Author: admin

  • Moj pierwszy raz, seks ze starszym mezczyzna

    Byłam wtedy nastolatką kiedy to się stało. Wyjechałam z rodzicami na wakacje nad morze. Rodzice odkrywali się na nowo i chodzili wszędzie sami, a ja pozostawałam w tyle. Miałam pokój w hotelu tylko dla siebie, leżałam godzinami wieczorem i zastanawiałam się jak samotna jestem. Teraz to dziwnie brzmi, ale na prawdę myślałam, że już jestem dorosła i już dawno powinnam mieć chłopaka. Moje koleżanki już kogoś miały, jeździły pod namiot, a ja z rodzicami nad morzem. Tragedia. A do tego byłam dziewicą, nie miałam nawet doświadczenia w dotykaniu, jedynie jakieś pocałunki, więc tym bardziej na spotkaniach z koleżankami czułam się jak wyrzutek podczas rozmów o seksie.

    Którejś nocy wyszłam sobie na spacer, doszłam na plażę i usiadłam na pustym leżaku. Wpatrywałam się w morze i słuchałam szumu fal. Rozluźniłam się, wdychałam powietrze i marzyłam o miłości. Wtedy minęła mnie para. Biegli do morza, zrzucili ubrania i nago wskoczyli do wody. Patrzyłam na nich zafascynowana, tacy wolni i szczęśliwi, a przede wszystkim odważni, kąpanie nago było jednocześnie podniecające, ale i niezwykle odważne. Chociaż była noc i niewiele widziałam to słyszałam śmiech i rozmowy. Ich sylwetki ruszały się na tle świecącego księżyca, a chlupot wody robił się coraz głośniejszy. Byli blisko mnie, ponieważ leżałam w pierwszym rzędzie leżaków, a jednak mnie nie widzieli lub nie chcieli widzieć.

    Wybiegli na brzeg i usiedli na piasku. Nie rozumiałam o czym rozmawiają, ale wyglądało na to, że coś planują. Rozejrzeli się, ale mnie nie zauważyli i zaczęli się całować. Był to podniecający widok, czułam się jak osoba siedząca w kinie w pierwszym rzędzie, a parę metrów ode mnie naga para się całowała, ona położyła się na plecach, on obok niej i całował ją ściskając i masując jej piersi. Było to dla mnie coś nowego. Nie słyszałam odgłosów, ponieważ szum fal je tłumił, ale wyobrażałam sobie, że mruczą z zadowolenia. Mężczyzna zjechał ręką w dół i pocierał cipkę kobiety. Patrzyłam na nich z piekącymi policzkami, mimo lekkiego zimna. Działo się ze mną coś dziwnego, jakieś nieznane uczucie zawładnęło moim ciałem. Spojrzałam na siebie, sukienka na ramiączka do kolan, długie opalone nogi i płaskie buty, bezwiednie podwinęłam sukienkę, różowe majtki wyjrzały na świat, ale ciemność mnie dobrze ukrywała. Ponownie patrzyłam na parę z podwiniętą sukienką, rozsunęłam lekko nogi, byłam w pozycji półleżącej. Mężczyzna położył się na kobietę i zaczęli uprawiać seks, jej ręce rozrzucone na boki, on się podpierał i mocnymi ruchami ją pchał. Włożyłam rękę w majtki i dotknęłam swojej łechtaczki, potarłam ją lekko i cichutko westchnęłam, nie odwracając wzroku pocierałam się powoli i wtedy usłyszałam:

    -Piękny widok prawda?

    Szybko się odwróciłam, wyjęłam rękę z majtek, zakryłam się sukienką i spuściłam głowę z zażenowania, parę leżaków za mną, po lewo siedział jakiś chłopak.

    -Nie masz się czego wstydzić, mi też stanął na ich widok i miałem ochotę wypuścić go ze spodni – powiedział nieznajomy.

    Nie odpowiedziałam. Podszedł i usiadł na leżaku koło mnie. Teraz zauważyłam, że nie był to chłopak, a raczej mężczyzna, miał ponad 30 lat. Patrzył na parę, nie na mnie.

    -Zobacz, jej się podoba – odrzekł, a ja spojrzałam na nich. Teraz ona siedziała na nim i go ujeżdżała. – Kochałaś się kiedyś na plaży?

    Spaliłam się ze wstydu i dalej milczałam. Oparł się o leżak. Spojrzał na mnie i zobaczył jaka jestem zawstydzona.

    -Może źle sformułowałem pytanie. Czy kochałaś się już kiedyś?

    -Nie – odpowiedziałam cicho, skubiąc brzeg sukienki i nie patrząc na niego.

    -Nie masz się czego wstydzić, to nic dziwnego, a wręcz dobre dla zdrowia, masturbowanie się, żeby ci nie było z tym źle, pozwolę żebyś i ty mnie zobaczyła.

    Rozpiął rozporek, wyjął dużego penisa, wziął w rękę i pocierał nim uwalniając co chwilę główkę. Patrzyłam zafascynowana. Wtedy go schował i powiedział:

    -Ty też mnie już widziałaś, jesteśmy kwita, więc nie musisz się wstydzić, chociaż – szepnął – ja nie widziałem twojej cipki, a ty mojego fiuta tak. Teraz ja czuję się z tym źle.

    Usiadł na moim leżaku, powoli zdjął moje ręce z sukienki i położył po bokach, podwinął ją i odchylił majteczki. Mimo ciemności w świetle księżyca dało się zauważyć ciemne włosy łonowe.

    -Prawie nic nie widać, zdejmę je, obejrzę i zostawiam cię w spokoju, nie wstydź się.

    Uniosłam tyłek i pozwoliłam zdjąć sobie różowe majteczki. Lekko rozchylił moje nogi i zobaczył małą, nigdy nietkniętą cipkę. Zaparło mu dech w piersiach, patrzył tak pożądliwie. Wyjął swojego sterczącego penisa i powiedział.

    -No to teraz już widzieliśmy się, nie chcemy żeby tamta para źle się czuła więc i my pokażmy światu co mamy, posiedźmy tak nago i dokończmy oglądać spektakl.

    Przysunął leżak do mojego usiadł, a ja dalej z rozszerzonymi nogami siedziałam pokazując morzu moją cipkę. Para teraz uprawiała seks od tyłu, ona leżała na brzuchu na piasku, a on na niej. Robiłam się mokra. Spojrzałam w bok, a nieznajomy trzymając moje majtki, patrząc na parę i pocierał swojego penisa. Położyłam bezwiednie rękę na cipce. Sam dotyk sprawił, że zaczęła pulsować. Para skończyła i leżała na piasku, potem wskoczyli do wody. A my zostaliśmy na leżaku, masturbując się.

    -Czy mogę ciebie dotknąć – usłyszałam.

    -Taaak – odpowiedziałam wystraszonym, ale i podnieconym głosem.

    Usiadł na moim leżaku i ręką dotknął mnie tam, gdzie nigdy nikt tego nie zrobił.

    -Ahhh – jęknęłam bezwiednie.

    Masował mnie jedną ręką, a d**gą robił sobie dobrze, patrzył na moją cipkę i delikatnie sprawiał jej radość. Czułam wszystko, moje zmysły się wyostrzyły, a każdy centymetr ciała był napięty, ale w dobry sposób, rozszerzyłam bardziej nogi, a on leciutko włożył mi palca, ale tylko na centymetr, wiedział, że jestem dziewicą.

    -Boże, ale jesteś ciaśniutka – powiedział, a ja się zaczerwieniłam. – Ale mam ochotę żeby się z tobą kochać, ale nie chcę cię zmuszać. Chyba, że ty też masz? – zapytał niepewnie.

    -Tak – odpowiedziałam i to był koniec naszej rozmowy.

    On zdjął spodnie i koszulę, ściągnął ze mnie sukienkę i stanik, zakryłam rękami piersi i skrzyżowałam nogi, ale on zdjął powoli moje ręce i patrzył na moje sterczące sutki, pogłaskał je, wciągnęłam powietrze i nachylił się lekko je muskając.

    Klęknął na leżaku, założył prezerwatywę, mocno naślinił palce i wysmarował moje wejście do pochwy, pociągnął mnie w dół, rozchylił moje nogi, oparł się rękami o leżak i powolnym ruchem zaczął go wkładać. Skrzywiłam się z bólu. Wtedy wyjął go. Nachylił się nad moją cipką i zaczął ją lizać, a ja jęczałam coraz głośniej, swoim mokrym palcem coraz głębiej penetrował moją cipkę, a ona powoli się otwierała. Wtedy doszłam i zalałam się orgazmem, soki wypływały ze środka, a ja leżałam owładnięta orgazmem, nieprzytomna ze szczęścia i rozluźniona. Wtedy uznał, że to idealny moment i znowu się nade mną nachylił i powoli wślizgiwał do środka. Nadal czułam orgazm i szumiało mi w głowie, więc ból był lekki, czułam opór w środku i nagle pęknięcie błony. Wtedy mnie zabolało, ale za chwilę znowu było mi przyjemnie, powoli się poruszał w środku, czułam ciężar jego ciała na sobie i coś wielkiego w mojej ciasnej cipce. Mężczyzna jęczał głośno. Przyspieszał i zwalniał, ale był delikatny. Patrzył się na mnie i pilnował czy nie czuję bólu. A ja coraz bardziej się otwierałam, czułam coraz większą przyjemność, poddawałam się chwili z nieznajomym na tamtym leżaku. Fale uderzały o brzeg, przyjemny wiatr wiał, a ja odlatywałam. Po chwili wstał, podniósł mnie i siadł , a mnie posadził na sobie. Pokazał że mam się podnosić w górę i w dół, ruszał moimi biodrami, kierował, prowadził. Moja łechtaczka pocierała o jego brzuch i wtedy odchyliłam głowę i z głośnym jękiem doszłam po raz d**gi. Opadłam bezwiednie na niego.

    Ciężko oddychaliśmy, dyszeliśmy, położył mnie z powrotem na plecach, opadł na mnie i paroma szybkimi ruchami doszedł. Leżeliśmy tak chwilę, ja z rozszerzonymi nogami, on między nimi. Potem pomógł mi się ubrać, ja spojrzałam na leżak i zobaczyłam krew na kremowym leżaku, wziął za rękę i odprowadził do hotelu.

    Nigdy go już nie widziałam, ale zapamiętałam na zawsze. Nie byłam już dziewicą i dobrze mi z tym było. Zmieniłam się, a seks tak mi się spodobał, że nie wyobrażałam sobie go nie uprawiać. Stał się ważną sferą mojego życia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna Viola May
  • Sperma w majteczkach

    Obudziłem się rano z uśmiechem na twarzy. Tej nocy miałem piękny sen. Była w nim moja koleżanka z klasy. Zaprosiła mnie do szkolnej ubikacji, podciągnęła spódniczkę i ukazały mi się jej białe, lekko koronkowe majteczki. Zachęciła mnie, bym je lizał i ssał. Cały czas napinając je mocno, aby uwidocznić swoją łechtaczkę i wargi sromowe. Rzekła: Jak będziesz dobry, to pozwolę Ci na nie trysnąć”. Ach, szkoda, że sen się urwał. Był taki piękny.

    Tego dnia miałem na 11:30, jeszcze dużo czasu, mimo że kawałek dojeżdżałem autobusem. Nie chciało mi się wstawać i ciągle w głowie miałem te majteczki. W domu pusto, rodzice w pracy, siostra w szkole od rana. No tak, siostra”- pomyślałem. Znałem jej niektóre majteczki, ale takowych nie. Wstałem z łóżka i otworzyłem szufladę z bielizną. Przekopałem trochę, ale mimo różnych seksownych nie było podobnej pary. Może w innym miejscu? Druga szuflada, z biustonoszami, może jakiś komplecik. Nie, też nie. No to jeszcze trzecia. Taaak, wśród rajstop i strojów były jeszcze majteczki. Gorączkowo przeszukiwałem. Ooo, znalazłem podobne. Bardzo wykrojone, w środku satynowy materiał, po bokach siateczka z haftem i całe białe.

    Wróciłem do łóżka, rozebrałem się do naga i założyłem majteczki. Przykryłem kołdrą i zamknąłem oczy. Zacząłem marzyć o koleżance. Majteczki mocno przytrzymywały mojego penisa który próbował się prężyć. Pomyślałem, żeby go nie dotykać, może jakiś inny sposób podniecenia. Jakbym był dziewczyną to… tak, piersi. Co prawda ich nie mam, ale delikatnie paluszkami dotykałem swoich sutków. Trochę stwardniały, pośliniłem paluszki, teraz lepiej. Cały czas delikatnie je masowałem. Okrężne ruchy, czasem nawilżyć. Penis mocno się naciągał, ale nie dawał rady. Zrzuciłem kołdrę, podłożyłem poduszkę pod plecy. U góry majteczek wystawała mała kępka moich włosów łonowych, niżej pulsowało. Rozchyliłem nieco nogi i znów ścisnąłem. O tak, pięknie.

    Szybko włożyłem rękę pod majtki i ściągnąłem napletek. Mój penis nie zdążył się wyprężyć, a doznania były teraz mocniejsze. Teraz nie ściskałem już ud. Próbowałem go naprężać i masować sutki. Byłem bardzo blisko, ale niestety nie udało mi się jeszcze wytrysnąć.

    Moje łóżko było taką kanapą z bokami, rozsuwane do przodu. Szybko wyskoczyłem i okrakiem siadłem na boku. Jego wyprofilowanie w górę było idealne. Jedną ręką chwyciłem górę łóżka, drugą masowałem sutek. A kroczem poruszałem się to do przodu to do tyłu. Mój penis sztywniał i naciągał majteczki. Teraz dwie rączki powędrowały na sutki, a ja zacząłem wykonywać szybkie, ale krótkie ruchy moją pupą.

    Coraz głośniej oddychałem, zamknięte oczy a widok w myślach na sutki i majteczki koleżanki. Teraz wyobrażałem sobie, że liżę jej sutki i penisem ocieram o majteczki. Coraz mocniej mi twardniał i czułem przypływ podniecenia. Nagle wytrysnąłem, mocne i długie pulsowania oblepiły majteczki oraz przesączyły się na kanapę. Ocierałem się jeszcze chwilę.

    Po wszystkim opadłem na kanapę. Wyciągnąłem penisa z majteczek. Jądra były mocno ściśnięte, ale on się wyprężył. No, no, chyba chce więcej. Delikatnie masowałem, tym razem doprowadzając do orgazmu bez wytrysku.

    Po wszystkim posprzątałem kanapę, wyprałem majteczki ręcznie i szybko wysuszyłem. Porządek jak przedtem, ale teraz wiem gdzie je znajdę. Może za tydzień to powtórzę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Kelner cz.1 – No dupe miala zajebista

    Prolog
    Jak dziś pamiętam uczucie, które towarzyszyło mi za pierwszym razem. Z dnia na dzień rzuciłem wszystko, spakowałem się, kupiłem na stacji bilet i czekając na peronie czułem się wolny. Rozstanie z dziewczyną, cały rok studiów wywołał u mnie rządze oderwania się od wrocławskiej codzienności chociaż na chwilę. Jako kelner z niemałym doświadczeniem dostałem propozycje pracy w dobrej nadmorskiej restauracji. W przedziale wszystkie miejsce były zajęte, tłok, ścisk i zapach ludzkiego potu towarzyszył mi przez pół podróży. Przez całą drogę starałem się zasnąć, jednak co chwilę przebudzałem się to przez krzyki kolonistów kilka przedziałów dalej, to kopnięty przez śpiącego sąsiada naprzeciwko. Światła domów i ulic za oknem wprawiały mnie w cudowny nastrój, mimo senności czułem się szczęśliwy. Od Poznania pociąg zaczął pustoszeć, nastawiłem budzik na kwadrans przed planowanym przyjazdem i przysnąłem…
    Rozdział I – No miała zajebistą dupę
    Miałem skończyć pracę i już wypatrywałem na wejściu do restauracji mojego zmiennika. Punktualnie o 18, rozliczyłem się z menadżerem i podliczyłem napiwki
    – Hmm, ponad stówka za pół dnia, nie jest źle – pomyślałem i dodałem – na melanż wystarczy
    Słońce chyliło się ku zachodowi, wędrując przez deptak w filmowej koszulce podziwiałem dziewczyny. Takie kurorty mają to do siebie. Słońce, morze i chęć pokazania się bo „w końcu jestem na wakacjach” skutkował urokliwymi widokami. Krótkie spódniczki, spodenki, głębokie dekolty, delikatne makijaże. Kilka osób wracało z plaży w strojach kąpielowych. To wszystko potęgowało tylko we mnie chęć na dobrą imprezę wieczorem. Dochodząc do swojego mieszkania poczułem lekkie zmęczenie, w końcu my, ludzie z gastronomii zapierdalamy kilkanaście dni pod rząd nie widząc wolnego.
    – Sezon – pomyślałem rzucając się na łóżku – no nic szybka drzemka i wieczorem powinienem odżyć

    – Te wstawaj – usłyszałem przez sen – jutro masz kurwa wolne co ? – donośnym głosem zapytał się Karol
    – Ta, która godzina ? – zapytałem i spojrzałem na telefon, było kila minut po jedenastej – Ehhh, długo spałem a mogłem już siedzieć w barze – dodałem lekko rozczarowany tym, że nie pomyślałem o nastawieniu budzika
    – Nic straconego, ruszaj dupę, umówiłem się z jedną szmulą – odparł zakładając bluzkę
    – Jedną ? I po co ja Ci potrzebny, we dwóch chcesz ją ruchać ?
    – Chodź nie marudź coś pewnie napatoczy się w międzyczasie.
    – Dobra, idź. Wezmę prysznic i dojdę do Ciebie – rzuciłem jeszcze lekko zaspany i powędrowałem do łazienki

    – Halo, gdzie jesteś ? – spytałem przez telefon, stojąc pod sklepem z dwoma piwami w kieszeniach
    – Park menela – odpowiedział Karol i się rozłączył
    Park menela, skąd ta nazwa. Częściej spotykasz tam najebane ekipy młodzieży niż meneli ale tak już się przejęło.
    – Cześć – podałem rękę blondynce siedzącej z Karolem – jakieś plany mamy?
    – Kasia, czekamy na moich znajomych z pracy i może jakieś szoty ? – odpowiedziała
    – Super, już myślałem że będziemy bujać się tylko w trójkę – rzuciłem z nadzieją, że pojawią się jakieś dziewczyny w tej ekipie.
    – Nie pasuje Ci moje towarzystwo – odparła z lekkim uśmiechem, nie miał nic za złe, w sumie zareagowała na to chyba bez większych emocji
    – Twoje jak Twoje ale Karola – spojrzałem się na kumpla i wystawiłem zęby
    – No no kurwa, pewnie – zareagowałem na docinkę – ja i tak zaraz zwinę się na chwilę, mam sprawę do ogarnięcia
    No tak, Karol, narkoman i alkoholik. Pewnie musiał ogarnąć jakiś towar by dobrze się bawić, w sumie kiedy on nie chodzi naćpany. Znajomy z pracy posiadający głupi i zazwyczaj wulgarny tekst na każdą sytuację. Brzmi czasami jak pajac ale jako skrzydłowy idealny, w końcu to ja wychodzę na tego inteligentniejszego więc zazwyczaj zgarniam lepszy „sort”
    – Cześć Kasia – dobiegło za moich pleców – masakra, tyle osób zwaliło się na koniec. Sory, że musiałaś tak długo czekać
    Odwróciwszy się ujrzałem lokatą, rudowłosą dziewczynę
    – Magda, miło mi – przedstawiła się podając nam rękę
    Był z nią jeszcze dwie osoby, młoda zaręczona parka. On w grubszy w okularach, ona szczupła i podobnie jak Magda z lokami na głowie, w kolorze blond.
    – Dobra ja lecę – idź już gdzieś pić – będę dzwonił – rzucił nagle Karol i odszedł
    – To co? Plaża czy jakiś klub ? – spytałem, zostawiony w obcej ekipie
    – Plaża – rzuciła Kasia – jakaś setka i potem klub
    Ciekawa dziewczyna pomyślałem. Śmiała imprezowiczka – określenie, które przyszło mi do głowy. Ruszyła przodem i mimowolnie spojrzałem na jej tyłek. Jej szczupła figura idealnie, kontrastowała z szerokimi biodrami.

    Siedząc na plaży wypiliśmy trochę wódki. Zimna ruda spowodowała rozluźnienie atmosfery. Porozmawialiśmy o pracy, opowiedzieliśmy skąd każdy z nas przyjechał. Stojąca obok mnie Magda, niby przypadkiem, niby zmęczenie, co jakiś czas opierała się o mnie pocierając swoim ciałem o mnie. Pozwoliło mi to na ocenę jej figury. Trochę wyższa od Kasi ale z równie krągłym tyłkiem. Cycki, nic nadzwyczajnego. Typowy „polski rozmiar”.
    – I gdzie ten Twój kumpel – rzucił chłopak – miał zaraz być
    – Nie wiem, lubi tak znikać i pojawiać się w środku imprezy – odparłem – najzabawniejsze, że zawsze mnie znajdzie, mimo, że nie informuję go gdzie jestem.
    – To co, lecimy do klubu – rzuciła podpita Kasia – ja prowadzę

    Tańcząc w klubie znów mogłem podziwiać piękno urlopowiczek. Można było przebierać, piękne blondynki, brunetki, wystrojone nastolatki i mamuśki będące zapewne mokrym marzeniem nie jednego młodzieńca.
    – Co nagle taki cichy – rzuciła do mnie Magda i zarzuciła mi ręce za szyję – taki przed chwilą wygadany a teraz
    – Nie lubię gadać podczas tańczenia w klubie – odparłem z szumem w głowie i położyłem dłonie na jej tyłku
    Materiał dżinsu nie pozwolił mi wyczuć jej majtek ale idealnie czułem jej jędrne pośladki. Wplotła jedną dłoń w moje włosy i przywarła ustami do szyi. Nie interesowało mnie już otoczenia, skupiłem się na zapachu jej ciała, woń potu zmieszanego z zapachem perfum zaczynał mnie rozpalać. Tańczyliśmy, w sumie to w miejscu stąpaliśmy z nogi na nogę ja ugniatający jej pośladki, ona wędrująca językiem po mojej szyi i uchu.
    – Odbijamy – wybiło mnie nagle – No już, byś się podzieliła – dodała Kasia
    Odpychając ręce Magdy ode mnie, przywarła do mnie swoim ciałem spojrzała i głęboko w oczy, odwróciła się i delikatnie wypinając tyłek zaczęła nim kręcić pocierając po moim kroczu. O tak, ciekawa dziewczyna znów przeleciało mi to przez głowę. Wypięła się jeszcze bardziej, podpierając się dłońmi o kolana i zaczęła przyśpieszać swoje ruchy, kręcą coraz większe kółka.
    – Lubisz perwersje co – stwierdziłem łapiąc ją za włosy i przyciągając do siebie
    – A co wolisz tą cnotkę ? – spytała z ponętnym uśmiechem – przecież od razu widać, że jesteś typem ruchacza – dodała i pocałowała mnie w usta.
    – Zawsze wolałem blondynki, no i tyłek masz też dobry – odparłem
    – No, dupę to mam akurat zajebistą – stwierdziła i wróciła do całowania
    Położyłem obie dłonie na jej dupie i podciągnąłem do góry. Zarzuciła nogi na moje biodra i zaczęła przygryzać wargę jednocześnie wbijając mi paznokcie w szyję.  Przeniosłem nas na bok parkietu i zrzuciwszy jej nogi pociągnąłem za rękę w stronę lóż. Pchnąłem na jeden z filarów i zacząłem namiętnie i gwałtownie całować. Nasze języki splotły się, moje dłonie ponownie wylądowały na jej pośladkach. Jej ręce powędrowały na moją klatkę, delikatnie muskała mój tors.
    – Wychodzimy – powiedziała, co w sumie brzmiało prawie jak rozkaz – mam wolny pokój, póki ruda nie wróci.

    Podczas drogi do jej mieszkania co jakiś czas przystawaliśmy, całując się i obmacując. Moje dłonie wędrowały pod jej stringi, spotykając się z niesamowicie jędrnym i chłodnym tyłkiem. Nie pozostawała dłuższa i również obmacywała moje pośladki przez spodnie. Obróciłem ją tyłem do siebie i oparłem o ogrodzenie. Nie przejmując się czy ktokolwiek może obok nas przejść, zsunąłem spodnie i odsuwając pasek stringów nawilżyłem palce już w mokrej cipce. Zrobiłem kilka ruchów i przeniosłem jej soki na drugą dziurę. Rozmazując jej płyny po odbycie zacząłem całować jej pośladki a następnie splunąłem w rowek. Wróciwszy paluszkami w kierunku cipki włożyłem dwa palce do środka a kciukiem delikatnie wwierciłem się w dupcie. Wyczuła czego chcę, wiedziała już o moim fiole na punkcie tyłków. Oparła się całym ciałem o płot i dwoma dłońmi rozszerzyła swoje pośladki. Oszalałem, chciałem jej jak najszybciej, chciałem ją lizać, każdy centymetr ciała. Cały czas penetrując jej cipkę palcami, zbliżyłem się językiem do dupci. Pocałowałem drugą dziurkę i przywarłem językiem. Wkładałem jej język w rytm palców poruszających się w niej. Puściła jeden pośladek, i złapała z włosy dociskając mocniej moją głowę. Cały jej odbyt zaczął lśnić od mojej śliny, przestawał stawiać opór.
    – Tu gdzieś chyba jej sklep – dobiegły nas krzyki za rogu, szybko podciągnęła spodnie i ruszyliśmy w stronę mieszkania. Idąc złapała moją dłonią i wsadziła sobie w majtki.
    Wszystkie postacie i bohaterowie uczestniczący w czynnościach seksualnych mają ukończone 18 lat. Wszystkie postacie i zdarzenia są fikcyjne, wszystkie podobieństwa do osób lub zdarzeń są przypadkowe i nie są zamierzone.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Smutek.

    Jesteś mężatką, lecz dusza smutna,

    lat tyle w związku,  wkradła się nuda.

    Miałaś marzenia, czas je pozmieniał.

     

    Często wychodzisz by to przemyśleć,

    idziesz za miasto, wzgórze jest blisko.

    Tam lasek rośnie, tam spokój duszy,

    chodzisz i myślisz, tam głowę studzisz.

     

    Ten spacer inny, tam piękna chwila,

    idąc i myśląc coś wypatrzyłaś.

    Gdzieś pośród krzaków dojrzałaś parę,

    co szybkim krokiem szli na polanę.

     

    Ty zaś osobą ciekawostką jesteś,

    ruszyłaś cicho, co dalej będzie.

    Skradasz się cicho, odsuwasz krzaki,

    lepszy masz widok na piękną parę.

     

    Tam na polanie stanęli blisko,

    pod pięknym drzewem, widzisz to wszystko.

    Ona wyniosła w czerwonej sukni,

    On ma garnitur lecz bez góry.

     

    On lekko głaszcze jej piękne lico,

    uśmiechem darzy, miłość z niej bije.

    Ty zaś się skryłaś za drzewem cicho,

    masz na to wszystko przepiękny widok.

     

    Patrzysz, nie wierzysz, co oni robią,

    stoisz i zerkasz, umysł Twój wolny.

    Teraz pan piękny przyciąga panią,

    trzyma ją w talii, kocha Ją bardzo.

     

    Schyla się lekko, usta przy ustach,

    widać przyjemność, w oczach ma błyski.

    Ty obserwując intymną scenę,

    czujesz motyle co w brzuchu drzemią.

     

    Oni w tym czasie gdy patrzysz skrycie,

    bawią się sobą, melodią życia.

    Ona bez zwłoki wyrywa mu się,

    staje pod drzewem, ciałem swym kusi.

     

    Zaczynasz płonąć widząc tą scenę,

    wkładasz swą rękę, kładąc na piersi.

    Oddech przyśpiesza, jesteś już mokra,

    takie widoki budzą demona.

     

    Pani swe ręce na drzewo kładzie,

    lekko w tym czasie zadeczkiem  tańczy.

    On powolutku unosi suknię, kładzie na plecy,

    wygląda cudnie.

     

    Tyłeczek jędrny, piękna bielizna,

    ty zaś to widząc, syknęłaś cicho.

    On paluszkami złapał za boki,

    i zwinnym ruchem, ściągnął Jej z pupy.

    Ty w tym momencie, wolną swą rękę,

    wkładasz w swe gatki, szukasz uciechy.

     

    Ręce kochanka błądzą po tyłku,

    chce Ją podniecić, by lepiej wyszło.

    Rozpina spodnie, Ty swój paluszek,

    wkładasz spokojnie w rozgrzaną pusię.

     

    Wnet to wstrzymujesz, bo nie chcesz wierzyć,

    On stojąc za Nią, orężem mierzy.

    Jaki on wieki aż dech Ci zaparł,

    jak On to zmieści, jaka to pała.

     

    Przykłada z tyłu, cipka gotowa,

    by w swoim wnętrzu schować potwora.

    Zaczynasz znowu drażnić kwiat mokry,

    palec szalony zaczyna pląsy.

     

    Robisz to wszystko patrząc na parkę,

     On w tym czasie rozpycha szparkę.

    W pałąk wygięta przyjmuje ciosy,

    widać że lubi, że z Nim to robi.

     

    Zaczyna jazdę widać w nim siłę,

    Rusza swym tyłkiem, niczym maszyna.

    W rytm Jego ruchów, ruszasz swym palcem,

    wzdychasz i czujesz w swej norce pałkę.

     

    To Twa fantazja tak Cię nakręca,

    nie możesz przerwać, spektakl Cię wkręca.

    Ona tam krzyczy w spazmach się wije,

    Ty zaś schowana, robisz to skrycie.

     

    Zaczyna miły piersi tarmosić ,

    Ty w swej fantazji czujesz gdy to robi,

    na swoich piersiach, czujesz choć nie ma.

     

    Panienka wzdycha, krzyczy szalona,

    zarzuca głową, jest zadowolona.

    Kochanek teraz przyspieszył ruchy,

    chcąc już nasienie swoje wyrzucić.

     

    Robi to szybko, tyłek swój spina,

    Twe wnętrze również taniec zaczyna.

    Wybucha nagle będąc w Jej wnętrzu,

    Ty równocześnie w ekstazie Jesteś.

     

    Dobija mocno by czuła jego,

    Rusza się wolno, nasienie spływa,

    powolnym ciurkiem z jej małej cipki,

    Tobie zaś soki plamią trzewiki.

     

    Oni skończyli, Ty również doszłaś,

    wyciągasz rękę, majtki podciągasz.

    Cicho, powoli się wycofujesz,

    doszłaś tak pięknie, do domu wrócisz.

     

    Zaspokojona i odprężona, teraz nie smutna,

    wręcz zadowolona.

    Jutro tu wrócisz, może raz jeszcze,

    spotkasz tą parę, chcesz coraz więcej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarodziej pierwszy.

    Gra słów. Wiersz pisany jako odskocznia,

    od innego wiersza który piszę o podobnej tematyce.

  • Ola

    Poznałem Olę przez przypadek. Poszedłem ze swym dobrym kumplem Danielem do Tartaku. Tartak to internat OHP, nazwany tak ze względu na mieszkające tam dziewczyny. Co dziewczyny mają wspólnego z tym przedsiębiorstwem? To proste. Mieszkały tam młode dziewczyny, już pełnoletnie, ale jeszcze nie do końca rozwinięte fizycznie, które już można było zerżnąć, a że większość z nich to były dupeczki zupełnie płaskie, jak deski, to określenie Tartak było bardzo na miejscu, przecież deski też się rżnie! A gdzie? No przecież w tartaku! No i właśnie w pobliskim Tartaku poznawaliśmy fajne laseczki; większość pochodziła z wiosek, lub małych, prowincjonalnych miasteczek; bardzo chciały oderwać się od swej przeszłości, od swych korzeni, najprostszą drogą było poznanie fajnego chłopaka, z którym ewentualne małżeństwo było najszybszym rozwiązaniem, dlatego jako młodzi studenci, jurne chłopaki, nie mieliśmy problemu z poderwaniem jednej, czy drugiej. Poszliśmy z Danielem do pokoju jego ówczesnej dziewczyny, zastaliśmy tam chyba z pięć innych laseczek. Towarzystwo bardzo miłe, wesołe, sympatyczne i, co by nie mówić – bardzo ładne. Na stole stał talerz z dobrze wyglądającym sernikiem. Spróbowałem, był naprawdę pyszny, nie mogłem nie pochwalić.

    – A czyje to rączęta sporządziły tak pyszne ciasto? – spytałem z lekką kpiną w głosie.

    – Ja go piekłam – odezwała się jedna z dziewczyn.

    – Muszę cię pochwalić, sernik jest naprawdę wyborny!

    – Miło mi to słyszeć, cieszę się, że ci smakuje – zarumieniła się lekko.

    To była właśnie Ola. Pogadaliśmy dłuższą chwilę z panienkami i wróciliśmy do akademika. Następnym dniem była sobota, Danek umówił się ze swoją laseczką, ale przyszedł do mego pokoju z pytaniem, czy też nie poszedł bym z nimi do kina.

    – Zwariowałeś? Mam iść jako przyzwoitka?

    – No coś ty! – oburzył się. – To Ola też bardzo chciała by iść, ale tylko wtedy, kiedy i ty pójdziesz. Więc? Decydujesz się?

    – Dobra, pójdę. O której wychodzimy?

    Spotkaliśmy się z dziewczynami przed kinem, weszliśmy na salę. Przypatrzyłem się Oli uważnie. Całkiem fajna lala! Dość wysoka, niesamowicie zgrabna z fantastycznymi nogami. Twarz może nie najwyższej urody, ale do przyjęcia. Włosy krótko obcięte, jak u chłopaka, biust mógł być odrobinkę większy, ale nie było tragedii. Usiedliśmy w wygodnych fotelach, przyglądałem się jej dyskretnie. Naprawdę to była fajna dupeczka, a to jej ciałko… Choć wtedy była inna moda, dziewczyny nie chodziły tak roznegliżowane, jak trzydzieści lat później to i tak widać było dość dużo. Zaczął się film, widziałem już go chyba ze trzy razy, więc bardziej byłem zainteresowany dziewczyną, niż tym, co działo się na ekranie. Przysunąłem się w jej stronę, pochyliłem do niej i chwyciłem za dłoń. Zaraz przypomniało mi się, jak kilka lat temu, jako dzieciak z podstawówki, siedziałem w kinie z Iwonką! Teraz ująłem dłoń Oli i przyłożyłem sobie do twarzy, pocałowałem. Popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się. Objąłem ją i przycisnąłem do siebie na tyle, na ile pozwalały krzesła, nie wzbraniała. Odwróciłem jej twarz w swoją stronę, spróbowałem pocałować w usta, odsunęła się jednak. Spróbowałem ponownie, teraz z lepszym skutkiem, mogłem cmoknąć ją w policzek. Za trzecią próbą poczułem w ustach jej nieśmiały, ale jakże zwinny, języczek. Na takich delikatnych pieszczotach minął cały seans. Po kinie była kawa i ciacho w pobliskiej kawiarni; odprowadziliśmy dziewczyny do Tartaku. Na pożegnanie dostałem namiętnego całusa, umówiliśmy się na następny dzień. To była niedziela, poleźliśmy na spacer nad rzekę, tam, gdzie kiedyś spacerowałem z Hanią… Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, próbowałem ją znowu pocałować, ale odwracała buzię. Zaproponowała coś słodkiego u niej w pokoju, w tym ich internacie. Jedyne słodkie, na które miałem naprawdę wielką ochotę, to jej pipka, ale musiałem być cierpliwy. Zjadłem smaczne ciacho i znowu z niczym wróciłem do siebie. Nasza znajomość rozwijała się, ale nie doszło do niczego wartego odnotowania, jedynie muszę wspomnieć o żarciu! Przywoziła z domu takie smakołyki, że palce lizać! Dostawałem wielkie torby wałówki, tak duże, że ledwo zjadaliśmy je z chłopakami z sąsiednich pokojów. Czego nie dostawałem! Wielkie szynki, pachnące kiełbasy własnej roboty, ciasta wszelakiego rodzaju; same frykasy. Pomału zbliżaliśmy się z Olą do siebie, wszystko dobrze się rozwijało, aż doszły mnie słuchy, że przedstawia mnie swym koleżankom, którym o mnie opowiada, jako swego narzeczonego! No to już przegięcie, nie oświadczałem się, ani takiego zamiaru nie miałem, jedyny mój zamiar w stosunku do Oli, to właśnie… stosunek. Tak, chciałem zaliczyć kolejną laskę, a że ta była troszkę oporna, to było dla mnie większe wyzwanie. Byłem już bliski sukcesu, kiedy doszły mnie te plotki o narzeczonym. Musiałem coś z tym zrobić, przecież nie miałem zamiaru z kimkolwiek się wiązać! Owszem, dziewczyna fajna, miła, niesamowicie zgrabna i sympatyczna, ale jednak nie dla mnie… Nie to, że była ze wsi, absolutnie nie! Przecież sam też pochodzę z niezamożnej rodziny, poza tym praca na wsi zawsze budziła i budzi mój szacunek! Spotkaliśmy się z Olą jeszcze kilka razy, ale tylko w mieście i w takich miejscach, gdzie było dużo ludzi. Nie było między nami nic poza pocałunkami i patrzeniem sobie w oczy. Na tych naszych randkach zacząłem odnosić wrażenie, że opowiada koleżankom, gdzie się umówiliśmy, bo spotykaliśmy na każdym kroku jej znajome! Nie zwracałem początkowo uwagi na te niby przypadkowe spotkania, ale po jakimś czasie zaczęło mnie to zastanawiać. Żeby sprawić dziewczynie większą frajdę łaziliśmy po mieście czule objęci, albo trzymając się za ręce, co chwilkę przystawaliśmy dla pocałunku. Przyznam, że Oli bardzo się to podobało, a najbardziej jej kumpelkom, które utwierdzały się w ten sposób w przekonaniu, że naprawdę jesteśmy parą narzeczonych. Najgorsze jednak było to, że opowiadała o mnie w domu! Wiedziałem to z ust jej przyjaciółki, którą lubiłem niekiedy bzyknąć, a która mając w pipie mego kutasa robiła się bardzo rozmowna. Że ruchałem jej przyjaciółkę? Tak, no i co z tego? Poza tym nie tylko tę jedną, popychałem wtedy dwie, albo trzy inne… Postanowiłem skończyć znajomość z Olą, nie mogłem pozwolić, żeby całkowicie się zaangażowała w ten niby – związek. Obmyśliłem plan, owszem, to miało być bardzo drastyczne posunięcie (potem przekonałem się, że było to nawet chamskie!), ale musiałem zaryzykować. Umówiłem się z Olą na spotkanie nad jeziorem, w parku. Przyszła uradowana, ubrana w lekką bluzeczkę, spod której wystawała uwodzicielsko koronka stanika, niesamowite biodra i szczupłą, zgrabną dupcię opinała kusa spódniczka. Przeszliśmy w miejsce, gdzie nikt się nie zapuszczał, spotkanie tam kogokolwiek graniczyło z cudem. Objąłem ją, przyciągnąłem do siebie, zanurzyłem jęzor w jej ustach i… złapałem za cipkę!

    – Oj, co robisz? – odsunęła biodra – zaskoczyłeś mnie!

    – Jak to, co robię? Łapię cię za cipkę, nie chcesz?

    – Wiesz co, czekałam na to, czekałam, kiedy wreszcie zainteresujesz się mną fizycznie. Kumpelki opowiadały, że jesteś bardzo śmiały w stosunku do dziewczyn…

    Przydusiłem jej ramiona, zmusiłem, żeby uklękła, położyłem dłoń Oli na powstającym kutasie. Zrozumiała, o co chodzi, wyciągnęła go na wierzch i zaczęła onanizować dwoma rękoma, pomagała sobie buzią. Possała pałę przez dłuższą chwilkę, ale podniosłem laskę z kolan, odwróciłem tyłem do siebie i spowodowałem, że pochyliła się, opierając dłońmi o pień wielkiego drzewa, pod którym staliśmy. Podciągnąłem kusą spódniczkę, zsunąłem skąpe figi do kolan, mokrym i twardym drągiem pomalutku zanurzyłem się w gorącej cipce. Ola westchnęła głęboko, szerzej rozsunęła nogi, odwróciła głowę patrząc, jak kutas znika w pipce.

    – Matko, jakie to uczucie… Tak, Janku, chcę cię w sobie, tak, tak… Stękała i jęczała w rytm mych ruchów, po chwili sama poczęła poruszać biodrami, dopasowując się do mnie.

    Ruchałem biedne dziewczę, czułem coraz większe podniecenie, kiedy doszła w końcu do którejś mojej szarej komórki przerażająca myśl! A co, jeśli ona ma płodne dni? Przecież nie masz gumyna kutasie, jak się w nią spuścisz, to możesz za trzy kwartały mieć wątpliwą w tej chwili przyjemność bawienia dzieciaka! Jakby mnie kto wtedy walnął w łeb, pewnie bym nie poczuł. Wyskoczyłem z pipki, złapałem swego przyjaciela i zacząłem go trzepać. Musiałem wytrysnąć, zaczynały mnie boleć jaja, a wytrysk był na to jedynym lekarstwem. W końcu poszło! Wystrzeliwałem kolejne porcje, ledwo widziałem zaskoczoną takim obrotem sprawy twarz Oli. Stała oparta o drzewo i wielkimi, zdziwionymi oczami patrzyła na to, co się działo. Opadła na kolana, sama chwyciła chuja w dłoń i zapamiętale masowała. W końcu wsunęła sobie do buzi, gdzie przyjęła mój ostatni “strzał”.

    – Fajnie smakujesz, myślałam, że sperma ma zupełnie inny smak, nigdy wcześniej nie próbowałam…

    – Podoba ci się, prawda?

    – Tak.

    Lizała go, ssała, masowała ręką, czułem, że znowu robi mi się coraz lepiej; wtedy usłyszałem to, na co czekałem!

    – Ale jesteś duży! Jeszcze takiego nie widziałam!

    – A inne widziałaś? Dużo ich było?

    – Pieprzyłam się raptem z kilkoma chłopakami na wiosce… Ale oni się nie liczą… Przecież jesteś tylko ty…

    No i tego właśnie oczekiwałem. Zacząłem niby z zazdrości i żalu wypominać, że jest cichodajką, że rucha się z każdym na wiosce, ale sam zadarłem znowu tę króciutką spódniczkę Oli, gatki miała cały czas opuszczone i władowałem kutasa w dupę. Ruchałem, aż się zasapałem, zrobiłem sobie chwilkę przerwy. Coś tam gadała, że boli, ze mam być delikatny, na co znowu usłyszała, że jest cichodajką, dziwką i… znowu władowałem chuja w ciasną dupkę. Muszę jeszcze raz podkreślić, że ta jej dupka była naprawdę niesamowicie kształtna, zgrabna i bardzo jędrna! Wyruchałem ją, spuściłem się znowu w trawę, Ola doszła tuż przed moim szczytem. Opadła na kolana, zaczęła pochlipywać, patrzyła na mnie załzawionymi oczami.

    – Jesteś cham, uważałam cię za swego chłopaka, a ty jesteś taki! A ja cię kocham!

    – Olu, nie mogę być z tobą, nie dam tobie tego, czego oczekujesz…

    Tłumaczyłem jej, że nie zasłużyła sobie na mnie, że znajdzie kogoś lepszego, pozna wartościowego chłopaka, będzie miała z nim masę dzieci i będzie ok. Mówiłem, że jestem łajdak, że nie umiem dochować wierności, że lecę na każdą dziewczynę, która ma ochotę na seks, że przeleciałem połowę jej koleżanek.

    – To teraz wiem, skąd wzięły się te ich głupawe uśmieszki, kiedy mówiłam, że całowaliśmy się w kinie – przestała szlochać, na twarzy zarysowała się złość – te suki rżnęły się z tobą, a mnie podpuszczały, żebym nie poszła z tobą do łóżka, bo źle mnie odbierzesz…

    – Takie masz koleżanki. Teraz wiesz, że nie zasługuję na ciebie, znajdź porządnego chłopaka, nie łajdaka i dziwkarza.

    – Ale…

    – Nie ma żadnego “ale”. Powiem wprost, choć będzie to brutalne. Nie spotkamy się więcej, przepraszam.

    Tak zakończyła się moja bliska znajomość z Olą, choć jej całkowity finał był zaskakujący. Nie przewidziałem w najśmielszych snach, że spotkamy się w takich okolicznościach, w jakich miało to miejsce…. Ale to już inna historia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Proszę o komentowanie, każda opinia cenna

  • Tosia, jej matka i…

    Pożarłem się z Beatą! Fajna laska, niczego sobie dupcia, ale coś nie zagrało między nami, zaczęliśmy się kłócić o każdą pierdołę. Wyszedłem od niej wkurwiony na cały świat, było już bardzo późno, a że to była sobota postanowiłem wpaść do jakiejś knajpy, walnąć setę, albo dwie i wrócić do akademika, jutro było wolne. Zaszedłem pod „Magnolię”, fajny lokal z dancingiem. Barman podał mi tylko jedną setę i musiałem wyjść, bo zamykali. Stałem na zewnątrz, nie wiedziałem, co z sobą zrobić, zapaliłem papierosa. Obok mnie stały dwie dziewczyny, widać, że trochę wstawione, no, jedna z nich była kompletnie pijana. Ta druga próbowała zrobić z nią porządek, ale nie słuchała trzeźwiejszej koleżanki, która patrzyła zrozpaczona wokół, wreszcie skinęła na mnie.

    – Pomożesz? Kumpelka nawaliła się trochę, nie mogę sobie z nią poradzić!

    – Nie widzę problemu, ale jak mam pomóc? – podszedłem do dziewczyn.

    – Mieszkamy dosłownie dwieście metrów stąd, może pomożesz mi ją odprowadzić do domu?

    – Nie mam żadnych planów na resztę wieczoru, więc… bardzo chętnie! – uśmiechnąłem się do zmieszanej panny.

    Popatrzyłem na dziewczyny, przyjrzałem się laseczkom uważniej. No, robiły wrażenie. Ta, która ze mną rozmawiała to typowa słowiańska uroda – blondyneczka, delikatne rysy ładnej buzi, szczupła, nie była wysoka. Druga stanowiła jej przeciwieństwo. Prawie głowę wyższa, ciemna karnacja skóry, czarne włosy, uroda typu latynoskiego, musiała podobać się mężczyznom. Spodobała mi się bardzo! Ująłem dziewczynę w pasie, szczupłą rękę przełożyłem sobie przez ramię, z drugiej strony to samo zrobiła blondyneczka i poszliśmy. Rzeczywiście, mieszkały w kamienicy nieopodal Magnolii. Zaszliśmy na pierwsze piętro, mieszkanie okazało się naprawdę duże. Zaprowadziliśmy nawaloną dziewczynę do jej pokoju, położyliśmy na łóżku. Coś tam mruczała pod nosem, ale nie można było nic zrozumieć. Nakryliśmy laskę kołdrą i wyszliśmy do kuchni.

    – Dziękuję, bez twojej pomocy nie dała bym rady – blondyneczka słodko uśmiechała się z wdzięcznością – a tak w ogóle to jestem Beata – podała mi rękę.

    – Beata… – uścisnąłem lekko wyciągniętą dłoń – właśnie z Beatą rozstałem się dzisiaj wieczorem, stąd moja obecność w Magnolii… A ja jestem Jan.

    – No, przykro mi, nie zastąpię ci twojej dziewczyny, bo mam chłopaka… Ale jeszcze raz dziękuję za pomoc. Wiesz co? Może wpadnij do nas jutro, nie, to już dzisiaj, po obiedzie, niech ta pijaczka sama ci podziękuje. Nalegałam na twoją pomoc, bo trzech napitych fagasów patrzyło na nas dziwnym wzrokiem i wystraszyłam się…

    – Nie ma problemu, gdybym nie chciał pomóc nie było by mnie tutaj. A co ona powie, jak się zjawię?

    – Jak to co? Powie „dziękuję”!

    – Mam nadzieję. A jak ona ma na imię?
    – Antonina, ale wszyscy mówią na nią Tośka.

    – Fajnie! Ma chłopaka?

    – Nie, od kilku miesięcy jest sama.

    – Ciekawe… Dobra, znikam, będę około szesnastej. Dasz sobie radę?

    – Oczywiście! Do zobaczenia.

    No i znalazłem się na ulicy. Dziewczyny podobały mi się, bardzo ładne obie, choć zupełnie odmienne pod względem urody. Beata zajęta, ale Antonina… Naprawdę do schrupania! No, nie tylko do schrupania… Rano wyskoczyłem z wyra, wziąłem się za prasowanie koszuli (nie cierpię tego!), a zaraz po obiedzie wykąpałem się, założyłem świeże, czyste ciuchy i pojechałem do nowo poznanych dziewczyn. Po drodze mijałem cukiernię, więc kupiłem jakieś pączki i kilka minut później dzwoniłem do mieszkania laseczek. Otworzyła Antonina, popatrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Słucham? O co chodzi? – obcinała mnie wzrokiem.

    – Daj spokój, to Jan, uratował ci wczoraj tyłek! – za Antoniną stanęła Beata.

    – Aaaa! To zapraszam, Beatka mówiła mi o tobie, przedstawiła cię, jak jakiegoś bohatera! – roześmiała się ukazując piękne, równe, białe ząbki.

    Wszedłem do mieszkania, dziewczyny przygotowały się na moją wizytę. W salonie stół przygotowany do zastawienia, talerzyki czekały na ciasto. Zapalone świece tworzyły fajny nastrój, moje urocze gospodynie też ubrane były raczej odświętnie. Dobrze, że nie przyjechałem w dżinsach! Rozglądałem się po wielkim mieszkaniu w starej kamienicy. Urządzone było z przepychem, w starym, mieszczańskim stylu. Całość tworzyła bardzo ciekawy komplet, pomyślałem, ze właściciele mają gust, a przede wszystkim pieniądze. Usiedliśmy do stołu, w kilka chwil później stała przede mną filiżanka kawy, na talerzyku pysznił się wielki kawał ciasta i kupione wcześniej pączki. Antonina podziękowała mi za pomoc w dostarczeniu jej do domu, stwierdziła, że przesadziła z drinkami, tym bardziej, że stawiali je jacyś nieznajomi – według słów Beaty byli to ci sami, przed którymi niemal uciekły w nocy – poleciła ciasto upieczone przez Beatę. Naprawdę było smaczne! Pogadaliśmy na luzie, dowiedziałem, się, że to było mieszkanie rodziców Tośki; oboje są lekarzami, pracują za granicą naszego pięknego kraju, a one mieszkają we dwie, żeby było raźniej, tym bardziej, że studiowały na jednym roku. Po kwadransie rozmowy Beatka oświadczyła, że jest umówiona ze swoim chłopakiem i musi nas opuścić. Jakoś nie miałem nic przeciwko temu; cóż, Antonina bardzo mi się podobała! Po wyjściu Beaty przyglądałem się mej ślicznej gosposi. Jak wspominałem wcześniej, była dość wysoka, do tego niesamowicie zgrabna i ładna. Ciemne włosy sięgały połowy pleców, czarne oczy, śniada cera, karminowe, pełne usta, czyli to, co podobało mi się w dziewczynach. Ubrana w dopasowane ciuszki, dzięki temu mogłem dostrzec szczuplutką dupcię i niezbyt duży biust, ukryty pod opinającym go stanikiem. Przyglądałem się naprawdę ślicznej, pięknej, zgrabnej dziewczynie, kiedy poczułem znajomy ruch w spodniach… Tośka kręciła się po mieszkaniu, sprzątała ze stołu, zaczęła zmywać naczynia. Pomagałem jej, na koniec wycierałem talerze.

    – Nieźle radzisz sobie w kuchni – zagadnąłem.

    – Muszę, od kilku lat jestem praktycznie sama w domu

    – Jak to? – naprawdę byłem zdziwiony.

    – To proste. Kiedy byłam w drugiej klasie w liceum moi staruszkowie dostali kontrakt na pracę w Afryce!

    – Gdzie??? – przerwałem dziewczynie zaskoczony.

    – W Afryce. Najpierw wyjechał ojciec, potem mama; widzę ich dwa razy w roku po dwa tygodnie. Opłacają mi studia, mieszkanie, przesyłają kasę na życie, ale czy to jest normalne życie? – dostrzegłem w oczach dziewczyny smutek.

    – No tak… – nie wiedziałem, co odpowiedzieć – ale studiujesz, masz przyjaciółki, kolegów, jakoś sobie radzisz.

    – Moją jedyną przyjaciółką jest Beata, ale i ona ma chłopaka, więc wkrótce będę sama…

    Nie wytrzymałem.

    – Posłuchaj. Jesteś piękną, mądrą, inteligentną dziewczyną, więc znajdziesz rozwiązanie. Nie musisz być sama, jestem przekonany, że masz, hmmmm… adoratorów, wśród których jest jakiś rozsądny chłopak…

    – Co ty opowiadasz, – przerwała mi – te wszystkie palanty lgną do mnie, bo widzą atrakcyjną laskę z bardzo majętnymi rodzicami i zgrabnym tyłkiem. Lecą albo na kasę, albo chcą mnie przelecieć.

    – Tosiu, może dasz mi w pysk, ale powtórzę się i powiem wprost. Jesteś piękną, atrakcyjną i mądrą dziewczyną, nie masz chłopaka, a ja jestem po rozstaniu ze swą sympatią. Patrzę na ciebie jak na niesamowicie interesującą istotę, pomijam twoje walory zewnętrzne… Wiem, gadam pierdoły, ale naprawdę jesteś kobietą, która bardzo mi się podoba, szukałem takiej partnerki, jak ty…

    – Partnerki? To nie chcesz mnie przelecieć, jak wszyscy? – wyczułem w głosie dziewczyny zdziwienie.

    – Chcę, ale nie zrobię tego bez twego przyzwolenia, nie dotknę cię, póki nie powiesz, że to ty chcesz tego. Za bardzo mi się podobasz, za bardzo szanuję kobiety i nie mam pojęcia dlaczego, ale zaczynam widzieć cię jak młodszą siostrę, której nie mam…

    – Jesteś kochany – pogłaskała mnie po policzku, a pod wpływem dotyku kutas chciał rozerwać mi gacie – jednak daj mi trochę czasu, bo ty też mi się podobasz, masz niesamowite oczy, jesteś bardzo przystojnym chłopakiem, ale muszę wszystko przemyśleć. To, co teraz dzieje się wokół mnie, dzieje się za szybko!

    – Tosiu, wracam do siebie, do akademika, jeśli chcesz, będę jutro jutro po zajęciach, około dziewiętnastej, może być?

    – Przyjdź, uszykuję kolację.

    Podszedłem do dziewczyny, popatrzyłem długo w piękne, ciemne oczy, ująłem jej piękną buzię w dłonie, zbliżyłem do swej twarzy i pocałowałem. Oddała pocałunek namiętnie wpijając się w me usta, nasze języki splątały się w szaleńczym tańcu… Po kilku sekundach wypchnęła mnie za drzwi.

    – Idź już, bo mogę się nie opanować…

    – OK, to kiedy mogę wpaść?

    – Jutro po osiemnastej. Postaram się spławić Beatkę, bo… podobasz mi się! – zamknęła drzwi.

    No tak…

    – Do zobaczenia jutro!

    Jeśli myślisz człowieku, że jeden dzień to tylko chwila, to jesteś w wielkim błędzie! Od wyjścia spod drzwi Antoniny, do momentu ponownego stania przed nimi minął prawie wiek!!! Zadzwoniłem. Po kilkunastu sekundach otworzyło mi ZJAWISKO! Co za laska, rozpuściła długie, czarne włosy, ubrana w dopasowaną bluzeczkę i jeansy; widziałem, że nie ma biustonosza, niewielkie, ale bardzo zgrabne cycuszki podskakiwały pod bluzeczką przy każdym ruchu! Piękna, powabna, uśmiechnięta, szczuplutka dupeczka zapraszała mnie do wejścia… Bez wahania skorzystałem z zaproszenia, dziewczyna zaprowadziła mnie do kuchni. Usiedliśmy przy wielkim stole, Tośka nalała w filiżanki bardzo aromatyczną kawę. Potem dowiedziałem się, że kawę dostarczają jej rodzice, mający w Afryce dostęp do naprawdę smacznych ziaren. A działo się to wszystko w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia! To było fantastyczne, kawa była rewelacyjnie smaczna, z resztą wypiłem jej później wiele litrów…

    Rozmawialiśmy na wiele tematów, dziewczyna była bardzo zorientowana w tym, co działo się wokół niej w polityce, aż mnie to zastanowiło. Nie doszło między nami do niczego, po za kilkoma ukradkowymi dotknięciami i pocałunkiem już w drzwiach; Beatka była jednak w domu i robiła za przyzwoitkę! Pierwsza wizyta dobiegła końca, z żalem opuszczałem mieszkanie ze śliczną gospodynią. Byliśmy umówieni na następny dzień, potem na kolejny… Czułem, że zbliżamy się do siebie, że oboje chcemy tego samego. Wreszcie nadszedł ten dzień…

    Jak zwykle siedzieliśmy na kanapie, usta dziewczyny nie zamykały się, relacjonowała mi przebieg dnia, jakieś ploteczki… Cały czas podziwiałem jej ciało, chłonąłem urodę młodej kobiety całym sobą. Przysunąłem się bliżej, objąłem i przyciągnąłem laskę do siebie, posadziłem ją sobie na kolana. Ująłem śliczną twarz w obie dłonie, zbliżyłem i delikatnie pocałowałem. Tośka przymknęła oczy, rozchyliła swe karminowe usteczka, uśmiechając się jednocześnie. Wysunęła zwinny języczek i oplotła nim mój, sekundę później przywarła do mej twarzy z całej siły i poczułem narząd mowy pięknej dziewczyny gdzieś w gardle! Całowaliśmy się dłuższą chwilę leżąc już na wygodnej kanapie, teraz przystąpiłem do dalszego działania. Jedną ręką rozpinałem guziki bluzeczki, drugą mocowałem się z rozporkiem spodni. Antosia nie czekała na nic, tylko wsadziła rękę w moje spodnie i odskoczyła zaskoczona.

    – Matko, co ty tam masz? – wielkimi oczami patrzyła na to, co trzymała w dłoni

    – Jak to, co? To jest penis, mój, osobisty – roześmiałem się widząc jej minkę.

    – Nie mam przecież dużego doświadczenia z chłopakami, ale takiego olbrzyma jeszcze nie widziałam… Najdziwniejsze jest to, że on mi się bardzo podoba! – poruszała dłonią wzdłuż sterczącej pały. Nachyliła się do kutasa, otworzyła usta, ale wstałem nagle, odsunąłem się od dziewczyny.

    – Co się stało? – patrzyła zdziwiona.

    – Przepraszam, ale muszę się… odświeżyć, dasz mi jakiś ręcznik? – byłem trochę zmieszany.

    – Nie widzę problemu, chodź, pokażę ci, który możesz użyć – zaprowadziła mnie do wielkiej łazienki z prysznicem i bardzo dużą wanną; dwie osoby mogły kąpać się w niej bez problemu. –  Kąpałam się pięć minut przed twym przyjściem, więc nie muszę wskakiwać do wanny, ale ty możesz skorzystać z natrysku.

    – Dzięki, a który to ręcznik? – rozglądałem się po wielkim pomieszczeniu.

    – Wisi na haczyku obok kabiny, jest świeży. Rozbieraj się i wskakuj pod prysznic.

    – Wskakuj… przepraszam, możesz wyjść? – czułem, że się rumienię.

    – Wyjść? – roześmiała się – chcesz się ze mną kochać, a wstydzisz się rozebrać? – rozpięła mi koszulę, zdjęła ją, potem zajęła się spodniami, zsunęła je razem ze slipami.

    – O! Co my tu mamy? Janeczku, jesteś fajnym facetem obdarzonym szczodrze przez naturę, ale nie zniosę tego buszu w kroczu!

    – Czego…? Co? A co mam z tym zrobić?

    – Jak to, co? To proste, tak, jak golisz sobie twarz, tak samo ogol się wokół penisa!

    – Ale…

    – Nie ma żadnego „ale”. Albo się golisz, albo idź na tramwaj. Trzeciego wyjścia nie ma! – głos miała bardzo stanowczy, minę poważną.

    – No dobrze, ogolę, ale nie mam czym! – uśmiechałem się triumfująco.

    – Nie ma problemu. Ogolisz się moją maszynką, ja już to zrobiłam, moja cipeczka jest pięknie przystrzyżona, jak sam się pozbawisz tego zarostu będziesz mógł sprawdzić. To najnowszy trend z zachodu, nie czytałeś o tym?

    – Ten tramwaj to jest najpoważniejszy argument – roześmiałem się – mam nadzieję, że się nie pozacinam. Nie, nie czytałem.

    Byłem bardzo zaskoczony, nie spodziewałem się absolutnie takiego obrotu sprawy! Mam ogolić sobie jaja? O co tu, kurwa chodzi? Jedno było ważne – musiałem być w tej lasce!!! Za wszelką cenę, nawet za ceną zacięć na kutasie, czy obok…

    Wlazłem pod prysznic, wykąpałem się, namydliłem całe krocze i starannie, ostrożnie wygoliłem wszystkie kłaki. Spłukałem resztę piany, popatrzyłem w dół… I wiecie co? Spodobało mi się to, co zobaczyłem! Duży kutas starannie wygolony, gładziutki, byłem pewien, że Tośka zaakceptuje taki wygląd. Spodobało mi się to golenie do tego stopnia, że goliłem jaja do końca życia! No, przynajmniej do czasu, kiedy spotykałem się z różnymi kobietami… Wykąpany czyściutki wszedłem do pokoju przepasany ręcznikiem. Antonina leżała na tej samej kanapie, na której całowaliśmy się wcześniej. Pytający wzrok skierowała na ręcznik, którym byłem owinięty, sama leżała pod cieniutkim kocykiem, widziałem wystające gołe kolano zgrabnej nogi. Stanąłem metr od posłania i teatralnym ruchem z uśmiechem na ustach zdjąłem z siebie zasłonę z ręcznika. Kutas sterczał jak maszt, ale jajka były czyściutkie i gładkie. Sekundę później Tośka naga klęczała przede mną i wsuwała w usta pragnącego jej kutasa.

    Lizała go, całowała, masowała dłońmi, delikatnie masowała napęczniałe jądra. Podniosłem dziewczynę z klęczek, przycisnąłem do siebie, czułem, jak penis wsuwa się między długie, zgrabne nogi i opiera o gorącą pipkę. Dziewczyna podniosła nogę najwyżej, jak mogła, skierowała mą rękę pod uniesione kolano. Objęła mnie mocno, przyciskając się do mej piersi, podniosła drugą nogę. Zrozumiałem, co chciała zrobić. Trzymając szczupłe, zgrabne ciało podniosłem je, by chwilkę później opuścić na czekającego niżej kutasa. Antonina jedną ręką obejmowała mnie za szyję, drugą naprowadziła kutasa na swą szparkę i opuściła się na niego. W czasie, kiedy byłem w łazience posmarowała sobie czymś pięknie wystrzyżoną cipkę, bo wszedłem w nią bez problemu! Teraz trzymałem ją, podnosiłem i opuszczałem. Nabijała się do samego końca, oplatała me biodra mocnymi, zgrabnymi nogami. Sapała, wzdychała, stękała i z coraz większą siłą nabijała się na mą pałę. Odwróciłem się w stronę kanapy, położyłem na niej mą fantastyczną kochankę, odsunąłem się od dziewczyny.

    Leżała z rozłożonymi na boki nogami, ręce podłożyła pod głowę, patrzyła na mnie wyczekująco. Teraz ja opadłem na kolana, zanurkowałem między rewelacyjne uda, polizałem różową, mokrą, drżącą pipeczkę, wywołując jeszcze głośniejsze westchnienia i pojękiwania. Lizałem namiętnie uda, wsuwałem język w pępek, wracałem do cipeczki ozdobionej pasemkiem przyciętych, miękkich włosów łonowych. Palce penetrowały różową szparkę, przeszedłem do drugiej dziurki. Zarzuciłem nogi mej gorącej kochanki na swe ramiona, rozchyli twarde, jędrne pośladki. Zanurkowałem jęzorem w ciemną dziurkę, ale po sekundzie nie mogłem jej znaleźć, bo Tośka uciekła spod drążącego ją języka. Uniosłem zdziwiony głowę.

    – Co jest? Nie lubisz?

    – Co ty robisz? Przecież to moja pupa! – zaskoczenie w jej głosie mieszało się z zażenowaniem.

    – Wiem, że to twoja pupa i dlatego chciałem ją wylizać!

    – Ale po co?

    – Jak to, po co? Po to, żeby potem w nią wejść!

    – Chyba zwariowałeś!

    – Antonino, oświadczam, że nie zwariowałem i bardzo chciałbym spenetrować swym członkiem twoją pupę! – wszystko to mówiłem z grobową miną.

    – Na to poczekamy, teraz zajmij się mną pipką!

    No to się zająłem! Ruchałem dziewczę na maksa, patrzyłem na piękną twarz wykrzywioną grymasami podniecenia, wsłuchiwałem się w jej jęki, westchnienia i głośne wrzaski. Odwróciłem Tosię na brzuch, znowu ruchałem różową cipeczkę, ale cały czas zastanawiałem się, jak wtargnąć w tę zajebistą pupcię!

    Uniosłem fantastyczne bioderka wyżej, naplułem na ciemne oczko i pomalutku wjechałem w dupkę. Nie za mocno, nie za brutalnie, wsuwałem się bez pośpiechu w rewelacyjną dupeczkę, trzymałem mocno niesamowite biodra, pompowałem do końca, wsłuchując się w klaskanie pełnych, nabrzmiałych jąder odbijających się od mokrej pipki. W końcu nie wytrzymałem, wystrzeliłem w ciasną dziurkę z całą mocą, słuchałem z radością wrzasków i jęków mej wspaniałej laseczki. Opadłem obok Antosi bez sił, patrzyłem zachwycony w jej piękne oczy.

    – Coś ty zrobił? – patrzyła na mnie dziwnymi wzrokiem.

    – No cóż… skorzystałem z twojej ciasnej dupeczki – uśmiechałem się głupkowato, nie wiedząc, co zrobić z oczami.

    – Tylko dlatego, ze mnie zaskoczyłeś nie dostałeś po twarzy! – piękne oczy ciskały błyskawice. – A wiesz, co jest najgorsze? To, że po sekundzie spodobało mi się. Czułam ciebie całą sobą, to było niesamowite odczucie.

    Położyła dłoń na pupie, nabrała na palce wyciekającą z pupci spermę, powąchała i wylizała uśmiechając się radośnie.

    – Masz wielką pałę, lubisz seks analny, świetnie bzykasz i dobrze smakujesz… Krótko mówiąc, podobasz mi się – pocałowała mnie w policzek i zsunęła się do opadniętego kutasa

    – Teraz proszę normalnie w pipkę, po bożemu! – lizała powstającą pałę, za chwilkę pociągnęła mnie za nią, wpychając mego przyjaciela w gorącą szparkę.

    Leżąc na plecach objęła nogami moje biodra, przyciskając do swego krocza, smukłe ramiona poczułem na barkach. Przylgnęła do mnie bardzo mocno swym pięknym, młodym ciałkiem i sama w szybkim tempie nabijała się na sterczącego w niej fiuta, jęcząc przy tym i wzdychając. Kilkanaście sekund później opadła z wrzaskiem na pościel, głęboko oddychała. Otworzyła oczy, popatrzyła na mnie, uśmiechnęła się słodko.

    – Jesteście wspaniali. Obaj – wyszeptała.

    Chwilę później zwinęła się w kłębek, jak mały psiak i zasnęła. Nakryłem kocykiem tę piękną istotę i położyłem się obok. Patrzyłem z zachwytem na śpiącą, ciesząc się, że los skrzyżował nasze drogi… Czułem, ze zanurzam się w nią bez pamięci… Tak, teraz wiedziałem, co to jest bezgraniczna miłość, byłem w stanie zrobić dla NIEJ absolutnie wszystko. A co moja partnerka? Zsunęła się na wysokość mych bioder, złapała mnie za kutasa i zrobiła takiego loda, że zwariowałem!!! Nawet nie wiesz, czytelniku, jak ona mi się podobała! Po dłuższej chwili doszedłem do wniosku, że to jest moja partnerka, dziewczyna, przy której chciałbym się zestarzeć… Dziwnie to brzmi, prawda? Ale tak było! Ja wiem, to zabrzmi naprawdę bardzo dziwnie, ale chyba… zakochałem się! Ta dziewczyna była niesamowita, piękna, atrakcyjna, mądra…

    Czy to możliwe, że już po drugim spotkaniu tak mnie urzekła? Tak! Byłem nią oczarowany! Przecież przez te kilka miesięcy poznałem ją bliżej, bardzo dużo rozmawialiśmy… Kiedy myślałem o tej wspaniałej dziewczynie, widziałem ją w roli mej przyjaciółki, partnerki… może nawet żony??? Wierzcie mi, naprawdę zakochałem się w tej ślicznotce! Była ucieleśnieniem moich marzeń z dawnych czasów, to ją widziałem obok siebie za wiele, wiele lat! Śmieszne? Nie, dla mnie wtedy to było być, albo nie być… Chciałem, żeby była moją dziewczyną i tak się stało. Spędzałem u Tosi więcej czasu, niż w akademiku, praktycznie zamieszkałem w jej wielkim mieszkaniu. Kochaliśmy się kiedy tylko było można, z czasem nawet obecność Beaty była nam obojętna, tym bardziej, ze też miała chłopaka, który dość często spał w jej pokoju. Tosia polubiła z czasem seks analny, urozmaicaliśmy sobie dzięki temu nasza harce.

    Ponieważ umiałem robić drobne naprawy i remonty, to pomogło mi zaadoptować się wśród sąsiadów, którzy okazali się być zasiedziałymi mieszczanami… W sumie pasował mi taki układ, chciałem tę dziewczynę, potrzebowałem jej. Wyobraźcie sobie, że w marzeniach widziałem ją w sukni ślubnej, stojącej obok mnie… Hmmm…

    Nie doceniłem jej rodziców. Wrócili oboje z Afryki, gdzie pracowali przez ostatnie pół roku, rozgościli się w swym pięknym, wielkim mieszkaniu. Ojciec Antoniny, pan Bolesław, był starszy od jej matki o prawie dwadzieścia lat, jedyna córka była jego najdroższym skarbem, oczkiem w głowie. Jej przyszłość planował już od momentu, kiedy poszła do przedszkola, ale życie, jak to zwykle bywa, napisało swój scenariusz. Nie chciała zostać lekarzem, wybrała architekturę, szło jej bardzo dobrze. Za rok miała obronę pracy magisterskiej, ale już teraz zatrudniło Tośkę największe biuro projektowe w mieście. Ojciec w końcu pogodził się z jej rezygnacją z medycyny, widział, że to, co robi daje córce wiele radości i satysfakcji. Po powrocie z Afryki potrzebował kilku dni, żeby pogodzić się z częstą obecnością w jego mieszkaniu jakiegoś przystojnego, młodego chłopaka, studenta ostatniego roku na Politechnice, a którego córeczka przedstawiła jako swego chłopaka. Antonina wysłała do nich kilka naszych wspólnych zdjęć, więc mieli jakieś pojęcie, z kim spotyka się ich jedynaczka. Nie powiem, pęczniałem z dumy, kiedy tak stała obok mnie i ściskała mą dłoń. Co innego matka dziewczyny, pani neurolog, bardzo atrakcyjna, piękna kobieta po czterdziestce. To po niej Tosia odziedziczyła urodę i figurę modelki. Pani Zofia kiedy tylko mnie zobaczyła, uśmiechnęła się radośnie, niemal mnie wyściskała!

    – Ale nasza córeczka ma przystojnego kawalera! No proszę, jak ten czas leci, a przecież niedawno biegała po mieszkaniu z lalką – patrzyła na mnie radośnie.

    – Dziękuję za komplement, ale to pani jest ozdobą tego domu – próbowałem nie pozostać dłużny.

    – A do tego grzeczny i miły – pogłaskała mnie po ramieniu.

    Ojciec stał tylko obok i patrzył na mnie dziwnym wzrokiem. Jak wspomniałem, był znacznie starszy od żony, przekroczył już wiek emerytalny, ale jak większość wziętych lekarzy nie skończył praktyki, tym bardziej, że kończyli budowę domu. Okazał się dobrym człowiekiem, mającym swe zasady, których nigdy nie łamał. Dlatego początkowo nie odważyłem się nocować w pokoju Antoniny; stało się to dużo później. Byliśmy parą, dziewczyna coraz bardziej mi się podobała, a było to ze wzajemnością, pomału zaczęliśmy nawet planować wspólną przyszłość. Niestety, przed nami była budowa lekarskiego domu i moja potencjalna, piękna teściowa… No cóż… Jestem koneserem piękna kobiecego, potrafię ocenić i docenić uroki kobiety w każdym wieku, tak miałem od czasu chyba liceum.

    Teraz jednak byłem bez pamięci zakochany w dziewczynie przecudnej urody, kochałem przyszłą panią architekt… Wydawało mi się że pani Zofia, mama Antoniny, akceptuje nasz związek, więc nie przejmowałem się za bardzo tym, co działo się wokół nas, tym bardziej, że Zofia miała naprawdę znaczący wpływ na reakcje swego męża… Tego jednak nie spodziewałem się, nie przewidziałem w najśmielszych snach. Pani Zofia zawsze stawała po mojej stronie, nawet, kiedy jedną za stron był jej córka. Niekiedy zastanawiało mnie to, ale po którymś razie przestałem zwracać uwagę na wszystko, co działo się wokół, bo i tak ochraniała nas pani Zofia.

    Budowa nowej, wielkiej chaty dobiegała końca, nie raz byłem tam z Tośką, kilka razy kochaliśmy się wśród niewykończonych ścian, wiedziałem, która część domu przeznaczona jest dla jedynaczki. Tuż przed końcem budowy doktor zrobił imprezkę dla ekipy, która wykańczała chałupę. Załapałem się na tę popijawę, budowlańcy byli bardzo sympatyczni i weseli. Pod koniec imprezy zjawiła się Tosia z matką, dosiadły się do nas, ale tylko po to, żeby podziękować fachowcom za ich rzetelną robotę. Nie powiem, impreza była bardzo udana, a alkoholu tyle, że padłem! W salonie stało duże łóżko, tam złożyli moje umęczone gorzałą zwłoki.

    Spałem jak kamień, ale przebudzenie miałem rewelacyjne! Jeszcze w pół śnie, leżąc na boku czułem, jak chłodne, nagie ciało wsuwa się pod kołdrę, poczułem ciepłą dłoń ściskającą budzącego się do życia kutasa. Nie otwierałem oczu, wolałem odczuwać wszystko, niż widzieć! Zwinny język mej dziewczyny wywijał harce na pęczniejącej głowicy, leżąc tyłem do mnie wsunęła sobie sterczącego do granic możliwości chuja w pipkę i poruszała się rytmicznie. Miałem kaca, zmysły były lekko stępione, więc nie wystrzeliłem w momencie, kiedy moja kochanka zesztywniała i westchnęła głęboko. Położyłem się na wznak, a ona wskoczyła na mnie i nadziała na kutasa. Ciągle nie otwierałem oczu, poddawałem się cały rytmowi jej zmysłowych ruchów. Korciło mnie, żeby pomasować jej fantastyczny biuścik, wysunąłem więc ręce przed siebie i na ślepo wyciągnąłem przed siebie. Złapałem za podskakujące cycki, ale coś było nie tak, Antonina ma mały biuścik, a to, co trzymałem w dłoniach było dość dorodne. Otworzyłem oczy… O kurwa!!! To nie Tosia, tylko Zofia, jej matka, jechała na mnie z chujem w pipie!!! Szok! Co? Jak? O co tu, kurwa chodzi!? Podskoczyłem, zrzucając z siebie matkę swej dziewczyny, patrzyłem na nią wielkimi oczami. No cóż, było na co patrzeć! Piękna, atrakcyjna kobieta w średnim wieku z niesamowitym ciałem leżała obok mnie z lubieżnym uśmiechem, nie wydała się speszona, spoglądała na mnie uwodzicielsko.

    – Janeczku, nie denerwuj się, to tylko ja! Antonina nic nie wie i mam nadzieję, że się nie dowie! – mówiąc to cały czas uśmiechała się i patrzyła mi w oczy.

    – Jak to nie denerwuj się, co pani wyprawia!? Zwariowałaś, kobieto? Przepraszam, ale to jest niedopuszczalne; to, co pani robi, to jest… to jest… Brak mi słów! – siedziałem na wyrze zasłaniając ciągle sterczącego kutasa

    – Jak pani mogła zrobić to swojej córce?

    – Uspokój się i posłuchaj, co chcę powiedzieć…

    – Ale ja… – przerwałem

    – Uspokój się i wysłuchaj wreszcie! – siedziała przede mną naga, piękna kobieta, nie kryła swych wdzięków, a ja nie mogłem nic zrobić, to przecież matka mojej ukochanej!

    – Jak wiesz, mój mąż jest dużo starszy ode mnie, ma już swoje lata, a ja… sam widzisz. Jestem jeszcze dość młoda, żeby kochać się bez pamięci, uprawiać seks kiedy tylko zechcę, mam swoje potrzeby, pragnienia, przecież nie jestem stara! Bolek już nie bardzo może, zdarzy się, że bzykniemy się raz na miesiąc, albo dwa… Nie trwa to długo, szybko się męczy, a ja udaję orgazmy, żeby go zadowolić. Ale nie chcę udawać, chcę, żeby zerżnął mnie młody ogier, chcę czuć go w sobie, chcę orgazm za orgazmem, nie pamiętam, jak smakuje sperma, mam dość tego postu… Patrzyłam na ciebie, jesteś przystojnym chłopakiem, w czasie rozmów z Tosią słyszałam, że jesteś też fantastycznym kochankiem, więc dłużej nie czekałam, tylko wykorzystałam okazję. Widzę, jak się kochacie, mam nadzieję, że niedługo po studiach weźmiecie ślub; jak widzisz dom jest wielki, zamieszkamy razem. W ten sposób będziemy bardzo blisko siebie, bo przecież już nie będziemy więcej jeździli za granicę.

    – Hmmmm… – przerwała wywód, popatrzyła na moje nieudolnie zasłaniane krocze – Zdaje mi się, że jednak podobam się tobie, twój przyjaciel ciągle twardo stoi, chcesz coś z tym zrobić?

    Kurwa, co się dzieje? Nie powiem, baba mimo swego wieku utrzymana lepiej od większości lasek młodszych o dwadzieścia lat! Do tego taka atrakcyjna dupa siedzi goła na tym samym łóżku, co ja, przed chwilą zeszła mi z kutasa, a ja nie bardzo wiem, co mam robić! To przecież matka Tośki! Wtedy naszły mnie wątpliwości… Mamy mieszkać razem? Ona ma być ciągle blisko nas? No i co? Mam ją bzykać? A co z Antoniną? Nie, to jest jakaś paranoja! Z drugiej strony… W tym momencie Zofia nachyliła się, złapała za kutasa i objęła go ustami. Ja pierdolę, co robić? Po pięciu sekundach wiedziałem już, co robić. Nic! Nic nie rób, człowieku, tylko leż i czekaj na ciąg dalszy, takiego loda jeszcze nie miałeś! Mamusia mej ukochanej była mistrzynią w obciąganiu, z podobnymi umiejętnościami spotkałem się dopiero kilkanaście lat później! Ale Tośka… Kurwa, Tośka tak nie umie!. Zosia lizała mi człona, przeszła na jaja, po chwili czułem jej zwinny język na mej jedynej dziurce – lizała mi dupę; nigdy tego nie miałem wcześniej, ale podobało mi się. Sięgnąłem dłonią do lekko zwisającego biustu, zacząłem miętosić ładne cycorki, druga ręka wylądowała między zgrabnymi udami, paluchy same wskoczyły w mokrą, gorącą pizdę. Przewróciłem kobietę na plecy, rozchyliłem szczupłe nogi, zanurkowałem między uda, wessałem się w cipkę, palce wsunąłem w pupę. Jęknęła, ścisnęła mi głowę, przydusiła do łona.

    – Tak, tak, liż mnie, ssij moją cipunię, nie wyjmuj palców z pupy, rób tak, tak – jęczała i stękała poruszając ciągle biodrami.

    – Zaraz cię zerżnę, wyrucham cię w dupę jak dziwkę, jak sprzedajną kurwę – wysapałem.

    – Zrób to, chcę tego, sponiewieraj mnie, chcę cię wszędzie – jęczała z rozkoszy.

    Poderwałem się, odwróciłem Zośkę tyłem do siebie, popchnąłem, żeby oparła się na rękach, wypinając swą bardzo fajną dupę. Nie czekałem, załadowałem kutasa po same jaja i zacząłem ostro ruchać. Dostosowała ruchy okrągłych bioder do moich, nabijała się na kutasa z całej siły, niemal do bólu. Co chwilę dawałem w trzęsące się pośladki siarczystego klapsa, nachyliłem się, złapałem za cycki, podniosłem kobietę tak, że oparła się o moją klatę, zacząłem całować karczek, szyję, wsuwałem język w uszy. Odwróciłem ładną twarz, wtargnąłem w dyszące, spragnione usta. Oddała pocałunek, niemal wessała w siebie mój cały język.. Nagle znieruchomiała, wpadła w jakiś dygot, zakryła usta dłonią i opadła bez sił na poduszkę. Cały czas drżała i podskakiwała, to jęczała, to wyła w poduszkę. Wyszedłem z gościnnej dupy, wepchnąłem się w rozchylone usta, złapałem ciemne włosy, przytrzymałem głowę i zacząłem ruchać ładną buzię. Nie mogłem wepchnąć się zbyt głęboko, bo cofała się, ale nie przestawała ssać główki. Nie trwało to długo, czułem, że za moment wytrysnę. Zofia też domyśliła się, że zaraz zaleję ją spermą, chwyciła kutasa w dłonie, zaczęła mnie onanizować, kierując strumień nasienia w otwarte usta. Wystrzeliłem! Poszło do buzi, na twarz, we włosy, skierowała też kutasa na swe ciągle ładne piersi. Zaryczałem, opadłem bez sił na pościel, ciężko dyszałem. Patrzyłem na siedzącą obok mnie kobietę, rozsmarowującą sobie spermę na biuście, liżącą usta oblepione białym nasieniem. Kurwa, wyruchałem matkę swojej dziewczyny! Ale czy ona będzie nadal moją dziewczyną? Jak spojrzę w jej piękne oczy? Jak spojrzę w oczy jej ojcu? No tak, przez napaloną babę i własne chuci pozbawiłem się być może życiowej partnerki! Zofia uśmiechała się cały czas, pocałowała czubek opadającego kutasa.

    – On jest cudowny – wyszeptała – mam nadzieję, że to nie ostatni raz, kiedy był we mnie, już za nim tęsknię…

    – Nie, moja droga pani Zosiu, to był pierwszy i ostatni raz, więcej tego nie powtórzymy. Przez pani brak opanowania i moje napalenie na wdzięki atrakcyjnej kobiety straciłem najpiękniejszą dziewczynę, jaką znałem…

    – No przestań, przecież było nam wspaniale, prawda? – zaczęła się przymilać, głaskała mnie po twarzy – Jesteś naprawdę niesamowity, przecież nie będziesz bzykał tylko Tosi, mnie tylko raz na tydzień, to mi wystarczy. Uwierz mi, nie pożałujesz. No i mów mi po imieniu, jak będziemy sami.

    – Nie będę mówił pani po imieniu, bo nie będziemy sami, już mam wyrzuty sumienia.

    – Młody człowieku, albo przystaniesz na moje warunki, albo będziesz żałował tego do końca życia, które ci zniszczę! – Jej ton stał się ostry i stanowczy, w oczach widziałem wściekłość. – Albo zerżniesz mnie jeszcze kilka razy, do momentu, kiedy będę miała dość, albo powiem Tośce, opowiem na twojej uczelni, zjawię się w twoim domu, że mnie zgwałciłeś. Szczegóły twojej anatomii poznałam, więc nie masz wyjścia. Co ty na to?

    Nie odpowiedziałem. Wstałem, pchnąłem Zofię na plecy, zadarłem w górę nogi i ponownie wyruchałem. Wrzeszczała, wyła, jęczała, stękała, a ja ruchałem, jakbym nic innego w życiu nie robił. Odwróciłem kobietę na brzuch, zerżnąłem w dupę, poobijałem pośladki, były czerwone jak korale indora, wreszcie miała dość… Cała moja radość poszła się jebać, wiedziałem, że straciłem swoją ukochaną; albo wcześniej, czy później wszystko się wyda, albo Zofia mnie wpierdoli w problemy. Musiałem przystać na jej warunki, nie miałem wyjścia. Może uda się ukryć to przed Antoniną, może jej matka będzie miała dość… Spotykaliśmy się raz, dwa razy w tygodniu, Zofia wynajmowała pokój w hotelu jej dobrej znajomej, nikt nam nie przeszkadzał. Hotel na uboczu, dyskretne wejście, obsługi nie było widać, klucz zawsze był w drzwiach. Nie powiem, ruchałem kobietę z ochotą, naprawdę była atrakcyjna. No i opłacało mi się to, zawsze po rozstaniu znajdowałem w kieszeni spodni pokaźną gotówkę. Długo to trwało, prawie zamieszkałem z Antoniną, jej starzy nie mieli nic przeciwko. Zofia zachowywała się normalnie, w żaden sposób nie zdradzała naszej bliskości. Niestety, do czasu… Jednego pięknego dnia wszedłem do wielkiego mieszkania mojej ukochanej i nawet nie wyszedłem z przedpokoju. Tosia zapłakana stała w drzwiach z ogromnym smutkiem na ślicznej buzi, zatrzymała mnie ruchem ręki.

    – Wiem wszystko. Pokłóciłam się z mamą, a ona w złości wszystko mi opowiedziała. Nie mam nic więcej do powiedzenia, nie chcę cię więcej widzieć. Żegnam – niemal wypchnęła mnie za drzwi.

    – Tosiu, daj sobie…

    – Wyjdź – przerwała mi stanowczo.

    Co miałem zrobić? Wyszedłem i w tym , jak sprzedajną kurwęmomencie zakończyła się moja wielka miłość… Z Zofią też już się nie spotkałem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Nie wiem, czy podoba się Wam to, co piszę….

    Bardzo mało komentarzy…

  • Joanna

     
    – Wolny? – zapytała, wsiadając do auta na przednie siedzenie.

    – Wolny. Dokąd? – spytałem

    – Na Zamojską proszę.

    – Proszę bardzo – włączyłem taksometr i pojechałem.

    W czasie jazdy dyskretnie przyglądałem się dziewczynie. Była dużą kobietą, trochę ponad metr siedemdziesiąt wzrostu, wszystko było proporcjonalne, też duże, ale pasujące do reszty. Długie, lokowane, prawie czarne włosy otaczały nawet interesującą twarz; miała ładne, ciemne oczy i duże mięsiste wargi. Patrzyłem na nią, zastanawiając się, jak by te wargi wyglądały na moim kutasie. Co tu dużo gadać – podobała mi się! Hmmm… Każda baba podobała mi się, a kochałem każdą, na której leżałem… Ta miała w sobie taki… nooo… prymitywny i zwierzęcy urok dzikiej kocicy! No i nie często spotykałem się z czymś takim, ale teraz czułem od niej taki… zapach kobiety! Nie, żebym poczuł zapach niemytej pipy, czy coś podobnego; nie, to był zapach kobiety…

    – Czego się gapisz? Kobiety nie widziałeś? – spytała z błyskiem w pięknych oczach, widząc, że się jej przyglądam.

    – Widziałem, ale nigdy takiej, jak ty! – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – Nie podobam ci się? – to brzmiało zaczepnie.

    – Jak to nie! Bardzo mi się podobasz! Inaczej bym nie patrzył.

    – A jak bardzo? – popatrzyła teraz kokieteryjnie w moją stronę i uśmiechnęła się.

    – Tak bardzo, że mam ochotę cię zerżnąć; zerżnąć tak, żebyś kwiliła jak ptaszę! – zwolniłem trochę, droga zwężała się z prawej strony.

    – A umiesz tak? – spytała ironicznie.

    – Nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz! – złapałem ją za kark i przyciągnąłem do siebie – chcesz sprawdzić? – wpiłem się w jej namiętne usta, zatrzymałem samochód na poboczu.

    Odpowiedziała, czułem jej język głęboko w gardle, umiała zrobić z niego prawie młynek! Złapałem za duże cycki, wsunąłem łapę pod stanik, okazały się prawdziwe, żadnego pompowania medycznego, a drugą rękę wsadziłem w gacie. Cipa była duża, obrośnięta gęstwiną długich i twardych kłaków. Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie to podnieciło! To przecież sama natura! I ten zwierzęcy urok! Nie mam pojęcia dlaczego, ale tak ją odbierałem, jak dzikie, atrakcyjne, pełne seksu zwierzątko.

    – Śpieszysz się? – spytałem z nadzieją w głosie.

    – Nie, mam czas do jutra wieczór, dlaczego pytasz?

    – Hmmmm… Powiem wprost. Chcę cię mocno, we wszystko wyruchać, jesteś niesamowita laska! W mieście nie można, trzeba wyjechać gdzieś na wioski. A tak w ogóle, masz ochotę na seks?

    – Jeśli masz czym ruchać, to zawsze! Mniej więcej za kilometr skręć w prawo, tam jest fajne miejsce.

    Zrobiłem, jak chciała i rzeczywiście, po kilometrze ukazała się fajna polana w lesie, teraz pusta. Zatrzymałem auto pod rozłożystym drzewem, odwróciłem się do dziewczyny.

    – Nawet nie wiem, jak masz na imię! Ja jestem Jan, a ty?

    – Joanna, miło mi – podała swą dłoń, którą lekko uścisnąłem

    – Co tutaj porabiasz?

    – Takie małe szkolenie z cyklu zielonej szkoły – odpowiedziała.

    – Zastanowiłaś się dobrze? Nadal chcesz seksu? – chciałem mieć pewność, że nie ucieknie mi, kiedy zacznę się do niej dobierać.

    – A myślisz, że po co tu z tobą jechałam? Potrzebuję seksu, jak powietrza. A ty ruchasz mnie w końcu, czy będziemy tak sobie gadać?

    Nie gadaliśmy. Staliśmy gdzieś na poboczu, poza wąską drogą nie było tutaj nic, auta też niezbyt często jeździły nierównym asfaltem. Polana była za gęstwiną drzew, więc dyskrecja była zapewniona, chyba, że ktoś podobnie jak my miał ochotę na radosny i frywolny seks na łonie natury. Joanna wysiadła z auta, przeszła na jego tył, oparła dłonie o pokrywę bagażnika, rozszerzyła nogi, przedtem podciągnęła spódniczkę i zdjęła figi, ukazując ponętne, choć duże, jędrne pośladki. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko załadować chuja w bardzo mokrą już, zarośniętą pipę i czekać na jej reakcję. Ruchałem tę pizdę, aż ogień szedł, wpychałem kutasa w cipkę do samych jaj, ale chyba podobało się to dziewczynie, bo nie protestowała. Wręcz przeciwnie, zachęcała mnie wrzeszcząc na pół lasu, jak to jej dobrze, jak lubi czuć w sobie takiego chuja.

    – Chcesz mocniej poczuć? – spytałem zadyszany nie przestając pompować pipy.

    – Tak, ruchaj, nie przerywaj, wreszcie porządny kutas we mnie wchodzi…

    – Co robisz? – wrzasnęła, kiedy wycofałem się z cipy.

    – Cicho bądź, zwierzątka spłoszysz – splunąłem na dziurę w dupie, rozchyliłem pośladki i załadowałem w dupę.

    – O kurwa! Ale dojebałeś! O kurwa, jesteś wielki… Co ty… tak, ruchaj mnie w dupę, tak, tak… Ruchaj… mnie… – nie dokończyła.

    Nogi się Aśce ugięły, padła na kolana, a z gardła wydobył się ryk bardzo trudny do zdefiniowania. Podobnie ryczała Donata, kiedy wyruchałem ją na imprezie firmowej. Nie wyszedłem z dupska, bo też przykucnąłem nie przestając jej pompować. W końcu popchnąłem ją, tak, że wypięta położyła się w trawie na brzuchu. Siadłem okrakiem na jej dupie i ciągle ruchałem, obserwując reakcje kobiety. Podrzucała biodrami, ale już nie wyła, tylko charczała i jęczała cicho. Pomyślałem, że chętnie spuszczę się na jej cyce, więc odwróciłem Aśkę na plecy, podciągnąłem bluzeczkę i stanik pod brodę, uwalniając pokaźny biust. Zaskoczył mnie, bo choć dziewczyna nie należała do najszczuplejszych, to mimo to była bardzo proporcjonalnie zbudowana, po prostu wszystko miała duże, na swój sposób jednak mogła podobać się mężczyznom. Mi podobała się niesamowicie! Wjechałem w obrośniętą sklejonymi teraz kłakami cipę i znowu zacząłem mocno pompować. Patrzyła na mnie dużymi, zamglonymi oczami, złapała mnie za biodra i mocno przyciągnęła do siebie, obejmując nogami. Zwarliśmy się w pocałunku i już nie wytrzymałem, wystrzeliłem w gorącą pizdę! Aśka nagłym ruchem zrzuciła mnie z siebie, usiadła i zaczęła wrzeszczeć.

    – Pojebało cię? Spuszczasz mi się w cipę? Chcesz chować bachora, bo ja nie! Co ci odjebało, nie mogłeś spytać?

    – Masz płodne dni? – spytałem, jak jaki głupi.

    – Tak to jest, jak przez chwilkę myśli się kutasem, nie głową! Kończą się, ale jeszcze nie ten czas, żeby zlewać się we mnie bez problemów na przyszłość. Coś ty idioto zrobił!

    – Jeśli cię to uspokoi, to mam znajomego lekarza, przepisze takie piguły, które załatwią problem w dwa dni.

    – Teraz? Kto ci da receptę? A apteka?

    – Tak, teraz dostanę receptę, a apteka w rynku działa do północy.

    Wsiedliśmy do auta, wróciliśmy do miasta. Przez całą drogę patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, nie odzywała się. Zajechałem pod dom znajomego doktora, wiedziałem, że mnie przyjmie, miał wobec mnie olbrzymi dług wdzięczności. Jakiś czas temu wsiadł do mego auta z fantastyczną dziewczyną (potem dowiedziałem się, że to jedna z pielęgniarek z jego szpitala), chciał pojechać do motelu za miastem. Zaproponowałem doktorowi inny lokal, bo kilkanaście minut wcześniej kolega zawiózł do tego właśnie motelu żonę doktora w towarzystwie przystojnego młodziana. Zdziwiony zgodził się; w czasie jazdy wytłumaczyłem, że właśnie do tego miejsca pojechała jego małżonka z kilkoma koleżankami, niespodziewane spotkanie mogło źle się dla doktora i jego ślicznej dupeczki skończyć. Teraz opisałem panu lekarzowi zaistniałą sytuację, poprosiłem o receptę. Pokiwał ze zrozumieniem głową, poszedł do siebie, po chwili wrócił z karteczką. Powiedział jeszcze Aśce, jak te pigułki ma łykać, mrugnął do mnie porozumiewawczo, schował w kieszeń dyskretnie wsunięty w dłoń banknot. W jedynej czynnej jeszcze aptece wykupiłem lekarstwo, pani magister patrzyła na mnie jakoś dziwnie, ale nie komentowała.

    – To co, zawiozę cię do domu tak? – spytałem Joannę podając jej tabletki.

    – Możesz mnie zawieźć, ale nie masz ochoty na jeszcze? Teraz, jak mam te pigułki, to może… – patrzyła na mnie wyczekująco i z nadzieją w oczach na dalszy ciąg miło zaczętego wieczoru.

    – Prawdę mówiąc to mam niesamowitą ochotę na seks z tak fantastyczną dupą, jak ty, ale nie na łące. Chcę się normalnie bzykać w łóżku, nie w trawie; nie mam kilkunastu lat, żeby napalać się na gołą cipę jak nastolatek i dymać ją gdziekolwiek. U mnie w chacie nie ma szans, a u ciebie?

    – Też nie, ale mam znajomą, możemy u niej!

    – Żartujesz, u obcej kobiety? – zdziwiłem się – Ile bierze za pokój?

    – Obca, ale zaufana! Stasia na pewno się zgodzi, lubi mnie gościć. Nie musimy nic płacić, ma wobec mnie dług… Nie raz korzystałam z jej uprzejmości.

    – Tak często się ruchasz z obcymi facetami? – tylko trochę się zdziwiłem

    – A ty, kurwa, co? Zazdrosny jesteś o moją pipkę? Rucham się z kim chcę i kiedy chcę. Nie pasuje tobie?

    – OK, podaj adres.

    Po kilku minutach byliśmy w mieszkaniu tej godnej zaufania kobiety. Okazała się nią być pani w wieki emerytalnym, szczupła, drobna kobiecina o miłej, sympatycznej twarzy. Przyjrzałem się jej oczom; biło z nich jakieś ciepło i dobroć, sam nie wiem, jak to określić. W młodości musiała być bardzo ładną dziewczyną. Pani Stasia przywitała nas z uśmiechem, skierowała do pokoiku z dużym łóżkiem.

    – Mam nadzieję, że nie zarwiecie mebla? Łazienka jest obok, ręcznik na wannie.

    – Dziękuję – bąknąłem, nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć. Aśka złapała mnie za rękę i wciągnęła do środka, zamykając drzwi.

    – Rozbieraj się i do łazienki, ja po tobie, ręcznik zostaw tam, gdzie jest – mówiąc to zdejmowała z siebie ciuchy.

    Przyglądałem się chwilkę tej dorodnej, dużej i wyjątkowo, przynajmniej dla mnie, atrakcyjnej dziewczynie, czekałem, aż zdejmie figi. Zatrzymała się na chwilkę i popatrzyła na mnie zdziwiona.

    – Na co czekasz? Idziesz do łazienki, czy nie?

    – Idę, idę, ale mam problem…

    – Jaki znowu problem? Nie lubisz wanny?

    – Nie mam nic do wanny, to nie to… Wiesz, lubię lizać pipkę, tym bardziej tak soczystą, jak twoja, ale boję się, że zadławisz mnie tym buszem między nogami!

    – Co? – patrzyła zaskoczona – Jakim buszem?

    – Tym, co go hodujesz nad cipą – wskazałem palcem.

    – Aaaaa, o tym mówisz – złapała się za grzywę i potarmosiła ją trochę – raz zgoliłam, ale później tak mnie wszystko swędziało, jak odrastała, że myślałam, że się zadrapię!

    – Bo po zgoleniu trzeba ją ciągle pielęgnować, wtedy nie swędzi. Wiem, co mówię.

    – Wiesz, co mówisz? Może też golisz sobie jaja, co?

    – Tak, zgadłaś, golę – mówiąc to zdjąłem bokserki.

    Na światło dzienne wyjrzał mój kutas, zakołysał się radośnie. Joanna zrobiła wielkie oczy i uklęknęła, podniosła go i dokładnie obejrzała.

    – Naprawdę golisz sobie jaja! Ale numer, jeszcze na żywo czegoś takiego nie widziałam! W ogóle jeszcze takiego nie widziałam, czułam go w dupie i w cipie, ale go nie oglądałam, było przecież ciemno, nie widziałam szczegółów… A ty mi TO wpychałeś… Spadaj do kąpieli – zakończyła oględziny.

    – Idę, idę.

    Wyszedłem nagi z pokoju, otwierając drzwi łazienki dostrzegłem kątem oka podglądającą mnie gospodynię. Udałem, że nad czymś się waham, opuściłem głowę, odwróciłem w jej stronę, spod oka patrząc na reakcję. Kobieta zasłoniła sobie usta dłonią, żeby stłumić krzyk zdziwienia na widok mej prawie sterczącej pały. Wzruszyłem ramionami, jakbym nie mógł sobie przypomnieć, po co chciałem się wrócić, wszedłem do łazienki. Kąpiel zajęła mi kilka minut, odświeżony otworzyłem drzwi, o mało nie przewracając podglądającej mnie pani Stasi! Odskoczyła zmieszana.

    – Przepraszam, nie chciałem – zacząłem stojąc przed nią nagi.

    – To ja przepraszam – nie mogła oderwać wzroku od mego chuja.

    – Nic się nie stało, wracam do pokoju – uśmiechnąłem się i zamknąłem za sobą drzwi.

    Joanna czekała siedząc na łóżku, wyszła natychmiast. Usłyszałem pod drzwiami jakieś podniecone szepty, po chwili ucichły. Z nudów przeglądałem jakiś kolorowy tygodnik, zainteresował mnie jakiś artykuł na bardzo ciekawe tematy sportowe. Przeczytałem go, potem znalazłem i przeczytałem następny, a Aśki ciągle nie było. Wreszcie po prawie dwudziestu minutach wróciła, weszła pomału do pokoju owinięta tylko dużym, kąpielowym ręcznikiem.

    – Ale wrażenie zrobiłeś tym swoim sprzętem – uśmiechnęła się od progu – Stasia nie widziała nigdy nic większego

    – Przecież nawet mi nie stanął, więc nie był wcale taki duży!

    Usiadła mi na kolanach, pocałowaliśmy się, chwyciła mocno moją kuśkę i zaczęła ją trzepać. Jednym ruchem zdjąłem z wilgotnego jeszcze, dorodnego i niezwykle seksownego ciała ręcznik i zdziwiłem się. Po kępie gęstych, czarnych krzaczorów na pipie został mały, wąski kosmyk! Teraz wiem, dlaczego tak długo jej nie było.

    – Bierz w usta i ssij – nakazałem wstając z łóżka

    – Chyba go nie zmieszczę – mimo to udało jej się wciągnąć mnie mocno do gardła – naprawdę, jeszcze nie miałam w buzi takiego dorodnego olbrzyma – wyszeptała, biorąc oddech.

    – Nie gadaj, tylko ciągnij! – złapałem Aśkę za głowę i zacząłem ją nasuwać na kutasa i uwalniać z niego, po chwili trzymałem ją nieruchomo, sam ruchałem te wydatne usta.

    Kutas pęczniał, rósł, nie mogła go już dłużej ssać, wstała więc, wypięła się w moją stronę tym swoim wielkim tyłkiem, złapała za chuja i wepchnęła sobie w pipę.

    – Ruchaj mnie, lubię od tyłu – wysapała.

    – Uklęknij na łóżku, będzie nam wygodniej – pochyliłem ją tak, że oparła się na rękach wystawiając obie dziury.

    Po kilkunastu sekundach wepchnąłem pałę w dupsko, popychałem naprawdę mocno, ale nie słyszałem głosu sprzeciwu. Patrzyłem w lustro wiszące na bocznej ścianie, w którym widziałem tylko połowę Joanny, ale tę ciekawszą, mogłem obserwować bujające się, zwisające beztrosko, wielkie cyce, które kołysały się w rytm moich ruchów. Ruchałem dupsko na maksymalnych obrotach, sam się dziwiłem, że jeszcze nie było spustu, ale to chyba wcześniejszy seks w lesie opóźniał teraz mój wytrysk. Widziałem, że Aśka nie może dłużej utrzymać się w tej pozycji, ręce zaczęły drżeć z wysiłku, popchnąłem ją mocno, padła na pościel. Położyłem się na niej, oparłem na łokciach i ruchałem jak tłok w cylindrze. Aśka jęczała, stękała, na końcu wrzeszczała w poduszkę, podrzucając dupą. Znowu odwróciłem ją na plecy, tak, jak wcześniej w lesie, załadowałem w pipę i jebałem dalej, nie mniej mocno. Teraz już nie wrzeszczała, a wyła, na szczęście poduszka tłumiła prawie wszystko. Też nie czekałem na nic, w momencie wytrysku myślałem, że tracę świadomość, tak silny miałem orgazm. Padłem na jej wielkie piersi, ryczałem w tę samą poduszkę, tyle, że od góry. Po chwili ciężko dysząc i sapiąc leżeliśmy obok siebie patrząc sobie w oczy.

    – Ale masz gorącą pipę – nie mogłem powstrzymać się od komplementu – dupsko też masz ciasne, jak dziewica – pogładziłem ją po grzywce na łonie.

    – A ty ruchasz, jakbyś całe życie nic innego nie robił. No i ten twój kutas, on jest niesamowity – wysapała głaszcząc opadającego fiuta.

    Kurwa, dlaczego większość lasek określa mego kumpla mówiąc, że jest „niesamowity”? Leżeliśmy przez chwilę obok siebie, spoceni i zmęczeni, a po szybkiej kąpieli zawiozłem Joannę do domu. W drodze powrotnej stwierdziłem, że nie mam zegarka, zostawiłem go pewnie u Stasi. Zawróciłem. Kiedy zadzwoniłem do jej drzwi otworzyła natychmiast, jakby czekała.

    – Czekałam na pana, zostawił pan zegarek, proszę wejść – uśmiechała się sympatycznie.

    – Właśnie dlatego wróciłem do pani. Mam nadzieję, że nie sprawiliśmy z Asią kłopotów?

    – Nie, oczywiście, że nie!

    – Mam jedno pytanie, bo czuję się niezręcznie. Spytam wprost: ile jestem pani winien?

    – No wie pan! – oburzyła się – znamy się z Asią wiele lat, to drobna przysługa z mojej strony.

    – Chociaż… – uśmiechnęła się nieśmiało i popatrzyła na mnie jakoś inaczej.

    – Chociaż… – też uśmiechnąłem się, tym razem zachęcająco.

    – Jeśli chce się pan naprawdę odwdzięczyć, to chciała bym, aby coś pan zrobił – zawstydzona spuściła wzrok na podłogę uśmiechając się zagadkowo.

    – Proszę mówić, jeśli tylko dam radę, to…

    – Tak, da pan radę – przerwała gwałtownie – chcę z bliska zobaczyć pana… pana… – szukała odpowiedniego słowa – penisa!

    – Hmmm, to nie problem, tym bardziej, że kilka minut temu był kąpany – wstałem pomału z krzesła i rozpiąłem rozporek.

    – Mogę sama? – wskazała na me krocze.

    – Oczywiście, proszę bardzo – oparłem dłonie na biodrach.

    Ta niezwykła sytuacja bawiła mnie bardzo, ale też… podniecała! Po sekundzie starsza pani klęczała przede mną i wyciągała ze spodni podnoszącego się kutasa. Trzymała go w małej dłoni, obracała na boki, podziwiała. Zbliżyła twarz do już prawie stojącej kuśki, popatrzyła na mnie

    – Mogę…? – wzrokiem wskazała na chuja

    – Proszę bardzo, jest do pani dyspozycji! – patrzyłem na kobietę zaskoczony.

    Hmmm. Starsza pani obciąga mi kutasa i robi to naprawdę dobrze, widziałem dawną wprawę i praktykę. Bawiła się mną dłuższą chwilę, kiedy nie wytrzymałem, nagle schyliłem się, wziąłem ją na ręce, zaniosłem na to samo łóżko, na którym rżnęliśmy się z Joanną. Ułożyłem delikatnie, zadarłem spódnicę, zdziwiony, że nie protestuje. Miała na sobie tylko jakieś staroświeckie majtki, zdjąłem je, podnosząc biodra kobiety. Uwolnione z bielizny nogi rozłożyłem ostrożnie na boki i naplułem na jej o dziwo świeżo wyglądającą pipę, naśliniłem kutasa i tak już mokrego od jej śliny i pomalutku zacząłem się w nią wsuwać. Stęknęła cichutko, westchnęła patrząc mi w oczy.

    – Nie zrobi mi pan krzywdy? – spytała szeptem.

    – Nie, proszę się nie martwić – zapewniłem ją też szepcząc.

    Pokonując pierwsze zaciśnięcie pizdy wszedłem prawie do końca i niespiesznie zacząłem ją najnormalniej ruchać! Zamknęła oczy, ręce zacisnęła na prześcieradle, po chwili szarpała nim, rzucała głową, jęczała, stękała i piszczała. Nie przestawałem, czułem, że zaraz dojdzie; sam też nie potrzebowałem wiele. Po kilkunastu powolnych ruchach podniosła głowę, zaczęła nią walić o łóżko, ściągając na siebie prześcieradło, oczy miała zamknięte, twarz dziwnie wykrzywioną. Nie wytrzymałem dłużej, wystrzeliłem w nią sporą porcję spermy, choć i tak już umniejszoną o wcześniejsze wytryski z Aśką. Położyłem się obok Stasi, pogłaskałem ja po głowie.

    – Jest pani fascynująca – pogłaskałem ją po twarzy.

    – To pan jest… Dziękuję panu. Nie pamiętam, kiedy kochałam się z mężczyzną, tym bardziej tak wielkim, jak pan; to było wspaniałe przeżycie, jeszcze raz dziękuję, bo widział pan w starej babie jeszcze kobietę, kobietę zdolną do normalnych przeżyć, w tym i do seksu…

    Ubrałem się, wziąłem zegarek, jeszcze raz podziękowałem i opuściłem nader gościnne progi mieszkania pani Stasi.

    Z Joanną nie spotkałem się więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Komentujemy!

  • Urszula

    Dobrze pracowało mi się w tej firmie. Załoga była zgrana, nie stwarzaliśmy sobie nawzajem żadnych kłopotów. Choć byłem przecież stosunkowo młodym człowiekiem i pracownikiem, nie zauważyłem nigdy żadnych sygnałów, że jestem gorszy, czy inny niż wszyscy starzy, doświadczeni pracownicy. Po prawie dwóch latach pracy dostąpiłem zaszczytu zaliczenia mnie w poczet właśnie tych “starych” pracowników, mogłem teraz uczestniczyć w każdej imprezce organizowanej przez załogę. Jak zwykle zrobiłem na początku pracy mały zwiad, chciałem sprawdzić, czy uda się upolować jakąś ładną dupeczkę, ale trafiały się zdobycze z zewnątrz, z firmy nie bzyknąłem żadnej dziewczyny. Do czasu. Spotykaliśmy się niekiedy wieczorami prawie całą załogą w jakiejś knajpce, żeby sobie pogadać, pożartować z siebie, wypić kufelek piwa, albo setkę wódki. Te spotkania kończyły się zwykle po północy, choć niekiedy rozstawaliśmy się dużo później, ale tylko wtedy, kiedy kolejny dzień był dniem wolnym od pracy. Najczęściej spotykaliśmy się w mieszanym gronie, byli tam pracownicy z biur, z produkcji, z magazynu. Pewnego razu, w czasie takiej towarzyskiej nasiadówki i po wypiciu pewnej ilości alkoholu, usiadła mi na kolanach Urszula, pani pracująca w sąsiednim pomieszczeniu w biurowcu. Kobieta pod czterdziestkę, absolutnie przeciętna, ani ładna, ani brzydka, lekko zaokrąglona tu i ówdzie, miała duży biust, ciepły uśmiech i wesołe oczy.

    – No to co, Janku, już upatrzyłeś sobie jakąś ofiarę? – objęła mnie ramieniem – Bardzo długo przyglądasz się naszym dziewczynom!

    – Nie rozumiem, co masz na myśli – zaskoczyła mnie i tym, że siadła mi na kolanach i tym pytaniem.

    – Nie udawaj, przecież już ponad dwa lata rozglądasz się, którą z naszych młodych pracownic można szybko przelecieć.

    – Co ci przyszło do głowy! Nie byłem z żadną z nich w łóżku, nawet nie umówiłem się na randkę z którąś. No i przecież jestem żonaty! – prawie oburzyłem się.

    – Ej, nie udawaj cnotliwego! Rozmawiałam niedawno z koleżanką, opowiadała, jaki z ciebie kozak.

    – Co to za koleżanka? Jakich bzdur naopowiadała?

    – Nie powiem, ale wspominała coś o jakichś praktykach zawodowych, o bliźniaczkach i ich matce, o magazynierce i inne takie tam…

    Kurwa! Skąd ona o tym wie, kto jej naopowiadał? W sumie dobrze, że nie ruchnąłem żadnej pracownicy, tu też poszły by plotki.

    – To stare dzieje, to było dawno i nieprawda – próbowałem zbagatelizować słowa Urszuli.

    – Przestań, przecież nie będę tego rozpowiadała. Ale jeden warunek!

    – Warunek? Co masz na myśli? – patrzyłem na kobietę zdziwiony.

    – To proste. Zerżniesz mnie tak, jak inne dziewczyny – wyszeptała mi do ucha.

    – Przestań się wygłupiać, dziewczyno, jesteś mężatką, wypiłaś teraz trochę i zaczęło cię nosić. Wytrzeźwiejesz i wtedy zastanowisz się, co za bzdury opowiadasz. – patrzyłem zaskoczony na ciągle uśmiechającą się kobietę.

    – To się zastanów, pogadamy o tym jutro – wstała z mych kolan i chwiejnym krokiem poszła na drugi koniec stołu, gdzie zajęła swoje krzesełko.

    O co tu, kurwa, chodzi! Baba na imprezie firmowej proponuje mi seks! Będzie jutro pamiętała o swej propozycji? Raczej wątpię, jest za bardzo nawalona, żeby pamiętać cokolwiek z dzisiejszego wieczoru.

    – Co Ula chciała? – kolega siedzący obok ciekawy był naszej rozmowy.

    – Chciała buzi w pipkę – odpaliłem.

    – Nie żartuj, pewnie wie już coś o premiach, bo przecież w tym siedzi! – nie odpuszczał – Coś ci szeptała do ucha, widziałem. A tak na marginesie, uważaj. Jej stary jest chorobliwie zazdrosny!

    – Nie muszę się obawiać, nic od niej nie chcę, po za tym nie mam pojęcia, czego chciała, dosłyszałem niewiele, bełkotała coś, nie mogłem zrozumieć. Nie widzisz, jaka jest pijana?

    – No tak, masz rację…

    Wieczór skończył się wesołymi śpiewami; dobrze, że ta knajpka ma podziemne sale, można było trochę przesadzać z okazywaniem radości bez zwracania uwagi innych gości lokalu. Wróciłem do domu mocno wstawiony, szczęśliwy, że to byl piątek, dwa dni można odpoczywać. Przez weekend zapomniałem o Urszuli i jej propozycji, ale ona pamiętała!

    – No i co? Zastanowiłeś się? – zaczepiła mnie na korytarzu firmy.

    – Nad czym miałem się zastanawiać? – udałem głupa.

    – Jeśli ja to pamiętam, to ty tym bardziej. Kiedy się spotkamy?

    – Eeee… myślałem, że… – nie wiedziałem, co powiedzieć

    – Myślałem, że tak sobie żartujesz! – wypaliłem.

    – Nie, nie żartuję. Dość nasłuchałam się o twoich podbojach, żeby teraz samej tego doświadczyć. Chcę dobrego, ostrego seksu, chcę cię mieć między udami i w sobie; czy to tak trudno pojąć?

    – A twój mąż?

    – A twoja żona? Wie, że puszczasz się na prawo i lewo? No widzisz, nikt oprócz nas nie może o tym wiedzieć, tym bardziej, że mój stary jest zazdrosny jak cholera. Jakby dowiedział się, że przyprawiam mu rogi to oboje już nie żyjemy!

    – Obawiam się, że to samo było by u mnie… OK, kiedy masz czas? – nie miałem wyjścia, musiałem się zgodzić.

    Zawsze wychodziłem z założenia, że jeśli kobieta o coś mnie prosi, a jest to wykonalne, to należy prośbę spełnić! Poszliśmy do biura Ulki i ustaliliśmy, kiedy nie będzie jej dzieci i męża, kiedy możemy bezkolizyjnie spełnić jej marzenie. Nadszedł ten dzień. Żeby nie wzbudzać podejrzeń sąsiadów założyłem dres, buty do biegania i wybiegłem z bloku. Potruchtałem w kierunku mieszkania Urszuli, wszedłem do klatki schodowej obok, piwnicą przeszedłem do właściwej i po chwili dzwoniłem do drzwi mej nowej kochanki. Otworzyła natychmiast, wciągnęła mnie do środka, rzuciła mną na ścianę, zsunęła spodnie od dresu, złapała za kutasa. Masowała go ręką, jednocześnie wpiła mi się w usta namiętnym pocałunkiem. Po takim powitaniu w kilka sekund mój niezawodny przyjaciel był gotów. Oderwałem się od Uli, odwróciłem ją plecami do siebie, zadarłem kieckę, odsunąłem figi i wjechałem w cipę. Hmmm… Zaskoczyła mnie. Byłem pewien, że wiedząc o mojej wizycie jakoś przygotuje się do tego, odpowiednio ubierze, przedtem podmyje pipkę i tyłek, a tu nic z tego. Ubrana była tak, jak dzisiaj w pracy, a kiedy zacząłem polerować mokrą cipę, poczułem jej zapach… Cipy, nie Uli. Nie znoszę tego smrodku niemytych genitalii, ta woń niemytego ciała, moczu i potu działa na mnie odpychająco! Pomyślałem, że wpompuję w tę nieświeżą pipkę porcję swej spermy i ulotnię się, ale nie zrobiłem tego. Nie, żebym był tak napalony; ten smrodek redukuje całą moją ochotę. Nie mogłem ulotnić się, bo w zamku drzwi wejściowych rozległ się zgrzyt klucza!!! Wyskoczyłem z pipki, podciągnąłem portki i stałem oniemiały. Może do szafy?

    – Wskakuj za kanapę – Urszula popchnęła mnie w stronę mebla. Jak kazała, tak zrobiłem. Zdążyłem jeszcze zauważyć, że poprawiła na sobie kieckę i zaczęła czesać włosy stojąc przed lustrem w przedpokoju.

    – O! Jesteś? Co za miła niespodzianka, miałeś być jutro, coś się stało? Dzień dobry, kochanie…

    – Dzień dobry, wpadłem tylko na chwilkę, nie wziąłem pewnych dokumentów, musiałem po nie przyjechać; a skoro już tu jestem, to wezmę czyste koszule. A co tu tak jedzie… śledziami? Co to jest za smrodek? – mówiąc to otwierał szafę, do której w pierwszym odruchu chciałem się schować.

    – Też to poczułeś? Jak tylko weszłam do mieszkania zaraz zwróciłam uwagę na tę dziwną woń. Co ci sąsiedzi gotują, to ja już nie wiem! – Ula nie traciła rezonu.

    – Tak czuć, jak… Nie ważne, ale to raczej przykry smród.

    – Przyjechałam kilka minut przed tobą, jakbyś się trochę pośpieszył i wszedł tutaj pierwszy, to dopiero byś się zdziwił!

    Oj, ale by się zdziwił, widząc swą żonę z kutasem tkwiącym w jej pipie!

    – Dzieciaki odzywały się?

    – Tak, Cyprianek dzwonił i chwalił sobie ten wyjazd. Michalinka też zadowolona; dzieciaki kazały cię pozdrowić.

    Leżałem cichutko za cholerną kanapą, czekałem kiedy facet mnie znajdzie, na szczęście Urszula szybko wyprawiła go za drzwi, po chwili z uśmiechem pokiwała przez okno mężowi wsiadającemu do służbowego samochodu. Odczekała, aż odjedzie i w momencie, kiedy włączył się do ruchu odetchnęła głęboko.

    – Już myślałam, że po nas! Wychodź spod tej kanapy, chodźmy do łazienki. Proszę, masz ręcznik – popchnęła mnie w kierunku drzwi toalety.

    – Ale mieliśmy szczęście! Myślałem, że wyda nas ten cholerny zapaszek…

    – Przepraszam, nie zdążyłam wziąć kąpieli, a niemyta pipka jednak nie pachnie…

    Weszliśmy razem pod natrysk. Patrzyłem na okrąglutkie ciało Urszuli, na duży biust, obfite biodra i wydepilowaną na gładko cipkę. Dziewczyna nie poprzestała na myciu swego okrągłego ciała. Złapała mnie za kutasa, szybko umyła go płynem do kapieli, spłukała i już klęczała przed nim liżąc pałę i drażniąc zwisające jaja. Trzymała chuja w ustach, w tym czasie myła sobie pipkę i biust, nie ominęła odbytu. Podniosłem dziewczynę z kolan, odwróciłem tyłem do siebie, rozszerzyłam jej nogi, nadusiłem dłonią na kark. Miałem przed sobą nagą, pulchną kobietę podpierającą się rękami o ścianę, z wypiętą w moją stronę dupcią. Nie zwlekałem, załadowałem kutasa między pulchne pośladki, zacząłem pompować. Ula westchnęła raz i drugi, zaczęła sapać i jęczeć, postękiwać w rytm mych ruchów. Trzymałem mocno biodra ruchanej dziewczyny, zaraz jednak przesunąłem ręce wyżej, obejmując dłońmi zwisające cyce. Podniosłem ją tak, że opierała się plecami o mą klatę, ciągle pompowałem ciasną dupę, miętoliłem mięciutki biust. Doszła niespodziewanie szybko. Zajęczała, stęknęła wrzasnęła i osunęła się na dno brodzika. Kutas wyskoczył z tyłka, zakołysał się uwolniony, ale Ula nie dała mu spokoju, sekundę później miała go w buzi i ssała zapamiętale. Robiła to naprawdę fachowo, nie potrzebowała dużo czasu, żeby doprowadzić mnie do orgazmu i potężnego wytrysku. Połknęła zadziwiająco dużo ciepłej spermy, resztą posmarowała sobie biust.

    – To było niesamowite przeżycie, jesteś niemożliwy – patrzyła z zachwytem na opadającego kutasa.

    – Mówisz do mnie, czy do niego? – spytałem ze śmiechem.

    – Do was obu. Ale czeka was jeszcze jedno zadanie!

    – Co takiego? Myślałem, że było ci dobrze…

    – Oczywiście, ale nie mogę zapomnieć o swej cipuni! Nie spuściłeś się w nią!

    – Myślisz, że mogę spuścić się w twą pipkę? Bez konsekwencji? Nie chcę później żadnych komplikacji!

    – Bez problemu możesz ją używać do woli, zabezpieczam się, bo mój stary ma ochotę na seks w naprawdę różnych momentach, muszę być w ciągłej gotowości, no, może po za okresem…

    W czasie naszej krótkiej rozmowy głaskała powstającą znowu pałę, lizała i całowała głowicę. Kutas szybko doszedł do pełnej sprawności, ale przenieśliśmy się na łóżko, jednak pod prysznicem nie jest zbyt wygodnie. Pochyliłem się nad leżącą Ulką, pocałowałem w usta, zsunąłem się się niżej na biust, potem brzuch; zacząłem lizać czyściutką, pachnącą pipkę. Odepchnęła mnie od siebie, położyłem się na plecach, a kobieta klęczała między moimi udami. Pochyliła się, ujęła swe duże piersi w dłonie i otuliła nimi stojącego kutasa. Napluła na błyszczącą główkę i zaczęła masować mnie swym rewelacyjnym biustem. Nie powiem sprawiało mi to dużą przyjemność! Patrzyłem, jak przesuwa piersi po penisie, masuje go zawzięcie. Pochyliła twarz, zsunęła się trochę niżej i nie tylko masowała mnie , ale do tego obciągała pulsującą pałę. No powiem wam, rewelacja. Zwinny języczek oplatał mokrą od śliny głowicę, biust masował trzon drągala; w sumie czysta przyjemność. Chciałem wejść w gorącą cipkę, dlatego odsunąłem Ulkę od siebie, teraz ona leżała na wznak. Wtem zaszło coś, czego w życiu się nie spodziewałem i czego nigdy przedtem, ani później nie widziałem! Urszula leżąc na plecach podniosła nogi, chwyciła je pod kolanami, przyciągnęła mocno do siebie, po chwili przełożyła pod udami obie ręce, tak, że łydki miała za głową! Wysoko uniesione biodra, pięknie wyeksponowana szparka pipki i dziurka pupy zachęcały do wtargnięcia w któryś z otworków!

    – Na co czekasz? Bardziej jej nie wypnę. Wchodź w nią wreszcie, chcę cię poczuć głęboko w sobie – zachęcała kobieta.

    – W którą mam wejść? – roześmiałem się – Obie piękne i oczekujące…

    – Jak to, w którą? – przerwała natychmiast – Przecież mówiłam ci, że pipka czeka na twego drągala, więc wyruchaj mnie w końcu w cipę, bo inaczej się wścieknę! – jej oczy ciskały błyskawice.

    – Dobrze, już dobrze – wciskałem się między pofałdowane, różowe wargi, jednocześnie drażniąc palcem łechtaczkę.

    Po chwili tkwiłem w dziewczynie po same jaja. Zacząłem ją pompować, pomagałem sobie naciskając rękoma na łydki nóg Uli. Naciśnięcie łydek powodowało podniesienie się pupy, przez co nawet nie musiałem ruszać się, a ona i tak nadziewała się na kutasa. Spodobał mi się ten sposób bzykania i podniecał mnie! Nie czekałem długo, kiedy kochanka zaczęła podrygiwać, jęczeć i sapać, po chwili drżała cała i wrzeszczała w poduszkę. Doszedłem kilka sekund później, wpompowałem w pipkę obfitą porcję spermy, padłem bez sił obok ciągle drżącej Urszuli. Udało się ją jakoś rozplątać z tej dziwnej pozycji, przytuliła się do mnie i pocałowała w policzek.

    – Dzięki, że przyjechałeś, ten seks z tobą to rozkosz…

    – Cała przyjemność po mojej stronie, jesteś bardzo namiętną dziewczyną, no i nie przypuszczałem, że aż tak wygimnastykowaną!

    – Ha! Teraz to już nic, żebyś widział, co wyprawialiśmy kilka lat temu! Jednak czas robi swoje… – pogłaskała opadającego kutasa – Zajdziesz jeszcze do mnie?

    – Nawet mogę wejść w ciebie, jeśli zechcesz – roześmiałem się.

    Podniosłem się z łóżka, poszedłem do łazienki, po chwili, odświeżony, ubierałem się, przyglądając się mej pulchnej koleżance.

    – Ale bzykać się, to ty umiesz, naprawdę! – to była z mojej strony pochwała, komplement.

    – A ty co? Jesteś chyba lepszy od mego starego… Jeszcze raz dziękuję, teraz wiem, o czym one gadały.

    – Jakie one? Te, które naopowiadały o mnie jakieś bzdury? – koniecznie chciałem dowiedzieć się, która byłą taką gadułą – plotkarą!

    – Nie bzdury, tylko prawdę. Nie powiem, bo będziesz miał do niej pretensje, a ona do mnie, że się wygadałam!

    Podszedłem do ciągle leżącej, rozleniwionej Urszuli, pochyliłem się nad nią i pocałowałem w czoło.

    – Idę już, dzięki za super popołudnie.

    – Proszę bardzo, chyba powtórzymy to jeszcze, mam nadzieję? – w głosie dziewczyny słyszałem nutkę wyczekiwania.

    – Myślę, że tak!

    Wyszedłem z gościnnego mieszkania, zbiegłem po schodach do samochodu, niedługo potem byłem już u siebie. Nie bzykałem się więcej z Ulką…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Agnieszka

     Ile można siedzieć w chacie? Robotę zleconą skończyłem, należność skasowałem, do następnego zlecenia jeszcze cały tydzień, wszystko do niego przygotowane, więc nic, tylko odpoczywać. Sam w domu przez dwa dni to relaks i rzeczywiście odpoczynek. Trzeciego dnia samotności już coś jest nie tak, czwartego zaczynasz wariować. Co robić, trzeba wyjść z chałupy na powietrze, do ludzi. Szybki prysznic, golenie, świeża koszulka, można wyjść. Już miałem wkładać buty, gdy usłyszałem dzwonek u drzwi. Kogo diabli przynieśli? Za progiem stała moja stara (ale nie wiekiem!) znajoma Zośka z jakąś babeczką. Zośkę znałem już kilka lat, od momentu, kiedy w jej akademiku, będąc u innej laski pomyłkowo wlazłem do jej pokoju w czasie, kiedy zabawiała się wibratorem i pipką. Skończyło się na tym, że pomogłem jej i dzięki mej bezzwłocznej pomocy przeżyła kilka fajnych orgazmów (dziewczyna, do której tutaj przyszedłem na szczęście zasnęła; kiedy wchodziłem pod jej kołdrę nie miała pojęcia, jak długo mnie nie było). Potem powtórzyliśmy takie spotkanie jeszcze kilka razy, ale zaczęła mieć wyrzuty sumienia w stosunku do swego ówczesnego chłopaka, który nawiasem mówiąc ruchał wszystko, co podeszło mu pod chuja, nie patrząc na to, że ma Zośkę i nasze spotkania jakoś zakończyły się, choć żałuję, bo pierdoliła się niesamowicie!

    – Cześć Jan, nie przeszkadzamy? – Zofia uśmiechała się od ucha do ucha. – Widzę, że gdzieś się wybierasz.

    – Nudziłem się w chacie i chciałem wyjść na miasto, ale skoro przyszłyście to super, nie muszę nigdzie łazić. Przedstawisz mnie koleżance? Co pijecie?

    – Sorry, przeoczenie. To Agnieszka, a to Jan.

    Uścisnęliśmy sobie ręce z nieznajomą, przyjrzałem się dziewczynie. Niewysoka, pulchniutka, ale nie gruba, ładna buzia, włosy ciemne do ramion, ładny biuścik, okrągły tyłeczek – to właśnie panna Agnieszka, trzydziestolatka z radosnym uśmiechem. Gdy zdjęła kurtkę okazała się w całej postaci odzianej w zwiewną, bardzo kobiecą kieckę. Zaproponowałem dziewczynom wino, usiedliśmy przy stole. Rozmowa przebiegała bardzo raźno, śmialiśmy się co chwilę, wspominaliśmy z Zośką dawne, dobre, wspólne momenty. Czas leciał jak woda w kranie, nawet nie zauważyliśmy, kiedy zrobiło się ciemno, jak to późną jesienią; było po siedemnastej. Dziewczyny wstały, podziękowały grzecznie za poczęstunek i wyszły. Nie mogłem ich odwieźć, bo miałem w sobie kilka kieliszków wina. Po ich wyjściu włączyłem jakąś spokojną muzyczkę, rozebrałem się do dresu, znowu się wykąpałem, tym razem w wannie, położyłem się z książką na kanapie stojącej przed kącikiem telewizyjnym. Kanapę można było obejść dookoła, stała prawie na środku pokoju. Po dłuższej chwili znowu ktoś zadzwonił do drzwi. Zwlokłem się z tej, jakże wygodnej kanapy, odłożyłem książkę, otworzyłem. Zdziwiłem się, bo stała tam Agnieszka!

    – Hej, zapomniałaś czegoś? – spytałem z uśmiechem.

    – Tak, chyba u ciebie wypadł mi portfelik. Znalazłeś może?

    – Nie, nie znalazłem, bo nie szukałem, ale jeśli u mnie został, to musi tu być.

    Zaczęliśmy rozglądać się po pokoju, Agnieszka uklęknęła, pochyliła się do przodu wypinając w moją stronę swój pulchniutki tyłeczek. Portfelik był, znalazła go pod kanapą, na której leżałem. Uradowała się, znowu musiałem stwierdzić, że ma ładny uśmiech.

    – Dobrze, że był tutaj, mam w nim całe swoje pieniądze na życie – ściskała zgubę – Tak myślałam, że jeśli go zgubiłam, to tylko tutaj.

    – To fajnie, ze znalazłaś. Zostało jeszcze wino, które tak ci smakowało, chcesz?

    – A wiesz, chętnie wypiję. Zofia poszła do domu, a ja się nudzę sama, mieszkam na pokoju dwie ulice dalej.

    – No to siadaj, idę po butelkę i kieliszki. A może wolisz coś mocniejszego? – zaproponowałem.

    – Nie, dziękuję, już mi szumi w głowie, a co dopiero po mocnym drinku… – siadła na skraju kanapy.

    Poszedłem do kuchni, przyniosłem trunek i szkło, nalałem. Rozmowa toczyła się bardzo swobodnie, otworzyłem drugą butelkę, Agnieszka zrobiła się nieco wylewna, opowiadała szczegóły ze swego życia, niektóre dość intymne. Zacząłem zastanawiać się, jak to możliwe, że portfelik wypadł po kanapę, skoro nie wchodziła do pokoju z kurtką, w której kieszeni ponoć był. Nagle olśniło mnie. Zostawiła ten nieszczęsny portfel celowo, żeby mieć pretekst do ponownego przyjścia. Przecież znalazła go w kilka sekund, więc dobrze wiedziała, gdzie jest! To spryciula! Nie wytrzymałem.

    – To powiesz w końcu, co tak naprawdę cię tu sprowadza?

    – Rozszyfrowałeś mnie – zawstydziła się nieco.

    – Tak, dlatego mów prawdę, inaczej koniec wizyty!

    – Nie, nie chcę wyjść… Dobrze, powiem wszystko. Tak naprawdę jestem tutaj przez plotki.

    – Plotki? Co za plotki? – tym razem mnie zaskoczyła.

    – Prawie wszystkie dziewczyny opowiadają sobie, jaki jesteś kozak, jak hojnie wyposażyła cię natura i takie inne. Według moich obserwacji przeleciałeś dwie trzecie wszystkich bab tutaj! To prawda?

    – Nie, skąd, jak to kobiety, mocno przesadzają. Zerżnąłem najwyżej połowę – roześmiałem się – oczywiście żartuję!

    – A ja właśnie po to przyszłam, – spuściła wzrok na podłogę – chcę się przekonać, ile prawdy jest w plotkach.

    – Hmmmm, zaskoczyłaś mnie, nie wiem, co powiedzieć…

    – Powiedz, że ci się podobam, że chciałbyś kochać się z taką dziewczyną jak ja… Mów tak, nawet jeśli miałbyś trochę kłamać! – mówiąc to zdejmowała z siebie ciuszki.

    – Ale to nie było by kłamstwo, skąd! Kochać się z taką kobietą to czysta przyjemność, mam rację?

    – Musisz sprawdzić, żeby się dowiedzieć – tym razem widać było w jej postawie odwagę i śmiałość. – lubię seks i jeśli trafię na obrotnego kochanka, mogę dać mu naprawdę wiele frajdy i przyjemności, ale sama też chcę tego samego od niego; nie jestem tylko dawczynią rozkoszy, ale i jej biorczynią, chyba wiesz, o czym mówię, co mam na myśli, prawda?

    Przysunąłem się do Agnieszki, objąłem ramieniem, drugą ręką podniosłem jej głowę i pocałowałem w usta. Zwinny języczek zaczął wyczyniać harce w mej buzi, na kroczu poczułem przesuwającą się dłoń. Mała, ciepła rączka wsunęła się za gumkę dresów i objęła budzącego się kutasa.

    – Nie wierzę, on naprawdę jest taki duży?

    – Nie, nie jest taki. Teraz leży sobie sennie, postaraj się, to jeszcze urośnie. Tylko staraj się dość delikatnie, jest bardzo wrażliwy.

    – Już rośnie, ale on piękny – klęczała na podłodze przypatrując się memu chujowi trzymanemu w dłoni – ale gigant – zachwycała się. – Jak taki kawał można wpychać w bezbronną cipeczkę!

    – Nie gadaj, tylko ssij! – złapałem Agnieszkę za głowę i skierowałem jej usta na mą spragnioną pieszczot pałę.

    Dobrze, że zdążyłem się drugi raz wykąpać! Teraz nie miałem nic przeciw temu, żeby ta apetyczna dupeczka zajmowała się mym przyjacielem.

    – A to, czy i jak można, za chwilę będziesz miała okazję się przekonać!

    Agnieszka ssała kutasa, pobudzała go rękoma, drażniła zwisające jaja. Widać było, że wbrew temu, co mówiła o sobie i seksie nie ma w tym wielkiej wprawy, ale ta nieporadność podobała mi się. W końcu wstałem, podniosłem dziewczynę, pomogłem jej pozbyć się ciuchów. Tak jak myślałem – bardzo okrągła, ale nie gruba; taka apetyczna dziewucha do wyruchania. Położyłem ją na kanapę, rozchyliłem pulchne uda, zanurkowałem z jęzorem do jej cipy. Też musiała się niedawno kąpać, bo bardzo ładnie pachniała. Wylizałem słodką pizdeczkę, próbowałem wsunąć palec w dupę, ale nie dało się, uciekała z biodrami. Obszedłem kanapę za oparcie, przyciągnąłem laskę do siebie, posadziłem na to oparcie, zwarliśmy się w pocałunku. Przytrzymałem Agę za uda, popchnąłem do tyłu, tak, że łopatkami leżała na miejscu do siedzenia, mając dupsko wysoko na oparciu, wypinała w moją stronę ładną, różową bułeczkę pipki.

    Cóż było robić, musiałem się w niej znaleźć. Splunąłem na kutasa i wsadziłem w cipę. Zacząłem ją szybko ruchać, nie zważając na jęki i krzyki dziewczyny. Kilkanaście sekund później miała pierwszy orgazm, musiałem mocno trzymać, żeby nie zjechała w dół kanapy. Wystarczyło kilka ruchów w jej ciągle napalonej pipie i znowu doszła. W tej pozycji miała jeszcze jeden odlot, w którym niemal straciła przytomność, tyle krwi spłynęło jej do głowy… Próbowałem dobrać się do dupki, ale nie dała sobie nic wsadzić. Kotłowaliśmy się jeszcze jakąś godzinę, w czasie której wchodziłem w jej pizdę jak w masło, w czasie której bezskutecznie próbowała kilka razy wsadzić w gardło całego mego kutasa. Zlewałem się w nią, kiedy robiła mi loda, albo zalewałem brzuch i cycki, kiedy tryskałem na zewnątrz. Odpoczywaliśmy kilka minut między kolejnymi numerkami, ale nie przestawaliśmy pieścić się, całować, lizać…

    Znowu próba dostania się do pulchnego dupska nie powiodła się… Odprowadziłem Agę na jej kwaterę, na pożegnanie daliśmy sobie namiętnego całusa. Nie wytrzymała i jeszcze w bramie swego bloku pociągnęła mi dziarsko pałę, połykając wszystko, co w nią wyrzuciłem, co jeszcze we mnie zostało. Podobała mi się ta mała pipeczka, jej kształty były bardzo kobiece, jednocześnie niezwykle dziewczęce, podniecające. Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy, ale tyłeczka nie spenetrowałem. Ciągle to wspominam, bo to jedna z niewielu lasek, których nie wyruchałem w dupę! Ogólnie jednak nasz seks był radosny i swawolny, do czasu, kiedy poznała jakiegoś młodego faceta, zakochała się i wyjechała do innego miasta.

    Tak skończyło się seksowanie z Agnieszką.

    Nie spotkałem jej więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Niedługo zamieszczę opowiadanie “ONE”, kilka części…

  • Luiza

     Pojechałem do Tadeusza, mego kumpla jeszcze ze średniej szkoły. Nie widzieliśmy się chyba piętnaście lat, albo i więcej. Wiem, że miał żonę, która odeszła rok po urodzeniu drugiego dziecka, spakowała się i zniknęła, zostawiła go z dzieciakami. Teraz jego syn pracował w Irlandii, córka została z ojcem; kiedy widziałem ją ostatni raz była bardzo podobną do swej matki okrągłą, pulchniutką czarnulką w wieku chyba ośmiu lat. Umówiłem się z Tadziem, że posiedzimy razem cały weekend, miałem dużo wolnego czasu, on też. Planowaliśmy „nocne Polaków rozmowy”, pijaństwo i wspomnienia – ot, takie normalne wieczory mężczyzn, którzy nie widzieli się kawał czasu. Pamiętałem, że Tadeusz nie miał mocnej głowy do trunków wysokoprocentowych, zawsze usypiał pierwszy na imprezach alkoholowych, więc nie obawiałem się, że będę musiał pić do nieprzytomności, jak to kiedyś w większym gronie bywało… Po sutym, smacznym obiedzie wyjechałem z domu, miałem przed sobą ponad dwie godziny spokojnej jazdy. Kilkanaście kilometrów od celu odebrałem telefon.

    – Cześć, Tadeusz z tej strony – usłyszałem głos kolegi.

    – No cześć, co tam?

    – Jan, są małe komplikacje, ale tylko małe. Nie spotkamy się zaraz, tylko gdzieś za dwie, trzy godziny, muszę dłużej zostać w firmie.

    – Ale dzisiaj dotrzesz do domu? – spytałem z nadzieją.

    – Tak, wieczorem będę, najpóźniej trochę po dwudziestej. W domu jest Luiza, zajmie się tobą, już wie o moim spóźnieniu.

    – OK, nie widzę problemu, jadę i spokojnie czekam na ciebie – rozłączyłem się.

    Kilkanaście minut później byłem przed domem Tadeusza. Wjechałem przez otwartą bramę, postawiłem auto na wolnym miejscu na podjeździe, wziąłem walizkę i podszedłem do drzwi wejściowych. Kilka sekund po naciśnięciu dzwonka drzwi otworzyły się i stanęła w nich… żona Tadeusza! Przynajmniej tak mi się na pierwszy rzut oka wydawało, jednak dziewczyna stojące w wejściu była za młoda na Celinę.

    – Dzień dobry, jestem Luiza – wyciągnęła rękę w moją stronę – ojciec uprzedził mnie, że będzie później i mam się panem zająć – uśmiechnęła się czarująco.

    – Jan – przedstawiłem się trochę zmieszany – nie dość, że pamiętam cię jako małą dziewczynkę, a teraz widzę dojrzałą, młodą kobietę, to jeszcze jesteś niesamowicie podobna do mamy!

    – Wiem, wszyscy mi to mówią – spuściła wzrok na podłogę – mama nie żyje od kilku lat – dodała cicho.

    – O, nie wiedziałem, wyrazy współczucia! – nie miałem pojęcia co powiedzieć, znając ich sytuację.

    – Eee, nie ma o czym mówić, zostawiła nas dawno temu, zmarła daleko stąd, nawet nie wiemy, gdzie ją pochowali… – spojrzała na mnie i uśmiechnęła się nieśmiało – proszę wejść, pokój przygotowany, pokażę panu.

    Poszedłem za dziewczyną. Idąc schodami przyglądałem się jej mocnym nogom i dość obfitym pośladkom, poruszającym się rytmicznie w czasie pokonywania stopni. Miała bardzo apetyczne ciało, buzia też bardzo miła i ten ciepły uśmiech – wypisz, wymaluj jej matka! Muszę przyznać, że skrycie podkochiwałem się kiedyś w Celinie, podobała mi się niesamowicie, ale ona od początku zakochała się w Tadeuszu i nie miałem najmniejszych szans, choć starałem się o pozyskanie jej względów najlepiej, jak umiałem… Dotarliśmy na górę, Luiza pokazała mój pokój, wskazała łazienkę.

    – Zostawiam pana samego, pewnie chce się pan odświeżyć, więc proszę bardzo. Za kilkanaście minut czekam na pana w kuchni, przygotuję jakiś posiłek, pan przecież po podróży…

    – Przepraszam, mam prośbę – przerwałem dziewczynie.

    – Tak, słucham? – popatrzyła na mnie dużymi, ciemnymi oczami i uśmiechnęła się słodko – Nie mów mi per „pan”, bo czuję się… bardzo staro! Jestem Jan.

    – OK, nie widzę problemu, ale musimy wypić brudzia! – Oczywiście, ale daj mi kilka minut. Wkrótce odświeżony i przebrany w lekki dresik zjawiłem się w kuchni, skąd dochodziły obiecujące zapachy. Luiza stała przy kuchence, nie widziała mnie, mogłem więc spokojnie przyjrzeć się dziewczynie. Jak mówiłem – miła dość duży tyłek, ale nie była niska, więc nie raziło to absolutnie. Wąska kibić, niezbyt szerokie ramiona, ciemne, dość długie, za łopatki włosy i miękkie kobiece ruchy – to wszystko sprawiało, że była bardzo kobieca, apetyczna, musiała podobać się mężczyznom; mi się bardzo podobała. Usłyszała moje kroki, odwróciła głowę.

    – Jesteś już, to dobrze. Otwórz proszę wino, stoi na stole, ja za minutkę kończę – bardzo kobiecym ruchem odgarnęła ręką włosy z czoła, dmuchnięciem odrzuciła niesforny kosmyk.

    Było to tak kobiece, naturalne, dziewczęce, pełne wdzięku, że… poczułem mrowienie w kroku! Szybko podszedłem do kuchennego stołu, zająłem się zakorkowaną butelką. Po chwili obok otwartego wina stał półmisek z kawałkami różnych mięs, ozdobionych parowanymi warzywami.

    – Zajmuję się domem odkąd skończyłam trzynaście lat, wiem, co lubią mężczyźni, dla dwóch przecież gotowałam. Powinno ci smakować, jedz Janie, proszę – nałożyła na talerz sporą porcję i podała mi z kawałkiem pieczywa.

    – Na popitkę mam piwo, chcesz? – zaproponowała.

    – Bardzo chętnie – ledwo mogłem to wymówić gębą pełną pyszności.

    Po obfitym posiłku przyszedł czas na wino. Podałem Luizie pełen kieliszek, stuknęliśmy się szkłem

    – Jan – powiedziałem patrząc jej w oczy – tak masz mówić

    – Luiza – odpowiedziała, objęła mą szyję ramieniem i wpiła mi się w usta!

    To nie był pocałunek, jaki dają sobie osoby zaczynające mówić sobie po imieniu. Luiza wsunęła energicznie język między moje zęby, wierciła nim na boki, wsuwała go bardzo głęboko. Nie zostałem dłużny, objąłem ją mocno i oddawałem pocałunek. Czułem, że mój kutas zaczyna podnosić głowę, byłem pewien, że poczuła go, usłyszałem nawet cichy pomruk aprobaty… Cała ta sytuacja była zwariowana, a dziewczyna – co tu dużo mówić – podobała mi się! Ale przecież to córka mego kumpla! Nie wiedziałem, co robić… Odsunąłem ją od siebie, popatrzyłem na ładną buzię, pokręciłem głową, zrobiłem groźną minę i pogroziłem palcem.

    – Tak nie można, Luizo. Jesteś córką mego przyjaciela, muszę to uszanować, chcę uszanować ciebie i jego. Poprzestańmy na tym, co się zdarzyło i już. Może tak być?

    – No…. Jeśli inaczej nie można, to musi tak być, to twój wybór. Musisz jednak wiedzieć, że podobałeś mi się odkąd pamiętam, nawet jak byłam podlotkiem, to marzyłam, że się z tobą kocham… – zarumieniła się lekko

    – I to ci jeszcze powiem, że nie odpuszczę! – odwróciła się i podeszła do kuchenki. – Zaraz podam ciasto, siadaj do stołu, ale nie tutaj, do salonu proszę. – zakomenderowała.

    Siedzieliśmy w salonie jedząc pyszne placki i serniki, popijając je bardzo smaczną, aromatyczną kawą; rozmawialiśmy głównie o przeszłości, o czasach spotkań z jej rodzicami, kiedy ona była jeszcze bardzo mała. Pół godziny później przyjechał Tadeusz, po serdecznym powitaniu zasiedliśmy do stołu. Znowu wspomnienia, przywracanie pamięci zdarzeń, które już się zatarły, śmiech i chwile wzruszeń. Pękła pierwsza butelka wódki, zaczęliśmy drugą… Jak wspominałem, Tadeusz nie miał mocnej głowy do alkoholu, już po dwudziestej drugiej zaczął kołysać się w fotelu, przysypiał na kilka sekund. Wypiliśmy jeszcze kilka kieliszków i Tadziu w tym fotelu usnął. Udało mi się z pomocą roześmianej Luizy jakoś doholować faceta do jego sypialni, sam poszedłem do wyznaczonego mi pokoju. Wziąłem ze sobą solidnego drinka, siadłem na łóżku, wypiłem mały łyczek. Stwierdziłem, że trzeba się wykąpać, włączyć może telewizor, pogapić się chwilkę na cokolwiek i spać. Poszedłem do łazienki, taki bardzo chłodny, przyjemny prysznic dobrze mi zrobił. Odświeżony, zrelaksowany i rozbudzony, jak zwykle nago położyłem się w pachnącej, mięciutkiej pościeli; z drinkiem w ręce patrzyłem na jakiś program w TV. Nawet nie wiem, kiedy usnąłem, na szczęście zdążyłem dopić zawartość szklanki i nie rozlałem nic na prześcieradło, choć nie zgasiłem nocnej lampki stojącej na stoliku. Zdążyłem wyłączyć telewizor, tyle pamiętałem. Nie mam pojęcia, ile czasu upłynęło, kiedy wydawało mi się, że poczułem pod kołdrą jakiś ruch! Udałem, że śpię, nie poruszyłem się. To nie był sen, ani złudzenie. Ktoś był w moim łóżku! Domyśliłem się, kto to mógł być, ale ciągle udawałem, że jestem pogrążony w głębokim śnie. Luiza – bo to była ona – wśliznęła się pod kołdrę, przytuliła do mnie. Pewnie myślała, że napity jak jej ojciec śpię twardym snem pijanego. Czułem, że też była naga, bo przecież sam zawsze śpię bez piżamy. Leżałem na lewym boku, tyłem do dziewczyny. Przytuliła się jeszcze mocniej, biust, brzuch i biodra przylegały ściśle do mego ciała, była przyjemnie chłodna. Nie wiedziałem, jak zareagować! Dupeczka była bardzo fajna, podobała mi się, do tego miała jeden zasadniczy walor – była młoda! Czułem, że kutas podnosi głowę, ale ciągle nie reagowałem na jej bliskość. Westchnąłem głośno, niby przez sen i pokurczyłem nogi w kolanach. Natychmiast zrobiła to samo, czułem jej uda na swoich. Wyobraziłem sobie ciepłą, wilgotną pipkę, z której za chwilę popłyną obficie soki podniecenia i znowu poczułem kolejną falę gorąca w chuju. Luiza położyła rękę na mym udzie, odczekała chwilę. Nie doczekała się reakcji z mojej strony, więc przesunęła dłoń i ujęła w nią mego kutasa. Usłyszałem dźwięk wciąganego powietrza, jako reakcję na wielkość przyrodzenia. Nie ona pierwsza i nie ostatnia zachwycała się tym sprzętem. Pomału zaczęła masować mi chuja dłonią; poczułem między nami jej drugą rękę, widocznie brandzlowała sobie pipkę. Ciągle udawałem że śpię, czekając na rozwój wypadków. Masowała mi kumpla coraz mocniej i szybciej, jakby nabierała pewności, że nie zareaguję. Kutas stał prawie na maksa, kiedy postanowiłem przewrócić się niby we śnie na wznak. Nie musiałem czekać długo, bo kilka sekund później czułem na głowicy jej ciepłe usta. Robiła mi na śpiąco loda! To też nie trwało długo. Skradając się ostrożnie i delikatnie jak kotka, okraczyła mnie biodrami i pomalutku zaczęła nasuwać swą pipkę na mego kutasa! Chyba pora obudzić się – pomyślałem. Otworzyłem oczy, udałem wzburzenie.

    – Co to ma być, zwariowałaś? – wyszeptałem.

    – Nie, nie zwariowałam. Przecież ostrzegałam cię, że nie odpuszczę! – odpowiedziała również szeptem cały czas siedząc na mej pale, ruszając podniecająco biodrami.

    – Złaź ze mnie, wariatko. Wpadnie ojciec i będzie draka!

    – Nie wpadnie. Jest w takim stanie, że wstanie koło południa, możesz być tego pewien, znam go przecież – uśmiechnęła się szeroko

    – No, nie wiem, mam przykre doświadczenia – szeptałem nadal, choć czułem, że kutas ciągle rośnie z podniecenia.

    Miałem powód do podniety. Na stojącym chuju siedziała śliczna, młoda kobieta, całkiem naga. Mogłem podziwiać jej piękne, jeszcze dziewczęce kształty, zachwycać się jędrnymi piersiami ze sterczącymi sutkami; płaski brzuch z pasemkiem czarnych kłaczków na dole też był podniecający. O ładnej, miłej buzi nie wspomnę, chwaliłem już wcześniej. Obserwowałem ją teraz z zachwytem, widziałem błogą minkę, lekki uśmieszek i zachodzące mgiełką rozkoszy oczy. Krótko mówiąc miałem na kutasie napaloną młodą laskę, której nie wygonił by z łóżka żaden normalny mężczyzna! Ponieważ uważam się za normalnego też nie gadałem więcej, tylko wziąłem się za robotę. Złapałem jej sterczący biuścik, przytrzymałem i zacząłem energicznie poruszać biodrami wbijając się mocno w mokrą pipkę. Dziewczyna westchnęła i poddała się mym ruchom, dostosowując do nich. Przechyliła się trochę w tył, podparła rękami o moje nogi i zaczęła ostry galop na kutasie; jej biodra falowały w przód i w tył, nabijała się naprawdę mocno na twardą już i stojącą na maksa pałę. Zagryzała wargi, oczy miała zamknięte, jęczała i stękała, ciągle przyspieszała. W końcu osiągnęła takie tempo bioder, jakiego jeszcze nie widziałem u żadnej z moich kobiet, które kiedykolwiek ruchałam. Czułem, że już długo nie wytrzymam, że za chwilę wytrysnę w tą gorącą, zwariowaną pizdę, a nie miałem na sobie żadnego zabezpieczenia, nie przyszło mi do głowy, że będę u Tadeusza ruchał jego córkę! Nagle Luiza znieruchomiała, zatrzymała się, wzięła głęboki wdech, wyprostowała, patrzyła na mnie wielkimi oczami i… I zaczęła walić mnie pięściami po klacie, podrygiwać, szarpać swe włosy; najgorsze było to, że wrzeszczała i wyła jak kojot! Tylko tego brakowało, żeby wpadł tutaj Tadeusz i zobaczył swą córuchnę na kutasie przyjaciela! Złapałem ją za kudły, pociągnąłem do siebie i wcisnąłem wrzeszczącą gębę w poduchę. Trzymałem mocno, bo zaczęła się wyrywać, puściłem, kiedy już ucichła. Poderwała się, patrzyła na mnie dzikim, rozbieganym wzrokiem.

    – Co robisz, chcesz mnie udusić? – spytała z wyrzutem.

    – Nie, chcę zapobiec niespodziewanej wizycie twego tatusia. Wrzeszczysz tak, że słyszeli cię wszyscy sąsiedzi!

    – Jak mogłam być cicho, skoro nie panowałam nad sobą! Nigdy, ale to nigdy nie byłam w takim stanie, jak teraz. Ty wiesz, że na kilka sekund straciłam świadomość? Nie wiem, co się ze mną działo…

    – Szkoda, że nie wiedziałem, już bym siedział w twojej dupci – uśmiechnąłem się.

    – Co? Chciałbyś mnie wydymać w tyłek? – była naprawdę zaskoczona.

    – O niczym innym w tej chwili nie marzę! Masz taką fajną pupę, że nic, tylko wygodnie się tam rozgościć!

    – Niedoczekanie twoje. Nikt tam nie był i nie będzie, zapomnij o tym – jej ton był zaskakująco ostry i stanowczy.

    – Ok, już zapomniałem. A ty pamiętasz, że ciągle siedzisz na mnie z kutasem w cipce? Ty doszłaś, ja jeszcze nie, może coś z tym zrobisz, bo też mam ochotę na megaorgazm, skoro już jesteś ze mną w łóżku z mym przyjacielem w sobie…

    Kiedy to mówiłem Luiza podjęła niedokończone dzieło. Teraz inaczej ruszała biodrami, ciągle jednak było to bardzo podniecające. Chuj, który pomału w czasie rozmowy zaczynał więdnąć znowu ożył, wypełniał ją całą. Dziewczyna tym razem oparła się na mych piersiach i zaczęła mocno unosić biodra po to, by chwilkę później mocno nabić się na mego drągala.

    – Pomalutku – przytrzymałem ją za ramiona – zaraz się spuszczę, a nie mam gumki, więc…

    – Możesz zlać się we mnie, spokojnie, od kiedy spotykam się ze swym obecnym chłopakiem biorę dobre i skuteczne pigułki – odtrąciła moje ręce, kontynuując ujeżdżanie mnie.

    Nie pytałem o nic więcej, poddałem się jej ruchom. Czułem, że Luiza też zaczyna znowu dochodzić, ale zatrzymała się, podniosła, odwróciła plecami i znowu nabiła na mnie. Widząc przed sobą wolną dziurkę w pupie wsunąłem w nią palec. Dobrze, że to był kciuk, bo dziewczyna momentalnie przydusiła dupsko do mego brzucha, nie zostawiając najmniejszej szparki. Gdybym próbował innym palcem – złamała by go! Po kilkunastu sekundach znowu się podniosła, położyła obok mnie i pociągnęła za rękę. – Teraz chcę tak normalnie, mam dość tej jazdy na tobie – rozchyliła kolana – pospiesz się, bo stygnę! Nie czekałem. Umościłem się między udami, zacząłem ją pompować, ale bez pośpiechu, tak, jak chciała Luiza. Podnosiłem się dość wysoko, na tyle, że prawie wychodziłem z jej pipki, potem wsuwałem do momentu, kiedy moje podbrzusze opierało się o jej. Troszeczkę przyspieszyłem, czując, że za chwilę nadejdzie ten właściwy moment. Dziewczyna oddychała coraz szybciej, głębiej, pojękiwała w rytm moich ruchów. Za sekundę chyba się spuszczę, pomyślałem, zdążyłem podeprzeć się na prawym łokciu, lewą ręką ująłem jaj biodra od tyłu, przydusiłem mocno do siebie i wykonałem serię bardzo szybkich pchnięć. Zalała mnie gorąca fala, ryczałem w poduszkę jak bawół, słyszałem obok jęki i wrzaski Luizy. Nie zwracałem już uwagi na to, że może wejść do pokoju Tadeusz; było mi to obojętne. W tym momencie najważniejsze było, że wyruchałem fajną, młodą laskę, bardzo podobną do dziewczyny, w której przed laty podkochiwałem się bez wzajemności… Leżeliśmy zmęczeni, spoceni ale szczęśliwi obok siebie, patrząc sobie w oczy.

    – Mówiłam ci, że pupa jest tylko moja, nie próbuj więcej.

    – Przepraszam za ten palec, ale pytanie, czy będę miał szansę na więcej?

    – To już ty musisz pokombinować, ja wykazałam inicjatywę dzisiaj, jeśli chcesz jeszcze raz – zdaje się na twoją inwencję – uśmiechnęła się i wstała z łóżka podnosząc z podłogi szlafrok, którego wcześniej nie widziałem

    – Byłeś rewelacyjny, Janie, uwielbiam być szczelnie wypełniona, ale tak, jak dzisiaj nie miałam jeszcze okazji, dziękuję. – odrzuciła włosy z twarzy, nachyliła do mnie, podniosła więdnącego kutasa i ucałowała w łeb.

    Wyszła z pokoju, a ja leżałem w bezruchu dłuższą chwilę przeżywając wszystko jeszcze raz. Muszę przyznać, że potrafi się ruchać, doskonale wie, co robić i jak robić, żeby obojgu było dobrze… W końcu wstałem, założyłem dres i poszedłem do kuchni zrobić sobie kolejnego drinka. Otworzyłem po cichu drzwi kuchenne i zdębiałem. Przy lodówce stał Tadeusz! O kurwa, musiał nas słyszeć, może właśnie nasze wrzaski go obudziły? Nie zareagował na moje wejście. Zapaliłem światło, też nie odwrócił się zaraz, tylko po kilku sekundach. Popatrzyłem na niego i zrozumiałem. Był w stanie alkoholowego zamroczenia, wyglądał jak zombi, nie do końca zdawał sobie sprawę, co się wokół niego dzieje.

    – O, Jan, skąd się tu wziąłeś? – złapał się blatu stołu, inaczej by leżał – czy myśmy się dzisiaj widzieli? – ledwo zrozumiałem pytanie

    – Widzieliśmy się dzisiaj, widzieliśmy, a teraz po drinka przyszedłem, a ty? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

    – Pić, pić mi się chce – coś jeszcze bełkotał, ale nie zrozumiałem.

    Nalałem facetowi soku, podałem szklankę. Opróżnił ją jednym łykiem, znowu się mocno zachwiał i z pustą szklanką wyszedł, a właściwie wyczłapał z kuchni. Z kolejnym mocnym drinkiem w dłoni poszedłem za nim. Nazajutrz obudziłem się dość wcześnie, bo po ósmej. Wskoczyłem pod prysznic, zimna woda ocuciła mnie zupełnie. Szybkie golenie, dres na tyłek i byłem gotów na nowy dzień! Wziąłem puste naczynia po wypitym alkoholu i odwiedziłem kuchnię, w której jak się okazało działała już Luiza. – O, dzień dobry, wcześnie wstałeś – powitała mnie uśmiechem.

    – Dzień dobry, ale zajebiście wyglądasz! – pochwaliłem, robiąc wielkie oczy.

    Rzeczywiście, było co chwalić. Ubrana w luźną koszulkę na ramiączkach nie założyła stanika, kształtny biust kołysał się wesoło niczym nie skrępowany. Włosy upięła w mini – kok, na biodrach miała przewiązane pareo sięgające do połowy zgrabnych łydek. Zacząłem zastanawiać się, czy ma na sobie figi… Chyba nie ma!

    – Hej, Jan, zastanawiasz się, czy mam na sobie figi? Widać to po twoim spojrzeniu. Chcesz wiedzieć, to sprawdź! – zaśmiała się perliście.

    – Ale… Jak… no… – zamurowało mnie zupełnie.

    Tutaj fajna dupeczka, tam jej ojciec, kutas mi się podnosi, co ja biedny mam, kurwa robić! Co się będę szczypał, pomyślałem, Tadeusz pewnie jeszcze śpi, jest piętro wyżej, nie powinien… Nim skończyłem myśleć już posadziłem Luizę na blacie stołu, popchnąłem ją mocno, tak, że położyła się na nim, podciągnąłem szmatkę okrywającą jej biodra, podniosłem i rozchyliłem szeroko jej nogi, kładąc je sobie na ramionach i po sekundzie tkwiłem w pipie po same jaja. Jednak miałem rację, nie miała bielizny. Przyciągnąłem ją do siebie, przytrzymałem za biodra, ruchałem jak automat. Nie trwało to długo. Dziewczyna zagryzła zęby na koszulce, a ja miętosząc jej cycki spuściłem się na nie, strzelając strużkami spermy, które trafiły też jej twarzy, do oczu i we włosy… Opadłem na kolana, to błyskawiczne pierdolenie całkowicie mnie osłabiło. Luiza znowu patrzyła na mnie wielkimi oczami, w których dostrzegłem wracającą świadomość.

    – O kurwa – wystękała – nie przypuszczałam, że faceci z pokolenia mego ojca tak potrafią pierdolić. Powiem krótko – jesteś rewelacyjny w te klocki. Muszę doprowadzić się do porządku, żeby zrobić wam śniadanie. Ojciec i tak nie zejdzie prędzej jak za dwie – trzy godziny.

    Wybiegła z kuchni, a ja wreszcie podniosłem się z kolan i nalałem sobie soku do szklanki. Po śniadaniu usiedliśmy z Luizą na tarasie, popijaliśmy delikatne drinki, czekaliśmy na Tadeusza. Według zapewnień dziewczyny nie pojawi się prędzej, jak koło południa. Foteliki w których siedzieliśmy stały naprzeciwko siebie, miałem więc kolejną okazję patrzeć na miłą buzię fajnej dziewczyny. Co ja pierdolę, na jaką buzię! Patrzyłem cały czas między jej nogi, na gołą cipkę, bo znowu nie miała bielizny! Siedziała z rozchylonymi kolanami, cały czas prowokowała. Dobrze, że założyłem tym razem trochę ciaśniejsze bermudki, żeby tak zaraz nie robił się na nich namiot od stającego kutasa, ale i tak łebek wyślizgiwał się spod gumki, na szczęście nakryłem go koszulką.

    – Wiesz co – zagaiła w pewnym momencie dziewczyna – miałam cię w sobie i to bardzo głęboko, polizałam cię trochę w nocy, ale chcę spróbować, jak smakujesz.

    – Jak to, spróbować? Chcesz mi zrobić loda?

    – Tak, loda i to z połykiem! Lubię smak spermy, jak chyba większość kobiet, prawda? Chyba wiesz coś o tym?

    – Nie ukrywam, te, z którymi bywałem lubiły, choć nie wszystkie…

    Przerwałem, bo dziewczyna już klęczała przed wyciągniętym z bermudów jednym szybkim ruchem kutasem; obejmowała go ustami.

    – Chyba musisz mnie trochę inaczej podniecić, lodzik u mnie trwa bardzo długo, ale…

    – Co ale? Pewnie chciałbyś w pupę? Mówiłam, nic z tego, ale mam przecież cipkę, poza tym już dawno nikt nie dymał mnie na stojaka – odwróciła się tyłem, oparła rękoma o ścianę – na co czekasz?

    Czy miałem inne wyjście? Nie! Opuściłem szybko gacie, nakierowałem sterczącego chuja na pipę i załadowałem! Rajcowało mnie to dziewczę niesamowicie, przyznam, że potem tylko jedna dziewczyna tak na mnie działała. Ale to zupełnie inna historia… Teraz ładowałem w wypiętą pipkę, trzymałem Luizę za biodra, nie pozwalałem jej na żadne uniki. Sapała, stękała i jęczała przy tym, co jeszcze bardziej wzmagało moje podniecenie. Czułem, ze dochodzę, oderwałem się od dziewczyny, odwróciłem ją do siebie i przycisnąłem ramiona, żeby uklękła. Sekundę później miała mnie w ustach, trzy sekundy później wystrzeliłem! Nie ma to jak poranna porcja spermy! Całą noc się odnawiała, trochę co prawda wystrzeliłem na dziewczynę na stole w kuchni, ale przecież minęło już trochę czasu i teraz znowu „magazynek był pełen”. Nie była w stanie połknąć tego, co w nią wylałem. Odsunęła się kierując kolejne strużki na twarz i biust; ochlapałem znowu rozpuszczone włosy, zalałem oczy. Przełknąwszy ostatnią porcję z buzi otarła oczy, rozsmarowała wszystko na twarzy i piersiach.

    – Jesteś pierwszym mężczyzną, który tak mnie uraczył! Masz tam jakiś zbiornik, czy co?

    – Tak na mnie działasz, dziewczyno, to twoja zasługa!

    – No tak, być może. Co by to było, gdybym w końcu pozwoliła ci zerżnąć się w tyłek… Idę się przebrać – pobiegła do swego pokoju.

    Pięć minut później na taras przyszedł Tadeusz…

    Więcej już nie ruchałem Luizy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek