Author: admin

  • Alicja – trzecia niespodzianka, cz. 5. Dokonczenie.

    Część 5.   Dokończenie.

    Oszołomiona Alicja nie protestowała. Jeszcze nie wszystko do niej docierało. Teraz coś przy niej majstrowali. Skupiła się. Oni… zakładali obrożę! Szeroka, sztywna, od wewnątrz wyłożona miękkim suknem. Będzie ich suką! Jeden z mężczyzn przypiął smycz do obroży. Szarpnął.  

    – No, sunia, stawaj na czterech – polecił Michał. Był surowy i lubił rządzić. Poczuła to już przy ‘częstowaniu’ alkoholem.

    – Już, już. Czekajcie – odpowiedziała ugodowym tonem. Zabrzmiała nieco bełkotliwie.

    Spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się. Alkohol zaczął działać. Będą mogli spokojnie podrażnić się z babeczką. Nikt nie lubi krzykliwych i nadmiernie opornych. Nawet, kiedy są podpite.

    – Klęknij i wyprostuj się – Michał szarpnął smyczą.

    Kobieta stanęła przed nimi na czterech kończynach. Uśmiechnęli się zadowoleni. Oglądali ją. Powoli zaczynała się zabawa.

    – No, daj głos! – polecił Michał.

    – Słucham?

    – Zacznij szczekać! – Paweł wydaje się najbardziej podniecony.

    Klęczała na czworakach. Zadarła głowę i patrzyła na nich, jakby nie rozumiała, o co im chodzi.

    Michał bez słowa chwycił smycz w połowie, wziął lekki zamach i uderzył kobietę po pupie. Plask! Krzyknęła i szarpnęła biodrami. Ponowił uderzenie. Było mocniejsze. Znowu krzyknęła. To nie była zabawa, naprawdę bolało.

    – Hau… Hau.

    – Głośniej! – klepnięcie dłonią w pupę. – Jesteś suką!

    – Hau! Hau!

    – Jeszcze! – kolejne, mocniejsze klepnięcie. – Głośniej!

    – Hau! Hau!! Hau!! – podniosła głowę, żeby wzmocnić głos.

    – Wyj, suko!

    – Auuuu!! – już nie pytała. Nabrała powietrza i zawyła tak, jak potrafiła.

    – Proś!

    Zrozumiała od razu. Poniżenie nie miało znaczenia. Mężczyźni byli podnieceni, a jej szumiało w głowie. Zresztą ich podniecała jej uległość, wykonywanie poleceń, a nie wierność naśladownictwa zwierzęcych zachowań. Ból przyspieszył decyzję. Odepchnęła się rękoma, podniosła i klęcząc, wyciągnęła dłonie jak pies na tylnych łapach. Chwiała się. Oblizała usta.

    – No, pięknie! – Michał był zadowolony. Przesunął końcem smyczy po policzku, piersi, brzuchu kobiety. Usztywniła się ze strachu przed uderzeniem. Koniec smyczy zatrzymał się na jej kroczu i pocierał łechtaczkę. Nieznacznie odsunęła biodra. – Nie ruszaj się! – polecił ostrym tonem.

    Posłusznie znieruchomiała. Nie chciała ich prowokować. Była przestraszona.  

    *

    – Paweł! – nadal nie odrywał wzroku od ciała Alicji. – Sprawdzisz umiejętności naszej „gwiazdy”?

    – Chętnie! – mężczyzna rozsiadł się na kanapie i zaczął rozpinać spodnie. Obok usiadł Michał i szarpnięciem pociągnął kobietę. Dłońmi opadła na kanapę, głową przy kolanie Pawła.

    – O, prawie u celu – mężczyzna był zadowolony. – Spróbuj obciągnąć. Pokaż, co potrafisz. – Paweł puścił penisa wyjętego ze slipek. Sterczał, a żołądź lśniła od śluzu. Podniecił się już przy upijaniu kobiety. Teraz czekał na więcej.

    Alicja nachyliła się, chwyciła penisa w dłoń i objęła ustami. Pochłonęła go.

    – Ooo, taaak – Paweł z zadowoleniem przyglądał się pieszczotom kobiety. Miarowo poruszała głową. Kiedy cofała głowę, wysuwała język i lizała ciemnoczerwoną żołądź. Mężczyzna przymknął oczy, odchylił głową i położył ją na oparciu kanapy.

    Michał też rozpiął spodnie i zdjął buty, potem skarpety. Trzymając smycz, ukląkł za kobietą. Wepchnął palce do pochwy. Kobieta poruszyła się zaskoczona. Nie zwrócił na to uwagi. Była wilgotna. Grzebał w pochwie tak długo, aż swobodnie poruszał trzema palcami. Chciał włożyć całą dłoń, ale… odłożył tę przyjemność na później. Wyjął palce pokryte śluzem. Pokrył nią penisa. Smycz owinął wokół dłoni. Nakłonił kobietę do szerszego rozstawienia nóg. Dalej obciągała Pawłowi. Przytrzymał ją za biodro i wepchnął penisa. Jęknęła głośno. Uśmiechnął się. Penis wszedł do połowy. Wysunął go trochę i znowu nacisnął biodrami. Wszedł głębiej. Powtórzył ruch i zanurzył się do końca.

    – Koledzy! Do dzieła! – ogłosił. Paweł trzymał kobietę za włosy. Michał w spokojnym rytmie ruchał ich pojękującą z podniecenia “gwiazdę wieczoru”. Z jej ust na dywan kapała ślina zmieszana ze śluzem. Jedną dłonią zapierała się o kanapę.

    – Cizia, będzie więcej wrażeń! – zapowiedział podniecony Michał. Wstał i zaczął ruchać na stojąco, energiczniej ruszając biodrami. Kobieta jęczała głośniej. Paweł trzymał jej głowę i szarpał nią, wymuszając ruchanie w usta. Była bezradna, oszołomiona i bardzo podniecona. Michał wetknął dwa palce w odbyt. Krzyknęła z penisem w ustach. Wszyscy trzej zaśmiali się. Michał, wbijając penisa, jednocześnie ciągnął Alę za odbyt. Kciukiem przyciskał z góry, więc szarpnięcia pupy potęgowały uderzenia penisa.

    Penis w ustach nie pozwalał spojrzeć do tyłu. Czuła rosnące podniecenie. Już nie wytrzymywała. Doszła! Krzyknęła głośno, mocno ścisnęła penisa dłonią i cofnęła usta. Zawyła i opadła na bok. Ciężko oddychała, przeżywając orgazm. Co jakiś czas ciałem wstrząsał skurcz. Chłonęła te doznania. Zapomniała o mężczyznach. Powoli mijało napięcie, oddech zwalniał, rozluźniała mięśnie. Otworzyła oczy. Nad nią górowały dwa twarde penisy.

    – No, suko, klęknij. Jeszcze nie skończyliśmy – popędził ją Michał i pociągnął za smycz.

    *

    Posłusznie ustawiła się i wzięła penisa do ust. Paweł uśmiechnął się zadowolony. Jerzy zaczął rozpinać spodnie. Michał wsadził penisa do odbytu. Zaskoczona Ala zaprotestowała stłumionym krzykiem.

    – Cicho! Dopiero zaczynamy zabawę! 

    Plask! Smycz trzasnęła na plecach kobiety. Na ból zareagowała szarpnięciem ciałem. Bała się zaprotestować bardziej stanowczo, żeby nie powtórzył kary. Czuła, jak Michał napiera i członek wnika coraz głębiej do odbytu. Naprężyła się. Pojękiwała z nadzieją, że nie będzie wciskał się zbyt agresywnie. Członek był wilgotny, a ona podniecona i już nawilżona. Michał powoli pokonywał kolejne centymetry. Czekała pełna obaw. Penis Pawła pieściła tylko językiem. Michał poruszał biodrami i dalej zanurzał się. Robił to powoli, jakby bawił się niepokojem Ali. W końcu wszedł aż po nasadę! Westchnęła z ulgą i zaraz krzyknęła. Michał szybko wycofał penisa. Poczuła ból.

    – Nie przesadzaj! Byłaś już tak ruchana, więc wytrzymasz jeszcze więcej. Jurek! Możemy wejdziemy we dwóch do dupy?

    – Och! Nie! – gwałtownie zaprotestowała szarpnięciem ciała i krzykiem.

    Michał zdzielił ją smyczą. Ale ból! Paweł wepchnął penisa głęboko w usta i przytrzymał głowę. Dławiła się i w proteście machała stopami. Na próżno. Dopiero po dłuższej chwili Paweł złagodził ucisk. Śmiali się z niej. Zrozumiała, że chcieli ją przestraszyć. Kiedy nieco uspokoiła się i zajęła członkiem Pawła, poczuła, że pochwa jest rozpychana. Za nią klęczał Jurek i właśnie wszedł w nią. Razem z Michałem zaczęli w zgodnym rytmie ruchać kobietę. Pojękiwała, bo nie mogła inaczej reagować na ruchy dwóch członków. Nieważne, co robili wcześniej! Teraz jej podniecenie rosło tak szybko. Nie potrafiła zapanować nad jękami. Stawały się coraz głośniejsze. Michał przechylił się jeszcze bardziej do przodu, więc Jurek jeszcze silniej uderzał w nią członkiem. Prawie wyła.

    – Zajedziemy „gwiazdę”! – sapnął zadowolony Michał. Paweł trzymał ją za głowę, bo nie potrafiła utrzymać penisa ani dłonią, ani tym bardziej ustami. Oparła głowę o udo mężczyzny. Paweł trzymał głowę Ali i znowu ruchał ją w usta. Z podniecenia zaczęła wyć! I nagle ucichła.  

    – Znowu doszła! – sapnął Paweł.

    Kiedy przeżywała orgazm, panowie zamienili się pozycjami. Oszołomienie zaczęło mijać. Leżała na boku, a przy niej klęczał Jurek i rżnął ją… w odbyt! Nie czuła bólu, tylko miłe podniecenie. Michał nachylił się i wepchnął członek w usta.

    – Obciągaj, suko! – polecił.

    Paweł pociągnął łyk alkoholu z butelki i przyglądał się kolegom.

    – Jurek, sprawdź jej cipę! – zaśmiał się.

    Jerzy skorzystał z propozycji i Ala poczuła, jak do pochwy wnikają kolejne palce. Mężczyzna sam ruchał ją w dwie dziurki.

    – Zmiana! – zarządził Paweł, kiedy znużył się oczekiwaniem. Zanim tak się stało, ustawili kobietę na czworakach i chwilę oglądali. Ala trzymała głowę na dywanie i czekała. Mężczyźni komentowali zerżnięty odbyt. Jeden rozciągał pośladki. Teraz odbyt to był duży otwór, ładnie nawilżony, lekko pulsujący o ciemnoczerwonej, purpurowej i szarawej barwie.

    – Dobrze wyjebany, a właścicielka nadal podniecona. Masz ochotę, prawda? – zapytał Paweł.

    – Tak – odszepnęła zgodnie prawdą. Nie miała siły na konwersację. Wiedziała, że mogą z nią zrobić wszystko, co chcą i nie chciała niepotrzebnie tracić sił. Ich było trzech!

    Paweł odsunął kolegów i wszedł do odbytu. Ala zdołała jedynie stęknąć. Ruchał ją jak maszyna.

    – Masz siły – uśmiechnął się Michał.

    – Przecież dopiero zaczynam!

    Jurek usiadł na kanapie. Michał usiadł obok kobiety i macał jej piersi.

    – Obciągaj suko! – polecił Jurek i z uśmiechem przyglądał się, jak zmęczona kobieta próbuje spełnić jego polecenie. – Jak oddamy ciebie Bogdanowi, to będziesz mogła pracować w agencji albo chodzić na „męskie” imprezy. Jest tego trochę w stolicy, prawda, panowie? Zawsze będziesz miała powodzenie. Zadbane suczki zawsze cieszą się zainteresowaniem.

    Ala przestraszyła się. Bogdan chce ją wypożyczać na imprezy?! Na to nigdy się nie zgodzi! Mogą być swingersami, ale we dwoje. Chce ją sprzedawać?!

    *

    Paweł wysunął się z pochwy i siadł na kanapie.

    – Siadaj na mnie! Tyłem.

    Z wysiłkiem uniosła się. I nachyliła nad mężczyzną. Była podniecona. Paweł szarpnął za smycz:  

    – No jak? Dupą na kutasa siadaj! I ściągnij szpilki!

    Ostrożnie siadała. Mężczyzna był bardzo podniecony, więc przycisnął ją. Bez trudu wchłonęła całego penisa. Był sztywny i mokry. Jej odbyt też wypełniał śluz. Paweł przechylił ja, a Jurek skorzystał z okazji i wszedł do pochwy.

    – Ech, taką „gwiazdę” można jebać i do rana! – Jerzy intensywnie uderzał biodrami, a Ala stękała w rytm uderzeń. Paweł trzymał jej tułów. Unosił ją i opuszczał, kiedy Jurek uderzał. Czuła się jak lalka.

    – Proszę, dość! Już nie mam sił – błagała szeptem.

    Nawet chyba jej nie słyszeli.

    Poddała się. Ruchali ją, wymieniali uwagi. Zmieniali pozycje. Klepali po piersiach, udach, tyłku. Szczypali po piersiach, brzuchu i po tyłku, kiedy im wiotczała. Pobudzona ruszała się, ale zmęczona, szybko stawała się bierna. Posłusznie siadała na każdego penisa. Po kolei wchodzili do pochwy, kiedy kolega tkwił w odbycie. To samo zrobili, kiedy siedziała na członku przodem do kochanka. Wtedy trzeci stał na kanapie i ruchał ją w usta. Nie miała siły pieścić penisa, więc trzymali ją za włosy albo za głowę i ruchali z taką siłą, że dławiła się. Uderzali członkami w podniebienie albo rozpychali policzki. Nie protestowała. Nie była w stanie.

    Dosiadali jej z przyjemnością i prawie ze zwierzęcą satysfakcją. Tyle naczekali się na taką loszkę do wielokąta! Kobieta nie była najmłodsza, ale zadbana, jeszcze o ładnych kształtach i chętna do seksu. Długodystansowa. O resztę sami zadbali.

    Przeżyła dwa małe orgazmy, kiedy ujeżdżali ją równocześnie w odbyt i pochwę. Nawet nie była w stanie stwierdzić, który z nich tkwił wówczas w cipce, a który w pupie. Próbowała dotykać członka, który wchodził w pochwę. Przenikał ją dreszcz podniecenia, kiedy pod palcami czuła twardość penisa. Alkohol i podniecenie zachęcały ją do seksu, ale niewiele kojarzyła. Była bezwolna. Przystawili jej butelkę do ust, łapczywie wypiła kilka łyków alkoholu. Potem lizała któregoś penisa. W zasadzie spółkowała z przymkniętymi oczyma.

    W końcu szarpnęli za smycz i położyli ją bokiem na kanapie. Każdy w pojedynkę wyruchał ją w każdą z trzech dziurek. Inny filmował całą zabawę. Coś mówili o pamiątce z zabawy. Potem wspólnie pozowali z nią do zdjęć, zawsze tkwiąc penisem w którymś otworze. Próbowała protestować, ale alkohol i zmęczenie były silniejsze. Wybełkotała kilka zdań i poczuła kolejnego penisa. Oddała się rozkoszy. Mimo zmęczenia czuła przyjemność płynącą z tak długiego spółkowania.

    – Pierwszy raz seks grupowy bez Bogdana – znużona przymknęła oczy. 

    *

    Krystyna w samym bodystocking i szpilkach klęczy na kanapie. Bogdan powiększył dekolt, ciągnąc materiał w dół. Teraz wydatne piersi kołyszą się w rytm uderzeń twardego penisa. Kobieta uśmiecha się zadowolona z kopulacji.

    – Jest lepszy od Jureczka – oblizuje usta i ciężko oddycha. 

    Mężczyzna zwalnia i odchyla się. Ona cierpliwie czeka z przymkniętymi oczyma. Kochanek wpycha nawilżone palce do odbytu. Rozpycha ją i wreszcie wchodzi. Nie czeka na jej reakcję. Bez trudu wsuwa do pochwy włączony mały wibrator.

    – Ooooch! – Krystyna nie wytrzymuje i wyje. Bodziec jest bardzo silny, jeszcze wzmocniony uderzeniami penisa. Dochodzi w kilka sekund. Ugina ręce, miękną nogi.

    Wraz z kochankiem padają na prawy bok. Bogdan lewą dłonią przytrzymuje wibrator w pochwie. Kobieta nie radzi sobie z taką siłą bodźców. Drży intensywnie. Penis coraz szybciej porusza się w odbycie.

    – Bogdan, proszę… – charczy w poduszkę i chwyta pościel.

    Mężczyzna puszcza wibrator i łapie kobietę za pierś. Coś sobie przypomniał. Niezadowolony bije ją w twarz.

    – Gdzie, suko, masz kolczyki?!

    – Nie założyłam… – z wysiłkiem wystękuje wyjaśnienie.

    – Natychmiast zakładaj! I wibrator ma być cały czas w tobie!

    Kobieta grzecznie wstaje i w szpileczkach wybiega do przedpokoju. Bogdan widzi, jak jedną ręką przytrzymuje brzęczący wibrator, a drugą nerwowo grzebie w torbie podróżnej. Wyciąga saszetkę, wyjmuje z niej kolczyki. Przysiada na krawędzi torby, blokując wibrator i wpina kolczyki-obręcze w sutki. Zadowolona podnosi się i pochylona, dociskając wibrator, wraca do pokoju. Klęka przy nim na kanapie i kusząco poruszając biodrami, potem ramionami, z uśmiechem prezentuje rezultat. Bogdan dociska wibrator, ona wkłada palce wskazujące w obręcze i lekko ciągnie srebrne kolczyki w przód. Drży niespokojnie. Wibracje podniecają ją zbyt mocno, żeby potrafiła zapanować nad ciałem. Kochanek z rozbawieniem przygląda się kobiecie.

    – Blisko?

    – Taaak… – kiwa głową i milknie pokonana przez wibracje.

    Gwałtownym gestem wbija wibrator do pochwy. Znika w niej.

    – Nieee… Oooooch! Oooooo! – wyje, pada bezwładnie na twarz i drży.

    Bogdan dosiada ją od tyłu. Słyszy jęki kobiety, wbijając penisa do odbytu. Rucha w szybkim rytmie. Kobieta pojękuje przy każdym uderzeniu penisa. Bogdan odnajduje kolczyki i ciągnie je w bok. Krystyna nieco unosi tułów i spod tułowia wychylają się sutki ciągnięte przez kolczyki. Jęki przybierają na sile. On przyspiesza rytm i ciągnie kolczyki. Kochanka protestuje i błaga go, po chwili jęki przechodzą w wycie. Wytryska w nią z uśmiechem.

    – Przerwa na regenerację, a potem poczujesz ból i rozkosz – szepcze do ucha Krystyny.

    Podniecona tylko kiwa głową. Wszystko dzieje się tak szybko. Wije się nabita na twardy i ciągle aktywny członek. Potrzebuje czasu na opanowanie ekstazy. Wibrator promieniuje kolejnymi bodźcami. Jęczy.

                                                                             *      

    – Widziała pani tę młodą dziewczynę? – pani Basia pyta nieco zadziornym tonem, kończąc piłowanie paznokci.

    – No, ładna. Zresztą w tym wieku każda jest atrakcyjna – Ala patrzy za blondynką.

    – To swoją drogą, ale widzi pani, ona ma jakieś 23-25 lat. Zawsze była taka miła, sympatyczna. Nie było jej u nas kilka miesięcy i proszę! Jaka odmieniona! – pani Basia jest wyraźnie zdegustowana i poruszona.

    – Coś zrobiła?

    – No przecież mówię: pieniądze zmieniają ludzi.

    – Ale ona chyba nawet nie ma samochodu – dziewczyna przechodzi przez ulicę i staje na przystanku autobusowym.  

    – Nie musi, pani Alu. Nie musi. Dziewczyna poznała jakiegoś dzianego faceta i teraz nawet na nas patrzy z góry! A kiedyś chciała tu pracować – wzdycha kosmetyczka, kręcąc głową.

    – Czyli ma bogatego ‘sponsora’ – Ala nie jest specjalnie zainteresowana szczegółami, jednak podtrzymuje rozmowę.

    – Sponsora? Jakiego sponsora?! Kochanka! – kosmetyczka nerwowo przestawia lakiery. – Kiedyś przyjechał tutaj po nią. Wychodziła z solarium czy od fryzjera. Szumu narobiła, więc wszystkie musiałyśmy dowiedzieć się, że jest z tym swoim Bogdanem… 

    Nagle Alicji robi się gorąco. To chyba zwykły przypadek.

    – Ale pewnie nie wie pani, jaki ma samochód? – Ala stara się, aby ton stawianego pytania brzmiał obojętnie.

    – A, nie! Akurat wiem! – chichocze pani Basia. – Ta Wioletka darła się przez cały hol, więc wszystkie wiemy, że kochanek ma mercedesa. Kolor: metalik. Ładny. Ale młody to on nie jest. To znaczy facet, nie samochód.

    – A przystojny chociaż? – Alicji trudno spokojnie usiedzieć, ale teraz ma dość czasu na rozmowę.

    – Hm, gdzieś w pani wieku, brunet, przedziałek przez środek. Bujna fryzura, pojedyncze siwe włosy, szczupły. O tak, przystojny. Ma jakąś firmę. I willę! Zaraz… Przy Wiedeńskiej! 

    Słysząc nazwę ulicy, Ala prawie podskakuje na fotelu. Czuje jak płonie jej twarz. Musi jakoś ukryć swoje zdenerwowanie.

    – Skąd pani tyle wie? – z najwyższym trudem zdobywa się na sztuczny śmiech.

    – No właśnie! – śmieje się pani  Basia. – Robiłam jej paznokcie, potem siedziała u fryzjerki i buzia tej ‘sponsorowanej’ się nie zamykała! Głośno chwaliła się, w kółko powtarzając, co on ma i co jeszcze będzie miał. Acha! – kosmetyczka podniosła palec, prostując się. – Niedługo wylatują na Bahamy. Pewnie jeszcze pokaże się przed wylotem, to poznamy dokładny termin. Może jeszcze pokaże nam bilety na samolot? Co za emocje! – rozbawiona tupetem i głupotą dziewczyny, ironizowała coraz śmielej.

    Alicja siedzi, mechanicznie kiwa głową, próbuje uśmiechać się i z trudem słucha potoku słów. 

    – …A po powrocie zobaczymy zdjęcia. Teraz fundują sobie wczasy. Ot, taka przerwa, żeby wypocząć – na twarzy pani Basi pojawia się grymas. – Ciekawe, po czym ona ma wypoczywać, skoro nie pracuje? – mruczy konfidencjonalnie. – Zrobiła się z niej wielka dama, bo facet jest bogaty. Własnymi rączkami tego nie osiągnęła i nie osiągnie. Zresztą, w jej przypadku w ogóle nie chodzi o rączki. No, prawie wcale.  

    Alicja, jak przez ścianę, słyszy przyciszony chichot kobiety. Kiedy kończy się zabieg, mechanicznie wstaje, płaci i wychodzi, nie widząc nikogo. Zaniepokojona pani Basia pyta ją o samopoczucie, bo Alicja bardzo pobladła. Coś nieskładnie mruczy o niskim ciśnieniu, powtarza pożegnanie, z trudem próbując uśmiechnąć się i opuszcza salon.

    *

    Idzie przed siebie, przechodzi przez ulicę. Kilka minut później trafia do parku. Siada na ławce. Wtedy dopiero odreagowuje. Płacze. Kiedy wreszcie opanowuje emocje, wyciera łzy, poprawia makijaż i idzie do pobliskiego kiosku. Kupuje papierosy i zapalniczkę. I chusteczki. Wraca do parku. Na jej ławce siedzi jakaś całująca się para. Na ich widok irytuje się, a po chwili ma mdłości. Wybiera inną ławkę, ale drogę zagradza jej śmierdzący i nachalny pijaczek.

    – Szaaa-now-na kie-roooow-nicz-ko, maaaa pani pa-pa-pie-ro-saaa? – pyta, chwiejąc się na nogach. Nie pozwala jej przejść. Ale w tle spostrzega patrol straży miejskiej i sam odwraca się, zaskakująco szybko odchodząc.

    Alicja chce być sama. Siada na pustej ławce i drżącymi dłońmi otwiera paczkę. Dawno nie paliła. Dzisiaj, teraz musi! No, już! Krztusi się. Zaciąga się jeszcze dwa razy i rzuca papierosa na ziemię. Gasi go szpilką. Po chwili sięga do paczki i wyjmuje drugiego papierosa. Dłonie nadal drżą, ale zapala go i znacznie spokojniej pali do końca. Patrzy przed siebie. Na razie nie myśli. Nie chce o niczym myśleć! Wie, że jej związek z Bogdanem zakończył się. Na dzisiaj wystarczy jej wiadomości. Może jutro podejmie jakieś decyzje. Czas na zakupy! I nadal siedzi nieruchomo na ławce. Mija kwadrans. Zapala kolejnego papierosa. Wypala całego. Nadal nie ma siły wstać. Mija kolejny kwadrans. Pali kolejnego papierosa. Również do końca. Mdli ją. Siada wygodnie i głęboko oddycha. Po jakimś czasie mdłości prawie mijają. Wreszcie podnosi się z ławki i idzie na zakupy. Wsiada do autobusu i wraca do siebie. Zbliżając się do bloku, uprzytamnia sobie, że zapomniała skasować bilet.

    – Mam to w dupie! – wściekła wzrusza ramionami. Wściekła, bo nie lubi, kiedy emocje biorą górę. Zawsze taka opanowana. Jaki to byłby wstyd, gdyby była kontrola. – Gówno mnie to obchodzi! – Pozwala sobie na kolejny wulgaryzm. Jednak nie łagodzą jej bólu. 

    Już jest w mieszkaniu. Zdejmuje szpilki, chowa zakupy. Była głodna, więc teraz powinna coś zjeść. Ale nie ma ochoty na jedzenie. Kiedy myśli o kanapce, znowu ma mdłości. Szybko idzie do pokoju, wyjmuje kieliszek i butelkę koniaku. Patrzy na kieliszek, wzrusza ramionami i przyciska butelkę do ust. Kilka łyczków. Ma wrażenie, że jest jakiś słaby. Dopiero po chwili czuje jego moc. Krztusi się, kaszle, z trudem łapie oddech. Łzy stają jej w oczach. Macha ręką. Bierze kilka głębokich oddechów i poprawia solidnym haustem. W pokoju robi się gorąco. Zdejmuje żakiet, spódniczkę, bluzkę i rzuca na krzesło. Nie trafia. Zdejmuje perły. Kładzie na stół. Przechyla butelkę. Kolejny haust? Nie, tylko kilka drobnych łyczków. Kładzie się na wersalce i patrzy w sufit.

    – Na dzisiaj dość – decyduje. Kolejny łyk koniaku. Drżą jej ręce. Znowu pali ją gardło i płyną łzy z oczu. Jeszcze jeden łyk. Z pewnym trudem zakręca nakrętkę i stawia butelkę na podłodze. Zakrywa twarz dłońmi i po chwili znowu płacze. Kiedy opanowuje się, bierze chusteczki i wyciera nos, kolejnymi ściera łzy, następną – część makijażu. Nagle czuje szybko narastające zmęczenie.

    – To alkohol działa czy opanowałam stres? – zastanawia się sennie. Ciążą jej powieki, kręci się w głowie, szumi. Nie ma siły z tym walczyć. Zamyka oczy i po chwili chrapie. Śpi nerwowo, budzi się kilka razy, szybko zasypia, w czym pomaga wypity alkohol, ale dopiero wczesnym rankiem zdejmuje pończochy, bieliznę i bierze prysznic. Potem telefonuje do pracy i załatwia sobie dzień urlopu. Wypija solidny łyk alkoholu i chowa butelkę do barku. Głębokim snem śpi do trzynastej. Wstaje i stojąc w kuchni nago, robi śniadanie. Po wszystkim ubiera szlafrok i zapala papierosa.

    – To ostatni – postanawia. – Czas zdecydować, co dalej z moim radosnym, ekscytującym życiem…

    *

    Mimo prób nie zdołała się skontaktować z Bogdanem. Pojechała autobusem i czekała pod jego willą, aż zdecydowała się wracać, bo wysłał smsa, że ciągle jest w pracy i nie wie, której wróci. Rozczarowana ruszyła na przystanek autobusowy, a chwilę później pod willę podjechało jego auto. Wysiadł Bogdan… z młodą dziewczyną. Kręcone blond włosy, szczupła, dość spory biust, długie nogi. Objęci idą do jego willi. Alicja stała i patrzyła. Zniknęli za drzwiami. Dopiero wtedy kobieta odwróciła się, kręcąc głową z niedowierzaniem i powoli zaczęła iść na przystanek.

    Odezwał się następnego dnia. Nie powiedziała, że widziała go z dziewczyną. Kiedy zaproponował spotkanie, zgodziła się, ale wówczas od razu rzucił sugestię spotkania jeszcze z dwoma kolegami. Po krótkim namyśle zgodziła się. Podał adres i kazał jej wejść do willi o ustalonej godzinie.

    – Ja już tam będę – uspokoił ją, kiedy zaczęła pytać o niego i proponować wspólne wyjście.

    Już nie miała złudzeń. Domyślała się, że frymarczy jej ciałem, aby znowu załatwić jakąś sprawę.

    *

    O podanej godzinie znajduje się na przedmieściach Warszawy przed drzwiami okazałej willi. Jest ciepło, więc stoi w rozpiętym płaszczyku i odważnej sukience. Ciemne pończochy i pełne czerwone pantofelki na szpilce dopełniają ubiór. Wie, że ten kolor działa na większość mężczyzn. Dzwoni, drzwi otwiera gospodarz, wchodzi. Ku jej rozczarowaniu nie ma Bogdana.

    – Bogdan przyjedzie nieco później – twierdzi uśmiechnięty gospodarz, jakby czytał w jej myślach

    Gospodarz pomaga Alicji zdjąć płaszczyk. W salonie nie ma ani jednej kobiety, za to jest aż kilkunastu mężczyzn! Część już podpita. Są agresywni, hałaśliwi, rozweseleni. Zaniemówiła i zdrętwiała z zaskoczenia. Czegoś takiego się nie spodziewała! Bogdan oszukał ją! Ubrała się dość odważnie. Wszyscy patrzą na nią. Szpilki i przesadnie duży dekolt robią należyte wrażenie. Oglądają ją, oceniają wzrokiem. Alicja boi się, że rzucą się na nią. Kilku najbardziej niecierpliwych podchodzi, więc rozmawia, a traktują ją prawie jak prostytutkę. Widząc, że nie jest młodsza, nie kryją rozczarowania. Są zdegustowani, stają się wulgarni.

    – Proszę, przejdź do łazienki i przygotuj się na występ – gospodarz wskazuje kierunek.

    Patrzy na niego ze zdziwieniem. Nie rozumie, o co chodzi.

    – Bogdan ci nie wyjaśnił, złotko? – gospodarz przybiera protekcjonalny ton. – Przygotuj się do striptizu! A jak skończysz rozbieranie, wtedy… wtedy zajmiemy się tobą – uśmiecha się obleśnie.

    – Gang bang?

    – O, właśnie! – uśmiecha się gospodarz.

    Bez słowa pojednawczo kiwa głową. Idzie do łazienki przebrać się, po drodze zabiera płaszczyk z przedpokoju.

    – A ten po co? – gospodarz nie kryje zdziwienia.

    – Negliż zacznę od bielizny, a skończę na płaszczyku – wyjaśnia mu i nawet zdobywa się na promienny fałszywy uśmiech.

    – Niech będzie – kiwa głową. Widać, że bardziej podnieca go perspektywa używania jej ciała niż niuanse amatorskiego występu posłusznej cichodajki podesłanej przez kolegę.

    *

    – Będę gotowa za pięć minut – uprzedza i zamyka za sobą drzwi łazienki.

    Ubiera płaszczyk i siada na brzeg obszernej wanny. Powoli liczy do trzydziestu, wstaje, bezszelestnie wychodzi z łazienki i kieruje się do wyjścia. Przy drzwiach zatrzymuje ją dwóch zdziwionych mężczyzn. Drinki w rękach, czerwone twarze, humor też dopisują.

    – Hej! A ty dokąd? – zatrzymuje ją jeden z podchmielonych mężczyzn. – Przecież mieliśmy się zabawić! – łapie ją za pośladek i przyciąga do siebie. Chwilę później jego usta i język buszują w jej dekolcie. Pod naciskiem jego ust z dekoltu wysuwa się sutek. Kolega z uśmiechem przygląda się jego pieszczotom. Wyciąga palec wolnej ręki i drapie kobietę po sutku uwolnionym ze stanika. Alicja stęka zaskoczona niespodziewanym bodźcem. Mocny chwyt uniemożliwia wycofanie się z jego łap.

    Kobieta jednak nie wydaje się być zniesmaczona jego nachalnością. W końcu nieco odsuwa amatora swoich wdzięków, ręka drugiego zawisa w powietrzu, więc przybiera pełną wdzięku pozę i prezentuje najlepszy, sztuczny uśmiech:  

    – Proszę nie zamykać drzwi, do występu muszę coś zabrać z samochodu, a zaparkowałam nieco dalej – wyjaśnia niezrażona ich zalotami. Nachyla się i szepcze poufałym tonem: – Panowie, to mój Bogdan wszystko tak zaplanował! – potem odwraca się, płynnym ruchem ostatecznie uwalnia z jego uścisku, klepiąc dłoń ściskającą pośladek.

    Odprowadzają ją wzrokiem, kiedy wychodzi. Mają wzwody. Patrzą na kobietę jak na zdobycz, która już im się nie wymknie. Z odrętwienia wyrywa ich trzask zamykanych drzwi. Popijają drinki. Najważniejsze, że ją jeszcze dzisiaj zaliczą. Komentują jej wydatny biust:

    – Mówię ci, była już mokra. Miała ochotę, znam się na tym – ten bardziej nachalny wychyla kolejny łyk i kiwa głową z pewnością eksperta. Zaczeka przy drzwiach na jej powrót. Jeszcze ją pomaca, zanim koledzy zabiorą się za nią.

    Poddenerwowana Alicja dociera do furtki i oddycha z ulgą. Na wspomnienie uwagi przekazanej facetowi przy drzwiach, uśmiecha się i wzrusza ramionami:

    – Ot, mała zemsta za występki byłego kochanka. Obyś ją odczuł, Bogusiu…

    Kilka minut później na równoległej ulicy wsiada do taksówki. Wyciszyła sygnał telefonu i nie odbiera go. Zanim dojechała do siebie, Bogdan parokrotnie próbował dodzwonić się do niej. Zablokowała jego numer. Po raz pierwszy od wielu dni na jej ustach pojawił się szczery uśmiech.  

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Blanka, cz. 7.

    Część 7.

    Szłam ulicą do sklepów i nagle zobaczyłam Jerzego z kobietą. Dość atrakcyjna, uśmiechała się. Byłam zaskoczona, sądziłam, że aktualnie jest mną zainteresowany. W końcu ma swoje lata i w łóżku jest raczej marny, więc… Rozmawiali, kiedy szli, dlatego zaabsorbowany rozmową nie rozglądał się. Z tego jak się zachowywali wnioskowałam, że ich znajomość jest dość zażyła. Na pewno nie widzieli się po raz pierwszy. Kobieta źle nadepnęła na wystającą płytę chodnikową. Grymas na moment zmienił jej twarz. Była poirytowana. Właśnie w tym momencie odniosłam wrażenie, że już kiedyś ją widziałam. Tylko gdzie? Obserwowałam ją przez chwilę.

    – Mam! To kelnerka z kawiarni, kiedy po zderzeniu usiedliśmy wypić kawę – byłam zaskoczona, ale cofnęłam się na wszelki wypadek. Nie byłam zazdrosna. To był tylko klient. Ale żeby miał aż takie powodzenie…

    Ożywiona mówiła coś do niego, a on, z pogodnym wyrazem twarzy, wyrozumiale kiwał głową i nagle… Zsunął dłoń z pleców na jej pośladek! Nie zaprotestowała, nie odsunęła się. Ścisnął go, znowu objął kobietę w pół i żwawo ruszyli przed siebie. Jeszcze chwilę szłam za nimi. Wsiedli do samochodu i odjechali.

    Jedynie uśmiechnęłam się: 

    – Oby ta znajomość nie zaszkodziła kondycji mojego klienta. I nie zmieniła jego zainteresowań…

    *

    Początek maja i super wiadomość! 

    Okazało się, że ciotka w lipcu wyjeżdża z mężem na wczasy na Wyspy Kanaryjskie, a potem jeszcze odwiedzą znajomych. Ta z Berlina. Zapytała, czy w tym czasie nie opiekowałabym się ich mieszkaniem? Za opiekę oferowali pieniądze na żywność, bilet sieciowy i drobne „kieszonkowe”. Bardzo mi się spodobała wiadomość i warunki nieoczekiwanej oferty. I tak zabrałabym żywność ze sobą.

    – Gwiazdka latem! – ucieszyłam się.

    Oczywiście, od razu zgodziłam się. W pierwszym odruchu chciałam wysłać telegram! Dzisiaj śmieję się ze swojej ekscytacji, ale wówczas… Praktycznie darmowy ‘wyskok’ na Zachód. Lepszej wiadomości nie mogłam otrzymać! Jeszcze tego samego dnia napisałam list, ale wysłałam następnego dnia. Poprawiałam go kilka razy i w końcu zaczynał się od słów: „Niedawno otrzymałam Cioci list…”. Brzmiał tak spokojnie. A jak mogłam tańczyć z radości. Coś mi mówiło, że jej mąż maczał palce w tej nieoczekiwanej propozycji.

    Mojej mamie pomysł dłuższego wyjazdu w ogóle nie przypadł do gustu. Jeszcze musiałam wytłumaczyć się z dłuższej korespondencji z ciotką, wysyłania życzeń i odwiedzin, kiedy pojechałam z koleżankami na wyprzedaże… To był jeden z gorszych weekendów w domu. Mama nie skomentowała moich rewelacji, chłodno wysłuchała całej relacji. Powiedziałam, że będę tam również uczyć się, jeżeli nie zdam jakiegoś egzaminu w pierwszym terminie. Więcej nie wracałyśmy do tematu. Ale wiedziałam, że mama nie była zadowolona z moich kontaktów z ciotką. Ojciec nic nie powiedział. W ogóle dłuższy czas nie rozmawiał ze mną.

    Kiedy otrzymałam od ciotki potwierdzenie, zaczęłam umawiać się z klientami. Najczęściej byli to samotni mężczyźni, więc mieszkanie i dogodny dla mnie termin spotkania nie stanowiły kłopotu. Żonaci preferowali weekendy. Będę mogła zarabiać przez pełne trzy tygodnie! Potem jeszcze planowałam spotkać się ze Stephanem. Do niego też wysłałam list. Najbardziej irytujące było oczekiwanie na list ze zgodą na proponowany termin. Bałam się odmowy, bo wtedy trzeba uzgadniać wszystko od nowa. A list był w drodze co najmniej siedem-dziesięć dni. Wyrysowany grafik znałam już na pamięć! Nie musiałam wyjmować z torby. Z nowym klientem, Ingo, uzgodniłam termin spotkania i dni: poniedziałek-środa. Od razu chciał, żebym została kilka dni. Odważyłam się, chociaż znałam go tylko ze zdjęcia i jednej rozmowy telefonicznej, ale budził zaufanie. Przynajmniej ja tak uważałam. Kolejny list do Stephana. Zgodził się na czwartek-niedzielę. Zgodził się, więc:

    – Będę zarabiać cały miesiąc… Cały miesiąc!! – prawie skakałam z radości na środku pokoju. – Zarobię tyle pieniędzy!

    Nie myślałam o tym, w jaki sposób.  

    *

    Kiedy po piątkowej rozmowie z rodzicami poszłam do swojego pokoju, musiałam odreagować. Czytałam rozdział z podręcznika, słuchałam muzyki i w końcu położyłam się spać. Rodzice już dawno spali. Rozłożyłam szeroko nogi, odgarnęłam kołdrę i zaczęłam masować krocze. Najpierw opuszkami palców delikatnie dotykałam skóry. Potem, kiedy wywołałam dreszczyk, na przemian głaskałam i ciągnęłam wargi sromowe. Musnęłam łechtaczkę. Znowu pocierałam wargi. Teraz rytmicznie, ale delikatnie. Aż wypinałam biodra, żeby bardziej odczuć dotyk własnych palców. Łechtaczka już nabrzmiała. Przesunęłam palcami z jej boków. Powtórzyłam ruchów. Jeszcze raz, ale mocniej dociskając palce. Zagryzłam wargi. Palcami drugiej dłoni chwyciłam płatek wargi. Już był mokry. I taki mięsisty. Powoli odciągnęłam go na bok. Paluszkami drugiej dłoni głaskałam łechtaczkę. Jeszcze powoli, jeszcze subtelnie. Przyśpieszyłam rytm.

    – Oooo… – głośne westchnienie wyrwało się z moich ust.

    Nie zawsze potrafiłam panować nad emocjami. Masowałam łechtaczkę okrężnymi, łagodnymi, długimi ruchami. I znowu przeszłam do szybkich ruchów góra-dół. Nawet pracowałam biodrami. Czułam wilgoć. Już dłużej nie mogłam wytrzymać. Jeszcze bardziej odciągnęłam płatek wargi i energicznie wbiłam do pochwy kciuk prawej dłoni!

    – Och! – prawie krzyknęłam, odwróciłam głowę i wcisnęłam twarz w poduszkę.

    Zawyłam, kiedy ruchałam się kciukiem. Piersi skakały, napinałam mięśnie, wypięłam biodra, dzięki temu głębiej wbijając kciuk.

    Rozkosz uderzyła nagle. Fala przykryła mnie aż zatkała uszy. Wyczuwałam ten moment, więc zdążyłam dotknąć łechtaczki i potrzeć ją. Leżałam z rozwalonymi nogami. Ciało drżało. Kciuk tkwił głęboko w pochwie. Już nie potrafiłam mocniej zacisnąć oczu. Tym razem nikt nie słyszał ‘bolesnego’ krzyku. Nogi złączyłam i trwałam przeżywając orgazm. Znieruchomiałam.

    Ciśnienie i podniecenie zaczęły opadać. Słyszałam dźwięki. Rozwarłam zaciśnięte szczęki, ostrożnie wyjęłam kciuk z pochwy, rozluźniłam mięśnie. Chociaż światło było zgaszone, próbowałam przyglądać się kciukowi. Lśnił…

    – Mam nadzieję, że to nie krew – zamruczałam do siebie.

    Parokrotnie moje obawy potwierdziły się. Czasami byłam dość brutalna podczas takich pieszczot. Szczególnie, gdy długo nie spółkowałam. Ogarnęła mnie senność. Dłoń wytarłam w chusteczkę. Nie miałam nawet siły zapalić światła.

    *

    W kraju ulubione utwory nagrywało się z radia. Ci zamożniejsi kupowali drogie, zachodnie płyty analogowe. W Berlinie weszłam do sklepu z płytami i te wszystkie utwory, które znałam, których słuchałam w radiu, znalazłam na płytach gramofonowych. Jakie one miały okładki…

    – Wystarczy pracować, zarabiać i kupujesz, kiedy wejdziesz do sklepu – westchnęłam na widok półek pełnych płyt i błyszczących okładek. – U nas też wystarczy mieć pracę, zarabiać i… dalej marzyć o takich drogich płytach.

    Oczywiście, ceny były poza moim zasięgiem, ale pooglądałam sobie, notowałam niektóre tytuły i ceny, również przecenionych płyt i szybko zrozumiałam, jak jeszcze mogę dorobić na moich wyjazdach. Musiałam zorientować się, po ile ‘chodzą’ konkretne płyty w kraju i czy ktoś chciałby je kupić? W odruchu chciwości kupiłam kilka płyt z przeceny. Przed zajęciami puściłam newsa  wśród zainteresowanych i wieczorem w zasadzie było po płytach. „W zasadzie”, bo dokładnie to sprzedałam je w dwa dni. Sprzedałabym w jeden, ale chłopacy musieli pożyczyć pieniądze, więc zgodziłam się poczekać jeden dzień.

    – Jeszcze trochę i studia zaczną mi przeszkadzać w zarabianiu pieniędzy – mruknęłam, oglądając wystawę sklepu z zabawkami dla mężczyzn. Stephan trochę obruszył się, kiedy usłyszał to określenie i wyjaśnił, że modelarstwo kolejowe cieszy się ogromnym zainteresowaniem w RFN i w Zachodniej Europie. Aż przysiadłam, kiedy zobaczyłam ceny. Te ‘zabawki’, jak je ironicznie nazwałam, były bardzo drogie! Ale cudnie wyglądały! Coś takiego widziałam też w „Składnicy harcerskiej”. Stephan zrobił mi wówczas parominutowy wykład na ten temat, ale nie zapamiętałam zbyt wiele.

    Dla mnie to były dość, hmm, ekscentryczne zainteresowania. W Polsce na mieszkanie w spółdzielni czekało się kilkanaście i więcej lat, a on beznamiętnie informuje, że na dioramę z modelami pociągów trzeba przeznaczyć pokój! Im większy, tym lepiej! Rozumiecie? Pokój! Co zamożniejsi ponoć projektując dom, przeznaczali nawet piętro na takie hobby! Jak to usłyszałam, to wpadłam w przygnębienie. Jak wytłumaczyć mu, że ja będę szaleć z radości, jeżeli kiedyś ‘dostanę’ ze spółdzielni kawalarkę? Samotnej osobie więcej wówczas nie przysługiwało. Naturalnie, zgodnie z przepisami. Na wszelki wypadek nie kontynuowałam tematu.

    Spacer i poznawanie Berlina to była dla mnie również rzadka, tak się wówczas obawiałam, okazja poznawania innego świata. Niestety, fascynacja bogatym Berlinem Zachodnim miała również swoje złe strony. Zbyt szybko zapomniałam, że wszędzie są dobrzy i źli ludzie.

    *

    Kolejny przyjazd do Berlina był w maju. Miałam umówione dwa spotkania. Dla takiej kwoty warto było spędzić tyle godzin w pociągu. Ciotki nie uprzedziłam, ale zakładałam, że jest na miejscu. Nie bardzo uśmiechało mi się nocowanie w jakiejś bramie czy na klatce schodowej, gdyby klient mnie oszukał.

    Mój nowy klient miał na imię Ingo. Szatyn z drobną brodą, dobiegający czterdziestki, zadbany, ale z nadwagą, łagodny, nieśmiały, wręcz wycofany. Wcześniej ustaliliśmy, że nocuję u niego. To był oryginał: wyjście do kina i do restauracji, spacer, striptiz i delikatny seks u niego. Ja go pieściłam, masowałam. Miał problemy ze wzwodem. Chociaż uprzedził mnie, był bardzo zdenerwowany. Być może bardziej moją reakcją niż swoimi kłopotami z potencją. Prawdopodobnie byłam pierwszą, która nie narzekała z tego powodu. Odniosłam wrażenie, że ucieszył się z takiej mojej reakcji. Sporo napracowałam się przy nim i jego orgazmach. Przypuszczalnie, źle wybierał prostytutki, które go obsługiwały.

    Po prysznicu zaskakująco szybko zasnęłam w świeżej pościeli, zmęczona bogatym we wrażenia dniem, ale rano, po wspólnej kąpieli, zaskoczył mnie wystawnym śniadaniem. Potem dopłacił za seks przed południem. Wydawał się i pewniejszy siebie, i zadowolony ze spotkania. Odwiózł mnie. Był taki delikatny i uprzejmy… Zapytał o kolejne spotkanie. Chciałam spotkać się, więc odpowiedziałam, że może dzwonić, pisać, jeżeli jeszcze będzie miał ochotę spotkać się. I zadzwonił. Spotykaliśmy się dość długo. Dobrze płacił. Byłam zadowolona. On też.

    Tylko zawsze bałam się, że za jego łagodnością chowa się coś znacznie gorszego, czego na razie nie pokazuje. Kiedy dzisiaj o tym myślę, czasami aż trzęsę się ze strachu. Jaka ja byłam wtedy odważna! Nie, nie! Raczej zdesperowana i głupia!

    Kiedy po spotkaniu wychodziłam, zgodził się, żebym zostawiła u niego część swojego bagażu. Nie chciałam mówić, że spotykam się z drugim klientem w hotelu. Powiedziałam mu, że będę nocować u koleżanki i wiem, że wraca dość późno z pracy. Podałam jakiś odległy zakątek Berlina, sugerując, że do wieczora nie chciałabym jeździć z taką torbą po mieście, a zamierzam jeszcze zrobić zakupy. Kiwnął głową ze zrozumieniem. Bagaż obiecałam odebrać następnego dnia koło południa. Odpowiadało mu.

    *

    Drugi klient, z którym byłam umówiona, miał na imię Carsten. Imię czytane z K, o czym powiedział przy powitaniu, około trzydziestu lat. Dobrze zbudowany, szczupły, elegancko ubrany, zadbany, ale nie traktował kobiet z atencją. Miałam wrażenie, że jest Turkiem albo z mieszanego małżeństwa. Reprezentował ten typ urody: brunet, śniada cera, chociaż mówił po niemiecku bez obcego akcentu. Tyle już potrafiłam rozróżnić. Pewnie urodził się w RFN.

    Od początku spotkania coś było nie tak. Sytuacja w hallu hotelu byłaby śmieszna, żeby nie jej konsekwencje, a mnie powinna zapalić się czerwona lampka w głowie. Może nawet zapaliła się, ale zignorowałam ją. W holu przekomarzał się ze mną, aż powiedziałam, że teraz płaci za pokój w hotelu albo ja wychodzę. Wyjął pieniądze, podał mi. Nic nie rozumiałam. Wyjaśnił, że chce, abym ja zapłaciła i podała swoje nazwisko.  

    – Ja mieszkam w Berlinie, więc nie mogę – wyjaśnił.

    Później, znacznie później, dowiedziałam się, że to bzdura.

    – Żaden problem – pomyślałam wówczas, opacznie pojmując jego intencje. Przywitałam się, podałam paszport uśmiechniętej recepcjonistce.

    Chyba mam dobry zmysł obserwacyjny. Odniosłam wrażenie, że mimo zawodowej uprzejmości, kobieta traktuje mnie naprawdę życzliwie, chociaż domyśla się, że ma do czynienia z cichodajką, a mojego klienta traktuje uprzejmie, jednak z dystansem, czyli korrekt. Powiedziałam, że odbiorę paszport, kiedy później zejdę i wraz z nim zostawiłam moją saszetkę między innymi z biletem całodziennym i pieniędzmi w hotelowym sejfie. Carsten był wyraźnie niezadowolony ze sceny jaką odegraliśmy. Hm, ja również.

    *

    W windzie zażądałam udowodnienia, że ma pieniądze, aby mi zapłacić. Zdegustowany wyjął gruby plik banknotów z kieszeni.

    Po wejściu do pokoju hotelowego przekazał mi kwotę, którą ustaliliśmy. Położył ją na stoliku. Rozłożyłam swoje rzeczy, poszłam do łazienki przygotować się. Po powrocie Carsten wyjął buteleczkę jakiegoś wina i rozlał do szklanek. Wypiliśmy. Przeciętny smak. Tłumaczył, że to jakiś regionalny przysmak. Możliwe. Mnie nie smakował. Kiedy wszystko było już gotowe do spotkania, facet rozsiadł się w fotelu i kazał mi zrobić striptiz. W radiu wybrał jakąś stację z muzyką. Po występie stałam przed nim naga. Na stopach tkwiły szpileczki, a na ustach – pogodny uśmiech. Wtedy przywołał mnie ręką. Powoli podeszłam do niego. Starałam się, aby mój chód, podobnie jak taniec, był kuszący.

    Kiedy już byłam w zasięgu rąk Carstena, łapczywie złapał mnie w pół i przyciągnął szarpnięciem. Prawie upadłam na niego! Macał mnie, jakbym nie miała progu bólu albo on czucia w palcach! Bolały mnie piersi, skóra na plecach, brzuchu i nogach. I wtedy zaczął ‘pieścić’ łechtaczkę… Rzucałam się jak ryba walcząca o uwolnienie z sieci. Był brutalny! Chciałam, żeby skończył jak najszybciej tę wręcz okrutną, sadystyczną grę wstępną. Wycofywałam biodra, próbowałam nieco odwrócić się. Nic z tego! Jedną ręką trzymał mnie, a drugą szarpał, ściskał, miażdżył łechtaczkę. Ciągnął wargi sromowe.

    – Nie! Proszę! Dość! – piszczałam, walcząc z bólem. Takich słów nauczyłam się już wcześniej. Teraz okazały się niezbędne.

    Ale on zignorował je! Wbijał palce do pochwy. Robił to tak brutalnie, że zagryzłam wargi i jęczałam. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam głośno protestować! W odpowiedzi jedynie śmiał się i wzmagał swoje ‘pieszczoty’. Naga kobieta w rękach rozbawionego mężczyzny, siedzącego w pokoju hotelowym. Dzisiaj inaczej odbieram taki widok. Chyba cieszył się, ba!, wręcz podniecał moim cierpieniem. Fakt, że potem każde polecenie wykonywałam bez zwłoki, bojąc się bólu przy kontakcie z nim.

    W końcu chwycił mnie za głowę i zmusił do klęknięcia. Zrozumiałam jego intencje. Rozpięłam mu spodnie. Rozsiadł się w fotelu, jakby był moim władcą. Z majtek wyjęłam sterczącego penisa. Mężczyzna był bardzo podniecony. Perspektywą seksu ze mną czy brutalnymi zabawami?

    – Załóż prezerwatywę – poleciłam spokojnym głosem i podałam mu opakowanie.

    Odmówił. Uderzył mnie w rękę i prezerwatywa poleciała gdzieś w kąt pokoju. Wściekł się! Jego twarz wykrzywiał okropny grymas. Niewiele brakowało, a dostałabym w twarz!  

    *

    Spółkowaliśmy bardzo intensywnie. Brał mnie od tyłu, od przodu, składał na pół i rżnął w pochwę, a potem w usta. Układał mnie w fotelu i znowu na tapczanie. Niezależnie od pozycji, jednocześnie ciągnął, szarpał za włosy. I bił w pośladki. Czasami lekko, a czasami były to siarczyste klapsy. Miał ciężką rękę. Wiedział, że sprawia mi ból, ale jemu się to podobało i nie przejmował się moimi reakcjami. Miętosił i szarpał piersi, sutki. Wykręcał sutki, ściskał brodawki. Puszczał dopiero wtedy, gdy zaczynałam jęczeć i szamotać się z bólu. Czasami puszczał włosy i dusił mnie! Moje jęki raczej podniecały go, ‘nakręcały’.

    Ponownie spółkowaliśmy na tapczanie, kiedy znowu leżałam na plecach, a nogi trzymałam na jego lewym ramieniu. Już dawno zgubiłam szpileczki. Podniosłam głowę, bo wszedł z impetem tak głęboko, że… Wtedy zrobił zamach pięścią i uderzył mnie w skroń! Prawie nie poczułam bólu, ale jeszcze zapamiętałam, że odpływam. Leżąc i biernie przyglądając się tej scenie, zapadłam w ciemność.

    *

    Jak przez mgłę czułam, jak obmacują mnie liczne dłonie, słyszałam jakąś rozmowę, ktoś chyba wszedł we mnie. Moje piersi rytmicznie podskakują, ktoś przyciska moje ciało, dyszy mi do ucha. Nogi mam szeroko rozrzucone. Teraz uniesione, leżą na czyichś ramionach. Nie widzę jego twarzy. Podniesione głosy, śmiechy, uderzenia, szarpnięcia ciała. A wszystkie te wrażenia zniekształcone: uderzenia spowolnione albo zbyt szybkie i spotęgowane echem. Śmiech pobrzmiewający raz wysokimi, a raz niskimi tonami, drobne czynności, na przykład szelest papieru, otwieranie butelki, zniekształcone siłą dźwięków. Zwykłe szarpnięcie pościeli szumiało jak silny wiatr w trakcie sztormu.

    – Muszę zatkać uszy – stwierdzam i… nawet nie drgnę.

    Mężczyzna kładzie mnie na boku. Leży za mną. Znowu wszedł we mnie i trzyma pierś. Coś mówi mi do ucha:

    – Śmiej się – słyszę polecenie.

    Śmieję się. Słyszę jak inni wybuchają śmiechem. Mężczyzna ciągnie mnie za sutek. Moja pierś wydłuża się. Boli mnie. Jest nienaturalnie długa i cieńka. Dalej śmieją się, a moje ciało rytmicznie kołysze się. Według uderzeń penisa, ale mnie boli pierś!

    Ten ból… Ktoś ze mną spółkuje, słyszę własny jęk, ale brzmi jak głos obcej osoby. Teraz jakiś długowłosy mężczyzna wchodzi we mnie. Carsten pcha się do odbytu. To chyba on? Bezradna stoję obok i widzę ich dwóch we mnie. Szarpią mnie i ubliżają. Plują na mnie. Ciągną za włosy, za piersi. Szczypią w pośladki. Niezdarnie uciekam pupą i słyszę wybuch śmiechu. Też próbuję śmiać się, ale dociera do mnie kwik. Albo jęk? Znowu wybuch śmiechu.

    Ktoś uderza mnie w twarz, więc reaguję odchyleniem głowy i próbuję protestować. Dziwnie jęczę. Śmiech. Jeden z nich szarpie sutek, więc znowu jęczę. Gorący płomień zapalniczki muska mi stopy. Przerażona macham nogami, staram sie wycofać na tapczanie, ale ręce mam za słabe. Nie słuchają mnie. Kolejny wybuch śmiechu. Głośny, cichy. Faluje jak sinusoida.

    Ktoś robi mi zdjęcia. W zasadzie cały czas ktoś robi zdjęcia. Dlaczego dopiero teraz to zauważyłam? Co zauważyłam? Moje usta drgają, jednak nie zdołałam ułożyć ich w uśmiech. Wyginam się, ale ręka pcha mnie na pościel, więc padam na plecy. Wtedy szeroko rozchyla moje nogi. Chcę się podnieść i wtedy pacnięcie dłonią w czoło zmusza mnie do leżenia. Parsknięcie rozbawionego mężczyzny. Palce wnikają do pochwy. A może to członek? Inne do odbytu. Słyszę polecenie. Otwieram usta. Penisa wsuwa się, więc liżę go. Ciągle posłusznie leżę i patrzę w sufit. Ktoś robi zdjęcia.

    Odpływam. Jeszcze słyszę rozmowę w obcym, dziwacznym języku. Nic nie rozumiem. Mężczyźni kłócą się? Głosy brzmią, jakby dialog dobiegał z innego pokoju. Penis dławi mnie. Jednak nie zważam na to. Rozluźniam mięśnie. Odprężam się. Odwracam głowę, głośno wzdycham i lecę w ciemność. Zapadam się w ciemność. Uśmiecham się z zadowoleniem.

    – Nie znajdą mnie… – rozglądam się triumfalnie. Błyskają mijane gwiazdy. Goni mnie jakiś krzyk. Już go nie słyszę.

    *

    Obudziłam się po jakimś czasie. Zbudził mnie ból. Naga leżałam na łóżku w dość dziwnej pozie i właśnie skręcona ręka, na której leżałam, powodowała ból. W końcu zbudził mnie. W głowie mi szumiało. Delikatnie dotknęłam skroni i dopiero wtedy spotęgowałam ból! Od razu rozbudziłam się. Miałam trudności z ostrością widzenia. Obrazy były rozmazane. Nie mogłam potrzasnąć głową, nie prowokując kolejnej fali bólu. Na wysokości krocza na pościeli była wilgotna plama, bolały mnie piersi. Zrozumiałam, co się stało. Facet znokautował mnie! Spojrzałam na stolik. Pieniądze, które położył na stoliku, oczywiście, zniknęły.

    Facet najpierw pobił mnie, a potem okradł! Moje rzeczy były rozrzucone. Mimo bólu myślałam i funkcjonowałam coraz sprawniej. Rozejrzałam się. Torba podróżna wybebeszona, ale żadnych pieniędzy w niej nie znalazł. Pociął materiał wewnątrz torby, sądząc, że tam ukrywam zarobione pieniądze. Pazerny idiota! Wszystkie kieszenie w marynarce wywrócone i powyrywane. Pewnie miał nadzieję, że mam jakieś pieniądze przy sobie, może wszyte pod podszewkę. Debil…

    – Liczył, że odrobi sobie koszt wynajęcia pokoju – zadrwiłam.

    Spałam dość długo. Zbyt długo. Przypuszczalnie wsypał mi coś do szklanki albo psiknął jakimś środkiem w aerozolu już po nokaucie. Wtedy miał dość czasu, żeby przejrzeć moje rzeczy. Sprawdziłam: klucz tkwił w drzwiach, więc nie wróci. Drżałam. Nie z zimna. Byłam przerażona, kiedy zrozumiałam, że on zaplanował takie spotkanie! Chciał mnie zerżnąć i okraść. Zrobiło mi się słabo. Zemdliło mnie. Położyłam się, przykryłam pościelą i płakałam. Parokrotnie odtwarzałam przebieg spotkania, jak taśmę pętlę, i byłam coraz bardziej przerażona.

    Poszłam do łazienki. Z pochwy wylała się reszta spermy. Z odbytu również! Cholera! Czyżby wyruchał mnie ktoś jeszcze? Carsten nie był sam? Wpuścił kogoś do pokoju? A może było ich aż trzech, a nie dwóch?! Zaschnięty śluz i sperma były na twarzy i piersiach. Ścierałam je, siedząc na sedesie. Spółkował, spółkowali?! ze mną, kiedy byłam już nieprzytomna! Myślałam o tym wszystkim i strach mnie zatykał. Byłam bliska paniki.   

    – Wytarł się we mnie – stwierdziłam i weszłam pod prysznic. Myłam się przesadnie długo, uważając, żeby nie urazić skroni. Prysznic przyniósł orzeźwienie i ulgę. 

    Ból w głowie jednak ciągle pulsował. Możliwe, że po ciosie upadłam na coś twardego, a Carsten przesunął mnie po upadku. Zadzwoniłam do recepcji i zapytałam, czy mogę u nich kupić jakąś tabletkę na ból głowy? Obiecano przysłać za chwilę kogoś z darmową tabletką. Czułam się zbyt źle, żeby wracać do mieszkania ciotki. Zeszłam, kiedy ból jako tako zagłuszyła tabletka, odebrałam dokumenty z sejfu i ‘zaszalałam’ finansowo. Zafundowałam sobie lekką kolację. Była smaczna, ale potem nie potrafiłam nawet przypomnieć sobie, co jadłam.

    W recepcji poprosiłam o kolejną tabletkę i zapowiedziałam, żeby nikogo nie łączyć z moim pokojem. Poprosiłam o budzenie na godzinę dziewiątą. Zamknęłam drzwi i upewniłam się, że są zablokowane. Rano, po prysznicu, dostrzegłam opuchliznę na skroni. Miałam lekko podbite oko! Zatuszowałam to makijażem i założyłam przeciwsłoneczne okulary. Zeszłam do recepcji, łyknęłam kolejną tabletkę i zjadłam śniadanie. Wróciłam do pokoju, poleżałam jeszcze pół godziny w łóżku i zebrałam się do wyjścia.

    Zanim wyszłam popłakałam się i musiałam poprawiać makijaż. Na wspomnienie spotkania z Carstenem ręce mi się trzęsły.

    *

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ty

    Stoimy oboje na balkonie w hotelu i palimy. Jestem wyraźnie podpity i ty to samo. Nagle czuje delikatny dotyk na szyi i stoję sparaliżowany. Zaczynasz delikatnie bawić się moją szyją i ogarnia mnie dziwne, błogie i przyjemne uczucie. Drżę pod twoim dotykiem, a moja głowa automatycznie delikatnie się porusza się w rytm twoich palców. W płucach zaczyna mi brakować powietrza i zaczynam ciężej oddychać. Dziwny, nierównomierny oddech dopasowany do taktu twoich palców, gdzie twój dotyk oddziałuje najbardziej. Na chwile twoje palce odrywają się od mojej szyi i łapię oddech, chcę więcej, a jednak łapię twoja dłoń i  przypieram cię do balustrady balkonu. Papieros wypada spomiędzy twoich palców, próbujesz ponowić drażniącą pieszczotę. Jednak ja też wyrzucam papierosa, łapię twoją rękę i przyduszam do swojej piersi byś nie mogła się wyrwać. Pytam delikatnie:

    -Dlaczego to robisz?- Jednocześnie się przybliżając.- Przecież wiesz jak to na mnie działa, a może o to ci właśnie chodzi?

    Zbliżam się jeszcze bardziej, nasze usta dzielą centymetry, ty nic nie mówisz jedynie patrzysz na mnie z ogniem w oczach.

    -Hmm? Dlaczego nic nie mówisz? Może jednak o to chodzi?

    Te słowa już szepcze. Zbliżam się jakbym miał cię pocałować, a jednak w ostatniej chwili przesuwam się w kierunku twojej szyi powoli, tak że nasze usta tylko delikatnie się muskają. Następnie lekko brodą trącam twoją szyję w górę i zbliżam się do ucha.

    – Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, a jednak ty mnie tak kusisz. Dlaczego?- szepcze pytanie.

    Czuje twój ciepły oddech na swojej szyi. Mam ochotę cię pożreć. Delikatnie znów przesuwam brodą po twojej szyi i chyba cię łaskoczę,  bo się wzdrygasz. Powoli odsuwam się od ciebie. Patrzę w twoje oczy i cicho mówię:

     -Idę wciąć prysznic.- Wychodzę i zostawiam cię samą na balkonie. Musisz mieć teraz niezły mętlik w głowie.

    Moje serce bije jak porąbane, a jednak w głowie mam myśl, że jeśli teraz nie wyjdę to się na ciebie rzucę. Cały czas pod prysznicem myślę, jak dalej mogę się tobą zabawić. W końcu ty robiłaś to ze mną tyle razy. Wychodzę spod prysznica. Ubieram jedynie jeansy. Koszulkę trzymam zwiniętą w ręce. Pierwsze, co widzę po wyjściu z łazienki to ty siedząca na łóżku. Wbijasz we mnie szpilki swoim wzrokiem ewidentne wnerwiona. Gdyby tylko wzrok mógł zabijać, to byłbym już trupem. Uśmiecham się do ciebie i podchodzę do walizki leżącej w rogu pokoju. Schylam się by wrzucić brudna koszulkę do środka i wyciągnąć nową. Słyszę, jak wstajesz z łóżka i powoli zbliżasz się w moim kierunku. Wiem, co mnie czeka, wyciągam nową koszulkę i wstaje. Jestem cały czas odwrócony do ciebie plecami, zaczynam powoli zakładać koszulkę. Wkładam w nią tylko ręce, gdy czuje twoją dłoń na swojej szyi, moje ręce nadal w koszulce, gołe plecy, odsłonięta szyja. W takiej właśnie pozycji znów nieruchomieje. Powoli swoim dotykiem sprawiasz, że się prostuje. Nagle czuje na swoich plecach delikatny dotyk, bardzo nisko przy kręgosłupie. Nadal trzymasz mnie w żelaznym uścisku, nie pozwalasz mi się ruszyć. Powoli wzdłuż kręgosłupa, opuszkami palców zaczynasz gładzić moje plecy. To coś nowego, nie spodziewałem się tego. Moje kolana zaczynają robić się miękkie. Na szyi wciąż twoja dłoń działa cuda, stoisz bardzo blisko, czuje twój oddech na sobie. Twoja druga dłoń na moich plecach nadal wędruje w górę, aż prawie dotykasz nią mojej szyi. Wtedy czuje, że dłoń znika, tylko na chwile, by nagle pojawić się na moim lewym barku. Przesuwasz palcami w dół wzdłuż mojej ręki. Dotykasz moich tatuaży. Nagle jak to tylko ty potrafisz zaczynasz mną kierować. Odwracasz mnie w stronę łóżka, twoja dłoń zostawiła moje tatuaże, czuje tez ze dajesz wolność mojej szyi. Popychasz mnie na łóżko. Ląduje na pościeli. Podnoszę się, siadam na jego skraju i patrzę na ciebie. Twoje spojrzenie jest niczym dotyk nadal gorący na moim ciele. Twoje oczy rozżarzone spotkają moje.

     -To jeszcze nie koniec- mówisz. Zbliżasz się do mnie, wyciągasz rękę w stronę mojej szyi, ja powoli odchylam się do tylu. Prawie kładę się na łóżku. Podpieram się jedynie łokciami. Twoja ręka podąża wciąż za moim karkiem, twoje ciało pochyla się nad moim tak, że widzę twój dekolt i czarny, koronkowy stanik. Nagle łapię cię za rękę i pociągam za sobą na łóżko. Lądujesz na mnie. Szybko przewracam się całym ciałem i to teraz ty jesteś pode mną. Łapię obie twoje dłonie w swoje i unoszę je nad twoja głowę. Kolanem opieram się na łóżku i podnoszę się. Próbujesz się wyrwać, ja jednak przyduszam twoje nogi moimi i teraz jesteś bezradna. Leżę na tobie i patrzę w twoje oczy.

    – A może jednak o to właśnie tobie chodzi? Jednak nie przyjaciele? A wiec co?- mówię wkurzony. Jestem pewny, że specjalnie mnie nakręcasz.

    Nic nie mówisz. Pochylam się, jak gdybym miał cię pocałować, a jednak znów do tego nie dochodzi, moje usta spoczywają na twoim karku, a jednak nie całuję go. Delikatnie wargami zaczynam gładzić twoją szyję, bardzo powoli, twój uścisk na moich dłoniach staje się słabszy. Przestałaś walczyć. Moje usta nadal muskają twoją szyję i powoli zbliżam się w kierunku twojej brody. Nie wytrzymuję i zostawiam pierwszy, subtelny pocałunek na twojej szyi. Dalej moje usta gładzą twoja brodę, a ty odchylasz szyję, by pozwolić mi zjechać niżej. Powoli moje usta wędrują w dół. Docieram do materiału koszulki. Puszczam twoją lewą dłoń, druga  pozostaje spleciona z moją. Cały czas pieszcząc twoją szyje i zostawiając delikatne pocałunki, moja prawa dłoń zaczęła wędruje w dół, po to by spocząć na twojej tali. Następnie kieruję się ku twoim pośladkom. W końcu moja ręka ściska twój jędrny tyłek. Na twojej szyi zostawiam głębszy pocałunek, dłuższy, bardziej namiętny, podczas którego łapiesz mnie swoją wolną dłonią za moją głowę, by mnie do siebie przycisnąć. Odrywam usta od twojej szyi i patrzę na swoje dzieło. Mała, lecz wyraźnie widoczna malinka widnieje na twoim karku. Przesuwam wzrok w kierunku twoich oczu, a następnie znów na twoją szyję. Byłaś tak nierozważna, że pozwoliłaś mi się oznaczyć.

    Wtedy czuje twoje palce na mojej szyi. Zadowolenie odchodzi w niepamięć. Znów jestem bezradny. Podnosisz głowę ku mojej i rozplatasz nasze palce. Kładziesz dłoń na moich gołych plecach i przyciskasz mnie do siebie. Teraz to twoje usta spoczywają na mojej szyi, gdzie zostawiasz delikatny pocałunek a potem następny i następny. W końcu zaczynasz dłuuugi i namiętny pocałunek na mojej szyi. Czuje twoje zęby, lekko mnie ugryzłaś, a następnie ssiesz mocniej. Gdy kończysz swoje dzieło pozwalasz mi się odchylić. Twoje palce nadal na mojej szyi. Powoli zaczynam się podnosić. Twoje ciało podąża razem z moim, nie pozwalasz mi uciec. Moje obie ręce spoczywają na twojej tali, pozwalasz by wędrowały. W końcu moja prawa ręka znajduje drogę pod twoją koszulkę i zaczynam gładzić twój brzuch, następnie wyżej. Nie pozwalasz mi jednak na zbyt dużo, gdy moja ręka nazbyt zbliża się ku twoim piersiom. Twoja ręka na mojej szyi mnie obezwładnia. Powoli jednak znów opuszczamy się na łóżko, nasze ciała poruszają się wspólnym rytmem. W końcu opuszczam głowę ku twoim ustom by cię pocałować, jednak milimetry przed twoimi ustami, twoja ręka znów mnie zatrzymuje i wtedy ty podnosisz się bliżej mnie. Dzieli nas jedynie oddech, by po chwili twoje usta spoczęły na moich. Powoli podczas pocałunku zaczynam podnosić twoja koszulkę odkrywając stanik kryjący się pod nią. Dotykam wzdłuż materiału, muskając od czasu do czasu sterczący pod nim punkt, w końcu dostaję się pod stanik i moja dłoń dotyka twojej piersi. Zaczynam delikatnie ściskać i macać, a nasz pocałunek staje się coraz gorętszy. W końcu odrywam się od twoich ust i pozbywam się twojej koszulki. Znów przywieramy do siebie, jeszcze namiętniej, moja ręka zaczyna bawić się twoją piersią. Następnie muskam skórę wzdłuż stanika, aż do twoich pleców. Podnoszę cię lekko dla i odpinam twój stanik. Udało się za pierwszym razem. Następnie pozbywamy się go, a moje usta kieruję ku twoim piersiom i sterczącym sutkom. Zaczynam powoli całować i ssać, ręką ściskam druga pierś. Później  gładzę twoje nagie ciało. Zbliżam się ku jeansom, rozpinam je. Twoje ręce w tym czasie dotykają moich pleców. Zostawiam twoje piersi i znów łączymy się w pocałunku. Dotykam twoich czarnych majtek, kierując się powoli coraz niżej. Gdy trafiam wreszcie w poprawne miejsce, materiał jest bardzo mokry. Zaczynam masować twoją cipkę przez bieliznę, góra, dół, góra, dół. Z twoich ust wyrywa się delikatny, pojedynczy jęk. Spodnie przeszkadzają, dlatego powoli wyciągnąłem swoją rękę. Łapię je, a następnie je z ciebie ściągam, jedynie mniej więcej do wysokości kolan. Moja ręka spoczęła na twoim udzie powoli podnoszę je do góry, delikatnie śledząc palcami linie twojego ciała. Łapię cię za tyłek teraz już niczym niechroniony. Kierują się ku twoim piersią i jednocześnie masuję pośladki. Całowałem twoje sutki, ty zaś mocno mnie do siebie przyciskasz. Czuje bicie twojego serca, tak bardzo szybkie. Sięgasz ku moim spodniom. Szybko je rozpinasz, aż twoja dłoń spoczywa na moich bokserkach. Przez materiał, powoli gładzisz palcami po długości mojego penisa, następnie kierujesz się ku mojemu brzuchowi, tylko po to by zjechać w dół, gdzie twoja ręka wędruje pod bokserki i obejmuje mój członek. Ściskasz go i unosisz swoją dłoń w górę i w dół. Nie mogąc wytrzymać, podnoszę swoje biodra byś miała lepszy dostęp. Puszczam twoje pośladki i wsuwam rękę pod twoje majtki, gdzie zaczynam masować twoją cipkę. W końcu powoli wsuwam do środka palec. Pieścimy się nawzajem. Kiedy czuję, że się rozluźnisz, wsuwam kolejny palec. Całujemy się namiętnie, jęczysz w moje usta. Drżysz pod moim dotykiem. Nagle twoja ręka muska moją szyję, a ja nieruchomieję, wykorzystujesz ten moment by mnie rozebrać. Dzielą nas już tylko i wyłącznie twoje majtki. Zabieram rękę z twoich majtek i moim penisem ocieram się o ciebie. Po chwili jednak przestaje. Patrzysz na mnie dziwnie. Twoja mina wręcz pyta, co się stało, że przestałem. Podnoszę się, wstaje i podciągam bokserki i spodnie z powrotem. Tych drugich jednak nie zapiąłem. Patrzę na ciebie leżącą na łóżku, ty odwzajemniasz moje spojrzenie.

    – Co się dzieje?- pytasz. Powoli schylam się by cię pocałować, w twoich oczach cały czas widnieje pytanie.

    -Wiesz.- Całus.- Nie jestem w tym zbyt dobry.- Całus.- Nie spieszmy się.- Całus.- Powoli, po prostu skup się.- Całus.- Na tym co robię.- Całus.

    -Dobrze- mówisz i przytulasz się do mnie. Powoli znów się całujemy, ale spokojnie, nie spiesząc się, rozkoszując każdą chwilą. Odrywam od ciebie usta, kieruję je ku twojej szyi, a następnie piersiom, każdy pocałunek delikatny, spokojny. Moje palce gładzą twoje ciało, odkrywając je. W pewnym momencie zaczynasz kierować moje pocałunki najpierw ku piersiom, a potem coraz niżej. Małe muśnięcia ust po twoich żebrach, brzuchu, pępku i coraz niżej. A potem wyżej i wyżej, znów zmierzając ku twoim ustom. Prowadzisz moją dłoń ku majtkom, a następnie pod nie. Powoli bez szaleństw bawię się twoją łechtaczką, a twoje pocałunki stają się gorętsze. Muskam twoją cipkę, a następnie powoli wsuwam palce do środka i ruszam góra dół namiętnie masując cię od środka. Jęczysz pod moim dotykiem. Wyginasz w łuk swoje plecy.

    -Proszę Adam, chcę więcej.- błagasz. Twoje ręce, jakby na potwierdzenie słów kierujesz na moje spodnie, zsuwasz je w dół, bym mógł sam je zrzucić. Dotykasz penisa i powoli go masujesz. W końcu powoli wysuwam z ciebie swoje palce i łapię materiał twoich majtek, chcę cię skosztować. Gdy tylko zaczynam ściągać twoje majtki, ty robisz to samo z moimi bokserkami. Po chwili oboje jesteśmy nadzy. Kieruję moje pocałunki znów niżej i niżej, aż w końcu moje usta znajdują twoją łechtaczkę, całuję ją najpierw delikatnie a potem namiętniej. Używam języka, próbując dokładnie wylizać i popieścić ją, następnie całuję twoje wargi i śledzę je językiem. W końcu mój język dociera do twojego wejścia, powoli liżę wokół niego, by następnie wsunąć swój język do środka. Staram się słuchać twojego ciała, zrozumieć co powoduje największą rozkosz. Ściskasz moje włosy i jęczysz. Wijesz się w pościeli, ale ja nie chcę, żebyś teraz doszła. Twoja ręka w pewnym momencie prowadzi moja głowę znów do góry. Po chwili nasze usta znów się łączą tym razem jednak nasz pocałunek smakuje twoimi sokami. Moja ręka znów kieruje się ku twojemu wejściu, ty jednak łapiesz ją w swoją. Mój penis spoczywa teraz na twojej cipce. Moje biodra zaczynają same się poruszać, tak wiec ocieram się o ciebie.

    -Nie wytrzymam dłużej- szepczesz mi wprost do ucha i gryziesz je lekko. Łapiesz mój członek i ustawiasz go na wprost swojego wejścia. Patrzę na ciebie. Jestem równocześnie niecierpliwy i spokojny.

    -Tylko powoli- mówię. Pcham mocno do przodu. Jestem w tobie. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.

    -O taak!- krzyczysz. Przymykasz oczy i odchylasz głowę do tyłu. Boże, jesteś piękna, gdy pode mną tak leżysz. Nasze ciała się połączyły. Powoli zgodnie z instynktem moje biodra nabrały własnego rytmu, odpowiadasz na moje ruchy. To uczucie jest tak przytłaczające, że boję się, że zaraz skończę i upokorzę się przed tobą. Na początku działam na prawdę powoli. Po pewnym czasie moje biodra same zaczynają przyspieszać.

    -Proszę Adam, pieprz mnie!- jęczysz, co mnie jeszcze bardziej nakręca. Utrzymuje stałe tempo, a gdy czuje, że zaraz stracę kontrolę zwalniam. By po chwili znów przyspieszyć.  Całuję cię namiętnie, aż w końcu podczas szybkich pchnięć, czuję jak się na mnie zaciskasz. Tracisz kontrolę, dochodzisz. Ten widok mnie podnieca. Pcham biodra, jak najgłębiej w ciebie i dochodzę. Z każdą falą przyjemności, cofam się, by następnie znów wejść. Wytrysk się kończy, a ja zostaję w tobie. Patrzę na ciebie, wiesz, czujesz, co zrobiłem, a jednak nie wyglądasz, jakbyś miała mi to za złe. Całujemy się i powoli się z ciebie wysuwam.

    -Jesteś wspaniała- mówię. Przytulasz się do mnie. Zasypiamy tak, zaspokojeni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Jest to moja wariacja na temat stref erogennych u mężczyzny, gdzie jego piętą Achillesa jest wrażliwa szyja. Kobieta dotykając jej ma kontrolę nad bohaterem, sprawia mu tym przyjemność, a równocześnie paraliżuje go.

  • Niewolnica Szeryfa cz. 1

    Noc była duszna i gorąca. Tropikalne ciepło oblepiało zgrabne ciało Iris Holmes – młodej dziennikarki śledczej. To nie był jej pierwszy raz, często pracowała w terenie, często też robiła to nielegalnie. Zawsze jakoś udawało jej się wyjść cało z opresji. Sprawa była prosta, wystarczyło kilka zdjęć, o które prosił klinlent. A pieniądz był konkretny. 

    Siedziała więc z aparatem w krzakach obserwując piękną willę i czekała aż ktoś pojawi się w jednym z okien. Z tamtego miejsca nie usłyszała zatrzymującego się w bocznej uliczce samochodu. Nie usłyszała też kroków mężczyzny, który zbliżał się do niej niezwykle cicho. Usłyszała dopiero szczęk broni odbezpieczanej tuż za jej czarnowłosą główką. 
    – Wtargnięcie na teren prywatny upoważnia do użycia broni. 
    Zamarła. Głęboki, męski głos, który do niej przemówił był zupełnie obcy. Zdawało jej się, że zna wszystkich w miasteczku. Dobrze przygotowywała się do tej akcji. 
    – Proszę odłożyć aparat i trzymać ręce na widoku. – nakazał. Wykonała polecenie. 
    – Jest pani aresztowana za wtargnięcie na teren prywatny i działaność szpiegowską bez zezwolenia. 
    Władze? Ktoś musiał sypnąć Iris, była o tym przekonana. Trochę ją to uspokoiło, jednak wciąż bała się z nim dyskutować, czy nawet odwrócić, by spojrzeć na jego twarz. Miał broń, a to już dobry argument. Poza tym doświadczenie nauczyło ją, że pyskowanie nic nie daje w takich sytuacjach. Lepiej się zamknąć i robić, co każą. Wkrótce skontaktuje się ze swoją redakcją i jakoś ją z tego wyciągnął. 
    Dokładnie ją przeszukał. Zbyt dokładnie. Jego duże, masywne dłonie wędrowały po wszystkich zakamarkach ciała Iris, co zupełnie jej się nie podobało. Dotknął krągłych piersi, które pięknie układały się się w ciasnej bluzeczce na ramiączkach, potem przeszedł do paska jeansów. Sprawdził go dokładnie od spodu wsuwając kciuki głębiej niż powinien. Miała delikatną, ciepłą skórę. Na koniec ścisnął pośladki, prawą dłonią zszedł nieco niżej, do samej cipki i także dość mocno ścisnął ją przez spodnie. Tego Iris już nie wytrzymała.
    -Ej, zboczeńcu!- podniosła głos odwracając się do niego – To przeszukanie, a nie striptiz. Ręce przy sobie… – nie zdążyła skończyć, bo siarczysty policzek, który jej wymierzył, zupełnie ją zamroczył. W tej samej chwili mężczyzna złapał ją, bez wysiłku obezwładnił i zaciągnął do samochodu. Nie krzyczała, bo zadbał o to, by lufa pistoletu przez cały czas była blisko jej buzi. Wiedziała, że nie żartował, wiedziała też, że nie jest to normalne zatrzymanie. Zamknął ją w tylnej części furgonetki, która była przystosowana do aresztowań i poszedł jeszcze po jej rzeczy. Gdy wrócił, bez słowa pojechali w tylko jemu znanym kierunku. 
    Miasteczko otaczały stepy i równiny. Wiele kilometrów pustkowia. Długa, prosta droga doprowadziła ich do niewielkiej działki wytyczonej po środku niczego. Stał tam murowany budynek z piętrem. To było biuro szeryfa, ale nie główna siedziba, tylko pomniejsza stacja na uboczu. Siłą wytargał ją z samochodu i zaprowadził do środka. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku nie było absolutnie nikogo. Przeszli przez biuro i zeszli schodami na dół, do piwnicy, gdzie mieścił się areszt. Facet zamknął ją w jednej z cel i wyszedł. Iris wciąż miała nadzieję, że będzie mogła skontaktować się ze swoją firmą i jakoś to wszystko odkręcą. Póki co, musiała zaczekać na niego, zabrał jej wszystkie rzeczy. 
    Wrócił rankiem, dopiero wtedy mogła mu się lepiej przyjrzeć. Nie był zbyt wysoki, raczej żylasty o nieprzyjemnym wyrazie twarzy. Bez wątpienia był szeryfem, jak wskazywał strój. Jednak wcale się tak nie zachowywał. 
    – Wstawiaj, suko! – wrzasnął uderzając w kraty lufą, przez co zrobił potworny hałas. Otworzył celę, podszedł do Iris i bez chwili namysłu zaczął zdzierać z niej ubrania. 
    – Co robisz? – krzyczała szarpiąc się, ale wtedy on przygwoździł ją do ziemi i przystawił lufę do policzka. Znieruchomiała.
    – O, tak… – wymruczał – grzeczna dziewczynka. Nie wolno zapominać, kto ma tutaj ostatnie słowo. A teraz słuchaj uważnie, tu, gdzie jesteśmy nikt cię nie usłyszy, nikt nie znajdzie. Ale nie lubię takich bezsensownych wrzasków. Jeśli będziesz krzyczeć, wołać o pomoc, postaram się o to, by twoje krzyki nie były bezsensowne. Jeśli nie będziesz słuchać, będziesz cierpieć, rozumiesz? 
    Na milczenie ścisnął ją mocniej. 
    – T..tak – wykrztusiła nie do końca wiedząc, co się dzieje. 
    – Zobaczymy, czy naprawdę rozumiesz. – wstał, stanął nad nią i kontynuował – rozbieraj się – nakazał – nie każ mi powtarzać.
    Na widok pistoletu i tych gróźb powoli, drżąc że strachu zaczęła ściągać poszarpaną koszulkę odsłaniając delikatną bieliznę z czarnej, jak jej włosy koronki. Ręce trzęsły jej się tak bardzo, że przez przypadek zsunęło jej się lewe ramiączko. Chciała je poprawić, ale poczuła na sobie jego wzrok. Zrezygnowała więc i przeszła do spodni. Gdy była już w samej bieliźnie, popatrzyła na niego wzrokiem pełnym obaw. 
    – Czy nie kazałem ci się rozebrać, głupia szmato? – krzyknął i kopnął ją dość mocno masywnym butem. Jednak, nie był to ból nie do wytwarzania. Iris zorientowała się, że krzywdzi ją tak, by jej nie uszkodzić. Trochę ją to pocieszyło, ale nie na długo, bo zaraz po kopniaku, sam pozbył się bielizny targając ją na strzępy. Klęczał przy niej na ziemi, jedną ręką przytrzymał za gardło, a drugą zaczął bawić się sterczącymi sutkami Iris. Szarpnęła się odruchowo, bardzo go to rozzłościło. Uderzył ją w twarz, wstał i wyszedł zamykając celę. Wrócił szybko z jakimiś rzeczami, których Iris nie umiała rozróżnić w półmroku piwnicy. Oprawca związał jej ręce i nogi. Próbowała z nim walczyć, ale był zbyt silny. 
    – Jesteś, jak one wszystkie, potrzeba ci tresury, suko – mówiąc to wsadził jej dildo w cipkę. Krzyknęła z bólu. Nagle pogładził ją po włosach – Ćśś… Na początku zawsze boli. – powiedział całkiem innym, spokojnym tonem. Potem odwrócił ją na brzuch i wsadził jej w dupę coś dużego, zimnego i gładkiego. Iris nie wiedziała co to było, ale bardzo bolało. To nie był koniec jej kary. Wziął roztargane majtki i wepchnął jej do ust, po czym zakleił taśmą. Na koniec nacisnął coś w swojej kieszeni, co okazało się włącznikiem do wibratora w dildo. 
    – Życzę ci miłego dnia. Mam nadzieję, że moje zabawki dostarczą ci niezapomnianych wrażeń. Wrócę wieczór, mam nadzieję, że do tego czasu zastanowisz się nad swoim zachowaniem. 
    Koniec części pierwszej

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Panna Em
  • Ja, kumpela i garstka facetow

    Pewnej nocy przy drinku spytałam się kumpeli, co chciałaby zrobić, gdyby mogła sama zorganizować fantazję seksualną. Odpowiedź wypłynęła z jej ust, zanim zdążyłem dokończyć zdanie. To było tak, jakby czytała w moich myślach.

    „Zorganizujmy własną orgię” – powiedziała. Jej oczy były szeroko otwarte z zachwytu. Zdałyśmy sobie sprawę, że zawdzięczamy to sobie: w przeszłości miałyśmy zbyt wiele doświadczeń związanych z seksem grupowym, które poszły strasznie źle. Natychmiast zaczęłyśmy wspólnie omawiać szczegóły naszego idealnego scenariusza. Nie za wielu mężczyzn, nie więcej niż trzech lub czterech. Uzgodniłyśmy minimalną długość i obwód penisa: ponad 17 centymetrów długości i co najmniej 8 centymetrów szerokości. Rozmawiałyśmy o pożądanym wzroście, budowie i przedziale wiekowym mężczyzn, których mogłybyśmy zaprosić. Obie zdecydowałyśmy, że nie potrzebujemy więcej kobiet, ponieważ chciałybyśmy być gwiazdami w naszej własnej fantazji.

    Po porównaniu harmonogramów wybrałyśmy sobotnią noc, która była za niespełna dwa tygodnie. Przez następne kilka dni Agnieszka i ja sprawdzałyśmy profile i odpowiadałyśmy z żarliwością. Łatwo było wyeliminować tych, którzy się nie zakwalifikowali: zbyt młodzi, za starzy, zbyt chętni, zbyt aroganccy, dominujący, zbyt lękliwi. Wszyscy ci ludzie zostali natychmiast usunięci z listy potencjalnych partnerów. Jeśli którakolwiek z nas powiedziała „Tylko nie on”, usuwałyśmy go natychmiast. Wypisałyśmy całą listę wymagań dla naszych potencjalnych kochasiów – wymagana prezerwatywa (po co w ogóle było to wymieniać, chyba jest to dość oczywiste, co nie?), bez klapsów i szorstkiej gry, nie monopolizować żadnej pozycji, osoby czy przestrzeni. Wyeliminowaliśmy mężczyzn, którzy wydawali się egoistyczni i byli niechętni do współpracy. Mężczyźni, którzy byli wyraźnie podnieceni przez bycie częścią grupy, przenieśli się na szczyt listy.

    Mężczyźni przybyli na czas. Poprosiliśmy ich, aby usiedli na kanapie. Agnieszka i ja usiadłyśmy na łóżku i rozmawiałyśmy z nimi, kiedy zaczęłam delikatnie ją dotykać. Czubkami palców przesunąłem jej ramiona i czubek pleców, a potem jedną ręką prześledziłem jej kręgosłup i zapytałem, czy chcą poczuć, jak miękka jest jej skóra. Patrzyłem, aby zobaczyć, kto powstał jako pierwszy, wiedząc, że najprawdopodobniej będzie naszym wiodącym człowiekiem. Agnieszka zbliżyła się do mnie i poprowadziła moje ciało, tak aby moje plecy były skierowane do niej. Przesunęła ręce z mojego pośladka na środek moich pleców i odczepiła stanik. Odwróciłem się, by ją pocałować i poczułem na moich plecach trzy różne dłonie. Przez następną godzinę szli za nami. Ona i ja na zmianę pytałyśmy się nawzajem, czy chcemy spróbować pewnych rzeczy.

    „Chcesz być teraz na nim?” – zapytałam.

    „Czy powinnam ruchać się z nimi dwoma jednocześnie?” – powiedziała, uśmiechając się do mnie.

    „Myślę, że podoba ci się to, jak on się w tobie czuje” – powiedziałam do niej przy spacerze w stronę szafki nocnej w celu wzięcia nowej prezerwatywy. 

    Wieczór zakończył się wykreślaniem wszystkiego z naszej listy sekretnych seksu: podwójna penetracja, podwójne robienie loda, seks waginalny ze wszystkimi trzema (dla każdej z nas), całowanie, pieszczoty, lizanie i orgazmy tak silne, że trudno było je pojąć. Agnieszka i ja byłyśmy szczęśliwie wyczerpane, podczas gdy mężczyźni na zmianę odświeżali się w łazience. Wyszli razem po podziękowaniu za umożliwienie im wzięcia udziału w naszym wieczorze.

    Wzmocnienie, które odczułyśmy, było zaskakujące. Wiedziałyśmy, że orgia lub jakikolwiek przypadkowy seks grupowy może nie być fantazją każdej kobiety, ale pomyślałyśmy o seksie z innymi dziewczynami i zastanawiałyśmy się, czy kiedykolwiek zorganizowali taki wieczór na własnych warunkach. Zastanawiałyśmy się, dlaczego nie zrobiłyśmy tego wcześniej, czy razem, czy też osobno. Powiedziałam Agnieszce, że ten wieczór zainspirował mnie do podjęcia dalszych działań w innych dziedzinach życia. Skoro mogę spełnić swoją fantazję seksualną, do czego jeszcze jestem zdolna? Co jeszcze mogłabym dokładnie zaplanować i wykonać dla sieb

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Malutka
  • Maturzystka – 22.

    Część 22.

    Ładna pogoda, świeci słońce, prawie bezwietrznie, ciepło, słychać ptaki, szum drzew… Nic, tylko cieszyć się przyrodą! A ja idę naga na smyczy i ciągle rozglądam się, czy nie nadchodzą jacyś obcy. Wstydzę się, jestem zażenowana sytuacją, ale mogę jedynie posłusznie iść obok mojej ‘treserki’. Paula kontynuuje spacer. Nie szarpię smyczy, nie trzymam jej, bo już wiem, że tylko prowokuję ją do większej agresji. Chyba wredna menda wręcz liczy na to. Spoglądam na nią kątem oka. Ściska smycz, przebiera palcami.

    – Tylko czeka na okazję, żeby mi przyłożyć – stwierdzam.

    Powoli idziemy w milczeniu. Nie chcę, żeby mnie zmusiła do czworakowania. Znowu słyszmy jakieś stękanie. Dziewczyna bez ostrzeżenia znacznie przyśpiesza, więc i ja idę szybciej. Prawie biegnę. Muszę za nią nadążyć.

    – Ożeż ty! – jęknęłam. – Szok! – zaskoczył mnie ten widok.

    Oberwałam końcówką smyczy do pupie. Wygięłam się, ale stłumiłam jęk.

    Półnaga Wanda jest rżnięta przez chłopaka. Też nie z naszej szkoły. „Sarenka” klęczy bez bluzki i stanika. Majtki tkwią na jednej kostce, spódniczka zadarta, a chłopak cicho stęka i rytmicznie uderza biodrami. Ona gwałtownie kręci głową i jęczy. Patrzę na zwisające wałki tłuszczu na brzuchu Wandy, duże piersi, gwałtownie kołyszące się i kutasa, który rytmicznie wbija się w dziewczynę. Każde uderzenie wywołuje charakterystyczny „plask”, kiedy zderzają się dwa ciała. A to jedno jest takie obfite!

    Stoimy w dość dużej odległości i patrzymy. W pewnym momencie Wanda otwiera oczy i zauważa nas. Patrzy na nas, my na nią, chłopak dalej ostro rżnie dziewczynę. W końcu chłopak nachyla się, chwyta ją za włosy i prostuje. Po raz pierwszy w pełnej okazałości widzę nagi biust Wandy. Naprawdę jest duży! Ona prawie klęczy. Równowagę utrzymuje, opierając się ręką o drzewo. Chłopak nieco ugiął nogi w kolanach i dalej spółkuje. Dziewczyna bezgłośnie porusza ustami i patrzy na nas. Jest wyraźnie zadowolona z naszego towarzystwa. Kochanek puszcza włosy i szarpie piersi. Chyba jest brutalny, bo słyszę, że nie są to jęki rozkoszy. Zaśmiał się usatysfakcjonowany zadawanym bólem i pociągnął za brodawki. Podnosił i opuszczał piersi. „Sarenka” jęczała z bólu i rozkoszy. Cały czas walił ją kutasem. Zaczął ciągnąć piersi na boki.

    – Nie, proszę! Dość! Boli mnie! – zawyła nasza koleżanka.

    Chłopak znowu krótko zaśmiał się. Zabrzmiał jak zdobywca i mocniej pociągnął piersi. Kolejny bolesny i głośniejszy jęk. „Zdobywca” wysuwa się z Wandy, staje przed nią i między schwytane piersi wsuwa penisa. Jest spory, lśni od śluzu. Dziewczyna pochyla głowę i próbuje go polizać, kiedy wynurza się spomiędzy piersi. Dłońmi dotyka pośladków kochanka. Nagle chłopak nieruchomieje, robi głęboki wdech, a biała struga spermy tryska na twarz Wandy, kolejna obok niej. Ta wzdycha z podniecenia i kiedy wytrysk kończy się, zachłannie obejmuje penisa ustami. Na twarzy chłopaka powoli pojawia się wyraz ulgi i uśmiech. Porusza biodrami, wpychając członek w usta kochanki.

    – Chciała seksu, to ma – pomyślałam.

    Stałyśmy nieruchomo, obserwując parę. Chyba obie nie współczułyśmy jej.  

    *

    – No, Grażynka, podobało się tobie? – pogodnym tonem pyta mnie Ewa.

    Nadal mam przed oczyma Jessicę i to, co z nią wyprawiali… Nie potrafię nic powiedzieć. Wolę milczeć. Tak jest dla mnie najbezpieczniej.

    Ewa raczej nie czeka na opowiedź. Podchodzi i łapie mnie za pośladek. Moją nagość traktuje jako coś naturalnego. Paula też. Ot, kolejna ich własność, więc odpowiednio oznaczona i traktowana. Gorzej, że i ja zaczynam traktować swoją nagość w ich gronie jako normę. Przestałam wstydzić się, raczej boję się agresji tych obcych chłopaków. Jestem „poddaną” Ewy. Sama myśl o tym wywołuje moją irytację i wewnętrzny sprzeciw. Ale tylko wewnętrzny. Nie odważę się uzewnętrznić mojego niezadowolenia. Ewa jest zbyt brutalna, abym na razie mogła pozwolić sobie na stanowczy protest.

    – Czyżby tresura faktycznie dawała pożądane efekty? – pytam samą siebie i boję się odpowiedzieć. Patrzę na Ewę, jednak czeka na moją odpowiedź. Wzruszam ramionami: – Jessica wydawała się być w swoim żywiole – odpowiadam wymijająco.

    – No! Rozkręciła się z czasem! – Ewa śmieje się głośno. – Nie przejmuj się, jeszcze zatęsknisz za taką rozrywką. A ty jesteś następna w kolejce. Ciebie tak potraktujemy na wiosnę. Masz na co czekać! – klepie mnie w goły tyłek i wraca do kolegów. Wyraźnie lubi moją nagą pupę.

    Stoję oniemiała po tej informacji. Nie wierzę, że kiedykolwiek dojdzie do takiej sytuacji: 

    – Szybciej z domu ucieknę niż tutaj dobrowolnie przyjadę – decyduję w duchu.

    Paulina szarpie smycz, więc odwracam się do niej. Ubieram się, a ona cały czas ogląda mnie. 

    – Masz być u Ewy w kolejną sobotę o 16. Już wiesz, jak ubrać się. Wszystko jasne?

    – Tak – potwierdzam beznamiętnie.

    – Acha. Jeżeli będzie ta twoja koleżanka, Roksana, też ma zaproszenie. Ewa nie będzie przypominać.

    Kiwam głową, że wszystko zrozumiałam.

    Dopiero wtedy rozpina i zdejmuje mi obrożę.

    – Co za ulga! – myślę i wzdycham głęboko.

    Kiedy wzdycham, Paula spogląda na mnie z ironią i odchodzi bez słowa.

    Cały czas wspominam, jak potraktowali Jessicę, ale o tym innym razem. Na razie mam dość wrażeń i wypadów za miasto.

    *

    U Ewy jesteśmy punktualnie. Roksana prawie przebiera nogami z niecierpliwości. Taka chętna na zabawę. Zaczynam się zastanawiać, czy ona przypadkiem nie ma zadatków na nimfomankę?

    – No, wtedy to ja będę jej unikać, bo jeszcze i mnie zamęczy.

    Moje rozważania przerywa trzask zamka u drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu otwiera sama Ewa. Praktycznie półnaga! Jest podchmielona, włosy zmierzwione, szminka rozmazana, rozpięta i pomięta bluzka, wyciągnięta, a raczej wyszarpnięta ze spódniczki. Nie założyła stanika. Na gołych nogach czerwone botki bez palców na szpilce. Z przodu na całej długości buta poprzeczne paski. Wygląda to bardzo seksi. Ona nie. Chwieje się na nogach. Na szczęście w porę łapie klamkę, potem futrynę. Widać jej nagie, pełne piersi. Duże sutki przyciągają wzrok. Tam gapi się Roksi. Po chwili, z pewnym wysiłkiem, Ewa poznaje mnie i uśmiecha się przez moment.

    Stoję bez ruchu i też odpowiadam uśmiechem. W końcu to ona jest tu panią sytuacji. A ja występuję jedynie w roli zaproszonej ‘poddanej’. Roksanie nic nie wspomniałam o tresurze i moich relacjach z Ewą. Ani o pokazach w szkolnej szatni.

    – Wypierdalać! – Ewa drze się, jakby była w lesie. Patrzy surowym wzrokiem. Ma trudności z artykulacją. – Dzisiaj macie wolne! – słowa brzmią prawie jak bełkot. Próbuje machnąć prawą ręką, wielkopańskim gestem podkreślając swoją decyzję, ale odchyla się, a przed upadkiem ratuje się, drugą ręką trzymając klamkę. – Wypierdalać stąd! –

    Cofamy się nieco rażone jej krzykiem. Zaskoczyła nas agresją. Na ogół inaczej traktuje się zaproszonych gości.

    Jej krzyk nie jest dobrze słyszalny na zewnątrz, bo stoi bokiem do wejścia, a ktoś przymyka drzwi. Jeszcze tylko widzę, jak czyjaś dłoń, zza jej pleców, sięga po pierś, łapie ją i ciągnie do siebie. Męska dłoń. Męska, a nie nastolatka! Zanim zamkną się drzwi, Ewa z głośnym śmiechem pada do tyłu, łapana w czyjeś ręce. Przynajmniej dwie pary. Inne ręce trzymają i zamykają drzwi. Na pewno dojrzałej kobiety. Na pewno, bo na razie mężczyźni rzadko lakierują paznokcie i noszą kilka pierścionków.

    – Nie, to nie był alkohol. Musiała coś wąchać – jestem o tym przekonana.

    – Łoł! Niezłe powitanie… – mruczy moja zdegustowana przyjaciółka.

    *

    Wracamy. Jakiś czas idziemy w milczeniu. Wiem, że Roksana jest zaskoczona, ale i rozczarowana. Przede wszystkim rozczarowana. Może nawet wściekła? Na pewno inaczej wyobrażała sobie wieczór u mnie. W końcu przyjechała zabawić się, a nie siedzieć u koleżanki w domu, słuchając muzyki. Tyle czekała na ten weekend, napaliła się na ostrą zabawę, tygodniami żywiła się nadzieją na seksualne ekscesy, a teraz taka skucha…

    Nagle wpadłam na pomysł. Ale będzie jazda! Długo jej nie zapomni! Aż sama jestem podekscytowana! Odwracam się do niej.

    – Roksi, nie martw się. Jeszcze zaszalejesz. Tylko mi zaufaj. Będziesz zadowolona, obiecuję.

    Kiwa głową ze smutnym uśmiechem, ale i z błyskiem nadziei w oczach. Dla niej wypad do stolicy to znaczący wydatek, ale w zamian ma dwa niezapomniane wieczory ubarwiające szare, monotonne małomiasteczkowe życie pod czujnym okiem mamy. Wyrywa się stamtąd, kiedy tylko może, więc… Nie mogę jej zawieść. I nagle wpadam na niezły pomysł! No, trochę jadę po bandzie, ale Roksi na pewno ucieszy się z takiej niespodzianki.

    – Rosia, Rosiczka, jutro też jest dzień. I też zaszalejemy. Obiecuję.

    Patrzy na mnie zmartwiona. Przed chwilą obiecałam jej imprę, a już mówię o kolejnym dniu. 

    – Spoko! Powiedziałam „też”! A jutro to będzie bonus od losu! – uspokajam ją. – Najważniejsza impreza jest dzisiaj. Czekaj, tylko zadzwonię…

    Patrzy na mnie, nic nie rozumiejąc, ale tym nie zaprzątam sobie głowy. Chyba Roksanie nawet podoba się taka niespodzianka. Nic nie rozumie, nie orientuje się w moich zamierzeniach, a ja obiecuję, że i tak będzie zadowolona. Jestem dziwnie spokojna o przebieg wieczoru. I też podekscytowana. Mój optymizm udziela się Roksi. 

    Chwilę czekam z telefonem przy uchu. W końcu łączę się.

    – Cześć, jesteś w domu? (…) Jak to, „kto”? Nie poznajesz? Grażyna. (…)

    – Zapytam jeszcze raz: masz czas i ochotę? (…)

    – Świetnie! A ja mam niespodziankę. (…)

    – Jaką? No, pomyśl, pomyśl. Jeżeli skorzystasz, to masz u mnie dług. (…)

    – Dobrze, to do zobaczenia za jakieś dwadzieścia parę minut. (…)

    – Przygotuj się! Na razie… – rozłączyłam się.

    Roksana patrzy na mnie ze zdziwieniem. Czeka na jakieś wyjaśnienia. Rozmowa nie ujawniła płci osoby, który odwiedzimy. Ponieważ milczę, pyta, ale ja odpowiadam tylko uśmiechem i puszczam oko. Zamówiłam taksówkę.

    – O co chodzi, Grażka? – powtórzyła pytanie. 

    – Niespodzianka – kiwnęłam głową. Nadal uśmiecham się.

    – Nooo, hm, wiem. No, ale jaka? – przestępuje w miejscu z nogi na nogę, taka jest ciekawa.

    – Nie powiem, bo już nie będzie niespodzianki – kręcę głową. – Ale jestem zadowolona, że ty niedługo też będziesz zadowolona.

    Przekomarzamy się tak i bawimy słowami przez dłuższy czas. Z okna domu Ewy dobiegają odgłosy zabawy. Można sądzić, że „Szefowa” jest zaangażowana i solidnie zaspokajana. Jeszcze podkręcam humor Roksi kolejną niespodzianką zaplanowaną na jutro i tak trwamy na chodniku aż przyjeżdża taksówka. Wsiadamy i ruszamy pod podany adres. Roksanie nic nie mówi. No i dobrze. Po co od razu wyjawiać niespodziankę?

    Korzystam z okazji, w aucie na wszelki wypadek milczymy, i w trakcie jazdy wysyłam smsa z poleceniem i godziną spotkania. Po jakichś trzech minutach wzdycham z ulgą.

    – Jest! Udało się!

    Roksi patrzy na mnie zdezorientowana.

    – Spoko, wszystko później wyjaśnię. Ale to miłe informacje – uśmiecham się uspokajająco. Mrugam do niej.

    W mig zorganizowałam obsadę do zabawy na dwa dni! Ulżyło mi. Rosiczka będzie zadowolona.

    *

    Zapłaciłam i wysiadłyśmy z taksówki.

    – Grażynka, powiedz… – Roksana prawie błagała. Chyba była zaniepokojona. Spojrzała na blok, pod którym stałyśmy. Z trzeciego piętra z otwartych okien dudniła muzyka.

    – Spokojnie, my idziemy na znacznie bardziej wysublimowaną imprezę – uspokoiłam ją pogodnym uśmiechem.

    Weszłyśmy do bloku i na domofonie wystukałam numer mieszkania na ostatnim, dziesiątym piętrze: 109.

    – Cześć! Tu Grażyna!

    W odpowiedzi usłyszałyśmy trzaski i sygnał. Otworzyłam przeszklone drzwi. Pierwsza podeszłam do metalowych drzwi i wcisnęłam przycisk. Zjechała winda. Wsiadłyśmy. Wcisnęłam przycisk 10. piętra. Roksana patrzyła na mnie, oczekując jakiejś informacji. Uśmiechnęłam się pogodnie:

    – Przecież ostatnio też byłaś zadowolona, prawda?

    – No, tak… – patrzyła na mnie niepewnie. Jest niespokojona.

    – Ale się rozgadałaś! – mruknęłam po chwili ciszy, rozbawiona jej niepewnością. – To dzisiaj też będziesz zadowolona. Na pewno. Chociaż nie będzie takiego tłoku jak wówczas.

    *

    Radek otwiera drzwi i patrzy na nas mile zaskoczony. Roksana też jest zaskoczona, ale uśmiecha się z ulgą. Już wie, do kogo przyjechała.

    Siedzimy w fotelach, pijemy alkohol, z ekranu telewizora leci jakieś porno odtwarzane z dysku, dźwięk przyciszony. Klimat spotkania jest więc jednoznaczny. „Chujek” zabawia nas rozmową. Właściwie to rozmawia tylko z Roksaną, bo wie, że ze mną tak łatwo mu już nie pójdzie. W końcu zdobywa się na odwagę i pyta:

    – A dlaczego przyjechałyście do mnie?

    – Przywiozłam dziwkę do wyruchania – mówię wprost.

    – Grażyna! – jęknęła Roksana i patrzy na mnie niezadowolona, ale w kącikach ust błąka się uśmiech. Traktuje to jak dosadny żart. Naiwna…

    Facet gapi się zaskoczony. Głównie na mnie. W końcu trochę już mnie poznał. Ale największa niespodzianka jeszcze przed nim. O, tak…

    – Stać ciebie na takie młode ciałko? – pytam wyzywającym tonem. – Ma ładne cycki – dodaję łagodniejszym tonem. Brzmi, jakbym opisywała zalety auta. Agresywne zachwalanie przyśpiesza tempo rozmowy i transakcji.

    – To znaczy? – od razu widać, że jeszcze jest zaskoczony.

    – No, pytam. Ile zapłacisz dziewczynie za seks? Z czegoś musi żyć, nie?

    *

    Przygląda mi się. Nie jest do końca pewny, czy mówię poważnie, czy to tylko żart. I okiem konesera zerka na Roksanę. Już wiem, że połknął haczyk. Tacy jak on zawsze są łasi na ‘cielęcinkę’.

    – Ja nie biorę kasy – podnoszę dłoń. – Jestem kimś w rodzaju jej opiekunki. Dziewczyna nie zna stolicy. I dopilnuję, żebyś zapłacił – milczę przez moment, żeby wywrzeć większe wrażenie. – No, więc, jak będzie?

    – A to nie jest jakiś tani żart? Nie okaże się chłopakiem w przebraniu?

    Patrzę na niego jak na dziecko specjalnej troski. Mój wyraz twarzy chyba sporo mówi, bo facet uśmiechem stara się tuszować niezręczny żart. Kątem oka dostrzegam, że Roksi jest niezadowolona z takiej uwagi. Zawsze uważała się za kobietę, a nie za chłopczycę. Dla niej już sama wątpliwość, wyrażona w pytaniu, brzmi jak obraza.

    – Łoł! „Chujek” lubi takie gry wstępne. Podnieca się tym! – uświadamiam sobie. Mimo wszystko staram się nie okazywać zaskoczenia. W końcu mężczyźni to wzrokowcy. Ciężkie westchnienie podkreślam jeszcze przesadnym grymasem niezadowolenia.

    Facet wydaje się dobrze bawić naszym kosztem. Wie, że teraz ma przewagę. Patrzy na nas i czeka aż zaproponujemy coś. Rozsmakowuje się w tej sytuacji. To my prosimy, oferujemy. On się zgodzi lub nie.

    Nie chcę mu zbyt długo dawać satysfakcji. Odwracam się więc do przyjaciółki i mówię głośno:  

    – No, dobrze. Oksi, pokaż mu biust.

    Dziewczyna, nieco zaskoczona poleceniem, ale rozumiejąca sytuację, kiwnęła głową i rozpina dwa guziki bluzki. Potem jeszcze jeden i spokojnymi ruchami dłoni rozsuwa bluzkę. Nie założyła stanika. Cofa ramiona, prostuje się, opiera ręce na podłokietnikach fotela. Jest wyzywająca, odważna, ale prezentuje się świetnie.

    – Przewidująca – podsumowuję jej decyzję.

    Roksi jest podniecona. Brodawki lekko sterczą, a sutki świetnie kontrastują z jasną skórą piersi. Prawie płaski brzuszek podkreśla urodę sterczących, pełnych piersi. Ich jędrność to kolejna zaleta zanikająca z upływem lat. Na to jeszcze ma czas. Patrzy na mnie, więc kiwam głową. Niepewnie spogląda na Radka. Facet z lekkim uśmiechem przygląda się prezentacji.

    – Jasne, nie takie ciała oglądał – domyślam się. Znowu spoglądam na koleżankę i głośno mówię:

    – Roki, a teraz rozsuń nogi i podnieś spódniczkę. 

    Dziewczyna jest zaskoczona. Patrzy na mnie pytającym wzrokiem, jakby chciała upewnić się, że dobrze usłyszała. Chyba zamierza coś powiedzieć, ale zamyka usta i z ociąganiem wykonuje moje polecenie.

    – Pokaż mu cipkę – przymykając oczy, uspokajająco kiwam głową.

    Roksana odchyla majtki na bok. W milczeniu patrzymy na delikatne, różowe wargi. Momentami połyskują. Są wilgotne! Na tle ciemnych ciuchów i czarnych majteczek kontrast barw robi wrażenie nawet na mnie. Facet pochyla się, chcąc lepiej obejrzeć ten nieoczekiwany widok. Wykonał taki ruch, jakby chciał sięgnąć dłonią do krocza dziewczyny, ale zdążył się powstrzymać. Roksi lekko poruszyła nogami i prawą odsuwa bardziej w bok. Wargi rozsuwają się…

    – Starczy! – reaguję, zanim facet spuści się w spodnie. Dziewczyna puszcza majtki, które zakrywają krocze. Zsuwa nogi, wygładza spódniczkę. Koniec przedstawienia. Nastrój prysł. Ale klimat pozostał… Znowu słyszymy dźwięk filmu. Oddychamy.

    *

    – Zgoda, chętnie skorzystam – cedzi słowa, chrząka, patrzy na moją przyjaciółkę i podaje kwotę. Szału nie ma, ale zgadzam się. Ona też powinna być zadowolona.

    Rosiczce z wrażenia rosną oczy! Proponowana kwota pewnie jest znacznie większa niż oczekiwała. Pierwszą kwotę powinno się negocjować, ale… Widzę jej radość, otwarte usta, więc już po negocjacjach. Pewnie nie sądziła, że za uprawianie seksu tyle otrzyma. Tempo rozmowy i treść zaskakują ją, ale rezultat jest bardzo obiecujący. Cieszy ją zbliżający się seks i spory zarobek. W każdym razie na biednego nie trafiło. „Chujek” na pewno będzie zadowolony.

    – Tylko potem nas odwieziesz – zaznaczam.

    – O, nie – uśmiecha się i kręci głową. – Już piłem, ale zapłacę za taksówkę. Jakieś ograniczenia?

    – Nie, za taką kwotę masz pełny dostęp. Bez ograniczeń, ale tak gdzieś przez dwie godziny – kątem widzę, jak Roksanie wypogadza się twarz. Też nie chce mi się siedzieć tu zbyt długo. – Dziewczyna lubi i zrobi wszystko. Oczywiście, daruj sobie mocne bicie – mój głos brzmi stanowczo, ale w końcu negocjuję za moją przyjaciółkę.

    „Chujek” kiwa głową z zadowoleniem. Niby słucha mnie, ale patrzy tylko na Roksanę. Wzrokiem smakuje dokonaną transakcję. Dziewczyna siedzi wyprostowana. Stosunkowo tanim kosztem i bez ryzyka facet dostał ładną nastolatkę do ruchania. I to bez ograniczeń! Wie, że interesy ze mną są dla niego opłacalne. Jeszcze nie wie, że tylko do czasu.

    – A ty, „Chu…”, ehm, Radek, chcesz ją tylko dzisiaj, czy miałbyś ochotę na kolejne spotkania? – kuję żelazo póki gorące. – Dziewczyna nie jest w pełni dyspozycyjna. Wiadomo, spoza Warszawy, ale terminy można uzgodnić.

    – Najpierw zobaczę, co potrafi. Wtedy zdecyduję – „Chujek” brzmi, jakby myślał nad odpowiedzią od tygodnia. I gapi się na nią. Od razu widać, że za chwilę kutas sam mu wystrzeli.  

    Nie komentuję jego mądrości. Każda potrafi obciągać i rozkładać nogi, a ten zabiera się do tematu, jakby chciał selekcjonować ekipę do lotu na Marsa.

    Roksana nadal patrzy na mnie zaskoczona. Próbuje tuszować swoje zaskoczenie i radość. Pewnie rzuciłaby się mi na szyję, gdyby nie okoliczności. Zarobi dzisiaj tyle, że zwróci się koszt wyjazdu do Wawy i starczy jeszcze na kilka kolejnych wyjazdów. Albo da mamie te kilka setek… Dla nich to naprawdę duża kwota.

    Mam coraz lepszy humor. Roksi będzie miała gdzie dorabiać. A gdyby „Chujek” stawiał się albo zaczął oszczędzać, to… To mam argumenty, które szybko skłonią go do zmiany decyzji. Szeroko uśmiecham się. Ale wyłącznie w myślach.

    – Wówczas „jego świat zmieni się. I nigdy już nie będzie taki sam…” – cytuję sobie zasłyszany albo przeczytany tekst. Już dłużej nie mogę. Delikatnie uśmiecham się do obojga. Dla Roksany mój uśmiech jest jak nieme wsparcie. „Chujek” nic nie rozumie, ale tym nie przejmuję się. Niech łudzi się, że jestem uprzejma.

    Przed nim jeszcze tyle wrażeń… Trochę mi go szkoda.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Upokorzona Asia cz. 1.

    Asia zawsze była grzeczną, wzorową uczennicą. Była najlepsza praktycznie z każdego przedmiotu w szkole, zdobywała medale sportowe i wygrywała wszystkie konkursy plastyczne. Inne dziewczyny zazdrościły jej tego, że skupia na sobie całą uwagę.

    Jedyne, co Asi nie wychodziło, to nawiązywanie kontaktu z rówieśnikami. Dziewczyny jej nie lubiły, a chłopcy ją ignorowali – choć była ładną, niską i szczupłą brunetką z gęstymi lokami i jasną, delikatną twarzą, ubierała się zazwyczaj w luźne, niezbyt seksowne ciuchy.

    Koleżanki z klasy nie zapraszały Asi na domówki ani imprezy urodzinowe. Dziewczyna pogodziła się ze swoim losem i starała się nie okazywać zainteresowania opowieściami koleżanek z imprez, choć z tego powodu nieraz płakała przez pół nocy.

    W końcu pewnego razu Asia dostała na facebook’u zaproszenie na osiemnastkę najprzystojniejszego chłopaka w klasie – Michała. Postanowiła, że zrobi wszystko, żeby na imprezie wzbudzić sympatię dziewczyn z klasy oraz zainteresowanie chłopaków.

    Asia wydała prawie wszystkie oszczędności na fryzjerkę i obcisłą, czarną sukienkę. Kupiła butelkę wódki i pojechała taksówką na miejsce imprezy.

    Urodziny odbywały się w niedużym drewnianym domku na skraju lasu. Po imprezie solenizant z paroma najlepszymi znajomymi planował spędzić w domku jeszcze parę dni, pijąc i paląc jointy.

    Na imprezie plan Asi zdawał się działać – dziewczyny piły z nią alkohol i śmiały się z jej żartów, chłopcy uśmiechali się do niej i przynosili jej drinki. Asia, która nigdy wcześniej nie piła alkoholu, nie zauważyła nawet kiedy urwał jej się film…

     

    Obudziła się z potwornym bólem głowy, a w zasadzie całego ciała. Dłuższą chwilę zajęło jej zorientowanie się, że nie może się ruszyć i nic nie widzi. Była skulona w kłębek zamknięta w czymś na kształt drewnianej skrzyni, całkiem nago. Całe ciało miała pokryte lepką, śmierdzącą substancją.

    Dziewczyna nigdy w życiu nie miała kaca, ale słyszała, jak nieprzyjemne jest to uczucie. Dzwoniło jej w uszach, strasznie chciało się jej pić, a gardło potwornie ją piekło. W dusznej skrzyni ledwo mogła złapać oddech. Dopiero po paru minutach zwróciła uwagę na potworny ból w kroczu i pupie. Pomału uświadamiała sobie, że w nocy odebrano jej dziewictwo, a one nawet tego nie pamięta.

    Asia napierała nogami na ściany skrzyni, ale te nie chciały ustąpić. Czas mijał jej niezwykle wolno, czuła się, jakby od jej przebudzenia minął cały dzień, mimo iż w rzeczywistości upłynęły zaledwie dwie godziny.

    Wtedy usłyszała odgłosy. Najpierw otwierane drzwi, potem kroki wielu osób i rozmowy. Chciała zawołać o pomoc, ale nie była w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku. Odgłosy po chwili stały się donośniejsze i Asia mogła rozpoznać, że dwie osoby rozmawiają nad skrzynką, w której jest zamknięta.

    – Zapomniałem o tej małej suce – usłyszała głos Adama.

    – A ja przez pół dnia myślałam, co będziemy z nią robić – to był głos Marty, dziewczyny Adama uchodzącej za najseksowniejszą dziewczynę w szkole. – Cieszę się, że postanowiłeś tych kilka dni w tym domku spędzić tylko ze mną.

    – Z tobą i z nią – Asia poczuła, że ktoś kopnął w skrzynkę.

    – Ona jest tylko naszą zabawką, pamiętaj o tym, skarbie – Marta zachichotała.

    – Myślisz, że się obudziła?

    Górna ścianka skrzynki otworzyła się. Asia wypełzła z niej i głęboko zaczerpnęła oddechu. Jej nogi były jak z waty.

    – P… pić… – zajęczała.

    – Bierz ją do łazienki, umyjemy sukę – powiedziała Marta.

    Adam chwycił Asię za włosy i zaciągnął do łazienki. Praktycznie wrzucił ją do wanny. Dziewczyna nie mogła się ruszyć. Chłopak wziął końcówkę prysznica, nakierował ją na Asię i odkręcił lodowatą wodę. Ona krztusiła się i trzęsła z zimna. Po chwili Adam zakręcił wodę, a Asia przyłożyła twarz do dna wanny i zaczęła spijać to, co spływało do odpływu – wodę z kawałkami zaschniętej spermy, która wcześniej była przyklejona do jej ciała.

    – Czemu to się dzieje? – spytała Asia, gdy nie suszyło jej już aż tak w gardle.

    – Wszyscy mieli cię już dość, Asiu – powiedziała Marta. – Wczoraj upiliśmy cię i wykorzystaliśmy, a potem namówiłam Adama, żebyśmy się z tobą pobawili jeszcze przez parę dni. Oczywiście możesz odmówić, ale ostrzegam, że mamy masę zdjęć z wczorajszej imprezy. Takich zdjęć, na widok których twoja matka wyrzuciłaby cię z domu.

    Asia nigdy jeszcze nie czuła się tak upokorzona. Chciała wrócić do domu, ale dobrze wiedziała, że nie może – gdyby jej religijna matka zobaczyła, do jakiego stanu doprowadziła się jej córka, wściekłaby się tak, jak jeszcze nigdy.

    Wszystko ją bolało, ale coraz lepiej rozumiała, że to dopiero początek jej cierpienia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zielony Baczek
  • Bardzo grzeszna corka

    Facet o dużym apetycie seksualnym ma bardzo wiele fantazji. Jedne są po to by je realizować, a inne tylko po to by pozostały fantazjami. Prawdziwa rozterka wewnętrzna zaczyna się wtedy, gdy te drugie zaczynają się realizować. Wtedy podniecenie miesza się ze zdrowym rozsądkiem i już nie wiesz czy możesz sobie na to pozwolić czy nie, czy to jest dobre czy złe. Nie pomaga w decyzji argument, że skoro zadowala obie strony to musi to być to pozytywne zjawisko. Coś, czego bardzo pragniemy zazwyczaj ucieka nam jak przysłowiowy króliczek pozostając nieosiągalne, a coś co jest fantazją od czasu do czasu wręcz zapomnianą, na której spełnieniu kompletnie nam nie zależy, której wręcz nie chcielibyśmy by się spełniła potrafi dogonić nas postawić pod ścianą i doprowadzić do tego by się zrealizowała.

    To była właśnie jedna z takich fantazji, powstała bardzo niewinnie zanim stała się Tabu. Najpierw były fantazje o młodszych dziewczynach, potem o koleżankach córki, by na końcu stać się fantazją o córce. Fantazją nie po to by ją realizować, ale po to by czasem rozładować się lub pobudzić. Co zrobić, że czasem właśnie takie nieprzyzwoite Tabu potrafi podniecać najbardziej.

    Mam 40 lat, a moja córka Magda ma prawie 19. Swój wygląd na pewno odziedziczyła po matce, ale jeśli chodzi o temperament i apetyt na seks to ciężko stwierdzić. Zarówno ja jak i moja żona uwielbiamy seks, lubimy realizować swoje pragnienia i wprowadzać różne urozmaicenia. Może ta lekka rozwiązłość seksualna tworzyła u nas w domu taką atmosferę, że jeżeli chodzi o seks to nie ma tematów Tabu. Bardzo często flirtowaliśmy z żoną 
    i rozpoczynaliśmy gry wstępne nie oglądając się na to czy córka nas widzi i słyszy, wiedząc, że to rozumie i akceptuje.

    Zanim się obejrzałem Magda zaczynała się wpraszać w moją grę wstępną z żoną, ale na początku wydawało mi się to być bardzo niewinne i nieznaczące, dopiero teraz rozumiem, że w ten sposób próbowała zwrócić moją uwagę na siebie, jako kobietę a nie, jako córkę. Pewnego razu podczas przygotowywania śniadania przez moją żonę ubraną w kusą koszulkę nocną (oczywiście bez bielizny pod nią), zszedłem z sypialni już ubrany 
    i przygotowany do wyjścia do pracy (zawsze chodzę w koszuli bez krawata, eleganckie spodnie i buty, jak jest chłodno to z marynarką) podszedłem do żony dałem jej klapsa 
    w tyłeczek, a potem lekko uszczypałem w pośladek, mówiąc do uszka lekko ściszonym głosem, ale nie szeptem “Suczka nie gotowa?”, Wtedy ona odpowiedziała frywolnie tak jak to lubiła “Na Ciebie zawsze jestem gotowa, a do pracy zaraz się pozbieram”. Po czym dałem jej całusa w usta, następnie policzek, szyję i ramię, jedną ręką przesuwając po piersi 
    i ściskając za sutki. Nie wiedziałem, że Magda stała za mną i obserwowała całe zdarzenie. Jeśli bym o tym wiedział nie spowodowałoby, że powstrzymałbym się od flirtu, ale byłby on trochę mniej wulgarny. 

    Wtedy też, usłyszałem za plecami jej głos “A ja ? Czy wyglądam na gotową  – powiedziała to z lekkim uśmiechem, Czy też dostanę całusa na dzień dobry?”

    Choć czasem potrafiła sobie głośno żartować z naszych flirtów, to chyba był pierwszy raz, gdzie niby przez przypadek a jednak specjalnie użyła każdego z tych słów. Był całus jakby sugerując, że ma być w usta a nie, że buziak w policzek. Pytanie czy wygląda na gotową – było jakby zaproszeniem, co potwierdzał ten uśmiech. W tym momencie, też nic nie skomentowałem tylko dałem buziaka w policzek i poszedłem w stronę stołu by usiąść i zająć się śniadaniem. Komentarz puściła za mnie moja żona Asia, tak jakby doskonale rozumiejąc, o co chodziło. Skoro już słyszała, tekst o Suczce to nie było konieczności udawania, więc kontynuowała w ten deseń. “Ojciec ma tylko jedną Suczkę, więc możesz liczyć na buziaka zamiast całusa, a Twój strój jest nie na tą porę roku, bo zmarzniesz jak tak wyjdziesz do szkoły.”  Miała na sobie mini, prowokujące rajstopy imitujące pończochy oraz koszulkę z odkrytymi częściowo plecami. Był już koniec września, a pogoda ostatnio była bardziej jesienna niż z końca lata. Wtedy spojrzała na mnie licząc, że będę miał odmienne zdanie, w końcu wiedziała, że lubię dziewczyny w bardzo krótkich mini, wysokich szpilkach, pończochach, generalnie w lekko prowokującym wyglądzie. Odparłem “Wyglądasz, ładnie,  ·w ostateczności mogę podwieźć Ciebie pod szkołę byś nie zmarzła, ale doskonale wiesz, że potem będzie Ci zimno, więc może ten stój jednak zachowasz na inną okazję?” Próbując niewinne odbić piłeczkę lekkiego flirtu dorzuciłem “ A poza tym, jak dla mnie wyglądasz na gotową” i uśmiechnąłem się. Magda sprawdziła czy mama widzi jej twarz teraz i wypowiedziała coś nie wydając dźwięku a ruszając tylko samymi ustami. Po czym szybko odwróciła się i poszła się przebrać. Nie rozpoznałem wtedy, co powiedziała, ale po czasie dotarło do mnie, że było to słowo “Suczką”. Ale to nie możliwe było przecież, nie mogło to brzmieć, że sugeruje bycie gotową Suczką dla mnie. Zbijając moje myśli dodała, „Ale liczę, że i tak mnie podwieziesz”. 

    Po kilku tygodniach Asia zwróciła mi uwagę, że widziała jak Magda podglądała nas przez niedomknięte drzwi sypialni, kiedy pieprzyliśmy się nie tylko na łóżku. Zazwyczaj zamykaliśmy drzwi w sypialni na klucz by nam nie przeszkadzano, ale wtedy Magda miała być na imprezie, więc się nie ograniczaliśmy. Musiałem powiedzieć, że stał się to trochę nasz fetysz, kręciło mnie to, że ktoś na nas patrzy. Postanowiłem wręcz specjalnie nie domykać drzwi, nie rozczarowałem się. Kolejnego wieczoru tym razem ja już ją widziałem, jak zaglądała do nas. Posuwałem wtedy, dużo mocniej Asię by głośniej jęczała. Po kilku razach, Magda stała się bardziej odważna w swoim zachowaniu, Nie tylko stała ukradkiem za drzwiami, ale i zaglądała do pokoju tak by było ją widać, ale tylko wtedy, gdy właśnie 
    w stronę drzwi ja byłem zwrócony twarzą. Chyba po prostu chciała być zauważona. I stało się – raz ją zobaczyłem a ona mnie. Wchodziłem właśnie kutasem do gardła Asi, a ona przekroczyła próg drzwi i pokazała mi się. Ja patrzyłem na nią a ona na mnie. Miała na sobie bardzo mało zakrywającą koszulkę nocną. Taką z dużym dekoltem cieniutkimi ramionkami, gołymi plecami i lekko zakrywającą pośladki. Koszulka była satynowa, więc bez trudu można było dostrzec sterczące pod nią sutki, z resztą mocno wycięty dekolt pokazywał wiele. Patrzyłem na nią a ona na mnie. Przytrzymywałem głowę Asi, kiedy mi obciągała, by nie widziała jak stoi za nią Magda i prowokuje. Byłem tak bardzo podniecony, że wręcz napierałem na Asię, by brutalnie skarcić kutasa, który ewidentnie był bardzo sztywny a widok frywolnej córki go jeszcze bardziej podniecał. Magda oblizała usta, po czym lekko uniosła przód koszulki by odsłonić szparkę, jednocześnie obracając się i wypinając tyłeczek. Jej szparka była goła, a po lekkim nachyleniu pokazała się również goła dupcia. Do tego nie musiała podnosić koszulki wystarczyło lekkie pochylenie a koszulka odsłoniła pośladki a szerzej rozstawione nogi pozwoliły zobaczyć cipeczkę pomiędzy nimi. Dopiero jak to zrobiła zauważyłem, że w tyłeczku jest plug analny, a ze szparki wystaje sznureczek od kuleczek. Dałem znać Asi, że musi trochę zwolnić tempo, gdyż ten widok tak na mnie działał, że byłem bliski wystrzelenia ciepłą spermą do jej ust, a przecież to był dopiero początek zabawy.

    Gdy Asia wyjechała na dwutygodniową delegację, sprawy nabrały rozpędu. Magda, zaczęła podczas kąpieli nie zamykać drzwi do łazienki. Starałem się nie zaglądać, ale skoro rzuciła mi tą rękawicę, to i ja nie zamykałem drzwi podczas kąpieli. Ona była jednak bardziej bezpośrednia, nie zamierzała mnie podglądać ukradkiem, ale kilkukrotnie wparowała do łazienki udając, że nie wiedziała, że jestem w niej. Ja oczywiście stałem nago za całkowicie przeźroczystą szybą prysznicową, a mój kutas reagował mocno podnosząc się do góry i stercząc prowokująco. Nie zamierzałem go zasłaniać, przecież weszłaby go zobaczyć, a ona spoglądała na niego tak bym to widział, po czym powoli wychodziła z łazienki. 

    W piątek, rano zapytała mnie czy możemy urządzić sobie we dwoje wieczór filmowy, oczywiście zgodziłem się nie miałem żadnych planów. Przypomniała mi też, że ma już 18 lat i chciałaby napić się szampana, obiecałem go kupić. W drodze z pracy do domu, dostałem od niej sms, że na laptopie w salonie ma wybrane kilka pozycji, żebym z nich wybrał coś do oglądania i przełączył to na TV, a ona się “… ogarnie po całym dniu”. Wszedłem do domu, laptop leżał tak jak mówiła, poszedłem na górę, drzwi do jej pokoju były otwarte, więc dyskretnie zajrzałem starając się by mnie nie zobaczyła. Ewidentnie szykowała się, ale nie na wieczór filmowy z ojcem, ale na frywolną randkę. Miała założone pończochy kabaretki samonośne, przygotowane do założenia stały wysokie szpilki na platformie z przodu. Nie miała na sobie majteczek, czyżby nie zamierzała ich wkładać, pomyślałem. Miała założony otwarty biustonosz, taki by piersi były całe odsłonięte, a on tylko służył tylko do podtrzymania, by sterczały i prowokowały twardymi sutkami. Na łóżku leżała też krótka rozkloszowana mini spódniczka w szkocką kratę oraz top wiązany z przodu. Poszedłem i ja się przebrać. Pod materiałowe spodnie nie zakładałem bielizny, a na górę założyłem tylko lnianą koszulę na guziki nie do końca dopiętą, tak by widać było mój owłosiony tors. Tak boso zszedłem do salonu i wybrałem dwa filmy jeden z jej katalogu, a drugi z mojego. Moją propozycją był film erotyczny. Gdy usłyszałem stukot obcasów na schodach odwróciłem się. Mini była tak krótka, że było widać połowę paseczka pończoch, a na jej twarzy malował się uśmiech widząc jak jej frywolny strój działa na mnie. Powiedziałem jej, że wybrałem dwa filmy i niech puści ten, który bardziej jej przypadnie do gustu, a ja naleję szampana, do którego dodałem zmrożoną truskawkę. W tym momencie jakby na ostudzenie dostałem sms od żony, już myślałem, że będzie to upomnienie by nie dać się uwieść córce, ale Asia napisała: “Magda wysłała mi swoje zdjęcie jak się ubrała na wasz wieczór filmowy, z pytaniem czy się zgadzam. Znając Ciebie wiem, że kutas aż Ci już sterczy. Proponuję małą wymianę, ja dostanę od Ciebie wolną rękę na weekendowe pieprzenie, a Ty dostaniesz ode mnie zgodę na posmakowanie tej młodej Suczki”. To był ten czas decyzji. Widziałem, że Magda czekała na moją reakcję a potem na sms od mamy. Odpisałem “Dziękuję Suczko, życzę ostrego posuwania”. Po chwili rozległ się dzwonek sms przychodzącego do Magdy. Zobaczyłem uśmiech na jej twarzy, po czym odłożyła telefon i spytała “Jak wyglądam? ”.  Uśmiechnąłem się, mówiąc “wyglądasz na gotową”, a ona dodała “uległą i frywolną Suczkę”. Podszedłem podając jej szampana a mój kutas tak sterczał, że robił namiot z nogawki spodni. Nie zawiodłem się wybrała oczywiście film erotyczny. Usiadłem obok niej a Ona popijając szampana położyła swoje nogi na moich udach. Kiedy dotknąłem je dłonią, rozchyliła uda bym miał łatwy dostęp do szparki. Gdy do niej dotarłem ociekała wręcz soczkami, a w dupcię miała wsunięty plug, co było jasnym sygnałem, że jest gotowa również na ten rodzaj seksu. Oglądaliśmy, więc film, a ja masowałem jej szparkę. Pojękiwała mi do uszka, wsunąłem więc w nią paluszki. Była tak mokra, że zacząłem od dwóch. Po chwili nie mogłem już skupić się na filmie, myślałem tylko o tym by skosztować jej szparki. Położyłem się na plecach, a Magda usiadła na mojej twarzy. Językiem najpierw oblizałem wargi sromowe od góry aż po klejnocik plugu analnego, który właśnie w niej tkwił. Była tak napalona, że język bez trudu rozchylał wargi i oblizywał mokrą cipeczkę, kiedy dotarłem do dziurki złapałem ją za pośladki dłońmi i docisnąłem do siebie tak by głębiej wbić języczek, po którym jej pyszne soczki spływały mi do buzi. Jęknęła i zaczęła miarowo pracować biodrami przód tył. Teraz zassałem jej wargi ustami spijając wszystkie soczki, od których była mokra łechtaczka. Wróciłem do wzgórka i języczkiem pieściłem “ziarenko”. Poczułem wtedy jak zaczyna raptownie zaciskać uda, a dreszcze powoli przechodzą przez jej ciało. Odgięła się w łuk, a moje dłonie z pośladków przeszły na cycki. Rozwiązałem top i chwyciłem za piersi między palcami jednocześnie ściskając sutki, a następnie docisnąłem ją w dół do mojej twarzy. Przy każdym muśnięciu języczkiem po łechtaczce drżała, więc aby wydłużyć tą chwilę częściej pracowałem samymi ustami zasysając jej wargi. Gdy już czułem jak bardzo wije się 
    z podniecenia a jej dłonie zaciskają się na mojej głowie, mocniej i brutalniej zacząłem pracować językiem. Teraz już nie było jęku, ale krzyk. Wiedząc, że już jej odporność na ból się zmieniła, bo orgazm przechodzi przez jej ciało, przestałem ściskać piersi, ale zacząłem mocno ciągnąć za same sutki. Drżała jęcząc z rozkoszy, a soczki z jej szparki zaczęły mocno wyciekać, przesunąłem się, więc ze wzgórka do dziurki i wepchnąłem mocno w nią język. Orgazm był tak silny, że zacisnęła na mnie uda nie pozwalając wykonać ruchu. Po chwili wyszedłem z pod niej i spojrzałem na jej twarz. Miała mocno zamglone spojrzenie i nie była już tak napięta jak przed chwilą, a rozluźniona. Złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do sypialni. Doskonale wiedziała, co ma robić. rozpięła mi spodnie, które już były wilgotne od ejakulatu wyciekającego ze sterczącego kutasa. Oblizała językiem główkę a skóra z kutasa od razu zsunęła się dalej. Zassała go do buzi i omiatając języczkiem główkę przesuwała się po nim ustami w przód i w tył. Dłonią masowała moje jądra. Tym razem ja już byłem blisko wytrysku, złapałem ją za głowę i odciągnąłem od siebie i poprosiłem ją by położyła się na łóżku. Położyła się na plecach i rozłożyła szerzej nogi jakby zapraszając mnie. Wszedłem pomiędzy jej uda a mój sterczący kutas obijał się o nie podczas zbliżania. Nachyliłem się nad nią i przybliżyłem ustami, a ona ręką dociągnęła mnie do siebie i bardzo łapczywie zaczęła całować. Wsunąłem w jej usta języczek, i pozwalałem jej robić to samo.  Potem przeszedłem ustami na policzek, uszko, szyję, dekolt. Dużo czasu poświęciłem całowaniu 
    i ssaniu piersi. Magda wiła się niecierpliwe pode mną. a mój penis drażnił ją obijając się o cipkę. Cofnąłem się uniosłem jej seksowne nogi do góry i rozkładając na bokach położyłem na swoich ramionach (tak jak w pozycji nogi na pagony). Nakierowałem kutasa na jej mokrą szparkę i powoli, ale jednostajnym ruchem napychałem go. Była jak dla mnie trochę za bardzo ciasna, ale była tak mokra, że ten poślizg sprawiał, iż nie miałem większych kłopotów by się w nią wbić. Jęczała, a ja czułem jej każde drgnięcie, każdy oddech na główce swojego kutasa przesuwającego się coraz głębiej i rozpychającego ścianki macicy. Po kilku ruchach, znów drżała a ja czułem jak po niej przesuwają się dreszcze orgazmu. Przełożyłem, więc jej nogi na moje jedno ramie, wtedy ściśnięte uda jeszcze mocniej zaciskały kutasa. Dzięki temu, że nosiła kuleczki gejszy była bardzo mile wymasowana i wyrobiona w cipce. Teraz rozpocząłem brutalniejsze posuwanie. Przyspieszyłem tempa i raz po raz nabijałem się na nią. Byłem bardzo blisko tryśnięcia, więc wyciągnąłem kutasa i zastygłem w lekkim bezruchu. Nie chciałem tak szybko skończyć, nie w tej dziurce i nie tej pozycji. Poprosiłem ja by zmieniła pozycję na klęczącą, zamierzałem posuwać ją  jak suczkę w pozycji na pieska. Rozstawiłem jej szeroko nogi i od tyłu ustawiłem się pomiędzy jej udami. Wyciągnąłem plug z jej dupci, a na mokrego od jej soczków kutasa nalałem jeszcze żel do seksu analnego. Zacząłem delikatnie, choć była już idealnie rozciągnięta. Najpierw pchnięcie za pchnięciem wchodziłem w nią przytrzymując za pośladki. Potem nachyliłem się nad nią i jedną rękę wsunąłem pod spód by pieścić jej cipeczkę przy posuwaniu dupci. Jak czułem, że znów drży i jest bliska orgazmu przyśpieszyłem tempo, bo również byłem gotowy by skończyć. Teraz rżnąłem ją już jak Sucze w dupcię a moje jądra obijały się o jej szparkę po każdym pchnięciu. Doszedłem zaraz po niej. Ona opadła na piersi i brzuch a ja na nią, a mój kutas lekko wibrował tryskając spermą w jej dupcię. Jedną dłonią złapałem za jej pierś i ściskając tak leżeliśmy przez chwilę. Choć trysnąłem w nią obficie, to kutas lekko zmiękł, ale nie przestał być jeszcze sterczący. Gdy go wyciągałem z niej, sperma wylewała się z dupci i ociekała po szparce na pościel. 

    Nie był to nasz ostatni seks tej nocy ani tego weekendu. Magda ma ogromny apetyt na seks tak jak ja i po jednym wieczorze “filmowym” jej apetyt rozbudził się jeszcze bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oriusz
  • Niewyzyty sasiad i mloda ja

    Ostatnie dni wakacji upływały mi na błogim lenistwie, przez poprzednie dwa miesiące zdążyłam się wybawić, byłam na obozie nad morzem, z rodzicami w górach, odwiedziłam też dziadków na wsi. Teraz sen z powiek spędzała mi nowa szkoła, do której miałam się wybrać już za parę dni, 1 września, egzamin poszedł mi wyjątkowo dobrze, więc dostałam się do wymarzonej szkoły, jednak stres pozostawał, szczególnie, że nie znałam tam nikogo.

    Tego dnia mama obudziła mnie stosunkowo wcześnie rano, rodzice wybierali się na jakąś bardzo ważną kilkudniową konferencję, chciała, żebym zjadła z nimi śniadanie, a w międzyczasie mówiła mi gdzie są pieniądze, że mam jeść, nie wychodzić po 21 i takie tam głupoty. Mówiła to bardzo szybko, bo razem z ojcem już byli spóźnieni. W końcu wyszli, a ja odetchnęłam z ulgą, szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać, aż zostanę sama na te parę dni. Podśpiewując wesoło rozebrałam się i poszłam wziąć poranny prysznic. Po wszystkim wróciłam do swojego pokoju, nie wytarłam się nawet dokładnie, w ten upał i tak wszystko wysycha w kilka minut. Stanęłam przed lustrem i przyjrzałam się sobie, byłam bardzo dumna z moich piersi, przez ostatni rok bardzo mi urosły, nie były przesadnie duże, po prostu idealny rozmiar – pomyślałam sobie obserwując małe, różowe sutki i duże, dumnie sterczące do przodu piersi. Martwiły mnie trochę białe ślady w okolicach piersi i bikini, ale przecież nie było mowy, żebym na obozie opalała się nago. Jakby dla kontrastu delikatnie było mi widać również żebra. Piersi nie były moim jedynym atutem, nie miała doświadczenia z chłopcami, byłam raczej zbyt nieśmiała, ale wiem, że się im podobałam – blondynka, średniego wzrostu, szczupła, o ładnej buzi, nawet nogi, pomimo mojego niedużego wzrostu, były proste i ładne.

    Odsunęłam się od lustra, wzięłam łyk wody, założyłam stanik i miałam zamiar podejść do szuflady, aby wyjąć majtki, gdy zadzwonił mój telefon. W wielkim skrócie – dzwoniła mama, zaraz będą z powrotem, bo ojciec zapomniał jakieś bardzo ważnej aktówki, a że byli już spóźnieni, to mam z nią natychmiast zejść na dół, a oni zaraz podjadą pod blok. Pobiegałam do salonu (cały czas jedynie w tym nieszczęsnym biustonoszu), znalazłam aktówkę, wróciłam do swojego pokoju i szybko wyjęłam z szuflady krótkie spodenki, były już na mnie trochę za małe, ale miała wyjść z domu tylko pod klatkę na pół minuty, nie miałam nawet czasu zakładać majtek, to tylko pół minuty. Na górę założyłam biały t-shirt, do tego różowe skarpetki stopki, tenisówki i biegiem po schodach znalazłam się na dole.

    Rodzice podjechali, wzięli aktówkę, znowu mówili coś o tym, abym na siebie uważała. Spokojnie wjechałam windą na swoje piętro, stanęłam przed drzwiami i wtedy aż zaklęłam na głos, chociaż nigdy tego nie robię. Wybiegając z mieszkania zostawiłam tam klucze, drzwi się zatrzasnęły. Po chwili przeklęłam drugi raz, nie wzięłam ze sobą również telefonu, więc nawet nie mogę zadzwonić do rodziców, aby wracali.

    Mogłam pójść do któregoś z sąsiadów, albo zaczepić kogoś na ulicy i poprosić o pożyczenie telefonu, ale szczerze wątpię, by rodzice rzucili wszystko i wrócili z kluczami. W końcu od czego jest babcia, ona miała zapasowy komplet i na pewno kazaliby mi się do niej wybrać. Mieszkała dzielnicę dalej, problem był tylko taki, że tego dnia była jeszcze u mojej cioci w innym mieście, wiedziałam jednak, że wraca w południe, także wystarczy, że przeczekam te trzy godziny i będę mogła pójść do niej po klucze.

    Godzina czekania upłynęła mi bardzo wolno, było strasznie gorąco i krępował mnie brak majtek oraz bardzo krótkie spodenki, więc siedziałam na klatce schodowej, gdzie było przyjemnie chłodno i gdzie praktycznie nikt nie chodził. Oczywiście jednak coś musiało pójść nie tak, po godzinie poczułam, że strasznie chce mi się siku, a po półtorej godziny, że już dłużej nie wytrzymam. Cóż było robić, wyszłam z bloku i udałam się do pobliskiego parku, o tej porze było tam tylko trochę matek z dziećmi, poszłam w ustronne miejsce i zrobiłam swoje, z olbrzymią ulgą podciągnęłam spodenki i szybkim krokiem udałam się w stronę bloku. – musi mi być widać pół tyłka – pomyślałam zażenowana widząc, jak krótkie są spodenki. Podczas siusiania odnosiłam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, ale szybko wybiłam sobie ten pomysł z głowy.

    Wróciłam na swoje piętro, jeszcze godzina i przyjedzie babcia, dojdę do niej w jakieś 20 minut, więc jeszcze tylko 40 minut bezczynnego siedzenia i odzyskam klucze. W tym momencie usłyszałam, jak winda zatrzymuje się na moim piętrze i wysiada z niej nasz sąsiad Tomek z piętra. Miał około 55-60 lat, był wysoki, miał spory brzuszek, czasami lekki zarost na twarzy. Wpadał do nas raz na parę miesięcy, gdy pożyczali sobie z ojcem jakieś sprzęty, nie znałam go i nigdy nie rozmawiałam z nim poza grzecznościowym “dzień dobry”, mimo to on zawsze uśmiechał się na mój widok. Sąsiad wysiadł z windy, miał wejść na piętro, ale odwrócił się i dostrzegł mnie siedzącą na schodach.

    – Cześć Julka, dlaczego tu siedzisz?

    – dzień dobry proszę pana – odpowiedziałam niepocieszona, że będę musiała tłumaczyć tę historię komukolwiek – zatrzasnęłam drzwi, nie mam kluczy, czekam aż babcia wróci, ma zapasowy komplet, pójdę po niego

    – a babcia za ile będzie? Od dawna tu siedzisz?

    – za godzinę, a siedzę tu już od dwóch godzin, na chwilę jedynie wyskoczyłam do parku, bo… bo chciałam się przejść

    Sąsiad uśmiechnął się tajemniczo – słuchaj, chodź do mnie do mieszkania, napijesz się, poczekamy trochę i jak chcesz, to zawiozę Cię do babci, a później odwiozę. Z tego co słyszę, to dość już dziś miałaś przygód. Gdzie babcia mieszka?

    Powiedziałam adres, po czym zawahałam się chwilę, nie bardzo miała ochotę spędzić te ostatnie minuty w mieszkaniu sąsiada, ale z drugiej strony jeszcze bardziej nie chciało mi się iść do babci na nogach, a skoro sąsiad oferuje podwózkę… – dobrze, bardzo Panu dziękuję, chętnie skorzystam

    Poszliśmy do jego mieszkania, było odrobinę zaniedbane, ale w środku było przyjemnie chłodno, szczególnie, gdy napiłam się wody. Siedząc na krześle i czekając na sąsiada krzątającego się w kuchni zerknęłam w dół i spostrzegłam, że przez brak majtek materiał spodenek wcisnął mi się w cipkę. Zarumieniona, nie wiem od kiedy było to widać, poprawiłam szybko spodenki. Wrócił sąsiad i zaczęliśmy rozmawiać o głupotach, w końcu powiedział

    – a w ogóle Julcia, to bardzo wyrosłaś w ostatnim roku, piękna z Ciebie dziewczyna

    – dziękuję – odpowiedziałam cicho podirytowana komplementem od starego faceta, ale wtedy on położył swoją dłoń (była bardzo duża i tak jakby popękana, bardzo twarda) na moim udzie. Podskoczyłam oparzona i zszokowana zapytałam – co Pan wyprawia?!

    – postawię sprawę jasno, bardzo mi się podobasz i chętnie poznam Cię bliżej, ale zanim powiesz cokolwiek, chciałbym ci coś pokazać – mówiąc te słowa wyjął z kieszeni telefon, coś w nim chwilę porobił, a następnie pokazał mi filmik, filmik, na którym widać dokładnie, jak będąc w parku zdejmuję spodenki i sikam. Zrobił zbliżenie na pusię, później na twarz, a później znowu niżej.

    – jak Pan śmie, ja… przecież ja to mogę zgłosić!! – krzyknęłam cofając się w głąb pokoju

    – nic nigdzie nie zgłosisz, co i komu powiesz? Sąsiad mnie nagrał, proszę pomóc? Wyśmieją Cię, a ja, uwierz mi, potrafię wrzucić ten film do Internetu i wysłać do Twoich znajomych tak, aby nie zostawić za sobą żadnego śladu.

    Sąsiad dostrzegł moją wystraszoną minę i kontynuował – zrobimy tak, rozbierzesz się, obejrzę sobie Ciebie z każdej strony dokładnie, sprawdzę jak wyrosłaś, a później skasuję filmik i zapomnimy o sprawie. Co ty na to?

    – nie, nie zgadzam się, absolutnie – próbowałam jeszcze walczyć

    – w porządku, twoi koledzy z klasy z pewnością będą zachwyceni widząc twoją gładką cipkę, swoją drogą bardzo fajnie, że się depilujesz. Możesz wyjść, wiesz gdzie są drzwi.

    Stałam zszokowana dłuższą chwilę nie ruszając się z miejsca – dobrze, zrobię to… – powiedziałam, a wtedy uśmiechnięty sąsiad dodał – znakomicie, możesz zacząć od góry.

    Drżącymi rękami szybko zdjęłam z siebie koszulkę, a następnie stanik. Chciałam to mieć jak najszybciej ze sobą. Piersi bez zmian – stały i prężyły się dumnie. Sąsiad zagwizdał i powiedział, żebym teraz zajęła się spodenkami. Poluzowałam materiał, opadły na podłogę. Cipka rzeczywiście była gładziutka, schyliłam się, aby zdjąć skarpetki, ale wtedy przerwał mi głos sąsiada.

    – nie Julka, skarpetki możesz zostawić, uroczy kolor. A teraz obróć się tyłem i wypnij delikatnie – zrobiłam co kazał, po chwili usłyszałam, żebym odwróciła się ponownie, odetchnęłam z ulgą mając nadzieje, że to koniec.

    – tak jak myślałem, wyrosłaś na przepiękną dziewczynę, świetne cycki, ciasna cipka, kształtny tyłeczek – mówił obserwując mnie – tata jest pewnie dumny z córki – dodał jeszcze, a wówczas ja zapytałam, czy mogę w końcu się ubrać i stąd iść

    – nie, nie możesz, możesz jedynie poinformować babcię, że po klucze będziesz znacznie później – mówiąc te słowa wskazał na punkt pokoju, spojrzałam tam i dostrzegłam malutki obiektyw kamery, następnie wskazał na kolejny punkt i kolejny obiektyw. – żeby odpracować ten pokaz będziesz musiała postarać się znacznie bardziej – podszedł do mnie, położył dłoń na mojej twarzy i kciukiem zaczął masować mi usta, wkładać delikatnie palec do środka – rozumiem, że nie masz nic przeciwko? 

    Stałam oszołomiona tym co się dzieje, w głowie miałam setki myśli, spostrzegłam, że sąsiad odchodzi kawałek i zdejmuje koszulę. Miał zarośniętą, siwą klatkę piersiową, a także pokaźny brzuch. Podszedł do mnie ponownie, dużo wyższy i większy, swoją dłoń położył na moim brzuchu i schodząc niżej powiedział – będzie nam obu fajnie, Julka

    – mhm – jęknęłam delikatnie, bo akurat w tym momencie jego palec doszedł do mojej cipki, przeszedł mnie dreszcz podniecenia

    – grzeczna dziewczynka – roześmiał się i wsadził palec trochę dalej, nie miałam doświadczenia w rozmiarach członków, ale jego palec był bardzo gruby, chyba grubszy, niż niektóre penisy. Wsadził go jeszcze głębiej, a druga dłoń ponownie powędrowała na moich ustach, a jego palec w środku.

    – no dobrze, to teraz klęknij i rozepnij mi spodenki – palec jednej ręki opuścił moją cipkę, a palec drugiej moje usta. Klęknęłam przed nim, czułam jak mocno bije mi serce, a piersi falują. Zsunęłam jego spodenki na podłogę, a moim oczom ukazał się bardzo duży i gruby kutas, nie stał jeszcze w pełni, ale nie był też całkiem mały. Był delikatnie zarośnięty. Kutas zwisał praktycznie tuż obok mojej twarzy, dokładnie na wysokości buzi.

    Spojrzałam w górę na twarz sąsiada i powiedziałam – jest bardzo duży…

    – nie martw się, lepiej zacząć od takiego, później już nic nie będzie ci straszne. No, śmiało.

    Złapałam kutasa w dłoń i zaczęłam ściągać skórkę, poruszać dłonią w górę i w dół. Po chwili poczułam jak rośnie, podnieciło mnie to i w końcu przystawiłam twarz, otworzyłam usta. Kutas wylądował w środku, ku mojemu zaskoczeniu nie odrzucił mnie ani jego smak, ani zapach, wręcz podniecił. Usta przesunęły się na dużym i podłużnym grzybku, a następnie zeszły niżej. Wtedy jednak kutas zaczął drgać i był już w pełni sztywny, zakrztusiłam się i wyjęłam go z buzi.

    – bardzo dobrze – powiedział zadowolony sąsiad – z kutasem już się troszkę zapoznałaś, odpocznij od niego, a w międzyczasie przedstawię cię jajkom, otwórz buzię – zrobiła posłusznie co kazał, a po sekundzie załadował w moje usta jądra, gdy kutas sterczał praktycznie na mojej twarzy. Starałam się je lizać, co trwało dobre pół minuty, a następnie sąsiad oświadczył, że czas wracać do kutasa, tym razem trochę głębiej. 

    Wielki, sterczący penis znajdował się ponownie centralnie przed moją buzią, wzięłam kilka oddechów i ponownie wzięłam go do środka, gdy przechodził przez moje usta poczułam, jak skórka zsuwa się z napletka za pomocą moich ust. Wchodził coraz głębiej, już znacznie dalej niż ostatnio, ale nadal brakowało kilku centymetrów do końca, wyjęłam go z siebie i zaczęłam łapać oddech. Sąsiad Tomek chwycił wówczas kutasa i delikatnie zaczął obijać go o moje policzki – no już, Julka, bierz go z powrotem do końca, jak raz się dobrze poznacie, to później każde spotkanie będzie przyjemnością – mówiąc to nacisnął członkiem na moje usta, otworzyłam je, a on zanurkował we mnie, tym razem do samego końca.

    – grzeczna dziewczynka – powiedział z satysfakcją, złapał mnie za głowę i delikatnie zaczął posuwać moje usta. Nie dopychał członka do końca, ale przez jego rozmiar i tak było mi ciężko oddychać. Moje piersi falowały rytmicznie wraz z każdym posunięciem. Po kolejnych kilkunastu posunięciach nie czułam już dyskomfortu, wtedy Tomasz wyjął kutasa, a ja patrzyłam się na niego z pożądaniem.

    – pięknie się spisałaś, spodobało Ci się, prawda?

    – mhm – wymamrotałam, a sąsiad przystawił czubek penisa do moich zamkniętych ust

    – wiedziałem, że taka jesteś, słodka suczka, która nie odpuści, gdy tylko poczuje smak kutasa. No ale dobrze, jak widzisz jest on dalej całkiem sztywny, jeszcze ma trochę mocy. Wstań i połóż się na łóżku na plecach, myślałem na początku nad twoją cipką, ale jak żyję nie widziałem takich pięknych cycków.

    Wstałam i odwróciłam się, poczułam delikatnego klapsa w pupę. Położyłam się na łóżku, rozłożyłam nawet nogi delikatnie, ale zgodnie z obietnicami Tomek nawet na nią nie spojrzał. Wszedł na łóżko, stanął nade mną okrakiem. Był gigantyczny. Zszedł niżej i wsadził kutasa między moje piersi, następnie je ścisnął i zaczął szybko ruszać biodrami. Główka kutasa czasami uderzała mnie o brodę. Oboje byliśmy już bardzo spoceni. Sąsiad sapał głośno. Wszystko to trwało kilka minut, po tym czasie padł zmęczony obok mnie, zaczął głośno sapać, a jego ręka powędrowała na moje piersi.

    – jeszcze chwila i strzeliłbym na te dwie piękności, ale wolałem nie, daj mi chwilkę i zajmiemy się deserem.

    Odpoczywał kilka minut, jego ręka zeszła z piersi na cipkę, którą zaczął się bawić. Jego kutas nie zrobił się mniejszy, ale tak jakby przestał pulsować.

    – no dobra, Julka, podnoś ten piękny tyłek i wskakuj – wskazał na kutasa.

    Nigdy nie miałam w cipce kutasa, co prawda różne rzeczy wędrowały do środka podczas moich licznych solowych zabaw, ale nigdy penis, bałam się szczególnie ze względu na jego rozmiar. Tym razem to ja stanęłam nad Tomkiem okrakiem, zeszłam trochę niżej, najpierw poczułam dotyka brzucha, następnie członka. Podskoczyłam jak poparzona z podniecenia, a po chwili ponownie zeszłam na dół. Kutas zaczął wbijać się w cipkę, a ja jęczeć z bólu. Co jakiś czas wstawałam delikatnie, aby później siąść głębiej. Po kilku takich ruchach zaczęłam odczuwać przyjemność, ból zaczął zanikać. W końcu odważyłam się i siadłam do końca. Krzyknęłam, a następnie jęknęłam. Zaczęłam się podnosić w górę i w dół. Wielki penetrujący mnie kutas spowodował, że odpłynęłam. Jęczałam, a moje piersi obijały się o siebie bezwładnie. Ujeżdżałam sąsiada skacząc po jego kutasie, obijają się o jego brzuch. On również sapał głośno, podświadomie wiedziałam, że koniec jest bliski. Tomek złapał mnie za piersi, zaczął je ugniatać i wymamrotał, że zaraz strzeli. Nie zeszłam z członka, chciałam go jak najdłużej czuć w sobie, póki jest twardy. Usiadłam na nim jeszcze kilka razy, gdy poczułam zalew ciepła, sama również poczułam coś, czego nie doświadczyłam nigdy wcześniej. Wówczas zdałam sobie sprawę, że kutas klapnie, sąsiad złapał mnie za biodra i delikatnie rzucił obok siebie. Jego członek był cały mokry, a z mojej cipki wypływały jego soczki. Położyłam się na boku, a swoją dłoń położyłam na jego brzuchu przyglądając się kutasowi. Tomek otoczył mnie ramieniem i sięgnął w kierunku pupy lekko bawiąc się pośladkami i wkładając palce pomiędzy nie, ale nie do środka.

    – było wybornie, prawda? podobało ci się?

    – tak, proszę Pana, bardzo

    – świetnie, oczywiście skasuję te filmiki i nigdzie ich nie wrzucę, nie martw się. A teraz, mówiąc to spojrzał na zegarek, pójdź szybko pod prysznic i ubierz się, odwiozę cię do babci, tak jak obiecałem, a później muszę załatwić kilka spraw.

    Poszłam pod prysznic, mokra od naszego wspólnego potu, od moich soczków, od jego spermy. Właśnie przerżnął mnie facet, który mógłby być w zasadzie moim dziadkiem, a mi strasznie się to podobało.

    Po myciu i ubraniu się zgodnie z obietnicą Tomek zawiózł mnie do babci, wychodząc z auta powiedziałam

    – dziękuję, proszę pana

    uśmiechnął się – zmykaj już.

    Odebrałam od babci klucze i w końcu wróciłam do domu cały czas myśląc o tym co zaszło. Po powrocie ponownie wzięłam prysznic, ponownie paradowałam po domu przez chwilę nago i drażniłam cipkę. Później zjadłam obiad, kolację, zdrzemnęłam się, obejrzałam odcinek serialu. Biorąc pod uwagę wczesną pobudkę planowała pójść spać około 22, ale pół godziny przed tą godziną rozległ się dzwonek, więc poszłam otworzyć drzwi. To był sąsiad.

    – cześć Julcia, jest tata albo mama? – powiedział cicho uśmiechając się

    – nie ma, jestem sama przez kolejne kilka dni

    – naprawdę? dlaczego nic wcześniej nie mówiłaś?

    – myślałam, że wspominałam, jak spotkaliśmy się przy windzie. A po co Pan przyszedł? – zapytałam ciekawym głosem

    – chciałem pożyczyć lód, twój ojciec już nieraz mnie ratował, nie chce mi się wychodzić do sklepu, a mam gości

    – mogę Panu pożyczyć lód… – zawahałam się – i zrobić – dodałam szybko

    Tomek roześmiał się, jego ręka bez ceregieli powędrowała pod moje spodenki i znalazła cipkę – domyślałem się, że jesteś niewyżyta, ale nie że aż tak – wsadził mocno i szybko palca do środka, a ja przymknęłam oczy i jęknęłam, jednak po chwili poczułam, jak wyjmuje palca. Spojrzał na mnie badawczo, jakby się zastanawiał, po czym powiedział – jeżeli podobało ci się to, co zrobiliśmy rano, to wpadnij do mnie za 10 minut, gwarantuję potrójną dawkę emocji.

    – jak mam się ubrać? – zapytałam, bo byłam ubrana już w zasadzie do snu, w bawełniane spodenki i luźny t-shirt, nic więcej.

    – jak chcesz, to naprawdę obojętne – powiedział Tomek po czym odwrócił się i poszedł do swojego mieszkania na przeciwko.

    Minęło 10 minut, z zegarkiem w ręku. Tym razem z kluczami w dłoni opuściła mieszkanie, zrobiła dwa kroki i zadzwoniłam do drzwi rozglądając się nerwowo, czy żaden inny sąsiad nie opuszcza w tym momencie mieszkania. Drzwi się otworzył, Tomek zaprosił mnie do przedpokoju, a ja usłyszałam męskie głosy z salonu. Poszłam tam za gospodarzem, który stanął obok mnie, klepnął w pupę i wskazując na dwóch mężczyzn powiedział – Julciu, to jest mój kolega Rafał, a to Paweł. Obu łączyło z Tomkiem to, że byli duzi, Paweł był najwyższy z trójki, miał również dużą i gęstą brodę. Rafał z kolei wydawał się być najniższy, a także najstarszy. Wiek dwójki kolegów Pawła szacowałabym na 55-65 lat. – a to jest Julka – powiedział Tomek wskazując na mnie – ukochana córka, grzeczna uczennica, a także, jak się dzisiaj okazało, miłośniczka kutasów, mam rację, skarbie? – zapytał mnie Tomek, a ja trochę onieśmielona uśmiechnęłam się jedynie.

    Wszyscy Panowie byli luźno ubrani, pomimo późniejszej pory nadal było nieznośnie gorąco, w luźne spodenki, koszulki, na stoliku stała butelka whisky.

    – na początek zrzuć te szmatki – rozebrałam się, do snu nie zakładałam nawet bielizny, więc szybko poszło, a nowym gościom najwyraźniej bardzo spodobały się moje piersi, bo spojrzeli na nie zadowoleni – i najpierw posprzątaj tu trochę, weź szkło do kuchni, butelkę również.

    Zrobiłam kilka rundek z salonu do kuchni, gdy wracałam Panowie patrzyli na mnie, ale kontynuowali zwykłe rozmowy, podniecenie chciało mnie rozsadzić. Po kolejnym kursie wróciłam do salonu, Paweł wyciągnął do mnie rękę, podałam mu ją, a on pociągnął mnie na swoje kolano, usiadłam na nim położyłam mu dłoń na kroczu, poczułam pod spodem dużego ptaszka. Panowie rozmawiali jeszcze chwilę, ja delikatnie macałam przyrodzenie Pawła przez materiał spodni.

    – no dobrze – powiedział w końcu Tomek – sami Panowie widzicie, że Julka aż cała drży, więc nie torturujmy dłużej biednej dziewczyny. Paweł strącił mnie z kolana, cała trójka wstała, zrzuciła koszulki i spodenki.

    – chodź tu i klęknij, wiesz co masz robić – powiedział Tomek, a ja zrobiłam dwa kroki i znalazłam się na kolanach. Kutas Rafała miał około 15 cm, o 2-3 centymetry mniej niż Tomka, miał ładną i dużą mosznę. Kutas Pawła wisiał niczym maczuga, musiał być olbrzymi, gdy stał.

    Dłońmi złapałam kutasy Rafała i Pawła, a stojący w środku Tomek zanurzył swojego w moje usta. Zaskoczyło mnie to, że stanął mu tak szybko, po paru chwilach zaczął mnie penetrować. Za chwilę nastąpiła zmiana i obsługiwałam ustami Pawła, jego penis faktycznie był bardzo duży, ale okazało się, że niewiele większy, niż kutas Tomka. Kilka razy się zakrztusiłam, ale ogólnie bez problemu dałam się delikatnie posunąć w usta. Oczywiście, gdy usta zajmowały się jednym, starałam się dłońmi zadowalać pozostałe dwa, jednak nie było to łatwe. Obrabianie trzech kutasów trwało łącznie kilkanaście minut, aż zaczęła mnie boleć żuchwa. Ssałam je na zmianę, w pewnym momencie dwaj panowie próbowali wsadzić dwa członki jednocześnie, ale to oczywiście już było za dużo. Po tym czasie byliśmy wszyscy cali zgrzani.

    – skąd ty ją wziąłeś? – zapytał dyszący Rafał jeżdżąc członkiem kutasa po moich ustach i policzkach

    – sama się napatoczyła. Wstań Julcia, powiedz mi młoda damo, kto pierwszy tego wieczora ma dostąpić zaszczytu włożenia kutasa w twoją cipkę?

    – Pan, Panie Tomku – odpowiedziałam, Paweł i Rafał wybuchnęli śmiechem, a gospodarz klepnął mnie w pośladki – jesteś wzorową kurewką, podejdź do łóżka – wskazał na wnękę, której cała powierzchnia była zajęta przez wielkie łóżko i ładnie się wypnij. 

    Zrobiłam co kazał, poczułam ponownie dreszcz podniecenia, gdy wypięłam się, a obie dziurki były teraz gotowe i otwarte. Tomek podszedł do mnie, poczułam jego wielkie dłonie, a później wielkie ciało, jego kutas jeździł pomiędzy moimi pośladkami ocierając się delikatnie, gdyż cała trójka wymieniała jeszcze jakieś uwagi.

    – no, skarbie – powiedział Tomek, dał mi bardzo mocno klapsa i wsadził kutasa w cipkę. Od razu zaczął mnie ujeżdżać mocno, szybko i do samego końca. Ból spowodowany penetracją trwał tylko ułamki sekund, po tym czasie pojawiła się rozkosz i znowu straciłam kontakt z rzeczywistością. Pierdolił mnie tak mocno, ja jęczałam tak głośno, że w pewnym momencie pomyślałam nawet o sąsiadach, którzy mogą słyszeć moje jęki. Co jakiś czas dźgnięcie kutasa było poprzedzone klapsem. W pewnym momencie poczułam, jak łóżko się ugina i wchodzi na nie Paweł, podszedł do mnie z przodu i nakazał otworzenie buzi. Podobnie jak wcześniej Tomek również on bez ceregieli wpakował kutasa w moje gardło. Nie wiedziałam na czym się skupić, kutas Tomka penetrował moją cipkę, jego jajka obijały się o moją pupę, z drugiej strony kutas Pawła posuwał mnie w gardło, a jego jajka dochodziły aż do mojej brody. Ocierałam się co chwilę o brzuchy obu Panów, wszyscy byliśmy zlani potem. Dwustronne jebanie musiało trwać kilka minut, po tym czasie obaj odpuścili, a ja zaległam na łóżko.

    – dla nas krótka przerwa, ale ty przerwy nie masz, zobacz, Rafałowi oklapł, postaw go do pionu i zajmij się nim – Paweł i Tomek odpalili papierosy, a ja leżałam na łóżku na materacu na plecach, Rafał podszedł do mnie i wsunął na wpół sztywnego członka w gardło. Dosłownie chwilę zajęło, aby ponownie stal się sztywny. – wstawaj – nakazał i zrozumiałam, że mam złapać się jego ramion i nadziać się na stojącego kutasa. Objęłam jego szyję, zeszłam nisko i wszedł we mnie cały. Przytulona do Rafała i zawieszona na nim miałam zamknięte oczy i poddawałam się rozkoszy. Nie wiem ile to trwało, ale poczułam jak w pewnym momencie wychodzi ze mnie i odstawia mnie na podłogę.

    – chciałaś tu przyjść, Julciu, więc nie ociągaj się, tylko klękaj – Panowie znowu stali w kółku, a ja powędrowałam pomiędzy nimi. Byli już bardzo mocno podjarani, więc odpowiednia ilość ruchów moimi dłońmi oraz ustami sprawiła, że zaczęli strzelać. Rafał i Tomek praktycznie jednocześnie, wystrzelili dużą ilością spermy prosto na moje piersi i twarz, gdy upewniłam się, że nic już z nich nie wystrzeli wróciłam do Pawła, który wciąż nie skończył. Czułam, jak sperma spływa z mojej twarzy, z moich piersi, po moim brzuchu, ale skupiałam się na obciągnięciu giganta Pawła. Nie ostrzegł mnie, że dochodzi, ale to poczułam. Gdy pierwszy strzał zalał mi gardło Paweł złapał mnie za głowę i docisnął. Cały strzał znalazł się prosto we mnie. Odsunął się i wysunął penisa z buzi. Cała trójka stała teraz nade mną, zmęczona, ale zadowolona, z mokrymi kutasami w stanie zwisu.

    – jak dobrze Julko wiesz, lub może jednak nie wiesz – zaczął Tomek – Panowie mogą to robić parę razy, rano szybko cię wygoniłem, bo musiałem coś załatwić, ale skoro mówisz, że twoich rodziców nie ma, to pobawimy się do rana. Musisz wiedzieć, że rasowa suczka oprócz buzi i cipki ma jeszcze trzecią, równie istotną dziurkę, nią zajmiemy się, gdy wrócisz spod prysznica, idź się umyć.

    Wstałam, obok mnie cały czas stał Tomek, Paweł i Rafał. Przeciskając się pomiędzy nimi trącałem brzuchem i pupą ich przyrodzenia. Chciałam dojść i wyjść spod prysznica jak najszybciej, dalej było mi mało.

    Wróciłam po 5 minutach. Panowie siedzieli na fotelach, oczywiście nadal nadzy, ich wielkie kutasy zwisały powabnie pomiędzy nogami.

    – jest nasza suczka – powiedział gospodarz – powiedz Julko, podoba ci się z nami? chciałabyś to częściej powtarzać?

    – tak, proszę Pana – odpowiedziałam pilnie patrząc wciąż nie na twarz, a na jajka i kutasa

    – wspaniale, myślę, że nie tylko my chcielibyśmy cię poznać, jak opowiem znajomym o dzisiejszej nocy, to na pewno nie uwierzą

    – proszę im opowiedzieć, nie mam nic przeciwko 

    – powiedz mi jeszcze raz, kiedy wracają twoi rodzice?

    – za trzy dni, proszę pana

    – zatem mała zmiana planów, Paweł ma duży dom na odludziu, pojedziemy tam jutro rano, będzie kilku więcej facetów. Chcę żeby to było jasne, będziesz pierdolona we wszystkie dziurki bardzo często i długo, wrócimy za dwa dni

    – dobrze, ale…

    – tak?

    – a teraz? co robimy teraz? – zapytałam i ponownie zlustrowałam wzrokiem zwisające członki

    Tomek wstał, włożył mi palca w usta, a palca od drugiej ręki w dziurkę – teraz nic, pójdziesz grzecznie spać, rano pobudka, nie musisz brać ze sobą żadnych ubrań, po prostu ubierz się tak, jakbyś wychodziła do koleżanki

    – ale, ale… – zaczęłam i wyjęłam palec z ust – a teraz? – mówiąc to złapałam kutasa Tomka, Rafał i Paweł ryknęli śmiechem

    – a teraz, tak jak powiedziałem, idziesz do domu, ubieraj się 

    Niepocieszona zaczęłam szukać ubrań po pokoju, a Tomek dodał jeszcze – gwarantuję ci, że po tych dwóch dniach będziesz miała przesyt, ale… to dopiero przed nami, zmykaj, będę po ciebie o 9

    Wróciłam do mieszkania, zrzuciłam z siebie ubrania, poszłam do sypialni rodziców i po paru minutach znalazłam to, czego nie byłam pewne, że znajdę. Wibrator mojej matki. Podłączyłam go, włożyłam w cipkę, a drugą ręką zaczęłam masować sobie piersi. Zasnęłam z wibratorem tuż przy mojej cipce, a poranek zastałam z uczuciem gigantycznego podniecenia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    zx
  • Sweet Cherry

    Spojrzałam ostatni raz w lustro, żeby zobaczyć finalny efekt mojej godzinnej pracy. Z założenia miałam przypominać drag queen, ale przez mój brak wprawy w takim typie makijażu, wyszło, co najwyżej, lekko bardziej ekstrawagancko.  Ciemne cienie do powiek, kontrastowały wściekle z jasnym rozświetlaczem. Doklejone rzęsy i namalowane brwi odwracały częściowo uwagę od czerwonych ust. Tipsami mogłam wydłubać oko. Jednym zdaniem wyglądałam, tak jak zamierzałam, albo przynajmniej bardzo podobnie. Moja psiapsiuła, mniej odważna, lecz nadal zawzięta i otwarta zdecydowała się na mniej intensywności, a więcej detali, przez co, mimo że zupełnie inaczej, to i tak pasowałyśmy do siebie wyglądem. Ubrana w krótką sukienkę, ledwo zakrywającą moje pośladki, opuściłam mieszkanie i razem z Mary ruszyłyśmy do naszego dzisiejszego celu.

    Chwilę po dwudziestej pierwszej dotarłyśmy pod drzwi wejściowe klubu „Sweet Cherry”, który nie wyróżniałby się niczym szczególnym, gdyby nie preferowani gości. Był to klub gejowski. Witał potencjalnych imprezowiczów jaskrawym neonem z nazwą lokalu i, jak można było się spodziewać, wiśnią, która przeskakiwała z jednego miejsca na drugie, w rytm muzyki. Spodziewałyśmy się jakiegoś strażnika przed drzwiami, i długiej kolejki, lecz wbrew naszym oczekiwaniom, było przed nim pusto. Chwilę stałyśmy z Mary wahając się, co zrobić, kiedy zza naszych pleców wyłonił się młody chłopak, może trochę młodszy od nas.

    – Hej! Nie macie z kim wejść? – Spojrzałyśmy po sobie, nie wiedząc co zrobić – Potrzebujecie przyjaciela geja? – kontynuował chłopak. Szybko przejęłam inicjatywę, domyślając się, że w środku może być zupełnie inaczej niż nam się wydawało i odpowiedziałam, potwierdzając przypuszczenia bruneta.

    – Dobra to chodźcie ze mną, powiecie, że po prostu czekałyście, aż się pojawię.

    Facet otworzył przed nami drzwi i od razu uderzyła w nas muzyka dochodząca z klubu. Głośna, popowa i energiczna, taka jaką uwielbiałam. Wtedy poczułam, że ta noc będzie inna niż dotychczas. Wskoczyłyśmy zgrabnie do środka. Napotkawszy na swojej drodze kontuar, za którym stał mężczyzna po trzydziestce, wskazałyśmy na chłopaka za nami. Blondyn wychylił się i widocznie poznawszy znajomą twarz, przyjął od nas pieniądze i wręczył nam bransoletki fluorescencyjne z napisem „Sweet Cherry”.

    Alkohol, muzyka, taniec i masa mężczyzn w każdym wieku i każdej budowie ciała. Od czasu do czasu dziewczyny zauważały inne przedstawicielki swojej płci, lecz zwykle były one w towarzystwie swoich gejowskich przyjaciół, czując się niezręcznie lub próbując się dopasować do inności klubu od tych, do których zwykły chodzić.

    Piłyśmy z Mary już trzeciego drink. Zwykle nie miałoby na mnie większego efektu, lecz nie mogąc rozluźnić się kompletnie w obawie przed osądzającym wzrokiem mężczyzn, alkohol był naszym głównym zajęciem od ostatnich trzydziestu minut, odkąd znalazłyśmy się w lokalu. Wtedy dopijając trzecią szklankę poczułam stukanie palców na prawym ramieniu. Instynktownie odwróciłam głowę, by spojrzeć w oczy Thomasowi. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech, kiedy wykrzyknęłam jego imię, nieznacznie wychodząc ponad muzykę i rzucając mu się w objęcia na powitanie.

    – Kurczę Jane, to już chyba będą dwa lata, co nie? – powiedział Tom, po krótkim uścisku.- Jak ja dawno cię nie widziałem.

    – Co nie? O wiele za długo – dodałam na końcu lekki śmiech. – Co tam u ciebie? Jak studia? – chwilę zawahał się, dając mi znak w stronę Mary. – O matko, przepraszam. – odwróciłam się z powrotem do przyjaciółki. – Tom, Mary. Mary, Tom. – Podali sobie ręce i wymienili przywitaniami.

    Rozmawialiśmy o naszym życiu po liceum, o studiach, o pracy, o znajomych, z którymi utrzymujemy i zerwaliśmy kontakt. Tom opowiedział mi o klubie, w którym byliśmy i o tym co o nim sądził. Podjęłyśmy dobry wybór, ponieważ jego zdaniem był to najlepszy klub gejowski w mieście. W tym czasie Mary zaczął wyraźnie doskwierać brak tematu do rozmów. Minęła może godzina, kiedy stwierdziła, że będzie już wracać, bo źle się czuje od alkoholu. Udając troskę pożegnałam ją i kazałam jej zadzwonić, kiedy już dotrze do mieszkania. I w ten sposób w końcu zostałam sama z Tomem. Chwilę po wyjściu Mary z klubu zwróciłam się do starego znajomego.

    – Znalazłeś sobie już tutaj kogoś?

    – Niestety jeszcze nie. Dlatego przychodzę tutaj – Oboje się zaśmialiśmy.

    – Aż nie mogę w to uwierzyć. Pamiętam jak nieraz gadaliśmy całe noce o naszych fantazjach – pamiętałam też jak kiedyś obciągnęłam mu cały czas mając jego dwa palce w sobie, po tym jak przez godzinę lizaliśmy się na kanapie w moim salonie. To była najostrzejsza noc mojego nastoletniego życia. Mimo, że nie doszło wtedy do prawdziwej penetracji, to pamiętałam to o wiele lepiej niż jakikolwiek zwykły stosunek.

    – Ah ty mówisz o seksie. No to tak, już nie raz. Od czasu do czasu się coś trafi. Czy to tutaj, czy przez Grindr’a.

    – O no no. Nieźle się rozkręciłeś – zakończyłam ciepłym śmiechem.

    Spojrzeliśmy sobie w oczy. Wtedy dopiero zobaczyłam, jak mi się podobał. Z jego twarzy zniknęły krosty. Zapuścił trochę włosy, które poskręcane opadały mu lekko na czoło. Jego zalotny uśmieszek skrywał coś czego nie mogłam odczytać, Wtedy jego usta się poruszyły.

    – Chodźmy potańczyć.

    Muzyka zmieniła się z typowej radiowej, na bardziej EDM wpadającą w techno. Kręciłam się w ramionach Toma, jakbym nie czuła grawitacji. Byłam wtedy już po paru kolejnych drinkach i trzech lub czterech kieliszkach. W głowie mi się kręciło, lecz nie na tyle, żebym miała zaraz zwymiotować.

    – Teraz mi się przypomniało jaka wiotka się robisz po alkoholu. – Powiedział mi do ucha łapiąc mnie za biodra i lekko je kołysząc. Instynktownie pochyliłam jej do przodu, pozwalając pośladkom ocierać się o jego krocze. Myślałam wtedy o tym jak jego palce przesuwały się we mnie parę lat temu i jaka łatwa się wtedy czułam. Powoli te same uczucia zaczynały władać moim ciałem. Dłonie Toma przesuwały się, wędrując najpierw po moim brzuchu, od czasu do czasu muskając piersi. Nie były moim głównym atutem, lecz w staniku, który założyłam wydawały się znacznie większe niż naprawdę były. Bujaliśmy się tak przez kolejne piosenki, do momentu, aż podczas jednego nieco intensywniejszego fragmentu, Tom wsunął swoją dłoń między moje uda. Wystraszyłam się, że poczuje, jak już zdążyłam pomoczyć moje stringi. Szybko odwróciłam się na obcasie i powiedziałam mu na ucho, że muszę iść do toalety. W odpowiedzi usłyszałam, że pójdzie ze mną.

    Kiedy znaleźliśmy się przed rozdrożem wyróżniającym łazienki pod względem płci, wskazał na drogę dla pań. Chwilę później znaleźliśmy się w pomieszczeniu. Cały czas mój były przyjaciel trzymał dłonie na moich biodrach, a ja chwiejąc się na nogach wspierałam się na nich w utrzymywaniu równowagi. W środku obrócił mnie twarzą do siebie i pchnął delikatnie w stronę przeciwną od wejścia.

    – Kurwa, ale seksownie wyglądasz. – wysyczał niemalże gburowato. Ja uśmiechnęłam się głupio i zaczęłam wyginać się, pozując przed nim, pytając jak mu się podobam. Po chwili podszedł do mnie bliżej i chwytając mnie za tył głowy, zbliżył swoją twarz do mojej. Zaczął spoglądać z bliska na mnie, jakby analizując moje rysy. Czułam na skórze ciepło jego oddechu i żar bijący z jego oczu. Paraliżujący moje ciało. Po krótkim czasie, który dla mnie wydawał się wiecznością Tom wskazał na tylne kabiny i powiedział, żebym w końcu poszła się wyszczać. Potulnie posłuchałam rozkazu i udałam się do ostatniej kabiny. On wszedł do tej zaraz obok mojej. Usiadłam na sedesie niedowierzając w to, co się właściwie wydarzyło. Niestety przez promile krążące w moich żyłach jedne o czym mogłam pomyśleć to ciągłe powtarzanie „kurwa”. W końcu podniosłam górną część, zsunęłam majtki do kolan i zaczęłam robić co należy. Spojrzałam na moją bieliznę. Była cała przemoczona śliską, wilgotną mazią.

    – Trochę się zmoczyłaś, co nie? – nagle usłyszałam z kabiny obok. Zaskoczona i zbita z tropu nie wiedziałam co odpowiedzieć. – Wiesz… w gejowskich klubach jest taka tradycja, żeby zawsze ochrzcić nowych gości. Pewnie domyślasz się czego używamy zamiast wody święconej. – Wtedy dopiero zauważyłam, że po mojej lewej stronie była dosyć sporych rozmiarów dziura w ściance mającej oddzielać ubikacje. Niestety nie miałam możliwości spojrzenia przez nią, gdyż znajdował się w niej pokaźnych rozmiarów penis, w półwzwodzie. Żylasty z pulsującą głową wyczekiwał. – Jest trochę większy niż ostatnim razem, ale TY dasz sobie radę. – Nie miałam pojęcia co zrobić, lecz jedyne co wiedziałam to, to , ze naprawdę mam ochotę coś z nim zrobić. Tylko czy ty było moralne? Czy złamałabym przez to jakieś niewypowiedziane zasady? Z odległości, poprzez natłok myśli doszły do mnie słowa poganiające mnie. Nie zastanawiając się dłużej chwyciłam za trzon przyrodzenia Toma. Był szeroki. Trochę bałam się, że skaleczę go swoimi tipsami, ale mimo tego, dotknęłam językiem żołędzi. Była delikatnie większa od reszty penisa, lecz nie na tyle by wyglądało to niesmacznie. Powoli zaczęłam ssać sam czubek. Z kabiny obok usłyszałam wzdychanie. Stopniowo brałam do ust więcej jego przyrodzenia, kręcąc wokół niego językiem i czując jak jeszcze bardziej twardnieje. Lizałam wędzidełko i otaczałam go wargami. Pochłaniałam co raz więcej jego kutasa, którego rozmiar był znacznie większy niż parę lat temu. Dopiero, kiedy w pełni był w wzwodzie mogłam uświadomić sobie jak duży naprawdę jest. Bez zastanowienia dałabym mu przynajmniej dwadzieścia centymetrów. Co było o tyle bardziej podniecające, że dotychczas przyrodzenia takich rozmiarów widywałam tylko w sklepach z gadżetami erotycznymi. Ssałam penisa już którąś minutę. Od czasu do czasu wypuszczałam go z ust by zająć się jądrami. Po jakimś czasie, penis nagle wycofał się z dziury w ściance i usłyszałam otwieranie się drzwi, chwilę później otworzyły się moje i przede mną ukazał się facet, któremu przed chwilą obciągałam penisa. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie tylko jest on zabójczo przystojny z twarzy, ale jego szczupła sylwetka i zarysowana muskulatura, teraz po części widoczna mi przez rozpięte spodnie i uniesioną koszulkę, były równie podniecające.

    – Ta twoja cipcia Mary z tobą mieszka? – zapytał wulgarnie Tom

    – Nie – odpowiedziałam lekko wystraszona i zdezorientowana.

    – Dobrze. Pojedziemy do ciebie.

    Zamówił nam ubera. Podałam kierowcy adres i w krótce byliśmy przed moim blokiem. W trakcie jazdy Tom cały czas całował mnie bądź moją szyję, przesuwając palcami po moich wargach sromowych, lecz cały czas przez bieliznę i nigdy nie wsuwając ich głębiej.

    W momencie otwierania przeze mnie mieszkania byłam tak napalona, że nie spodziewałam się, żeby długo miało trwać zanim dojdę. Weszliśmy do środka i dopiero co zdążyłam zamknąć drzwi, a Tom już rozpinał rozporek. Uśmiechnęłam się zalotnie, lecz on z posągową miną zrzucił przede mną dolną część garderoby i nakazał mi zejść na kolana. Spokorniała przez alkohol posłusznie uklękłam przed mężczyzną. On zbliżył się do mnie i jednym szybkim ruchem wepchnął  swojego penisa do moich ust. Zakrztusiłam się, lecz nie odepchnęłam go. Było w tym coś niesamowicie mnie podniecającego. Jego siła i dominacja nade mną wprawiały mnie w jeszcze większy błogostan. Ssałam jego penisa przez około pięć minut, kiedy Tom nagle pochylił się i łapiąc mnie pod ramiona, podniósł mnie na nogi.

    – Gdzie jest łóżko? – zapytał Tom, jednak jego intonacja wskazywała raczej na rozkaz. Zaprowadziłam go do mojego pokoju, w którym mężczyzna rzucił się na mnie całując moją szyję przyciskając moje plecy do swojej piersi. Zaczął ze zwierzęcym pożądaniem przesuwać dłonie po moim ciele, łapiąc mnie za piersi, ściskając je i miętoląc. Z zaskakującą sprawnością udało mu się rozpiąć mój stanik i jeszcze szybciej zrzucić go ze mnie. Następnie kazał mi wyjąć ręce z ramiączek, po czym zsunął górną część sukienki poniżej sutków, odsłaniając moje teraz już jawnie małe piersi. Odwrócił mnie w swoich dłoniach i patrząc na mnie stwierdził, że są urocze, równocześnie pochylając się i całując mnie.

    Po chwili pchnął mnie w stronę łóżka, a ja nie mogąc zachować równowagi upadłam na nie bezwiednie. Moment później Tom był już na mnie liżąc moje piersi. Ssał, podgryzał i pieścił językiem moje sutki, nie dając mi żadnych szans w walce z rozkoszą. Poczułam jak jego palce znowu przesuwają się po mojej pochwie. W końcu bielizna zaczęła mu przeszkadzać, więc przesunął ją na bok i przytrzymując ją kciukiem, wsunął we mnie swoje dwa kolejne palce. Zajęczałam cicho nad jego głową i złapałam mocniej za jego ramiona. On cały czas kontynuując całowanie moich piersi, stopniowo zaczął przyspieszać i pogłębiać penetrację mojej waginy. W ostatnich chwilach pettingu do akcji dołączył trzeci palec. Już wtedy myślałam, że niedługo dojdę, lecz nie trwało to długo, kiedy nagle bez ostrzeżenia Tom przestał się mną zajmować i sprawnie zrzuciwszy spodnie, podszedł bliżej mojej twarzy i wsunął znowu swojego penisa do moich ust. Spróbowałam złapać go dłońmi, lecz mężczyzna zablokował je swoimi łydkami. Złapał moją głowę i przytrzymując ją lekko pochyloną do przodu, zaczął ruszać biodrami w przód i w tył, używając moją twarz, jak przyrządu erotycznego. Na początku robił to wolno i delikatnie, lecz z czasem jego ruchy stały się intensywniejsze i głębsze. Nie raz sprawiał, że nie mogłam złapać oddechu lub się krztusiłam.

    Po paru minutach wyjął ze mnie swojego penisa i rozkazał mi obrócić się na brzuch, wtedy się przestraszyłam. Nie wiedziałam do końca co mam myśleć o jego orientacji, ale zdawałam sobie sprawę, że na pewno już kiedyś był w łóżku z innym chłopakiem, co za tym idzie pierdolił go w dupę. Ja nigdy wcześniej nie dotykałam swojego odbytu w seksualny sposób, ani nikt nic tam nie wkładał. Bałam się, że będzie chciał właśnie tam mnie penetrować, lecz na szczęście chwilę później poczułam jak główka jego prącia masuje moje wargi sromowe. Wtedy dopiero do mnie to doszło.

    – A co z zabezpieczeniem? – Wykrztusiłam wystraszona.

    – Spokojnie. Nie będę się tam spuszczał. – usłyszałam w odpowiedzi. W tym samym momencie poczułam jak gwałtownie rozszerza się moja pochwa. Wszedł we mnie z impetem i siłą i tak też zaczął mnie pieprzyć.  Mocne, precyzyjne pchnięcia, wprawiały mnie zarówno w ekstazę jak i agonię. Jego penis był naprawdę ogromny i dopiero teraz mogłam się w pełni o tym przekonać. Raz po raz czułam jak wchodzi we mnie głębiej niż za poprzednim razem. Cały czas penetrując mnie Tom lizał i całował moje uszy, szyję i kark. Co chwila szepcząc do mnie słowa, które sprawiały, że poddawałam mu się w pełni.

    – Jesteś moją szmatą?- zapytał wyraźnie nie zgadzając się na sprzeciw. Czując zarówno alkohol mówiący mi, że należę do niego i rozsądek podpowiadający mi, by nie podporządkowywać mu się w pełni, zawahałam się co odpowiedzieć. Dopiero przekonała mnie jego dłoń, którą złapawszy mnie za włosy odciągnęła moją głowę do tyłu. Tom jeszcze raz zadał to samo pytanie, tym razem surowiej, jeszcze agresywniej wpychając swojego penisa we mnie.

    – Tak. Tak jestem twoją szmatą – wydusiłam w euforii, jaką mi sprawiał, jednocześnie czując jak po poliku spływa mi łza. Tom zwolnił nieco pieprzenie mnie, po czym powiedział mi, żeby podniosła się na dłonie i wypchnęła tyłek. Kiedy to już się stało, kontynuował. Uparł teraz swoje dłonie na moich ramionach. Od czasu do czasu zmieniał ułożenie moich i swoich nóg, tak by dostawać się do wszystkich części mojego wnętrza. Byłam zszokowana tym jak długo nam obu zajmowało dojście. Nasz seks trwał już od dłuższego czasu, a wydawało się jakby nigdy nie miał się skończyć. W pewnym momencie poczułam jak jego prawa dłoń puszcza mój bark, a następnie usłyszałam, jakby cmoknięcie. Chwilę później coś mokrego dotknęło mojego odbytu. Na szczęście w tym momencie nie myślałam o tym, ponieważ właśnie czułam, że zbliżam się do szczytu.  Ośliniony palec zaczął masować moją tylną dziurkę, angażując mięśnie zwieracza do pracy. Zaskakująco dodawało mi to tylko do przyjemności, którą czułam. Nie przejmowałam się tym za bardzo, i pozwoliłam Tomowi robić co chciał. Mój oddech zaczął przyspieszać i mimowolnie wymykało się z moich ust westchnięcie lub głośniejsze jęknięcie. Wtedy nagle, tuż przed orgazmem poczułam, jak tam zatrzymuje się i nachyla się nade mną.

    – Jesteś moją kurewką? – usłyszałam nad uchem. Tym razem nie wahałam się z odpowiedzią. Podniecona i nie mogacą doczekać się szczytu zaczęłam samoistnie poruszać biodrami, lecz Tom niespodziewanie wyjął swojego penisa i przystawił go do mojego odbytu. Przeszedł mnie dreszcz. Sparaliżowana strachem nie wiedziałam co mam zrobić. Mężczyzna przesuwał swoim penisem po wejściu.

    – Tom… ja… – złapał mnie za włosy i jeszcze raz przyciągnął do siebie, w tym samym momencie łapiąc moją pierś i ściskając ją i sutek.

    – Zamknij pysk – wysapał mi do ucha, po czym pchnął mnie z powrotem na posłanie. Byłam bezsilna. Oddana w pełni jego zachciankom. Nie wiedziałam czy to przez alkohol, czy to moja submisja w końcu wyszła na jaw. Jedyne co wtedy wiedziałam to, to, że byłam jego i nie mogłam nic z tym zrobić. Najgorsze w tym wszystkim jednak było to, że nie czułam się z tym źle.

    Tom splunął na swoją dłoń po czym wtarł ślinę w mój odbyt. Najpierw wsunął jeden palec. Zdziwiłam się, gdyż wszedł zupełnie bez problemu. Musiałam być już dosyć rozluźniona od tak długiego ciągłego podniecenia. Widząc moje kompetencje Tom wsunął drugi palec. Z tym już było nieco trudniej, więc zanim dołączył do niego trzeci, mężczyzna trochę się nagimnastykował z poszerzeniem mojej dziurki. Ból poczułam dopiero kiedy palec serdeczny znalazł się we mnie. Wtedy czułam, że jest to naprawdę dużo. Poczułam dyskomfort, jakbym miała się wypróżnić, a za razem chciałam więcej. Chciałam, żeby nie wychodził z mojego odbytu i masował moje wnętrze. Niestety Tom nie był tak cierpliwy. Wyciągnął trzy palce i splunąwszy na swojego penisa, wsunął go we mnie. Bolało. Lecz był to ból, który chciałam, którego potrzebowałam. Był to mój pierwszy seks analny i mimo moich uprzedzeń był zupełnie inny niż mi się wydawało. Był intensywny, erotyczny, i szalony. Był zupełnie inny, otwarty i egzotyczny. Tom wiedział co robi. Nie chciał mnie do niego zrazić. Mimo, że był dominujący i nie uznawał słowa „nie”, to wiedział jaki może być ten pierwszy raz. Nie był delikatny, ale był wprawiony, dzięki czemu, pomimo ogromnej amplitudy doznań z nim związanych, czułam rozkosz i pewnego rodzaju wewnętrzne spełnienie. Przesuwał swój penis w równym, miarowym tempie, ani nie zwalniając, ani nie przyspieszając. Wprowadzał mnie w stan kompletnego poddania. W stan tak ściśle fizyczny, że, aż duchowy. Penetrowana analnie czułam się, jak zupełnie inna kobieta. Kobieta zdolna do wszystkiego. Kobieta silna w swojej słabości. Kobieta potrafiąca wyjść poza sferę konstruktów społecznych i samemu decydująca o swoich potrzebach. Pomimo brutalności i zwierzęcości Toma, poczułam się jak bogini, mogąca robić to co ponadludzkie, to co niedostępne dla zwykłych śmiertelników.

    Czując, jak penis przemieszczający się przez mój odbyt zaczyna puchnąć, wiedziałam, że zaraz będzie po wszystkim. W ciągu paru kolejnych ruchów Tom opróżnił swoje jądra we mnie, lecz nie tam gdzie przewidywał Pan. Miał rację, co do tego, ze nie spuści się w mojej pochwie. Co do tego byłam mu wdzięczna.

    Tom wysunął swoje prącie ze mnie pozostawiając mnie opustoszała zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie. Pochylił się znowu nad moimi plecami i wyszeptał mi do ucha rozkaz, bym posprzątała po tym co zrobiłam. Bez zawahania obróciłam się do niego twarzą i zaczęłam oblizywać jego penisa z resztek spermy. Ssając i zlizując płyn z jego kutasa, poczułam jak z mojego tyłu zaczyna powoli ściekać stróżka, tego co tam zostało. Poczułam jak omija ona moje przednie wejście i zaczyna spływać po moim udzie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nie szczytowałam podczas tego stosunku, a mimo tego osiągnęłam spełnienie.

    Kiedy penis Toma był już w pełni sflaczały, mężczyzna wstał i sięgnął po swoje ubrania. Zaczął się ubierać, patrząc cały czas na moją nieściągniętą sukienkę.

    – Teraz będziesz wiedzieć co zrobić, kiedy facet będzie chciał cię zapiąć od tyłu? – zapytał arogancko. Pokiwałam głową na znak potwierdzenia. Tom kończył już zakładać spodnie.  – Dobrze. To teraz jak prawdziwa kurewka idź się umyj i dojdź na spokojnie w prysznicu. Na razie. – Po tych słowach Tom był już przy wyjściu. Usłyszałam tylko jak po zamknięciu się drzwi, schodzi szybko po klatce schodowej. Już nigdy go nie spotkałam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski