Author: admin

  • Przedslubna zdrada

    Trzy tygodnie przed ślubem Justyna chciała zorganizować wieczór panieński w domu i zaprosiła koleżanki. Z uwagi na to, że mieszkaliśmy już razem musiałem znaleźć sobie zajęcie na tą noc. Nie organizowałem kawalerskiego więc chciałem się tylko spotkać ze znajomymi ze studiów, jednak nikomu nie pasował termin. Uznałem, że sam się wyrwę na dyskotekę pobawić się ostatni raz. Pomyślałem, że nawet dobrze, że nikogo nie będzie i nie będzie świadków gdybym za bardzo poszalał, ale nie spodziewałem się, że tak to się skończy. Powiedziałem Justynie, że się z nimi spotykam i u jednego z nich będę nocować, a tak naprawdę wynająłem mieszkanie w centrum większego miasta gdzie niedaleko znajdowała się dyskoteka do której poszedłem. Przed wyjściem z mieszkania wypiłem kilka drinków żeby poczuć imprezowy klimat. Na miejscu bawiłem się bardzo dobrze, poznałem kilka dziewczyn, jednak wszystko ograniczało się do całusów w policzek i lekkich „przypadkowych” macanek. Z biegiem czasu byłem coraz bardziej wstawiony przez drinki. Na jednej z sal zauważyłem dziewczynę, która wglądała na prawdę wspaniale. Była ubrana w szarą obcisłą sukienkę, która podkreślała jej figurę, miała długi czarne włosy, ciemne oczy, śliczną buzie, piersi nie za duże, kształtny tyłeczek, była dosyć wysoka. Przez chwilę ją obserwowałem, ruszała się niesamowici seksownie, jej tyłek był bardzo apetyczny. Zauważyłem, że też na mnie spogląda uśmiechając się do mnie zaczęła się kierować w moim kierunku. Nie pozostałem dłużny, odwzajemniłem uśmiech i zaczęliśmy wspólnie tańczyć. Wiedziała jak wykorzystać swoje atuty, odwracając się za każdym razem czułem jej pośladki na moim kroczu. Pewnie poczuła mojego lekko twardego kutasa bo odwracając uśmiechała się przygryzając wargi. Przy kolejnym obrocie złapałem ją jedną ręką za biodro, drugą za rękę i przybliżyłem się opierając całym ciałem o jej plecy. Coraz mocniej kręciła tyłkiem, nachyliłem się do jej szyi wciągając jej zapach nosem lekko całując po szyi. Wplotła palce w moje włosy i czułem jak mocniej oddycha. Gdy piosenka się skończyła przedstawiłem się.

    – Adam

    – Agata miło mi – pocałowała mnie w policzek i przytuliła się do mnie, przytrzymałem ja dłużej i czułem jak naciska udem między moje nogi.

    – Może pójdziemy w bardziej cichsze miejsce? – spytałem

    – Chętnie.

    Kupiłem jeszcze po drinku i udaliśmy się do palarni gdzie było spokojniej. Podczas rozmowy okazało się, że ma 23 lata czyli była młodsza o pięć lat ode mnie. W trakcie rozmowy zaczęliśmy się przytulać. Czułem jak wzrasta w nas pragnienie i sam siebie zaskoczyłem ale zaprosiłem ją na mieszkanie. Uśmiechnęła się zalotnie całując mnie w policzek, zgodziła się. Nie myślałem w tedy o niczym innym jak tylko o niej, jej ślicznej buzi, jędrnym tyłeczku. Wchodząc do mieszkania nie zdążyłem nawet zamknąć drzwi. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Przywarłem ją do drzwi wplatając jedną rękę we włosy drugą podciągnąłem lekko sukienkę i złapałem za nagie udo. Jej ręce wędrowały po moim ciele, mocno złapała mnie za tyłek dopychając mnie do jej ciała, czuła już mojego twardego kutasa. Odchyliłem jej głowę, całowałem ją po szyi, przygryzałem uszko, złapałem ją za tyłek, był taki delikatny w dotyku, słyszałem jak głośno i szybko oddycha z podniecenia. Zaczęła rozpinać mi koszulę a ja jej zdjąłem sukienkę. Teraz stała przede mną w czerwonym staniku i stringach, mogłem podziwiać jej piękne ciało. Nie czekając uklęknąłem przed nią i całowałem po udach, ona bawiła się moimi włosami. Pocałowałem jej cipkę przez cienki materiał wciągając jej zapach, czułem jak zaciska palce na mojej głowie. Odchyliłem materiał i zobaczyłem wygoloną i wilgotną cipkę. Delikatnie językiem przejechałem po całej długości cipki. Agata wstrzymała powietrze, drugą ręką uderzyła o drzwi. Zacząłem lizać jej cipkę, delikatnie później coraz mocniej, namiętnie ssałem jej łechtaczkę, jedną ręką pieściłem jej pierś wyciągając ze stanika bawiłem się sutkiem, drugą ręką pieściłem jej tyłek. Oddychała coraz głośniej. Mocno wtuliłem się ustami w jej smakowitą cipkę.  Nagle przestałem i wstałem. Widziałem, że już zaczyna odpływać w wspaniały świat podniecenia. Szybko zaczęła odpinać mi spodnie, z bokserek wystawała już główka. Lekko opuściła bokserki i objęła go swoimi palcami ściągając w dół skórkę. Czułem jej delikatny dotyk na każdym centymetrze mojego żylastego penisa. Pocałowałem ją mając na ustach smak jej cudownej cipki. Zaczęła poruszać dłonią w gór i w dół coraz szybciej. Lekko mnie odepchnęła, widząc jej pożądanie uśmiechnęła się i uklękła przed mną. Podniosła go ku górze i oblizała od jajek do samej końcówki patrząc mi w ochy uśmiech nie schodził jej z twarzy. Wsunęła żylastego kutasa w swoje pomalowane czerwoną szminką usta. Widziałem jak znika milimetr po milimetrze zostawiając na nim czerwony ślad po szmince co powodowało jeszcze większe podniecenie. Ociągała mi z namiętnością, jedną rękę położyłem jej na głowie delikatnie dociskając. Jedną ręką masowała mi jajka, drugą złapała za tyłek zachęcając do głębszej penetracji. Byłem zaskoczony jak wzięła go całego czując jej twarz na moim podbrzuszu. Wyciągając go ciągnęła się lekko jej ślina. Roztarła ją waląc ręką kutasa, popatrzyła mi z zadowoleniem w oczy. Zaczęła ssać główkę lekko przygryzając ją co powodowało zwiększenie odczuć i przyjemności. drażniąc. Wstała, miała lekko roztartą szminkę, pocałowała mnie.

    – Zerżnij mnie, chcę go poczuć w sobie – powiedziała

    Ściągając spodni poszliśmy do sypialni….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aocar

    C. D. N… Jeżeli kogoś zainteresowało

  • Zmuszona do zrobienia loda w windzie

    Wracałam do mieszkania z uczelni, wracałam na nogach. To był ciężki dzień, masa wykładów, do tego dwie godziny w bibliotece – czułam się wypompowana. Nie myślałam o niczym innym jak tylko gorącej kąpieli i obejrzeniu z moim chłopakiem serialu. Tak. Tego było mi trzeba. Cholera, jak ja wytrzymałam w tych szpilkach tyle godzin? Jeszcze tylko chwilka.

    Weszłam do bloku i przywołałam windę. Był wieczór. Dwie minutki i będę w domu. Nagle zobaczyłam jak obok mnie staje wysoki, potężny facet – wyglądał jak niedźwiedź. Kojarzyłam go. Miejscowy patus. Trząsł całą okolicą. Wytatuowany na rękach, łysy oraz w dresie. Poczułam od niego zapach wódki i potu. Też czekał na windę. Pomyślałam, że może pójdę schodami…

    – Proszę, Pani przodem – powiedział i otworzył przede mną drzwi windy. Cóż za gentlemen…

    Uśmiechnęłam się lekko i weszłam do środka – raz kozie śmierć pomyślałam. Wszedł za mną. Nacisnęłam na 8 piętro. W windzie było lustro. Ja, niewysoka brunetka o czarnych oczach, nawet na tych szpilkach wyglądałam przy nim jak dziecko. Zobaczyłam w lustrze, że facet taksuje mnie wzrokiem – naprawdę ładnie wyglądałam w makijażu, czarnej sukience i czerwonych jak krew ustach.

    Nagle coś się stało, jakiś zgrzyt i winda stanęła, a wraz z nią moje serce. Wystraszyłam się. Cholera! Zaraz spadniemy! Przez chwilę się nie odzywałam. Winda stanęła, to było oczywiste. Trzeba było nacisnąć na pomoc.

    – Musimy chyba wezwać pomoc – zaproponowałam nieśmiało. Facet budził we mnie lęk. Ja sama z obcym, pachnącym wódą goryle, zamknięta w windzie…

    – Mam lepszy pomysł – powiedział.

    Dopadł mnie w mgnieniu oka. Krzyknęłam.

    – Nie drzyj się – zaczął. – Zrobimy tak. Już dawno cię spostrzegłem, jesteś najlepszą suką na tym osiedlu, a ja jestem tutaj królem. Biorę co chcę.

    – Zostaw mnie! – Nie mogłam mu się wyrwać. Trzymał mnie mocno za nadgarstki. Z taką łatwością.

    – Nie chce cię gwałcić, chociaż mógłbym i uszłoby mi to na sucho. Nie ma kamer w windzie, ludzie będą zeznawać na moją korzyść. Po prostu mi obciągniesz, obsłużysz króla i będziemy kwita.

    – Chyba kurwa śnisz!

    – Zastanów się. Mogę cię za chwilę zgwałcić. Mogę połamać twojego chłoptasia, i tak, doskonale wiem gdzie biega po nocy. Chcesz, żeby skończył jako warzywo? Co?

    Nie chciałam tego. Nie chciałam żadnej z tych rzeczy. A tym bardziej zrobić loda jakiemuś zasranemu kibolowi. To było poniżej mojej godności, byłam przecież przyszłą panią psycholog, miałam narzeczonego, perspektywy. A on? Śmierdzące zero. Małpolud.

    – Nie jestem dziwką! – rzuciłam stanowczo.

    – Nie jesteś, jesteś dziesięć razy lepsza od każdej kurwy, jaką miałem. Tylko mi obciągniesz i rozejdziemy się w zgodzie.

    Patrzyłam na niego ze złością. W jego mętne oczy. Był brzydki jak dzikus. Kwadratowa szczęka, twarz mordercy. Pieprzony samiec alfa. Nie miałam wyjścia. Lód to lepsze rozwiązanie niż gwałt.

    – Okej – powiedziałam. – Zrobię to.

    – Dobra studentka.

    – Wyjmij go – rzuciłam szorstko, chcąc, żeby to już się zaczęło. Szybko i bezboleśnie.

    – O nie. Ty masz się tym wszystkim zająć. Chcę widzieć pasję i oddanie kiedy będziesz mi ciągnąć. Nie żartuję. Masz mnie obsłużyć jak dziwka klienta. – wyznał i spojrzał mi głęboko w oczy. – Albo jakbyś to robiła swojemu narzeczonemu.

    Ten jego perfidny, ohydny uśmiech. Byłam w kropce. Miał nade mną władzę. Tutaj, w tej windzie, naprawdę byłam jego dziwką. Nikim więcej.

    Zdjęłam czarne szpilki i uklęknęłam przed nim – doszło nagle do mnie, że nigdy nie ssałam na kolanach, nigdy wcześniej, nikomu. Chwyciłam za jego dresy i obciągnęłam je od razu z bokserkami. On wyjął telefon.

    – Co ty kurwa robisz?! – rzuciłam gniewnie.

    – Moje zabezpieczenie jakbyś chciała pójść na policję. Chłopakowi się pewnie by nie spodobał ten filmik…

    Pieprzony cwaniak!

    – I tylko spróbuj mnie ugryźć. Nie chcesz wtedy wiedzieć co ci zrobię – oznajmił groźnie, przeraziłam się momentalnie. – No! Obrabiaj mi pałę! I włóż w to serce, bo jak nie będę zadowolony to i tak cię przelecę…

    Usłyszałam jak włącza kamerę w telefonie. Super! Zmuszona do druta i do tego nagrywana. Totalne poniżenie. Ściągnęłam mu spodnie do kolan. O kurwa! Nigdy nie widziałam takiego bydlaka! A wcale jeszcze nie był w pełnym wzwodzie…

    – Tylko się nie zakochaj – rzucił, widząc moją reakcję.

    Wzięłam go do ręki – czułam jakbym trzymała baleron – i zaczęłam delikatnie walić. Zaczął twardnieć. Był gruby i długi, miał napęczniałe żyły. Istne monstrum.

    – Patrz mi w oczy jak będziesz go wkładać do ust! – rozkazał.

    Zrobiłam to. Skierowałam swoje czarne oczy na jego twarz, w jego oczy. Zobaczyłam w nich ogromne podniecenie. A potem powoli obłapałam swoimi czerwonymi, miękkimi wargami jego potężną, bordową żołądź. Ledwo mieściła mi się w ustach. Zaczęłam delikatnie ssać i naciągać skórę na penisie. Powolne, nieśmiałe obrabianie. Poczułam w ustach sól. Do nosa wdarł się przykry zapach śmierdzącego, niemytego chuja. A on jeszcze bardziej stwardniał. Ssałam i delikatnie trzepałam tak jakiś czas.

    – Masz się do tego przyłożyć do kurwy! Masz do mnie mówić, teraz, zaraz! Masz mówić jak suka, która robi to z pożądania. Inaczej wjadę w tę twoją małą cipkę…

    Wiedziałam o co mu chodzi. Chciał mnie zdominować. Pewnie nigdy nie robiła mu loda dziewczyna z taką klasą, lepsza od niego, inteligentniejsza. A ja nie chciałam, żeby naprawdę zgwałcił mnie tym potworem. Musiałam wyzwolić w sobie dziwkę, jeżeli chciałam przeżyć.

    – Masz największego chuja jakiego obciągałam – wyznałam. Zaczęłam grać. Spojrzałam mu w oczy i mruknęłam seksownie. – Uwielbiam takie.

    Uśmiechnął się. Właśnie o to mu chodziło.

    Złapałam go mocniej za penisa i wpakowałam sobie najgłębiej jak mogłam. Nie wszedł za daleko, był za gruby. Przytrzymałam chwilę i wypuściłam ze stęknięciem. Wyżyłowane monstrum błyszczało od mojej śliny. Znów objęłam ustami nabrzmiałą główkę i poczęłam ssać, teraz mocniej i agresywniej. Stęknął. Podobało mu się to. A mnie coraz bardziej ogarniała dziwna huć. Przestał przeszkadzać mi smród potu czy słoność jego skóry. Powoli jakby upajałam się tym aktem, nim, jego męskością. Przestałam racjonalnie myśleć. Czerpałam przyjemność z obrabiania tak potężnego penisa. Wypuściłam go z ust i cały czas trzepiąc, sięgnęłam do jąder. Ogromny, wiszący brązowy wór. Polizałam go. Był mokry i słony. Śmierdzący. I jeszcze jakiś. To na pewno były feromony. Przyciągały mnie, omamiały. Lizałam mu jądra i waliłam gruchę jednocześnie i podobało mi się to.

    – O to chodzi dziewczynko! – wyrzucił.

    Byłam teraz jego dziewczynką. Jego. Króla bloku. Mojego króla.

    Ssałam, obciągałam, plułam, brodę miałam całą w plwocinach, szminka musiała się rozmazać. Tak samo jak tusz. Na nagraniu musiałam wyglądać jak tania dziwka. A on stękał i jęczał i wiedziałam, że nikt nie zrobił mu takiego loda jak ja. Okiełznałam olbrzyma. Raz po raz oznajmiałam jaką ma wielką pałę i jakie mam szczęście mogąc ją ssać. Lubił to. Kilka razy złapał mnie za głowę i przytrzymał, tak, że się dusiłam. Lubiłam to.

    I w końcu jego oddech stał się cięższy. Wiedziałam, że zaraz dojdzie i sprawiło mi to dziwną satysfakcję, przyspieszyłam ssanie, zdwoiłam wysiłki. Nie wiem czemu. Chciałam, żeby doszedł, bo to oznaczało koniec moich męk. Ale w tym było jeszcze coś. Byłam zadowolona z siebie, ze swojej roboty, z tego, że zaspokajam ustami najgroźniejszego faceta w okolicy. I nie wiem czemu, ale chciałam tej jego śmierdzącej spermy, jego patologicznego nasienia. Pierwotny, jaskiniowy instynkt. Byłam przecież samicą. A on samcem alfa. Nic dziwnego, że moje podświadome ja, wewnętrzna matka, kobieta zdolna do rozrodu, pragnęła mieć kontakt z jego DNA. Zwierzęcy dobór naturalny.

    – Dochodzę! – wychrypiał.

    Nie wyciągnęłam penisa. Został w moich ustach.

    I po chwili poczułam tsunami, to było tsunami, gorącego, słonego i gorzkiego nasienia w moim gardle. Sperma zalewała mi całe usta. Starałam się wszystko połknąć, łykałam, piłam jak z węża, ale nie dałam rady, zabrakło mi tchu i wypuściłam go. Począł tryskać na moją twarz, na włosy. Hektolitry spermy. Jak bukkake. Tylko, że on był sam jeden. W końcu przestał strzelać, a ja złapałam jeszcze jego penisa i wycisnęłam z niego ostatnie krople i połknęłam. Miał ohydną w smaku spermę. I to mnie właśnie kręciło jak cholera.

    Popatrzyłam na niego, w jego oczy i uśmiechnęłam się. Cały czas nagrywał.

    – Spójrz w lustro – powiedział. – Wyglądasz jak najgorszy kurwiszon na świecie.

    Spojrzałam. Ja, śliczna studentka, na kolanach przed zwykłym patusem, z twarzą umazaną białą mazią i czarnymi włosami klejącymi się od nasienia. Po brodzie skapywała mi błyszcząca sperma. Naprawdę wyglądałam jak kurwa. Jego kurwa.

    – Mój król zadowolony? – spytałam, ściągając spermę z polików i wkładając ją sobie do ust. Zrobił ze mnie spermopijkę. Mogłabym połknąć jeszcze jeden,podobny ładunek. I kolejny…

    – Jeszcze jak. Smakowało mleczko?

    – Nie. Ale nie mogłam się opanować, żeby nie połknąć.

    – Nie wiedziałem, że z ciebie taka sucz.

    – Ja też nie. Czyli jesteśmy kwita?

    – Jak najbardziej.

    Patrzeliśmy sobie w oczy. Ja wciąż na kolanach, on górujący nade mną. Nie sądziłam, że dam się tak kiedykolwiek sponiewierać. Moje narzeczonemu bym nie pozwoliła. No cóż… W końcu miałam przed sobą prawdziwego mężczyznę, a oni po prostu biorą co chcą. Gdyby miał ochotę mnie teraz zerżnąć, z ochotą nadstawiłabym mu cipki, błagając w trakcie, żeby spuścił mi się w środku. Niestety nie zaproponował. Szkoda.

    Później ogarnęliśmy się po tym wszystkim. Obmyłam twarz mokrą chusteczką, poprawiłam włosy, założyłam szpilki. Winda ruszyła do góry – nie wiem jak to zrobił. Potem pewnym krokiem wyszłam z windy i odeszłam, kręcąc tyłkiem jak puszczalska suka. Nie obejrzałam się za siebie. Wróciłam do mieszkania i szybko umyłam twarz i włosy. Mój narzeczony wszedł do łazienki.

    – Jak minął dzień kochanie? – Podszedł i pocałował mnie. Z języczkiem.

    Długo się z nim całowałam. Chciałam, żeby to poczuł. Poczuł smak nasienia, innego mężczyzny w mojej ślinie, nasienia samca alfa, wodza plemienia, którego suczką od tego dnia zostałam. I było mi z tym cholernie dobrze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Oliwka, I

    [Pierwsze wakacje i pierwszy seks…]

    Lato tego roku było wyjątkowo upalne. Żar lał się z nieba w zielonej “krainie pięciu jezior” i ciężko było wytrzymać nawet w pobliżu wody czy w cieniu dębów tak starych, że mogły by pamiętać pruski zabór i wiejskie dzieciaki beztrosko łowiące raki w wodach Drawska czy Siecina.

    Nie było dnia, żebyśmy po śniadaniu nie ruszyli rowerami nad jezioro. Szybko zapakowane karty, trochę piwa, kanapka i w trasę byle szybciej do wody.

    Zatrzymaliśmy się u rodziny. Ja i Ania. Moja dziewczyna. Po raz pierwszy od lat odwiedziłem rodzinę na pomorzu i jeszcze udało się zostawić w domu rodziców, a zabrać moją pierwszą miłość.

    Ania miała 18 lat i była ode mnie kilka lat młodsza, chociaż można powiedzieć, że była dojrzała jak na swój wiek. Rozkoszowała się tym gorącem. Mogła cały dzień wylegiwać się na słońcu w bikini. A ja mogłem cały dzień patrzeć na jej okrągłe piersi i pupę, które czarny materiał ciasno opinał, uwydatniał i och… Pieścił bym. Niestety przeważnie albo trafialiśmy na innych plażowiczów albo wybierała się z nami moja kuzynka.

    Musisz wiedzieć, że Pojezierze Drawskie już nie jest takie, jakie było jeszcze 10 lat temu. Wtedy, gdy za dzieciaka jeździliśmy tu z rodzicami na tanie wczasy do rodziny nad jeziora wybierało się dużo więcej ludzi. Szlaki nie były zarośnięte a plaże bardziej zadbane. Razem z dwa lata młodszą kuzynką Oliwką spędzaliśmy w wodzie całe dnie.

    Teraz nad jeziora jeździło dużo mniej ludzi a na brzegu, w trawie wyrośniętej na wysokość owczarka często można było liczyć na to, że nikt nie patrzy. No, nie licząc radośnie nieświadomej moich marzeń kuzynki. O ile sam pomysł wyjazdu wpadł mi do głowy z powodu upału, a przy okazji na wyjazd z Anią pod czujne oko wujostwa rodzice zgodzili się bez szemrania, to i tak nie liczyłem na jakąkolwiek prywatność. Jednak już po pierwszej wycieczce było nad czym rozmyślać. Tego, że możemy zostać sami i z dala od ludzi byłem pewien. I szczęście dopisało nam 4 czy 5 dnia.

    Wybraliśmy się rowerami trochę dalej. Tego dnia Oli miała wizytę u lekarza i nie mogła z nami jechać. Przypomniałem sobie inny szlak którym dawniej jeździliśmy nad Siecino na plażę dużo mniej uczęszczaną żeby uniknąć tłoku. Było tak gorąco, że Ania w połowie drogi ściągnęła szorty oraz koszulkę i jechała w samym stroju. Bagażnik w moim rowerze wyładowaliśmy niezbędnym sprzętem, mogłem więc bez przeszkód udawać, że zostaję z tyłu bo ciągnę większy ciężar. Kiedy ona jechała z przodu, delektowałem się tym jak jej kasztanowe włosy powiewają na nagich plecach. Taki widok zdarzał się bardzo rzadko i stanął mi prawie od razu. Twardniałem aż do bólu kiedy na kolejnych korzeniach razem z siodełkiem podskakiwała jej cudowna, seksowna talia i mięsisty tyłek. Do tej pory musieliśmy się kryć ze zdejmowaniem spodni a w domowych warunkach często “z bardzo ważnego powodu” zaglądali do nas rodzice albo jej starszy brat.

    A teraz te kształty – tylko ja i ona. Już wyobrażałem sobie, jak zaczynam pieścić jej piersi jak tylko położymy się na kocu. I to, co będzie potem. Pierwszy seks w trawie nad jeziorem. To będzie można bez wstydu opowiadać do końca życia. Nawet jeśli trzeba zataić fakt, że mając 22 lata byłem prawiczkiem.

    Właśnie tego dnia spełniły się moje marzenia. Dojechaliśmy na piaszczysty brzeg tak dziki i zarośnięty, że równie dobrze mógłby być sercem amazonki. W pobliżu nie było żywej duszy. Zsiadłem z roweru odwracając się i kombinując, żeby nie zdradzić się z dobrze widocznym nawet przez jeansowe krótkie spodnie potężnym wzwodem. Szybko udeptałem trochę nadbrzeżne chaszcze i zielsko, zarzuciłem koc i zdejmując w kilku kolejnych krokach męczące spodnie wskoczyłem od razu do wody.

    Ania powoli i z typową dla siebie gracją wchodziła do jeziora najpierw zmaczając po kawałku przegrzane jazdą uda. Potem ramiona. Kark. Niewielki, uroczy brzuszek. Woda błyszczała na niej w przedpołudniowym słońcu. Byliśmy zupełnie sami. Byłem kompletnie napalony.

    Kiedy po pół godzinnym schładzaniu w wodach jeziora się opadliśmy na koc sutki Ani wyraźnie rysowały się przez materiał. Woda była zimna.

    “To będą udane wakacje” rozmarzony rzuciłem właściwie sam do siebie.

    “No. Kocham takie słońce” odpowiedziała mrużąc brązowe oczy i rozciągnęła się jak kociak, zamiast grzbietu wyginając do góry brzuch i piersi. Jej włosy, ciągle jeszcze mokre, przykleiły się do szyi. Nachyliłem się nad nią, zgarnąłem je i pocałowałem ją w zagłębienie obojczyka. To było jej ulubione miejsce. Działało na nią. Tym razem też stuliła się trochę przyciskając swój policzek do mojego. Objąłem ją i przysunąłem się przodem do jej boku. Magia zimnej wody błyskawicznie przestała działać i w kilka sekund znowu byłem kompletnie sztywny. Tym razem bez spodni a luźne i mokre bokserki nie stanowiły żadnej bariery. Szturchnąłem ją penisem w biodro.

    “Hej!” cicho wykrzyknęła z rozbawieniem w głosie jakbyśmy dalej byli o ścianę od starszych i odsunęła się trochę.

    “No co? Jesteśmy tu sami” odpowiedziałem z lekkim wyrzutem przysuwając się znowu. “A ty tak na mnie działasz. Uwielbiam twoje cycki” i zacząłem pieścić ją delikatnie jedną ręką. Drugą otuliłem jej kark i wpiłem się mocno w dół szyi. Całowałem i ssałem tak, jakby miała to być malinka do końca życia. Ania wygięła się trzęsąc od łaskoczącego uczucia ale już nie odsunęła.

    “Ja ci dam cycki” wysapała spinając się z przyjemności. Udawała, że nie lubi kiedy tak określam jej piersi. Droczyłem się tak z nią gdy już mieliśmy okazję przyssać się do siebie. To jednak istotnie były cycki. Ledwie mieściły mi się w garści. A teraz objąłem jeden i ścisnąłem mocniej. Na wnętrzu dłoni czułem twardy, sterczący sutek. Zupełnie poza kontrolą moje biodra same zaczęły powoli przyciskać się do jej bioder raz za razem a mój kutas przez cienki materiał dźgał ją w boczek.

    Obróciła się na bok, twarzą do mnie. Dłonią za policzek podciągnęła moją głowę i wpiła się we mnie od razu w głębokim pocałunku. Jej błyszczyk pachniał malinami. Nasze języki zaczęły ze sobą walczyć o to który dokona inwazji. Puściłem jej pierś i wsunąłem dłoń pod dół bikini. Ścisnąłem, a jej jędrna pupa poddała się i wypełniła mi dłoń. Całowaliśmy się szaleńczo. Po chwili ona skapitulowała. Wcisnąłem jej język do ust i polizałem jej podniebienie. Potem okrążyłem jej język. Ścisnąłem drugi pośladek a ona zgięła nogę i założyła mi ją powyżej pasa. Jej zimna stopa przylgnęła mocno do mojego uda. Przeszedł mnie dreszcz.

    “Na pewno nikogo tu nie ma?” wyszeptała kiedy oderwałem się na chwilę od jej ust.

    “Nie. Jesteśmy sami”

    Nawet mnie to nie obchodziło i teraz nie robiło by różnicy. Uwierzyła na słowo. Wtuliła się we mnie i pozwoliła całować po szyi. Odchyliła głowę i cicho stęknęła.

    “Czekałam na to.”

    “Czemu nie zrobiliśmy tego wcześniej?”

    “Oli.”

    Przycisnęła swoje biodra mocno do moich a mój członek znalazł się ściśnięty pomiędzy podbrzuszami. Poczułem, jakby świat falował wokół mnie w narkotycznym haju. Słyszałem jak wali mi serce. I jej gorący, malinowy oddech, dyszący przez szeroko otwarte usta. Zsunąłem się trochę, odgarnąłem materiał i uwolniłem jej pierś. Piękną, nabrzmiałą podnieceniem. Pocałowałem od góry. Potem niżej. Wziąłem w usta jej sutek i possałem delikatnie. Lubiła to. Ugryzłem ostrożnie. Jęknęła i skurczyła się. To też lubiła. Ponownie wsunąłem dłoń pod jej strój i ścisnąłem pośladek jeszcze mocniej. Nagrodziła mnie szybkim drapieżnym sapnięciem. Popychając dłonią materiał obsunąłem bikini prawie do połowy ud. Podniosła się lekko i druga strona szybko sama strzeliła w dół.

    Obróciłem się zawisłem nad nią. Właśnie przekroczyliśmy granicę do której posuwaliśmy się do tej pory. Poczułem jej dłoń gładzącą mnie po bokserkach. Przez kilka sekund byłem kompletnie nieobecny. Myśli waliły się jedna na drugą – co teraz? Pieść ją. Całuj. Sięgnij do jej cipki. Nie! Zdejmij bokserki! Za późno!

    Sama chwyciła za ściągacz i z premedytacją bezczelnie psocącego kota powoli zsunęła mi je aż za kolana. Potem skończyła to co zacząłem i zdjęła swoje. Moj kutas był twardy jak dęby szumiące niedaleko. Nie obwisł ani trochę. Sterczał prawie poziomo nad nią tak jak ja. Złapała go. Ścisnęła. Opadłem na nią i nasze ciała zetknęły się po raz pierwszy bez żadnej przeszkody. Ania wydawała się wić. Rytmicznie skręcała się lekko na przemian w lewo i prawo. Całowaliśmy się i pieściliśmy. Wsunąłem rękę pod nią i sięgnąłem pomiędzy uda. Wilgoć jej cipki oblepiła moje palce kiedy przesuwałem je w górę i w dół. Powolnym, kocim ruchem uniosła nogi, objęła mnie w pasie. Była całkiem otwarta. Bezbronna. Gotowa. Chwyciłem go i nakierowałem w ataku nie mogąc się doczekać.

    “Au! Powoli!” krzyknęła!

    Kurwa, jak to powoli?! Teraz nagle powoli? Wycofałem się kompletnie wybity z sytuacji.

    “Nie tak szybko, od razu. Najpierw powoli”. Wsunęła pomiędzy nas dłoń i naprowadziła mnie z powrotem na cudowne ciepło.

    Przyciągnęła moją głowę i wyszeptała “małymi ruchami”.

    Zrobiłem jak kazała. Z każdym pchnięciem wchodziłem głębiej. Trochę szybciej. Szybciej.

    I powoli odpływałem w niej, w kilka chwil gubiąc świadomość. Spazm wzdłuż kręgosłupa… jak najprzyjemniejsze uderzenie piorunem. Odgiąłem się w tył. Zawyłem. Doszedłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Oliwka, II

    [Pierwsze wakacje z dziewczyną i perspektywa nagiej plaży… z kuzynką]
    Wystrzeliłem.
    Raz za razem. Spazm. Spazm.
    I pustka w głowie. Jak łaskotanie od środka w brzuch. W tyłek. Gdzieś w środku. Mocno.
    Ciepło. Czułem tylko ciepło. Nie od słońca. Opadłem na nią.

    I nagle przyszła świadomość. Uderzyła jak horda barbarzyńców.
    Kurwa! Minuta? Dwie? Przecież nie trzy! Przecież oglądałem filmy w necie. Bawiliśmy się sobą, czasem nawet długo. Przecież to nie był mój pierwszy raz. Przecież ręka rozdziewiczała mnie już setki razy! Jakim cudem tak już tak nagle?! Twarz płonęła mi ze wstydu!
    Ania musiała poczuć, że panikowałem.
    “Kocham Cię” wymruczała mi do ucha.
    Nie pomogło. Byłem załamany. To nie było jak w moich wyobrażeniach. Miałem ją rżnąć. Triumfalnie wjechać przy wtórze fanfar jak Juliusz Cezar na czele VIII legionu w bramy wiecznej chwały.
    W sumie, to skończyło się równie szybko i tragicznie. Dwadzieścia dźgnięć i fine.
    Opadłem na nią. Wtuliłem twarz w jej włosy.
    Nigdy nie byłem kozakiem przesadnie pewnym siebie ale pierwszy raz kompletnie nie widziałem co robić. Jak się wytłumaczyć. Tymczasem ona jak gdyby nigdy nic delikatnie odłożyła mnie na bok. Wysunąłem się z niej pokonany. Wstała i lekkim krokiem weszła znowu do wody.

    Dosłownie przerażony patrzyłem za nią, jak pod wodą znikają kolejno jej łydki, uda, cudowny tyłek i ta jej okrągła talia od której nie mogłem oderwać wzroku.
    Przystanęła na chwilę. Plusk! Zniknęła całkiem.
    Kiedy nurkowała na pół sekundy jej włosy rozlały się na powierzchni złotym brązem. Zbliżało się południe a ja chciałem się zapaść pod ziemię. Zamknąłem oczy.

    Ania obudziła mnie po swojemu. Bardzo delikatnie.
    “Kotek, obudź się”.
    “Co?” poczułem chłodny wiatr.
    “Chyba idzie deszcz” powiedziała zaniepokojona.
    Poderwałem się z koca. Kurde, na ile przysnąłem? Godzinę? Szybki rzut okiem na niebo potwierdził oczywiste. Zaraz będzie lało. Niezabawna sytuacja, bo mamy ponad godzinę drogi do domu.
    “Czemu mnie nie zbudziłaś?” powiedziałem na głos chociaż pamięć wróciła mi dosłownie w tym momencie i pożałowałem pytania.
    “Zasnąłeś zaraz po” uśmiechnęła się. “Te chmury przyszły szybko”.
    Oczywiście. Przecież gdyby nie otaczający tą stronę jeziora gęsty las byłoby je widać wcześniej. Już byli byśmy w drodze, bo Ania nie lubi moknąć. Jeśli jest coś, co potrafi księżniczce dokumentnie zepsuć humor to właśnie deszcz. A zwłaszcza moknięcie w deszczu.
    “No nie no tak no wiem” spanikowałem trochę z troski a trochę ze wstydu z powodu tego szybkiego… No. “Spakuję koc, lepiej wracajmy” rozkazałem i przez myśl przeleciało mi, że szybka ewakuacja uratowała mnie przed żenującą rozmową. Prawie momentalnie zaczęło kropić.
    Strach ma wielkie oczy, jak mówią. Deszcz nie padał wcale przesadnie mocno chociaż długo i wracając do wioski w której się zatrzymaliśmy u wujka i ciotki byliśmy już kompletnie przemoczeni. Obsypani piachem z leśnych ścieżek, wywiani i całkowicie pozbawieni pamięci o wszystkim co działo się wcześniej. Teraz liczył się tylko ciepły koc, suche ciuchy i jakaś herbata.

    Wjechaliśmy przez bramę na ogródek i szybko porzuciliśmy rowery przy altance stojącej za domem. Krótki sprint do ganku. Wreszcie mogliśmy odetchnąć. Zrzuciłem ociekający plecak i wczołgałem się do góry po schodach, do pokoju na poddaszu w którym nocowaliśmy. Pachniało tu tynkiem na starym drewnie. Uwielbiam styl i zapach pruskich murów. Ania człapała mokro zaraz za mną plaskając smukłymi stopami po deskach. Nie musiałem na nią patrzeć żeby wiedzieć, że jej nastrój był ponury jak listopadowy pogrzeb. Momentalnie, trzęsąc się z zimna, zaczęła zrzucać z siebie przemoczoną koszulkę, szorty i w końcu bikini. Kompletnie naga i milcząca szybkim krokiem rzuciła się na ręcznik schnący po porannym prysznicu na grzejniku pod oknem. Porwała go tak gwałtownie, że prawie oderwała grzejnik i w tej chwili drzwi skrzypnęły jeszcze raz.

    “Oj! Sorry!” krzyknęła Oliwka cofając się na schody. Drzwi do małej łazienki były zaraz obok wejścia na poddasze więc Ania szła akurat wprost na nią goła i ewidentnie wkurwiona.
    Jak tylko w łazience rozległ się dźwięk gorącego prysznica zza drzwi wejściowych wyjrzała blond główka kuzynki z żywymi i perfidnie rozbawionymi, zielonymi oczami.
    “Zmokliście jak ja pierdolę :)” szczerzyła się a pode mną rosła na deskach kałuża.
    “Masz więcej ręczników?” zapytałem szorstko. Sam byłem już całkiem wnerwiony.
    “No pewnie, kotek :)” powiedziała ze swoim zwykłym, entuzjastycznym uśmiechem i zniknęła w dole schodów.
    Kotek. Kurwa. Perfidnie w tym momencie. Jak tylko przyjechaliśmy i Ani pierwszy raz wyrwał się przy niej ten pieszczotliwy zwrot stało się i zostało przypieczętowane. Od tamtej pory Oli mówiła tak do mnie przy każdej okazji. Jak tylko o coś zapytałem, albo poprosiłem. Prześmiewczo. Bezczelnie. Prosto w twarz. Zawsze z psotnym uśmiechem. Nienawidziłem tego i uwielbiałem za każdym razem. Za dzieciaka droczyliśmy się bez przerwy i bez przestanku. Potem przez Internet. A teraz kiedy oboje dorośliśmy było jeszcze fajniej. “Podasz masło?” “Masz i smaruj, kotek :)”. “Jedziemy nad jezioro?” “Oj jedziesz, kotek :)”. “Tysiąc!” “To tylko fart, kotek :)” No ja żeż pierdolę! Byłem dwa lata starszy i kompletnie bezbronny. Dawniej to ja się z niej nabijałem, tymczasem Oliwka wyrosła na wredną, wioskową rusałkę. Chuda prawie jak patyk, wysokości krzaku agrestu, co rano gibała się boso i wywijała jakieś jogi na trawie przed małą altanką gdzie jadaliśmy jeśli pogoda dopisała. Zawsze z czegoś zadowolona. Właściwie to wystarczyło zjeść z nią śniadanie i nagle wszyscy żartowali, śmiali się i uśmiechali. I pomyśleć, że kiedyś to ja dokuczałem jej…

    “Trzymaj” rzuciła mi ręczniki. “Zrobię coś ciepłego bo starzy pojechali do firmy. Złaźcie na dół jak się ogarniecie. Naszykuję koce :)”
    “No. Chwila i zejdziemy” uśmiechnąłem się wzajemnie zupełnie bez przekonania.

    Szybki prysznic i już opatuleni siedzieliśmy na dole na kanapie, pożerając interwencyjny rosół z kostki.
    “No to was wypizdziło” rzuciła Oli rozbawiona. Rozłożyła się obok mnie.
    “Ano wypizdziło” potwierdziłem pomiędzy szybkimi siorbnięciami.
    “Bo ten buc sobie zasnął” Ania wciągała zupę w równym tempie dalej trochę się trzęsąc.
    “Tu się tak zmienia pogoda. To przez jeziora.”
    “Nie wiedziałam”.
    “Zostawić was na chwilę…” Oli zarechotała z wyższością. “Gdzie wy pojechaliście?”
    “Na Siecino”. Wytłumaczyłem szybko trasę na dziki brzeg. Ona przecież musiała znać to miejsce.
    “Poważnie?” Zapytała zdziwiona.
    “Najpierw pedałowaliśmy przez piach i zarośla, potem zielsko na brzegu, masakra” Ania ewidentnie musiała coś z siebie wyrzucić.
    “Wiem gdzie to jest”.
    Rzuciłem okiem na kuzynkę ale nawet jej zwykle psotne, zielone oczy teraz były wręcz złowieszczo zmrużone. Widzisz i wiesz – coś knuje. “Co?”
    “To ja się pytam?”
    “Ale o co?” przeczuwałem najgorsze.
    “Pojechaliście na plażę dla golasów” prawie się roześmiała.
    Oniemiałem. Zajęło mi kilka długich sekund żeby się ogarnąć. “Jak? Że dla nudystów? Tam nikogo nie było.”
    “Teraz mało ludzi tam jeździ. Nie pamiętam kiedy ostatnio tam na kogoś trafiłam”.
    “Ale kiedyś to była normalna plaża…” jeszcze nie zatrybiłem.
    “Kiedyś. Potem zarosła i zdziczała i”
    “Ej! Nieeee!? Ty tam jeździsz?” Ania była szybsza.
    Nagle sam też zrozumiałem.
    “No, czasem pojadę. Cipka lubi słońce” powiedziała z radosnym i nieskrępowanym uśmiechem po czym padło obowiązkowe “co nie, kotek :)”
    “Bo jak ci kiedyś przypierdolę!” zagroziłem i wymierzyłem mocny cios poduchą z kanapy. Poduchy pamiętały jeszcze lata kiedy tłukliśmy się nimi zupełnie niewinnie. Teraz było prawie tak samo. Oliwka zapiszczała, porwała drugą i oddała cios. Gdyby była ruda mogła by zagrać Małą Mi.
    “Ale że tam można tak legalnie?” Ania wyraźnie złapała temat. Przerwała nawet wciąganie zupy.
    “No tak. Tam stowarzyszenie się zgłosiło, gmina się zgodziła i wolno i w sumie wszyscy tu o tym wiedzą. Dlatego mało kto tam jeździ.”
    Wszystko składało się w całość. Zarośnięty szlak, zarośnięta plaża, zero plażowiczów…
    “Jeszcze w tym toku nie miałam czasu tam jechać” dodała. “I samemu trochę nudno. Możemy się wybrać jutro jak chcecie”.
    Poczułem się dziwnie. Ania na chwilę zastygła. Czas jakby stanął. Oliwka też opuściła wzrok. Zapytała jak o dokładkę zupy ale zamarła w bezruchu zupełnie dla niej nienaturalnym. Niezręczna chwila.
    “Co myślisz?” Dotarł do mnie głos Ani.
    Spojrzałem na nią. Potem na dziwnie zainteresowaną zwykłą poduchą kuzynkę.
    “Nie no… jak dla mnie… ok” wydukałem bo przecież oczywistym było że nie pojedziemy tam opalać się w futrach tylko we troje bez niczego. Nago. Poczułem jak momentalnie mi staje. Ale z podniety czy ze strachu? Co tu się dzieje?
    “Dla mnie też ok” powiedziała Ania i nagle mi ulżyło. Chyba jednak się bałem jakiegoś dzikiego ‘jak możesz?! jak to?! nago tak z inną dziewczyną?!’
    Oli – zupełnie nie zmieszana – nagle straciła zainteresowanie poduchą. Wyciągnęła się jak długa i wyprężyła smukłe nogi rozczapierzając palce w stopach. “Fajnie :)”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Wiecznie niezaspokojona cz 2

    Obciągając kutasa Toma rozkoszowałam się smakiem jego męskiej pały, podczas gdy wysoki, brodaty facet ostro posuwał mnie w cipę. W dłoniach miałam kutasy dwóch kolegów, a pozostała trójka podstawiała mi swoje chuje do macania. Ruchanie w cipkę było rozkoszne, wypuściłam fiuta Toma z ust i zapytałam czy mogę poobciągać kolegom. Tom klepnął mnie twardym chujem w policzek i za chwilę miałam w ustach kolejnego faceta. Obciągałam im po kolei, liżąc jaja, a wytrwały brodacz pompował moją pochwę. Po chwili obrócił mnie na brzuch i zaczął zapinać od tyłu, a reszta mężczyzn losowo wypełniała moje usta. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że ciągnę temu, który od razu mi się spodobał, przyssałam się więc do przystojniaka jak rasowa kurwa i mruczałam. Po chwili przyszedł pierwszy orgazm, ten który mnie tak rozkosznie walił wyjął pałę z mojej cipki i położył się obok. Natychmiast zaczęłam się łasić do boskiego faceta, wciąż mając jego chuja w ustach. Poczułam jak pieści moje cycki, podnieciłam się jeszcze bardziej, wstałam i trzymając go za jaja poprosiłam żeby mnie pokrył jak samiec. Jednocześnie próbowałam na niego wejść, bo nie byłam w stanie wytrzymać bez chuja w pipce. Mark- jak się szybko przedstawił- wszedł na mnie, wpakował mi sterczącego kutasa w cipkę i zaczął ruchać. Było mi cudownie, pokrywał mnie zajebisty facet z grubym fiutem, czułam jak jego jaja obijają się o pośladki. Wczepiłam się w niego i jęczałam

    – Dobrze ci suko? – wydyszał Mark

    – Jest mi zajebiście, ruchaj mnie mocniej…

    – Lubisz kutasy, dziwko?

    – Uwielbiam! Uwielbiam! Rób mi dobrze kutasem, daj mi fiuta, rozerwij mnie nim, pierdol głębiej i mocniej, ruchaj mnie ty zboczony chuju! – nakręcałam i siebie i jego

    – Ale się suka dorwała do kutasa – skomentował Tom, waląc sobie nad moją twarzą. Wyciągnęłam język, dając mu do zrozumienia, że chcę go w ustach. Po chwili rżnęli mnie na dwa baty. Doszłam bardzo mocno, Mark wyjął ze mnie kutasa i natychmiast poczułam jak bardzo potrzebuję jeszcze. Zwalił sobie w moje usta, a ja spijałam spermę, jęczałam i prosiłam ich żeby ktoś mnie wypełnił. Chwilę później poczułam w sobie kolejnego żylastego penisa. Dobrze zbudowany łysy facet obrócił mnie na siebie i kazał mi skakać. Ujeżdżałam jego cudowną pałę i zapragnęłam, żeby brali mnie bez opamiętania. Poruchałam się z nim jeszcze chwilę i postanowiłam wejść na kolejnego, który leżał obok i trzepał. Chłopcy szybko zrozumieli o co mi chodzi i po jakimś czasie byłam rozkosznie wyskakana na wszystkich 7 pałach. Zeszłam z ostatniego, położyłam się na kanapie i poprosiłam o spermę. Zwalili sobie na mnie, większość do ust, aż nagle poczułam jak Mark ściąga mnie na podłogę i układa pod moją dupą ręcznik.

    – Rozłóż nogi kurwo i wypnij cipsko – rozkazał. Po chwili poczułam jak sika na moją szparę. Kolejny orgazm wstrząsnął moim ciałem.

    – Ktoś jeszcze chce się na mnie wyszczać? – liczyłam na kolejne strugi ciepłego moczu na swojej cipce.

    Panowie zmęczeni orgazmami leżeli na kanapie i podłodze, więc zebrałam zaszczany przez Marka ręcznik i poszłam do łazienki, wrzucić go do pralki i obmyć cipkę, bo bardzo chciałam żeby mi wylizali.

    Kiedy wycierałam swoją niezaspokojoną pizdę, do łazienki wszedł brodacz który ruchał mnie jako pierwszy. Przedstawił się jako Steven. Podeszłam do niego i zaczęłam go całować, obmacując mu jednocześnie wiszącego kutasa i okazałe jaja.

    – Masz cudowną pałę, Steve, chcesz się szybko poruchać, zanim wrócimy do reszty? – moja cipka była już gotowa, chciałam żeby mi wsadził.

    – Zaraz cię wypieprzę, tylko muszę się odlać – Steven skierował kutasa do muszli. Zapytałam czy mogę mu potrzymać, jak będzie szczał. Uwielbiałam widok sikających kutasów i lubiłam jak facet odlewał się na moją pizdę. Steve stanął w rozkroku i zaczął lać. Trzymałam mu kutasa, ale po chwili nie wytrzymałam i polizałam, przy okazji próbując nieco jego moczu. Mężczyzna podniecił się natychmiast, strzepnął ostatnie krople i włożył mi kutasa w usta. Szybko doprowadziłam go do pełnego wzwodu, a potem zaliczyliśmy szybki numerek na pralce. Rozkoszowałam się kutasem mojego kochanka i poganiałam go żeby wbijał się mocno i szybko. Skończył w moich ustach. Postanowiłam szybko przepłukać zęby, a niewyżyty facet palcował w tym czasie moją cipkę i obmacywał dupę. Wyszliśmy z łazienki, w salonie unosiła się już chmura dymu i jak zdążyłam zauważyć, niektóre kutasy zaczęły się unosić.

    – Co tak długo, suczko? – Tom był już dobrze zjarany, a jego chuj ponownie stał w półwzwodzie.

    – Ruchałam się ze Stevenem w łazience, podasz mi blanta przystojniaku?

    – O ty kurwo, ciągle ci mało, co? Chodź tutaj!- Tom pociągnął mnie na siebie. Usiadłam na nim tyłem, jak na wygodnym fotelu, opierając się o jego klatę i lekko nadziewając się cipką na kutasa. Pozostali faceci śmiali się i palili, po chwili pojawiły się kreseczki, które ochoczo wciągnęliśmy. Leżałam na swoim kochanku, czubek jego kutasa pieścił mój otwór, byłam otoczona fajnymi mężczyznami. Raj- pomyślałam. Panowie leniwie ruszali skórami, przygotowując się na kolejny maraton. Zauważyłam, że jeden z nich, Alex, jest już twardy. Podeszłam do niego na kolanach i zaczęłam mu ssać kutasa, po chwili zapytałam czy ma ochotę mnie wyruchać. Odbyliśmy szybki i lubieżny stosunek, facet uwielbiał dirty talk, więc pomiędzy pchnięciami jęczałam głośno zachwalając jego kutasa. Zlał się w usta i wyczerpany położył się z powrotem. Z pulsującą cipką weszłam znów na Toma, który podniecił się faktem, że przed chwilą ktoś mnie pokrył jak sukę i włożył mi kutasa.

    – Rżnij mnie – wyjęczałam. Wsadź mi w dupę!

    Tom sprawnie zmienił szpary, wiedział jak mnie posuwać od tyłu, bo robiliśmy to bardzo często. Nie czekałam długo na kolejnego kutasa. Mark wpakował pałę do mojej cipki i zerżnęli mnie na dwa baty aż do orgazmu. Byłam jak suka w rui, jak tylko skończyli, rzuciłam się z ustami na chuja Stevena. Ciągnęłam mu i wypinałam szpary w kierunku pozostałych facetów. Wszystkie chuje sterczały, a ja miałam ochotę zaruchać się z nimi na śmierć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fanka czlonkow
  • Miss Fortune. Bardzo Fortune.

    Niewiele brakowało, a mógłbym leżeć teraz na dnie morza. Albo stałbym się pokarmem dla rybek. Możliwe, że złapaliby mnie handlarze niewolników. Może w tym momencie strzelałbym sobie w głowę. W każdym razie, szanse na szczęśliwe przeżycie miałem marne – w końcu nie po to wyrzuca się kogoś z łodzi, daje mu pistolet z jedną kulą i zostawia na bezludnej wyspie, aby ten ktoś przeżył.
    – Więc mówisz, że nie jesteś piratem? To słodkie. – rudowłosa piratka zaśmiała się, bawiąc się pistoletem. – Taką broń mają raczej tylko piraci.
    – Nie jestem piratem. Zostałem złapany przez tych skurwysynów…
    – Ej ej, ale na słowa uważaj. Możliwe, że obrażasz jednego z moich kochanków. – zielonooka piękność uśmiechnęła się, a ja dalej nie mogłem zrozumieć, czemu ktoś taki zawodowo zajmuje się kradzieżą.
    – W każdym razie, porwali mnie i kilku moich przyjaciół. Udało mi się zorganizować bunt, ale chyba troszkę przeceniliśmy nasze siły, szybko nas skopali i wyrzucili mnie za burtę. Z tym pistoletem.
    – Tak mówisz…
    Dopiero teraz miałem szansę rozejrzeć się po kajucie… Chociaż pomieszczenie w którym żyła Miss Fortune, bardziej przypominało pokój w pięciogwiazdkowym hotelu. Barek zaopatrzony w najlepsze, demacjańskie wina, wielkie łóżko, projektowane na dwie osoby, ale z pewnością zmieściłyby się trzy. Przyciemniane i dźwiękoszczelne szyby dzieliły nas od pokładu i tak tłumiły głosy, że ledwo dało się usłyszeć szalejący na zewnątrz sztorm.
    Kapitan wstała i poszła w stronę barku. Miała na sobie jedynie białą koszulę, z bardzo rzadko rozmieszczonymi guzikami, dzięki czemu przez szpary mogłem zobaczyć czerń stanika.
    – No cóż. Mogę ci uwierzyć, nie wyglądasz na człowieka, który spędza popołudnia pijąc tani rum.
    Schyliła się, by wyjąć alkohol z barku. Dopiero teraz zauważyłem, że nie tylko z przodu była zjawiskowa. Jej tyłek, przez czarne, obcisłe spodnie, przypominał dwie kule armatnie.
    – Ale na co się patrzysz? Naprawdę wolisz być więźniem, niż moim gościem? – ku mojemu przerażeniu powiedziała kapitan. Szybko odwróciłem wzrok i cały zaczerwieniony utkwiłem wzrok w swoich butach.
    – Przepraszam, ja po prostu…
    – Nie tłumacz się, przywykłam do tego, haha. Mężczyźni nigdy nie mogą się przy mnie opanować… a ja przy nich też często nie mogę.
    Wróciła do stołu, przy którym siedziałem.
    – Fajny jesteś. Odwieziemy cię do jakiegoś portu. Zresztą, nikt raczej by za ciebie nam nie zapłacił. Napijesz się? – Byłem mocno zdezorientowany obrotem sytuacji, ale bardzo mi się to podobało. Sarah otworzyła szampana, a ten niemalże eksplodował – pewnie przez sztorm i to, jak nami bujało, spienił się i zaczął się wylewać z butelki. Fortune złapała szyjkę butelki ustami, połykała wyciekający alkohol – ruszając głową w dół i w górę, tworząc ze swoich ust pompę. Jednocześnie cichutko jęczała. Wyglądało to bardzo seksownie, po dwóch miesiącach na morzu byłem w stanie, przez który wszystko odbierałem seksualnie.
    – Wow, to było… znaczy tak, napiję się.
    – Świetnie. Nalej sobie. Powiedz mi, czym ty się zajmujesz?
    – Cóż, jestem rybakiem. Ale nie takim zwykłym, razem z chłopakami polujemy na największe potwo… – Miss Fortune uśmiechała się i patrzyła mi prosto w oczy. Poczułem się niezręcznie, więc przerwałem opowiadanie. Po chwili poczułem też coś twardego przy swoim udzie. Spojrzałem w dół, to był but rudowłosej. Powoli zbliżał się do mojego krocza, delikatnie dotykając każdą część mojej nogi.
    – Sarah, co ty… – powiedziałem, łapiąc jej stopę dłońmi, powstrzymując podboje piratki. – Rozumiem czego chcesz, ale zrozum, mam dziewczynę.
    Kobieta podeszła do drzwi i zamknęła je na klucz. Wróciła do mnie, splotła swoje dłonie na mojej klatce piersiowej i wyszeptała mi do ucha: – Od miesiąc jestem na morzu. Ostatni raz ktoś mnie dobrze wyruchał jakieś pół roku temu. – pocałowała mnie lekko w policzek, powodując falę gorąca zalewającą mi głowę, a jej delikatne dłonie zaczęły zbliżać się do mojego krocza. – A ty masz do wyboru – albo przyznać, że ci się podobam i masz ochotę na… dogłębne poznanie mnie, albo resztę rejsu spędzisz pod pokładem. – Dosięgała już do mojego krocza. Ugryzła mnie w ucho i lekko je ciągnęła, jak głodna kotka. Nawet lekko mruczała. Siedziałem już w wielkim rozkroku, by pała mogła mi wygodnie stawać, co wykorzystała pani kapitan. Między moje nogi wsunęła swoją nogę, też stając w rozkroku, przodem do mnie. Poprosiła abym masował jej dolne wargi, a sama zrobiła to samo z moim penisem. Zaspokajałem ją ledwie parę sekund, a z jej czerwonych ust wypłynęły pierwsze westchnięcia. Delikatne, miękkie udo, chociaż masowało mnie przez spodnie, doprowadzało mnie do szału. Jęknąłem.
    – O nie, to się tak szybko nie skończy. Siadaj na moim krześle.
    – Czemu?
    – Jest dużo wygodniejsze. – Mówiąc to, popchnęła mnie na drugą stronę biurka. Miałem stąd piękny widok na cały pokój, no i oczywiście na panią kapitan. Na kapitan Syreny, na jedną z najpiękniejszych dziewczyn w Bilgewater, która właśnie się rozbierała. Zdecydowałem jednak podejść do niej i od tyłu pomóc jej się rozbierać. Rozpięła już guziki, więc po prostu pociągnąłem jej koszulę, od razu ją zdejmując. Zobaczyłem wtedy jej koronkową, czarną bieliznę – widocznie wiedziała od początku, czego chce. Od razu po tym złapałem jej piersi i przyciągnąłem je do siebie, jednocześnie przyciągając ją. W tej pozycji mogłem swobodnie powąchać jej włosy, które pachniały ciastem marchewkowym.
    – Z dwojga złego wybieram ciebie – szepnąłem jej do ucha.
    Pociągnąłem ją za włosy i popchnąłem na stół. Oparła się o niego rękoma, pozwalając mi ściągać jej spodnie, jednocześnie całując całą długość jej uda. Zdjąłem też jej majtki, zostawiając ją w samym czarnym staniku i w rajstopach o tym samym kolorze. Gdy skończyłem, usiadłem na krześle.
    – Co ty robisz? Myślałem, że mnie weźmiesz.
    – Kazałaś mi siąść na krześle. Pewnie miałaś wobec mnie jakiś plan.
    Uśmiechnęła się i patrząc mi w oczy padła na kolana, by wczołgać się pod biurko. Szybko doczołgała się do moich nóg, jakby bała się, że ucieknę. Nie tracąc czasu rozpięła mój rozporek i wyciągnęła mojego twardziela na światło dzienne. Ustami złapała lewe jądro i zaczęła mocno je ssać, ruszając lekko głową na boki, jednocześnie zdejmując mi spodnie rękoma. Gdy skończyła, złapała penisa u nasady i zaczęła ruszać dłonią w górę i w dół. Dopiero wtedy przestała ssać moją lewą kulę, napluła na swoją drugą dłoń i zaczęła mocno nacierać żołądź, jak doświadczony bilardzista kreduje kij bilardowy. Było to naraz bardzo przyjemne, ale trochę bolało – ślina rudej nie nawilżała dostatecznie. Patrzyła się na mnie więc zobaczyła moje lekkie niezadowolenie i bez słowa zbliżyła swoje usta, by splunąć na mojego kutasa raz jeszcze. Od tego momentu było już tylko lepiej. Sposób, w jaki patrzyła się na mnie, jak lekko wzdychała, jak się uśmiechała, co chwilę się oblizując… doprowadzał mnie do szaleństwa.
    – Miss…
    – Mów mi Sara.
    – Zaraz dojdę.
    – Mmm… a gdzie byś chciał?
    – Po prostu go weź. – powiedziałem, łapiąc jej ogniste włosy i kierując ją w stronę kutasa. Bez oporu połknęła ponad połowę, ale wtedy zaczęła lekko się krztusić. Nie wiedziałem, czy mogę tak po prostu ją docisnąć. Wyjęła go z ust i powiedziała: – jak chcesz, to ze mną możesz ostro.
    Nie zwlekając, wsadziłem kutasa do jej ust i zacząłem szybko pieprzyć jej usta. Zadziwiające, że nawet z kutasem w gardle potrafiła brzmieć seksownie i pociągająco, chociaż jedynie bulgotała i charczała. Po zaledwie chwili przebiłem wcześniejszą granicę, a ona złapała mnie prawą dłonią za jaja, by lekko oddalić moment dojścia.
    – Uff… już zaraz… – mówiąc to, zacząłem wchodzić jeszcze głębiej, po same jaja. Dla niej było to chyba trochę za dużo, co sygnalizowała panicznymi uderzeniami dłoni w mój brzuch i uda, oraz coraz częstszym i głośniejszym charczeniem. Nie przerwałem, wręcz przeciwnie – jeszcze na koniec przyspieszyłem, a dochodząc widziałem, jak oczy dziewczyny uciekały pod powieki. Był to dla mnie sygnał, żeby wyjąć, ale rozkosz była zbyt wielka i dopiero po chwili dałem radę wyciągnąć kutasa z jej gardła. Szybko wróciła do siebie i spojrzała się na mnie swoimi szmaragdowymi, szerokimi oczami.
    – Jak ci się podobało, rybaku?
    – Mów mi Jeff. Nigdy w życiu tak się nie czułem. Twoje gardło jest największym skarbem oceanów całej Runeterry. – udało mi się wydobyć chichot z jej zmasakrowanego gardła. Mimo tego, jej głos był tak piękny, że przywodził na myśl ostatnie dni wakacji.
    – Lepiej żebyś miał siły na kolejne rundy, bo będę musiała przeciągnąć cię pod kilem, złotko.
    Wstała spod stołu i pociągnęła mnie w górę, wyciągając mnie z krzesła. Gdy tylko wstałem, pociągnęła mnie za koszulę i złapała moje usta swoimi. Złapała mój język zębami, jednocześnie ssąc moje usta. Było to dziwne, ale jednocześnie ciekawe. Pociągnąłem ją za włosy, zmuszając ją do puszczenia mojego języka i to ja przejąłem inicjatywę – całowałem jej szyję, lizałem jej usta, gryzłem jej wargi… w tym czasie ona coraz głębiej mruczała i dyszała, zdejmując moją koszulę. Usiadła na stole i skrzyżowała nogi za moimi plecami, przyciskając moje krocze do jej pusi.
    – Masz mnie zerżnąć tak, abym odpłynęła. To rozkaz. – powiedziała, po czym przyciągnęła mnie do siebie, ciągnąc za włosy. Nie trzeba było mi tego powtarzać, zacząłem się masturbować, aby włożyć twardego kutasa w Sarę. Zauważyła to, spytała czy potrzebuję pomocy, po czym głęboko mnie pocałowała, znacznie przyśpieszając erekcję. Wszedłem w nią szybko i mocno. Zobaczyłem, jak oczy rudej mocniej się rozszerzają z rozkoszy, a oczy wędrują pod powieki.
    Ruchałem ją mocno i rytmicznie, trzymając ją za boki brzucha. Nie była na to widocznie gotowa, po paru pchnięciach zaczęła jęczeć i mocno dyszeć, po jakiejś minucie opuściła nogi, które wcześniej miała skrzyżowane za moimi plecami, a chwilę potem gryzła swoją dłoń, aby nie krzyczeć. W środku czułem się niesamowicie, czułem jak zaciska się na moim kutasie i lekko go zasysa, była okropnie mokra i pewnie przy stole powstała już niewielka kałuża. Złapałem jej prawą nogę i położyłem sobie na ramieniu, gładząc ją dłońmi i całując łydkę. Jedwab rajstop w połączeniu z jej delikatną skórą sprawił, że zapomniałem o tym, że rucham ją na jakimś starym stole na pirackim statku. Miss Fortune była tak delikatna i miękka, że czułem się, jakbym ruchał królową na królewskim łożu. Jej ciągle głośniejsze jęki i pomruki oznaczały, że ona chyba też tak się czuje.
    Odwróciłem dziewczynę na brzuch, kładąc jej nogi na podłodze. Chwyciłem jej włosy prawą dłonią, powodując niepewny okrzyk Sary. Okrzyk zmienił się w radosny krzyk, gdy pociągnąłem je mocno, a drugą ręką zacząłem klepać jej pośladki, w rytm identyczny do rytmu ruchania.
    – Proszę… mocniej! Rób to, jakbym była brudną kurwą z doków Bilgewater!
    – Spokojnie, i tak nie jesteś nikim więcej niż taką kurwą. Ale skoro tak bardzo chcesz… – mówiąc to, przerwałem na chwilę, by podnieść swój pas, a Miss Fortune opadła na stół bez sił – A może przeniesiemy się jednak na moje łóżko? Możliwe, że jest trochę wygodniejsze- wymamrotała. Nic nie mówiąc, założyłem jej pas na szyję i zacisnąłem, by miała tylko trochę luzu. Pociągnąłem ją tak mocno, że natychmiast oderwała się od stołu i stanęła prosto. Wykorzystałem tę okazję, aby bezlitośnie ją całować, wpychając swój język do jej ust i penetrując każdy kawałek wilgotnych ust. Jednym szarpnięciem zerwałem jej stanik, a drugim popchnąłem ją w stronę łóżka, dając jej znać aby ustawiła się na nim na czworaka. Podszedłem od tyłu i przez dobrą minutę jedynie całowałem jej dupę, masując wszelkie dolne części jej ciała. Przedtem nie miałem pojęcia, że czyjeś ciało może mieć tyle ciekawych kształtów, Miss Fortune była po prostu żywą boginią.
    – Możesz już zaczynać? Naprawdę, wbrew pozorom nie chciałabym abyś skończył pod kilem. Jesteś zbyt słodki.
    – Zamknij oczy, kurwo. Buźkę też. – powiedziałem, wymierzając jej naprawdę siarczystego klapsa. Zmieniłem plany i wszedłem na łóżko, stając przed nią. Mogłem teraz obejrzeć jej twarz, ze spoconymi, czerwonymi włosami przyklejonymi do czoła i policzków, które były zaczerwienione niemal tak bardzo, jak jej pośladki po wcześniejszych zabawach. No i do tego ten uśmiech… tak wyglądała satysfakcja. Otworzyła usta i lekko wyciągnęła język, a po chwili otworzyła też oczy, zniecierpliwiona czekaniem na kutasa.
    – Co jest? Naprawdę woli…
    Nie zdążyła skończyć zdania. Wepchnąłem go prawie po same jaja, rozkoszując się zdziwieniem kobiety. Wyciągałem i wkładałem go z powrotem dość powoli, nie chcąc uszkodzić jej strun głosowych. Próbowała coś powiedzieć, ale nie mogłem jej zrozumieć. – Nie odzywaj się szmato, wiem że to lubisz. A jak jeszcze raz coś szczekniesz, to na tym skończymy – powiedziałem jej cicho. Patrzyła się na mnie, a jej oczy wyglądały, jakby patrzyła się na skarb czy inną drogocenną, piracką rzecz. Nie znam się na piratach, ale tę piratkę znałem bardzo dobrze. Po zaledwie godzinie z nią wiedziałem, co jej się podoba, czego pragnie… złapałem swój pas, dalej przymocowany do jej szyi i pociągnąłem go, przyspieszając tempo ruchania jej ust. Po chwili poczułem stukanie jej palców na swoim brzuchu, więc puściłem ją wolno. Wypluła nadmiar śliny, po czym spojrzała się na mnie, niczym kundel patrzy się na nowego właściciela. Jej uśmiech mógłby rozbroić legiony. Wsadziłem do jej ust swój kciuk, ona oczywiście go natychmiast zassała, a resztą dłoni gładziłem jej policzek. – To jak, suczko, pokażesz mi jakąś sztuczkę przed finałem? – odpowiedziała przeciągłym “mhhhm” i kiwaniem głowy. Spoliczkowałem ją lekko, a ona znów uśmiechnęła się, jakby właśnie usłyszała pochwałę od dyrektora w szkole.
    Złapała mojego kutasa lewą dłonią, a prawą zaczęła nacierać główkę, jakby polerowała rodzinne srebra. Ustami połknęła moje lewe jądro, po czym pomogła lewą ręką upchnąć prawe. Tak więc patrzyła się na mnie, swoimi pięknymi, zielonymi oczami, ja głaskałem jej czerwone, delikatne włosy… Ona tymczasem ssała moje jądra ruszając głową w górę i w dół, czasami ciągnąć je do siebie, a przez cały czas liżąc je, w tym samym czasie dwoma dłońmi waliła mi konia. Jedna rączka jeździła w górę i w dół, podczas gdy druga zajmowała się główką. Nie mogłem tego długo wytrzymać. Wyjąłem jaja z jej ust i wepchnąłem kutasa głęboko, tym razem po same jądra, w gardło rudowłosej. Ona nawet się tym nie przejmowała, tylko kontynuowała lizanie mojego fiuta, dalej wlepiając we mnie swoje piękne oczka. Złapałem jej delikatne włosy prawą dłonią, lewą gładziłem jej idealnie płaski, błyszczący od potu policzek. Wpychałem raz za razem kutasa do jej gardła, słysząc charczenie i odgłosy dławienia się Miss Fortune, a po chwili spuściłem się do jej gardła. To było świetne uczucie, jak prysznic po całym dniu na siłowni. Czuł, że się topi, że Sara wciąga go całego ustami. Uczucie przerwała dopiero Sara, stukając mnie w brzuch, dając mi do zrozumienia, że kończy jej się powietrze. Wyjąłem kutasa z jej ust i położyłem się na plecach, cały zmęczony.
    Ile mogłem jeszcze wytrzymać?
    – Ile jeszcze wytrzymasz?
    – Nie wiem, może raz…
    – No to łykaj to. – powiedziała, podkładając mi do ust jakąś tabletkę. Jakaś viagra prawdopodobnie, nie mogę odmówić. Łyknąłem ją, a Sara już zajmowała wygodne miejsce na mojej twarzy, swoim płaskim brzuszkiem w stronę mojej głowy, kładąc ugięte nogi po bokach mojej głowy. Były miękkie jak poduszki, a rajstopy dodawały tylko klimatu…
    – No to teraz twoja kolej, piękny. – Rozkazała mi, przyciskając swoją szparkę do moich ust. Byłem trochę zmęczony, więc pomogłem sobie rękami, kręcąc kółka palcami na jej łechtaczce. Językiem wchodziłem mocno między jej wargi sromowe, drugą dłonią penetrując jej cipkę. Nie byłem w tym najlepszym, więc pani kapitan złapała moje włosy i zaczęła szybko ujeżdżać moje usta. Było to bardzo dziwne, ale na tyle podniecające, że znowu poczułem przypływ krwi w dolnej części mojego ciała. Tymczasem Miss Fortune patrzyła się na mnie wzrokiem, który mógłby zjadać ciasta…
    – Hmppf… – powiedziałem wskazując na mojego kutasa. Ona z jej pozycji nie mogła zobaczyć moich rąk, złapała tylko swojego cycka prawą ręką (lewą ciągnęła za moje włosy, dając sobie możliwość do ujeżdżania moich ust) i zaczęła go ściskać.
    – Nie słyszę, kundlu – powiedziała, lekko się śmiejąc. Po krótszej chwili wydała z siebie przeciągły jęk i zacisnęła uda na mojej głowie, sprawiając mi nieopisaną przyjemność, która po chwili zmieniła się w ból.
    – Ch-chyba troszkę doszłam…
    – Da się trochę dojść? – spytałem, uwolniony z okowów jej pizdy. Zaczęła schodzić ze mnie, cofając się na czworakach w stronę mojego krocza.
    – Z kimś takim jak ty to chyba jedyna opcja – powiedziała, znowu się śmiejąc. Nie będę kłamał, też mnie to rozbawiło. Podobała mi się jej radość, musiało jej się podobać.
    Czując przypływ energii wstałem, złapałem za pas, który dalej był przyczepiony do jej szyi. Przyciągnąłem ją do siebie, całując ją głęboko kolejny raz dzisiaj. Dotykając jej tyłka dałem jej znać, aby wsadziła sobie mojego kutasa. Pomogła sobie ręką, odkleiła się ode mnie i opierając się o moją pierś, wsadziła go sobie do końca. Klęczała teraz na całej długości członka, czułem jak drżą jej ręce, gdy podniosła swoje biodra, by znowu je opuścić. Nie otwierała oczu ani ust podczas tego, ale czułem jak trudne to dla niej zadanie. Złapałem jej biodra i chciałem jej pomóc, ale odtrąciła moje dłonie.
    – Dam sobie radę… Potrzebuję chwili, jest po prostu bardzo duży. – rozumiałem to. Od tabletki czy co ona mi tam podała, urósł znacząco. Dopiero teraz jej cipka stała się ciasna. Sam fakt przebywania w niej, bez dzikich ruchów sprzed chwili dawał mi niesamowitą rozkosz, porównywalną do umiejętnego handjoba. Gładziłem jej uda, rozkoszując się fakturą rajstop i delikatnością jej ciała.
    – Dobra, chyba wystarczy. – powiedziała, opuszczając biodra po raz trzeci. Następnie je podniosła, zasysając mnie do góry. W górę i w dół. Każde uderzenie było dla mnie małym orgazmem. Tak jak ona, trochę dochodziłem. Nasze oddechy się zsynchronizowały, a ona wyjęła język na zewnątrz, patrząc się przed siebie tępym, nieobecnym wzrokiem. Wsadziłem jej prawego kciuka do ust, by nie ugryzła się przypadkiem. Wstrząsany uderzeniami ocierał się o jej język w rytm ruchania. Wbrew jej słowom złapałem jej lewe biodro i wzmocniłem siłę uderzeń. Teraz to znowu ja ją waliłem. Mając kontrolę, przyciągnąłem ją do siebie i całowałem jej piersi. Były to największe piersi jakie w życiu macałem, w dodatku miękkie jak piana morska. Pociągnąłem moją Miss za włosy, podgryzając i całując jej szyję. Na chwilę zwolniłem, zdjąłem z jej szyi pasek i przytuliłem ją lewą ręką, dociskając ją całkowicie do mnie. Jej gorące i spocone ciało ocierało się o mnie. Złapałem jej obie dłonie i odgiąłem je do tyłu, zaciskając je razem pasem. Z powrotem zwiększyłem tempo, jedną dłonią przyciskając ją do mnie, a drugą ciągnąc ją za włosy. Mimowolnie, z rozkoszy zaczęła podnosić tyłek do góry, więc musiałem więcej się wyginać, po chwili pościłem jej włosy i zacząłem klepać jej tyłek, zmuszając ją do poprawy postawy. Pracowałem na najwyższych obrotach.
    – Mocniej… proszę… Ahh… jestem tak blisko… Mocniej! – w pół wyszeptała, w pół wykrzyczała mi do ucha. Też dochodziłem. Zmusiłem się do ostatniego wysiłku, wpychając mojego napęczniałego kutasa do jej ciasnej, mokrej dziury. Dłońmi złapałem jej szyję i ściskając ją, zatopiłem się w namiętnym pocałunku, w którym otępiała z rozkoszy Sara prawie nie uczestniczyła. Zwiedzałem mokre wnętrzności jaj policzków, ssałem jej bezwładny język… doszedłem, zalewając ją całą, co z kolei sprawiło że też doszła i tępo jęcząc opadła na mnie bezwładnie. Zrzuciłem ją z siebie, rozpiąłem jej pasek na przegubach dłoni i strąciłem nim świecie dookoła łóżka, sprawiając, że zapadły ciemności. Położyłem się obok – jak mi się zdawało – nieprzytomnej piratki. Leżała przodem do łóżka, więc mogłem bez przeszkód pomacać jej tyłek.
    – Co, jeszcze nie masz dość, świnio?
    – Trudno jest mieć ciebie dość. Chyba, że akurat mówisz.
    – Sprytne. – umilkła na chwilę. Zbliżyła się do mojego ucha i szepnęła: – Ciekawe czy taki sprytny będziesz jutro na kładce.
    Przestraszyłem się trochę.
    – Nie no kurwa co ty mówisz, przecież masz co chciała… – nie skończyłem. Ugryzła mnie w ucho, łapiąc moją dłoń w mocnym uścisku.
    – Żartuję, słodziaku. Chcę to powtórzyć. Kiedyś. – powiedziała, przytulając się do mnie, po czym zasnęła. Ja zasnąłem uśpiony pięknym zapachem jej rudych włosów, którego już wiedziałem, że nigdy nie zapomnę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Więcek
  • Wiecznie niezaspokojona cz 3

    Wciąż trzymając kutasa Stevena w ustach, położyłam się na plecach i rozłożyłam szeroko nogi. Alex wszedł we mnie i powoli ruchał mnie całym przyrodzeniem. Było mi rozkosznie. Czułam w sobie twardą, grubą pałę która doprowadzała moją cipkę do spazmów rozkoszy i ciągnęłam podniecającego fiuta seksownemu samcowi. Zaczęłam lizać go po jajach, a po chwili do kutasa Stevena dołączył sprzęt Marka. Obciągałam im na zmianę, ruchana przez Alexa. Po chwili mężczyzna zaspokoił się moją cipką i ustąpił miejsca koledze. Znów wszedł we mnie łysy mięśniak, Frank.

    – Ale z ciebie zajebista suka – dyszał i ruchał jak opętany.

    – A z ciebie zajebisty facet, wypierdol mnie kutasem! No daj go całego, ruchaj mnie! Dobrze ci skurwielu?

    – Oooo tak, masz suko, pokaż jak ci dobrze!

    Napierałam na niego biodrami, chciałam go wchłonąć w siebie. Frank wyjął kutasa i spryskał mi nasieniem cały brzuch. Leżałam obspermiona i lizałam męskość Marka. Steven zniknął w łazience.

    – Chcę twojego kutasa w pipce… wejdź we mnie tym grubym chujem – mruczałam patrząc mu prosto w oczy. Po chwili już byłam jebana. Poruchał mnie klasycznie, po czym obrócił się na plecy i nadział mnie na swoją pałę. Ujeżdżałam go jak pojebana, skacząc i trzęsąc cipką jak suka.

    – Jestem niedojebana, pierdol mnie jeszcze! Chcę was wszystkich naraz! Chcę fiuta! Kutasa… kutasa… daj mi kutasa… – jęczałam patrząc pożądliwie na stojące pały.

    Tom podał mi swój sprzęt do ust, a wytatuowany brunet- Mike- zaatakował pałą mój odbyt. Wrócił Steven i razem z Alexem podali mi chuje do rąk, więc waliłam dwa grube nieobrzezane członki. Spojrzałam na Franka i niskiego, ale seksownego Setha: jarali blanta i oglądali pornosa. Na ekranie kilku czarnoskórych facetów ruchało laskę jak szmatę, wpychali jej kutasy w usta i cipkę. Panowie leniwie komentowali akcję filmu, ruszając skórami i zerkając na to jak pięciu kolegów ostro mnie pierdoli. Tom zalał mi usta nasieniem, które natychmiast połknęłam. Steven i Alex natychmiast zajęli jego miejsce i kazali mi ssać kutasy na zmianę. Miałam ogromną ochotę wyruchać się ze Stevenem przy mężu. Spodobał mi się ten facet i chciałam pochwalić się Robertowi nowym kochasiem. Czułam, że Steve będzie częstym gościem w mojej niedojebanej cipce. Ściągnęłam męża myślami, usłyszałam dzwonek telefonu i poprosiłam Toma żeby podał mi aparat. Odebrałam połączenie, nie przerywając pierdolenia.

    – Cześć piękna, jak ci mija popołudnie?

    – Och… hej mężu… o tak! Och… mija mi cudownie, wpadł Tom z kolegami… – dyszałam do słuchawki.

    – Właśnie słyszę, że się ruchasz suko! Już mi pała stoi na samą myśl, dobrze ci robią? Dobre masz kutasy?

    – Zajebiste… och… w cipce i w dupie… i obciągam… mmmm…

    – Dobrze suko, pierdol się ile chcesz, ja będę dziś w nocy. Właśnie odebrałem z lotniska jednego kontrahenta, chciał iść na dziwki ale pomyślałem, że moja żona chętnie nas obsłuży. Dasz radę?

    Słowa męża podnieciły mnie jeszcze bardziej, zaczęłam szybko poruszać dupą na kutasie.

    – Tak… przyprowadź go… będę czekała, tylko daj mi znać godzinę wcześniej żebym zmyła z siebie spermę… ooooo tak, ruchaj mnie chuju! – nie wytrzymałam, Mark wepchnął mi właśnie całego fiuta do cipki.

    Robert zaśmiał się do słuchawki:

    – O ty jebliwa dziwko! Kończę już, skacz na chuju i czekaj na nas. Pa!- rozłączył się.

    – Czego chciał twój mąż, suko? – Steven podał mi kutasa do oblizania i klepał mnie nim po twarzy.

    – Sprawdzał czy dobrze mnie ruchacie… ooo tak! – zawyłam, bo chłopcy właśnie tryskali w moją cipę i odbyt. Wysunęli się ze szpar i masowali opadające członki. Ssałam Stevenowi i bawiłam się nasieniem wypływającym z cipki.

    Po chwili wstałam i poszłam do łazienki, zostawiając moich facetów samych. Wzięłam szybki prysznic i schłodziłam pipkę, która wciąż pulsowała jak szalona. Czułam, że dzisiaj mogę się ruchać bez końca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fanka czlonkow
  • Wiecznie niezaspokojona cz 4

    Wyszłam z łazienki i natychmiast podeszłam do Stevena. Leżał wygodnie, popijając coś ze szklanki, jego wielki kutas spoczywał swobodnie oparty o udo. Odchylił jedną nogę, więc widziałam te wiszące, ciężkie jaja których pragnęłam do szaleństwa. Steven był wysoki, ładnie zbudowany ale bez przesady, miał krótką zadbaną brodę i mocne męskie ręce. Ułożyłam się obok niego, a zaraz obok umościł się Seth. Wzięłam mu do ust i nadstawiłam cipkę Stevenowi. Zaczął mi lizać, był w tym naprawdę dobry i szybko doszłam. Brodacz klepnął mnie w pizdę palcami. Obróciłam się tak, żeby leżeć głową na jego udzie, tuż przy członku i dałam dupy Sethowi. Przystojniak ruchał mnie leniwie w odbyt a ja równie leniwie lizałam przyrodzenie Stevena. Ssałam mu skórę, która bosko smakowała samcem i spermą i zbliżałam się do jaj.

    – Mam na ciebie chcicę…- lizałam jaja i patrzyłam mu w oczy- jestem na ciebie napalona… chcę ci zrobić loda… chcę mieć twojego kutasa w ustach… żebyś wyruchał mi pipkę… podnieca cię jak mam jebaną dupę? – dyszałam między kolejnymi liźnięciami.

    – Obciągnij mi kutasa – Steven bezceremonialnie wsadził mi członka w usta a ja zassałam go z rozkoszą. Złapałam ustami za skórę i obciągałam tak jak sobie zażyczył. Po chwili poczułam zalewający mnie całą orgazm. Seth tak doskonale wypierdolił mnie w odbyt, że cała drżałam. Nadal namiętnie obrabiałam pałę i czekałam aż stwardnieje na tyle żeby się nadziać. Uświadomiłam sobie, że praktycznie bez przerwy mu ciągnę albo daję, robiąc sobie tylko co jakiś czas przerwę na innego faceta w szparach i ustach. Tom jakby odczytywał moje myśli, poślinił fiuta i mocno zerżnął mnie w pipkę. Musiałam na chwilę przerwać obciąg, bo mój kochanek postanowił kolejny raz nakarmić mnie nasieniem. Połknęłam spermę z kutasa i wróciłam do robienia laski Stevenowi. Jego boski wacek twardniał, był już cały wilgotny od soków i mojej śliny. Masowałam jaja i onanizowałam się cipką o owłosioną łydkę.

    – O kurwa, ale napalona suka! Jedzie pizdą po jego nodze! Chcesz jeszcze fiuta, skarbie? – chłopcy odpoczywali i obserwowali moje poczynania przy członku Stevena.

    – Chcę do cipki… niech mnie któryś pokryje jeszcze… mmmm jaka cudowna pała… chcę do pipki, dajcie mi kutasa szybko… – gdybym mogła to nie schodziłabym z fiutów. Mark zaczął mnie pierdolić od tylca, byłam zachwycona tym układem, bo to na nich dwóch leciałam najbardziej. Steven wytrysnął mi do ust, wyssałam z niego calutkie nasienie i wylizałam członka i jądra. W tym czasie Mark nadal pompował pipkę, wszedł na mnie i warczał pomiędzy pchnięciami,

    – Zarucham cię suko! Wypnij cipsko! Czujesz samca kurwo? Dobrze cię kutas pierdoli? Lubisz się puszczać suczo jebana? Lubisz chuje?

    – Uwielbiam chuje! Zalicz mnie porządnie kutasem!

    Mark obrócił się na plecy i posadził mnie na członku tak, że plecami opierałam się o jego klatę. Ruszał pałą jak opętany, a ja chciałam więcej i więcej. Miałam już plan, jak się dojebać z nimi do końca. Cipka spływała sokami, na samą myśl o tym jak sobie zaraz dogodzę. Musieliśmy tylko troszkę odpocząć. Kolejny orgazm wstrząsnął moim ciałem, darłam się głośno, Mark warczał wyrzucając z siebie kolejne porcje spermy. Kiedy poczułam że się ze mnie wysuwa, obróciłam się przodem do niego, ocierając się cycami o męską klatę a cipką o jego udo i podziękowałam za zajebisty stosunek. Mark poszedł do łazienki, a ja umościłam się między Stevenem a Tomem. Tom leniwie pieścił mi cycki, a ja trzymałam dłonie na ich zwisających kutasach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fanka czlonkow
  • Wiecznie niezaspokojona cz 5

    Było mi rozkosznie, miałam siedmiu ognistych mężczyzn obok siebie i perspektywę na wyuzdany seks z mężem i nieznajomym facetem. Robert był doskonałym ruchaczem, był zboczony i wulgarny w łóżku. Nie raz samymi słowami potrafił doprowadzić do tego, że na kolanach błagałam go o chuja. Lubił jak pierdoliłam się z innymi i dawał mi w tym całkowicie wolną rękę, lubił też jak opowiadałam mu o tym jakiego kutasa zaliczyłam i jak mi robił. Wychodząc za niego za mąż, nie spodziewałam się aż takich atrakcji łóżkowych. Owszem, przed ślubem też pierdolił mnie jak dziki, ale w dniu ślubu w myślach pożegnałam się ze wszystkimi innymi facetami. Na szczęście niepotrzebnie, Robert pokazał mi swoje zboczone oblicze już w podróży poślubnej. Byliśmy na południu Włoch. Pierwszej nocy w hotelu, kiedy wróciłam z łazienki z mokrą cipką i myślą, że zaraz mnie przepierdoli, zastałam męża rozwalonego na łóżku z pulsującym chujem w dłoni. Oglądał pornosa, oczywiście była to orgia. Położyłam się obok niego i skomentowałam z zachwytem kutasa jednego z aktorów.

    – Chciałabyś się z nim dymać? – spytał Rob.

    – Och, gdybym była wolna, to chętnie bym mu dała…

    – No cóż, moja żono, jeśli tylko masz ochotę to dawaj innym. Tylko potem mi wszystko opowiedz! No i pamiętaj, że mój kutas to twój priorytet – uśmiechnął się i skierował go do mojej ręki. Zaczęłam walić i całować się z nim.

    – Chciałbyś żebym współżyła z innymi facetami? – troszkę nie dowierzałam.

    – Tak, suko. Chcę mieć z tobą ostre życie seksualne. Podnieca mnie myśl, że moja żona daje dupy. Ale to ma być tylko seks! No chyba nie zaprzeczysz, że lubisz kutasy?

    – Rob, wiesz o tym… – zaczęłam mu robić loda- wiesz o tym jak uwielbiam sterczące pały… lubię się puszczać z facetami, ale chcę kochać tylko ciebie!

    – Kochaj mnie… och tak, ssij chuja! – był mega podniecony. Tej nocy kilka razy zerżnął mnie w pipkę i dupę, a ja dawałam mu i głośno śliniłam się na kutasy z pornosów które non stop oglądaliśmy. Mówiłam mu jak bym obciągała fiuta, w czasie gdy pierdolił mnie od tyłu, jęczałam że chcę chuja tego pana z ekranu w cipce podczas robienia loda mężowi. Rano sporo o tym rozmawialiśmy, ustalając nasze warunki i priorytety. Około południa Robert wyciągnął mnie na spacer, przechadzaliśmy się po plaży i miasteczku. Nie mogłam się powstrzymać, żeby czasem nie zerknąć na mijających nas mężczyzn, ale nie miałam jeszcze odwagi na to, czego chciał mój mąż. Postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na wino. Szliśmy plażą, szukając ustronnego miejsca, w końcu umościliśmy się pomiędzy wydmami. Zrobiłam mężowi loda z połykiem, bo od dobrych dwóch godzin nie miałam kutasa i byłam tym już trochę rozdrażniona. Rob wypalcował mi cipkę i zaproponował żebyśmy pozbyli się bielizny. Usiadłam naprzeciwko męża po turecku, eksponując pipkę, a on w tej samej pozycji dawał mi doskonały widok na sprzęt i jaja. Piliśmy wino, które szybko uderzyło mi do głowy. Zrobiłam mu kolejną laskę, a Rob otworzył następna butelkę. Z daleka zauważyłam samotnego spacerowicza. Przez głowę przebiegła mi myśl, że jeśli będzie gorący, to powiem o tym mężowi, miałam ochotę poświntuszyć. Mężczyzna był już nieco bliżej, jęknęłam z zachwytu – wysoki, czarnoskóry facet w granatowych dżinsach i zwykłym tshircie. Robert popatrzył w tym samym kierunku co ja i uśmiechnął się.

    – Może podejdziesz do tego pana, suczko? Zagadaj coś, może masz szczęście i jest wolny i chętny?

    Byłam pijana i miałam chcicę.

    – Sam chciałeś! Idę!

    Dotarłam nad brzeg i pozwalałam falom obmywać moje stopy. Po chwili mężczyzna zbliżył się na tyle, że mogłam mu się dobrze przyjrzeć. Uśmiechnęłam się do niego, a on zatrzymał się i zagadnął po angielsku. Zapytał czy jestem turystką i czy podoba mi się tutaj, jak spędzam czas. Porozmawialiśmy chwilę, po czym wskazałam ręką na wydmy i powiedziałam że właściwie jestem tu z mężem, pijemy wino i ciągnę mu kutasa, po czym zapytałam czy ma ochotę dołączyć.

    – Na wino czy laskę? – zaśmiał się.

    – Na to i na to – odpowiedziałam uśmiechając się lubieżnie.

    Facet wziął mnie za rękę i poszliśmy w stronę wydm. Po drodze powiedział że ma na imię Adam i na stałe mieszka w Londynie. Panowie przywitali się, Rob polał gościowi wina, zauważyłam że jego kutas jest w pełnym wzwodzie. Musiał walić obserwując moją rozmowę z Adamem. Atmosfera była gęsta, a ja czułam jak bardzo jestem napalona. Położyłam dłoń na kroczu czarnoskórego przystojniaka i za chwilę już miałam jego wielką, grubą pałę w ustach. Lubiłam czarne kutasy, na studiach zaliczałam niemal każdego egzotycznego erasmusa. Obciągałam jak pojebana, Rob wstał i podał mi swojego członka. Ssałam im na zmianę, a panowie obserwowali czy teren jest czysty. Przez głowę przemknęła mi myśl, że zaraz przyjdzie tu kolejny spacerowicz i będę miała trzech. Niestety, plaża była wyludniona, a nasze miejsce dość ustronne. Nie bardzo wiedząc jak to się szybko stało, nagle zorientowałam się że leżę przodem na Adamie który nadziewa mnie na swojego kutasa. Zaczął ruchać, a ja poczułam czystą rozkosz. Już tak dawno nie byłam jebana przez faceta, który nie był Robertem… brakowało mi tego, a teraz dostałam i to uczucie spowodowało ogromne odprężenie. Postanowiłam iść na całość. Zaczęłam skakać na kutasie i jęczeć, wypinając dupę. Rob, niewiele myśląc, wsadził mi w odbyt i nie patrząc na to, czy ktoś może nas podejrzeć, pierdolili mnie obaj na dwa baty. Byłam w raju. Adam odwiedził nas wieczorem w hotelu, a ja podczas tego wyjazdu zaliczyłam kilkunastu mężczyzn. Większość to były trójkąty z mężem, ale trzech wyjebało mnie solo. Z jednym poszłam do mieszkania, byłam na niego tak nagrzana, że zaczęłam ciągnąć już na schodach. Kiedy mnie pierdolił, zadzwonił Rob i wtedy pierwszy raz rozmawiałam z nim przez telefon podczas ruchania.

    – Hej żono, zdrzemnąłem się… wstałem a ciebie nie ma? Gdzie jesteś?

    – Wyszłam do sklepu… ale teraz jestem w łóżku z Marco… ma ogromnego chuja… mmmmm

    – O ty suko pierdolona! Już mi stanął! Bierz chłopaka i wracaj z nim do hotelu, kutas się sam nie obciągnie!

    – Tylko mnie wyjebie i wracamy… o kurwa Rob, ale on ma chuja, jestem w niebie! – Rob kazał mi odłożyć telefon obok i włączyć głośnik, słuchał jak rucham się z młodym kelnerem. Marco doszedł mi na cycki i poklepał chujem po ustach. Zaproponowałam mu, żeby dołączył do mnie i męża na noc. Zgodził się, więc wyszliśmy z jego małego mieszkanka, po drodze Marco kupił sporą ilość marihuany. Diler, z którym spotkał się pod hotelem, też był niczego sobie, ale cóż- to tylko interesy.

    W pokoju panowie rozsiedli się, zaczęli kręcić blanty, a ja poszłam do łazienki umyć pipkę. Rob siedział ze sterczącym gołym chujem, a Marco rozpiął rozporek i wyjął swojego razem z jajami. Bez słowa zbliżyłam się do Roberta i zrobiłam mu laskę, po czym podstawiłam młodemu cipkę do wylizania. Chwilowo zaspokojeni wyszliśmy na balkon, gdzie jaraliśmy jointy i rozmawialiśmy o seksie. Miałam chęć na kutasa Marco, więc usadowiłam się na jego kolanach kręcąc tyłkiem i pocierając nim chuja młodego Włocha. Skończyło się tym, że mi wsadził i bezwstydnie wyruchał na balkonie. Turyści, przechodzący promenadą pod hotelem, zdawali się w ogóle tego nie zauważać, poza tym byliśmy dość wysoko i cicho. Rob podał mi pałę do ust. W pewnym momencie zorientowałam się, że obserwuje nas kilku młodych chłopaków, podnieciło mnie to, więc zaczęłam jeszcze bardziej lubieżnie skakać i ssać. Dałam im niezły pokaz i miałam nadzieję, że będą dziś walić kutasy jak szaleni.

    Od czasu ślubu z Robem minęło już kilka lat, a ja w tym czasie ugościłam w swoich szparach i ustach na pewno ponad setkę facetów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fanka czlonkow
  • Wloski temperament

    Piątkowe wieczory zazwyczaj spędzałam w wynajmowanym mieszkaniu razem ze współlokatorkami. Jednak ten wieczór był inny.

     Wraz z kolegą, z którym studiowałam, a który przyjechał na wymianę studencką, mieliśmy do dokończenia projekt na zaliczenie przedmiotu. Akurat tak się złożyło, że mieszkanie miałam wolne, bo koleżanki rozjechały się w strony rodzinne, więc zaprosiłam Marco do siebie. Marco był przystojnym, dobrze zbudowanym Włochem, za którym szalały wszystkie dziewczyny na roku, i ja również. Co tu dużo kryć, przyciągało mnie w nim wszystko. Jego piękne, błękitne oczy, dobrze rozbudowany tors i wibrujący, przenikliwy ton głosu. Każda część jego ciała emanowała seksapilem.

    Umówiliśmy się na 18, więc miałam czas ogarnąć mieszkanie i samą siebie. Z szafy wyciągnęłam dawno już zapomnianą czarną, obcisłą spódniczkę, która podkreślała moje krągłości, dobrałam do tego biały top, czerwone majteczki oraz czerwony biustonosz. Zrobiłam makijaż i wyprostowałam włosy. Tak naszykowana na spotkanie, czekałam na Marco.

     Przyszedł punktualnie. Z czerwonym winem w ręku. Przywitaliśmy się i chwilkę poplotkowaliśmy, po czym zabraliśmy się za projekt. Marco rozlał wino do lampek i przyglądał mi się z oddali. Byłam zajęta, więc nie zwróciłam na to zbytniej uwagi. Zawołałam go, by podszedł i zobaczył czy tak może być. Usiadł koło mnie na krześle i tylko pokiwał głową, że wszystko się zgadza, nadal mnie obserwując. Dopiliśmy pierwszą lampkę wina, więc Marco rozlał jeszcze po jednej i usiadł koło mnie, podając mi wino. Oderwałam się na chwilkę od laptopa i spojrzałam na Marco. Jego oczy mnie zahipnotyzowały i nie mogłam się oderwać. Czuć było między nami chemię.

     Marco delikatnie zabrał mi lampkę z winem, po czym wstał i wyszedł z pokoju. Trochę mnie zdziwiło jego zachowanie. Jak szybko wyszedł, tak szybko wrócił, a w ręce trzymał swój plecak, który odłożył koło siebie i usiadł z powrotem na krześle. Nadal mi się przypatrywał. Oderwałam, więc wzrok od monitora i spojrzałam na niego. Patrzyliśmy sobie w oczy. Marco delikatnie się do mnie przysuwał, a ręce położył mi na kolanach, które delikatnie głaskał. Od jego jednego dotknięcia moja cipka stała się natychmiastowo morka. Marzyłam o tym by mnie przeleciał, by jego kutas wypełnił mnie, by zrobił mi dobrze na wszystkie sposoby jakie zna, by tylko ulżyć mi w niedoli jaka mnie właśnie spotkała.

     Marco zbliżył głowę do mojej i delikatnie ujął moje usta. Całował namiętnie, ale delikatnie, podkręcając tempo, a jego ręce pieściły moje ciało. Nagle przerwał i kazał mi się obrócić. Lekko zszokowana, posłusznie wykonałam jego rozkaz. Usłyszałam tylko rozsuwany zamek od plecaka i po chwili Marco przysłonił mi oczy jedwabną opaską. Delikatnie ujął moją rękę, obrócił mnie i ponownie zaczął nacierać ustami o moje usta. Odwzajemniłam pocałunek, ale z podniecenia brakowało mi już tchu. Marco to zauważył i przestał. Ponownie mnie obrócił, wziął moje ręce za plecy i spiął kajdankami. Tak oto ubezwłasnowolnioną zaczął rozbierać, pozostawiając tylko w samej bieliźnie.

    Czułam na sobie jego wzrok, jak pochłania moje jędrne pośladki, jak podziwia mój wielki biust i płaski brzuch. Przejechał ręką po mojej talii, po czym wziął mnie na ręce, podszedł do łóżka i mną rzucił. Tego już było za wiele jak dla mnie. Byłam już rozgrzana do granic możliwości, chciałam tylko poczuć go w sobie, teraz, zaraz, już. Ale Marco miał inny plan co do mnie. Zaczął delikatnie całować moje stopy zmierzając ku górze. Gdy dotarł do kolan nagle przestał. Wiłam się z rozkoszy jaką mi sprawiał, a jednocześnie czułam ból w cipce, ból, który wołał o rozkosz. Błagałam go by już mnie przeleciał, by już wsadził swojego kutasa we mnie, ale to nic nie dało. Marco zamknął mi usta swoim pocałunkiem, a rękoma ugniatał mi cycki. Ręce szybko zamienił na usta. Najpierw delikatnie lizał moje sterczące i nabrzmiałe sutki na zmianę, raz jeden, a raz drugi. Jeżeli był przy jednym sutku, drugiego szczypał palcami. Szybko mu się to delikatne lizanie znudziło, i znienacka przegryzł mi sutka. Zawyłam z bólu, ale Marco nie ustępował. Gryzł moje sutki na zmianę. Czułam, że zaraz dojdę, byłam u szczytu wytrzymałości. Moje ciało coraz bardziej się napinało i parło na Marco, który tuż przed finałem skończył, pozostawiając niesmak w moim rozgrzanym do czerwoności ciele. Moje sutki pulsowały, nie czułam w nich bólu, tylko nieogarnioną rozkosz. Czułam jakie są duże, jakie są nabrzmiałe. Chciałam więcej, ale musiałam sobie na to zasłużyć.

     Usłyszałam, że Marco rozpina rozporek w swoich spodniach i rzuca je na podłogę. Nie wiedziałam czego mam się teraz spodziewać. Podniósł mnie trochę i przyłożył mi lampkę wina do ust, karząc pić do dna. Zabrał szkło i złożył na moich ustach pocałunek, po czym znowu położył moją głowę na łóżko. Klęknął nade mną, czułam zapach jego kutasa, czułam jego soki skapujące na mnie, czułam jego napięte ciało. Marco natarł swoim kutasem o moje usta i je rozchylił. Otworzyłam je, a on zaczął z impetem mnie w nie posuwać. Zakrztusiłam się jego wielkością. Nie spodziewałam się, aż takich rozmiarów. Był długi i gruby, bardzo gruby. Pakował mi swojego kutasa, aż po same jaja, tak że nie mogłam złapać oddechu. Traciłam już przytomność, kiedy powoli wyciągnął go z mojego gardła. Czułam na języku jego słodki smak, ale Marco nie dał mi się długo nim rozkoszować, bo ponownie zaczął mnie pieprzyć w gardło. Długo to nie potrwało. Czułam, że ciało Marco się napina, i nie minęła chwila jak spuścił się w moje usta. Miał potężny orgazm. Cztery dawki spermy wypełniły moje gardło, a ja chciałam by nigdy nie kończył się w nie spuszczać. Chciałam, by ta chwila trwała wieki, a jego słodki smak na moim języku był codziennością. Nikt, nigdy mnie tak nie wypieprzył w usta jak on. Zapamiętam to na długo.

     W końcu zasłużyłam na nagrodę. Marco wstał ze mnie, rozchylił mi uda i zgiął nogi w kolanach, przytrzymując jedną ręką. Drugą ręką zebrał ze mnie soczki i polizał swój palce, zachwycając się jego smakiem. Wierciłam się, bo już chciałam go poczuć, ale Marco zaczął lizać moje uda. Krzyczałam do niego, że już chce, żeby mnie wypieprzył, ale on się tylko zaśmiał i drażnił się ze mną dalej. Poczułam nagle jego język na mojej łechtaczce. Po trzech ruchach językiem doszłam, ale Marco nie przestawał mnie lizać, włożył tylko palce do mojej dziurki i mnie nim posuwał. Byłam w ekstazie, i on o tym wiedział, więc dołożył drugi palec, a później trzeci. Nacierał językiem na łechtaczkę, a palcami na punkt G. Czułam, że długo nie wytrzymam i zdawałam sobie sprawę, z tego że to będzie orgazm życia. Nie przeliczyłam się. Marco był bardzo sprawny w dawaniu rozkoszy kobiecie. Wykonał jeszcze kilka ruchów językiem i ręką, po czym wystrzeliłam ejakulatem w jego twarz. Wstrząsnęły mną potężne dreszcze, a z gardła wydobył się ryk dzikiego lwa. Marco był pierwszym mężczyzną, któremu się udało mnie doprowadzić do takiego stanu.

     Facet, który właśnie sprawił mi raj na ziemi, nie dał mi długo odpocząć. Obrócił mnie na brzuch i ułożył w wygodnej dla niego pozycji. Byłam tak naprężona, wypięta i otwarta, że tylko czekałam aż załaduje mi swojego olbrzymiego kutasa w cipkę. Zdziwiłam się jednak kiedy poczułam coś zimnego na mojej pupie. Zaczęłam się wycofywać ale Marco nie dał za wygraną. Przydusił mnie łokciem i powoli wkładał niezidentyfikowany przeze mnie przedmiot w moją pupę. Czułam rozrywający ból, krzyczałam, że nie chce, że to mój pierwszy anal, ale Marco nie ustępował, pchał przedmiot jeszcze głębiej, aż w końcu go zatrzymał w miejscu. Odpuścił ucisk i potarł kutasem o moją cipkę. Natychmiastowo zaczęłam chcieć więcej, więc pokręciłam pupą. Marco złapał mnie mocno za biodra i pchnął we mnie swój nabrzmiały kutas. Jęknęłam z bólu, ale facet za mną nadal pakował się we mnie. Poczułam, że mnie rozdziera od środka, że nie wytrzymam tego bólu i zaczęłam płakać. Marco przestał napierać i palcem zaczął masować moją łechtaczkę. Ulżył mi trochę w bólu, bardziej nawilżył i zaczął znowu napierać. Poczułam odbicie jego jaj na mojej łechtaczce. Zatrzymał się na chwilę, po czym wyjął go całego i znowu na mnie napierał, ale tym razem nie robiąc już przerwy. Pieprzył moją cipkę mocno i coraz szybciej. Czułam jak zaciskam się wokół jego penisa, wiedziałam że zaraz dojdę, ale Marco nie przestawał. Przyszedł w końcu upragniony orgazm, mocy i długi. Wygięta w łuk nie mogłam złapać tchu, a facet nie przestawał mnie posuwać. W końcu opadłam bez sił na łóżko, ale dla Marco to była rozgrzewka. Wyciągnął brutalnie ze mnie kutasa, odsłonił oczy i w nie spojrzał. Wiedziałam, że czeka na zgodę. Na zgodę by wypieprzyć nie w dupę. Nie miałam siły się z nim kłócić, ale poprosiłam by ściągnął ze mnie kajdanki. Zrobił to.

     Gotowa na przyjęcie ponownie jego kutasa wypięłam dupę. Marco najpierw delikatnie włożył palce do mojej cipki i ponownie mnie rozgrzał. Delikatnie wyciągał zatyczkę analną po czym włożył w jej miejsce trzy palce i tak nie pieprzył. Dodał jeszcze lubrykant i poczułam główkę jego kutasa przy swojej drugiej dziurce, ale nie wszedł. Wyciągnął z plecaka wibrator, włączył go i wsadził mi w cipkę. Dopiero teraz powoli wsadzał kutasa w moją dupę. Nie robił tego gwałtownie, tylko delikatnie. W połowie długości przestał pchać i czekał, aż się przyzwyczaję go jego grubości. Okazał się w tym bardzo delikatny. Ból jaki odczuwałam, był straszny, ale pomagał mi w zniesieniu go wibrujący wibrator w mojej cipce. Marco po chwili, znowu zaczął napierać ale nie wszedł do końca. Wyciągnął trochę kutasa, i ponownie go włożył. Zaczynało mi się to podobać, więc mu o tym powiedziałam. Długo nie musiałam czekać. Marco od razu zaczął przyspieszać ruchy, a ja czułam jego każdy centymetr w pupie. Chciałam mocniej, szybciej, głębiej. Więc i tak się stało. Pieprzył moją dupę ostro i brutalnie, czekając z finałem na mnie. Wymęczona poprzednimi orgazmami nie mogłam dojść, więc Marco wyciągnął kutasa ze mnie i dał mi chwilkę by moja pupa się nieco skurczyła. Po 3 minutach znowu na mnie natarł. Tym razem już tak nie bolało. Czułam tylko i wyłącznie rozkosz. Ruchał mnie szybko i bezwzględnie, jak dziwkę w burdelu. Czułam dziwne uczucie w pupie. Czułam zaciskającą się pochwę na wibratorze. Czułam wszystko. W jednym momencie doszłam podwójnie, i pochwowo i analnie. To był niewiarygodnie silny orgazm, którego jeszcze nigdy nie miałam. Marco doszedł zaraz po mnie, tryskając spermą w moją dupę. Czułam jak jego kutas nabrzmiewa we mnie wraz z wytryskiem. Zmęczeni opadliśmy na łóżko i zasnęliśmy.

    To był udany „projekt”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    eveline