Author: admin

  • Mama moja rywalka

    Rywalka pod dachem

    Kiedy miałam 14 lat wydarzyła się ta straszna rzecz. Mój kochany tatuś zginął w wypadku samochodowym. Pijany kierowca wjechał czołowo w jego samochód i tata zginął ma miejscu. Mama i ja długo nie mogłyśmy dojść do siebie. Po dwóch latach poznała Karola. Jest to gościu kilka lat młodszy od mamy. Mama mimo swych 36 lat jest w dobrej formie, szczupła, krótkie ciemne włosy. Zawsze zadbana i gustownie ubrana. Prowadzi swoją firmę i powodzi nam się dobrze. Mamy domek z ogrodem pod Warszawa. Karol bo oni nim mowa, nim się do nas sprowadził, mama spotykała się jakiś czas. Nie przepadam za nim chociaż przyznaję jest przystojny. Czasem kiedy na mnie patrzył to aż ciarki po mnie przechodziły. Nie dobierał się do mnie ale te jego spojrzenia były takie jakby rozbierał mnie wzrokiem. Miałam niespełna 16 lat i o chłopakach niewiele wiedziałam a o seksie to już zupełnie nic. Tak w ogóle to jestem Melania, mam 160 wzrostu, długie ciemne włosy jestem szczupła, cycuszki zaczęły rosnąć a bioderka jakby się zaokrągliły. Ogólnie chyba się podobam bo chłopaki mi dokuczają a to oznaka popularności. Koleżanki coś tam gadały że w necie jest  o seksie pełno ale mnie to nie interesowało. Kiedyś przechodząc koło sypialni mamy przez niedomknięte drzwi widziałam jak mama uprawia seks z Karolem. Siedziała na nim tyłem do drzwi i się kiwała góra dół. Zaciekawiona przystanęłam i patrzyłam na nich nie zdając sobie sprawy że Karol widział mnie jak ich podglądam. Kiedy spojrzałam na niego, uśmiechnął się i puścił mi oko. Czym prędzej czmychnęłam na dół do kuchni. Po godzinie zeszli oboje uśmiechnięci a mama była cała w skowronkach. Innym razem myślałam że w domu nie ma nikogo i weszłam do łazienki a tam akurat wychodził z pod prysznica facet mamy. Zamarłam  zaskoczona a on wcale  się nie zasłaniał tylko tym bardziej prezentował swego lekko pobudzonego członka. Stałam i się na niego gapiłem jak głupia. Kiedy się odezwał uciekłam, mamrocząc  jakieś przeprosiny. Kiedy się ubrał wszedł do kuchni zrobić sobie kawy i powiedział mi cichutko że jestem bardzo ładna i seksowna. Gorąco mi się zrobiło, oczywiście spiekłam raka i powiedziałam żeby bardziej pilnował mamy a mnie nie zawracał głowy bo jestem nieletnia. Specjalnie to powiedziałam żeby go wkurzyć ale w głębi duszy było mi miło. Pewnie i tak swoje wiedział. Widziałam jak na mnie patrzył nawet wtedy kiedy mama leżała oparta o niego przed telewizorem. Czułam że coś wisi w powietrzu. Na początku maja pojechaliśmy na długi weekend na Mazury. Jakieś gospodarstwo agroturystyczne gdzie wynajęliśmy domek nad jeziorem z dwoma pokojami i łazienką. Pogoda była fantastyczna opalałam się nad brzegiem a mama z Karolem  poszli do domku wiadomo po co. Pewnie ich zebrało na amory. Prócz mnie była jeszcze jedna laska z rodzicami, chyba w moim wieku. Miała na imię Zośka. Przysiadła się do mnie i zaczęłyśmy sobie gawędzić o wszystkim i o niczym. Szkoła, chłopaki itd. Też była z Warszawy i powiedziała mi w głębokim zaufaniu że zrobiła to. 

    -Zrobiłaś ale co,Zapytałam.

    -Uprawiałam seks.

    – No co ty ile ty masz lat i z kim jeśli już mówisz to dalej, gadaj.

    – Mam 16 lat a do seksu namówił mnie sąsiad z góry. Ma 30 lat i jest żonaty ale tak mnie zbajerował że mu uległam. Kiedyś zapomniałam kluczy i siedziałam jak ta sierota na schodach pod drzwiami. Zaprosił mnie do siebie i tak od słowa do słowa prawił  komplementy, były małe pieszczotki, macanko i nawet się nie zorientowałam jak byłam bez majtek a on między moimi udami językiem mnie pieścił. Zupełnie zapomniałam o obronie, by po chwili ból przerywanej błony dziewiczej uświadomił mi że właśnie stałam się kobietą.

    -Od tego czasu jeszcze dwa razy mnie przeleciał i wiesz co to jest super przeżycie a orgazmy  są absolutnie odlotowe. Lepsze niż marycha czy alkohol.

    -No dziewczyno, odważna jesteś, powiedziałam. —

     -Zabezpieczacie się jakoś?

    -Tak, on zawsze zakłada gumkę.

    -O rany ale odlot, ledwie mogłam złapać powietrze, tak mnie to wyznanie poruszyło .    

    -Ja przy tobie to jestem dziewica Orleańska. Nawet się jeszcze nie całowałam z chłopakiem ale podejrzałam kiedyś   mamę jak uprawia seks ze swoim facetem, powiedziałam.

    Potem myślałam o tym co mi ta laska opowiedziała i czułam się tym tak podniecona że robiło mi się na przemian to gorąco to zimno. Zaczęły mi chodzić po głowie różne pomysły z uwiedzeniem Karola łącznie. Leżałyśmy na leżakach i ta laska bezceremonialnie zdjęła biustonosz , zostając  jedynie w stringach.  Miała fajne, ładne cycuszki i chyba wiedziała o tym. Sąsiad obok nie mógł oderwać oczu od dziewczyny. Jej mama nawet nie zareagowała na to, kiedy ją tak odkrytą zobaczyła, widocznie u niej to norma. Namawiała mnie na zdjęcie biustonosza i chociaż początkowo miałam duże opory, zrobiłam to. Patrząc na nią ciągle nie mogłam uwierzyć że to młode dziewczęce ciałko uprawiało  seks. Już samo myślenie o tym było podniecające a teraz kiedy zdjęłam biustonosz naprawdę byłam podniecona aż plamka wilgoci pojawiła się na moich figach. Gadałyśmy tak i trajkotały że nawet nie zauważyłam jak podeszła mama z Karolem. Kiedy na mnie i koleżankę spojrzeli i zobaczyli nas topless oblałam się rumieńcem ale się nie zakrywałam a mama w zaskoczona, pokiwała głową, nic nie mówiąc. Nad wodą spędziliśmy  czas do obiadu a wieczorkiem z koleżanką poszłyśmy na molo dalej gadając. Przyszło mi do głowy żeby poprosić bardziej doświadczoną koleżankę o naukę całowania. Zaskoczyła ją moja prośba ale się zgodziła z zastrzeżeniem że zrobimy to w ustronnym miejscu żeby ktoś nie pomyślał że jesteśmy les. Było jeszcze dobrze widno kiedy weszłyśmy w krzaki tak że nie było nas widać. Objęłam ją w pasie a ona mnie i delikatnie zaczęłyśmy się całować. Początkowo, zwyczajnie, płytko a potem z języczkiem. Najpierw ja całowałam ją i ssałam język a potem ona. Kiedy ona mnie całowała, rękę wsadziła mi w majtki i paluszkiem pieściła moja cipkę.

    -Ty jesteś mokra, powiedziała.

    -Tak, bo jestem podniecona na maksa, odparłam.

    Wsuwała mi delikatnie paluszek do cipki aż w końcu nie wytrzymałam i wyjęłam  jej rękę bo mi to nie sprawiało przyjemności. Po wszystkim dowiedziałam się że cipkę powinnam  ogolić bo ma być gładziutka. Owszem miałam trochę zarośniętą cipkę ale bez przesady. Poza tym nie planowałam seksu więc po co. Nazajutrz znowu było gorąco i po śniadaniu całą trójką poszliśmy nad wodę. Niestety woda jeszcze była zbyt zimna by się kapać ale można było się ochlapać dla ochłody. Pojawiła się moja kumpela i znowu usiadła obok mnie by łatwiej było sobie pogadać. Dzisiaj już bez ceregieli zdjęłyśmy biustonosze by opalać sobie cycuszki. Ponieważ nasze leżaki usytuowane były na krawędzi plaży i słabo nas było widać , Zośka zdjęła również majtki i położyła je pod leżakiem. Ona faktycznie cipkę miała wygoloną i przyznaję wyglądało to świetnie. Odchyliłam gumę majtek i popatrzyłam na swoją pisię i no cóż…. podobała mi się mniej. Jak wrócę do domu to maszynką mamy też ogolę cipkę, obiecałam sobie. Nie było dzisiaj zbyt wielu plażowiczów a że słońce przygrzewało niemiłosiernie podeszłam nad brzeg jeziora troszkę się schłodzić. Stałam po kostki w wodzie kiedy zobaczyłam koło siebie Zośkę która szalona, zupełnie goła przyszła za mną się ochlapać. Mama z Karolem obserwowali nas z dalszej odległości a rodzice koleżanki ze swojego stanowiska. Najwyraźniej taka postawa ich córki nie była dla nich nowością. Karol pewnie zastanawiał się czy i ja się odważę zdjąć majtki. Po południu poszłyśmy z Zośką na spacer po lesie cały czas gadając. Spytałam czy pierwszy raz boli. Powiedziała że ją bolało i z tego co się zorientowała to każda ma inaczej. Chciałam i bałam się jak to zwykle z dziewicami. Nie robiłyśmy poprawki z całowania i po spacerze wróciłam do domku. Drzwi od pokoju mamy i Karola były zamknięte ale słyszałam że są i chyba się kochali, nie zaglądałam do nich. Nazajutrz wróciliśmy do domu bo przecież  trwał rok szkolny a do wakacji zostawał jeszcze miesiąc. Kiedyś po szkole wróciłam i ponieważ nie kąpałam się po wu-fie zrobiłam to w domu. Myślałam że jestem w domu sama i z łazienki wyszłam tylko okręcona ręcznikiem z turbanikiem na głowie. Siedziałam w kuchni popijałam colę i malowałam sobie paznokcie u nóg. Nagle pojawił się Karol i zbliżył się do mnie, pochylił i pocałował. Zaskoczona odsunęłam się ale on był natarczywy i ponownie mnie pocałował jednocześnie zdzierając ze mnie ręcznik. Byłam nago a on nacierał, odpychałam go zdeterminowana by się uwolnić od jego zalotów. Nie odpuszczał, siłą położył mnie na stole, przewracając szklankę z colą która spadając rozbiła się. Przytrzymywał moje ręce całując mnie po piersiach i brzuchu. Dalej się broniłam, ale nie krzyczałam tylko wystraszona, próbowałam się uwolnić. Nawet nie wiem kiedy zdjął spodnie i majtki a jego członek dotykał mojej pisi. Nagle poczułam jak się we mnie wdziera. Najpierw wszedł częściowo a po chwili rozdzierający ból obezwładnił mnie tak że przestałam walczyć i poddałam się przemocy. Nie trzymał już moich rąk tylko  na mnie leżał irękami trzymał mnie za ramiona, wbijając we mnie swojego kutasa. Głowę miałam zwisającą ze stołu, nogi i ręce rozrzucone na boki i ja przyjmując jego uderzenia czekałam kiedy się  to skończy. Po twarzy sączyły się łzy i cicho łkałam. Dziwne, uczucie bólu mijało a zastępowało go coś co nawet można nazwać przyjemnością.  Jego ruchy przyspieszyły i nagle zesztywniał a ja poczułam jak pompuje we mnie swoje nasienie. Odczekał jeszcze chwilę jakby chciał żeby wszystko z niego we mnie zostało. Wreszcie go wyjął, śliski, lekko zakrwawiony, i ciągle sztywny. Poszedł po ręcznik papierowy i wytarł się a mnie kawałek  położył na brzuchu i powiedział,

    -obetrzyj się.

    Podparłam się na łokciach i spojrzałam na siebie, na zmierzwione, zlepione potem włoski łonowe. Turbanik spadł na podłogę a moje ciągle wilgotne, nieuczesane włosy były w nieładzie. Musiałam wyglądać jak obraz nędzy i rozpaczy. Wytarłam najpierw z twarzy łzy a potem sięgnęłam do krocza wycierając  wypływającą zakrwawiona spermę .

    -Jesteś gwałcicielem nieletnich rzuciłam, wszystko powiem mamie i cię wyrzuci na zbity pysk.

    – Nie zgrywaj się, wiem że tego chciałaś, powiedział.

    – Czy dawałam ci jakieś sygnały, czy cię zachęcałam ? To ty gapiłeś się na mnie z wywieszony językiem. Poza tym śpisz z moją matką.

    -Od dzisiaj też z tobą, powiedział.

    -Możesz pomarzyć, odparłam. 

    Ubrany, wziął do ręki telefon i pokazał mi filmik gdzie z Zośką się całujemy. Byłam zaskoczona że to widział i miał na to dowód.

    -Wiem że nie jesteś les bo gdyby tak było to cię nie tknął. Trochę was podsłuchiwałem i stąd wiem. Chyba nie chcesz żeby ten filmik wyciekł do netu. Byłaby niezła siara gdyby tak się stało, prawda? 

    -Jesteś podłą świnią.

    Wstałam ,podniosłam ręcznik z podłogi i nawet się nie kryjąc przeszłam do łazienki się podmyć i wysikać. Jeszcze trochę mnie pobolewało w środku ale czułam się dobrze. Zamknęłam się w pokoju i nastawiłem muzykę myśląc o wydarzeniach dopiero co przeżytych. Po południu kiedy wróciła mama z pracy zawołała mnie na dół na kolacje przygotowaną przez Karola. Patrzyła na mnie tak jakoś uważnie i powiedziała że  wydoroślałam ostatnimi czasy. Z politowaniem popatrzyłam na nią kwitując to “e tam, zdaje ci się”. Karol siedział obok i był ujmująco miły dla mnie i mamy. Pili białe wino a ja colę. Po kolacji oglądaliśmy jakąś komedię a potem  poszłam spać. Zdecydowałam całe to zdarzenie zachować dla siebie i mamie nic nie mówić. Myślałam że cnotę stracę w bardziej romantycznych okolicznościach ale cóż jest jak jest. Byle tylko nie przyszło mu do głowy publikować tego filmiku w necie, dopiero by się działo. Przez kilka dni było spokojnie.. Przyszło mi do głowy że czas zrobić porządek z włosami na mojej cipce. Namydliłam sobie łono i maszynką do golenia mamy usunęłam mój meszek z cipki. Wytarłam do sucha ręcznikiem i pokremowałam kremem. Wstałam i spojrzałam w lustro. Było za wysoko i nie widziałam zbyt dobrze. U mamy jest duże lustro w szafie. Nie ubierając się poszłam do jej sypialni i spojrzałam. Naprawdę moja cipka wyglądała na fajna zadbaną kuciapkę. Nie wiem skąd on się nagle wziął, nic nie słyszałam żeby ktoś szedł po schodach a teraz ja naga w ich sypialni i jeszcze ta moja wygolona cipka. Zasłaniałam się rękami ale co ja mogłam zasłonić.

    -Pokaż no się, teraz nie musimy się zasłaniać między nami. Ślicznie wyglądasz, zabierz te ręce, muszę koniecznie ją wycałować.

    Popchnął mnie na łóżko i nim zdołałam zaprotestować już był miedzy moimi udami i pieścił moja golutka cipkę. Tym razem nie musiał mi trzymać rąk, leżałam biernie zakrywając rękoma piersi  czekając  co się dalej wydarzy. Jego pieszczoty zaczęły sprawiać mi przyjemność. Wsadzał język do środka, dotykał mojego magicznego guziczka sprawiając rozkoszne dreszczyki i całował się z nią jak gdyby to były usta. Przerwał, podciągnął się wyżej i całując brzuszek dotarł do piersi które do teraz zasłaniałam rękami ale nawet nie musiał mi ich zabierać bo sama to zrobiłam. Pieszczenie piersi było równie przyjemne jak mojej pisi i całując szyjkę dotarł do moich ust i wspierając się na łokciach zaczął mnie całować jednocześnie wprowadzając swojego członka do mojej norki. Tym razem zupełnie nic nie bolało a on posuwał mnie naprawdę ostro. Przyjemność przyszła   szybciej niż się spodziewałam a już byłam  w siódmym niebie. Zośka miała rację. Seks jest świetny i naprawdę mi się podobał. Kiedy doszłam, to było jak trzęsienie ziemi. Uczucie rozkoszy nieporównywalne z niczym. Chciałoby się takie rzeczy przeżywać raz po raz. Zauważył co się ze mną dzieje i wyjął swojego kutasa i powiedział żebym uklękła. Usadowił się za mną i poczułam jak wchodzi we mnie od tyłu. Spojrzałam w lustro, to samo  w którym chwilę temu podziwiałam swoją wygolona cipkę a teraz widziałam siebie jak Karol posuwa mnie od tyłu a ja szczęśliwa z nim współpracuję wychodząc naprzeciw jego uderzeniom. Kiedy przyspieszył ,wiedziałam już że finiszuje a ja doszłam po raz kolejny. Kiedy wyjął kutasa i tym razem sterczał, cały  błyszczący. Położył się na plecach a ja położyłam się przy nim kładąc głowę na jego piersi a nogę zaplotłam z  jego nogą. Kutasek już mu oklapnął ale on sam był wyraźnie zadowolony. Ja również byłam szczęśliwa o czym mu powiedziałam całując go. Położyłam się na nim całując go a on głaskał mnie po ciele i oddawał pocałunki. To niesamowite ale znowu poczułam jak jego kutasek sterczy i niewiele się zastanawiając  usiadłam na nim wprowadzając kutaska w siebie. I tym razem doszłam w pozycji którą dla siebie właśnie odkryłam a za mną skończył Karol.

    – Dziewczyno wyhamuj trochę i zostaw  dla mamy coś, zaśmiał się szczerze zadowolony.

    Tak, Zośka miała rację seks jest super i właśnie stałam się jej chętną adeptką. Minął tydzień i nie było okazji pokochać się z Karolem. Kiedyś jedynie jak mama nie widziała zrobiłam mu lodzika. Była to pieszczota której nigdy jeszcze nie robiłam i zupełnie nie miałam wprawy. Kiedy klęczałam przed nim włożył mi do buzi ale mnie to dławiło i  nie mogłam oddychać mając wypełnione usta jego członkiem. Były też odruchy wymiotne kiedy wchodził głębiej do gardła. Nie poddawałam się jednak, wiedziałam że dam radę i kiedyś się nauczę a nauczyć się chciałam. Dla Karola którego pokochałam , gotowa byłam na wszystko. Nie mówiłam mu o tym ale to wiedział. Mama nawet się nie domyślała że ma pod dachem rywalkę. Pierwsze próby oralne były nieporadne ale udało mu się dojść w moich ustach. Kiedy pierwszy raz wyplułam powiedział że będzie szczęśliwy jeśli następnym razem to połknę. Faktycznie smakowo nie było to takie złe,  i następnym razem tak zrobiłam a Karol był szczęśliwy. Razu jednego kiedy mamy niebyło kochaliśmy się i w czasie pieszczot mojej cipki wsadził palec do mojej pupy. W ogóle nie wiedziałam dlaczego, przecież miał moją ciasną cipkę a on tam, po co? Spytałam o to a on wyjaśnił mi że tak tez można. OK zobaczymy czy dam radę, powiedziałam. Wziął krem KY posmarował sobie palce i kolejno mi wkładał do tyłka. Trzy było wystarczające by zrobić próbę z penisem. Ustawił mnie na czworakach i najpierw posmarował mi tyłek a  następnie kutasa i pomalutku go wprowadzał. Bolało jak cholera ale nie protestowałam i chociaż łzy płynęły po  policzkach, nie skarżyłam się, że boli. On nie odpuszczał i dalej próbował aż udało mu się wsadzić dość dużo na tyle że rozpoczął mnie posuwać. Przyjemności z tego nie miałam wręcz przeciwnie ogromne poczucie wypełnienia. Kiedy już się tam na dobre zagościł poczułam nawet rodzaj jakiejś przyjemności ale orgazmu się nie spodziewałam. Tym razem musiałam obejść się smakiem. On natomiast spuścił się do środka i potem ta jego sperma wyciekała ze mnie powoli. Dziękował mi bardzo i powiedział że byłam bardziej dzielna niż moja matka która nie chce tak się kochać. Tym bardziej byłam z siebie dumna.   W nagrodę zrobił mi odlotową minetkę i wtedy doszłam z łatwością. Nastały wakacje zrobiło się gorąco i po domu czasami chodziłam zupełnie nago. Wiedziałam o której Karol i  mama kończą  pracę i mogłam sobie pozwolić na takie brewerie. To że Karol zastanie mnie nago nie martwiłam się. Bardziej uważałam na mamę. Nawet jak mama była w domu to często nie ubierałam majtek prowokując tym Karola. Podnosiłam spódniczkę pokazując mu gołą cipkę  za plecami mamy. Polował na moment żeby mnie szybko przelecieć i czasem mu dawałam taką możliwość .Kiedyś przyniósł do domu koreczek analny. Nie wiedziałam co to jest ale mi wyjaśnił. Jak zwykle byłam bez majtek to podniósł mi spódniczkę, poślinił ten przedmiot i powiedział pochyl się. Kiedy to zrobiłam pomalutku wsunął mi to do tyłka. Łatwo nie było ale po drugiej próbie wszedł. Wyprostowałam się i miałam to w sobie, siedziało solidnie. Zrobiłam kilka kroków i nie przeszkadzało to w poruszaniu się. Zachęcił mnie żebym z tym chodziła. Ale najpierw pocałował mnie i trzymając za ramiona i popychając w dół zmusił bym uklękła. Nie musiał mówić co mam robić. Rozpięłam mu spodnie i zdjęłam bokserki. Kutas wyskoczył jak sprężyna. Wsadził mi do buzi i zaczął ruchać mnie w usta. Teraz umiałam już dobrze robić loda i nawet czerpać z tego przyjemność. Jednak dla Karola miała to być zaledwie rozgrzewka bo po chwili pomógł mi wstać i obrócił tyłem, wsadzając do cipki od tyłu. Miałam w pupie ten koreczek i dodatkowo jego kutasa w cipce. To podwójnie wypełnienie bardziej stymulowało moje odczucia. Znowu przerwał i obracając  przodem włożył mi ponownie i ruchał  dalej. Kiedy przyspieszył,  doszłam, obejmując go udami i zaplatając nogi na jego biodrach. Po mnie, on się spuścił. Podał mi ręcznik papierowy bym się podtarła a po chwili, szklankę z wodą do popicia. Potrzebowałam tego, uśmiechnięta, pocałowałam go w podzięce za przeżyte rozkosze. Innego razu przyszedł uśmiechnięty przywitał się słodkim buziakiem i powiedział że ma dla mnie niespodziankę.

    -Ale chodźmy do sypialni.

    Tam wyjął szmatkę i okazało się że to opaska na oczy. Miał jeszcze wąskie tasiemki do wiązania rąk. Zapytał czy mu ufam. Odpowiedziałam że tak. To w takim razie rozbierz się. Puścił z wieży Hi-Fi jakiś chillout. Naga leżałam na środku łóżka a on zawiązał mi oczy i przywiązał ręce do słupków. Bezbronna niczego nie widząc poczułam jak pieści mnie całą. Uwielbiałam te jego pieszczoty bo dawały tyle przyjemności. Podsunął mi członka i włożył do buzi. Chwilkę go ssałam ale wycofał się i niespodziewanie zszedł z łóżka mówiąc że za chwilę wróci i faktycznie długo to nie trwało. Poczułam jak wchodzi na łóżko i znowu mnie całuje zaczynając od stóp. Pieścił je i jak zwykle paluszki wkładał do ust i ssał.  Przez łydki i uda doszedł do cipki i znowu mnie tam pieścił. Coś było inaczej  ale myślałam że mi się zdaje. Wreszcie poczułam jak wchodzi i mnie posuwa. Tym razem też czułam że jest inaczej i nawet spytałam ale zasłonił usta i powiedział nic nie mów, skup się na przyjemności. Dziwne, głos jakby dochodził z boku ale miałam częściowo zasłonięte  uszy. Kutas był odczuwalnie większy i to mnie dziwiło, prócz tego jego zapach niby znajomy a jednak inny. Pomyślałam że kocham się z nieznajomym i to wyzwoliło we mnie spełnienie. W swoim stylu objęłam go zaplecionymi udami i teraz miałam pewność, to inny facet. Poczekałam aż spełnienie minie i wtedy zdjęto ze mnie opaskę ale ręce dalej miałam przywiązane do słupków. Zobaczyłam zupełnie nieznanego faceta który dalej mnie posuwał. Wkurzona spojrzałam w bok i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Karola, który wszystko nagrywał na telefonie.  Jesteś niesamowita, kochanie.

    -Rozwiąż mnie natychmiast.

    Krzyknęłam wściekła. Koleś nie przerywał dalej mnie posuwał aż wreszcie poczułam i usłyszałam westchnienie ulgi i trykanie do środka. Teraz dopiero Karol mnie rozwiązał.

    -Nie chce z tobą rozmawiać, jak mogłeś mi to zrobić. Nawet kolesia nie znam a ty mu mnie podsunąłeś jak dziwkę i to podstępem. Może ci za to jeszcze zapłacił. Pedofile jesteście. I po cholerę to nagrywałeś. Gniewam się na ciebie.

    Zabrałam swoje rzeczy i naga wyszłam do łazienki wziąć prysznic bo czułam się zbrukana. Wykąpana poszłam do swojego pokoju. Chwilę po mnie przyszedł  Karol i zaczął mnie przepraszać i tłumaczyć że to był głupi pomysł który tak go podniecił że musiał go zrealizować. Kuba to jego najlepszy przyjaciel,  który zgodził się na udział w tym podstępie. Jak mu pokazałem twoje zdęcie to powiedział że jesteś śliczna i z przyjemnością by się z tobą pokochał ale nie wierzył że to możliwe. Wtedy właśnie przyszło mi to do głowy. Naprawdę jesteś super laska i nie musisz się obawiać to co nagrałem na telefonie zaraz przy tobie skasuję. I faktycznie to zrobił. Trochę udobruchana nawet się uśmiechnęłam i oddałam pocałunek kiedy mnie całował.

    -Chodźmy do Kuby.

    Wziął mnie za rękę i wróciliśmy do sypialni. Tam Kuba już odświeżony w bokserkach leżał na łóżku.

    -Melania to jest Kuba.

    – Kuba to jest Melania.

    Przedstawił nas sobie. Zabawne, gościu mnie wyruchał a teraz się przedstawia. Podałam mu rękę ale on mnie pociągnął i wylądowałam koło niego a po mojej drugiej stronie znalazł się Karol.

    -Wybacz mi ten fortel, jak cię zobaczyłem taką młodziutką i śliczną i jak Karol się chwalił że się z tobą wielokrotnie kochał to mu bardzo zazdrościłem i też chciałem zakosztować twoich wdzięków. Mówił do mnie głaskając po ramieniu a Karol całował mnie po ręce i zaczął pieścić mnie w szyjkę. Włożył rękę pod bluzeczkę i pieścił cycuszki.  Całował mnie teraz cały czas pieszcząc ręką moje piersiątka a  Kuba głaskał brzuszek i przez majtki dotykał cipki. Karol zdjął ze mnie koszulkę a Kuba majteczki i leżąc między nimi nago byłam całowana po całym ciele, Karol zajął się góra a Kuba znowu zaczynając od stópek  a na cipce się zatrzymując. Pieszcząc i wsadzając język do cipki paluszkiem penetrował moja dupkę. Jak dotąd nawet nie myślałam żeby kochać się z dwoma naraz a teraz to się właśnie działo. Kuba szybko się rozebrał i na mnie położył. Kiedy się kochaliśmy Karol też się rozebrał i podstawił mi swojego kutasa do ssania. Nie było to jednak wygodne i powiedziałam że zmienimy pozycje. Uklękłam a Kuba wszedł mi od tylu a Karol kładąc się dał swojego penisa do ssania. Po chwili wyjął go z moich ust i się położył na plecach zachęcając mnie bym na nim siadła. Nadziana na niego domyślałam się  co im chodzi po głowie. Kuba przyniósł żel KY i posmarował mi druga dziurkę i swojego kutasa a następnie pomału zaczął się wsuwać w moja tylna dziurkę. To było niesamowite uczucie wypełnienia . Dwa kutasy jednocześnie w moim nieletnim ciele, pracujące naprzemiennie a ja odbierałam to nasze potrójne zespolenie z potrójną siłą i przyjemnością. Orgazm przychodził falami jeden po drugim wyłam i zawodziłam z rozkoszy a oni finiszowali wlewając we mnie swoje nasienie. Kiedy się rozłączyliśmy ciągle leżąc między nimi, bezsilna, wyczerpana po miłosnych  zmaganiach. Całując i głaszcząc dziękowali mi za fantastyczne doznania jakich im dostarczyłam. Lekko pobolewały mnie obie dziurki ale wiedziałam że to chwilowe. Popatrzyłam na zegarek i uświadomiłam sobie ze wkrótce wróci mama i nie może nas zastać w takim stanie. Szybko pościeliliśmy łóżko i pod prysznic, ochlapać się i ubrać. Byłam w swoim pokoju kiedy wróciła mama a Karol i Kuba przy herbacie gadali o samochodach. W sumie szkoda że kazałam Karolowi skasować ten filmik bo tak sobie teraz myślę chciałabym zobaczyć się w takiej sytuacji. Namówię go żebyśmy sobie cos takiego nagrali na pamiątkę.Nazajutrz kiedy Karol wrócił z pracy zapytałam go o to nagranie na komórce jakie zrobił kiedy związaną posuwał mnie Kuba.

    -Dlaczego pytasz ?

    – Jednak chciała bym zobaczyć się w takiej sytuacji.

    -Tego nagrania już nie ma ale ….mam inne.

    – Co takiego?

    -Kiedy to zrobiłeś?

    -Tego samego dnia z Kubą ale z innej lepszej kamery. Mam to nagrane na pamięci przenośnej schowane w bezpiecznym miejscu.

    W komputerze nie wolno takich rzeczy trzymać.

    -Możesz przynieść to nagranie i mi pokazać.

    Wyszedł i za chwilę wrócił trzymając w ręce pendriva. Podłączył do laptopa i uruchomił program. Faktycznie to byłam ja najpierw w scenie z Karolem a potem jak doszło do zmiany partnerów.

    Następne sceny to te kiedy posuwali mnie obaj. Nie do wiary jakim dzieckiem jeszcze jestem. W seksie natomiast zachowuję się jak doświadczona kobieta. Ale podobałam się sobie. OK powiedziałam, schowaj je dobrze to ma nigdy nie wypłynąć. Ufam ci.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Dwie mamy. cz.2

    Jak dalej potoczy się życie seksualne w tym domu?

    Jedna rzecz mi chodziła po głowie. Marcin, już wie jak i co z seksem. Boję się że z łatwością uwiedzie jakąś małolatę i żeby nie było wpadki. Kiedy wróciłam z pracy Marcin już na mnie czekał i pewnie myślał o jednym. Jak to mamę szybko namówić na seks. Jak to on zaczął się łasic, macać mnie po tyłku i wkładać rękę pod sukienkę.

    -OK młody człowieku. Myślałam o tobie i jednej najważniejszej rzeczy cię nie nauczyłam. Jak się zabezpieczyć a właściwie jak zabezpieczyć twoją partnerkę przed niepożądaną ciążą. Dzisiaj kupiłam kilka prezerwatyw żebyś nauczył się je zakładać i umiejętnie zdejmować. Pamiętaj, bezpieczeństwo twojej partnerki jest najważniejsze. Ja biorę tabletki to nie musisz zakładać gumki ale młode kobiety czy nawet dziewczyny rzadko się zabezpieczają w ten sposób.

    Wyjęłam z torby kilka prezerwatyw i dałam mu.

    -Rozpakuj jedną. Zdejmij szorty.

    Kutas oczywiście stał jak gromnica i nie musiałam nic robić. Wzięłam jedną gumkę do ręki i demonstrując jak to zrobić nałożyłam mu na kutasa. Oparłam się łokciami na blacie kuchennym i wypinając pupę zaprosiłam do środka. Pomalutku bez mojej pomocy wsunął go zgrabnie.

    -Jest inaczej, powiedział. Mniej czuje twoją cipulę ale czuję.

    -Pamiętaj jak zakładasz zawsze przytrzymaj na czubku żeby sperma miała gdzie się zmieścić. Możesz kończyć jak chcesz i jak skończysz to przytrzymaj gumkę u nasady członka żeby nie została u partnerki w cipce. Nigdy nie wyrzucaj jej gdziekolwiek tylko zawiń w papierek i do śmieci nie do ubikacji.

    Ruszał jeszcze chwilę i stęknął typowo dla siebie. Zatrzymał się i przytrzymując gumkę u nasady wyjął kutasa.

    – Pokaż, powiedziałam. Brawo młody człowieku. Jeszcze kilka razy to przećwiczymy żebym miała pewność że robisz to dobrze.  Czasami możesz poprosić swoją partnerkę żeby ci założyła prezerwatywę to też rodzaj gry erotycznej. Doświadczone kobiety potrafią zrobić to ustami.

    -Ustami?

     Zdziwił się Marcin.

    -Tak, to jest możliwe i ja to potrafię ale póki co to ty masz to umieć zakładać  perfekcyjnie.

    Minęło kilka dni. Mąż jak zwykle poza domem, ja w pracy a młody szkoła i trening siatkówki. Był piątek wróciłam już z pracy i zabrałam się za robienie obiadu. Zdawało mi się że słyszę jakieś ruchy na górze. Pomyślałam że sprawdzę co to za odgłosy. Wychodzę na górę drzwi od pokoju Marcina otwarte. Zaglądam a tam młodziutkie dziewczątko ujeżdża mojego syna. Stanęłam w drzwiach i patrzę, dziewczyna na mnie.

    -Dzień dobry młodzieży sorry.

     Wyszłam ale ucieszyłam się że syn ma już dziewczynę w swoim wieku. Pół godziny później zeszli oboje. Dziewczątko, by nie powiedzieć dziecko nie śmiało na mnie patrzeć. Mamo, to Kinga przedstawił dziewczynę. Czerwona jak burak nie wiedziała gdzie uciekać  wzrokiem.

    -Nie masz czego się wstydzić Kinga. To ludzka rzecz. Seks jest najlepszą rzeczą jaka jest dostępna nawet dla was młodych pod warunkiem że dbacie o bezpieczeństwo.

    Tak, mamo używamy prezerwatyw.

    – No, rozchmurz się wszystko jest OK. Ja cię nie oceniam. Jesteś śliczną młodziutką dziewczyną. Ile ty masz lat?

    -Szesnaście. Wcześnie zaczynasz ale to dobrze. Dłużej będziesz czerpać radość z seksu.

    -Pani jest niesamowita. U mnie w domu takie rozmowy byłyby niemożliwe.

    -Jest 21 wiek. Jeśli można, kiedy straciłaś dziewictwo.

    -Rok temu, mając 14 lat uwiódł mnie wujek.

    -Od tego czasu zdarzyło mi się raz a dzisiaj drugi. Marcin , dzisiaj mnie absolutnie zaskoczył. Nie myślałam że do tego dojdzie ale było niesamowicie.

    -OK, dzieciaki, już nie wnikam w wasze amory.

    Wstali i żegnając się wyszli. Po godzinie kiedy Marcin odprowadził dziewczynę usiadł przy stole w kuchni i zaczął opowiadać.

    -Znam ją chyba tydzień i zaprosiłem bo chciałem jej pokazać jedną apkę.

    Od słowa do słowa, i jakoś tak wyszło że wylądowaliśmy w łóżku.–

    -Zabezpieczałeś się? Oczywiście, Kinga była zaskoczona że jestem przygotowany a ja mam spokojną głowę.

    -Brawo, synu powiedziałam.

    -Mamo, mam nadzieję że nie traktujesz tego jako zdradę      

    -Oczywiście że nie, ja jestem tylko nauczycielką a dzisiaj w domu była partnerką właściwą dla twojego wieku i zwyczajów powszechnie panujących. To co jest między nami nigdy ale to przenigdy nie powinno się dostać do informacji zewnętrznej. Nawet ojciec nie powinien wiedzieć. My tylko w sytuacji absolutnie bezpiecznej możemy to kontynuować po warunkiem że oboje tego chcemy. Jeśli któreś z nas zmieni zdanie układ przestaje obowiązywać.

    -Swoją drogą fajna jest ta Kinga. Przyznała mi się że jest bi. Lubi też dziewczyny. Zachwycała się nie tylko twoją mądrością ale też urodą. Kiedy z tobą rozmawiała to nie mogła się na zachwycać twoją figurą i klasą.

    -Ciekawe rzeczy mówisz. Nigdy nie kochałam się z kobietą. Nawet z Magdą. Nawet mi to nie przyszło do głowy.

    -Wiesz zastanowię się czy byś nie umówił mnie z nią. Ona o tym marzy, powiedział Marcin.

    Dał mi buziaka i poszedł do swojego pokoju. Siedziałam, i myślałam przypominając sobie dziewczynę Marcina, jak bujała się na nim, jak się rumieniła kiedy przyszła do kuchni. Muszę znaleźć jakiś wygodny termin na ewentualne……z małą Kinią. Tydzień później wygospodarowałam sobie dzień pracy w domu i spytałam Marcina czy Kinga dalej jest zainteresowana.

    -Oczywiście, powiedział.

     -Powiedz że może wpaść do mnie o 11 w czwartek.

    Przyszedł czwartek, nie do wiary, miałam tremę

    Przed tą 16 latką. Wykąpałam się w olejkach aromatycznych, starannie wygoliłam cipkę. Ubrałam ładną bieliznę i seksowną sukieneczkę do połowy ud. Delikatny makijaż i włosy upięte w koczek. Punktualnie o 11 dzwonek do drzwi poinformował o przyjściu dziewczyny. Na drżących nogach podeszłam i otworzyłam drzwi . Stała niska, drobna, bardzo ładna z delikatnym makijażem i warkoczykami jak u małej dziewczynki. Ubrana była w czarny bezrękawnik, krótka spódniczkę w szkocka kratę a na nogach czerwone skarpety i czarne lakierki.

    – Wejdź kochanie powiedziałam i dałam jej buziaka. Napijesz się czegoś.

    -Wody poproszę.

     Stała niepewnie, zaróżowiona nie wiem czy z podniecenia czy też tremy. Podeszłam pochyliłam się i pocałowałam. Objęła mnie za szyję i teraz ona mnie całowała.

    -Chodźmy na górę do sypialni będzie nam wygodniej.

    Puściłam ją przodem podziwiając zgrabną sylwetkę kiedy szła po schodach. Na miejscu znowu usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy się całować. Zdałam sobie właśnie sprawę że ta dziewczyna kochała się z moim synem podobnie jak ja więc miałyśmy wspólnego kochanka. Oczywiście nie jest to tajemnica z którą chciałabym się z nią dzielić. W trakcie pocałunków pozbywałyśmy się  ubrania i wkrótce. Obie byłyśmy nagie. Kinga jest ładną dziewczyną, ładny nosek pokryty piegami  i zmysłowe pełne usta. Leżała na mnie i całowałyśmy się wzajemnie głaskając po ciele. Kiedy dotarła do piersi była zachwycona ich rozmiarem i twardością gdyż jej piersi są niewielkie ale twarde, jak to nastolatki mają. Przyznaję ta mała potrafiła to robić i jej pieszczoty naprawdę sprawiały przyjemność. Patrząc na tę śliczną buzię która tak gorliwie zajęła się mną pomyślałam że dla niej też coś się należy. Już miałam się ruszyć kiedy jej pieszczoty zeszły na mój brzuch a moment później rozpoczęła pieszczoty mojej cipki. Ona naprawdę to umiała, w szybkim tempie dobrała się do mojej łechtaczki powodując wzmożone tempo przyjemności. Przerwałam to proponując by się do mnie odwróciła podając do pieszczot swoją cipkę. Kiedy ją z bliska zobaczyłam to doznałam wstrząsu. Skóra Kingi była naprężona i gładka. Brzuch płaski i wciągnięty, całkowicie wygolone łono odsłaniające pionową kreskę znikającą miedzy udami. Wąskie szczupłe nogi, wszystko w idealnych proporcjach. Stopy małe i wąskie. Palce u stóp pomalowane niebieskim lakierem.  To była cipulka dziecka. Płaska bułeczka z przedziałkiem i zupełnie niewidoczną pochwą. Jak Marcin zdołał tam wejść? Zbliżyłam usta do tego gniazdka rozkoszy dla mojego syna. Pachniała wybornie i smakowała podobnie. Delektowałam się nią niczym pysznym deserem. Pieściłyśmy się tak aż w końcu to nadeszło a nadeszło w chwili kiedy włożyła mi swoje trzy paluszki do pochwy i ruszała nimi imitując ruchy penisa. Zrobiłam podobnie i ona zaczęła głośniej oddychać aż wreszcie zadrgała i głośniej westchnęła i już nie miałam wątpliwości że dziewczyna doszła. Ja też szczytowałam i obie zaspokojone leżałyśmy i pieszcząc rozmawiały. Miłe rzeczy mi mówiła, chwaliła nie tylko urodę ale przede wszystkim postawę.

    -Ma skłonności bi i dobrze jej z tym. Równie chętnie kocha się z chłopakami jak i z dziewczynami. Z dziewczynami nawet częściej.

    Jeszcze trochę się poprzytulałyśmy i poszła do domu. Tydzień później była gościem ale Marcina. Tym razem nie czerwieniła się kiedy się widziałyśmy ale były pocałunki i gesty sympatii.  Nie przeszkadzałam im, niech sobie chłopak ulży. W trakcie jej wizyty przyszła mi do głowy taka myśl żeby pokochać się z dwoma chłopakami. Rozmyślania te, przerwało pojawienie się Kingi która zupełnie bezwstydnie zeszła tutaj nago po cos do picia. Wstałam i przyniosłam im soczek owocowy. Gdy odbierała go od mnie dała buziaka i wyczułam od niej zapach penisa mojego syna a z cipki znajomy wspaniały zapach seksu. Uśmiechnęła się i poszła. Patrzyłam na jej malutką dupcię jak pnie się po schodach do góry. Po godzinie wychodzili wyraźnie zadowoleni. Jak Marcin wrócił rzuciłam temat jaki mi od niedawno chodził po głowie.

    -Wspaniale mamo

    -Myślę że dla Pawła to też będzie coś nowego.

    -Powiedz tylko kiedy a my się dostosujemy. OK.

    Czwartek to dzień kiedy najłatwiej mi się ustawić  zawodowo i mój ulubiony dzień na seks. Dobrze pamiętam jak było z Kingą a było wspaniale. Podobnie jak wtedy umówieni byliśmy na 11. Marcin już był i kiedy przyszedł Paweł nie zwlekając poszliśmy do sypialni. Najpierw chłopcy zajęli się mną czyli pieszcząc zdejmowali ze mnie ubranie a potem bieliznę. Nie muszę dodawać że bardzo starannie się przygotowałam na to spotkanie. Dodatkowo godzinę wcześniej włożyłam sobie do pupy korek analny aby się trochę rozciągnąć. Od razu zauważyli moje przygotowanie i się ucieszyli.  Najpierw były pocałunki po twarzy i szyi potem piersi i brzuszek. Paweł zajmował się dołem a Marcin górą. Paweł zaczął od stóp. Najpierw je pieścił i całował, wkładał palce do ust i je ssał potem swoim członkiem się turlał po wewnętrznych stronach stóp. Potem pocałunkami doszedł poprzez łydki, kolana , do wewnętrznych udBy zatrzymać się na mojej cipce mojej dostarczycielce rozkoszy. Pieścił ją, ssał wargi sromowe i guziczek łechtaczki. Już wtedy miałam pierwszy orgazm w czasie kiedy moimi piersiami zajęty był Marcin. Uklękłam i wtedy Paweł delikatnie wsunął mi się od tyłu a Marcin podał kutaska do buzi. Ssałam go z dużą przyjemnością podczas kiedy Paweł miarowo wsuwał i wysuwał ze mnie swojego zaganiacza. Chwilkę to trwało jak doszło do zamiany. Teraz Paweł położył się na plecach i poprosił żebym na nim siadła. Wiedziałam co będzie dalej. Widziałam to kiedyś na jakimś pornosie. Nadziałam się na niego a Marcin wyjął mój koreczek z tyłka i posmarował tylną dziurkę żelem KY i pomalutku się tam wcisnął. To było naprawdę spore wypełnienie. Dwa kutasy naraz obok siebie po sąsiedzku przez cienką ściankę rozpoczęły rytmiczne suwy naprzemienne we mnie. Podejrzewałam że to może być coś wyjątkowego ale nie myślałam że aż tak. Ich kutasy niczym tłoki pracowały wytrwale aż to nadeszło. Zaczęło się od małych wibracji poprzez większe drgania aż do spełnienia jakiego jeszcze nie miałam. Wyciszałam się już kiedy poczułam jak chłopcy spuszczają się we mnie co jeszcze przedłużyło moją rozkosz. Trwaliśmy tak jeszcze chwilę nim się rozdzieliliśmy. Leżałam zaspokojona między dwoma młodymi przystojnymi chłopakami szczęśliwa. Delikatnie całowana przyjmowałam dalej te hołdy wdzięczności od moich kochanków. Obejmowałam ich zadowolona z seksu rozmawiając o doznanych przeżyciach i zastanawialiśmy się kiedy zrobimy takie spotkanie we czwórkę z Magdą. Wspominaliśmy urlop nad jeziorem i to w jaki sposób doszło do ich inicjacji seksualnej. Spojrzałam na ich kutaski i jak się spodziewałam znowu byli w gotowości. To co chłopaki dogrywka? Jeśli jeszcze masz siłę mamo to z przyjemnością. Tym razem Marcin się położył a ja siadając na nim tyłem pozwoliłam na wejście z przodu Pawłowi. Znowu było inaczej i znowu świetnie. Zabawa trwała jeszcze dłużej i była nie mniej ekscytująca.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Moja tesciowa Wiola

    Ostatnimi czasy często pomieszkujemy u teściów(teść pracuje w Szwecji na budowie). Zdążyłem się przyzwyczaić do wieczornych spacerów mojej nie młodej(49 lat) teściowej w samym ręczniku po domu(ja byłem gościem) pewnego razu siedziałem z narzeczoną i teściową w salonie i oglądaliśmy filmy. Nagle moja kobieta powiedziała że idzie spać, myślałem że to znak do działania więc poszedłem za nią w pokoju . “oznajmiła mi że idzie spać i życzy mi dobrych snów w. postanowiłem iść na dół dopić się resztką wódki i iść spać. Schodząc na dół zobaczyłem przez szparę w uchylonych drzwiach teściową. Miała gęsto zarośniętą cipkę i podcierała się papierem. OD razu wyobraziłem sobie jej cipę na mojej twarzy ale musiałem iść na dół. Siedząc i oglądając „Desperados” wpadłem na pomysł że doleje teściowej do piwa wódki tak dla żartu. w ciągu godziny wypiła 3 piwa i w tym ze dwie setki wódki. Zobaczyłem że traci nad sobą panowanie. Poszła do kibla się wysikać ale odbijała się od ścian i udawała że wszystko jest w porządku, pomyślałem sobie żeby ją podglądać poszedłem po cichu do łazienki i przez dziurkę od klucza zobaczyłem jak masuję sobie łechtaczkę która jest całą zarośnięta w czarnych włosach a w miejscu cipki skleja się białawym śluzem. Poszedłem do salonu i zacząłem oglądać film. Wróciła rozpalona ale nie chciała dać nic po sobie poznać. Skaczemy po kanałach i nagle trafiło się tv 4 i film erotyczny. Wiola zamiast przełączyć zaczęła mnie pytać czy jestem wierny swojej żonie(jej córce) powiedziałem że oczywiście i inne mnie nie interesują, 

    -Tak to dlaczego podglądałeś mnie w łazience ? zapytała

    -Patrzyłem co Pani robiła ale widziałem że to prywatne sprawy więc poszedłem

    -Myślisz że to tak fajnie mieś męża 3 razy w roku i to jeszcze takiego chujowego w łóżku że 2 minuty wytrzyma i leje spermę?.

    -No myślę że raczej nie ale patrząc na Panią sam bym się spuścił w mgnieniu oka.

    -Chłopcze ty chcesz się żenić z moją córką A fantazjujesz o mojej piździe ?

    -Przepraszam ale tak.

    -Jak słowem powiesz Klaudii(moja narzeczona) to ja do niczego się nie przyznam i powiem że mnie podglądałeś jak zboczeniec jakiś.

    -Pani Wiolu no co Pani. Z nikim nie będę rozmawiał…

    -No to chodź dokończymy ten film i później porozmawiamy o przyszłości

    -ok.- od prałem patrząc cały czas na jej włosy wystające spod szlafroka

    Film był jak zwykle nudny i nic nie pokazywał

    -przydała by się ta tabletka viagry od kumpla-pomyślałem i poszedłem do pokoju

    Narzeczona spała słodko wtulona w poduszki, zacząłem gwizdać żeby sprawdzić jej sen, spała jak kamień.

    Łyknąłem „niebieską” i poszedłem pod prysznic. Ogoliłem jaja i wygoliłem rowek żeby czuć się dobrze.

    Gdy się już wytarłem i ubrałem w same bokserki zszedłem na dół, minęła prawie godzina odkąd łyknąłem.

    Zobaczyłem że mój Kutas nie mieści się w majtkach ale mimo to szedłem na dół(było ciemno)

    Wiola siedziała w samych majtkach a szlafrok zsunął się na ziemię, spała.

    Widocznie była już zmęczona, stanąłem w kuchni tak żeby ją widzieć i zacząłem walić konia.

    Viagra działa cuda stałem z pół godziny i myślałem o tym jak chciał bym ją wydymać.     

    Ale spust nie nadchodził wtedy usłyszałem że chrapie więc podszedłem bliżej i patrzyłem się na jej cycki

    I majtki spod których wystawały kępy włosów. Poczułem że idzie strzał i spuściłem się jej na włosy z tyłu głowy. Po wszystkim poszedłem spać, jeszcze wtedy nie wiedziałem że to dopiero początek a Klaudia nie zostanie moją żoną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Mlody
  • Nauka

    Jestem Karol, lat 37, pracuje na uczelni, żonaty.  Nigdy nie myślałem ,że robię coś nie tak  Chce to robić. Opowiem o nas, ale nie o żonie.  Spotkaliśmy się z Monika po umówieniu w moim domu. Moja zona była w pracy, a córki w szkole. Monia jest starsza ode mnie o 11lat. Zadzwonił dzwonek otworzyłem drzwi. Witaj – powiedziałem. Odpowiedziała – cześć. – Świetnie Wyglądasz Karolu.  -Ty też Moniko. Dodając mały pocałunek w policzek na powitanie.  Monika jest wysoka, z dużym biustem i trochę otyła. Weszła ubrana w długą sukienkę, zapinaną na guziki typu szmizjerka. Jesteś sam? -zapytała. Tak. Ale za 2 godziny wraca Ewa z pracy. Usiedliśmy na kanapię i zaczęliśmy rozmawiać , w sumie o niczym.  W pewnym momencie popatrzyła mi głęboko w oczy, mówiąc: -Dasz mi klapsa tak jak ostatnio? Albo mocniej! – Tak! Dam ci Moniko Klapsa. – Wstań! Ściągnij sukienkę! Ściągnij wszystko! Stań przy ścianie, ręce za głowę. Przyniosłem kabel USB. I rozpoczęła się zabawa jak kiedyś. – Dziś będę lał mocno i zostaną ślady, dostaniesz 20 batów. – Dobrze- odpowiedziała. Uderzyłem raz, drugi części. Poszedłem do niej pytając jak się podoba. Po twarzy widziałem, że ją bolało. Pogłaskałem Ją po pupie nie omijając cipki. I znowu, cztery, pięć, sześć, …. do piętnastu. – jak boli! – odpowiedziała. Wtedy dałem kolejne uderzenie, mocniejsze, krzyknęła. – nie dam rady, zwiąż mnie.  Płakała. Szybko związałem kablem i taśma, co miałem pod ręką. Usta też zakleiłem. Tym razem waliłem mocniej, wyła z bulu, próbując uciekać od razów. W końcu przestałem po kolejnych 10 razach. Rozwiązałem.  Płakała. Poszła do łazienki. PO kilku minutach poszedłem do niej, siedziała na wannie, chwytając za jej wargi sromowe, ciągnąc je do góry, postawiłem na baczność. – Nie rycz już, wstań i pocałuj. Jesteś wspaniałym samcem bracie. Potrafisz ukarać siostrzyczkę. – Powiedziała. Tak, jesteśmy rodzeństwem. Nasz pocałunek trwał długo, namiętnie. Pieszcząc się nawzajem. Nachyliła się, wystawiając nogę na wannę, zobaczyłem wspaniały widok jej wypiętej, zarośniętej cipki. Ściągnąłem spodnie i powoli wsadziłem mojego kutaska w jej muszelkę od tyłu. Kochaliśmy się długo i namiętnie, aż spermom wypełniłem jej cipkę. Ubraliśmy się, zrobiłem coś do picia.   Powiedziałem, że mamy z Ewą dla niej niespodziankę. Ale damy jak przyjdzie Ewa.  Na tym koniec.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    inka111
  • Trzy pokolenia moich kochanek.

    Jestem Seba, mam 35 lat podobno przystojny, 185 cm. Wzrostu, blond. Ukończyłem SGH i pracuję w korpo. Mam 3 pokojowe mieszkanie na Kabatach i jestem singlem. Opowiem wam jak doszło do tak  ciekawego zaliczenia. Był koniec maja i z kolegą Markiem poszliśmy do klubu się zabawić a głównie po to żeby wyrwać jakąś laskę do łóżka. Było tego towaru pełno i co chwile bawiłem się z inną. Jedna szczególnie mi się spodobała. Na moje doświadczone oko miała 25 lat 170 cm. Wzrostu, ładny uśmiech, piękne zęby i super figurę. Nie była to powalająca piękność ale miała to coś. Zuza, tak miała na imię, to błyskotliwa, wygadana kobitka i jak się okazało specjalistka od prawa pracy. Chemia zadziałała od razu i po zabawie zadeklarowałem się by ją odprowadzić do domu. Marek też poznał jakąś laskę i poszedł ze swoją zdobyczą . Przed domem, przy pożegnaniu zaprosiła mnie na drinka. Wiadomo po co. Zgodnie z obietnicą drink oczywiście był ale najpierw zrobiliśmy szybki numerek w przedpokoju na stojąco by poprawić już na spokojnie, po prysznicu w łóżku. Laska naprawdę była świetna. Najpierw super lodzik, potem dymanko w zmieniających się co chwile pozycjach. Mam wrażenie że doszła nie raz a i ja skończyłem w niej  kiedy się upewniłem że mogę. Leżąc i odpoczywając rozmawialiśmy. Dowiedziałem się, że ma 34 lata i 16 letnią córkę w co trudno mi było uwierzyć. Laska naprawdę wyglądała młodo. Zachciało jej się pić i zapytała czy też chcę. Poprosiłem o szklankę wody. Wstała i nago poszła do kuchni po napoje. Kiedy patrzyłem jak szła miałem okazje zobaczyć jak fantastyczne ciało posiada. Świetne, szczupłe nogi i zgrabne pośladki. Kiedy wracała, widziałem jej idealnie wygolona cipkę i super cycki. Jeszcze chwile gadaliśmy i poszliśmy spać bo zrobiła się 3 w nocy. Wstaliśmy o 9 rano i po prysznicu spotkaliśmy się w kuchni. Miałem na sobie szorty a ona tylko króciutki topik i była…..bez majtek  a przy  tym absolutnie naturalna i pełna wdzięku. Po śniadaniu jeszcze raz wylądowaliśmy w łóżku na miłosną dogrywkę i znowu było fantastycznie. Była 11 kiedy wymieniliśmy się telefonami i wróciłem do domu. Mieszkamy przystanek metra od siebie więc można powiedzieć blisko. Spałem do wieczora a później  zadzwoniłem do Zuzy zapytać jak się ma. Jeszcze raz podziękowałem za wszystko i obiecałem się odezwać w przyszłym tygodniu. Była środa kiedy po pracy pojechałem do Tesco zrobić zakupy do domu. W trakcie zakupów wpadłem na moją nową kochankę. Była w towarzystwie mamy i córki. Przyznaję, jej mama to ma chyba pakt z diabłem bo wyglądała bardziej na starszą siostrę niż na matkę. Pani Marta, miała  jasne włosy upięte w koński ogon niebieską bluzeczkę i krótką, dżinsowa spódniczkę. Na nogach sandałki. Wyglądała fantastycznie. Chyba zauważyła że jej się przyglądam i kiedy powiedziałem komplement, podziękowała wyraźnie zadowolona. Córka Zuzy, Marysia to śliczna dziewczyna o uroczym uśmiechu i dołeczkach na policzkach. Wysoka już prawie jak jej matka, ten sam kolor długich włosów upiętych w koczek. Na swym szczuplutkim ciele nosiła dopasowana sukienkę do kostek. Miałem wrażenie że pod spodem nie ma niczego. Piersi falowały swobodnie a sukienka wchodząc w rowek między pośladkami nie pozostawiała wątpliwości że nie ubrała majtek. Wszystkie były tak różne od siebie ale miały jedną wspólna cechę. To niesamowity seksapil. Trudno nawet zdecydować która większy. Jedną już znałem i wiedziałem że jest niesamowita. Kiedy zrobiliśmy zakupy poszliśmy na kawę by spokojnie porozmawiać. Atmosfera była przyjazna, dobrze się rozmawiało i od razu umówiłem się na randkę z Zuza na sobotę. W piątek, po pracy, pomyślałem że jest jeszcze parę drobiazgów do kupienia i pojechałem autem do Tesco. W trakcie zakupów zobaczyłem kontem oka że ktoś się przewraca z głośnym okrzykiem bólu. Spojrzałem i zobaczyłem że to matka Zuzy, pani Marta. Pomogłem jej wstać i poprowadziłem do ławeczki . Co się stało, spytałem. Ktoś rozlał olej i nie zauważyłam. Poślizgnęłam się, straciłam równowagę i upadłam. Nic mi nie jest ale siniak na łokciu będzie jakiś czas. Powiedziałem że ją odwiozę do domu bo widziałem że trochę kuleje. Mieszkała na ulicy Przy Bażantarni a wiec bliziutko. Pomogłem zanieść zakupy do domu a tam je rozpakować. Zrobiła  herbatę i podała na talerzyku ciasteczka, Delicje. Zaproponowałem że posmaruję jej bolące kolano i lekko opuchnięty łokieć bo trochę narzekała że boli. Podłożyłem jej poduszki pod plecy i nieznacznie podwijając spódniczkę, rozprowadziłem krem przeciw bólowy po kolanie. Zauważyłem że ma ładne szczupłe i już opalone nogi. Smarując widziałem że to sprawia jej przyjemność i ją relaksuje. Swobodnie oparła się na poduszkach i zamknęła oczy. Moja ręka zawędrowała wyżej i głaskała delikatność uda. Czułem ich gładkość i gorąc w kroczu. Wsadziłem palec za materiał majteczek i wyczułem wilgoć. Śmiało włożyłem tam dłoń i palcem wodziłem po pokrytym włoskami wzgórku łonowym. Oczy dalej miała zamknięte ale słyszałem jej głębsze oddechy . Ukląkłem przed nią i zdjąłem jej majtki. Zobaczyłem piękne gładkie uda uwieńczone trójkątem jasnych włosów łonowych. Pocałowałem ją w kolano które ucierpiało, potem wyżej po udach, raz jedno i drugie by dochodząc do jej kobiecości językiem wślizgnąć się do środka. Czułem mocny piżmowy zapach kobiecego łona i jakiegoś kosmetyku. Smakowała wspaniałe i kiedy dotarłem do łechtaczki poczułem jej dłonie na swojej głowie. Najpierw mnie głaskała a po chwili przyciskając do swego krocza. Nie chciałem by tak doszła bo sam miałem na nią ochotę. Wyrwałem się i rozpinając spodnie zrzuciłem je razem z szortami. Ułożyłem ją na plecach i wpakowałem się do jej kobiecości swoim kutasem. Była fantastycznie gotowa i zaskakująco ciasna. Szybko odnaleźliśmy wspólny rytm i nasze ruchy bardzo przyspieszyły.

    – Dochodzę, powiedziałem cicho.

    – Możesz we mnie, powiedziała.

    Czułem że ona też jest blisko. Splotła nogi na moich biodrach i poczułem wewnętrzne drgania jej cipki przy głośnym akompaniamencie głębokich oddechów.

    -Mamy to, powiedziałem.

    Pierwszy raz ją całując. Kiedy się wysunąłem wzięła chusteczkę i się podtarła a mnie podała drugą bym zrobił to samo.

    -Było super, od razu wszystko przestało mnie boleć. Powiedziała, uśmiechając się. Wstała i poszła do łazienki się ochlapać. Pomyślałem że mogłoby być ciekawie jej towarzyszyć toteż podążyłem za nią. Naga weszła pod prysznic i jak zobaczyła że jestem blisko wyciągnęła rękę wciągając mnie pod strumień wody. Zaczęliśmy się wzajemnie namydlać ,myć i pieścić przy okazji. Teraz z bliska widziałem jak ciągle fantastyczne ciało ma Marta. Swoją zgrabną sylwetkę zawdzięcza odpowiedniej diecie i siłowni.  Nie chodziła nago jak jej córka ale moim zdaniem nie miała powodów do kompleksów. Wstępne pieszczoty doprowadziły nas znowu do sypialni gdzie się całowaliśmy i moja ręka znowu zaczęła błądzić po jej ciele. Dotknąłem piersi i chociaż miała na sobie szlafrok czułem ich jędrność. Nieźle, pomyślałem jak na 53 latkę. Twarde w dotyku i mimo że lekko opadające  to jednolicie opalone jak całe ciało. Pieszcząc, zdjąłem z niej  szlafrok i po chwili  znowu byłem w niej i czułem jak dopasowuje się do moich ruchów. Po wszystkim, spytałem czy zamierza się zwierzyć z naszego romansu przed córką. Nie, powiedziała ale gdybyś chciał się przytulić do starszej pani to zapraszam i  uśmiechnęła się zalotnie.  OK, ubrałem się i poszedłem do domu. Nazajutrz o 18 umówiony byłem z Zuzą. Poszliśmy do kina. Po kinie ,zaprosiła mnie do siebie gdzie obiecywała smaczną kolację oraz to że córka miała nocować u koleżanki a to zapewniało  więcej swobody. Jest tylko nasz pies Yellow, rasy Lablador. Kiedy przyszliśmy  pies przywitał się z nami merdając ogonem i poszedł zaraz do pokoju  Marysi, zachęcany do tego przez Zuzę. Po kolacji pogadaliśmy jeszcze chwilkę i udaliśmy się do sypialni. Mimowolnie nie dało się nie porównywać jako kochanki matki z córka. Obie miały swoje zalety. Córka czyli Zuza była bardzo spontaniczna i miała kapitalnie ciasna cipkę w której czułem się jak w niebie. Poza tym robiła świetnego loda. Chciałem namówić ja na seks analny ale się nie zgodziła. Może kiedyś, powiedziała. Ustawiłem ją tyłem do siebie na kolanach i ruchając od tylu zaspokoiłem i ją i siebie spuszczając się do środka. Leżeliśmy później jakiś czas i wstałem żeby skorzystać z ubikacji. Przechodząc koło pokoju Marysi zdawało mi się że słyszałem jakieś dźwięki. Wiedziałem że jest pies i przez lekko niedomknięte drzwi zobaczyłem że wróciła Marysia . Uchyliłem drzwi i zamarłem zaskoczony. Marysia klęczała, nago z głowa przy podłodze a Yellow obrócony do niej tyłem jak przyklejony do jej pupy cierpliwie czekał aż kutas mu się skurczy i będzie mógł go wyjąć z cipki dziewczyny. Dziwiło mnie że się odważyła na taka formę seksu bo przecież chyba miała świadomość że byliśmy tuż obok. Zobaczyłem swoją komórkę na stoliku i szybko uruchomiłem nagrywanie by utrwalić tą ciekawą sytuacje. Dziewczyna jakby wyczuła moją obecność bo spojrzała, zobaczyła mnie i spłonęła rumieńcem. Wiedziała że mam ją w garści i będę chciał to wykorzystać. Skończyłem nagrywanie i poszedłem do łazienki. Kiedy wróciłem Zuza już zdążyła usnąć. Wróciłem do pokoju Marysi a oni dalej pozostawali w klinczu, jej pupa z tyłkiem psa. Zobaczyła mnie, podszedłem  do niej ukląkłem i zdjąłem szorty podstawiając jej kutasa do ssania. Przyjęła go bez oporów a ja ujmując jej głowę wsuwałem swojego członka i traktując jej usta instrumentalnie zaspokajałem się w ten sposób. Sytuacja była tak podniecająca że szybko doszedłem.

    Połknęła moje nasienie bez zastanowienia, wycierając usta wierzchem dłoni. Wpadnij do mnie w poniedziałek o 18. Pogadamy co dalej między nami, powiedziałem. Nazajutrz, jedliśmy już śniadanie kiedy pojawiła się  Marysia. Miała na sobie biały podkoszulek do połowy ud z napisem Columbia. Przywitała się pogodnie, mamie dała buziaka a do mnie przesłała uśmiech mówiąc hej. Starała  się zachowywać naturalnie ale ja wiedziałem że to gra. Jadła i jak to ona cały czas coś trajkotała. Przyszedł Yellow i wszedł pod stół wsadzając łeb centralnie miedzy nogi dziewczyny. Odepchnęła go zawstydzona i lekko zrugała za zachowanie. Spoglądając na mnie lekko się zaczerwieniła. Oczami wyobraźni widziałem jak to młodziutkie śliczne dziewczątko robi to ze swym pupilem. Matka jej, czyli Zuza spoglądała  to na swoją córkę to na mnie starając się coś z jej zachowania wyczytać. Ja udawałem że niczego nie zauważyłem i zadowolony po wspaniale spędzonej nocy zajadałem jajecznicę. Ponieważ była to niedziela i ładna pogoda pojechaliśmy do Powsina na grilla.

    Po drodze zabraliśmy jeszcze Martę. Wyposażeni w akcesoria do grillowania ,wśród innych Warszawiaków na łące w Powsinie, spędziliśmy miłe popołudnie. Było bardzo wesoło. Przy piwku, wszyscy oficjalnie przeszliśmy na “ty”. Marysia oczywiście bezalkoholowym. Patrzyłem na wszystkie trzy moje kochanki i pomyślałem że jestem niesamowitym szczęściarzem. Każda inna i na swój sposób fantastyczna. Nie byłem w stanie powiedzieć z którą było mi najlepiej. Marysia co prawda jeszcze się ze mną nie kochała ale już jutro a wszystko na to wskazuje, tak się stanie. Najbardziej podniecającym było to że o sobie nie wiedziały ale miały jeden wspólny mianownik, seks który chętnie i umiejętnie uprawiały. Przyszedł poniedziałek i nie mogłem doczekać się końca pracy i godziny 18. W domu zrobiłem jeszcze porządki zmieniłem pościel i przygotowałem prezerwatywy.

    Punktualnie o 18, dzwonek u drzwi poinformował mnie o przybyciu oczekiwanego, młodego gościa. Wyglądała zjawiskowo. Czarny topik z czerwonymi lamówkami, króciutką szeroką spódniczkę w szkocką kratę, długie czarne getry za kolanko i czerwone lekkie lakierki. Włosy uczesała w skromny koczek. Lekki makijaż i paznokcie polakierowane na jasno niebieski kolor. Kiedy weszła przywitałem się z nią całując w policzek. Zanim wejdziesz, rozbierz się. Możesz zostawić sobie getry, zadysponowałem. Zarumieniła się natychmiast ale nie protestowała. Kiedy była już nago wziąłem ją za rękę i poprowadziłem do salonu. Stała pośrodku doskonała w swojej dziewczęcej niewinności. Szczuplutka, w idealnych proporcjach. Piersiątka już ukształtowane, dość duże, płaski brzuszek i idealnie wygolone łono. Zdjąłem podkoszulek i szorty. Z odstającym kutasem zbliżyłem się do dziewczyny. Może nie mam kutasa zbyt dużego ale 17 cm daje poczucie pewności i wzbudza w kobietach podziw. Tak też było i teraz. Przywitajcie się poprosiłem. Uklękła, odciągnęła z niego napletek i pocałowała purpurowa główkę. Witaj piękny i uśmiechając się do mnie przyjęła go w ustach. Rozczuliło mnie to i uświadomiłem sobie że Marysia wcale nie jest taka nieśmiała jak myślałem. Lodzika robiła naprawdę z wprawą ale zwyczajnie chciałem jej włożyć. Ująłem za ramiona i powiedziałem żeby wstała. Była niższa o głowę i żeby ją pocałować musiałem się sporo pochylić. To też umiała i pocałunki z nią smakowały wspaniale. Wziąłem za rękę i zaprowadziłem do sypialni. Popchnąłem na łóżko gdzie nie było niczego prócz poduszek. Położyłem się na niej i zacząłem całować. Najpierw były pieszczone piersi potem płaski brzuszek i kiedy dotarłem do jej myszki nie mogłem ukryć zachwytu. Śliczna gładziutka  bułeczka z pionową kreską i subtelnie wystającymi wargami sromowymi. Pieściłem tą śliczną cipulkę i kosztowałem jej smak i wąchałem delikatny zapach. Bardzo już chciałem w nią wejść i przerywając pieszczoty podałem jej prezerwatywę prosząc by mi założyła. Rozerwała opakowanie i chciała to zrobić rękoma ale ja chciałem żeby zrobiła to ustami. Nie potrafię, powiedziała. Nauczę cię, odparłem. Wsadziła sama końcówkę do buzi i otwierając usta naciągała gumkę na mojego członka. Była bardzo zdolna bo mimo braku wprawy zrobiła to idealnie. Brawo, pochwaliłem dziewczynę. Do końca rozwinąłem gumkę na członku i sadowiąc się między jej udami wprowadziłem kutasa do jej norki. Westchnęła głęboko i uniosła kolana. Posuwałem ją powolnymi ruchami delektując się chwilą i przyjemnością. Kiedy się wysunąłem nie musiałem mówić żeby uklękła, już klęczała prezentując najładniejszą dupcię jaką kiedykolwiek widziałem. Z przyjemnością znowu się do niej wsunąłem. Wspaniale współpracowała, wychodząc na spotkanie moim pchnięcią. Trwało to chwile i kiedy poczułem że dochodzę przyspieszyłem na co i ona zaczęła reagować by też dojść. Wyzwolenie nadeszło równocześnie. Zatrzymałem się i przez lateks kondoma czułam jej skurcze orgazmu. Dawno nie czułem takiej przyjemności z seksu jak wtedy. Położyłem się na plecach i chwilę milczeliśmy odpoczywając. Potem, całując ją i głaszcząc spytałem od kiedy jest aktywna seksualnie. Odparła że w wieku 14 lat rozprawiczył ją ratownik na kolonii letniej na Mazurach. Od tego czasu zdarzyło się jeszcze raz z chłopakiem z którym chodziła i  jednym starszym kolesiem którego kiedyś poznała na lekcjach tańca. Z nim zrobiłam to kilka razy. No i jest jeszcze  Yellow z którym robię to przynajmniej raz na tydzień.

    -Chciałam to zrobić z tobą, powiedziała,

    -podobasz mi sie i ładnie pachniesz. Akcja z Yellow tylko mi w tym pomogła bo mógłbyś mieć problem ze względu na mamę. Ale jak dałeś kutasa do ssania już wiedziałam że mogę liczyć na więcej.

    -Jak to się stało że dopuściłaś Yellow do siebie.

    -Kiedyś podejrzałam babcię jak pozwala mu lizać swoją cipkę a jak się zorientowałam że nie miała wtedy majtek pomyślałam że sama spróbuję. Spodobało mi się na tyle że odważyłam na więcej. Śmiertelnie wystraszyłam się kiedy pierwszy raz się zakleszczył we mnie. Wpadłam w panikę i dobrze że chwilę odczekałam bo gdyby się to wydało byłaby niezła siara. Wtedy , was słyszałam jak dokazujecie w sypialni i tak się napaliłam że musiałam poczuć kutasa w sobie. Dalej widziałeś.

    -Czy ktoś jeszcze wie o piesku.

    -Babcia, pogadaliśmy sobie kiedyś od serca o seksie i tak jakoś wyszło. Babcia myślała że ciągle jestem dziewicą i jakoś łagodnie chciała mi o seksie opowiedzieć. Powiedziałam jej wszystko to co teraz tobie. Była w szoku ale nie oceniała mnie jedynie radziła uważać przed HIV i ciąża. Ty od razu wiedziałeś jak się zachować i jeszcze bardziej to doceniam. Jak wyjeżdżaliśmy nad morze to pies został u babci i wtedy też to zrobiła. Na tyle jej się spodobało że czasami jak wychodzę na spacer to wpadam do babci i robi to z Yellow nawet przy mnie. Kiedyś , wyruchał nas obie, jedną po drugiej. Mama o niczym nie wie. Chyba że czasami sama coś z nim kombinuje ale nie zauważyłam żeby się do niej przystawiał tak jak do mnie. W domu nie chodzę w majtkach, głównie po to żeby mu było łatwiej mnie polizać, bo to takie przyjemne i lubię to. Mama rzadko się z kimś umawia dlatego ucieszyłam się że się poznaliście a dzięki temu, sama coś z tego mam, mówiąc to uśmiechnęła się szelmowsko.

    -Wszystkie trzy jesteście kapitalne.

    -Jak to wszystkie? Zdziwiła się Marysia.

    -Z twoja babcia też spałem i powiem ci że jest niesamowita. To w dalszym ciągu bardzo atrakcyjna kobieta i jest świetna w te klocki.

    -Wiesz, to ty jesteś niesamowity i bardzo rozpustny. Trzy pokolenia wypróbowałeś bez cienia przyzwoitości. Ale i tak mi się podobało z tobą, powiedziała.

    -To może dogrywka?

    Uśmiechnąłem się wkładając  prezerwatywę do jej ust. Nałożyła ją jak profesjonalistka i znowu było fantastycznie. Potem się wykąpała i wróciła do domu. Od tego dnia co jakiś czas spotykam się raz z jedną to z drugą a to z trzecią. Nie wiem jak długo jeszcze dam tak radę ale  póki co jest dobrze. Ukrytą kamerą nagrałem nasze spotkanie z młodą. Potem delektowałem się widokiem tej ślicznej młodziutkiej dziewczyny która tak chętnie uprawiała ze mną seks.           

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Cos innego

    Zauważył ją w supermarkecie, zgrabne nogi na wysokich szpilkach i rozkloszowana spódniczka przyciągnęły jego uwagę. Chyba za długo się przyglądał bo przyciągnął jej wzrok. Miała miłą buzię, długie ciemne włosy i kuszący biuścik pod obcisłą bluzeczką. O dziwo w jej oczach nie zobaczył nagany tylko iskierki uśmiechu. Kiedy ją mijał poczuł słodki zapach perfum. Zabrakło mu odwagi aby ją zagadnąć. Kiedy z zakupami minął kasę i kierował się do wyjścia odchodziła właśnie od stoiska z prasą. Wbił wzrok w podłogę i skierował się do wyjścia. Usłyszał stukot szpilek i jej głos:

    – Czemu nie poprosiłeś o mój numer? – nie wierzył że mówi do niego.

    – Ja, jakoś – zaczął dukać.

    – Tu ci zapisałam – podała mu karteczkę z wypisanym numerem – po 19:00 będę dziś wolna jakbyś chciał wyjść na jakąś kawę.

    – Jestem żonaty – rzucił starając się bronić resztkami woli przed tym co miało nadejść, ale nieznajoma uśmiechnęła się tylko. Obserwował ją jeszcze przez chwilę kiedy wsiadła do ciemnego samochodu i odjechała. Nawet nie wiem jak ma na imię pomyślał patrząc na karteczkę z numerem.

                    Przed 19:00 napisał esemesa z pytaniem gdzie ma po nią podjechać. Po chwili dostał adres. Punkt 19:00 był na miejscu i dzwonił do drzwi. Otworzyła mu ubrana w białe szpilki i białą znów rozkloszowaną sukienkę odsłaniającą głęboki dekolt. Włosy spięła w kucyk. Na nogach błyszczały pończochy z jakimś brokatem. Całości dopełnił dyskretny makijaż. Stał i nie wiedział co powiedzieć.

    – Podobam ci się spytała patrząc mu w oczy.

    – Tak, potwierdził, bardzo.

    – Nie jestem zwykłą kobietą, odrzekła, jesteś gotowy aby spróbować czegoś innego?

    Nie rozumiał o czym mówi ale chłonął ją oczami i był gotów na wszystko aby tylko móc jej dotknąć, poczuć jej ciało pod palcami, więc jeszcze raz potwierdził.

    – To może kawy napijemy się u mnie to mówiąc odwróciła się i poszła w głąb mieszkania.

    Szedł za nią patrząc na jej smukłe nogi, zahipnotyzowany ruchami tyłeczka. Weszli do przestronnego salonu.

    – Usiądź proszę, czego się napijesz?- zaparzyć kawy, czy może coś mocniejszego.

    – Proszę o wodę.

    Podeszła do lodówki i wyjęła zieloną butelkę. Z jakiejś szafki dobyła szklaneczkę i zaczęła przelewać napój.

    – czemu stoisz spytała śmiejąc się?

    Nie mógł się na nią napatrzyć, jej miękkie zmysłowe ruchy hipnotyzowały go. Podszedł do niej wyjął jej z rąk szklankę i butelkę po czym odstawił ją na stolik. Patrząc jej w oczy zbliżył się do jej twarzy. Pachniała słodkimi perfumami Calvina Kleina. Jedną ręką objął jej plecy a drugą dłoń położył na karku.

    – Jesteś pewny wyszeptała?

    Był. Był pewny jak nigdy więc dotknął ustami jej warg. Były ciepłe i wilgotne. Przylgnęła do niego i poczuł na sobie jej miękkie piersi. Delikatnie bawił się jej wargami ssąc je i pieszcząc językiem. Oddawała pocałunek przyciskając go do siebie. Dłonią gładził jej włosy, drugą głaskał plecy i pośladki. Całowali się coraz namiętniej a jego dłoń powędrowała do jej biustu. Głaskał je i ugniatał przez materiał sukienki. Zaczął całować jej szyję schodząc coraz niżej. Rozpiął zamek z tyłu sukienki  zsunął ją z jej ramion. Odsłonił w ten sposób piękne piersi uwięzione w białym staniku. Całował jej ramiona i piersi. Wsuwał język pomiędzy nie. Jej dłonie błądziły po jego pośladkach. Kiedy sięgnął do zapięcia jej stanika ona zaczęła rozpinać mu spodnie. Po czym jej dłoń wylądowała na jego penisie. Delikatnie zaczęła nią poruszać patrząc mu w oczy. Udało mu się rozpiąć zapięcie biustonosza i szybko go zsunął. Aby go zdjąć puściła jego członka ale zaraz złapała go znowu.

    – Jest taki twardy wyszeptała całując go w płatek ucha.

    Dobrał się do jej piersi, ugniatał je i lizał. Były takie miękkie i jędrne z cudownie sterczącymi sutkami. Drażnił je opuszkami palców i ssał. Wyraźnie się to jej podobało.

    – Rozbierz się powiedziała odsuwając go lekko.

    Zaczął zrzucać ubranie patrząc na nią, na jej śliczne piersi, które teraz delikatnie ugniatała. Na jej zgrabne nogi częściowe zakryte przez zwisającą od pasa sukienkę. Kiedy skończył się rozbierać podeszła do niego i znowu złapała za penisa, po czym patrząc mu w oczy kucnęła i wsunęła go sobie w usta. Zaczęła go ssać suwając po nim wargami. Jedną dłonią suwała po jego wyprężonym kutasie a drugą pieściła mu jajeczka. Przy tym cały czas patrzyła mu w oczy. Widział również jak jej cycuszki podskakują w rytm ruchów głowy. Oplatała go miękkimi wargami suwając szybciej płytkimi ruchami by po chwili wsuwać go wolniej i głębiej. Do tego jej język cały czas pieścił główkę. Zanurzał się w niej i było mu cudownie. Po dłuższej chwili oderwała usta od członka i nie przestając pieścić go dłońmi spytała.

    – jesteś gotowy na nowe doznania?

    Potwierdził. Wtedy wstała i wsunęła dłonie pod dolną część sukienki i zsunęła białe majteczki. Kiedy opadły do kostek, kucnęła i pomogła sobie dłońmi przełożyć przez nie buty.

    – uklęknij!

    Klęknął przy niej. Zaczęła go całować po czym złapała jego dłoń i umieściła ją na penisie.

    – Rób sobie dobrze powiedziała.

    Nie zastanawiał się tylko zaczął się zaspokajać. Wtedy wstała i przez chwilę patrzyła na niego. Strasznie go to podnieciło. Półnaga, piękna kobieta patrząca na niego, klęczącego, nagiego walącego sobie konia. Podeszła bliżej i uniosła sukienkę. Myślał że ujrzy jej szparkę ale zobaczył penisa. Mniejszego niż jego ale jednak był to naprężony penis. Nie wiedział co ma zrobić, jak zareagować ale ona złapała go za głowę i wsunęła mu swojego kutasa prosto w usta.

    – Mówiłam ci że nie jestem zwyczajną kobietą.

    Trzymała go za włosy wsuwając i wysuwając swojego kutasa w jego usta. Klęczał przed nią suwając dłonią po swoim penisie i miał drugiego takiego w ustach. To było nienormalne, ale nigdy czegoś takiego nie przeżył. Zaczął pieścić główkę językiem starając się ssać, drugą dłonią zaczął suwać po tym kutasku. Spojrzał na nią i zobaczył aprobujący uśmiech. Trzymając go za włosy nadawała rytm. W pewnym momencie puściła go i zdjęła sukienkę. Została w samych pończochach na pasku i butach na wysokim obcasie. Starał się utrzymać narzucony przez nią wcześniej rytm. Jedną dłonią pieścił jej jajeczka i kutasa którego końcówkę ssał i lizał a drugą dłonią walił swojego peniska. Ona ugniatała swoje piersi drugą dłonią trzymając go za głowę i nadając tempo. W pewnym momencie poczuł że kutas w jego ustach sztywnieje jeszcze bardziej i poczuł lekko słony smak. Chciał się wycofać ale wyczuła to i nie pozwoliła mu na to. Jej kutas wytrysnął mu w ustach. Ona dalej nim poruszała więc on ssał a jej kutas tryskał i tryskał wypełniając mu usta spermą. Strasznie go to podnieciło i poczuł że on również dochodzi. Chyba to zobaczyła bo podsunęła mu bliżej swoją nóżkę.

    – Spuść się na nią powiedziała.

    Wytrysnął na jej łydkę i but. Ruszał dłonią dalej wyrzucając kolejne porcje spermy na jej pończoszki. W ustach miał wciąż jej wytrysk. Nie mógł się zmusić aby przełknąć spermę. To było niesamowicie podniecające, patrzył na jej zgrabną łydkę i spuszczał się na nią. Widział swoją spermę na jej pończoszce. Kiedy skończył podsunęła mu obspermioną nóżkę pod twarz.

    – Wyliż to

    Szybko zaczął jeździć językiem po jej kształtnej łydce zlizując swoją spermę. Miała trochę inny smak niż jej. Zlizał cały wytrysk z nogi wtedy podsunęła mu swój bucik.

    – Jeszcze tu

    Kiedy wylizał z buta resztki spermy miał wrażenie że ma jej pełne usta. Oba wytryski pomieszały się w nim. Wstał a ona przyssała się do jego ust. Całowali się przekazując sobie spermę z ust do ust i rozprowadzając ją językami. Bawili się nią gładząc swoje ciała. Czuł jej mięciutkie piersi na sobie i gładki tyłeczek pod dłońmi. Czuł też jej spermę i język w swoich ustach. Jego sflaczały kutas zaczął znowu się podnosić. Jednak ze śmiechem uwolniła się z jego objęć łykając resztę spermy i lubieżnie oblizując usta.

    – na dziś wystarczy, idę pod prysznic. Jak Ci się podobało to wpadnij jutro, pokażę ci jeszcze coś.

    – jak masz na imię?

    – powiem ci jutro…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Papa Goblin
  • Poczatek Czesc 4

    Wyszedłem z mieszkania z wrzącą głową. Chciałbym wówczas wykrzyczeć swój ból, żal. Gdybym zobaczył gdzieś wówczas jego samochód pewnie bym się wyładował. Rozwalił mu szyby, zmasakrował maskę. No ale na szczęści się na niego nie natknąłem. No bo jak by to wyglądało? Ja rozwalam mu kamieniem przednia szybę a on wsuwa kutasa w jej słodkie usta, ja masakruje mu tapicerkę a on w tym czasie rozchyla jej cipkę. Ja pastwie się nad blachami a on nad jej tyłkiem…To by było po prostu żałosne i teraz jestem tego świadom. Wtedy jednak nie wiem jak bym się zachował. Inaczej by to wyglądało, gdybym zareagował od razu, gdy zaczął ją pieścić, gdy wsunął jej język w usta .Miało by to inny wyraz. Gdybym walnął go wówczas w mordę, złapał za ramion i go wywalił z domu, może nawet razem z Moniką, teraz czułbym się inaczej. Wychodząc z mieszkania poddałem się, pozwoliłem mu ją ruchać, oddałem mu ją. Jeszcze raz wybaczcie za słownictwa, ale „kochać”, to się ja z nią kochałem, „pieściłem,”, „współżyłem”,  a on ją „ruchał”, „pieprzył”, „jebał” . To najbardziej oddaje te relacje, bo to on tam był panem, właścicielem. Facetem którego się zaspakaja, dba o jego frajdę, przyjemność. Widziałem to w jej ruchach, głoście, gestach i spojrzeniu. Gdy on był przy niej ja przestawałem istnieć. Dlatego wyszedłem. Nie mogłem na to patrzeć, ale i nie mogłem przerwać. Nic by to bowiem nie zmieniło, a tylko ostatecznie bym ją stracił. Wtedy uświadomiłem sobie jak bardzo ja kocham, jak bardzo mi na niej zależy, na tym by była, by się do mnie przytulała, nawet chwile po tym jak inny ja wyruchał. By to u mnie poszukiwała wsparcia gdy jej źle, by ze mną się dzieliła problemami i rozterkami,…nawet jeśli ten problem polegałby na tym ze tęskni za jego kutasem, a jego nie ma, że jest zazdrosna bo zainteresował się inna kobieta, czy że boli ja tyłek bo nie czekał aż się rozluźni, przygotuje. To chyba wówczas zostałem faktycznie rogaczem. Choć nie wiedziałem wówczas nic na ten temat. Nie miałem pojęcia o tych klimatach i odczuciach. Dopiero później zacząłem czytać, przeglądać, analizować swoje emocje. Pamiętam iż wtedy byłem zniesmaczony swoja postawa, ale i podniecony tym iż znalazłem wyjście…

         Krążyłem po osiedlu z dwie godziny. Nie pamiętam gdzie konkretnie, czy kogoś spotkałem, rozmawiałem. To był amok. Pamiętam tylko, iż w pewnym momencie podszedłem nawet pod drzwi mieszkania i nasłuchiwałem odgłosów. Szczeniackie? Pewnie że tak. Zastanawiałem się czy ten glos to jej jęk, czy ten odgłos to dźwięk wkładanego kutasa, czy podniesiony glos to wyraz szybszego oddechu, tego że dochodzi? Zastanawiałem się czy bierze ja na czworaka, czy rozchyla przed nim pośladki, czy sama trzyma jego kutasa wkładając do cipki. Czy leży rozchylając uda a on delektuje się widokiem swojego penisa znikającego w jej słodkiej dziurce. Dopiero widok wychodzącego sąsiada mnie oprzytomnił i umknąłem na schody, a później ponownie na długi spacer. Przemykające pary, faceci wychodzący z psami na spacer i facet z obłędem w oczach i…..twardym kutasem. Tak, byłem podniecony, bardzo, cholernie. Ale sam wtedy nie chciałem się do tego przyznać, do tego że mnie to kreci, ze czuje frajdę z tego, że tam jakiś facet rżnie moją żonę. Wstydziłem się tego.

     

          Po kolejnym okrążeniu osiedla postanowiłem wrócić, trudno. Musze jakoś to przetrawić, musze stawić temu czoła, jakoś przetrwać. Będzie co ma być. Wziąłem wiec głęboki oddech i skręciłem w kierunku bloku. Jednak nawet trzymając rękę na klamce się wahałem. Wszedłem. Krótkie spojrzenie na mieszkanie i …ulga. Nie ma go. Już `sobie poszedł. Czyli przynajmniej jemu nie musze stawiać czoła. Ona zaś siedziała w salonie z drinkiem. Rozleniwiona, ale chyba lekko poddenerwowana, zestresowana. Czyżby obawiała się ciągle mojej reakcji? Ubrana była w koszulkę do połowy bioder,. Jej sutki ślicznie odznaczały się pod nią. Cudne, delikatne cycuszki, miętoszone niedawno jeszcze jego łapami. Gołe opalone nogi, założone teraz jedna na drugą. Jakby jeszcze chwile temu nie rozchylały się przed nim eksponując cipke. Trudno mi było dostrzec czy ma majtki.

    – Jak się czujesz kochanie?-troskliwie pyta, ale czuć ten niepokój w jej głoście, niepokój o moja reakcje.

    Milcze przechodząc obok. Jeszcze nie wiem jak zareagować, co powiedzieć. Staje przy oknie. Katem oka widzę, iż gapi się zdenerwowana na stolik, nerwowo przekłada szklankę z ręki do ręki. Alkohol niewiele w takich sytuacjach pomaga.

    – Jak długo to trwa?.-Chciałbym by mój głos teraz był władczy, pewny, zdecydowany. Pełen powagi. Mojego ciała oszukać się jednak nie da. Z mojego gardła wydobywa się wiec jakiś ochrypły skowyt niż normalne pytanie.

    – Od lutego kochanie- kurczę jak ona teraz często nazywa mnie „kochanie”- zaprosił mnie na kolacje, kino. Długo rozmawialiśmy. On jest też żonaty i….no wiesz.

    Tak wiedziałem. Nie tylko wiedziałem ale i „widziałem”. Może nie wszystko ale i sporo.

     

    – Przepraszam iż w taki sposób tak się dowiedziałeś, ale….

          Dalej opowiedziała mi o tym jak ja powolutku oswajał, przyzwyczajał, jak zaprosił do siebie, jak się całowali, jak pieścili, jak …W miarę opowiadania widziałem jak się rozluźnia, jak mówi coraz swobodniej, dokładniej, pewniejszym głosem. Widać było iż sprawia jej to frajdę, że samym opowiadaniem o tym się podnieca. Jej relacja staje się bogatsza, bardziej szczegółowa. W pewnym momencie zaczęła nawet dotykać swojego uda, delikatnie, mimowolnie poruszać po nim ręką. Usiadłem obok niej i słuchałem w ciszy, ze spuszczoną głową. Widziałem przed oczami te obrazy, jego, ją, jak się rozbierają, jak poznają swoje ciała, jak ściąga jej pierwszy raz majtki, jak jest zawstydzona a on zdecydowany i stanowczy. Jak zakłada mu gumkę ustami. Właśnie ten widok mnie przełamał i gdy wypowiadała te słowa wyciągnąłem rękę i dotknąłem jej uda. Jej reakcja była cudowna, taka naturalna. Radość ogromna bo tym gestem jej wszystko przebaczyłem, uspokoiłem, zaakceptowałem to wszystko. Kładzie na mojej dłoni swoja dłoń i pociąga wyżej w górę uda, jego wewnętrzną stroną. Opowiada dalej o tym jak ma dużego penisa, jak go się bała, jak podłożył jej pod pupę poduszkę i powiedział by sama go wprowadziła w cipkę, jak sobie ją rozchylała a on ja nawilżał żelem by było łatwiej, przyjemniej, jak wprowadziła do środka sam jego czubeczek a on na niej się ułożył, jak ja całował delikatnie posuwając biodra, jak czuła jak ja rozpycha, zniewala. Opowiadając to dociskała moja dłoń do cipki. Była bez majtek, wilgotna, rozpalona. Nie wiem czy opowiadaniem, moja dłonią, czy jeszcze jego kutasem który niedawno tu gościł. Moje palce nie mogły być obojętne na taka relacje, wtargnęły w nią gwałtownie, brutalnie. Czuła już że mi się to podoba, że jestem już jej, że nie potrafię się uwolnić. Rozchyla wiec uda i opada na kanapę pociągając mnie za sobą, szybko rozpina mi rozporek i wyciąga twardego kutasa. Tak jak w jej relacji jego główką pociera o swoja szparkę, delikatnie ja rozpycha a następnie przyciąga mój tyłek do ciebie. Mam tylko rozpięty rozporek i lekko spuszczone spodnie a ona podciągniętą do góry koszulkę, Wbijam się w nią zastanawiając się czy ta wilgoć w jej cipce to tylko jej soki czy też i jego sperma, czy dzisiaj brał ją w takiej pozycji, czy dobrał się też do dupci. Pieprze ja gwałtownie, mocno wulgarnie. Właśnie „pieprze”, a nie „kocham się z nią”. Chce się wyładować, rozładować swoje napięcie, podniecenie. Po raz pierwszy nie myślę o jej satysfakcji tylko o tym by się w niej szybko spuścić, zalać jej cipkę tak jak zapewne niedawno on ją zalał. Nie całuje jej, nawet nie patrzę w oczy. Ona też ucieka zresztą z głową, jakby się tego bała. Dopiero gdy czuje jak z mojego kutasa wylewa się to gromadzone napięcie, jak przyjmuje moją spermę, spogląda mi w oczy i szepcze.

    – W kolejny weekend jadę z nim do Krakowa na 2 dni.,,…..

    Ciąg dalszy nastąpi – o ile w komentarzach uznacie, iż warto. Jeśli nie, też to napiszcie. Mam jeszcze kilka części – jeśli jednak nie wzbudza ta opowieść zainteresowania nie będę Was nią zadręczał.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Jak zwykle proszę o komentarze. Od nich zależy czy warto zamieszczać tu kolejne części tej historii, czy jest dobrze przyjęta.

  • Male kuzyneczki i ich kolezanki – Poczatek

    To już ostatni egzamin i Wojtek czuł się studentem trzeciego roku. Wyciągnął książki i rozłożył je na swoim tapczanie. Uwielbiał tak się uczyć. Skakał z jednego podręcznika do drugiego i wyszukiwał odpowiedzi na przekazane przez profesora pięćdziesiąt pytań. Notował je na wolnych kartkach, które zamierzał wnieść na egzamin ustny.

    Zapadał zmierzch a że był to koniec czerwca to zapewne dochodziła dziesiąta. Nagle usłyszał cichutkie pukanie do drzwi…

    Zacznijmy jednak od początku.

    Dwa lata temu Wojtek rozpoczął studia na Chemii Politechniki Warszawskiej Filii w Płocku. Pochodził z małego miasteczka oddalonego od miasta petrochemii ponad sto kilometrów i dlatego musiał poszukać sobie stancji albo zamieszkać w akademiku. Wtedy pomógł mu ojciec.

    – Przecież w Płocku mieszka twój młodszy brat – zwrócił się do mamy.

    – Rzeczywiście, mają duży dom na Radziwiu – żachnęła się mama – W sumie jest ich piątka ale przecież śmiało Wojtek też się zmieści.

    Chłopak słuchał ich rozmowy z dużym zaciekawienie. W końcu to jego losy decydowały się w tym momencie. Pamiętał jak przez mgłę jak był z rodzicami u wujka Mirka pięć lat temu. Rzeczywiście dom był bardzo duży, chyba ponad dwieście pięćdziesiąt metrów kwadratowych. Mieszkało w nim pięć osób: wujek Mirek, ciotka Krystyna i ich trzy córeczki – wtedy dziesięcioletnia Monika oraz młodsze od niej o trzy lata bliźniaczki: Ola i Madzia. W tamtym okresie nie zwracał na nie zupełnie uwagi. Były dla niego gówniarami nie wartymi jakiegokolwiek zainteresowania. Zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy, że starsza od bliźniaczek Monika, zerkała na niego i coraz bardziej jej się ten kuzyn podobał. Była przecież w wieku kiedy dziewczynki marzą o „maniu” swojego chłopaka, najczęściej znacznie starszego, który wprowadziłby je w okres dojrzewania. Jej koleżanka z ławki „chodziła” z Łukaszem, który był w gimnazjum i nawet chwaliła się, że już się z nim całowała. Monika zazdrościła jej bardzo i często szukała takich filmów, na których się dużo całowali i nieraz robili to co dla niej było jeszcze całkowicie niezrozumiałe. Facet coś wkładał kobiecie między nogi. Jedyne czego nie mogła znaleźć, to żeby dziewczyna była taka młoda jak ona. Później jak sparzyła się na Sławku, starszym chłopaku, który naopowiadał, że jest puszczalska, na jakiś czas wywietrzały jej romanse z głowy.

    – Dzień dobry ciociu – Wojtek stał przed drzwiami obszernej willy a z drugiej strony stała Krystyna żona mamy brata Mirka.

    – Ja ci dam ciociu. Nie jestem taka stara na jaką wyglądam – ofuknęła go ta naprawdę piękna i niezwykle zgrabna 36-letnia kobieta.

    – Oj już dobrze. Przecież pamiętam, że kazałaś mi mówić zawsze sobie po imieniu. Zresztą tak samo jak Mirek – Wojtek uśmiechnął się do tego niesamowicie pięknego zjawiska i na samą myśl co by z ciotką wyczyniał, aż ciasno zrobiło mu się w spodniach.

    – Widzę, że jesteś punktualny jak w zegarku. Chodź pokażę ci jaki pokój przygotowałam. A właściwie to będziesz miał samodzielne wejście i nim teraz pójdziemy – Krystyna cofnęła się do domu i po chwili wróciła trzymając w garści klucz patentowy.

    Zaszli z boku domu koło garażu i wtedy zobaczył metalowe schodki wiodące na obszerny taras nad pomieszczeniem dla samochodów. Krystyna podeszła do balkonowych drzwi i odkluczyła zamek. Wojtek szedł za nią posłusznie. Ledwo przekroczył próg a jego oczom ukazał się skromnie aczkolwiek z wszystkimi potrzebnymi rzeczami pokoik. Była tam duża szafa z poczwórnymi rozsuwanymi drzwiami, biurko, dwa fotele i stolik oraz szerokie na 160 łóżko. Na podłodze leżał niewielki, włochaty dywanik a na ścianie nad łóżkiem wisiał duży obraz przedstawiający gołą kobietę.

    – Jeśli coś ci się nie podoba, to możemy dokonać zmiany.

    – No może jedynie to malowidło – jęknął zerkając na obfite kształty namalowanej kobiety.

    – Wynajmowaliśmy ten pokój pewnemu starszemu panu, który okazał się być malarzem. Twierdził, że kobieta na obrazie była jego wielką miłością – Krystyna opowiadając mi tą historię wyraźnie patrzyła na moją reakcję.

    – Mimo wszystko jeśli pozwolisz to zdejmę to malowidło – chłopak uśmiechnął się i przeniósł wzrok na niemal idealne kształty Krystyny.

    – Oj nie musisz mnie do niej porównywać – trzydziestopięciolatka zauważyła, że się jej przygląda i tak by się mogło wydawać, że bardzo jej się to podobało.

    – Gdzież bym śmiał ciociu – zaśmiał się i odskoczył przed kuksańcem wymierzonym w jego ramię.

    – To chodź pokażę ci resztę domu – przeszła lekko do długiego holu, z którego wychodziło pięcioro drzwi – Ten pokój jest wolny, tu jest wejście do obszernej łazienki z dużą wanną, prysznicem i ubikacją. Podobna łazienka jest na parterze i w piwnicy. Te drzwi prowadzą do pokoju bliźniaczek Oli i Madzi a ostatnie do sypialni ich starszej siostry Moniki. Ja z Mirkiem okupujemy parter gdzie jest salon, nasza sypialnia i dwa pokoje gościnne.

    – Macie naprawdę piękny i duży dom – pochwalił – I myślę, że to dla mnie doskonałe miejsce.

    – Cieszę się, że ci się podoba. Czy chcesz się stołować z nami? – spytała.

    – Bardzo chętnie, aczkolwiek nie codziennie.

    – To proszę uprzedź mnie gdy będzie inaczej – Krystyna doszła do schodów wiodących na parter – Chodź, teraz pokażę ci dół domu.

    Szła przodem a on patrząc w dół podziwiał jej długie blond włosy, szczupłe plecy i niezwykle kształtną pupę, dokładnie opiętą ciasnymi jeansami. Miał wtedy 19 lat i już doskonale wiedział do czego służy męski narząd oprócz sikania. Pierwszy raz ruchał trzy lata temu, na obozie harcerskim.

    Ten dzień pamięta jakby to było wczoraj. Był to czwarty dzień obozu. Już na wstępie zwrócił uwagę na ślicznego rudzielca, mającego na oko metr pięćdziesiąt pięć wzrostu, bardzo szczupłą ale z wyraźnie odznaczającymi się cycuszkami i kształtną pupcią. Drugiego dnia dowiedział się, że ma na imię Wiktoria i chodzi do gimnazjum a zdała do trzeciej klasy. Namiot w którym spała był rozbity może z 20 metrów od jego. Wyglądało, że była najmłodsza w swoim zastępie. Na zbiórkach zawsze stała na samym końcu. Miał w jej namiocie szpiega. Była to Marta. Wysoka i tęga dziewczyna, z którą chodził trzy lata do tej samej klasy w gimnazjum. Przez trzy dni dowiedział się, że Wiktoria nie ma chłopaka, że jest cnotką ale że z uwagą przysłuchuje się jak dziewczyny opowiadają o swoich seksualnych przygodach. To go zainteresowało najbardziej. Przecież jego kutas też nigdy nie gościł w ciasnej pizdeczce dziewczyny. Owszem całował się już z kilkoma i nawet wpychał im palce ale gdy miało dojść do jego pierwszego razu zawsze coś stawało na przeszkodzie. Zresztą był w tym czasie i znacznie niższy i nie tak ładnie umięśniony jak obecnie. Co też ważne jego przyrodzenie wtedy, w momencie wzwodu, mogło mieć jakieś piętnaście centymetrów i raczej należało do szczuplutkich, chociaż uzyskiwało dużą sztywność i musiał sobie przynajmniej dwadzieścia minut walić konia żeby uzyskać wytrysk a wynik był jeszcze lepszy jak to robił drugi albo trzeci raz.

    Od rana jak zwykle zwalił sobie konia, pierwszy raz używając do podniety wizerunku Wiktorii. Zrobił sobie jej zdjęcie komórką w samym tylko bikini i rano wyświetlił je z galerii. Kutas szybko zesztywniał i pod kocem zaczął go ostro trzepać. Nie zwracał uwagi na to, że mogli go podglądać inni chłopacy. Zresztą na co drugim łóżku koc podskakiwał miarowo. Wytrysk przyjął na brzuch i zasłonił go majtkami. Szybko założył laczki oraz krótkie spodenki i poszedł do wspólnej latryny wziąć prysznic.

    Po obiedzie mieli dwugodzinny czas wolny. Wychodząc ze stołówki natknął się na Wiktorię. Mocno przejęty, dukając zaproponował jej spacer. Ku jego zdziwieniu zgodziła się natychmiast. Szli leśną drogą obok siebie. Rozmowa w żaden sposób się im nie kleiła. Wreszcie gdy tylko obozowisko zniknęło im z oczu, poczuł jak wsuwa w jego rękę swoją małą dziewczęcą dłoń. To jeszcze bardziej go speszyło. Jednak szli dalej w kierunku wydmy i zejścia na plażę. Nagle nie wiedzieć czemu skręcił w las. Nie protestowała i posłusznie poszła za nim. Przeszli w głąb kilkadziesiąt metrów. Tak trafili na polankę porośniętą kępami wysokiej trawy, między którymi były duże place miękkiego mchu. Niemal na środku kucnął a następnie usiadł. Zrobiła to samo. Byli blisko siebie, tak że niemal czuli jak biją ich serca. Objął ją ramieniem i przyciągnął jeszcze bliżej siebie. Obróciła twarz w jego kierunku i lekko rozchyliła wargi. Nie zważał już na nic i dopadł do jej ust swoimi. Oddawała mu pocałunki a gdy wsunął do jej buzi język, ssała go i wciągała do gardła aż do lekkiego bólu. Druga ręka, jakby bez jego udziału, powędrowała do guziczka flanelowej koszuli, którą miała na sobie. Po chwili wszystkie guziki były rozpięte a koszula przy jej pomocy znalazła się na mchu. Przez staniczek zaczął uciskać jej cycuszki. Takie dopiero kształtujące się i nabierające cudownych, zaokrąglonych, kobiecych kształtów. W czasie pocałunku jęknęła cicho, gdy jego dłoń wdarła się pod ciasny stanik a palce zaczęły figlować po bardzo już twardych sutkach. Rozpięła go z tyłu i po chwili znalazł się obok koszuli. Całowali się łapczywie, cały czas penetrując wnętrza buzi językami i widać było, że obydwoje mieli już w tym wprawę. Po koszuli i staniku na mchu znalazła się jego koszulka. Jeszcze zdążył rozpiąć guzik przytrzymujący jej koszulkę a wiedziona siłą jego ramienia układała się na miękkim z mchu materacu, osłoniętym leżącą na nim garderobą. Układał się obok, cały czas w pocałunku. Zaczął całować jej szyję, oczy, pierś. Trochę się speszył jak ścisnął wargami twardy sutek a ona cicho jęknęła. Szybko jednak przełożył usta na drugi a ten mokry zaczął ściskać między palcami dłoni. Cała się wyprężyła i aż uniosła leciutko do góry swoje bioderka. Zaczął całować coraz niżej. Po płaski brzuszku, wpychając język w cudownie zawiązany pępuszek i znacząc go mokrym śladem śliny. Wiktoria wplotła palce w jego włosy i w chwilach mocnego podniecenia jeszcze mocniej dociskała wargi chłopaka do swojego łona. Całował płaski brzuszek i zaczął ściągać jej spódnicę. Wsunął dłoń pod gumkę białych w serduszka majtek i wyczul rzadkie i mięciutkie owłosienie jej twardego wzgórka.. Uniosła do góry pupcię, ułatwiając mu ściągnięcie majtek i spódniczki. Skorzystał z tego skwapliwie i po chwili jej gołe pośladki leżały na rozpostartej flanelowej koszuli. Uniosła wyżej kolana i szerzej rozkraczyła nogi. Gdy dopadł do jej norki językiem ciało dziewczyny przeszył niezbadany dreszcz a z ust wyrwał się cudowny jęk chęci oddania się. Lizał jej szparkę i wsuwał język do środka. Całkowicie zapomniał się w tej czynności. Ona też zamknęła oczy i sapaniem oraz jękami dawała wyraz ogromnego podniecenia.

    – Ale ja jeszcze nigdy. To mój pierwszy raz – szepnęła gdy jego język w miarę możliwości figlował głęboko w jej pizdeczce a palcami ugniatał wysuwającą się ze swojej kryjówki malutką żołądź łechtaczki.

    – Mój też – przerwał na chwilę lizanie jej cipki ale zaraz wrócił do tej czynności ze zdwojoną siłą.

    Po tych wyznaniach znów całował jej twardy wzgórek łonowy, płaski brzuszek, pępek. Gdy dotarł do cycków rozpiął swoje spodnie i razem z majtkami zaczął je ściągać aż do kostek. Całował jej szyję, usta, oczy ciągle przesuwając swoje ciało coraz wyżej. Wreszcie jego worek z nabrzmiałymi jądrami dotarł do twardego wzgórka a wyprężony i sztywny kutas znalazł się na jej brzuszku.

    – Czy mogę teraz wejść w ciebie? – spytał szeptem.

    – Taaak mój kochany. Baaardzooo tego pragnę… – odpowiedziała przeciągając końcówki i jeszcze szerzej rozwierając swoje nogi.

    Uniósł pupę do góry opierając się na kolanach i jednym ramieniu. Drugą ręką chwycił swojego twardego kutasa i zaczął jeździć jego czubkiem po rozwierającej się coraz bardziej szparce. Gdy był w najszerszym jej miejscu naciskał za każdym razem, aż wreszcie grubszy od reszty łeb jego kutasa wniknął do środka. Jęknęła głośniej a jej dłonie przesunęły się z łopatek na jego napięte pośladki. Pchnął następny raz znacznie mocniej i wtedy jego chuj wszedł w nią do końca, przebijając po drodze firanki cienkiej błonki cnoty. Jakby lekko zacisnęła nogi ale zaraz je znowu rozwarła a z jej ust wydobył się cichy jęk bólu. Jednocześnie poczuł jak jej drobne dłonie zaczęły wędrować z łopatek na jego naprężone pośladki. Pozostał chwilę w tej pozycji a ciasne ścianki jej pizdeczki szczelnie obejmowały jego sztywnego chuja. Uniósł pupę do góry, tak, że kutas prawie się z niej wysunął i znowu opadł całym ciężarem. Wiktoria jęknęła głośno, dając tym wyraz, że jednak ją to boli. Dlatego kilkanaście razy teraz leciutko z niej wychodził by znów być całym orężem. Przestała jęczeć a ich oddechy zamieniły się w głośne sapanie. Teraz znowu wysoko unosił dupę i opadał gwałtownie, cały czas przyspieszając swoje ruchy. Stali się jednym. Oderwała stopy od ziemi i zawisły nad jego pupą, trącając ją lekko gdy unosił do góry. Czuł jak jej dziewczęca pochwa zaczęła pulsować, jak przyjmuje jego chuja coraz gościnniej, jak się rozciąga i robi coraz cieplejsza. Wreszcie jego chuj też zaczął pulsować i czuł zbliżanie się tej chwili, której doświadczał podczas walenia konia. Wyrwał kutasa i opadł na jej płaski brzuszek. Salwy spermy strzelały i wciskały między ich ciała. Czerwona pizdeczka Wiktorii też pulsowała swoim orgastycznym uniesieniem i stróżką wypływały z niej dziewczęce soczki podniecenia zmieszane z krwią z defloracji.

    – To było niesamowite. Nie myślałem, że to aż tak… – sapał Wojtek leżąc już obok Wiki na plecach – Jesteś cudowna.

    – Jejku ja też to kocham – westchnęła obracając się w jego kierunku i przyciskając falujące jeszcze łono do jego biodra i boku.

    Spojrzała w kierunku jego krocza i zobaczyła lekko okrwawionego, znacznie mniejszego niż był przed chwilą i miękkiego siusiola. Zastanawiała się, jak to jest, że przed chwilą ta pałka chłopaka tak przyjemnie sztywna rozrabiała w jej wnętrzu a teraz jest taka miękka ale szybko zapomniała o swoich rozterkach. Ubrali się i wrócili do obozu. Teraz codziennie po obiedzie i często w nocy wymykali się na swoją polankę lub plażę i tam przeżywali coraz mocniejsze uniesienia. Tak było do przedostatniego dnia obozu. Wojtek przechodził wtedy koło obozowych pryszniców i usłyszał głośne, dziewczęce jęki. Zajrzał i zobaczył jak Wiktoria wypina swoją dupkę w pozycji na pieska a dwudziestoparo letni instruktor, opiekun jego zastępu ostro rżnie ją od tyłu, dużo większym kutasem niż w tym czasie miał Wojtek. Niezauważenie wyszedł i już więcej Wiktorii nie widział.

    Zaraz po powrocie z obozu był znacznie odważniejszy do dziewczyn i już na drugi dzień ostro wyruchał rok starszą siostrę swojego kumpla, oczywiście za jego przyzwoleniem. Potem młodą sąsiadkę i tak mi się to spodobało, że jak tylko dziewczyna pozwoliła to ją ruchałem.

    Przez te trzy lata mój kutas urósł i stał się znacznie grubszy. Częste odwiedziny w różnych pizdach zarówno w tych młodziutkich jak i starszych, spowodowały, że znacznie się też wydłużył czas erekcji.

    Tak trafiłem do willi wujostwa i teraz zwiedzałem ją z Krystyną, cały czas zafascynowany jej urodą i śliczną figurką.

    C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    To nowy cykl przygód seksualnych.

  • Firmowy regulamin, cz. 1.

    Część 1.

    – Drogi panie, ja nie pytam o opinię. Ja nakazuję wykonać moje polecenie – zawiesiła głos i spojrzała badawczo na podwładnego. – Zrozumiał pan?

    – Yyyy, tak oczywiście, pani kierownik. Chciałem tylko dodać…

    – Proszę pana! A właśnie, jak pan ma na imię?

    – Darek.  

    – Właściwie to nieważne – Maria nieznacznie machnęła dłonią. – Niech pan bez zwłoki wykonuje moje polecenia. Proszę ich nie kwestionować! – spojrzała gniewnie. – Procesy myślowe są przywilejem starszych pracowników. Dla niesfornych jest kolejka w urzędzie pracy… – dodała z mściwą ironią, ruchem głowy wskazując okna.

    Zaskoczony chłopak gorliwie pokiwał głową. Potakiwał i milczał. Chociaż nie miał złych intencji, za późno zdał sobie sprawę, że nie powinien publicznie zwracać uwagi na błędy w dokumencie. I tak wyszłyby przy drugiej weryfikacji. Inni wlepili wzrok w ekrany komputerów i udawali, że nie słyszą rozmowy.

    Kobieta triumfowała. Nieco nachyliła się ku niemu, więc siłą rzeczy zobaczył sporą część biustu w rozpiętej bluzce. Spojrzał zaskoczony. Dostrzegła to i półgłosem ironicznie dodała z niby słodkim wyrazem twarzy:

    – Już za takie łapczywe spojrzenie mogłabym narobić panu kłopotów…

    Darek przełknął ślinę i nerwowo przestąpił z nogi na nogę. Wszyscy słyszeli jej uwagę. Cofnął się pół kroku, położył dłoń na sercu i ze zdenerwowania zapewnił podniesionym głosem:

    – Pani kierownik wybaczy, to nieporozumienie! – patrzył na nią przestraszony. Wszyscy dość nasłuchali się na szkoleniu o molestowaniu w pracy. – Proszę mi wierzyć! Nic nieprzyzwoitego nie przychodzi mi do głowy wobec osoby w pani wieku. Naprawdę! – zapewnił gorliwie.

    W kobietę jakby piorun strzelił. Uśmiech momentalnie zgasł, gwałtownie wyprostowała się i patrzyła na chłopaka wściekłym wzrokiem. Po chwili opanowała się, zmrużyła oczy i wycedziła: 

    – Ja kieruję tym działem i nie życzę sobie impertynenckich uwag. A ty jesteś tylko na okresie próbnym, chłopcze…

    Kiedy oddalała się, Darek w milczeniu patrzył na jej pupę. Wyczuwał problemy. Odniósł ważenie, że nie dokończy stażu w tej firmie. Według niego kierowniczka prowokacyjnie kręciła pupą. Aż do przesady. Gdy zniknęła za drzwiami sekretariatu, pokiwał głową: 

    – Jestem tylko na okres próbny. Na szczęście.   

    @

    Kobieta bez słowa minęła sekretarkę, weszła do swojego gabinetu i delikatnie zamknęła drzwi oddzielające ją od sekretarki. Dokumenty z impetem rzuciła na fotel. Sięgnęła po paczkę, wyjęła papierosa, paczkę rzuciła na fotel, zapaliła, zaciągnęła się i wydmuchała dym w kierunku uchylonego okna.

    – W-dupie-mam-prze-pisy! – wściekła wyraźnie wyartykułowała w sufit swoją opinię o zakazie palenia w budynku, jednak szerzej otworzyła okno. Już wiedziała, jaką opinię wystawi temu Darkowi. Cofnęła nieco ramiona, wypięła biust. Uśmiechnęła się. Miała dość dowodów na to, że jeszcze podoba się mężczyznom. I to w różnym wieku. A mimo to zdenerwował ją ten impertynencki gnojek. Mąż już dawno przestał się nią interesować. Ona również straciła ochotę na seks ze swoim wieloletnim partnerem. Nawet spali w oddzielnych pokojach.

    Kiedy kierowniczka tylko zamknęła za sobą drzwi, w hali kilka osób oderwało wzrok od monitora, spojrzało na Darka i zaczęło cicho klaskać, trzymając dłonie nad głową. Chłopak uśmiechnął się smutno, palcami pokazał wszystkim znak „V”, wzbudzając głośniejszy aplauz, machnął ręką i usiadł przy swoim komputerze.

    – Byłeś wspaniały! Chcesz, dzisiaj będę cały twój, mój drogi… – Oliwier uroczo zamrugał do kolegi, wychylając się ze swojego boksu i prowokacyjnie zwilżył wargi językiem. Uśmiechał się lubieżnie.

    – Wal się! Ty jesteś hojny tylko wówczas, gdy wiesz, czego nie chcę – Darek wściekle stukał w klawiaturę.

    – A czego chcesz, najdroższy?

    – Jak cię piz… – Darek nie dokończył zdania. Przerwał pracę, wyprostował się, głośno westchnął i wrócił do klawiatury. Nie odwracając się, pokręcił głową i spojrzał na odbicie w ekranie: – Dalej tak mów, dalej! Powiem Iwonie o twoich propozycjach to w końcu zacznie szukać normalnego faceta… I znajdzie! – podniósł wskazujący palec dla zaznaczenia wagi swoich słów: – A ja jej pomogę!

    Oliwier już siedział przy klawiaturze. Do końca dnia nie prowokował kolegi.

    – Lepiej nie kusić złego… – mruknął do siebie.

    @

    Każdy projekt kończył się skromną imprezą. Szampan, wino, kanapki, ciastka, słodkie napoje, mineralna. Każdy projekt zakończony sukcesem, o którym informował zleceniodawca, kończył się imprezą, na ogół przeradzającą się w alkoholowe szaleństwo. Impreza odbywała się z reguły w piątkowy wieczór, więc wszyscy chętnie bawili się, bo koniec projektu oznaczał początek kolejnego. Sobota i niedziela były na leczenie kaca. Warto było, bo sukces ogłoszony przez zleceniodawcę oznaczał premię dla każdego uczestnika projektu, zależną od pozycji w hierarchii firmy.

    Teraz trzeba było, koniecznie, odreagować wielotygodniowy stres i niepewność, oczekiwanie na finalną ocenę. Którąś z dziewczyn nakłoniono do striptizu, któryś z facetów sam chętnie się rozbierał, urządzano jakieś zwariowane zawody, z reguły kończące się interwencją osoby potrafiącej udzielać pierwszej pomocy. Jakaś dziewczyna ulegała kilku kolegom pod wpływem alkoholu, podchmielony facet godził się na seks z niezbyt atrakcyjną koleżanką. Wiadomo było, że im bliżej końca imprezy, tym więcej będzie seksualnych albo alkoholowych ekscesów. Dlatego niektórzy śpieszyli się z piciem i nakłanianiem dziewczyn do picia. Nie lubili długo czekać. Ci najbardziej roztropni po szybkim piciu równie szybko wracali do domu. Tak zawsze postępowała cała ‘góra’ firmy.  

    Tym razem było nieco inaczej. Na imprezie zostało kilka osób z owej ‘góry’, w tym nasza starsza i ważna w hierarchii firmy koleżanka, Maria. Była pod pięćdziesiątkę, „przy kości”, zawsze zadbana, z blond fryzurą, elegancko ubrana. Niestety, cechowało ją wyniosłe i sztywne podejście wobec podwładnych, więc atuty urody nie ułatwiały jej nawiązywania kontaktów i każdy z kim popijała, szybko opuszczał ją. Dlaczego pojawiła się na firmowej imprezie? Może chciała odreagować scysję ze stażystą? Zresztą, Darek też był na naszej popijawie.

    @

    Podczas jednej z tych rzadkich imprez pozwoliła sobie na dwa albo trzy drinki. W każdym razie o jednego za dużo. Darek spoglądał na nią z drugiego końca sali. Kilku mężczyzn stanęło wraz z nim. Szybko zwietrzyli okazję.

    – Panowie, nasz „Firmowy regulamin” właśnie kończy kolejnego drinka… – znacząco mruknął Patryk. Informatyk, blondyn z gęstą czupryną, po trzydziestce, żonaty, chodził do siłowni i ciągle rozglądał się za dziewczynami. Oliwier sugerował, że się szprycuje, bo ciągle jest niezadowolony ze swojej muskulatury.

    – No i…? – Jacek, też żonaty, ale szczupły, z lekkim brzuszkiem łysiejący szatyn, rówieśnik Patryka, nie lubił niedomówień.

    Patryk przewrócił oczyma i pokręcił głową: 

    – Mam ci narysować?

    – O tak, chętnie! – przesadnie uradowany Jacek zaklaskał. – Ale masz kredki? – w jego głosie brzmiała prawie szczera nadzieja.

    – Bo jak…

    – Koledzy! Czas nagli – Oliwier uspokoił wszystkich. – Jakieś propozycje? Realne!

    – Można „Firmowy regulamin” trochę poobracać w tańcu, a potem w jakimś pokoju… – mruknął Patryk.

    Spojrzeli na niego zdumieni.

    – No co? Mam swoje potrzeby!

    – Nie o to chodzi. Ale ją?! – Darek musiał zabrać głos.

    – A co w tym złego?! – Patryk nie rozumiał kolegi stażysty.

    – Niby nic… – Darek wydął usta. Chwilę zastanawiał się. – Dobra! Pomogę wam, ale potem będę się tylko przyglądał!

    – My się raczej zastanawiamy, jak chcesz się do niej dobrać? To góra lodowa. Kamień wyraża więcej emocji niż ona… – wyjaśnił milczący dotąd Maciek. Otyły okularnik nigdy się nie śpieszył z żadną inicjatywą. Teraz też czekał do ostatniej chwili. Tylko w windzie był pierwszy.

    – Słuchajcie, więc tak… – Patryk nie chciał dłużej czekać.

    @

    – Pani Mario, pozwoli pani? – Jacek w zapiętej marynarce wyglądał całkiem do rzeczy. Dress code obowiązywał! Zgodziła się. Nakłonił ją do drugiego tańca. Potem musiała odsapnąć. Jacek zaproponował drinka. I po krótkim wahaniu nie odmówiła. Stali pod ścianą, sączyli drinki i rozmawiali na temat wystroju sali, muzyki… W końcu zaczęli obgadywać znajomych. Coraz więcej par tańczyło, a przynajmniej próbowało albo ściskało się. Hol robił się za mały. Światła przygasły, jednak nikt nie protestował…

    Maria dała się namówić na kolejnego drinka i na kolejny taniec. Pojawił się Patryk i teraz on tańczył z panią kierownik. W trakcie tańca patrzył jak skacze biust pani Marii i sznur pereł zdobiący jej obszerny dekolt. Obszerny, bo drinki i rosnąca temperatura otoczenia zmusiły ją do odważniejszego rozpięcia bluzki. Kobieta chyba nie zwracała uwagi na jego wzrok. Była zadowolona z zainteresowania. Alkohol pozwolił jej rozluźnić się. Czerpała sporą przyjemność z tańca, rozpierała ją radość. Miała ochotę śpiewać.

    – Jeszcze jeden taki taniec i sam będę wpychał ten biust w stanik – pomyślał rozbawiony Patryk.

    W tańcu Maria przywarła całym ciałem do partnera. Właśnie rozbrzmiały pierwsze takty kolejnego latynoskiego hitu. Wszyscy tańczący zaczęli się żwawiej poruszać. Z uśmiechem spojrzała mu w oczy:

    – Może nieco przyśpieszymy?

    Właśnie przypatrywał się dwóm głośnym laskom, więc opacznie zrozumiał pytanie i jego ręka płynnie zjechała na pośladek kobiety.

    – Ej, ko-le-go! – zaprotestowała z uśmiechem, jakby rozbawiona jego śmiałością. Tylko alkohol spowodował, że nie zareagowała głośno i stanowczo. Ale chyba w głębi cieszyła się z tak nachalnej i prymitywnej adoracji.

    Spojrzał na nią i zrozumiał swoją pomyłkę. Powoli cofnął rękę.

    – Przepraszam – burknął. Dyskretnie rozglądał się po sali. Męczyło go takie polowanie. Inne, młodsze wyraźnie prowokowały swoim zachowaniem. – A ta zachowuje się, jakby mnie testowała – jego irytacja rosła.

    Po kolejnych dwóch żywszych kawałkach musieli usiąść. Patryk przyniósł drinki.

    – Musimy ugasić pragnienie – wyjaśnił. Nie oponowała. Fajnie się bawiła. Zasapana i zaczerwieniona z przyjemnością sączyła drinka. Jej oczy błyszczały. Jedna z oznak nadmiaru wypitego alkoholu.

    @

    Maria odstawiła szklankę i wachlowała się bluzką. Przy okazji coraz odważniej prezentowała biust. Opalony dekolt, białe pery i szarość bluzki ładnie kontrastowały, a piersi wydawały się coraz bardziej przystępne i apetyczne. Grafitowa spódniczka wyszczuplała sylwetkę, a szare pończochy ze srebrną nitką kusząco połyskiwały w świetle przygaszonych lamp. Jej dyskretna elegancja przyciągała uwagę innych mężczyzn.

    – Kurde, babka ma czym oddychać, ale po takiej reklamie, to jeszcze inni się zlecą! – nie był zadowolony z jej zachowania.

    – Co tak przycichłeś, chłopczyku? – nachyliła się ku niemu, nie przestając wachlować się bluzką. Ruchy stawały się coraz bardziej obszerne i niezborne. Szarpnęła połę bluzki, pochyliła się zbyt mocno, tracąc równowagę i Patryk zobaczył sutek wystający z białego stanika.

    – Może odpoczniemy chwilę w twoim gabinecie? Tutaj jest tak duszno… – patrzył w jej oczy. Widok sutka zaskoczył go, ale i zmotywował do działania. Teraz z kamienną twarzą czekał na jej reakcję. W środku gotował się.

    – Yyyy, wiesz… – rozglądała się, jakby kogoś szukała. – Doobra, chodź! – mocno chwyciła go za ramię i przywarła ustami do ucha. – Mam tam coś do picia, ale ciiii… – wyznała pijackim szeptem i mrugnęła porozumiewawczo.

    – Jasne, będę milczał! – obiecał konspiracyjnym tonem. – Ugór. Normalnie, ugór! Ona w ogóle nie chwyta aluzji – był zdegustowany reakcją kierowniczki. – Ale może potem nic nie będzie pamiętać. Tyle dobrego – pocieszał się.

    @

    – Chodź, chodź, chodź… – ponaglała go, kiedy zamknął drzwi gabinetu za nimi. Wołała go takim słodkim głosikiem, jakim babcia woła kilkuletniego wnuka. Przynajmniej tak kojarzył ten wysoki dźwięk.

    – Podchmielona to jeszcze pół biedy, nawet zaleta, ale infantylna? – westchnął w duchu.

    Nie zapalili światła. Księżyc nieco oświetlał pokój. Patryk pewnym krokiem powoli podszedł do kobiety. W jego ruchach było widać napięcie. Podchmielona kobieta nie była w stanie dostrzec takich niuansów. Oparła się o ścianę, przymknęła oczy, cofnęła ramiona, nieświadomie wypięła biust i westchnęła. Ściana przyjemnie chłodziła jej plecy.

    – Chcesz jednego… – zaczęła pytanie, odwracając głowę do mężczyzny.

    – Nie chcę wódki – szepnął stanowczym tonem. – Chcę ciebie! – objął ją i szarpnięciem przycisnął do siebie.

    – Ale przecież…

    Zdecydowanym gestem chwycił ją za kark i lekko odchylił głowę. Zaczął ją namiętnie całować. Wpakował język w usta. Czuł alkohol. Zaskoczona kobieta nie opierała się. Jej ręce zwisały wzdłuż tułowia. Druga dłoń Patryka miętosiła pośladek. Gniótł materiał spódniczki i podciągał go. W końcu poczuł ciało pod palcami. Macał goły pośladek. Czuł koronkę pończochy, zahaczył palcami o majtki. Przycisnął jej biodra do swoich. 

    – Musiała poczuć, jak mi stoi – pomyślał. Docisnął biodra, lekko ugiął kolana i wyprostował się. Kilka razy powtórzył ten ruch. Już był gotowy.

    Kobieta oderwała się od jego ust. Szarpnęła głową, potrząsając włosami. Patrykowi ruch wydał się lubieżny. Maria głośno nabrała powietrza i z ulgą wypuściła je, patrząc w sufit. Dłonie oparła o jego piersi, nacisnęła. Napiął mięśnie, nie puścił jej.

    @

    – Co ty wyprawiasz?! – zaprotestowała głośno. Brzmiała znacznie bardziej trzeźwo. – Jesteśmy w pracy! W ogóle nie mam ochoty na takie głupoty! – dodała szybko, zdając sobie sprawę jak dwuznacznie zabrzmiało poprzednie zdanie. Szybko trzeźwiała.

    – Cicho! Potem podziękujesz! – rzucił zdecydowanym tonem i znowu zaczął ją zachłannie całować.

    Teraz zdenerwowana, protestowała bardziej aktywnie, ale nadal bez skutku. Nie chciała się z nim całować, w ogóle nie miała ochoty na igraszki w pracy! Chciała stąd jak najszybciej wyjść.

    – Gdyby ktoś nas zobaczył! – myślała z przerażeniem. Bała się ośmieszenia i poniżenia. Przyłapana w takiej sytuacji, nawet podczas alkoholowej imprezy, skompromitowałaby się przed przełożonymi! Musiała dbać o opinię. Nerwowo szamotała się i czuła, że przegrywa. Patryk był trzeźwy, szybszy i silniejszy, więc jedną ręką trzymał jej dłonie za plecami, a drugą obmacywał biust. W końcu rozpiął guzik bluzki i całą dłonią wyjmował pierś ze stanika.

    Była bliska paniki. Alkohol osłabiał siłę jej reakcji, ale wciąż chciała wyjść! Chociaż była zdeterminowana, bała się krzyczeć. Gdyby zbiegli się pracownicy i zobaczyli ich… Ta, która dyscyplinuje innych, piętnuje przejawy flirtów w pracy, na co dzień taka zasadnicza, przyłapana obnażona w jednoznacznej sytuacji z młodszym pracownikiem. Nie mogła krzyczeć. Odwróciła głowę w bok i pojękiwała z wysiłku, mocując się z mężczyzną.

    Być może był również inny powód jej jęków. Napięty penis pocierał jej łechtaczkę osłoniętą już tylko materiałem majtek. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że stoi z podciągniętą spódnicą, która zakrywa jedynie jej brzuch.

    Patryk wyszarpnął drugą pierś ze stanika. Z satysfakcją spojrzał na nagi biust kierowniczki.

    – Nooo, w końcu je zobaczyłem. Fajne są…

    Popatrzył jeszcze chwilę, ścisnął brodawkę, polizał drugą. Dłoń zsunęła się ku pośladkom. Bezradna Maria szarpała się, sapiąc coraz głośniej. Przestępowała z nogi na nogę. Mężczyzna w ogóle nie przejmował się jej protestami. Przycisnął kobietę i całował po szyi, kąsał ją, ściskał pośladek. Druga dłoń uwolniła jej ręce, wróciła na kark, wsunęła się we włosy. Chwycił je i powolnym ruchem odchylił głowę do tyłu. Maria jęknęła z bólu. Palec Patryka zsuwał się ku odbytnicy. Minął ją i po chwili zagłębiał się w pochwie. Powoli, bez pośpiechu…

    @

    – Nie… Nieee… Nie! Nie! – z każdym wypowiedzianym zaprzeczeniem protestowała coraz głośniej.

    Przyciśnięta do ściany, próbowała odepchnąć jego rękę. Bezskutecznie. Wbijał się coraz głębiej. Był zbyt silny. Szamotała się i słabła. Znowu przycisnął ją całym ciałem. Czuła twardy członek. 

    – Muszę do toalety. Muszę się wysikać! – skłamała, ale zabrzmiała błagalnie.

    – Żartujesz? Nigdzie cię nie puszczę! – prawie zaśmiał się. – Lej pod siebie!

    – Przestań…

    – Mówię poważnie! Mnie to nie przeszkadza! – zaśmiał się rubasznie. – Potem wyliżesz mi palce! – ja tak nie chcę!

    – A ja mam coraz większą ochotę – sapnął przyciszonym głosem. – I ty również! – po tych słowach szybko poruszał palcem w pochwie. Od chwili, gdy wetknął w nią palec, była wilgotna. Mokry palec poruszał się w niej bez oporu. Patrzył na jej twarz i rozkoszował się widokiem grymasów. To była zupełnie inna kobieta niż ta, którą znał z pracy. Namiętna, głodna seksu, podchmielona, obnażona i zdana na jego łaskę. Wiedział, że taka okazja nie powtórzy się. Zmienił rytm ruchów palca w pochwie. Kciukiem dotykał łechtaczki. Przesuwał w prawo, w lewo, z góry na dół i do góry. I patrzył na nią. 

    Kobieta stęknęła. Odwróciła głowę w kierunku okna. Miała przymknięte powieki. Lekko rozchylone wargi zwilżyła językiem. Trudno było oprzeć się pieszczotom. Kolejne bodźce osłabiały jej opór. Mężczyzna przywarł do niej całym ciałem. Już nie próbowała go odepchnąć. Zanim zorientowała się, wolną dłonią rozpiął rozporek. Z wysiłkiem wyszarpnął penisa. Naprężony uderzył w jej brzuch tuż nad majtkami. Poczuła wilgoć i zadrżała. To, czego starała się uniknąć, stawało się coraz bardziej realne.

    – Nie… Proszę! Nie! – prawie krzyknęła.

    – Cicho! Nie rób hałasu! Przecież chcesz… – wysapał, szybciej poruszając kciukiem.  

    @

    Zaskoczył ją. Cofał palec tkwiący w pochwie. Maria była czujna. Bała się, że teraz zechce wepchnąć go do odbytu. W momencie, kiedy z niej wysunął palec, mężczyzna złapał za majteczki dwiema dłońmi i szarpnięciem ściągnął je z pośladków. Ugiął nogi w kolanach i trzymając wyprostowane ręce dociągnął majteczki aż do kolan.

    – No, mam cię… – wysapał zadowolony. Znowu stał wyprostowany. W kroczu kobiety zamiast majtek tkwił twardy, wilgotny członek. Patryk poruszał biodrami, trzymając kobietę za dłonie. Bawił się jej strachem. Oglądał jej piersi. Jeszcze chwilę napawał się swoim sukcesem.

    Już nie chciała ściskać nóg. Wręcz odwrotnie! Teraz rozsunęła nogi, żeby nie czuć penisa, który obijał się o wewnętrzną stronę jej ud.

    – On się mną bawi! – uświadomiła sobie. Dominował mężczyzna, który, tak czy inaczej, był jej podwładnym. Nie w rozmowie, nie w dyskusji o projekcie czy regulaminie, ale w seksie! Dominował w seksie! Naruszył jej intymność! W takiej chwili próbowała wyobrazić sobie kolejny dzień w pracy. Jednak nie potrafiła. Może nie chciała? Otrzeźwiło ją szarpnięcie piersi.

    – Maryśka, potruchtaj w miejscu!

    – Co? – zaskoczyło ją polecenie.

    – Biegaj w miejscu!

    Zdumiona niezdarnie wykonała polecenie.

    – Ładnie skaczą… – mruknął, obserwując jej obnażony biust. – Ale tramwaju to ty nigdy nie dogonisz – dodał rozbawiony. – Podaj mi majtki!

    Spojrzała w dół. Zsunęły się na podłogę. Zrozumiała sens dziwnego polecenia. Wyszła z nich. Patryk trzymał ją za rękę. Kucnęła i znalazła majtki. Odsunęła głowę jak najdalej od twardego, kołyszącego się penisa.

    – Nie poliżesz? – pytanie zadał ironicznym tonem.

    – Nie… – szepnęła.

    Ku jej zaskoczeniu nie nalegał. Nawet nie skomentował jej odmowy. Pociągnął ją za rękę. Wstała. Wilgotny penis przesunął się po jej dekolcie i brzuchu. Zacisnęła wargi, nie odezwała się ani słowem. Patryk wziął od niej majteczki, wcisnął do kieszeni spodni. Poprawił kobiecie spódnicę, wtykając ją głębiej za pas. Uśmiechnął się nieznacznie, widząc wystający brzuszek.

    – Szybko by go zgubiła, zażywając więcej ruchu. Jakiegokolwiek ruchu. – pomyślał i wykrzywił usta w uśmiechu. – Jeszcze nic straconego…

    Poruszył biodrami. Członek zakołysał się i znowu uderzył o jej uda. Próbowała przybliżyć nogi, ale to już było niewykonalne. On stał w rozkroku, trzymając stopy między jej nogami. Czuła się jak w potrzasku. Objął ją jedną ręką, drugą chwycił penisa i przycisnął do łechtaczki. Ugryzł kobietę w uchu, całował po szyi, muskał wargami. kiedy nieco odprężyła się, znieruchomiał, nacisnął członkiem na łechtaczkę, powoli przesuwając nim ku wejściu do pochwy i szepnął do ucha: 

    – Masz jakieś specjalne życzenia?

    @

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • MW-Ibiza Rozdzial 52 W brokat ubrane

    I oto jesteśmy. Choć pogoda dopisuje, sezon jeszcze się nie zaczął, bez trudu znajdujemy miejsce. W pełni sezonu bez wcześniejszej rezerwacji w Cap-d’Agde nie ma się co pokazywać. Na parkingu Tidżeje zrzucają szorty, już wszyscy nadzy ruszamy w miasto (naturystów). W Cap-d’Agde Naturist Village obowiązuje jeden strój – Ewy. Jedyne, co ze sobą mamy to kluczyki do kampera i karta kredytowa. Najpierw jemy lekką kolację w plażowym barze, nagim kelnerkom dużo brakuje do świeżości i urody dziewczyny spotkanej przy obiedzie, Antonio będzie zadowolony. Teraz idziemy na plażę, jest piękna, złocisty piasek i ta przestrzeń. I nawet zbyt wielkiego tłumu nie ma, sezon dopiero się zacznie. Po kąpieli mamy w planach dyskotekę, można się bawić nago, można się ubrać, tyle, że te ubiory niewiele lub nic nie zasłaniają, trochę to przypomina nasz pokaz mody. Tania z koleżankami nie mają wyboru – będą się bawić nago, sklepy już zamknięte. Pozostałe dziewczęta w geście solidarności też wybierają nagość.

    W ostatniej chwili Ala wyciąga skądś pojemnik z brokatem w sprayu. Potrząsa nim mocno i… odstawia.

    – Albo nie…

    – Co?

    – Nic, myślę… Dajcie oliwkę.

    Z tą oliwką i brokatem wychodzi na zewnątrz.

    – No chodźcie, tu jest za ciasno.

    Na środku parkingu każda z dziewcząt dostaje w nadstawioną dłoń trochę oliwki.

    – Trzyjcie, dziewczyny. Nie macie ociekać oliwką, macie błyszczeć!

    – A ja?

    – A my? – Popierają mnie Tidżeje.

    – Też chcecie błyszczeć?

    Dziewczęta chichoczą.

    – Ależ z was podśmiechujki! Chcemy nacierać!

    Dostajemy i my po parę kropli oliwki. Zabieramy się za nacieranie, głównie tyłeczków – dziewczęta twierdzą, że z frontem poradzą sobie same. Chichot się wzmaga.

    – A plecy?

    – Z plecami poradzicie sobie nawzajem. My się skupiamy na pośladkach.

    – Na pośladkach! – gromi mnie Febe, Zaglądam z przodu, widzę swoją dłoń, faktycznie za daleko się między te pośladki zapędziłem.

    – Ale zobacz, jak się ładnie błyszczy – chwalę, cofnąwszy dłoń z gładko ogolonej cipy dziewczyny.

    – No już, już… Za chwilę będzie się błyszczeć od czego innego, niż oliwka!

    Ala traci cierpliwość.

    – Ogarnijcie się, dziewczyny, bo nigdy nie dotrzemy na tę dyskotekę! Która skończyła, niech podejdzie.

    Febe idzie na pierwszy ogień. Obraca się w chmurce brokatu, ten osiada na jej nagim ciele. No, bajka!

    – Na cipkę więcej! I na cycki.

    – Nie zapomnijcie o tyłeczku, tak pracowicie go nacierałem… Stop!

    – Co znowu?

    Zamiast odpowiedzieć, podchodzę do Febe. Ostrożnie, by nie zetrzeć brokatu z wycelowanych we mnie cycuszków, sięgam do pośladków. Kładę na nich dłonie.

    – Teraz pryśnij!

    – Dobre! Tylko daj szerzej palce.

    Nie ma sprawy, dzięki temu ogarniam więcej tego jędrnego tyłeczka.

    – No już, zabieraj łapy!

    – I tak ktoś je tam na dyskotece położy.

    – Ale zanim to zrobi, niech Febe trochę pokręci tak ładnie przyozdobionym tyłeczkiem.

    Do Jo się spóźniam, jeden z Tidżejów pierwszy kładzie na niej łapę. Na dupie kładzie. Ma ją teraz całą w brokacie, te łapę. A Jo ślad po tej łapie oraz pięknie przypudrowaną fryzurkę. Brokat trzyma się mocno, Zoé wtarła oliwkę w jej blond futerko, a ona wzajemnie w ładnie przystrzyżony trawniczek na łonie Francuzki. I tak to idzie. Żeby nie było nudno, kolejnym dziewczynom przykładamy dłonie do innych części ciała.

    – Znowu cycek?

    – Niech ci będzie brzuszek – zsuwam dłoń niżej. Ale co sobie potrzymałem, to moje. W przypadku Nadii jest co potrzymać.

    Maleńką zostawiam sobie na koniec.

    – Zostało coś brokatu?

    Potrząsa pojemnikiem – coś tam zostało.

    – No to nie zepsujmy tego. Gotowa?

    Wsuwam rękę między jej uda. Od tyłu. Wnętrzem dłoni zakrywam cipkę, rozczapierzam palce na łonie.

    – Pryśnij sobie!

    – Ale ja chciałam…

    – Na cipkę, wiem. To jadalny brokat?

    – Nie, raczej nie.

    – To jak bym ci ją później wylizał?

    Ten argument przemawia do Ali. Biorę od niej pojemnik. Resztą brokatu traktuję resztę jej ciała. Jesteśmy gotowi.

    – To gdzie właściwie idziemy?

    – Znam takie jedno miejsce…

    *

    To w zasadzie zamknięta impreza, lecz niczym (prócz brokatu) nie przysłonięta uroda kilkunastu dziewcząt w towarzystwie zaledwie trzech facetów sprawia, że zostajemy wpuszczeni do środka bez problemu.

    – Wow! Jeśli wszystkie dyskoteki w Cap-d’Agde tak wyglądają, to…

    Ala jest pod wrażeniem. Ja zresztą też. Słyszałem o tym klubie i organizowanych tu imprezach, ale nigdy tu nie byłem. Ilość latających w takt szybkiej muzy cycków robi wrażenie. Na Ali oczywiście wrażenie robi co innego, podskakujący rytmicznie faceci też są goli…

    – To… specyficzne miejsce, tutejsze dyskoteki są całkiem zwyczajne. No idź poskakać, widzę, że aż się rwiesz.

    Dałbym jej klapsa na zachętę, ale ten brokat…

    – Ty nie idziesz?

    – Trochę sobie popatrzę, dołączę za chwilę.

    – Dom latających cycków, co?

    – I spójrz na te podrygujące tyłeczki!

    Ala i jej koleżanki wyróżniają się nawet w masie półnagich i całkiem nagich dziewcząt wijących się na parkiecie w stroboskopowym świetle reflektorów. To przez ten pokrywający ich gołe ciała brokat.

    – Nie znam cię.

    Odwracam się, nagi facet stojący za mną z równie nagą dziewczyną u boku musiał prawie krzyknąć, bym go usłyszał.

    – I nawzajem – odkrzykuję z uśmiechem. – Wbiliśmy na prywatną imprezę?

    – Tak jakby. To wszystko twoje dziewczyny? Te ubrane w brokat?

    – Tak jakby. Jesteśmy razem, ale moja dziewczyna, to ta najmniejsza i najzwinniejsza. O, ta, co do nas macha.

    – Wszystkie do nas machają…

    – Cyckami. A ona, z braku cycków, ręką.

    – No nie przesadzajmy, malutkie, ale ma.

    – Lubisz dziewczyny z małymi piersiami? – Wtrąca jego towarzyszka. Pytanie jest podchwytliwe z racji jej, wycelowanych we mnie ogromnych piersi.

    – Lubię każde, byle jędrne.

    – Co sądzisz o moich?

    – Sądzę, że spełniają najwyższe standardy jędrności.

    – Hahaha… Przekonaj się. Śmiało!

    Zerkam na faceta u jej boku, ten tylko się śmieje.

    – Jestem Pierre. A to Nathalie. Poznasz mnie ze swoją dziewczyną?

    – Też lubicie odmianę?

    I wszystko jasne. To będzie udany wieczór.

    *

    – Ala, poznaj Nathalie i Pierra.

    – Rozumiem, że Pierra mogę poznać bliżej?

    Ali wyraźnie wpada w oko wysportowany Francuz z…

    Nim zdążę dokończyć myśl, Maleńka chwyta go za to, o czym nie zdążyłem pomyśleć.

    – Tak się witamy – wyjaśniam zaskoczonemu facetowi, chwytając jego dziewczynę za cipę. Natalie już podryguje w tańcu, więc wrażenia mam sympatyczne. Również wzrokowe – to przez te jej latające cycki. Wyciągam ku nim drugą dłoń. Ależ są jędrne! Co znaczy młodość! Oglądam się na Alę i Pierra, wyglądają na bardzo zajętych sobą. Cóż, pozostaje mi zająć się Nathalie.

    – Sobie też nie żałowałeś  brokatu – śmieje się Natalie zerkając na swoje cycki. A właściwie na moje dłonie, których od tych piersi prawie nie odrywam.

    – To efekt uboczny. Spójrz na ten tyłeczek. Albo na te cycki. Albo tamten brzuszek.

    Już trochę zatarte, ale wciąż widoczne są ślady moich dłoni na ciałach.

    – Ech, umiesz się bawić, co?

    Natalie, odchylona w tył, bym nie tracił z oczu jej bliźniaczych argumentów, przyciska się do mnie spoconym brzuszkiem. Właściwie, to mnie nim masturbuje.

    – Chcesz?

    Chwytam ją za pośladki, przyciskam do siebie mocniej, rucham w ten brzuszek.

    – Chodź, tam będzie lepiej.

    Prowadzi mnie ku schowanym w półcieniu ławeczkom pod ścianą sali. Niektóre już są zajęte przez kopulujące pary. Nawet dostrzegam znajomą buzię, teraz wykrzywioną w ekstazie. Febe mnie nie dostrzega, skupiona na swych doznaniach.

    Natalie pcha mnie na ławkę, okracza udami. Wprawnym ruchem dłoni wprowadza w siebie. Osiada zagryzając wargę. Ciasna, dobrze zwilżona cipa wchłania mnie powoli. Uwielbiam ten moment, a Natalie robi to dobrze. Teraz się unosi… i opada. Wirtuozeria i precyzja.

    – Masz tam jakiś czujnik?

    Nathalie zagląda pod siebie. Jest w fazie wzniosu, spomiędzy różowych warg wyłania się czubek kutasa i… zastyga w chwilowym bezruchu, przytrzymywany przez te lepkie skrzydełka.

    – Mam łechtaczkę, to mój czujnik – śmieje się dziewczyna opadając powoli.

    – Widzisz? Teraz też zadziałała – mówi, znów się zatrzymując.

    Widzę. Widzę jej łechtaczkę rozpłaszczoną „u stóp chuja”. Długo tak nie wytrzymam, choć muszę przyznać, że Natalie robie wiele, by przedłużyć te rozkosze.

    – Gdzie chcesz? – Pyta w końcu, widząc, że na mnie już czas.

    – W tym względzie spuszczam się na ciebie.

    Natalie bierze to dosłownie i pozwala, bym spuścił się na nią. Choć w tym przypadku „spuścił się” jest sporym niedopowiedzeniem –  to naprawdę daleki strzał. Dobrze zwilżone cycki nabierają dodatkowego blasku, temu, co trafiło na brzuszek, Natalie pozwala spłynąć niżej.

    Wracamy na parkiet. Niby dalej tańczymy ze sobą, ale dziewczyna jest taka jakaś rozkojarzona. Rzuca spojrzeniami wokół. Szuka następnej ofiary?

    – Nie krepuj się, ty nienasycona!

    – Aż tak to widać?

    Zamiast odpowiedzieć, ciągnę ją przez parkiet.

    – Przedstawię ci kogoś.

    Mam szczęście. Tom (lub Jerry) jest dostępny i niewyprztykany. Przedstawiam mu Natalie.

    – Jest świetna. I nienasycona. Zróbmy jej niespodziankę. Widziałeś gdzieś brata?

    Tidżej łapie takie sprawy w lot. Pozostaje mi znaleźć tego drugiego, nim… Na szczęście też jeszcze nie zamoczył, a jego brat jest w trakcie zamaczania.

    – O tam, widzisz ich?

    Tom (lub Jerry) potwierdza. Natalie zdaje się lubi tę pozycję. Albo po prostu lub się popisywać. Ponownie obficie spryskana, wraca z Tidżejem na parkiet. Teraz moja kolej, odwracam jej uwagę.

    – Dobrze się bawisz?

    – Jak rzadko!

    Natalie nie zauważa podmiany i jest zdziwiona, gdy jej partner ciągnie ją powrotem na dopiero co opuszczoną ławeczkę.

    – Chcę jeszcze!

    – Ale…

    Argument w postaci nienagannie wyprężonego kutasa ją przekonuje. Może nie do końca, ale nie zaszkodzi spróbować. A efekt przechodzi jej najśmielsze oczekiwania.

    *

    Tymczasem „moje” dziewczęta też raczej krótko bawią się we własnym gronie, ich pokreślona jeszcze oliwką i brokatem uroda szybko przyciąga męskie towarzystwo. Miejscowi z czasem poczynają sobie coraz śmielej, już tańczą przytuleni, coraz to któraś ręka „niechcący” osuwa się na pośladek. Dziewczęta są w swoim żywiole, jak się którejś chłopak podoba, nie stroni od pieszczot. Coraz więcej brokatu przenosi się z ciała na ciało. Tylko Jo i Febe, „wybaczywszy” mi incydent z Nathalie, trzymają się mnie kurczowo, nikomu nie udaje się wyrwać żadnej z nich, choć zwłaszcza uroda Jo, blond Wenus z mieniącym się od brokatu futerkiem, robi piorunujące wrażenie. Pochlebia mi, że tak się mnie trzymają, tańczymy właśnie wolny kawałek przytuleni we troje. We troje idziemy też późną nocą, nad ranem właściwie, na romantyczny spacer wzdłuż bezkresnej, teraz z nielicznymi wyjątkami pustej plaży. Wreszcie klękają na skraju przyboju. Fale liżą im stopy, gdy mi wspólnie liżą. Nie pozostaję dłużny, zanurzam język na przemian w obu pizdach, księżyc świeci, czarne fale liżą nam stopy, bardzo romantycznie. Spuszczam się obficie i sprawiedliwie, na obie buzie, w końcu sprawa z Nathalie miała miejsce parę godzin temu. Zaspokojeni i nagle senni, wracamy do kampera, całe wielkie łoże jest dla nas, wszystkie dziewczęta wywiało, także moi kuzyni gdzieś wybyli. Dopiero rano stopniowo pojawiają się dziewczęta i pakują nam do łóżka. Od razu zasypiają. Nie wnikam, gdzie i z kim, ważne, że do dziesiątej wszystkie wróciły.

            Siadam na łóżku wydostawszy się z plątaniny ciał, obok mnie coś się porusza, to Jo podąża moim tropem, siada, jej cycki wdzięcznie się kołyszą. Sięgam między jej uda, bawię się jej włosami łonowymi z nędznymi resztami brokatu. Jo chichocze.

    – Lubisz taki widok, co? – Pyta, podziwiając plątaninę dziewczęcych głów, cycuszków, cipek i tyłeczków przeplecionych bezładnie rozrzuconymi kończynami.

    – Krajobraz po bitwie.

    – Tym razem to były raczej indywidualne potyczki – śmieje się Jo – niech śpią, pójdziesz ze mną?

    – Pewnie! A gdzie?

    – Kupić jakiś ciuszek, nie mam co na cipkę włożyć – i pokazuje mi tę cipkę, stając przede mną.

    To już prędzej Febe nie ma co na cipkę włożyć, ty masz ją ubraną w piękne futerko.

    – Dlatego kupię sobie coś luźnego i przewiewnego.

    I znów chichocze.

    – No co?

    Zaciąga mnie przed lustro. Obok łóżka mamy na ścianie wielkie lustro, rzecz nieodzowna przy tylu dziewczętach. No i fajnie się je pieprzy przed tym lustrem.

    No tak, całą gębę mam w brokacie, łącznie z językiem. Ciekawe ile go zlizałem i połknąłem liżąc Jo i Febe.

    – Dziękuję.

    – Nie dziękuj, gdybym mogła powstrzymać śmiech, zobaczyłbyś się dopiero w lustrze w przymierzalni!

    *

    W galerii Jo rzeczywiście wybiera luźne, składające się z samych prześwitujących falbanek majteczki i do kompletu lekką sukienkę wykończoną falbankami, tak krótką, że kończy się równo z majteczkami. Efekt jest powalający – te szczupłe, nieskończenie długie uda wyłaniające się z masy seledynowych falbanek wywołują we mnie falę pożądania.

    – Zerżnąłbyś mnie w tej sukience, co?  – Jo dostrzega mój wzrok i wzwód.

    -Tu i teraz!

    Jo ciągnie mnie do przymierzalni, poprawia ten wzwód ręką. Błądzę chujem w gęstwinie falbanek, aż zniecierpliwiona dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce. Biorę ją na stojąco. Wsuwam dłonie pod te falbanki, gładzę szczupłe pośladki. Pieszczę jej piersi przez cienki materiał sukienki, stwardniałe sutki niemal go przebijają.

    – Takie luźne majteczki mają swoje zalety – stwierdzam, gdy już się spuszczam.

    – Wiesz, właściwie to nie pamiętam, kiedy pieprzyłem się z kompletnie ubraną dziewczyną. Jednak wyglądasz tak seksownie…

    – To dla nas, dziewcząt łatwizna, by ubraną wyglądać ponętniej niż rozebraną. I cipka ma przewiew.

    – O właśnie, cipka! – Klękam teraz przed Jo, szybko rozsuwam falbanki i kędziorki, zanurzam w niej język, nie chcę, by poplamiła nowe majteczki. Potem nasienie przechodzi z ust do ust. Myślę, że na tym koniec i chcę wyjść z kabiny.

    – Poczekaj, tak nie pójdziesz – mówi Jo, pokazując na mojego mokrego, członka. Teraz ona klęka przede mną i doprowadza mnie językiem do porządku.

    Ostatecznie Jo kupuje cztery pary tych majteczek w różnych kolorach.

    – Za bardzo ci się podobają, by miały szanse dłużej pozostać suche i czyste, muszę mieć na zmianę.

    Jo zdejmuje sukienkę i majteczki, podaje sprzedawcy do zapakowania, ze sklepu wychodzimy tak, jak weszliśmy – nago.

    Skręcam do jeszcze jednego sklepu, zauważyłem na wystawie gitarę, kupuje ją dla Nadii. Wracamy do kampera,  dziewczęta już są na nogach.

    – Gdzie byliście? Głodne jesteśmy i chcemy na zakupy. Nadia zauważa mój zakup:

    – Ojejku! Gitara.

    – To dla ciebie, proszę, pięknie grasz a jeszcze niejedna plaża przed nami.

    Jo prezentuje swoje nowe majteczki i sukienkę.

    – Bomba!

    – Ależ to wyuzdane! I pociągające!

    – Żebyście wiedziały dziewczyny, jak mnie taką zobaczył, to od razu przeleciał. A we mnie znów się gotuje.

    – I jeszcze raz cię przelecę, jak tu stoisz!

    I znów pcham się między te słodkie uda, rozgarniam kutasem falbanki i wsuwam się do jeszcze mokrej cipki. Znów pieprzymy się z Jo na stojąco, ku  uciesze dziewcząt. Tym razem trwa to dłużej i nie obywa się bez pomocnej dłoni Maleńkiej na moich jądrach. Jo też dochodzi, w efekcie pierwsza para majteczek nadaje się do prania. Wyruchana Jo rozbiera się do wyjścia i idziemy wszyscy coś zjeść do baru na plaży. Tu się rozdzielamy, zabieram Tanię i jej koleżanki na zakupy, reszta dziewcząt zostaje na plaży pod opieką Tidżejów. Ukrainki są dość wstrzemięźliwe w zakupach, nie chcą nadużywać mojej dobrej woli. Kupują po sukience, namawiam je na drugą, jeszcze krótszą.

    – To już nam będzie cipki widać, nie będziemy mogły bez majtek chodzić.

    – Weźcie do kompletu takie z falbanek.

    – Ta cię Jo podnieciła w swoich majteczkach?

    – Przecież same widziałyście, przy was ją przeleciałem, a pierwszy raz jeszcze w sklepie.

    Dziewczęta kupują więc te przewiewne majteczki. I grube getry, Maleńka musiała im coś o nich wspomnieć. W końcu dziewczęta z pewnym żalem zrzucają z siebie te sukienki i majteczki, zostawiają zakupy w kamperze, dołączamy do reszty ekipy na plaży. Dziewczęta rozkładają się plackiem na piasku, wysterczając cipki ku słońcu, przyciągają wzrok bawiąc się piłką na plaży czy baraszkując w płytkiej wodzie. Na plaży są naturyści płci obojga w wieku od lat dwu do stu, od chudzielców do grubasów, zgrabnych, młodych dziewczyny też nie brakuje, lecz są tu jak rodzynki w cieście. Siłą rzeczy taka koncentracja… „bakalii”  budzi zainteresowanie. Ot, choćby ten chłopak.

    – Zobacz, już kolejny raz tu przechodzi. Nie sądzisz, że mu nabrzmiał?

    – Mam się rozglądać za facetami?

    – Nie, no skąd! Tak tylko mówię.

    Uwaga Ali sprawia, że podążam za nim wzrokiem. A potem ponownie, gdy ledwo się oddaliwszy, zawraca. I nagle przystaje. O dziwo przy Tidżejach rozprawiających o czymś z Jo.

    – To państwo z Polski?

    Musiał usłyszeć mowę ojczystą.

    – Częściowo. A bo co?

    – Eee… Ładna dziś pogoda.

    – Hahahha…

    Podchodzę.

    – Facet! Musisz być bardziej kreatywny. Ta odzywka…

    Na widok jego miny nie wytrzymuję i też parskam śmiechem.

    – Okay, okay… Już dobrze. Skąd jesteś?

    – Z Polski.

    Tym razem salwa śmiechu rozchodzi się szeroko.

    – Zabawny jesteś. A dokładniej to skąd?

    To Ala włącza się do rozmowy. Facetowi włącza się tryb słowotoku.

    – Z Białegostoku. Przywiozłem wycieczkę, jestem kierowcą. I, cholera, odpocząć nie dadzą, myślałem, że posiedzę tu z nimi te parę dni i zabiorę z powrotem. Ale dostałem telefon z centrali, mam wracać już jutro. Z samego rana. Na pusto! Wyobrażacie sobie?

    – Niezbadane są myśli szefów…

    – I ścieżki, którymi podążają.

    – Wracasz przez Warszawę? Tak tylko pytam.

    W odpowiedzi dostaję szczegółowy opis trasy: Włochy, Austria, Czechy… I tak, okazuje się, że przez Warszawę. Zresztą popatrzywszy na mapę trudno byłoby inaczej.

    – A mógłbyś kogoś zabrać do tej Warszawy?

    – A kogo?

    – O, te tam dziewczęta.

    – O ja cię! Jasny gwint! Jasne!

    – Nie ciesz się tak, nago nie pojadą Ale jak je zobaczysz w tych sukienkach…

    *

    Pozostaje porozmawiać z zainteresowanymi.

    – Wiem, że nie możecie się doczekać powrotu, a my tu przedłużamy sobie wakacje. Ale pojawiła się alternatywa…

    Okazuje się, że największy problem jest z Alą. Bez Ali nie pojadą. Boją się.

    – Maleńka, zlituj się!

    – Mnie odsyłasz, a sam… Widziałam wczoraj.

    – Nawet brałaś udział.

    – Skromny udział.

    – Pomyśl o Warszawie, o kolumnie Zygmunta…

    – Proponujesz mi spacer po placu Zamkowym?

    – Przecież wiesz, o jaką kolumnę mi chodzi. I zajęłabyś się Grzesiem.

    Ala marszczy nosek w udawanym fochu. Przecież widzę, że udaje.

    – No ewentualnie…

    – Kocham cię!

    – Ja ciebie też. A jak już wrócisz, to…

    – Aż wióry polecą. Masz to, jak w banku!

    *

    – Macie transport, dziewczyny. Tylko nie zdradźcie się przed… No właśnie, jak mu właściwie na imię? Przed kierowcą, że nie macie paszportów. Jeszcze spanikuje.

    – W razie czego go udobruchamy! – Tania puszcza do mnie oko.

    – Lepiej nie, potem będzie senny, poważnie mówię.

    – Skoro mamy jechać dopiero jutro, mogę udobruchać go teraz…

    *

    Leszkowi, bo jak się okazuje tak ma na imię, podnosi się ostatecznie w dłoni Tani.

    – Chciałam się przywitać. I podziękować.

    – Dziewczęta, podejdźcie, przywitajcie się z naszym wybawcą.

    Efekt jest do przewidzenia, chłopak eksploduje w kolejnej z dłoni.

    – Tak szybko? – Nadia, kolejna w kolejce do przywitania, jest niepocieszona. – No nic, wieczorem poznamy się bliżej. Gdzie masz ten autobus?

    – Tylko dajcie mu się później wyspać – mówię do obu, bo i Tania się tam wybiera. – Przed wami daleka droga.

    *

    Wieczorem pojawiamy się w klubie w mocno osłabionym składzie. Z Alą u boku, Tidżejami, Febe, Jo i kompletem Francuzek witam się z Pierrem.

    – Jestem rozczarowany.

    – A gdzie Nathalie?

    – Dziś jej nie będzie.

    – Jestem rozczarowany.

    Dostaję sójkę w bok.

    – Znalazł się transport dla Ukrainek. Tania i Nadia właśnie wyrażają wdzięczność kierowcy, reszta poszła spać. Ala też z nimi jutro jedzie…

    – Ach, to tłumaczy jej reakcję – Pierre ma na myśli tę sójkę w bok. – Bawcie się dobrze.

    Dziś nie ma imprezy. Przynajmniej takiej, jak wczorajsza. Klub otwarty dla wszystkich, nagich, półnagich i całkowicie ubranych. Ci ostatni są w większości.

    – Jestem rozczarowana. Maciek tak barwnie opowiadał o Cap-d’Agde…

    – To dotyczy głownie plaży i najbliższej okolicy tłumaczy Maleńkiej Pierre. – Takie plażowe bary…

    – To może zmieńmy lokal? Tam będę się czuła swobodnie.

    Fajnie mieć dziewczynę, która najswobodniej czuję się goła.

    *

    W barze przy plaży wpadamy wprost na Nathalie. Nagą, jak i my. I jak wszyscy wokół. Dziewczyna zamiera z otwartymi ustami. Co do…

    Aha, Tidżeje!

    – Więc was jest dwóch! A ja głupia myślałam…

    – Osobno też dają radę. Ale gdy się tak niepostrzeżenie zmieniają… Nie ciebie pierwszą nabrali.

    – Na tyle dobrze, że wolę o nich myśleć, jako o jednym.

    – To tak jak ja. Choć w innym kontekście – poprawiam się szybko. – Są nie do odróżnienia, więc wołam na nich tak samo.

    – I przybiegają?

    – Tak, reagują instynktownie.

    – Hahaha… Spójrz, jakie mają kwaśne miny. Identyczne miny.

    Wieczór spędzamy wspólnie, choć pewnym rozrywkom oddajemy się w podgrupach. Ja całkowicie poświęcam się Ali. Nathalie nie odpuszcza Tidżejom, a Pierre… Cóż, Pierre dzwoni po wsparcie. Febe, Jo i Francuzki też się dobrze bawią. Do kampera wracamy nad ranem.  A rano…

    – Puk puk!

    To Nadia i Tania w towarzystwie Leszka. Poganiają nas niemiłosiernie.

    – Leszek się niecierpliwi, musimy już jechać!

    Może to i dobrze. Nie będzie łzawych pożegnań. Reszta wyspanych jak nigdy Ukrainek ubiera się szybko. Leszek jest pod wrażeniem.

    – Mówiłeś, że będą  całkiem ubrane.

    – A nie są?

    – Dyskutowałbym.

    Ala tylko mamrocze coś w półśnie, nie jestem w stanie jej dobudzić.

    – Coś ty jej zrobił?

    – Wszystko to, co lubi najbardziej.

    – Ech… To teraz ją zanieś.

    Na szczęście Tidżeje pomagają, do autobusu jest kawałek. Układam Alę na siedzeniach i przykrywam kocem, ubrania kładę obok, jak się obudzi, to się ubierze. Albo i nie. Jeszcze buziak i wysiadam. Autobus rusza. Szerokiej drogi! Uff!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski