Author: admin

  • Zdrada i gwalt cz.3

    Minęło parę dni a mój oprawca milczał. Pierwszy dzień po spotkaniu z trudem siedziałam. Dodatkową kara było dnie mnie siedzenie na krześle, a praca zmuszała mnie do tego przez 8 godzin z drobnymi przerwami. Moje pośladki po spotkaniu nie wyglądały źle, ale kilka siniaków zostało. Bałam się, że będzie dużo gorzej aż się dziwiłam, że zostały mi tak małe ślady już następnego dnia. Mój pan zdawał sobie sprawę z tego, że nie jestem gotowa na to by dostawać lanie, przez co poddam się dając mu satysfakcję. Zrobił to tak, żebym sama zgodziła się na wszystko, a wręcz go błagała. Miał wtedy pełną przewagę psychologiczna nade mną. Chodź mógł mnie dalej szantażować, brutalnie bić i gwałcić robił to na tyle w umiejętny sposób, że sama tego chciałam.

    Pierwsze dni po spotkaniu dużo myślałam o tym, co się dzieje w moim życiu,. Zastanawiałam się nad tym jak on na mnie działa, jak mnie traktuje. Pomimo tego, że traktował mnie jak swoją prywatną kurwę, to na spotkaniach czułam coś dziwnego przy nim. Od pierwszego spotkaniu czułam się kobieco, a drugie spotkanie jeszcze bardziej to spotęgowało. Czułam jak na mnie patrzy, jak dotyka, jak pożąda. Czułam się piękna pomimo tego, że wyglądałam wtedy okropnie. Myślałam o nim o sobie, ale w głębi duszy czekałam na kolejne spotkanie. Od ubiegłego minął już równy tydzień. Znowu był wtorek. Podałam mu swój numer telefonu, powiedział, że będzie pisać jak będzie mnie chciał. Wtedy bałam się, że będzie to codziennie, a teraz boje się, że jednak mu się nie podobam, zaczynam wątpić jednak w swą kobiecość. Zaczynałam mieć myśli, że jednak go nie pociągam, a wszystko, co robi to tylko dla kasy. Czekałam na ten telefon, ale nie pisał, straciłam już nadzieję, znowu zwątpiłam w siebie.

     Był wtorek równy tydzień od ostatniego spotkania. Zdążyłam wrócić z pracy zrobić obiad i w końcu usiąść. Mój Piotrek nic nie zauważał, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Dla niego, jako kobieta nie istniałam, no może dwa razy do roku, by zrobił sobie dobrze. Ale nawet wtedy zero romantyzmu, w sumie to nic nie czułam. Jak zawsze on coś tam robił na komputerze, a ja oglądałem telewizję i przeglądałam przy tym Internet, kiedy nagle przyszedł SMS.

    -Wiem, że jesteś w domu za 15 minut masz być u mnie na tylnym siedzeniu.

    Zaskoczyła mnie ta wiadomość. Chodź podświadomie na nią czekałam, to w sumie już się jej nie spodziewałam dostać. A jednak myśli o mnie, ma na mnie ochotę, czyli go podniecam i mu się podobam. Chodź czekałam na to, to nie wiedziałam, co mam zrobić, byłam zdezorientowana i do tego tak mało czasu nie chciałam się spóźnić. Spojrzałam na zegarek 17.13. Jak wyrwać się z domu i w tak krótkim czasie mam się przygotować i wymalować. Liczyłam, że jak napisze to będę miała z godzinę czasu, a tak na szybko co ja wymyślę że wychodzę. Przez chwilę się zastanawiałam. 

    -Piotrek idę do sklepu, chcesz coś – to była najszybsza wymówka, jaka wpadła mi do głowy.

    – nic nie chcę- odpowiedział i zajął się dalej swoimi sprawami.

    Patrzę na zegarek 17.19. Moje zastanawianie się nad tym jak wyjść itp. zajęło mi aż 6 min. Zostało mi już tylko 9 minut by się ubrać wyszykować i zejść na dół. Samo zejścia znalezienie jego samochodu zajmie z 2 minuty. Nie chcę się spóźnić by czasem nie pojechał albo by mnie jakoś nie ukarał. Nie zdążę się już pomalować i wystroić, zresztą nie mogę, bo co bym powiedziała Piotrkowi, że stroję się do sklepu. Postanowiłam iść tak jak jestem w legginsach i koszulce. Niemal pobiegłam do łazienki szybko umyłam swą cipkę i tyłek, a czas leciał nieubłaganie.  Nie zdążę nic więcej już zrobić wziąłem siatkę i wyszłam. Rozejrzałam się po parkingu nigdzie nie widziałam jego samochodu, wiem, że był dość duży biały, aż w końcu na końcu parkingu dostrzegłam go. Poszłam szybkim krokiem w jego stronę, widziałam jak mi się przygląda, jak patrzy na mnie. Kiedy podeszłam do samochodu odruchowo chwyciłam już klamkę przednich drzwi i w tym momencie przypomniało mi się co mam zrobić. Puściłam ją otworzyłam tylnie drzwi przesuwne weszłam do środka.

    – Dzień dobry panu-  powiedziałam.

    Nic nie odpowiedział tylko uruchomił silnik i ruszył. Nie wiedziałam, dokąd jedziemy, lecz przyjechaliśmy z kilometr i zatrzymaliśmy się w bardzo ustronnym miejscu. Jeszcze podczas jazdy opuściłam na kolana legginsy i majtki. Wyłączył silnik otworzył drzwi samochodu, wtedy ja szybko kucnęłam na siedzeniu wypiłam w jego stronę już swój goły tyłek. Podniecała mnie myśl, że sobie mnie weźmie, że zaraz go w sobie poczuję. Otworzył drzwi za mną.

    -grzeczna suka – powiedział i wszedł do środka. Poczułam jego ręce na swoich pośladkach.

    – śliczne są- nie przestawał ich dotykać-  bolały cię następnego dna?

    – Tak panie- odpowiedziałam.

    – To bardzo dobrze- przylał mi niezbyt mocnego klapsa w nie.

    – Następnym razem zastanowisz się zanim mi odmówisz – zanim skończył to mówić w mojej cipce znalazł się jego palec, a już po chwili drugi w mojej pupie. Poruszał nimi szybko tam i z powrotem a ja stawałam się coraz bardziej podniecona. Poruszał nimi parę razy a następnie położył ręce na moich biodrach. Chwycił mnie mocno za nie wbijając się w mocno i brutalnie w moją cipkę. Od razu zaczął mnie pieprzyć, wchodził i wychodził raz za razem.

    – Dobra z ciebie suka, tak cię będę pieprzyc za każdym razem i tak masz właśnie czekać na mnie.

    Przestał mnie posuwać stanął lekko z boku na ile warunki mu na to pozwalały.

    -wyliż go –powiedział do mnie.

    Obróciłam głowę na bok by spojrzeć na niego. Stał pomiędzy siedzenia lekko pochylony z powodu wysokości samochodu, z kutasem skierowanym w moją stronę. Chciałam go polizać ale na leząco nie umiałam. Usiadłam na siedzeniu z ugiętymi nogami, bo leginsy i majtki znajdujące się na moich kolanach i nie pozwalały mi inaczej. Praktycznie nie dotykając rękami jego kutasa zaczęłam go całować i lizać. Czułam na nim znajomy mi już smak mojej własnej cipki. Strasznie podniecał mnie jego kutas miałam ochotę nawet by wystrzelił w moich ustach, zaczynałam się od niego uzależniać. Wzięłam go do buzi bardzo głęboko, ale mój pan chciał inaczej.

    – połóż się na plecach – powiedział tylko.

    Od razu tak zrobiłam położyłam się z ugiętymi nogami. Nie umiałam rozszerzyć nóg, bo ograniczały mnie ciuchy. Pomyślałem, że zaraz ze mnie je zerwie i nie będę miała nawet jak wrócić do domu. Szybko samemu zaczęłam je ściągać z siebie. Wyciągnęłam jedną nogę i mogłam już spokojnie je rozszerzyć, ale do pewności zaczęłam też ściągać z drugiej nogi. Chwycił mi ją, kiedy moje ciuchy były już praktycznie na stopie.

    – czekaj- powiedział tylko.

     Zatrzymałam się, a on chwycił me legginsy. Przez głowę przeszła mi myśl, że teraz je popruje za to, że nie byłam gotowa. Lecz on zdjął je ze mnie wraz z majtkami. Wyciągnął zaplątane w nogawki majtki a legginsy rzucił mi za głowę. Przysunął pod twarz i powąchał. Zrobiło mi się strasznie głupio, bo nie były zmieniane od rana.  Umyłam się tylko na szybko przed wyjściem, ale nawet nie zmieniłam bielizny.

    – pachną tobą – powiedział i rzucił na przednie siedzenie

    – ale- chciałam zaprotestować.

    Jednak powstrzymał się przed tym a on nie zwracając na to uwagi chwycił moje nogi klęknął pomiędzy nimi podniósł je do góry i położył sobie na ramionach. Wbił się w moją cipkę, a przez tą pozycję wchodził bardzo głęboko cały we mnie. Ale nie tego chciał. Zanim się zorientowałam, o co mu chodzi wyciągnął kutasa z mojej cipki.

    – tu już byłem-

    Zdążyłam tylko niemal krzyknąć do niego

    – nieeee- i jęknęłam głośno z bólu.

    Kiedy poczułam jak mój odbyt jest rozrywany przez jego kutasa, który wszedł w mój tyłek bez żadnego przygotowania, bardzo brutalnie i od razu bardzo głęboko. Wyjątkowo mocno zabolało mnie. Nie byłem tak długo podniecona i rozluźniona jak ostatnim razem, ale on sobie z tego nic nie robił. Ugiął jeszcze bardziej moje nogi, niemal położył się na mnie i zaczął pieprzyć mój tyłek. Abym nie krzyczała zatykał mi usta swoimi. W tej pozycji nawet żadne próby zaciskania pośladków nic nie dawały. Mój tyłek był w takiej pozycji tak mocno wypięty, że nie było szans na jakikolwiek opór. A on leżał praktycznie na mnie, z moimi nogami na swoich ramionach nie pozwalał mi na nic. Z jednej strony bolało z każdym jego ruchem było coraz przyjemniej. Jednak nie trwało to długo. Mój Pan był już na tyle podniecony, że bardzo szybko poczułam jak dochodzi we mnie. Jęknął i wbił się głęboko przestając mnie pieprzyć. Trwał tak chwilę bez ruchu, po czym wyciągnął ze mnie kutasa.

    – dobra z Ciebie suka- powiedział naciągając na siebie spodnie. Praktycznie po paru sekundach wyszedł już z samochodu i poszedł do przodu, kiedy do mnie jeszcze nie docierało że po raz kolejny miałam go w tyłku.

    – pora do domu –  powiedział i zaczął jechać. Wiedziałam, że mam tylko chwilę na ubranie się, w pośpiechu odnalazłam legginsy i buty, które ściągnęłam jak jechaliśmy w tamtą stronę. Nie umiałam znaleźć majtek, co zapewne zauważył w lusterku.

    – tego szukasz- zapytał trzymając moje majtki w ręce.

    – tak tego-odpowiedziałam

    – jeżeli pozwolisz to sobie je zostawię- powiedział przykładając sobie je pod nos i znowu wąchając.

    – dobrze- odpowiedziałam tylko. Skoro tego chce zwykłych majtek a ja nie chciałam mu się sprzeciwiać.

    Prawie pod domem ciągle byłam naga, pośpiesznie ubrałam legginsy. Kiedy byliśmy już pod domem ja dopiero ubierałam buty. 

    – idź już – powiedział zatrzymując się tam gdzie wsiadałam. Wyszłam z samochodu a on niemal od razu odjechał a ja stałam jeszcze przez chwilę. Czułam podniecenie a moja cipka jeszcze się go domaga będąc cała mokra. Moja pupa zaciskała się czasami nerwowo aż poczułam jak z niej wypływa reszta jego nasienia. Nie miałem bielizny na sobie tylko cienkie legginsy, a muszę jeszcze iść do sklepu, co powiem Piotrkowi jak wrócę bez zakupów. Ale jak miałam iść, kiedy moje krocze było całe mokre z mojego podniecenia, a na tyłku najprawdopodobniej miałam plamę z jego nasienia. Musiałam wrócić do domu i to tak by nikt mnie nie widział. Zanim doszłam do klatki dostałem sms-a

    –  dziękuję, jesteś cudowna i pamiętaj jesteś moja!

     a zaraz po tym drugiego

    – za tydzień we wtorek nie pójdziesz do pracy a o godzinie 9:00 wstawisz się wyznaczonym przez zemnie miejscu. O 8:00 wyślę ci adres.

    Przecież mam pracę pomyślałam, co to za miejsce, co on kombinuje. Miałem wątpliwości, ale teraz nie mam czasu nad tym myśleć, musze wrócić do domu. Na szczęście nikogo po drodze nie spotkałam i już po chwili byłam w mieszkaniu. Po tym jak weszłam po chwili obok mnie zjawił się Piotrek, a jakby tego mało wzięło go na amory.

    –  długo cię nie było a gdzie zakupy?

    – nie było tego, co chciałam a spotkałam jeszcze Zosię-

    Zosia to nasza gadatliwa sąsiadka.  Piotrek zbliżył się do mnie.

    – wiesz dzieci poszły wrócą za dwie godziny.

    Chwycił mnie za ręce i pocałował. Bałam się czy nie wyczuje na moich wargach smaku kutasa innego faceta. Akurat teraz go wzięło po tylu miesiącach posuchy. Chwycił mnie objął i zaczął dotykać mej pupy. Próbowałam się odsuwać, ale wyjątkowo był nakręcony. Jak dotknie mej cipki to wyczuje, że jestem tam mokra i nie mam bielizny, domyśli się czegoś. Musiałam coś wymyślić na szybko i to nie podejrzanego. Zawsze to ja nalegałam na sex a nie miałam na szybko wymówki. Sięgnęłam do jego krocza, zacząłem go dotykać, a po chwili uklękłam

    – kochanie- powiedział tylko nie przeszkadzając mi działać.

    Nic nie mówiąc opuściłam jego spodnie, wzięłam jego kutasa do ręki i zaczęłam się nim bawić. Był podobnej wielkości, co kutas mojego pana ale dużo chudszy. Zbliżyłam usta i wzięłam go do buzi. Piotrek stał tylko i jęczał był wyraźnie zaskoczony. Nie dotykał mnie wtedy jak pan ani nic nie robił. Chodź znałam tego kutasa od wielu lat to teraz wydawał mi się jakiś dziwny, nie smakował mi, ale musiałam coś zrobić by stracił ochotę. Czułam, że zaraz dojdzie, nie potrzeba było na to wiele czasu.

    – dochodzę- usłyszałam.

    Zawsze tak mówił, wiedział, że nie wezmę spermę do buzi. Ale po ostatnich razach zapomniałam się i pozwoliłam mu wytrysnąć w mych ustach. Jego sperma miała gorzkawy smak. Piotrek był w szoku, pierwszy raz zrobiłam mu prawdziwego loda. Natychmiast go wypuściłam z buzi.

    –  kochanie- zdążył powiedzieć tylko tyle, kiedy uświadomiłam sobie, co narobiłam. Szybko wyrwałam się do łazienki. Zaczęłam intensywnie wypłukiwać usta by nie było podejrzane. On zadowolony, ale i lekko zdezorientowany dał mi przynajmniej spokój i poszedł do pokoju. Miałam czas by się ogarnąć. Moje legginsy w kroczu nadal były mokre. Musiałam je przebrać założyłem majtki i wyszłam z łazienki prosto do Piotrka. Chodź wiedziałam, że mnie ostrzegł, to musiałam coś zrobić.

    – co ty robisz dlaczego mnie nie ostrzegłeś -wyskoczyłam do niego z pretensjami

    – powiedziałem, że dochodzę-

    – chyba warknąłeś coś pod nosem, zrobiłeś to specjalnie-

    – mówiłem –

    – tak na pewno zapomnij o lodzikach- powiedziałam oburzona.

    Udało się dał mi spokój

     Kolejne dni mijały spokojnie, ale nie potrafiłam przestać myśleć o tym, że mamy się spotkać gdzieś, nie wiem gdzie. Jak to mam wziąć sobie wolne, co on sobie wyobraża. Miałam dużo wątpliwości, co do tego, czy mogę zrobić to, co chce i pojechać. Nie wiedziałam, co planuje, przecież nie był normalnym człowiekiem skoro tak mnie potraktował, szantażował i gwałcił. Ja pojadę i będę całkiem sama gdzieś w jakimś magazynie, będzie mógł zemną zrobić wszytko. Tak przynajmniej miałam jakieś minimalne szanse na ucieczkę z auta. A tak to nikt nigdy mnie nie usłyszy, nie zobaczy. A co jak mnie uwięzi i sprzeda do jakiegoś domu publicznego. Albo przyjedzie z grupą znajomych i będę przez wiele godzin mnie bić i gwałcić. Przecież już mnie nagrywał, na pewno po to by zrobić reklamę a potem gwałcąc mnie w wiele osób zrobi sobie streaming.  Moje wątpliwości były bardzo silne, ale z drugiej strony czułem, że on tego nie zrobi, że nie o to mu chodzi. Jakoś wewnętrznie czułam jego dobroć, kiedy mnie dotykał. Może po prostu chce mnie nie w samochodzie. Mogę nie jechać ale on wtedy będzie wściekły i pokaże na pewno wszystkie zdjęcia a teraz do tego ma co najmniej 3 bardzo dokładne pokazujące mnie filmy. Nagrywał mnie z bliska jak robię mu loda. Potem moją cipkę i całe ciała, twarz, piersi i to podczas tego jak sama nabijałam się na jego kutasa, no i trzeci, na którym nabijałam się tyłkiem. Mogłam zaryzykować i jechać, ale i także skończyć to wszytko. Bo jak się nie zjawię to będzie koniec wszystkiego, ale i mnie. Napisałam na ten numer telefonu, z którego on do mnie pisał.

    – Dzień dobry Panu. Chciałam bardzo prosić, aby zachować dotychczasowy sposób spłaty zadłużenia. I nie spotykać się z Panem gdzieś oprócz tamtego miejsca.

    Wysłałam mu taką wiadomość, ale widziałam, że nie odczytywał. Do pewności powiedziałam w pracy, że muszę iść do lekarza i we wtorek może mnie nie być. Chodź w sumie nie planowałam jechać na to spotkanie. Byłam już pewna, że nie chcę tego, myślałam już niech się dzieje, co ma, ale nie pojadę na to spotkanie. Będę go błagać choćby znowu miał strzaskać mi tyłek. We wtorek pół nocy nie spałam a myślałam o wszystkim. Kiedy zostałam sama rano czas stał w miejscu. Punkt 8 dostałam sms.

    – suko przyjedziesz tam gdzie ja chce!!!- chce mieć wygodniejsze warunki do zabawy tobą. 

    Po paru sekundach dostałam drugiego sms-a z pinezkę i adresem. Było to na jednym z większych osiedli w bloku. Trochę mnie to podbudowało i uspokoiło, że nie było to gdzieś za miastem w jakimś starym magazynie tylko było to mieszkanie.

    po chwili przyszedł trzeci sms.

    – masz ubrać się elegancko a nie wyzywająco-

    O co chodzi elegancko, co on chce. Pomimo wątpliwości dość szybko się ogarnęłam i ubrałam. Biała bluzka bez guzików tym razem. Spódniczka przed kolana pod spodem czarna bielizna majtki figi tylko z małą koronką i podobny stanik. Na nogi gładkie czarne pończochy no i szpilki. Makijaż, ale nie wyzywający, włosy wyprostować prostownicą. Do pewności wzięłam ze sobą do siatki kilka ciuchów na zmianę, zostawię je w samochodzie. Chwyciłam małą torebkę do kompletu i pojechałam na spotkanie. Z każdym kilometrem nie pewność pomału ustępowała i zamieniała w ciekawość. Dziwne, ale czułam się coraz bardziej podniecona. Przecież jadę na spotkanie z szantażysta i zboczeńcem a mi się to podobało i wyraźnie podniecało. Byłam 10 min przed czasem. Dostałam się do klatki bez używania kodu, który mi posłał wraz z adresem, bo ktoś akurat wychodził. Mogłam się jeszcze wycofać, bo nie wiedział, że już jestem. Podeszłam pod drzwi próbując coś usłyszeć za nimi, ale w tle było słychać tylko delikatnie spokojną muzykę. Żadnych rozmów itp raczej był sam albo przynajmniej z nikim nie rozmawiał. To był ostatni moment, aby wszystko zmienić, aby siś wycofać. Nacisnęłam dzwonek.

    Usłyszałam jak zbliża się do drzwi, które po chwili się otworzyły. Był ubrany w spodnie materiałowe, koszula z krótkim rękawem buty z materiału jasno szare. Wyglądał schludnie i po prostu ładnie.

    – Dzień dobry Magdo proszę wejdź- otworzył mocniej drzwi umożliwiając mi wejście. Zdziwiłam się jego zachowaniem. Był grzeczny i miły coś nie tak.

    – Dzień dobry Panu – odpowiedziała i weszłam, zamknął drzwi za mną. Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu, pocałował mnie w policzek wziął za rękę.

    – Dziękuję, że przyszłaś, ślicznie wyglądasz. Byłam w coraz większym szoku 

    – dziękuję – odpowiedziałam 

    – Proszę chodź i usiądź – pokazał mi na kanapę. Usiadłam ciągle lekko zdezorientowana 

    – Czego się napijesz- zapytał. Coraz bardziej mnie zaskakiwał nie wiedziałam jak ja mam się zachować.

    – Dziękuję nie chcę nic- odpowiedziałam 

    – Jak to- zdziwił się – to może kawy specjalnie dla ciebie kupiłem rozpuszczalną. Popatrzał na mnie nie wiedziałam czy mogę odmówić, ale w sumie rano nawet nie napiłam się kawy. 

    – Dobrze to poproszę- 

    – Już robię i obrócił i zaczął robić kawę, a ja pomyślałam sobie no tak a za chwile będę ja piła z miseczki jak suka. Po chwili położył na stoliku przede mną kawę jedną dla mnie i sypaną czarna dla siebie. Wyciągnął również z szafki ptasie mleczko, herbatniki z czekoladą i rafaello.

    – Słodzisz? zapytał

    – nie dziękuję 

    Usiadł obok mnie  

    – Przepraszam, bo nawet nie wiesz jak mam na imię. Jestem Marek

    – Monika-  odpowiedziałam nie wiedząc jak się zachować, co on kombinuje

    – Chciałbym, abyś mnie wysłuchała zanim cokolwiek powiesz albo zrobisz.- mówisz spokojnym głosem.

    – dobrze – odpowiedziałam nie wiedząc już wcale, co mam myśleć.

    A on zaczął do mnie mówić. Opowiedział mi, że pierwszy raz mnie spotkał w pracy wykonując usługę na terenie hurtowni. Rzeczywiście na wiosnę mieliśmy modernizację ogrzewania i ktoś często się kręcił, ale nie zwróciłam uwagi na to. Opowiedział mi o tym, że już wtedy wpadłam mu w oko, ale wiedział, że jestem zajęta. Aż kiedyś stojąc samochodem w tym miejscu gdzie się spotykamy zobaczył mnie z Darkiem. Domyślił się, co jest grane i zaczął częściej się tam zatrzymywać o podobnej godzinie. Przyjeżdżając jeszcze do mnie do pracy na jakieś drobne usługi, dowiedział się o mnie wiele rzeczy. Zrobił mi te zdjęcia z Darkiem i pokazał mi je tylko, dlatego bym go zostawiła. Wiedział już, że nie jestem wierną żoną i liczył na to, że uda mu się mnie poznać jak pozbędzie się Darka. Nie liczył na to, że ja się zjawię wtedy. Potem sytuacja rozwijała się dynamicznie. Opowiedział mi także o sobie, a ja cały czas słuchałam go.

    Na koniec dodał tylko.

    – teraz już wiesz wszystko o mnie, o tym, dlaczego tak zrobiłem. Na stole przy drzwiach leży siatka z Twoimi rzeczami oraz koperta z pieniędzmi. Masz tam także zdjęcia i pendrive z jedyną kopią tych filmów. Możesz w każdej chwili wyjść i zrobić, co chcesz ja tu będę do wieczora.    

    -Tak mogę wyjść? A jak będę chciała wyjść to mi nie pozwolisz i się zemścisz się za to – zapytałam  wkurzona na to, co mi powiedział, na to, że bawił się ze mną w jakieś dziwne gierki. 

    – Możesz wyjść nie będę Cię zatrzymywać, wiesz już wszystko o mnie. Więcej już do niczego nie będę Cię zmuszać, nie będę cię szantażować już niczym.

    – Naprawdę? zapytałam 

    – Tak. Zrozumie, jeżeli po tym, co ci zrobiłem powiadomisz policję. Do wszystkiego się przyznam.

    Miałam tysiąc myśli naraz, byłam wkurzona, że tak robi i postępuje ze mną, że się mną bawi a teraz, jak by nigdy nic pozbywa się mnie. Byłam pewna, że jadę na spotkanie, bo muszę, a nie dla zabawy. Z jednej strony cieszyłam się, że to już koniec, a z drugiej strony nachodziły mnie myśli jak było mi dobrze. Mega wkurzona całą tą sytuacją wstałem i podeszłam do drzwi wyjściowych. Zerknęłam na siatkę na szafce, kątem oka widziałam tam moje obcasy, czyżby rzeczywiście mnie puszczał. Emocje sięgały zenitu niemal się gotowałam ze złości. W głowie miałam, że pierwsze, co zrobię to zadzwonię po policję, niech zamkną czubka.  Z drugiej strony mogłam dalej żyć swoim życiem, nie mówiąc nikomu, co się stało starając się zapamiętać tylko te przyjemne chwile, kiedy było mi dobrze. Wzięłam siatkę do ręki i otworzyłam drzwi. Spojrzałam na niego nic nie mówił a tylko patrzył się na mnie. Widziałam jak posmutniały mu oczy, byłam niemal pewna, że zaraz powie do mnie suko żartowałem. Ale nie powiedział nic nawet, kiedy stanęłam już za drzwiami.

    – ty pojebańcu jeden powinieneś siedzieć, ale nie zrobię tego. Nie powiadomię policji, ale jeżeli chodź raz cię zobaczę jeszcze, to wtedy od razu dzwonię-

    Powiedziałam to i trzasnęłam drzwiami. Skierowałam się długim korytarzem do windy. Co on sobie myśli do diabła. W głowie kołowały mi myśli. Stałam jeszcze chyba z kilka minut przed windą zanim ją zawołałam. Sprawdziłam zawartość reklamówki, mówił prawdę. Były tam wszystkie moje rzeczy, tzn dwie pary majtek zdjęcia, pendrive i pieniądze, zawołałam windę. Weszłam do niej a w niej było lustro od dołu do góry. Nacisnęłam parter drzwi się zamknęły a ja patrzałam jakby na inną osobę w tym lustrze. Widziałam w nim naprawdę śliczna kobietę. Taką silną a zarazem kruchą. Pierwszy raz od wielu lat czułam się tak silnie kobieca. Podobałam się sama sobie i jak bym była facetem to też miała, bym na siebie ochotę. Poczułam się strasznie silna i pewna siebie. Odkąd spotkałam go pierwszy raz, przeżyłam już chyba wszystko możliwe emocje, Do tej pory byłam jak mała biedna dziewczynka, godząca się na wszystko w życiu. Czułam, że każdy mnie tylko wykorzystuje, czułam złość bezradność. A teraz czułam się kobieco. Na nowo czułam się piękna, zaczęłam zauważać jak spoglądają na mnie inni faceci, ale i nie tylko. Aż do tej chwili, kiedy poczułam, że to moje życie, że to ja decyduje o wszystkim, co dla mnie ważne. Uświadomił mi, kim jestem, pokazał, jaka jestem silna w rzeczywistości, a bijąc i poniżając ile potrafię znieść. Każdy ten ból powodował, że jestem coraz silniejsza. Miałam siłę nawet na to by zgłosić wszytko na policję, by stawić się z tym, co się wtedy stanie ze mną, moim mężem, moją pracą. Drzwi windy się otworzyły a wraz z nimi nowa ja. Jakieś dwie minuty później stałam znów pod drzwiami naciskając dzwonek. Znowu otworzył drzwi i zaniemówił. Spodziewał się raczej policji niż ponownie ujrzeć mnie.

    – Mogę wejść – zapytałam

     – tak proszę – odpowiedział i wpuścił mnie do środka. 

    Kiedy zamknął drzwi zarzuciłam mu moje ręce na jego ramiona i pocałowałam bardzo czule. Czułam jego ręce na swoich plecach, ale nadal stał nie pewnie nie wiedząc, co ja tu robię. Jego ręce były nieruchome chodź odwzajemnił pocałunek.

    Puściłam jego usta i wyszeptałam mu do ucha

    – Chcę napić się z Tobą kawy.

    – Dobrze- odpowiedział nadal zaskoczony.

     Skierowałam  się ponownie na kanapę, usiadłam a on nadal stał przy drzwiach zaskoczony tym, że wróciłam. Wróciłam, bo chciałam go poznać. Faceta dzięki, któremu poznałam sama siebie, który przez niecałe dwa miesiące zmienił mnie całkowicie. Dzięki niemu czułam się silna a zarazem delikatna, czułam się na nowo kobietą. Nigdy w tak krótkim czasie nie miałam tak zmiennych odczuć. Ale też nigdy nie czułam się tak silna jak teraz, nie było dla mnie rzeczy niemożliwych.

    – wypijesz ze mną kawę czy tak będziesz stał- powiedziałam do niego. Wtedy tak jak by obudził się z letargu.

    – tak wypiję.-  Usiadł obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Już po paru minutach czuliśmy się swobodnie jak byśmy się znali od wielu lat. Wypiliśmy kawę zjedli trochę słodyczy. Śmialiśmy się z różnych naszych życiowych sytuacji. Bawiłam się świetnie. Nic czułam wcale atmosfery takiej jak z wcześniejszych spotkań. Upokorzenia czy tego jak prędzej mnie traktował, że był moim panem. Wręcz przeciwnie był miły, romantyczny i ani razu mnie nawet nie dotknął. Czułam się nadzwyczaj swobodnie przy nim. Po jakimś czasie zaciekawiły mnie zamknięte drzwi do drugiego pokoju. W końcu nie wytrzymałam i zażartowałam 

    – a tam, co jest, pewnie przygotowałeś sadystyczny pokój, w którym byś mnie zgwałcił.

    uśmiechnął się lekko.

    – nic z tych rzeczy, dziś miałem ci wszystko wyznać i wyznałem. Miałaś być moim gościem i nic więcej. Ot tak takie normalne przyjacielskie spotkanie.

    – tak na pewno to pokaż jakoś ci nie wierzę-

    – proszę zobacz, jeżeli chcesz-

    -no pewnie- odpowiedziałam i od razu wstałam.  Byłam ciekawa, co tam chowa, czy to, co mówi jest prawda. Chodź przez 2 godziny rozmowy i śmiechu byłam już pewna, że nic mi nie grozi, a on jest naprawdę jest miłym facetem, to jednak  jeszcze w 100% mu nie wierzyłam. A to, co miałam zobaczyć za tymi drzwiami miało tylko potwierdzić czy mówi prawdę. Podeszłam pod drzwi położyłam rękę na klamkę

    –  mogę jesteś pewien nie pożałuje, że wróciłam?- zapytałem.

    –  tak oczywiście proszę-  i otworzyłem drzwi.

    Zobaczyłem normalny pokój na środku stało duże małżeńskie łóżko. Właśnie w tym pokoju grała cały czas spokojna muzyka. Zapaliłam światło, bo były ciemno przez zaciągnięte rolety. Zobaczyłam posłane łóżko a na nim płatki kwiatków, na szafce obok łóżka stała Oliwka. W pokoju było kilkanaście świec. Od razu wiedziałam, po co to wszystko, a jednak miał plany wobec mnie, ale nie takie jak się spodziewałam. Myślałam, że zobaczę zamiast kwiatków uprzęże, kajdany, bicze i wszystko, co tylko mogło mi przyjść do głowy w tym momencie. Zaskoczył mnie tym, od razu poczułam delikatne przyjemne mrowienie.

    -a co to jest?, nie liczyłeś  na nic, Haha- nie odpowiedział nic

    –  no chodź tu-  zawołałam go i weszłam jeszcze dalej w głąb pokoju.

    Stanęłam przodem do drzwi słyszałam jak wstał i zaraz potem stanął w drzwiach patrząc na mnie. Jego wzrok przeszedł przez całe moje ciało od góry do dołu.

    – Będziesz tak stał czy pokażesz mi, po co to wszystko?

    Zrobił krok w moją stronę, wyciągnęłam rękę i go chwyciłam pociągając jeszcze bardziej ku sobie. Objęłam go rękami zawieszając się na jego szyi. Moimi ustami dotknęłam jego ust i zaczęłam go namiętnie całować. Nasze języki delikatnie się dotykały, wirując ze sobą w tajemniczym tańcu. W końcu się troszkę rozluźnił i zaczął dotykać mych pleców, pupy, robił to wszystko bardzo delikatnie. Do tej pory ciągle był spięty pomimo luźnej rozmowy i całkowicie unikał dotknięcia mnie.

    – proszę usiądź- powiedział wskazując łóżko.

    Usiadłam na skraju łóżka Marcin zaczął zapalać świece. Odpalił kilka podszedł i zamknął drzwi a następnie zgasił światło. W pokoju zrobiła się bardzo romantyczna atmosfera grała muzyka, a on usiadł za mną za moimi plecami. Położył ręce na moich ramionach delikatnie je dotykał i masował. Odsunął moje włosy na bok i wtedy poczułam jego usta na swojej szyi. Całował mnie, muskał wargami zarówno szyję jak i ucho, Wyszeptał mi cichutko do ucha

    – jesteś taka śliczna-  dalej muskał i całował. Jego dotyk powodował, że stawałem się coraz bardziej rozluźniona. Dłonią lekko obrócił moją głowę na tyle, że mogliśmy końcówkami warg muskać swe usta. Wyciągaliśmy języki by przynajmniej one mocniej się dotykały. Marcin objął mnie rękami i delikatnie dotykał od przodu brzucha i w końcu piersi. Chwycił za dół mojej bluzki i zaczął ją podnosić do góry i ściągać ze mnie. Podniosłam ręce by mu to ułatwić, zrobił to bardzo delikatnie. Jego ręce na nowo dotykały mojego brzucha i piersi przez stanik. Chodź miał dużo w nich siły był bardzo delikatny. Na zmianę masował i całował mój kark, moją szyję, moje plecy. Opuścił z mojego ramienia jedno ramiączko następnie drugie a potem sprawnym ruchem odpiął zapięcie mojego stanika. Ściągnął go ze mnie praktycznie nie przestając mnie dotykać swoimi ustami. Znowu mnie objął, całował po szyi i w ucho dotykając w tym czasie moich piersi.

    – Połóż się proszę na brzuchu-

    Zrobiłam tak jak chciał i położyłam się na łóżku. On wstał a ja patrzałam na niego jak rozpina swoją koszulę. Zrzucił ją z siebie na ziemię i podszedł do mnie od tyłu. Chwycił moja nogę w rękę ugiął ja zdjął z mojej stopy jednego obcasa, a następnie pocałował moją stopę. To samo zrobił z drugą znowu ściągnął i pocałował, by przez chwilę delikatnie je dotykać. Nie widziałam go, bo był za mną, ale słyszałam jak odpina pasek i ściąga z siebie spodnie. Cały czas leżałam na brzuchu z wyprostowanymi nogami, a rękami pod głową. Usiadł na moich udach znowu dotykając mojego karku. Zaczął go mocno, ale czule masować. Ręce ślizgały się po moim ciele nawilżone oliwką, którą widziałam prędzej obok łóżka, dodatkowo ogrzewając dotykane miejsce. Leżałam z zamkniętymi oczami w pełni rozluźniona i zrelaksowana, kiedy jego ręce mnie dotykały. Jego ręce masowały mój kark ramiona a następnie kawałek po kawałku plecy. W końcu dotarł do spódniczki, ale wtedy położył się na mnie czułam jego klatę na moich plecach jak ociera ją o mnie. Jego ręce dotykały moich dłoni wyciągniętych przed siebie. Czułam jego oddech i usta na mojej szyi na moim policzku.

    – jesteś cudowna i masz piękne ciało – wyszeptał mi znowu do ucha.

    Delikatnie pocałował mnie w usta następnie w szyję. Czułam jak przesuwa swoje usta po moich plecach całując je kawałek po kawałku. Czułam na nich jego język delikatnie dotykający mojego ciała. Znowu usiadł na moich udach i od nowa zaczął masować mi ramiona i plecy, tym razem szybciej przesuwał się w dół. Jego ręce znalazły się przy mojej spódniczce. Podniósł się lekko, chwycił mnie za spódniczkę i próbował delikatnie ją ze mnie ściągnąć. Ja lekko podniosłam biodra by mu ułatwić, ale było mu ciężko

    – zamek z boku – powiedziałam

    Dopiero wtedy go zauważył. Czułam jak jego palce powędrowały do niego i go rozpięły. Teraz dopiero moja spódniczka zaczęła zsuwać się z moich bioder odsłaniając moją pupę. Uklęknął z boku ściągając ją całkiem ze mnie. Leżałam już w samych pończochach i majteczkach na łóżku, a on znowu przykucnął na mnie, ale teraz bardziej na łydkach. Od nowa masował moją szyję potem plecy, aż jego ręce dotarły do moich pośladków. Zaczął je dotykać i mocno masować. Pochylił się i pocałował kilka razy zarówno jeden jak i drugi pośladek. Położył się na mnie całym swoim ciężarem, czułam jak ociera się o mnie, czułam jego kutasa, który nadal był schowany w majtkach.  Miałam już na niego straszną ochotę miałam nadzieję, że już wejdzie we mnie. Pocałował mój nos, policzek, moją szyję. Pocałował i muskał moje ucho. Czułam jak jego usta przesuwają się po moim ciele coraz niżej i niżej aż dotarły do moich pośladków. Przez chwilę je całował a nawet lizał, by usiąść obok mnie. Chwycił moje majteczki i ściągnął je ze mnie. Rękami dotykał mego uda cały czas nie dotykając mojej cipki. Chwycił moje pończochy i zaczął ściągać je ze mnie.  Robił to bardzo powoli cały czas dotykając mojej nogi, uda, kolana, łydki a na końcu stopy. Już po chwili zrzucił ze mnie jedną pończochę, a następnie drugą. Od nowa masował moje uda, ale tym razem z oliwką. Masował je a ja stawałam się coraz bardziej podniecona. Rozchyliłam lekko nogi i podnosiłam delikatnie tyłek kręcąc nim, ale on zwinnie omijał moją cipkę. Jego paluszki krążyły wokół niej, ale jej nie dotykały. Masował moje uda potem mają łydkę, najpierw jedną a następnie drugą. Znowu usiadł na mnie, tym razem bardziej na mojej pupie odwrócony tyłem do mnie. Ugiął moją jedną nogę wziął w dłonie moją stopę i zaczął ją masować. Po chwili poczułam na stopie jego oddech, zbliżył swe usta i  ją całował. Przesuwał swe usta od pięty w stronę palców. Pocałował chyba każdy paluszek jednak na tym nie przestał. Jego język dotknął mej stopy. Lizał mi ja cała i brał moją piętę do buzi.  Poczułam jeżyk pomiędzy moimi palcami, a po chwili jak bierze każdy mój palec do buzi ssie go i liże. Na zmianę ssał lizał i masował moją stopę. Cudowne uczucie, którego doświadczyłam pierwszy raz. Nie wiedziałam, że dotyk stopy może być tak przyjemny. Robił to bardzo długo i czule, po czym zmienią nogę i z drugą zrobił dokładnie to samo. Skończył obrócił się by  znowu masować moje plecy, szyję a potem pupę. Jego usta na nowo przesuwały się po moim ciele od szyi zaczynając przez plecy aż dotarł do mych pośladków. Marcin zsunął się ze mnie praktycznie na ziemię. Leżał pomiędzy moimi nogami całując mi pupę. Rozszerzał moje pośladki rękami poczułam tam jego oddech. Całując moje pośladki zbliżał swe usta coraz bardziej do mojego odbyty. Poczułam wyraźnie jego oddech a sekundę później jego usta całujące mnie tam. Poczułam przemiłe ciepło rozchodzące się po mojej pupie. A już po chwili jego język dotykający mego otworku. Czułam dużą rozkosz z tego, że lizał mi tyłek. Już wiem, dlaczego chciał bym go też tak lizała, to było coś niesamowitego. Jego język krążył wokół mojej dziurki próbując się tam dostać. Czasami dotykał mnie tam palcem a nawet wkładał kawałek go we mnie i znowu mnie lizał. Wstał z łóżka stanął obok i opuścił swoje bokserki. Pomyślałam sobie tak w końcu, chciałam już tylko jednego by go poczuć w sobie, ale to jeszcze nie było w jego planach.

    -Obrócisz się na plecy- powiedział

    – oczywiście – i natychmiast przewróciłam się na plecy

    Ale on nie położył się na mnie by mnie zerznąć tylko podszedł od tyłu mojej głowy.

    – podnieś się lekko-

    Nie wiedziałam dokładnie jak, podniosłam lekko się w górę. Wszedł pomiędzy mnie a ścianę, oparł się o nią i podgiął nogi pod siebie, a mnie pociągnął na siebie. Położyłam głowę na jego ugiętych nogach, ręce dałam wzdłuż ciała. Poczułam rękę na mojej twarzy, przejechał mi dłonią po niej zamykając oczy. Siedział za moją głowa i masował przez chwilę moją twarz. Jego ręce przesunęły się niżej, dotarły do moich piersi. Palcami masował moje sutki, robił wokół nich kółka. Najpierw duże potem coraz mniejsze aż dotarł do sutka, delikatnie go dotykał. Masował i dotykał moje piersi, jego ręce powędrowały na mój brzuch. Rozchyliłam nogi czekając na jego dotyk i go poczułam. Poczułam jego rękę na mojej cipce, dotykał jej delikatnie wkładam we mnie palca. Ale to wszystko trwało chwilę, bo znowu wstał, ale tym razem przeszedł od przodu mnie, położył się pomiędzy moimi nogami. Pierwszy raz poczułam jego język na swojej cipce. Najpierw cała mi ją wycałował a potem bardzo długi czas mnie lizał doprowadzając niemal na szczyt i znowu odpuszczając. Miałam już dość, było mi tak cudownie, że musiałam go już poczuć.

    – chodź tu już do mnie, chcę cię poczuć w sobie.

    Podniósł się i położył na mnie. To był najcudowniejszy sex w moim życiu jeszcze chyba nigdy tak mocno nie czekałam w sobie kutasa. Był powolny, delikatny, ale stanowczy. Kiedy doszedł ja doszłam razem z nim. Po wszystkim leżeliśmy i rozmawiali. Opowiedział mi teraz dokładnie, kiedy mnie widział. Dowiedziałam się, że był mną zafascynowany i nie chciał, bym marnowała się przy Darku a pomysł z szantażem wyszedł tak nagle. Marcin spytał

    – jesteś głodna zamówię coś do jedzenia-

    – nie- odpowiedziałam

    -jestem głodna, ale ciebie-i w tej chwili praktycznie rzuciłam się na niego. Zaczęłam go całować, zeszłam do jego kutasa zaczęłam go lizać pieścić, kiedy już wstał uklękłam nad nim włożyłam go na chwilę w swoją cipkę. Po tych pieszczotach, jakie dzisiaj miałam chciałam poczuć go w tyłku. Nadziałam się na niego pomalutku, bolało jak zawsze. Usiadłam z nim w środku i przez chwilę się nie ruszałam. Marcin dotykał moich piersi,  pochyliłam się do przodu kładąc na nim. Przez chwilę powolutku poruszał się we mnie, ale nie było nam zbyt wygodnie

    – położysz się na brzuchu-zapytał

    – tak – wstałam i położyłam się na brzuchu a on usiadł na moich udach. Tak jak wcześniej dotykał przez chwilę mojej dziurki włożył w nią palca a potem położył się na mnie. Włożył w moją pupę swojego kutasa, ale teraz już nie bolało. Leżał na mnie poruszając kutasem w moim tyłku. Całował mnie i szeptał, że jest mu cudownie, że mam wspaniałe ciało, cudowną pupcię. Kochaliśmy się jeszcze trzy razy potem i za każdym razem było mi cudownie. Nawet nie zauważyłam, kiedy nastało popołudnie, czas bardzo szybko zleciał.  Dwie godziny rozmowy potem chyba z godzinny masaż i parokrotny seks. Cieszyłam się z każdej spędzonej tu sekundy.

    – muszę już iść- powiedziałam

    – wiem – odpowiedział Marcin

    – leż chciałabym abyś tak tu został dopóki nie wyjdę z mieszkania-

    – dlaczego tak

    – proszę zostań tu aż wyjdę.

    -dobrze-odpowiedział

    Leżał nagi a ja wstałam i zaczęłam się ubierać. Przyglądał mi się jak moje ciało chowało się pod ubraniami. Założyłam majtki i stanik, wciągnęłam pończochy z powrotem na nogi, spódniczkę na pupę, bluzkę i buty. Byłam gotowa do wyjścia Marcin usiadł na łóżku i patrzył na mnie pochyliłam się nad nim pocałowałam go czule.

    – pa musze uciekać poczekaj tu aż wyjdę –

    – dobrze pamiętaj o swoich rzeczach-

    – pamiętam- dałam mu jeszcze jednego całusa i wyszłam z pokoju a on odprowadził mnie wzrokiem z pokoju. Po tym dniu byłam pewna, że wszystko, co dziś mówił było prawdą. Wiedziałam, że teraz da mi spokój, mam wszystkie zdjęcia filmy, ale czy ja tego chciałam. Po chwili wyszłam z mieszkania skierowałam się do windy i pojechałem do domu. Został tam sam pewnie z tysiącem myśli, co dalej. Z pewnością jak wyszedł z pokoju to już wiedział, co dalej. Zostawiłam mu wszystkie moje rzeczy, które mi oddał. Z reklamówki wyciągnęłam majtki, które mi ostatnio wziął i wytarłam nimi jeszcze bardzo mokrą moją cipkę, po czym rozłożyłam je na stoliku, obok pozostałych rzeczy. Na nich położyłam kopertę z pieniędzmi z odciskiem moich ust i napisanym list.

    Dziękuję za dziś, każda minuta tutaj była cudowna dzięki Tobie. Zostawiam ci to wszystko, bo chcę by kolejne miesiące były takie jak ten ostatni, nie chce zmian. Spłacę ci to, co obiecałam a do tego czasu pozostaje twoją suką na wyłączność, korzystaj z tego ile tylko możesz. Uśmieszek i podpis twoja suka.

    Ps. Powąchaj majteczki niech ci przypominają o mnie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał

    cz.3 już inna ale czy to aby fantazja ;)Napiszcie czy wam się podoba 

  • 7. Josh i Lorelai: W klubie

    Perspektywa Lorelai

    Ostatnimi czasy mi i Joshowi trudniej było się zgrać ze znajomymi na jakiś wypad na miasto. Cóż, każde z nas miało swoje obowiązki – matura, praca czy studia. Kiedy jedni mogli, inni nawet nie mieli możliwości jakoś ze sobą pogodzić planów. W taki oto sposób siedziałam sama z Joshem, co często kończyło się seksem i ani trochę mi nie przeszkadzało, lub po prostu widzieliśmy się wszyscy w mniejszym gronie. Tamtego wieczora wybraliśmy się do baru. W składzie byłam ja, Josh, oczywiście moje dwie przyjaciółki, jedna nasza koleżanka z klasy oraz czterech kolegów Josha, z czego dwóch to ci, z którymi dosiadł się do nas wtedy nad jeziorem, gdy się poznaliśmy. W barze siedzieliśmy już prawie trzy godziny, alkohol działał, a my nabraliśmy ochoty na większą zabawę. Tym oto sposobem znaleźliśmy się w klubie.

    Zamówiliśmy drinki i zajęliśmy lożę. Było nas tyle, że przez większość czasu i tak ktoś w niej siedział, by odpocząć czy się napić. Na samym początku sporo tańczyłam z Joshem i resztą znajomych, później on wrócił do loży i rozmawiał z pozostałymi osobami, a ja dalej szalałam na parkiecie. Czułam się pijana, alkohol sprawiał, że każda piosenka zachęcała moje ciało do tańca. Wreszcie wróciłam do loży, gdzie już czekały kolejne drinki. Usiadłam Joshowi na kolanach i wzięłam jednego z drinków, po czym zaczęłam pić. Czułam zapach jego męskich perfum, który mocno na mnie działał, podobnie jak i jego ręka, która wylądowała na moim tyłku. Siedzieliśmy, śmiejąc się z jego kolegami w najlepsze. Josh palił swojego e-papierosa o smaku coli z lodem.

    — Daj mi dym. — powiedziałam w pewnym momencie. On zrozumiał, o co mi chodzi, i zaciągnął się, by następnie przyłożyć swoje wargi do moich i wypuścić dym prosto w moje usta, tak że paliliśmy na studenta.

    Zaciągnęłam się, lekko odsunęłam od niego i wypuściłam dym z ust, po czym ponownie złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. Czułam, że mam na niego ochotę, ale gdzieś w środku się wstrzymywałam, bo byliśmy w klubie ze znajomymi. Zapewne procenty również dodały swoje pięć groszy do tego, że nabierałam ochoty na seks. Gdzieś w tle słyszałam, jak chłopacy z nas żartują, ale jakoś niewiele mi to przeszkadzało. Wreszcie odsunęliśmy się od siebie, porozmawialiśmy jeszcze chwilę z chłopakami, a potem Josh wyrwał mnie na parkiet.

    Muzyka była w sam raz do zmysłowego tańca. Na samym początku raczej obracał mnie synchronicznie, zupełnie jakby każdy jeden ruch był dla nas zaplanowany, ale już po chwili bardziej ocieraliśmy się o siebie i dotykaliśmy w tłumie osób. Już nawet nie widzieliśmy znajomych, z którymi wybraliśmy się na imprezę. Stałam tyłem do Josha, kręcąc tyłkiem, który przyciskałam do jego krocza, a on błądził rękami po moim brzuchu, i tak tańczyliśmy w rytm klubowego bitu. Czułam się podniecona, jeszcze mocniej naparłam pośladkami na jego krocze. Chyba powoli twardniał, co sprawiło, że zaczęłam robić się wilgotna. Czułam, jak składa pocałunki na mojej szyi. Miałam ochotę na jego ręce na mojej cipce, na jego kutasa we mnie. Odwróciłam się przodem do niego i pocałowałam jego usta, a on ścisnął moje pośladki przez czarną mini spódniczkę.

    — Chodź do łazienki. Chcę cię poczuć. — powiedziałam mu do ucha, po czym złapałam go za rękę i poprowadziłam nas do toalety. W damskiej było kilka osób, więc weszliśmy do męskiej, w której dla odmiany było pusto. Wtargnęliśmy do jednej z kabin, zamknęliśmy się i od razu rzuciliśmy się na siebie. Josh całował moje wargi, jednocześnie przyciągając mnie za tyłek do siebie, przez co czułam erekcję w jego spodniach.

    — Josh, mam taką ochotę na twojego fiuta. — wyjęczałam z podniecenia.

    — W takim razie chyba musimy coś z tym zrobić. — odparł Josh, a po tonie jego głosu mogłam wyczuć, że też jest już nieźle nakręcony.

    Zaczął odpinać swój rozporek. Upadłam przed nim na kolana, pomagając mu się rozebrać. Spojrzałam z dołu w jego oczy. Stał przede mną ze spodniami u kostek, prezentując swojego kutasa w pełnym wzwodzie.

    — Liż go, bo zaraz nie wytrzymam. — usłyszałam.

    Włożyłam go sobie do ust. Najpierw zasysałam główkę, bawiąc się na niej językiem, później zaczęłam połykać jego długość. Trzymał dłonie w moich włosach. Widziałam, że sprawiam mu dużą przyjemność, to, jak otwierał usta z rozkoszy, nakręcało mnie jeszcze bardziej. W pewnej chwili złapał mnie mocniej za głowę i zaczął poruszać biodrami. Dosłownie rżnął mnie w usta, jednocześnie przy tym jęcząc. Dociskał moją buzię do swojej podstawy, a ja grzecznie go przyjmowałam. Dusiłam się jego penisem. Jego to chyba jarało. Oczy zachodziły mi łzami, które wreszcie spłynęły po policzkach, delikatnie rozmazując czarną kreskę na oku. Wreszcie zajęczał gardłowo i spuścił się do moich ust, puszczając moją głowę.

    — Wstań. — powiedział jedynie, wychodząc z moich ust.

    Od razu delikatnie popchnął mnie na drzwi kabiny, tak abym mogła oprzeć się o nie plecami, włożył rękę pod moje udo i je uniósł, by następnie odchylić krok mojej bielizny na bok i z impetem wejść do mojej pochwy. Zaczął się szybko we mnie poruszać, tak jak tego potrzebowałam. Oddałam się całkowicie temu magicznemu uczuciu, które przeszywało moje ciało. Dobrze, że mnie trzymał, bo inaczej nie wiem, jak utrzymałabym równowagę.

    Josh lekko zacisnął dłoń na mojej szyi. Był taki moment, że głos ugrzązł mi w gardle, nie docierały do mnie żadne bodźce poza tym przyjemnym uczuciem, którego mi dostarczał; wszystko zlewało mi się z muzyką grającą w tle, a pijane spojrzenie nie mogło się skupić na niczym konkretnym. Po chwili stałam się bardziej świadoma. Jęczałam, gdy on przyspieszył ruchy, a jego jaja odbijały się od mojego tyłka. Czułam się mu całkowicie poddana w tej kabinie. To kręciło nas oboje. Wreszcie uniósł również moją drugą nogę, obiema oplotłam go w talii. Spódniczka już dawno podjechała mi do góry. Czułam, jak zaciskał dłonie na moich pośladkach.

    — Gdybym chciał, to bym nawet nie mógł przestać cię teraz rżnąć. — warknął gdzieś przy moim uchu, gdy spomiędzy moich rozchylonych warg wydostawały się cichsze i głośniejsze jęki. Pomyślałam sobie, że tylko spróbowałby przestać, ale nawet nie byłam w stanie wypowiedzieć tych słów. Skupiałam się tylko na jego pale, która szybko i ostro się we mnie poruszała, trafiając w odpowiedni punkt.

    Ktoś wszedł do łazienki, załatwiając swoje sprawy przy pisuarze, ale nie zwróciliśmy na to większej uwagi. Mieliśmy totalnie gdzieś, że na pewno nas słychać. Gdybyśmy byli trzeźwi, może byłoby inaczej, albo nie – może bylibyśmy tak na siebie nakręceni, że już nic innego nie miałoby znaczenia.

    Nie wiem, ile mnie tak ruchał, ale wiem, że trochę to trwało. Wreszcie zaczął nisko jęczeć i poruszać się we mnie mocniejszymi, ale nieco powolniejszymi ruchami, aż wreszcie przycisnął się jak najbliżej mnie i zaprzestał ruchów, nie mogąc opanować jęków. Czułam, jak jego przyrodzenie zadrżało, zalewając mnie obficie spermą, ale ani trochę mi to nie przeszkadzało.

    Ku mojemu zdziwieniu nie wyszedł ze mnie, tylko na nowo zaczął się we mnie poruszać. Aż się wzdrygnęłam.

    — Ooooo… — zaskamlałam nieco głośniej niż wcześniej, dosłownie na nim wisząc. Dobrze było wiedzieć, że o mnie nie zapomniał. Myślałam, że zaraz eksploduję. Jego sperma wypływała ze mnie, lejąc się po jego jądrach, kapiąc na podłogę.

    — Widzisz? Reagujesz dokładnie tak, jakbym chciał, żebyś reagowała. — powiedział zachrypniętym półszeptem. Miał nade mną pełną kontrolę, którą ja już dawno straciłam. Czułam, że już przepadłam. Jęczałam, odchylając głowę w tył. Nie mogłam zapanować nad sobą, nad tym, jak drżałam w jego rękach, na jego grubym fiucie. Z tego wszystkiego aż się lekko popłakałam, rozmazując sobie makijaż.

    Wreszcie doszłam. Uczucie orgazmu mnie przerosło. Był tak intensywny, że myślałam, że zaraz nie wytrzymam. Wyruchał mnie jak sukę w pieprzonej klubowej toalecie i nawet gdy dochodziłam, nie przestawał mnie walić. Wiedział, że to lubiłam, pomimo że czułam się rozjebana.

    — Na kolana. — powiedział jedynie, delikatnie odstawiając mnie na podłogę.

    Miałam nogi jak z waty. Gdy moje stopy opadły na grafitowe płytki, automatycznie rzuciłam się na kolana i wzięłam go na rozkaz do ust. Poruszałam dość szybko głową w górę i dół, masując go w międzyczasie. Czułam na języku nasze soki. Zwinnie operowałam wargami i językiem, aby doprowadzić Josha do spełnienia, a on dodatkowo poruszał biodrami. W końcu ponownie doszedł w moich ustach, a ja wszystko połknęłam.

    — Chodź tutaj. — wysapał, ciężko oddychając. Podał mi dłoń, którą złapałam, by wspiąć się na jego kolana.

    Po chwili odpoczynku w swoich objęciach zaczęliśmy się ogarniać, by jakoś doprowadzić się do porządku. Przez to, że zamiast zdjąć mi majtki, jedynie je odsunął na bok i mnie zerżnął, były całe przemoczone. Zdjęłam je, do końca wieczora pozostając już z gołym tyłkiem pod krótką spódniczką. Poprawiłam makijaż w lustrze i wróciliśmy na parkiet do swoich znajomych, którzy bawili się w najlepsze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kornelia Aichmuller
  • Nowe sasiadki cz.1

    Był piątkowy poranek. Jako że, rozpoczęły się wakacje, co po dopiero zdanej maturze, to korzystałem z okazji, że mogłem sobie poćwiczyć tak jak lubię z rana, kiedy nikogo nie ma w domu i nikt mi nie zawraca co chwila głowy. Wtem dobiegło mnie pukanie do drzwi.

    -Kogo kurwa niesie o tej porze. – rzuciłem zły, że jednak i nawet teraz ktoś mi przerywa. Szybko wstałem i poszedłem do drzwi, zapominając, że jestem w samych gaciach. Z rozmachem otworzyłem drzwi.

    -Czego kur…. – rzuciłem myśląc, że to znowu jeden z lokalnych meneli, którzy często jakimś sposobem włażą na klatkę naszego bloku i chodzą od drzwi do drzwi licząc na kasę. Nie dokończyłem jednak.

    -Dzień dob… – nie dokończyła witać się stojąca się przede mną kobieta wraz z jej młodszą kopią, zapewne córką. Obydwie wyglądająca jak dwie rasowe, seksowne gotki. Zaniemówiły widząc mnie w moim “stroju”. Inna sprawa, że ogólnie wyglądałem całkiem nieźle – 2 metry wzrostu, mocno umięśniona od ćwiczeń sylwetka i odznaczająca się nawet w stanie spoczynku na materiale bokserek 24 centrymetrowa pała, która jest równie długa, co i gruba.  

    Staliśmy tak przez chwilę zmieszani. W końcu zacząłem.

    -Eeeee, przepraszam za powitanie. Myślałem, że to znowu jeden z tych lokalnych meneli. Tak, poza tym dzień dobry. –

    -Dzień dobry. – w końcu przemogła się ta starsza –Jestem Marta, a to moja córka Beata. Jesteśmy Pana nowymi sąsiadkami i chciałybyśmy poprosić o pomoc. –  

    Rzeczywiście dopiero teraz przyuważyłem, że drzwi do mieszkania po lewej były lekko uchylone.

    -Wojtek, miło mi. Jak mogę paniom pomóc? –

    -Właśnie się wprowadzamy i w samochodzie na dole mamy sporo pudeł. Głupio tak prosić, ale czy mógłby nam Pan pomóc? –

    -Pewnie. Dajcie mi tylko momencik, zarzucę coś na siebie i już idę. –

    -Bardzo dziękujemy. –

     

    Rzeczywiście miały sporo pudeł. Przenoszenie tego zajęło mi dobrą godzinę. Po wszystkim stwierdziłem, że tak czy siak siłka zaliczona. Właśnie odłożyłem ostatnie w salonie.

    -Wychodzi na to, że to wszystkie. –

    -Dzięki Panu wielkie. – rzekła Marta.

    -Nie ma, za co. A jeśli nie ma problemu to wolałbym bez tego pan, pani. –

    -Żaden problem. Napijesz się może czegoś? Pewnie jesteś mocno spragniony po tym wszystkim. –

    -Z miłą chęcią. Zapraszam, więc do kuchni. –

    Zaprowadziła mnie i usadziła na stołku przy dużej wyspie na środku.

    -Córciu, podasz może ten napój z zamrażarki? – spojrzała na mnie –W międzyczasie wrzuciłyśmy coś tam. Lód się nie zdążyłby zrobić, a tak, chociaż trochę będzie ochłody w ten skwar. Chyba, że wolisz ciepłe? –

    -Nie, jak najbardziej zimne będzie ok. –

    W trakcie pracy słońce zaczęło grzać jak oszalałe, byłem teraz cały mokry i bardzo spragniony. Siedząc przyglądałem się teraz obu dziewczynom. Jak już wcześniej wspomniałem obydwie ubrane były jak gotki. Marta miała chyba z około 40 lat, ale wciąż świetnie się trzymała. Córka była w podobnym wieku jak ja. Identyczne pod względem wzrostu, mogły mieć z metr siedemdziesiąt wzrostu. Ich obcisłe bluzki mocno uwydatniały jędrne piersi. Do tego bardzo krótkie skórzane miniówki, czarne pończochy i glany. Oraz teraz rzucając okiem w stronę Beaty widziałem brak majtek, a jej piękna cipka była skierowana prosto w moją stronę, ponieważ nachyliła się chyba celowo w ten sposób abym to zobaczył – na wyprostowanych nogach w pełni pochylona. Po chwili jak odwróciłem wzrok na Martę, która podawała mi szklankę, zobaczyłem tylko dziwny uśmiech na jej twarzy jakby wiedziała co zobaczyłem. Posiedziałem jeszcze chwilę, pogadaliśmy, wymieniliśmy się numerami i poszedłem do siebie.

     

    Następny tydzień miałem ręce pełne roboty. Obydwie panie praktycznie codziennie prosiły mnie o pomoc – zaczęły mały remont oraz wymianę mebli. W sumie z chęcią im pomagałem, zawsze coś więcej do roboty. No i nie ukrywam, że miło się spędzało czas w ich towarzystwie, obydwie były całkiem gadatliwe i wesołe. A przypadki takie jak ten po pierwszym razie na pewno też były miłym dodatkiem. To Marta, kiedy skręcałem ich nowe łóżko i coś dokręcałem leżąc na podłodze siadła na jego skraje z szeroko rozstawionymi nogami, abym miał doskonały widok na jej cipkę. To Beata oparła się na moim karku piersiami niby zaglądając jak coś robię. Klepnięcie “pochwalne” w tyłek, dłonie położone na klatce. Tak się ze mną bawiły udając, że to nic takiego i obserwując moją reakcję. Oczywiście jeszcze gdzieś w tle szły czasem erotyczne żarty i wypytywanie czy mam kogoś. Bawiłem się w te ich gierki.

     

    W nagrodę za ciężką pracę zaprosiły mnie na wycieczkę nad jezioro w sobotni poranek. Zgodziłem się. Byłem też ciekaw, co jeszcze wymyślą. Około godziny 9 dojechaliśmy nad jakieś dzikie jeziorko kilkadziesiąt kilometrów za miastem. Rozstawiliśmy leżaki i resztę rzeczy. Było cicho i spokojnie. Byliśmy też sami, chyba nie było to zbyt uczęszczane miejsce. Dziewczyny ściągnęły z siebie ubrania i zostały z w samych kostiumach kąpielowych. Bardzo skąpych i chyba trochę przyciasnych. Nie szło nie zwrócić uwagi jak majtki wbijały im się w cipki. Do tego teraz dało się zauważyć, że obydwie miały wąski, czarny paseczek włosów łonowych. Lekko zaczęło mi się robić sztywno na ten widok.

    -I jak ci się podobają nasze nowe stroje? – spytała Beata.

    -Bardzo ładnie w nich wyglądacie. –

    Teraz ja się rozebrałem zostając w samych kąpielówkach. Specjalnie wziąłem dla tych prowokatorek najbardziej obcisłe, jakie miałem. Efekt musiał być niezły.

    -Ulala. – rzekła Marta z uśmiechem.

    -Nie inaczej. – powiedziała Beata.

    Wyszczerzyłem tylko zęby w ich stronę. Wtem obydwie niespodziewanie złapały za sznurki od gór ich kostiumów i je pociągnęły. Spadły natychmiastowo, ukazując ich piersi. Poczułem krew odpływającą w stronę krocza, szybko zacząłem sztywnieć na ten widok. Obydwie na widok mojej wielkiej pały rozpierającej kąpielówki zachichotały mocno. Jakby tego było miało to teraz zrobiły to samo z majtkami, stojąc przede mną nagusieńkie.

    -No co, chcemy równo się opalić. – powiedziała z zalotnym uśmiechem Marta.

    -Rozbieraj się, to też poopalasz się z nami. – rzekła Beata.

    A więc taki spryciary miały plan. Zastanawiałem się chwilę. Ale po chwili stwierdziłem kij, co mi tam. Ściągnąłem, co trzeba i po chwili stałem nagusieńki i z w pełni sterczącym fiutem.

    -O kurwa… – rzekły obydwie nie spodziewając się, chyba, że jest aż taki wielki.

    -Ale wielkie bydle. -dodała Marta. -Miałaś wtedy oko jak nam otworzył córciu. –

    A więc to ot wtedy się na mnie czaiły. Nie będę narzekał. Podeszły do mnie obie. Przywarły do mnie piersiami po obu stronach klatki piersiowej, jednocześnie kładąc dłonie na mym członku.

    -Mamy dla drogiego pana dwie propozycję. – zaczęła Marta.

    -Taaaaak? A jakie? – zapytałem z uśmiechem.

    -Pierwsza jest taka, że możesz tutaj wziąć sobie od razu jedną z nas, którą wybierzesz. – kontynuowała.

    -A druga? –

    -A druga jest taka, że zrobisz tutaj, co ci każemy i grzecznie wytrwasz. W zamian wieczorem przyjdziesz do nas i masz całą noc na wykorzystanie nas obu jak tylko ci się zamarzy. – dokończyła Beata.

    -Hmmmmm. No nie wiem. A mogę wiedzieć, co mnie czeka? –

    -Nie. Musisz podjąć męską decyzję. Ale chyba taki chłop jak ty da sobie radę ze wszystkim, co mogą mu zrobić dwie takie drobne dziewczynki jak my? –

    No powiem szczerze kusiło wziąć Martę w obroty już teraz, bardziej zawsze lubiłem Milfy. Ale możliwość wzięcia ich obu była silniejsza, mimo obawy, co planują.

    -Dobra, oddaje się w wasze ręce. –

    -Na to miałyśmy właśnie nadzieję. – oznajmiła Beata z uśmiechem.

     

    A więc staliśmy jeszcze tak chwilkę, kiedy głaskały mojego fiuta. W końcu Marta odeszła i rozłożyła na ziemi swój duży ręcznik.

    -Połóż się na plecach. – powiedziała Beata.

    Zrobiłem, jak kazała. Przykucnęła nad moją twarzą.  

    -Liż mi obie dziurki i nie przerywaj, póki nie powiem. Unieś także nogi. –

    Zacząłem ją lizać i podniosłem nogi. Złapała mnie za nie. Po chwili poczułem coś mokrego i wilgotnego na moim tyłku. To chyba był język Marty. Nie powiem, było to całkiem przyjemne. Zająłem się więc tyłkiem Beaty, od dawna mam mocny fetysz tej dziurki. Było to całkiem przyjemne móc lizać taki super tyłek i mieć samemu lizany. Nagle jednak Marta przestała i wstała. Po chwili poczułem chłód czegoś wsmarowywanego w mój tyłek. Zareagowałem gwałtownie.

    -Ej, ej. Na to się nie godziłem. –

    -Zgodziłeś się na wszystko mój drogi. Chyba nie chcesz stracić wieczornej okazji? –

    Zastanowiłem się. Kurwa, widziałem już za wiele pornosów i wiedziałem czego się spodziewać – strapona w moim tyłku. Nigdy nic tam nie miałem i obawiałem się bólu. Z drugiej przemożna chęć zabawy z nimi dwiema była bardzo mocna. Poza tym z tego co też widziałem na filmach bywało to całkiem przyjemne.

    -Nie chcę. –

    -Grzeczny chłopczyk. Zresztą zobaczysz, spodoba Ci się to. –

    Jeszcze chwilę wsmarowywała mi żel w tyłek. Chwilę po tym jak przestała poczułem, jak napiera na niego. Odruchowo zacisnąłem tyłek.

    -Rozluźnij się. –

    Pomału mi się to udało i zaczęła wsuwać się dalej. Nie wiem jak długi był, ale wydawał mi się całkiem długi, chociaż całe szczęście nie gruby jak mój. W końcu musiał wejść cały, po jej ciało zaczęło stykać się z moim. Powoli rozpoczęła posuwać się to w tył i przód. Z początku było to lekko bolesne i dziwne, ale zaczęło przynosić w pewnym momencie przyjemność. W tej pozycji lizałem więc dalej Beatę. W końcu doszła, zalewając moją twarz pokaźnym squirtem. Podnieciło mnie to mocniej. Marta złapała teraz za mojego penisa i zaczęła go walić. Nie trzeba mi było długo będąc ruchanym, abym wystrzelił. Wtedy też Marta wyszła ze mnie, a Beata puściła mojego nogi i wstała. Leżałem chwilę ogłuszony mocnym orgazmem. Stanęły obydwie nade mną. Zobaczyłem, że musiałem bardzo mocno trysnąć, bo moja sperma była nawet na twarzy Beaty.

    -Ja pierdolę. – zdołałem jedynie wysapać.

    -No ja pierdolę. Wystrzeliłeś we mnie chyba cały basen. – rzekła z rozbawieniem Beata.

    Marta jedynie nachyliła się nad jej pierś i zlizała kawałek.

    -Hmmmm, jaki on pyszny. –

    Beata wzięła ręką trochę z policzka.

    -Mniam. –  

    W końcu miałem siłę wstać.

    -To co drogie Panie, zadowolone? –

    -Bardzo. A ty? – spytała starsza.

    -Szczerze? Też bardzo. Całkiem przyjemne doświadczenie. –

    -A chciałbyś je powtórzyć? – dopytała.

    -Moooooże. – puściłem oczko z uśmiechem.

    -Dobra. Ale to kiedyś. Chodźmy się umyć w wodzie i poopalać. –

     

    Do 17 już tylko leżeliśmy i wypoczywaliśmy. Oczywiście całkiem nadzy. Około 19 byliśmy z powrotem w domu. Zaczepiła mnie Marta.

    -Wpadnij do nas za dwie godzinki. Musimy się ogarnąć. Zapraszamy też na kolację. A później obiecany deser. – mówiąc ostatnie pocałowała mnie w policzek.

    -Spoko. Na pewno będę. – odpowiedziałem, oddając jej prowokacyjnie pocałunek w usta.

    -Osz ty łobuzie. –  

    -A ja? – spytała udając obruszoną Beata.

    Nachyliłem się więc i jej też dałem całusa.

    -Do zobaczenia. –

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pan Dollar
  • Nowe sasiadki cz.2

    Zgodnie z tym jak się umówiliśmy równo o 21 zapukałem do drzwi. Otworzyła mi Beata.

    -Właź. – rzuciła tylko.

    No, więc wlazłem i udałem się za nią do salonu, mijając po drodze kuchnię, w której dokańczała przygotowywać jedzenie Marta. Obydwie z matką ubrane były w podobny sposób jak wtedy, gdy do mnie przyszły. Czyli w sumie też jak zawsze. No może jedynie poza glanami.

    -W ogóle nigdy nie zapytałyśmy – podoba ci się nasz styl? –

    -Podoba. Wygląda sexi. –

    Uśmiechnęła się i posadziła przy niewielkim stole. Był on niewielki, okrągły i blat miał zrobiony z przezroczystego szkła. Po chwili dołączyła do nas Marta niosąc jedzenie. Nawet nie wiem, kiedy, ale Beata doniosła butelkę wina z kieliszkami. W końcu obie zasiadły do stołu. Siedzieliśmy rozstawieni na kształt trójkąta.  

    -Smacznego. –

     

    Jedzenie było pyszne, dziewczyny się postarały. Pierwszy raz też piłem wino, ale to było całkiem dobre. Żartowaliśmy sobie i dobrze się bawiliśmy sącząc je pomału po posiłku. Wtedy też pomału zauważyłem i poczułem jak stopa Beaty idzie po mojej nodze do góry, aż dotarła do krocza. Zaczęła je delikatnie masować stopą. Marta chyba nie chciała być gorsza, a więc do nie dołączyła. Rozsiadłem się wygodniej na krześle szeroko dając nogi, by miały łatwiej.

    -Widzę dziewczyny, że chyba pomału zachciewa wam się deseru. –

    -Całkiem możliwe. – odpowiedziała zalotnie Marta.

    Siedzieliśmy teraz tak patrząc tylko się na siebie, a one dalej masowały moje krocze. Penis zaczynał robić się sztywny. Wyczuły to.

    -No dobra. Czuję, że potwór pragnie wyrwać się z klatki. A że zgodnie z umową robisz, co chcesz, to myślę, że nie ma co dawać mu czekać. –

    Wstałem od stołu, one wraz ze mną. Złapały mnie za ręce i zaciągnęły do sypialni Marty. Stanęły teraz przede.  

    -No to co mamy robić? – spytała Beata.

    -Rozbierajcie się dziewczyny. Chcę was widzieć tylko w tych pończoszkach. –

    Zachichotały obie i po chwili stały przede mną tak jak kazałem. Sam też zacząłem się rozbierać i gdy byłem nagi to siadłem na skraju łóżka ze stojącą pałą.

    -A teraz grzecznie na kolana i jak do mnie. –

    Zrobiły to. Klęczały teraz przede mną. Patrzałem na obie bardzo zadowolony. Aż nie byłem pewien, którą powinienem przelecieć najpierw. Ale na początek chciałem coś innego.

    -Chcę zobaczyć jak dobrze wykorzystujecie swoje usteczka. Wyliżcie go dobrze wraz z jajami. –

    Od razu sumiennie zabrały się do pracy. Zaczęły od wspólnego lizania czubku. Kurwa, to było zajebiste uczucie. Już parę lasek robiło mi loda, ale dwie naraz to było zupełnie co innego. Następnie trochę podzieliły się zadaniami, tak by zajmować się nim całym naraz. Na przemian lizały fiuta oraz jaja, raz jedna, raz druga. Było mi tak dobrze i trwało to sporo, ale w końcu im przerwałem. Nie tam chciałem skończyć pierwszy raz dzisiejszego wieczoru.  

    -I jak tam? –

    -Jesteście boskie. Ale mam ochotę na danie główne. Marta kładź się na brzuchu. –

    Marta bardzo zadowolona zajęła swoje miejsce na łóżku z tryumfalnym uśmiechem na twarzy. Beata zajęła miejsce obok niej.  

    -Jutro sprzątasz. Wygrałam. – rzekła kładąc się.

    -Cooo?- spytałem zdziwiony.

    -Założyłyśmy się, którą pierwszą wybierzesz. -rzekła Beata z lekkim zawodem w głosie.

    -No i wygrałam. –  

    Aż się zaśmiałem. Wariatki.

    -No dobra, koniec gadki. Rozwieraj pośladki. I dajcie mi…. kurwa. –

    -Co? – spytały obie zdziwione.

    -Zapomniałem gumek. –  

    -Jebaj te gumki. Obydwie mamy antykoncepcję. –

    Podobało mi sie to.

    -To dawajcie żel. –

    Teraz dopiero Marta zajarzyła.  

    -Czekaj, chcesz mi wejść w dupę? –

    -Nawet nie wiesz jak bardzo. –

    -O kurwa. – usłyszałem -Spodziewałyśmy się takiej opcji, ale miałyśmy nadzieje, że zaczniesz od cipek. Będzie wesoło z tym twoim bydlakiem. –

    Beata podała mi żel z nocnej szafki przy łóżku. Zacząłem go wsmarowywać w tyłek Marty oraz na swojego kutasa. Gdy już uznałem, że jest dosyć zacząłem pomału wchodzić w nią.

    -Osz kuuuuurwa… – wyjęczała -Nie spodziewałam się, że jest aż taki gruby, kiedy już wejdzie. –

    Wchodziłem coraz głębiej i głębiej przy akompaniamencie jej stęków i jęków bólu. Mimo to, nie kazała mi przestać. Wszedłem w nią cały. Zacząłem pomału posuwać ją w ten jej piękny tyłek. Początek okazał się dla niej trochę bolesny, ale wkrótce jęki bólu przerodziły się w jęki rozkoszy. Spojrzałem na Beatę, która patrzyła na to z mieszaniną obawy i ekscytacji.

    -Twój jest następny. – rzekłem puszczając oczko.

    Natomiast Martę posuwałem już całkiem ostro. Jęczała jak głupia. Nie mogłem też się powstrzymać od dania paru soczystych klapsów w ten jędrny tyłek. W pewnym momencie kazałem jej się obrócić na plecy i kontynuowałem jej rżnięcie. Pochyliłem się też i zacząłem ją całować, co odwzajemniła głęboko. W ten sposób dostała orgazmu, a ja czując jak zaciska i tak ciasny tyłek na moim penisie też po chwili się w niej spuściłem. Posuwałem ją jeszcze chwilę, roznosząc spermę po jej całym wnętrzu. W końcu go wyciągnąłem i podszedłem do niej, przysuwając go do jej ust.

    -Wiesz, co masz robić. –

    Z ochotą zabrała się do czyszczenia. Spojrzałem na Beatę.

    -A żeby się nie zmarnowało zbierz to co z niej wypływa. –

    Z chęcią zabrała się do pracy. Jeszcze specjalnie Marta podniosła nogi, by ta miała łatwiejsze zadanie. Gdy już pała była czysta, a także Marta to dałem znać, Beacie by teraz ona położyła się jak jej matka przed chwilą.

    -Wiesz, że rozdziewiczysz mój tyłeczek? – rzekła z uśmiechem.

    -Taaak? Nie boisz się, więc go? –

    -Trochę boję, ale takie wielkie cudo rzadko się zdarza. –

    Z uśmiechem zacząłem, więc rozsmarowywać żel na jej tyłku oraz penisie. Użyłem go o wiele więcej niż u jej matki. W końcu zacząłem bardzo pomału napierać na jej anus i w nią wchodzić. Zaczęła mocno dyszeć i jęczeć z bólu.

    -Mam przerwać? – spytałem.

    -Nie. Chcę go całego. I nie chcę być gorsza niż ona. –

    Absurd tej wypowiedzi spowodował śmiech u Marty i mnie.

    -Oj córciu córciu. Ale powiem ci, że warto przecierpieć. –

    Kontynuowałem, więc, aż nie wszedłem cały. No zaimponowała mi, bo widziałem, że jej łzy leciały, ale same chciała. Znowu zacząłem powoli. O wiele dłużej to trwało niż u matki, ale w końcu jęki bólu przerodziły się w jęki rozkoszy.

    -O kurwa. Ale bosko on cię wypełnia. – wyjęczała pomiędzy kolejnymi moimi wejściami.

    Jej też w pewnym momencie kazałem się obrócić na plecy. Ale wtedy podniosłem ją na ręce i tak trzymając w górze całowałem i posuwałem. Doszła na długo przede mną, ja jednak też chciałem wypełnić ten jej tyłeczek. Kontynuowałem, więc, aż nie dostała drugiego orgazmu. Niedługo po tym i ja skończyłem. Odłożyłem ją na brzeg łóżka od razu podsuwając fiuta pod usta.  

    -Teraz twoja kolej. –

    Ledwo przytomna po takiej jeździe zabrała się do pracy.

    -Ej, szkoda by się zmarnowało. – powiedziała Marta kładąc się pod jej nogami -Weź przykucnij. –

    Beata tak zrobiła. Domyśliłem się, o co jej chodzi – teraz ona chciała zebrać to co wyleci z Beaty. I ponownie, gdy obydwoje byliśmy czyści pozwoliłem sobie położyć się centralnie na środku łóżka.

    -Dobra, chwila odpoczynku. Niech któraś skoczy po coś do picia dla wszystkich. –  

    Zrobiła to Marta. Beata natomiast położyła się po mojej lewej stronie. Marta, gdy wróciła podała nam po szklance wody. Gdy wypiliśmy zabrała puste szklanki i położyła się z drugiej strony. Obydwie wtuliły się w mnie po obu moich bokach, a ja jeszcze objąłem je mocno moimi ramionami.

    -I jak tam moje drogie Panie? –  

    -Świetnie. Dawno nikt mi nie dał tyle przyjemności. – rzekła Marta.

    -A mi po raz pierwszy ktoś tyle dał. – rzekła druga.

    Leżeliśmy sobie i rozmawialiśmy, czekając aż będę gotowy na kolejną rundę w międzyczasie lekko bawiłem się ich sutkami, łapiąc je, ugniatając i podszczypując.

     

    Po około pół godzinie kolos zaczął budzić się do życia.  

    -Widzimy, że zaczynasz być gotowy na dalszą zabawę. –

    -Jak widać. –  

    -A więc co teraz proponujesz? –

    Zastanowiłem się. Nagle przypomniało mi się poranne lizanie tyłka.

    -Z Martą chcę 69, ona na dole. Ty Beata za to wyliżesz mi tyłek i jaja. –

    -Spodobało się widzę. -powiedziała Marta z uśmiechem.  

    -A żebyś wiedziała. –

    Zajęliśmy, więc pozycję. Ja dobierałem się słodziutkiej cipki Marty, kiedy ta bawiła się moim fiutem. Natomiast zwinny języczek Beata pieścił mój tyłek. To naprawdę cholernie przyjemne uczucie. Gdy uznałem, że koniec tej rozgrzewki to dałem znać dziewczynom. Wstałem przed łóżkiem.

    -Marta siadaj na brzegu. –  

    -Hura. –

    Z wielkim entuzjazmem od razu zajęła swoje miejsce. Nakierowałem fiuta na jej cipkę i zacząłem wchodzić. Była przyjemnie gorąca, wilgotna i ciasna. I o dziwo wszedłem w nią cały.

    -Hmmmm. – przegryzła wargę robiąc przy tym minę pełną przyjemności.

    Jak w przypadku analu nie bawiłem się w powolne rozpoczęcie. Od razu przeszedłem do jazdy na ostro. W pewnym momencie tak się rozpędzałem, że cały z niej wchodziłem i wychodziłem.

    -Ooooo kuuuuuurwa. – jęczała z rozkoszy Marta. Beata patrzyła na nią oczarowana, już sama chcąc być na jej miejscu.

    Ja tymczasem nie przestawałem i byłem praktycznie niczym młot pneumatyczny.  Dostała pierwszego orgazmu, ale ja kontynuowałem dalej. Krzyczała wtedy jeszcze głośniej, aż dostała drugiego. Tak się wkręciłem, że chciałem lecieć dalej, ale mnie powstrzymała.

    -Nieee… – zaczęła – daj… daj mi odpocząć… – dokończyła zziajana.

    Szczerze to zastanawiałem się czy nie kontynuować mimo to, ale wyszedłem z niej i dałem odsapnąć. Odtoczyła się na bok, a jej miejsce szybko zajęła Beata.

    -Teraz ja, teraz ja. – rzekła podekscytowana.

    Jako że, miałem go całego śliskiego od soków jej matki, to wszedł gładko do jakiś trzech czwartych długości.

    -Ała. – usłyszałem wtedy i zatrzymałem się.

    -Nie wchodzić dalej? –

    -Nie, tyle na razie starczy. –

    A więc też bez zbędnych ceregieli zacząłem z nią na ostro, uważając jedynie by nie wchodzić dalej. Była o wiele ciaśniejsza niż matka. Jechałem z nią ostro, niedługo zaczęła jęczeć i krzyczeć chyba nawet głośniej niż tamta. Pierwszy jej orgazm był mocny, mocniejsze niż te przy analu. Tak się zacisnęła jej cipka wokół mojego penisa, że momentalnie sam dostałem orgazmu i w nią wystrzeliłem. Nie przestałem jednak i dalej z nią jechałem. Mocno ściskała prześcieradło rękoma, jej ciało było wygięte z rozkoszy. Szybko dostała kolejnego orgazmu. I nawet nie zauważyła, że byłem już w niej cały. Trzeci przyszedł po kolejnych kilkunastu minutach, łącznie z kolejnym moim. Wyciągnąłem go z niej, Marta bez słowa zabrała się do zlizywania z niego wszystkiego. To, co już wypływało z Beaty zostało same sobie. Ta tylko leżała ciężko dysząc, wyglądała jakby miała zaraz zejść.

    -Wszystko w porządku? –

    -Nigdy nie było lepiej. – ledwo wyszeptała z ogromnym uśmiechem na ustach.

    Ponownie położyliśmy się wspólnie na odpoczynek, który tym razem trwał godzinę.

     

    Do końca nocy zabawiliśmy się jeszcze dwa razy. Dziewczyny nad ranem były wyczerpane. Ja też. Zasnęliśmy wtuleni razem około 6.

     

    Gdy stałem w kuchni i piłem sok podeszła do mnie Marta i wyciągnęła klucz, który zawiesiła na palcu. Beata leżała dalej śpiąc wymęczona po nocy.

    -Co to? – spytałem patrząc na klucz.

    -Klucz do nas. Możesz go dostać i wpadać do nas, kiedy tylko zechcesz i robić, co chcesz. Dokładnie jak dzisiaj.-

    -Czuję jakieś, ale. –

    -Bo jest. Pamiętasz wczorajszy dzień nad jeziorkiem? –

    -Pewnie. –

    -Sprawa jest prosta. Czasem oprócz bycia rżniętymi lubimy sobie także same zerżnąć faceta w jego tyłek. Od razu ostrzegam, że o wiele ostrzej niż wczoraj. Umowa byłaby, więc prosta – w zamian za swobodny dostęp do nas i naszych dziurek raz nam się zabawić twoją dziurką. –

    Zastanowiłem się. Wpadło mi do głowy, że więc taki był ich plan. Od początku. No tak, czemu mi wyleciało z głowy, że gotki są lekko rąbnięte. Z drugiej móc do woli się bawić jak dzisiejszej nocy, kiedy tylko chcę było bardzo kuszącą wizją.

    -Co znaczy ostrzej? – spytałem wpierw, ponieważ tego fragmentu obawiałem się najbardziej.

    -To znaczy, że większymi straponami niż wczoraj. Twoich ust też nie oszczędzimy. Piszesz się na to?-

    Mówiąc to sięgnęła ponownie do mojego penisa, którego zaczęła głaskać przez materiał majtek. Po chwili siadła też na blacie wyspy rozszerzając nogi.  

    -Ostatnia rundka? Mój tyłek domaga się jeszcze raz twojego drąga. –

    Opuściłem gacie i z błyskawicznie sztywnym fiutem wbiłem się w jej tyłek. Ledwo powstrzymała krzyk, by nie obudzić córki. Nie bawiłem się już w żadne ceregiele, robiłem to mocno i ostro. Zaczęła mnie całować, co szybko odwzajemniłem. Nie wiem skąd mieliśmy na to siły po całej nocy. Po kolejnych 20 minutach zabawy doszliśmy obydwoje w tym samym momencie. Wyszedłem z niej. Siedziała z błogą miną na ladzie. Widziałem jak z jej dziurki zaczyna wypływać moja sperma. Wziąłem jej trochę na palce i przystawiłem do jej ust. Wzięła je i zaczęła ssać i zlizywać. Gdy skończyła kucnęła jeszcze na ziemi i wylizała mi go całego. Po wszystkim podciągnęła moje gacie i siadła z figlarnym uśmiechem na blacie.

    -Dawaj ten klucz. –

    Z błyskiem w oczach i widocznym zadowoleniem włożyła mi go do gaci.

    -Nie pożałujesz. –

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pan Dollar
  • Nowe sasiadki cz.3

    Kolejne dwa tygodnie minęły szybko i dziko. Tak jak powiedziały tak robiłem – wykorzystywałem je na wszystkie możliwe sposoby. Czasem jedną, czasem obie. Naddchodził w końcu jednak dzień, kiedy to ja miałem zostać wykorzystany.

     

    -Jutro przyjdź o 10 rano. Zabawimy się cały dzień w inny sposób. – pożegnała się Beata w piątkowy wieczór mrugając do mnie oczkiem.

    -To jest to, co myślę? –

    Nie odpowiedziała, tylko uśmiechnęła się zawadiacko.

     

    O 10 więc wszedłem do mieszkania. Dziewczyny już tam na mnie czekały. Ubrane w skórzane paski domin.

    -Pakuj się do wanny w łazience. – rozkazała Marta.

    -Brałem przed chwilą. –

    -Nie gadaj, tylko idź. –

    Wzruszyłem ramiona i poszedłem do łazienki.

    -A teraz na kolana, głowę połóż na dnie. – kazała jak już byłem w środku.  

    Zrobiłem tak jak kazała. Poczułem po chwili wsmarowywanie chłodnego żelu i po chwili coś cienkiego w mym tyłku. Z tego czegoś zaczął mnie wypełniać płyn.

    -Zrobimy ci lewatywę, aby nie było nieczystości podczas zabaw. – powiedziała dajac mi klapsa.

    Czekałem, więc, aż skończy.

     

    Klęczałem przed łóżkiem w sypialni. Dziewczyny siedziały na brzegu łóżka. W międzyczasie założyły mi jeszcze psią obroże na szyję. Beata trzymała do niej smycz. Było to mocno uwłaczające, ale i na swój sposób podniecające. Mój penis stał połowicznie.

    -Widzę, że to też mu się podoba. – rzuciła ze śmiechem Beata, sięgając nogą do mego penisa i go głaszcząc.  

    -Ciekawe czy spodoba mu się reszta? – rzuciła z uśmieszkiem druga wstając.  

    Wyszła na chwilę, po czym wróciła z liną, którą skrępowała mi ręce za plecami. Beata pociągnęła mnie mocniej za smycz bliżej łóżka. Marta wykorzystała kolejne kawałki liny, aby przymocować moje nogi szeroko do nóg łóżka. Na końcu poczułem też jak obwiozuje liną moje jądra. Na końcu któraś z nich mocno je ścisnęła.

    -Ej, a co to ma być? – wystękałem zaskoczony.

    -Jak to, co. Zgodnie z umową robimy z Tobą, co tylko nam się marzy. – rzekła Beata.

    -Marta mówiła tylko o straponie. –

    -Prawda. Bo ona to najbardziej lubi. Ja lubię inne rzeczy. A ty nie dopytywałeś. Teraz już nie możesz się wycofać.- dopowiedziała młodsza.

    No cóż, miałem wielką ochotę się wycofać. Jednak skrępowany byłem na ich łasce do czasu zakończenia ich zabaw. Z drugiej strony ten ostatni czas był taki zajebisty. Bałem się tylko, co jeszcze wymyślą. Ale chyba warto było się poświęcić.

    -Niech zgadnę, to nie wszystko, co szykujesz dla moich jaj i pewnie zaboli mocniej? –

    -Zgadza się. –

    -Ehhhh. No dobra. – rzekłem zrezygnowany.

    Podeszła do mnie i pochyliła się patrząc mi z bliska w oczy.

    -Nie martw się. Nie będzie to nic trwałego. Rżniesz tak dobrze tak swoją maczugą, że szkoda by to tracić na dłuższą chwilę. –

    Po czym pocałowała mnie w usta. Uśmiechnąłem się. Chociaż tyle. Wstała i jej miejsce zajęła Marta ze straponem. Był średniej wielkości czarny. Podsunęła mi go pod usta.

    -A teraz grzecznie ssij go. –  

    Wziąłem go, więc w usta. Smakował głową. Zacząłem ssać czubek.  

    -Grzeczny piesek. – powiedziała klepiąc mnie po policzku.

    Znowu poczułem ucisk na jądrach, a także palce Beaty, która oplotła go dwoma palcami. Nie było to jeszcze najgorsze do momentu pierwszego uderzenia. Nie było mocne, ale jednak wrażliwe miejsce to wrażliwe miejsce.

    -Uhhhh. – zrobiłem tylko.

    -Ciiii, zajmij się tym, co masz przed sobą. – rzekła i wepchnęła mi go głębiej w usta.  

    Zaczęła poruszać biodrami, lekko pieprząc mnie w usta. Tymczasem Beata z tyłu regularnie, robiła uderzenia w jądra. Były metodyczne, w równych odstępach czasu. Zacząłem czuć mocniejszy ból w podbrzuszu.

    -Mmmmmm. – zawierciłem z pełnymi ustami.

    -Oj już przestań. Nie robię tego mocno. – usłyszałem głos Beaty –Poza tym nawet nie zdajesz sobie sprawy, jakie przyjemne jest uderzanie takich dwóch pięknych i wielkich jąder jak twoje. –

    Byłem, więc dalej pieprzony w usta, a ból rozchodził się. Skupiłem się na ssaniu, aby odwrócić uwagę. W końcu przestała uderzać. Przynajmniej w jądra. Teraz czułem uderzenia czegoś cienkiego i płaskiego w odsłoniętą żołądź.

    -Auuuu. – wyrwało mi się mimo zapchanych ust.

    -Już, już. Poboli i przestanie. –

    Usta już mnie trochę zaczynały boleć. O innych rzeczach nie wspomnę. Ból z jąder w kierunku podbrzusza roznosił się dalej, do tego teraz ból na żołędziu. Kiedy w końcu przestała myślałem, że już skończyła zabawy. Aż poczułem ponownie mocny ból na jądrach.

    -Kuuuuhwwaa. -wyjęczałem.

    -Beata lżej trochę. Na razie jest w tym nowy. Poza tym nie chcemy stracić tego ogiera. –

    -Sorki mamo, zagalopowałam się. –

    Marta wstała. Przynajmniej mogłem normalnie pooddychać. Do czasu następnego kopnięcia. Było o wiele lżejsze, ale wciąż dawało więcej bólu niż tamte pierwsze uderzenia.  

    -Kurwa jak boli. – powiedziałem po którymś uderzeniu przez łzy.

    Tym razem nachyliła się Marta.

    -Oj kochanie. Nie przejmuj się. Jeszcze troszkę pozajmujemy się Twoimi skarbami i damy im spokój na pewien czas. – po tych słowach pocałowała mnie w usta z języczkiem. W trakcie pocałunku padł kolejny kopniak. W sumie było ich około 30. Byłem wyczerpany. Beata dała mi pod nos rurkę z wodą.

    -Pij. –

    Zrobiłem to z chęcią. Wziąłem parę łyków chłodnej, orzeźwiającej wody. Po tym odstawiła szklankę na szafkę nocną i wróciła na mój tył. Teraz czułem, jak ciągnie za sznurek. Po chwili coś płaskiego i miękkiego zaczęło mocno przyciskać moje jądra do ciała.

    -Co to jest? – spytałem.

    -Moja stópka. – odrzekła Beata.

    Kolejne minut mijały na zgniataniu mych jąder jej stopą. Gdy skończyła ból był jeszcze większy, a ja leżałem wyczerpany. Dała mi znowu picia.  

    -Na dziś wystarczy zabaw twoimi jądrami. Przynajmniej w ten sposób. – uśmiechnęła się tylko.

    Natomiast Marta rozpoczęła wsmarowywać żel w mój tyłek. Potem coś dużego zaczęło na niego napierać.

    -O ja pierdolę. – wystękałem z bólem.

    -Nie narzekaj. Jest o wiele mniejszy niż twój. A niedługo poczujesz, że równie przyjemny. – powiedziała napierając mocno. Nie starała się być tak delikatna jak za pierwszym razem nad jeziorem. Bardzo boleśnie też poczułem, kiedy wszedł cały.

    -Czas na jazdę. –

    Zaczęła o wiele szybciej niż ostatnio. Bolało mocno, ale w porównaniu do bólu jąder było to i tak nic. Dłużej też potrzebowałem, by się do niego przystosować. Ale w jednym miała rację – już to nastąpiło było to równie przyjemne jak wtedy. Tak, że nawet zacząłem cicho jęczeć z przyjemności.

    -Widzisz jak miło. – zaśmiała się dając mi solidnego klapsa.

    W trakcie tego ujeżdżania mnie poczułem dłoń na penisie. Rozprowadzała coś śliskiego. Potem zaczęła mnie masturbować. To musiała być Beata. W ten sposób pobudzany analnie doszedłem o wiele szybciej niż zawsze. Myślałem, że da mi spokój, ale ona kontynuowała, skupiając się na czubku. Było to nieprzyjemnie łaskoczące. Zacząłem kręcić tyłkiem, ale przecież nie mogłem uciec.

    -Podoba Ci się? Niestety wiemy, że wy faceci nie reagujecie za dobrze na pieszczoty tego miejsca po orgazmie. Ale mogę po raz pierwszy to przetestować na żywo. –

    I tak przyjemność z penetracji mojego tyłka zamieniła się w drobne katusze trwające jakieś kolejne pół godziny, w trakcie której mój tyłek był rżnięty non stop przez Martę, a Beata znęcała się nad moim żołędziem. W końcu dała mi spokój po czwartym orgazmie. Wtedy też Marta przestała mnie penetrować. Siadła za to przede mną ze straponem, który wysmarowany był czymś białym.

    -Otwórz usta. – rzekła.

    Zrobiłem, co kazała. Włożyła mi go do środka. Ten płyn był jakiś dziwny, gęsty, lepki i delikatnie słonawo-słodki. Dopiero po chwili zrozumiałem, co to jest. Było jednak za późno. Nie mając innej opcji przełknąłem swoją spermę.  

    -Smakowało? Bo nam bardzo, jesteś pyszny. – rzekła wyjmując mi go z ust.  

    Czułem także, że więzy zostały poluzowane. Gdy byłem wolny dostałem ostatniego klapsa w tyłek.

    -Jesteś wolny wielkoludzie. Koniec na dzisiaj. –

    Ucieszyłem się bardzo. Wymęczony i obolały wdrapałem się na łóżko i dotarłem do końca, kładąc na plecach. Dziewczyny po chwili dołączyły do mnie po bokach.

    -I jak tam po dzisiaj? – spytała starsza.

    -Nie tego się spodziewałem i z jednej strony mam ochotę od was jak najszybciej uciec… –

    -Słyszę “ale”. – dodała młodsza.

    -Ale z drugiej jakiś mały zakamarek mnie chcę jeszcze i podnieca mnie to, co dzisiaj zaszło. –

    Zachichotały obie.

    -Widzisz, wiedziałam, że ten wielkolud to prawdziwy skarb. – powiedziała Marta.

    -Tak, tak. – odpowiedziała druga -A dla Ciebie mamy jeszcze jedną niespodziankę. – rzekła kierując do mnie.

    -Boże chroń. Jaką to? –

    -Chodź z nami to zobaczysz. –

    Ledwo wstałem, ale byłem mimo wszystko ciekaw. Udaliśmy się do pokoju Beaty. Było tam ciemno poza rozstawionymi wszędzie świecami, a na podłodze stał dmuchany materac.

    -Kładź się. Zaznasz zaraz masażu nagimi ciałami. Zaczniemy od pleców. –

    Z uśmiechem położyłem się na brzuchu. Po chwili poczułem gorący olejek rozsmarowywany na moich plecach oraz dochodzące do tego jędrne piersi. Pomyślałem, że może i czekają mnie bolesne i nieprzyjemne dni jak dzisiaj. Ale dla reszty momentów warto.  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pan Dollar
  • Autokar szkolny i ja ktora go uspalam

    Była już prawie ósma wieczorem, a autokar wciąż stał na parkingu przy hali sportowej. Większość klasy dawno się rozeszła po zawodach, zostaliśmy tylko my troje: ja, Kaja i pan Mirek, który miał nas odwieźć do miasta, ale najpierw „muszę jeszcze chwilę poczekać na panią wuefistkę, która gdzieś poleciała po protokół”.

    Kaja siedziała w ostatniej kanapie, ja obok niej. Pachniała jak zawsze – słodki dezodorant zmieszany z lekkim potem po całym dniu w hali. Milczeliśmy, patrząc jak za oknem robi się coraz ciemniej.

    Nagle pochyliła się do mnie i szepnęła prosto do ucha, bardzo cicho:

    – Wiesz, że od dłuższego czasu mam mokro, jak tylko pomyślę o tym, żeby cię uśpić?

    Zamarłem. Spojrzałem na nią – oczy błyszczały, usta lekko rozchylone, ten charakterystyczny uśmieszek, który zawsze zwiastował, że zaraz zrobi coś bardzo złego.

    – Co ty pierdolisz… – zacząłem, ale już czułem, jak prawa ręka Kaji wślizguje mi się pod kurtkę, a lewa wyciąga z kieszeni bluzy małą, ciemną szmatkę złożoną w kostkę.

    – Ciii… – położyła mi palec na ustach. – Będzie przyjemnie. Obiecuję.

    Zanim zdążyłem się naprawdę szarpnąć, poczułem zimną, mokrą tkaninę na nosie i ustach. Zapach był ostry, chemiczny, trochę słodkawy – klasyczny chloroform z tanich filmów, tylko że prawdziwy. Cholernie skuteczny.

    Zacząłem się wyrywać, ale ona była szybsza i silniejsza, niż ktokolwiek by przypuszczał. Objęła mnie od tyłu ramieniem jak w dźwigni, drugą ręką przyciskała szmatkę z całej siły. Wciągnąłem pierwszy haust – i świat momentalnie zrobił się miękki na brzegach.

    – Już, już… kochany… śpij… – szeptała mi prosto do ucha, głos słodki jak trucizna. – Tak ładnie się rozluźniasz… czuję, jak miękną ci mięśnie…

    Drugi wdech, trzeci. Głowa opada mi do tyłu na oparcie. Ręce opadają bezwładnie na siedzenie. Czuję jeszcze, jak palce Kaji wędrują mi po klatce, rozpinają guzik spodni, ale to już jest bardzo daleko, jak przez watę.

    Ostatnie, co zarejestrowałem świadomie, to jej gorący oddech na mojej szyi i cichy śmiech:

    – Śpij grzecznie… jak będziesz spał, to cię zerżnę tak, że nawet nie będziesz wiedział, ile razy doszedłeś…

    A potem ciemność. Ciepła, ciężka, przyjemna ciemność.

    Kiedy się ocknąłem, autokar stał już pod blokiem. Światła w środku były zgaszone, tylko latarnia z ulicy rzucała blade pomarańczowe smugi przez szyby.

    Kaja siedziała obok, poprawiała włosy i uśmiechała się jak aniołek.

    – No cześć, śpiochu – powiedziała niewinnie. – Zasnąłeś jak kamień. Nawet nie drgnąłeś, jak cię zapinałam w pasy.

    Spojrzałem w dół. Spodnie zapięte, koszulka wygnieciona, ale wszystko niby w porządku.

    Tylko że czułem to.

    To charakterystyczne, lepkie uczucie między udami. Wrażenie, że ktoś mnie bardzo, bardzo długo i bardzo dokładnie używał. I ten zapach – jej zapach zmieszany z czymś jeszcze bardziej intymnym.

    – Kaja… – wychrypiałem.

    – Hm? – uniosła brew.

    – Ty… serio to zrobiłaś?

    Przechyliła głowę, uśmiechnęła się szeroko i szepnęła:

    – A jak myślisz, dlaczego zabrałam aż dwie fiolki?

    Potem wstała, poprawiła spódniczkę, rzuciła mi całusa w powietrzu i wysiadła, zostawiając mnie samego w ciemnym autokarze z mokrymi slipami i kompletnie rozjebanym mózgiem.

    Do dzisiaj nie wiem, ile razy mnie przeleciała, kiedy byłem nieprzytomny.

    Ale za każdym razem, kiedy widzę, że wyciąga z kieszeni chusteczkę higieniczną i coś nią przemywa… serce mi przyspiesza.

    Bo wiem, że następnym razem może nie być już tak grzeczna.

    I cholera, wcale nie chcę, żeby była.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    maria mariow

    moje autorstwo gdy chcecie koontynujacje to piszcie

    na portalach usa szaleją za mną 😀

  • Nie-zwykla Rodzina cz 160. – Jaccuzi z tata

    Przekroczyliśmy próg naszego domu. Dobrze jest powrócić. Spędziliśmy świetny czas w Anglii.

    – Nareszcie w domu. – powiedziała mama.

    – Oh jestem wykończony podróżą. – powiedział tata.

    – Pójdę zadzwonić do Cassie. Mieliśmy porozmawiać jak wrócę. – powiedziałam, po czym udałam się do mojego pokoju.

    Wybrałam numer do Cassie i opowiadałam jej o wszystkich przeżyciach z Anglii. W tym tych najlepszych.

    – Naprawdę? W szóstkę? – pytała Cassie, gdy wspomniałam jej o orgii dwóch rodzin.

    – No to było świetne. Mówię ci.

    – Domyślam się. Nawet ja tak nie miałam. Rety, zaskoczyłaś mnie Sam. Jesteś lepsza nawet ode mnie. – uśmiechnęłam się na to.

    – Dziękuję.

    – Wiesz co, powinniśmy się spotkać. Stęskniłam się za tobą. Alan też.

    – Świetnie, ale teraz nie bardzo, bo niedługo będę się szykowała na mój wyjazd na obóz letni.

    – A rozumiem. Ale gdy wrócisz z obozu to się spotkamy.

    – Nie no jasne. Od razu do was przyjadę.

    – Fajnie. No i koniecznie opowiedz, co ci się przydażyło na tym obozie, bo znając ciebie to będzie tam istne szaleństwo. – zaśmiałam się na to.

    – To się okaże Cassie.

    – Dobrze muszę już kończyć. Zdzwonimy się później.

    – Jasne. To na razie kuzynko.

    – Paa…

    Po czym rozłączyłam się. Cassie mi zazdrości. Jestem w tym już lepsza niż ona. I z drugiej strony ja też byłam ciekawa, co może się wydarzyć na moim obozie letnim. Aż podnieciłam się na samą myśl. Chcąc trochę ochłonąć postanowiłam sobie popływać w basenie. Przebrałem się w moje białe bikini, po czym udałam się na taras. Zobaczyłam, że mój tata korzysta z jacuzzi.

    – Ohh… wybacz tato może przyjdę później?

    – Nie… śmiało Sam. Chyba, że chcesz dołączyć do mnie? – spytał z uśmieszkiem. Pomyślałam w sumie czemu nie.

    – Okej. – wtedy dołączyłam do niego.

    Weszłam do jacuzzi i poczułam ciepłą wodę z bąbelkami. Przyjemne uczucie.

    – Chodź tutaj. Usiądź. – zaprosił mnie tata do siebie.

    Odwróciłam się do niego tyłem. Usiadłam pomiędzy jego nogami. Moje ciało otarło się o jego kutasa. A więc siedział tu nagi. Poczułam, jaki już był duży i twardy. Stanął w pełnym wzwodzie.
    Kiedy tata mył mi plecy, nagle poczułam jego dłoń na mojej piersi. Wsunął ją pod moje bikini. Następnie druga dotykała mojej piersi. Potem zeszła niżej. Poczułam jak wchodzi mi pod majtki i dotyka po cipce. To była duża przyjemność. Dotykał mnie delikatnie, a ja mimowolnie dotknęłam jego kutasa, który stał się jeszcze większy i twardszy.

    – Lubię się z tobą myć, córeczko.

    – A ja z tobą. Bardzo. – powiedziałam zagryzając wargę.

    Wtedy tata wstał, a ja obróciłam się jego stronę. Jego kutas sterczał mi przed twarzą. Włożyłam go sobie do ust. Zaczęłam go namiętnie ssać oraz lizać jego główkę. Był taki dobry. Czułam dokładnie jego grubość. Zatracałam się w tym. Tata nie wytrzymał i chwycił mnie za głowę dociskając ją do jego krocza. Kutas wszedł cały w moje gardło. Kutas wchodził aż po jaja. Ciężko mi było złapać oddech. Po chwili puścił mi głowę, a ja spojrzałam na tatę z podnieceniem.

    – Jesteś cudowna, córeczko.

    Uśmiechnęłam się z uśmiechem. Po chwili wstałam i obróciłam się. Oparłam się o brzeg jacuzzi, wypinając dupę. Zdjęłam też swoje bikini, będąc już goła. Tata dotykał mnie przyciągając do swojego ciała. Czułam się taka malutka w jego objęciach. Miał szerokie barki i duże dłonie, które mieściły całe moje piersi którymi się bawił. Poczułam jak jego kutas dotyka moich pośladków.
    Chciałam aby mnie wyruchał.

    Stał za mną z tyłu i chwycił za biodra, pewnym ruchem wchodząc w moją cipkę. Jęknęłam cicho czując jego grubość. Zaczął mnie posuwać. Moja cipka była mokra i bardzo gorąca. Po ciele spływała woda. Czułam bąbelki jacuzzi, co jeszcze bardziej wzmagało nasze podniecenie.

    – Oooggghhh…o tak…

    Pieprzył mnie od razu ostro, rytmicznymi głębokimi ruchami. Zaparłam się mocno o brzeg, a tata wchodził we mnie coraz mocniej. Pojękiwałam coraz głośniej, aż w końcu, wypychając jeszcze mocniej dupę w jego stronę wydobyłam z siebie głośne dźwięki.

    – Aaaghhh…uuughhh…

    Zaraz potem odwróciłam się i zadarłam jedną nogę o brzeg basenika. Tata ją pewni trzymał i znowu wszedł do środka. Poruszał się tak jak wcześniej. Dotykałam jego dużej klatki piersiowej. Była ogromna. Jego kutas wchodził pewnie i brutalnie. Zaraz potem jednak znów usiadł w jacuzzi, a ja okrakiem przodem do niego, usiadłam mu na kutasie. Poczułam jak jego grubość mnie rozciąga. Zaczął we mnie znów wchodzić. Skakałam mu na kutasie w tym czasie jak mnie całował po piersiach. Po chwili pocałował mnie w usta. Czułam, że jestem już blisko.

    – Ooooogghh…oooo…

    Moje ciało ogarnęła rozkosz.
    Doszłam bardzo szybko. Zaraz poczułam jak jego nasienie mnie wypełnia.
    Po chwili zeszłam z kutasa i usiadłam między nogami taty opierając się o jego klatkę piersiową.
    Następnie tata położył się w wannie, a ja położyłam się na nim. Czułam jego już miękkiego penisa między pośladkami.

    – Rany, nie robiłam tego jeszcze w jacuzzi.

    – Fajnie było?

    – Bardzo. Byłeś super tatusiu. – poczułam jak pocałował mnie w głowę. – Dobrze to może pójdę do siebie.

    – No leć…

    Wyszłam z jacuzzi zabierając po drodze bikini. Wróciłam do pokoju. Miałam iść, aby woda mnie ostudziła, a wróciłam jeszcze bardziej rozpalona. I wcale mi to nie przeszkadzało.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Mloda pomogla

      Spacerowałem sobie po osiedlu z moim psem, którego nazwałem Brutal. To 4-letni Beagle, wesoły i ciekawski. Spuściłem go ze smyczy, gdy dotarliśmy do dużej łąki poza osiedlem. Biegał jak szalony, ja rzucałem mu patyk, a on radośnie biegał za nim i przynosił mi go pod nogi. Zabawa trwała ponad godzinę, więc nawet jako wysportowany 17-latek, poczułem się zmęczony.
    — Czas wracać do domu — pomyślałem.
    Zawołałem Brutala, zapiąłem mu smycz i szliśmy w kierunku naszego domu. Gdy byliśmy około 300m od domu, zobaczyłem pod jednym z bloków śliczną dziewczynę. Szedłem i patrzyłem na nią, była odwrócona do mnie bokiem. Długie włosy opływały jej ramiona, adidasy zakańczały jej długie nogi. Rozmawiała z koleżanką.
    — Ale fajna dziewczyna — przebiegło mi przez myśl — zgrabna, wysoka i … te piękne włosy!
    Popatrzyłem sobie i zadowolony wróciłem do domu.
      Dwa dni później szedłem znowu przez osiedle i wypatrzyłem znowu tę piękną dziewczynę, tym razem stała pod sklepem z małą dziewczynką. Zebrałem się na odwagę i podszedłem do nich.
    — Cześć, czekacie w kolejce? — spytałem.
    Obie buzie zwróciły się w moim kierunku.
    — Nie, możesz wejść, czekamy na kogoś — odparła dziewczyna.
    — Dobra jest! — pomyślałem — Jej twarz była równie śliczna, jak jej figura.
    Żeby nie budzić podejrzeń, wszedłem do sklepu na 10 minut. Gdy wyszedłem, nie było już mojej ślicznej, więc poszedłem do domu z zakupami. Byłem zachwycony i żądny poznania tej ślicznotki.
      Okazja trafiła się ponownie na spacerze z psem w parku. Szły obie naprzeciwko mnie, a ja trzymałem na smyczy psa.
    — Ale fajny piesek! — krzyknęła mała — Mogę pogłaskać?
    — Jasne, śmiało, to spokojny pies — odpowiedziałem, wpatrując się w starszą dziewczynę — mam szczęście was spotykać ostatnio.
    — Zauważyłam — odparła rezolutna dziewuszka — Pewnie ci się Marysia spodobała?
    — Zosia, daj spokój! Nie zaczepiaj obcych — skontrowała ją starsza.
    — Zosia, ładne imię! — skomentowałem — Wiesz co, twoja siostra zawsze jest taka ostrożna?
    — Wiesz, jest nieśmiała — odparła mała.
    — Ile masz lat śliczna Zosiu? — spytałem.
    — Ja mam seść, a siostla ma ……. — zaczęła mówić, ale nie skończyła.
    — Zosiu! Za dużo gadasz! Idziemy do domu! — skarciła ją starsza siostra.
    Zosia zbliżyła głowę do mojej i na ucho wyszeptała:
    — … Marysia ma jus 15.
    Siostra szarpnęła sepleniącą siostrę za rękę i poszły szybko w kierunku osiedla.
    — Fajnego masz pieska! — krzyknęła jeszcze mała, odwracając głowę, a ja pomachałem jej dłonią na pożegnanie.
    Pogłaskałem Brutala.
    — Super nam poszło! — zagadałem do psa.
    Wróciłem do domu zauroczony starszą siostrą i postanowiłem koniecznie ją poderwać. Obmyśliłem plan, polegający na rozmowie z młodszą w obecności starszej siostry. Okazja trafiła się już po dwóch dniach. Byłem akurat w sklepie na zakupach, wypatrzyłem obie przy regale z czekoladkami.
    — Cześć, te z karmelem są dobre — rzuciłem w ich stronę.
    Starsza popatrzyła tylko na mnie gniewnie, a ja zagadałem do młodszej:
    — Lubisz czekoladki?
    — Tak, baldzo — zasepleniła — te z klemem mi smakują.
    Wypatrzyłem na półce wersję z kremem i wrzuciłem dwie do mojego koszyka.
    — A siostra jakie lubi? — podpytałem.
    — Mówi, ze jest wystarcająco słodka i dlatego zjada gorzką — zdążyła powiedzieć, po czym siostra chwyciła ją za ramię i odwróciła do siebie.
    — Po co z nim gadasz? — spytała ostro — Obca osoba a ty paplesz i paplesz!
    Odeszły szybko, a ja szybciutko poleciałem do kasy i czekałem na nie przed wejściem do marketu.
    Gdy po paru minutach wychodziły, podleciałem do nich i zagadałem:
    — Zosiu, to mój prezent dla ciebie.
    W dłoni trzymałem dwie czekolady z kremem śmietankowym. Zosia wzięła je do dłoni.
    — Supel! Dziękuję! — podziękowała.
    — Dla ciebie też mam prezencik, o ile mnie nie przegonisz — odezwałem się do starszej — Masz na imię Marysia, o ile pamiętam. Smacznego.
    Wyciągnąłem z siatki czekoladę o nazwie „Gorzka 70%” i wręczyłem ją starszej. Chwilę wyraźnie się zastanawiała, patrzyła na mnie, na siostrę, potem na czekoladę w mojej dłoni.
    — Dziękuję, to moja ulubiona — odezwała się wreszcie łagodnym głosem — Czym sobie na taki prezent zasłużyłam?
    — Podobasz mi się, jakoś chciałem ci o tym … powiedzieć — wyznałem.
    — Dziękuję w takim razie również za komplement — uśmiechnęła się — Mam na imię Marysia, to już wiesz, mam 15 lat, co zdążyła wygadać już moja niewyżyta siostra Zosia. A ty jak masz na imię?
    — Jestem Konrad — odpowiedziałem — a żeby było sprawiedliwie, mam 17 lat.
    — Już myślałam, że podrywasz Zosię — zaśmiała się — teraz zrozumiałam, że to były podchody … do mnie. Muszę przyznać, że spodobał mi się twój pomysł.
    — Cieszę się, że tak to odebrałaś — odparłem — ale dziękuje przede wszystkim małej Zosi, że … podtrzymała mnie na duchu i nie zwątpiłem w swój plan.
    — To co, może jutro wspólny spacerek z psem? — zaproponowała nagle.
    — Zaskoczyłaś mnie propozycją — odpowiedziałem — a w zasadzie uprzedziłaś mnie. A Zosia mówiła, że jesteś nieśmiała.
    — Nie poznaję jej, zwykle jest nieśmiała, daję słowo — wtrąciła się młodsza siostra.
    — A pozwolisz mi jutro pójść na spacer z Marysią? Obiecuję, że następnym razem pójdziemy we trójkę oraz z Brutalem — spytałem.
    — Brutal? Tak go nazwałeś? Ale heca! — zaśmiała się Marysia — Ty to masz szalone pomysły!
    — Dobla, jutro Marysia jest twoja, ale pojutrze idziemy we cwórkę — zdecydowała Zosia.
    Odprowadziłem je pod ich blok, umówiłem się z Marysią na 16:00 następnego dnia, pożegnałem się i wróciłem do domu.
      Gdy kolejnego dnia nadeszła 16:00, byłem w umówionym miejscu osiedla. Przyszła moja śliczna znajoma, wyglądała nieziemsko!
    — Ależ ty jesteś śliczna! — powitałem ją z uśmiechem — Czuję się wyróżniony, że taka ładna dziewczyna spędzi ze mną kilka godzin.
    — Zaintrygowałeś mnie, nie ukrywam — odpowiedziała — zwykle chłopcy nie są zbyt uprzejmi, czasami moim zdaniem chamscy po prostu. Wyróżniłeś się, więc postanowiłam wczoraj, że dam ci szansę. Pokaż się z dobrej strony.
    — Moja była dziewczyna, powiedziała mi, że najlepiej wyglądam od pupy strony — zażartowałem brutalnie — ale to chyba daleka droga jeszcze.
    Marysia roześmiała się głośno i powiedziała:
    — Reklama dźwignią handlu!
    W dobrych nastrojach poszliśmy na lody. Dwie godziny minęły szybko.
    — Muszę już niestety wracać do domu, bo mały potworek potrzebuje mojej opieki i pomocy — stwierdziła — Niestety, bo fajnie się z tobą rozmawia i w ogóle. Jutro spotykamy się w tym samym miejscu we czwórkę, pamiętasz? A to czy jesteś od strony pupy rzeczywiście ładny, zostawmy na kolejne spotkanie we dwoje.
    — Czuję się zaszczycony, że będziesz chciała mnie z tej strony oglądać — odparłem.
    Ponownie zaśmiała się głośno.
    — Jesteś niemożliwy! Ale doceniam twoją szczerość i pomyślę o tym — odparła ze śmiechem — Do zobaczenia jutro.
    Odprowadziłem dziewczynę pod blok i wróciłem do domu. Brutal przywitał mnie mocnym merdaniem ogona.
    — Udało się! Jutro poznasz bliżej nasze dwie dziewczyny — powiedziałem do psa — Ale pamiętaj, moja jest ta starsza.
      Na drugi dzień, spotkaliśmy się we czwórkę. Zosia zabawiała się głównie z psem, który wyraźnie polubił szkraba. A my z Marysią rozmawialiśmy, spacerując po parku. Gdy młoda zmęczyła się gonieniem za psem, zaprosiłem je na lody, potem jeszcze połaziliśmy chwilę po alejkach.
    — Dziękujemy za wspólny spacer, to był miło spędzony czas — podsumowała Marysia — Spotkajmy się ponownie jutro w tym samym miejscu o tej samej godzinie. Przemyślałam twoją propozycję, jutro się dowiesz.
    Popatrzyłem na nią świdrującym wzrokiem.
    — No powiedziałam, że jutro. Dziwne, ale wpływasz bardzo pozytywnie na mnie. Stajesz się  niebezpieczny, muszę uważać — roześmiała się — Pa, do jutra.

      Kolejny spacer z Marysią rozpocząłem od zapytania wprost:
    — Co wymyśliłaś, piękna moja?
    — Zastanawiałam się, co się ze mną dzieje w twojej obecności. Nie spodziewałam się po sobie takich reakcji wobec chłopaka. Ale widocznie znalazłeś pasujący kluczyk do mojego świata.
    — Wiesz co, ja mam wytrych! — zaśmiałem się.
    Marysia parsknęła śmiechem na cały park. Nie mogła się długo opanować.
    — No właśnie, o tym mówiłam — roześmiała się ponownie — Spodobałeś mi się jako chłopak i spodobał mi się twój sposób bycia w kontakcie z dziewczyną. Masz dużego plusa.
    — Zamienię plusa na całusa! — krzyknąłem.
    Dziewczyna zaniosła się śmiechem, a ja, żeby ją uspokoić nieco, podszedłem do niej i przytuliłem do siebie. Nie wyrywała się, poprawiła tylko ułożenie głowy i wtuliła się mocniej we mnie.
    — Proszę, nie rozśmieszaj mnie już więcej, bo się posikam i będziemy mieli problem — szepnęła.
    — Dobrze, postaram się, ale mam raczej naturę wesołka. Spróbuję się opanować — odpowiedziałem.
    — To chcesz plusa czy całusa? — spytała, tym razem poważnym głosem.
    — Wolę całusa, plusy jeszcze nazbieram, bo łatwiej je zdobyć — odparłem zadowolony.
    Dostałem wtedy soczystego całusa, którego odwzajemniłem oczywiście.
    — Jesteś niesamowity. Nie myślałam, że dam się tak omotać w kilka dni i że podczas czwartego spotkania będę się z chłopakiem całować — wyznała.
    — Wiesz co, cieszę się, że cię poznałem, bardzo się cieszę — odparłem.
    Kolejne dwie godziny spaceru trzymaliśmy się za ręce i gadaliśmy, po prostu gadaliśmy, temat nie był ważny, chciałem z nią rozmawiać.
    Gdy spacer zbliżał się ku końcowi, spytałem:
    — Powiedz mi, co zdecydowałaś w sprawie mojego „najlepszego wizerunku”?
    — Aaa, tak, zagadałeś mnie, co zresztą mi się podobało i prawie zapomniałam ci odpowiedzieć. Myślałam długo, ale twój urok mnie przekonał. Jestem na … tak, ale musisz sprecyzować, jak mogę to sprawdzić i ocenić.
    — Tutaj się nie rozbiorę, ale jeśli zgodzisz się spotkać ze mną jutro u mnie w domu, to … chętnie zaprezentuję się z tej dobrej strony — stwierdziłem.
    — Ja myślę, że jesteś ciekawy z każdej strony, ale tą stroną, o której mówimy, jestem … bardzo zainteresowana — odparła — Czyli widzimy się jutro u ciebie? O której i gdzie?
    Wyjąłem karteczkę i zapisałem mój adres.
    — Tutaj jest adres i mój telefon — podałem jej karteczkę — może 18:00?
    — Dobrze, będę o 18:00, mój ty rozbawiaczu — zaśmiała się — ale będę srogim sędzią.
    Odprowadziłem Marysię pod dom i biegiem wróciłem do siebie. Cały wieczór myślałem tylko o niej.
      W szkole też myślami byłem na spacerze z moją dziewczyną, nie mogłem się doczekać jej wizyty. Uprzedziłem rodziców, że będę miał gościa i krótko wspomniałem, kto to jest. Byli wyraźnie zadowoleni, że znalazłem sympatię i prosili, żeby im ją przedstawić. Gdy zadzwoniła do drzwi, poleciałem je otworzyć. Za drzwiami stała postać z moich marzeń, dziewczyna ubrana w sukienkę za kolano, w ślicznym mocno zielonym kolorze.
    — Cześć piękna — szepnąłem i przytuliłem.
    — Cześć Konrad — odpowiedział miłym głosem — chciałabym przywitać się z twoimi rodzicami.
    — Wyjęłaś mi to z ust, chcieliby cię poznać — odpowiedziałem.
    Przeszliśmy do dużego pokoju, rodzice przyszli po chwili.
    — Mamo, tato, to jest Marysia, o której wam wspominałem — zaprezentowałem gościa.
    — Dzień dobry, miło mi cię poznać — odezwała się mama — śliczna z ciebie dziewczyna.
    — Dziękuję za komplement, wiem już, po kim ma to Konrad — odparła dziewczyna.
    — Dzień dobry — przywitał się i ojciec — Miło cię gościć. Nie będziemy wam przeszkadzać, idziemy do sąsiadów na pogaduchy, ale gdybyście coś potrzebowali, to Konrad wie, gdzie nas znaleźć.
    Marysia ukłoniła się zgrabnie i poszliśmy do mojego pokoju.
    — Wyglądają na sympatycznych ludzi — odezwała się.
    — Tak, rodzice są fajni, dobrze się rozumiemy — zaopiniowałem.
    Mama przygotowała nam ciasto, pokrojone kawałki leżały na dużym talerzu. Ja zadbałem o kilka „młodzieżowych” napojów.
    — Uff, to dobrze. Mój były chłopak miał rodziców tyranów i nie jest w tej rodzinie dobrze, więc „wypisałam się” z tego kręgu dość szybko — poinformowała.
    Wypiliśmy trochę wody, zniknęły dwa kawałki ciasta.
    — Dobre, naprawdę dobre! — oceniła wypieki mamy — Ty też jesteś taki słodki i apetyczny?
    — Dam się sprawdzić — odparłem — Aaaa właśnie, mam się pokazać od dobrej strony?
    — Nie nalegam, ale chętnie spojrzę — zaśmiała się.
    Stanąłem na środku pokoju, ściągnąłem t-shirt, ukazując swój wysportowany tors.
    — Nooo, już mi się podobasz, zobaczymy, co będzie dalej — powiedziała zaciekawiona.
    Zdjąłem spodnie, obróciłem się tyłem do Marysi i powolutku ściągałem majtki. Gdy zostałem już
    całkiem nagi, usłyszałem z tyłu klaskanie w dłonie.
    — Brawo, twoja była dziewczyna miała rację, od tej strony wyglądasz rewelacyjnie — powiedziała
    z podziwem w głosie dziewczyna — mogę … dotknąć?
    — Jasne, śmiało — odparłem — będzie mi miło.
    Poczułem jej dłoń na pośladku. Następnie dłoń powędrowała na drugi pośladek, a potem obie już
    dłonie głaskały mnie po pupie.
    — Ale masz jędrny tyłeczek — wyszeptała mi do ucha. To znaczyło, że stała za mną.
    Dłonie pojawiły się na przodzie i ślizgały się teraz po mojej klacie, ramionach i brzuchu. Po chwili
    nie było kontaktu naszych ciał, ale usłyszałem szept:
    — Nie odwracaj się chwilkę, dobrze?
    Po minucie przylgnęło do mnie … ciepłe gołe ciałko. Obróciłem się. Zobaczyłem przed sobą nagą śliczną dziewczynę. Przytuliłem ją mocno do siebie, jej piersi rozpłaszczyły się na mojej klacie. Była nieco niższa ode mnie, ale nasze głowy spotkały się.
    — Jesteś śliczna i taka cieplutka — rozmarzyłem się — masz cudowne ciało. Czym sobie zasłużyłem na taki prezent?
    — Sama jestem zaskoczona, że na czwartej randce pocałowałam cię, a na piątej rozebrałam się do naga — wyszeptała — Masz w sobie coś magicznego, co pozwala mi poczuć się przy tobie bezpiecznie. Wiem, że nie zrobisz mi krzywdy i zaopiekujesz się mną.
    — Tak, masz rację, zaopiekuję się tobą z wielką przyjemnością — wyszeptałem i jeszcze mocniej przytuliłem.
    Staliśmy tak chyba kilka minut. Ani ja, ani Marysia nie chcieliśmy, aby ta chwila minęła. Wtedy pocałowałem ją w usta, a dziewczyna poddała się namiętności chwili.
    — Cudownie się czuję, taka przyklejona do ciebie, zostańmy tak jeszcze chwilę, proszę.
    Staliśmy więc kolejne minuty przytuleni do siebie i obejmujący się rękami. Wtedy delikatnie odsunęła mnie od siebie i mogłem zobaczyć dokładnie jej figurę, ona natomiast mogła podziwić mojego penisa, który „salutował” na cześć jej piękna.
    — Wiesz co, zakończmy to na tym etapie, chcę to dobrze zapamiętać, zgodzisz się? — spytała łagodnie — Obiecuję, że kolejnym razem będę odważniejsza.
    — Oczywiście, z pełnym szacunkiem dla ciebie, masz rację — odparłem.
    Marysia pogłaskała leciutko mojego penisa, potem zaczęła się powolutku ubierać. Ja również  zacząłem ubierać kolejno elementy mojego ubrania.
    — Dziękuję, jesteś prawdziwym dżentelmenem — powiedziała, gdy oboje staliśmy całkowicie już ubrani.
    Dostałem wtedy soczystego całusa. Byłem bardzo szczęśliwy.
    Odprowadziłem Marysię pod blok i wróciłem do domu. Rodzice byli już po wizycie u sąsiadów.
    — Bardzo ładna dziewczyna, masz dobry gust — powiedziała mama — jeśli równie mądra oraz grzeczna, to masz moje błogosławieństwo.
    — Tak, jest bardzo dobrze wychowana, uprzejma i miła, to zdążyłem już sprawdzić I nie jest na szczęście „księżniczką” z wygórowanymi wymaganiami. Spodziewajcie się kolejnych jej wizyt i będę wdzięczny, za nienachalną sympatię z waszej strony — odpowiedziałem.
    — Tak, rozumiemy, nie będziemy jej osaczać, to wasza sprawa, my będziemy starać się wam pomagać, jeśli taka pomoc będzie wam potrzebna — podsumowała mama, a tata pokiwał głową.
      Spotkaliśmy się z Marysią w sobotę rano na przystanku autobusu, który zawiózł nas na skraj rezerwatu przyrody. Zaplanowaliśmy wspólny wypad w teren, żeby się dotlenić i wyluzować, po wyczerpującym tygodniu w szkole. Spędziliśmy pięć godzin w kontakcie z przyrodą i wróciliśmy po południu do miasta. Na niedzielę zaproponowałem kryty basen. Jako że dobrze pływam, myślałem,  że zaimponuję dziewczynie, ale nic z tego nie wyszło. Ta 15-latka pływa jak ryba, dosłownie! Podziwiałem więc jej zgrabne ciało, które śmigało pod wodą czy na wodzie, jakby tutaj się urodziła.
    — Ależ z ciebie jest syrenka! — rzuciłem komplement — Świetnie pływasz!
    — Tobie też nieźle idzie — odpowiedziała z uśmieszkiem.
    Wróciliśmy na osiedle i umówiliśmy się na spotkanie u mnie o 18:00. Rodzice przywitali Marysię serdecznie, ale bez nadmiernej uprzejmości, tak jak się umówiliśmy. Weszliśmy do mojego pokoju, gdzie przygotowałem wcześniej „coś na ząb”.
    — Dobrze mi się kojarzy ten pokój, ostatnio to właśnie tutaj, poziom endorfinek u mnie był bardzo wysoki — stwierdziła — mam nadzieję na kolejny fajny wieczór z tobą.
    — Rybko ty moja, oczywiście, że się tobą zaopiekuję — odparłem — jak na … szczupaka przystało.
    Oczywiście spowodowałem głośny śmiech dziewczyny.
    — Bardzo lubię te twoje teksty i żarty — odparła — wzbudzają we mnie fontanny radości, ale … musisz się bardziej postarać, żeby generowanie endorfinek przyspieszyło.
    Załapałem, że prosi o więcej czułości i dotyku. Byłem oczywiście gotowy na dopieszczenie jej. Przysiadłem się do niej na łóżku i zacząłem całować ją, jednocześnie moja ręka głaskała jej uda, brzuch i twarz.
    — Poczekaj chwilkę, ułatwię ci dostęp — szepnęła.
    Wstała z łóżka i stanęła przede mną, zacząłem rozpinać jej bluzeczkę. Zostałem mile zaskoczony, bo po zdjęciu bluzki, nie było już co ściągać, biust prezentował się wspaniale. Całowałem go teraz namiętnie, skubiąc raz po raz, twardniejące sutki. Zostałem pozbawiony w międzyczasie koszulki. Wsunąłem obie dłonie pod jej spodnie na pupie, wtedy rozpięła guziczek z przodu i uzyskałem swobodę ruchu dłońmi. Skorzystałem z pomocy i zsunąłem spodnie na kostki dziewczyny, a ona zgrabnymi ruchami pozbyła się ich. Wtuliłem się jej podbrzusze, całowałem majteczki, a paluszek znalazł pod majteczkami szczelinkę i subtelnie nią teraz podążał. Usłyszałem pierwszy pomruk zadowolenia. Ściągnąłem więc majteczki i pocałowałem dziewczynę we wzgórek łonowy. Stała teraz przede mną naga, jak kilka dni temu, a ja wtulałem się w nią, dłońmi na pośladkach przyciskając ją do mojej twarzy. Wtedy wstałem, a dziewczyna rozpięła moje spodenki i za jednym razem ściągnęła je wraz z majtkami. Odległość między naszymi nagimi ciałami wyznaczał teraz mój sztywny penis. Przytuliłem się mocno do dziewczyny i pieściłem jej pośladki. Obróciliśmy się o 180 stopni, pchnąłem wtedy lekko dziewczynę, a ona usiadła na łóżku. Mój penis był teraz na wysokości jej twarzy. Minęło kilka chwil, gdy poczułem, że jej dłoń zacisnęła się na moim penisie, by po chwili objąć go wargami.
    — Dobrze ci idzie, robiłaś to już wcześniej? — spytałem.
    — Tak, każdego mojego chłopaka obdarzałam takimi czułościami — odpowiedziała i ponownie objęła ustami mojego przyjaciela.
    Fajnie było poczuć wilgoć jej ust, penis też był zadowolony, gromadząc jeszcze więcej krwi.
    Chwyciłem ją za ramiona i lekko pchnąłem, żeby położyła się na plecach. Teraz chwyciłem ją pod kolana i pchnąłem, żeby mieć lepszy dostęp do jej cipki. Zrobiłem siad płaski i skierowałem język do jej szparki. Liznąłem raz i usłyszałem pomruk zadowolenia. Powtarzałem to kilkanaście razy, pomruki pojawiały się raz po raz. Chwyciłem palcami jej płatki i rozszerzyłem je. Patrzyło teraz na mnie „oczko” jej szparki, wsadziłem więc język głęboko do środka. Drgnęła i zamruczała seksownie, byłem pewny, że to się jej spodobało. Przyszedł czas na łechtaczkę, którą teraz objeżdżałem językiem i całowałem co jakiś czas. W eter poszły pierwsze głębsze oddechy dziewczyny.
    — Świetnie to robisz — wyszeptała — rób tak dalej.
    Wziąłem się więc mocniej do zadowalania dziewczyny i język szalał teraz po jej cipce i okolicach. Gdy była już mocno mokra, klęknąłem i przystawiłem penisa do szparki.
    — To też każdy z twoich chłopaków dostał? — spytałem.
    — Tylko … kilku — wysapała.
    Pchnąłem biodrami, penis zanurzył się swobodnie, choć wyglądało, że szparka jest wąska, a mój penis solidnych rozmiarów.
    — Uuuuu, duży jest, to dobrze … lubię większy … kaliber — odezwała się.
    Trzymałem teraz dziewczynę w talii i wsadzałem energicznie penisa w jej cipkę. W ciągu minuty jej oddech gwałtownie przyspieszył, penetracja mocno ją podniecała. Gdy była już blisko szczytu, zaczęła palcem masować łechtaczkę, co spowodowało, że po kilku ruchach poczułem rytmiczne uciski pochwy na penisa, a dziewczyna sapała głośno. Orgazm był gwałtowny i dość głośny, na tyle głośny, że położyłem dłoń na jej ustach. Ale i na mnie przyszła pora. Czym prędzej wyjąłem penisa z cipki i położyłem go na jej podbrzuszu. Penis zaczął wypluwać z siebie gęstą spermę, zalewając pępek dziewczyny. Oddychała głęboko, a ja dodawałem odgłosy swojego szybkiego oddechu.
    Po minucie zapadła cisza.
    — Wspaniale się czuję — odezwała się Marysia — zmęczona, ale spełniona.
    — Dziękuję ci za to, że mogłem się z tobą kochać — powiedziałem — syrenko ty moja.
    — Poproszę o chusteczkę — powiedziała — muszę się nieco wytrzeć na brzuchu. Mam nadzieję, że rodzice nie słyszeli moich okrzyków?
    Podałem jej kilka chusteczek i zapewniłem:
    — Nawet jeśli słyszeli, to na pewno ci tego nie będą wypominać, mogę cię zapewnić — odparłem.
    Marysia wytarła sobie okolice pępka i usiadła. Gdy dołączyłem do niej, dała mi soczystego całusa.
    — Dziękuję, mój ty Posejdonie, szczupaku czy jak tam chcesz się nazywać — powiedziała z uśmiechem na twarzy — Udało ci się wygenerować u mnie wiele endorfinek, dziękuję.
    Marysia wyszła śmiało z pokoju i … poszła nago do łazienki, obmyła się i wróciła. Nie spotkała nikogo po drodze, ale nawet gdyby, to jestem pewny, że mama powiedziałaby coś w tym stylu:
    — „Życie pełne jest dużych i małych radości, prawda?”
    Gdy rozmawialiśmy, usłyszałem pukanie do drzwi pokoju. Rozejrzałem się szybko i odezwałem się:
    — Proszę.
    Do pokoju weszła mama i spytała Marysię:
    — Może zostaniesz u nas na kolacji? Pewnie jesteś zmęczona. Przygotowałam pyszny gulasz.
    Zastanowiło mnie słowo „zmęczona”, czyli jednak mama słyszała „występ” dziewczyny.
    — Chętnie, bardzo dziękuję za zaproszenie — odezwała się zadziwiająco spokojnie — zregeneruję chętnie siły.
    Popatrzyłem na nią, puściła mi wtedy „oczko”.
    — OK, pewnie wie, co robi i mówi — pomyślałem.
    Poszliśmy do salonu, gdzie mama przygotowała kolację.
    — Ty też zjedz, żebyś nie osłabł, to byłby wstyd — mama skierowała te słowa do mnie.
    Mama wyraźnie pogrywała sobie z nami, musiałem zareagować.
    — Ja zawsze mam apetyt — odparowałem — młode organizmy tak mają, energii nigdy za dużo.
    Zjedliśmy kolację, Marysia zebrała się zaraz potem. Odprowadziłem ją do domu, wziąłem ze sobą Brutala.
    — Muszę być ciszej następnym razem, co? — spytała — Nie chciałabym wyjść na rozrabiarę.
    — Bądź głośna, jeśli sprawia ci to radość, mama to zrozumiała i zaakceptowała — uspokoiłem sytuację.
    Daliśmy sobie całusa i wróciłem do domu.
    — Konrad, przepraszam, jeśli uraziłam Marysię — usłyszałem — nie miałam nic złego na myśli. Cieszę się po prostu, że jest wam dobrze razem. Zapraszaj Marysię, kiedy tylko macie ochotę.
    — W porządku mamo, zapewniam, że wszystko jest z nami w porządku i … mamy ochotę — zażartowałem.
    Mama zaśmiała się i klepnęła mnie w tyłek.
    — Tylko zabezpieczajcie się, dobrze? — dodała na koniec — No i mam nadzieję, że ma skończone 15 lat.
    — Jasne mamo, pilnujemy tego oboje — odparłem — Dziękuję za zaufanie. Marysia to cudowna dziewczyna.
    Zadzwoniłem jeszcze do Marysi i zrelacjonowałem jej moją rozmowę z mamą.
      Spotkaliśmy się następnego dnia, ponownie u mnie w domu, byliśmy w dobrych nastrojach, na tyle dobrych, że zrozumieliśmy się bez słów. Marysia szybko zdjęła ubranie, a ja pozbyłem się swojego.
    — Czyli mogę krzyczeć? — spytała ze śmiechem, stojąc nago.
    — A krzycz sobie, nie będę cię oszczędzał, nie łudź się — powiedziałem stanowczo i włączyłem muzyczkę.
    — No to bierz mnie, bo mam świetny nastrój na seks! — roześmiała się.
    I znowu było cudownie wsadzić jej penisa w mokrą cipkę. Tym razem ubrałem go jednak w prezerwatywę, taką z wypustkami i żeberkami. Żebyście słyszeli (jak pewnie moja mama), jaki orgazm udało się dzięki temu wygenerować! Skomlała i krzyczała, jakby ją opętało jakieś medium. Gdy odpoczęliśmy po ostrym seksie, razem oglądaliśmy prezerwatywę, której zbiorniczek wypełniony był dużą ilością spermy.
    — Fajna taka gumka, daje ostro czadu i szoruje mi cipkę na całego — podsumowała nasze igraszki — czułam, jak twój penis dosłownie ściera mi ścianki i podnieca mnie mocno. Pierwszy raz chłopak użył prezerwatywy podczas seksu ze mną. Muszę to zapamiętać.
    Poszedłem do kuchni po coś do picia, ubrany tylko w spodenki.
    — Nie zrobiłeś jej krzywdy? — spytała mama — Słychać było, że … ostro się zabawialiście.
    — Wszystko w porządku, zrobiłem jej wyłącznie dobrze.
    — Ech, ty samczyku mój — zaśmiała się mama i tak jak poprzednim razem, klepnęła mnie w tyłek.

      Od tego czasu, spotykaliśmy się na seks wyłącznie u mnie. Nie było ważne, czy rodzice byłi w domu, byliśmy spontaniczni. Oprócz tego oczywiście, spotykaliśmy się na spacerach, wyjazdach za miasto, ale także na nauce, bo chciałem dziewczynie pomóc w szkole przed egzaminami.
    Kiedyś, po seksie powiedziałem do Marysi:
    — Pozdrów ode mnie Zosię, to w zasadzie dzięki niej jesteśmy razem. Gdybym nie wpadł wtedy na pomysł „przez młodszą siostrę do starszej”, to inny chłopak by ci teraz dogadzał zapewne.
    — Przekażę oczywiście, nawet już obmyśliłam wcześniej prezent — odparła — kupię jej pieska, takiego średniego, może nawet Beagla?
    — Ooooo tak, te psy przynoszą szczęście — zawołałem.

      Byliśmy parą przez dwa lata, potem zdecydowaliśmy zachować wszystkie piękne spędzone razem chwile. Pozostaliśmy oczywiście przyjaciółmi. Ja będąc na studiach, poznałem fajną Grażynę, a Marysia spodobała się Romkowi, starszemu od Marysi o rok chłopakowi z jej liceum. Spotykamy się teraz czasami we czwórkę, ale na stopie towarzyskiej, nigdy nie myśleliśmy o seksualnym czworokącie. Jestem nadal szczęśliwy, choć teraz z inną dziewczyną, mając wspaniałą przyjaciółkę Marysię.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • Sylwestrowa noc w willi

    Willa była jak z bajki, otoczona wysokimi sosnami, które w świetle księżyca rzucały długie, mroczne cienie na pokryty śniegiem teren. W środku panował ciepły, imprezowy rozgardiasz. Basen na parterze mienił się niebieskim światłem, sauna i jacuzzi w piwnicy kusiły obietnicą relaksu, a w głównym salonie muzyka dudniła, zachęcając do tańca. Niewielka grupa, może dziesięć osób, bawiła się na całego, celebrując Sylwestra w najbardziej beztroski sposób – śmiech, alkohol i całkowita swoboda. Wszyscy młodzi, w wieku od dwudziestu kilku do czterdziestu lat, pełni energii i gotowi cieszyć się życiem.

    Wśród nich była ona – niska, drobna, z włosami do ramion w odcieniu mysiego blondu. Na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie niepozornej – cicha, nieco w cieniu, w prostej, czarnej sukience, która nie wyróżniała się na tle innych. Ale wystarczyło spojrzeć w jej oczy, by dostrzec iskrę, błysk, który sugerował, że jest w niej coś więcej. Umiała flirtować, rzucać szybkie spojrzenia i uśmiechy, choć robiła to z lekką nieśmiałością, jakby sprawdzała, na ile może sobie pozwolić.

    Był też on – po trzydziestce, wysoki, z krótkim zarostem i swobodnym stylem – ciemne jeansy i luźna koszula, rozpięta o jeden guzik za dużo. Znają się od dłuższego czasu, z różnych imprez i wspólnych znajomych. Zawsze dobrze się dogadywali, sporo żartów, luźne pogawędki. Ale od jakiegoś czasu patrzył na nią w inny sposób. Ten jej błysk w oku, ta tajemniczość – to go pociągało. Nie mógł jej jednak rozgryźć. Trzymała go na dystans, zawsze z uśmiechem, ale z wyraźną granicą. Był ciekaw, co się kryje za tą maską.

    Impreza rozpoczęła się dość wcześnie, a atmosfera szybko nabrała tempa. Alkohol lał się strumieniami – wódka, prosecco, kolorowe shoty krążyły między gośćmi. W głównym salonie, gdzie muzyka grała najgłośniej, on zauważył ją stojącą przy stole z przekąskami. Trzymała kieliszek w dłoni, rozmawiając z kimś z lekkim uśmiechem. Podszedł bliżej, z butelką piwa w ręku, i zagaił bez zbędnych ceregieli.

    – No, widzę, że się dobrze bawisz. Nie za wcześnie na prosecco? – rzucił z przekąsem, wskazując na jej kieliszek.

    Uśmiechnęła się, unosząc brew. – A kto powiedział, że to moje pierwsze? Ty za to z piwem, jak zwykle przewidywalny.

    – Co poradzę, jestem klasykiem. Ale może skusisz się na coś mocniejszego? Mam shoty w kieszeni – odpowiedział, klepiąc się po spodniach z szerokim uśmiechem.

    Zaśmiała się krótko, odstawiając kieliszek. – O, ho, to brzmi jak wyzwanie. Daj jednego, zobaczymy, kto pierwszy padnie.

    Wziął z kieszeni dwie małe buteleczki z wódką, podał jej jedną i wzniósł swoją w toaście. – Za udany wieczór. I żebyś w końcu pokazała, na co cię stać.

    – Uważaj, bo jeszcze cię zaskoczę – odparła, mrugając do niego, po czym oboje wypili jednym haustem. Skrzywiła się lekko, ale zaraz wybuchła śmiechem. – Cholera, to pali.

    – No widzisz, a wyglądasz na taką, co daje radę – drażnił się, patrząc na nią z zainteresowaniem. Przez chwilę stali blisko siebie, otoczeni hałasem imprezy, ale ich uwaga była skupiona tylko na tej wymianie zdań.

    Później, gdy muzyka zmieniła się na coś bardziej tanecznego, on złapał ją za rękę, ciągnąc w stronę parkietu w salonie. – Chodź, nie będziesz się tu chować. Pokaż, jak się ruszasz.

    – O nie, ja i taniec to fatalne połączenie – zaprotestowała, ale dała się porwać. Na środku salonu, wśród innych tańczących, zaczęli się poruszać w rytm muzyki. On trzymał rękę na jej talii, a ona, choć początkowo nieśmiała, szybko złapała rytm, rzucając mu spojrzenia pełne wyzwania.

    – No proszę, a mówiłaś, że nie umiesz – powiedział, nachylając się do jej ucha, by przekrzyczeć muzykę. Jego ciepły oddech musnął jej skórę, a ona lekko się odsunęła, ale z uśmiechem.

    – Ty po prostu nie dajesz mi wyboru. Ale uważaj, jeszcze cię zadeptam – odpowiedziała, śmiejąc się, gdy zahaczyła o jego stopę.

    Tańczyli jeszcze przez chwilę, aż w końcu zwolnili, oboje lekko zdyszani. – Potrzebuję przerwy, zanim naprawdę zrobisz mi krzywdę – rzucił żartobliwie, wskazując na kanapę w rogu salonu. Usiedli obok siebie, a on podał jej kieliszek z wodą, który ktoś zostawił na stoliku. – No, powiedz, dobrze się bawisz?

    – Powiedzmy, że nie jest źle. Ale wciąż czekam na to, co najlepsze – odparła, patrząc na niego spod rzęs. Jej ton był zadziorny, a on wyczuł w tym zaproszenie do dalszej gry.

    – Cierpliwości, wieczór jeszcze młody. Jeszcze cię zaskoczę – odpowiedział, unosząc kącik ust w lekkim uśmiechu. Siedzieli tak przez chwilę, wymieniając się spojrzeniami i krótkimi żartami, aż w końcu ktoś z grupy zawołał go, by pomógł przy rozpalaniu fajerwerków na tarasie. Odszedł z niechęcią, ale obiecał, że wróci.

    Przed północą wszyscy zebrali się na tarasie, z lampkami szampana w rękach, odliczając do Nowego Roku. Po pokazie fajerwerków atmosfera stała się jeszcze bardziej luźna. Ludzie zaczęli dzielić się na mniejsze grupki, niektóre pary dyskretnie znikały w bocznych korytarzach willi, inne śmiały się przy basenie, a kilka osób wskoczyło do jacuzzi, mimo mrozu na zewnątrz.

    Ona, już lekko wstawiona, czuła, jak alkohol rozluźnia jej ciało i myśli. Prosecco szumiało w głowie, a śmiech znajomych działał jak katalizator dobrego humoru. W pewnej chwili postanowiła pójść do toalety, ale willa była tak ogromna, że szybko zgubiła się w plątaninie korytarzy i pokoi. Szła, trzymając się ścian, aż w jednym z bocznych przejść wpadła prosto na niego.

    – No proszę, zgubiłaś się, co? – rzucił z uśmiechem, opierając się o framugę drzwi. W ręku trzymał piwo, a jego oczy błyszczały od mieszanki alkoholu i rozbawienia.

    – No, jak cholera. Gdzie tu jest łazienka? – odpowiedziała, próbując brzmieć poważnie, ale lekki chichot zdradzał jej stan.

    – Chodź ze mną, poszukamy razem. Ta willa to labirynt, ale damy radę – odparł, wskazując ręką, by poszła za nim.

    Ruszyli razem, rozmawiając o imprezie, o tym, kto ile wypił, i o jednym z kumpli, który wpadł do basenu w pełnym stroju. Alkohol sprawił, że ich rozmowa szybko stała się bardziej osobista. Ona rzucała mu spojrzenia spod rzęs, a on odpowiadał szerokim uśmiechem, próbując wyczuć, na ile może sobie pozwolić.

    – Wiesz, zawsze mnie ciekawiłaś – powiedział w końcu, zatrzymując się na moment. – Niby taka spokojna, a jak spojrzysz, to aż człowieka przechodzą dreszcze.

    Zaśmiała się, lekko speszona, ale nie odwróciła wzroku. – No proszę, pan psycholog. A co ty chcesz wiedzieć?

    – Jeszcze nie wiem, ale chętnie się dowiem – odparł, unosząc brew.

    Ich rozmowa była przerywana śmiechem, ale napięcie między nimi powoli rosło. Wędrowali po willi, mijając różne pomieszczenia, aż dotarli do jednego z bocznych pokoi z rozsuwanymi drzwiami. Usłyszeli stłumione odgłosy – westchnienia, ciche jęki. Oboje spojrzeli na siebie, a potem, jakby z porozumiewawczym uśmieszkiem, on delikatnie uchylił drzwi.

    W środku, na ogromnym łóżku, para – jedna z imprezowiczek i znajomy gospodarza – była w samym środku namiętnego seksu. Kobieta siedziała na nim okrakiem, jej biodra poruszały się rytmicznie, a dłonie zaciskały się na jego klatce piersiowej. Mężczyzna oddychał ciężko, jego ręce wędrowały po jej plecach, ściskając mocno jej pośladki. Światło lampki nocnej rzucało miękkie cienie na ich nagie ciała, a odgłosy namiętności były wyraźne, nawet przez uchylone drzwi.

    Oni stali chwilę jak wryci, obserwując scenę. W końcu on dyskretnie przymknął drzwi, a oboje odeszli kilka kroków, tłumiąc śmiech.

    – No, to się nazywa impreza – szepnął, kręcąc głową. – Nie sądziłem, że trafimy na taki pokaz.

    – Ja też nie, ale… no, nie powiem, robi wrażenie – odparła, a jej głos zdradzał lekkie zakłopotanie, ale też ciekawość. – Nie myślałam, że ludzie tak po prostu… no wiesz, w czyimś domu.

    – Alkohol robi swoje. A może po prostu mieli dość udawania – odpowiedział, spoglądając na nią uważnie. – A ty? Udajesz coś?

    Zarumieniła się lekko, ale nie spuściła wzroku. – A co, chcesz mnie przejrzeć?

    Rozmowa stawała się coraz bardziej dwuznaczna, a atmosfera między nimi gęstniała. Szli dalej, aż dotarli do odległego zakątka willi – małego, przytulnego pomieszczenia obok sauny, z widokiem na ośnieżony ogród. Było tu cicho, tylko stłumione dźwięki imprezy docierały z oddali. Na środku stała duża, miękka kanapa, a obok niskie stoliki z pustymi kieliszkami po wcześniejszych gościach. Nikogo innego nie było w pobliżu.

    – No, to chyba meta naszej wycieczki – powiedział, siadając na kanapie i wskazując miejsce obok siebie. – Chyba że masz ochotę na coś jeszcze.

    Usiadła obok, bliżej, niż zwykle by to zrobiła. Czuła, jak alkohol szumi jej w głowie, jak jej ciało reaguje na jego bliskość. – Zależy, co masz na myśli – odpowiedziała cicho, patrząc mu w oczy.

    Uśmiechnął się, nachylając się lekko w jej stronę. – Myślę, że wiesz, o co mi chodzi.

    Przez moment milczeli, ale napięcie było nie do zniesienia. W końcu to on zrobił pierwszy ruch, kładąc dłoń na jej udzie. Poczuła, jak ciepło jego ręki przenika przez materiał sukienki, a jej oddech przyspieszył. Nie odsunęła się. Zamiast tego pochyliła się ku niemu, a ich usta spotkały się w długim, głębokim pocałunku. Smak piwa z jego ust mieszał się z nutą prosecco na jej wargach. Ręce jego szybko powędrowały na jej talię, przyciągając ją bliżej, a ona nie stawiała oporu.

    – Myślałem o tym od dawna – mruknął między pocałunkami, jego dłonie sunęły po jej plecach, schodząc powoli niżej.

    – No proszę, to się trzymałeś – odpowiedziała z lekkim uśmiechem, ale jej głos drżał z podniecenia. – Może ja też czasem o tym myślałam.

    Ich pocałunki stawały się coraz bardziej gorączkowe. On zsunął ramiączko jej sukienki, odsłaniając blade ramię i linię obojczyka. Całował ją tam, czując, jak jej skóra reaguje na każdy dotyk. Westchnęła cicho, jej dłonie wplątały się w jego włosy, przyciągając go bliżej. Czuła, jak jej ciało płonie, jak alkohol i pożądanie mieszają się w jedno, sprawiając, że wszystkie zahamowania znikają.

    – Kurde, ale mnie kręcisz – powiedział, jego głos był niski, pełen napięcia. Zsunął sukienkę jeszcze niżej, odsłaniając czarny stanik, który niemal natychmiast odpiął z wprawą. Jego dłonie objęły jej piersi, kciuki drażniły sutki, aż stały się twarde i wrażliwe na każdy dotyk.

    – Nie przestawaj – wyszeptała, zamykając oczy. Jej oddech był szybki, urywany, a ciało mimowolnie reagowało na jego ruchy.

    Schylił się, biorąc jeden sutek w usta, ssąc go i drażniąc językiem, gdy drugą ręką schodził niżej, pod sukienkę. Poczuł ciepło i wilgoć przez cienki materiał majtek, co tylko podsyciło jego pragnienie. Zsuwając je na bok, wsunął palce w jej wnętrze, poruszając nimi powoli, badawczo, aż usłyszał cichy jęk. Rozchyliła nogi szerzej, jej biodra poruszyły się w stronę jego dłoni, jakby prosząc o więcej.

    – Jesteś taka mokra – mruknął z uśmiechem, zwiększając tempo. – Lubisz to, co robię, prawda?

    – Tak… o kurwa, tak – wysapała, jej dłonie zacisnęły się na jego ramionach. Czuła, jak napięcie w niej rośnie, jak jej ciało zbliża się do granicy.

    Nie przestawał, jego palce poruszały się w niej rytmicznie, a kciukiem drażnił łechtaczkę, aż w końcu zadrżała, wydając z siebie głośny, niekontrolowany jęk. Jej ciało napięło się w orgazmie, a potem opadła na kanapę, oddychając ciężko, z lekkim uśmiechem na ustach. Spojrzał na nią z satysfakcją, jego dłonie wciąż były na jej udach, czuł ciepło jej skóry.

    – To dopiero początek – powiedział, zdejmując z niej resztę sukienki i majtki, zostawiając ją nagą przed sobą. Patrzył na jej drobne ciało, blade w słabym świetle lampy, na jej piersi unoszące się przy każdym oddechu, na wilgoć między udami. Sam szybko ściągnął koszulę i spodnie, odsłaniając napięte mięśnie i twardą erekcję, która napierała na bokserki.

    Spojrzała na niego z mieszanką nieśmiałości i pożądania. Jej ręka powoli powędrowała do jego krocza, masując go przez materiał. – No, no, widzę, że też jesteś gotowy – rzuciła z lekkim uśmieszkiem, a jej głos wciąż drżał po wcześniejszym szczytowaniu.

    – Sprawdź sama – odparł, zdejmując bokserki i odsłaniając się przed nią całkowicie. Jego kutas był twardy, pulsujący, a ona nie wahała się. Uklękła przed nim, biorąc go do ręki, a potem do ust, ssąc najpierw powoli, badawczo. Jej język obracał się wokół czubka, gdy dłoń poruszała się u nasady, ściskając lekko. Westchnął głęboko, jego ręka spoczęła na jej głowie, ale nie naciskał, pozwalając jej kontrolować tempo.

    – O kurde, jesteś w tym dobra – mruknął, zamykając oczy. Czuł, jak ciepło jej ust go otacza, jak jej ruchy stają się coraz bardziej pewne, jak jej język drażni go w najbardziej wrażliwych miejscach. Przez chwilę pozwolił jej działać, ale w końcu nie mógł już wytrzymać. Chciał więcej, chciał poczuć ją całą.

    – Chodź tu – powiedział, podnosząc ją i całując głęboko. Poczuł smak siebie na jej wargach, co tylko bardziej go nakręciło. Położył ją na kanapie, jej nogi rozchyliły się niemal automatycznie. Przez chwilę patrzył na jej wilgotną, gotową cipkę, a potem schylił się, całując jej uda, zbliżając się coraz bardziej do środka. W końcu jego język dotknął jej łechtaczki, a znów jęknęła głośno, jej biodra uniosły się w górę. Lizał ją powoli, smakując jej wilgoć, drażniąc ją długimi, leniwymi ruchami, gdy jego palce znów w niej pracowały, wchodząc i wychodząc w rytmicznym tempie.

    – O matko, nie przestawaj… – wysapała, jej dłonie zacisnęły się na kanapie, a ciało wygięło się w łuk. Czuła, jak kolejny orgazm zbliża się nieubłaganie, jak jego usta i palce doprowadzają ją na skraj. W końcu doszła po raz drugi, jeszcze intensywniej niż przedtem, jej nogi drżały, a oddech stał się urywany, niemal desperacki.

    Podniósł się, jego twarz błyszczała od jej wilgoci, a on sam uśmiechał się z satysfakcją. – Teraz moja kolej, żeby się zabawić – powiedział, ustawiając się między jej nogami. Wszedł w nią powoli, czując, jak jej ciasność go obejmuje, jak jej ciepło niemal go pali. Oboje westchnęli jednocześnie, ich ciała zaczęły poruszać się w jednym rytmie. Wchodził w nią głęboko, jego ruchy były mocne, ale kontrolowane, a ona owijała nogi wokół jego bioder, przyciągając go bliżej, chcąc poczuć go jak najbardziej.

    – Mocniej, proszę – wyszeptała, jej paznokcie wbijały się w jego plecy, zostawiając czerwone ślady. – Daj mi wszystko, co masz.

    Nie musiał jej prosić. Przyspieszył, jego biodra uderzały o nią z każdym pchnięciem, a dźwięk ich ciał mieszał się z ich oddechami i cichymi jękami. Kanapa skrzypiała pod nimi, ale żadne z nich nie zwracało na to uwagi. W pewnym momencie zwolnił, wysuwając się z niej na moment, by zmienić pozycję. – Odwróć się – powiedział, a jego głos był ochrypły, pełen pożądania.

    Posłusznie uklękła na kanapie, opierając się na łokciach, a on ustawił się za nią, ściskając jej biodra. Wszedł w nią od tyłu, tym razem mocniej, głębiej, czując, jak jej ciało reaguje na każdy ruch. – O kurwa, jakie to dobre – mruknął, pochylając się nad nią, jego dłonie powędrowały do jej piersi, ściskając je mocno, gdy on kontynuował rytmiczne pchnięcia.

    – Czuję cię tak głęboko… – jęknęła, jej głos był przerywany każdym jego ruchem. – Nie przestawaj, proszę…

    Ich ruchy stawały się coraz bardziej desperackie, jakby oboje chcieli się sobie oddać w całości. On zmienił pozycję jeszcze raz, siadając na kanapie i sadzając ją na sobie, twarzą do siebie. Objęła go nogami, opadając na niego powoli, czując, jak wypełnia ją w nowy sposób. Kontrolowała tempo, unosząc się i opadając, jej dłonie opierały się na jego klatce piersiowej. Patrzył na nią z podziwem, jego ręce ściskały jej pośladki, pomagając jej poruszać się w górę i w dół.

    – Patrz na mnie – powiedział, jego głos był pełen napięcia. – Chcę widzieć, jak dochodzisz.

    Spojrzała mu w oczy, jej oddech przyspieszał, a ruchy stawały się coraz szybsze. Czuła, jak trzeci orgazm zbliża się nieubłaganie, jak ciepło w niej rośnie, aż w końcu eksplodowało, sprawiając, że niemal krzyknęła, jej ciało zadrżało na nim. Poczuł, jak jej mięśnie zaciskają się wokół niego, co niemal doprowadziło go do końca, ale powstrzymał się, chcąc przedłużyć chwilę.

    – Jeszcze nie… – mruknął, unosząc ją i kładąc z powrotem na plecach. Znów wszedł w nią, tym razem powoli, ale głęboko, patrząc jej w oczy. – Chcę to poczuć z tobą.

    Ich ruchy były teraz wolniejsze, bardziej intymne, ale wciąż pełne namiętności. Czuła, jak każdy jego ruch przynosi jej kolejne fale przyjemności, jak jej ciało wciąż jest pobudzone po wcześniejszych orgazmach. Oddychał coraz ciężej, jego ruchy stawały się bardziej urywane, aż w końcu wysunął się z niej w ostatniej chwili, kończąc na jej brzuchu z głośnym westchnieniem. Jego ciało zadrgało, a potem opadł obok niej, oboje oddychali ciężko, ich skóry błyszczały od potu.

    Leżeli tak przez dłuższą chwilę, próbując złapać oddech. Impreza w tle wciąż trwała, ale dla nich czas na chwilę się zatrzymał. Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, jej dłoń spoczęła na jego ramieniu.

    – No, to był Sylwester – powiedział w końcu, śmiejąc się cicho.

    – Chyba najlepszy w życiu – odpowiedziała, przysuwając się bliżej. – Nie sądziłam, że tak to się potoczy.

    – Ja wiedziałem, że coś się wydarzy – przyznał, głaszcząc jej włosy. – Ale nie spodziewałem się, że aż tak.

    Wiedzieli, że to, co się stało, może zmienić ich relację na zawsze. Ale w tej chwili, w tym odległym zakamarku willi, liczyło się tylko to, co czuli – czysta, nieskrępowana namiętność, która wciąż w nich buzowała.

    Leżeli obok siebie na kanapie, wciąż rozgrzani, z oddechami powoli wracającymi do normy. Ciepło ich ciał mieszało się z chłodem dochodzącym od okna, za którym śnieg cicho padał na ogród. Impreza w oddali wciąż tętniła życiem – słychać było śmiechy, muzykę i okazyjne okrzyki toastów. Ale dla nich ten mały pokój obok sauny stał się odrębnym światem, gdzie czas płynął inaczej.

    – Musimy się ogarnąć, zanim ktoś nas tu znajdzie – powiedziała w końcu, podnosząc się na łokciu i spoglądając na niego z lekkim uśmiechem. Jej włosy były w nieładzie, a na skórze wciąż widoczne były zaróżowienia od ich namiętności.

    – Czemu? Niech znajdą. Przynajmniej będą mieli o czym plotkować – odparł, śmiejąc się cicho. Wyciągnął rękę, by pomóc jej wstać, ale zamiast tego przyciągnął ją bliżej, całując ją krótko, lecz intensywnie. – Nie chcę jeszcze wracać do reszty.

    – Ty to masz pomysły – mruknęła, ale nie protestowała, gdy jego dłonie znów powędrowały po jej ciele, zatrzymując się na biodrach. – Myślisz, że mamy na to czas?

    – Zawsze jest czas na jeszcze jedną rundę – odpowiedział z przekąsem, jego palce delikatnie drażniły skórę na jej udach. – Poza tym, Sylwester zdarza się raz w roku. Trzeba to wykorzystać.

    Uśmiechnęła się, czując, jak jej ciało znowu reaguje na jego dotyk. – No dobra, ale tym razem ty dyktujesz tempo. Zobaczymy, czy dasz radę mnie zaskoczyć.

    – Wyzwanie przyjęte – rzucił, podnosząc się i siadając na kanapie. – Chodź tu, usiądź na mnie. Tym razem odwrotnie.

    Zrozumiała od razu, o co mu chodzi. Uklękła na kanapie, odwracając się do niego plecami, a potem powoli opadła na niego, czując, jak znów w nią wchodzi. Westchnęła cicho, jej dłonie oparły się na jego udach dla równowagi, gdy on chwycił jej biodra, kontrolując ruchy. Zaczęli powoli, ale rytmicznie, jej pośladki poruszały się w górę i w dół, a on patrzył, jak jej ciało wygina się w tej pozycji.

    – Kurde, ten widok… – mruknął, jego głos był pełen podziwu. Jedną ręką sięgnął do przodu, drażniąc jej łechtaczkę, gdy drugą wciąż mocno trzymał jej biodro. – Ruszaj się tak dalej, to jest idealne.

    – Lubisz patrzeć, co? – odpowiedziała zadziornie, przyspieszając lekko. Czuła, jak jego palce na niej działają, jak ciepło znowu w niej rośnie. Jej ruchy stały się bardziej pewne, biodra kręciły się lekko, co wywołało u niego cichy jęk.

    – O tak, lubię. Jesteś cholernie seksowna – powiedział, pochylając się lekko, by pocałować jej plecy. Jego usta dotykały jej skóry, schodząc wzdłuż kręgosłupa, a ona zadrżała pod tym dotykiem. – Mocniej, daj mi wszystko.

    Posłuchała, zwiększając tempo, jej oddech przyspieszył, a mięśnie ud zaczęły lekko drżeć od wysiłku. Czuła, jak zbliża się do kolejnego szczytu, jak jego palce i kutas w niej pracują w idealnej synchronizacji. On też oddychał coraz ciężej, jego ruchy biodrami stały się bardziej urywane, jakby walczył, by się powstrzymać.

    – Dochodzę… o kurwa, znowu – wysapała, jej głos był pełen napięcia. W końcu jej ciało zadrgało, orgazm przeszedł przez nią jak fala, sprawiając, że niemal straciła równowagę. Opadła lekko do przodu, ale on przytrzymał ją mocno, nie przerywając ruchów.

    – Jeszcze chwila, trzymaj się – mruknął, jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach. Kilka głębokich pchnięć wystarczyło, by i on doszedł, tym razem w niej, z głośnym westchnieniem. Oboje zamarli na moment, czując ciepło i bliskość, zanim powoli się rozdzielili.

    Opadła obok niego na kanapę, oboje znów łapali oddech. Spojrzał na nią z uśmiechem, odgarniając jej włosy z twarzy. – No, to było… intensywne.

    – To mało powiedziane – odpowiedziała, śmiejąc się cicho. – Nie sądziłam, że można aż tak.

    Przez chwilę leżeli w milczeniu, słuchając stłumionego hałasu imprezy. W końcu on wstał, sięgając po swoje ubrania rozrzucone na podłodze. – Dobra, serio, zbierzmy się, zanim ktoś tu wpadnie i zrobi zdjęcia na pamiątkę.

    – Ha, ha, bardzo śmieszne – rzuciła, ale też zaczęła się ubierać. Sukienka była nieco pognieciona, a jej włosy wyglądały, jakby przeszła przez huragan, ale nie przejmowała się tym zbytnio. On założył spodnie i koszulę, rzucając jej spojrzenie pełne rozbawienia.

    – Wyglądasz, jakbyś właśnie zaliczyła najlepszą noc w życiu – powiedział, zapinając ostatni guzik.

    – Bo może tak było – odparła, mrugając do niego. – Ale nie licz na to, że będę to powtarzać co tydzień.

    – Spokojnie, dam ci czas na regenerację – zaśmiał się, podając jej rękę, by pomóc jej wstać. – Chodź, wrócimy do reszty, zanim zaczną nas szukać.

    Ruszyli razem w stronę głównej części willi, ale po drodze zatrzymali się przy jednym z luster w korytarzu. Oboje spojrzeli na swoje odbicia – zarumienione policzki, błyszczące oczy, lekki nieład w ubraniach. Wyglądali, jakby mieli wspólną tajemnicę, i w zasadzie tak było.

    – Myślisz, że ktoś się domyśli? – zapytała, poprawiając sukienkę.

    – A nawet jeśli, to co? – odparł, wzruszając ramionami. – To Sylwester. Tutaj wszystko jest dozwolone.

    Dotarli do salonu, gdzie impreza wciąż trwała w najlepsze. Basen lśnił w tle, kilka osób tańczyło, inne siedziały na kanapach z drinkami w rękach. Kilku znajomych rzuciło im spojrzenia, ale raczej z rozbawieniem niż podejrzliwością. On złapał dwa kieliszki szampana ze stołu i podał jeden jej.

    – Za Nowy Rok. I za nowe początki – powiedział, unosząc kieliszek.

    – I za to, czego nikt się nie spodziewał – dodała, stukając swoim kieliszkiem o jego. Wypili, wymieniając się spojrzeniami, które mówiły więcej niż słowa. Oboje wiedzieli, że to, co się wydarzyło, to nie tylko jednorazowa przygoda. Było w tym coś głębszego, co mogło zmienić ich relację na długo.

    W tle ktoś włączył wolniejszą piosenkę, a kilka par zaczęło tańczyć blisko siebie. On spojrzał na nią z uniesioną brwią. – No, co powiesz? Jeszcze jeden taniec, zanim padniemy?

    – Dlaczego nie – odpowiedziała, odstawiając kieliszek. – Ale tym razem bez żadnych numerów. Przynajmniej na razie.

    – Nie obiecuję – rzucił z uśmiechem, ciągnąc ją na parkiet. Tańczyli powoli, blisko, ich ciała wciąż pamiętały wcześniejsze uniesienia. Impreza trwała, a oni wiedzieli, że to dopiero początek czegoś nowego, co zaczęło się w tę sylwestrową noc.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał Słowiński

    to moje pierwsze upublicznione opowiadanie, będę wdzięczny za info zwrotne

  • 6. Josh i Lorelai: Gory

    Perspektywa Lorelai

    Czas mijał, a mój związek z Joshem kwitł. Randki, cudowny seks, mnóstwo wspólnego czasu. Czasami nie mogliśmy oderwać od siebie rąk, ale jakoś żadnemu z nas to nie przeszkadzało.

    W ferie Josh zabrał mnie w góry. Jego rodzice mieli tam domek, który często wynajmowali, a tym razem to my postanowiliśmy z niego skorzystać. Przy okazji zrobiliśmy razem coś innego – narty, spacery po szlakach. Naprawdę mi się tam podobało, zwłaszcza, że przez tydzień mogłam codziennie się przy nim rano budzić i wieczorem zasypiać.

    Tamtego dnia byliśmy najpierw w termach, później się ogarnęliśmy i wyszliśmy na obiad, a następnie wzięliśmy udział w kuligu. To był udany dzień. Jak się domyślacie, wieczór też miał taki być. Zrobiliśmy sobie kakao do picia i rozłożyliśmy się na rozłożonej sofie pod kocem. W tle trzaskało drewno, które paliło się w kominku. To było naprawdę klimatyczne.

    — Powiem ci, że mega się cieszę, że tu przyjechaliśmy. — przyznałam. — Potrzebowałam takiego wyjazdu, zmiany otoczenia i porobienia czegoś, czego nie mam na co dzień. I ciebie. A ostatnio oboje mieliśmy mniej czasu.

    — Wiesz, nigdy nie zabrałem tu jeszcze żadnej dziewczyny. Poza tobą. — powiedział Josh, patrząc na mnie z góry.

    To tylko nadało wyjątkowości temu, że tam razem pojechaliśmy. Josh często pokazywał mi, że traktuje mnie inaczej niż wszystkie poprzednie dziewczyny, z którymi coś go łączyło. Ich z kolei trochę było, ale zawsze podkreślał, że z nimi to był tylko seks bez większych uczuć. Chociaż, kiedyś, gdy bardziej wgłębiliśmy się w ten temat, doszliśmy do wniosku, że seks wzniósł naszą relację na wyższy poziom. Dla nas obojga był pomimo wszystko ważny w relacji romantycznej.

    Nie wiedziałam, jak mam zareagować na jego słowa. Patrzyłam na niego w świetle, które dawała tylko niewielka lampka, i ogień palący się w kominku, i czułam, że go kocham. Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku. On od razu mocniej mnie objął, po chwili tak wyszło, że się położyliśmy. Tam zrobiło się milej, namiętniej. Czułam, jak jego dłonie błądzą po mojej talii, biodrze i brzuchu. Już wtedy wiedziałam, że to gra wstępna, nabrałam ochoty na jego ciało. Na chwilę podnieśliśmy się na kolana, by rozebrać się do bielizny, po czym wróciliśmy do poprzedniej pozycji. Włożył dłoń pod mój biustonosz, aby dotknąć mojej piersi.

    — Zdejmijmy ten stanik — usłyszałam nagle z jego ust i wiedziałam, że to nie jest propozycja. Uniosłam się lekko na łokciach, aby dać mu dostęp do zapięcia z tyłu. Już po chwili mój biustonosz leżał gdzieś z boku, a Josh całował moje cycki. Potem znów wrócił do moich warg. Wzięłam jego dłoń i nakierowałam na swoje krocze. Kilka razy przejechał po nim przez materiał majtek, widziałam, że zobaczył, jaka jestem mokra i bardzo mu się to spodobało. Odchylił materiał majtek i zaczął masować moją cipkę, do której zaraz potem włożył dwa palce i zaczął nimi poruszać. Jęknęłam mu cicho w twarz. Wyglądał na usatysfakcjonowanego. Było mi dobrze, ale czegoś mi brakowało.

    — Połóż się na plecach. Mam ochotę wziąć cię do ust. — powiedziałam. Gdy spełnił moją prośbę, zdjęłam swoje majtki. On również zdjął swoje bokserki. Jego penis stał na baczność. Usiadłam nad jego twarzą i wzięłam jego przyrodzenie do ust. Czułam jego język na swojej cipce. Potrzebowałam tego. Wzajemnie sprawialiśmy sobie przyjemność w pozycji 69, a obok paliło się w kominku, co dodawało romantycznego klimatu w tym wszystkim.

    — Oooch… — zajęczałam przeciągle. Było mi tak dobrze, że aż na chwilę wyjęłam jego penisa z ust, ale wreszcie wróciłam do niego. Czułam jego dłonie na swoim drobnym tyłku. Obciągałam mu, starając się połknąć go aż do podstawy.

    — Muszę cię wyruchać. — powiedział nagle Josh, zdejmując mnie z siebie.

    Zdążyłam się przekręcić na plecy, a on już był nade mną i wszedł w moją cipkę, od razu poruszając się w niej szybkimi ruchami, trochę jakby nie mógł nad sobą zapanować. Zaskamlałam. Byłam cholernie mokra, ale zupełnie nie spodziewałam się takich nagłych doznań.

    Widziałam, jak jego silne ramiona napinają się, podpierając się o sofę. W pomieszczeniu było bardzo gorąco, nie tylko z uwagi na drewno palące się w kominku, ale również z uwagi na to, co robiliśmy. Nasze spocone ciała oddawały się ekstazie. Po czole Josha spływały pojedyncze kropelki potu, przez co przykleiły się do niego jego brązowe loki.

    — O ja pierdole, Rory — stękał z przyjemności. Czułam jego ciężki oddech na sobie. Ta świadomość, że nam obojga jest tak przyjemnie w tym samym czasie, jeszcze bardziej mnie nakręcała.

    — Tak mi dobrze… — wyjęczałam, trzymając dłonie na jego plecach. Przez doznania, jakie mi dawał, ciężko było mi się skupić na jakichkolwiek innych ruchach, więc nie byłam w stanie nawet gładzić jego skóry. Nasze jęki mieszały się z trzeszczeniem w kominku. Zjechałam dłońmi na pośladki swojego chłopaka, czułam, jak wszystkie jego mięśnie są napięte. Wiedziałam, że ten ruch jeszcze bardziej podsyci atmosferę i wcale się nie myliłam, gdyż zaczął się we mnie mocniej wbijać, a ja nie mogłam zapanować nad pojękiwaniem, co chwilę.

    Wreszcie podniósł się bardziej do pionu, nadal klęcząc, i założył sobie moje nogi na swoje ramiona. Zacisnął palce na moich biodrach i zaczął we mnie mocno i szybko ładować. Zaczęłam dotykać swoich piersi, które poruszały się razem z jego ruchami. Czułam, jak tracę świadomość. Słyszałam, jak nasze ciała klaszczą o siebie. Napinałam całe swoje ciało z rozkoszy, jakiej mi dostarczał. Wreszcie doszłam z krzykiem, a on nadal mnie pukał.

    — Mogę dojść na brzuch? — usłyszałam jedynie, jak zza mgły przechodząc swój orgazm, tylko mruknęłam na tak, bo na więcej w tamtym momencie zwyczajnie nie było mnie stać. W tym momencie wyszedł ze mnie i zaczął poruszać swoją dłonią po swojej długości, aż wreszcie trysnął dość obficie na mój brzuch.

    — Kuuurwaaa… — wyjęczał, a następnie rzucił się na sofę obok mnie. Był taki podniecający w tym wydaniu. — Twoja cipka mnie kiedyś doprowadzi do szału — powiedział z ledwością i ucałował mnie w czoło.

    — Nie mów, że masz dość. — odparłam, ciekawa jego reakcji, chociaż sama czułam, że mnie wymęczył. Pomimo to chyba gdzieś tam czułam niedosyt.

    — Igrasz z ogniem. — powiedział zachrypniętym głosem. Ja w tym momencie sięgnęłam ze stołu chusteczki, żeby się wytrzeć.

    — Chcesz spełnić moje marzenie? — spytałam, pochylając się nad jego spoconym ciałem i całując go w usta. On tylko mruknął na tak. — Weź ze mną kąpiel.

    Chłopak tylko się uśmiechnął, a już po chwili ruszyliśmy do wanny, w której sami możecie się domyślić, jak dalej potoczyły się sprawy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kornelia Aichmuller