Roberta znałam praktycznie od zawsze, w dzieciństwie razem się wychowywaliśmy, chodziliśmy do jednej klasy w podstawówce, później w ogólniaku. Robert mieszkał w sąsiednim bloku. Byliśmy praktycznie nierozłączni, łączyła nas przyjaźń i wspólne pasje. Wszyscy mówili, że to mój przyszły mąż.
I w prawdzie trochę się w nim podkochiwałam. Robert był przystojnym młodzieńcem, miał duże powodzenie u dziewczyn, a mnie traktował jak koleżankę. Gdy skończyliśmy szkołę średnią Robert z rodzicami wyjechał do Nowego Jorku, tam skończył studia prawnicze i ożenił się z jakąś cycatą Jolą.
Ja z kolei poznałam Eryka i wyjechała z miasta.
Z Robertem nie miałam za bardzo kontaktu od tamtej pory, byliśmy W prawdzie znajomymi na Fejsbuku, jednak nie pisywaliśmy do siebie od dawna.
Byłam bardzo zdziwiona, kiedy do mnie napisał, okazuje się że będzie w moim mieście prowadził jakąś rozprawę sądową i chciałby się ze mną spotkać powspominać dawne czasy…
Opowiedziałam wszystko Erykowi, a on stwierdził, że chętnie Pozna mojego przyjaciela i żebym zaprosiła go do nas na kolacje, dziwne Eryk wydawał się nie być zazdrosny…
Umówiliśmy się z Robertem na 18-nastą, byłam tak zaoferowana spotkaniem, że całkowicie zapomniałam przygotować coś do jedzenia, zamówiłam więc chińszczyznę, a sama skupiłam się na zrobieniem siebie na bóstwo, wyzywający makijaż, seksowną sukienka podkreślająca moje kształty i eksponują mój wydajny biust, czułam się piękna i seksowną, chciałam zrobić wrażenie na Robercie, przez chwilę poczułam się jakbym chciała z nim zdradzić Eryka…
Ale przecież to wspólna kolacja.
Robert przyszedł przed czasem, niestety Eryk musiał dłużej zostać w pracy.
Zaprosiłam gościa do środka.
Robert wyglądał świetnie, wyprostowany, w eleganckim garniturze…
Postanowiliśmy poczekać z kolacją na Eryka. Robert otworzył wino, sączyliśmy sobie powoli wspominając dawne czasy…
Robert opowiedział mi o swoim rozwodzie, stwierdził że żałuję że musiał wyjechać, zaczął mnie komplementować, stwierdził że jestem seksowną laską i że zazdrości Erykowi i że zawsze mu się podobałam, te słowa sprawiły że poczułam motyle w brzuchu, a moja cipką zrobiła się wilgotna.
Kurczę, zaczęłam mieć ochotę na Roberta…
Ten nie przestawał mnie komplementować i flirtować że mną…
Robert usiadł obok mnie i zaczął gładzić mnie po kolanie, czułam się trochę zmieszana, jednak coraz bardziej mnie to podniecał, moje majtki były już mokre od soków, a sutki stwardniałe. Zauważyłam, że w spodniach Roberta też zaczyna coś twardnieć, miałam ochotę uwolnić jego pałę i zacząć ją ssać… o tak zdecydowanie potrzebowałam ostrego ruchania..
Ale Eryk, przecież nie mogę go zdradzić…
No właśnie gdzie on jest do cholery, pomyślałam i wyszłam do łazienki ostudzić emocję…
Będąc w łazience usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi do mieszkania. Nareszcie przyszedł Eryk, szybko doprowadziłam się do porządku, zdjęłam majtki i umyłam cipkę żeby chodź trochę ukryć ślady podniecenia. W całym tym roztargnieniu zapomniałam założyć świeżych majtek. Gdy wróciłam do salonu Panowie siedzieli na sofie, popijali whisky i ku mojemu zdziwieniu byli tak zajęci rozmową, że nawet nie zauważyli mojego wejścia. Podeszłam do Eryka i zaczęłam go namiętnie całować w usta, po czym usiadłam między chłopakami. Panowie byli tak zajęci rozmową i drinkami, że czułam się praktycznie niezauważalna… No z małym wyjątkiem, Eryk podczas rozmowy gładził moje udo, po czym wsunął rękę pod sukienkę i zaczął dotykać moją rozpaloną cipkę, uśmiechnął się do mnie gdy zauważył, że nie mam majtek. Pieścił moją łechtaczkę, a ja starałam się ze wszystkich sił nie dać poznać po sobie co się dzieje. Robert patrzył na mnie z pożądaniem.
Gdy Eryk wsunął mi palec w cipkę cichutko jęknęłam i przeciągnęłam się na sofie, tak, że sukienka odsłoniła moją cipkę, szybko ją zasłoniłam, ale nie umknęło to uwadze Roberta, w tym czasie Eryk nie przestawał penetrować palcami mojej cipki. Byłam już naprawdę blisko orgazmu, z trudem powstrzymywałam jęki. Eryk chyba zorientował się w sytuacji, wyjął palce i je oblizał, wziął łyka whisky i zaproponował Robertowi wyjście na balkon na papierosa. Robert podziękował, powiedział, że jest niepalący, zatem Eryk wyszedł zostawiając nas samych. Robert spojrzał na mnie, powiedział bez ogródek, że widział co robiliśmy i że chciałby szybko spróbować jak smakuje, strasznie mnie to kręciło, bez słów rozchyliłam uda, a Robert uklęknął przede mną i zaczął zachłannie lizać moją mokrą napaloną cipkę. Było mi wspaniale, przez moment zapomniałam o Eryku stojącym na balkonie, Robert w tym czasie nie przestawał mnie lizać, czułam jak fala rozkoszy przebiega przez całe moje ciało, które zaczęło wić się w konwulsjach , ogromne skurcze orgazmu miotały mną na wszystkie strony, Robert trzymał mnie mocno za uda i nie przestawał lizać, aż opadłam bezsilna. Robert pocałował mnie na koniec w usta, a ja zlizałam z niego wszystkie moje soki. Po czym usiadł obok mnie na sofie, jak gdyby nigdy nic, a w tym momencie wrócił Eryk z balkonu. W głowie kłębiło mi się tysiąc myśli, czy ja przed chwilą zdradziłam mojego ukochanego??. Jednak moje podniecenie wzięło górę, szybko wyparłam te myśli z głowy, a fakt że obok siedzi dwóch napalonych na mnie facetów bardzo mnie podniecał. Jednak wcześniejsze wydarzenia sprawiły, że poczułam zmęczenie i senność, spojrzałam na zegarek, było już grubo po północy, zatem oświadczyłam, że idę się wykąpać i będę szła spać. Szybko wzięłam zimny prysznic, założyłam białą, prześwitująca, króciutką koszulkę nocną, spod której było widać moją nagą pupę oraz sterczące od zimnej wody sutki i w takim stroju wróciłam do salonu pożegnać się z chłopakami. Panowie pili kolejnego drinka i głośno rozmawiali, byli już dobrze wstawienie. Na mój widok jednak zamilkli i pożarami mnie wzrokiem, znów poczułam ogromne podniecenie, dwóch napalonych na mnie samców to najlepsze co może spotkać kobietę. Z trudem opanowałam emocję, powiedziałam że jest późno i trzeba iść spać, zaproponowała też żeby Robert nie wracał po nocy do hotelu, tylko został u nas na noc, na co bez oporu zgodził się Eryk.
Leżałem sama w sypialni już dłuży czas, jednak moją mokra napalona cipka nie dawała mi zasnąć. Zaczęłam się dotykać, ściskać nabrzmiałe piersi, potem sięgnęłam do muszelki, włożyłam w nią palec żeby sprawdzić jak bardzo jest mokra, po czym go oblizałam z moich słodkich soków. Zaczęłam pieścić łechtaczkę wyobrażają sobie jak Panowie biorą mnie we dwóch. Chyba jeszcze nigdy tak szybko nie doszłam.
Jednak orgazm nie dał mi ukojenia, wręcz nabrałam jeszcze większej ochoty.
Tak, zdecydowanie potrzebowałam kutasa w sobie, a najlepiej dwa…
Naszła mnie myśl żeby pójść do salonu i powiedzieć: „Panowie wyruchajcie mnie porządnie”, jednak bałam się reakcji Eryka, co jeśli się domyśli co robiłam z Robertem…
A może Robert mu o wszystkim powiedział, strach, podniecenie i niepewność nie dawały mi zasnąć.
Gdy nagle Panowie weszli do sypialni udawała, że śpię.
Chłopcy rozebrali się do nagą i położyli. Eryk po mojej prawej stronie, a Robert po lewej za mną.
Przytuliłam się do Eryka, który niestety szybko zasnął, pupę miałam wypiętą w stronę Roberta, który przytulił się do moich pleców na łyżeczkę.
Czułam pomiędzy pośladkami twardniejącego Fiuta Roberta.
Robert zaczął mnie dotykać i pieścić ręką moją muszelkę. Nagle zasłonił mi ręką usta i wszedł we mnie brutalnie. Byłam w szoku, próbowałam się wyrywać, Robert powiedział żebym leżała cicho, bo powie Erykowi co wcześniej z nim robiłam…
Leżałem więc przytulona do śpiącego ukochanego, a w tym czasie posuwał mnie gruby kutas kolegi, ogromnie mnie to podniecało, Robert posuwał mnie coraz mocniej, było mi nieziemsko dobrze, szczytowaliśmy jednocześnie, czułam jak jego wielki penis pulsuje w mojej cipie i jak potężny wytrysk odbija się o jej ściany.
Kiedy Robert skończył, położył się na plecach, a ja spełniona z wyrzutami sumienia i ze łzami w oczach wtuliłam się jeszcze mocniej w Eryka i wyczerpana zasnęłam…
Chyba wyrzuty sumienia nie dały mi długo spać, za chwilę się obudziłam, nadal bardzo podniecona… wsunęłam rękę pod kołdrę i zaczęłam pieścić Eryka, zdziwiłam się gdy chwyciła go za fiuta- miał pełną erekcję… Czyżby nie spał podczas gdy pieprzył mnie Robert, niemożliwe pomyślałem, pewnie mu się coś śniło- pomyślałam i weszłam pod kołdrę by possać mu kutasa, lubię czasem robić mu takie niespodzianki kiedy śpi nago…
Ta pieszczoty strasznie mnie nakręcił, dosiadłam więc Eryka moją wypełnioną jeszcze spermą Roberta, bezwstydną cipką. Eryk się obudził, spojrzał na mnie ze zdziwieniem, ale widać było też w jego oczach zachwyt. Obok na plecach leżał Robert ze sterczącym fiutem A ja ujeżdżałam Eryka jak szalona. Eryk spojrzał na mnie i wyszeptał: „chciałaś spróbować z dwoma, to masz okazję, weź mu do buzi A ja będę Cię pieprzył od tyłu”
Udałam zniesmaczoną i bardzo zdziwioną, chodź w duszy pragnęłam tego, nie wiem czy Eryk zauważył mój błysk w oku…
Niby niechętnie zaczęłam ssać pałę Robertowi, smakował jeszcze moimi sokami, ale poczułam też podniecający smak resztek jego spermy, byłam mega podniecona, tymczasem Eryk wszedł we mnie bez ostrzeżenia, tak jęknęłam, że prawie ugryzłam Roberta w członek. Gdy już w troje byliśmy blisko stwierdziłam, że chcę to skończyć inaczej.
Dosiadłam Roberta, a Erykowi kazała wejść w moją pupę, poczułam się maksymalnie wypełnioną, każdy ruch Eryka w pupie dopychał moją pochwę do Fiuta Roberta, było mi nieziemsko, krzyczałam jak jakąś wariatka, wielki skurcz przeszedł przez moje ciało, ogromny orgazm, jakiego jeszcze nigdy nie przeżyłam w tej samej chwili doszli też Panowie pakując jednocześnie swój ładunek w moje dwa wyuzdane, bezwstydnie otwory. Opadłam nieprzytomna, spełniona na łóżko i zasnęłam…
Author: admin
-
Wizyta starego znajomego
Malina -
Szybki z nieznajoma mamuska w przymierzalni
Bycie przystojnym ma swoje ogromne plusy i to – cholera – jest mój największy atut, bo poza tym jestem całkowitym zerem. Na szczęście o tym wiem tylko ja i mała grupa osób. Lubię wykorzystywać moje dobrze zbudowane ciało i przyjemną facjatę. Najbardziej przydaje się to oczywiście do podbojów seksualnych.
Kręciłem się po galerii handlowej, kiedy to spostrzegłem stuprocentowego milfa, cholernie gorącą mamuśkę. Miała wszystko na swoim miejscu, a nawet dużo więcej – cyc ogromy, wylewający się w dekolcie, duże dupsko, pięknie odznaczające się pod sukienką, a do tego zgrabne nogi i ładną twarz. Chodziłem długo za tą blond kobietą. Wybierała, przebierała w tych sklepach, widać było, że ma hajs. I najlepsze było to, że mnie spostrzegła. Strzelała oczami w moją stronę co chwilę. Uśmiechałem się do niej. Ona do mnie. I tak chyba przez godzinę.
Cały czas wodziłem za nią wzrokiem i chodziłem po tych lokalach co ona. Nagle zobaczyłem jak daje mi znak żebym poszedł za nią do przymierzalni. To był kameralny sklep, mało ludzi, za to dużo przymierzalni. Widziałem jak wybiera ostatnią. Poszedłem za nią i stanąłem pod szarą zasłoną. Poczekałem chwilę. W końcu wszedłem.
– Przystojny jesteś – powiedziała mi. Głos miała dojrzały, trochę zachrypnięty, mniej seksowny niż można by było pomyśleć. No ale nikt nie jest idealny.
– A Pani jest piękna – oznajmiłem szczerze.
Zaśmiała się. Dobrałem się do niej, chciałem dopaść jej usta, ale odepchnęła mnie.
– Bez całowania. Tylko dymanie.
Zdziwiłem się, ale przytaknąłem. Cholera co miałem narzekać, nie?!
– Masz gumki? – spytała, dobierając się już do mojego rozporka. Chwyciła za pasek i zaczęła go zręcznie ściągać.
– Nie mam – powiedziałem. Naprawdę nie miałem.
– Dobra to wyjdziesz wcześniej – oznajmiła, wypuszczając mojego chuja na wolność. – Tylko za szybko nie skończ.
Opadła na kolana i zaczęła obrabiać mi druta. Wywaliła te swoje wielkie cyce na wierzch – matko co to były za cycki! Wielkie balony z ogromnymi brodawkami i aureolami wkoło nich. Obciągała nawet nieźle – ssała główkę i pomagała sobie rączką. Kiedy uznała, że już czas podniosła się i rozkazała.
– Dobra. Weź mnie od tyłu, na stojaka.
Dwa razy nie trzeba było mi mówić.
Obróciła się do mnie plecami i oparła rękami o ścianę, wypinając trochę w moją stronę. Uniosłem jej sukienkę nad tyłek i ściągnąłem majtki, które zjechały na kolana. Muszę przyznać, że dupsko miała kolosalne, dwa wielkie poślady jak jakieś arbuzy. Opalony miała ten zadek, ale z bladym paskiem w miejscu, gdzie nosi się majtki. Nakierowałem kutasa na cipkę i bez ociągania pchnąłem. Troszkę była ciasna, stawiała opór, ale zaraz nad tym popracowałem i po chwili wchodziłem w nią jak w masło. Zacząłem pierdolić ją mocno i szybko, jej wielkie poślady odbijały się od mojego podbrzusza, a miękkie były jak poduszki. Oczywiście mieliśmy tutaj w przymierzalni lustro. Widziałem więc, jak pod wpływem mojego walenia, jej wielkie bimbały fruwają na wszystkie strony. Oczy miała zamknięte, a twarz z całą pewnością mówiła o tym, że jej dobrze. Tyłek też prezentował się seksownie w tym odbiciu, trząsł jak galareta.
Złapałem ją za biodra i jeszcze mocniej dojeżdżałem. Czułem się świetnie, dawno nie miałem takiego bzykania. Zwykle kobiety chcą coś jeszcze od faceta, a tutaj nie. Chodziło tylko o rżnięcie. I dobrze. Potrzebowałem spuścić trochę z wora. Dymałem ją więc od tylca, posuwałem, młóciłem jak pies sukę. Dobrze mi było. Za dobrze. Poczułem, że finał jest tuż, tuż.
– Jeszcze chwila i dojdę – oznajmiłem jej.
– Wyjdź – powiedziała.
Dymałem jeszcze, przycisnąłem do jej miękkiego tyłka – o Boże jakie to było cudne! – i poczułem to. Cholera! Spóźniłem się!
Pierwsza salwa na pewno wylądowała w jej wnętrzu, dobrze to poczułem. Druga częściowo też strzeliła w środku. Wyciągnąłem go w końcu. Teraz trzepiąc energicznie, spuszczałem się na jej ogromne dupsko. Większość spermy wylądowała w rowku, ale trochę miała też na tych opalonych pośladkach. Otarłem jeszcze grzybkiem o ten miły rowek i wycisnąłem z penisa resztę białeczka.
– Nie zdążyłeś – stwierdziła.
– No nie – rzuciłem.
– Spuściłeś się we mnie – powtórzyła ze złością.
– Trochę.
Chwilę było cicho. Nagle się odezwała.
– Dobra. Spierdalaj, ja się tutaj ogarnę.
Nachyliła się do torebki, jej dupsko zrobiło się jakby jeszcze większe i zaczęła grzebać w torebce. Wyciągnęła mokre chusteczki i zaczęła wycierać sobie tyłek. Znowu się nachyliła, chcąc chyba to wszystko schować. Przyłożyłem na wpół twardego kutasa do jej szparki i znowu w nią wszedłem, powoli, powolutku. Poczułem miły prąd, kiedy schował się cały.
– Co ty? – wyrwała zaskoczona.
– Nie doszłaś. Pomogę ci.
Pozycja była teraz troszeczkę inna, ona była jakby niżej. Znów waliłem ją od tyłu. Tym razem jednak postawiłem sobie za cel jej orgazm. Wiedziałem co takie lubią. Złapałem ją lekko za włosy i pociągnąłem. Syknęła.
– Nie lubię tak – wyznała.
– Polubisz.
Nie puściłem jej, tylko dalej waliłem od tyłu, teraz trzymając jeszcze za włosy. Powoli zaczynało jej się podobać, bo poczęła cicho stękać. Z prawie każdą to wychodzi. A z każdą warto spróbować.
Piękny to był widok w lustrze – ja dojeżdżający gorącą blond mamuśkę jak swoją kurwę. Jebałem ją więc jeszcze, dawałem maksa, aż w końcu poczułem jak orgazm zaczyna nią targać. Nogi jej się ugięły, a ciało przeszedł prąd. Doszła.
– O kurwa – wystękała.
Uśmiechnąłem się, ale ani na chwilę nie przestałem pracować. Czułem, że dojdę drugi raz. Trzaskałem więc o jej dupsko, jebałem ją w swoim tempie. Brałem tę kobietę jak na jakimś pornolu, zero uczuć, tylko rżnięcie. Świetne to było. Poczułem w końcu, że znowu trysnę.
Wyszedłem teraz wcześniej i stanąłem nad nią tak, że miała kutasa na wysokości twarzy. Nie wiem, czy wiedziała o co mi chodzi, ale zareagowała. Chyba automatycznie. Objęła chuja wargami i pomogła mi, samemu zaczęła trzepać, chcąc abym skończył w jej usteczkach. Nie trwało to długo. Spuściłem się prosto do gardła, brutalnie wpychając go jak najgłębiej. Wszystko grzecznie połknęła. Znała się na rzeczy.
– Dobra. Teraz na serio musisz spadać. – powiedziała. – Mąż ma mnie odebrać za kilka minut.
Ogarnęliśmy się i wymieniliśmy się jeszcze numerami – tak na zaś. Życie bywa długie, nudne i monotonne. Czasami trzeba je sobie jakoś urozmaicić. Wyszedłem z tej przymierzalni i pomyślałem, że mogę do niej kiedyś napisać. Na przykład jutro.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Marcel -
Pokretny romans – Prolog
Wiem, że historia którą wam opisze może wydawać się cholernie głupia i naiwna, ale nie to jest jej celem. Po prostu sytuacje w życiu nie raz bywają tak zaskakujące, że coś co wydaje się dziwaczne i niemożliwe, powstaje i tak oto, moje dotąd spokojne i raczej nudnawe życie wywróciło się do góry nogami. Ale do rzeczy.
Zacznijmy od początku i wprowadźmy jakąś logikę do tego mojego krzywego wywodu, a jednocześnie zarysuję tło całej sytuacji. Mam 19 lat, kończę właśnie technikum, powoli szykując się do matury, testu zawodowego i ogólnie martwię się wszystkim tylko nie tym co trzeba. Jakoś mocno popularny w szkole nie jestem, ani też nie popadam w drugą skrajność, czyli w trakcie przerw nie latam od ściany do ściany będąc popychadłem. Miejscowość w której sobie żyje jest raczej urokliwa, z dala od wszelkich afer i niepotrzebnych dramatów wielkich miast, ale też zdarzają się historie nie z tej ziemi. W tym momencie pewnie masz mnie za totalnego grafomana który piszę aby tylko klepać literki, ale nie o to chodzi. A więc, jeszcze raz, zaczęło się to tak….
Do mojej szkoły miał zawitać nowy uczeń, mało w sumie było o nim wiadomo, jedynie wzbudzała poruszenie wśród dziewczyn jego narodowość. Niezbyt często trafiał się nam w okolicy Włoch z prawdziwego zdarzenia. Przyszedł do szkoły w styczniu, jak się okazało był ode mnie rok młodszy, nie miałem za bardzo okazji z nim pogadać, ani nawet się zaznajomić. Za to szkoła była poruszona. Sylvio – bo tak miał na imię – rozkochał w sobie lwią część dziewcząt ze szkoły, sporo z nich zachowywało się irracjonalnie, łażąc za nim, krzycząc z drugiego końca korytarza mu cześć, jak i kilka odważniejszych chciało się z nim umówić. Trudno im się dziwić, chłopak wyjątkowo przystojny, wyćwiczony, z ciałem greckiego boga, a w dodatku wyjątkowo przyjazny i miły. Jednak dziwnym trafem jakoś żadnej z lokalnych piękności nie udało się go usidlić. Budziło to trochę nasze zastanowienie, jak ktoś taki nie korzysta ze swoich atutów? Wiadomo jakie chodziły nam myśli po głowie. Każdy się do niego przyzwyczaił, jako tako nadal wzbudzał zainteresowania, ale czas sobie mijał. Ja szykowałem się do matur i nie bardzo miałem czas na gdybanie o jakimś tam Włochu który wydaje się nieco dziwny. Tylko po w takim razie poświęcam mu aż tyle uwagi? A no właśnie, gdy skończyłem rok w kwietniu, spędzałem całkiem sporo czasu w domu. Wiadomo, przygotowanie do matur, jakieś dodatkowe zajęcia które sobie organizowaliśmy z nauczycielami, tylko po to, żeby mieć wszystko lepiej powtórzone i nauczone.
W tym momencie na scenę wkracza moja mama, Agnieszka. Jest uroczą blondynką o włosach sięgających ramion, niebieskich oczach, zgrabnym ciele i całkiem nieźle się trzymającą babką jak na swoje 40 wiosen na karku. Jej praca pozwala na siedzenie w domu i załatwianie spraw przez laptopa bez konieczności wychodzenia z domu, przez co jest obecna prawie non stop. W odróżnieniu od mojego ojca, który prawie cały czas jest w rozjazdach, czasem nawet i w niedzielę. Obraz dość nędzny i właśnie taki jest. Jedno i drugie to obce osoby które sobie żyją w jednym domu bo tak jest wygodniej i właściwie to tyle. Czas sobie mijał, ja jedynie zauważyłem, że mama jakoś tak się bardziej wesoła zrobiła, często przesiadywała z laptopem po pracy i śmiała się dość głośno. W pierwszych chwilach myślałem, że odkrywał strony z memami i po prostu ma radochę z tych głupot które tam są, ale gdy chciałem zobaczyć co ogląda, stwierdziła, że nie powinienem się tym interesować. Cóż, trochę racji miała. Jednak nic mnie nie przygotowało do tego co odkryłem kilka tygodni później.
Było to już po maturach, okolice środka czerwca. Miałem iść do znajomego, co ciekawe mama upewniała się kilka razy czy na pewno idę i o której wrócę. Nasze wypady raczej trwały długo, bo wiadomo, grało się całą noc i ciężko było się oderwać. Pech chciał, że tym razem kolega musiał się zebrać i lecieć do drugiego miasta. Nie miałem co siedzieć samemu więc po prostu zebrałem manele i wróciłem do domu. Był późny wieczór, koło godziny 23, cicho otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Z pokoju usłyszałem cichy śmiech mojej mamy i kogoś jeszcze. Nie miałem pojęcia co zastanę tam za chwilę. Wszedłem jak do siebie, w końcu to tylko nasz główny pokój i stanąłem jak wryty. Moja mama była w objęciach jakiegoś chłopaka, całując się z nim dość namiętnie. Oboje odwrócili się w moją stronę, w szoku i dość wystraszeni. Wtedy poznałem kto był tym chłopakiem. Jak się pewnie domyślasz, był to Sylvio, ten Włoch. Radośnie całował się z moją mamą, obściskując ją, a jego ręka była na jej tyłku. W tym momencie to on się odezwał pierwszy.
-Cześć, jestem Sylvio, chyba się nie znamy jeszcze!
To było dość bezczelne, ale jakoś mnie to nie ruszyło tak bardzo. Raczej trochę rozbawiło. Moja mama zaś, chciała trochę sprawę uspokoić, w obawie co może się stać dalej.
-Skarbie, co ty tu robisz? Miałeś być u kolegi i już wróciłeś, co się stało? Ja… ja ci wytłumaczę, to nie jest tak… Och… właściwie to tylko… ja…
Usiadłem na fotelu, widząc jak moja mama mota się w tym co chce powiedzieć. Trudno się dziwić bo i jak wytłumaczyć swojemu synowi, że spotyka się z jego kolegą ze szkoły? No właśnie, nie da się tego ot tak wyjaśnić. Co innego jednak gdy ten kolega jest wyjątkowo wyzwolonym gościem.
-Jesteś Kamil prawda? Twoja mama często o tobie wspomina, jak dobrym chłopakiem jesteś. Trochę do dziwne, że ukrywała taką sprawę przed tobą. Z tego co mówiła to raczej byś zrozumiał jej potrzeby i to, że się ze mną bzyka!
Uniosłem wzrok i spojrzałem na nich. Mama zdzieliła Sylvio w ramię, starając się zabić go wzrokiem, z wyjątkowo złowrogim spojrzeniem.
-Bzykasz moją mamę? – Spytałem lekko nie dowierzając jak swobodnie o tym mówi, mimo że kryli się jakiś czas z tym. – I co ja mam na to powiedzieć?
-Sylvio! – Wrzasnęła w końcu moja mama, on się lekko wycofał i to ona przejęła inicjatywę. – Kochanie. Ja wiem jak to wygląda. Ale nie chciałam żebyś się dowiedział w taki sposób. Po prostu potrzebowałam bliskości. I trafił się właśnie on, a ja… cóż lekko się poddałam jego urokowi.
-Muszę to jakoś przetrawić. Idę do siebie, proszę daj mi chwilę. – Odpowiedziałem w momencie w którym naprawdę nie wiedziałem co zrobić. – Tylko chwilę.Odchodząc widziałem smutny wzrok mojej mamy, jakby się zawiodła, że wszystko co dobre właśnie się skończyło z tym moim odkryciem. Wpadłem do siebie do pokoju i usiadłem na łóżku. Cała ta sytuacja była dla mnie wyjątkowo dziwna, ale też podniecająca. Kurczę, w końcu moja mama ma swoje lata, ale nadal trzyma się nieźle. Z resztą dla niejednego mojego kolegi pewnie była mocno atrakcyjna. W takim momencie rozumiałem Sylvio i jego chęć bycia z nią. Z drugiej strony było to wyjaśnienie dlaczego żadna dziewczyna w szkole go nie interesowała. Zabawne, że te wszystkie młode laski przegrały wyścig o cudnego Włocha z moją mamą. Sprzeczne uczucia miotały mną mocno, nie dając się zagłuszyć czymkolwiek.
W pokoju obok, moja mama nadal przeżywała to moje wielkie odkrycie. Sylvio znowu nie był tym przejęty nawet w najmniejszym stopniu. Dla niego nie było to nic nadzwyczajnego, po prostu mały wybój na drodze ich wspólnych zabaw. Podszedł do niej i zaczął masować jej ramiona, całując delikatnie szyję.
-Sylvio, przestań! Nie czas na takie rzeczy, nie widzisz co się właśnie stało? Mój syn nas nakrył. Wszystko się posypało. Och, jaka ja byłam głupia, tak się dać omotać młodzikowi!
Zrozpaczona usiadła na sofie i oparła twarz na dłoniach, zastanawiając się co będzie dalej. Jednak Sylvio się tym nie zraził w zupełności.
-Aguś, sama mówiłaś, że twój syn to fajny chłopak. Jestem pewien, że zrozumie naszą wzajemną sympatię. Zobacz, przecież się jakoś bardzo nie zdenerwował. A jeśli jest choć trochę jak ty, to wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
-Sylvio, ja nie wiem czy do ciebie dociera to, że właśnie przyłapał nas całujących się i jeszcze żeby było mało, powiedział mu wprost, że bzykasz jego matkę. Jesteś w jego wieku, a ja powinnam być bardziej odpowiedzialna, a nie dać się wplątać w takie coś!
-Głupoty gadasz. Będzie dobrze. Z resztą brakowało by ci mnie. No przyznaj, że marzyłabyś o tym by znowu mnie dosiąść. Nie martw się piękna, jeszcze będziemy się bzykać jak króliki! Idę z nim pogadać.
Agnieszka próbowała go zatrzymać, cofnąć go, ale Sylvio był zdecydowany, gotowy na poważną rozmowę ze mną. Usłyszałem pukanie do drzwi i gdy powiedziałem „Wejdź” spodziewałem się raczej mamy, a nie jego. Jednak w tej chwili nie robiło mi to różnicy. Wszedł i usiadł naprzeciwko mnie, na moim fotelu przy biurku. Popatrzył chwilę i pokiwał głową.
-O co ci chodzi? – spytałem lekko zirytowany tym zachowaniem – Jakiś problem?
On zaczął mówić i było to dosyć niespodziewane w tym momencie. A przynajmniej ton jego wypowiedzi.
-Pewnie masz mi to za złe, ale nie o to chodziło. Mam dość specyficzne podejście do życia, ale to zawsze uważałem za mój atut. Z życia trzeba korzystać bo jest jedno i relatywnie krótkie. Dlatego nie wiem czemu tak się burzysz. Twoja mama, Agnieszka, to bardzo interesująca kobieta, nie tylko pod względem ciała ale i umysłu. Spotkałem ją kilka razy na mieście, ale dopiero w bibliotece odważyłem się do niej zagadać. Nawet ja miewam takie płonne strachy jak ty, martwiąc się o to, czy nie zostanę źle zrozumiany. Odrzucenie to naturalna rzecz. Ale jak widzisz, z twoją mamą dogaduje się świetnie. Słuchaj, ja nie chcę dla niej źle. Nie chcę jej skrzywdzić, po prostu dotrzymuję jej towarzystwa. Wiem, że ma męża. Co więcej ma też syna, ciebie. Nie chcę psuć waszych relacji, ale nawet sobie nie wyobrażasz jak otwartą kobietą ona jest. Brakuje jej bliskości, czułości, trochę wariacji i rozrywki. Siedzenie w domu to jedno, spełnianie się jako matka i żona to drugie. Jednak w głębi jest też kobietą która ma potrzeby. Ukryte to prawda, ale rany, jak je wydobędziesz, to staje się dziką kotką która chce się zabawiać i to bardzo, bardzo dziko!
Słuchałem go bez słowa. Taki sposób wypowiedzi działał na mnie faktycznie uspokajająco. Miał rację, mama siedziała sama, nudziła się pewnie, a w końcu nie była jakąś starą babą która nie ma potrzeb! Taki młody kochanek to był właśnie trafiony w punkt. W dodatku obcokrajowiec, młody i napalony na nią jak nikt inny.
-Po co mi to mówisz? W ogóle po co przyszedłeś teraz do mnie? Raczej powinienem z nią porozmawiać a nie z tobą.
-Bo nadal chcę widywać się z twoją mamą. Chcę nadal ją pierdolić i nadal zabawiać się z nią na różne sposoby. Oczywiście wszystko w ramach wspólnie ustalonych. Nie jestem chamem, szanuję ją wyjątkowo tak samo i ciebie. Dlatego z tobą rozmawiam. Zgodzisz się na to?
Zwiesiłem głowę, słuchając jak on potrafi dosadnie to wszystko ujmować. Ale z drugiej strony, podobało mi się to. Ten jego wulgarny ale też uroczy sposób ujmowania spraw. On chyba wyczuł to, że na mnie to działa, że podatny grunt który sprawdził może obrodzić i to znacząco.
-Okej. Powiedzmy, że jest ziarno prawdy w tym co mówisz. Mojej mamie należy się coś od życia. Jednak to ma być nadal tajemnica. Nikt, ale to nikt rozumiesz, ma się o tym nie dowiedzieć. Tylko nasza trójka o tym wie. Będziesz mi o wszystkim mówił, informował mnie co i jak. Jeśli zobaczę, że moja mama jest nieszczęśliwa, to dosłownie urwę ci jaja i wepchnę w dupsko! Zapamiętaj to.
Sylvio się uśmiechnął i odpowiedział nachylając się do przodu:
-Rozumiem cię doskonale! Tylko wiesz, twoja mama lubi ostrzejsze zabawy, nie tylko fizycznie ale też psychicznie. Lubi wulgarność. Dosadność. Ty chyba też prawda?
-Jeśli ona się zgadza to jest okej. Chyba, że to jest wbrew jej woli jasne?
Pokiwał głową i wstał. Wychodząc rzucił tylko krótko:
-Idę z nią pogadać. Poczekaj tu.
Nie zamierzałem wychodzić, wolałem przeczekać. Cała sytuacja mnie podniecała choć nie wiedziałem za bardzo co mnie czeka i ile frajdy mi to sprawi. On wszedł do pokoju mojej mamy i zagadnął ją.
-Wszystko w porządku. Nie musisz się martwić, twój syn zrozumiał jak mówiłem i pobłogosławił naszą małą tajemnicę.
-Jak to zrozumiał? – spytała mama
-Tak to. Nie ma nic przeciwko, że będę się z tobą pieprzył. Tylko wszystko ma być z nim jawne. Chce wiedzieć co robimy i kiedy. Pewnie chciałby też patrzeć jak się kochamy. Co ty na to kochana?Na twarzy Agnieszki znów namalował się dziwny wyraz twarzy. Z jednej strony było to niepokojące, ale z drugiej, dodatkowa dawka adrenaliny. Kochać się na oczach swojego syna, zabawiając się dziko i namiętnie z Sylvio tak jak zawsze, za przyzwoleniem i aprobatą.
-Czekaj czy ja to dobrze zrozumiałam. Kamil chce żebyśmy kochali się na jego oczach, a on będzie trzymał to w tajemnicy? Tak? I wszystko będzie okej? Zrozumiał, że chce twojego dobra, żebyś była szczęśliwa nawet jeśli to znaczy, że jego mama będzie się kochać ze sporo młodszym chłopakiem. Miałaś rację, twój syn to dobry chłopak, myślę, że się zakolegujemy i to dobrze. A teraz rozbieraj się, szkoda czasu a ja mam ochotę wbić się w ciebie dogłębnie!
Ja siedziałem kilkanaście minut u siebie, rozważając co i jak. Z jednej strony, wiedząc, że mama ma taki układ dawał mi sporą przewagę. Mogłem to wykorzystać i mieć przody w każdym aspekcie. Z drugiej byłoby to podłe. Nie chciałem wyjść na chama który szantażuje swoją matkę tylko dlatego, że ta ma romans za plecami wszystkich. Postanowiłem pójść tą drogą, dotrzymać słowa i kryć ich oboje, tak żeby mama miała frajdę, a ja wolałem uniknąć wszelkich śmiechów w szkole, że taka sytuacja wyszła na jaw akurat w mojej rodzinie. Chwilę później usłyszałem jak z pokoju mojej mamy, docierają jęki i westchnięcia. Coraz bardziej intensywne i głośniejsze. Od razu poczułem jak serce bije mi mocniej. Wygląda na to, że Sylvio właśnie zaczął pieprzyć moją mamę obok w pokoju. Niektóre słowa, dość niewyraźne inne raczej głośne i mocne. Słyszałem jak krzyczy, mocniej, głębiej, jak chcę więcej. To było tak podniecające, że nie potrafiłem się powstrzymać i słuchałem z rozkoszą tych jęków. W końcu dostał moje przyzwolenie. Kilkanaście minut później, wszedł do mnie do pokoju z uśmiechem, usiadł na fotelu i tak siedział. Ja spytałem pierwszy:
-Czy ja dobrze rozumiem? Właśnie przeleciałeś moją mamę tak?
On jedynie kiwnął głową i założył ręce za głowę.
-Dokładnie. Spuściłem się w jej cudowną pizdę, głęboko i mocno. Jest cudowna. Wiesz, twoja mama ma cipkę jak nastolatka. Ciasną i wilgotną, przyjmuje mnie jak króla.
Przełknąłem ślinę i nie powiedziałem nic.
-Wiesz, rozmawiałem z nią. Jej to też nie przeszkadza.
-Ale co nie przeszkadza?
-To, że chciałbyś patrzeć jak się kochamy. Powiedziała, że to dodatkowy dreszczyk emocji. Więc następnym razem będziesz mógł być obok gdy twoja mama dosiądzie mnie jak królowa. Tylko pamiętaj, wszystko w przyjacielskich warunkach. A i jeszcze jedno. Od dzisiaj jesteśmy najlepszymi kumplami. Zobaczysz, nie będziesz żałował swojej decyzji. Jesteś w końcu synem mojej kochanki która jest wspaniałą kobietą. Dlatego należy Ci się szacunek. A widzę, że lubisz słuchać o tym co robimy więc na pewno się dogadamy.
-Nie uważasz, że to zboczone?
-Zboczone? Daj spokój. Czerp przyjemność z życia! O to w nim chodzi. Tak jak twoja mama. Cudowne ciało, cudowny umysł i jeszcze bardziej zboczona dusza! Zobaczysz, jakie rzeczy potrafi wyrabiać, a nawet byś ją o to nie podejrzewał.Dalsza część wieczoru przebiegała w dość zwyczajny sposób. Sylvio wyszedł kilka minut później, a ja siedziałem sam. Dopiero w nocy odważyłem się wyjść i traf chciał, że spotkałem mamę, w szlafroku przy kuchennym blacie, popijającą herbatę.
-Skarbie, ja…
-Spokojnie. – przerwałem jej od razu, nie chcą żeby zaczęła pierwsza – Nic nie powiem ojcu. Powiedzmy, że uważam, że należy ci się odrobina przyjemności. Tak? Rozumiem, że seks to normalna rzecz, dlatego hej, baw się dobrze. Ale jeśli coś będzie nie tak, powiedz. Wtedy rozszarpię go na strzępy.
-To.. bardzo miłe z twojej strony. Kamilu to dla mnie dużo znaczy. Ja chcę żebyś wiedział, że jestem wdzięczna. Wiedz też, że nie będzie mi dziwnie, jak będziesz na nas patrzył. Jeśli sprawia ci to przyjemność, niech tak będzie.Mama pomasowała moje ramię, patrząc na mnie i idąc do siebie do pokoju. Ja natomiast byłem zaskoczony. Myślałem, że to jej pomysł z tym patrzeniem, a to się okazuje, że niby mój. Sylvio tutaj zadziałał, choć przyznaję, że to patrzenie mi się podobało. Na samą myśl, widoku mojej mamy uprawiającej z nim seks robiło mi się ciepło. A to był dopiero początek świetnej relacji.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
intensive killer Napisane we współpracy z kimś sieci, prawdopodobnie napiszę jeszcze dwie części, wszystko zależy jak się spodoba.
-
Wakacyjna zamiana cz.2
Po ostatnim wieczorze pełnym wrażeń, Szymon musiał odpocząć. I tak też się stało. Wyspał się porządnie, zresztą co się dziwić, wstał o dziesiątej. Przeciągnął się, ziewającym przy tym głośno. Wsunął klapki i w samych bokserkach i koszulce poszedł do kuchni. Idąc przez dom spostrzegł, że chyba nikogo nie ma. Cisza i spokój. To było coś czego w swoim domu znaleźć nie mógł. Nawet jak nikogo nie było, to i tak słychać było szum samochodów z ulicy i typowy, miejski hałas.
Gdy dotarł do pomieszczenia kuchennego ujrzał jednak Weronikę stojącą przy lodówce, prawdopodobnie robiącą śniadanie. Widać było po niej, że również przed chwilą wstała. Miała na sobie błękitną koszulkę i bardzo krótkie, różowe spodenki od piżamy. Były tak krótkie, że spod nich było widać nawet fragmenty pięknych pośladków.
– Hej… – przywitał się Szymon, obserwując przy tym swoją kuzynkę, która była w tym momencie odwrócona
– O, cześć. Też już się obudziłeś? – zapytała odwracając się, jak zawsze miała na nosie swoje czarne okulary
– Taaa… Gdzie w ogóle jest reszta? – zapytał, będąc zdziwionym, że nikogo prócz Werki nie ma w domu
– Mama z tatą pojechali do miasta. Co Ci zrobić na śniadanie? – wyjaśniła krótko, po czym dopytała kuzyna, czuła się teraz gospodynią i chciała obsłużyć swego gościa
– Co? A niee… nie musisz się trudzić… Sam sobie coś zrobię
– Daj spokój. I tak sobie robię to i tobie mogę…
– Hmm… To co sobie robisz? – zastanowił się Szymon, nie chcąc jednak robić kłopotu, po prostu chciał wziąć to co Weronika
– Jajecznicę, też chcesz?
– Chętnie. To może chociaż herbatę zrobię…
– Okej, herbata jest w tamtej szafce, a cukier, jeśli słodzisz, w tej na dole. – wskazała dłonią na poszczególne szafki i zabrała się za robienie jajecznicy
W trakcie robienia śniadania Szymon podglądał co jakiś czas na Werkę. To kiedy schylała się po olej, to wtedy jak zwinnie roztrzepywała jajka… Ona sama też spoglądała co jakiś czas na Szymka. Jak na ten wiek miał już trochę umięśnione ramiona, do dorosłego mu jeszcze brakowało, nie mniej jednak dla kuzynki wystarczało, by co jakiś czas zerknąć.
Po śniadaniu Szymon pozmywał, nie było tego wiele, więc szybko mu poszło.
– Wspominałaś coś wczoraj o jeziorze… Może byśmy tam skoczyli poopalać się, ochłodzić w wodzie? – zagaił temat Szymek
– Hmm właściwie to można. Znam jedno takie miejsce gdzie nikt nas nie będzie niepokoił. Nie lubię opalać się przy ludziach…
– A dlaczego, jeśli mogę spytać?
– Noo… Tak wiem, że mnie pewnie wyśmiejesz ale… wstydzę się… – odpowiedziała trochę ciszej
– Spokojnie. Nie wyśmieję. Moim zdaniem nie masz się czego wstydzić, masz fajną figurę… i w ogóle… Poza tym skoro faktycznie masz jakąś spokojną miejscówkę, to tam możemy się wybrać.
– Okej, dzięki że rozumiesz… – uśmiechnęła się delikatnie, milej się poczuła kiedy Szymon wspomniał o jej figurze mimo iż sama niezbyt ją lubiła – To kiedy chciałbyś iść?
– Myślę, że im szybciej, tym lepiej.
– Okej, w takim razie wezmę kostium kąpielowy i jakieś ręczniki. Po drodze możemy wpaść do sklepu to kupimy coś do picia.
I tak rozeszli się do swoich pokojów. Szymon wyciągnął kąpielówki, Weronika natomiast spakowała ręczniki, kostium kąpielowy i koce, o których zapomniała powiedzieć kuzynowi, do torby podróżnej.
Szymek zapukał do pokoju kuzynki.
– Nie teraz, przebieram się, w piżamie iść nie będę… – odpowiedziała mu przez wspólne drzwi.
– Chciałem ci tylko podrzucić kąpielówki do torby… – powiedział już przebrany w białą koszulkę i jasne, piaszczyste spodenki
– Okej, sekunda… – rzuciła szybko, Szymek zaś widział jedynie poświatę jej ciała na mlecznobiałych szybach w drzwiach, jak ta zdejmuje koszulkę i szybko zakłada inną. Widać było jak piersi lekko się zatrzęsły przy zdejmowaniu. Dół widać musiała już przebrać wcześniej, gdyż chwilę potem otworzyła mu drzwi.
– Dobra, możesz wejść. – zezwoliła, wszedł więc i podał jej kąpielówki, obserwując jej tyłeczek ciasno opięty w jeansowych spodenkach
– To już idziemy? – zapytał chłopak
– Chodźmy.
I wyszli. Kawałek szli drogą, zachodząc do sklepu po napoje. Po drodze zaczepili ich rodzice Weroniki wracający z miasta. Szymon zrobił trochę złą minę, gdyż on to wszystko taszczył w torbie i jeszcze musieli przystanąć.
– A gdzie to się wybieracie? – zapytał wujo Marek ze śmiechem
– A nad jezioro. – odpowiedziała krótko Werka
– To tylko uważajcie tam na siebie… – dodała zmartwiona ciotka
– Spokojnie, nic się nam nie stanie ciociu – uśmiechnął się lekko Szymon, po czym rodzice odjechali
Wkrótce i kuzyni dotarli nad jezioro, idąc od strony łąk, gdyż ta droga prowadziła do zacisznego miejsca wśród drzew. Ten mały lasek oddzielał łąkę od jeziora.
Szymon wreszcie mógł rzucić torbę. Otworzył ją i zaczął rozkładać koce. W tym czasie Weronika wyciągnęła swój kostium.
– Mógłbyś przez chwilę nie patrzeć? – zapytała Werka, kiedy Szymon dalej walczył z równym ułożeniem kocy
– Luz. I tak jak widzisz jestem zajęty.
– No dobra… – odpowiedziała Weronika po czym odwróciła się i zdjęła koszulkę i okulary. Szymon jednak udawał, że pracuje nad kocami, gdyż wszystko już ułożył. Zamiast tego kątem oka podglądał na kuzynkę. O ile przodu nie widział, o tyle tył już tak. Widział, że nie założyła stanika pod koszulkę, zresztą nie ma się co dziwić. I tak musiałaby teraz zdjąć.
Zaraz po koszulce, ściągnęla spodenki opuszczając je powoli do kostek, wypinając przy tym swoje pośladki w stronę kuzyna. Wyszła z nich, po czym powtórzyła ruch z majtkami, wypinając swój nagi tyłek. Szymek dojrzał nagą cipkę, która w dodatku była całkowicie wygolona, a przynajmniej na taką wyglądała. Z tej perspektywy nie mógł dobrze ocenić.
Dziewczyna sięgnęła po dół stroju kąpielowego. Były to majtki o kroju na wzór brazylian, przez co odkrywały dużo, ale nie tak dużo jak stringi. Były w biało-żółte paski. Zaraz potem wzięła się za stanik. W tym momencie Szymon odwrócił wzrok, wiele więcej już zobaczyć nie mógł, a gdyby tak ciągle się gapił, kuzynka mogłaby go przyłapać o czym doskonale wiedział. Zamiast tego wstał i sam zaczął się rozbierać. Ściągnął szybko koszulkę i spodenki. Werka odwracając się zobaczyła go w samych bokserkach. Zawiesiła na nim wzrok na dłużej. Na tyle, że gdy zdjął bokserki i odwrócił się nagi w jej stronę, sama nie zdążyła się odwrócić. Widziała jedynie dość jego dość dużą jak na ten wiek męskość. Był dość długi, w lekkim wzwodzie od obrazów, które chwilę wcześniej widział Szymek. Widząc to, chłopak szybko się zakrył, ona zaś odwróciła wzrok. Ten widok zrobił na niej wrażenie, gdyż sama miała dość mizerne doświadczenia z chłopakami jak dotychczas.
– Tobie też nie wolno podglądać – zaśmiał się, trochę zawstydzony, a z drugiej strony podjarany, nie wiedział czemu, ale podobało mu się, że go zobaczyła. Wsunął kąpielówki i z lekkim śmiechem pozwolił kuzynce patrzeć.
– Przepraszam… To przez przypadek… – zaczęła się tłumaczyć znów zwracając wzrok na kuzyna
– Okej luz… Nie wiedziałem, że jesteś tak zboczona… – podpuszczał ją dalej, bawiło go to, że sam jej się dokładnie przyjrzał, podczas gdy jej ledwo mignął swoim obrazem, a teraz to ona wyszła na winną
– Ja wcale nie jestem zboczona… – odpowiedziała z lekkim wyrzutem, nie mogła jednak sobie odmówić wrażenia, że podobało jej się to co przed chwilą zobaczyła
– Dobra już, dobra… Chodź popływać… – powiedział po czym z rozbiegu wskoczył do wody
– Achh… tego było mi trzeba – krzyknął, czując jak zimny prąd przeszywa jego ciało i chłodzi go, gdy jest w wodzie
Weronika poszła za nim, wchodząc do wody stopniowo, nigdy bowiem nie lubiła uczucia pierwszego wejścia do wody, zaraz cała drżała, dlatego powoli się z nią oswajała. Szymek jednak chciał ją najwyraźniej oswoić szybciej, gdyż podpłynął i zaczął ochlapywać ją wodą.
– Ejj… Przestań… Hahah proszę… – zaczęła się śmiać, zapominając na moment o sytuacji sprzed chwili
– Hahaha nie przestanę póki nie wejdziesz głębiej! – śmiał się z nią chlapiąc dalej, kiedy w końcu i ona odpowiedziała ochlapując jego
W końcu dała się namówić, by trochę popływać. Długo to jednak nie trwało i zaraz potem wyszli z wody. Szymon obserwował teraz ciało Weroniki, całe mokre z posklejanymi włosami i bikini przylegającym do ciała. Ona zaś robiła to samo, spoglądając na ciało kuzyna, na jego mięśnie, które bardziej uwydatniły się, gdy błyszczały od wody.
Wzięła ręczniki i zaczęła się wycierać. On za to wyjął z torby jakiś napój i zaczął pić.
– Chcesz też? – zaproponował picie Werce. Rzuciła ręcznik i wzięła od niego butelkę, przechylając i pijąc. Szymek sam zaczął się wycierać swoim ręcznikiem.
– Nieźle pływasz… – rzucił Szymon, kładąc się na kocu bokiem do niej, gdy ta odkładała picie i zakładała okulary
– Dzięki. Ty też całkiem dobrze mając tak wielkiego… – wypaliła zamyślona, po czym znów się zawstydziła, ale ciągnęła dalej
– Przepraszam, ale no jak tu dobrze pływać z tak wielkim…
– …kutasem? – dodał z uśmieszkiem Szymon
– N-no właśnie. Musi być ci niezbyt wygodnie… – gdy usłyszała jak Szymek określił swojego penisa tak wulgarnie, lekko ją to podnieciło, sama bowiem nie używała takich słów
– Wiesz… to wcale nie jest takie złe… poza tym to samo mogę powiedzieć o twoich dużych piersiach czy tym seksownym tyłeczku… Tak samo jak może być ci wygodnie z okularami na plaży… Przydałyby ci się słoneczne
– Wolę wszystko widzieć wyraźnie…
– A właśnie… Ty już mnie tam widziałaś nago, a ja ciebie nie. Czy to niesprawiedliwe? – skłamał domyślając się, że prawdopodobnie Werka go nie widziała jak podglądał
– Hmm… No niezbyt… Mogę ci coś pokazać… a co byś chciał? – zapytała zachęcona jego komplementami
– Zdejmij stanik… – powiedział to spokojnie, chciał zobaczyć jej nagie piersi, ich jedynie nie widział nagich
Zawahała się przez chwilę, jednak sięgnęła sznureczka z tyłu i rozwiązała górę kostiumu kąpielowego, odkładając na koc. Stała teraz przed nim z nagimi cyckami. Miała różowe sutki o średnich obwódkach. Piersi były jędrne, krągłe, niczym kule, może nie takie jak Magdy, ale też duże.
Szymon poczuł przyjemne swędzenie w kroczu. Uwielbiał patrzeć na nagie kobiety. Teraz zaś, mając jedną na żywo, jeszcze bardziej go to jarało.
– To teraz jeszcze zdejmij majtki…
– Co? Już zdjęłam stanik… Teraz ty mi pokaż swojego… kutasa. – gdy to powiedziała, brzmiało to strasznie słodko, podobało jej się to
– Pokażę… jak zdejmiesz majtki. – Szymon postawił sprawę jasno i czekał na reakcję.
Weronika sięgnęła więc do majtek, mając w głowie, że znowu zobaczy “kutasa” kuzyna. Zsunęła dół bikini i wyprostowała się ukazując wygolony wzgórek łonowy. Teraz chłopak miał pewność, że jest ogolona.
– No to teraz chyba moja kolej… – wstał leniwie i zdjął kąpielówki ukazując znów swojego penisa, trochę sztywniejszego niż wcześniej, lecz nadal nie był w pełni swoich możliwości.
Weronika wlepiła swoje szare oczy w męskość Szymona. Miał krótkie włoski, ale widać było, że jest strzyżony.
Szymuś podszedł do niej bliżej. Dzieliło ich bardzo niewiele, mniej więcej dwa razy taka długość penisa Szymka.
– Mogę cię dotknąć? Oczywiście ty też będziesz mogła mnie dotykać. – zapytał, a Werka tylko pokiwała głową. Widać było po niej jak bardzo jest podniecona, jak bardzo zesztywniały jej sutki. Czuła jak serce waliło jej jak młot. Czuła jak jest jej gorąco, ale to było przyjemne, nie od upału. Nim chłopak zdążył ją tknąć, ona złapała lekko za jego penisa swoją małą dłonią i zaczęła go powoli masować. Widziała wiele filmów w Internecie jednak sama nigdy tego jeszcze nie robiła. On z kolei złapał ją za pierś i powoli ją miętosił, ściskał, brał między palce sutek, drugą ręką sunął niżej, do cipki. Rozsunął jej wargi palcami i masował ją. Czuł jak mokra już jest. Znalazł w końcu jej łechtaczkę i zaczął dotykać ją, lekko drażnić wcześniej nawilżonym przez jej soki palcem.
On sam też zrobił się sztywny. Dziewczyna odciągnęła mu napletek pojękując lekko od pieszczot kuzyna. Dalej powoli go masowała, czując jak robi się coraz twardszy, widząc jego bordowy łeb.
– Połóż się… – wystękała Weronika, on zaś nie protestował, położył się jak kazała. Ona zaś klęknęła między jego nogami i znów ujęła penisa w dłoń. Splunęła na niego i zaczęła szybciej poruszać patrząc jak zaczarowana w błyszczącego, dużego penisa. Splunęła raz jeszcze po czym ujęła go i oblizała z dołu ku górze przez całą długość i z powrotem w dół. Wylizała tak kilka razy z każdej strony. Chłopak czuł się niesamowicie. Jednak najlepsze było przed nim kiedy to Wera wsunęła główkę do ust i zaczęła posysać miarowo. Wyjęła go potem z ust z cmoknięciem, kiedy ten głośno jęknął.
– Jeśli robię coś źle, to powiedz. Robię to pierwszy raz. – powiedziała po czym znów zabrała się do ssania główki. Nie miała z tym specjalnego problemu. Obawiała się smaku, jednakże kutas Szymona był praktycznie bez smaku, a widząc ile przyjemności mu to sprawia, sama się cieszyła.
Wsunęła go głębiej, masując trzon penisa dłonią. Próbowała go wsadzić najmocniej jak mogła jednak przy niespełna połowie dusiła się, krztusząc się i śliniąc twardą knagę kuzyna. On sam jednak nie mógł długo wytrzymać. Zresztą nie ma co się dziwić. Szymon praktycznie nie masturbuje się. Kilka razy mu się zdarzyło, jednak znacznie bardziej wolał patrzeć na dziewczyny niż do nich robić sobie dobrze. Co innego jednak kiedy to ktoś mu robił dobrze. I to jeszcze tak jak teraz. Wyposzczony chłopak nie mógł dłużej wytrzymać.
– Werka, uważaj bo ja zaraz… – wystękał Szymek. Weronika wiedziała dokładnie o co chodzi, więc wysunęła penisa na tyle by mieć nadal główkę w ustach. Masowała szybko trzon, ssąc główkę. Chciała poczuć smak spermy. I poczuła. Szymon strzelał w usta Weroniki salwami, jedna za drugą, wypełniając jamę ustną nasieniem, trochę pociekło jej z kącika ust i spłynęło po brodzie. Połknęła biały płyn, zwłaszcza, że również nie miała co do niego żadnych obiekcji. Tyle się naczytała w Internecie jakie to niedobre, tymczasem to po prostu kleisty, trochę kiślowaty płyn, lekko słodkawy. Skojarzyło jej się z czymś co czasami pijała, z wywarem z siemienia lnianego.
– Ochh kurwa… Dzięki Wercia… To było… Niesamowite… – westchnął głęboko Szymon, widząc jej słodką buźkę w okularach ze spermę spływającą po brodzie, którą zebrała palcem i wsunęła go sobie do ust. Szymon jednak wiedział, że nie może jej tak zostawić.
– Dobrze. Teraz ty rozłóż nogi. – powiedział, po czym zamienili się miejscami. Ona leżała rozsuwając swoje uda na boki. On za to klęknął przed nią i pochylił się. Rozsunął palcami wargi sromowe i począł je lizać, to jedną to drugą. Potem splunął na cipkę i zaczął ją masować palcami.
– Ohh… Tylko uważaj… Jestem… mmmhm… dziewicą i na razie nie chciałabym tego…oohh… zmieniać… – wyjęczała, jednak on nic się nie odezwał, za to zaczął dotykać językiem łechtaczki. Masował palcem dziurkę u wejścia, jednocześnie tańcząc językiem pod jej czerwonym kapturkiem. Drugą ręką dodatkowo masował jej pierś, jeszcze bardziej zwiększając doznania.
Werka wiła się z przyjemności masując głowę Szymka pieszczącego jej kwiat. Gdy wsunął jednak jeden palec, ona tylko zawyła głośno, unosząc biodra i drżąc jak osika, po czym padła na koc i jeszcze dygotała z przyjemności. Przeżyła swój pierwszy orgazm. Po chwili spojrzała z rozanieloną miną na swojego rycerza. Położył się obok niej i ją pocałował. Całowali się tak chwilę, po czym ubrali się w normalne ciuchy, zebrali rzeczy i wrócili do domu.
I jak się podobało? Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio… Dowiem się jednak o tym tylko wtedy kiedy napiszecie mi to niżej w komentarzu. Piszcie wszystko co sądzicie o tym, swoje przemyślenia, fantazje etc. Wszystko chętnie przeczytam. A tymczasem do następnego 😉Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Magdalena Witajcie. Na początek chciałabym Wam podziękować za tak duży odzew, jak na tą stronę. Co prawda dwie wypowiedzi zamieszczone pod ostatnim opowiadaniem zostały zdublowane, ale i tak jest to jakaś opinia, za którą szczerze dziękuję. Piszę to 22.08.2020, zatem opinie wyrażone przez Was w komentarzach po tym dniu mogą być nieodzwierciedlone w historii, którą dziś piszę. Co do Waszego zdania, wszyscy są zgodni, by kotynuować wątek Szymona, zatem tak zrobię. Szczególnie upodobaliście sobie Weronikę, więc postaram się skupić trochę więcej uwagi na niej (choć i Magdę też chcecie co wyrażał użytkownik: Radek). Zapraszam w takim razie na kolejną część opowiadania. Mam nadzieję, że również przypadnie Wam do gustu. Liczę nadal na wasze komentarze 😉
-
Kolonie2
Kolonie 2 Ola wróciła do domu. Zaczerwieniona cipka trochę ją bolała ale z drugiej strony była szczęśliwa, że tak łatwo pozbyła się błonki. Mama szła na dyżur do szpitala a tata piwkował z jakimiś swoimi kumplami i razem oglądali mecz. Ola musiała przejść przez salon żeby dostać się do kuchni. Z jej ojcem było ich trzech. Jeden był starszy od taty i mógł mieć trochę ponad czterdziestkę a drugi młodszy i zapewne nie sięgnął jeszcze trzydziestu lat. Szczególnie ten młodszy wpadł Oli w oko. Był wysoki i atletycznie zbudowany. Starszy z daleko posuniętą łysiną, był natomiast niskim grubaskiem. Ola zrobiła sobie kanapki oraz herbatę i z nimi wróciła do swojego pokoiku. Włączyła komputer i w przeglądarce wpisała hasło „Teenporn”. Wybrała jedną z witryn i pokazały się strony z filmami dla dorosłych, których główną rolę pełniły nastolatki. Wybrała tam gdzie podpis był „daughter” i pokazały się filmiki z młodymi dziewczynami i starszymi panami. Wybrała jeden z filmików trwający powyżej 20 minut i rozsiadła się na obrotowym krześle z szeroko rozrzuconymi nogami. Na ekranie monitora, młoda, z podobną do jej figurką schodziła po schodach do salonu, w którym byli dwaj starsi panowie. Dosyć szybko została rozebrana przez jednego z nich, do którego zwracała się tatusiu a i oni też zdjęli swoje ubrania. Dziewczyna klęknęła na oba kolana a panowie ze sztywnymi kutasami podeszli do niej. Szybko sterczące chuje objęła dłońmi i ściągnęła skórkę z żołądzi, obydwóch w kształcie łebka grzyba. Obróciła głowę w kierunku pały ojca i natychmiast grzyb zniknął w jej ustach a mężczyzna zadowolony aż odchylił głowę do tyłu. Potem possała chwilę drugiego kutasa i ten co nazywała go tatusiem uniósł ją do góry i pchnął lekko w kierunku kanapy. Dziewczyna posłusznie położyła się na niej, z szeroko rozrzuconymi nogami i teraz ten drugi szybko zanurkował i zaczął ostro lizać jej krocze. Dziewczyna natomiast coraz głębiej połykała sztywnego chuja ojca. Ola szybko odchyliła mokre już majteczki i zaczęła palcami jeździć po fałdkach delikatnie wysuwających się z jej szparki. Poczuła znowu ten cudowny błogostan, który zawsze jej towarzyszył gdy oglądała takie filmiki i zabawiała się swoją pizdeczką. Spoglądała na ekran i wsunęła głęboko dwa palce. Trochę ją zdziwiło, że tym razem weszły całkowicie bezboleśnie i od razu sprawiały jej przyjemność. Zdziwiło ją, że nawet dołożony trzeci palec nie sprawiał dyskomfortu a wsuwanie i wyciąganie ich sprawiało jej tak ogromną przyjemność, że aż zaczęła cicho pojękiwać. Zerknęła na ekran i zobaczyła jak ojciec posuwa ostro dziewczynę a drugiego kutasa ssie głęboko wbitego w jej buzię. Znowu przymknęła oczy i zaczęła się palcować ostro aż do uzyskania orgazmu. Na ekranie pozostała ostatnia scena a Ola postanowiła iść p[od prysznic. Szybko przebrała się w bardzo krótką czarną koszulkę, taką, że właściwie wszystko było przez nią widać i fioletowe figi. Do łazienki musiała przejść obok otwartych drzwi od salonu. Panom musiało skończyć się piwo, bo widziała jak ojciec polewa kolegom wódkę. Zdążyła, też zauważyć spojrzenie w jej kierunku najmłodszego z mężczyzn. Zamknęła się w łazience i po chwili ciepła woda z dużym ciśnieniem uderzała w jej coraz bardziej ochotne na wizytę kutasów krocze. Obmyła się cała i zawinięta jedynie w ręcznik, z koszulką i majtkami w garści wróciła do swojego pokoiku, w którym wytarła się i założyła koszulkę. Stała tyłem do drzwi i bardziej poczuła niż usłyszała, że te otworzyły się z impetem. – Ach tu się ukrywa nasza piękność – usłyszała dosyć niski głos męski. – Ale co pan… co pan… tu robi…? – wystraszona spytała, obracając się w jego kierunku. Jego też jakby zamurowało. Widziała tylko, że jego wzrok wcale nie pada na jej twarz tylko znacznie niżej. Tam gdzie pachwinki układały się w śliczny trójkącik, porośnięty dopiero co ciemniejącymi włoskami. Prześwitywał on przez tiulową koszulkę a jeszcze nie zasłonięty majteczkami, które Ola trzymała w ręce i dopiero miała zamiar założyć. Jego wzrok pobiegł też w kierunku ekranu monitora, na którym było szereg zdjęć gołych lasek w towarzystwie starszych, też często bez odzienia, panów. Wyraźnie wypity alkohol spowodował, że odważył się podejść bliżej i chwycił lekko wystraszoną dziewczynę za ramiona. – Szukałem cię i znalazłem – wybełkotał. Próbowała się wyrwać ale był znacznie silniejszy. Pchnął ją na tapczanik i upadła na plecy w jego poprzek, boleśnie uderzając głową w ścianę. – Ałłłaaa… – stęknęła i zaczęła masować głowę. Wtedy jej napastnik szybko zdjął koszulkę i spodnie razem z majtkami. Ola zobaczyła sterczącego do góry, lekko wygiętego w pałąk, sztywnego, może osiemnasto centymetrowego kutasa. Pierwszy raz widziała chuja na żywo ale uznała, że ogórek, który w nią wpychały koleżanki był chyba nawet nieco grubszy. – Ssij suko – klęknął obok jej twarzy i nagle poczuła jak wpycha drągala do jej buzi. Na początku wydawało jej się to nieprzyjemne ale po chwili zaczęła wodzić językiem dookoła odartej ze skórki główki a właściwie potężnego łba, który ledwo mieścił się w otwartych ustach dziewczynki. Instynktownie też w jedną dłoń chwyciła jego trzon a drugą zaczęła miętosić jajka. – O tak… Dobrze dziwko … – sapał podpity nieznajomy wpychając chuja głęboko w jej gardło. Zaczęła się krztusić i charczeć, wtedy wyciągnął pałę z jej buzi i po chwili zaczął jakby jebać do boku, co chwila wypychając jej policzek. Była mocno wystraszona ale i bardzo ciekawa. Czuła jak nadmiar soczków spływa jej po rowku dupki na materiał tapczanu. Nagle poczuła jak sięgnął do jej cipki ręką i zaczął ją posuwać środkowym palcem a potem dwoma. Jej pupa była na skraju materaca i bezwiednie uniosła nogi szeroko je rozrzucając a stopy oparła daleko od siebie o brzeg tapczanu. Natychmiast klęknął i zaczął lizać jej szparkę a potem wepchnął w nią język, dłonie podkładając pod ugięte kolanka Oleńki. Czuła jak wszystko w niej faluje, jak mocno drażni jej perełkę jego język, jak coraz bardziej pragnie poczuć jego chuja w sobie. – Teraz cię wyrucham jak kurwę – usłyszała i poczuła, że oparł o jej szparkę swojego twardego kutasa. – Tak, chcę tego. Pierdol mnie jak dziwkę – jęczała ogarnięta niesamowitym podnieceniem. Pchnął bardzo mocno i niemal cały kutas znalazł się w jej wnętrzu a od kilku cm czując jak mocno naciąga się jej dziewczęca pochwa. Cofnął pupę i znowu atak i uda zwarły się z jędrnymi pośladkami. Czuła go znacznie dalej w sobie niż poprzednio obrany do połowy ogórek. Trochę ją bolało ale dalsze wędrówki penisa w jedną i drugą stronę powodowały coraz większe pragnienie pozostania tej pały w jej wnętrzu. Uniosła całkiem nogi do góry a on podłożył przedramiona pod jej kolanka i uniósł się nad nią, wbijając kutasa jeszcze głębiej. Unosił teraz pupę i opadał gwałtownie jak jastrząb na z góry zaplanowaną ofiarę. – Aaaa… taaaa… Uuuu… Yyyy… Aaaa… – jęczała coraz głośniej nastolatka. A on sapał i jebał ją coraz szybciej i gwałtowniej. Czuła jak wszystko w niej zaczyna drgać, jak pochwa, w której wędruje ten niestrudzony rumak zaczyna pulsować a ocierający się o nią kutas powoduje coraz większą euforyczną ekstazę. Uniosła się do góry chwytając swoimi drobnymi rączkami za mięsiste i wielkie jak bochny chleba pośladki. Wreszcie wszystko zawirowało jej przed oczyma, które nie wiedzieć czemu wywróciły się i widać było tylko białka. Nic nie było ważne a pragnęła tylko jednego, żeby ten sztywny chuj wędrował w niej bezustannie, żeby ta chwila trwała wiecznie. Czuła jak po całym jej drobnym ciałku przelatuje potężny dreszcz rozkoszy. Począwszy od dużego palca po końcówki włosów. Ola miała swój pierwszy, olbrzymi orgazm wynikający ze współżycia z mężczyzną. A ten jebał ją coraz ostrzej, ciągle zmieniając tempo, kąt penetracji jej cipki i wnętrza, czy co chwila wyciągając świecącą się od jej soczków pałę by znowu zagłębiać ją do końca. Po pierwszym orgazmie przyszły następne aż do ciągłego. Ola krzyczała wtedy głośno, wołając o więcej. Aż wreszcie z głośnym okrzykiem „Taaak…” wyrwał z niej chuja i zalał śliczny brzuszek potężnymi salwami spermy. Położył się obok na plecach a ona z pulsującą cipką pozostała dalej w tej pozycji. Zapewne zwabiony krzykami dziewczynki, nagle do pokoiku wtargnął drugi mężczyzna. Z miejsca zorientował się co jest grane. Jego koszula, spodnie i majtki błyskawicznie znalazły się na ziemi a on już klękał przy rozwartym jeszcze kroczu Oli. Poczuła, że to czym dotyka jej szparki jest znacznie większe niż kutas, który wcześniej w niej grasował. Rzeczywiście w garści drugiego faceta znalazła się prawie dwa razy większa pała. Jego sztywny chuj miał ponad 25 cm długości i był nieziemsko gruby. Długo atakował nim ciasną szparkę dziewczynki aż wreszcie ta rozciągnęła się na tyle, że ogromny łeb wtargnął do środka. Potem po centymetrze wchodził coraz dalej ale był zaledwie w połowie a już rozciągał dno dziewczęcej pochwy. Cofał lekko i znów atakował i tak po kilkudziesięciu ruchach znalazł się w niej cały. Położyła dłonie na brzuszku i wyraźnie czuła gdzie znajduje się łeb tego monstrum. Zresztą było to widoczne po wybrzuszeniu jakie na nim powstawało. Oli, która przecież robiła to drugi raz w życiu, ten ogromny kutas zadawał dosyć duży ból ale coraz bardziej pragnęła go w sobie dobrze ugościć. A ten poczynał sobie w niej coraz śmielej i ostrzej. Wreszcie facet, który ją wcześniej wyruchał, klęknął koło jej buzi i takiego oślizłego i jeszcze miękkiego dał jej do wylizania. Ola, która coraz bardziej odczuwała rozkosz z ostrego jebania potężnym chujem, wzięła do buzi tego jej podstawionego. Znowu przed oczami pojawiła się mgiełka. Miała teraz potężnego chuja w pizdeczce a drugi jebał ją w buzie, to głęboko atakując jej gardło lub na zmianę policzki. Znowu jęczała głośno i w pewnym momencie była na pograniczu utraty świadomości. Właściciel ogromnego kutasa sapał głośno i atakował jej rozciągniętą do granic możliwości pizdę z potężną siłą. Znowu miała orgazm jeden za drugim aż wreszcie weszła w stan ekstazy ciągłej. Teraz tylko pragnęła żeby to się nigdy nie skończyło. Jednak była nadal bardzo ciasna i po kilkunastu minutach jebania ogromny kutas w niej zaczął pulsować i po chwili został wyciągnięty a niewyobrażalna ilość spermy zalała jej brzuch. Salwy były tak mocne, że lekko żółtawy gęsty płyn, z ogromną mocą uderzał jeszcze we wbitego w jej gardło kutasa drugiego kochanka, który widząc, że jego towarzysz skończył, też zalał jej gardło potężnymi salwami spermy, którą ledwo nadążyła połykać. Leżała ciężko dysząc po tym ostrym jebaniu. Miała zamknięte oczy i szeroko rozrzucone nogi. Euforia pomału ustępowała i teraz lekko bolała ją pizdeczka. Była cała w spermie. – Dobrze, ze jej stary zasnął. Ale tam mała tak się rozciągnęła, że ruchało mi się ją wspaniale. Myślałem, że nie zmieści całego mojego kutasa – powiedział ten starszy z ogromnym chujem, wycierając go w jej koszulkę. – No jebała się jak stara kurwa. Tylko ta cudowna ciasnota jej cipki – westchnął drugi i już ubrani opuścili jej pokoik. Ola otworzyła oczy. Spojrzała w kierunku mocno zaczerwienionej cipki, która jeszcze nie całkiem się zamknęła, po ogromnym chuju w niej goszczącym. Była totalnie zmęczona. Z szafki sięgnęła inną koszulkę i bez kąpieli nałożyła na ospermione ciało. Ledwo przyłożyła głowę do poduszki a zasnęła. Śniło jej się, że była na dyskotece, gdzie wszyscy byli nago i co chwila podchodzili do niej dorośli mężczyźni i ostro ją pierdolili. Rano gdy przejechała tam rączką, to jej pizdeczka była mokra i śliska. Pomyślała, że może teraz jej nie szczędzić. C.D.N.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Albastor -
Nastolatek z klasy maturalnej cz.2
Jestem Kuba. Już kiedyś się tu odzywałem. Być może pamiętacie moją historię, która nosiła tytuł “Nastolatek z klasy maturalnej”. Minęło trochę czasu, a ja niestety straciłem możliwość dodawania opowiadań z tamtego konta. Teraz jednak wracam i mam nadzieję, że spodoba się wam moja historia.
Ostatnie opowiadanie było dosyć historyczne. Teraz zajmę się niedaleką przeszłością. Jestem już po maturze. Wyszło całkiem nieźle. Mam nadzieję, że uda mi się dostać na wymarzoną uczelnię. Ten ostatni rok był dla mnie i dla moich pośladków niezwykle trudnym wyzwaniem. Wszystko zaczęło się tak naprawdę jeszcze w sierpniu. Wtedy to wybrałem się na wakacje do cioci. Do końca zostały tak naprawdę dwa tygodnie, a ja powoli zaczynałem wchodzić w rytm roku szkolnego. Moja korepetytorka od fizyki zadała mi kilka testów, to samo zrobiła pani od chemii. Mama miała pewne awersje, co do wyjazdu ze względu na natłok obowiązków. Jak sama powiedziała, wolałaby osobiście czuwać nad tym, bym sumiennie wykonywał zlecone zadania.
Wyszło jednak inaczej. Przed wyjazdem odbyła jednak ona sensowną rozmowę z ciocią, w której poprosiła, by ta mnie sprawdzała i w razie potrzeby, korzystała z pomocy naukowych. Nie było to dla niej zresztą nic nowego. Stosowała je również wobec moich kuzynów.
A więc nadszedł dzień wyjazdu. Wstałem stosunkowo wcześnie, ponieważ mieliśmy wyjechać z samego rana. Zjadłem śniadanie i tata odwiózł mnie na miejsce. Dotarliśmy tam po około czterech godzinach. Ciocia wspólnie z kuzynami bardzo miło mnie przywitali. Zrobiła moja ulubione ciasto. Wieczór spędziliśmy natomiast na pobliskim boisku, grając z tutejszą młodzieżą w piłkę nożną.
Wieczorem, kiedy miałem już iść spać, zawołała mnie do siebie ciocia.
– Kuba, jak pewnie wiesz, rozmawiałem z Twoją mamą na temat matury. Wiem doskonale, jak ważny jest to dla was egzamin. Dostanie się na medycynę, graniczy z cudem, dlatego też liczymy, że dasz z siebie wszystko i przez ten rok przyłożysz się do nauki.
Co miałem powiedzieć. Przytaknąłem i powiedziałem, że dam z siebie wszystko. Przecież nie mogłem nikogo zawieść. Myślałem, że to tyle i ruszyłem w stronę drzwi. Zostałem jednak zatrzymany.
– Zaraz, zaraz kochany. Ja jeszcze nie skończyłam. Twoja mama powiedziała, że najlepszym sposobem na to, byś skoncentrował się na celu, jest kara. No już, pochyl się, słońce.
Zrobiłem, co mi kazała i usłyszałem charakterystyczny brzęk klamry od pasa. Odwróciłem się na chwilę, by zobaczyć, czym dostanę. Był to czarny, dość wąski pas skórzany. Pamiętałem go z ostatnich świąt. Była w nim na wigilii. Nie będę ukrywał, że po cichu fantazjowałem wtedy o tym, jak nim dostaję. Teraz stałem w jego obliczu.
Ciocia ostrzegła mnie, że dostanę dziś tylko profilaktycznie i zapobiegawczo, więc też nie jakoś szczególnie dotkliwie. Wymierzała mi pasy jeden, po drugim. Doliczyłem do dwudziestu. Pupa mocno mi pulsowała. Do tego kilka razy trafiła też w uda, co bolało jeszcze bardziej.
Po tym wszystkim dodała, że wita mnie u siebie i ma nadzieję, że będę się czuł tu, jak u siebie, a żeby tak było to, zaopiekuje się moją pupą. Dodała też, że takie profilaktyczne lania są w jej domu na porządku dziennym, więc nie powinienem się dziwić, jeśli wyrywkowo zostanę przez nią wezwany któregoś dnia na odbycie kary.
– W moim domu panują jeszcze dwie ważne zasady poza posłuszeństwem. Pierwsza z nich to podziękowanie za karę, a druga to ucałowanie pasa po jej odbyciu. Zrozumiano?
– Tak ciociu.
– Ślicznie. Szybko się uczysz. Dziś jeszcze Ci odpuszczę, ale następnym razem nie będzie już dla Ciebie taryfy ulgowej. Jeśli zapomnisz, to ja szybko o tym przypomnę. A teraz do snu. Dobrej nocy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arek W Uczeń
-
Mloda nauczycielka Taliyah
Zamknij ryj. Nie, nie mów już, nie odzywaj się. Mam w dupie pokemony. Naruto też mam w dupie. Nie, naprawdę, wolę skupić się na lekcji, geologia jest dużo ciekawsza niż twoje pierdolone anime. Albo przynajmniej mogę się napatrzeć na profesor Taliyah, aby mieć materiał na wieczorną pamięciówkę. Była dzisiaj ubrana w niebieską sukienkę we wzór jakichś czerwonych kwiatów, oraz w żółte trampki. No i okulary, chyba miała jakąś wadę, chociaż wadą na pewno nie były okulary. Włosy brązowe, miejscami złotawe, były związane żółtą wstążką. Była przez większość chłopaków w szkole uznawana za najładniejszą nauczycielkę, chociaż pewnie dlatego, że była bardzo młoda. Wielu szalało też za jej ciemnym odcieniem skóry, naraz odległym od białego i typowo czarnego.
Usłyszałem swoje imię. Po chwili dotarło do mnie, że to Taliyah domaga się ode mnie odpowiedzi na pytanie.
– J-jakie było pytanie?
– Jak możesz go nie pamiętać, skoro cały czas się na mnie patrzysz i chyba uważasz na lekcji?
– Nie no, przypomniałem sobie. Odpowiedź to: Azerbejdżan. – odpowiedziałem, a po wyrazie twarzy pani profesor już wiedziałem, że była to błędna odpowiedź. No cóż, zwykle działało.
– Nie. Pytanie brzmiało “który lądolód obecnie jest największy”.
Kurwa. Nie wiedziałem nawet, co to jest lądolodów.
– Umm… Azerbejdżański?– Proszę pani, no przepraszam, że nie uważałem. Kolega mnie zagadywał, nie chciałem go uciszać, aby lekcji nie przerwać.
– Naprawdę mnie to nie obchodzi. Jak ktoś nie uważa na moich lekcjach, to zostaje posprzątać klasę. Masz szczęście, że już koniec zajęć na dziś i masz więcej czasu niż inni. – odpowiedziała, pewnie uznając to za bardzo zabawne.
Taliyah była nową nauczycielką. Miała może dwadzieścia lat, co jest dość imponującym wiekiem jak na nauczycielkę w liceum. Pewnie przez brak doświadczenia nie wiedziała, że po pierwsze jej forma karania lenistwa jest legalnie wątpliwa, a po drugie, że karanie licealistów nie daje nigdy żadnych rezultatów.
– No ale wie pani, że zawsze uważam na lekcjach i zawsze wszystko notuję. Nie mogła pani zrobić wyjątku?
– No… może to prawda. No ale czy naprawdę tak żałujesz, że musisz mi pomagać? Czy jestem aż tak złą nauczycielką?
– W sumie to nie… i tak nie miałem planów na weekend, więc czemu by nie posprzątać całej szkoły?
– Hoho, twoje słynne poczucie humoru. Weź nie narzekaj, to tylko parę minut. Zrobisz to dla mnie? – spytała, patrząc mi głęboko w oczy. Chyba musiałem się zgodzić.
Na początku miałem zamieść podłogę. Zrobiłem to, oczywiście ignorując połowę powierzchni. Potem podlałem kwiatki. Jeszcze tylko wytrzeć tablicę i mogę spierrrdalać, aby użyć tego pięknego, słonecznego dnia.
– To do widzenia, do zobaczenia w poniedziałek! – szybko powiedziałem, starając się wyjść, zanim poprosi mnie o coś kolejnego.
– Weź, słuchaj, pomożesz mi jeszcze z jednym. No, chodź tu. – powiedziała, wskazując mi wejście do pomieszczenia za salą. W środku panował półmrok, obie ściany były zasłonięte szafami z niezliczoną ilością książek, map i obrazów. Światło wpadało przez pojedyncze okno, zakryte starą firanką, która dawno zapomniała swój pierwotny kolor. Taliyah wskazała jedną z szaf, na której stał globus.
– Mam go zdjąć?
– Nie dasz rady. Jest za wysoko. Nawet jak podstawisz to krzesło – złapała krzesło, które stało przy stole i podsunęła pod szafę – to nie dosięgniesz.
– Na pewno dosięgnę – powiedziałem dziarsko i spróbowałem dosięgnąć. Oczywiście nie sięgałem, brakowało mi parunastu centymetrów, a bałem się wspinać po szafie, w końcu kto wie, czy jej nie zniszczę.
– No to jak go zdejmiemy, pani profesor?
– Weź mnie na plecy, jak wejdziesz na krzesło, to sięgnę. I możesz mówić do mnie na “ty”, gdy jesteśmy sami. Jestem od ciebie tylko trzy lata starsza.
– Nie wejdę z tobą na krzesło, spadniesz i coś sobie zrobisz.
– Ehh… no dobra, pewnie bez krzesła też dosięgniesz.
Uklęknąłem, a ona wdrapała się na moje ramiona. Podniosłem ją szybko, aż krzyknęła z przerażenia i zacisnęła uda na mojej głowie. Coś mówiła, ale nie słyszałem przez całą grubość jej ud. Prawie się przewróciłem, próbując wyciągnąć się jak najwyżej, złapałem ją za uda. W końcu postanowiła wychylić się najwyżej jak tylko może, więc oparła się całym brzuchem o tył mojej głowy i nogami zaczęła rozpaczliwie jeździć po moim brzuchu i klacie, poszukując oparcia. Nie jestem stópkarzem, ale dotyk jej trampek na moim brzuchu był dość podniecający i dostałem lekkiego wzwodu. Zacząłem się bać, że to zauważy, więc ucieszyłem się, gdy w końcu powiedziała “mam!” i zeskoczyła z globusem na ziemię. Położyła go na stole.
– Dzięki! – powiedziała, po czym mnie przytuliła. Nie spodziewałem się tego, ale nie miałem powodu, aby protestować.
– Nie ma za co, Talia – powiedziałem, po czym odwzajemniłem przytulenie, głaszcząc ją po pleckach. Przez materiał sukienki mogłem wyczuć stanik, a bliskość i ciepło bijące od Talii sprawiło, że jeszcze bardziej stwardniałem. Chyba nawet za bardzo.
– Uhh. – poczuła wzwód przez spodnie. Świetnie.
– Oj, przepraszam, nie chciałem, ja po prostu… – uciszyła mnie, kładąc mi delikatny palec na ustach.
– Nic nie szkodzi, to normalne dla mężczyzn w twoim wieku. – zabrała palec z moich ust i położyła dłoń na mojej piersi. Spojrzała mi się w oczy, uśmiechając się. – podobam ci się?
Byłem zaskoczony pytaniem. Oczywiście właściwa odpowiedź brzmiała “tak, błagam, dotknij mnie jeszcze raz”, ale moja pizdowatość kazała mi odpowiedzieć inaczej.
– Trochę. A czemu pytasz? – świetnie, równie dobrze mogłem spytać, czy często tu przychodzi.
– A tak się zastanawiałam. Najczęściej łapię właśnie twój wzrok w klasie i zawsze od razu go odwracasz. – popchnęła mnie w stronę szafki tak, że uderzyłem w nią plecami. Nie było drogi ucieczki, musiałem wrócić z tarczą lub na tarczy. – To jak? Podobam ci się tylko trochę, czy jednak bardziej? – powiedziała, głaszcząc mnie po brzuszku. Nie jestem brzuszkarzem, ale było to bardzo przyjemne.
– Zdecydowanie bardziej. A ja ci się podobam, czy zachowujesz się tak przy każdym uczniu?
– Nie przy każdym. A gdybym ci powiedziała, że mam ochotę na seks z moim ulubionym uczniem w klasowym składziku? – powiedziała, ciągnąć moją koszulkę i zbliżając swoją twarz do mojej. – co byś zrobił?
– Co tylko byś chciała. – odpowiedziałem dyplomatycznie. Od razu po tym pocałowała mnie, najpierw lekko w sam koniuszek ust, a po chwili drugi raz, dużo mocniej i głębiej. Zarzuciła mi rękę za głowę, podciągając się, aby zrównać się z moim wzrostem. Wdrapywała się na mnie nawet nogami, więc pomogłem jej – złapałem ją za pośladki, mocno je ściskając i podciągnąłem ją w górę. Zaczerwieniła się, przerwała pocałunek i jęknęła.
– Co, nie lubisz tak?
– Lubię, po prostu… – przerwałem jej wypowiedź pocałunkiem. Spodobało jej się, wepchnęła mi język do ust i ciągnęła moje włosy. Jako że ja podtrzymywałem cały jej ciężar, wykorzystała wolną rękę do masowania mojego penisa przez dżinsy. Przerwała pocałunek po raz kolejny, by spojrzeć na mój rozporek – chciała go wyjąć. Znowu się na mnie spojrzała, przygryzając dolną wargę. Wyjęła go i zaczęła mi walić, patrząc się na niego, aby nie przyciąć go rozporkiem. Po chwili znowu mnie pocałowała, a ja nie mogłem uwierzyć, że aż tak bardzo mnie chce.
– Podoba ci się? – spytała, a ja tylko pocałowałem ją w czoło i ścisnąłem oba pośladki.
– Tak, ale już dosyć.
Położyłem ją na ziemi i zdjąłem swoje buty i dżinsy. Taliyah zdjęła tylko bokserki spod kwiecistej sukienki i rozpuściła włosy. Ledwo zdjąłem majtki, a ona złapała moją dłoń i wcisnęła sobie między nogi. Gdy ja robiłem jej dobrze, ona zdjęła mi koszulkę. Kciuk wolnej ręki wsadziłem jej do ust, a ona zaczęła go lizać i ssać, jakby myślała już tylko o jednym. Podniosłem ją i położyłem plecami na stole. Klęknąłem przed nią, kładąc sobie jej nogi na moich plecach i zacząłem lizać jej cipkę. Jeździłem językiem w górę i w dół, jednocześnie lekko wpychając palce do pochwy. Na początku nie reagowała żywiołowo, ale po krótkiej chwili zaczęła jęczeć i głęboko oddychać. W pewnym momencie złapała moje włosy i krzyczała moje imię, błagając, abym wsadzał jej palce głębiej. Parę razy kopnęła mnie prawą nogą w plecy, za każdym razem przepraszając. Po krótkiej chwili takich pieszczot odsunęła mnie i opadła na stół, głośno dysząc.
– No… jesteś naprawdę niezły, jak na dzieciaka.
– Jestem tylko trzy lata młodszy od ciebie. – powiedziałem, zdejmując jej nogi z moich pleców i wstając, prostując moje plecy.
– Ehh, ale widać, że nie jesteś zbyt doświadczony. Dlatego nazwałam cię dzieciakiem.
– No to może ty mi pokażesz, co umiesz? – powiedziałem i podałem jej rękę. Z uśmiechem ją złapała i zsunęła się ze stołu. Z jednej z szaf wyjęła małą, twardą poduszkę i uklękła na niej przede mną.
Zaczęła od ssania moich jaj, jednocześnie waląc mi konia. Najpierw ssała jedno, a potem drugie, jednocześnie liżąc je delikatnie w czasie ssania.
– Lubisz to? – spytała, chcąc dogodzić mi jak najlepiej.
– Tak, weź oba do ust, wal mi dwoma rękoma, tak lubię najbardziej.
– Jak sobie pan życzy – powiedziała i spróbowała zmieścić obie kule w swoich usteczkach. Ledwie dała radę, byłem w siódmym niebie. W dodatku zaczęła walić mi konia obiema dłońmi, doprowadzając mnie na granicę wytrzymałości. Odsunąłem się od niej.
– Co jest?
– Nic, po prostu jestem już blisko, a chcę jeszcze do buzi.
– Chcesz? – złapała mnie za jaja i pociągnęła je w dół. – Co się mówi?
– Ała, Taliyah… Poproszę, possij go.
Wzięła. Na początku tylko czubek, zassała go i pieściła mi jaja palcami jednej ręki. Drugą położyła na moim fiucie i razem z ustami suwała po nim coraz dalej i głębiej. Głaskałem jej włosy, lekko dopychając ją do krocza. Usta dokładnie przycisnęła do członka, z każdym posunięciem używała też języka, w dodatku patrzyła mi się w oczy swoimi pięknymi, brązowymi oczami… nie mogłem wytrzymać długo.
– Zaraz dojdę… mogę w środku?
– Mhmph…
Złapałem tył jej głowy i dopchnąłem ją jeszcze głębiej. Udało mi się wsadzić całego, po same kule, do gardła Taliyah. Jedną z rąk zaczęła się masturbować, a ja coraz mocniej waliłem ją w gardło, aż się spuściłem. Krztusiła się i wstrząsało nią, ale większość spermy połknęła. Część wyciekła z jej ust i zmieszała się ze śliną na jej sukience. Wyjąłem z niej kutasa, po chwili kaszlu uśmiechnęła się i jeszcze raz go pocałowała.
– Mam nadzieję, że masz siły na rundę drugą?
– Z tobą mogę chyba bez końca. – powiedziałem jej szczerze, a ona się zarumieniła. Wstała i chyba znowu chciała się całować, ale ja jej na to nie pozwoliłem. Złapałem jej włosy i pociągnąłem je do tyłu, całując jej jasnobrązową szyję. Spytałem, czy to lubi, a ona tylko jęczała i mocniej się masturbowała, przy okazji obejmując mnie drugą ręką. Chyba jej się podobało.
– Zdejmę ci sukienkę, okej?
– Okej, ale błagam, nie rozerwij jej. Nie mam nic na zmianę. – powiedziała i przestała się masturbować. Zdjąłem ramiączka, rozwiązałem sznurek na wysokości pasa i pociągnąłem sukienkę w dół. Taliyah w całej okazałości, zostały na niej tylko żółte trampki i stanik. Umięśnione, chociaż raczej chude nogi i delikatne ręce. Małe piersi i płaski brzuch, chyba ideał piękna dla wielu mężczyzn. Widok tej kobiety, mojej bogini, drobnej, o jasnobrązowym odcieniu skóry, od razu dodał mi energii. Złapałem ją na wysokości bioder i przycisnąłem do siebie, mocno całując i liżąc wnętrze jej ust. Po chwili się oderwałem i spytałem grzecznie:
– Chcesz tego? Chcesz, abym cię wyruchał, jak cię platforma nie wyruchała?
– Tak, idioto, ile mam czekać? – odpowiedziała, łapiąc mnie za kutasa i przyciągając mnie do siebie. Uśmiechała się tak pięknie, że nie wiedziałem, czy to pożądanie, czy też szczęście.
Nie trzeba było mnie prosić dwa razy. Odwróciłem ją i wypiąłem ją tak, że przodem ciała opierała się o szafkę z książkami, a ja miałem dostęp do dupy. Wsunąłem się do środka i trzymałem ją za biodra. Na początku lekko tylko posuwałem, bojąc się o drobniutką dziewczynę.
– Podoba ci się?
– Tak, ale możesz mocniej… Możesz złapać moje włosy – powiedziała, po czym przygryzła swoją dłoń, aby nie krzyczeć. Sama zaczęła wpychać się na mojego członka. Zacząłem mocniej ruchać, aż zaczęła jęczeć i wzdychać.
– Kurwa… Mocniej, proszę… – powiedziała, a ja złapałem ją za cycki.
– Słyszałeś? Powiedzia… – nie skończyła, bo zatkałem jaj usta dłonią. Wkurwiała mnie. Czułem się jakby ktoś mnie pingował pytajnikiem. Drugą dłonią złapałem jaj brązowozłote włosy i szarpnąłem ją do tyłu tak, że odczepiła się od ściany. Wyciągnęła ręce do tyłu, próbując mnie złapać. Złapałem jej dłonie obiema rękoma, puszczając naraz włosy i usta dziewczyny. Jęczała coraz głośniej, krzyczała moje imię i błagała o więcej. Przycisnąłem ją do szafy tak, że wisiała w powietrzu, oparta o moją klatę i szafkę z książkami. Bezlitośnie ją ruchałem, co chwilę klepiąc ją w dupę i szarpiąc jej włosy. Odwróciła głowę do mnie i pocałowała mnie.
– Jeszcze chwila a dojdę, nie przestawaj!
– Też dochodzę, powiedz czy mogę w środku.
– Tak, dzisiaj możesz.
Odwróciła całe ciało i zawiesiła się na mnie, krzyżując nogi za moimi plecami. Ja objąłem ją za plecami lewą dłonią, a prawą macałem jej cycek. Wszedłem w nią jeszcze parę razy i wytrysnąłem. Cała zadrżała i wgryzła się w mój obojczyk, mocniej zacisnęła nogi na moich plecach. Mocno ją trzymałem.
– Możesz już puścić. – powiedziała po chwili przytulania. Schyliła się i jeszcze raz wzięła fiuta do ust, oblizując go ze spermy. Założyłem koszulkę i spodnie, ona jeszcze się nie ubrała, tylko czesała włosy. Miałem wyjść, ale mnie zatrzymała.
– Chodź tutaj jeszcze. Nie chcesz całusa na wynos? – spytała. Chciałem. Nie ma sytuacji na świecie, w której nie chciałbym całusa od Taliyah. Nie spodziewałem się, że mnie przy tym przytuli.
– Powtórzymy to kiedyś? – spytałem.
– Możemy, ale musisz się umyć wcześniej.
– Jestem po całym dniu szkoły, wybacz.
– Ja też, wyobraź sobie. Kiedy proponujesz?
– Może za tydzień w środę?
– Niech będzie. Chcesz w klasie czy u mnie?
– Skoro zapraszasz, to skorzystam. – odpowiedziałem, a ona się uśmiechnęła. Pomogłem jej z sukienką i wyszedłem z klasy. Dzisiaj będę miał naprawdę niezły materiał na pamięciówkę.League of Legends należy do Riot Games, a nie do mnie (wiele ludzi tak pisze za granicą i chyba też muszę, poza tym fajne jako tag)
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Paweł Więcek Możesz napisać swoją propozycję na postać z ligi (albo overwatcha), jak uznam jakąś za fajną, to może napiszę, więc jak podoba ci się moje pisowanie to warto spróbować.
-
Wakacje na Krecie
Historia ta wydarzyła się naprawdę. Podczas tygodniowych wakacji na krecie, widywałem dużo osób opalających się na tamtejszych plażach topless lub całkiem nago. Od zawsze podniecała mnie myśl o takiej formie opalania, lecz nigdy się na to nie odważyłem. Pewnego dnia razem z dziewczyną postanowiliśmy przejść się wzdłuż plaży położonej nieopodal wynajmowanego mieszkania. Kawałek od głównego zejścia wzdłuż plaży rozpoczynały się wysokie klify i właśnie w tym kierunku ruszyliśmy. Niektóre odcinki wymagały przejścia wodą która sięgała powyżej pasa, ale jak się później okazało, było warto. Po około 30 minutowym „spacerze” dotarliśmy do piaszczystej plaży. Od strony z której przyszliśmy plaża zasłonięta była przez wystający klif, drugi koniec uniemożliwiał całkowicie w jakikolwiek sposób przejście, dlatego postanowiliśmy tu się zatrzymać. Widząc, że raczej nikt nie powinien zakłócać spokoju, postanowiłem spełnić swoje marzenie i rozbierając się do naga wbiegłem w morze. Dziewczyna widząc mnie tylko się uśmiechnęła po czym ściągnęła górną część stroju. I dołączyła do mnie. Podczas kąpieli nie obyło się bez pieszczenia – ona dość często łapała mnie za sztywnego penisa – nigdy nie mogłem się opanować widząc ją półnagą na łonie natury – ładna brunetka, o wzroście około 1,65, piesiach rozmiar 70B kształtnym tyłeczku i pełnych ustach, które nie raz doprowadzały mnie do spełnienia. Oczywiście nie pozostawałem dłużny, często się do niej przytulałem, całowałem i pieściłem jej piersi. Po wyjściu na brzeg wyjąłem butelkę wina (całe szczęście zabrałem przed wyjściem) i uczciliśmy tą przyjemną chwilę. Po wypiciu lampki, postanowiła również opalać się w stroju „Ewy” i ściągnęła przede mną ostatni element jaki na sobie miała. Widząc ją taką, podszedłem, zacząłem całować jej po szyi, uszach aż dotarłem do ust i nasze języki rozpoczęły taniec. Następnie zszedłem niżej do piersi, ale moja dziewczyna nie jest na tyle szalona co ja i przez chwilę miała wątpliwości dlatego wychyliłem się zza skał potwierdzając, że w oddali nikogo nie widać, oddała się w moje ręce. Położyłem ją na kocu a następnie wróciłem do pieszczenia piersi – językiem kręciłem kółeczka wokół jej twardniejących sutków, po czym brałem je cały w usta i zasysałem –uwielbia ten rodzaj pieszczenia. Po takich zabawach wiedziałem, że jej cipka jest już wilgotna, dlatego prawą ręką zjechałem do jej krocza muskając uda w okolicach cipki a następnie masowałem delikatnie jej wargi. Gdy nie mogła się już doczekać, złapała mnie za całkowicie twardego już kutasa ruszając w górę i w dół. Wiedziałem że to oznacza, iż mam również się wziąć do „pracy” – zawsze w taki sposób to oznajmiała, do niedawno podczas seksu komunikowaliśmy się tylko gestami. Pieściłem jej cipkę krążąc palcami wokół jej łechtaczki, tak jak lubi. Nie musiałem długo czekać aż jej plecy wygięły się w łuk, a ona krzycząc doszła po raz pierwszy. Czekając aż ochłonie, poszedłem sprawdzić czy nikogo w pobliżu nie ma. W taki sam sposób pomogłem jej osiągnąć spełnienie jeszcze dwa razy, podczas których cały czas ruszała ręką po moim penisie. Po trzecim orgazmie, popatrzyła mi się w oczy z iskierkami – już wiedziałem że wszystkie jej granice się przesunęły i teraz możemy się kochać. Położyłem się na niej naprowadziłem penisa na jej dziurkę i delikatnie wchodziłem w nią. Po chwili, gdy przyzwyczaiła się do mojego rozmiaru sama nadawała tempo coraz to szybsze łapiąc mnie za pośladki i pchając w swoim kierunku. Po chwili takiej zabawy zmieniliśmy pozycję, wskoczyła na mnie nadziewając się i oparła piersi o moją klatkę. Złapałem ją za pośladki (długo nie umiała się do tego przyznać, ale bardzo ją to podnieca, dopiero niedawno pozwoliła na krok dalej w tym kierunku 🙂 ) i zacząłem ostro ją pieprzyć – zawsze podczas takiego galopu głośno krzyczy i prosi o coraz mocniejsze pchnięcia. Uwielbiam w takiej pozycji patrzeć jej w nieobecne oczy i kołyszące się piersi które co raz staram się łapać ustami. Zmieniliśmy pozycję na pieska – dla mnie znacznie wygodniejsza a jej daje to dużo przyjemności . Kazałem wypiąć jej słodki tyłeczek, a ona patrząc w kierunku morza czekała na mnie. Wszedłem gwałtownie i głęboko. Widok wchodzącego penisa w jej wypięty zgrabny tyłeczek sprawił, że doszedłem po kilku chwilach (niestety nie umiem doprowadzić jej do orgazmu podczas stosunku aczkolwiek „trenujemy” i jest coraz lepiej). Gdy z niej wyszedłem wybuchła płaczem, tłumacząc że było jej wspaniale i do tego w tak cudownym miejscu. Przytuliłem ją do siebie, podając kieliszek wina. Po stosunku popływaliśmy jeszcze, skończyliśmy wino i przed zachodem słońca wróciliśmy do mieszkania. Tą plażę odwiedziliśmy jeszcze dwukrotnie – raz skończyło się na masażu penisa, nie mogłem się powstrzymać i pomogła mi 🙂 drugim razem również plażowanie skończyło się seksem z podobnym finałem. Na jedno z wyjść wzięliśmy aparat i całe szczęście pozwoliła mi zrobić kilka nagich zdjęć. Do dzisiaj często wracamy do tych wspomnień, chociaż do tego czasu mieliśmy kilka podobnych historii nie tylko nad morzem – być może opowiem o tym w innych opowiadaniach
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Nudysta Mam nadzieję że się spodobało, liczę na szczere opinie 🙂
-
Pokretny romans – Osmielenie
Minęło kilka dni odkąd dowiedziałem się o wszystkim. Codzienne życie raczej jakoś mocno się dla mnie nie zmieniło, wciąż miałem w sumie przed sobą testy techniczne które zbliżały się nieubłaganie. Co prawda byłem już przygotowany na tyle, że pozostały mi jedynie powtórki, dlatego też nie przejmowałem się każdym dniem który zbliżał mnie to strefy zero. Tym bardziej, że obsunęły się z winy szkoły, a nie mojej jak to zwykle bywało. Oświata zadziwia każdego kto kiedykolwiek miał z nią do czynienia, a już na pewno kiedy okazuje się, że większość sprzętów które są potrzebne do przeprowadzenia egzaminów zostały źle zainstalowane. W taki oto sposób, czas gonił, nauczyciele rozkładali ręce, a ja starałem się opanować, przecież studia nie uciekną, matura jest dla nich ważna nie techniczny. Sylvio wpadał do nas częściej, bardziej śmiało i bez ogródek rozmawiał i ze mną i z moją mamą. Obojgu widać ulżyło, że wiem, przez co nie krępowali się dzielić swoimi przeżyciami jak i nowymi pomysłami. Chyba tylko ja miałem delikatny dystans to całej sytuacji. On rozmawiał ze mną jak z kolegą którego zna od lat, natomiast moja mama, bez krępowania zachowywała się jak jego dziewczyna, całując się z nim, siadając mu na kolanach. Może to dziwne, ale byłem zawstydzony tym, że mnie to kręci. Im natomiast nie przeszkadzała moja obecność.
W tym miejscu warto nadmienić w jakim domu mieszkamy. Jak wspominałem, miasteczko jest nieduże, ale są w nim bloki i osiedla domków jednorodzinnych. My mieszkamy właśnie w takim domku, z żywopłotem, małym podjazdem, a z tyłu jest niewielkich rozmiarów ogródek. Prywatność jest od lat konikiem mojego ojca który gdy się tu wprowadzał, zadbał o najwyższe możliwe rośliny i żywopłot, który oddziela nas on wścibskich oczu jak i niepotrzebnego jazgotu sąsiadów. Cisza i spokój, bez potrzeby wyjeżdżania na wieś, bądź szukania sobie zacisznego miejsca na weekend. Brzmi jak idealne miejsce na takie schadzki prawda? Cóż, dokładnie tak jest.
Z mamą nie miałem ponownej okazji porozmawiać na temat o którym wszyscy nagle zamilkli, nie byłem też świadkiem ich ponownego seksu, chociaż wydawało mi się, że do niego doszło, ale gdy byłem poza domem. Czy chciałem wiedzieć? Owszem. Jednak zabrakło mi chyba odwagi żeby zapytać wprost. Podobało mi się to jak mama się rozpromieniła. Uśmiech na jej twarzy nie gościł od dawna, nie wiem czy to przez ojca, czy może brakowało jej takiego dobrego seksu od lat? A może to tylko fantazja której spełnienie przywiodło więcej emocji niż jakakolwiek inna? Wiedziałem jedno. Chcę utrzymać tą radość u niej jak najdłużej się da. W końcu kocham ją i nawet jeśli jest to spowodowane romansem z moim nowym kolegą, to niech tak będzie.
Akurat była sobota, nudna i spokojna, aczkolwiek dopiero się zaczynała. Ocknąłem się u siebie w pokoju, zerkając na zegarek. Była 8 rano. Mimo wszystko przyzwyczajenie nie dawało mi pospać dłużej, i mimo wolnych dni nadal bez potrzeby budziłem się o podobnych porach gdy jeszcze chodziłem do szkoły. Ubrałem się i wyszedłem do kuchni żeby coś od razu zjeść, planów na cały dzień nie miałem poza szybkim wypadem na miasto po drobne zakupy i trochę pustych kalorii żeby mieć czym się opychać przed telewizorem. Kiedy wstawiłem patelnię na ogień, wydawało mi się, że ktoś otwiera drzwi. Pierwsza myśl, pewnie mama wróciła ze sklepu. Powtórzyło się to kilkukrotnie. Czyżby jednak ktoś pomalutku acz skutecznie wynosił mi pół domu? Musiałem to sprawdzić. Ku mojemu ponownemu zaskoczeniu ujrzałem właśnie ją, stojącą w uchylonych drzwiach, tylko, że kompletnie nagą. Nie usłyszała mnie jak podchodziłem. Bez ukrywania, jestem dziwny, ale ciało mojej mamy było ekstra. Zgrabne i zadbane, choć jak to wiadomo, wiek swoje zrobił i daleko jej było do typowej dwudziestolatki która ma jędrną i piękną cerę. Widać było piegi na jej ramionach, kiedy się wychylała na jej boku robiła się fałdka, jej pośladki już nie tak jędrne jak kiedyś, z widocznym celulliem. Patrząc tak na nią widziałem atrakcyjną babkę, ale zupełnie nie taką jak opisywał ją Sylvio. W jego ustach była niczym anioł, zrodzony z fal niebiańskich pian, które wykuły jej ciało jak rzeźbiarz ze starożytnych czasów, oddając każdy aspekt jej kształtów, podkreślając przy tym kobiecość i naturalność jej ciała. Rozumiałem go, był zauroczony. I szczerze mówiąc, nie dziwię się. Znam o wiele młodsze kobiety które wyglądają gorzej. Pewnie wpływa też na to fakt, że patrzę na nią przez pryzmat rozczulającej więzi którą z nią mam.
Stałem tak chwilę za nią, przyglądając się, widząc jak stoi na palcach i wygląda. Wiedziałem na kogo czeka, ojciec w dłuższym wyjeździe, ja już nie jestem przeszkodą to sobota będzie udana. Zaczepiłem ją, starając się utrzymywać w miarę normalny ton głosu. A to wcale nie było łatwe, zważywszy na jej strój.
-Mamo, robię sobie śniadanie, chcesz też coś? Kawy, herbaty?
Odwróciła się lekko wystraszona, zupełnie jakbym wyrwał ją z dłuższej zadumy. Widziałem jak w jej oczach niknie zaskoczenie i pojawia się typowa dla niej radość.
-Och, nie słyszałam, że już wstałeś. Nie, dziękuje ja już jestem po. Nawet troszkę się rozbudziłam z rana w zupełnie inny sposób.
Uśmiechnąłem się i kiwnąłem głową.
-Czyżby Sylvio się zapowiedział? Widzę, że przygotowałaś się odpowiednio
Wtedy zauważyłem jak się zarumieniła, lekko przysłaniając swoje piersi, jakby się mnie zawstydziła. Było to dziwne, tym bardziej, że od naszej rozmowy była zupełnie frywolna, nie przeszkadzało jej to, że widzę ją nagą czy choćby to, jak oglądałem jej smsy z nim. Sama się nimi chwaliła. Teraz nie było inaczej.
-No a na kogo miałabym czekać. Zobacz co mi napisał dziś rano.
Podała mi swój telefon który leżał na komodzie obok drzwi. Odblokowała i pokazała ostatnią wiadomość. Przeczytałem ją na głos.
“Cześć moja laleczko! Wpadnę dzisiaj do Ciebie z rana. Przygotuj się, chcę żebyś stała w drzwiach, czekając na mnie, nago! Gdy tylko wejdę, chcę podziwiać Twoje cudne ciało. Mam nadzieję, że Kamil nie będzie spał, bo chcę żeby zobaczył Cię dziś na kolanach przede mną!”
Spojrzałem na nią i nadal była zarumieniona i lekko wydawała się zawstydzona. To było urocze. Dlatego stała goła przed drzwiami. Gdy rozmawialiśmy, z zewnątrz było słychać otwieranie furtki i to, że ktoś szedł do środka. To był on. Wszedł do środka i od progu był zadowolony. Widząc moją mamę tak jak sobie życzył i mnie obok.
-No witam, witam! Dobrze cię widzieć Aguś w takim stanie! Cześć Kamilu, jak tam? Wyspałeś się? Bo dzisiaj to sobie chłopie nie pośpisz. Mam zamiar młócić twoją mamę całą noc.
Moja mama już oplotła go swoimi rękoma i nogą też, dłonią lekko chwytając go za krocze. Była jak napalona nastolatka której brakuje porządnego seksu. On to doskonale wiedział, ja dopiero zauważałem.
-Dobra, dobra. Zobaczymy. Już tak nie kozacz. Idę coś zjeść a wy się bawcie dobrze.
Poszedłem do kuchni, zostawiając ich samych, ale nie na długo. Chwile później po krótkiej rozmowie, oboje przyszli do mnie. Siedziałem przy stole pałaszując odsmażoną rybę, zerkając na nich. Sylvio stanął przy blacie, obok czajnika w którym gotowałem sobie wodę. Ściągnął koszulkę i spodnie, dając klapsa mojej mamie.
-No, Aguś, na kolana i obsłuż mnie. Tak, tego mi trzeba z rana.
Trochę mnie to speszyło. Tutaj sobie spokojnie chciałem zjeść, a oni ot tak przyszli. Nie żebym narzekał, całkiem fajny widok tylko wiadomo, nie przy jedzeniu. Widziałem jak mama bierze do ust jego fiuta, jak klęczy przed nim posłusznie, a on trzyma ją za głowę, dociskając do swojego krocza. Gdy zagotowała się woda, zalał mi herbatę i zrobił też sobie, cały czas mają moją mamę miedzy nogami, obciągającą mu dość głośno i raczej bez nieśmiałości.
-To co tam słychać u ciebie? Jakieś plany na dziś? Wychodzisz, zostajesz z nami?
Spytał Sylvio, pociągając łyka herbaty, głaszcząc po głowie moją mamę, co rusz wtrącając jakiś komentarz pod jej adresem.
-Wiesz, miałem iść po zakupy, obkupić się trochę, kilka pierdół nic specjalnego.
-O widzisz! Mógłbyś wziąć parę rzeczy dla mnie? Dam ci kasę, może też pizzę kupisz jak będziesz wracał co? Byłby fajny obiad. Agnieszka… nie tak łapczywie, masz mnie na cały dzień, grzeczniej suczko!Kończyłem właśnie swoje śniadanie i miałem wyjść. Serio nie byłem gotowy na taki widok, choć był podniecający. Wstawiłem talerz do zmywarki obok nich, zerkając lekko jak jego fiut znika w ustach mamy, ona z zamkniętymi oczami obciągała zadowolona, zaśliniona.
-Spoko, mogę złapać jakąś pizzę. W sumie nie dziwi mnie to, włosi pewnie non stop wsuwają placki co?
Zażartowałem z niego lekko, ale oczywiście trafił mi się ktoś, kto musi się odgryźć choćby nie wiem co.
-Jasne, zaraz po tym jak pobzykamy sobie fajną mamuśkę. Nie Aguś?
Zerknął na nią i pogłaskał po policzku. Wtedy ona spojrzała na mnie, przechylając głowę, a jej policzek wypełnił jego kutas, robiąc z niej wiewiórkę która nawpychała sobie za dużo orzeszków do ust. Nawet nie powiem jak uroczo to wyglądało. Wtedy ona przestała na chwilę, ale ręką nadal robiła mu dobrze.
-Sylvio, ale pamiętasz, że ja dzisiaj mam spotkanie firmowe? Miałeś ze mną iść.
No tak. Co jakiś czas w firmie mojej mamy, mimo tego, że spora część pracowników jest oddelegowana do pracy zdalnie, są spotkania firmowe. Nazwa robi raczej za przykrywkę, bo są to najzwyczajniejsze w świecie nieco bardziej eleganckie popijawy. Wiele osób przychodzi ze znajomymi, kolegami, czy nawet była sytuacja, że byłem na takim spotkaniu i ja. Fajna sprawa, bo można się najeść i popić za darmo, firma stawia, a często i muzyka jest niczego sobie. Są i większe wtopy gdy zapraszają jakichś totalnych amatorów w celach ich promocji, ale to zupełnie inna sprawa.
-Zabierasz Sylvio? Myślisz, że to dobry pomysł? Trochę może wzbudzać podejrzenia.
-Nie marudź, damy radę. Twoja mama wszystko ogarnęła. No Agusia, na stół już.Mama usiadła na krawędzi stołu, unosząc nogi nieco w górę, a Sylvio uklęknął między nimi, wkradając się do jej cipki, liżąc ją gdy ona splotła nogi na jego głowie, przeczesując włosy, w dodatku delikatnie mrucząc gdy on zajmował się jej szparką.
-Skarbie, dobrze wiesz jak to wygląda. Mało kto nas zna osobiście, a jeszcze mniej osób mieszka w okolicy. Sporo pań ma osoby towarzyszące zupełnie inne za każdym razem. Nie będzie z tym problemu uwierz mi.
Widziałem jak na jej twarzy malowała się rozkosz, jak jej ciało zaczynało powoli się trząść w przypływie zadowolenia. Jak zerkała to na mnie, to na niego i jak bardzo jej już nie przeszkadzała moja obecność. I cieszyło mnie to niezmiernie bo widok mamy w takiej sytuacji był cudowny.
-Jak chcesz, tylko pilnujcie się. Lepiej żeby nikt was tam nie nakrył razem. Lecę będę za jakiś czas.
Sylvio oderwał się od cipki mamy na moment i rzucił “cześć” na moje odchodne. Dobrze wiedziałem, że nim wrócę, to oni zdążą się porządnie pobawić. Trochę było mi szkoda, że nie popatrzę, ale czasami powinienem dać im moment na zaspokojenie się bez gapiów. Faktycznie miałem kilka miejsc do zahaczenia.
-Och, Sylvio dzieciaku, gdzieś ty się tego nauczył!? Nikt mnie tak nie przelizał w całym moim życiu! Aż mnie ciarki przechodzą.
-To mało w życiu doświadczyłaś. Nie dziwota, że tak chętnie mi się oddajesz.Sylvio rozchylił jej nogi i zaczął ssać jej guziczek, a palcami wdarł się do środka, masując ją mocno i szybko. Przyssał się do niej i nie oddawał nawet milimetra żeby się ostał bez pieszczot. Doprowadzając moją mamę do skraju orgazmu w kilka minut. Każda jego akcja była dokładnie zaplanowana, przemyślana i cel miała jeden. Sprawić by ta znudzona kura domowa odleciała w przypływach rozkoszy jak najwięcej razy. Sylvio wstał, pochylił ją bardziej na stół, tak, że teraz opierała się plecami o niego mocniej. Podciągnął jej pośladki do siebie, trzymając je w powietrzu, kazał jej wcelować jego kutasa do środka. Zadowolona zrobiła to, a on oplótł sobie jej nogi w okół swoich bioder. Dłońmi dotykała jego klatki piersiowej zbudowanej nieźle, umięśnionej ale nie jak typowy byk z siłowni, z umiarem ale wyglądał jak model. Pewnie dlatego tak bardzo jej się podobał.
-Przyjęłaś mnie jak zwykle iście po królewsku. Wilgotna i ciasna. Aż trudno uwierzyć, że masz dzieci. O tak, powiedz mi jak bardzo lubisz gdy cię bzykam.
Agnieszka zaśmiała się, cała zaczerwieniona. Lubiła jego pewność siebie, to jak wyciągał z niej wszelkie brzydkie słowa, jak drażnił jej zmysły swoim dotykiem w coraz to dzikszych miejscach, a jej podniecenie rosło.
-Tego chyba nie muszę ci mówić co? Dobrze o tym wiesz!
-Nie, moja droga tak łatwo się nie wywiniesz! Chcę usłyszeć od ciebie, że uwielbiasz jak mój młody kutas rozjeżdża twoją starą pizdę! Tak masz powiedzieć, albo przynajmniej podobnie. Inaczej przestaję.To był moment w którym robiła się czerwona na twarzy jak burak. Peszyło ją to, ale doskonale wiedziała, że Sylvio lubi słuchać jej zboczonych tekstów tak samo jak i ja lubiłem ich słuchać. Co jemu przychodziło z łatwością, jej nieco trudniej. On natomiast przyspieszył, waląc ją mocno i dogłębnie, budując jej pewność siebie, w końcu słysząc to czego oczekiwał.
-O tak, uwielbiam jak mnie dymasz! Jak pierdolisz moją starą, łapczywą cipę swoim młodym fiutem! Jak mnie zalewasz i zostawiasz w środku swoje nasienie!
-Haha, wiedziałem, że to potrafisz Aga! Świetnie, teraz zerżnę cię jeszcze lepiej! Możesz być sobie za to wdzięczna!
Sylvio dopadł do niej, całując ją, ich języki splotły się w namiętnym tańcu, a ciała wyklepywały rytm coraz szybciej i szybciej. Przesuwając przy okazji stół pod okno, rysując płytki na podłodze. Jednak w tym momencie mojej mamie to nie przeszkadzało. Posuwał ją tak dobrych kilkadziesiąt minut nim skończył w niej. Przyjmowała go bez żadnych oporów, lubiła gdy kończył w niej. Obawy o ciążę nie miały tu znaczenia, przynajmniej tak mi powiedziała gdy o to spytałem. A jeśli tak powiedziała, to mnie to też nie zaprzątało głowy.
Łażąc po sklepie, skreślając kolejne punkty z kartki, ciągle myślałem o tym co się dzieje, że oni się tam wesoło zabawiają. Dopiero teraz chciałem rzucić wszystko i wrócić, żeby widzieć jak to robią. Jak moja mama daje mu się posuwać. Zdwoiłem swoje wysiłki i wyleciałem ze sklepu. Kupiłem też trochę czipsów i napoi dla nich, po drodze wpadając do pizzerii. To tam też dostałem od Sylvio telefon. W klimatach ich zabawy oczywiście.
-Hej Kamilu, wiesz co robi twoja mama teraz? Tańczy dla mnie. Cała naga, a po jej nodze uroczo spływa moje nasienie, które zostawiłem w jej cipce. Szkoda, że tego nie widzisz. Ale jest gorąca. O tak skarbie, pokręć dupką dla mnie o tak.
Siedziałem w pizzerii, więc nie bardzo mogłem rozmawiać otwarcie, ale czułem jak same jego słowa na mnie działają.
-To widzę, zabawa na całego co? Będę z pizzą niedługo.
-Świetnie! Dam twojej mamie moją pałę do dzioba, niech sobie zrobi trochę sosu co? Chodź Agnieszka, klęknij. Musisz wydoić ze mnie trochę sosiku, a potem dostaniesz pizzę co ty na to?Słyszałem jak woła ją do siebie i coś mówi. Ona lekko oponowała, ale w końcu wzięła od niego telefon i chyba z jego fiutem w ustach mi powiedziała:
-Kochanie, nie bierz mi sosu, ja sobie sama zrobię. Wprost z kutasa Sylvio, wprost do mojego brzucha. Potem poprawię pizzą
Skąd wiem, że robiła mu loda? Bo jej głos był zniekształcony, tak jakby miała coś w ustach. A w takiej chwili to mogło być tylko jedno. Odebrałem pizzę i lekko zakłopotany wyszedłem do auta. Kierując się od razu do domu. Ciekaw byłem co zastanę na miejscu. Ku mojemu zdziwieniu, pochodząc do domu nie słyszałem żadnych jęków. Ani stęknięcia. Zaskoczyło mnie to. Czyżby już skończyli? Wszedłem do środka, do kuchni, nie ma nikogo. Tylko stół w zupełnie innym miejscu i sporo mokrych plam na podłodze i na stole. Grubo było widać, ale co tam. Skierowałem się do sypialni rodziców. Tam też zastałem mamę, leżącą pod prześcieradłem, bo reszta posłania była na podłodze, pościągane i po wywracane w każdą możliwą stronę. Spojrzałem na nią, wyglądało bosko. Lekko rozczochrana, ale zadowolona i nieco dysząca.
-Trudno oderwać od niej wzrok co? – zaszedł mnie od tyłu Sylvio i spytał tak od niechcenia, nie licząc w sumie na odpowiedź. Dobrze wiedział, że jest cudowna i jak boskie ma ciało. – Musieliśmy zrobić przerwę. Nie chcę zajeździć twojej mamy, szkoda by było takiej klaczy!
-Klaczy?! – krzyknęła nieco oburzona – No wiesz co?
-Dokładnie! I to komplement moja droga! Skoro ja jestem twoim ogierem to ty jesteś moją klaczą! Masz pizzę? Super, czas zjeść. Aga, na brzuch i zdzieraj tą szmatę z siebie. Kamil, podaj ją tutaj.Sylvio wszedł za moją mamę i rozchylił jej pośladki nieco. Splunął i wsunął twarz między nie. Ona zaś poderwała głowę wysoko, gdy ja wyjmowałem kawałek pizzy, jęknęła i odwróciła się do niego z szeroko otwartymi ustami i oczami. Jak się okazało, Sylvio nie lizał jej cipki, ale drugą dziurkę. Świdrując jej oczko jak profesjonalista. Jego język potrafił dać jej mnóstwo rozkoszy.
-No wiesz? Tam nawet mnie liżesz?
-A to złe miejsce? Podoba ci się co? Widzę to w twoich oczach. Zobacz też na Kamila, jemu się podoba. Powiedz to kolego, wiem, że lubisz to tak samo jak mama. Tylko ona jest bardziej nieśmiała.Nie wahałem się. Powiedziałem to co myślałem.
-O tak Sylvio, uwielbiam patrzeć jak liżesz dupę mojej mamy.
On dał jej klapsa i zanurkował w jej pośladkach jeszcze raz. Mama zaś schowała twarz w dłoniach, zaczerwieniona i lekko onieśmielona. Jakby się tego wstydziła. Ale pizza była dobra. Złapałem kawałek i dałem mamie, drugi wziąłem sam, a Sylvio? On miał całe dwa pośladki do zabawy.
-Sosu nie brałem, bo mówiłaś, że Sylvio ci zrobi. I co udało się?
Spytałem z uśmiechem szelmy żeby trochę przykręcić śrubę. Sylvio oczywiście podłapał temat i musiał ją zawstydzić nieco bardziej.
-Jak mistrzyni! Słuchaj, wzięła go do ust i spijała łapczywie, każdą kropelkę. Twoja mama to rasowa obciągara. I to jest komplement Aguś! Mało która dojrzała pani potrafi mnie tak wydoić jak ty! Możesz być dumny z mamy!
-Przestańcie obaj! Bardziej się nie mogę zawstydzić.
Zaśmialiśmy się wszyscy razem. W końcu nikt tu nie był złośliwy, bynajmniej, chcieliśmy mieć frajdę z tego co się dzieje razem. Tak też było. Sylvio podciągnął się na nią wyżej i jednym ruchem, bez uprzedzenia wjechał w jej tyłek, tak do połowy swojego sterczącego fiuta. Mama jęknęła przeciągliwe, upuszczając pizzę na łóżko.
-Ale ciasna! Normalnie czuję jak zaciska mi się na kutasie! Oj Aga, Aga, straszna dziwka z ciebie wiesz?
Ruszył się w niej kilka razy, dość łatwo mu to poszło. W końcu obślinił jej tyłek wystarczająco, a jego kutas nadal był wilgotny. Mama zawyła przez zaciśnięte zęby i z dłoni zrobiła pięści. Widziałem, że jej ciężko, ale starała się oddychać miarowo.
-Wolniej Sylvio, nie tak ostro! Od razu bez litości, przesadzasz!
Wrzasnęła zerkając na niego. On natomiast złapał jej włosy w kucyk i trzymając tak, uniósł jej głowę, ukazując piersi, poprzez łuk który z niej zrobił.
-Patrz jaka zdolna! Nie chce żebym wyjął, tylko zwolnił. Twoja mama, Agnieszka, lubi być ruchana w dupę przez młodzików. Teraz o tym wiesz. Więc teraz, żeby nie było jej smutno, będę walił ją w dupsko aż się spuszczę co ty na to?
-Nie mam nic przeciwko. – pokiwałem głową i usiadłem widząc jak na mojej mamy twarzy malują się coraz to nowe emocje. – Tylko może faktycznie zwolnij, bo potem będzie dziwnie chodziła na imprezie firmowej.
-Co racja – Sylvio klepnął jej tyłek znowu – To racja!Zwolnił swoje ruchy, a jęki bólu i rozkoszy szybko zmieszały się ze sobą. Siedziałem obok wcinając pizzę, co i rusz podrzucają kawałek to Sylvio, to mamie, nabijając się z nich od czasu od czasu.
-W ten sposób od razu spalacie wszelkie kalorie które macie z tej pizzy! Przyjemnie z pożytecznym.
Sylvio podłapał to od razu, wychodząc z tyłka mojej mamy i kładąc się obok, z obowiązkowym klapsem w jej kształtny tyłek.
-I to jest syn! Dba o zdrowie mamy! Ja w tym pomogę. Agnieszka, słuchaj, czas na trochę przysiadów. Zrobi ci to dobrze. Okracz mnie, postaw nogę tu i tu, ręce za głowę i głośno licz ile kutasoprzysiadów zrobisz nim dojdę w twoją gorącą pizdę.
Siedziałem i patrzyłem na to z niedowierzaniem. Moja mama bez problemu to zrobiła, siadając na jego kutasie, i posłusznie zaczęła podskakiwać. Unosząc się najwyżej jak mogła i opadając dość mocno na niego, klapią aż cały pokój odbijał to echem. Powoli przyspieszała, wiedząc, że teraz może sobie pozwolić na więcej pewności, choć i tak kilka razy jego fiut wypadał z jej cipki.
-Jak wypadnie, to od nowa! Nie ma lekko, jeszcze mi podziękujesz.
-Będę miała ciało lepsze od nastolatek ha! Wtedy to będę miała wzięcie. I nie będziesz mi do niczego potrzebny Sylvio! Tego chcesz? Jeden…dwa…trzy…Zażartowała moja mama zaczynając liczenie od nowa. Nic chyba nie było w stanie zbić Sylvio i jego dobrego humoru. Chociaż gdybym to ja miał taką fajną, dojrzałą panią do zabawy to też pewnie miałbym cudowny humor.
-Mów co chcesz Aguś, ale nie potrafisz mi się oprzeć. Po prostu nie umiesz. W pewnym sensie cię drażnię, ale co z tego skoro daje ci tyle radości?
Powoli zbliżał się czas wyjścia na imprezę, a moja mama nadal ćwiczyła na jego kutasie. Doliczyła do 246 wtedy Sylvio spuścił się w nią ogłaszając to jakby wybrał nowego wodza inter galaktycznej rady nadzorczej. Oboje byli już nieźle zmęczeni, a noc przed nimi. Liczyłem się z tym, że będzie wesoło choć mnie tam nie będzie. Mama podniosła się pierwsza, idąc do łazienki pod prysznic. Musiała się doprowadzić do porządku. Sylvio oczywiście zakomunikował, że zaraz do niej dołączy.
-I jak?
-Co jak?
-Podoba ci się? Jak się bawimy? Masz frajdę?
-Nie ukrywam, że mam. I widzę, że ona też się doskonale bawi.
-I o to chodzi. Zobacz, twoja mama to super kobieta tylko trochę się jej nudziło. A ja lubię dogadzać starszym paniom. Trochę mi ciebie szkoda bo nic sobie z tego nie poużywasz.
-Luz, nie chcę jej przelecieć. W pokrętny sposób wolę widzieć jak to ty ją bierzesz.
-Ale lubisz jak o niej tak mówię nie? Że lachociąg, że dziwka. Podnieca cię to.
-No… takTrochę mi było wstyd. Szczególnie jak mnie tak podpytywał. Mimo, że rozumiałem, że nie ma nic złego na myśli, bo dla niego to co robiliśmy było zwykłą zabawą i nic nie stało nam na przeszkodzie żeby to kontynuować. Dlatego czułem, że będzie nawet lepiej.
-Nie stresuj się. Ze mną wszelkie tajemnice są bezpieczne. Nikt się nie dowie, mówię ci. A jak będziemy na imprezie to będę zdawał ci raporty. Może nawet podeśle jakieś foty.
-Spoko i tak się dobrze bawię. Serio, serio.W tym momencie Sylvio wyszedł i wpadł do mojej mamy pod prysznic. Nie popuścił jej nawet tam. Po chwili znowu słyszałem jej uroczę pojękiwania, dość szybko stłumione. Pewnie się całowali jak zwykle. No, ale trudno się dziwić. Gdy wyszli, Sylvio wyszedł do siebie do domu, bo zapomniał o odpowiednim stroju. Dogadaliśmy się, że zgarnę go po drodze, a sam zostałem w domu z mamą. Szczęśliwą i wybierającą strój. Warto dodać, że robiła to wciąż naga. A ja, nie ukrywam, zerkałem sobie na jej ciało co i rusz.
-Nie wiem którą sukienkę założyć. Tą bordową, dłuższą, ale za to łatwiejszą na szybkie numerki czy tą zieloną, nieco bardziej opiętą, ale chyba ją wolę bardziej wiesz.
Pokiwałem głową i stwierdziłem wprost.
-Wiesz mamo, bordowa pozwoli na szybkie numerki, ale na takiej imprezie to chyba lepiej mieć więcej czasu niż tak kilka sekund co?
-Poczekaj, przymierzę ją.Po chwili wyszła, nawet założyła kolię na szyję, dodającą jej uroku. Wyglądała zjawiskowo, sukienka zakrywała jej nogi, choć wcięcia nadawały seksowności i tajemnicy. Odsłaniając jedynie kawałek uda. Piersi skryte choć nadal budziły ciekawość.
-O i widzisz, robię tak i już jestem dostępna.
Jednym ruchem dłoni odkryła dolną część ciała, pokazują mi swoją chciwą cipkę. Bawiło mnie jak swobodnie już się zachowuje w moim towarzystwie.
-Tak, ale jak ktoś ci tak poderwie kieckę to co? Sylvio może być zazdrosny. Weź jednak tą zieloną.
Tym razem to ona pokiwała głową i zgodziła się. Wskakując w zieloną sukienkę, zadowolona czekała na czas wyjazdu. Oboje wyszliśmy do auta i pojechaliśmy po Sylvio. On czekał w garniturze, pod muchą, wsiadł z tyłu, od razu komenderując moją mamą.
-Agnieszka, chodź tu do tyłu. Po drodze zrobisz mi loda. No jak to tak, będziesz tam z przodu siedziała i co? Daj spokój, nie myślisz coś dobrze moja droga, oj nie myślisz.
Przesiadła się dodając żartobliwie:
-Cały czas myślę o tobie, to ciężko w dodatku myśleć logicznie!
Sylvio chwycił jej głowę i sprowadził w swoje krocze, wyciągając sterczącą pałę. Moja mama oczywiście zaczęła mu robić dobrze ustami, gdy jechaliśmy na miejsce.
-Ustaw sobie tylne lusterko tak, żebyś widział mamę w akcji. Nie można przegapić jak pieści, bo to prawdziwe show. Tylko nie za często zerkaj, bo musimy dojechać cali.
Faktycznie tak zrobiłem. Co jakiś czas, na równej drodze bez zakrętów, pozwalałem sobie na popatrzenie jak jego fiut znika w jej czerwonych ustach, jak wypycha jej policzek. Kilka minut przed dojazdem, Sylvio spuścił się jej do ust, dając mojej mamie całkiem sporą ilość do przełknięcia. Jak zwykle bez marudzenia zniknęło w jej ustach od razu.
-Dobra, to ja przyjadę po was jak zadzwonicie. Bawcie się dobrze i dyskretnie okej? Mówię to do was obojga.
Wtedy moja mama podeszła bliżej i z uśmiechem pogłaskała mnie po twarzy.
-Mój mężczyzna dorasta. Martwi się o mamę, to uroczę. Nie martw się poradzimy sobie, jesteśmy już duzi. Do później.
Wróciłem do domu, odpocząć. To był dość intensywny dzień. Wiadomo, jeszcze jedna runda mnie czekała po ich odbiór, ale to pewnie nad ranem. Usiadłem przed telewizorem, złapałem pada w łapę i zacząłem grać. Jakieś dwie godziny później dostałem pierwszego smsa. A raczej obrazek od Sylvio. Pierwszy był normalny. Z podpisem:
-Stół zastawiony jest suto. Niczego nie brakuje.
Tylko chwilę później dostałem drugiego, już tylko kawałek stołu było widać, za to sporo było widać pod stołem. Mianowicie moją mamę z jego fiutem w ustach patrzącą w obiektyw. Z podpisem:
-Mnie nie brakuje. Bo twojej mamie brakowało mojego chuja w ustach
Jak im się to udało, że nikt nie zauważył? Tego nie wiem. Chociaż jeśli to spotkanie wyglądało jak ostatnie, to wszyscy byli pijani już kilkanaście minut po rozpoczęciu. Mało kto chyba tam pije, bo kładli się dość szybko. Kilka kolejnych fotek obejmowało moją mamę w różnych miejscach świecącą dupskiem, albo cyckami. Budziło to trochę moją zazdrość. Gnojek w moim wieku dał jej tyle frajdy. Cholera, kto by pomyślał. I jeszcze w pewien sposób sprawia frajdę mi. Jednak chyba najbardziej ruszyło mnie niedługo nad ranem gdy dostałem kolejne dwie fotki. Na jednej był Sylvio z podpisem:
-Dobrze się bawię, ale gdzie jest Agnieszka?
Zaciekawiony czekałem na drugą fotkę która miała mi zdradzić jej położenie. Jednak nie nadchodziła. Trwało to dość długo, ale w końcu dostałem drugą. Pokazywała Sylvio trzymającego telefon w górze, kierującego go na siebie tak, że było widać też to co za nim. Widziałem tam kawałek twarzy mojej mamy, która najwyraźniej odwdzięczała się za wcześniej i to ona teraz jemu lizała tyłek. Podpis:
-Wybacz, nie mogłem jej znaleźć tak dobrze się schowała.
Zaskoczyło mnie to mocno. Jednocześnie podnieciło. Teraz wiedziałem, że moja mama jest otwartą kobietą i lubi się zabawić. Wtedy też dostałem ostatniego smsa. Tym razem bez fotek.
-Przyjedź po nas.
Pół godziny później byłem na miejscu, oboje uśmiechnięci wpadli do samochodu. Mama wydawała się o wiele bardziej zmęczona niż Sylvio. Dlatego ona usiadła do tyłu, on zaś obok mnie.
-I jak podobało się?
-O i to jak! Nikt was nie nakrył?
-Coś ty. Mało kto się nawet interesował kim ja jestem. Każdy pieprzył o trafficach, celach, kej pi ajach i innych targetach. Widziałem jak nudziło to Agnieszkę.
-Dlatego kazałeś jej wylizać sobie tyłek?Wtedy wtrąciła się mama.
-O nie! To ja powiedziałam Sylvio, że chyba wolę pocałować kogoś w dupę niż gadać z Markiem z księgowości. A on po prostu użyczył mi dupy
Zarechotała potem i już wiedziałem, że trochę się upiła. Spojrzałem na Sylvio i on od razu zaczął mi tłumaczyć.
-Spokojnie, pilnowałem jej. Nic nie chlapnęła, ja też nie. Było spokojnie. Wszystko pod kontrolą. Potańczyliśmy, pobawiliśmy się, było fajnie. I tyle.
Do domu wróciliśmy jakoś tak koło piątej rano. Moja mama była ledwo przytomna, położyła się na łóżku w sukience i nawet nie martwiła się tym, że ją sobie pogniecie. Jedynie narzekała, że jest mocno zmęczona.
-Jak mnie bolą nogi! I po co ja tyle tańczyłam, przecież ja mam swoje lata… Jutro nie wstanę z łóżka.
Sylvio spojrzał na mnie i kiwnął głową żebym podszedł. Cicho zapytał:
-Masz coś przeciwko sprawieniu mamie przyjemności? Tańczyła sporo może zrobimy jej masaż stóp co?
Nie miałem nic przeciwko. Jeszcze kilka minut masowaliśmy jej stopy, rozmawiając cicho. Gdy zauważyliśmy, że usnęła, cichaczem się wycofaliśmy. Usiedliśmy w kuchni, wyjąłem z lodówki sok pomarańczowy i wlałem nam obu do szklanek. Spojrzałem na Sylvio. Siedział zadowolony, ale też już mocno zmęczony.
-Idź się też połóż. Długi dzień za nami.
-Tak zrobię. Jutro obadamy to co dogadaliśmy z Agą. Dobra, to idę kimać. Do juta
-Tak… do jutra.Znowu coś wymyślili. Aż się boję tego co usłyszę jutro. Ale to zupełnie inna historia.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
intensive killer Drugi epizodzik. Pewnie powstanie jeszcze jeden, chociaż ciężko mi powiedzieć kiedy dokładnie.
-
MW-W drodze Rozdzial 54 Ale dupa!
– Ale dupa!
Jestem sam. Wszyscy wybrali się na plażę, ja – na małe zakupy. Mam właśnie zostawić je w hotelu i dołączyć, gdy…
– Ale cham!
…Gdy dziewczyna, której boski tyłek sprowokował mnie do takiej reakcji okazuje się być Polką. Studentka? Dziewczyna obróciła się ku mnie, by obdarzyć mnie powyższym komplementem i okazuje się, że ma nie tylko boską dupę i generalnie boskie ciało, ale jest przy tym całkiem ładniutka. A ja od rana nie ciupciałem… Tylko jak by tu zagadać? A prawda, już zagadałem. Przeprosić, czy brnąć dalej? Wybieram to drugie, jak się nie uda z nią, to pociupciam na plaży.
– Zaraz tam – cham! Ja tylko wyraziłem na głos to, co każdemu facetowi przychodzi na myśl na widok twojego tyłeczka. Masz naprawdę boską dupę i… Daj mi dokończyć! …I doskonale o tym wiesz.
– A niby skąd? Rozmawiamy. Jest dobrze. Więc dalej w ten deseń.
– Inaczej nie naciągnęłabyś na nią czegoś, co wygląda jak druga skóra. Równie dobrze mogłabyś chodzić z gołą dupą. Chociaż nie – oczojebny róż tych spodenek naprawdę przyciąga wzrok.
– Twierdzi pan, że go prowokuję?
– Twierdzę, że golisz cipkę. Wystarczy spojrzeć – i gapię się na jej krocze równie ciasno opięte cienkim, elastycznym materiałem, jak tyłeczek.
– A ja twierdzę, że panu stoi. Kawał kutasa, swoją drogą.
Zerkam w dół – faktycznie, namiot jest spory. To po równi wina konwersacji i przedmiotu tej konwersacji.
– Pokazać?
– Tutaj? – dziewczyna rozgląda się dookoła. Tłoku nie ma, ale wciąż ktoś koło nas przechodzi.
– Tam – pokazuję na odległe o kilkadziesiąt kroków wejście do hotelu . Panie przodem.
– Mogę panu zaufać?
– Wierz mi, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
– Hahaha… Nie do końca to miałam na myśli.
– Mam w tej chwili tylko jedno na myśli i sądziłem, że ty też.
– Ja też? Skąd ta pewność.
– To przez te spodenki. Albo szłaś na randkę z facetem, na którym naprawdę ci zależy, albo…
– Albo?
– Albo szukasz erotycznej przygody. Daleko od domu moralne hamulce zwykle puszczają.
– To ja mam jakieś hamulce?
Dziewczyna podchodzi tak blisko, że czuję jej oddech na twarzy. Przez moment czuję też jej dłoń na członku.
– Kontrola podstawą zaufania – stwierdza tylko, odwraca się i maszeruje w kierunku hotelu, kręcąc tym boskim tyłeczkiem.
– Och przestań, bo dojdę, nim dojdziemy!
Zamiast opowiedzieć, prowokuje mnie bardziej. Nie mogę oderwać wzroku. Udaje mi się przy samych schodkach – wyprzedzam ją, otwieram drzwi i pomagam wejść.
– Gentelman podałby mi dłoń.
– Jestem napalonym gentelmanem, dlatego podpieram ci tyłeczek.
Gapię się przez chwilę, jak ten uroczo wypięty tyłeczek znika w mrocznym foyer i wchodzę za dziewczyną. Prowadzę do pokoju i niezwłocznie odnawiam kontakt. Czyli chwytam ją za tyłek.
– Z taką dupą możesz mieć wszystkich w dupie!
– Seks analny na pierwszej randce? Czy to aby nie za szybko?
– To była tylko taka przenośnia. Ale jeśli ta randka ma być zarazem ostatnią…
– Zobaczymy…
Uwalniam kutasa ze spodenek.
– Tak od razu?
– Przecież chciałaś go zobaczyć.
– Powiedziałam – zobaczymy. I dotyczyło to seksu analnego, bądź kolejnej randki. Nie byłam pewna. Ale teraz zobaczyłam i sądzę, że chodziło o kolejną randkę.
– Sądzisz, że się nie zmieści w twojej dupci?
Dziewczyna bierze go do ręki, tym razem na dłużej.
– Ja to wiem, niech mi pan zaufa.
Nie naciskam. Będzie mi z nią przyjemnie na wiele innych sposobów. Już jest przyjemnie…
– Ależ ufam ci, dziewczyno. I zaraz to udowodnię. Oddam w twoje ręce mój największy skarb.
– Największy skarb?
– A tak! Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Sięgam do kieszeni i podaję jej małe zawiniątko. Zaintrygowana, zagląda do środka. Wyraz jej twarzy, gdy odkrywa zawartość, jest bezcenny.
– To ma być ten skarb, bez którego żyć pan nie może? Pyta kpiąco, podsuwając mi pod nos jednorazową maszynkę w komplecie z pianką do golenia.
– Och, miałem na myśli moje jaja.
– Jaja? Ach, mam panu ogolić jaja? Serio?
– Mój największy skarb, owszem.
Wybucha niepowstrzymanym śmiechem.
– Ale dopiero jak się uspokoisz, teraz trzęsą ci się ręce.
Chyba znów powiedziałem coś śmiesznego, przynajmniej dla niej. Długo nie może się uspokoić.
– A co ja będę z tego miała? – Pyta w końcu rzeczowym tonem.
– Satysfakcję.
– Satysfakcję?
– Jak dotąd wszystkie dziewczyny, które dokładnie ogoliły mi jaja, odczuwały głęboką satysfakcję. Z tobą nie będzie inaczej.
– Zaraz, zaraz. Twierdzi pan, że ogolenie pańskich jaj da mi głęboką satysfakcję?
– Och, wszystkie dziewczęta odczuwały tę satysfakcję liżąc mi te świeżo ogolone jaja. Głębokie zadowolenie z dobrze wykonanej pracy.
Dziewczyna długo nie może się uspokoić.
– No dobra – mówi w końcu, potrząsając pojemnikiem z pianką. – Miejmy to już za sobą.
Pomagam jej ze spodenkami. Z majteczkami nie muszę, bo ich nie ma.
– Liczył pan na jakieś?
– Co najwyżej na stringi. Lubię stringi. Chłodne pośladki i sznureczek w ciepłym rowku… Ale masz rację, gdybyś miała na sobie majtki, nie byłoby ci widać łechtaczki przez spodenki.
– A było widać?
– No, można się było domyślić. Mała nie jest…
– Ciągle mi wyłazi, jak się podniecę. Razem z wargami.
– Kalafiorek.
– Co?
– Nazywam to kalafiorkiem – trącam palcem wystający ze szparki różowy przedmiot pożądania. Ale to potem, najpierw golimy.
Dziewczynie chyba spieszno do tego „potem”, bo niezwłocznie dobiera się do moich jaj. Goli je sprawnie a ja odwdzięczam jej się tym samym. Nie, żeby było co golić, jakieś pojedyncze opuszczone włoski w okolicach odbytu, to tyle.
– Mówiłam, ze nic tam pan nie znajdzie.
– Oprócz paru rozkosznych fałdek, zwłaszcza kalafiorka – śmieję się, przebierając palcami między tymi fałdkami. W drugiej ręce trzymam maszynkę, ale używam jej sporadycznie. Chodzi głównie o to, by sobie pomacać. Nawet kremu do golenia nie używam – ta cipka jest, hmmm… naturalnie śliska.
Dziewczyna za to kremu nie żałuje, zarosłem trochę w podróży.
– Nawet fajnie się goli te pańskie jaja.
Jaja mam nabrzmiałe, mosznę obkurczoną, najlepszy moment na golenie. Po paru, mam nadzieję, stosunkach byłoby trudniej. A i zaciąć łatwo.
– Dlatego nalegałem, by od tego zacząć. W ramach gry wstępnej.
– Bardzo występnej gry wstępnej – śmieje się dziewczyna, zabierając się za okolice odbytu.
– Nie do końca tego się spodziewałam, zakładając te różowe spodenki – mówi, rozchylając mi pośladki.
– A czego? – pytam nieco drżącym głosem. Powodem drżącego głosu są zwinne paluszki zwilżające rowek pianką. Jeden z nich zahacza o dziurkę w mojej dupie i tak jakoś niechcący wślizguje się do środka.
– Hmmm… To dłuższa historia.
– Chętnie posłucham. Tylko nie wyjmuj tego palca.
– Hihihi… W skrócie – przyjechałam tu , by odreagować rozstanie z chłopakiem.
– Rzucił cię?
– Nieee… To ja jego, był strasznym dupkiem. Ale świetnie ruchał. A seksu trzeba mi, jak powietrza. Więc rozumiesz, mam swoje potrzeby, a nie chciałam się tak od razu z kimś wiązać.
– Tak trudno byłoby zrealizować te potrzeby w twoim mieście? Z taką dupą i w takich spodenkach?
– W życiu bym ich nie założyła w moim miasteczku!
– A, wszystko jasne. Im dalej od domu, tym śmielej sobie poczynamy. Tylko dlaczego przyjechałaś akurat tutaj?
– Mam tu kumpelę, wprosiłam się.
– I pierwszego dnia po przyjeździe naciągnęłaś na tyłek te swoje fikuśne spodenki.
– Pierwszego dnia poszłyśmy na dyskotekę. Facet był niesamowicie przystojny, prawdziwe ciacho. Tylko co z tego, skoro był impotentem. No, prawie. Rano obudziłam się tak strasznie niedojebana… I wtedy naciągnęłam te spodenki.
– I tym razem ci się poszczęściło.
– A to się jeszcze okaże…
Coś czuję, że muszę się wykazać. Z tą laską nie ma żartów.
*
– Sama sobie się dziwię, to mówiąc – stwierdza unosząc głowę – ale rzeczywiście odczuwam tę satysfakcję. Nie wyczułam pod językiem ani jednego opuszczonego włoska! A pan?
– Czuję niemal to samo – odpowiadam, również unosząc głowę.
– Niemal?
– Odczuwam satysfakcję, ale bez zdziwienia. Mam dużą wyprawę w goleniu cipek.
– No, chyba, że tak. O tak! – Dodaje, bo zasysam do ust całego kalafiorka. Traktuję go językiem i sporą ilością śliny. A ona wraca do wylizywania moich jąder. Nabrzmiałego ochotą członka póki co tylko delikatnie masuje.
– Nawet go nie poliżesz?
– Po pierwsze – nie jego goliłam. Po drugie – mam co do niego inne plany. Lizanie jąder musi panu wystarczyć.
– To może chociaż trochę niżej?
– Byle się pan nie spuścił!
Jej języczek w tym czułym miejscu u podnóża moszny. Jej języczek wwiercający się w odbyt… Moje oślinione jaja ślizgające się po tej ślicznej buzi… Dobrze, że odpuściła sobie masowanie członka, to byłoby zbyt wiele.
*
– To było satysfakcjonujące lizanko, proszę pana! Mocno akcentuje to „proszę pana”.
No tak… Byłbym zapomniał.
– Sądzę, że w tych okolicznościach powinniśmy przejść na ty.
– No właśnie mówię.
– Zauważyłem, załapałem ironię. Maciek jestem – przedstawiam się, ściskając jej cipkę. – Tak się witamy we własnym gronie – udzielam jej instrukcji półgłosem. – W zamian powinnaś uściskać mi kutasa.
– Lena, miło mi – odpowiada, aż przechodzi mnie rozkoszny dreszczyk, bo ściska mi tego kutasa. – To skoro grę wstępną i inne formalności mamy już za sobą, przejdziemy do konkretów? – Pyta, przyciągając kutasa do śliskiej od lizania szpary.
– Odczuwasz różnicę?
Dziewczyna zerka na mnie szybko i wraca wzrokiem do miejsca kontaktu. Coraz szybciej wodzi czubkiem mojego chuja wzdłuż pizdy. Kalafiorek rozkwita. Mówiąc wprost – robi sobie nim dobrze.
– Między twoim językiem, a penisem?
– Między byciem pieszczoną przez faceta, a pieszczeniem się samej.
– Hahaha, przecież to kawałek ciebie, ponoć ten najcenniejszy.
– Czyli nie czujesz… W takim razie pozwól, że przejmę pałeczkę.
– Pałę chyba – śmieje się, zabierając rękę. Po chwili już nie jest jej do śmiechu.
– Oj, oj, oooooj… Próbuje uciec z cipą, ale jej nie pozwalam, póki nie zajęczy naprawdę głośno.
– Poczułam tę różnicę – wzdycha. – Jak ty to robisz?
Lata praktyki. Ale pozwól, że wejdę, nie będę tak stał, gdy drzwi tak zachęcająco uchylone.
Wślizguję się w nią powolnym ruchem, tak jak lubię. Mokra, pobudzona cipa wychodzi mi na przeciw.
– Jak u ciebie cieplutko!
– Sprawiłeś, że grzeję się, jak suka. Nadmiar wilgoci ci nie przeszkadza?
– Wręcz przeciwnie. Uwielbiam, jak dziewczynie chlupocze w piździe, gdy ją dymam.
– Lubisz takie sprośne gadki, co?
– Ty zdaje się też.
– No to pogadajmy.
– I zaruchajmy!
*
– Sześćset sześćdziesiąt cztery…
– Że co?
– Mój numer telefonu, zapisz sobie.
– A prosiłam! Czuję się tak cudownie zerżnięta, a ty to wszystko psujesz. Seks bez zobowiązań, pamiętasz?
– Dlatego daję ci swój numer telefonu, a nie proszę o twój.
– Bez zobowiązań po obu stronach. Typowy macho! Pewnie myślisz, że już jutro zadzwonię i będę błagała o więcej. Bo tak wyjątkowo mi dogodziłeś.
– A nie?
– A tobie udało się wyrwać laskę, i teraz chciałbyś sobie na niej używać, kiedy tylko przyjdzie ci ochota – odpowiada, puszczając mimo uszu moje słowa.
– Hmm… Tak uważasz? To ubierz się i chodźmy na plażę. Bez zobowiązań, przedstawię ci kogoś. Albo po prostu chodźmy nago, to plaża nudystów.
– Chyba żartujesz!
– W kwestii pójścia na plażę, czy pójścia na nią nago?
– To drugie.
– Przecież zakazu nie ma. Ubędzie ci, jak się ludzie trochę pogapią? Ładna, zgrabna, z zadbaną cipką…
– Hmm… Przekonałeś mnie tą zadbaną… Faktycznie dobrze o nią zadbałeś – dziewczyna wykonuje kilka szybkich ruchów biodrami, by zaznaczyć, jaki rodzaj zadbania ma na myśli.
– Ale najpierw chodźmy pod prysznic, trzeba zlikwidować te zacieki.
Poprosiłem, by pozwoliła swobodnie ściekać spermie, Nie odmówiła i ma ją teraz po wewnętrznej stronie obu ud.
– Skoro cię to podnieca…
Sięgam między te śliskie uda, rozprowadzam spermę po brzuszku, zwilżam nią pośladki, umieszczam między tymi pośladkami członka i drobnymi kroczkami prowadzę do łazienki.
– Ty nigdy nie masz dość?
– Nigdy!
Każę dziewczynie zgiąć się wpół, oprzeć o umywalkę i masować mnie przez chwilę tą śliską dupą.
– Dojść, już nie dojdę, ale i tak jest rozkosznie.
– Dużo ćwiczyłam. Choć do tej pory używałam lubrykantu, pierwszy raz jadę na spermie.
Podoba mi się taka szczerość. Prawie dochodzę. Pod natryskiem dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce i wtedy dochodzę. Wszystko przełyka, choć prawdę mówiąc niewiele tego.
– Niewiele tego…
– To był deser, jesteś po dobrym obiedzie.
– Tylko po zupie. Drugie danie…
– No tak… – Przypominam sobie tę całą spermę spływającą jej po udach, wtartą w brzuszek i pośladki. Właśnie ją zmywam.
*
Z kluczem do pokoju w ręce i niczym więcej schodzę do foyer. Recepcjonista, któremu oddaję ten klucz, nawet nie zauważa, że jestem goły. Jego uwagę absorbuje moja, równie goła towarzyszka.
-Wiedziałam, że tak będzie – mówi do mnie półgłosem w drzwiach hotelu. – Wiesz, jakie to uczucie, gdy ktoś wręcz wwierca się wzrokiem w twoją dupę?
Odwracam się i puszczam oko do faceta za ladą, chyba nie zauważył.
– A gdyby to była recepcjonistka?
– A gdyby recepcjonistka była lesbą?
– Ale tam stoi recepcjonista i z pewnością nie jest gejem.
– I z pewnością mu stoi. Mnie by stanął na twój widok.
– Tak, jak teraz?
Wyraźnie sobie kpi. Spoglądam na swoje smętnie zwisające przyrodzenie.
– A co, za krótko stał?
– Och długo, długo, zadowolony?
– Teraz jestem zadowolony, te wszystkie spojrzenia…
Nie do wiary, dziewczyna dała się zagadać. Teraz rozgląda się ukradkiem i…
– A już myślałem że nie da się ciebie niczym zawstydzić. A tu takie rumieńce…
Moja towarzyszka chowa te rumieńce za rozpuszczonymi włosami. Przyspiesza kroku. Rozglądam się z dumą, Faceci faktycznie wwiercają się wzrokiem w tyłek dziewczyny, ale i mnie zaszczycają spojrzeniem. Zazdrosnym spojrzeniem. Obejmuję ją w pasie, ale szybko zsuwaniu dłoń, na pośladek, niech zazdroszczą bardziej.
Z hotelu, w którym się pieprzyliśmy, na plażę jest parę kroków, ścigani spojrzeniami przechodniów przemierzyliśmy je błyskawicznie. Tyle, że to plaża dla tekstylnych.
– A gdzie ta dla naturystów?
– Do wody i w lewo.
– Bardzo śmieszne. A daleko?
– Będzie z kilometr.
Biorę ją za rękę, idziemy wzdłuż brzegu, to brodząc w płytkiej wodzie, to zapadając się w piasku, wciąż kogoś wymijając, trzymanie jej za tyłek jest zwyczajnie niewygodne. Dziewczyna oswaja się z sytuacją, rozgląda wokół i wytrzymuje liczne spojrzenia nie rumieniąc się więcej.
– Spójrz na ich cycki – mam na myśli te wszystkie babki w samych majtkach – naprawdę nie masz się czego wstydzić.
Dziewczyna u mego boku, już zupełnie odprężona, podaje pierś do przodu.
– Aż tak ci się podobają?
Przystaję i dotykam ich obu.
– Lubię takie nie za duże i sprężyste. Fajnie drżą przy każdym kroku.
– Albo przy każdym pchnięciu, gdy mnie posuwasz.
– Dokładnie.
Na plaży robi się jakby luźniej, nie widać już staników, a laski w majtkach ustępują tym bez.
– Najwyraźniej dotarliśmy na miejsce. No i gdzie ten twój ktoś?
– Kilkoro ktosiów. Jeszcze kawałek, oni nie lubią tłoku.
– Przecież tu nie ma tłoku – dziewczyna pokazuje na luźno rozrzucone grupki golasów, najczęściej parki.
Zatrzymuję się, by ją pocałować, zamykam w dłoniach te małe cycuszki, później pośladki.
– Pragnę cię. Chcę cię tu i teraz!
Dziewczyna wzdycha, po części dlatego, że ściskam jej cipkę. Odsuwa delikatnie moją rękę.
– Też bym chciała… Ale za duży tu tłok. Jakoś tak…
– Mam cię!
– Że co?
– Mam cię. Przed chwilą twierdziłaś, że nie ma tłoku.
– Oj tam. Jest tłok i tłok.
– I tłok – dodaję, pokazując jej częściowo wzwiedzionego członka.
– Hihihi… To ma być tłok? – Bierze go do ręki. – To flak jakiś…
– Wystarczy nad nim trochę popracować. Albo dać mu odpocząć, może znajdę ci coś w zastępstwie.
– Może?
– Zaraz poznasz moich kuzynów. Ale nie są sami i nie wiem jak tam sprawy stoją.
– Aha, sprawy… To może chodźmy, przekonajmy się.
Po minucie jesteśmy na miejscu, Towarzystwo zajęte leniwymi pieszczotami zauważa nas w ostatniej chwili.
– Poznajcie Lenę – unoszę wysoko jej dłoń, dziewczyna obraca się w piruecie, daje się poznać z każdej godnej podziwu strony. Tidżeje, prawdziwi koneserzy, nie wytrzymują.
– Ale dupa!
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Maciej Wijejski