiało mi, gdy napletek przykrywał i odkrywał grzybka, cały byłem zarumieniony. Nagle Paweł przytrzymał moją dłoń, abym przestał i zaczął wstawać, z pozycji półleżącej przeniosłem się na kolana i z fasynacją obserwowałem sterczącego kutasa, jego właściciel podszedł do mnie, pogłaskał mnie po włosach i powiedział 

    – a teraz weźmiesz go do buzi, głęboko i do samego końca, tak jak będę chciał – mówiąc to chwycił kutasa u nasady i kilkukrotnie uderzył mnie nim po policzkach, otworzyłem buzię i poczułem jak penis zanurza się w niej powoli, ale coraz głębiej, zacząłem się delikatnie dławić, ale po kilku pchnięciach kutas wchodził już w całe gardło bez problemów z mojej strony. Paweł złapał mnie z tyłu głowy i zaczął coraz szybciej ruchać mnie w usta, gdy tylko kutas przechodził przez moje gardło starałem się wykonywać ruchy języczkiem, by dać mu jak najwięcej przyjemności, jednocześnie cały czas spoglądałem mu w twarz, chyba bardzo go to podniecało. Po kilku minutach wyjął kutasa z moich ust i powiedział – grzeczny chłopiec – a następnie kładąc mi penisa na twarz włożył do mojej buzi jajka, które lizałem ochoczo przez kilka chwil.

    – gdzie chciałbyś, abym strzelił?

    – gdzie Pan sobie życzy – odpowiedziałem na chwilę wyjmując jajka z ust

    – dobrze, chodź, położymy się z powrotem na piasku, possaj go jeszcze chwilę i weź wszystko do buzi

    Paweł położył się na piasku, a ja znalazłem się w pobliżu jego kutasa, nie wkładając go do ust zacząłem go lizać i całować. Nagle poczułem, że Paweł zaczyna głośno stękać, a jego penis pulsować, włożyłem sobie jego główkę do ust i zacząłem podrażniać ją językiem. Po paru sekundach zalała mnie fala ciepłej spermy, która wypełniła moje policzki i usta, Paweł stękał, a ja wylizywałem dokładnie jego kutasa, w końcu gdy oklapnął położyłem się obok niego na piasku.

    – świetnie się spisałeś, Kubuś, zasłużyłeś na nagrodę – poczułem wówczas na swoim wciąż sterczącym penisku dotyk dużej i grubej ręki. Byłem tak podniecony, że wystarczyło mi kilka ruchów ręką Pawła i wystrzeliłem zalewając cały brzuch spermą, jęcząc przy tym wysokim głosem

    Po paru minutach bezczynnego leżenia postanowiłem ponownie spojrzeć na gospodarza, jego kutas znowu był mały, choć wilgotny od spermy i mojej śliny, wyglądał bardzo podniecająco i poczułem, że mój ptaszek znowu zaczyna drgać.

    – dobrze się spisałem?

    – byłeś wspaniały, wejdź do jeziora, obmyj się – usłyszałem i ruszyłem do wody, wszedłem do niej cały na parę chwil, później wyszedłem niemal na brzeg i zacząłem obmywać z piasku kolana i nogi. Wychylałem w ten sposób pupę w stronę plaży, byłem wystraszony tym co zrobiłem i tym co robię, ale chyba chciałem też więcej. Wiedziałem, że moje jędrne pośladki i ciasna dziurka muszą wyglądać bardzo kusząco. Cały czas wypięty zauważyłem, że Paweł idzie w moję stronę, zaszedł mnie od tyłu, chwycił w pasie i przytulił tułów do mojej pupy – poczułem pomiędzy pośladkami grubego, miękkiego penisa, Paweł zaczął się o mnie ocierać i powiedział

    – mam nadzieję, że nie myślałeś, że to koniec? Dużo masz jeszcze czasu?

    – tak, proszę Pana – odrzekłem i zacząłem ruszać pupą ocierając się o kutasa, czułem jak brzuch Pawła zwisa na moich plecach, jego wielkość i moja kruchość sprawiła, że mój penis znowu był sztywny

    – zatem zaraz cię zerżnę w tę ciasną dziurkę, a później zaprosimy do zabawy Marka, jeszcze nie miał okazji cię poznać

    Zeszliśmy znowu na plażę, martwiło mnie to, że kutas Pawła nie jest sztywny. Mój gospodarz usiadł na ławce w cieniu i gestem ręki zaprosił mnie do siebie – połóż się na moich kolanach – zrobiłem posłusznie co kazał, moja pupa znajdowała się teraz na jego kolanach. Poczułem jego dłoń na pośladkach, palce sięgały również w stronę dziurki

    – czuję, że twój penisek znowu stoi, jesteś bardzo napalonym chłopcem, zasłużyłeś na karę – poczułem wówczas świst powietrza, ból i plask, gdy jego duża dłoń uderzyła moją pupę. Jęknąłem z bólu i podniecenia. Powtórzyło się to jeszcze parę razy, Pawła musiało to strasznie podniecać, bo czułem że jego kutas rośnie i robi się twardy jak skała. W przerwach pomiędzy uderzeniami świdrował moją dziurką palcem, później dwoma.

    – dobrze, jesteś gotowy, idź na piasek, na słońce i opierając się na łokciach wypnij swoją pupę tak, jakbyś chciał ją pokazać całemu światu.

    Ponownie posłusznie wykonałem jego polecenie. Usłyszałem kroki, Paweł przytulił się do mnie od tyłu, czułem jego wielkie ciało, gdy stykało się z moim, czułem również jego twardego kutasa napierającego na moją dziurkę. Jęczałem z rozkoszy i bólu, a on wchodził coraz głębiej i szybciej. Podczas kolejnych pchnięć zacząłem otrzymywać również klapsy, które na chwilę pozwalały mi zapomnieć o bólu, który wywoływał rozmiar świdrującego mnie penisa. Minęło kilka chwil i Paweł na zmianę posuwał mnie w pupę i dawał mi klapsy. Z każdym pchnięciem w moją dziurkę jego jajka odbijały się od mojej pupy tworząc przy tym zabawny dźwięk. Kolejny raz Paweł wszedł do końca w moją dupcię, ale tym razem nie wyszedł, tylko szepnął – połóż się na piasku – zrobiłem to, a wielkie ciało Pawła zaległo na mnie, byłem wciśnięty w piasek, a on dalej mocno pierdolił mnie od tyłu. Nie czułem już bólu, jedynie rozkosz, byłem rżnięty już od około 15 minut, Paweł dyszał coraz głośniej, w końcu wyszedł ze mnie i stanął nade mną, kutas wydawał się teraz jeszcze większy – wskakuj na niego – usłyszałem i sam wstałem, wskoczyłem na Pawła, złapałem go za ramiona, podciągnąłem się na nich i zacząłem zjeżdżać pupą w dół, wprost na jego kutasa. Pozycja ta była jeszcze bardziej podniecająca, czułem jak raz po raz kutas trafia do mojej pupy. Podobnie jak przed poprzednim wytryskiem teraz również poczułem, że penetrujący mnie kutas zaraz strzeli, byłem ciekaw, co Paweł wymyśli, jakby czytając w moich myślach zdjął mnie z siebie i powiedział – połóż się na piasku – zrobiłem co kazał, klęknął nade mną i zaczął szybko masować swojego członka. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale tym razem spermy było jeszcze więcej, niż ostatnio, otrzymałem strzał na włosy, buzię, klatkę piersiową. Po wszystkim Paweł położył się obok mnie i głośno sapał –

    masz cudowną pupę, ale mnie wykończyłeś – uśmiechnąłem się i dłonią poszukałem jego kutasa, jednak dotykałem go tylko koniuszkami palców w ramach wdzięczności – świetnie się spisałeś, jak wspomniałem wcześniej, Marek na pewno chętnie też by cię poznał, możesz jeszcze zostać?

    – a która jest godzina?

    – południe

    – tak, mogę zostać do 20, obiecałem, że będę w domu wieczorem

    – wspaniale – zobaczyłem uśmiech na twarzy Pawła – chodź na chwilę do wody, obmyjemy się i pójdzie obudzić Marka. Ubrania możesz zostawić tutaj, nie będą ci potrzebne. Ma bardzo ładnego i dużego kutasa, jak chcesz to weźmiemy cię na dwa baty

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    x x
  • Wakacje Asi

    Była 10:30, gdy Asia obudziła się w hotelu. Była to jej pierwsza noc, wczoraj przyjechała dosyć późno, dlatego zaraz po wypakowaniu walizek położyła się spać. Dziewczyna uważała się za ładną dziewczynę, blond włosy sięgające do ramion, niebieskie duże oczy, piękne kształty. W dodatku jej ojciec pracował w dużej filmie, dlatego kasy mieli dużo. Założyła na siebie czarne krótkie spodenki j, białą, krótką koszulkę. Włosy spięła w kucyka. Wyszła z pokoju numer 364, zamykając go na klucz i kierując się na śniadanie. Gdy siedziała tak rozmyślając, dosiadł się do niej brunet o brązowych oczach, przedstawił się jako Adam. Wymienili parę słów, aż zdecydowali, że pójdą na plażę. Asia założyła biały dwuczęściowy strój kąpielowy w czarne kropki, planowała się opalić. Usiedli razem w cieniu, na niebieskim kocu i plotkowali o wszystkim i o niczym. Gdy zrobiło się już późno, Adam zaprosił Asię na kolację do restauracji. Dziewczyna założyła granatową sukienkę, wyglądała bosko. Kelner nalał im szampana, niedługo potem przyniósł jedzenie które zamówili. Gdy zjedli, Asia zaprosiła Adama, żeby poszli do jej pokoju. Przygwoździł ją do ściany i zamknął usta namiętnym pocałunkiem. Nie przerywając pociągnął ją na dwuosobowe łóżko, podwinął sukienkę i ściągnął majtki, zaczął lizać w około czułego miejsca, ale jego samego nie ruszał. Asia była już mokra, prosiła Adama, by przestał się z nią drażnić, a gdy to nie poskutkowało złapała delikatnie ręką jego głowę i nakierunkowała na szparkę. Chłopak zlizywał z niej soki, a gdy poczuł, że dziewczyna zaraz odleci odsunął się od niej, poprosił by uklękła, wystawił swojego długiego penisa, którego Asia od razu zaczęła ssać. Wzięła go głęboko do gardła i przytrzymała kilka sekund, potem lizała mu jaja. Adam, nie chciał jeszcze dojść, więc przerwał tę zabawę, kazał położyć się jej na plecach i rozłożyć nogi. Wszedł delikatnie do środka i powoli zaczął ruszać się w niej, a Asia cichutko pojękiwała. Pochylił się nad nią i pocałował ją. Zaczął wjeżdżać coraz szybciej, razem zaczęli dyszeć i doszli w tym samym momencie. Zasnęli wtuleni w swoje ciała nago. Gdy Asia się obudziła, nie było obok niej Adama. Zobaczyła na szafce nocnej 5 złotych i kartkę z napisem „zapłata za noc”

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

  • Randka z mezem

    Jestem mężatką z kilkunastoletnim stażem. Lubię sex, daje mi on wiele przyjemności, ale od pewnego czasu kontakty erotyczne z moim mężem zaczęły trącić rutyną. Odnosiłam wrażenie, że Marek robi to z konieczności, małżeńskiego obowiązku. W naszej sypialni od dawna nie było żadnych innowacji, nie używaliśmy wibratora ani innych zabawek. Nigdy też o tym nie rozmawialiśmy. Długo zastanawiałam się, w jaki sposób urozmaicić nasze życie erotyczne. W końcu wpadłam na szaleńczy pomysł – wysłałam do męża gorącego meila, w którym zaproponowałam niezwykłe seks spotkanie. Do wiadomości dołączyłam zdjęcie seksownej bielizny. Wiedziałam, że Marek lubi koronkową bieliznę , to był jego fetysz.
    Już myślałam, że z moich planów nic nie będzie, gdy niespodziewanie pojawiła się odpowiedź. Marek zgodził się na spotkanie. Podał termin i wskazał miejsce – mały, przytulny pensjonat, w którym przeżyliśmy swój pierwszy raz. W umówionym dniu wstawiłam się w recepcji w samo południe. Marek miał dotrzeć wieczorem, ale ja potrzebowałam czas, by wszystko przygotować.
    Zamówiłam szampan i truskawki, zaopatrzyłam się w krem czekoladowy i kilka gadżetów zakupionych w sex shopie. Założyłam koronkową bieliznę, którą dopełniłam szlafrokiem z delikatnej tafty. Twarz ukryłam w maseczce karnawałowej.

    Marek pojawił się punktualnie o 18.00. W ręku trzymał bukiet czerwonych róż – moich ulubionych. Wszedł do pokoju, wręczył mi kwiaty i poprosił, abym odkryła twarz.
    – Wolę odkryć inne części ciała – wyszeptałam zmienionym głosem. Tutaj też byłam przygotowana, kupiłam na bazarku hel do gadania, dzięki któremu stałam się chwilowa właścicielką skrzekliwie śmiesznego głosu. Zrzuciłam szlafrok i stanęłam przed Markiem w koronkowej bieliźnie. Celowo przypudrowałam znajdujący się powyżej prawej piersi pieprzyk, to także był element gry. Chwilę patrzył na mnie zdezorientowany, po czym energicznym ruchem pchnął mnie na łóżko i zdjął spodnie. Jego penis z każdą sekundą stawał się twardszy i sztywniejszy. Pomogłam mu wydostać się z bokserek. Wzięłam klejnot Marka do ust i zaczęłam ssać. Mocno, jakbym chciała wyssać z niego wszystkie soki. Do tej pory nigdy nie byłam taka ostra. Marek jęczał z rozkoszy. Zdecydowanym ruchem zdarł ze mnie bieliznę i spuścił się na moje piersi. Wcierając spermę w moje ciało pieścił każdy jego zakamarek. Jego dłonie i język penetrowały moje usta, miętosiły piersi, ssały twarde sutki.

    Po chwili język Marka powędrował w kierunku moich ud, zanurzając się w wysmarowanej czekoladą cipce. Marek z uwielbieniem zlizywał słodką maź, delikatnie gryzł wargi sromowe i ssał łechtaczkę. Czułam jak rozkosz rozpływa się po moim ciele.
    – Mmmmm, jeszcze, tak, tak, nie przestawaj – krzyczałam.
    W pewnym momencie mąż chwycił leżące na stole kajdanki i przykuł mnie do poręczy łóżka. Po chwili w mojej pupie znalazł się wibrator, natomiast w cipce wibrował penis Marka. Ruchy były miarowe, szybkie i silne. Intensywność drgań wibratora współgrała z tempem, w jakim maż posuwał moją cipkę. Kilkakrotnie zmienialiśmy pozycję, wykorzystując erotyczne zabawki. Marek posuwał mnie ostro, traktował jak dziwkę, by po chwili stać się czułym i delikatnym kochankiem.
    – Domyśliłem się, że to ty. Mam nadzieję, że będziemy to powtarzać – powiedział mąż nad ranem, gdy wszystkie karty zostały odkryte.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski