Author: admin

  • Piec dni szkolenia – Dzien 2

    Dzień 2

    Obudził mnie budzik. Wstałem o 5 rano. Przygotowałem dla Pani kąpiel (oczywiście nie mogłem zobaczyć jej nago). Pani wstała i powiedziała:

    – Dziś kolejny dzień tresury psie. Od 9 masz czekać na rozkaz.

    Trochę to mnie przeraziło. Bałem się ściągnąć opatrunek, jednak kiedy wybiła 9, czekałem nagi, na kolanach przy Pani fotelu.

    Moje jądra były znacznie powiększone. Nawet najmniejszy ich dotyk powodował ból. Prawdopodobnie w obydwu był krwotok wewnętrzny. Miały wielkość mandarynek i były napęczniałe. Penis miał wiele ran, głównie obtarcia. Na główce był kwadratowy ubytek tkanki po obcasie. Wędzidełko zwisało, a okolice dziurki penisa wyglądały jakby pocięte.

    Musiałem się przygotować i zacząłem go dotykać. Od razu zacisnąłem zęby, gdyż pierwszy ruch skórką spowodował, otworzenie się ran i krew powoli zaczęła kapać na ziemie przy Pani. Ona siedziała obok mnie i pija kawę. Patrzyła w monitor i pracowała.

    Mijały godziny. Pani pracowała, a ja klęczałem nad kałużą krwi. Znowu większy ból sprawiało mi klęczenie niż ciągle utrzymywanie mojego penisa twardego. W końcu około 14-stej Pani rzekła:

    – masz 5 sekund psie.

    Ja upewniłem się, że jestem w odpowiedniej pozycji. Nie wiedziałem, co dziś się zdarzy. Bałem się.

    Pani znów związała mnie na ziemi. Tym razem bez podestu i worka na mojej głowie. Wszystko widziałem. Usta jednak miałem zakneblowane jak wczoraj.

    – Dziś chce, patrzeć jak cierpisz kundlu – rzekła uśmiechając się.

    U nasady penisa i jader założyła mi opaskę zaciskową, bardzo mocno zaciskając penisa. W sekundę stał się bardzo twardy, a wszystkie żyły były widoczne.

    Obok mnie leżało mnóstwo przyrządów. Od razu zrozumiałem, że dziś Pani będzie robiła sounding.

    – Zaczynamy od 3 mm. Wszystkie mają długość 30 cm. Jednak nie o długość tutaj chodzi – powiedziała Pani.

    3 mm weszły bardzo łatwo. Pani włożyła to szybkim ruchem bardzo głęboko. Aż poczułem metal w okolicy odbytu. Podobnie 4 mm nie było problematyczne. Pięciomilimetrowy sound poczułem, że wypełnia mnie już całkowicie. Pani wcisnęła go głęboko.

    Gdy Pani wzięła następny – to znaczy 6 milimetrów, byłem trochę przerażony. Pani delikatnie włożyła końcówkę i szybkim ruchem wcisnęła go głęboko. Poczułem jakby lekko mi rozrywało główkę. Spojrzałem na dół, była cała, jednak metalowy sound wypełnił ją tak, że wokół niego zrobiła się zaczerwieniona.

    Ja dygotałem. Pani poruszała nim w górę i dół patrząc na moje cierpienie. Krew ściekała od wczorajszych ran. Wędzidełko nie trzymało.

    Pani powiedziała – tylko 6 milimetrów? Mała ta dziurka. Dziś ja powiększę.

    Pani wzięła po kolejny sound – ten powoli się rozszerzał.

    Ten zaczyna się od 4 a kończy na 13 milimetrach – mówiła – widzisz te okręgi – nad nim jest napisana szerokość w każdym momencie.

    Mój krzyk był tłumiony przez knebel. Pani mocno chwyciła mi penisa i zaczęła to wpychać. Początek wszedł łatwo. Pani głośno mówiła.

    4, 5 i 6 milimetrów.

    Wpychała dalej. Poczułem wpierw tępy ból a później ostrzejszy. Pani mocno wpychała. Spojrzałem na penisa. Pojawiło się więcej krwi. Mocno się zaparła i pacha sound w moją dziurkę. Myślałem, że pęknie mi główka penisa i tak się stało.

    Pękła na dole, krew trysnęła ja cały się trzęsłem i płakałem. Pani wpychała dalej rozrywając mocniej mi główkę. Zatrzymała się na 11 mm.

    Pani spojrzała na mnie. Ja przez łzy głęboko oddychałem. Pani zaczęła bardzo szybko gwałcić mi penisa wyjmując i wkładając sounda. Krew kapała na podłogę. Penis był czerwony od niej, a główka pęknięta od spodu. Podobnie wędzidełko zupełnie się zerwało. Piekący ból rozchodził się od mojego czubka penisa, aż po mój brzuch i uda.

    Pani wyjęła sounding i kazała się mi umyć i opatrzyć rany samemu. Z penisa kapała krew. Otwór był cały czerwony i wyglądał jak jedna wielka rana. Zwinąłem się z bólu na ziemi.

    Pani kopnęła mnie i kazała iść się umyć i spać, bo jutro kolejny dzień tresury.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ten Który
  • W delegacji cz.1

    Moja praca przedstawiciela handlowego polegała na ciągłych wyjazdach. Przeważnie wyjeżdżałem w poniedziałek raniutko i wracałem w czwartek, to wszystko zależało jak długą trasę sobie opracowałem. Piątek był na prace biurowe w siedzibie firmy w Poznaniu. Pracę w tej firmie rozpocząłem pięć lat temu, zaraz po skończeniu studiów na wydziale chemii Politechniki w Płocku.

    Na imię mam Wojtek i w chwili obecnej w sierpniu skończyłem trzydzieści pięć lat. Mam metr dziewięćdziesiąt dwa wzrostu i właściwie od szkoły podstawowej gram w siatkówkę. Jednak dopiero kiedy zacząłem grać w drużynie akademickiej, rozpocząłem też intensywne treningi na siłowni. Uwielbiam również pływanie i latem dużo pływam w jeziorze a zimą na basenach. To wszystko spowodowało, że jestem dosyć dobrze umięśniony. Firma, w której zacząłem pracować, produkowała środki dezynfekujące i myjące dla mleczarni. W pracy miałem obsługiwać teren całej północnej Polski, przy czym z góry było wiadomo, że mleczarstwo najlepiej rozwinięte jest na terenach wschodnich. Do tej pory odpowiedzialną za handel na tym terenie była pani Mirka i to ona przekazywała mi wszystkie kontakty, adresy zakładów czy większych rolników ale też tańszych hoteli, ponieważ szef płacił za noclegi do 80 złotych a resztę trzeba było pokryć ze swoich. Pierwsze kursy przebiegały bezpłciowo. Wjazdy do mleczarni, rozmowy, przyjmowanie zamówień i ewentualne negocjowanie zwrotów. Nawet na noclegach nic ciekawego się nie działo. Wszystko zaczęło się po pół roku jeżdżenia a więc jakieś dziesięć lat temu. Wracałem z Sokółki do Białegostoku i ledwo ujechałem kilka kilometrów jak w służbowym fiacie coś pękło. Po prostu przestał ciągnąć. Silnik wchodził na obroty a samochód nie jechał. Sprawdziłem linkę sprzęgła – trzymała. Uznałem, że to docisk i sam bez warsztatu sobie nie poradzę. Zadzwoniłem na pogotowie techniczne i dowiedziałem się, że zholują mnie do Sokółki ale dopiero następnego dnia rano. Wysiadłem z samochodu i zepchnąłem go na leśną dróżkę. Uznałem, że tak będzie bezpieczniej. Nagle z wąskiej szosy, w drogę na której ustawiłem swój samochód, wpadła z impetem rowerzystka a ponieważ nie spodziewała się przeszkody, uderzyła w zderzak auta i wywinęła klasycznego orła.

    – Nic się pani nie stało? – spytałem podchodząc do niej.

    – Jak nic się nie stało? Przecież pan widział i w ogóle kto ustawił tu ten samochód – w jej oczach malował się wyrzut a mnie rozbawił jej śpiewający wschodni sposób mówienia.

    – Przepraszam. Ale kto tak jeździ na rowerze? – spytałem zaskoczony takim obrotem sprawy.

    Dopiero teraz przyjrzałem się swojej rozmówczyni. Tak na oko mogła mieć trochę ponad osiemnaście lat. Była bardzo ładną blondynką i do tego niezwykle zgrabną. Może nie za wysoką ale szczupłą. Była w szortach i trykotce, którą wyraźnie odpychały dosyć duże cycki. Spróbowała wstać ale widocznie w kolizji z moim samochodem skręciła albo stłukła lewe kolano, na którym pojawił się siniol i zaczęło szybko puchnąć. Podtrzymałem ją żeby nie upadła.

    – Czy pani daleko mieszka? – spytałem zafrasowany.

    – Nie. Zaraz za tym zakrętem. Jakieś 500 metrów – odpowiedziała już spokojniej.

    – To dobrze. Gdyby było inaczej to musiałbym dzwonić po pogotowie. A tak to zamknę samochód i spróbuję panią zanieść – powiedziałem całkiem już spokojnie.

    Spojrzała na mnie całkiem już inaczej. Wyczułem w tym ciche zezwolenie na moją propozycję.

    – Proszę wsiadać na barana – lekko kucnąłem i gdy poczułem, że jej ciało opiera się o moje plecy a ręce obejmują piersi, podłożyłem dłonie pod pupę i po chwili nieznajoma zawisła na moich plecach. Powstałem i spokojnym krokiem poszedłem we wskazanym kierunku. Rzeczywiście tuż za zakrętem wyłoniła się niewielka, wiejska chata, która z innymi budynkami stanowiła schludnie utrzymane siedlisko.

    – Czy to tu? – spytałem.

    – Tak. Z drzwi w prawo – odpowiedziała i jakby jeszcze bardziej przyległa do moich pleców.

    Wszedłem do sieni i zaraz skierowałem się do drzwi w prawo. Były otwarte i po chwili znalazłem się w przestronnej izbie. Szybko podszedłem do wersalki stojącej w jednej z wnęk i delikatnie uwolniłem podtrzymywane uda kobiety. Stanęła na prawej nodze i pomału osunęła się na siedzisko kanapy. Widać było,że noga ją dosyć mocno boli.

    – Czy ma pani jakiś bandaż elastyczny i może jakąś maść na stłuczenia? – spytałem.

    – Tak. W szafce wiszącej w tej wnęce gdzie jest kuchnia – odpowiedziała.

    Rzeczywiście izba była obszerna i zawierała oprócz części głównej trzy wnęki, z których w jednej stała wersalka, na której siedziała nieznajoma, w drugiej była zasłonięta kotarą łazienka a w trzeciej kuchnia z kilkoma wiszącymi na ścianach szafkami. Po środku głównej ściany w niewielkiej odległości od siebie były dwoje drzwi, prowadzące zapewne do innych komnat. Znalazłem szafkę z apteczką i wziąłem z niej „Al tacet” i bandaż elastyczny. Wróciłem do siedzącej nieznajomej i zacząłem smarować maścią miejsce stłuczenia koło kolana. Następnie zacząłem bandażować kolano. Żeby mi to ułatwić szeroko rozłożyła nogi i wtedy zauważyłem jakie ma zgrabne, pełne uda. Owijając kolano, niby przez przypadek muskałem delikatnie wierzchem dłoni ich wnętrze. Były tak cudownie gładkie.

    Skończyłem bandażowanie ale piękno jej ud nie pozwoliło mi na oderwanie się od nich. Obydwie moje dłonie zaczęły powolną wędrówkę po ich wnętrzu coraz bardziej zbliżając się do pachwinek.

    – Co pan robi? – szybko złączyła kolana i obydwoma rękoma odsunęła moje dłonie.

    – Oj nic. Myślałem, że należy mi się teraz jakaś nagroda – odpowiedziałem.

    – Pewno za to, że rozbiłam się o pański samochód – popatrzyła na mnie z wyrzutem.

    – Oj tam. Oj tam. Gdyby pani jechała spokojniej i uważniej, to by do wypadku nie doszło.

    – No ale jednak.

    – Jak panią opatrywałem to zauważyłem, że ma pani takie zgrabne i gładkie uda. Chciałem zobaczyć, czy i wyżej są takie same – powiedziałem i położyłem dłoń na zdrowym kolanie.

    – Niech pan idzie teraz do tego kredensu. Tam jest barek. Proszę mi nalać ten duży kieliszek wina a sobie co pan lubi.

    Nalałem wina i sobie zrobiłem drinka pół na pół ze spirytusem gorzelnianym. Wróciłem znowu do pięknej nieznajomej i usiadłem na kanapie od strony zdrowego kolana. Podałem kielich wina, do którego wchodziło niemal pół butelki.

    – To może brudzia – zaproponowałem.

    Zgodziła się i przełożyliśmy ręce. Wypiłem pół szklaneczki a ona dużą część kielicha.

    – Ola – przedstawiła się.

    – Wojtek – przysunąłem twarz do pocałunku.

    Pocałowaliśmy się ale Ola nie odsunęła się lekko rozchylając swoje cudnie rzeźbione usta. Dopadłem do nich swoimi i po chwili nasze języki wędrowały z buzi do buzi. Oparła się o oparcie wersalki a ja obróciłem tak że byłem do niej niemal przodem. Ręka instynktownie znalazła się na jej piersi. Pod bluzką nie miała stanika i z miejsca poczułem jej twarde jak kamyczki sutki. Miała bardzo jędrne cycki, cudownie sterczące, wielkości miseczki „C”. Teraz falowały, masowane moją dłonią. Nawet nie zauważyłem kiedy a zaczęła ciągnąć do góry moją koszulkę. Pomogłem jej i po chwili moja i jej t-shirtka leżały obok siebie na podłodze. Szybko dopadłem ustami do jej cycków i teraz na zmianę to je lizałem, to znów ssałem jak osesek. Prężyła się jak kotka unosząc do góry płaski brzuch. Tak zabawiając się jej piersiami rękę oparłem o gładkie udo. W geście instynktownego zaproszenia rozchyliła nieco nogi i po chwili uciskałem przez materiał spodenek jej krocze. Nie trwało długo a wezbrane soczki młodej kobiety zaczęły przesiąkać przez materiał spodenek. Rozpiąłem guzik i rozsunąłem do końca zamek. Miała bawełniane majtki, pod gumkę których natychmiast wsunąłem dłoń. Zaczęła cicho jęczeć i oddychać przyspieszonym oddechem. Wsunąłem dłoń dalej, aż palcami sięgnąłem do bardzo mokrej i śliskiej szparki, z której wyraźnie wystawały gładziutkie wargi sromowe. Całowałem teraz jej brzuszek a ona lekko uniosła pupę, żeby mi umożliwić ściągnięcie spodenek i majtek. Klęknąłem na podłodze i mocno rozwarłem jej uda. Przesunęła się tak, że jej pośladki znalazły się na brzegu siedziska. Dopadłem ustami do jej pizdy i lekko drażniąc językiem jej szparkę, zacząłem spijać cudowny nektar, który w dużych ilościach z niej wypływał. Jednocześnie prawą ręką rozpiąłem swoje spodnie i razem z bokserkami zsunąłem je do kolan. Kutas sterczał mi mocno do góry i prężył się w swojej pełnej gotowości. Uznałem, że i jej pizda jest gotowa do jego odwiedzin i prostując się, znalazłem się odartą ze skórki głowicą obok świecącej się od soczków szparki. Przyłożyłem go do niej i mocno pchnąłem biodrami do przodu. Sztywny chuj wszedł natychmiast cały, co wywołało głośny jęk w młodej kobiecie. Nie czekałem, tylko zacząłem ją ostro jebać z każdą sekundą czując jak pochwa jej pizdy rozciąga się cudownie a ciepło wnętrza gościnnie przyjmuje ostre ataki ruchów frykcyjnych. Uniosła stopy do góry i złączyła je nad moimi lędźwiami. Pochyliłem się i teraz będąc nad nią atakowałem jej pizdę pod innym kątem. Wnętrze Oli stawało się coraz cieplejsze a jej gościnna pizda coraz mocniej pulsowała w swojej gościnności. Młoda kobieta jęczała coraz głośniej, domagając się ostrego rżnięcia i jak najmocniejszego jebania. Ciałem jej zaczęły targać coraz ostrzejsze dreszcze a i pulsowanie pochwy wyczuwałem dokładnie na wędrującym w niej chuju. Nie miałem prezerwatywy a czułem, że zbliża się moje spełnienie. Wyrwałem z niej pulsującego chuja i pierwszym strzałem zalałem płaski brzuch Oli. Salwa była tak mocna, że krople doleciały aż na jej twarz, po drodze zalewając cudownie krągłe, chociaż nie za duże cycki, płaski brzuch. Przesunąłem się mocno wyżej i drugim strzałem zalałem jej buzię i włosy. Trzecia i następne salwy przyjęła do buzi, mocno ssąc mojego chuja jakby pragnąc spić z niego całą spermę.

    – Ale masz smaczne nasienie. Przeważnie jest słonawe i bezpłciowe a twoje takie słodkie i jakby truskawkowe – szepnęła mi do ucha gdy leżeliśmy goli na tapczanie.

    – Bo widzisz. Niedawno wypiłem dwa duże jogurty truskawkowe i dlatego ten posmak – odpowiedziałem przesuwając dłonią po włoskach porastających jej ochotną pizdę.

    Tak niewielki wypadek skończył się ostrym jebaniem młodej kobiety.

    – Czy ty mieszkasz sama? – spytałem.

    – Nie. Z młodszą siostrą, która jest jeszcze w szkole i wraca po trzeciej – odpowiedziała.

    – Już jest po trzeciej – ledwo to wypowiedziałem a w drzwiach stanęła cudownie podobna do mojej niedawnej kochanki, jednak wyraźnie dużo młodsza, nastoletnia dziewczyna.

    Była znacznie niższa. Mogła mieć jakieś 155 cm wzrostu i była raczej drobniutka.

    – A… A… – głos uwiądł jej w gardle widząc leżącą na mnie Olę z gołą pupą i mojego zwiotczałego kutasa, który cały świecił się od soczków jej siostry.

    Ola zerwała się i chwytając majtki i stanik pobiegła do łazienki. Mała zawiesiła swój wzrok na moim kutasie przechylającym się na lewą stronę i tak stała z rozdziawionymi ustami.

    Przyglądałem jej się także jak stała w progu w króciutkiej, obcisłej spódniczce i t-shirtce z dużym napisem CK. Przyjrzałem się jej bliżej. Drobna twarzyczka otoczona długimi, uplecionymi w warkocz sięgający pupy, blond włosami, z lekko zadartym noskiem pokrytym drobnymi piegami, ładne niebieskie oczy i pięknie rzeźbione, jak u starszej, usta. Bluzeczkę lekko wypychały niewielkie jeszcze cycuszki a biodra lekko zaokrąglone wyrokowały w przyszłości figurkę klepsydry.

    – Co się tak gapisz, jakbyś nigdy gołego faceta nie widziała – przypuściłem atak.

    – Bo ja…, bo ja… naprawdę nigdy… – bąkała nastolatka.

    Nagle z łazienki, ubrana jedynie w podomkę, wyszła Ola. Góra jej stroju mocno się rozchyliła i niemal na wierzchu miała niezwykle sprężyste i kształtne, całkiem duże cycki.

    – To jest właśnie moja siostra Ania. A to pan Wojtek, o którego samochód nieźle się poturbowałam – dokonała prezentacji a ponieważ młoda nadal wpatrywała się w mojego chuja szybko dodała – Smaruj wrotki do swojego pokoju. Zawołam cię na obiad.

    – Czy to że tak cię ostro wyruchałem , nazywasz poturbowaniem? – powiedziałem ze śmiechem i przyciągnąłem Olę, sadzając ją sobie na kolanach.

    Mała jeszcze raz zerknęła na mojego chuja i wyszła z pokoju. Starsza siostra widocznie bardzo lubiąca seks, siedząc na moich kolanach tylko w podomce, obróciła głowę i pocałowała mnie w usta. Szybko oddałem jej pocałunek i po chwili ostro się całowaliśmy a jej młode ciałko z którego zsunęła się podomka spowodowało, że mój kutas znowu zaczął sztywnieć i przyjmować postawę gotowości do jebania. Szybko przerzuciłem ją na tapczanie tak, że klęczała w pozycji na pieska i wdarłem się chujem do gorącego wnętrza. Ostro ją jebałem i odwróciłem głowę w kierunku drzwi za którymi zniknęła młodsza siostra. Stała oparta o framugę a jej dłoń ostro przesuwała się po kroczu unosząc spódniczkę. Widok ten spowodował, że jeszcze ostrzej zacząłem ruchać Olę a wyobraźnia, że to Ania spowodowała przyspieszenie wytrysku i mojego orgazmu. Tym razem cała sperma znalazła się na jej plecach.

    Mała widząc to nie wyjmując rączki z krocza wycofała się do swojego pokoju a Ola znowu wylizała mi chuja i zniknęła w łazience.

    Przy kolacji dowiedziałem się, że Ola pracuje w sklepie a Ania uczy się i kończy właśnie trzecią klasę w gimnazjum. Dziewczyny od dwóch lat mieszkają same po śmierci mamy i muszą sobie radzić. Uznałem, że jak będę miał już naprawiony samochód i będę wyjeżdżał to zapłacę im za nocleg i gościnę, tylko muszę to tak zrobić i nie urazić Oli, że to za seks z nią.

    Ola posłała mi w salonie. Po 22 dziewczyny poszły do swoich sypialni a ja wyjąłem swoje papiery żeby zrobić w nich porządek. Ledwo minął kwadrans a otworzyły się drzwi sypialni Oli i dziewczyna gestem zaprosiła mnie do siebie. Znowu ostro ją wyruchałem i przeszedłem na swoje posłanie. Zasnąłem natychmiast wymęczony potrójnym jebaniem. Było już całkiem ciemno gdy poczułem, że ktoś wślizguje się do mojego łóżka.

    – Oj Olu. Nie wiem czy dam radę – westchnąłem jeszcze na pół śpiąc.

    Nie doczekałem się jednak odpowiedzi a tylko poczułem dziewczęce usta na swoich. Ocucony tym faktem poznałem, że to nie Ola. Mogła być to jedynie małolatka Ania. Nie umiała się całować. Widać było, że w odróżnieniu od siostry robi to pierwszy raz. Jednak po chwili zaczęło iść jej coraz lepiej a gdy wepchnąłem do jej buzi język ssała go dosyć mocno.

    – Aniu czy ty bardzo chcesz tego? – spytałem.

    – Taaak… Widziałam jak to pan robił z siostrą i bardzo mnie to podniecało… Moje koleżanki już to dawno robiły… – szeptała szybko i cały czas ustami szukała moich.

    Znowu zwarliśmy się w pocałunku a moja dłoń powędrowała do jej krocza. Spodenki piżamki były już bardzo mokre. Kutas chociaż nieźle wyeksploatowany szybko zesztywniał.

    – Ale wiesz, że to na początku będzie bardzo bolało? – spytałem jeszcze.

    – Taaak… Ale chcę tego bardzo… – cichutko piszczała w swoim ogromnym podnieceniu. Odrzuciłem nieco kołdrę i zacząłem ciągnąć do góry bluzę jej piżamki. Usiadła i podniosła ręce do góry. W słabej poświacie księżyca zobaczyłem jej małe aczkolwiek już kobieco zaokrąglone cycuszki. Lekko pchnąłem ją i gdy tylko się położyła dopadłem ustami do dużych brodawek i twardych jak kamyczki sutek. Gdy je ssałem jak osesek z jej ust wyrywały się ciche jęki a drobnymi rączkami dociskała mi głowę do piersi. Wsunąłem rękę w spodnie jej piżamy i tak dotarłem do twardego wzgórka, porośniętego pierwszymi włoskami. Gdy tylko przesunąłem złączonymi palcami dalej, po bardzo mokrej i śliskiej szczelinie między fałdkami zewnętrznych warg sromowych, dziewczyna natychmiast ugięła nóżki w kolanach i szeroko je rozrzuciła. Teraz pomału wsunąłem w ciasną szparkę palec i zacząłem nim poruszać w cipce, jednocześnie pocierając malutką perełkę żołądzi łechtaczki, która jak na hasło wysunęła się ze swojego ukrycia. Każdy mój ruch wywoływał dreszcz całego, drobnego ciałka Ani a z jej ust wydobywały się bezprzytomne jęki. Całowałem teraz jej brzuszek, dłużej zatrzymując się na pępku, w którego wbijałem mocno język, cały czas palcując już teraz dwoma palcami jej pizdeczkę. Wreszcie do ociekającej soczkami cipeczki dotarłem językiem. Była niezwykle smaczna i aromatyczna. Wbijałem w nią język najgłębiej jak tylko mogłem, jednocześnie palcując jej ciasny odbycik. Prężyła się, chwilami unosząc lekko pupę i jęczała coraz głośniej.

    – Aaaa… Taaak… Bardzo tego pragnę… – dyszała z palcem w buzi.

    Uznając, że jej cipka jest wystarczająco rozgrzana, zacząłem wędrować językiem i ustami po jej ciele w drodze powrotnej, dłużej znowu zatrzymując się przy jej pępuszku i nabrzmiałych podnieceniem cycuszkach. Wreszcie dotarłem do ust, które nakryłem swoimi. Teraz pocałunek był znacznie bardziej namiętny a Ania instynktownie oderwała stopy od tapczanu i uniosła szeroko rozwarte nóżki do góry. Mój nabrzmiały kutas znalazł się między nami. Jajka dotykały lekko otwartej w swoim podnieceniu szparki a duży, odarty ze skórki łeb znaczył, mokry, śliski ślad nad jej pępuszkiem. Oparłem się na łokciu a w drugą dłoń chwyciłem gotowego do jebania kutasa i zacząłem kierować go w zaczerwienioną szparkę. Objęła mnie rączkami, wbijając lekko paznokcie w moje plecy.

    – Czy ty już masz krwawienie? – spytałem.

    – Tak. Właśnie wczoraj ustało – odpowiedziała dysząc.

    Teraz wiedziałem, że mogę do końca, że mogę wrzucić w nią spermę bez konsekwencji ciąży. Oparłem duży łeb o jej szparkę i chwilę wodziłem wzdłuż szczeliny między fałdkami, rozgniatając je i powodując, że szparka jakby się powiększała. Była jednak ciągle zbyt mała na grubość mojego chuja. Zacząłem napierać na nią coraz mocniej. Jednak kutas pomimo tego, że bardzo sztywny, giął się i nie mógł wniknąć do środka.

    – Nie mogę. Jesteś za ciasna – szepnąłem rezygnując z wejścia do środka.

    – Ale ja tak bardzo chcę… Ja proszę…Ja chcę żebyś to ty zrobił… – wypowiadała szybko ciągle obejmując mnie rączkami a jej dłonie czułem pod łopatkami.

    Znowu zawisłem nad nią a Ania jeszcze szerzej rozrzuciła nóżki. Znowu naparłem na jej cipkę sztywnym chujem i teraz pomalutku duży łeb mojego chuja wśliznął się do środka. Zatrzymałem go na chwilę. Ania zaciskała powieki i ząbkami przygryzała dolną wargę.

    – Jejku jakie to wielkie… I tak boooliii… – jęczała a le nie odpychała mnie a jakby jeszcze przyciągała, przesuwając dłonie na moje pośladki.

    Pchnąłem teraz mocno i czułem jak ciasne ścianki szparki przesuwają się po fałdkach ściągniętego mocno napletka a ogromny łeb wędruje coraz głębiej w jej wnętrze. Chwilę zatrzymałem żeby jej pizdeczka się przyzwyczaiła i znowu mocno pchnąłem.

    – Aaaa…Yyyy…Uuuaaa… – jęczała głośno.

    Połowa mojego chuja była już w jej środku. Uniosłem lekko pupę i znowu zaatakowałem i tak aż moje podbrzusze zwarło się z jej włoskami na wzgórku łonowym a jajka zaczęły trącać zaciśnięty odbycik. Byłem teraz w niej całym swoim chujem. Zacząłem ją ruchać. Na początku pomału wyciągając niemal kutasa, by wbijać się coraz szybciej i gwałtowniej. Drobniutkie dłonie na mojej pupie lekko dociskały ją do dołu a z ust dziewczynki wydobywały się urywane jęki. Przyspieszyłem i uniosłem się opierając na wyprostowanych rękach i kolanach. Moje ruchy frykcyjne stawały się coraz szybsze i gwałtowniejsze. Kutas poruszał się jak tłok otulony ciasnymi ściankami młodziutkiej pochwy. Paznokcie dziewczyny wbijały się w moje pośladki, które uniesione pięty dziewczynki trącały jak stopy jeźdźca zmuszające konia do galopu. Na mnie też tak działały i jebałem ją jak szalony. Nasze oddechy stały się bardzo podobne, przy czym mała jęczała do tego głośno. Nagle poczułem jak jej ciasna pochwa zaczęła pulsować. Jeszcze bardziej przyspieszyłem. Mój kutas też wypełnił się już spermą. Czułem jak znowu niezwykle przyjemnie pragnie się ona wydostać na zewnątrz.

    – Taaaak… – głośno krzyknąłem, wbijając się maksymalnie w ruchaną cipkę.

    Potężna salwa spermy uderzyła w napięte dno ciasnej pizdeczki Ani, która zastygła w bezruchu i jedynie przyspieszony oddech świadczył, że żyje. Lekko cofnąłem pupę i znowu wbiłem się w nią maksymalnie oddając następną salwę ciepłej spermy. Jeszce kilkanaście ruchów i dwie duże salwy, i mój kutas zaczął się kurczyć i tracić sztywność. Ciasna cipka Ani wypchnęła go z siebie i leżałem teraz na plecach a miękki chuj leżał na mnie przechylony na lewą stronę. Ania wtuliła się z boku.

    – A wie pan, że to mocno bolało ale chciałam bardzo tego – szepnęła mi do ucha i cmoknęła w policzek.

    – Jestem Wojtek a nie pan. Byłaś bardzo dzielna a bolało tylko ten pierwszy raz. Teraz jesteś już prawdziwą kobietą i następne razy będą budziły tylko przyjemność – pocieszałem gładząc dłonią po gołej pupci.

    – To ja chcę następny raz – mała uniosła się na łokciu.

    – Teraz mój kutas musi trochę odpocząć, bo już dzisiaj trzy razy wyruchałem twoją siostrę a i przy tobie nieźle się napracował – odpowiedziałem, czując coraz większą senność.

    Zasnąłem natychmiast ale nie dane mi było spać długo. Nawet nie wiem ile minęło czasu a usłyszałem szept przy swoim uchu:

    – Widocznie już odpoczął bo robi się duży i taki sztywny.

    Rzeczywiście mój chuj objęty dłonią Ani znowu przyjął postawę gotowości.

    – Daj mu buzi jak to robiła Ola. Wyliż go. Possij – zachęciłem – A potem ustaw na czworaka a wyrucham cię jak suczkę.

    Lizała mi całego chuja bardzo się przy tym podniecając Wzięła głęboko do buzi i ssała z przyjemnością. Dałem jej znak żeby stanęła na czworaka i klękając za nią znowu zacząłem wpychać kutasa w jej ciasną cipkę. Ruchałem ją bardzo ostro aż i ona przeżyła swój pierwszy orgazm i znowu zalałem cipkę coraz mniejszą ilością spermy.

    Nad ranem nauczyłem ją jeszcze jednej pozycji. Ujeździła mnie jakby trenowała jeździectwo.

    Tak przebiegł pierwszy dzień z siostrami Olą i Anią na Podlasiu. Drugiego dnia tempo jebania nie spadło z tym, że Ola dowiedziała się, że i jej siostra też już jest kobietą. Samochód naprawili mi na trzeci dzień a siostrzyczki zadbały o to żebym się nie nudził a moje jajka nie miały zapasu spermy.

    Odwiedziłem je po pół roku i dowiedziałem, że młoda Ania nie szczędzi swojej pizdy a i Ola też częściej gości różne kutasy swoich sklepowych klientów.

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    To nowy cykl.

  • Sasiadka bosa sekretareczka

    Pewnego ciepłego wieczoru, wracałem po krótkim wypadzie na papierosa ze znajomym do mieszkania w którym mieszkałem od 3 miesięcy. Wychodząc z auta zobaczyłem z oddali sąsiadów, którzy dziwnie zaparkowali auto. Po chwili zorientowałem się że oczywiście przyczyna tego zamieszania były ich „grubsze” zakupy w Ikei. -Dzień dobry ! – zawołałem do sąsiada. -Dzień dobry. Poszedłem w kierunku klatki, ale jak to zwykle ja, na dobre pomysły wpadam dopiero po chwili. -Może pomóc? – powiedziałem odwracając. Pan Mirek koło 40 letni mężczyzna, teraz można powiedzieć ze o wyglądzie typowego Janusza, stanął na chwile i analizował sytuacje. W sumie ucieszyłem się, że nie tylko ja czasami mam dziwne rozkminy na temat który wydaje się prosty w rozwiązaniu. -No, no pewnie. Będzie nam miło, gdyby nie Ty musiałaby mi pomóc żona… -Mmm – pomyślałem – w końcu się przyjrzę jej z bliska. Nie należę do najodważniejszych, ale jej uśmiech i „dzień dobry„ od dawna już skłaniało mnie do zainteresowania się sąsiadka. Chwyciłem w ręce zwinięty w wielki rulon materac. Trzeba przyznać ze jak na takie mieszkanie (podobne do mojego) kupili duże łóżko. Udałem się w kierunku klatki, oczywiście wiedziałem w które drzwi muszę celować. Zresztą sąsiadka już na mnie czekała. Justyna bo tak miała na imię, stała w progu ze spiętym czarnymi włosami, okularami na nosku, lekkiej kwiatowej sukience i oczywiście boso. Oj gdybyście wiedzieli jak mi ręce osłabły na ten widok. Nie dość ze strasznie urokliwa sąsiadka to trafiła w mój czuły punkt – stopy. -Dzień dobry! -Dzień dobry, jak miło ze Pan pomaga, gdyby nie Pan musiałabym to taszczyć z mężem. Była dużo młodsza od niego, jakieś 10 lat może więcej. Nie była strasznie chuda, śmiało można powiedzieć ze tak powinna wyglądać kobieta. Spory biust zakołysał się gdy przesuwała się na bok. -Proszę, proszę – zaprosiła do środka. Uważając na wysoki próg spojrzałem w dół. Paznokcie pomalowane na czerwono. Kobieta skradła mi serce. Chyba zauważyła moje spojrzenie bo gdy podniosłem wzrok pytająco gdzie dalej, uśmiechnęła się delikatnie i jedna stopka powędrowała delikatnie do tyłu.. -Do głównego pokoju, tędy – wskazała palcem. Wszedłem do salonu, położyłem ogromna bele na podłodze. – Czy tak może być ? -Oczywiście ja tylko zajrzę czy mój biedny kwiatek nie ucierpiał, ale proszę się nie martwic i tak zasłużył Pan na nagrodę. Uklękła i nachyliła się do kwiatka. Okrągły tyłek, zaczął wypełniać moje pole widzenia. Poczułem jak mój kutas, drgnął, ślina zaczęła przeszkadzać w ustach. -Wszystko gra. Z jej mężem wniosłem jeszcze 3 wielkie paczki i na tym robota się skończyła. Mąż już zdążył drobiazgi sam wcześniej wnieść, wiec to wszystko. Proszę za mną. Wylądowaliśmy w kuchni, Justyna otworzyła lodówkę i wyciągnęła dwa zimne piwa. -Oto nagroda, cieszę się ze jest tu taki miły i przystojny mężczyzna na którego można liczyć. Uśmiechnęła się i podarowała mi dwie puszki. -Nie ma za co, polecam się na przyszłość. Muszę przyznać ze wygląda Pani zjawiskowo, znów mój wzrok wylądował niżej tym razem na dekolcie. Justyna zaczerwieniła się i powiedziała. -Jeszcze pewnie poproszę Pana o pomoc… -Mirek jestem – usłyszałem za pleców. -Michał – odpowiedziałem -Justyna – miło mi. Fajnie ze tak szybko mogliśmy przejść na luźniejsza relacje. Mirek jest tego mistrzem, chociaż czasami dziwnie to wygląda. -Przesadzasz Justynko, a dzięki chłopie za pomoc. Gdyby czegoś potrzebował daj znać. Sąsiedzka pomoc ma tylko plusy. -Nie ma problemu – odpowiedziałem – Na mnie już pora. Odwróciłem się na pięcie. -Jeszcze raz dziękuje! W tym momencie poczułem dłoń Justyny na moim tyłku, popychającą mnie w kierunku drzwi. Weszliśmy w mały wiatrołap, odwróciłem się żeby powiedzieć dzień dobry i w tym momencie Justyna delikatnie owinęła nogę wokół mojej i dała małego buziaka w policzek. Nic nie powiedziałem, widziałem jak zamykała drzwi z palcem na ustach na znak ze to tajemnica.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał
  • Sasiadka bosa sekretareczka cz.2

    Minęło sporo czasu od ostatniego spotkania z Justyną, oprócz kilkukrotnego pomachania i krótkiego „cześć” w stronę balkonu na którym ją widziałem. Oczywiście musiała kusić opalonym dekoltem. Raz nawet poznałem ją tylko po nogach i stopach, które były oparte o zakończenie balustrady na balkonie. Miły widok gdy się wraca z pracy, ale trzeba przyznać ze to też rozpala wyobraźnie i na dłuższą metę jest męczące, gdy czujesz jak Cię wierci w kroczu. Lipcowy ciepły dzień, kolejny powrót z pracy. Człowiek głodny jak wilk. Znów kierując się w stronę klatki spotykam sąsiada Mirka. Uśmiechnięty jak zwykle, szczerze. O takich ludziach mówi się że można ich polubić od razu, bez wymiany słów. -Cześć sąsiedzie. -Witam, witam, jak mija dzień? -Całkiem dobrze, może trochę męczy sąsiadka z góry bo ciągle drze koparę (tu ściszył głos) -Ta, słyszałem, niereformowalna baba. -Mniejsza, słuchaj – powiedział Mirek – potrzebuje pomocy i dodatkowo na własne uszy słyszałem że masz wiertarkę… -No mam, chodź do góry to Ci dam, nie ma problemu -Właśnie tu jest problem, nie mogę się przez plecy mocno odchylać do tyłu, a chciałem Justynie przywiesić huśtawkę na balkonie, wiesz taki kosz. -Yhm..- odburknąłem w sumie niegrzecznie ale głodny człowiek… sami wiecie. -Musisz poczekać – obiad to jedyne o czym teraz myślę. -O widzisz! Zróbmy to szybko, zajmie nam to 10 minut, dobrze wiesz. A i zapraszam na pierogi Justyny, akurat wróci z pracy i zjemy razem. -Pieróg Justyny – parsknąłem w myślach – Niech będzie. Uśmiechnąłem się, przecież Mirek to spoko gość, nie jego wina ze mam sklerozę i nie wziąłem nic do pracy do jedzenia. Pobiegłem szybko do mieszkania – Justyna miała wrócić za 30 minut. Wszedłem do Mirka jak do siebie ze sprzętem, drabina czekała, dobrałem wiertło pod kołek z hakiem, wywierciłem, wkręciłem i zawiesiłem. -Muszę przyznać ze sam chyba bym takie chciał -Hah zobaczysz jak Justyna będzie zadowolona. Siedzieliśmy na kanapie gdy Justyna weszła do mieszkania. Oczy wywaliłem na wierzch. Krótka spódniczka już rozpięta do połowy na tyłku, wyciągnięta koszula, buty na koturnie, podkreślające nogi. -Oooo cześć, nie wiedziałam ze mamy gości… Mirek, musisz mnie uprzedzać, było mi tak gorąco i nie wygodnie ze już na korytarzu się uwolniłam od tego – gniewnie się tłumaczyła. -Myślisz ze sąsiad widział tyłki np na plażach, zawsze dziwi mnie to oburzenie na coś oczywistego. -Głupi jesteś. Zniknęła w pokoju obok, Mirek udał się do kuchni szykować obiad i talerze. Szybko się ze wszystkim uwinął, zawołał po chwili czekania, usiadłem przy ścianie, on obok, a Justyna naprzeciwko. Jedliśmy w ciszy, każdy głodny jak wilk. Po obiedzie, od razu kawa, jak lubię. Rozmowy o wszystkim i o niczym. Nie daliśmy po sobie poznać, że poprzednim razem, mieliśmy bliższe spotkanie. W sumie było to dawno, a pozory trzeba zachować dla dobra wszystkich. Oczywiście pochwaliła huśtawkę, Mirek zrobił ze mnie bohatera, mimo że nie chciałem, ale buziak w policzek dostałem. -Nie przesadzaj Justynko bo będę zazdrosny! -Przecież to wiesz że Ciebie kocham. -Wiem, wiem -A właśnie nie chwaliłam się byłam u kosmetyczki! Patrzcie jakie cuda mam – szybko zmieniła temat. -Faktycznie! Zgodnie stwierdziliśmy widząc dopieszczone paznokcie u dłoni. -I tu! Podniosła nogę i bez ogródek oparła łydkę na stole, w kierunku męża, który odsunął się. -Co Ty robisz, nogi na stole ! -I co? Ładne nie ? Patrzyłem jak zaczarowany, piękny czerwony kolor, gładkie, smukłe stopki. -Cudowne.. Uśmiechnęła się i zagryzła wargę, widząc że ten widok zrobił na mnie wrażenie. -Jeszcze pewnie nie umyte po pracy! – krzyknął Mirek, co zbiło z tropu Justynę i posmutniała. -Nie znasz się wiesz… Michał się zna, umie docenić piękno. Też się uśmiechnąłem, głęboko zaglądając w jej w oczy. Wiedziała już po ostatniej wizycie, najwidoczniej co ja doceniam. Powrót do zwykłych tematów. Nagle poczułem coś co doprowadziło mnie prawie do zawału. Poczułem, delikatny dotyk na swojej łydce. Czułem, jak paluszki muskają mnie i wędrują z góry do dołu. To była ona. Kutas momentalnie zareagował, ale nie dałem po sobie nic poznać, tak samo jak ona. -Przepraszam na chwile, wstałem szybko, kierunkowo, żeby ukryć namiot który się pojawił mimo, ze starałem się ułożyć tak przyjaciela w spodniach żeby nie wierzgał. Nie udało się, zobaczyłem kątem oka, jak Justyna spogląda w tym kierunku. Wracając już z łazienki po opanowaniu sytuacji, znów usiadłem na swoim miejscu. Ten sam dotyk, ale tym razem wędrujący do góry, aż w końcu paluszki spoczęły na kroczu. Masowała mi kutasa, co jakiś czas spoglądając znad okularów jak sekretarka która chce zerżnąć swojego szefa. Myślałem że eksploduje. Miałem ochotę wywrócić stół i zacząć lizać jej stopki a potem szybko przejść do minetki, słuchać jak mruczy i błaga o więcej. -To ja uciekam już powoli. Wstałem pewny siebie, chwytając skrzynkę z wiertarka którą zakryłem spodnie. -Dobrze, nie zatrzymuje Cię, jeszcze raz dzięki, możesz tez na mnie liczyć. -Masz może cukier ? Zapytała Justyna znienacka. -Chciałam zrobić ciasto, a nie chce mi się wsiadać do auta i jechać. Jutro oddam po pracy. -Pewnie, zaraz przyniosę. -Przestań nie wygłupiaj się, pójdę z Tobą a Miruś pozmywa w tym czasie. -Ok – ciśnienie mi skoczyło do granic możliwości. Poszliśmy 2 piętra wyżej, bez słowa, otwarłem drzwi i zaprosiłem do środka. Wszedłem do kuchni, zacząłem grzebać w szafie. -Hej! – szła w moim kierunku na palcach. Stanęła na przeciwko. Pocałowała mnie. Całowaliśmy się, bez szaleństw, jak głodni siebie, starzy wyjadacze a nie szczeniaki. Bez słowa, zeszła w dół, ściągnęła mi spodnie i bokserki. Uwolniła kutasa, napawając się widokiem. Szybko wsadziła go do ust, spojrzała na mnie. Chwyciła za rękę i położyła je sobie na głowie. Zrozumiałem, chce byś posuwana w usta. Kutas znikał w jej buzi, miała na prawdę głębokie gardło. Nie przesadzałem z tempem, nie chciałem żeby wróciła do domu rozszarpana. Trwało to może 15 sekund. -Ale pyszny, jądra tez muszę possać… ale to następnym razem. Wzięła szybko krzesło, usiadła na nim, podniosła nogi i chwyciła stopami mojego kutasa. -To lubisz? Ja też… dogadamy się w tym temacie. Waliła mi konia stopami, jak profesjonalistka. Myślałem ze odlecę do innej galaktyki, ale znów szybko przerwała. -Dość, muszę wracać daj cukier i uciekam bo Mirek będzie coś podejrzewał. Dałem o to o co poprosiła, wciąż bez słowa. Nie umiałem nic z siebie wydusić. Odwróciła się na pięcie i już ruszyła w kierunku drzwi. Szybko złapałem ja za rękę, oparłem siłą o ścianę, klęknąłem. Ściągnąłem spódniczkę, tym razem zwykłą, na gumce, więc poszło bardzo szybko. Rozchyliłem jej pośladki i po dwa razy przeciągnąłem językiem po jej dziurkach. -Ohhhhh taaaak, uwielbiam to… wyliż je jeszcze, proszę. Bez słowa przerwałem, wciągnąłem jej spódniczkę na tyle ile mogłem, resztę ona i klepnąłem w pupę. -Jesteśmy kwita. -Przez Ciebie muszę teraz biec na dół, żeby pomyślał że się zmęczyłam schodami. Zniknęła. Wiedziałem ze to nie koniec. Za bardzo polubiłem smak jej cipki i tyłka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał
  • Nie zagladaj kolezankom pod spodniczke!

    Opowiadanie to czysta fikcja. Różni się od pozostałych moich opowiadań. Nie ma tu penetracji, mimo to mam nadzieję, że te krótkie opowiadanie spodoba się wam.

     

    Nie zaglądaj koleżankom pod spódniczkę!

    Łuki, bo tak wołali do niego koledzy, był beztroskim, nierzucającym się w oczy nastolatkiem w pewnym małomiasteczkowym gimnazjum. Nie był specjalnie urodziwym chłopcem. Trzymał się z dystansem od swoich wyższych i przystojniejszych kolegów, mimo to nie przeszkadzało mu to w jego ulubionej zabawie. Zaczepianie słabszych od siebie dziewczyn w szkole i z zaskoczenia podnoszenia im spódniczek w celu dokładnego przyjrzenia się im majtkom. Nie, nie myślcie, że Łuki był jakimś małym fetyszystą, że to go podniecało itd. Dla niego była to dobra zabawa, jego głównym celem było zobaczyć, jakie wzorki ma dana dziewczyna na majtkach. Im śmieszniejsze według niego, tym większa zabawa i dokuczanie ofierze. A swoje ofiary dobierał umiejętnie. Młodsze samotne dziewczyny, poruszające się pojedynczo, takie, które nic nie mogły mu zrobić, poza krzykiem, nieprzynoszącą rezultatu skargą, a nawet niewzruszającym Łukiego płaczem.

    Jak w co miesiąc w naszej szkole przyszedł dzień, gdzie grupka uczniów z całej szkoły została specjalnie wyselekcjonowana do sprzątania klas i korytarzy. Oczywiście nieprzypadkowo jednym z nich był Łuki. Jeden z największych kolekcjonerów skarg w szkole. Wiecznie uśmiechnięty, niemający najmniejszego sumienia co do swoich występków. Do grona sprzątających wybranych zostało jeszcze kilka dziewczyn i chłopców.

    – Drodzy kochani-Proszę wszystkich o sumienne i dokładne posprzątanie klas. Macie wszystko, czego potrzebujecie, podzielcie obowiązki i narzędzia, tylko błagam was, nie pozabijacie się! – Powiedziała zastępczyni Dyrektora szkoły i oddaliła się w kierunku pokoju nauczycielskiego.

    – Hey! Łuki. Idziesz z nami do sali gimnastycznej? Posprzątamy tam i przy okazji może uda się parę razy piłkę pokopać.

    – Nie mogę. Za karę mam sprzątać klasę matematyczną.

    Oczywiście było to kłamstwo. Łuki w ogóle nie miał zamiaru sprzątać. Upatrzył sobie świetną ofiarę. W klasie matematycznej była dziewczyna z pierwszej klasy. Nieduża śliczna dziewczynka w kucykach, a co najważniejsze miała spódniczkę.
    Zawiedzeni koledzy odeszli, ale mimo kłamstwa uwierzyli w wymyśloną bajeczkę, bo kto jak kto, ale Łuki to jeden z tych, którzy mogli taką karę dostać.

    Łuki-zwyczajny chłopak, żartowniś w bluzie z kapturem zabrał się do dzieła.

    – Spódniczka do góry hop!

    Tak ją przestraszył, że aż podskoczyła. Spontanicznie złapała za spódniczkę i próbowała mu ją wyrwać z rąk.

    – Nie wierzę! Masz króliczka na majtkach?! Hahaha.
    Jesteś taką małą dziewczynką, że zakładasz bieliznę z króliczka? Hahaha.

    Prawda jest taka, że chłopcy nigdy nie odczują tego zawstydzenia co dziewczyny, którym podnosi się bieliznę czy klepie po tyłkach. Ci chłopcy nie wiedzą, co czują ich ofiary, które często robią dobrą minę do złej gry i udają, że ich to za bardzo nie ruszyło, ale w tym przypadku było inaczej. Łuki trafił na bardzo wrażliwą dziewczynę.

    – Co robisz? Proszę! Puść, nie patrz!

    Łuki nie odpuszczał. Dziewczyna zarumieniła się, a w oczach pojawiły się szklanki.

    Hahaha Majtki w króliczki! Majtki w króliczki!

    Dziewczyna zalała się łzami.

    – Proszę! Puść mnie! Dlaczego to robisz? Nic ci nie zrobiłam.

    – Majtki w króliczki! Majtki w króliczki!

    – Hey gówniarzu! Co ty robisz?

    Tuż przed nimi pojawiły się dwie dziewczyny. Były dużo starsze od Łukiego. Dziewczyny z ostatnich klas. Prawdopodobnie sprzątały w klasie obok i usłyszały płacz. Skonsternowany Łuki puścił dziewczynę, a ta schowała się za starszymi koleżankami.

    – Czego się wtrącacie?! To tylko zabawa. Wracajcie lepiej do swoich fajeczek, które tak kopcicie za szkołą.

    Łuki miał rację. Te dwie starsze dziewczyny odrabiały kare za palenie papierosów za szkołą, złapane i podkablowane wcześniej przez inne koleżanki.

    – Ty mały wredny smarku. Dzisiaj ci nie odpuścimy. Zapłacisz, za to, co robisz. Nie będziesz podnosił dziewczynom spódniczek. Jesteś jakiś zboczony czy co? A może masz coś z głową?

    – Głupia! Chcecie się bić? Wy ze mną? Dziewczyny?

    – Zapłacisz za wszystko!

    – W czym masz problem cipo? Nie jestem zboczeńcem. To tylko zabawa! Wy nie macie poczucia humoru. Dlatego nie lubię dziewczyn!

    – Poza tym, czym się przejmujecie? Powiedzmy sobie szczerze, co to za wstyd pokazać majtki. Nie przesadzacie?

    W tym momencie jego ofiara, która cichutko zaszła go od tyłu, szybkim i zdecydowanym ruchem ściągnęła mu spodnie.

    – Pośmiej się z tego!

    Ich oczom ukazały się białe slipki i małe ledwo widoczne wypuklenie w nich. Wszystkie trzy wybuchnęły śmiechem. Dziewczyna, która niedawno płakała, rozpromieniła się. Czuła się teraz odważna wśród swoich starszych koleżanek.

    hahaha. Słyszałyście ten pisk?! Niesamowite jak dziewczynka. Hahaha

    – Czekajcie! Co wy…..

    Dziewczyny szybko ściągnęły mu całe spodnie. Jedna go trzymała za ręce, a druga je ściągnęła z nóg. Był chłopakiem, ale młodszym i słabszym od tych dwóch wysportowanych palaczek.

    – Pojebało? – Wykrzyczał czerwony jak burak.

    Skulił się w swoich majtkach i starał się zasłaniać krocze bluzą.

    – Zmieniłeś zdanie? Podobno pokazywanie majtek nie jest takie złe i zboczone.

    – Nie jest zboczone. Po prostu mnie zaskoczyłyście głupie. – Łuki był w potrzasku. Z jednej strony trzymał bluzę, żeby nie pokazywać swoich gatek a z drugiej nie mógł odzyskać spodni. One się bawiły z nim i wiedziały, że mają nad nim przewagę.

    – Serio? To co powiesz na to?

    Znowu go złapały i prawie że przewróciły. Nie musiały w to włożyć dużo siły, żeby ściągnąć mu bluzę razem z podkoszulkiem.

    – Jesteś taki słaby. Sama już nie wiem, czy nie jesteś jedną z nas.

    – Jesteście nienormalne. Oddajcie mi ubrania! Powiem wszystko nauczycielce!

    Hahaha nie wierzę! Ty nas straszysz, że poskarżysz? Jesteś żałosny! Podoba ci się to, jak teraz wyglądasz? Fajnie tak paradować w samych majtkach, gdy inni cię widzą?!

    – Odpowiecie za to! Głupie pizdy! Nie daruję wam.

    – Sam tego chciałeś. To za spódniczki!

    – Nie! Czekaj.

    Stało się to, co miało się stać. Planowały to już na samym początku. Łuki został golusieńki, jak go pan Bóg stworzył. Ich oczom ukazał się mały penisek. Jego ręce związały z tyłu jego bluzą.

    Hahaha. Co to jest? Gąsienica? Jaki żałosny i jak dynda. Dziewczyny śmiały się do rozpuku. Łuki cały czerwony powstrzymywał łzy, był bezsilny wobec nich. Ciągle bezskutecznie próbował rozwiązać ręce z tyłu.

    – Przestańcie! Jesteście nienormalne!

    – I co fajna zabawa? Jak to jest pokazywać ptaszka dziewczynom? Widzicie, jak skacze, w górę i w dół? O matko! Podskakuje jak szalony.

    – Nie błagam tylko nie to! Proszę, nie patrzcie!

    Łuki był rozwalony psychicznie, ale trzeba pamiętać o tym, że był dorastającym nastolatkiem. Jego penis zaczął sztywnieć ku zaskoczeniu jego i dziewczyn. Odwracał się do nich tyłkiem, ale szybko go odwracały, by stał frontem do nich.

    – Jesteś obrzydliwy! Stanął ci?! Boże co za zboczeniec. Nic dziwnego, że łapałeś za spódniczki. Pewnie później trzepałeś sobie w kiblu!

    – Jak to możliwe? – Pomyślał Łuki. Nie teraz! Tylko nie teraz!

    Jedna ze starszych dziewczyn, ta mniej wygadana. Podeszła bliżej i zaczęła dotykać go palcem. Wyglądała, jakby ekscytowała się jakimś eksponatem muzealnym.

    – A więc to jest wzwód? To staje się wtedy, gdy chłopcy się podniecą?

    – Podnieciłeś się, bo cię rozebrałyśmy ty mały zboczku?

    – Nie podnieciłem się! Przestań! Odwiąż mi ręce! Przegięłyście!

    Ta mniej wygadana ewidentnie zaintrygowana penisem, którego pierwszym w życiu widziała, bawiła się nim. Nieumiejętnie ściskała i odkrywała uroki podnoszenia i opuszczania napletka.

    – Słyszałam od starszej siostry, że oni to lubią.

    – Ty serio się nim bawisz wariatko? Jesteś odważna, ja bym tego nawet kijem nie dotknęła.

    – Łuki wiercił się, udało mu się odwrócić i oprzeć o ławkę. Stał lekko skulony do nich tyłem. Wyglądał teraz jak krowa dojona przez młodą mleczarkę.

    – Przestań! Puść go! – Nie wiedział jak ubrać to w słowa. Ptaszek czy kutas były dla niego zbyt upokarzające.

    – Może uda się go wydoić? Hahaha. Widać nawet jego dziurkę w tyłku.

    Trzymała jego ptaszka, poruszając zaledwie dwoma palcami. Poczuł drżenie, prąd przeszedł całe ciało. Nie wytrzymał i spuścił się na ich oczach.

    – Pierwszoklasistka była zdegustowana i zarazem zaciekawiona.

    – Czy to sperma? Poruszaj jeszcze, wylatuje jej więcej.

    Łuki odpłynął. Przytulił się twarzą do ławki. Stał na samych palcach.

    – Wyglądasz żałośnie. Jak mogłeś się przy nas zlać? Gdyby tylko twoja matka się dowiedziała, jakiego ma syna zboczucha.

    Ta bardziej wygadana złapała go z tyłu za ręce i mocno pociągnęła do siebie.

    – Nie proszę! Przestańcie! Zrozumiałem. Już nie będę robił tego dziewczynom. Przepraszam!

    – Widzisz tę glistę? Spróbuj, może wydoisz go jeszcze raz.

    – Nie mam ochoty go tam znowu dotykać, ale chętnie zrobię to stopą.

    Wbiła się impetem stopą, w jego kroczę. Łuki zawył z bólu. Wgniatała się w niego. Unieruchomiony nie miał jak się bronić. Złapała go za obie nogi i jeszcze bardziej wgniotła się w jego przyrodzenie.

    – Znowu ci stoi? Po tym, jak stopą ci go miażdżę? Masz coś z głową?

    Im bardziej wwiercał się nogą, tym bardziej go stymulowała. Ku zaskoczeniu wszystkim znowu doszedł, tym razem w tej pozycji wystrzelił jak z butelki szampana.

    – Jesteś zły do szpiku kości. Taki zbok na pewno nie będzie przyzwoitym facetem.

    – Przepraszam. Nie wiem, jak do tego doszło. Proszę was, już nie będę.

    – Wyleciało więcej niż za pierwszym razem. Bidulek ma ją na brzuchu, nawet po tych jego małych jajeczkach bez włoska mu spływa.

    Wiedziały, że zbyt dużo czasu już tu są. Na koniec podeszły wszystkie trzy i torturowały go po całym ciele gilgotkami. Smyrały go, nie mógł wytrzymać, kręcił się, a one nie przestawały. Jego reakcją na niekończące się smyranie było to, że posikał się z tego wszystkiego. Leżał na podłodze klasy matematycznej w swoim moczu i spermie. Płakał, twarz zakrywał rękoma.

    – Poszczał się. LOL! Masz nauczkę. Nigdy więcej nie chcemy cię widzieć takim aroganckim i masz szanować wszystkie dziewczyny w szkole. Kapujesz?

    – Tak. Prze…przepraszam.

    – Zróbmy mu fotkę. Na wyświetlaczu telefonu ukazał się nagi chłopiec rozkraczony, leżący na podłodze w kałuży moczu ze spermą na brzuchu, zasłaniający twarz.

    – I co wybaczysz mu? Powiedziała starsza do najmłodszej dziewczyny w kucykach.

    – Nigdy w życiu! Odpowiedziała, wymachując fakami w jego kierunku.

     

    Koniec.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elio Perlman
  • Latwa czarnulka z Tindera

    Leżała na plecach, na stole, a ja trzymając ją za obie nogi, dojeżdżałem z rozkoszą. Wchodziłem w nią po całości, penetrowałem cipkę, odbijając się raz za razem od jej nagich, gorących ud. Miała ciasną i cholernie mokrą, a czarne włoski nad nią dodawały uroku i sprawiały, że byłem strasznie napalony. Cipka też była ciemniejsza, łechtaczka brązowa tak, jak wystające sromowe wargi. Pierdoliłem ją tak, że cały ten stół latał. A ona rozkosznie jęczała. Była seksowna jak diabli, cholerna czarnulka z mojego roku. Oczy miała zamknięte, głowę odchyloną. Zgrabne cycki z ciemnymi sutkami falowały, odpowiadając na moje ruchy. O Boże jak dobrze było pieprzyć taką cudną dziewczynę! Kutas był twardy jak stal. Ta kurwa zasługiwała przecież na najlepsze co mogłem jej dać. I dawałem.

    Zobaczyłem jak jedna z jej rąk wędruje w okolice cipki. Zaczęła paluszkami miziać się po łechtaczce. Robiła szybkie, okrężne ruchy. Po chwili jakby szarpała ten swój dzyndzelek, robiła to z furią. Musiała być blisko szczytu.

    – Włóż mi palec w usta – powiedziała, a właściwie wydyszała i otworzyła oczy.

    O cholera! O CHOLERA! Wielkie, czarne jak bezgwiezdna noc oczy! Umarła gwiazda! Śmierć! I było w tym spojrzeniu jeszcze coś, coś z najgorszej kurwy. Widać było, że to lubi.

    Wsadziłem jej kciuk do ust, a ona zaczęła od razu ssać, jakby był to jakiś inny penis, robiła to z oddaniem i wyczuciem. Zacząłem mocniej w nią wchodzić, ślizgałem się w jej pochwie jak wariat, a ona zaczęła szybciej miętosić się po piździe. Kutas penetrował ją jak zły, a ona odpowiadała na to jękami. Wiedziałem, że za chwilę dojdzie. Doszła.

    Najpierw poczułem, że przygryza mój kciuk, a dopiero później jej cipka zaczęła zaciskać się na moim sztywnym drągu. O kurwa mać! Dygotała cała, całe jej pieprzone, ostre ciało dygotało szaleńczo, wiło się jak wąż! Pochwa zaciskała się raz za razem na chuju. Dziewczyna musiała mieć orgazm życia. Rękę bawiąca się przed chwilą pizdą opadła bezwiednie. Głowę opuściła na twardy blat. Leżała chwilę ciężko dysząc. A ja delikatnie w nią wchodziłem.

    – O tyłu? – spytała nagle, otwierając oczy. Patrzyła na mnie tym swoim dziwkarskim spojrzeniem.

    – Okej. Wypinaj dupsko – rzuciłem i wyszedłem z niej. Kutas wciąż był nabuzowany, żołądź bordowa z podniecenia.

    Podniosła się i odwróciła do mnie plecami i po chwili już wypinała do mnie swoją słodką, brązową pupę. Pośladki miała konkretne, sprężyste i opalone. Ciało jak klepsydra, cudne wcięcie w talii i szerokie biodra. Kobieta marzeń.

    Bez ceregieli zapakowałem jej w cipkę i począłem ruchać jak pies. O kurwa jak dobrze było mi między jej dupskiem! Klepałem o jej poślady jak wariat. Dojeżdżałem ją jak sukę, a ona poczęła z jękami brać co dla niej miałem. Zatraciłem się w niej. Nigdy nie było mi tak dobrze jak dziś.

    – Złap mnie za włosy – wystękała rozkosznie, zupełnie mnie zaskakując.

    Ale nie musiała powtarzać dwa razy.

    Złapałem za te jej falowane, brązowe włosy i odciągnąłem głowę w tył. Szarpnąłem lekko. A ona, o matko, jak ona wtedy jęknęła! Teraz dopiero brałem ją jak swoją klacz. Rżnąłem ją od tyłu i przyciągałem za kudły. Rżnąłem, waliłem, pierdoliłem najmocniej jak umiałem. A ona stękała jak jakaś porno gwiazdka. Długo to nie trwało. Znowu doszła suka jedna!

    – O kurwa! – wyryczała.

    Wbiłem się nią mocno i mocniej, i jeszcze mocniej, a ona szczytowała, nogi jej się ugięły, ledwo mogła ustać. Przytrzymałem ją i waliłem dalej, bo też byłem bliski finału. Brakowało niewiele.

    Nagle poczułem jej rączkę na swoich dyndających jajach i to było to. Masowała mnie po worze, a ja młóciłem ją od tylca. Czułem zbierającą się falę gorąca. Lada moment miałem się spuścić.

    – Zaraz dojdę – oznajmiłem. Kilka chwil.

    – Spuść mi się na twarz! – powiedziała z entuzjazmem, może nawet błaganiem.

    Trzy. Dwa. Jeden.

    – JUŻ!

    Wyskoczyłem z niej błyskawicznie, a ona prędko osunęła się na kolana. Pierwsza salwa nasienia poszła za wysoko – trafiła na jej włosy i tylko trochę zahaczyła o czoło. Przed drugą, dziewczyna zdążyła wysunąć seksownie języczek i zaśmiać się słodko. Tak więc druga trafiła już w prawy policzek, trzecia salwa poszła obok na oko, czwarta i piąta spadła na czoło, a ostatnich kilka spazmów z kutasa trafiło wokół ust i na wyciągnięty język. Potarmosiłem jeszcze penisa, resztki spermy otarłem o jej usteczka, które złożyły się do pocałunku. Sprzedała mi kilka buziaków na czubku kuśki. Rozchyliła też wargi i delikatnie poczęła spijać resztki nasienia wyciekające z chuja.

    Zebrała spermę z prawego oka, otworzyła je i spojrzała na mnie tymi swoimi czarnymi oczyma. To był satysfakcjonujący widok, czułem spełnienie. Śniada czarnulka o ślicznej buzi pokrytej moją spermą, klęczała przede mną na kolankach. Coś zajebistego.

    Potem się ubraliśmy, pożartowaliśmy – poszliśmy razem do kibla, ona zmywała z twarzy spermę, a ja patrzyłem – i umówiliśmy na powtórkę w bibliotece. Widywałem ją później codziennie, bo przecież razem studiowaliśmy. Zabawialiśmy się jakiś czas. Zawsze była chętna. Mnie to pasowało.

    No i pomyśleć, że gdyby nie ten głupi Tinder, nie wiedziałbym, że mam na roku takiego zajebistego kurwiszona…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Dalam sie zerznac murzynowi

    Ostatnio w moim życiu wydarzyło się tyle, że sama nie wiem, od czego zacząć…

    Może od tego, że nazywam się Sandra. Mam 21 lat i obecnie studiuję teatrologię w dużym mieście. Cóż, jestem typem kujonki. Nie ukrywam tego. Od zawsze bardziej niż na spotkaniach ze znajomymi zależało mi na dobrych stopniach, dlatego zakuwałam, ile wlezie, zwłaszcza w okresie liceum. Dopiero na studiach trochę wyluzowałam. Zaczęłam być nawet stałym gościem imprez i dyskotek. Jak to mówią: poszło. Coś we mnie pękło i poczułam, że muszę nadrobić stracony czas.

    A jak wyglądam? Na pewno jak szara myszka. Długie, kasztanowe włosy, urocza buzia, przez którą wszyscy myślą, że jestem młodsza niż jestem, pełne policzki, duże usta, na nosie okulary. Pomimo pełnych policzków jestem bardzo szczupła, mam zgrabny tyłek i duże piersi. Kiedyś duże piersi mnie krępowały, zwłaszcza w gimnazjum, ale teraz… zdecydowanie są moim atutem.

    Po co piszę Wam o tym wszystkim? Żeby się do czegoś przyznać. Konkretnie do zdrady. Tak, zdradziłam swojego chłopaka z murzynem. Czy żałuję? Absolutnie nie!

    Z chłopakiem nie układało mi się już od jakiegoś czasu, choć to naprawdę przystojny facet. Do tego miły, romantyczny i wysportowany. Poznałam go na jednej z imprez. Okazało się, że studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego. Zainteresowało mnie to. Zaczęliśmy się spotykać, jednak po jakimś czasie odkryłam, że czegoś mi w nim brakuje. Chodziło o seks. Chyba oczekiwałam czegoś innego… On wolał romantyzm, kochanie się wieczorem, w półmroku, przy delikatnej muzyce. Było miło, jednak w tej cichej myszce, którą jestem, drzemie niezaspokojona suka… Tak to sobie tłumaczyłam. Próbowałam go przekonywać do nieco odważniejszych prób, ale zawsze coś nie wychodziło.

    W łóżku uwielbiam. „dirty talk”. Kocham mówić niegrzeczne rzeczy, nazywać samą siebie „suką” i od faceta oczekuję wejścia w tę grę. A mój chłopak… Cóż, jego było stać najwyżej na kilka klapsów, gdy brał mnie od tyłu. Klapsów, które ledwo czułam. Tak, bał się że zrobi mi tym krzywdę.

    Pomimo wszystko lubiłam się z nim spotykać. Wyjścia do kina, na jakiś obiad, czy po prostu na spacer były naprawdę przyjemne. Jednak coś się we mnie zmieniło tamtego dnia.

    Często przychodziłam po niego na AWF. Zwykle musiałam jeszcze długo czekać, aż skończy swoje zajęcia (zaczynał później niż ja), więc siadałam w holu i po prostu czytałam książkę.

    Któregoś razu nie mogłam skupić się na czytaniu. Miałam fatalny dzień, zwieńczony oblaniem jednego z egzaminów. Moja wewnętrzna kujonka sprawia, że czas sesji egzaminacyjnej jest dla mnie koszmarem. Zawsze zakuwam dzień i noc, ogromne się stresując. Tym bardziej cieszyłam się tamtego dnia na spotkanie z chłopakiem.

    Musiałam być naprawdę zamyślona, bo gdy szłam przez hol jego uczelni, zderzyłam się z jakimś mężczyzną. Poczułam, jakbym uderzyła w ścianę. Dopiero po chwili podniosłam wzrok i zorientowałam się, że zderzyłam się z murzynem. Przypominał mi Izu Ugonoha, naszego czarnoskórego boksera. Podobna twarz, ta sama posągowa postura.

    Podał mi okulary, które upadły na podłogę.

    – Przepraszam. To moja wina – powiedział z topornym akcentem.

    – Nic się nie stało – wydukałam zaskoczona.

    Uśmiechnął się i poszedł dalej. Musiałam się za nim obrócić, chociaż wiem, że na pewno wyglądałam wtedy jak idiotka. Ale nie mogłam od niego oderwać wzroku. Ubrany w eleganckie spodnie i białą, ciasną koszulkę. Wysoki, szczęka kanciasta, wszystkie mięśnie wyraźnie zarysowane, jakby był posągiem. Uda grube, wielkie. Wyglądał jak bokser wagi ciężkiej albo koszykarz NBA.

    Do dziś pamiętam, że jedyne, co mi wtedy siedziało w głowie, to jego kutas. Siedziałam zaskoczona całą sytuacją, zastanawiając się, jak wielkiego penisa musi mieć takie zwierze. Cóż, zdecydowanie polepszyło to mój kiepski dzień.

    Musicie wiedzieć, że czarni kręcą mnie od zawsze. Wulgarni, umięśnieni, zwierzęcy, z wielkimi kutasami. Od zawsze oglądałam praktycznie same pornosy z czarnymi. Oczywiście mojego chłopaka nigdy nie udało mi się namówić na wspólne oglądanie. Przekonywałam go, żeby odpalił porno, a ja mu będę namiętnie obciągać w trakcie oglądania – uwielbiam takie zabawy. Raz nawet spróbowaliśmy, ale jak sam powiedział: „czuł się nieswojo”. Od miesięcy czułam się cholernie niezaspokojona.

    Tamtego wieczoru długo masturbowałam się w łóżku, myśląc o czarnuchu, z którym zderzyłam się na korytarzu.

    Czarnuch… Boże, to brzmi cholernie seksownie.

    Za każdym razem, gdy przychodziłam na uczelnię po mojego chłopaka, tak naprawdę wypatrywałam tamtego widoku. Chciałam jeszcze raz zobaczyć tego mężczyznę, przypominającego jakiś perwersyjny posąg, którego autor mocno przesadził z wielkością. Wielka szczęka, wielkie ręce, wielkie mięśnie, wielkie nogi… Wszystko tak niewyobrażalnie większe niż ja – drobna kujonka, która ukrywa swoje duże piersi pod materiałem swetra.
    Wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam o niego mojego chłopaka.

    – Andre? Przyjechał z Francji już ze trzy lata temu. Całkiem nieźle mówi po polsku.

    Mruknęłam tylko na potwierdzenie, a później zmieniłam temat. Bałam się zdradzić z moją fascynacją.

    Muszę przyznać, że kompletnie zawróciło mi to w głowie. Niczym jakaś gówniara ubierałam się w krótkie spódniczki i szłam pokręcić się po uczelni chłopaka, wypatrując gdzieś Andre. A wieczorami oglądałam porno, w którym czarnuchy pieprzyły białe, szczuplutkie laski przypominające mnie.

    Wreszcie szczęście się do mnie uśmiechnęło.

    Mój chłopak zaprosił mnie na imprezę do ich akademika. Gdy w żartach zapytałam, czy będzie tam Andre, odpowiedział, że ten gość jest duszą każdej imprezy. Serce zabiło mi mocniej.

    Szykowałam się naprawdę długo. Użyłam swoich najdroższych perfum. Założyłam ulubiony komplet bielizny: czerwony, koronkowy stanik push up, który ciasno opinał moje duże piersi i czerwone, wysoko podciągnięte stringi, które podkreślały mój tyłek. Na to ciasny sweterek, czarną spódniczkę przed kolano, a na nogi długie, białe zakolanówki. Okulary na nosie tylko dopełniły strój seksownej kujonki. Tak się czułam i było mi z tym cholernie dobrze.

    Sama impreza z początku mi się dłużyła. Dużo osób, dużo alkoholu, głośna muzyka – typowy klimat akademika. Poznałam kilka nowych osób, sporo wypiłam, ale prawda jest taka, że nie mogłam się skupić na zabawie. Wypatrywałam Andre.

    Gdy w końcu przyszedł, w pokoju aż zawrzało. Faceci zaczęli wydawać jakieś okrzyki radości, od razu witając go kieliszkiem. Wystraszyłam się, że przez cały wieczór nawet się do niego nie dopcham… I przez większość czasu tak było. Siedziałam trochę struta, ale na tyle uśmiechnięta, żeby nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Nie jestem atencjuszką, wręcz przeciwnie… Chyba wtedy moja dusza cichej myszki znów zaczęła dawać o sobie znać.

    Wreszcie przyszedł tamten moment. Wymknęłam się razem z większą grupą na papierosa. Widziałam, że Andre też idzie. Alkohol pulsujący w głowie tylko mi pomagał.

    Gdy paliliśmy na zewnątrz, modliłam się w duchu, żeby zostać z nim sam na sam. Gdy ostatnia osoba poszła i zostaliśmy sami, zaczęliśmy jakąś typową gadkę o swoich kierunkach, uczelniach itd. Z każdą chwilą czułam, że alkohol coraz mocniej uderza mi do głowy. Wreszcie przerwałam mu w połowie zdania, pytając:

    – Chcesz mnie zerżnąć?

    – To jakiś żart? – zapytał.

    Zrobiło mi się gorąco. Sama nie wiem, czy z nerwów, z podniecenia, czy po prostu ze wstydu.

    – Sam się przekonaj – szepnęłam i weszłam do środka.

    Postawiłam wszystko na jedną kartę. Z nerwów bolał mnie brzuch. Bałam się, że się ośmieszę. Albo, że Andre powie o wszystkim mojemu chłopakowi.

    Tak się jednak nie stało. Już po chwili wszedł do środka. Czekałam na niego. Gdy mnie zobaczył, zmierzył mnie z góry do dołu, przesuwając palcem po swoich wargach. Ja stałam oparta o ścianę. Powoli rozchylałam nogi, zapraszając go do siebie. Przygryzałam wargę, czekając na to, co zrobi.

    Wziął mnie za rękę i zaczął prowadzić po schodach na ostatnie piętro. Tam szybko przekręcił klucz w zamku i po chwili byliśmy w jego pokoju.

    Usiadł wygodnie w fotelu. Szeroko rozłożył nogi. Na jego spodniach widziałam potężne wybrzuszenie.

    Z szuflady wyciągnął skręta. Zapalił go i mi podał. Po dwóch pociągnięciach zaczęłam kaszleć, więc mu go oddałam. Uśmiechnął się i sam wziął potężnego bucha, po którym pokój wypełnił się dymem.

    Byłam jednocześnie cholernie podniecona i zdenerwowana. Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie jestem typem duszy towarzystwa. Podrywaczka też ze mnie marna. Siedziałam więc na łóżku, wpatrując się w jego umięśnione ciało. Podziwiałam, jak pali. Połączenie alkoholu i dużej ilości dymu wytworzyło jakąś dziwną atmosferę… Zaczęłam się rozluźniać. Zwłaszcza gdy Andre puścił muzykę.

    Przypomniałam sobie żart, który kiedyś widziałam w Internecie: jeśli widzisz, że laska ma bieliznę od kompletu, to znaczy, że to ona zaciągnęła cię do łóżka. Uśmiechnęłam się na tę trafną myśl.

    Siedząc na łóżku, rozchyliłam uda, odsłaniając koronkowy materiał bielizny. Andre siedział w fotelu, jak władca, zaciągając się skrętem, a ja polizałam swoje palce i zaczęłam powoli masować się przez cieniutki materiał majtek. Jednocześnie patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Z każdą chwilą byłam podniecona mocniej i mocniej.

    Zdjęłam sweter. Widziałam, że moje duże piersi, które dodatkowo uwydatniał czerwony, koronkowy stanik push up, zrobiły na nim wrażenie. Poprawiłam okulary i opuściłam się na podłogę. Niczym kotka zbliżałam się do niego na kolanach. Gdy byłam przy nim, zaczęłam powoli gładzić jego nogi. Pod materiałem jeansów czułam twarde jak skała mięśnie. Górował nade mną jak olbrzym. Poczułam się jeszcze mniejsza, a jednocześnie jeszcze seksowniejsza i bardziej niewinna.

    Wciąż będąc na kolanach, masowałam dłońmi jego uda. Wreszcie pod materiałem spodni wyczułam grubego kutasa. Penis tak wielki, że wyglądało to, jakby miał zaraz rozerwać spodnie. Od razu poczułam, że chcę go uwolnić z tej klatki. Rozpięłam mu pasek, później rozporek. Zdjęłam spodnie, później bokserki. Wciąż przede mną siedział, ale teraz jego oswobodzony kutas wprost górował nad moją głową. Wyglądał jak nabita, tłusta, mięsista kaszanka, zakończona gęstymi, kędzierzawymi włosami. Otworzyłam szeroko usta z wrażenia. Podobało mu się to.
    Wzięłam go w obie dłonie. Powoli przesuwałam w górę i w dół. Czułam jego duży ciężar. To było coś tak niewyobrażalnie innego, tak niewyobrażalnie większego, grubszego i cięższego niż penis mojego chłopaka… Trudno w ogóle w to uwierzyć. Sam widok tego wyżyłowanego potwora sprawiał, że byłam mokra.

    Zaczęłam go lizać z góry do dołu, wciąż patrząc mu w oczy. Jego władczy wzrok nakręcał mnie mocniej. Wreszcie odważyłam się wsunąć go w usta. Nie było to łatwe, ponieważ potężny żołądź ledwie mi się w nich mieścił.

    Obciągałam mu powoli, wsuwając go na tyle, na ile mogłam. Intensywnie pracowałam nad nim językiem. No i patrzyłam mu w oczy, cicho pojękując.

    Wreszcie wysunęłam go z ust i wyszeptałam:

    – Kocham ciągnąć twojego czarnego fiuta.

    Własne słowa nakręcił mnie jeszcze mocniej. Kochałam dirty talk.

    Jakby w odpowiedzi na te słowa, chwycił mnie za włosy, okręcił je sobie wokół nadgarstka i zaczął posuwać moje usta coraz szybciej. Delikatnie się krztusiłam, ale cholernie mi się to podobało. Wreszcie mnie puścił. Wyjęłam go z ust, żeby wziąć głęboki oddech. Dyszałam, patrząc na największego kutasa, jakiego w życiu widziałam.

    – No dalej, zerżnij swoją białą sukę.

    Na te słowa Andre wstał i z łatwością wziął mnie na ramiona. Czułam się przy nim lekka jak piórko. Był silny jak byk.

    Rzucił mnie na łóżko. Jednym ruchem zdjął koszulkę. Widziałam go teraz w pełnej okazałości. Wszystkie mięśnie brzucha układające się w kamienne dzieło sztuki…

    Zerwał ze mnie spódniczkę i uklęknął przede mną. Zarzucił sobie na ramiona moje nogi, opięte na białych zakolanówkach do połowy uda. Zaczął mnie lizać swoim szerokim językiem przez materiał majtek. Od razu chwyciłam go za głowę, żeby przycisnąć mocniej. Jego język był tak silny, że zaczęło mi się wydawać, że zaraz zrobi dziurę w moich majtkach. Na szczęście po chwili je rozchylił, wsuwając język głęboko we mnie.
    Jęczałam z rozkoszy, gdy robił mi minetkę.

    – Liż mnie, proszę – jęczałam.

    A on lizał mnie bez opamiętania. Byłam pewna, że za moment dojdę, więc przyciskałam go mocniej i mocniej. On jednak podniósł się i zarzucił moje nogi wyżej na swoje umięśnione ramiona. Otworzyłam szeroko usta, czując, jak powoli wsuwa się we mnie to wielkie, czarne bydle. Jęczałam, zaciskając się na nim kolejnymi skurczami. Myślałam, że eksploduję, a to był dopiero początek.

    Posuwał mnie z góry jak jakąś zabawkę. Byłam przy nim taka drobna, malutka i lekka… Wchodził i wychodził ze mnie, a ja musiałam mocno gryźć się w wargi, żeby nie zacząć krzyczeć.

    Wreszcie jedną ręką rozpiął mój stanik, odrzucając go w kąt. Wciąż leżałam na plecach z nogami wysoko w górze, gdy wchodził ze mnie z ogromną siłą. Patrzył, jak moje duże piersi palują w rytm kolejnych uderzeń.

    – O tak, jestem twoją białą ździrą – szeptałam, cholernie napalona.

    Po tych słowach zrzucił z siebie moje nogi. Z łatwością odwrócił mnie jednym ruchem, jak szmacianą lalkę. Natychmiast się wypięłam, prezentując swój zgrabny tyłek z wysoko podciągniętymi, czerwonymi stringami.

    Najpierw dał mi kilka klapsów. Później ostrożnie we mnie wszedł, żeby już po chwili pieprzyć mnie tak mocno i intensywnie, że łóżko zaczęło skrzypieć i jeździć po podłodze, stukając w ścianę.

    – Mocniej… Jestem twoją białą szmatą. Pieprz mnie, czarnuchu – sapałam.

    Jakby rozjuszały go te słowa, bo wchodził we mnie coraz szybciej i mocniej.

    Nagle ktoś zapukał do drzwi. Andre nie przestając mnie pieprzyć, dyszącym głosem krzyknął:

    – Fuck off!

    Gość wyraźnie słyszał, co się dzieje w środku. Andre dyszał, a ja jęczałam jak oszalała. Do tego stukanie łóżka o ścianę… Więcej razy nie usłyszeliśmy pukania do drzwi. Wyobraziłam się, że to mój chłopak mnie szukał. Że usłyszał, jak Andre mnie pierdoli. Nagle poczułam, że chcę, żeby wszedł do środka i zobaczył, jak wielki czarnuch posuwa mnie od tyłu. Chciałam, żeby wyraźnie słyszał moje jęki i krzyki. Niestety nikt do środka nie wszedł, chociaż jestem przekonana, że to właśnie mój chłopak wtedy pukał do drzwi. Zwłaszcza że kolejnego dnia przestał się do mnie odzywać.

    A Andre posuwał mnie dalej. Mój tyłek raz po raz obijał się o jego biodra. Czułam na nim mocne klapsy. Jęczałam z bólu i rozkoszy. Wiedziałam jak moja ciasna cipka opina jego wielkiego kutasa. Wiedziałam, jak mu dobrze.

    – Jestem Twoją białą zdzirą – jęczałam, wysoko wypinając tyłek.

    Gdy wreszcie doszłam, jakby nigdy nic wyszedł ze mnie i poszedł osiąść na fotelu. Znów zapalił. Wiedziałam jednak, że nie ma dosyć. Ja też chciałam wykorzystać tę sytuację do końca. Kto wie, czy kiedyś przydarzy mi się w życiu coś podobnego…

    Wstałam, założyłam okulary, które spadły mi z nosa w trakcie pieprzenia, i wolnym krokiem podeszłam do niego. Uklęknęłam i znów zaczęłam mu obciągać. Tym razem odważniej i głębiej. Jakby coś się we mnie zmieniło. Ciągnęłam mu, jak rasowa suka.

    Wreszcie dosiadłam go. W tej pozycji czułam, jaki jest wielki. Z jednej strony wypełniał mnie po brzegi potężny, wyżyłowany i gruby kutas, z drugiej miałam tuż przed sobą jego wielką, umięśnioną klatkę piersiową. Położyłam na niej obie dłonie i zaczęłam go ujeżdżać. Co jakiś czas dawał mi klapsa, żebym przyspieszyła. Dostawałam kolejnych skurczów, ale nie przestawałam go pieprzyć.

    Po wszystkim długo leżałam obolała. Musiałam zostać u niego na noc.

    Szybko zaczęliśmy się spotykać. Nie liczę na to, że ten związek przetrwa. Nie szukam miłości. Ale za to cholernie mocno czekam na przyjazd najlepszego przyjaciela Andre. Mój nowy facet zapowiedział, że razem pokażą mi, co znaczy ostre pieprzenie białej szmaty. Trójkąt z dwoma czarnuchami? W chodzę w to.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, jestem Oliwka. Niektórzy tutaj już mnie znają 🙂 Zapraszam do komentowania mojego kolejnego opowiadania!

  • Poczatek cz.5

    Ta noc była jakże odmienna od poprzedniej, całowałem ,tuliłem moją żonkę, pieściłem i słuchałem cały rozemocjonowany, szczęśliwy bo wróciła w pewnym sensie do mnie. Choć w sumie tych opowieści niewiele było. Opowiedziała mi wszystko nim się w nią wbiłem, nim mój żal i poprzedni stan przygnębienia wypłynął z moją spermą. No tak mi się przynajmniej wyglądało. Tak to chyba tylko jest w opowiadaniach erotycznych, gdy za jednym zamachem wszystko zmienia się o 180 stopni i nieświadomy facet nagle przekonuje się do kochanka żony, zostają kumplami i idą na piwo. Nie wiem czy tak bywa w rzeczywistości. U mnie na pewno nie. Wówczas tuląc ją, oglądając nagą, zastanawiając się od kiedy w sumie goli cipkę, cieszyłem się iż jej nie straciłem. Ze nie odeszła, że nie powiedziała „to koniec”. Może tak by było najlepiej? Tak przynajmniej sobie wówczas myślałem. Ciesząc się że jest ,zastanawiałem się jak to będzie. Widząc bowiem jej jakąś w sumie „skruchę” , jej radość gdy jej dotknąłem, zacząłem pieprzyć, gdy poczuła w środku moją spermę, wiedziałem, iż gdybym wówczas zażądał by to skończyła, zerwała z nim, zakończyła znajomość, zmieniła prace, to by tak zrobiła. Widziałem to w jej minie. Może była suczką, może odpowiadała jej ta rola, ale przecież to była kobieta poddawana przez lata konwenansom. Mąż, dzieci, niedzielne obiadki, rodzinne grille i pogaduszki. Tego się nie zmienia z dnia na dzień. Gdybym wiec tego zażądał wszystko by wróciło do normy. Czułbym się znów „panem domu”,  facetem panującym nad wszystkim i…nudnym gościem. No i ile by to trwało? Aż ponownie by zapragnęła mocniejszych emocji niż niedzielne poranne bzykanie?. Nim by zapragnęła innego kutasa czy po prostu emocji związanych z poznawaniem innego faceta, flirtem, oddawaniem mu się fizycznym i emocjonalnym?. Może i przy kolejnym czy jeszcze następnym bym potrafił ją utemperować, osadzić, zmusić, ale….siłą rzeczy za każdym razem byłoby gorzej i gorzej. To co teraz było to nie był jakiś tam romans w pracy, tylko wyraz jej natury, potrzeb. A ona potrzebowała dużo. Czy więcej niż inne kobiety? Nie mam zielonego pojęcia. Nie mam jakiegoś porównania. Gdy wiec tak leżałem obok niej i patrzyłem jak unoszą się jej piersi…wiedziałem, iż muszę się zgodzić na ten jej wyjazd do Krakowa.

             Następny dzień, poniedziałek, przywitał nas w innym wiec nastroju. Ciągle była napięta, skruszona ale stanowcza. Ja zaś lekko uśmiechnięty. Dostrzegłem bowiem,, po raz kolejny w życiu jak uroczą i atrakcyjną mam żonę. Drobna blondynka z kręconymi włosami do ramion, z fantastycznym uśmiechem. Z biustem średnim ale fajnie sterczącym pod bluzką, no i cudownym krąglutkim tyłeczkiem. Faceci zawsze się za nią oglądali, no może w mniejszym stopniu gdy te wdzięki zaczęła przykrywać workowatymi ubraniami. Mnie to wówczas denerwowało ale teraz doszedłem do wniosku, iż to może i dla mnie być frajda. Widok innego faceta gapiącego się na tyłek żony, ta świadomość iż on może tylko popatrzeć, powyobrażać sobie co jest pod tą spódniczką, jakie ma majteczki, a ja to mogę sprawdzić. Gdy on będzie patrzył, ja mogę zaś gładzić ten tyłek dłonią. Wsuwać ją miedzy jej uda, a ona mi na to pozwoli. Te rozmyślanie przerwał delikatny zgrzyt- świadomość iż nie tylko ja, że jest inny facet któremu na to pozwala, że chce jechać z nim do Krakowa. No cóż….iskierka zazdrości się tliła, Kłamałbym gdybym powiedział iż byłem tą myślą tylko podniecony, rozradowany. Tak nie było. Złość jednak powolutku ustępowała rozsądkowi. Zapewne znacie ten stary dowcip o tym jak mąż ze spokojem dowiaduje się iż żona ma 4 kochanków?. Zdziwionemu brakiem jego reakcji rozmówcy tłumaczy, iż przecież lepiej mieć 20% w dobrym interesie niż 100% w kiepskim. Pewnie wówczas nie myślałem o tym dowcipie, ale powolutku przekonywałem się do takiej wizji, no powiedzmy świadomości tego że mam tylko 50 % .

     

    -Więc co z tym Krakowem?- to już nie było stwierdzenie takie stanowcze jak wczoraj gdy się w nią wbijałem. Gdy jej cipka ściskała mojego kutasa. Teraz była raczej potulna, prosząca a nie tylko zawiadamiająca mnie o decyzji. – Andrzej chce wiedzieć co ty na to .Hmm. Czyli co? On także zdaje się na mnie, liczy się moje zdanie? .Przyznam się iż miło było odzyskiwać kontrole. No może w dziwny pokręcony sposób ale jednak. Popatrzyłem na nią z delikatnym uśmiechem, może smutnym, ale jednak uśmiechem. Przemknąłem wzrokiem po jej bluzce, zakrywającej już teraz dekolt, ale eksponującej fajnie cycuszki, na jej spodniczkę , szpilki. Była już przygotowana do pracy. Zapewne chciała tam już szefowi zakomunikować jaka jest moja decyzja. No właśnie. Czy już ją podjąłem?. Nie chce już walczyć? Akceptuje to?. Akceptuje to, że moja żona będzie miała oficjalnego kochanka? Czy nie chciałbym raczej by to było poza mną?. Czy nie lepiej bym udawał, że nic nie wiem, że tylko po prostu dłużej siedzi w pracy, że musi czasem wyjechać służbowo, może na jakąś konferencje, czasem w weekend? Że musi nawet czasem w niedziele podjechać do szefa dostarczyć pilnie papiery?. Wszak to taka praca. No i nie powinno mie dziwić, że jadąc do niego dobiera bieliznę, zakłada fajne body, a spódniczka trochę mało służbowo eksponuje pośladki. Nie lepiej udawać, że nie dostrzega się spermy na majtkach?. No chyba nie. Myślę iż to by mnie jeszcze bardziej pogrążyło, jeszcze bardziej rozwaliło emocjonalnie. Skoro nie mogę jej mieć tylko dla siebie, skoro wiem, iż nie dam rady jej utrzymać, to chcę wiedzieć, chce w tym uczestniczyć choć troszeczkę. No i może nawet mieć z tego satysfakcje. Wówczas może znalem hasło „swingers” ,czy „cuckold”, ale pewnie za dużo nie miałem o tym pojęcia. Raczej działałem wiec instynktownie mówiąc

     

    -Dobrze, zgoda, ale …..chce wszystko wiedzieć, chce byś mi wszystko opowiadała.

    I znów ta jej radość, ten uśmiech, to przytulenie się do mnie i szczebiotanie. Ta promienna twarz wyrażająca ulgę, ulgę iż mnie nie traci. Jej zapewnienia, że wszystko mi opowie że jeśli bym uznał, iż nie chce by cos zrobiła, nie zdecyduje się na to, że mnie kocha i że to tylko jej emocje, potrzeby, że teraz odkrywa swoja naturę i że tez jest troszkę tym zaskoczona, że dziękuje mi za to. Że zawsze jest i będzie moja, a to to tylko sex.

    Wybiegła z domu rozradowana. Byłem przekonany ze Andrzej ja zerznie, że ściągnie jej majtki, oprze o biurko i będą świętowali moja zgodę wpychając jej kutasa, i będzie miętosił piersi opowiadając jak to będzie w Krakowie.

       Tego dnia miałem wolne. Siedziałem wiec w domu mając przed oczami tą wizje. Starałem się cos tam robić do pracy ale szło mi to marnie. Moje napięcie seksualne wzrastało z każda minuta. Każda scenka która sobie wyobrażałem z udziałem mojej żony wzmagała to odczucie. Przestałem wiec z tym walczyć i włączyłem na komputerze pornosa. No co? Czasem musiałem odreagować. Nie mówcie mi wiec, iż sami tego nie robicie. Oglądając pornosa powolutku wyciągnąłem swojego penisa, moje ruchy stawały się bardziej mocniejsze Nie dane mi było jednak doznać zaspokojenia. Z tego stanu wyrwał mnie dźwięk telefonu. Monika? Lekko zdenerwowany odbieram telefon.

    – Kochanie…eee, jestem u Andrzeja. -słyszę jej lekko ochrypły glos. – Powiedziałam mu iż się godzisz….eeee, że pojadę z nim do Krakowa. Jak mu to powiedziałam, zaczął mnie całować, pieścić. Zamknęliśmy się..Rozpiął mi spódniczkę i opadła na ziemie, kurde, mam nadzieje iż się nie pobrudzi . eeee. Andrzej , weź ja połoz na fotelu – proszę,….. to akurat było do niego. – Teraz masuje mi cipke. No wiesz, odchylił majtki. Jestem już troszkę mokra…eeee, Siedzę na biurku, mam rozchylone uda…bawi się nią. Kochanie….czy mogę się pieprzyc z Andrzejem? Mam ochotę na jego kutasa…..

           Wiem, iż bez względu na to co bym nie powiedział, co bym nie zrobił i tak by ja zerznął. W tamtym momencie chcieli jednak dać mi odrobine władzy, świadomość iż mogę choć częściowo decydować. Byli zbyt napaleni, co słyszałem w jej glosie, by zaakceptować mój sprzeciw . Wyszeptałem jednak –Tak-

     

    -Dziękuje kochanie, – odłożyła słuchawkę nie kończąc polaczenia.

     

    Tak jak uprzednio- proszę o uwagi- od nich zależy ciąg dalszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Poproszę o komentarze

  • Poczatek cz. 6

    Czego wysłuchałem? No oczywiste. Do dzisiaj w sumie nie wiem czy to było przypadkowe, czy przez niedopatrzenie nie wyłączyła telefonu i mogłem usłyszeć jak wsuwa jej kutasa, czy też to było specjalnie wyreżyserowany po to by mnie nakręcić, uświadomić, iż może stanowić to dla mnie frajdę. Słyszałem mlaskania które skojarzyłem z pocałunkami, delikatne piski świadczące o wsunięciu jej palca w cipkę , jego prośbę by założyła mu gumkę, mlaskanie świadczące iż robi to ustami, jak dziwka. Najbardziej jednak zapamiętałem jej płytki jęk który znalem tak dobrze z dawnych czasów, a którego nie słyszałem już kilka lat. Jęk dogadzanej kobiety, która wciąga na siebie faceta, rozchylając jak szalona uda,, licząc iż pochłonie go całego, a nie tylko jego rozpychającego ją kutasa. Szczytowałem razem z nim słysząc jego jęki, klaskanie bioder o jej uda, co raz szybsze oddechy, jej spazmatyczny szloch. Zalałem spodnie wyobrażając sobie jak jego kutas strzela do jej cipki chronionej cieniutka gumkom prezerwatywy.

     

                   Czekałem na jej powrót rozemocjonowany. Tym jednym telefonem dała mi więcej niż wieloma godzinami tłumaczenia, objaśniania. Jeden eksperyment a tak wiele wniósł. Zapewne gdybym przypadkowo usłyszał taką rozmowę , był niejako świadkiem jak moja kochana żonka daje dupy innemu, szalałbym z rozpaczy. Tak jak było po sobotniej nocy. Teraz do tego zostałem zaproszony, nawet poproszony o zgodę. Zaproszono mnie do gry. Nie byłem już statystą tylko pełnoprawnym graczem mogącym oczekiwać frajdy z meczu i ja odczuwający. Całe popołudnie wyobrażałem sobie ją w jego gabinecie, jak go kusi swoimi nogami, tyłeczkiem, jak mówi o mojej zgodzie, jak on reaguje. Zastanawiałem się jak wygląda to biurko na którym ją pieprzył, i gdzie wyrzucili gumki by nie wydawać się przed innymi. Gdy wiec moja kochana Moniczka powróciła do domu już od progu ja zgarnąłem. Pomogłem z zakupami zastanawiając się czy w rozsiewanej przez nią woni wyczuje zapach jego spermy. Wiem iż to głupie ale wyobrażałem sobie, iż ja czuje. Monika była zrelaksowana ale jednak niepewna. Gdy wiec ja tak ochoczo powitałem z radością zaczęła na moja prośbę opowiadać. Słyszałem już co się stało, ale liczyły się dla mnie jej emocje. Czułem wiec razem z nią ponownie te chwile gdy szła podekscytowanego do jego gabinetu gdzie musiała z oficjalna mina czekać aż zostaną sami, to jak podobał się jej jego wzrok, taki władczy i zachłanny, jego rękę na udzie sprawdzająca majtki i jego satysfakcje gdy poczuł,, iż jest troszkę wilgotna. W jej relacji dominowała frajda z zadowolenia faceta, z tego iż może mu się podobać, podniecać go. Uszczęśliwiała ją świadomość tego, że oddaje się innemu facetowi, za zgodą męża. Przyznała się, iż wcześniej to ją blokowało, że mnie krzywdzi, rani. Jasne że czuła frajdę mając jego kutasa w cipce, jak ją pierdolił, jak wypinała przed nim tyłek, ale zawsze gdzieś tam z tylu głowy miała to, że ja jestem jej facetem w stosunku do którego powinna być lojalna. Wiec gdy usłyszała moją zgodę, wszystko z niej spłynęło, dopiero teraz w pełni mogła oddać się temu facetowi, dać wybuchać bez wyrzutów sumienia.

         Moja wyobraźnia buzowała, moja fantazja uśpiona przez lata domagała się kolejnej dawki, kolejnych emocji. Zacząłem się wiec zastanawiać nad tym jak to będzie w Krakowie, co się wydarzy…co to raczej wiadomo, ale jak to będzie przebiegało. Gdy się dowiedziałem, iż planują iść do jednego z klubów poczułem już ekscytacje. Igiełka zazdrości ciągle kłuła, ale ona już teraz dodawała tylko smaku głównemu daniu. Po zjedzonym objedzie zaproponowałem cos co jeszcze kilka dni temu wydawało mi się szalone i niedorzeczne. Zaproponowałem mojej cudnej kobiecie wybranie się na zakupy. Chciałem jej kupić jakąś sukienkę. Miała ich teraz sporo, ale pragnąłem by właśnie do tego klubu wybrała się w stroju wybranym i zaakceptowanym przeze mnie. Bym oczami wyobraźni mógł widzieć jak w niej tańczy, jak jest spocona, jak ja obejmuje w tańcu, pieści….a później zdejmuje ją z niej. Monika była uradowana pomysłem. Nie tyle możliwością zdobycia kolejnej sukienki, tylko tym, iż właśnie przez to akceptuje jej wyjazd, zachowanie, oddanie innemu facetowi.

           Wypad do centrum handlowego był rewelacyjnym przeżyciem. Nigdy nie lubiłem towarzyszyć jej na zakupach. Tym razem jednak świadomość, iż będzie to ubierać dla niego, że będzie w tym kręcić przed nim pupą ,eksponować biust, spowodował, iż te zakupy były jedną wielka przygodą. Gdy przymierzała kolejne sukienki, gdy je komentowaliśmy, gdy zaglądałem do przymierzalni widząc ją w bieliźnie, byłem ciągle podniecony. Wybrałem czarną obcisłą sukienkę ze sporym dekoltem. Nigdy bym jej nie pozwolił w niej pójść na spotkanie rodzinne czy do pracy lub nawet przejść się po mieści. Przypominała bowiem raczej strój zaczepiającej klientów kurewki niż ubiór gustownej damy. Teraz jednak jechała do obcego miasta, do klubu, po to by dać się uwieść facetowi. ( kurczę ale staroświeckie określenie – czy nie lepiej i precyzyjnie powiedzieć „dać dupy”? )Uznałem wiec, iż to on musi mieć z tego frajdę, że to jest dla niego…no i troszkę też dla mnie. Mój rozporek napęczniał jednak mocniej.  Później  wybraliśmy się do sklepy z bielizną. Uznałem bowiem, iż chce by w hotelu po imprezie zaprezentowała się w stroju kupionym przeze mnie. By zaprezentowała się wychodząc w nim z łazienki. Nigdy z nią nie byłem kupować bielizny. Teraz zaś wybierałem dla innego faceta. Znów nutka zazdrości zaczęła szwendać się po mojej głowie. Co ja do cholery robię?. Przygotowałem wszak właśnie dla tego typa prezent w postaci własnej żony. Teraz zaś go pięknie opakowuje, by mógł nabrzmiałym kutasem go rozpakowywać. Eksponuje dla niego jej walory. Dobieram koszulkę w czerwonym kolorze eksponującym jej nogi, podkreślającym biust, by bardziej mu się podobała, by bardziej ją pragnął, mocniej zarżnął. …Po chwili jednak przychodzi refleksja. Nie robię tego dla niego tylko dla niej. On jest tylko środkiem do uszczęśliwiania jej. Po to by czuła się kobieca, atrakcyjna , pełna seksapilu. By wypięła przed nim tyłek wiedząc, iż ma nad nim władze…..,tak jak i nade mną. By miała świadomość, iż jej krzyk rozkoszy mnie uszczęśliwia. Nawet jeżeli bezpośrednio spowodowany jest kutasem innego faceta .

    Tak jak uprzednio- proszę o uwagi- od nich zależy ciąg dalszy.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Poprosze o komentarze

  • Poczatek cz. 7

    Kraków…miasto pełne uroku, klimatu, potrafiące zauroczyć i zachwycić nie tylko Polaków. Znane z wycieczek szkolnych, słynne głównie z uwagi na Zamek na Wawelu, Rynek, Kazimierz. Zapewne większość naszych rodaków choć raz tam było. W ramach obowiązków czy dla przyjemności. My też tam kiedyś spędziliśmy kilka dni szwędająca się z dziećmi po zabytkowych uliczkach by wieczorem wrócić do hotelu i paść na twarz ze zmęczenia. Teraz gdy Monika się tam wybierała byłem jednak świadom, iż zacznie je poznawać troszkę z innej strony. Byłem wówczas co prawda laikiem jeśli chodzi o nocne życie tego miasta, jednak coś niecoś o nim słyszałem. Wiedziałem o klubach usytułowanych w samym centrum, ulicach pełnych młodych i troszkę starszych ludzi potrafiących korzystać w pełni z życia. (Choć niewątpliwie część naszych rodaków mogła by uznać, iż jest to już przejaw sodomy i gomory). Ja jakoś wówczas specjalnym purystą nie byłem, ale brak szczegółowej wiedzy na temat planów Andrzeja troszkę mnie niepokoił…..,ale i podkręcał. Mogłem się tylko domyślać iż nie będą zwiedzać Zamku Królewskiego , a jeśli udadzą się w jego rejony to w innym celu. Moja wiedza na temat klubów ograniczała się do tej wyniesionej z czasów studenckich – była wiec dosyć „archaiczna” i byłem tego świadom. Chciałem się dopytać Moniki co zamierzają ale ona również  nie znała szczegółów. Była ze mną szczera. Po ostatnich przeżyciach zbliżyliśmy się ponownie do siebie, opowiadała mi o takich intymnych szczegółach , nie było wiec powodu by coś ukrywała. Gdy wiec zbliżył się piątkowy poranek i wynosiłem jej walizki pod blok skąd miał ją zabrać Andrzej, mój niepokój ciągle mieszał się z ekscytacja. Wiedziałem jedno – Andrzej jest poważnym biznesmenem, osobą usytułowaną, bogatą. Gdy wsiądzie do jego samochodu najgorsze co ją może spotkać to tylko to, iż zostanie wyruchana kilka razy, ze może również jej tyłek ugości jego kutasa. Pewnie tydzień temu uznałbym to i tak za koniec świata, teraz zaś po zaakceptowaniu jej zachowania, potrzeb, po prostu przez chwile martwiłem się tylko o jej bezpieczeństwo, o to czy Andrzej jej np. nie wywiezie do burdelu w Niemczech uznając iż potrafi się świetnie pieprzyc i może uzyskać dobrą cenę. Przyznam się, iż gdzieś tam  naczytałem takich rzeczy i taka obawa mi przemknęła przez głowę. Pewnie, że głupia, bez sensu ale była. Jasne że Andrzej to nie tego typu osoba, nie musi dorabiać w takim interesie, ale ja wówczas po prostu martwiłem się o żonę. Jeśli uznacie to za głupie pewnie będziecie mieli racje, ale tak wówczas rozmyślałem stojąc w pochmurny poranek z walizkami, patrząc jak pod blok podjeżdża jego auto. Andrzej wysiadł, podał mi normalnie jak by nigdy nic rękę, otworzył bagażnik. Gdy wkładałem tam walizki przywitał się z Moniką pocałunkiem w policzek. Ot, zwykły wyjazd służbowy – mąż odprowadza żonę która udaje się na konferencje, targi czy innego tego rodzaju „fuchę”. Byłem mu wdzięczny za to, iż tak to rozegrał. Gdyby nawet któryś z sąsiadów przyglądał się wyjazdowi Moniki nic by nie mógł podejrzewać. Nie miałby pojęcia, iż właśnie przed chwilą dozorowałem jak żona ostatnim rzutem oka sprawdza zawartość bagażu, ustala czy jest tam ta kusa koszulka, majtki, sukienka. Pakuje do kosmetyczki tabletki antykoncepcyjne. A ja tym wszystkim się jaram, wiedząc, iż będzie za kilka godzin ubierać to wszystko i kusić innego faceta. Ze zmieni swoją osobowość jak za dotknięciem różdżki. Może nie tyle zmieni co przestanie udawać, pozwoli swoim emocjom się wyrwać na zewnątrz, rozkoszować się w obcym mieście swobod, anonimowością. Gdy wiec całowała mnie w usta przed wejściem do samochodu, gdy delikatnie wsunęła mi język i chwile bawiła się moim, żaden z potencjalnych obserwatorów nie mógłby podejrzewać, iż właśnie jedzie się pieprzyć na dwa dni, a ja sam ją tam wysyłam. Chyba nawet najwredniejsza sąsiadka nie miała by podstaw do rzucania kretyńskich ,ale w tym przypadku zgodnych z rzeczywistością, wulgarnych dowcipów o „kurewce jadącej na gościnne występy”. Moja żona generalnie w bloku uchodziła i uchodzi za życzliwą, uczynną kobietę. Troskliwą i odpowiedzialną mamę, udzielającą się w różnych komitetach szkolnych . Gdy wiec auto ruszyło odetchnąłem troszkę – bałem się bowiem odrobinę występu Andrzeja, tego żże jakoś będzie chciał tak jak poprzednio zaakcentować, i to publicznie, czyją własnością jest Monika, na co może sobie z nią pozwolić. Przed blokiem nawet delikatne muśniecie pupci mojej żony mogło by nie ujść uwadze co niektórych wścibskich obserwatorów i przysporzyć nam kłopotów. Pozwolenie żonie na pewne ekscesy a robienie z nich „publicznej tajemnicy” czy chwalenie się nimi to inna sprawa. Andrzej okazał się jednak facetem na poziomie. Kurde, czy ja przed chwilą pomyślałem, powiedziałem o nim z sympatią? No właśnie. To nie był już wróg numer jeden, facet który „pieprzy moją żonę” tylko …hmmm, facet który się nią opiekuje, dba o nią i…ją „pieprzy”, zaspakajając potrzeby. Przewrotne? No chyba tak.

        Wróciłem do mieszkania. Czekało ich kilka godzin jazdy. Zapewne po podróży będą zmęczeni. Uznałem wiec, iż pierwsze jakieś informacje uzyskam od Moniki dopiero wieczorkiem. Umówiliśmy się bowiem, iż w miarę możliwości będzie mi relacjonowała przebieg „wypadu”, czy to w czasie rozmów telefonicznych czy po prostu poprzez smsy. Jak powiedziałem bałem się o nią, a po drugie wiedziałem już że mnie to kręci, iż tego typu kontakty pozwolą mi razem z nią przeżywać to wszystko. Ona zresztą też potrzebowała mojej „obecności” wsparcia, przyzwolenia, po to by móc w pełni się oddać temu facetowi, pozwolić wyruchać i móc czuć z tego frajdę. Siadłem przy biurku i rozpocząłem swoją walkę z kolejnymi kartkami zestawień, licząc, iż uporam się z tym do 12. Miałbym wówczas cały weekend wolny na przeżywanie tego wszystkiego z Moniczką. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk smsa. Odruchowo sięgnąłem po telefon otwierając wiadomość. Dopiero widok którzy rzucił mi się na oczy ostatecznie mnie oderwał od wykonywanej pracy, pomieszał rzeczywistość i walnął obuchem jak nieprzygotowanego szczeniaka. Nie był to bowiem sms tylko mms zawierający jedną fotkę z podpisem „Andrzej sprawdza czy zabrałam majtki”. Na zdjęciu widziałem zaś uda mojej Moniki z opuszczonymi spodniami i bielizną. Nie widać było dokładnie jej cipeczki – zakrywała ją bowiem męska dłoń. Jej ułożenie, a przede wszystkim ilość widocznych palców wskazywał iż jeden z nich znajduje się w niej w środku. Moja żona musiała wiec być już niezłe wilgotna. Mimo tego była w stanie złapać smartfona i zrobić fotkę. Dbała wiec o moje odczucia, o emocje. Byłem dla niej ważny. Kurcze, właśnie to mi wówczas przemknęło przez głowę. Nie licząc oczywiście narastającego podniecenia i galopu myśli związanego z analizą gdzie stanęli, czy to jakaś leśna droga, parking, czy przypadkiem obok nie przechodzą jacyś ludzie, czy ma orgazm, czy wypina swoje biodra a on ja pieprzy palcem, czy będzie ją tam ruchał ,czy zadowoli się jedynie wyjebaniem jej właśnie palcami. Na część tych pytań odpowiedz dała kolejna fotka. Zawierała ona penisa Andrzeja. Widziałem jak ściska go u nasady. Trudno było mi ocenić ile ma centymetrów, ale na pewno jego właściciel mógłby być z niego dumny. Tym razem ukłucie zazdrości było już umiarkowane, zdecydowanie przytłumione zadowoleniem, iż właśnie takim sprzętem przez najbliższe dwa dni Moja żonka będzie ruchana. No i delikatną obawą o jej tyłeczek. Zdjęcie było podpisane krótko „mniam”,  dodany był też uśmieszek. Widząc go wyobrażałem sobie minę Moniki zabierającą się do lizania tego kutasa, to jak delikatnie dotyka go języczkiem, jak powolutku wprowadza sobie jego główkę do ust, bierze miedzy wargi. Jak wyjmuje go i patrzy jak błyszczy nawilżony jej śliną. Jak ponownie się na nim nachyla a paluszkami gładzi, muska delikatnie jego moszne, jajeczka. Jak on twardnieje bardziej i bardziej, jak kładzie dłoń na jej włosach zmuszając delikatnie by wzmocniła ruchy, wprowadziła chuja głębiej, by objęła go mocniej. Jak jej ruchy połączone teraz z ssaniem wpadają w harmonie z jego ruchami bioder aż do samego strzału. Moje domysły potwierdza kolejny mms przedstawiający uśmiechniętą żoneczkę. Teraz musiał zrobić ją jej telefonem Andrzej. Jej powiększenie pozwoliło mi się delektować widokiem jego spermy na jej policzkach, powiece, nosku, ustach…..

          Nic wiec dziwnego, iż już przed wyjściem do pracy nic nie zrobiłem. Nie byłem w stanie. Mój organizm wrzał a myśli towarzyszyły im w aucie. Nawet po tym jak mi już napisała, że jadą teraz grzecznie autostradą, że dotarli do hotelu, że przebrała się w strój służbowy i idą na targi. Był to bowiem faktycznie wyjazd służbowy. Monika nie była tam co prawda potrzebna, firma bez jej udziału by nie upadła ale „oficjalnie” musiała przed kolegami i koleżankami udawać, że nie jechała tam tylko w jednym celu. By dawać dupy znudzonemu szefowi, by go odprężać po ciężkich negocjacjach. Wrócili do hotelu około 18. Nic wówczas się nie działo. Monika powiedziała mi bowiem, iż są zmęczeni i idą się po prostu zdrzemnąć. Każde w swoim pokoju. Później mają zaś udać się do jednego z klubów. Nie znała szczegółów. Umówili się iż przyjdzie już przygotowana do niego o 22. Czytając to też postanowiłem się zdrzemnąć by móc jej „towarzyszyć” całą noc. Zapowiadała się bowiem interesująco i tajemniczo. Moje przypuszczenia miały się zacząć powolutku potwierdzać. O 22 dostałem bowiem msms którego Monika zrobiła sobie w lustrze w swoim pokoju. Widać było jak stoi przed nim z uśmiechniętą , rozemocjonowaną buzią, ze zrobionym starannie makijażem, dosyć mocnym i przyznam trochę „kurewskim”, takim jakiego nie robi się na imprezy rodzinne, wesela. Ubrana była w sukienkę którą jej wybrałem, jej gołe szczupłe nogi robiły zajebiste wrażenia, odsłonięte do połowy uda wręcz kusiły by je spróbować rozchylić, linia bioder zapowiadała zajebiste atrakcje. Teoretycznie to było zwykłe zdjęcie, które można było umieścić na feceboku, czy NK, pochwalić się rodzinie. Ja wiedząc jednak gdzie i w jakich okolicznościach zostało zrobione mimowolnie sięgnąłem i zacząłem masować swoje krocze. Odpisując jej, iż wygląda zajebiście wyciągnąłem nawet kutasa i zacząłem delikatnie się nim bawić. Po chwili o mało nie eksplodowałem czytając jej smsa ,,Andrzej kazał mi zdjąć i zostawić u niego majtki. Kocham Cię,,

    Tak jak uprzednio- proszę o uwagi- od nich zależy ciąg dalszy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Krak

    Poproszę o komentarze