Author: admin

  • Barbara i policjant

    Ta historia wydarzyła się kilka lat temu, ale do dziś kiedy sobie o niej pomyśle, sama nie wiem jakie mam odczucia. Z jednej strony jest mi trochę wstyd z powodu tego co wtedy zaszło, z drugiej jednak strony było to jedna z najlepszych przygód jaką miałam okazje w swoim życiu doświadczyć.

    Mam na imię Barbara. Miałam wtedy 34 lata, i od dziesięciu lat byłam szczęśliwą mężatką, wraz ze swoim mężem mieliśmy dwoje małych dzieci. Pracowałam w korporacji i przynajmniej raz w miesiącu musiałam jeździć na delegacje służbowe w jakieś odległe miejsca Polski by sprawdzać czy nasi ludzie w terenie należycie wypełniają swoje obowiązki.

    Pomimo iż byłam jak wspomniałam po trzydziestce byłam nadal bardzo atrakcyjną kobietą i byłam tego świadoma. Miałam długie blond włosy, które spadały na smukłe ramiona. Sylwetka idealna, nie byłam chudą szantrapą, ani też nie mogłam o sobie powiedzieć „puszysta”. Mój mąż zawsze mówił, że pod tym względem jestem kobietą idealną. Duże niebieskie oczy, nie schodzący z twarzy uśmiech, i to z czego byłam najbardziej dumna, czyli biust „C”. Nie miałam z nim żadnym kompleksów i samej sobie podobały mi się moje piersi, nie wspominając już o  mężczyznach. Oni jednak musieli ograniczyć się do tego co było widać pod jedwabnymi bluzeczkami i sukienkami, które kochałam wręcz nosić. Wyjątkiem był oczywiście mój mąż, który był z moimi piersiami w bardzo przyjacielskich stosunkach.

    Pamiętam, że to był sierpień, upalne lato. Jechałam swoją toyotą już którąś godzinę wracając z kolejnej delegacji z jakiegoś małego miasta na Podlasiu. Ponieważ chciałam przekonać naszego kontrahenta do zawarcia kolejnego kontraktu i zgarnąć za to solidną premię postanowiłam wykorzystać do tego swoje kobiece walory. Spotkanie przebiegło szybko. Tak jak zaplanowałam. Mężczyzna nie miał siły na zbędne negocjacje. Nie spodziewał się , że po drugiej stronie stołu usiądzie  subtelnie umalowana kobieta, w sukience na ramiączkach koloru brązowego, kończącej się tuż przed linią kolan, a zaczynającej tuż nad linią biustu. Specjalnie tak dobrałam długość ramiączek by spod spodu widać było odrobinę koronki mojego czarnego stanika. Normalnie taki strój nie przystoi na biznesowe spotkanie, ale przecież na dworze temperatura przewyższała 30 stopni i wszyscy od tygodnia mówią tylko o afrykańskich upałach, jakie nawiedziły nasz kraj. Wypada, czy nie wypada, efekt był piorunujący. Facet zamiast analizować kontrakt gapił się tylko na mnie, a dokładnie na moje cycki. Może to nie profesjonalne, ale w aktówce miałam podpisany na kilka milionów złotych kontrakt i kilkadziesiąt tysięcy premii na koncie. Kiedy o tym pomyślałam, przez chwilę przeszło mi przez głowę, że w pewnym sensie jest to jakaś forma prostytucji z mojej strony, ale szybko odrzuciłam tę myśl. Na pożegnanie otrzymałam ku miłemu zaskoczeniu torbę produkowanych przez te firmę czekoladek z likierem. Po wymianie uścisków postanowiłam jak najszybciej udać się do domu. Marzyłam o kąpieli, poza tym bałam się, że dalsze przebywanie z kontrahentem spowoduje, iż jego nabrzmiała męskość przebije jego dobrze skrojone spodnie, a byłoby szkoda…

    Było już po 19.00 a do domu miałam jeszcze ponad 200 kilometrów. Chciałam jak najszybciej dojechać i nie robić po drodze żadnych postojów. W tej części Polski autostrady są dopiero na desce w biurze projektowym, więc chcąc nie chcąc musiałam korzystać z dróg krajowych. Na szczęście nie było o tej porze względnych korków. Po chwili poczułam, że przydałby zastrzyk energii. Nie miałam ze sobą nic słodkiego, ale przypomniałam sobie o tych czekoladkach jakie dostałam po podpisaniu umowy. Miałam nadzieje, że na tych upałach jeszcze do końca się nie rozpuściły. Przez chwilę wahałam się czy je zjeść, w końcu były z likierem. Stwierdziłam jednak, że są to śladowe ilości, a poza tym jak pokaże papierki to chyba nikt się w razie czego nie przyczepi. Zresztą ostatnią kontrolę Policji miałam ponad rok temu i pomimo, iż nie miałam zapiętych pasów to „jakoś” udało mi się przekonać policjanta do nie wypisywania mandatu. Nie był to pierwszy raz kiedy czarowałam władzę.

    Kolejne kilometry mijały, a ja wjechałam do jakiejś mało znanej miejscowości. Z oddali zobaczyłam na drodze coś żółtego. Nie wiedziałam co to jest, ale po kilku sekundach wiedziałam już co to.. Na środku drogi stał policjant i ku mojemu nieszczęściu dawał mi znak bym zjechała na pobocze. Będzie ciekawie pomyślałam.

    Zjechałam na parking oddalony od drogi kilka metrów. Stał tam radiowóz, ale w środku nikogo nie było. Zobaczyłam w lusterku, że podchodzi do mnie policjant. Jest dobrze –  pomyślałam. Gdyby to była policjantka, nie miałabym szans, a faceta jakoś się urobi. Spojrzałam na siedzenie pasażera, na którym była sterta papierków po czekoladkach. Nie myśląc wiele przykryłam je torebką.

    Uchyliłam szybę i poprawiłam włosy. Policjant był już kilka metrów od mojej toyoty. Serce waliło mi jak młotem. Czułam strach, ale jeszcze bardziej czułam coś czego nie mogłam wtedy zrozumieć, ekscytacje i podniecenie.

    – Dobry wieczór, młodszy aspirant Marcin Kaczmarczyk. Kontrola drogowa. Poproszę o dokumenty.

    – Oczywiście, odpowiedziałam, uśmiechając się przy tym najbardziej zalotnie jak tylko umiałam. Policjant spojrzał na mnie i poczułam jak na jego twarzy pojawia się uśmiech. Był młodszy ode mnie, nie wiem ile, ale miał może dwadzieścia kilka lat. Sięgnęłam do torebki i wyjęłam dowód rejestracyjny, a z portfela prawo jazdy.

    – Proszę bardzo – podałam mu dokumenty. Czy coś się stało? Zapytałam z lekką obawą w głosie. Chciałam wybadać sytuacje.

    – Nie, dlaczego. To tylko zwykła kontrola. Dokumenty wydają się być w porządku. Przegląd jest, OC też. Czy piła Pani jakiś alkohol? – zapytał policjant.

    -Nie! – właściwie to krzyknęłam. To był błąd. Roześmiałam się od razu by wyciszyć jakoś te histeryczną reakcje. Policjant także się uśmiechnął, ale nie był idiotą. Widział, że coś jest nie tak. W sumie to przecież nie piłam alkoholu, tylko najadłam się tych cholernych czekoladek. Nie wiedziałam czy mu o tym powiedzieć czy nie.

    – Wierze Pani, ale pójdę do radiowozu sprawdzić pojazd. Jak wrócę wykonamy badanie trzeźwości.

    Nie czekał na moją odpowiedź tylko udał się do swojego pojazdu służbowego. Miałam kilka chwil by wytrzeźwieć. Przez chwile przeszło mi przez myśl, by zwymiotować, albo zemdleć, ale stwierdziłam, że to i tak mi nie pomoże. Podniosłam torebkę i z przerażeniem stwierdziłam, że jest pod nią aż dziewięć pustych papierków. Nie ma szans by wynik badania dał zero.

    Nie mogłam pozwolić sobie na żaden epizod z naruszeniem prawa. W moim zawodzie zaświadczenie o niekaralności jest sprawdzane co trzy miesiące. Nawet najmniejsza skaza w życiorysie spowodowałaby utratę pracy. Nie wspomnę już o tym, jak zareagowałby mój mąż i rodzice. Miałam tylko jedną drogę. Właściwie to nic nie miałam do stracenia. Muszę tak zakręcić tego policjanta by mi jakoś odpuścił, nawet jeśli będę musiała mu się oddać – pomyślałam. Nagle poczułam, że ta myśl wzbudziła we mnie niezdrową, aczkolwiek typowo kobiecą reakcje. Przez chwile myślałam, że po prostu spociłam się ze strachu, ale tak nie było. Moje majtki stawały się z każdą chwilą wilgotniejsze, ta sytuacja mnie podniecała….

    Zdjęłam obrączkę i szybko rzuciłam ją do schowka. Postanowiłam nie czekać tylko działać. Spuściłam prawe ramiączko, poprawiłam włosy i wyszłam z samochodu. Wiedziałam, ze tak nie można, ale siedząc nie byłam w stanie zaprezentować wszystkich swoich atutów. Podeszłam cicho do radiowozu i tym razem to ja pochyliłam się nad szybą.

    Policjant zareagował uśmiechem. Nie dziwie mu się wcale. Przed jego radiowozem stała blondynka, mierząca metr siedemdziesiąt, ubrana w białe szpilki i mega seksowną brązową przylegającą do ciała sukienkę. Na jej prawej ręce wisiało ramiączko, a spod miejsca gdzie sukienka zsunęła się nieco widać było czarny, koronkowy, kupiony w bieliźniarskim sklepie stanik.                                                                   – I co? Sprawdził mnie Pan już? Tym razem starałam się zachować się jak najbardziej poważnie. Z jednej strony chciałam zachować powagę, ale z drugiej dać mu do zrozumienia, że …..no właśnie, co ja wtedy chciałam….

    Facet otworzył drzwi i stanął obok mnie. Dopiero wtedy zobaczyłam z jak przystojnym kolesiem mam do czynienia. Miał piękne oczy, jednodniowy zarost i czarne oczy. Był wyższy ode mnie. Jego postura wskazywała, że jest częstym bywalcem siłowni. W dłoniach trzymał moje dokumenty. Zwróciłam szybko uwagę, że nie ma obrączki. Kolejny mały plus dla mnie – pomyślałam. Staliśmy tak koło siebie przez kilka sekund wzajemnie gapiąc się na swoje ciała. Nie przeszkadzało mi, że zerka na mój biust. W tym momencie to było nawet wskazane. Spojrzałam na jego spodnie. Widać było jak objętość jego rozporka się powiększa.

    Poczułam niesamowite podniecenie. Nie wiem dlaczego nie rozpięłam mu wtedy tych granatowych spodni. Miałam na to ogromną ochotę. Fakt taktem, że ostatnio z moim mężem rzadko uprawialiśmy seks i byłam trochę wyposzczona. Miałam nawet sny erotyczne, a to ewidentny dowód na to, że czegoś mi brakowało. Kobieta po trzydziestce ma swoje potrzeby…

    Chwila konsternacji nie trwała długo.                                                                                                                

      – Dokumenty są w porządku, podejdziemy tylko do bagażnika i sprawdzimy trzeźwość. Jeśli tu też będzie wszystko dobrze to pojedzie Pani dalej, a jeśli nie to pójdzie Pani ze mną. Te słowa zapamiętam chyba do końca życia. To zdanie było z jednej strony przerażające, a z drugiej czułam, że chyba mam na to właśnie ochotę. W słowach „pójdzie Pani ze mną” ani przez chwile nie myślałam o komisariacie, areszcie itd. Przez głowę przemknęło mi tylko, że będę zdana na obcego faceta, który jest mega przystojny, podnieca mnie, i ma nade mną władze. Właśnie tego mi brakowało. W pracy czy w domu, to ja praktycznie rządziłam. Moją przełożoną jest kobieta. Zawsze marzyłam o tym by być poddaną jakiemuś facetowi. Mój mąż to wspaniały człowiek, ale nie potrafił mną rządzić, a ja tak bardzo tego potrzebowałam. Ta myśl o podległości, choć przez chwile pod polecenia i rozkazy prawdziwego faceta jeszcze bardziej rozpaliła moje zmysły. Już nie martwiłam się o wynik badania i konsekwencje. Marzyłam, aby ten cholerny alkomat coś wykazał.

    Zareagowałam śmiechem, może trochę sztucznym, ale bardzo zalotnym na słowa wypowiedziane przez przystojniaka z drogówki. Rozpakował ustnik i przyłożył do aparatu. Po chwili poprosił bym nabrała powietrza. Patrzył wtedy tam gdzie powinien, na mój biust. Wiedziałam, że jest mój…       Moje ręce trzęsły mi się, ale nie ze strachu. To było narastające  pożądanie. Starałam się nie myśleć o tym, że być może tego wieczoru w imię wyższych celów zdradzę swojego męża.

     – Wynik badania to 0,3, chyba coś było – powiedział policjant z uśmiechem na twarzy. Zeszło ze mnie ciśnienie. Wszystkie karty zostały odkryte. Ja stałam się kobietą, prowadzącą pojazd pod wpływem, a on policjantem, który miał to gdzieś,  wyraźnie zainteresowanym tylko mną i cieszącym się z takiego stanu rzeczy. Spojrzałam w jego oczy i oboje się uśmiechnęliśmy.

    -Tak – odpowiedziałam po chwili. Nie piłam co prawda, ale zjadłam kilka cukierków z alkoholem. Mam papierki i opakowanie w samochodzie. Mogę pokazać. – powiedziałam to spokojnie. Po ostatnich słowach postanowiłam zagrać va bancue i spuściłam po raz kolejny ramiączko, które chwile wcześniej nieświadomie naciągnęłam. Chłopak nie wiedział co mu chce pokazać, ale po jego oczach i minie wiedziałam, że zrozumiał podtekst i to, że papierki po cukierkach nie są tym na co ma ochotę patrzeć.

    – Co prawda nie jest to przestępstwo, tylko wykroczenie, ale nie może Pani dalej jechać. Powinna Pani zostać zatrzymana, do chwili wytrzeźwienia. Chyba jednak pójdzie Pani ze mną – powiedział Marek.

    – A czy to będzie miało jakieś konsekwencje w przyszłości? – zapytałam tonem biednej skrzywdzonej przez los dziewczynki. Wolałabym, aby to pozostało tylko miedzy nami. Po tych słowach poprawiłam jego kołnierzyk i zdecydowałam się na coś co tliło się w mojej głowie od kilku minut….pocałowałam go. Jego usta były słodkie. Pocałunek trwał kilka, może dwie sekundy i całkowicie wybił chłopaka z rytmu. Nie wiedząc co ma zrobić postanowił odpowiedzieć na moje pytanie.                                          

    – Nie będzie to miało konsekwencji, jeśli teraz pójdzie Pani do samochodu zamknie go i wróci tu, a potem będzie wykonywać moje polecenia. Czy to jasne? – zapytał takim tonem, że nie wiedziałam już sama  co o tym myśleć. Po tych słowach uśmiechnął się do mnie w taki sposób, że nie miałam wątpliwości, iż poważny ton jakim to wypowiedział to tylko zagrywka z jego strony. Miał ogromną ochotę na mnie i nawet się z tym nie krył. Szybko zamknęłam samochód i wróciłam do radiowozu.

    – Gotowa na …….dobrowolne poddanie się karze? – na jego twarzy po raz kolejny pojawił się banan od ucha do ucha.                                                                                                                                                       – Tak panie władzo, odpowiedziałam zadyszanym tonem. Nie byłam zmęczona tylko podniecenie jakie trawiło moje ciało od kilku minut dawało już o sobie znać. Miałam wrażenie, że moje majtki można by wykręcać, ale po chwili zrozumiałam, że najlepsze dopiero przede mną.                                                      – No cóż, jest Pani aresztowana! – te słowa powinny wywołać we mnie panikę, ale ja czekałam na nie. Policjant sięgnął do swojego paska i wyjął z niego kajdanki. Poczułam jak moje serce wali jak młotem. Uśmiechając się podszedł do mnie i szepnął mi do ucha bym podeszła bliżej radiowozu. Bez chwili zastanowienia wykonałam polecenie, no bo jak inaczej, nie chciałam stawiać oporu przy zatrzymaniu.

    Pochylił się odgarnął moje włosy i poprosił bym położyła ręce z tyłu głowy. Do tej pory takie sceny widziałam tylko w filmach, i zawsze podniecały mnie. Teraz to ja grałam jedną z  głównych ról i to było coś niesamowitego. Nie mam na myśli tego, że chciałam być aktorką, ale pragnęłam zostać kiedyś skuta kajdankami przez przystojnego policjanta. Moje marzenie spełniało się właśnie tej upalnej sierpniowej nocy na tym leśnym parkingu. Jeśli  w mojej głowie były jakieś wątpliwości co do intencji Marka to chwile później zostały całkowicie rozwiane. Położył ręce na mojej szyi i zaczął robić coś co nazywa się chyba przeszukaniem, bo rewizja to coś innego. Po woli przesuwał swoje piękne i silne dłonie po moich plecach. Gdy trafił na biustonosz przejechał dokładnie palcem wskazującym od lewej do prawej. Widocznie nic tam nie ukrywałam, więc przeszedł niżej, i po chwili jego dłonie były już na moich pośladkach. Wtedy pochylił i podwinął moją sukienkę. Stałam jak sparaliżowana. Normalnie gdyby jakiś facet to robił kopnęłabym go w zęby, ale w tej sytuacji sama się na to zgadzałam i chciałam tego. Jego dłonie powędrowały na moje uda i po woli ale, bardzo dokładnie policjant przejechał po mojej lewej nodze, aż do kostki. Potem przesunął ręce na drugą nogę i odwrotnie od kostki do uda sprawdził drugą nogę. Było to mega podniecające, ale absurdalne, bo co można ukrywać w gołej nodze. Nie skupiałam się na tym. On po prostu chciał poznać moje ciało, i nie przeszkadzało mi to, ani trochę. Wstał. Stałam cały czas odwrócona plecami do niego. Przygryzałam wargę, ale nie mogłam się powstrzymać. Miałam zamknięte oczy. Przybliżył się do mnie. Czułam na pośladkach jego męskość. Przez chwile pomyślałam, że popchnie mnie na radiowóz, podniesie kieckę i zerżnie ostro od tyłu. Ta myśl była dla mojego pożądania jak benzyna dla ogniska. Chłopak miał jednak inne plany. Kontynuował przeszukanie. Objął mnie pod podniesionymi ramionami i przesunął ręce na moje piersi. Mruknęłam z rozkoszy, ale nie mogłam się powstrzymać. Ucisnął lekko, ale moje sutki były już tak nabrzmiałe, że mój organizm nie wiedział sam jak ma zareagować. Przystąpiłam z nogi na nogę, ale nie zmieniłam pozycji. Marcin wskazującymi palcami przejechał niżej na splot słoneczny a potem całymi dłońmi „wymasował mój brzuch”

    – Nooooooo, widzę, że nie masz przy sobie nic niebezpiecznego czym możesz mi zrobić krzywdę – powiedział lekko obniżonym głosem, który w takich sytuacjach działał na umysł kobiety jak płachta na byka. Odsunął się na pół kroku, wziął moją lewą rękę i położył na plecach. Po chwili poczułam dotknięcie zimnego przedmiotu i charakterystyczny klik. Podniecenie przeszyło moje ciało. Nie zdążyłam nawet pomyśleć, gdy moje druga ręka powędrowała na plecy. Marcin pchnął mnie trochę do przodu tak, że oparł mnie o radiowóz. Nie miałam ruchu. Wygiął mi rękę i poczułam to samo na prawej dłoni. Zostałam skuta kajdankami.                                                                                                         

     – Mam nadzieje, że nie są zbyt ciasne? -zapytał mnie szepcząc mi do ucha. Nie odpowiedziałam, nie byłam w stanie. Kajdanki jako gadżet erotyczny nie były akceptowane przez mojego męża i nigdy nie bawiliśmy się nimi. Nie sądziłam, że dotyk metalu i ten piękny dźwięk mogą wywołać we mnie takie doznania. Byłam bezbronna, facet stojący za mną mógł mnie dotykać, całować, robić ze mną co tylko chce. To było tak przerażające, a z drugiej strony powodowało we mnie takie emocje, że nie potrafię ich do dziś opisać.

    Marcin otworzył drzwi radiowozu i wsadził mnie na tylne siedzenie. Tak więc byłam mega seksowną kobietą, zakutą w kajdanki, jadącą z obcym facetem uprawiać seks. Przynajmniej taką miałam nadzieje………..

    Nigdy nie przypuszczałam, że jazda radiowozem na tylnym siedzeniu, z kajdankami na rękach może być tak ekscytująca. Jechaliśmy już od kilku minut, a on nie powiedział do mnie ani słowa.  Jedyna aktywność z jego strony ograniczała do zerkania co kilka sekund we wsteczne lusterko. Nie wiem po co to robił, czy chciał sprawdzić czy czegoś nie kombinuje, czy może tylko upajał się moim widokiem.

       Po kilku minutach dojechaliśmy pod wiejski komisariat. Marcin wysiadł z samochodu i otworzył bramę. Budynek przypominał raczej dom jednorodzinny, a wyróżniało go jedynie to, że miał płaski dach i kraty w oknach na parterze. Po chwili wrócił do radiowozu i wprowadził tenże samochód na podwórko. Ponownie wysiadł i poszedł do budynku. Wydaje mi się, że chciał się upewnić, że nikogo nie ma. To mnie trochę uspokoiło. Tak naprawdę nie miałam pewności, że nie robi sobie ze mnie żartów, i dzisiejszej nocy nie spędzę na trzeźwieniu w celi, a jutro nie trafie pod sąd. Fakt, że wyraźnie chciał być ze mną sam na sam uspokoił mnie w tym względzie i przekonał o jego lubieżnych zamiarach wobec mnie. Przeszył mnie dreszcz.

    Minęła chwila i pojawił się. Otworzył drzwi radiowozu, chwycił za moje ramie i pomógł mi wysiąść. Widziałam jak rozglądnął się nerwowo czy nikt nie widzi tego, że przywiózł skutą blondynkę i prowadzi ją do komisariatu. Te kilka metrów które mieliśmy do przejścia przypominało mi to jak wraz ze swoim mężem szliśmy przed ołtarz. On tez prowadził mnie pod rękę, i też byłam podekscytowana. Nie rozumiem dlaczego to mi się skojarzyło, ale szybko zaczęłam myśleć o czymś innym, bo jednak myśl o mężu w tej chwili była dla mnie niesmaczna, zwłaszcza, że szłam go właśnie zdradzić i cholera nie miałam żadnych wyrzutów z tego tytułu.

    Jak na wiejski komisariat to standardem niczym nie odbiegali od większych miast. Prowadził mnie korytarzem, a potem schodami wyszliśmy na pierwsze piętro. Na dużych drzwiach widniał napis „mieszkania służbowe funkcjonariuszy”. Pod spodem ktoś dokleił „nieupoważnionym zakaz wstępu” Buźka na końcu upewniła mnie, że to zostało dopisane, może nawet przez mojego przyszłego kochanka….Zdałam sobie sprawę, że jeśli tak jest to koleś oprócz tego,że jest mega pociągający ma świetne poczucie humoru. Czy można więcej oczekiwać od faceta?

    W końcu weszliśmy do jego pokoju. Byłam pod wrażeniem. Nawet ja nie mam tak czysto w mieszkaniu. Nie zwracałam jednak uwagi na szczegóły. Moją uwagę przykuło łóżko, bo chyba po tu przyszłam, a raczej….zostałam doprowadzona. Poczułam jak policjant poprawia mi włosy. Zagarnął je i odsunął na lewą stronę. Zrobił to bardzo subtelnie, nie wiem gdzie, a raczej na kim się tego uczył, ale mógłby dawać korepetycje innym facetom. Po chwili jego usta były już na mojej szyi. Skąd on wiedział, że akurat ta część zaraz po udach jest moją najbardziej erogenną częścią ciała? Całował ją po woli i delikatnie. Jego ręce powędrowały na moje przedramiona. Trzymał mnie mocno i pewnie, jak prawdziwy facet!  Cały czas jednak miałam kajdanki na rękach. Byłam bezbronna, ale nie miałam najmniejszego zamiaru się bronic przed tym co przede mną…..

    Moje nogi były coraz miększe. By utrzymać równowagę starałam się odchylać do tyłu, bo nie mogłam się oprzeć o stół, który był przed nami. Marcin napajał się moją szyją jeszcze chwile, po czym postanowił  mi ulżyć. Chwilę pogrzebał w kieszeni, a potem uwolnił znalezionym w niej kluczykiem moje ręce. Odwróciłam się do niego. Spojrzał gł.głęboko w moje oczy i powolnymi ruchami złożył kajdanki. Zrobił krok do przodu i z uśmiechem na twarzy szepnął mi do ucha, że jeśli nie będę grzeczna to znów mnie skuje. Miałam wrażenie, że odlecę….

    Postanowiłam skorzystać z tego, że mam wolne ręce i zapoznać się chwile z jego ciałem. Położyłam obie dłonie na jego włosach. Były takie miękkie, i geste, jak u prawdziwego mężczyzny. Potem delikatnie zjechałam na jego policzki. Widziałam, że mu się to podoba, że lubi kobiety z inicjatywą. Kciukami zaczęłam pieścić kąciki jego ust. Cały czas patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Pod moimi palcami poczułam szorstkość jego zarostu. To było niezwykłe. Nie mogłam nie dotknąć jego klatki piersiowej. Nie chciałam jednak marnować czasu i zaczęłam go całować. Kiedy nasze usta wtopiły się już w siebie moje ręce były tam, gdzie każdy facet chce by były ręce jego kobiety. Pasek od policyjnych służbowych spodni nie sprawiał żadnych trudności i po chwili leżał już około metra od nas na podłodze. Jego usta były takie słodkie i takie namiętne. On też postanowił wykorzystać swoje górne kończyny, ale ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu nie złapał mnie od razu za cycki, tak jak w tej sytuacji zrobiłoby to 99 procent facetów. Położył obie dłonie w okolicach moich uszu i unieruchomił moją głowę. Przejął inicjatywę pocałunku. To było zajebiste. Delikatnie językiem zaczął masować mój język. Nie miałam pojęcia jakie to miłe uczucie. Przez chwile stałam unieruchomiona, ale może po sekundzie przypomniałam sobie, ze trzymam obie ręce na jego spodniach. Guzik od rozporka, co jest plusem dla nas kobiet nie sprawia tyle problemów ile im zapięcie stanika. Szybko się z nim uporałam. Los uśmiechnął się do mnie i spodnie same mu spadły. Czułam się fantastycznie.

    Marcin na chwile przestał mnie całować. Postanowił przejść do konkretów. Odwrócił mnie delikatnie i znów jego ręka znalazła się na mojej szyi. Chwile potem poczułam jak po woli rozpina malutki zameczek od mojej kiecki. Dotarł z suwakiem do samego końca, w okolice biustonosza. Po chwili delikatnie zdjął moje lewe ramiączko od sukienki, które już i tak było luźne, w przeciwieństwie od ramiączka stanika. Pocałował mnie w to ramie. Przypominało to raczej małego kuksańca i było zabawne, a zarazem takie spontaniczne i pokazywało jak wielką kreatywność potrafi wykazać w kontaktach z kobietą w łóżku. Moja sukienka trzymała się już tylko na prawym ramiączku. Ta chwila nadeszła. Policjant chwycił je dwoma palcami i zsunął. Sukienka wylądowała w kostkach. Zrobiłam krok do tyłu, i podniosłam ją cały czas stojąc do niego plecami. Położyłam ją na stole. Nie chciałam by uległa wybrudzeniu lub zniszczeniu. Nie chodziło mi o to, że kosztowała Bóg wie ile, ale po prostu nie miałam nic innego, a jakoś potem trzeba wrócić do domu.

    Odwróciłam się do niego. Nasze oczy ponownie się spotkały. Byliśmy praktycznie tego samego wzrostu. Stałam przed nim w blond rozpuszczonych włosach mając na sobie wyłącznie czarny koronkowy stanik i czarne majtki, które już były bardzo mokre. W dalszym ciągu miałam na nogach szpilki.

    – Usiądź, proszę – powiedział cichym, ale jakże stanowczym tonem. Nie zamierzałam protestować i wykonałam polecenie. Moja jędrna dupcia wylądowała na miękkim i co od razu poczułam pachnącym łóżku. Marcin kucnął i po woli zaczął zdejmować moje szpilki. Poczułam ulgę. Po całym dniu moje nogi miały ich już dość. Chłopak przytrzymał moją prawą stopę i zaczął wpatrywać się w nią jak lekarz, który chciałby dokładnie obejrzeć nogę pacjentki. Nie wiem co zwróciło jego uwagę, ale to była chyba tylko taka gra wstępna w jego wykonaniu. Chwilę potem zaczął całować moje stopy, przechodząc coraz wyżej. Nigdy nikt tak ze mną nie robił. Jego usta dotykały moje kolana, a włosy zaczęły pocierać wewnętrzną stronę ud. Jęknęłam z rozkoszy, nie mogłam wytrzymać. Po chwili całym swoim językiem pieścił już moje uda. Najpierw jedno, potem drugie. Miałam zamknięte oczy. Zaczynałam tracić kontrole. Czułam, że odlatuje promem kosmicznym na planetę o nazwie „Rozkosz” z biletem w jedną stronę, bez opcji powrotu.

    W końcu dotarł do mojej muszelki. Moje majtki były już tak mokre, że czułam z tego powodu lekki wstyd. Policjantowi jednak to chyba nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie upajał się tym widokiem. Delikatnie odsłonił ich koronkę i popieścił okolice mojej waginy palcem. Myślałam, że zedrze je ze mnie, nawet przez moment chciałam tego. On jednak nie należał do tego typu facetów, i po krótkiej zabawie kontynuował to, co zaczął wcześniej. Tym razem jego język  znalazł się na moim pępku. Łaskotki były tym czego mi teraz najbardziej brakowało! Nie dość, że cała byłam rozgrzana, przechodziły mnie dreszcze, moje sutki stały na baczność, a na skali podniecenia i ekstazy brakło skali, to jeszcze facet wywołał we mnie łaskotki. Z ulgą jednak przyjęłam fakt, że mój kochanek zostawił pępek w spokoju i powoli całując mój brzuch przesuwa się w górę. Razem z głową przesunął całe swoje ciało. Mniej więcej na wysokości mojej głowy wbił w prześcieradło swoje silne umięśnione dłonie. Nie ma nic gorszego dla kobiety niż ciężki facet, który zwala się na nią całym swym ciałem. On taki nie był. Wiedział, że z kobieta należy delikatnie. Jego język przejechał kilka razy miedzy moimi piersiami. Cały czas miałam na sobie biustonosz i byłam z tego zadowolona. Wiedziałam jak czarna, koronkowa bielizna działa na facetów, na niego z pewnością też. Marcinowi zresztą nie przeszkadzał. Lekko  podgryzał górną wystającą spod stanika część lewej a potem prawej piersi. Czułam jak przez moje ciało przebiega prąd…. Nie chciałam leżeć jak kłoda i także wzięłam się do roboty. Rozpięłam jego koszule, i po woli zdjęłam ją. To co de tej pory tylko dotykałam teraz ujrzałam w całej okazałości. Ta klatka piersiowa i ten tors, po prostu zwalały z nóg, choć i tak leżałam. Nie mogłam jednak patrzeć na nie bo Marcin właśnie przesunął swoje usta na moją szyję i odchyliłam głowę do tyłu.

    Całował mnie bardzo namiętnie. Powinnam bać się, że zrobi mi jakąś malinkę, co byłoby katastrofą po powrocie do domu, ale szybko odrzuciłam tę myśl. Jego język w tej właśnie chwili zaczynał pieścić małżowinę moich uszu. Zaczęłam przebierać nogami by jakoś znaleźć ujście tej energii, która już kotłowała się we mnie. Moje ręce objęły jego głowę. Podniósł ją i spojrzał mi ponownie w oczy. Znów zaczęliśmy się całować.

    Byłam już tak podniecona i tak gotowa na zbliżenie jak nigdy dotąd. Mój kochanek najwidoczniej był takiego samego zdania. Poczułam jego rękę na swoim biodrze, wiedziałam co robi. Nie ściągnął ich do końca tylko zsunął kilkanaście centymetrów. Cały czas nasze usta stanowiły jedność. Choć całowanie sprawiało mi ogromną rozkosz mój mózg skupiał się jednak na tym co niżej. W końcu poczułam to. Jego męskość po raz pierwszy dotknęła moich warg sromowych. Przestał mnie całować. Podniósł się lekko, spojrzał na mnie i jednym gwałtownym ruchem wszedł we mnie. Nie potrafię wyrazić słowami tego co poczułam. To było jak spełnienie marzeń. On również wydał z siebie głos zadowolenia. Rozpoczął penetracje. Moja łechtaczka zaczęła nabrzmiewać. Nie wiem gdzie się tego nauczył, ale był w tym niezły. Trzy płytkie ruchy i jeden głęboki. Po każdym z tym ostatnich musiałam krzyknąć, i to z nie z bólu tylko z przyjemności. Czułam, że zbliżam się do raju. Raz…..moje ciało spięło się…..dwa…….przeszedł mnie dreszcz od kości potylicznej aż do najmniejszego palca w nodze….trzy……miałam wrażenie, że moje cycki zaraz rozerwą stanik, tak były nabrzmiałe…..cztery……nie mogłam już dłużej wytrzymać, osiągnęłam orgazm. Miałam wrażenie, że tracę przytomność. Moja krew jakby się zatrzymała, mózg przestał myśleć, czułam się jak w stanie nieważkości. Straciłam jakby kontakt z ciałem. Marcin, nie bójmy się tego słowa, posuwał mnie dalej, a jak odpłynęłam. Już nic nie czułam tylko ekstazę. Nie wiem jak długo trwała ta chwila, ale na pewno kilkanaście sekund, najlepszych kilkanaście sekund w moim życiu. Po woli wracałam do rzeczywistości. Mój kochanek także osiągnął orgazm. Jego ciało zesztywniało, w oczach wbitych w moje zobaczyłam zadowolenie, a na ustach pojawił się uśmiech. Trwaliśmy tak przez chwile, po czym doszliśmy do siebie. Położył się obok mnie obejmując czule i delikatnie.

    Nasze oddechy po woli się uregulowały. Nie zamierzałam tracić czasu i postanowiłam przejąć inicjatywę. Skoro on tak porządnie mnie zerżnął, to nie widziałam powodu dla którego nie miałabym odpłacić mu tym samym. Pozycja „na jeźdźca” zawsze w moim wykonaniu dawała facetom sporo zadowolenia, a po tym co chwile wcześniej zafundował mi pan policjant chciałam by on też zapamiętał dobrze to spotkanie. Usiadłam delikatnie na jego brzuchu. Od razu załapał o co mi chodzi. Moje ręce zaczęły szukać jego penisa, a jego powędrowały na moje piersi. Ugniatał je z pasją i delikatnością. Chwile potem przyciągnął mnie do siebie a jego dłonie znalazły się na moich plecach. Jednym ruchem zrobił to o czym marzyłam od co najmniej godziny. Rozpiął mój biustonosz i delikatnie zdjął go. Moje ręce namierzyły jego penisa. Był twardy jak skała, pomimo, że od poprzedniego wytrysku nie minęło sporo czasu. Nie dziwiłam się Prawdziwy facet, taki jak mój kochanek nie ma z tymi kwestiami najmniejszych problemów. Włożyłam go do swojej muszelki. Teraz ja byłam Panią sytuacji. Decydowałam o częstotliwości ruchów, sile i kącie pod jakim prowadziłam penetracje, jakkolwiek głupio by to zabrzmiało. Marcin był zadowolony. Jego ręce cały czas pieściły moje piersi. Nic innego nie mógł zrobić. Ja byłam w siódmym niebie. Po chwili poczułam jak moje ciało przeszywa kolejny orgazm. Chwile potem poczułam ciepły płyn w obrębie mojej waginy. Policjant wydał z siebie krzyk zadowolenia, którego nie potrafię opisać, ale to było coś pięknego. Oboje byliśmy zadowoleni. Poszłam do łazienki. Ogarnęłam swoje ciało do porządku i naga wróciłam do pokoju. Marcin także był już prawie ubrany, ale tym razem nie w mundur tylko w cywilne ciuchy.

    Założyłam stanik a on pomógł mi go zapiąć. Prawie w ogóle nie rozmawialiśmy, tak jakbyśmy znali się od lat i rozumieli bez słów. Nawet mojego męża musiałabym w takiej sytuacji o to poprosić, a on sam stał za moimi plecami i tylko czekał aż uporam się z ramiączkami.
    Potem podał mi sukienkę i zapiął to co pół godziny wcześniej rozpiął. Buty jednak włożyłam sama.

    – Odwiozę Cię swoim prywatnym samochodem, nie chce wzbudzać podejrzeń, zazwyczaj o tej porze nie pracujemy już-  powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Nie miałam ochoty protestować. Zresztą i tak musiał mnie odwieść, bo nigdy nie trafiłabym na to miejsce, z którego mnie zgarnął.

    Tym razem podczas drogi zamieniliśmy kilka słów. Sama z  siebie dałam mu swoją wizytówkę i powiedziałam, że będę w tej okolicy za dwa lub trzy miesiące. Zapytałam go czy będę mogła ponownie liczyć na …..gościnę. Roześmiał się tylko i powiedział, że  o tym marzy.

    Wróciłam do domu kilka godzin później niż planowałam. Mój mąż przygotował mi kolacje. Mój dziwny nastrój nie wzbudził w nim żadnych podejrzeń. Dobrze, że pamiętałam by ponownie założyć obrączkę. Kilka dni później w pracy otrzymałam maila, że muszę skontrolować za miesiąc kolejnego naszego agenta w podlaskim. Podskoczyłam z radości.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafaello
  • Praca semestralna Pawla

    Mieszkaliśmy wszyscy na starym mieście w kamienicy niedaleko Wawelu. Wynajmowaliśmy ponad stu metrowe mieszkanie. Kraków słynie z takich ogromnych mieszkań ze sporą liczbą pokoi. I taka właśnie okazja trafiła nam się kilka lat temu, na początku studiów. W czterech pokojach mieszkało w sumie sześć osób.  

    Nikt z nas nie wchodził sobie w drogę. Każdy miał swój kąt i swoja półkę w lodówce. Czasem jakaś impreza, ale niezbyt huczna, zresztą to i tak była rzadkość. Wszyscy byliśmy raczej grzecznymi studentami, i to było dla nas priorytetem. Nikt z nas nie myślał o tym, żeby zakładać już rodzinę, każdy miał swój cel w życiu jakim było skończenie studiów i dążył do niego.

    Studiowałem polonistykę. Może to mało męski zawód, ale mnie to od zawsze pociągało. Był grudzień, zbliżał się okres świąt. Mój wykładowca oznajmił na którychś zajęciach, że mamy do napisania prace semestralną, i każdy dostanie coś innego. Odbyło się losowanie, którego wynik dla mnie był niezbyt ciekawy. Dostałem do napisania opowiadanie erotyczne, o wspomnieniach gwałciciela….

    Przez kilka minut było mi wstyd. Potem chciałem uciec z tej sali wykładowej, potem zmienić uczelnie, ale po kilku minutach dotarło do mnie, że przecież jestem ambitny i nie będę zachowywał się jak dzieciak. Poszedłem do Pana profesora po konkretne wytyczne. Dowiedziałem się, że najlepiej gdybym znalazł sobie jakiś obiekt pożądania, potem obserwował go, nakręcił się, potem wyobraził, że tego dokonuje, a na koniec spisał to w opowiadanie. Zapowiadało się ciekawie.

    Całą drogę tramwajem linii nr 10 zastanawiałem się nad tym kogo wybrać na swoją ofiarę. Od razu odrzuciłem myśl, by była to jakaś obca osoba. Pomyślałem, że byłoby fajnie gdybym wiedział coś więcej o niej samej, a nie tylko o jej ciele. Poza tym chodzenie całymi dniami na mrozie za jakąś obcą kobietą mogłoby się skończyć dla mnie nie tylko chorobą, ale może i kłopotami prawnymi. Wiedziałem, że muszę wymyślić coś innego.

    Wieczorem usiadłem z laptopem przy stole w kuchni i przeglądałem stronę z podobnymi opowiadaniami w sieci. To była tragedia, po prostu istna grafomania. Nie miałem innego pomysłu, więc czytałem dalej. Drzwi do kuchni się otworzyły, a w mojej głowie otworzyła się szufladka. Jest takie pojęcie w psychologii „błysk”, i właśnie czegoś takiego doświadczyłem w tamtej chwili.

    Mieszkałem z kolegą i czterema dziewczynami. Po co szukać gdzieś nie wiadomo kogo, na obiekt mojego czynu, jak na miejscu mam cztery bardzo fajne dziewczyny. Ta która weszła nadawała się idealnie, a pikanterii dodawał fakt, że była bardzo ładna i podobała mi się od zawsze. Od zawsze tez nie dopuszczałem do siebie myśli, że moglibyśmy być razem. Teraz jednak sytuacja zmieniła się.

    Współlokatorka miała na imię Sylwia. Pochodziła gdzieś spod Gorlic, raz na dwa tygodnie jechała do domu odwiedzić rodziców. Studiowała na UJ chemie. Oprócz niej była jeszcze Karolina, Basia i Ania, ale one jakoś nie pasowały mi do tego….przedsięwzięcia. Właściwie to gdy tak patrzyłem na nią jak robi sobie herbatę, to w mojej głowie już się wszystko układało. Nie mogło być inaczej. Pomimo, iż pora zimowa, to u nas było bardzo ciepło. Jej blond włosy były rozpuszczone. Miała na sobie strój, jakby to powiedzieć galowy….. Pewnie miała jakiś egzamin na uczelni, bo na co dzień tak się nie ubiera. Biała bluzeczka idealnie przylegała do jej pleców. Pod nią było widać wszystkie elementy biustonosza. Poczułem, że moje spodnie zwiększają objętość. Miała na sobie czarną spódniczkę, z materiału, którego nie potrafię nazwać, w końcu jestem tylko facetem, ale miałem ochotę wsiąść go w swoje dłonie. Uśmiechnąłem się sam do siebie, bo właśnie miałem gotową koncepcję mojego opowiadania. Otworzyłem dokument tekstowy i zacząłem pisać.

    W życiu nie spodziewałem się, że napisanie pracy semestralnej zajmie mi tylko kilka godzin. Kiedy to pisałem byłem jak w transie. Sam nie wiem kiedy to zrobiłem. Wyglądało to tak, że puściłem wodze wyobraźni i tylko dobierałem w słowa to co widziałem przed oczami. Opowiadanie wyszło mi pod względem polonistycznym całkiem nieźle. Poczułem jednak zmęczenie i postanowiłem się położyć. Należało mi się. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać. Jeszcze raz przed zaśnięciem w myślach przeczytałem sobie to opowiadanie, i to tym razem bardzo plastycznie. W ogóle nie zwróciłem uwagi, że w kuchni zostawiłem komputer.

    Kolejnego dnia wstałem wcześniej. Męczyło mnie pragnienie i chciałem sobie zrobić kawę, bez której nie potrafię funkcjonować. Kiedy zszedłem na dół przy stole siedziała już Sylwia, czytała coś na moim laptopie. Na mój widok zrobiła bardzo zalotną minę, a na twarzy miała niesamowity rumieniec. Zaczęła bawić się swoimi włosami. Ja stałem w drzwiach jak wryty. Nie wiedziałem, czy uciekać, czy się tłumaczyć…. Dziewczyna oparła się o podparcie krzesła, co spowodowało wypięcie jej biustu do przodu. Spodobało mi się pomimo parszywej sytuacji, w jakiej byłem.

    – Paweł, co to jest? – zapytała mnie. W jej głosie wyczułem niepokój, zaciekawienie, i ekscytacje. Jak na studentkę chemii to całkiem niezłą mieszankę wybuchową dziewczyna skomponowała.

    – Posłuchaj – powiedziałem. To nie jest tak jak myślisz. Wiem, że jesteś inteligentna i na pewno domyślasz, się, że to opowiadanie jest o Tobie, ale to tylko moja praca i wyobraźnia. Nie masz się czego obawiać. Ja….nigdy bym czegoś takiego w realu nie zrobił…. – mówiłem coś nieskładnie, jak mały chłopiec przyłapany na czytaniu czasopism dla dorosłych.

    Sylwia wstała i podeszła do mnie. Uśmiechnęła się do mnie. – Przecież wiem głuptasie – powiedziała spokojnym tonem. Po prostu nigdy nie podejrzewałabym Cie o coś takiego. Zaskoczyłeś mnie, i to powiem Ci, że nawet miło mnie zaskoczyłeś.

    Sam nie wiedziałem co o tym myśleć. Byłem w piekle, chwile potem już w niebie. Sylwia stała przede mną, i miała psychologiczną przewagę. Położyła rękę na moim ramieniu, i zaczęła szeptać mi do ucha, że wcale nie czuje się zagrożona.

    – Oboje jesteśmy wolni i dorośli. Jeśli będziesz chciał mnie mieć, wystarczy, że poprosisz, nie musisz brać mnie siła…..Przez chwile myślałem, że to żart, ale nie wyglądało na to. W tej chwili moje życie erotyczne wkraczało na kolejny, bardzo ważny etap.Od tej chwili ja i Sylwia byliśmy nie tylko współlokatorami, ale także kochankami…..

     

     

     

     

    Minęło kilka dni. Moja praca semestralna została oceniona bardzo wysoko, bo na pięć, ale obawiam się, że nie z powodów literackich, tylko innych, aczkolwiek nie chciałem zgłębiać tego tematu z moim profesorem. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i po woli wszyscy z mieszkania wyjeżdżali do domów. Na trzy dni przed wigilią w mieszkaniu zostałem tylko ja….i Sylwia

    Zachowanie mojej współlokatorki od czasu kiedy przeczytała moje opowiadanie zmieniło się. Pomimo, iż była zima chodziła w domu w sukienkach, albo w miniówkach. Miała bardzo ładne nogi, ale górę także bardziej eksponowała. Pojawiły się bluzeczki z większym dekoltem, a czasem zdarzało się jej nie zapinać wszystkich guzików. Oczywiście spotykaliśmy się jako współlokatorzy każdego dnia, czy to w kuchni, czy w korytarzu i wtedy widziałem także zmiany w zachowaniu dziewczyny.

    Kiedyś, czyli przed tamtą sytuacją byliśmy po prostu kolegami. Widząc się padało „cześć”, uśmiechaliśmy się do siebie i tyle. Wiadomo, że rozmawialiśmy też o bzdetach typu co tam na uczelni, albo jaka parszywa jest pogoda. Teraz kiedy się widzimy także pada „cześć”, ale to już nie jest to samo. Zmienił się sposób w jaki to wypowiada, i mowa jej ciała. Ton głosu jakim to mówi jest typowo uwodzicielski. Kiedy mnie widzi zawsze stara się zwrócić moją uwagę. Bawi się włosami, poprawia bluzeczkę, a ostatnio poszła bo bandzie i dała mi buzi na dzień dobry. Pierwszy raz odkąd się znamy.

    To była środa. Pamiętam, że mówiła już wcześniej iż jedzie do rodziców dopiero w sobotę, ponieważ wigilia wypada w niedziele. Podejrzewam, że nie chciało jej się jechać wcześniej, bo nie lubi sprzątać, ale to już inna para kaloszy. W każdym razie tak jak pisałem wcześniej wszyscy już się zmyli, a ja o ona zostaliśmy w mieszkaniu. W tym dniu była okropna pogoda. Było zimno i padał deszcz. Sylwii puki co nie było w mieszkaniu. Siedziałem w kuchni myśląc o wszystkim i o niczym z kubkiem herbaty w ręku. Po chwili usłyszałem dźwięk zamka w drzwiach. Otworzyła je i weszła. Kuchnia znajduje się naprzeciwko wejścia, więc od razu ja zobaczyłem. Wyglądała pięknie. Miała na sobie czarny płaszczyk, aż do kolan. Zarówno na nim, jak i na jej rozpuszczonych blond włosach znajdowały się jeszcze płatki śniegu. Czarna spódnica zlewała się z kozakami tego samego koloru. Dotarło do mnie, że moja współlokatorka jest naprawdę atrakcyjną kobieta.

    Na dworze zimno, więc widać było, że dziewczyna zmarzła i jest na dodatek bardzo zmęczona. Minęło kilka chwil zanim dostrzegła mnie siedzącego naprzeciw. Kiedy nasze oczy spotkały się, od razu zauważyłem zmianę w jej zachowaniu. Uśmiechnęła się i przywitała ze mną. Nigdy nie spodziewałbym się, że zwykłe słowo „cześć” da mi tyle radości. Jej ruchy stały się powolniejsze. Odwróciła się przodem do mnie i bardzo powoli zaczęła rozpinać swój płaszcz. Patrzyła cały czas na mnie. Wiedziała, ze zrobi to na mnie wrażenie, i chciała tego! Kiedy już to zrobiła zobaczyłem, że ma pod spodem piękny sweter, którego wcześniej u niej nie widziałem, a pod nim czarną jedwabną bluzeczkę. Blondynka w czarnym wygląda mega seksownie, przynajmniej dla mnie. Po woli zawiesiła płaszczyk na wieszaku, stając przez chwile na palcach. To było urocze. Z jednej strony taka seksbomba, a z drugiej nieporadna dziewczynka. Podobało mi się to. Sylwia usiadła na ławce pod wieszakiem. Po woli i z gracją rozpięła zamki swoich kozaków. Wiedziała, że cały czas obserwuje jej ruchy. Postanowiła to wykorzystać.

    – Pawełku, nie mam siły na walkę z tymi buciorami, pomożesz mi? – zapytała. Zrobiła to z takim uśmiechem i takim tonem głosu, że mój mózg nawet przez chwile nie dopuszczał możliwości odmowy.

    – Oczywiściej Sylwio – odparłem nieco cichym i zawstydzonym głosem. Nie wiem dlaczego tak powiedziałem, bo nigdy się tak do niej nie zwracałem, ale skupiłem się na czym innym, a nie właściwiej odmianie imion.

    Sylwia przygryzła wargę z uśmiechem na twarzy. Zrobiła to jak Anastazja Steel w 50 twarzach Greya. Stawiam cysternę browara, że zrobiła to z pełną świadomością i celowo. Jednocześnie swymi dłońmi z pomalowanymi na czerwono paznokciami chwyciła mocno ławkę. Podszedłem do niej i podniosłem jej lewa nogę do góry. Silnym ruchem zdjąłem jej but. Po chwili zrobiłem to samo z drugim

    – Dziękuje, nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna. A czy mogłabym Cie jeszcze raz……..wykorzystać? – zapytała

    – Powiedzmy, że zależy – odpowiedziałem jak dyplomata, ale słowo „wykorzystać” w jej ustach w takiej sytuacji mogło znaczyć naprawdę wiele. Sylwia podeszła do mnie, poprawiła mi kołnierzyk od koszuli i zbliżyła swoje usta do mojego ucha. Poczułem jej perfumy. Były subtelne i idealnie pasowały do dziewczyny w jej wieku. Miały chyba domieszkę jakiegoś feromonu, bo w jednej chwili poczułem ogromne pożądanie.

    – Czy byłbyś tak miły i zrobił mi dziś………w tej chwili dziewczyna zrobiła pauzę, która podniosła mój puls i ciśnienie na pewno kilkakrotnie…herbatę.

    – A nawet z przyjemnością – wysapałem z siebie. Sylwia nie była głupia, wiedziała, że pomyśle o czymś innym. Byłem permanentnie i z premedytacją uwodzony od kilku minut i miałem w związku z tym mieszane uczucia. Z jednej strony czułem się jak fleja, bo to facet powinien uwodzić kobietę, a z drugiej czułem, że ona robi sobie ze mnie jaja i świetnie się ze mną bawi. Znałem ją trochę i wiedziałem, że takie zachowanie i takie teksty nie pasowały mi do niej.

    Chwilę później przygotowałem dwa kubki i zalałem je woda. Sylwia siedziała przy stole i wodziła za mną wzrokiem. Przez chwile nawet pomyślałem, ze po lekturze mojego opowiadanie pilnuje, żebym nie dosypał jej tabletki gwałtu.

    Podałem herba tę i usiadłem. Postanowiłem pokazać, że mam jaja i przejąć kontrolę nad tą sytuacją.

     – Świetnie wyglądasz w tym sweterku – powiedziałem nieśmiało. Już sekundę później wiedziałem, że spieprzyłem misję. Dziewczyna spojrzała na mnie tylko z taką cholerną pewnością siebie i uśmiechnęła się. Nie powiedziała ani słowa. Usiadła wygodnie na krześle, tak jak ostatnio odchylając się do tyłu tym samym eksponując swój biust. Piła przy tym herbatę i cały czas uśmiechała się , ale robiła to tak, że od razu poczułem, iż moja misja przejęcia inicjatywy poszła na drzewo.

    – Jak Twoja praca semestralna? Mam nadzieję, że jako podmiot liryczny tego eseju spodobałam się Twojemu profesorowi – zapytała.

    – Dostałem piątkę, a profesor był zachwycony, ale to stary dziadek i wiesz….. – odpowiedziałem trochę dowcipnie, ale chciałem za wszelką cenę zbić to ciśnienie, a raczej napięcie. Bałem się, że zaraz całe mieszkanie eksploduje.

    – Dlaczego akurat mnie wybrałeś, jako ofiarę gwałtu? Myślisz, że mam w sobie coś z ofiary? – te dwa pytania trochę zbiły mnie z tropu.

    – Tak jakoś …się……napatoczyłaś – odpowiedziałem pokrętnie.

    Te słowa wywołały na jej pięknej buzi szczery śmiech, ale czułem, że nie kupuje tej teorii.

     – A ja myślałam, że Ci się podobam….no ale jak tak…..

     – Nie no podobasz mi się, jesteś bardzo atrakcyjna, ale nie jestem zbokiem i nigdy żadnej dziewczyny bym nie zgwałcił, a co dopiero swoją współlokatorkę – odpowiedziałem i sam się zdziwiłem, że wydusiłem z siebie tyle słów na raz. Czułem, że po woli moja nieśmiałość i wstyd ustępują.

    – Moja propozycja jest prawdziwa i aktualna – Sylwia powiedziała to tak jakby składała jakąś przysięgę. Jej ton był poważny. – Tylko nie traktuj mnie jak prostytutkę, do której się przychodzi gdy masz potrzebę. Uprzedź mnie, że chcesz, a ja gdy tylko będę mogła odwiedzę, Cię w Twoim pokoju.

    Przez chwilę myślałem, ze to żart, ale wiedziałem, że nie. Te słowa musiały ją dużo kosztować. Otworzyła się przede mną. Patrzyłem w jej oczy i wiedziałem, że to jest ta chwila, kiedy albo wszystko spieprzę, albo pokaże, że jestem facetem gotowym na seks z taką kobietą.

    – W porządku. To uczciwy układ. Jestem za – powiedziałem.

    Sylwia wstała ze swoim kubkiem. Podeszła na drugą stronę stołu, tam gdzie ja siedziałem i szepnęła mi na ucho, żebym nie myślał długo bo w sobotę wyjeżdża, a ma ochotę sprawić mi prezent, jeszcze przed świętami.

    Wstałem i spojrzałem jej głęboko w oczy.

    – Jestem chętny i gotowy – powiedziałem. Uśmiechnęła się i poszła do swojego pokoju.

    Stanęła w drzwiach, po czym wzrokiem pełnym pożądania zmierzyła mnie z góry na dół

    – Do zobaczenia wieczorem u Ciebie – powiedziała i zamknęła drzwi.

    Moje ciało opadło na krzesło. Nie potrafię powiedzieć co czułem.

     

     

    Dopiłem herbatę sam nie wiem kiedy i poszedłem do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i postanowiłem przemyśleć sytuacje. Za kilka godzin byłem umówiony na erotyczna randkę ze swoją współlokatorką. Postanowiłem nie spierniczyć tego, i podejść do sprawy profesjonalnie.

    Mój pokój raczej nie był zapuszczony, ale kiedyś czytałem w jakimś poradniku dla facetów, że żadna kobieta nie położy się do nie pościelonego łóżka. Wyjąłem więc świeżą pościel i doprowadziłem swoje posłanie do porządku. Pachniało, i właśnie tak miało być.

    Uświadomiłem sobie, że muszę wyjść na małe zakupy. Pojechałem do Galerii Krakowskiej, bo tam na samej górze był mój ulubiony sklep Carrefour. Nie żebym jakoś specjalnie lubił te sieć ale dawała mi trochę komfortu bo były tam kasy samoobsługowe. Nie ma nic bardziej krępującego dla faceta niż młoda farmaceutka, która sprzedaje mu prezerwatywy.

    Po drodze wstąpiłem jeszcze do H&M i kupiłem nową koszulę. Nie miałem zamiaru oszczędzać i poszedłem na całość. Sylwia była dziewczyna z górnej półki, a ja nie zamierzałem wpaść z tego powodu w kompleksy. Wyszedłem w stronę przystanku tramwajowego. Po przejściu placu wsiadłem do dziesiątki i po chwili byłem już pod Wawelem, niedaleko mieszkania. Pogoda była paskudna, zimno, mroźno, i prószył śnieg. Nie przeszkadzało mi to jednak. To był taki zimny prysznic dla moich emocji. Poczułem się po tych zakupach lepiej.

    Na dworze jak to o tej porze roku ciemniało już. W sumie to ciekawe, pomyślałem, co właściwie znaczy słowo „wieczór” dla Sylwii. Poczułem lekki dyskomfort psychiczny wiedząc, że właściwie nie wiem kiedy jej mam się spodziewać.

    Wróciłem na chatę. Łazienka była zajętą. Sylwia najwyraźniej brała prysznic. Postanowiłem zjeść coś, energia dziś mi się przyda. Po kilkunastu minutach drzwi się otworzyły. Wyszła. Miała na sobie tylko ręcznik. Spojrzeliśmy na siebie, jak dwa tygrysy. Ta chwila była jak ważenie bokserów przed walka. Taka runda numer zero.

    – Smacznego Pawełku – powiedziała. Po ostatniej sylabie na jej twarzy znów pojawił się ten uwodzicielski uśmiech.

    – Dziękuję – odpowiedziałem. Dziewczyna otworzyła drzwi do swojego pokoju i zniknęła.

    Zjadłem porządną kolacje, potem dokładnie umyłem zęby i wziąłem prysznic. Założyłem koszule, jeansy i czekałem w swoim pokoju. Włączyłem komputer i przeglądałem neta. Było już po 19.00.

    Chwilę potem usłyszałem pukanie. Delikatne, subtelne. Wstałem i podszedłem do drzwi. Stała oparta o futrynę. Kiedy zobaczyłem co ma na sobie wiedziałem już, że to będzie ciekawa noc.

    Kiedy pisałem swoje opowiadanie zainspirowała mnie swoim strojem, w którym była na egzaminie. Podziałał na mnie jak płachta na byka. Właśnie teraz założyła dokładnie to samo co miała na sobie tamtego dnia. Czarne szpilki, granatowa spódnica, biała obcisła bluzka. Nie zapięła jej do końca. Widać było wystający spod niej biały stanik. Rozpuszczone blond włosy, i delikatny makijaż. Nie potrzebowałem nic więcej.

    Gestem dłoni zaprosiłem ją do środka. Staliśmy na środku pokoju. Gładziłem ją dłońmi po włosach. Nie mogłem uwierzyć, że są aż tak miękkie. Zastanawiałem się o czym zacząć rozmowę, ale potem pomyślałem, że przecież nie przyszła do mnie na pogaduchy. Przeszedłem do rzeczy. Zaczęliśmy się całować.

    Smak jej ust był niesamowity. Wylała na siebie sporą dawkę perfum, pewnie z jakąś domieszką bo nie mogłem się jej oprzeć. Obojgu było nam tego potrzeba. Mieszkaliśmy razem dwa lata i tyle samo byliśmy sami. Widać było, ze jest wyposzczona podobnie jak ja. Przeszedłem z ust na jej szyję. Podobało się jej. Chwyciłem ją powyżej pośladków i mocno trzymałem. Cały czas staliśmy i całowaliśmy się. Schodziłem coraz niżej. Jej bluzka była bardzo seksowna i piękna, ale przeszkadzała mi. Sylwia to była kobieta z klasą i postanowiłem dąć jej do zrozumienia, że tak ją traktuje. Puściłem ją na chwile i podszedłem do swojej szafy. Nie wiedziała chyba co robię. Wyjąłem wieszak i podszedłem do niej. Położyłem go na biurku, i zacząłem powoli rozpinać jej bluzeczkę. Cztery guziki nie sprawiły mi trudności. Sylwia nie była gotowa na taki obrót sprawy. Spodziewała się pewnie, że jak napalony gówniarz zedrę ją z niej, zresztą tak jak było w opowiadaniu. Nie chciałem tak robić. Chciałem jej pokazać, że szanuje ją, i nie chciałem realizować z nią scenariusza z opowiadania. Taki miałem plan, na ten wieczór.

    Delikatnie powiesiłem bluzeczkę na wieszaku, a potem odwiesiłem na drzwi szafy. Podszedłem do niej i szepnąłem jej do ucha, że to dlatego, żeby chociaż bluzeczka nie była wymięta. Dałem jej do zrozumienia, że z innymi częściami garderoby może być inaczej. Skoro już moje usta były przy jej uchu postanowiłem skorzystać z okazji i delikatnie zacząłem bawić się jej małżowiną. Trafiłem w punkt. Gdyby nie to, że chwilę wcześniej chwyciłem ją mocno tak jak kilka chwil temu, to pewnie padła by na łóżku. Zaczęła delikatnie mruczeć. To był dla mnie znak, że idę w dobrym kierunku i zaczynam trafiać w czułe punkty na jej erogennej mapie ciała. Poczułem lekkie rozluźnienie na swoim ciele. Sam nie wiem kiedy ona to zrobiła, ale moja koszula była już rozpięta. No w sumie, skoro ona swoją bluzkę już straciła, to dlaczego nie ja. Pomogłem jej zdjąć ze mnie mój nowy nabytek. Wzięła ją do rąk i powąchała. Zamknęła przy tym oczy. To było jak z reklamy płynu do płukania. Cholernie mi się spodobało. Szepnęła mi na ucho, że właśnie tak pachnie prawdziwy facet. Byłem w siódmym niebie.

    Nie chciałem jej jeszcze kłaść na swoim łóżku. Przesunąłem delikatnie swoje dłonie z jej pośladków do połowy pleców i rozpiąłem jej stanik. Nie wiedziałem, czy nie za wcześnie, ale chyba spodziewała się tego. Sama zdjęła go i rzuciła na biurko. Wtedy dopiero zobaczyłem jak piękne miała piersi. Nie był to może jakiś wielki rozmiar, ale kształt nadrabiał za wszystko. Wiele kobiet ma kompleksy związane z tym, ze jedna z piersi jest mniejsza, lub odstaje. Moja dzisiejsza kochanka dostałaby w łeb gdyby coś takiego powiedziała. Jej piersi były po prostu idealne. Od razu położyłem na nich swoje dłonie. Zrobiłem to delikatnie. Chciałem wybadać ich czułość. Palcami kciuków zacząłem masować brodawki. Sylwia znów zaczęła mruczeć i nawet przestąpiła z nogi na nogę. Zamknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu. Wykorzystałem to całując jej szyje. Pracowałem już ustami i obiema rękami. Rozpalałem ją coraz bardziej, ale tak trzeba. Kobieta musi być podniecona na maksa zanim się przejdzie z nią, że tak powiem do rzeczy.

    Położyłem ją na łóżku. Całowałem jej piersi. Teraz ręce powędrowały niżej. Rozpiąłem jej spódnicę. Podniosła biodra, a dla mnie był to znak, ze wyraża zgodę, abym ją ściągnął. Cieszyłem się, że współpracuje ze mną.

    Całowałem ją coraz niżej. W końcu doszedłem, ze tak się wyrażę do sedna jej kobiecości. Delikatnym ruchem zdjąłem z niej ostatnią część garderoby a moim oczom ukazało się to, czego podejrzewam niewielu miało okazje doświadczyć.

    Jej „mała” była naprawdę piękna. Widać było, ze Sylwia dba o nią. Idealnie wydepilowana, a przede wszystkim miała piękny kształt. Była już bardzo wilgotna. Zawiesiłem się na chwile. Czułem się jakbym był „miedzy ustami a brzegiem pucharu”.

    Delikatnie zacząłem ją całować. Sylwia zaczęła wydawać z siebie miłe dźwięki, a jej muszelka zaczęła tryskać sokiem. Wiedziałem, że idę we właściwym kierunku. Delikatnie i powoli, bo niby po co się śpieszyć, zacząłem masować ją swoim językiem. Było mi niewygodnie. Rozchyliłem nogi swojej kochanki i ułożyłem się idealnie między jej udami. Swoje ręce położyłem na jej nogach. Ona swoje z kolei na moich włosach. Im bardziej całowałem jej pipkę, tym mocniej mnie ściskała. To jeszcze bardziej mnie podniecało. Pracowałem pełną para, a Sylwia oddychała pełną piersią, coraz głośniej i szybciej. Po kilku minutach z jej waginy wypłynęła większa niż dotychczas stróżka, a z jej ust wydobyło się długie oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo. Dziewczyna osiągnęła orgazm, do którego doprowadziłem ją oralnie. Pocałowałem ją tym razem w usta. Położyłem rękę na jej lewej piersi i czekałem, aż trochę spadnie jej tętno.

    Wydawałoby się, że teraz to ona powinna swoimi ustami doprowadzić mnie do ekstazy, ale nie miałem na to ochoty. Jej usta były tak piękne, i tak słodkie, że jakoś nie widziałem w nich swojego penisa. Zresztą dla mnie to zawsze było trochę uwłaczające. Odpoczęliśmy chwilę i znów zaczęliśmy się pieścić. Tym razem skupiłem się na jej twarzy. Całowałem usta policzki, szyję i podgryzałem jej uszy. Była w siódmym niebie. Sam nie wiem kiedy zdjęła mi spodnie. Byliśmy już oboje nadzy. To był ten moment. Sięgnąłem po prezerwatywę, którą jednak przejęła Sylwia i z niemałym zadowoleniem założyła na mojego członka.

    Nic już nie stało na przeszkodzie. Chwile potem po raz pierwszy wszedłem w nią. Nie przyjęliśmy pozycji misjonarskiej. Leżeliśmy obok siebie wtuleni, skupieni na całowaniu. Sylwia oderwała na chwilę swoje usta od moich i szepnęła mi do ucha dwa słowa…………rżnij mnie.

    No cóż. Nie miałem zamiaru odmawiać takiej kobiecie. Postanowiłem pokazać na co mnie stać. Moje ruchy stały się stanowcze i mocne. Dziewczyna już nie pomrukiwała tylko wręcz pokrzykiwała. Robiła to jednak z wyraźną gracja, a nie jak tanie aktorki z filmów porno. Miała zamknięte oczy i widać było, że odpływa. Ten widok jeszcze bardziej podniecił mnie, i dodał mi pewności siebie. Byłem dumny, że laska, która właśnie posuwam zaraz dostanie drugiego orgazmu. Moje przeczucia kilka sekund później stały się faktem. Sylwia wydała z siebie dźwięk głośniejszy niż dotychczas i wyprężyła się. Kilka ruchów później ja także szczytowałem. To było coś pięknego. Po tym opadłem na łóżko koło niej. Nasze głowy były zwrócone do siebie. Dziewczyna zaczęła głaskać mnie po policzku, a po chwili szepnęła mi do ucha „dziękuje, byłeś cudowny”.

    Leżeliśmy tak, po czym zaproponowała wspólną kąpiel. Pod prysznicem znów całowaliśmy się, ale jako tako zbliżenia już nie było. Kąpiel była długa i gorąca.

    Ubraliśmy się w świeże ubrania i spotkaliśmy tam, gdzie wszystko się zaczęło….w kuchni. Tym razem nie piliśmy herbaty, tylko gorąca czekoladę.

    – Nigdy w życiu nie spodziewałabym się po Tobie, ze potrafisz w tak cudowny sposób zaspokoić kobietę. Mam nadzieje, że to nie była jednorazowa przygoda- powiedziała.

    – Ja tez nie sądziłem, że ta miła dziewczyna, z która mieszkam od tylu lat jest taka petardą – odpowiedziałem. Ze zdziwieniem dostrzegłem, ze cała moja nieśmiałość poszła w niepamięć. W ogóle nie krępowałem się tych słów.

    Wymieniliśmy kilka komplementów i rozeszliśmy się do swoich pokoi. Rano poszedłem do sklepu monopolowego i kupiłem najdroższą whisky. Zapakowałem elegancko i zaniosłem swojemu profesorowi. Należało mu się. Praca, którą mi zadał miała być moim przekleństwem, a stała się najlepszą rzeczą jaka spotkała mnie w życiu.

    Sylwia została moją stałą partnerka. Nie chcieliśmy jednak się ujawniać i zamiast w mieszkaniu spotykamy się w hotelu, nieopodal naszego mieszkania.

     

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafaello
  • Praca semestralna Pawla , punkt widzenia Sylwii

    Mam na imię Sylwia i mam 22 lata. Od trzech lat mieszkam w Krakowie w pięknym mieszkaniu niedaleko Wawelu. Studiuje chemię na UJ. Pochodzę spod Gorlic. Jestem związana ze swoją rodziną i jak tylko mogę to ich odwiedzam. Chciałabym jednak zakochać się, poznać kogoś wyjątkowego. Właściwie, to już od dawna ktoś taki jest obok mnie, ale mnie nie zauważa…

     

    Wiadomo, ze studenci liczą każdy grosz, więc nie mieszkam sama tylko ze współlokatorami. Dogadujemy się świetnie. Dla każdego z nas studia są najważniejsze, więc nie imprezujemy non stop, tylko głównie się uczymy. Dzielimy się obowiązkami, nie wchodzimy sobie w paradę.

    Właściwie każdy z nas jest singlem, chyba, ze ktoś coś ukrywa. Nikomu chyba nie przyszło do głowy by brać ślub i zakładać rodzinę w trakcie studiów.

     

    Tego dnia wstałam wcześnie. Miałam egzamin z chemii organicznej i musiałam się do niego odpowiednio przygotować. Nie mam na myśli jednak pozyskania wiedzy merytorycznej, bo nad tym pracowałam ostatnie trzy tygodnie. Przy tym egzaminie oprócz wiedzy liczył się także czynnik zwany szczęściem. Wszystko za sprawą specyficznego profesora, który nie za bardzo uważał kobiety jako chemiczki. Od lat po uczelni krążyła legenda, że aby studentka zdała egzamin musiała oczarować go swymi wdziękami, a nawet pokazać coś więcej niż tylko indeks.

     

    Postanowiłam podejść do tematu inteligentnie. Nie chciałam zakładać nie wiadomo czego. Chciałam grać grzeczną dziewczynkę, uczennice i ubrać się jak na akademie, ale mocno podkreślić swoje kobiece walory. Dobrałam cienką bluzkę koloru białego i biały stanik, ale dość gruby, by przebijał i było go widać. Takie połączenie działa jak płachta na byka. Już wczoraj pomalowałam pazurki na czerwony kolor. Może to i banalne, ale zawsze robi wrażenie, zwłaszcza na Panach po pięćdziesiątce. Moja granatowo – czarna aksamitna spódnica sprawiła, ze sama o sobie stojąc przed lustrem powiedziałam seksbomba i uśmiechnęłam się szczerze. Rozpuściłam swoje blond puszyste kłaki i poszłam na egzamin.

     

    Chemia organiczna nawet w liceum nie sprawiała mi większych trudności więc byłam przygotowana perfekcyjnie. Miałam szczęście bo szanowny Pan profesor miał dziś dobry nastrój i nie czepiał się wszystkiego. Mój strój zrobił na nim chyba wrażenie, bo dostałam czwórkę, a inne nawet bardziej wyzywająco ubrane laski trzy plus. Byłam zadowolona. Jako, ze była połowa grudnia na dworze ziąb. Zmarzłam. Chciałam tylko wrócić do domu, napić się gorącej herbaty z sokiem malinowym i położyć pod kołderką. Taki był mój niecny plan na resztę dnia.

     

    Wydział chemii jest na Ruczaju, więc tłukłam się tramwajem przez pół miasta. W końcu dotarłam do mieszkania. Było już późne popołudnie i wszyscy siedzieli chyba w swoich pokojach. W kuchni był tylko mój ulubiony współlokator Paweł. To bardzo fajny chłopak. To właśnie jego miałam na myśli kiedy mówiłam, ze obok mnie jest ktoś, kto mnie nie zauważa. Często chciałam zagadać do niego jakoś inaczej, dać mu do zrozumienia, że patrze na niego nie tylko jak na współlokatora, ale jak na prawdziwego faceta. Nie chciałam jednak wyjść na kretynkę. Gdyby okazało się, że on nie jest mną zainteresowany nie mogłabym dłużej mieszkać z nim i z reszta. Spaliłabym się ze wstydu.

     

    Woda na herbatę gotowała się wolno. Gramoliłam się, ale czułam, że coś jest nie tak. Paweł siedział z laptopem przy stole w kuchni. Lubił pracować w kuchni. To było urocze i pokazywało, ze skoro kuchnia jest dla niego ważna, to w przyszłości będzie kiedyś wspaniałym ojcem rodziny. Studiował polonistykę i często pisał coś na swoim laptopie. Tym razem chyba też tak było, ale odkąd weszłam nie słyszałam stukania o klawiaturę. Czułam jego wzrok na sobie. To było nawet podniecające. W sumie nie ma się co dziwić. W końcu mój strój był taki, że miał działać na facetów i zwracać ich uwagę. W tym wypadku wycelowany w profesora, ale skoro Pawełek też ma z tego uciechę, to nie miałam nic naprzeciw. Może w końcu zauważy mnie jako kobietę, a nie jako koleżankę z pokoju obok.

    Zrobiłam herbatę i uśmiechając się na pożegnanie poszłam do siebie.

     

    Następnego dnia obudziłam się wcześnie rano. To był piękny grudniowy poranek, na dworze było jeszcze ciemno. Żal było mi wychodzić spod kołderki, ale musiałam pójść do toalety. Wracając zahaczyłam o kuchnie. Chciałam coś zjeść. Gdy usiadłam przy stole zauważyłam, że leży na nim laptop Pawła. Był włączony. Na pulpicie kątem oka dostrzegłam plik tekstowy zatytułowany „Gwałt na Sylwii”

    Nie wiem czy zrobiłam to ze strachu czy z podniecenia, ale musiałam olać prywatność Pawła i przeczytać ten tekst. Po prostu musiałam.

     

    Każda kobieta na moim miejscu poczułaby się zagrożona. Wszystko wskazywało na to, że mój współlokator chce mnie zgwałcić! Ja jednak nie czułam wielkiego strachu, myślę, ze bardziej zaciekawienie. Tekst był długi, osiemnaście stron. Na samym początku był akapit wprowadzający, z którego dowiedziałam się, że jest to zadanie semestralne Pawła zadane mu przez jego profesora. Tematem były wspomnienia gwałciciela. W mojej głowie wszystko układało się w jedną całość.

     

    Lektura zajęła mi kilkadziesiąt minut. Okazało się, ze stałam się inspiracją dla Pawła. To mnie wybrał na ofiarę swojego lubieżnego czynu. Opisał szczegółowo jak pewnego wieczoru zostaliśmy sami w domu. Poczekał aż zasnę, i wtedy wdarł się do mojego pokoju. Rzucił się na mnie śpiącą i przywiązał do łóżka. Zatkał mi usta moimi własnymi majtkami. Szarpałam się i próbowałam uwolnić, ale nie miałam szans. Gwałcił mnie wielokrotnie aż do samego rana. Wszystko opisał ze szczegółami. To było takie realne. Nie czułam nic poza podnieceniem. Skończyłam czytać i chciałam zacząć od początku. Między moimi nogami zaczynało robić się mokro…..

     

    Postanowiłam ostudzić trochę emocje. Myśl trzeźwo, pomyślałam. To jest szansa dla Ciebie! Możesz wykorzystać jego roztargnienie, i to, że zostawił tutaj komputer, aby przejąć inicjatywę…

    Zaczynałam czytać to drugi raz i wtedy zobaczyłam Pawła jak stoi w drzwiach. Zaczęłam bawić się swoimi włosami. Wiedziałam, że to na niego podziała i zetnie go z tropu. Usiadłam wygodnie na krześle wypinając piersi do przodu. Chciałam pokazać mu nie tylko swoje cycki, ale także pewność siebie.

    – Paweł, co to jest? – zapytałam go. Udawałam lekko zaniepokojoną i wystraszoną. Nie chciałam pokazywać złości, ale trochę naturalnej kobiecej reakcji po czymś takim było tu jak najbardziej na miejscu.

    – Posłuchaj – powiedział –  To nie jest tak jak myślisz. Wiem, że jesteś inteligentna i na pewno domyślasz, się, ze to opowiadanie jest o Tobie, ale to tylko moja praca, wyobraźnia. Nie masz się czego obawiać. Ja….nigdy bym czegoś takiego w realu nie zrobił….

    Nie chciałam dłużej słuchać tego, bo zwyczajnie bałam się, że się roześmieje. Jeśli kiedyś miałam przejąć inicjatywę to właśnie teraz.

     

    Wstałam i z uśmiechem na twarzy podeszłam do niego. Spokojnym tonem powiedziałam, że wiem, iż z jego strony nic mi nie grozi. Potem powiedziałam słowa, które zmieniły moje życie. Złożyłam Pawłowi deklaracje, że może mnie mieć, kiedy tylko zechce, i nie musi brać mnie gwałtem.

    Zachowałam się trochę nie w moim stylu. To było lekko poniżające, ale do cholery oboje byliśmy dorośli i oboje mamy swoje potrzeby. Jeżeli droga do serca Pawła wiedzie przez jego łóżko, to byłam w tamtej chwili gotowa wyruszyć w taką podróż………

     

    Przez następne kilka dni nie mogłam skupić się na niczym innym. Cały czas myślałam tylko o nim.

    Wiedziałam, że jest to dla mnie szansa. Po naszej ostatniej rozmowie w kuchni nie było już odwrotu. Złożyłam mu jasną deklaracje, ale czy on ma ochotę z niej skorzystać?

    Postanowiłam, że nie będę naiwną laską, która łudzi się latami, że jak to się mówi „coś zaiskrzy”. Postanowiłam działać. Zrobiłam rozpoznanie terenu….

    Najpierw pogadałam ze współlokatorami, wszystkimi, oprócz niego. Dziewczyny powiedziały, że jadą do domu już tydzień przed wigilią. Kolega Pawła, Szymon jechał do rodzinnej miejscowości dzień później. Powiedział mi też , że rozmawiał z Pawłem i ten jedzie do swoich rodziców dopiero w Wigilie. W końcu los się do mnie uśmiechnął! To oznaczało, że od dwudziestego grudnia ja i Paweł będziemy w mieszkaniu sami. Mogłabym w sumie już dziś jechać do domu. Tak też wcześniej mówiłam innym, ale postanowiłam coś ściemnić mojej mamie i pojawić się na dworcu w Gorlicach dopiero dzień przed gwiazdką. Nie pomogę w sprzątaniu i przygotowaniach, co dało mi trochę wyrzutów sumienia, ale wierze, w to, ze kiedyś opowiem mamie i swoim zapracowanym siostrom, iż nie mogłam tego zrobić, bo spełniałam się jako kobieta, w ramionach prawdziwego faceta. Na pewno mnie zrozumieją!

     

    Kiedy już wiedziałam, że będę miała „czysty teren” przeszłam do kolejnego kroku. Paweł jak każdy facet jest wzrokowcem. Chciałam skupić całą jego uwagę na sobie i obudzić w nim pożądanie do mojej skromnej osoby. Zrobiłam porządek w szafie. Pomimo, iż sroga zima za oknem wybrałam z swojej garderoby najbardziej seksowne dwie sukienki, spódnice i kilka bluzeczek. Dobrałam także kilka koronkowych biustonoszy do nich. W mieszkaniu jest ciepło, a przecież to tam się z nim spotykam na co dzień, poza tym nie ma przepisu, że w zimie trzeba chodzić tylko w golfie.

     

    Plan zadziałał. Widziałam po reakcji Pawła, ze patrzy na mnie inaczej. W jego głowie chyba tez dojrzewała myśl o nas jako całości. Cztery dni przed wigilią przeszłam samą siebie. Spotkaliśmy się w kuchni. Byliśmy sami. Kiedy go tam zobaczyłam nie mogłam się powstrzymać. Powiedziałam mu „cześć” i dałam mu buziaka. Niby to zwykły gest na powitanie, ale nigdy przez kilka lat wspólnego mieszkania tak się z nim nie witałam. Do tego cały czas przy nim bawiłam się swoimi włosami, albo poprawiałam swoje ubrania w okolicach dekoltu. No co? Kobieta musi zawsze dobrze wyglądać, nigdy nic nie wiadomo.

     

    W środę musiałam wyjść na miasto pozałatwiać jakieś błahe sprawy. Wiedziałam, że już jesteśmy sami. Na dworze była paskudna pogoda. Zmarzłam, ale to trochę moja wina, bo ubrałam się za lekko. Kiedy wróciłam do mieszkania, czułam się jak w niebie. O niczym innym nie marzyłam jak tylko kubek gorącej herbatki. Zaczęłam się rozbierać, zdjęłam swój płaszcz, i wtedy kątem oka dostrzegłam Pawła siedzącego przy stole w kuchni. Byłabym kretynką, gdybym nie wykorzystała tej sytuacji. Powiedziałam mu bardzo ładnie i miło „cześć”. Odpowiedział mi także z uśmiechem na twarzy, cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku. Usiadłam na ławce i już chciałam zdejmować swoje lekko sukowate kozaczki, kiedy do mojej blond głowy wpadł pewien pomysł.

    – Pawełku, nie mam siły na walkę z tymi buciorami, pomożesz mi? – zapytałam. Zrobiłam to z takim uśmiechem i takim tonem głosu, że mój obiekt pożądania nie miał siły mi odmówić.
    – Oczywiście Sylwio – powiedział nieco cichym i zawstydzonym głosem. Zaskoczył mnie, ale bardzo pozytywnie. Poczułam się jak księżniczka, obsługiwana przed poddanego. Czy kobieta może chcieć czego s więcej? Ja chciałam…..

     

    Widziałam, że patrzy na mnie. Zrobiłam coś co do tej pory widziałam tylko w ekranizacjach powieści o Greyu. Przygryzłam dolną wargę. Chciałam sprawdzić, czy to faktycznie tak działa na facetów. Nie wiem, kto dokonał tego naukowego odkrycia, ale miał racje. Na twarzy Pawełka pojawił się rumieniec. Tego właśnie potrzebowałam w tej chwili dla osiągnięcia celu. Był ciepły, ale ja chciałam, żeby płonął, a ja razem z nim. Zdjął mi oba buty i ładnie postawił koło ławki. Wstaliśmy oboje. Stanęłam naprzeciw niego, patrząc w jego niebieskie oczy. Zmęczonym i nieporadnym głosem podziękowałam.

    – Czy mogę Cie jeszcze raz wykorzystać? – zapytałam go chyba mimochodem. To zdanie to był majstersztyk. Widziałam to po jego reakcji. Połączyłam zmęczony ton z silnym akcentem na słowo „wykorzystać”. Jeśli w relacjach damsko – męskich pada słowo „wykorzystać” to zawsze skojarzenie będzie z seksem, a przecież to był mój cel, by sprowadzić jego tok myślenia na takie właśnie tory.

    Odpowiedź chłopaka zaskoczyła mnie. Powiedział, ze to zależy….. Skurwiel przechytrzył mnie i zaczął się ze mną droczyć. Trochę zostałam zbita z tropu, ale byłam zadowolona, że mów wybranek podjął rękawice.

    – Czy byłbyś tak miły, i zrobił mi dziś… – już miałam ochotę wykrzyczeć to słowo na „m” pochodzące z francuskiego, oznaczające ogrom doznań i przyjemności dla kobiety, ale w ostatniej chwili mój gadzi mózg wziął górę nad hormonami…….herbatę.

     – A nawet z przyjemnością – odpowiedział z uśmiechem na twarzy. Doskonale wiedziałam, że oboje pomyśleliśmy o tym samym. To była tylko gra pozorów.

    Usiadłam za stołem i nie mając nic do roboty obserwowałam go. Jego ruchy były spokojne i delikatne. Nie spieszył się zalewając kubek wrzątkiem.

    – Świetnie wyglądasz w tym sweterku – powiedział spoglądając na mój nowy nabytek, zakupiony w Bonarce kilka dni wcześniej. Nie miałam go jeszcze na sobie. Powinnam odpowiedzieć „ dziękuje” i również powiedzieć mu jakiś komplement, ale nie chciałam tego zrobić. To było oklepane i banalne. Rutyna mnie nie interesowała w tamtej chwili. Usiadłam wygodnie tak jak ostatnio i z cholernie pewnym siebie uśmiechem patrzyłam na niego. Nie był gotowy na takie moje zachowanie, ale podobało mu się. Byłam tego pewna.

     

    – Jak tam Twoja praca – zapytałam po chwili. Mam nadzieję, że jako podmiot liryczny Twojego eseju spodobałam się Twojemu profesorowi.

    – Dostałem piątkę, a profesor był zachwycony, ale to stary dziadek i wiesz… – odpowiedział.

    – Dlaczego akurat mnie wybrałeś na ofiarę gwałtu? Myślisz, ze mam w sobie coś z ofiary? – te dwa pytania zadane jedno po drugim na temat, który dla niego wciąż stanowił powód trochę do wstydu chyba w tym miejscu były dla niego torturą, ale na wycofanie się z nich było już za późno. Pawełek zrobił lekki grymas na twarzy, wziął łyk herbaty i w końcu wykrztusił z siebie, że jak to ujął sama mu się „napatoczyłam”.

    W tym momencie moje poczucie silnej i mega seksownej kobiety trochę spadło. Dał mi do zrozumienia, że wcale nie jestem taka wyjątkowa za jaką siebie przez ostatnie kilka dni uważałam.

    Równie dobrze obiektem jego pożądania mogła być każda inna dziewczyna. Trochę zrobiło mi się przykro, ale nie chciałam odpuszczać. Za dużo emocji w to włożyłam. Postanowiłam działać i postawić wszystko na jedną kartę.

    – A ja myślałam, ze Ci się podobam….no ale jak tak…. – powiedziałam smutnym i innym tonem głosu niż dotychczas. Plan był taki, ze jeśli nie złapie się na minę smutnej, zbitej dziewczynki, to podkręcę temat wstając i wychodząc. Nie musiałam tego robić, bo zaraz chwile potem usłyszałam słowa, które przywróciły mi wiarę w moją misje.

    – Nie no podobasz mi się, jesteś bardzo atrakcyjna, ale nie jestem zbokiem i nigdy żadnej dziewczyny bym nie zgwałcił, a co dopiero swoją współlokatorkę – odrzekł.

    Ufffff. Pomyślałam, odzyskałam kontrolę nad sytuacją. Tego mi było potrzeba w tamtej chwili, zwłaszcza, że teraz planowałam ostateczne uderzenie, po którym nie będzie już odwrotu, na drodze naszych wzajemnych relacji

    – Moja propozycja jest prawdziwa i aktualna – powiedziałam. Tylko nie traktuj mnie jak prostytutkę, do której przychodzisz gdy masz potrzebę – zaznaczyłam poważnym tonem. – Uprzedź mnie, że chcesz, a ja odwiedzę Cię w Twoim pokoju…..

     

    Przez kilka sama byłam w szoku, że coś takiego powiedziałam. To z boku na pewno wyglądało, jak akt desperacji dziewicy grubo po dwudziestce, która nie byłam już od matury, ale mniejsza o to.

    Zawsze wpajano mi, ze kobieta musi się szanować i dbać o reputacje, a tym jednym zdaniem wysłałam całą te naukę na księżyc. Oczekiwanie na odpowiedź Pawła było jak tortura. Wyśmieje mnie, czy w to wejdzie?

    Powiedział, że to uczciwy układ i jest „za”. Odetchnęłam z ulgą. Liczyłam, że od razu złoży jakaś propozycje, w końcu mamy wolną chatę, idealna sytuacja…On jednak chyba też był w lekkim szoku. Zachowywał się jak wspomniana chwile wcześniej przeze mnie dziewica. Chciałby ale się boi. Stwierdziłam, że skoro i tak zaszłam już tak daleko, to sama wyjdę z inicjatywą. Wstałam zabierając ze sobą swój kubek. Podeszłam do niego i pochyliłam się nad nim. Spojrzał dokładnie tam gdzie miał spojrzeć…

    – Tylko nie myśl zbyt długo, bo w sobotę wyjeżdżam, a chciałabym Ci sprawić prezent jeszcze przed świętami – szepnęłam mu do ucha. Spojrzał mi głęboko w oczy.

    – Jestem chętny i gotowy – powiedział jak przystało na prawdziwego faceta tonem zajebiście pewnym siebie.

    Zrobiłam kilka kroków w stronę swojego pokoju. Nie wiem jak tego dokonałam na spokojnie bo chciałam podskoczyć z radości, ale wiedziałam, że muszę postawić kropkę nad „i”.

    Stanęłam w drzwiach, odwróciłam się do niego. Patrzył na mnie cały czas

     – Do zobaczenia wieczorem u Ciebie – wyszeptałam. Nie mogłam tego powiedzieć głośno i wyraźnie. Raz, ze moje serce waliło mi jak młotem, a z drugiej to nawet dobrze, bo taki ton w tym momencie był nawet bardzo wskazany.

    Pierwsza część mojej misji zakończona sukcesem. Umówiłam się na seks ze swoim współlokatorem……

     

     

    Gorąca woda spływała po moich plecach. Uwielbiałam to uczucie! Stałam naga pod prysznicem i w myślach jeszcze raz próbowałam pozbierać do kupy to co jakąś godzinę temu stało się w kuchni. Sama nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście. Jestem krok od uwiedzenia faceta moich marzeń! Nie mogłam doprowadzić sytuacji, aby coś poszło nie tak.

     

    W mojej głowie kłębiły się różnorakie myśli. Przez chwile przyszło mi do głowy, że przegięłam i byłam zbyt nachalna. Z drugiej strony jednak miałam świadomość, że Paweł jest trochę pierdołowaty i sam nigdy w życiu nie wykonałby pierwszego kroku. W myśl zasady, ze lepiej zrobić i żałować, niż żałować, że się nie zrobiło odrzuciłam od siebie myśl o roztrząsaniu tamtej sytuacji i skupiłam na tym, aby wypaść jak najlepiej.

     

    Dokładnie umyłam całe swoje ciało. Miałam już przygotowany  olejek z domieszką specjalnego ekstraktu po którym żaden samiec nie ma prawa nawet pomyśleć, by nie dopaść swojej samicy. Ta myśl była trochę zwierzęca, ale właśnie na coś takiego miałam ochotę. Kiedyś miałam chłopaka, ale nasz seks nie był zbyt udany. Robiliśmy to standardowo, bez żadnych pomysłów. Ja zawsze chciałam być trochę zdominowana, chciałam poczuć się jak kobieta, wiedzieć, że podniecam mężczyznę i moje ciało sprawiło, że stracił trzeźwy rozsądek. W pewnym sensie dowartościowałoby mnie to jako kobietę. To, że od tak dawna nikt się mną nie interesował trochę osłabiło moje poczucie własnej wartości. Dopiero praca Pawła i to, że wybrał mnie na swoją ofiarę poprawiło moją samoocenę i przywróciło wiarę w potęgę mojej kobiecości. Nie mogłam już doczekać się kiedy zobaczę jego penisa…..

     

    Wyszłam z łazienki ubrana tylko w ręcznik. Kiedy wchodziłam nie było go w mieszkaniu. Przez chwile miałam nawet zamiar zostawić na klamce od drzwi swój stanik, ale stwierdziłam, że to byłoby przegięcie, i właściwie nie wiedziałam sama co chciałabym przez to pokazać. Teraz pewnie już był w mieszkaniu, będąc w łazience słyszałam jakiś ruch w kuchni.

    Nie myliłam się. Mój przyszły kochanek jadł coś w kuchni. Dobry jest, pomyślałam, ja nic nie przełknę, ale w sumie, że on je to dobrze, facet musi być silny, zwłaszcza jak ma kobietę w ramionach. Znów użyłam swoich wdzięków i życzyłam mu smacznego, przy okazji mówiąc do niego per „Pawełku”, co bardzo mu się spodobało. Widziałam to w jego oczach…..

     

    Ponieważ jestem kobietą pytanie „w co ja mam się ubrać?” nie jest mi obce. Miałam prawdziwy dylemat. Z jednej strony było to bezsensowne, bo cokolwiek bym nie założyła, to w głębi ducha liczyłam na to, że Paweł szybko to ze mnie zedrze…. Gdyby to była randka w kawiarni, czy kino, to na pewno założyłabym coś eleganckiego, by pokazać swój styl i klasę. To była jednak seks-randka w moim mieszkaniu, więc chodziło o to, by maksymalnie podniecić mojego kochanka. Wybrałam czarną seksowną kieckę, ale nie miałam do niej przekonania. Dopiero chwile później mnie olśniło.

     

    Paweł zauważył we mnie obiekt seksualny kiedy wróciłam z egzaminu! To mój strój grzecznej uczennicy wzbudził w nim takie pożądanie, że wybrał mnie na ofiarę do zgwałcenia. To na pewno zasługa tej spódnicy i bluzeczki jaka wtedy miałam. No jasne.

    Wyjęłam z szafy swą granatową spódnicę i jedwabną bluzkę jaką miałam wtedy na sobie. Całe szczęście, że były czyste, i świeże. Miałam farta. Podbiegłam do okna i zasłoniłam rolety. Ściemniało się już, a przy zapalonym świetle przebierająca się dziewczyna mogłaby przyciągnąć do okien w sąsiedniej kamienicy wszystkich facetów. Nie chciałam uprawiać striptizu, wystarczy, to co za góra godzinę zrobię. Miałam na sobie czarny koronkowy stanik. Był mega seksowny, ale przygotowałam go do sukienki, którą planowałam włożyć wcześniej. Do białej jedwabnej bluzki nijak nie pasował. Poza tym tamtego dnia miałam na sobie biały. Zdjęłam ten biustonosz i zabrałam się za szukanie nowego. Chwila chodzenia toples po pokoju dała mi ogrom pozytywnej energii. Każda kobieta powinna tak robić. Nie wiem co w tym jest, ale poczułam, ze moja ochota na seks rośnie. Spojrzałam na zegarek. Było dwadzieścia po szóstej. W sumie to już wieczór pomyślałam. Założyłam biustonosz, spódnicę, i na końcu bluzkę. Rozpięłam kilka guzików, no przecież idę się pieprzyć, a nie na egzamin. Wyprostowałam włosy. Rozpuszczone, proste włosy zawsze dobrze działają na facetów, zwłaszcza włosy koloru jasny blond. Wyjęłam buty z szafy, oczywiście seksowne szpilki. Założyłam je i spojrzałam do lustra. No malutka, do dzieła.

     

    No i wtedy nastąpił kryzys. Stałam przed lustrem poprawiając makijaż i zwątpiłam. Patrzyłam na swoje odbicie w lustrze.

    – Tak wygląda zdzira, która łamie swoje zasady, pielęgnowane przez lata, dla chwili przyjemności – powiedziałam. Właśnie taka myśl przyszła mi do głowy w tamtej chwili. Usiadłam na łóżku. Był kwadrans przed siódmą. Przez chwile myślałam o tym. Zastanawiałam się jak będzie wyglądać moje życie i dalsze kontakty z współlokatorami, jak tam pójdę, i coś nie wyjdzie. Z drugiej strony co miałoby nie wyjść…. Biłam się z myślami. Rozum kazał mi zostać, a serce mówiło, żeby iść. Nie wiedziałam co wybrać. Postanowiłam zdać się na los. Wyjęłam z torebki portfel a z niej monetę pięciozłotową. Jeśli padnie orzeł, zostaje, jeśli reszka idę! Rzuciłam. Moneta obróciła się kilkadziesiąt razy. Spadła na podłogę. Poprawiłam włosy i przykucnęłam wpatrując się w liczbę pięć, która widniała na jej awersie. Ucieszyłam się z wyniku tego losowania. Wewnętrznie się ucieszyłam. To rozwiało moje wątpliwości. Jestem pewna, że gdybym zobaczyła orzełka byłoby mi smutno. To był tylko chwilowy kryzys, pomyślałam. Na mojej komórce była już dziewiętnasta. To była ta pora. Nacisnęłam na klamkę i chwile potem byłam już pod jego drzwiami. Delikatnie zapukałam i oparłam się biodrem o futrynę. Czekałam….

     

    Otworzył. Stał przede mną. Wyglądał jak….ciacho. Miał na sobie nową koszule, to było widać od razu. Założył ją dla mnie. To było urocze.

    Zaprosił mnie do środka. Czułam się jak dama, a nie jak prostytutka. Miał szczęście, że wziął sobie moje uwagi do serca.

    Stanęliśmy na środku jego pokoju. Jego wargi chyba chciały coś powiedzieć, ale wyglądało na to, że nie potrafi poruszyć strunami głosowymi. Jego ręce sprawowały się znacznie lepiej. Zaczął bawić się moimi włosami. Chyba nie muszę mówić, że każda kobieta to kocha. Nie mógł lepiej zacząć gry wstępnej. W końcu jego wargi musnęły delikatnie moje. Potem znów i znów. Zaczął delikatnie, by po chwili pocałować mnie naprawdę namiętnie. Nasze usta po prostu scaliły się w jedno. Zapomniałam co to znaczy dobrze być pocałowaną. Brakowało mi tego, o ile inne rzeczy można robić za pomocą gadżetów, czy palców, to prawdziwego pocałunku nic nie zastąpi…

    Następnym elementem mojego ciała jaki zaczął pieścić Paweł była moja szyja. To było jakby przeszedł mnie prąd. Usta mojego kochanka całowały szyję, ale jego ręce także nie próżnowały. Chwycił mnie w okolicach bioder i mocno ścisnął. To był prawdziwy facet! Czułam, ze moje sutki stawały się coraz sztywniejsze. Tego mi było trzeba, a to przecież dopiero początek.

     

    Paweł całował mnie już poniżej szyi, schodził tam, gdzie miał schodzić. W końcu trafił na przeszkodę w postaci mojej bluzeczki. Uśmiechnął się lekko szyderczo i odsunął się ode mnie. Byłam skonsternowana. Nie wiedziałam co się dzieje. Paweł podszedł do swojej szafy. Wyciągnął czarny wieszak. Położył go na biurku, a potem podszedł do mnie. Zaczął rozpinać moją bluzeczkę. Nawet nie zorientowałam się, jak byłam już w samym biustonoszu. Mój kochanek powoli i delikatnie powiesił bluzkę na wieszaku, a potem odwiesił na drzwiach. Nie spodziewałam się tego. To było tak niespodziewane, urocze i szarmanckie. Czułam się jak księżniczka, ale nie chciałam być w tej chwili adorowana. Przyszłam do niego by zrobił ze mną coś innego…. Podszedł do mnie i szepnął mi na ucho, że zrobił to, bo nie chce by bluzka się wymięła. Moje usta wykrzywiły się w uśmiechu, a już chwile później znowu zareagowały, tym razem na lekkie podgryzienie mojego ucha. I to mu wyszło trzeba powiedzieć. Moja małżowina była bardzo erogenną częścią mojego ciała. Wywołał we mnie takie podniecenie, że miałam wrażenie, że za chwile osiągne orgazm. Z trudem powstrzymałam się by nie krzyczeć z rozkoszy. Najwyraźniej moje zachowanie jeszcze bardziej go podnieciło, bo jego pocałunki i muskania stały się intensywniejsze.

    Jakkolwiek głupio to zabrzmi chciałam skupić się na chwile na czymś innym. Zaczęłam rozpinać jego koszule. Poszło jak z płatka. Była wspaniała, taka miękka. Powąchałam ją. Nie wiem co na siebie wylał, ale to musiał być chyba pheromax. Moje zmysły zwariowały. Tak pachniał prawdziwy facet. Nie mogłam się powstrzymać, by mu tego nie powiedzieć.

     

    Temperatura rosła z każdą chwilą. Znów zaczęliśmy się całować. Naglę poczułam rozluźnienie w tali. Jedną ręką rozpiął mój stanik. Ciekawe na ilu laskach to ćwiczył…. Nie każdy to potrafi. Byłam mu wdzięczna, bo odkąd zaczęliśmy się kochać, moje piersi nabrzmiały z podniecenia i stanik trochę mnie uwierał. Nie czekałam na nic tylko zrzuciłam go z swoich ramion a potem odrzuciłam na biurko. Byłam już prawie naga. Widziałam podniecenie w jego oczach. Ostatni raz takie oczy miałam okazje widzieć u swojego brata, kiedy na urodziny dostał wóz strażacki. To było spełnienie jego chłopięcych marzeń. Teraz miałam wrażenie, że Paweł spełnił swoje dotykając moich piersi. Jego kciuki zajęły miejsce na moich brodawkach, a pozostałe cztery palce obtoczyły moje cycki. Zaczął okrążać kciukiem najpierw po jednej, a potem po drugiej. Tego już było za wiele. Zaczęłam mruczeć jak kotka. Moje majtki były tak mokre….. Kiedy on w końcu we mnie wejdzie? …  Byłam gotowa jak nigdy dotąd. Moje ciało płonęło. Chciałam by ugasił je od środka swoją spermą. Wygięłam się trochę do tyłu. Paweł znów całował mnie po szyi. Z trudem utrzymałam się na nogach. Moja równowaga została zachwiana, tym razem ta anatomiczna, a nie emocjonalna. Tamta już zapomniała, co to równowaga.

    Paweł chyba tez chciał już przejść do sedna. Położył mnie na swoim łóżku. Jego pościel pachniała. Było cudownie.

     

    Całował moje piersi po czym zaczął schodzić coraz niżej. Delikatnie rozsunął zamek od mojej małej czarnej. Podniosłam biodra, a on zdjął ją do kolan, a potem ani się nie zorientowałam jak leżała już za jego łóżkiem. Nareszcie, pomyślałam. Jego usta znalazły się w okolicach mojego łona…..Zdarł ze mnie majtki. Powiedzieć, że byłam mokra, to nic nie powiedzieć. Pewnie dlatego przez chwile chyba nie wiedział jak to ogarnąć. Po chwili gapienia na moją myszkę i podziwiania zaczął dogadzać mi językiem. Zmienił pozycje. Rozchylił moje nogi i wszedł głowa między moje uda. Położyłam swoje ręce na jego włosach. Czochrałam je by dąć ujście swojemu podnieceniu, które zbliżało się do granic niezamierzonych. On swoimi silnymi dłońmi objął moje uda. Lizał mnie coraz szybciej, a ja coraz głośniej i szybciej oddychałam. Nie panowałam już nad sobą. Po chwili poczułam, że to ten moment. Z mojej waginy wypłynęła zwiększona ilość soków. Doświadczyłam tak zwanego kobiecego wytrysku…. Krzyknęłam…. Nie mogłam powstrzymać swojego ciała. Pierwszy prawdziwy orgazm od ponad trzech lat. No nie mogłam inaczej, kurwa nie dało się!

     

    Znów całowanie. Chwila odpoczynku i jedziemy dalej, można by było rzec, ale my nie musieliśmy tego mówić. To się rozumiało samo przez się. Tym razem to ja chciałam oswobodzić go z ubrania. Zdarłam z niego spodnie i rzuciłam jak najdalej jak tylko umiałam. Jego slipy przypominały ostrosłup. Je też spuściłam. Wyłonił się. Był naprawdę okazały. Przez chwile wydawało mi się, że jak wejdzie we mnie to rozerwie moją waginę. Zaczęłam go masować. To było cudowne. Mój wibrator, który trzymam pod łóżkiem w niczym nawet nie przypominał tego co właśnie miałam w rękach. Paweł sięgnął do biurka po prezerwatywę. Otworzył ją zębami i chciał nałożyć ale nie pozwoliłam mu na to. Chciałam to zrobić osobiście….. Leżeliśmy obok siebie. Nadal całowaliśmy się. Czekałam na ten moment. Czułam jak uderza nim o moje uda i wargi sromowe. W końcu poczułam jak wchodzi we mnie. Przeszył mnie dreszcz. Z każdą sekunda chciałam go jeszcze bardziej. Boże jak ja tego chciałam. Nie mogłam się powstrzymać, oderwałam swoje usta od ust Pawła i szepnęłam mu do ucha dwa słowa……rżnij mnie!

     

    Paweł nie miał zamiaru dyskutować z moim poleceniem. Oparł się na ramionach i zaczął posuwać. Może używam trochę wulgarnego języka, ale zaczęłam tracić kontrole nad sobą. W miłej kobiecie z klasą w jednej chwili obudziły się dzikie żądze. Zamknęłam oczy. Dotykałam jego torsu, ale doznania moich dłoni w niczym nie można było porównać do doznań jakie płynęły z dołu. Z każdym ruchem Pawła byłam coraz bliżej. Zaczęłam wydawać z siebie dźwięki, ale starałam się nie krzyczeć jak ostatnia dziwka. Z trudem zresztą. Moje serce miło już tak głośno, że słyszałam jego bicie w swoich uszach. Paweł także był w ekstazie. Czułam jego oddech i zapach. Byłam w ramionach prawdziwego samca, który leżał na mnie i doprowadzał do rozkoszy. Po chwili te słowa stały się nieaktualne, ponieważ zostałam do niej doprowadzona. Od najmniejszego palca w nodze aż po końcówki włosów moje ciało przeszył dreszcz. Doznałam tak tak wielkiego orgazmu, że nie potrafię tego opisać. Kilka sekund później doszedł także mój kochanek. Byłam zadowolona, że dałam mu to samo co on mnie.

     

    Leżeliśmy obok siebie i po woli staraliśmy się unormować nasze oddechy. Pogłaskałam go po policzku i podziękowałam za to co dla mnie zrobił. To była najprostsza forma jaka przyszła mi do głowy. Trzeba przyznać, że chłopak zerżnął mnie porządnie, aczkolwiek miałam pewien powód do zmartwienia. Mój wibrator już nigdy nie dorówna temu co dziś przeżyłam. Jeśli to była jednorazowa przygoda, to do końca życia będę tego żałować.

    Nie zanosiło się na to. Zaciągnęłam Pawła do łazienki. Wspólny prysznic i pieszczoty były najlepszym sposobem na wystudzenie naszych emocji. Po tym poszliśmy do kuchni. Wymieniliśmy kilka komplementów na temat naszych umiejętności zaspokajania drugiej osoby. Oboje zgodziliśmy się, że to nie może być jednorazowy seks i musimy robić to regularnie. Ustaliliśmy też, że w mieszkaniu będzie tak jak do tej pory. Razem będziemy składać się na hotel i pieprzyć przynajmniej raz w tygodniu. No i jak powiedzieliśmy tak zrobiliśmy. Ja i Paweł jesteśmy kochankami, i jest to póki co najlepszy czas w moim życiu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafaello
  • Sasiedzka zyczliwosc

    Spojrzałam na zegarek i uświadomiłam sobie że Łukasz mój 40 letni sąsiad posuwa mnie już pół godziny. Miałam już dwa orgazmy a on ciągle był we mnie. Nie powiem żeby mnie to martwiło ale  bardziej zaskoczyło. Zmienialiśmy pozycje kilka razy i teraz kiedy byłam na górze poczułam że dochodzi. Zmieniło się jego tempo oddechu i po chwili wyczułam jak jego kutas wtryskuje we mnie swoje nasienie co i mnie pobudziło do trzeciego orgazmu. Szczęśliwa, położyłam się na jego piersi z jego członkiem ciągle we mnie, odpoczywając po tych zmaganiach a on gładził mnie po pleckach i pośladkach. Czułam jak jego okazały kutas pomału się kurczy i wyślizguje z mojej cipki.

    Jeszcze chwilę się całowaliśmy i wstałam żeby wziąć prysznic. Opowiem wam  jak to się stało że ja dzisiaj 16 letnia dziewczyna mam starszego kochanka? Zaczęło się to jakieś dwa lata wstecz kiedy niespełna 14 letnią, zakompleksioną i zapłakaną  dziewczynkę spotkał na schodach nasz sąsiad z góry, Łukasz. Wtedy właśnie, nie dość że zostawił mnie mój chłopak dla mojej najlepszej koleżanki to jeszcze zapomniałam kluczy i nie mogłam dostać się do domu aby się wypłakać w poduszkę. Winda była w konserwacji i pan Łukasz idąc po schodach zobaczył mnie w rozpaczy jak siedziałam zapłakana i  zasmarkana pod drzwiami, przeżywając  swoją tragedię. Usiadł koło, objął ramieniem, dał chusteczkę do nosa, pogłaskał po głowie i zaprosił do siebie bym u niego poczekała na przyjście rodziców z pracy. Mieszkał nad nami w dużym pięcio pokojowym mieszkaniu. Był bardzo przystojny, miał miłą i fajna żonę Dianę i dwóch nastoletnich synów. Starszy Kuba miał 18 lat i chodził do klasy maturalnej liceum a Janek był moim rówieśnikiem i uczęszczał do mojego gimnazjum tylko równoległej klasy. Najlepiej znałam się z Jankiem . Kuba nie zwracał na mnie uwagi, byłam dla niego smarkulą w dodatku nie bardzo atrakcyjną, jak sądzę. Ja w tym czasie chodziłam do pierwszej klasy gimnazjum. Miałam 150 cm wzrostu, długie ciemnoblond włosy i  lekką nadwagę co było powodem moich kompleksów. Chłopak w którym byłam wtedy zakochana, zostawił mnie i to z moją najlepszą kumpelą. Bolało bo byłam zdradzona podwójnie. Wstał, podał mi rękę i pomógł wstać. Obejmując ramieniem pomalutku, po schodach dotarliśmy do jego mieszkania. Tam dał mi ręcznik i powiedział że jak chcę to mogę wziąć prysznic a to pomoże mi się ogarnąć i poczuć lepiej. Tak też zrobiłam.  Moje  samopoczucie uległo radykalnej poprawie. W kuchni na stole już czekała na mnie gorąca herbata z sokiem malinowym i cytryną.

    Pan Łukasz usiadł koło mnie i powiedział że jak chcę to mogę się wygadać a on tylko będzie słuchał. Czułam się przy nim na tyle dobrze i bezpiecznie że przytuliłam się do niego a on obejmując mnie ramieniem pocałował w czoło. To było takie miłe, czuć go było  delikatnie męskim potem i wodą kolońską. Nie wiem co we mnie wstąpiło bo niewiele myśląc pocałowałam go w usta. Odsunął się od mnie zaskoczony i powiedział że tak nie wolno bo jestem za młoda i za to idzie się do więzienia. Nie zrażona odpowiedziałam że nikt o tym się nie dowie bo nie zamierzam się tym chwalić. Pewnie go przekonałam bo znowu mnie objął ramieniem  i pocałował w policzek blisko ust. Spojrzałam na niego, w jego niebieski oczy, na jego usta i poprosiłam żeby mnie pocałował. Wahając się zrobił to. Najpierw delikatnie jak gdyby mnie smakował a po chwili nieco dłużej łapiąc mój język jaki wysunęłam i ssąc go delikatnie. To było naprawdę słodkie i jakże podniecające. Nasza pozycja w tym pocałunku była trochę niewygodna toteż niewiele się zastanawiając usiadłam mu okrakiem na kolanach i trzymając go za szyję kontynuowałam pocałunek. Obejmował mnie za ramiona i głaskał po pleckach. Swoje pocałunki skierował teraz na moją szyję, uszy i całą twarz. Czułam się wspaniale jak nigdy wcześniej. Moje dotychczasowe doświadczenia z chłopakami ograniczały się tylko do sporadycznych pocałunków i jednym macaniem po piersiach przez chłopaka z którym spotykałam  się ostatnio a który zostawił mnie dla mojej przyjaciółki. Jego ręka zawędrowała pod moją bluzeczkę i głaskała teraz goła skórę pleców.

    Ciągle czule całując, poczułam jak sprawnie rozpina mój staniczek i rękoma zaczyna pieścić i masować moje niewielkie piersiątka. W majtkach czułam że już mam mokro od niespodziewanych doznań.

    Rozpiął i zdjął bluzeczkę i już rozpięty biustonosz który opadł na podłogę obok bluzeczki. Naga do pasa siedziałam mu na kolanach całowana i obmacywana po piersiach.

    Po chwili jego ręka zawędrowała do moich majtek i tam poczułam jak głaszcze mnie po mojej cipce czego do tej pory nikt jeszcze nie robił. Poczuł wilgoć i już wiedział że jestem otwarta na jego pieszczoty. Pomógł wstać rozpiął moją spódnice a ona opadła na podłogę a za nią zdjęte moje wilgotne z podniecenia majteczki. Wziął na ręce teraz już zupełnie nagą zaniósł do sypialni i położył na szerokim łóżku. Zdjął swoją koszulę i teraz kładąc się na mnie obsypywał całe moje ciało pocałunkami. Kiedy dotarł do mojej myszki i zaczął ją pieścić myślałam że odlecę. To było niesamowite a dreszcze rozkoszy wstrząsały mną raz po raz. Spojrzał mi głęboko w oczy i zapytał czy naprawdę chcę i jestem pewna. Kiwnęłam głową że tak. Migiem pozbył się spodni i majtek.

    Gdzieś tam w dole zobaczyłam jego członka jak duży, wyprężony z czerwoną główką wodzi po moim wzgórku wilgotnym od moich soczków i jego śliny. Pomalutku wsunął na razie tylko samą główkę. Wiele słyszałam i czytałam o tym że pierwszy raz może boleć. Odruchowo w geście samoobrony próbowałam jakby się z tej sytuacji wyzwolić uciekając od naporu ale bezskutecznie. Poczułam jak główka wtargnęła do środka, chwilę tam się mościła by po chwili nie zważając na moje kwilenie i panikę, wtargnąć dalej. Poczułam nieznany mi wewnętrzny ból aż zaczęłam płakać i żalić z doznawanego cierpienia. Łukasz nie poprzestawał na tym. Dał mi chwilkę żebym się oswoiła i pomalutku centymetr po centymetrze w tył i przód coraz dalej wkładał swojego członka do mojej dziewiczej cipulki. Czułam ogromne wypełnienie i jakieś przekonanie że mam go już całego w sobie. Jak już się wpasował i widział że przestałam płakać ruchał jak gdybym była zaprawioną w seksie laską. Najpierw przestało boleć, potem sprawiało nawet jakiś rodzaj przyjemności by po chwili poczuć naprawdę rozkosz. Wyjął go, powiedział żebym uklękła, a kiedy już klęczałam włożył mi od tyłu i dalej ruchał, mocno trzymając za biodra. Jeszcze jakiś czas ten jego tłok pracował we mnie by po wyjęciu spuścić mi się na moje plecy. Czule mnie pocałował i powiedział że czas się ogarnąć bo zaraz mogą wrócić chłopcy. Podał rękę i zaprowadził pod prysznic gdzie szorstką gąbeczką wyszorował calutką. Sam też wymył swojego kutasa z resztkami mojej krwi i naszych soczków miłości. Osuszona, naga wróciłam do kuchni gdzie zostawiłam swoje rzeczy. Wchodząc nie sadziłam że ktoś tam jest.  Przy stole siedział starszy z braci  Kuba i przyglądał mi się z ciekawością. Umyślnie schował moje ubranie bym nie miała jak się przykryć i poczuła niepewność oraz zawstydzenie. Zaskoczona, czerwona jak burak zasłoniłam się rękami i poprosiłam by mi oddał ubranie. Nie tak prędko moja słodka sąsiadeczko, powiedział. Chodź no tutaj i pokaż się. Nie sądziłem że z ciebie taka fajna dupeczka. Wstał zbliżył się do mnie i bezceremonialnie pocałował w usta. Ty naprawdę jesteś słodka. Ujął moja głowę i znowu pocałował. Kuba zawsze mi się podobał, kiedyś fantazjowałam że będzie moim chłopakiem ale on nie zwracał na mnie uwagi. Byłam małolatą na której ledwie zatrzymywał wzrok. Chyba…. że się myliłam.

    Teraz moje marzenia się spełniały i właśnie całowałam się z obiektem moich marzeń. Kiedy nasze języki się spotkały, jego ręce zaczęły pieścić i głaskać moje ciało. Podniósł i posadził na blacie kuchennym nie przestając całować. Rozpiął spodnie i uwolnił swojego kutasa z szortów.

    Zobaczyłam naprawdę sporego członka który zbliżył się do mojej już nie dziewiczej cipki i zdecydowanie wsadził do środka. W moich marzeniach z Kubą nie wyobrażałam sobie z nim seksu. W tamtej niewinnej wyobraźni chodziło bardziej o przytulanie, jakieś tam pocałunki a nie od razu ostry seks.  Teraz zaczęła się kolejna seksualna jazda z członkiem tego domu. W tej sytuacji, do kuchni wszedł jego tata Łukasz który chwilę temu wprowadził mnie w świat seksu. O widzę że się zbliżyliście i uśmiechnął się szeroko. Tylko nie do środka, pouczył syna. Wiem, domyślam się powiedział i kontynuował. Łukasz podszedł do nas i popatrzył na mnie uśmiechając się szelmowsko. Jesteś niesamowita kochanie i pocałował mnie w usta. Kuba po  chwili wyskoczył i spuścił się do własnej ręki.  Podszedł do zlewu, umył ją a mnie podał schowane ubranie. Pan Łukasz zrobił mi herbaty i kanapki bym się trochę posiliła. Pytali jak się czuję i czy coś mnie boli. Uspokoiłam ich że wszystko jest OK i że nie mają się o co martwić. Zapewniłam że dochowam dyskrecji z tym co się tutaj dzisiaj stało. Tym bardziej że sama chciałam i właściwie jestem im wdzięczna bo odkryłam fascynujący świat. Kiedy zjadłam, zabrałam swój szkolny plecak i poszłam do domu. W domu była już mama i gotowała obiad. Spojrzała na mnie tak jakoś uważnie i chociaż nic nie powiedziała to coś ją zaniepokoiło i upewniła się pytając czy wszystko jest OK.I tak dotarliśmy do dnia dzisiejszego. To był właśnie ten dzień kiedy przekroczyłam seksualny rubikon.

    Przez te dwa lata czasami wpadałam do nich na sąsiedzkie bzykanko. Zawsze mile witana i dobrze zaspokojona. Nawet nie wiedziałam jak fantastyczna rodziną są moi sąsiedzi z góry.

    Nie tylko chodzi o sex bo to jakie tam zajmuje miejsce to w naszym zacofanym kraju jest  rzadkością. Nie ma tam obłudnej pruderii tylko zrozumienie i otwartość na potrzeby drugiego człowieka. Łukasz i jego żona Diana to ciepli, mądrzy ludzie. Wykształceni i spełnieni zawodowo. Bardzo dobrze im się powodzi i wiem że wspierają różne projekty humanitarne.

    Ich postawa wiele mnie nauczyła i  wskazała drogę jaką poszłam. Jeszcze raz powtarzam tu nie chodzi o sex. Ja ich po prostu podziwiam i biorę przykład. Przez te dwa lata bardzo się zmieniłam. Mam 170 wzrostu jestem szczupła, wysportowana, biegam i chodzę na siłownię.

    Mama powiedziała że bardzo wydoroślałam. Oczywiście mam a właściwie miałam chłopaka do wczoraj ale okazał się strasznym dupkiem. Dlatego jestem dzisiaj u Łukasza bo jak pamiętacie bardzo pomaga mi odzyskać równowagę po zawodach miłosnych. Pomoc sąsiedzka bywa przyjemna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Krakow

    Jazzowe numery Zaz dochodzące z głośników raz po raz zagłuszane były krzykiem dzieci biegających po rynku i śmiechem gości, siedzących przy sąsiednich stolikach. Kelner przyniósł im przed chwilą kolejną porcję drinków i piwa, przy okazji zabierając puste szkło. Asia z entuzjazmem opowiadała o Nowym Jorku, lekko podchmielona bardzo wymachiwała przy tym rękami. Adam siedział na ławce obok niej, trzymał jej kolano i śmiał się ze słyszanych historii.

    A oni byli w innym świecie. Siedzieli naprzeciw siebie, już od kilku minut bez ruchu, intensywnie wpatrując się w siebie nawzajem. Wyjął telefon i napisał coś szybko, niemal nie odrywając od niej oczu.

    Blimp blimp – jej telefon pisnął i zawibrował.

    “U mnie czy u Ciebie?” – SMS od niego.

    Uśmiechnęła się, odpisała szybko i dopiero potem na niego spojrzała.

    “Drugi raz może być u mnie.”

    Kilka kliknięć i znowu słychać blimp blimp:

    “A pierwszy nie?”

    Nie zastanawiała się nad odpowiedzią:

    “Pierwszy proponuję gdzieś •po drodze•.”

    Patrzyła kiedy czytał – uśmiechnął się do niej, powoli sięgnął po swoje piwo, napił się i odstawił szklankę. W końcu odpisał:

    “Marzy Ci się jakieś szczególne miejsce?”

    Zamknęła oczy, by przywołać swoją listę wymarzonych miejsc… Długą listę. I odpisała:

    “Nie. Możemy improwizować”

    Uśmiechnęła się do niego i też upiła drinka. Zmieniła pozycję w fotelu, by lepiej widział jej nogi. Skwapliwie skorzystał z okazji i obejrzał je – od końca krótkiej sukienki aż po stopy.

    Blimp blimp 

    ⁰”7 na 10″ – łyknął piwa.

    “No chyba żartujesz?!” odpisała oburzona.

    Patrzyła na niego udając wściekłość.

    “Przykro mi. Muszę zobaczyć więcej żeby dać wyższą ocenę” – napisał i czekał.

    Wcisnęła się w oparcie fotela i zsunęła ramiączko.

    “A teraz?”

    Pokręcił przecząco głową. Zsunęła drugie, patrząc na jego reakcję. Nic. Patrzył niewzruszony. Zsunęła górę sukienki, prawie całkiem odsłaniając piersi…

    – Zaraz wrócimy! – zerwał się z krzesła i rzucił w przestrzeń – Chodź mały zboczeńcu! – pociągnął ją za rękę i wyprowadził z ogródka. Pocałował ją mocno, potem rozejrzał się i ruszył w kierunku pobliskiej bramy w kolorowej kamieniczce. Nadal trzymał ją za rękę – prawie za nim biegła, uśmiechając się coraz bardziej. Wcisnął guzik na domofonie

    – Kto tam? – odezwał się senny głos – Kurier! – prawie krzyknął i pchnął drzwi z całej siły. Wciągnął ją za sobą do hallu, oparł o te same drewniane drzwi od środka i gwałtownym ruchem zdarł górę jej sukienki odsłaniając piersi, ramiona i brzuch. Całował i dotykał, jakby robił to ostatni raz w życiu – zachłannie, z całej siły… Tak samo energicznie zdjął jej majtki i schował do kieszeni:

    – To zostawię sobie na później. – wyszeptał. Patrzyła na to wszystko bez słowa komentarza. Coraz mocniej szumiało jej w głowie i wiedziała, że to nie alkohol tak na nią działa… Trzymała się go kurczowo i próbowała nie stracić równowagi. Skierował dłoń między jej nogi i włożył palce do środka… Nie miał żadnych wątpliwości – była totalnie nakręcona i podniecona, prawdopodobnie już od dłuższego czasu. Rozpiął i zsunął spodnie. Złapał ją w pasie i podniósł, a potem opuścił powoli, celując penisem idealnie między jej nogi. Złapał ją za pośladki, ustami przyssał się do jednego z sutków i ruszył mocno. Jęknęła czując ulgę. Oparła się plecami o drzwi, złapała go za ramiona i poddała się jego ruchom. Trzymał ją mocno, mogła więc bez przeszkód oddać się rozkosznym doznaniom.

    Odleciała…

     

    – Myślisz, że poszło tylko na kablówkę czy na satelitę też? – uśmiechnął się i powiedział, wskazując na kamerę monitoringu zainstalowaną pod sufitem.

    – Nie mam pojęcia, ale za to poproszę o moje majtki! – krzyknęła. 

    – Nie nie! Mówiłem, że to zostawiam sobie na później. 

    – Ciekawe, ostatnio jakoś oddawałeś mi je w pośpiechu? – próbowała go sprowokować. 

    – Nie tym razem! – klepnął ją w goły pośladek pod sukienką i otworzył drzwi na ulicę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Panama

    Daj znać, jeśli podobają Ci się nasze przygody 😉

  • Uklad, cz. 3.

    Część 3.

    Szybko wstałam, umyłam się, potem dezodorant, szminka. Ubrałam się, ale zrezygnowałam z bielizny.

    – To tylko chwila – tłumaczyłam się przed samą sobą. – Przecież za kilka minut znowu się rozbiorę.

    Już, już mieliśmy wychodzić, gdy przypomniałam sobie… Jeszcze umyłam zęby. Jurek cały czas czekał. Zirytowany kręcił głową, ale milczał. Punktualnie o siódmej weszliśmy do stołówki. Zrobiliśmy kilka kanapek. Panie z obsługi dały Jurkowi woreczek foliowy. Wszystkie kanapki spakował do niego i włożył do torby. Szybko zeszliśmy na plażę. Mężczyzna w łódce poznał męża i pomachał nam ręką. Jurek odmachał mu i chwycił mnie za rękę:

    – Mariolka, ty masz kartki, więc zabierz mój obiad do pokoju. Dobrze? Będzie zimny, ale zjem.

    Moja twarz wyglądała jak znak zapytania.

    – No, po prostu nie będę musiał się śpieszyć z powrotem ze względu na obiad – wyjaśnił, patrząc na zegarek.

    – Jasne, nie musisz się śpieszyć – pokiwałam głową. – Skoro wypływacie tak późno…

    Nabrał powietrza, żeby mi wszystko wytłumaczyć, ale jedynie głośno wypuścił powietrze.

    – Dzięki, kochana jesteś – ucałował mnie w policzek. – Na pewno nie chcesz popłynąć z nami?

    Przecząco pokręciłam głową. Wiedział, co myślę o jego wędkowaniu.

    Chyba ucieszył się z takiej odpowiedzi. Nagle znieruchomiał, spoważniał i intensywnie wpatrywał się we mnie. Wyraz jego twarzy złagodniał, nieśmiało uśmiechnął się. Nabrał powietrza i zapytał:

    – Ale…, ale wyczyścisz ryby? Kochanie?

    – Najpierw postaraj się cokolwiek złowić.

    – Żartujesz? – po takim zarzucie aż go wyprostowało. – Przecież doskonale wiesz, że nie jestem niedzielnym wędkarzem! – oburzony gwałtownie potrząsnął głową, jakby został spoliczkowany. Nie żartował. – Żałuję, że swoich kijów nie zabrałem – mruknął poirytowany.

    Na wszelki wypadek milczałam, żeby całkowicie nie zepsuć mu humoru. Chociaż lubiłam drażnić jego wędkarską ambicję. Taka moja mała przyjemność…

    #

    – Poza tym pan Edek ma tu swoje stałe miejsca. Już zadawał rybom, więc powinniśmy mieć udany połów. No, to ten… Opalaj się – delikatnie poklepał mnie po pupie. – Renia obiecała, że dotrzyma ci towarzystwa.

    – Dzięki za troskę. Na pewno dotrzyma słowa – bezwiednie pokiwałam głową i ruszyłam biodrami.

    Spojrzał na mnie i momentalnie cofnął rękę z pupy, gdy tylko napotkał mój wzrok.

    – Sorki – mruknął. – Miałem ochotę pomacać takie atrakcyjne ciałko – uśmiechnął się.

    – Proszę bardzo – z uśmiechem nieco wygięłam się, przybierając prowokującą pozę. – Ale nie rób tego publicznie! Zapamiętaj! – surowo spojrzałam, więc schował ręce za plecy. 

    Odprowadziłam go na plażę, przywitałam się z miłym panem Edkiem, starszym niż moi rodzice, i pomachałam im, gdy odpływali. Łódka miała słaby silniczek, więc przepłynięcie kilometra powinno im zająć nawet pięć minut. Zakładałam, że przepłynięcie kilku kilometrów potrwa z pół godziny, powrót drugie tyle. Chyba, że zechcą popłynąć jeszcze dalej niż planowali. Już byłam pewna, że nie wróci na obiad. Zaledwie po pięciu godzinach przedpołudniowego wędkowania?

    – Przed ósmą zaczną łowić albo głównie opalać się i łudzić, że coś złapią. Można i tak spędzać czas – westchnęłam rozczarowana. – Jeszcze dość młoda żona chce spędzać wolny czas z mężem, a ten lezie na ryby! – gderałam, wracając do pokoju.

    W zasadzie wokół nadal panowała cisza, słońce świeciło, niebo było bezchmurne. Kwadrans po siódmej znowu byłam pod kołderką. Naga, bo nie miałam ochoty ubierać czegokolwiek. Świetnie czułam się na urlopie bez rygorów ustawiających wszystko pod pracę. Aż zachichotałam z radości. Obiecałam sobie, że nie będę wstawała przed ósmą. Chwilę później już spałam.

    #

    Kwadrans po ósmej pacnęłam budzik i odprężona przeciągnęłam się. Poszłam do łazienki, przepłukałam usta płynem i szykowałam się do wejścia pod prysznic, kiedy ktoś zapukał do drzwi.

    – Taaak? – nie potrafiłam szybko rozproszyć resztek snu. Jeszcze miałam ochotę poprzeciągać się, poziewać, najchętniej to poleżeć w łóżku.

    – Hej… Tu Renia!

    Zakręciłam wodę, tylko narzuciłam szlafroczek i przytrzymując go w pasie, boso otworzyłam drzwi. Nasza znajoma z tajemniczym uśmiechem weszła, a właściwie wepchnęła się do pokoju. Zaskoczona cofnęłam się, przepuszczając ją. Ciągle patrzyłam na nią, oczekując jakiegoś wyjaśnienia, gdy za nią, z szelmowskim uśmiechem, wpadł Stefan. Aż oparłam się o ścianę, przestraszona jego dynamicznym wejściem. Oboje byli ubrani w tiszerty i spodenki. Ona założyła klapki na szpilce.

    – Zawsze elegancka i zadbana – przemknęło mi przez myśl.

    Stefan złapał mnie za ramiona, jednym energicznym ruchem zerwał ze mnie szlafrok, objął nagą i uniósł. Byłam tak zaskoczona, że nawet nie zdołałam się oburzyć. Chciałam nabrać powietrza, żeby zareagować, ale na protesty było za późno, bo już całował mnie namiętnie. Wtedy przeprowadził mnie z korytarzyka do pokoju. W zasadzie to przeniósł. Bez żadnego wysiłku. Nawet w duchu śmiałam się z takiego zachowania, ale świadomość jego imponującej siły, przy naszej specyficznej relacji, z czasem zaczęła napełniać mnie strachem. Miałam powody, prawda?

    Renia zamknęła drzwi i bez pośpiechu podążyła za nami. Weszła do pokoju i siadając w fotelu, z uśmiechem zaczęła wyjaśnienia:

    – Stefan twierdzi, że rano większość kobiet ma wielką ochotę na seks. Przebudzone, wypoczęte, pełne energii i pobudzone. Dzisiaj na tobie chce zweryfikować swoją hipotezę. Ponoć ja jestem jej zaprzeczeniem – Renia rozsiadła się w fotelu przy stoliku. Zamiast założyć nogę na nogę, rozstawiła je szeroko. Wnętrzem otwartej dłoni kilka razy potarła swoje krocze.

    #

    Stefan, nie przerywając pocałunku, znowu uniósł mnie i zaniósł na tapczan. No, siłę to on miał. Starczyłoby na dwóch i coś jeszcze zostałoby dla oczekujących. Jego skóra była wilgotna po prysznicu, ładnie pachniał. Odpowiadały mi jego perfumy.

    – Fajnie, co? – mruknęła kobieta. Obserwowała nas z pogodnym uśmiechem.

    Leżałam jak kłoda, zaskoczona jego zachowaniem, jej również. Na swój sposób imponowała mi tolerancją. Nie chciałam tego seksu, ale zawarliśmy układ i właśnie zrozumiałam, że będą z niego, czyli ze mnie, korzystali przy każdej nadarzającej się okazji! Byłam wypoczęta, dzień słoneczny, a natrętny kochanek nadal namiętnie całował mnie i pieścił.

    Mimo wątpliwości i naturalnego oporu ciało reagowało na czułości. Trudno było mi zachować pozory oziębłości. Naprawdę. W końcu objęłam go rękoma. Czułam pod dłońmi jego twarde, napięte mięśnie. Drgały, kiedy poruszał tułowiem. Koszulka nie przeszkadzała mi. Coraz bardziej podniecałam się. Ugięłam nogę w kolanie i zaczęłam nim uciskać jego udo. Twardy penisem uciskał moje krocze. Przymknęłam oczy.

    Renia z życzliwym zainteresowaniem przyglądała się naszym igraszkom. Lekko uśmiechała się. Trochę zazdrościłam jej tego dystansu do seksu męża. Jednak nie wytrzymałam i zaczęłam cicho stękać. Brodawki od dawna sterczały, szamotałam się pod wpływem pieszczot, aż w końcu Stefan przerwał pieszczoty, odwrócił głowę i zadowolonym tonem rzucił do żony:

    – Ależ ona jest mokra!

    Chwilę później wciskał we mnie już kilka palców. Słyszałam charakterystyczne plaskanie, kiedy mokre palce uderzają o mokre ciało. Napinałam mięśnie w rytm ruchów jego dłoni. Jeszcze coś mówił, ale ja wcisnęłam głowę w poduszkę i pojękiwałam w nią coraz głośniej. Już nie potrafiłam kryć się ze swoim podnieceniem.

    – Renia, sama sprawdź! – nalegał podekscytowany Stefan.

    #

    Żona wstała z fotela, uklękła obok mnie i wepchnęła palce do pochwy. Zamiana nastąpiła płynnie.

    – Mają wprawę – przemknęło mi przez myśl. Jakże się myliłam…

    – No, faktycznie. Potrzebowska dziewczynka… – zachichotała Renia.

    Penetrowała mnie równie energicznie jak mąż. Patrzyłam jak on w tym czasie rozbierał się. Chociaż wiedziałam, co mnie czeka, czułam się zawstydzona nagością, a szczególnie potencją jednak obcego mężczyzny. Stał w lekkim rozkroku ze sterczącym i lekko zadartym penisem. Nie było w nim dumy. Raczej pewność siebie i niecierpliwe oczekiwanie na seks. Przymknęłam oczy.

    – No, obciągnij! – usłyszałam jego niecierpliwy głos.

    – Trudno… – cichutko westchnęłam i po dłuższej chwili zrezygnowana otworzyłam oczy. Nie chciałam zadrażniać sytuacji.  

    Patrzyłam zaskoczona. Żona, nadal nie wyjmując palców z mojej pochwy, w drugiej dłoni trzymała sterczącego penisa i pochłaniała go ustami. Przy energicznych ruchach dłonią i głową, penis wychodził z jej ust coraz bardziej połyskujący śliną. Ten obrazek był taki podniecający… Ubrana, opalona, umalowana i ładnie uczesana kobieta z obfitym biustem zachłannie pieści ustami penisa nagiego partnera. Patrzyłam na nich z przyjemnością. Nie trwało to długo.  

    #

    Mężczyzna cofnął biodra, ona cmoknęła, gubiąc członek i już kładł się na mnie. Chciałam coś powiedzieć, spojrzałam na Renię, ale tylko jęknęłam! Jego gruby penis wszedł płynnie. Stanowczym, silnym ruchem bioder wbił go do końca, więc ponownie jęknęłam! Głośno i namiętnie. Ależ trafił…

    – Nooo, nieźle – żona kibicowała popisom napalonego męża.

    Rżnął mnie rytmicznie. Szybkie tempo, sapał, stękał z wysiłku. Ja jęczałam. Stopami próbowałam odpychać się, żeby nieco odsunąć pochwę przed kolejnym uderzeniem członka, ale w efekcie jedynie wzmagałam pożądanie. Chwycił mnie za nadgarstki i rozrzucił ręce. Nic nie mogłam zrobić. Namiętnie pojękiwałam. Nawet nie wiem, kiedy objęłam go nogami. Piętami dociskałam jego pośladki, kiedy we mnie wbijał penisa. Ależ to była penetracja! Odchyliłam głowę i jęczałam coraz głośniej.

    – Ucisz ją! – syknęła Renia. Mimo wszystko przyglądała się nam z rozbawieniem. – Co? To chyba lepsza zabawa niż rutynowe pieszczoty z mężem? – z uśmiechem zadała pytanie, ale nie oczekiwała odpowiedzi.

    Stefan wepchnął mi język do ust. Złapał nadgarstki w lewą dłoń i przetoczył mnie na prawy bok. Leżał na lewym i nadal intensywnie uderzał biodrami. Przymknęłam oczy. Kiedy otwierałam, widziałam jego zadowoloną twarz. Prawą dłonią trzymał pierś, masował sutek, boleśnie ściskał brodawkę. Pociągnął pierś, pochylił się i wziął sutek w usta. Pieszczota sutka i brodawki była raczej brutalna, ale podniecenie spółkowaniem było tak duże, że nie miałam siły zaprotestować. Wręcz odwrotnie! Wypięłam biodra w jego kierunku. Uderzył, dobijając do dna pochwy. Aż mi zatkało uszy. Nerwowo przełykałam ślinę. Chyba śmiałam się i kwiliłam, kiedy uderzał członkiem w dno pochwy. I trafiał… Wypięłam biust. Większość piersi pochłonął ustami. Jego zęby kąsały pierś. Miałam nadzieję, że to samo zrobi z drugą.

    Może bolało. Nie czułam. Teraz wciskałam usta w swoje ramię, żeby mnie nie słyszeli na korytarzu. Instynktownie czułam, że nadchodzi chwila, na którą czekałam.

    – Rozgrzejemy naszą dziewczynę! – sapnęła Renia. Wyjęła dłoń ze swoich spodenek i podniosła się z fotela.

    #

    Usiadła za mną i od razu zaczęła wciskać palce do odbytu. Ona miała mokre palce, a ja byłam rozgrzana, chętna, podniecona. Rozpierała mnie radość. Ucisk w odbycie stonował moje emocje.

     – Nie! Nieee! – szarpnęłam pupą raz, drugi, ale nic nie zyskałam. – Nieee… – stęknęłam znacznie ciszej. Stefan, widząc próby żony, z aprobatą kiwnął głową. Palce wchodziły coraz głębiej.

    – Nieee… Proszę, nie… – traciłam siły, w głowie mi szumiało, rosło podniecenie. Nie byłam gotowa na nowe doświadczenia i doznania, a teraz zbliżał się orgazm. Traciłam zmysły! Szybko oddychałam, brakowało mi tchu, zapragnęłam wyjść ze swojego ciała! Krępowało mnie! Nie potrafiłam myśleć o czymś innym, a oni…, och! A ona… 

    – Wciskaj! Wciskaj głębiej. Wepchniesz dłoń? – głos Stefana wyrażał napięcie i podniecenie.

    – Spróbuję… – sapnęła Renia.

    Chciałam podnieść się w odruchu protestu, ale on przycisnął mnie swoim ciałem i wbił penisa do końca.

    – Och… – prawie przegryzłam wargę. Trudno było mi racjonalnie myśleć. Podniecenie zdominowało mnie.

    Nabrałam powietrza, żeby głośno sprzeciwić się takiemu pomysłowi, ale pocałunkiem szybko zamknął mi usta. Całowaliśmy się namiętnie. Nie potrafiłam… Nie potrafiłam odmówić. Przylgnęłam do niego i czułam, jak oboje penetrują mnie. Dawali mi tyle radości i satysfakcji… Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam! A teraz nadchodził orgazm! Stefan prawie zadławił mnie językiem, kiedy wciskał go tak głęboko, jak tylko zdołał. Zalała mnie fala rozkoszy! Napięta wygięłam się, rzężąc z jego językiem w ustach i spermą tryskającą do pochwy. Zaciskałam oczy i widziałam taką feerię barw… Głowa mi pulsowała, a ciało i zmysły przeżywały nieopisaną rozkosz…. Pod wpływem jakiegoś drobnego impulsu wyszłam z upojnego odrętwienia i rozkosz właśnie zaczęła powoli, jak fala na rozległej, morskiej plaży, odpływać.

    – I jak?

    – Wepchnęłam cztery palce – zameldowała Renia.

    Wciąż leżałam jak nieprzytomna. Nie miałam siły na jakikolwiek gest, nie miałam ochoty na rozmowę. Mogłam słuchać. Ewentualnie.

    #

    – Dalej ją masuj – Stefan wyszedł ze mnie, przesunął się w górę i teraz kroczem leżał na wysokości mojej głowy. Końcówką mokrego członka otworzył mi usta i zaczął go wpychać. 

    Widziałam jak sperma wycieka z niego. Z trudem wysunęłam język. Spadła mleczna kropla i usta wypełnił mi gruby penis.

    – Ale chuj! – przebiegło mi przez myśl. Byłam zauroczona jego witalnością. Miałam ochotę ugryźć go! Z radości! W tym stanie mogłam trwać bez końca. Mimo brutalności Stefana, trwałam w euforycznym pobudzeniu. Endorfiny pewnie gotowały się we mnie. Chciałam wszystkiego spróbować! Wszystkiego! Pozwolić sobie na niedozwolone, zakazane zachowania. Z nieobecnym, poważnym wyrazem twarzy, w środku cieszyłam się! Nie byłam w stanie odezwać się. Orgazm nadal panował nade mną. Z wdzięczności potrafiłam jedynie położyć dłoń na udzie Stefana. I głaskać go.

    – Co za ogier… I z jakim chujem! – przemknęło mi przez myśl. Od razu zawstydziłam się. Nigdy nie używałam takiego prostackiego i wulgarnego słownictwa na określenie potencji mężczyzny. Ale taką rozkosz mogłabym przeżyć z każdym mężczyzną. Stefan był tylko ucieleśnieniem moich skrywanych potrzeb.

    Renia głaskała moją pupę. Dotykała piersi. Muśnięcia sutka i brodawki sprawiały ból.

    – Podniecasz się dużymi penisami! Kup sobie dużego chuja! – krzyczałam do siebie. Nie poruszyłam się. Z przyjemnością wysłuchałam tego polecenia. Powtórzyłam je. I jeszcze raz. Delektowałam się wulgarnym określeniem penisa. Znowu robiłam się mokra.

    – Obciągaj! Do czysta! – zarządził mężczyzna. Był bardzo podniecony.

    Nie drgnęłam, ale coś do mnie dotarło. Z lubością trwałam w rozkosznym dla zmysłów upojeniu, więc po orgazmie jeszcze nie byłam w stanie…

    – Słyszysz? Obciągaj! – jego głos stał się natarczywy. Chwycił moje włosy i szarpnął.

    Nawet nie zabolało. Ale powoli wracałam do rzeczywistości. Widziałam grubego penisa pokrytego białymi kropelkami znikającego w moich ustach. Posłusznie zaczęłam go lizać, ssać. Z przyjemnością zatopiłam w nim zęby.

    – Ożeż ty… – szarpnął mnie za włosy. – Ej, ty uważaj!

    Coś mruknęłam, uważając, żeby nie zadławić się twardym penisem. Jeszcze był dość twardy. Ale przede wszystkim gruby. Pieściłam go, nie ruszając się. Szarpanie włosów nie przeszkadzało mi.

    Renia klęczała z tyłu męża. Lizała mosznę i pochłaniała ją ustami. Języczek próbowała wepchnąć do odbytu. Jak ona się starała…

    – Chyba zazdrości mi seksu, wytrysku i penisa w ustach. Stąd tak gorliwie zabiega o uwagę męża – – domyśliłam się. Jednak po chwili coś mnie tknęło: – Czy ja też mam tak pieścić męża?

    #

    – Mariolka, czy pamiętasz… – Renia chciała upewnić się i spojrzała na mnie wymownie. Szczęk składanych naczyń w stołówce, głośne rozmowy obsługi, hałas przesuwanych krzeseł nie sprzyjały rozmowie.

    – Pamiętam! – z uśmiechem warknęłam do niej i męża, więc już nie zawracali mi głowy występem. Spokojnie dokończyliśmy śniadanie, rozmawiając o planach na najbliższe dni.

    Ze śniadania wróciłam sama, umyłam zęby, trochę posprzątałam, otworzyłam drzwi balkonowe, ustawiłam w nich krzesło. Po chwili zastanowienia jego przednie nogi postawiłam na balkonie. Zdjęłam majtki. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że jestem mokra! Chwyciłam książkę i usiadłam, ale nie mogłam skoncentrować się na czytaniu. Nerwowo krążyłam po pokoju. Orgazm też mnie pobudził. Czułam taki przypływ energii! Gdzieś musiałam dać mu upust! Nie wiedziałam, jak szybko nadarzy się okazja.

    Do dziesiątej zostało jeszcze trochę czasu, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam i otworzyłam. Do pokoju, jak do siebie, wszedł Stefan. A raczej wpadł. Zamknęłam za nim drzwi.

    – I jak? Jesteś gotowa? – nerwowo mi się przyglądał.

    – Yhy – skinęłam głową. Patrzyłam i czekałam, aż wyjaśni to wtargnięcie.

    W ogóle o tym nie myślał. Nie uwierzył też mojemu zapewnieniu. Zanim zdążyłam zaprotestować, wetknął dłoń pod spódniczkę i pogłaskał pupę!

    – No, rzeczywiście – uśmiechnął się z ulgą.

    Nawet nie krzyknęłam! Tak mnie zatkało! Obcy facet obmacuje mnie! Chciałam uderzyć go w twarz. Zrobiłam nawet krok, ale przypomniała sobie nasz seks i zrozumiałam, że już nie jest taki obcy. I już nie będzie. Moje zachowanie byłoby śmieszne. Mimo tego nerwowo oddychałam.

    – No, zbieraj się! – polecił mi.

    – Dokąd?!

    – Jak to: „dokąd”? – spojrzał zaskoczony. – Na pokaz. Przecież rozmawialiśmy…

    – Tak, ale sądziłam… – nie dokończyłam i wskazałam mu okno balkonowe.

    Spojrzał i od razu zrozumiał. Uśmiechnął się pobłażliwie, jak zła nauczycielka do marnej uczennicy.

    – Nieee… No coś ty? W ten sposób to można ptaki podglądać – najwyraźniej rozbawiłam go. – Chodź!

    #

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Przydrozne dziwki

    Chyba każdy ma jakąś drogę którą jeździ od dziecka, najpierw z rodzicami, potem samemu, potem z rodziną. Oczywiście też taką mam. Dobrze mi znana trasa. Znam ją na pamięć, jechałem setki razy. Po minięciu pewnej miejscowości zaczyna się dość długi las od wielu lat jest to miejsce gdzie prawie na każdym zjeździe do lasu stoją skąpo ubrane panie chcące zarobić dając swoim klientom chwilę rozkoszy. Od kiedy tylko zrozumiałem to kim one są, jeszcze jak byłem młodszy niesamowicie podniecał mnie ich widok. Jasne, znam opinie o nich – brud, dziesiątki klientów dziennie.. może i tak, ale zawsze myślałem o nich jako o swojej fantazji, perwersji, a nie faktycznie o tym żeby korzystać z ich usług. Znaczy.. myślałem ale najpierw byłem zbyt młody, nie miałem auta, potem właśnie wygrywał rozsądek. Nie mniej jednak zawsze po powrocie do domu wyobrażałem sobie, że to mnie obsługują. Czytałem opinie o prostytutkach w Internecie waląc przy tym mocno i obficie się spuszczając. Prostytutki, brudne kurwiszony, wulgarne dziwki. Kręciło mnie w nich wszystko, skąpy strój, mocny makijaż, często wulgarny wyraz twarzy, a nawet ich znużenie pracą, rutyna – “ot, kolejny kutas do obciągnięcia”. Wiem, że ich jakość usług nie powala, ale co z tego? To jak szybkie zwalenie konia przed wyjściem do szkoły czy pracy. Z tą różnicą, że zamiast swoją ręką, robisz to jej otworem. Gdy miałem 24 lata, wracałem samemu z wakacji u rodziców. Byłem mocno niewyżyty. Zarywałem tam do koleżanki, flirtowaliśmy, całowaliśmy się.. taki wakacyjny romans. Jednak nie doszło do seksu, choć parę razy było blisko. Nie bylem już prawiczkiem jednak ciągle hormony we mnie buzowały. Normalnie ulżyłbym sobie samemu, jednak jak na złość nie miałem wolnego pokoju, bo siostra z dzieciakami przyjechała i musiałem spać w jednym pokoju z kuzynem żebyśmy się wszyscy pomieścili. Łazienka? Ciężko się skupić jak paręnaście osób w domu biega w tą i z powrotem, co chwila ktoś próbuje wejść do toalety. Próbowałem, ale tylko kończyło się większą frustracją. Udało się raz, ale to wtedy było dla mnie nic, do tego jakoś w połowie mojego pobytu tam. Po 10 dniach tam byłem chodzącym testosteronem i wyruchałbym cokolwiek. No właśnie.. Jak pisałem wracałem do domu. Trasa ta co zawsze. Znana mi miejscowość, następnie tabliczka z przekreśloną jej nazwą i lasek.. Parę sekund i już pierwsza dziwka, potem następne – grubsze, chudsze, ubrane mniej i bardziej wyzywająco. Szczerze? Gwałciłem każdą z nich w myślach. Z daleka widziałem długonogą blondynę na wysokim obcasie. Pomyślałem – “cholera, raz kozie śmierć Marcin, wszystko jest dla ludzi..” Już chciałem wjeżdżać ale pech chciał, że parę aut przede mną właśnie ktoś tam zjechał i się przy niej zatrzymał. Widziałem jak podchodzi do samochodu. Musiałem obejść się ze smakiem. W lusterku widziałem jak moja “wybranka” wchodzi do starego Opla. No cóż.. Może coś się jeszcze trafi. Jeden zjazd, pusto, drugi pusto. Cholera ładna pogoda i chyba większe branie mają – pomyślałem. Wiedziałem, że lasek się zaraz kończy. W głowie już miałem plan B – wjazd na kolejną stacje i strzepanie sobie w kiblu.. – taak wiem, bardzo żałosne, ale wtedy to brzmiało jak dobry plan 😉 Nagle zauważam, że tuż przed samym końcem lasu stoi jeszcze jedna dziwka. Nie wyglądała z daleka tak powabnie jak ta wcześniej ale cóż.. pisałem wcześniej, że w zasadzie było mi to już bez różnicy. Zatrzymałem się. Parę głębokich oddechów, słyszę głośne stukanie jej szpilek o asfalt. Podeszła do moich drzwi. I mogłem się jej w końcu lepiej przyjrzeć. Ukazała mi się kobieta koło 35 lat, z mocno wyeksponowanym dekoltem i wielkim dupskiem. Włosy rude. Jeśli chodzi o ubiór to różowa bluzka, czarna minii i czarne szpile z ubioru – rasowa kurwa. Niestety jej figura nie była za fajna delikatnie mówiąc. Bardziej wybredny typ, a pewnie nawet ja będąc mniej podniecony stwierdziłbym, że to nie dla mnie. Nie była brzydka, opalona, piersi na prawdę duże, tyłek też. Wyraźne wcięcie w talii mimo swoich gabarytów, do tego mocny makijaż. Moim zdaniem jak na taki rodzaj figury atrakcyjna ale po prostu na co dzień wolę szczuplejsze kobiety. Otworzyłem okno. “Hej, skarbie” – usłyszałem trochę wschodni akcent. “Cześć” – odpowiedziałem. “Chcesz się pobawić?” – zapytała. “yyy.. taak! jasne” – skrępowany odpowiedziałem. Idealna nie była ale miała ewidentnie wypracowaną grę ciałem. Stała pochylona tak że jej cyce prawie wylewały się z bluzki. Czułem co raz większe podniecenie. “40 zł lodzik, 80 seks” – wyrecytowała. “Wsiadaj, zaraz pomyślimy”. Obeszła samochód przed moją przednią szybą, otworzyła drzwi pasażera i wsiadła. Zapytałem gdzie jedziemy. Powiedziała, że jak się dalej tym zjazdem pojedzie to ma fajne miejsce. Jadąc pisała na telefonie, a ja z kolei biłem się z myślami – co ja w zasadzie odpierdalam. Chyba to zauważyła, bo w pewnym momencie zapytała – “pierwszy raz?”. Wybąknąłem coś w stylu – “yyyy, tak.. znaczy nie robiłem to już tylko.. nie z…” Uśmiechnęła się tylko i odpowiedziała “rozumiem”. Dojechaliśmy na wspomnianą polankę, skręciliśmy na jej skraj. Zatrzymałem samochód. Siedziałem bez słowa. “Więc… obciągnąć Ci.. czy może chcesz w cipę?”. Rozpiąłem spodnie bez słowa, zsunąłem je na podłogę. Ze stresu w sumie kutas opadł. “Obciągnij..” – powiedziałem zachrypniętym głosem, wręczając jej 40 zł. Czułem jak mi zaschło w gardle. Dziewczyna pochyliła się i położyła rękę na moich bokserkach. Zaczęła miętosić moje krocze co raz bardziej. Czułem, że podniecenie wraca. Kutas wstawał do życia a moje bokserki były już mocno wypełnione. Podniosłem na chwilę tyłek z siedzenia i je również zesunąłem. Wyskoczył na wierzch, w takiej pół erekcji. Ona od razu chwyciła go w dłoń. Cały się zatrząsłem z podniecenia. Zaczęła walić go ręką. Widać było jej wprawę w tym co robi, ale też pewien hmm.. spryt.. bardzo szybko przeszła do mocnego trzepania, żebym szybko doszedł.. Dłoń mocno zaciśnięta na moim kutasie, poruszała się szybko w górę i w dół. To działo się strasznie szybko, a ja byłem mocno wyposzczony. Głośno stęknąłem po czym doszedłem.. na jej dłoni pojawiło się dużo spermy, część poleciała mi na koszulkę. “Ooo szybko…” – skomentowała uśmiechając się. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Kurewka z kolei wyciągnęła chusteczki ze swojej torebki wytarła się i mnie. Odwiozłem ją na miejsce, podziękowałem za usługę mimo że byłem średnio zadowolony. Choć w sumie prawdę powiedziawszy orgazm był niesamowity, ale to była głównie kwestia podniecenia i długiego postu, a nie samej usługi. Pojechałem do domu. Po godzinie byłem u siebie, jak tylko dojechałem rozpamiętywałem sceny z przydrożną dziwką, jak i te które mijałem wcześniej.. Nie muszę chyba mówić jak rozpamiętywanie się skończyło 😉 Na tym jednak nie koniec mojej historii z tirówkami. Apetyt zamiast spaść tylko wzrósł. Skoro zrobiłem to raz to co szkodzi kolejny? Po głowie chodziła mi ta blondyna którą ktoś zgarnął mi z przed nosa. Postanowiłem, że jak będę jechał w piątek na weekend, wyjadę wcześniej i ją tym razem “upoluje”. Cały tydzień byłem mocno podekscytowany. W końcu nadszedł ten dzień. Wyjechałem w południe, tak jak założyłem. Mniejszy ruch, do tego “koleżanka” będzie mniej zmęczona ;). Po godzince byłem już w lasku. Na wjeździe zobaczyłem tą z którą ostatnio się zabawiłem, uśmiechnąłem się pod nosem “nie tym razem”. I pojechałem dalej. W końcu na wjeździe na której spodziewałem się spotkać upragnioną blond suczkę zauważyłem ją.. Stała akurat z koleżanką, niższą ale również fajną. Blondi miała na sobie bardzo krótką czarną sukienkę, tak że jakby się lekko schyliła widać byłoby majtki (jeśli akurat by miała ;)) Do tego czerwone szpile i torebka tego samego koloru. Koleżanka ubrana w spódnicę mini i obcisły top. Zatrzymałem się skręcając w wjazd do lasu. Podeszła do mnie ta druga. “Hej, chcesz się zabawić?” Ciężko było mi odmówić, była na prawdę ładna, jednak odpowiedziałem “- następnym razem chętnie, Twoja koleżanka jest wolna?”. “Oj.. tyle co z klientem była.. ale jak chcesz to zawołam”. Chwilkę się nad tym zastanowiłem, z jednej strony trochę słabo że tyle co ktoś ją ruchał albo komuś obciągała, ale.. co z tego, przecież to kurwy, prawie zawsze ktoś jest przed Tobą. “Byłoby super – dzięki” – odpowiedziałem. “Karo! Pan do Ciebie!” – krzyknęła. A więc Karolina – pomyślałem, przynajmniej taki pseudonim “artystyczny”. Podeszła do mnie powolnym krokiem. “Nie dacie mi odpocząć” – powiedziała śmiejąc się przy tym. Co mi się rzuciło w oczy, a w zasadzie w uszy, to że obie tym razem to Polki, nie słychać było tego wschodniego akcentu. “Jakie masz ceny?” – zapytałem. “50 lodzik, 100 seks”. “A jedno i drugie?”. “Dasz 120 i będzie spoko, usłyszałem w odpowiedzi. “Wskakuj”. Dziś zdecydowanie mniejsza presja. Cały tydzień się nastawiałem na to, do tego zdecydowanie mniejsze ciśnienie niż ostatnio. Kutas już drgnął w spodniach gdy tylko przeszła swoim powabnym krokiem przed maską samochodu. Wsiadła. Powiedziała gdzie jechać i tam się udaliśmy. W lusterku poprawiła makijaż, wydawał się być wcześniej lekko rozmazany chyba poprzedniku. Dojechaliśmy, wyglądało to na jakiś opuszczony parking, do tego jakieś ruiny starych budynków. Wjechaliśmy za jeden z nich. “Wyjdziemy?” – zapytałem. “Jak tylko zechcesz” – powiedziała. Opuściliśmy pojazd. Stanęła przede mną w lekkim rozkroku. Przyjrzałem się jej. Te jej długie nogi przyprawiały mnie o dreszcze. Na twarzy mocny makijaż, sztuczne rzęsy. Wyglądała tak jak chciałem – jak ostra dziwka gotowa do rżnięcia. Przyglądałem się jej chyba zbyt uważnie bo na jej sukience zauważyłem widoczne białe plamy na wysokości ramion, jedna z nich nawet nie zastygła. “Widzę, że pracowity dzień” – pokazałem jej je. Lekko się zmieszała – “noo poprzednik miał spory ładunek.. sorry.. nie miałam czasu się ogarnąć”. Duży ładunek to dopiero zobaczysz, pomyślałem rozpinając spodnie i zdejmując je razem z bokserkami na ziemie. Mój kutas wyskoczył sztywny i gotowy do zabawy. Nie czułem większego stresu jak ostatnio, spojrzałem jej w twarz i nakazałem, żeby brała się do roboty. Z torebki wyciągnęła zapakowaną prezerwatywę. “Obciągniesz, bez?” – zapytałem. Lekko się skrzywiła – “jak dopłacisz 50.. na razie to mi nic nie dałeś”. A no tak, z tego wszystkiego zapomniałem. Z porzuconych spodni wyjąłem portfel, a z nich 200 zł. “Masz nawet więcej, ale postaraj się… dziwko…”. Wzięła banknoty i schowała do torebki. Ja tym czasem wziąłem w rękę kutasa i powoli waliłem go patrząc na nią. W końcu kucnęła przede mną. Oparłem się o murek, tej zniszczonej budowli. Wzięła go w rękę, wykonała parę ruchów. No może więcej niż parę.. “Bierz do pyska suko…Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko ostrym słówkom..?” – zapytałem. Odpowiedziała, że w porządku, choć widziałem że nie jest zachwycona. Otworzyła usta i wzięła do ust samą główkę. Trzymając go w dłoni. Zassała mocno. Głośno westchnąłem. “Smacznego..” – wysapałem odpływając w rozkoszy. Jej sprawne, doświadczone usta objęły mocno kutasa. Wykonała parę kółek językiem jakby chciała podelektować się smakiem spoconego chuja. Nie musiałem długo czekać i zaczęła pracować głową trzymając mnie rękami za pośladki. W przód i w tył. Mój kutas pojawiał się i znikał. Ciągnęła na prawdę zajebiście. Wyuzdana kurwa obciągała jak w dobrym pornolu, zerkając często na mnie. Patrzyłem na nią mrużąc oczy z przyjemności. Wyjęła go z ust i chwyciła w dłoń, jej język zabrał się za wygolone specjalnie na tę okazje jaja. Brała je do ust, zasysając co jakiś czas, nie przerywając robótki ręcznej. “Ooo taak… grzeczna kurwa..” – westchnąłem rozkoszując się tym co robi. Gdybym był na większym ciśnieniu prawdopodobnie chlusnąłbym w tej chwili, co było bardzo kuszące, jednak tym razem przyjechałem po więcej. Przejąłem sterczącą pałę, odciągnąłem jej głowę od swoich jaj ciągnąc lekko za włosy. Otworzyła usta szeroko. “Czytasz mi w myślach” – uśmiechnąłem się. Zapakowałem jednym pchnięciem głęboko i chyba sama była tym zaskoczona, zakrztusiła się i szybko wyjęła go z ust. “Dasz radę w gardło?” zapytałem. “Tak, tylko ostrożniej” – usłyszałem. Znowu otworzyła usta. Powoli wsunąłem kutasa w jej usta. Patrzyła mi w oczy gdy wchodził. Zatrzymałem go w 3/4 długości i równie powoli wysunąłem. Powtórzyłem to parę razy starając się za każdym razem wsunąć trochę głębiej, mimo że od samego początku dotykał jej gardła. Czułem jak je rozluźnia pozwalając mi wejść głębiej. Suka na prawdę umiała to robić dobrze. Przyspieszyłem ruchy. Robiłem je mniej pełne ale za to szybko.. po prostu ruchałem jej usta. Mocno obejmowała mnie ustami, przez co było na prawdę ciasno. Gdy czułem jak gardło mnie wpuszcza wysuwałem. Zajebiste uczucie. “O taak.. uwielbiam rżnąć Twój pysk kurwo..” – wydyszałem. No cóż.. nie była w stanie nic odpowiedzieć. Trzymając jej głowę w zasadzie masturbowałem się jej ustami i gardłem. Ślina ściekała jej po brodzie prosto na dekolt, a dodatkowym bodźcem który mnie mocno nakręcał był bulgoczący odgłos przy waleniu ją w usta. Nie trwało to długo, ale i tak byłem już bliski szczytu. Wyjąłem go z jej pyska. Kutas cały ociekał śliną. Jej lekko rozmazany makijaż wyglądał świetnie. Wytarła się ręką. “Chcesz mnie zerżnąć, czy mam Cię tak skończyć, bo powoli by trzeba kończyć” – zapytała. “No tak.. kolejne kutasy do obrobienia czekają” – palnąłem z uśmiechem. “Dokładnie..” – odpowiedziała. “Dobra…” – odparłem – “wstawaj, oprzyj się o auto i szykuj cipsko..”. “Moja cipka jest zawsze gotowa” – odparła ze sztucznym uśmiechem. Znowu wyjęła prezerwatywę. Tym razem nie protestowałem, jednak zerżnięcie dziwki bez gumy mogłoby mnie słono kosztować i to nie tylko pieniądze. Rozpakowała gumkę i sprawnie naciągnęła ją na mój sprzęt. Następnie wstała i posłusznie poszła oprzeć się o samochód, a ja poszedłem za nią. Podciągnąłem jej sukienkę w górę i zsunąłem jej fioletowe stringi na wysokość kolan. Rozkraczyła się lekko udostępniając mi swoją cipkę. Wcisnąłem kutasa mocnym pchnięciem. Jęknęła cicho i zachwiała się na nogach. Zawsze podziwiałem te laski z pornosów które w szpilkach na stojąco przyjmowały kutasy. Tej również nie brakowało wprawy. Napięła mięśnie i ustała ten zabieg, podpierając się rękami o maskę samochodu. Mimo gumki znowu czułem przyjemne ciepło na penisie. Westchnąłem i zacząłem poruszać biodrami. Trwając w lekkim rozkroku złączyła kolana przez co zrobiło się ciaśniej. Niezła sztuczka, pomyślałem przyspieszając ruchy, a prostytutka zaczęła głośniej jęczeć i wzdychać. Pewnie to gra, aktorska ale robiła to na prawdę nieźle. Postanowiłem pograć w jej grę – “podoba się gruby kutas w piździe, co szmato?” – zapytałem drżącym z podniecenia głosem. “O taaak, rżnij mnie, daj mi całego chuja..” – wyjęczała, chyba wiedząc już jak ostre słówka mnie nakręcają. Z otwartej dłoni uderzyłem mocno o jej pośladek. Jęknęła głośniej. “O taak.. pięknie kwiczysz kurwo”. Ręką od przodu chwyciłem jej wygolone krocze masując jej łechtaczkę.. Jej cipa była faktycznie mokra. Dymałem ją z całych sił. “O.. taaak!!! rżnij mocno, rżnij dziwkę” – krzyczała co pewnie miało sprawić że szybciej dojdę. I.. no tak.. byłem już na wykończeniu. Wyjąłem kutasa i chwyciłem w dłoń. “na kolana suko, chce Ci zalać mordę” – wysapałem. Pot ściekał mi z twarzy. Kucnęła opierając się plecami o samochód. Nie była do końca zachwycona obrotem sprawy, jednak posłusznie nadstawiła twarz, wcześniej zdejmując ramiączka sukienki, żeby nie zabrudzić za bardzo. Otworzyła usta. Ściągnąłem gumę i waliłem kutasa z całych sił. “O taaak spuść się” – usłyszałem. Po całej akcji nie potrzebowałem wiele. Jej kurewski wygląd, nieporadne maskowane zniesmaczenie na twarzy tylko bardziej mnie nakręciło. Trysnąłem jej w otwarte usta. Część specjalnie wycelowałem na policzek. Wydyszałem coś w stylu – “Ooo taak… grzeczna kurwa.. bierz spermę…”. Parę mocnych skurczów wylewało kolejne porcje spermy jakbym miał jej więcej niż kiedykolwiek. Z niesmakiem wypuszczała z ust spermę która spływała po jej brodzie. Starała się żeby jak najmniej poszło na jej ubranie, więc większość skapała na ziemie, część na jej uda i mimo wszystko na sukienkę. Wypluła resztki spermy już z wyraźnym obrzydzeniem. Nie musiała już udawać zrobiła swoją robotę. “Kurwa.. ile Ty tego miałeś..” – spytała retorycznie. “Twoja zasługa..” – uśmiechnąłem się z politowaniem. Wstała naciągając majtki na swoje miejsce. Wzięła butelkę wody z torebki i wypukała usta, a następnie wpakowała do swoich ust listek gumy do żucia. Wsiadła do auta. W drodze na swoje miejsce poprawiała makijaż. I obmywała krocze mokrymi chusteczkami. “Noo.. czysta i świeżutka, gotowa na kolejne kutasy” – zażartowałem. Nic nie odpowiedziała, chciała już mieć to za sobą. Wysiadła tam skąd ją zabrałem. Jej koleżanki tym razem nie było. Pewnie obsługiwała w tym czasie innego klienta. Pożegnaliśmy się i ruszyłem w dalszą drogę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin

    Tak zaczęła się moja przygoda z prostytutkami, do których do dziś mam słabość. Mam nadzieję, że czytając moje wspomnienia bawiliście się podobnie dobrze jak ja. Dajcie znać w komentarzach, będę wiedział czy takie i podobne klimaty mają tu swoich wielbicieli.

  • Praca czy spelnienie?

    Będąc na drugim roku studiów zacząłem mocno się opuszczać. Sytuacja w domu była dziwnie napięta, codzienne dojeżdżanie pociągiem do miasta w którym studiowałem zabierało mi mnóstwo czasu z już i tak krótkiego dnia. Wykańczało mnie to. Po ledwo zdanym 3 semestrze postanowiłem sobie że pora to zmienić i zacząłem szukać mieszkania oraz pracy. Niestety na próżno. Zacząłem już tracić nadzieję, gdy odezwała się do mnie pewna kobieta. W treści maila podawała jasno że ma dla mnie z mężem ofertę pracy w mieście w którym studiuję i jeśli jestem zainteresowany to mam się odezwać. Nie mając nic do stracenia, odpisałem od razu. Umówiliśmy się na spotkanie i omówienie szczegółów następnego dnia. 

     

    Czekając następnego dnia w umówionym miejscu o umówionej godzinie zobaczyłem kobietę idącą w moim kierunku. Dosiadła się i przedstawiła jako Julia, dodając że w pracy raczej nie będę używał tego imienia. Po czym od razu przeszła do rzeczy:

    – Z mężem szukamy służącego, kogoś kto będzie na każde nasze skinienie i rozkaz. Płacimy Ci za miesiąc służby, wiem że studiujesz, dlatego będziemy dla Ciebie nieco łagodniejsi i możesz normalnie chodzić na zajęcia, a w weekendy damy Ci czas na naukę. Mieszkasz z nami więc o mieszkanie się nie musisz martwić, o jedzenie także. Pracujesz w odpowiednim stroju, po domu także poruszasz się w odpowiednim stroju. Do mieszkania nie wolno Ci nikogo zapraszać, a jeśli chcesz się z kimś spotkać to tylko w czasie wolnym. Myślę że to jasne. Do Twoich obowiązków należy wykonywanie naszych poleceń. Jedyną rzeczą której nigdy nie będziemy od Ciebie wymagać jest tak żebyś gotował, to robię ją. Zrozumiano? 

    – Tak – odpowiedziałem kiwając jednocześnie głową.

    – Dobrze, więc chodź, pójdziemy teraz i pokaże Ci mieszkanie, Twój pokój oraz wprowadzę w rutynę mieszkania u nas. Przypomnij mi tylko, masz na imię Jakub i jesteś bi, tak?

    – Tak ale co to ma do rzeczy? 

    – Narazie nic. Chodźmy. 

     

    Po drodze Julia dopowiedziała kilka rzeczy. Między innymi to że mieszka z mężem i że szukają trochę innego rodzaju służącego niż się spodziewam, od tego momentu domyślałem się już na co się piszę, ale szedłem dalej. Po przekroczeniu progu jej mieszkania Julia zdjęła z siebie płaszcz. Pod nim miała tylko cienką koszulę przez którą prześwitywał jej koronkowy komplet i jędrne piersi, tak kuszące. Julia kazała mi zdjąć buty i kurtkę po czym pokazała mi mój pokój.

    – Łóżko, biurko, szafa, wszystko czego możesz potrzebować do nauki, w szafie znajdziesz mundurek, na razie go nie wyciągaj. Zostaw swoje rzeczy i chodź za mną.-  Posłusznie zrobiłem jak kazała. Następnie pobieżne pokazała mi gdzie jest jaki pokój. Naprzeciw mojego była ich sypialnia, na końcu korytarza od wejścia do mieszkania była łazienka, po prawej od łazienki był pokój jadalniano-gościnny, a po lewej kuchnia. Po oprowadzeniu mnie Julia powiedziała że mam iść do łazienki i poczekać tam na nią. Posłusznie poszedłem. Po chwili ona także weszła do środka. Spojrzała na mnie, i z lekką irytacją powiedziała:

    – Jeszcze jesteś w ubraniu? Myślałam że wyraziłam się jasno.

    Trochę zmieszany zacząłem ściągać ubranie. Cały czas pod bacznie obserwującym okiem Julii. 

    – Skarpetki i bieliznę też ściągaj i wchodź do wanny jak tylko skończysz.

    Posłusznie wykonałem polecenie.

    – Uklęknij na czworaka, na łokciach i wypnij się najmocniej jak umiesz.

    Gdy tylko wykonałem polecenie Julia wepchnęła mi w odbyt jakiś podłużny przedmiot i włączyła wodę. Poczułem jak mój brzuch powoli pęcznieje. Gdy był już dosyć wypełniony Julia kazała mi przejść do przysiadu i wyjęła przedmiot jak tylko to zrobiłem, poleciał ze mnie rwący strumień wody. Zabieg powtórzyliśmy jeszcze kilka razy dopóki woda która ze mnie wypływała nie była czysta jak łza. Potem Julia wydepilowała wszystkie części mojego ciała od szyi w dół. Po wszystkim mój mały przyjaciel stał na baczność jak rzadko kiedy.

    – Tak nie możesz chodzić, poczekaj chwilę – powiedziała po czym wyszła z łazienki. Po chwili wróciła trzymając coś w ręku. Złapała mnie brutalnie za worek i zaczęła ściskać, wykręcać i ciągnąć aż wzwód opadł. Gdy tylko tak się stało Julia w mgnieniu oka założyła mi klatkę na penisa. Bardzo małą i bardzo ciasną. 

    -To ostudzi Twój zapał – powiedziała z uśmiechem – a teraz odwróć się, oprzyj na wannie i wypnij.

    Wykonałem jej polecenie a ona wepchnęła we mnie korek. Następnie założyła mi mankiety na nadgarstki i kostki i obroże na szyję. 

    – A teraz posłuchaj uważnie, jestem Twoją Panią i tak masz się do mnie od teraz zwracać, mój mąż jest Twoim Panem i tak masz się do niego zwracać. Tak jak jesteś ubrany teraz masz chodzić po domu, do sprzątania masz zakładać dodatkowo uniform z szafy. Od teraz spełniasz wszystkie nasze rozkazy, zachcianki i żądania. Będziesz grzeczny, uległy i będziesz się wywiązywał z obowiązków dostaniesz nagrodę, w przeciwnym razie zostaniesz ukarany. Wolno Ci mówić tylko gdy jesteś zapytany, w przeciwnym razie milczysz. Czy to jasne?

    – Tak proszę Pani.

    – Świetnie. A teraz chodź ze mną.

     

    Poszliśmy do sypialni. Było tam mnóstwo różnego rodzaju erotycznych zabawek i gadżetów. Pani kazała mi uklęknąć na piętach przed stelażem że sprężynami przypiętym do ściany. Spięła moje kostki specjalną tyczką, przypięła do niej też nadgarstki, a od obroży pociągnęła pas który także przypięła do tyczki przy moich kostkach. Następnie do stelaża zamontowała dildo którego końcówkę włożyła w moje usta, a obroże przypięła do sprężyn przypiętych do stelaża. Gdy tylko puściła moją głowę sprężyny od razu zrobiły swoje i przyciągnęły moją głowę do nasady dilda, tak że zacząłem się dławić. Odsunąłem więc głowę ale sprężyny przyciągnęły ją z powrotem. Torturowała mnie w ten sposób, bo ilekroć odsuwałem się by zaczerpnąć tchu sprężyny od razu przyciągały mnie z powrotem. 

    – Wspaniały przyrząd prawda? Można dzięki niemu trenować głębokie gardło. Bardzo przydatny. A teraz wybacz, ale zostawię Cię tutaj na chwilę, muszę iść przygotować kolację. Baw się dobrze. – powiedziała z szyderczym uśmiechem, po czym wyszła. 

    Klęczałem tam dobrą godzinę i dławiłem się sztucznym penisem. W końcu nie miałem już siły walczyć więc się poddałem i pozwoliłem dildu wsunąć się gładko do końca. Nauczyłem się też jak oddychać mając pełne gardło, więc po długiej chwili nie odbierałem tego już jako tortury czy treningu, a zacząłem czerpać z tego przyjemność. W końcu do pokoju weszła Pani Julia.

    – No, no, no, widzę że komuś się spodobało. To dobrze, bardzo dobrze. – po czym odpięła sprężyny i odsunęła mnie od stelaża. Dociągnięła pas przy mojej obroży tak że głowa odchyliła się do tyłu, po czym założyła mi knebel który nie pozwala zamknąć ust.

    – A teraz zademonstruję Ci jedną z Twoich ról jako naszego służącego. – mówiąc to podciągnęła sukienkę, stanęła nad moimi otwartymi ustami, zdążyłem tylko zauważyć że nie ma na sobie żadnej bielizny. Po czym przyłożyła do moich ust cipkę i zaczęła sikać. Prosto w moje otwarte usta.

    – Ooo, tak. Lubisz to ty jebany śmieciu, jesteś naszą toaletą i nic z tym nie zrobisz. Pij, pij i lepiej nie uroń nawet kropelki. – chłeptałem to co mi dawała jakby to było najlepsze wino. Po sesji trenowania mojego gardła byłem tak spragniony że nie przeszkadzało mi co piję, tak długo jak to było mokre. Gdy skończyła, spojrzała na mnie z podziwem i powiedziała: 

    – Przyznaję, jestem pod wrażeniem, a teraz czas się przygotować, zaraz wróci twój Pan, więc należy go odpowiednio przywitać. – to mówiąc odpięła tyczkę, pozwalając mi się normalnie ruszać, a następnie zdjęła mi knebel. Przeszliśmy do przedpokoju. Moja Pani poinstruowała mnie krok po kroku jak mam otworzyć drzwi i przywitać Pana należycie. Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Spojrzałem przez judasza, to był Pan. Otwarłem drzwi, Pan wszedł do mieszkania, a ja zamykając za nim drzwi, wedle instrukcji Pani, powiedziałem: 

    – Witaj w domu Panie, jestem od dziś Twoim pokornym sługą. 

    – Ooo, no proszę, więc udało Ci się kogoś załatwić. Brawo Julka, a Ty psie, co potrafisz? 

    – Wszystko czego zażądasz, mój Panie. – odparłem.

    – No i to jest postawa, co z nim zdążyłaś przećwiczyć? – spytał Pani

    – Jest czysty, trenował gardło przez ponad godzinę i sprawdza się całkiem nieźle w roli toalety. 

    – O widzisz, to się całkiem dobrze składa, załóż mu rozwieracz. A Ty kurewko, klękaj.

    Posłusznie wykonałem polecenie, Pani założyła mi rozwieracz i przytrzymała mi głowę. Pan rozpiął rozporek i wyjął swoją wielką pałę. Od razu zaczął szczać. Wszystko wpadało w moje usta. Trwało to i trwało, powoli zaczynałem być pełny, aż w końcu przerwał. 

    – Noo, i to jest porządny pisuar, a nie te co w pracy mamy. Zdejmij mu rozwieracz, ja idę się zdrzemnąć, a Ty szmato idź posprzątać pokój gościnny, na błysk, a potem się umyj, będziemy mieli gości. – To mówiąc klepnął mnie w policzek.

    Tak jak kazał, poszedłem sprzątać pokój, uprzednio zakładając uniform do sprzątania, którym okazała się być spódniczka mini z fartuszkiem, szpilki, pończochy i koszulka na ramiączkach odsłaniająca brzuch i dekolt. Gdy skończyłem sprzątać, poszedłem zameldować Pani.

    – No i świetnie, zdejmij mundurek i idź do łazienki, pomogę Ci się umyć i przygotuje Cię na wizytę gości. – posłusznie uczyniłem jak kazała. Gdy przyszła do łazienki zdjęła mi mankiety z nadgarstków i kostek, wyjęła mi korek i zdjęła obrożę. Powtórzyliśmy lewatywę dla pewności, umyłem się, a po wszystkim Pani z powrotem założyła mankiety i obroże, a następnie włożyła mi inny korek oraz założyła dziwne kółeczko na jądra. Cały ten czas mój penis uwięziony w klatce próbował się wydostać, niestety na marne. Pani zaprowadziła mnie do pokoju gościnnego i kazała położyć się na plecach na stole. Następnie przykuła moje ręce nad moją głową do krawędzi stołu, podobnie postąpiła z nogami. Następnie pod moje przyrodzenie, wciąż zamknięte w klatce podłożyła miseczkę. Po chwili poczułem jak kółko na moich jądrach i korek w dupie zaczęły wibrować. Zacząłem dochodzić, raz za razem spuszczając się do miseczki, jęcząc przy tym, by mnie uciszyć Pani założyła mi knebel z kulką. Po długiej chwili, ze względu na ilość orgazmów, straciłem rachubę czasu, wibracje ustały, a Pani założyła mi opaskę na oczy, wyjęła knebel i założyła rozwieracz. Chwilę później rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Po chwili do salonu weszły jakieś osoby. Po głosach rozpoznałem tylko że to dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Pan i Pani przywitali ich i zaprosili do stołu na którym leżałem. Gdy tamci oraz Pan usiedli, Pani zaczęła przynosić różne potrawy do pokoju i rozkładać je na moim nagim ciele. Myśl że kompletnie obce mi osoby będą jadły wprost z mojego nagiego ciała strasznie mnie podniecała i gdyby nie klatka, stałbym teraz na baczność. 

    – A cóż to za blady sos w tej misce? – spytał jeden z męskich głosów.

    – A to jest dzieło naszego służącego – odpowiedziała i poklepała mnie po policzku.

    – Doprawdy? Wyśmienite! – odparł jeden z damskich głosów.

    Później bardzo długo jedli i rozmawiali, przez opaskę kompletnie straciłem rachubę czasu. W pewnym momencie drugi obcy męski głos powiedział: 

    – Państwo wybaczą ale muszę udać się na stronę.

    – Och nie musisz mój drogi – powiedział mój Pan – nasz służący jest idealną toaletą, nie krępujcie się korzystać. 

    Po chwili usłyszałem rozpinany rozporek i poczułem zapach penisa. Sekundę potem zaczął zalewać mi usta, gdy skończył od razu zrobił to drugi, a później zrobiły to panie. W trakcie wszyscy rozmawiali, śmiali się j żartowali jakby nie działo się nic szczególnego, a gdy wszyscy ulżyli potrzebie, dalej prowadzili rozmowę. Po dłuższej chwili Pani zaczęła zbierać jedzenie z mojego brzucha, gdy zebrała już wszystko, wytarła mnie i wróciła do rozmowy. W pewnym momencie mój Pan powiedział: 

    – Myślę że czas na mały pokaz, a wy jak myślicie? 

    Wszyscy, jednogłośnie stwierdzili że tak. Mój Pan złożył stół tak że moja głowa i biodra  zaczęły bezwiednie zwisać w dół. Pan zdjął mi rozwieracz, a chwilę później wyjął korek, czysty jak łza. I włożył mi go w usta. Po chwili wyjął go i odłożył na bok.

    – Kto ma ochotę, niech korzysta. Panowie jego dziury są otwarte i czyste, Panie jego ręce i usta są gotowe, a jeśli któraś ma ochotę zabawić się nieco inaczej to oto strap-ony.

    Sekundę później poczułem penisa wysuwającego się w moje usta i kolejnego wchodzącego w moją dupkę. Zaczęli mnie ruchać. Na początku powoli, sądząc po głosach Panie tylko obserwowały, a Panowie zaczynali przyspieszać. Ruchali mnie coraz ostrzej i szybciej. Skończyli jednocześnie i zalali obie moje dziury. Zamienili się miejscami i od razu ruchali mnie na całego. Gdy skończyli do zabawy włączyły się Panie. Zabawiały się mną na wszystkie sposoby. Ruchały strap-onami, palcowały się moimi palcami, robiły sobie dobrze moją twarzą. Panowie wrócili do zabawy i zaczęli zalewać moje ciało spermą raz po raz. Oni prawdziwą, a kobiety sztuczną z strap-onów. Nie wiem ile to trwało, godzinę, może dwie. Kilka razy straciłem przytomność, kilka razy osiągałem orgazm. Gdy w końcu przestali, posiedzieli jeszcze chwilę, rozmawiali, jakby chcieli się napawać widokiem który spowodowali. 

     

    Gdy w końcu wyszli Pan powiedział: 

    – Muszę przyznać że niezła z Ciebie kurewka, ale jesteś tak oblepiony, że jak Cię odepne to od razu zasuwaj pod prysznic. Julia, pomożesz mu się ogarnąć, dobra? Ja tu posprzątam tutaj.

    Julia skinęła głową i poszła do łazienki, a ja ruszyłem zaraz za nią gdy tylko zostałem odpięty. W łazience pozbawiła mnie obroży, korka, mankietów, nawet klatki. Spłukała mnie i zrobiła lewatywę, po czym powiedziała: 

    – No dalej to już sobie chyba sam poradzisz, umyj się porządnie sam, ja Cię przypilnuje. 

    – Dobrze proszę Pani – odpowiedziałem i zacząłem namydlać ciało.

    – I jak Ci się podobało? Domyślam się że gdy mówiłam “służący”, to myślałeś o czymś innym. Możesz odpowiadać normalnie, na resztę dnia, a przynajmniej to co z niego zostało masz wolne.

    – Jeśli mam być szczery, to od początku liczyłem na taki obrót spraw – odpowiedziałem uśmiechając się.

    – Tak? A to dlaczego? – spytała zaskoczona Julia

    – Od dawna interesuję się klimatami BDSM i taka relacja zawsze była moją fantazją.

    – Czyli mieliśmy szczęście że na Ciebie trafiliśmy.

    – Raczej to ja miałem szczęście że na mnie trafiliście – odpowiedziałem szeroko się uśmiechając.

    – Mam przez to rozumieć że podobał Ci się dzisiejszy dzień i wszystkie “atrakcje”?

    – Zdecydowanie.

    – Czyli mogę liczyć że nie uciekniesz jutro i już więcej się nie odezwiesz? – spytała Julia

    – Nie, zdecydowanie nie. Jestem ciekaw co będzie jutro ale domyślam się że nie zdradzisz mi tej tajemnicy? – spytałem Julii

    – Dzisiaj było dość męczące, zarówno dla nas jak i dla ciebie, więc myślę że wszyscy będziemy potrzebowali odpoczynku. Jednak, i ja i mój mąż idziemy jutro do pracy wcześnie rano, więc zostawię Ci listę rzeczy do zrobienia. Ale spokojnie, długa nie będzie.

    – Rozumiem, a w jakich godzinach mogę się spodziewać waszego powrotu? By was należycie przywitać. 

    – Ciężko powiedzieć. Ja wrócę najwcześniej o 16, mój mąż może o 17. Ale podoba mi się ten entuzjazm i zapał – powiedziała puszczając mi jednocześnie oczko. Uśmiechnąłem się w odpowiedzi. Po skończonej kąpieli Julia podała mi kolację w kuchni, ale mój brzuch był wypełniony nieco innym pokarmem więc nie zjadłem za wiele. Na szczęście, zrozumieli moją sytuację. Po kolacji poszedłem do siebie i położyłem się na łóżku. Długo patrzyłem w sufit i zastanawiałem się nad tym co się dzisiaj stało. Ale jedno wiedziałem na pewno. Tak długo jak będą chcieli żebym im służył, tak długo będę to robił.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sinner

    Dzielcie się swoimi wrażeniami, chętnie wysłucham opinii. Czy historia jest prawdziwa czy nie, powiedzieć nie mogę. Pozostawiam to w waszej ocenie.

  • Niewolnica – cz. 4.

    Część 4.

    Było już po godzinie 23. Cisza, wyjątkowo żadnych ryków. Nikt nie urządzał imprezy, więc za oknami piękny widok, rozświetlone alejki, podświetlone drzewa. Stefek wziął aparat i wyszliśmy na korytarz. Drzwi do mieszkań są obu stron, a naprzeciwko windy umieszczono duże lustro z prawie metrowej wysokości numerem piętra. I tam zatrzymaliśmy się. Sunia zdjęła płaszczyk. Teraz stała w samych pończochach i sandałkach na szpilce. Bielizna i obuwie w czerwonym kolorze. Stała przodem, bokiem, z wysuniętą stopą, tyłem z wypiętą pupą. Stojąc przodem w szerokim rozkroku rozciągała pochwę, wkłada w nią palce, onanizowała się. Stefan cały czas robił zdjęcia.

    Potem ja podeszłam. Miałam czarne pończochy „kabaretki” i czarne botki. Z przodu były rozcięte i wiązane kilkoma paskami. Wyraźnie widoczna pończocha nadawała stopom jeszcze bardziej seksowny wygląd.

    Pierwsze wspólne zdjęcia były na nasz profil. Niewidoczne twarze, wypięte piersi, wyeksponowanie cipki, języczki na sutkach, na mojej łechtaczce. Potem suka obsłużyła językiem moje dziurki, a ja władowałam grube wibratory w jej otwory. Nie byłam delikatna.

    – To rewanż za mecz – uśmiechałam się tylko na swój użytek. Nie dałam po sobie poznać, jaką mi to sprawia satysfakcję.

    Jęczała podczas ich wciskania i podczas zdjęć. Miało boleć. Jeszcze Panu i suce zrobiłam całą serię zdjęć. On ubrany, nawet w garnitur!, ona praktycznie naga. Ładny kontrast, fajne ujęcia. Oliwka potrafiła pozować, a obiektyw lubił ją.

    *

    W nagrodę za udane pozowanie sunia dostała porcję galaretki. Znała jej skład i zjadła z uśmiechem. Jeszcze wylizała mi stopy. Jeżeli macie sukę, powinniście korzystać z takiej przyjemności codziennie! Skutecznie poprawia samopoczucie.

    – No i co teraz? – Pan zapytał suczkę.

    Ona, po sesji zdjęciowej nadal była ubrana w szpileczki, pończochy i obrożę, oznakę jej uległości i zależności. Za naszą zgodą założyła obszerny, różowy tiszert. Teraz więc pośpiesznie podeszła do niego, uklękła plecami w jego kierunku, potem na czworakach i wypięła goły tyłek. Jeszcze podciągnęła tiszert. Obnażyła piersi i sporą część pleców.

    – O co chodzi? – Stefan patrzył zaskoczony to na nią, to na mnie. Ale jemu oferowany widok się spodobał.

    – Sądziłam, że Pan ma ochotę na seks – wyjaśniła, odwracając głowę w bok.

    – Niee, ale kto wie? Może później.

    W końcu położyliśmy się spać. Przytuliłam się do Pana. Suka położyła się na materacu obok naszej kanapy. Została w obroży na szyi.

    – Niech pamięta, gdzie jest i na jakich zasadach – zdecydował Pan.

    Uznaliśmy, że takie miejsce jej noclegu będzie dla nas najwygodniejsze. Jeżeli któreś z nas będzie chciało skorzystać z jej usług, sunia będzie pod ręką. Przecież do tego służyła.

    Pan w nocy wstał i wziął sukę. Udałam, że śpię. W kilku pozycjach ruchał ją na materacu. Potem zaciągnął ją do łazienki i tam ruchał aż doszedł. Trochę słyszałam. Musiało być ostro, bo on wrócił, a sunia znowu brała prysznic.

    *

    Śniadanie zjadła, na zmianę klęcząc i leżąc obok naszego stołu. Na podłodze miała swoją psią miskę i jadła z niej bez sztućców. Trochę ulitowaliśmy się, więc kawę dostała w kubku. Picie z miski trwałoby zbyt długo. Miała tylko obrożę i, na życzenie Pana, założyła zwykłe kabaretki. Jedliśmy i rozmawialiśmy we dwoje, a Stefek czasami palcami stopy drażnił cipkę suczki. Kiedy tylko czuła dotyk stopy, od razu układała się w możliwie najkorzystniejszej pozycji. W pewnym momencie też nabrałam ochoty do zabawy.

    – Sunia, do mnie! – przywołałam sunię, przesunęłam nieco krzesło, wysunęłam nogę i już po chwili grzecznie lizała palce mojej stopy. Zadowolona wepchnęłam stopę w jej usta. Dalej lizała. Stefek próbował wepchnąć palce do jej pochwy. Uradowana sunia starała się zaspokoić nas oboje. Kiedy skończyliśmy zabawę, suczka wstała założyła szpilki, pozmywała i posprzątała.

    *

    Po obiedzie siadła na dywanie przy kanapie obok Pana. Uśmiechnęliśmy się. Mieliśmy dla niej przygotowaną atrakcję. Czekaliśmy, starając się trochę uśpić jej czujność. Pan nieoczekiwanie założył dziewczynie maskę. Nie uprzedziliśmy jej o niczym. Maska skutecznie zasłaniała oczy. W zasadzie zakrywała całą głowę. Były tylko otwory na nos i usta, żeby mogła oddychać i na uszy, żeby mogła słyszeć zbliżające się niebezpieczeństwo albo polecenia. I żeby mogła bać się. Maska miała jedną, szczególną zaletę. Gołymi rękoma nie można jej zdjąć, nawet próbując ją uszkodzić. Zapięcie z tyłu było zabezpieczone małą, zgrabną kłódką. Kluczyki mieliśmy my.

    Dodatkowo kajdankami Stefan skuł dziewczynie ręce na plecach. O nic nie pytała, dobra suczka, jednak stała zdezorientowana i coraz bardziej zaniepokojona, zagubiona podczas tych przygotowań. Intensywnie nasłuchiwała. Staraliśmy się, żeby docierało do niej jak najmniej dźwięków. Stała naga, nie licząc pończoch i klapek na szpilce. Chwilami drżała.

    W mieszkaniu mamy małe pomieszczenie używane jako garderoba. Wąskie, bo liczy 1,5 metra szerokości i długie na 3 metry. Dużo półek i dwie obszerne szafy. Tam wpuściliśmy Oliwię, ale najpierw wniosłam klatkę. Nie wiedziała o tym. O niczym nie wiedziała. W masce nie była w stanie nawet stwierdzić, czy w pomieszczeniu świeci się światło, czy też nie. Bez słowa zamknęliśmy za nią drzwi. Na klucz. Już po minucie krzyknęła pierwszy raz. Po kilku kolejnych waliła w drzwi. Jeszcze czekaliśmy.

    *

    Bez słowa poprowadzili mnie dokądś. Ręce skuli mi kajdankami. Na dodatek na plecach. Byłam całkowicie bezbronna. Najgorsza była ta maska. Nic nie widziałam! Coś się szykowało. Oni w ogóle byli przygotowani do spotkania. Ale teraz nic nie mówili i to mnie coraz bardziej niepokoiło. Kiedy ich widziałam, jeszcze mogłam domyślać się czegoś. Teraz nic nie widziałam. Pozostał mi jedynie słuch, ale oni milczeli i jeszcze włączyli muzykę!

    Najbardziej bałam się, że dopuszczą do mnie jednocześnie kilku mężczyzn. Kiedyś byłam zależna od pewnego małżeństwa i oni robili ze mną takie rzeczy. Wtedy też starałam się być jak najbardziej użyteczna i skorzystać z takiej okazji, więc kilku mężczyzn sprawiło mi sporą przyjemność, miałam kilka szczytowań. Było świetnie, dopóki nie stali się brutalni… Chyba wściekli się, że i ja czerpałam radość z tych stosunków. Raczej oczekiwali, że będę szarpać się, płakać, błagać o litość. A zerżnęli mnie tak, że nadrobiłam dłuższy post!

    Dopiero, gdy we dwóch próbowali wejść mi do pupy, błagałam ich o litość. Do cipki sama bym ich chętnie wpuściła, ale nie do odbytu! Wyżywali się na mnie, jakbym im coś zrobiła. Za dużo wypili i byli tacy agresywni. Na szczęście, mężczyźni tak się wówczas podniecili swoją brutalnością, że spuścili się, zanim wepchnęli się do mojej pupy. A było ich czterech. Dlatego teraz nie obawiałam się takiego pomysłu.

    Przypuszczam, że tamta pani zachęcała ich do okrutnego, bezlitosnego zachowania wobec mnie. Ona lubiła sprawiać mi ból i bawiła się moim cierpieniem. Pluła mi w twarz. Odnosiła się do mnie ordynarnie, bo ja byłam znacznie atrakcyjniejsza od niej i zadbana. No, i znacznie młodsza. Jej mąż podniecał się na sam mój widok. A tego nie była w stanie zaakceptować.

    *

    Jednak z tą parą byłam cały czas i nie dzwonili, więc na pewno nikt się nie pojawi. Kobieta obmacywała mnie, podniecało ją kobiece ciało. Bawiła się moim ciałem i moim strachem. Dzisiaj mężczyzna był bardziej ostry, stanowczy. Bałam się tej zmiany ról.

    Służyłam najlepiej, jak potrafiłam. Chciałabym mieć z nimi jak najdłuższy kontakt, podobało mi się ich zachowanie. Czerpałam z niego tyle satysfakcji, rozkoszy… Ból był czasami tak dojmujący, a jednak czułam, że leci ze mnie śluz. Poniżali mnie w sposób, który zachęcał, żeby im wiernie służyć. Obawiałam się, że w szczerej rozmowie, kiedy przyznam, że mam tyle przyjemności z ich zachowania, to zechcą zostawić mnie. To kolejny etap takich zabaw. „Niech suka cierpi jeszcze bardziej”. Wolałam poniżanie i cierpienie fizyczne. Chciałam być im wierna, chciałam być ich suką. Ale im chyba aż tak nie zależało na znajomości i systematycznych kontaktach. Kiedy kazali mi zrobić tatuaż z inicjałami ich imion, to prawie szczytowałam. Było mi głupio, że zobaczą, jak cieknie ze mnie. Bardzo mi się spodobał pomysł trwałego oznaczenia ich własności.

    *

    A teraz weszliśmy gdzieś. Nadal jesteśmy w mieszkaniu. Oj! Niedobrze… Wepchnęli mnie… i zamknęli drzwi na klucz. Mam skute ręce, więc nie mogę…

    – Oła! Och! Przepraszam!  

    A nie, to tylko jakaś rolka materiału… Gdzie ja jestem?!

    Jakieś półki, regały. Teraz ściana? Nie. Duża płyta. Uchwyt… Aaa, to chyba drzwi szafy! Jestem w jakimś składziku. Ale dlaczego zamknęli mnie? Nie weszli ze mną, bo… Co tu się dzieje? Stoję i boję się ruszyć. Cisza. Dość ciepło, podłoże równe. Mam iść czy stać? A może usiąść? A jak potem wstanę, skoro ręce mam skute? Czego miałabym się trzymać? Akurat teraz szpilki są tylko przeszkodą. Stoję i rozmyślam o niczym. Coś słyszę… Czekam aż przyzwyczaję się do tej ciszy. Łatwiej będzie mi rozpoznawać inne odgłosy. Tylko co to mi da, skoro mam skrępowane ręce?

    Wiem już, że nie jestem tutaj sama. Słyszę jakieś szmery, piski. Czyżby myszy? A może szczur?! Może zrobili to specjalnie?

    – Och!!  

    Aż wzdrygnęłam się z obrzydzenia. Wyraźnie… Wyraźnie słyszę, jak coś biegnie po jednej z półek! Po jakichś gazetach… Ten szmer… Wpuściliby tutaj szczura?! Na taką myśl aż usta mi się wykrzywiają z obrzydzenia. Mdli mnie. Jest mi niedobrze. Chcę stąd wyjść. Natychmiast!

    Usłyszałam jakiś ruch. Zamarłam. Co to było? Nagle wrzasnęłam! Nad głową usłyszałam szelest. „To” przeleciało… Fuj!! Nie wiem, co! Aż wzdrygnęłam się! Zaraz zsikam się ze strachu! Piszczałam głośno, bo „to” właśnie dotknęło moich włosów! Gwałtownie szarpałam głową. Bałam się, że „to” zaplącze się w moje włosy albo dotknie moich ust. Odrzuciłam głowę do tyłu i wtedy… Dotknęło mojej twarzy!! To jest obrzydliwe!

    – Nie! Nie chcę! Ratunku! Wypuśćcie mnie!

    Przerażona okrążaniem mnie przez jakieś obrzydlistwa, krzyczałam i biegałam w miejscu. Potknęłam się o własne nogi, uderzyłam o półki. Starałam się złapać równowagę, boleśnie uderzyłam ramieniem o szafę.

    Coś otarło się o moją nogę. Pisnęłam przerażona. Znowu otarło się. Teraz to już był krzyk rozpaczy.

    – Nie!! Błagam! Wypuśćcie mnie!! Proszę!!

    Coś otarło się o moją nogę! Wrzasnęłam przeraźliwie. Coś drasnęło moją pierś! Krzyknęłam jeszcze głośniej. Już nie wytrzymuję. Wariuję. Chyba wpadam w panikę! Stukam, walę w drzwi.

    – Zrobię wszystko! Wszystko! Ale wypuśćcie mnie! Błagam!!

    Klęczę pod drzwiami i płaczę ze strachu.

    *

    Stefan otworzył drzwi. Zapłakana sunia upadła na bok, swoim ciężarem szerzej otwierając drzwi.

    – Mięsko gotowe do spożycia – uśmiechnął się, widząc jak tresowane dziewczę drży z przerażenia. – Ludzka wyobraźnia to potężna broń – mrugnął do mnie i pomógł wstać dziewczynie.

    Szybko zamilkła. Ciężko oddychała, chlipała. Spod maski spływały łzy na szyję. 

    – Proszę! Nie róbcie mi tego nigdy więcej! Błagam!!

    – Dała się nabrać na takie proste triki… – uśmiechnęłam się do siebie. – Stefek ma rację: Ludzka wyobraźnia zdziała wszystko.

    Miałam ochotę biczować sukę, ale Pan miał inne plany. Westchnęłam, przypięłam smycz do obroży i pociągnęłam zapłakaną dziewczynę do salonu. Zdecydowaliśmy, że jeszcze posiedzi w masce. Rozkuliśmy jej ręce. Siedziała u nóg Pana i odpoczywała. Stefan uznał, że można ją trochę odprężyć, więc wcisnęłam dziewczynie wibrator, mniejszych rozmiarów, do pochwy i zakleiłam ją taśmą. Cicho brzęczał na małych obrotach, a ona poruszała się ożywiona, podekscytowana. Próbowała panować nad pobudzającymi bodźcami. Z uśmiechami obserwowaliśmy jej reakcje.

    Potem Stefek przyniósł miskę z ciepłą herbatą i uczył sunię picia z miski. Starała się! Szturchał stopą jej cipkę, kiedy klęcząc z głową przy misce, próbowała pić. W końcu pozwolił jej użyć dłoni.

    – Dziękuję! – z wyraźną ulgą w głosie podziękowała i chwyciła miskę. Wtedy niespodziewanie wepchnął, raczej przystawił, wibrator do odbytu. Sunia piła łapczywie, ale nie rozlała napoju. Miała pragnienie po tych przeżyciach. I broniła się przed penetracją odbytu. Chyba bała się, że sprowokujemy nadmierny ból. Stefek był jednak dość delikatny i zanim skończyła pić, zdołał zanurzyć kawałek wibratora do pupy.

    Śmiesznie wyglądała z wypiętą pupą, wbitym wibratorem, oparta na łokciach i pijąca herbatę z miski, co chwila rzucając niespokojne spojrzenia do tyłu. Trochę bawiliśmy się jej kosztem, ale dzięki tresurze chcieliśmy zrobić z niej posłuszny kawałek mięska, ładnego mięska, do naszego użytku, więc korzystaliśmy z każdej nadarzającej się okazji.

    *

    Popołudnie spędziliśmy na długim i ekscytującym spacerze. Pokazaliśmy Oliwce kawałek miasta. Potem jeszcze zaliczyliśmy sopockie molo. Wróciliśmy zmęczeni, ale usatysfakcjonowani. Ona z zadowoleniem nosiła na szyi delikatną obrożę. Elegancka, jubilerska robota i czytelny znak uległości, zależności. Do tego beżowy tiszert ze sporym wycięciem w serek, tworzącym duży dekolt i spódniczce w takim samym kolorze. Na nogach miała efektowne różowe klapki na szpilce. I małą torebkę, taką na portfel, szminkę i smartfona, na długim pasku w tym samym kolorze co szpilki.

    Żałowaliśmy, że nie zaplanowaliśmy inaczej dnia. Wieczorny wypad byłby znacznie bardziej ekscytujący. Znajomi, zabawą z inną, uległą suką, demonstracja suki naszym gościom, zabawa w plenerze, wypad na plażę, do lasu. To wszystko jeszcze ją czekało.

    – Jeżeli kiedyś wróci do nas – westchnęłam w myślach.

    Szliśmy wąską boczną uliczką Starego Miasta i akurat nikogo nie było, wtedy Stefek objął Oliwkę i mocnym chwytem złapał jej pierś. Stęknęła z bólu, ale nie próbowała wyszarpnąć się.

    – Chcielibyśmy pokazać suczkę naszym znajomym – zaczął. – Pochwalić się.

    Lekko drgnęła, widziałam to. Spłoszyła się. Spojrzała na Stefana.

    – Kiedy? Zrobię wszystko, co sprawi przyjemność mojemu Panu i Pani. Naprawdę chcę dobrze służyć.

    – Eee tam, deklamujesz takie formułki, a jak przyjdzie co do czego, to odmówisz i taka z ciebie będzie uległa suka – prychnął niezadowolony.

    – Proszę mną rozporządzać – zadeklarowała.

    *

    – Chętnie – kiwnął głową. – Ściągnij stanik.

    Zaskoczona spojrzała na Stefana. Ten patrzył na nią wyczekująco. Jego uniesione brwi wystarczały za odpowiedź. Nie pozostawił jej wyjścia.

    – Tak, proszę Pana – odpowiedziała. Szybko spojrzała ku wylotom uliczki i zdejmowała stanik. Po chwili podała mi. Nie wzięłam.

    – Stań w tamtej bramie i trzymaj go w zębach – polecił Stefek.

    Miał gust. Uliczka  tonęła w słońcu, ale za bramą panowała ciemność i chłód. Kilka metrów od bramy znajdowały się schody prowadzące na piętra kamienicy. Jeszcze dalej widniała jasna plama wewnętrznego podwórka. Nie dobiegał stamtąd żaden głos. Dziewczyna wykonała polecenie. Stefan zrobił jej zdjęcie. Przed kolejnym kazał unieść tiszert pod brodę. A przed następnym… Przed następnym trzymała go w ręku.

    – Zdejmij… – Stefan wydał kolejne polecenie i czekał na jego wykonanie. Uśmiechnęłam się pod nosem, z trudem powstrzymałam przed parsknięciem. Widziałam jej reakcję, więc nie chciałam jej jeszcze bardziej peszyć.

    – Czeka ją jeszcze sporo tresury… – westchnęłam cicho. W bramie dźwięki rozchodziły się nadspodziewanie dobrze. Potem podeszłam do niej i wzięłam jej spódniczkę i majtki. Bieliznę schowałam do mojej torebki. Oliwka w samych szpilkach pozowała na tle bramy, w bramie. Później wystraszona weszła na wewnętrzne podwórko i pozowała nago. Kilka fajnych ujęć i kilka mocniejszych, takich jak przy bramie: z rozchyloną pochwą, z wypiętą pupą i rozciąganą pochwą, z palcem w cipce, z palcem w pupie.

    Gestem przywołał ją i sunia pośpiesznie podeszła do niego. Piersi skakały jej przy każdym kroku. Opalona, szczupła, w szpilkach.

    – Wygląda bardzo efektownie – przyznałam niechętnie na własny użytek. – Gdyby Stefek kazał jakiemuś przypadkowemu przechodniowi zerżnąć ją, facet pewnie bez wahania skorzystałby z takiej okazji. Albo uciekł – zachichotałam cicho.

    *

    Nadal staliśmy za bramą kamienicy, na wysokość schodów. Przyjemny chłód nie zachęcał do wyjścia na uliczki Starego Miasta. Oliwka szybko założyła podany tiszert i wyciągnęła rękę po spódniczkę. Stefek uśmiechnął się pobłażliwie, odsunął i oparł o mur: 

    – Aga, siądź na schodach, podwiń spódniczkę.

    Zrobiłam, o co poprosił. Domyślałam się reszty. Stefek pstryknął mi kilka zdjęć.

    – Na nasz profil – dodał z uśmiechem. – No, Oliwka. Uklęknij i wyliż swoją Panią.

    Spojrzała zdziwiona, ale nie oponowała. Kiwnęła głową. Po chwili dziewczyna klęczała na jednym kolanie, wypinała pupę i gorliwie lizała moją cipkę. Bawiłam się jej włosami. Podciągnęłam tiszert i uwolnione piersi Oliwki znowu kołysały się w rytm ruchów jej głowy.

    – Och! – krótki cichy jęk i dalej mnie pokornie liże.

    Stefek już wcześniej przestał robić zdjęcia. Trzymał aparat w jednym ręku i filmował nas, a drugą rozpiął rozporek. Oliwka, pochłonięta wykonywaniem polecenia, jęknęła dopiero, gdy on wszedł w nią. Zrobił to prawie brutalnie. Jednak pozowanie do zdjęć spodobało się Oliwce, podnieciło ją obnażanie się w publicznym miejscu i była mokra. Dlatego nie odczuła bólu, a satysfakcję, kiedy Stefek wziął ją w taki ostry sposób.

    Teraz trzymał sunię za biodro i ruchał, a ona nadal próbowała mnie lizać. W końcu ulitowałam się. Wstałam, poprawiłam spódniczkę, wzięłam aparat od niego i kontynuowałam nagrywanie. Uwolniony od aparatu, zrolował tiszert i zepchnął na kark dziewczyny, dzięki temu obiema rękoma trzymał ją za biodra i uderzał z całej siły. Strużka potu spływała mu po twarzy. Był bardzo podniecony. Rzadko miał okazję spółkować z młodszą i ładną dziewczyną. Wiedziałam, że będzie ją męczył. Taka okazja!

    *

    Sunia stała w rozkroku, jedną ręką trzymała się poręczy, a drugą dziwacznie machała w powietrzu, jakby łapała równowagę albo próbowała pływać. Pewnie nawet nie była tego świadoma. Piersi kołysały się jak szalone, rzucała głową na wszystkie strony i walczyła z własną słabością: starała się nie jęczeć. Uderzenia bioder były tak silne, że jedną szpilkę oparła o krawędź stopnia. Dzięki temu łatwiej było jej utrzymać stabilną pozycję.

    Oboje robili sporo hałasu, a Stefek musiał być bardzo podniecony, bo po dwóch-trzech minutach, które w tej bramie trwały wieczność, naprężył się i z sykiem wytrysnął w Oliwkę. Ona intensywnie łapała powietrze, jak ryba wyciągnięta z wody. Jeszcze odwrócił ją i zmusił do wylizania penisa. W uroczym przysiadzie obsługiwała go z tiszertem zrolowanym pod brodą. Trzymał piersi, miętosił je i z satysfakcją patrzył, jak dziewczyna oblizuje penisa. Jeszcze próbował posuwać ją w usta!

    Kiedy wreszcie skończyli, dałam jej chusteczki do wytarcia i wyszłam przed bramę. Widziałam, że śluz pociekł na jej ozdobną obrożę. Powiedziałam jej, podziękowała. Nadal podniecona, rozdygotana, rozgrzana nie odczuwała tak delikatnych bodźców, jak krople śluzu na obroży. Po chwili pojawił się Stefek.

    – Teraz bym ciebie wyruchał – szepnął, siadając na murku obok mnie. Jeszcze było widać erekcję.

    – Nie przesadzaj – uśmiechnęłam się, rozbawiona jego deklaracją.

    Zaczekaliśmy na Oliwkę. Wyszła, wyrzuciła chusteczki i podeszła do mnie.

    – Nie dostaniesz bielizny – wyjaśniłam jej.

    Decyzję przyjęła bez słowa protestu. Karnie kiwnęła głową. Chyba nawet odpowiadała jej taka sytuacja. Wyjęła szminkę i poprawiła usta.

    – Ale miałam orgazm… – uśmiechnęła się, zatrzepotała rzęsami i kilka chwil poruszała biodrami, jakby tańczyła.

    Też uśmiechnięci patrzyliśmy na nią. Nam również spodobała się ta ekscytująca i niecodzienna zabawa. Sunia założyła torebkę na ramię i ruszyła między nami. Stefek obiecał nam lody.

    *

    – Szkoda, że mieszka tak daleko – kilka godzin wcześniej wyznałam po cichu Stefkowi, gdy Oliwka, po krótkiej sesji zdjęciowej zakończonej seksem, była zajęta oglądaniem jakiejś wystawy obrazów na Długiej. Z kolei paru mężczyzn z zainteresowaniem obserwowało efektowną blondynkę, która założyła beżowy tiszert z odważnym, szerokim wycięciem. Podkreślał jej opaleniznę, ładnie eksponował biust, a gdy nachyliła się…

    – Korzystaj póki możesz – westchnął sentencjonalnie. Miał podobne odczucia.

    Dlatego nie zaskoczył mnie wieczorem, kiedy siedzieliśmy na kanapie przed telewizorem. on czytał swój tygodnik, ja – książkę, a sunia oglądała tv. W pewnym momencie odłożył tygodnik, przysunął się do mnie i bez słowa odchylił spódniczkę. Sprawdził, czy mam majtki. Suczka siedziała na dywanie przy jego nogach i patrzyła w ekran. Pan ruchem brwi polecił mi zdjąć majtki. Zdjęłam. Położyłam na kanapie i rozchyliłam nogi. Pan uśmiechnął się. Na tyle się znaliśmy, że byłam domyślna. Suczka uważnie nam się przyglądała.

    Chwilę później sytuacja bardzo się zmieniła. Wystarczyło jedno polecenie Pana. Klęczałam na czworakach na tapczanie. Już bez spódniczki i bez bluzki. Suczka zdjęła mi stanik. Pan usiadł na kanapie i masował moją łechtaczkę. W drugiej ręce trzymał pierś. Miętosił, masował ją, drapał sutek paznokciem, więc brodawka stwardniała.

    – Sunia, moje spodnie! – polecił krótko.

    Suczka sprawnie rozpięła mu spodnie, wyjęła penisa i klęcząc na dywanie, zaczęła go lizać.

    – Od razu zapamiętała, że bez naszej zgody nie było jej wolno siedzieć na kanapie – pomyślałam z satysfakcją.

    Ani razu nie dostała od nas takiej zgody. Chyba, że chodziło o seks…

    *

    Dn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Nowy uczen

    Dreszcze owładnęły całym ciałem Franka. Przeżywał ekstazę estetyczną, tak jak zawsze, słysząc kulminacyjny moment jednego ze swoich ukochanych utworów. Po zakończeniu, natychmiast włączył następny ze swojej top listy. Uwielbiał takie chwile z samym sobą. Ponownie zaczął się nakręcać narastającym uczuciem – porównywalnym w swojej intensywności tylko z przyjemnością seksualną. Znów zbliżał się kolejny odlot, aż tu nagle… nastąpiło brutalne zetknięcie z glebą. Do pokoju ktoś wszedł. Chłopak nienawidził, gdy ktoś zakłócał mu takie chwile. Miał ochotę zadać mu w zemście najgorsze tortury świata. Tym kimś okazał się ojciec.

    – Co ty tu robisz?! Dlaczego nie ma cię w szkole?!

    – …yyy… bo… odwołano zajęcia. Był alarm, bo ktoś dla żartu zadzwonił, że na terenie szkoły jest bomba – chłopak zaraz poczuł zażenowanie swoim niedorzecznym wytłumaczeniem.

    – Alarm bombowy? Co za bzdury! – ojciec zaśmiał się szyderczo. 

    – Zaraz zweryfikujemy, ile w tym prawdy!

    Ojciec udał się do sąsiedniego pokoju i począł wykręcać numer do sekretariatu szkoły. W międzyczasie Franek cały dygotał na myśl o konsekwencjach kłamstwa. Nie zamierzał iść do nowej szkoły, o której nasłuchał się tylu niepochlebnych opinii. Był tam tylko na rozpoczęciu roku, zarazem nie mając wystarczająco dużo odwagi, by powiedzieć rodzicom, że nie zamierza do niej uczęszczać. 

    – Ha! Mam cię!!! Nie byłeś w szkole od prawie dwóch tygodni! – ojciec wrócił do pokoju.

    – Nie będziemy teraz roztrząsać szczegółów twojego szczeniackiego zachowania. Ubierz się jak człowiek, to odwiozę cię na lekcje.

    Roztrzęsiony chłopak posłusznie wykonał polecenie ojca. Przebrał się w bardziej wyjściowe ubranie i udał się za ojcem do samochodu. W trakcie drogi do szkoły oczywiście non stop rozmyślał o konsekwencjach swojego postępowania. Zapewne po prostu dostanie szlaban na komputer, co było w zasadzie jedyną karą zadawaną przez  rodziców. Kary cielesne nie były w jego domu stosowane, za wyjątkiem odległego dzieciństwa. Pamiętał, że wtedy zdarzyło mu się razem z siostrą oberwać parę razy przez spodnie. Chociaż pogróżki związane z laniem ze strony rodziców nierzadko się zdarzały, to od lat nie były urzeczywistniane. Poza tym, nawet te lania, które miały miejsce, nie były na goło. Jednocześnie myśl o nim tj. o laniu na gołe pośladki, prześladowała go od dawna, wywołując w chłopcu mocno ambiwalentne odczucia. Z jednej strony strach, z drugiej niesamowitą i perwersyjną żądzę seksualną. Myśl, że ktoś mógłby brutalnie stymulować jego gołą pupę stanowiła jedną z jego głównych fantazji erotycznych. Po pierwsze sama perspektywa bycie karanym, traktowanym jak gówniarz go podniecała, a po drugie sposób, który wydawał mu się stanowić niemal maksimum możliwego upokorzenia. Świadomość, że ktoś bije i ogląda jego obnażoną tylną część ciała. A to dlatego, że tyłek zawsze stanowił dla niego część najdziwniejszą, nie mniej intymną co genitalia, bo z jednej strony erogenną, a z drugiej związaną z wypróżnianiem i puszczaniem gazów. Innymi słowy – podwójnie wstydliwą. Zawsze go dziwiło, że ludzie postrzegając pupę jako obiekt seksualny, zdają się ignorować jej podstawową funkcję biologiczną. Nie trafiał do niego argument, że to odbyt ją spełnia, nie pośladki. Bo po pierwsze, sam odbyt też jest przez wielu postrzegany jako strefa seksualna, a po drugie pośladki przecież stanowią w oczywisty sposób do niego “bramę”. Ów kontrast w postrzeganiu tyłka, ta “zmowa milczenia” na jego temat, tylko podsycały jego chuć. Nigdy jednak nie dzielił się z nikim swoją filozofią seksu, ani erotycznymi skrzywieniami, bo był dopiero nastolatkiem, który właśnie zaczynał szkołę średnią. Ponadto nikt by go nie zrozumiał i tylko naraziłby się na ostracyzm ze strony otoczenia. Tymczasem utrzymując w tajemnicy swoje zboczone fantazje, zachowywał się jak normalny chłopak w swoim wieku. Był wygadany, podobał  się dziewczynom, a nawet miał już za sobą inicjację seksualną. Dziewczyna z którą stracił cnotę parę tygodni wcześniej, nawet nie przypuszczała, jakie Franek miał myśli pieszcząc ochoczo jej pośladki w trakcie seksu. W obecnej chwili jednak miał na głowie inne sprawy, niż fantazje seksualne. Ale od perspektywy kary znacznie bardziej przerażało go, że teraz już niemal na pewno nie wykręci się od szkoły, która jawiła mu się jako źródło, mającego niebawem nadejść koszmaru. Czytając wypowiedzi na forach, trafił nawet na takie, które sugerowały, że w owej szkole nadal czasem są stosowane kary cielesne. Jednak niewiele osób tak twierdziło, w dodatku były to głównie osoby, które już dawno szkołę skończyły, poza tym każdy taki komentarz zaraz były dementowany innym, który wyśmiewał takie opowieści jako wyssane z palca. Warto też nadmienić, że żadna z osób to piszących nie doświadczyła tego na własnej skórze, ani nie była tego świadkiem, tylko powtarzała rzekome informacje z drugiej ręki. Zatem poza małą iskierką niepokoju, akurat to nie stanowiło źródła niepokojów Franka.

    – Teraz słuchaj uważnie – ojciec zatrzymał się przed szkołą – wręczysz tę karteczkę pani dyrektor, do której gabinetu w tym momencie się udasz.

    Chłopaka totalnie zmroziło, lecz nie ośmielił się zaprotestować. Drżącą dłonią wziął kartkę od ojca i udał się na chwiejnych nogach w stronę złowieszczego budynku. Starał się iść jak najwolniej, by maksymalnie opóźnić wszystko, co miało za chwilę nadejść. Po przekroczeniu progu szkoły, serce mu przyspieszyło.

    – Przepraszam, którędy do gabinetu dyrekcji? – spytał się w portierni.

    – Schodzami w górę i w prawo.

    – Dziękuję.

    W końcu znalazł się pod upiornymi drzwiami, był bliski omdlenia. Głęboko oddychając i zamknąwszy oczy, zapukał.

    – Proszę – odpowiedział mu zimny głos o niezwykle nieprzyjemnej barwie. Franek wszedł do środka mając nadzieję, że przynajmniej częściowo mu ulży. Nic takiego się jednak nie stało. Jego przerażenie tylko wzrosło, gdy ujrzał twarz dyrektorki mocno przypominającą Bonnie Aarons (grała demoniczną zakonnicę w dość znanym horrorze).

    – Mój tata prosił, by to pani wręczyć – dyrektorka przejęła od chłopca karteczkę i wyraźnie się rozpromieniła.

    – Ufff! Pewnie ojciec coś tam napisał na moje usprawiedliwienie – pomyślał chłopak. Dyrektorka lustrowała go wzrokiem, a było co lustrować. Franek był wprawdzie jeszcze nastolatkiem, ale miał zadatki na naprawdę przystojnego faceta. Brunet, szczupły, dość dobrze zbudowany, a nade wszystko przystojny. Miał jeszcze jedną cechę fizyczną, która mocno przykuwała uwagę. Jędrny niezwykle apetyczny tyłek. Jego pupa była lekko umięśniona, a zarazem nadal dość miękka i przyjemna w dotyku. Jego aktualna dziewczyna uwielbiała ją klepać i ugniatać. Jednocześnie zawsze był tam ogolony, tak samo na mosznie i kroczu. Golił sobie też pachy i usuwał włosy z palców u stóp. Na klacie i brzuchu nie miał dużego owłosienia, więc nie widział konieczności, by je golić. Z kolei włosy na nogach i rękach oraz nad przyrodzeniem (te ostatnie odpowiednio przystrzyżone) uważał za przejaw męskości. Jego dziewczyna podzielała jego preferencje.

    – To jak? Już nabrałeś ochoty do nauki? – zapytała życzliwie. Zmieszany chłopak nic nie odpowiedział.

    – Postaram się, żebyś jej niebawem nabrał. Tymczasem chciałabym ci pokazać twój nowy drugi dom. Nie byłoby to konieczne, gdybyś chodził od początku, ale trudno. Skoro jest jak jest, to sama cię oprowadzę.

    Chłopakowi emocje w dużej mierze opadły. Dyrektorka wprawdzie miała trochę straszny wygląd i głos, jednak zrobiła się teraz na tyle miła, że poczuł znaczną ulgę. Dalsze ich konwersacje przebiegały już w wyraźnie serdecznym tonie, podczas gdy przechadzali się skomplikowanym labiryntem korytarzy, nasuwającym skojarzenia z filmem “Lśnienie”. Dyrektorka była bardzo wysoką kobietą. Miała blisko 1,8 m, a przez szpilki była jeszcze wyższa. Czuł się z tym nieco nieswojo, bo miał 1,75 m.

    – To z czego byłeś prymusem?

    – Z matmy, angielskiego, geografii, historii… no w zasadzie, to ze wszystkiego.

    – Czyli taki zdolniacha z ciebie? 

    Franek i dyrektorka razem się zaśmiali, atmosfera wydawała się już całkowicie luźna.

    – To mam nadzieję, że naszą szkołę też będziesz godnie reprezentował. Będzie ku temu wiele okazji. Są też rozgrywki sportowe, co ty na to?

    – Z tym już trochę gorzej. W zasadzie tylko unihokej. W nogę, kosza czy ręczną też mi nieźle idzie, ale generalnie gry zespołowe to nie moja bajka.

    – Indywidualista, co? 

    – Czemu właściwie rodzice postanowili zapisać cię do nas? Na pewno nie z powodu kłopotów w nauce. Jesteś trochę niesubordynowany, nie mylę się?

    – No, trochę tak. Ale mam wrażenie, że rodzice, mimo wszystko z tym przesadzają.

    – Tak? Nie wydaje mi się – powiedziała już mniej przyjaznym tonem, niż dotychczas. Franek trochę się zestresował, ale starał się nie tracić pewności siebie.

    – Chodzi o to, że rodzice trochę za bardzo chcieliby mnie kontrolować. Nie uważa pani, że w moim wieku trzeba by już jednak zostawić ludziom większą przestrzeń swobody?

    – To zależy – ku lekkiemu przerażeniu chłopca powiedziała to już zupełnie surowym tonem. 

    – Na niektórych potrzeba sterowania silnej ręki. Prawdę mówiąc, ty właśnie mi na takiego wyglądasz.

    Korytarze jakby stawały się coraz mroczniejcze. Ich podobieństwo do tych z “Lśnienia” teraz już było mniej interesujące, a raczej coraz bardziej napawające grozą.

    – Jakie kary rodzice zwykle stosują wobec ciebie?

    Chłopak znowu poczuł, że robi mu się słabo.

    – Różne. A czemu pani pyta?

    – Zawsze udzielasz takich niekonkretnych odpowiedzi? W tej szkole prędko nauczysz się czego innego. Ponadto przestaniesz zadawać dodatkowe zbędne pytania. A więc, to bez znaczenia czemu pytam, istotne, że masz odpowiedzieć i to precyzyjnie.

    Franek czuł, że chce natychmiast się stąd wynieść. Nie miał jednak zielonego pojęcia jak. W tej części szkoły, chyba podziemnej, już nie było okien, tylko gdzieniegdzie paliło się blade światło. Zaraz przeszli przez drzwi do kolejnego korytarza na którym był starty napis, coś jakby: “ekto ar”.

    – No, więc? – dyrektorka odezwała się po chwili ciszy jeszcze badziej nieprzyjemnym głosem i już lekko podniesionym.

    – Szsz…labany na komputer – odpowiedział chłopiec jąkając się. I wtedy jak grom z jasnego nieba poraziła go świadomość tego, co było napisane na drzwiach do korytarza: “SEKTOR KAR”. I jakby w odpowiedzi na jego myśl dyrektorka zadała pytanie:

    – A lanie dostajesz? Takie porządne oczywiście, na gołą pupę odpowiednim narzędziem.

    – Nie!!! I ni…nikt nie będzie mnie bił! – w przypływie odwagi wykrzyczał to prawie w twarz dyrektorki. O dziwo, ona jednak nie straciła panowania nad sobą i stoickim głosem powiedziała:

    – Na jutro zapiszę cię na wizytę do szkolnej higienistki. Jest czymś niedopuszczalnym, by uczniowie naszej szacownej szkoły mieli nieświeży oddech.

    Franka totalnie zamurowało i spiekł raka. Rzeczywiście w pośpiechu nie zdążył umyć zębów przed wyjściem, a przez stres przykry zapach jeszcze się pewnie nasilił. Był zażenowany, bo nigdy nikt mu nie powiedział czegoś podobnego i zawsze bardzo dbał o higienę. Ze wściekłości aż zaszkliły mu się oczy.

    – I co, wielki prymusie? Teraz rozmażesz się jak małe dziecko? Wściekanie się naprawdę nic nie da, a te nerwy zaraz i tak wyrzucę ci przez tyłek.

    – Alee… przecież list od taty…

    – W którym prosi bym użyła wszystkich środków niezbędnych, by ustawić cię do pionu. Nie wyłączając oczywiście najbardziej radykalnych – na jej twarzy pojawił się perwersyjny uśmiech – których skuteczność została wielokrotnie potwierdzona na dupskach takich bezczelnych gówniarzy jak ty.

    Dyrektorka chwyciła go mocno za rękę.

    – No, gnojku. Idziemy tutaj.

    Franek próbował się wyrywać i stawiać opór. Na próżno, bo wykręciła mu ręce do tyłu. Z zażenowaniem musiał przyznać, że jest nie tylko od niego wyższa, ale i silniejsza. Wepchnęła go do sali. Tak mocno, że upadając na podłogę, zdarł sobie łokieć.

    – Nie sądziłam, że z ciebie takie chuchro. Nie umiesz w ogóle utrzymać sztywnej postawy. Może nie należało opuszczać zajęć sportowych? Żadnych innych zresztą też nie warto.

    Dyrektorka podniosła go za włosy, sprawiając chłopakowi spory ból i gwałtownie zdjęła mu koszulę. Następnie ciągnąc za ucho, doprowadziła go pod biurko i na nie popchnęła. Skrępowała mu ręce, a także nogi specjalnymi pasami i wymierzyła wypiętemu i unieruchomionemu kilka solidnych klapsów w tyłek przez jeansy.

    – To na rozgrzewkę, a teraz część właściwa.

    Rozpięła mu pasek od spodni, opuszczając je poniżej kolan i podwinęła bluzkę. Teraz jego seksowną pupę okrywały tylko obcisłe bokserki. Zaraz posypała się na nią seria siarczystych klapsów. Franek był tak zszokowany, że nie był w stanie wydusić z siebie choćby słowa. Cała sytuacja przypominała najgorszy koszmar senny, ale i najbardziej rozkoszną fantazję seksualną. Jego twarz była zalana łzami i czerwona ze wstydu i złości. W tym samym czasie jego penis wyraźnie zaczynał dawać o sobie znać, przejawiając pierwsze fizjologiczne symptomy sadomasochistycznego napięcia, jakie od pewnego czasu już wisiało w powietrzu pomiędzy katem a ofiarą. W trakcie pierwszego etapu lania chłopak zdążył zauważyć też lustro naprzeciwko biurka, zawieszone na drzwiach, na którym obracając głowę mógł śledzić przebieg żenującej sytuacji z innej perspektywy.

    – No, co się mówi? – lanie na chwilę ustało.

    – Słyszę ciszę. 

    – Słyszę ciszę!!! – dyrektorka niemal się wydarła. 

    – Wiesz, kto był moim poprzednikiem na tym stanowisku? – opowiadając odsłoniła mu tyłek, wsadzając materiał bokserek między obnażone pośladki chłopca.

    – Pan Robert. Został on zawieszony, gdyż postawiono mu zarzuty o napaść seksualną na jedną z uczennic.

    – Ale moim zdaniem to po prostu zwykłe kalumnie opowiadane przez uczniów, którzy nie mogli znieść tu rządów tak twardej ręki. Jednak postaram się go zastąpić, do oczyszczenia z zarzutów, na tyle, na ile tylko będę w stanie.

    Pierwszy klaps spadł na jego nagą pupę. I musiał przyznać, że dyrektorka miała naprawdę mocne uderzenie. Syczał z bólu, zaciskając zęby i co jakiś czas zerkał na lustro, obserwując swoje prędko zmieniające kolor pośladki. Penis Franka był już twardy jak stal i ociekający śluzem. Świadomość, że teraz dyrektorka ma już bezpośredni kontakt z nagą skórą jego wstydliwej części ciała, była niesamowicie stymulująca. Po dziesięciu klapsach wyjęła mu zwężony materiał spomiędzy pośladków i odchyliła na bok odsłaniając rozkoszny tyłek chłopaka prawie w pełnej okazałości. Po chwili przerwy, znienacka wymierzyła mu kilka szybkich, nieregularnych i niezwykle mocnych klapsów. Franek aż stęknął. Zaraz odchyliła bokserki w drugą stronę i powtórzyła operację. Tym razem stęknął jeszcze głośniej, a w wyniku zaskoczenia nagłymi i ostrymi uderzeniami, aż puścił cichego krótkiego zefira. Teraz był już czerwony jak burak i chciał jak najszybciej zakończyć całą tę sytuację, ale jednocześnie jego podniecenie z tą chwilą wskoczyło na wyższy poziom. Przecież spełniały się jego mokre sny! Z drugiej strony poczucie okropnego zbrukania, poniżenia. Targająca nim ambiwalencja uczuć była ciężka do zniesienia. Tymczasem niemal od razu po ledwo słyszalnym pierdnięciu, lanie ustało.

    – Przepraszam! – korzystając z chwili ciszy zakrzyknął Franek, gdy na moment pragnienie zachowania resztek godności zwyciężyło nad jego perwersyjną chucią.

    – Przepraszasz za…

    I niestety (albo stety) teraz znów złość i podniecenie zdominowały jego poczucie rozsądku, a więc milczał.

    – Dobrze, powiedzmy, że przyjmuję przeprosiny za to, że puściłeś bąka, ale nadal oczekuję na te drugie.

    – Niech to szlag! Jednak usłyszała! Nie dość, że wyszło na to, że nie myję zębów i śmierdzi mi z japy, to jeszcze wyszło na to, że pierdzę przy ludziach. Trzeba, kurwa, było pójść do kibla przed wyjściem z domu – w głowie Franka kotłowały się takie właśnie myśli, jednak, co się stało, pozostanie zapisane w kartach wszechświata na zawsze. Chorując na zespół drażliwego jelita zawsze chodził się wypróżnić i wypuścić gazy z rana przed szkołą, w przeciwnym razie “przelewało” mu się w brzuchu i dostawał koszmarnych wzdęć. Pierdzenie przed ludźmi albo zianie na nich nieświeżym oddechem było zawsze tym, co go najbardziej obrzydzało i żenowało, a teraz on zaliczył obie te wpadki. Jednak, w tym kontekście nakręcało to jeszcze dodatkowo jego chuć. On – przystojniak imponujący osobom obu płci – teraz jest śmierdzielem, który dostaje lanie na wypiętą gołą dupę i to w dodatku od silniejszej i wyższej od siebie kobiety. Wprost idealny scenariusz, zarówno największego możliwego poniżenia, jak i perfekcyjnej gry erotycznej.

    – ha ha, zbiłam cię z pantałyku, co? – dyrektorka pogardliwie się zaśmiała, po czym opuściła tylną część jego bokserek poniżej tyłka i przystąpiła do dalszej części kary. Teraz już na rozgrzanych i rozpalonych do czerwoności pośladkach chłopca. 

    – Im bardziej to pupsko czerwone, tym mniej bezczelne. Nie sądzisz?

    – Nie pamiętasz, co mówiłam? Na zadane pytanie mam uzyskać odpowiedź, a to nie było pytanie retoryczne.

    Po krótkiej przerwie, w której nie usłyszała odpowiedzi, kontynuowała karę paddlem. Bolało niemiłosiernie i w końcu chłopak się złamał. Salę wypełniał, obok odgłosu “klaśnięć” w pośladki, jego coraz bardziej rozpaczliwy krzyk, aż do ponownego nastania ciszy.

    – No, to masz zamiar w końcu przeprosić za swoje szczeniackie zachowanie czy będziemy tak do jutra? Bo zapewniam cię, że ja mam czas, w przeciwieństwie do ciebie. Przez te dwa tygodnie uzbierało ci się trochę zaległości. Jeżeli nie nadrobisz ich w najbliższy tydzień, to oprócz kar za zachowanie, będziesz otrzymywał również lania za brak postępów w nauce. Co ty na to? 

    – Gówno.

    Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Dyrektorka zerwała mu bokserki i odrzuciła na bok. W konsekwencji wzwiedziony penis wyskoczył, uderzając o biurko. Na szczęście dyrektorce nie udało się tego dostrzec. W czymś, co można by określić “kontrolowaną furią”, dyrektorka okładała Franka pupę ostrymi uderzeniami paddla, od czasu do czasu trafiając w nogi, a nawet w plecy. Chłopak wrzeszczał już chyba na najwyższych możliwych rejestrach. Przy okazji kilka razy wypuścił wiatry, z których każdy następny był głośniejszy od poprzedniego, a ostatni w dodatku… z kleksem.

    – Właściwie to miałeś rację z tym słowem na “g”. To było wulgarne, ale profetyczne – dyrektorka parsknęła śmiechem lekko dysząc.

    – Mam też dla ciebie niespodziankę. Wszystko, co miało i ma miejsce w tej sali jest nagrywane, i to nie tylko obraz, ale i… dźwięk – ponownie się zaśmiała. Rada pedagogiczna będzie miała niezły ubaw, choć niektórych też może nieco zemdlić. Ewentualna kara może też obejmować wyświetlenie tego przed całą szkołą.

    – Przydałoby się trochę przewietrzyć. Szkoda, że brak tu okien, bo trochę mi niedobrze od fetoru tych gazów. Mam przeczucie, że będą na ciebie wołali “pierduś” albo “sraluś”. Nie sądzisz?

    – Ty wstrętna i podła suko!!! Masz ryj jak monstrum z horroru! Jak śmiesz tak poniżać ludzi?!

    Franek już odchodził od zmysłów, więc zdobył się na ten ostatni desperacki krok, nie bardzo zdając sobie sprawę z jego wysoce nieprzyjemnych konsekwencji. Był bardzo bliski omdlenia, ale i orgazmu. Czuł, że jądra ma już przepełnione nasieniem. Ku swemu zdziwieniu, nie wprawił dyrektorki w kolejny atak szału, tylko słyszał, jak szuka czegoś w szufladzie biurka. Za jakiś czas poczuł papier toaletowy między pośladkami. Dyrektorka wytarła mu kleks i wrzuciła brudny papier do kosza.

    – U pani higienistki rozbierzesz się całkiem i pokażesz jej KAŻDY zakamarek swojego ciała brudasku.

    Potem przetarła mu między pośladkami także chusteczką higieniczną. Na dłoniach miała gumowe rękawice. Lekko odchyliła mu najpierw jeden pośladek, potem drugi, każdy otrzymał po jednym ukłuciu. Położyła strzykawkę na biurku i wymierzyła mocnego klapsa w pupę. Franek zawył z bólu. Wyglądało na to, że zwiększyła się wrażliwość jego skóry na ból. Za chwilę nastąpiło uderzenie paddlem, wywołując o wiele większy dyskomfort. Następnie zamachnąwszy się, uderzyła nim kilka razy z całej siły. Chłopakowi pociemniało przed oczami i na chwilę stracił przytomność, by za moment ją odzyskać wraz z kolejnym i kolejnym uderzeniem. Kolorystyka jego pośladków była wprost nie do opisania, a już lekkie klepnięcie wywoływało ogromny ból. Zaś silne uderzenia paddlem mogłyby zostać zakwalifikowane do tortur i to bynajmniej nie najniższego rzędu.

    – To twoja ostatnia szansa. Przeprosisz albo zastosuję środek ostateczny.

    Franek nic jednak nie odpowiedział. Chyba nawet bardziej dlatego, że wydawanie z siebie jakichkolwiek artykułowanych dźwięków było ponad jego siły, niż z powodu uporu. Minęła nieco dłuższa chwila i przed jego oczami ukazało się coś przypominającego kawałek białej kredy, tylko mniejszego i węższego.

    – To jest czop. Wyjątkowo rzadko używany w murach tej szkoły. Wygląda na to, że zapiszesz się na stałe w kartach jej historii. Nic, tylko gratulować – rzekła ironicznie, po czym wpakowała mu czop w tyłek. Zaraz jednak mięśnie odbytu chłopaka wypchnęły przykre ciało obce na zewnątrz. Dyrektorka więc ponownie go wsadziła, by znowu stało się to samo, tylko tym razem z lekkim pierdnięciem. Wreszcie cicho śmiejąc się i szepcząc coś pod nosem, włożyła mu palec obudowany gumową rękawicą głęboko w kakaowe oczko, dopychając czop najgłębiej jak się da. Tak więc jeden czop znalazł się w odbycie chłopca, a drugi włożyła mu między pośladki. Efekt był natychmiastowy. Potworne pieczenie jakby rozrywające pośladki od środka. Przed twarzą Franka znalazła się miednica, podobnie jak z tyłu. Na ostro pokiereszowany tyłek i inne części ciała ponownie zwaliły się zmasowane uderzenia paddla. W dodatku podrażniony układ pokarmowy chłopaka zareagował bardzo negatywnie na ciało obce. Drżał, rozpaczliwie jęczał i wyrzucał z siebie coraz to kolejne i większe porcje wymiocin. Co chwilę mdlał i znowu odzyskiwał przytomność. Bolało go gardło od wrzasków i nieustannego wypluwania treści żołądkowej, dupa od czopa, paddla i zastrzyków, nogi i plecy, bo ich też dyrektorka całkiem nie oszczędziła, brzuch od wzdęć i niewypróżnionej kupy, wreszcie jądra od już dość długiej niemożności zaspokojenia seksualnego. Był skrajnie wyczerpany, ale przynajmniej brzuch robił się coraz lżejszy od wyrzucania niechcianej treści. Przydała się też miednica z tyłu, bo w pewnym momencie obok ciągłego rzygania, spomiędzy jego (niegdyś) ponętnych pośladków, trysnął gejzer biegunki. Wyrzucił z siebie serię głośnych i  przykro pachnących mokrych bąków oraz beknięć, by zaraz znowu eksplodować gównem z jednej, a rzygami z drugiej strony. W pewnym momencie ta nieprawdopodobna męka została wreszcie przerwana. Dreszcze skrajnie dewianckiej rozkoszy wstrząsnęły całym jego ciałem. Przeżywał największy orgazm swojego życia i jęczał wniebogłosy. Jego ptak tryskał białym płynem pod takim ciśnieniem, że sperma znalazła się po drugiej stronie miednicy. W końcu mrok go ogarnął na dłuższy czas.

    ==

    Gdy się ocknął, poczuł na swoim ciele lodowatą wodę puszczaną pod sporym ciśnieniem. W dodatku uświadomił sobie, że jest teraz całkowicie nagi. Gdy w pełni doszedł do siebie, dotarło do niego, że jest pod prysznicem, prawdopodobnie na szkolnym basenie. Stała nad nim dyrektorka i co jakiś czas puszczała strumień wody, gdy ta przestawała lecieć.

    – Wstań! – zakomenderowała. Franek stanął zasłaniając przyrodzenie. 

    – Nie rozśmieszaj mnie! – dyrektorka była wyraźnie rozbawiona – od pół godziny oglądam cię na golasa, więc trzymaj ręce wzdłuż ciała.

    Chłopak wykonał polecenie i odsłonił lekko stwardniałego fiuta.

    – Właśnie temu teraz zaradzimy. Nie może ci twardnieć siusiak podczas kary, a ty jeszcze się zsikałeś na biało. Więc zapewniam cię mały zboczku, że to się więcej nie powtórzy – mówiąc to, zsunęła mu napletek i wkłuła się strzykawką w odsłoniętą główkę penisa. Franek wrzasnął z bólu. Aż musiał się oprzeć o ścianę, bo w przeciwnym razie, by znów zemdlał. W wyniku wstrzykniętej substancji ptak chłopcu zupełnie opadł, jednak nie podniecenie. Ku swojemu przerażeniu nie mógł przekuć seksualnej ekscytacji w erekcję, co było niesamowicie frustrujące.

    – I co? Niezbyt to miłe gnojku, prawda?

    – Nie, proszę pani – odrzekł z rezygnacją chłopak, którego duch uporu został całkowicie złamany.

    – Bardzo ładnie. Posłuszeństwo w naszej placówce to podstawa. A wszelkie przejawy niesubordynacji są tu bezwzględnie zwalczane, jak już chyba zdążyłeś zauważyć – zaśmiała się pogardliwie, po czym zaczęła mu smarować przyrodzenie mydłem, najpierw penisa z zewnątrz, potem pod napletkiem, mosznę. Następnie nasmarowała mu pośladki, wymierzając przy okazji kilka klapsów w śliską pupę. Wyczyściła mu również tyłek w środku, nurkując dwoma palcami w jego czekoladowej dziurce. Namydliła mu też resztę ciała, wszystko robiąc w swoich gumowych rękawiczkach. W końcu spłukała mu z ciała mydło już nieco cieplejszą wodą i wyszła, a Franek zrezygnowany czekał. Strach błysnął mu w oczach, gdy ponownie wróciła z paddlem i jakimiś spodniami.

    – Wypnij pośladki! – otrzymał dziesięć solidnych uderzeń na swój mocno przebarwiony już zadek.

    – Nałóż to! – Franek włożył spodnie, prędko się orientując, że coś jest nie tak. Okazało się, że mają z tyłu wycięcie przez co widać mu całą gołą pupę. 

    – Od przyszyłego tygodnia będziesz za karę się w to ubierał do odwołania. 

    Wymownie spojrzała na chłopca i ciągnęła dalej:

    – Twoje zachowanie było tak skandaliczne, że w poniedziałek, środę i piątek w przyszłym tygodniu dostaniesz lanie na dziedzińcu na oczach całej szkoły. W pierwszy dzień w tych spodniach, w środę nago od pasa w dół, a w piątek całkiem nago. W ramach konsekwencji film z dzisiejszej kary w gabinecie w odpowiednim czasie również zostanie wyświetlony w naszej szkole. A teraz jeszcze raz się wypnij.

    I tak ostatnie tego dnia uderzenia paddla spadły na biedny zmasakrowany tyłek Franka. Miało ich być trzydzieści: piętnaście razy paddlem i potem jeszcze drugie tyle klapsów. Chłopak wytrzymał sześć uderzeń, ale potem rozpłakał się jak małe dziecko. W dodatku dwa klapsy przed końcem kary znów popuścił rzadki stolec przy akompaniamencie kilku wiatrów.

    – Nie byłbyś sobą, gdyby się to nie stało, ale ufajdałeś spodnie, więc upierzesz je zaraz ręcznie – dyrektorka zachichotała i zrobiła zdjęcie jego uwalonej nagiej pupy i ubrudzonych na brązowo ekscentrycznych spodni. Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński