Author: admin

  • Firmowy regulamin, cz. 2.

    Część 2.

    Jej skrępowanie podniecało go. Miał starszą od siebie kobietę, przełożoną! Teraz on rządził. Mógł się bawić, jak tylko chciał. Z uśmiechem wodził dłońmi po jej ciele. Nietykalna, niedostępna, a teraz obmacuje ją. Już samo posiadanie tej babki było ekscytujące. A liczył na znacznie więcej.

    Milczała, więc powtórzył pytanie:

    – Masz jakieś specjalne życzenia?

    Pokręciła przecząco głową, a jednak po chwili powiedziała:

    – Tak, mam! – zabrzmiała hardo.

    – Jakie?

    – Chcę wyjść stąd! – zażądała.

    – A ja chcę tam wejść! – Patryk docisnął członek i poczuł, jak się wsuwa do pochwy. Wtedy złapał kobietę za pośladek i lekko pchnął w swoim kierunku. Penis bez oporu znikał w pochwie. Podniecony wypinał biodra i obserwował jej mimikę. 

    Kobieta stała na palcach, przyjmując mężczyznę. Obie dłonie zaciskała i otwierała. Twarz kierowała w bok, nie chciała oglądać fizjonomii gwałciciela. Nie chciała czuć jego oddechu przesiąkniętego alkoholem. Czuła obrzydzenie do tych mężczyzn. Kiedy cały członek wszedł w nią, westchnęła głośno i zrezygnowana oparła się plecami o ścianę. Poddała się. Chciała, żeby to jak najszybciej się skończyło. Jednak przede wszystkim bała się, że ktoś wejdzie. Żałowała, że sama nie zamknęła drzwi. Z kolei gdyby to zrobiła, Patryk miałby nieograniczony czas. Też niedobrze.

    – Oby to był tylko sen… – szepnęła do siebie. Myślała wyłącznie o swojej reputacji i pozycji w firmie.

    @

    Złapał ją za nadgarstki, podniósł ręce i przycisnął do ściany. Powoli poruszał biodrami. Smakował te chwile. Napawał się przyjemnością, jaką czerpał z ruchania bezradnej i teraz potulnej kierowniczki. Tak grzecznej i uległej nigdy jeszcze jej nie widział. To dodatkowo podniecało. I jego, i kolegów.

    – Kurde, ale suka jest grzeczna! – Maciek stęknął z podziwem. Dłoń trzymał w kroczu. Po raz pierwszy widział tak potulną kierowniczkę. Już taki widok działał na niego jak afrodyzjak.

    – Ujarzmiona wredna suka! Nareszcie! – Patryk cieszył się w duchu. – Nie opuszczaj rąk! – polecił kochance, uwalniając jej nadgarstki.

    Szybko rozpiął jej bluzkę, potem stanik i przełożył go za opuszczoną głowę kobiety. Szeroko rozchylił poły bluzki, po czym ponownie złapał ją za nadgarstki.

    – Oooo, fajne cyce… – Patryk stęknął zadowolony, intensywniej poruszając biodrami. Nieco zaskoczony atrakcyjnym widokiem, zafascynowany spoglądał na kołyszące się piersi.

    – Ale babka ma wymiona! Będzie się czym pobawić! – nieprzyjemnie zaśmiał się Jacek. Reszta wtórowała mu zadowolona z zapowiedzi. Nawet Darek wydawał się podrajcowany rozwojem sytuacji. Z ciekawością przyglądał się koledze. Patryk zupełnie się nie krępował przy kolegach.

    – Zapowiada się wspaniała zabawa… – szepnął kobiecie do ucha i otarł je językiem. Potem polizał szyję kobiety, przycisnął się do niej, przesunął zębami po szyi, ukąsił w kark. Maria wzdrygnęła się. Na zmianę lizał i całował jej szyję i kark. I coraz gwałtowniej uderzał biodrami. 

    Maria nie chciała patrzeć, nie chciała wiedzieć. Kiedy ją obnażał, stała posłuszna, nie wypowiedziała nawet słowa. Wstydziła się swojej nagości przed anonimowymi pracownikami. Anonimowymi, bo na co dzień nie zwracała na nich uwagi.

    – To tylko podrzędni wykonawcy poleceń – tłumaczyła sobie.

    Teraz wręcz czuła ich nienawiść. Ich komentarze nakręcały kolegę. Upojona drinkami posłusznie dosiadała jego penisa. Podniecona słabła, więc uderzenia penisa pobudzały ją i utrzymywały w pionowej pozycji. Ciągle odwracała twarz od Patryka albo opuszczała na piersi.

    – Zerżnięta przez taką hołotę… – była zniesmaczona sytuacją, w jakiej się znalazła. Ci mężczyźni wywoływali u niej jedynie obrzydzenie.

    Chwyt za nadgarstki przyjęła z wdzięcznością. Zmęczona, osłabiona alkoholem chciała pochylić się, ale nie pozwolił jej. W końcu spółkowanie odprężało ją i przestawała myśleć o reputacji. Rosło podniecenie, alkohol działał, więc oddawała się pod opiekę kochanka. Nie chciała myśleć o konsekwencjach. W ogóle nie miała ochoty zastanawiać się nad tą sytuacją. Chciała zapomnieć! Podniecenie rosło, więc tym łatwiej rugowała z pamięci swoje obawy. Dawno nie uprawiała seksu, a upór i siła kochanka nie pozostawiały jej wyboru.

    A teraz seks, w zasadzie nie poprzedzony żadną grą wstępną, za to wsparty alkoholem, który dodał odwagi i zwolnił hamulce, znowu zaczynał sprawiać przyjemność. Powoli oswajała się z obecnością innych. W głowie szumiało, wspierała się na kochanku.

    – Przesadziłam z alkoholem, uprawiam niechciany seks. Nieważne z kim – pomyślała. Jeszcze była świadoma, że przesadziła. Uśmiechnęła się do swoich myśli. Obawy malały, opór malał, przyjemność rosła. Alkohol działał.

    – Ruszaj się, starucho! – syknął chłopak podniecony posiadaniem kierowniczki. Przede wszystkim sycił się swoją bezkarnością. Bawił się sytuacją, odgrywał się na kobiecie za zdarzenia z kilku lat pracy. I ruchał coraz mocniej. Penis był twardy, a on nie zamierzał wytryskiwać zbyt wcześnie.

    Uśmiechnęła się, kiedy syknął na nią. Najprawdopodobniej w ogóle nie docierała do niej treść polecenia. Słyszała to, co chciała usłyszeć.

    @

    Poruszali się w tym samym rytmie. Twardość penisa narzucała kobiecie rytm. Poddała się jemu i czekała na rozkosz. Już była zbyt podniecona, żeby wycofać się. Nie miała siły na kolejny protest. Patryk bez trudu zauważył zmianę w zachowaniu kochanki. Bez słowa odkleił kobietę od ściany i zdjął z niej bluzkę, potem stanik. Grzecznie, i jakby nieobecna, poddała się tym zabiegom. W tym czasie mężczyzna poruszał biodrami na boki, zmieniając i potęgując wrażenia kobiety. Ta na zmianę cicho pojękiwała i posapywała. Kiedy wchodził w nią, przymknęła oczy i ich nie otwierała. Półnagą ponownie oparł o ścianę, przytrzymał nadgarstki i uderzając penisem, patrzył, jak skaczą jej piersi.

    – W pracy niby taka ekstra suka, a jak ciebie rozebrać, to cycki wiszą! – skonstatował szeptem. – I brzuch rośnie! – uszczypnął ją w fałd tłuszczu. Ku jego zaskoczeniu, w ogóle nie zareagowała. Ponownie uszczypnął brzuch z taką samą siłą i ponownie kobieta nie zareagowała.

    Koledzy cicho dopingowali go. Niecierpliwie czekali na swoją kolej. Patryk odwrócił głowę w ich kierunku:

    – Jest tak podniecona, że nie wyczuwa słabszych bodźców! – z wrażenia przyśpieszył ruchy biodrami.

    – Och! Och, taaak! Taaak! – kobieta zaczęła głośniej postękiwać.

    Poluźnił chwyt nadgarstków, więc ona złapała go za przedramiona. Silnie trzymała go i szarpała. Jej stękanie było zbyt głośne.

    – Cicho, starucho! – korzystał z każdej okazji, żeby okazać swoją złośliwość. Wyjął ze spodni jej majtki i wepchnął kobiecie w usta.

    Nagle otworzyła oczy. Trzęsła się w rytm ruchów jego bioder i nic nie rozumiejąc, pytającym wzrokiem patrzyła mu w oczy.

    – Suko, jesteś za głośna! Ale teraz możesz się nawet drzeć! – uśmiechnął się do niej i mocniej uderzył biodrami. Penis trafił w dno pochwy. Krzyknęła, a majteczki spełniły swoją rolę. Zadowolona z przyjemności przymknęła oczy i biernie czekała na kolejne uderzenia.

    @

    Doszła po kolejnych kilku jego ruchach. Patryk zauważył tylko dlatego, że pojękiwała głośniej i nagle przysiadła na penisie.

    – Ej, co ty… – zaprotestował, spojrzał na jej twarz i od razu zrozumiał, że kobieta szczytuje. Chwycił ją za pośladki, nieco podniósł i oparł o ścianę. Wykonywał minimalne ruchy w pochwie i czekał aż kobieta dojdzie do siebie.

    Otrzeźwiała po kilku minutach. Spojrzała na niego nieprzytomnym wzrokiem. Nie pozwolił jej wyjąć majtek z ust. Objęła go rękoma i oparła głowę na ramieniu. gwałtowne napięcia mięśni jeszcze wskazywały, że kobieta nadal konsumuje orgazm. Tkwili tak jeszcze przez dłuższą chwilę. Patryk w końcu zdjął kochankę z penisa i odwrócił plecami do siebie.

    – Oprzyj się solidnie! – polecił i klepnął ją w pupę.

    Pani kierownik pośpiesznie wykonała polecenie, stając obok swojego biurka. Teraz już nie miała żadnych obaw. Minęły wraz z orgazmem. Wypięła pupę i spojrzała na mężczyznę. Oczekiwała komplementu. Nie doczekała się.

    Chłopak zaskoczył ją. Majstrował przy jej spódniczce. Po chwili rozpiął ją i kilkoma szarpnięciami sprawnie ściągnął. Wyszła z niej i zobaczyła, jak spódniczka ląduje obok bluzki i stanika na stoliczku przy ścianie. Sam szybko zdjął spodnie i slipy. Stanął za nią w butach i skarpetach. Pogłaskał wypiętą pupę. Maria patrzyła przed siebie.

    – Ooo! – tylko tyle wydostało się z zapchanych ust. Silne uderzenie penisem zaskoczyło kobietę, ale nie sprawiło bólu. Patryk wszedł płynnie i głęboko. To właśnie taka penetracja sprawiła Marii satysfakcję.

    Znowu ruchał ją w dość szybkim tempie. Czasami zwalniał i przyśpieszał, uderzał w boczne ścianki. Kobieta wręcz wyła z rozkoszy. W międzyczasie przesunął ją przy biurku. Teraz stała twarzą do okna, plecami i pupą do drzwi. Doskoczył do niej Darek i z satysfakcją wypisaną na twarzy uderzył parokrotnie w kołyszące się piersi. Uderzenia nie były mocne. Kobieta nie uchyliła się, nie zasłoniła ręką, jedynie lekko drgnęła, raz, drugi nawet krzyknęła. Majtki stłumiły jej reakcję. Darek jedną ręką ścisnął pierś, poszarpał nią, trzymając za brodawkę, czym wzbudził śmiech innych. W końcu puścił pierś i wrócił do kolegów.

    – Dupa ma gabaryty. Szkoda, żeby się marnowała – westchnął zadowolony i pobudzony.

    Patryk nachylił się i kiedy kobieta sądziła, że przyszedł czas na pieszczoty piersi, on dłońmi zatkał jej uszy. I dalej rżnął kochankę. Prawie położyła głowę na blacie biurka. Podniecenie było bliskie rozkoszy, a ona już teraz prawie mdlała. Oparła piersi o zimny blat i lekko drgnęła. Była zbyt podniecona, żeby przejmować się takimi drobnostkami. Znowu głośno jęczała. Było jej tak dobrze. Zacisnęła oczy. Nic nie słyszała, niczego nie widziała…

    @

    – Proszę! Koledzy! – stęknął Patryk, ruchając kierowniczkę. Wciąż zatykał jej uszy.

    Zaskoczeni stali przy drzwiach. W końcu ktoś się zreflektował i zamknął drzwi, przekręcił zamek. Podeszli nieco bliżej. Butelki i puszki postawili na stoliku.

    – O, kurwa! – jęknął któryś.

    – Ale maciora! – dodał inny.

    Rosła w nich wściekłość. Właśnie widzieli podchmieloną i nagą swoją przełożoną, na dodatek ruchaną przez ich kolegę. Nie spodziewali się takiego prezentu! Nawet gdyby była anorektyczną, nie miałaby szansy, żeby usłyszeć komplement o swojej dojrzałej urodzie. Jednak coś ustalili, więc w tej chwili najważniejsza była kolejność dziobania.

    – Dobra, to już o niej  wiemy. Który chce mnie zmienić? – Patryk walił kochankę mocno, wiedząc, że za chwilę nastąpi zmiana. Dłońmi zatykał jej uszy i odwracał głowę, żeby skończy konwersację z kolegami. Chciał płynnej zmiany.

    – No, ja!

    – To na co czekasz? Na zapisy? Ściągaj spodnie i właź w nią!

    – Już, już… – stękał Oliwier, pośpiesznie ściągając spodnie i slipy. – A ona zabezpiecza się?

    – A skąd mam wiedzieć! – wzruszył ramionami. – Kurde, nie pytałem… – Patryk zmarszczył czoło. Zrozumiał swój błąd. Po chwili zwolnił i dał znak, więc wszyscy ucichli. Odsłonił jedno ucho uległej kochanki i powoli zapytał: – Maryśka, a ty się zabezpieczasz?

    Już chciał powtórzyć pytanie, ale kobieta kiwnęła potakująco głową. W pokoju od razu dało się wyczuć ulgę i zadowolenie.

    – Fajnie! – rzucił Patryk i z tłumionym westchnieniem zasłonił ucho. Przyśpieszył. Patrzył na rozhuśtane piersi i z wigorem uderzał penisem pod różnymi kątami.

    Kobieta namiętnie jęczała. Chwiała się. Podniecenie coraz bardziej pozbawiało ją kontroli nad ciałem. Nawet gdyby chciała, nie byłaby w stanie przeciwstawić się mężczyznom. Teraz już o tym nie myślała. Pochłaniała ją ekscytacja zbliżającą się falą rozkoszy.

    Kochanek nieznacznie uśmiechał się, zadowolony ze swoich umiejętności. Nachylił się i szepnął Marii do ucha:

    – Mówiłem, że będziesz zadowolona! Zapamiętasz nas…

    @

    Oliwier stanął obok niego. Patryk zwolnił, znieruchomiał i wyjął penisa. Kolega już nawilżył swojego penisa śliną i teraz dość płynnie wszedł. Po chwili rytmicznie poruszał się. Złapał kobietę za biodra  zaczął uderzać silniej, ale w wolniejszym rytmie. Jęki rozkoszy wzmogły się. Patryk cofnął dłonie i podszedł do kolegów. Dostał puszkę piwa. Otworzył i zaczął powoli pić. Reszta w milczeniu przyglądała się, jak Oli traktuje ich kierowniczkę.

    – Ma ciało… – stwierdził Maciej.  

    – No, jest co obrabiać – uśmiechnął się Patryk.

    – A ona jest mężatką? – zainteresował się Darek.

    – No, jasne! – kiwnął głową Jacek. – Nawet, jakby facet nie chciał, to zmusiłaby go!

    Wszyscy parsknęli śmiechem. Kierowniczka drgnęła. Wiedziała, że jest coś inaczej, ale tonąc w rozkoszy, myślała wyłącznie o niej. Cieszyła się nią. Alkohol też nie wyostrzył percepcji. Teraz spróbowała spojrzeć i zorientować się, czy coś się zmieniło. Nadal było bardzo przyjemnie, ale z ciekawości odwróciła nieco głowę…

    – Ooo!! – krzyknęła przerażona. Spoglądała szeroko otwartymi oczyma. Szarpnęła ręką, żeby sięgnąć po majtki w ustach, ale Oliwier mocno trzymał ją za ręce. Jacek i Maciej podeszli i przejęli jego rolę. Oli złapał kobietę za biodra i dalej ruchał ich imprezową zdobycz. Intensywniej.

    Była przerażona. Znała tych mężczyzn! Jej podwładni, chociaż nie wszyscy. Ubrani, podchmieleni, wyzywająco patrzą na nią, uśmiechają się. Są rozbawieni sytuacją, ale zadowoleni z przebiegu spotkania. Ona stoi naga w ich otoczeniu, a jeden z nich spółkuje z nią! Przerażenie i wstyd pomagały trzeźwieć.

    @

    – Nawet nie mogę się ruszyć! – bezsilność była obezwładniająca. Spojrzała na Patryka. Stał z puszką piwa, popijał i patrzył na nią i tego mężczyznę. Jego penis nadal sterczał. Nie krępował się swoim wzwodem w ich obecności. – Jeszcze wejdzie we mnie – zrozumiała.

    – Który kolejny? – usłyszała.

    – Moment, chwila… – Jacek rozbierał się i pieczołowicie składał rzeczy obok stolika na krześle. Darek  niedowierzaniem przyglądał się jego precyzji. Maciek z niesmakiem kręcił głową.

    – Kurde, na te kilka minut wystarczyło zrobić gniazdo – szepnął zdegustowany Patryk.

    Jacek podszedł do kobiety bez butów. Członek sterczał, był gotów.

    Kobieta próbowała szarpać się, ale przytrzymali ją, również z pomocą Patryka i na nic zdały się próby kopania. Jacek wszedł w nią. Zasapany Oliwier stanął z boku i macał piersi kierowniczki.

    – Wiecie, miałbym ochotę częściej oglądać takie wymiona. Da się to zorganizować? Czy to ma być jednorazowy wybryk pani kierownik?

    – Jestem za! – stęknął Jacek, który stawiał na szybsze tempo.

    Kierowniczka jęczała, ale nikt nie zwracał na nią uwagi. To normalne, że kobieta jęczy, kiedy ktoś jej dogadza. Tą gardzili, bo pogardliwie traktowała i arogancko odnosiła się do podwładnych, a skoro okazja sama pchała się w ręce… 

    – Spoko, damy radę! – uśmiechnął się Patryk. – A teraz napoimy spragniony wrażeń ‘firmowy regulamin’. Może trochę złagodnieje?

    @

    Maciek sięgnął po butelkę, dwaj rozebrani stanęli z boku i złapali blondynkę za ręce. Jednym szarpnięciem Jacek odwrócił ją. Teraz mieli do niej dostęp z każdej strony.

    – Wiemy, że jesteś spragniona, więc mamy coś dla ciebie – wyjaśnił Patryk.

    – Co to jest? – spytał Darek, patrząc na butelkę.

    Na widok pytającego kobieta wytrzeszczyła oczy. Poznała go! Od razu skojarzyła ich ostatnią rozmowę. Normalnie nie  przywiązywała wagi do takich spotkań i rozmów, ale znajdowali się w takich okolicznościach…

    – Cholera wie… – Maciek nie potrafił odczytać nazwy w półmroku. Potrząsnął butelką, jakby to miało wyostrzyć napis. Bez rezultatu. – Nieważne! Najwyżej wyrzyga, jeżeli za dużo wypije.

    Wszyscy uśmiechnęli się. Nawet Jacek doceniał ich poczucie humoru, chociaż skupiał się na rżnięciu kierowniczki. Ciągle szamotała się, ale nie była już taka narowista. Lubił ostrzejsze sunie. Ich ujeżdżanie bardziej smakowało. I w ogóle było ciekawiej, gdy się do takiej dobierali. Dlatego z przyjemnością obserwował reakcje przestraszonej i protestującej kierowniczki. Już chciał zobaczyć ją ubraną, kiedy spotkają się w pracy po weekendzie. Jej strach, próby uniknięcia spotkania, speszona ich widokiem, odmawiająca rozmowy w gabinecie… Już się bawił tą sytuacją.  

    – Trzem albo czterem pracownikom nie zdoła odmówić – wiedział, jak ją podejść. Uśmiechnął się na wspomnienie takich sytuacji z innymi kobietami.  

    @

    Maria jeszcze szamotała się, walcząc z rosnącym pożądaniem. Wstyd i poniżenie przez kilku pracowników wzmagały jej nieustępliwość. Te wszystkie drobne gesty: pstrykanie i macanie piersi, ciągnięcie za brodawki, klepanie po tyłku tylko wzmagały jej opór.

    – Będziesz krzyczeć, to oberwiesz – Jacek pochylił się nad jej uchem. – Dla nas jesteś upartą suką, z którą chcemy się ostro zabawić. Smaczny z ciebie kąsek, więc jak będzie fajnie, powtórzymy. Nie próbuj nas straszyć, bo my sprawimy tobie większe kłopoty. Jasne?  

    Nie doczekał się jednoznacznej odpowiedzi. Ani jemu, ani kolegom nie bardzo na niej zależało.

    – Yyy…! Ymmn! – kobieta wydawała jakieś niezrozumiałe dźwięki, ale nie próbował przysłuchiwać się. Zresztą, nie miało to znaczenia. Szarpała się. Przytrzymywali ją, więc histeryczna szamotanina też nie robiła na nich wrażenia.

    – Przytrzymajcie ją – polecił kolegom.

    – Mogę wlewać? – stażysta nie chciał przepuścić takiej okazji.

    – Jasne! – Patryk podał mu butelkę i wziął drugą, pustą. Podszedł do kobiety – Nie próbuj zamykać ust, bo będzie bardziej bolało – ostrzegł ją. Był poważny, ani cienia uśmiechu na twarzy.

    Darek przysunął się, złapał blondynę za głowę i patrzył, jak Darek bezskutecznie wciska szyjkę butelki w jej usta. Kierowniczka nie posłuchała. Próbowała zamknąć usta. Maciek podał Patrykowi długopis, a ten jedną dłonią zatkał jej nos, a drugą wcisnął długopis głęboko w usta kobiety. Nie mogła cofnąć się. Krztusiła się, szamotała, ale w końcu bezradna poddała się i otworzyła usta. Ciężko oddychała. Rozpaczliwym wzrokiem patrzyła na Patryka, gdy Darek wreszcie wcisnął szyjkę butelki w jej usta. Patryk odrzucił długopis i z ust wyciągał majtki przesiąknięte śliną i alkoholem. Tylko uśmiechnął się, widząc wyraz jej twarzy i życzliwie upomniał ją: 

    – Nie szarp się! Pamiętaj o zębach!  

    Po takiej uwadze kobieta rzeczywiście uspokoiła się.

    @

    Chwilę później Darek przechylał butelkę.

    – Yyyych! Yyy! Ne! Posze! – Maria jeszcze protestowała, próbowała krzyczeć, wypluwając alkohol, ale nadaremnie. Bezradna, z zadartą głową krztusiła się i wbrew sobie łykała obficie wlewany płyn. Strużki alkoholu spływały również po brodzie i szyi na dekolt, na piersi. Mężczyźni stali bardziej z boku, bo Maria z rozmachem wykasływała nadmiar alkoholu.

    – Tyle dobra się marnuje – westchnął ktoś, widząc rozlewany alkohol.  

    – Dość! Wystarczy… – rozbawieni, ale i zmęczeni Patryk z Darkiem cofnęli się.

    – A nie lepiej było ją położyć na plecach i wtedy wlewać alkohol? – wesoło zapytał Maciek.

    Wszyscy prawie jednocześnie odwrócili się do niego w milczeniu. Ich spojrzenia były jednoznaczne. Z wrażenia Maciek aż wyprostował się.

    – Szkoda, że do jutra nie zaczekałeś z tym pytaniem! – poirytowany Patryk zareagował pierwszy.

    Maciek ograniczył się do przelotnego grymasu i westchnienia. Czekał na darmowy seks, więc nie zamierzał przejmować się pretensjami. Żadnymi.   

    – W końcu nie mamy wprawy, a do tego ta maciora tak się rwała… – Darek wzruszył ramionami. Nie dokończył zdania. Z przyjemnością przyglądał się.

    Jacek cały czas korzystał z kierowniczki. Szarpał ją za piersi, z impetem klepał w pośladki, ale ona nie reagowała. Coś mruczała, kręciła opuszczona głową, włosy miała w nieładzie. Czasami reagowała stęknięciem na kolejny klaps czy mocniejsze szczypnięcie piersi. Stała naga w samych pończochach i szpilkach, z wysiłkiem wspierając się o biurko. Jej piersi kołysały się, nogi czasami uginały w kolanach. Była zamroczona wypitym alkoholem. Mężczyźni z satysfakcją przyglądali się swojej zdobyczy, chociaż preferowali młodsze kobiety. A z nią… Z nią dopiero zaczynali.

    Maciek rozpiął spodnie i spuścił slipy. Penis sterczał. Chłopak stanął z boku i czekał. Jacek sięgnął ręką do łechtaczki i zaczął ją pocierać. Kierowniczka postękiwała coraz głośniej.

    – Jednak coś nadal czuje – uśmiechnięty Jacek sapnął do kolegów. Potem jeszcze kilka razy energiczniej uderzył biodrami, wywołując głośniejszą reakcję kobiety i usatysfakcjonowany wyszedł z niej.

    @

    Maciek stanął za Marią, klepnął w pośladek, wywołując głośny protest Marii i wszedł w nią.

    – Nie krzycz, suko! Lubisz to… – sapnął, wbijając penisa do pochwy.

    – Nikt nie ma tak grubego – stwierdził Patryk.

    Darek przyglądał się zabawie kolegów i rozumiał jej głośny protest.

    – Dopiero Maciek ją rozepchał – stwierdził.

    – Spoko, jak wejdzie w jej dupkę, to kobieta zacznie wyć – zapewnił z uśmiechem. Inni potwierdzili jego opinię, kiwając głowami.

    – O! – krzyknęła. Swoją reakcją wzbudziła rozbawienie wszystkich obecnych w pokoju.

    Maciek przytrzymał ją, przyciągnął do siebie i zaczął energicznie poruszać biodrami. Jego brzuch trząsł się, mężczyzna sapał, nie przyzwyczajony do tak intensywnej kopulacji, ale rozładowywał swoje napięcie. Czerpał z tego ogromną satysfakcję.

    – Zajedziemy ciebie, suko – wystękał pod nosem. Obietnica była skierowana bardziej do siebie niż do kobiety. Nie zamierzał jej straszyć. Chciał, żeby poczuła jego rozmiary. I prosiła, żeby przestał. Uśmiechnął się na wspomnienie takiej reakcji. Znowu ciężko sapał. Taka  intensywność to było zbyt dużo dla niego.

    @

    Blondynka postękiwała, trzymając się krawędzi biurka. Czuła grubość penisa. Zadowolony mężczyzna spojrzał na kolegów, a ci zrewanżowali się uśmiechami. Potem złapał kochankę za piersi. Mocno je miętosił. Aż Maria ponownie głośno jęknęła. Był bardzo podniecony, a zabawa piersiami sprawiała mu najwyraźniej dużą satysfakcję. Już nie musieli jej pilnować. Coś mruczała pod nosem, pojękiwała, jednak bez problemu korzystali z niej.

    Maciek nie wytrzymał zbyt długo. Jednym szybkim ruchem wyszedł z niej, złapał j za głowę, przysunął do siebie i masując penisa wytrysnął na twarz kobiety. Jeszcze zdołał wcisnąć go do ust kierowniczki. Nie odważyła się ugryźć go. Potulnie lizała gruby członek aż chłopak się wycofał.

    Oparta rękoma i głową o biurko nie wiedziała, kto ją penetruje. Mężczyzna wycofał się i spuścił na plecy. Drugi również po krótkim ruchaniu spuścił się na plecy. Podszedł i wcisnął penisa w usta. To był Jacek. Posłusznie pieściła go. W pochwie był kolejny mężczyzna. Kiedy zmęczona i podniecona jęknęła, ciesząc się nikłą rozkoszą, spuścił się do pochwy. Otworzyła usta, puściła penisa i z satysfakcją przymknęła oczy. Czuła ulgę, zanurzając się w ciemność. Już nic nie czuła, kiedy jeden z nich wycierał jej plecy.

    @

    – Do zobaczenia! Będziemy mieli o czym rozmawiać – pożegnał ją któryś.

    – I oglądać – szepnął inny do kolegów. Tego komentarza nie usłyszała. Odpowiedzieli mu cichym śmiechem.

    Ocknęła się, słysząc ich. Chwilę wcześniej na pożegnanie oberwała klapsa.

    – Chyba na chwilę przysnęłam – pomyślała, odklejając się od biurka. Nic nie odpowiedziała na pożegnanie. W końcu podniosła się i chwiejnym krokiem dotarła do prywatnej łazienki. Światło paliło się, więc tylko przelotnie spojrzała w lustro, obmyła twarz, wypłukała usta, przetarła brzuch i piersi mokre od potu, śluzu i spermy, wytarła krocze. Trzymając się ściany, wróciła do gabinetu.

    W gabinecie zrzuciła szpilki, położyła się na kanapie, przykryła kocem, z ulgą wyłączyła myślenie i natychmiast zasnęła.

    Kiedy impreza dobiegła końca, ochroniarz robił obchód i rutynowo sprawdzał wszystkie otwarte pomieszczenia. Już wiedział, że należy wcześniej ściągnąć ekipę sprzątającą. Po powrocie do recepcji miał dołączyć tę informację do schematycznego krótkiego raportu z dyżuru. Właśnie nacisnął klamkę i niepewnie wszedł do otwartego gabinetu Marii. Nie lubił tej opryskliwej, pewnej siebie i wyniosłej kobiety. Wobec ochrony potrafiła być arogancka. Starał się unikać tej kobiety. Zatrzymał się, widząc światło w łazience.

    – Halo, jest tam ktoś? – nikt nie odpowiedział na jego pytanie. Podszedł. Nikogo nie było w środku, więc zgasił światło. Pokój tonął w ciemnościach. Zapalił latarkę, odwrócił się i aż podskoczył z wrażenia! Zdołał zdusić w sobie okrzyk. Coś dużego poruszyło się na kanapie. I zamruczało. Przez sen.

    Snop światła skierował na kanapę. Właśnie koc zsunął się na podłogę i ujrzał nagą kierowniczkę działu. Jeszcze ciężko oddychał. Dłuższą chwilę przyglądał się nagiemu ciału. Wcale nie była arogancka, ani wyniosła. Wręcz przeciwnie. Uznał, że obchód może się przedłużyć.

    @

    – Taaak, pończochy dodają uroku – uśmiechnął się do siebie i szybko wyjął telefon z kieszeni. Wykonał kilka zdjęć, rozochocił się. Trzymał pierś, ciągnął brodawkę, położył dłoń na gołej pupie, wetknął dłoń między nogi kobiety, zawsze uwieczniając swój udział.

    Włączył nagrywanie. Kolanem trącił jej nogę. Żadnej reakcji. Powtórzył ruch, ale znacznie mocniej. Nic, trup. Z mściwym uśmiechem poklepał kobietę po pośladku. Potem butem przydeptał pierś. Nadal nic. Opuścił nogę i pociągnął zwisającą pierś. Zakołysał nią kilka razy. Parsknął śmiechem. Chwycił kierowniczkę za włosy, podniósł głowę i twarzą potarł swoje krocze. Ledwie powstrzymał się od śmiechu.

    – Uwaga, oglądacze! A teraz ekstra pokaz z nagą kierowniczką działu! Zmęczona jebaniem pijana dupa odpoczywa na kanapie. Tylko u nas! Najlepsze ujęcia dzięki naszej latającej ekipie! Zostańcie z nami! My pokazujemy ją jako pierwsi! – powoli przejechał aparatem nad całym ciałem, jednocześnie naśladując odgłosy lecącego śmigłowca. 

    Podniecony i zafascynowany sytuacją szybko rozpiął rozporek i wyjął penisa. Sterczał. Raz jeszcze złapał kobietę za głowę i przycisnął do krocza. Szarpnął kilka razy w prawo i w lewo. Cicho chichotał. Odepchnął jej głowę, oparł się wolną ręką o kanapę i na przemian uginając i prostując nogi w kolanach, uderzał członkiem o twarz kobiety. Z penisa zaczął kapać śluz. Uderzenia stały się mocniejsze i głośniejsze. Rozbawiony parsknął śmiechem. W końcu zasapany wyprostował się, popatrzył na kobietę ze świeżymi śladami śluzu na twarzy i zapiął spodnie. Zadowolony schował aparat.

    Nagle znieruchomiał. Nasłuchiwał przez chwilę.

    – Nieee, nikogo, cisza – jednak podszedł i zamknął drzwi na zamek. Miał wzwód, więc znowu zaczął rozpinać rozporek. – Skoro nadarza się taka okazja… – zdecydowany mruknął do siebie. Podszedł do kanapy, pomacał piersi śpiącej na boku kobiety i przesunął wyżej nogę. Teraz wyraźniej widział wejście do pochwy i zobaczył wyciekającą z niej spermę. Przez chwilę patrzył w to miejsce. Potem bez słowa wyprostował się i zgasił latarkę. Ponownie zapiął rozporek.

    – Kuźwa, używana. I to jak! Nie wiadomo tylko, ile razy i przez kogo – markotnie mruknął do siebie. Wzwód mijał. Podniósł koc, z grymasem niezadowolenia przykrył kobietę i wyszedł z pokoju. Hałaśliwie zamknął drzwi. – Chociaż będę miał co oglądać! – uśmiechnął się. 

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Jak wyuzdana aktorka

    Cześć. Mam na imię Marta, zwykła, przeciętna dziewczyna zagubiona gdzieś pośród codziennych obowiązków tego świata. Jak każda kobieta mam marzenia, pragnienia, fantazje. Kiedy dochodzisz do momentu, w którym zdajesz sobie sprawę, że zwykły seks stał się mało znaczącym, nudnym elementem codziennego orgazmu zaczynasz szukać czegoś, co sprawi, że znów poczujesz się jak niewinna dziewczynka tuż przed swoim pierwszym stosunkiem. Myślicie że filmy porno są tworzone dla mężczyzn? Może i tak, ale szczerze? To wcale nie oznacza, że kobiety je oglądające, nie wczuwają się w rolę właśnie obserwowanej aktorki. Scenariuszy takich filmów jest całe multum, a kiedy uda Ci się trafić na porno, w gatunku odpowiednim dla siebie, które zawiera większość Twoich skrywanych fantazji, zaczynasz pragnąć być na Jej miejscu, by móc spełnić swoje erotyczne marzenia. Moją słabością od pierwszego obejrzanego filmu była podwójna penetracja. Jedna „biedna” dziewczynka traktowana przedmiotowo przez dwóch wygłodniałych samców, wkładających Jej kutasa na wiele sposobów, w różnych pozycjach i w miejsca, w które aktualnie mają ochotę. Uwielbiam na to patrzeć wsłuchując się w jęki aktorki, która przyjmuje ich obu na raz, i choć sama bardzo bym tak chciała, fakt że jestem analną dziewicą sprawia, że moje fantazje pozostawały karmione wyłącznie filmami dla dorosłych. Do czasu… Pamiętacie jak wspomniałam o momencie, w którym to seks staje się mało znaczącym, nudnym elementem? Tutaj właśnie zaczyna się moja historia.

    Poznałam na portalu kolesia o imieniu Marcin. Pewnie nie pierwszy, i nie ostatni. Z wyglądu? Typowy przeciętniak, już nie pierwszej młodości, ale tacy pociągają mnie najbardziej. Niby pisałam z facetami mającymi się za „lepszych” –  większymi, wyrzeźbionymi i posiadającymi dłuższy, czy większy sprzęt, ale w odróżnieniu od nich, On jako jeden z nielicznych potrafił pisać, słuchać i miałam wrażenie, że zna moje potrzeby. Otwarłam się przed nim i opowiedziałam o swojej cichej fantazji, w drodze rewanżu odpisał, że jeśli się zgodzę, to wraz ze swoim znajomym chętnie ją spełni. Przeszyły mnie ciarki, nerwowo wyłączyłam komputer, nie wchodziłam już więcej na portal, a samą propozycję pozostawiłam bez odpowiedzi. Trzy długie dni biłam się z myślami, po których to stwierdziłam że, albo wrócę do monotonii orgazmu dnia codziennego, albo zrobię kroczek naprzód i spróbuję przeżyć coś cudownego. Odpaliłam ot tak po prostu portal i odpisałam krótko: „zgadzam się”, choć zaraz postawiłam warunki – 100% higieny, seks tylko w zabezpieczeniu i koniecznie bez seksu analnego. W odpowiedzi odczytałam że, jeśli mi pasuje, to termin jutro wieczorem, miejsce – u Niego, mieszkanie numer 36, PS: „będę ze znajomym”. Wierzcie mi na słowo ta noc, a później cały dzień od świtu, aż do zmierzchu wcale nie był krótszy, od trzech poprzednich. Moje uczucia i emocje przeplatały się z pragnieniem tej chwili i niepewnością co do niej. Czas gonił, a spotkanie zbliżało się nieubłaganie. Depilacja, makijaż, spodnie, błękitna przewiewna bluzeczka na ramiączkach, perfum, torebka na ramię, szpileczki i wyjście. Szybko obróciłam trasę, weszłam do klatki, serce waliło mi jak młotem, a jeszcze bardziej idąc w kierunku numeru 36. Stanęłam przed drzwiami i drżącymi dłońmi wybrałam na komórce Jego numer. Szybkie, krótkie zdanie – „już jestem”, a po chwili klamka zapadła i drzwi otwarły się szeroko. Przywitał mnie z serdecznym uśmiechem na twarzy ten sam chłopak, którego widziałam na zdjęciach. Jak na portalu, tak i w realu sprawiał wrażenie pogodnego i sympatycznego kolesia. Zrobiłam kilka kroków naprzód by się przywitać, złapał mnie za biodra i pocałował w policzek, zdjęłam szpilki i odłożyłam torebkę by udać się troszeczkę dalej. Rozejrzałam się dookoła po mieszkaniu. Nie było ono jakieś najnowocześniejsze, ale czyste i schludne. „Tam jest sypialnia” – powiedział Marcin wskazując palcem, „zaraz przyjdę” – dodał. Kilka kroków w tym kierunku i weszłam do środka. Pomieszczenie wypełniała przyciemniona, ciepła barwa dwóch lamp nocnych, naprzeciw wejścia stał fotel, z lewej strony szafa, a za nią ściana. Po drugiej zaś stronie spore małżeńskie łóżko, a na nim był On… Rosły, barczysty facet w sile wieku, leżący na plecach, podpierający się rękoma na środku łoża, ze zgiętymi nogami w kolanach i stopami swobodnie postawionymi na podłodze. Był półnagi, miał na sobie tylko koszulkę i nic więcej. Ewidentnie czekał na mnie. Nic nie mówił, tylko się we mnie wpatrywał, podobnie z resztą jak i ja w Niego… Po chwili skinął głową, zerknął na swojego kutasa by znów wrócić wzrokiem na mnie. Zamarłam. Kilka sekund później zrobił to samo dodając przy tym krótkie „liż”. Zabrzmiało to jak rozkaz, który musiałam wykonać.  Zrobiłam dwa, może trzy kroki do przodu,  po czym uklęknęłam przed Nim na oba kolana. Jedną dłoń niepewnie położyłam na Jego grubym udzie, drugą zaś odgarnęłam za siebie swoje długie blond włosy, po czym równie niepewnie złapałam za wygolonego i gładziutkiego kutasa. Odciągnęłam go delikatnie palcami na bok, otwarłam usta, wyciągnęłam język i zaczęłam lizać. Był że tak powiem „półsztywny”, może nie najdłuższy, ale już wiedziałam, że będzie bardzo gruby. On sam wpatrując się we mnie, wciąż tkwił w tej samej pozycji bez ruchu, a ja wedle życzenia nie przestawałam go lizać. Minęła może nieco ponad minuta i poczułam w dłoni że całkowicie zesztywniał, wtedy po raz kolejny usłyszałam krótkie: „bierz”. Zerknęłam na Niego, posłusznie objęłam końcówkę ustami i wpychałam go powoli do środka. Starałam się brać głębiej, ale był na tyle szeroki, że choć uwielbiam oral, nie myślałam nawet o tym by spróbować włożyć go do gardła. Wtedy poczułam jak kładzie szorstką od przepracowania dłoń na tyle mojej głowy i gdy ja przymierzałam się do wzięcia go nieco głębiej, On przyciskał moją głowę do siebie. Pewne jest to, że nie był delikatny. Momentami gdy miałam już dość i chciałam zaczerpnąć powietrza próbowałam nerwowo odepchnąć się od Niego, On mnie przytrzymywał i nie pozwalał bym to zrobiła. Byłam na Jego łasce. Jak się z resztą domyślacie zaczęłam się krztusić, dławić, a ze mnie wydobywał się dobrze Wam znany charakterystyczny dźwięk głębokiego gardła, przerywany próbami złapania oddechu. Usta zalane były śliną wypływającą falami wprost z mojego przełyku, która chaotycznie spływała w dół, zatrzymując się na mojej brodzie. Z oczu popłynęły łzy, a sam skrupulatnie przygotowany makijaż strzelił chuj, podobny do tego, który właśnie ruchał moje gardło. Ogólnie oralne męki były mocno intensywne, ale nie trwały zbyt długo, bo już niebawem zluźnił dłoń, którą trzymał na tyle mojej głowy, wtem: „Wstań” – powiedział. Momentalnie wyciągnęłam go z ust, wzięłam dwa głębokie wdechy i wstając z kolan jedną ręką nerwowo wytarłam jak mała dziewczynka usta oraz brodę, drugą rozmazałam łzy spływające po policzkach. Znów stałam przed Nim, a On znów wpatrywał się w moją twarz, tym razem jednak z lekką pogardą. No cóż… Dobrze wiedziałam że w tym elemencie nie wypadłam najlepiej… „Rozbieraj się” – rzucił krótko. Lekko zmieszana złapałam za spód bluzeczki, powolnym i niepewnym ruchem sprawiłam, że wylądowała na fotelu obok. Kiedy sięgałam za siebie, Jego psychopatyczny wzrok powędrował z mojej twarzy piętro niżej, na moje cycki, które uwolniłam właśnie z uścisku stanika. Rzuciłam go na bluzkę, a sterczące sutki moich nagich piersi wskazywały osobę, której zaraz je oddam. Następnie przyszła kolej na spodnie. Zaczęłam rozpinać guziczki, wtedy Jego wzrok wlepił się w moją cipkę… Tak… Byłam tym faktem skrępowana, tym bardziej że gdy ja byłam zajęta ściąganiem spodni, On zakładał gumkę…  Zsunęłam je z bioder nerwowo, a one same zatrzymały się na stopach. Wyjęłam z nich nogę, drugą zaś przesunęłam spodnie po dywanie nieco dalej od siebie. Już miałam sięgać dłońmi po czerwone koronkowe figi, gdy usłyszałam za sobą kroki Marcina. Nie zdążyłam obrócić wzroku, a Jego dłonie wylądowały na moich biodrach, i jednym szybkim ruchem sprowadził ostatnią część mojej garderoby na podłogę. Byłam zupełnie naga, stojąca pomiędzy dwoma wygłodniałymi samcami. Nie czekając na nic złapał mnie mocno za włosy z tyłu głowy i pchając mnie do przodu niezdarnie wpadłam na łóżko dosiadając kolesia „na jeźdźca”. Położyłam obie ręce na koszulce pod którą była Jego wielka klatka piersiowa. On sam jedną dłonią złapał mnie za przedramię, w drugiej zaś trzymał kutasa próbując nacelować go na moją pochwę, która nie była jeszcze ani trochę mokra „Nie, nie, nie, proszę, nie jestem jeszcze gotowa” – powiedziałam błagalnym głosem, ale Oni pozostawali niewzruszeni na moje prośby. Czułam go u wejścia, ale nie chciałam go przyjąć. Niestety Marcin, który był za mną złapał mnie za biodra, po czym je docisnął. Przedzierając się przez na wpół suchą cipkę wszedł we mnie cały, a ból temu towarzyszący był średnim odzwierciedleniem mojego krzyku. Teraz marzyłam o tym, by na chwilę we mnie pozostał, jednak nie taki był ich scenariusz. Wciąż trzymając mnie za biodra uniósł je do góry, by znów mnie na niego nadziać. Moja ciasna, lekko wilgotna cipka dosłownie zapadała się do środka, ale za każdym kolejnym razem krzyk przeradzał się w jęk, a początkowy ból rozpieranej pochwy, w przyjemne ciepło wypełniające mnie od środka. Podniecenie rosło, a sama cipka była na tyle mokra i chętna, że nie potrzebowała już pomocy. Marcin doskonale o tym wiedział dlatego puścił biodra, które mimowolnie nabijały się na bolca, a sam będąc nagim wszedł na łóżko stając okrakiem nad barczystym kolegą, i przystawiając kutasa do mych ust. Już miałam otworzyć je do loda, gdy w głowie pojawiła się myśl: „właśnie spełnia się moja najskrytsza fantazja”, gdy ten będąc najwyraźniej niecierpliwym złapał mnie mocnym chwytem za szyję, drugą dłoń położył na tyle głowy i wsunął kutasa w moje gardło, które tego dnia było rżnięte po raz drugi, z tą jednak małą różnicą – ten kutas się w nie mieścił… Wpadał we mnie jak tylko chciał, szarpiąc przy tym za włosy czułam, że czasem je wyrywa. Oczy znów zalały się łzami, makijaż przypominał stylizacje Marylina Mansona, a twarz była czerwona od podduszania. Kiedy puszczał szyję, momentalnie łapał za piersi – ordynarnie je macał, ściskał, i w miarę „delikatnie” wykręcał sutki, czasem uderzał w nie dłonią. Może wydawać się to dziwne, ale podniecało mnie to. Wtedy dotarło do mnie, że zupełnie ich nie znam, ale szczerze? Nie było mi to do niczego potrzebne. Najważniejsze dla mnie w tym momencie było to, żeby mój własny film, w którym na swoje własne życzenie odgrywałam główną rolę trwał jeszcze przez chwilę, a gdy nadejdzie ich koniec, niech skończą tak, jak w filmach, które czasem oglądam. Tymczasem puszczając z siebie jeszcze więcej soków rozpalona cipka zbliżała się do orgazmu. Byłam przekonana że tak też się stanie, ale wtedy z ust barczystego gościa, który był pode mną padło krótkie: „chcesz poruchać?”. „Jasne” – odpowiedział Marcin, po czym puścił mnie i zszedł z łóżka. W jednej chwili mój dochodzący orgazm został brutalnie przerwany faktem zmiany pozycji, i już miałam schodzić by stanąć na podłodze, gdy mięśniak złapał dłońmi moje przedramiona, które wciąż trzymałam na Jego wielkiej klatce piersiowej. Nadziana na kutasa wlepiałam oczy w Jego psychopatyczny wzrok, kiedy to usłyszałam: „gdzie się kurwo wybierasz?”. Przez chwilę nie rozumiałam?  O co chodzi? No właśnie… przez chwilę, bo po kilku sekundach poczułam jak coś zimnego ląduje na moich lędźwiach i spływa po pośladkach i odbycie aż na uda gościa, który cały czas był pode mną. Zamarłam w bezruchu, bo zrozumiałam, że pozycja się nie zmienia, a zmianie ulegnie sposób w jaki będę rżnięta. Wtedy poczułam jak Marcin stojący za mną przytknął końcówkę swojego kutasa do mojego odbytu chcąc zasadzić mnie analnie… Zaczęłam się szarpać zaciskając zwieracze tak mocno jak się tylko da i błagającym głosem prosiłam, żeby tego nie robił, że nie taka była umowa, że ja nigdy… i nie zdążyłam dokończyć, bo dostałam porządnego liścia w twarz, która wykręciła się o 90 stopni. Moje długie blond włosy frunęły przysłaniając mi oczy, w głowie zaszumiało, a ja sama opadłam z sił. „Nie szarp się suko, bo Ci przyjebię drugi raz” – usłyszałam od mięśniaka i zrozumiałam, że moje niewinne marzenie właśnie przestało być takie niewinne. Przybita wizją otrzymania drugiego liścia poddałam się. Przestałam się szarpać, a napierający na mój odbyt kutas zaczął się przedzierać powolutku przez na wpół rozluźnione zwieracze, powodując grymas na mojej twarzy. Ludzie żartobliwie powiadają że: „najbardziej boli pierwsze ukłucie” – boli jak cholera… choć problem jest taki, że kiedy wydawało mi się, że wszedł już cały, on wchodził jeszcze, i jeszcze głębiej. Tłumiąc w sobie jęki poczułam jak w końcu dobił biodrami do moich mocno wypiętych pośladków i przestał dalej napierać. Wyciągnął go, by po chwili włożyć go we mnie znów. Przy piątym, czy może szóstym wejściu zauważyłam, że ból ustąpił. Nie było to mega przyjemne, ale do zniesienia. Ruchana w dupę i nabita na bolca tkwiłam od jakiejś minuty w bezruchu do momentu, aż znudzony tym faktem mięśniak postanowił zadziałać w tym temacie. Puścił moje przedramiona i obiema dłońmi złapał mnie za szyję. Zapierając się o mój kark zaczął podrzucać mnie biodrami do góry, przy czym nie był wcale delikatny. Ściskając mocno dusił mnie, a ja nie mogąc nic zrobić odruchowo złapałam go za przedramiona. Cóż? Można powiedzieć, że role się odwróciły… Oliwy do ognia dolał Marcin, który to postanowił podkręcić tempo łapiąc mnie za włosy, mocno szarpał za nie odchylając przy tym moją głowę do tyłu. Po kilku minutach wsłuchując się w dźwięk obijanych pośladów przez męskie biodra, rżnięta ostro na dwa baty , sapiąca, wzdychająca i wydająca z siebie dziwne jęki poczułam, że dochodzę w katuszach. Krew zaczęła bić mi do głowy, nogi drżeć, a rozpalona cipka dostawała mimowolnych skurczy, na które wcześniej tak czekałam. Teraz modliłam się w myślach żeby tylko mięśniak nie doszedł przed tym, nim mój orgazm dobiegnie końca – nie myliłam się. Po chwili zaczął wrzeszczeć przez zęby, że dochodzi, po czym wyjął go ze mnie i gramoląc się niezdanie na łóżku jedną ręką zdjął gumkę, drugą zaś przyciągnął moją głowę do kutasa. Marcin widząc co się dzieje puścił moje włosy i przełożył dłonie na biodra. Sztywne sutki moich piersi skakały w rytm analnego posuwania, a ja sama w tym czasie objęłam koniec kutasa ustami, i ssąc go, grzecznie czekałam na przyjęcie orgazmu. Znów patrzył na mnie swoim psychopatycznym wzrokiem, zmagając wytrysk dłonią. Po chwili napęczniał, i wydobył  z siebie ledwo kilka kropel spermy, którą wraz z Jego kutasem wciąż trzymałam w ustach. Spełniony, puścił moją głowę, zszedł na bok łóżka, wstał i wychodząc z pokoju powiedział do kolegi: „kończ to już”. Ja w tym czasie pokornie połknęłam wszystko co po sobie zostawił, i będąc już bardzo zmęczoną zrobiłam kroczek do przodu, by móc się położyć od pasa w górę na łóżku. On widząc to, uderzył mnie mocno dłonią w pośladek, by znów złapać mnie za włosy, odchylając przy tym moją głowę w tył. Nie miałam już nawet siły jęczeć, a dźwięk obijanych bioder o moje pośladki był jedynym elementem, poza analnym rżnięciem, który jeszcze do mnie docierał. Ewidentnie było widać, że wziął sobie słowa kolegi do serca, bo może po niecałej minucie zaczął we mnie wchodzić nieco bardziej chaotycznie. Kilka ostatnich mocnych pchnięć, po czym wyciągnął go i tryskając, zalał moje pośladki cieplutką spermą, która zaczęła leniwie po nich spływać. Nie mogąc zaczerpnąć powietrza tkwiłam w tej samej pozycji w bezruchu. Marcin w tym czasie dziękując pogłaskał mnie po głowie, po czym, sięgnął po moje ubrania i położył je tuż obok mnie na łóżku. Sam usiadł na fotelu i patrząc na mnie widział, jak bezsilnie obracam się i siadając na łóżku ze spermą na pośladkach próbuje się ubrać. Szło mi to dość opornie, ale ostatecznie wstając z łóżka wciągnęłam na siebie spodnie, które były ostatnią częścią mojej garderoby. Dobita przez niezręczną ciszę jaka unosiła się w pomieszczeniu kierowałam się w stronę wyjścia, a On wciąż będąc nago postanowił mnie odprowadzić.  Łapiąc się ścian dotarłam do drzwi. Zarzuciłam torebkę na ramię, a szpileczki wzięłam do ręki, w tym czasie Marcin otwarł drzwi. Przechodząc przez próg złapał mnie za głowę i ucałował serdecznie w policzek mówiąc: „dziękuję Ci, że przyszłaś”. Niestety nie podzielałam Jego entuzjazmu, po prostu chciałam już stamtąd wyjść. Robiąc kilka kroków w przód wciąż czułam jak odprowadza mnie wzrokiem, a gdy dotarłam do klatki schodowej usłyszałam dźwięk zatrzaskujących się drzwi. Wtedy dopiero poczułam jak natłok wszystkich uczuć i emocji w końcu ze mnie zszedł. Trzymając się poręczy leniwie schodziłam po schodach wciąż bijąc się z myślami, czy aby na pewno było to tym, czego tak skrycie pragnęłam? Idąc nierównym krokiem na bosaka, z resztkami spermy na pośladkach w końcu dotarłam do samochodu, w którym to przeglądając się w lusterku ujrzałam obraz rozpaczy… Mocno rozmazany makijaż ozdabiał z jednej strony lekko czerwony policzek, a sińce na szyi i przedramionach były doskonałym odzwierciedleniem stanu moich połamanych i posklejanych włosów. Cóż więcej mi pozostało jak tylko wrócić do domu? Jak dla mnie ten wieczór definitywnie dobiegł końca, a wraz z nim jedna z moich największych fantazji.

    Właśnie poznałaś moją historię, którą napisały moje marzenia, pragnienia, fantazje we współpracy ze mną samą. Chciałam się w niej poczuć jak wyuzdana aktorka filmów porno, i myślę, że tą fantazję udało mi się zrealizować, ale czy czasem nie przekroczyłam cienkiej granicy pomiędzy pragnieniem, a przyzwoitością? Choć minęło już wiele czasu od tamtego dnia wciąż zadaję sobie te pytania, na które chyba nigdy nie zdołam poznać odpowiedzi. Czy goniąc za pożądaniem nie stałam się dziwką swoich własnych erotycznych marzeń? Czy to, co skrywane gdzieś głęboko powinno tam pozostać? Czy może pomimo wszystko należy dążyć do spełnienia swoich pragnień? Tego nie wiem. Wiem tylko tyle, że ocenę pozostawię Tobie, a sama niczego nie żałuję, bo przeżyłam coś, na co mogłabym się nigdy nie odważyć, ale czy to oznacza koniec? Czy może to dopiero początek odkrywania fantazji, których mam jeszcze kilka? Sama nie wiem. A Ty? Jak jest z Tobą? Więzisz swoje pragnienia w kajdanach wyobraźni, czy może próbujesz je wyzwolić?
    /WS

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wrong Silence
  • Spotkanie po latach Cz.4

    Doszła bardzo szybko. Patrzył na jej nagie ciało i myślał tylko o tym żeby ją zerżnąć. Mocno, wręcz brutalnie. Tak jakby znów była jego. Ale miał czas. W szufladzie przygotował niespodziankę. Kupił ją, gdy tylko zapowiedziała swoją wizytę. Delikatnie nasunął jej majtki. Widział zdziwienie na jej twarzy. Chciała więcej. Sprawnie umieścił prezent w jej majtkach, w niej samej. Chciała coś powiedzieć ale zasłonił jej usta. Uwolnił jej ręce. Leż -wyszeptał. Przeniósł się na fotel. Wstań i odsłoń oczy – powiedział. Wykonała polecenie raczej powoli. Nie wiedział czy to wyraz buntu, czy jego niespodzianka tak na nią zadziałała. Czyżby nigdy nie używała takich zabawek? Kiedy stała przed nim półnaga walczył ze sobą. Realizować plan, czy po prostu się z nią ostro pieprzyć? Wiesz co to jest? – Pokazał jej malutki pilot, jak od alarmu samochodowego. Błysk zrozumienia. Otworzyła usta. Pstryk. Delikatne wibracje rozeszły się po jej wnętrzu. Zachwiała się. Nie pozwoliłem Ci się odzywać – zbeształ ją- przypomnę Ci, że mieliśmy wypić kawę. Niestety niezdarnie ją wylałaś więc będziemy musieli wybrać się na miasto. Protest – pstryk – maksymalny poziom wibracji. Upadła na kolana. -Och, kawa poczeka. Podszedł do niej, cały czas bawiąc się poziomem wibracji. Uniósł lekko jej twarz. Zrozumiała. Zawsze była domyślna. Wzięła go całego. Ssała i lizała z coraz zaangażowaniem, im bardziej bawił się swoją zabawką. Zawsze była w tym doskonała. Czuł jak cała drżała, sam też był już blisko. Chwycił ją mocno za włosy i nadał tempo, jednocześnie zwiększył moc wibratora. Wiła się i pojękiwała, doszli niemal jednocześnie. Wyłączył wibracje i patrzył jak łapczywie połyka jego nasienie, a potem dokładnie wylizuje fiuta. Ze wszystkich kochanek jakie miał – ona była najlepsza w te klocki. -Ubieraj się. Kawa czeka – rozkazał. -Już.. Dokąd pójdziemy? – zapytała, lecz nie uzyskała odpowiedzi. Kiedy się ubierała już wiedział, że to będzie ciekawy dzień. Nie wyjęła wibratora…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zuza
  • Spotkanie po latach cz.5

    Gdy wkładał płaszcz dziewczyna stała już gotowa przy drzwiach. Widać trochę ochłonęła, bo znów patrzyła zadziornie i uśmiechała się lekko. -No cóż, niech jeszcze przez chwilę żyje złudzeniami, że ma tu cokolwiek do powiedzenia. – pomyślał. -Idziemy? – zapytał podsuwając jej ramię -Ile można czekać! Nie przyjęła, no cóż jeszcze będzie go potrzebować. To będzie dłuższy spacer. Wibrator uruchomił w połowie schodów-delikatnie, najniższy poziom. Nie chciał by w szoku potknęła się i upadła. Lekko westchnęła i zgubiła na chwilę rytm. Ale twardo szła dalej. -Wydaje mi się czy jakby ciut mocniej zaczęła kręcić tą apetyczną dupką? Prowokatorka. – pomyślał. Szli spokojnie, z rzadka przerywając milczenie. Po co dużo mówić, kiedy doskonale wiedzieli po co się spotykają. Półpoważne zaczepki, niejednoznaczne zdjęcia, z czasem jedno i drugie stawało się coraz bardziej oczywiste. A finał mógł być tylko jeden. -Zaniedbujesz mnie – powiedziała dość głośno. Akurat przechodzili przez dość ruchliwy plac. -Jak myślisz, czy gdybym był teraz w innym mieście i rozmawialibyśmy przez telefon, potrafiłabyś mi dokładnie opisać to co widzisz? – zapytał, udając że nie słyszał ani pytania, ani tonu którym próbowała go sprowokować. – No nie wiem, to głupie – odpowiedziała zniechęcona. -Spróbujmy, opowiadaj- powiedział wsadzając rękę do kieszeni. Zaczęła z lekceważeniem opowiadać mu co widzi, a im bardziej olewała zadanie, tym bardziej on zwiększał moc i częstotliwość wibracji. Na początku trzymała się dzielnie. Domyślał się, że ciągłe podniecenie i coraz większe bodźce nie sprzyjały skupieniu. Wyobraził sobie jak bardzo musi być teraz mokra, ledwo się powstrzymywał, żeby nie sprawdzić. …po lewej stronie widać…eeaach – pierwszy sygnał że nie daje sobie rady – pomniiik – słowa stawały się coraz dłuższe i bardziej jękliwe. Przyśpieszony oddech zdradzał że jest w tej chwili zupełnie gdzie indziej, i wcale nie rejestruje widoków. Krótki urywany okrzyk, i złapała jego ramię. Twarz wtuliła w szyję i drżącym głosem wyszeptała -Przestań, dość już. Przytulił ją mocno, nie przerywając tortury, jego dłonie powędrowały na jej pośladki, bez skrępowania zachłannie ją obmacywał Czuł jej gorący oddech na szyi. -Dość będzie kiedy ja zdecyduję -wyszeptał całując jej ucho. Drażnił się z nią. Wiedział, że nie może pozwolić na zbyt dużo. -Weź mnie…ach… zerżnij moocno… – wyszeptała podniecona. On tylko na to czekał. Niby mieli iść na kawę, no ale cóż, on też nie jest z żelaza. Zmniejszył moc do minimum i wziął jej dłoń. -Chodźmy-podobał mu się jej rumieniec. Drogę powrotną przebyli dość szybko. -Myślę że musisz wysuszyć spodnie. – powiedział, gdy już dotarli. Zdjęła spodnie i powiesiła na grzejniku, potem bez słowa zdjęła resztę. Już nie była taka zadziorna. Była piękna. Wciąż miała w sobie coś z tej niewinnej dziewczyny którą poznał lata temu. Pasował jej blond, włosy opadające na duże i kształtne piersi. Stąd widział jak bardzo wilgotna jest jej cipka – oczywiste zaproszenie. -Zobaczmy jak z Twoją pamięcią. Kajira !Nadu!-ostatnie dwa słowa wysyczał. Spojrzała zdziwiona, ale dość szybko sobie przypomniała. Cóż raz wytresowana – zawsze wytresowana. Opadła na kolana, rozsunęła uda, dłonie oparła na nich wierzchem. Opuściła głowę. Naga, mokra, oddana i tylko jego. Zasłużyła na nagrodę. Podszedł do niej z tyłu i położył dłonie na jej ramionach. Drgnęła, nie spodziewała się że będzie delikatny. -Dzielnie się spisałaś – wyszeptał klękając za nią. Ręce powoli przesuwał do jej piersi. Ależ jej pragnął! Nie suczki, nie uległej ale kochanki. Bawił się jej piersiami, lekko przyszczypywał sutki, krążył wokół brodawek opuszkami palców. – Mmmmmmm – wymruczała wyprężając się. Biodra przesunęła do tyłu opierając się pośladkami na jego podbrzuszu. Przeszło mu przez myśl że akurat tam nigdy go nie wpuściła. -Chodź do mnie -wyszeptał przygryzając płatek jej ucha. Odwróciła głowę i pocałowała go bardzo głęboko…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zuza
  • Spotkanie po latach cz.6 (ostatnia)

    -Chodź do mnie – wyszeptał przygryzając płatek jej ucha. Odwróciła głowę i czule go pocałowała. Nie spodziewała się, że po tym wyjątkowym spacerze będzie dla niej taki delikatny. Zwłaszcza, że po powrocie zaczął od rozkazu. Była gotowa na wszystko, ale na pewno nie spodziewała się jego łagodności. Wziął ją za rękę – chodź – dziewczyna wstała – usiądź – wskazał na łóżko. Sam podszedł do gramofonu i włączył Pink Floyd. Podszedł do łóżka, dziewczyna siedziała oparta o ścianę, cała naga, cała jego. Była jego kochanką, jego marzeniem. Położył się na plecach, głowę oparł o uda dziewczyny. Miał teraz idealny widok na jej pełne jeszcze nabrzmiałe piersi, twarz i pełne niepokoju oczy. Dziewczyna zaczęła gładzić go po policzkach, musnęła przy tym delikatnie jego usta. Chłopak zamknął oczy, był taki spokojny. Pocałowała go, odwzajemnił i tak chwilę trwali w głębokim pocałunku. Zaczął gładzić ją po piersiach, czuł tylko jak drży i słyszał jej coraz szybszy oddech, teraz to ona zamknęła oczy. Wykorzystał to i podniósł głowę całując ją w sutek. Drugą ręką złapał drugą pierś, zaczął ją delikatnie masować, dziewczyna trzęsła się coraz bardziej. Uśmiechnęła się delikatnie, po czym otworzyła oczy – czekasz na zaproszenie ? – zapytała – w takim wypadku, zapraszam. Wejdź do środka, proszę – zdziwiony spojrzał na nią, po czym złapał ją za ramiona i położył na plecach. – Dziękuję bardzo, ale wiesz, że nie potrzebuję zaproszenia – powiedział wyzywająco, po czym zaczął całować jej szyję, schodząc coraz niżej. Spodziewała się minetki, jednak nagle poczuła mocne pchniecie, aż jęknęła. Chciała coś powiedzieć ale zamknął jej usta głębokim pocałunkiem z języczkiem. Powoli się z niej wycofywał, by znów z taką samą siłą w nią wejść. Jego pchnięcia były wyważone, utrzymywał cały czas jedno mocne tępo. To było niesamowite, zaskoczył ją. Po chwili poczuła jego dłoń na piersi. To było za dużo, zaczęła jęczeć, co tylko bardziej go nakręciło. Jej cipka zaczęła zaciskać się na penisie, szczytowała. Po chwili i on wyjął penisa i strzelił jej prosto w usta. Dziewczyna połknęła wszystko, oblizała usta i uśmiechnęła się do niego. Położyli się, ciało przy ciele, zaspokojeni, usatysfakcjonowani. Zasnęli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zuza
  • Gimnastyka z pania Ania

    To było zwyczajne, nudne wrześniowe popołudnie, nie licząc porannego treningu nie miałem nic do roboty, a na domiar złego, od samego początku dręczyła mnie okropna ochota na seks. Jak na złość, moja nowa dziewczyna- Iwona, pojechała na wycieczkę ze swoją nową klasą, której właśnie została wychowawczynią i miała wrócić dopiero za trzy dni. Kawał czasu.

     Na zewnątrz było bardzo przyjemnie, lato nie chciało ustąpić pola jesieni. Dobra pogoda na bieganie, pomyślałem, ale zrezygnowałem szybko z tego pomysłu. Po raz kolejny przekląłem w duchu szkolną wycieczkę, która zabrała mi sprzed nosa Iwonkę i jej wspaniałe ciało. Na samą myśl o mojej dojrzałej blond bogini, pojawił się wzwód. Westchnąłem.

     Usiadłem ciężko na czarnej, skórzanej kanapie, z którą mam wyłącznie przyjemne wspomnienia i zrezygnowany, zsunąłem spodnie oraz bokserki. Penis sterczał w monstrualnej erekcji, domagając się tego, co się mu należy. Przymknąłem oczy, ująłem go w dłoń i kiedy właśnie zacząłem sobie wyobrażać Iwcię, która niespodziewanie wróciła i zaczyna się dla mnie rozbierać, zmysłowo kołysząc biodrami, zadzwonił dzwonek do drzwi, wyrywając mnie z moich marzeń. Klnąc na czym świat stoi, wciągnąłem na siebie z powrotem brakującą garderobę i gniewnie poszedłem otworzyć. Oby ten ktoś miał ważny powód- pomyślałem. Otworzyłem drzwi gniewnym ruchem. Chwilę po tym westchnąłem zaskoczony.

     W drzwiach stała Ania, a raczej pani Anna, najlepsza przyjaciółka Iwony, także nauczycielka. I wyglądała naprawdę zjawiskowo. 

     Pani Anna miała 40 lat, a jej ciało bez trudu mogłoby być ciałem modelki pracującej dla topowych projektantów. Wysoka i bardzo szczupła sylwetka, nieziemsko długie i zgrabne nogi, szczupłe łydki i uda, wąskie bioderka, wyraźne wcięcie w talii, perfekcyjnie płaski brzuch, niewielka bardzo zgrabna pupa, małe, okrąglutkie piersi, wyraźnie widoczne żebra i obojczyki, smukła szyja, szczupłe ramiona i drobne dłonie o długich pałacach z pomalowanymi na czerwono paznokciami. Figura modelki bynajmniej nie oznaczała wiotkości, wprost przeciwnie, Ciało pani Anny było twarde, a pod jej jasną, jędrną skórą grały mięśnie. Nie mogę powiedzieć, żebym szczególnie przypadał za taką budową ciała, ale w tym przypadku wydawała się mi być bardzo na miejscu.

     Szczupła, pociągła twarz nie była piękna, ani nawet urodziwa, ale ostre rysy, wyraźnie zarysowany podbródek, wąskie usta, garbaty nos, para okrągłych zielonych oczu, delikatne brwi i wysokie czoło komponowały się ze sobą w oryginalny sposób, a umiejętny makijaż eksponował to, co w tej kompozycji było najlepsze. Czarne, proste włosy spięte tego dnia w warkocz dopełniały całości. 

     Biała, obcisła sukienka bez rękawów z głębokim dekoltem wyciętym w kształt litery U, leżała na pani Ani idealnie jak na modelce. Białe szpilki na wysokim obcasie, biała torebka, elegancki srebrny zegarek, srebrny wisiorek w kształcie litery A i małe kolczyki, cała ta kreacja wyglądała na niej jak żywcem wyjęta z magazynu mody. Wyglądała wprost oszałamiająco.

     -Hej, nie przeszkadzam? – ponętna nauczycielka uśmiechnęła się ładnie, pokazując mi rząd białych, równych ząbków. Jej nieco schrypnięty głos był specyficzny, a przy tym niesamowicie seksowny.

     Co ona tutaj w ogóle robi? – przeszło mi od razu przez myśl. Nie przyszła przecież do Iwony, dobrze wie, że jest na wycieczce. Obydwie panie razem pracowały. Razem też uprawiały sport, razem wychodziły na miasto, razem spotykały się na ploteczki, razem też podobno sprawiały sobie czasem przyjemność. Jednym słowem- najlepsze przyjaciółki. Dlaczego więc tutaj jest? Podejrzewałem, czemu. Kiedy Iwona nas sobie przedstawiła, od początku czułem na sobie jej pożądliwy wzrok, a w ciągu kilku naszych dotychczasowych spotkań, nie raz przyłapałem Annę na uporczywym wpatrywaniu się we mnie. Iwonka mówiła mi, że Ania pomimo małżeństwa, ma bardzo duże seksualne potrzeby, których jej mąż spełnić nie może, dlatego często realizuje je na inne sposoby, czasem nawet z nią- dodała, uśmiechając się wyuzdanie. Czyli niedorżnięta mężatka- podsumowałem wtedy w myślach. Najwyraźniej, dziś przyszła poszukać realizacji swoich potrzeb w moich ramionach. 

    -Cześć, ależ skąd, wejdź do środka, Aniu- co ty robisz, kretynie, przeszło mi przez myśl, gdy urzeczony wpatrywałem się w nią, jak wparadowuje do mieszkania na swoich niesamowicie długich i zgrabnych nogach. 

    -Co cię tu sprowadza? Napijesz się czegoś? – próbowałem jakkolwiek nawiązać rozmowę, żeby przerwać niezręczną ciszę, podczas której rozbawiona Anna lustrowała mnie wzrokiem.

    -Iwony nie ma, ale…

    -Wiem, że jej nie ma. Właśnie dlatego do Ciebie przyszłam, głuptasie- roześmiała się ochryple i powoli się do mnie zbliżyła, bardzo, ale to bardzo zmysłowym krokiem. Stukot jej wysokich obcasów na dębowym parkiecie był hipnotyzujący. I bez szpilek była wysoka, teraz sięgała mi do ramion, co przy moich dwóch metrach wzrostu jest wyczynem. Pachniała bardzo przyjemną wonią delikatnych perfum. Jej oczy były skupione tylko na mnie i płonęła w nich dzika żądza.

    -Skarbie, nie będę owijać w bawełnę. Dobrze wiesz, jakie z ciebie jest ciacho i że mam na ciebie ogromną ochotę. Iwonka opowiadała mi, jak ją zerżnąłeś za pierwszym razem i co chwila się tobą chwali, jaki to nie jesteś boski w łóżku. A ja… Ja jestem bardzo zazdrosna- jej głos był nieziemsko podniecający. Nie byłem w stanie nic powiedzieć, czułem tylko potężną erekcję w swoich spodniach, rosnącą wraz z każdym kolejnym słowem pani Ani. Eleganckim ruchem zsunęła na podłogę torebkę. Zbliżyła się jeszcze bardziej.

    -Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że ja ci się choć troszeczkę nie podobam. Wiem, że jesteś jej, ale ja też chcę cię mieć tylko dla siebie. Choćby na chwilkę. Obiecuję, że to zostanie tylko między nami- seksowna brunetka napierała na mnie swym szczupłym ciałem coraz intensywniej.

    -Marzę o tym, żebyś mnie wziął, odkąd tylko mi cię przedstawiła, mąż nie tknął mnie od roku, a ja mam dość przewracania się po łóżku się z wibratorem między udami z myślą o tym, jak mnie rżniesz, dlatego proszę, przeleć mnie, jestem cała twoja. Obiecuję ci, że takiej jak ja jeszcze nie miałeś – skończyła mówić i złożyła swoje dłonie na moich piersiach.

    A co mi tam- pomyślałem.

     Przyciągnąłem ją ku siebie gwałtownie i zacząłem całować w usta, namiętnie i zachłannie. Zaskoczona, po chwili odpowiedziała mi tym samym, jej dłonie natychmiast znalazły się pod moją koszulką i zaczęły pieścić mój brzuch i pierś. Nasze języki sploty się w wyuzdanym tańcu, a moja dłoń zawędrowała pod jej sukienkę. Zacisnąłem chciwie palce na wyćwiczonych, twardych jak orzechy pośladkach i napawałem się dotykiem. W między czasie, Anka ściągnęła ze mnie t-shirt i odrzuciła go daleko, po czym wznowiła pocałunek z nową mocą.

     Przesunąłem palce jednej dłoni na jej krocze i zacząłem masować jej cipkę przez majteczki, które momentalnie zrobiły się mokre. Moja partnerka odkleiła swoje usta od moich i westchnęła głośno z rozkoszy. 

    -Ściągaj kieckę, księżniczko- poleciłem i pomogłem jej uporać się z niesforną garderobą. Kilka ruchów bioderkami i oto seksowna nauczycielka stała przede mną w bieliźnie- białym biustonoszu i białych, skąpych majteczkach. Chłonąłem zachwyconym wzrokiem jej szczupłe, jędrne ciało. Laski w moim wieku dałyby się pokroić za jej figurę- pomyślałem.

     Zdjęła ze mnie spodnie. Nie była aż tak zdziwiona, Iwona na pewno opowiadała jej o moich rozmiarach, ale i tak uniosła brwi w zaskoczeniu. Nie dałem jej czasu na komplementy pod adresem mojego przyrodzenia i zatkałem jej usta swoim językiem. Jej dłoń ujęła mojego penisa i zaczęła obciągać go wprawnymi ruchami. Stęknąłem z rozkoszy, lecz kontynuowałem jej rozbieranie.

     Rozpiąłem biustonosz Ani i z jej pomocą, ściągnąłem go, po czym wylądował na stercie naszych ubrań. Miała mały, ale ładny i bardzo krągły biust ze stwardniałymi z żądzy sutkami. Cały czas mnie masturbowała, gdy zacząłem pieścić jej piersi, najpierw dłońmi, a później również ustami, ugniatając, miętosząc, liżąc i ssąc.

    -Och taaaak, taaaaak…- dyszała Anna, nie przestając robić mi dobrze ręką.

    Oderwałem nagle usta i dłonie od jej cycków i natychmiast zabrałem się za krągły tyłeczek pani Ani. Niemal zerwałem z niej majteczki, po czym poczęstowałem ją kilkoma klapsami w jędrniutkie pośladki. Moja partnerka była zachwycona.

    -Podoba ci się moja dupcia, kochanie? – roześmiała się

    -Nawet nie wiesz, jak- zapewniłem i zapakowałem jej dwa palce w odbyt. Krzyknęła zaskoczona, po czym poddała mi się i tylko ruszała zgrabną pupą, dając się penetrować analnie mojej dłoni. Gdy już nacieszyłem się czekoladką Ani, wyjąłem z niej palce i wsadziłem jej do buzi. Ssała je z wyrazem zachwytu w oczach, wydając z siebie rozkoszne dźwięki.

     Wyjąłem palce z jej ust i zacząłem ponownie masować jej gładko ogoloną cipkę. 

    -O taaaaak… O kurwaaa… – jęczała z przyjemności pani Anna.

      Po nieco dłuższej chwili, zabrałem dłoń i spojrzałem na moją partnerkę. Stała przede mną cała naga, za wyjątkiem szpilek, wisiorka, zegarka i kolczyków. Coś pięknego. Na jej twarzy rysowała się błogość. Pocałowałem ją w usta.

    -A teraz weź go w usta, maleńka- powiedziałem z satysfakcją.

    -Tak jest, mój ogierze- roześmiała się zalotnie Ania i zeszła na dół, klękając- Mój gigant- wymruczała, ujmując mojego penisa w dłoń.

     Dala mi buziaka w nasadkę, po czym objęła go ustami i zaczęła powoli ssać, unosząc głowę i patrząc na mnie. Westchnąłem z zadowolenia. Jedna dłoń mojej partnerki spoczęła na moim udzie, druga zaś poruszała moim członkiem buzi. 

    -Ooo tak, słonko, jesteś świetna- wystękałem z rozkoszy.

     Nie kłamałem. Pani Ania robiła mi loda z wielkim wyczuciem i czułością, wpatrując się we mnie i badając moją reakcję. Przysiadła na łydkach i zdjęła wolną dłonią szpilki. Przyspieszyła ruchy, krztusząc się, charcząc i plując pieściła mnie oralnie, coraz głębiej i głębiej wtłaczając sobie mojego penisa do gardła. Pora przejąć inicjatywę. Schwyciłem Anię za warkocz i zacząłem posuwać ją w usta mocnymi ruchami bioder. Miała naprawdę głębokie gardziołko. Trzymałem oburącz za jej głowę i pakowałem zapamiętale członek w jej usta, do wtóru gulgotania Anki i klaśnięć moich jąder o jej brodę. Czułem się wspaniale. Jej szeroko rozwarte oczy były wytrzeszczone, obydwie dłonie zaciskała kurczowo na moich udach. Stopniowo zwolniłem ruch bioder. Przez chwilę ssała mojego kutasa, po czym wypuściła go z buzi. Długa nitka preejakulatu ciągnęła się od jego czubka aż po jej usta. Przykleiła się do jej brody, po czym opadła na cycuszki. Ania dyszała ciężko.

    -Lubisz jak ssę twoją wielką pałę, skarbie? – zachrypiała zmysłowo

    -O tak…

     Szczupła brunetka zaczęła pieścić moje jądra, ugniatała je, lizała i ssała delikatnie, powodując u mnie dreszcz przyjemności. Po kilku rozkosznie długich chwilach, puściła je. Podałem jej rękę i pomogłem wstać. Zaczęła namiętnie mnie całować, miała usta pełne mojego preejakulatu, ale to było tylko jeszcze bardziej podniecające.

    -Kochanie, wyliż mi moją mokrą cipkę, proszę- wymruczała mi wprost do ucha.

    -Z przyjemnością, bejbe- już chciałem zaprowadzić ją na kanapę, gdy Ania odsunęła się ode mnie na pewien dystans i odwróciła do mnie plecami, po czym stanęła na rękach. Zatkało mnie. Natychmiast pospieszyłem do niej i schwyciłem ją pod boki, Anna natomiast rozłożyła nogi w szpagacie. Byłem zachwycony. Już wiem, co miała na myśli mówiąc, że nie miałem wcześniej nikogo takiego jak ona.

    -Moja królowa gimnastyki- zaśmiałem się, po czym schwyciłem za jędrne pośladki mojej zastygłej w akrobatycznej figurze partnerki i zacząłem wypisywać zachłannie jej cipcię. Była niesamowicie wilgotna i pachniała bardzo intensywnie. Z dołu dobiegły mnie jęki rozkoszy Ani, gdy mój język zaczął łapczywie pieścić jej muszelkę.  Palcami wskazującymi rozłożyłem wargi sromowe i zacząłem stymulować językiem łechtaczkę dojrzałej nauczycielki. Pani Anna jęczała coraz donośniej, dopingując mnie do działania. 

     Z czasem, widząc, że Ania męczy się w tej wymagającej pozycji, wpadłem na pewien pomysł. Schwyciłem pewnie stojąca na rękach kochankę i dźwigałem ją do góry, tak, że staliśmy teraz w pozycji 69, z głowami na wysokości swoich kroczy. Nie było to trudne, ponieważ pani Anna była lekka jak piórko. Roześmiała się rozkosznie. 

    -Ooooch, mój siłaczu!

     Zaczęliśmy wzajemnie dawać sobie rozkosz, ona obejmowała moją szyję udami i ssała mojego penisa zwisając ze mnie do góry nogami, ja natomiast dalej pieściłem jej perełkę. Obydwojgu było nam niezwykle przyjemnie.

     Obróciłem ją w powietrzu i bezpiecznie sprowadziłem ją na ziemię. Przylgnęła do mnie i obdarzyła mnie wyuzdanym spojrzeniem.

    -Jesteś cudowny, bejbi. A teraz zerżnij swoją królową tak, żebym zapamiętała to na zawsze- powiedziała pani Anna i wykonała szpagat na stojąco. Jedną dłonią schwyciła się za wycelowaną w górę stopę, drugą zaś zaplotła na mojej szyi. Nie mogłem uwierzyć w to, jak jest wygimnastykowana.

     Objąłem ją w pasie, po czym wolną dłonią wprowadziłem penisa do jej mokrej, ciepłej pochwy. Było to cudowne uczucie. Wolną rękę zaplotłem wokół wzniesionego uda Ani, po czym zacząłem rytmicznie posuwać moją kochankę. Jej małe piersi podskakiwały rytmicznie do wtóru uderzeń moich jąder o jej krocze. Rozwarła szeroko usta.

    -O tak! O tak! Oooo tak! Rżnij mnie bejbi, rżnij! – krzyczała z rozkoszy dojrzała brunetka.

    Zwiększyłem tempo, coraz intensywniej pakując penisa w pulsujący kanał pani Anny. Wytrenowane mięśnie jej pochwy zaciskały się na nim, dostarczając mi niezwykłej przyjemności. W odpowiedzi, zacząłem pieprzyć ją jeszcze szybciej.

    -Aaaaaaaaa! Aaaaaaaaa! O jak cudoooooownieee!- wrzeszczała Ania.

     Pomyślałem, że ja też zafunduję mojej gibkiej partnerce nieco akrobacji. Zwolniłem tempo, opuściłem jej nóżkę w dół i obróciłem Ankę plecami do siebie, po czym dźwignąłem ją gwałtownie do góry i schwyciłem pod uda, szeroko je rozkładając. Zaskoczona, zdążyła tylko krzyknąć coś niezrozumiale.

     -Zmiana pozycji, skarbeńku- zaśmiałem się. Ująłem mojego penisa w dłoń, był ogromny i twardy jak skała, gotowy do akcji. Czule wtłoczyłem go do pochwy pani Anny. Jęknęła cicho, obejmując moją szyję ramieniem.

    -Jesteś gotowa, księżniczko?

    -Mhmmmm. Wyruchaj mnie, ogierze!

     Zacząłem podrzucać ją w górę silnymi pionowymi ruchami bioder w pozycji motyla, mocno zaciskając dłonie na styku jej ud i pupy. Rżnąłem ją coraz szybciej i głębiej, całując jednocześnie w smukłą szyję.

    -O taaaaak! O taaaaaaaak! O kurwaaaaa, jak mi dobrzeeee!- zachrypnięte krzyki Ani rozbrzmiewały mi w uszach.

     Zaczęła się masturbować, ujeżdżając mnie dziko w szalonej pozycji. Jej piersi podskakiwały w hipnotycznym rytmie. Czysty erotyczny amok.

     Kierowany instynktem zdobywcy, wciąż mając swoje ramiona pod jej udami, zaplotłem dłonie na jej karku. Zawisła teraz na mnie ze stopami wzniesionymi na wysokości głowy. Zacząłem z nową siłą rżnąć ją w tej egzotycznej pozycji. Bliskość była maksymalna, czułem jak mój penis dosłownie rozrywa pochwę pani Anny.

    -Jesteś najlepszy! Najlepszy! O jeeeeeeeeeeeeeny!- jej wrzaski rozkoszy było pewnie słychać w całym budynku, ale nie przejmowaliśmy się tym w najmniejszym stopniu. Posuwałem moją partnerkę najszybciej jak tylko mogłem, upojony jej okrzykami i regularnym klaskaniem moich jąder o jej krocze. Czułem doskonale jak intensywnie pracują mięśnie jej pochwy.

    -O taaaaaaaak! Taaaaaaaaaaaak! O kurwaaaaa! Jestem tak bliskoooo! Rżnij mnieeee, bejbiiii, rżniiiiiiij! 

     Dawałem z siebie wszystko, jeszcze moment i przerżnąłbym moją szczupłą partnerkę na wylot.

    -Aaaaaaaaaaaaaaach! Aaaaaaaaaaaaaach! Jeeeest! Jeeeeeeessssssssst!

     Pani Anna miała megaorgazm. Jej ciałem wstrząsnął potężny dreszcz rozkoszy. Czułem jak w jej pulsującej pochwie doszło do eksplozji. Mój penis wysunął się z niej, a z cipci mojej kochanki wystrzeliła fontanna jej soczków. Ciało Ani zwiotczało momentalnie w moim chwycie. Dyszała ciężko jak po przebiegnięciu maratonu, jej skóra lśniła od potu. Preejakulat z jej pochwy kapał na podłogę. Delikatnie powróciłem do poprzedniej pozycji, unosząc w górze moją księżniczkę, podparłszy ramionami jej uda. Spazmatycznie łapała powietrze. podparłszy ramionami jej uda.

    -Skarbie. Jesteś niesamowity. Najlepszy. Cudowny. Wspaniały. Uwielbiam cię. Nikt mnie w życiu tak nie wygrzmocił…– dyszała dojrzała brunetka. Ostrożnie opuściłem ją na dół i schwyciłem w ramiona. Całowała mnie w pierś i pieściła czule dłońmi, chowając się we mnie. Dałem jej chwilę odpocząć i nacieszyć się orgazmem. Gdy już odsapnęła, uśmiechnęła się zalotnie. 

    -Za takie rżnięcie należy ci się nagroda, kochanie. 

     Zrobiła dwa kroki do tyłu, odwróciła się do mnie plecami, po czym nagłym wyrzutem bioder wygięła się niesamowicie oparła swoje dłonie o mój brzuch. Jej głowa znalazła się na wysokości mojego krocza. Byłem w siódmym niebie. 

    -Maleńka, jesteś nieziemska- wydusiłem z siebie. 

    -Dla ciebie wszystko, mój ogierze- zachichotała 

    Ofiarnie wygięta do tyłu w kosmicznym łuku, Anna ssała mojego penisa, wręcz połykała go w całości, krztusząc się i charcząc. Jedną ręką podpierałem jej plecy, drugą zaś miętosiłem jej biust, napawając się jego jędrnością. Wspaniała pozycja.  

     Nacieszywszy się oralnymi pieszczotami, pomogłem mojej kochance wrócić do pionu. Lubieżnie przyglądałem się jej szczupłemu, mokremu od potu ciału. 

    -Jesteś superbohaterkąAniu?- spytałem z uśmiechem, bawiąc się jej srebrnym wisiorkiem z literą A. 

    -Tak. Moją supermocą jest bycie gibką dla mojego ogiera- zaśmiała się uroczo moja partnerka- A dlaczego pytasz, mój drogi? 

    -Bo mam zamiar cię wziąć na Supermana!- podpatrzyłem ten numer w jakimś porno i zawsze chciałem go zrobić- Chwyć za komodę, księżniczko- poleciłem.  

     Ania posłusznie zaparła się dłońmi o komodę, a ja, podszedłem do niej od tyłu i uniosłem jej nogi w górę. Nauczycielka pojęła w lot i zaplotła je za moimi plecami. Moje dłonie spoczęły na jej bokach. Wszedłem w nią pewnie i zacząłem posuwać poziomymi ruchami, z początku powoli, potem coraz szybciej. 

    -Och taaaaaaaakTaaaaaak! Mój potężny heros! dopingowała mnie pani Ania  

    -A teraz, moja superakrobatko, lecimy w nieznane! – wydyszałem i obróciłem się razem z nią o 180 stopni. Anna wisiała teraz na mnie poziomo bez żadnego podparcia, a ja rżnąłem ją z dziką rozkoszą. Wyciągnęła przed siebie ramiona i zacisnęła pięści, imitując Supermana w locie. Był to niesamowicie satysfakcjonujący widok. 

    -O taaaak! O taaaak! Moja Super-Ania! – krzyczałem, z furią ją ładując. 

    AaaaaaaAaaaaaaTwojaaa! Tylko twojaaa!- kontrapunktowała Ania.  

     Wygimnastykowana brunetka po dłuższej chwili nieco zmęczyła się wyczerpującym lotem i opuściła ramiona, opierając dłonie na moich kolanach. Nie przeszkadzało mi to ani trochę i dale ją brałem, wsłuchując się w jej okrzyki przyjemności.  

     Ta wymagająca pozycja osłabiła również mnie, dlatego jeszcze chwilę nacieszywszy się nią, delikatnie posadziłem moją partnerkę na ziemi, kończąc ten wspaniały lot. Anka od razu przylgnęła do mnie, całując mnie namiętnie w usta i pieszcząc dłońmi moje ciało. 

    -Jak twoja ulubiona superbohaterka może użyć teraz swojej supermocy, żeby cię zadowolić, mój władco? – zachichotała zalotnie.  

    -Zrób mostek, Super-Aniu- zażyczyłem sobie. 

     Już po chwili pani Anna zastygła w perfekcyjnym mostku, prezentując mi swoje gładko wygolone krocze i zgrabne, wyćwiczone ciało. Podszedłem niespiesznie, napawając się tym widokiem, po czym schwyciłem ją za jędrną pupę i uniosłem w górę tak, że Ania opierała się o podłogę tylko dłońmi. Zacząłem posuwać ją ukośnymi ruchami bioder, urzeczony wpatrując się w grę jej napiętych mięśni. Jęczała spazmatycznie za każdym moim pchnięciem. Myślami odpłynąłem gdzieś daleko, rozkoszując się każdym ruchem w jej wilgotnym wnętrzu. Dopiero po pewnej chwili wróciłem do rzeczywistości z krainy Shangri-La. Czułem, że wszystkie te bardzo wymagające pozycje powoli zaczynają dawać się mojej partnerce we znaki, aczkolwiek pomimo wieku, Ania miała kondycję, której zazdrościć jej mogła większość nastolatek. Powoli wyszedłem z niej i opuściłem moją kochankę w dół. 

    -Skarbie, mogę mieć prośbę? – pani Anna złożyła dłonie na mojej piersi i całowała mnie delikatnie 

    -Oczywiście, księżniczko. 

    -Zaprowadź mnie, proszę, do sypialni i tam zerżnij, chcę przyjąć twoje wspaniałe nasienie…- wymruczała tak seksownie, że nikt nie mógłby się jej oprzeć. 

     Wziąłem ją za rękę i poprowadziłem tam, gdzie chciała. Pchnęła mnie na ogromne, wysokie łóżko, po czym uklękła między moimi nogami i wzięła mojego wielkiego penisa w usta. Ssała go namiętnie, stymulując go jednocześnie dłonią, drugą pieszcząc twarde mięśnie mojego brzucha. Maksymalnie rozluźniony, leżałem, rozkoszując się sprawnością języka czterdziestoletniej mistrzyni gimnastyki, wzdychając tylko z zadowolenia.  

      Powstała z gracją. Wsunąłem się głębiej na łóżko, aby zrobić dla niej miejsce. Ania wspięła się na nie, bez słowa dosiadła mnie, obróciwszy się do mnie plecami i rozłożyła swe nieziemsko długie nogi w idealnym szpagacie, po czym zaczęła ujeżdżać mnie z pasją, krzycząc przeszywająco z rozkoszy. Jej wytrenowane mięśnie pochwy pracowały bezbłędnie, obejmując mojego wzwiedzionego penisa i zalewając go falą obezwładniającej przyjemności. Jęcząc, wypychałem biodra do góry, jednocześnie zafascynowany obserwując pionowy ruch jej jędrnych pośladków. 

    TaakTaakTaaaaakCudownieeeee!- wrzeszczała, nabijając się na mojego wielkiego kutasa.  

     Przyspieszyłem ruch bioder do oporu, wyrzucałem je w górę tak mocno, jak tylko mogłem, złożywszy dłonie na jej bokach. Zlaliśmy się w jedność, idealnie stopioną miłosnym uniesieniem. Ciałem Ani szarpnął nagle potężny dreszcz. Wyprężyła się jak struna. 

    -O kurwaaaaaaaaaaadochodzęęęęęęęęęęęęznowuuuuuuuuuuuu!- poderwałem się do góry i przylgnąłem do niej mocno, chwytając dłońmi za jej piersi i całując w smukłą szyję. Była całkiem mokra od potu. Jej rozciągnięte w szpagacie ciało dosłownie pulsowało. Trwało to kilka sekund, po czym Anna opadła bezwolnie w moim uścisku i zaczęła z trudem chwytać w płuca powietrze. Jej klatka piersiowa unosiła się i opadała miarowo.  

    -Kochanie… Brak mi słów- zaczęła, gdy odzyskała dech- Jesteś fenomenalny. Iwona jest największą szczęściarą na Ziemi. Dwa orgazmy pod rząd…- złączyła nogi i zsunęła się ze mnie, po czym obróciła się do mnie frontem- Nigdy nie czułam się tak wspaniale. Jesteś boski. Co mogę dla ciebie zrobić, mój ogierze? – uśmiechnąłem się na to pytanie. 

    -Chciałbym wyruchać cię w tę małą, słodką dupcię, maleńka- powiedziałem bez ogródek- po twarzy Ani przebiegł bardzo niegrzeczny uśmiech, błysk w jej oczach zdradzał, że spodobał się jej ten pomysł. 

    Oooo tak, nie raz wyobrażałam sobie, jak bierzesz mnie analnie, mój superherosie. Zrób to. 

     Zszedłem z łóżka i sięgnąłem do etażerki po aloesowy lubrykant, którego zawsze używam przy takich zabawach. Tymczasem pani Anna położyła się na brzuchu na łóżku i ponownie rozwarła się dla mnie w szpagacie, wypinając do góry zgrabny tyłeczek. Stojąc przed łóżkiem, schwyciłem za jej twarde pośladki i rozchyliłem je, odsłaniając okrągłą, słodką, czarną dziurkę. Splunąłem w nią i zacząłem natychmiast wylizywać odbyt Ani do wtóru jej westchnięć. 

    Oooch… Ooooch… Nie mogę się doczekać, aż wejdziesz w nią swoim potężnym olbrzymem… 

     Zaaplikowałem solidną dawkę lubrykantu w odbyt Super-Ani, po czym nawilżyłem również swój członek. Powstałem i powoli wprowadziłem swojego wielkiego kutasa w czekoladkę mojej partnerki. Jęknęła z przyjemności. Oparłszy dłonie na jej bokach, zacząłem rżnąć Anię w pupę pionowymi ruchami, stopniowo zwiększając tempo. Musiało minąć kilka chwil, zanim zacząłem pieprzyć ją z całej siły. 

    AaaaaAaaaaaAaaaaaAaaaaaTaaakTaaaak!- wrzeszczała rozciągnięta w szpagacie brunetka 

    Ładowałem ją, kierując się zwierzęcą namiętnością, głęboko penetrując tyłeczek Ani do wtóru jej okrzyków rozkoszy. Nagle poczułem zbierającą się w lędźwiach, obezwładniająco przyjemną falę ciepła. Wiedziałem, co zaraz nastąpi. 

    -Księżniczko, zaraz dojdę! – wystękałem, nie przestając jej posuwać 

    -Jeśli chcesz, możesz skończyć we mnie! – ofiarnie zaproponowała Anna 

    -Chcę spuścić ci się do buzi, kochanie!  

     Wyszedłem z jej odbytu szybkim ruchem, któremu towarzyszyło urocze cmoknięcie. Ania błyskawicznie zerwała się z łóżka i uklękła przede mną, rozwierając szeroko usta i wystawiając na wierzch języczek. Schwyciłem swojego potężnego penisa w dłoń i masturbując się szybkimi ruchami, wycelowałem go w twarz Super-Ani. Ta chwyciła się palcami za kąciki ust i rozciągnęła je, jeszcze bardziej odsłaniając swój spragniony nasienia język. 

    -Strzelaj, skarbie- zasepleniła rozkosznie.  

    Poczułem potężny dreszcz przyjemności i westchnąłem ciężko, gdy pierwszy ładunek ciepłej, białej i gęstej spermy wystrzelił wprost na języczek pani Anny. Jęcząc głośno, oddawałem kolejne salwy w jej usta, z przyjemnością obserwując jak moje nasienie spływa w dół gardła dojrzałej brunetki. Obfity wytrysk zakończył się tak nagle jak się pojawił. Ania zagulgotała głośno, połykając moją spermę i rozkoszując się jej smakiem. Wystawiła na wierzch języczek, który był cały biały. Uśmiechnęła się zalotnie i wziąwszy mojego strudzonego kutasa w dłoń, zaczęła spijać z niego zachłannie resztki nasienia. Westchnąłem ze szczęścia. Uniosła głowę do góry i obdarzyła mnie ślicznym uśmiechem. 

    -Uwielbiam twoją spermę, słonko, to najlepszy koktajl jaki kiedykolwiek piłam- roześmiała się ochryple. 

    -Aniu- wydyszałem- Jesteś wspaniała. Musisz zdecydowanie częściej mnie odwiedzać.  

    Oooch, to bardzo miłe z twojej strony- zachichotała i złożyła czułego buziaka na żołędzi mojego penisa. Jej zgrabne dłonie zaczęły masować moje pośladki- Masz może jakieś plany na wieczór, bejbi 

      

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    WŁADCA BLONDYNEK
  • Lawka

    Był kolejny ciepły dzień, niby nic nowego, ale Ona właśnie dziś była umówiona na coś więcej z nieznajomym. Mocnym skrótem – od czterech dni nie funkcjonowała normalnie. Wiele zwykłych, codziennych obowiązków wykonywała automatycznie, bo myśl „jaki On będzie” nie dawała Jej spokoju. Nieustannie sobie coś wyobrażała, czasem nawet miała wrażenie że niemal czuje Jego ciepły dotyk na skórze. Nie mówiąc już o tym, że w nocy nie potrafiła spać. Na samą myśl o dzisiejszym dniu Jej cipka robiła się mokra. Pragnęła się w końcu wyszaleć, dojść, może nawet kilka razy, a już na pewno poczuć go w sobie. Na szczęście dla Niej cztery doby w ciągłym biegu minęły bardzo szybko, i wreszcie przyszedł ten dzień. Umalowana, wypachniona, w jaskrawej sukience i szpileczkach ruszyła na wieczorne spotkanie, które miało się odbyć na zwykłej parkowej ławeczce. Gdy już dotarła samochodem na miejsce, otwarła drzwi i stawiając pierwszy krok poczuła, jak bardzo jest podniecona. Przez całą tą krótką trasę nie potrafiła przestać myśleć, w jaki sposób, i jak, On Ją zaspokoi, ale dopiero teraz uświadomiła sobie, że jest mokra już na starcie. Nerwowo stawiała kolejne kroki, a z każdym kolejnym nie dość, że zbliżała się do swojego celu, to jeszcze czuła, jak wiatr przyjemnie oplata Jej przemoczoną od soków cipeczkę. Gdy sądziła, że dotarła na miejsce zaczęła się nerwowo rozglądać  dookoła, ale niestety… nikogo nie widziała… Dochodziła noc, Ona też by chciała choć ten jeden raz dzisiaj, ale to co Jej pozostało to zerkać i szukać dalej. Idąc przed siebie patrzyła raz na prawo, raz na lewo, by wtem poczuć, jak ktoś czule obejmują Ją  od tyłu. Zdążyła jedynie usłyszeć ciepłe: „W końcu Cię mam!”, a już nerwy odebrały Jej głos. Niezdarnie obróciła się przodem do Niego, a On trzymając w dłoniach Jej biodra, wskazał na ławkę prosząc by właśnie na tej usiadła. To nie był przypadek. Zlokalizowana raczej na uboczu, aniżeli w okolicach centrum parku. Pewne było to, że znajdowała się w mocno zaciemnionym miejscu, ale fakt ten akurat Ją nakręcał. W końcu oboje wiedzieli jak ten wieczór się zakończy. Prowadzona przez Niego stanęła przed nią, obróciła się, usiadła, a zarzucając nogę na nogę czuła jak wilgoć z Jej cipki rozciera się na Jej udach. Nie było to do niej podobne, ale starała się zachować spokój i przestać o tym myśleć. On usiadł zaraz obok Niej kładąc swoją dłoń na Jej udzie. To był gwóźdź do trumny. Rozpalona i równie mocno spanikowana zdjęła nogę, po czym mocno je rozchyliła, zachęcając Go do tego, żeby na udzie nie poprzestał.  Nie potrafiła niczego z siebie wydusić, a On widząc co się właśnie stało nawet nie miał potrzeby z Nią rozmawiać – nie po to tutaj przyszedł. Rozejrzał się tylko wokół. Całe szczęście – nikogo nie było. Uklęknął przed Nią i obiema dłońmi zaczął pieścić wewnętrzną stronę ud. Ona chcąc więcej uniosła nieco swoje biodra, a dookoła można było poczuć przyjemny zapach podniecenia, którego nie dało się w żaden sposób ukryć. Zerknął w głąb, pomiędzy Jej uda i choć było już ciemno dostrzegł śliczne, koronkowe figi. Zbliżył się do nich ustami, a Ona czując jego ciepły oddech na swojej przemoczonej cipeczce upuściła z niej jeszcze więcej, dodając do tego cichutki jęk rozkoszy. Złapał Ją za biodra i ciągnąc za wątłe sznureczki  czerwonych fig podciągnął je do góry, tym samym Jej cipka była bardzo opięta i tylko czekała na jego kolejny ruch. Wysunął języczek i zaczynając od samej dziurki, kończąc aż za łechtaczką – wlókł go, czując przy tym, jak drżą Jej nogi i delikatnie unoszą się biodra. Nieudolnie próbowała za coś złapać, ale jedyną „rzeczą”, na której mogła położyć swoje dłonie był tył Jego głowy. W tym czasie On przeciągnął język po Jej cipce po raz drugi. Zaczęła jęczeć i miała świadomość tego, że trzeciego razu nie może nie wytrzymać. Wtem, poczuła po raz kolejny, jak Jej pochwę otula mięciutki przedmiot podniecenia, a On konsekwentnie wędrował ku górze. Nerwowo dociskała Go do siebie. Dla niego był to sygnał, że chce więcej i jednym szybkim ruchem uwolnił Jej cipkę z opięć przesiąkniętych sokami skąpeczek. Nie patyczkował się z Nią i od razu wsunął głęboko dwa palce, a po nich niemal od razu zaczęła spływać przyjemna wilgoć wydobywająca się z Jej wnętrza. Wyciągnął je prawie do końca, po czym, włożył je z powrotem w to samo miejsce. Z daleka dało się usłyszeć jęki parkowej rozkoszy, proszące o więcej.  Opętana podnieceniem czuła tylko jak w Nią wchodzą i wychodzą, podkręcając przy tym swoje tempo. Jej nogi drżały, a szybki i płytki oddech sugerował, że zbliża się coś intensywniejszego jak zazwyczaj. Nie potrafiła już tak dłużej i błagalnym głosem prosiła Go, by ten przestał. Włożył je jeszcze kilka razy, spowalniając tempo, po czym wyciągnął je zupełnie i położył na „guziczku” tuż obok. Masował go opuszkami palców, wykonując przy tym koliste ruchy. To był jej koniec. Straciła kontrolę i nie panowała już nad niczym. Jej nogi drżały bezwładnie, serce miało wyskoczyć z piersi, płytki oddech przeplatał się z jęki,  a sama cipka zaczęła tryskać. Szczytowała tak przez kilkadziesiąt sekund. W końcu nerwowo złapała Go za dłoń, a On zrozumiał, że ma na tym poprzestać. Wstał i powiedział „może masz ochotę zamienić się rolami?”. Złapał za guziki swoich spodni i przysuwając się bliżej ku Jej twarzy, zaczął je rozpinać, wtem usłyszała: „Proszę, to dla Ciebie”. Sama uwielbiała oralne zabawy, ale była wciąż w totalnej rozsypce, cała drżała i nie potrafiła się skupić na niczym innym, jak tylko na tym, co stało się przed chwilką. Złapała za biodra. Zsunęła nieco spodnie. Włożyła jedną dłoń do środka, kładąc ją na Jego bokserkach. Czuła, że jest gotowy, dlatego też nie kazała mu długo czekać, złapała za majtki i ciągnąc je w dół sprawiła, że wyskoczył z bielizny. Stał przed Nią na baczność, a był dosłownie na wyciągnięcie języka. Wysunęła go więc, i polizała delikatnie, zlizując z niego przezroczystą maź podniecenia. Otwarła szerzej usta i wzięła go nieco głębiej, ale miniony orgazm dawał się we znaki przez co wciąż wiła się z przyjemności. Zdołała usłyszeć tylko: „chyba będę musiał Ci przy tym pomóc”, po czym wsunął dłoń w Jej włosy z tyłu głowy i dociskając Ją do siebie zaczęła się krztusić biorąc go aż po same jądra. Odciągnął Ją od kutasa, by po chwili znów przyciągnąć głowę do siebie i zrobić znów to samo. Brała go całego, wpychając go do gardła. Nie mogła inaczej, ale ten fakt akurat jeszcze bardziej Ją nakręcał. Usta zaczęły przepełniać się śliną, a spływające z oczu łzy rozmazywały misternie przygotowany makijaż. Chciała uczestniczyć w tym jeszcze bardziej i złapała dłońmi za Jego napięte pośladki. Mijała kolejna minuta oralnej rozkoszy. Wtedy rzucił szybkim pytaniem, czy może skończyć w taki sposób. Poczuł jedynie dwa klepnięcia dłoni w pośladek na znak, że się zgadza, a to sprawiło, że nie miał już żadnych oporów. Podkręcił tempo, rżnąc Jej gardło jeszcze szybciej. Wtedy poczuła jak na parę sekund przed końcem kutas napęczniał, a On dochodząc nerwowo dociskał Jej głowę do siebie. Puścił ją dopiero wtedy, gdy poczuł jak ciepła przyjemność miesza się ze śliną otaczając kutasa, którego wciąż trzymał w ustach swojej kochanki. Nie przestając go ssać wycyckała go do reszty. Po wszystkim oblizała swoje czerwone usta i połknęła wszystko to, co w nich się znajdowało, czując przy tym słodki smak minionej rozkoszy. Wtem swoimi rozmazanymi oczami spojrzała na niego, a On wskazując palcem w stronę parkingu powiedział: „może masz ochotę na więcej?”.

    /WS

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wrong Silence
  • Rekompensata, 9.

    Część 9.

    Nasz aquapark zawsze cieszył się sporą popularnością i to przez cały rok. Kiedy był nowością, to w dobrym tonie było pochwalić się spotkaniem właśnie w aquaparku. Oczywiście, wówczas chodziło o spotkanie w kawiarni, w ogóle o obecność w tym obleganym miejscu, a nie o informację o przepłyniętych setkach metrów. To nic, że stało się godzinami w kolejce po bilety albo czuwało przed komputerem, żeby kupić bilet na kolejny wolny dzień. Ja tak nie robiłam, ale mam takich znajomych, którym Bozia poskąpiła intelektu.

    – Przepraszam, pytam ze zwykłej ciekawości, czy przez te szyby w ścianach głównego basenu można obserwować pływających? – z ręcznikiem, torebką i kluczykiem od szafki w ręku kierowałam się do szatni.

    Miałam na sobie efektowny granatowy kostium w delikatne białe prążki, a do niego klapki na szpilce. W nich wyglądałam jeszcze bardziej efektownie. „Zwykłe klapki niech dzieciaki zakładają!” Kostium podkreślał moją szczupłą sylwetkę i opaleniznę. Dzięki szpilkom cofałam ramiona, wypinałam piersi, byłam nieco wyższa i atrakcyjniejsza wizualnie. Dostrzegałam wzrok głodnych samców. Niektórzy nie krępowali się w obecności żon albo partnerek.

    – Kretyni… – myślałam o takich, posyłając niektórym życzliwy uśmiech. Potrafiłam być złośliwa.

    Mąż załatwił mi wyjazd na Wyspy Kanaryjskie, więc teraz tylko pielęgnowałam ładny odcień brązu wizytami w solarium. Planowaliśmy wspólny urlop, ale w ostatniej chwili mężowi wypadł jakiś atrakcyjny finansowo kontrakt. Sama nalegałam, żeby skorzystał z takiej okazji. Przesadnie chętny nie był, ale naciskałam i w końcu zgodził się. W dziesięć dni do zarobienia była miesięczna pensja! Jesienią miał wykorzystać zaległy urlop.

    *

    Na szczęście jego wpłata nie przepadła, bo poleciałam z koleżanką, Bogną, a ona zabrała swoją koleżankę z partnerem, czyli Gabrielę z Kazikiem. Dzięki pozyskaniu nowych klientów zgodzono się naszą zaliczkę uwzględnić przy jej nazwisku.

    Naprawdę udany urlop. Bardzo ciepło, codziennie słonecznie, kilka wycieczek, luz, żadnego pośpiechu, smaczne jedzenie, piękne krajobrazy, po sezonie, dlatego mniej turystów, dość spokojnie. Trochę piliśmy w hotelu do kolacji i po kolacji, więc atmosfera wieczornych spotkań i rozmów była bardziej swobodna. Niczego nie planowałam, ale czwartego dnia zabawiłam się z koleżanką. Alkohol dodał nam odwagi. Następnego dni w ogóle nie rozmawiałyśmy na ten temat. Unikałyśmy siebie i mocniejszych trunków. Jednak kolejnego wieczoru, po kolacji z alkoholem w towarzystwie Gabrysi z partnerem, razem wróciłyśmy do pokoju i znowu spróbowałyśmy, a potem… A potem już nie potrzebowałyśmy alkoholu. Jeżeli nocowałyśmy w naszym pokoju to nago i razem, w jednym łóżku. Po wieczornym seksie robiłyśmy powtórkę po przebudzeniu. I ledwo zdążałyśmy na śniadanie.

    Obie jesteśmy mężatkami, obie nie odczuwałyśmy potrzeby bawienia się w towarzystwie kobiety, a jednak… Ona jest bardzo zapracowaną osobą. Dom na głowie, średnio atrakcyjny, gderliwy mąż. Chyba nawet ona zarabia nieco więcej od niego. Była wyjątkowo ożywiona, pełna temperamentu i taka namiętna… Przecież nam zdarzał się seks również po południu! A i tak czekałyśmy na kolację, drinki, wieczorne pływanie nago w oceanie albo dłuższy spacer, gdy trzymałyśmy się za rączkę jak nastolatki i pośpiesznie wracałyśmy do pokoju.

    *

    W pokoju czekało na nas schłodzone piwo i wino w lodówce. Bogna robiła świetne drinki. Siedziałyśmy z nimi na balkonie, rozmawiałyśmy, obserwując plażę, ludzi, nocny ruch i kiedy byłyśmy gotowe, szłyśmy kochać się. Potem półnagie wracałyśmy na balkon. Tutaj byłyśmy bezpieczne. Jedno z ostatnich pięter, wysokie płyty oddzielające balkony gwarantowały prywatność. A zresztą, odrobina niepewności dodawała smaczku spotkaniu dwóch kobiet ubranych jedynie w szorty, stringi albo owiniętych w pasie ręcznikami. Wtedy siedziałyśmy już obok siebie.

    I wówczas przychodziły nam do głowy takie szalone pomysły… To wówczas ruchałam kochankę świeczką, potem ona mnie. A ja rozdziewiczyłam jej obydwie dziurki! To znaczy jako pierwsza kobieta weszłam w jej obie dziurki. Była taka podekscytowana, uległa, otwarta na nowości…

    Kiedy o niej myślę, to robi mi się mokro… A w kraju jakoś nie możemy się spotkać, chociaż nie mieszkamy zbyt daleko. Mieszka raptem 15 minut jazdy autem do miasta.

    Gdy już się wydawało, że nasze relacje do końca urlopu będą stałe, każdy wieczór zapowiadać będzie lubieżny seks, to wtedy w nasze unormowane dni wtargnęła właśnie koleżanka ze swoim jurnym partnerem. No, ale dość wspomnień. Tamten urlop to materiał na odrębne opowiadanie. Zwłaszcza, że nadal nie możemy spotkać się. A miałabym na nią ochotę i to w miarę regularnie. Czasu mam dość.

    *

    Udawałam, że nie widzę spojrzeń panów wylegujących się na leżakach. Niektórzy byli wręcz nachalni, jakby proponowali spotkanie.

    – Tak, ale są raczej wykorzystywane przez trenerów pływania. Filmują ruchy zawodnika. Potem mogą wspólnie korygować błędy techniki – ratownik uśmiechnął się uprzejmie.

    – Acha, dziękuję za wyjaśnienia – nie śpieszę się z odejściem.

    On skończył swój dyżur. Chwila wahania, rozgląda się: 

    – A pani miałaby ochotę zobaczyć, jak wyglądają pływający, obserwowani przez te szyby?

    – Jeżeli można, bardzo chętnie! – z delikatnym uśmiechem potakuję głową.

    Odwzajemnia uśmiech. Prowadzi mnie. Schodzimy po betonowych, wilgotnych schodach. Tu nie dociera hałas z basenu, za to słychać stukot moich szpilek. Otwiera ciężkie, metalowe drzwi. Uderza w nas fala ciepła. Ciemne pomieszczenie, nie widzę go.

    – Och! Ależ tu ciemno… Nic nie widzę!

    Coś mruknął pod nosem. Jest bardzo ciepło, wręcz duszno. Dotyka mojego ramienia, wzdrygam się przestraszona.

    – Tędy płynie podgrzewana woda do basenu, ale rury nie są izolowane, więc jest tutaj ciepło przez cały rok. Teraz temperatura jak w tropikach! – uśmiechnął się. – Proszę stać tutaj – trzymając mnie za ramiona, delikatnie kieruje, ustawiając tuż przed szybą. – Włączę oświetlenie z dołu i boczne. Zgaszę górne światła. Taka iluminacja też robi wrażenie na pływających.

    *

    I nagle… Gaśnie górne światło. Cała pływalnia tonie w ciemnościach. Nie trwa to dłużej niż sekundę i zapalają się dolne światła, potem boczne.

    – Łoł! Co za wrażenie! Niesamowite! – jestem zaskoczona widokiem. Kolor wody jakby nieco inny, bardziej zielony. A podwodne oświetlenie powoduje, że pływalnia wyglądała jak basen przy ekskluzywnym hotelu gdzieś na Bermudach albo Kajmanach! Albo podczas mojego urlopu na Wyspach. Tylko drinków z parasolkami i leżaków brakowało. I kilku palm. I wysportowanego śniadego ratownika. Albo czarnoskórego.

    – Ech… – głośno wzdycham.

    Ratownik uśmiechał się, obserwując moją żywiołową reakcję. Teraz zaskoczony spogląda na mnie.

    Nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu podnieca mnie taka wizja. Spędzić trochę czasu z takim ratownikiem… Przełykam ślinę z podniecenia i powoli poruszam nogami, drepczę w miejscu. Jestem podniecona! Czuję, że znowu mam mokro.

    – Oby tylko nie ciekło ze mnie! – myślę przestraszona. – To dopiero byłby wstyd! Zanim dotarłabym do najbliższej toalety, każdy napotkany osobnik od razu wiedziałby, co się ze mną dzieje.

    *

    A potem poszło już szybko. Odwróciłam się gwałtownie, zbyt gwałtownie, ‘niechcący’ trącając go w krocze.

    – Och! – cofając biodra, chłopak stęknął zdziwiony.

    – Och! Przepraszam! – fałszywie kryguję się. – Ale właściwie… Chciałam sprawdzić, co tam się chowa z takim trudem… – uśmiecham się bezwstydnie i zastygam z wyciągniętą ręką.

    – Ej, ty… – ratownik prostuje się i reaguje lekko ochrypłym tonem. Już wiem, i widzę, że podniecił się moją propozycją. Rozgląda się.

    – Co? Spodziewasz się tłumu wielbicielek czy czekasz na umówioną? – nadal uśmiecham się. Nie jestem zazdrosna, prowokuję go.

    – Nieee, ale… – reaguje grymasem przypominającym uśmiechem. – A, co tam! Skoro masz ochotę… – nie kończy zdania. Przygarnia mnie lewą ręką. Jest silny. Widziałam muskulaturę, a teraz ją odczułam. Po chwili rozpina mi stanik. Prawą dłonią łapie za pośladek i opuszczając dłoń, zsuwa majtki. Językiem wpycha się w usta. Pocałunek staje się taki namiętny… Upuszczam rzeczy i obejmuję go obiema rękoma. Nasze ciała stykają się. On jest jeszcze bardziej namiętny, a ja mocniej obejmuję go.

    – Och, ty… – stękam, żeby wiedział, jak podoba mi się jego pieszczota. Twardy penis uciska moje krocze. Chłopak lekko pracuje biodrami. Penis pociera moją cipkę. Teraz to ja nie odsunęłabym się od niego!

    – Skoro chcesz, to nieźle zabawimy się – śmieje się i stęka, podniecony uciskaniem mnie penisem. – I pewnie lubisz niespodzianki, skoro tutaj jesteś. Też coś zorganizuję – teraz jest pewny siebie, bardziej swobodny. Wie, że się nie wycofam.

    – Świetny masaż… – konstatuję tylko na własny użytek. I wtedy dociera do mnie, że dół od kostiumu chłopak zdołał zsunąć na tyle, że cipka jest już odkryta! Prawą dłoń zsuwam po jego plecach, trochę drapiąc go paznokciami, aż wreszcie dłoń znika w jego spodenkach. Postępuję podobnie jak on nieco wcześniej. Już po kilku bardziej stanowczych ruchach odsłaniam jędrne pośladki.

    *

    W ogóle miło dotykać takie młode, zadbane ciało. Chłopak cofa biodra, a ja czuję, jak ze spodenek wyskakuje pełen energii członek.

    – O! Już gotowy! – udaję zaskoczoną, żeby wesprzeć go takim komplementem.

    – Spoko! Żaden problem – chłopak jest butny. Podniecony, ale panuje nad sobą. Usta kieruje do mojego ucha: – Zabezpieczasz się?  

    – Tak, możesz być spokojny – upewniam go namiętnym głosem. Jeszcze nie jestem aż tak podniecona, ale niech mu się wydaje.

    – Rozsuń nogi – szepcze mi do ucha i koniuszkiem języka liże wnętrze ucha.

    Miłe podrażnienie ucha przenosi się na całe ciało. Wzdrygam się. Posłusznie robię większy rozkrok. Lubię seks na stojąco od przodu. Łapię twardego kutasa. Mocno ściskam go. Gdyby nie pieszczota ucha, byłabym łagodniejsza.

    – Tego mi było trzeba – szepczę głośno, na przemian ściskając i rozluźniając uścisk. Po twarzy chłopaka widzę, że jest gotowy, a nawet nieco niecierpliwy. – To dobrze. Będzie bardziej się starał – zapewniam się w duchu.

    Chłopak prostuje się. Zdziwiona patrzę na niego, a on, z uśmiechem światowca, dwoma ruchami ściąga górę kostiumu, która pada obok mojej nogi. Kolejnym szarpnięciem zsuwa majtki. Teraz tkwią poniżej kolan.

    – Eee, no fajne masz cyce! – zadowolony z widoku, łapie je i miętosi. – Wiesz, jak zwrócić na siebie uwagę!

    Domyślam się, że chodzi mu o rozmiar i krój kostiumu, który nie zasłania zbyt dużej powierzchni piersi.

    – Cóż, mam się czym pochwalić – potwierdzam w myślach. Zresztą, lubię te pożerające spojrzenia na plaży albo na pływalni. Robi mi się od nich mokro, a ja czasami wybieram sobie któregoś z tych spragnionych seksu, jeżeli mam ochotę i okoliczności sprzyjają. A zwłaszcza, jeżeli zazdrosna żona przygląda się wręcz z nieukrywaną wrogością. Sama wydaje wyrok na siebie, zgaga jedna… Kiedy indziej opowiem o tym wydarzeniu.

    *

    – Ech, sok wycisnąłbym z takich melonów! – ekscytuje się mój młody kochanek. Napiera na mnie ciałem i coraz intensywniej miętosi nagie piersi.

    – Przecież nie są takie duże – protestuję nieco zdeprymowana. Zawsze uważałam, że świetnie wyglądają, podkreślają moją kobiecość i podnoszą atrakcyjność, więc dbałam o nie i ćwiczyłam. – Ale melony?! – buntuję się w myślach.

    – One świetnie wyglądają na tle sylwetki! Do niej są nieco za duże i dlatego takie efektowne – zadowolony macha nimi na boki. Beztrosko bawi się, jakby były jego własnością! Puszcza piersi i wnętrzem dłoni czule pociera brodawki. Dotyk jest delikatny, więc tak odmienny od machania piersiami, że sam w sobie już wzmaga namiętność. Najpierw chłopak wykonuje ruchy koliste, czasami dotykając sutków, potem na boki, w górę i w dół…

    Brodawki i sutki ciemnieją. Brodawki stają się napęczniałe, twarde. Ciężko przełykam ślinę. Jego dotyk jest miły, podniecający. Wiem, że w cipce już mi chlupie, ale ja nadal czekam na więcej. Na znacznie więcej.

    *

    – No, zaczynaj ogierze! – ponaglam go, lekko szarpiąc penisa. Przyjemnie wypełnia dłoń, ale mimo tego nie potrafię ukryć zniecierpliwienia.

    Bez słowa stopą spycha majtki do moich stóp. Wychodzę z nich jedną nogą. Kiedy znowu stoję w rozkroku, łapie mnie za kark, a drugą ręką trzyma penisa i wpycha we mnie. Nie nawilżył go. I nie musiał. Jest wilgotny od śluzu. Wcierałam śluz, kiedy trzymałam go. A ja na tyle mokra, że wchodzi prawie bez oporu. Nieco cofnął się i znowu wsunął. Wypycham biodra do przodu. Uderza we mnie swoimi.

    – Och! – krzyknęłam. Właśnie bardziej energicznym ruchem wbił się do końca. Zaciskam wargi i milczę, drżąc. Przeżywam mały orgazm. – Gdybym miała kutasa w ustach, przegryzłabym go! – uświadamiam sobie. Podniecenie zmusza mnie do małego wytrysku. W pochwie jest mokro.

    – Stój! Stój grzecznie – stęka podniecony. Cofa biodra i ponownie uderza. Pełny poślizg! Znowu krzyknęłam. Tak trafia… Aż mam miękkie kolana. Nie potrafię się wyprostować. Kochanek łapie mnie za pośladki i pcha na siebie. Ledwie jestem świadoma tego, co się dzieje. Porusza się wolniej. Wreszcie dochodzę do siebie.

    – Fajnie było – stękam zadowolona. Mój głos brzmi, jakbym właśnie obudziła się.

    – No, co ty! Dopiero zaczynamy! – chłopak przestraszył się, że chcę już skończyć seks. Postawił mnie, oparł o ścianę przy podwodnym oknie i zaczął uderzać biodrami.

    Cały czas mam przymknięte oczy. Słyszę go, stęka i daje mi tyle satysfakcji… Ściana jest gładka i bardzo chłodna, ale teraz nie zwracam na to uwagi. Podniecenie dominuje nad innymi bodźcami. Zwykle wrażliwa teraz nie przeszkadza mi nadmierny chłód ściany, drobne nierówności, które drapią plecy. Stoję w rozkroku, mam go w sobie i czekam na więcej. Odchylam głowę, głośno oddycham z otwartymi ustami, odchyliłam głowę, oczy są przymknięte i całą sobą chłonę przyjemności płynące z seksu z tym chłopakiem. Każde uderzenie bioder to wbicie penisa aż do dna pochwy. Przesuwam się po ścianie i pilnuję się, żeby nie wrzeszczeć „Jeszcze, jeszcze!”

    *

    – Nie wychodź! – nagle mówię podniesionym głosem, chociaż prosząca tonacja byłaby bardziej na miejscu. Wyraźnie zwolnił i poczułam, że wysuwa się. A tego nie chcę!

    – Zaraz, zaraz! – stęka podniecony. – Nie wyjdę! – uspokaja mnie. Rozgląda się i ciągnie mnie w kierunku plastikowego fotela. Poruszam się z trudem, bo ciągle tkwi we mnie.

    Praktycznie jesteśmy sklejeni ze sobą. Każdy ruch jest taki podniecający… Seks w takim miejscu też działa na mnie inaczej. Chłopak teraz ostrożnie i z wysiłkiem sadza mnie w fotelu. Zanim się zorientowałam pociągnął mnie za biodra do siebie. Byłam w pozycji półleżącej z podniesionymi nogami opartymi na oparciu fotela. Na tej wysokości tkwiła też moja głowa.

    – Nic, tylko rżnąć! – oceniłam swoją pozycję.

    Chłopak znowu rytmicznie uderzał biodrami, a moje stopy poruszają się w rytmie jego bioder. Znowu stękam, znowu zaciskam pochwę na penisie i kurczowo trzymam się fotela, a ten coraz bardziej chwieje się pod nami. Oboje bagatelizujemy jego przejaw słabości. 

    *

    – Pokaż, jak sama się bawisz – mruczy do mnie kochanek.

    – Co? – mamroczę oszołomiona seksem; nie rozumiem, czego chce.

    Mój ratownik już nie opiera się dłońmi o oparcie fotela. Złapał mnie za kark i opuścił głowę, drugą ręką chwycił pierś i ciągnie ją w górę, kolanami opiera się o krawędź siedziska.

    – No, ciągnij ją! – popędza mnie. Jest podniecony i natarczywy. I nadal spółkujemy.

    Przygarbiona, w półleżącej pozycji pochylam się jeszcze bardziej i sięgam językiem do sutka. Dociska mój kark, więc sięgam z łatwością. Przejmuję od niego pierś. Językiem zataczam kółka wokół sutka, brodawki. Drażnię je zębami. Skóra lśni.

    – Pięknie! – wdycha kochanek i z ulgą na twarzy wolną dłonią łapie oparcie fotela, potem cofa kolana z krawędzi fotela. – Spróbuj pieścić obie! – zachęca, lekko uciskając kark.

    Chwytam i podnoszę drugą pierś. Na przemian pieszczę jedną, potem drugą. Przeszywa mnie lekki dreszcz rozkoszy. Moje pieszczoty są na tyle silne, że potęgują odczucia związane ze spółkowaniem. Jest mi tak przyjemnie… Znowu przymykam oczy i bawię się piersiami.

    – Tak dobrze? – pytam, nie patrząc na niego. Sutki i brodawki lśnią od śliny.

    Chłopak szepcze coś niezrozumiale, obserwując i chwaląc moją inwencję. Ponownie dociska mój kark, więc znowu obsypuję mój zadbany biust czułościami. Trochę wypinam go z myślą o kochanku. Staję się coraz bardziej odważna, czułości są intensywniejsze, a ja głośniejsza. Chłopak stęka w rytm uderzeń penisa. Staram się objąć go nogą.  

    Ekstaza przychodzi nagle, więc równie nagle drętwieją mi szczęki i jęczę głośno, ściskając biust. Pod powiekami wybuchają płomienie, wydaję z siebie długi, bolesny krzyk zaspokajanej kobiety. Kochanek przyśpiesza i wciska mi język do ucha. Mój krzyk momentalnie gaśnie, za to chichoczę i przebieram nogami w powietrzu. Pieszczota jest taka intensywna, więc trudno nie zareagować. Powoli uspokajam się. Doznania powodują, że jest mi gorąco, twarz mam czerwoną, dosłownie płonie mi. Mruczę, czując go w sobie. Kopulujemy rytmicznie.

    *

    Kiedy wreszcie ochłonęłam, uspokoiłam się, wyrównałam oddech, otworzyłam oczy. Wtedy uderzył mnie w twarz! Lekko, ale poczułam. Zaskoczona milczę, ale patrzę na niego z wyrzutem. On na mnie tak samo. Był szybszy.

    – No, co jest? Nie przerywaj lizania! – słyszę pretensję w głosie.

    – Już, już, ogierze! – trzymałam piersi, ale dla niego to za mało. Pochylam głowę i sięgam językiem do brodawki.

    ‘Ogier’ przekręca mnie na bok. Pochylił się i przywarł do mnie, przenosząc moją nogę nad sobą. Nie wyszedł ze mnie. Leżę na prawym boku, pupą do drzwi, twarzą do ściany. Teraz mogę trzymać tylko jedną pierś, ale za to drażnię ją opuszkami drugiej dłoni. Odkryłam nowe możliwości zaspokajania swoich potrzeb!

    – Naprawdę, dobra jesteś! Aż szkoda, żebyś się tak marnowała! – stęka i znowu zaciekle uderza penisem. Wtedy słyszę charakterystyczny odgłos wydawany przez dwa spocone ciała. W półmroku nasze ciała błyszczą kusząco.

    – To nie musi być tylko jeden raz – powoli deklaruję. Pod wpływem silnej penetracji członkiem rośnie moje podniecenie i z wysiłkiem wyduszam z siebie ledwie to jedno zdanie.

    – Wiem, wiem! – słyszę go. – Też liczę na więcej. Przecież chciałaś się zabawić… – przyciska mój kark.

    Zgodnie z oczekiwaniem, wodzę językiem po sutku. Jest mi tak przyjemnie, błogo. Trochę odpływam i łapie się na myśli, że chciałabym już w samotności spróbować takich pieszczot. Dwie delikatne dłonie, sprawny języczek. I moje ciało!

    Nieoczekiwanie z impetem otwierają się drzwi i wpada nieco światła. Na szczęście jest go za mało, żeby mogli nas zobaczyć pływający. Na ścianie dostrzegam duży cień.

    – Uff, wreszcie jestem! – słyszę głośną deklarację z ust postaci przy drzwiach. I zaskoczona milknie. Trwa nieprzyjemna i zbyt długa chwila wypełniona znaczącym milczeniem. Chyba wszyscy jesteśmy zaskoczeni. Na dodatek ja nie mogę się ruszyć, bo nieruchomo tkwi we mnie twardy penis. Czuję się głupio z gołą pupą wypiętą w kierunku drzwi. Mój kochanek też się nie odzywa. Tylko ciężko oddycha.

    – A co tu się dzieje?! – anonimowa osoba wreszcie ogarnia widok na fotelu, chwyta się pod boki i reaguje podniesionym głosem.

    – Ktoś jest zazdrosny, mając taki widok! – ironizuję w myślach, leżąc z wypiętą, lśniącą pupą, nadziana na penisa. Wcale nie jest mi do śmiechu. – A teraz będzie awantura – przewiduję dalszy ciąg. I prawie zgadłam.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Przyłapana przez brata

    Kilka lat temu, kiedy miałam nie całe 14 lat zaczęłam się interesować seksem, masturbacją i podobnymi sprawami, jednak mimo, że chciałam spróbować masturbacji to przeciągałam to aż do swoich 15stych urodzin(miałam wtedy dość duży biust ponieważ C70 oraz dość duży tyłek, nawet niektórzy chłopacy mi to mówili).  W dniu urodzin zostałam pod opieką starszego brata, który miał przypilnować mnie i znajomych. 
    Już koło 21 podeszłam do niego i zapytałam:
    – Mogłabym braciszku prosić o trochę alkoholu? 
    – Wolę Ci nic nie dawać- cicho odpowiedział, nie zbytnio krył, że patrzy na moje cycki i dupę. 
    – No proszę – lekko się przytuliłam do niego 
    – Dobra, ale nie dużo.- w końcu go namówiłam
    Zrobił mi  drinka, jednak dość mocnego. Wróciłam do znajomych, za jakiś czas znowu dał mi się napić i później znowu. Wypiłam jakieś 5 drinków, jednak jakoś wytrzymałam. Kiedy już wszyscy z imprezy się pozbierali zagonił mnie do pokoju i wtedy postanowiłam się zabawić, jeszcze alkohol w tym postanowieniu pomógł. Sięgnęłam do telefonu, miałam tam trochę zdjęć i filmików od starszych kolegów i koleżanek.  Powoli włożyłam rękę pod kołdrę i w majtki, zaczęłam się masować. Długo nie trwało a włożyłam pierwszy paluszek do środka i zaczęłam nim dość szybko ruszać. W końcu dołożyłam drugi i zaczęłam już pojękiwać. Nawet się nie zorientowałam kiedy drzwi się otworzyły. W podnieceniu odchyliłam głowę do tyłu i byłam głośniejsza, telefon którym to postanowiłam chwilę wcześniej nagrać odłożyłam na biurko i drugą ręką zaczęłam masować łechtaczkę. 
    Po kilku minutach doszłam, dość głośno dyszałam przez chwilę. Wtedy brat się odezwał:
    – Co ty robisz dzieciaku? – patrzał na mnie, widziałam, że stanął mu.
    – nic – zająkałam się i zaczerwieniłam, mimo, że wypiłam te kilka drinków to zawstydziłam się, zakryłam się kołdrą. 

    Usiadł obok mnie i zdjął ją ze mnie

    – Nie musisz się kryć  z tym siostrzyczko.. – złapał mnie delikatnie za rękę i się  uśmiechnął. – wstań grzecznie… – dodał i spoglądał na mnie oraz moje trochę czerwone krocze. 
    – I co dalej? – Cicho zapytałam już stojąc przed nim, pokazując mu dokładnie moje ciało.
    – oprzyj się i wypnij w moim kierunku. – odpowiedział i wstał, stanął za mną. Kiedy wykonałam jego polecenie nagle i mocno wszedł we mnie, głośno jęknęłam. Chciałam, żeby wyszedł ze mnie, bolało mnie to strasznie. Jego kutas rozpychał mnie od środka, naprawdę czułam, że był bardzo duży. Pierwsze kilka minut bolało mnie to i jęczałam z bólu, ale w końcu zaczęło to być dla mnie przyjemne. Ruchał mnie w takiej pozycji dość długo. Co chwile dawał mi klapsy, nie widziałam ale pewnie moje pośladki były całe czerwone. Zdążyłam dojść dwa razy, zanim on dochodził. Kiedy to nastąpiło wyszedł ze mnie i kazał mi klęknąć. Grzecznie wypełniłam jego rozkaz, wzięłam go do buzi i zaczęłam ssać. Złapał mnie za głowę i dopchnął kutasa do końca. Bolało mnie to, dławiłam się jednak jakoś wytrzymałam, aż doszedł. 

    – Połknij – powiedział kiedy zalewał moją buzię spermą, uśmiechnął się. Grzecznie połknęłam i chwilę ssałam, wyszedł z mojej buzi i znowu się odezwał. – Dziękuję siostrzyczko.- pogłaskał mnie op głowie – świetna byłaś. – 

    – Dziękuję – cicho odpowiedziałam i się zarumieniłam. Powoli wstałam, strasznie mnie krocze bolało. – Mogę iść spać już? – zapytałam spoglądając na niego.
    – Tak, tak. Dobranoc. – pocałował mnie i wyszedł. Jeszcze cicho dodał- Kiedyś to powtórzymy.

    (póki co) KONIEC

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka

    Fikcja erotyczna autorki.// moje pierwsze opowiadanie, proszę o wszelkie porady czy oceny 

  • Weronika (cz. 1 – pierwszy raz z murzynem)

    Weronika wyszła z sypialni ubrana w czarną, seksowną, opinającą sukienkę na ramiączkach, bez stanika. Założyła szpilki luboutin które kupiłem jej na drugą rocznicę ślubu. Wyglądała hiper-seksownie. Stałem tak jak wryty, więc podeszła do mnie i zniecierpliwiona powiedziała:

    – kochanie, sam to zasugerowałeś, zgodziłeś się, więc nie rób teraz scen! Poza tym wyluzuj, zobaczymy jak to w ogóle będzie wyglądało… – dodała już łagodniejszym tonem.

    Zeszliśmy do garażu, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy. Jechaliśmy praktycznie w milczeniu, za to szybko jak tylko się dało. Myślałem sobie, że im szybciej będziemy to mieli za sobą, tym lepiej.

    ———–

    A jak do tego doszło, że zgodziłem się żeby moja żona miała randkę z murzynem? Dosyć banalnie. Lubimy różne zabawki w łóżku, jakieś wibratory, masażery, pejczyki czy kajdanki. Pewnego razu dla śmiechu kupiłem jej wielkiego czarnego penisa. Oczywiście jak go wyjąłem wieczorem, to myślałem, że się pośmiejemy i tyle. Ale jej natychmiast zaświeciły się oczy i zaczęła się nim bawić: dotykać nim piersi, ponętnie całować, pocierać między udami… W końcu kazała mi szybko ją przelecieć. To był szybki, ostry seks, doszła naprawdę szybko i z głośnym jękiem. Już po popatrzyła na mnie figlarnie i zapytała:

    – myślisz, że murzyni naprawdę mają takie wielkie penisy?

    – heh, nie wiem, a co, spodobało Ci się?- nooo, nie powiem, całkiem całkiem….

    Następnego dnia rano niewiele rozmawialiśmy, po śniadaniu poszliśmy do pracy. Po powrocie z pracy znowu była milcząca, ale w końcu usiadła mi na kolanach, objęła za szyję i ewidentnie zaczęła coś knuć. Zapytała mnie jak mi minął dzień, co bym zjadł na kolację… Zrobiła pyszną sałatkę, przebrała się w seksowne ciuszki i zasiedliśmy do kolacji przy winie i świecach. Cały czas mnie kokietowała, głaskała mnie po twarzy swoimi aksamitnymi dłońmi, coś tam czule szczebiotała, taki flircik, w którym była naprawdę mistrzynią… No i w końcu ni stąd ni zowąd powiedziała:

    – a wiesz, czytałam dzisiaj w internecie, i faktycznie, murzyni mają statystycznie większe penisy. A z niektórych regionów to w ogóle nawet 50% większe… 

    – widzę, że naprawdę Cie to zainteresowało – odpowiedziałem ze śmiechem

    – no, trochę tak… odpowiedziała, odgrywając zawstydzenie

    – haha, to musisz znaleźć jakiegoś czarnego ogiera, i sama się przekonać! – brnąłem w ten temat, nie rozumiejąc, że ona mnie w to wkręca.

    – tak! To będzie zadanie dla Weronisi! – powiedziała udając słodką, głupiutką dziewczynkę.

    – tylko gdzie Ty znajdziesz takiego murzyna w Poznaniu?

    – znajdę, zobaczysz! – zrobiła słodką zaciętą minkę upartej dziewczynki, z zawadiackim uśmieszkiem zaciśniętych ust i zmrużonymi oczami. Roześmialiśmy się i reszta wieczoru już minęła standardowo, dokończyliśmy kolację, wypiliśmy wino i poszliśmy do łóżka.

    Po trzech dniach znowu po kokietowaniu i przymilaniu się usiadła mi na kolanach, wyjęła telefon i zaczęła mi pokazywać zdjęcia jakiegoś półnagiego murzyna! Byłem w szoku, moja żona założyła Tindera i naprawdę szukała jakiegoś typa z wielkim kutasem!

    – …i wiesz co, faktycznie, miałeś rację, w Poznaniu nie znalazłam. Ale w Berlinie to nie problem. Ten ma na imię Jerome, pochodzi z Senegalu, w Berlinie mieszka już 9 lat. Umówiłam nas z nim na sobotę 🙂

    – aaale… jak to? 

    – no umówiłam się z nim, w Berlinie, w sobotę, i chcę żebyś ze mną pojechał, nie chcę sama. 

    – kochanie, umawiasz się na randkę z jakimś typem, w Berlinie, i jeszcze chcesz żebym z Tobą jechał???? – szok mi minął, teraz przyszło wkurzenie. Ale oczywiście ona wykorzystała swoje sposoby: smutna minka, udawane poczucie winy, pozorne przeprosiny… i w końcu to ja poczułem się winny, no i w końcu się zgodziłem.

    —————

    Weszliśmy do kawiarni. Na kanapie siedział Jerome: spory, umięśniony murzyn, elegancko ubrany. Muszę przyznać, że nawet przystojny… Przywitaliśmy się, najpierw on z Weroniką, pocałunkiem w policzek, potem ze mną, mocnym uściskiem dłoni. Oni zamówili kawę i jakieś desery, ja wziąłem wodę. Serce i tak waliło mi jak oszalałe, kawa by mnie chyba zabiła.

    Nie bardzo wiem o czym rozmawiali. Zazdrość mnie taka wzięła, że głowa mi pękała, szyja i kark zesztywniały, jaja mnie bolały. Patrzyłem tylko na nich, jak czule sobie rozmawiają, patrzą słodko w oczy, on już ją rozbiera wzrokiem, ona go kokietuje a to poprawiając włosy, a to niby niechcący pozwalając żeby ramiączko sukienki się zsunęło z ramienia…

    Rozglądałem się nerwowo dookoła. Kelner od razu skumał, że coś się szykuje i delikatnie się uśmiechał niby wcale na nas nie zerkając. Obok siedziały dwie dziewczyny, i gdy się zorientowały, co tu się dzieje, dziwnie zamilkły i też dyskretnie podpatrywały. Z tego wstydu to nie wiem czy byłem blady, czy czerwony jak burak.Siedziałem tak jak wryty, krew mi pulsowała, ręce mi się trzęsły, a na czole miałem zimny pot. Nie wiem jak długo to trwało, ale w końcu usłyszałem:

    – kochanie, Jerome zaprasza nas do siebie na drinka. Zapłacisz za kawę, prawda?

    Wstali i wyszli. Szybko znalazłem banknot 100€ i zostawiłem na stoliku. Pewnie to sporo za dużo, ale było mi tak cholernie wstyd, że nie chciałem żeby tu podchodził kelner.

    Gdy wyszedłem z kawiarni, oni stali na chodniku i już się namiętnie całowali. Język stanął mi w gardle. Moja piękna żona całuje się z obcym facetem, w dodatku jest to wielki murzyn, z wielkim kutasem, który zaraz ją przeleci…

    Na mój widok przestali, Weronika uśmiechnęła się do mnie niby to przepraszająco i wzięła mnie za rękę.

    – Jerome mieszka tutaj obok, wejdziemy na chwilkę, ok? Tylko proszę Cię, nie zachowuj się jak zazdrosny dupek. Kocham Cię, wiesz przecież o tym.

    Weszliśmy do bramy obok kawiarni, schodami na piętro, i do mieszkania. Była to ciasna kawalerka, składała się właściwie tylko z kuchni z małym aneksem i sypialni.

    Jerome zapytał – hi man, do you want anything to drink? – ale nie zdążyłem odpowiedzieć. Weronika objęła go rękami za szyję i zaczęli się całować bez opamiętania. Zupełnie przestali zwracać na mnie uwagę. Ona zaczęła w pośpiechu rozpinać jego koszulę, on zsunął jej sukienkę i zdejmując majtki zaczął miętosić, całować i ssać jej śliczne drobne piersi. Ona rozpięła mu spodnie, uklęknęła, i wzięła wielkiego czarnego kutasa do buzi. Ale nie pozwolił jej na długie obciąganie. Szybko założył  kondoma, wziął ją za ramiona, rzucił na łóżko i po prostu zaczął ją dymać. Najpierw klasycznie po misjonarsku, z jej nogami do góry. Łydki opierała na jego muskularnych ramionach, a ja widziałem tylko czerwone podeszwy jej szpilek. Weronika zaczęła głośno jęczeć, chyba ją bolały te głębokie pchnięcia. Po chwili obrócił ją na brzuch, w buzię wepchnął jej swoją koszulę żeby nie jęczała, a pod biodra podłożył poduszkę. Dał jej kilka siarczystych klapsów i zaczął ją dupczyć od tyłu, ale tak mocno i intensywnie, że łóżko zaczęło skrzypieć i jeździć po podłodze, stukając w ścianę. On chwytał ją naprzemian za włosy i pociągał do siebie, albo obiema rękami chwytał za szyję i podduszał. Weronika jęczała rytmicznie, przy każdym pchnięciu. Miałem też wrażenie, że płacze, ale stojąc w drzwiach do sypialni nie widziałem jej twarzy, a ponieważ była zakneblowana to dobrze nie słyszałem.

    W końcu sam nie wytrzymałem, rozpiąłem rozporek i zwaliłem sobie konia, zbierając spermę do ręki. Gdy szybko wróciłem do kuchni żeby umyć rękę, oni doszli. Weronika leżała na łóżku ciężko dysząc, a Jerome wyszedł z sypialni, z dyndającym wielkim kutasem. Podszedł do mnie, i uśmiechnęty poklepał mnie po ramieniu:

    – you’re very lucky, man. She’s really super hot! – i uśmiechając się dalej białymi zębami, wszedł do łazienki.

    Ja wszedłem do sypialni. Weronika podniosła się, cała spocona i zarumieniona z wysiłku. 

    – kochanie… jeszcze nikt mnie nigdy tak… nie zerżnął… – powiedziała jeszcze dysząc, z półprzymkniętymi oczami, jakby ciągle w ekstazie.

    – ubierz się proszę i chodźmy już.

    Weronika szybko włożyła sukienkę. Podeszła do drzwi do łazienki, gdzie Jerome brał prysznic.

    – Jerome, we are going home. Thank you, thank you so much! It was fantastic!

    – no probs, bye sweetie!

    Wyszliśmy. Szybko ruszyłem autem w drogę do domu. Weronika po kilku minutach jazdy przerwała milczenie.

    – Dziękuję ci kochanie. To było naprawdę nieziemskie przeżycie. I widziałam, że Tobie też się podobało… – ze śmiechem położyła dłoń na moim wacku. Czyli widziała jak zwaliłem gruchę.

    – Kochanie, zapomnijmy o tym. Zgodziłem się na jeden raz, i już nigdy do tego nie wracajmy, ok? 

    Oj jak ja się wtedy myliłem… Wróciliśmy do tego tematu bardzo szybko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin B.