Author: admin

  • Dominacja wyobrazni

    Podnoszę niespiesznie szklankę z whisky do ust i napełniam swoje policzki tym czterdziestoprocentowym, złocistym płynem wspaniale schłodzonym przez kostki lodu w środku. Przełykam. Uczucie gorąca rozlewa się z całą swoją stanowczością po kubkach smakowych, języku, gardle i dociera aż do żołądka. Wydech. I zaciągnięcie się papierosem, cholernie mocnym, który dzięki temu łagodzi gorzki finisz po whisky. Spoglądam na zegarek. 23:58. Zostały dwie minuty. Siedzę w elastycznym, skórzanym fotelu. Jestem ubrany w mój ulubiony, czarny garnitur i czarną koszulę. Naprawdę lubię ten zestaw – jak dla mnie idealnie oddaje moje wewnętrzne poczucie stylu. Pomieszczenie jest delikatnie przyciemnione – dwie liche, nocne lampki dają lekką poświatę, wzmocnioną przez kilka świeczek o zapachu kawy i mango, bijących niemal niewidzialną łuną. Stoi jeszcze na stoliku przede mną pełna butelka whisky, żeby poczuć się jak prawdziwy mężczyzna i paczka papierosów, obok popielniczka. Czekam, a serce zaczyna mi bić coraz szybciej. Muszę dopilnować, żeby w masce, którą teraz nakładam – żeby rola, w którą wchodzę nie miała ani jednego słabego punktu. Więc myślę teraz o tych wszystkich okazyjnych panienkach, które gdzieś pogubiły swoją mądrość i wniknęły we mnie, chwilowo tylko zapełniając pustkę, bo ja chciałem więcej. Teraz się tym muszę napoić, żeby być już tam, kiedy ona wejdzie. Teraz to nie będzie takie proste. Umowa na to spotkanie jest zupełnie inna, i właśnie dlatego staje się to tak podniecające. Ta świadomość, to wyczekiwanie które rano pojawiły się gdzieś z tyłu głowy i z każdą minutą bliżej narastały do gigantycznych rozmiarów. Po to, żeby teraz wypełnić całkowicie moje członki. Łyk whisky, zaciągnięcie papierosem. Wydech.

    Dzwonek do drzwi. Mentalnie podrywam się z fotela, ale moje ciało robi to niespiesznie – rola. Biorę jeszcze łyk i przepłukuję nim swoje usta. Ruszam w kierunku starych, drewnianych drzwi wejściowych zaciągając się papierosem. Naciskam klamkę, a one otwierają się niespiesznie odsłaniając tę istotkę. W czarnym kapeluszu z szerokim rondem, w czarnym płaszczu do połowy łydek. Widać tylko te diabelskie, bordowe szpilki i kawałek nóg – to wystarcza, żeby każdy średniej klasy „ruchacz” omal nie zalał się w bieliznę. Przechodzimy level wyżej, bo poza okazyjnym spojrzeniem nawet na nią nie patrzę, zwłaszcza w oczy. Nie mówię nic, oprócz zdawkowego wskazania jej miejsca na płaszcz, czyli prostego: „Odłóż go gdziekolwiek” i od razu wracam do salonu. Łyk whisky, aby podkreślić, że jestem w roli. Siadam z powrotem na fotelu i zaciągam się papierosem. Ona wchodzi. Wygląda jak jedna z tych słodziutkich laseczek na okładce playboya. Ma na sobie czarne body, które posiada jedynie krótki paseczek pomiędzy pośladkami zamiast pełnego ich okrycia. Do tego założyła choker ze wstążką, przebiegła dziunia. Jednak im niżej tym ciekawiej. Ma pończochy podpięte pod body, błękitną podwiązkę – w dodatku jest niegłupia, bo nie zdejmowała szpilek. Jednak to nie wyglądem się doprowadza mężczyzn do szaleństwa, o tym z tego co widzę ta lalunia też odrobiła pracę domową. Co za kuriozum. Jestem masochistą – mało, że się godzę na coś takiego, to cholernie mi się podoba sama myśl o tym. Przepijam ten widok łykiem whisky. Ona rozgląda się po pokoju, w rękach trzyma średniej wielkości torbę. Patrzy na mnie, ja zaciągam się papierosem, ale mimo wszystko już na nią spoglądam i teraz chwila prawdy – spojrzenie. Odważne, jej brązowe oczy świetnie pasują do nastroju panującego w pomieszczeniu, ustka też w jakimś ciemnym kolorze, niezbyt mocny makijaż, drobny nosek, mina bijąca pewnością siebie i to coś w oczach, co sprawia że to dziewczę może spalić Cię żywym ogniem w sekundę. Innymi słowy godna rywalka. Grę czas zacząć.
    -Jestem Alicja. Od którego pokoju mam zacząć sprzątanie? – odklepała standardową formułkę słodziutkim głosikiem o jakiejś nieznanej częstotliwości. No cóż, Alicja nie ma mojego daru poznawania się na ludziach, bo myśli, że ma do czynienia z amatorem. Najpierw palcem wskazuję jej kierunek drzwi, które są za jej plecami.
    -Najpierw sypialnia, jak skończysz to łazienka, potem kuchnia. Na koniec ten pokój. – pozwólmy jej tak myśleć na razie. Chociaż na pewno zaraz rozpocznie swoje podchody. Tymczasem ja popijając whisky i paląc kolejnego papierosa robię jej przestrzeń aby przeszła do sypialni. Słyszę jak w odległości dziesięciu metrów ode mnie ścieli łóżko i porządkuje ubrania, zamiata, wyciera kurze. W końcu widzę jak wychodzi z sypialni trzymając w dłoni malutką zmiotkę i szufeleczkę. Staje w progu jakby trochę spięta. Jakby się mnie tutaj nie spodziewała. Spogląda na mnie tylko i przechodzi krokiem modelki w kierunku łazienki. Nie spieszy się, chociaż nie idzie wolno. Wdzięk wypełnia całą przestrzeń wokół niej, mam świetną perspektywę żeby oglądać jej nogi i pośladki, i to praktycznie cały czas. Opuszcza pomieszczenie, zostawiając jedynie echo swojej obecności w moim ciele. Czuję te wibracje.
    -Przepraszam, czy mogłabym włączyć muzykę? – zaskoczyło mnie to, bo wychyliła się zza rogu zadając właśnie to pytanie. Patrzy na mnie żywo, z ekscytacją.
    -Skoro chcesz. – wskazuję ruchem głowy na odtwarzacz i półkę z winylami. Innych nie posiadam w tym mieszkaniu. Innych tutaj nie potrzebuję. Ruszyła we wskazanym kierunku i nachyliła się przy półce, z naciskiem na nachyliła, bo wyeksponowała w tej chwili swoje pośladki w moim kierunku do granic możliwości. Ma świetny tyłek, to trzeba przyznać. Na tyle świetny, żeby już cichutki głosik w moim mózgu nakłaniał do sprzedania jej soczystego klapsa. Jednak to po pierwsze – wbrew umowie. Po drugie – zdecydowanie zbyt wcześnie, nie poddam się przed podjęciem walki. Widok jest bądź co bądź nieziemski i też dość zaspokajający. Najważniejsze, że moje ciało jeszcze nie reaguje na nią, bo wtedy zacznie być dużo ciężej. Ogląda się na mnie, dalej tak wypięta, z uśmiechem – spogląda mi prosto w oczy i dopiero po tym mini-rytuale pokazuje trzymaną w ręku którąś płytę, nawet nie wiem którą. Wkłada ją do odtwarzacza, kładzie igłę. W pomieszczeniu, a później w całym mieszkaniu rozlegają się kojące dźwięki jakiegoś sensualnego jazzu, z tego co pamiętam płyta pełna seksu, przynajmniej w brzmieniu – czyli moja nemesis zna się też na muzyce, robi się coraz ciekawiej. Ona też z pierwszymi dźwiękami muzyki robi się nieco bardziej dzika w oczach, spogląda na mnie niby ukradkiem i ilekroć ja spojrzę na nią odwraca wzrok. „Ah, jestem taka nieśmiała.” Próbuje mi teraz powiedzieć, żeby stworzyć jakieś pozory. Chociaż chyba już przeczuwa, że się nie nabiorę. Mam ochotę ją zerżnąć, kto by nie miał, jestem w końcu tylko człowiekiem, a obok tej sztuki nikt nie przeszedłby obojętnie. Czas więc wykonać ruch z mojej strony, podnoszę się z fotela i ruszam w kierunku kuchni, stawiam na blacie pustą szklankę po whisky i idę do zamrażarki po lód. W tej chwili, oczywiście, przyszedł czas na sprzątanie kuchni. Kruszę kostki lodu, a ona niby omiata półki zmiotką. Kilka sekund później jednak znajduje się obok mnie, w odległości około trzydziestu centymetrów. Spogląda na kostki lodu.
    -Słyszałam, że lód rozcieńcza whisky, kiedy się topi, przez co jej smak ginie. – w tej chwili wzięła jedną z kostek lodu w palce i przysunęła do ust. – A whisky powinna być wyrazista. – teraz wyciągnęła języczek i przejechała nim po kostce lodu. – Nie można jej rozcieńczać. – oblizała teraz kostkę dookoła i objęła wargami, zasysając mocno, przymknęła oczy i przyłożyła czubek języka do kostki, po chwili oblizując wargi. Zaczęła się tylko uśmiechać, spoglądając mi prosto w oczy. Bez słowa przechyliła głowę na bok, odsłaniając doskonale szyję, ściśniętą chokerem. Położyła na skórze kostkę lodu i zaczęła powoli nią poruszać. Pozwalając mi oglądać szok jaki przeżywa jej ciało w kontakcie z zimnem. Mięśnie się napinają, oddech przyspiesza. I oczy, źrenice zwężają się i rozszerzają jakby była rozpalona do granic możliwości. Mam teraz nieodpartą ochotę chwycić ją za włosy, obrócić do siebie tyłem i przycisnąć jej pośladki do krocza, złapać za tę szyjkę i ścisnąć odrobinkę mocniej niż by się tego spodziewała, wyjaśniając jej do uszka na ile sposobów będą ją pieprzył dzisiejszej nocy. Stoję jednak tylko obok i patrzę na jej przedstawienie.
    -Akurat takich nie mam. – ucinam tym atmosferę, chociaż sam jestem pełen napięcia. Biorę szklankę z lodem i wracam do salonu. Robi się coraz trudniej. Oboje wiemy, że było blisko. I oboje wiemy, że ona zaraz przejdzie do salonu. Nalewam whisky do szklanki, odpalam papierosa. Uspokajam się powoli, chociaż moja wyobraźnia niezwykle to utrudnia. Mózg i ciało wysyłają mi spójny sygnał, mam ochotę w niej być, wyruchać ją jak szmatę. Nie mogę – na tym to właśnie polega. Chociaż na pewno jest niesamowita w łóżku – przymknąłem oczy – od razu zobaczyłem jak rozpinam jej body i bez ceregieli wchodzę od tyłu. Ona jest związana, więc nie może protestować. Wszystko doprawione odpowiednią ilością klapsów i obelg w stronę tej suczki. Muszę odtrącić ten obraz, bo zaraz moje ciało zacznie się stawiać. Otwieram oczy, łyk whisky na orzeźwienie, dopalam papierosa. Oddycham głęboko patrząc w światło świecy.

                    Słyszę kroki. Szpilki wydają głośne huknięcia w kontakcie z podłogą. Alicja zmierza tutaj pewnym krokiem. Ostatni pokój, musi dać z siebie wszystko. Popijam raz jeszcze. Wpada do salonu, jej ruchy są niczym materializacja muzyki, która leci teraz z gramofonu. Pod wpływem jej ruchów dym się kotłuje, a ja tylko chłonę ją całym wzrokiem. Ona rozpoczyna taniec. Omiata szybciutko wszystkie półki wokół, prężąc się przy tym jak kot. Jej obecność jest dla mnie niemal eteryczna w tej chwili, energia, którą to stworzenie roztacza wokół siebie w tej chwili jest niesamowita. Zbliża się do mnie i siada na stoliku, nogi kładąc na fotelu, na którym siedzę. Widzę ją w całej okazałości, doskonałe ciało, od czubków palców po końcówki włosów. Ona nie patrzy na mnie, tylko oblizując swoje wargi. Podaje mi szklankę z whisky, opróżnia popielniczkę, przeciera blat. Teraz dotarł do mnie z całą swoją mocą jej zapach. Mieszanka cynamonu, goździków, czekolady w idealnych proporcjach. Upajam się tym zapachem, walcząc z pokusą złapania jej teraz za udo i przyciągnięcia do siebie za kark, zatapiając się w jej wargach. Zaczyna wstawać, i czysto przypadkowo zdejmując jedną z nóg z fotela stawia ją między moimi nogami, wstaje – jest okrakiem wokół mojego uda i nie rusza się stamtąd. Jest tak cholernie blisko. Podciąga prosto przed moimi oczami pończoszkę i odwraca się tyłem, a ja nieomal nie ściskam ją przy tym za pośladek. Jest dobra. Nachyla się nad stolikiem, wycierając blat, chociaż ten już od minuty jest zupełnie czysty. Ja jestem w tej chwili wpatrzony w jej tyłeczek, uda, wyeksponowane krocze. Przeciągam wzrokiem po jej plecach, po których spływają kasztanowe włosy. Czuję właśnie jak tracę kontrolę nad własnym ciałem, zaciskam zęby czując jak mój kutas zaczyna się naprężać wypełniając wszystkie wolne przestrzenie w bieliźnie. Chęć rozpięcia spodni i popchnięcia Alicji na stół sięga zenitu, ale powstrzymuję się. Chociaż jedyne o czym jestem teraz w stanie myśleć to jak zwiedzam wnętrze jej dokładnie wygolonej cipki – to widzę teraz z niesamowitą dokładnością – jak wpycham jej swojego członka do gardła i ignorując jej protesty pieprzę jeszcze mocnej. Z każdą milisekundą jestem coraz bliżej całkowitej utraty kontroli. Ona odwraca się, spoglądając na mnie z góry. Stoi między moimi nogami i omiata mnie wzrokiem. Wie, że jest Panią sytuacji. Mierzy od mojej twarzy w dół, i kiedy dociera do wypukłości w spodniach, której raczej już nie da się przeoczyć, uśmiecha się tylko i spoglądając mi w oczy nachyla się nade mną. Nasze twarze dzieli zaledwie kilkanaście centymetrów. Dłonie opiera na podłokietnikach fotela i oblizuje powolutku swoje wargi dookoła, wżynając się we mnie swoim spojrzeniem. Otwiera szeroko usta i wypina język po czym zaczyna się śmiać i odchodzi w kierunku okna, która zaczyna czyścić. Ja wstaję i podchodzę do niej od tyłu. Oboje widzimy swe odbicia w szybie. Stoję w odległości metra i po prostu patrzę. Jeszcze mam kontrolę. Mój penis nabrzmiał do granic swoich możliwości, oddech przyspieszył, palę ciągle papierosa. Ona wyciąga się cała, próbując z wysiłkiem dosięgnąć najdalszych części okna. Nie szczędzi przy tym eksponowania swojego ciałka. Kończy. Odwraca się powoli i opiera dłońmi na parapecie, spogląda mi w oczy wyzywająco i podskakuje, siadając. Ma przy tym słodko rozchylone nóżki. Paseczek od body wcina jej się w cipkę, nie do końca nawet zasłaniając wargi sromowe. Alicja ślini palec i zatacza nim kilka kółeczek po wewnętrznej stronie ud, potem przechodzi na pachwinę i przesuwa palcem po cienkim pasie czarnego materiału z przedłużonym, rozkosznym jęknięciem. Zaczynam się do niej zbliżać, już prawie pękając. Kiedy jestem już w odległości dziecięciu centymetrów przystaję. Ona patrzy mi się prosto w oczy, z rozłożonymi nogami, szybko oddycha. Jednak kiedy decyduję się jeszcze odrobinę zbliżyć ona pospiesznie zeskakuje z parapetu i przelatuje obok mnie, znajdując się teraz za mną. Jednak nie ucieka, tylko dalej stoi, patrząc na mnie. Pod wpływem ostatnich bodźców mój penis zaczyna już wręcz boleć. Myśli mam zaćmione, a myślę tylko o jednym. Odwracam się i znowu podążam w jej kierunku. Ona szybciutko przebiega w kierunku kanapy i wpada w nią wypinając swój tyłeczek w popularnej pozycji „na pieska”. Zirytowany, raz jeszcze do niej podchodzę. Ona próbuje tego samego triku, wstaje z kanapy, lecz teraz to ja zaskoczę ją.
    -Dokąd to, szmato? – łapię ją sprawnym ruchem za włosy i pociągam mocno, rzucając na tę samą kanapę, z której przed chwilą wstała. Ona spogląda na mnie z błyskiem przestrachu w oczach, a ja nie dając jej więcej czasu do myślenia zaciskam palce na jej szyi i przyciskam do oparcia kanapy. Klepię ją w policzek i bez ceregieli łapię całą dłonią za jej krocze, zaczynam ugniatać. Ona jest już lekko otumaniona od braku powietrza, zaczyna przymykać oczy, jednak pojękuje cicho pod wpływem tej pieszczoty – aha! – wiedziałem, że sama też jest rozpalona od tej gry. Zabieram dłoń spomiędzy jej nóg i rozpinam swoje spodnie. Słyszę, że Alicja próbuje coś wydukać.
    -Z-zostaw mnie… – ha, chyba śnisz złotko. Ale zamiast powiedzieć to sprzedaję jej policzek i zaciskam szyję. Mój kutas sterczy już swobodnie, uwolniony ze spodni i bielizny. Ja patrzę na jej twarz i śledzę każdą zmianę, kiedy widzę, że już powoli przestaje kontaktować, puszczam. Z chwilą kiedy ta sunia bierze wdech ja wpycham jej swojego fiuta do samego gardła. Nie czekając na reakcję zaczynam ją ruchać w usta trzymając za włosy. Kiedy zaczyna stawiać opór, wciskam go jeszcze głębiej. Teraz penetruję tam. W końcu wyciągam członka z jej ust. Ona wykorzystuje te kilka sekund żeby złapać trochę powietrza. Jednak nie pozwalam jej na zbyt długi odpoczynek. Ciągnąc za włosy zmuszam ją do wstania i obracam tyłem do siebie, wykręcam ręce i sprawiam, żeby się pochyliła. Mam teraz twojego kutasa między jej słodziutkimi pośladkami. Rozpinam guziki jej stroju, które dzięki mądrym projektantom znajdują się w miejscu warg sromowych. Wpycham jej od razu palec do środka. Jezu! Jaka mokra, śluz niemal kapie z tej cipki na podłogę.
    -Mam Cię zostawić? Chyba, wypierdolić, Ty zakłamana dziwko. – sprzedałem jej soczystego klapsa i wszedłem do środka, do końca. Skwitowało to głośne jęknięcie z jej strony. Wyciągnąłem penisa niemal do samego końca i znowu mocno pchnąłem. I znowu to samo, każdy pod innym kątem. Stopniowo zaczynam przyspieszać, za każdym razem wchodząc i wychodząc od początku do końca. Co chwilę raczę jej tyłek uderzeniami z otwartej ręki – ciągnę ją bezpardonowo za włosy, co umożliwia mi całkowitą kontrolę nad tempem. Jednak nie daję z siebie oczywiście jeszcze wszystkiego, to dopiero rozgrzewka. Chociaż ja już jestem rozgrzany do czerwoności i gdybym się postarał, skończyłbym zaraz. Ale po co tak szybko rezygnować z zabawy? Wychodzę z niej i raczę solidnym klapsem. Ciągnę gwałtownie za włosy i przechodzę do sypialni, rzucam ją na łóżko. Ona wzrok ma raczej nieobecny, otumaniony tą niespodziewaną dawką solidnego rżnięcia. Otrzeźwiała odrobinę dopiero w momencie kiedy skończyłem związywać jej ręce za plecami. Dobry węzeł, oplata całe ręce, dodatkowo mocno go zacisnąłem. Ściągam całkiem spodnie, buty i bieliznę, marynarka też jest zbędna. Nachylam się nad Alicją patrząc jej prosto w oczy. Chwytam ją mocno za pośladek i przybliżam twarz do jej twarzy, łapię za szyję i zaciskam palce stopniowo coraz mocniej. Wszystko widzę w jej oczach. I wciskam w nią kutasa, i potem drugi raz, i znowu. Za każdym razem wyciągając go całkiem, wbijam go później jeszcze mocniej niż poprzednio. Ona oddech ma nierówny. W końcu kładę ją na plecach i wbijając się z całym impetem zaczynam posuwać, od razu szybko. Obie ręce zaciskam na jej gardle. Przyspieszając przy tym znacznie. Spoliczkowałem ją. Wyciągam penisa i biorę drugą linę. Czas na nogi. Lina jest w dotyku szorstka i nieprzyjemna. Zataczam pętlę wokół kostek, oplatam wyżej, łyki i kolana też. Gotowe. Łapię ją za kostki i podnoszę do góry, robiąc sobie wspaniały widok na cipkę i pośladki. Sprzedaję jej klapsa, potem drugiego i trzeciego po czym sięgam do szafki po żel intymny i obficie polewam drugą z jej dziurek. Rozsmarowuję palcem i zaczynam go delikatnie wciskać do środka. W tym czasie druga dłoń robi jej solidną palcówkę, a ja powoli przygotowuję swojego kutasa do wejścia w nią. W końcu kiedy czuję, że moja suczka jest już coraz bliżej orgazmu wślizguję się jednym ruchem do środka. Krzyknęła, ale ja już się nie poruszam tylko tkwię w środku. Kiedy jej mina się nieco uspokaja zaczynam go wyciągać, a potem powoli z powrotem. Po kilku chwilach podniecenie przerosło ból i suczka zaczęła czekać aż wejdę w nią znowu. Przyszedł czas na zwiększanie tempa. Więc nie gwałtownie, ale zdecydowanie zaczynam posuwać jej odbyt coraz mocniej. Cały czas patrzę w jej oczy, szybkim ruchem z szuflady obok łóżka sięgam wibrator. I kiedy czuję, że mogę ją już posuwać na całego, wpycham włączony wibrator prosto w jej rozgrzaną cipkę, poruszając nim gwałtownie. Mój kutas zwiedza już teraz ją pod wszelkimi kątami a ta suka jest tak głośna, że cała kamienica musi ją słyszeć. Policzkuję ją i znowu zaciskam obie dłonie na jej szyi, częstotliwością pchnięć niemalże sięgając granic swoich możliwości. Czuję się jak zwierzę. Alicja zaciska się na mnie, wydając niesamowicie głośny jęk, szczytuje. Działa to na mnie motywująco i rżnę ją teraz bez opamiętania. Ja też czuję, że niedługo wystrzelę, ale nie chcę kończyć tutaj. Wyciągam go i sprawnie przechodzę do jej głowy. Alicja już nie ma oporów i ochoczo połyka w całości mojego fiuta. Dociskam jej głowę wpychając go najgłębiej jak tylko pozwala jej ciało i zaczynam posuwać. Ona krztusi się i dławi, ale jest tak napalona, że nadal z ochotą mi pomaga. Więcej mi nie potrzeba, dopycham członka do końca, aż wejdzie calutki i czuję jak wypełniam jej usta po brzegi. Puszczam, a ona zasysając najmocniej jak umie oblizuje dokładnie penisa zanim wypuści go z ust. Połknęła i spojrzała na mnie tylko, oddychając szybko i głęboko. Ja spojrzałem jej w oczy, przenikając tylko tym zmęczonym, pełnym zwierzęcej satysfakcji uśmiechem.

    Gra dobiegła końca. Ona wygrała.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mateusz Witkowski

    Gęsty klimat opowiadania, który w miarę zagłębiania się w lekturę coraz bardziej działa na zmysły, sprawia, że moment kulminatyjny jest świetnym zwieńczeniem doświadczenia, zdecydowanie na długo zapadającego w pamięć.

  • To ja, Ania. – cz. 03

    Nakryci.

    Paweł podszedł do mnie i wpił się namiętnie w moje usta. Po chwili poczułam, że Janek obejmuje mnie od tyłu. 
    – Macie jeszcze siły ? – zapytałam lekko zdziwiona, odpychając delikatnie obydwu moich kochanków.
    – Moglibyśmy nie przestawać! – odpowiedział twierdząco Janek, a Paweł skiną głową by potwierdzić, że myśli tak samo.
    – Ok, w takim razie mam dla was pewną propozycję. Ale zanim wyjaśnię o co dokładnie chodzi,na początek mała zachęta – zrobiłam dłuższą pauzę i odsunęłam się od zaciekawionych facetów.
    – Jeśli zgodzicie się spełnić moją prośbę, obiecuję spełnić dowolną prośbę każdego z was.
    – Dowolną ? – wykrzyknęli niemal jednocześnie.
    Spojrzałam na nich wymownie i bez wahania powiedziałam: 
    – Tak, ale najpierw to wy musicie spełnić moją prośbę!

    Paweł uniósł brew i nieudolnie maskując swój entuzjazm powiedział: 
    – Mam nadzieję, że masz to dobrze przemyślane i wiesz co robisz. Dwa zadania za jedno!
    – Wchodzę w to! – rzucił Janek wesoło nie kryjąc zadowolenia.

    Roześmiałam się. – Spokojnie, spokojnienie napaleńcy. Nawet nie wiecie o co chodzi! Ale skoro zgadzacie się w ciemno, to nie ma na co czekać.
    – Czyżby moja największa fantazja miała się w końcu zrealizować ? –  pomyślałam
    – Odkąd pamiętam, fantazjowałam o ostrym seksie z dwoma facetami naraz – zaczęłam, ale Janek mi przerwał:
    – To właśnie to zrealizowałaś! Czyli teraz nasze tematy ?
    – Pozwól mi skończyć – poprosiłam stanowczo – O ostrym seksie z dwoma facetami, którzy bawią się nie tylko ze mną, ale też między sobą.
    Słuchali w milczeniu, ale z każdym moim słowem ich oczy robiły się coraz bardziej okrągłe.
    – Chciałabym was ‘nakryć’, gdy zabawiacie się ze sobą. Przez chwilę podglądać z ukrycia gdy testujecie najwymyślniejsze pozycje. A gdy uznam, że już nasyciłam oczy wproszę się do waszej zabawy skupiając się na was. Dopiero gdy obydwaj skończycie będzie wam wolno zająć się mną.

    Zapadła cisza. Po ich minach widziałam, że bardzo intensywnie myślą o tym co właśnie usłyszeli.
    –  Eee – zaczął Janek nieśmiało – ale wiesz że i Ja i Paweł jesteśmy hetero ?
    –  Tak, wiem doskonale. –  odpowiedziałam – dlatego nagroda jest tak bardzo „hojna”. Dwie wasze najbardziej perwersyjne fantazje za moją jedną.
    Znów zrobiło się zupełnie cicho. Nie patrzyli już na mnie, tylko na siebie, najwyraźniej próbując odgadnąć myśli przyjaciela.
    – W sumie. ‘Raz w dupę to nie pedał’ – Paweł próbował nieśmiało zażartować – Jeśli ty się zgadzasz, to ja mogę spróbować – zwrócił się do Janka, po czym spojrzał na mnie i dodał – A ciebie perwersyjna Aniu, będzie  to sporo kosztowało.

    Janek rozglądał się jakby czegoś szukał. – Zgoda, ale przysięgam – zabiję każdego kto się wygada – zagroził i po chwili zapytał: Tu i teraz ? 
    – Zgadza się – odpowiedziałam rozpromieniona – tylko zrobimy jedną zmianę. Jednak usiądę sobie grzecznie po drugiej stronie sauny i będę was podziwiała od samego początku. – Uśmiechnęłam się do nich swawolnie,  owinęłam moje nagie ciało leżącym niedaleko ręcznikiem i powolutku poszłam na drugą stronę, tak by w niczym nie przeszkadzać gdy moi cudowni kochankowie zaczną odgrywać umówioną scenkę.

    Niestety, Już na początku zgrzyt. Zamiast od razu zacząć realizacje mojej życiowej fantazji, po prostu wyszli. Oczywiście powiedzieli mi, że potrzebują 10 min i muszę tu na nich poczekać. 
    Siedzę i czekam, nie było ich dobre pół godziny. Byłam prawie pewna, że stchórzyli i rozważałam samotny powrót do domu. Na szczęście zdążyli wrócić zanim zdecydowałam się wyjść.

    By mnie udobruchać przynieśli mi butelkę wina oraz kieliszek, sobie przynieśli po szklaneczce whiskey.
    – Na odwagę – skomentował Paweł.
    – Mówcie, że musieliście polecieć po odwagę do sklepu ? – zapytałam złośliwie – Myślałam że strach was jednak obleciał i zostawiliście mnie tu samą.
    – Żartujesz ? – zapytał ironicznie Janek – Musieliśmy przedyskutować kilka detali odnośnie naszej nagrody. Postaramy się byś dzisiejszy dzień wspominała do końca życia – I obydwaj wybuchnęli gromkim śmiechem.

    Dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać czy to był dobry pomysł i czy przeżyje dzisiejszy dzień.
    Chłopcy chyba odczytali te myśli, bo Paweł szybko dodał, że nie mam się czym martwić i krzywdy mi nie zrobią – no chyba, że sama ich o to poproszę.

    Uspokojona rozsiadłam się wygodnie, nalałam sobie dostarczonego trunku i dałam znać, że mogą zaczynać w dowolnym momencie. Paweł włączył dodatkowe oświetlenie, bym – jak to zgrabnie ujął – niczego przypadkiem nie przegapiła. 
    –  Gotowy ? – Spojrzał pytająco na Janka, a ten w potwierdził skinieniem głowy. Mimo tego, że obydwaj byli owinięci w ręczniki, to przez krótką chwilę wydawało mi się że dostrzegłam u Janka całkiem już nabrzmiałą pałkę. Doszłam jednak do wniosku, że to temperatura, alkohol i podniecenie powodują lekkie zwidy. Nie miałam jednak czasu by się nad tym rozwodzić, gdyż spektakl właśnie się zaczynał. 


    Paweł podszedł do partnera, prawą rękę położył mu na ramieniu i delikatnie muskał go po karku opuszkami palców. Janek powoli i niepewnie nachylił się w stronę Pawła, spojrzał mu przez krótką chwilę głęboko w oczy jakby oczekiwał ostatecznego potwierdzenia i zbliżył swoje usta do jego. Paweł jakby tylko na to czekał. Jego lewa ręka błyskawicznie dotarła na plecy Janka, przyciągając go i nie pozwalając mu na odwrót. Paweł wpił się w usta Janka jak gdyby czekał na to od lat, ku mojemu zaskoczeniu Janek nie odskoczył, wręcz przeciwnie, oddał pocałunek z pełnym zaangażowaniem. Nie spodziewałam się, że pójdzie im tak dobrze – albo straszne bzdury opowiadali byciu 100% hetero, albo tak bardzo zależy im na obiecanej nagrodzie.
    Pociągnęłam łyk wina, druga ręka rozchyliła ręcznik którym byłam owinięta i powędrowała prosto między moje nogi – jakby znali moją fantazje od lat i trenowali by dziś zrealizować ją na 200%.

    Ich ręczniki opadły na podłogę. Nie myliłam się jednak – obydwa kutasy prężyły się do akcji, a ja rozważałam czy to nie jest ten moment w którym powinnam wkroczyć. Moja cipka domagała się kutasa, a najchętniej obydwu. 
    Nie! Jeszcze nie teraz – powtarzałam w myślach. Wlałam sobie do kieliszka resztę wina a duży łyk pozwolił mi się opanować na tyle bym dostrzegła że Paweł posadził Janka na ławeczce w taki sposób że ten prawą nogę utrzymywał na wspomnianym siedzisku, a lewą trzymał na podłodze mając dzięki temu pełny dostęp do fiuta, jaj i tyłka partnera. Wydawało mi się że w tym układzie Paweł ma nad nim pełną kontrolę, a przynajmniej tak dużą  na jaką pozwala mu wyższy i dużo mocniej zbudowany Janek. Jedna ręka Pawła jeździła już w górę i w dół po oddanym kutasie, drugą mocno zwilżył śliną i powoli masował i nawilżał tyłek jęczącego już całkiem intensywnie Janka. Tak się nakręciłam, że zaczęło mi brakować tchu. W dodatku nie wiem kiedy to się stało, ale aktualnie ujeżdżałam butelkę po winie, klęcząc nad nią a dodatkowo rękoma rozciągałam swoją cipkę na tyle, że zmieściła się nie tylko szyjka ale i prawie połowa stożka. 
    – Kurwa, opanuj się kobieto – nakrzyczałam na siebie w myślach. Wysunęłam z siebie butelkę i skierowałam się w stronę chłopaków. Dopiero z bliska zobaczyłam że jeszcze kilka ruchów i Paweł będzie miał pełne usta spermy – zdecydowanie za wcześnie. Popchnęłam Pawła na tyle mocno by obydwaj zorientowali się że czas na jakąś zmianę.

    Kazałam Pawłowi stanąć w szerokim rozkroku i oprzeć się o ścianę. Janek zrozumiał o co mi chodzi bez słowa. Uklękną przed Pawłem i wpakował sobie jego całego kutasa do gardła. 5 sekund później okazało się, że w te klocki brak mu wprawy i niewiele brakowało by skutki odruchu wymiotnego skończyły ten cudowny dzień. Na szczęście Jankowi udało się nad tym zapanować ale potrzebował chwili oddechu. Zajęłam natychmiast zwolnione przez niego miejsce. Paweł nie tracił ani sekundy, od razu wcisną swojego kutasa tak głęboko że mogłam mu bez problemu jeszcze lizać jądra, gdyby tylko udało mi się wysunąć język. Ruchał moje usta i gardło całą długością swojego fiuta. Wychodził cały, po czym gwałtownie wpychał się ponownie. Po jego pierwszych ruchach 
    próbowałam odzyskać choć odrobinę kontroli, więc złapałam go za pośladki licząc na to że moje palce w jego dupsku choć odrobinę go ograniczą. Nie potrafię wyrazić jak duże było moje zdziwienie gdy odkryłam w jego tyłku całkiem pokaźnych rozmiarów pluga. – „Rozumiem że hetero hetero nie równe” – zaśmiałam się w myślach i  dokładnie w tej samej sekundzie łzy napłynęły mi do oczu, bo Paweł chyba próbował mi wsadzić do ust całego kutasa razem z jajami. W ostatniej chwili Janek przybył na odsiecz. Jednym ruchem wyciągną z Pawła zatyczkę i wskazując na swojego naprężonego do granic możliwości kutasa położył się na podłodze tak by można go dosiąść. Paweł nadział się na niego tak, że Janek bez wysiłku walił mu konia gdy ten go ujeżdżał.
    Dla mnie nie zostało zbyt wiele, ale sama postawiłam takie warunki. Położyłam się koło chłopaków w taki sposób, że jedną ręką mogłam ładować pluga w dupsko Janka i jednocześnie bawić się kutasem Pawła. 

    Nie minęło wiele czasu gdy poczułam, że za moment skończą obydwaj. W ostatniej chwili udało mi się złapać w ustami Pawła. Nie uroniłam ani kropelki. Za to Janek wystrzelił cały ładunek w tyłku Pawła.
    Nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło ale gdy zobaczyłam jak Paweł próbuje zejść z Janka, wykrzyczałam im „że to było lepsze niż moje sny” i zlizałam resztki spermy z jego fiuta by na końcu zacząć wylizywać spermę wylewającą się dupska Pawła. 
    Dopiero gdy skończyłam, dotarło do mnie dlaczego musiałam tyle na nich czekać. Te 30 min zajęła im lewatywa.  Ich fiuty i dupska pachniały czysto i cudownie. Leżałam rozanielona obok nich, kombinując jak by tu ich szybko postawić na nogi by mogli mnie porządnie wyruchać.

    Moje rozmyślania zostały brutalnie przerwane. Ktoś walił z całej siły w drzwi sauny. Podskoczyłam jak oparzona szukając instynktownie jakiejś drogi ucieczki aż zrozumiałam, że drzwi były jedynym wyjściem. 
    Paweł poszedł otworzyć a Janek objął minie ramieniem i sprawił że ziemia osunęła mi się pod stopami:
    – Nie denerwuj się skarbie. Są nam niezbędni by odebrać obiecaną przez Ciebie nagrodę.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bi wro

    I obiecana część trzecia.

  • Pierwszy raz z kuzynem …

    Był Listopadowy wieczór, pokój miałem na piętrze, na dole odbywały się urodziny matki.
    Jak zwykle z tej okazji, przyjechała cała rodzina, również i kuzyn. Od paru miesięcy wymienialiśmy poglądy na temat majtek – a konkretnie stringów. Wiedziałem, że moja mama często je ubiera, co mnie strasznie nakręcało, więc zabrałem jej jedną parę z szuflady dzień wcześniej. Kuzynostwo, zjawiło się punktualnie o 17: 00 na początku siedzieliśmy na dole wszyscy przy kawie i torcie, po jakiejś godzinie udaliśmy się, na pierwsze piętro do Mojego pokoju. Wiadomo po tak długim czasie obgadaliśmy, co słychać i w pewnym momencie padło hasło, gramy w rozbieranego. Specjalnie z kuzynkiem nakręcaliśmy dziewczyny, bo wiedzieliśmy, że mają na sobie pewnie jakieś ładne stringi. Niestety panie się wycofały, wszyscy mieliśmy po 14-16 lat wtedy, zeszły na dół, zostałem tylko ja z Arturem (imię zmienione). Skoro nie było chętnych na początku do gry, odpaliłem komputer i zaczęliśmy grzebać w necie, tak mijała godzina za godziną, było już ciemno na dworze, rodzice z resztą towarzystwa dobrze bawili się, na dole, więc nie specjalnie interesowało ich to, co aktualnie robimy.
    Po odpaleniu, jakiegoś pornola, zapytałem czy zagramy w butelkę we dwoje. Zapadła cisza, minęło może z 10 sekund, kiedy Artur potrzebował namysłu.
    – Skoro i tak nie ma nic ciekawszego do roboty to, czemu nie… – Odpowiedział

    Na początku ustaliliśmy zasady, gramy na zasadzie rozkaz albo pytanie. 

    Wtedy, już wiedziałem, że będę powoli rozbierał swojego kuzyna do rosołu, szybko, więc pobiegłem do łazienki ubrać na siebie czarne satynowe stringi mamy.

    Po powrocie, zamknąłem drzwi z pokoju na klucz i rozpoczęliśmy zabawę, powoli krok po kroku wypadało to na mnie to na niego, oczywiście, kiedy kuzyn zauważył, że zaczynam go rozbierać odwdzięczał mi się tym samym.

    Tak doszliśmy do sytuacji, kiedy on siedział przede mną goły, a na mnie zostały stringi, które zresztą bardzo go zaskoczyły. Artur nie ukrywał, już swojego podniecenia, widząc Moje pośladki, przepasane cienkim sznureczkiem.

    Zakręcił szybko butelką, znowu kolej wypadła na mnie, nie miałem, co z niego już ściągać, więc nie owijając w bawełnę zapytałem:

    -Chciałbyś spróbować z facetem?

    -W sumie to nie wiem, czemu nie – odpowiedział speszonym głosem, lekko się rumieniąc.

    Z racji odpowiedzi na pytanie butelka znów poszła w ruch. Wypadło na niego, kazał ściągnąć mi stringi, co posłusznie zrobiłem, teraz już oboje siedzieliśmy na przeciwko siebie zupełnie nadzy. Wiedziałem, że coś z tego może być, skoro minutę wcześniej odpowiedział twierdząco na zadane przeze mnie pytanie. 

    Znów zakręcił butelką, tym razem to przewaga była po Mojej stronie, nie wahając się już ani chwili rzekłem:

    – Weź go do ust powoli, spróbuj 

    – Nie no, co ty bez, przesady, Ty pierwszy to zrób to i ja Ci nie pozostanę dłużny – odrzekł 

    Nie chcąc go spłoszyć przed dalszą zabawą, nie naciskałem zbyt wiele i wymyśliłem na szybko inne zadanie.

    Po chwili przyszła kolej na niego, wiedząc, co przed chwilą zaproponowałem, nie pozostał dłużny:

    – Taki byłeś mądry to teraz ty mi obciągnij i udowodnij, że to zrobisz

    – Ok – stwierdziłem stanowczo.

    Wiedziałem, że muszę zrobić pierwszy krok, aby go przekonać, że możemy się dobrze zabawić. Wstałem z krzesła, na którym siedziałem, poszedłem do niego, rozchyliłem nogi, klęknąłem i powoli wziąłem jego sterczącego kutasa do ręki, najpierw przesunąłem ręką, napletek, góra, dół, widziałem, że zaczyna mu się podobać. Kiedy zamknął na chwilę oczy, Ja wysunąłem język dotykając jego nabrzmiałego żołędzia, czuć było już na nim posmak dobrej męskiej spermy. Językiem przejechałem jeszcze wzdłuż prącia dochodząc do jąder, czułem, że były dobrze nabrzmiałe, więc tylko je musnąłem i wróciłem do góry, aby otwierając usta połknąć te młodą stercząco pałę.
    Posuwistymi ruchami robiłem mu loda przez dobre 2 min, czując, że zaraz może dojść odsunąłem się i wróciłem na swoje miejsce.

    – O nie kolego, tak łatwo tego nie skończymy, mam nadzieję, że Ci się podobało 

    – Kur…było zajebiście, bawiłeś się tak już z kimś – zapytał bez pardonu

    – Tak – z kolegą, ale to chyba mało ważne? – Odpowiedziałem

    Minęły kolejne minuty Artur był czerwony i chętny się odwdzięczyć, więc butelka znowu poszła w ruch….

    W końcu wypadło na mnie, wtedy wiedział, że go to nie ominie

    – Dobra spróbujemy, tylko jak coś powiedz mi, co i jak bo robię to pierwszy raz 

    – Spokojnie nic się nie bój, rób to powoli i  samymi ustami – odparłem

    Nie dokończyłem, jeszcze zdania, kiedy Mój nabrzmiały członek wylądował w jego ciepłej buzi, czułem się bosko.

    Robił to bardzo starannie i dokładnie jak na swój pierwszy raz. Muszę przyznać, że mu się spodobało, bo nie chciał skończyć, tyle tylko, że ja też jeszcze nie chciałem dojść….Więc przestał, siadł na przeciwko

    Zaczęliśmy wymieniać poglądy i to jak teraz Mu podoba się, seks oralny z facetem.
    Przyznał Mi, że nie żałuje tego, co się przed chwilą stało i chce się bawić dalej.

    Aby było po równo, ustaliliśmy, że zrobimy to w pozycji 69 – jednak jak któryś z nas będzie czuł, że szczytuje, ma klepnąć drugiego – nikt z nas wtedy nie chciał wykonać spustu w usta.

    Tak też się stało, położyłem się na podłodze, Artur na mnie, przez dobre 5 min zabawialiśmy się swoimi kutasami ssąc je niemiłosiernie. On wyciągnął mi z ust kutasa dając do zrozumienia, że zaraz dojdzie, położył się obok mnie i zaczęliśmy sobie dogadzać rękami. Ruszyłem szybko do góry i na dół jego naprężonym kutasem i wylała się fala gorącej spermy, mając ją na ręce powoli rozsmarowałem ją na jego podbrzuszu i bawiłem się dalej, Artur widząc, co się stało, mocno przyspieszył nie chcąc pozostać mi dłużnym….Chwilę później i ja trysnąłem….Leżeliśmy tak na ziemi w letargu i spełnieniu parę minut. Opowiadając na wzajem o swoich odczuciach. 

    – Było bosko – rzekł Artur

    – Skoro Ci się tak podobało to może powtórzymy? A może pójdziemy rok dalej i rozdziewiczę Ci dupeczkę? 

    – A mogę potem odwdzięczyć się tym samym w Twoim kierunku?

    – Jasne, że tak przecież wiesz, że jestem chętny.

    – Dobra to możemy próbować, jednak dziś zakończmy tylko na lodach, możemy się spotkać w przyszłym tygodniu i spróbować od tyłu, co Ty na to? – Zapytał Artur

    -, Jeśli tak czujesz to ok, zgadamy się przez telefon

    Po tej rozmowie wstaliśmy oboje z podłogi, ja wytarłem jego spermę w stringi mamy i dałem mu soczystego całusa, on zrobił to samo.

    Tego wieczoru, jeszcze dwa razy doszedł, podczas soczystego obciągania….Za każdym razem był bardziej podniecony.

    Było, już, po 22 kiedy rodzice zawołali nas na dół, bo kuzyn jechał do domu, na odchodne ustaliliśmy spotkanie następnego tygodnia, miałem wtedy tylko jeden warunek, chciałem, aby był na nim w stringach – bo strasznie mnie to podniecało. Zgodził się, a spotkanie doszło do skutku. Poszliśmy dalej, dużo dalej w naszych relacjach i tak trwało to około 1,5 roku….

    KONIEC

    Ps. Opowiadanie w 100% autentyczne, przez ten czas odkryłem, że jestem Biseksualny lubię seks z kobietami i mężczyznami, kuzyn jednak zakończył przygodę na mnie, ma teraz żonę i dziecko – określa się w 100% hetero. Kontakt się urwał i jest bardzo ograniczony.

    Chcecie wiedzieć, co było na innych naszych spotkaniach? Piszcie w komentarzu….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał Anioł

    Jestem super biseksualistą, chciałbym być wkorzystany przez 2-3 facetów ! 

  • Uwieziona

        Dziewczyna niepewnie otworzyła oczy. A przynajmniej próbowała. Nie udało się jej to, ponieważ miała je zasłonięte kawałkiem nieznanego pochodzenia materiału. Spróbowała coś powiedzieć, lecz z jej ust wydobyły się tylko przytłumione jęki. Znajdował się w nich jakiś plastikowy, okrągły kształt z otworami, przez który z coraz większą paniką, zaczęła wdychać powietrze uświadamiając sobie, że nie może się poruszyć. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że była naga. Całkowicie naga.

        Cała sytuacja docierała do niej z opóźnieniem. Jakby była pod wpływem jakiejś substancji. A może była? Z trudem próbowała przypomnieć sobie ostatnie wydarzenia. Umówiła się z przyjaciółką w barze, ale ta się spóźniała. Przysiadł się do niej jakiś nieznajomy mężczyzna proponując drinka. Normalnie by się nie zgodziła, ale właśnie zerwała ze swoim chłopakiem i stwierdziła że ma prawo się rozerwać. Facet był niczego sobie, wysoki, dobrze ubrany, z błyskiem w oku. Spodobał jej się. Rozmawiali chwilę, dobrze się bawiła. A potem nic. Pustka. 

        Przerażenie coraz bardziej zaczęło rozprzestrzeniać się po jej ciele. Leżała na fotelu z rozstawionymi nogami, takim jakie znajdują się w gabinetach ginekologicznych. Za łydki, biodra klatkę piersiową była przypięta skórzanymi pasami. Nadgarstki miała spięte kajdankami. Nagle ktoś wszedł do pokoju, poczuła podmuch wiatru i dostała gęsiej skórki.

      – Witaj – powiedział nieznajomy – Mam nadzieję, że obudziłaś się niedawno. Nie jakchcial bym abyś leżała tu długo samotnie.

        Słyszała jak chodzi po pomieszczeniu i otwiera szafki coś z nich wyjmując. 

      – Spokojnie, nie bój się. 

        Chwycił ją nagle za ramię i poczuła ukłucie w zgięciu łokcia. Próbowała się wyrwać, a stłumiony krzyk przerażenia rozległ się po pomieszczeniu. 

      – Chcę abyś odczuwała tylko przyjemność. To ci w tym pomoże. 

       Odłożył strzykawkę do metalowego pojemnika z cichym uderzeniem. Poczuła że po jej ciele rozlewa się przyjemne ciepło, a trawiący ją niepokój znika. Mężczyzna przejechał dłonią po jej nodze, od łydki po udo, przez kształtne pośladki, zatrzymał się przy wargach sromowych. Delikatnie je rozchylił i przejechał palcem po jej łechtaczce. Dziewczyna zadrżała mimo woli. Narkotyk spowodował, że jej zakończenia nerwowe były bardziej czułe. Bawił się nią przez chwilę, drugą ręką gładząc ją naprzemiennie po wewnętrznej stronie udza i brzuchu. Jego palec wędrował od pulsującego guziczka w dół, do coraz bardziej mokrej dziurki. Wsunął go w nią, poruszał i z łatwością dodał drugiego. Dziewczyna nie była w stanie się kontrolować. Z jej gardła wydobywały się jęki, a biodra poruszały się spragnione intensywniejszych doznań, oczywiście na tyle na ile pozwalały krępujące ją pasy. Oprawca poruszył jeszcze kilkukrotnie palcami i zabrał dłonie wywołując u kobiety gwałtowny sprzeciw w postaci jęku zawodu. Mężczyzna uśmiechnął się, choć ona nie mogła tego zobaczyć i spojrzał na swoje dzieło. 

        Młoda, szczupła brunetka, na oko 25 lat, leżała drżąc z podniecenia. Jej pełne, jędrne piersi sterczały z naprężonymi sutkami skierowane ku sufitu. Lecz prawdziwy skarb znajdował się poniżej płaskiego, lecz nie przesadnie umięśnionego brzucha. Jej cipka przypominała kwiat. Nabrzmiała łechtaczka sterczała na szczycie, a poniżej wargi rozchylały się niczym płatki uwalniając słodki nektar. Bardzo dużo nektaru. Oprawca nie mógł się już doczekać dalszych zabaw. 

        Podszedł do stolika na którym miał rozłożony sprzęt. Wibratory, dilda, zatyczki analne, pejcze i to czego szukał – klipsy na sutki połączone łańcuszkiem. Podszedł do niej i dotknął jej piersi, natychmiast wypięła klatkę piersiową. Pieścił przez chwilę jeden sutek, potem drugi aby w końcu założyć zabawkę. Dziewczyna była zaskoczona, ale nie tyle bólem tylko tym, że sprawiło jej to ogromną przyjemność. Mężczyzna podrażnił się z nią chwilę pociągając za łańcuszek. Wrócił do stolika i przysunął go bliżej dziewczyny. 

        Wziął lubrykant i naniósł niewielką ilość na jej odbyt. Chwycił za metalową zatyczkę analną i zaczął rozsmarowywać substancję wokół otworu. Bardzo powoli wsuwał ją do środka aby znowu za chwilę wyciągnąć. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie. Początkowo dziewczyna była zaskoczona pojawieniem się zimnego żelu w takim a nie innym miejscu. Lecz gdy metalowy przedmiot zaczął ją drażnić zmieniła zdanie. Delikatny dotyk powodował dreszcze, a gdy metalowa końcówka zanurzała się w jej wnętrzu z zaskoczeniem poczuła ogromną rozkosz. Z każdą kolejną minutą zabawy coraz bardziej pragnęła aby ów przedmiot zanurzył się w niej w całości. Wiła się czując jak nie tylko jej cipka ale i odbyt pulsują nieznośnym żarem. Oprawca w końcu włożył zatyczkę i poruszał nią trochę, a dziewczyna jęknęła przeciągle. Nie tracąc czasu sięgnął po sporych rozmiarów silikonowy wibrator i załączając delikatne wibracje jeździł nim po jej łechtaczce. Dziewczyna wygięła się w nagłej, szatańskiej pieszczocie. Czuła jak wibrator zatacza niespieszne kręgi wokół jej najbardziej wrażliwego punktu. Cała drżała. Jeszcze nigdy nie była tak podniecona. Jej mokra dziurka wręcz błagała o wyzwolenie. Oprawca przesunął wibrator do wejścia pochwy i delikatnie przesuwał po nim. W odpowiedzi wyginała biodra ku górze cały czas jęcząc i błagając w myślach aby go w niej zanurzył. 

        Problem w tym, że ona nie zdawała sobie sprawy jak go to podniecało. Czuł ból gdy nabrzmiały członek wbijał się w materiał spodni, lecz nie chciał jej posiąść. Nie kręciło go to. Ubóstwiał widok kobiet które znajdują się na krawędzi, błagające o orgazm, który on, w swojej dobroci im dawał. 

        Nie czekając dłużej włożył wibrator do jej pochwy. Była tak mokra, że wszedł cały. Zwiększył wibracje, a ona zdała sobie sprawę że zaraz dojdzie. Dotknął palcem jej łechtaczki i poczuła jak wszystko się w niej zaciska. Napięła mięśnie w nagłym przypływie ekstazy. Jej pochwa i odbyt pulsowały jak nigdy dotąd. Chciała unieść biodra, ale pasy jej to uniemożliwiły. Głośne, stłumione jęki rozlegały się po pomieszczeniu. Jej wnętrze próbowało wypchać wibrator w kolejnych spazmach, lecz mężczyzna na to nie pozwolił. Dopiero gdy dziewczyna zaczęła się uspokajać poruszył nim jeszcze kilkukrotnie powodując kilka dreszczy i wyjął go powoli. Odłożył go na stolik i zajął się zatyczką. Delikatnie nią poruszył, na co ona zareagowała cichym jękiem. Także go wyjął. 

        Wyglądała cudownie. Oddychała głęboko, wciągając powietrze z głośnym świstem przez kulkę. Piersi falowały w przyspieszonych oddechach. Jej wciąż nabrzmiała, cała czerwona cipka była oblepiona sokami, których część spłynęła na pośladki. 

       – I jak się czujesz? Jest ci dobrze? – zapytał podchodząc do jej głowy. Uwolnił swojego oblepionego wydzielinami penisa. On też był już na skraju.     – Teraz zadbamy o to aby mi też było dobrze.   

       Wyjął knebel z jej ust i nie pozwalając na jakąkolwiek czynność zanurzył przyrodzenie w jej gardle. Wystarczyła zaledwie chwila i potężny ładunek spermy zalał jej gardło. Zaczęła się krztusić. Cześć połknęła, a część spłynęła jej po policzku. Mężczyzna założył spodnie. 

       – Mam nadzieję że ci się podobało, bo zostaniesz tu jeszcze przez jakiś czas.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cerinte

    Piszcie czy się spodobało 😉 

  • Alicja – trzecia niespodzianka, cz. 5. Dokonczenie.

    Część 5.   Dokończenie.

    Oszołomiona Alicja nie protestowała. Jeszcze nie wszystko do niej docierało. Teraz coś przy niej majstrowali. Skupiła się. Oni… zakładali obrożę! Szeroka, sztywna, od wewnątrz wyłożona miękkim suknem. Będzie ich suką! Jeden z mężczyzn przypiął smycz do obroży. Szarpnął.  

    – No, sunia, stawaj na czterech – polecił Michał. Był surowy i lubił rządzić. Poczuła to już przy ‘częstowaniu’ alkoholem.

    – Już, już. Czekajcie – odpowiedziała ugodowym tonem. Zabrzmiała nieco bełkotliwie.

    Spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się. Alkohol zaczął działać. Będą mogli spokojnie podrażnić się z babeczką. Nikt nie lubi krzykliwych i nadmiernie opornych. Nawet, kiedy są podpite.

    – Klęknij i wyprostuj się – Michał szarpnął smyczą.

    Kobieta stanęła przed nimi na czterech kończynach. Uśmiechnęli się zadowoleni. Oglądali ją. Powoli zaczynała się zabawa.

    – No, daj głos! – polecił Michał.

    – Słucham?

    – Zacznij szczekać! – Paweł wydaje się najbardziej podniecony.

    Klęczała na czworakach. Zadarła głowę i patrzyła na nich, jakby nie rozumiała, o co im chodzi.

    Michał bez słowa chwycił smycz w połowie, wziął lekki zamach i uderzył kobietę po pupie. Plask! Krzyknęła i szarpnęła biodrami. Ponowił uderzenie. Było mocniejsze. Znowu krzyknęła. To nie była zabawa, naprawdę bolało.

    – Hau… Hau.

    – Głośniej! – klepnięcie dłonią w pupę. – Jesteś suką!

    – Hau! Hau!

    – Jeszcze! – kolejne, mocniejsze klepnięcie. – Głośniej!

    – Hau! Hau!! Hau!! – podniosła głowę, żeby wzmocnić głos.

    – Wyj, suko!

    – Auuuu!! – już nie pytała. Nabrała powietrza i zawyła tak, jak potrafiła.

    – Proś!

    Zrozumiała od razu. Poniżenie nie miało znaczenia. Mężczyźni byli podnieceni, a jej szumiało w głowie. Zresztą ich podniecała jej uległość, wykonywanie poleceń, a nie wierność naśladownictwa zwierzęcych zachowań. Ból przyspieszył decyzję. Odepchnęła się rękoma, podniosła i klęcząc, wyciągnęła dłonie jak pies na tylnych łapach. Chwiała się. Oblizała usta.

    – No, pięknie! – Michał był zadowolony. Przesunął końcem smyczy po policzku, piersi, brzuchu kobiety. Usztywniła się ze strachu przed uderzeniem. Koniec smyczy zatrzymał się na jej kroczu i pocierał łechtaczkę. Nieznacznie odsunęła biodra. – Nie ruszaj się! – polecił ostrym tonem.

    Posłusznie znieruchomiała. Nie chciała ich prowokować. Była przestraszona.  

    *

    – Paweł! – nadal nie odrywał wzroku od ciała Alicji. – Sprawdzisz umiejętności naszej „gwiazdy”?

    – Chętnie! – mężczyzna rozsiadł się na kanapie i zaczął rozpinać spodnie. Obok usiadł Michał i szarpnięciem pociągnął kobietę. Dłońmi opadła na kanapę, głową przy kolanie Pawła.

    – O, prawie u celu – mężczyzna był zadowolony. – Spróbuj obciągnąć. Pokaż, co potrafisz. – Paweł puścił penisa wyjętego ze slipek. Sterczał, a żołądź lśniła od śluzu. Podniecił się już przy upijaniu kobiety. Teraz czekał na więcej.

    Alicja nachyliła się, chwyciła penisa w dłoń i objęła ustami. Pochłonęła go.

    – Ooo, taaak – Paweł z zadowoleniem przyglądał się pieszczotom kobiety. Miarowo poruszała głową. Kiedy cofała głowę, wysuwała język i lizała ciemnoczerwoną żołądź. Mężczyzna przymknął oczy, odchylił głową i położył ją na oparciu kanapy.

    Michał też rozpiął spodnie i zdjął buty, potem skarpety. Trzymając smycz, ukląkł za kobietą. Wepchnął palce do pochwy. Kobieta poruszyła się zaskoczona. Nie zwrócił na to uwagi. Była wilgotna. Grzebał w pochwie tak długo, aż swobodnie poruszał trzema palcami. Chciał włożyć całą dłoń, ale… odłożył tę przyjemność na później. Wyjął palce pokryte śluzem. Pokrył nią penisa. Smycz owinął wokół dłoni. Nakłonił kobietę do szerszego rozstawienia nóg. Dalej obciągała Pawłowi. Przytrzymał ją za biodro i wepchnął penisa. Jęknęła głośno. Uśmiechnął się. Penis wszedł do połowy. Wysunął go trochę i znowu nacisnął biodrami. Wszedł głębiej. Powtórzył ruch i zanurzył się do końca.

    – Koledzy! Do dzieła! – ogłosił. Paweł trzymał kobietę za włosy. Michał w spokojnym rytmie ruchał ich pojękującą z podniecenia “gwiazdę wieczoru”. Z jej ust na dywan kapała ślina zmieszana ze śluzem. Jedną dłonią zapierała się o kanapę.

    – Cizia, będzie więcej wrażeń! – zapowiedział podniecony Michał. Wstał i zaczął ruchać na stojąco, energiczniej ruszając biodrami. Kobieta jęczała głośniej. Paweł trzymał jej głowę i szarpał nią, wymuszając ruchanie w usta. Była bezradna, oszołomiona i bardzo podniecona. Michał wetknął dwa palce w odbyt. Krzyknęła z penisem w ustach. Wszyscy trzej zaśmiali się. Michał, wbijając penisa, jednocześnie ciągnął Alę za odbyt. Kciukiem przyciskał z góry, więc szarpnięcia pupy potęgowały uderzenia penisa.

    Penis w ustach nie pozwalał spojrzeć do tyłu. Czuła rosnące podniecenie. Już nie wytrzymywała. Doszła! Krzyknęła głośno, mocno ścisnęła penisa dłonią i cofnęła usta. Zawyła i opadła na bok. Ciężko oddychała, przeżywając orgazm. Co jakiś czas ciałem wstrząsał skurcz. Chłonęła te doznania. Zapomniała o mężczyznach. Powoli mijało napięcie, oddech zwalniał, rozluźniała mięśnie. Otworzyła oczy. Nad nią górowały dwa twarde penisy.

    – No, suko, klęknij. Jeszcze nie skończyliśmy – popędził ją Michał i pociągnął za smycz.

    *

    Posłusznie ustawiła się i wzięła penisa do ust. Paweł uśmiechnął się zadowolony. Jerzy zaczął rozpinać spodnie. Michał wsadził penisa do odbytu. Zaskoczona Ala zaprotestowała stłumionym krzykiem.

    – Cicho! Dopiero zaczynamy zabawę! 

    Plask! Smycz trzasnęła na plecach kobiety. Na ból zareagowała szarpnięciem ciałem. Bała się zaprotestować bardziej stanowczo, żeby nie powtórzył kary. Czuła, jak Michał napiera i członek wnika coraz głębiej do odbytu. Naprężyła się. Pojękiwała z nadzieją, że nie będzie wciskał się zbyt agresywnie. Członek był wilgotny, a ona podniecona i już nawilżona. Michał powoli pokonywał kolejne centymetry. Czekała pełna obaw. Penis Pawła pieściła tylko językiem. Michał poruszał biodrami i dalej zanurzał się. Robił to powoli, jakby bawił się niepokojem Ali. W końcu wszedł aż po nasadę! Westchnęła z ulgą i zaraz krzyknęła. Michał szybko wycofał penisa. Poczuła ból.

    – Nie przesadzaj! Byłaś już tak ruchana, więc wytrzymasz jeszcze więcej. Jurek! Możemy wejdziemy we dwóch do dupy?

    – Och! Nie! – gwałtownie zaprotestowała szarpnięciem ciała i krzykiem.

    Michał zdzielił ją smyczą. Ale ból! Paweł wepchnął penisa głęboko w usta i przytrzymał głowę. Dławiła się i w proteście machała stopami. Na próżno. Dopiero po dłuższej chwili Paweł złagodził ucisk. Śmiali się z niej. Zrozumiała, że chcieli ją przestraszyć. Kiedy nieco uspokoiła się i zajęła członkiem Pawła, poczuła, że pochwa jest rozpychana. Za nią klęczał Jurek i właśnie wszedł w nią. Razem z Michałem zaczęli w zgodnym rytmie ruchać kobietę. Pojękiwała, bo nie mogła inaczej reagować na ruchy dwóch członków. Nieważne, co robili wcześniej! Teraz jej podniecenie rosło tak szybko. Nie potrafiła zapanować nad jękami. Stawały się coraz głośniejsze. Michał przechylił się jeszcze bardziej do przodu, więc Jurek jeszcze silniej uderzał w nią członkiem. Prawie wyła.

    – Zajedziemy „gwiazdę”! – sapnął zadowolony Michał. Paweł trzymał ją za głowę, bo nie potrafiła utrzymać penisa ani dłonią, ani tym bardziej ustami. Oparła głowę o udo mężczyzny. Paweł trzymał głowę Ali i znowu ruchał ją w usta. Z podniecenia zaczęła wyć! I nagle ucichła.  

    – Znowu doszła! – sapnął Paweł.

    Kiedy przeżywała orgazm, panowie zamienili się pozycjami. Oszołomienie zaczęło mijać. Leżała na boku, a przy niej klęczał Jurek i rżnął ją… w odbyt! Nie czuła bólu, tylko miłe podniecenie. Michał nachylił się i wepchnął członek w usta.

    – Obciągaj, suko! – polecił.

    Paweł pociągnął łyk alkoholu z butelki i przyglądał się kolegom.

    – Jurek, sprawdź jej cipę! – zaśmiał się.

    Jerzy skorzystał z propozycji i Ala poczuła, jak do pochwy wnikają kolejne palce. Mężczyzna sam ruchał ją w dwie dziurki.

    – Zmiana! – zarządził Paweł, kiedy znużył się oczekiwaniem. Zanim tak się stało, ustawili kobietę na czworakach i chwilę oglądali. Ala trzymała głowę na dywanie i czekała. Mężczyźni komentowali zerżnięty odbyt. Jeden rozciągał pośladki. Teraz odbyt to był duży otwór, ładnie nawilżony, lekko pulsujący o ciemnoczerwonej, purpurowej i szarawej barwie.

    – Dobrze wyjebany, a właścicielka nadal podniecona. Masz ochotę, prawda? – zapytał Paweł.

    – Tak – odszepnęła zgodnie prawdą. Nie miała siły na konwersację. Wiedziała, że mogą z nią zrobić wszystko, co chcą i nie chciała niepotrzebnie tracić sił. Ich było trzech!

    Paweł odsunął kolegów i wszedł do odbytu. Ala zdołała jedynie stęknąć. Ruchał ją jak maszyna.

    – Masz siły – uśmiechnął się Michał.

    – Przecież dopiero zaczynam!

    Jurek usiadł na kanapie. Michał usiadł obok kobiety i macał jej piersi.

    – Obciągaj suko! – polecił Jurek i z uśmiechem przyglądał się, jak zmęczona kobieta próbuje spełnić jego polecenie. – Jak oddamy ciebie Bogdanowi, to będziesz mogła pracować w agencji albo chodzić na „męskie” imprezy. Jest tego trochę w stolicy, prawda, panowie? Zawsze będziesz miała powodzenie. Zadbane suczki zawsze cieszą się zainteresowaniem.

    Ala przestraszyła się. Bogdan chce ją wypożyczać na imprezy?! Na to nigdy się nie zgodzi! Mogą być swingersami, ale we dwoje. Chce ją sprzedawać?!

    *

    Paweł wysunął się z pochwy i siadł na kanapie.

    – Siadaj na mnie! Tyłem.

    Z wysiłkiem uniosła się. I nachyliła nad mężczyzną. Była podniecona. Paweł szarpnął za smycz:  

    – No jak? Dupą na kutasa siadaj! I ściągnij szpilki!

    Ostrożnie siadała. Mężczyzna był bardzo podniecony, więc przycisnął ją. Bez trudu wchłonęła całego penisa. Był sztywny i mokry. Jej odbyt też wypełniał śluz. Paweł przechylił ja, a Jurek skorzystał z okazji i wszedł do pochwy.

    – Ech, taką „gwiazdę” można jebać i do rana! – Jerzy intensywnie uderzał biodrami, a Ala stękała w rytm uderzeń. Paweł trzymał jej tułów. Unosił ją i opuszczał, kiedy Jurek uderzał. Czuła się jak lalka.

    – Proszę, dość! Już nie mam sił – błagała szeptem.

    Nawet chyba jej nie słyszeli.

    Poddała się. Ruchali ją, wymieniali uwagi. Zmieniali pozycje. Klepali po piersiach, udach, tyłku. Szczypali po piersiach, brzuchu i po tyłku, kiedy im wiotczała. Pobudzona ruszała się, ale zmęczona, szybko stawała się bierna. Posłusznie siadała na każdego penisa. Po kolei wchodzili do pochwy, kiedy kolega tkwił w odbycie. To samo zrobili, kiedy siedziała na członku przodem do kochanka. Wtedy trzeci stał na kanapie i ruchał ją w usta. Nie miała siły pieścić penisa, więc trzymali ją za włosy albo za głowę i ruchali z taką siłą, że dławiła się. Uderzali członkami w podniebienie albo rozpychali policzki. Nie protestowała. Nie była w stanie.

    Dosiadali jej z przyjemnością i prawie ze zwierzęcą satysfakcją. Tyle naczekali się na taką loszkę do wielokąta! Kobieta nie była najmłodsza, ale zadbana, jeszcze o ładnych kształtach i chętna do seksu. Długodystansowa. O resztę sami zadbali.

    Przeżyła dwa małe orgazmy, kiedy ujeżdżali ją równocześnie w odbyt i pochwę. Nawet nie była w stanie stwierdzić, który z nich tkwił wówczas w cipce, a który w pupie. Próbowała dotykać członka, który wchodził w pochwę. Przenikał ją dreszcz podniecenia, kiedy pod palcami czuła twardość penisa. Alkohol i podniecenie zachęcały ją do seksu, ale niewiele kojarzyła. Była bezwolna. Przystawili jej butelkę do ust, łapczywie wypiła kilka łyków alkoholu. Potem lizała któregoś penisa. W zasadzie spółkowała z przymkniętymi oczyma.

    W końcu szarpnęli za smycz i położyli ją bokiem na kanapie. Każdy w pojedynkę wyruchał ją w każdą z trzech dziurek. Inny filmował całą zabawę. Coś mówili o pamiątce z zabawy. Potem wspólnie pozowali z nią do zdjęć, zawsze tkwiąc penisem w którymś otworze. Próbowała protestować, ale alkohol i zmęczenie były silniejsze. Wybełkotała kilka zdań i poczuła kolejnego penisa. Oddała się rozkoszy. Mimo zmęczenia czuła przyjemność płynącą z tak długiego spółkowania.

    – Pierwszy raz seks grupowy bez Bogdana – znużona przymknęła oczy. 

    *

    Krystyna w samym bodystocking i szpilkach klęczy na kanapie. Bogdan powiększył dekolt, ciągnąc materiał w dół. Teraz wydatne piersi kołyszą się w rytm uderzeń twardego penisa. Kobieta uśmiecha się zadowolona z kopulacji.

    – Jest lepszy od Jureczka – oblizuje usta i ciężko oddycha. 

    Mężczyzna zwalnia i odchyla się. Ona cierpliwie czeka z przymkniętymi oczyma. Kochanek wpycha nawilżone palce do odbytu. Rozpycha ją i wreszcie wchodzi. Nie czeka na jej reakcję. Bez trudu wsuwa do pochwy włączony mały wibrator.

    – Ooooch! – Krystyna nie wytrzymuje i wyje. Bodziec jest bardzo silny, jeszcze wzmocniony uderzeniami penisa. Dochodzi w kilka sekund. Ugina ręce, miękną nogi.

    Wraz z kochankiem padają na prawy bok. Bogdan lewą dłonią przytrzymuje wibrator w pochwie. Kobieta nie radzi sobie z taką siłą bodźców. Drży intensywnie. Penis coraz szybciej porusza się w odbycie.

    – Bogdan, proszę… – charczy w poduszkę i chwyta pościel.

    Mężczyzna puszcza wibrator i łapie kobietę za pierś. Coś sobie przypomniał. Niezadowolony bije ją w twarz.

    – Gdzie, suko, masz kolczyki?!

    – Nie założyłam… – z wysiłkiem wystękuje wyjaśnienie.

    – Natychmiast zakładaj! I wibrator ma być cały czas w tobie!

    Kobieta grzecznie wstaje i w szpileczkach wybiega do przedpokoju. Bogdan widzi, jak jedną ręką przytrzymuje brzęczący wibrator, a drugą nerwowo grzebie w torbie podróżnej. Wyciąga saszetkę, wyjmuje z niej kolczyki. Przysiada na krawędzi torby, blokując wibrator i wpina kolczyki-obręcze w sutki. Zadowolona podnosi się i pochylona, dociskając wibrator, wraca do pokoju. Klęka przy nim na kanapie i kusząco poruszając biodrami, potem ramionami, z uśmiechem prezentuje rezultat. Bogdan dociska wibrator, ona wkłada palce wskazujące w obręcze i lekko ciągnie srebrne kolczyki w przód. Drży niespokojnie. Wibracje podniecają ją zbyt mocno, żeby potrafiła zapanować nad ciałem. Kochanek z rozbawieniem przygląda się kobiecie.

    – Blisko?

    – Taaak… – kiwa głową i milknie pokonana przez wibracje.

    Gwałtownym gestem wbija wibrator do pochwy. Znika w niej.

    – Nieee… Oooooch! Oooooo! – wyje, pada bezwładnie na twarz i drży.

    Bogdan dosiada ją od tyłu. Słyszy jęki kobiety, wbijając penisa do odbytu. Rucha w szybkim rytmie. Kobieta pojękuje przy każdym uderzeniu penisa. Bogdan odnajduje kolczyki i ciągnie je w bok. Krystyna nieco unosi tułów i spod tułowia wychylają się sutki ciągnięte przez kolczyki. Jęki przybierają na sile. On przyspiesza rytm i ciągnie kolczyki. Kochanka protestuje i błaga go, po chwili jęki przechodzą w wycie. Wytryska w nią z uśmiechem.

    – Przerwa na regenerację, a potem poczujesz ból i rozkosz – szepcze do ucha Krystyny.

    Podniecona tylko kiwa głową. Wszystko dzieje się tak szybko. Wije się nabita na twardy i ciągle aktywny członek. Potrzebuje czasu na opanowanie ekstazy. Wibrator promieniuje kolejnymi bodźcami. Jęczy.

                                                                             *      

    – Widziała pani tę młodą dziewczynę? – pani Basia pyta nieco zadziornym tonem, kończąc piłowanie paznokci.

    – No, ładna. Zresztą w tym wieku każda jest atrakcyjna – Ala patrzy za blondynką.

    – To swoją drogą, ale widzi pani, ona ma jakieś 23-25 lat. Zawsze była taka miła, sympatyczna. Nie było jej u nas kilka miesięcy i proszę! Jaka odmieniona! – pani Basia jest wyraźnie zdegustowana i poruszona.

    – Coś zrobiła?

    – No przecież mówię: pieniądze zmieniają ludzi.

    – Ale ona chyba nawet nie ma samochodu – dziewczyna przechodzi przez ulicę i staje na przystanku autobusowym.  

    – Nie musi, pani Alu. Nie musi. Dziewczyna poznała jakiegoś dzianego faceta i teraz nawet na nas patrzy z góry! A kiedyś chciała tu pracować – wzdycha kosmetyczka, kręcąc głową.

    – Czyli ma bogatego ‘sponsora’ – Ala nie jest specjalnie zainteresowana szczegółami, jednak podtrzymuje rozmowę.

    – Sponsora? Jakiego sponsora?! Kochanka! – kosmetyczka nerwowo przestawia lakiery. – Kiedyś przyjechał tutaj po nią. Wychodziła z solarium czy od fryzjera. Szumu narobiła, więc wszystkie musiałyśmy dowiedzieć się, że jest z tym swoim Bogdanem… 

    Nagle Alicji robi się gorąco. To chyba zwykły przypadek.

    – Ale pewnie nie wie pani, jaki ma samochód? – Ala stara się, aby ton stawianego pytania brzmiał obojętnie.

    – A, nie! Akurat wiem! – chichocze pani Basia. – Ta Wioletka darła się przez cały hol, więc wszystkie wiemy, że kochanek ma mercedesa. Kolor: metalik. Ładny. Ale młody to on nie jest. To znaczy facet, nie samochód.

    – A przystojny chociaż? – Alicji trudno spokojnie usiedzieć, ale teraz ma dość czasu na rozmowę.

    – Hm, gdzieś w pani wieku, brunet, przedziałek przez środek. Bujna fryzura, pojedyncze siwe włosy, szczupły. O tak, przystojny. Ma jakąś firmę. I willę! Zaraz… Przy Wiedeńskiej! 

    Słysząc nazwę ulicy, Ala prawie podskakuje na fotelu. Czuje jak płonie jej twarz. Musi jakoś ukryć swoje zdenerwowanie.

    – Skąd pani tyle wie? – z najwyższym trudem zdobywa się na sztuczny śmiech.

    – No właśnie! – śmieje się pani  Basia. – Robiłam jej paznokcie, potem siedziała u fryzjerki i buzia tej ‘sponsorowanej’ się nie zamykała! Głośno chwaliła się, w kółko powtarzając, co on ma i co jeszcze będzie miał. Acha! – kosmetyczka podniosła palec, prostując się. – Niedługo wylatują na Bahamy. Pewnie jeszcze pokaże się przed wylotem, to poznamy dokładny termin. Może jeszcze pokaże nam bilety na samolot? Co za emocje! – rozbawiona tupetem i głupotą dziewczyny, ironizowała coraz śmielej.

    Alicja siedzi, mechanicznie kiwa głową, próbuje uśmiechać się i z trudem słucha potoku słów. 

    – …A po powrocie zobaczymy zdjęcia. Teraz fundują sobie wczasy. Ot, taka przerwa, żeby wypocząć – na twarzy pani Basi pojawia się grymas. – Ciekawe, po czym ona ma wypoczywać, skoro nie pracuje? – mruczy konfidencjonalnie. – Zrobiła się z niej wielka dama, bo facet jest bogaty. Własnymi rączkami tego nie osiągnęła i nie osiągnie. Zresztą, w jej przypadku w ogóle nie chodzi o rączki. No, prawie wcale.  

    Alicja, jak przez ścianę, słyszy przyciszony chichot kobiety. Kiedy kończy się zabieg, mechanicznie wstaje, płaci i wychodzi, nie widząc nikogo. Zaniepokojona pani Basia pyta ją o samopoczucie, bo Alicja bardzo pobladła. Coś nieskładnie mruczy o niskim ciśnieniu, powtarza pożegnanie, z trudem próbując uśmiechnąć się i opuszcza salon.

    *

    Idzie przed siebie, przechodzi przez ulicę. Kilka minut później trafia do parku. Siada na ławce. Wtedy dopiero odreagowuje. Płacze. Kiedy wreszcie opanowuje emocje, wyciera łzy, poprawia makijaż i idzie do pobliskiego kiosku. Kupuje papierosy i zapalniczkę. I chusteczki. Wraca do parku. Na jej ławce siedzi jakaś całująca się para. Na ich widok irytuje się, a po chwili ma mdłości. Wybiera inną ławkę, ale drogę zagradza jej śmierdzący i nachalny pijaczek.

    – Szaaa-now-na kie-roooow-nicz-ko, maaaa pani pa-pa-pie-ro-saaa? – pyta, chwiejąc się na nogach. Nie pozwala jej przejść. Ale w tle spostrzega patrol straży miejskiej i sam odwraca się, zaskakująco szybko odchodząc.

    Alicja chce być sama. Siada na pustej ławce i drżącymi dłońmi otwiera paczkę. Dawno nie paliła. Dzisiaj, teraz musi! No, już! Krztusi się. Zaciąga się jeszcze dwa razy i rzuca papierosa na ziemię. Gasi go szpilką. Po chwili sięga do paczki i wyjmuje drugiego papierosa. Dłonie nadal drżą, ale zapala go i znacznie spokojniej pali do końca. Patrzy przed siebie. Na razie nie myśli. Nie chce o niczym myśleć! Wie, że jej związek z Bogdanem zakończył się. Na dzisiaj wystarczy jej wiadomości. Może jutro podejmie jakieś decyzje. Czas na zakupy! I nadal siedzi nieruchomo na ławce. Mija kwadrans. Zapala kolejnego papierosa. Wypala całego. Nadal nie ma siły wstać. Mija kolejny kwadrans. Pali kolejnego papierosa. Również do końca. Mdli ją. Siada wygodnie i głęboko oddycha. Po jakimś czasie mdłości prawie mijają. Wreszcie podnosi się z ławki i idzie na zakupy. Wsiada do autobusu i wraca do siebie. Zbliżając się do bloku, uprzytamnia sobie, że zapomniała skasować bilet.

    – Mam to w dupie! – wściekła wzrusza ramionami. Wściekła, bo nie lubi, kiedy emocje biorą górę. Zawsze taka opanowana. Jaki to byłby wstyd, gdyby była kontrola. – Gówno mnie to obchodzi! – Pozwala sobie na kolejny wulgaryzm. Jednak nie łagodzą jej bólu. 

    Już jest w mieszkaniu. Zdejmuje szpilki, chowa zakupy. Była głodna, więc teraz powinna coś zjeść. Ale nie ma ochoty na jedzenie. Kiedy myśli o kanapce, znowu ma mdłości. Szybko idzie do pokoju, wyjmuje kieliszek i butelkę koniaku. Patrzy na kieliszek, wzrusza ramionami i przyciska butelkę do ust. Kilka łyczków. Ma wrażenie, że jest jakiś słaby. Dopiero po chwili czuje jego moc. Krztusi się, kaszle, z trudem łapie oddech. Łzy stają jej w oczach. Macha ręką. Bierze kilka głębokich oddechów i poprawia solidnym haustem. W pokoju robi się gorąco. Zdejmuje żakiet, spódniczkę, bluzkę i rzuca na krzesło. Nie trafia. Zdejmuje perły. Kładzie na stół. Przechyla butelkę. Kolejny haust? Nie, tylko kilka drobnych łyczków. Kładzie się na wersalce i patrzy w sufit.

    – Na dzisiaj dość – decyduje. Kolejny łyk koniaku. Drżą jej ręce. Znowu pali ją gardło i płyną łzy z oczu. Jeszcze jeden łyk. Z pewnym trudem zakręca nakrętkę i stawia butelkę na podłodze. Zakrywa twarz dłońmi i po chwili znowu płacze. Kiedy opanowuje się, bierze chusteczki i wyciera nos, kolejnymi ściera łzy, następną – część makijażu. Nagle czuje szybko narastające zmęczenie.

    – To alkohol działa czy opanowałam stres? – zastanawia się sennie. Ciążą jej powieki, kręci się w głowie, szumi. Nie ma siły z tym walczyć. Zamyka oczy i po chwili chrapie. Śpi nerwowo, budzi się kilka razy, szybko zasypia, w czym pomaga wypity alkohol, ale dopiero wczesnym rankiem zdejmuje pończochy, bieliznę i bierze prysznic. Potem telefonuje do pracy i załatwia sobie dzień urlopu. Wypija solidny łyk alkoholu i chowa butelkę do barku. Głębokim snem śpi do trzynastej. Wstaje i stojąc w kuchni nago, robi śniadanie. Po wszystkim ubiera szlafrok i zapala papierosa.

    – To ostatni – postanawia. – Czas zdecydować, co dalej z moim radosnym, ekscytującym życiem…

    *

    Mimo prób nie zdołała się skontaktować z Bogdanem. Pojechała autobusem i czekała pod jego willą, aż zdecydowała się wracać, bo wysłał smsa, że ciągle jest w pracy i nie wie, której wróci. Rozczarowana ruszyła na przystanek autobusowy, a chwilę później pod willę podjechało jego auto. Wysiadł Bogdan… z młodą dziewczyną. Kręcone blond włosy, szczupła, dość spory biust, długie nogi. Objęci idą do jego willi. Alicja stała i patrzyła. Zniknęli za drzwiami. Dopiero wtedy kobieta odwróciła się, kręcąc głową z niedowierzaniem i powoli zaczęła iść na przystanek.

    Odezwał się następnego dnia. Nie powiedziała, że widziała go z dziewczyną. Kiedy zaproponował spotkanie, zgodziła się, ale wówczas od razu rzucił sugestię spotkania jeszcze z dwoma kolegami. Po krótkim namyśle zgodziła się. Podał adres i kazał jej wejść do willi o ustalonej godzinie.

    – Ja już tam będę – uspokoił ją, kiedy zaczęła pytać o niego i proponować wspólne wyjście.

    Już nie miała złudzeń. Domyślała się, że frymarczy jej ciałem, aby znowu załatwić jakąś sprawę.

    *

    O podanej godzinie znajduje się na przedmieściach Warszawy przed drzwiami okazałej willi. Jest ciepło, więc stoi w rozpiętym płaszczyku i odważnej sukience. Ciemne pończochy i pełne czerwone pantofelki na szpilce dopełniają ubiór. Wie, że ten kolor działa na większość mężczyzn. Dzwoni, drzwi otwiera gospodarz, wchodzi. Ku jej rozczarowaniu nie ma Bogdana.

    – Bogdan przyjedzie nieco później – twierdzi uśmiechnięty gospodarz, jakby czytał w jej myślach

    Gospodarz pomaga Alicji zdjąć płaszczyk. W salonie nie ma ani jednej kobiety, za to jest aż kilkunastu mężczyzn! Część już podpita. Są agresywni, hałaśliwi, rozweseleni. Zaniemówiła i zdrętwiała z zaskoczenia. Czegoś takiego się nie spodziewała! Bogdan oszukał ją! Ubrała się dość odważnie. Wszyscy patrzą na nią. Szpilki i przesadnie duży dekolt robią należyte wrażenie. Oglądają ją, oceniają wzrokiem. Alicja boi się, że rzucą się na nią. Kilku najbardziej niecierpliwych podchodzi, więc rozmawia, a traktują ją prawie jak prostytutkę. Widząc, że nie jest młodsza, nie kryją rozczarowania. Są zdegustowani, stają się wulgarni.

    – Proszę, przejdź do łazienki i przygotuj się na występ – gospodarz wskazuje kierunek.

    Patrzy na niego ze zdziwieniem. Nie rozumie, o co chodzi.

    – Bogdan ci nie wyjaśnił, złotko? – gospodarz przybiera protekcjonalny ton. – Przygotuj się do striptizu! A jak skończysz rozbieranie, wtedy… wtedy zajmiemy się tobą – uśmiecha się obleśnie.

    – Gang bang?

    – O, właśnie! – uśmiecha się gospodarz.

    Bez słowa pojednawczo kiwa głową. Idzie do łazienki przebrać się, po drodze zabiera płaszczyk z przedpokoju.

    – A ten po co? – gospodarz nie kryje zdziwienia.

    – Negliż zacznę od bielizny, a skończę na płaszczyku – wyjaśnia mu i nawet zdobywa się na promienny fałszywy uśmiech.

    – Niech będzie – kiwa głową. Widać, że bardziej podnieca go perspektywa używania jej ciała niż niuanse amatorskiego występu posłusznej cichodajki podesłanej przez kolegę.

    *

    – Będę gotowa za pięć minut – uprzedza i zamyka za sobą drzwi łazienki.

    Ubiera płaszczyk i siada na brzeg obszernej wanny. Powoli liczy do trzydziestu, wstaje, bezszelestnie wychodzi z łazienki i kieruje się do wyjścia. Przy drzwiach zatrzymuje ją dwóch zdziwionych mężczyzn. Drinki w rękach, czerwone twarze, humor też dopisują.

    – Hej! A ty dokąd? – zatrzymuje ją jeden z podchmielonych mężczyzn. – Przecież mieliśmy się zabawić! – łapie ją za pośladek i przyciąga do siebie. Chwilę później jego usta i język buszują w jej dekolcie. Pod naciskiem jego ust z dekoltu wysuwa się sutek. Kolega z uśmiechem przygląda się jego pieszczotom. Wyciąga palec wolnej ręki i drapie kobietę po sutku uwolnionym ze stanika. Alicja stęka zaskoczona niespodziewanym bodźcem. Mocny chwyt uniemożliwia wycofanie się z jego łap.

    Kobieta jednak nie wydaje się być zniesmaczona jego nachalnością. W końcu nieco odsuwa amatora swoich wdzięków, ręka drugiego zawisa w powietrzu, więc przybiera pełną wdzięku pozę i prezentuje najlepszy, sztuczny uśmiech:  

    – Proszę nie zamykać drzwi, do występu muszę coś zabrać z samochodu, a zaparkowałam nieco dalej – wyjaśnia niezrażona ich zalotami. Nachyla się i szepcze poufałym tonem: – Panowie, to mój Bogdan wszystko tak zaplanował! – potem odwraca się, płynnym ruchem ostatecznie uwalnia z jego uścisku, klepiąc dłoń ściskającą pośladek.

    Odprowadzają ją wzrokiem, kiedy wychodzi. Mają wzwody. Patrzą na kobietę jak na zdobycz, która już im się nie wymknie. Z odrętwienia wyrywa ich trzask zamykanych drzwi. Popijają drinki. Najważniejsze, że ją jeszcze dzisiaj zaliczą. Komentują jej wydatny biust:

    – Mówię ci, była już mokra. Miała ochotę, znam się na tym – ten bardziej nachalny wychyla kolejny łyk i kiwa głową z pewnością eksperta. Zaczeka przy drzwiach na jej powrót. Jeszcze ją pomaca, zanim koledzy zabiorą się za nią.

    Poddenerwowana Alicja dociera do furtki i oddycha z ulgą. Na wspomnienie uwagi przekazanej facetowi przy drzwiach, uśmiecha się i wzrusza ramionami:

    – Ot, mała zemsta za występki byłego kochanka. Obyś ją odczuł, Bogusiu…

    Kilka minut później na równoległej ulicy wsiada do taksówki. Wyciszyła sygnał telefonu i nie odbiera go. Zanim dojechała do siebie, Bogdan parokrotnie próbował dodzwonić się do niej. Zablokowała jego numer. Po raz pierwszy od wielu dni na jej ustach pojawił się szczery uśmiech.  

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Blanka, cz. 7.

    Część 7.

    Szłam ulicą do sklepów i nagle zobaczyłam Jerzego z kobietą. Dość atrakcyjna, uśmiechała się. Byłam zaskoczona, sądziłam, że aktualnie jest mną zainteresowany. W końcu ma swoje lata i w łóżku jest raczej marny, więc… Rozmawiali, kiedy szli, dlatego zaabsorbowany rozmową nie rozglądał się. Z tego jak się zachowywali wnioskowałam, że ich znajomość jest dość zażyła. Na pewno nie widzieli się po raz pierwszy. Kobieta źle nadepnęła na wystającą płytę chodnikową. Grymas na moment zmienił jej twarz. Była poirytowana. Właśnie w tym momencie odniosłam wrażenie, że już kiedyś ją widziałam. Tylko gdzie? Obserwowałam ją przez chwilę.

    – Mam! To kelnerka z kawiarni, kiedy po zderzeniu usiedliśmy wypić kawę – byłam zaskoczona, ale cofnęłam się na wszelki wypadek. Nie byłam zazdrosna. To był tylko klient. Ale żeby miał aż takie powodzenie…

    Ożywiona mówiła coś do niego, a on, z pogodnym wyrazem twarzy, wyrozumiale kiwał głową i nagle… Zsunął dłoń z pleców na jej pośladek! Nie zaprotestowała, nie odsunęła się. Ścisnął go, znowu objął kobietę w pół i żwawo ruszyli przed siebie. Jeszcze chwilę szłam za nimi. Wsiedli do samochodu i odjechali.

    Jedynie uśmiechnęłam się: 

    – Oby ta znajomość nie zaszkodziła kondycji mojego klienta. I nie zmieniła jego zainteresowań…

    *

    Początek maja i super wiadomość! 

    Okazało się, że ciotka w lipcu wyjeżdża z mężem na wczasy na Wyspy Kanaryjskie, a potem jeszcze odwiedzą znajomych. Ta z Berlina. Zapytała, czy w tym czasie nie opiekowałabym się ich mieszkaniem? Za opiekę oferowali pieniądze na żywność, bilet sieciowy i drobne „kieszonkowe”. Bardzo mi się spodobała wiadomość i warunki nieoczekiwanej oferty. I tak zabrałabym żywność ze sobą.

    – Gwiazdka latem! – ucieszyłam się.

    Oczywiście, od razu zgodziłam się. W pierwszym odruchu chciałam wysłać telegram! Dzisiaj śmieję się ze swojej ekscytacji, ale wówczas… Praktycznie darmowy ‘wyskok’ na Zachód. Lepszej wiadomości nie mogłam otrzymać! Jeszcze tego samego dnia napisałam list, ale wysłałam następnego dnia. Poprawiałam go kilka razy i w końcu zaczynał się od słów: „Niedawno otrzymałam Cioci list…”. Brzmiał tak spokojnie. A jak mogłam tańczyć z radości. Coś mi mówiło, że jej mąż maczał palce w tej nieoczekiwanej propozycji.

    Mojej mamie pomysł dłuższego wyjazdu w ogóle nie przypadł do gustu. Jeszcze musiałam wytłumaczyć się z dłuższej korespondencji z ciotką, wysyłania życzeń i odwiedzin, kiedy pojechałam z koleżankami na wyprzedaże… To był jeden z gorszych weekendów w domu. Mama nie skomentowała moich rewelacji, chłodno wysłuchała całej relacji. Powiedziałam, że będę tam również uczyć się, jeżeli nie zdam jakiegoś egzaminu w pierwszym terminie. Więcej nie wracałyśmy do tematu. Ale wiedziałam, że mama nie była zadowolona z moich kontaktów z ciotką. Ojciec nic nie powiedział. W ogóle dłuższy czas nie rozmawiał ze mną.

    Kiedy otrzymałam od ciotki potwierdzenie, zaczęłam umawiać się z klientami. Najczęściej byli to samotni mężczyźni, więc mieszkanie i dogodny dla mnie termin spotkania nie stanowiły kłopotu. Żonaci preferowali weekendy. Będę mogła zarabiać przez pełne trzy tygodnie! Potem jeszcze planowałam spotkać się ze Stephanem. Do niego też wysłałam list. Najbardziej irytujące było oczekiwanie na list ze zgodą na proponowany termin. Bałam się odmowy, bo wtedy trzeba uzgadniać wszystko od nowa. A list był w drodze co najmniej siedem-dziesięć dni. Wyrysowany grafik znałam już na pamięć! Nie musiałam wyjmować z torby. Z nowym klientem, Ingo, uzgodniłam termin spotkania i dni: poniedziałek-środa. Od razu chciał, żebym została kilka dni. Odważyłam się, chociaż znałam go tylko ze zdjęcia i jednej rozmowy telefonicznej, ale budził zaufanie. Przynajmniej ja tak uważałam. Kolejny list do Stephana. Zgodził się na czwartek-niedzielę. Zgodził się, więc:

    – Będę zarabiać cały miesiąc… Cały miesiąc!! – prawie skakałam z radości na środku pokoju. – Zarobię tyle pieniędzy!

    Nie myślałam o tym, w jaki sposób.  

    *

    Kiedy po piątkowej rozmowie z rodzicami poszłam do swojego pokoju, musiałam odreagować. Czytałam rozdział z podręcznika, słuchałam muzyki i w końcu położyłam się spać. Rodzice już dawno spali. Rozłożyłam szeroko nogi, odgarnęłam kołdrę i zaczęłam masować krocze. Najpierw opuszkami palców delikatnie dotykałam skóry. Potem, kiedy wywołałam dreszczyk, na przemian głaskałam i ciągnęłam wargi sromowe. Musnęłam łechtaczkę. Znowu pocierałam wargi. Teraz rytmicznie, ale delikatnie. Aż wypinałam biodra, żeby bardziej odczuć dotyk własnych palców. Łechtaczka już nabrzmiała. Przesunęłam palcami z jej boków. Powtórzyłam ruchów. Jeszcze raz, ale mocniej dociskając palce. Zagryzłam wargi. Palcami drugiej dłoni chwyciłam płatek wargi. Już był mokry. I taki mięsisty. Powoli odciągnęłam go na bok. Paluszkami drugiej dłoni głaskałam łechtaczkę. Jeszcze powoli, jeszcze subtelnie. Przyśpieszyłam rytm.

    – Oooo… – głośne westchnienie wyrwało się z moich ust.

    Nie zawsze potrafiłam panować nad emocjami. Masowałam łechtaczkę okrężnymi, łagodnymi, długimi ruchami. I znowu przeszłam do szybkich ruchów góra-dół. Nawet pracowałam biodrami. Czułam wilgoć. Już dłużej nie mogłam wytrzymać. Jeszcze bardziej odciągnęłam płatek wargi i energicznie wbiłam do pochwy kciuk prawej dłoni!

    – Och! – prawie krzyknęłam, odwróciłam głowę i wcisnęłam twarz w poduszkę.

    Zawyłam, kiedy ruchałam się kciukiem. Piersi skakały, napinałam mięśnie, wypięłam biodra, dzięki temu głębiej wbijając kciuk.

    Rozkosz uderzyła nagle. Fala przykryła mnie aż zatkała uszy. Wyczuwałam ten moment, więc zdążyłam dotknąć łechtaczki i potrzeć ją. Leżałam z rozwalonymi nogami. Ciało drżało. Kciuk tkwił głęboko w pochwie. Już nie potrafiłam mocniej zacisnąć oczu. Tym razem nikt nie słyszał ‘bolesnego’ krzyku. Nogi złączyłam i trwałam przeżywając orgazm. Znieruchomiałam.

    Ciśnienie i podniecenie zaczęły opadać. Słyszałam dźwięki. Rozwarłam zaciśnięte szczęki, ostrożnie wyjęłam kciuk z pochwy, rozluźniłam mięśnie. Chociaż światło było zgaszone, próbowałam przyglądać się kciukowi. Lśnił…

    – Mam nadzieję, że to nie krew – zamruczałam do siebie.

    Parokrotnie moje obawy potwierdziły się. Czasami byłam dość brutalna podczas takich pieszczot. Szczególnie, gdy długo nie spółkowałam. Ogarnęła mnie senność. Dłoń wytarłam w chusteczkę. Nie miałam nawet siły zapalić światła.

    *

    W kraju ulubione utwory nagrywało się z radia. Ci zamożniejsi kupowali drogie, zachodnie płyty analogowe. W Berlinie weszłam do sklepu z płytami i te wszystkie utwory, które znałam, których słuchałam w radiu, znalazłam na płytach gramofonowych. Jakie one miały okładki…

    – Wystarczy pracować, zarabiać i kupujesz, kiedy wejdziesz do sklepu – westchnęłam na widok półek pełnych płyt i błyszczących okładek. – U nas też wystarczy mieć pracę, zarabiać i… dalej marzyć o takich drogich płytach.

    Oczywiście, ceny były poza moim zasięgiem, ale pooglądałam sobie, notowałam niektóre tytuły i ceny, również przecenionych płyt i szybko zrozumiałam, jak jeszcze mogę dorobić na moich wyjazdach. Musiałam zorientować się, po ile ‘chodzą’ konkretne płyty w kraju i czy ktoś chciałby je kupić? W odruchu chciwości kupiłam kilka płyt z przeceny. Przed zajęciami puściłam newsa  wśród zainteresowanych i wieczorem w zasadzie było po płytach. „W zasadzie”, bo dokładnie to sprzedałam je w dwa dni. Sprzedałabym w jeden, ale chłopacy musieli pożyczyć pieniądze, więc zgodziłam się poczekać jeden dzień.

    – Jeszcze trochę i studia zaczną mi przeszkadzać w zarabianiu pieniędzy – mruknęłam, oglądając wystawę sklepu z zabawkami dla mężczyzn. Stephan trochę obruszył się, kiedy usłyszał to określenie i wyjaśnił, że modelarstwo kolejowe cieszy się ogromnym zainteresowaniem w RFN i w Zachodniej Europie. Aż przysiadłam, kiedy zobaczyłam ceny. Te ‘zabawki’, jak je ironicznie nazwałam, były bardzo drogie! Ale cudnie wyglądały! Coś takiego widziałam też w „Składnicy harcerskiej”. Stephan zrobił mi wówczas parominutowy wykład na ten temat, ale nie zapamiętałam zbyt wiele.

    Dla mnie to były dość, hmm, ekscentryczne zainteresowania. W Polsce na mieszkanie w spółdzielni czekało się kilkanaście i więcej lat, a on beznamiętnie informuje, że na dioramę z modelami pociągów trzeba przeznaczyć pokój! Im większy, tym lepiej! Rozumiecie? Pokój! Co zamożniejsi ponoć projektując dom, przeznaczali nawet piętro na takie hobby! Jak to usłyszałam, to wpadłam w przygnębienie. Jak wytłumaczyć mu, że ja będę szaleć z radości, jeżeli kiedyś ‘dostanę’ ze spółdzielni kawalarkę? Samotnej osobie więcej wówczas nie przysługiwało. Naturalnie, zgodnie z przepisami. Na wszelki wypadek nie kontynuowałam tematu.

    Spacer i poznawanie Berlina to była dla mnie również rzadka, tak się wówczas obawiałam, okazja poznawania innego świata. Niestety, fascynacja bogatym Berlinem Zachodnim miała również swoje złe strony. Zbyt szybko zapomniałam, że wszędzie są dobrzy i źli ludzie.

    *

    Kolejny przyjazd do Berlina był w maju. Miałam umówione dwa spotkania. Dla takiej kwoty warto było spędzić tyle godzin w pociągu. Ciotki nie uprzedziłam, ale zakładałam, że jest na miejscu. Nie bardzo uśmiechało mi się nocowanie w jakiejś bramie czy na klatce schodowej, gdyby klient mnie oszukał.

    Mój nowy klient miał na imię Ingo. Szatyn z drobną brodą, dobiegający czterdziestki, zadbany, ale z nadwagą, łagodny, nieśmiały, wręcz wycofany. Wcześniej ustaliliśmy, że nocuję u niego. To był oryginał: wyjście do kina i do restauracji, spacer, striptiz i delikatny seks u niego. Ja go pieściłam, masowałam. Miał problemy ze wzwodem. Chociaż uprzedził mnie, był bardzo zdenerwowany. Być może bardziej moją reakcją niż swoimi kłopotami z potencją. Prawdopodobnie byłam pierwszą, która nie narzekała z tego powodu. Odniosłam wrażenie, że ucieszył się z takiej mojej reakcji. Sporo napracowałam się przy nim i jego orgazmach. Przypuszczalnie, źle wybierał prostytutki, które go obsługiwały.

    Po prysznicu zaskakująco szybko zasnęłam w świeżej pościeli, zmęczona bogatym we wrażenia dniem, ale rano, po wspólnej kąpieli, zaskoczył mnie wystawnym śniadaniem. Potem dopłacił za seks przed południem. Wydawał się i pewniejszy siebie, i zadowolony ze spotkania. Odwiózł mnie. Był taki delikatny i uprzejmy… Zapytał o kolejne spotkanie. Chciałam spotkać się, więc odpowiedziałam, że może dzwonić, pisać, jeżeli jeszcze będzie miał ochotę spotkać się. I zadzwonił. Spotykaliśmy się dość długo. Dobrze płacił. Byłam zadowolona. On też.

    Tylko zawsze bałam się, że za jego łagodnością chowa się coś znacznie gorszego, czego na razie nie pokazuje. Kiedy dzisiaj o tym myślę, czasami aż trzęsę się ze strachu. Jaka ja byłam wtedy odważna! Nie, nie! Raczej zdesperowana i głupia!

    Kiedy po spotkaniu wychodziłam, zgodził się, żebym zostawiła u niego część swojego bagażu. Nie chciałam mówić, że spotykam się z drugim klientem w hotelu. Powiedziałam mu, że będę nocować u koleżanki i wiem, że wraca dość późno z pracy. Podałam jakiś odległy zakątek Berlina, sugerując, że do wieczora nie chciałabym jeździć z taką torbą po mieście, a zamierzam jeszcze zrobić zakupy. Kiwnął głową ze zrozumieniem. Bagaż obiecałam odebrać następnego dnia koło południa. Odpowiadało mu.

    *

    Drugi klient, z którym byłam umówiona, miał na imię Carsten. Imię czytane z K, o czym powiedział przy powitaniu, około trzydziestu lat. Dobrze zbudowany, szczupły, elegancko ubrany, zadbany, ale nie traktował kobiet z atencją. Miałam wrażenie, że jest Turkiem albo z mieszanego małżeństwa. Reprezentował ten typ urody: brunet, śniada cera, chociaż mówił po niemiecku bez obcego akcentu. Tyle już potrafiłam rozróżnić. Pewnie urodził się w RFN.

    Od początku spotkania coś było nie tak. Sytuacja w hallu hotelu byłaby śmieszna, żeby nie jej konsekwencje, a mnie powinna zapalić się czerwona lampka w głowie. Może nawet zapaliła się, ale zignorowałam ją. W holu przekomarzał się ze mną, aż powiedziałam, że teraz płaci za pokój w hotelu albo ja wychodzę. Wyjął pieniądze, podał mi. Nic nie rozumiałam. Wyjaśnił, że chce, abym ja zapłaciła i podała swoje nazwisko.  

    – Ja mieszkam w Berlinie, więc nie mogę – wyjaśnił.

    Później, znacznie później, dowiedziałam się, że to bzdura.

    – Żaden problem – pomyślałam wówczas, opacznie pojmując jego intencje. Przywitałam się, podałam paszport uśmiechniętej recepcjonistce.

    Chyba mam dobry zmysł obserwacyjny. Odniosłam wrażenie, że mimo zawodowej uprzejmości, kobieta traktuje mnie naprawdę życzliwie, chociaż domyśla się, że ma do czynienia z cichodajką, a mojego klienta traktuje uprzejmie, jednak z dystansem, czyli korrekt. Powiedziałam, że odbiorę paszport, kiedy później zejdę i wraz z nim zostawiłam moją saszetkę między innymi z biletem całodziennym i pieniędzmi w hotelowym sejfie. Carsten był wyraźnie niezadowolony ze sceny jaką odegraliśmy. Hm, ja również.

    *

    W windzie zażądałam udowodnienia, że ma pieniądze, aby mi zapłacić. Zdegustowany wyjął gruby plik banknotów z kieszeni.

    Po wejściu do pokoju hotelowego przekazał mi kwotę, którą ustaliliśmy. Położył ją na stoliku. Rozłożyłam swoje rzeczy, poszłam do łazienki przygotować się. Po powrocie Carsten wyjął buteleczkę jakiegoś wina i rozlał do szklanek. Wypiliśmy. Przeciętny smak. Tłumaczył, że to jakiś regionalny przysmak. Możliwe. Mnie nie smakował. Kiedy wszystko było już gotowe do spotkania, facet rozsiadł się w fotelu i kazał mi zrobić striptiz. W radiu wybrał jakąś stację z muzyką. Po występie stałam przed nim naga. Na stopach tkwiły szpileczki, a na ustach – pogodny uśmiech. Wtedy przywołał mnie ręką. Powoli podeszłam do niego. Starałam się, aby mój chód, podobnie jak taniec, był kuszący.

    Kiedy już byłam w zasięgu rąk Carstena, łapczywie złapał mnie w pół i przyciągnął szarpnięciem. Prawie upadłam na niego! Macał mnie, jakbym nie miała progu bólu albo on czucia w palcach! Bolały mnie piersi, skóra na plecach, brzuchu i nogach. I wtedy zaczął ‘pieścić’ łechtaczkę… Rzucałam się jak ryba walcząca o uwolnienie z sieci. Był brutalny! Chciałam, żeby skończył jak najszybciej tę wręcz okrutną, sadystyczną grę wstępną. Wycofywałam biodra, próbowałam nieco odwrócić się. Nic z tego! Jedną ręką trzymał mnie, a drugą szarpał, ściskał, miażdżył łechtaczkę. Ciągnął wargi sromowe.

    – Nie! Proszę! Dość! – piszczałam, walcząc z bólem. Takich słów nauczyłam się już wcześniej. Teraz okazały się niezbędne.

    Ale on zignorował je! Wbijał palce do pochwy. Robił to tak brutalnie, że zagryzłam wargi i jęczałam. W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam głośno protestować! W odpowiedzi jedynie śmiał się i wzmagał swoje ‘pieszczoty’. Naga kobieta w rękach rozbawionego mężczyzny, siedzącego w pokoju hotelowym. Dzisiaj inaczej odbieram taki widok. Chyba cieszył się, ba!, wręcz podniecał moim cierpieniem. Fakt, że potem każde polecenie wykonywałam bez zwłoki, bojąc się bólu przy kontakcie z nim.

    W końcu chwycił mnie za głowę i zmusił do klęknięcia. Zrozumiałam jego intencje. Rozpięłam mu spodnie. Rozsiadł się w fotelu, jakby był moim władcą. Z majtek wyjęłam sterczącego penisa. Mężczyzna był bardzo podniecony. Perspektywą seksu ze mną czy brutalnymi zabawami?

    – Załóż prezerwatywę – poleciłam spokojnym głosem i podałam mu opakowanie.

    Odmówił. Uderzył mnie w rękę i prezerwatywa poleciała gdzieś w kąt pokoju. Wściekł się! Jego twarz wykrzywiał okropny grymas. Niewiele brakowało, a dostałabym w twarz!  

    *

    Spółkowaliśmy bardzo intensywnie. Brał mnie od tyłu, od przodu, składał na pół i rżnął w pochwę, a potem w usta. Układał mnie w fotelu i znowu na tapczanie. Niezależnie od pozycji, jednocześnie ciągnął, szarpał za włosy. I bił w pośladki. Czasami lekko, a czasami były to siarczyste klapsy. Miał ciężką rękę. Wiedział, że sprawia mi ból, ale jemu się to podobało i nie przejmował się moimi reakcjami. Miętosił i szarpał piersi, sutki. Wykręcał sutki, ściskał brodawki. Puszczał dopiero wtedy, gdy zaczynałam jęczeć i szamotać się z bólu. Czasami puszczał włosy i dusił mnie! Moje jęki raczej podniecały go, ‘nakręcały’.

    Ponownie spółkowaliśmy na tapczanie, kiedy znowu leżałam na plecach, a nogi trzymałam na jego lewym ramieniu. Już dawno zgubiłam szpileczki. Podniosłam głowę, bo wszedł z impetem tak głęboko, że… Wtedy zrobił zamach pięścią i uderzył mnie w skroń! Prawie nie poczułam bólu, ale jeszcze zapamiętałam, że odpływam. Leżąc i biernie przyglądając się tej scenie, zapadłam w ciemność.

    *

    Jak przez mgłę czułam, jak obmacują mnie liczne dłonie, słyszałam jakąś rozmowę, ktoś chyba wszedł we mnie. Moje piersi rytmicznie podskakują, ktoś przyciska moje ciało, dyszy mi do ucha. Nogi mam szeroko rozrzucone. Teraz uniesione, leżą na czyichś ramionach. Nie widzę jego twarzy. Podniesione głosy, śmiechy, uderzenia, szarpnięcia ciała. A wszystkie te wrażenia zniekształcone: uderzenia spowolnione albo zbyt szybkie i spotęgowane echem. Śmiech pobrzmiewający raz wysokimi, a raz niskimi tonami, drobne czynności, na przykład szelest papieru, otwieranie butelki, zniekształcone siłą dźwięków. Zwykłe szarpnięcie pościeli szumiało jak silny wiatr w trakcie sztormu.

    – Muszę zatkać uszy – stwierdzam i… nawet nie drgnę.

    Mężczyzna kładzie mnie na boku. Leży za mną. Znowu wszedł we mnie i trzyma pierś. Coś mówi mi do ucha:

    – Śmiej się – słyszę polecenie.

    Śmieję się. Słyszę jak inni wybuchają śmiechem. Mężczyzna ciągnie mnie za sutek. Moja pierś wydłuża się. Boli mnie. Jest nienaturalnie długa i cieńka. Dalej śmieją się, a moje ciało rytmicznie kołysze się. Według uderzeń penisa, ale mnie boli pierś!

    Ten ból… Ktoś ze mną spółkuje, słyszę własny jęk, ale brzmi jak głos obcej osoby. Teraz jakiś długowłosy mężczyzna wchodzi we mnie. Carsten pcha się do odbytu. To chyba on? Bezradna stoję obok i widzę ich dwóch we mnie. Szarpią mnie i ubliżają. Plują na mnie. Ciągną za włosy, za piersi. Szczypią w pośladki. Niezdarnie uciekam pupą i słyszę wybuch śmiechu. Też próbuję śmiać się, ale dociera do mnie kwik. Albo jęk? Znowu wybuch śmiechu.

    Ktoś uderza mnie w twarz, więc reaguję odchyleniem głowy i próbuję protestować. Dziwnie jęczę. Śmiech. Jeden z nich szarpie sutek, więc znowu jęczę. Gorący płomień zapalniczki muska mi stopy. Przerażona macham nogami, staram sie wycofać na tapczanie, ale ręce mam za słabe. Nie słuchają mnie. Kolejny wybuch śmiechu. Głośny, cichy. Faluje jak sinusoida.

    Ktoś robi mi zdjęcia. W zasadzie cały czas ktoś robi zdjęcia. Dlaczego dopiero teraz to zauważyłam? Co zauważyłam? Moje usta drgają, jednak nie zdołałam ułożyć ich w uśmiech. Wyginam się, ale ręka pcha mnie na pościel, więc padam na plecy. Wtedy szeroko rozchyla moje nogi. Chcę się podnieść i wtedy pacnięcie dłonią w czoło zmusza mnie do leżenia. Parsknięcie rozbawionego mężczyzny. Palce wnikają do pochwy. A może to członek? Inne do odbytu. Słyszę polecenie. Otwieram usta. Penisa wsuwa się, więc liżę go. Ciągle posłusznie leżę i patrzę w sufit. Ktoś robi zdjęcia.

    Odpływam. Jeszcze słyszę rozmowę w obcym, dziwacznym języku. Nic nie rozumiem. Mężczyźni kłócą się? Głosy brzmią, jakby dialog dobiegał z innego pokoju. Penis dławi mnie. Jednak nie zważam na to. Rozluźniam mięśnie. Odprężam się. Odwracam głowę, głośno wzdycham i lecę w ciemność. Zapadam się w ciemność. Uśmiecham się z zadowoleniem.

    – Nie znajdą mnie… – rozglądam się triumfalnie. Błyskają mijane gwiazdy. Goni mnie jakiś krzyk. Już go nie słyszę.

    *

    Obudziłam się po jakimś czasie. Zbudził mnie ból. Naga leżałam na łóżku w dość dziwnej pozie i właśnie skręcona ręka, na której leżałam, powodowała ból. W końcu zbudził mnie. W głowie mi szumiało. Delikatnie dotknęłam skroni i dopiero wtedy spotęgowałam ból! Od razu rozbudziłam się. Miałam trudności z ostrością widzenia. Obrazy były rozmazane. Nie mogłam potrzasnąć głową, nie prowokując kolejnej fali bólu. Na wysokości krocza na pościeli była wilgotna plama, bolały mnie piersi. Zrozumiałam, co się stało. Facet znokautował mnie! Spojrzałam na stolik. Pieniądze, które położył na stoliku, oczywiście, zniknęły.

    Facet najpierw pobił mnie, a potem okradł! Moje rzeczy były rozrzucone. Mimo bólu myślałam i funkcjonowałam coraz sprawniej. Rozejrzałam się. Torba podróżna wybebeszona, ale żadnych pieniędzy w niej nie znalazł. Pociął materiał wewnątrz torby, sądząc, że tam ukrywam zarobione pieniądze. Pazerny idiota! Wszystkie kieszenie w marynarce wywrócone i powyrywane. Pewnie miał nadzieję, że mam jakieś pieniądze przy sobie, może wszyte pod podszewkę. Debil…

    – Liczył, że odrobi sobie koszt wynajęcia pokoju – zadrwiłam.

    Spałam dość długo. Zbyt długo. Przypuszczalnie wsypał mi coś do szklanki albo psiknął jakimś środkiem w aerozolu już po nokaucie. Wtedy miał dość czasu, żeby przejrzeć moje rzeczy. Sprawdziłam: klucz tkwił w drzwiach, więc nie wróci. Drżałam. Nie z zimna. Byłam przerażona, kiedy zrozumiałam, że on zaplanował takie spotkanie! Chciał mnie zerżnąć i okraść. Zrobiło mi się słabo. Zemdliło mnie. Położyłam się, przykryłam pościelą i płakałam. Parokrotnie odtwarzałam przebieg spotkania, jak taśmę pętlę, i byłam coraz bardziej przerażona.

    Poszłam do łazienki. Z pochwy wylała się reszta spermy. Z odbytu również! Cholera! Czyżby wyruchał mnie ktoś jeszcze? Carsten nie był sam? Wpuścił kogoś do pokoju? A może było ich aż trzech, a nie dwóch?! Zaschnięty śluz i sperma były na twarzy i piersiach. Ścierałam je, siedząc na sedesie. Spółkował, spółkowali?! ze mną, kiedy byłam już nieprzytomna! Myślałam o tym wszystkim i strach mnie zatykał. Byłam bliska paniki.   

    – Wytarł się we mnie – stwierdziłam i weszłam pod prysznic. Myłam się przesadnie długo, uważając, żeby nie urazić skroni. Prysznic przyniósł orzeźwienie i ulgę. 

    Ból w głowie jednak ciągle pulsował. Możliwe, że po ciosie upadłam na coś twardego, a Carsten przesunął mnie po upadku. Zadzwoniłam do recepcji i zapytałam, czy mogę u nich kupić jakąś tabletkę na ból głowy? Obiecano przysłać za chwilę kogoś z darmową tabletką. Czułam się zbyt źle, żeby wracać do mieszkania ciotki. Zeszłam, kiedy ból jako tako zagłuszyła tabletka, odebrałam dokumenty z sejfu i ‘zaszalałam’ finansowo. Zafundowałam sobie lekką kolację. Była smaczna, ale potem nie potrafiłam nawet przypomnieć sobie, co jadłam.

    W recepcji poprosiłam o kolejną tabletkę i zapowiedziałam, żeby nikogo nie łączyć z moim pokojem. Poprosiłam o budzenie na godzinę dziewiątą. Zamknęłam drzwi i upewniłam się, że są zablokowane. Rano, po prysznicu, dostrzegłam opuchliznę na skroni. Miałam lekko podbite oko! Zatuszowałam to makijażem i założyłam przeciwsłoneczne okulary. Zeszłam do recepcji, łyknęłam kolejną tabletkę i zjadłam śniadanie. Wróciłam do pokoju, poleżałam jeszcze pół godziny w łóżku i zebrałam się do wyjścia.

    Zanim wyszłam popłakałam się i musiałam poprawiać makijaż. Na wspomnienie spotkania z Carstenem ręce mi się trzęsły.

    *

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ty

    Stoimy oboje na balkonie w hotelu i palimy. Jestem wyraźnie podpity i ty to samo. Nagle czuje delikatny dotyk na szyi i stoję sparaliżowany. Zaczynasz delikatnie bawić się moją szyją i ogarnia mnie dziwne, błogie i przyjemne uczucie. Drżę pod twoim dotykiem, a moja głowa automatycznie delikatnie się porusza się w rytm twoich palców. W płucach zaczyna mi brakować powietrza i zaczynam ciężej oddychać. Dziwny, nierównomierny oddech dopasowany do taktu twoich palców, gdzie twój dotyk oddziałuje najbardziej. Na chwile twoje palce odrywają się od mojej szyi i łapię oddech, chcę więcej, a jednak łapię twoja dłoń i  przypieram cię do balustrady balkonu. Papieros wypada spomiędzy twoich palców, próbujesz ponowić drażniącą pieszczotę. Jednak ja też wyrzucam papierosa, łapię twoją rękę i przyduszam do swojej piersi byś nie mogła się wyrwać. Pytam delikatnie:

    -Dlaczego to robisz?- Jednocześnie się przybliżając.- Przecież wiesz jak to na mnie działa, a może o to ci właśnie chodzi?

    Zbliżam się jeszcze bardziej, nasze usta dzielą centymetry, ty nic nie mówisz jedynie patrzysz na mnie z ogniem w oczach.

    -Hmm? Dlaczego nic nie mówisz? Może jednak o to chodzi?

    Te słowa już szepcze. Zbliżam się jakbym miał cię pocałować, a jednak w ostatniej chwili przesuwam się w kierunku twojej szyi powoli, tak że nasze usta tylko delikatnie się muskają. Następnie lekko brodą trącam twoją szyję w górę i zbliżam się do ucha.

    – Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi, a jednak ty mnie tak kusisz. Dlaczego?- szepcze pytanie.

    Czuje twój ciepły oddech na swojej szyi. Mam ochotę cię pożreć. Delikatnie znów przesuwam brodą po twojej szyi i chyba cię łaskoczę,  bo się wzdrygasz. Powoli odsuwam się od ciebie. Patrzę w twoje oczy i cicho mówię:

     -Idę wciąć prysznic.- Wychodzę i zostawiam cię samą na balkonie. Musisz mieć teraz niezły mętlik w głowie.

    Moje serce bije jak porąbane, a jednak w głowie mam myśl, że jeśli teraz nie wyjdę to się na ciebie rzucę. Cały czas pod prysznicem myślę, jak dalej mogę się tobą zabawić. W końcu ty robiłaś to ze mną tyle razy. Wychodzę spod prysznica. Ubieram jedynie jeansy. Koszulkę trzymam zwiniętą w ręce. Pierwsze, co widzę po wyjściu z łazienki to ty siedząca na łóżku. Wbijasz we mnie szpilki swoim wzrokiem ewidentne wnerwiona. Gdyby tylko wzrok mógł zabijać, to byłbym już trupem. Uśmiecham się do ciebie i podchodzę do walizki leżącej w rogu pokoju. Schylam się by wrzucić brudna koszulkę do środka i wyciągnąć nową. Słyszę, jak wstajesz z łóżka i powoli zbliżasz się w moim kierunku. Wiem, co mnie czeka, wyciągam nową koszulkę i wstaje. Jestem cały czas odwrócony do ciebie plecami, zaczynam powoli zakładać koszulkę. Wkładam w nią tylko ręce, gdy czuje twoją dłoń na swojej szyi, moje ręce nadal w koszulce, gołe plecy, odsłonięta szyja. W takiej właśnie pozycji znów nieruchomieje. Powoli swoim dotykiem sprawiasz, że się prostuje. Nagle czuje na swoich plecach delikatny dotyk, bardzo nisko przy kręgosłupie. Nadal trzymasz mnie w żelaznym uścisku, nie pozwalasz mi się ruszyć. Powoli wzdłuż kręgosłupa, opuszkami palców zaczynasz gładzić moje plecy. To coś nowego, nie spodziewałem się tego. Moje kolana zaczynają robić się miękkie. Na szyi wciąż twoja dłoń działa cuda, stoisz bardzo blisko, czuje twój oddech na sobie. Twoja druga dłoń na moich plecach nadal wędruje w górę, aż prawie dotykasz nią mojej szyi. Wtedy czuje, że dłoń znika, tylko na chwile, by nagle pojawić się na moim lewym barku. Przesuwasz palcami w dół wzdłuż mojej ręki. Dotykasz moich tatuaży. Nagle jak to tylko ty potrafisz zaczynasz mną kierować. Odwracasz mnie w stronę łóżka, twoja dłoń zostawiła moje tatuaże, czuje tez ze dajesz wolność mojej szyi. Popychasz mnie na łóżko. Ląduje na pościeli. Podnoszę się, siadam na jego skraju i patrzę na ciebie. Twoje spojrzenie jest niczym dotyk nadal gorący na moim ciele. Twoje oczy rozżarzone spotkają moje.

     -To jeszcze nie koniec- mówisz. Zbliżasz się do mnie, wyciągasz rękę w stronę mojej szyi, ja powoli odchylam się do tylu. Prawie kładę się na łóżku. Podpieram się jedynie łokciami. Twoja ręka podąża wciąż za moim karkiem, twoje ciało pochyla się nad moim tak, że widzę twój dekolt i czarny, koronkowy stanik. Nagle łapię cię za rękę i pociągam za sobą na łóżko. Lądujesz na mnie. Szybko przewracam się całym ciałem i to teraz ty jesteś pode mną. Łapię obie twoje dłonie w swoje i unoszę je nad twoja głowę. Kolanem opieram się na łóżku i podnoszę się. Próbujesz się wyrwać, ja jednak przyduszam twoje nogi moimi i teraz jesteś bezradna. Leżę na tobie i patrzę w twoje oczy.

    – A może jednak o to właśnie tobie chodzi? Jednak nie przyjaciele? A wiec co?- mówię wkurzony. Jestem pewny, że specjalnie mnie nakręcasz.

    Nic nie mówisz. Pochylam się, jak gdybym miał cię pocałować, a jednak znów do tego nie dochodzi, moje usta spoczywają na twoim karku, a jednak nie całuję go. Delikatnie wargami zaczynam gładzić twoją szyję, bardzo powoli, twój uścisk na moich dłoniach staje się słabszy. Przestałaś walczyć. Moje usta nadal muskają twoją szyję i powoli zbliżam się w kierunku twojej brody. Nie wytrzymuję i zostawiam pierwszy, subtelny pocałunek na twojej szyi. Dalej moje usta gładzą twoja brodę, a ty odchylasz szyję, by pozwolić mi zjechać niżej. Powoli moje usta wędrują w dół. Docieram do materiału koszulki. Puszczam twoją lewą dłoń, druga  pozostaje spleciona z moją. Cały czas pieszcząc twoją szyje i zostawiając delikatne pocałunki, moja prawa dłoń zaczęła wędruje w dół, po to by spocząć na twojej tali. Następnie kieruję się ku twoim pośladkom. W końcu moja ręka ściska twój jędrny tyłek. Na twojej szyi zostawiam głębszy pocałunek, dłuższy, bardziej namiętny, podczas którego łapiesz mnie swoją wolną dłonią za moją głowę, by mnie do siebie przycisnąć. Odrywam usta od twojej szyi i patrzę na swoje dzieło. Mała, lecz wyraźnie widoczna malinka widnieje na twoim karku. Przesuwam wzrok w kierunku twoich oczu, a następnie znów na twoją szyję. Byłaś tak nierozważna, że pozwoliłaś mi się oznaczyć.

    Wtedy czuje twoje palce na mojej szyi. Zadowolenie odchodzi w niepamięć. Znów jestem bezradny. Podnosisz głowę ku mojej i rozplatasz nasze palce. Kładziesz dłoń na moich gołych plecach i przyciskasz mnie do siebie. Teraz to twoje usta spoczywają na mojej szyi, gdzie zostawiasz delikatny pocałunek a potem następny i następny. W końcu zaczynasz dłuuugi i namiętny pocałunek na mojej szyi. Czuje twoje zęby, lekko mnie ugryzłaś, a następnie ssiesz mocniej. Gdy kończysz swoje dzieło pozwalasz mi się odchylić. Twoje palce nadal na mojej szyi. Powoli zaczynam się podnosić. Twoje ciało podąża razem z moim, nie pozwalasz mi uciec. Moje obie ręce spoczywają na twojej tali, pozwalasz by wędrowały. W końcu moja prawa ręka znajduje drogę pod twoją koszulkę i zaczynam gładzić twój brzuch, następnie wyżej. Nie pozwalasz mi jednak na zbyt dużo, gdy moja ręka nazbyt zbliża się ku twoim piersiom. Twoja ręka na mojej szyi mnie obezwładnia. Powoli jednak znów opuszczamy się na łóżko, nasze ciała poruszają się wspólnym rytmem. W końcu opuszczam głowę ku twoim ustom by cię pocałować, jednak milimetry przed twoimi ustami, twoja ręka znów mnie zatrzymuje i wtedy ty podnosisz się bliżej mnie. Dzieli nas jedynie oddech, by po chwili twoje usta spoczęły na moich. Powoli podczas pocałunku zaczynam podnosić twoja koszulkę odkrywając stanik kryjący się pod nią. Dotykam wzdłuż materiału, muskając od czasu do czasu sterczący pod nim punkt, w końcu dostaję się pod stanik i moja dłoń dotyka twojej piersi. Zaczynam delikatnie ściskać i macać, a nasz pocałunek staje się coraz gorętszy. W końcu odrywam się od twoich ust i pozbywam się twojej koszulki. Znów przywieramy do siebie, jeszcze namiętniej, moja ręka zaczyna bawić się twoją piersią. Następnie muskam skórę wzdłuż stanika, aż do twoich pleców. Podnoszę cię lekko dla i odpinam twój stanik. Udało się za pierwszym razem. Następnie pozbywamy się go, a moje usta kieruję ku twoim piersiom i sterczącym sutkom. Zaczynam powoli całować i ssać, ręką ściskam druga pierś. Później  gładzę twoje nagie ciało. Zbliżam się ku jeansom, rozpinam je. Twoje ręce w tym czasie dotykają moich pleców. Zostawiam twoje piersi i znów łączymy się w pocałunku. Dotykam twoich czarnych majtek, kierując się powoli coraz niżej. Gdy trafiam wreszcie w poprawne miejsce, materiał jest bardzo mokry. Zaczynam masować twoją cipkę przez bieliznę, góra, dół, góra, dół. Z twoich ust wyrywa się delikatny, pojedynczy jęk. Spodnie przeszkadzają, dlatego powoli wyciągnąłem swoją rękę. Łapię je, a następnie je z ciebie ściągam, jedynie mniej więcej do wysokości kolan. Moja ręka spoczęła na twoim udzie powoli podnoszę je do góry, delikatnie śledząc palcami linie twojego ciała. Łapię cię za tyłek teraz już niczym niechroniony. Kierują się ku twoim piersią i jednocześnie masuję pośladki. Całowałem twoje sutki, ty zaś mocno mnie do siebie przyciskasz. Czuje bicie twojego serca, tak bardzo szybkie. Sięgasz ku moim spodniom. Szybko je rozpinasz, aż twoja dłoń spoczywa na moich bokserkach. Przez materiał, powoli gładzisz palcami po długości mojego penisa, następnie kierujesz się ku mojemu brzuchowi, tylko po to by zjechać w dół, gdzie twoja ręka wędruje pod bokserki i obejmuje mój członek. Ściskasz go i unosisz swoją dłoń w górę i w dół. Nie mogąc wytrzymać, podnoszę swoje biodra byś miała lepszy dostęp. Puszczam twoje pośladki i wsuwam rękę pod twoje majtki, gdzie zaczynam masować twoją cipkę. W końcu powoli wsuwam do środka palec. Pieścimy się nawzajem. Kiedy czuję, że się rozluźnisz, wsuwam kolejny palec. Całujemy się namiętnie, jęczysz w moje usta. Drżysz pod moim dotykiem. Nagle twoja ręka muska moją szyję, a ja nieruchomieję, wykorzystujesz ten moment by mnie rozebrać. Dzielą nas już tylko i wyłącznie twoje majtki. Zabieram rękę z twoich majtek i moim penisem ocieram się o ciebie. Po chwili jednak przestaje. Patrzysz na mnie dziwnie. Twoja mina wręcz pyta, co się stało, że przestałem. Podnoszę się, wstaje i podciągam bokserki i spodnie z powrotem. Tych drugich jednak nie zapiąłem. Patrzę na ciebie leżącą na łóżku, ty odwzajemniasz moje spojrzenie.

    – Co się dzieje?- pytasz. Powoli schylam się by cię pocałować, w twoich oczach cały czas widnieje pytanie.

    -Wiesz.- Całus.- Nie jestem w tym zbyt dobry.- Całus.- Nie spieszmy się.- Całus.- Powoli, po prostu skup się.- Całus.- Na tym co robię.- Całus.

    -Dobrze- mówisz i przytulasz się do mnie. Powoli znów się całujemy, ale spokojnie, nie spiesząc się, rozkoszując każdą chwilą. Odrywam od ciebie usta, kieruję je ku twojej szyi, a następnie piersiom, każdy pocałunek delikatny, spokojny. Moje palce gładzą twoje ciało, odkrywając je. W pewnym momencie zaczynasz kierować moje pocałunki najpierw ku piersiom, a potem coraz niżej. Małe muśnięcia ust po twoich żebrach, brzuchu, pępku i coraz niżej. A potem wyżej i wyżej, znów zmierzając ku twoim ustom. Prowadzisz moją dłoń ku majtkom, a następnie pod nie. Powoli bez szaleństw bawię się twoją łechtaczką, a twoje pocałunki stają się gorętsze. Muskam twoją cipkę, a następnie powoli wsuwam palce do środka i ruszam góra dół namiętnie masując cię od środka. Jęczysz pod moim dotykiem. Wyginasz w łuk swoje plecy.

    -Proszę Adam, chcę więcej.- błagasz. Twoje ręce, jakby na potwierdzenie słów kierujesz na moje spodnie, zsuwasz je w dół, bym mógł sam je zrzucić. Dotykasz penisa i powoli go masujesz. W końcu powoli wysuwam z ciebie swoje palce i łapię materiał twoich majtek, chcę cię skosztować. Gdy tylko zaczynam ściągać twoje majtki, ty robisz to samo z moimi bokserkami. Po chwili oboje jesteśmy nadzy. Kieruję moje pocałunki znów niżej i niżej, aż w końcu moje usta znajdują twoją łechtaczkę, całuję ją najpierw delikatnie a potem namiętniej. Używam języka, próbując dokładnie wylizać i popieścić ją, następnie całuję twoje wargi i śledzę je językiem. W końcu mój język dociera do twojego wejścia, powoli liżę wokół niego, by następnie wsunąć swój język do środka. Staram się słuchać twojego ciała, zrozumieć co powoduje największą rozkosz. Ściskasz moje włosy i jęczysz. Wijesz się w pościeli, ale ja nie chcę, żebyś teraz doszła. Twoja ręka w pewnym momencie prowadzi moja głowę znów do góry. Po chwili nasze usta znów się łączą tym razem jednak nasz pocałunek smakuje twoimi sokami. Moja ręka znów kieruje się ku twojemu wejściu, ty jednak łapiesz ją w swoją. Mój penis spoczywa teraz na twojej cipce. Moje biodra zaczynają same się poruszać, tak wiec ocieram się o ciebie.

    -Nie wytrzymam dłużej- szepczesz mi wprost do ucha i gryziesz je lekko. Łapiesz mój członek i ustawiasz go na wprost swojego wejścia. Patrzę na ciebie. Jestem równocześnie niecierpliwy i spokojny.

    -Tylko powoli- mówię. Pcham mocno do przodu. Jestem w tobie. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie.

    -O taak!- krzyczysz. Przymykasz oczy i odchylasz głowę do tyłu. Boże, jesteś piękna, gdy pode mną tak leżysz. Nasze ciała się połączyły. Powoli zgodnie z instynktem moje biodra nabrały własnego rytmu, odpowiadasz na moje ruchy. To uczucie jest tak przytłaczające, że boję się, że zaraz skończę i upokorzę się przed tobą. Na początku działam na prawdę powoli. Po pewnym czasie moje biodra same zaczynają przyspieszać.

    -Proszę Adam, pieprz mnie!- jęczysz, co mnie jeszcze bardziej nakręca. Utrzymuje stałe tempo, a gdy czuje, że zaraz stracę kontrolę zwalniam. By po chwili znów przyspieszyć.  Całuję cię namiętnie, aż w końcu podczas szybkich pchnięć, czuję jak się na mnie zaciskasz. Tracisz kontrolę, dochodzisz. Ten widok mnie podnieca. Pcham biodra, jak najgłębiej w ciebie i dochodzę. Z każdą falą przyjemności, cofam się, by następnie znów wejść. Wytrysk się kończy, a ja zostaję w tobie. Patrzę na ciebie, wiesz, czujesz, co zrobiłem, a jednak nie wyglądasz, jakbyś miała mi to za złe. Całujemy się i powoli się z ciebie wysuwam.

    -Jesteś wspaniała- mówię. Przytulasz się do mnie. Zasypiamy tak, zaspokojeni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Jest to moja wariacja na temat stref erogennych u mężczyzny, gdzie jego piętą Achillesa jest wrażliwa szyja. Kobieta dotykając jej ma kontrolę nad bohaterem, sprawia mu tym przyjemność, a równocześnie paraliżuje go.

  • Niewolnica Szeryfa cz. 1

    Noc była duszna i gorąca. Tropikalne ciepło oblepiało zgrabne ciało Iris Holmes – młodej dziennikarki śledczej. To nie był jej pierwszy raz, często pracowała w terenie, często też robiła to nielegalnie. Zawsze jakoś udawało jej się wyjść cało z opresji. Sprawa była prosta, wystarczyło kilka zdjęć, o które prosił klinlent. A pieniądz był konkretny. 

    Siedziała więc z aparatem w krzakach obserwując piękną willę i czekała aż ktoś pojawi się w jednym z okien. Z tamtego miejsca nie usłyszała zatrzymującego się w bocznej uliczce samochodu. Nie usłyszała też kroków mężczyzny, który zbliżał się do niej niezwykle cicho. Usłyszała dopiero szczęk broni odbezpieczanej tuż za jej czarnowłosą główką. 
    – Wtargnięcie na teren prywatny upoważnia do użycia broni. 
    Zamarła. Głęboki, męski głos, który do niej przemówił był zupełnie obcy. Zdawało jej się, że zna wszystkich w miasteczku. Dobrze przygotowywała się do tej akcji. 
    – Proszę odłożyć aparat i trzymać ręce na widoku. – nakazał. Wykonała polecenie. 
    – Jest pani aresztowana za wtargnięcie na teren prywatny i działaność szpiegowską bez zezwolenia. 
    Władze? Ktoś musiał sypnąć Iris, była o tym przekonana. Trochę ją to uspokoiło, jednak wciąż bała się z nim dyskutować, czy nawet odwrócić, by spojrzeć na jego twarz. Miał broń, a to już dobry argument. Poza tym doświadczenie nauczyło ją, że pyskowanie nic nie daje w takich sytuacjach. Lepiej się zamknąć i robić, co każą. Wkrótce skontaktuje się ze swoją redakcją i jakoś ją z tego wyciągnął. 
    Dokładnie ją przeszukał. Zbyt dokładnie. Jego duże, masywne dłonie wędrowały po wszystkich zakamarkach ciała Iris, co zupełnie jej się nie podobało. Dotknął krągłych piersi, które pięknie układały się się w ciasnej bluzeczce na ramiączkach, potem przeszedł do paska jeansów. Sprawdził go dokładnie od spodu wsuwając kciuki głębiej niż powinien. Miała delikatną, ciepłą skórę. Na koniec ścisnął pośladki, prawą dłonią zszedł nieco niżej, do samej cipki i także dość mocno ścisnął ją przez spodnie. Tego Iris już nie wytrzymała.
    -Ej, zboczeńcu!- podniosła głos odwracając się do niego – To przeszukanie, a nie striptiz. Ręce przy sobie… – nie zdążyła skończyć, bo siarczysty policzek, który jej wymierzył, zupełnie ją zamroczył. W tej samej chwili mężczyzna złapał ją, bez wysiłku obezwładnił i zaciągnął do samochodu. Nie krzyczała, bo zadbał o to, by lufa pistoletu przez cały czas była blisko jej buzi. Wiedziała, że nie żartował, wiedziała też, że nie jest to normalne zatrzymanie. Zamknął ją w tylnej części furgonetki, która była przystosowana do aresztowań i poszedł jeszcze po jej rzeczy. Gdy wrócił, bez słowa pojechali w tylko jemu znanym kierunku. 
    Miasteczko otaczały stepy i równiny. Wiele kilometrów pustkowia. Długa, prosta droga doprowadziła ich do niewielkiej działki wytyczonej po środku niczego. Stał tam murowany budynek z piętrem. To było biuro szeryfa, ale nie główna siedziba, tylko pomniejsza stacja na uboczu. Siłą wytargał ją z samochodu i zaprowadził do środka. Zarówno na zewnątrz, jak i w środku nie było absolutnie nikogo. Przeszli przez biuro i zeszli schodami na dół, do piwnicy, gdzie mieścił się areszt. Facet zamknął ją w jednej z cel i wyszedł. Iris wciąż miała nadzieję, że będzie mogła skontaktować się ze swoją firmą i jakoś to wszystko odkręcą. Póki co, musiała zaczekać na niego, zabrał jej wszystkie rzeczy. 
    Wrócił rankiem, dopiero wtedy mogła mu się lepiej przyjrzeć. Nie był zbyt wysoki, raczej żylasty o nieprzyjemnym wyrazie twarzy. Bez wątpienia był szeryfem, jak wskazywał strój. Jednak wcale się tak nie zachowywał. 
    – Wstawiaj, suko! – wrzasnął uderzając w kraty lufą, przez co zrobił potworny hałas. Otworzył celę, podszedł do Iris i bez chwili namysłu zaczął zdzierać z niej ubrania. 
    – Co robisz? – krzyczała szarpiąc się, ale wtedy on przygwoździł ją do ziemi i przystawił lufę do policzka. Znieruchomiała.
    – O, tak… – wymruczał – grzeczna dziewczynka. Nie wolno zapominać, kto ma tutaj ostatnie słowo. A teraz słuchaj uważnie, tu, gdzie jesteśmy nikt cię nie usłyszy, nikt nie znajdzie. Ale nie lubię takich bezsensownych wrzasków. Jeśli będziesz krzyczeć, wołać o pomoc, postaram się o to, by twoje krzyki nie były bezsensowne. Jeśli nie będziesz słuchać, będziesz cierpieć, rozumiesz? 
    Na milczenie ścisnął ją mocniej. 
    – T..tak – wykrztusiła nie do końca wiedząc, co się dzieje. 
    – Zobaczymy, czy naprawdę rozumiesz. – wstał, stanął nad nią i kontynuował – rozbieraj się – nakazał – nie każ mi powtarzać.
    Na widok pistoletu i tych gróźb powoli, drżąc że strachu zaczęła ściągać poszarpaną koszulkę odsłaniając delikatną bieliznę z czarnej, jak jej włosy koronki. Ręce trzęsły jej się tak bardzo, że przez przypadek zsunęło jej się lewe ramiączko. Chciała je poprawić, ale poczuła na sobie jego wzrok. Zrezygnowała więc i przeszła do spodni. Gdy była już w samej bieliźnie, popatrzyła na niego wzrokiem pełnym obaw. 
    – Czy nie kazałem ci się rozebrać, głupia szmato? – krzyknął i kopnął ją dość mocno masywnym butem. Jednak, nie był to ból nie do wytwarzania. Iris zorientowała się, że krzywdzi ją tak, by jej nie uszkodzić. Trochę ją to pocieszyło, ale nie na długo, bo zaraz po kopniaku, sam pozbył się bielizny targając ją na strzępy. Klęczał przy niej na ziemi, jedną ręką przytrzymał za gardło, a drugą zaczął bawić się sterczącymi sutkami Iris. Szarpnęła się odruchowo, bardzo go to rozzłościło. Uderzył ją w twarz, wstał i wyszedł zamykając celę. Wrócił szybko z jakimiś rzeczami, których Iris nie umiała rozróżnić w półmroku piwnicy. Oprawca związał jej ręce i nogi. Próbowała z nim walczyć, ale był zbyt silny. 
    – Jesteś, jak one wszystkie, potrzeba ci tresury, suko – mówiąc to wsadził jej dildo w cipkę. Krzyknęła z bólu. Nagle pogładził ją po włosach – Ćśś… Na początku zawsze boli. – powiedział całkiem innym, spokojnym tonem. Potem odwrócił ją na brzuch i wsadził jej w dupę coś dużego, zimnego i gładkiego. Iris nie wiedziała co to było, ale bardzo bolało. To nie był koniec jej kary. Wziął roztargane majtki i wepchnął jej do ust, po czym zakleił taśmą. Na koniec nacisnął coś w swojej kieszeni, co okazało się włącznikiem do wibratora w dildo. 
    – Życzę ci miłego dnia. Mam nadzieję, że moje zabawki dostarczą ci niezapomnianych wrażeń. Wrócę wieczór, mam nadzieję, że do tego czasu zastanowisz się nad swoim zachowaniem. 
    Koniec części pierwszej

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Panna Em
  • Ja, kumpela i garstka facetow

    Pewnej nocy przy drinku spytałam się kumpeli, co chciałaby zrobić, gdyby mogła sama zorganizować fantazję seksualną. Odpowiedź wypłynęła z jej ust, zanim zdążyłem dokończyć zdanie. To było tak, jakby czytała w moich myślach.

    „Zorganizujmy własną orgię” – powiedziała. Jej oczy były szeroko otwarte z zachwytu. Zdałyśmy sobie sprawę, że zawdzięczamy to sobie: w przeszłości miałyśmy zbyt wiele doświadczeń związanych z seksem grupowym, które poszły strasznie źle. Natychmiast zaczęłyśmy wspólnie omawiać szczegóły naszego idealnego scenariusza. Nie za wielu mężczyzn, nie więcej niż trzech lub czterech. Uzgodniłyśmy minimalną długość i obwód penisa: ponad 17 centymetrów długości i co najmniej 8 centymetrów szerokości. Rozmawiałyśmy o pożądanym wzroście, budowie i przedziale wiekowym mężczyzn, których mogłybyśmy zaprosić. Obie zdecydowałyśmy, że nie potrzebujemy więcej kobiet, ponieważ chciałybyśmy być gwiazdami w naszej własnej fantazji.

    Po porównaniu harmonogramów wybrałyśmy sobotnią noc, która była za niespełna dwa tygodnie. Przez następne kilka dni Agnieszka i ja sprawdzałyśmy profile i odpowiadałyśmy z żarliwością. Łatwo było wyeliminować tych, którzy się nie zakwalifikowali: zbyt młodzi, za starzy, zbyt chętni, zbyt aroganccy, dominujący, zbyt lękliwi. Wszyscy ci ludzie zostali natychmiast usunięci z listy potencjalnych partnerów. Jeśli którakolwiek z nas powiedziała „Tylko nie on”, usuwałyśmy go natychmiast. Wypisałyśmy całą listę wymagań dla naszych potencjalnych kochasiów – wymagana prezerwatywa (po co w ogóle było to wymieniać, chyba jest to dość oczywiste, co nie?), bez klapsów i szorstkiej gry, nie monopolizować żadnej pozycji, osoby czy przestrzeni. Wyeliminowaliśmy mężczyzn, którzy wydawali się egoistyczni i byli niechętni do współpracy. Mężczyźni, którzy byli wyraźnie podnieceni przez bycie częścią grupy, przenieśli się na szczyt listy.

    Mężczyźni przybyli na czas. Poprosiliśmy ich, aby usiedli na kanapie. Agnieszka i ja usiadłyśmy na łóżku i rozmawiałyśmy z nimi, kiedy zaczęłam delikatnie ją dotykać. Czubkami palców przesunąłem jej ramiona i czubek pleców, a potem jedną ręką prześledziłem jej kręgosłup i zapytałem, czy chcą poczuć, jak miękka jest jej skóra. Patrzyłem, aby zobaczyć, kto powstał jako pierwszy, wiedząc, że najprawdopodobniej będzie naszym wiodącym człowiekiem. Agnieszka zbliżyła się do mnie i poprowadziła moje ciało, tak aby moje plecy były skierowane do niej. Przesunęła ręce z mojego pośladka na środek moich pleców i odczepiła stanik. Odwróciłem się, by ją pocałować i poczułem na moich plecach trzy różne dłonie. Przez następną godzinę szli za nami. Ona i ja na zmianę pytałyśmy się nawzajem, czy chcemy spróbować pewnych rzeczy.

    „Chcesz być teraz na nim?” – zapytałam.

    „Czy powinnam ruchać się z nimi dwoma jednocześnie?” – powiedziała, uśmiechając się do mnie.

    „Myślę, że podoba ci się to, jak on się w tobie czuje” – powiedziałam do niej przy spacerze w stronę szafki nocnej w celu wzięcia nowej prezerwatywy. 

    Wieczór zakończył się wykreślaniem wszystkiego z naszej listy sekretnych seksu: podwójna penetracja, podwójne robienie loda, seks waginalny ze wszystkimi trzema (dla każdej z nas), całowanie, pieszczoty, lizanie i orgazmy tak silne, że trudno było je pojąć. Agnieszka i ja byłyśmy szczęśliwie wyczerpane, podczas gdy mężczyźni na zmianę odświeżali się w łazience. Wyszli razem po podziękowaniu za umożliwienie im wzięcia udziału w naszym wieczorze.

    Wzmocnienie, które odczułyśmy, było zaskakujące. Wiedziałyśmy, że orgia lub jakikolwiek przypadkowy seks grupowy może nie być fantazją każdej kobiety, ale pomyślałyśmy o seksie z innymi dziewczynami i zastanawiałyśmy się, czy kiedykolwiek zorganizowali taki wieczór na własnych warunkach. Zastanawiałyśmy się, dlaczego nie zrobiłyśmy tego wcześniej, czy razem, czy też osobno. Powiedziałam Agnieszce, że ten wieczór zainspirował mnie do podjęcia dalszych działań w innych dziedzinach życia. Skoro mogę spełnić swoją fantazję seksualną, do czego jeszcze jestem zdolna? Co jeszcze mogłabym dokładnie zaplanować i wykonać dla sieb

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Malutka
  • Maturzystka – 22.

    Część 22.

    Ładna pogoda, świeci słońce, prawie bezwietrznie, ciepło, słychać ptaki, szum drzew… Nic, tylko cieszyć się przyrodą! A ja idę naga na smyczy i ciągle rozglądam się, czy nie nadchodzą jacyś obcy. Wstydzę się, jestem zażenowana sytuacją, ale mogę jedynie posłusznie iść obok mojej ‘treserki’. Paula kontynuuje spacer. Nie szarpię smyczy, nie trzymam jej, bo już wiem, że tylko prowokuję ją do większej agresji. Chyba wredna menda wręcz liczy na to. Spoglądam na nią kątem oka. Ściska smycz, przebiera palcami.

    – Tylko czeka na okazję, żeby mi przyłożyć – stwierdzam.

    Powoli idziemy w milczeniu. Nie chcę, żeby mnie zmusiła do czworakowania. Znowu słyszmy jakieś stękanie. Dziewczyna bez ostrzeżenia znacznie przyśpiesza, więc i ja idę szybciej. Prawie biegnę. Muszę za nią nadążyć.

    – Ożeż ty! – jęknęłam. – Szok! – zaskoczył mnie ten widok.

    Oberwałam końcówką smyczy do pupie. Wygięłam się, ale stłumiłam jęk.

    Półnaga Wanda jest rżnięta przez chłopaka. Też nie z naszej szkoły. „Sarenka” klęczy bez bluzki i stanika. Majtki tkwią na jednej kostce, spódniczka zadarta, a chłopak cicho stęka i rytmicznie uderza biodrami. Ona gwałtownie kręci głową i jęczy. Patrzę na zwisające wałki tłuszczu na brzuchu Wandy, duże piersi, gwałtownie kołyszące się i kutasa, który rytmicznie wbija się w dziewczynę. Każde uderzenie wywołuje charakterystyczny „plask”, kiedy zderzają się dwa ciała. A to jedno jest takie obfite!

    Stoimy w dość dużej odległości i patrzymy. W pewnym momencie Wanda otwiera oczy i zauważa nas. Patrzy na nas, my na nią, chłopak dalej ostro rżnie dziewczynę. W końcu chłopak nachyla się, chwyta ją za włosy i prostuje. Po raz pierwszy w pełnej okazałości widzę nagi biust Wandy. Naprawdę jest duży! Ona prawie klęczy. Równowagę utrzymuje, opierając się ręką o drzewo. Chłopak nieco ugiął nogi w kolanach i dalej spółkuje. Dziewczyna bezgłośnie porusza ustami i patrzy na nas. Jest wyraźnie zadowolona z naszego towarzystwa. Kochanek puszcza włosy i szarpie piersi. Chyba jest brutalny, bo słyszę, że nie są to jęki rozkoszy. Zaśmiał się usatysfakcjonowany zadawanym bólem i pociągnął za brodawki. Podnosił i opuszczał piersi. „Sarenka” jęczała z bólu i rozkoszy. Cały czas walił ją kutasem. Zaczął ciągnąć piersi na boki.

    – Nie, proszę! Dość! Boli mnie! – zawyła nasza koleżanka.

    Chłopak znowu krótko zaśmiał się. Zabrzmiał jak zdobywca i mocniej pociągnął piersi. Kolejny bolesny i głośniejszy jęk. „Zdobywca” wysuwa się z Wandy, staje przed nią i między schwytane piersi wsuwa penisa. Jest spory, lśni od śluzu. Dziewczyna pochyla głowę i próbuje go polizać, kiedy wynurza się spomiędzy piersi. Dłońmi dotyka pośladków kochanka. Nagle chłopak nieruchomieje, robi głęboki wdech, a biała struga spermy tryska na twarz Wandy, kolejna obok niej. Ta wzdycha z podniecenia i kiedy wytrysk kończy się, zachłannie obejmuje penisa ustami. Na twarzy chłopaka powoli pojawia się wyraz ulgi i uśmiech. Porusza biodrami, wpychając członek w usta kochanki.

    – Chciała seksu, to ma – pomyślałam.

    Stałyśmy nieruchomo, obserwując parę. Chyba obie nie współczułyśmy jej.  

    *

    – No, Grażynka, podobało się tobie? – pogodnym tonem pyta mnie Ewa.

    Nadal mam przed oczyma Jessicę i to, co z nią wyprawiali… Nie potrafię nic powiedzieć. Wolę milczeć. Tak jest dla mnie najbezpieczniej.

    Ewa raczej nie czeka na opowiedź. Podchodzi i łapie mnie za pośladek. Moją nagość traktuje jako coś naturalnego. Paula też. Ot, kolejna ich własność, więc odpowiednio oznaczona i traktowana. Gorzej, że i ja zaczynam traktować swoją nagość w ich gronie jako normę. Przestałam wstydzić się, raczej boję się agresji tych obcych chłopaków. Jestem „poddaną” Ewy. Sama myśl o tym wywołuje moją irytację i wewnętrzny sprzeciw. Ale tylko wewnętrzny. Nie odważę się uzewnętrznić mojego niezadowolenia. Ewa jest zbyt brutalna, abym na razie mogła pozwolić sobie na stanowczy protest.

    – Czyżby tresura faktycznie dawała pożądane efekty? – pytam samą siebie i boję się odpowiedzieć. Patrzę na Ewę, jednak czeka na moją odpowiedź. Wzruszam ramionami: – Jessica wydawała się być w swoim żywiole – odpowiadam wymijająco.

    – No! Rozkręciła się z czasem! – Ewa śmieje się głośno. – Nie przejmuj się, jeszcze zatęsknisz za taką rozrywką. A ty jesteś następna w kolejce. Ciebie tak potraktujemy na wiosnę. Masz na co czekać! – klepie mnie w goły tyłek i wraca do kolegów. Wyraźnie lubi moją nagą pupę.

    Stoję oniemiała po tej informacji. Nie wierzę, że kiedykolwiek dojdzie do takiej sytuacji: 

    – Szybciej z domu ucieknę niż tutaj dobrowolnie przyjadę – decyduję w duchu.

    Paulina szarpie smycz, więc odwracam się do niej. Ubieram się, a ona cały czas ogląda mnie. 

    – Masz być u Ewy w kolejną sobotę o 16. Już wiesz, jak ubrać się. Wszystko jasne?

    – Tak – potwierdzam beznamiętnie.

    – Acha. Jeżeli będzie ta twoja koleżanka, Roksana, też ma zaproszenie. Ewa nie będzie przypominać.

    Kiwam głową, że wszystko zrozumiałam.

    Dopiero wtedy rozpina i zdejmuje mi obrożę.

    – Co za ulga! – myślę i wzdycham głęboko.

    Kiedy wzdycham, Paula spogląda na mnie z ironią i odchodzi bez słowa.

    Cały czas wspominam, jak potraktowali Jessicę, ale o tym innym razem. Na razie mam dość wrażeń i wypadów za miasto.

    *

    U Ewy jesteśmy punktualnie. Roksana prawie przebiera nogami z niecierpliwości. Taka chętna na zabawę. Zaczynam się zastanawiać, czy ona przypadkiem nie ma zadatków na nimfomankę?

    – No, wtedy to ja będę jej unikać, bo jeszcze i mnie zamęczy.

    Moje rozważania przerywa trzask zamka u drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu otwiera sama Ewa. Praktycznie półnaga! Jest podchmielona, włosy zmierzwione, szminka rozmazana, rozpięta i pomięta bluzka, wyciągnięta, a raczej wyszarpnięta ze spódniczki. Nie założyła stanika. Na gołych nogach czerwone botki bez palców na szpilce. Z przodu na całej długości buta poprzeczne paski. Wygląda to bardzo seksi. Ona nie. Chwieje się na nogach. Na szczęście w porę łapie klamkę, potem futrynę. Widać jej nagie, pełne piersi. Duże sutki przyciągają wzrok. Tam gapi się Roksi. Po chwili, z pewnym wysiłkiem, Ewa poznaje mnie i uśmiecha się przez moment.

    Stoję bez ruchu i też odpowiadam uśmiechem. W końcu to ona jest tu panią sytuacji. A ja występuję jedynie w roli zaproszonej ‘poddanej’. Roksanie nic nie wspomniałam o tresurze i moich relacjach z Ewą. Ani o pokazach w szkolnej szatni.

    – Wypierdalać! – Ewa drze się, jakby była w lesie. Patrzy surowym wzrokiem. Ma trudności z artykulacją. – Dzisiaj macie wolne! – słowa brzmią prawie jak bełkot. Próbuje machnąć prawą ręką, wielkopańskim gestem podkreślając swoją decyzję, ale odchyla się, a przed upadkiem ratuje się, drugą ręką trzymając klamkę. – Wypierdalać stąd! –

    Cofamy się nieco rażone jej krzykiem. Zaskoczyła nas agresją. Na ogół inaczej traktuje się zaproszonych gości.

    Jej krzyk nie jest dobrze słyszalny na zewnątrz, bo stoi bokiem do wejścia, a ktoś przymyka drzwi. Jeszcze tylko widzę, jak czyjaś dłoń, zza jej pleców, sięga po pierś, łapie ją i ciągnie do siebie. Męska dłoń. Męska, a nie nastolatka! Zanim zamkną się drzwi, Ewa z głośnym śmiechem pada do tyłu, łapana w czyjeś ręce. Przynajmniej dwie pary. Inne ręce trzymają i zamykają drzwi. Na pewno dojrzałej kobiety. Na pewno, bo na razie mężczyźni rzadko lakierują paznokcie i noszą kilka pierścionków.

    – Nie, to nie był alkohol. Musiała coś wąchać – jestem o tym przekonana.

    – Łoł! Niezłe powitanie… – mruczy moja zdegustowana przyjaciółka.

    *

    Wracamy. Jakiś czas idziemy w milczeniu. Wiem, że Roksana jest zaskoczona, ale i rozczarowana. Przede wszystkim rozczarowana. Może nawet wściekła? Na pewno inaczej wyobrażała sobie wieczór u mnie. W końcu przyjechała zabawić się, a nie siedzieć u koleżanki w domu, słuchając muzyki. Tyle czekała na ten weekend, napaliła się na ostrą zabawę, tygodniami żywiła się nadzieją na seksualne ekscesy, a teraz taka skucha…

    Nagle wpadłam na pomysł. Ale będzie jazda! Długo jej nie zapomni! Aż sama jestem podekscytowana! Odwracam się do niej.

    – Roksi, nie martw się. Jeszcze zaszalejesz. Tylko mi zaufaj. Będziesz zadowolona, obiecuję.

    Kiwa głową ze smutnym uśmiechem, ale i z błyskiem nadziei w oczach. Dla niej wypad do stolicy to znaczący wydatek, ale w zamian ma dwa niezapomniane wieczory ubarwiające szare, monotonne małomiasteczkowe życie pod czujnym okiem mamy. Wyrywa się stamtąd, kiedy tylko może, więc… Nie mogę jej zawieść. I nagle wpadam na niezły pomysł! No, trochę jadę po bandzie, ale Roksi na pewno ucieszy się z takiej niespodzianki.

    – Rosia, Rosiczka, jutro też jest dzień. I też zaszalejemy. Obiecuję.

    Patrzy na mnie zmartwiona. Przed chwilą obiecałam jej imprę, a już mówię o kolejnym dniu. 

    – Spoko! Powiedziałam „też”! A jutro to będzie bonus od losu! – uspokajam ją. – Najważniejsza impreza jest dzisiaj. Czekaj, tylko zadzwonię…

    Patrzy na mnie, nic nie rozumiejąc, ale tym nie zaprzątam sobie głowy. Chyba Roksanie nawet podoba się taka niespodzianka. Nic nie rozumie, nie orientuje się w moich zamierzeniach, a ja obiecuję, że i tak będzie zadowolona. Jestem dziwnie spokojna o przebieg wieczoru. I też podekscytowana. Mój optymizm udziela się Roksi. 

    Chwilę czekam z telefonem przy uchu. W końcu łączę się.

    – Cześć, jesteś w domu? (…) Jak to, „kto”? Nie poznajesz? Grażyna. (…)

    – Zapytam jeszcze raz: masz czas i ochotę? (…)

    – Świetnie! A ja mam niespodziankę. (…)

    – Jaką? No, pomyśl, pomyśl. Jeżeli skorzystasz, to masz u mnie dług. (…)

    – Dobrze, to do zobaczenia za jakieś dwadzieścia parę minut. (…)

    – Przygotuj się! Na razie… – rozłączyłam się.

    Roksana patrzy na mnie ze zdziwieniem. Czeka na jakieś wyjaśnienia. Rozmowa nie ujawniła płci osoby, który odwiedzimy. Ponieważ milczę, pyta, ale ja odpowiadam tylko uśmiechem i puszczam oko. Zamówiłam taksówkę.

    – O co chodzi, Grażka? – powtórzyła pytanie. 

    – Niespodzianka – kiwnęłam głową. Nadal uśmiecham się.

    – Nooo, hm, wiem. No, ale jaka? – przestępuje w miejscu z nogi na nogę, taka jest ciekawa.

    – Nie powiem, bo już nie będzie niespodzianki – kręcę głową. – Ale jestem zadowolona, że ty niedługo też będziesz zadowolona.

    Przekomarzamy się tak i bawimy słowami przez dłuższy czas. Z okna domu Ewy dobiegają odgłosy zabawy. Można sądzić, że „Szefowa” jest zaangażowana i solidnie zaspokajana. Jeszcze podkręcam humor Roksi kolejną niespodzianką zaplanowaną na jutro i tak trwamy na chodniku aż przyjeżdża taksówka. Wsiadamy i ruszamy pod podany adres. Roksanie nic nie mówi. No i dobrze. Po co od razu wyjawiać niespodziankę?

    Korzystam z okazji, w aucie na wszelki wypadek milczymy, i w trakcie jazdy wysyłam smsa z poleceniem i godziną spotkania. Po jakichś trzech minutach wzdycham z ulgą.

    – Jest! Udało się!

    Roksi patrzy na mnie zdezorientowana.

    – Spoko, wszystko później wyjaśnię. Ale to miłe informacje – uśmiecham się uspokajająco. Mrugam do niej.

    W mig zorganizowałam obsadę do zabawy na dwa dni! Ulżyło mi. Rosiczka będzie zadowolona.

    *

    Zapłaciłam i wysiadłyśmy z taksówki.

    – Grażynka, powiedz… – Roksana prawie błagała. Chyba była zaniepokojona. Spojrzała na blok, pod którym stałyśmy. Z trzeciego piętra z otwartych okien dudniła muzyka.

    – Spokojnie, my idziemy na znacznie bardziej wysublimowaną imprezę – uspokoiłam ją pogodnym uśmiechem.

    Weszłyśmy do bloku i na domofonie wystukałam numer mieszkania na ostatnim, dziesiątym piętrze: 109.

    – Cześć! Tu Grażyna!

    W odpowiedzi usłyszałyśmy trzaski i sygnał. Otworzyłam przeszklone drzwi. Pierwsza podeszłam do metalowych drzwi i wcisnęłam przycisk. Zjechała winda. Wsiadłyśmy. Wcisnęłam przycisk 10. piętra. Roksana patrzyła na mnie, oczekując jakiejś informacji. Uśmiechnęłam się pogodnie:

    – Przecież ostatnio też byłaś zadowolona, prawda?

    – No, tak… – patrzyła na mnie niepewnie. Jest niespokojona.

    – Ale się rozgadałaś! – mruknęłam po chwili ciszy, rozbawiona jej niepewnością. – To dzisiaj też będziesz zadowolona. Na pewno. Chociaż nie będzie takiego tłoku jak wówczas.

    *

    Radek otwiera drzwi i patrzy na nas mile zaskoczony. Roksana też jest zaskoczona, ale uśmiecha się z ulgą. Już wie, do kogo przyjechała.

    Siedzimy w fotelach, pijemy alkohol, z ekranu telewizora leci jakieś porno odtwarzane z dysku, dźwięk przyciszony. Klimat spotkania jest więc jednoznaczny. „Chujek” zabawia nas rozmową. Właściwie to rozmawia tylko z Roksaną, bo wie, że ze mną tak łatwo mu już nie pójdzie. W końcu zdobywa się na odwagę i pyta:

    – A dlaczego przyjechałyście do mnie?

    – Przywiozłam dziwkę do wyruchania – mówię wprost.

    – Grażyna! – jęknęła Roksana i patrzy na mnie niezadowolona, ale w kącikach ust błąka się uśmiech. Traktuje to jak dosadny żart. Naiwna…

    Facet gapi się zaskoczony. Głównie na mnie. W końcu trochę już mnie poznał. Ale największa niespodzianka jeszcze przed nim. O, tak…

    – Stać ciebie na takie młode ciałko? – pytam wyzywającym tonem. – Ma ładne cycki – dodaję łagodniejszym tonem. Brzmi, jakbym opisywała zalety auta. Agresywne zachwalanie przyśpiesza tempo rozmowy i transakcji.

    – To znaczy? – od razu widać, że jeszcze jest zaskoczony.

    – No, pytam. Ile zapłacisz dziewczynie za seks? Z czegoś musi żyć, nie?

    *

    Przygląda mi się. Nie jest do końca pewny, czy mówię poważnie, czy to tylko żart. I okiem konesera zerka na Roksanę. Już wiem, że połknął haczyk. Tacy jak on zawsze są łasi na ‘cielęcinkę’.

    – Ja nie biorę kasy – podnoszę dłoń. – Jestem kimś w rodzaju jej opiekunki. Dziewczyna nie zna stolicy. I dopilnuję, żebyś zapłacił – milczę przez moment, żeby wywrzeć większe wrażenie. – No, więc, jak będzie?

    – A to nie jest jakiś tani żart? Nie okaże się chłopakiem w przebraniu?

    Patrzę na niego jak na dziecko specjalnej troski. Mój wyraz twarzy chyba sporo mówi, bo facet uśmiechem stara się tuszować niezręczny żart. Kątem oka dostrzegam, że Roksi jest niezadowolona z takiej uwagi. Zawsze uważała się za kobietę, a nie za chłopczycę. Dla niej już sama wątpliwość, wyrażona w pytaniu, brzmi jak obraza.

    – Łoł! „Chujek” lubi takie gry wstępne. Podnieca się tym! – uświadamiam sobie. Mimo wszystko staram się nie okazywać zaskoczenia. W końcu mężczyźni to wzrokowcy. Ciężkie westchnienie podkreślam jeszcze przesadnym grymasem niezadowolenia.

    Facet wydaje się dobrze bawić naszym kosztem. Wie, że teraz ma przewagę. Patrzy na nas i czeka aż zaproponujemy coś. Rozsmakowuje się w tej sytuacji. To my prosimy, oferujemy. On się zgodzi lub nie.

    Nie chcę mu zbyt długo dawać satysfakcji. Odwracam się więc do przyjaciółki i mówię głośno:  

    – No, dobrze. Oksi, pokaż mu biust.

    Dziewczyna, nieco zaskoczona poleceniem, ale rozumiejąca sytuację, kiwnęła głową i rozpina dwa guziki bluzki. Potem jeszcze jeden i spokojnymi ruchami dłoni rozsuwa bluzkę. Nie założyła stanika. Cofa ramiona, prostuje się, opiera ręce na podłokietnikach fotela. Jest wyzywająca, odważna, ale prezentuje się świetnie.

    – Przewidująca – podsumowuję jej decyzję.

    Roksi jest podniecona. Brodawki lekko sterczą, a sutki świetnie kontrastują z jasną skórą piersi. Prawie płaski brzuszek podkreśla urodę sterczących, pełnych piersi. Ich jędrność to kolejna zaleta zanikająca z upływem lat. Na to jeszcze ma czas. Patrzy na mnie, więc kiwam głową. Niepewnie spogląda na Radka. Facet z lekkim uśmiechem przygląda się prezentacji.

    – Jasne, nie takie ciała oglądał – domyślam się. Znowu spoglądam na koleżankę i głośno mówię:

    – Roki, a teraz rozsuń nogi i podnieś spódniczkę. 

    Dziewczyna jest zaskoczona. Patrzy na mnie pytającym wzrokiem, jakby chciała upewnić się, że dobrze usłyszała. Chyba zamierza coś powiedzieć, ale zamyka usta i z ociąganiem wykonuje moje polecenie.

    – Pokaż mu cipkę – przymykając oczy, uspokajająco kiwam głową.

    Roksana odchyla majtki na bok. W milczeniu patrzymy na delikatne, różowe wargi. Momentami połyskują. Są wilgotne! Na tle ciemnych ciuchów i czarnych majteczek kontrast barw robi wrażenie nawet na mnie. Facet pochyla się, chcąc lepiej obejrzeć ten nieoczekiwany widok. Wykonał taki ruch, jakby chciał sięgnąć dłonią do krocza dziewczyny, ale zdążył się powstrzymać. Roksi lekko poruszyła nogami i prawą odsuwa bardziej w bok. Wargi rozsuwają się…

    – Starczy! – reaguję, zanim facet spuści się w spodnie. Dziewczyna puszcza majtki, które zakrywają krocze. Zsuwa nogi, wygładza spódniczkę. Koniec przedstawienia. Nastrój prysł. Ale klimat pozostał… Znowu słyszymy dźwięk filmu. Oddychamy.

    *

    – Zgoda, chętnie skorzystam – cedzi słowa, chrząka, patrzy na moją przyjaciółkę i podaje kwotę. Szału nie ma, ale zgadzam się. Ona też powinna być zadowolona.

    Rosiczce z wrażenia rosną oczy! Proponowana kwota pewnie jest znacznie większa niż oczekiwała. Pierwszą kwotę powinno się negocjować, ale… Widzę jej radość, otwarte usta, więc już po negocjacjach. Pewnie nie sądziła, że za uprawianie seksu tyle otrzyma. Tempo rozmowy i treść zaskakują ją, ale rezultat jest bardzo obiecujący. Cieszy ją zbliżający się seks i spory zarobek. W każdym razie na biednego nie trafiło. „Chujek” na pewno będzie zadowolony.

    – Tylko potem nas odwieziesz – zaznaczam.

    – O, nie – uśmiecha się i kręci głową. – Już piłem, ale zapłacę za taksówkę. Jakieś ograniczenia?

    – Nie, za taką kwotę masz pełny dostęp. Bez ograniczeń, ale tak gdzieś przez dwie godziny – kątem widzę, jak Roksanie wypogadza się twarz. Też nie chce mi się siedzieć tu zbyt długo. – Dziewczyna lubi i zrobi wszystko. Oczywiście, daruj sobie mocne bicie – mój głos brzmi stanowczo, ale w końcu negocjuję za moją przyjaciółkę.

    „Chujek” kiwa głową z zadowoleniem. Niby słucha mnie, ale patrzy tylko na Roksanę. Wzrokiem smakuje dokonaną transakcję. Dziewczyna siedzi wyprostowana. Stosunkowo tanim kosztem i bez ryzyka facet dostał ładną nastolatkę do ruchania. I to bez ograniczeń! Wie, że interesy ze mną są dla niego opłacalne. Jeszcze nie wie, że tylko do czasu.

    – A ty, „Chu…”, ehm, Radek, chcesz ją tylko dzisiaj, czy miałbyś ochotę na kolejne spotkania? – kuję żelazo póki gorące. – Dziewczyna nie jest w pełni dyspozycyjna. Wiadomo, spoza Warszawy, ale terminy można uzgodnić.

    – Najpierw zobaczę, co potrafi. Wtedy zdecyduję – „Chujek” brzmi, jakby myślał nad odpowiedzią od tygodnia. I gapi się na nią. Od razu widać, że za chwilę kutas sam mu wystrzeli.  

    Nie komentuję jego mądrości. Każda potrafi obciągać i rozkładać nogi, a ten zabiera się do tematu, jakby chciał selekcjonować ekipę do lotu na Marsa.

    Roksana nadal patrzy na mnie zaskoczona. Próbuje tuszować swoje zaskoczenie i radość. Pewnie rzuciłaby się mi na szyję, gdyby nie okoliczności. Zarobi dzisiaj tyle, że zwróci się koszt wyjazdu do Wawy i starczy jeszcze na kilka kolejnych wyjazdów. Albo da mamie te kilka setek… Dla nich to naprawdę duża kwota.

    Mam coraz lepszy humor. Roksi będzie miała gdzie dorabiać. A gdyby „Chujek” stawiał się albo zaczął oszczędzać, to… To mam argumenty, które szybko skłonią go do zmiany decyzji. Szeroko uśmiecham się. Ale wyłącznie w myślach.

    – Wówczas „jego świat zmieni się. I nigdy już nie będzie taki sam…” – cytuję sobie zasłyszany albo przeczytany tekst. Już dłużej nie mogę. Delikatnie uśmiecham się do obojga. Dla Roksany mój uśmiech jest jak nieme wsparcie. „Chujek” nic nie rozumie, ale tym nie przejmuję się. Niech łudzi się, że jestem uprzejma.

    Przed nim jeszcze tyle wrażeń… Trochę mi go szkoda.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick