Author: admin

  • Podpisany kontrakt BDSM…

    Nadia nie wiedziała gdzie jest. Znajdowała się w dużym pomieszczeniu oraz była przywiązana do krzesła, co więcej miała na sobie tylko bieliznę. Prawie nic nie pamiętała z wczorajszej nocy. Przebłyski poprzedniego dnia uświadomiły jej, że wybrała się na imprezę i piła bardzo dużo. Jednak jak się tu znalazła i co doprowadziło do tej sytuacji było jedną wielką niewiadomą.

    Zaczęła gorączkowo wierzgać się i próbować poluzować linę, jednak bezskutecznie. Zrezygnowana rozejrzała się po pomieszczeniu, przyglądając się teraz uważniej. Ściany były obite dźwiękochłonną pianką, a podłoga wyłożona czarnymi płytkami. Pokój nie miał okien, a jedyne źródło światła stanowiły czerwone lampki porozmieszczane w różnych miejscach.

    Na ścianie wisiały różnego rodzaju baty oraz bicze. Po jej prawej znajdowało się ogromne łóżko z baldachimem oraz mnóstwem poduszek. Obok niego był dziwny krzyż w kształcie litery x. Nagle drzwi się otworzyły i do środka wszedł mężczyzna w średnim wieku. Był dosyć wysoki i umięśniony. Miał czarne krótkie włosy i dziwny błysk w oczach, który trudno było zinterpretować Nadii.

     – Gdzie je jestem?! – krzyknęła Nadia. Mężczyzna zatrzymał się i spojrzał na nią zdziwiony. Po chwili się uśmiechnął się.

     – To może nawet lepiej – mruknął pod nosem.

     – Co to miało niby znaczyć? – zapytała oburzona.

     – Rozwiąż mnie i to natychmiast – rozkazała mu zdenerwowana. W odpowiedzi usłyszała śmiech. Mężczyzna podszedł do niej i oparł dłonie na oparciu krzesła w ten sposób, że ich twarze prawie się stykały.

     – Kochanie…coś ci się pomyliło. Widzisz, to że nie pamiętasz wczorajszej nocy nie jest moją winą ani nie zwalnia cię z niczego – szepnął jej do ucha, poczuła jak dreszcz przebiega po jej ciele.

     – Z czego mnie niby nie zwalnia? Ja nic…nie… – zaczęła, jednak przerwał jej, unosząc rękę do ust. Normalnie nie dałaby się tak łatwo uciszyć, ale w jego niskim głosie i gestach było coś, co spowodowało, że zamilkła.

     – Poczekaj, może to ci przywróci pamięć – powiedział i wyszedł. Wrócił po chwili, trzymając teczkę. Wyciągnął z niej foliówkę, w której znajdował się dokument z jej nazwiskiem na głównej stronie. Jej oczy się rozszerzyły kiedy zobaczyła, że mężczyzna pokazuje jej kontrakt BDSM, który widocznie pod wpływem alkoholu musiała podpisać.

     – Nie, słuchaj. Ja nie chciałam czegoś takiego, byłam pijana, byłam… – próbowała się tłumaczyć, jednak mężczyzna uderzył ją mocno w policzek.

     – Cisza – rozkazał, na co zamilkła i lekko się skuliła.

     – Mam propozycję. Jeśli nie uda mi się sprawić, że będziesz tego chciała to anuluje kontrakt nawet dzisiaj. Jednak jeśli spodoba ci się to zostaniesz moją niewolnicą – powiedział, patrząc jej się w oczy. Dziewczyna westchnęła głośno. Zdawała sobie sprawę, że w momencie kiedy podpisała dokument musi się z niego wywiązać, a ta opcja pozwalała jej się od tego wymigać. Przeklinając własną głupotę zapytała z lekkim uśmiechem:

     – A mam wybór?

    Mężczyzna również się uśmiechnął. Podszedł do niej i odwiązał ją od krzesła, jednak skrępował jej ręce z tyłu.

     – Zostań na kolanach i zamknij oczy – powiedział, a ona posłuchała. Sam poszedł gdzieś na chwilę. Dziewczyna zaczęła się rozglądać próbując ustalić co się dzieje, jednak poczuła na swoich plecach palące uderzenie od bicza i aż krzyknęła.

     – Powiedziałem zamknij oczy, tak? – Zapytał zdenerwowany.

     – T..tak, przepraszam – powiedziała cicho i spuściła głowę. Mężczyzna położył jej rękę w miejscu uderzenia i zaczął delikatnie masować.

     – Bądź posłuszna, a nic złego się nie stanie – uspokoił, po czym chwycił ją za włosy i zmusił do wstania. Pociągnął ją i rzucił na łóżko. Opadła twarzą na pościel. Poczuła jak zdejmuje jej bieliznę. Zaczęła lekko wierzgać, na co dostała parę klapsów i pozwoliła mu się rozebrać. Jej ciało było piękne. Mężczyzna przez chwilę wpatrywał się w nią.

    W momencie kiedy zobaczył ją w klubie wiedział, że musi być jego. Całą noc kręcił się wokół niej i stawiał jej drinki. Może ktoś uzna jego zachowanie za mało moralne, jednak wiedział, że dziewczyna ma sobie coś czego szukał już od bardzo dawna. Trudno było mu to określić, jednak po prostu była wyjątkowa. Włożył w nią dildo i ustawił na najwyższe obroty.

    – Nie wolno Ci dojść bez mojego pozwolenia – ostrzegł i znowu gdzieś zniknął. Nadia czuła jak wibracje rozchodzą się po jej ciele sprawiając przyjemność. Musiała przyznać, że mimo że nie była na to chętna to zaczynało jej się podobać.

    Moment, kiedy nie miała tej kontroli nawet nad własnym orgazmem podniecał ją niesamowicie. Zaczęła dyszeć, wtedy poczuła jak wyciąga wibrator i po chwili coś innego na nią napiera. Mężczyzna wszedł w nią swoim dużym penisem. Był znacznie większy od wibratora i, co najważniejsze, był prawdziwy.

    Przez chwilę myślała że nie da rady, jednak ten powoli, posuwistymi ruchami wchodził coraz głębiej. Nie mogła się powstrzymać od jęków. Jej dziwny nieznajomy przyśpieszał coraz bardziej, czuł że zaciska się wokół niego. Kiedy jej miednica zaczęła się unosić, szybko wyjął z niej członka. Nadia będąc na skraju zawyła z niezadowolenia. Odpowiedział jej śmiech.

    – Dlaczego?! – prawie krzyknęła. Chwycił ją gwałtownie za włosy i odchylił głowę do tyłu, tak by mogła zobaczyć jego twarz.

    – Robisz to co ja chce, kiedy chce i jak chce – powiedział niskim, gardłowym tonem. Znowu poczuła jak dostaje ciarek. Pokiwała głową energicznie na tyle ile pozwalał jej uścisk. Mężczyzna wpatrywał się w nią, po czym dodał:

    – Jeżeli tak bardzo chcesz dojść…to możesz zrobić to sama. Chętnie popatrzę.

    Krew gwałtownie napłynęła Nadii do głowy. Była cała czerwona oraz zawstydzona. Jednak czuła, że bardzo chce tego orgazmu i że nie wytrzyma, jeżeli nie dostanie go właśnie teraz. Spojrzała na niego niepewnie i położyła się na plecach. Powoli otworzyła uda i jej ręka zaczęła dotykać kobiecości. Zamknęła oczy ze wstydu czując, że jest bliska płaczu.

    – Otwórz oczy – usłyszała. Posłuchała się i zobaczyła jak wpatruje się w nią zafascynowany. Wkładała jeden palec po drugim, jęcząc przy tym cicho.

    – Mo…mogę dojść? – zapytała, sama nie wierząc w to, że wypowiedziała to pytanie. Czuła, że musi. Wiedziała, że jej pan byłby z niej niezadowolony gdyby tego nie zrobiła. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech i lekko skinął głową.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    majka majka
  • Wybuchowa dwojka

    Kocham moje dwa kotki,  jednak różnią się paroma rzeczami. Kubuś jest czarnowłosym, wysokim , umięśnionym,  romantycznym i bardzo delikatnym kochankiem. Z nim mogę robić to każdego wieczora. Zawsze namiętne pocałunki, czułe słowa i uściski są mile widziane przed snem. Jest moim chłopakiem od kilku lat.  Wiktorek to rudowłosy wariat lubiący mocne i spontaniczne  pierdolenie. Pozwala puścić rządzę moich fantazji. Lubi, kiedy go się dusi. Najbardziej lubi dostawać klapsy i liście w twarz. Taki przyjaciel to skarb. Myślałam, że Kubuś nie wiedział  o poziomie na jakim jest moja przyjaźń z ognistowłosym. Tego dnia zmieniło się wszystko… 

     

    Spoglądam na zegarek, wybiła godzina dwudziesta.  Już za chwilę ma przyjść mój drogi “przyjaciel” na cotygodniowe ploteczki. Dodam też, że sypiam z nim głównie po alkoholu, aby przełamać moje moralne granice. Dzwonek do drzwi, wybuchowa dwójka –  mój chłopak i mój kochanek/przyjaciel stoją w drzwiach.  Zazwyczaj dbałam o to, żeby nie spotykali się razem, a tym bardziej, żeby ze sobą rozmawiali.  Już tylko zastanawiałam się jakie obelgi usłyszę. Miałam nagłe przeczucie, że moja największa tajemnica się wydała.

    Otworzyłam drzwi, nawet nie zdążyłam się zająknąć.

    -Już wszystko wiem – odpowiedział Jakub z uśmiechem na ustach.

    Poczułam od razu dziwne podniecenie.

    -Oboje Cię kochamy, nie powstrzymamy tego. Nie chcę tego kończyć, więc może dojdziemy do kompromisu? – zapytał Wiktor.

    -Jesteście tego pewni? Jeśli tak, to zacznijmy zabawę.

    Co by tu zrobić? – pomyślałam wtedy. 

    Nagle chłopcy złapali mnie za ręce i zaprowadzili do sypialni. Całowano mnie najpierw po dłoniach, później w grę weszły moje łopatki i szyja. Czułam się wtedy bosko. Dosłownie jak bogini. Pierwszy potrójny pocałunek był magiczny. Nasze wszystkie wargi zetknęły się po raz pierwszy. Kubuś głaskał mnie po głowie a Wiktor oczywiście dobierał mi się do dekoltu.

    -Chcę zobaczyć jak wy się całujecie.

    Poprosiłam wtedy o spełnienie mojego największego marzenia erotycznego. Chłopaki bez problemu zaczęli się lizać tak namiętnie, że nawet zapomniałam, kiedy zdążyłam się rozebrać. Całowali się i dotykali… z taką pasją! Wywołało to we mnie nie małą kałużę. Nie mogłam na to dłużej patrzeć, prawie doszłam od samego widoku półnagich tak bliskich mi ludzi dotykających się po prawie całym ciele. Haha, zajęli się sobą. A jak się uśmiechali! Na serio w pewnym momencie chciałam zostawić panów samych, bo poczułam się niechciana. 

    Wiktor jednak zagrał pierwsze skrzypce, położył się na dywanie i kazał mi pokazać  jak się należy obchodzić z kutasem.  Wypięłam się i wzięłam więc go prosto w moje rozgrzane usta. lizałam, ssałam. W sumie podobało mi się, kiedy mój chłopak patrzy na moje starania. Spodziewanie poczułam oddech na mojej cipce. Czy szykuje się… mineta? Tak mi się to spodobało, że na chwilę zapomniałam o swoim “bojowym” zadaniu. Jakub robił to, co umiał najlepiej: dawał mi przyjemność. Wkładał języczek, gniótł moje pośladki, mruczał. 

    -Weź go głębiej, proszę – wyszeptał w tym czasie mój najlepszy przyjaciel.

    Był już tak głęboko, że lekko się zakrztusiłam. Patrzyłam mu prosto w oczy z łzami, trzymałam rękę na policzku, wiedząc, że ktoś z tyłu mnie oralnie pieści. Jedyne o czym wtedy marzyłam to, aby we mnie wejść. Byłam już taka napalona. Jakub chyba czytał mi w myślach. Nawet nie musiałam go prosić, żeby we mnie zagościł. Zaczął mnie posuwać. Powiem tylko,że dziwnie się jęczy mając coś w ustach, ale to był pieprzony odruch mojego ciała. Widocznie to się spodobało nam wszystkim. Zmiana pozycji nastąpiła, podczas masy pocałunków, kiedy rozłożyliśmy się na łóżku. Mmm, mineta po raz drugi,ale swoich starań dokonać chciał wtedy Wiktor, widocznie bardzo chciał mnie posmakować. Jeden mnie lizał, a ja lizałam drugiego. Nie mogłam się powstrzymać. Wyjątkowo głośno dałam znać o swoim finiszu Wiktor dobrze wiedział , że to jego pora. Zaczął mnie grzmocić,  trzymać mocno za szyję. Poczułam bezbronność z którą pierwszy raz mi było tak dobrze.  Nigdy nie myślałam nawet o tym, że bycie zdominowaną może być takie wspaniałe. Łapał mnie za cycki, wykręcał sutki. Były to rzeczy totalnie do niego niepodobne. Mojego faceta tak podjarał ten widok, że zdążył tylko jęknąć. Od razu poczułam ciepło nasienia w ustach. Drugi skończył niewiele później, we mnie. Padli ze zmęczenia wtulając się we mnie.

    Muszę się napić, czegoś mocnego –  westchnęłam.

    Myślałam, że już tego nie zaproponujesz – dodał z uśmiechem Wiktor.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    AzraeL
  • Las (czesc druga)

    –      Co to była za noc? Ale mnie głowa boli! – powiedziała Klara, ubrana w ciemne szorty i biały T-shirt bez stanika.

    –      No trochę pobalowaliśmy, ledwo co pamiętam… – zaczerwieniła się Ania.

    –      …, ale czuję na ciele, że nie mieliśmy granic. – dodała speszona, myśląc o obolałym odbycie, który czuła od samego rana.

    –      Hahaha no nie ma co ukrywać, ale mi się podobało – pokazała jej język piękna i wysportowana dziewczyna.

                Kobiety rozmawiały o wczorajszych wydarzeniach sprzątając wspólnie po posiłku. Grupa przyjaciół wstała o różnych porach i przeniosła się do domku odespać nieprzespaną noc. Dopiero około 15:00 wstali i zjedli coś na wzór śniadania, podczas posiłku nie rozmawiali zbyt wiele. Większość skacowana i półprzytomna, a prawie wszyscy zawstydzeni tym co udało im się zapamiętać. Nikt nie podjął tematu, praktycznie w milczeniu skonsumowali, ile mogli, po czym rozeszli się do sypialni.
                Po godzinie, kiedy słońce przyjęło kolor czerwonej pomarańczy i wolno spadało za horyzont, przyjaciele powychodzili ze swoich pokoi. Już było lepiej, odespali aktywną noc i wyleczyli silnego kaca. Z lepszymi humorami przed domkiem zebrali się Panowie. Zapalili papierosy i Adam przerwał niewygodne milczenie.

    –      Ej, będziemy teraz milczeć i do końca wyjazdu stypować? – zapytał.

    –      Masz rację, poza tym wybaczcie moją szczerość, ale mamy czego żałować? Z tego co pamiętam, to było zajebiście. – odpowiedział wprost Kuba, wspominając upojne chwile z dziewczyną Kamila. Ten spojrzał na niego podejrzanie i skomentował wbrew swojej minie.

    –      Było super, spodziewaliście się kiedyś takiego obrotu spraw?

    –      Nie, definitywnie nie. – podsumował Bartek.

    Ten komentarz rozbawił każdego z nich i rozluźnił atmosferę. Wyszło na to, że żaden z chłopaków nie odczuwał złości, a wręcz był zadowolony z tego co się wydarzyło. Co było pewne, ich myśli były zupełnie inne niż dzień wcześniej. Przyjechali tu z myślą o relaksacyjnym piciu i resecie podczas tego niepewnego czasu w dobie koronawirusa. Jednak po ostatniej nocy ich myśli krążyły wokół wspomnień i kobiet, nie do końca swoich. Zastanawiali się co dziewczyny mogą o tym sądzić i czy już poruszyły ten temat. W sypialniach pary nie mówiły o tym zbytnio, każdy zrzucał małomówność na kaca i zmęczenie, jednak w głębi to wstyd ograniczał ich socjalnie. Jedynie trzyosobowa sypialnia dziewczyn pochłonięta była w rozmowach.

    –      Karolina czy my? – zaczęła pytanie rudowłosa.

    –      Zależy o co pytasz, ale tak hahaha – roześmiała się adresatka pytania.

    –      No przestań – pokazała jej język.

    –      Czy dobrze pamiętam i całowałyśmy się spermą któregoś z chłopaków? – zapytała.

    –      Tak, Kuby. I o ile dobrze pamiętam, potem też Adama. – powiedziała, jak gdyby nigdy nic.

    –      Weźcie proszę Was. Chyba jak już ktoś coś odwalił to ja. – dodała siedząca na łóżku Ola.

    –      No stara, poleciałaś. – nie pomagała ruda.

    –      Ej, znaczy tu między nami… – ściszyła głos.

    –      … niczego nie żałuje, Kamil śnił mi się całą noc. – wyznała.

    –      Huhuhu kogoś tu wzięło. Ciekawe co na to Klara? – drażniła się z blondynką Karolina.

    –      Ona to chyba nie była zbytnio nim zainteresowana, widziałyście co robiła z Kubą? – skomentowała ponownie Ola.

    –      Lol, nie tylko z nim. Dała się dwóm na raz, ja nie wiem czy bym była w stanie. – zastanawiała się Aga.

    –      Ja bym dała, to seksowne, ale się boję. A ona, nie dość, że zero strachu to jeszcze wzięła największych. Szacun – podsumowała Ola.

    –      W sumie się zgadzam, ja chyba z żadnym nie miałam seksu, nie? Czy nie pamiętam? – zapytała Karola.

    –      Chyba nie, żałuj. – pokazały wspólnie języki obie koleżanki.

    –      Może nadrobię później, z takim tempem naszej integracji to zdążę w każdej konfiguracji hahaha – roześmiały się w pokoju.

    Na zajęty przez chłopaków taras odważyła się wyjść Ania, brunetka, ubrana w legginsowe szorty zakrywające wyłącznie pośladki, podeszła i stanęła między swoim chłopakiem a Bartkiem, z którym wiele przeżyła poprzedniej nocy. Uśmiechnęła się i odezwała, komentując niewygodną ciszę po jej pojawieniu.

    –      Serio? Przecież i tak wiadomo o czym gadaliście. – zaskoczyła ich odwagą.

    –      No… – wydukał Adam.

    –      A jak Tobie się podobało? – zapytał Kamil ciekawy odpowiedzi.

    –      Mi? – rozejrzała się po nich, na chwilę zawieszając oko na Bartku.

    –      To było… jakby to powiedzieć… – szukała słowa.

    –      Zaskakująco fajne? – podsunął Kuba.

    –      Tak, coś w tym stylu. – odpowiedziała i lekko podskoczyła, jednak nikt tego nie dostrzegł.

    Było to spowodowane położeniem przez jedynego singla w towarzystwie dłoni na jej pupie. Panowie nie mogli tego dostrzec, a blondyn miał chrapkę na koleżankę stojącą obok. Trochę się spięła, ale zdecydowała nie zareagować i pozwoliła się dotykać na pośladku. Zauważyła to jednak wychodząca z domku Klara, ale postanowiła nic nie mówić, uśmiechnęła się tylko i stanęła przed nimi, ubrana w sportowy stanik w jaskrawym kolorze oraz podobne do Ani spodenki.

    –      Co tam? O czym gadacie? – zapytała, wyraźnie w lepszym humorze, niż podczas śniadania.

    –      A wiesz… o wczoraj. – powiedział Kuba.

    –      Ooo i co mówicie? Było… – zastanawiała się jak to ująć.

    –      Zaskakująco fajnie? – tym razem powiedziała to Ania, uśmiechając się do Kamila.

    –      No, coś w ten deseń. – powiedziała wysportowana brunetka.

    Po chwili z domku wyszły pozostałe dziewczyny. Asia, w lekkiej błękitnej sukience, wyraźnie miała wyrzuty sumienia, wstydziła się swojego zachowania choć pamiętała chyba najmniej. Trójka singielek stanęła obok Klary, ubrały się w bikini, czerwone Karolina a białe Aga. Zdecydowanie nie były to najgrzeczniejsze kroje, złożone z samych pasków majtki i kuszące push-upy były do siebie w łudząco podobne. Ola miała na sobie zmysłowe czarne body, wycięte w odważny sposób, dół ledwo zakrywał krocze, odsłaniając kości bioder, z tyłu całe pośladki były na wierzchu, dekolt nie był aż tak duży, ale za to rozcięcia pod pachami pozwalały na ocenę sporych, sztucznych piersi.

    –      Ej no czemu jesteście ubrani? Idziemy nad wodę! – powiedziała entuzjastycznie Agnieszka.

    –      Już przestańcie się wstydzić i zachowywać jakbyście połknęli kij od miotły. Była orgia, było fajnie i po co to roztrząsać, zapewniam, że każde z Nas bawiło się jak nigdy. – powiedziała Karolina i odwracając się wzięła rudą za rękę. Kołysząc apetycznymi pośladkami ruszyły wraz z Olą w kierunku plaży, pozostawiając lekko skonsternowanych przyjaciół w niezręcznej ciszy.

    –      Ma rację, idę się przebrać. Ania miałaś coś ode mnie wziąć nie? – powiedziała Klara i weszła do domku, zaraz za nią poszła wspomniana brunetka, zrywając się z ukrytego uścisku Bartka.

    Dziewczyny weszły do domu i skierowały się do sypialni tej pierwszej. Klara nie przejmowała się obecnością przyjaciółki i zaraz po wejściu zdjęła z siebie stanik. Cycki wyskoczyły na wierzch, a dziewczyna schyliła się do walizki, aby wyjąć bikini. Ania usiadła na łóżku i zapytała.

    –      Po co mnie zawołałaś? – zastanawiała się.

    –      Widziałam tę dłoń na dupie. Hahaha stara wzięło go. – odpowiedziała roześmiana i w tej chwili kompletnie naga dziewczyna. Włożyła czarne, seksowne bikini i dwoma paseczkami na dekolcie obrysowującymi piersi. Wyglądała kusząco, rozmawiając z koleżanką ciągle coś robiła, krzątała się po pokoju.

    –      Eee… myślisz, że ktoś widział? – zapytała nieśmiało.

    –      No kurde, wszystkie laski. Jak wychodziłyśmy z domku to jego łapa na Twojej pupie wręcz rzucała się w oczy. – odpowiedziała.

    –      Matko, a myślisz, że Adam widział? – zestresowała się Ania.

    –      Nie, a zresztą nawet jeśli to co? Aga dobrze powiedziała, było fajnie, czemu mamy się tego wstydzić? – odpowiedziała.

    –      Zresztą wyznam Ci, że Kuba i jego… no wiesz… Wow, dalej jestem w szoku. – dodała.

    –      No ja nigdy bym na Bartka nie spojrzała, ale po wczoraj jak sama mu się rzuciłam do nóg to trochę się zmieniło. – wyznała druga.

    –      No i nie masz co się martwić. Mamy jeszcze kupę dni przed sobą, a kto wie co się będzie działo. Chodź, bo słońce całkiem zajdzie. Nie lubię się kąpać po zmroku. – powiedziała gotowa do wyjścia Klara.

    –      Dobra, idę się przebrać, przywołaj resztę wychodząc. – Ania wyszła do swojej sypialni.

    Wysportowana dziewczyna zamknęła pokój, na tarasie spotkała tylko swojego chłopaka i Adama, rozmawiali o czymś zaciekle. Rozmowa jednak się urwała jak tylko ją usłyszeli. Ale dziewczyna zdążyła zrozumieć ostatnie dwa zdania.

    –      Klara jest niesamowita… my oboje w niej… – usłyszała urywek zdania z ust Adama.

    –      Ja nie mogę przestać myśleć o pupie Olki, no kurde marzenie. – powiedział jej chłopak.

    Udała, że nic nie słyszała. Uśmiechnęła się i dała buziaka Kamilowi przechodząc.

    –      Idźcie się przebrać, zaraz słońce zajdzie.

    Ruszyła w dół ku plaży, odprowadzona bacznym spojrzeniem obu panów.

    –      Nie no stary, wybacz, że tak wprost, ale aż sztywnieje patrząc na Twoją dupę. – wyznał Adam.

    –      Luz – poklepał go po ramieniu Kamil.

    –      Nawet nie wiesz co bym zrobił z Olką, gdybyśmy mogli to powtórzyć. – powiedział szczerze.

    –      Ja jestem za, tylko głupio mi to zaproponować. Może samo wyjdzie, przez alkohol. – główkował Adam.

    –      No, myślę, że dużo alkoholu i dwuznaczne aluzje mogą pomóc. Podziałamy, bo ja też chcę się zabawić. – poparł go kolega.

    Weszli do chatki się przebrać, minęli w drzwiach Asię i Anię, które w strojach z poprzedniego dnia udały się nad wodę. Po drodze Asia zagadała do przyjaciółki.

    –      Ej i co myślisz o nocy? – z nikim jeszcze nie rozmawiała o wydarzeniach sprzed kilkunastu godzin.

    –      Dobrze, że pytasz. Gadałam z Klarą i no jakby Ci to powiedzieć? My jesteśmy zadowolone, podobało Nam się. A Tobie? Tylko szczerze. – zapytała Ania.

    –      Uff… – odetchnęła głośno blondynka.

    –      Już się bałam, że jesteś zła za to, że ja z Adamem i w ogóle. Mi było super, nie wierzę, że to powiem, ale powtórzyłabym to. – uśmiechnęła się z rumieńcami na polikach.

    –      Hahaha no co Ty. Pełen luz. Ja też – przytaknęła i dotarły do pluskających się w wodzie dziewczyn.

    –      Ej laski! Co Wy takie szczęśliwe? – zawołała odmieniona Asia.

    –      Chodźcie i nie gadajcie, woda jest mega ciepła. – odkrzyknęła Aga.

    Dziewczyny pobiegły do wody i zaczęły się chlapać z pozostałymi, bawiły się świetnie. Widać było, że rozmowy i to co powiedziała Karolina rozluźniły atmosferę. Zniknęły miny zawstydzenia, ustępując uśmiechom. Po chwili z małej skarpy, na której stała chatka zbiegli panowie, wpadając do wody z impetem. Zabawom nie było końca, śmiali się i oblewali wodą. Kiedy już słońce całkowicie zniknęło za horyzontem i ciemność pochłonęła wszystko wokoło, wyszli z wody. Schnąc na brzegu wrócili do tematu, jednakże tym razem uważniej.

    –      Jakie mamy plany na dzisiejszy wieczór? Ciężko będzie przebić wczorajszy hahaha – zaczął nakręcony wspomnieniami Adam.

    –      Oj ciężko. Mieliśmy zrobić ognisko, ale czy ktoś ma na to ochotę? – zapytał Kuba.

    –      No niezbyt.

    –      Nie.

    –      Zróbmy jutro. – usłyszał w odpowiedzi od reszty.

    –      Myślę, że powinniśmy się napić, bo co jak co, ale to cel naszego pobytu tutaj. – zaproponował Bartek świdrując wzrokiem połyskujący w blasku księżyca biust Agnieszki.

    –      Jestem za. – powiedziała, widząc kierunek jego wzroku. Nie miała nic przeciwko, poprawiła stanik na jego oczach, chcąc go skusić.

    –      Pijemy! – krzyknęła Klara.

    –      Pijemy. – powtórzyły Asia i Ania, a po chwili też Ola.

    –      Skoro tak, alkoholu się nie odmawia. Hahaha – skomentował Kamil.

    –      Ej ale może zostaniemy tutaj, przy wodzie jest tak przyjemnie. Zawsze będzie można wejść się schłodzić. – zasugerował Adam.

    –      Dobra, ale nie zmuszajcie mnie, żebym wchodziła do wody po nocy, boję się tego. – ostrzegła Klara.

    –      Dobrze, zostaniesz na brzegu. Bez napinki. – odpowiedział jej chłopak.

    –      Przebieramy się? Chyba nie ma sensu, jest tak duszno. – zapytała Ania.

    –      No w sumie i też bez sensu, żeby wszyscy szli po butelkę alko i szklanki. Ja mogę pójść, tylko potrzebuje kogoś do pomocy. – powiedziała Agnieszka wstając.

    –      To ja Ci pomogę, przynieść komuś coś jeszcze? – zapytał Bartek podnosząc się.

    –      Możesz fajki. – odpowiedział Kuba.

    Dwójka przyjaciół ruszyła do domku zostawiając rozmawiających przyjaciół nad wodą. Przodem szła Agnieszka, a zaraz za nią wpatrując się w jej pośladki podążał blondyn. Dziewczyna domyślała się, że jego wzrok tym razem ocenia jej pupę, cieszyła się z takiego zainteresowania. Weszli do domku i zniknęli w kuchni, z której nie było widoku na wodę. Dziewczyna otworzyła szafkę na wysokości głowy i wyciągnęła się, aby wyjąć szklanki. Wtedy Bartek złapał ją za talię i obrócił.

    –      Nie mogłem wytrzymać nad wodą, te Twoje cycki to jest marzenie. – powiedział i zaczął ją namiętnie całować. Dziewczyna z wrażenia upuściła jedną ze szklanek, która rozbiła się o podłogę. Nie przerwali pocałunku, usiadła na blacie i objęła go nogami.

    –      Mamy mało czasu. – szepnął.

    Nie odpowiedziała, złapała go za spodenki i odwiązała. Jej dłoń momentalnie znalazła sztywnego penisa, szorty spadły na ziemię, a on wziął ją na ręce i przeniósł na stół. Położył na plecach i odsunął majtki. Jego męskość po uprzednim nawilżeniu śliną wbiła się w jej waginę.

    –      Ahh! – jęknęła, ale szybko jego dłoń znalazła się na jej ustach zagłuszając dźwięk przyjemności.

    –      Cicho! – powiedział.

    –      Mhmm. – mruknęła.

    Chłopak puścił i szarpnął za stanik, odsłaniając duże i jędrne cycki. Na to czekał, złapał za nie dłońmi i ugniatał, cały czas energicznie pchając. Niedługo po tym poczuł, że zbliża się do końca. Dziewczyna odczuła to w sobie i powiedziała.

    –      Możesz w środku, mam tabletki.

    –      Ohh… – jęknął i wytrysnął wewnątrz jej rozgrzanej cipki. Po kolejnych pchnięciach ostatnie krople spermy wpłynęły do jej szparki. Wyjął penisa i wytarł ich papierem ręcznikowym stojącym obok głowy dziewczyny.

    –      Zaskoczyłeś mnie. Chodźmy, bo coś będą podejrzewać. – powiedziała zadowolona.

    Ubrali się i pospiesznie wyszli z domku i wrócili do reszty.

    –      Musiałam umyć szklankę, bo jedną zbiłam. Wybaczcie, niezdara ze mnie. – wytłumaczyła się Agnieszka.

    –      Luzik, ale nic się nie stało? – zapytała opiekuńczo Asia.

    –      Jest ok. Rozlejesz Adam? – powiedział Bartek ucinając temat.

    –      Jasne. – kolega wykonał prośbę i po chwili wszyscy siedzieli sącząc alkohol.

    Przyjaciele odpoczywali po nieprzespanej nocy, siedzieli patrząc się w jezioro w strojach i rozmawiali o różnych rzeczach. Ten dzień zdecydowanie należał do leniwych, senna Ania położyła głowę na ramieniu chłopaka i przysnęła. Kiedy się przebudziła stwierdziła, że pójdzie się położyć, mają jeszcze tyle dni, że nie ma co zarywać kolejnej nocy. Wstała i pocałowała Adama w policzek.

    –      Miśki, ja lecę spać. Nie możemy jutro znów wstać o 15. Ktoś też idzie? – zapytała.

    Reszta pokręciła głową, jednak, kiedy dziewczyna była już pod drzwiami dogoniła ją Agnieszka. Stwierdziła, że koleżanka ma rację i obie weszły do domku zostawiając resztę nad jeziorem. Cmoknęły się na pożegnanie i zamknęły drzwi swoich sypialni. Agnieszka czując wilgoć w majtkach poszła się umyć, nie chciała zasypiać ze spermą Bartka w sobie. Ania położyła się na łóżku i zasnęła. Po kilkunastu minutach do chatki wrócili też wszyscy panowie. Na brzegu zostały więc cztery dziewczyny, Klara, Ola, Asia i Karolina, którym nie chciało się spać. Nalały sobie kolejnego drinka i zaczęły plotkować o wydarzeniach z poprzedniej nocy, a temat podjęła najskromniejsza w towarzystwie.

    –      Chłopaków nie ma to możemy pogadać o wczoraj. – zaczęła Asia.

    –      Było zajebiście. – skomentowała uśmiechnięta Klara.

    –      Ty Klarcia mnie zaskoczyłaś, nie wiem, czy bym się na to zgodziła. Nie bolało? – zapytała Karolina.

    –      Mówisz o… – zawahała się.

    –      Podwójnej penetracji. To jasne. – uzupełniła zainteresowana Ola.

    –      No nie bolało, czemu by miało? Było… Wow na samo wspomnienie wilgotnieje. – wyznała.

    –      A nie byłaś potem taka wiesz… rozszerzona? – dopytywała się Asia.

    –      Nie, pojebało Cię? Przecież to szybko wraca do normalności. Zazdrośćcie – pokazała język, nieświadomie jej dłoń powędrowała na krocze lekko je rozmasowując.

    –      Aż tak? – zapytała Karolina widząc jej czynność.

    –      Sorry, nieświadomie. Ale tak, aż tak. Asia, żeby nie było, nie jestem zainteresowana Kubą, ale jego kutas… marzenie. – powiedziała do blondynki.

    –      Hahaha no przestań, przecież wiem. A Wam kto się spodobał laski? – zapytała Olę i Karolę.

    –      Mi się śnił Kamil. – Karolina spojrzała na Klarę.

    –      No i dobrze, bo już bym pomyślała, że jest jakiś gorszy. – roześmiała się jego partnerka.

    –      A Tobie Olka? Poza Bartkiem? – zapytała Asia.

    –      Poza Bartkiem? Kurde to chyba Adaś, ale ciężko mi powiedzieć czemu. Tak o, dobrze się rucha. – odpowiedziała.

    Dopiły kolejnego drinka plotkując o każdym po kolei, w końcu Karolina zaproponowała kąpiel w jeziorze.

    –      Chodźcie się wykąpiemy nago! – rzuciła.

    –      Nie, boję się wody nocą. – zareagowała Klara.

    –      Ja jestem za, Klarcia chodź będziemy się trzymać za ręce. – powiedziała Asia.

    –      No chodź, nie ma chłopaków. Zaszalejemy, będzie zabawa. – zachęcała Ola.

    –      Ehh, ale nie puścisz mnie Aśka, ok? – powiedziała poważnie brunetka.

    –      Obiecuję. – odpowiedziała zdejmując strój.

    Ciuchy wylądowały na ziemi a nagie dziewczyny wbiegły do wody. Blondynka za rękę z Klarą, a pozostałe dwie obok. Z czasem zestresowana kobieta wyluzowała i zaczęła chlapać się z resztą. Bawiły się świetnie, śmiejąc i skacząc. Nagle na brzegu pojawił się Kamil z Kubą, obserwowali wygłupiające się dziewczyny szepcząc coś między sobą.

    –      Aaa. – krzyknęła Asia, która pierwsza zauważyła stojące postaci. Wszystkie zanurzyły się w wodzie, chowając nagość.

    –      Co wy tu? – zapytała oburzona wręcz Karolina.

    –      No co? Usłyszeliśmy głosy i przyszliśmy sprawdzić, czy wszystko gra. – wytłumaczył stojący z założonymi rękoma Kamil.

    –      No to już sprawdziliście, możecie wracać. – uśmiechnęła się Klara.

    –      Ej, nie wyganiaj Nas. Dołączymy co? – zapytał retorycznie Kuba, ściągając spodenki. Jego duży penis zwisał spokojnie między nogami, ale i tak silnie zadziałał na zapatrzoną w krocze chłopaka Klarę.

    –      Kuba, przestań, chciałyśmy same… – powiedziała Asia, ale wtedy i Kamil zdjął spodenki. Obaj ruszyli w kierunku dziewczyn, ich penisy kołysały się na boki razem z workami mosznowymi, niemal hipnotyzując kobiety. Podeszli do swoich dziewczyn i pocałowali je niemal identycznie. Ich oddech zdradzał, że pili czystą przed wycieczką nad wodę. To przez to są tacy odważni.

    Karolina z Olą stały głębiej obserwując co najmniej dziwne zachowanie panów. Po czułości okazanej swoim partnerkom odwrócili się do siebie z uśmiechem i ruszyli do wspomnianych singielek. Zatrzymali się przed nimi i złapali za głowy łącząc języki w namiętnych pocałunkach. Asia i Klara stały jak wryte, były zszokowane tym co widzą.

    –      Ej, nie przeginacie, aby trochę? – zagadała Klara.

    –      Cicho. – przerwali pocałunek i jej chłopak odpowiedział zimno.

    –      Kamil… – chciała coś powiedzieć Karola, ale panowie zamieniając się miejscami zaczęli ponownie całować zaskoczone kobiety. Tym razem dłoń Kuby powędrowała na piersi Oli. Ścisnął je z przyjemnością, a dziewczyna poczuła jak jego przyrodzenie dźga ją w brzuch.

    –      Ej! Kuba! – krzyknęła Asia. Chłopak oderwał się od ust kobiety.

    –      Kamil. – powiedział tylko. I szybkimi krokami oddalili się od singielek. Tym razem Kamil stanął przed zdziwioną Asią, a Kuba przed rozkojarzoną Klarą. Ta druga nie oponowała, kiedy przybliżył usta do jej ust. Zaczęli się całować, a jej dłoń pod wodą znalazła upragnioną męskość. Miała na niego taką ochotę, że momentalnie zapomniała o podejrzanym zachowaniu chłopaków i o tym, że niedaleko jej partner całuje Asię. Ta szybko wyrwała się z pocałunku i podniosła prezentując wyćwiczonemu facetowi swoje krągłe, naturalne piersi. Spojrzała w kierunku Kuby.

    –      Daj mu się nacieszyć, co Ci to robi? – powiedział widząc jej zdumienie.

    –      Masz rację. – przyznała zrezygnowana.

    –      Wybaczcie, że tak wprost, ale mam ochotę. – wyznał patrząc na trzy kobiety.

    –      A jebać. – powiedziała Asia i wstała, wychodząc z wody dopowiedziała do Kamila.

    –      Chcesz loda to chodź. – chłopak rozszerzył oczy i poszedł za nią. Położył się na plecach a ta zaczęła mu intensywnie stawiać penisa dłonią, gdy był na wpół sztywny dołączyła do tego język.

    –      Karola co tu się odwala? – zapytała dotychczas milcząca Ola.

    –      Nie wiem Olcia, ale podnieciłam się. – zaśmiała się.

    –      Może pójdziemy po cichu po chłopaków z domku? Nie chce zostać z niczym, a coś mi się wydaje, że one Nam ich nie oddadzą zbyt szybko.

    –      Ok. – odpowiedziała, po czym nagie i mokre weszły na palcach do chatki.

    Najpierw weszły do pokoju Bartka, spał na plecach z otwartymi ustami, ale bez kołdry. W samych bokserkach. Spojrzała na siebie chichocząc i po cichu weszły na łóżko, Ola zaczęła zsuwać bokserki prawie budząc chłopaka. Musiała przerwać, bo nie chciały, żeby już się obudził. Po chwili Karolina odsłoniła jego krocze, penis leżał na boku w zwisie. Pierwsza schyliła się Ola, która bardzo delikatnie zaczęła lizać prącie. Jej sprawny język szybko spowodował, że chłopakowi zaczął stawać podczas snu. Rozbawiona Karolina dołączyła do koleżanki. Po kilku minutach Bartek się przebudził, spojrzał w dół i zaskoczony zobaczył dwie dziewczyny skupione na obciąganiu mu penisa. Był przekonany, że to sen, lecz kiedy doszło do niego, że wszystko co widzi dzieje się naprawdę, nie zdradził się i po cichu obserwował. Jednak przyjemność jaką mu sprawiały spotęgowana wspomnieniami z wczoraj sprawiły, że musiał zareagować, złapał obie dziewczyny za głowy, od razu się obróciły.

    –      Ja nawet nie pytam. Ale nie chce dłużej loda… – zaczął.

    –      Obudził się – zaśmiała się Ola.

    Karolina nie czekając na zaproszenie weszła na łóżko i nawilżając się dłonią usiadła po chwili na sztywnym penisie kolegi. Zaskoczona szybkością przyjaciółki Ola uśmiechnęła się i wróciła do lizania, tym razem jąder. Chłopak nie mógł uwierzyć własnym oczom, to co właśnie działo się w jego sypialni było porównywalnie dziwne do wczorajszej nocy. Nie wiedział skąd w kobietach to pragnienie i odwaga, ale nie narzekał, złapał za biodra ujeżdżającej go blondynki i położył głowę ponownie na poduszce. Ola siorbiąc ssała worek z jajkami singla, ale nagle pisnęła głośno. W jej wypiętą pupę wszedł twardy i duży penis, oderwała się od krocza blondyna i odwróciła głowę. W jej odbycie rozgościł się Adam, który obudzony odgłosami z pokoju obok przyszedł zobaczyć co się dzieje. Oglądał jak napalone dziewczyny obsługują Bartka i postanowił skorzystać z okazji, kiedy Ola nachylona do jąder kolegi wypięła w jego stronę apetyczną pupę. Nawilżył śliną swoją męskość i po prostu wszedł w nieświadomą koleżankę.

    –      Adam? – wyszeptała.

    –      Adam? – powtórzyła para na łóżku ze zdziwieniem.

    –      Kontynuujcie. Ola nie sądziłem, że jesteś aż tak ciasna. – powiedział podniecony samiec.

    –      Ohh… – odpowiedziała cichym jękiem.

    –      Ale ja nie byłam gotowa – powiedziała.

    –      No ale ja byłem, Twoja dupa aż się prosiła. Kamil uprzedzał, że uzależniasz. – złapał dłonią za zwisającą pierś i zaczął się nią bawić. Nie zwracał uwagi na komentarze dziewczyny, miał na nią ochotę i właśnie ją spełniał.

    Ostatecznie singielka odpuściła, ale była zaskoczona bezczelnością chłopaka, będzie musiała jutro pogadać z Anią, która spała za ścianą. To zaczynało stawać się trochę zbyt dziwne. Mieli przed sobą jeszcze dużo dni na wyjeździe, to szło za szybko. Wróciła głową do krocza Bartka, ale tym razem językiem zaczęła kręcić na pupie koleżanki, która odpowiedziała głośniejszym jękiem. To podkręciło Olę, która zaczęła lizać ich tam wszędzie, podczas intensywnego skakania. Penis wchodził i wychodził z jej ciasnej pupy, której pośladki robiły się coraz bardziej różowe od klapsów Adama. To jej nie przeszkadzało, strach minął i zaczęła odczuwać podniecenie, ponownie bardzo mocne podniecenie, jedną dłonią masowała się na cipce. Po kilku minutach Karolina przestała skakać na Bartku.

    –      Adam, chyba chciałabym spróbować tego co Klara. Ola mnie tam tak wylizała, że powinno nie boleć. Olcia poczekasz moment? – wysapała z wypiekami.

    –      Jasne. – Adam od razu wyjął penisa z rozluźnionej już pupy, niezadowolonej do końca Oli. Chciała dalej, dłużej i mocniej, a tu jej napastnik skuszony wizją podwójnej penetracji od razu ją odrzucił. Usiadła na krawędzi obserwując.

    Chłopak kucnął na pościeli za wypiętą i nadzianą pupą Karoliny. Drobna dziewczyna siedziała pewnie na schowanym w całości w niej, penisie blondyna pod sobą. Trzymała pośladki na boki, aby ułatwić Adamowi płynne wejście. Mokry od śliny odbyt czekał na twardą główkę, którą właśnie przystawił chłopak. Drobna dziewczyna wzięła wdech i jęknęła głośno, kiedy spory kutas wbił się w jej dziewiczą analną dziurkę. Bartek wykorzystując moment zaczął poruszać swoim członkiem od dołu. Połączenie tych skrajnie podniecających odczuć doprowadziło dziewczynę do orgazmu. Ścisnęła kołdrę w pięściach i zatrzęsła się, panowie widząc co się dzieje przyśpieszyli swoje ruchy. Szczytowanie trwało długo i obfitowało damskim wytryskiem, który zalał brzuch i łóżko Bartka. Dzięki temu stanowi jej odbyt rozluźnił się w pełni przez co Adam mógł od początku wejść cały i pchać ją zdecydowanie. Ola oglądała moment uniesienia przyjaciółki masując się energicznie, była w szoku jak potężnego orgazmu doznała Karolina. Mogło być to przyczyną pierwszego w życiu seksu analnego, pierwszej w życiu podwójnej penetracji, a mogło być, skutkiem tego, że poprzedniej nocy nikt nie wyruchał chudej kobiety. Zazdrość zniknęła, widząc jak to zadziałało na jej koleżankę była szczęśliwa i sama też chciała zaznać takiej przyjemności. Miała ku temu okazję, ponieważ orgazm wycieńczył Karolinę, która cała zalana potem zatrzymała panów i wyszeptała.

    –      Wybaczcie, ale muszę odpocząć. Nigdy tak nie skończyłam.

    –      Jak chcecie możemy się zamienić z Karolą? – zapytała nieśmiało Ola.

    –      O jezu, no pewnie. Ale ja bym chciał być na dole. Ok Barti? – powiedział Adam.

    –      Spoko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Man of The Match

    Opowiadanie klasycznie podzielone na dwie części, bo inaczej ucina tekst.

  • Las (czesc druga) II

    Wstali z łóżka zostawiając na nim zmęczoną blondynkę, położyła się na boku i podciągnęła nogi do siebie. Jej wystająca pupa zdradzała, że dziewczyna jest po ostrej zabawie. Obie dziurki nie zamknęły się do końca, a śluz ciekł po ciele znikając w pościeli. Nie chcieli jej przeszkadzać, więc Adam wziął Olę na ramię i wyniósł z domu. Bartek szedł za nimi.

    –      To chodźcie nad wodę, tam się też ruchają. – zasugerowała podniecona dziewczyna.

    –      Kto? – zapytał Bartek.

    –      Kuba Klarę, a Kamil Asię. – zdradziła.

    –      Aha? Ciekawe. Chyba trochę się zmieniło, jak poszłyście. – zeszli po skarpie i zobaczyli jak Kuba i Kamil trzymają blondynkę między sobą w powietrzu. Dziewczyna wisiała nabita w obie szparki jęcząc głośno. Na brzegu zaraz za nimi leżała na plecach Klara, która masturbowała się wsadzając sobie palce, gdzie się da. Czworokąt przy jeziorze był ciekawym obrotem spraw, nikt nie spodziewał się Asi przyjmującej właśnie dwa penisy na raz. Ola oblizała się i powiedziała do Adama na ucho.

    –      Już nie mogę dłużej czekać, błagam weźcie mnie też. – Adam odwrócił wzrok i powiedział do Bartka.

    –      Kładę się tutaj, ok? – drugi kiwnął czekając tylko na wolną dziurkę.

    Mężczyzna położył się na ziemi a Ola zgrabnie kucnęła, wymierzyła penisem do swojej szparki i usiadła. Następnie nachyliła się do chłopaka, tak aby drugi mógł swobodnie włożyć jej w tyłek. Kiedy jej twarz zbliżyła się do twarzy Adama zaczęli się namiętnie całować, ich języki wirowały w ustach sprawiając obojgu przyjemność. W tym czasie Bartek zapatrzony na akcję nad wodą przykucnął i naślinił stojącą pałę. Przyłożył do wypiętej pupy Oli i powolnie wciskał coraz głębiej, dziewczyna pochłonięta pocałunkiem nie zdawała się nie zwracać na to uwagi, jednak, gdy jego trzon wszedł w jej delikatną pupkę w połowie jęknęła głośno i zesztywniała.

    –      O kurwa, takiego uczucia się nie spodziewałam. Znaczy… jest świetnie, ale ciasno? – powiedziała.

    –      No ciasno, ciasno! – krzyknął Bartek i panowie zaczęli się poruszać.

    –      O chuj! – jęknęła Ola, której piersi trafiły w dłonie napalonego Adama.

    –      Boskie są, myślisz, że Ania mogłaby sobie też powiększyć? – zapytał zachwycony naturalnym wyglądem sztucznych piersi koleżanki.

    –      Nie wiem, lepiej Ty jej tego nie sugeruj. Ja mogę zagadać. – odpowiedziała przez jęki.

    –      Moglibyście się skupić? Ania ma ładne cycki, zostawcie ją. – skomentował blondyn przyspieszając ruchy.

    –      Ahh… – jęknęła głośno Olka, a jęk usłyszała reszta zabawiających się nad wodą przyjaciół. Chłopacy zaskoczeni tym co widzą uśmiechnęli się do kolegów agresywnie ruchających Olę. Klara podeszła do nich i kontynuowała palcówkę obserwując dokładnie każdy ruch przed sobą. Jedynie Asia nie zwróciła uwagi na przybyłych znajomych, ona była teraz w innym świecie. Chwilę przed ich przyjściem osiągnęła orgazm, ale nie miała dość i po szybkiej zamianie dziurek, Kamil i Kuba kontynuowali trójkąt z najgrzeczniejszą z dziewcząt.

    Podczas gdy Ola i Karolina poszły dziewczyny, które zostały szybko zajęły się penisami swoich wzajemnych chłopaków, stawiając kutasy pionowo. Niewinna zabawa rozpoczęta przez zdecydowanych chłopaków, szybko przerodziła się w małą orgię. Klara ponownie wypełniona wielkim prąciem Jakuba dochodziła wijąc się w pozycji na misjonarza, zaraz obok jej chłopak pchał na pieska Asię, która zdawała się być z tego powodu bardzo zadowolona. Po pewnym czasie panowie zaproponowali podwójną penetrację, jednakże Klara musiała odmówić. Dziewczyna czuła jeszcze brutalną zabawę z nocy, jej pupa była obolała i piękna brunetka niestety zrezygnowała na rzecz zaciekawionej tematem Asi. Panowie wzięli dziewczynę na ręce i zaczęli pchać od dołu przyciskając jej ciało do siebie z obu stron. Szybko osiągnęła orgazm, duża dawka emocji i podniecenia musiała znaleźć ujście, głośne jęki i ślady po paznokciach dziewczyny były dowodem na jej przyjemność. Zaraz po tym pojawili się nad wodą Ola z chłopakami. Pchana nieustannie w obie dziurki i wisząca w powietrzu Asia krzyknęła głośno.

    –      Jezu!!!!!!

    Dziewczyna właśnie została doprowadzona do drugiego już orgazmu z rzędu. Tym razem nie drapała, zalana potem wiła się w objęciach swojego chłopaka i jego kolegi. Panowie obserwowali to nie przerywając zabawy. Jednak ten orgazm sprawił, że blondynka miała dość. Objęła Kubę za szyję i chwilę jeszcze podskakiwała, jednak potworne zmęczenie i masa wrażeń zmusiły ją do zatrzymania zabawy. Zeszła na chwiejnych nogach z rąk chłopaków i powiedziała.

    –      Matko, dziękuję. Nie spodziewałam się… ja… muszę iść się położyć.

    –      Może Cię odprowadzę co? – zaproponował opiekuńczo Kuba.

    –      Nie, ja z nią pójdę. Muszę się odlać, a Ty nie marnuj wzwodu, stary. – klepnął go w ramię Kamil i trzymając dziewczynę pod rękę zaprowadził ją do domu.

    Bartek z Adamem nie przestawali, ich długie i twarde męskości wchodziły głęboko w obie dziurki zadbanej singielki. Ola jęczała i przeżywała akt miłosny, aktualnie całując się z Klarą. Wysportowana dziewczyna Kamila ponownie odmówiła seksu, wiedziała jak duży jest członek Kuby i po intensywniej placówce nie miała ochoty na takie wrażenia. Jej ciało potrzebowało regeneracji. Chłopak zdezorientowany stał nie wiedząc co zrobić. Miał zostać, aby nie zmarnować stojącego na baczność penisa, ale nie miał gdzie go wsadzić. Kątem oka zauważyła to Ola, która pod wpływem podniecenia i atmosfery całego wyjazdu powiedziała do chłopaka otwarcie.

    –      Wiesz co? Jak chcesz możesz spróbować mi go włożyć, ale nie wiem czy jestem w stanie tyle przyjąć.

    To zszokowało wszystkich, Klara zaklaskała w dłonie będąc ciekawą czy ciało jej koleżanki da radę. Panowie będący aktualnie w Oli zatrzymali się na moment.

    –      Ale to który ma z Ciebie wyjść? – zapytał Bartek.

    –      Żaden, może Wam się uda w trójkę. – odpowiedziała czerwona na policzkach.

    –      No nie wiem… – powiedział Kuba zaskoczony propozycją.

    –      Stary, dawaj. Nikt Nam nie uwierzy, że byliśmy w trójkę w Olce. – wykrzyknął Adam.

    –      Chodź tu, muszę Cię nawilżyć. – powiedziała Klara, która solidnie naśliniła penisa Kuby.

    Chłopak z kapiącym od śliny Klary penisem zajął miejsce przed odchylonym do tyłu Bartkiem, pozycja była definitywnie dziwna. Blondyn nie wyjmując członka z już dość rozepchanej od długiej penetracji pupy czekał na to co się wydarzy. Adam wyciągnął głowę starając się dostrzec jak najwięcej, jego kutas był sztywno i głęboko wsadzony w cipkę dziewczyny. Ona sama położyła się na ciele chłopaka i lekko zestresowana starała rozluźnić. Klara złapała za jej pośladki i rozszerzyła jak tylko mogła na boki, aby ułatwić i tak ciężkie wejście największemu z penisów w towarzystwie.

    –      Na pewno? – zapytał Kuba ostatni raz.

    –      Tak, dawaj! – krzyknęła singielka.

    Chłopak przyłożył główkę penisa do zajętej już analnej szparki dziewczyny. Dotknął spodem penisa kolegi i powiedział.

    –      Ale to dziwne, w sumie.

    –      Ta? To nie ja wypinam się do Ciebie stary – skomentował zawstydzony, ale podniecony Bartek.

    Wszyscy zastygli, kiedy Kuba nacisnął palcem na twardy żołądź swojego penisa, jednak bezskutecznie. Szybko ponowił próbę, tym razem główka ocierając się od dołu o twardy trzon kolegi wbiła się w rozszerzony do granic odbyt Oli.

    –      Aaaa!! – wrzasnęła czując podniecenie i ból.

    –      Jest ok mała? – zapytała Klara wyraźnie zaangażowana.

    –      Mhm…, ale powoli ok? – wysyczała przez zaciśnięte zęby.

    –      Ja pierdole co tu się dzieje. – skomentował Adam leżący na dole.

    Skupiony Kuba delikatnie wchodził głębiej, ścianki pupy mocno ściskały obu panów.

    –      Musimy chyba powoli się poruszać. – zasugerował Bartek, przypominając sobie takie hardcorowe sceny z pornosów.

    –      Okej. – odpowiedział drugi i zaczęli równomiernie spokojnie pchać. Nie wyjmowali penisów z pupy, za to z każdym pchnięciem Kuba wchodził głębiej.

    Po dwóch minutach przyzwyczajania kobiety do obecności trzech panów w jej kroczu, mogli zacząć normalniej ją posuwać. Analni koledzy przestali pchać równo, teraz ich męskości ocierały się nie tylko o ścianki pupy Oli, ale też o siebie. Do zabawy włączył się też Adam, który w końcu mógł coś zrobić, szybko zauważając znaczne ograniczenie w ruchach, pojawienie się dodatkowego penisa w pupie sprawiło, że nacisk ze strony analnej dziurki zmniejszył miejsce w pochwie kobiety. To jednak tylko podnieciło chłopaka. Klara obserwowała z boku niewyobrażalny gangbang na koleżance, z jednej strony jej zazdrościła. Orgazm nadszedł natychmiast, kiedy panowie osiągnęli rytm, dziewczyna dochodziła ze łzami w oczach. Z drugiej strony wciąż czując obolałe krocze po wczorajszej nocy umiała wyobrazić sobie co w dniu jutrzejszym będzie czuć Ola.

    –      Ohhhhhh! Taaak! Kurwa jak dobrze! – krzyczała w nieustającym szczytowaniu.

    Podczas kilku minut miłosnego uniesienia dziewczyna dochodziła już trzykrotnie, podczas ostatniego orgazmu pojawił się kobiecy wytrysk, który przez to, że wszystkie dziurki były zapchane chlapał znajdując ujście w czasie pchania. Złączone krocza 4 osób były całkowicie mokre od soków Oli, jej piersi agresywnie macane i gniecione przez Kubę i Adama zaczerwieniły się. Podobnie jej pośladki, które co chwila dostawały klapsy od każdego z mężczyzn. Taka dawka przyjemności musiała doprowadzić do rychłego orgazmu u któregoś z nich. Pierwszym okazał się być Bartek, odosobniony przez wciśniętego przed niego Kubę. Nie ostrzegając nikogo wyciągnął kutasa z pupy Oli i znajdywszy piękną twarz Klary, ozdobioną zmysłowym pieprzykiem wytrysnął na nią zaskakując dziewczynę. Odwróciła się, ale zbyt późno, bo jej lewy profil został właśnie zalany nasieniem kolegi. Pojękując strzepywał ostatnie krople na mokrą od białej cieczy buzię.

    –      Eee mam nadzieję, że nie masz nic przeciw? – zapytał nie w porę.

    –      Luz. – odpowiedziała oblizując spermę z ust.

    Kuba poprawił się w rozszerzonym odbycie Oli, było więcej miejsca, odczuł to również Adam, który zwiększył tempo. Jęki i sapanie rozbrzmiewały nad wodą. Klara spojrzała na zmęczonego Bartka, który odpoczywał opierając się o drzewo. Podeszła do niego i zrobiła to samo.

    –      Nawet na siłowni się tak nie męczę. A nawet nie byłam na miejscu Oli czy Asi dzisiaj. – zaśmiała się.

    –      Co za wyjazd. – skomentował kolega. Zamilkli patrząc na gładką taflę wody.

    Obok Ola dostawała wycisk, spocona i klejąca się do ciał chłopaków dyszała i jęczała. Po kilkukrotnym orgazmie dziewczyna przypominała raczej dmuchaną lalkę w rękach mężczyzn. Korzystali z jej mokrych dziur, penetrując do granic możliwości.

    –      Jest niesamowicie. Ola, jesteś boska! – mówił do niej Adam i ją pocałował.

    Czuła, że traci siły, ale podniecenie nie mijało. Ciągle miała ochotę i nie chciała przerywać, jednak jej odbyt był już tak rozszerzony, że ledwo czuła w nim Kubę. Chłopak pchał bez problemu, po wyjściu Bartka w pupie zrobiło się sporo miejsca. Nagle dziewczyna niespodziewanie jęknęła i zacisnęła oczy.

    –      O kurwa! Mocniej! Szybko! – krzyknęła.

    Oboje przyspieszyli, dając jej klaps za klapsem w różowe pośladki. Adam patrzył na twarz przeżywającej kolejny orgazm dziewczyny. Spazmy jakie dostała i następna dawka wytrysku z jej wnętrza doprowadziły i jego do szczytowania. Dziewczyna była w amoku, dlatego nie wyjął penisa tylko strzelił w jej mokrą cipkę obfitym strumieniem spermy. Ich soki mieszały się tworząc lepką maź, która pod wpływem pchnięć chlapała na wszystkie strony. Po paru dłuższych chwilach chłopak doszedł, tą okazję wykorzystał Kuba, który podniósł zamroczoną Olę na ręce, obrócił do siebie i wbił się w kapiącą cipkę. Złapał za pośladki i wystarczyło mu kilka ruchów, aby dolać do jej wnętrza swojego nasienia. Cztery pełne strumienie zalały wnętrze jej kobiecości, następnie chłopak wyjął go z dziewczyny i opuścił ją na ziemię. Padła bez życia na trawę, tylko jej piersi unosiły się w szybkim rytmie oznajmiając reszcie, że żyje. Była maksymalnie wyczerpana i gdyby nie przyjmowała antykoncepcji byłaby najprawdopodobniej w ciąży po powrocie z wyjazdu. Jednak jej imprezowy styl życia nie pozwalał na choćby najmniejsze ryzyko, dlatego nikt nie przejął się wytryskiem wewnątrz blondynki. Adam i Kuba weszli do wody obmyć się po intensywnym seksie.

    –      Wariaci. – skomentowała Klara opierając się o bark kolegi.

    –      Haha nawet w porno takich rzeczy nie widziałem. – dodał.

    Tymczasem w domku podczas orgii nad jeziorem było niewiele spokojniej. Kamil z Asią wrócili, chłopak odprowadził zmęczona dziewczynę do jej pokoju. Momentalnie zasnęła, pozostawiając obok miejsce dla swojego chłopaka jak już wróci. Natomiast Kamil po opuszczeniu sypialni Asi przypadkowo pomylił drzwi i wszedł do śpiącej Ani. Paseczki od bikini odwiązały się podczas snu i odsłoniły kuszącą pupę dziewczyny, która akurat spała na boku wypinając się w kierunku wejścia. Chłopak chciał od razu wyjść, zostawiając koleżankę w spokoju, ale widok jej niewinnego, półnagiego ciała sprawił, że zesztywniał między nogami. Wiedział, że zabawa nad wodą dopiero się rozkręcała i nikt nie pojawi się prędko w chatce, dlatego zdecydował się zamknąć za sobą drzwi i podejść bliżej. Spojrzał na oświetlone przez księżyc ciało kobiety, delikatnie starając się jej nie przebudzić odwiązał majtki od stroju na drugim biodrze. Wysunął powolnie materiał spod dziewczyny i zrzucił na ziemię. Nachylił się i dotknął gołych pośladków młodej kobiety, która nawet nie drgnęła. Napalony chłopak zsunął swoje spodenki, odsłaniając sztywnego i długiego penisa. Delikatnym ruchem rozszerzył pośladki dziewczyny i polizał ją, mruknęła i po chwili całe jej krocze świeciło się od śliny chłopaka. Obie dziurki były dobrze nawilżone, mężczyzna uważał, aby nie zbudzić koleżanki. Pracował językiem między wargami sromowymi, smakując jej od środka. Później przeniósł się wyżej, gdzie dokładnie oblizał jej odbyt, mógłby spędzić w jej nogach godziny, ale ani czas ani jego penis mu na to nie pozwalały. W głowie wciąż miał to, że w każdej chwili może wrócić chłopak Ani i nakryć go na tym co robi. Jednak w tej chwili gorszym przeciwnikiem dla siebie był on sam. Kutas drgał i pulsował w powietrzu, informując właściciela, że osiągnął maksymalny rozmiar oraz że czeka na penetrację jakiejś dziurki. Odsunął głowę od jej krocza i rozwiązał stanik na plecach, wysunął materiał, po czym napluł na prącie, kciukiem rozprowadził ślinę po główce. Złapał swoją twardą męskość dłonią i przystawił do nawilżonej cipki, już miał w nią wejść, kiedy naszła go myśl. Dziewczyna zaraz prawdopodobnie się obudzi i nie wiadomo, jak zareaguje, ponadto jest rozluźniona i może nie zauważyć, że zamiast w pochwę, wsadzi jej w pupę. Miał na nią niesamowitą ochotę, od wczoraj, gdy widział, jak Bartek posuwa Anię właśnie w tyłek, dziewczyna nie była jak Klara, przyzwyczajona do analnego seksu i można powiedzieć, że przystosowana, widział w niej swego rodzaju niewinność. Jej wyraz twarzy, kiedy jego kolega wchodził w nią wczoraj z każdym pchnięciem głębiej, wyrażała bardzo wiele. Strasznie go to wtedy podnieciło, widział ból, zdziwienie, podniecenie i strach, jednak to wszystko bardzo szybko zmieniło się w ogromną przyjemność. Sam też chciał jej zaznać, sprawdzić jak ciasna jest dziewczyna Adama, dlatego w ostatniej chwili przełożył czubek penisa wyżej i nacisnął lekko na odbyt. Dziewczyna mruknęła, jednak nacisk był zbyt słaby, aby ją wybudzić. Musiał zrobić to pewniej i mocniej, martwił się tylko konsekwencjami, bo wiedział, że to co robi można by uznać za gwałt. Pragnienie jednak przerosło jego lęki i trzymając go dłonią pchnął silnie. Główka jego kutasa wpłynęła w cisną, ale bardzo rozluźnioną dziurkę, nie obudził jej. Przewróciła się na brzuch ułatwiając mu dostęp, trzymając końcówkę członka wewnątrz poprawił jej pupę na łóżku rozchylając nogi na boki. Zaczął poruszać się w środku, jednak za którymś razem przesadził z siłą pchnięcia i wszedł praktycznie cały, to musiało ją przebudzić. Odwróciła głowę w lekkim amoku, z otwartymi szeroko oczami.

    –      Kamil? Co? Co Ty robisz? Ja… – zobaczyła i poczuła, że chłopak jest w trakcie penetracji, chwilę później dotarło do niej, że wsadził jej w dupę.

    –      Ania… cicho. Wszystko dobrze, rozluźnij się. – powiedział, bo poczuł na nim jak dziewczyna się spięła. Zwieracze zacisnęły się na penisie jak pętla, dodając mężczyźnie bodźców.

    –      Cicho? Ja spałam, czemu Ty mnie…? – była zbulwersowana. Nie spodobał jej się pomysł Kamila, który nie widział w tym problemu, przerwał jej i złapał dłonią za usta, zakrywając je szczelnie.

    –      Zamknij się! Widziałem wczoraj jak chętnie dałaś się Bartkowi, też chcę Cię poczuć. Myślałem, że będziesz zachwycona, ale widzę, że nie. Nie ważne, skoro już w Tobie jestem to chcę dokończyć. – powiedział ostro.

    –      Mmm mmm… – próbowała coś powiedzieć, ale jego dłoń skutecznie ją zagłuszyła.

    –      Mmmm!!! – jęknęła, gdy chłopak bez chwili namysłu wrócił do penetracji. Postanowił odrzucić wszelkie próby załagodzenia jej odczuć, przestał być delikatny i uważać. Teraz pchał mocno, głęboko i szybko. Napawał się tym co dostał, a właściwie sobie wziął. Pulsujący kutas wchodził i wychodził z mokrej od śliny pupy, wydając cichy, ale charakterystyczny odgłos.

    –      Ania, puszczę Ci usta, ale nie krzycz ani nic! Ok? – potwierdziła kiwnięciem głową, bała się, a z oczu pociekły jej łzy. Była roztrzęsiona, słodko spała, wokół sami przyjaciele, nad wodą jest jej chłopak, jeszcze chwilę temu czuła się bezpiecznie. Jednak to było złudne, zostając sama stała się ofiarą i ktoś to wykorzystał.

    Chłopak puścił jej usta i odgiął ją do pionu, tak, że opierała się o niego plecami zmieniając nieco pozycję na kolanach. Penis nadal wchodził głęboko w jej ciasny tyłek, jednak teraz napastnik miał dostęp do wypiętych w przód piersi. Złapał za nie i zaczął gnieść, nie krzyknęła, bała się, łzy ciekły jej po policzkach, nie wiedziała co robić, a on wciskał się coraz mocniej w jej wnętrze. W końcu wszedł całkowicie rozpychając jej pupę jak nigdy wcześniej, wczorajszy seks analny z Bartkiem to było coś innego, jego męskość dorównywała długością, ale była znacznie chudsza od penisa Kamila, który właśnie ją penetrował. Czułą mieszaninę bólu i strachu, nie było tym razem podniecenia. Ciało reagowało sprzecznie, wilgotniała, ale w głowie walczyła z tym, nie rozumiała, dlaczego jej organizm chciał więcej. Chłopak sapiąc rżnął ją mocno, kiedy znudził się macaniem cycków pchnął ją i wylądowała w pozycji na pieska, widać, że zależało mu na ciszy w pokoju, bo powstrzymywał się przed biciem jej pośladków, muskał je dłońmi co chwila i masował kobiecość, po to by zająć czymś spragnione ręce. Ona klęczała wypięta łkając cicho, bała się odezwać, jednak co chwila miała w głowie myśl, aby wołać o ratunek. Za każdym razem rezygnowała z tego pomysłu, bo wiedziała jak postrzegany jest w towarzystwie Kamil, szczególnie przez chłopaków jest brany za gentlemana, jest uczynny i miły. Nikt by nie uwierzył, że ją gwałci, z pewnością odparł by jej atak, sugerując coś przeciw niej. Nagle poczuła jak ścisnął jej lewą pierś boleśnie, wyciągając sutek. Poczuła w swoim wnętrzu, że dotychczas sztywny penis stał się twardy jak skała, niemal ją raniąc. Skutek mógł być tylko jeden, nadszedł potężny orgazm. Chłopak jak z armaty wystrzelił nasieniem w analne wnętrze dziewczyny, tankował jej tyłek swoją spermą dobre dwie minuty, delektował się tym co osiągnął. A kiedy ostatnie krople wypłynęły z jego męskości, wyjął go i wytarł o jej pośladek upokarzająco. Poczuła się jak dziwka, z której właśnie skorzystał klient, zabrakło jedynie płatności. Wytarła łzy pościelą i padła na łóżku na brzuchu. Spełniony chłopak odwrócił ją na plecy i spojrzał w oczy, nie poznawała go, zawsze broniła Kamila, gdy Klara się na niego skarżyła, jednak od dziś nie będzie mogła nawet o nim myśleć. Wiedziała, że ich wyjazd stał się dziwny i przekształcił się w orgię, ale nie spodziewała się gwałtu. Najgorsze, że przed nimi jeszcze kilka dni i będzie musiała to jakoś przeboleć. Zastanawiała się co ma zrobić czy powiedzieć Adamowi i zepsuć wszystkim wakacje, a przy tym rozbić związek niewinnej w tej sytuacji Klary.  Chłopak jakby czytając w myślach pokrzywdzonej kobiety odezwał się, łagodniejszym głosem niż poprzednio.

    –      Ania, wybacz. Nie wiem co mnie napadło, ale Twój tyłek mnie zahipnotyzował. Pewnie mi nie wybaczysz, ale nie mów innym, obiecuję, że będę daleko, nie będę się zbliżał. To wszystko wina tego domku i tej chorej atmosfery. Mój kutas nieustannie stoi, od poprzedniej nocy nie mogę oderwać wzroku od waszych ciał, wszystkich dziewczyn. – zaczął się nagle wyżalać.

    –      Kamil, zgwałciłeś mnie… – powiedziała smutno, jednak to co powiedział było poniekąd prawdą. Nie chciała psuć innym wyjazdu, nie chciała ranić Adam i Klary. Najgorsze, że sama czuła to samo co Kamil, ciągle była podniecona. Przełknęła ślinę i dodała, wyszukując w sobie maksymalne złoża odwagi i empatii.

    –      Kamil… rozumiem. Też czuję to podniecenie i pozwoliłabym Ci na wszystko, serio wszystko. Dlaczego mnie nie obudziłeś i nie spytałeś? Przecież to nie chodzi o to, że ja nie chcę, bo chcę. Nawet po tym co się wydarzyło mam mega chcicę. Jednak zraniłeś mnie i zgwałciłeś, a na to się nie godzę. Nie powiem nikomu, bo to nie na miejscu, ale póki co muszę to przemyśleć, nie wiem czy będę mogła być dalej Twoją przyjaciółką. – wyznała szczerze.

    –      Rozumiem, przepraszam Ania. – chciał ją objąć, ale odepchnęła jego ręce i wskazała na drzwi.

    –      Wyjdź, przytulisz mnie jak będę na to gotowa. Wyjdź, muszę się umyć zanim Adaś wróci, chyba, że chcesz, żeby zobaczył jaką ilość spermy we mnie zostawiłeś? – chłopak wstał i z przepraszającą miną opuścił pokój.

    Kolejny dzień na wyjeździe wbrew pozorom przybrał nieoczekiwany obrót. Po długiej i pełnej wrażeń nocy integracyjnej, wstyd został ostatecznie zastąpiony otwartością i chęcią eksperymentowania. Przyjaciele nie przypuszczali nigdy, że zżyją się ze sobą tak mocno. Początkowo zawstydzeni Panowie stali się ogierami, zdolnymi do najbardziej dzikich fantazji erotycznych, przez co Panie w większości chętne do takich zabaw, stały się także ofiarami, które mogą nie wiedzieć co je czeka. Znajomi zakończyli drugi dzień aktywnie, ale trzeźwo i o normalnej porze. Co przyniesie następny dzień, tego nikt nie może przewidzieć.

    Klasycznie, jeśli chcecie poznać dalsze losy grupy przyjaciół, poproszę o komentarze. Jestem bardzo ciekaw, które postaci wyróżniają się waszym zdaniem najmocniej, które lubicie, które nie, może którejś osoby pragniecie, a może którejś jest za dużo/za mało w fabule. Dajcie znać 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Man of The Match

    Prosze o komentarze, w Oazie też, bo wtedy wiem, czy jest sens pisać ciąg dalszy. 

  • Sex z Obcym

    Z początku byłem przerażony. Nie wiedziałem czego mam się spodziewać, gdy on leżał na mnie, patrząc swoim „gadzim” wzrokiem. Leżałem nagi i bezbronny przed istotą, która została stworzona do tego, by zabijać takich jak ja. Czy się bałem? Oczywiście, że się bałem, nie potrafiłem odczuć i zrozumieć ani jego gestów, ani intencji. Miałem jednak przeczucie, że nie stanie mi się nic złego. Przerażenie mieszało się z ciekawością i dziwnym uczuciem pożądania, wejściem w nieznane, otwarciem się na coś nowego w sensie dosłownym i metaforycznym. Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że jego górna cześć czaski przypomina coś jakby narciarskie gogle. To było urocze. Uśmiechnąłem się do niego zalotnie. Przypomniałem sobie o pierwszym naszym spotkaniu. Z oka popłynęła mi łza.

    Widziałem jego szerokie szczęki, z pod których rozchylały się kolejne, widziałem jego zęby, pokryte gęstym, kwaśnym śluzem. Srebrzyste siekacze i trzonowce – chyba wykonane z jakiegoś kosmicznego materiału – lśniły połyskując,  to w chłodnej, to ciepłej poświacie księżyców planety Paradise. Do hotelu, przez lekko uchylone okno dochodziły dźwięki gwaru ulicy i popularnej pop piosenki odgrywane na jakimś lokalnym instrumencie.

    Leżeliśmy wpatrując się w siebie. Było miło. W pewnym momencie zinek nachylił się, ja instynktownie otworzyłem swojej usta. Nasze języki spotkały się w wirującym, mokrym tańcu. To uczucie było nie do opisania, bylem mega podniecony, chciałem więcej. Przeszedł mnie dreszcz i czułem jak mój przyjaciel rośnie. Sięgnąłem ręką do jego krocza. Objąłem dłonią jego penisa, był duży i zupełnie inny, niż te, które widziałem do tej pory, twardy jak skala (dosłownie) i zakończony zaokrąglonym szpicem. Jeździłem ręką w górę i w dół, mając nadzieje, że sprawiam mu przyjemność. Mało wiedziałem o tym, jak obcy uprawiają sex. Musiałem zdać się na intuicje i prawo natury. Zaczął jęczeć i postękiwać – miałem racje. Moje podniecenie narastało. Nagle poczułem na swoim torsie jego dotyk, jego chłodna dłoń, wodziła po moim nagim ciele. Zmierzał prosto do mojego penisa, czułem jak objął go mocnym uściskiem. Brał go całego, dając mi przyjemność. Całowaliśmy się robiąc sobie dobrze, jego ogon wesoło merdał nad nami w rytm tańca, w którym byliśmy spleceni. W pewnym momencie przestaliśmy się całować, zinek gwałtownie oderwał pysk od moich ust, zmierzał w dół i już wiedziałem, że mój penis zanurza się w czymś mokrym i śliskim i wąskim, poczułem nieopisaną przyjemność, jego podwójna szczęka zaciskała się na moim penisie. Potrafił ciągnąć jak odkurzacz. Wyłem z bólu, co jakiś czas wołając krótkie, lecz przeciągliwe – Oh yea, oh yea – nie wiem sam dlaczego zacząłem mówić po angielsku. Może chciałem, żeby mnie zrozumiał. To było najlepsze feliato w moim życiu, robił to tak dobrze, dając mi maksymalną przyjemność, ale wyczuwając możliwą falę orgazmu, zwalniał wtedy, bym nie doszedł zbyt szybko. Jego ogon beształ mnie po torsie. Jego łapy wodziły po całym moim ciele. W pewnym momencie jednak nie wytrzymałem. Krople potu wystąpiły na moim ciele, przymknąłem delikatnie oczy, a fala rozkoszy rozlała się po wszystkich mięśniach mojego ciała. Doszedłem, zalewając jego pysk salwą białej, gęstej spermy. Czułem się wniebowzięty. Zapomniałem o całym świecie, czując tylko tą nieopisaną radość i zmęczenie z nim związane. Ale to nie był koniec.

     Gdy chwile odpocząłem, wskazałem mu by teraz to on się położył. Wykonał sprawny ruch i w mgnieniu oka zamieniliśmy się miejscami. Teraz przyszła kolej na mnie. Zacząłem robić mu loda. Moje usta były niczym w porównaniu z jego. Szczerze wątpię, czy potrafiłem dać mu taki orgazm jak on mi, mimo to, nie ustępowałem, dając z siebie wszystko. Mój wysiłek nie poszedł na marne, widziałem jak mój kochanek napina swoje muskuły wijąc się spazmatyczne na łóżku. Ledwo mieściłem jego penisa w gardle, ale nie dawałem za wygraną, nie chciałem być gorszy… CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arek

    Jak Wam się podoba moje pierwsze opowiadanie? 😉

  • Wyjazd niespodzianka z Jego perspektywy

    “Odbiorę Cię po pracy. Musimy pogadać” – ten krótki sms mógł w sumie oznaczać wszystko.

    Czekałaś więc pewnie przez tę ostatnią godzinę, która ciągnęła się coraz wolniej.

    “Jestem” – wysłałem Ci kolejnego smsa, czekając już trochę niecierpliwie oparty o samochód. Wychodzisz, śpiesznym krokiem idąc w moją stronę. Mimo uśmiechu widzę jednak trochę obaw… i dobrze. W końcu nie wiesz co dla Ciebie planuję.

    Kolejne zaskoczenie – gdy jesteś już blisko, nie witam się lecz otwieram tylne drzwi, niczym szofer. Ci jednak z reguły są uśmiechnięci, ja z kolei zdobywam się jedynie lekkie wzdechnięcie gdy wsiadasz.

    “Zadzwoń do męża, powiedz, że będziesz koło północy. Żadnych pytań. I niech lepiej zostawi Ci coś do jedzenia na kolację, bo raczej nic nie zjesz” – mówię zaraz po wejściu za fotel kierowcy.

    Ruszamy – ja się jednak nie odzywam, a radio pozostaje wyłączone. Zaczynasz rozumieć, że daję Ci czas na telefon. Szczerze mówiąc nawet nie interesuje mnie co mu mówisz – i tak przez najbliższe godziny będziesz po prostu zabawką do tortur. Tylko jeszcze tego nie wiesz…

    Gdy tylko kończysz rozmawiać, podaję Ci pudełko z przyczepioną kartką. Włączam radio, bo dobrze wiem,że będziesz potrzebować czasu.

    “Przez najbliższe godziny będziesz robić to co Ci każę. Jeżeli raz się zbuntujesz – wylądujesz w bagażniku. Jeżeli zbuntujesz się drugi raz – zostawię Cię na jakieś polnej drodze. Bez żalu. To nie jest czas na Twoje fochy.

    W pudełku znajdziesz korek analny, obrożę, zaciski na sutki. To na dobry początek.  

    Masz usiąśc wygodnie, rozebrać się z bielizny – masz być tylko w rozpiętej koszuli i spódnicy.

    Nie interesuje mnie co powiedzą inni kierowcy, będziemy na razie jechać przez miasto. Masz 15min na przygotowanie się.

    Pamiętaj – bez bielizny.

    Korek wsadż w tyłek, załóż obrożę, zaciski na piersi.

    I nie martw się tym stukaniem w bagażniku – to tylko skrzynka z narzędziami…”

    Nie widzę Twojej reakcji, muszę skupić się na drodze. Jesteś jednak na tyle wychowana, że nie odzywasz się póki ja czegoś nie powiem. A może to zaskoczenie odebrało Ci głos?

    W końcu zaczynasz się rozbierać – co tylko potwierdzają stanik i stringi rzucone na przedni fotel pasażera. Uśmiecham się, bo wiem, że rzuciłaś je tam specjalnie.

    “Brawo” – komentuję i kontynuuję – “nie oczekuj, że zabieram Cię do jakiegos hotelu czy coś. Pojedziemy trochę za miasto, pochodzimy trochę po polach i lasach. Tak, wiem, że nie jest za ciepło, ale to akurat nie moje zmartwienie”.

    Gdy odpowiada mi jedynie cisza dodaję:

    “Trochę jeszcze pojeździmy po mieście. Nie musisz świecić wszystkim cyckami, ale masz cały czas się masturbować. Nawet możesz dojść.” – instruuję.

    “A, załóż też to” – kończę i rzucam na tyle siedzenie cztery klamerki z kartką “na cipę”….

    Wiedziałem, że nie lubisz tych zacisków. A jednak, kiedy patrzyłem momentami w lusterko jak nieporadnie próbujesz zapiąć te klamerki pomyślałem, że należą Ci się obie rzeczy za brak logiki.

    Po co się tak wyginasz, wystarczyło zsunąć spódnicę geniuszu. No dobra, Twoja cipa, Twoja sprawa.

    Świetnie się też obserwuje to Twoje zmieszanie połączone z przyjemnością.

    Pozwolę Ci na trochę komfortu – później nie zaznasz go w ogóle.

    “Dobra, zdejmuj tę zaciski i klamerki – wiem przecież, że boli, ale musiałaś na wejściu sobie przypomnieć, że nie tylko o Twoją przyjemność tu chodzi. Zapnij bluzkę. Jedziemy zaraz za miasto, tam będziemy kontynuować. Wszystko ok w pracy?” – powiedziałem już bardziej przyjaznym tonem, chcąc zacząć rozmowę.

    Nie protestowałaś – chyba pasowała Ci chwila takiego luzu na normalną rozmowę. Minęło nam na niej kilkanaście minut, aż do zjazdu na stację benzynową tuż za Warszawą.

    “Muszę zatankować. Widzisz ten kosz przy wejściu do budynku? Weź swoją bieliznę – stringi do jednej ręki, stanik do drugiej – i wyrzuć ją tam. I nie chowaj tego co trzymasz przed ludźmi. Te rzeczy nie będą Ci potrzebne, a mąż na pewno kupi Ci coś nowego.” – powiedziałem jak gdyby nic, wysiadając i zostawiając Cię samą.

    “O, tak, dziękuję, proszę do pełna” – nie planowałem tego, ale skoro już się napatoczył facet z obsługi, a Ty jeszcze siedzisz w samochodzie, to nie mogę pominąć okazji żeby Ci utrudnić zadanie.

    Trzy litrowe butelki wody wystarczą. Jeszcze tylko paluszki, muszę mieć coś do przegryzienia. Dobra, rachunek i można iść.

    Hmm, facet nadal stoi przy samochodzie. Po co? Aaa, widzę ten jego lekki uśmiech i wpatrzone we mnie oczy. Nie zamieniam z nim ani słowa – i tak nic mądrego na temat tej sytuacji by nie powiedział.

    “I jak, widzę, że załatwione?” – pytam zadowolony.

    “Tak” – słyszę smutną odpowiedź wypowiedzianą pod nosem.

    “No weź się nie smuć, najlepsze przed Tobą. Albo w sumie przede mną…” – zaśmiałem się trochę z Ciebie szydząc.

    W głębi siebie jednak bardzo doceniłem, że to zrobiłaś, widziałem ile Cię to kosztowało. Nie sądziłem, że dasz radę, zamierzałem zaraz za stacją schować Cię w bagażniku, ale ok. Będzie jeszcze okazja.

    “Gdy tylko zjedziemy z ekspresówki, rozbierz się, ubrania połóż z przodu. Tu masz kajdanki” – podałem Ci dwie sztuki, trzymane dotychczas w schowku – “załóż je na ręce i kostki u nóg”.

    Kajdanki były twarde, tzn nie z łancuszkiem, ale metalowym segmentem pomiędzy nimi – były więc bardzo ciasne i nie zostawiały żadnej swobody ruchu.

    Koszula, spódnica, buty. Wszystko leżało już na przednim siedzeniu, co oznaczało, że siedzisz sobie totalnie naga z tyłu słyszałem dźwięk zakładanych kajdanek.

    “Dziękuję. Gwarantuję, że warto” – powiedziałem chcąc Cię nieco uspokoić.

    Kilkanaście minut ciszy, którą przerwał zjazd na mały leśny parking.

    “Spokojnie, nie wysiadamy tu. Muszę wziąć parę rzeczy z bagażnika” – powiedziałem wysiadając.

    Trochę tego jest… ale nie możesz wiedzieć o wszystkim. Lećmy z tą maską i kneblem.

    Otworzyłem drzwi od Twojej strony, ustawiłem Cię nieco bardziej plecami do siebie, zbywając Twój pytający wzrok. Założyłem Ci na głowę skórzaną maskę, z miejscem na usta i dziurkami na nos. Oczy jednakże byly zasłonięte. Idealnie. Dopiąłem jeszcze knebel duży knebel – nic nie poradzę, że lubię jak ociekasz śliną…

    Położyłem Cie na tylnich siedzeniach bokiem, podciągając nogi żebyś się zmieściła. Pięknie wypięłaś tyłek. Widzę, że cipka jest wilgotna – nie mogłem się powstrzymać, zanurzyłem w niej dwa palce, spokojnie i delikatnie, tak na próbę.

    Zerżnąłbym Cię, ale nie taki jest dzisiaj cel.

    Zapomniałem – powinny być w schowku. Są! Zamykam drzwi od strony Twojego tyłka, ale zaraz otwieram te po stronie głowy. Dobrze zainwestowałem pieniądze w tę maskę – małe otwory przy uszach pozwoliły założyć Ci sluchawki douszne.

    “Miłego” – to ostatnie słowo jakie usłyszałaś. Potem jedyny dźwięk jaki rozbrzmiewał w Twoich uszach to płynąca woda.

    Jechaliśmy tak dość długo – na tyle żebyś sama na pewno zgubiła orientację. Jesteś tak spokojna, że chyba nawet zasnęłaś. Cholera wie – wazne że już dojeżdżamy. Na szczęście o 21 jest już ciemno. I całkiem zimno. Dwie godziny zdecydowanie nam wystarczą, z powrotem na północ i tak się nie wyrobimy. Trudno, będzie czekał na Ciebie dłużej niż zaklada…

    Zatrzymaliśmy się.

    Co my tu mamy w tym bagażniku. To się przyda, to też. O, ta niepozorna linka też będzie ciekawa…

    Wyłączam muzykę. Otwieram drzwi od strony głowy, wyjmuję słuchawki z Twoich uszu.

    “Dobry wieczór, witam na ścieżce zdrowia” – mówię wyciągając Cię za samochodu. Chyba spałaś, ale nie jestem pewien. Nieważne.

    Stawiam Cię na nogi, zdejmuję z nich kajdanki. Możesz je w końcu rozłączyć, stanąć w rozkroku. Zdejmuję Ci teź knebel, przy okazji zerkajàc na obślinioną tapicerkę. Cóż nie tak miało być, ale moja wina.

    Odpinam też kajdanki na rękach, ale tylko po to by przerzucić Twoje ręce za plecy i śpiąc je znowu. Odchylam Twoją głowę do góry i powoli leję do Twoich ust wodę.

    Widać, że jesteś spragniona, więc na początku pijesz, ale dziwisz się kiedy woda wciąż leci, a Ty już nie możesz. Dławisz się, wtedy puszczam Twoją głowę, pozwalam Ci odkaszlnąć

    “No, to pobudka na za nami. Odepnę Ci teraz ręce. Do jednej ręki dam Ci torbę, za drugą rękę Cię złapię. Jeżeli upuścisz torbę, przywiąże ją do Twojej szyi, więc lepiej się przyłóż do tego” – mówię wkładając Ci w rękę dość ciężką torbę. Ciągnę Cię za drugą rękę i powoli posuwamy się do przodu. Swoją drogą te kamyki muszą sprawiać Ci trochę bólu sądzac po Twoich dość niepewnych krokach…

    Zauważyłem, że w oddali połyskuje na drodze duża kałuża. Świetnie, bardzo nam się zaraz przyda…

    To ja już zacząłem myśleć o kałuży, a Ty z tą torbą. Nienawidzę kiedy przerywasz mi w taki sposób – jedyny plus, że tylko Ty będziesz z tego powodu cierpieć. Łapię Cię za szyję, podcinam nogą, upadasz na tyłek, czując oczywiście kamienie.

    Boli? Na pewno, sądząc po Twoim krzyku.

    “Nie marudź” – mówię, otwierając torbę. Wyjmuję z niej linę, którą przewiązuję przez Twoją klatkę piersiową oraz szyję. Układam ją tak, by lekko podtrzymywała Twoje piersi. Związuję też z tyłu pleców Twoje ręce, dłonie są złożone i zwrócone palcami ku górze. Do tego “systemu” dopinam karabińczykami torbę – nie dość, że działa na szyję to jeszcze za moment będziesz czuć każdy staw w ręce – kara musi być.

    Zanim jednak Cię podniosę i pozwolę Ci poczuć ten ból – zdejmuję Ci maskę. Miałem to zrobić później – ale skoro już i tak straciłem trochę czasu na torbę, to minuta więcej mnie nie zbawi. I tak jedyne co zobaczysz kiedy Twoje oczy przywykną do lekkiego światła po tym czasie totalnej ciemności to las i polna droga.

    Dobra, maska do torby, aleeeee… przecież tu jeszcze jest Twoja koszula i spódnica. Spoglądam na Ciebie, pewnie widzisz, że coś knuję… ostatecznie decyduję, że to jeszcze nie ten moment.

    Pomagam Ci uklęknąć, zbierasz się z trudem przez ciężar torby.

    “Kilka kroków na kolanach Cię nie zbawi. Skoro jesteś taką księżniczką, że nie możesz jej nieść w ręce, ponoś ją w inny sposób” – mówię, czekając aż zaczniesz robić kolejne kroki. A wykonujesz je wolno. Za wolno. Nie mam nie wiadomo ile czasu.

    Podnoszę Cię za ramiona, stawiam na nogi, łapię brutalnie za plecy i wręcz ciągnę do przodu, nie dbając o to, że ledwo stawiasz kroki i że Twoje próby złapania oddechu wskazują na odcięcie tlenu. Dość szybko przechodzimy kilkadziesiąt metrów, po czym kładę Cię na trawie obok drogi. Torba razem z Tobą wylądowała na ziemi, pozwalając Ci złapać oddech.

    Widzę, że jeszcze pare sekund i byś odleciała – mimo to nie daję Ci długo odpocząć. Znów w górę, znów torba spełnia swoje zadanie, a my kierujemy się teraz bardziej w las, zostawiając drogę za sobą. Kolejne sekundy odmierzają czas do utraty przez Ciebie świadomości – wiem to, ale straciłem cierpliwość. Mam swój plan do wykonania, a Ty mi przeszkadzasz.

    Znów ziemia. Dłuższa przerwa. Odpinam od Ciebie torbę, wciąż jednak jesteś związana. Rozchylam Ci nogi i mocno uderzam otwartą dłonią w Twoją cipkę żeby Cię pobudzić. Na zmianę łapiesz oddech i… czy Ty płaczesz?

    No w końcu jakiś prezent dzisiaj od Ciebie dostałem…

    Wyjmuję kolejną linę – ciężką i długą. Zanim jednak jej użyję, stawiam Cię na nogi.

    “Pokaż co potrafisz. 5 przysiadów. Już” – chyba słyszysz tę szyderę, wiesz, że zdaję sobie sprawię, że nie utrzymasz równowagi. O dziwo – dwa się udało, dopiero trzeci to wywrotka na tyłek i plecy.

    “No cóż, trzech zabrakło, będzie więcej jeszcze śmieszniej” – odpowiadam, zostawiając Cię nieco przerażoną.

    “Proszę…” – słyszę.

    “Co powiedziałaś?” – dopytuję, nie wierząc, że się odezwałaś…

    “Proszę, nie” – I żebym ja jeszcze wiedział co takiego “nie”… nie mam nawet zamiaru dopytywać. Knebluję Cię ściskając mocno knebel tak, by sprawiał nie dyskomfort, a wręcz ból.

    Zostawiam Cię na chwilę, zajmując się rzeczami w torbie. Gdzie ja położyłem tę linę? Aaaa, pod tamtym drzewem.

    Chwytam Cię za włosy, pozwalam wstać, ale trzymam Ci głowę tak nisko, że idziesz grzecznie zgięta w nienaturalnej pozycji. Sadzam Cię w dość sporej odległości od drzewa od którego zmierzaliśmy.

    Jesteś plecami do mnie, nie masz więc pojęcia co robię, poza tym że coś kombinuję. A ja tymczasem obwiązuje pień drzewa liną… po to by w końcu podejść od tyłu i… rozwiązać w końcu Ci ręce, szyję i piersi. Słyszę jęk bólu i ulgi. Trwa to jednak krótko, nie mam czasu by pozwolić Ci rozprostować ręce. Twoją szyję, już mocno czerwoną przez nasze przygody, oplatam grubą liną, a Ty od razu panikujesz.

    “Spokojnie” – mówię do ucha, przytulając Cię od tyłu – “nie będę Cię wieszał, nie o to chodzi” – wolę od razu wyjaśnić, że nie takie zabawy mi dziś w głowie.

    “Pochyl się do nóg, postaraj się dosięgnąć palców u stóp. Nie musisz ich trzymać, ale zostań w tej pozycji na chwilę” – mówię. Czujesz, że robię coś z liną, która odgina Cię coraz bardziej do tyłu, ciągnąc za szyję.

    “Ok, możesz przestać.” – mówię, po czym łączę Twoje nogi w kostkach kajdankami, które znasz z samochodu.

    “To będzie coś łatwego. Masz do wykonania 20 brzuszków, nogi mają zostać na ziemi. Zaczynaj” – rozkazałem.

    To miało być proste ćwiczenie i raczej takie jest, wykonałaś je bez większych problemów mimo zmęczenia.

    Odwiązuję linę od drzewa, ale z kolei więcej jej staram się przewiązać przez Twoje ciało – jest gruba, więc nie jest to łatwe. Chyba nawet trudniejsze niż się spodziewałem. Finalnie część oplata szyję, część klatkę, przechodzi też pomiędzy Twoimi nogami – na pewno mocno drażniąc Twoją cipkę. Jej część nadal zostaje jednak na ziemi.

    Ech… miałem tu przywiązać jakiś konar… o, w sumie coś tu jest. Nie jest tak duży jak bym chciał, ale trochę przeszkadzać będzie.

    Podnoszę Cię na nogi. “Stój tak” – mówię i idę po torbę. Pakuję wszystkie rzeczy, wracam do Ciebie, obracam Cię w lewo.

    “Stamtąd przyszliśmy. Widzisz? Ogarniasz?” – pytam.

    “Tak” – odpowiadasz szeptem.

    “To teraz będziesz patrzeć na mnie jak stąd odchodzę. Pójdziesz za mną dopiero, gdy zgaszę latarkę, zrozumiałaś?”

    “Tak” – szept zdradzał emocje…a może to chłód sprawił te drgania?

    Odszedłem kilkadziesiąt metrów, upewniając się co jakiś czas, że wiem, gdzie jesteś. Zgasiłem latarkę, stanąłem tak żebyś mnie widziała.

    “Chodź tu” – krzyknąłem, a Ty zaczęłaś zmierzać w moją stronę, mając na sobie ciężki sznur i wlokąc jakieś drewno zaczepiające o co tylko popadnie.

    “Stój. Zamknij oczy. Otwórz. Idź” – padło kilka krótkich komend z mojej strony. Gdy zamknęłaś oczy, postanowiłem schować się za jednym z drzew, byś straciła punkt orientacyjny.

    Szłaś więc wciąż do przodu. Minęłaś mnie, chyba nie za bardzo to rejestrując, wychodząc w końcu na drogę.

    “Brawo” – usłyszałaś zza pleców, obracając się powoli.

    Podszedłem i zdjąłem z Ciebie sznur, posadziłem na chwilę na ziemi.

    “Wszystko ok? Już niebawem Cię wypuszczę. Jeszcze chwilę musisz wytrzymać” – powiedziałem, przytulając Cię. Wiedziałem, że wytrzymasz – chciałem Ci dać jednak chwilę oddechu. Spisałaś się. Czas więc zająć się finałem przygody w lesie i wykorzystać tę kałużę…

    Wstałem, wziąłem torbę i podszedłem do kałuży. “Chodź tu, na czworaka” – rozkazałem.

    Gdy podeszłaś do mnie, wyjąłem z torby Twoją koszulę i spódnicę.

    “Widzisz to? Pamiętasz jak rzuciłaś we mnie butem w samochodzie? To patrz” – powiedziałem rzucając Twoje ubrania do kałuży. I tak bym to zrobił, dałaś mi jednak argument, którego nie mogłem nie wykorzystać.

    “Wejdź do kałuży, wgnieć te rzeczy w błoto” – powiedziałem, po czym patrzyłem jak posłusznie klęczysz w kałuży wciskając koszulę coraz głębiej w mokrą ziemię. Popchnąłem Cie w pewnym momencie nogą, na tyle mocno żebyś cała wylądowała w wodzie.

    “To jeszcze Ty zostałaś do przerobienia” – powiedziałem, naciskając butem Twoje plecy i sprawiając, że cała obklejona jesteś błotem. Chyba najbardziej szkoda mi Twoich włosów. I tapicerki… o, to będziesz mogła wracać w bagażniku, tam jest folia, więc nic mi nie pobrudzisz.

    “Wstawaj, koniec kąpieli” – ten rozkaz chyba przyniósł Ci ulgę sądząc po tym jak szybko go wykonałaś.

    “Idziemy” – powiedziałem, zmierzając w stronę stojącego w oddali samochodu

    “Ale…” – usłyszałem niepewny głos…

    “Ubrania zostają tam gdzie są” – od razu odpowiedziałem. Nie chciałaś mnie zgubić, poszłaś więc grzecznie za mną.

    Ciekawe jak ten korek? On w sumie wciąż w Tobie tkwi… zajmę się nim później.

    Gdy otworzyłem bagażnik, rzuciłem Ci duży plażowy ręcznik.

    “Wytrzyj się na tyle, na ile potrafisz, twarz zwłaszcza. Zminimalizujmy szkody w samochodzie. Masz 3 minuty” – powiedziałem.

    Dałem Ci nawet 4. Zaraz potem, korzystając, że akurat klęknęłaś, chwyciłem za włosy i odgiąłem głowę.

    “Jeszcze punkt obowiązkowy” – powiedziałem, rozpinając spodnie i przykładając swojego penisa do Twoich ust.

    Gdy zrobiłaś co należało, znów wsiadłaś na tylne siedzenie. Za dobrze robisz loda żebym schował Cię w bagażniku. Gdy tylko wsiadłem za kierownicę, rzuciłem Ci jeszcze jedną siatkę, mówiąc – “Masz, ubierz to”.

    Bluza i spodnie dresowe. Nic nadzwyczajnego, ale chyba bym zgłupiał pozwalając Ci wejść do domu uwaloną w błocie i całą nagą. W sensie nie żeby mnie interesował Twój maż i jego “ale” – wolałem jednak żeby sąsiedzi nie wezwali do Was policji, bo całą relację szlag by trafił.

    Ruszyliśmy. Do wyjazdu na normalną drogę towarzyszyła nam tylko cisza.

    “Kim jesteś?” – przerwałem ją pytaniem.

    “Suką” – usłyszałem odpowiedź.

    “Nie. Kim jesteś?”

    “Kurwą.’

    “Nie. Kim jesteś?”

    “Szmatą?” – tu już słychać było pytanie.

    “Nie. Nigdy nie nazwę Cię żadnym z tych określeń. Musisz mieć jednak świadomość, że Twoje imię to dla mnie synonim wspaniałej kobiety, niesamowitej uległej oraz suki, kurwy i szmaty” – powiedziałem, chyba nieco Cię zaskakując.

    “Jak masz na imię?”

    “Agnieszka…” – padło już szeptem w odpowiedzi.

    Potem włączyłem radio, które towarzyszyło nam aż do przyjazdu pod dom. Nie przeszkadzałem Ci – przeżyłaś dużo, chciałem żebyś odpoczęła. Dojechaliśmy przed 2 w nocy. Dużo później niż północ.

    “Pobudka” – usłyszałaś, budząc się. Chciałaś już wysiąść, gdy złapałem Twoją rękę.

    “Jeszcze nie” – powiedziałem przyciągając Cię za nią i dając głęboki pocałunek.

    “Teraz pójdziesz do domu. Wykąpiesz się. Zjesz to, co dla Ciebie zostało. A potem pozwolisz spokojnie przelecieć Twoją cipkę swojemu mężowi. Musisz mu jakoś to wynagrodzić” – powiedziałem z uśmiechem.

    “Dziękuję” – usłyszałem, gdy wychodziłaś. Patrzyłem jeszcze na Ciebie jak wchodziłaś do klatki.

    “Kurwa. Zostawiłem korek” – powiedziałem do siebie kiedy zniknęłaś za drzwiami klatki.

    “Dobra, nie mój problem…” – skwitowałem pod nosem odjeżdżając…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka

    Opowiadanie pisane z kolegą poznanym na forum 

  • Wyjazd niespodzianka z Jej perspektywy

    Ciszę w pracy przerywa dźwięk telefonu. “Odbiorę Cię po pracy. Musimy pogadać”. Po takim smsie ostatnia godzina pracy dłuży się w nieskończoność.

    Wychodzę do Ciebie przed budynek. Czekasz przed samochodem. Bez przywitania otwierasz mi tylne drzwi. ‘Czemu nie przednie? Czemu się nie uśmiecha ani nie przywita? ‘ myśli krążyły w mojej głowie. Siadam na kanapie, Ty na fotelu kierowcy.

    Każesz mi zadzwonić do męża, że będę koło północy. Co tak długo będziemy robić? Będę Twoją przyjaciółką, albo kochanką? Czy znowu będziesz mnie traktować jak gumową lalkę, która ma spełniać Twoje zachcianki? Chociaż… po ostatniej kolacji z lasagna, chętnie bym to powtórzyła.

    Dajesz mi w milczeniu czas na poinformowanie męża. Szybki telefon, wszystko w porządku.

    Rzucasz mi na tył pudełko. Grozisz zamknięciem w bagażniku, lub zostawieniem gdzieś na polu. Zaczyna mi się podobać, podniecam się.

    W pudełku znajduję korek analny, obroża i zaciski na sutki. Trochę się boję, że znowu moje sutki będę nadwrażliwe na dotyk przez kilka dni, ale jednocześnie czuję, że jest mi coraz bardziej mokro.

    Chcesz żebym została bez bielizny, w samej rozpiętej koszuli i spódnicy. Ale jak to tak? W środku miasta? W dzień? Twoje milczenie i wzrok szybko przekonują mnie do tego pomysłu. Bieliznę rzucam na przedni fotel i czekam na dalsze rozkazy.

    Zgodnie z poleceniem wsadzam sobie korek w tyłek, obrożę na szyję. Z zaciskami się zastanawiam, ale znowu czuje na sobie Twój wzrok. Zakładam je mimo grymasu bólu na buźce. Odwracam głowę do tyłu, słyszę jakieś dźwięki z bagażnika. “Spokojnie, dowiesz się w swoim czasie jakie narzędzia tam wożę”.

     Każesz mi się zacząć masturbować, może być nawet z orgazmem. Jednocześnie rzucasz mi 4 klamerki z dopiskiem ” Na cipę”. Ale jak to mam sama założyć? Obleciał mnie strach, nigdy sama tego nie robiłam i nigdy aż 4 na raz. Ale postanowiłam spróbować, uniosłam biodra i zaczęłam się wyginać. Widziałam uśmiech na Twojej twarzy, musiałam zabawnie wyglądać przy tych akrobacjach. Ale w końcu się udało. Zaczęłam się pieścić. Miałam wrażenie, że wszyscy przechodnie i inni kierowcy się na mnie patrzą…

    Widziałam jak spoglądasz na mnie w lusterku i delikatnie się uśmiechasz. Nie chciałam się jednak poddawać i dawać Ci satysfakcji, lub powodu do zamknięcia w bagażniku.

    Chciałam też spróbować nowego doświadczenia. Jak to jest mieć aż 4 zaciski na cipce, które sama sobie muszę założyć? Chciałam wykorzystać okazję, kiedy jestem już podniecona, ale jeszcze nie zmęczona. Udało się! Wszystkie cztery zapięte.

    Za chwilę każesz mi je zdejmować. Z cipki i sutków. Byłam wściekła, po co się tyle męczyłam? Ale z drugiej strony, będzie to chwila odpoczynku. Zacząłeś jakąś rozmowę o pracy, ale w sumie było mi wszystko jedno co do mnie mówisz. Zastanawiałam się cały czas dokąd jedziemy i co planujesz, ale nie pytałam o to, bo i tak byś nie odpowiedział.

    Kazałeś zapiąć koszulę. Wjechaliśmy na stację benzynową. ‘To tylko tankowanie, czy to jest cel naszej podróży?’ – Myśli przerywają Twoje słowa, żebym bieliznę wyrzuciła do kosza przy wejściu, nie chowając jej w ogóle w dłoniach. Wysiadając z auta, widziałam jak ktoś obcy stoi przy naszym samochodzie. Miałam wrażenie, że wszystkie oczy się na mnie patrzą, chociaż tak na prawdę chyba nikogo tam nie było. Pierwszy raz w życiu widziałam tyle kamer na stacji paliw, wydawały się wszystkie być skierowane w moja stronę. Wracając do samochodu, zauważyłam, że pan, który nam tankował paliwo stoi dalej w tym samym miejscu i odprowadza mnie wzrokiem aż do samych drzwi.

     “Gdy tylko zjedziemy z ekspresówki, rozbierz się, ubrania połóż z przodu. Tu masz kajdanki”. Ruszamy ze stacji z takimi słowami. Dalej znowu cisza. Wiedziałam, że takie kajdanki, bez łańcuszków, całe metalowe będą niewygodne, zwłaszcza w samochodzie. Po paru chwilach zjechaliśmy z trasy. Koszula, spódnica i buty wylądowały z przodu. Chciałam trafić na fotel pasażera, jeden but jednak spadł prosto na Twoje krocze.

    Założenie kajdanek nie było trudne. Trudniejsze było siedzenie z nimi w samochodzie. Zatrzymujemy się na jakimś parkingu. Wychodzisz do bagażnika, słyszę jak coś z niego wyciągasz, czegoś szukasz.

    Otworzyłeś moje drzwi, ale nie pozwoliłeś wysiąść, tylko obróciłeś mnie plecami do siebie.

    Kładziesz mnie na kanapie i nie możesz się powstrzymać, żeby nie dotknąć mojej cipki. Kilka delikatnych ruchów po czym słyszę jak szukać czegoś w schowku.

    Podchodzisz do drzwi przy których mam głowę, w uszy wkładasz mi słuchawki. Słyszę od razu dźwięki płynącej wody, pewnie zaraz zasnę. Próbowałam się skupić, jedyne co pamiętam, to moment ruszania. Później już się pogubiłam, nie wiedziałam czy jedziemy, stoimy, ani gdzie jesteśmy.

    Budzisz mnie słowami “Dobry wieczór, witam na ścieżce zdrowia”. Jakieś znowu ścieżce zdrowia? Mam tu z nim ćwiczyć? A może biegać dla jego uciechy?

    Wyciągasz mnie z samochodu. Nogi mam trochę zdrętwiałe. Zasłonięte oczy też nie pomagają stać w miejscu. Rozpiąłeś jednak oba kajdanki, mogę złapać równowagę i się trochę wyprostować. Z ust wyciągasz mi knebel, czuje na cyckach większe ilości śliny.

    Ręce znowu mi spinasz, na plecach, żebym nie mogła się w ogóle bronić. Szarpiesz za włosy, odchylając moja głowę do tyłu. Podajesz mi do ust wody. W końcu! Kilka godzin bez picia dało o sobie znać. Wzięłam kilka łyków, ale dalej nie przestawałeś lać wody. Czułam, że zaczynam się w niej topić. Dajesz mi chwile na złapanie oddechu i odkaszlnięcie.

    Uwalniasz moje ręce, tylko po to, żebym niosła za Ciebie torbę. Ciężką i niewygodną torbę dajesz mi w prawą rękę, a za lewą mnie ciągniesz za sobą. Jak mam za Tobą nadążyć na tych kamyczkach i z takim obciążeniem.

    Stanęłam stopą na jakiś ostry kamyk. Torba automatycznie wylądowała na ziemi…

    Widziałam w Twoich oczach złość. Wiedziałam, że teraz będzie mi jeszcze trudniej dotrzeć do celu. Ale chyba nie doceniłam Twojej pomysłowości. Przewracasz mnie tyłkiem na kamienie. Krzyki nie robią na Tobie wrażenia.

    Z torby, którą upuściłam wyciągasz linę. Kilka zgrabny ruchów i moje piersi są połączone węzłami z szyją i rękoma. No właśnie, wkręciłeś mi je do tyłu, tak, że palce mam zwrócone ku górze. Długo tak przecież nie wytrzymam. Do uprzęży zaczepiasz torbę. Linka naciska na szyję, ale pozwalasz mi odpocząć od maski. Zanim oczy przyzwyczaiły mi się do mroku, pomogłeś mi klęknąć.

    Chcesz, żebym z torbą na szyi, szła na kolanach po kamyczkach. Nie udaje mi się to. Szarpiesz mnie na proste nogi i ciągniesz za sobą.

    Wyglądam jakbym nie potrafiła chodzić. Nogi mi się plączą, ledwo łapię równowagę, czuje że za chwilę stracę przytomność. Przewracasz mnie na trawę, pozwalając odpocząć od kamieni i złapać oddech. Przerwa nie trwa jednak długo, znowu mnie podnosisz na proste nogi. Torba wydaje się być cięższa niż wcześniej, czuje jakby mnie bardziej dusiła. Znowu kilka szybkich kroków przed nami, znowu szarpanie za uprząż i kilka potknięć.

    Zaczynam już odlatywać, kiedy znowu robisz przerwę. Głęboki wdech. Odpinasz torbę, nic już nie naciska na szyję. Rozszerzasz mi nogi i czuję mocne uderzenie dłonią w cipkę. Na tyle mocne, że z oczu zaczynają płynąć mi łzy. Na Twojej twarzy widzę za to uśmiech, widzę że podobam Ci się taka zmęczona i ledwo żywa.

    Kolejne zadanie przede mną. 5 przysiadów. ‘Coo? W takim stanie mam robić przysiady?’. Próbuję. Dwa mi się ledwo udały, przy trzecim się przewróciłam. Znowu się szyderczo uśmiechasz.

    Próbuję Cię prosić o odpoczynek. Ale moje błagania tylko Cię bardziej podniecają. Nie pozwalasz mi nic więcej powiedzieć, wciskając w usta znowu knebel. Paski zaciskasz tak mocno, że od razu czuję ból.

    Znowu czegoś szukasz. Nie próbuję nawet Cię szukać wzrokiem. Podnosisz mnie na nogi, ale pochylasz do przodu. Mam iść za Tobą zgięta w pół z rękami na plecach. Prawie niewykonalne, ale na szczęście to tylko kilka kroków. Stanęliśmy pomiędzy drzewami. Szybko uwolniłeś moje piersi, szyję i ręce. Jęknęłam z bólu a zarazem ogromnej ulgi.

    Na szyi od razu czuję grubą linę. Zaczynam już panikować, chcę trochę pooddychać! Uspokajasz mnie jednak.

    Każesz tylko robić brzuszki, ale przed tym zapinasz mi kajdanki na nogach. Pierwsze brzuszki wykonuję bez problemu, ale za każdym skłonem czuję naprężającą się linę. Udało się z trudem zrobić wszystkie 20.

    Mam nadzieję, że to już koniec. Ty odwiązujesz linę od drzewa i znowu robisz z niej uprząż na moim ciele. Tym razem linę prowadzisz również między nogami, w taki sposób, żeby cały czas drażniły cipkę. Do końca liny przywiązujesz coś ciężkiego. Będę to musiała ciągnąć?

    Tłumaczysz że odejdziesz kilka metrów, zgasisz latarkę i będę musiała do Ciebie przyjść.

    Ledwo Cię dostrzegam, odszedłeś bardzo daleko, ale zaczynam iść powoli w Twoją stronę. Konar na końcu liny co chwilę się o coś zaczepia, szarpiąc moim ciałem do tyłu. Słyszę, że każesz mi zatrzymać i zamknąć oczy.

    Gdy je otwieram, Ciebie nie ma. Całe szczęście nie kazałeś mi się obracać, więc idę dalej przed siebie, na pewno na Ciebie trafię. Przeszłam chyba parę metrów za daleko, bo Twój głos słyszę za plecami.

    Uff, chwila przerwy, zdejmujesz ze mnie linę i pozwalasz odpocząć na trawie.

    Moje ubrania wrzucasz do kałuży i każesz mi je tam wdeptać na czworaka. Robię to bardzo niechętnie. W czym wrócę do domu? Czuję nagle Twój but na plecach, który mnie dociska w dół. Padam twarzą i cyckami w błoto. Dociskasz mnie jeszcze mocniej, aż prawie cała zanurzam się w brudnej wodzie. Tylko twarz z ledwością wystawiam na powierzchnię, żeby oddychać.

    Koniec kąpieli, wracamy do auta, otwierasz bagażnik. Przestraszyłam się, że będę musiała w nim wracać do domu. Ty jednak kazałeś mi się wytrzeć, po czym wyciągnąłeś penisa przed moja twarz.

    Starałam się zadowolić Ciebie jak najbardziej potrafię. Musiałam Ci się taka brudna podobać, skoro doszedłeś tak szybko w moich ustach. W nagrodę pozwoliłeś mi się ubrać w jakieś ubrania, które miałeś w samochodzie i siedzieć na kanapie a nie w bagażniku.

    Drogi do domu w ogóle nie pamiętam, zasnęłam od razu. Nie pamiętam czy o czymś rozmawialiśmy.

    Przed domem każesz mi iść do łazienki i zadowolić przed snem mojego męża.

    Otwierając drzwi do domu przypominam sobie, że cały czas mam korek analny. Ale przecież nie będę się wycinała dupą przed domem na ulicy, oddam Ci go na następnym spotkaniu. ..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka

    Opowiadanie pisane z mojej perspektywy

  • Nastoletni lodzik w szkolnej szatni | Cz.1

    Był letni poniedziałkowy poranek. Ja jak zwykle zmęczony graniem w gry i oglądaniem filmów pornograficznych do 3 w nocy, wstałem, ubrałem się, zjadłem śniadanie i poszedłem do szkoły.

    Po wejściu do szatni ujrzałem piękną 17 letnią Zośkę, która zauroczyła mnie swoim mocnym makijażem i ładną buźką. Ona doskonale wiedziała, że mi się podoba.

    Podałem jej rękę i przywitałem się z nią. Powiedziała mi że niedawno zerwał z nią chłopak, pocieszyłem ją i przytuliłem. Po chwili zastanowienia postanowiłem powiedzieć jej że bardzo mi się podoba. Ona uśmiechnęła się i powiedziała że też jej się podobam i bardzo chętnie spędziłaby ze mną czas. Chwilę rozmawialiśmy, tematy po kilku minutach stawały się coraz bardziej miłosne, pierw dotyczyły związków i pocałunków a potem spraw intymnych. Mój kutas coraz bardziej twardniał, co było widoczne przez moje luźne spodenki. Zosia to zauważyła, po czym usiadła swoim jędrnym tyłeczkiem na moje kolana, dotykając mojego już maksymalnie twardego fiuta.

    Nie mogłem się na niczym skupić, czułem że zaraz się spuszczę. Zośka zeszła z moich kolan, uklęknęła i zdjęła moje spodenki, a następnie bokserki. Mój wielki kutas prawie dotykał jej twarzy. Chwyciła go mocno w dłoń i zaczęła nim ruszać góra-dół. Po chwili wzięła go w usta, najpierw powoli go lizała, a kilka sekund później zaczęła się nim dławić. Byłem w siódmym niebie. Czułem jak kutas zaczyna mi pulsować i wystrzeliłem gorącą dawkę spermy do jej buźki.

    Powiedziałem że jest boska. Ona się uśmiechnęła, wzięła chusteczkę i wytarła resztki spermy z jej ust.

     

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    plumpek

    Pozdro dla calej ekipy xayoo i dla krystiana

  • Bezwstydny Miesiac – Dzien 3: Zelazna Niewolnica

    Zaparkowałam auto na ulicy. Wzięłam w ręce niewielką owiniętą czarnym stretchem paczuszkę. Dosyć długo siedziałam jeszcze w aucie nie mogąc się zdobyć na odwagę. Mail skierował mnie na adres, pod którym mieścił się salon tatuażu i piercingu. Chcą coś zrobić z moim ciałem. Spojrzałam na siebie. Idealnie gładka skóra ma być w jakiś sposób naznaczona. No nic, Majka. Musisz tam pójść. Im dłużej będziesz się ociągać, tym dłużej będzie Cię to męczyć.

    Wyszłam z samochodu i podeszłam pod drzwi salonu. Duży haust powietrza i przekroczenie progu. Wraz z otwarciem drzwi odezwał się dzwoneczek. W pomieszczeniu nie było nikogo, ale po chwili pojawiła się pani tatuażystka. Widząc mnie zatrzymała się jak wryta, ale szybko się ogarnęła, mówiąc:

    – E, ja Cię pamiętam… na rynku cię widziałam. – Laska była wyższa ode mnie. Miała czerwone włosy zebrane w dwa ciasne koki po bokach głowy nad obficie zakolczykowanymi uszami. Była ubrana trochę jak gotka, albo jakaś metalówa, rockmenka czy coś takiego. Czarne obcisłe podarte na kolanach spodnie z nogawkami do połowy łydki, czarne kabaretki z dużymi oczkami, trampki, lekka bluzka na ramiączkach z rysunkiem czaszki. Tatuaże na ramionach i szyi. Kolczyki na prawej brwi, w uszach, w przegrodzie nosa, na języku i dolnej wardze.
    – Co cię do mnie sprowadza, słonko? – Oparła się o blat lady, za którą stanęła.

    – Mam paczkę dla pani. – Wzięła z zainteresowaniem. Rozerwała folię. – Uuuu, rządowa. – rzekła, otwierając kartonik i wyjmując z niego kartkę. Przez chwilę uważnie czytała mrucząc od czasu do czasu “aha”, “mhmm”, “dobra”. Co chwilę zaglądała do kartonu, jakby sprawdzając czy stan zgadza się z treścią kartki. “Hehe, to jest fajne” mruknęła do siebie parskając lekko śmiechem, a po chwili się skrzywiła “Ulala, a to… uuh, to jest paskudne”.

    – Dobra, księżniczko. Już wszystko wiem. – powiedziała stanowczo rzucając niedbale kartkę na ladę. Zabrała paczkę i gestem wskazała drzwi w głąb salonu. – Zapraszam do gabinetu. – dodała z uśmiechem.

    Muszę przyznać, że “gabinet” był stylowy. Ściany były pokryte zdjęciami i rysunkami różnych wymyślnych tatuaży, a dookoła stały gablotki z kolczykami. Jakieś szafki i pół-fotel pół-łóżko. Taka trochę kozetka, ale nie miałam skojarzeń ze szpitalem.

    – Siadaj proszę koleżanko. – Usłuchałam. – W ramach twojego miesiąca rząd ufundował ci kilka kolczyków. Będziemy kłuć sześć razy, kurwa wszędzie. Mówiąc to przygotowywała narzędzia. Nie bój się, większość jest fajna. Ten jeden jest taki trochę nieprzyjemny, ale nic na to nie poradzę. Specjalne życzenie Partii. – Wzruszyła ramionami. – Boleć może tylko trochę, bo się nad tobą zlitowali. – Mówiąc to, wyjęła z paczki flakonik z jakimś płynem. – To znieczulenie jest cholernie drogie. Mnie na takie rzeczy nie stać. Zaczynamy od noska, kochana. – Wskazała na kolczyk w kształcie małego pierścienia w swojej przegrodzie nosowej.

    Była szybka. Znieczulenie, igła, przebicie… rach ciach, przełożenie kolczyka i po sprawie. Poczułam tylko lekkie szczypnięcie. Kolczyk był nawet ładny. Pani tatuażystka miała taką zwykłą srebrną obręcz, a ja miałam złoty septum z wiszącym ozdobnikiem w kształcie trójkąta.

    – Dobra, teraz pępol. – Znów smarowanie znieczuleniem, igła, przebicie i już wisiał po chwili kolejny szmelc. Długi na 6 centymetrów kolczyk w postaci wiązki metalowych drucików z ozdobnymi kulkami.

    – Najłatwiejsze mamy za sobą. Teraz, kochana przejdziemy do poważniejszych spraw. –  Mówiąc to, nasmarowała mi płynem znieczulającym moje sutki. Podniosłam brwi do góry i otworzyłam usta ze zdziwienia. – Nie mogę się doczekać efektu. – Parsknęła.

    Pyk, pierwszy pierścień przeszedł przez sutek. Po chwili dołączył do niego drugi. Ale to nie był koniec. Laska wyjęła z kartonu dwa… dzwony. Nie dzwonki, dzwoneczki, tylko właśnie konkretne brązowe dzwony, przypominające buddyjskie. Były dosyć spore, chyba z pięć centymetrów średnicy. Zawiesiła je na pierścionkach tkwiących w moich sutkach i dopiero wtedy zaczęła zamykać ringi. Sorry, kochana, ale tego nie będziesz mogła zdjąć. Pokazała mi miniaturowy śrubokręt, jakiś niestandardowy rozmiar z unikalną końcówką. Nie do dostania normalnie w sklepie. Skręciła mi kolczyki, po czym odsunęła się, by z uśmiechem od ucha do ucha podziwiać swoje dzieło. Zabujała swoimi cyckami, jakby sugerując, że mam powtórzyć za nią. Znów poczułam to wstydliwe ciepło na twarzy, spojrzałam gdzieś w bok i niechętnie zatrzęsłam piersiami. Do naszych uszu dotarła ostra, długo rozpływająca się w powietrzu seria dźwięcznych uderzeń. Tatuażystka roześmiała się z całych sił.

    – Hahaaa, zajebiste! Ci to mają wyobraźnię, no nie mogę…

    Zaczęła się dalej krzątać po pomieszczeniu.

    – Połóż się, moja droga na pleckach. Nóżki na podpórki. Przesuń się bliżej do mnie. Każdy mój ruch wywoływał rozbrzmiewanie moich nowych dzwonów na cyckach. Nogi miałam szeroko rozstawione i uniesione na podpórkach. Laskę widziałam między nimi, tuż nad moją cipką. Tak coś czułam, że stamtąd też będzie mi coś dyndać. Bałam się okrutnie.

    – Ten kolczyk kochana będzie nieprzyjemny, będziesz czuła dyskomfort przez cały czas, dopóki ci go nie zdejmą. Wariacje horizontal hood i Fourchette stylizowane na zaczepy. To będziesz miała stale… – Zaczęła procedurę wbijania kolczyków. Po chwili na moim kapturku łechtaczki pojawiła się niewielka srebrna kosteczka, a na dolnym ujściu pochwy kolejna, ale trochę innego kształtu.

    – Dobrze. Już kłucia nie będzie, ale muszę ci jeszcze zamontować ten wsad. One są wymienne, i z pewnością będą ci go wymieniali co jakiś czas.

    Wsad rzeczywiście był nieprzyjemny. Wręcz sadystyczny, bym powiedziała. Był to podłużny, wygięty srebrny pręt od którego odchodziło prostopadle na boki kilka mniejszych pręcików. Kształtem przypominał trochę te stare anteny telewizyjne. Tatuażystka zaczepiła jeden koniec wsadu o kolczyk w mojej łechtaczce, po czym zaczęła wciskać go między moje wargi sromowe, po to by móc zahaczyć go o ten drugi kolczyk na dole pochwy. Gdy jej się to udało, skręciła wszystko razem tym samym małym śrubokręcikiem. Wsad był tak wyprofilowany by nie wypadł z mojego sromu, ani żebym nie zdołała go wyciągnąć. Był wygięty do środka i wchodził w moje wnętrze tyle, ile było miejsca. Pręty boczne zaś otwierały moje wargi szeroko na boki. A więc moja brzoskwinka była szeroko otwarta, a w środku świeciło posrebrzane, doskonale widoczne, żelastwo.

    A jak się czułam?

    Bardzo niekomfortowo. Jak miałam rozłożone nogi na boki, to czułam tylko, że coś mnie wypełnia w sromie, ale jak tylko wstałam to zaczęła się cała mieszanina różnych odczuć. Po pierwsze, moja łechtaczka była drażniona przez kolczyk i to było przyjemne. Ale ta przyjemność mieszała się w bólu, które powodowały mi wbijające się w moje wargi pręty wsadu. Czułam ogromny dyskomfort. Nie mogłam złączyć nóg, jak kobiecie przystało.

    – Czekaj, czekaj. Usłyszałam stojąc przy kozetce. Szeroko nogi. – Laska miała w rękach przezroczystą cienką rurkę z gwintem z jednej strony. Dopiero teraz zauważyłam, że główny pręt wsadu miał wywierconą dziurę mniej więcej w miejscu, gdzie znajdowała się moja dziurka do siusiania. I nagle zrozumiałam. Rurka miała 10 cm i była elastyczna. Idealnie zmieściła się w dziurze pręta oraz gładko, ale stanowczo weszła w moją cewkę moczową. Laska zakręciła rurką kilka razy wkręcając ją na gwint i dokręciła śrubokręcikiem śrubkę  z boku. Potem wyjęła z paczki coś w rodzaju małego dezodorantu i spryskała nim wszystkie moje nowe przekłucia. – To na szybsze gojenie. –  

    Na koniec wyjęła z paczki małą karteczkę, którą mi wręczyła. Potem się pożegnałyśmy.

    Przed drzwiami salonu na chodniku w środku miasta, pewna dziewczyna o imieniu Maja, stała sobie zupełnie nago. Z nosa wystawał kolczyk, z sutków zwisały dwa dzwony, z pępka długie druty, a w sromie świeciła klatka z wystającą na centymetr końcówką do sikania. Stała sobie niedaleko swojego auta, w szerokim rozkroku, żeby jej mniej bolało, i czytała sobie karteczkę.

    “Podczas oczekiwania przed swym domem proszę witać wszystkich mijających swą śpiewającą piersią”

    Zaparkowałam auto na podjeździe i poszłam do domu. Nie mogłam iść normalnie, chodzenie sprawiało mi trudność. Kroki musiałam stawiać szeroko, jak jakaś chłopczyca. W domu pokusiłam się o próbę zdjęcia tego cholerstwa między moimi udami, oczywiście nie miałam szans. Odpuściłam. Zjadłam coś, a potem zabrałam się za otwieranie kartonu nr 2.

    W środku znajdowały się szerokie na 5 cm metalowe kajdany na nogi i ręce, metalowy otwarty knebel oraz kłódki do tego wszystkiego. Nie było żadnych kluczy, więc jak to założę to na amen.

    No nic, Partia pragnie, obywatel robi.

    Najpierw założyłam kajdany. Ciężkie obręcze otoczyły moje kostki u nóg. Klik, zamknęłam kłódki. To samo z nadgarstkami. Teraz knebel. Duży metalowy pierścień rozdziawił mi szeroko buzię. Zapięłam paski z tyłu głowy i zamknęłam kłódkę. Tyle.

    Podeszłam do lustra, żeby się sobie przyjrzeć. Ależ wyglądałam dziwnie. Tyle żelastwa pokrywało moje ciało. W odbiciu widziałam karykaturę samej siebie. Rozdziawiona gęba z zaczynającym się ślinotokiem. Wyraźnie widoczne kolczyki w intymnych miejscach i skórzane kajdany na kończynach. Och, jak ja nisko upadłam.

    Czemu czuję podniecenie? Jeszcze ten kolczyk w łechtaczce męczący mnie przy każdym najmniejszym nawet ruchu nogami.

    Pokracznym krokiem wyszłam z domu, przed furtkę i ustawiłam się w pozycji podanej w mailu. Dom mój znajdował się blisko głównej drogi asfaltowej, a furtka wychodziła od razu na chodnik.

    Klęczałam na kolanach szeroko rozłożonych nóg, z rękoma założonymi za głową. I czekałam. Telefon miałam położony obok na chodniku. Jak ktoś przechodził to machałam cyckami na lewo i prawo, by wydobył się dźwięk dzwonów. Było to strasznie upokarzające. Ludzie patrzyli na mnie, jakbym uciekła z wariatkowa.

    W pewnym momencie z rurki moczowej pociekł strumyk żółtej cieczy. Nie miałam żadnej kontroli nad moczem. Jak się nazbierało, to leciało od razu na zewnątrz. Zalałam tym samym chodnik i swoje kolana. Z buzi lała się obficie ślina. Leciała mi po brodzie i skapywała na piersi albo spływała po brzuszku, dążąc do mojej cipy. Było po południu, słońce grzało mocno, nie było ani jednej chmury na niebie. A ja nie stałam w cieniu. Byłam spocona od stóp do głów. Moja skóra świeciła się od potu z daleka.

    W końcu podjechała jakaś ubłocona furgonetka. Wyszedł z niej jakiś wieśniak. Wielki drab, pomarszczony ze zwichrowanymi słomianymi włosami wystającymi spod czapki. Był ubrany w dżinsowe ogrodniczki z długimi nogawkami założone na gołą klatę i gumofilce. Podszedł do mnie z łańcuchem i bez żadnych ceregieli przypiął mi go do obroży. Zgarnął telefon. Pociągnął, zachwiałam się, upadłam na czworaka i ruszyłam. Próbowałam się podnieść, ale facet był silny, w ogóle nie delikatny i od razu wrzucił mnie na pakę. Przy samej kabinie pojazdu stała niewielka klatka, do której mnie wcisnął na siłę. Miałam zgiętą głowę, nogi podkurczone przy brodzie. Tak ciasno było w tej klatce. Czułam ogromny ból, przez ten cholerny wsad w mojej cipce, więc pierwsze na czym mi zależało, to rozluźnić, rozkraczyć nogi na tyle, na ile się dało.

    Podróż była katorgą, choć trwała chyba z 15 minut. Facet się nie pierdzielił, nie omijał dziur i pędził dosyć szybko.

    W końcu dojechaliśmy i typ wyciągnął mnie z paki na ziemię. Padłam w błoto cała obolała. Będę miała posiniaczoną waginę, tego jeszcze nie było.

    Westchnęłam, gdy facet zaczął przypinać mi łańcuch między kajdanami na nogach. Łańcuch był krótki, 20 cm nie więcej. To są tortury! Chciałam to wykrzyczeć, ale z moich zakneblowanych ust wydobył się niezrozumiały jęczący bełkot. Oberwałam z liścia w twarz, aż mnie zapiekło. Łzy poleciały mi po twarzy. Facet kazał wstać i ciągnąc za łańcuch podprowadził dookoła swojej farmy do ogrodu. Na początku poletka oraz na końcu tkwiły dwa słupy, a pomiędzy nie wspawano pręt, który je łączył. Koleś przypiął mój łańcuch z obroży do owego pręta. Mogłam się poruszać po ogrodzie, ale nie mogłam z niego wyjść. Następnie kolejny łańcuch pojawił się między moimi nadgarstkami, a do niego ciągnął się jeszcze jeden, który łączył się z haczką.

    Zadanie było proste. Wypielić cały ogród.

    Byłam niewolnicą, co tu dużo mówić.

    Pracowałam do wieczora. Dziobałam haczką zachwaszczoną ziemię wokół jakichś niewielkich krzaczków. Rozszerzałam kolana, bo mnie kurwa bolało w piździe. Leciały mi pojedyncze łzy.

    Gdy facet w końcu wrócił po mnie, odczepił tylko łańcuch od pręta dzielącego ogród na pół i zmusił mnie do pójścia za nim. Zaprowadził mnie do chlewika, w którym były boksy ze świniami. Jeden z nich był pusty. Tam mnie wrzucił i przytwierdził łańcuch wysoko nade mną do ściany. Zdjął mi knebel z ust.

    Podłoga pokryta była zaschniętym gnojem, a na niej leżała warstwa słomy. Upstrzone zakurzonymi pajęczynami ściany z pustaków były zimne. Nie było żadnych okien. Wieśniak zamknął drzwiczki do mojej buchty, po chwili rzucił we mnie suchą pajdą chleba. Następnie wyjął mój telefon, wyklikał coś w nim i odszedł.

    Zgasło światło. Usłyszałam łomot zamykanych drzwi. Potem słyszałam tylko odgłosy świń.

    Oparłam się o ścianę i utonęłam w rozmyślaniach, żując beznamiętnie stare pieczywo.

    To jest dopiero trzeci dzień. Trzeci dzień. A ja już jestem rozwalona. Jeśli takie miesiące przeżywają wszyscy “wybrańcy”, jak oni wracają potem do normalnego życia? Wydawało mi się to niemożliwe. Ja już jestem psychicznie zrujnowana. Za miesiąc będę warzywem.

    Mroczne myśli ryły mi beret. Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LoliPan
  • Kolacja i kuchnia z Jej perspektywy

    Po powrocie do mieszkania od razu zaczynasz opowiadać o męczących spotkaniach w pracy. Wiem, że lubisz to co robisz, ale bywają takie dni, że masz dość. Do tego jeszcze dojazd do mnie, gdybym Ci nie obiecała Lasagne i deseru, chyba byś odpuścił podróż przez pół miasta.

    Mówię Ci, że za chwilę kolacja będzie gotowa. Nabierzesz sił, później chwilę poczekasz na deser.
    Zaglądam do piekarnika, zobaczyć, czy już, czy poczekać jeszcze minutkę.
    “No nieeeee…. ” – Pierwsze słowa jakie wyrywają mi się z ust. Pomyliłam godziny, przypaliłam Twoje ulubione danie.. Podszedłeś do mnie jak tylko usłyszałeś moje narzekanie. Byłam wściekła na siebie i przestraszona Ciebie, aż z wrażenia upuściłam naczynie na podłogę.

    Nie dość, że cała kuchnia jest w kawałkach szkła, pomidorów i makaronu, to w dodatku nie masz co zjeść po całym dniu mówienia po angielsku.
    Już miałam Ci proponować deser na poprawę humoru, jednak złapałeś mnie mocno za włosy i przyciągnąłeś do siebie. Szarpnąłeś za włosy i kazałaś oprzeć się o drzwi. Widziałam złość w Twoich oczach, jednocześnie czując, że wcale nie chcesz zrobić mi nic złego.

    “Rozbieraj się szybko” – ale zanim zdążyłam zdjąć bluzkę, Ty mocnymi ruchami mi w tym pomogłeś. Widziałam kątem oka jak zwijasz moje majtki, które za chwilę znalazły się w mojej buzi. Poczułam, że w tym momencie robi mi się mokro między nogami. Zacząłeś masować moja cipkę, próbowałam jęczeć z przyjemności, ale majtki skutecznie mi to uniemożliwiały. Łapiesz mnie mocno za szyję. Czuję że mam ciężej złapać oddech. Odwracasz mnie twarzą do bałaganu i mówisz, że go będę musiała posprzątać, jak mnie ukarzesz.

    Słyszałam dźwięk rozpinanej klamry paska. Zaczęłam się bać o swoje pośladki, kiedy Ty zacząłeś masować mój tyłek i cipkę. Z zaskoczenia wypuściłam z buzi majtki, które upadły na podłogę.
    “Dobrze, że po drodze kupiłem Ci prezent” – Powiedziałeś i położyłeś na szafce pudełko. Nie miałam pojęcia co w nim może być, ale trochę się przestraszyłam o swój tyłek i cycki. Znając Twoją wyobraźnię i myśląc o bałaganie w kuchni wiedziałam, że ta noc się szybko dla mnie nie skończy…

    Widziałam, że zaczynasz się mocniej denerwować na mnie. Przerwałeś masaż pośladków i poczułam na nich mocne uderzenie paskiem. Krzyknęłam z bólu, a Ty sięgnęłaś do pudełka.

    “Na początek weźmy sobie dmuchany korek, Twój tyłek na pewno będzie wdzięczny” – Jak tylko to powiedziałeś, poczułam przerażenie. W głowie pojawiało mi się milion myśli. ‘Czy bardzo go napompuje? Czy będzie chociaż trochę delikatny? Czy pozwoli mi dojść dziś?’ – cały czas tego typu pytania przewijały się w mojej głowie, ale bałam się otworzyć buźki i zapytać.
    Poczułam coś mokrego na tyłku, od razu zacząłeś wsadzać korek we mnie. Byłeś nawet delikatny i robiłeś to powoli, przerażenie trochę przeszło. Ale nadal bałam się kolejnych rzeczy z pudełka. Zaczynałam jęczeć i trochę się wyrywałam, ale nie robiło to na Tobie wrażenia.

    Po chwili pompowania korka wsadziłeś mi coś do cipki. Niezbyt dużego, zmieściło się całe. Nie miałam pojęcia co to jest, ale od razu przeszedłeś do moich piersi. Przykleiłeś na nie jakieś symulatory, które od razu włączyłeś. ‘Kurwa, jeszcze mnie nie przestały boleć po poprzedniej zabawie, a już mnie męczy z nimi znowu’ – całe szczęście mogłam jeszcze krzyczeć, jęczeć i narzekać jak będę miała dość.

    “No, to czas na spektakl, powodzenia” – Powiedziałeś włączając zdalnie wibrator w cipce. Już wiedziałam, że do rana będzie mi bardzo ciężko przetrwać, ale musiałam Cię jakoś przeprosić za ten bałagan..

    Ledwo dawałam radę stać na nogach. W tyłku miałam korek, który mnie uwierał, w cipce wibrator, który w połączeniu z wypełnionym tyłkiem dawał mega przyjemność. Cycki mnie piekły i bolały od stymulacji, a mimo to musiałam utrzymać się na nogach. Nie było to wcale łatwe. Uda mi się trzęsły, ledwo mogłam się utrzymać w pionie. Dobrze, że pod stopami nie miałam nic, mogłam na nich stać w miarę stabilnie.

    Nagle poczułam na cyckach większe stymulacje. ‘To nie była pełna moc?’ – krzyknęłam w myślach. Musiałam się podeprzeć rękami o blat, a z ust wydobył się krzyk. Dostałam mocne uderzenie w policzek, żebym się zamknęła. Zerwałeś ze mnie symulatory, co sprawiło, że jeszcze raz krzyknęłam. Wyjąłeś korek z tyłka i dałeś mi trochę odpocząć, zostawiając jednak wibrator w cipce.

    Szarpiąc za włosy przycisnąłeś mnie do ściany . Słyszałam na klatce jakieś kroki. Przeraziłam się, czy to aby nie do nas. W myślach układałam już scenariusz spotkania w takiej sytuacji kogoś z sąsiadów. Znałam tu wszystkich dobrze, jak ja im się później pokażę, jak się dowiedzą jak się bawię? Myślałam, że zapadnę się ze wstydu. Serce mi prawie wyskoczyło z piersi . Twoje słowa, że powinnam obsłużyć każdego, kto się u nas pojawi, wystraszyły mnie jeszcze bardziej, ale jednocześnie poczułam większe podniecenie, gdy je usłyszałam.

    Uff, sąsiad otwiera drzwi do siebie. Mogę być spokojna. Z wrażenia opadłam na podłogę. Leżałam przy Twoich stopach, gdy pociągnąłeś mnie za włosy do pozycji klęczącej. Wyciągnąłeś penisa przed moja twarz. ‘W końcu uda mi się go przeprosić, obciągnę mu najlepiej jak tylko potrafię’, ale niestety przeliczyłam się w myślach. Pchnąłeś mnie znowu na podłogę. Od razu poczułam uderzenia na całym ciele. Nie były wcale lekkie, zaczęłam delikatnie jęczeć z bólu.

    Odszedłeś na chwilę, by zaraz wepchnąć mi do buzi ogromny knebel. Paski z tyłu głowy zaciskałeś jak najmocniej. Znowu będę się ślinić. Nie dam rady nic przełknąć, cała ślina wyląduje na cyckach, albo podłodze.
    Gdy obok mojej twarzy położyłeś zaciski, ciężarki i obrożę, odruchowo odsunęłam głowę. Dotarło do mnie, że żeby zasłużyć na orgazm i Twój uśmiech, będę musiała przeżyć tortury. Próbowałam coś powiedzieć, zaprotestować, ale poczułam na udach kolejne uderzenie. Zamknęłam oczy i czekałam na to co się wydarzy dalej..

    Znowu szarpiesz mnie, żebym klęknęła. Sprawdzasz knebel, mocniej już nie dasz rady zapiąć. Związujesz mi ręce na plecach i łączysz je z obrożą na szyi. Dosyć ciasno, nawet minimalny ruch rąk powoduje, że ciężej mi się oddycha.
    Najgorszy moment. Zapinasz na sutkach klamerki z ciężarkami. Próbuję krzyknąć z bólu, ale jedyne co się wydobywa z moich ust, to ślina, która zaczyna kapać na cycki.

    Przestałam już prawie myśleć, gdy zasłoniłeś mi oczy. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Jeszcze trudniej mi było złapać równowagę. Rękami nie mogę się bronić, z każdym ruchem się podduszam. Nie widzę nic, więc łatwiej się zachwiać, a każdy ruch powoduje ruch klamerek na sutkach.

    Po raz kolejny wyłączasz wibrator. Już chciałam dochodzić! Znowu próbuje krzyczeć, coś powiedzieć, ale to tylko powoduje większe ilości śliny na cyckach, klamerkach i ciężarkach.

    Znowu dajesz mi przyjemność, włączając wibrator, ale przerywasz ją, trafiając paskiem w klamerki. Uderzenia na cycki padają raz za razem, nie mam siły ich liczyć. Gdyby nie knebel, słyszeli by mnie na całym osiedlu. Nagle obie klamerki spadają na podłogę. Ogromny ból, zmieszany z uczuciem ulgi. Ostatnie uderzenie, prosto w sutki “tak dla przyjemności”.

    Przewracasz mnie twarzą na podłogę. Obronnymi ruchami rąk pozbawiam się możliwości oddechu. Na podłodze pojawia się plama śliny. Zdecydowanym ruchem wyjmuje ze mnie wibrator. ‘W końcu mnie zerżnie’. Nie pomyliłam się tak bardzo, wybrałeś tylko drugą dziurkę. Traktujesz mnie jak zabawkę, jak gumową lalkę, która nic nie czuje. Wchodzisz w mój tyłek do samego końca. Cały czas próbuję złapać pełny oddech, ale z każdą próbą wypluwam więcej śliny na podłogę.

    Zmieniasz dziurkę. Wchodzisz w moja cipkę, ale rozwiązujesz mi ręce. Chociaż trochę ulgi. Znowu traktujesz mnie tak, żeby to Tobie było przyjemnie. Widząc, że mam już dość po raz kolejny każesz mi klęczeć. W cipce znowu ląduje wibrator. Wyjmujesz jednak knebel z ust, zastępując go swoim penisem. Dopiero co nie mogłam oddychać przez obrożę i knebel, teraz mnie dusisz nim. Próbuję się odepchnąć rękami od a ciebie, ale czuje na plecach skórzany pasek. Staram się go trzymać jak najgłębiej, jak najdłużej. Poruszam ustami i językiem po nim. Za chwilę czuje jak zalewasz moją buźkę spermą.

    Mam nadzieję, że to już koniec, rozwiązujesz mi ręce i włączasz wibrator. Mówisz jednak, że wyłączysz go dopiero za 30 minut. Przez ten czas mam Ci pokazać jak mi przyjemnie.

    Pierwsze dwa orgazmy przyszły w moment. Byłam podniecona do granic możliwości. Przy kolejnym orgazmie pomogłam sobie masując łechtaczkę. Wzięłam z cycków spermę, która spłynęła z twarzy i wmasowałam ją w skórę. Kolejny orgazm na Twoich oczach. Następną porcję spermy wyplułam z ust. Twoje nasienie i moja ślina trafiły na obolałe cycki, masowałam je delikatnie, doprowadzając się do szczytu po raz kolejny.

    Spytałam, czy mogę już przestać, ale przyłożyłeś pasek do moich piersi i powiedziałeś, że masz jeszcze czas na więcej tortur. Musiałam się skupić i bawić dalej. Na kolejny orgazm musiałam czekać dłużej, ale kiedy doszłam, powiedziałeś, że minęło już 30minut i mogę przestać..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka

    Mam nadzieję, że podobają Wam się opowiadania z dwóch perspektyw?