Author: admin

  • Ciekawe wakacje

    Cześć jestem Maciek, historia, którą chcę wam opowiedzieć wydarzyła się rok temu w wakacje. Może na początek coś o mnie, mam 19 lat jestem dość wysokim i wysportowanym brunetem o brązowych oczach. Tak jak wspomniałem ta historia miała miejsce rok temu, razem z przyjaciółmi postanowiliśmy pojechać na wakacje nad morze. Czekałem w domu już gotowy na przyjazd Huberta i Pauli. Gdy już przyjechali zapakowaliśmy moje rzeczy do auta i pojechaliśmy po jeszcze jednego pasażera. Mateusz to wspaniały chłopak z poczuciem humoru jest trochę niższy ode mnie i rok młodszy. Czekał na nas już przed domem, pomogliśmy mu zapakować się do auta i gdy już wszystko mięliśmy ruszyliśmy do Kołobrzegu. Rodzice Huberta mieli tam domek, więc nie musieliśmy szukać hotelu. W czasie drogi nam się nie nudziło, a czas leciał szybciej. W połowie drogi musieliśmy zjechać uzupełnić paliwo. Gdy Hubert tankował to Paula poszła do sklepu kupić coś do picia a ja z Mateuszem musieliśmy skorzystać z toalety. Gdy tam wchodziliśmy mój towarzysz wepchnął mnie do jednej z kabin i zamknął drzwi.

    – Co ty robisz? – zapytałem zdziwiony

    On nic nie odpowiedział tylko podszedł bliżej mnie i mnie pocałował. Szybko się odsunąłem i po chwili wyszedł i wrócił do auta. Wychodząc z toalety zobaczyłem, że Paula stoi przy kasie więc pomyślałem, że zaczekam na nią przy drzwiach. Gdy wyszła dołączyliśmy do chłopaków i ruszyliśmy w dalszą drogę. Teraz zapanowała cisza Paula spała, Mati nic się nie odzywał a ja cały czas myślałem o tym co się wydarzyło na stacji. Z jednej strony Mati jest przystojny i ma coś w sobie co innych przyciąga a z drugiej strony to nie myślałem, że on może być gejem a teraz jeszcze ja? Znamy od dziecka i nigdy nie myślałem o tym, że będę się podobał najlepszemu przyjacielowi. Całą dalszą drogę o tym myślałem i nawet nie zauważyłem, jak dojechaliśmy na miejsce. Paula się obudziła, gdy podjeżdżaliśmy pod dom. Wysiedliśmy i zaczęliśmy wyjmować bagaże.

    – Zapomniałem wam powiedzieć o jednej ważnej rzeczy. – powiedział Hubert z uśmiechem – Tu są dwa pokoje więc chłopaki przykro mi, ale będziecie musieli spać w jednym pokoju, ale za to są duże łóżka wiec spokojnie się zmieścicie.

    – Super – powiedział obojętnie Mati i poszedł do pokoju

    – Co mu się stało?

    – Nic nie przejmuj się zaraz pewnie mu przejdzie jak zawsze.

    – Obyś miał rację – powiedziała Paula – przyjechaliśmy tu odpocząć i się zabawić

    Wziąłem swoje rzeczy i poszedłem do pokoju. Mati był już w środku i jak mnie zobaczył to chciał wyjść, ale go zatrzymałem.

    – Zaczekaj chwilę, musimy o czymś porozmawiać.

    – Ja nie mam o czym z tobą rozmawiać.

    – Usiądź zajmę ci tylko chwilę.

    Usiadł na łóżku a ja zamknąłem drzwi, żeby nikt nie wszedł.

    – O co chodzi?

    – Dlaczego mnie pocałowałeś?

    – To o to… – spuścił głowę – bo wiesz… pewnie już się do mnie nie odezwiesz, ale trudno… – wziął głęboki oddech – nie wiem, kiedy to do mnie dotarło, ale podobasz mi się.

    Usiadłem obok niego i położyłem rękę na jego nodze – ja też ci coś powiem… jak jechaliśmy to całą drogę o tym myślałem i chciałbym jeszcze raz spróbować.

    – Ale czego spróbować? – spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem

    – Już dobrze wiesz – przysunąłem się bliżej niego. Nasze usta dzieliło zaledwie 10 cm. Pocałowałem go a on to odwzajemnił. Nasze usta się zetknęły i trwały w namiętnym pocałunku, który mógłby trwać w nieskończoność. Po jakimś czasie nasze usta się oderwały.

    – Super całujesz lepiej niż dziewczyny – uśmiechnąłem się i dałem mu jeszcze jednego całusa

    – Ty też gorszy nie jesteś

    – To jak już humor masz lepszy to chodź pomożemy im coś zrobić do jedzenia

    Gdy zeszliśmy na dół to Hubert się ubierał jakby mieli z Paulą gdzieś wychodzić. – A wy co się nie ubieracie? – słyszę głos Pauli za plecami – ale gdzie?

    – Dzisiaj wychodzimy na miasto się zabawić

    Poszliśmy się przebrać, Mati super wygląda bez koszulki, chyba nawet zauważył jak się na niego patrzyłem. Gdy zakładałem koszulkę podszedł do mnie i mnie pocałował, całował niesamowicie, nigdy nie myślałem, że chłopak tak dobrze może całować. Dokończyliśmy się ubierać i poszliśmy naszą na miasto. Szliśmy normalnie jak przyjaciele, ale widziałem jak Mati co chwilę na mnie patrzy. Znaleźliśmy jakiś bar, gdzie w rogu był wolny stolik. Czas leciał a zabawa się rozkręcała. Hubert z Paulą się świetnie bawili, gdy chodzili tańczyć to z Matim rozmawialiśmy na różne tematy, ale cały czas widziałem to jego spojrzenie, którym chce mnie rozebrać. Paula wróciła do stolika a Hubert poszedł zamówić kolejne piwo. Rozmawiało nam się świetnie muzyka w tle i my opowiadający nasze najzabawniejsze historie. Po dłuższej przerwie Paula poszła tańczyć z Hubertem a my zostaliśmy przy stoliku.

    – Co cię gryzie? – zapytałem

    –  Nic, jest super zabawa.

    – Przecież widzę, jak patrzysz na mnie cały czas… więc o co chodzi?

    – Nie ważne i tak się nie zgodzisz

    – No powiedz

    – Nikomu nic nie powiesz?

    – Nikomu

    – Wiesz… od tego naszego pocałunku wróciła we mnie nadzieja, że może uda…

    – Co się uda?

    – Nic nie ważne… możemy wrócić do domu? Jestem zmęczony a nie chcę sam wracać

    – Dobra poczekaj na mnie przy wyjściu pójdę do Huberta po klucze

    – Dzięki

    Wziąłem klucze i wracaliśmy do domu, nie mogliśmy złapać wspólnego tematu a mnie ciągle nurtowało to na co ma nadzieję, że się uda, ale było mi jakoś niezręcznie zapytać. Gdy otwierałem drzwi to Mati złapał mnie za rękę, wciągnął do środka i zamknął drzwi. Nie zdążyłem o nic zapytać, ponieważ zaraz poczułem jego usta na swoich. Zaczął powoli i delikatnie całować. Z każdą chwilą robiło się przyjemniej. Przerwał na chwilę i prowadził mnie do naszego pokoju. Położył mnie na łóżku usiadł na mnie i znowu zaczął całować. Po chwili zacząłem zdejmować mu koszulkę. Wstał na chwilę, żeby zdjąć spodnie ja w tym czasie też postanowiłem się rozebrać. Gdy podniosłem głowę moim oczom ukazał się prawie nagi, bo jeszcze w bokserkach, przez które już było widać jego sprzęt mój najlepszy przyjaciel, który teraz jest cały mój. Po chwili podszedłem do niego, moje ręce powędrowały na jego biodra i znów go pocałowałem. Teraz nasz pocałunek był pełen namiętności i szaleństwa. Obaj posuwaliśmy coraz dalej. Mati popchnął mnie na łózko i sam położył się na mnie. Zaczął mnie delikatnie i namiętnie całować po szyi, robił to tak powoli jakby chciał robić to najdłużej jak może. Zaczął schodzić niżej i całować moją klatę a robił to z taką czułością, potem zaczął lizać i przygryzać sutki, które już były twarde od podniecenia. Złożył jeszcze kilka pocałunków na brzuchu i dotarł do tego miejsca, którego pragnął najbardziej. Moje bokserki już były pełne i nie dało się tego ukryć. Spojrzał na mnie i złożył kilka przelotnych pocałunków na moim penisie przez bokserki. Po chwili zaczął je zdejmować a mój 18 cm drąg wystrzelił z nich i stanął na baczność. Mati nie czekał długo, od razu chwycił go w rękę i powoli przesuwał po nim ręką jakby chciał dokładniej poznać narzędzie jakie trzyma. Pocałował główkę po czym patrząc mi w oczy włożył ją sobie do ust. Odchyliłem do tyłu i zamknąłem oczy, żeby rozkoszować się tym niesamowitym uczuciem. Z każdą kolejną chwilą coraz więcej mojej pały było w jego ustach. Robił to niesamowicie, jego język oplatający się wokół mojego członka. Wkładał go coraz głębiej aż włożył po same jaja. Trzymał go tak przez chwilę a ja wiłem się z rozkoszy. Po chwili przystąpił do działania i zaczął mi robić najlepszego loda w życiu. Obciągał i ssał na zmianę. Po długim czasie rozkoszy wyjął go z ust i oblizał. Spojrzał na mnie i zaczął zbliżać się ku mojej twarzy. Pocałował mnie, ale powiedział coś o czym nie myślałem.

    – Proszę wejdź we mnie i mnie porządnie wyruchaj – po czym znowu mnie pocałował

    – Chcesz tego?

    – Pragnę tego od dawna a teraz już jak go zobaczyłem to tego jeszcze bardziej

    – To odwróć się

    Oparł się na rękach i wypiął w moją stronę. Kurde, ale ma zajebistą dupę. Jak ją zobaczyłem to nie mogłem się oprzeć muszę dzisiaj wejść w niego. Przejechałem palcem po jego wejściu a Mati delikatnie zamruczał, chyba naprawdę tego chce. Rękami rozszerzyłem jędrne pośladki mojego przyjaciela i językiem przejechałem po jego otworku. Zacząłem lizać jego dziurkę robić kółeczka wokół a Mati coraz bardziej odpływał. Gdy dziurka była już dobrze nawilżona zacząłem wsadzać mu palec, delikatnie zamruczał więc wsadzałem głębiej, po chwili włożyłem drugi palec już było troszkę ciaśniej, ale Matiemu coraz bardziej się podobało. Jak zrobiło się luźniej włożyłem trzeci palec i zacząłem wkładać i wyjmować 3 na raz już słyszałem lekkie dyszenie, czyli jest dobrze pomyślałem. Pocałowałem go w szyję i zapytałem, czy jest gotowy, odpowiedział, że nigdy bardziej nie był. Dałem mu moją pałę do oblizania i jak była gotowa zająłem miejsce przy jego dziurce. Jedną ręką trzymałem go za biodra a drugą powoli wprowadzałem mojego kutasa do jego środka. Na początek wsadziłem tylko główkę, żeby się mógł przyzwyczaić i stopniowo zacząłem ruszać przód tył wkładając przy tym co chwilę głębiej. Mój przyjaciel jest delikatnie ciasny więc chwilę zajęło, żeby się przyzwyczaił. Gdy już mój penis był cały w środku to się zaczęła nasza przygoda. Na początku powoli wchodziłem i wychodziłem, ale gdy już było dobrze się ruszać to przyspieszyłem tępa, Matki co raz głośniej krzyczał na szczęście byliśmy sami w domu. Złapałem go mocno za biodra i zacząłem ruchanie. Mati co chwilę wykrzykiwał moje imię i żebym głębiej wchodził więc zacząłem go posuwać po same jaja. Całowałem go po plecach i szyi, przez jakiś czas jeszcze brałem go na pieska. Zmienialiśmy pozycje jeszcze kilka razy w końcu powiedziałem, żeby położył się na plecach, szybko wykonał polecenie a ja klęknąłem u jego wejścia rozłożyłem mu nogi i zacząłem się w niego wbijać. Gdy wszedłem do końca oplótł się nogami wokół moich bioder, tak więc jednocześnie go ruchałem i mogłem całować. Matiego było słychać cały czas w całym domu. Po dłuższym czasie poczułem, że dochodzę.

    – Mati zaraz dojdę

    – Spuść się w mnie

    Nie trzeba było mi wtedy dwa razy powtarzać zacząłem ruchać jeszcze mocniej, gdy poczułem, że już blisko wbiłem się po same jaja i zacząłem strzelać. Sperma lała się bez końca jeszcze nigdy nie miałem tak mocnego orgazmu.

    – Mati dziękuję to mój najlepszy orgazm. Jak mogę ci się odwdzięczyć?

    – Jeszcze nie doszedłem więc chyba wiesz co robić?

    Wyjąłem kutasa z przyjaciela i zacząłem obciągać jego na oko 17 cm pałę. Brałem najgłębiej jak mogłem a po minie Matiego widziałem, że dochodzi wiec zacząłem jeszcze mocniej ssać aż poczułem jak salwy gorącej spermy zalewają moje gardło, połknąłem wszystko i wypolerowałem jego kutasa do czysta po czym położyłem się obok niego. Położyłem mu rękę na klacie

    – Mati dziękuję jeszcze nigdy nie miałem tak dobrego seksu

    – To ja ci dziękuję, że mogłem spełnić moje marzenia

    Leżeliśmy obok siebie i nagle Mati powiedział coś co mnie zszokowało

    – Maciuś, bo… ja cię ko….

     

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciek M

    To moje pierwsze opowiadanie, więc jak coś źle to wybaczcie. Jeśli się spodoba i będziecie chcieli napiszę kolejną część tej historii.

  • Kolonie 3

    Kolonie 3 Ola wstała koło południa. W salonie jak zwykle po takich imprezach panował totalny bałagan. Ojca ani jego kolegów nie było już w domu. Jedyną oznaką tego co się wydarzyło w nocy była boląca ją, młodziutka przecież jeszcze, pizdeczka i jej mocne zaczerwienienie. Zresztą o ile pamięta to bardzo mocno czerwone miała pachwinki i górę ud od obijania się o nie bioder starszego i młodszego kolegi taty. Pomału zaczęła sobie przypominać jak straciła cnotę ostro wyjebana obranym ogórkiem, ubranym w prezerwatywę i jak wieczorem było ostro wyruchana przez podpitych kolegów taty, z których ten starszy miał naprawdę potężnego kutasa, którego wizyta w jej młodziutkiej piździe była naprawdę bolesna, by z biegiem czasu bardzo upragniona i powodująca jej ogromny orgazm i to nie tylko łechtaczkowy a bardzo głęboki pochwowy. Szeroko rozłożyła swoje zgrabne nogi i złączonymi palcami przejechała po zwartych jeszcze fałdkach zewnętrznych warg sromowych. Przeszył ją dreszcz a pod palcami poczuła jak bardzo mokra jest jej cipka. Oddzieliła od reszty środkowy palec i pomału wsunęła go w pizdę. Poczuła to dziwne uczucie pragnienia czegoś więcej a palcem wyczuwała gładkość ścianek swojej kuciapki. Dołożyła drugi i trzeci palec i zaczęła wsuwać je maksymalnie głęboko i wyciągać z pizdy. Zamknęła oczy i wyobrażała sobie, że to jeden z wczorajszych kutasów wędruje w jej piśce. Po kilku minutach znowu przeżyła ogromne orgastyczne uniesienie a soczki lały się z jej piśki na leżysko tapczanu. Sięgnęła po komórkę. Wybrała w wiadomościach Julkę i Majkę. Napisała do nich sms-a, ponieważ jeszcze dyszała po przeżytym orgazmie i nie mogła rozmawiać. Pytała w nim przyjaciółki czy idą na jezioro. „Bardzo chętnie” – odpisała Julka a Majka po chwili „Oczywiście”. Ola ubrała strój i na niego szorty oraz znowu kusy topik. Zostawiła kartkę ojcu, że wróci wieczorem i już była w drzwiach klatki schodowej jej bloku. Po chwili wszystkie trzy dziewczyny siedziały w autobusie i jechały nad jezioro. Znowu poszukały odludnej polanki i ukryte w gęstych krzakach, opalały się całkowicie gołe. Ola oczywiście nie wytrzymała i w barwnych słowach opowiedziała koleżankom swoją wieczorną przygodę. Obydwie patrzyły na nią z zazdrością. – Zobaczcie co znalazłam w szafce mamy – Julka chwilę grzebała w torebce i po chwili wyciągnęła z niej olbrzymiego, czarnego, sztucznego kutasa. – O kurwa. Jaki wielki…– jęknęła Majka i nie mogła oderwać wzroku od opartego na masywnej podstawie kutasa. – Prawie taki wielki jak ten kolegi mojego ojca a który ostro grasował we mnie wczorajszego wieczora – Tym razem obie spojrzały na Olkę z podziwem. – Jeśli tak to kładź się i jako pierwsza weźmiesz w siebie to kauczukowe cudo – Julka wskazała na grubego sztucznego członka. Ola natychmiast wykonała polecenie i położyła się na plecach, szeroko rozkładając nogi i uginając je mocno w kolanach. Czuła jak Majka jeździ po jej zaczerwienionej jeszcze piździe palcami i jak wkłada w nią najpierw jeden a potem dwa paluchy. Potem czuła jak przyjaciółka jeździ ogromnym łbem fallusa po fałdkach warg zewnętrznych, które rozstępowały się jak brama broniąca dostępu do mocno mokrej już szparki. Nie miała czasu jednak na rozkoszowanie się tymi pieszczotami, ponieważ bardziej poczuła niż zobaczyła nad swoją twarzą, kapiące soczkami krocze Julki. Zaczęła szybko trącać językiem jej szparkę i wpychać go w nią najgłębiej jak tylko mogła. Jednocześnie Majka zaczęła wbijać w nią sztywnego, ogromnego chuja. Jęknęła głośno. Jednak jej usta były zakneblowane porośniętą pierwszymi włoskami piśką drugiej koleżanki, w którą na ile mogła i pozwalało jej ogromne podniecenie, wsuwała i wyciągała swój język albo lizała namiętnie rozszerzającą się szparkę. Nawet nie zauważyła kiedy doszła. Sztuczny kutas, poruszany ręką Majki, wbijał się w nią głęboko by zaraz opuszczać jej pizdę i natychmiast wracać, szurając się po naciągniętych ściankach pochwy jej strasznie tego pragnącej, dziewczęcej pizdeczki. Znowu tak jak w nocy, zaczęło coś drżeć w jej wnętrzu, dziwnie falować a głowa przestała myśleć i tylko kołatało w niej żeby to co w niej poruszało się jak tłok, pozostawało tam jak najdłużej. Lizała i ssała pizdeczkę Juli całkowicie bezwiednie, oddając się bardziej instynktowi niż przemyślanemu działaniu. Sama wchodziła pomału w ten upragniony stan bezgranicznej, orgastycznej euforii. Koleżanki najprawdopodobniej zauważyły, że Olka doszła Majka znacznie zwolniła ruchy sztucznego kutasa w jej piśce, by po chwili nadać mu tak ogromne tępo na ile pozwalały ruchy jej ręki. – Tak… Taaak… Kurwa jeszczeee… – po otaczającym ich polankę lesie rozlegał się głośny krzyk Oli, która w ten sposób dawała znać o przeżywanej ekstazie. Pupa dziewczyny, uniesiona do góry w momencie orgazmu, opadła na koc. Oddech jej się uspokajał. Wreszcie otworzyła oczy. – Dziękuję wam – powiedziała cicho – To było cudowne. – No to teraz idziemy popływać a potem ja tak chcę w sobie tego kutasa – Majka wstała gwałtownie z koca i buchnęła biegiem do jeziora. Woda była dosyć zimna i Ola natychmiast poczuła przyjemność z tej kąpieli gdy zanurzyła się głęboko, chłodząc rozgrzaną pizdę. Po kwadransie wróciły na koc i po chwili Ola ostro pracowała sztucznym olbrzymem w cipce Majki a ta lizała i ssała szparkę Julki. Po kilku minutach jebana dziewczyna zaczęła szczytować i piszczała chyba jeszcze głośniej od Oli. Znowu się wykąpały i teraz ten ponad 20 cm kutas zaczął zagłębiać się w bardzo chętnej na tą wizytę piździe Juli. Tym razem Ola znowu dzierżyła w dłoni imitację chuja i rozchylając płatki zewnętrznych warg sromowych dotarła jego czubkiem do różowiutkiej, otwierającej się na ten kares, szparki. Gdy pomału wciskała sztywną pałę coraz głębiej, Julka cicho jęczała i dźwignęła rozchylone na maksa nogi do góry tak, że oparły się one o ramiona klęczącej nad jej twarzą Majki. Ola widząc to postanowiła dołożyć pieszczot przyjaciółce i powoli, razem ze sztucznym kutasem, zaczęła wpychać w jej dupkę dwa swoje złączone palce. Teraz gdy cały sztuczny drągal był już we wnętrzu Juli, zaczęła nim poruszać, jednocześnie wpychając i wyciągając palce w dziewczęcej dupce. Na efekty takiego jebania nie trzeba było długo czekać. Całe ciało Julki wyprężyło się i zaczął je przeszywać potężny dreszcz jeden za drugim. Z ust nastolatki, chociaż zakneblowanych pizdą majki, wydobywały się coraz głośniejsze jęki i piski, które można było słabo zrozumieć ale w domyśle były to wołania o więcej i mocniej. Olka znacznie przyspieszyła ruchy dłoni i wyraźnie czuła na palcach w dupce przyjaciółki jak pracuje w jej piździe ogromny sztuczny kutas. Tak jebała ją w obie dziurki ponad pół godziny a dziewczyna w tym czasie przeżyła kilka ostrych orgazmów. Wreszcie ręce jej się zmęczyły i dała znać Majce. Ta zrozumiała i szybko zamieniła się miejscami z najmłodszą koleżanką. Teraz ona ostro pracowała kutasem i palcami w piździe i dupce Julki, która przeżyła następne ostre orgazmy aż w końcu uzyskała stan euforii ciągłej. Gdy i druga koleżanka się zmęczyła i wyciągnęła z niej palce i gumowego chuja, z pizdy Juli wytrysnął mocz, mocno zagęszczony jej soczkami. Dziewczyna chwilę leżała jeszcze na kocu ciężko dysząc. Potem pobiegła za przyjaciółkami do jeziora. Bawiły się wesoło, chlapiąc wodą i klepiąc po gołych ciałach. Zupełnie zapominając o wszystkim co się dzieje dookoła. Nie zauważyły też co się działo na brzegu. A tu: na ich polance pojawił się około czterdziestoletni mężczyzna. Szybko ukrył się w krzakach i wyciągnął komórkę. Po pięciu minutach obok niego znalazło się jeszcze pięciu dryblasów, z których najmłodszy mógł mieć trzydziestkę a najstarszy 45 lat. Wszyscy ukryli się w krzakach i bez słowa zaczęli zdejmować kąpielówki, jedyny strój jaki mieli na sobie. Dziewczyny w tym czasie wybiegały się na płytkiej wodzie i spokojnie przeniosły zabawę na polankę koło koca. Grały w berka a zabawa polegała na tym żeby klepnąć gonioną koleżankę w gołą pupę. – Czy ja też mogę się przyłączyć do zabawy – to jeden z mężczyzn wyszedł z krzaków. Dziewczyny zamarły w pierwszej chwili. Wszystkie trzy wpatrywały się w jeden punkt. Jego kutas chociaż zwisał do dołu, już miał jakieś osiemnaście centymetrów. – Czy my też możemy? – pozostali faceci wyszli z krzaków. Dziewczyny teraz przenosiły wzrok z jednego krocza męskiego na drugie. Kutasy połowy mężczyzn sterczały do góry w pełnej swojej gotowości i wszystkie były bardzo dorodne. – Mooożecie panowie… – pierwsza ocknęła się Majka – Teraz pan goni – podbiegła do najbliżej stojącego mężczyzny i klepnęła go w mięsisty pośladek, tak mocno, że aż echo rozległo się po lesie. Nie wiedzieć czemu klepnięty mężczyzna rzucił się w pościg za Olą. W miarę jak doganiał nastolatkę jego ogromna pała unosiła się coraz bardziej do góry i robiła coraz twardsza. Nagle dziewczyna się zatrzymała i goniący ją mężczyzna wpadł na nastolatkę z pełnym impetem. Uderzenie było dosyć mocne i Ola przewróciła się na trawę. Bardziej z przerażenia niż z bólu, leżała na trawie z zamkniętymi oczami. Pierwszy pochylił się nad nią goniący, na oko 35-letni facet. – Czy coś ci się stało? – spytał. – Taaak… Bardzo się wystraszyłam i boli mnie kolano – odpowiedziała. W tym czasie dotarli do nich pozostali. – Oj, Olka wstawaj – Julka jakby chciała kontynuować zabawę w gonionego. – Kiedy naprawdę boli mnie noga – dziewczyna przewróciła się na plecy i wtedy zobaczyli jej zaczerwienione i zabarwione na zielono od poślizgu na trawie kolano. – Pokażcie tą nogę. Jestem pielęgniarzem i może coś pomogę – chyba najwyższy z mężczyzn przykucnął obok Oli i zaczął delikatnie macać jej kolano i po chwili stwierdził – Nic tu nie widzę. Lekkie obtarcie i może stłuczenie. Maciek, zanieś panienkę na koc. Niech trochę odpocznie i możesz pocałować bolące miejsce. Może to przyniesie ulgę. Goniący nastolatkę mężczyzna, wziął ją na ręce i zaniósł na koc. Czuła jak sterczący kutas szturcha ją delikatnie w pupę i lędźwie, chociaż miała je na wysokości jego pasa. Obok szedł ten, który badał jej kolano. Słyszał tylko, że pozostała szóstka wróciła do zabawy w gonito. Mężczyzna doniósł ją do koca i delikatnie położył na nim. Leżała z ugiętą w kolanie bolącą ją jeszcze nogą. Czuła jak pochylił się i zaczął ustami muskać jej kolano. O dziwo przynosiło jej to ulgę. Nawet nie zauważyła kiedy a mężczyzna zaczął całować wnętrze jej uda i to przenosząc pocałunki coraz bliżej jej dziewczęcej cipeczki. W tym czasie ten, który przedstawił się jako pielęgniarz, pochylił się i zaczął całować i ssać jej małe cycuszki. Olkę zaczęło to tak niesamowicie podniecać, że całkowicie zapomniała o bolącym kolanie. Pieszczoty cycuszków i lizanie pachwinek spowodowało, że soczki zaczęły się z niej wylewać niemal strumieniem. Wplotła palce we włosy tego, który pieścił jej małe piersi i mocno przyciągała jego głowę do siebie. Zaczęła cicho jęczeć gdy nagle poczuła język rozchylający fałdki zewnętrznych warg sromowych, bardzo gotowej już na jebanie, cipki. Pielęgniarz przestał pieścić jej cycuszki a klęknął tak, że jego, może nie największa, ale też prawie dwudziesto centymetrowa pała, znalazła się koło buzi Oleńki. – Weź go całego i ssij – rozkazał wpychając jej głęboko kutasa mocno do gardła. Był to jej pierwszy lód i na początku mocno się zakrztusiła. Cofnął lekko chuja i znowu wepchnął daleko. Czuła jak coś się stało, że wchodził jej głęboko do gardła. Czuła też jak liżący jej cipkę mężczyzna, rozchylił jej szeroko nogi i klękając między nimi, podłożył dłonie pod jej pośladki. Pociągnął ją do góry, że zrobiła mały mostek, opierając się na stopach i łopatkach. Jej cipka znalazła się w ten sposób na wysokości jego sztywnego i sterczącego do góry kutasa. Chwycił go w garść i jedną ręką podtrzymując jej pupę, drugą zaczął szukać szparki wiodącej do wnętrza nastolatki. Była bardzo mokra i ogromy, odarty ze skórki łeb jego chuja pomału wśliznął się do jej wnętrza. Czuła wyraźnie jak wędruje coraz dalej, jak rozpiera ścianki jej ciasnej bo przecież dziewczęcej jeszcze pizdy. Wreszcie cały, ponad 20 cm chuj znalazł się w jej wnętrzu i zaczął powoli wysuwać się i gwałtowniej uderzać w dno jej pochwy. Podobne ruchy zaczął wykonywać kutas w jej buzi. Zamknęła oczy. Było jej coraz lepiej. Pierwszy ból ustępował. Dorodny kutas w jej cipce poruszał się coraz szybciej i gwałtowniej. Doszła pierwszy raz. Zrobiło jej się błogo jak za którymś razem podczas nocnego jebania. Panowie dali sobie jakiś znak, bo nagle ten, który ją ruchał podłożył dłonie pod plecy i zaczął dźwigać ją do góry. Kutas z jej buzi wysunął się i nagle Ola zawisła na chuju mężczyzny z cycuszkami blisko jego klatki piersiowej. Zarzuciła mu ręce na szyję a ten dłonie podłożył pod jej pupę i unosił ją do góry, by po chwili pozwolić jej opadać i nabijać do końca na wbitego w cipkę kutasa. Nagle poczuła, że za nią klęknął drugi mężczyzna i blisko swojego kakaowego oczka wyczuła jego mokrego jeszcze od jej śliny, twardego kutasa. Przez chwilę wbity maksymalnie chuj w jej pochwę pozostawał w bezruchu. Poczuła piekący ból i to co było dla niej nieznane. Duży kutas penetrujący przedtem jej gardło, rozpoczął swoją powolną ale ciągłą wędrówkę w jej dupce. – Aaa… To boooliii… – jęknęła. – Zaraz przestanie. Jak się twoja dupa przyzwyczai do kutasa – uspokoił ją ruchający wcześniej mężczyzna i zaczął znowu podrzucać jej drobne ciało do góry i pozwalać mu opadać. Teraz jednocześnie nabijała się na dwa dorodne kutasy, z których jeden pracował w cipce a drugi w dupce. Ból ustępował a Ola odczuwała coraz większe pragnienie żeby obydwa kutasy pozostawały w niej jak najdłużej i żeby tak ocierając się niemal o siebie wysuwały i atakowały jej pizdę i dupkę. Nie wie kiedy znowu zaczęła szczytować. Myślała, że ten stan ustąpi ale tym razem było inaczej. Orgastyczna ekstaza trwała ciągle a ona pragnęła żeby nigdy się nie skończyła. Przytuliła się do piersi ruchającego ją w cipkę i teraz przesuwanie drobnego ciała dziewczynki powodowało, że jeszcze bardziej drażnione były twarde jak kamyczki, sterczące sutki jej małych cycuszków. Jęczała głośno i piszczała domagając się jeszcze ostrzejszego jebania. Jednak jej przyjaciółki nie mogły jej słyszeć, ponieważ zarówno Majka jak i Julka też wypełnione były rączymi i dużymi kutasami w swoich cipkach i dupkach. Tak, trzy przyjaciółki zostały jednocześnie wyruchane na dwa baty a panowie nie bacząc na ich wiek używali jak ze starymi kurwami. Nie patrzyli też czy można czy nie, tylko wrzucili swoje salwy spermy we wnętrze dziewczynek. Po krótkim odpoczynku. Znowu je wyruchali, doprowadzając ponownie do orgazmów ciągłych a Julka sikała mocno swój przeżywając. Tak wszystkie trzy gościły do wieczora niemal każdego kutasa w swoich cipkach i dupkach. Po całym tym orgastycznym popołudniu maciek, którego chuja Ola pierwszego poczuła w piśce, dał im po tabletce „dzień po” i powiedział: – To po to żebyście nie były w ciąży, napompowane naszą spermą. Ola obolała ale szczęśliwa wróciła do domu i od tego dnia codziennie lądowała na ich polance a tam zawsze znajdowali się mężczyźni, którzy jebali ją na różne sposoby. C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Oaza

    I

                21 letnia Oliwia wyszła z ostatnich zajęć na uczelni i skierowała się na przystanek autobusowy. Zmęczona po całodziennym pobycie na kampusie marzyła o tym, aby w końcu wrócić do domu i wziąć prysznic.

    Była niską, szczupłą dziewczyną, o brązowych oczach i kasztanowych włosach. Miała delikatnie ciemniejszą karnację, co dodawało jej urody. Gdyby nie fakt, że była całkowicie sama i stroniła od ludzi, to byłaby jedną z tych kobiet na jakich zawiesza oko prawie każdy mężczyzna. Jednak głównie przez swoje zachowanie i skrywany ból, nie dopuszczała do tego. Nie ubierała się wyzywająco, nie flirtowała z innymi, a piątkowe wieczory spędzała w domu przy książce. Na uczelni miała jedną koleżankę, ale nie utrzymywała z nią kontaktów poza murami szkoły. Jej problemy zaczęły się, kiedy w wieku 18 lat straciła rodziców. Nie miała nikogo poza nimi, dostała mieszkanie w spadku, w którym obecnie mieszkała.

    Po ciężkim dniu wsiadła do pustego autobusu, tylko z tyłu siedziały jakieś starsze kobiety, rozmawiając głośno. Oparła głowę o szybę i dopadła ją nostalgia. Zaczęła rozmyślać o tym jak jest samotna i jak bardzo tęskni za bliskimi. Śliczna dziewczyna wspominała ostatnie wspólne chwile z rodzicami. Po jej delikatnym policzku spłynęła łza, która efektownie uderzyła w ulotkę wsuniętą między siedzenie a ścianę pojazdu. Spojrzała na nią i podniosła. Na kolorowej karteczce widniał duży napis: Odczuwasz samotność? To zaciekawiło młodą studentkę, zaskakująco trafne hasło jak na jej obecne samopoczucie. Oparła się wygodnie na krześle i zaczęła lekturę dwustronnej ulotki.

    Zapraszamy na otwarte spotkanie integracyjne – informował napis poniżej. Była też data i adres, dziewczyna schowała karteczkę do kieszeni i wysiadła na następnym przystanku. Informacje widniejące na świstku papieru były niebywale trafne, nigdy nie zwracała na takie rzeczy uwagi, jednak to ją zaciekawiło. Na tyle, że w następną sobotę, ubrana w zwiewną niebieską sukienkę, wybrała się do wskazanego miejsca. Nie była przekonana, ale stwierdziła, że co jej szkodzi zobaczyć. Ewentualnie zmarnuje godzinę czasu, którą spędziłaby na gapieniu się w ekran laptopa albo czytając kolejne romansidło.

    Budynek, który znajdował się pod adresem, do którego zmierzała, był duży i dość nowoczesny. Znajdowały się w nim biura różnych firm, weszła przez drzwi automatyczne i od razu dostrzegła duży plakat z wyśrodkowanym tekstem Oaza, będącym zarazem nazwą organizatora spotkania. Oliwia uniosła brew zaskoczona rozmachem darmowego wydarzenia i skierowała się do dużej sali konferencyjnej na parterze. Już z korytarza słychać było głosy przybyłych gości, w tle leciała spokojna muzyka relaksacyjna. Weszła niepewnie do środka, gdzie została powitana przez kelnera kieliszkiem białego wina. Uśmiechnęła się i upiła łyk przechodząc dalej. Rozglądnęła się po sali i zobaczyła na małym podwyższeniu, parę ludzi, których twarze kojarzyła z ulotki. Wysoki blondyn z zadbanym zarostem w kolorze rdzy, ubrany w kremowy garnitur. Wyglądał na wysportowanego i pewnego siebie, typowy samiec alfa. Obok niego stała elegancko i postawnie wyglądająca kobieta. Była piękną blondynką o niebieskich oczach, jednak jej uroda nie wiązała się ze skandynawskimi korzeniami, była typową Słowianką. Długie, proste i jasne włosy opadały na dopasowaną czarną sukienkę z dość dużym dekoltem. Oliwia przez chwilę zastanawiała się, czy kobieta nie ma powiększanych piersi, ponieważ sprawiały wrażenie zbyt dużych do jej figury. Ostatecznie jednak stwierdziła, że dziewczyna odziedziczyła po prostu genialne geny. Długie nogi prezentowały się świetnie, wystając z odważnego rozcięcia, które rozpoczynało się na wysokości miednicy. Oliwia nie dostrzegła jednak majtek kobiety na scenie, umiejętnie korzystała z włożonego na siebie stroju. Po dokładnej analizie prowadzących zauważyła miejsca siedzące, coraz chętniej zajmowane przez zgromadzonych. Usiadła w przedostatnim rzędzie z kieliszkiem w dłoni i czekała na rozpoczęcie.

    II

    -Pa kochanie, będę tęsknić. – krzyknęła.

    -Ja bardziej, to tylko 3 miesiące. Wytrzymamy skarbie. Muszę już lecieć, bo mi gate zamkną. – powiedział chłopak i pocałował ją w usta na pożegnanie.

    Chwilę później 24 letnia Ola wychodziła z terminala odlotów, spojrzała na zegarek i przyspieszyła kroku, czas na parkingu kiss&fly powoli się kończył.

    Aleksandra była średniego wzrostu blondynką w krótkich włosach do łopatek, miała długie nogi, odpowiedniej wielkości piersi oraz kuszącą pupę. Była szczupła, ale nie chuda. Dziś ubrana w czarne jeansy podkreślające jej kształty i bluzkę tego samego koloru z logo Guess. Wsiadła do swojego Audi S3 i ruszyła do bramek wyjazdowych, właśnie pożegnała swojego chłopaka, który wyjechał na 3-miesięczny kontrakt za granicę. Para przeżywała jego delegację, ale ostatecznie postanowili, że warto i chłopak wyjechał zostawiając dziewczynę samą.

    Minęła bramki i skręciła w kierunku domu. Już czuła się samotna, była mocno związana ze swoim ukochanym i można powiedzieć, że nie potrafiła bez niego żyć. Wracając zatrzymała się w sklepie na małe zakupy, jak się okazało do siatki wrzucono jej też ulotkę z zaproszeniem na meeting grupy Oaza. Początkowo chciała wyrzucić papier, ale sympatycznie wyglądająca para na zdjęciu przekonała ją, żeby chociaż przeczytać o co chodzi. Motywujący napis, niezobowiązujące zaproszenie i zdjęcie. Momentalnie pomyślała o pozytywnych rzeczach, przypomniała sobie jak tęskni i chciałaby, żeby jej chłopak tu był.

    -Czy czuję się samotna? No w sumie tak. – pomyślała.

    W sobotę wstała wcześnie, nie mogła już dłużej leżeć. Po długich przygotowaniach i lekkim śniadaniu wyszła z domu. Miała na sobie przylegające, białe spodnie i różową bluzę z kapturem. W świetnym humorze wsiadła do samochodu i pojechała pod adres z ulotki. Zaparkowała na parkingu i weszła do środka. Wino było miłym zaskoczeniem, jednak z racji tego, że przyjechała autem odmówiła. Kelner podał jej wodę w szklanej butelce. Rozejrzała się po sali, zauważyła stolik z makaronikami, które uwielbiała. Wzięła trzy na talerzyk i poszukała miejsca. Usiadła w ostatnim rzędzie, robiąc zdjęcie na insta z hashtagiem: #MakaronikiMojaMiłość.

    III

    Ze sporym opóźnieniem Karolina weszła do biura, gdzie pracowała na recepcji. Ponadto zajmowała się też administracja, obiegiem dokumentów i kadrami. Typowa asystentka biurowa.

    Była niską brunetką o zielonych oczach. Była szczupła i miała dość duży tyłek, czego nie można było powiedzieć o piersiach. Były malutkie, typowe dla dziewczyn z tego typu figurą, jednak przyjemnie wpadające w dłoń. Przeważnie chodziła smutna, praca nie sprawiała jej radości, do tego szef, który wyżywał na niej każde niepowodzenie, powodował, że dziewczyna funkcjonowała jak robot w czasie pracy, wyzbyta emocji. Jednak problem tkwił głębiej, minęło ponad pół roku, od kiedy rozstała się ze swoim narzeczonym. Byli razem przez 7 lat, oświadczył jej się, ale któregoś wieczora przypadkowo odkryła, że ją zdradza. Bardzo to przeżyła i do teraz nie przestała tego w sobie nosić. Nie wychodziła na miasto, olewała rodzinę i znajomych, a dni mijały jej bez żadnych atrakcji. Wszyscy początkowo się nią martwili i starali pocieszać, ale po kilku miesiącach starań 25 latka została z tym sama.

    Po przyjściu do biura pospiesznie zostawiła rzeczy w szatni i udała się do swojego biurka. Po kilku minutach pojawił się szef, który sfrustrowany zawaloną umowa wyżył się na młodej dziewczynie. Oberwało jej się za spóźnienie, za błędnie wypełnione dokumenty i choć to nie jej wina, unieważniony kontrakt. Wściekły podkreślił, że to jej ostatnia szansa, następnym razem jak ma się spóźnić to już niech nie przychodzi. To zabolało Karolinę, choć nie lubiła swojej pracy, miała z tego przynajmniej pieniądze. Zrezygnowana spędziła kolejny dołujący dzień za biurkiem, przeglądając papiery i odbierając telefony od klientów. Z pracy wyszła jako ostatnia, została zawalona stertą dokumentów, które na jutro rano musiały być przygotowane. Nie przejmując się nadgodzinami, za które oczywiście nie otrzymywała zapłaty, dokończyła narzucone zadania i wyszła późnym wieczorem z budynku. Zmęczona i zrezygnowana postanowiła zjeść coś na mieście. Padło na KFC w pobliżu, zamówiła i usiadła do jedzenia przy jednym ze stolików. Kiedy zaspokoiła głód, zauważyła, że na tacy poza jedzeniem leży ulotka. Przeczytała ją na głos.

    -Odczuwasz samotność? Zapraszamy na spotkanie integracyjne (…) – dokończyła w myślach razem z twierdzącą odpowiedzią na zadane pytanie. Nie miała planów na weekend, na inne dni też swoją drogą. Postanowiła, że pójdzie. Może ktoś będzie w stanie jej pomóc.

    Ubrana w czarną jeansową spódniczkę i białą koszulę weszła do budynku, który znajdował się pod adresem na ulotce. Otrzymała kieliszek wina i niepewnie weszła do środka. Stała obserwując innych, krzątających się po sali i częstujących się smakołykami. Zauważyła smutną dziewczynę w przedostatnim rzędzie. Nie wiedzieć czemu, postanowiła się do niej dosiąść. Podeszła i zapytała.

    -Hej, czy tu jest wolne?

    -Tak, proszę. – odpowiedziała młodsza dziewczyna. Karolina na chwilę zapomniała o swoich zmartwieniach, zaczęła myśleć jakie problemy może mieć jej sąsiadka z rzędu. W końcu odważyła się i zagadała.

    -Byłaś już kiedyś na takim spotkaniu? – powiedziała niepewnie. Oliwia odwróciła głowę i spojrzała na ładną brunetkę.

    -Nie, a Ty? Trochę mam mieszane uczucia. – odpowiedziała.

    -Też pierwszy raz i też trochę nie wiem czy tu pasuje. Ale ulotka mnie przekonała, poza tym nie miałam innych planów. – wyznała Karola.

    -Ja tak samo, Oliwia jestem. – wyciągnęła dłoń.

    -Karolina, miło mi. Też samotność? – odważyła się zapytać.

    -Tak, ale nie rozmawiajmy o tym. Na razie. – powiedziała smutno.

    -Jasne, wybacz. – zareagowała Karolina.

    IV

    -No już już, kochanie. – powiedziała Weronika.

    -Już mamusia daje jeść. – dodała w kierunku rocznego synka.

    Podeszła do wózka i podała chłopcu butelkę z pokarmem. Usiadła zmęczona na fotel obok i odsapnęła.

    Weronika była 23 letnią, samotną mamą. Ojciec dziecka zostawił ją, kiedy dowiedział się o ciąży. Początkowo chciała usunąć, jednak pomoc rodziców i przywiązanie nie pozwoliły jej na to. Dzięki temu od roku jest pełnoetatową matką. Szybko wróciła do swojej wagi i wyglądu po ciąży. Jest szczupłą dziewczyną, średniego wzrostu. Ma długie włosy w kolorze ciemnego blondu, które zwykle spina w kok. Ma delikatne rysy twarzy, więc wygląda na młodsza niż jest. Długie nogi, zakończone elegancko wystającą i zgrabną pupką oraz atrakcyjne, średniej wielkości piersi, które dzięki laktacji są obecnie o dwa rozmiary większe, przez co dziewczyna nie mieści się w żaden stanik, to jej niebywałe atuty. Dzięki swojej figurze, urodzie i niewinności jest często określana mianem uroczej i słodkiej. Gdyby nie głupia wpadka, wiodłaby typowe młodzieżowe życie, ale jej los potoczył się inaczej. Była szczęśliwa, ale poza synkiem i rodzicami była zupełnie sama. Co sprawiało jej przykrość, inni poznawali się w szkołach, pracach, a ona jedynie siedziała w domu albo wychodziła na spacery. Rówieśnicy nie chcieli trzymać się z matką w jej wieku, przecież nie pasowała do nich.

    Po zjedzeniu przez dziecko posiłku wstała i wyszła na spacer po osiedlu. Mieszkała z rodzicami, ale starała się nie zrzucać na nich żadnych obowiązków. Musiała poradzić sobie sama. Idąc alejką najechała kołem wózka na kolorowy papier na ziemi. Schyliła się w celu podniesienia go i wyrzucenia do śmietnika, jednak pozytywne zdjęcie zakochanych młodych ludzi, razem z motywacyjnym hasłem podziałały na nią. Usiadła na ławce i przeczytała ogłoszenie. Schowała ulotkę do torebki i wróciła do domu. Prawie zapomniała o meetingu, ale w piątkowy wieczór szukała czegoś w torebce i natknęła się na nieformalne zaproszenie kolejny raz. Poprosiła rodziców, żeby zostali z małym na 2-3h i następnego dnia pojechała komunikacją na spotkanie grupy Oaza. Była ubrana w czarne legginsy do kolan i top z dekoltem tego samego koloru. Odmówiła wina na wejściu, bo choć już nie karmi piersią nie chce pić, dopóki mleko nie zniknie z jej cycków. Może zdarzyć się coś nieoczekiwanego i mały może potrzebować jej mleka. Stanęła przy drzwiach i rozejrzała się, od tyłu podeszła do niej kobieta ze zdjęcia.

    -Cześć, pierwszy raz? – powiedziała zmysłowym głosem.

    -Cześć, tak. Ty jesteś na zdjęciu. – zauważyła.

    -Tak, jestem Daria. Rozgość się, tam masz poczęstunek, a tam miejsca. Niedługo zaczynamy, więc miłego. – odpowiedziała i zniknęła.

    -No dobrze. Skoro tak. Wera. – odpowiedziała, jednak wyłącznie do siebie. Zauważyła wolne miejsce w środkowym rzędzie. Usiadła i scrollowała insta czekając na rozpoczęcie wydarzenia, w końcu miała na to czas.

    V

    Punkt szesnasta Agnieszka wyszła z wieżowca, w którym pracowała. Zajmowała się księgowością, w globalnym przedsiębiorstwie technologicznym. W okresie zamknięcia miesiąca zawsze miała zbyt wiele na głowie, dodatkowo jako najmłodsza otrzymywała najgorsze zadania. Nie lubiła tego, ale wychodziła z założenia, że skoro skończyła takie studia to będzie pracować w zawodzie. Za parę lat na pewno będzie lepiej.

    Agnieszka była piękna brunetką, miała 170 cm wzrostu i brązowe, duże oczy. Jeśli chodzi o ciało, piersi w rozmiarze b70 oraz niczego sobie pupa. Krągła, kusząco wystająca i bardzo jędrna, w akompaniamencie długich nóg, wyglądała nieziemsko. Poza problemami w pracy, które nieustannie uprzykrzały jej życie, dochodziła samotność. Pochodziła z małego miasteczka, z którego udało jej się wyrwać. Ukończyła studia i znalazła pracę. Mieszkała w wynajętej kawalerce w centrum miasta. Podczas pierwszych lat studiów miała chłopaka, ale szybko się rozstali, zgodnie stwierdzając, że to nie to. W trakcie roku akademickiego było dobrze, miała koleżanki w grupie, z którymi spędzała czas. Jednak dzień po obronie wszyscy się odwrócili, mieli swoich przyjaciół i nie interesowali się przelotną znajomością z uczelni. Pierwsze pół roku było znośne, ale ostatnio zaczęła cierpieć, nie mając dosłownie nikogo.

    Elegancko ubrana wracała do domu samochodem, który kupiła sobie za zaoszczędzone pieniądze. Zaparkowała pod blokiem i wchodząc do klatki wzięła listy ze skrzynki. W mieszkaniu odłożyła je na stół i zajęła się obiadem. Po smacznym posiłku i odcinku ulubionego serialu w tv przypomniała sobie o listach.

    -Pewnie znów same płatności… – powiedziała zrezygnowana.

    Oczywiście miała rację, ale wyjątkiem była atrakcyjna ulotka z chwytliwym hasłem. Zadziałało na nią, w myślach odpowiedziała Tak i odłożyła ulotkę na stolik, żeby nie zapomnieć. W sobotę po porannych obowiązkach rzuciła okiem na świstek papieru i sprawdziła adres na mapach w telefonie. O odpowiedniej porze ubrana w materiałową, obcisłą sukienkę w paski, w jakiej zwykła wychodzić poza pracą, pojechała na spotkanie grupy Oaza. Zaparkowała i weszła do środka, dostała wodę, pokazując kelnerowi kluczyki od samochodu. Chciała podejść do stolika z poczęstunkiem, ale na scenie pojawił się mężczyzna z ulotki oznajmiając, że zaczynają. Szybko znalazła więc miejsce w ostatnim rzędzie, obok blondynki w krótkich włosach. Spojrzała na apetycznie wyglądające ciasteczka na talerzyku w jej dłoniach. Ola zauważyła to kątem oka i odezwała się do Agnieszki.

    -Chcesz jednego? Pyszne są!

    -Serio? Nie zdążyłam się poczęstować. – uśmiechnęła się do niej szczerze, poczęstowała się i dopowiedziała.

    -Aga.

    -Ola. – powiedziała z uśmiechem blondynka, przygłuszona dźwiękiem włączanego mikrofonu. Obie spojrzały na scenę.

    VI

    Na środek podwyższenia w sali wypełnionej różnego typu ludźmi wszedł wysoki, dobrze zbudowany blondyn z lekkim zarostem. Spojrzał przenikliwie po sali, ocenił z kim ma do czynienia, po czym powiedział donośnie i pewnie.

    -Witam Was! – jego głos rozbrzmiał w pomieszczeniu, skutecznie uciszając rozmowy. Wszystkie głowy odwróciły się i zaczęły go słuchać.

    -Dziękuję Wam za przyjście na dzisiejsze spotkanie zapoznawcze. Każdy zapewne interpretuje to inaczej, jednakże ma ono na celu pozwolić Wam poznać Nas i nasze zamiary, a Nam Was, tak żebyśmy byli w stanie pomóc najlepiej jak potrafimy.

    Po mowie wstępu wskazał dłonią na piękną blondynkę zajmującą miejsce w pierwszym rzędzie.

    -Kochanie, chodź tu. – powiedział.

    -Na początek chciałbym Wam przedstawić moją żonę. – dziewczyna mająca maksymalnie 25 lat stanęła u jego boku. Sam też nie był starszy, był jednak władczy i elegancko ubrany, co dodawało mu powagi. Blondynka pomachała do zgromadzonych i pozwoliła mówić mu dalej.

    -Nie bez przyczyny się tu znaleźliśmy. Część z Was jest z Nami już od jakiegoś czasu, za co gorąco dziękujemy. Bez Was nie byłoby tu Nas i odwrotnie. Dzięki Waszemu niesamowitemu zaangażowaniu odnieśliśmy sukces, a Wy staliście się szczęśliwszymi ludźmi. – przemawiał.

    -Ale zacznijmy od początku, zapewne tak jak nasi dotychczasowi podopieczni, jesteście tu, ponieważ odczuwacie samotność. – wykonał wyuczony ruch dłonią, aby podkreślić to co powie.

    -Ale nie będzie tak dłużej! Nie! My się na to nie zgadzamy, życie jest po to, aby czerpać z niego radość i przyjemność. A nie smutki i cierpienie. Czy mam rację? – zwrócił się do tłumu, ten odpowiedział mu chóralnie Tak.

    -Zwracam się do nowo przybyłych, czy macie dość samotności? – w odpowiedzi parę osób zgodziło się z mówcą. Rozejrzał się po sali, dostrzegł w ostatnich rzędach świeże dziewczyny. Patrząc każdej po kolei w oczy powtórzył.

    -Nie słyszałem. Czy macie dość samotności? – tym razem każda z nich, jak i duża część zgromadzonych odpowiedziała głośno.

    -TAK! Mamy!

    Kiwnął głową i przeszedł do kolejnego monologu, mającego na celu przekonanie zgromadzonych do siebie i swoich wizji.

    Po prawie godzinie psychologicznych przemówień, wspomnień zachwyconych uczestników poprzednich edycji spotkanie się kończyło.

    -Moi drodzy, poznaliście mnie i naszych absolwentów. Zwracam się do nowych osób, jeśli przekonało Was to co mówiłem i chcecie zaznać szczęścia oraz spełnienia, podejdźcie do mojej żony i zapiszcie się na kolejną edycję wydarzenia. Odpowie również na nurtujące Was pytania i rozwieje niejasności. Ode mnie to wszystko, mam nadzieję, że spotkamy się niedługo. Tym razem z uśmiechem na twarzach! Zapraszamy do Oazy! – efektownie zakończył wypowiedź i zszedł ze sceny przy dźwiękach owacji na stojąco i braw.

    Jego żona zajęła miejsce przy elegancko udekorowanym biurku z książkami ich autorstwa. Czekała na zgłoszenia nowych kandydatów, a raczej kandydatek, ponieważ 95% uczestników było płci żeńskiej. Mężczyźni stronią od takich wydarzeń i trudniej ich zmanipulować, dlatego też autorzy grupy nie naciskają na ten segment klientów.

    Wszystkie z dziewczyn siedzących w dwóch ostatnich rzędach wstały i ustawiły się w kolejce. Rozmawiały ze sobą, tak jak przed spotkaniem.

    -Kurde, przekonujące to. Myślisz, że drogie są takie “kursy”? U mnie krucho z kasą. – zagadała do Oli Agnieszka.

    -Dla mnie to nie problem, ale nie mam pojęcia szczerze mówiąc. Jesteś stąd? – trafiła w sedno.

    -Nie, przyjechałam z małego miasteczka na studia i zostałam. – odpowiedziała brunetka.

    -Rozumiem, nikogo nie masz, nie znasz i tak dalej? – zapytała dociekliwa blondynka.

    -Dokładnie, praca, praca, praca. – smutnym tonem dodała Aga, po czym stanęła przed siedzącą na krześle współautorką wydarzenia. Uśmiechnęła się lekko i zapytała cicho.

    -Ile kosztuje kurs? – zaczerwieniła się na twarzy. Młoda, aczkolwiek poważna kobieta wstała i powiedziała głośno.

    -Mój mąż nie dodał ważnej informacji, dzięki nowej koleżance przypomniałam sobie o tym. Kurs jest całkowicie darmowy! – podkreśliła ostatnie słowo.

    -Nie pobieramy opłat, jesteśmy jednak otwarci na wsparcie. Wiadomo, z czegoś trzeba żyć. Ale poczekajcie, aż zobaczycie efekty. Nie chcemy ani grosza, dopóki nie będziecie usatysfakcjonowane. – skończyła ogłoszenie, słysząc szepty wśród oczekujących dziewczyn skierowała się do Agnieszki.

    -Więc jak? Zapisujemy?

    -Tak. – powiedziała zaskoczona i podała niezbędne dane.

    Z uśmiechem na twarzy odeszła od biurka, przepuszczając Olę. Dziewczyna od razu podała co trzeba i kupiła książkę, zaciekawiona jej treścią.

    -Ja lecę na siłownię, do zobaczenia. – powiedziała zadowolona i wyszła. W ślad za Nią podążyła Aga.

    Następna w kolejce była Weronika, schyliła się do blondynki i wpisała się na listę. Cieszył ją brak opłat, ponieważ przy dziecku dużo wydawała i nie chciała naciągać rodziców na więcej. Odsunęła się i wyszła z sali. Kolejna podeszła Karolina, zagadana z Oliwią, dziewczyny rozmawiały na temat tego co powiedział blondyn. Młodsza była oczarowana nie tylko jego zdolnościami oratorskimi, ale również jego wyglądem. Obie wpisały się na listę i razem wyszły ze spotkania. Jak się okazało, tym razem nowopowstała grupa złożyła się z 5 kobiet, które właśnie opuściły budynek, nie wiedząc co je czeka w przyszłości.

    VII

                Tydzień później każda z nich pojawiła się w bardziej kameralnej sali, nieopodal centrum. Wszystkie, jeszcze w dniu zapisów dostały maila z dokładnymi wskazówkami i artykułami napisanymi przez mężczyznę. Były stworzone w taki sposób, aby maksymalnie zmanipulować i wpłynąć na czytającego. Nakręcone przeczytanymi tekstami i skuszone poprzednim spotkaniem nie mogły się doczekać pierwszych zajęć. Żadna z nich nie wiedziała jeszcze na jakiej zasadzie będą się one odbywać ani co będą robić. W wiadomości poinformowano je jedynie, żeby zarezerwowały sobie około godziny. Para organizatorów czekała już w klimatycznej sali. W środku panował półmrok i paliły się świeczki oraz lampki. Wszystko było przygotowane ze szczegółami, tak jak spotkanie inauguracyjne. Na ziemi leżały poduszki ułożone w okrąg. Kobieta była ubrana w wydekoltowany, czarny top oraz przylegające jeansy. On zaś miał na sobie czarną koszulę i spodnie. Siedzieli czekając na zapisane kobiety. Pierwsza do pomieszczenia weszła młoda matka, uśmiechnęła się wstydliwie i podeszła bliżej.

    -Dzień dobry, to tutaj? – zawahała się.

    -Tak zapraszamy, zajmij miejsce na ziemi. – powiedział mężczyzna i wskazał na puste poduszki.

    -Czyli jestem pierwsza, jasne. – powiedziała, ale w tej chwili do sali weszły Ola i Agnieszka, które spotkały się na parkingu. Postanowiły wspólnie wejść do środka.

    -Dzień dobry, cześć. O, nie jesteśmy pierwsze. – powiedziała Ola.

    -Hej. – dodała skromnie Aga.

    -Witamy, super, że jesteście. Zajmijcie miejsca, jeszcze brakuje dwóch osób. – powiedziała tym razem blondynka.

    W kilkusekundowych odstępach na sali zjawiły się Oliwia i Karolina. Po przywitaniu usiadły w okręgu, poduszki były wygodne i można się było na nich dobrze rozsiąść. Dziewczyny speszone sytuacją milczały, ciszę przerwał blondyn, który podniósł się na kolana i powiedział.

    -No to mamy komplet. Cieszymy się bardzo, że tu z nami jesteście. Wybrałyście drogę ku spełnieniu i szczęściu, zamiast tkwić w samotności i rozpaczy… – wypowiedział kilka wyuczonych motywacyjnych kwestii po czym przeszedł dalej.  

    -Na początek chciałbym, abyście się przedstawiły. Ja mam na imię Jakub, a to jest Daria. Jednak prosiłbym Was, abyście zwracały się do mnie per Pan. Zobaczycie później, że tak jest lepiej. Póki co może się to wydawać dziwne. – oznajmił przedstawiając także swoją żonę.

    -Dziwne. – pomyślała każda z nich, ale skoro uprzedził to niech i tak będzie.

    -Czy moglibyśmy zacząć od Ciebie? Powiedz coś o sobie i czemu jesteś samotna. – wskazał na Karolinę, patrząc jej głęboko w oczy.

    Jego wzrok przeszył ją od środka, trochę się przestraszyła i szybko urwała spojrzenie. Przełknęła ślinę i podniosła się na kolana na wzór tego jak on to zrobił. Nieśmiało zaczęła.

    -Jestem Karolina, możecie mówić Karola. Mam 25 lat i pracuje jako asystentka w biurze. A czemu czuje się samotna? – posmutniała na twarzy.

    -Byłam w związku 7 lat. Wszystko wskazywało na to, że zostanę szczęśliwą żona i zapewne później też mamą. Miałam piękny diamentowy pierścionek, wszystko planowałam… – poleciała jej łza, ale nikt nie przerywał.

    -… mówiąc krótko, okazało się, że mnie zdradzał. – przetarła oczy i skończyła mówić.

    -Dziękujemy Karolino. Przykro mi. – powiedział.

    -Twoja kolej. – wskazał na Oliwię.

    Najmłodsza uczestniczka kursu słuchała uważnie opowieści dziewczyny siedzącej obok, kiedy została poproszona o głos, zestresowała się, ale po chwili niezręcznej ciszy w końcu zaczęła mówić.

    -No dobrze… To jestem Oliwka. Studiuję filologię polską i aktualnie nigdzie nie pracuje.

    Wszyscy patrzyli na Nią łagodnie, czekając na wyjaśnienie jej pobytu tutaj.

    -No a jestem samotna, ponieważ dwa lata temu straciłam rodziców w wypadku. Zostałam tu całkowicie sama, na szczęście zostawili mi w spadku mieszkanie i majątek. Nie mam raczej przyjaciół, poza tym nikt nie zrozumie mojej sytuacji. – powiedziała, minęło trochę czasu od fatalnych wydarzeń. Dziewczyna była w stanie mówić o tym normalnie, ale jeszcze rok temu miałaby problem z dokończeniem opowieści bez płaczu.

    -Rozumiemy, straszne. – powiedział chłopak i wskazał na kolejną z kobiet.

    -Ja? – zapytała zaskoczona Ola.

    -Tak. – odpowiedział.

    -No dobrze. – uśmiechnęła się i rozpoczęła.

    -Jestem Olka, mam 24 lata i zajmuję się social mediami w firmie reklamowej. Jestem szczęśliwie zakochana i w zasadzie to moje życie nie jest złe. – dokończyła z uśmiechem.

    Pozostałe uczestniczki spojrzały na nią zdziwione, wtedy odezwała się Daria.

    -To co Cię do Nas sprowadza?

    -No, bo to, że mam poukładane i udane życie nie oznacza, że nie jestem samotna. Mój chłopak wyjechał na 3 miesiące za granicę do pracy. Minął tydzień, a ja już tak tęsknię i nie mam się do kogo odezwać. Nie chciałam wyjść na nieczułą, Wasze problemy są prawdziwe, a mój nie do końca. – posmutniała.

    -Nie, dla każdy problem jest ważny. To czy czujesz pustkę z powodu utraty rodziców czy wyjazdu ukochanego nic nie zmienia. Po to tu jesteśmy i chcemy Wam pomóc. Zgadzacie się ze mną? – skierował pytanie do siedzących dziewczyn.

    -Tak, jasne. – usłyszał w odpowiedzi różnymi głosami.

    -Widzisz? Głowa do góry, każda z Was ma się czuć w Oazie jak w domu. Na tym Nam zależy. – wyjaśnił.

    -Powiedz coś o siebie, proszę. – powiedział do Weroniki.

    -Jestem Wera, nie pracuje, nie studiuje. Jestem pełnoetatową mamą mojego kochanego rocznego synka. Jego tatuś zostawił Nas jak tylko dowiedział się o ciąży, tak więc od prawie dwóch lat jestem z tym sama. Znaczy nie koniecznie, mam kochanych rodziców, którzy pomagają, ile mogą, ale rozumiecie. Nie mam czasu na spotkania ze znajomymi ani imprezy. Zresztą nie mam już znajomych, bo gdzie miałabym ich poznać, a pozostali zapomnieli o mnie jak tylko zniknęłam z życia towarzyskiego. – powiedziała pewnie.

    -Okej, świetnie wyglądasz. W życiu nie powiedziałabym, że rok temu rodziłaś. – dodała z uśmiechem Daria, podejrzanie spoglądając na męża.

    -Dziękuję, staram się być w formie. – odpowiedziała.

    -To zostałaś tylko Ty. Przedstaw Nam się, prosimy. – powiedziała ponownie blondynka w kierunku ostatniej z uczestniczek.

    -Hej, jestem Aga. Pracuję jako księgowa, mam teraz chwilę oddechu, bo właśnie zamknęliśmy miesiąc. – uśmiechnęła się.

    -A jestem samotna, ponieważ pochodzę z małego miasteczka, nikogo tu nie znam. Przyjechałam na studia i wtedy miałam jakiś znajomych, ale głównie z widzenia. Jednak zdobyłam dyplom i zniknęły wszystkie kontakty. Teraz tylko praca-dom i na odwrót. – oznajmiła brunetka.

    -A w pracy? Nie masz żadnych koleżanek czy kolegów? – zapytał mężczyzna.

    -Nie, te wścibskie baby mnie nie lubią, jestem traktowana jak praktykantka, a nie współpracownik. No ale cóż. – dopowiedziała.

    Pozostały czas zajęć minął na rozmowach o swoich problemach, uczestniczki poznawały siebie nawzajem i wymieniały doświadczeniami. Czas minął bardzo szybko, nie wiedzieć, kiedy zegarek mężczyzny wydał delikatny dźwięk oznajmiający mu, że pora kończyć.

    -No dobrze, to wszyscy się już znamy. Będziemy spotykać się dwa razy w tygodniu, w tej sali, o tej godzinie co dziś. W mailu wszystkie potwierdziłyście, że Wam to pasuje. Zobaczycie, po naszej sesji grupowej będziecie innymi kobietami. – dokończył i wszyscy się zebrali. Dziewczęta wyszły z sali rozmawiając.

    VII

    Minęły ponad dwa miesiące regularnych spotkań, grupa zżyła się ze sobą i prowadzącymi. Dziewczyny dzięki częstym spotkaniom poprawiły jakość swojego życia psychicznego, stały się pogodniejsze i szczęśliwsze. Tak częste meetingi miały też swoje skutki uboczne, na które liczyli prowadzący zajęcia. Kobiety stały się podatne na to co mówił mężczyzna, tak duża ilość jego przemówień sprawiła, że zaczęły niemal fanatycznie wierzyć w jego słowa. Każda z nich była ślepo zapatrzona w idealne małżeństwo jakim byli blondyni z Oazy. Wszystkie zaczęły regularnie wpłacać datki na rzecz rozwoju stowarzyszenia, najwięcej przelewała Ola, która wciągnięta w nowe środowisko przestała tęsknić za swoim chłopakiem, ich kontakt znacznie się osłabił, a ona zaangażowana w grupę coraz bardziej odcinała się od rzeczywistości. Podobnie jak i pozostałe uczestniczki, ich życie było dyktowane przez spotkania grupy i wizje Jakuba. Zbliżały się kolejne zajęcia, odstawione dziewczyny pojawiły się na sali późnym popołudniem, było już dość zimno na zewnątrz, dlatego przy wejściu wisiały swetry i płaszcze. Jak wcześniej zapowiadano, dzisiejsze spotkanie miało być nietypowe, bardziej informacyjne i krótsze. Kiedy wszystkie zajęły swoje miejsca na ziemi do pomieszczenia wszedł elegancko ubrany Jakub, zaraz za nim stukając obcasami wkroczyła seksownie wyglądająca Daria. Zajęli miejsca i chłopak rozpoczął spotkanie od kilku swoich fanatycznych przemyśleń, oczywiście gorąco przyjętych przez dziewczyny. W końcu przeszedł do sedna.

    -Dzisiejsze spotkanie jest inne, jak zresztą wiecie. Zwykle po takim czasie jaki jesteście w grupie robimy specjalny wyjazd. Tym razem nie będzie inaczej. Ma to na celu pozwolić Wam zostawić wszystko na chwilę z boku i skupić się wyłącznie na sobie i grupie. Oaza to Wasz drugi dom i czas z niego skorzystać.

    Po kolejnym pełnym ekspresji i mocno wpływającym na kobiety monologu, mężczyzna pstryknął palcami i Daria rozdała formularze każdej z dziewczyn wraz z długopisem.

    -Moje drogie, wypełnijcie to. Zaraz dostaniecie krótką instrukcję co spakować i tym podobne. Urlopami nie musicie się martwić, wszystko załatwione. Dzięki kontaktom porozumieliśmy się z każdym z waszych pracodawców i dostałyście zgody na urlop w wyznaczonym przez nas terminie. Weroniko, jedynie Ty proszę załatw z rodzicami, nianią czy kim chcesz, abyś mogła zostawić synka.

    W czasie, kiedy wypełniały dokładne informacje o sobie, swojej historii medycznej, seksualnej, rozmiarach i innych uważanych za wrażliwe danych, blondynka rozdała karteczki z zaleceniami na wyjazd.

    -Dziś mamy środę. Wyjazd jest w sobotę, samolot odlatuje o 10:30, jednakże musicie się pojawić na lotnisku, wiadomo, co najmniej 2 godziny wcześniej. My będziemy na Was czekać na miejscu, lecicie same. Potrzebujemy kilku dni, aby wszystko przygotować.

    Pierwsza skończyła Oliwia i oddała dokument.

    -A dokąd lecimy Panie? – przywykły już do zwracania się do niego per Pan, początkowo było to dziwne i uciążliwe, ponieważ był niewiele starszy od nich, ale ostatecznie każda z nich zwykła to robić.

    -Haha sama zaraz przeczytasz, widzicie ostatnia wpłata, tak jak to spotkanie, też nie była większa bez przyczyny. Była przeznaczona na bilety lotnicze, oto one. – Daria podała wydruki dziewczynom.

    Agnieszka i Karolina oddały formularz i przeczytały jednocześnie na głos.

    -Kolumbia????

    -Cooo? – krzyknęła Ola.

    -Nie wierzę. – dodała Wera.

    Oliwia siedziała zaskoczona, nie leciała nigdy samolotem, a jedynym krajem za granicą, w jakim była, były Czechy. Nie mogła uwierzyć, jak i reszta. Uśmiechnięty Jakub przerwał im chwilę ekscytacji.

    -Tak, Kolumbia. Jednak muszę Wam przypomnieć, nie jedziemy tam zwiedzać i kąpać się w basenie. Jedziemy złączyć się jako grupa, odprawić rytuały pozwalające na całkowite spełnienie.

    Kolejny monolog, mający na celu manipulację kobietami.

    Zachwycone wyszły po zajęciach, nie mogąc się nacieszyć, wróciły do domów i żadna z nich nie mogła zasnąć spokojnie tego wieczoru. To było coś.

    VIII

                Następne dni mijały powolnie i ciężko każdej z nich. W końcu jednak nastała sobota i spakowane według zaleceń z Oazy, pojawiły się na lotnisku. Oliwia i Agnieszka były na miejscu już o 08:00 nie chcąc się spóźnić. Nadały bagaż i spotkały się w kolejce do przejścia pod gate’y. Bezproblemowo i szybko minęły bramki po czym mogły spokojnie czekać na lot z kartą pokładową w dłoni. Wspólnie spędziły kolejną godzinę włócząc się po sklepach bezcłowych i pryskając się drogimi perfumami w zaskakująco niskich cenach. W końcu jednak zmęczone i znudzone udały się pod gate, z którego odlatywały. Tam spotkały czekające już, pozostałe dziewczyny. Usiadły w piątkę, czekały na lot rozmawiając i ekscytując się wyjazdem. Weronice udało się przekonać rodziców do opieki nad małym, kiedy jej nie będzie. W końcu ma chwilę dla siebie, tylko dla siebie i zamierza ją wykorzystać, co oznajmiła koleżankom. Dziewczyny były ubrane luźno, w dresy, legginsy i tego typu odzież, posłusznie z instrukcją przygotowaną przez Oazę. Nikt poza nimi nie wiedział z kim jadą, miały nie zdradzać zbyt dużej ilości informacji, o ile któraś miała komu się pochwalić.

    Po upłynięciu pozostałego czasu, zostały wezwane do samolotu. Klasa ekonomiczna, ale linie lotnicze wysokiej jakości wynagradzały to z nawiązką. Lot trwał około 14h, w czasie których musiały się raz przesiąść. W końcu po wyczerpującej podróży wylądowały w Bogocie, ciepły klimat przydusił je po wyjściu z terminala. Czekał na nie lokalny taksówkarz z minibusem, do którego zostały zapakowane. Kolejne 1,5h spędziły na kółkach, jednak krajobrazy i nieustające rozmowy umilały im przejazd.

    Po godzinie nagle samochód zjechał z głównej drogi i skręcił w gruntową drogę prowadzącą w głąb dżungli. Krajobrazy zmieniły się na mocniej egzotyczne, a z każdym kilometrem dziewczyny oddalały się od cywilizacji. Oglądały nieśmiertelne pnącza i zieleń, która pochłaniała wszystko w tej części kraju. Dżungla ciągnęła się setki kilometrów i nie oferowała ziemi zdolnej do mieszkania czy upraw. Tu można było spotkać albo lokalnych myśliwych albo choć zdecydowanie trudniej plantacje narkotyków poukrywane przed światem. Jednak miejsce, do którego jechali było odludne, wiele kilometrów w każdą stronę nie było życia. Samochód zatrzymał się przed egzotycznym, drewnianym domem na podniesieniu. Miało to na celu utrudnienie zwierzętom i owadom wchodzenie do środka. Chociaż ten fragment dżungli był wolny od drapieżników i groźnych stworzeń, jedynym utrapieniem mogły być komary, to na wszelki wypadek zastosowano taką formę ochrony. W obecnym okresie komarów było mało, więc przyjezdni mieli spokój i mogli spokojnie przebywać na zewnątrz, nawet po zmroku. Kobiety wysiadły z busa i zachwycone widokami robiły zdjęcia telefonami, po chwili z domku wyszła Daria. Dziewczyna była ubrana w czarne body, mocno wycięte na dole i u góry. Dekolt na plecach sięgał rowka, przedni był skromniejszy. Dół jednoczęściowego stroju był tak skrojony, aby zasłonić krocze, ale maksymalnie odsłonić kości bioder i pośladki. Pasek między nimi był schowany i niewidoczny, co dodawało dziewczynie seksowności. Wyglądała kusząco i odważnie.

    -Cześć dziewczyny! Jesteście! – krzyknęła.

    Wszystkie się przywitały, po czym kobieta podeszła do zapatrzonego na jej ciało taksówkarza. Wymienili parę zdań i odjechał z uśmiechem, pokazując gest telefonu dłonią przy uchu.

    -No dobra, jesteśmy w komplecie. Jakub niedługo się pojawi, pojechał do miasta po zakupy. Chodźcie pokażę Wam sypialnie. – oznajmiła gospodarz.

    Dziewczyny przyglądały się wszystkiemu uważnie. Odważnie ubrana dziewczyna powodowała, że czuły się brzydkie. Ubrane w dresy i tego typu odzież były przy niej jak z innego świata. Zauważyła to i powiedziała.

    -Koniecznie się wykąpcie, przebierzcie i odpocznijcie. Wieczorem mamy plany. – weszły do środka. Blondynka, a w zasadzie jej podskakujące od kroków pośladki zaprowadziły uczestniczki wyjazdu do osobnych sypialni. Domek choć z zewnątrz wydawał się mały, w środku był przestronny i miał sypialnię dla każdej z nich. Zadowolone z luksusu posiadania własnego pokoju z osobną łazienką, rozgościły się po wejściu. W domu w końcu ucichło, kiedy się rozeszły i zajęły sobą. Daria napisała sms do męża: Są już, podoba im się. Załatw wszystko i się nie spiesz.

    Z sypialni słychać było odgłosy rozpakowywanych walizek i toreb. Weronika wykończona podróżą włączyła wodę, żeby ta napełniła wannę, jednocześnie układając na komodzie swoje ciuchy. Po przeczytaniu instrukcji pakowania, otrzymanej na spotkaniu była zaskoczona wymaganiami. Musiała zrezygnować z typowych dla siebie ubrań i postawić na te sugerowane na kartce. Konieczne były też zakupy, gdyż przez macierzyństwo miała zaległości w garderobie, szczególnie bieliźnianej. Kiedy woda była gotowa rozebrała się i położyła, relaksując.

    W sypialni obok Ola, zaraz po wejściu rozebrała się do naga, tak zwykła chodzić po domu, więc nie sprawiało jej to żadnych problemów. Mogła w końcu pozbyć się przepoconej i brudnej odzieży, która wylądowała na krześle w kącie pokoju. Postanowiła rozpakować się później i po szybkim wypełnieniu wanny gorącą wodą położyła się. Ciepła woda dotykając jej nagiej skóry sprawiła, że dostała gęsiej skórki, jednak szybko minęła a dziewczyna zamknęła oczy oddając się odpoczynkowi.

    Agnieszka podobnie jak poprzedniczki wypełniła wannę wodą, jednak zanim do niej weszła rozpakowała wszystko i schowała w szafie walizkę. Nie lubiła bałaganu, a widok typowej rozwalonej torby podróżnej wywoływała u niej złość. Trochę jej zajęło dokładne ułożenie ubrań, jednak nie zajęły dużo miejsca. Wymienione w zaleceniach ciuchy zajmowały zdecydowanie mniej miejsca, ale dzięki temu nie musiała martwić się wagą walizki na lotnisku. Choć osobiście spakowałaby inny typ ubrań to posłuchała się wytycznych. W końcu weszła do wanny, od razu dokładnie się wyszorowała, po czym dopiero po tym położyła dotykając ciała delikatnymi ruchami dłoni. Lubiła to robić, przyjemny dotyk na całym ciele sprawiał, że się odprężała i wyciszała. Z błogiego stanu wytrącił ją odgłos, coś spadło w sypialni Oliwki. Uśmiechnęła się i kontynuowała relaks.

    Oliwia przeklnęła na głos, kiedy iPhone wypadł jej z rąk i uderzył głośno o ziemię. Podniosła go i zobaczyła pęknięcie na ekranie.

    -Ja pierdole. Super. – powiedziała do siebie.

    Od kiedy tylko weszła do pokoju, rzuciła się na łóżko i leżała odpoczywając. Po pewnym czasie skumulowała na tyle dużo energii, aby wstań i się umyć. Po małym wypadku położyła telefon na łóżku i się rozebrała, zrzuciła ciuchy na ziemię i poszła do wanny. Chwilę czekała zanim woda wypełni ją po brzegi, po czym weszła chlapiąc na podłogę. Nie przejmowała się tym zbytnio, było tak ciepło, że woda momentalnie powinna wyschnąć, nawet w tropikalnej dżungli. Rozłożyła się w wannie i zamknęła oczy, jej dłoń powędrowała na krocze. Często się masturbowała podczas kąpieli, a teraz czuła potrzebę małej przyjemności po tak długiej podróży. Delikatnie kręciła kółka na łechtaczce przysypiając.

    Zaraz za ścianą Karolina, która pierwsza weszła do wanny, zostawiając walizki tak jak weszła z nimi do pokoju, drzemała odpoczywając. Jej małe, ciemne sutki stały na baczność. Woda była ciepła, więc powinno być na odwrót, ale podświadomie kobieta czuła podniecenie od momentu przyjazdu do tego miejsca.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Man of The Match

    to połowa opowiadania

  • Kara i uniesienie Marceliny

    —Tak Panie.- Powiedziała drobna blondynka będąc przewieszona przez kolana swojego pana po usłyszenia pytania czy będzie grzeczna.
    —Dobrze sunio.— Uśmiechnął się delikatnie wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna, po czym wymierzył kolejny, mocniejszy klaps na i tak czerwony pośladek dziewczyny.
    Marcelina czując mocne uderzenie mężczyzny delikatnie pisnęła i zacisnęła pośladki. Czuła bowiem pulsowanie na całych pośladkach i delikatnie na swojej kobiecości, która była już wilgotna. 18-nasto latka nie była z delikatnych osób. Podniecały ją bardziej klapsy i delikatnie brutalny seks, nie do końca w łóżku. Przy każdym uderzeniu nogi małolaty delikatnie uginały się. Kiedy myślała, że jej tyłek znowu spotka się z dłonią Grzegorza, 33 letniego prawnika, z którym ma romans od tygodnia poczuła tylko pociągnięcie za włosy do góry powodujące, że automatycznie podniosła się. Od razu spotkała się z jego zielonymi oczami. Widniały w nich delikatne iskierki mówiące, że to nie koniec, a początek wieczoru.
    —Myślę, że się rozumiemy panno Marcelino?— Jego głos brzmiał poważnie, tak, że wręcz wzrok dziewczyny zszedł na dół.
    Kiedy mężczyzna nie usłyszał odpowiedzi, delikatnie ścisnął gardło dziewczyny ponawiając pytanie. Drobna blondynka aby nie narażać się na kolejną, jeszcze gorszą karę odpowiedziała.
    —Tak Panie.— Po odpowiedzi poczuła dotyk w okolicy jej nabrzmiałej i gorącej łechtaczki. Cicho stęknęła na ten gest.
    —Ojj, chyba suka jest głodna kutasa.— Odpowiedział Grzegorz na jej stęknięcie, po czym rzucił ją na łóżko tak, że jej pupa była idealnie wypięta w jego stronę.
    —Tak panie, moja dziurka chcę twojego wielkiego kutasa, pieprz mnie jak swoją szmatę.— Zawodziła z rozkoszy młoda dziewczyna wiedząc, że zaraz poczuje go w sobie.
    Mężczyzna widząc jej głód wprowadził swoją sztywną męskość w jej śliską i gorącą różyczkę. Dziewczyna wręcz zawyła z przyjemności. Mimo, że jej cipka była ciasna, to nie sprawiało jej to bólu, raczej nieziemską przyjemność. Z każdym ruchem jej jęki stawały się głośniejsze, a muszelka bardziej gorąca i mokra, nieznaczna ilość soczków wręcz skapywała co chwila na prześcieradło.
    Mężczyzna nie mając co zrobić z rękoma chwycił nastolatkę za piersi i zaczął je masować. Najpierw całe omijając sutki, aby potem zająć się sutkami. Delikatnie je ciągnął, ugniatał i pocierał w palcach. Marcelina czując to wydała z siebie głośniejsze jękniecie. Teraz nie była bierna, sama się nabijała na sztywne przyrodzenie Grzegorza.
    Sam Grzegorz czuł się jak w niebie, przez to cicho stękał. Ich ruchy stawały się tak mocne, że było słychać jak obijają się jego jądra o jej cipkę. Dziewczyna wyginała się i wiła pod dotykiem mężczyzny. Czuła, że pierwsza fala orgazmu nadchodzi. Całe jej policzki były czerwone, tak samo dekolt i szyja. Sutki jej były twarde jak skały.
    Kochanek dziewczyny objął ustami jej sutki i zaczął ssać ze szczególną dokładnością. To powodowało u dziewczyny jeszcze większe spazmy rozkoszy. Jej pazurki delikatnie wbijały się w plecy mężczyzny robiąc delikatne zadrapania na nich.
    Po chwili mężczyzna czując, że nastolatka zaraz dojdzie wyjął z niej swojego sztywnego kutasa, a ją samą ustawił tak, że stała do niego tyłem, ale z twarzą do dołu. Ujął jej jeszcze czerwony pośladek od  klapsów i pierś. Dziewczyna na ten gest delikatnie zasyczała, jednak nie do końca z bólu, al przyjemności. Lubiła jego dotyk na swojej krągłej pupie po klapsach. Kochanek 18-nastolatki wiedząc, że może pozwolić sobie na wiele wszedł w nią bezpardonowo i zaczął ruszać. Jego jedna ręka powędrowała na szyje młodziutkiej dziewczyny.
    Marcelina czując jak ją poddusza wręcz jękła głośniej. Również przez niespodziewane wejście jego w nią i późniejsze mocne i pewne ruchy. Kochała wręcz jego stanowczość. Pod jego dotykiem wyginała się jak mała kotka jęcząc i mrucząc. Mężczyzna podczas każdego ruchu delikatnie sapał. Czuł, że ich uniesienie dobiega końca. Jednak nie chciał dziewczyny zostawiać bez orgazmu. Przyśpieszył swoje ruchy zaciskając bardziej swoją wielką wręcz dłoń na jej długiej i smukłej szyi.
    Na dziewczynie zrobiło to tak duże wrażenie, że wręcz od razu doszła. Mężczyzna czując to jedyne co zrobił to odwrócił ją do siebie przodem tak żeby klęczała. Niedługo musieli czekać na to aby na twarzy Marceliny pojawiła się biała, gęsta maź.
    Po wszystkim kochankowie wzięli kąpiel i poszli spać wtuleni w siebie. Mimo, że prawnik rządził twardą ręką to kochał Marcelinę jak nikogo innego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mocno Twardy
  • Emilii

    Emilii w sobotę, ze snu wyrwał natrętny dzwonek do drzwi. “Ciekawe kogo diabli niosą o tak wczesnej porze”  – pomyślała, wychodząc zaspana na korytarz. Zbliżając się do wyjścia z mieszkania, o mało co nie wpadła na stojak na parasole. Zdenerwowana otworzyła drzwi. W ostatniej chwili powstrzymała się od wypowiedzenia na głos zgryźliwej uwagi. Zobaczyła uśmiechającego się arogancko szefa. Była zaledwie dziewiętnastoletnią niedoświadczoną praktykantką. Niedawno dostała staż w firmie. Co kosztowało ją lodzika. Mark jeszcze kilkukrotnie się do niej dobierał. Nie przeszkadzało jej to, a wręcz była wniebowzięta. Szef zalewał ją nie tylko swoją ciepłą słonawą spermą, a również prezentami oraz obietnicami o dobrym stanowisku.

    Pożerał ją wzrokiem. Jego oczy wędrowały po całym jej ciele. Emilii zrobiło się nagle gorąco, uświadomiła sobie, że stoi przed nim całkiem naga. Pomimo kilku stosunków dalej się krępowała. Mark postąpił kilka kroków naprzód i zamknął za sobą drzwi.

    – Takie przywitanie to ja rozumiem.

    – Już lecę się ubrać.

    – Nie, zostań – powiedział stanowczo, patrząc jej prosto w oczy.

    – Wyglądasz idealnie – odłożył, trzymaną w lewej ręce teczkę.

    – Odwróć się i powoli podejdź do ściany, połóż na niej ręce i rozchyl nogi.

    Emilii wiedziała, co ją czeka. Nie potrafiła jednak zaprotestować. Podniecało ją to, jak działa na starszego sytuowanego mężczyznę. Wykonując polecenie szefa, usłyszała dźwięk rozpinanego rozporka. Po chwili poczuła jak jego ręce, łapczywie penetrują jej rozpalone ciało. Nagle chwycił ją mocno w talii. Wdarł się głęboko do jej środka. Po kilku nieprzyjemnych ruchach poczuła, jak kutas wypełnia ją w całości. Z każdym posuwistym ruchem ból ustępował rozkoszy. Narastało w niej podniecenie. Lubiła być suką, lecz jeszcze bardziej kręciło ją przejmowanie inicjatywy. Czuła wtedy władzę nad swoim kochankiem. Zaczęła swoją grę. Wypięła się, jak dalece mogła, coraz głośniej sapiąc i pojękując. Kutas wdarł się jeszcze głębiej. Jej rozpalona cipka zaczęła puszczać duże ilości soków.

    Mark przyspieszył. Wydawał z siebie coraz głośniejsze odgłosy. Miał zamiar skończyć głęboko w niej. Poczuła dreszcz przerażenia. Nie była pewna czy wczoraj wzięła tabletkę. Jej umysł szybko znalazł rozwiązanie.

    – Zerżnij moją dupę – wyjęczała.

    Nigdy wcześniej tego nie robiła. Jednak nie miała ochoty by Mark, wpakował  kutasa w jej gardło. On nie znał umiaru, ostatnio krztusiła się i dusiła, ciekła jej ślina, oczy łzawiły, a jego to jeszcze bardziej kręciło. Nie chciała powtórki z tej wątpliwej rozrywki.

    Mark wyszedł z niej. Ręką przejechał po cipce, przenosząc sok na odbyt. Wdarł się, samą końcówką. Uczucie było niesamowite, ból wymieszany z rozkoszą. Naparł mocniej i mocniej. Wszedł w całości. Emilii krzyknęła. Po czym zasłoniła usta dłońmi. Wystarczyło kilka ruchów. Poczuła, jak ciepła sperma zalewa jej odbyt. Było to przyjemne uczucie. Do orgazmu niewiele jej brakowało. Jednak szef z niej wyszedł.  Odwróciła się zasmucona. Uklękła, dokańczając robotę. Nie przejmowała się tym, że przed chwilą penetrował jej dupę. Wzięła go do ust i wyssała do samego końca. Wstała. Zsunęła na ziemię miskę na klucze oraz teczkę z dokumentami ze stolika. Usiadła i rozłożyła nogi.

    – Wyliż cipkę swojej suczki, błagam, błagam.

    Mark zapiął rozporek. Najpierw zabrał się za zlizywanie soków z cipki i jej okolic. Jego język wirował jak szalony. Zamknęła oczy z rozkoszy. Jej ciało drżało. Zmierzwiła włosy szefa. W szczytującym punkcie napięcia przycisnęła jego twarz do swojej rozpalonej łechtaczki. Orgazm wybuchł niczym dwutonowa bomba atomowa. Nie kontrolowała swojego ciała, noga drgała mimowolnie. Po kilku sekundach wszystko ustało.

    Szef wstał, otarł usta ręką. Wskazał na dokumenty, znajdujące się na podłodze.

     – Uzupełnij te papiery, w poniedziałek mają być na moim biurku. Koniecznie ubierz tą czarną obcisłą spódnicę z wycięciami z boków. Świetnie podkreśla twoje kształty. A jeszcze jedno przygotuj się na dzisiejszy wieczór, zabiorę cię w pewne eleganckie miejsce.

    Puścił do niej oczko i wyszedł z mieszkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MokraAriane

    MOKRA ARIANE – MOJE SPROŚNE ALTER EGO

    Mam na imię Milena.

    Uwielbiam erotyczne fantazje.

    Przyjemność sprawia mi ich pisanie, a jeszcze większą jak ktoś je czyta.

    Chce być w tym coraz lepsza i sprawiać byś miał/maiła ochotę sobie ulżyć po lekturze.

  • Szczyt kariery 2

    Poprosiłem kolegę by zabrał mój wóz do myjni by efekt wow mojego  Mustanga był jeszcze większy.  W tym czasie Malwina siedziała w salonie u mojej przyjaciółki. Miała tam się ubrać i stamtąd mieliśmy jechać do kościoła. W porę przypomniało mi się o butach rajstopach i jakieś torebce. Zamówiłem taxi i wróciłem do centrum handlowego. Z pomocą ekspedientki dobrałem cały komplet. Czasu było mało  więc gdy wróciłem do mieszkania była prawie gotowa. Ja też szybko wskoczyłem w garnitur i wyruszyliśmy w drogę. Pod kościołem byliśmy punktualnie.

    Msza minęła szybko. Do składania życzeń poszliśmy jako pierwsi. Państwa młodych widziałem 3 raz w życiu. Szybko złożyłem życzenia, przekazałem kopertę i ruszyliśmy do oddalonej o 25 km sali weselnej. Gdy dojechaliśmy nie było jeszcze nikogo. Więc szybko odnaleźliśmy nasze miejsca. Mieliśmy siedzieć przy stole razem z moim szefem i jego współpracownikami. Stoły były małe, przy każdym 10 osób. Po paru minutach usłyszałem muzykę, czyli kara młoda nadjechała.

     

    Teraz pominąłem kilka scen by was nie zanudzić.

    Czas mijał i nadeszła północ.

    Alkohol sprawił że wszystkim rozwiązały się języki. Przy stole miałem same szychy. Oprócz szefa z małżonką siedział tam prezes polskiej foli Forda, członek zarządu firmy klienta oraz jakiś poseł. Bardzo miło nam się gawędziło. Po pewnym czasie panowie postanowi wyjść na cygaro, a ja zabrałem się z nimi. Malwina została z żonami panów. Gdy tylko odeszliśmy one zaczęły plotkować. Kto z kim przyszedł, jak się ubrał itd. Żona klienta powiedziała jej, że mąż mnie polubił i pewnie podpiszemy umowę. Bardzo cieszy się ,że tak młody człowiek rozwija się zawodowo oraz rodzinnie. Nie obeszło się też bez pytania o to jak długo jesteśmy razem. Ale o tym co odpowiedziała Malwina powiem za chwilę. Gdy wróciliśmy z dworu zadzwoniłem po taksówkę. Moje auto miałem odebrać jutro. Do przejazdy transportu miałem godzinę. Więc powróciliśmy do rozmów. Z gościem od Forda zacząłem temat mojego autka. Osobiście je przerabiałem by było szybsze i miało większą moc. On nie wierzył, a ja na to że prześcignął bym najnowszy model Mustanga który właśnie wyszedł. Śmiejąc się zgodził się. Wtedy dostałem SMS od kierowcy. Czekał przed salą, więc wstałem i zacząłem się żegnać. Wtedy właśnie klient zaprosił mnie do jego biura wraz z partnerką w poniedziałek rano. Próbowałem mu szybko wytłumaczyć iż jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale Malwina mi przerwała i podziękowała za zaproszenie kończąc wypowiedź:„ kochanie zapisz sobie bo zapomnisz”. Lekko mnie to zamurowało.

    Szybko się pożegnaliśmy i poszliśmy do taksówki. W drodze do mojego mieszkania spytałem czemu tak mnie nazwała. Wyjaśniła mi że dowiedziała się od jego żony że klient jest staroświecki i ceni młodych ludzi którzy pragną się ustatkować, więc od słowa do słowa  wyszło że jesteśmy parą. Gdy mi to wytłumaczyła oboje zaczęliśmy bazie śmiać. Wyszło na to że musimy udawać przed nim że jesteśmy parą. Nawet mi się to podobało. Po dojechaniu na miejsce weszliśmy do mojego mieszkania. Do domu Malwiny było zbyt daleko więc miała przekimać u mnie. Oddałem jej swoją sypialnię a dam ułożyłem się na kanapie. Pozwoliłem jej nawet powiesić sukienkę i resztę rzeczy w części szafy przeznaczonej dla mojej przyszłej żony.

    Gdy leżałem już w samych bokserkach na kanapie ledwo się na niej mieszcząc podeszła do mnie Malwina i poprosiła o pomoc przy rozsunięciu suwaka od sukienki. Pomogłem jej z uporczywym suwakiem i położyłem się dalej. Gdy ona się odwróciła i zobaczyła w jakich warunkach mam spać zrobiło jej się głupio i powiedziała że mogę spać z nią. W jej to znaczy w  moim łóżku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz
  • Szczyt kariery 3

    Więc zabrałem poduszkę i powróciłem do swojego łóżka a Malwina poszła zmyciu makijaż. Gdy powróciła była okryta ręcznikiem i spytała czy może pożyczyć jakąś koszulkę by było jej wygodniej spać. Zgodziłem się. Celowo dałem jej mały rozmiar by móc podziwiać jej pośladki , które po założeniu wystawały idealnie spod koszulki. Miała na sobie czarne majtkach, które uwydatniały jej pośladki. Kutas stał mi już na baczność, lecz musiałem szybko ukryć energię gdyż odwróciłam się do mnie twarzą. Chwilę jeszcze pogadaliśmy i poszliśmy spać. Było lato więc w nocy rozpętała się straszna burza. Nie wiem dlaczego ale zawsze podczas burzy wstaje i idę się przejść po mieszkaniu. Jak po chwili usłyszałem nie tylko ja nie mogłem spać, gdyż przyszła do mnie przestraszona Malwina i spytała czy mogę wrócić do łóżka, ponieważ boi się być sama.

    Gdy położyłem się w łóżku rozległ się głośny grzmot. Tak ją to wystraszyło, że wtuliła się w moje ramię. I w tej pozycji spędziliśmy całą noc.

    Spaliśmy długo, bowiem obudziliśmy się po 14. Gdy sprawdziłem telefon zobaczyłem wiadomość z biura klienta, zapraszał nas na spotkanie w poniedziałek o 8.30 w jego biurze. W wyniku całej sytuacji ustaliliśmy że nie będę odwoził Malwiny do domu gdyż i tak jutro musi przyjechać. Problem jej ubrań na spotkanie rozwiązaliśmy przez ponowne zakupy.

    Może to brzmieć trochę śmiesznie, ale w niedzielę wieczorem pusta część szafy była zapełniona damskimi ubraniami. I w ten sposób minęła nam niedziela.

    W poniedziałek obudziłem się o 6.00. Malwina wciąż spała więc postanowiłem zrobić jej niespodziankę i przygotować śniadanie. Wystałem również SMS do szefa że mam spotkanie z klientem i będę w biurze później.

    Gdy Malwina  się obudziła przyniosłem jej do łóżka omlet i sok jabłkowy. Po śniadaniu spakowałem dokumenty  dotyczące współpracy z klientem i ruszyliśmy w drogę.

    Firma znajdowałam się w centrum Warszawy w nowo wybudowanym wieżowcu. Gdy weszliśmy do środka czekał na nas asystent pana Krzysztofa (klienta). Zaprowadził nas do sali konferencyjnej gdzie siedział już klient wraz z moim szefem.  Gdy zasiedliśmy przy stole zaczęła się rozmowa. Pan Krzysztof opowiedział trochę ci sądzi o współpracy naszych firm i, że zgodzi się pod pewnymi warunkami. Dotyczyły one kliku zmian w umowie oprócz jednej. Najważniejszym warunkiem jak to ujął pan Krzysztof byłbym ja. Jeżeli odejdę z mojej dotychczasowe pracy i przyjmę jego ofertę pracy to podpisze umowę. Nie mogłem się zgodzić , mój szef zainteresował dużo pieniędzy w moje wyszkolenie, między innymi studia wieczorowe, które finansował. Gdy miałem zabrać głos szef mi przerwał godząc się na propozycje klienta. Nie

    ukrywam, że byłem mocno zaskoczony. Wytłumaczył mi, że to dla mnie wielka szansa i odda mnie klientowi.

    Później podpisaliśmy dokumenty oraz podziękowałem byłemu szefowi za współpracę.

    Zbliżała się pora obiadowa i pan Krzysztof zaprosił nas na obiad.

    W oczekiwaniu na posiłek rozpoczęliśmy rozmowę gdyż o firmie, w której miałem teraz pracować widziałem tyle, że zajmuje się nieruchomościami.

    Miałem objąć stanowisko kierownik w dziale zarządzania poszczególnymi filiami obiektów.

    Czyli głównie centrami handlowymi należącymi do firmy.

    Malwina przysłuchiwałam się w ciszy całej rozmowie. Gdy szef skończył rozmawiać ze mną spytał jak jej idą studia. Opowiedziała, iż jest najlepsza na roku. Zaproponował jej posadę w dziale pijar. Dał jej do myślenia. Zaczęła się mieszać, że musi skończyć studia, musi wytłumaczyć pani dyrektor itd. A on na to iż rozmawiał z jej szefową i znalazł stałe zastępstwo oraz przyznał że zna jej wykładowców i będzie pracować u niego w ramach płatnego stażu.

    Dalsze rozmowy dotyczyły głównie spraw związanych z zatrudnieniem.

    Wracając do domu mieliśmy naprawdę dobry humor. Od następnego dnia zaczynaliśmy nowy rozdział. Wieczorem tego samego dnia zabraliśmy rzeczy z domu Malwiny jej rzeczy by mogła na stałe wprowadzić się do mojego mieszkania. Ustaliliśmy, że na razie nasz „ZWIĄZEK” będzie trwał w najlepsze.

    Tego samego dnia wszytko rozpakowaliśmy. 

    Była to dla mnie pierwsza noc od dawna która spędziłem w łóżku dłużej niż 4 godziny.

     

    Czas mijał , a my pięliśmy się po stopniach kariery. Ja zostałem członkiem zarządu firmy a Malwina główną kierowniczką pijar. Po 2 latach byliśmy mistrzami udawania związku. Choć ograniczało się to tylko do chodzenia za rękę oraz wspólnego mieszkania i spania w jednym łóżku. Nigdy się nie całowaliśmy.

     

    Wszytko miało się zmienić na weselu młodszego syna szefa. Jego wybranka była spod Gdańska więc na uroczystości mieliśmy wyjechać w sobotę rano i wynająć pokój na miejscu.

     

    Gdy dotarliśmy do hotelu okazało się iż nie ma pokojów z dwoma łóżkami, więc dla nas nie było niczym nowym dzielić łóżko.

    Tym razem suknię  Malwiny zobaczyłem już w pokoju hotelowym przed wyjściem. Wyglądała obłędnie.

     

    Na weselu było wielu współpracowników, ale oni  je wynajmowali pokojów i wracali autami w niedzielę rano, więc koło 4 nie było już nikogo znajomego. Hotel mieliśmy wynajęty do wtorku więc postanowiliśmy jak starych czasów zalać się w trupa pijąc mocne drinki w barze.

    Po godzinie mieliśmy dość. Choć nie byliśmy jakoś mocno nawaleni postanowiliśmy wrócić do hotelu.

    Zamówiłem taksówkę i wróciliśmy do pokoju.

    W pokoju pochwaliłem się Malwinie czym mnie poczęstował jakiś dzieciak na weselu. Pokazałem jej skręta. Ogólnie oboje nie palimy papierosów, ale trawkę zdarzyło mi się, jej nigdy. Z wielkim zaciekawieniem wyszła na balkon. Zapaliłem i delektowałem się fazą. Malwinie też się udzieliło. Zrobiło nam się gorąco, więc rozebrałem się zostając tam w samych bokserkach. Jej reakcja była natychmiastowa. Wstała i poprosiła bym jej odsunął suwak. Gdy to zrobiłem sukienka opadła a ona została w staniku , majtkach oraz pończochach które od razu również zdjęła. Nie wiem czy to wypity alkohol, czy wypalona trawa ale zawartość moich majtek zaczęła rosnąć. Malwina to zauważyła posyłając mi uśmiech. Gdy skończyliśmy skręta zaczęliśmy wracać do pokoju. Przechodząc przez drzwi balkonowe Malwina potknęła się upadając na mnie. Leżeliśmy na podłodze twarzą w twarz. Czułem jak jej piersi ocierają się przez stanik o moją klatę. Mój penis stał na baczność, musiała go czuć. Gdy próbowała wstać gumka od moich majtek się zsunęła a penis wyskoczył prosto przed jej twarz. Myślałem, że spale się że wstydu.

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz
  • Niezwykla moc

    Cześć oto moje kolejne opowiadanie. Jest to oczywiście wytwór mojej wyobraźni i dane sytuację nie są możliwe w rzeczywistości.

    Część. Jestem Tomek i opowiem wam o mojej tajemniczej mocy. Odkryłem ją w wieku 14 lat. Miałem wtedy straszny problem z moim wzrostem. Byłem niski. Miałem 157 cm wzrostu. Codziennie mierzyłem się w moim pokoju na przyklejonej do ściany miarce myślałem tylko o tym by urosnąć. Wytężałem umysł by osiągnąć cel, robiłem tak codziennie sprawdzając efekt. Do czasu gdy pewnego razu poczułem straszne zmęczenie, aż mi się w głowie zakręciło. Położyłem się zasnąłem. Gdy się obudziłem czułem się nieco dziwnie, , ubrania się skurczyły i jakoś wszytko było wokół mniejsze. Urosłem ponad 15 cm. Zrobiłem to dzięki mojej nowej mocy.

    Dziś mam 18 lat i poznałem jeszcze więcej tajników swojej mocy. Mogę zmieniać coś nie tylko w sobie, ale też w innych poprzez dotyk. Rysy twarzy, wielkość nosa, kolor oczu, długość włosów, mogę wszytko. Potrafię tak zaprogramować proces aby zmiana trwała jakiś czas aby nikt nie nabrał podejrzeń.
    Nie męczyło mnie to tak bardzo jak kiedyś.
    Pewnie myślicie ,że sam teraz wyglądam jak model, wysportowany, wysoki, przystojny, lecz wpadłem na ciekawy pomysł. Zmieniłem sobie tylko wzrost. Mam obecnie 200 cm wzrostu. Jestem troszkę grubszy oraz mam lekki trądzik. No nic ciekawego.
    Ale zacznijmy historie.
    Był czerwiec, jako iż byłem w technikum kończyłem właśnie 3 klasę. W mojej klasie było mnóstwo ładnych dziewczyn, ale z żadną MRI łączyło mnie nic oprócz przyjaźni. Byłem tym kolegą od wygadania się.
    O moich zdolnościach nie wiedział nikt oprócz jednej z moich przyjaciółek z gimnazjum, która obecnie mieszka w Warszawie.
    Ale przyjdźmy do zdarzeń z początku czerwca.
    Pogoda była świetna, ciepło jak to na wiosnę.
    Ze szkołą był już lekki luz, więc zdarzały nam się wagary. Tego dnia pogoda była świetna, ktoś wpadł na pomysł by pojechać gdzieś nad jeziorko, a że był to piątek, pomysł przypadł do gustu wszystkim. Jezioro było oddalone od szkoły o jakieś 3 kilometry. Gdy dojechaliśmy na miejsce rozstawiliśmy ręczniki i grilla. Dziewczyny położyły się w strojach na ręcznikach i zaczęły się opalać. Ja pozostałem w  koszulce i spodenkach, mogłem poprawić swoją posturę jezdnym pstryknięciem ale miałem na to inne plany. Zauważyłem  że jedna z koleżanek Weronika siedzi sama w długich spodniach i bluzie z dala od wody i popija piwo. Podszedłem by spytać czemu nie opala się.  Jej odpowiedź mnie mocno zdziwiła. Wstydziła się swojego wyglądu.
    Gdy tak na nią spojrzałem zacząłem ją oceniać.
    Z twarzy niczego sobie, cycków też jej nie brakowało, tyłek trochę płaski, ale fajny ,nie gruba nie chuda. Ze zdziwieniem odparłem że jest niczego sobie i może spokojnie wyjść w stroju na plażę.  Według niej problemem była jej talia, a głównie jej brak. Chodziło o szerokość bioder czy coś. Gdy próbowałem ją przekonać ona popadła w płacz. Nie potrafiłem jej uspokoić.
    Nie umyślnie powiedziałem że mogę jej pomóc.
    Wtedy płacz się skończył i zapytała jak.
    Wytłumaczyłem jej że mogę coś zrobić ale nie tutaj. Zaproponowałem jej byśmy pojechali do niej i tam jej wszytko wytłumaczę.
    Na miejscu szybko zaciągnęła mnie do swojego pokoju i zamknęła drzwi. Usiadła obok mnie na łóżku i spytała jak. Wytłumaczyłem jej że nie może nikomu powiedzieć o tym co się zaraz wydarzy. Zgodziła się, nie widząc o co chodzi.
    Wtedy opowiedziałem jej o moich zdolnościach.
    Nie wierzyła , więc chwyciłem ją za rękę i zmieniłem jej kolor skory na dłoni.  Jej zdziwienie było nie do opisania. Poprosiłem ja by wytłumaczyła co chcę w sobie zmienić i by odsłoniła te partię ciała. Po chwili została w samym staniku i majtkach. Nie powiem czułem się mega podniecony. Transformacja rozpoczęła się od wcięcia w tali. Delikatnie ją odchodziłem i poszerzyłem biodra. Następnie przyszedł czas na tyłek,  powiedziałem jej ,że muszę dotknąć danego miejsca abym mógł je zmienić. Niechętnie zdjęcia majtki stając do mnie tyłem i zasłaniając dłońmi swój skarb.
    Gdy chwyciłem ją za pośladki myślałem że eksploduje, był świetny, ale mógł być lepszy.
    Po poprawie był dużo większy i jędrny.
    Następnie przyszła kolej na piersi, które według mnie nie wymagały poprawy, ale na jej prośbę podniosłem je i powiększyłem. Oczywiście nie obyło się bez macanka. Czas transformacji ustawiłem na miesiąc. Przez ten czas ciało będzie się powoli zmieniało. Na razie jest w formie przyszłej póki tego nie zmienię.
    Za jej prośbą wybraliśmy się do galerii. Stare ubrania ledwo pasowały. Czekałem na nią głównie przed sklepami, nie miałem ochoty odpowiadać w czy wygląda dobrze. Sytuacja jednak uległa zmianie bo przy ostatnim sklepie zostałem do środka zaciągnięty siłą. Był to sklep z bielizną. Nie mogłem ukryć podniecenia więc musiałem ciągle siedzieć. Weronika wyszła z przymierzalni w ślicznym koronkowymi komplecie. Wyglądała seksownie.  Je udało mi się niestety ukryć mojego wypuklenia na spodenkach. Ona to zauważyła i z uśmiechem powiedziała że jej miło.
    Po zakupach odwiozłem ją do domu, jeszcze zanim wysiadła zakończyłem transformacje, teraz zmiany będą zachodziły z czasem.
    Po około miesiącu efekt był już gotowy.
    Weronika szybko stała się jedną z bardziej pożądanych dziewczyn wśród znajomych.

    1 września ranek
    Od rozpoczęcia wakacji nie spotkałem się z żadnym znajomym że szkoły aż do dziś. Była 5 rano. W szkole miałem być na 9. Uroczystość itd.
    I nadszedł moment kiedy mój plan się spełni.
    W domu nie było nikogo. Rodzice w pracy, więc rozbierałem się do naga i ustawiłem się przed lustrem. Na pierwszy ogień poszedł trądzik.
    Pozbyłem się wszystkich zbędnych elementów z mojej twarzy oraz wyrównałem brwi .
    Potem wybieliłem oraz wyprostowałem zęby.
    Następnie zbędny tłuszcz przemieniłem w 6ciopak, poszerzyłem sobie barki oraz rozbudowałem resztę mięśni by wyglądać nie jak dojebany koks ale jak idealnie wyrzeźbiony gość.
    Następnie zmieniłem fryzurę oraz dodałem gęsta i idealnie przystrzyżoną brodę. Pozbyłem się również włosów na klacie i sprawiłem by nie odrastały. Przy okazji sprawiłem by mój penis bym grubszy i dłuższy. Wyglądał jak u gwiazdy porno. Wszystko było gotowe.
    Założyłem luźny dres i pojechałem do miłego ulubionego sklepu odzieżowego. Musiałem dokupić trochę rzeczy oraz nową koszule którą założę na rozpoczęcie roku. Wybrałem białą materiałową, specjalnie trochę przyciasną by opinała się na mięśniach.
    Tak ubrany pojechałem do szkoły. Liczyłem na efekt łał i zdziwienie kolegów i koleżanek. Nie myliłem się. Na korytarzu zaczepiła mnie Weronika która widziała o moim planie. ona również wyglądała świetnie, moja praca nie poszła na marne. Biała sukienka z głębokim dekoltem robiła swoje. Gdy podszedł do nas
    Kamil czyli kolega z klasy zapytał Werę czy przedstawi mu swojego kolegę czyli mnie. Ja z uśmiechem poklepałem go po ramieniu i spytałem czy nie poznaje kolegi . On od razu zawołał resztę klasy. Pytali czy to zabieg a może sterydy. Ja z uśmiechem odpowiedziałem ,że ciężka praca. Chłopaki z klasy zaproponowali byśmy wyszli wieczorem na siłkę  jak teraz i ja tam chodzę, musiałem więc poczytać trochę o tym w necie i nie wyjść na kłamcę, zamówiłem rozbieżności szybko zestaw suplementów dla osób ćwiczących. Gdy spotkałem wychowawcę on również mnie nie poznał. Czułem się świetnie.
    Gdy wróciłem do domu usłyszałam od dziadków że oni nie będą mnie już wozić do szkoły do której mam ponad 20 kilometrów tylko kupią mi nowe auto, ponieważ mój obecny samochód  nadawał się tylko i wyłącznie na złomowisko. Wiedziałem że dziadkowie mają dużo pieniędzy ale nigdy nie myślałem by spytać o pożyczkę. Byli właścicielami sieci salonów samochodowych Audi nissana oraz Fiata. Sądziłem że będzie to auto poleasingowe z ich salonu. Miałem pojechać z nimi następnego dnia po szkole. Zbliżała się 20 i pod dom podjechał kolega z którym miałem iść na trening. Czułem się trochę tam nie swojo ale wiedzą zdobyta w Internecie pozwoliła mi trzymać rytm. Od razu powiedziałem że zapomniałem szejkera i nie mam jak wziąć kreatyny.

    Zacząłem wykonywać podstawowe ćwiczenia, ławeczka , przysiady z obciążeniem itd. nie widziałem jaką mam granicę wytrzymałości więc nie szarżowałem. Chłopaki chcieli się założyć kto podniesie większy ciężar na ławce. Zgodziłem się wyjmując z portfela 100 zł. W zakładzie udział wzięło nas 6. Po kolei od 35 kg podnosiliśmy sztangę. Całemu zajściu przyglądała się pewna blondynka. Gdy ją zauważyłem chłopaki powiedzieli że nie mam szans i żebym nawet nie próbował. Ma zbyt duże wymagania.
    Ciężar doszedł już do 105 kilo. Zostało nas dwóch, ja i Mateusz. Na sztandze było już 115 kg. Mati był blisko ale ciężar go pokonał.
    Nadeszła moja kolej. Kątem oka widziałem blondynkę. Przypatrywała się naszym poczynaniom. Zacisnąłem dłonie na sztandze i wykonałem jedno pełne podniesieniem, a potem kolejne i kolejne.  Razem zrobiłem całą serię 10. Zgarnąłem hajs i podszedłem do owej blondyneczki. Zagadałem prostym o tekstem w styku : co dziś robimy? Jej odpowiedź nie trochę zaskoczyła. „ przyszłam niby poćwiczyć ale chyba pójdziemy razem gdzieś w miasto?”
    Udając nie zaskoczonego omówiłem się z nią na 20 wieczorem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amadeusz
  • MW-W drodze Rozdzial 56 Stosunki międzynarodowe

    Długo czekałem na ten moment, ale wreszcie jesteśmy z Leną sami.  Nathalie miała coś do załatwienia na mieście, Jo z Febe poszły zwiedzać, czyli głównie połazić po sklepach, a Tidżeje pojechali do Luminy, jak się wyrazili: zdominować tamtejsze dominy.

    – Długo szukałem, ale wreszcie mam dla ciebie odpowiednie majtki. No, właściwie to kostium.

    – Kostium kąpielowy?

    – Może służyć i na plażę. Będziesz się w nim świetnie prezentować.

    – Teraz to mnie zaskoczyłeś. Najpierw przekonałeś mnie, żebym chodziła nago, a teraz chcesz ubierać? Nawet na plażę?

    – Ja cię przekonałem? A jak się poznaliśmy, to nie byłaś naga?

    – To ty twierdzisz, że byłam naga. Miałam na sobie bluzeczkę i spodenki.

    – A wszystko tak obcisłe, że równie dobrze mogło być namalowane.

    – Na przykład brokatem?

    – Słyszałaś już?

    – To jedna z pierwszych historii, które poznałam. Mojego… kalafiorka też tak pomalujesz?

    Kalafiorek się przyjął i nikt już nie mówi o obfitych wargach sromowych Leny inaczej.

    – Mam co do niego inne plany.

    – Równie wyuzdane?

    – Powiedzmy, że kulinarne.

    – Intrygujesz mnie.

    – Ale zboczyliśmy z tematu…

    – Zboczonego tematu na inny, zboczony temat. Dawaj ten kostium.

    – Nie.

    – Nie?

    – Sam ci go założę. Ale najpierw opaska na oczy.

    Opaska leży przygotowana na rozłożonym ręczniku. Ręcznik z kolei skrywa sam kostium. Pracowicie rozplątany, bowiem składa się głównie z mnóstwa tasiemek, w których trudno się zorientować. Mam tylko nadzieję, że nic nie poplączę przy zakładaniu.

    – Przy  drzwiach kampera jest poręcz, przytrzymaj się jej. Żebyś nie straciła równowagi podnosząc nogi.

    – A nie wystarczy, jak przytrzymam się twojego drążka?

    – Byłoby miło, ale nie tym razem.

    Zasłaniam jej oczy, a ona i tak ściska mi członka.

    – Twardzioch z niego. To musi być coś mocno sprośnego.

    – Zaraz się przekonasz. Na razie podnieś prawą nóżkę… Teraz lewą.

    Lena wchodzi w majteczki, mam nadzieję, że nic nie poplątałem, klękając przed nią i podciągając je wyżej.

    – Ach, więc o to chodziło – śmieje się dziewczyna, czując jak majstruję w okolicach jej krocza. – Chciałeś sobie pomacać biedną dziewczynę.

    – W odpowiedzi trącam palcem kalafiorka.

    – Cicho bądź, nie utrudniaj. Zresztą… chyba nie narzekasz?

    – Gdzieżbym śmiała.

    No dobrze, tasiemka w dupie, tasiemki w pachwinach, tasiemki przecinające wzgórek łonowy łączące się na pępku, a sam pępek okala metalowe kółeczko… idźmy dalej. Czyli wyżej. Kolejne dwa kółeczka okalają sutki, biegnące z nich tasiemki zbiegają się na plecach. Teraz kokardka i…

    – Gotowe.

    – Mogę już zdjąć opaskę?

    – Jeszcze nie. Najpierw podejdziemy do lustra. Złap się…

    Nie muszę kończyć, Lena jest szybka. Gdy zdejmuję jej opaskę, dalej ma w garści mojego członka.

    – Wow! Nie spodziewałam się…

    – Że będzie mi tak stał?

    – Tobie zawsze stoi. To znaczy trzeba się dobrze napracować, żeby przestał. Nie spodziewałam się, że ten kostium będzie aż tak… skąpy! Przecież on nic nie zakrywa!

    – To źle?

    – To dobrze! Jak eksponuje moją cipę! I cycki! Te sutki w kółeczkach… A z tyłu?

    Lena wykręca się, by zerknąć na tyłek.

    – Tu tradycyjnie, praktycznie goła dupa. O, i kolejne kółeczko.

    Kółeczko łączy tasiemkę wysnuwającą się jej z pomiędzy pośladków i te okalające jej biodra.

    – Osobiście wolałbym kokardkę, ale nie można mieć wszystkiego.

    Opowiadam Lenie o Beacie, o jej majteczkach – małym, trójkątnym skrawku materiału skrywającym cipkę  trzech sznureczkach zbiegających się w miejscu, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. I o sposobie, w jaki jej tych majteczek pozbawiałem.*

    – Pomysłowe. Muszę sobie sprawi taki komplecik, stanik i majteczki.

    – Szmateczki i sznureczki.

    – Nie sądzisz, że w moim przypadku lepsze będą same sznureczki? Spójrz tylko na moją pizdę.

    – Cały czas się gapię, okolona tymi tasiemkami przyciąga wzrok. Ale co ci szkodzi sprawić sobie również komplecik ze szmateczkami? Taki na tekstylną plażę.

    – I tak będą odstawać od cipki. Przez tego kalafiorka.

    – A to już nie będzie twoja wina. Twoja cipa tak ma.

    – Moja cipa potrzebuje pocieszenia.

    *

    Wracają dziewczęta i zastają nas w trakcie tego „pocieszania”.

    – Miałaś tylko przymierzyć kostium, a nie kusić nim Maćka!

    – A to się tak da, bez zamaczania?

    Kostium Lena cały czas ma na sobie, a mnie – w sobie. Czasem głębiej, czasem płycej. Nie będę sobie przerywał tylko dlatego, że ktoś przyszedł, posuwam ją w najlepsze. W najlepsze… – nie mogę powstrzymać chichotu.

    – Co ci tak wesoło?

    – Bo rucham w najlepsze? W tym przypadku to nie przenośnia, rucham Lenę w pizdę, a jej pizda to najlepsze, co ma.

    – Trochę to naciągane, ale niech ci będzie. Ruchasz sobie w najlepsze, a Ala tam sama i pewnie tęskni.

    – Ala? Kto to? – dopytuje Lena

    – Jego dziewczyna. Nie mówił ci?

    Lena aż przestaje poruszać biodrami.

    – To ty masz dziewczynę?!

    – A mam, dzwoniła dziś rano. Zdała mi relację z nocy z Leszkiem.

    – Leszek? Czy to nie ten kierowca, co podwoził dziewczyny do Warszawy? – przypomina sobie Jo

    – Ten sam. Przenocował w Warszawie jadąc do Włoch.

    – Tylko przenocował?

    – Pół nocy ruchał Alę, zdała mi dokładną relację.

    Lena jest pod wrażeniem.

    – Wy tak na poważnie? Nie nabijacie się ze mnie?

    – Sama się nabijasz. Na jego chuja. No właśnie, dlaczego przestałaś?

    – Jest pod wrażeniem – odpowiadam za Lenę.

    – A dlaczego tylko pół nocy ruchał? – dopytuje Lena wznowiwszy czynności lubieżne.

    – Bo nie sama Ala tam mieszka, mówiłem ci. Inne dziewczyny też ruchał.

    – Czyli, gdybym już tam mieszkała, mnie też by ruchał?

    – Jeśli miałabyś ochotę. a on możliwości, to czemu nie. Ewentualnie mogłabyś się poprzyglądać, tak jak one teraz – dodaję, pokazując na przyglądające się nam dziewczęta.

    – Wolałybyśmy dołączyć.

    – I to tyle, jeśli chodzi o fajne widoki – udaje mi się powiedzieć, zanim opadające na moją twarz krocze odbiera mi mowę. Fajnym widokiem był rozpołowiony kalafiorek, czyli wargi sromowe Leny miłośnie obejmujące mojego członka, ślizgające się po nim, niczym dwa różowe ślimaczki. To przez ten błyszczący, lepki ślad, który za sobą zostawiały. Wciąż od nowa i od nowa.

    – Widoki poszły się jebać, za to dostarczymy ci innych wrażeń – słyszę jeszcze, nim dziewczęce uda zacisną się na mojej głowie, a więc i uszach. Sam jestem sobie winien – nie trzeba było wkładać języka w pizdę, która opadła mi na twarz. Pozbawiony zmysłu wzroku i słuchu, ratuję się węchem i smakiem. Po smaku sądząc, język trzymam w piździe Jo… Żartowałem, ona jedna ma w tym towarzystwie włosy na cipie. Te włosy trochę mnie w nos łaskoczą…

    – A psik!

    Krocze Jo odrywa się na moment od mojej twarzy, a język wysuwa z jej cipy. Choć pozbawiony wrażeń smakowych, odzyskuję na moment wzrok i słuch. Ach, te sprośne dźwięki… I widok!

    Zlokalizowawszy wypięty tyłek Febe skupionej na lizaniu Lenie łechtaczki, sięgam ku niemu ręką. Gdy tyłek Jo wraca na pozycje, czyli na moją twarz, mam już palce w pochwie Greczynki. Sukces! Nie wspomniałem jeszcze o Nathalie; jak się okazało, to ona buszuje językiem w okolicach moich jąder. Nie narzekam, daję zajęcie czterem dziewczynom. Dobrze, że łóżko w kamperze jest takie wielkie

    – Będziesz jeszcze kichał? – Jo rozchyla uda, bym mógł ją usłyszeć.

    – Nie zanosi się, już mnie nie łaskoczesz – Jo odkleja cipę od mojej twarzy, bym mógł odpowiedzieć.

    – Bo to było fajne – Jo rusza dupą, by mnie jeszcze połaskotać. Picze kłaczki zahaczają o mój nos.

    – A psik!

    Mokra cipa opada na twarz, język wraca do środka. Nazbierało się soczku!

    – A psik!

    – To jest to!

    Ostatnie kichnięcie pozbawiło mnie kontroli i kończy się wytryskiem. Wprawdzie głęboko w pochwie Leny, ale już po chwili moje nasienie wycieka i oblepia kalafiorka, skąd zlizują je dziewczęta. A ja się przyglądam i wciąż mi stoi. Lena korzysta – znów okracza mnie udami, ale teraz tylko muska wylizanym do czysta kalafiorkiem czubek chuja. Zbiera resztki spermy.

    – Która chce jeszcze?

    Chcą wszystkie, więc Lena powtarza te czynności lubieżne, a mi nie chce opaść. Dziewczyny to widzą.

    – Możemy na chwilkę?

    – Jasne.

    Nasuwają się po kolei cipkami na mojego członka i po kolei go wylizują. Febe po Jo, Nathalie po Febe i tak bez końca. Przynajmniej chciałbym tak bez końca… natura ma swoje prawa – dziewczęta powoli tracą zainteresowanie, członek powoli traci sztywność, przedłużanie imprezy traci sens.

    *

    Gdy wracają Tidżeje w towarzystwie Jacques’a, właściwie już tylko leżymy.

    – Takie laski tu leżą, a tobie leży? – kpią ze mnie bliźniacy.

    – Należy mu się odpoczynek, napracował się – bronią mnie dziewczęta.

    Tymczasem bliźniacy pozbywają się odzienia i okazuje się, że im też leżą. No, właściwie zwisają.

    – Przyganiał kocioł garnkowi!

     – Te Francuzki są takie wymagające…

    – A my to nie? – dziewczęta są oburzone.

    – Ale…

    – Ale jemu stoi, jak na paradzie – dziewczęta wchodzą w słowo bliźniakom, pokazując palcem na Jacques’a, a konkretnie na jego członka. I uśmiechają się szelmowsko.

    – Zbliż się chłopcze!

    Nauczony posłuszeństwa Jacques zbliża się do rozwalonych na łóżku dziewcząt na tyle blisko, że dochodzi do kolejnych zbliżeń. Wraz z kuzynami możemy się tylko przyglądać, jak francuski kutas przechodzi z rąk do rąk. Oraz z ust do ust. A także z cipki do cipki.

    – Szczerze mówiąc – mówi Jo – wolę twojego. Jest większy.

    Jacques się nie obraża, bo nie rozumie po polsku. Zresztą nie śmiał by się obrazić, jest całkowicie zdominowany przez swoje przyjaciółki. I – muszę przyznać – całkiem sprawny. Daje radę czterem dziewczynom. Nie każdy byłby w stanie ruchać cztery na raz – w tym dwie palcami i jedną językiem.

    – Przydałby nam się ktoś taki w Warszawie – wzdycha Jo. – Posłuszny i z takim długim jęzorem.

    – Po pierwsze: miło mi, że tak się ładnie z nami zintegrowałaś. Jesteś w zespole. Po drugie: mamy kogoś takiego, nawet dwóch ktosiów.

    – No przecież! Jacek i Wacek! – cieszy się Febe. – Wystarczy trochę nad nimi popracować.

    – Tak, jak ja nad tobą?

    – Hahaha… tu mnie masz! Na początku byłam dla nich kimś w rodzaju Jacques’a – wyjaśnia Lenie. Ta jednak zaintrygowana jest Jackiem i Wackiem.

    – Możliwe, że będziesz ich uczyć.

    – Ja CHCĘ ich uczyć! Takich dwóch, jak on jeden – pokazuje palcem Jacques’a, który właśnie dogadza jej palcem.

    – A to już zależy od dyrektora.

    – Od jakiego znów dyrektora?

    – No, dyrektora szkoły. Czy dostaniesz tę pracę i czy trafią do twojej klasy.

    – Eee…

    – Robotę masz, jak w banku – wtrącam. A dla wyjaśnienia – Jacek i Wacek, to uczniowie Joanny.

    – O żesz…

    – Owszem, możesz. Możesz im zorganizować zajęcia pozalekcyjne. Im i Zuzi.

    – Jakiej znów Zuzi?

    – No, ich koleżance z klasy. Nie wiedziałaś?

    Tego już Lenie za wiele. A jeszcze ten palec Jacques’a w pochwie, który właśnie odnalazł punkt G.

    – Nie mogę się doczekać rozpoczęcia roku szkolnego! – stwierdza z lubieżnym uśmieszkiem, gdy dochodzi do siebie po tym, jak dochodzi. A potem chce, by opowiedzieć jej więcej o Jacku i Wacku.

    – Jak ich uwiodła?

    – Jeśli masz na myśli Joannę, to nie jej zasługa. Można powiedzieć – przyszła na gotowe.

    – Jam to, niechcący, uczyniła – wtrąca Febe.**

    – Rzuciła się na dwóch niewinnych nastolatków spotkanych przypadkowo w lesie – wtrącam ja.

    – Sądziłam, że to kolejna część powitalnej niespodzianki.

    – A pokazali ci twoje majtki?

    – No nie. Ale… W każdym razie przysporzyłam nam dwóch nowych członków.

    – A dokładniej – dwa nowe członki.

    – Możecie przestać mówić zagadkami?

    No to wyjaśniam Lenie, jak to z Febe było.

    – Już rozumiem. Zlitowałaś się i ich wpuściłaś do ogródka – konkluduje Lena gdy dochodzi, po tym jak kolejny raz dochodzi. Tym razem sama to sobie uczyniła, słuchając opowieści Febe.

    – Skądże! Gdzieżbym śmiała. W obcym kraju, do obcych ludzi… Zresztą co innego miałam w głowie.

    – To akurat była sprawka Kaśki. Zastała obu chłopców sterczących jak te cipy przed furtką. Z tego, co wydukali na jej widok wywnioskowała, błędnie zresztą, że zostali zaproszeni, tylko zabrakło im śmiałości, by zapukać.***

    – Aha, czyli komedii pomyłek ciąg dalszy. Zaraz, zaraz… Czy to ta Kaśka, o której słyszałam, że…

    – Kaśka jest tylko jedna. I ma najdłuższe wargi sromowe, jakie znam. A może – jakie znałem – poprawiam się. Okaże się, jak je porównamy.

    – No dobrze… Ale gdzie w tym wszystkim Joanna? Była na… imprezie?

    – Nie, wtedy jeszcze jej nie znaliśmy.

    – No to jak…

    – Słuchaj dalej i nie przerywaj. Wszyscy tutaj lubimy, jak się dziewczyna publicznie masturbuje.

    Wpatrzony w jej paluszek, szybki i lubieżny, przyznaję się do swojego udziału w tej historii.

    – Obaj chłopcy strasznie  się wtedy wyprztykali. I oczywiście zapragnęli powtórki, najlepiej nazajutrz. Uznałem, że nie zaszkodzi, jak odpoczną trochę dłużej. I kazałem im opisać swoje przygody. Coś w rodzaju wypracowania. Żeby, jak będą wspominać swą przygodę, łapali za pióro, nie za penisa.

    – Hihihi… Dali radę? Raczej wątpię.

    – Cóż… popełnili błąd.

    – Nie mogli przestać się masturbować?

    – Nie mogli przestać przelewać na papier swoich przeżyć. Nawet na lekcji angielskiego.

    – Och! I te ich wynurzenia trafiły w ręce Joanny!

    – Na swoje szczęście trafili na osobę wrażliwą i samotną. Tak bardzo samotną, że kiedy przyszli do niej do domu błagać, by nie wzywała do szkoły rodziców, uległa. Im i swej chuci.

    – Każdemu z osobna uległa?

    – Od początku obu na raz. Wiedziała z lektury ich wspomnień, że już brali udział w czymś o wiele bardziej skomplikowanym, niż banalny trójkącik.

    – A kiedy ty ją w końcu poznałeś?

    – Pierwsi poznali ją tu obecni Tidżeje. Zaraz po Febe.****

    – Zupełnym przypadkiem – wtrąca Tom lub Jerry.

    – Igraszki z Joanną zaczęły chłopcom kolidować z igraszkami nad basenem, więc namówili Joannę na igraszki nad basenem. Tego dnia miała tam być tylko Febe.

    – I oddawałam się właśnie igraszkom z Joanną, gdy się niespodziewanie zjawili.

    – Wzięliśmy ją z marszu, prędzej, niż ty swego czasu Dorkę – chwali się Tom lub Jerry.

    – To sprawa dyskusyjna. I całkiem osobna historia.*****

    – Równocześnie, czy po kolei? – ciekawi Lenę.

    – Po kolei.

    – A który z was był pierwszy? – drąży dziewczyna.

    – Tego nawet Joanna nie wie. I wy też się nie dowiecie.

    *

    Tym razem wraca Nathalie, i to nie sama. Towarzyszy jej Pierre.

    – Hej Pierre! Stęskniłeś się?

    – To też. Ale to ona kazała mi przyjechać. I przywieźć to – Pokazuje nam damską torebkę.

    Nathalie tymczasem zrzuca z siebie sukienkę i sandałki. Wszystko pożyczone – wszak przyjechała tu z nami z Cap-d’Agde całkiem goła. Teraz popycha Pierra na łóżko. Robimy im miejsce. Chłopak też jest już nagi. Nawet nie zauważyłem, kiedy się rozebrał, zbyt byłem pochłonięty rozbierającą się Nathalie.

    – No co? – pyta ta ostatnia, nasuwając się na Pierra. – Nie można się pożegnać?

    – Pożegnalny seks, jakie to żałosne… A dlaczego właściwie się żegnacie?

    – Wybieram się na studia…

    – I wyjeżdżasz? Dokąd? To dlatego Pierre przywiózł twoje rzeczy. Ale zaraz, tylko torebkę?

    – To może po kolei. Jadę do Warszawy…

    – O! – Tyle jestem w stanie powiedzieć. Lena i Jo się cieszą.

    – To razem jedziemy! Zamieszkasz z nami?

    – Taką mam nadzieję. Dlatego poprosiłam Pierra o samą torebkę. Dokumenty, telefon, tego typu drobiazgi. Ciuchy będą mi u was niepotrzebne.

    – A na uczelni?

    – No właśnie. Jaki kierunek wybrałaś?

    Nathalie przestaje się kiwać na członku Pierra. Kiwa na mnie i Tidżejów, żebyśmy przysunęli się bliżej i sięga po nasze członki

    – Stosunki międzynarodowe – wyjaśnia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *       47 Sznureczki

    **     33 Febe w obcym kraju

    ***    34 Smoczki dwa

    ****  36 Joanna i bliźniacy

    ***** 11 Historia Dorki

  • Jakos tak wyszlo, ze doszlo do seksu miedzy mna a corka…

    Cześć. Jestem Viola, kobieta po rozwodzie i kompletnie nieudanym małżeństwie z wyjątkiem mojej kochanej córeczki jedynaczki Patrycji która ma 17 lat. Oczywiście po rozwodzie została ze mną bo ona tak samo jak ja nienawidzi swojego ojca za to co zrobił z moim a i też poniekąd córki życiem ale to już zamknięty rozdział. Moja córka wygląda dużo dojrzalej jak na swój wiek o idealnych kształtach i bardzo seksownej figurze, wiele lepszej niż mojej choć mimo 43 lat jest ona naprawdę dobra. Ogólnie to tak, od może kilku tygodni zaczęłam dostrzegać zmiany w zachowaniu córki względem siebie ale też i względem mnie. Dostrzegłam, że szybko odkrywa aspekty życia erotycznego w tym seksu jak i zwłaszcza robieniem sobie dobrze bo naprawdę często to robi ale to już tak do przesady lecz widocznie ma tak wielkie pragnienia, że musi często dawać sobie ulgę. Coraz częściej zaczęłam przyłapywać ja w trakcie masturbacji i niemalże za każdym razem jest podczas zabawy całkiem naga no ale znowu można to wytłumaczyć, że jeszcze bardziej całkowita nagość ciała ją nakręca i podnieca lecz od całkiem niedawna podczas tych zabaw zaczęła oglądać pornuski lecz nie zwykłe hetero a typowo wyłącznie z lesbijkami ale tu coś muszę dodać by ogół całości był jako tako zrozumiały to właśnie w wieku obecnym córki ja byłam biseksualna i to przez kilka lat dopóki noe wyszłam za mąż i od tego czasu czyli od 18nastu lat nie uprawiałam seksu z kobietą. No widocznie córka przejęła wszystkie geny po matce a na to się już nic nie poradzi. No i kilka dni temu w piątkowy wieczór córka przyszła do salonu by jak to ma w zwyczaju obejrzeć razem ze mną coś fajnego w tv. Dopiero gdy usiadła obok zauważyłem dokładnie z czego składa się jej piżama. Z samej koszulki męskiej do połowy ud po czasie widząc, że nie miała wcale na sobie żadnej bielizny. Nie krępowała się wcale przede mną pokazywać jej niby to przypadkiem w pełnej okazałości a mnie zaczęło to podniecać i sprawiać, że robiłam się z każdą chwilą coraz bardziej mokra i wtedy Pati zadała mi dziwne pytanie…:

    # mamusiu? A czy to naprawdę jest tak bardzo złe jeżeli np córce podoba się własna mama na tyle, że ma ochotę na seks z nią?

     

    * no na pewno nie jest to normalna rzecz ale dla mnie do zaakceptowania. Dlaczego pytasz?

     

    # a bo no ja właśnie od pewnego czasu mam taką cholernie dużą ochotę zrobić to z Tobą.

     

    * a Twoja mama Ci nie odmówi bo przez te Twoje częste zabawy nago sprawiły, że też zaczęłam o tym coraz poważniej myśleć

     

    # cudownie! Jesteś wspaniała! Kocham Cię!….

     

    I zaczęła mnie całować od razu zdejmując wszystko co miałam na sobie no a ja z niej tylko tą jedną koszuleczke. Od razu położyła dłoń na mojej cipce i zaczęła masować delikatnie po łechtaczce po czym wsadził od razu dwa paluszki do środka i zaczęła od razu dość energicznie poruszać co sprawiło, że z każda chwilą coraz głośniej jęczałam o ta mała menda błyskawicznie dała mi pierwszy bardzo mocny orgazm i po tym już tak jak na początku nie miałam wątpliwości by w pełni korzystać z seksu z córką i jego każdej przyjemności. Zaczęłam ją całować kierując na kanapę i położyłam na plecach po czym zaczęłam całować powoli po obu udach aż w końcu doszłam do jej cudownej i gładziudkiej a mokrej jak cholera cipki i zabrałam się za robotę. Lizałam i pieściłam ją ustami najlepiej jak tylko potrafiłam i chyba dobrze mi szło bo osiągnęła szczyt w podobnym tempie jak ja ale przy tym jeszcze miała ponętne i mega seksowne ruchy ciała jak i cudowne jęki rozkoszy. Wtedy to właśnie w pełni uświadomiłam sobie, że zaczął się niezwykły etap w moich relacjach z córką bo nasz seks będzie częstym i stałym bywalcem w naszym życiu domowym i relacjach. Obie dałyśmy sobie tego wieczora jeszcze kilka cudownych orgazmów i tej nocy razem spałyśmy obie nagie w jednym łóżku. Moja niewyżyta córeczka obudziła mnie rano cudowną minetką więc wdzięczność moja była okazana w taki sam sposób. W ciągu dnia pojechałyśmy na zakupy a były bardzo udane więc kobieta szczęśliwa. W trakcie drogi powrotnej Patrycja położyła dłoń między moimi udami i delikatnie zaczęła naciskać na moją szparke której ten niewinny dotyk mojej córki sprawił,że zrobiła się od razu cała mokra. Robiło mi się coraz lepiej i nie chciałam by przestawała a ona jakby czytała w moich myślach rozpieła rozporek id moich spodni i rozchylając szeroko uda by miała lepsze dojście włożyła rękę od razu pod majteczki i zaczęła zmysłowo masować paluszkami z zewnątrz moją cipke i już wtedy było mi cholernie dobrze. Musiałam zjechać na pobocze a jak zjechałam to się całkiem rozkręciła momentalnie dając mi potężne szczytowanie. Nie mogłam w tamtym miejscu za długo stać i wgl ciekawe co o mnie pomyśleli ludzie w autach które nas mijały widząc jakie miny robię z rozkoszy i wydawanych jeków. Opanowałam ciało i ruszyłam dalej mówiąc córce, że w domu zrobię jej wszystko co tylko będzie chciała by poczuć dużą rozkosz a ona i tak od razu po ruszeniu zsunęła leginsy i majteczki do połowy ud zaczynając masować swoją cipke. Jej widok bawiącej się sobą jest tak cudowny i seksowny, że ledwo co mogłam się skupić na kierowaniu autem i drodze. W domu jak obiecałam i bardzo dokładnie się nią zajęłam. Nie ma dnia no oczywiście prócz tych ciężkich dla kobiet byśmy nie zrobiły sobie wzajemnie dobrze i rozkosznie. Ostatnio córka wspominała coś o straponie i na pewno użyjemy tego gadżetu. Po wszystkim opowiem Wam jak to wyglądało. Dziękuję za uwagę i przepraszam za błędy. Trzymajcie się, hej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Viola Salam