Author: admin

  • Seksowna matka mojego kumpla

    To działo się na osiemnastce mojego najlepszego kumpla Filipa. Impreza jak impreza, lało się dużo alkoholu, masa żarcia, była sporo ładnych dziewczyn, no i matka Filipa, Pani Laura. Nie piłem na tej imprezie, to był czas kiedy w ogóle nie ruszałem alkoholu. Sam też dopiero co zostałem pełnoletnim facetem. Buzowały we mnie hormony, seks stał się moją obsesją. Miałem już za sobą kilka razów, ale dziewczęta w moim wieku jakoś nie potrafiły dać mi pełnej satysfakcji. Zawsze czegoś brakowało. Może dlatego miałem takiego bzika na punkcie Pani Laury. Właściwie to od zawsze miałem.

    Dziś, podczas wieczoru swojego syna, wyglądała zjawiskowo. Miała dokładnie trzydzieści siedem lat i była wysoka jak na kobietę. Ubrana w czerwoną, obcisłą kieckę z ogromnym dekoltem, czarne nylonowe pończochy na długich nogach i cholernie wysokie szpile. Zrobiła też chyba najostrzejszy makijaż ze wszystkich panienek na sali. Jej ciemne oczy idealnie podkreśliła zimnymi cieniami, coś a la smokey eyes. Czerwone jak krew usta. Wyprostowane, brązowe włosy aż lśniły w elektrycznym świetle. Wyglądało po prostu bombowo, wyzywająco, prawie jak dziwka. Gapiłem się na nią przez cały wieczór. W sposób jaki się poruszała, jej chód, był dla mnie magiczny. Potem zaprosiłem ją kilka razy do tańca, odważyłem się na to, a bliskość jej ciała sprawiała, że po każdym numerze musiałem wracać do stołu z potężnym wzwodem. Boże podobała mi się. Jak nikt.

    No i nagle okazało się, że ja, ona i jej mąż musimy jechać do domu. Pan Marek, ojciec Filipa, skończył się jeszcze przed dwunastą. Mieliśmy go szybko zwieźć, położyć spać i wrócić. Jako jeden z niewielu byłem w towarzystwie trzeźwy. Pani Laura poprosiła mnie o to osobiście, ona też trochę wypiła. Nie potrafiłem jej odmówić. Dostałem kluczki od ich forda i pojechaliśmy. To było jakieś dwadzieścia minut jazdy w jedną stronę.

    Pan Marek rozwalił się na kanapie z tyłu, ewidentnie śpiąc. Pani Laura sprawiała wrażenie złej, ale nie na mnie oczywiście. Mówiła do mnie jak mocno mi dziękuję, a ja tylko zerkałem ukradkiem na jej błyszczące łydki i uda, które odsłoniły się bardzo kiedy siedziała. To były nogi! Boże cóż za nogi! Długie i solidne nogi prawdziwej, dojrzałej kobiety. Praktycznie gapiłem się na nie podczas jazdy przez cały czas. Chyba tego nie zauważyła.

    Potem wtaszczyliśmy jakoś Pana Marka do domu, do sypialni. Kobieta powiedziała, żeby chwilę poczekał, że musi go jakoś ogarnąć. Wyszedłem z pokoju. Czekałem przed drzwiami. Nagle usłyszałem jak zaczyna do niego mówić.

    – Oj Maruś, Maruś. I na co to wszystko? Ubrałam się dziś dla ciebie jak dziwka, ten cały makijaż, pończochy. Umówiliśmy się na wyjątkowy wieczór, już dawno to planowaliśmy i co?

    Pan Marek tylko coś jęknął w odpowiedzi.

    – Napaliłam się strasznie, a ty co? Zwłoki.

    Potem doszły mnie jakieś dziwne dźwięki z sypialni. Nie mogłem się opanować i po prostu zajrzałem przez dziurkę od klucza. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Pani Laura, siedząc w rozkroku obok swojego męża, zabawiała się swoją pusią. Nie widziałem jej cipki, bo siedziała bokiem.

    – Widzisz jaka jestem mokra?! Spójrz!

    Wzięła jego rękę i przyłożyła sobie w to miejsce, ale ręka zaraz oklapła jak martwa.

    Pani Laura odrzuciła ją z westchnięciem i dalej zabawiała się delikatnie z samą sobą. Nagle do głowy przyszedł mi diabelski plan. To było jak błyśnięcie, nagły impuls. Nie mogłem pozwolić Pani Laurze skończyć. Była nieziemsko napalona. Była pijana. A ja byłem tutaj z nią sam na sam. Zdobyłem się na odwagę i zapukałem głośno. Widziałem jak zrywa się z łóżka. Odskoczyłem od drzwi.

    – Już idę! – rzuciła do mnie, lekko speszona.

    Jakąś minutę później wyszła z sypialni. Stanąłem trochę dalej, żeby nie dać jej powodu do podejrzeń. Uśmiechnęła się do mnie. Jej wielkie usta pomalowane czerwienią wyglądały niezwykle apetycznie.

    – To co? Skoczę jeszcze do łazienki i zbieramy się, tak?

    Minęła mnie i weszła do łazienki. Wiedziałem co chce tam zrobić. Dałem jej kilka chwil na rozpoczęcie. Całe szczęście, że z tego wszystkiego zapomniała zakluczyć drzwi. Znów spojrzałem przez dziurkę i zobaczyłem to. Pani Laura siedziała na skraju wanny i zabawiała się ze swoją pusią. Tym razem miałem na nią idealny ogląd. Cipkę miała ciemniejszą, z dużymi wystającymi wargami, a nad nią idealnie przystrzyżone włoski. Poczułem jak mój kutas rośnie w spodniach. Pani Laura bawiła się ze swoją łechtaczką, nagle zamykając oczy. Wiedziałem, że teraz albo nigdy. Wszedłem po cichu i podszedłem do niej.

    – Pani Lauro… – odezwałem się.

    Otworzyła oczy i nagle był w nich tylko strach. Była przerażona, a twarz zrobiła się czerwona ze wstydu. Złączyła szybko nogi. Chciała się podnieść i wstać. Nie pozwoliłem jej. Złapałem ją za ramiona i posadziłem. Potem bez zbędnych słów po prostu ją pocałowałem. Nie odpowiedziała, zamknęła wargi i wykrzywiała głowę.

    – Nie, proszę… – powiedziała.

    Ale ja byłem za bardzo napalony, żeby jej słuchać. Kutas przejął nade mną władzę. Począłem całować boską szyję kobiety, a ręką od razu wkradłem się miedzy jej nogi, do cipki. Ściskała te seksowne uda w nylonie, broniła się, ale byłem silniejszy. Dopadłem do jej łechtaczki i zacząłem energicznie ją masować. Z każdą sekundą czułem, jak jej opór topnieje. W końcu rozchyliła szerzej te swoje cudne nóżki, dając mi tym samym przyzwolenie. Pocałowałem znów jej usta, ale nadal nie chciała tego robić. Dziwne. Pozwalała mi masować swoją cipkę, a nie chciała się całować. Trudno, pomyślałem. Jej ciała jest tyle, że i tak się zadowolę. Zszedłem niżej i począłem pieścić językiem jej dekolt. Szybko sprawiłem, że prawy wielgachny cyc wyskoczył spod sukienki. Jej ciemny sutek był twardy jak kamyk. Ugryzłem go. Jęknęła. Przestałem masować jej cipkę, zsunąłem szybko spodnie do kolan. Mój kutas był w pełnej gotowości. Bez dłuższego ociągania złapałem ją za nogi, rozchyliłem je na boki i po prostu wszedłem w jej rozgrzaną do czerwoności cipkę.

    – Nie proszę cię, nie… – zdołała tylko wystękać. Po chwili mogła już tylko pojękiwać.

    Zacząłem ją ordynarnie pieprzyć. Trzymając mocno za nogi, robiłem masakrę w jej pusi. Moje biodra pracowały w szalonym tempie, jeszcze nigdy nie ruchałem tak silnie, tak szybko. Dawałem z siebie wszystko, bo był to najlepszy seks w moim życiu. Jej cipka sprawiała wrażenie niezwykle ciasnej, niezwykle mokrej i gorącej. Mój penis czuł się w niej jak w raju. Posuwałem ją i ustami znów spróbowałem odnaleźć jej usta. Całowałem ją, wsunąłem swój język. Nic. Ty dziwko, pomyślałem. Mogę cię rżnąć, ale nie chcesz mnie całować? Pokaże ci kto tutaj rządzi. I nagle wzbiłem się na wyżyny, zacząłem dyszeć jak szalony podczas tempa jakie nadałem. Dossałem się do wielgachnego, samotnego cyca dyndającego pod wpływem naszych uniesień. I stało się! Jej ciało zaczęło reagować. Jęczała teraz jak zarzynana krowa. Dochodziła. Jedno, drugi, trzecie ostateczne pchnięcie. Wbiłem się po same kule. I doszła! Udało się! Zaczęła się cała trząść, a jej cipka zaciskać na moim kutasie. Cudowne uczucie!

    Siedziała przez chwilę, jakby otępiała. Orgazm naprawdę musiał być konkretny. Podniosłem się i chwyciłem ją za ręce. Podniosła się. Ustawiłem ją przy umywalce i bez słów sprawiłem, że się o nią oparła. Stanąłem za nią i podciągnąłem nad tyłek jej czerwoną kieckę. Blade, duże pośladki wypinały się teraz w moją stronę, oczekując z tęsknotą. Nie było sensu dłużej zwlekać. Złapałem ją za biodra i wszedłem w nią brutalnie, od razu wpychając całego w cipkę. Zacząłem dymać ją od tyłu, patrząc to na jej twarz w lustrze, to na dyndające ogromne piersi, to na trzęsące się pode mną pośladki. Miała zamknięte oczy, kiedy tak brałem ją jak pies. Zapatrzyłem się teraz na jej dupcię, to jak tańczy pod wpływem moich pchnięć. Poezja, czysta poezja. Muszę ją klepnąć, pomyślałem w swojej zwierzęcej chuci. Jej krągły tyłek, aż się o to prosił, więc dałem mu to. Wymierzyłem jej solidnego, głośnego klapsa. Potem następnego. Cudownie. Jarało mnie to jak cholera. Dymałem matkę mojego kolegi w ich łazience, klepiąc ją co chwilę po dupie jak jakąś klacz. Nie wytrzymałem w ten sposób zbyt długo. To było za piękne. Jak sen. Ja i Pani Laura. Sen.

    Nagle poczułem, że zbliżam się do finału. Przyspieszyłem więc, zacząłem solidniej ją ruchać i po prostu stało się. Wytrysnąłem we wnętrzu Pani Laury swoją porcję spermy. Strzeliłem kilka razy potężnymi salwami, czując jak moje nasienie zalewa całkowicie jej bezbronne łono. To był najdłuższy i najmocniejszy orgazm w moim życiu. Docisnąłem się jeszcze do niej kilka razy, chcąc zostawić w niej każdą, najmniejszą kroplę mnie. O tak! Co za ulga!

    A potem po prostu z niej wyszedłem. Biała maź gęsto skapnęła z jej pusi na brązowy dywanik pod nami.

    Przez chwilę było cicho. Musieliśmy ochłonąć. Zrozumieć co przed chwilą zaszło. Podniosła się, zaciągnęła powoli kieckę i obróciła twarzą do mnie. Patrzyła mi w oczy. Prosto w oczy. Nadal nie wierzyłem, że zerżnąłem tę kobietę. Była piękna.

    – Myślę – powiedziała, odchrząkując. – Myślę, że powinniśmy już jechać.

    Zgodziłem się z nią. Nie potrafiłem powiedzieć nic więcej.

    Wyszedłem z łazienki i poczekałem na nią w korytarzu. Przyszła po jakichś pięciu minutach, ale nie rozmawialiśmy ze sobą. W aucie, kiedy już wracaliśmy na salę, też nie gadaliśmy. Przez resztę wieczoru unikaliśmy się. Potem również. Nigdy nie poruszyliśmy tego tematu. Nigdy o tym nie porozmawialiśmy. Zostało to na zawsze tylko między nią, a mną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Podobało się? Zaglądajcie do innych moich opowiadań.

  • Porwana do bardzo ekskluzywnego kurwidolka

    Obudziła się z lekkim bólem głowy. Skronie pulsowały jednak coraz słabiej i otoczenie stawało się przejrzyste. Leżała na łóżku w pokoju, który przypinał hotelowy apartament. Duży materac, sofa, dwa fotele, stolik i uchylone drzwi do toalety. Dziwne były tylko ściany. Miękka faktura i powierzchnie pokryte stożkowym materiałem.

    Kiedy spróbowała wstać, poczuła szarpnięcie i dopiero wtedy zorientowała się w swoim położeniu. Na szyi miała solidną obrożę z silikonowego materiału, która idealnie pasowała do jej obwodu. Żadnego luzu, żadnego zamka, jedynie oczka, do których przymocowana była linka trzymająca ją przy ścianie. Swoboda kończyła się na łóżku.

    Przypomniała sobie wczorajszy dzień, pierwszy dzień urlopu, lot na Majorkę i lądowanie, podczas którego straciła orientację. Zaczęła panikować i w pierwszym odruchu próbowała pozbyć się uwiązania. Obroży nie dało się jednak zdjąć i w ogóle ciężko powiedzieć, jak znalazła się w takiej formie na szyi.

    W tym momencie drzwi do pokoju otworzyły się i weszło do niego trzech mężczyzn. Była przerażona całą sytuacją, zamarła i patrzyła z niedowierzaniem. Dwóch bez słowa usiadło w fotelach rozmieszczonych strategicznie w rogach pomieszczenia. Trzeci usiadł obok łóżka.

    – Uspokój się, to wytłumaczę ci twoje położenie. Poznaliśmy się w samolocie, przed lądowaniem dodałem ci coś ciekawego do wody. Teraz jesteś w dźwiękoszczelnym pokoju w rezydencji, która służy wpływowym ludziom za bardzo, ale to bardzo ekskluzywny… kurwidołek.

    – Nie, nie, nie nie… – zaczęło do niej docierać, co się dzieje.

    – Spokojnie, masz dalej dwie opcje. Spędzisz swoje dwa tygodnie urlopu pieprząc się tu z każdym, kto zajrzy do tego pokoju. Faceci poza mną będą mieli kominiarki, poznasz ich dogłębnie – uśmiechnął się – ale nie poznasz ich tożsamości. Dzięki temu po dwóch tygodniach wrócisz cała i zdrowa do domu, zostanie ci po tym wspomnieniu kilka siniaków i 100 tys. Rozumiesz?

    Aneta kręciła głową dalej mamrocząc pod nosem wyrazy niedowierzania. Mężczyzna gwałtownie wstał w jej kierunku i uderzył ją dłonią w twarz. Zaniosła się płaczem ale jednocześnie próbowała się uspokoić.

    – Obudź się i nadążaj. Druga opcja nie będzie przyjemna i skończy się tym, że nigdy nie wrócisz do domu. Rozumiesz? Kiwaj głową.

    Wykonała kilka płytkich, szybkich ruchów podbródkiem. Mężczyzna uśmiechnął się widząc pierwsze oznaki pogodzenia się z sytuacją. To nie pierwsza dziewczyna, którą złamał w tym pokoju. Po ostatniej przygodzie trzeba było wymienić dywan. W tym przypadku powinno pójść gładko, w jej oczach było widać poddanie.

    – Dobrze. Jak wyjdziemy, dostaniesz tu śniadanie i swoją torbę. Uspokoisz się i wytłumaczysz sobie, że lepiej wyjść stąd za dwa tygodnie z konkretną kasą i grubym zboczeniem, niż nie wyjść w ogóle. Na początku będziemy się pieprzyć sami, pokażę ci czego będą oczekiwać goście. Jedno musi być jasne – z twojego słownika znika NIE. Wszyscy będą tu zdrowi, Ty zabezpieczona, spust w paszczy przyjmiesz tak samo, jak w dupie. Nie musi być z uśmiechem, byle było pełne oddanie. Kapisz?

    Aneta rozszerzała oczy nie do końca wierząc w to, co słyszy. Seks to seks i zawsze miała do niego luźne podejście ale bezpośredniość mężczyzny była bezprecedensowa. Zaczęła kalkulować, czym to się może skończyć. Miała gonitwę myśli. Mężczyzna nie dawał jednak czasu do namysłu. Przycisnął przycisk na pilocie, uwalniając przypięcie linki do ściany. 

    – Dobra, na potwierdzenie tego, że wszystko jasne – rozbieraj się.

    Szok. Kompletny paraliż, Aneta nie wiedziała jak zareagować.

    – Dawaj, zrobisz mi tu przy kolegach loda kompletnie na golasa. Inaczej panowie załatwią sprawę siłowo, ciuchy też stracisz, tylko dostaniesz przy tym lekki wpierdol. Jazda.

    Aneta spojrzała w jeden i drugi kąt pomieszczenia. Goście, którzy tam siedzieli, czekali spokojnie na rozwój wypadków. Wyglądali poważnie, jeden zaczął masować swoje przyrodzenie przez spodnie. Zachęcająco podniósł brwi. W tym momencie zrezygnowała. Przypomniała sobie jakąś lekturę, z której wynikało że ofiary gwałtu opierając się powodują, że sytuacja staje się dla nich jeszcze gorsza. Przymknęła oczy i zaczęła powoli zdejmować bluzę. 

    Mężczyzna wiedział, że jest już jego. Wprawnym ruchem rozpiął i zrzucił spodnie, bokserki i usiadł gotowy w fotelu. Rozłożył nogi. Jego penis zwisał w stanie spoczynku.

    – Zbieraj się, przyjdź tu na kolanach i pokaż, co potrafisz ustami. Ale już! – krzyknął.

    Wzdrygnęła się i nie wiedziała jak to się stało, że naga na czworaka zaczęła iść w jego kierunku. Sytuacja była upokarzająca i surrealistyczna. Kiedy dotarła w okolice jego krocza chwycił ją oburącz za twarz. Poczuła impuls niczym porażenia prądem. Jego ręce były ciepłe ale bardzo zdecydowane. Kiedy chciała spojrzeć na bok zorientować się, co robią jego towarzysze, wyprostował jej głowę i skierował w kierunku członka.

    – Dawaj dalej, nie masz już prywatności i musisz przyzwyczaić się do takich rzeczy z publicznością.

    Mężczyzna chwycił jej głowę za podbródek i czoło, pozbawił ją możliwości manewru i nadział na lekko obudzonego już kutasa. Zamknęła oczy i wzięła go do buzi. Zaczęło się delikatne posuwanie, które zakończyło się jej nosem na umięśnionym podbrzuszu faceta.

    – Taaak – wymruczał – teraz w takiej pozycji poczekamy trochę, aż urośnie.

    Dociskał jej głowę do siebie napinając systematycznie mięśnie pośladków. Jego pała zaczęła rosnąć, jej oczy w pewnym momencie otworzyły się i zaczęły się rozszerzać. Czuła, że członek zaczyna rosnąć jej w gardle, próbowała rękoma odepchnąć się od napastnika. W tym momencie zorientowała się, że jeden z facetów stoi za nią i gwałtownym ruchem szarpnął jej ręce i przytrzymał z tyłu. Pod ciężarem torsu, z głową w objęciach mężczyzny poddała się.

    Chuj dotarł za granicę podniebienia i brzuch Anety zaczął konwulsyjne spazmy. Kiedy zaczynało brakować powietrza, mężczyzna chwycił garścią włosy i odkleił jej głowę od swojego przyrodzenia. Nabrała gwałtownie powietrza i zobaczyła imponujących rozmiarów sprzęt. Poczuła zapach jego kroku, lekko spoconą skórę.

    – Noo, pierwszy egzamin zaliczony. Gardło widzę było wcześniej rozdziewiczone, jestem pod wrażeniem. Większość lasek, które zgarniamy, to kurewki dopiero po tygodniu amorów. Tutaj mamy obiecujący egzemplarz – powiedział, po czym znów nadział głowę na członka.

    Drugie podejście było trudniejsze, kutas był już twardy i Aneta zaczęła się dławić. Faktycznie nie było to jej pierwsze doświadczenie z tak agresywnym seksem oralnym, niemniej ręce skrępowanie przez drugiego gościa komplikowały sprawę i to była kompletna nowość. Taki scenariusz przyszedł jej kiedyś do głowy ale raczej jako mało realny do spełnienia.

    – Skupiasz się tylko na mojej przyjemności – mężczyzna ciągnął wypuszczając głośno powietrze. – Ciągniesz tak cały czas, aż w końcu wystrzelę. Mamy czas.

    Aneta przestała myśleć, tylko rytmicznymi ruchami robiła loda facetowi, który używał jej głowy do masturbacji. Takiej akcji jeszcze nie przerabiała. Tempo było zmienne, głębokość ruchów również, facet bardzo umiejętnie balansował na granicach jej możliwości. Wchodził w gardło w dokładnie skalkulowanych momentach, kiedy przychodziło lekkie odprężenie. Nie zawsze się udawało i Aneta miała już łzy w oczach. Starała się pracować nieco językiem, ściskać wargami jego główkę, liczyła na szybszy koniec. Straciła rachubę czasu i nie wiedziała, że takie rżnięcie trwało już dwadzieścia minut. Dwadzieścia minut wchodzenia w jej gardło z oporem, który paradoksalnie robił się coraz większy.

    Mężczyzna przerwał, ścisnął jej szczękę po bokach wymuszając otwarcie ust.

    – Szeroko – powiedział, sięgając drugą ręką po lubrykant znajdujący się pod stolikiem. Wycisnął dużą porcję na jej język, po czym dłonią zasłonił usta. 

    – Połykaj, bo inaczej gardło ci zajedziemy.

    Czegoś takiego Aneta również nie przerabiała. Delikatnie przełknęła gęstą, lepką substancję. Nie było to łatwe i zaczęła lekko kaszleć, jednak akcja miała swoje tempo, a tempo nie przewidywało żadnych przerw.

    Kutas faceta wrócił w usta Anety, która zorientowała się, że jej ręce są już wolne. Drugi facet chyba wrócił na swoje miejsce zadowolony z takiego obrotu wypadków. Oparła więc dłonie na sofie i klęcząc przed nieznajomym gościem, z lubrykantem w ustach wróciła do obrabiania jego sprzętu. Facet znów wyczuł odpowiedni moment, po czym z dużym impetem przycisnął tył jej głowy do podbrzusza. Lubrykant dostał się chyba lekko do nosa, w pokoju rozległ się głośny charkot. Po chwili odgłosy głęboko robionej laski stały się coraz bardziej miarowe.

    – Ten specyfik to też lekki znieczulacz – powiedział mężczyzna mróżąc oczy. Trudno powiedzieć, czy mówił do niej, bo ewidentnie był już we własnym świecie. Widać było, że taka jazda sprawia mu przyjemność.

    Lubrykant spowodował, że nabrzmiały kutas faceta coraz częściej wchodził do gardła. Aneta zaczęła robić się wilgotna, co po zakończeniu taryfy ulgowej i sesji treningowej byłoby od razu wykorzystane. Teraz jednak akcja miała charakter złamania jej charakteru i to, co się działo, było w tym celu całkowicie wystarczające. Dla mężczyzny i oglądających ją facetów był to jednocześnie jasny sygnał, że trafili na laskę, z którą będzie można wiele.

    – Zaraz dojdę – mężczyzna przerwał gwałt oralny spoglądając jej w oczy. – Spust weźmiesz normalnie do ust, nie będziemy jeszcze kończyć akcji w gardle. To będzie jednak na naszej liście życzeń, rozumiesz?

    Sam odpowiedział na to pytanie kiwając jej głowę, która wciąż była unieruchomiona w jego uścisku. W oczach Anety było już kompletne poddanie i pogodzenie ze wszystkim, co ją czeka. Wytrysk w gardle nie był czymś, co kiedykolwiek przyszło jej do głowy. Nie wiedziała, czym to się może skończyć i przymknęła oczy w niemym podziękowaniu. 

    Po kolejnych kilku minutach ruchy faceta zrobiły się płytsze, po czym bez żadnego ostrzeżenia, bez żadnego uprzedzenia ani prawdę mówiąc bez wcześniejszej reakcji jego sperma zaczęła wypełniać usta Anety. Nie połykała jej, usta póki co szczelnie obejmowały pulsującą główkę. Nie spotkała się z tym wcześniej, żeby wytrysk faceta któremu obrabiała sprzęt tak ją zaskoczył. Widać było, że to nie pierwsze rodeo jej oprawcy, który chciał sprawdzić reakcję.

    – Teraz wszystko połkniesz – powiedział, po czym puścił jej głowę.

    Odkleiła się od jego członka i z twarzą zmęczoną półgodzinnym, ostrym seksem oralnym bez trzymanki spojrzała na faceta. Patrząc mu w oczy połknęła ładunek spermy, która w smaku była całkiem w porządku. Gość dbał o siebie, był dobrze nawodniony i ze zdziwieniem zreflektowała się, że jego sperma była przyjemniejsza w smaku, niż jej ostatnich chłopaków.

    Połknięcie jego spermy w tak uległej pozycji, patrząc w oczy, do tego w zasadzie już dobrowolnie, oznaczała pełną akceptację nowej sytuacji. Mężczyzna uśmiechnął się lekko, ubrał spodnie i wraz ze swoimi towarzyszami skierował się w kierunku drzwi.

    – Tak jak obiecałem, to wstęp – powiedział dopinając pasek. – Dzięki za serwis, fajnie że panowie nie byli potrzebni i postarajmy się, żeby tak było dalej. Ogarnij się tutaj, zajrzę popołudniu i wtedy porozmawiamy na spokojnie.

    Drzwi zamknęły się i Aneta zorientowała się, że nadal klęczy na poduszce przed sofą, na której siedział mężczyzna. Nawet nie zorientowała się, kiedy ktoś tą poduszkę podłożył. Była ciągle w szoku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek Wybredny
  • Moja mama

    Nazywam się Wojtek i mam 18 lat i chciałbym wam opowiedzieć o moim romansie z mamą, który zaczął się jak miałem 16 lat.

    Mama ma 45 lat z, ale wygląda na dużo młodszą a z ojcem się rozstała jakieś 2 lata temu. Ma dość długie blond włosy, zielone oczy, duże cycki, zgrabny tyłeczek i piękne stopy. Często się masturbowałem myśląc o tym jak mógłby wyglądać nasz seks. W pewne majowe popołudnie, tak jak zazwyczaj po szkole, siadłem do komputera i przeglądałem Internet. Nagle do pokoju weszła mama i powiedziała:

    -Synek jedziemy pobiegać do lasu, zbieraj się.

    -Już idę, tylko się przebiorę – odpowiedziałem.

    byłem zaskoczony, bo mama nie chodziła nigdy biegać, ale nie zadając zbędnych pytań przebrałem. 10 minut później byliśmy już w samochodzie. Pojechaliśmy jakieś 15 kilometrów za miasto i się zatrzymaliśmy. Gdy tylko miałem odpiąć pas bezpieczeństwa, mama momentalnie mnie pocałowała. Byłem zaskoczony a ona powiedziała:

    -Wiem, że się masturbujesz z myślą o mnie i nie udawaj że nie – powiedziała stanowczo.

    -Skąd się dowiedziałaś? – Zapytałem

    – Piorę twoje bokserki… – Zaśmiała się

    Kontynuowaliśmy nasze pocałunki, aż mama zaproponowała abyśmy poszli na tylnie siedzenie, na co od razu się zgodziłem. Dalej się namiętnie całowaliśmy aż ściągnąłem z mamy koszulkę, a następnie stanik. Dwa piękne cycuszki czekały tylko, aż je zacznę ssać. Na początku nieśmiało, wziąłem je do ust ale z każdą chwilą nabierałem pewności siebie, ssałem i podgryzałem jej cycki. Mama powiedziała, że teraz pora na nią. Całowaliśmy się, a w między czasie mnie rozbierała. Myślałem, że mój kutas eksploduje. Wzięła go do ust i zaczęła robić mi loda. Była boska, każdy ruch jej języka sprawiał, że czułem się coraz lepiej.

    -To co, teraz twoja kolej żebyś wylizał skarb mamusi- Powiedziała mama

    – Nie musisz dwa razy powtarzać – Odpowiedziałem

    Ściągnąłem jej dresy buty i skarpetki i zacząłem lizać jej boską stopę o rozmiarze 37

    -Lubisz stópki, co? – Zapytała

    Nikt nie ma tak boskich stóp jak ty – Odpowiedziałem

    Dalej lizałem i ssałem każdy palec jej stóp, aż wzięła stopy i zaczęła mi nimi walić konia. Wspaniałe uczucie. Po około 5 minutach postanowiłem, że najwyższy czas zająć się jej cipką. Ściągnąłem z niej majtki a tam ujrzałem, piękną, wygoloną i mokrą cipkę mojej mamy. Od razu przywarłem usta do jej skarbu. Mama krzyczała z rozkoszy.

    -Wejdź we mnie – Szepnęła

    Wziąłem swojego 17 centymetrowego kutasa i wsadziłem w mamę. Uprawialiśmy pozycję w pozycji na misjonarza. Nie dość, że ruchałem własną matkę to jeszcze mogłem ciągle zbliżać jej usta do swoich. Po paru minutach zmieniliśmy pozycję. Teraz mama na mnie siedziała i skakała na moim kutasie, a przede mną skakały jej gigantyczne bimbały. Po około 10 minutach mama zaczęła dochodzić, a ja chwilę po niej.

    -Spuść mi się na piersi kochanie – Powiedziała

    – Z przyjemnością – Odrzekłem

    Spuściłem się, a to było najlepsze przeżycie w moim życiu. Ubraliśmy się i wróciliśmy do domu. Po przekroczeniu progu drzwi mama zaproponowała wspólny prysznic, na co się zgodziłem. Pod prysznicem znowu uprawialiśmy seks. Od tego czasu minęły 2 lata, a ja uprawiam seks z mamą prawie codziennie. Śpimy nawet w jednym łóżku.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonimowy twórca
  • Moj pierwszy raz, seks ze starszym mezczyzna

    Byłam wtedy nastolatką kiedy to się stało. Wyjechałam z rodzicami na wakacje nad morze. Rodzice odkrywali się na nowo i chodzili wszędzie sami, a ja pozostawałam w tyle. Miałam pokój w hotelu tylko dla siebie, leżałam godzinami wieczorem i zastanawiałam się jak samotna jestem. Teraz to dziwnie brzmi, ale na prawdę myślałam, że już jestem dorosła i już dawno powinnam mieć chłopaka. Moje koleżanki już kogoś miały, jeździły pod namiot, a ja z rodzicami nad morzem. Tragedia. A do tego byłam dziewicą, nie miałam nawet doświadczenia w dotykaniu, jedynie jakieś pocałunki, więc tym bardziej na spotkaniach z koleżankami czułam się jak wyrzutek podczas rozmów o seksie.

    Którejś nocy wyszłam sobie na spacer, doszłam na plażę i usiadłam na pustym leżaku. Wpatrywałam się w morze i słuchałam szumu fal. Rozluźniłam się, wdychałam powietrze i marzyłam o miłości. Wtedy minęła mnie para. Biegli do morza, zrzucili ubrania i nago wskoczyli do wody. Patrzyłam na nich zafascynowana, tacy wolni i szczęśliwi, a przede wszystkim odważni, kąpanie nago było jednocześnie podniecające, ale i niezwykle odważne. Chociaż była noc i niewiele widziałam to słyszałam śmiech i rozmowy. Ich sylwetki ruszały się na tle świecącego księżyca, a chlupot wody robił się coraz głośniejszy. Byli blisko mnie, ponieważ leżałam w pierwszym rzędzie leżaków, a jednak mnie nie widzieli lub nie chcieli widzieć.

    Wybiegli na brzeg i usiedli na piasku. Nie rozumiałam o czym rozmawiają, ale wyglądało na to, że coś planują. Rozejrzeli się, ale mnie nie zauważyli i zaczęli się całować. Był to podniecający widok, czułam się jak osoba siedząca w kinie w pierwszym rzędzie, a parę metrów ode mnie naga para się całowała, ona położyła się na plecach, on obok niej i całował ją ściskając i masując jej piersi. Było to dla mnie coś nowego. Nie słyszałam odgłosów, ponieważ szum fal je tłumił, ale wyobrażałam sobie, że mruczą z zadowolenia. Mężczyzna zjechał ręką w dół i pocierał cipkę kobiety. Patrzyłam na nich z piekącymi policzkami, mimo lekkiego zimna. Działo się ze mną coś dziwnego, jakieś nieznane uczucie zawładnęło moim ciałem. Spojrzałam na siebie, sukienka na ramiączka do kolan, długie opalone nogi i płaskie buty, bezwiednie podwinęłam sukienkę, różowe majtki wyjrzały na świat, ale ciemność mnie dobrze ukrywała. Ponownie patrzyłam na parę z podwiniętą sukienką, rozsunęłam lekko nogi, byłam w pozycji półleżącej. Mężczyzna położył się na kobietę i zaczęli uprawiać seks, jej ręce rozrzucone na boki, on się podpierał i mocnymi ruchami ją pchał. Włożyłam rękę w majtki i dotknęłam swojej łechtaczki, potarłam ją lekko i cichutko westchnęłam, nie odwracając wzroku pocierałam się powoli i wtedy usłyszałam:

    -Piękny widok prawda?

    Szybko się odwróciłam, wyjęłam rękę z majtek, zakryłam się sukienką i spuściłam głowę z zażenowania, parę leżaków za mną, po lewo siedział jakiś chłopak.

    -Nie masz się czego wstydzić, mi też stanął na ich widok i miałem ochotę wypuścić go ze spodni – powiedział nieznajomy.

    Nie odpowiedziałam. Podszedł i usiadł na leżaku koło mnie. Teraz zauważyłam, że nie był to chłopak, a raczej mężczyzna, miał ponad 30 lat. Patrzył na parę, nie na mnie.

    -Zobacz, jej się podoba – odrzekł, a ja spojrzałam na nich. Teraz ona siedziała na nim i go ujeżdżała. – Kochałaś się kiedyś na plaży?

    Spaliłam się ze wstydu i dalej milczałam. Oparł się o leżak. Spojrzał na mnie i zobaczył jaka jestem zawstydzona.

    -Może źle sformułowałem pytanie. Czy kochałaś się już kiedyś?

    -Nie – odpowiedziałam cicho, skubiąc brzeg sukienki i nie patrząc na niego.

    -Nie masz się czego wstydzić, to nic dziwnego, a wręcz dobre dla zdrowia, masturbowanie się, żeby ci nie było z tym źle, pozwolę żebyś i ty mnie zobaczyła.

    Rozpiął rozporek, wyjął dużego penisa, wziął w rękę i pocierał nim uwalniając co chwilę główkę. Patrzyłam zafascynowana. Wtedy go schował i powiedział:

    -Ty też mnie już widziałaś, jesteśmy kwita, więc nie musisz się wstydzić, chociaż – szepnął – ja nie widziałem twojej cipki, a ty mojego fiuta tak. Teraz ja czuję się z tym źle.

    Usiadł na moim leżaku, powoli zdjął moje ręce z sukienki i położył po bokach, podwinął ją i odchylił majteczki. Mimo ciemności w świetle księżyca dało się zauważyć ciemne włosy łonowe.

    -Prawie nic nie widać, zdejmę je, obejrzę i zostawiam cię w spokoju, nie wstydź się.

    Uniosłam tyłek i pozwoliłam zdjąć sobie różowe majteczki. Lekko rozchylił moje nogi i zobaczył małą, nigdy nietkniętą cipkę. Zaparło mu dech w piersiach, patrzył tak pożądliwie. Wyjął swojego sterczącego penisa i powiedział.

    -No to teraz już widzieliśmy się, nie chcemy żeby tamta para źle się czuła więc i my pokażmy światu co mamy, posiedźmy tak nago i dokończmy oglądać spektakl.

    Przysunął leżak do mojego usiadł, a ja dalej z rozszerzonymi nogami siedziałam pokazując morzu moją cipkę. Para teraz uprawiała seks od tyłu, ona leżała na brzuchu na piasku, a on na niej. Robiłam się mokra. Spojrzałam w bok, a nieznajomy trzymając moje majtki, patrząc na parę i pocierał swojego penisa. Położyłam bezwiednie rękę na cipce. Sam dotyk sprawił, że zaczęła pulsować. Para skończyła i leżała na piasku, potem wskoczyli do wody. A my zostaliśmy na leżaku, masturbując się.

    -Czy mogę ciebie dotknąć – usłyszałam.

    -Taaak – odpowiedziałam wystraszonym, ale i podnieconym głosem.

    Usiadł na moim leżaku i ręką dotknął mnie tam, gdzie nigdy nikt tego nie zrobił.

    -Ahhh – jęknęłam bezwiednie.

    Masował mnie jedną ręką, a d**gą robił sobie dobrze, patrzył na moją cipkę i delikatnie sprawiał jej radość. Czułam wszystko, moje zmysły się wyostrzyły, a każdy centymetr ciała był napięty, ale w dobry sposób, rozszerzyłam bardziej nogi, a on leciutko włożył mi palca, ale tylko na centymetr, wiedział, że jestem dziewicą.

    -Boże, ale jesteś ciaśniutka – powiedział, a ja się zaczerwieniłam. – Ale mam ochotę żeby się z tobą kochać, ale nie chcę cię zmuszać. Chyba, że ty też masz? – zapytał niepewnie.

    -Tak – odpowiedziałam i to był koniec naszej rozmowy.

    On zdjął spodnie i koszulę, ściągnął ze mnie sukienkę i stanik, zakryłam rękami piersi i skrzyżowałam nogi, ale on zdjął powoli moje ręce i patrzył na moje sterczące sutki, pogłaskał je, wciągnęłam powietrze i nachylił się lekko je muskając.

    Klęknął na leżaku, założył prezerwatywę, mocno naślinił palce i wysmarował moje wejście do pochwy, pociągnął mnie w dół, rozchylił moje nogi, oparł się rękami o leżak i powolnym ruchem zaczął go wkładać. Skrzywiłam się z bólu. Wtedy wyjął go. Nachylił się nad moją cipką i zaczął ją lizać, a ja jęczałam coraz głośniej, swoim mokrym palcem coraz głębiej penetrował moją cipkę, a ona powoli się otwierała. Wtedy doszłam i zalałam się orgazmem, soki wypływały ze środka, a ja leżałam owładnięta orgazmem, nieprzytomna ze szczęścia i rozluźniona. Wtedy uznał, że to idealny moment i znowu się nade mną nachylił i powoli wślizgiwał do środka. Nadal czułam orgazm i szumiało mi w głowie, więc ból był lekki, czułam opór w środku i nagle pęknięcie błony. Wtedy mnie zabolało, ale za chwilę znowu było mi przyjemnie, powoli się poruszał w środku, czułam ciężar jego ciała na sobie i coś wielkiego w mojej ciasnej cipce. Mężczyzna jęczał głośno. Przyspieszał i zwalniał, ale był delikatny. Patrzył się na mnie i pilnował czy nie czuję bólu. A ja coraz bardziej się otwierałam, czułam coraz większą przyjemność, poddawałam się chwili z nieznajomym na tamtym leżaku. Fale uderzały o brzeg, przyjemny wiatr wiał, a ja odlatywałam. Po chwili wstał, podniósł mnie i siadł , a mnie posadził na sobie. Pokazał że mam się podnosić w górę i w dół, ruszał moimi biodrami, kierował, prowadził. Moja łechtaczka pocierała o jego brzuch i wtedy odchyliłam głowę i z głośnym jękiem doszłam po raz d**gi. Opadłam bezwiednie na niego.

    Ciężko oddychaliśmy, dyszeliśmy, położył mnie z powrotem na plecach, opadł na mnie i paroma szybkimi ruchami doszedł. Leżeliśmy tak chwilę, ja z rozszerzonymi nogami, on między nimi. Potem pomógł mi się ubrać, ja spojrzałam na leżak i zobaczyłam krew na kremowym leżaku, wziął za rękę i odprowadził do hotelu.

    Nigdy go już nie widziałam, ale zapamiętałam na zawsze. Nie byłam już dziewicą i dobrze mi z tym było. Zmieniłam się, a seks tak mi się spodobał, że nie wyobrażałam sobie go nie uprawiać. Stał się ważną sferą mojego życia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna Viola May
  • Sperma w majteczkach

    Obudziłem się rano z uśmiechem na twarzy. Tej nocy miałem piękny sen. Była w nim moja koleżanka z klasy. Zaprosiła mnie do szkolnej ubikacji, podciągnęła spódniczkę i ukazały mi się jej białe, lekko koronkowe majteczki. Zachęciła mnie, bym je lizał i ssał. Cały czas napinając je mocno, aby uwidocznić swoją łechtaczkę i wargi sromowe. Rzekła: Jak będziesz dobry, to pozwolę Ci na nie trysnąć”. Ach, szkoda, że sen się urwał. Był taki piękny.

    Tego dnia miałem na 11:30, jeszcze dużo czasu, mimo że kawałek dojeżdżałem autobusem. Nie chciało mi się wstawać i ciągle w głowie miałem te majteczki. W domu pusto, rodzice w pracy, siostra w szkole od rana. No tak, siostra”- pomyślałem. Znałem jej niektóre majteczki, ale takowych nie. Wstałem z łóżka i otworzyłem szufladę z bielizną. Przekopałem trochę, ale mimo różnych seksownych nie było podobnej pary. Może w innym miejscu? Druga szuflada, z biustonoszami, może jakiś komplecik. Nie, też nie. No to jeszcze trzecia. Taaak, wśród rajstop i strojów były jeszcze majteczki. Gorączkowo przeszukiwałem. Ooo, znalazłem podobne. Bardzo wykrojone, w środku satynowy materiał, po bokach siateczka z haftem i całe białe.

    Wróciłem do łóżka, rozebrałem się do naga i założyłem majteczki. Przykryłem kołdrą i zamknąłem oczy. Zacząłem marzyć o koleżance. Majteczki mocno przytrzymywały mojego penisa który próbował się prężyć. Pomyślałem, żeby go nie dotykać, może jakiś inny sposób podniecenia. Jakbym był dziewczyną to… tak, piersi. Co prawda ich nie mam, ale delikatnie paluszkami dotykałem swoich sutków. Trochę stwardniały, pośliniłem paluszki, teraz lepiej. Cały czas delikatnie je masowałem. Okrężne ruchy, czasem nawilżyć. Penis mocno się naciągał, ale nie dawał rady. Zrzuciłem kołdrę, podłożyłem poduszkę pod plecy. U góry majteczek wystawała mała kępka moich włosów łonowych, niżej pulsowało. Rozchyliłem nieco nogi i znów ścisnąłem. O tak, pięknie.

    Szybko włożyłem rękę pod majtki i ściągnąłem napletek. Mój penis nie zdążył się wyprężyć, a doznania były teraz mocniejsze. Teraz nie ściskałem już ud. Próbowałem go naprężać i masować sutki. Byłem bardzo blisko, ale niestety nie udało mi się jeszcze wytrysnąć.

    Moje łóżko było taką kanapą z bokami, rozsuwane do przodu. Szybko wyskoczyłem i okrakiem siadłem na boku. Jego wyprofilowanie w górę było idealne. Jedną ręką chwyciłem górę łóżka, drugą masowałem sutek. A kroczem poruszałem się to do przodu to do tyłu. Mój penis sztywniał i naciągał majteczki. Teraz dwie rączki powędrowały na sutki, a ja zacząłem wykonywać szybkie, ale krótkie ruchy moją pupą.

    Coraz głośniej oddychałem, zamknięte oczy a widok w myślach na sutki i majteczki koleżanki. Teraz wyobrażałem sobie, że liżę jej sutki i penisem ocieram o majteczki. Coraz mocniej mi twardniał i czułem przypływ podniecenia. Nagle wytrysnąłem, mocne i długie pulsowania oblepiły majteczki oraz przesączyły się na kanapę. Ocierałem się jeszcze chwilę.

    Po wszystkim opadłem na kanapę. Wyciągnąłem penisa z majteczek. Jądra były mocno ściśnięte, ale on się wyprężył. No, no, chyba chce więcej. Delikatnie masowałem, tym razem doprowadzając do orgazmu bez wytrysku.

    Po wszystkim posprzątałem kanapę, wyprałem majteczki ręcznie i szybko wysuszyłem. Porządek jak przedtem, ale teraz wiem gdzie je znajdę. Może za tydzień to powtórzę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Kelner cz.1 – No dupe miala zajebista

    Prolog
    Jak dziś pamiętam uczucie, które towarzyszyło mi za pierwszym razem. Z dnia na dzień rzuciłem wszystko, spakowałem się, kupiłem na stacji bilet i czekając na peronie czułem się wolny. Rozstanie z dziewczyną, cały rok studiów wywołał u mnie rządze oderwania się od wrocławskiej codzienności chociaż na chwilę. Jako kelner z niemałym doświadczeniem dostałem propozycje pracy w dobrej nadmorskiej restauracji. W przedziale wszystkie miejsce były zajęte, tłok, ścisk i zapach ludzkiego potu towarzyszył mi przez pół podróży. Przez całą drogę starałem się zasnąć, jednak co chwilę przebudzałem się to przez krzyki kolonistów kilka przedziałów dalej, to kopnięty przez śpiącego sąsiada naprzeciwko. Światła domów i ulic za oknem wprawiały mnie w cudowny nastrój, mimo senności czułem się szczęśliwy. Od Poznania pociąg zaczął pustoszeć, nastawiłem budzik na kwadrans przed planowanym przyjazdem i przysnąłem…
    Rozdział I – No miała zajebistą dupę
    Miałem skończyć pracę i już wypatrywałem na wejściu do restauracji mojego zmiennika. Punktualnie o 18, rozliczyłem się z menadżerem i podliczyłem napiwki
    – Hmm, ponad stówka za pół dnia, nie jest źle – pomyślałem i dodałem – na melanż wystarczy
    Słońce chyliło się ku zachodowi, wędrując przez deptak w filmowej koszulce podziwiałem dziewczyny. Takie kurorty mają to do siebie. Słońce, morze i chęć pokazania się bo „w końcu jestem na wakacjach” skutkował urokliwymi widokami. Krótkie spódniczki, spodenki, głębokie dekolty, delikatne makijaże. Kilka osób wracało z plaży w strojach kąpielowych. To wszystko potęgowało tylko we mnie chęć na dobrą imprezę wieczorem. Dochodząc do swojego mieszkania poczułem lekkie zmęczenie, w końcu my, ludzie z gastronomii zapierdalamy kilkanaście dni pod rząd nie widząc wolnego.
    – Sezon – pomyślałem rzucając się na łóżku – no nic szybka drzemka i wieczorem powinienem odżyć

    – Te wstawaj – usłyszałem przez sen – jutro masz kurwa wolne co ? – donośnym głosem zapytał się Karol
    – Ta, która godzina ? – zapytałem i spojrzałem na telefon, było kila minut po jedenastej – Ehhh, długo spałem a mogłem już siedzieć w barze – dodałem lekko rozczarowany tym, że nie pomyślałem o nastawieniu budzika
    – Nic straconego, ruszaj dupę, umówiłem się z jedną szmulą – odparł zakładając bluzkę
    – Jedną ? I po co ja Ci potrzebny, we dwóch chcesz ją ruchać ?
    – Chodź nie marudź coś pewnie napatoczy się w międzyczasie.
    – Dobra, idź. Wezmę prysznic i dojdę do Ciebie – rzuciłem jeszcze lekko zaspany i powędrowałem do łazienki

    – Halo, gdzie jesteś ? – spytałem przez telefon, stojąc pod sklepem z dwoma piwami w kieszeniach
    – Park menela – odpowiedział Karol i się rozłączył
    Park menela, skąd ta nazwa. Częściej spotykasz tam najebane ekipy młodzieży niż meneli ale tak już się przejęło.
    – Cześć – podałem rękę blondynce siedzącej z Karolem – jakieś plany mamy?
    – Kasia, czekamy na moich znajomych z pracy i może jakieś szoty ? – odpowiedziała
    – Super, już myślałem że będziemy bujać się tylko w trójkę – rzuciłem z nadzieją, że pojawią się jakieś dziewczyny w tej ekipie.
    – Nie pasuje Ci moje towarzystwo – odparła z lekkim uśmiechem, nie miał nic za złe, w sumie zareagowała na to chyba bez większych emocji
    – Twoje jak Twoje ale Karola – spojrzałem się na kumpla i wystawiłem zęby
    – No no kurwa, pewnie – zareagowałem na docinkę – ja i tak zaraz zwinę się na chwilę, mam sprawę do ogarnięcia
    No tak, Karol, narkoman i alkoholik. Pewnie musiał ogarnąć jakiś towar by dobrze się bawić, w sumie kiedy on nie chodzi naćpany. Znajomy z pracy posiadający głupi i zazwyczaj wulgarny tekst na każdą sytuację. Brzmi czasami jak pajac ale jako skrzydłowy idealny, w końcu to ja wychodzę na tego inteligentniejszego więc zazwyczaj zgarniam lepszy „sort”
    – Cześć Kasia – dobiegło za moich pleców – masakra, tyle osób zwaliło się na koniec. Sory, że musiałaś tak długo czekać
    Odwróciwszy się ujrzałem lokatą, rudowłosą dziewczynę
    – Magda, miło mi – przedstawiła się podając nam rękę
    Był z nią jeszcze dwie osoby, młoda zaręczona parka. On w grubszy w okularach, ona szczupła i podobnie jak Magda z lokami na głowie, w kolorze blond.
    – Dobra ja lecę – idź już gdzieś pić – będę dzwonił – rzucił nagle Karol i odszedł
    – To co? Plaża czy jakiś klub ? – spytałem, zostawiony w obcej ekipie
    – Plaża – rzuciła Kasia – jakaś setka i potem klub
    Ciekawa dziewczyna pomyślałem. Śmiała imprezowiczka – określenie, które przyszło mi do głowy. Ruszyła przodem i mimowolnie spojrzałem na jej tyłek. Jej szczupła figura idealnie, kontrastowała z szerokimi biodrami.

    Siedząc na plaży wypiliśmy trochę wódki. Zimna ruda spowodowała rozluźnienie atmosfery. Porozmawialiśmy o pracy, opowiedzieliśmy skąd każdy z nas przyjechał. Stojąca obok mnie Magda, niby przypadkiem, niby zmęczenie, co jakiś czas opierała się o mnie pocierając swoim ciałem o mnie. Pozwoliło mi to na ocenę jej figury. Trochę wyższa od Kasi ale z równie krągłym tyłkiem. Cycki, nic nadzwyczajnego. Typowy „polski rozmiar”.
    – I gdzie ten Twój kumpel – rzucił chłopak – miał zaraz być
    – Nie wiem, lubi tak znikać i pojawiać się w środku imprezy – odparłem – najzabawniejsze, że zawsze mnie znajdzie, mimo, że nie informuję go gdzie jestem.
    – To co, lecimy do klubu – rzuciła podpita Kasia – ja prowadzę

    Tańcząc w klubie znów mogłem podziwiać piękno urlopowiczek. Można było przebierać, piękne blondynki, brunetki, wystrojone nastolatki i mamuśki będące zapewne mokrym marzeniem nie jednego młodzieńca.
    – Co nagle taki cichy – rzuciła do mnie Magda i zarzuciła mi ręce za szyję – taki przed chwilą wygadany a teraz
    – Nie lubię gadać podczas tańczenia w klubie – odparłem z szumem w głowie i położyłem dłonie na jej tyłku
    Materiał dżinsu nie pozwolił mi wyczuć jej majtek ale idealnie czułem jej jędrne pośladki. Wplotła jedną dłoń w moje włosy i przywarła ustami do szyi. Nie interesowało mnie już otoczenia, skupiłem się na zapachu jej ciała, woń potu zmieszanego z zapachem perfum zaczynał mnie rozpalać. Tańczyliśmy, w sumie to w miejscu stąpaliśmy z nogi na nogę ja ugniatający jej pośladki, ona wędrująca językiem po mojej szyi i uchu.
    – Odbijamy – wybiło mnie nagle – No już, byś się podzieliła – dodała Kasia
    Odpychając ręce Magdy ode mnie, przywarła do mnie swoim ciałem spojrzała i głęboko w oczy, odwróciła się i delikatnie wypinając tyłek zaczęła nim kręcić pocierając po moim kroczu. O tak, ciekawa dziewczyna znów przeleciało mi to przez głowę. Wypięła się jeszcze bardziej, podpierając się dłońmi o kolana i zaczęła przyśpieszać swoje ruchy, kręcą coraz większe kółka.
    – Lubisz perwersje co – stwierdziłem łapiąc ją za włosy i przyciągając do siebie
    – A co wolisz tą cnotkę ? – spytała z ponętnym uśmiechem – przecież od razu widać, że jesteś typem ruchacza – dodała i pocałowała mnie w usta.
    – Zawsze wolałem blondynki, no i tyłek masz też dobry – odparłem
    – No, dupę to mam akurat zajebistą – stwierdziła i wróciła do całowania
    Położyłem obie dłonie na jej dupie i podciągnąłem do góry. Zarzuciła nogi na moje biodra i zaczęła przygryzać wargę jednocześnie wbijając mi paznokcie w szyję.  Przeniosłem nas na bok parkietu i zrzuciwszy jej nogi pociągnąłem za rękę w stronę lóż. Pchnąłem na jeden z filarów i zacząłem namiętnie i gwałtownie całować. Nasze języki splotły się, moje dłonie ponownie wylądowały na jej pośladkach. Jej ręce powędrowały na moją klatkę, delikatnie muskała mój tors.
    – Wychodzimy – powiedziała, co w sumie brzmiało prawie jak rozkaz – mam wolny pokój, póki ruda nie wróci.

    Podczas drogi do jej mieszkania co jakiś czas przystawaliśmy, całując się i obmacując. Moje dłonie wędrowały pod jej stringi, spotykając się z niesamowicie jędrnym i chłodnym tyłkiem. Nie pozostawała dłuższa i również obmacywała moje pośladki przez spodnie. Obróciłem ją tyłem do siebie i oparłem o ogrodzenie. Nie przejmując się czy ktokolwiek może obok nas przejść, zsunąłem spodnie i odsuwając pasek stringów nawilżyłem palce już w mokrej cipce. Zrobiłem kilka ruchów i przeniosłem jej soki na drugą dziurę. Rozmazując jej płyny po odbycie zacząłem całować jej pośladki a następnie splunąłem w rowek. Wróciwszy paluszkami w kierunku cipki włożyłem dwa palce do środka a kciukiem delikatnie wwierciłem się w dupcie. Wyczuła czego chcę, wiedziała już o moim fiole na punkcie tyłków. Oparła się całym ciałem o płot i dwoma dłońmi rozszerzyła swoje pośladki. Oszalałem, chciałem jej jak najszybciej, chciałem ją lizać, każdy centymetr ciała. Cały czas penetrując jej cipkę palcami, zbliżyłem się językiem do dupci. Pocałowałem drugą dziurkę i przywarłem językiem. Wkładałem jej język w rytm palców poruszających się w niej. Puściła jeden pośladek, i złapała z włosy dociskając mocniej moją głowę. Cały jej odbyt zaczął lśnić od mojej śliny, przestawał stawiać opór.
    – Tu gdzieś chyba jej sklep – dobiegły nas krzyki za rogu, szybko podciągnęła spodnie i ruszyliśmy w stronę mieszkania. Idąc złapała moją dłonią i wsadziła sobie w majtki.
    Wszystkie postacie i bohaterowie uczestniczący w czynnościach seksualnych mają ukończone 18 lat. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Smutek.

    Jesteś mężatką, lecz dusza smutna,

    lat tyle w związku,  wkradła się nuda.

    Miałaś marzenia, czas je pozmieniał.

     

    Często wychodzisz by to przemyśleć,

    idziesz za miasto, wzgórze jest blisko.

    Tam lasek rośnie, tam spokój duszy,

    chodzisz i myślisz, tam głowę studzisz.

     

    Ten spacer inny, tam piękna chwila,

    idąc i myśląc coś wypatrzyłaś.

    Gdzieś pośród krzaków dojrzałaś parę,

    co szybkim krokiem szli na polanę.

     

    Ty zaś osobą ciekawostką jesteś,

    ruszyłaś cicho, co dalej będzie.

    Skradasz się cicho, odsuwasz krzaki,

    lepszy masz widok na piękną parę.

     

    Tam na polanie stanęli blisko,

    pod pięknym drzewem, widzisz to wszystko.

    Ona wyniosła w czerwonej sukni,

    On ma garnitur lecz bez góry.

     

    On lekko głaszcze jej piękne lico,

    uśmiechem darzy, miłość z niej bije.

    Ty zaś się skryłaś za drzewem cicho,

    masz na to wszystko przepiękny widok.

     

    Patrzysz, nie wierzysz, co oni robią,

    stoisz i zerkasz, umysł Twój wolny.

    Teraz pan piękny przyciąga panią,

    trzyma ją w talii, kocha Ją bardzo.

     

    Schyla się lekko, usta przy ustach,

    widać przyjemność, w oczach ma błyski.

    Ty obserwując intymną scenę,

    czujesz motyle co w brzuchu drzemią.

     

    Oni w tym czasie gdy patrzysz skrycie,

    bawią się sobą, melodią życia.

    Ona bez zwłoki wyrywa mu się,

    staje pod drzewem, ciałem swym kusi.

     

    Zaczynasz płonąć widząc tą scenę,

    wkładasz swą rękę, kładąc na piersi.

    Oddech przyśpiesza, jesteś już mokra,

    takie widoki budzą demona.

     

    Pani swe ręce na drzewo kładzie,

    lekko w tym czasie zadeczkiem  tańczy.

    On powolutku unosi suknię, kładzie na plecy,

    wygląda cudnie.

     

    Tyłeczek jędrny, piękna bielizna,

    ty zaś to widząc, syknęłaś cicho.

    On paluszkami złapał za boki,

    i zwinnym ruchem, ściągnął Jej z pupy.

    Ty w tym momencie, wolną swą rękę,

    wkładasz w swe gatki, szukasz uciechy.

     

    Ręce kochanka błądzą po tyłku,

    chce Ją podniecić, by lepiej wyszło.

    Rozpina spodnie, Ty swój paluszek,

    wkładasz spokojnie w rozgrzaną pusię.

     

    Wnet to wstrzymujesz, bo nie chcesz wierzyć,

    On stojąc za Nią, orężem mierzy.

    Jaki on wieki aż dech Ci zaparł,

    jak On to zmieści, jaka to pała.

     

    Przykłada z tyłu, cipka gotowa,

    by w swoim wnętrzu schować potwora.

    Zaczynasz znowu drażnić kwiat mokry,

    palec szalony zaczyna pląsy.

     

    Robisz to wszystko patrząc na parkę,

     On w tym czasie rozpycha szparkę.

    W pałąk wygięta przyjmuje ciosy,

    widać że lubi, że z Nim to robi.

     

    Zaczyna jazdę widać w nim siłę,

    Rusza swym tyłkiem, niczym maszyna.

    W rytm Jego ruchów, ruszasz swym palcem,

    wzdychasz i czujesz w swej norce pałkę.

     

    To Twa fantazja tak Cię nakręca,

    nie możesz przerwać, spektakl Cię wkręca.

    Ona tam krzyczy w spazmach się wije,

    Ty zaś schowana, robisz to skrycie.

     

    Zaczyna miły piersi tarmosić ,

    Ty w swej fantazji czujesz gdy to robi,

    na swoich piersiach, czujesz choć nie ma.

     

    Panienka wzdycha, krzyczy szalona,

    zarzuca głową, jest zadowolona.

    Kochanek teraz przyspieszył ruchy,

    chcąc już nasienie swoje wyrzucić.

     

    Robi to szybko, tyłek swój spina,

    Twe wnętrze również taniec zaczyna.

    Wybucha nagle będąc w Jej wnętrzu,

    Ty równocześnie w ekstazie Jesteś.

     

    Dobija mocno by czuła jego,

    Rusza się wolno, nasienie spływa,

    powolnym ciurkiem z jej małej cipki,

    Tobie zaś soki plamią trzewiki.

     

    Oni skończyli, Ty również doszłaś,

    wyciągasz rękę, majtki podciągasz.

    Cicho, powoli się wycofujesz,

    doszłaś tak pięknie, do domu wrócisz.

     

    Zaspokojona i odprężona, teraz nie smutna,

    wręcz zadowolona.

    Jutro tu wrócisz, może raz jeszcze,

    spotkasz tą parę, chcesz coraz więcej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarodziej pierwszy.

    Gra słów. Wiersz pisany jako odskocznia,

    od innego wiersza który piszę o podobnej tematyce.

  • Ola

    Poznałem Olę przez przypadek. Poszedłem ze swym dobrym kumplem Danielem do Tartaku. Tartak to internat OHP, nazwany tak ze względu na mieszkające tam dziewczyny. Co dziewczyny mają wspólnego z tym przedsiębiorstwem? To proste. Mieszkały tam młode dziewczyny, już pełnoletnie, ale jeszcze nie do końca rozwinięte fizycznie, które już można było zerżnąć, a że większość z nich to były dupeczki zupełnie płaskie, jak deski, to określenie Tartak było bardzo na miejscu, przecież deski też się rżnie! A gdzie? No przecież w tartaku! No i właśnie w pobliskim Tartaku poznawaliśmy fajne laseczki; większość pochodziła z wiosek, lub małych, prowincjonalnych miasteczek; bardzo chciały oderwać się od swej przeszłości, od swych korzeni, najprostszą drogą było poznanie fajnego chłopaka, z którym ewentualne małżeństwo było najszybszym rozwiązaniem, dlatego jako młodzi studenci, jurne chłopaki, nie mieliśmy problemu z poderwaniem jednej, czy drugiej. Poszliśmy z Danielem do pokoju jego ówczesnej dziewczyny, zastaliśmy tam chyba z pięć innych laseczek. Towarzystwo bardzo miłe, wesołe, sympatyczne i, co by nie mówić – bardzo ładne. Na stole stał talerz z dobrze wyglądającym sernikiem. Spróbowałem, był naprawdę pyszny, nie mogłem nie pochwalić.

    – A czyje to rączęta sporządziły tak pyszne ciasto? – spytałem z lekką kpiną w głosie.

    – Ja go piekłam – odezwała się jedna z dziewczyn.

    – Muszę cię pochwalić, sernik jest naprawdę wyborny!

    – Miło mi to słyszeć, cieszę się, że ci smakuje – zarumieniła się lekko.

    To była właśnie Ola. Pogadaliśmy dłuższą chwilę z panienkami i wróciliśmy do akademika. Następnym dniem była sobota, Danek umówił się ze swoją laseczką, ale przyszedł do mego pokoju z pytaniem, czy też nie poszedł bym z nimi do kina.

    – Zwariowałeś? Mam iść jako przyzwoitka?

    – No coś ty! – oburzył się. – To Ola też bardzo chciała by iść, ale tylko wtedy, kiedy i ty pójdziesz. Więc? Decydujesz się?

    – Dobra, pójdę. O której wychodzimy?

    Spotkaliśmy się z dziewczynami przed kinem, weszliśmy na salę. Przypatrzyłem się Oli uważnie. Całkiem fajna lala! Dość wysoka, niesamowicie zgrabna z fantastycznymi nogami. Twarz może nie najwyższej urody, ale do przyjęcia. Włosy krótko obcięte, jak u chłopaka, biust mógł być odrobinkę większy, ale nie było tragedii. Usiedliśmy w wygodnych fotelach, przyglądałem się jej dyskretnie. Naprawdę to była fajna dupeczka, a to jej ciałko… Choć wtedy była inna moda, dziewczyny nie chodziły tak roznegliżowane, jak trzydzieści lat później to i tak widać było dość dużo. Zaczął się film, widziałem już go chyba ze trzy razy, więc bardziej byłem zainteresowany dziewczyną, niż tym, co działo się na ekranie. Przysunąłem się w jej stronę, pochyliłem do niej i chwyciłem za dłoń. Zaraz przypomniało mi się, jak kilka lat temu, jako dzieciak z podstawówki, siedziałem w kinie z Iwonką! Teraz ująłem dłoń Oli i przyłożyłem sobie do twarzy, pocałowałem. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się. Objąłem ją i przycisnąłem do siebie na tyle, na ile pozwalały krzesła, nie wzbraniała. Odwróciłem jej twarz w swoją stronę, spróbowałem pocałować w usta, odsunęła się jednak. Spróbowałem ponownie, teraz z lepszym skutkiem, mogłem cmoknąć ją w policzek. Za trzecią próbą poczułem w ustach jej nieśmiały, ale jakże zwinny, języczek. Na takich delikatnych pieszczotach minął cały seans. Po kinie była kawa i ciacho w pobliskiej kawiarni; odprowadziliśmy dziewczyny do Tartaku. Na pożegnanie dostałem namiętnego całusa, umówiliśmy się na następny dzień. To była niedziela, poleźliśmy na spacer nad rzekę, tam, gdzie kiedyś spacerowałem z Hanią… Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, próbowałem ją znowu pocałować, ale odwracała buzię. Zaproponowała coś słodkiego u niej w pokoju, w tym ich internacie. Jedyne słodkie, na które miałem naprawdę wielką ochotę, to jej pipka, ale musiałem być cierpliwy. Zjadłem smaczne ciacho i znowu z niczym wróciłem do siebie. Nasza znajomość rozwijała się, ale nie doszło do niczego wartego odnotowania, jedynie muszę wspomnieć o żarciu! Przywoziła z domu takie smakołyki, że palce lizać! Dostawałem wielkie torby wałówki, tak duże, że ledwo zjadaliśmy je z chłopakami z sąsiednich pokojów. Czego nie dostawałem! Wielkie szynki, pachnące kiełbasy własnej roboty, ciasta wszelakiego rodzaju; same frykasy. Pomału zbliżaliśmy się z Olą do siebie, wszystko dobrze się rozwijało, aż doszły mnie słuchy, że przedstawia mnie swym koleżankom, którym o mnie opowiada, jako swego narzeczonego! No to już przegięcie, nie oświadczałem się, ani takiego zamiaru nie miałem, jedyny mój zamiar w stosunku do Oli, to właśnie… stosunek. Tak, chciałem zaliczyć kolejną laskę, a że ta była troszkę oporna, to było dla mnie większe wyzwanie. Byłem już bliski sukcesu, kiedy doszły mnie te plotki o narzeczonym. Musiałem coś z tym zrobić, przecież nie miałem zamiaru z kimkolwiek się wiązać! Owszem, dziewczyna fajna, miła, niesamowicie zgrabna i sympatyczna, ale jednak nie dla mnie… Nie to, że była ze wsi, absolutnie nie! Przecież sam też pochodzę z niezamożnej rodziny, poza tym praca na wsi zawsze budziła i budzi mój szacunek! Spotkaliśmy się z Olą jeszcze kilka razy, ale tylko w mieście i w takich miejscach, gdzie było dużo ludzi. Nie było między nami nic poza pocałunkami i patrzeniem sobie w oczy. Na tych naszych randkach zacząłem odnosić wrażenie, że opowiada koleżankom, gdzie się umówiliśmy, bo spotykaliśmy na każdym kroku jej znajome! Nie zwracałem początkowo uwagi na te niby przypadkowe spotkania, ale po jakimś czasie zaczęło mnie to zastanawiać. Żeby sprawić dziewczynie większą frajdę łaziliśmy po mieście czule objęci, albo trzymając się za ręce, co chwilkę przystawaliśmy dla pocałunku. Przyznam, że Oli bardzo się to podobało, a najbardziej jej kumpelkom, które utwierdzały się w ten sposób w przekonaniu, że naprawdę jesteśmy parą narzeczonych. Najgorsze jednak było to, że opowiadała o mnie w domu! Wiedziałem to z ust jej przyjaciółki, którą lubiłem niekiedy bzyknąć, a która mając w pipie mego kutasa robiła się bardzo rozmowna. Że ruchałem jej przyjaciółkę? Tak, no i co z tego? Poza tym nie tylko tę jedną, popychałem wtedy dwie, albo trzy inne… Postanowiłem skończyć znajomość z Olą, nie mogłem pozwolić, żeby całkowicie się zaangażowała w ten niby – związek. Obmyśliłem plan, owszem, to miało być bardzo drastyczne posunięcie (potem przekonałem się, że było to nawet chamskie!), ale musiałem zaryzykować. Umówiłem się z Olą na spotkanie nad jeziorem, w parku. Przyszła uradowana, ubrana w lekką bluzeczkę, spod której wystawała uwodzicielsko koronka stanika, niesamowite biodra i szczupłą, zgrabną dupcię opinała kusa spódniczka. Przeszliśmy w miejsce, gdzie nikt się nie zapuszczał, spotkanie tam kogokolwiek graniczyło z cudem. Objąłem ją, przyciągnąłem do siebie, zanurzyłem jęzor w jej ustach i… złapałem za cipkę!

    – Oj, co robisz? – odsunęła biodra – zaskoczyłeś mnie!

    – Jak to, co robię? Łapię cię za cipkę, nie chcesz?

    – Wiesz co, czekałam na to, czekałam, kiedy wreszcie zainteresujesz się mną fizycznie. Kumpelki opowiadały, że jesteś bardzo śmiały w stosunku do dziewczyn…

    Przydusiłem jej ramiona, zmusiłem, żeby uklękła, położyłem dłoń Oli na powstającym kutasie. Zrozumiała, o co chodzi, wyciągnęła go na wierzch i zaczęła onanizować dwoma rękoma, pomagała sobie buzią. Possała pałę przez dłuższą chwilkę, ale podniosłem laskę z kolan, odwróciłem tyłem do siebie i spowodowałem, że pochyliła się, opierając dłońmi o pień wielkiego drzewa, pod którym staliśmy. Podciągnąłem kusą spódniczkę, zsunąłem skąpe figi do kolan, mokrym i twardym drągiem pomalutku zanurzyłem się w gorącej cipce. Ola westchnęła głęboko, szerzej rozsunęła nogi, odwróciła głowę patrząc, jak kutas znika w pipce.

    – Matko, jakie to uczucie… Tak, Janku, chcę cię w sobie, tak, tak… Stękała i jęczała w rytm mych ruchów, po chwili sama poczęła poruszać biodrami, dopasowując się do mnie.

    Ruchałem biedne dziewczę, czułem coraz większe podniecenie, kiedy doszła w końcu do którejś mojej szarej komórki przerażająca myśl! A co, jeśli ona ma płodne dni? Przecież nie masz gumyna kutasie, jak się w nią spuścisz, to możesz za trzy kwartały mieć wątpliwą w tej chwili przyjemność bawienia dzieciaka! Jakby mnie kto wtedy walnął w łeb, pewnie bym nie poczuł. Wyskoczyłem z pipki, złapałem swego przyjaciela i zacząłem go trzepać. Musiałem wytrysnąć, zaczynały mnie boleć jaja, a wytrysk był na to jedynym lekarstwem. W końcu poszło! Wystrzeliwałem kolejne porcje, ledwo widziałem zaskoczoną takim obrotem sprawy twarz Oli. Stała oparta o drzewo i wielkimi, zdziwionymi oczami patrzyła na to, co się działo. Opadła na kolana, sama chwyciła chuja w dłoń i zapamiętale masowała. W końcu wsunęła sobie do buzi, gdzie przyjęła mój ostatni “strzał”.

    – Fajnie smakujesz, myślałam, że sperma ma zupełnie inny smak, nigdy wcześniej nie próbowałam…

    – Podoba ci się, prawda?

    – Tak.

    Lizała go, ssała, masowała ręką, czułem, że znowu robi mi się coraz lepiej; wtedy usłyszałem to, na co czekałem!

    – Ale jesteś duży! Jeszcze takiego nie widziałam!

    – A inne widziałaś? Dużo ich było?

    – Pieprzyłam się raptem z kilkoma chłopakami na wiosce… Ale oni się nie liczą… Przecież jesteś tylko ty…

    No i tego właśnie oczekiwałem. Zacząłem niby z zazdrości i żalu wypominać, że jest cichodajką, że rucha się z każdym na wiosce, ale sam zadarłem znowu tę króciutką spódniczkę Oli, gatki miała cały czas opuszczone i władowałem kutasa w dupę. Ruchałem, aż się zasapałem, zrobiłem sobie chwilkę przerwy. Coś tam gadała, że boli, ze mam być delikatny, na co znowu usłyszała, że jest cichodajką, dziwką i… znowu władowałem chuja w ciasną dupkę. Muszę jeszcze raz podkreślić, że ta jej dupka była naprawdę niesamowicie kształtna, zgrabna i bardzo jędrna! Wyruchałem ją, spuściłem się znowu w trawę, Ola doszła tuż przed moim szczytem. Opadła na kolana, zaczęła pochlipywać, patrzyła na mnie załzawionymi oczami.

    – Jesteś cham, uważałam cię za swego chłopaka, a ty jesteś taki! A ja cię kocham!

    – Olu, nie mogę być z tobą, nie dam tobie tego, czego oczekujesz…

    Tłumaczyłem jej, że nie zasłużyła sobie na mnie, że znajdzie kogoś lepszego, pozna wartościowego chłopaka, będzie miała z nim masę dzieci i będzie ok. Mówiłem, że jestem łajdak, że nie umiem dochować wierności, że lecę na każdą dziewczynę, która ma ochotę na seks, że przeleciałem połowę jej koleżanek.

    – To teraz wiem, skąd wzięły się te ich głupawe uśmieszki, kiedy mówiłam, że całowaliśmy się w kinie – przestała szlochać, na twarzy zarysowała się złość – te suki rżnęły się z tobą, a mnie podpuszczały, żebym nie poszła z tobą do łóżka, bo źle mnie odbierzesz…

    – Takie masz koleżanki. Teraz wiesz, że nie zasługuję na ciebie, znajdź porządnego chłopaka, nie łajdaka i dziwkarza.

    – Ale…

    – Nie ma żadnego “ale”. Powiem wprost, choć będzie to brutalne. Nie spotkamy się więcej, przepraszam.

    Tak zakończyła się moja bliska znajomość z Olą, choć jej całkowity finał był zaskakujący. Nie przewidziałem w najśmielszych snach, że spotkamy się w takich okolicznościach, w jakich miało to miejsce…. Ale to już inna historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Proszę o komentowanie, każda opinia cenna

  • Tosia, jej matka i…

    Pożarłem się z Beatą! Fajna laska, niczego sobie dupcia, ale coś nie zagrało między nami, zaczęliśmy się kłócić o każdą pierdołę. Wyszedłem od niej wkurwiony na cały świat, było już bardzo późno, a że to była sobota postanowiłem wpaść do jakiejś knajpy, walnąć setę, albo dwie i wrócić do akademika, jutro było wolne. Zaszedłem pod „Magnolię”, fajny lokal z dancingiem. Barman podał mi tylko jedną setę i musiałem wyjść, bo zamykali. Stałem na zewnątrz, nie wiedziałem, co z sobą zrobić, zapaliłem papierosa. Obok mnie stały dwie dziewczyny, widać, że trochę wstawione, no, jedna z nich była kompletnie pijana. Ta druga próbowała zrobić z nią porządek, ale nie słuchała trzeźwiejszej koleżanki, która patrzyła zrozpaczona wokół, wreszcie skinęła na mnie.

    – Pomożesz? Kumpelka nawaliła się trochę, nie mogę sobie z nią poradzić!

    – Nie widzę problemu, ale jak mam pomóc? – podszedłem do dziewczyn.

    – Mieszkamy dosłownie dwieście metrów stąd, może pomożesz mi ją odprowadzić do domu?

    – Nie mam żadnych planów na resztę wieczoru, więc… bardzo chętnie! – uśmiechnąłem się do zmieszanej panny.

    Popatrzyłem na dziewczyny, przyjrzałem się laseczkom uważniej. No, robiły wrażenie. Ta, która ze mną rozmawiała to typowa słowiańska uroda – blondyneczka, delikatne rysy ładnej buzi, szczupła, nie była wysoka. Druga stanowiła jej przeciwieństwo. Prawie głowę wyższa, ciemna karnacja skóry, czarne włosy, uroda typu latynoskiego, musiała podobać się mężczyznom. Spodobała mi się bardzo! Ująłem dziewczynę w pasie, szczupłą rękę przełożyłem sobie przez ramię, z drugiej strony to samo zrobiła blondyneczka i poszliśmy. Rzeczywiście, mieszkały w kamienicy nieopodal Magnolii. Zaszliśmy na pierwsze piętro, mieszkanie okazało się naprawdę duże. Zaprowadziliśmy nawaloną dziewczynę do jej pokoju, położyliśmy na łóżku. Coś tam mruczała pod nosem, ale nie można było nic zrozumieć. Nakryliśmy laskę kołdrą i wyszliśmy do kuchni.

    – Dziękuję, bez twojej pomocy nie dała bym rady – blondyneczka słodko uśmiechała się z wdzięcznością – a tak w ogóle to jestem Beata – podała mi rękę.

    – Beata… – uścisnąłem lekko wyciągniętą dłoń – właśnie z Beatą rozstałem się dzisiaj wieczorem, stąd moja obecność w Magnolii… A ja jestem Jan.

    – No, przykro mi, nie zastąpię ci twojej dziewczyny, bo mam chłopaka… Ale jeszcze raz dziękuję za pomoc. Wiesz co? Może wpadnij do nas jutro, nie, to już dzisiaj, po obiedzie, niech ta pijaczka sama ci podziękuje. Nalegałam na twoją pomoc, bo trzech napitych fagasów patrzyło na nas dziwnym wzrokiem i wystraszyłam się…

    – Nie ma problemu, gdybym nie chciał pomóc nie było by mnie tutaj. A co ona powie, jak się zjawię?

    – Jak to co? Powie „dziękuję”!

    – Mam nadzieję. A jak ona ma na imię?
    – Antonina, ale wszyscy mówią na nią Tośka.

    – Fajnie! Ma chłopaka?

    – Nie, od kilku miesięcy jest sama.

    – Ciekawe… Dobra, znikam, będę około szesnastej. Dasz sobie radę?

    – Oczywiście! Do zobaczenia.

    No i znalazłem się na ulicy. Dziewczyny podobały mi się, bardzo ładne obie, choć zupełnie odmienne pod względem urody. Beata zajęta, ale Antonina… Naprawdę do schrupania! No, nie tylko do schrupania… Rano wyskoczyłem z wyra, wziąłem się za prasowanie koszuli (nie cierpię tego!), a zaraz po obiedzie wykąpałem się, założyłem świeże, czyste ciuchy i pojechałem do nowo poznanych dziewczyn. Po drodze mijałem cukiernię, więc kupiłem jakieś pączki i kilka minut później dzwoniłem do mieszkania laseczek. Otworzyła Antonina, popatrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Słucham? O co chodzi? – obcinała mnie wzrokiem.

    – Daj spokój, to Jan, uratował ci wczoraj tyłek! – za Antoniną stanęła Beata.

    – Aaaa! To zapraszam, Beatka mówiła mi o tobie, przedstawiła cię, jak jakiegoś bohatera! – roześmiała się ukazując piękne, równe, białe ząbki.

    Wszedłem do mieszkania, dziewczyny przygotowały się na moją wizytę. W salonie stół przygotowany do zastawienia, talerzyki czekały na ciasto. Zapalone świece tworzyły fajny nastrój, moje urocze gospodynie też ubrane były raczej odświętnie. Dobrze, że nie przyjechałem w dżinsach! Rozglądałem się po wielkim mieszkaniu w starej kamienicy. Urządzone było z przepychem, w starym, mieszczańskim stylu. Całość tworzyła bardzo ciekawy komplet, pomyślałem, ze właściciele mają gust, a przede wszystkim pieniądze. Usiedliśmy do stołu, w kilka chwil później stała przede mną filiżanka kawy, na talerzyku pysznił się wielki kawał ciasta i kupione wcześniej pączki. Antonina podziękowała mi za pomoc w dostarczeniu jej do domu, stwierdziła, że przesadziła z drinkami, tym bardziej, że stawiali je jacyś nieznajomi – według słów Beaty byli to ci sami, przed którymi niemal uciekły w nocy – poleciła ciasto upieczone przez Beatę. Naprawdę było smaczne! Pogadaliśmy na luzie, dowiedziałem, się, że to było mieszkanie rodziców Tośki; oboje są lekarzami, pracują za granicą naszego pięknego kraju, a one mieszkają we dwie, żeby było raźniej, tym bardziej, że studiowały na jednym roku. Po kwadransie rozmowy Beatka oświadczyła, że jest umówiona ze swoim chłopakiem i musi nas opuścić. Jakoś nie miałem nic przeciwko temu; cóż, Antonina bardzo mi się podobała! Po wyjściu Beaty przyglądałem się mej ślicznej gosposi. Jak wspominałem wcześniej, była dość wysoka, do tego niesamowicie zgrabna i ładna. Ciemne włosy sięgały połowy pleców, czarne oczy, śniada cera, karminowe, pełne usta, czyli to, co podobało mi się w dziewczynach. Ubrana w dopasowane ciuszki, dzięki temu mogłem dostrzec szczuplutką dupcię i niezbyt duży biust, ukryty pod opinającym go stanikiem. Przyglądałem się naprawdę ślicznej, pięknej, zgrabnej dziewczynie, kiedy poczułem znajomy ruch w spodniach… Tośka kręciła się po mieszkaniu, sprzątała ze stołu, zaczęła zmywać naczynia. Pomagałem jej, na koniec wycierałem talerze.

    – Nieźle radzisz sobie w kuchni – zagadnąłem.

    – Muszę, od kilku lat jestem praktycznie sama w domu

    – Jak to? – naprawdę byłem zdziwiony.

    – To proste. Kiedy byłam w drugiej klasie w liceum moi staruszkowie dostali kontrakt na pracę w Afryce!

    – Gdzie??? – przerwałem dziewczynie zaskoczony.

    – W Afryce. Najpierw wyjechał ojciec, potem mama; widzę ich dwa razy w roku po dwa tygodnie. Opłacają mi studia, mieszkanie, przesyłają kasę na życie, ale czy to jest normalne życie? – dostrzegłem w oczach dziewczyny smutek.

    – No tak… – nie wiedziałem, co odpowiedzieć – ale studiujesz, masz przyjaciółki, kolegów, jakoś sobie radzisz.

    – Moją jedyną przyjaciółką jest Beata, ale i ona ma chłopaka, więc wkrótce będę sama…

    Nie wytrzymałem.

    – Posłuchaj. Jesteś piękną, mądrą, inteligentną dziewczyną, więc znajdziesz rozwiązanie. Nie musisz być sama, jestem przekonany, że masz, hmmmm… adoratorów, wśród których jest jakiś rozsądny chłopak…

    – Co ty opowiadasz, – przerwała mi – te wszystkie palanty lgną do mnie, bo widzą atrakcyjną laskę z bardzo majętnymi rodzicami i zgrabnym tyłkiem. Lecą albo na kasę, albo chcą mnie przelecieć.

    – Tosiu, może dasz mi w pysk, ale powtórzę się i powiem wprost. Jesteś piękną, atrakcyjną i mądrą dziewczyną, nie masz chłopaka, a ja jestem po rozstaniu ze swą sympatią. Patrzę na ciebie jak na niesamowicie interesującą istotę, pomijam twoje walory zewnętrzne… Wiem, gadam pierdoły, ale naprawdę jesteś kobietą, która bardzo mi się podoba, szukałem takiej partnerki, jak ty…

    – Partnerki? To nie chcesz mnie przelecieć, jak wszyscy? – wyczułem w głosie dziewczyny zdziwienie.

    – Chcę, ale nie zrobię tego bez twego przyzwolenia, nie dotknę cię, póki nie powiesz, że to ty chcesz tego. Za bardzo mi się podobasz, za bardzo szanuję kobiety i nie mam pojęcia dlaczego, ale zaczynam widzieć cię jak młodszą siostrę, której nie mam…

    – Jesteś kochany – pogłaskała mnie po policzku, a pod wpływem dotyku kutas chciał rozerwać mi gacie – jednak daj mi trochę czasu, bo ty też mi się podobasz, masz niesamowite oczy, jesteś bardzo przystojnym chłopakiem, ale muszę wszystko przemyśleć. To, co teraz dzieje się wokół mnie, dzieje się za szybko!

    – Tosiu, wracam do siebie, do akademika, jeśli chcesz, będę jutro jutro po zajęciach, około dziewiętnastej, może być?

    – Przyjdź, uszykuję kolację.

    Podszedłem do dziewczyny, popatrzyłem długo w piękne, ciemne oczy, ująłem jej piękną buzię w dłonie, zbliżyłem do swej twarzy i pocałowałem. Oddała pocałunek namiętnie wpijając się w me usta, nasze języki splątały się w szaleńczym tańcu… Po kilku sekundach wypchnęła mnie za drzwi.

    – Idź już, bo mogę się nie opanować…

    – OK, to kiedy mogę wpaść?

    – Jutro po osiemnastej. Postaram się spławić Beatkę, bo… podobasz mi się! – zamknęła drzwi.

    No tak…

    – Do zobaczenia jutro!

    Jeśli myślisz człowieku, że jeden dzień to tylko chwila, to jesteś w wielkim błędzie! Od wyjścia spod drzwi Antoniny, do momentu ponownego stania przed nimi minął prawie wiek!!! Zadzwoniłem. Po kilkunastu sekundach otworzyło mi ZJAWISKO! Co za laska, rozpuściła długie, czarne włosy, ubrana w dopasowaną bluzeczkę i jeansy; widziałem, że nie ma biustonosza, niewielkie, ale bardzo zgrabne cycuszki podskakiwały pod bluzeczką przy każdym ruchu! Piękna, powabna, uśmiechnięta, szczuplutka dupeczka zapraszała mnie do wejścia… Bez wahania skorzystałem z zaproszenia, dziewczyna zaprowadziła mnie do kuchni. Usiedliśmy przy wielkim stole, Tośka nalała w filiżanki bardzo aromatyczną kawę. Potem dowiedziałem się, że kawę dostarczają jej rodzice, mający w Afryce dostęp do naprawdę smacznych ziaren. A działo się to wszystko w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia! To było fantastyczne, kawa była rewelacyjnie smaczna, z resztą wypiłem jej później wiele litrów…

    Rozmawialiśmy na wiele tematów, dziewczyna była bardzo zorientowana w tym, co działo się wokół niej w polityce, aż mnie to zastanowiło. Nie doszło między nami do niczego, po za kilkoma ukradkowymi dotknięciami i pocałunkiem już w drzwiach; Beatka była jednak w domu i robiła za przyzwoitkę! Pierwsza wizyta dobiegła końca, z żalem opuszczałem mieszkanie ze śliczną gospodynią. Byliśmy umówieni na następny dzień, potem na kolejny… Czułem, że zbliżamy się do siebie, że oboje chcemy tego samego. Wreszcie nadszedł ten dzień…

    Jak zwykle siedzieliśmy na kanapie, usta dziewczyny nie zamykały się, relacjonowała mi przebieg dnia, jakieś ploteczki… Cały czas podziwiałem jej ciało, chłonąłem urodę młodej kobiety całym sobą. Przysunąłem się bliżej, objąłem i przyciągnąłem laskę do siebie, posadziłem ją sobie na kolana. Ująłem śliczną twarz w obie dłonie, zbliżyłem i delikatnie pocałowałem. Tośka przymknęła oczy, rozchyliła swe karminowe usteczka, uśmiechając się jednocześnie. Wysunęła zwinny języczek i oplotła nim mój, sekundę później przywarła do mej twarzy z całej siły i poczułem narząd mowy pięknej dziewczyny gdzieś w gardle! Całowaliśmy się dłuższą chwilę leżąc już na wygodnej kanapie, teraz przystąpiłem do dalszego działania. Jedną ręką rozpinałem guziki bluzeczki, drugą mocowałem się z rozporkiem spodni. Antosia nie czekała na nic, tylko wsadziła rękę w moje spodnie i odskoczyła zaskoczona.

    – Matko, co ty tam masz? – wielkimi oczami patrzyła na to, co trzymała w dłoni

    – Jak to, co? To jest penis, mój, osobisty – roześmiałem się widząc jej minkę.

    – Nie mam przecież dużego doświadczenia z chłopakami, ale takiego olbrzyma jeszcze nie widziałam… Najdziwniejsze jest to, że on mi się bardzo podoba! – poruszała dłonią wzdłuż sterczącej pały. Nachyliła się do kutasa, otworzyła usta, ale wstałem nagle, odsunąłem się od dziewczyny.

    – Co się stało? – patrzyła zdziwiona.

    – Przepraszam, ale muszę się… odświeżyć, dasz mi jakiś ręcznik? – byłem trochę zmieszany.

    – Nie widzę problemu, chodź, pokażę ci, który możesz użyć – zaprowadziła mnie do wielkiej łazienki z prysznicem i bardzo dużą wanną; dwie osoby mogły kąpać się w niej bez problemu. –  Kąpałam się pięć minut przed twym przyjściem, więc nie muszę wskakiwać do wanny, ale ty możesz skorzystać z natrysku.

    – Dzięki, a który to ręcznik? – rozglądałem się po wielkim pomieszczeniu.

    – Wisi na haczyku obok kabiny, jest świeży. Rozbieraj się i wskakuj pod prysznic.

    – Wskakuj… przepraszam, możesz wyjść? – czułem, że się rumienię.

    – Wyjść? – roześmiała się – chcesz się ze mną kochać, a wstydzisz się rozebrać? – rozpięła mi koszulę, zdjęła ją, potem zajęła się spodniami, zsunęła je razem ze slipami.

    – O! Co my tu mamy? Janeczku, jesteś fajnym facetem obdarzonym szczodrze przez naturę, ale nie zniosę tego buszu w kroczu!

    – Czego…? Co? A co mam z tym zrobić?

    – Jak to, co? To proste, tak, jak golisz sobie twarz, tak samo ogol się wokół penisa!

    – Ale…

    – Nie ma żadnego „ale”. Albo się golisz, albo idź na tramwaj. Trzeciego wyjścia nie ma! – głos miała bardzo stanowczy, minę poważną.

    – No dobrze, ogolę, ale nie mam czym! – uśmiechałem się triumfująco.

    – Nie ma problemu. Ogolisz się moją maszynką, ja już to zrobiłam, moja cipeczka jest pięknie przystrzyżona, jak sam się pozbawisz tego zarostu będziesz mógł sprawdzić. To najnowszy trend z zachodu, nie czytałeś o tym?

    – Ten tramwaj to jest najpoważniejszy argument – roześmiałem się – mam nadzieję, że się nie pozacinam. Nie, nie czytałem.

    Byłem bardzo zaskoczony, nie spodziewałem się absolutnie takiego obrotu sprawy! Mam ogolić sobie jaja? O co tu, kurwa chodzi? Jedno było ważne – musiałem być w tej lasce!!! Za wszelką cenę, nawet za ceną zacięć na kutasie, czy obok…

    Wlazłem pod prysznic, wykąpałem się, namydliłem całe krocze i starannie, ostrożnie wygoliłem wszystkie kłaki. Spłukałem resztę piany, popatrzyłem w dół… I wiecie co? Spodobało mi się to, co zobaczyłem! Duży kutas starannie wygolony, gładziutki, byłem pewien, że Tośka zaakceptuje taki wygląd. Spodobało mi się to golenie do tego stopnia, że goliłem jaja do końca życia! No, przynajmniej do czasu, kiedy spotykałem się z różnymi kobietami… Wykąpany czyściutki wszedłem do pokoju przepasany ręcznikiem. Antonina leżała na tej samej kanapie, na której całowaliśmy się wcześniej. Pytający wzrok skierowała na ręcznik, którym byłem owinięty, sama leżała pod cieniutkim kocykiem, widziałem wystające gołe kolano zgrabnej nogi. Stanąłem metr od posłania i teatralnym ruchem z uśmiechem na ustach zdjąłem z siebie zasłonę z ręcznika. Kutas sterczał jak maszt, ale jajka były czyściutkie i gładkie. Sekundę później Tośka naga klęczała przede mną i wsuwała w usta pragnącego jej kutasa.

    Lizała go, całowała, masowała dłońmi, delikatnie masowała napęczniałe jądra. Podniosłem dziewczynę z klęczek, przycisnąłem do siebie, czułem, jak penis wsuwa się między długie, zgrabne nogi i opiera o gorącą pipkę. Dziewczyna podniosła nogę najwyżej, jak mogła, skierowała mą rękę pod uniesione kolano. Objęła mnie mocno, przyciskając się do mej piersi, podniosła drugą nogę. Zrozumiałem, co chciała zrobić. Trzymając szczupłe, zgrabne ciało podniosłem je, by chwilkę później opuścić na czekającego niżej kutasa. Antonina jedną ręką obejmowała mnie za szyję, drugą naprowadziła kutasa na swą szparkę i opuściła się na niego. W czasie, kiedy byłem w łazience posmarowała sobie czymś pięknie wystrzyżoną cipkę, bo wszedłem w nią bez problemu! Teraz trzymałem ją, podnosiłem i opuszczałem. Nabijała się do samego końca, oplatała me biodra mocnymi, zgrabnymi nogami. Sapała, wzdychała, stękała i z coraz większą siłą nabijała się na mą pałę. Odwróciłem się w stronę kanapy, położyłem na niej mą fantastyczną kochankę, odsunąłem się od dziewczyny.

    Leżała z rozłożonymi na boki nogami, ręce podłożyła pod głowę, patrzyła na mnie wyczekująco. Teraz ja opadłem na kolana, zanurkowałem między rewelacyjne uda, polizałem różową, mokrą, drżącą pipeczkę, wywołując jeszcze głośniejsze westchnienia i pojękiwania. Lizałem namiętnie uda, wsuwałem język w pępek, wracałem do cipeczki ozdobionej pasemkiem przyciętych, miękkich włosów łonowych. Palce penetrowały różową szparkę, przeszedłem do drugiej dziurki. Zarzuciłem nogi mej gorącej kochanki na swe ramiona, rozchyli twarde, jędrne pośladki. Zanurkowałem jęzorem w ciemną dziurkę, ale po sekundzie nie mogłem jej znaleźć, bo Tośka uciekła spod drążącego ją języka. Uniosłem zdziwiony głowę.

    – Co jest? Nie lubisz?

    – Co ty robisz? Przecież to moja pupa! – zaskoczenie w jej głosie mieszało się z zażenowaniem.

    – Wiem, że to twoja pupa i dlatego chciałem ją wylizać!

    – Ale po co?

    – Jak to, po co? Po to, żeby potem w nią wejść!

    – Chyba zwariowałeś!

    – Antonino, oświadczam, że nie zwariowałem i bardzo chciałbym spenetrować swym członkiem twoją pupę! – wszystko to mówiłem z grobową miną.

    – Na to poczekamy, teraz zajmij się mną pipką!

    No to się zająłem! Ruchałem dziewczę na maksa, patrzyłem na piękną twarz wykrzywioną grymasami podniecenia, wsłuchiwałem się w jej jęki, westchnienia i głośne wrzaski. Odwróciłem Tosię na brzuch, znowu ruchałem różową cipeczkę, ale cały czas zastanawiałem się, jak wtargnąć w tę zajebistą pupcię!

    Uniosłem fantastyczne bioderka wyżej, naplułem na ciemne oczko i pomalutku wjechałem w dupkę. Nie za mocno, nie za brutalnie, wsuwałem się bez pośpiechu w rewelacyjną dupeczkę, trzymałem mocno niesamowite biodra, pompowałem do końca, wsłuchując się w klaskanie pełnych, nabrzmiałych jąder odbijających się od mokrej pipki. W końcu nie wytrzymałem, wystrzeliłem w ciasną dziurkę z całą mocą, słuchałem z radością wrzasków i jęków mej wspaniałej laseczki. Opadłem obok Antosi bez sił, patrzyłem zachwycony w jej piękne oczy.

    – Coś ty zrobił? – patrzyła na mnie dziwnymi wzrokiem.

    – No cóż… skorzystałem z twojej ciasnej dupeczki – uśmiechałem się głupkowato, nie wiedząc, co zrobić z oczami.

    – Tylko dlatego, ze mnie zaskoczyłeś nie dostałeś po twarzy! – piękne oczy ciskały błyskawice. – A wiesz, co jest najgorsze? To, że po sekundzie spodobało mi się. Czułam ciebie całą sobą, to było niesamowite odczucie.

    Położyła dłoń na pupie, nabrała na palce wyciekającą z pupci spermę, powąchała i wylizała uśmiechając się radośnie.

    – Masz wielką pałę, lubisz seks analny, świetnie bzykasz i dobrze smakujesz… Krótko mówiąc, podobasz mi się – pocałowała mnie w policzek i zsunęła się do opadniętego kutasa

    – Teraz proszę normalnie w pipkę, po bożemu! – lizała powstającą pałę, za chwilkę pociągnęła mnie za nią, wpychając mego przyjaciela w gorącą szparkę.

    Leżąc na plecach objęła nogami moje biodra, przyciskając do swego krocza, smukłe ramiona poczułem na barkach. Przylgnęła do mnie bardzo mocno swym pięknym, młodym ciałkiem i sama w szybkim tempie nabijała się na sterczącego w niej fiuta, jęcząc przy tym i wzdychając. Kilkanaście sekund później opadła z wrzaskiem na pościel, głęboko oddychała. Otworzyła oczy, popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się słodko.

    – Jesteście wspaniali. Obaj – wyszeptała.

    Chwilę później zwinęła się w kłębek, jak mały psiak i zasnęła. Nakryłem kocykiem tę piękną istotę i położyłem się obok. Patrzyłem z zachwytem na śpiącą, ciesząc się, że los skrzyżował nasze drogi… Czułem, ze zanurzam się w nią bez pamięci… Tak, teraz wiedziałem, co to jest bezgraniczna miłość, byłem w stanie zrobić dla NIEJ absolutnie wszystko. A co moja partnerka? Zsunęła się na wysokość mych bioder, złapała mnie za kutasa i zrobiła takiego loda, że zwariowałem!!! Nawet nie wiesz, czytelniku, jak ona mi się podobała! Po dłuższej chwili doszedłem do wniosku, że to jest moja partnerka, dziewczyna, przy której chciałbym się zestarzeć… Dziwnie to brzmi, prawda? Ale tak było! Ja wiem, to zabrzmi naprawdę bardzo dziwnie, ale chyba… zakochałem się! Ta dziewczyna była niesamowita, piękna, atrakcyjna, mądra…

    Czy to możliwe, że już po drugim spotkaniu tak mnie urzekła? Tak! Byłem nią oczarowany! Przecież przez te kilka miesięcy poznałem ją bliżej, bardzo dużo rozmawialiśmy… Kiedy myślałem o tej wspaniałej dziewczynie, widziałem ją w roli mej przyjaciółki, partnerki… może nawet żony??? Wierzcie mi, naprawdę zakochałem się w tej ślicznotce! Była ucieleśnieniem moich marzeń z dawnych czasów, to ją widziałem obok siebie za wiele, wiele lat! Śmieszne? Nie, dla mnie wtedy to było być, albo nie być… Chciałem, żeby była moją dziewczyną i tak się stało. Spędzałem u Tosi więcej czasu, niż w akademiku, praktycznie zamieszkałem w jej wielkim mieszkaniu. Kochaliśmy się kiedy tylko było można, z czasem nawet obecność Beaty była nam obojętna, tym bardziej, ze też miała chłopaka, który dość często spał w jej pokoju. Tosia polubiła z czasem seks analny, urozmaicaliśmy sobie dzięki temu nasza harce.

    Ponieważ umiałem robić drobne naprawy i remonty, to pomogło mi zaadoptować się wśród sąsiadów, którzy okazali się być zasiedziałymi mieszczanami… W sumie pasował mi taki układ, chciałem tę dziewczynę, potrzebowałem jej. Wyobraźcie sobie, że w marzeniach widziałem ją w sukni ślubnej, stojącej obok mnie… Hmmm…

    Nie doceniłem jej rodziców. Wrócili oboje z Afryki, gdzie pracowali przez ostatnie pół roku, rozgościli się w swym pięknym, wielkim mieszkaniu. Ojciec Antoniny, pan Bolesław, był starszy od jej matki o prawie dwadzieścia lat, jedyna córka była jego najdroższym skarbem, oczkiem w głowie. Jej przyszłość planował już od momentu, kiedy poszła do przedszkola, ale życie, jak to zwykle bywa, napisało swój scenariusz. Nie chciała zostać lekarzem, wybrała architekturę, szło jej bardzo dobrze. Za rok miała obronę pracy magisterskiej, ale już teraz zatrudniło Tośkę największe biuro projektowe w mieście. Ojciec w końcu pogodził się z jej rezygnacją z medycyny, widział, że to, co robi daje córce wiele radości i satysfakcji. Po powrocie z Afryki potrzebował kilku dni, żeby pogodzić się z częstą obecnością w jego mieszkaniu jakiegoś przystojnego, młodego chłopaka, studenta ostatniego roku na Politechnice, a którego córeczka przedstawiła jako swego chłopaka. Antonina wysłała do nich kilka naszych wspólnych zdjęć, więc mieli jakieś pojęcie, z kim spotyka się ich jedynaczka. Nie powiem, pęczniałem z dumy, kiedy tak stała obok mnie i ściskała mą dłoń. Co innego matka dziewczyny, pani neurolog, bardzo atrakcyjna, piękna kobieta po czterdziestce. To po niej Tosia odziedziczyła urodę i figurę modelki. Pani Zofia kiedy tylko mnie zobaczyła, uśmiechnęła się radośnie, niemal mnie wyściskała!

    – Ale nasza córeczka ma przystojnego kawalera! No proszę, jak ten czas leci, a przecież niedawno biegała po mieszkaniu z lalką – patrzyła na mnie radośnie.

    – Dziękuję za komplement, ale to pani jest ozdobą tego domu – próbowałem nie pozostać dłużny.

    – A do tego grzeczny i miły – pogłaskała mnie po ramieniu.

    Ojciec stał tylko obok i patrzył na mnie dziwnym wzrokiem. Jak wspomniałem, był znacznie starszy od żony, przekroczył już wiek emerytalny, ale jak większość wziętych lekarzy nie skończył praktyki, tym bardziej, że kończyli budowę domu. Okazał się dobrym człowiekiem, mającym swe zasady, których nigdy nie łamał. Dlatego początkowo nie odważyłem się nocować w pokoju Antoniny; stało się to dużo później. Byliśmy parą, dziewczyna coraz bardziej mi się podobała, a było to ze wzajemnością, pomału zaczęliśmy nawet planować wspólną przyszłość. Niestety, przed nami była budowa lekarskiego domu i moja potencjalna, piękna teściowa… No cóż… Jestem koneserem piękna kobiecego, potrafię ocenić i docenić uroki kobiety w każdym wieku, tak miałem od czasu chyba liceum.

    Teraz jednak byłem bez pamięci zakochany w dziewczynie przecudnej urody, kochałem przyszłą panią architekt… Wydawało mi się że pani Zofia, mama Antoniny, akceptuje nasz związek, więc nie przejmowałem się za bardzo tym, co działo się wokół nas, tym bardziej, że Zofia miała naprawdę znaczący wpływ na reakcje swego męża… Tego jednak nie spodziewałem się, nie przewidziałem w najśmielszych snach. Pani Zofia zawsze stawała po mojej stronie, nawet, kiedy jedną za stron był jej córka. Niekiedy zastanawiało mnie to, ale po którymś razie przestałem zwracać uwagę na wszystko, co działo się wokół, bo i tak ochraniała nas pani Zofia.

    Budowa nowej, wielkiej chaty dobiegała końca, nie raz byłem tam z Tośką, kilka razy kochaliśmy się wśród niewykończonych ścian, wiedziałem, która część domu przeznaczona jest dla jedynaczki. Tuż przed końcem budowy doktor zrobił imprezkę dla ekipy, która wykańczała chałupę. Załapałem się na tę popijawę, budowlańcy byli bardzo sympatyczni i weseli. Pod koniec imprezy zjawiła się Tosia z matką, dosiadły się do nas, ale tylko po to, żeby podziękować fachowcom za ich rzetelną robotę. Nie powiem, impreza była bardzo udana, a alkoholu tyle, że padłem! W salonie stało duże łóżko, tam złożyli moje umęczone gorzałą zwłoki.

    Spałem jak kamień, ale przebudzenie miałem rewelacyjne! Jeszcze w pół śnie, leżąc na boku czułem, jak chłodne, nagie ciało wsuwa się pod kołdrę, poczułem ciepłą dłoń ściskającą budzącego się do życia kutasa. Nie otwierałem oczu, wolałem odczuwać wszystko, niż widzieć! Zwinny język mej dziewczyny wywijał harce na pęczniejącej głowicy, leżąc tyłem do mnie wsunęła sobie sterczącego do granic możliwości chuja w pipkę i poruszała się rytmicznie. Miałem kaca, zmysły były lekko stępione, więc nie wystrzeliłem w momencie, kiedy moja kochanka zesztywniała i westchnęła głęboko. Położyłem się na wznak, a ona wskoczyła na mnie i nadziała na kutasa. Ciągle nie otwierałem oczu, poddawałem się cały rytmowi jej zmysłowych ruchów. Korciło mnie, żeby pomasować jej fantastyczny biuścik, wysunąłem więc ręce przed siebie i na ślepo wyciągnąłem przed siebie. Złapałem za podskakujące cycki, ale coś było nie tak, Antonina ma mały biuścik, a to, co trzymałem w dłoniach było dość dorodne. Otworzyłem oczy… O kurwa!!! To nie Tosia, tylko Zofia, jej matka, jechała na mnie z chujem w pipie!!! Szok! Co? Jak? O co tu, kurwa chodzi!? Podskoczyłem, zrzucając z siebie matkę swej dziewczyny, patrzyłem na nią wielkimi oczami. No cóż, było na co patrzeć! Piękna, atrakcyjna kobieta w średnim wieku z niesamowitym ciałem leżała obok mnie z lubieżnym uśmiechem, nie wydała się speszona, spoglądała na mnie uwodzicielsko.

    – Janeczku, nie denerwuj się, to tylko ja! Antonina nic nie wie i mam nadzieję, że się nie dowie! – mówiąc to cały czas uśmiechała się i patrzyła mi w oczy.

    – Jak to nie denerwuj się, co pani wyprawia!? Zwariowałaś, kobieto? Przepraszam, ale to jest niedopuszczalne; to, co pani robi, to jest… to jest… Brak mi słów! – siedziałem na wyrze zasłaniając ciągle sterczącego kutasa

    – Jak pani mogła zrobić to swojej córce?

    – Uspokój się i posłuchaj, co chcę powiedzieć…

    – Ale ja… – przerwałem

    – Uspokój się i wysłuchaj wreszcie! – siedziała przede mną naga, piękna kobieta, nie kryła swych wdzięków, a ja nie mogłem nic zrobić, to przecież matka mojej ukochanej!

    – Jak wiesz, mój mąż jest dużo starszy ode mnie, ma już swoje lata, a ja… sam widzisz. Jestem jeszcze dość młoda, żeby kochać się bez pamięci, uprawiać seks kiedy tylko zechcę, mam swoje potrzeby, pragnienia, przecież nie jestem stara! Bolek już nie bardzo może, zdarzy się, że bzykniemy się raz na miesiąc, albo dwa… Nie trwa to długo, szybko się męczy, a ja udaję orgazmy, żeby go zadowolić. Ale nie chcę udawać, chcę, żeby zerżnął mnie młody ogier, chcę czuć go w sobie, chcę orgazm za orgazmem, nie pamiętam, jak smakuje sperma, mam dość tego postu… Patrzyłam na ciebie, jesteś przystojnym chłopakiem, w czasie rozmów z Tosią słyszałam, że jesteś też fantastycznym kochankiem, więc dłużej nie czekałam, tylko wykorzystałam okazję. Widzę, jak się kochacie, mam nadzieję, że niedługo po studiach weźmiecie ślub; jak widzisz dom jest wielki, zamieszkamy razem. W ten sposób będziemy bardzo blisko siebie, bo przecież już nie będziemy więcej jeździli za granicę.

    – Hmmmm… – przerwała wywód, popatrzyła na moje nieudolnie zasłaniane krocze – Zdaje mi się, że jednak podobam się tobie, twój przyjaciel ciągle twardo stoi, chcesz coś z tym zrobić?

    Kurwa, co się dzieje? Nie powiem, baba mimo swego wieku utrzymana lepiej od większości lasek młodszych o dwadzieścia lat! Do tego taka atrakcyjna dupa siedzi goła na tym samym łóżku, co ja, przed chwilą zeszła mi z kutasa, a ja nie bardzo wiem, co mam robić! To przecież matka Tośki! Wtedy naszły mnie wątpliwości… Mamy mieszkać razem? Ona ma być ciągle blisko nas? No i co? Mam ją bzykać? A co z Antoniną? Nie, to jest jakaś paranoja! Z drugiej strony… W tym momencie Zofia nachyliła się, złapała za kutasa i objęła go ustami. Ja pierdolę, co robić? Po pięciu sekundach wiedziałem już, co robić. Nic! Nic nie rób, człowieku, tylko leż i czekaj na ciąg dalszy, takiego loda jeszcze nie miałeś! Mamusia mej ukochanej była mistrzynią w obciąganiu, z podobnymi umiejętnościami spotkałem się dopiero kilkanaście lat później! Ale Tośka… Kurwa, Tośka tak nie umie!. Zosia lizała mi człona, przeszła na jaja, po chwili czułem jej zwinny język na mej jedynej dziurce – lizała mi dupę; nigdy tego nie miałem wcześniej, ale podobało mi się. Sięgnąłem dłonią do lekko zwisającego biustu, zacząłem miętosić ładne cycorki, druga ręka wylądowała między zgrabnymi udami, paluchy same wskoczyły w mokrą, gorącą pizdę. Przewróciłem kobietę na plecy, rozchyliłem szczupłe nogi, zanurkowałem między uda, wessałem się w cipkę, palce wsunąłem w pupę. Jęknęła, ścisnęła mi głowę, przydusiła do łona.

    – Tak, tak, liż mnie, ssij moją cipunię, nie wyjmuj palców z pupy, rób tak, tak – jęczała i stękała poruszając ciągle biodrami.

    – Zaraz cię zerżnę, wyrucham cię w dupę jak dziwkę, jak sprzedajną kurwę – wysapałem.

    – Zrób to, chcę tego, sponiewieraj mnie, chcę cię wszędzie – jęczała z rozkoszy.

    Poderwałem się, odwróciłem Zośkę tyłem do siebie, popchnąłem, żeby oparła się na rękach, wypinając swą bardzo fajną dupę. Nie czekałem, załadowałem kutasa po same jaja i zacząłem ostro ruchać. Dostosowała ruchy okrągłych bioder do moich, nabijała się na kutasa z całej siły, niemal do bólu. Co chwilę dawałem w trzęsące się pośladki siarczystego klapsa, nachyliłem się, złapałem za cycki, podniosłem kobietę tak, że oparła się o moją klatę, zacząłem całować karczek, szyję, wsuwałem język w uszy. Odwróciłem ładną twarz, wtargnąłem w dyszące, spragnione usta. Oddała pocałunek, niemal wessała w siebie mój cały język.. Nagle znieruchomiała, wpadła w jakiś dygot, zakryła usta dłonią i opadła bez sił na poduszkę. Cały czas drżała i podskakiwała, to jęczała, to wyła w poduszkę. Wyszedłem z gościnnej dupy, wepchnąłem się w rozchylone usta, złapałem ciemne włosy, przytrzymałem głowę i zacząłem ruchać ładną buzię. Nie mogłem wepchnąć się zbyt głęboko, bo cofała się, ale nie przestawała ssać główki. Nie trwało to długo, czułem, że za moment wytrysnę. Zofia też domyśliła się, że zaraz zaleję ją spermą, chwyciła kutasa w dłonie, zaczęła mnie onanizować, kierując strumień nasienia w otwarte usta. Wystrzeliłem! Poszło do buzi, na twarz, we włosy, skierowała też kutasa na swe ciągle ładne piersi. Zaryczałem, opadłem bez sił na pościel, ciężko dyszałem. Patrzyłem na siedzącą obok mnie kobietę, rozsmarowującą sobie spermę na biuście, liżącą usta oblepione białym nasieniem. Kurwa, wyruchałem matkę swojej dziewczyny! Ale czy ona będzie nadal moją dziewczyną? Jak spojrzę w jej piękne oczy? Jak spojrzę w oczy jej ojcu? No tak, przez napaloną babę i własne chuci pozbawiłem się być może życiowej partnerki! Zofia uśmiechała się cały czas, pocałowała czubek opadającego kutasa.

    – On jest cudowny – wyszeptała – mam nadzieję, że to nie ostatni raz, kiedy był we mnie, już za nim tęsknię…

    – Nie, moja droga pani Zosiu, to był pierwszy i ostatni raz, więcej tego nie powtórzymy. Przez pani brak opanowania i moje napalenie na wdzięki atrakcyjnej kobiety straciłem najpiękniejszą dziewczynę, jaką znałem…

    – No przestań, przecież było nam wspaniale, prawda? – zaczęła się przymilać, głaskała mnie po twarzy – Jesteś naprawdę niesamowity, przecież nie będziesz bzykał tylko Tosi, mnie tylko raz na tydzień, to mi wystarczy. Uwierz mi, nie pożałujesz. No i mów mi po imieniu, jak będziemy sami.

    – Nie będę mówił pani po imieniu, bo nie będziemy sami, już mam wyrzuty sumienia.

    – Młody człowieku, albo przystaniesz na moje warunki, albo będziesz żałował tego do końca życia, które ci zniszczę! – Jej ton stał się ostry i stanowczy, w oczach widziałem wściekłość. – Albo zerżniesz mnie jeszcze kilka razy, do momentu, kiedy będę miała dość, albo powiem Tośce, opowiem na twojej uczelni, zjawię się w twoim domu, że mnie zgwałciłeś. Szczegóły twojej anatomii poznałam, więc nie masz wyjścia. Co ty na to?

    Nie odpowiedziałem. Wstałem, pchnąłem Zofię na plecy, zadarłem w górę nogi i ponownie wyruchałem. Wrzeszczała, wyła, jęczała, stękała, a ja ruchałem, jakbym nic innego w życiu nie robił. Odwróciłem kobietę na brzuch, zerżnąłem w dupę, poobijałem pośladki, były czerwone jak korale indora, wreszcie miała dość… Cała moja radość poszła się jebać, wiedziałem, że straciłem swoją ukochaną; albo wcześniej, czy później wszystko się wyda, albo Zofia mnie wpierdoli w problemy. Musiałem przystać na jej warunki, nie miałem wyjścia. Może uda się ukryć to przed Antoniną, może jej matka będzie miała dość… Spotykaliśmy się raz, dwa razy w tygodniu, Zofia wynajmowała pokój w hotelu jej dobrej znajomej, nikt nam nie przeszkadzał. Hotel na uboczu, dyskretne wejście, obsługi nie było widać, klucz zawsze był w drzwiach. Nie powiem, ruchałem kobietę z ochotą, naprawdę była atrakcyjna. No i opłacało mi się to, zawsze po rozstaniu znajdowałem w kieszeni spodni pokaźną gotówkę. Długo to trwało, prawie zamieszkałem z Antoniną, jej starzy nie mieli nic przeciwko. Zofia zachowywała się normalnie, w żaden sposób nie zdradzała naszej bliskości. Niestety, do czasu… Jednego pięknego dnia wszedłem do wielkiego mieszkania mojej ukochanej i nawet nie wyszedłem z przedpokoju. Tosia zapłakana stała w drzwiach z ogromnym smutkiem na ślicznej buzi, zatrzymała mnie ruchem ręki.

    – Wiem wszystko. Pokłóciłam się z mamą, a ona w złości wszystko mi opowiedziała. Nie mam nic więcej do powiedzenia, nie chcę cię więcej widzieć. Żegnam – niemal wypchnęła mnie za drzwi.

    – Tosiu, daj sobie…

    – Wyjdź – przerwała mi stanowczo.

    Co miałem zrobić? Wyszedłem i w tym , jak sprzedajną kurwęmomencie zakończyła się moja wielka miłość… Z Zofią też już się nie spotkałem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Nie wiem, czy podoba się Wam to, co piszę….

    Bardzo mało komentarzy…

  • Joanna

     
    – Wolny? – zapytała, wsiadając do auta na przednie siedzenie.

    – Wolny. Dokąd? – spytałem

    – Na Zamojską proszę.

    – Proszę bardzo – włączyłem taksometr i pojechałem.

    W czasie jazdy dyskretnie przyglądałem się dziewczynie. Była dużą kobietą, trochę ponad metr siedemdziesiąt wzrostu, wszystko było proporcjonalne, też duże, ale pasujące do reszty. Długie, lokowane, prawie czarne włosy otaczały nawet interesującą twarz; miała ładne, ciemne oczy i duże mięsiste wargi. Patrzyłem na nią, zastanawiając się, jak by te wargi wyglądały na moim kutasie. Co tu dużo gadać – podobała mi się! Hmmm… Każda baba podobała mi się, a kochałem każdą, na której leżałem… Ta miała w sobie taki… nooo… prymitywny i zwierzęcy urok dzikiej kocicy! No i nie często spotykałem się z czymś takim, ale teraz czułem od niej taki… zapach kobiety! Nie, żebym poczuł zapach niemytej pipy, czy coś podobnego; nie, to był zapach kobiety…

    – Czego się gapisz? Kobiety nie widziałeś? – spytała z błyskiem w pięknych oczach, widząc, że się jej przyglądam.

    – Widziałem, ale nigdy takiej, jak ty! – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – Nie podobam ci się? – to brzmiało zaczepnie.

    – Jak to nie! Bardzo mi się podobasz! Inaczej bym nie patrzył.

    – A jak bardzo? – popatrzyła teraz kokieteryjnie w moją stronę i uśmiechnęła się.

    – Tak bardzo, że mam ochotę cię zerżnąć; zerżnąć tak, żebyś kwiliła jak ptaszę! – zwolniłem trochę, droga zwężała się z prawej strony.

    – A umiesz tak? – spytała ironicznie.

    – Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz! – złapałem ją za kark i przyciągnąłem do siebie – chcesz sprawdzić? – wpiłem się w jej namiętne usta, zatrzymałem samochód na poboczu.

    Odpowiedziała, czułem jej język głęboko w gardle, umiała zrobić z niego prawie młynek! Złapałem za duże cycki, wsunąłem łapę pod stanik, okazały się prawdziwe, żadnego pompowania medycznego, a drugą rękę wsadziłem w gacie. Cipa była duża, obrośnięta gęstwiną długich i twardych kłaków. Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie to podnieciło! To przecież sama natura! I ten zwierzęcy urok! Nie mam pojęcia dlaczego, ale tak ją odbierałem, jak dzikie, atrakcyjne, pełne seksu zwierzątko.

    – Śpieszysz się? – spytałem z nadzieją w głosie.

    – Nie, mam czas do jutra wieczór, dlaczego pytasz?

    – Hmmmm… Powiem wprost. Chcę cię mocno, we wszystko wyruchać, jesteś niesamowita laska! W mieście nie można, trzeba wyjechać gdzieś na wioski. A tak w ogóle, masz ochotę na seks?

    – Jeśli masz czym ruchać, to zawsze! Mniej więcej za kilometr skręć w prawo, tam jest fajne miejsce.

    Zrobiłem, jak chciała i rzeczywiście, po kilometrze ukazała się fajna polana w lesie, teraz pusta. Zatrzymałem auto pod rozłożystym drzewem, odwróciłem się do dziewczyny.

    – Nawet nie wiem, jak masz na imię! Ja jestem Jan, a ty?

    – Joanna, miło mi – podała swą dłoń, którą lekko uścisnąłem

    – Co tutaj porabiasz?

    – Takie małe szkolenie z cyklu zielonej szkoły – odpowiedziała.

    – Zastanowiłaś się dobrze? Nadal chcesz seksu? – chciałem mieć pewność, że nie ucieknie mi, kiedy zacznę się do niej dobierać.

    – A myślisz, że po co tu z tobą jechałam? Potrzebuję seksu, jak powietrza. A ty ruchasz mnie w końcu, czy będziemy tak sobie gadać?

    Nie gadaliśmy. Staliśmy gdzieś na poboczu, poza wąską drogą nie było tutaj nic, auta też niezbyt często jeździły nierównym asfaltem. Polana była za gęstwiną drzew, więc dyskrecja była zapewniona, chyba, że ktoś podobnie jak my miał ochotę na radosny i frywolny seks na łonie natury. Joanna wysiadła z auta, przeszła na jego tył, oparła dłonie o pokrywę bagażnika, rozszerzyła nogi, przedtem podciągnęła spódniczkę i zdjęła figi, ukazując ponętne, choć duże, jędrne pośladki. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko załadować chuja w bardzo mokrą już, zarośniętą pipę i czekać na jej reakcję. Ruchałem tę pizdę, aż ogień szedł, wpychałem kutasa w cipkę do samych jaj, ale chyba podobało się to dziewczynie, bo nie protestowała. Wręcz przeciwnie, zachęcała mnie wrzeszcząc na pół lasu, jak to jej dobrze, jak lubi czuć w sobie takiego chuja.

    – Chcesz mocniej poczuć? – spytałem zadyszany nie przestając pompować pipy.

    – Tak, ruchaj, nie przerywaj, wreszcie porządny kutas we mnie wchodzi…

    – Co robisz? – wrzasnęła, kiedy wycofałem się z cipy.

    – Cicho bądź, zwierzątka spłoszysz – splunąłem na dziurę w dupie, rozchyliłem pośladki i załadowałem w dupę.

    – O kurwa! Ale dojebałeś! O kurwa, jesteś wielki… Co ty… tak, ruchaj mnie w dupę, tak, tak… Ruchaj… mnie… – nie dokończyła.

    Nogi się Aśce ugięły, padła na kolana, a z gardła wydobył się ryk bardzo trudny do zdefiniowania. Podobnie ryczała Donata, kiedy wyruchałem ją na imprezie firmowej. Nie wyszedłem z dupska, bo też przykucnąłem nie przestając jej pompować. W końcu popchnąłem ją, tak, że wypięta położyła się w trawie na brzuchu. Siadłem okrakiem na jej dupie i ciągle ruchałem, obserwując reakcje kobiety. Podrzucała biodrami, ale już nie wyła, tylko charczała i jęczała cicho. Pomyślałem, że chętnie spuszczę się na jej cyce, więc odwróciłem Aśkę na plecy, podciągnąłem bluzeczkę i stanik pod brodę, uwalniając pokaźny biust. Zaskoczył mnie, bo choć dziewczyna nie należała do najszczuplejszych, to mimo to była bardzo proporcjonalnie zbudowana, po prostu wszystko miała duże, na swój sposób jednak mogła podobać się mężczyznom. Mi podobała się niesamowicie! Wjechałem w obrośniętą sklejonymi teraz kłakami cipę i znowu zacząłem mocno pompować. Patrzyła na mnie dużymi, zamglonymi oczami, złapała mnie za biodra i mocno przyciągnęła do siebie, obejmując nogami. Zwarliśmy się w pocałunku i już nie wytrzymałem, wystrzeliłem w gorącą pizdę! Aśka nagłym ruchem zrzuciła mnie z siebie, usiadła i zaczęła wrzeszczeć.

    – Pojebało cię? Spuszczasz mi się w cipę? Chcesz chować bachora, bo ja nie! Co ci odjebało, nie mogłeś spytać?

    – Masz płodne dni? – spytałem, jak jaki głupi.

    – Tak to jest, jak przez chwilkę myśli się kutasem, nie głową! Kończą się, ale jeszcze nie ten czas, żeby zlewać się we mnie bez problemów na przyszłość. Coś ty idioto zrobił!

    – Jeśli cię to uspokoi, to mam znajomego lekarza, przepisze takie piguły, które załatwią problem w dwa dni.

    – Teraz? Kto ci da receptę? A apteka?

    – Tak, teraz dostanę receptę, a apteka w rynku działa do północy.

    Wsiedliśmy do auta, wróciliśmy do miasta. Przez całą drogę patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, nie odzywała się. Zajechałem pod dom znajomego doktora, wiedziałem, że mnie przyjmie, miał wobec mnie olbrzymi dług wdzięczności. Jakiś czas temu wsiadł do mego auta z fantastyczną dziewczyną (potem dowiedziałem się, że to jedna z pielęgniarek z jego szpitala), chciał pojechać do motelu za miastem. Zaproponowałem doktorowi inny lokal, bo kilkanaście minut wcześniej kolega zawiózł do tego właśnie motelu żonę doktora w towarzystwie przystojnego młodziana. Zdziwiony zgodził się; w czasie jazdy wytłumaczyłem, że właśnie do tego miejsca pojechała jego małżonka z kilkoma koleżankami, niespodziewane spotkanie mogło źle się dla doktora i jego ślicznej dupeczki skończyć. Teraz opisałem panu lekarzowi zaistniałą sytuację, poprosiłem o receptę. Pokiwał ze zrozumieniem głową, poszedł do siebie, po chwili wrócił z karteczką. Powiedział jeszcze Aśce, jak te pigułki ma łykać, mrugnął do mnie porozumiewawczo, schował w kieszeń dyskretnie wsunięty w dłoń banknot. W jedynej czynnej jeszcze aptece wykupiłem lekarstwo, pani magister patrzyła na mnie jakoś dziwnie, ale nie komentowała.

    – To co, zawiozę cię do domu tak? – spytałem Joannę podając jej tabletki.

    – Możesz mnie zawieźć, ale nie masz ochoty na jeszcze? Teraz, jak mam te pigułki, to może… – patrzyła na mnie wyczekująco i z nadzieją w oczach na dalszy ciąg miło zaczętego wieczoru.

    – Prawdę mówiąc to mam niesamowitą ochotę na seks z tak fantastyczną dupą, jak ty, ale nie na łące. Chcę się normalnie bzykać w łóżku, nie w trawie; nie mam kilkunastu lat, żeby napalać się na gołą cipę jak nastolatek i dymać ją gdziekolwiek. U mnie w chacie nie ma szans, a u ciebie?

    – Też nie, ale mam znajomą, możemy u niej!

    – Żartujesz, u obcej kobiety? – zdziwiłem się – Ile bierze za pokój?

    – Obca, ale zaufana! Stasia na pewno się zgodzi, lubi mnie gościć. Nie musimy nic płacić, ma wobec mnie dług… Nie raz korzystałam z jej uprzejmości.

    – Tak często się ruchasz z obcymi facetami? – tylko trochę się zdziwiłem

    – A ty, kurwa, co? Zazdrosny jesteś o moją pipkę? Rucham się z kim chcę i kiedy chcę. Nie pasuje tobie?

    – OK, podaj adres.

    Po kilku minutach byliśmy w mieszkaniu tej godnej zaufania kobiety. Okazała się nią być pani w wieki emerytalnym, szczupła, drobna kobiecina o miłej, sympatycznej twarzy. Przyjrzałem się jej oczom; biło z nich jakieś ciepło i dobroć, sam nie wiem, jak to określić. W młodości musiała być bardzo ładną dziewczyną. Pani Stasia przywitała nas z uśmiechem, skierowała do pokoiku z dużym łóżkiem.

    – Mam nadzieję, że nie zarwiecie mebla? Łazienka jest obok, ręcznik na wannie.

    – Dziękuję – bąknąłem, nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć. Aśka złapała mnie za rękę i wciągnęła do środka, zamykając drzwi.

    – Rozbieraj się i do łazienki, ja po tobie, ręcznik zostaw tam, gdzie jest – mówiąc to zdejmowała z siebie ciuchy.

    Przyglądałem się chwilkę tej dorodnej, dużej i wyjątkowo, przynajmniej dla mnie, atrakcyjnej dziewczynie, czekałem, aż zdejmie figi. Zatrzymała się na chwilkę i popatrzyła na mnie zdziwiona.

    – Na co czekasz? Idziesz do łazienki, czy nie?

    – Idę, idę, ale mam problem…

    – Jaki znowu problem? Nie lubisz wanny?

    – Nie mam nic do wanny, to nie to… Wiesz, lubię lizać pipkę, tym bardziej tak soczystą, jak twoja, ale boję się, że zadławisz mnie tym buszem między nogami!

    – Co? – patrzyła zaskoczona – Jakim buszem?

    – Tym, co go hodujesz nad cipą – wskazałem palcem.

    – Aaaaa, o tym mówisz – złapała się za grzywę i potarmosiła ją trochę – raz zgoliłam, ale później tak mnie wszystko swędziało, jak odrastała, że myślałam, że się zadrapię!

    – Bo po zgoleniu trzeba ją ciągle pielęgnować, wtedy nie swędzi. Wiem, co mówię.

    – Wiesz, co mówisz? Może też golisz sobie jaja, co?

    – Tak, zgadłaś, golę – mówiąc to zdjąłem bokserki.

    Na światło dzienne wyjrzał mój kutas, zakołysał się radośnie. Joanna zrobiła wielkie oczy i uklęknęła, podniosła go i dokładnie obejrzała.

    – Naprawdę golisz sobie jaja! Ale numer, jeszcze na żywo czegoś takiego nie widziałam! W ogóle jeszcze takiego nie widziałam, czułam go w dupie i w cipie, ale go nie oglądałam, było przecież ciemno, nie widziałam szczegółów… A ty mi TO wpychałeś… Spadaj do kąpieli – zakończyła oględziny.

    – Idę, idę.

    Wyszedłem nagi z pokoju, otwierając drzwi łazienki dostrzegłem kątem oka podglądającą mnie gospodynię. Udałem, że nad czymś się waham, opuściłem głowę, odwróciłem w jej stronę, spod oka patrząc na reakcję. Kobieta zasłoniła sobie usta dłonią, żeby stłumić krzyk zdziwienia na widok mej prawie sterczącej pały. Wzruszyłem ramionami, jakbym nie mógł sobie przypomnieć, po co chciałem się wrócić, wszedłem do łazienki. Kąpiel zajęła mi kilka minut, odświeżony otworzyłem drzwi, o mało nie przewracając podglądającej mnie pani Stasi! Odskoczyła zmieszana.

    – Przepraszam, nie chciałem – zacząłem stojąc przed nią nagi.

    – To ja przepraszam – nie mogła oderwać wzroku od mego chuja.

    – Nic się nie stało, wracam do pokoju – uśmiechnąłem się i zamknąłem za sobą drzwi.

    Joanna czekała siedząc na łóżku, wyszła natychmiast. Usłyszałem pod drzwiami jakieś podniecone szepty, po chwili ucichły. Z nudów przeglądałem jakiś kolorowy tygodnik, zainteresował mnie jakiś artykuł na bardzo ciekawe tematy sportowe. Przeczytałem go, potem znalazłem i przeczytałem następny, a Aśki ciągle nie było. Wreszcie po prawie dwudziestu minutach wróciła, weszła pomału do pokoju owinięta tylko dużym, kąpielowym ręcznikiem.

    – Ale wrażenie zrobiłeś tym swoim sprzętem – uśmiechnęła się od progu – Stasia nie widziała nigdy nic większego

    – Przecież nawet mi nie stanął, więc nie był wcale taki duży!

    Usiadła mi na kolanach, pocałowaliśmy się, chwyciła mocno moją kuśkę i zaczęła ją trzepać. Jednym ruchem zdjąłem z wilgotnego jeszcze, dorodnego i niezwykle seksownego ciała ręcznik i zdziwiłem się. Po kępie gęstych, czarnych krzaczorów na pipie został mały, wąski kosmyk! Teraz wiem, dlaczego tak długo jej nie było.

    – Bierz w usta i ssij – nakazałem wstając z łóżka

    – Chyba go nie zmieszczę – mimo to udało jej się wciągnąć mnie mocno do gardła – naprawdę, jeszcze nie miałam w buzi takiego dorodnego olbrzyma – wyszeptała, biorąc oddech.

    – Nie gadaj, tylko ciągnij! – złapałem Aśkę za głowę i zacząłem ją nasuwać na kutasa i uwalniać z niego, po chwili trzymałem ją nieruchomo, sam ruchałem te wydatne usta.

    Kutas pęczniał, rósł, nie mogła go już dłużej ssać, wstała więc, wypięła się w moją stronę tym swoim wielkim tyłkiem, złapała za chuja i wepchnęła sobie w pipę.

    – Ruchaj mnie, lubię od tyłu – wysapała.

    – Uklęknij na łóżku, będzie nam wygodniej – pochyliłem ją tak, że oparła się na rękach wystawiając obie dziury.

    Po kilkunastu sekundach wepchnąłem pałę w dupsko, popychałem naprawdę mocno, ale nie słyszałem głosu sprzeciwu. Patrzyłem w lustro wiszące na bocznej ścianie, w którym widziałem tylko połowę Joanny, ale tę ciekawszą, mogłem obserwować bujające się, zwisające beztrosko, wielkie cyce, które kołysały się w rytm moich ruchów. Ruchałem dupsko na maksymalnych obrotach, sam się dziwiłem, że jeszcze nie było spustu, ale to chyba wcześniejszy seks w lesie opóźniał teraz mój wytrysk. Widziałem, że Aśka nie może dłużej utrzymać się w tej pozycji, ręce zaczęły drżeć z wysiłku, popchnąłem ją mocno, padła na pościel. Położyłem się na niej, oparłem na łokciach i ruchałem jak tłok w cylindrze. Aśka jęczała, stękała, na końcu wrzeszczała w poduszkę, podrzucając dupą. Znowu odwróciłem ją na plecy, tak, jak wcześniej w lesie, załadowałem w pipę i jebałem dalej, nie mniej mocno. Teraz już nie wrzeszczała, a wyła, na szczęście poduszka tłumiła prawie wszystko. Też nie czekałem na nic, w momencie wytrysku myślałem, że tracę świadomość, tak silny miałem orgazm. Padłem na jej wielkie piersi, ryczałem w tę samą poduszkę, tyle, że od góry. Po chwili ciężko dysząc i sapiąc leżeliśmy obok siebie patrząc sobie w oczy.

    – Ale masz gorącą pipę – nie mogłem powstrzymać się od komplementu – dupsko też masz ciasne, jak dziewica – pogładziłem ją po grzywce na łonie.

    – A ty ruchasz, jakbyś całe życie nic innego nie robił. No i ten twój kutas, on jest niesamowity – wysapała głaszcząc opadającego fiuta.

    Kurwa, dlaczego większość lasek określa mego kumpla mówiąc, że jest „niesamowity”? Leżeliśmy przez chwilę obok siebie, spoceni i zmęczeni, a po szybkiej kąpieli zawiozłem Joannę do domu. W drodze powrotnej stwierdziłem, że nie mam zegarka, zostawiłem go pewnie u Stasi. Zawróciłem. Kiedy zadzwoniłem do jej drzwi otworzyła natychmiast, jakby czekała.

    – Czekałam na pana, zostawił pan zegarek, proszę wejść – uśmiechała się sympatycznie.

    – Właśnie dlatego wróciłem do pani. Mam nadzieję, że nie sprawiliśmy z Asią kłopotów?

    – Nie, oczywiście, że nie!

    – Mam jedno pytanie, bo czuję się niezręcznie. Spytam wprost: ile jestem pani winien?

    – No wie pan! – oburzyła się – znamy się z Asią wiele lat, to drobna przysługa z mojej strony.

    – Chociaż… – uśmiechnęła się nieśmiało i popatrzyła na mnie jakoś inaczej.

    – Chociaż… – też uśmiechnąłem się, tym razem zachęcająco.

    – Jeśli chce się pan naprawdę odwdzięczyć, to chciała bym, aby coś pan zrobił – zawstydzona spuściła wzrok na podłogę uśmiechając się zagadkowo.

    – Proszę mówić, jeśli tylko dam radę, to…

    – Tak, da pan radę – przerwała gwałtownie – chcę z bliska zobaczyć pana… pana… – szukała odpowiedniego słowa – penisa!

    – Hmmm, to nie problem, tym bardziej, że kilka minut temu był kąpany – wstałem pomału z krzesła i rozpiąłem rozporek.

    – Mogę sama? – wskazała na me krocze.

    – Oczywiście, proszę bardzo – oparłem dłonie na biodrach.

    Ta niezwykła sytuacja bawiła mnie bardzo, ale też… podniecała! Po sekundzie starsza pani klęczała przede mną i wyciągała ze spodni podnoszącego się kutasa. Trzymała go w małej dłoni, obracała na boki, podziwiała. Zbliżyła twarz do już prawie stojącej kuśki, popatrzyła na mnie

    – Mogę…? – wzrokiem wskazała na chuja

    – Proszę bardzo, jest do pani dyspozycji! – patrzyłem na kobietę zaskoczony.

    Hmmm. Starsza pani obciąga mi kutasa i robi to naprawdę dobrze, widziałem dawną wprawę i praktykę. Bawiła się mną dłuższą chwilę, kiedy nie wytrzymałem, nagle schyliłem się, wziąłem ją na ręce, zaniosłem na to samo łóżko, na którym rżnęliśmy się z Joanną. Ułożyłem delikatnie, zadarłem spódnicę, zdziwiony, że nie protestuje. Miała na sobie tylko jakieś staroświeckie majtki, zdjąłem je, podnosząc biodra kobiety. Uwolnione z bielizny nogi rozłożyłem ostrożnie na boki i naplułem na jej o dziwo świeżo wyglądającą pipę, naśliniłem kutasa i tak już mokrego od jej śliny i pomalutku zacząłem się w nią wsuwać. Stęknęła cichutko, westchnęła patrząc mi w oczy.

    – Nie zrobi mi pan krzywdy? – spytała szeptem.

    – Nie, proszę się nie martwić – zapewniłem ją też szepcząc.

    Pokonując pierwsze zaciśnięcie pizdy wszedłem prawie do końca i niespiesznie zacząłem ją najnormalniej ruchać! Zamknęła oczy, ręce zacisnęła na prześcieradle, po chwili szarpała nim, rzucała głową, jęczała, stękała i piszczała. Nie przestawałem, czułem, że zaraz dojdzie; sam też nie potrzebowałem wiele. Po kilkunastu powolnych ruchach podniosła głowę, zaczęła nią walić o łóżko, ściągając na siebie prześcieradło, oczy miała zamknięte, twarz dziwnie wykrzywioną. Nie wytrzymałem dłużej, wystrzeliłem w nią sporą porcję spermy, choć i tak już umniejszoną o wcześniejsze wytryski z Aśką. Położyłem się obok Stasi, pogłaskałem ja po głowie.

    – Jest pani fascynująca – pogłaskałem ją po twarzy.

    – To pan jest… Dziękuję panu. Nie pamiętam, kiedy kochałam się z mężczyzną, tym bardziej tak wielkim, jak pan; to było wspaniałe przeżycie, jeszcze raz dziękuję, bo widział pan w starej babie jeszcze kobietę, kobietę zdolną do normalnych przeżyć, w tym i do seksu…

    Ubrałem się, wziąłem zegarek, jeszcze raz podziękowałem i opuściłem nader gościnne progi mieszkania pani Stasi.

    Z Joanną nie spotkałem się więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Komentujemy!