Author: admin

  • Zniszczona / Ginny Weasley cz. 1

    Rudowłosa dziewczyna obudziła się gwałtownie i nie wiedząc przez chwilę gdzie jest zaczęła rozglądać się przerażona po bokach. Widząc jednak znajome, chodź wciąż nowe ściany i szeroką szafę po drugiej stronie pokoju uspokoiła się lekko. Wydarzenia, które miały miejsce niespełna tydzień temu na zawsze pozostaną jej w pamięci. Uprowadzenie Hermiony i dwóch innych koleżanek mocno wstrząsnęło Gryfonką. O ile tymi dwoma nie przejmowała się w ogóle, tak świadomość że mogą torturować jej przyjaciółkę napawała ją przerażeniem. W końcu Hermiona pochodziła z rodziny mugoli. A ludzie do których trafiła wręcz się nimi brzydzili.
    – Nie mogę tak dłużej.
    Spojrzała na drugą połowę łóżka gdzie spał jej brat. W oczach zabłyszczały jej łzy i musiała użyć całej swojej siły by się nie rozpłakać.
    Gdy Śmierciożercy pojawili się na ślubie Billa i Fleur wybuchło niesamowite zamieszanie. Widziała jak jakiś butoliz oszołomił jej przyjaciółkę i zabrał ją ze sobą. W tym samym momencie Ron złapał ją za ramię i teleportował zanim ich też by złapali.
    Od kilku dni nie mieli kontaktu z nikim z rodziny. Nie wiadomo gdzie podział się Harry i czy Hermiona jeszcze żyje. Załamana podciągnęła kolana pod brodę i mocno objęła je ramionami. Całe podbrzusze bolało ją niemiłosiernie a ona nie mogła nawet użyć czarów by się uzdrowić. A jej brat idiota nie nadawał się nawet do tak prostego zadania jak rzucenie czaru z dziedziny magomedycyny. Jego zdolności magiczne nie były nawet zadowalające, więc wolała umrzeć z bólu niż przez źle rzucone zaklęcie. Zawsze mogła mu podprowadzić różdżkę ale akurat jej pilnował jak najcenniejszego skarbu. Na swojej niestety miała namiar, ale musi się stąd jakoś wyrwać.
    Wpatrując się w ścianę przypomniała sobie wydarzenia zaraz po pojawieniu się w tym miejscu.

    ***

    Gdy Ron ją puścił zatoczyła się zaskoczona do tyłu nie spodziewając się, że trafi do jakiegoś małego domku, Merlin jeden wie gdzie.
    – Gdzie my jesteśmy? Musimy wrócić i pomóc reszcie! Oni mają Hermionę!
    – Uspokój się! Raczej nie będziemy w stanie nic zrobić! Widziałaś ilu było Śmierciożerców?!
    – I co z tego! Powinniśmy im pomóc a nie uciekać jak jacyś tchórze i…
    Przerwało jej mocne uderzenie w policzek. Złapała się za bolące miejsce i odwróciła głowę w kierunku brata. Szeroko otwartymi oczyma szukała na jego twarzy oznak jakiejkolwiek skruchy lub chociaż nikłego żalu za to co zrobił, ale nic nie znalazła. Jej brat nie czuł się winny. Skierowała się do łazienki by móc tam w spokoju popłakać nad położeniem w jakim się znalazła, ale nie zrobiła nawet dwóch kroków gdy została złapana za ramię i brutalnie odwrócona.
    – Co ty robisz? – spytała niepewnie, ale nie dostała żadnej odpowiedzi. Ron mocno pchnął ją do tyłu tak że nogami uderzyła o kant łóżka i chcąc nie chcąc spadła na nie. – Do cholery jasnej!
    Zanim się podniosła jej brat leżał już na niej przyciskając ją mocno do posłania.
    – Ron! Puszczaj mnie! Co ty sobie myślisz!
    – Zamknij się! – warknął na nią jedną ręką ściskając jej dłonie a drugą zaczął ugniatać łapczywie jej pierś przez materiał sukienki.
    Dziewczyna w pierwszej chwili nie wiedziała co właściwie wyprawia jej brat, jednak gdy jego ręka wsunęła się między jej nogi załapała, że wcale sobie nie żartuje. Zaczęła wyrywać się jednak kolejny mocny policzek powstrzymał jej zamiary. Ron przytrzymał ją sobie, drugą ręką dalej obmacując jej niewinne ciało.
    – Nie możesz tego robić – powiedziała płaczliwie, jednak brat jakby jej nie słyszał.
    Brutalnie zdarł z niej sukienkę nie zważając, że rozerwał delikatny materiał i zostały z niej tylko duże strzępy. Odchylił się trochę by spojrzeć na prawie nagie ciało siostry i przesunął dłonią po jej brzuchu. Dziewczyna zadrżała i wybuchnęła płaczem nagle orientując się co tak naprawdę się stanie. Gdy została pozbawiona bielizny ponownie próbowała mu się wyrwać, jednak zapomniała o jednej przewadze jaką miał chłopak. Wyjął różdżkę i jednym machnięciem sprawił, że jej ręce zostały przywiązane do ramy łóżka. Chciała go kopnąć ale szybko unieruchomił jej nogi między swoimi. Kolejnym machnięciem różdżki pozbawił siebie ubrań po czym odłożył ją na bok by móc dłońmi ugniatać jej średniej wielkości piersi. Wciąż naciskając kolanem na jedną jej nogę, drugą odsunął tak by mógł klęknąć między jej udami i zachłannie zaczął głaskać wygolone łono. Ginny zaczęła krzyczeć jednak znów ją uderzył a potem uciszył zaklęciem. Łzy ciekły jej po policzkach kiedy poczuła jak wsuwa w nią jeden palec. Po chwili Ronald warknął z frustracji gdy dziewczyna nawet odrobinę nie stała się wilgotna. Ponownie złapał różdżkę i sprawił, że jego członek pokrył się lubrykantem. Uśmiechnął się kpiąco patrząc na bezgłośnie płaczącą pod nim siostrę.
    – Myślałaś, że to Potter będzie pierwszy? Nie powiem, że mi przykro.
    Jednym mocnym ruchem wbił się w dziewczynę przebijając jej dziewiczą błonę. Widział jak usta Ginny składają się do bolesnego krzyku i prawie żałował, że nie mógł tego usłyszeć. Ścisnął mocno jej uda i rozszerzył bardziej nogi po czym zaczął wbijać się w nią mocno. W tej chwili liczyło się tylko to, że pochwa jego siostry niesłychanie mocno zaciskała się na jego penisie a na całej długości czuł cudowne ciepło. Przyśpieszył swoje ruchy postękując cicho.

    ***

    Cały wieczór marzył by dotknąć Ginny po tym jak przez przypadek zajrzał do pokoju jej i Hermiony. Był jeszcze ranek przed weselem, jednak wszyscy już powoli się przebierali. Ron szedł do siebie gdy usłyszał cichy jęk dochodzący zza drzwi, które właśnie mijał. Zdziwiony przyłożył do nich ucho by upewnić się czy dobrze słyszał.
    – Merlinie… tak! Proszę… nie przestawaj!
    W głosie siostry wyczuł wyraźne podniecenie i zalała go fala wściekłości. Nikt nie ma prawa dotykać jego małej dziewczynki! Uchylił drzwi i niemal wrzasnął. Ginny leżała naga na łóżku z szeroko rozstawionymi nogami. Dłońmi mocno i chaotycznie ściskała swoje piersi a głową kręciła w każdą stronę. Taki widok dosłownie w kilka sekund pobudził Rona. Przyłożył rękę do wypchanych z przodu spodni i potarł je lekko. Zagryzł wargę mocniej uciskając nabrzmiałe miejsce i już wiedział, że nie spocznie dopóki nie posiądzie siostry. Już miał wparować do pokoju i rzucić się na nią gdy zwrócił uwagę na fakt, że przecież w środku jest jeszcze jedna osoba.
    Drobne palce zaciskały się na udach Ginny zostawiając czerwone ślady to znów gładziły je delikatnie. Burza kasztanowych włosów trzęsła się nad wzgórkiem łonowym gdy Granger wpychała język w dziurkę drugiej dziewczyny. Zassała się na jej łechtaczce przez co biodra Weasleyówny poderwały się do góry. Niewiele brakowało jej do osiągnięcia spełnienia i już po chwili zacisnęła uda na głowie przyjaciółki a z ust wydostał się pełen zadowolenia jęk. Trzęsła się jeszcze przez chwilę po czym przyciągnęła Hermionę do długiego pocałunku.
    Ron zamknął cicho drzwi przeklinając w myślach przyjaciółkę. Nie miała prawa w ten sposób dotykać jego siostry. Postanowił, że Granger zapłaci za to, choć nie miał jeszcze pomysłu co mógłby jej zrobić. Gwałt odpadał. Nawet nie byłby w stanie jej dotknąć.
    Szybko dotarł do toalety i zamknął za sobą drzwi. Wahał się przez chwilę jednak dorzucił zaklęcie wyciszające po czym opuścił spodnie i bokserki do kostek. Zaczął pocierać stojącego członka gdy jego wzrok padł na kosz na pranie. Tak szybko jak to możliwe z opuszczonymi spodniami pokonał dzielącą go odległość i wydobył ze środka czarne koronkowe majtki. Uśmiechnął się sam do siebie i oparł się jedną ręką o umywalkę stając w lekkim rozkroku. Przyłożył do penisa bieliznę siostry, stroną używaną na swojej skórze. Objął zarówno materiał jak i przyrodzenie prawą dłonią i gwałtownie zaczął przesuwać dłonią w przód i w tył. W głowie miał tylko obraz nagiej siostry rozłożonej na łóżku z twarzą wykrzywioną w ekstazie. Pochylił się mocniej zaciskając dłoń na członku i zamiast masować się ręką posuwał ją zupełnie jakby kogoś pieprzył.
    Jęknął czując ciepło zbierające się w podbrzuszu i jeszcze szybciej zaczął poruszać biodrami.
    – Ginny, moja malutka Ginny – wyszeptał i doszedł stękając głośno. Nasienie prysnęło na ścianę a jego resztki zaczęły skapywać z czubka żołędzia na czarną bieliznę. Chłopak opadł na kolana oddychając ciężko. Postanowił, że Ginny Weasley, jego młodsza siostra zostanie jego kochanką.

    Teraz widząc siostrę pod sobą z tak samo rozłożonymi nogami, tak samo nagą czuł pożądanie jeszcze większe niż wtedy pod drzwiami. Teraz to Ginny leżała pod nim; z jego penisem pomiędzy swoimi udami. To był niesamowity widok i wiedział, że nie pozwoli by ktoś mu ją odebrał.
    – Widzisz Ginny, jak nam dobrze – wysapał czując, że zaraz dojdzie. – Kto inny da ci tyle rozkoszy.
    Pochylił się by przygryźć jej sutek. Nawet nie wiedział, że jego siostra łka patrząc się tępo w sufit i marząc by w tym domu pojawili się Śmierciożercy zabijając ich dwójkę.
    Nie mogła nawet zareagować gdy Ron wbił się w nią mocno ostatnie dwa razy i odchylając głowę do tyłu jęknął dochodząc. Gdy odsunął się od niej i z satysfakcją spojrzał na pokryty krwią i nasieniem członek, złamała się. Pragnęła śmierci, by nikt nie dowiedział się o tym co właśnie ją spotkało.
    ***

    Teraz po kilku dniach od momentu gdy została zgwałcona przez własnego brata, wymyśliła plan. Wiedziała już w jaki sposób zdobyć różdżkę by uciec. Spojrzała na zegar i widząc, że dochodzi szósta uśmiechnęła się szatańsko. Może przez pierwsze dni marzyła jedynie o śmierci, jednak po tym jak kilka razy zmuszona została do zrobienia bratu loda a podczas prysznica złapał ją i wziął brutalnie od tyłu stając się też pierwszym, który wbił się jej w tyłek, postanowiła, że się zemści. Chciała by jej brat cierpiał równie mocno co ona.
    Miała na sobie kusą koszulkę, którą wyczarował jej Ron. W zasadzie to więcej odkrywała niż zakrywała, ale teraz to chyba nawet lepiej. Zdjęła kołdrę ze śpiącego obok brata i delikatnie wydobyła jego sflaczałego penisa. Powstrzymała odruch wymiotny i mając nadzieję, że wygląda to tak jakby jej się podobało zaczęła go lizać i ssać na przemian. Przez ładnych kilka minut nic się nie działo po czym usłyszała coraz to szybszy oddech brata. Jęknął coś gdy wzięła do ust prawie całą długość kutasa. Z entuzjazmem ssała go mocno, zdając sobie sprawę, że im lepiej się spisze tym będzie miała większą szansę na ucieczkę.
    – Ginny, co ty robisz? – zaspany i podniecony chłopak podniósł głowę patrząc się na poczynania siostry.
    Dziewczyna w jednej chwili przestała go pieścić i usiadła na nim okrakiem sugestywnie się ocierając o nabrzmiały członek. Zarzuciła mu ręce na kark i mocno przytuliła.
    – Pragnę cię Ron – wyszeptała mu do ucha sprawiając, że zadrżał. – Nie wiem czemu wcześniej byłam taka, ale chcę znowu poczuć cię w sobie! Słyszysz?! Masz mnie pieprzyć!
    Weasleyowi nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Złapał dziewczynę w tali i obrócił tak, że to ona była pod nim. Wsunął w nią dwa palce i z radością poczuł że jest mokra. Nie mógł wiedzieć, że zanim Ginny przystąpiła do swojego planu długo zabawiała się ze sobą wspominając upojne zbliżenia z Hermioną.
    Rozłożyła zachęcająco nogi, jedną dłonią łapiąc się za pierś a drugą masując łechtaczkę. Oczy Rona prawie wyszły na orbit widząc siostrę w tak wyuzdanej pozycji. Nie czekając dłużej wbił się w nią aż po nasadę i sapnął czując to przyjemne ciepło. Złapał ją za biodra i jęknął tak bardzo podniecony gdy usłyszał ciche mlaskanie cipki. Uniósł jej nogi i pochylił się bardziej sprawiając, że przy każdym mocnym ruchu jądra obijały się o pośladki dziewczyny. Ginny może i była podniecona i czuła, że teraz i ona może dojść razem z bratem jednak miała misję do wykonania. Ostatkiem sił złapała Rona i obróciła go na plecy. Gdy próbował się podnieść pocałowała go mocno. Tego chłopak się nie spodziewał ale zadowolony wepchał język do jej ust rękami gniotąc piersi. Gdy w końcu Ginny udało odkleić się od niego zaczęła delikatnie się poruszać ustami znacząc drogę na szyi brata.
    – Ron… Nawet nie wiesz jak mi dobrze – jęknęła gdy poczuła jego dłonie ugniatające jej pośladki.
    Ośmielony tym rudzielec dał jej mocnego klapsa na co całkiem zaskoczona dziewczyna wyprostowała się z cichym okrzykiem. Przygryzła wargę opierając się rękami o tors Rona i zaczęła mocno i szybko się na niego nabijać. Odchyliła głowę jęcząc głośno gdy orgazm rozlał się po jej ciele.
    Wiedziała, że teraz musi działać szybko. Spojrzała na brata kątem oka widząc wystającą spod poduszki różdżkę. Zaciskając się na nim mocno pochyliła się i po raz kolejny go pocałowała. Lewą ręką złapała magiczny patyk gdy prawa podtrzymywała ją nad chłopakiem. Ron zacisnął dłonie na jej biodrach mocno przyciskając do siebie po czym poderwał biodra sapiąc głośno.
    – Ginny! – krzyknął pompując w nią całe swe nasienie.
    Dziewczyna poruszał się na nim jeszcze przez chwilę sprawiając pozory bardzo zadowolonej, po czym zsunęła się z niego i położyła układając głowę na jego klatce piersiowej a jedną nogę zarzucając na jego udo.
    – Wiedziałem, że będzie z ciebie dobra dziewczynka – zaśmiał się cicho Ron masując jej pierś.
    Ginny westchnęła mocniej się w niego wtulając. Dobrze myślała, że gdy zdekoncentruje brata to nie będzie on w stanie utrzymać zaklęcia na własnej różdżce i bez problemu będzie mogła ją znaleźć. Chłopak zasnął szybko wyczerpany po porannym seksie, co niezmiernie ucieszyło dziewczynę.
    Zacisnęła dłoń na różdżce zastanawiając się czy zabić brata teraz czy może poczekać i wymyślić coś innego. Musiała odnaleźć Hermionę, więc zemsta mogła poczekać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    #Ackerman#

    Kolejna część nareszcie powstała, choć powiem, że z weną było ciężko 😀 Mam nadzieję, że będzie się podobać! <3

  • Wyuzdana Dominika, cz. 2/2.

    Część 2. Dokończenie.

    – No, nie opieraj się… – Antek mruczał słowa zachęty do ucha atrakcyjnej szatynki, która tuliła się do niego. Teraz słowa zastąpił językiem. Muskał ucho, szeptał, chuchał, lizał, kąsał, pocierał nosem. Pieszczoty były udane, bo dziewczyna mruczała, uroczo wyginając się. On cały czas mocował się z jej „kakaowym oczkiem”, systematycznie nawilżając je lubrykantem i rozpychając.

    – Wejdź – wyszeptała, nie otwierając oczu.

    Nie pierwszy raz bawili się w ten sposób, ale wejście w odbyt kobieta zawsze poprzedzała długim przekomarzaniem się. Antek przetoczył kochankę na wznak, położył się na niej i powoli wsuwał penisa do odbytu. Atrakcyjna szatynka podniosła ugięte nogi. Pojękiwała zawczasu, obawiając się bólu, ale wchodził płynnie. Powoli i płynnie. Antek dobrze ją przygotował. Pod sobą widział dwie spore piersi, których ciemne brodawki sterczały. Wszedł do połowy i trochę wycofał się. Znowu natarł i wepchnął głębiej penisa. Zaczął uderzać biodrami.  

    – Oooch, tyyy – wydarł z jej ust. Kobieta nie potrafiła zdobyć się na więcej. Patrzył na jej twarz, którą wykrzywiał grymas. Tak przeżywała duże podniecenie. Nieco przyśpieszył. Jęknęła, wszedł głębiej i poruszał się bardziej energicznie. Szerzej rozłożyła nogi i jeszcze bardziej ugięła w kolanach.

    Złapał ją za nadgarstki i trzymał szeroko rozłożone ręce. Szamotała się, rzucała głową na boki.

    – Puść! Proszę, puuuuść! No, puuuść!! – jęczała coraz głośniej.

    Nie słuchał i silnie rżnął partnerkę w odbyt. Czekał aż wzrośnie jej podniecenie. To była część ich seksualnych igraszek.

    – Proszę, puść! – rzuciła biodrami. – Błagam! Błagam!!

    Dzisiaj puścił prawą dłoń. Szybko sięgnęła do łechtaczki. Pocierała ją mocno, wciskając dwa palce do pochwy aż wydarła przeciągły krzyk z gardła. Napięte ciało, wygięte w łuk, powoli wiotczało, by po chwili opaść na jedwabną, szarą pościel. Eksplodował w niej. Ciężko oddychał. Głośno westchnął i przycisnął ją swoim ciałem. Lubił czuć ciepło jej ciała, przykrywać jej piersi. Drżała, przeżywając orgazm. Nie chciał wychodzić, jeszcze ruszał się w niej. Ona nadal trzymała palce w pochwie i powoli, rytmicznie poruszała nimi. Leżał na niej, ona objęła go nogami, wolną dłonią głaskała jego plecy, pośladki. Wiedział, że będzie sięgać do moszny. Penis i jądra stanowiły jej fetysz.

    Lubiła uprawiać seks u niego. Duża sypialnia, elegancka pościel. Gruby, puszysty dywan. Zasłony na oknach. To ją dodatkowo podniecało. Czuła się tutaj komfortowo. A mieli tyle pomysłów! Swoim zachowaniem w sypialni zniewalał ją. Lubiła oddawać się temu zadbanemu, spokojnemu mężczyźnie, który w sypialni odgrywał rolę, jakiej często potrzebowała. Dominował nad nią, poniżał ją. Miała wówczas takie odjazdy…

    #

    Ruchem bioder dała mu znak, żeby zszedł z niej. Wyszedł i położył się na boku.

    – Chcę go wylizać – wyjaśniła i chwyciła penisa. Zmieniła pozycję, leżała głową przy jego kroczu. Mężczyzna uśmiechał się i patrzył, z jaką pasją szatynka pochłania i pieści penisa. Jednocześnie delikatnie głaskała i miętosiła jądra. Dotykał jej łechtaczki, warg, sięgnął do odbytu. Na palcach pojawiła się sperma. Czysta.

    – Czyli przyszła przygotowana na anal – uśmiechnął się do swoich myśli.

    Czuł jak palcami wyciska ostatnie krople spermy. Połykała je i wylizywała członek. Tak samo delikatnie lizała mosznę i sięgnęła języczkiem do odbytu. Lekko uniosła nogę i lizała go. Bodźce dopływające stamtąd podnieciły go. Zauważyła to i szybko przysunęła się, unosząc nogę. Wszedł do pochwy i po kilku energicznych minutach wytrysnął do pochwy. Dla niego efekt był niewielki, ale ona wyglądała, jakby przeżyła tsunami. Teraz prawie nie jęczała, ustami poruszała bezgłośnie i znowu pieściła łechtaczkę palcami. Kiedyś próbował ją zastąpić, ale odtrącała dłoń. Kiedy brutalnie wetknął palce do odbytu, zakwiczała i posłusznie czekała aż skończy. Potem wylizała palce i podziękowała mu. Dzisiaj spółkowali w odbycie, więc nie było potrzeby powtarzać zabawy palcami.  

    Kiedy zapytał ją o pieszczoty łechtaczki dłonią, twierdziła, że zrobi to lepiej niż mężczyzna.

    – A dwóch mężczyzn?

    – Też nie są lepsi – odpowiedziała bez namysłu.

    Uśmiechnął się, bo podejrzewał ją o różne doświadczenia. Jemu też proponowała. Aby go udobruchać, po tym wyznaniu zaproponowała swoją koleżankę. Czasami spotykali się we troje. Był pewien, że seks z koleżanką to dla niej dodatek, bo nawet chciała zamieszkać z nim. Jednak on nie był gotowy na tak poważny związek, ale seks przynosił im obojgu sporo satysfakcji.

    Po prysznicu leżeli oboje na plecach i oglądali sufit. Kobieta miętosiła penisa i zlizywała lepką ciecz, która pokrywała jej palce w trakcie pieszczot. Nie pozwoliła mu oddać moczu. Chciała sama wszystko wycisnąć.

    – Bianka, co nowego u was słychać? – leniwie zagadnął Antoni. Głaskał pierś szatynki. Pod palcami czuł twardą brodawkę. Kobieta jeszcze była podniecona, a zaliczyła trzy orgazmy.

    – Aaa, po staremu, czyli ktoś kopie dołki pod nielubianym kolegą z innego działu.

    – Co ty nie powiesz – zdziwił się beznamiętnie.

    – Daj mi twoją dziurkę – zażądała.

    – Więcej nie wyciśniesz – uśmiechnął się.

    – Daj mi. Chcę, żeby jeszcze stał.

    – Litości! Już nie dam rady, kochanie!

    – Nie szkodzi. Dobijesz mnie palcami, dłonią albo wepchniesz wibrator. Dawaj pupę! – nieco później wysunięty język zaczął energicznie głaskać odbyt mężczyzny.

    Po jakimś czasie penis drgnął po raz pierwszy i zaczął sztywnieć. Kobieca dłoń znowu dotknęła łechtaczki.

    #

    Ta myśl kiełkowała w niej, wreszcie pewnie osadziła się i rozkwitła na dobre. Ostatecznie Gabrysia uznała, że musi odegrać się na Antku. Upokorzyć go! Straciła z nim półtora roku, a może nawet więcej. Teraz okazuje się, że ich zerwanie zniósł znacznie lepiej i kolejne lata na robienie kariery wykorzystał bardziej efektywnie niż ona. Zdecydowanie! Właśnie doszła do wniosku, że swoim zachowaniem zachęcił ją do rozstania, bo miał już inną kobietę. Pokiwała głową:  

    – To typowe dla niego. Udawać bezradnego, niewinnego i „w białych rękawiczkach” pozbyć się niechcianej osoby. Czyli mnie! A teraz czerpie z życia pełnymi garściami! Ma wszystko! – westchnęła głośno i pokręciła głową rozgoryczona swoją porażką. – Według mężczyzn: „W życiu są trzy ważne rzeczy: pieniądze, władza i kobiety. Jeżeli posiadasz dwie z nich, to trzecia sama się pojawi” – zacytowała znane powiedzenie. Westchnęła i podniosła głowę, uśmiechając się złowrogo: – Ja ci się, kurwa, „pojawię”…

    Podstawowy problem Gabrysi polegał na tym, że nie dopuszczała myśli, aby ktoś mógł być lepszy od niej. Szczególnie, jeżeli ten ktoś był jej znajomym. Musiał być gorszym od niej. Również Antek. Szczególnie on!  

    – Nawet, jeżeli trzeba będzie zmusić go do błędu – pomyślała mściwie. Zmrużyła oczy, usta wykrzywił ponury uśmiech.

    Zastanawiała się, jak upokorzyć tego chłopaka z prowincji… Na przyjaciółki nie mogła zbytnio liczyć. Bowiem zdawała sobie sprawę, że takie ‘przyjaciółki’ straci od razu, kiedy sama straci stanowisko albo zmieni pracę. Dziewczyny po prostu wiedziały z kim warto utrzymywać dobre kontakty towarzyskie, aby czuć się bezpiecznie w pracy.

    – Wazeliniary, dupowłazy i dupolizy – pogardliwie prychnęła Gabrysia, myśląc o przyjaciółkach.

    #

    Mrok mieszkania rozjaśniał tylko ekran włączonego telewizora. Półnaga Gabrysia siedziała nad kolejną szklanką koniaku. Na nogach miała różowe klapki na szpilce. Różowa podomka, niezbyt mocno związana paskiem, rozchyliła się i aktorzy z ekranu telewizora właśnie spoglądali na jej opalone, nagie ciało. Sięgnęła po butelkę, piersi wysunęły się z podomki i zakołysały. Podomka zsunęła się z jednego ramienia. Kobieta wstała i wyszła na balkon. Patrzyła w mrok spowijający miasto, który rozjaśniały reklamy, światła w oknach mieszkań i jadących samochodów. Niczego nie dostrzegała. Nie przeszkadzał jej biust wystający z podomki, ani głośna impreza piętro niżej, ani tym bardziej pies ujadający od dobrego kwadransa dwa balkony dalej. Normalnie zadzwoniłaby po ochronę. Ale dzisiaj… Podniosła butelkę i pociągnęła łyk. I jeszcze jeden. Walnęła butelką o poręcz balkonu. Uderzyła szpilką w posadzkę.

    – Kurwa… Kurwa! – westchnęła. – Kurwa!! – wydarła się na cały głos, niebezpiecznie wychylając z balkonu. Nagie piersi wypadły z podomki i po chwili dotknęły chłodnego metalu balustrady. Chłód, który przeniknął do rozgrzanego ciała, trochę ją otrzeźwił. Wzdrygnęła się, odetchnęła głęboko i weszła do mieszkania.

    – Przepraszamy! Postaramy się być trochę ciszej! – obiecał męski głos z balkonu piętro niżej.

    – Pies cieee jjeebał – mruknęła pod nosem, moszcząc się na kanapie. Nie było wiadomo, czy komentarz był skierowany do sąsiada czy do Antka, który stanowił tak bolesną, otwartą i ropiejącą ranę! Czknęła głośno, patrząc w ekran.

    Z dołu dobiegało rytmiczne dudnienie. Sąsiedzi mieli solidne kolumny. Wszyscy razem ryczeli życzenia na cześć solenizantki. Pies przestał szczekać i zaczął wyć. W mieszkaniu nad nią płakało dziecko.

    – A teraz jeszcze ta pizda! – rzuciła wściekłym tonem do aktorów, którzy spojrzeli z ekranu w jej stronę. – Ma taką wyuzdaną dupę, tę Dominikę, to mnie już nie zechce! Kur-waaaa! A tak mogłam się urządzić!! – załkała do szklanki.  

    Gabrysia nawet przed sobą nie chciała przyznać się do jednego. Porzuciła kiedyś partnera z czysto materialnych powodów i teraz bardzo bolał ją ten błąd. Nie przewidziała sukcesu Antka, czyli tego wszystkiego, do czego dążyła ze znacznie mniejszym skutkiem. Przede wszystkim zaskoczyło ją, że ten nieborak z małego miasteczka w ogóle odniósł sukces. Właśnie! To nie był przypadek, zrządzenie losu ani łut szczęścia. Co gorsza, kiedy uświadomiła sobie skalę jego dokonań, aż usiadła z wrażenia. Była przygnębiona, a alkohol nie pomagał jej… W dającej się przewidzieć perspektywie nie widziała szansy dorównania mu.   

    – Prowincjonalne zachowanie też nie dodawało mu uroku, ale z tego wyrósł, niestety – smętnie pokiwała głową.

    Chłopak ubierał się marnie, ale to mogła zmienić. Przecież miał pieniądze. Ból potęgowała dziewczyna, która była teraz z Antkiem i tym samym wydatnie ograniczyła jej szansę na ponowne zdobycie „tego prowincjusza”, jak nazywała go na własny użytek. Starała się nie używać wulgarnych określeń. Przecież była kobietą na poziomie. Cieszyła się powodzeniem wśród mężczyzn.

    – Chłoptaś z ludu, prowincjonalny dupek – cedziła przez zęby kolejne przyzwoite epitety, którymi go prywatnie obdarzała.

    Nie mogła pogodzić się z tym, że przed laty była aż tak niecierpliwa! Jeszcze kilka lat z nim i wyszliby na prostą!

    – Ale kto wtedy mógł to przewidzieć?! – uderzyła dłonią w kanapę.

    Uważała, że szybkie zerwanie to okazja do nawiązania nowych, korzystniejszych znajomości i szansa rozpoczęcia prawdziwej kariery. Bez partnera, który mało zarabiał, dużo pracował, coraz rzadziej akceptował jej zainteresowania i nie spełniał jej oczekiwań w łóżku. Wtedy właśnie nawiązała ostry romans z facetem z obecnej firmy. Generalnie, związek z Antkiem nie przeszkadzał jej w odważnych flirtach z innymi mężczyznami. Tamten facet pomógł jej zdobyć pracę w obecnej firmie. On już w niej nie pracował, bo żona zaczęła coś podejrzewać, z kolei Gabriela nadal mozolnie pięła się po kolejnych szczeblach kariery.

    #

    Słowo „wyuzdana” w stosunku do partnerki Antoniego nie było na wyrost. Przynajmniej w jej odczuciu. Widziała ich razem już kilkakrotnie, najczęściej w piątki. A to w kawiarni, albo w „chlewiku”, albo siedzieli gdzieś na ławce na piętrze „rekreacyjnym” i szczebiotali radośnie.

    Kiedyś, mimo protestów sekretarki, wtargnęła do jego gabinetu. Dominika akurat stała przy oknie i, jeżeli dobrze widziała, pośpiesznie zapinała bluzkę. I tak zostawiała spory dekolt, więc można było zobaczyć sporą część jej pełnych piersi. Tam patrzyła Gabrysia, natomiast zaskoczony Antek na przemian spoglądał na nią i zdenerwowaną sekretarkę. Ta druga w końcu cicho zamknęła drzwi.

    – Kurwi się u niego w pracy! – zdumiała się Gabrysia. Potem wytłumaczyła, że pilnie potrzebuje jakichś dokumentów, więc przechodząc, sama podeszła do niego.  

    Po wyjściu kobiety para przez chwilę patrzyła na siebie w milczeniu. Dominika podeszła i siadła na jego biurku z szelmowskim uśmiechem. Wzruszyła ramionami.

    – Ależ ty masz refleks! Dziewczyno! – Antek był zdumiony i rozbawiony zachowaniem Dominiki.

    – A co! Może w końcu docenisz, jaki masz skarb – uśmiechnęła się łagodnie, mrugnęła porozumiewawczo, a potem dodała krytycznym tonem: – A ty też mógłbyś chociaż koszulę poprawić albo zapiąć rozporek.

    Gwałtownie cofnął głowę. Patrzył na nią zaskoczony, siedział z otwartymi ustami. W rewanżu uśmiechała się, przechylając głowę na bok.  

    – Wiesz, ja to chyba z innej szkoły jestem – wystękał.

    – Ech, dzieciaku… – lekceważąco machnęła ręką, zsunęła się z biurka i ucałowała go w czoło.

    #

    Inne pary w biurowcu też potrafiły okazywać sobie publicznie czułość, ale Gabrysi aktualnie nie interesowały inne pary. Tylko ta jedna. A szczególnie wkurwiające było to, że nie potrafiła namierzyć tej jego niby partnerki, kochanki, dupodajki, puszczalskiej. Była przekonana, że kobieta widzi w nim dość pokaźną stertę banknotów i… i nic więcej. Wiedziała, że czasami spędza z nim noce, ale nikt nie znał jej nazwiska, ani nie wiedział, gdzie mieszka. Spod biura zawsze odjeżdżali jego samochodem.

    Kiedyś polowała pod drzwiami jego sekretariatu i natknęła się na Dominikę. Znowu duży dekolt, cycki skakały jej w przezroczystym staniku pod ażurową bluzką, a spódniczka zasłaniała zdecydowanie za mało. Kobieta zobaczyła Gabrysię w ostatniej chwili i pośpiesznie zaczęła poprawiać włosy. Przywitały się.

    – Słuchaj, nie mam za bardzo potarganych włosów? – spytała Dominika przyciszonym głosem.

    „Moja firma” bez słowa przecząco pokręciła głową.  

    – Wiesz, Antoś bywa taki porywczy. Czasami boję się, że zerwie ze mnie majtki. Ale co mam zrobić? Takie z niego ciacho, że… Ach! – na wspomnienie partnera aż zakręciła biodrami, zaciskając dłonie w pięści i przymykając oczy. – Dzięki za pomoc. Pa!

    Gabrysia odprowadziła ją takim wzrokiem, że gdyby oczy mogły ziać ogniem, z dziewczyny nie zostałaby nawet garstka popiołu.  

    – Dwa pierdolone skowronki – warknęła, przypominając sobie scenę, kiedy ona głaskała go po policzku, coś tłumacząc z uśmiechem, a on, rozpromieniony, spoglądał w jej oczy. – W ogóle nie kryją się ze swoim niby szczęściem! – drwiła z nich.

    Para rzeczywiście zachowywała się dość ostentacyjnie, ale widywana w biurowcu dość rzadko, równie sporadycznie stanowiła pożywkę dla plotkarek. Było tyle niedyskretnych par w biurowcu…

    Ich związkowi smaczku dodawał jeszcze jeden szczegół, który nie umknął uwadze Gabrysi.  

    #

    Już dawno było po ustalonych godzinach pracy, ale Antek wiedział, że w innych firmach też dłużej pracują. Jurek*, z firmy trzy piętra niżej, miał 38 lat i objął chyba najbardziej sfeminizowany dział w ich firmie. U niego opinie o pracowniczkach miały swoją cenę. Upajał się tą myślą i korzystał ze swojego stanowiska. Jak i kiedy tylko potrafił. Do wszystkich współpracowniczek zwracał się po imieniu. Alina, jego sekretarka, dzisiaj wyszła punktualnie, więc sam odebrał telefon.

    – Cześć, tu Antek. Mogę wpaść? Mam mały problem – znajomość już trochę trwała; ich firmy czasami współpracowały.

    – Cześć, jasne, ale tak za pół godzinki – uśmiechnął się do dziewczyny, która siedziała naprzeciwko niego.

    – Dzięki, na razie – odłożył słuchawkę, spojrzał na zegar i ponownie zagłębił się w wyliczeniach i datach ich nadsyłania.

    Jurek pokiwał palcem, więc Jagoda* z wdziękiem podniosła się i uśmiechnięta podeszła do niego. Blondynka liczyła już 28 lat i ciągle inwestowała w siebie. W siebie, czyli w ciuchy, buty, kosmetyki, wizyty u fryzjera, w solarium, w spa… Na tym polegało jej życie. Wraz z panią Krystyną* pracowały w sekretariacie głównego szefa ich firmy.

    Jurek swobodnie rozparł się w fotelu, więc Jagoda siadła okrakiem na jego kolanach, przodem do niego. Dół spódniczki podjechał bardzo wysoko. Objął ją jedną ręką, drugą głaskał po opalonym, nagim udzie. Przyglądał się sterczącym piersiom, dobrze widocznym w odważnie rozpiętej bluzce. Przesunął w górę krawędź spódniczki i wsunął dłoń między nogi dziewczyny.  

    – Ooo! – uśmiechnął się z zadowoleniem. – Słyszałem, że jesteś szybka, ale teraz wiem, że również potrafisz być przewidująca – dłoń poruszała się powoli, ale rytmicznie. 

    #

    Jagoda uśmiechnęła się i westchnęła namiętnie. Przymknęła oczy, dłonie oparła na jego ramionach. Po wyjściu szefa została jeszcze trochę i zeszła do gabinetu Jerzego, kiedy został sam. Przed wyjściem zdjęła majteczki. Wiedziała, że sprawi mu miłą niespodziankę. Teraz sprawiał jej tyle przyjemności… Lubiła jego pieszczoty. Gdyby nie lubiła, to udawałaby, a miała sprawę do załatwienia.

    Dłoń rytmicznie rozcierała wilgoć po wargach i łechtaczce. Teraz jeszcze po udach. Uciekał z łechtaczki, przerywając głaskanie, ale gdy wracał, doznania były jeszcze silniejsze. Lubił droczyć się z dziewczyną, zmieniać natężenie pieszczot, kierunek ruchów dłoni, obserwować jej reakcje i w końcu wzmagać pieszczoty i doznania aż swobodnie zacznie jęczeć.

    – Rozepnij – szepnął do niej.

    – Yhm – w odpowiedzi wręcz rzuciła się na jego rozporek.

    Nieco rozbawiony obserwował jej niecierpliwe ruchy, ale rozumiał podnieconą kobietę, która chyba wszystko zrobi dla kariery. Guzik po guziku rozpinał bluzkę. Potem jednym ruchem rozpiął stanik i przełożył za głowę kobiety.

    – Łał! – stęknęła zadowolona, kiedy wyjęła sterczącego penisa ze spodni.

    Jurek nieco uniósł się i zsunął spodnie z majtkami aż za kolana. Uważał, żeby dziewczyna nie straciła równowagi. Siedziała i masowała twardego penisa. Mężczyzna wysunął biodra. Nie krępowała go taka sytuacja. Był dumny ze swojej potencji i właśnie przyglądał się jej piersiom.

    – No, siadaj na niego – polecił miękkim głosem. Chrząknął.

    Spojrzała na niego z uśmiechem, dłonią nawilżoną śliną bez pośpiechu przesunęła po penisie. Nieco uniosła się, zagryzła wargi i z pogodnym wyrazem twarzy, patrząc mu w oczy, usiadła na członek.

    – Oooch… – westchnęła, przymykając oczy.

    – Jeeest! – stęknął kochanek. Zaczął poruszać biodrami. Bez pośpiechu. Obserwował kobietę, która odrzuciła głowę do tyłu, otworzyła usta, oparła dłonie na jego kolanach i odchyliła się. Wypinając biodra wnikał w nią, siadając, wychodził. Powtarzał tę czynność i obserwował jej bezgłośnie poruszające się usta. Najpierw dotknął piersi, potem ud. Delikatna skóra, opalona, zadbane, kuszące młodością ciało. Muskając opuszkami palców jej brzuch i wystające żebra, patrzył jak drży przy każdym dotyku. Czasami opuszki zamieniał na paznokcie. Albo język. W końcu dotarł do piersi. Przyciągnął kobietę, polizał sutek i brodawkę lewej piersi. Wtedy gwałtownie pochyliła się, a potem włożyła dłonie pod koszulę i oparła o jego ramiona.

    Kilkoma zdecydowanymi szarpnięciami ściągnął z niej bluzkę i stanik.

    – Nie! Proszę – protestuje, zaskoczona jego gwałtownością. Spłoszona zakrywa piersi.

    – Bo co? To mój gabinet!

    – Nie chcę, żeby ktoś nas zobaczył – wyjaśnia podniecona seksem i jego zdecydowaniem.

    – Daj spokój! Tylko mnie mogłoby to zaszkodzić – prychnął lekceważąco i objął ją wpół. Uciskiem dłoni skłonił kochankę do odchylenia się. Kiedy pewniej siadła mu na kolanach, głębiej nabijając się na penisa, westchnęła rozkosznie, a on z uśmiechem zdobywcy podziwiał jej młode, opalone ciało i pełne, sterczące piersi. Z wyczuciem i pewnością siebie poruszał biodrami, wydobywając ciche jęki z jej ust. Znowu przymknęła oczy. Bawił się jej podnieceniem.

    Kiedy był gotowy, wytrysnął w nią. Krzyknęła i sama chwilę później przeżyła rozkosz. Wreszcie opanowała się. Z uśmiechem pomógł jej zejść z penisa.

    – Obciągaj! – polecił i skłonił ją do klęknięcia między nogami. Bawił się jej włosami, kiedy lizała członek. Na początku jeszcze poruchał ją w usta. Próbowała oponować, ale przytrzymał ją. Już była posłuszna. Po wszystkim zebrała swoje rzeczy i szybko poszła do jego łazienki.

    #

    Antek przeszedł przez pusty sekretariat, zapukał do drzwi szefa i wszedł.

    – Nie zamknęłaś drzwi? – zdziwiony Jurek spojrzał na blondynkę. Nie speszyła go obecność kolegi. – No, zmykaj. Innym razem dokończymy – siedząc, porządkował swoją garderobę.

    Dziewczyna szybko wyszła. Nie patrzyła w stronę mężczyzn.

    Antek patrzył na Jurka obojętnym wzrokiem. To, co myślał, nie był już obojętne. Trochę słyszał o pozazawodowej aktywności kolegi.

    – Eee, taka tam… Efektowna cichodajka – sapnął lekceważąco Jurek, zapinając spodnie. – Nic ważnego, ale w zasięgu fiuta, pełnoletnia i przyjemność spora – machnął ręką w kierunku drzwi i krótko zarechotał. Gościowi szerokim gestem wskazał fotel i spojrzał na zegar.

    – Dziękuję – Antek kiwnął głową i usiadł.

    – Miało być pół godziny, Antek. Czasami niepotrzebnie spieszysz się… No, ale dość o obowiązkach szefa! – bezgłośnie uderzył dłonią w blat biurka. – W czym problem, drogi kolego?

    #

    – Nocujesz u mnie? – Antoni starał się być miły.

    – Niech ci będzie – westchnęła, jakby usłyszała, że ma posprzątać mieszkanie. – Ale ty robisz kolację.

    – Żaden problem – wzruszył ramionami. – Chyba jakieś parówki zalegają w lodówce. I piwo.

    – I to ma być upojny wieczór we dwoje? – niezadowolona pokręciła głową. – Potrafisz zawrócić kobiecie w głowie…

    – Eee, jakaś zapachowa świeczka też się znajdzie, skoro tak ci zależy. Jakaś walała się w szafie. Gdyby twój mąż wiedział u kogo nocujesz, dopiero miałabyś ‘upojny wieczór’ – parsknął śmiechem. – To co, zamówić pizzę? Chcesz?

    – Phi, i tak mu powiem. W ogóle nie jesteś dla niego rywalem – wzruszyła ramionami. – A poza tym jest tolerancyjny. Bo tak w ogóle, to mam wspaniałego męża – wydawała się rozbawiona własnymi słowami.

    – No, domyślam się – przyznał rozweselony. – Ej, nie zachwalaj go tak, bo jeszcze któraś skusi się na takiego supermena.

    – Zamów pizzę z szynką, drugą z salami. Na jednej może być podwójny ser. I dla mnie sałatkę. 

    Po chwili spojrzeli na siebie i równocześnie zachichotali.

    W końcu podnieśli się z foteli i ruszyli do windy. Zza ozdobnej kolumny wyłoniła się Gabrysia z plikiem papierów w ręce. Przypadek sprawił, że dostrzegła ich w porę i niezauważona podeszła z drugiej strony.

    Mężczyzna właśnie wierzchem dłoni klepnął kobietę w gołe udo, tuż poniżej krótkiej spódniczki. Ona spojrzała na niego, z uśmiechem chwyciła go za palce i położyła głowę na ramieniu. Objął ją, a Dominika pogłaskała go po pośladkach. Czekali na windę.

    Gabrysia już wcześniej zauważyła, że kobieta nosi obrączkę.

    – Sądzisz, że słyszała naszą rozmowę? – zapytał Antek, przybliżając usta do ucha Dominiki.

    – Na pewno! Stała obok od początku, a nikt normalny nie rozmawia tak głośno jak my – rozbawiona wyszeptała półgębkiem. – Słyszałeś, jak klapała tymi szpilkami? Jakby koń chwalił się nowymi podkowami! Kobieta jeszcze nie słyszała słowa: dyskrecja.

    Chichotali pochyleni ku sobie.

    #

    Siedziała na kanapie z szeroko rozchylonymi nogami. Niewidzącymi oczyma patrzyła w ekran telewizora. Puściła sobie jakiś ulubiony film, ale już wyłączyła dźwięk. Nie chciała go oglądać, a w głowie szumiało od alkoholu. Wolną dłonią sięgnęła do krocza. Płynnym ruchem odnalazła łechtaczkę. Delikatnie potarła ją. Zawadziła palcem o wejście do pochwy i wepchnęła w nią palec. Było mokro.

    – Ech… – westchnęła przeciągle.

    Tak, dość dawno nie kochała się. Przynajmniej tydzień, a miała swoje potrzeby. Rozsmarowała śluz po wargach sromowych…

    – Gdybym przewidziała, że Antek tak się rozwinie i złapie taką pracę, to przemęczyłaby się z nim te kilka lat! Aż do teraz – pokiwała głową, nie mogąc ukryć rozgoryczenia. – Przecież ten prowincjonalny dupek w kwartał będzie zarabiał tyle, co ja w ciągu roku! Albo jeszcze więcej! – bliska płaczu machinalnie rozsmarowała śluz po nodze.

    Z cierpienia zmrużyła oczy. Jakiś wyjątkowo wredny troll ubrany w buty z ołowianymi okuciami dreptał… Nie! Już maszerował w jej czaszce! Teraz napieprzał tymi butami i sterczącym kutasem w ściany czaszki.

    – Co za wredny skurwiel – jęknęła, nie panując nad bólem. W odpowiedzi usłyszała jego rechot. Właśnie twardym kutasem pisał jakieś słowo na ścianie. Skurwiel śmiał się, bo kutas skrobał to słowo. I okropnie skrzypiał! Nie mogła skupić się, żeby je odczytać. Rechot wzmagał się. Głowa pękała z bólu! Ruszyła do kuchni po tabletki.

    #

    – Miśka, chyba już starczy tych pieszczot – Antek uśmiechnął się do dziewczyny. Znowu siedzieli w biurowcu w kawiarni. Tak się złożyło, że Gabrysia siedziała przy oszklonej ścianie i popijała kawę. Czekała na swojego szefa. Miała dla niego propozycję. Zauważyła ich od razu, gdy tylko stanęli w wejściu. Antek, jak zwykle, ubrany w dżinsy, dzisiaj grafitowe, czarne buty sportowe i jasnoszarą koszulkę polo z wyhaftowanym zielonym krokodylem, logo francuskiej firmy.

    – No, przynajmniej koszulkę ma przyzwoitej jakości, Antoś z prowincji – Gabrysia wydęła wargi, dyskretnie obserwując ich.

    Była w dobrym humorze, bo jej intryga zaczęła odnosić skutek. Już dwukrotnie Antek był wzywany do przełożonego, bo jego dział spóźnił się kolejny raz z wynikami analiz. Gabrysia wiedziała, o ile godzin za późno wysłać sprawozdania i z iloma błędami, a te zdarzały się dość często, żeby jego dział nie zdążył z podsumowaniami na poniedziałek. Do innego działu też wysłała materiały z błędami, więc odesłano je do Gabrysi i dział Antka nerwowo czekał na brakujące materiały. A zwierzchnicy warczeli głównie na ostatnie ogniwo, czyli właśnie jego dział.  

    – Niech sobie szukają – uśmiechnęła się mściwie. – I niech czytają…

    Nieco wcześniej do centrali w Stanach wysłała na niego anonimowy donos. A właściwie dwa. Drugi do przełożonych tutaj, na miejscu. Szefowie dwukrotnie rozmawiali z nim. Treść rozmowy nie dotarła do innych, jednak można było domyślać się ich przebiegu. Nie wiedziała o tym, ale rownolegle dyskretnie podjęto pewne kroki, aby zweryfikować treść donosów. Przyszłość Antoniego w tej firmie zdawała się nieuchronnie dobiegać końca.

    Antek i dziewczyna weszli, trzymając się splecionymi palcami. Rozmawiali na tyle głośno, że musiała ich zauważyć. Ona wyglądała przy nim olśniewająco. Rozpuszczone proste blond włosy zostały rozjaśnione i wyraźnie skrócone w asymetryczną fryzurę z podgolonymi bokami. Już dzięki fryzurze spoglądało za nią wielu mężczyzn. Okulary przeciwsłoneczne tylko zyskiwały tkwiąc na jej włosach. Lekki, błękitny kostium i granatowy T-Shirt świetnie wyglądały na tle szarości jej partnera. Kobieta założyła niebieskie sandałki na szpilce, z zapięciem na zamek błyskawiczny z tyłu, na wysokiej cholewce. Przód sandałków był mocno wycięty i składał się z kilku cienkich, przeplatanych pasków. Ładnie eksponowały stopę. Widok niebieskich pasków sandałków okalających opalone, zadbane stopy z paznokciami pomalowanymi na perłowo na pewno wywierał wrażenie na fetyszystach tej części kobiecego ciała. Można było odnieść wrażenie, że i w kawiarni było ich kilku.

    – No masz! Kurwa, tylko bukiecika polnych kwiatów jej brakuje! Co za pizdy dwie! Wszędzie zepsują mi dzień – jęknęła do siebie Gabrysia i odwróciła się prawie tyłem do pary właśnie siadającej kilka stolików dalej. Nie chciała spotkać się z nimi. A szczególnie z tą…

    #

    – Cześć, Bianka! – Antek uśmiechnął się.

    – Cześć! – uśmiechnięta, atrakcyjna szatynka wychodziła właśnie z kawiarni. Szła do swojego pokoju. Przy stoliku zostawiła samą Gabrysię. W jej zespole odpowiadała za jeden z projektów.

    Antek był po rozmowie z dyrektorem. Zobaczył i przeczytał donosy, które przełożony chwilę później wrzucił do niszczarki. Sprawę uznano za zamkniętą. Domyślał się, kto napisał te anonimy.

    – Wiesz, ona chyba ma już dość. Bo ja na pewno! – powiedział Antek, wsypując cukier do kawy. Weszli tutaj, bo dostrzegli Gabrysię. Jednak od wejścia nawet nie zerknęli w jej kierunku.

    – No, nareszcie, chłopaku! Mnie już też znudziła ta zabawa – ucieszyła się siostra Antka. – To przytulanie się, łażenie za rączkę i jeszcze odwiedzanie ciebie w pracy. Całe szczęście, że w piątek wcześniej kończymy. A te kretyńskie dialogi… – pokręciła głową. – Brat, ale stawiam warunek.

    – Misia, nie ma sprawy! A jaki? – mimo gorliwego zapewnienia, patrzył na nią uważnie.

    – Właśnie! Przestań mi ‘misiować’. Nawet mąż tego nie robi! Jeżeli rodzice chcą, trudno! Niech mają, jakoś to zniosę! A ty zwracaj się do mnie po imieniu: Dominika. Przeliteruję tobie: D-O-M-I-N-I-K-A. Jeszcze raz? Proszę, mogę nawet wolniej: D – jak drapieżnik, O – jak…

    – Nie, nie! Jasne – brat ze zmęczonym uśmiechem odchylił się na krześle i wystawił w jej kierunku wewnętrzne strony dłoni. – Obiecuję, zapamiętam! – westchnął z ulgą. – No to jak mam ciebie nazywać?

    – Zawsze z „D” na początku!

    – OK! Eee, Demi, ale zjemy po ciastku? Obiecałem przecież! – mężczyzna wyraźnie nie przejął się problemem imienia siostry. Perspektywa zjedzenia ciastka wydawała się całkowicie zaprzątać jego umysł.

    Potakująco kiwnęła głową. Antek zamówił ciastka. Siostrze kawałek sernika, dla siebie kawałek tortu. Poprosił o podwójną porcję. Dominika spojrzała z dezaprobatą. Obojętnie wzruszył ramionami:

    – W ciąży nie będę, więc chociaż objem się. Jakoś muszę zapracować na brzuszek.

    Wzniesieniem oczu w górę i pokręceniem głową zbyła jego argument. Zawsze był szczuplejszy od niej. Fakt, uprawiał jogging. Nawet próbował pływać, nurkować. Tylko ona wiedziała o jego pasji i szaleństwach podczas wczasów. Podwodne polowania z aparatem fotograficznym. Generalnie w pracy praktycznie nic nie wiedziano o jego życiu prywatnym. Poza tym, że „zdobyła” go ta Dominika. – Ta atrakcyjna Dominika – dodała w myślach. I uśmiechnęła się. Mężowi też podobała się jej fryzura i ubrania. Twierdził, że prowokują go do seksu. Nie narzekała, ale bratu nie pochwali się.  

    Kelnerka przyniosła ciastka. Antek jadł tort jak kanapkę. Patrzyła na niego, jakby chciała skarcić go wzrokiem, ale on ignorował ją, koncentrując się na zawartości talerzyka. Westchnęła i wróciła do głównego tematu:

    – Na koniec dam ci nawet buziaka. A ta zazdrosna pinda niech obleje się kawą! – oboje wybuchli cichym śmiechem, nachylając się do siebie. Szeptali przez chwilę. Blondynka poufale musnęła policzek mężczyzny, potem kątem oka spojrzała w kierunku kobiety, która siedziała tyłem do nich i od dłuższego czasu przeglądała się w lusterku. Z trudem powstrzymała ochotę odwrócenia się do byłej brata i pomachania ręką.

    Antek nagle spoważniał. Złożył ręce jak do modlitwy i nachylił się do siostry:

    – Donka, tylko proszę, nic nie mów rodzicom! Nigdy! Nawet po alkoholu. Byliby zniesmaczeni moją zemstą – szeptał nerwowo. – Kurde, ile musiałbym się nasłuchać! Sama dobrze wiesz. Jak mama zacznie… – pokręcił głową, nie kończąc zdania. – A potem jeszcze ojciec dorzuci swoje… Przez rok będą… Gdzie tam! Kilka lat będą narzekać.

    – No, a potem? Kiedy się dowiedzą, jaka to ja jestem wyuzdana… Łoł!

    – I mężowi też lepiej nie mów.

    – Krzysiek już dawno wie – wydęte usta i lekceważące machnięcie ręki.

    – O! I co? – zatroskane spojrzenie.

    – Hm, nigdy nie sądził, że potrafię być tak perfidna. I że ty też! – oskarżycielski palec wskazujący, ozdobiony paznokciem pomalowanym na czerwono, prawie wbił się w twarz Antka.

    – Ale ja przecież… – speszony rozłożył dłonie, nie potrafiąc znaleźć słów.

    – Spoko, twierdzi, że to ja mam zły wpływ na ciebie. Głupi są ci faceci, nie?

    Ich poważne spojrzenia spotkały się i po chwili znowu parsknęli śmiechem.

    – Ty, podziel się tortem z siostrą!

    – Spadaj, kobieto! To jest porcja dla kierownika. Masz swoją.

    – Zawsze byłeś chytry!

    – Tylko wobec ciebie!

    – Słucham?!

    – Tak, bo mi wyjadałaś cukierki, kiedy byłem mały! A mama równo dzieliła. I wiesz co? Twój mąż jednak ma rację – masz zły wpływ na mnie.

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick

    * – Więcej o nim/o niej w opowiadaniu: „Biurowiec”.

  • Pierwsza przygoda z dziadkiem

    Cześć, nigdy nie sądziłem że moje przeżycia ujrzą światło dzienne ale w ten sposób chcę upamiętnić śmierć mojego najlepszego przyjaciela a zaraz dziadka.

    Moja mama często wyjeżdżała za granicę więc większość czasu spędzałem u dziadków. Babcia, Janina jak na swoje 67 lat wyglądała bardzo seksownie. Miała piękne długie czarne oczy, duży, jędrny biust i smukłą talię. Często podglądałem babcie podczas kąpieli ale to nie o niej jest historia.

    Dziadek Marian był wspaniałym facetem z wielkim sercem. Uwielbiałem z nim spędzać czas, przy nim czułem się naprawdę sobą. Moi dziadkowie mieszkali w mieszkaniu na krakowskim blokowisku. Miejsca w mieszkaniu nie było za dużo ale zawsze spałem z dziadkiem w jednym łóżku. Marian zawsze spał cały nagusieńki i nigdy mu nie przeszkadzało spać że mną w łóżku będąc gołym.  W wieku 14 lat zacząłem coraz bardziej się przyglądać dziadkowi i byłem pełen podziwu ponieważ dziadek posiadał naprawdę wielkiego penisa. Chodź nigdy nie miałem fantazji seksualnych z facetami dziadek miał coś co mnie intrygowało. Kilka dni po moich 15 urodzinach znowu nocowałem u dziadka. Marian jak to miał w zwyczaju usnął przed telewizorem. Spod cienkiego koca z łatwością można było dostrzec jego wielkiego penisa który mnie strasznie podniecał. Z wielkim strachem ściągnąłem koc i znowu ujrzałem jego penisa w pełnej okazałości. Nieśmiałe chwyciłem jego penisa w dłoń chodź ledwo się w niej mieścił. Cały czas musiałem być bardzo ostrożny bo nie chciałem żeby dziadek się obudził. Zacząłem bawić się jego fiutem bardzo ostrożnie, i zacząłem mu walić konia. Poprzez samą możliwość dotyku jego dobytku mój penis zdążył 3 razy wypuścić soki. Nie przejmowałem się tym tylko dalej zabawiałem się chujem dziadka. Nagle zauważyłem że mój dziadek się przebudził, popatrzył na mnie, moją dłoń w której ściskałem jego członka. Byłem rozgoryczony, nie wiedziałem co mam zrobić. Dziadek zobaczył strach w moich oczach i kazał mi klęknąć i jedyne co wypowiedział swoim stanowczym głosem było zdanie “dzisiaj jesteś moją własnością i będziesz robił co ci karze”. Moje serce w tym momencie zaczęło bić jak szalone, sam nie wiedziałem czego mam oczekiwać gdy nagle dziadek wsadził swojego kutasa w moje usta i zaczął mi go wpychać coraz głębiej i głębiej. Jego wielka faja ledwo mieściła się w moich ustach ale on nie przestawał. Chwycił moją głowę i zaczął ją coraz bardziej nadziewać na jego penisa. W międzyczasie dzidziuś polizał swoją dłonią i powoli wsuwał palce w moją ciasną dupę. Czułem się nieziemsko. Po kilku minutach ostrej zabawy dziadek wyjął swojego kutasa z moich ust i jego sok zalał całą moją twarz. Jego gorąca sperma ciekła mi po policzkach. Po kilku sekundach dziadek zlizał resztę jego spermy z moich policzków i włożył mi język w usta w międzyczasie masując mojego członka. Niestety próbowałem namówić dziadka na sex ale jego odpowiedź brzmiała niestety nie.

    Ten wieczór na zawsze zmienił moje stosunki z dziadkiem, zabawy przeszły na porządek dzienny ale niestety nigdy nie było mi dane poczuć jego wielkiego chuja w mojej ciasnej dziurce. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sebastian N.

    Sebastian 21 lat. 

  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dorastanie cz.3

    Nie mogliśmy doczekać się, aby być sam na sam. Ale nadszedł ten dzień. Był nieuniknioną konsekwencją naszego pierwszego spotkania na basenie.

    Wchodząc  do pokoju Sylwii, byliśmy już rozgrzani. Nie było zbędnych rozmów.

    Zdjęła koszulkę przez głowę rzucając ją w kąt i odwróciła się do mnie. Patrząc mi w oczy zaczęła ściągać spódniczkę. Zrobiła to samo z majteczkami, stając przede mną całkiem naga. Zdjąłem podkoszulek, ale nie mogła się doczekać i złapała za mój pasek od spodni. Trzęsła się. Całowała mnie po klacie, siłując się z klamrą. Wreszcie rozpięła go, rozsunęła suwak i klękając ściągnęła mi spodnie  do kostek.  Po chwili byłem goły. Myślałem, że chce popieścić członka ustami, ale wstała i popchnęła mnie na łóżko.

     – Zróbmy to! Już!

    Położyła się na plecach, patrząc jak mocuje się z gumką.

     – Zaczekaj! – powiedziała, gdy chciałem się na niej położyć, wstała i włączyła magnetofon.

     – Chcę ten dzień dobrze zapamiętać . A słuchając muzyki zawsze przypominają mi się te najlepsze.

    Położyła się. Chciałem pocałować jej cipkę, ale przyciągnęła mnie do siebie.

     – Już!  – powiedziała krótko.

    Podciągnęła kolana do piersi i rozłożyła je na boki.

    Bez zbędnych ruchów zacząłem zanurzać się w tą niezdobytą jaskinię rozkoszy.

        Lekarz zrobił świetną robotę.

    Nie wyciął błony, tylko delikatnie ponacinał. Nadal blokowała wejście, ale pod wpływem nacisku zaczęła rozchodzić się na boki. Technicznie rzecz biorąc, to właśnie w tym momencie pozbawiałem Sylwię dziewictwa.

    Czuła to.

    Nie widziałem na jej twarzy bólu tylko podniecenie i radość. Wsuwając się do końca, przytuliliśmy się do siebie i zostaliśmy w tej pozycji przez chwilę.

    – Och! – szeptała mi do ucha – Czuję go! Nareszcie! To cudowne!

    Zaczęła poruszać delikatnie biodrami, drżąc na całym ciele i zasypywać mnie pocałunkami. Nie byłem bierny. Dopasowałem ruch swoich bioder i wsuwałem się coraz szybciej.

    Odepchnęła się od łóżka do pionu i złapała mnie za szyję.

    Kochaliśmy się teraz na siedząco.

    Sylwia przylgnęła do mnie całym ciałem, poruszając się w ten sposób, że ocierała się wargami i łechtaczką o moje podbrzusze. Byłem rozpalony do granic.  Obejmowałem ukochaną osobę, byłem w niej, całowałem ją, a do tego usłyszałem jeszcze melodię z magnetofonu.

       Był to „Free Bird” zespołu Lynyrd Skynyrd. Pamiętam, jakby to było wczoraj.

    Pisałem Wam, że jak słyszę Led Zeppelin to widzę Anetę.

    Teraz gdy słyszę „Free Bird” przypominam sobie ten przecudowny moment.

       Sylwia całując mnie, przyciskała się do mnie z całej siły. Oddychała głośno, co chwila jakby szlochając.  Wyprężała ciało do tyłu, nadziewając się coraz szybciej. W tle „Free Bird” zaczął młócić końcową frazę, a ja poczułem, jak pochwa Sylwii zaczyna się kurczyć. Złapała mnie za włosy, ciągnąc mocno, a sama odchyliła się do tyłu, by za chwilę przyciągnąć mnie do siebie. Drapała mnie, ssała i gryzła moje wargi, a skurcze mięśni powodowały, że podskakiwała przy najmniejszym ruchu mojego członka. Wtedy zwiększyłem tempo, bo jeszcze było mi mało, ale czułem już, że jestem na granicy orgazmu. Sylwia jęczała, szlochała, szamocząc się, jakby chciała wyrwać się z moich objęć.

    Wtedy poczułem, jak gorąca ognista kula przemieszcza się z głębi mojego ciała, a następnie wybucha w jej szparce.

       Wulkan rozkoszy, targał mną nieprzerwanie. Wzrok cieszący się widokiem szalejącej, kochanej istotki, smak jej ust, zapach rozpalonego ciała, hałas jej orgazmu pomieszany z muzyką, i członek tryskający wściekle w jej wnętrzu, a to wszystko otoczone aurą miłości…

    Nie wiem jak to opisać.

    Trzeba to przeżyć samemu i z całego serca życzę Wam tego. Chociaż raz. Nie zapomnicie tego nigdy.

    Wzbiliśmy się na szczyt cielesnej przyjemności…

      Oczywiście wszystko to trwało krócej niż  opisuję.

    Nie oszukujmy się – piszę to do mężczyzn – ile możecie wytrzymać, jeśli nie mieliście wytrysku od jakiegoś czasu, jesteście ostro napaleni i uprawiacie seks z kimś, kto wam się bardzo podoba.

    Ja, pewnie z 5 minut. I nie mówię tu o wszystkich pieszczotach, tylko o głównym stosunku.

    Natomiast kobieta potrzebuje trochę dłuższej rozgrzewki. Dlatego zawsze zaczynałem językiem i palcami. Można zdziałać cuda. Dziewczyny często myślały, że chcę riposty, ale dawało to za szybko efekt.

    Bo kiedy pieściły go ustami, kończyłem przed daniem głównym. Zaletą jest fakt, że jak chwilkę odpocząłem, to mogłem już o wiele dłużej.

       Jakiś czas temu, pewna kobieta powiedziała mi, że mam wspaniały język i używam go perfekcyjnie. Nie spotkała dotąd mężczyzny, który w tak mistrzowski sposób by się nim posługiwał. Oczywiście, chodzi o pieszczoty oralne, nie o sposób wysławiania się. Teraz pewnie już domyślacie się, skąd wziął się mój pseudonim :P.

        Kiedy nasze ciała się uspokoiły, położyliśmy się obok siebie. Spojrzałem na Sylwię, która leżała na wznak, a po twarzy spływały jej… łzy?

     – Ty płaczesz?

     – Nie – uśmiechnęła się, ale pociągała nosem.

     – Boli cię coś? – przestraszyłem się.

     – Nie głuptasie – zachichotała – to ze szczęścia.

    Słyszałem o tym. Powiedziała mi o tych łzach Aneta. Pochyliłem się i pocałowałem mokre policzki.

     – Czuję się tak wspaniale. Możemy już nie wstawać z łóżka do końca życia? – spytała rozmarzona.

     – Możemy, tylko nie będzie ono zbyt długie.

    Śmiała się. Jej szczery, dźwięczny śmiech obijał się o ściany pokoju.

     – Żałuję, że nie zostałam w Polsce, może poznalibyśmy się wcześniej i byśmy robili to od dawna.

    – Przestań, przecież wyjechałaś jako dziecko, to od kiedy byś chciała uprawiać seks?

     – Od kiedy by ci zaczął stawać.

    Rozbawiła mnie.

     – Ty mała rozpustnico – śmiałem się – jak mi stawał, to ty chodziłaś w pieluchach!

     – O tak, na pewno!  – krzyknęła stając na łóżku – Ludzie! Słuchajcie! Największy kochanek na świecie! Miał już drągala w przedszkolu, żadnej koleżance nie przepuścił, ustawiały się w kolejce, błagały o numerek! – mówiła to głosem, jakby ogłaszała komunikat – dziękuję ci Mój Panie, że obdarzyłeś mnie swym cudownym siusiakiem!

    Zrobiła ukłon jak przed królem cały czas chichocząc.

     – Czy ty śmiejesz się z mojego członka?? O nie, ta zniewaga krwi wymaga!

    Rzuciłem ją na łóżko i łaskotałem po całym ciele.

    Z wygłupów dotyk przerodził się w pieszczoty. Zaczęliśmy się całować. Namiętnie, czule.

      Wszedłem w nią ponownie. Nie śpieszyliśmy się, leżąc na Sylwii wykonywałem powolne ruchy biodrami, rozkoszując się dotykiem naszych ciał. Kochaliśmy się w ciszy, słychać było tylko nasze przyśpieszone oddechy. Kiedy dziewczyna doszła, przytuliła się mocno do mnie.

     – Och! Mmm! Oooch! – mruczała mi do ucha.

    Potrzebowałem trochę więcej czasu, co zaraz zauważyła Sylwia i przekręciła nas. Teraz ona była na górze. Poruszała jeszcze chwilę biodrami, po czym wysunęła penisa z pochwy i zdejmując prezerwatywę wzięła go do ust. Pieściła języczkiem samo obrzeże główki, by po chwili zanurzyć ją w buzi, a po oblizaniu wargami ponownie wystawiła język. Było to bardzo przyjemne, ale przyznam szczerze, że lepsza w tym była Emilka. Z tym że Emi trenowała to długo i znała moje ulubione pieszczoty, a Sylwia, pomimo że wiedziała jak wygląda stosunek oralny, nie miała praktyki. A wiecie na pewno, że teoria w wielu przypadkach, różni się od rzeczywistości. Oczywiście miałem za chwilę orgazm, pieszczony członek musi w końcu trysnąć. Ale widać było, że musi jeszcze popracować nad techniką.

       Pisałem wcześniej, że mężczyzna może się zawieść. Kobieta tym bardziej.

    Chodzi mi nie tylko o brak treningu, ale też brak wiedzy lub niechęć do pewnego rodzaju pieszczot.

    Nie każda dziewczyna jest w stanie wziąć penisa do ust. Jeszcze gorzej jest z nasieniem. Do tego trzeba dojrzeć. Być może obecnie, jest to normalna forma pieszczot dla nastolatków, ale nie wtedy.

      Pamiętam jak byliśmy dzieciakami i na boisku kolega opowiadał nam o filmie pornograficznym. Nie dość, że nie wierzyliśmy w to co mówi, to jeszcze pojawiły się komentarze.

     – Blee, to obrzydliwe! To bujda!

    I chociaż przysięgał, że to widział, nie dawaliśmy temu wiary. Nie mieściło nam się w głowach, jak można całować miejsca, z którego lecą siki i kupa.

      Gdybym nie miał tak wcześnie partnerek, to przekonanie na pewno długo by we mnie siedziało. I w większości moich kolegów i koleżanek właśnie tak było. Nawet jak dorośli, nie byli gotowi na tak wyrafinowane pieszczoty. Kiedyś mama mi powiedziała, że do seksu trzeba dojrzeć.

        I to jest to.

     Ja dojrzałem szybko, ale tylko dlatego, że uczyły mnie dziewczyny. Bez nich wiedziałbym  tyle co koledzy. A wiedzieli tylko jak się „rucha”. Trzeba włożyć siusiaka w dziurę – nie wiadomo było w którą i jak – i poruszać biodrami. Oczywiście próby były i to wiele.  Zawsze ktoś się znalazł, co namówił jakąś dziewczynę do pójścia w „krzaki”.

    Prowadzili dziewczynę w odosobnione miejsce i się „ruchali”, o miłości się wtedy nie mówiło.

    I niestety, tu rzeczywistość okazywała swoje oblicze.

    Albo nie mógł trafić, jak trafił to tylko sprawił dziewczynie ból,  nie przyjemność, bo nie wiedział, że dziewczyna ma być tam wilgotna, a o grze wstępnej nie było absolutnie mowy.

       A najczęściej kończyło się tak, że zobaczywszy cipkę na żywo, to szczytował w majtkach, albo zdążył dotknąć warg sromowych penisem i tryskał na łono i brzuch dziewczyny. Z siebie był zadowolony, miał wytrysk, miał stosunek z dziewczyną – był „gościem”.

    Ale pomyślcie co czuły dziewczyny, przeżywszy swój „pierwszy raz”.

    Zero przyjemności, nawet jak były trochę podniecone  na początku, to później przyszło mocne rozczarowanie. Jak taka dziewczyna miała myśleć o seksie. Po takim stosunku była, delikatnie mówiąc, zdegustowana.

      Były też dziewczyny, które „za Chiny” nie chciały tego robić. Rodzice im wpajali, że to jest złe, brzydkie, odrażające, że zachoruje i umrze, no niestworzone rzeczy.  Nawet w dorosłym życiu miały później problemy. Nie mogły pozbyć się strachu z młodości. Wiem o tym, gdyż jestem w takim wieku, w którym dzielę się wszystkimi problemami, zwłaszcza intymnymi. Nie wstydzę się. Wstyd zostawiłem w czasach dzieciństwa, które teraz Wam opisuję.

       Jak zwykle się rozpisałem, ale chcę Wam zobrazować, jaka w tamtym okresie była wiedza o seksie.

    Żadna.

    Było dużo młodzieży, która nie wiedziała skąd się biorą dzieci.

       Pamiętam, że w czwartej klasie podstawówki, w książce od biologii był cały rozdział o układzie rozrodczym człowieka. Były jakieś proste rysunki, zdjęć oczywiście żadnych, tylko suche opisy poszczególnych elementów. Dla mnie i moich rówieśników było to zbyt techniczne podejście. To tak, jakby ktoś opisywał mi pracę silnika czterosuwowego, a ja nie widziałbym nigdy auta.

      Pani kazała przeczytać ten rozdział w domu, nie omawiając go i nigdy nie powróciliśmy już do tego tematu. Nie było wyjaśniania, przepytywania ani zadań na klasówce. Tak wyglądała nasza edukacja seksualna w szkole. Zacofanie to mało powiedziane, a przecież dochodziły jeszcze zakazy religijne i strach przed piekłem.

        Najbardziej wstydziłem się u spowiedzi.

    Ksiądz zawsze dopytywał się, czy się tam dotykam, czy mam nieskromne myśli, czy dotykałem koleżanki, a może kolegów, czy widziałem ich gołych – dla dzieciaka to ogromny wstyd.

    Na początku mówiłem mu, że się dotykam i odczuwam przyjemność, ale było to jeszcze przed poznaniem Moniki.

    Jak już wszedłem w wiek nastoletni to mówiłem, że byłem nieskromny w myślach, słowach i uczynkach. Chciał znać szczegóły, ale nic więcej się ode mnie nie dowiedział. Cała ta otoczka zła, związana z seksem, powodowała strach wśród nastolatków.

       Ale Sylwia nie miała takich oporów.

    Wychowana częściowo we Włoszech, gdzie kobiety opalają się topless na zwykłych plażach i pod czujnym okiem wyzwolonej ciotki, promieniała szczęściem. Wiedziała doskonale co i jak robić, żeby dawać i odbierać przyjemność.  Nasze ciała powoli zaczynały nadawać na tych samych falach.

       Znów leżeliśmy obok siebie.  Dziewczyna przekręciła się i opierając głowę na moim ramieniu, objęła mnie.

    – Jaka ja byłam kiedyś głupia.

     – Jak to?

     – Myślałam, że facet do niczego się nie nadaje.

     – Nie byłaś głupia, tylko naiwna. Starsze koleżanki wbijały ci to do głowy, sama mówiłaś.

     – Tak, ale nie sprawdziłam tego, tylko powtarzałam jak papuga.

     – Może jak poznalibyśmy się wcześniej, zmieniłabyś zdanie.

     – Nie „może”, tylko zmieniłabym w sekundę. Nikt mi nie dał tyle przyjemności co ty.

     – Bo nie próbowałaś pieszczot.

     – Jak to nie? Kiedyś dotykałyśmy się z koleżanką.

    – Naprawdę? I jak było?

    – W porównaniu z Tobą? Sto razy gorzej. Na początku siedziałyśmy naprzeciwko siebie i bawiłyśmy się cipkami. Ale czułam się tak, jakbym masturbowała się przed lustrem. Więc wymyśliłyśmy, że jedna będzie pieścić drugiej. Było to nawet przyjemne, ale nie szczytowałam. Czułam tylko taki lekki dreszczyk. A z Tobą, czuję nie tylko dreszcze, ale huragan, który porywa mnie w najpiękniejsze strefy rozkoszy.

    Głaskała mnie po klacie, by po chwili zjechać rączką na krocze. Objęła palcami penisa i delikatnie ściągała skórkę.

    – I jeszcze członek – dodała – daje tyle przyjemności. Nie zamieniłabym go na nic. Jest miły w dotyku, a jak jest we mnie, czuję się niesamowicie. Jakby wypełniona miłością, spełniona.

    Mówiąc to, cały czas bawiła się nim, ściągając napletek i jeżdżąc palcami po prąciu. Mimo dwóch wytrysków nie pozostał bierny i po chwili stał na baczność, dumny jak żołnierz na przysiędze.

    Zamyślona Sylwia na początku nie zwróciła na to uwagi. Wreszcie spojrzała zdziwiona co trzyma  w ręku .

    – Alarm! Jakiś maszt na horyzoncie! Kapitanie, co robić? – zaśmiała się.

    – Wdrap się na bocianie gniazdo i sprawdź czy widać ląd – odparowałem lekko podniecony.

    – Nie dam rady, dwa razy się na niego nadziałam. Boję się, że przebije mnie na wylot.

    – No taki długi to on nie jest – próbowałem ją namówić.

    – Jest, jest, czułam go już w gardle – chichotała.

    – Bo włożyłaś go, nie od tej strony co trzeba.

    Teraz już śmiała się w głos.

    – Taak? Dobrze, zapamiętam. Jeszcze będziesz prosił, żebym go pocałowała.

    Wskoczyła na mnie siadając mi na brzuchu.

    – Już proszę.

    – Nic już dzisiaj ode mnie nie dostaniesz. Oddałam ci się cała, a ty ze mnie żartujesz?

    Złapała mnie za nadgarstki  i przycisnęła je do łóżka. Siłowaliśmy się, jak to mieliśmy w zwyczaju, ale poddałem się szybko. Pochyliła się, pocałowała moje usta i wyprostowała się z powrotem.

    – A tak na poważnie, to dziś mnie rozdziewiczyłeś i nie myśl, że tego nie czuję.

    – A pytałem, czy coś cię boli – powiedziałem z wyrzutem.

    – Bo nie boli. Po prostu czuję lekki dyskomfort, ale możemy..

    – Co?

    – Chyba że..a dobra, już nic.

    – No powiedz!

    – Nie ma o czym. Chodź się wykąpać, bo zobacz która godzina. Miałeś być na piątą w domu.

    – Kurde! Tyle czasu w łóżku, to jeszcze nie byłem z dziewczyną.

    – To pewnie z chłopakiem!

     – Co?! – spojrzałem na nią, ale spostrzegłem, że żartuje – Ale śmieszne, ha, ha, pęknę ze śmiechu.

    – Nie pękaj, wiem, że uwielbiasz kobiety – powiedziała spokojnie.

      I tutaj miała dużo racji.

    Uwielbiałem i uwielbiam do tej pory. Spotkałem mnóstwo dziewczyn na swojej drodze. Z jednymi się spotykałem, z drugimi tylko rozmawiałem, a jeszcze inne znałem tylko przelotnie – ze szkoły, z osiedla, z bloku – jak każdy z Was. Spotykałem przeróżne. Ładne, brzydkie, grube, chude, miłe, wredne, złośliwe, radosne i smutne, po prostu wszystkie na jakie możecie natrafić w swoim życiu.

       I powiem jedno.

    W każdej z tych kobiet widziałem coś, co przyciągało mnie do nich. Nawet te nienawidzące całego świata, ze mną włącznie, jak poznaliśmy się bliżej, widziałem w nich te dobre uczucia. Potrzebę miłości, czułości i bliskości z drugą osobą.

       Były kobiety skrzywdzone przez życie, które obwiniały za to całe otoczenie. A to potęgowało wyobcowanie i jeszcze większą złość. Żal mi ich było i kiedy rozmawialiśmy, przekonywałem je, że świat wcale nie jest taki zły. Zależy od tego z jakiej perspektywy patrzymy. I rzeczywiście, stawały się milsze, bardziej przyjazne i wreszcie zaczynały zdobywać kontakty towarzyskie.

      Grube dziewczyny obwiniały się, że są słabe, nie mogą się odchudzić, nie chce im się ćwiczyć, a tak naprawdę potrzebowały dopingu ze strony chłopców, nie wyśmiewania.  Są bardzo wrażliwe i potrafią się mocno załamać.

      Pamiętam jak kiedyś namówiłem jedną koleżankę na bieganie.(Miałem z nią nawet kontakt erotyczny, ale to opiszę Wam innym razem).

      Nie chciała,  powiedziała że jak biegnie, tłuszcz przelewa jej się na boki i że będą się z niej śmiać. Wytłumaczyłem jej, co jest ważniejsze w życiu – wstyd przed smarkaczami, czy dobre samopoczucie i komfort bycia chudszym.

     – Teraz się pomęczysz, najesz wstydu, ale później będziesz szczęśliwa.

     – No..nie wiem.

    – Posłuchaj, będę biegał z Tobą i tylko wieczorami, kiedy najmniej się kręci ludzi, chcesz?

    No..dobra.

    Dziewczyna dopięła swego. Na początku bieganie, później jakieś treningi w szkole, a do tego doszło zdrowe żywienie.

     Po pewnym czasie żaden chłopak się nie śmiał, tylko z pożądaniem wodził za nią wzrokiem.

         W każdej kobiecie ukryte jest piękno. A zadaniem partnera, jest to piękno wydobyć na zewnątrz. I wtedy zobaczy, że jest fajna, że warto było się starać.

       Poszliśmy wziąć prysznic.

     Sylwia odkręciła wodę i schyliła się po gąbkę. Zaczęła jeździć nią po moim ciele. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem. Moje ręce błądziły po jej plecach, by po chwili zjechać na pośladki. Według mnie, jest to najbardziej podniecająca część ciała. Są takie delikatne, mięciutkie i miłe w dotyku. Mógłbym je całować i pieścić bez końca. Jak można było się domyślić, mój ptaszek potwierdził to szybko, wbijając się dziewczynie w brzuch.

       Spojrzała w dół i parsknęła, kręcąc głową.

     Odwróciła się, by odłożyć gąbkę, wtedy przylgnąłem do jej pleców wciskając się między jej krągłości. Objąłem ją w pasie przyciągając do siebie i zacząłem całować jej kark.  Przyjmowała pocałunki z zadowoleniem, zaciskając jednocześnie uda na członku. Zacząłem poruszać biodrami w przód i w tył ślizgając się nim między nogami. Spodobał jej się ten masaż. Rozchyliła uda, włożyła rączkę i przyciskając penisa do warg sromowych, zacisnęła je z powrotem. Trzymała go od dołu, kierując na bardziej wrażliwe obszary. Poruszałem się miarowo, całując ją po szyi, ramionach i plecach. Wreszcie poczułem, jak zwalnia się blokada w główce i zacząłem tryskać na dłoń Sylwii. Odchyliła ją nieco i przyglądała się jak kolejne strzały lądują na ściance kabiny.

        Była bardzo podniecona.

    Przyciskała co chwila prącie do łechtaczki, wzdychając cichutko. Po pewnym czasie zacisnęła uda jeszcze mocniej. Oparła się wolną ręką o ścianę i zaczęła drgać.

    – O! Och! Oo! – wzdychała cichutko.

    Kiedy orgazm minął, odwróciła się do mnie  i przytuliła.

    – Nie sądziłam, że będę jeszcze dziś szczytować. Jak ty to robisz, że dochodzę tak szybko? Skąd bierzesz energię?

    – Z gniazdka.

    Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.

    – Ładuję go prądem, a później przekazuję tobie. Widziałaś, jak przed chwilą cię targał – mówiłem z pełną powagą.

    Myślała sekundę, po czym zamknęła oczy i kładąc dłoń na czole uśmiechnęła się.

    – Ale ty jesteś walnięty to szok. Myślałam, że mówisz poważnie.

    Teraz zacząłem się śmiać. Klepnęła mnie mocno w pośladek.

    – Wychodź, starczy na dzisiaj, bo cię tu zamknę i już nigdy nie wypuszczę.

          Po kilkunastu minutach wtulając się w moje ramię, odprowadziła mnie do ulicy.

     – To był najcudniejszy dzień w moim życiu. Nigdy go nie zapomnę. Aha, pojutrze przyjeżdżasz na cały weekend, tak?

     – Tak perełko.

    – Wisisz mi tydzień w łóżku, a to był dopiero jeden dzień. Nie wymigasz się.

    – Pamiętam i dotrzymam obietnicy.

    – No. Twój członek należy teraz do mnie. Ma być cały czas przy mnie, a najlepiej we mnie – zachichotała.

    – Może ci go zostawię, żebyś nie tęskniła.

    Złapała mnie za rozporek.

    – Ee tam! I co bym robiła z tym fiflakiem?  – trzęsła się ze śmiechu.

    – Fiflakiem??  Dobra, zobaczymy pojutrze. Będziesz go przepraszać i wychwalać pod niebiosa. Jeszcze ci pokażę!

    – Na to właśnie liczę mój kapitanie.

    Śmialiśmy się jeszcze przez chwilę. Gdy nam przeszło przypomniałem sobie coś.

    – Powiedz, co chciałaś mi powiedzieć w łóżku?

    – A..bo wiesz..pomyślałam już wcześniej, jak nie mogliśmy się kochać normalnie, że może..chciałbyś spróbować wiesz.. w pupcię?

    – Och – stęknąłem, gdyż członek stanął mi w sekundę.

    – Nigdy mnie tam nie pieściłeś, pomyślałam, że nie lubisz i dlatego ci nie proponowałam.

    – I dopiero teraz mi to mówisz? Nie lubię? Wiesz, że teraz nie usnę? Zobacz! – powiedziałem, pokazując jej duże wybrzuszenie w kroku.

    Penis stał tak mocno, że o mało nie rozerwał spodni.

    – O matko! Czy ty nigdy nie masz dość? No to teraz wiem, że dotrzymasz obietnicy. Cześć!

    Cmoknęła mnie na pożegnanie i ze śmiechem pobiegła w stronę furtki.

    Przez całą drogę do domu wyobrażałem sobie, co będę z Sylwią robił przez dwa pełne dni. Było to tak podniecające, że naprawdę nie mogłem usnąć. Musiałem sobie ulżyć, a leżący za materacem, nie używany od jakiegoś czasu ręcznik, spełnił wreszcie swoją rolę :P.

     

    Ps. Przeglądając swoje notatki zauważyłem, że obiecuję ciągle opisać Wam kontakty z innymi osobami, nie tylko główne partnerki. Na początku myślałem, że nie warto, bo były to jednorazowe akcje, ale teraz,  opisując szczegółowo jak rozwijał się mój erotyzm, być może jest to ważne. A było trochę więcej dziewczyn, niż te kilka, które opisałem. Miałem przygodę z koleżanką z klasy, z podwórka, na koloniach, obozie harcerskim, na biwaku, wszędzie tam, gdzie zabierałem gitarę, zawsze znalazła się dziewczyna, którą zauroczyłem. Nawet jeden kolega zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Jednak stracę chronologię, gdyż wydarzenia te miały miejsce w tym samym okresie. Jeśli chcecie, mógłbym je opisać, może w formie oddzielnych epizodów, nie związanych z głównym wątkiem. Piszcie co o tym sądzicie i jak podobała się Wam ta część. Skróciłem ją dosyć mocno, gdyż z poprzednimi trochę przesadziłem :). Postaram się odpowiedzieć na komentarze i Wasze wskazówki, tylko że tutaj trzeba długo czekać na pojawienie się wpisów. Pozdrawiam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Alicja – trzecia niespodzianka, cz. 4.

    Część 4.

    Zdezorientowana Alicja nie wiedziała, czego spodziewać się. Bogdan już odjechał z Krystyną, a oni nadal byli na parkingu i siedzieli w samochodzie, a Jerzy wyglądał na poirytowanego. Wygodniej usiadła, chcąc jak najlepiej prezentować się. Pod płaszczem miała ciemnoniebieską garsonkę i ciemnożółtą bluzeczkę, które podkreślały jej blond włosy i opaleniznę. Na nogi założyła czarne pończochy i pełne, czarne szpilki. W torbie miała jeszcze dwie pary klapek na szpilce. Jedne czarne, pasujące do pończoch i drugie jasnobłękitne, kiedy pończochy nie będą już potrzebne. Nie musiała przebierać się po wejściu do mieszkania Jerzego i Krystyny. Była gotowa do prezentacji. Mimo obaw i samych niewiadomych związanych z nadchodzącym wieczorem, była też podniecona. Tyle znaków zapytania… Wierzyła, że zawsze będzie wspominać ten wieczór i noc z przyjemnością. Nie wiedziała jak przebiegnie wieczór i to też ją ekscytowało. Swoista aura tajemniczości. Wolałaby, żeby Bogdan był obok, ale ustalenia były inne. Ona musiała tylko je wypełnić. Spojrzała w kierunku kierowcy. Jej przyszły kochanek milczał. Zaciskał dłonie na kierownicy, patrzył przed siebie i milczał. Kobieta nic nie rozumiała. Czuła, że coś jest nie tak.  

    – Czy coś się stało? – spytała ostrożnie. Czy pan… Czy jesteś czymś zaniepokojony? – poprawiła się.  

    Spojrzał na nią z grymasem niezadowolenia na twarzy:  

    – Na co jeszcze czekasz? Do roboty! – chwycił ją za kark i pociągnął do swojego krocza. Ala zaczęła szarpać się, odepchnąć rękę, która trzymała jej kark, ale nie potrafiła pokonać go. Był od niej znacznie silniejszy. Drugą ręką odsunął fotel i rozpiął rozporek. Wyjął penisa, który już sterczał. Obciągnął skórę. Penis lśnił śluzem. Był naprawdę duży. Dłuższy i grubszy niż penis Bogdana. Jerzy przysunął głowę Ali bliżej penisa.

    – No, obciągaj wreszcie! – sapnął nerwowo. Chciała jakoś zareagować, zaprotestować, ale pomna ostrzeżeń Bogdana, jedynie otworzyła usta i pochłonęła członek. Kochanek westchnął głośno z wyraźną ulgą i wygodniej usadowił się w fotelu. Wreszcie odprężył się… Alicja pracowała pilnie, z przyjemnością pieszcząc potężnego penisa, kiedy poczuła jak mężczyzna niecierpliwie grzebie przy garsonce i po chwili wyciąga pierś ze stanika.

    – Po cholerę zakładałaś stanik? – spytał zdziwiony.

    Nie odpowiedziała. Gorliwie obciągała.

    *

    Kiedy nasycił się obciąganiem, pomógł jej zdjąć płaszcz. W aucie zrobiło się bardzo ciepło. Kazał wysiąść kochance i podejść od strony kierowcy. Pośpiesznie podeszła do niego. Wtedy na całą szerokość otworzył drzwi i postawił nogi na płycie parkingu. Penis sterczał z jego rozporka. Nie potrafiła patrzeć w jego kierunku. Kontrast z otaczającą rzeczywistością był zbyt duży. Uciekała oczyma w bok.

    – No, na co czekasz? Obciągaj dalej! – chociaż cenił naturalność zachowania zdobywanych kobiet, ciągle był zniecierpliwiony jej nieporadnością i skrępowaniem. Alicja rozejrzała się.

    – Ale… – wykonała gest uświadamiający mężczyźnie istnienie otoczenia z potencjalnymi obserwatorami i podkreślający jej wątpliwości.

    – Daj spokój. Nikt nas nie widzi – lekceważąco machnął dłonią i nakazał schylić się kobiecie.

    Przysiadła pełna obaw, ujęła penisa w dłoń i znowu zaczęła go lizać.

    Mężczyzna nieco zmniejszył rozkrok, ściskając głowę udami. Głaskał ją i stękał.

    – Moją szarpię za włosy i dociskam, ale ty jeszcze musisz przyzwyczaić się – sapnął podniecony. – Lubię mocne pieszczoty.

    – Yhy – Alicja niewyraźnie potwierdziła przyjęcie zlecenia i ugryzła penisa. Głośny, przeciągły syk potwierdził trafny dobór pieszczoty.

    – Wstań – kobieta chętnie wypuściła penisa z ust, podniosła się z ulgą i wyprostowała. Rozejrzała się. Wyraźnie nie odpowiadało jej miejsce na takie zabawy.

    – Tak? – spojrzała na niego. Właśnie była gotowa wsiąść do auta.

    – Usiądź na nim i trochę poskacz – zarządził.

    Zmroziło ją. Spojrzała na niego zaskoczona. Nie wierzyła własnym uszom!

    – Tutaj?! – jęknęła przestraszona. – Przecież w każdej chwili ktoś może się pojawić!

    – A ty co? Pierwszy raz? – uśmiechnął się z rozbawieniem. Był podniecony sytuacją.

    Speszona kiwa głową. Nie widzi powodu, dla którego miałaby ukrywać brak doświadczenia. A poza tym taki pomysł jej się nie podoba.

    – Nie przejmuj się! No, dalej – ponaglił ją zniecierpliwiony. Chciał ją złapać za rękę i posadzić na członek, ale stała zbyt daleko. Jej obawy zaczynały go irytować.

    Z niepokojem rozejrzała się i zbliżyła do niego.

    – Na pewno nikt nas nie zobaczy? – taktownie próbowała uświadomić mu ryzyko takiej zabawy.

    W odpowiedzi jedynie lekceważąco machnął ręką. Podniecony szybko ją odwrócił, podniósł spódniczkę i zatknął za pas. Stała pochylona w rozkroku, wypinając goły tyłek w jego stronę i potulnie czekając na dalszy ciąg. Bezradna, zdominowana i podniecona, z niepokojem rozglądała się. Mężczyzna splunął na rękę, odsunął stringi i nawilżył wejście do pochwy. Przymknęła oczy. Drugą ręką chwycił ją za biodro i przysunął do siebie. Ugięła nogi, a wtedy poczuła główkę penisa poruszającą się przy wejściu do pochwy. Jeszcze bardziej ugięła nogi, oparła się rękoma o jego kolana i poczuła jak członek wsuwa się w nią. Był naprawdę gruby.

    *

    – Och – stęknęła. Nie była podniecona, tylko przestraszona.

    – Jeszcze sobie postękasz. Czeka ciebie sporo niezapomnianych wrażeń – głos brzmiał pewnie. Chwycił ją za udo i zaczął poruszać biodrami. – Ależ ty masz cudną dupę! I taka masywna. Jest co trzymać. No, przyjemność z samego oglądania! I jest co poklepać – klepnął ją w pośladek. – Aż się chce wyjebać obie dziury!

    Ala słuchając, podnosiła się i opadała na członku Jerzego. Zaczęła się podniecać i tylko o tym myślała. Nawet jego obcesowe zachowanie, okoliczności odbywania stosunku stawały się nieważne, kiedy rosło podniecenie. Przed sobą nigdy nie kryła, że zapomina się, kiedy uprawia seks i potrafi zaakceptować nietypowe, a nawet zboczone zachowania, żeby osiągnąć orgazm. Mężczyzna ręką sięgnął do piersi, drugą trzymał za biodro. Też podniecił się i w końcu wyszarpnął pierś ze stanika.

    – Proszę, nie. Nie…  – bezskutecznie próbowała powstrzymać go.

    Wyszarpnął drugą pierś. Uważała, że w pewnym wieku już nie wypada tak szaleć publicznie. Generalnie ekshibicjonizm był jej obcy. A teraz? Półnaga ujeżdżała go na osiedlowym parkingu w otwartym samochodzie! Namiętnie pojękiwała i rzucała głową na boki. Od kiedy dosiadła mężczyzny, ręką przytrzymywała się drzwi auta. Jerzy wspomagał ją ruchami bioder, trzymając za uda. Jej piersi kołysały się. Słyszała jego stęknięcia. Był bardzo podniecony. Kiedy ogarnęła ją rozkosz, krzyknęła i znieruchomiała. To otrzeźwiło mężczyznę. Poluźnił uchwyt bioder i sapał. Głaskał ją po udach, miętosił pierś. 

    *

    – Dobra, jeszcze pobawimy się – kochanek głęboko westchnął, zepchnął ją z penisa i zaczął zapinać spodnie. Penis mu sterczał, ale poradził sobie. Był dumny ze swojej potencji i rozmiarów. Stan kobiety upewniał go w samozadowoleniu. – Ech, ale to będzie jebanie! Aż będziesz błagać! – westchnął, lubieżnie przyglądając się roznegliżowanej kobiecie. – Padniesz po ruchaniu, jakiego jeszcze nie przeżyłaś.  

    Podniecona Ala stała pochylona, w szerokim rozkroku z przymkniętymi oczyma, gołym tyłkiem, zmierzwionymi włosami i obnażonymi, wiszącymi piersiami. Dłonie opierała o kolana. Ciężko oddychała. Podniecenie powoli malało. Jeszcze przeżywała intensywny seks, który zakończył się tak nieoczekiwanie. Jego słowa w ogóle do niej nie docierały. Rozkosz odpływała bezpowrotnie… W końcu otrzeźwiała i uświadomiła sobie, gdzie się znajduje. Zawstydzona rozejrzała się trwożliwie i szybko zakryła biust. Sięgnęła ręką do tyłu i energicznym szarpnięciem opuściła spódnicę.

    – No, wsiadaj – zadowolony kochanek ponaglił ją, włączając silnik.

    Nadal podniecona, chwiejnym krokiem obeszła auto i wsiadła. Oddychała głęboko. Patrzyła przed siebie niewidzącym wzrokiem. Wciąż przeżywała niecodzienny seks.

    – Całe szczęście, że nie wytrysnął, bo by zbierał mnie z tego parkingu – pomyślała, wspominając niedawne chwile.

    – Dobrze było, co? – zagadnął odprężony Jerzy, bezceremonialnie i zachłannie macając jej piersi. Też był podniecony, a kobieta była do jego dyspozycji, więc korzystał, ile mógł. Kobieta nie była profesjonalistką, więc jego „zaloty” przyjmowała niezręcznie. Czuła się upokorzona takim przedmiotowym traktowaniem, ale Bogdanowi obiecała posłuszeństwo, więc milczała. Jerzy jeszcze bardziej podniecił się jej naturalnością. Nie był już agresywny. Ścisnął jej pierś, a kobieta jęknęła z bólu. Rozbawiony i podniecony jej reakcją, hałaśliwie zaśmiał się i włączył silnik. Z uśmiechem przyglądał się, jak poprawia ubranie. Jej dłonie drżały. Po chwili opuszczali parking.

    Zrozumiała, że Jerzy podniecenie okazuje zdenerwowaniem i brutalnością. Nieco łagodnieje w trakcie seksu i po nim. Rozczarowana takim zachowaniem, westchnęła cicho. Tutaj też nie doczeka się czułości.

    – Ale za to zapowiada się ekscytujący seks – pocieszała się.

    Mężczyzna błędnie zinterpretował jej westchnienie.

    – Wiem, wiem. Spoko, dopiero zaczynamy zabawę – pocieszył ją i poklepał po gołym udzie. Bez wahania podciągnął spódniczkę. W końcu miał kobietę do nieograniczonego użytku przez całą dobę, więc korzystał.

    Nawet nie domyślała się, że czekają ją jeszcze inne niespodzianki przygotowane przez kochanka.

    *

    Wysiedli z auta. Bogdan bierze torbę Krystyny i idą do drzwi jego willi. Kobieta idzie przodem, a on patrzy na jej sylwetkę w futrze. Już wie, że pod nim kryje się ciało kobiety ubranej jedynie w czarne bodystocking. Podchodzi, wkłada klucz w zamek.

    – Rozepnij i rozsuń futro – poleca i czeka. Nie śpieszy się z otwieraniem drzwi.

    Blondynka z uśmiechem wykonuje polecenie.

    W świetle lampy umocowanej nad drzwiami ogląda jej ciało okryte siateczkowym, czarnym bodystocking. Wygląda świetnie. Przezroczysta czerń łamie się i rozjaśnia na wypukłościach ciała i eksponuje jego zalety. Czerwone sutki, sterczące brodawki przebijają się przez czerń materiału. Już chciałby ich dotknąć, ale jeszcze czeka. Kobieta nie kryje się w trakcie prezentacji, wręcz odwrotnie: rozchyla poły futerka, prawą dłoń opiera na biodrze, ugina nogę w kolanie. Teraz lekko odsuwa kolano na zewnątrz. Spore wycięcie w kroku kontrastuje z czernią materiału. Kobieta jest gładko wygolona. Czerwone szpilki błyszczą w świetle lampy.

    Bogdan przełyka ślinę. Ma taką kobietę na wyciągnięcie ręki.

    – I w zasięgu chuja! – uśmiecha się do swoich myśli. Ma wzwód. Już mógłby ruchać. – No, wejdź, zapraszam! – puszcza kobietę przed sobą.

    Wchodzą. Zapala światło, a Krystyna z zainteresowaniem rozgląda się. Gospodarz zamyka drzwi, stawia torbę pod ścianą i zdejmuje futro z kobiety. Kiedy on wiesza futro, ona z uśmiechem odwraca się do niego i zachęcająco patrzy. Już w aucie onanizowała się dla niego, więc w tej chwili nie zostało zbyt wiele do omówienia.

    – Zajmę się tobą – obiecuje mężczyzna chrapliwym głosem. Chciał zabrzmieć groźnie, a jedynie przyznał, jak bardzo jest podniecony. 

    Spogląda na niego i uśmiecha się niedowierzająco. Wie, że ogląda ją, więc stoi w prowokującej pozie, pozwalając światłu wydobyć i podkreślić uroki jej ciała.

    Gra świateł nie interesuje mężczyzny. Bez słowa obejmuje ją i przyciska do siebie, wolną dłonią chwyta za włosy i odchyla głowę kobiety do tyłu. Ona nadal uśmiecha się. Lubi przemoc, ból, perwersje. Tak została wytresowana przez męża. Bogdan nachyla się i całuje ją w usta. Pocałunek jest długi, mocny. Bawią się języczkami. Żadne z nich nie zamierza wycofać się z mocnych, wręcz brutalnych pieszczot.

    Krystyna nie obejmuje kochanka. Obie ręce opuszcza wzdłuż tułowia i dłońmi sięga do krocza mężczyzny. Szybko odnajduje sterczącego penisa i przez materiał spodni zaczyna go masować. Nie poprzestaje na takich pieszczotach. Rozpina pasek u spodni, potem guzik, zamek i jednym wprawnym ruchem ściąga spodnie wraz ze slipkami. Wypada z nich twardy członek. Kolejne szarpnięcie i slipy zsuwają się do połowy uda, a wilgotny, sterczący w górę penis ociera się o jej lekko wystający brzuszek i zostawia mokre ślady na materiale. Bierze go w dłonie i delikatnie masuje.

    Zadowolony Bogdan kończy pocałunek, ale nadal trzyma kobietę za włosy. Chwilę patrzy w jej oczy, obserwuje pogodny uśmiech i uderza ją w twarz.

    – Och! – stęka wygięta kochanka. Uśmiech nie schodzi z jej ust. Nadal głaska penisa, rozprowadzając po nim jego własny śluz. Stara się nie uronić żadnej kropelki.

    Mężczyzna łapie łechtaczkę i miętosi ją. Cały czas patrzy kobiecie w oczy. Ta jęczy pod wpływem nieoczekiwanej, mocnej pieszczoty. Bogdan puszcza łechtaczkę, chwyta kolano i podnosi nogę. Przysuwa się, a wygięta kobieta wsuwa penisa do pochwy.

    – Och! – stęka ponownie, kiedy wchodzi w nią głęboko.

    Puszcza kolano, a ona obejmuje go nogą. Bogdan zaczyna powoli poruszać biodrami. Zadowolona Krystyna postękuje w rytm uderzeń biodrami i mocniej przyciska go nogą. Kiedy jej stęknięcia przechodzą w jęki i stają się bardzo głośne, zwalnia rytm aż nieruchomieje. Kobieta jeszcze jęczy aż wreszcie milknie. Ciężko oddycha, gwałtownie wzdryga się i otwiera oczy. Rozkosz minęła, więc może zająć się dzisiejszym kochankiem. Pytająco i z prowokującym uśmiechem patrzy na niego.

    *

    Mężczyzna wysuwa się z niej i ciągnąc za włosy zmusza do klęknięcia. Mimo szarpania za włosy i wysokich szpilek, kobieta robi to z wdziękiem. Nie musi o nic pytać. Szeroko otwiera usta i pochłania mokrego penisa. Liże go, zasysa, sprawdza twardość ząbkami. Delikatnie masuje jądra, głaska mosznę, opuszką palca wodzi wokół odbytu. Kiedy ma dość pieszczot, ciągnie za włosy i wydaje polecenie:

    – Zdejmij mi buty!

    Kobieta posłusznie wykonuje je. Wtedy wychodzi ze spodni i majtek. Bez słowa ciągnie ją za włosy. Postękując, próbuje chwycić jego dłoń albo chociaż przytrzymać włosy. Jednocześnie stara się za nim nadążyć. Wchodzą do salonu. Szarpnięciem za włosy rzuca kobietę na fotel.

    Na wysokich szpilkach traci równowagę i upada na fotel. Patrzy na niego i znowu uśmiecha się. Języczkiem nawilża wargi, kusząco wygina ciało, sadowiąc się wygodnie. Zadowolona ze swojej pozycji rozchyla szeroko nogi i przekłada nad podłokietnikami fotela. Nawilża palec, powoli przesuwa nim po łechtaczce i wciąż uśmiecha się do kochanka. Palce wskazujące zsuwają się po wargach sromowych, lekko zagłębiają w pochwie i rozsuwają ją.

    – Chodź! Zapraszam! – szepcze z uśmiechem. Potargane włosy, grzywka zasłaniająca oko tylko dodają jej uroku. Swoim zachowaniem podnieca mężczyznę. Czerwone paznokcie u stóp poruszają się w czerwonych szpilkach. Całą sobą zaprasza go.

    Podchodzi szybko i wbija się w nią jednym ruchem bioder.

    – Och, ty! – wystękuję wyraźnie zadowolona z jego potencji. – No, dalej! Uderzaj, ale mocno! – prowokuje go.  

    Mężczyzna aż drży z podniecenia. Pierwsze uderzenia są bardzo mocne i zmazują uśmiech z jej ust. Twarz tężeje i wykrzywia się pod wpływem uderzeń penisa.

    – Jeszcze, jeszcze! – szepcze z wysiłkiem.

    Jej podniecenie gwałtownie rośnie. Oddycha głęboko i głośno. Już dawno puściła wargi sromowe i dłońmi dopycha pośladki jurnego kochanka. Kiedy siła uderzeń maleje, wraca uśmiech na usta.

    – No! Ruchaj mnie! – domaga się i kąsa jego szyję, bark.

    – Nawilż drugą dziurkę – Bogdan wydaje polecenie. Ma plan. Wie, że kobieta oczekuje czegoś więcej niż zerżnięcia solidnym penisem.

    Uśmiechnięta Krystyna nie kryje zaskoczenia, ale wciska palce do pochwy, wyciąga mokre i nawilża nimi odbyt. Wielokrotnie powtarza tę czynność, gdy Bogdan rytmicznie uderza w jej pochwie. Tuli się do niego, ociera piersiami, kiedy kopulują. Chce, żeby wytrzymał w niej jak najdłużej.

    *

    Jerzy stoi i ogląda kochankę. W tle słychać muzykę. Właśnie są po pierwszym toaście. Ona obraca się wokół własnej osi i wygina zgodnie z poleceniami jednodobowego właściciela. Rozpina bluzkę i wyciąga piersi ze stanika. Kobiecie nie podoba się jego zachowanie, ale przezornie milczy. Mężczyzna bez słowa, ale ze znaczącym uśmiechem przygląda się atrybutom urody Alicji. Dzwonek. Mimo protestów kobiety, Jerzy prowadzi półnagą Alicję do drzwi wejściowych i zmusza ją do ich otwarcia.

    – Och – ciche stęknięcie, nieśmiały, ukrywający zażenowanie, uśmiech. Przestraszyła się! W drzwiach stało dwóch mężczyzn. Nie ich liczba wywołała taką reakcję, tylko to, że obydwaj byli w maskach, szerokich czarnych opaskach z otworami na oczy.

    Jerzy nachylił się do jej ucha i wyjaśnił:

    – Być może kiedyś ich spotkasz. Po co wówczas masz czuć się stremowana? Oni też zachowają dyskrecję – wyjaśnił. – Potrafimy zadbać o nasze kobiety.

    Alicja jest przerażona. Musi się napić, inaczej nie zdoła się uspokoić. Tego się nie spodziewała! Zamiast jednego Jerzego jeszcze jego dwaj koledzy?! Trzech mężczyzn! Trzech!!

    – Uciekać, uciekać! – jedynie taka myśl kołacze się w jej głowie. Nie potrafi o niczym innym myśleć. Z trudem panowała nad nerwami. – Co ten Bogdan wymyślił! I ja mam czerpać z tego radość?! Uciekać! Gdzie jest moja komórka?  

    Jeden z nich trzymał w ręku butelkę koniaku. Po głośnym przywitaniu gospodarza weszli do mieszkania. Nawet nie przedstawili się! Zachowywali się nieco zbyt głośno i dopiero, gdy rozsiedli się w pokoju, Ala zorientowała się, że są lekko podchmieleni. Rozlali alkohol i zmusili ją do wypicia kieliszka. Z nimi w ogóle nie chciała pić, ale teraz potrzebowała alkoholu, żeby opanować się, a oni nie zamierzali jej darować toastu. Poszła do łazienki i ubrała się w „roboczy” strój.

    Jerzy włączył muzykę. Zgasił górne światło i zapalił nocną lampkę, kierując strumień światła na ścianę przed nimi.  

    – No, czekamy na striptiz „gwiazdy” naszego wieczoru! – zarządził, zacierając ręce. Z rozmachem padł na fotel i sięgnął po drinka.

    Ala wyszła na środek pokoju. Czuła się okropnie. Strumień światła oślepił ją i dodatkowo stremował. Nigdy nie występowała w takiej roli przed mężem ani przed Bogdanem! A teraz przed trzema obcymi mężczyznami?! Na dodatek podpitymi.

    – Co jeszcze mnie dzisiaj czeka? – zastanawiała się prawie przerażona ich stanem.

    Panowie przywitali ją cichymi oklaskami i niewybrednymi komentarzami. Krytycznie oceniała swój wygląd, w końcu miała już trochę lat. Mężczyźni pewnie też woleli młodszą. Skompromituje się, a oni jej naubliżają. Takie myśli przelatywały jej przez głowę, kiedy zaczęła poruszać się w rytm muzyki. Starała się nie myśleć o nich, przymknęła oczy, słuchała tylko muzyki, wyłączyła się. Kołysała biodrami. Podniosła ręce, splotła palce, odchyliła głowę. opuściła ręce i przesunęła dłońmi po udach aż sięgnęła dołu bluzki. Drżącymi palcami rozpięła pierwsze guziki przy bluzce.

    *

    Muzyka dalej płynęła z głośników. Alicja zatrzymała się i czekała na dalszy ciąg. Jej rzeczy leżały na dywanie. Pytającym wzrokiem spojrzała na Jerzego. Przecież była już tylko w pończochach i szpilkach. Dalej kołysała biodrami. Mężczyzna spod przymrużonych oczu upajał się widokiem nagiej, atrakcyjnej kobiety, popijając alkohol. Po jego ustach błąkał się uśmiech. Był panem sytuacji. Obleśnie oblizał się. Czekała go taka zabawa… Zawstydzona kobieta znieruchomiała. Lekko przesunęła nogę, zasłaniając łono, ręką zasłoniła goły biust, drugą zsunęła do krocza. Reakcja była natychmiastowa.

    – Ej, ty! Nie wygłupiaj się!

    – Weź te łapki! – zaprotestowali koledzy Jerzego.

    Kobieta posłusznie cofnęła ręce. Czuła jak ze wstydu odpływa jej krew z twarzy. Nie miała natury ekshibicjonistki. Przymknęła oczy, odchyliła twarz i czekała na komentarze dotyczące jej wyglądu. Nieświadomie przyjęła bardzo prowokującą pozę.

    – Jurek, ile zapłaciłeś tej dziwce? – jeden z kolegów chciał zaspokoić swoją ciekawość. Gestem dał jej znać, żeby podeszła. Powoli zbliżyła się. Gospodarz milczał, bo akurat wychylony, sięgał po jakiś przedmiot leżący obok fotela. W końcu złapał i podniósł.

    – Ee, nie! To nie jest dziwka, tylko żona kolegi. Taka wymiana na dobę – wyjaśnił. – Stąd wasze maski – przypomniał im.

    – O, cholera! Przepraszamy! – brunet uśmiechnął się do niej życzliwie. – To znaczy, że naturalna kobieta! Amatorka, więc rzadziej używana. – Delikatnie pogłaskał ją po włosach. Spojrzał na gospodarza: – Super! Jurek, dzięki! Gramy o nią w karty, losujemy czy…

    Gospodarz uśmiechnął się i wykonał gest w stylu „wszystko dla moich gości”.

    – Bez ograniczeń! Mam nadzieję, że to nie będzie nasze jedyne spotkanie, Alu – rzucił blondyn, drugi z gości i poklepał Alicję po udzie. Usztywniona siedziała na jego kolanach i nieśmiało uśmiechała się. Przesadnie głośno pocałował ją w ramię. – No, obejmij mnie – polecił jej.

    Miała skryte marzenia. Nikomu o nich nie mówiła, bo uważała, że są perwersyjne. Chciała je spełnić, ale tym razem rzeczywistość zaskoczyła ją. Jednak była podniecona nieznanym. Uśmiechnęła się zalotnie i nieco niezdarnym gestem wykonała polecenie. Chciała, żeby byli zadowoleni. Obawiała się reakcji partnera, jeżeli Jerzy poskarży się Bogdanowi. Zależało jej na jego satysfakcji i akceptacji. Zależało jej na partnerze. Bardzo zależało, chociaż może nie okazywała tego nadmiernie. Miała nadzieję, że sam zrozumie, że chce z nim być. Na zawsze. Przedtem jego pomysł wymiany brzmiał może nawet dość atrakcyjnie. Po pierwszej reakcji, dość nerwowej, oswoiła się z nim i zaakceptowała. Ale teraz?

    – Żeby chociaż Bogdan był zadowolony… – westchnęła w myślach. Gdyby mogła, natychmiast wyszłaby stąd. Nawet nago!

    *

    – Michaś, daj łyka naszej piękności!

    – Już! – Michał podniósł się i chwycił butelkę. Podszedł i wręczył kobiecie.

    Spojrzała zaskoczona.

    – No, pij! – ponaglił ją.

    Propozycja zabrzmiała stanowczo. Od razu zrozumiała, że nie doczeka się kieliszka ani szklanki. Uniosła brwi, wzruszyła ramionami i przechyliła butelkę.

    – No, twarzy nie zobaczę. Może i dobrze. Ale chociaż znam ich imiona – pomyślała Ala i pociągnęła mały łyczek.

    – Paweł, trzymaj! – polecił Michał.

    Było już zbyt późno, zanim Alicja zrozumiała, na czym polega ich pomysł. Paweł chwycił ją za kark i przytrzymał. Michał przycisnął butelkę do ust kobiety, a drugą ręką zacisnął jej nos. Zaskoczona Ala już po chwili otworzyła szeroko usta, żeby zaczerpnąć powietrza i strumień alkoholu polał się do gardła. Próbowała je zamknąć, ale szyjka butelki tkwiła w ustach, trzymana głowa uniemożliwiała ucieczkę przed strumieniem alkoholu. Zakrztusiła się, część alkoholu wytrysnęła z ust. Na mężczyznach nie zrobiło to wrażenia. Widać, spodziewali się takiej reakcji. Trzymała płyn w ustach i próbowała oddychać.

    – Paweł! – znacząco odezwał się Michał.

    Wywołany energicznym ruchem rozwarł trochę nogi i jej pupa gwałtownie osunęła się. Z wrażenia otworzyła usta do krzyku. Wtedy Michał przechylił butelkę. Wlał płyn do gardła, dławiąc krzyk, odstawił butelkę, zasłonił usta dłonią, a drugą ręką zablokował ramię kobiety. Równocześnie Paweł ścisnął nos kobiety i chwycił jej drugą rękę. Nie była w stanie cofnąć głowy. Tkwiąc pupą między nogami mężczyzny nie mogła ruszyć się. Tak długo trzymali ją aż krztusząc się, połknęła alkohol. Puścili usta i nos. Głęboko zaczerpnęła powietrza. Ciężko oddychała. Z oczu płynęły łzy.

    – Co? Chcesz wody? – zapytał jeden z nich. Nie miała siły odpowiadać. Pokiwała głową.

    – Masz. Proszę – dostała do ręki szklankę, wypełnioną, może do połowy, wodą. Podziękowała skinieniem głowy i zachłannie zaczęła pić duszkiem. Po drugim łyku zapiekło ją. Gwałtownie odsunęła szklankę i głośno zakaszlała, roniąc nieco płynu na swoje ciało i pryskając im w twarz. Miała łzy w oczach. Nie mogła złapać powietrza. To nie była woda!

    Jerzy parsknął śmiechem. Wszyscy z rozbawieniem przyglądali się jej reakcji.

    – Spirytus – wyjaśnił Michał. – Jesteś uparta, więc tak nakłoniliśmy cię do wypicia mocniejszej dawki – uśmiechnął się, zadowolony z udanego fortelu. Teraz podał jej drugą szklankę. – Pij, to woda. Już poradzimy sobie z tobą…

    Paweł rozsunął nogi i kobieta osunęła się na podłogę. Siedziała na dywanie, oparta plecami o jego krocze, z nogami wyciągniętymi przed siebie. Sterczący penis ocierał się o jej kark. Nie zdawała sobie z tego sprawy.

    Jerzy z przyjemnością oglądał kolegów w akcji. Nie pierwszy raz bawili się kobietą w większym gronie.

    – Z moją żoną nigdy nie mieli takich problemów. Ich kobiety też umiały zachować się w trakcie takich zabaw – przypomniał sobie. Weekendy w trzy pary, raczej sporadyczne, to jednak stały się już pewną tradycją. A teraz dał im Alicję. Coś nowego! To nie była dziwka, do tego dość płochliwa, typowa amatorka, więc zaprosił kolegów.

    Zabawa, zanim definitywnie zapanują nad sprowadzoną kobietą, zawsze stanowiła miły smaczek, dodatek do spółkowania. Była jak wisienka na torcie. Nigdy nie było tak samo z tresowaną kobietą, chociaż zawsze osiągali podobny stan końcowy. Koledzy gwarantowali, że szybko ją oswoją. Sporo wypiła, więc powoli będzie łagodnieć. On nie chciał czekać zbyt długo:  

    – Panowie, obsłużcie naszą „gwiazdę” – polecił niskim głosem. Rzucił kolegom przedmiot, który leżał obok jego fotela. Założył nogę na nogę i przyglądał się zabiegom kolegów.

    *

    Dokończenie nastąpi. Wkrótce.  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Komplikacje cz.6 – Zemsta na tatusiu; dokonanie.

    Przeszył mnie dreszcz i poczułam się zawstydzona zeskoczyłam z niego. Wstydliwie usiadłam plecami do niego podkurczając nogi do klatki piersiowej. Po chwili dotarło do mnie co ja właściwie wyprawiałam i jaki miałam ku temu cel. Utwierdziły mnie w tym jego wywody:

    – Gdzie ja jestem? Kim ty jesteś? I dlaczego jestem przywiązany? Co do kurwy nędzy się tu dzieje?

    – Ciiii nie ciskaj się tak! Witaj w śród żywych; pamiętasz?

    – Natalaaaa!

    – A kogo się spodziewałeś?

    – Na pewno nie ciebie,

    – To się przeliczyłeś,

    – Proszę wyjaśnij mi to?

    – Wszystko w swoim czasie,

    – Co w swoim czasie. Natychmiast proszę uwolnij tatusia!

    – Co nie masz teraz ochoty na dymanie… córeczki?

    – Ale nie tak, nie w takich okolicznościach,

    – Aha, bo zawsze wolisz ty zaskakiwać i gwałcić według twoich zasad,

    – Ale jakich zasad, jakie gwałcenie; ja ciebie….,

    – No, co ciebie? Dymasz mnie, kiedy i jak chcesz,

    – Nie to nie tak jak myślisz kotku,

    – Ja myślę, że teraz zabawimy się według moich zasad,

    – Jakich kurwa zasad co ty wymyślasz?

    Wpełzłam okrakiem na jego tors i przystawiłam łono do jego twarzy. Przystawiłam mu pisorkę (waginę) do ust i rozkazałam:

    – Na początek wyliżesz mi cipkę i zliżesz swoja spermę,

    – Wszystko tylko nie spermę; obrzydliwy jestem!

    – O tak to prawda, wreszcie właściwe określenie swych czynów.

    Nie czekając na jego wywody przytkałam mu wargi do ust; by zamilknął. Ociągał się w mych zamiarach, to poruszałam bioderkami wzdłuż jego twarzy rozcierając wypływającą spermę od nosa po brodę. Były to co prawda znikome ślady, ale pozostawiały lśniące ślady. W końcu z braku tchu rozwarł usta i co prawda biernie, ale wziął udział. Chyba wyczuł moje soki, bo zaczęła cipka reagować na wymuszona pieszczotę i zaczęła popuszczać. Reagując na wysunięty język ojca, który w końcu rozpoczął świdrowanie warg od wewnątrz. Rajcowało mnie to i ponownie poczułam, że nadchodzi… popuściłam; poleciał „złoty deszczyk”. Oderwałam biodra od twarzy i obsikałam mu całą głowę.

    – Kurwa córcia ale tryskasz myślę, że z radości na ojcowski język,

    – Cieszę się, iż jesteś zadowolony. Mam jeszcze kilka trików w zanadrzu,

    – Już się nie mogę doczekać. Z chęcią bym ci przyrżną w to dupsko,

    – Ciekawe jak?

    – Odwiąż mnie to się przekonasz,

    – O ty niedobry, ty oszukuście (oszuście). Jestem już za duża by dać się zrobić na lizaka,

    – Te, te nie bądź taka do przodu, bo ci tyłu zabraknie,

    – Apropo’s tyłu dobrze, że mi przypomniałeś.

    W tym momencie uskutecznił w mojej główce plan. Sięgnęłam po opaskę na oczy i założyłam ją ojcu. Pod pretekstem i udawaną troską o jego wygodę poprosiłam by uniósł biodra do góry, iż chcę podłożyć mu poduszkę. Posłusznie uniósł je w nieświadomości, jaką to niespodziankę mu zaplanowałam. Sięgnęłam po ówcześnie przygotowany gadżet i przystawiłam mu do odbytu; w pionie. Był to czarny z dużym łbem i gruby oraz żylasty dildo. Tatuśko wyczuł, że majstruje mu przy odbycie; skórkowany on już znał te zabawy, ale się pomylił, co do jego rodzaju, rozmiaru. Nieudolnie to ukazywał podtrzymując biodra w górze, ale gdy mięśnia mu omdlały i z braku sił zaczął opuszczać biodra, przy czym nadziewał się na dildo. Jego entuzjazm przemienił się w pojękiwanie. A kiedy czarny łeb rozchylał jego zwieracze i wdarł się w jego dupę. Jęczał i skomlał wyzywając mnie od:

    – Ty pojebana perwersyjna mała suko! Nie podaruje ci tego!

    – Teraz się przekonasz jak to jest być jebanym w dupsko!

    – Ale ja to z troski o twoją seksualność, starałem się ci pokazać większe aspekty seksu,

    – To teraz ja się postaram o aspekty. A‘propos przyjemności to ja dziękuję za obolały tyłek i luźne sranie. – Dosyć paplania skup się. Przyglądałam się jak czarny dildo tkwi mu w dupie. Po chwili przestał się ruszać i skomleć chyba oswoił się z uczuciem na wpół tkwiącego dildo w dupie. Poczułam niedosyt i szarpnęłam za poduszkę niespodziewający się tego mój obiekt zemsty wydał przeciągliwe ałłłłła! Gdy zerknęłam między jego uda widać było tylko korek dildo między jego pośladkami; musiało go to zaboleć. W myślach z zadowoleniem stwierdziłam no teraz wiesz jak to jest gdy ci niespodziewanie ktoś wsadzi kutasa w dupę z tą różnicą iż cię jeszcze nie wyjebali w kakao (odbyt). Trochę mi się żal zrobiło i przez chwile pomyślałam, że trochę przesadziłam z tym czarnym grubym i na całą długość w jego dupie. Był o wiele większy od tatusiowego przyrodzenia i w porównaniu obu narządów to tego, co ja miałam niedawno w dupie wydaje się o wiele „przyjaźniejszy”. Ale kara, zemsta musi być uciążliwa i dotkliwa.

    – Dobra nie jęcz tak unieś biodra, jeśli jeszcze masz siły to GO wyjmę,

    – O tak, bardzo proszę, proszę…. Nigdy ci tego sadystko nie zapomnę!

    – Proszę bardzo, polecam się na przyszłość,

    – Nie doczekanie, kurwa zostałem przecwelony,

    – To była nieoczekiwana zmiana miejsc; selavi.

    Uniósł biodra niczym uwolnione sprężyny, bo i tak się trzęsły jego nogi. Złapałam za korek dildo i z napotkanym oporem wysuwałam go centymetr po centymetrze. Wydawał przy tym pierdnięcia, trochę się powietrze popsuło. Na dildo pojawiały się resztki luźnego kału; fujjj. I wtem wpadł mi do głowy pewien plan bombowy; wydawał mi się zabawny. Pieszczotliwie zwróciłam się:

    – Sławuś, wybacz ale…

    – Daj spokój, chyba już mnie dostatecznie upodliłaś,

    – Właśnie, ale ja jestem pilną uczennicą i chcę się zrewanżować bardzo dobrze; rozszerzyć aspekty seksualne,

    – Otwórz usta chcę ci dać…., COŚ, co odmieni twoje zasrane życie,

    – Natalia, przerażasz mnie,

    – Sam zemnie zrobiłeś potwora.

    Zdenerwowała mnie ta dyskusja. Wykorzystując tą drętwą bajerę i jego krzywo składające się usta. Wpakowałam mu obsranego dildo w usta.

    – Zamknij się i poczuj smak swojego gówna! Zliż to gówno, jakiego nam narobiłeś!

    Ty perwersyjny, gwałcicielu małolat; do tego córki. Zrobiłeś zemnie kurwę i wyruchałeś analnie, zryłeś mi beret (myśli zboczone) seksualnie. Nie truj mi, że z miłości, troski i dla zapoznania się tematem; życiem seksualnym. Bacząc na relacje twoje i matki nie wiecie, co to bliskość i troska o bliskich. Utożsamiacie się tylko indywidualnie obwiniając się za nieudany związek. I nie zważacie na swe potomstwo. Pewnie tylko prze ze mnie i Mateusza tylko tolerujecie się i mieszkacie z nami udając rodzinę.

    – Nie przesadzaj gówniaro! Chodź wiele w tym prawdy, co powiedziałaś. Przyznać trzeba ci, że dojrzała jesteś emocjonalnie i pojętna jak na swój nastoletni wiek; będzie z ciebie dobra matka. Ale przyznać musisz, że seksualnie cię doświadczyłem; tyle dobrego z mojego ojcostwa. Sama z puentowałaś „selavi”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię. Komplikacje cz.4 –Tatuś wydupczył mnie. Komplikacje cz.5 –Zemsta na tatusiu. Autor / nik fAntasta

  • Komplikacje cz.7 – Mama mnie nakryła z tatuskiem.

    Tak się zabawiałam, że nie usłyszałam, iż ktoś wszedł do domu. Dopiero dotarły do mnie odgłosy z holu w przerażeniu schowałam się w łazience. To była mama, kurde przecież miała być w szpitalu, na dyżurze. Wparowała do pokoju i zastała tatuśka przywiązanego do łóżka. Rozległ się krzyk:

    – Mama: A ty co ty tu odpierdalasz! Do tego z tym czarnym chujem w dupie?

    – Tato: Nie wydzieraj się tak i rozwiąż mnie,

    – A kto cię związał, gdzie ta kurwa się schowała?

    – Co się głupio pytasz; sam się związałem,

    – To sam się rozwiąż, a tą kurewkę znajdę,

    – Chwila ależ te majtki to są Natalii; onanizujesz się w stringi córki!

    – Bo twoje są obleśnie i do tego reformy.

    Tak gadając przeszukiwała szafę, zaglądała pod łóżko, za firany i w końcu wparowała do łazienki, i…

    – Mama: A ty co tu robisz, prawie naga?

    Rozbeczałam się i zrobiłam skruchę i nie wiedziałam co powiedzieć zaczęłam pleść głupoty.

    – Ja: Ja nie chciałam ja tylko…,

    – Mama: Co tylko? Co ty gadasz,?

    – Ja tylko chciałam się odwzajemnić,

    – Możesz jaśniej, co odwzajemnić,

    – Chciałam najpierw się zemścić potem odwzajemnić na koniec mnie poniosło i się zabawiłam,

    – Co ty wygadujesz? Nic z tego nie rozumiem podglądałaś jak ten perwers się zabawiał? To pewnie widziałaś z kim?

    – Widziałam, wiem, nie uciekła nikogo tu obcego nie było,

    – Zaraz, zaraz twoje majtki na chuju, a ty tu z gołą pizdą, nikogo nie było tylko wy dwoje, co tu kurwa jest grane?

    – No ja nie chciałam tego, chciałam tylko…, ale wyszło jak wyszło sama widzisz,

    – Widzę i nie wieżę w to co widzę, nie pojmuję. Co tu się wyprawia pod moją nie obecność?

    – Ty perwersie zabawiasz się z córką! A ty mu uległaś jak ta łajza cię do tego zmusiła?

    – Nooo pierwszy raz się zorientowałam jak pijana myśląc, że to sen mnie „ktoś” seksował. Jak się zorientowałam to był Sławuś. Początkowo nie mogłam tego pojąć, ale mnie zbajerował, a potem to jakoś nie miałam odwagi o tym mówić i ulegałam, zobojętniałam. Żal mi go czasami było jak wspominał, że Ty mu nie dajesz itp. Ile razy i od kiedy to trwa nie pamiętam, ale kiedy pierwszy raz odzyskałam w trakcie świadomość co się dzieje, to to nie był pierwszy raz.

    – Boże co ty wygadujesz, ja chyba śnię. Ale teraz co widzę to jakoś to inaczej wygląda niż te absurdy co opowiadasz.

    – Owszem, bo teraz ja chciałam Go zaskoczyć przejąć inicjatywę, gdyż ON zawsze inicjował, wykorzystywał sytuacje, z których tylko uległość mnie uwolnić mogła.

    – Tato: Hej mała, ale przyznaj się, że i też miewałaś z tego przyjemności i edukację. Sama kilka sytuacji sprowokowałaś.

    – Mama: Zamknij się! Nie masz teraz głosu!

    – Tato: Tak świętoszko skoro doszło do wyznań to powiedz jej, niech się do wie.

    – Mama: Przestań kłapać, bo cię zaknebluję; jej stringami,

    – Tato: Ty tylko potrafisz „zatkać”, a przyznać się przed córką, że się puściłaś z… i owocem grzechu jest…,

    – Ja: Hej! O czym on do cholery mówi Mamo?

    – Mama: Nie zmieniajcie tematu, zwalając winę na mnie. Ta cała sytuacja jest chora ile będę za tamto pokutować?

    – Tato: Dopóki wszystko nie wyjdzie na jaw. No mama gadaj jak to było z tym Barusiem?

    – Ja: Co wy do cholery ukrywacie? Czy ja na pewno jestem waszą córką?

    – Tato: Trafne pytanie. Swojej matki na pewno, ale czy moją to sam tego nie wiem,

    – Ja: ,Ale ja to w przenośni powiedziałam. Mam wrażenie, że czegoś nie wiem, Mamo?

    – Mama: Dobra, Sławek nie jest twoim ojcem biologicznym,

    – Tato: I tyle lat mnie okłamywałaś i przed własna córką ukrywałaś,

    – Mama: Ale fakt jest taki, że ją zgwałciłeś. Utnę ci za to chuja!

    – Ja: Mamo NIE!

    – Mama: Ty go jeszcze bronisz, obstajesz za nim!

    – Ja: W tej zaistniałej sytuacji, sprawy nabrały inny obrót,

    – Mama: Co do cholery?

    – Ja: Potrzebny mi ojciec…, a nie eunuch. Chyba jestem w ciąży od 20 dni brak okresu.

    – Mama, tato: Jakiej ciąży, kiedy… Przecież brałaś tabletki,

    – Ja: Jak mówiła doktorka „gdy zacznie współżyć…”, no i mi się polepszyło, to i odstawiłam pigułki.

    – Mama: Z kim… do cholery to się nie dzieje naprawdę,

    – Ja: Tak, tylko z jednym mężczyzną, mężem współżyłam,

    Wizyta u ginekologa potwierdziła ciążę. W tym czasie sprawy naszej rodziny zostały wyjaśnione i podjęte zostały życiowe decyzje. Zapewnienia przyszłości nowemu członkowi rodziny i uświadomienie brata. Co najgorsze jak ten „owoc grzechu” ukryć przed społecznością. A gdy dorośnie na czas wyjawić grzechy rodzinne, bo mieliśmy tu przykład powikłań; z przyczyn zatajenia. Życie lubi się powtarzać i ukrycie NIEprawdy; może się zemścić podwójnie.

     

    Koniec, chyba, że życie da nowa pożywkę ;P

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta

    Pierwsza jakoby część występuje pod tytułem Komplikacje dojrzewania cz.1 –Przyłapani lub Zawiłość uczuć cz.2 –Przyłapani, komplikacje dojrzewania. Druga część pt. Komplikacje cz.2 –Przeleciałem córkę. Trzecia Komplikacje cz.3 –Tatuś myślał, że śpię. Komplikacje cz.4 –Tatuś wydupczył mnie. Komplikacje cz.5 –Zemsta na tatusiu -wstęp. cz.6 – Zemsta na tatusiu -dokonanie.Autor / nik fAntasta

  • Maturzystka – 21

    Część 21.

    Byłam punktualna. Drzwi otworzyła Wandzia. Znowu coś żuła, a Ewa rozmawiała z kimś przez telefon:  

    – I jak? Już pracujecie? No, wszystko według waszego planu. Ma być gotowa, kiedy przyjedziemy! O, nasza koleżanka właśnie przyszła. Będziemy za jakieś trzy kwadranse. (…). Tylko jedną?! I dopiero teraz mi mówisz?! – aż podskoczyła w fotelu. – To trzeba było wcześniej załatwić! Dobra, dobra. Coś kupię. Ale reszty nie zapomniałyście? Tyle dobrego… Spoko, jeszcze będzie jasno. A co ciebie obchodzi temperatura?! Nara. – rozłączyła się i spojrzała na ścianę.

    – Jakieś problemy? – Ilona patrzyła zaniepokojona.

    – Nie, ale musimy skręcić do monopolowego.

    – E, to faktycznie żaden problem – uspokojona Ilona machnęła ręką.

    Ewa potakująco kiwnęła głową i wybrała kolejny numer.

    – Mamo, mogę wziąć trzy stówy z sejfu? (…) No, na paliwo, bo już mam rezerwę na wyczerpaniu i chciałam jeszcze coś kupić, bo jadę z koleżankami za miasto. (…) Nie, coś do jedzenia, colę, kiełbasę na ognisko. (…) Parę kilo, bo dla wszystkich. Taki mini-piknik chcemy urządzić… Kąpać się nie będę! Obiecuję! (…) Oj, mamo, pamiętam… (…) Tylko z mojej klasy i z „B”. Chcesz z którąś porozmawiać? (…) To nie (…) Nieee…, najpóźniej o dwudziestej. A o której wy wrócicie? (…) To dziękuję za kasę! Buziaki! Dla taty też.

    – Po co pytałaś? Wzięłabyś parę setek i nie byliby w stanie tego zauważyć – Ilona była zaskoczona.

    – A, bo co najmniej od tygodnia jest zamontowany jakiś elektroniczny czujnik, rejestrujący otwarcia sejfu – Ewa wzruszyła ramionami. – Czujnik jest podłączony do komputera ojca, więc w zeszłym tygodniu zapytał mnie, czy otwierałam sejf? To co miałam powiedzieć? Na wszelki wypadek przyznałam się.

    – O, szkoda – Ilona wydaje się zmartwiona.

    – E, nie. Dlaczego? I tak ma info o terminach otwierania sejfu.

    – Nie, nie. Szkoda, że zamontował ten czujnik.

    – Acha. A, co tam! Powiedziałam, że wzięłam trzy stówy na paliwo. Wzięłam pięć, ale ojciec i tak nie liczy tych banknotów – kolejne wzruszenie ramion. – Sam wszędzie płaci kartą, a część wydatków wlicza w koszt funkcjonowania firmy. A to jest taka stała rezerwa, gdyby coś, nagle, gdzieś, komuś… W każdym razie w nagrodę dostałam kasę – dwa razy unosi brwi, podkreślając zabawną mimiką swój sukces finansowy.

    Ilona słuchała uważnie.

    – Mama nie powie ojcu, że dała mi kasę, więc mam trochę pieniędzy. Taka babska solidarność. Poproszę ojca, też dostanę. Matce się nie pochwali. Zresztą, szybciej zapomni – uśmiechnęła się zadowolona z siebie. – Niech nadal myśli, że tylko on wydziela mi kieszonkowe. Stówa na dwa dni. Szału nie ma, ale mama mnie wspomoże. A mama już nie ma limitów, więc i ja…

    – Fajnie masz – głośno wzdycha Ilona. Nie potrafi ukryć zazdrości. Chyba nikt by nie potrafił. Doskonale rozumiem ją.

    – Wiesz, ojciec kiedyś próbował rozliczać matkę z wydatków na życie, zarzucając jej, że wydaje zbyt dużo – z politowaniem pokręciła głową. – Wtedy zaczęła mu pokazywać codzienne rozliczenia. Rozumiesz? Jeszcze nie wiedział, w co wdepnął! I zaczęło się: paragon za wędliny, paragon za warzywa, owoce, chleb żytni, chleb pszenny, tosty, bułki, jogurty. Tu za pastę do butów, nowe szczoteczki do zębów. O, kochanie, tutaj twoje cygara! – zaśmiała się. – To zabolało ojca, łoł! – Ewa klasnęła w dłonie. – Tygodniki i jakaś książka! A tutaj paragon za proszek do prania i płyn do mycia naczyń… I tak codziennie wieczorem trzymała go przy stole. Ojciec odpuścił już pod koniec pierwszego tygodnia. Taki cienias! – głośno rechotała, rozbawiona porażką ojca.

    Ilona w milczeniu kiwa głową, słuchając wywodu koleżanki. Dla niej rodzina Ewy to zupełnie inny, nowy świat. Nigdy nie miała do niego dostępu. Jej rodzice zarabiają przeciętnie. Ona sama dorabia do swojego kieszonkowego. My też słuchałyśmy z zainteresowaniem. Dla nas to też były opowieści z innej rzeczywistości.

    – Nooo, i jak się skończyło? – Ilona wyrwała się z zadumy.

    – Ojciec stwierdził, że mama świetnie gotuje i dba o dom, więc doszedł do wniosku, że te drobne wydatki przerastają go i wierzy mamie na słowo. Tysiąc albo dwa więcej lub mniej miesięcznie… Kto by to liczył? Żonie nie będzie wierzył, to komu? – klasnęła rozbawiona w dłonie. – Jeszcze z rozpędu matka zaproponowała, że pójdzie do pracy, skoro to taki problem z kosztami prowadzenia domu. Wtedy dostała również więcej pieniędzy na swoje wydatki, żeby tylko nie szukała pracy! – mrugnięcie okiem. – Mnie wtedy też coś skapnęło.

    Ilona słuchała, czasami kiwając głową i też uśmiechała się. Z niedowierzaniem.

    – Matka w życiu nie poszłaby do pracy, ale wie, jakich argumentów używać, żeby postawić na swoim – Ewa porozumiewawczo dwukrotnie uniosła brwi, uśmiechając się.

    Ilona już zrozumiała, że jej doświadczona koleżanka doskonale wiedziała, jak rozmawiać z ojcem. O pieniądzach.

    Coś już wiedziałam o ich zamożności. Jakiś czas temu kupili mieszkanie w Sopocie i czasami jeździli tam latem na weekend, jeżeli była ładna pogoda. Kto bogatemu zabroni? Ewa twierdziła, że tam będzie organizować swoje imprezy, jak skończy liceum.

    – Ona planuje imprezy na Wybrzeżu, a ojciec siedzi w firmie nawet w niedziele – pokręciłam głową. – Dzięki temu dziewczyna może szaleć…

    *

    Jedziemy czterema autami. Dwa dołączyły do nas już przy wyjeździe z Warszawy. Po drodze Ewa zatrzymuje się pod monopolowym i po dłuższej chwili wychodzi z dwiema pełnymi reklamówkami. Wkłada do bagażnika. Konwój rusza. Po jakimś czasie dojeżdżamy do lasu. Jedziemy wzdłuż i nagle zwalniamy, skręcamy. Parkowanie. Wysiadamy i ruszamy dalej. W zasadzie nikt nie zwraca na mnie uwagi, dziewczyny rozmawiają o niczym. Kilka osób ma plecaczki. Niektóre osoby widzę po raz pierwszy. Po kilkunastu minutach, może później, docieramy do jakiejś polanki. Wszyscy zwalniają.

    – Czyli to jest ich miejsce zabaw – domyślam się.

    Dwie przyboczne „Szefowej” stoją z Jessicą. Ona sama zachowuje się jakoś tak… Jest bardziej wesoła. W ogóle robi się nieco weselej i głośniej. Ktoś na torbie kładzie telefon, podłącza głośnik i po chwili sączy się muzyka. Pojawiają się dwie butelki. Krążą między wszystkimi. Też piję. Wino. Być może kierowcy nie piją. Nie mam pojęcia. Ale Jessica dostaje do wypicia płyn z innej butelki, podanej przez Ewę. Wódka? „Szefowa” nie pije. Przygląda się, jak Jessica trzy razy pociąga długi łyk. Nikt jej nie ponagla. W międzyczasie swobodnie rozmawiają.

    Ilona z Bogusią odbierają jej butelkę i zaczynają rozbierać dziewczynę! Ktoś podchodzi do telefonu i zaczyna się inny utwór. Mamy tło do obnażania klasowej suczki! Patrzę zaskoczona. Jessica z niepewnym uśmiechem próbuje pląsać, stara się przypodobać koleżankom. Rozbawione dziewczyny ściągają z niej bieliznę.

    *

    – Dzisiaj tylko sobie popatrzysz, kurwo – wyjaśnia mi Paulina. Patrzę na nią zniesmaczona.

    – Skąd taki epitet wobec mnie? – już otwieram usta, żeby zapytać, ale szybko podchodzi Wanda i bez słowa zakłada mi obrożę! Szarpnęłam się i chciałam zaprotestować, ale uderzenie pięścią w nerkę uspokaja mnie. Jęknęłam z bólu, obie mendy zignorowały mnie. Wyprostowałam się, więc Wanda raz jeszcze zakłada i zapina obrożę. Dopina smycz. Paulina przejmuje smycz i ciągnie mnie.

    – Idziemy, kurwo! – pada polecenie poparte szarpnięciem smyczy. Jest zniecierpliwiona.

    A ja zaczynam się niepokoić. Na wszelki wypadek milczę. Nie wiem, jakie niespodzianki jeszcze mi przygotowały. Chociaż zdaję sobie sprawę, że nie jestem clou tego spotkania. Na szczęście.

    Podchodzimy. Jessica stoi w samych botkach na szpilkach. No, ma jeszcze obrożę i smycz. Jedyna naga w lesie wśród ubranych znajomych. Nieśmiało uśmiecha się, ugiętą w kolanie nogą próbuje zasłaniać łono. Dłoń krąży przy piersiach, ale Monika trzepnęła w dłoń, a ta już grzecznie opadła. Jessica nadal uśmiechała się nieśmiało. Chyba jednak krępuje się. Stoi jak towar na wystawie. Chłopacy spoglądają na nią z zainteresowaniem. Chcą podejść, ale Ewa jest szybsza:  

    – Ej, chodźcie tutaj! – machnęła na nich ręką.

    Podeszli do niej, jeden trzymał butelkę z alkoholem. I tak nadal spoglądali tylko na Jessicę.

    – Co jest? Nie potraficie przez chwilę słuchać?

    Z ociąganiem odwrócili wzrok w jej stronę. Butelka krążyła między nimi.

    – To jest dziewczyna, którą chcę żebyście dzisiaj poznali – macha obszernie ręką i wskazuje na mnie. – Grażynko, podejdź do nas!

    – Kurde, słodka jak nigdy! – podejrzewam jakieś świństwo.

    Paulina szarpie smyczą i podprowadza mnie do grupy. Głupio czuję się w takiej sytuacji. Zażenowana, skrępowana. I jeszcze na smyczy! Innym wcale to nie przeszkadza.

    – O, widzę, że już tresowana – z zadowoleniem mówi brunet. Wyraźnie preferuje wyszkolone dziewczyny.

    – Owszem, ale proces szkolenia dziewczyny nadal trwa – kiwa głową Ewa. Uśmiech zniknął.

    – I nigdy nie zakończy się sukcesem – dopowiadam w myślach.

    – Możemy z niej skorzystać? – kolejny jest konkretny i robi krok w moim kierunku pewny zgody.

    – Ja ci, kurwa, dam skorzystać! – zaciskam zęby i zapamiętuję twarz gnoja. – Mnie powinieneś też zapytać, ty męskie ścierwo! – wewnątrz gotuję się. Na zewnątrz tylko niepewny uśmiech i wzrok utkwiony gdzieś obok grupy.

    – Dzisiaj są inne atrakcje, ale możecie obejrzeć towar – uśmiech przyzwolenia wraca na twarz „Szefowej”.

    – Chętnie! Jasne!

    *

    Rusza do mnie trójka, czwarty pilnuje butelki. Od wszystkich zalatuje alkoholem, ale są trzeźwi. Paulina z uśmiechem nieco wycofuje się, nie puszczając smyczy. Też chcę cofnąć się, jednak są szybsi. Przestraszona próbuję zasłonić się, ale łapią mnie za ramiona. Stoję z ramionami wyciągniętymi w bok, a trzeci z nich, ten brunet, rozpina mi bluzkę.

    – Chłopaki! – głos mi drży. – Co jest?!

    – Zamknij się!

    Dotarło do mnie, że jestem tylko ciałem do użytku. Kolejne guziki są odpinane. Próbuję szarpnąć rękoma, przestraszona spoglądam na Ewę, ale ona z rozbawieniem przygląda się tej scence. Jeden z tych, którzy trzymają mi ręce, rozpina stanik. Drugi sięgnął pod spódniczkę i szarpie majtki. Próbuję przesunąć się, ale jest szybszy. Kolejne szarpnięcie i majtki wystają spod spódniczki.

    – O, jakie fajne!

    – Pod nimi jest jeszcze ciekawiej! Mignęła mi jakaś fryzurka!

    Rozpięty stanik ląduje za głową, jedna ręka chwyta jedną pierś, a kolejna drugą – dwóch chłopaków zachłannie sprawdza ich jakość.

    – Kurde! Ale dupa!

    – Ewa, chyba możemy?!

    – E, tak będzie łatwiej… – sapie ten brunecik i rozpina mi spódniczkę.

    – Co ty robisz?! Odwal się! – wypinam tyłek do tyłu, ale to nic nie daje. Jedno szarpnięcie i spódniczka zsuwa się do kostek. Brunecik cofa się krok, przechyla głowę i z uwagą przygląda się swojemu dziełu.

    – Chłopaki, puśćcie te cycki! – macha energicznie dłonią, podkreślając swoją irytację ich zachłannością.

    *

    Obydwaj puszczają moje piersi i z obleśnymi uśmiechami niecierpliwie czekają aż kolega skończy oględziny. Ten zbliża się z uśmiechem właściciela. I ściśle przywiera do mnie.  

    – Och, dziewczyno – stęka namiętnie. Bawi go mój opór i niechęć.

    Czuję, jak natarczywie ociera się. Odchylam głowę.

    – Ale masz ciałko! Szkoda, żeby tak samo się marnowało… Może ogrzeję ciebie? – dłońmi ściska moje gołe pośladki. Kroczem, w którym wyczuwam twardy członek, ociera się o mnie.

    – Zostaw mnie, proszę – szepcę i odwracam głowę. Jest obrzydliwy.

    – Czujesz? – wypina biodra i dociska penisa do mojego ciała. – Już mam ochotę na ciebie. Lepszego komplementu nie poczujesz…

    – Daj mi spokój… – staram się odsunąć od niego.

    – Skoro tak chcesz… – nagle cofa się. – Koledzy, niech nasza nowa zdobycz przewietrzy się!

    Nie rozumiem, o co mu chodzi. Patrzę na niego podejrzliwie.

    I nagle obydwaj wykręcają mi ręce, zdzierają ze mnie bluzkę i stanik.

    – Brawo, prezentacja dla wszystkich! – brunecik klaszcze i czeka na aplauz. Kilka dziewczyn, w tym Ewa, dołącza się. Jessica śmieje się i też klaszcze. Czwarty chłopak, blondynek, już pozbył się butelki i gwiżdże na palcach.

    Stoję naga z majtkami i spódniczką w kostkach. Jeżeli ruszę się, to upadnę. Rozbawiony tłumek jeszcze wiwatuje. Blondynek podchodzi do mnie i bez uprzedzenia przykrywa dłonią moje krocze!

    – Ech, już jest wilgotna! – z uśmiechem odwraca głowę do bruneta.

    – Spadaj! – prawie płaczę.

    Blondynek przywiera do mnie, chwyta za pośladek i za głowę. Kąsa płatek ucha: 

    – Zerżnąć ciebie na stojąco czy wolisz leżeć na ziemi? – szepcze mi do ucha. – Lubisz być brudna, unurzana w błocie, oblepiona igliwiem z kutasem w cipie? – łapie pierś. Jest bardzo podniecony.

    Jego koledzy przyglądają się i śmieją z moich reakcji. Ewa również jest rozbawiona.

    – Chcesz tarzać się nago na ziemi, kiedy będziemy ciebie rżnąć? – liże moje ucho. – A może przywiązać ciebie do drzewa i zrobić „sztafetę”? Tylko powiedz, dokąd się potem zlać?

    Nie mogę uwolnić się od niego. Szarpię się, rzucam głową na boki, ale on nadal trzyma mnie i wypluwa mi do ucha kolejne propozycje. Wpycha palce do pochwy i wzmacnia chwyt. Potem wpija się w szyję i robi „malinkę”.

    – Noo, zaznaczyłem ciebie! – oddycha głęboko, pociera łechtaczkę i wreszcie odsuwa się ode mnie. Patrzy na mnie z dumą. Jakbym była jego własnością.

    Rozbawiona Paulina tylko potrząsa głową, ale smyczy nie puszcza.

    *

    – Chłopaki, poznaliście mój nowy nabytek, a teraz zapraszam do Jessiki! – Ewa z rozbawieniem przyglądała się rozbieraniu i obmacywaniu mnie. Teraz gestem zachęca ich do zmiany miejsca. Wracają bliżej ogniska. Nawet nie obejrzeli się.

    Brunecik już ściska Jessicę. Jedna ręka na karku, druga na pośladku. Biodrami wykonuje ruchu, jakby już kopulował. Dziewczyny głośno śmieją się, Jessica również. Nawet podnosi jedną nogę i obejmuje nią chłopaka. Rozlega się ogólne i głośne „Oooo!”. Koleżanki chichoczą i biją brawo. Obmacywana wydaje się zadowolona z takiego zainteresowania.

    Brunecik całuje się z Jessicą i niecierpliwym gestem bierze smycz z ręki Moniki.

    – Śpieszy mu się do ruchania – chichocze Paulina.

    Potem Janusz kieruje się w las. Ciągnięta na smyczy Jessica ledwie za nim nadąża w tych botkach na szpileczkach. Za chwilę zatrzymuje się i mówi coś do dziewczyny. Uśmiech na jej twarzy jest już trochę sztuczny. Niby nadal uśmiecha się, ale nie jest zadowolona z tego, co słyszy. Kiwa głową i klęka. Opiera dłonie o podłoże. Szarpnięcie smyczą i podrywa kolana. Kolejne szarpnięcie i na czworakach podąża za chłopakiem. Przyśpiesza. Teraz on idzie za nią. Kiedy Jessi nieco zwalnia, kopie ją w pośladek. Dziewczyna stara się iść szybciej. Zatrzymują się tuż za zakrętem. Drzewa skutecznie ich zasłaniają.

    – Janusz porucha pierwszy – blondynek kwituje zniknięcie pary.

    – Artur, a ty żałujesz, że musisz czekać? – kolega pyta blondynka.

    – Nieee, moglibyśmy we dwóch, ale jest tyle pięknych dziewczyn tutaj – rozgląda się z uśmiechem. – O! – wskazuje butelką piwa na mnie. – Tę możemy wziąć we trzech! Co? Chłopaki! To jest pomysł! – rozbłysły mu oczy.

    Prawie płaczę przestraszona ich pomysłem. W ogóle mi się nie podobają koledzy Ewy. Na pewno nie są z naszego liceum. Są starsi.

    – Artur to taki oblech, że chce mi się rzygać na wspomnienie jego „zalotów” – wzdrygam się, kiedy o tym myślę.

    *

    Zza zakrętu dobiega nas krzyk. Głos dziewczyny. Nie był to krzyk rozkoszy. Patrzymy po sobie.

    – Eee, spokojnie. Janusz nie jest brutalny – uspokaja Ewa. – Widocznie zasłużyła sobie.

    Grupa trzyma nad ogniskiem kije z kiełbaskami, kiedy z papierosem w ręku wraca zmęczony i zasapany, ale zadowolony Janusz.

    – Gdzie ona? – pyta Artur.  

    – Tam, za zakrętem – Janusz ruchem głowy wskazuje kierunek. – Spokojnie, nikomu nie ucieknie.

    – A co to był za wrzask? – Ewa jednak niepokoi się o naszą koleżankę.

    – Nic takiego, naprawdę – chłopak marszczy czoło i znacząco macha papierosem. – Musiałem oznaczyć sukę, żeby pamiętała do kogo należy. Teraz będzie bardziej posłuszna – z uśmiechem zaciąga się. – Ale świetnie połyka. O! Ewa, nie mógłbym jej wypożyczyć na swoją zabawę?  

    Artur właśnie znika za zakrętem.

    – Wszystko jest do ustalenia – odpowiada Ewa, kiwając głową. – Tylko ją?

    – To zależy, ile dziewczyn miałoby ochotę zabawić się. Ta jest nowa – wskazuje na mnie ręką – więc też chętnie przygarnę, ale zapraszam wszystkie! – uśmiech od ucha do ucha i szeroko rozłożone ramiona: – Zawsze jest sporo mężczyzn i zawsze brakuje dziewczyn.

    – No, Ewka, chodź ze mną – jeden z chłopaków, szatyn, obejmuje Ewę ręką.

    – Zaraz, zaraz! – oponuje i patrzy pytająco na Janusza.

    – Spoko! – brunet macha im ręką. – Jak się zregeneruję, to będę bisował albo zdążę dołączyć do was! Leć, Bogdan!

    Chłopak zabiera Ewę i znikają w lesie, ale idą w przeciwnym kierunku niż Jessica.

    Paulina sięga po gałązkę i szarpie smycz:

    – Chodź, sunia, przejdziemy się.

    Idziemy w milczeniu. Paula to nie jest towarzystwo dla mnie. Mijamy zakręt, rzucam wzrokiem w prawo, bo słyszę jęki.

    – Łoł! – ledwo powstrzymałam okrzyk zdziwienia.

    Artur stoi z opuszczonymi spodniami za klęczącą Jessicą i intensywnie rżnie ją. Naga dziewczyna jęczy i miota się pod wpływem uderzeń biodrami. Penis musi głęboko i brutalnie wnikać, bo jej twarz wykrzywia grymas. Kątem oka widzę, że i Paula patrzy na nich. Artur nie widzi nas. Intensywnie rucha dziewczynę i co jakiś czas solidnie klepie ją po pupie. Jessica sporo już przeszła. Jest spocona, włosy kleją się do jej twarzy, ale sutki sterczą. I uśmiecha się!  

    – Czyli jednak lubi taki seks…

    Próbuje uciec z penisa, przesuwa się na klęczkach do przodu, ale chłopak szarpie za pośladki i z rozmachem wali dłonią w jeden z nich. Głośny krzyk kochanki przepełniony jest bólem. Chłopak gwałtownie ciągnie za smycz i ustawia dziewczynę. Przeciągle stęka i wyciąga z niej członek. Dziewczyna błyskawicznie klęka przodem do niego. Penis znika w jej szeroko otwartych ustach. Chłopakiem wstrząsa dreszcz, a my słyszymy jego przeciągły jęk rozkoszy. Po wytrysku jeszcze tkwi w ustach Jessiki i czeka aż wyliże go.

    – Ciągnij, ciągnij! – trzyma ją za włosy i szarpie obrożę, kiedy pieszczoty penisa są zbyt słabe. Wtedy wnika aż po nasadę. Dziewczyna aż dławi się, ale jemu nie przeszkadza, kiedy charczy i protestuje. Stanowczo trzyma penisa głęboko w jej ustach.

    – No, idziemy dalej! – Paula szarpie smycz i bez słowa ruszamy dalej.

    *

    Nie pytam dokąd idziemy, bo jeszcze oberwę do Pauli. Orientuję się, że idziemy sporym łukiem wracając do polany. Ale to jeszcze kawał drogi. I trafiamy na Ewę! – chciała mi ich pokazać? – zastanawiam się.

    Ewa stoi w rozkroku oparta o drzewo. Głowa odchylona, oczy przymknięte, z pogodnym uśmiechem lekko pomrukuje i mierzwi włosy szatyna. Jest bardzo podniecona. Czerpie przyjemność z pieszczot chłopaka, który odciągał ją od ogniska. Chłopak żywiołowo bawi się dużymi piersiami, jego głowa znika między nimi. Ewa jest półnaga. Bluzka i stanik leżą na krzakach. Obok stoi Janusz i przygląda się parze.

    – Jednak pozazdrościł im – podsumowuję w myślach ten obrazek.  

    Teraz podchodzi, chwyta jedną pierś i zaczyna całować się z Ewą. Szatyn, nie puszczając piersi, staje za nią i podciąga spódniczkę. Dziewczyna uśmiecha się. Janusz całuje ją po szyi, a drugi kochanek kąsa po ramieniu i karku. Otwarte usta, odchylona głowa i dłoń na kroczu Bogdana. Ewa jest w swoim żywiole. Druga ręka zachłannie łapie wypukłość w spodniach Janusza. Szatyn rozpina rozporek, puszcza pierś i drugą dłonią ściąga Ewie majtki. Dziewczyna kwituje ten gest lekkim śmiechem. Właściwie prowokuje go.

    – Och! – głośno stęka Ewa.

    Bogdan, bez ostrzeżenia, właśnie wszedł w nią! Trzyma ją za biodro i silnie uderza biodrami. Lekko pochylona Ewa uśmiecha się. Janusz rozpina rozporek, trzymając Ewę za włosy, ściąga ją do krocza i wpycha penisa w usta. Pomruki dziewczyny przechodzą w jęki. Czasami dławi się, ale nie oponuje. Obsługuje obydwu. Jej piersi kołyszą się w rytm uderzeń penisa. Na znak szatyna przerywają spółkowanie i odwracają naszą „Szefową”.

    – Niesamowite! Nami rządzi, ustawia nas, szantażuje, a tutaj kręcą nią jak szmacianą lalką. I jest posłuszna! – cieszę się w duchu.

    Janusz znacznie spokojniej niż kolega rżnie dziewczynę. Za to Bogdan pcha penisa w jej usta aż po nasadę. Ona dławi się, ale chłopak jest nieustępliwy.

    – Liż go porządnie! – żąda i dalej uciska biodrami.

    Ewa próbuje coś powiedzieć, ale on naciska. W końcu daje za wygraną, otwiera szerzej usta i penis wnika głębiej. Chłopak porusza się, jakby znowu był w jej cipce. „Szefowa” charczy, ślina wycieka z jej ust, chłopak brzuchem uderza w jej twarz. Każde cofnięcie bioder to kolejna porcja śluzu i śliny kapiąca na podłoże. Z przyjemnością przyglądam się tej scenie.

    – Może takie traktowanie chociaż trochę pobudzi jej empatię? – mam cichą nadzieję.

    Szatyn znowu daje znak i obydwaj ponownie odwracają dziewczynę. Drobi w miejscu, żeby zmieścić się między nimi i dopasować do nich. Teraz wygląda jak anonimowa dziewczyna, której używają dwaj napaleni faceci. Scena jak z marnego pornosa! Ale w duchu cieszę się z takiego jej traktowania.

    – Oby jak najdłużej! – kibicuję chłopakom.

    *

    – Też masz ochotę? – słyszę głos Pauli, a jej palce od tyłu wnikają do mojej pochwy!

    – Nie mam! Co ty robisz?! – próbuję bronić się, szarpiąc tułowiem.

    – Może coś ci się nie podoba? – głos Pauli jest zadziorny, ale dyszy kiedy posuwa mnie palcami. Szarpie za smycz, kiedy staram się odsunąć. Skraca jej długość i głębiej wbija palce. Robi to z coraz większym impetem. Jest znacznie silniejsza ode mnie. Mnie to nie sprawia przyjemności, ale ona podnieca się taką zabawą.

    – Nie! Nie podoba się! – protestuję.

    – Gówno mnie to obchodzi – kwituje zasapana. Zmniejsza tempo, ale wpycha we mnie cztery palce. Smycz ciągnie w dół. – Właź między nogi i wyliż mnie! – rozkazuje. Pcha mnie palcami wepchniętymi do pochwy.

    Na stopach ma buty sportowe, więc jej jest łatwiej poruszać się w takich warunkach. W końcu, widząc marny skutek swojego rozkazu, łapie mnie za włosy i ciągnie w dół. Twarz przyciska mi do krocza. Kiedy mam nadzieję, że na tym skończy się przemoc, bo wyciąga palce z pochwy, ona łapie mnie drugą ręka za włosy. Tkwię nieruchomo. Nie wiem, o co jej chodzi. Wypuszcza nieco smyczy i przestępuje nad nią lewą nogą.

    – O cholera! – przestraszyłam się.

    Paula podnosi lewą rękę, w której tkwi smycz i zakłada ją na ramię. Nieco opuszcza rękę ciągnąc smycz, a moja twarz wbija się w jej krocze. Dziewczyna chichocze zadowolona. Znowu sięga prawą dłonią do mojej pochwy. Znowu wbija cztery palce. Znowu szarpie mnie.

    – Odsuń majtki i liż mi dziurki! Obie!

    Nie mam wyboru. Odsuwam majteczki, wysuwam sztywny język i dotykam jej cipki. Jest wilgotna. Pachnie południowymi owocami.

    – Tyle dobrego, że dziewczyna dba o higienę – myślę, żeby jakoś dodać sobie otuchy.

    Nagle smycz napręża się i mój języczek wnika do jej pochwy.

    – Ruszaj się, dziewczyno! – ponagla mnie podniecona menda.  

    Czuję ciepło szparki. Tak chciałabym wbić zęby w jej ciało i wyrwać kawał mięsa! Z drżeniem całego ciała zaciskam dłonie w pięści i tłumię chęć ugryzienia kawałka jej sromu. Wiem, że w odwecie z mojej twarzy zrobiłaby miazgę. Nie mam więc wyjścia, poruszam językiem. Przyzwyczajam się do jej wilgoci, zapachu i rytmicznie ruszam językiem na boki, potem góra-dół. Paula stęka, charczy. Coraz bardziej podniecona ciągnie smycz i wbija palce w pochwę. Ubija mnie nimi. Rytm uderzeń wzmaga się. Jej wilgoć spływa na mój język, wargi, brodę.

    *

    Nagle przerywa brutalne pieszczoty.

    – Koniec? – cieszę się. – Chciałabym!

    Paula szarpnięciami smyczy zmusza mnie, żebym usiadła, więc siadam gołą pupą na ziemi. Znowu przeciska moją twarz do swojego krocz, ale przesuwa ją dalej.

    – Liż drugą dziurkę! Dokładnie i głęboko! – prawie charczy. Jest bardzo podniecona. Zaraz dojdzie.

    Odsuwam majtki i liżę skórę wokół odbytu. Wodzę językiem raz w jedną, raz w drugą stronę. Zmieniam siłę nacisku języka. Dziewczyna jęczy i szarpie smycz. Domyślam się, że mam wetknąć język do odbytu, ale ja nie mam na to ochoty!

    – Nie będę lizać jej gówna! – protestuję w ciszy i wodzę językiem między pośladkami.

    – Spierdalajcie stąd! – nagle słyszę polecenie zirytowanego Janusza.

    Patrzę w ich stronę. Ewa na klęczkach właśnie przyjmuje wytrysk Bogdana na twarz. Trzyma jego penisa i znowu obciąga…

    – Chłopak traktuje ją jak zbiornik – mściwie cieszę się.

    „Szefowa” w ogóle nie zwraca na nas uwagi. W drugim ręku trzyma penisa Janusza. Chłopak opiera się ręką o drzewo i czeka aż Ewa zacznie jemu obciągać, a drugą macha w naszym kierunku, jakby odganiał muchy. Bogdan szarpie jej głowę, intensyfikując pieszczoty. Ona potulnie poddaje się jego brutalnym zabiegom.

    Mój opór okazał się skuteczny. Szarpnięciem smyczy Paula podnosi mnie i w milczeniu idziemy dalej. Ja wciąż naga. Podniecona i sapiąca Paula, poprawiając majtki.

    – Co jeszcze chce mi pokazać? – rozglądam się.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Meska suka

    „Nazbierasz dla mnie trochę spermy? Chcę ją przechować na czarną godzinę…” – zapytała Nikola

     

    „Ale po co Ci ona?” odpowiedział pytaniem Adam

     

    „Nie wnikaj… Może oddam do banku spermy… Przekonasz się”

     

    Nie wnikał. Nie protestował. Zbierał w pojemniczek a ona przechowywała ją w chłodni.

     

    (…)

     

    Tego dnia wróciła do domu w wyjątkowo świetnym humorze. Poczuł w tym okazję. Zaproponował miłą zabawę. Zrobiła niechętną minę ale po chwili namysłu się zgodziła. Poprosiła by się rozebrał do naga i poczekał w ich Pokoju Tresury. Wykonał to posłusznie. Gdy przyszła do niego po kilku minutach klęczał już grzecznie w pozycji łokciowo – kolanowej, na specjalnie przygotowanym stole. Zaczęła zapinać go w klamry, po dwie na przedramiona i po dwie na golenie. Najciekawszym sprzętem były kolce umieszczone po kilka centymetrów przed i za penisem. Teoretycznie mógł się ruszać w przód i w tył ale nabijałby się na te kolce sprawiając sobie niewyobrażalny ból. Musiał więc pilnować by nie uciekać ciałem w przód ani w tył.

     

    Teraz zajęła się jego twarzą a raczej otworem gębowym. Zamocowała w nim tzw otwarty knebel. Jego usta zmuszone teraz były do otwartej szeroko pozycji, z otworem w środku, mogła w nie włożyć co tylko chciała. To jej bardzo odpowiadało.

     

    Wiedział mniej więcej co go czeka. Robili to już nie raz. Założy strapon analny, niewielki… Najpierw będzie go nim posuwać przez chwilę w usta, potem w odbyt, popieści mu penisa aż tryśnie…. I tyle. Widział, że strapon leży gotowy blisko przed jego twarzą. 

     

    „No dobrze Kochany, idę się rozebrać i założyć mój strapon”, powiedziała i wyszła. Nie wzięła straponu. Chciał się odezwać, pokazać jej że zapomniała ale nie za bardzo mógł wydać z siebie słowa. Knebel mu to uniemożliwiał… Jeszcze nie wiedział że powinno go to zaniepokoić…

     

    Wróciła po kilkunastu minutach. Naga. Ale to co zobaczył na jej biodrach sprawiło, że jego oczy mocno się rozszerzyły. To był strapon ale inny, nowy. Duży, czarny, miał jakieś 20 cm długości i był dużo grubszy niż poprzedni.

     

    „Jak tam Kochany, gotowy na analek?”

     

    Chciał zaprotestować ale niewiele mógł zrobić. Zaczął wydawać z siebie dźwięki protestu ale knebel zniekształcał jego słowa

     

    „Co mówisz? Nie zrozumiałam” jej zawadiacki uśmiech mówił wszystko. Zaplanowała to z premedytacją. „Mówisz, że bardzo tego chcesz? Nie ma sprawy Kochanie, już działamy”

     

    Próbował się szarpać ale nic to nie dawało. Był dobrze przywiązany i nie mógł wykonać żadnego ruchu który by go uratował. Stanęła za nim celując wielkie dildo prosto w jego odbyt. Na jego szczęście użyła lubrykantu. Nasmarowała je szybko, paluszkiem przesmarowała trochę jego odbyt po czym powoli ale stanowczo wsunęła się w niego. Poczuł lekki ból. Jęknął ale dobrze wiedział że żaden dźwięk jej nie powstrzyma. Zaczęła go mocno posuwać, coraz szybciej i głębiej. Po kilku ruchach dildo było już całe w jego odbycie. Wykonywała długie posuwiste ruchy. Jęczał z bólu ale po kilku minutach zaczęło mu to sprawiać przyjemność. Już się ucieszył i jego jęk się zmienił…

     

    Niestety ona to usłyszała. Niespodziewanie wyszła z niego. Poczuł nadzieję ale nie trwała ona długo. 

     

    „Spodobało się co? Ciekawe czy to Ci się spodoba…”

     

    Wyjęła spod stołu sporą sześcienną skrzynkę. Przymocowane do niej było duże czarne dildo, równie wielkie jak to, które przed chwilą penetrowało jego odbyt. Dobrze wiedział co to jest. To maszyna do automatycznego posuwania, wystarczyło ją odpowiednio ustawić, nacisnąć przycisk w pilocie i sama zaczynała wykonywać posuwiste ruchy.

     

    Umieściła ją tuż za jego odbytem. Wiedział co to oznacza. Sama przeszła do przodu. Stanęła przed nim i bezczelnie wsunęła mu dildo na straponie głęboko do gardła. Jednocześnie wcisnęła guzik pilota i w jego odbyt wsunął się wielki sztuczny członek. Chciał jęczeć ale posuwała jego usta na tyle skutecznie że wydobywały się z nich jedynie stłumione dźwięki.

     

    „Podoba się suczce?”

     

    Tak, czuł się jak prawdziwa suka. Nigdy nie miał w ustach czegoś tak długiego i grubego. Jego odbyt czuł to samo. Zwiększała tempo w jego ustach coraz bardziej. Jednocześnie na pilocie także zwiększała obroty maszyny. Ruchany ostro na dwa baty czuł się bezsilny ale jednocześnie rosło powoli jego podniecenie. Czekała aż jego stłumione jęki nabiorą mocy. Patrzyła mu w oczy i dobrze wiedziała że zbliża się jego rozkosz. Widziała że już w zasadzie przeżywa orgazm. Ale nie może wytrysnąć dopóki nie dotknie jego penisa. Postanowiła pomęczyć go tak przez kilka minut. 

     

    Po 8 minutach jego oczy zaczęły wyrażać tak wielkie błaganie, że zlitowała się. Postanowiła to zakończyć. Sięgnęła dłonią do jego penisa. Ściągnęła z niego skórkę do granic możliwości lecz bynajmniej nie zamierzała go trzepać. Zamiast tego zaczęła paluszkiem pieścić jego najdelikatniejsze miejsce. Wiedziała że ma bardzo mało czasu więc wcisnęła na pilocie maksymalne obroty a jej biodra zaczęły ruchać usta z maksymalną mocą. 

     

    Trysnął z ogromną siłą ale to nie był koniec niespodzianek. Nie wiedział że dwa czarne dildosy mają jeszcze jedną ukrytą funkcję. Wcisnęła guzik na straponie i jednocześnie guzik na pilocie. Docisnęła strapon w jego gardle…. I poczuł wytrysk wprost do gardła. Bezwiednie połknął sporą część jednak ciśnienie było tak duże, że pociekło mu nosem. Równocześnie poczuł równie silny wytrysk w odbycie. Z zaskoczeniem stwierdził, że sperma ma zbyt naturalny smak. Teraz już wiedział po co ją zbierał….

     

    Z oczu poleciały mu łzy… Utrzymała tempo jeszcze przez chwilę…. Po czym wysunęła się z jego ust i wyłączyła maszynę. Zdjęła knebel. Czekała na jakieś słowa ale z jego ust i nosa ciekła sperma a z oczu nadal łzy. Chwyciła go mocno za brodę i zmusiła by spojrzał jej w oczy

     

    „Podziękuj Suko!”

     

    Wymamrotał coś niewyraźnie

     

    „Słucham? Niedosłyszałam”

     

    „Dziękuję Treserko”

     

    Jej uśmiech był pełen satysfakcji….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wolny Nagi
  • To ja, Ania. – cz. 01,02

    Cz. 01 – Prolog.

    Mam na imię Ania. Jestem trzydziestoletnią, szczupłą, niewysoką (163cm) brunetką. Mam jak na mój wzrost, całkiem pokaźny i kształtny biust. Chciałabym opowiedzieć wam moją historię, ale by moje motywacje były jasne, musimy się cofnąć trochę w czasie. Konkretnie 15 lat, do momentu gdy przypadkowo zostałam uświadomiona.

    —–
    W środę po lekcjach zwykle miałam zajęcia dodatkowe i wracałam do domu koło godziny 15:30. Tego dnia jednak zajęcia odwołano, więc już około 12 stałam pod drzwiami mojego mieszkania. Sięgnęłam do plecaka by wyciągnąć klucze, ale kątem oka dostrzegłam że drzwi są otwarte. Myśląc że to mój brat wrócił też wcześniej ze szkoły, postanowiłam go nastraszyć. Bezszelestnie otworzyłam drzwi i na palcach, starając się nie zwrócić na siebie uwagi weszłam do domu.

    Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to dochodzące z salonu dość głośne pojękiwania. Ukryłam się za ścianą oddzielającą salon od przedpokoju, przykucnęłam i bardzo powoli zajrzałam.

    Nie byłam gotowa na to co zobaczyłam:
    Moja mama, ubrana tylko w buty na wysokim obcasie i pończochy kucała przed całkowicie nagim ojcem i trzymając go oburącz za pośladki ssała jego olbrzymiego kutasa.
    Patrzyłam na to oniemiała. Po chwili zmienili pozycję, matka usiadła na stole, rozkładając szeroko nogi. Złapała ojca za kark, a on, jednym wprawnym ruchem wsadził jej fiuta aż po jądra. Matka aż zawyła z rozkoszy. Rżnął ją tak dłuższą chwilę, kompletnie nieświadomy że obserwuję ich każdy ruch. W pewnym momencie poczułam się bardzo dziwnie, mój oddech przyśpieszył, czułam mrowienie w głowie i wilgoć między nogami. Wsunęłam rękę między nogi i zaczęłam delikatnie ugniatać. Po kilku ruchach miałam wrażenie że za chwilę eksploduję, więc przerwałam pierwszą w życiu masturbację i tak dyskretnie jak weszłam, opuściłam mieszkanie.

    W głowie miałam gonitwę myśli i emocji, no ale przecież muszę wrócić. Przez półtorej godziny chodziłam między blokami, próbując uporządkować myśli i dać rodzicom czas by doprowadzili się do ładu. Gdy wróciłam do domu, na wszelki wypadek, od progu krzyknęłam głośno „Cześć”.

    —–
    Od tamtego dnia moje dłonie przy każdej możliwej okazji wędrowały między nogi. Przed spaniem, pod prysznicem i w szkolnej toalecie.
    W zasadzie można powiedzieć, że uzależniłam się od zabaw ze sobą i po jakimś czasie okazało się że potrzebuję silniejszej stymulacji.
    Na szczęście mój starszy brat miał sporą kolekcję świerszczyków, którą uzupełniał na bieżąco, dzięki czemu mogłam się wspomagać wyjątkowo ostrymi obrazkami i opowiadaniami.

    Mniej więcej rok później, zabawy ze sobą przestały dawać taką satysfakcje a pragnienia odbiegały znacząco od tego czego zwykle pragnął młode nastolatki. Nie miałam kompletnie ochoty na chodzenie za rączkę, wstydliwe pocałunki czy patrzenie głęboko w oczy. Moje zaprawione pornografią zmysły oczekiwały ostrego rżnięcia a umysł zatapiał się w wyjątkowo perwersyjnych scenariuszach. Niestety nic nie wskazywało żebym miała niedługo zrealizować moje fantazje. Do czasu…..

    —–
    Moim pierwszym kochankiem został Marek, 2 lata starszy brat Oli, koleżanki z mojej klasy. Po tygodniowej nieobecności w szkole, poszłam do niej by odpisać lekcje, otworzył mi Marek:
    – Hej Aniu, Ola musiała wyjść ze starymi i wróci dopiero za parę godzin. Ale jeśli chcesz to możesz zostać i zacząć przepisywać co tam potrzebujesz.
    – Cześć – odpowiedziałam – dzięki, postaram się Ci nie przeszkadzać – powiedziałam przekraczając próg.
    Marek zamknął za mną drzwi i poprowadził mnie do pokoju Oli i wskazał mi stertę zeszytów które Ola zostawiła na biurku.
    – Gdybyś czegoś potrzebowała, to wołaj – powiedział i zostawił mnie samą.

    30 minut przeglądałam zeszyty Oli, przepisywania było strasznie dużo a ja nie miałam do tego kompletnie chęci. Poszłam do pokoju Marka by powiedzieć, że uciekam i postaram się wpaść jutro. Zastałam go z kutasem w jednej ręce a pornograficzną gazetką w drugiej.
    – O kurwa! – rzucił przestraszony – Nikt cię nie uczył pukać ? – strach zmienił się w gniew.
    – Przepraszam – powiedziałam, ale zamiast wyjść i zamknąć drzwi, stałam i wpatrywałam się w jego fiuta.
    Marek nie do końca rozumiejąc co się dzieje, przykrył pałę gazetą i wysyczał – Spadaj, zostaw mnie!
    Spróbowałam zrobić najbardziej przymilną minę na jaką mnie było stać i spytałam:
    – A może pozwolisz mi zostać ? Jestem strasznie ciekawa jak TO wygląda.

    Spojrzał na mnie z niedowierzaniem – Nabijasz się ze mnie ? – zapytał.
    – Nie! – odpowiedziałam natychmiast – naprawdę chcę go zobaczyć.
    Dobre 10 sekund się zastanawiał, po czym spojrzał na mnie i zaproponował:
    – Coś za coś! Chcesz popatrzeć, to też coś pokaż – powiedział.
    – Ok – odpowiedziałam i ściągnęłam bluzkę przez głowę – Wystarczy ? – zapytałam.
    Marek zmierzył mnie wzrokiem, przez chwilę chyba zastanawiał się ile może zażądać – po czym powiedział – Mało! Ściągnij stanik i spodnie. W majtkach możesz zostać. – W jego głosie słychać było masę wątpliwości ale też i nadzieję.

    Rzuciłam ściągniętą bluzkę na podłogę i sięgnęłam do zapięcia stanika. Rozpięty stanik wylądował obok bluzki odsłaniając moje piersi. A muszę przyznać że już wtedy biust miałam całkiem spory, choć jeszcze nie do końca rozwinięty.
    Marek z wrażenia otworzył usta i przez chwilę sprawiał wrażenie jakby przestał oddychać. Dostrzegłam że gazetka którą przykrywał swoją męskość gwałtownie się uniosła.
    – Widzę że ci się podobają – powiedziałam, łapiąc się po bokach za cycki.
    – Nawet nie wiesz jak bardzo – wysapał ciężko.

    Po przełamaniu pierwszych lodów, dalej poszło już gładko. Ostatecznie siedzieliśmy naprzeciwko siebie tylko w majtkach. W zasadzie to Marek był praktycznie nagi, bo majtki miał zwinięte pod jajami tak bym mogła mu się przyglądać.
    Marek zaczął powoli ruszać skórką śledząc każdy mój ruch. A miał na co patrzeć:
    Prawą ręką delikatnie drażniłam brodawki, a lewą wsadziłam pod majtki i bawiłam się łechtaczką. Celowo rozstawiłam nogi, by Marek miał lepszy podgląd.

    Czułam że za chwilę eksploduję, a Marek wyglądał jakby miał za moment dostać zawału. Poczułam że to jest ten moment na który tak długo czekałam.
    Przestałam się zabawiać ze sobą, złączyłam nogi i wstałam. Podeszłam do niego, zachęcająco kręcąc biodrami. Spojrzałam mu w oczy i zapytałam: – Mogę go dotknąć ? – Oczy Marka zrobiły się jeszcze większe, ale skinął głową wyrażając zgodę.
    Usiadłam na podłodze przed nim i wyciągnęłam rękę po swoją zdobycz. Był wspaniały. Nie do końca wtedy wiedziałam czego oczekuję, ale kontakt z prawdziwym kutasem spełnił wszystkie moje oczekiwania z nawiązką.
    Z tym że ja nie zamierzałam na tym poprzestać.
    Podniosłam się z podłogi, nachyliłam nad Markiem i namiętnie pocałowałam go w usta. Odwzajemnił pocałunek, a jego ręce powędrowały na moje cycki. Bawił się nimi jak dziecko plasteliną a ja wzdychałam za każdym mocniejszym dotknięciem.
    Po paru chwilach odsunęłam się od niego a moje majtki dołączyły do reszty moich ciuchów. Położyłam się na jego łóżku, lekko rozchylając nogi i znów zaczęłam drażnić mój guziczek.
    – Wyliż mnie! – powiedziałam. Nie trzeba było go namawiać. Ściągnął szybko zwinięte bokserki, po czym padł na kolana i wpakował głowę między moje nogi.
    Mimo jego braku umiejętności, po kilku sekundach zaczęłam jęczeć z rozkoszy.
    Pozwoliłam mu lizać przez kilka minut a potem kazałam mu wstać. Przykucnęłam przed nim, przez chwilę przyglądałam się z bliska, analizując w głowie każdy detal sterczącego przed moją twarzą kutasa. Otworzyłam usta i zaczęłam go ssać tak jak moja matka ssała kutasa mojego ojca.
    Po niecałych 20 sekundach, Marek wyprężył się, wydał z siebie coś na kształt okrzyku a następnie zalał moje usta ciepłą spermą. Jego sperma była słodka – miała wręcz posmak owoców, choć nie potrafiłabym powiedzieć jakich.
    Spojrzałam mu z wyrzutem w oczy i ostentacyjnie przełknęłam całość jego ładunku.
    – Przepraszam – wyszeptał. Wydawał się być mocno zawstydzony – Jesteś tak zajebista,że nie wytrzymałem. – dodał.
    Spojrzałam mu w oczy, wstałam nic nie mówiąc a następnie pocałowałam go w usta. W pierwszej chwili próbował instynktownie odskoczyć, ale ostatecznie przezwyciężył opory i pocałował mnie namiętnie.
    Jego prawa ręka powędrowała na moje cycki a lewa bezceremonialnie skierowała się między moje nogi.
    Rozchylił mi wargi, powolutku zaczął wsuwać palec. Zadrżałam i chwyciłam jego kutasa. Po kilku ruchach był ponownie gotowy.
    Popchnęłam go na łóżko i usiadłam na nim. Delikatnie uniosłam się nad jego fiutem, prawą ręką nakierowałam go na wejście a lewą rozchyliłam mocno wargi by ułatwić mu wejście. Zaczęłam powoli odpadać a jego kutas delikatnie i powoli wsuwał się we mnie. Przez sekundę poczułam ukłucie i uświadomiłam sobie że właśnie przestałam być dziewicą.
    Kilka ruchów biodrami i nieopisany dreszcz przeszedł przez całe moje ciało. Opadłam na bok, nie dając Markowi skończyć.
    – Dziękuję – wyszeptałam i posyłałam mu całusa.
    Spojrzał na mnie pytająco, a jego mina zdradzała gonitwę myśli. – Czy to znaczy, no wiesz, że jesteśmy parą ? – udało mu się w końcu wykrztusić.
    Spojrzałam mu w oczy z rozbawieniem i zaprzeczyłam ruchem głowy.
    – Nie,ale to nie znaczy, że nie możemy tego powtarzać – dodałam.

    —–
    Przed kolejnym spotkaniem wyjaśniłam mu, że nie chce żadnego związku, że nigdy nie będziemy parą i że jeśli szuka kogoś kto go będzie kochał – to niech poszuka sobie jakiejś miłej i ułożonej dziewczyny. Ja chcę się bawić!

    ———————————————————————————————————————————————————————–
    Cz. 02 – Poczet.

    Po utracie dziewictwa poczułam się naprawdę wyzwolona. Miałam wrażenie, że właśnie stałam się dorosła i mimo że spotykałam się sporadycznie z Markiem, to przyglądałam się z wielkim zainteresowaniem praktycznie każdemu facetowi którego spotkałam.

    Starałam się nie zawalać szkoły i dzięki temu, kilka tygodni później zostałam wybrana do pocztu sztandarowego. Stanowisko zaszczytne a co najważniejsze, oprócz mnie w poczcie było dwóch najatrakcyjniejszych chłopaków ze szkoły.
    Co prawda obydwaj byli młodsi od Marka, ale zdecydowanie byli lepiej od niego zbudowani. Paweł i Janek byli świetnymi uczniami i obydwaj ćwiczyli sztuki walki.

    —–
    Podczas prób ze sztandarem okazało się, że trochę nie nadążam za chłopakami i brakuje mi wprawy. Pan Damian – nauczyciel WF i opiekun pocztu sztandarowego zasugerował byśmy raz lub dwa razy w tygodniu spotkali się po zajęciach i ćwiczyli. Ustaliliśmy że będziemy spotykać się w domu Pawła w poniedziałki i czwartki. Paweł mieszkał najbliżej szkoły a do tego jego rodzice wracali do domu dopiero po 17. Dzięki temu mogliśmy trenować nawet kilka godzin, nikomu przy tym nie przeszkadzając.

    W poniedziałek czekałam na chłopaków pod szkołą, spóźnili się kwadrans, ale mieli przynajmniej dobre wytłumaczenie: – Wybacz Aniu, w poniedziałki mamy na ostatniej lekcji WF i musieliśmy jeszcze skoczyć pod prysznic.
    I faktycznie obydwaj pachnęli jakby dopiero skończyli kąpiel. Skinęłam głową na znak że rozumiem i uprzedziłam w żartach że w przyszły poniedziałek to ja się spóźnię. Idąc do Pawła, rozmawialiśmy o tym co i jak będziemy trenować. W pewnym momencie Paweł zmienił temat i kompletnie bez żadnego ostrzeżenia uraczył mnie komplementem:
    – Chcielibyśmy żebyś wiedziała że, obydwaj jesteśmy zachwyceni faktem że to właśnie ty dołączyłaś do nas.
    – I mamy nadzieję – dodał Janek – że przez ten rok uda nam się osiągnąć razem coś fantastycznego.

    – Czyli Marek się wygadał. – pomyślałam.
    Posłałam im najładniejszy uśmiech na jaki potrafiłam się zdobyć:
    – Na miejscu musicie mi dokładnie wytłumaczyć co macie na myśli. – dodałam.

    Resztę drogi pokonaliśmy w ciszy. Oni pewnie zastanawiali się jak mi powiedzieć że wiedzą o moim „hobby”, a ja chciałam by chłopaki musieli się trochę wysilić.

    —–
    Na miejscu okazało się że Paweł ma całkiem ciekawy domek. Ogród był otoczony żywopłotem, obok domku znajdował się niewielki basen przy którym stała fińska sauna.

    Gdy tylko zbliżyliśmy się do basenu, Paweł poprosił byśmy chwilę poczekali i wbiegł do domu. Spojrzałam na Janka i spytałam – No to mów. Co miałeś na myśli?
    Janek słysząc pytanie skierował wzrok w ziemię, ale nie trwało to więcej niż ułamek sekundy. Ponownie spojrzał na mnie, a w jego oczach można było wyczytać: „Raz kozie śmierć”.
    – Zastanawialiśmy się z Pawłem – zaczął bardzo powoli – czy opowieść Oli ma coś wspólnego z prawdą – tu zrobił dłuższą pauzę – I jeśli tak, to chcieliśmy Ci powiedzieć, że – znowu bardzo długa pauza – możemy obydwaj zagwarantować że żaden z nas się w tobie nie zakocha i że nie będzie nam tak odpieprzało jak Markowi. – skończył.
    – Co ? – nie potrafiłam ukryć zdziwienia – Co Olka wam na opowiadała ? – spytałam ze złością w głosie, nie spuszczając oczu z Janka.
    – Eee, no ona..powiedziała.. że.. ty… – zaczął Janek jakby się jąkał.
    – No wyduś to z siebie! – krzyknęłam na niego.
    – Że ty uwiodłaś jej brata, i że postawiłaś takie warunki przez które Marek stracił całą chęć do życia. – powiedział w końcu Janek.
    – I że podobno nie masz zamiaru z nikim się wiązać, tylko poszukujesz nowych podbojów, a stare porzucasz jak zabawki które Ci się znudziły. – Dodał Paweł który właśnie wrócił z domu z jakąś wielką torbą.

    Westchnęłam głośno spoglądając na chłopaków.
    – My za to mamy nadzieję – ciągnął dalej Paweł – że zechcesz spróbować pobawić się z nami – skończył i puścił do mnie takie oczko że aż cała zadrżałam, a w majtkach zrobiło mi się mokro.
    Paweł od razu dostrzegł moją reakcję i nie czekając na moją odpowiedź objął mnie w pasie i pocałował mnie w ucho.
    Jan zrobił dokładnie to samo, tylko że z drugiej strony.
    Nie odpowiedziałam, tylko objęłam ich i pocałowałam obydwu w policzki, po czym roześmiałam się głośno, a następnie odepchnęłam ich od siebie na długość rąk.

    —–
    – Może wykorzystamy ostatnie ciepłe dni by popływać ? – spytał Paweł z uśmiechem na twarzy – Rodzice wrócą dziś późno, więc mamy całe popołudnie – dodał.
    Skinęłam głową na znak że się zgadzam. Położyłam plecak na trawie a następnie jednym szybkim ruchem zdjęłam bluzkę.
    Panowie widząc, że nie zamierzam na nich czekać w ekspresowym tempie zaczęli pozbywać się ciuchów.
    Byłam jednak od nich szybsza, i w czasie kiedy oni dopiero pozbywali się obuwia skoczyłam do wody i odwróciwszy się w ich stronę krzyknęłam ze śmiechem:
    – No to pokażcie co tam macie!

    Jan ostatnim ruchem ściągnął spodnie razem z slipami i patrząc na mnie wychylił biodra do przodu z wyrazem satysfakcji na twarzy.
    Paweł w ułamku sekundy stanął koło kolegi, przybierając identyczną pozycję.

    Fiuty stały im na baczność i trzeba przyznać że obydwaj mieli znakomite warunki. Janek na pierwszy rzut oka miał ok 16 centymetrów długości, ale grubość robiła wielkie wrażenie. Paweł natomiast miał kutasa o przeciętnej grubości ale za to musiał mieć co najmniej 20 cm długości.
    Poza intrygującymi kutasami, obydwaj mieli pięknie wyrzeźbione ciała z wyraźnie zaznaczonymi mięśniami.

    – Wskakiwać do wody! – zarządziłam i po chwili obydwaj moi nowi kochankowie znaleźli się przy mnie. Ich ręce natychmiast powędrowały w najbardziej erogenne strefy mojego ciała, a ich usta łapczywie domagały się pocałunków.
    Starałam się rozdzielać po równo moje usta, a moje dłonie natychmiast złapały ich fantastyczne kutasy.

    Bawiliśmy się w wodzie dobry kwadrans. Drażniłam się z nimi, próbowałam im uciekać a oni próbowali mnie złapać. Gdy któryś mnie złapał, próbował łapać mnie za cycki i pakować ręce między moje nogi. Odpychałam ich raz za razem, ale tak naprawdę marzyłam o tym by już ich z tej wody wyciągnąć.
    W pewnym momencie obydwaj byli tak blisko że, chwyciłam za ich sterczące fiuty i jak na smyczy wyprowadziłam z basenu. Nie mogłam się powstrzymać, gdy tylko dotarliśmy na trawę, przykucnęłam by z bliska przyjrzeć się tym cudom. Wyglądały cudownie, a dotknięte reagowały jak żywe zwierzątka, napinając się jeszcze bardziej. Gdy poczułam że koledzy ściskają moje cycki coraz mocniej, wzięłam się do pracy! Kutas Janka wypełnił moje usta jako pierwszy a Pawła zabawiałam ręką. Czułam że obydwaj są zachwyceni i w sumie to niewiele im potrzeba by eksplodowali.
    Gdy zmieniłam strony, Paweł próbował wbić się w moje usta po same jaja i już przy pierwszej próbie musiałam go powstrzymać. Nie był zadowolony ale nie miał wyboru.
    Kilka zmian później poczułam znajome drżenie i moje usta wypełniła sperma Janka, Paweł sekundę później pokrył moją twarz i włosy. Wyrazy ich twarzy nie zostawiały wiele do interpretacji. Zdecydowanie potrzebowali chwili odpoczynku, a ja dopiero się rozkręcałam.

    – To było coś – powiedział Paweł – Jeśli nie masz nic przeciwko, to czas na zdecydowany rewanż – dodał Janek z szelmowskim uśmieszkiem na twarzy.
    Gdy równocześnie schylili się by mnie podnieść z kolan, dotarło do mnie że oni to wszystko zaplanowali w najmniejszych detalach. Nie miałam zamiaru psuć ich planów, szczególnie że moje ciało żądało wręcz dobrego rżnięcia.
    – Zaplanowane czy nie, mam zamiar zobaczyć jak to się skończy – pomyślałam, i opierając się na moich kochankach, pozwoliłam im działać.

    Skierowaliśmy się w stronę sauny i gdy tylko Janek otworzył drzwi, byłam pewna że to zaplanowali. Po to Paweł poleciał do domu, w środku było już odpowiednio nagrzane.
    – Nie ładnie – powiedziałam – od samego początku chcieliście mnie uwieść.
    Odpowiedzieli tylko szerokimi uśmiechami.
    W środku położyli mnie na dość szerokiej, drewnianej ławeczce a sami uklękli po obydwu jej stronach. Paweł zaczął pieścić językiem moją pierś, prawą ręką gładził mnie po włosach, twarzy i szyi podczas gdy lewą dostał się między moje nogi i ugniatał moją cipkę na wszystkie możliwe sposoby.
    Janek drugiej strony robił to samo, tyle że jego druga ręka pieściła mój brzuch.
    Byłam w ósmym niebie, obydwaj bardzo się starali, reagując na najmniejszy mój ruch. Umierałam z rozkoszy gdy ich palce ślizgały się po moim ciele, ale to był najwyższy czas na jakieś konkrety.

    Kazałam Pawłowi położyć się na podłodze i upewniwszy się że moja ciasna dziurka jest odpowiednio nawilżona, delikatnie nabiłam się dupką na jego kutasa. Czułam jak wbijał się we mnie centymetr po centymetrze i gdy wszedł we mnie cały potrzebowałam czasu by przyzwyczaić się do tego olbrzyma w tyłku. Janek i zaczął wpychać swojego grubasa do mojej cipki. Spodziewałam się mega wrażeń po pierwszym trójkącie, ale to czego doznałam znacznie przekroczyło moje oczekiwania. Gdy Janek osiągnął maksymalną głębokość, obydwaj jakby na rozkaz zaczęli poruszać się we mnie na przemian. Krzyczałam w ekstazie, ale chłopcy nie zwalniali dopóki nie wypełnili moich obydwu dziurek swoimi zapasami spermy. Zanim skończyli – zdążyłam szczytować co najmniej 3 razy. Po wszystkim padliśmy wycieńczeni na podłogę i leżeliśmy tam głośno oddychając dobre 20 minut.

    —–
    – Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. – powiedziałam – Mam nadzieję że wam też się podobało.
    – Zajebiście – odpowiedzieli w tym samym momencie.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bi wro

    Opowiadanko które powstało parę miesięcy temu. Ale żeby byl komplet to przed publikacją częsci trzeciej leci 1 i 2 🙂