Author: admin

  • Wakacyjna zamiana cz.3

    Witajcie wszyscy. Dziś kolejna część przygód Szymona. Nadal proszę o komentarze oraz opinie. Możecie też pisać na mojego maila w sprawach opowiadań: [email protected]. Poza tym nawet lepiej by było gdybyście pisali na mojego discorda, jednakże rozumiem, że nie każdy może mieć. Mimo to zachęcam. Mój nick na discordzie: Konstancja#5407

    No dobrze w takim razie życzę miłego czytania. Mam nadzieję, że nie zawiedziecie się 🙂

    Po przygodach nad jeziorem, Szymon i Weronika nie rozmawiali o tym, starając zachować się to w tajemnicy. Choć oczywiście nie mogli spojrzeć na siebie tak, jak wcześniej. Minęła jednak reszta poniedziałku. Kolejnego dnia Werka była umówiona z koleżankami i praktycznie od rana nie było jej w domu. Miały bawić się do samego wieczora. Szymon przez pierwsze pół dnia nie robił nic konkretnego. Rano wstał i błąkał się po domu, to przebywając trochę u siebie, to w salonie. Rozmyślał nad tym co stało się poprzedniego dnia. Nie wiedział, że jego kuzynka będzie tak chętna, mimo oporów. Wyglądała na dość normalną… Choć co można określić jako normę w takim wieku? Być może te przeżycia dopiero sprawiły, że mogła żyć jak inne dziewczyny…

    Nadeszła pora obiadu. Szymon przyszedł do kuchni ubrany w dresy i koszulkę. Dziś było chłodniej niż dotychczas. Nie ma więc co się dziwić, że wujek Marek narzekał przy stole, szykował się bowiem do żniw, a tu potrzeba było słońca.

    – Może chciałbyś się przejechać kombajnem? – zapytał z uśmiechem Marek bratanka swojej żony

    – Nie chcę sprawiać kłopotu… – odpowiedział grzecznie Szymon, wcale nie chciało mu się jeździć gdziekolwiek, zwłaszcza że miało to się dziać gdy będzie cieplej, w upał. Być zamkniętym w kabinie z co najwyżej małym luftem, z którego się tylko kurzy, nie widziało mu się jako dobre spędzanie wakacji.

    – To żaden kłopot… Kiedyś to był kłopot! Żąć zboże kosą, układać w snopy, młócić cepem… To były czasy… – westchnął wujek, wspominając swoją młodość

    W tym czasie ciocia Magda nakrywała do stołu i podawała obiad. I ten widok cioci sprawnie skaczącej wokół stołu znacznie bardziej spodobał się Szymonowi. Jej długie nogi były podkreślone przez wąskie jeansy, a duże piersi opierały się na obcisłej, ciemnozielonej bluzce, uwydatniając jeszcze bardziej ich kształt i wielkość. Nie miała dekoltu, jednak taki widok również był w stanie nagrzać niejednego faceta.

    W końcu sama usiadła do stołu i patrząc swoimi dużymi, lekko skośnawymi oczkami powiedziała…

    – Smacznego chłopaki!

    Po czym “chłopaki” zabrali się do nakładania sobie jedzenia. W trakcie obiadu rozmowy ciągle krążyły wokół żniw. Próby ściągnięcia rozmowy na inne tematy uskuteczeniane przez ciotkę i tak spełzły na niczym. Po wszystkim Magda wstała zbierając naczynia.

    – Trzeba będzie pozmywać… – westchnęła

    – Ja pozmywam ciociu, ty sobie odpocznij. – odpowiedział ochoczo Szymon

    – No coś ty… Ty tu jesteś na wakacjach.

    – Oj tam… Tobie też przydadzą się choć na chwilę wakacje, ciociu. – odpowiedział i wstał od stołu

    – To może mi też pomożesz przy zwalaniu zboża? – zaśmiał się wujek

    – Jeśli będzie trzeba… – odpowiedział zdawkowo Szymek

    – Daj już spokój… Nawet zmywać nie powinien. – dodała do wszystkiego Magda, zbierając przynajmniej naczynia do zlewu, by Szymek mógł się zająć tylko zmywaniem.

    I tak to zleciało. Szymon pozmywał naczynia. W tym czasie Marek odpoczął trochę i znów wybył z domu pracować w polu. Co prawda pogoda niezbyt dopisywała, jednak nadal nie padało, więc dla niego to był znak, że na pewno można coś jeszcze zrobić. Ciocia Magda w tym czasie leżała na kanapie w salonie.

    Po zmywaniu i ogarnięciu siebie, Szymek poszedł do salonu by trochę samemu odpocząć. Usiadł w fotelu obok kanapy przy ławie, widząc jak jego ciocia leży, jednak na jego widok wstała z kanapy i usiadła.

    – Już pozmywałeś? Dziękuję…

    – Drobiazg. To ja powinienem podziękować za taki dobry obiad. Moja mama niezbyt dobrze gotuje… – zaśmiał się

    – Oj tam to co zwykle ugotowałam…

    – Zawsze podziwiałem cioci zdolności do gotowania. Pamiętam jak na czternaste urodziny zrobiłaś mi taki dobry tort ciociu…

    – Naprawdę pamiętasz takie szczegóły? – zapytała zdziwiona Magda

    – Ciężko takie arcydzieło nazwać szczegółem, ale tak. Pamiętam doskonale. – powiedział z lekkim uśmiechem, cioci wyraźnie zrobiło się miło

    – Ja za to pamiętam, jak od zawsze byłeś taki samodzielny… Mój Kuba dopiero się nauczył zmywać i gotować, gdy poszedł na studia.

    – Oj to tylko zwykłe czynności… każdy facet powinien umieć zrobić sobie choćby jajecznicę… – gdy to mówił, poczuł się nieco dumnie, Kuba był bowiem dla niego autorytetem ale i trochę rywalem, a widząc jak jego mama porównuje ich na korzyść kuzyna, ten starał się sprawiać wrażenie, że to coś normalnego

    – No właśnie… facet, mężczyzna… Twoja dziewczyna pewnie tęskni, skoro wyjechałeś z miasta?

    – Nie mam dziewczyny. Mam dopiero 16 lat – zaśmiał się, naturalnym było że chciałby mieć dziewczynę, jednak niespecjalnie szukał konkretnej

    – Hahah no tak… Sprawiasz jednak wrażenie bardzo dojrzałego jak na ten wiek…

    – Lepiej niech ciocia powie co u wujka… Wyglądacie jakbyście się pokłócili… Oczywiście to nie moja sprawa, tak tylko mówię… – spojrzał na Magdę, ta wyraźnie posmutniała

    – Ach wiesz… Takie sprawy dorosłych… Nie przejmuj się…

    – Oj ciociu… Przed chwilą mówiłaś, że jestem taki “dojrzały”… Powiedz mi o co chodzi. Nie masz się czego wstydzić. Nikomu nie powiem. – starał się stworzyć atmosferę zrozumienia

    – Bo widzisz… Z wujkiem to jest długa historia…

    – Nie szkodzi. Mamy czas, wujka i tak raczej długo nie będzie.

    – No właśnie. Generalnie on jest zawsze zarobiony. Jednak zawsze znajdzie czas dla jakichś innych… Ale nie dla mnie… Generalnie musisz wiedzieć, że wujek od dawna jest taki dość… oziębły. Jeśli rozumiesz o co mi chodzi.

    – Rozumiem w pełni. Mimo iż mam tylko tyle lat, ile mam, wiem wiele. Chodzi o to, że nie śpicie ze sobą?

    – Nie tylko to. Zresztą spanie… Śpimy w osobnych łóżkach praktycznie od narodzin Weroniki. Nie mówiąc już o “tych sprawach”. Dziwnie się czuję mówiąc to tobie, swojemu bratankowi.

    – Spokojnie ciociu. Nie przejmuj się tym tylko mów ci ci leży na sercu. – powiedział spokojnie wstająć z fotela i siadając obok ciotki

    – Po prostu… Podejrzewam, że on mnie zdradza… Wiem, że ma swoje lata, jednak znam też go na tyle, że mogę się domyślać, że byłby do tego zdolny… – mówi coraz bardziej dobita

    – Hmm… a nie próbowałaś zwrócić jego uwagi w jakiś sposób? Bądź też sama nie próbowałaś czegoś z kimś innym?

    – Próbowałam, wierz mi. Choć generalnie nie jestem zbyt doświadczona, robiłam to tylko z nim, to chciałam go czymś zaskoczyć. Raz przykładowo przywitałam go będąc ubrana w samą czarną bieliznę i pończochy ale on tylko udając zmęczonego powiedział, że chce spać. Jeśli to go nie pobudziło, to co mogłabym zrobić? – powiedziała to wszystko, podczas gdy Szymon wyobrażając sobie ciocię w takim ubraniu poczuł w bokserkach to co każdy facet powinien poczuć… Choć Marek chyba tego nie poczuł

    – Dlaczego zatem nie próbowałaś ciociu zrobić tego z kimś innym? To ze strachu?

    – Jak mogłabym zdradzić swojego męża?? – zapytała donośniejszym tonem – Jestem wierzącą katoliczką…

    – Rozumiem. Jednak w wierze chyba chodzi o miłość… A czy ty ciociu kochasz nadal wujka?

    – Szczerze? Po takim czasie… ciężko mi powiedzieć… Ja chyba… Po prostu już nic do niego nie czuję… Ani miłości… Ani nienawiści – wyznała ciężko wzdychając

    – W takim razie moim zdaniem nie ma przecwiwwskazań byś mogła poczuć choć trochę szczęścia z kimś innym.

    – Tak sądzisz? Ale proszę cię… Tyle czasu tego nie robiłam…

    – Chyba ciocia nie zapomniała takich rzeczy… Swoją drogą jak ciocia się zapatruje na seks z perspektywy wierzącej? – dopytał z ciekawości, sam niezbyt wierzył, był ochrzczony jak chyba każdy w Polsce, jednak nie praktykował za bardzo, tyle co w święta

    – Noo… A co masz na myśli przez zapatrywanie się?

    – Po prostu jestem ciekaw czy ciocia respektuje seks oralny czy analny jako coś normalnego? – dopytał wprost, czując jak rozgrzewa go rozmowa o tym z własną chrzestną

    – Oczywiście nie wolno takich rzeczy robić… To chyba oczywiste?

    – Nigdy ciocia nie miała wujka w ustach? – zapytał jeszcze bardziej  wprost

    – Nie… Zazwyczaj robiłam mu ręką, a potem wiadomo…

    – W takim razie zaproponowałbym cioci by spróbować innych rzeczy, przede wszystkim seksu oralnego. Choć jeśli ciocia nie robiła z nim takich rzeczy tyle lat to nie wiem co by zrobić by go przekonać.

    – I tak nie potrafiłabym…

    – To, wybacz ciociu ale… Może naucz się na innych?

    – Ale to by była zdrada… – odpowiedziała zafrasowana Magda, sama nie wiedziała co o tym myśleć

    – Jaka tam zdrada, skoro to wszystko w celu poprawy waszego małżeństwa. – uśmiechnął się Szymek

    – No nie wiem… I tak nie wiem jak robić to dobrze.

    – Zawsze możesz nauczyć się z internetu. Tam jest pełno takich filmików… – wskazał jawnie na porno

    – Mam oglądać pornografię? Raz kiedyś tylko obejrzałam jakąś scenkę… Ale to dawne dzieje.

    – Możemy nawet teraz obejrzeć. Pokażę cioci co i jak. – zaproponował otwarcie. Widział jak jego ciotka jest chętna zdobywać wiedzę, wystarczyło tylko dobrze to uargumentować.

    – No dobrze…

    Szymon wstał i podał dłoń cioci. Zaraz poszli do jego pokoju, gdzie Szymek włączył komputer Kuby i wpisał najpopularniejszą stronkę z filmami porno. Tam też wyszukał kilka filmów, które pokazywały spokojne jak i mocniejsze sceny z obciągania, z różnych perspektyw.

    Magda w momencie poczerwieniała widząc te filmiki, jednak poczuła coś czego dawno nie czuła, swego rodzaju ukłucie w podbrzuszu. Poczuła też w ustach jakby więcej śłiny niż zwykle, choć nie zwróciła na to uwagi.

    – Widzisz ciociu? Musiałabyś trochę poćwiczyć jednak na pewno byłabyś w stanie im dorównać. Spójrz na to. – włączył pewien filmik, na którym kobieta w średnim wieku używała dodatkowo swoich dużych piersi, biorąc mięzy nie penisa.

    – Widzę… – spojrzała na te sceny, a chwilę po tym Szymon wstał, spuszczając swoje spodnie w dół. Obok jej twarzy ukazał się penis nie będący jeszcze w stanie wzwodu, jednak już był dość długi.

    – Co ty robisz??

    – Pomyślałem, że ciocia może chciałaby poćwiczyć…

    – Co? Nie! Dość tego. Wyłącz te filmy.

    – Ale…

    Magda wstała i wyszła. Poczuła się dziwnie. W końcu oglądała porno ze swoim synem chrzestnym, a potem on pokazał jej swojego penisa. Mimo to, sceny które widziała, a potem nagi, obfity zwis Szymka zostały jej w pamięci.

    – Kurwa. Co też mi strzeliło do łba… Teraz sobie pomyśli, że jestem jakimś napaleńcem… – chłopak powiedział sam do siebie, wsuwając dresy i wyłączając porno. Czuł się na tyle zawstydzony, że nie chciał wyjść z pokoju.

    Przez resztę dnia Szymon siedział u siebie. Nawet nie zjadł kolacji. Magda tymczasem po prostu zajmowała się domowymi obowiązkami. Nadal jednak w jej głowie widniał przede wszytkim ten długi penis. Nie był tak gruby jak Marka, jednak z pewnością dłuższy i to o wiele. Poza tym obrazy obciągających kobiet, dziewczyn, wręcz rozbudziły myśli Magdaleny. Te dwa impulsy powoli łączyły się w jeden. “A może tak spróbować jednak na Szymonie? Poćwiczyć nie zaszkodzi, a sam nikomu nie powie…”. Takie myśli kołatały jej się w głowie.

    Nadeszła godzina 22. Wszyscy już byli w łóżkach. Wtem zapukała do drzwi pokoju Szymka jego ciocia. Uciekła jednak zaraz do sypialni, wsuwając kartkę pod drzwiami. Spała sama w sypialni, jej mąż natomiast w pokoju gościnnym, praktycznie po drugiej stronie domu. Był tak zmęczony, że jak walnął się na łóżko, tak zasnął.

    Szymon tymczasem spojrzał na liścik pod drzwiami, podchodząc do nich, gdy usłyszał pokoju.

    “Czekam w sypialni” – taki napis widniał na kartce papieru. Chłopak zgniótł ją i rzucił do kosza. Był ciekaw o co chodzi. Domyślał się, że to ciotka. Poszedł. Zapukał do drzwi. Ciocia podeszła do drzwi i cicho je otworzyła.

    Jego oczom ukazał się widok jego ciotki zupełnie innej niż dotychczas. Ubrała się bowiem tak, jak wtedy gdy wspominała próby zachęcania swojego męża. Ubrana w czarny, koronkowy stanik i stringi tego samego koloru, stała przed nim z lekkim uśmiechem. Na nogach miała czarne pończochy wydłużające i tak długie nogi, opinające jej kształtne uda. Miała też szpilki przez co była parę centymetrów wyższa od chłopaka. Miała też mocniejszy makijaż, zwłaszcza oczu.

    – Wchodź szybko… – wciągnęła go do pokoju zamykając drzwi na klucz

    – Widzisz Szymuś… przemyślałam wszystko. Oglądałam jeszcze sama te filmiki i chciałabym je na tobie przetestować. – Szymek zrobił oczy jak pięć złoty, widząć swoją cycatą ciotkę ubraną jak aktorka porno i do tego samą oferującą seks oralny. Nie zdążył nic powiedzieć, gdy dodała

    – Miałabym też jedną prośbę… Chciałabym byś nagrał wszystko. Potem zobaczyłabym sobie co i jak i usunąłbyś nagranie. Chciałabym zobaczyć jak sama wyglądam w takiej sytuacji. Tylko powtarzam. Usuwasz zaraz po usunięciu.

    – O-oczywiście ciociu… – tylko tyle zdołał z siebie wydobyć – To ja pójdę po telefon.

    Powiedział po czym znów otworzył drzwi z klucza i wyskoczył. Szybko wrócił z telefonem zamykając znów drzwi, kiedy dojrzał swoją ciocię leżącą tyłem do niego. Spojrzał na jej jędrne, niezbyt duże pośladki. Podszedł i dotknął ich. Ciocia lekko podskoczyła na łóżku.

    – Och! Już jesteś? No dobrze… W takim razie ty tu rozkazuj. Zdaje się, że widziałeś więcej filmów. – powiedziała spokojnie

    – Wolisz bym nagrał wszystko od początku? To znaczy włącznie z tym jak go “odkrywasz” zdejmując mi bokserki? Czy też zaczynamy od późniejszego etapu?

    – Może po prostu rozbierz się i gdy będziesz leżeć, od tego zaczniemy?

    – Okej

    Jak ustalili, tak zrobili. Po chwili Szymek już leżał na łóżku, a jego ciocia przed nim. Spojrzała jedynie na leżącego “węża” będąc między nogami chłopaka.

    – Uwaga… Akcja. – powiedział Szymon niczym reżyser, zaczynając nagrywanie.

    Magdalena lekko uśmiechając się do kamery wzięła w dłoń penisa. Nieznacznie masowała go, głascząc palcami drugiej dłoni. Patrzyła teraz na niego. Wydawało się, jakby aktorami tej sceny nie byli “Szymon i Magda”, a “Penis Szymona i Magda”. Opiekowała się nim bowiem, jakby to nie był tylko kolejny członek ciała. Pocałowała go w czubek po czym bawiła się napletkiem. Odsłaniała główkę by znów ją zakryć i tak kilkukrotnie. W końcu splunęła na penisa. Gdy zaczynała się zabawa ustami, robiła się bardziej niezdarna, widać było brak jej doświadczenia. W końcu spluwając, wcale nie splunęła na niego, a na podbrzusze. Zrobiła lekko speszoną minę jednak zaraz znów się uśmiechnęła, zebrała palcami ślinę masując nią trzon i splunęła raz jeszcze. Tym razem trafiła. Ujęła go w dwie dłonie. Zaczęła masować go powoli by robić to coraz szybciej… I znów zwolniła. Ciągle patrzyła się przy tym w oko obiektywu z uśmieszkiem, jakiego jeszcze właściciel przedmiotu rozkoszy nie widział.

    Po chwili zabawy wsunęła główkę do ust. Posysała ją miarowo, coraz mocniej to robiąc. Z każdym kolejnym razem ssała ją coraz to silniej, Szymek nie wiedział co robić. Lubił to, jednak przyjemność była tak duża, że nie wiedział co ma zrobić z rękami. Jedną nadal trzymał smartfona, a drugą… Pogłaskał ciotkę po głowie i policzku. Tamta miała jeszcze bardziej uśmiechniętą minę. Było to widać pomimo tego, iż trzymała w ustach penisa. W końcu puściła. Wysunęła główkę, oblizując ją niezdarnie. Wsunęła ją z powrotem, tym razem głębiej, biorąc nawet fragment trzonu. Zaraz jednak odezwał się jej odruch wymiotny. Zakrztusiła się mimo tego, że nie nawet nie miała go w gardle. Nie poddawała się jednak i wsunęła go ponownie. Starała się utrzymać. Wsunęła go na tyle głęboko by nie dotykać gardła i w ten też sposób wsuwała go i wysuwała. Kiwała głową coraz szybciej, jedną dłonią nadal masując. Nieźle jej to wychodziło jak na pierwszy raz i do tego przed kamerą. Jednak koniec tego dobrego, bowiem znów wsunęła za daleko, aż do przełyku. Łzy naszły jej do oczy, wysunęła szybko penisa, całego w ślinie, z którego ciągnęły się nitki śliny i śluzu z przełyku łącząc fiuta z ustami.

    Nadal się nie poddawała. Wsunęła go znów do ust. Tym razem jednak Szymon położył dłoń na jej głowie, kontrolując jej ruchy. Chwilę pobawił się z nią jak dotychczas, gdy nagle dobił ją, wbijając całego kutasa w jej gardło. Krztusiła się, łzy ściekały wraz z makijażem po policzkach, jednak on trzymał, a potem używał jej głowy ciągle nabijając ją na fiuta. Pozwolił jej chwilę poodychać, po czym znów szturmował jej wrażliwy przełyk. Magdalena ledwo dawała radę, jednak wiedziała, że to Szymek teraz rządzi i zdawała się na jego doświadczenie, mimo iż mało co by nie zwymiotowała.

    Odpuścił jej po chwili. Puścił jej głowę, ona za to wstała. Chłopak już się bał, że znowu się zdenerwowała, tymczasem ona zdjęła stanik uwalniając swoje dwie, potężne, jędrne kule. Blondyn wszystko nagrywał. Usiadł na skraju łóżka. Magda uklękła przed nim i wzięła między piersi sztywnego, mokrego od śliny kutasa, otulając go swoimi puszystymi poduchami. Szymek pierwszy raz w życiu przeżywał tyle co dzisiejszego wieczora. Widział w ciotce naturalny talent, również do grania przed kamerą. Ona tym czasem robiąc słodką minę, patrzyła się w obiektyw, ugniatając sztywniaka między cyckami. Chował się i zaraz dumnie wychodził. Znów splunęła na niego i oblizywała główkę, gdy był akurat na wierzchu. Powoli przyspieszała ruchy, by w końcu podskakiwać na klęczkach, trzymając w swoich ciepłych, czułych piersiach gorącego do granic możliwości młodzieńczego penisa.

    Szymon nie mógł już jednak długo wytrzymać. Strzelił. Pierwszy strzał uderzył ciotkę w brodę, drugi trafił wprost w usta, gdy ta zdziwiona rozchyliła je, spoglądając w dół na niego. Kolejny strzelił na klatkę piersiową, spływając po cyckach, a jeszcze jeden wypłynął spomiędzy nich, gdy rozżarzony kutas był między nimi ukryty.

    Błękitnooki wstał wyciskając z penisa resztki spermy, które rozmazywał na twarzy ciotki. Wszystko dokładnie nagrywał. Ona oblizała go tylko, wzięła do ust wysysając resztki i uśmiechnęła się do kamery zbierając spermę z brody i wsuwając ją do ust. Przy okazji de facto pierwszy raz jej smakowała, przy czym zdziwiła się z powodu jej zaskakująco dobrego smaku. Spodziewała się raczej obrzydliwego płynu. Szymek zatrzymał nagrywanie.

    – O matko, to było wspaniałe. – wypowiedział tylko tyle chłopak, siadając ponownie na łóżku. Ciocia wyciągnęła papierowy ręcznik, by wytrzeć spermę z piersi

    – Aż tak dobrze? Super! Ale pokaż jak to wyglądało. – ucieszyła się, że chrześniakowi się podobało. On zaś zaraz jej pokazał filmik. Oglądali komentując konkretne momenty.

    – Ooo, ciociu to było najlepsze – wskazał na scenę, w której pakował jej praktycznie całego penisa – I to też, Twoje piersi są niesamowite – powiedział o scenie, w której to Magda robiła hiszpana Szymkowi

    – O właśnie, nie założyłam stanika – spostrzegła ciotka

    – Spokojnie ciociu. Zostań tak. Wyglądają obłędnie.

    – Dziękuję… Obłędnie wygląda też ta scena, kiedy złapałeś mnie za głowę… Nie było to przyjemne doświadczenie, jednak wybaczam ci, bo wygląda to znakomicie. Poza tym chyba dobrze się przy tym bawiłeś…

    – Było zaje…! Fajnie… – w porę przyhamował kuzyn – A mógłbym ci ciociu jakoś to… wynagrodzić?

    – Mógłbyś… Ale nie dziś. Takie filmiki kosztuję wiele pracy – zaśmiała się zmęczona

    – Dobrze. To mimo tej pracy… usunąć?

    – Ech… No usuń. Szkoda tego, ale lepiej nie ryzykować. – westchnęła smutno, po czym chłopak usunął na jej oczach filmik. Nie wiedziała jednak, że to co usuwa Szymek, trafia do kosza, nagranie więc nie zostało utracone. Cały czas po tym jak doszedł, miał to w planach. Widocznie ciocia nie wiedziała o tym.

    – No dobrze… W takim razie chyba będę już szedł do siebie.

    – Dobrze Szymuś. Dobranoc i kolorowych snów. – dała mu buziaka w policzek

    – Dobranoc, ciociu Madziu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magdalena

    Witajcie wszyscy. Dziś kolejna część przygód Szymona. Nadal proszę o komentarze oraz opinie.

  • Trening

    Połykała jego twardą pałę, tak jak robiła co mniej więcej drugi weekend. Kochała jego teksturę na swoim języku, jego soki które w miarę zabaw coraz intensywniej wylewały się z jego penisa i jego męski zapach, który uderzał jej do głowy i nogi same się otwierały. Musiała się zapytać, co to za perfumy. Mogłaby kupić butelkę dla męża.
    Mężczyzna zaczął postękiwać, co dodało jej motywacji. Obrabiała jego penisa całym swoim językiem. Wypełniał jej gardło, rozciągał je. Była cała w swojej ślinie, a jej makijaż się rozmazał, bo łezki zaczęły wychodzić z kącików jej ocząt, gdy dociskał jej głowę do swojego umięśnionego podbrzusza. Kochała jak tak ją traktował. Stanowczo, męsko, ale dało się wyczuć w jego ruchach ułamek ciepła i życzliwości.
    Wyciągnęła jego chuja z ust i zaczęła walić mu konia, patrząc mu w oczy. Jeździła ręką po całej długości jego grubego chuja, podniecając się coraz bardziej jego widokiem. Lizała jego żołądź, dopomagając sobie ręką, a potem zsunęła język na jego jajka. Ssała je i pieściła swoimi ustami tak dobrze jak umiała, cały czas trzymając małą rączkę na jego chuju.
    To był jego słaby punkt. Mężczyzna odrzucił głowę do tyłu, coraz bardziej postękiwał, zaczął głaskać jej włosy. Przycisnął jej twarz do jego nabrzmiałych jąder, a ona wzięła wszystko do ust i ssała jak posłuszna suczka. Soczki zaczęły lać się po miękkiej i gładkiej skórze jej ud, a cipka zaczęła ją swędzieć. Bez pomyślunku zaczęła się dotykać pomiędzy nogami, czując gorąco swojej cipki na własnych palcach. Bawiła się sama ze sobą, gładziła swoją muszelkę i powolutku wsadzała tam swoje palce, nie przestawiając zadowalać swojego pana. Nie mogła się wprost doczekać, aż ją wypełni, rozciągnie jej cipkę tak jak lubił.
    – Przestań – rozkazał jednym słowem
    Wyjęła jądra z ust i teraz tylko delikatnie gładziła jego penisa, oblizując swoje palce, które przed chwilą miała w cipce. Chwilka przerwy. Nie chciał dochodzić tak szybko, a ona też chciała się pobawić.

    Wstał i chwycił ją za rękę, pociągnął ją do siebie. Teraz stali obok siebie i w mgnieniu oka zaczęli namiętny pocałunek swoich języków. Czuła jego zarost na swoich policzkach i szyi, gdy ją całował, co łaskotało ją troszkę. Uśmiechnęła się, kochała czuć jego usta na sobie, a jego ręce na swojej kształtnej pupie. Bawili się namiętnie swoimi dłońmi i ustami, a potem on chwycił ją w talii i szybko obrócił, po czym przycisnął ją do stołu, trzymając za szyję.
    Kochał brać ją od tyłu.

    Podszedł do niej bliżej, przycisnął swojego penisa do jej cipki, a jej serce zaczęło wariować. Wcisnął go całego na raz, już była przyzwyczajona do jego rozmiaru. Od razu chwycił je pośladki i dał dwa poważne klapsy – tak jak lubiła –  i zaczął ją mocno pierdolić. Jest jego suką, chce tylko jego penisa, jego chuja, który wypełnia ją całą. Walił stanowczo, raz po raz, jego podbrzusze uderzało o jej pośladki, chowając jego dużego chuja w jej muszelce. Zaczęła stękać, syczeć, pot pokrywał jej ciało, a ona pierdolił ją jak zwierzę, oglądając jej smukłe plecy. Przeniósł swoją dłoń na włosy i pociągnął, a ona wygięła się tak jak tylko umiała, czując jego język na swoich ustach, a potem na uchu i ramieniu. Ugryzł ją w każde z tych trzech miejsc. Wydawał z siebie odgłosy męskości, dyszał ciężko, pracując biodrami i dając jej klapsy. Jej tyłek był coraz bardziej zaczerwieniony, tak samo jak cipka. Chwyciła jego przedramię, które ciągnęło za włosy. Chciała poczuć jego mięśnie, jego ramiona i duże, twarde dłonie. Po czym zacisnęła swoją dłoń i pokierowała jego ramię na swoją szyję. Nie protestował. Zacisnął jedną, a potem drugą rękę na jej szyi, przyciskał lekko. To było idealne. Wiedział, jak to robić. Zaczęło się jej kręcić w głowie, ale nadal miała pełną przytomność. Jego ręce obejmowały całą szyję, a ona oparta o stół dawała się jebać jak mała dziwka. Uśmiechnęła się. Żaden mężczyzna nie dawał jej takiego zwierzęcego jebania.
    Kilka minut potem, poczuła te niesamowite uczucie. Krok po kroku coraz bliżej.

    – Nie przestawaj – wyszeptała pod naciskiem jego dłoni

    On jebał ją dokładnie w tym samym tempie, teraz tylko puścił jej szyję i przycisnął jej głowę do stołu, nie dając jej żadnej szansy na ruch. Czuła jak szczytuje, jak mięśnie jej nóg odmawiają jej posłuszeństwa i zaciskają się, czyniąc jej cipkę jeszcze ciaśniejszą.
    On też zaczął dyszeć coraz szybciej, po czym zatrzymał swoje ruchy, gdy jego penis był najgłębiej jak się da. Poczuła ciepło wypełniające jej wnętrze, salwa za salwą, czuła ciśnienie jego spermy wypełniającej jej cipkę. Zawsze spuszcza się tak dużo, tak intensywnie.
    Wyszedł z niej, a soki zaczęły wylewać się z jej dziurki. Dał jej klapsa, bo była jego dziwką.
    Ona jeszcze kilkanaście sekund odpoczywała na stole, a gdy usłyszała prysznic, poszła się z nim wykąpać, gdzie mogła umyć jego całe ciało, które górowało nad nią.

    Po kąpieli wyciągnęła telefon i wysłała smsa:
    „Hej kochanie, ja już skończyłam trening, odbierzesz mnie?
     Czuję się dziś strasznie rozgrzana :*”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adrian

    Witam, to moje pierwsze opowiadanie. Starałem się. Proszę o opinie. 

  • Sasiad i jego syn

    Kuba to chłopak w moim wieku, a o naszym pierwszym wspólnym seksie możecie przeczytać w poprzednim opowiadaniu ” koleżeński sex”. Co jakiś czas spotykaliśmy się na wspólną zabawę u niego w domu. Mieszka sam z ojcem, więc zawsze mieliśmy cała chatę dla siebie, kiedy on był w pracy.
    Przyszedłem do niego po pracy, Kuba jak zawsze otworzył mi drzwi w samych bokserkach. Usiadł na kanapie a ja klęknąłem przed nim. Jego kutas od razu stanął na baczność. Zdarłem z niego majtki i zacząłem ssać jego jaja, waląc mu przy tym konia. Po chwili jeździłem już językiem po jego kutasie. Jak zawsze był dokładnie ogolony. Kilka ruchów głową i jego dorodny penis był cały w mojej buzi. Powoli połykałem jego kutasa, kiedy on nagle docisnął moją głowę go swoich jaj i mocno zaczął wpychać mi pałę do buzi. Nagle szybko wyciągnął i ciepłe nasienie wylądowało na mojej twarzy.
    – Sorry chyba dzisiaj w formie nie jestem. – powiedział
    No cóż liczyłem na więcej, ale już było za późno. Dokładnie wyczyściłem jego kutasa z resztek nasienia. Wstałem z kolan i chciałem iść się umyć. Jednak gdy się obróciłem, zamarłem. W drzwiach od pokoju stał jego tata – sąsiad , który wcześniej wrócił z pracy. Stałem nago że spermą na twarzy. Nastała cisza.
    – Ja ci to wyjaśnię. – powiedział Kuba.
    – Jesteście bi? – odpowiedział sąsiad.
    – tak jakoś wyszło, to ja już może pójdę – wyjąkałem.
    Wziąłem ubrania i chciałem już wyjść. Jednak on zatrzymał mnie w drzwiach. Zmierzył moje delikatne ciało i powiedział.
    – a może chcesz ulżyć samotnemu sąsiadowi? – Zapytał
    Spojrzałem na jego krocze. Widziałem wypukłość w jego spodniach, moją ręka powędrowała na jego rozporek. Bez słowa uklęknąłem w drzwiach i zacząłem odpinać jego pasek. Wyciągnąłem kutasa na wierzch. Był wielki i gruby. Delikatnie zacząłem go pieścić. Po chwili osiągnął swój prawdziwy rozmiar. Miał ok.25 cm. Wziąłem jego główkę do buzi. Był tak gruby że miałem problem aby go zmieścić. Powoli połykałem wielką pałę. Widziałem że mu się podoba.
    – Chodźmy na łóżko. – powiedziałem
    Wstałem i zacząłem iść w stronę łóżka. Nagle poczułem wielką męska rękę na mojej pupie. Dał mi soczystego klapsa.
    – Ale dobra z ciebie suką, lubisz na ostro? – Zapytał.
    Przytaknąłem. Wtedy on przejął inicjatywę. Kazał położyć się na łóżku tak, aby głową zwisała mi poza wersalkę. Stanął rozkrokiem, a jego kutas wisiał nad moją głową. Przykucnął i włożył mi kutasa, bardzo ostro. Zaczął ostro ruchać moje gardło. Dławiłem się, a jego wielkie jaja obijały się o moje oczy. Wsunął go do końca i trzymał. Byłem cały zalany śliną. Krztusiłem się.
    – podoba się? – zapytał
    Podniosłem rękę i pokazałem mu kciuk w górze. Wtedy co dopiero wyciągnął swojego bydlaka ze mnie. To był moment na złapanie oddechu , bo po chwili znów miałem go w buzi. Ruchał moje gardło, a wszystkiemu przyglądał się Kuba. Zmienił pozycję. Klęczałem przed nim a on siedział na kanapie. Chwycił moją głowę i nadziewał ją kutasa. Robił to bardzo ostro i szybko.
    – Co synek podoba się? Pomóż mi z tą suką. – powiedział.
    Odstawił moją głowę i kazał teraz opierdalać pałę swojemu synowi. Myślałem że teraz odpocznę jednak się myliłem. Stanął obok gdy robiłem loda Kubie i wziął mnie za włosy i i poruszał moją głową. Znowu się krztusiłem. Po chwili mnie puścił i zajął się moim tyłkiem. Kilka ostrych klapsów. A zaraz jego język wylądował w mojej dziurce. Robił to super. Zacząłem jęczeć, mając kutasa w buzi.
    – kurwa dawno nie ruchałem tak dobrej suki. – Powiedział.

    Po tych słowach jego kutas wylądował we mnie. Zawyłem z bólu. On się tym nie przejął i coraz szybciej ruchał moją dziurę, dając mi co chwilę klapsy. Teraz robiłem loda Kubie a jego tata ruchał moją dziurkę. Robił to ostro, ale bardzo dobrze. Jego ruchy dawały mi wielką przyjemność, mimo że czasem czułem ból. Zarządził zmianę. Jego kutas, który przed chwilą był w mojej dupie, już był w mojej buzi. Przez ten czas moją dziurka trochę odpoczęła, bo Kuba ruchał mnie wolniej, ale za to moje gardło dostawało karę. Po 30 minutach zmieniliśmy pozycję. Kuba usiadł na łóżku, a ja wskoczyłem na jego konia w pozycji na jeźdźca. Zacząłem skakać i czekałem aż sąsiad stanie obok, abym mógł poczuć jego kutasa w ustach. Jednak on miał inne plany. Gdy nabijałem swoją dupę na gnata Kuby, on chwycił mnie w tali. Nagle poczułem jak jego członek też chcę się wepchnąć do mojej dziurki. Wszedł, zawyłem z bólu. Teraz w mojej małej i ciasnej dziurce były dwa dorodne kutasy. Zaczęli powoli nimi poruszać. Jęczałem tak głośno jak tylko mogłem. Chodź moją dziura była rozszerzana do granic możliwości, sprawiało mi to wielką przyjemność. Po 20 minutach podwójnej penetracji, Kuba osiągnął swój szczyt. Zepchnął mnie z siebie i zapakował kutasa do buzi. Po kilkunastu sekundach moją buzię zapełniła spora dawka spermy. Z trudem przełknąłem wszystko. Sąsiad jednak nie miał jeszcze dosyć. Chwycił mnie do góry. Zawisłem na jego barkach rękoma a on trzymał mnie za dupę. Włożył kutasa i zaczął mną podrzucać. Czułem, że jego koniec też jest już bliski, bo zaczął cicho jęczeć. Zrzucił mnie na łóżko, chwycił moje noga i przysunął do siebie. Znowu jebał mnie ostro. Jego ruchy były tak silne i mocne, że całe łóżko przesuwał. Po kilkunastu minutach wziął mnie w pozycji na jeźdźca. Powoli skakałem po jego penisie. Ujeżdżałem jego kutasa, aż w końcu zrzucił mnie i zalał moją twarz. Widać było że dawno się nie ruchał bo miał bardzo dużo spermy. Przełknąłem tyle ile mogłem jednak kącikami ust wypłynęła na podłogę.

    – zlizuje to! – rozkazał.

    Posłusznie położyłem się na podłodze i zbliżałem wszystko. Dostałem jeszcze parę klapsów na moją już bardzo czerwoną pupę. Usiedliśmy na kanapę. Sąsiad przytulił mnie i powiedział:

    – Jesteś zajebisty, wpadaj częściej.

    Oczywiście zgodziłem się bo dawno nie miałem tak zajebistego sexu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Ona i on

                Michał i Paulina było to przykładne małżeństwo jednak przyglądając się im bliżej można było dostrzec pewne anomalie. Anomalia ta dotyczyła łóżka. Minęły już czasy kiedy Paulina była niezadowolona ze swojego wyglądu. Obecnie była to 37 letnia kobieta, której niczego nie brakowało. Wzrost 165 cm biust jak u nastolatki, a pupa jak u wenezuelki sprawiało, że budziła duże zainteresowanie męskiej części. Michał z kolei był początkującym przedsiębiorcą. Mimo swoich 40+ wiosen niczego mu nie brakowało sportowa sylwetka ubiór zawsze nienaganny jak i też zarost. Michał z Paulinom posiadali dwójkę synów. Byli oni oczkami w głowie rodziców jak i dziadków.

                Wielkimi krokami zbliżało się zakończenie roku szkolnego. Wysłanie dzieciaków na obóz nie wchodziło w grę byli jeszcze za mali. Jedyną opcją było wysłanie dzieci do rodziców Michała na kilka dni. Rozmawiając ze swoją Mamą Michałowi udało się wcisnąć dzieci na cały tydzień. Bardzo się z tego ucieszył !!! Wieczorem poinformował żonę, że następnego dnia zawozi dzieci do swoich rodziców. Żona na wieść o tym, że spędzą kilka dni sami bardzo się ucieszył. W jej głowie zaczął pojawiać się plan jak ten czas sam na sam najlepiej wykorzystać.

                Rano po zjedzeniu śniadania i spakowania maluchów Michał pojechał do Koziegłów.

    Nie budził Pauliny. Rano jak Paulina się przebudziła zobaczyła na kartce informację:

    – W łazience czeka na Ciebie strój załóż go !! Będę o 15. Twój Pan !!!!

    Czytając to Paulina poczuła dreszcze przeciągnęła się jak zwinna kotka i wstała z łóżka. Idąc do łazienki rozmyślała co to może być. Wchodząc do łazienki zobaczyła pudełko zapakowane w czarny papier przewiązany czerwoną wstążką. Podniosła pudełko i zobaczyła strój był to strój uczennicy nie wulgarny spódniczka lekko przed kolana do tego biała koszulka i obowiązkowo podkolanówki. Wzięła go do ręki i stając przed lustrem przymierzyła go. Na jej buzi pojawił się uśmiech zadowolenia. Jednak nasza Paulinka miała swój plan jak zaskoczyć swojego męża….

    Wzięła odprężającą kąpiel w wannie. Następnie zeszła do kuchni w szlafroku zrobiła sobie kawę i rozmyślała o dzisiejszym dniu….

                Po wypiciu kawy zaczęła zajmować się domowymi obowiązkami. Przed godziną 14 usłyszała dzwonek telefonu patrząc na ekran telefonu zauważyła zdjęcie swojego męża. Uśmiechnęła się.

    – Słucham kochanie co tam …

    – Powoli się zbieram od rodziców. Koło 15 będę w domu.

    – Tak wiem przeczytałam rano kartkę.

    – Bardzo mnie to cieszy. Jeśli chcesz mogę wejść przez garaż ??

    – Nie spokojnie możesz wejść głównymi drzwiami.

    – Dobrze. To do zobaczenia za godzinkę.

    – Buziaki Pa.

                Paulina spojrzała na zegarek i zdała sobie sprawę, że powoli musi się zacząć szykować. Pomysł na strój jaki siedział jej w głowie to był strój panny na telefon krótka czarna sukienka wydekoltowana szpilki +15 cm i pończochy. Kilka tyg wcześniej szukając w zakamarkach internetu sukienki na wesele kuzynki wyświetliła jej się czarna sukienka lekko zakrywającą pupę trzymającą się na biuście. Cena nie była wygórowana więc zamówiła ją. Idąc po schodach do garderoby czuła dreszcze jak zareaguję Michał czy nie będzie zły….

                Nie było już czasu aby brać kąpiel. Paulinka szybko zdjęła piżamę szlafrok i wskoczyła pod prysznic. Uśmiechnęła się sama do siebie nie raz pod tym prysznicem zabawiała się ze swoim Panem. Ciepła woda spływała po jej jędrnych piersiach krągłym tyłeczku…Tak dawno go w sobie nie miała, ale dziś to się zmieni. Przed te kilka dni codziennie będzie go chciała w sobie poczuć. Czy to rano czy w południe….

    Wychodząc spod prysznica owinęła się ręcznikiem i poszła do garderoby. To właśnie tam schowała tą sukienkę i bieliznę do niej. Wyciągnęła karton i poszła szykować się do sypialni….

                Powoli zakładała pończoszki potem pasek do nich i stringi. Przejrzała się w lustrze zamruczała wyglądała jak 100mln dolarów. Wróciła z powrotem do sypialni po sukienkę. Sukienka miała zapięcie z boku. Tak więc nie potrzebowała nikogo do pomocy. Zakładając ją faktycznie zdała sobie sprawę jak obcisła ona jest. Łapiąc powietrze tu i tam bez problemu udało się ją założyć. Podeszła jeszcze raz do lustra szybki lekki makijaż i była gotowa. Zeszła do dużego pokoju nalała sobie szampana i czekała na klienta 😉

                Kończąc powoli pierwszy kieliszek usłyszała warkot silnika przez jej ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Drzwi się otworzyły:

    – Dzień dobry kochanie. Gdzie jesteś ??

    Padło pytanie.

    – Tutaj w salonie.

    Padła odpowiedź.

                Michał całą drogę jadąc do domu wyobrażał sobie Paulinkę z warkoczykami w stroju uczennicy. Jednak gdy zobaczył swoją żonę siedząca na kanapie w czarnej sukience oniemiał. W ogóle mu nie przeszkadzało to, że tym razem przerobią scenariusz Pan suka.

                Podszedł do swojej żony mierzył ją od stóp po głowę zatrzymując swój wzrok na moment tych cudownych piersiach…

    – Wyglądasz oszałamiająco kochanie …

    – Dziękuję skarbie

    Padła odpowiedź.

    Michał podszedł do butelki z szampanem wyciągnął kieliszek i nalał sobie. Odwrócił się do żony i powiedział:

    – Chętnie bym zobaczył jak ta sukienka się na Tobie prezentuję .

    Dodał do tego swój diabelski uśmieszek….

    – Ależ oczywiście

                Padła odpowiedź. Paulina powoli wstała poprawiła to co się podwinęło. Powoli idąc w stronę męża patrzyła w jego oczy on patrzył na nią i nie mógł uwierzyć w to co widzi…Duma go rozpierała wiedział, że przez ten tydzień to nie będą wychodzić z mieszkania !!!

    Paulina powoli podeszła do męża podała mu rękę on ją ucałował, a następnie Paulinka zrobiła mały obrót mówiąc:

    – Czy Pan jest zadowolony ze swojego wyboru.

                Michał szybko myślał w co chce grać jego żona. Jaki scenariusz wybrała na dzisiejsze popołudnie. W końcu przypomniało mu się, że raz wspominała o tym, że chciała być panną na telefon a on jej klientem. Oblizując usta odpowiada.

    – Tak. Właśnie o taką dziewczynę prosiłem z agencji.

                Paulina robiąc delikatny obrót stanęła do Michała tyłem on to wykorzystał. Objął ją delikatnie zaglądając jej przez ramię na te cudowny cycuszki….Delikatnie dmuchnął wiedział że jego kobieta jest strasznie wrażliwa… Po chwili przysunął swoje biodra do jej pośladków na jej buzi pojawił się uśmiech dawno nie czuła tej sterczącej pały…Kierując się w stronę kanapy. Paulina słyszy słowa:

    – Miałem mieć Panią na 2h, ale chyba poproszę aby została Pani na całą noc. Czy ma Pani jakiegoś klienta po mnie….

    – Spokojnie dziś zarezerwowałam dla Pana cały wieczór i noc. Słyszałem, że jest Pan wymagającym klientem, a za dobrze wykonaną pracę daje Pan sowite napiwki.

    – Tak. Zgadza się. Bardzo sowite napiwki daję.

    – Czy nalejesz mi jeszcze trochę szampana. Jak go piję wprawia on mnie w bardzo miły nastrój…

    – Oczywiście. Nie ma problemu.

                W powietrzu można było wyczuć atmosferę pożądania oboje bacznie się obserwowali i rozbierali wzrokiem. Michał miał na sobie spodnie od garnituru i biała koszulę, która opinała jego umięśnione ciało. Kierując się w stronę kanapy Michał podszedł do gramofonu i włączył spokojną balladę…

    – Czy mogę prosić Panią do tańca ??

    Zapytał.

    – Oczywiście. Uwielbiam ten utwór.

                Obioł ją tak jak tańczą zakochane pary ona czuła nie tylko jego oddech czuła również jak na jej podbrzusze napiera sztywna i twarda pała. Kołysali się powoli w rytmie muzyki w milczeniu. Napawali się tą ciszą bo każdy kto ma dwójkę mały dzieci wie, że to deficytowy towar. Po tym jak piosenka się skończyła Michał odprowadził Paulinę do stolika w kuchni aby uzupełnić kieliszki z szampanem.

    – Mmm ten szampan jest taki smaczny…

    – Miło mi słyszeć.

                Po nalaniu kieliszków Michał z Paulina skierowali się w stronę kanapy. Dłużej już nie mogę czekać muszę ją mieć takie myśli jak bumerang krążyły w głowie Michała. Usiedli obok razem kieliszki odłożyli na stolik przed sobą. Po raz kolejny ich wzrok się spotkał.            Michał przysunął się do Pauliny spoglądał raz w jej oczy raz na jej usta były takie apetyczne. Powoli zbliżał swoje usta do jej twarzy. W tym momencie słowa były zbędne po chwili jego ręka spoczęła na udzie Pauliny zaczął ja gładzić nie odwracając wzroku twarzy. Jej policzki stawały się co raz bardziej czerwone. Michał już miał dość tej gry wstępnej obioł Paulinę i usadowił ją na swoich kolanach…Zaczęli się namiętnie całować. Sukienka się podwinęła tak że odkryła pośladki Pauliny nie było trzeba dużo czasu aby Michał za nie złapał….Całowało się jak nastolatkowie pod nieobecność rodziców. Michał miał jeszcze jedną niespodziankę dla Pauliny w mieszkaniu rozlokował kilka kamer…Chciał nagrać te dzisiejsze igraszki aby jutro je wspólnie obejrzeć !!!! Między pocałunkami obsypywał Paulinę komplementami ona nie pozostawała dłużna…w końcu oderwali od siebie usta spojrzał na nią na jej rozmazane usta marzył teraz o tym aby znalazła się między jego udami i zaczęła mu obciągać. Michał porozumiewawczo spojrzał na swoje kroczę Paulina od razu zrozumiała o co mu chodzi zsunęła się na podłogę uklęknęła i zaczęła powoli masować jego penisa przez spodnie. Rozpinając rozporek wyciągnęła go na światło dzienne…Bardzo się za nim stęskniła pocałowała go w sam czubek. Ręce Michała buszowały we włosach Pauliny spojrzał przed siebie gdzie była ustawiona kamera szelmowsko się uśmiechnął mmmm moja suczka ooo tak pomyślał. Spojrzał z powrotem w oczy Pauliny jego penis znikał w jej ustach raz cały rad do połowy…

    – Napiwek będzie sowity

    powiedział, Paulina się tylko uśmiechnęła…

                Biorąc do buzi pałe swojego klienta jedną rączką Paulina bawiła się swoją muszelką z każdą chwilą stawała się co raz bardziej wyzwolona no i ten szampan powoli się pozbywała jakichkolwiek zachamowań…Michał nie chciał dochodzić w ustach Pauliny chciał skończyć w jej ciasnej muszelce uwielbiał ją brać pod prysznicem od tyłu to była jego ulubiona pozycja…Odciągnął Paulinę od fiuta wstał zsunął spodnie ona z kolei zaopiekowała się jego koszulą zrywając ją z niego. Stał przed nią ze sterczącym penisem przytulił ją czuła jak twardy jest….Po omacku szukał rozpięcia sukienki Paulina naprowadziła jego dłoń złapał za zamek sukienka powoli zaczęła się zsuwać…materiał drażnił sterczące sutki powoli czuł jak Paulina wbija w niego paznokcie z rozkoszy jakiej jej zadaje….stała przed nim topless widok który za każdym razem powodował u niego dumę !!! Położył ją kanapie sam za to zajął miejsce między udami. Zaczął lizać muszelkę przez majteczki rękoma masował cycki mmmm uwielbiał to !!!! Drażnił co raz bardziej muszelkę Paulinki przez majteczki chciał jednak aby poczuła ten jego języczek w sobie. Jednym ruchem zerwał majtki i zaczął koniuszkiem języka pieścić łechtaczkę Paulinki wiła się cała na łóżku sutki sterczały a te jęki były muzyką dla jego uszu. Po około 15 min język Michała stawał się powoli drętwy unosząc głowę z nad muszelki widział przymknięte oczy Pauliny…. Miał już dosyć tej gry wstępnej. Ukucnął obok niej wziął ją na ręce i skierował się w stronę sypialni…całą drogę znów całowali się jak nastolatkowie….W sypialni położył ją delikatnie podszedł do żaluzji nie chciał podziwiać jej ciała w półmroku ale w świetle dnia….Delikatnie podnosił żaluzję Paulinka leżąc na łóżku swoje dłonie skierowała między swoje uda wiedziała że zaraz ta twarda maczuga wbije się w jej ciasną muszelkę….Kiedy już promienie słońca rozjaśniły sypialnie Michał przesunął Paulinę na skraj łóżka pod jej słodką pupcię położył poduszkę nogi miała obydwie uniesione….powoli zaczął wsuwać swojego fiuta w nią cm po cm cudownie wyglądała burza włosów usta rozmazane mmmm prawdziwa panna na telefon w końcu wszedł w nią cały mmmm co za uczucie co za żar z tej cipki buchał mmm. Posuwał ja rytmicznie patrząc jak zaczarowany w ten cudowny falujący biust…

                Powoli przyspieszał tempo w końcu była jego dziwką !!! Mógł z nią robić co chce !!!

    Co raz głośniejsze jęki Paulinki powodowały u Michała chęć mocniejszego posuwania jej … w końcu mi zapłacisz suczko tak sobie pod nosem mówił Michał. Tyle czasu cierpliwie musiałem czekać na Ciebie !!! Paulina czuła jak ta maczuga wchodzi cała w nią po same jaja. Tak bardzo jej brakowało tych dreszczy !!! Oboje byli co raz bliżej orgazmu chciał się w końcu w niej spuścić marzył o tym od dobrych kilkunastu dni !!! Czuł te dreszcze oboje je czuli one zwiastowały to na co tak długo czekali …. ORGAZM !!!! Michał Co raz głośniej jęczał zaczął pod nosem mówić co raz głośniej

    – Zaraz dojdę

    W odpowiedzi usłyszał

    – Tak skończ we mnie Panie. Zalej moją cipkę swoim mleczkiem !!!

                Nie było mu trzeba dwa razy tego mówić dwa mocniejsze ruchy biodra i to co trzymał przez te kilkanaście dni w swoich jądrach znalazło się w muszelce Paulinki. Oboje poczuli to błogie uczucie jak by jakiś ciężar z ich barków spadł…Widząc spoconą i zaspokojoną (do pewnego momentu) żonę przez głowę przebiegały myśli że myślałem o innej. Żadna nie zrobiła by dla nie go tyle co ona !!! Powoli wysuwał fiuta z jej muszelki mmm co za widok zaczął całować delikatnie i gładzić łydki uda Pauliny

    – Rozumiem, że punkt G osiągnęliśmy …. ??

    – Ależ oczywiście. Nie ukrywam że mam apetyt na więcej

    – Pora na mały relaks masaż lampka szampana i kontynuujemy igraszki

                Michał podał chusteczki Paulinie sam skierował się do kuchni po szampana i kieliszki. Paulina leżąc na łóżku rozmyślała, że lepszego męża, kochanka i ojca by nie znalazła. Z rozmyślań wyrwało krople szampana, które spadały na jej rozgrzane ciało. Kieliszek szampana pochłonęła w moment była bardzo spragniona…Leżąc obok siebie dochodząc po tak przyjemnych doznaniach…Paulinka wpadła na przebiegły plan. Czemu nie przebrać się teraz w strój uczennicy uśmiechnęła się sama do siebie. Michał patrząc na nie wiedział o co chodzi a jego pytające spojrzenie spotkało się ze słowną odpowiedzią:

    – Domyśl się

                Leżąc tak sam w łóżku Michał co raz bardziej się zastanawiał co te dziewczyny w tych łazienkach robią poszła 10 min temu i dalej jej nie ma a pała zaczyna opadać….

    W końcu z burzy myśli jakie krążyły w jego głowie wyrwało go stukot obcasów i głos..

    – Dzień dobry Panie Profesorze tu Paulina byliśmy umówieni na korepetycję

                Znów nie wiedział co powiedzieć ten strój leżał na niej idealnie kurwa pomyślał jaka ona jest zajebiście zgrabna !!!

    – Tak, tak właśnie miałem do Twoich rodziców dzwonić czy dzisiejsze korepetycje są aktualne.

                Wciąż nie mógł w to uwierzyć jak młodo się prezentuję. Może nie była 100% uczennicą ale jak by ktoś jej nie znał a ona by chciała w kogoś kręcić że jest studentką to na pewno by się chłop nie połamał.

    – To może ja poczekam na dole, a Pan Profesor się ogarnie

    Powiedziała:

    – W sumie to dzisiejszą lekcję możemy tu przeprowadzić.

                Jego penis powoli budził się do życia. Wiedział, że w tej fantazji będzie Paulinka stawiała opór ale tylko dla zasady 🙂 Podszedł do niej zauważył że nie ma biustonosza może też i majteczek nie ma pomyślał … najchętniej by tą koszulę rozerwał i wziął ją jak dziwkę, ale nie … nie tak szybko chciał się delektować jej czerwonymi policzkami !!

    – Mam nadzieję że mój ubiór a raczej jego brak nie będzie przeszkadzał w lekcji ??

    Zapytał Michał

    – Nie, nie będzie Panie Profesorze

                Mówiąc to spojrzała na sterczącego penisa. To proszę usiądź obok mnie i opowiedz mi o zadaniu domowym. Jako że i w zestawie był i tornister a w nim zeszyty to Paulinka otworzyła tornister i wyciągnęła zeszyt jednak z tego zdenerwowania zeszyt jej wypadł a sięgając po niego cudownie wypięła swoją pupę…i faktycznie brak majteczek był 😉 Michał widząc to nie wytrzymał i łapiąc za biodra Paulinkę posadził ją na swoich kolanach…ta dla zasady zaczęła się wyrywać oczywiście nie miała żadnych szans ale oboje potraktowali to jako grę wstępną on ją łapał za cycuszki i muszelkę, a jej sprawiało dużą przyjemność ocieranie się o fiuta Pana Profesora….Co chwilę było słychać słowa:

    – Panie Profesorze to nie wypada…

    W odpowiedzi padała riposta

    – Spokojnie nikt się o tym nie dowie

                Opór uczennicy z każdą chwilą niknął. Jak tylko dłonie Profesora zanurzyły się w muszelce Paulina odleciała i pozwoliła na bezwstydne macanko !!! Po chwili koszula Pauliny poszła w strzępy…Uwielbiał miętosić te cycuszki były one nagrodą tak samo jak jej pupa za jego cierpliwość…

    – Zaraz zobaczysz maleńka jak to jest być brana na pieska

    – Panie Profesorze niech mi Pan go wsadzi głęboko jestem bardzo niegrzeczną uczennicą

    – Masz rację powinienem Cię skarcić !!!

                To mówiąc wziął ją na łóżko kazał się wypiąć stanął za nią owinął sobie jej włosy wokół ręki przytulił ją do siebie a ona na pośladkach poczuła tą 20 cm pałę. W końcu posłusznie się wypięła a pała Profesora zaczęła cm po cm w nią się wbijać mmm to było co na co znów oboje czekali ono uwielbiała być uległa a on uwielbiał być dominujący. Po chwili poczuła jak na jej kubański tyłeczek spadają klapsy…

    – Oooo tak była bardzo niegrzeczna potrzebuję lania !!!

    – Ta pupa sama się prosi o lanie !!!

             Nie protestowała wiedziała, że dziś to ona jest maksymalnie uległa a jej Pan zrobi z nią to na co ma ochotę. Żadne marudzenie nie wchodzi w grę. Michał zaczynał co raz bardziej przyspieszać słychać było obijające się jaja. Mruczył pod nosem

    – Oooo tak. Tego mi brakowało !!!

                W końcu puścił uczennice, teraz ona sama miała wykonywać ruchu aby jego penis z muszelki nie wypadł za każde wypadnięcie czekał ją sowity klaps. Kilka razy odwróciła się do swojego Pana rzucając spojrzenie. Jestem tylko TWOJA !!!!! Wiedział jak się jej odwdzięczyć łapał ja za biodra i przyspieszał….w takich momentach zaciskała dłonie na prześcieradle i powtarzała sobie o takkk nie przestawaj proszę !!!!! W końcu oboje poczuli nadchodzące dreszcze tym razem Paulinka powiedziała że zaraz dojdzie to był znak sygnał Michał jeszcze bardziej mocniej zaczął ją brać chcieli oboje razem dojść…..

    – Oooo tak zaraz dojdę zaraz znów się w Tobie spuszczę moja niewolnico !!!!!

    – Tak proszę skończ we mnie !!!

                Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. Po chwili Paulina poczuła jak sperma Michała zalewa jej muszelkę te kilka mocniejszych ruchów biodrami dało jej niezapomniany orgazm dobrze, że szyby w oknach były pozamykane bo jej krzyk mogli usłyszeć sąsiedzi. I znów Michał powoli wysuwał fiuta ze szparki Paulinki z której kilka kropelek spermy na dywan skapło. Paulina położyła się na brzuchu Michał położył się na niej chciał poocierać się swoją pałą o jej jędrny tyłeczek….Oboje leżąc tak wtuleni w siebie zasnęli moc atrakcji jaką sobie zaoferowali była za duża….Potrzebowali chwili wytchnienia w końcu przed nimi jeszcze kilka dni gdzie będą mogli się sobą znów nacieszyć 🙂 ……

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maksymilian Paradys

    Stawiający pierwsze kroki ….

  • Bezwstydny Miesiac – Poczatek

    BEZWSTYDNY MIESIĄC – POCZĄTEK

    Mam na imię Maja. Za miesiąc skończę 29 lat. Pracuję jako księgowa w małej firmie transportowej. Jestem tu jedyną kobietą, poza mną są jeszcze kierowcy Maciek, Arek, Michał i Adam, spedytor Paweł oraz mój szef Tomek.
    Pracuję tu od kilku lat, beze mnie ta firma nie działała by tak sprawnie. Bardzo sobie chwalę tę posadę.

    Mieszkam na wsi. Mam dom i mały ogródek. Jestem sama. Nie znalazłam jeszcze nikogo, kto by był mnie wart. Z sąsiadami żyję dobrze, z kolegami w pracy zresztą też. W sobotę wieczorem zawsze oglądam wiadomości w telewizji. Co miesiąc na końcu programu zawsze losują jakieś imię męskie i imię żeńskie. Osoby o tych imionach muszą potem wykonywać dziwne polecenia wysyłane w mailach. Przez cały najbliższy miesiąc. Jest to kaprys aktualnie rządzącej partii. Nic na to nie można poradzić. I lepiej wykonywać te zadania, bo inaczej kara jest bardzo surowa.
    Dziś jest ta sobota. Zawsze z nutą ekscytacji, ale też i obaw, że dziś to mogę być ja oglądam TV. Jeszcze nigdy nie zostałam wylosowana, ale czasem widziałam “wybrańców” na ulicy. Raczej im nie zazdrościłam.

    – A teraz wylosujemy imiona szczęśliwców, które będą świecić przykładem przez najbliższy miesiąc czerwiec. Koło ruszyło i… pierwsze imię to… Karol! Drugie imię zaś… to Maja! Jeśli macie w rodzinie lub znajomych jakiegoś Karola lub Maję, to pogratulujcie im i trzymajcie za nich kciuki. Na dzisiaj to już wszystko…

    Zatkało mnie!

    Zostałam wylosowana!

    Co teraz?

    Muszę odpalić maila. To mnie nie ominie na pewno. Mają przecież rejestr danych osobowych, znajdą mnie i mój adres. Nawet nie wiem jak się przygotować, co muszę zrobić, czy gdzieś się odezwać… mail był pusty.
    Odpowiedź przyjechała dopiero w niedzielę rano. W postaci furgonetki. Wyszło z niej dwóch przystojniaków w szarych uniformach i zabrzęczał dzwonek. Wyszłam otworzyć furtkę.
    – Dzień dobry, Pani Maju? – znają moje imię, a więc zaczyna się.
    – Oglądała pani wczorajsze wiadomości?
    – Tak… zostałam wylosowana.
    – W rzeczy samej. – otworzyłam furtkę i wpuściłam ich na posesję. – Jesteśmy tu, żeby rozpocząć procedurę.
    – To może zapraszam do domu. – pokiwali z uśmiechem głowami i ruszyliśmy.
    – Kawy? Herbaty? – zapytałam.
    – Nie, nie mamy na to czasu. – weszliśmy do przedpokoju. – Proszę usiąść, ja pani powiem, co i jak, a kolega już zacznie sprzątać. – kolega rzeczywiście ruszył w głąb domu, wyciągając czarny foliowy worek z kieszeni.
    – Sprzątać?
    – Proszę się nie obawiać. Kolega zabierze pani wszystkie ubrania, kosmetyki i przybory do pielęgnacji ciała.
    – To konieczne?!
    – Ależ oczywiście. Takie mamy wytyczne.
    – Każdy wylosowany tak ma?
    – Tak. Każdy. Proszę mi już nie przerywać. Sprawa wygląda tak. Dzisiaj otrzyma pani nadajnik, który będzie pani nosiła przez cały miesiąc. Jest wyposażony w specjalne urządzenia, które będą rejestrowały panią i pani otoczenie. – w tej chwili wyjął coś w rodzaju metalicznej obroży. – Jest połączony z pani mailem, który przez najbliższy miesiąc będzie zablokowany w taki sposób, żeby odbierać tylko wiadomości rządowe. Codziennie o godz. 19:00 będzie pani dostawać zadanie, które trzeba zaakceptować przyciskiem “enter”. To spowoduje zestrojenie zadania z nadajnikiem. Potem trzeba będzie tylko wykonać instrukcje zawarte w wiadomości. Nadajnik ma system alarmowy, w razie jakby pani zapomniała kliknąć “akceptuj”, albo na przykład przysnęło by się pani. Polecam wykonywać zadania jak najlepiej, są one potem oceniane w różnych kryteriach, a to z kolei ma wpływ na pani życie po zrobieniu wszystkich 30 zadań. Ode mnie to już wszystko… aha, oczywiście dalej ma pani obowiązki względem swojej pracy. Nie ma pani żadnego zwolnienia.
    Nie wiedziałam co o tym myśleć. Siedziałam i słuchałam, ale docierało do mnie piąte przez dziesiąte. Byłam zwyczajnie zestresowana.

    – Teraz założę pani nadajnik.

    – Yyy… dobrze.
    Facet podszedł do mnie i zapiął mi na szyi tę dziwną rzecz. Była ciężkawa i trochę ciasna. Każde przełknięcie śliny powodowało, że czułam metalową twardą obręcz. Nie miałam żadnych szans, żeby zdjąć to cholerstwo. Zresztą nawet nie próbowałam. W międzyczasie przyszedł kolega od “sprzątania”, miał pełen wór moich rzeczy.

    – Dobra, zebrałem wszystko z łazienki, sypialni i garderoby.

    – Super, przejdziemy się jeszcze po całym domu. A i sprawdź na dworze.

    – Ok.

    – Biżuteria wzięta?

    – Wzięta.

    Po chwili przeszperali cały mój dom. Na koniec podeszli do mnie.
    – Procedura jest taka, że musi się pani pozbyć wszystkich rzeczy, także tych, które ma pani na sobie.

    – Jak to? Mam się rozebrać?

    – Tak. I to całkowicie.

    – Ale jak… jak ja będę funkcjonować? Zabraliście mi wszystko. Jak ja mam iść jutro do pracy?

    – Niech się pani nie martwi. Od tej chwili jest pani zależna od maila. No już, nie mamy całego dnia.

    Miałam na sobie prostą zwiewną białą sukienkę w czarne grochy, biały stanik oraz białe figi. I miałam japonki. Wszystko to wylądowało w czarnym foliowym worku. Musiałam też zdjąć pierścionki, a nawet spinki i gumkę do włosów.

    Próbowałam niezdarnie zakrywać swoje miejsca intymne rękoma. Stałam zupełnie naga przy dwóch obcych facetach.

    – Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć, że nie może pani sobie kupić tego wszystkiego, co zostało zabrane z pani domu? – Rzucił na odchodne ten, który ze mną rozmawiał wcześniej. – Życzę pani szalonego miesiąca. Proszę się tak nie zamartwiać, to tylko miesiąc. Do widzenia.

    Furgonetka odjechała. Zostałam sama we własnym domu. I czułam się dziwnie. Byłam zupełnie naga, bez możliwości zmiany tego stanu. Jedynie dioda pulsowała niebieskim światłem spod mojego podbródka. Miałam tylko ten przeklęty nadajnik i nic poza nim.

    Oczywiście od razu sprawdziłam, czy czegoś nie przeoczyli.

    Zabrali wszystkie moje płaszcze, wszystkie buty. Nie miałam bielizny, spodni, bluzek. Wyjrzałam przez okno. Zobaczyłam puste linki do wywieszania wypranych rzeczy. A robiłam wczoraj pranie.

    Łazienka była pusta. Nie było szamponu, odżywki do włosów, nawet mydła nie było. Były tylko preparaty do mycia podłóg, kibla i okien. Zabrali ręczniki! Co ja mam się suszyć po kąpieli? Zaraz! Suszarka, prostownica, grzebień, szczotka do włosów, kosmetyczka… papier toaletowy?! Podpaski? Nawet tego nie mogę mieć?

    Torebki też mi zabrali. I portfel. Ale bez zawartości. Zawartość leżała na stoliku: kilka banknotów, drobniaki, wizytówki i karta płatnicza, dowód osobisty, prawo jazdy.

    Zrezygnowana usiadłam na łóżku. Złapałam się za głowę. Próbowałam jakoś dojść do siebie, uspokoić się. Było to bardzo trudne. Jutro przecież muszę iść do pracy. Nie mam ubrań. Nie mam jak zabrać moich dokumentów. Będę musiała je zostawić w samochodzie. Albo trzymać w rękach, no nie wiem no…

    I do tego będę jutro w pracy rozczochrana i nie pachnąca. Nie mam kosmetyków i przyborów do stylizacji fryzury. To jest jakaś masakra.

    Postanowiłam się czymś zająć w oczekiwaniu na godzinę 19:00…

    Nagle rozdzwonił się jakiś potworny pisk, głośny, przerywany, jakieś pikanie. I nadajnik zaczął wibrować na mojej szyi. Byłam zaskoczona, próbowałam jakoś uspokoić urządzenie, znaleźć jakiś przycisk, cokolwiek. W końcu się domyśliłam, że muszę zaakceptować zadanie. Szybko weszłam na maila i z marszu wcisnęłam “akceptuj”. Nawet nie przeczytałam zadania! Na szczęście cały ten jazgot się skończył i w końcu była błoga cisza…

    Uspokajałam się dłuższą chwilę. Przetarłam oczy dłońmi i zaczęłam czytać moje pierwsze zadanie:

    “Pani Maja %^&(*#$ska,

    Uprzedza się, iż z dniem 31.maj kategorycznie zakazuje się masturbacji przez najbliższy miesiąc.

    Zadanie nr 1:

    A. Noc (31.maj-01.czerwiec):

    Kolacja: wedle woli Pani Mai.
    Sen: godzina: wedle woli Pani Mai. Warunek: na wycieraczce w korytarzu przy drzwiach wyjściowych.

    B. Dzień (01.czerwiec):
    Treść zadania głównego:  

    W ciągu całego dnia nie wolno założyć żadnego ubrania. Nie wolno zakrywać miejsc intymnych. Odebrać paczkę w najbliższej poczcie. Po godzinach pracy należy udać się na rynek miasta, stanąć przed ratuszem z szeroko rozstawionymi nogami i rękoma założonymi za plecami. Prezentować się w tej pozycji aż do zasygnalizowania przez nadajnik zakończonej procedury. Podczas prezentacji nie wolno odzywać się do widzów oraz nakazuje się pozwalać chętnym na dotykanie ciała.

    Procedury nocne należy wykonać zgodnie z informacją przekazaną w przesyłce pocztowej.

    Z poważaniem.”

    W sypialni zaległa ciężka cisza. Aha. Przełknęłam głośno ślinę. Czyli mam być ekshibicjonistką. Mam biegać z gołą cipą po mieście i jeszcze ją szeroko pokazywać na rynku. Podbiegłam do lustra. Miałam takie duże w drzwiach szafy. Ciało miałam nawet niezłe, przydałoby się je trochę opalić. Długie nogi, miseczka C. Długie do ramion czarne kręcone włosy. Paznokcie dłoni i stóp pomalowane na czerwono. Zrobiłam sobie próbę generalną przed jutrzejszym dniem na rynku. Stanęłam w rozkroku, ręce z tyłu pleców. Kępa włosów na cipce nie wyglądała zbyt estetycznie. Cóż, gdyby nie zabrali mi wszystkiego, to może bym to jakoś ogarnęła. Westchnęłam. Ale będę jutro płonąć ze wstydu. Nie wiem, czego się boję bardziej: świecenia gołą dupą na rynku czy machania cyckami przed szefem i kolegami z pracy.

    Podczas robienia kolacji nagle zdałam sobie sprawę, jak łatwo mi przychodzi myślenie o jutrzejszym dniu. Jasne, będzie to trudne. Nie wiem jak się zachowam. Mam nadzieję, że nie spanikuję i nie ucieknę z przed drzwi do biura. Może będzie interesująco? A może będzie zwyczajnie? Za dużo rozmyślam. I tak muszę to zrobić. Nie mam wyboru. Postanowiłam sobie, że nie będę się niepotrzebnie umartwiać i wbiję sobie do głowy, że to już jest fakt dokonany.

    Wieczorem poszłam się jeszcze chociaż opłukać wodą w łazience, skoro nie mogłam zrobić przyzwoitego prysznicu. Byłam cała mokra, poczekałam więc, aż wyschnę spacerując z korytarza do pokoju i z powrotem. Szykowałam się już do spania…. ach, no tak. Dzisiaj śpię w drzwiach. Podeszłam do łóżka, żeby wyjąć swoją pościel.

    I znów się zdziwiłam.

    Pościel też mi zabrali.

    Super. Skuliłam się przy drzwiach wyjściowych zupełnie nago, bez żadnego przykrycia. Noce są w miarę ciepłe, ale i tak było mi chłodno. Wycieraczkę ułożyłam tak, żeby mi nie piździło przez szczelinę u dołu drzwi i po dłuższym czasie zasnęłam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LoliPan

    Cześć. To moje pierwsze opowiadanie. Dajcie znać czy się podoba. Jakby co, akcja się dopiero rozkręca… 😉

    Pozdro.

  • Kontraktor Bi przygoda

    Budowa domu szła całkiem nieźle. A i O byli bardzo zadowoleni z postępów i z kontraktora którego zatrudnili. R był inteligentny, pracowity, dokładny i bardzo sympatyczny. A do tego był niezwykle przystojny. A i O zdążyli się z nim zaprzyjaźnić podczas wizyt na budowie. R był w ich wieku i kiedy jeździli tam sprawdzać jak idzie budowa, często spędzali razem wieczory w wynajętym dla R domku. Kilka razy zdarzało im się popić i przypalić a wtedy rozmowy schodziły na luźniejsze tematy. Z tych rozmów dowiedzieli się że R jest biseksualnym singlem. Dużo jeździ po kraju w ramach pracy i nigdy nie udało mu się związać na dłużej z żadną płcią. Nie narzekał generalnie na taki stan rzeczy ale mówił że czasem brakuje mu porządnego seksu. A widział parę razy jak oczy R zawieszały się na obfitym biuście jego żony ubranej w luźne letnie koszulki. O natomiast widziała jak kilka razy zawieszal się patrząc na pośladki A schylajacego się akurat po narzędzia. Sami też nie byli obojętni na wdzięki R, szczególnie gdy pracował w pełnym słońcu bez koszulki i w krótkich spodenkach. Byli niemal pewni że kilka razy widzieli zarys jego fiuta pod luźnymi spodenkami. Oboje czuli wtedy mrowienie w odpowiednich okolicach. Zdarzało im się obojgu fantazjować nawet o R ale nigdy nie skonfrontowali tego z nim z obawy przed utrata dobrego pracownika.
    Któregoś dnia R zadzwonił i powiedział że będzie potrzebował pomocy w piątek i sobotę. O miała weekend zawalony planami więc A stwierdził że pojedzie sam i przenocuje w piątek w wynajętym domku. W piątek A spakował narzędzia, ciuchy robocze i trochę zioła na poprawienie wieczoru. W piątek popołudniu stawił się na budowie i zaczęli pracować. Był upalny letni dzień i oboje pracowali bez koszulek. Widok spoconego R kręcił A nieziemsko. W pewnym momencie R poprosił żeby przytrzymać mu drabinę. A chwycił drabinę a R się na nią wspiął. Trzymając drabinę A nie mógł się powstrzymac i spojrzał w górę na tyłek R. Był naprawdę niezły, pomyślał jak bardzo chciałby wbic się w niego ustami i językiem. R wszedł kilka stopni wyżej. A spojrzał wtedy w nogawkę jego luźnych spodenek. Slina naciekla mu do ust a kutas lekko się poruszył. Pod spodenkami R nie miał na sobie żadnej bielizny. W szerokiej nogawce A widział czubek jego zwisającego fiuta. Wygladal na naprawdę sporego. A zamyślił się marząc jak by to było go dotknąć. Stal tak chwilę z lekko otwartymi ustami i nie zorientował się że R mówi do niego żeby podał mu młotek. Dopiero gdy R machnął na niego noga ocknął się i podał mu narzedzie. R odebrał je od niego lekko się uśmiechając. Resztę dnia przepracowali normalnie ale co jakiś czas jeden i drugi odwracali się żeby spojrzeć czy nawzajem oglądają się za sobą. A wiedział że R przyłapał go na podglądaniu. Po robocie poszli do domku i wzięli prysznic.
    – Ognisko i blancik na zakończenie dnia? – zaproponował A.
    – Brzmi zajebiście! – odpowiedział.
    Rozpalili ognisko, usiedli przy nim na trawie i odpalili blanta. Dość szybko zioło zadziałało i rozmowa zeszła oczywiście na bardziej pikantne tematy. Gadali o tyłkach, cyckach i przeszłych partnerach.
    – A Ty kiedyś byłeś z facetem? – zapytał R
    – Nie, zorientowałem się że jestem Bi będąc już z O więc nie było okazji. – odpowiedział A.
    – Ale chciałbyś co? – dopytywał R.
    – Skąd taki wniosek? – zapytał A.
    – Widziałem jak się dzisiaj na mnie zapatrzyłes. I sorry ale nie lubię nosić bielizny, szczególnie w taki upał.
    A trochę się speszył ale po chwili dodał – Sorry, ciężko było nie spojrzeć.
    – Spoko, fajnie było widzieć jak stoisz zawieszony z oczami wbitymi w mojego fiuta. I co podoba Ci się? – odpowiedział
    – Widziałem tylko trochę
    – To może chcesz zobaczyć całego? – zapytał R i nie czekając na odpowiedź zsunął spodenki do kolan. Jego kutas był naprawdę ladny. Jeszcze nie stał ale już było widać że jest duży, proporcjonalny i ładnie ogolony.
    -Uffff, ładny jest. – rzucił A.
    – Dzięki. Kurwa czasem to Ci zazdroszczę takiej fajnej żony. Przydałaby mi się teraz taka, wróciłbym po dniu ciężkiej pracy do domu i dał jej obciągnąć. – powiedział R i spojrzał prosto w oczy A. W głowie A było już kompletne szaleństwo. Cały dzień miał zboczone myśli a teraz zioło i widok tego ładnego fiuta tylko pogorszaly sprawy. Na trzeźwo pewnie nie był by tak bezpośredni ale teraz stanowczo nie był trzeźwy.
    – A może ja Ci obciągnę? – zapytał.
    – A umiesz? – R odparł zadziornie
    – Spróbować nie zaszkodzi nie? – odpowiedział A po czym uklęknął i zsunął całkiem spodenki R.
    – Rozłóż nogi. – rzucił. R rozłożył nogi szeroko a A uklęknął między nimi. Palcami przesunął po kutasie R. Fiut delikatnie drgnął. A chwycił go dłonią u nasady i skierował do góry a potem schylił się i wziął jego główkę do ust. Uczucie było niesamowite. Był ciepły i zaczynał rosnąć i twardnieć. A przejechał językiem po główce zakrytej jeszcze napletkiem po czym pociągnął dłonią w dół ściągając ja z fiuta. Kutas momentalnie urosl i stwardniał kompletnie. R jęknął. A przejechał językiem po nagiej główce i wyjął ja z ust. Teraz mógł podziwiać kutasa w całej okazałości.
    – O kurwa, jest boski. Mogę zrobić zdjęcie?
    – Możesz tylko po co? – zapytał R.
    – Na wszelki wypadek – powiedział zalotnie A po czym wyjął telefon i ciągle trzymając fiuta u nasady zrobił fotkę.
    – To co próbujesz dalej czy nie dasz rady? – zabrzmiało to jak wyzwanie co potwierdzał złośliwy uśmiech na twarzy R.
    – Zamknij się i rozłóż te nogi szerzej – powiedział A po czym odłożył telefon i położył się płasko na trawie. Jego twarz była teraz dokładnie na przeciwko fiuta. Złapał go lewa ręką i odciągnął trochę żeby móc pocałować pachwinę R. Delikatnie ją pocałował i przejechał językiem koło jego jaj i fiuta. Potem pocałował jedno jądro i delikatnie wziął je do ust lekko ssajac. R zamruczał wyraźnie zaskoczony faktem że A zajął się też jego jajami. A zaczął całować i lizać jego fiuta na całej długości śliniąc go porządnie. Następnie przesunął usta na górę fiuta i zaczął ssać sam jego koniuszek obejmując go ustami. Poczuł że R kładzie mu rękę na głowie. Zrozumiał o co chodzi i powoli zaczął wkładać go sobie do ust. Robił to powoli wsuwając i wysuwając z ust nieduża część twardego kutasa. Z każdym ruchem próbował wepchnąć go sobie coraz głębiej ale i tak ¾ fiuta wciąż pozostawało poza jego ustami. Jedną ręką zaczął masować i ugniatać jaja R a on jęczał coraz intensywniej. W pewnym momencie R docisnął ręką jego głowę i zaczął wpychać kutasa w gardło A. A nie był na to gotowy, zaczął dławić się i krztusić i mimowolnie wyrywać. Po kilku pchnieciach w gardło odepchnął R i dysząc i kaszląc wykrztusił – Hey, ostrożnie, to mój pierwszy raz z prawdziwym fiutem!
    – Sorry zapędziłem się. Zaraz… A to próbowałeś że sztucznym?
    – Kilka razy, próbowałem jak to jest, poczytałem trochę wskazówek.
    – No to otwórz usta i stosuj się do wskazówek a ja postaram się być delikatny.
    A wypluł na kutasa ślinę która nazbierała się w jego ustach i rozprowadził dłonią po całej długości. Pochylił się znowu i wziął go w usta. Szło łatwiej, kutas był porządnie nawilżony a jego usta i gardło już trochę rozgrzane. Wchodził coraz głębiej i już połowa wielkiego fiuta spokojnie znikała w jego ustach. Ssał i lizał go próbując wpychać go jak najgłębiej. Co jakiś czas odrywał się od niego by złapać tchu i polizać jaja ktore też ociekały już ślina. Ręka masująca jaja też była już dobrze nasliniona więc powoli zaczął przesuwać ja w stronę dupki R.
    – O tak! Pomasuj mnie tam – wyjeczal R.
    A zaczął masować jednym palcem jego dupkę. Kręcił nim kółka delikatnie naciskając na odbyt. R ewidentnie to pasowało. Znowu zaczął delikatnie ruszać biodrami. A czuł jak jego kutas wpycha się w jego gardło. Starał się go połykać najlepiej jak umiał śliniąc się przy tym i co jakiś czas delikatnie dławiąc wydając przy tym seksowne dźwięki głośnego przełykania. Co chwila wyciągał kutasa z ust żeby wypluć na niego nadmiar śliny i znów rozprowadzać ja po jego fiucie jajach i dupce. Zaczął mocniej napierać palcem na rozluźniający się odbyt R i w końcu wsunął go delikatnie do środka a R złapał go ponownie za włosy i skierował ustami na fiuta. Trzymal jego włosy delikatnie unieruchamiając głowę w miejscu i sam zaczął pracować intensywniej biodrami. W głowie A pojawiła się bardzo zboczona myśl – O kurwa on sobie po prostu używa moich ust jak cipki. Jego kutas też był już twardy od całego tego obciągania. Pomyślał o żonie, z jednej strony zaczal się zastanawiać co powie kiedy dowie się co zaszło a z drugiej okropnie go ta myśl kręciła. Wymacał ręką telefon i próbowal włączyć kamerę. R poczuł że A stracił skupienie.
    – Co robisz? – wydyszał.
    A odsunął się od kutasa – Chce to nagrać. O na pewno będzie chciała zobaczyć jak już się o tym dowie.
    – Daj telefon i wracaj tam. Ja nagram. – R wziął do ręki telefon i znów chwyciwszy włosy A zaczął posuwać jego usta. Nagrywał wszystko z różnych kątów. A w tym czasie próbował skupić się na wyczytanych na internecie wskazówkach co do obciągania ale skupianie się w takiej sytuacji nie było latwe. Stwierdził że odda się kontroli R i zacznie bardziej bawić się jego dupka. Wepchnął w nią szybko dwa palce i zagłębił je w niej całe ruszając nimi w poszukiwaniu prostaty. R jęczał coraz bardziej i coraz szybciej ale ciągle ostrożnie pieprzył jego usta. Palce A wreszcie trafiły na gładką i twarda powierzchnie prostaty. Zaczął ją masować i naciskać.
    – O kurwa! Tak! Właśnie tak rób to zaraz dojdę! – krzyknął R. A masował i naciskał na proste co jakiś czas wysuwając i wsuwając palce w dupkę R. Tego było już dla R za dużo. Stracił panowanie nad sobą i zapomniał o byciu ostrożnym. Mocno wsuwał i wysuwał swojego fiuta z gardła A nie zważając na odgłosy dlawienia się. Ręką mocno trzymał jego głowę. A robił co mógł, połykał jego fiuta i ślinił się na nim. Rozgrzane gardło radziło sobie już lepiej z tym ogromnym kutasem ale ciągle nie był w stanie połknąć go całego. Choć R stanowczo starał się wepchnąć w niego w całości. Na szczęście dla A R zaczął krzyczeć że dochodzi. Jeszcze mocniej pieprzył jego gardło a A mocniej masował jego prostatę. Kilka pchnięć później R wysunął kutasa z gardła A zostawiając główkę w jego ustach i jęcząc zaczął się spuszczać. A czuł jak ciepły płyn wypełnia jego usta. Był przyzwyczajony do smaku spermy gdyż niejednokrotnie zlizywał swoją z ciała O ale to było zupełnie inne uczucie. Kutas pulsował wlewając w niego kolejne porcje spermy. Część łykał ale było jej tak dużo że sporo wypływało spomiędzy jego ust i spływało po kutasie. Po chwili R przestał dochodzić i powoli wysunął fiuta z ust A. Wyleciało z nich jeszcze trochę spermy i spłynęło na jaja R. Obaj dyszeli. A spojrzał na pulsującego jeszcze kutasa całego w slinie i spermie. Zaczął pocierać go rękami i zlizywać spermę skąd się dało. R wydyszał – O kurwa, nieźle jak na pierwsze obciąganie. Daj mi chwilę odetchnąć to się odwdziecze jak tylko będziesz chciał.
    A głęboko przemyślał propozycje, ale było już późno, był mocno spizgany i prawdę powiedziawszy trochę zmęczony ssaniem R.
    – Może następnym razem? Rano muszę wracać do domu. Ale na pewno to powtórzymy. Jak tylko O pozwoli po tym jak jej wszystko opowiem i pokaze.
    – Kurwa serio zazdroszczę Ci tej żony.
    – Trafiła mi się. Ty też nieźle nam się trafiłeś – powiedział A ostatni raz całując czubek fiuta i podnosząc się z trawy. – Idę się trochę ogarnąć i spać. Do jutra.
    – Ja tu jeszcze chwilkę poleżę, ciężko mi się będzie pozbierać po takiej zabawie. Ale też się zaraz zawine. Dobranoc!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Addams
  • Bezwstydny Miesiac – Dzien 1: Ekshibicja

    BEZWSTYDNY MIESIĄC – DZIEŃ 1: EKSHIBICJA

    Obudził mnie alarm w telefonie. Było mi zimno. Leżałam na podłodze w korytarzu, a na mojej szyi zaciskała się metalowa obroża. Jednak nie był to sen. To się działo naprawdę. Miałam wykonać swoje pierwsze zadanie. Upublicznić się ze swoją nagością. Pokazać ją w całej okazałości.
    W ciągu godziny byłam gotowa do wyjścia. Umyłam twarz. Zębów nie umyłam, bo nie miałam czym. Zjadłam lekkie śniadanie i na koniec jeszcze skorzystałam z toalety. Musiałam zacząć się przyzwyczajać do każdorazowego podmywania się po skończonej potrzebie. Czułam się strasznie dziwnie, jakbym cofnęła się w rozwoju. Nawet nie miałam się czym wytrzeć.
    Zabrałam dokumenty, telefon, kluczyki do auta i z mokrym jeszcze tyłkiem podeszłam do drzwi wyjściowych. Otworzyłam je lekko. Aż się zatrzęsłam z zimna. Poranna rześkość opatuliła moje nagie ciało. Otworzyłam drzwi szerzej i rozejrzałam się nieśmiało. Na dworze rozciągała się mgła. Nic w tym dziwnego, przecież była 06:00 rano. Samochód stał na podjeździe. Przede mną rozciągał się mój ogródek, z mgły wyłaniały się kanciaste kształty jabłoni oraz proste linie bramy wjazdowej.
    Raz kozie śmierć.
    Mokra, pokryta rosą nawierzchnia lepiła się do moich bosych stóp, momentalnie je brudząc.
    Sama nie wiedziałam, czy trzęsę się z zimna, ze strachu czy z ekscytacji. Robię rzeczy mocno na przekór sobie. Cały kalejdoskop emocji przelewał się przez moją głowę. Chyba traciłam rozum, bo zaczęłam sobie wyobrażać dziwne erotyczne sytuacje, które mogły mnie tamtego dnia zastać. I podniecałam się samym tym myśleniem.
    Wsiadłam do zimnego auta i ruszyłam w stronę miasta. Jazda bez butów, w brudnych stopach. Pas przylepiał się do moich nagich piersi i podbrzusza. Czułam się zbyt lekko i zbyt pusto bez ubrań. Ależ dziwne uczucie…
    Miałam wrażenie, że każdy kierowca, podczas mijania na drodze, widział moją nagość. Mgła dość szybko opadła, a ja zbliżałam się już do celu.
    Wreszcie zaparkowałam na moim stałym miejscu, wzięłam swoje drobiazgi i… szybka burza myśli w głowie. Dawaj, Maja, jesteś tylko na golasa. W końcu się zmusiłam. Wysiadłam z auta, zakluczyłam je i weszłam do budynku firmy. W środku było cicho i spokojnie. Pewnie znów byłam pierwsza w pracy. Otworzyłam drzwi od swojego biura i nagle stanęłam jak wryta.

    W moim biurze stali Arek, Michał – kierowcy, Paweł – spedytor oraz mój szef – Tomek. Wszyscy patrzyli się na mnie, a Arek nawet zagwizdał. Od razu, nie myśląc za wiele zasłoniłam swoje łono i piersi rękoma.
    – Cześć Maja. – odezwał się z uśmiechem Michał. – Świeci Ci się teraz na pomarańczowo. – Dodał wskazując na swoją szyję.
    Od razu zrozumiałam. Spojrzałam w bok, nawet w sumie nie wiem dlaczego, chyba chciałam jak najmniej epatować wstydem. Niechętnie, ale odsunęłam ręce. Teraz widzieli mnie w pełnej okazałości. Moje dyndające piersi i czarna kępa między nogami – prosto przed ich oczami.
    – Widziałem w sobotę wiadomości. – odezwał się Tomek. – Aż się nie mogłem doczekać tego spotkania.

    Spuściłam głowę, nie wiedziałam jak się zachować. Czułam, że za chwilę uduszę się własnym wstydem.
    – Ale to musi być dziwne, takie publiczne chodzenie na golasa… – rzekł Paweł.
    – Czy ja wiem? Szybko się przyzwyczajasz. – dodał Tomek. – No co? Też miałem taki miesiąc.
    Wszyscy wybałuszyli oczy na szefa, nawet ja.
    – Rozchmurz się, bejbe, chodź zrobię Ci kawy. – zaproponował szef. – Proponuję Ci podejść do sprawy bardziej otwarcie. To co Cię czeka, może być całkiem przyjemne, a na pewno ciekawe. I pewnie nigdy poza tym miesiącem nie będziesz miała okazji doświadczyć czegoś takiego…

    Zupełnie się tego nie spodziewałam. Myślałam, że będę pośmiewiskiem albo że będę obiektem seksistowskich żartów. Ale nic z tych rzeczy. Mam wspaniałych kolegów z pracy. Szef nie mógł nic opowiedzieć o swoim miesiącu, bo to tajemnica. Jest ogólny zakaz informowania o szczegółach zadań i ogólnie o całej koncepcji miesiąca.
    Pół dnia strzeliło jak z palca. Rozchmurzyłam się trochę. Przestałam myśleć o zadaniu, tylko skupiłam się na swoich obowiązkach. Ciągle dziwnie się czułam chodząc po budynku nago. Chłopaki od razu dali znać, że wykorzystają ten fakt i będą się na mnie bezpardonowo gapić przy każdej możliwej okazji. Tym bardziej, że, jak zgodnie twierdzili, ładna i zgrabna ze mnie dziewucha. Mówili, że nie mam się czego wstydzić i powinnam dumnie z wypiętą piersią chodzić po mieście. Padało też dużo pytań: a co to za zadanie? Będziesz goła cały miesiąc? Co wolno Ci robić, a czego nie? Ogólnie rozmowy kręciły się głównie wokół mnie.

    W przerwie w pracy przeszłam się jeszcze na pocztę odebrać paczkę. I nie było tak źle. Ni to szłam, ni to biegłam chodnikiem, a ludzie się na mnie gapili. I w sumie tyle. To nie było takie straszne. Nawet trochę mi się podobało. Byłam ciekawa, jak będzie dziś na rynku i ile będę musiała tam warować. Paczka okazała się dosyć duża, zajmowała jedno siedzenie w aucie. Kusiło mnie, żeby chociaż zajrzeć, ale powstrzymałam się od tego. Zobaczę w domu.

    Po pracy wsiadłam do auta. Chciałam podjechać nim na rynek, ale zobaczyłam w tylnym lusterku pomarańczowe światełko mojej obroży. Ok. Jak ekshibicjonizm, to na całego. Zostawiłam swoje rzeczy w aucie, wzięłam tylko kluczyki, zamknęłam auto i ruszyłam na miasto w kierunku ratusza.
    Mijało mnie mnóstwo osób. Niektórzy robili mi zdjęcia telefonem, niektórzy nawet filmowali mój spacer ulicami. A ja szłam sobie spokojnie kołysząc leniwie biodrami, nie zwracając uwagi na przechodniów. Starałam się nie patrzeć na ludzi. Czułam potężnego buraka na twarzy. Ale szłam odważnie, prosto do ratusza.

    W końcu dotarłam. Czas wykonać zadanie. Nie wyglądało na zbyt trudne. Stanęłam się naprzeciwko drzwi frontowych ratusza, twarzą w kierunku rynku. Rozkraczyłam nogi, założyłam ręce za plecami – zupełnie tak jak w domu przed lustrem. Teraz tylko nie odzywać się i nie oglądać się zbytnio na lewo i prawo. To ja mam być dzisiaj oglądana. Patrz prosto, Maja. Znajdź sobie jakiś punkt przed sobą i zawieś na nim oko. Robisz coś w rodzaju ulicznego performance’u.

    Obroża zawibrowała, wydała z siebie dwa piski. Dobra, zaczęło się.
    – Uwaga, uwaga! – nagle z obroży wydobył się głos. Nie wiedziałam, że jest w niej zamontowany głośniczek! I do tego tak donośny! – Zapraszamy na widowisko! Można oglądać i dotykać. 28-letnia Maja jest do Państwa dyspozycji przez najbliższy czas. Gorąco zachęcamy!

    Komunikat odzywał się co kilkanaście minut. Ludzie podchodzili. Niektórzy trzymali dystans i strzelali mi foty. Ci bardziej śmiali dotykali moich piersi i pośladków. Robili sobie ze mną selfie. Zainteresowani byli i mężczyźni i kobiety. Nawet małe dziecko przebiegło mi między nogami łapiąc się rączkami moich ud.
    Jakiś facet podszedł do mnie od tyłu, złapał mnie za cycki, ułożył głowę na moim ramieniu i kazał robić sobie fotę. Inny trzymał dłoń na moim wzgórku łonowym, leniwie bawił się włoskami z niego wyrastającymi i też chciał foty. Całe rodziny ustawiały się wokół mnie chcąc sesji zdjęciowej. Do albumu rodzinnego. Coś niepojętego. Będę znana, kurwa, wszędzie, każdy będzie znał moje intymne zakamarki, bo foty i filmiki będą wędrować w internecie.
    No nic, musiałam stać i to wszystko znosić. Nie wolno mi było zaprotestować ani się ruszyć. Ludzie widzieli, że nie reaguję, więc próbowali coraz odważniejszych eksperymentów. Wokół zgromadziła się spora grupa ludzi, byli bardzo blisko. Słyszałam żywe komentarze, śmiechy, chichoty. Było dużo zdjęć i filmików. Czułam na sobie mnóstwo obcych rąk. Dotykali mnie po całym ciele. Szczypali moje sutki, masowali moją cipkę, szarpali za włosy z mojej kępki. Stawali buciorami na moich bosych stopach. Ktoś wsadził mi dwa palce do pochwy. Myślałam, że nie wytrzymam. Byłam tak bardzo napalona, moja cipka ociekała wilgocią. Po chwili penetracji ludzie wycierali swoje dłonie o moje ciało, albo nawet twarz i włosy. Majstrowali też w mojej buzi, siłą mi ją otworzyli i jeździli palcami po uzębieniu i języku. Zostałam potraktowana nawet analnie. Nigdy nie miałam niczego w odbycie, aż do tego dnia. Zaliczyłam kilka palców i patyczek po lodach. Poczułam też siarczyste klapsy w tyłek i piersi. Co za zwierzęta… Faktycznie, wystarczy ludziom pozwolić na coś, a nie powstrzymają się przed niczym.
    Byłam spocona i ufajdana własnymi sokami oraz trochę swoim kałem. Najgorsze było grzebanie paluchami w cipie, a potem w mojej buzi. Czułam się obrzydliwie.
    Ludzie traktowali mnie jak ciekawostkę. Trochę się zabawiali, a potem szli dalej robić swoje rzeczy. Czasem ludzi było trochę więcej, czasem mniej. Trochę później rozluźniło się już zupełnie. Nie doszłam ani razu. Byłam podniecona, ale nie spełniona. I choć czułam też upokorzenie, to marzyłam tylko o tym, żeby ktoś mi zagwarantował orgazm.
    W pewnym momencie grupa gówniarzy postanowiła oblać mnie colą. Po mojej twarzy pociekła mieszanina brudu i śliny, kiedy jeden z chłopców postanowił mnie opluć. Podchwycili to jego koledzy. Ludzie już woleli się nie zbliżać za bardzo, byłam cała upaprana i na pewno cuchnęłam. Nadal robiono mi okazjonalne zdjęcia. Kiedy to się wreszcie skończy?
    Nadajnik przestał już nadawać komunikat reklamowy. Ale nie było sygnału kończącego zadanie. Stałam więc dalej. Nogi mnie już bolały. Miałam nadzieję, że dam radę dojść w miarę szybko do samochodu. Odechciało mi się ruchańska. Teraz chciałam się tylko umyć.
    Słońce zachodziło, robiło się już szarawo. Włączyły się lampy uliczne, ale ludzie wciąż spacerowali sobie po rynku. Nie zbliżali się jednak do mnie. Już się mnie naoglądali.
    Zamiast tego jakiś kundel zakręcił się przy mnie i… obsikał mi nogę. Pieprzony kundel! Aż mi łza pociekła po policzku, żłobiąc ścieżkę w zlepku coli i zaschniętej śliny. Miałam już dość. Na koniec jeszcze stałam się atrakcją dla lokalnego pijaczka. Menel śmierdział tak, że czułam go zanim go zobaczyłam. Pewnie pomyślał, że nadarzyła mu się okazja życia. Zwalił przy mnie konia i oczywiście spuścił się na mnie. Obleśna sperma wylądowała akurat na biodrze i udzie. Jeszcze namiętny pocałunek na odchodne. Myślałam, że zrzygam mu się do gardła. Z jego japy kurwiło winiaczem i próchnicą…
    W końcu zawibrował nadajnik i zapiszczał kilka razy. To był mój upragniony sygnał. Spróbowałam się ruszyć. Nogi miałam zdrętwiałe, ale natychmiast podążyłam, najpierw powoli, w stronę ulicy. Jak tylko odzyskałam w miarę sprawność w nogach, po prostu pobiegłam.
    Wskoczyłam do auta i zwyczajnie się poryczałam. To było dla mnie za wiele. Miałam się prezentować, a nie być pośmiewiskiem.
    Długo dochodziłam do siebie. Nagle rozdzwonił się alarm z nadajnika. Spojrzałam na zegarek, była 20:30. Nowe zadanie. No tak. Już dawno minęła 19:00. Odpaliłam maila w telefonie i zaakceptowałam nawet nie czytając.
    Wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam to spłukałam z siebie ten cały syf, który zebrałam na rynku. Czułam się potwornie. Dotarło do mnie, że ten miesiąc to będzie najtrudniejszy okres w moim życiu. A to był dopiero początek. Mokra zaczęłam najpierw sprawdzać paczkę w sypialni. W środku kartonu znajdowały się dwa mniejsze kartony, ale na nich leżał list. Na kopercie było moje imię i nazwisko. Otworzyłam i przeczytałam:

    Instrukcja co do nocy 01-02.czerwiec.

    1.    W kartonie nr 1 znajduje się pojemnik z napisem “X” na wieczku. Zawartość należy na mokro rozprowadzić po całym ciele od szyi w dół. KATEGORYCZNIE ZABRANIA SIĘ NAKŁADANIA PREPARATU NA GŁOWĘ I TWARZ. Odczekać 15 minut i dokładnie spłukać.
    2.    Opróżnić karton nr 1. Ułożyć z włosów dwa kicki po bokach głowy i zawiązać kokardkami. Pomalować paznokcie u stóp i dłoni lakierem. Zrobić makijaż dołączonymi przyborami. Założyć kokardy na piersi, ramiona, nadgarstki, uda oraz kostki u nóg. Założyć kolczyki na uszy. 
    3.    Wyjąć karton nr 2 i odłożyć w bezpieczne miejsce. NIE OTWIERAĆ.
    4.    Opróżnić karton nr 3. 
    5.    Kolacja: należy się po zakończeniu powyższych wytycznych. Posiłek znajduje się w kartonie nr 3 w opakowaniu z napisem “żyw-noc”. Nakazuje się wsypać go do umywalki w łazience, zalać wodą i odczekać 5 minut aż spęcznieje. Zakazuje się używania sztućców.
    6.    Sen: należy wyjąć posłanie z kartonu nr 3 i ułożyć je w kuchni pod stołem. Tam należy przespać noc. Dobrej nocy.

    Najpierw zabrałam się za nakładanie tego dziwnego preparatu. Z początku czułam tylko chłód, ale po chwili całe moje ciało zaczęło lekko parzyć. Okazało się, że jak to spłukałam, to zeszły ze mnie wszystkie włosy. Moja cipka stała się taka gładka, jak u dziewczynki. Jak wyschłam ułożyłam fryzurę, pomalowałam paznokcie, zrobiłam makijaż i ubrałam kolczyki i te dziwne kokardy. Kokardki na włosy były różowe. Lakier do paznokci również. Kolczyki były złote, ale zakończone… różowymi, puchatymi fiutkami. A kokardy na moje kończyny i piersi, były takimi falbankami na gumkach. Oczywiście, że były różowe. Tak jak cień do powiek i szminka. Szykuje mi się jutro różowy dzień barbie. Na szczęście, nie muszę się przefarbowywać na blondie szmatę…
    Miałam na sobie te dziwne ubranko, a i tak czułam się naga. Bo w sumie byłam. Naga udekorowana kobieta. I te dziewczęce kicki… znów będę jadła wstyd.
    Jedząc kolacje, wykonałam wszystko zgodnie z instrukcją. Najpierw wymyłam i wyczyściłam dokładnie umywalkę. Potem wsypałam jakiś zmielony proszek z kawałkami, chyba owoców i orzechów, a następnie otworzyłam kran od umywalki.
    Żarcie nie było takie złe, ale miałam ufajdane ręce. Te same ręce, które próbowały zmyć z siebie świństwo “zdobyte” na rynku.
    W kartonie nr 3 znajdowało się legowisko dla psa, smycz oraz miska. Zmroziło mnie to. Domyślałam się, co mnie czeka. Nie jestem wcale głupia. Na tym legowisku będę dziś spała, a z miski będę jadła. A smycz pewnie dla ozdoby… odłożyłam to wszystko w kuchni pod stołem.

    Na koniec dnia zabrałam się wreszcie za czytanie maila.

    “ Pani Maja %^&(*#$ska,

    Zadanie nr 2:
    Dzień (02.czerwiec):
    Treść zadania głównego:
    Rano: nie wolno zmyć makijażu. Jeżeli jest taka potrzeba, to go poprawić. Śniadanie: Posiłek znajduje się w kartonie nr 3 w opakowaniu z napisem “żyw-rano”. Zastosować się do instrukcji zawartej w kartonie.
    W ciągu całego dnia nie wolno założyć żadnego ubrania. Nie wolno zakrywać miejsc intymnych. W skrzynce pocztowej Pani domu znajduje się list, który należy przekazać swojemu przełożonemu w miejscu pracy. Po godzinach pracy należy udać się pod niżej podany adres. W miejscu docelowym nakazuje się stosować do znajdujących się tam instrukcji.

    [TU ZNAJDOWAŁ SIĘ ADRES]
    Noc: jak poprzednio.
    Z poważaniem.”

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LoliPan

    Cześć. Jedziemy dalej z historią. Jedna część, to jeden dzień i jedno zadanie. Ciekawe, czy uda się tak wypełnić 30 dni? 😀 Na razie mam sporo pomysłów, ale jak będzie kryzys, to może wesprzecie mnie w swoimi pomysłami? Co Wy na to, żeby zaangażować Was, czytelników? Gdzieś kiedyś? 😀
    Oczywiście, jeśli przygody Pani Mai będą się Wam podobać :).
    Anyway, zapraszam do czytania ;).

  • Oduzenie

    Leżę. Jest widno, więc to chyba nie noc. Niezbyt rozumiem, co się ze mną dzieje. Kręci mi się w głowie i chcę spać. Jestem w jakimś łóżku, w pokoju, w którym przebywają również moi koledzy oraz koleżanki. Mnóstwo ludzi. Bardzo rozbawione miny. Wszyscy skandują “dawaj! dawaj!!” lub może raczej “dalej, dalej!”. Głośne śmiechy, rozmowy, tłoczne zgromadzenie wokoło mnie. W głowie mam totalną dezorientację, wesołość, splątanie, pofragmentowane myśli, problemy z mową i ruchowe. Czuję się niekomfortowo bezradny i jakby w centrum uwagi. Zupełnie nie potrafię kojarzyć faktów, ani określić, co się właśnie dzieje. Przeżywam jakieś cykliczne “skoki” świadomości i jej braku. Z bezrozumnym uśmiechem na twarzy przyglądam się poszczególnym osobom tej imprezy:

    Bartek – pogodny wesołek, lubiący być w centrum uwagi, prowadzący kanał na YouTube. Przez to, że nosi okulary, chodzi ubrany na biało i ma lekką nadwagę, wygląda troszkę, jak stereotypowy doktor w szpitalu. Całkiem niezły i miły. Gdybym był gejem, zapewne podobałby mi się.

    Kornel – zupełnie inny typ urody, ale także przystojny, uroczy i zabawowy człowiek, z którym miło spędza się czas. Krótkie czarne włosy, niebieskie oczy, czarne ubranie, klasyczny elegancik. Ma powodzenie u dziewczyn i posiada wielu kolegów.

    Karolina – szatynka o długich włosach i niebieskich oczach z pełnymi czerwonymi ustami i sporymi walorami kobiecości. Fajna laska na którą miło popatrzeć. Spokojna. Ma w sobie “coś”, co mnie intryguje.

    Michał – normalny gość, przeciętny student i kolega. Tu akurat nie mój typ. Nie budzi we mnie żadnych specjalnych uczuć. Jestem wobec niego neutralny.

    Tomek – fajny kolega z grupy, z którym chętnie piję piwko i mówię mu o osobistych problemach. Można powiedzieć, że jest moim przyjacielem zarówno w realu, jak i w internecie.

    Klaudia – nasza wspólna koleżanka. Fajna laska, z którą często pijemy piwko. Czasami udaje mi się przy niej siedzieć, ale ogólnie woli starszych i wędruje do Kornela lub Michała. Szatynka o stylu bycia podobnym do Karoliny.

    Marta – ostra czarnulka o czarnych oczach i wyraziście podkreślonych rzęsach. Dusza alkoholowych imprez. Zwraca na siebie uwagę swoim czarujacym uśmiechem.

    Kuba i Daniel są najmłodsi i najbardziej zabawowi. Typowi młodzi lanserzy, lubiący podkrecać imprezy dziwnymi pomysłami. Fajne chłopaki wokół których zawsze coś się dzieje. Siedzą przy mnie na łóżku, niekomfortowo blisko, uśmiechając się. Nie skandują, ale chyba mnie dotykają, choć nic nie czuję.

    Wydawało mi się, że jeszcze przed chwilą byłem ubrany, teraz zniknęła mi gdzieś bluzka i spodnie. Wszyscy na coś czekają w podekscytowaniu, wciąż skandując. Zupełnie nie wiem, o co chodzi. Zorientowałem się, że nie mam już koszulki. Jest jeszcze bardziej wesoło i głośno. Chyba musi tak być. Nie wiem, co się dzieje, więc tylko się uśmiecham. Kuba i Daniel zbliżyli się do mnie jeszcze bardziej. Uciekając od tego niezbyt przyjemnego kontaktu, zapatrzyłem się na ładniutką Karolinę. Lśniące w promieniach wpadającego do pokoju słońca włosy, piękny uśmiech, oczy patrzące na mnie z zaciekawieniem, jakby czekały na coś, co się za chwilę zdarzy, zielony strój. Jej wesoła, podekscytowana buzia nagle zaczęła się głośno śmiać i czerwienić. Czyżby dlatego, że patrzę jej prosto w oczy? Zasłaniając usta dłońmi krzyknęła “O Boże! Ja cie…”. Zaczęła chichotać i popiskiwać. Powiedziała po cichu “ale ogóras, ja nie mogę”, Bartek odpowiedział półgłosem – “raczej bakłażan”. Potem odwróciła głowę i przerwałem z nią kontakt wzrokowy.

    Patrzę też na Tomka. Wspaniały kumpel, którego zawsze rozumiem. Skanduje, ale nieśmiało. Gdy inni przestają skandować i zaczynają klaskać, Tomek stara się nagle unikać mojego spojrzenia, patrząc w dół. Wygląda na zmieszanego i zażenowanego. Do nikogo się nie odzywa. Nie komentuje, nie jest zachwycony. Sprawia wrażenie, jakby coś mu się nie podobało. Wyraźnie nie ma entuzjazmu. Całkiem fajny, uroczy chłopak. Zawsze dobrze się przy nim czuję. Dobrze, że tu jest.

    W tym samym czasie Bartek był z kolei bardzo mocno rozentuzjazmowany. Mocno się śmiał i śmieszkował z nieśmiałą Karoliną i Michałem coś o jakimś bakłażanie, dziwnie na mnie patrząc. Nie wiem, co to znaczy. Może coś omawiał. To nie było zbyt przyjemne zachowanie. Zawiodłem się na nim, bo wygląda na fajniejszego niż jest.

    Spoglądałem na Kornela z nieśmiałością, bo przyznam, że jak na mężczyznę, jest całkiem niezły. On również patrzy na mnie. Przez chwilę spotkały się nasze spojrzenia, ale wtedy nagle poczerwieniał na twarzy, zaczął klaskać (wraz z innymi) i wprost szczerzył się ze śmiechu, aż się speszyłem. Zaskoczyło mnie to zachowanie, więc odwróciłem wzrok na kolejną osobę.

    Michał skandował z entuzjazmem, ale gdy wszyscy zaczęli klaskać, zrobił zniesmaczoną minę i wyszedł, jakby nie wierzył w to, co się stało.

    Klaudia skanduje najgłośniej. Nie wiem, czego chce, ale jej entuzjazm jest podniecający. Tyle w niej energii i dziewczęcości. W jej oczach można się zatracić. Niżej jest jeszcze lepiej. Patrzę na nią bezwiednie z “bananem” na twarzy, wyobrażając sobie, że to właśnie mnie tak pragnie. Oddałbym się bez wahania. Spoglądanie na nią, to czysta rozkosz i mógłbym to robić przez cały dzień. Nagle, gdy wszyscy ucichli, rozkosznie pisnęła, aż moje ciało przeszył dreszcz podniecenia i otworzyłem usta we wzdechu. Krzyknęła “bakłażan!”. Jej oczy stały się wielkie i wpatrzone chyba we mnie, choć nie patrzyła mi w oczy. Zakryła usta dłońmi i zaczęła lekko podskakiwać w zachwycie i podnieceniu. Kształtne bułeczki podskakiwały wraz z uroczym ruchem jej ciała. Na jej twarzy i dekolcie pojawił się rumieniec. Podobało mi się na to patrzeć. Uśmiechała się do mnie, więc odpowiedziałem tym samym, czując jakby komunię dusz, jakbyśmy się wzajemnie podrywali. Zapragnąłem jej i bez wahania rzuciłbym się na nią gdybym mógł. Klaskała głośno z charakterystycznym dla niej podniecającym temperamentem. Gdybym tylko wiedział, o co chodzi…

    Marta też skanduje, patrząc na mnie z poruszeniem. Piękna buźka, policzki, nosek, uszy, czarne oczy i zmysłowe, długie rzęsy, którymi lubi zalotnie trzepotać. Uczta dla oczu. Gdy straciłem koszulkę, zagryzała kącik dolnej wargi. Teraz uśmiecha się, jak anioł. Pomachałbym jej. Nagle przestała skandować jakby zamarła. Poczerwieniały jej maleńkie, ledwo widoczne spod kruczo czarnych włosów uszy, ozdobione zielonymi kolczykami. Pojawił się rumieniec na policzkach, oczy zaiskrzyły, a usta zakryła dłońmi. Omiatała mnie wzrokiem, szepcząc “O kur*w!”. Poczułem się dziwnie, ale czerpałem podniecenie z patrzenia na nią. Delektując się jej urodą, między nogami poczułem rozkosz, jakby dotykała mi krocza i stęknąłem z podniecenia, a ona na mnie patrzyła z uśmiechem. Uśmiechnąłem się do niej i puściłem oczko. Tomek szepnął jej na ucho, żeby zachowała trochę szacunku, bo prawdopodobnie nie wiem, co się ze mną dzieje i dlatego tak się zachowuję. Ona zgodziła się z tym i stwierdziła, że szkoda jej mnie z powodu całej tej sytuacji.

    Wciąż błądzący wzrok skierowałem w końcu na Kubę i Daniela, którzy cały czas siedzą na moim łóżku, ocierając się. Jako jedyni nie skandowali ani nie klaszczą. Są blisko mojego ciała, aż czuję ich dotyk. Fajne, wesołe, młode, dynamiczne chłopaki, ale czuję się niekomfortowo w takiej bliskości z nimi. Kuba trochę chichocze, Daniel zdjął nawet koszulkę, tak jest goraco. Uśmiechają się do mnie. A ja? Z powodu ich bliskości też jest mi gorąco. Nie jestem w stanie nic mówić, więc tylko spojrzeniem sugeruję zapytanie, o co tu chodzi. Nie mam jednak odpowiedzi. Jestem bez koszulki, a Daniel dotyka mojego torsu. Gdy zaczynam wykazywać oznaki zaniepokojenia, mówi mi, że wszystko jest dobrze i żebym się nie niepokoił. Spojrzałem nieco bardziej w dół i zobaczyłem… Nie mam na sobie nic, jestem całkiem goły! Nagie krocze, którego nikt obcy nigdy wcześniej nie widział. Wydałem z siebie charakterystyczny odgłos, jaki wydają ludzie zdziwieni, robiąc przy tym zaskoczoną minę. Od razu mi opadł. Ze wstydem i upokorzeniem w oczach spojrzałem prosto w twarz Kubie, co było nieprzyjemne, bowiem wciąż trochę chichotał pod nosem. Z drugiej jednak strony, jest całkiem niezły, a cała sytuacja dziwna. Serio jest całkiem niezły. Następnie, spojrzałem w oczy Danielowi. On, aby ukoić moje zaskoczenie i zażenowanie, szepnął mi “to nic takiego, naturalna rzecz i nie trzeba się przejmować”, sam będąc jedynie w bokserkach. Mnie to wystarczyło. Nie byłem w stanie poukładać sobie myśli, łącząc fakt mojej golizny z faktem rozbawienia tłumu. Leżałem więc posłusznie i bezwładnie goły pozwalając na to, co się dzieje. Godność osobista i poczucie intymności przeciekały mi przez palce. W kolejnych przebłyskach świadomości czułem wstyd, niemoc, dyskomfort. Przez swój stan jednak, odpływałem coraz częściej i bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • W szatni

    Wieczorem hala sportowa była zupełnie pusta. Tomek cieszył się z tego faktu. Po meczu z kilkorgiem znajomych został sam w szatni, żeby w spokoju pomyśleć. A miał o czym myśleć. Adam, jego kumpel, nie zasłonił kotary pod prysznicem i z miejsca, w którym siedział Tomek, chłopak widział wszystko. Nagie ciało Adama było niemal idealne – mięśnie nieznacznie odznaczały się na opalonej skórze, pośladki, dwie niesamowicie krągłe półkule, delikatnie podskakiwały przy każdym ruchu chłopaka. A jego penis… Około dziesięciocentymetrowy chuj kołysał się we wszystkie strony, uderzając o masywne uda z cichym, prawie niesłyszalnym plaśnięciem, kiedy Adam masował zmysłowo swoje ciało. Często obracał się w miejscu, przez co Tomek miał tylko kilka sekund, by przyjrzeć się jego kutasowi. Musiał też uważać, by inni nie zauważyli, że się gapi. Ani że dostał wzwodu.

    Kiedy jego koledzy ubrali się, a Tomek usłyszał trzask drzwi, gdy opuszczali szatnię, odczekał jeszcze chwilę, by mieć pewność, że nie wrócą i wypuścił z siebie powietrze. Ledwo wytrzymał, żeby nie zsunąć się z ławki. Serce waliło mu jak młotem, a krew pulsowała jak dzika. Czuł w lędźwiach prawdziwy ogień. Dzikie pożądanie. Gdyby tylko mógł, wskoczyłby do tej kabiny prysznicowej, pchnął zdezorientowanego Adama na ścianę i siłą wepchnąłby mu swój język do ust. Całowaliby się namiętnie przez kilka minut, jak jeszcze nikt z nikim się nie całował, a później… później zająłby się tymi jego ogromnymi, ciemnymi sutkami. Ssałby je, czując jak twardnieją i słysząc rozkoszne jęki Adama. Poddałby się, gdyby Adam zsunął mu głowę niżej, wprost przed nabrzmiałego, grubego, mokrego od wody i ejakulatu kutasa. Tomek lizałby go, ssałby go z taką siłą, że cała krew odpłynęłaby z ciała Adama wprost do jego penisa, sprawiając, że stawałby się jeszcze większy, jeszcze twardszy. Aż w końcu, po długich, rozkosznych minutach, Adam spuściłby się Tomkowi wprost do ust, wypełniając jego gardło gorącą, lepką i przepyszną spermą.

    Tomek, pewien, że o tej porze już nikt nie przyjdzie na halę, dał się całkowicie ponieść swoim fantazjom. Masując sobie chuja przez spodenki, przygryzł wargę, żeby nie jęczeć – trzeba zachować choć minimum przyzwoitości, mówił sobie. Chciał, żeby ta chwila trwała wiecznie. Mimo że jego organizm był już w pełni gotowy do wystrzelenia hektolitrów białej mazi, chłopak nadal nie ściągnął jeszcze spodenek. Jedną ręką delikatnie masował krocze, drugą kręcąc koła wokół sutka. Kilkukrotnie nie mógł powstrzymać głębokiego westchnienia. Czuł, że spodenki robią się mokre.

    , pomyślał. Ejakulat musiał przebić się przez jego bokserki i dotrzeć do spodenek, tworząc na czarnym materiale coraz większą plamę.

    . Chciał przeciągnąć ten moment, ale punkt kulminacyjny zbliżał się nieubłaganie. W końcu, nie mógł siedzieć w szatni do rana, kiedyś musiałby wystrzelić.

    Dźwięk otwieranych drzwi sprawił, że chłopak prawie spadł z ławki.

    — Kurwa! — Zaklął na głos. Kto mógł przyjść na halę o tej godzinie?

    !

    Wstał, cały spocony i czerwony, tak z rozkoszy, jak i ze wstydu. Usłyszał na korytarzu ciężkie kroki. Nie wiedząc co robić, Tomek usiadł z powrotem i wsunął rękę w bokserki, poprawiając gorącego i pulsującego penisa tak, żeby za bardzo nie odznaczał się na spodenkach. Starał się to zrobić jak najdelikatniej umiał, nie chciał w tej chwili trysnąć spermą.

    Drzwi od szatni otworzyły się i Tomek, starając się zachować wszelkie pozory przyzwoitości, zobaczył w nich pana Pawła — swojego byłego nauczyciela wf-u.

    , powiedział sobie, kto inny mógłby przyjść wieczorem na halę sportową, niż nauczyciel wf-u? Tylko czemu o tej porze?

    Mężczyzna był postawnym facetem po czterdziestce, ale wciąż był niesamowicie przystojny. Jego muskularne ciało zawsze przyprawiało Tomka o szybsze bicie serca. Zwłaszcza, kiedy Paweł (tak, jak teraz) ubrany był w te swoje obcisłe dresy, które sugestywnie opinały się na jego tyłku i kroczu.

    — Och — westchnął zaskoczony pan Paweł. — Nie spodziewałem się tu nikogo o tej porze.

    — Ja… — zaczął Tomek, ale kompletnie nie wiedział, co powiedzieć. Miał wrażenie, że mężczyzna zauważył jego sterczącego kutasa, że wszystkiego się domyślił. Nauczyciel uśmiechnął się tajemniczo.

    — Spoko, nie musisz mi się tłumaczyć. Przyszedłem sprawdzić czy hala jest zamknięta — powiedział i rzucił spojrzenie na krocze chłopaka. Spojrzał?

    , tłumaczył sobie Tomek. A może jednak?

    Zamiast wyjść, Paweł wszedł do środka i usiadł naprzeciwko. Ciemne dresowe spodnie, które miał na sobie, były idealnie dopasowane — granatowy, lśniący materiał opinał kusząco jędrne grube łydki nauczyciela.

    , krzyczał w myślach chłopak,

    — Co jest? — Zapytał Paweł.

    — N-nic.

    — To czemu siedzisz tu sam?

    Chłopak nie odpowiedział, nie wiedział co powiedzieć.

    . Nie, to nie była dobra odpowiedź.

    — Widzę, że coś ci próbuje uciec ze spodni — nauczyciel wskazał gestem krocze Tomka. Uśmiechnął się. Chłopak oniemiał. Czy on właśnie skomentował jego na wpół sterczącego fiuta?

    — Ja… przepraszam — wyjąkał chłopak, próbując się jakoś zakryć. Poczuł, że jego twarz przybrała barwę krwistej czerwieni.

    — Spoko — zaśmiał się Paweł. — Przecież wiem, jak to jest być młodym. Twarz wuefisty była jak wykuta w marmurze, okalana czarnymi, przyprószonymi delikatną siwizną włosami. Mężczyzna zawsze podobał się Tomkowi, zresztą nie tylko jemu. Połowa dziewcząt ze szkoły za nim ganiała.

    — Nie ma się czego wstydzić — ciągnął dalej. — Korzystaj, póki ci jeszcze staje. No, może niekoniecznie w miejscu publicznym — mrugnął okiem. Wstał i usiadł tuż obok Tomka. Złapał jego udo i chłopak poczuł, jak cała krew znów spływa mu wprost do penisa.

    — Wiesz – szepnął nauczyciel. – Na twoim miejscu też ciężko byłoby mi powstrzymać erekcję, patrząc na tych twoich kumpli.

    To niemożliwe. Tomek poczuł, jak zapiera mu dech w piersi. Czy Paweł właśnie zdradził mu, że jest gejem?

    — Ja..

    — Nie bój się, chłopie, to przecież nic złego — Paweł przesunął rękę nieco wyżej, w stronę twardniejącego znów chuja. Natrafił na plamę na spodenkach.

    — Oho! — Wykrzyknął wuefista i uśmiechnął się.

    — Czy pan…? — Zaczął Tomek, mając wrażenie, że śni.

    — Tak?

    — Pan jest…

    — Gejem? — Pomógł mu nauczyciel. — Jestem!

    , zastanawiał się Tomek. Siedział sam w szatni, tuż obok nauczyciela w cholernie podniecającym dresie, który, tak jak on, był gejem. Nigdy by nie pomyślał, że ktoś tak męski, jak pan Paweł, też lubi ciągnąć pały.

    — Co, zdziwiony? Nikt o tym nie wie, raczej się tym nie chwalę, ale potrafię wyczuć swoich. O tobie wiedziałem od zawsze.

    Nauczyciel kciukiem wyszukał przez materiał wysunięty żołądź penisa Tomka i zaczął go powoli masować.

    — Nie powinniśmy — zaprotestował chłopak, choć w głębi duszy pragnął, żeby mężczyzna nie przestawał.

    — Pierdolenie! Nie jesteś już moim uczniem. Poza tym, jesteś cały mokry, nie skończyłeś wcześniej, a ja nie ruchałem nikogo od miesiąca.

    Zbliżył twarz do twarzy Tomka. Pachniał męskością i drogą wodą toaletową. Chłopak westchnął. Nauczyciel przygryzł płatek ucha chłopaka, a ten jęknął głośno z rozkoszy.

    — Jesteś prawiczkiem? — Zapytał Paweł.

    Tomek potwierdził kiwnięciem głowy. Nie był w stanie nic powiedzieć. Mężczyzna nagle się odsunął.

    — To zmienia postać rzeczy.

    — Nie — zaprotestował Tomek, zanim nawet pomyślał.

    Paweł uśmiechnął się.

    — Nie chcę, żebyś zaraz mi tu zalał całą szatnię. Mam ochotę na długie ruchańsko, a ty już prawie szczytujesz.

    — Dam radę.

    — Nie dasz. Ale mam inny pomysł.

    Znów zbliżył twarz do twarzy Tomka. Musnął wargami jego usta.

    — Przyjdź do mnie jutro o dwudziestej. Pokażę ci, jak to jest być z facetem. Wiesz, gdzie mieszkam?

    — Jasne.

    — A teraz — powiedział Paweł, łapiąc go mocno za penisa. — Ulżyj sobie.

    Mężczyzna wolną rękę szarpnął spodenki i ściągnął je z chłopaka razem z bokserkami. Kutas wystrzelił na wolność w całej okazałości. Napletek był już zsunięty,  a różowy żołądź błyszczał od soczystego soku.

    — Ładny — pochwalił go Paweł i ścisnął tuż przy nabrzmiałych jądrach. — Może pozwolę ci jutro we mnie wejść. Sprawdzimy, jak twój mały kolega sprawdza się w akcji.

    Tomek nie potrafił nic odpowiedzieć, mógł jedynie jęczeć z nieopisanej rozkoszy. Czuł, że wystarczy tylko kilka ruchów dłoni Pawła, żeby eksplodował.

    Nauczyciel powoli zaczął przesuwać rękę w górę i w dół. Pozwalając, by niewyobrażalne ilości ejakulatu spływały mu po palcach.

    Kiedy masował kutasa swojego byłego ucznia, całował jego szyję i przygryzał ucho.

    Tomek jęknął wyjątkowo głośno.

    — Już?

    Kiwnął głową.

    Paweł przyspieszył walenie jego chuja.

    Góra, dół.

    Góra.

    Dół.

    Góra…

    Całym ciałem Tomka wstrząsnęły potężne spazmy. Chłopak miał wrażenie, jakby wszystkie siły opuszczały mięśnie, kierując się w dół, by zasilić ten jeden narząd, który teraz miał jakiekolwiek znaczenie. Pociemniało mu przed oczami. Krzyknął. Długo strumień wystrzelił z czubka jego penisa. Fontanna spermy poleciała na drugi koniec szatni, lądując na ławce. Kolejny wystrzał, biała maź trysnęła wysoko w górę, spadając na uda chłopaka. Jeszcze jeden. I jeszcze. Jeszcze…

    Tomek nigdy wcześniej nie przeżył takiego orgazmu. Jeszcze chwilę później nie mógł podnieść się z ławki, ani powiedzieć, co się właśnie stało. Stracił wszystkie siły.

    Spojrzał tępo na Pawła. Mężczyzna uśmiechał się szeroko. Na jego lśniących spodniach widać było plamy spermy.

    — No, no — powiedział z uznaniem. — Spermy jakbyś nie walił od tygodni. Dobra, ubieraj się i widzimy się jutro. Pamiętaj, żeby posprzątać — wskazał na prawdziwą kałużę nasienia na podłodze.

    — Dz-dzięki — wystękał Tomek.

    — Się wie!

    Paweł wstał i skierował się do wyjścia. Rzucił Tomkowi promienny uśmiech i zamknął drzwi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Micky Mick

    Opowiadanie o młodym mężczyźnie, który nieoczekiwanie może spełnić swoje seksualne fantazje w szatni sportowej.

  • Wykorzystana przez dwoch patusow

    Wykorzystana przez dwóch patusów

    Nazywam się Karina i jestem wolontariuszką w licealnym kole wolontariatu.

    Co należy do moich obowiązków? Mam przydzieloną jedną, czasem dwie rodziny, do których zaglądam trzy razy w tygodniu. Przynoszę zakupy, pomagam coś ugotować, posprzątać, odrobić lekcje. Brzmi bardzo dojrzale i szlachetnie? Nie. Chodzi o dodatkowe punkty do świadectwa. Chodzę do najlepszego liceum w mieście – tutaj każdy punkt, każda ocena decyduje o być albo nie być. A za pracę w wolontariacie dostaje się jakieś kosmiczne fory we wszystkim. Nie miałam wyjścia.

    Skłamałabym jednak, gdybym powiedziała, że do wolontariatu mam wyłącznie cyniczny stosunek. Owszem, czasem jest fajnie. Poznałam kilka miłych osób, choć generalnie mam tu do czynienia ze świętoszkowatymi zakonnicami i dziewicami. Próbowałam je czasem rozerwać – nic z tego. Do tego kilku fajnych chłopaków, którzy na kilometr śmierdzieli byciem prawiczkiem.

    Czasem wolontariat sprawiał mi sporo frajdy. Od jakiegoś czasu przychodziłam tylko do jednej rodziny. Typowa, patologiczna kamienica z podwórkiem pełnym  meneli. To w tym królestwie mieszkała pani Jola – na oko czterdziestoletnia babeczka po przejściach, z dwójką dzieci w wieku szkolnym. Akurat ją szczerze polubiłam. Miała problemy z kręgosłupem, więc regularnie przynosiłam jej zakupy i pomagałam zrobić obiad, czy tam kolację dla dzieci. Sama miała problemy z poruszaniem się. No i oczywiście pomagałam dzieciakom przy odrabianiu lekcji. Wieczorami jeszcze długo siedziałam z panią Jolą przy herbacie. Sporo mi o sobie opowiadała. Ja jej o sobie też. Mówiąc krótko: chodziłam do niej bez poczucia przymusu.

    Dobra, przejdźmy do konkretów.

    Uroda często pomagała mi się wywinąć z obowiązków. Gdy jest się seksowną licealistką z dużym tyłkiem i wysoką samooceną, to życie jest naprawdę proste. Wystarczy pochylić się przy koledze z klasy, żeby pomógł odpisać na klasówce. Kilka spojrzeń i inny kumpel napisze za mnie wypracowanie. Cóż, urobienie prawiczka nie należy do najtrudniejszych zadań.

    Pewnie chcecie wiedzieć, jak wyglądam?

    Mam długie, gęste, kasztanowe włosy za ramiona. Na nosie okulary a’la seksowna sekretarka. Duże, pełne usta i mocno podkreślone kości policzkowe (często słyszę, że mam włoski typ urody). Do tego nieduże, za to jędrne piersi, wcięcie w talii i duży, seksowny tyłek. Uwielbiam oglądać go w lustrze. Przymierzam kolejne zestawy bielizny, stringi, do tego zakolanówki, pończochy, pasy do pończoch… Wiem, że faceci go uwielbiają. Oglądają się za mną na ulicy, nie ważne, czy jestem ubrana w ciasne jeansy, spodnie z wysokim stanem, czy spódniczki.

    Tak, tyłek jest moim atutem. Zapracowałam na to kolejnymi godzinami na siłowni. Nawet tam, gdy mój tyłek opinały ciaśniutkie legginsy, facetom aż wykręcało szyje. Co odważniejsi zagadywali, proponowali przygody… Może kiedyś Wam o nich opowiem.

    Teraz pewnie chcecie wiedzieć, jak to było z tym patusami, co? Jak to się stało, dlaczego? Cóż, po kolei.

    Tamten dzień strasznie mi się dłużył. Lekcje ciągnęły się jak krew z nosa. Do tego klasówka z historii, o której już w trakcie pisania wiedziałam, że obleję.

    Po ostatnim dzwonku chciałam iść prosto do pani Joli. Wieczorem miałam spotkać się z moim chłopakiem. Wiedziałam, że zostanę na noc, więc spakowałam kilka seksownych rzeczy. Przede wszystkim jednak ubrałam ulubioną bieliznę: wysoko podciągnięte, niebieskie stringi i stanik od kompletu.

    Te stringi cholernie podkreślały mój tyłek.

    Do pani Joli miałam iść z kolegą, ale w ostatniej chwili zadzwonił, że się rozchorował. Nie chciałam nawalić, więc sama zrobiłam zakupy i poszłam na miejsce.

    Otworzył mi jej mąż/konkubent, chuj wie. Typowy nierób: na głowie zakola, przepita twarz. Koszulka na ramiączkach, spodnie od dresu. Dramat. Modliłam się, żeby tylko nie próbował mnie dotknąć na przywitanie.

    – Przyszłam do pani Joli. Jestem z koła wolontaryjnego.

    – Tak, Jolka coś mówiła. Wchodź, wchodź – powiedział, wpuszczając mnie do środka.

    Od razu poszłam do kuchni. To było typowe mieszkanie komunalne. Trzy pokoje, kuchnia. Sporo gratów, trochę nieprzyjemnego zapachu. Nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie.

    – Jolka zabrała dzieciaki do lekarza. Przyniosły ze szkoły jakieś choróbsko. Powinna niedługo wrócić – powiedział, sięgając do lodówki po piwo. Czuć było, że to nie pierwszy jego browar tego dnia.

    W tym mieście wszyscy się pochorowali? Ja pieprzę.

    No nic, westchnęłam i poszłam do kuchni rozpakować zakupy. Wiedziałam, że to należy do moich obowiązków. Po każdej wizycie musiałam napisać raport, który podpisywał mi opiekun koła. Domyślałam się, że w razie jakichś nieścisłości miałabym spore kłopoty, a tego nie było mi trzeba. Wolałam nikomu nie podpaść – ani w szkole ani tym bardziej u moich „podopiecznych”.

    Rozpakowywałam zakupy, czując na sobie wzrok tego typa. Siedział przy stole w kuchni, sącząc piwo i bezczelnie obłapiając mnie wzrokiem. Momentalnie pożałowałam, że tego dnia ubrałam ciaśniutkie, szare legginsy podkreślające tyłek. Do tego sportowe adidasy – wiecie, strój typowy na siłownię. Do tego kusa bluzka z dekoltem, odsłaniająca płaski brzuch i oczywiście moje okulary a’la seksowna sekretarka. Boże, nawet nie wiecie, jak się na mnie gapił. Widać było, że dla niego takie dziewczyny istnieją tylko w telewizji. Nawet nie w internecie, bo taki troglodyta nie potrafiłby nawet odpalić komputera.

    Postanowiłam bez słowa robić swoje. Liczyłam, że pani Jola szybko wróci do mieszkania. Byłam wkurzona na kolegę, który tego dnia mnie wystawił.

    – Często przychodzisz do Jolki? – zacharczał swoim przepitym głosem.

    – Czasem – odpowiedziałam na odczepnego.

    Po chwili ciszy dodał jeszcze:

    – Ładna z ciebie dziewczyna, wiesz?

    Boże, myślałam, że wyjdę z siebie.

    Rozpakowałam zakupy. No nic, trzeba było czekać na panią Jolę. Usiadłam na chwilę, zastanawiając się, co ze sobą robić. Nie mogłam wyjść. Co jakiś czas do odwiedzanych przez nas rodzin przychodził opiekun naszego koła na tzw. „wywiad”. Bałam się, że znając moje szczęście, przy kolejnej wizycie trafi właśnie na tego typa, bo pani Jola „akurat wyszła na chwilę z domu”. Gdyby coś na mnie nagadał, od razu wywaliliby mnie z koła. A bez tych punktów na świadectwie byłoby naprawdę cienko. Już teraz za kilka gorszych wyników w nauce groziło mi niedopuszczenie do matury – wiecie, żeby przypadkiem nie zaniżyć średniej szkoły. A bez tego marzenie o lepszych studiach pękłoby jak bańka mydlana.

    – Słyszysz, czy nie słyszysz?

    – Słucham? – zapytałam zaskoczona. Musiałam się nieźle zamyślić.

    – Pytałem, jak się nazywasz.

    – Ka…Karina – wydukałam.

    Spojrzałam na niego. Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, jaki jest wielki. Jak niedźwiedź. W koszulce na ramiączkach jego bicepsy prezentowały się w pełnej okazałości. Od razu pomyślałam, że wyrobił je sobie w więzieniu. Pewnie to tam zrobił te tanie dziary…

    – Piękne imię. Miałem kiedyś jedną Karinę – zaśmiał się, zapalając papierosa.

    Boże święty, w co ja się wpieprzyłam.

    – Jestem Marek. Zajarasz? – zapytał, wyciągając w moim kierunku paczkę.

    – Dziękuję, nie palę.

    – O, jaka grzeczna – wychrypiał z papierosem w ustach.

    Zobaczyłam na jego dresach potężne wybrzuszenie. Z jednej strony mnie to obrzydziło, a z drugiej pomyślałam: niech przynajmniej sobie popatrzy. Nie powiem, schlebiało mi to, że ślinił się na mój widok.

    Na szczęście w tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Pomyślałam, że to pani Jola. Ufff, jestem uratowana!

    Czekałam w milczeniu, stojąc w kuchni. Myślami byłam już u swojego chłopaka. Jego rodzice mieli gdzieś wyjechać, także mieliśmy całą noc dla siebie. Uważnie obejrzałam się w dużym lustrze, które stało oparte o ścianę. Wypięłam tyłek. W tych legginsach prezentował się nieziemsko. Nie mogłam się doczekać, aż wypnę się w nich przed swoim chłopakiem. Nie mogłam się doczekać jego klapsa.

    – Patrz, kogo my tu mamy – usłyszałam za plecami przechlany głos Marka.

    Odwróciłam się. Pani Joli nie było. Za to stał przede mną Marek, z jakimś typem, który wyglądał chyba jeszcze gorzej niż on. Typowy osiłek z łysym łbem i wielkimi mięśniami.

    Teraz wystraszyłam się nie na żarty.

    – No piękna dziewczyna, piękna – wychrypiał nowy kolega.

    Zostałam z nim sam na sam. Marek poszedł do drugiego pokoju po piwo.

    Stałam jak wryta, gdy oglądał mnie jak jakąś zdobycz. Siedząc na krześle, i tak był większy ode mnie. Wielkie, łyse bydle. Bezmyślna kupa mięśni. Czułam do niego obrzydzenie.

    – Chyba muszę już iść – powiedziałam wreszcie, zbierając się na odwagę.

    – O nie, nigdzie nie musisz iść, kochanie – powiedział Marek, wchodząc z powrotem do pokoju.

    Podał swojemu koledze otwarte piwo. Wzięli po dużym łyku.

    – Napijesz się, kotku? – bezczelnie zapytał Marek.

    – Nie, dziękuję. Naprawdę muszę już iść.

    Odwróciłam się w kierunku drzwi. Zrobiłam dwa kroki i… I poczułam na tyłku potężnego klapsa. Odwróciłam się wystraszona. Stali przy mnie tak blisko, że czułam ich przepite oddechy.

    Nagle ten większy chwycił mnie od tyłu, zakrywając usta dłonią. Chciałam piszczeć i wrzeszczeć, ale jego wielka łapa zakrywała mi usta. Czułam na pośladkach potężne wybrzuszenie w jego spodniach.

    – Spokojnie, kochanie – zaczął Marek. – Nie chcemy ci robić krzywdy.

    Opadłam z sił i przestałam się wyrywać. Nie miałam szans z łysym mięśniakiem. Bałam się tego, co zaraz się stanie.

    – Karina, tak?

    Nie odpowiedziałam.

    – Tak?! – zapytał ostrzej.

    Kiwnęłam głową.

    – No to obiecuje ci, że nic złego się nie stanie. Musisz tylko przed nami uklęknąć i nas ładnie obsłużyć. W tej kamienicy na twoje krzyki i tak nikt nie zareaguje, rozumiesz?

    Myślałam, że zemdleję. Czułam, jakbym byłą w jakimś koszmarze, z którego zaraz się obudzę.

    Łysy pchnął mnie na podłogę. Upadłam na kolana.

    – Nie wstawaj, kotku – rozkazał, po czym sam usiadł na kanapie.

    Jak zahipnotyzowana przybliżyłam się, wciąż klęcząc. Zdjął spodnie, później bokserki. Wyrósł przede mną wielki, wyżyłowany kutas. Rozsiadł się na kanapie jak król. Wiedziałam, co muszę zrobić.

    Odgarnęłam włosy. Poprawiłam okulary. Chwyciłam jego kutasa w dłoń. Boże, był taki wielki… Wystraszyłam się tego, że zaczynam czuć podniecenie…

    Marek w tym czasie usiadł obok i zaczął palić papierosa. Uważnie przyglądał się, jak powoli zabieram się za kutasa jego kolegi. Nie chciałam tego robić. Nie chciałam obciągać jakiemuś pieprzonemu, łysemu kibolowi i jego zapitemu koledze. To było poniżej mojej godności. Miałam chłopaka, perspektywę studiowania na znanej uczelni. Wyglądałam jak pieprzona laska z prosto z Instagrama, nieosiągalna dla takich jak oni. Rodzice mojego chłopaka byli obrzydliwie bogaci. To wszystko…

    – Ciągnij suko – rozkazał wreszcie łysy.

    Przerażał mnie jego perfidny uśmiech. Miał nade mną władzę. Obaj mieli nade mną władzę. Byłam ich dziwką.

    Wystraszona chwyciłam go mocniej w dłoń. Nie mieścił mi się. Był zbyt gruby, zbyt długi i wyżyłowany. W dotyku jakby wielki, mięsisty baleron. Musiałam chwycić go w obie dłonie. Dopiero w ten sposób mogłam poruszać nim w górę i w dół.

    – Jak nas dobrze obsłużysz, to nic ci się nie stanie kotku – powiedział.

    – Takiej dupeczki to jeszcze nie ruchałem – dodał Marek.

    W tym momencie to do mnie trafiło. Musicie wiedzieć, że jeśli chodzi o seks, to jestem naprawdę wyuzdana. Od dawna przeszkadzało mi w moim chłopaku to, że… Był taki miękki, chłopięcy… Nie miał w sobie tej męskości, dzikości. A ja od dawna chciałam zostać porządnie wyruchana przez prawdziwego samca.

    Mając przed sobą tego wielkiego, łysego kibola poczułam, że mogę wreszcie dostać to, czego chcę. Podniecało mnie to, że dla takiego typa zawsze byłam jakimś nieosiągalnym obiektem. Seksowna dziewczyna z klasą, inteligentna, w seksownych okularach a’la sekretarka. Do tego z boskim, wyćwiczonym na siłowni tyłkiem, opiętym na sportowych legginsach.

    Spojrzałam mu w oczy. Zobaczyłam w nich zwierzęcą męskość. Już po chwili obłapiałam jego olbrzymiego kutasa swoimi dużymi, mięsistymi ustami. Lizałam go z góry do dołu, w pełni zaangażowana. Jednocześnie wysoko wypinałam tyłek. Wiedziałam, że Marek na mnie patrzy. Wiedziałam, że wezmą mnie we dwóch. Chciałam ich podniecić do granic możliwości.

    Lizałam go dalej, intensywnie pracując językiem. Splunęłam sobie na dłoń, żeby móc trzepać go z poślizgiem. Musiałam wyglądać jak jakaś pieprzona gwiazda porno.

    Tak wielkiego chuja jeszcze nie ciągnęłam – wyszeptałam.

    Spodobało im się to. Obaj zaczęli się śmiać tym swoim prostackim śmiechem zarezerwowanym dla patusów. Podobało mi się to. Chciałam więcej.

    Wsunęłam go głębiej w usta. Był cholernie gruby. W porównaniu do kutasa mojego chłopaka był istnym monstrum. Nie mogłam go wsadzić całego. Przytrzymałam go w ustach tyle, ile dałam radę, a później wypuściłam go ze stęknięciem. Był cały w mojej ślinie. Cholernie mnie to podnieciło.

    Zaczęłam mu ciągnąć coraz szybciej. Moja głowa latała w górę i w dół. Wreszcie poczułam jego wielką łapę na swojej głowie. Zaczął regulować tempo. Powoli brałam go coraz głębiej.

    – O tak, ciągnij skarbie… – stękał.

    Więc ciągnęłam dalej. Mocno, intensywnie. Pojękiwałam przy tym cicho. Chciałam, żeby mnie zapamiętali. Żeby już zawsze pieprząc te swoje Karyny, pamiętali, że mieli przez moment taką laskę jak ja. Laskę prosto z Instagrama.

    Ciągnąc mu, obserwowana przez Marka, czułam nieludzkie podniecenie. Upajałam się tym. Na zmianę ciągnęłam i waliłam konia. Lizałam go z góry do dołu. Nie mogłam wyjść z zachwytu nad jego wielkością, grubością. Czułam zażenowanie na myśl o chłopięcym penisie mojego chłopaka.

    Poczułam, jak Marek od tyłu zdejmuje mi leginsy. Podniosłam wyżej tyłek, żeby ułatwić mu robotę.

    Zaczęli mi dawać klapsy po kolei. Wreszcie ten wielki jednym ruchem położył mnie sobie na kolanach, jakbym była dzieckiem. Kawał mi solidne klapsy, a ja cicho pojękiwałam.

    – Zerżnijcie mnie – wyszeptałam.

    Znów zaryczeli w zachwycie.

    – Mówisz masz, suko – powiedział ten wielki.

    Jednym ruchem zdarł ze mnie bluzkę, później stanik. Pewnie nawet nie przypuszczał, że komplet mojej bielizny kosztował więcej, niż wynosi cały jego zasiłek.

    Byłam teraz w samych stringach. Wysoko podciągnięte pięknie podkreślały mój duży, wysportowany tyłek. No dobra: w stringach i okularach. Wiedziałam, że w nich jestem jeszcze seksowniejsza.

    Zaczęli obmacywać mnie po piersiach: zachłannie i po męsku. Ściskali moje sutki. Lizali je na zmianę. Myślałam, że zaraz dojdę.

    Wreszcie chwyciłam za pasek spodni Marka. Zdjęłam je. Obaj usiedli na kanapie, a ja uklęknęłam przed nimi. Wypięłam się mocno, żeby mogli podziwiać mój tyłek. Zaczęłam obciągać obu, na zmianę. Czułam się bosko. Czułam się jak dziwka.

    Mając w ustach ich kutasy, wyraźnie czułam ich samczość, męskość, chciałam więcej. Byłam zachłanna. To było coś skrajnie innego niż seks z moim chłopakiem – bogatym, z dobrego domu, grzecznym, zawsze w eleganckim, drogim swetrze. Teraz miałam dwóch samców, wypuszczonych z więzienia. Dwóch prostaków, którzy byli na mnie napaleni. Którzy chcieli mnie jebać po męsku, zwierzęco. Byłam gotowa oddać im się w całości. Niech biorą, co chcą, ja tylko na tym skorzystam.

    – O kurwaaa, tak dobrze to jeszcze nie miałem – stęknął Marek.

    – Dobra, dość tego dobrego – powiedział ten wielki.

    Wstał i poszedł za mnie. Udałam, że nie zwracam uwagi. Marek dalej siedział na kanapie. Ciągnęłam mu, klęcząc na podłodze. Wypięłam się mocniej.

     Poczułam, jak ten wielki klęka tuż za mną. Czułam jego wielkie dłonie na swoich pośladkach. Czułam jak pożera mnie wzrokiem. Taki wysportowany, duży tyłek widział pewnie tylko w necie. Teraz należał do niego.

    Dał mi potężnego klapsa. Aż drgnęłam, wciąż mając w ustach kutasa Marka. Dalej obciągałam mu z pełnym zaangażowaniem.

    Wreszcie to poczułam. Odsunął pasek stringów. Przez chwilę przejeżdżał mi swoim kutasem po cipce. Wreszcie wszedł we mnie. Zajęczałam, gdy wypełniał mnie po brzegi.

    Zaczął mnie pieprzyć. Najpierw powoli, ale już po chwili nie mógł się powstrzymać. Pieprzył mnie z pełną siłą, trzymając mnie za biodra tymi swoimi ciężkimi łapami. W każdej sekundzie czułam, jakbym przeżywała orgazm. Nie mogłam skupić się na obciąganiu. Wyjęłam z ust kutasa i zaczęłam głośno jęczeć.

    Jego cielsko głośno uderzało w moje pośladki. Zatapiałam się w tym dźwięku. Kolejne klapsy tylko mnie rozjuszały.

    Wreszcie poczułam, że dochodzę. Zaczęłam jęczeć naprawdę głośno, gdy skurcze zaciskały się na jego grubym kutasie. To był najintensywniejszy orgazm, jaki miałam w życiu. Po wszystkim byłam wykończona. Nie chcieli mi jednak dać spokoju.

    – Nasza lalka, chyba doszła – zaśmiał się łysy kark. – To co, teraz nasza kolej?

    Obaj wstali. Łysy chwycił mnie za włosy i przyciągnął bliżej. Klęczałam przed nimi, obciągając na zmianę oba kutasy. Bili mnie nimi po twarzy, wpychali głęboko do ust. Byłam ich dziwką.

    W końcu spuścili mi się obaj na twarz. Później usiedli na kanapie z piwem w łapie.

    A ja przetarłam okulary i klęczałam dalej, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie się stało. Jakbym nagle otrzeźwiała. Szybko pobiegłam do łazienki, żeby się jakoś ogarnąć. Później ubrałam się i wyszłam. Ostatnie co usłyszałam, to ich przepite głosy, wołające:

    – Wróć do nas jeszcze, suczko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, przedstawiam Wam moje kolejne opowiadanie. Część z Was już mnie zna 😉

    Całusy!