Author: admin

  • Spotkanie na miescie

    Zaczęło się bardzo niepozornie. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak to się wszystko skończy.

    Tinder, przęklęty Tinder. Zawsze trafiam na jakichś zjebów. Nie wiem, dlaczego tylko takie osoby przyciągam. Jestem niewysoką blondynką, mam zielone oczy i jestem szczupła. Mam 19 lat. Lubię czasem zrobić mocniejszy makijaż. Po tym wszystkim co przeszłam w przeszłości, stwierdziłam, że na razie nie ma sensu się angażować w jakąkolwiek relację. Jak to mówią, nie szukaj, a znajdziesz. No to właśnie się ktoś napatoczył. Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona, bo jednak nie chciałam wdawać się w żaden związek ani nic w podobie. Najpierw po prostu ze sobą rozmawialiśmy przez social media. W końcu umówiliśmy się na spotkanie. Jak tylko zobaczyłam poczułam przyciąganie, jakiego nigdy wcześniej nie czułam. Chłopak, którego poznałam, nieco ponad dwa tygodnie temu był po prostu przepiękny w moich oczach. Niezbyt wysoki, może miał niecały metr osiemdziesiąt. Brunet, zjawiskowe zielone oczy i to przenikliwe spojrzenie. Wyglądał na dosyć wysportowanego. Był w moim wieku. Oj, czuć było między nami chemię.

    Kolejne dni mijały, kolejne wymienione wiadomości, obydwoje zaczęliśmy się angażować w relację i przywiązywać do siebie. Postanowiliśmy wybrać się wieczorem na miasto na JEDNO piwo. Po jednym piwie, było drugie, a później trzecie. A później jeszcze shoty. Zaczęłam się do niego kleić. Wspomniał, że ma wolną chatę, więc pojechaliśmy do niego. W wiadomym celu. Jak tylko zamknął drzwi, zaczęliśmy się całować. Miał takie miękkie usta. Powoli schodził niżej pocałunkami, zatrzymał się na szyi i zrobił mi malinkę. Wrócił do uszu, uwielbiam, jak ktoś pieści moje uszy, są takie wrażliwe na dotyk, że czasem mam wrażenie, że można mnie w ten sposób doprowadzić do orgazmu. Powrócił do całowania moich ust i złapał mnie za tyłek, a ja aż zajęczałam z podniecenia. Powoli zaczął schodzić niżej i zdjął moją bluzkę. Pieścił moje piersi, włożył swoją dłoń do stanika i wykręcił mojego sutka. Przejrzał mnie na wylot, że lubię takie rzeczy. Wręcz zdarł ze mnie biustonosz i przyssał się do moich brodawek, po chwili zaczął je przygryzać. Oddychałam coraz głośniej, byłam coraz bardziej podniecona. Postanowiliśmy przenieść się do jego sypialni. Położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął składać pocałunki na moim brzuchu. W końcu doszedł do krawędzi od spodni i zapytał się czy może dalej. Byłam niesamowicie zdziwiona, że się spytał. Odpowiedź była oczywista. Rozpiął spodnie i je ściągnął. Czułam się dziwnie będąc prawie naga, a on był całkowicie ubrany. Zdjęłam mu koszulkę i zaczęłam całować jego tors. Miał tak pięknie wyrzeźbione mięśnie. Aż chciało się ich dotykać. Czułam przez spodnie jak bardzo jest już twardy. Razem zdjęliśmy jego spodnie, a później bokserki. Jego penis wręcz z nich wyskoczył. Nie był duży, ale dosyć gruby. Wzięłam go do ręki i powoli ściągnęłam skórkę. Przeciągnęłam językiem po całej długości penisa i zatrzymałam się na czubku. Zaczęłam mu robić loda, a w międzyczasie bawiłam się jego jajami. Niesamowicie mu się to podobało, cały czas z jego ust wydobywały się jęki, a oddech miał naprawdę przyśpieszony. W pewnym momencie przerwał mi i zaczął dobierać się do mojej cipki. Najpierw polizał ją przez majtki, byłam tak podniecona, że nie byłam w stanie powstrzymać jęku. Powoli zdął ze mnie pozostałą bieliznę i przeszedł do rzeczy. Miał bardzo sprawny języczek, widać było, że wytrenowany. Zaczął od mojej łechtaczki, wiedział co robi. Najpierw powoli ją drażnił, żeby zaraz potem przyśpieszyć i tak w kółko. Włożył, na początku jeden palec do mojej pochwy, a za chwilkę dodał drugi, a później nawet trzeci. Był dobry w tym co robił, nie potrzebowałam go nakierowywać. Ta minetka była niesamowita, leciało ze mnie jak z kranu. Po chwili, odszedł i wyjął kondoma z szuflady biurka i zapytał czy na pewno może w mnie wejść. Siknęłam głową, on założył gumkę na swojego penisa, podszedł do mnie i wszedł. Uwielbiam to uczucie wypełnienia. Na początku robił to powoli, zbliżył głowę do mojej i delikatnie mnie pocałował. Zaczął przyśpieszać, kiedy prawie już doszedł, zmieniliśmy pozycję. Teraz to ja byłam na górze. Cały czas czułam go w sobie, skakałam na nim i nie mogłam przestać. Dalej się całowaliśmy, pieściłam całe jego ciało, a on bawił się moimi cyckami i łapał mnie za tyłek. Krzyknął, że dochodzi. I doszedł we mnie. Chciał, żebym też skończyła, więc zabrał się znowu za moją cipkę. Jego zręczne dłonie zajebiście pieściły moją łechtaczkę, więc nie zajęło mu to długo. Wygięłam się w łuk i dostałam orgazmu, jednego z lepszych w moim życiu. Podziękowałam mu za te chwile i dałam mu całusa w czółko. Przytuliliśmy się i zasnęliśmy w swoich objęciach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    little girl
  • Mamo, jestem sparalizowany… cz.1

    – Michał, halo. Słyszysz mnie?
    Michał powoli otworzył oczy. Wszystko go bolało, dosłownie wszystko. Próbował coś odpowiedzieć, jednak wyszedł z tego niewyraźny bełkot. Był wycieńczony.
    – No, nareszcie się obudziłeś. Miałeś wiele szczęścia. – powiedziała postać siedząca obok niego. Tą postacią była jego matka.

    – Wreszcie się obudziłeś – powtórzyła.- Pamiętasz co się stało?

    – Tak. Pamiętam tylko światła samochodu, potem już nic. Podejrzewam że mnie potrącił?

    – Niestety. Ale i tak miałeś kupę szczęścia.

    Okazało się, że kilka dni wcześniej pijany kierowca potrącił z dużą prędkością chłopaka na pasach. O dziwo Michał nie miał nawet złamań, wydawało się że nic mu się nie stało. Dopiero potem okazało się że poszkodowany doznał uszkodzenia kręgosłupa i wstrząsu mózgu. Został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. I właśnie teraz został wybudzony. Jednak to nie był koniec przygód. Michał zauważył, że praktycznie nie może się poruszyć.

    – Jestem sparaliżowany!?

    -. I tak i nie – odpowiedziała spokojnie matka.- Lekarz powiedział że specjalnie zostałeś wprowadzony w taki stan, by kręgosłup mógł się zregenerować. Po dwóch- trzech tygodniach będziesz mógł normalnie chodzić.

    W oczach Michała można było wyczuć wyraźną ulgę. Jednak wcale się nie ucieszył.

    – Ledwie mogę poruszyć palcami. Ręki nawet nie podniosę.

    Matka uśmiechnęła się.

    – Tyle co przełączyć program pilotem dasz radę. Musisz przecierpieć jeżeli chcesz w ogóle chodzić.

    – Racja. Jakoś damy radę – powiedział – Jestem zmęczony, chyba muszę jeszcze przymknąć oczy.

    ***

    Następnego dnia był już w domu. Tam powitała go jego siostra, Ewelina. Była od niego rok starsza, ona miała 17 lat, on 16. Ucieszył się na widok tej blond główki, tak bardzo podobnej do mamy. Leżał na łóżku w swoim pokoju, na skraju siedziała Ewelina a mama, Edyta, siedziało obok na krześle przy biurku. Omawiali plan działania w związku z potrzebą opieki nad Michałem. Na szczęście były wakacje, więc Ewelina mogła się nim opiekować.

    – Jest jeszcze jedna sprawa. Może wam się wydać dziwna, no bo w sumie to będzie dziwne. – poinformowała ich Edyta.

    Dzieci spojrzały na nią pytającym wzrokiem.

    – Jakby to powiedzieć.- Matka była wyraźnie zmieszana. – Młody będzie musiał przyjmować bardzo silne leki. I z tego co powiedział mi doktor, one bardzo mocno stymulują różne rzeczy. A konkretnie będą przy okazji stymulować, no, ten tego, penisa Michała.

    – CO? W jaki sposób? – zapytał przerażony Michał.

    -. Z tego co mi wiadomo, tak jak powiedział lekarz po prostu będziesz miał mocną erekcję.- Było widać że nie  było jej łatwo o tym mówić. Była bardzo zmieszana, zresztą jak Michał i Ewelina. -Tak jakbyś łykną mocną viagrę.

    – Ja pierdolę.- wypaliła siostra.

    – Właśnie. Mówiłam że to będzie dziwne. A że Michał przez to że nie może się ruszać nie będzie mógł… No… Się zaspokoić, będziemy musiały mu pomagać.

    Ewelina wyraźnie się zaczerwieniła. Spuściła wzrok w podłogę.

    – Chodzi ci o masturbację?- Spytał Michał.

    – Tak. Erekcja będzie długotrwała jeżeli nie zostaniesz zaspokojony. A po jakimś czasie to jest bolesne, a zresztą bardzo niedobre dla twojego prącia. Po każdej dawce leku gdy będziesz miał wzwód i będziemy musiały ci ulżyć. – Matka spojrzała na córkę.- Wiem co czujesz, dla nas trojga jest to dziwne i krępujące. Uwierz mi że ja też jestem zdenerwowana tą sytuacją. Ale nie mamy wyjścia. Nikt za nas tego nie zrobi, a w obecnej sytuacji Michał nie jest w stanie obsłużyć się sam. Chodź, pokażę ci dawkowanie leku, podasz sama bo ja muszę się dziś chociaż pokazać w pracy, a od jutra muszę iść normalnie. Rano sama będziesz musiała podawać lek. No… i zrobić coś jeszcze.

    ***

    Ewelina podniosła Michała w łóżku. Był trochę bardziej mobilny niż po przebudzeniu, jednak takie czynności jak jedzenie czy podanie leku nie wchodziły jeszcze w grę. Połknął płyn, który był zatrważająco niedobry. Ewelina usiadła na fotelu obok łóżka i rozmawiała z bratem o zaistniałej sytuacji. Razem czekali aż penis Michała zrobi się twardy.

    – Już zaczynam czuć. Zaraz stanie. – ostrzegł Michał.- Tak, już twardnieje.

    Wyraźnie zakłopotana siostra odkryła koc którym przykryty był chłopak. W bokserkach było widać znaczny namiot. Dziewczyna jakby wahała się czy je ściągnąć, jednak nie miała wyboru. Ściągnęła je, a spod spodu wyskoczył jak sprężyna kutas brata. Był imponujący jak na szesnastolatka. Gdy Ewelina ujęła go w dłoń, nie zdołała go zakryć całego. Wystawał jeszcze sporo.

    – To co, zaczynamy? – zapytała siostra, wykonując kilka ruchów w górę i w doł.

    – Chyba nie mamy wyboru.- Potwierdził chłopak.- Jednak zanim zaczniesz, ogarnij jakiś ręcznik papierowy czy chusteczki. I jakiś balsam do poślizgu, na półce stoi mój krem nawilżający.

    – Ok. Nie pomyślałam.

    Po chwili dziewczyna zjawiła się z kremem i chusteczkami. Usiadła na łóżku przy bracie i zabrała się do pracy. Trzeba przyznać że chciała to zrobić dobrze, wykonywała powolne acz zdecydowane ruchy, nie machała ręką aby szybciej.

    – Dobrze ci? -zapytała zakłopotana.- To znaczy, czy robię wszystko dobrze. -Poczerwieniała.- Wiesz, nie mam wprawy.

    – Rób tak jak to robisz. Nie wal szybko, bo to nieprzyjemne. To znaczy teraz tak, później możesz przyśpieszyć gdy będę… u końca.

    Pomimo zdenerwowania i skrępowania dziwną sytuacją, chłopak zaczynał odczuwać rozkosz. Siostra starała się, jej ruchy wydobywały głębię satysfakcji z każdego posunięcia. Czasem trzymała kutasa mocno, czasem rozluźniała uścisk i tylko gładziła go dłonią.

    – Dobrze to robię?- Zapytała ponownie.- No bo wiesz… Korzystając z okazji trochę się podszkolę. Sam rozumiesz, kiedyś się może przydać.

    Dziewczyna uśmiechnęła się. Powoli oswajała się z sytuacją, w końcu będzie musiała robić to przynajmniej raz dziennie. Zresztą, wszystko jest dla ludzi, pomyślała. W końcu pomagam bratu, nie robię tego z jakichś perwersyjnych pobudek.

    – Jeżeli masz jakieś specjalne, hm, życzenia to powiedz. Tak jak ty sam się masturbujesz. W ogóle powiedz, co chłopcy lubią przy waleniu.

    – No wiesz, każdy chyba ma swoje własne preferencje. Ja lubię powoli ale stanowczo, tak jak robisz to teraz. Przyśpieszam pod koniec, wtedy liczy się tylko dojście. Jeżeli mogłabyś, drugą ręką możesz co nieraz popieścić moje jajka. Oooo, tak. Pouciskaj je, tylko delikatnie.

    Ewelina z większą werwą wzięła się do pracy, stosując polecenia Michała. Usiadła bliżej i drugą ręką zaczęła bawić się jądrami. Brat zauważył, że zaczęło to sprawiać jej przyjemność, była zajęta tym jak jakąś wciągającą grą. Misją było jak największe spełnienie masturbowanego.

    – Właśnie tak. To jest boskie.- Michał odpłyną w świat rozkoszy, zabawa jądrami dała mu gigantycznego kopa przyjemności.

    Ewelina ciągle z pasją waliła konia Michałowi. Przestali ze sobą rozmawiać, siostra była zbyt skupiona na nowej „zabawie”, a chłopak był już u szczytu przyjemności. Czuł że niedługo będzie ekscytujący finał.

    – Ewelina, aaaa.- Powiedział, a raczej wydyszał.- Przygotuj się, zaraz będę tryskał. Przyśpiesz trochę, ale nie za dużo.

    Dziewczyna złapała kilka chusteczek, trzymając je w pogotowiu obok penisa. Drugą ręką coraz szybciej trzepała bratu. W końcu nadszedł ten moment, Michał aż krzyknął zduszonym głosem. Z jego penisa zaczęła tryskać sperma. Mocno wystrzeliwała do góry, bo dziewczyna w zapamiętaniu zapomniała przyłożyć chusteczki. Biała ciecz ciężko spadała na brzuch chłopaka i ręce jego siostry. W końcu ostatnia fala wystrzeliła z kutasa.

    – O kurwa.- Zaklął Michał głosem spełnienia, ale również szoku. Nie spodziewał się takich doznań, nigdy w życiu nie miał takiego orgazmu.

    – O kurwa.- Tym razem zaklęła siostra, widząc dużą ilość spermy naokoło.

    Oboje byli zaskoczeni zaistniałą sytuacją. Chociaż Michał już dawno doszedł, Ewelina dalej gładziła go po penisie. Zastygli tak na dobre kilka sekund.

    – Ekhm, ekhm.- Odkaszlnęła Ewelina, budząc się z zastygnięcia.- No i jak? Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takich… emocji.

    Michał głęboko westchnął. Jeszcze rozpamiętywał przebyty dopiero co orgazm.

    – To chyba zasługa tych leków. Orgazm był niesamowity.

    Ewelina stała nad bratem, jakby nie wiedząc co dalej robić. Dopiero po chwili przypomniała sobie, że jeszcze musi posprzątać „bałagan”. Zabrała się do wycierania brzucha ze spermy.

    ***

    Michał leżał na kanapie w salonie oglądając telewizję. Matka wróciła już z pracy, krzątała się po kuchni, zmywając po obiedzie który przygotowała Ewelina. Ona sama poszła do swojego pokoju, mówiąc że musi zrobić coś na komputerze.

    – No dobra młody, czas wziąć lek. Ale najpierw cię umyjemy. – Edyta przerwała synowi oglądanie jego ulubionego programu.- Ewelina! Chodź, musimy umyć twojego brata!

    Siostra wyjrzała zza drzwi swojego pokoju.

    – Jesteśmy potrzebne do tego dwie? Nie możesz zrobić tego sama?

    – Nie mogę.- zaprzeczyła Edyta.- Niby jak miałabym to zrobić? Mamy tylko prysznic. A Michał przecież sam stać nie będzie.

    – To jak chcesz to zrobić? Przecież nie położysz mnie w brodziku. – zaciekawił się chłopak.

    – Zrobimy to tak: Ewelina wejdzie z tobą pod prysznic i będzie cię trzymać, a ja będę cię myła. Innej opcji nie widzę.

    Ewelina pokręciła głową. Chyba ten plan się jej nie podobał.

    – No ale jak? Przecież się cała pomoczę. – zapytała zdziwiona.

    – Naprawdę? No co ty nie powiesz. – Matka uśmiechnęła się szyderczo.- A wiesz że to normalne pod prysznicem? Michał też będzie mokry.

    – Ale chyba on będzie nago, prawda? To normalne. A ja?

    – Ty też będziesz nago. Wejdziecie razem pod prysznic i będziecie stać pod wodą. Innej opcji nie widzę.

    – Co?!- wykrzyknęła dziewczyna, nie spodziewając się takiego obrotu sprawy.- Ale jak to? Michał musi być nago, inaczej go nie umyjesz. Ale ja nie jestem chora!

    Matka była jednak zdecydowana, nie obchodziły ją protesty. Nie widziała innego wyjścia na umycie syna, przecież nie mógł leżeć dwa lub trzy tygodnie nie umyty, tym bardziej że było to lato, duże temperatury powodowały że każdy był spocony, nawet ktoś kto tylko leży. A nawet jeżeli, przecież każdy musiał utrzymywać higienę! Opory zawstydzonej córki nie miały znaczenia.

    Razem rozebrały brata z koszulki i bokserek, które miał na sobie. Nic więcej nie nosił bo było to zbędne, było ciepło a on nigdzie się nie ruszał.

    – Ty też już się rozbieraj. Tutaj, bo od razu wchodzicie pod prysznic. No już, pośpiesz się. Rano Michał leżał przed tobą goły jak święty turecki, teraz zresztą też jest nagi. Nie masz tam nic czego nikt inny by nie miał.

    Dziewczyna spuściła wzrok.  Próbowała jeszcze coś powiedzieć, jednak matka swoimi uwagami zniechęciła ją do odgryzania się. Zaczęła zdejmować bluzkę, spod której wyskoczyły jędrne i młode piersi w biustonoszu, które nomen omen jak na swój wiek miała całkiem spore. Michał bez skrępowania przyglądał się temu dziwnemu striptizowi, od początku będąc podniecony faktem że jego siostra będzie nago, a do tego będzie się przytulał do jej piersi czy ocierał kutasem o jej ciało. Z rosnącym apetytem obserwował jak siostra ściąga krótkie spodenki, odsłaniając kuse figi w żółtym kolorze. Sam jej widok w bieliźnie wywoływał erotyczną euforię w bracie, a fakt świadomości że zaraz zobaczy wszystko tylko to potęgował. W końcu z ramion zsunął się rozpięty stanik, pokazując dwie dorodne i jędrne piersi. Były naprawdę duże, czego nie było widać gdy była w ubraniu. Takie idealne do ręki, w sam raz. Jest się czym pobawić, acz materiału nie było za dużo, i nie zwisały tylko były wypięte i naprężone. Siostra tymczasem szybko ściągnęła majtki i szybko spróbowała ukryć biust w dłoniach, jednak zaraz opuściła rękę wiedząc że to nie ma sensu.

    – Ok, jedziemy z tym tematem. – Ponagliła matka.- Ewelina, szybko zbieraj ubrania z podłogi i chodź tutaj, zaprowadzimy Michała do łazienki.

    Dziewczyna odwróciła się i schyliła po ubrania leżące na podłodze, dając okazję bratu do otaksowania jej drugiego atrybutu, czyli pośladków. A te nie odstawały w niczym piersiom, już teraz wiedział po co siostra tak zawzięcie chodziła na siłownie. Pomijając atletyczną figurę całego ciała, pośladki były tak kształtne, tak okrągłe że na myśl przychodziło tylko to by położyć na nich rękę i sprawdzić czy są tak samo jędrne jak wyglądają. A Michał chociaż nie mógł tego sprawdzić to wiedział że są. Gdy Ewelina pochyliła się dwie bułeczki pokazały się w pełnej krasie. Chłopak zauważył kątem oka, że nawet matka spogląda z podziwem na pupę swojej córki. Chyba jej zazdrościła, chociaż sama nie mogła nazwać siebie niezgrabną.

    Gdy Ewelina już sprzątnęła ubrania obie wzięły go pod pachy i poprowadziły do łazienki. Sam nie mógłby utrzymać się na nogach, jednak paraliż nie był na tyle mocny by nie mógł im pomóc przestawiając nogę za nogą. Zawsze to jakieś odciążenie. Gdy podeszli do prysznica, matka „przejęła” Michała by Ewelina mogła wejść. Następnie „podała” go siostrze, a ta przytuliła go tyłem do siebie, trzymając zaplecione ręce na jego klatce piersiowej. Poczuł przyjemny dotyk dwóch sutków siostry, jak i miękkość samych piersi.

    Tymczasem Edyta puściła wodę i zaczęła ich oblewać. To znaczy miała na celu zwilżyć skórę Michała, jednak nie była w stanie nie zmoczyć córki. Następnie wzięła tubę z płynem do kąpieli i nałożyła go na gąbkę.  Delikatnie zaczęła pocierać gąbką tors syna, a biała piana zaczęła ciec po całym jego ciele. Dokładnie namydlała całe jego ciało, po czym spłukała pianę wodą. Z przedniej strony została do umycia tylko jedna rzecz. Mianowicie jego kutas. O dziwo matka nie nałożyła płynu na gąbkę, tylko nalała sobie na drugą rękę i zaczęła myć jego miejsce intymne bez użycia gąbki. Najpierw masowała wewnętrzne części ud i pachwiny, by następnie przejść do spodu jego przyrodzenia, masując od dołu jego jądra. Robiła to tak delikatnie i zmysłowo, jakby nie chciała go tylko umyć, a zarazem zrobić to co będzie potrzebne po zażyciu leku. Michał starał się powstrzymywać, tak by nie dostać erekcji. Co innego gdy nie miał na nią wpływu przez leki, a w tym momencie mogłoby wyjść niezręcznie.

    Edyta po dokładnym umyciu prącia kazała córce obrócić chłopaka, by umyć tylną część jego ciała. Tym razem swoim torsem wtulił się w piersi siostry, za to jego ręce zwisały teraz tak że delikatnie opierały się na pośladkach. Michał na tyle na ile mógł spróbował poruszyć dłońmi by spróbować chociaż trochę objąć pośladki. Jednak na niewiele się to zdało, gdyż miał bardzo ograniczony zakres ruchu.

    – Podnieś go trochę bardziej. – powiedziała matka po umyciu pleców.- Tak żebym miała lepszy dostęp do jego pupy. No, przysuń go bliżej swojego ciała.

    Mówiąc to dopchnęła jego biodra do bioder siostry. Byli podobnego wzrostu, więc jego penis wylądował oparty o łono Eweliny.

    – Mamo! – wykrzyknęła zaskoczona Ewelina.- Jego penis dotyka mojej cipki! Nie przysuwaj go tak blisko!

    – Przestań narzekać. Przecież cię nie zgwałci. Musi tak być, inaczej jest mi niewygodnie umyć jego pupę.

    I zabrała się do pracy. Intensywnie myła jego pośladki, co powodowało że środek jego ciała poruszał się delikatnie w przód i w tył. Co za tym idzie jego penis również, co powodowało że ocierał się o jej myszkę. Ostatnimi siłami woli Michał powstrzymywał się od erekcji, chociaż kutas zdążył już trochę nabrzmieć.

    – No, skończone. Wycieramy się.

    Chłopak westchnął z ulgą. Nie czuł parcia na spełnienie jak każdy inny na jego miejscu, bo wiedział że zaraz i tak będzie szczytował. Za to erekcja w tym momencie mogłaby być odebrana niemiło, szczególnie przez zawstydzoną siostrę, dla której ta sytuacja była niekomfortowa.

    Szybko został wytarty przez matkę, która po fakcie zarzuciła jego rękę na swoją szyję i poprowadziła go do jego pokoju. Zrobiła to sama by córka korzystając z okazji mogła sama się umyć. Powoli i ostrożnie zaprowadziła, a raczej zaciągnęła syna do pokoju i położyła go na łóżku.

    – Nie ma sensu bym cię ubierała. Idę po lek, a potem… czas na twój rytuał.

    ***

    Po raz kolejny poczuł obrzydliwy smak leku. Tym razem podała go Edyta, która również miała walić mu konia. Było to kolejnym kopem podniecenia dla chłopaka, bo jeszcze bardziej dziwnym przeżyciem niż masturbowanie przez siostrę jest masturbowanie przez matkę.

    Nie musiał jej przypominać o wzięciu balsamu i chusteczek, zapewne jego matka wiedziała o zabawie kutasem więcej niż on sam. Bez skrępowania ujęła penisa gdy tylko stwardniał i nawilżyła go balsamem.

    – No,no. – powiedziała z dozą zaskoczenia matka.- Mój chłopiec zmężniał. Urósł, i to… Bardzo urósł.

    Edyta była bardzo zaskoczona rozmiarami kutasa swojego syna. Wpatrywała się w niego z dziką satysfakcją, jakby przez chwilę chciała na niego wsiąść.  Michał nie dziwił się. Minęło już kilka lat odkąd zmarł ich ojciec. Nie wiedział tego, ale podejrzewał że od tamtej pory nie miała mężczyzny. Była bardzo zajęta pracą by sama utrzymać dzieci.

    Matka bardzo skupiała się na zaspokajaniu syna. Intensywnie masowała członka, mówiąc sobie różne rzeczy pod nosem.

    – Oooo, tak. W górę i w dół, bardzo dobrze. Płynne ruchy, przecież mamy dużo powierzchni do masowania. Naprawdę synu, jestem pod wrażeniem, wyrósł z ciebie seksowny mężczyzna. I jeszcze zajmijmy się jajkami, niech nie będą czuły się pominięte…

    Edyta cały czas mruczała pod nosem różne rzeczy, czasem całkiem bezsensowne. Chyba chciała dodać sobie animuszu, by nie czuć się skrępowana chorą sytuacją. Za to Michał nie zwracał kompletnie na nic uwagi, odpływał w świat rozkoszy. Doświadczenie matki plus natężenie erekcji spowodowane lekami były mieszanką wybuchową. Apropos wybuchu…

    Orgazm ponownie był  niesamowity. Duże strumienie spermy uderzały o chusteczkę, oblewając penisa.  Michał krzyknął zduszonym głosem. Aż z wrażenia udało mu się zacisnąć pięść, co wcześniej było niewykonalne.

    – Dzięki, mamo.- wydyszał.- To było wspaniałe.

    – Wszystko dla mojego synka.- Ucałowała go w czoło, po czym zajęła się sprzątaniem „bałaganu”. Gdy oczyściła penisa ze spermy widać było, że nadal mocno pulsuje. Michał wiedział już, że najbliższe dwa tygodnie będą ciekawym, ale i przyjemnym przeżyciem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amba Fatima
  • Wymiana w USA cz. 2

    Poczułem słony smak i zapach kutasa, po chwili napletek zsunął się pod naporem moich ust. Minęło dosłownie kilka chwil, gdy poczułem, że przyrodzenie Mike’a rośnie, na chwilę wyjąłem je z ust i najpierw końcówką języka zacząłem drażnić główkę, a następnie zacząłem lizać go długimi pociągnięciami, jak dobrego lizaka. Mike zasapał kilkukrotnie z rozkoszy, a kutas ponownie zanurkował w moim gardle, był już znacznie większy, zacząłem się krztusić zaskoczony jego rozmiarem, ponownie wyjąłem penisa z moich ust i zacząłem oddychać głęboko, spojrzałem na Mike’a, był zadowolony, a jego kutas sterczał w pełni twardy, mokry od mojej śliny. Gdy doszedłem do siebie ponownie rzuciłem się na niego, teraz wchodził w gardło zdecydowaniej bardziej gładko, poczułem dłonie na mojej głowie, Mike subtelnie, ale zdecydowanie ruchał mnie w buzię. Żylasty kutas penetrował moje gardło, a ja nie miałem nad tym żadnej kontroli, trwało to kilka minut, wtedy Mike wszedł do końca i przytrzymał moją głowę, usłyszałem jego jęki i poczułem, jak strzały spermy zalewają moje gardło, nie miałem wyjścia, przyjmowałem wszystko. W końcu Mike strzelił ostatni raz i zluzował chwyt, zacząłem wtedy wylizywać coraz miększego kutasa, smakował pysznie. Obaj położyliśmy się na leżakach, mój mały sterczał całkowicie twardy. 

    – byłeś świetny – usłyszałem

    – dzięki – odpowiedziałem oblizując wargi, a ręką sięgnąłem po swojego ptaszka, wpatrując się w Mike’a zacząłem szybko masturbować się, wystrzeliłem z siebie olbrzymie ilości spermy, która rozlała się po brzuchu i klatce piersiowej. Leżeliśmy tak kilkanaście minut rozmawiając o głupotach, ja cały czas z nasieniem na sobie, po tym czasie Mike podał mi ręcznik i zaproponował kąpiel w basenie. Wytarłem się i wskoczyliśmy do wody. Pływaliśmy, a ja czułem raz za razem, gdy Mike ocierał się o mnie, w końcu przystanęliśmy i poczułem, że jego palce wędrują pomiędzy moje pośladki bawiąc się dziurką, nie pozostałem dłużny i zacząłem delikatnie pocierać jego penisa.

    W końcu chwyciłem go w obie dłonie i przybliżyłem się do mojego gospodarza, ja zajmowałem się jego penisem, a on drażnił moją dziurkę, podniosłem głowę i zaczęliśmy się całować. Jego kutas dosłownie rósł mi w dłoniach.

    – bawiłeś się kiedyś swoją dupką? Jest bardzo ciasna – powiedział Mike, gdy na chwilę przerwaliśmy pocałunek
    – próbowałem, ale udało mi się włożyć tylko kawałek palca
    – rozluźnij się, na początku może boleć, ale w końcu z przyjemnością będziesz mógł dosiąść każdego – mówiąc to powoli zaczął wkładać palca, przyzwyczajał mnie do tego kilka minut, rzeczywiście bolało, ale coraz mniej i coraz mniej, gdy zaczął wkładać palca coraz szybciej poczułem niesamowitą przyjemność, a mój ptaszek zaczął się podnosić chociaż w ogóle go nie ruszałem. Jęknąłem zaskoczony i na chwilę przestałem masować już całkiem twardego kutasa Mike’a.

    – no widzisz – uśmiechnął się mój amerykański tatuś i po chwili dołożył drugiego palca, proces wyglądał podobnie, przyzwyczajał mnie stopniowo i ból powoli zamieniał się w rozkosz. 

    W końcu wyszliśmy z basenu, było tak gorąco, że woda wyparowała z nas dosłownie w momencie. Mike chwycił mnie za ramiona i obrócił, stałem do niego tyłem, ale musiał dokładnie mi się przyglądać, pogładził mnie po pośladkach i odwrócił

    – masz śliczną pupę, piękne i jędrne pośladki. Klęknij i poliż go trochę – wskazał palcem na kutasa – a później spróbujemy

    Podniecony do granic możliwości szybko klęknąłem i z zachwytem spojrzałem na dyndającego mi przed oczami penisa, otworzyłem buzię z przyjemnością i starając się patrzeć Mikeowi w oczy ssałem go z rozkoszą, jednak trwało to dosłownie chwile, Mike cofnął się, a penis wyskoczył z mojego gardła

    – klęknij na czworaka, głowa nisko, pupa wysoko

    Z bijącym sercem wykonałem polecenie. Poczułem jak Mike zbliża się i schodzi niżej, jego wielka dłoń powędrowała na mój pośladek jeszcze bardziej odchylając dostęp do dziurki, poczułem na niej coś mokrego, to musiała być jego ślina. Usłyszałem jeszcze, jak z zachwytem mówi coś pod nosem, wtedy go poczułem, czubek kutasa dotknął mojej pupy, nie wszedł od razu, najpierw powoli ocierał się w górę i w dół. Wówczas dostałem mocnego klapsa, a kutas powoli zanurkował we mnie, Mike wiedział co robi, uderzenie w pośladek choć trochę zredukowało ból penetracji. Jęknąłem, ale kutas nie przestawał mnie świdrować, wchodził coraz głębiej, a ja czułem coraz większy ból. Trwało to chwilę, pojękiwałem, ale postanowiłem być twardy (i nie chodzi mi tylko o mojego ptaszka), minęło jeszcze trochę czasu i Mike doszedł do samego końca, wówczas położył obie dłonie na moich pośladkach i zaczął mnie rżnąć. Przyspieszenie tempa ponownie sprawiło, że poczułem dyskomfort, ale zaczynałem odczuwać również coraz większą przyjemność. Mike ruchał mnie już z całą mocą, szybko i gwałtownie, raz po raz wchodził we mnie i wychodził, a ja jęczałem z rozkoszy. W końcu wszedł do końca i zatrzymał się we mnie, w odpowiedzi zacząłem ruszać pupą, myślałem, że się zmęczył i chce zrobić przerwę, sapał bardzo głośno.

    – nie, nie, poczekaj – usłyszałem, a Mike szybko kontynuował – kurwa…

    Wyszedł ze mnie i zrozumiałem o co chodzi, miał zaraz trysnąć. Rozumiejąc się bez słów położyłem się na plecach, on klęknął nade mną i pomagając jeszcze sobie ręką spuścił mi się na twarz. Mając buzię całą w spermie oblizywałem się i patrzyłem na dyszącego Mike’a.

    – o kurwa, chciałem jeszcze trochę poruchać, stąd ta przerwa, jesteś niesamowity
    – dziękuję – uśmiechnąłem się promiennie czując przy tym, jak nasienie spływa mi po twarzy
    – zasłużyłeś na to, młody – usłyszałem i Mike zszedł niżej, do moich nóg, a następnie wziął mojego małego w usta. Wyglądało to zabawnie, penisek prezentował się mizernie przy gabarytach mojego gospodarza. Uczucie, gdy poczułem język i usta na mojej główce było nie do opisania, raptem po chwili zacząłem jęczeć i wystrzeliłem. Połknął wszystko.

    – zazwyczaj to ja daję do obciągania, ale musiałem ci się jakoś odwdzięczyć
    – dzięki – odpowiedziałem cały czas oszołomiony moim orgazmem
    – jak ci się podobało ruchanie?
    – to… zupełnie inne doznanie, niż zabawy kutasem, czułem się wspaniale
    – jesteś gotowy na więcej?
    – to znaczy?
    – ostrzejsze jebanie, kilku facetów na zmianę, jeden w usta, drugi w pupę

    Zastanowiłem się chwilę, czułem się jak niewyżyte zwierzę.

    – ufam ci w pełni, zrobię co zechcesz, to znaczy jestem gotowy
    – super, a przy okazji, znowu ci staje? – Mike ze śmiechem wskazał na mojego małego, który faktycznie pod wpływem rozmowy zaczął rosnąć – też ciągle mi się chce, uwierz mi, tego w moim domu nie zabraknie.

    Zebraliśmy się i poszliśmy pod wspólny prysznic, a później oglądaliśmy telewizję w salonie, nie zakładaliśmy ubrań. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem na kanapie, nie wiem ile tam spałem, ale później pamiętam, że ktoś mnie niósł. Obudziłem się o świcie, to nie była moja sypialnia, na wielkim łóżku obok mnie spał Mike, pomiędzy rozszerzonymi nogami leżał miękki kutas i wielkie jajka. Spojrzałem na nie, oblizałem się i zbliżyłem się do jego krocza, włożyłem całego penisa w usta i zacząłem ruszać językiem. Właściciel kutasa przebudził się, spojrzał na mnie i uśmiechnął. Odwzajemniłem uśmiech i wyjmując na chwilę przyrodzenie z buzi zapytałem

    – zerżniesz  mnie w usta?
    – z przyjemnością, synku

    Wróciłem do ssania nie mogąc się doczekać, gdy kutas będzie już całkiem twardy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Luk Luk
  • Niezapomniany seks z kolega ze studiow

    Niezapomniany seks z kolegą ze studiów

    Boże, ostatnio tyle się u mnie wydarzyło, że sama nie wiem, od czego zacząć tę historię…

     Może od tego, że studiuję bankowość. Albo od tego, że to prawdziwa historia? Sama nie wiem. Najlepiej będzie od razu się przedstawić.

     No więc: cześć. Cześć wszystkim. Nazywam się Ania. Jestem nieźle zakręcona, co pewnie już zauważyliście… Tak czy inaczej, chciałam Wam opowiedzieć o pewnym wieczorze, który zakończył się nieplanowanym seksem z kolegą ze studiów. Miało stanąć na niezobowiązującym drinku w ramach podziękowania, a skończyło się… O tym może później. Myślałam, że taka historia nigdy mi się nie przydarzy – nie jestem w końcu żadną „famme fatale”. Świętoszką niby też nie, a jednak dałam się ponieść emocjom, chociaż przed tamtym spotkaniem mogłabym przysiąc, że nic takiego się nie wydarzy. Jak to mówią? „Nigdy nie mów nigdy”, co?

    Na pewno chcecie wiedzieć, jak wyglądam. Cóż, jestem dosyć wysoką, szczupłą blondynką (falowane włosy sięgają mi za łopatki – piękne włosy od zawsze uważam za jeden ze swoich atutów). Do tego dochodzą duże, niebieskie oczy i całkiem sympatyczna, miła twarz (to zdanie moich znajomych!). Staram się prowadzić zdrowy tryb życia (tak, to zawsze ja jestem tą, która ma najwięcej zieleniny na talerzu…) dzięki czemu mogę pochwalić się naprawdę zgrabną sylwetką: wyrobiona talia, długie nogi i kształtny, wysportowany tyłek. To co, chyba tyle na początek…

    Pewnie nigdy by do tego nie doszło, gdybym nie zawaliła kilku przedmiotów. Zwykle byłam pilną uczennicą, z której wszyscy brali przykład, ale wiecie, jak to jest na studiach – trochę zaległości, kilka zarwanych nocy i nagle okazuje się, że człowiek ma dwa egzaminy w plecy. Potrzebowałam pomocy.

    O notatki poprosiłam na naszej fejsbukowej grupie. Tutaj pierwsza nieprzyjemna niespodzianka: nagle żaden ze znajomych nie miał notatek. Tę sytuację też chyba wszyscy znamy, co? Nieźle mnie to podłamało. Siedziałam do późna, wkuwając ile wlezie z tego, co zdążyłam nabazgrać na zajęciach. Czułam, że jestem w wielkiej dupie.

    Nagle dostałam wiadomość na messangerze:

    „Hej, potrzebujesz jeszcze tych notatek?”

    Kamień z serca! Napisał do mnie Kuba, kolega z roku. Znaliśmy się całkiem nieźle, ale jeśli gdzieś wychodziliśmy razem, to zwykle w większej grupie znajomych. Miałam więc okazję go poobserwować, ale na pewno nie lepiej poznać.

    Tamtego wieczoru okazał się moim wybawcą. Podrzucił mi wszystkie materiały, razem z opracowaniem zagadnień. Byłam w siódmym niebie. Zakręcona nawet nie zdążyłam mu podziękować…

    Egzamin poszedł mi zaskakująco łatwo, choć stresowałam się tak bardzo, że trzęsły mi się nogi. Gdy wróciłam do domu z piątką w indeksie, od razu napisałam do Kuby. Czułam, że muszę mu naprawdę mocno podziękować. Gdyby nie on, na „bank” zawaliłabym „bankowość” (taki mały suchar. No co, takie mam poczucie humoru!). Tylko co mu kupić? Butelkę alkoholu? Czekoladę? Uznałam, że najlepszym wyjściem będzie zaproszenie go na niezobowiązującego drinka.

    Zgodził się, chociaż do ostatniej chwili myślałam, że wychodzę z tym zaproszeniem na jakąś idiotkę. I tak o 19:00 w piątek wieczór spotkaliśmy się w Big One – typowo studenckim klubie z drinkami, tanim piwem i kilkoma stołami do bilarda. Nic wyrafinowanego, ale hej, tak wygląda życie studenckie, co nie?

    Na wyjście ubrałam lekką bluzkę z delikatnym dekoltem, na którą narzuciłam czarną, kobiecą kurtkę skórzaną. Do tego dopasowane (no dobra, nieźle podkreślające mój tyłek) spodnie w kolorze khaki i czarne botki (moim zdaniem najseksowniejszy rodzaj damskiego obuwia!).

    Na miejscu byłam szybciej niż on. Usiadłam przy barze i czekałam.

    Gdy przyszedł, przywitaliśmy się typowo przyjacielskim przytuleniem. I tu pierwsze zaskoczenie: zwykle cichy i spokojny Kuba okazał się naprawdę przystojnym facetem. Nie, żebym nie wiedziała tego wcześniej, ale wiecie, jak to jest… Na uczelni był zawsze tym miłym, idącym na kompromisy facetem, który nie rzuca się w oczy, nie jest duszą towarzystwa, ale i tak wszyscy go lubią. Do baru podszedł pewny siebie, wyprostowany. Od razu zmierzyłam go wzrokiem (tak, my kobiety robimy to trochę dyskretniej, panowie). Wysoki, na pewno więcej niż „mityczny” metr osiemdziesiąt. Ubrany naprawdę elegancko, z dobrze dobraną koszulą, do tego schludnie włożoną w spodnie, wyglądał bardzo męsko i dojrzale. Jak prawdziwy facet.

    Gdy usiadł obok, zamówiliśmy po drinku. Muszę przyznać, że rozmowa od początku nam się kleiła. Dużo żartowaliśmy, zupełnie jakbyśmy znali się od dawna. Muszę się jednak przyznać, że gdy siedział obok, to co rusz zerkałam na jego ciemne, brązowe oczy. Uważnie obserwowałam twarz, której męskości dodawała gęsta, zadbana broda. Do tego ciemne włosy zaczesane do tyłu… Muszę przyznać, że tego wieczoru Kuba naprawdę mnie zaskoczył.

    Szybko zamówiliśmy kolejnego drinka, później jeszcze jednego. Jak to mówią? Złapaliśmy świetne „flow”. Totalnie straciłam poczucie czasu. Do tego, przez cały ten czas, nie odeszliśmy nawet od baru! Gadaliśmy dosłownie o wszystkim. Na początku klasycznie, o uczelni, zajęciach, ludziach z roku. Ale później zeszliśmy na temat wspólnych zainteresowań i poglądów. Zaimponowała mi jego inteligencja i elegancki język, pełen humoru.

    No dobra, po trzech drinkach byłam na przyjemnym rauszu, to też robiło swoje. W którymś momencie Kuba zaproponował grę w bilarda.

    – Jasne, czemu nie. Ale uczciwie ostrzegam, że nie jestem w tym szczególnie dobra – powiedziałam.

    Uśmiechnął się. Ja też.

    – Masz naprawdę uroczy uśmiech – powiedział, jakby od niechcenia, rozkładając bile na stole.

    Trochę się zarumieniłam, muszę przyznać.

    Od początku gra szła mi średnio. Kilka razy w życiu grałam, jednak trzy drinki i drobne zauroczenie Kubą wpłynęły na to, że nie mogłam się skupić. Tak to sobie przynajmniej tłumaczę.

    – Może pokazałbyś mi kilka sztuczek? – zapytałam, po kolejnej porażce. Chociaż Kuba dawał mi wyraźne fory, i tak nie mogłam wygrać.

    Stanął przy mnie. Delikatnie mnie objął, żeby pokazać, jak trzymać kij. Był tak blisko, że czułam jego perfumy. Przymknęłam na moment oczy.

    – Rozumiesz już? – zapytał wreszcie, wyrywając mnie z jakiegoś totalnego zamyślenia.

    – Tak, tak – wydukałam.

    Uderzyłam bile. Wpadło!

    – Wow, chyba powinieneś dawać mi jakieś korki!

    Uśmiechnął się. Graliśmy dalej, jednak w powietrzu zaczął wisieć wyraźny flirt. Wszystko ze smakiem, jednak czułam, że mu się naprawdę podobam.

    Zaczęłam nawet nieco bardziej się wypinać przy kolejnych uderzeniach. Specjalnie długo przymierzałam, prężąc tyłek. Wiedziałam, że te spodnie go podkreślają. Czułam też wyraźnie, jak Kuba na mnie wtedy zerka.

    Gdy to on uderzał, zawsze kręciłam się blisko. Gdzieś delikatnie go musnęłam, innym razem zatrzepotałam rzęsami, albo potrząsnęłam długimi blond włosami – wszystko, żeby go nieco rozproszyć. Niby w ramach żartu, jednak… działało.

    Gdy zostało mi ostatnie, zwycięskie uderzenie, poprosiłam go o pomoc.

    – Może pokażesz mi jeszcze raz, jak uderzyć? Poprzednim razem całkiem nieźli ci to wyszło… – kokietowałam.

    Już po chwili stał przy mnie. Znów delikatnie mnie objął, razem złapaliśmy kij. Był dużo bliżej niż poprzednim razem.

    Wtedy poczułam na swoich pośladkach potężne wybrzuszenie w jego spodniach. W dłoni trzymałam kij tuż przy zakończeniu – tam, gdzie jest najgrubszy. Sami oceńcie, jak kosmate myśli zaczęły wtedy przebiegać przez moją głowę…

    Czułam, że zbliża się coraz bardziej. Ta chwila trwała w nieskończoność. Specjalnie zwlekałam z uderzeniem. Delikatnie wypięłam się jeszcze mocniej. Musiał to poczuć. Musiał poczuć, że jestem cholernie napalona. Że mój tyłek napiera na jego penisa.

    Rozkojarzona nie trafiłam nawet w bilę. Ale to było najmniej ważne.

    Gdy zbieraliśmy się do wyjścia, zaproponował, że mnie odprowadzi. Zgodziłam się.

    Po drodze rozmowa kleiła się jakby mniej… Znacie to uczucie, gdy przekroczy się pewną granicę ze swoim znajomym? Początkowo jest przyjemnie, ale po chwili robi się dziwnie. Jakby w powietrzu wisiało coś, czego sobie nie wyjaśniliśmy. A może oboje nieco wystraszyliśmy się tego napięcia przy stole bilardowym?

    Znów głównie mówiliśmy o studiach i znajomych z roku. Gdy stałam pod swoją klatką schodową, jeszcze raz zaczęłam mu dziękować za tamte notatki. Oczywiście z czułością odpowiedział, że nie ma problemu. Wtedy poczułam, że nie chcę się jeszcze rozstawać.

    Tak, zaprosiłam go do siebie.

    – Mam jeszcze jedno wino… Wolałabym go nie pić sama. Co ty na to? – uśmiechnęłam się najsłodszym uśmiechem, jaki miałam w zanadrzu.

    Trochę się zmieszał. Ale oczywiście zgodził się.

    Gdy wchodziliśmy na górę, modliłam się, żeby nie było mojej współlokatorki. Oczywiście uwielbiałam Paulinę, jednak chciałam, posiedzieć z Kubą sam na sam.

    Pudło. Gdy weszliśmy, Paula siedziała w salonie, oglądając telewizję. Do tego jakiś kretyński program.

    Przedstawiłam ich sobie. Chwilę pogadaliśmy. Było nawet miło, zwłaszcza że Kuba i Paulina szybko złapali wspólny kontakt. Jednak przez cały czas myślałam tylko o tym, żeby zostać z nim sam na sam. Nie wiedziałam jeszcze po co, a przynajmniej tak to sobie tłumaczyłam w myślach. Chciałam jednak być z nim sama.

    Zaczęłam puszczać oko do Pauliny. Dawałam jej znać na migi, że chcę z nim zostać sama. Paulina jednak… Cóż, nie jest najbystrzejsza. Jest cudowna, ale między wierszami to ona nie potrafi czytać…

    W końcu zebrałam się na odwagę.

    – Musimy już uciekać – powiedziałam do Pauliny, ciągnąc Kubę do swojego pokoju.

    Postawiłam wszystko na jedną kartę.

    W pokoju miałam mały rozgardiasz. Porozrzucane notatki, kilka ciuchów na wierzchu…

    – Nie zdążyłam przed wyjściem posprzątać – przeprosiłam zakłopotana.

    – A co, planowałaś mnie zaprosić? – powiedział najbardziej uroczym głosem, jaki może mieć facet.

    Oczywiście wybuchliśmy śmiechem.

    – To co z tym winem? – zapytał.

    Szybko po nie pobiegłam. Zrobiłam niemały bałagan w kuchni, szukając otwieracza we wszystkich szufladach. Chciałam jak najszybciej wrócić do pokoju.

    – Za solniczką, w szafce u góry – usłyszałam za sobą głos Pauliny.

    Ufff, znalazł się!

    Uśmiechnęłam się do niej i posłałam buziaka. Jakby przeczuwała, co zaraz się stanie, ostentacyjnie założyła słuchawki. Popukałam jej w głowę i biegiem wróciłam do pokoju.

    Wróciłam z uśmiechem na twarzy. Jednak momentalnie przypomniałam sobie, że szykując się do wyjścia, długo wybierałam, co ubiorę… i nie mówię tylko o spodniach, czy bluzce.

    Tak, jak myślałam. Komplety mojej bielizny leżały ułożone na łóżku. Moje koronkowe stringi, ozdobne staniki, seksowne figi… Wszystko to czekało na przymierzenie.

    Cóż, jeśli nigdy nie widzieliście kobiety szykującej się do wyjścia na drinka, to tak to właśnie wygląda.

    Najpierw się skrępowałam. Jednak gdy dojrzałam na jego spodniach znajome wybrzuszenie… Nie wytrzymałam. Poczułam to samo, co przy stole bilardowym. Przypomniałam sobie tamten dotyk, zapach… Jego twardego penisa, który ocierał się o mój tyłek przez materiał spodni…

    Momentalnie zbliżyłam się do niego…

    I po chwili zaczęliśmy się namiętnie całować. Musiałam przystawać na palcach. Jego dłoń wylądowała na mojej szyi, policzkach, we włosach…

    Zdjęłam z niego koszulę, szybko rozpinając wszystkie guziki. On też pomógł mi zdjąć bluzkę.

    Moja wewnętrzna kobieta kazała mi ubrać się na randkę najlepiej, jak umiem, więc nie mogłam zrezygnować z kompletu bielizny: czarny, koronkowy stanik z pięknymi zdobieniami. Do tego stringi od kompletu, które wysoko podciągnięte pięknie eksponowały mój zgrabny tyłek.

    A może od początku to planowałam?

    Miałam mętlik w głowie.

    Kuba przejął inicjatywę. Zaczął mnie całować po szyi. Momentalnie wylądowałam na łóżku. Szybkim ruchem zdjął ze mnie spodnie. Zostałam w samej bieliźnie.

    Leżałam na plecach. On uklęknął przed łóżkiem. Przyciągnął mnie do krawędzi, zarzucając sobie na barki moje nogi. Zaczął mnie całować po wewnętrznej stronie ud, później po cienkim materiale stringów…

    Wreszcie poczułam w sobie jego język. Pracował nim na zmianę delikatnie i cholernie ostro. Jednocześnie jego duże dłonie mocno trzymały moje biodra. Podniecona delikatnie sapałam i wyginałam się jak kotka. Wtedy przytrzymywał mnie mocniej. Był przy tym niesamowicie męski.

    Gdy nie mogłam już dłużej wytrzymać, włożyłam mu dłoń we włosy. Chwyciłam je i podciągnęłam go wyżej. Chciałam mu pokazać, że nie mogę się go doczekać.

    Nieco się odsunął. Zdjął spodnie, później bokserki. A ja wciąż leżąc na plecach, z rozrzuconymi, długimi blond włosami, obserwowałam jego przystojną twarz, jego brodę, klatkę piersiową i wreszcie uwolnionego, sterczącego penisa. Był naprawdę duży, a przy tym gruby i wyżyłowany. Już sam ten widok rozpalił mnie do granic możliwości.

    Przygryzałam wargę, patrząc mu głęboko w oczy. Przybliżył się do mnie. Gdy we mnie wchodził, mocno go objęłam, głęboko wdychając jego cudowny zapach.

    Dawno nie czułam takiego podniecenia… Gdy zaczął mnie wypełniać, czułam istny orgazm. Jakby podniecenie z całego wieczoru skumulowało się w jednym momencie. Nie wytrzymałam i szybko zaczęłam wbijać mu w plecy swoje paznokcie. To go rozjuszało, więc zaczynał mnie pieprzyć coraz mocniej. Jednocześnie całowaliśmy się bez opamiętania. Nigdy nie przeżywałam tak emocjonalnego seksu z żadnym facetem…

    Całował mnie zachłannie, a jednocześnie z wyczuciem. Gdy jego język i usta wędrowały po mojej szyi, cała się prężyłam. Jednocześnie czułam w sobie wyraźnie każdy ruch jego grubego kutasa.

    Wreszcie zarzucił sobie na barki moje długie nogi. Teraz wchodził we mnie z góry naprawdę głęboko. Przez cały czas patrzyłam mu w oczy z szeroko otwartymi ustami. Z każdym jego ruchem sapałam coraz mocniej, a on brał mnie bez opamiętania. Po którymś ruchu musiałam zacząć jęczeć naprawdę głośno. Wtedy wchodził mnie jeszcze szybciej i jeszcze mocniej. Czułam, że zaraz eksploduję.

    Nie chciałam jednak, żeby to wszystko się skończyło.

    -Weź mnie od tyłu – wyszeptałam.

    Szybko się odwróciłam. Wyprężyłam wysoko tyłek, którego kształty podkreślały koronkowe stringi ze zdobieniami. Szybkim ruchem podciągnęłam je jeszcze wyżej. Wiedziałam, że ten widok go rozpali do granic.

    Mocno wypięłam tyłek, czekając, aż we mnie wejdzie. Jednak nie zrobił tego od razu. Najpierw odsunął pasek stringów i zaczął mnie ponownie pieścić językiem. Z podniecenia ściskałam pościel. Sapałam coraz szybciej, gdy jego język najpierw mnie delikatnie drażnił, a później wylizywał naprawdę mocno. Był w tym cholernie dobry. Totalnie odpłynęłam, jak z żadnym innym facetem.

    I wtedy poczułam, jak jego kutas znów we mnie wchodzi. Od tyłu czułam, jakby był jeszcze grubszy. Penetrował mnie w umiarkowanym tempie, od czasu do czasu przyspieszając. Widać, że lubił długi seks.

    Nie pozostawałam dłużna. Gdy przystawał na moment, przejmowałam inicjatywę. Jestem naprawdę wysportowana, dlatego długie maratony w stylu ujeżdżania faceta nigdy mnie nie męczyły. To raczej faceci nie dawali mi rady, a ja tak naprawdę rzadko kiedy czułam prawdziwe spełnienie.

    Kręciłam tyłkiem, momentami całkowicie przejmując inicjatywę. Nadziewałam się na niego powoli, czując go całą sobą, żeby po chwili znów przyspieszać. Jęczałam głośno tak, jak lubię. Szeptałam niegrzeczne słówka… Wyszedł ze mnie wtedy cały diabeł. Niczego się nie wstydziłam. Seks pochłonął mnie całkowicie.

    Wreszcie Kuba chwycił mnie za włosy i przyciągnął do siebie. Zatkał mi usta dłonią i zaczął bolcować cholernie szybko, jak jakiś królik. Jęczałam głośno, jednak spod jego dużej dłoni wydobywały się tylko stłumione dźwięki. Raz po raz uderzał biodrami w moje pośladki. Czułam ogromne skurcze, zaciskające się na jego kutasie. Miałam potężny orgazm, chyba największy w życiu.

    Wreszcie zwolnił i zaczął mnie namiętnie całować po szyi. Znów zaczęłam odpływać.

    – Jesteś cudowny… – wymamrotałam ledwie żywa.

    Po moim orgazmie leżeliśmy jeszcze chwilę. Czułam się naprawdę spełniona… Położyłam głowę na jego piersi. Słuchałam, jak oddycha. Nie chciałam go tak pozostawiać. Chciałam dać mu coś od siebie. Chciałam, żeby teraz on mógł poczuć się, jak król.

    Zaczęłam całować go po szyi, później niżej, po klatce piersiowej, brzuchu… Jego penis znów się wyprężył. Stał na baczność, gruby i wyżyłowany. Chwyciłam go w dłoń i zaczęłam delikatnie lizać z góry do dołu. Już po chwili wsunęłam go w usta i zaczęłam zachłannie obciągać.

    Stale zmieniałam tempo. Powoli wyjmowałam go z ust, żeby po chwili wsunąć całego… Lizałam go z góry do dołu… Pracowałam nad nim dłonią…

    W którymś momencie chwycił mnie za włosy. Zakręcił je sobie wokół dłoni. Regulował tempo i głębokość obciągania. Pozwoliłam mu się zdominować.

    Wreszcie stanął na łóżku, a ja podniosłam się na kolana. Obciągałam dalej, wsuwając jego kutasa w całości do ust. Czułam, jak w nich pulsuje. Czułam jego ciepło. Czułam na wargach jego napęczniałe żyły.

    Słyszałam jak sapie, zbliżając się do końca.

    Przyspieszyłam. Jednocześnie położyłam dłonie na jego brzuchu. Chciałam ciągnąć go bez trzymanki.

    Wreszcie poczułam w ustach jego gorące nasienie. Było go tak dużo, że nie zdołałam utrzymać wszystkiego w ustach. Zaczęło kapać mi na piersiach. Jednocześnie patrzyłam mu głęboko w oczy. Górował nade mną wysoki i przystojny. Oboje czuliśmy ogromne spełnienie.

    Po wszystkim wzięliśmy prysznic. Kuba został na noc. Faktycznie dokończyliśmy tamto wino, jeśli chcecie wiedzieć. A co będzie dalej, to już życie pokaże…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, jestem Oliwka. Niektórzy już mnie tu znają, innych zapraszam do kontaktu.

    Buziaki! :*

  • Byly nauczyciel

    To było jeszcze gdy chodziłem do liceum, i zaczynali podobać mi się mężczyźni. Jednym z nich był mój nauczyciel w-f. Facet po 30, sportowa sylwetka. Był bardzo przystojny. Często bawiłem się swoją dziurką, myśląc o nim. Jednak czasy liceum przeminęły i więcej go już nie widziałem. Aż do czasu….
    Szukałem czegoś nowego, więc założyłem profil na portalu randkowym. Po 10 minutach odezwał się do mnie Łukasz. Mieszkał blisko, opisał co lubi i czego oczekuję. Zgodziłem się na spotkanie.
    Po 10 minutach podjechałem pod wskazany adres i zadzwoniłem do drzwi. Byłem zdenerwowany, ponieważ nie wiedziałem kto będzie po drugiej stronie. Po chwili drzwi się otwarły. Wtedy doznałem szoku. Stałem bezruchu, tak samo jak gospodarz domu. Po dłuższej chwili w ciszy w końcu zabrałem głos.
    – Dzień dobry panie Łukaszu.
    – Witaj, przepraszam, ale jestem w lekkim szoku, zapraszam do środka. – odpowiedział.
    Tak to był on. Facet z moich westchnień i zabaw. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie. Zrobił nam po drinku i zaczęliśmy wspominać dawne czasy.
    – Zawsze mi się podobałeś, ale wtedy nie mogłem nawet zagadać. – wyznał.
    – Ja też często o Panu myślałem. – Odpowiedziałem.
    – Nie pan tylko Łukasz jestem.
    Wypiliśmy jeszcze dwa drinki, a nasze rozmowy były coraz odważniejsze.
    – Muszę ci się przyznać, że jeszcze nigdy nie robiłem tego z facetem. – powiedział.
    – Czyli będę pierwszym. – zaśmiałem się.
    W tym momencie uklęknąłem przed nim. Ściągnął spodnie i siedział w samych gaciach, przez które wyraźnie odznaczał się jego członek. Zacząłem jeździć językiem po jego majtkach, natomiast ręką bawiłem się jego jajkami. Po chwili zdjąłem mu bokserki, a z nich wyskoczył 22 cm penis. Delikatnie popieściłem jego mokrą już główkę. A następnie połknąłem go całego. Po 10 minutach robienia loda, Łukasz szczytował.
    – O kurde, jeszcze nikt tak dobrze mi tego nie zrobił. – powiedział.
    Podziękowałem i wypolerowałem mu kutasa. Liczyłem na więcej i on chyba też.
    – Będziesz posłuszną suką i przebierzesz się dla mnie? – zapytał.
    Zgodziłem się a on przyniósł mi strój uczennicy.
    Poszedłem się przebrać. Była to biała koszula i krótka spódniczka w kratkę, idealnie podkreślająca moje jędrne pośladki. Wróciłem do niego, usiadłem na kolanach i zacząłem jeździć dupą po jego prąciu. Po chwili jego kutas stał już na baczność. Kazał mi się  położyć na kolanach na brzuchu. Nasze kutasy stykały się końcówkami. Natomiast on podwinął mi spódniczkę i rzucając sprośne teksty dawał mi klapsy. Kiedy moją dupą była już cała czerwona, przeszliśmy do pozycji 69. On lizał moją dziurkę, a połykałem jego kutasa. W końcu nadszedł ten moment na który czekałem parę lat. Odwrócił mnie w pozycji na pieska i delikatnie zaczął wsuwać swój członek. Nie było łatwo ale po kilku chwilach na mojej pupie poczułem jego jajka. To był ten moment, kiedy cały jego kutas był we mnie. Zaczął powoli ruszać biodrami, wysuwając, a następnie wsuwając penisa we mnie. Jęczałem z zadowolenia, a on coraz bardziej przyspieszał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Black and White

     Tego roku lato było gorące z wielu powodów. Ja z Ewą, moją żoną, przeprowadziliśmy się do nowego trzypokojowego mieszkania. W marcu zmieniłem pracę na bardziej dochodową, więc postanowiliśmy w końcu zmienić kawalerkę na coś większego. Ewa po rezygnacji z pracy w biurze maklerskim wracała do formy i trzeba powiedzieć, że wyglądała świetnie, wręcz kwitła. Długie, gęste blond włosy, cudowna figura, szczupła i jędrna pupka, długie zgrabne nogi. Żyło się przyjemnie, bezproblemowo. Jednak w sierpniu zmienili się nam sąsiedzi, obok wprowadzili się studenci z Afryki, dwóch chłopaków i dziewczyna. Moussa, Kalu i Naomi, pochodzili z Nigerii. Najbardziej wyróżniał się Moussa, który był czarny, jak węgiel, ogólnie niewysoki, ale za to silnie umięśniony. Kalu był szczupły i raczej nieśmiały, za to Naomi bardzo atrakcyjna i dużym biustem i okrągłym tyłeczkiem. Byli niezwykle uprzejmi, aczkolwiek obawiałem się, czy nie będą za ostro imprezować, w końcu studenci muszą się wyszaleć. Okazało się jednak, że nie robią żadnych problemów. Pod koniec sierpnia, Moussa przyszedł do nas i powiedział, że w sobotę planują posiedzieć ze znajomymi przy muzyce, obiecał że nie przesadzą. Trochę pożartowaliśmy, i w końcu stanęło na tym, że wpadniemy do nich.

     Impreza była kameralna, Oprócz Nigeryjczyków było jeszcze kilkoro ich znajomych, ogólnie międzynarodowe towarzystwo. Bawiliśmy się świetnie, śpiewaliśmy znane hity i rozmawialiśmy o życiu. Nagle ktoś wpadł na pomysł, aby Moussa pokazał nam jak się tańczy, podobno był w tym mistrzem. Moussa wzbraniał się, w końcu jednak uległ, zaznaczając, że sam wybierze partnerkę. Wybór padł na moją Ewę. Ta popatrzyła na mnie, a ja zgodziłem się, ku powszechnej radości. Kalu puścił Iglesiasa, a Moussa wziął w ramiona moją żonę. Wyglądało to niesamowicie, Czarny jak smoła Nigeryjczyk i piękna blondynka. Ruchy Moussy były rzeczywiście niesamowite, miał znakomite poczucie rytmu. Ewa trzymała go za szyję i naśladowała jego ruchu. Widziałem, że co rusz spoglądają sobie w oczy. Kiedy skończyli, wszyscy bili brawo. Moussa podziękował Ewie, a ta cmoknęła go w policzek. Posiedzieliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do mieszkania.

    – Podobał Ci się taniec? – zapytałem.

    – Moussa jest niesamowity. – odpowiedziała Ewa, była już nieco podbita.

    – Nie tańczyłam nigdy z kimś, kto potrafi się tak ruszać, a pamiętasz, że byłam w zespole. – Dodała. Rzeczywiście Ewa przez jakiś czas tańczyła, chciała nawet tym zająć się na poważnie, ale ostatecznie wybrała finanse.

    – Chodź tu. – powiedziałem i zacząłem ją całować. Cały czas myślałem o tym, jak wyglądała z Moussą. Widać, nie tylko ja, ponieważ Ewa była niesamowicie mokra. Tej nocy kochaliśmy się niesamowicie namiętnie.

     Zaprzyjaźniliśmy się z Nigeryjczykami, czasem wpadaliśmy na kawę do nich, a czasem to oni przychodzili do nas. Niekiedy widziałem, jak Ewa spogląda na Moussę, a ten na nią, ale nie wzbudzało to moich podejrzeń. Nawet umówiliśmy się, że Moussa udzieli jej kilku lekcji tańca.

     Kiedy rozpoczął się październik, a zatem studia, zaczęliśmy rzadziej się widywać. My z Ewą byliśmy pochłonięci pracą, a Nigeryjczycy nauką. Byli w końcu na medycynie, a tam nie ma przeproś. Ja zaś dostałem sporo zleceń na szkolenia z sieci i systemów oprogramowania. Musiałem zatem jeździć w delegacje na prowincje.

     Pewnego tygodnia szkolenie zakończyło się szybciej i postanowiłem, że zrobię niespodziankę Ewie. Do bloku wszedłem po cichu, nie używałem domofonu, aby nie zepsuć jej niespodzianki. Przed drzwiami mieszkania usłyszałem, że ze środka dobiega muzyka. To chyba Iglesias – pomyślałem – zatem Ewa jest w środku i pewnie sprząta, albo się relaksuje. W każdym razie miałem nadzieję, że ją zaskoczę. Przekręciłem delikatnie kluczyk i znalazłem się w środku. Piosenka grała z sypialni, zacząłem się skradać przez korytarz i jakież było moje zszokowanie, kiedy spojrzałem przez uchylone drzwi. Moussa zapinał Ewę od tyłu. Byli kompletnie zajęci sobą.

    – O tak, o tak! – krzyczała Ewa, skutecznie zagłuszana przez muzykę. Moussa, cały spocony, penetrował ją niesamowitym tempem.

     W pierwszej chwili poczułem złość, jednak nie mogłem przestać patrzyć. W moich spodniach kutas wręcz szalał. Rozsunąłem rozporek i pozwoliłem mu wyskoczyć. Zacząłem się masturbować. Chciałem zobaczyć więcej, więc delikatnie rozchyliłem jeszcze drzwi.

     Moussa tymczasem ruszał się coraz szybciej, Ewa jęczała, że dochodzi. Nagle Moussa wyciągnął z niej fiuta i szybkim ruchem obrócił dziewczynę, momentalnie przystawiając kutasa do twarzy Ewki. Ta rozchyliła usta i cały ładunek znalazł się w jej buzi. Wtedy dopiero mnie spostrzegli. Byli tyleż samo przestraszeni co zdziwieni. Stałem z fiutem w dłoni i się masturbowałem. Nie ściągnąłem nawet dżinsowej kurtki. Jako pierwsza, niezręczną ciszę przełamała Ewka. Zaczęła się po prostu… śmiać. Wyglądała obłędnie, cała spocona, ze ściekającą spermą z ust. Następnie uśmiechnął się Moussa, a w końcu i ja.

    – Wróciłeś kochanie – przemówiła zalotnie i bezwstydnie podeszła do mnie. – Trzeba było dać znać – dodała, po czym schyliła się i zaczęła ssać mojego kutasa. Moussa obserwował wszystko z łóżka. Byłem tak podniecony, że bardzo szybko doszedłem, tryskając spermę prosto do jej gardła. Ewa spojrzała mi w oczy, cały czas pieszcząc mi fiuta, wtem zbliżył się Moussa, którego kutas znowu stał na baczność. Jego penis był kilka centymetrów dłuższy niż mój, a także nieco większy w obwodzie. Ewa cały czas patrząc na mnie zaczęła pieścić językiem czarny sprzęt. Jeździła z góry na dół, bawiąc się też jego jajami.

    – Kochanie, weź mnie do tyłu – powiedziała do mnie. Nie musiała tego powtarzać. Wypięła się na podłodze, a ja wbiłem się w jej mokrą cipkę. Moje ruchy były szybkie, a Ewa co jakiś czas jęczała, nie ustawała przy tym i nadal obciągała Moussie. Doszedłem niemal momentalnie, spuszczając się w niej. Kiedy Moussa zobaczył, że skończyłem, wziął Ewkę na ręce i zaniósł do łóżka. Ewa rozłożyła nogi i wielki kutas Nigeryjczyka wbił się w jej rozgrzaną cipkę.

     Całowali się namiętnie, widziałem jak Moussa wciska swój język w jej usta. Ewa drżała z podniecenia. W końcu oboje doszli. Tym razem Moussa, podobnie jak ja, spuścił się w niej. Zmęczeni położyli się na łóżku. Ja zaś poszedłem wziąć prysznic. Kiedy wróciłem była już tylko Ewa.

    – Nie wiem co myśleć – zacząłem rozmowę.

    – Nie podobało Ci się? – spytała.

    – Byłem bardzo podniecony, to się stało tak nagle, jak Cię zobaczyłem…

    – Piotrek kocham cię, ale musisz zrozumieć, że z Moussą łączy mnie coś wyjątkowego – przerwała mi.

    – Tzn.?

    – Chcę się z nim spotykać –  powiedziała Ewa.

    – A ja, kim mam być w tym wszystkim? – zapytałem.

    – Masz być dalej mym mężem.- odpowiedziała i się przytuliła do mnie.

    – Chcę być dalej z tobą, ale potrzebuję Moussy, i jego ciała. – kontynuowała – ale jeśli będziesz chciał, to zerwę z nim.

    – Ok. Czuję się dziwnie. Ale zobaczmy co z tego wyjdzie…

    – Yes! Kocham, kocham… – wręcz wykrzyczała mi w twarz Ewa i pocałowała.  

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wiktor
  • Dlugo wyczekiwany orgazm

    “Od teraz, do weekendu masz zakaz orgazmów. W sobotę przyjdziesz do mnie, zajmę się Tobą. Godzinę ustalimy później.” Takiego SMSa dostałam we wtorek od Ani, mojej przyjaciółki, z którą znamy się od przedszkola. To właśnie z Nią realizuję swoją przygodę z BDSM. Ania zna mnie jak nikt inny, nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic, wiemy o każdej swojej fantazji i przygodzie. Przyjaciółka wie, że zabawiam się codziennie, czasami nawet kilka razy, więc brak orgazmu przez 5 dni będzie dla mnie bardzo wymagające. Mogę się tylko domyślić, że wymyśliła dla mnie coś extra, skoro chce abym była tak bardzo wrażliwa w weekend.

    Wtorek mi zleciał szybko, nie zwróciłam za bardzo uwagi na brak orgazmu. W środę po południu dostałam od Ani link do filmu porno. Chciała, żeby opowiedziała jej szczegóły z całego filmu, więc musiałam go całego obejrzeć, pamiętając jednak, żeby nie dojść przy tym. Ciężko było się skupić, ale udało mi się zapamiętać kilka szczegółów, które przekazałam przyjaciółce. Ucieszyła się, że obejrzałam film, lubiła mnie dręczyć. Wieczorem było mi ciężko zasnąć, ale wiedziałam, że w weekend będzie mniejsza przyjemność jak dojdę teraz. W czwartek znów dostałam od Niej SMSa. “Wszystkie instrukcje wysłałam Ci na maila”. Wiedziała, że jestem na zakupach i nie mogę odczytać wiadomości. Niepewność i konieczność oczekiwania potęgowały moje podniecenie. Po powrocie do domu pierwszą czynnością było otworzenie poczty. Treść wiadomości trochę mnie zaskoczyła. Miałam Pokazać Ani jak się zabawiam przez chwilę. Myślałam, że dam radę zapomnieć o podnieceniu, ale nie było mi to dane. Poleciałam biegiem do sypialni, wyjęłam z szuflady wibrator i powoli go sobie włożyłam. Nagrałam dwa krótkie filmiki i wysłałam Ani. Za chwilkę zadzwoniła do mnie i nie pozwoliła mi przerywać zabawy, jednocześnie przypominając o zakazie orgazmu. Cały czas wypytywała mnie o szczegóły dnia, o to jak było w pracy. Ciężko było odpowiadać mając w cipce wibrator, ale musiałam się maksymalnie skupić. Po kilku wymienionych zdaniach słyszałam w słuchawce jak Ania dochodzi. Uwielbiałam ten moment, ale bardzo żałowałam, że nie mogę krzyczeć z przyjemności tak jak Ona. Po jej orgazmie zakończyła rozmowę, mówiąc, że w piątek wyjaśni mi co mnie czeka w weekend. Nie mogłam się na niczym skupić, nie mogłam zasnąć. Wiedziałam, że w pracy nie dam rady wytrzymać, więc napisałam do szefa, że chcę jutro wolne. Na szczęście się zgodził. Włączyłam sobie przypadkowy film w tv i udało mi się przy nim zasnąć.

    W piątek obudziłam się koło południa. Uff, pół dnia przeleciało, bliżej do wieczora. Po śniadaniu zajęłam się porządkami domowymi, żeby nie myśleć o przyjemności. Lubię sprzątać, więc nawet nie zauważyłam jak zaczęło się ściemniać za oknem. Na telefonie czekały na mnie już wiadomości od Ani. Niedawno wprowadziła się do nowego mieszkania, ale dopiero teraz przywiozła swoje wszystkie rzeczy. Chciała, żebym pomogła Jej się rozpakować, ale na określonych zasadach. Mam być u Niej o 8 rano, ubrana seksowanie, ale zarazem elegancko. Zawsze się oglądała za kobietami w takich strojach. Na stopy koniecznie miały trafić szpilki, fetysz mojej przyjaciółki. Nie mam pojęcia czy dam radę w nich ogarniać wszystkie rzeczy przeprowadzkowe.

    Marzyłam, żeby ten dzień się już skończył. Nie mogłam się doczekać soboty. Wiedziałam, że dziś na pewno nie dam rady zasnąć, więc otworzyłam butelkę wina i zaczęłam kompletować strój na rano. Biała koszula, dosyć obcisła i czarna, krótka spódniczka. Ja też znałam Anię na wylot i wiedziałam co jej się najbardziej podoba. Na koniec w przedpokoju wystawiłam czarne szpilki i poszłam do łóżka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka

    Jest to moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i że będzie się dobrze czytać. 

  • Dlugo wyczekiwany orgazm cz 2

    Obudziłam się równo z budzikiem o 7. Po porannej toalecie i śniadaniu poszłam się ubierać. Bez stanika i majtek, obie lubiłyśmy tak chodzić, czasem nawet spać całkiem nago. Wzięłam w rękę torebkę i wyszłam. Mieszkamy niedaleko siebie, więc postanowiłam się przejść pieszo. Lubiłam chodzić w szpilkach, więc to nawet lepiej.

    Parę minut przed 8 byłam pod drzwiami Ani. Otworzyła mi uśmiechnięta i od razu wręczyła mi do rąk niewielkie pudełko. Powiedziała, żebym, poszła do łazienki i założyła na siebie wszystkie rzeczy jakie są w środku, poza jedną. Tą jedną rzecz mam wybrać sama i przynieść Ani, żeby zdecydowała co z nią zrobić. Otworzyłam paczkę w łazience i uświadomiłam sobie, że czeka mnie spełnienie tej fantazji, która mnie bardzo podniecała, a której jednocześnie bardzo się bałam. Brak orgazmu od 4 dni sprawił, że zapomniałam o strachu, tylko zaczęłam przepierać rzeczy z pudełka.

    Pierwsze, najłatwiejsze, lateksowe rękawiczki. Obie uwielbiałyśmy w nich chodzić. Po chwili były na moich rękach. Kolejne wyciągnęłam klamerki na sutki. Odłożyłam je na bok z nadzieją, że Ania też ich na mnie użyje. Kolejną rzeczą był nieduży knebel. Wolałam go zamiast klamerek. Otworzyłam buzię i zapięłam paski za głową. Pudełko cały czas było prawie tak samo ciężkie jak na początku. Na dnie leżały dwie pary kajdanek. Po raz kolejny strach przed klamerkami wygrał i założyłam kajdanki na nogi i ręce. Na szczęście miały dosyć długie łańcuszki, więc aż tak bardzo nie ograniczały ruchów.

    Wyszłam do salonu. Czekała tam na mnie zadowolona Ania. Wiedziała już, że nie mogę nic komentować i muszę wykonywać wszystko co mi powie. Widziała, że nie mam maksymalnej swobody ruchów, więc pewnie i to wykorzysta w jakiś sposób. Podeszłam do Niej i dałam Jej klamerki. Cały czas miałam nadzieję, że odłoży je na półkę. “Nie założę Ci ich od razu. Później jak będę miała ochotę na pewno wylądują na Twoich sutkach, nie zapomnę o nich. Teraz bierzemy się za sprzątanie rzeczy, jak mi się spodobasz w tej roli, to dziś dojdziesz.” Po tych słowach i zobaczeniu ile rzeczy jest jeszcze do ogarnięcia przestraszyłam się, że w jeden dzień się nie wyrobimy.

    Ania otworzyła pierwszą torbę i zaczęła podawać mi ubrania, żebym układała w szafce. Jedne z nich miały trafić na wyższe półki, tak żebym ledwo mogła wyciągnąć spięte ręce,inne na sam dół, żebym, się wypinała w Jej stronę. Było to bardzo niewygodne, musiałam wyciągać głowę, żeby w miarę równo układać ubrania na górze, przez co knebel bardziej mi się zaciskał. Z drugiej strony musiała klękać lub kucać, żeby ułożyć na samym dole. W szpilkach i ze spiętymi nogami nie było to łatwe. Spośród ubrań Ania wyciągnęła cienki skórzany pasek. Od razu dosyć mocno wylądował na moich pośladkach, przez co upuściłam na podłogę jej bluzkę. Powiedziała, że takim zachowaniem zbliżam się do klamerek pod koszulą. W torbie zostało jeszcze tylko kilka ubrań, dałam radę je wszystkie ułożyć w szafie, mimo klapsów paskiem.

     Spojrzałam na zegarek, było już po 9. W takim stroju układanie ubrań nie idzie tak sprawnie. Ponad godzina z kneblem w ustach, dla mnie do wytrzymania. Ania otworzyła dwa pudełka, pełno książek w środku. Znowu to Ona mi je podawała, ja musiałam układać. Tym razem nie w jednej szafce, ale chodziłam po całym mieszkaniu. Część książek musiała trafić do kuchni, tam była najdłuższa droga. Zauważyłam wtedy, że kajdanki na nogach jednak mnie ograniczają i muszę mocno uważać jak stawiam kroki. Ania w między czasie rozpakowywała jakieś kolejne pudełka, a mi dawała książki w takiej kolejności, żebym jak najwięcej chodziła. Na koniec była jej ulubiona książka, dosyć gruba i ciężka. Wiedziałam, że nie mogę jej upuścić, ale jak tylko się odwróciłam, przyjaciółka zamachnęła się paskiem i dostałam w udo. Książka oczywiście z hukiem wylądowała na podłodze. Brunetka podeszła do mnie i szybkim ruchem skróciła łańcuszki przy obu kajdankach. “Przy każdej następnej wpadce łańcuszki będą coraz krótsze, aż nie będziesz miała możliwości ruchów. Jak mi wtedy pomożesz?” Nie miałam już siły, czułam, że mi mokro między nogami i na koszuli, bo spod knebla wydobywała się ślina, ale musiałam się skupić. Przy następnej paczce mogłam trochę odpocząć, to Ania będzie układać przedmioty. Ale musiałam być na kolanach. Miałam jej podawać pamiątkowe pocztówki, które zbierała, ale musiałam je od razu układać według dat. Cholernie ciężko było się skupić. kilka pocztówek było po kolei, ale w końcu zaczęły mi się mylić lata i miesiące. Tym razem karą za to było zaciśnięcie jeszcze mocniej knebla, teraz już stał się trochę niewygodnym dodatkiem. Zdążyłam ochłonąć i kolejne pocztówki były chronologicznie. Rękawiczki nie ułatwiały zadania i podałam dwie ostatnie pocztówki sklejone do siebie. Przez moją głowę przeleciało milion myśli, jaka kara tym razem mnie czeka. Brunetka znowu złapała za kajdanki. Nadgarstki miałam bezpośrednio przy sobie, a na nogach czułam, że mam tylko minimalną możliwość ruchu. Czy dam radę w takim skrępowaniu jeszcze Jej pomagać?

    Przyszedł czas na elementy dekoracji mieszkania. Ania dała mi ozdobę łazienkową. Kroki mogłam stawiać maksymalnie co 30 cm, z trudem utrzymywałam równowagę. Największym problemem było otworzenie drzwi od łazienki, ozdoba była dosyć ciężka i musiałam trzymać ją dwiema rękami, nie mogłam krzyknąć o pomoc, musiałam się sporo nagimnastykować, żeby się dostać do pomieszczenia. Nie słyszałam nawet jak przyjaciółka rozstawiła pozostałe przedmioty i podeszła do mnie. Bez uprzedzenia uderzyła mnie dosyć mocno paskiem. Udało się nie upuścić ozdoby i bezpiecznie postawić go obok umywalki. Wiedziałam, że to jeszcze nie koniec, wiedziałam, że Ania będzie chciała zapiąć na mnie dwie klamerki i się nimi pobawić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka
  • Ciocia Basia

    Ciocia Basia od zawsze miała w sobie to coś, od zawsze była dla mnie w pewnym sensie ideałem, synonimem tego co kobiece, podniecające, seksowne i piękne. Myślę, że od zawsze też się w niej kochałem. Pragnąłem jej, marzyłem o niej i śniłem. Nigdy bym nie uwierzył w to co stało się w pewne wakacje.

    Ciocia Basia była żoną mojego wuja, brata ojca. Niestety wuj zginął na drodze kiedy miałem osiem lat. Od tamtej pory ciocia Basia wiodła żywot samotnej wdowy. Nie mieli dzieci. Nie wiem dlaczego. Nigdy nie pytałem.

    To były wakacje, moje ostatnie wakacje przed przeprowadzeniem się do większego miasta na studia. Miałem osiemnaście lat. O świecie nie wiedziałem zbyt wiele, a jeszcze mniej o kobietach.

    Jakoś tak wyszło, że postanowiłem spędzić kilka dni u mojej kochanej ciotki. Zawsze mieliśmy dobry kontakt, była kimś na kształt dobrego kumpla, nawet przyjaciela. Czasami zastanawiałem się czy ciotka wie, że się w niej podkochuję. Kilka razy próbowałem jej o tym powiedzieć. Nigdy jednak się nie odważyłem.

    Ciocia Basia mieszkała na wsi, niedaleko dużego jeziora i często za dzieciaka przyjeżdżałem do niej popływać na parę dni. Braliśmy namiot i spaliśmy nad wodą. Zawsze jednak byłem wraz z rodzicami. Tym razem pojechałem sam. Miałem być tylko ja i moja ciotka.

    Zapakowany pojechałem autobusem na wieś. Będąc już pod jej domem zapukałem do drzwi. Niecierpliwiłem się. Denerwowałem. Nie mogłem doczekać kiedy ją zobaczę. Otworzyła mi w końcu. Wyglądała jak zawsze. Cudownie.

    Ciocia Basia była brunetką o ciemnych oczach, prawie całkowicie pozbawionych źrenic. Nie była wysoka, ale nie była też niska – sięgała mi do ramion. Miała czterdzieści lat, chociaż nikt by jej tyle nie dał. Od zawsze miała wspaniałą figurę, wzorowa klepsydra, teraz jeszcze bardziej zaokrąglona w tych miłych dla mężczyzn miejscach. Wydawała mi się seksowniejsza niż kiedykolwiek, pomimo, że miała na sobie dresy i zwykłą czarną koszulkę.

      – Marek! – przywitała mnie ciepło od progu, rzucając się na szyję. Poczułem momentalnie kochaną miękkość jej ciała i było to cholernie przyjemne.

     – Cześć ciociu – odparłem, również ją obejmując.

     – Chciało ci się jeszcze odwiedzać starą ciotkę?

     – Zawsze. U ciebie mi najlepiej.

    Zaśmiała się tylko i zaprosiła do środka. Weszliśmy do salonu, rzuciłem na włochaty dywanik torbę z rzeczami i usiadłem na kanapie.

      – To co gotowy na namiot? Jak za starych, dobrych czasów, co? – odezwała się, krzątając po kuchni. Przyniosła mi szklankę wody.

     – Nie mogłem się doczekać – powiedziałem.

     – Jestem już prawie spakowana, pójdę po torbę i możemy właściwe jechać, co? Wziąłeś namiot? – zapytała mnie.

    O cholera, pomyślałem. Tak się pakowałem, tak byłem podniecony na myśl o spotkaniu z ciocią, że zapomniałem o cholernym namiocie!

     – Zapomniałem – wyznałem zły.

     – To nic – zapewniła mnie ciotka z uśmiechem. – Jakoś wyśpimy się pod moim. Chyba to nie problem, prawda?

    Myślałem, że się przesłyszałem. Spać razem z ciocią Basia w namiocie? Tylko ja i ona? Oczywiście to się już zdarzało, ale byłem małym dzieckiem, no i rodzice byli z nami. Trochę spanikowałem, zrobiło mi się gorąco. Spędzić noc w jednym namiocie z moją kochaną ciocią.

     – Pewnie. Damy jakoś radę – rzuciłem ze śmiechem, starając się ukryć zmieszanie.

     – No to super. Wiesz co poczekaj tutaj. Ogarnę się szybko, wrócę i pojedziemy.

    Ciotka odwróciła się i wyszła z salonu. Spojrzałem za nią. Naprawdę miała cudowną figurę. Zjechałem wzrokiem trochę niżej. O mój Boże! Dresy które na sobie miała wcisnęły się pomiędzy jej pośladki i gładko je opięły. Widziałem teraz każdy ruch, każde drganie tej cudownej części ciała mojej cioci. Pomyślałem o miękkości jej ciała, o cieple jakie musi oferować. Poczułem dobrze znany ucisk w spodniach. Poczułem też wstyd.

    Siedziałem przez chwilę, mając w spodniach silny wzwód. Musiałem coś z tym zrobić, nie chciałem, żeby ciocia zobaczyła mnie w takim stanie. Co by powiedziała?!

    Postanowiłem pójść do łazienki i zimną wodą sprawić, żeby trochę ochłonął. Poszedłem. Obok były drzwi do sypialni cioci. Uchylone. Niechcący zajrzałem do środka. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. W lustrzanym odbiciu była moja ciotka. Stała bokiem, przebierając się. Nie miała na sobie góry i właśnie zakładała czarny stanik. Z profilu mogłem podziwiać jej pełne piersi. Były duże, krągłe i jak na swój wiek wydawały się niezwykle jędrne. Gapiłem się na nie jak zahipnotyzowany, dopóki nie zniknęły pod biustonoszem.

    Nagle ciotka odwróciła się i spojrzała w lustro, a ja na chwilę zamarłem. Serce podeszło mi do gardła. Uciekłem do łazienki, nie wiedząc czy ciotka wie, że ją podglądałem. Długo siedziałem w środku. Bardzo długo. Bałem się wyjść. W końcu wyszedłem. Ciocia czekała na mnie, siedząc na sofie.

     – Co tak długo, co? – rzuciła dziwnie rozbawiona.

    Ona wie, pomyślałem. Cholera na bank wie. Co teraz?

     – Wszystko okej? – spytała, bacznie badając moją twarz.

     – Okej – odparłem.

     – No to w porządku. Jedziemy w takim razie. Weź moją torbę.

    Posłuchałem jej, wziąłem dwie torby i zaraz znaleźliśmy się na dworze. Poszliśmy do garażu.

     – Poprowadzisz, prawda? – zapytała ciocia, rzucając mi klucze.

     – Pewnie.

    Po chwili jechaliśmy już nad jezioro. Nie było specjalnie daleko, a ja znałem drogę. Ciocia pochwaliła mnie, że bardzo dobrze prowadzę. Położyła przy tym dłoń na moim ramieniu. To było miłe.

    Zajechaliśmy na miejsce. Kiedy wysiadłem przypomniały mi się wszystkie te wakacje, które tutaj spędziłem, te wakacje przy niej. Spojrzałem na ciocię Basię. Miała na nosie okulary, a włosy spięła w fikuśny kok. Wyglądała obłędnie. Uśmiechnęła się do mnie.

     – Zbijemy najpierw namiot i potem pójdziemy popływać, co ty na to?

    Kiwnąłem głową na tak.

    Namiot nie zajął nam jakoś długo. Wszedłem do niego pierwszy, przebrałem się w kąpielówki i od razu wskoczyłem do wody. Był przyjemny, ciepły dzień, a woda w jeziorze była wprost idealna. Popływałem chwilę. Nurkowałem. Kiedy się wynurzyłem, zobaczyłem moją ciocię wychodzącą z namiotu. Miała na sobie jednoczęściowy strój, pod którym próbowała ukryć swoje ponętne ciało. Nie wyszło jej to za dobrze. Znów poczułem jak mój penis zaczyna reagować. Cholera jasna. Normalnie jak dziecko!

     – Co tak patrzysz na swoją brzydką, starą ciotkę? – rzuciła, powoli wchodząc do wody.

    Miała blade nogi i ręce – odkąd pamiętam ciocia była typem człowieka, który niezbyt się opał. Patrzyłem na jej pełne uda, na zgrabnie opięty materiałem nieduży brzuszek.

     – Jesteś piękna ciociu – wypaliłem. Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedziałem.

    Spojrzała na mnie osobliwie i patrzyła na mnie dłuższą chwilę, wzrok miała jakiś inny. Nie wiedziałem co sobie myśli. Nagle jednak pochlapała mnie wodą, śmiejąc się przy tym jak nastolatka.

    Zaczęliśmy pływać, wypłynęliśmy na sam środek jeziora – nie było głębokie, a Basia doskonale pływała, lepiej niż ja. Chyba z godzinę siedzieliśmy w wodzie. W końcu zaczęliśmy wracać. I kiedy już zacząłem iść do brzegu ciocia znowu zaczęła polewać mnie wodą. Oddałem jej.

     – Tylko nie włosy! Nie włosy! – krzyczała niewinnie.

    Uśmiechnąłem się szelmowsko i zacząłem do niej biec. Ciocia wiedząc co się świeci uciekała w drugą stronę. Na szczęście to ja lepiej biegałem i w końcu ją dopadłem. Objąłem w pasie i przewróciliśmy się razem do wody. Trzymałem ją mocno, obłapiając jak dzikus, a ona piszczała w niebo głosy. I nagle to poczułem. Poczułem jej miękkie pośladki na moim podbrzuszu, poczułem jak mój penis zaczyna się unosić i jak dotyka jej słodkiej pupy. Nie planowałem tego. Nie chciałem tego przecież. Głupio wyszło. Źle wyszło. Puściłem ją nagle speszony. Było mi wstyd. Ciocia jednak nic nie powiedziała.

     – Popływam jeszcze chwilę – oznajmiłem i odpłynąłem. Chciałem żeby mój wzwód minął. Ciocia wyszła natomiast z wody. Nie patrzyłem w jej stronę.

    Kiedy w końcu wyszedłem ciocia siedziała już na ręczniku i suszyła włosy. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Przecież dopiero co ocierałem swojego twardego penisa o pośladki cioci. O pośladki cioci! Ona chyba postanowiła udawać, że nic się nie stało.

     – Przez ciebie teraz będę miała mokrą głowę do wieczora – powiedziała. Droczyła się ze mną.

     – Rozpalimy ognisko? – zapytałem, chcąc coś ze sobą zrobić.

     – Yhmh – mruknęła na zgodę.

    Poszedłem poszukać trochę cieńszych i grubszych gałęzi. Kiedy wróciłem, zacząłem rozpalać ognisko. Ciocia siedziała w namiocie. Kiedy wyszła nie miała już na sobie stroju. Była za to w długiej koszulce do kolan, więc mogłem podziwiać jej zgrabne łydki. Zacząłem się zastanawiać czy ciocia siedzi w samych majtkach. Przestałem jednak szybko. Nie potrafiłem się przy niej opanować.

     – Wzięłam nam dwie butelki wina. Pomyślałam, że miło będzie się napić. Dawno nie miałam towarzystwa.

    Wieczór nadszedł bardzo szybko, a my siedzieliśmy już przy drugiej butelce wina. Kończyliśmy ją. Nigdy za dużo nie piłem, miałem słabą głowę. Ciocia też nie należała do konkretnych zawodników. Patrzeliśmy teraz w ogień, siedząc obok siebie, blisko siebie. Czułem ciepło jej ciała. Rozmawialiśmy. O tym co będę robił, o mojej przyszłości. W końcu, jakoś tak wyszło, zeszliśmy na te tematy.

     – Naprawdę nigdy nie byłeś z żadną dziewczyną? – zapytała mnie, kiedy wyznałem jej, że jestem prawiczkiem.

     – Tak – powtórzyłem speszony. Musiała to zauważyć.

     – Hej nie wstydź się. Ludzie powinni rozmawiać. Również na takie tematy.

    Chyba miała sporo racji. Powinniśmy zacząć rozmawiać. Tak po prostu. W rozmowie nie ma niczego złego. Świat wyglądałby o wiele lepiej.

     – A ty ciociu? – zapytałem niepewnie.

     – Co ja?

     – No kiedy ostatnio…

     – Od kiedy nie ma wujka.

     – I nigdy nic od tamtej pory?

     – Nigdy.

    Zrobiło się na chwilę cicho. Patrzyłem w ogień, w jego tańczące płomienie. Przyciągała mnie jego pierwotna siłą, dziwna magia. Coś w tym było.

     – Marek – powiedziała ciocia. Miała inny ton.

     – Tak? – odparłem.

     – Czy ja ci się podobam? – zapytała. Głos miała niepewny.

    Spojrzałem na nią zaskoczony. Patrzyła mi w oczy. W świetle ogniska jej czarne oczy błyszczały cudownie. Wyglądały jak dwa połyskujące diamenty.

     – Ciociu jesteś piękna i myślę, że podobasz się każdemu mężczyźnie – odparłem wymijająco.

     – Ale czy podobam się tobie – zapytała raz jeszcze.

     – Tak – przyznałem. Poczułem ciepło na policzkach.

    Z tego wszystkiego odwróciłem swój wzrok. Nie wiedziałem co czuję. Wszystko było takie surrealistyczne. Ja i ciocia. Sami. Moja kochana ciocia, obiekt najskrytszych marzeń, pytający czy mi się podoba. To było za dużo.

     – Widziałeś mnie dziś nago, prawda? Widziałeś moje piersi.

     – Tak.

     – A później w wodzie, kiedy mnie złapałeś, kiedy go poczułam… kiedy poczułam na moich pośladkach twojego… Boże Marek…

     – Przepraszam ciociu.

     – Spójrz na mnie.

    Spojrzałem. Była piękna, była ideałem. Nie wiedziałem co robię, nie myślałem. Dałem się ponieść emocjom, instynktowi, winu. Wyglądała jak największy skarb. Patrzeliśmy sobie w oczy. Cisza była śmiercią. Musiałem coś zrobić. Zrobiłem. Po prostu ją pocałowałem. Objąłem swoimi wargami jej wargi i wepchnąłem język. Z początku nie reagowała. Po chwili odpowiedziała mi delikatnie, z rezerwą. Nagle przerwałem. Czułem się głupio.

     – Ja… Przepraszam cię…

    Patrzyła na mnie i nie wiedziałem co siedzi w jej spojrzeniu, w jej głowie. Była piękna, zakazaną zagadką. Odezwała się skruszona.

     – Nie. To ja cię przepraszam. To moja wina. Pójdę już.

    Zerwała się i weszła do namiotu. Ja posiedziałem jakiś czas przed ogniskiem. Nie wiedziałem co myśleć. Byłem w szoku. To było jednak silniejsze niż ja.

    Wszedłem po cichu do namiotu. W środku paliła się mała turystyczna lampka. Ciocia leżała na boku, plecami do mnie i sprawiała wrażenie śpiącej. Położyłem się obok niej, na wznak. Oddychałem głęboko. Myśli pędziły jak szalone. Serce zaczęło walić mi jak młot. Muszę to zrobić, muszę! Dziś, teraz, albo nigdy!

    Objąłem ją lewą ręką, zbliżyłem i wyszeptałem do ucha.

     – Kocham cię Basiu.

    Odwróciła się. Spojrzała mi w oczy. Długo tak na siebie patrzeliśmy.

     – Kocham cię – powtórzyłem i pocałowałem ją.

    Tym razem odpowiedziała. To było cudowne. Smakowała jak maliny, jej wargi były gorące i takie wilgotne. Nasze języki tańczyły w agonalnym tańcu. Kiedy przestaliśmy, odezwała się.

     – Wiem, że to złe, że nie powinniśmy. Na Boga jestem twoją ciotką! Ale leżałam teraz, myślałam i czekałam na ciebie. Czekałam z tęsknotą. Dawno z nikim nie byłam i…

     – Wiem.

     – Nie powinniśmy Marek.

     – Kocham cię ciociu. Nie wiem dlaczego, ale chcę żebyś była moją pierwszą kobietą. Pragnę cię. Od zawsze.

    Znowu się całowaliśmy. Czułem, że tam na dole jestem twardy jak nigdy wcześniej. Przeraziłem się jednak.

     – Ciociu ja… Ja nie mam ze sobą żadnych prezerwatyw…

     – Spokojnie. Jeszcze się ich nanosisz. Twój pierwszy raz musi być przecież wyjątkowy…

    Całowaliśmy się czule i zacząłem wodzić dłonią po ciele cioci. Moja ręka zawędrowała na jeden z jej pośladków. Dotknąłem go. Sam w to nie wierzyłem. Był taki jak go sobie wyobrażałem. Miękki, soczysty i ciepły. Po chwili ciocia odwróciła się do mnie plecami. Na początku byłem lekko zdezorientowany, ale chwilę później wiedziałem już o co chodzi, bo ciocia powolutku zaczęła podciągać koszulkę. Jej nagie, blade ciało nabrało ciepłej barwy w tym pomarańczowym świetle lampki. Miała piękne nogi, piękne biodra, pośladki. Zdjąłem szybko spodnie wraz z bokserkami. Leżałem teraz tuż za moją ciocią, z potężnym wzwodem, a ona subtelnie zasuwała swoje czarne figi…

    Przysunąłem się do niej i zacząłem pocałunkami pieścić jej kark. Dłonią powędrowałem na prawą pierś. Była tak duża, że nie dałem rady objąć jej całej. Paluszkiem drażniłem jej twardy, malutki sutek. Ciocia zaczęła głośniej oddychać. Poruszyłem biodrami i docisnąłem się penisem do jej miękkich pośladków. Zacząłem się nim ocierać, jeździłem powolutku, w końcu układając go w samym rowku. Byłem teraz między dwoma pośladkami cioci. Wolniutkie pocieranie. To była jak niebo. Ciocia w końcu wyszeptała zniecierpliwiona.

     – Wejdź we mnie, proszę.

    Nie mogłem dłużej czekać. To zaraz się stanie, pomyślałem. Będę się kochał. Kochał z moją ciocia Basią. To na pewno sen. Sen…

    Poczułem nagle przyjemny prąd na moim penisie, ale dopiero po chwili załapałem co się dzieje. Ciocia złapała go dłonią i pomogła mi naprowadzić na cel. Nakierowała główkę na wejście. Wystarczyło tylko pchnąć. Zrobiłem to. Wykonałem ruch. I powoli wszedłem w moją ciocię. Czułem każdy centymetr jej wnętrza. Tego nie da się opisać.

    Z początku pochwa cioci stawiała opór i było to nieziemskie. Napierałem jednak delikatnie i wycofywałem się, chcąc rozepchać, przyzwyczaić ją do siebie. Po chwili pchnąłem jednak za mocno.

     – Jesteś bardzo duży – wysyczała. – Powolutku.

     – Boli cię?

     – Troszkę. Zaraz przestanie.

    Robiłem to najdelikatniej jak tylko umiałem. Wchodziłem i wychodziłem niespiesznie. Po chwili sam zacząłem czuć, że zmienia się tam, lepiej reaguje. Zaczęła się bardziej ślizgać, z większą ochotą przyjmować mojego penisa. Instynktownie zacząłem przyspieszać. Ciocia pojękiwała.

     – W porządku? – zapytałem ją, widząc jak jej lewa dłoń wędruje w stronę ścianki namiotu, definitywnie szukając jakiegoś oparcia.

     – Tak. Jest cudownie. Nie przestawaj.

    Dokleiłem się więc do ciała cioci i wbiłem na całą długość. Zawyła słodko.

     – O Boże! O tak! – wyrzuciła z siebie.

    Takie słowa z ust cioci sprawiły, że zacząłem popadać w obłęd. Złapałem za jedną jej pierś, wargami przywarłem do karku, a biodrami zacząłem nadawać szybsze tempo, cały czas przyspieszając. Dawałem z siebie wszystko. Boże! Kochałem się z ciocią, ale to wyglądało na coś innego. Ja teraz zwyczajnie pieprzyłem moją ciocię. A jej to niesamowicie odpowiadało.

     – Boże! Marek!

    Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale nagle to poczułem. Jej ciałem targnął dreszcz, zaczęła się trząść. Szczytowała. Doprowadziłem swoją ciocię do orgazmu. I nagle ja też to poczułem. Gorąco tam na dole, przyjemne znajome gorąco. Wiedziałem, że sekundy dzielą mnie od wystrzelenia.

     – Ciociu ja zaraz dojdę – wydyszałem jej do ucha.

     – Dojdź – wyrzuciła. – We mnie.

    Boże! O Boże! Tak! Tak!

    I nagle stało się. Wbiłem się głębiej i wystrzeliłem we wnętrzu cioci potężną dawkę nasienia. Długie, silne i gorące salwy. Moja sperma zalewająca muszelkę cioci. Całkowite tabu. I może dlatego był to najlepszy orgazm w moim życiu. Zakazny owoc, który zerwałem. Mocny. Intensywny.

     – Jezu! Marek! Ile ty tego tam masz?! – zapytała z prawdziwym zdumieniem ciocia.

    Nie odpowiedziałem. Kochałem się po raz pierwszy, straciłem dziewictwo. I to z kim! I to jak! Byłem z siebie dumny. Dumny i zmęczony. Za to mój penis nie do końca sprawiał wrażenie wykończonego.

    Ciocia odwróciła się i spojrzała na niego. Widziałem jak świecą się jej oczy. Mój mały musiał w jakiś sposób na nią działać. Chyba naprawdę był duży…

     – Mogę… Mogę go pocałować?

    Pokiwałem głową, zgadzając się.

    Nachyliła się i złapała go u nasady. Poczęła delikatnie go tarmosić. Miłe. Po chwili wysunęła języczek. Teraz skubała żołądź na której były resztki spermy. W końcu przestała się z nim droczyć i wzięła całą główkę do ust, tym samym spijając resztki nasienia. Uniosłem się i spojrzałem na ciocię robiącą mi loda. Boże! To się dzieje! Naprawdę trafiłem do raju!

    Ciocia ssała z wyczuciem główkę, a dłonią jednostajnie trzepała penisa. Bordowy grzybek pojawiał się i znikał. Ciocia mruczała do siebie. Najwidoczniej musiało sprawiać jej to przyjemność. Kiedy znowu zrobił się

    wielki i twardy, przestała. Spojrzała mi głęboko w oczy i usiadła na mnie. Chwyciła penisa w rączkę, nakierowała na swoją dziurkę i nabiła się na niego.

     – Och tak… – wymruczała.

    Zaczęła powoli unosić się i opadać. Miałem teraz przed oczami nagie kobiece ciało w pełnej okazałości. Ciocia przyspieszała, a ja patrzyłem jak zahipnotyzowany na jej ogromne cyce z brązowymi brodawkami. Patrzyłem jak dyndają i odbijają się cudnie. Złapałem za jedną z tych piersi. Złoto. Uniosłem się i przyssałem do niej. Smakowała jak miód. Drugą dłoń położyłem na jej pośladku i lekko ścisnąłem. Ciocia wciąż przyspieszała. Zaczęła mnie teraz zwyczajnie ujeżdżać. Skakała po mnie jak wariatka. Nie podejrzewałem jej o to. Czując, że tak trzeba, poruszałem biodrami w górę i w dół. Złapaliśmy rytm.

     – Marek! Jesteś cudowny!

    Ujeżdżała mnie jeszcze jakiś czas. Potem znowu przeszył ją boski prąd. Doszła po raz kolejny, a ja miałem się jak prawdziwy samiec. Chyba niezły ten pierwszy raz, pomyślałem.

     – O Boże, tego mi było trzeba – wydyszała, schodząc z mojego małego niezdarnie i kładąc się obok.

    Spojrzała na mnie, a potem przeniosła wzrok niżej. Dotknęła go. Poczęła nieśmiało masować.  

     – Widzę, że muszę się nim jeszcze zająć – powiedziała zalotnie i dodała – Możesz zrobić ze mną co chcesz.

     – Co chcę?

     – Tak.

    Wiedziałem czego chcę. Pragnąłem tego najbardziej na świecie. Nieziemskiej przyjemności jaką może zaoferować tak ponętne, dojrzałe ciało kobiety.

     – Mogę wziąć cię od tyłu? – zapytałem, trochę skrępowany.

     – Od tyłu? Ale jak? – Była lekko zmieszana.

     – Na pieska – oznajmiłem.

    Ciocia nie odpowiedziała i wyglądała jakby się nad czymś zastanawiała. W końcu jednak odwróciła się do mnie tyłem, uklęknęła i wypięła w moją stronę. Głowę ułożyła nisko, przy samej ziemi. Pupę natomiast wysunęła maksymalnie wysoko, rozsuwając nogi. Miałem przed oczami ósmy cud świata. Dwa okrągłe, duże pośladki, a pomiędzy nimi muszelka cioci.

    Nie czekałem na lepsze zaproszenie. Ulokowałem się za nią, złapałem za penisa i skierowałem główkę w słodki otworek. Pchnąłem i od razu wszedłem w nią na całą długość. Czysta rozkosz.

    Zacząłem powoli, ale widząc jak cipka cioci doskonale przyjmuje każde moje pchnięcie, przyspieszyłem. Położyłem dłonie na jej biodrach i wchodziłem mocno, głęboko, może nawet brutalnie. Nie oponowała. Zamiast tego podniosła się na rękach. Teraz jej blade pośladki wyglądały jeszcze okazalej.

    Wpadłem w chory szał. Kierowała mną pierwotna żądza.

    Bo w głowie miałem tylko jedno: że rucham moją ciocię od tyłu, bzykam jak jakiś cholerny pies, że biorę ją jak własność. Dorodne pośladki trzaskały głośno o moje podbrzusze, idealnie trzęsąc się pod wpływem miłosnych uderzeń. Nie panowałem nad tym co myślę, co czuję. Co za dupa! Jakby stworzona do brania w od tyłu! Tak, tak, tak! Jej pośladki falowały, tańczyły, odbijając ode mnie jak morskie fale od brzegu. Boże! O tym właśnie marzyłem!

    Spojrzałem na kiwającą się głowę cioci. Swoje ciemne włosy związała w kitkę. Idealnie. Nie bardzo myśląc co robię po prostu za nią złapałem i pociągnąłem do siebie. Ciocia nie oponowała, wręcz jęknęła z rozkoszy dając mi tym samym przyzwolenie. Tak! Teraz byłem spełniony. Trzymałem ciotkę za włosy i dojeżdżałem od tyłu jak… jak zwykłą sukę.

    I podobało mi się to, ta moja dominacja, pełnia władzy. Jej najwidoczniej też.

    Nagle poczułem nadchodzący orgazm. Nie powiedziałem ani słowa. Puściłem jej włosy, złapałem znowu za biodra i dokleiłem do kochanego ciałka, wykonując tym samym szybsze, ale płytsze ruchy. W końcu zrobiłem kilka ostatecznych pchnięć i spuściłem ponownie w gościnnym wnętrzu mojej kochanej cioci Basi. Proszę ciociu, moja gorąca, młodzieńcza sperma dla twojej spragnionej pusi, powiedziałem w myślach. Poruszałem penisem jeszcze trochę, ślizgałem w środku, chcąc aby cały cenny ładunek został rozładowany. A w głowie coś krzyczało: spuściłeś się w niej, w swojej cioci Basi, więc ona, jej ciało, należy teraz do ciebie! To było cudowne!

    W końcu wyszedłem ostrożnie z jej muszelki. I zobaczyłem to. Matko! Z ciocinej pochwy zaczęła wypływać biała maź, która zaraz skapnęła gęsto na podłogę namiotu. Nie do wiary!

    Po wszystkim walnąłem się na plecy wykończony.

     – Wyszedł z ciebie prawdziwy jaskiniowiec, co? – zapytała mnie, kładąc się obok i dając całusa w usta.

     – Chyba tak – stwierdziłem. Byłem spełniony.

     – Wiesz, jeszcze nikt nie łapał mnie za włosy… – powiedziała lekko rozmarzona. – To było… Całkiem przyjemne. Naprawdę.

    Leżeliśmy chwilę przytuleni, całując się z uczuciem. Potem gładziłem ciocię po spoconych plecach, delikatnie muskałem jej cudną skórę, a ona leżała z głową na mojej piersi.

     – Dziękuję Ci ciociu. Kocham cię. – wyznałem cicho.

    A ciocia zaśmiała się tylko, ciepło i serdecznie. Podniosła się i patrząc mi głęboko w oczy, wyznała zniżonym głosem.

     – Będziemy tutaj trzy, cztery dni, a może nawet dłużej, prawda?

    Uśmiechnąłem się. Wiedziałem o co jej chodzi. Tylko ja i ona i ten namiot.. Nic więcej się nie liczyło.

    Tak właśnie spędziłem najlepsze wakacje, a ciocia Basia na zawsze pozostała najważniejszą kobietą w moim życiu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Krolowa jest tylko jedna

    Piszę to opowiadanie dla najwspanialszej i jednocześnie najbardziej niezwykłej Kobiety, którą dane mi było poznać. Choć imiona, których być może w ogóle nie podam zostały i tak zmyślone to wydarzenia tutaj opisane już nie. Piszę to dla jednej osoby… reszta z Was jest tylko niemą widownią.

    Akurat szykowałem się do wyjścia, gdy wibracje telefonu przeszkodziły mi między szukaniem najmniej wygniecionego podkoszulka z mojej szafki. Ostatnie dni były niekończąca się szaloną przygodą, która całkowicie mnie pochłonęła i niepozwalana zwolnić tempa choć na chwilę. Nigdy nie przypuszczałbym, że krótka rozmowa… flirt na komunikatorze przerodzi się tak szybko, a może w ogóle w głęboki romans i że wpadnę w to po uszy. 36 lat na karku, a jak szczeniak uległem jej wdziękowi, intelektowi, charyzmie. To jak na mnie patrzyła swoimi wielkimi oczami, uśmiechała się nietuzinkowo kształtnymi ustami powodowało, że czułem się jak nastolatek owinięty wokół jej palca. Gdy spojrzałem z uśmiechem na telefon spodziewając się spóźnienia z jej strony, co normalnie wywoływało we mnie irytacje wobec innych osób, zobaczyłem tylko „załóż skórzane pieszczochy na nadgarstki i przyjedź po mnie” Co? Z niedowierzaniem przeczytałem to dokładnie jeszcze raz. Jak to ubrać coś takiego? Publicznie? Przecież wszyscy mnie zobaczą i będą wytykać palcami? Jezu! Przecież mam jechać pod jej dom, gdzie będą jej rodzice… Zdołałem odpisać tylko „Słucham”. Odpowiedź pojawiła się szybciej niż nacisnąłem przycisk wyślij… „No już. Jeśli teraz nie wyjedziesz będziesz spóźniony”. Cholera. O nie moja droga! Nie dam Tobie tej satysfakcji! Szybki wybór padł na długą koszulę. Ufff zakrywają choć trochę skórzane wypukłości nad moimi dłońmi. Byle sąsiedzi nie kręcili się na klatce. Po schodach niemal sturlałem się biegnąc na złamanie karku. Drogi do samochodu nie pamiętam. Czy kogoś mijałem czy nie, nie miało znaczenia. Szybkie zapiecie pasów, GPS, czas start… uff 5min przed czasem. Dojadę. Zdążę!

    Droga minęła już spokojniej. Choć poznałem ją na pamięć przez ostatnie tygodnie to jednak skupiłem się na prowadzeniu. Samochód trochę mnie uspokaja i skłania do skupienia na drodze i mijanych miejscach. Kilkadziesiąt minut i udało się dotrzeć na jedno z bocznych osiedli domków jednorodzinnych jej miasta. Pod domem jak zwykle samochód jej rodziców. Wiedziałem, że tego nie uniknę. Zaskakująco nikogo nie było tym razem na ganku. Chyba wstrzeliłem się w przerwę między nikotynowym meetingiem jej rodziny. Lepiej jednak nie wysiadać z samochodu tak szybko, przypomniały mi rękawki pod koszulą. Szybka wiadomość, że jestem i długie, cholernie długie sekundy oczekiwania. W końcu drzwi się otworzyły i wyszła. Boże, czemu ona mi to zrobiła? Czemu nikt jej nie powstrzymał przed założeniem skórzanej, krótkiej sukienki?! Przecież to chodzący seks na schodach jej rodzinnego domu?! Nie wiem do dziś jakimi siłami dałem radę zachowując spokój wyjść z mojego pojazdu, podejść grzecznie do niej na schodach, pocałować w policzek. Tak grzecznie, kompletnie niepasujące wszystko do tej sytuacji. Odurzająca woń jej perfum. Znałem je ale w połączeniu z zapachem jej skóry i skóry sukienki tworzyło to erotyczną aurę i jeszcze większą tajemnicę. Trasę do domu niemal milczałem. Obok mnie siedziała bogini, ubrana w stroju zwiastującym duże kłopoty. Kiedy zapytałem niepewnie czy zostanie na noc? Skwitowała to krótkim „Nie.”. Co ona planowała? Jaka złowroga idea kryła się za jej twarzą aniołka. Kiedy wysiedliśmy pod domem, ledwo kryłem podniecenie widząc jak wysiada z samochodu. Jak kroczy w obcasach po chodniku. Jak zwraca uwagę przechodniów. Jezu, co ona chce zrobić? Wiem, ze jest zdolna do wielu rzeczy. Dała już mi tego raz przedsmak jak wróciła z wyjazdu za granicą. A jeśli to nie dla mnie wszystko? Jeśli ja mam być tylko tłem dla jej fantazji i potrzeb?

    Zamknięcie drzwi od mojego mieszkania spowodowało najbardziej gęstą ciszę jaką znam. Nie pamiętam kiedy uklękałem przed nią w korytarzu. Nie wiem czy zrobiłem to sam czy ona wskazała na podłogę swoja dłonią. Zresztą, nie miało to znaczenia. W tej chwili byliśmy już sobą. Poczułem zapach jej skóry stóp i butów. Ten sam, który towarzyszył mi gdy pierwszy raz tak przed nią klęczałem a ona opowiadała mi o swoich przygodach we Włoszech. Wtedy pierwszy raz dowiedziałem się, że w tym układzie to ja zawsze będę tylko jej, a ona nigdy moja lub nie tylko moja. Ściągając ubrania coraz bardziej stawałem się tym prawdziwym sobą. Dopełnieniem była skórzana obroża, która zapieczętowała naszą znajomość gdy po raz pierwszy ją dla nią ubrałem. W salonie to ona usiadła na sofie, dla mnie był dywan przed.

    – Za bardzo piesku się z Tobą zżyłam i za bardzo stałeś się mi bliski. Musimy nieco wrócić do starego układu. Dzisiaj nie zostanę u Ciebie. Ale zanim wyjdę to musimy nauczyć ciebie kilku komend. Byś reagował na nie jak grzeczny i posłuszny piesek, którym jesteś. Od dzisiaj rozpocznie się Twoja tresura. Z wielkimi oczami słuchałem jej słów. Jak to? Ja? Nie! Nie zgadzam się! Nie dam się!…. kiedy pokazała pierwszy znak siad, od razu go wykonałem. Chłonąłem jej komendy jak zaczarowany wykonując posłusznie. Jak pies przyjmowałem różne pozycje wykonując je z prędkością dźwięku.

    – Dobry piesek. Wiesz… za posłuszeństwo należy się nagroda. Mówiąc to rozchyliła swoje uda wskazując bym zbliżył się twarzą. Czujesz swoją Panią? Jeśli będziesz grzeczny dostaniesz te majteczki. Od tej pory będziesz mógł się masturbować tylko gdy ja Tobie na to pozwolę i tylko z nimi blisko siebie. A teraz liż! Masz doprowadzić mnie do orgazmu. Choć znałem już jej smak i zapach tym razem pachniała inaczej. To był zapach władzy i dominacji. Jej majteczki szybko zrobiły się bardzo mokre i wilgotne. Na kolanach w tej pozycji, nie było łatwo nadać odpowiedniego tempa i nacisku, by moja hmmm Pani zaczęła odczuwać tą głęboką przyjemność. W tej pozycji w grę wchodziło tylko… bycie jak piesek. Lizać ją głębokimi pociągnięciami języka ruszając głową w górę i w dół. Na efekty nie musiałem długo czekać. Pomruk jej podniecenia tylko dodał mi sił i energii. „Dobry chłopczyk!” usłyszałem po chwili….

    Jak wstała nie wiedziałem co się dzieje. Czyli co? Źle? A może doszła…. Nie, wiedziałbym. Może nie chce by jej piesek doprowadził ją do orgazmu. Kazała zostać mi na kolanach i wyprostować się z rękoma z tyłu. Usłyszałem szmer jej nie za małej torebki, która zabrała z domu. Nagle moje ręce ciasno zostały owinięte jakąś taśmą. Zanim zdążyłem się z tego otrząsnąć ta sama taśma już ciasno owijała moje oczy. Bałem się. Strasznie się bałem a jednocześnie ufałem. „A teraz piesku… coś dla Ciebie” Włożyła mi w usta swoje naprawdę mokre majteczki. „Czujesz? Dobrze… lepiej dobrze zapamiętaj bo możesz tego długo nie poczuć… a teraz pochyl się”. Poczułem dzwięk czegoś wibrującego. Wiedziałem, ze lubi wibratory i ma ich kilka. Czyli chce to zrobić tak bym nie widział. Dojść przy mnie. Jakież było moje zdziwienie gdy wibracje poczułem blisko swojej pupy. Ohhhh… Nie rób tego, zdążyłem pomyśleć ale główka wibratora już zagłębiała się w moją dziurkę. Jezu! Ona chce mnie zerżnąć. Mnie, 36 letniego facet…. Nie zdążyłem dokończyć mysli gdy poczułem jak wibrator wypełnia mój tyłek. Zaczęła powoli nim ruszać a moja pupa zaczęła samoczynie za tymi ruchami podążać. Poczułem się dziwnie. Nie jak jeszcze kilkadziesiąt minut wczesniej, zakochany chłopak ale… jak zakochana w Swojej Pani suczka, którą coraz bardziej się stawałem. Mój oddech przyśpieszył a z ust zaczeły wydobywać się… jęki, niby męskie a jednocześnie czułem, że jest w nich dużo kobiecości. Jej powolne ruchy coraz bardziej przyśpieszały… Ona naprawdę mnie rżnie, rżnie jak sukę. Co się dzieje.

    I znów… wszystko nagle ustało. Wibrator zniknął z mojej dziurki a ja zostałem ciemności. Po chwili jednak moje usta zaczął otwierać długi, metalowy przedmiot. Był ciepły. To było ciepło ciała. Mojego ciała. Wylizywałem jej wibrator, którym przed chwilą mnie zerżnęła. To było dla mnie aż za wiele. -Na dzis starczy piesku. Teraz odwieziesz mnie do domu. W milczeniu ubierałem swoje ciuchy. Nie miałem śmiałości spojrzeć jej w oczy a w głębi czułem się hmmm jak zbity, bezpański pies… lub suka.

    Kiedy dojechaliśmy pod dom znów dostałem tego cudownego, pełnego emocji i ciepłych uczuć buziaka. Tymi pocałunkami skradła mnie całego. Choć nie doszedłem czułem się spełniony i szczęśliwy i wiedziałem, że dopiero teraz zaczęła się nasza wspólna i najbardziej szalona przygoda.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan brzechwa