Author: admin

  • Jowita ponownie

    Błyskawiczna kąpiel, smarowanie twarzy balsamem, odpowiedni dezodorant i woda kolońska – zajęły Janowi kilka minut. Popatrzył na swe odbicie w lustrze. Facet, którego widział musiał podobać się kobietom, bez względu na wiek. Ujął w dłoń podnoszącego się penisa, pomasował go trochę. Kolejny raz zdziwił się, jak bardzo jego rumak się zmienił. Jeszcze kilkanaście lat temu jego powierzchnia był gładziutka, różowa skórka opinała tego olbrzyma. Teraz trzymał w ręce pałę oplecioną siatką żył i żyłek, splątanych ze sobą, tworzących niemal guzy, jego powierzchnia była prawie chropowata. „Nie możesz mnie zawieść dzisiaj” pomyślał Jan i uśmiechnął się do siebie. Odświeżony, pachnący wyszedł z łazienki… i znowu oniemiał. Jowita leżała na łóżku, okryta ręcznikiem. Podkurczyła w kolanie jedną nogę, przechyliła ją na bok, odsłaniając różową szparkę w łonie. Popatrzyła na mężczyznę, poklepała dłonią prześcieradło.

    – Może położysz się obok mnie? Mówiłam, że chcę bliżej poznać twego przyjaciela. O, on chyba też ma ochotę na bliższą znajomość, bo zerka na mnie swym jednym okiem – wskazała na znowu sterczącą pałę. Dasz mi go w końcu? – Wyciągnęła po niego rękę.

    Jan zerwał ręcznik, odsłaniając opalone, piękne młode ciało, stał i przyglądał się dziewczynie. Podziwiał jej kształty, upajał się tym widokiem. Piękna twarz okolona burzą lokowatych blond włosów, długa smukła szyja, niezbyt szerokie ramiona, szczupłe ręce, popatrywał na niezbyt wielkie, ale bardzo ładne piersi, patrzące sterczącymi sutkami w sufit. Płaski, dobrze umięśniony brzuch, maleńki koralik w pępku, wzgórek łonowy całkowicie pozbawiony włosów, gładziutki z różową muszelką cipki, nogi szczupłe, ale też dobrze wytrenowane, widać, że dba o siebie i dużo pracuje nad ciałem. Niewielkie stopy z pomalowanymi paznokciami kończyły ten piękny obrazek

    – Jaka ty jesteś piękna – wyszeptał nachylając się nad Jowitą – mogę cię pieścić tak bez przerwy, do końca swoich dni, pozwól mi tylko.

    – Janeczku, a po co jechałam tutaj razem z tobą, dlaczego okłamałam rodziców, że jadę z kumpelkami na rajd, dlaczego musiałam je prosić, żeby mnie kryły? To wszystko tylko po to, żeby przeżyć coś niezwykłego z fantastycznym mężczyzną. Liczę na to, że wreszcie dobrze poznam rozkosze płynące z uprawiania radosnego seksu, że zabierzesz mnie w obszary, w jakich jeszcze nigdy nie byłam, których absolutnie nie znam. Uprzedzę twoje pytanie. Tak, bzykałam się już, miałam kilku chłopaków, ale to było tylko bzykanie, a nie odlotowy seks. Widocznie czekałam na ciebie. Zaimponowała mi twoja odwaga i bezpośredniość, kiedy zwróciłeś się do mnie pierwszy raz, spodobałeś mi się od pierwszych słów, oczarowało mnie spojrzenie twych oczu, już tam chciałam rzucić ci się na szyję i tylko czekałam na ruch z twojej strony, że chciałbyś się spotkać, a tu padła niespodziewana propozycja szybkiego wyjazdu. Byłam w siódmym niebie, kiedy kolejny raz rozpakowywałam walizkę i ponownie się pakowałam, śpiewałam z radości; nawet musiałam sobie trochę ulżyć pod kołdrą, co prawda nieczęsto to robię, ale teraz musiałam rozładować napięcie oczekiwania. A teraz dość gadania, daj mi go wreszcie, nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję, jak smakuje ten twój olbrzym, który, mam nadzieję, zmieści się w ustach – mówiąc to trzymała już w dłoni naprężoną pałę i pomału kierowała ją do spragnionej buzi.

    Objęła głowicę ustami, pomaleńku nasuwała się na niego, drażniąc łebek i wędzidełko zwinnym językiem. Nie potrafiła wessać go całego, ale to, co zmieściło się było i tak wystarczające. Pomagała sobie dłonią, masowała wytrwale, mrucząc przy tym jak zadowolona kotka, podniosła wzrok, próbując patrzeć mężczyźnie w oczy. Jan był w siódmym niebie, najpiękniejsza dziewczyna, jaką znał właśnie obrabiała jego pałę. Nie próżnował, pomalutku, leciutko masował pipkę, czuł, że coraz więcej soków wypływa z jej szparki. Położył się obok dziewczyny, odwrotnie niż ona i zbliżył głowę do pachnącego krocza. Poczuł zapach młodej, świeżej cipki, rozchylił palcami wargi sromowe. Ukazały się mniejsze wargi, okalające guziczek łechtaczki, którą musnął językiem, zaraz po tym wsunął go do pulsującej dziurki. Jowita drgnęła, westchnęła głośno, mocniej zacisnęła dłoń na penisie. Penetrował ją językiem, lizał, ssał, szarpał wargi ustami. Mocniej rozsunął nogi dziewczyny, język przesunął się na pupę, dotarł do drugiej dziurki. Zaskoczona odsunęła się szybko, ale zaraz znieruchomiała, czekając na dalszy ciąg pieszczot; kontynuował więc. Palcami podrażnił cipkę, dwa wsunął do środka, kciukiem masował kakaowe oczko. Jowita nigdy nie była tak traktowana, dziewictwo straciła jakieś trzy lata temu z chłopakiem w jej wieku, ale nie wspominała tego dobrze. Ot, przeciętny kutasik stanął chłopakowi, założył prezerwatywę, rozchylił nogi niedoświadczonej dziewczyny, wszedł w nią, po kilku ruchach i jej głośnym wrzasku spuścił się w gumkę i tyle. Próbowała potem z chłopcami starszymi o dwa – trzy lata, ale skutek był zawsze ten sam. Młodzi mężczyźni od pierwszego spotkania podnieceni jej niezwykłą urodą i ciałem nie potrzebowali dużo czasu, żeby osiągać orgazm, mając za nic potrzeby pięknej partnerki. Nigdy też nie poznała smaku spermy; nawet, jeśli zdecydowała się z którymś na fellatio to i tak chłopcy kończyli albo na jej ciele, albo gdzieś obok, nie pozwalała spuszczać się do buzi. Teraz było inaczej. Jowita czuła narastające podniecenie, zbliżało się coś, czego jeszcze nie doznała; orgazmy, które sobie sama fundowała nie mogły się równać skalą z tym, co teraz nadchodziło. Jan nie chciał skończyć przed kochanką, starał się, aby to ona doszła pierwsza, żeby była maksymalnie podniecona w chwili, kiedy wytryśnie w jej buzię. Przyspieszył ruchy dłoni, palce coraz szybciej i mocniej drażniły cipkę i pupę, usłyszał jęki i westchnienia, po kilku sekundach dziewczyna zagryzała zębami piąstkę, żeby nie wybuchnąć wrzaskiem, czuła, że coś w środku ją roznosi, zrobiło jej się bardzo gorąco, na całym ciele wystąpiły kropelki potu. Odruchowo ścisnęła mocno penis mężczyzny, do bólu. Całe ciało wpadło w dygot, wyprężyła się w łuk i z głośnym westchnieniem opadła na pościel. Leżała drżąc i jęcząc z rozkoszy, niewidzącymi oczami wpatrywała się w sufit. Jan w tym samym momencie wystrzelił w gardło porcję gorącego nasienia; mało nie udławiła się tą ilością spermy. Połknęła większą jej część, ale i tak sporo wyleciało na jej brodę, szyję i biust, krople jego nasienia zmieszane ze śliną dziewczyny kapały na prześcieradło. Jowita znowu naprężyła cale ciało, zamglony wzrok utkwiła w twarzy mężczyzny, jedną dłonią zasłoniła usta, drugą położyła na swym łonie, czując pod palcami wypływające z pipki gęste soki. Wreszcie na boku, podkurczając nogi położyła się w bezruchu na pościeli. Leżeli obok siebie ciężko dysząc. Jan pierwszy podniósł głowę i popatrzył na trzęsącą się jeszcze momentami kochankę, zlizującą krople jego nasienia z biustu.

    – Jesteś fantastyczna – wyszeptał – masz taką słodką cipeczkę… A pupa, samo cudo.

    – To ty jesteś niemożliwy, nie kochaliśmy się, tylko mnie normalnie – przepraszam za słowo – wyruchałeś w paszczę, jak mawiają moi koledzy. Przez kilka sekund nie wiedziałam, gdzie, ani z kim jestem, nie miałam pojęcia, co się ze mną dzieje, całe ciało mi drżało i podskakiwało, byłam w jakimś niebycie. No i fajnie smakujesz, byłeś troszeczkę słony, nawet posiliłam się, przecież to jest praktycznie czyste białko, prawda?

    – Prawda, prawda, moje ty ruchadełko. Wstawaj, wskakuj pod prysznic i idziemy wreszcie na plażę, póki słońce świeci. Wykąpiemy się, popatrzymy na zachód słońca i wyskoczymy do centrum na kolację. A potem…

    – Co potem? – dopytywała zaciekawiona. Dowiesz się, jak będzie pora. To niespodzianka.

    – A ja znowu bym chciała cię spróbować, bo…

    – To innym razem, zbieramy się – przerwał dziewczynie – no, już, już, ruszaj się.

    – Ale ja bardzo chcę cię poczuć w środku, proszę – jej niewinna minka rozbroiła go zupełnie – chcę mieć twego ogiera w mej gorącej i mokrej, czekającej na niego z utęsknieniem cipce. Wejdź we mnie, proszę, chcę cię!

    – Dobrze, ale zabawisz się w amazonkę. – Jan położył się na wznak, ujął penisa w rękę. Czyli chcesz „na jeźdźca”? Niezbyt często dosiadałam kogokolwiek. – już klęczała obok mężczyzny

    – Owszem, na jeźdźca, ale wersja zmodyfikowana.

    – Zaciekawiasz mnie, jak to jest? – usiadła, bujne włosy zarzucając ruchem głowy na plecy.

    – No to musisz mi go znowu postawić na baczność, możesz to zrobić ustami. – Jan ułożył się wygodnie, podkładając pod głowę poduszkę.

    Nie musiał powtarzać. Jeszcze nie skończył mówić, a już poczuł zwinny języczek na głowicy powstającego kutasa. Sięgnął po prezerwatywy, ale nie były potrzebne; Jowita od pewnego czasu zażywała pigułki antykoncepcyjne, które były znacznie lepszym środkiem zapobiegawczym, niż prezerwatywa. Jan poprawił się na łóżku, podniósł nogi, przycisnął je do piersi, podtrzymując rękoma pod kolanami. Uniesione biodra wyeksponowały sterczącego drąga prawie w pionie, trochę pochylonego w stronę dziewczyny. Jowita domyśliła się, co ma robić. Przysunęła się do mężczyzny, uklęknęła przed nim, nasunęła się na penisa, dosiadła go do końca, udami objęła uniesione biodra Jana, praktycznie siadła na nich i zaczęła jazdę. Teraz to ona dyktowała tempo i głębokość penetracji, komuś patrzącemu z boku mogło się wydawać, że to ona ma wielki członek i posuwa nim mężczyznę. Spodobało się to obojgu. Będąc na ciągłej adrenalinie nie potrzebowali zbyt wiele czasu, żeby przeżyć kolejny, wspólny orgazm. Po kilku konwulsjach opadli obok siebie na pościel, ciężko oddychając.

    – Teraz koniec na pewien czas, dość seksu, życie nie polega tylko na rżnięciu się jak króliki. Poza tym potrzebuję trochę czasu na regenerację

    – Ale to takie fajne, Janeczku, moje dziurki są ciebie ciągle spragnione. Nie wykorzystasz ich ? – zrobiła obrażoną minkę dziewczynki, której ktoś nagle zabrał lizaczka.

    – Twoje dziurki? Obie? Kochałaś się już w pupę, znasz seks analny? Bardzo to lubię, więc nie widzę problemu, zaspokoję je obie, ale później, teraz marsz do łazienki, musimy się trochę przejść.

    Wyszli z mieszkania po kilkunastu minutach, przez park doszli do plaży. Jan toczył dumnym wzrokiem na facetów gapiących się złaknionymi oczyma na piękną dziewczynę. Nie było takiego, który nie patrzył na Jowitę, a i kobiety przypatrywały się zjawiskowej istocie, choć ten przystojniaczek obok niej to też było niezłe „ciacho”, wiele pań poczuło na jego widok mrowienie w pipce… Kiedy Jowita rozebrała się do bikini i rozpuściła włosy, zrobiło się wokół nich trochę ciasno. Nagle ludzie zaczęli „skracać” sobie (idąc naokoło!) drogę od parawanów do wody, rzucając w ich stronę bardziej, lub mniej ukradkowe spojrzenia. Mężczyźni patrzyli wzrokiem pełnym podziwu, kobiety z zawiścią lub z zazdrością.

    Woda w morzu była dość zimna, więc nie korzystali z kąpieli zbyt długo. Poleżeli na kocu, pospacerowali plażą wzdłuż brzegu, poczytali kolorowe gazety, które zabrali z sobą; Jan cyknął kilkanaście zdjęć i po prawie dwóch godzinach wrócili do apartamentu. Szybki, lekki posiłek i znowu plaża – trzeba obowiązkowo zaliczyć zachód słońca. Odeszli daleko od innych plażowiczów, podobnie jak oni czekających na moment, kiedy słońce utonie w morzu. Nareszcie ten niebiański spektakl zaczął się. Rzeczywiście było na co patrzeć. Niebo zmieniało kolory, morze odpowiadało jego odbiciem. Znikanie słońca trwało kilkanaście minut, byli oczarowani. Pod wpływem chwili, nastoju, Jan wsunął dłoń między zgrabne uda dziewczyny, pobudzał pomalutku, delikatnie, twardniejący pod jego palcami guziczek łechtaczki. Jowita nie pozostawała dłużna, już trzymała w dłoni jego pałę i masowała twardą głowicę. Doszli do super orgazmu jednocześnie, Jan spuścił się na piasek plaży, Jowita podrzucała swym ciałem wtulona w mężczyznę…

    Pojechali do miasta, Jan wcześniej zamówił telefonicznie stolik w restauracji na promenadzie, niedaleko latarni morskiej. Kolacja była rewelacyjnie smaczna, humor też im dopisywał, nawet nie zauważyli, kiedy nadeszła północ. Po zapłaceniu rachunku poszli jeszcze na spacer na molo, późno wrócili do domu. Wygonił dziewczynę do łazienki, sam szybko przygotował to, co planował. Wsłuchując się w plusk wody pod prysznicem zbliżył się do niedomkniętych drzwi łazienki. Woda ucichła, najwidoczniej dziewczyna już się wycierała. Popatrzył przez szparę w drzwiach. Jowita stała naga przed lustrem, trzymała w dłoni jego wodę kolońską. Otworzyła ją, powąchała, kilka kropel wylała sobie na dłoń, roztarła i uśmiechając się rozmarzona, odstawiła flakon na półkę przy lustrze. Oparła się plecami o ścianę, przymknęła oczy, ciągle lekko się uśmiechając. Powąchała palce zmoczone wodą Jana, stanęła w lekkim rozkroku, prawa dłoń powędrowała do gładkiej cipki. Pomału, kolistymi ruchami zaczęła się stymulować, pocierała łechtaczkę, drażniła wargi sromowe, cały czas uśmiech nie znikał z jej pięknej, dziewczęcej twarzy. Przyspieszyła ruchy, wsunęła w mokrą pipkę palec, potem drugi, zaczęła się onanizować, nie przestając drażnić łechtaczki; jej oddech stał się szybszy, głębszy, robił się coraz głośniejszy. Jowita przygryzała dolną wargę, to oblizywała usta szybkim ruchem języka. Prawa dłoń w coraz szybszym rytmie zagłębiała palce w cipce, lewa wciąż drażniła nabrzmiały guziczek łechtaczki. W pewnym momencie dziewczyna westchnęła głęboko, przygryzła wierzch lewej dłoni, żeby stłumić krzyk, całe jej piękne ciało zadrżało, nogi ugięły się w kolanach, mało brakowało, a usiadła by na płytkach łazienki. Ustała jednak, wylizała palce wyciągnięte z pipki, poprawiła włosy. Jan wycofał się szybko i bezszelestnie; nawet nie domyśliła się, że przyglądał się jej zabiegom. Wrócił do salonu, popatrzył, czy wszystko jest tak, jak zaplanował. Zanim odświeżona dziewczyna wyszła z łazienki do sypialni, miał wszystko gotowe. Sam też wziął szybki tusz i razem, ubrani jedynie w szlafroki kąpielowe, weszli do salonu.

    – A co to jest? – Jowita była zaskoczona, widząc, co przygotował.

    Na stole, obok płonących świec i butelki szampana stojącej w naczyniu z lodem ułożył półmiski z różnymi przekąskami. Były tam owoce morza, kawałki przeróżnych serów, duży wybór wędlin, pieczywo.

    – To ta niespodzianka, o której mówiłem, podoba się?

    – No pewnie, tym bardziej, że od kolacji już trochę zgłodniałam.

    Usiedli przy stole, Jan otworzył szampana, polał do kieliszków, wzniósł toast.

    – Zdrowie najpiękniejszej istoty na ziemi!

    – Zdrowie najlepszego kochanka na świece – Jowita nie pozostała dłużna.

    Stuknęli się kieliszkami, wypili po łyczku. Jan objął dziewczynę ramieniem, przytulił do siebie i pocałował w usta. Przez chwilę milczeli, oboje zajęci jedzeniem, jednak po kilku minutach Jowita nie wytrzymała. Przełknęła ostatni kęs, popiła łykiem smacznego szampana.

    – Ale będziemy się jeszcze kochać, prawda? – spytała z niewinną minką.

    – Nie, zaraz idziemy spać, jesteś przecież zmęczona podróżą i morskim klimatem. – mówił to poważnym tonem – Muszę dbać o ciebie, kochanie!

    – Że co? Chyba żartujesz! Nie przyjechałam tutaj żeby leżeć na plaży, albo zwiedzać jakieś ruiny. Chcę się kochać z tobą, rozumiesz? – minę też miała poważną i zaskoczoną – Chcę cię mieć obok siebie, w sobie, chcę cię czuć każdą komórką mego młodego ciała, chcę wiedzieć, że pragniesz mnie i tylko mnie. A teraz powiem ci tak, jak mawiają moi kumple, choć jest to nieco wulgarne. Chcę, żebyś mnie kilka razy tak wyruchał, żebym nie mogła chodzić i siedzieć kilka dni, rozumiesz? I nie ma żadnego tłumaczenia, że nie możesz, czy – co gorsze – nie chcesz, bo chyba cię zabiję! – ostatnie słowa prawie wykrzyczała.

    – Nie gadaj tyle, tylko bierz te kieliszki i idziemy do wyrka! – Jan roześmiał się i wziął pojemnik z lodem i szampanem – Zobaczę, co się da zrobić w tej kwestii.

    Poszedł do dużej sypialni, rozścielił łóżko. Przysunął do niego stolik, postawił wiaderko z lodem i szampanem. Jowita podała kieliszki, które napełnił; wypili. Siedząc na skraju łóżka przyciągnął dziewczynę do siebie, objął w pasie. Rozchylił poły szlafroka i cmoknął ją w pępek. Rozwiązał pasek, odrzucił poły ubioru na boki, pochylił głowę. Językiem zawędrował na gładkie, wygolone i pachnące łono. Dłońmi objął pośladki dziewczyny, trochę je rozchylił. Jowita popchnęła go na łóżko, sama uklęknęła przed mężczyzną.

    – Nareszcie mam cię całego dla siebie – wyszeptała – teraz musisz znowu porządnie mnie zerżnąć; nawet nie wiesz, jak bardzo tego oczekuję i pragnę.

    – Kochanie, dla ciebie wszystko – odparł Jan, pozbawiając się krępującego ruchy szlafroka – powiedz, co chcesz, a będziesz to miała!

    – Na początek chcę twego twardziela poczuć w buzi – zanim skończyła zdanie już go wsysała masując nabrzmiałe jądra mężczyzny.

    – Nie tak gwałtownie, mamy czas, nie musisz się śpieszyć – przyhamował zapędy Jowity.

    Obrabiała jego głowicę z niewielką wprawą, ssała główkę, a trzon sterczącego kutasa masturbowała dłonią. Szybko osiągnął wymagane wymiary, ledwo mieścił się w ustach dziewczyny. Nie poprzestawała w swym działaniu, dławiła się, krztusiła, ale nie przerywała doprowadzania mężczyzny do orgazmu. Próbowała wziąć go całego, po same jądra, ale nie udawała się ta sztuka. Próbowała więc małymi kroczkami, wsuwała penisa, a właściwie nasuwała się na niego za każdym razem kilka milimetrów głębiej. Z zadowoleniem stwierdziła, że nie dławi się tak, jak chwilkę wcześniej, każdy ruch sprawiał jej mniej problemów, wręcz przeciwnie, poczuła narastające podniecenie, zupełnie, jakby miała go w cipce. Po pewnym czasie i wielu próbach stało się – wessała go całego, usta dziewczyny dotykały brzucha mężczyzny. Nie zakasłała, nie zakrztusiła się, wystarczyło odpowiednio „ustawić” przełyk. Spróbowała też czegoś ciekawego, dla niej nieznanego, chciała go jeszcze bardziej podniecić. Pomyślała, że może spróbować zaciskać gardło tak, jak przy przełykaniu. Głośne westchnienie Jana było potwierdzeniem, że jej przewidywania były słuszne – w ten prosty sposób dostarczała kochankowi dodatkową porcję rozkoszy. Znowu brandzlowała go ustami, lizała, ssała, lekko kąsała. Jedną ręką masowała sobie pipkę, nabrzmiała łechtaczka wystawała między delikatnymi płatkami osłaniającymi kapiącą śluzem dziurkę. Dotknęła ją, dwa palce wsunęła w szparkę, sprawiało jej to niesamowitą przyjemność, ale to było mimo wszystko za mało. Oderwała się od kutasa Jana, zrzuciła z siebie szlafrok i usiadła mężczyźnie na udach. Odsłoniła różową szparkę pipki, drugą ręką mocno pocierała penisem o łechtaczkę. Z rozkoszy przymknęła oczy, westchnęła głośno i przeciągle raz i drugi. Uniosła się i jednym gwałtownym ruchem nabiła się na gorącego rumaka. Krzyknęła, znieruchomiała na moment, zaraz jednak poprawiła się trochę siedząc na mężczyźnie i zaczęła ruszać biodrami. Jowita robiła to z wielką gracją i wdziękiem; szczupłe uda obejmowały biodra Jana, poruszała się na nich rytmicznie do przodu i do tyłu, w prawo i w lewo, unosiła biodra, aż prawie cały penis mężczyzny wychodził z niej, by za moment zostać wchłonięty przez gorącą pipkę. Podniosła ramiona nad głowę, zabierając dłońmi burzę swych loków, rozrzuciła je przed twarzą, przygryzła ząbkami kosmyk. Zakryła dłońmi twarz, zaczęła masować biust, ugniatała go, rozciągała sutki, szczypała się w nie. Biodrami kołowała na boki, wielka pała wchodziła w nią i wychodziła, narastające podniecenie przyspieszało jej ruchy. Nagle zaciśniętą piąstką zasłoniła sobie usta, z całym impetem, jeszcze mocniej – jeśli się w ogóle mocniej dało – wbiła się na dzidę i upadła bez oddechu na pościel. Jan popatrzył dumnym wzrokiem na swoją kochankę, przeniósł wzrok na ciągle stojącego przyjaciela i puścił do niego oko. Znowu popatrzył na dziewczynę, podniósł się, teraz on klęczał przed łóżkiem. Rozchylił nogi Jowity, zanurzył twarz między jej udami, polizał ciągle drżącą cipkę, zanurzył w niej język.

    – Jesteś słodziutka, a twoja pipeczka pachnie piżmem – wyszeptał.

    Znowu polizał łechtaczkę, w szparkę wsadził palec, potem drugi. Przydusiła jego głowę do łona, oczekując dalszych pieszczot.

    – Wejdź we mnie jeszcze raz, wsadź we mnie swego ogiera, chcę go poczuć pod żołądkiem – wydyszała – czekam na niego znowu, zerżnij mnie! Będę twoją dziwką, jeśli chcesz, ale zrób to wreszcie!

    Nie dał się długo prosić. Podniósł się, przesunął dziewczynę na środek łóżka, klęknął między jej nogami, podniósł je, rozchylił. Mokra, kapiąca sokami dziurka pokazała się w całej okazałości. Przesunął kilka razy dłonią po penisie, nakierował go na cel i pewnym ruchem zanurzył się w środku. Pod biodra Jowity wsunął poduszkę, pipka podniosła się pod odpowiednim kątem, jego penetracja była bardziej odczuwalna, westchnieniem potwierdziła narastającą rozkosz i podniecenie. Dziewczyna pojękując leżała z zamkniętymi oczami, włosy ułożyły się wokół jej głowy w lokowaną, złotą aureolę, dodając jej urodzie dodatkowego wdzięku. Jan podparł się dłońmi o łóżko, pochylił nad kochanką, posuwał ją jak zwykle swą wypróbowaną metodą tłoka parowego, chłonął oczami wspaniały widok przepięknej dziewczyny. W podnieceniu marszczyła czoło, zaciskała zęby, marszczyła swój zgrabny nosek, ciężko oddychała postękując co chwilkę. Przyspieszył.

    – O, tak, tak, tak, tak – wysapała – tak, nie przerywaj, tak, tak, mocniej, mocniej, tak, tak mi dobrze

    Z zadowoleniem słuchał jęków i szeptów mile łaskoczących jego męską dumę. Oto on, Jan, mężczyzna w średnim wieku, ma pod sobą najpiękniejszą kobietę, jaką kiedykolwiek poznał. Ma ją pod sobą i grzmoci jak oszalały, a ona jest w siódmym niebie. Nagle zatrzymał się, znieruchomiał.

    – Co jest, chcę jeszcze – wydyszała Jowita

    – Zaraz będzie, poczekaj cierpliwie.

    Położył się obok dziewczyny, pocałował w usta. Potem w brodę, w szyję, zaczął pieścić twardy biust. Sięgnął ręką do pojemnika z szampanem, wyjął kostkę lodu, dotknął nią sterczący sutek. Jowita drgnęła mocno i westchnęła, uśmiechając się przy tym. Jan potarł kostką lodu pełne usta, przejechał nią po szyi, znowu podrażnił sterczące sutki, położył kostkę w zagłębieniu pępka. Dziewczyna znowu drgnęła, jęknęła przeciągle.

    – To jest fantastyczne, ale wejdź we mnie, bardzo cię proszę, już nie mogę wytrzymać!

    – Już kochanie, zaraz mnie poczujesz…

    – Zdjął ustami rozpuszczający się na gorącej skórze lód, pogryzł go i połknął.

    Pomału wszedł penisem w oczekującą go pipkę i najpierw bardzo wolno zaczął ją posuwać po chwili przyspieszył trochę, potem jeszcze bardziej. Na koniec jego tłok ruszał się w bardzo szybkim tempie, wciskał go go końca, wsłuchując się w westchnienia, jęki i wrzaski zaspokajanej kochanki.

    – Ooo, aaa, tak, ooooo, taaak! Ruchaj mnie, o, matko, pierdol mnie, tak, tak – już nie szeptała a wrzeszczała bez opamiętania ściskając dłońmi jego biodra i przyciągając do siebie z całej mocy – Wal mnie, ja pierdolę, ruchaj mnie, mocno mnie ruchaj, wsadzaj swego chuja do końca, tak, tak, Matko Boska, jeszcze, jeszcze, ruchaj mnie, o kurwa, pierdol mnie jak dziwkę, rozpierdol mi pizdę na kawałki, jestem twoją dziwką, oooo, taaaak, ruchaj swoją dziwkę, o kurwa… tak, tak

    Wyskoczył z cipki, błyskawicznie skierował kutasa na dupkę i pocisnął z całą mocą w kakaowe oczko, z mlaśnięciem wszedł po same jądra i kontynuował swe „dzieło”. Podniósł wyżej zgrabne nogi, zarzucił na ramiona i pchał swego kutasa w ciasną pupę.

    – Ooooooo!!!! – Jowita już prawie ryczała, nie wzdychała, ani nie jęczała – pierdol moją dupę, aż się zsikam, zruchaj ją na strzępy, chcę tego, ruchaj mnie bez końca tym swoim ogierem, kocham go!

    Nagle zamilkła. Wyprostowała nogi, szarpnęła się, rzuciła na łóżku, wygięła w łuk i wpadła w dygot. Trzęsło się jej całe ciało, z mocno otwartych ust wydobywał się „niemy krzyk”, który kilka sekund później zmienił się we wrzask, aż musiał w końcu przydusić ją poduszką. Trwało to jakąś chwilę, aż wystraszył się, że ją udusił. Spod poduszki, którą podniósł patrzyły na niego nieprzytomne, zamglone oczy. Jowita nakryła twarz dłońmi, wracała do rzeczywistości.

    – Coś ty mi zrobił? Gdzie mnie wysłałeś? Gdzie byłam? – ledwo usłyszał jej szept – przedtem myślałam, że orgazm to jest to, co mi zafundowałeś po południu, ale bardzo się myliłam! Janeczku, jesteś chyba, nie, jesteś na pewno najwspanialszym kochankiem na świecie, a to, co było teraz to prawdziwe mistrzostwo! A pomysł z lodem był fantastyczny! Czy ty byłeś w mojej pupie? Czuję, jakby ktoś tam gościł, ale to było rewelacyjnie przyjemne, nie wiedziałam, że może tak być, nikt tam nie był przed tobą! Ale mnie zaspokoiłeś…

    – Co mam ci powiedzieć… Starałem się – Jan był dumny z siebie jak nigdy.

    Często słyszał podobną opinię, ale nigdy od TAKIEJ kobiety!

    – Ale zdzira ze mnie! – Jowita podskoczyła nagle na łóżku – przecież ty mi dogodziłeś, a sam? Muszę się wami zająć – mówiąc to pochyliła się nad kroczem mężczyzny

    Złapała pałę u podstawy, poruszała kilka razy dłonią i wsunęła ją do ust. Przypomniała sobie, jak wchłonąć ją całą, poczuła ją przy migdałkach. Nie potrzebowała się wiele wysilać. Jan był dostatecznie podrajcowany i po kilkunastu sekundach starań dziewczyny wytrysnął w jej gardło. Zakrztusiła się, jak zwykle bywało nie zdążyła wszystkiego połykać, nie była w stanie, musiała wysunąć częściowo kutasa z buzi, sperma wystrzeliła na twarz, spłynęła jej po brodzie. Zebrała w dłoń to, co wyleciało i wylizała ją dokładnie z szelmowskim uśmiechem na pięknych ustach.

    – Tym razem byłeś słodki! Ciekawe doświadczenie… Następna porcja twoich soczków pójdzie cała na biuścik, bo to ponoć dobra maseczka dla skóry, muszę to spraktykować – szczebiotała ze śmiechem – ale cipkę i pupę odczuwam, nigdy nie były tak mocno doświadczone.

    – Ale ty masz język, klniesz jak kapral w wojsku na poborowych – roześmiał się Jan – dawno nie słyszałem takiego słownictwa, tylu bluzgów, co teraz. A niby dziewczynka z dobrego domu, no, ładnie!

    – Ja przeklinam? Coś ty! – jej zdziwienie nie było udawane – Może niekiedy, jak się na kogoś wkurzę, ale tak to nigdy! Serio!

    – No to ci udowodnię!

    Wstał z łóżka podszedł do szafki. Jowita patrzyła z podziwem na swego mężczyznę. Wysoki, przystojny, trochę po czterdziestce, sportowa sylwetka, wyraźnie widoczne mięśnie brzucha, widać, że nie zapuścił treningów na siłowni. Męskie rysy twarzy, mały zarost, pewne, mocne spojrzenie znamionowały silny charakter. Długie włosy zaczesywał do tyłu, i te oczy… Szedł do komody stojącej pod ścianą pewnym krokiem, na mocnych nogach wyraźnie rysowały się wytrenowane mięśnie, między nogami kołysał się ciągle jeszcze stojący, duży penis. Uśmiechnęła się do siebie, podobał jej się ten facet… Jan wziął z komody małe urządzenie, które okazało się kamerką, nacisnął kilka przycisków. Zgasił światło, włączył kamerę. Na suficie zobaczyli siebie wchodzących do pokoju, siadających na łóżku, pijących szampana. Patrzyli na przewijający się przed ich oczami obraz nie zaprzestając pieszczot. Wraz z rozwojem akcji na filmie narastało ich podniecenie, wzmogli drażnienie swych sfer erogennych. Jowita masowała dłonią coraz sztywniejszego kutasa, Jan wsuwał palce w cipkę i w pupę dziewczyny.

    – CO? Ja tak mówiłam? – patrzyła i słuchała z niedowierzaniem swych jęków, krzyków i przekleństw – to nie możliwe, ja tak nie mówię, prawie nie znam tych słów. – zarumieniła się wstydliwie.

    – Jednak znasz, przeklinasz jak furman – zaśmiał się Jan – to, co się działo było poza tobą, nie panowałaś nad sobą. A te przekleństwa musiałaś znać, inaczej być tak nie mówiła.

    – Ale ja…

    – Co ty? – przerwał dziewczynie – za takie słownictwo panienka musi bezwzględnie ponieść karę i to dotkliwą!

    – Co chcesz zrobić? – spytała z lekką obawą – Będzie bolało?

    – Oj, będzie bolało, bardzo bolało!

    Odłożył kamerę na stolik, znowu włączył nagrywanie. Wsunął rękę pod kibić Jowity, przyciągnął ją do siebie, odwrócił tak, że miał przed sobą lekko wypiętą kształtną, zgrabną pupę.

    – Otrzymasz karę cielesną – niezbyt mocno uderzył ją w pośladek

    – Auć! Auć! – po drugim klapsie, nieco mocniejszym – byłam niegrzeczną dziewczynką, należy mi się kara!

    – A za co należy się ta kara? – Jan znowu klepnął mocno pupę

    – Mówiłam brzydkie wyrazy i kochałam się z nieznajomym mężczyzną, który rżnął mnie w cipkę, w buzię i w pupę!

    Czwarty klaps był najsilniejszy, aż podniosła głowę.

    – Bij, Jowitka zasłużyła sobie na srogą karę, bo te klapsy ją niesamowicie podniecają!

    – Podoba się tobie taka kara? – znowu mocno uderzył.

    Złapała w rękę ciągle stojący członek, zaczęła go masować.

    – Podoba się, ale wolę, żebyś mnie ukarał inaczej.

    -Jak?

    – Może zrobię ci dobrze ustami, a ty nie będziesz już dzisiaj chciał innego seksu ze mną.

    – Dziewczyno, w ten sposób ukarał bym siebie! – zamyślił się na chwilę – już wiem! Teraz cię porządnie zerżnę, sam skończę, a ty nie przeżyjesz orgazmu do rana.

    – Nie, nie chcę tak, lepiej bij mnie w pupę.

    – Nie, nie jestem sadystą, nie bawi mnie taki seks. A tyłek masz czerwony, jak pawian!

    – No coś ty! Nie jestem żadnym pawianem! – oburzyła się ze śmiechem

    – Ale jesteś bardzo sympatycznym małpiszonem! Odwróć się.

    Nałożył na pałę żelu, posmarował wypiętą, czerwoną od razów pupę. Klęcząc za dziewczyną, pomału, bez pośpiechu wszedł w nią cały, zaczął rżnąć zgrabną dupeczkę. Szybkie, mocne ruchy dawały mu wiele satysfakcji z takiego seksu. Słuchał pojękiwań dziewczyny i klaskania jąder odbijających się od mokrej pipki. Przesunął dłonie trzymające niesamowite bioderka, ujął jej piersi, podniósł Jowitę, oparł o swą klatkę piersiową, zaczął całować jej kark, uszy; odwróciła twarz w stronę kochanka, ich języki spotkały się w namiętnym tańcu. Opadła do przodu podpierając się rękami. Orgazm Jana nadchodził bardzo szybko. Znowu mocno ujął w dłonie biodra dziewczyny, wchodził w jej odbyt z całym impetem. Nagle odepchnął ślicznotkę, usiadł na skraju łóżka, położył się na plecach. Podniósł Jowitę, postawił tyłem przed łóżkiem, pociągnął do siebie, nabijając małą pupę na oczekującego jej kutasa. Dziewczyna siedziała na nim, rozchyliła szeroko nogi, masowała mocno nabrzmiałe jądra. Po małej chwili zalała Jana fala ciepła, głośno jęcząc z niesamowitej rozkoszy wystrzelił potężny ładunek spermy, wysunął się z dupki. Jowita dokładnie wylizała wszystko, co było na opadającym pomalutku penisie, pogłaskała go z czułością.

    – Popracuj jeszcze chwilkę, zaraz dojdę, jestem bardzo podniecona – przymilała się – proszę!

    – Nic z tego, jak kara, to kara! Nie, to nie! – odwróciła się tyłem do Jana – obraziłam się!

    – No trudno, ale jestem konsekwentny.

    – Janku, a tak w ogóle to dlaczego nas nagrywałeś? Chcesz się chwalić kumplom, jaką laskę wydymałeś?

    – No wiesz, jak możesz! Teraz to mnie obrażasz. Nigdy, ale to nigdy nie opowiadam co, gdzie i z kim, to moja i tylko moja sprawa. Nagrywałem, żeby mieć dla siebie miłe wspomnienie, żeby kiedyś, po latach móc popatrzeć na siebie jeszcze w miarę młodego i na najpiękniejszą dziewczynę, jaką znam. Przecież nasze drogi prędzej, czy później rozejdą się…

    – Ale zanim to nastąpi wsadź mi swego ogiera do cipuni, proszę!. I nie mów mi teraz o rozejściu się, nie chcę tego!

    – Powiedziałem, że nie, więc nic z tego. Idź do łazienki wykąp się, pora spać, jutro też jest dzień.

    – Wykąpię się rano, a dzisiaj chcę zasnąć cała w twoich zapachach, podoba mi się to. Ty mi się podobasz…

    Objął dziewczynę, położyła głowę na jego piersi, przytuliła się, ziewnęła i po minucie spała. Jan patrzył na nią w świetle nocnej lampki, ciągle podziwiał niesamowitą urodę, wspominał ostatnie godziny. Sięgnął do kamery, wyłączył. Uśmiechnął się do siebie i z tym uśmiechem wkrótce usnął.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Jowita i kelnerka

    Spał twardo całą noc, obudził się dopiero, kiedy jeszcze w półśnie poczuł smakowite zapachy dochodzące z kuchni. Miał ogromny, poranny wzwód, penis sterczał podnosząc dumnie głowę. Objął go, kilka razy przesunął po nim dłonią odsłaniając czerwoną główkę. Zsuwał napletek, masował głowicę. Czuł, że za chwilkę dojdzie, przerwał swój onanizm… Niechętnie zwlókł się z łóżka, owinął w szlafrok i pomaszerował do źródła zapachów. W kuchni rządziła Jowita. Ubrana w jego nie do końca zakrywającą piękną pupę koszulę, pod nią naga, przygotowywała śniadanie. Popatrzyła w stronę drzwi sypialni, z których wyszedł zaspany, rozczochrany Jan.

    – Dobrze, że wstałeś, kochanie, właśnie smażę jajecznicę na boczku ze szczypiorkiem. Do tego chrupiące bułeczki z masłem i kakao. Może być takie śniadanko?

    – A skąd wzięłaś te wszystkie rzeczy, przecież lodówka była prawie pusta – zdziwił się Jan – zamówiłaś na Allegro?

    – Nie, wstałam już ponad godzinę temu, poszłam do sklepiku tutaj obok, wykąpałam się i działam! Idź do łazienki, weź prysznic i pospiesz się, bo za dziesięć minut śniadanie.

    Stał jeszcze chwilkę patrząc na krzątającą się dziewczynę. Podobała mu się ta piękna laseczka, czuł do niej jakieś dziwne uczucie, patrząc na nią ciepło robiło się się Janowi koło serca. Nie wytrzymał, podszedł od tyłu do Jowity, rozwiązał pasek swego szlafroka, zadarł dziewczynie do góry koszulę, chwycił za biust i znowu już stojącym kutasem wszedł w ciepłą i wilgotną pipkę. Oparła się rękami o stół, opuściła głowę, włosy rozsypały się wokół twarzy, westchnęła przeciągle.

    – Nareszcie, nie mogłam się doczekać – wypięła się w stronę mężczyzny, stanęła szeroko na nogach – Jasiu, zerżnij mnie mocno na dzień dobry, proszę!

    Nie musiała prosić, był cały w niej, jądra odbijały się od łona, dziewczyna pomagała, dostosowując ruchy pupy do tempa penisa. Orgazm nadszedł dla Jowity nadspodziewanie szybko. Jan przytrzymał biodra kochanki, ale nie spuścił się w nią, wyrwała się z jego uścisku. Szybko uklęknęła przed mężczyzną, uchwyciła penisa w usta. W chwili, kiedy poczuła nadchodzący wytrysk skierowała go na swój biust. Wytrzepała wszystko, do ostatniego strzału, na końcu wylizała śliski łeb.

    – Mówiłam, że sperma to ponoć świetna rzecz dla skóry, muszę to wypróbować – rozsmarowała cały ejakulat na piersiach – ciekawe, jak to działa… A ty uciekaj wreszcie do łazienki, śniadanie prawie na stole.

    Co rano wybiegali na brzeg morza, potrafili przebiec truchtem kilka kilometrów, urozmaicali ten czas pieszczotami, albo szybkim seksem pod wydmami. Całe godziny spędzali albo na spacerach po plaży, albo w łóżku. Choć stwierdzenie, że w łóżku, jest trochę na wyrost, bo kochali się wszędzie, gdzie tylko się dało; w łazience, w kuchni, na tarasie, w windzie, na plaży. Odpoczywając oglądali sobie na filmikach swoje harce i wyczyny miłosne.

    Czas mijał jednak nieubłaganie, kilkudniowy pobyt pomału dobiegał końca, został im ostatni wieczór. Tym razem to Jowita zaprosiła Jana na kolację. Przy Rynku, na jednej z bocznych, wąziutkich, zastawionych stolikami i krzesłami uliczek była urocza, mała restauracyjka. Panował w niej ciepły klimat, stoliki stały w oddzielnych boksach, z głośników sączyła się nastrojowa muzyka. Żeby zamówić posiłek, przeglądali menu, w karcie było kilka interesujących pozycji. Czekanie na obsługę urozmaicali sobie pogawędką o wszystkim i niczym. W pewnym momencie Jowita popatrzyła Janowi głęboko w oczy, położyła dłoń na jego kroczu i wprawnym ruchem wydobyła na wierzch powstającego z uśpienia dorodnego penisa. Nie wierząc w to, co się dzieje popatrzył na dziewczynę, zaczął rozglądać się wokół, sprawdzając, czy nikt ich nie podgląda. Jowita nie traciła czasu. Pochyliła się szybko nad jeszcze leżącym smętnie kutasem i wzięła go w usta, drażniąc główkę zwinnym językiem.

    – Zwariowałaś, co robisz? – wyszeptał Jan.

    – A co, nie podoba się? – podniosła głowę znad jego krocza. – Wiesz, że go uwielbiam.

    Wróciła do przerwanej czynności. Energicznie nasuwała usta na powstającego, podnoszącego coraz wyżej głowę kutasa. Zasysała go głęboko, tak, jak oboje lubili, zaczęła pomagać sobie dłonią, robił się twardszy i ciągle rósł. Jan już nie rozglądał się aż tak energicznie, jak chwilkę wcześniej, zaczął poddawać się rytmowi ruchów dziewczyny. Jej usta i język wyczyniały cuda na jego penisie, podniecenie ciągle narastało. Próbował objąć dłonią biust, ale odtrąciła go; tak samo skończyła się próba sięgnięcia do cipki. Jego podniecenie bezustannie narastało i już w kilkadziesiąt sekund później mocno zacisnął usta, zamknął oczy i eksplodował w gorących ustach. Mimo, że spijała spermę z zachłannością spragnionego wielbłąda na pustyni, kilka kropel wydostało się z ust dziewczyny. Podniosła głowę znad krocza mężczyzny, popatrzyła mu w oczy i uśmiechnęła się jak leniwa kotka. Kropla nasienia zatrzymała się na jej brodzie.

    – Podobało mi się – stwierdziła półgłosem – jak chcesz, możemy powtórzyć, mam na niego nieustającą ochotę. Moja buzia, cipka i pupa mogą go przyjąć w każdym momencie, wiesz przecież, prawda?

    – Oczywiście, ale… – przerwał, bo podeszła młoda, niebrzydka, bardzo zgrabna kelnerka.

    – Dobry wieczór, co państwo sobie życzą, mamy duży wybór… – w tym momencie dostrzegła błyszczącą kropelkę na brodzie dziewczyny siedzącej w towarzystwie dużo starszego od niej faceta.

    – A pani… – znowu przerwała zakłopotana – tutaj… – palcem wskazała na swoją brodę – coś pani ma!

    Jowita palcem wskazującym starła nasienie, wsunęła cały palec do ust i z lubieżnym uśmiechem patrząc na kelnerkę dokładnie go wylizała.

    – Widzę, że wiesz, co to było, masz w tym duże doświadczenie? – spytała zmieszaną pracownicę restauracji – a może sama też chcesz spróbować tego miodu? – dodała, nie przestając się uśmiechać.

    Kelnerka popatrzyła na mężczyznę, bardzo przystojny, interesujący, laska ze spermą na buzi była super atrakcyjna; piękna, wysoka, niesamowicie zgrabna; obserwowała ich dyskretnie, kiedy weszli do lokalu i szukali jakiegoś wolnego miejsca. Spodobała się jej ta para. Dziewczyna szybko odzyskała rezon.

    – Kończę za dwie godziny, jeśli chcecie zabawy to jestem gotowa. A tymczasem co zamawiacie?

    Jan zaskoczony patrzył to na Jowitę, to na kelnerkę; dziewczyna fajnie zbudowana, niezbyt wysoka, buzię miała bardzo interesującą, niekonwencjonalnej urody, no i te oczy! Wielkie, patrzące na świat ze zdziwieniem, zaskoczeniem, ale i z wielkim zainteresowaniem, ciekawością tego właśnie świata. Uśmiech pełnych, mocno zarysowanych ust, na pewno nie nieśmiały, znamionujący pewność siebie, jakąś stanowczość, odsłaniał olśniewającą biel pięknych zębów. Fartuszek ledwie okrywał ładną, foremną, delikatnie wypiętą pupę, a na górze dość pokaźny, kształtny, podskakujący w rytm kroków biust; widocznie była bez stanika. Patrzyła na mężczyznę.

    – Co podać?

    – Dzisiaj ona rozkazuje – wskazał na Jowitę – ja się nie odzywam.

    – Co macie ciekawego w karcie na kolację? Jesteśmy głodni i spragnieni. A za dwie godziny czekamy na ciebie koło kuli przed Ratuszem. Jak masz na imię?

    – Jestem Majka – przedstawiła się kelnerka

    – Ja jestem Jowita, a to Jan – wskazała na mężczyznę – Podaj proszę to, co uważasz, że nas zadowoli, zdajemy się na ciebie.

    – Ok, ale musicie poczekać kilkanaście minut.

    – Jesteśmy cierpliwi, poza tym, jak sama widzisz nie nudzimy się w swoim towarzystwie. Może wkrótce przekonasz się o tym?

    Kiedy kelnerka odeszła Jan popatrzył zdziwiony na Jowitę.

    – Coś ty kombinujesz, dziewczyno, co ci chodzi po tej pięknej główce?

    – Poczekaj, właśnie coś wymyśliłam, chcę zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie próbowałam, a jestem tego cholernie ciekawa. – Jowita położyła palec wskazujący na ustach mężczyzny – Pora na najróżniejsze doświadczenia, nawet takie, które mogą wydawać się tobie trochę… dziwne?

    Kolacja przebiegała w dobrym nastroju, jedzenie serwowane przez Majkę było przepyszne. Kelnerka donosiła co chwilkę jakieś dodatki, zabierała puste naczynia nie przestając obserwować tej intrygującej pary. Facet był dużo starszy od dziewczyny, w zasadzie to mógłby być jej ojcem, ale chyba nie robiła loda ojcu! Że to było fellatio wiedziała dobrze, widząc kroplę spermy na twarzy dziewczyny, jej rozognione oczy, a zaczerwieniona twarz mężczyzny potwierdzała te przypuszczenia. Podobali jej się ci ludzie, byli bardzo ładną i sympatyczną parą. Majka już trzeci miesiąc była sama, chłopak zdradził ją z jej dwoma najlepszymi przyjaciółkami. Pokłóciły się kiedyś o jakiś nieistotny drobiazg, zrobiła się z tej sprzeczki niepotrzebna, wielka afera. W apogeum kłótni obie – kiedyś serdeczne przyjaciółki, znające wszystkie jej sekrety – odgrażały się, że tak się z Majką policzą, że pożałuje tego. Okazało się, że zagięły parol na chłopaka dziewczyny, zaczęły go uwodzić i opowiadać o Mai niestworzone historie… Zrobiły to razem, bzykały się z nim obie naraz, a potem te wredne suki poinformowały o zdradzie wszystkich znajomych, wystawiając ją na pośmiewisko. Zerwała kontakty z całą trójką, z wieloma znajomymi też… Jako dziewczyna obdarzona wielkim temperamentem Majka trochę cierpiała z braku regularnego seksu; zabawy wibratorem i dildo były tylko namiastką spełnienia jej potrzeb. Teraz przyglądała się z ukrycia nieznanej, interesującej parze i czuła, że zaczynają się poruszać motylki w brzuchu, a cipka wilgotnieje. Z wrażenia wylała zupę, zrzuciła kufelek z piwem. Otrząsnęła się, zabrała się za pracę, szef już dziwnie na nią patrzył…

    W tym czasie nasza para konsumowała smaczną kolację, siedząc samotnie w wydzielonym boksie. Jan sięgnął ręką do krocza Jowity, która czując to, lekko rozchyliła nogi. Odsunął na bok miękkie szorty i pasek stringów, poczuł w dłoni wilgoć i ciepło gładziutkiej pipki. W mokrą dziurkę wsunął dwa palce, zaczął nimi wolno poruszać, drażniąc ścianki pochwy. Dziewczyna westchnęła głęboko, przymknęła oczy, usiadła wygodniej jeszcze bardziej rozchylając uda. Mężczyzna przyspieszył ruchy, wciskał się w cipkę na całą długość palców. Nie musiał długo drażnić coraz bardziej mokrej dziurki, orgazm przyszedł błyskawicznie. Dziewczyna zacisnęła usta, drżała przez chwilę, głęboko oddychała zaciskając z całych sił uda, złapała rękę ciągle tkwiącą w kroczu, wzięła mokre od jej soków palce do ust i dokładnie je wylizała.

    – Podobało mi się to – wyszeptała – chcesz loda?

    – Nie, może później, w domu

    – Ale ja mówię o lodzie, o takim zimnym deserze! A ty świntuchu o czym myślałeś? – roześmiała się radośnie.

    Przekomarzając się skończyli kolację, uregulowali rachunek zostawiając Majce suty napiwek.

    – Za godzinę jesteśmy koło kuli, nie zawiedź nas – Jowita puściła do niej oczko.

    – Będę, czekajcie na mnie – uśmiechnęła się nieśmiało. Obeszli spacerkiem rynek, pooglądali przez płot stare wojskowe sprzęty w muzeum wojska, popatrzyli na Parsętę, pomału zbliżali się przytuleni do kamiennej kuli przy Ratuszu. Siedząc na ławeczce czekali na Majkę urozmaicając sobie czas delikatnymi pieszczotami.

    – Coś ty wymyśliła – dopytywał Jan – do czego ta dziewczyna jest nam potrzebna?

    – To ja ją potrzebuję bardziej od ciebie – Jowita uśmiechnęła się tajemniczo, patrząc mężczyźnie w oczy.

    – Ty? – nie ukrywał zdziwienia.

    – Tak, muszę wreszcie zrobić coś, o czym marzę od dawna, a nie miałam ani okazji, ani odwagi…

    – Czyżbyś chciała…

    – Tak – przerwała – chcę się z nią kochać, nie wiem dlaczego, ale ta dziewczyna spodobała mi się niesamowicie, jest taka… taka… dziewiczo niewinna i piękna! Tobie, widziałam, też wpadła w oko.

    – Nie wpadła mi w oko, ale zewnętrznie jest bardzo przyjemna, można na niej zatrzymać wzrok na dłużej…

    – Tak, tak; baju, baju, nie czaruj, przecież widziałeś ją już we własnym łóżku, poznałam po twoich oczach. Było tak?

    – Nie odpowiem!

    W końcu nadeszła. Wyglądała inaczej, niż w lokalu. Okazało się, że ma dość długie włosy, które wcześniej ukryła pod czepkiem z logo restauracji. Szpileczki na smukłych długich nogach dodawały jej kilka centymetrów wzrostu, bluzeczka z dekoltem ledwo okrywała jędrne piersi.

    – No to jestem, cześć – przywitała się – jakie macie plany?

    – Dowiesz się wkrótce – Jowita wstała, na powitanie ujęła twarz Majki w dłonie i wpiła się w jej pełne usta wpychając między nie ruchliwy języczek.

    – Rozumiem… – wysapała Majka, kiedy osunęły się od siebie – Ale nigdy nie robiłam tego z kobietą!

    – Ja też nie, dlatego musimy spróbować, a Jan nam potowarzyszy

    Przeszli przez park, złapali taksówkę, po kilku minutach byli w apartamencie.

    – Dziewczyny pod prysznic, a ja szykuję popitkę i zakąskę – Jan przejął dowodzenie.

    Po chwili z łazienki dobiegał szum wody i piski roześmianych dziewcząt. Wyjął z lodówki resztę pozostałych tam przekąsek, wyjął butelkę szampana. Ustawił wszystko na stole, zapalił świece, włączył nastrojową muzyczkę. Ogarnął pokój wzrokiem, zadowolony uśmiechnął się do siebie i wdusił jeszcze jeden guzik. Siadł w fotelu i zaczął wyobrażać sobie, co niedługo będą robili. A przecież wyobraźnię miał bogatą! Kilka minut później zaniepokoiła go nagła cisza w łazience. Pomalutku otworzył drzwi, wszedł bez pukania i … zdziwił się. Jowita z przymkniętymi oczami i błogą miną, stała oparta plecami o ścianę, jedną nogę oparła na brzegu wanny, uwydatniając swą cipkę, przed którą klęczała Majka i starannie ją wylizywała wypinając w stronę zaskoczonego mężczyzny swą zgrabną pupę. Jan zbyt długo nie wytrzymał tego widoku, musiał coś zrobić. Rozebrał się szybko, starannie nałożył na stojącą już pałę lubrykant, podszedł do Majki i bezceremonialnie wszedł jednym ruchem w wypiętą cipkę. Dziewczyna drgnęła, ale nie przestawała wylizywać Jowity, za to zaczęła głośno mruczeć, stękać i pojękiwać, ruszając rytmicznie dupką. Po kilkunastu ruchach wyszedł z cipki i załadował nabrzmiałą pytę w pupę, przedtem wypróbował ciemną dziurkę paluchami; zaczął ją szybko posuwać. Tym razem Majka przestała wylizywać swą kochankę, zaciskała zęby i stękała głośno podrygując w rytm ruchów mężczyzny. Jan podniósł dziewczynę z kolan, oparł jej dłonie o ścianę i kontynuował swe czynności. Jowita za to klęczała przed swym facetem liżąc jego skaczące jądra i palcując cipę Majki. Przerwał nagle, odsunął się od dziewczyn.

    – Wystarczy. Wykąpcie się, potem moja kolej. Na stole macie przekąską i coś do picia.

    – Ale… – próbowała oponować Jowita.

    – Nie ma żadnego „ale”. Za dwie minuty wchodzę do łazienki, a was nie ma już tu być, jasne?

    – Tak jest, panie sierżancie! – stanęła na baczność i zasalutowała Majka – Za dwie minuty łazienka pusta!

    Wyszedł do pokoju, nalał sobie solidnego drinka. Z uśmiechem zastanawiał się, co może się jeszcze tej nocy wydarzyć. Rzeczywiście bardzo szybko, bo już prawie dziesięć minut później dziewczyny owinięte w ręczniki pobiegły z piskiem do sypialni, plaskając mokrymi stopami po parkiecie. Jan spokojnie dopił drinka, nie spieszył się. Po odgłosach dochodzących z sąsiedniego pokoju domyślał się, co się tam dzieje, wiedział, że dziewczyny nie próżnowały. Pomału poszedł do łazienki, bez pośpiechu wykąpał się pod natryskiem. Popatrzył na swe odbicie w dużym lustrze. Widok był bardzo interesujący. Mężczyzna w średnim wieku, dość wysoki, bardzo przystojny. Długie, blond płowe włosy zaczesane do tyłu, na twarzy kilkudniowy zarost. Całe ciało wydepilowane, duży, długi i gruby członek podnosił głowę między nogami. „Może być, pomyślał, żebyś mnie nie zawiódł, kolego! Dwie pipki i dwie dupki czekają na ciebie! A jak się sprawisz – każda da ci solidnego buziaka”. Tak sobie gadając w myślach do siebie wyszedł nagi z łazienki. W sypialni panowała cisza! Spokojnie nalał sobie nowego drinka, rozkoszował się smakiem doskonałego trunku ze Szkocji, uznał, że jego przyjaciel, właściciel mieszkania ma doskonały gust i smak. „Będę musiał zabrać go na kilka dni na narty w Alpy, zasłużył sobie” – pomyślał Jan. Otworzył drzwi do sypialni Dziewczyny siedziały na łóżku, każda tkwiła między nogami drugiej, ocierały się cipkami. Naśladowały ruchy frykcyjne, pocierały się w dużym tempie, przy tym dyszały głośno i sapały. Opierały się na rękach, napierały na siebie i podrygiwały spazmatycznie. Orgazm osiągnęły w tym samym momencie; obie wyprężyły się, wygięły do tyłu, ich ciałami wstrząsały dreszcze. Jan z zafascynowaniem przyglądał się tej scenie, jego penis rósł w oczach, w kilka chwil osiągając maksimum. Nie czekał sekundy dłużej, dołączył do dziewczyn. Jedną ręką złapał Jowitę za pipkę, drugą Majkę za kark i zmusił ją do obciągania pokaźnej pały. Paluchami penetrował wnętrze mokrej cipki, drażnił łechtaczkę, pobudzał do wydzielania lawiny słodkich soczków. Majka dławiła się wielkim kutasem, ale nie odpuszczał, wpychał się tyle, ile mógł, prawie do końca, nie zważając na obronne ruchy obciągającej go dziewczyny. Przerwał na chwilę swoje działania, zmusił obie laski, żeby położyły się obok siebie na brzuchu i wypięły tyłeczki. Sięgnął do stolika, nabrał na dłoń żel, posmarował im obie pipki i głowicę swego kutasa. Zaczął ruchać obie dziewczyny, na zmianę dymał jedną cipę kutasem, drugą brandzlował palcami, po chwili robił zmianę. Dziewczyny wypinały swe zgrabne tyłeczki pod jego maczugę, piszczały przy tym, stękały i jęczały nie szczędząc sobie wzajemnych pieszczot. Jan walił z całej siły, wpychał kutasa w rozpalone pipy, brandzlował je zapamiętale. Podniecenie narastało w nim pomału, ale ciągle; wiedział, ze dużo czasu nie będzie już potrzebował, żeby wyrzucić z siebie kolejny ładunek spermy. W momencie, kiedy poczuł, że nadchodzi orgazm – wycofał się, usiadł na brzegu łóżka, odpychając od siebie obie rozpalone dupeczki.

    – To co, szampana, moje panie? – spytał z uśmiechem.

    – Zwariowałeś? Kończ, zaraz dojdę – Jowita nie kryła oburzenia – już nie chce ci stać dłużej? – rzucała błyskawice oczami, niewiele przecież brakowało, żeby przeżyła kolejny kosmiczny orgazm, więc teraz władowywała na mężczyznę całą swą wściekłość.

    – Kochanie, nie znasz moich możliwości? Mam cię tak zerżnąć, żebyś prosiła, żebym skończył?

    – No nie, ale już niewiele brakowało do końca! Proszę, skończ to, co zacząłeś!

    – Właśnie kończę, mała przerwa dobrze ci zrobi, nie wariuj. A ty, Majeczko, co powiesz, też zaraz dojdziesz?

    – No pewnie, ale ty masz chyba jakiś swój plan w tym wszystkim. Ale wiecie co? Pierwszy raz kocham się w trójkącie, jeszcze nigdy tego nie doznałam. Mało tego, nigdy nie poznałam seksu z kobietą!

    – Ja też nie – dodała cicho Jowita.

    – Ty też nie? A odniosłam wrażenie, jakbyś była bi!

    – No coś ty! Jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie lizała mi pipki! Ja też nie lizałam, nie całowałam się nawet z dziewczyną. Ale ty jesteś niesamowita, dobrze, że trafiliśmy do twojej knajpki.

    – Laseczki, spokój! – Jan w końcu zabrał głos – pijemy szampana, czy inne drinki? Szampan i tak się kończy, więc?

    – Ja proszę drinka, whisky z kolą – Jowita zadysponowała pierwsza.

    – A ja szampana. Ale chcę go wylizać z twego pięknego, dorodnego kutasa. Dasz mi tak?

    – Przynieś szklankę z kuchni, zobaczymy.

    Jowita patrzyła na Majkę dziwnym wzrokiem.

    – Ale wymyśliła! Dobrze, że nie kazałaś pić z twej pipki!

    – Nie! – Majka nie straciła rezonu – Pić szampana to on będzie z twojej pipki! A ja w tym czasie wyliżę mu odbyt, chyba nigdy nie używany w innym celu, niż naturalny!

    – Dziewczyny, nie wariujcie, pytam tylko o drinki! – Jan patrzył na obie zdziwiony – nie ma żadnego lizania, ani spijania!

    – Nie masz w tej kwestii nic do powiedzenia. Myślisz, że możesz nas rżnąć, bzykać, ruchać, pierdolić i ujdzie ci to bezkarnie? – Jowita patrzyła mężczyźnie w oczy, Majka głaskała jego przyrodzenie

    – Teraz my zajmiemy się tobą!

    – Co masz na myśli, mówiąc „zajmiemy”? – w głosie Jana można było dosłyszeć lekki niepokój.

    – Dowiesz się, kiedy będzie pora.

    W czasie tej wymiany zdań Majka cały czas lizała, głaskała, ssała i onanizowała ciągle sterczącą pytę, jednocześnie drażniąc dłonią swą łechtaczkę.

    – Przestańcie wreszcie tyle gadać, potrzebuję znowu kutasa w sobie! – sprowadziła parę na ziemię. – Jowita, daj mi cipkę do wylizania, mam ochotę na twój twardy guziczek i chcę znowu poczuć smak twych soków.

    – Dobrze, Majeczko, najpierw mnie wyliż, potem oboje zajmiemy się tobą.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Oswajanie Renaty

    Bliższa znajomość Jowity i Tomasza rozwijała się w najlepsze; Jan dyskretnie obserwował piękną parę. Docierało do niego wiele informacji o postępach w staraniach nowego partnera jego dawnej kochanki. Cieszyło go to, że wreszcie zainteresowała się mądrym, pracowitym, przystojnym młodym człowiekiem, który – Jan to wiedział – zaopiekuje się nią najlepiej, jak tylko można.
    Jan znając potrzeby i możliwości Jowity w łóżku był przekonany, że ta „droga” zwiąże oboje bardzo mocnymi więzami. Jan znał opinie o możliwościach łóżkowych Tomka, o których pomału zaczynały krążyć legendy. Na uczelni, w której pracował, a gdzie studiowała Jowita, mało było dziewczyn, które nie próbowały zatrzymać przystojniaczka na dłużej, lub nawet na stałe. Ten, wiedząc, że ukochana była wtedy po za jego „zasięgiem” nie odmawiał żadnej. Spotkał się z prawie wszystkimi laskami z biura, zaliczył wiele studentek; zerżnął je jak umiał najlepiej. Dwie odmówiły mu seksu. Nie ze względu na jakieś opory moralne, te nie wchodziły w rachubę. Odmówiły, kiedy zobaczyły CZYM chce je zerżnąć!
    Tomasz miał kutasa wielkiego jak maczuga, z powodzeniem mógł zostać megagwiazdą filmów dla dorosłych! Dziewczyna, która nie mogła pomieścić w ustach łebka, a raczej głowicy jego penisa, wolała zrezygnować z ryzykownego dla siebie seksu. Nie dotyczyło to Jowity… Jan przez cały czas, kiedy się spotykali przygotował dziewczynę na różne sposoby uprawiania miłości, pokazał różne drogi dochodzenia do orgazmu. Dlatego też, jakieś pół roku po rozstaniu, dowiedział się pokątnie, słuchając relacji Zosi, jednej z koleżanek, której Jowita zwierzała się w czasie jakiejś obficie zakrapianej alkoholem imprezy, że z początku też miała obawy, ale przyjęła jego „chujogrzmota” w całości. Jeszcze miała opory przed analem z czymś tak wielkim, ale to tylko kwestia czasu. Jan wysłuchał tego szczegółowego sprawozdania wylizując mokrą pipkę Zosi, która poszła z nim do łóżka bez sekundy zastanowienia. Przyrzekła też, że będzie przekazywała Janowi wszystkie informacje o koleżance, pod warunkiem, że w zamian dostanie porcję mega seksu. A że było to dziewczę ładne i zgrabne – Jan nie widział w tym żadnego problemu, tym bardziej, że Zosia okazała się bardzo aktywną i znającą się na rzeczy kochanką. W krótkim czasie stali się dla siebie czymś w rodzaju pogotowia seksualnego. Prawie zawsze, kiedy jedno dzwoniło do drugiego z pilną potrzebą seksualnego relaksu – kończyło się to radosną orgietką w łóżku.

    Praca pochłonęła Jana na kilka tygodni, nie mógł poświęcić się swej ulubionej rozrywce, czyli zaliczaniu kolejnych kobiet. Tym razem musiał zrealizować bardzo duże zlecenie majętnego klienta, który płacił bez targowania, ale też bezwzględnie wymagał terminowości i precyzji. Jan nie mógł odpuścić tej roboty, ustawiała go finansowo na ponad rok! Na szczęście był specjalistą najwyższej klasy i dotrzymał terminu. Przelew też wpłynął na jego konto w ustalonym terminie, więc postanowił to uczcić.

    Przed przyjęciem tego lukratywnego zlecenia Jan poznał na jednym z portali społecznościowych interesującą babeczkę. Niewysoka, pulchniutka, uśmiechnięta, taka fajna, okrąglutka, choć bez przesady, babeczka akuratna w każdym miejscu. Spotkał się z nią raz, w swojej ulubionej knajpce, nawet na pożegnanie dostał siarczystego całusa, ale później nawał pracy uniemożliwił kontynuowanie znajomości, choć uprzedził kobietę, że będzie kilka tygodni nieuchwytny. Teraz siedząc wygodnie w fotelu i popijając smacznego drinka przypomniał sobie o Renacie – tak miała na imię nowa znajoma. Jan włączył komputer, odnalazł jej stronkę, napisał kilka słów. O dziwo, odpowiedź nadeszła kilka minut później, kobieta pamiętała go doskonale i przyznała się, że czekała na sygnał z jego strony. Nie zwlekając umówił się z Renatą tam, gdzie poprzednio – w swej ulubionej kafejce. Przyjechała punktualnie, uśmiechnięta i radosna zajęła miejsce przy stoliku, zamówiła kawę.

    – Cieszę się, że jesteś – Jan też się uśmiechnął.

    – Czekałam, aż się odezwiesz; nie ukrywam, że spodobałeś mi się; często o tobie myślałam – położyła dłoń na jego.

    – Musiałem się odezwać, chciałbym cię poznać bliżej, nawet… bardzo blisko! – pocałował ją w rękę.

    – Jesteś szczery i bezpośredni, zaskakujesz mnie. Ale lubię, kiedy mężczyzna wie, czego chce i otwarcie o tym mówi – kobieta pochyliła się w jego stronę.

    Jan ujął twarz Renaty w dłonie, przesunął się bliżej i pocałował ją najpierw w policzek, potem w brodę, na końcu w usta. Poczuł zwinny języczek na swoim, Renata z zaangażowaniem oddawała pocałunek. Popatrzyli sobie w oczy.

    – Masz wolny weekend? Mam propozycję. – Jan uśmiechnął się tajemniczo.

    – Raczej mam wolny, a co proponujesz? – kobieta zaciekawiona patrzyła na mężczyznę, który od pierwszego spotkania bardzo jej się podobał.

    – W czwartek po południu porywam cię nad morze, do Kołobrzegu. Chcesz? Jest cieplutko, piękna pogoda, nie zapowiadają żadnych zmian, poopalamy się trochę, wykąpiemy w zimnej wodzie, co ty na to?

    – Bardzo chcę, ale muszę sobie poukładać wszystko w pracy, wiesz, jak to jest, jak masz swoją firmę i kilku ludzi. Odpowiem tobie jutro koło południa, dobrze?

    Rozmawiali jeszcze jakiś czas w kawiarni, po godzinie poszli na spacer do parku. Długa przechadzka, luźna rozmowa, przytulanie się, delikatne pocałunki i rozjechali się do swych domów. Jan czekał cierpliwie na telefon od Renaty, w międzyczasie jego niezawodny kolega podrzucił klucze do kołobrzeskiego apartamentu, tego samego, w którym spędził niezapomniane chwile z Jowitą. „Ciekawe, czy najdą mnie jakieś nostalgiczne wspomnienia, ale to już dwa lata… Dobrze się ułożyło dziewczynie, fajnie, że wszystko dobrze się skończyło” pomyślał. Dotarła do Jana informacja, że Jowita zaręczyła się z Tomkiem, planują wkrótce ślub…

    Kończył się pakować, kiedy zadzwonił telefon. Renata potwierdziła swój wyjazd, umówili miejsce, skąd ją zabierze. Nie zaskoczył go widok wielkiej walizy, umieścił ją w bagażniku i pojechali. Po drodze zatrzymali się na obiad w przydrożnej restauracji, gdzie – o dziwo – wszystko było bardzo smaczne i w dużej ilości. Renata okazała się ciekawą towarzyszką podróży, buzia jej się nie zamykała. W czasie jazdy dowiedział się, że kobieta ma brata i siostrę, że ma troje dzieci, już samodzielnych i że bardzo lubi swoją pracę. Całą drogę Jan zastanawiał się, czy będą mieszkali w jednym pokoju, czy też Renata zażyczy sobie osobny. W apartamencie były dwa pokoje, więc nie było problemu z wyborem. Na miejscu okazało się, że wcześniejsze obawy Jana były zbędne – zamieszkali w jednym pokoju. Powiesił w szafie swoje koszule, bieliznę rozłożył na półkach, Renata zrobiła to samo ze swoimi ubiorami, Jan zaproponował kawę.

    – Bardzo chętnie, ale nie mam nic do tej kawy – kobieta była odrobinę zażenowana.

    – Nie szkodzi, pomyślałem o tym i kupiłem takie smaczne ciasteczka – Jan wyjął paczkę i położył na stoliku – Są naprawdę pyszne!

    – Pewnie tak, ale to chyba ja powinnam o tym pomyśleć, prawda?

    – Lepiej pomyśl, co trzeba jeszcze kupić, bo poza tymi ciastkami nie mamy nic innego do jedzenia!

    – A na co masz apetyt?

    – Nie będę ukrywać – na ciebie!

    Podszedł do dziewczyny, objął ją i przycisnął do siebie. Ich języki splotły się w namiętnym pocałunku, chwycił dłonią jej jędrny, dość duży pośladek, ścisnął mocno. W kilka sekund później była już na kolanach, nie zważając na to, że kilka godzin jechali autem rozpinała rozporek, wydobywała z bokserek jego kutasa. Renata najpierw zrobiła wielkie oczy na widok tego, co trzymała w dłoniach, za chwilę objęła mocno ramionami jego biodra, wsunęła kutasa w usta i zaczęła rytmicznie poruszać głową; w pewnym momencie jedną ręką puściła go, żeby zanurzyć dłoń w figi i masować oczekującą swych pieszczot pipkę. Przyspieszyła ruchy głową, zaczęła pomagać sobie drugą dłonią, masując nią nasadę sterczącego penisa. Doszła bardzo szybko, opadła na wykładzinę, Jan złapał swego kumpla i też szybko doprowadził się do wytrysku. Podniósł kobietę z podłogi, posadził na krawędzi łóżka.

    – Chyba już pojadę na zakupy, inaczej umrzemy z głodu – wyszeptał, obejmując czule kobietę.

    – Umrzemy z głodu? Dlaczego tak mówisz? – dziewczyna była zdziwiona

    – To proste. Przez najbliższy weekend nie zamierzam wychodzić z tego łóżka! Zbieram się, będę za godzinę. A ty czekaj na mnie gotowa do spełnienia swych ukrytych marzeń i pragnień… – wyszedł z pokoju.

    Jan zadzwonił po taxi, poprosił, żeby kierowca zawiózł go do czynnego jeszcze sklepu, gdzie w czasie zakupów poczekał na niego. Z siatkami pełnymi jedzenia i picia, z masą jarzyn i owoców wsiadł do samochodu i kazał jechać z powrotem na kwaterę. Na miejscu rozłożył zakupy, ich część włożył do lodówki, resztę ulokował w specjalnej kuchennej szafce.

    – Teraz będziemy żyli, mamy wszystko, co potrzeba – z tymi słowy wszedł pod prysznic. Puścił gorącą wodę, zmoczył całe ciało i zamknął kran. Nie lubił niepotrzebnie marnować wody. Wycisnął na gąbkę porcję płynu do kąpieli, odłożył wszystko na półeczkę. Wylał na dłoń szampon do włosów, zaczął myć głowę. Po chwili szorstką gąbką z płynem nacierał całe ciało, wyobrażając sobie, co będzie się działo, kiedy wyjdzie spod natrysku i wskoczy do łóżka. Szorował się dokładnie, szampon wpływał Janowi do oczu, nie widział więc, że do kabiny prysznica weszła rozebrana Renata. Dowiedział się o tym w momencie, kiedy poczuł jej usta na swym penisie.

    – Co jest? Myślisz, że nie wykąpię się dokładnie?

    – Nie, no coś ty! Wiem, że dbasz o siebie. Chciałam tylko pomóc trochę…

    Jan zwiększył przepływ bardzo ciepłej wody przez słuchawkę prysznica, spłukał z siebie pianę z szamponu i płynu do kąpieli, popatrzył na klęczącą przed nim Renatę.

    – Pomagaj więc, jestem już po kąpieli, możesz mnie wytrzeć do sucha, nie chcę zmoczyć pościeli.

    – Dobrze, mam duży ręcznik… Musi wystarczyć! – nie przestawała onanizować mężczyzny ustami.

    – Renatka, jesteś tak napalona i gorąca, że żaden ręcznik nie jest tobie potrzebny. Przecież zanim z łazienki dojdziesz do łóżka, będziesz zupełnie sucha! – wsunął niespodziewanie palec w jej pipkę – mam rację?

    – Przestań, wariacie, pewnie, że masz!

    – Renatko, muszę zdradzić tobie pewien mój sekret… – spuścił wzrok na podłogę.

    – Jaki sekret? – w głosie Renaty słychać było niepewność i obawę.

    – Bo wiesz, mam zawsze problem z włosami!

    – Co ty mówisz, masz fajne włosy, długie, gęste i ani śladu siwych!

    – Ale ja nie o swoich włosach mówię…

    – Co chcesz od mojej fryzury – spytała trochę urażona kobieta – dwie godziny fryzjerka zajmowała się nimi!

    – Ale ja nie o włosach na głowie mówię. Nie cierpię, kiedy włosy wchodzą do ust i między zęby! Mam na myśli twoje włosy na cipce.

    – Ach, o tym mówisz. Nie dbałam o to, bo nie miałam dla kogo… Mogę się ich pozbyć, ale jest jeden mały problem, bo nie mam czym ich zlikwidować.

    – Nie masz problemu, bo kupiłem odpowiednią maszynkę i zaraz cię ogolę! Żel do golenia mam, więc tylko nadstaw cipkę, a zrobię na niej ładną fryzurkę.

    – Ale zostawisz choć paseczek? – Renata czuła lekkie zażenowanie – Nie chcę być całkiem goła.

    – OK, siadaj na bidecie i rozchyl nogi.

    Nabrał żel na palce i rozsmarował go na wzgórku łonowym kobiety. Kiedy kosmetyk odpowiednie się spienił – ostrożnie wygolił zbędne owłosienie specjalnie nabytą w czasie dzisiejszych zakupów maszynką. Zostawił zgodnie z obietnicą cieniutką kreskę, która tylko dodawała uroku zgrabnej, zadziwiająco małej pipce Renaty. Jej różowe płatki rozchylały się zachęcająco, kiedy spłukiwał pianę i smarował balsamem. Nie wytrzymał, pochylił się nad kroczem dziewczyny i polizał małą łechtaczkę, która niemal natychmiast urosła do zadziwiających rozmiarów, wyglądała niemal jak miniaturowy penis! Objął ją ustami, zaczął ssać, jednocześnie podrażniał jej czubeczek językiem. Kobieta westchnęła głęboko, jeszcze bardziej rozchyliła uda, przytrzymała dłońmi jego głowę. Jan przyspieszył ruchy języka, już nie tylko ssał mały guziczek, ale lizał też całą pipkę, zanurzał język w jej wnętrze, spijał wypływające z coraz większą siłą słodkie w smaku soki. Po kilku chwilach całą twarz miał mokrą, tracił oddech, z taką siłą Renata wciskała jego twarz w swe krocze. Nagle wyprężyła się, niemal wstała z bidetu, biodra wpadły w jakiś dygot, po chwili usiadła z cichym jękiem. W końcu wyzwolił się z jej uścisku, odetchnął z ulgą.

    – Chcesz mnie chyba udusić?

    – Udusić? Nie, coś ty, przecież jeszcze nie spełniłeś swej obietnicy! – na twarzy miała rumieńce i rozmarzony uśmiech.

    – Jakiej obietnicy?

    – Jak to, jakiej? Obiecałeś, że przez weekend nie wyjdziemy z łóżka, przecież dlatego zrobiłeś zakupy, prawda?

    – No tak, prawda. Może jednak przejdziemy z tej łazienki do pokoju? W łóżku będzie nam wygodniej. Ale masz teraz ładną, gładziutką pipkę, podoba mi się jeszcze bardziej, niż pół godziny temu.

    Po chwili leżeli w łóżku, Jan z braku kieliszków nalał w szklaneczki wino, które kupił dzisiaj wieczorem, stuknęli się i upili po łyczku. Renata przysunęła się do mężczyzny i pocałowała go, wsunęła język w jego usta, jej dłoń powędrowała do krocza mężczyzny, ujęła nią penisa i lekko uścisnęła. Przerwała pocałunek, pochyliła się, żeby polizać lśniącą główkę.

    – Ale on wielki, żylasty! – wyszeptała nie przerywając lizania – chyba nie zmieści się w mej cipce, dawno nie była używana…

    – Nie obawiaj się, on potrafi dostosować się do każdej pipeczki, a im bardziej ciasna, tym dla niego lepiej. Połóż się proszę i rozchyl nogi, chcę zajrzeć między nie, żeby dokładniej obejrzeć swoje dzieło

    –  Proszę bardzo, ale chyba na patrzeniu nie poprzestaniesz? Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie będziesz we mnie. Możesz mnie rżnąć bez problemów, od dłuższego czasu biorę pigułki, nie musisz uważać, ani się hamować. Ale zacznij w końcu działać, taki piękny, ogromny sprzęt nie może się marnować w bezczynności. – złapała kutasa i niemal siłą przyciągnęła go do różowej szparki pulsującej pożądaniem pipki.

    Jan nie czekał. Wszedł w kobietę jednym mocnym ruchem, co wywołało u niej lekki grymas twarzy i głośny jęk.

    – Tak, tak, tam na niego czekałam, wyruchaj mnie porządnie, chcę go poczuć aż w gardle, wpychaj go, rżnij mnie, tak… tak… pierdol mnie, ach, ach, ach… – głos Renaty stał się przerywany jękami, potakiwała i stękała w rytm ruchów mężczyzny, połykała sylaby, jej oczy zaczęły zachodzić mgłą, mocno trzymała biodra mężczyzny, sama dopasowała swe ruchy do jego.

    – Ciiicho, kochanie, cichutko, Jasiu zerżnie cię tak, jak chcesz – wydyszał – masz fajnie ciasną pipkę, wyrucham ci ją tak, żebyś powiedziała że masz dość – wciskał się w dziewczynę na całą swą długość, jądra odbijały się z klaśnięciem od pupy, mokrej od soków wypływających stróżką z cipy.

    Nie trwało to długo, kiedy ciałem Renaty wstrząsnął kolejny tego wieczoru orgazm, wygięła się, podrzucała biodrami, wrzeszczała w poduszkę. Jan nie przestawał rżnąć ciasnej pipy, czuł wielką przyjemność, jaką dawały jej elastyczne ścianki mocno obejmujące pracującego w niej kutasa. Po chwili on też doszedł. Ryknął w poduchę, rzucił biodrami kilka razy w ekstazie i wyrzucił z siebie potężną porcję nasienia. Upadł obok ciągle drżącej kobiety, patrzył na jej spocone, fajne, apetyczne, pulchniutkie, seksowne ciało. Leżała na wznak z zamkniętymi oczami, jedną dłonią leciutko masowała cipkę, drugą bawiła się sterczącym sutkiem lewej piersi. Jan wreszcie mógł dokładnie przyjrzeć się nagiej kobiecie.
    Renata była już po czterdziestce, ale biust miała zadziwiająco twardy i sterczący, odpowiedniej do figury wielkości. Popatrzył uważnie i dostrzegł pod piersiami malutkie, cieniutkie blizny, ślad po ingerencji chirurga plastycznego. Jan musiał przyznać, że lekarz był bardzo dobrym fachowcem, obie piesi były idealnie równe, sutki na tej samej wysokości, biust sterczał dumnie nawet wtedy, kiedy jego właścicielka leżała, czy klęczała lub stała. Do tego nie było problemu z pieszczotami, czy silnym ugniataniem obu piersi. Docenił umiejętności lekarza, tym bardziej, że miał kiedyś wątpliwą przyjemność rżnąć się z laską po podobnym zabiegu, ale była to męka – dziewczyna co chwilę syczała, piszczała, albo odsuwała jego dłonie, kiedy chciał pobawić się jej „zrobionymi” przez lekarzy cycuszkami.Tutaj widział robotę fachowca.
    Ładna buzia Renaty była uśmiechnięta, rysowało się na niej podniecenie i odprężenie, seksownie zaokrąglony brzuch jeszcze podrygiwał co kilka sekund w resztkach ekstazy. Patrzył dalej na kształtne, okrągłe biodra, zgrabne nogi, przeniósł wzrok na gładko wygoloną przed chwilą, z cieniutkim paseczkiem włosów, ciągle dziwił się dziwnie małą, różową pipką. Podobała mu się ta kobieta, niewysoka, zaokrąglona wszędzie tam, gdzie trzeba, „kompaktowa”, z miłą, ładną buzią i słodkim, niewinnym uśmiechem. Poczuł, że kutas znowu wstaje, dziewczyna działała na Jana bardzo podniecająco. Odwrócił ją na lewy bok, zgiął jej nogi w kolanach, tak, że leżała plecami do niego z wypiętą, okrąglutką pupą. Przesunął palcem po brązowej dziurce, ale odsunęła się trochę. „Jeszcze nie czas na twą dupkę, ale poczekamy” pomyślał. Sam też położył się na boku, wsunął lewą dłoń pod biodra Renaty, prawą uchwycił ją z góry i pomału wsunął kutasa w mokrą pipkę. Nie spieszył się, jego ruchy były wolne i z pozoru leniwe. Wchodził i wychodził rytmicznie z ciasnej pipy, wsłuchiwał się w coraz szybszy i głośniejszy oddech kobiety.
    Próbowała przyspieszyć tempo stosunku poruszając szybciej biodrami, ale silny klaps i przytrzymanie studziło jej zapędy. Miarowe ruchy doprowadziły Renatę do kolejnego orgazmu, znowu wrzeszczała w poduszkę, znowu jej ciało podskakiwało jak w konwulsjach. Jan nie spieszył się, chciał, żeby doszła jeszcze raz, żeby miała już dość seksu na dzisiaj. Cały czas pompował jej pipkę, nie zmienił tempa, po chwili znowu doprowadził ją do szaleństwa, ale też się nie spuścił. Renata leżała ciężko dysząc, łapała powietrze otwartymi ustami. Nie przestawał, ruchał cały czas jak automat, wpychał się do końca, mocno trzymał biodra próbującej się już wyrwać dziewczyny.

    – Jasiu, dość, zaruchasz mnie na śmierć! – wyszeptała, odwracając głowę do tyłu.

    – Ale jeszcze nie skończyłem, sam jeszcze nie doszedłem! – udał oburzenie.

    – Zrobię ci dobrze buzią i ręką, ale nie maltretuj już mojej biednej cipki.

    – Możesz jeszcze mi nadstawić swą pupę!

    – Nie, tam nie! – gwałtownie odwróciła się do niego, zsunęła między uda mężczyzny.

    – On jest wielki! Jeszcze większy, niż za pierwszym razem! Jak to robisz?

    – To nie ja robię, tylko ty! Tak mnie jarasz, że aż mi kutas rośnie

    – . Ale jest duży, dorodny – mlaskała już, liżąc i całując główkę – ciekawe, ile go zmieszczę…

    Pomaleńku nasuwała się na twardego penisa, ale nie zmieściła w buzi całego, wessała prawie dwie trzecie, resztę masowała dłonią, drugą pieściła jego jądra. Jan nie opóźniał wytrysku, strzelił w gardło kobiety olbrzymią porcję gorącego nasienia, którą ona skwapliwie połknęła nie tracąc – o dziwo! – ani jednej kropelki… Kochali się jeszcze długo po północy. Renata szczęśliwa, bo dawno nie miała w sobie mężczyzny, a Jan szczęśliwy, bo dawno nie miał tak namiętnej i potrafiącej bez słowa zrozumieć jego intencje kochanki.
    Spali do południa, po szybkim prysznicu i błyskawicznym numerku na stojąco poszli na plażę. Silny, ciepły wiatr rozwiewał długie włosy Renaty, wyglądała olśniewająco. Namiętny seks, luz psychiczny i poczucie bezpieczeństwa dawały jej spokój wewnętrzny, bardzo widoczny na zewnątrz. Obiad zjedli w restauracji na promenadzie koło latarni morskiej, potem spacerkiem wrócili do domu. Jan chciał chwilkę się zdrzemnąć, tego samego oczekiwała Renata, więc położyli się obok siebie na wielkim łożu, okryli kocykiem i usnęli.
    Po długiej i głębokiej drzemce zamówili taksówkę i pojechali do miasta. Jan zaproponował kawę i kolację w którejś z wielu knajpek przy Rynku; wybór której zostawił kobiecie. Jakież było jego zdziwienie, kiedy zaprowadziła go do tej samej restauracji, w której był z Jowitą i w której poznali namiętną kelnerkę Majkę. Niestety, wszystkie stoliki były albo zajęte, albo zarezerwowane; poszli więc do innej knajpki, w której spodobał się Janowi nastrój i klimat. Nie można było palić tytoniu, światła były przytłumione, z głośników sączyła się nastrojowa muzyka. Znaleźli wolne miejsca w narożniku sali, oddzieleni od reszty wysokim na około dwa metry murkiem. Kelner okazał się bystrym chłopakiem, podszedł prawie natychmiast, polecił im danie dnia i bardzo szybko zrealizował zamówienie.
    Jedzenie było smaczne, ładnie podane. Po kolacji poprosili o butelkę wina, też zdali się na kelnera. To był strzał w dziesiątkę, wino okazało się rewelacyjne. Siedzieli obok siebie na wygodnej sofie, Jan objął Renatę ramieniem, pieścił dłonią jej uszy, kark, bawił się kolczykami. Drugą dłoń dyskretnie wsunął w dekolt, drażnił palcami sterczące sutki. Renata przyjmowała pieszczoty z ochotą, mrużyła oczy i mruczała jak kotka, jej ręka zawędrowała za gumę bermudów, w których wybrał się dzisiaj. Ujęła mocno sękaty penis i pomału masowała go na całej długości. Nagle jednym szybkim ruchem wydobyła go ze spodenek, nachyliła się i sekundę później tkwił w jej ustach, drażniony dodatkowo językiem. Jan był bardzo zaskoczony. „Co jest, do cholery! To te knajpy tak wpływają na baby? Następna ciągnie mi w restauracji” – pomyślał.
    Nie odepchnął jednak kobiety, a wręcz przeciwnie, przyciągnął ją lekko do siebie, tak, żeby przez plecy dosięgnąć do jej krocza. Skonstatował, że nie miała na sobie bielizny, więc jego palce bez żadnego problemu zanurzyły się w wilgotnej pipce, brandzlował ją, co trochę pieszcząc łechtaczkę. Na efekt swych działań nie czekał długo, poczuł, że ucisk ust na penisie wzrasta, ruchy Renaty stają się wolniejsze, a ona sama wypręża się i drży. Jęki dziewczyny stłumił kutas mocno tkwiący w jej buzi. Jan powstrzymywał się, żeby nie wytrysnąć w jej gardło, bo wiedział, że może nie zdążyć połykać jego spermy, jednak przeliczył się. Renata przyspieszyła ruchy ust, do tego pomogła sobie dłonią i Jan z jękiem wyrzucił z siebie wielką dawkę nasienia. Część spłynęła na podłogę, Renata zdążyła połknąć jednak większość. Podniosła się, wytarła usta wierzchem dłoni, oblizała wargi powolnym ruchem i uśmiechnęła się.

    – Deser był pyszny! – jeszcze raz oblizała wargi. – i było go zadziwiająco dużo!

    – To twoja robota i zasługa, ja tylko siedziałem grzecznie.

    – Siedziałeś grzecznie? To co czułam w swojej pisi? Czy to czasem nie twoje palce tam zawędrowały?

    – Ja nic o tym nie wiem, a moje palce są tutaj! – rozczapierzył dłonie – widzisz? Są wszystkie.

    W tym momencie podszedł młody kelner.

    – Coś jeszcze państwu podać?

    – Tak, proszę rachunek.

    – Proszę bardzo, oto rachunek. – chłopak popatrzył porozumiewawczo na Jana i uśmiechnął się. – Wczoraj wysiadł monitoring, macie szczęście… – i odszedł.

    – Ale by mieli widowisko – Jan patrzył za oddalającym się młodym człowiekiem – naprawdę mamy szczęście.

    – To ja mam szczęście, że poznałam takiego faceta – Renata pogłaskała Jana po twarzy – Kiedy cię zobaczyłam pierwszy raz chciałam cię objąć i wycałować, tak mi się spodobałeś. A kiedy po kilku tygodniach odezwałeś się i do tego zaproponowałeś ten wyjazd, miałam tylko jedną odpowiedź: że już, zaraz, natychmiast, ale powstrzymałam się. Musiałam odczekać trochę, żebyś sobie nie pomyślał, że jestem taka łatwa i szybka w zawieraniu znajomości. Tego samego dnia wieczorem już byłam spakowana i gotowa do wyjazdu. W nocy z wrażenia nie mogłam usnąć, musiała sobie ulżyć, a dawno tego nie robiłam… Rano nawet moje dzieciaki jakoś dziwnie na mnie patrzyły, oboje widzieli, że matka jest jakaś inna. Jestem tutaj i nie żałuję, a ty?

    – Co ja? Czy żałuję? Chyba oszalałaś, albo ja musiałbym mieć nie po kolei w głowie. – zastanawiał się, co powiedzieć. Żałować pobytu tutaj z taką kobietą? Jesteś nie dość, że ładna, zgrabna, taka… taka… bardzo… apetyczna, to jeszcze do tego miła, sympatyczna i mądra! Nie, nie żałuję niczego. Może zbierajmy się, już jest późno, a nie mam zamiaru jeszcze kłaść się do łóżka spać!

    – Chodźmy, ale jeszcze dam chłopakowi napiwek, zasłużył na niego. – Renata podeszła do bufetu za którym stał „ich” kelner, skinęła na niego głową, wręczyła mu dyskretnie zwinięty banknot o dość dużym nominale.

    – To w podziękowaniu za fachową i szybką obsługę. Mam nadzieję, że i dyskretną…- puściła oczko do chłopaka.

    Wyszli z lokalu na ciepłą ulicę. Wiatr ustał zupełnie, poszli na molo, popatrzyli na wodę, zeszli na sam dół, stanęli w cieniu. Na górnym poziomie lokal był jeszcze czynny, spacerujący po pomoście zatrzymywali się właśnie tam, więc kochankowie nie widzieli nikogo w pobliżu. Jan objął kobietę, odwrócił tyłem do siebie. Zsunął bermudy, podniósł jej spódniczkę i wtargnął w pizdeczkę czekającą już na jego drągala.

    -Tak, tego właśnie chciałam – wyszeptała Renata – daj mi dużo rozkoszy, potrzebuję tego, podniecasz mnie swą obecnością, tym, że jesteś obok, a co dopiero, jak jesteś we mnie… Tak, taaak. Taaaak, rżnij mnie, ruchaj mnie, jestem cała twoja, taaaak, mocniej, jeszcze mocniej. Ach, ach, ach… – pochylała się coraz bardziej, aż oparła dłońmi o zimny beton pomostu, musiał mocno trzymać pełne biodra; szeptała coraz ciszej, jej głos urywał się wśród jęków rozkoszy.

    Jan doszedł dzisiaj kolejny raz, pięć sekund po nim szczytowała Renata. Sperma spływała po drżących udach, ale nie zwracała na to uwagi. Odwróciła się przodem do kochanka, uklęknęła i dokładnie wyssała i wylizała resztę nasienia. Podniosła się, przywarła w pocałunku do ust mężczyzny. Jan poczuł smak swej spermy zmieszanej z jej sokami, podnieciło go to, czuł, że kutas znowu tężeje. Spróbował wcisnąć palec w pupę kobiety, jednak odsunęła się szybko.

    – Nie, tam nie. – zaprotestowała bardzo energicznie.

    Nie nalegał. Powolnym spacerkiem, czule objęci, wracali do apartamentu Weekend szybko się skończył, wracali do siebie, do swych domów. Renata bardzo przypadła Janowi do gustu, podobała mu się, a i on czuł, że nie jest obojętny kobiecie. Spotykali się coraz częściej, w końcu spędzali z sobą niemal każdy dzień, śpiąc raz u niego, raz u niej. Prowadzili normalny tryb życia, zajmowali się swoimi firmami, żyli niemal jak małżeństwo.
    Seks był dopełnieniem ich związku, kochali się wszędzie, gdzie naszła ich ochota. Nie ważne, czy to było łóżko, fotel, podłoga, przebieralnia w sklepie, winda, samochód, las, park… Nie wahali się przed seksem w każdym miejscy, byle tylko nie łamać ogólnie przyjętych zwyczajów i przepisów, nie przeszkadzać innym… Po kilkunastu miesiącach Jan zaczął zastanawiać się, co pomału zaczyna go niepokoić w tym związku. Stwierdził, że to wkradająca się między nich rutyna codzienności. Nie wiedział, jak to zmienić, jak jej przeciwdziałać; tym bardziej, że, jak zauważył po jakimś czasie, Renata zaczęła próbować dominacji w codziennym życiu; w seksie nadal Jan był inicjatorem, choć nie zawsze. Nęciła go jej pupa, bardzo chętnie by poznał jej wnętrze, dawno nie robił żadnego anala, trochę tęsknił za tą formą seksu. Wielokrotnie próbował ją nakłonić do tego, ale kobieta nie wyobrażała sobie, że jego wielki kutas będzie rozpychał jej ciasną dupkę. Jan kombinował na każdą stronę, ale bez efektu. Wreszcie pewnego wieczoru wrócili z suto zakrapianej kolacji u znajomych. Renatka miała dobrze w czubie, nawet więcej, była pijana, ale humorek jej dopisywał, patrzyła łakomym wzrokiem na krocze Jana.

    – Fajnie było, prawda? – uśmiechała się przymilnie – może zakończymy ten piękny wieczór w łóżku?

    – Oczywiście, rozbierzemy się, wykąpiemy i pójdziemy grzecznie do łóżeczka… spać!

    – Ale nie mam zamiaru jeszcze spać, popatrz, jaka młoda godzina! – zaczęła się uwodząco rozbierać, ale wstrzymała nieproadne ruchy, patrząc wyczekująco na Jana.

    – Może masz rację? Wypijemy jeszcze po drineczku, OK? – nalał do szklaneczek po drinku, dla Renaty przygotował specjalny, dwa razy mocniejszy, niż jego.

    – Nasze zdrówko – podał trunek kobiecie, upił łyczek. Zaskoczony patrzył, jak ta niemal abstynentka wychyla wszystko duszkiem i prosi o jeszcze. Zrobił jeszcze trochę mocniejszego drinka, zastanawiając się, co będzie, jak się obudzi rano. „Żeby tylko nie przesadzić, bo będę miał drewno w łóżku, rano kac ją zamęczy, a ja będę miał przejebane” – pomyślał, ale podał znowu szklaneczkę. Renata upiła spory łyk, zaczęła ściągać z siebie resztę ciuchów, po chwili, mocno chwiejąc się na nogach, stała przed nim całkiem naga.

    – Dalej, wyciągaj go z gaci, Renatka chce ucałować tego twojego kutasa – wydukała.

    – Jak weźmiesz go do buzi, to pewne, że zwymiotujesz!

    – Hmmm, może masz rację, chyba jestem mocno wstawiona – dopiła drugiego drinka.

    Jan zaprowadził dziewczynę do łazienki, sam też się rozebrał i razem weszli pod prysznic. Puszczał na przemian raz ciepłą, raz zimną wodę. Przy zimnej Renata piszczała i chowała się za niego, przy ciepłej przeciągała jak syta kocica. Taka termiczna terapia trochę pomogła, już nie chwiała się tak, jak jeszcze kilka minut temu. Namydlił siebie i ją, wyszorował swoje ciało, tak samo zrobił z kobietą, zwracając szczególną uwagę na czystość pipki i pupy. Miał ukryty zamiar wykorzystania w końcu obu tych dziurek. Spłukali się z piany, wysuszyli i poszli do sypialni. Dopiero teraz Jan skonstatował, że choć Renatka zaczynała trzeźwieć, to i tak za chwilkę poczuje wpływ obu silnych drinków!
    Nie czekał, położył ją na boku, tak jak lubiła podkurczył jej dość zgrabne nogi, lewą dłoń wsunął pod lewy boczek, prawą chwycił drugie biodro i pomalutku wszedł w pipeczkę. Westchnęła głęboko, zaczęła wolno ruszać tyłeczkiem, ale jej ruchy stawały się coraz wolniejsze. Coś tam mruczała pod nosem, ale nie mógł tego zrozumieć. „Może to ten moment?” pomyślał i sięgnął do szufladki po żel. Jego twarda pała wyskoczyła z cipki, nasmarował uwolnionego kutasa, to samo zrobił z wypiętą pupą. „Najpierw palec, potem drugi, na końcu reszta” postanowił. Gładził ciemny otworek, leciutko wsuwał w pupę palec, po chwili wsunął go trochę bardziej, wyjął, znowu wsadził jeszcze głębiej, obserwował reakcję kobiety. Szeptała coś niezrozumiałego, ale nie cofnęła bioder. Teraz odważniej wsadził cały palec, potrzymał go chwilkę, po kilku sekundach zaczął nim ruszać w przód i w tył. Usłyszał głośne westchnienie i cichutki jęk.
    Palcował pupę jakiś czas, nadeszła pora na drugi palec. Teraz odważnie rozchylał śliski od żelu odbyt, coraz mocniej, coraz pewniej i szybciej zanurzał w nim oba palce. Nałożył nową porcję żelu, pupa nie stawiała już żadnego oporu. „Teraz, albo nigdy, raz kozie śmierć, wkładam” podjął ryzyko wielkiej awantury, jeśli Renata za szybko poczuje, gdzie się wpycha swą twardą pałą. Dotknął czubkiem penisa wejścia do nie spenetrowanej jeszcze dziurki. Dołożył kolejną porcję żelu, pomalutku przesunął się do przodu, rozpychając ścianki odbytu wsuwał się w niego, milimetr po milimetrze. Już pół głowicy tkwiło w pupie, kiedy Renata poruszyła lekko biodrami. Zatrzymał się, jednak zaraz zaczął kontynuować ruch do przodu. Nagle z cichym cmoknięciem wskoczył cały łeb!
    Nie ruszała się, więc popychał dalej. Pupa była niesamowicie ciasna, ciepła i bardzo śliska od użytego żelu. Po krótkiej chwili prawie cały penis tkwił w odbycie Renaty. Czekał na jakąś reakcję z jej strony, ale chyba usnęła upojona i znieczulona drinkami, bo ciągle leżała spokojnie. Począł rżnąć jej pupę, najpierw delikatnie, wolno i ostrożnie, z czasem coraz szybciej i mocniej. Przytulił się do pleców kobiety, szybko poruszał biodrami, dłonią zwilżoną żelem głaskał i drażnił jej pipkę. Podnieta musiała być bardzo silna, po zauważył, że zaczęła poruszać biodrami w rytm jego ruchów w pupie. Oddech dziewczyny przyspieszył, lekko rozchyliła uda ułatwiając drażnienie cipki, usłyszał jej cichutkie jęczenie, które stawało się coraz wyraźniejsze i głośniejsze; wiedział, że już nie śpi, ale – o dziwo – nie zaprotestowała.
    Wprawnym ruchem przewrócił Renatę na brzuch, przyjął swą ulubioną pozycję – prawa ręka pod biustem, lewa pod pipką, oparty na łokciach i kolanach ruchał z całych sił lekko wypiętą dupę. Już nie ukrywała swego podniecenia, krzyczała w poduszkę, wyła, kopała nogami w kanapę, po chwili ryknęła i zamilkła w bezruchu. Trwało to prawie minutę, Jan znowu obrócił ją na bok, leżał za nią i podniósłszy głowę obserwował jej ładną twarz, wykrzywioną teraz grymasem orgazmu, zarumienioną od podniety i wrzasku. Nie wyszedł jeszcze z odbytu, ciągle tam tkwił, czekając na swoją kolej.

    – Kurwa, Janek, co to było? – nie zważała na język, jeszcze nie panowała nad sobą, podniecenie jeszcze jej nie opuściło – gdzie trzymasz swego chuja? W mojej dupie?

    – Zgadłaś, mam go w twojej dupce, głęboko w środku.

    – Kiedy tam wlazłeś? Nic nie czułam do momentu, kiedy zacząłeś drażnić mi pipkę. Najpierw chciałam cię zrzucić i zdrowo opieprzyć, ale to było… takie… takie… przyjemne! Nawet bardzo przyjemne, dawno nie miałam takiego orgazmu.

    – No widzisz? Mówiłem, że anal to sama przyjemność.

    – Ale byłam głupia, tyle czasu straciłam, nie wiedząc, że tam też jest super.

    – Ciągle mnie odpychałaś, nie chciałaś, żebym cię choć tylko popieścił po dupce, a teraz widzisz, że to fajny seks, prawda? – zastanawiał się, bo chyba już słyszał od którejś kobiety podobne słowa…

    – Prawda, żałuję, że…

    – Nic nie żałuj, tylko zajmij się wackiem, który ciągle siedzi w twej dupie! – przerwał nagle wywód kobiety.

    – On tam ciągle… Jasny gwint, naprawdę mam chuja w dupie! A wiesz, że go prawie nie czuję, choć on taki wielki? – poruszała biodrami, zacisnęła zwieracze – o, teraz jest fajnie, połóż się, usiądę na nim.
    Szybko zmienili pozycję, Renata zaczęła ujeżdżać swego rumaka, znowu poczuła nadchodzący orgazm, Jan też był bliski wytrysku, nie kontrolował już się, chciał skończyć to wariactwo. Doszli jednocześnie, z pupy kobiety jeszcze długo wypływała stróżka spermy. Usnęli prawie natychmiast. Jan obudził się pierwszy, popatrzył na odkrytą dupę dziewczyny, poranny wzwód mógł się bardzo przydać. Mocno nasmarował się żelem i wcisnął sterczącą pałę w… pupę! Odskoczyła troszeczkę, ale zaraz jej biodra wróciły na poprzednie miejsce.

    – Obudź mnie, wiesz, że tak bardzo lubię… – wyszeptała podniecona.

    Dość często tak się wzajemnie budzili; albo Jan wpychał się w cipkę Renaty, albo Renata dosiadała, lub ssała Jana. Bywało tak, że rano w łazience, z której korzystali bez skrępowania jednocześnie, ona robiła make-up, stojąc nago przed lustrem, on wchodził ze sterczącą rannym wzwodem pałą, żeby się wysikać, ale zmieniał zamiar i tym sztywnym palem ruchał swą kobietę, a na dole, w korytarzu, cierpliwie czekali jej pracownicy! Teraz jednak nie tkwił w jej cipce, tylko w pupie, w miejscu, do którego jeszcze do wczoraj miał absolutny zakaz wstępu! Znowu szybko doszli na szczyt, razem wrzeszczeli w poduszkę. Od tego dnia ich życie seksualne zmieniło się diametralnie, momentami nawet przekraczali wspólnie pewne granice perwersji.

    Pomimo tego, że bardzo dobrze było im w łóżku, Jan nie odczuwał już takiej satysfakcji, jak kiedyś. Byli z sobą prawie codziennie, mieli wspólnych znajomych, ich rodziny poznały się, obserwując tę parę można było odnieść wrażenie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, ale tak nie było… Nie wiedział, dlaczego, ale coraz częściej denerwował się, Renata wkurzała go bez powodu, ona też co chwilę miała o coś pretensje, w sumie bardzo często nieuzasadnione. Mimo że pozornie byli razem, pieprzyli się jak króliki, wszystko to trwało tylko do pewnego dnia…

    Na którymś z portali Jan był zarejestrowany, jako osoba szukająca kontaktów z kobietami, mającymi ochotę na swobodny seks. Od pewnego czasu, mimo że był z Renatą, niekiedy umawiał się z różnymi chętnymi paniami i choć już nie tak często jak kiedyś, udawało mu się zaciągnąć którąś do łóżka. Przeglądając Internet Jan zobaczył, że odezwała się na jego profilu bardzo ładna blondynka, z wyglądu „rycząca czterdziestka”, a takie przecież bardzo lubił, która bardzo chętnie się z nim spotka, a jeśli przypadną sobie do gustu, to nie ukrywa, że być może skończą w łóżku, bo jest bardzo namiętną, gorącą, spragnioną mężczyzny kobietą! Umówili dzień i miejsce, Jan odpowiednio przygotowany czekał na nią przy stoliku w ogródku sympatycznej kawiarni, popijając pyszną kawę. O umówionej porze przyszła… Renata!

    – Nie wiem dlaczego, ale choć nie ma tam zdjęcia, wiedziałam, ze to twój profil, łatwo dałeś się złapać! – na twarzy widać było tylko wściekłość i pogardę

    – No coś ty, wiedziałem, że ty do mnie piszesz, nawet wziąłem aparat, żeby porobić sobie kilka zdjąć w plenerze. Przecież…

    – Cham i prostak – przerwała, wstała od stolika i wyszła.

    Wieczorem zadzwoniła, ucieszony Jan odebrał

    – Spakowałam twoje rzeczy, możesz je sobie odebrać, kiedy chcesz. Klucz zostaw pod doniczką, nie chcę cię widzieć.

    – Ale, Renatko… – próbował się wytłumaczyć, chciał się w jakiś sposób usprawiedliwić, ale nie mógł. Rozłączyła się!

    Pojechał do niej, myślał, że zastanie ją w domu, ale nie było nikogo, tylko koło drzwi stała siatka z jego rzeczami. Podniósł ją, popatrzył, zadumał się. „No i to jest ponad rok wspólnego życia. Jedna reklamówka”… Odłożył klucz od domu kobiety pod doniczkę stojącą koło drzwi, wrócił do siebie, siatkę rzucił w kąt.

    Znowu zaczął się udzielać na portalach wszelakiego typu, na takich, gdzie można było poznać jakąś interesującą kobietę. Wtedy na jego drodze stanęła Maria…

    Ale to już zupełnie inna historia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Moj pierwszy raz z…

    Jasna cholera, co za nudy! Siedzę w chacie, nie ma co robić, może by sprowokować jakąś przygodę? A może przejrzeć ogłoszenia? Otworzyłem odpowiednią stronę i zacząłem. Najpierw odrzuciłem gejów, potem lesbijki, zostawiłem kobiety i pary. Interesowały mnie tylko anonse z mojego miasta, chciałem sobie poruchać, a nie gadać w necie. Wreszcie trafiłem na interesujące ogłoszenie pary. Ludzie mniej więcej w moim wieku, wyglądali tak… normalnie, przeciętnie. Facet niby bi, ale może przyglądać się, jak ktoś rucha jego żonę, ona taka całkiem spoko, spotkania tylko u nich w domu. Napisałem, kilka sekund później dostałem numer telefonu z adnotacją “Zadzwoń teraz”. No to zadzwoniłem.

    – Dzień dobry, ja w sprawie waszego ogłoszenia – nie bardzo wiedziałem, jak zagaić.

    – Ty pisałeś przed chwilą? – głos mężczyzny był dość przyjemny.

    – Tak, szukam rozrywkowej pary – wypaliłem.

    – No to chyba znalazłeś. Kiedy byś chciał się spotkać?

    – Nawet dzisiaj, może gdzieś za godzinkę?

    – Może być. Dużego masz?

    – Raczej średnia krajowa, zobaczysz, jak przyjadę. Jakiś adres?

    Zanotowałem numer domu i mieszkania, poczłapałem pod prysznic. Godzinę później dzwoniłem do drzwi nieznanej sobie pary. Otworzył facet ubrany w luźny dres, zaprosił do środka. Mieszkanie przeciętne, jakich u nas tysiące, w dużym pokoju rozścielone łóżko, we włączonym telewizorze zobaczyłem jakąś ruchającą się parę, film puszczony z komputera.

    – Wejdź dalej, proszę – zaprosił mnie gestem ręki – jestem Stefan, moja żona ma na imię Mirka. Niestety, nie ma jej w tej chwili, wyskoczyła po zakupy, zaraz wróci.

    – Na pewno? Czy tylko chciałeś poznać faceta? – uśmiechnąłem się kwaśno. Jestem Witek Miło mi.

    – Nie, coś ty, Mira zrobi zakupy i wróci. A możesz mi pokazać swój sprzęt?

    – Zwariowałeś? Poczekamy na Mirkę, wtedy zobaczysz.

    – Ale tak ładnie proszę, bo ja mam takiego – wyciągnął swojego stojącego kutasa.

    Popatrzyłem na niego zdziwiony, ale i zaciekawiony, jak to wszystko potoczy się dalej. Nie ukrywam, że zaczynała podniecać mnie ta sytuacja, czułem, jak chuj w spodniach wydłuża się i twardnieje. No i ze satysfakcją wyciągnąłem mego kumpla, okazał się być znacząco większy od stefanowego.

    – Ale ładny – Stefan już klęczał i z bliska uważnie oglądał to, co przed chwilką uwolniłem – Mogę?

    Zanim odpowiedziałem już trzymał go w dłoni, lizał łepek, zsunął napletek i wsadził kutasa do ust. Poruszał głową do przodu i do tyłu, a mój koleś nadspodziewanie jeszcze bardziej urósł! Ja pierdolę! Facet z werwą obciąga mi kutasa, a ja nie reaguję, wręcz przeciwnie, coraz bardziej mnie to rajcuje! Poruszył jeszcze kilka razy głową, zaczął trzepać mi fajfusa dłonią. Wystrzeliłem! Wytrysk był tak nagły i niespodziewany, że ugięły mi się kolana. Stefciu połknął cały ładunek, wytarł usta, podniósł się z podłogi.

    – Fajny twój kutasek, może… – jego słowa przerwało otwieranie drzwi wejściowych.

    Szybko schowałem chuja do gaci, patrzyłem na wchodzącą kobietę. Mirka, bo to była ona, okazała się niewysoką, szczuplutką, nawet zgrabną kobietą; ładna buzia, lekko śniada cera, niezbyt zgrabne nogi, króciutkie, gęste włosy i okrąglutki tyłeczek – to właśnie ona.

    – Zaczęliście już? – roześmiała się głośno – Oj, Stefciu, zawsze musisz być pierwszy.

    – Nie, my tylko… – zacząłem się tłumaczyć.

    – Nie musisz nic mówić. Już w sklepie widziałam, jak podjechałeś, a że trochę to trwało, to jestem pewna, że mój małżonek już zrobił ci loda, znam go dobrze. Dajcie mi trzy minuty, ogarnę się i przyłączam się do zabawy.

    Mirka weszła do łazienki, usłyszałem plusk puszczanej wody, Stefan polał jakieś wino i zaczęliśmy się rozbierać. W duchu zastanawiałem się, co mnie tu przygnało, nie miałem pojęcia co mnie jeszcze czeka i jak się to skończy. Usiedliśmy na brzegu kozetki, Stefek pochylił się do mego krocza, a ja złapałem go za penisa. Facet znowu lizał mi kutasa a ja… Co miałem robić? Trzepałem jego, ładnie rósł i twardniał w mej dłoni. Na szczęście Mirka wyszła z łazienki i podeszła do mnie.

    – Chyba już wiesz, że jestem Mirka, a ty? – podała mi dłoń

    – Witek, miło mi – przyglądałem się kobiecie. Po za gęstą czupryną na głowie, nie miała nigdzie najmniejszego włoska, była doskonale wydepilowana. Różowa pipka wyraźnie odznaczała się na ciemnej skórze, sięgnąłem do niej ręką. Palec wjechał bez problemu w wilgotną szparkę, dziewczyna stęknęła. Stefan cały czas masował mi kutasa, teraz zaczął sobie pomagać ustami. Zwarliśmy się z dziewczyną w pocałunku, bardzo głęboko wpychała mi swój nadzwyczaj zwinny języczek. Palcowałem coraz bardziej mokrą pipkę, cały czas czułem na kutasie usta Stefana. Kurwa! Zaraz znowu dojdę, a nie wsadziłem go jeszcze w ciasną pipkę. Mam oczywiście na myśli wsadzenie nie Stefana a swego kutasa. Mira miała chyba dużą ochotę na seks, bo w końcu odepchnęła męża i sama złapała za sterczącą pałkę.

    – Ale on ładny! Jest tak sprawny, jak urodziwy?

    – Nie dowiesz się, jak nie spróbujesz – ująłem w dłoń nadspodziewanie jędrną, zgrabną pierś – a ty masz rewelacyjny biuścik!

    – Wiem o tym, ale… glu, glu,glu – zagulgotała z kutasem w gardle.

    Po chwili oderwała się od niego, wstała.

    – Chodź do łóżka, tam jest wygodniej – pociągnęła mnie za sobą – Stefciu, a ty siedź spokojnie i patrz!

    Stefan siedział na krześle, bawił się kutasem i zachęcająco kiwał głową.

    – Wituś, zerżnij ją mocno, może mi da trochę spokoju w nocy, przecież to nimfomanka!

    – Przestań opowiadać bzdury, bo się Witek jeszcze przestraszy i co wtedy? – roześmiała się Mirka.

    – Nie jestem strachliwy, tym bardziej, że podobasz mi się, masz fajne, jedwabiście gładkie ciało i słodką pipeczkę – już nurkowałem między nogami, które bardzo mocno rozchyliłem.

    Cipka wyeksponowała się rewelacyjnie, niemal mrugała do mnie swą różową szparką. Polizałem po wargach, przyssałem się do łechtaczki, drażniłem ją językiem, lizałem. Jęki i postękiwania kobiety przekonywały mnie, że jestem na właściwej drodze do jej orgazmu. Lizałem pipkę, przesunąłem język na dupcię, wsunąłem naśliniony palec w ciasny odbyt. Mirka tylko stęknęła, więc wcisnąłem drugi palec i zacząłem brandzlować ciemne oczko. Nie wytrzymałem długo, mimo, że kobieta bardzo umiejętnie obciągała laskę. Wstałem, położyłem ją wygodnie na łóżku, podniosłem i zarzuciłem na ramiona chude nogi i załadowałem w cipę sterczącego chuja. Wszedł po same jaja, zacząłem pompować mokrą pizdę. Pochyliłem się trochę, miętoliłem fajne cycuszki, zaczęliśmy się całować. Mira poddała się rytmowi moich bioder, czułem, że za chwilkę skończę przed nią. Ruchałem dziwnie ciasną pipę na maksymalnych obrotach, kiedy poczułem na plecach wbijające się w skórę ostre paznokcie. Wrzasnąłem i… spuściłem się! Wystrzeliłem kilka razy w pizdę, ale zdążyłem pojąć, że Mira też doszła. Padłem obok niej, dyszałem ciężko, ona z resztą też. Patrzyłem w jej zamglone jeszcze rozkoszą oczy, pogłaskałem gęste włosy.

    – Twoja pipka jest tak ciasna, że nie mogłem dłużej wytrzymać. Ale paznokcie mogła byś poobcinać, mam podrapane całe plecy!

    – Nie przejmuj się, szybko się zagoi. Ale z ciebie jebaka, dawno już mi nikt tak nie dogodził. Stefan! – to do męża – widziałeś? Tak masz mnie ruchać, gamoniu!

    A gamoń, w czasie, kiedy jego ślubna zachwycała się mymi umiejętnościami już był między moimi nogami i zlizywał resztki z opadającej pały.

    – Ty skurwysynu, masz się mną zająć, a nie będziesz ciągle obciągał za mnie kutasy – potężny klaps wylądował na gołym tyłku Stefana – jazda, zastąp Witka.

    – No dobrze, ale mi nie stoi, może Wituś go postawi? – podsunął mi pod nos krocze ze sflaczałym maluchem.

    A co ja zrobiłem? Nie do wiary, złapałem za kuśkę i zacząłem ją lizać, ssać, krótko mówiąc obciągałem chuja obcemu facetowi! Dlaczego to zrobiłem? Nie mam pojęcia, może z ciekawości, może byłem tak podjarany (dawno nie ruchałem!), że podobało mi się wszystko? Wreszcie mogłem przestać obrabiać Stefana, a ten natychmiast odwrócił Mirę na brzuch i zapakował się w jej tyłek. Muszę przyznać, że robił to z szybkością pistoletu maszynowego. Jego blada dupa podskakiwała mi przed oczami, wsłuchiwałem się w jęki i wrzaski ruchanej kobiety. Po chwili wyraźnie zwolnił, teraz robił to jakby z namaszczeniem, pomalutku pompował kakaowe oczko. Jego tyłek to zbliżał się, to oddalał od mego kutasa, który ciągle sterczał w oczekiwaniu na dalsze działanie. Przyszedł mi do głowy szatański pomysł. Rozejrzałem się po pokoju, na nocnym stoliku przy łóżku zobaczyłem tubkę żelu. Nie zastanawiałem się długo, nabrałem sporą porcję, nasmarowałem chuja, kilka kropel wycisnąłem na dupsko Stefana i bez słowa szybkim ruchem wjebałem kutasa w niego. Znieruchomiał, odwrócił głowę w moją stronę, uśmiechnął się i puścił oczko.

    – Wiedziałem, że lubisz chłopaków, ty po prostu jesteś biseks!

    – Coś ty, ja…

    – Nie gadaj, daj Stefciowi porcję przyjemności .

    Cała ta sytuacja rozbawiła mnie, ale też, o dziwo, bardzo mocno podnieciła! Może naprawdę jestem bi, a nie zdawałem sobie z tego sprawy i dopiero teraz dowiedziałem się prawdy o sobie? Nie, chyba jednak nie; zdecydowanie wolę kobiety, poza tym nie wyobrażam sobie obcego chuja we własnej dupie! Jednak teraz nie przeszkadzało mi to, że zamiast pierdolić jakąś dziewoję – rucham w dupę faceta! On pierdoli dupę żony, a ja jego! W seksualnym amoku rżnąłem to blade dupsko, jednak zamknąłem oczy, żeby choć nie widzieć, gdzie tkwi mój przyjaciel; wolałem wyobrazić sobie jakąś zgrabną pupcię młodej laseczki… Stefan doszedł, dopchnął kutasa na maksa, znieruchomiał na chwilę, a w tym momencie wywaliłem w niego swój ładunek. Zwaliliśmy się na pościel obok niedopieszczonej Miry, któa patrzyła na nas z piorunami w oczach.

    – Wy pierdolone pedały, a ja to co? Który w końcu mnie doprowadzi do orgazmu?

    – Nie mam pojęcia, czy to niezwykłość sytuacji, czy naprawdę byłem tak napalony, bo czułem, że kutas znowu podnosi głowę! Odepchnąłem Stefcia, położyłem kobietę na plecach i załadowałem się w pipkę. Mirka stęknęła, usłyszałem tylko cichutkie “Nareszcie” i zaczęła współpracować z moimi biodrami. Skąd u mnie tyle siły? Też nie wiem, widziałem tylko uśmiechniętą twarz, zamglone oczy i podskakujące w rytm ruchańska jędrne piersi. Wreszcie byłem w kobiecie, wreszcie dawałem jej rozkosz, wreszcie mogłem nie stresować się, że dymam dupsko jakiegoś chłopa… Mirka odsunęła mnie od siebie, klęknęła w pozycji na pieska i zaczęła obciągać kutasa leżącego Stefana. Nie zwlekając nadziałem tym razem jej tyłek na pałę i kontynuowałem swoje “dzieło”. Dziwnym trafem doszliśmy na szczyt w tym samym momencie, orgazm kobiety był najsilniejszy, aż musieliśmy nakryć ją poduszką, żeby nie zwabiła sąsiadów…

    Po krótkim odpoczynku, na miękkich nogach wracałem do domu

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Wera

    Ponieważ nasz pobyt w Jakubkowie kończył się; za nieco ponad tydzień wracaliśmy do siebie – dyrekcja kombinatu wydała zarządzenie, w myśl którego zorganizowany będzie wieczorek taneczny dla pracowników i gości zaproszonych. Miała to być też forma podziękowania za pracę całej ekipy ze mną na czele. Chłopaki szykowali się na bankiet pół dnia. Nie musieli daleko chodzić, bo impreza była w sali stołówki w naszym hotelu. O wyznaczonej porze zjawili się wszyscy ci, którzy mieli być, czyli cała moja ekipa , osoby zaproszone z zewnątrz i pracownicy kombinatu ze swymi połówkami. Było też kilka singli – pań i panów, w sumie uzbierała się prawie setka gości.

    Zabawa była przygotowana wzorowo, stoły uginały się od pełnych półmisków, alkohol lał się strumieniami, przygrywał bardzo dobry zespół muzyczny. Wszyscy doskonale się bawili, był Krzysztof z żoną, była ich sąsiadka Magda, obserwowałem szalejące na parkiecie siostry, przecież Ewa i Marysia też pracowały w kombinacie. Humor dopisywał wszystkim, impreza była wyśmienita. Przed tańcami kilka słów wygłosił dyrektor naczelny, pracownikom zostały wręczone koperty z premią; zostaliśmy też wszyscy też zostali docenieni, premie były naprawdę satysfakcjonujące.

    Wykorzystując przerwę między tańcami, wyszedłem na chwilkę na dwór zaczerpnąć świeżego powietrza. Obszedłem budynek hotelu, zbliżając się do zaplecza kuchni usłyszałem głośną rozmowę pań kucharek. Przystanąłem niezauważony w ciemnym miejscu za narożnikiem budynku i słuchałem z zainteresowaniem rozmowy dobiegającej z kuchni.

    – …bo nie, nie będę nic na siłę. Jak nie chce, to nie, jego strata.

    – Nic nie poradzisz, takie są chłopy, Wera i masz rację, nic na siłę. Ale te chłopaki z hotelu są fajne, nie? Szkoda, że już jadą sobie.

    – Fajne, fajne, a ten ich Jan jak spojrzy, to ciarki po plecach biegają, wysoki, przystojny młody chłop, palce lizać…

    – Hmmm, nie tylko palce, co, Genia?

    – Tak, widzę, że chyba byś mu Wera naprawdę nie tylko palce lizała! Dziewuchy opowiadają, że ma kuśkę jak koń, taką wielką! No i chyba przeleciał już połowę z nich, tak się wszystkie chwalą, że były z nim w krzakach – dodała Genie odstawiając wielki gar z bigosem.

    – Oj, Genia, Genia, jakby taki chłop złapał od tyłu, za cycki chwycił, kieckę do góry zadarł i… wiesz co, nie? – usłyszałem perlisty śmiech Wery – nie usłyszał by, że nie, oj, nie usłyszał. Jeszcze jakby zasadził tego swojego zaganiacza to by było, co nie?

    – Wera, masz marzenia, nie ma co! Jestem ciekawa, jakby tak chciał naprawdę, jak szybko byś spieprzała przed nim – teraz Genia się roześmiała – na wszelki wypadek nie chodź w gaciach, żeby miał łatwiejszy dostęp – zakpiła.

    – Przecież ty też nie nosisz gaci w taki upał, ja tak samo nie mam. Ale pomarzyć wolno, no nie? Aż mi się pisia mokra robi na samą myśl, że taki ogier by wlazł we mnie…

    – Ej, dziewczyno, ty naprawdę nie przesadzasz z tymi marzeniami? A co to za kropki na podłodze między twymi stopami?

    Wera zapłoniła się, nie wiedziała, gdzie patrzeć.

    – Przecież mówiłam, że mi się mokro robi na samą myśl… A jak mokro, to i kapie, smarowanie w pipie mam jeszcze bardzo dobre, nie muszę stosować żadnych kremów, ani żeli!

    – Ale żeby aż tak się podniecać… – Genia pokręciła głową Kobiety weszły do kuchni, oparłem się o ścianę i zastanawiałem się nad ich słowami.

    Znałem przecież obie panie. Genia była kobietą po pięćdziesiątce, dość słusznych rozmiarów, uśmiech nie znikał z jej sympatycznej twarzy. Wera znacznie od niej młodsza, przed czterdziestką, też nie szczupła kobieta z obfitym biustem, jej twarz zdradzała jeszcze ślady niegdysiejszej, niebanalnej urody; teraz jednak była zmęczoną życiem matką – mężatką. Obie panie bardzo sprawnie obsługiwały nas, mieszkańców hotelu, zawsze miłe i uśmiechnięte.

    Ciągle stałem oparty o ścianę budynku z papierosem w zębach i uśmiechałem się do siebie. Już miałem wrócić na salę, kiedy usłyszałem trzask zamykanych drzwi i zobaczyłem zbliżający się do mnie cień. Cofnąłem się kilka kroków, to była Wera. Wynosiła jakiś gar w stronę pojemnika na odpadki, musiała więc przejść obok muru, przy którym rosła kępa krzaków. Przeskoczył bezgłośnie w stronę tych krzaków, poczekałem. Głośny hałas trochę mnie zdeprymował, ale to tylko pokrywka spadła z garnka i pokulała się w pobliże zarośli w których stałem. Wera nachyliła się, szukając upuszczonego nakrycia garnka, ale w ciemności nie mogła nic dostrzec. Podniosła się, weszła głębiej w gąszcz przy płocie, nachyliła, szukając zguby zaledwie metr ode mnie, czającego się tam, trzymającego w garści, gotowego do akcji kutasa. Jednym skokiem znalazł się za kobietą, objąłem ją jedną ręką na wysokości obfitego biustu, drugą zasłoniłem usta, żeby nie krzyczała. Kobieta przerażona nie drgnęła nawet, czekając na dalszy bieg wypadków.

    – Nie wrzeszcz, nie zrobię ci krzywdy – wyszeptałem w ucho kobiety – ja tylko umiem czytać w myślach kobiet, dlatego tak wiele mi ulega, rozumiesz?

    – I wiem, że ty też tego chcesz, mam rację? Jeśli tak, pokiwaj głową.

    – Skinęła lekko, poza tym nie drgnęła.

    – Wiem, że czekałaś na taką chwilę, żebym cię złapał i mocno wyruchał, chciałaś tego, prawda?

    Znowu skinęła głową. Zadarłem fartuch, którym była owinięta, nadusiłem na kark kobiety, zmuszając ja do pochylenia się do przodu, namacałem szparę mokrej od soków cipy i jednym ruchem wszedłem w nią. Dopchnąłem kutasa do końca i zatrzymałem się.

    – Teraz wezmę dłoń z twoich ust, a ty nie będziesz krzyczała, tak?

    Kolejne skinięcie głową. Pomału odjąłem dłoń od twarzy kobiety, obie ręce wsunąłem pod biustonosz i zacząłem miętosić wielkie cyce, całując kark wystraszonej Wery. Zacząłem pompował pizdę całą długością swego penisa, wsłuchiwałem się w ciche jęki pierdolonej kobiety, która po krótkiej chwili odzyskała rezon.

    – Tak, ruchaj mnie, mój ty ogierze, ruchaj! Nawet nie wiesz, jak często brandzlowałam się w swoim łóżku myśląc o twoim wielkim chuju, jak często wyobrażałam sobie, że mnie pierdolisz w kuchni… Tak, tak, pierdol mą pizdę, chcę tego, nie wiesz, jak bardzo… tak… tak… Wpychaj tego olbrzyma we mnie, chcę go wszędzie poczuć… tak… Wspaniale to robisz…

    Wyskoczyłem z gorącej pipy i wjechałem w dupsko jęczącej kobiety.

    – Aaaa!!! Co robisz, to moja dupa, co…. Przestań, prze… Nieee, nie, nie przestawaj… Ooooo, tak, rób tak dalej, ruchaj mnie w dupę, ruchaj, to jest wspaniałe, tak… znowu odlecę, taaaakkk!!!

    – Ciiiicho, nie wrzeszcz, chcę tylko spełnić twoje marzenia, chciałaś poczuć mnie wszędzie, prawda?

    – Tak, TAAAAAK! Chciałam tego i chcę nadal czuć cię w sobie, aż do… do…

    Opierała się dłońmi o murek, rozkraczona przyjmowała w swej dupie mego twardego chuja. Doszła, orgazm był tak silny i obezwładniający, że opadła na kolana, przez co kutas wysunął się z ruchanego dupska. Odwróciła się szybko i złapawszy go objęła głowicę ustami. Brandzlując wielkiego chuja pomagała sobie rękoma, po chwili do buzi przyjęła tryskającą strugę.

    – Jednak to prawda – powiedziała, wycierając sobie fartuchem ospermioną twarz – dziewczyny nie kłamały!

    – Co masz na myśli? – patrzyłem z uśmiechem na rozpromienioną kobietę.

    – Tylko to, że masz naprawdę chuja jak koń!. A teraz powiedz, że to ci się nie podobało.

    – Zgłupiałeś? Wyruchałeś mnie tak, jak nie pamiętam! Mój stary chciałby, ale nie bardzo może, więc mam spore braki… Ale ty je uzupełniłeś, długo nie usiądę normalnie.

    – Tu masz pokrywkę, zmykaj do kuchni, bo Genia będzie cię szukała.

    Schowałem penisa w spodnie, wróciłem na salę. Po kilku tańcach znowu poczułem, że na parkiecie robi się duszno, skierowałem się do drzwi, żeby znowu wyjść na powietrze. Postanowiłem troszkę pospacerować, zacząłem znowu okrążać budynek hotelu i ponownie usłyszałem fragment rozmowy.

    – Naprawdę ma jak koń!

    – Pieprzysz, Wera, chłop nie ma aż tak wielkiego!

    – No pewnie, że nie, ale musiała byś go widzieć! Okaz do muzeum, albo dobrego pornola.

    – Chyba jak zwykle przesadzasz, ale co tam, ważne, że miałaś go w pipie…. Ale uważaj, jak robisz mnie w balona, to pożałujesz! – Genia przybrała poważny wyraz twarzy.

    – Tylko jak mam ci to udowodnić? – Wera spoważniała nagle.

    – Nie musisz nic udowadniać – wyszedłem z cienia – ona naprawdę miała mnie w pipie i w dupie. Teraz pani wierzy? – popatrzyłem na Genię.

    – Nie, nie uwierzę, dopóki go nie zobaczę – Genia uśmiechnęła się chytrze.

    Cóż było robić, stanąłem na środku kuchni, rozpiąłem rozporek.

    – Naprawdę chce pani go zobaczyć?

    – Tak!

    – Wydobyłem na wierzch kutasa, pokiwałem nim w stronę Geni. Patrzyła na niego, zrobiła olbrzymie oczy na widok takiego interesu, aż zasłoniła usta dłonią.

    – I takie coś kobieta ma mieć w sobie? – nie dowierzała swym oczom – To nie jest możliwe, przecież tego nawet dłonią nie można objąć!

    – Można, można, nie przejmuj się, Genia. Wracamy do roboty, a pan, panie Janie, na salę, tam na pana czekają.

    Zrobiłem, jak mówiła Wera, po chwili już wirowałem na parkiecie w czułych objęciach którejś z pań, albo opróżniałem kolejny kieliszek w towarzystwie zawsze chętnych do wypitki panów. Do końca imprezy zdążyłem jeszcze dopaść gdzieś w toalecie Ewę i zerżnąć ją do obustronnego orgazmu, a pół godziny później zrobiłem to samo z Marysią. Nie udało mi się dopaść Magdy, nie znalazłem jej nigdzie, widocznie bzykała się z kimś w parku; przecież lubiła ten sport, a męża nie było…

    I takim akcentem skończył się nasz pobyt w Jakubkowie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Siostrzyczka

    Arkadiusz (17 lat) chodził do pierwszej klasy liceum i mieszkał w jednym z prowincjonalnych polskich miast. W szkole nie miał zbyt wielu przyjaciół, nie radził sobie z wieloma przedmiotami (głównie matematyką, fizyką, chemią i niemieckim), a nauczyciele też nie darzyli go zbyt dużą sympatią. Był właśnie początek marca, rok szkolny zbliżał się ku końcowi, tymczasem chłopak dostał właśnie kolejną jedynkę z matematyki. Był tym faktem potwornie zdenerwowany. Za tydzień miała być wywiadówka, więc rodzice dowiedzą się niedługo o jego złych ocenach.

    Około 14.00 skończyły się lekcje i Arek mógł wreszcie pójść do domu. Po drodze nie mógł przestać myśleć o swojej fatalnej sytuacji w szkole. Kiedy wszedł do swojego mieszkania spotkała go miła niespodzianka. Do domu przyjechała starsza siostra Arka, Agnieszka (27 lat). Mieszkała ona ze swoim chłopakiem w Warszawie, gdzie pracowała. Chłopak był zachwycony – uwielbiał swoją siostrę, zawsze mieli ze sobą dobre relacje, pomimo sporej różnicy wieku. Dodatkowo nastolatek od kiedy skończył 14 lat, zaczął odczuwać do swojej siostry również pociąg seksualny. Pociągały go jej piękne i długie brązowe włosy oraz nienaganna figura. Sam fakt, że Agnieszka była jego siostrą i to do tego dziesięć lat starszą, także podniecał Arka.

    – Cześć młody, co u ciebie?

    – U mnie dobrze. Fajnie, że przyjechałaś – odpowiedział Arek.

    – Wiesz, musiałam trochę odpocząć. Chwilę u was pobędę.

    Przez następne dwa dni Arkadiusz niemal każdą chwilę starał się spędzać razem ze swoją siostrą. W końcu Agnieszka zaczęła mieć trochę dość swojego młodszego brata. Chłopak dowiedział się też jaki był prawdziwy powód nagłego przyjazdu dziewczyny – zerwała ze swoim chłopakiem i chciała odpocząć od problemów zdała od Warszawa. Arek był zadowolony. Nie cierpiał chłopaka swojej siostry i chciał mieć Agnieszkę tylko na własność. Teraz cieszył się z ich rozstania.

    Tymczasem nastał piątek i zaczął się długo wyczekiwany przez Arka weekend. Chłopak mógł nareszcie odpocząć od męczącej go szkoły i zająć się tylko sobą. Dodatkowo, ponieważ jego rodzice cały dzień pracowali  i do domu wracali dopiero około 20.00, wiedział, że spędzi ten czas tylko w towarzystwie swojej ukochanej siostrzyczki. W sobotę Arek obudził się dopiero po godzinie 11, z racji tego że cały poprzedni wieczór spędził na oglądaniu filmów. Wyszedł ze swojego pokoju i poszedł do kuchni, gdzie zrobił sobie śniadanie. Agnieszka tymczasem brała prysznic. Gdy jego siostra była w łazience, Arkowi wpadł do głowy pomysł, aby pójść do jej pokoju. Leżały tam jej wszystkie rzeczy, które ze sobą przywiozła.

    – Może znajdę tu coś ciekawego – powiedział cicho do siebie Arek.

    Zaczął ostrożnie rozglądać się po pomieszczeniu. Po chwili zobaczył leżącą na łóżku koszulkę dziewczyny. Arek wziął do ręki i zaczął wąchać. Nieoczekiwanie bardzo go to podniecało. Wyobrażał sobie, że pieści się ze swoją siostrą. To było jego skryte marzenie. Zaraz wyciągnął siurka ze spodni, zaczynając się masturbować. Był potwornie podniecony, tak że przestał myśleć o czymkolwiek innym. Na chwilkę nim doszedł, usłyszał otwierające się za sobą drzwi do pokoju.

    – Co ty kurwa robisz braciszku?

    Gdy chłopak to usłyszał, prawie zemdlał. Było mu wstyd, że siostra go przyłapała. Sądził, że gorzej być już nie mogło i teraz Agnieszka będzie uważała go za jakiegoś zwyrodnialca.

    – Co ty sobie gówniarzu wyobrażasz? Zachowujesz się jak jakiś pierdolnięty zwyrodnialec! – krzyczała siostra na chłopaka, który czuł się teraz niczym kompletny idiota.

    Siedział jak sparaliżowany na łóżku i wysłuchiwał kolejnych obelg na swój temat od siostry. Ta w końcu kazała mu iść do siebie, nie odzywać się do niej i dać jej święty spokój. Arek poszedł do siebie i przez dobre pół godziny siedział przy biurku bez słowa, nie mając nawet siły, aby cokolwiek zrobić. Wiedział, że teraz to koniec i Agnieszka już nigdy prawdopodobnie nie będzie chciała z nim rozmawiać. Nagle jednak chłopak usłyszał pukanie do swojego pokoju. Po chwili do pomieszczenia weszła siostra Arka.

    – Pewnie znowu przyszła, żeby mnie obrażać – pomyślał Arek.

    Ale ona nic nie mówiła, usiadła tylko na łóżku chłopaka. Była piękna jak zawsze, makijaż na jej twarzy pięknie podkreślał urodę dziewczyny. Trwała między nimi bardzo niezręczna cisza. Przerwała ją nagle Agnieszka.

    – Wiesza, Arek. Chyba byłam dla ciebie trochę zbyt ostra. Nie powinnam była cię tak potraktować.

    Chłopak nie miał odwagi nic odpowiedzieć, tylko patrzył smutno na siostrę. Ta wstała i podeszła do niego bliżej, kładąc mu rękę na ramieniu.

    – Podobam ci się?

    Pytanie Agnieszki wywołało w chłopaku duże emocje. Znalazł w sobie siłę i odpowiedział na nie twierdząco. Gdy dziewczyna to usłyszała, zbliżyła usta do swojego brata i pocałowała go. Po chwili dwójka zaczęła namiętnie się całować. Arek czuł się jak w raju, uznał że chyba siostra nie tylko mu wybaczyła, ale i postanowiła odwzajemnić jego uczucia.

    – Nie umiesz dobrze całować braciszku, ale to nie szkodzi. Podszkolę cię w tym – słowa Agnieszki były niezwykle podniecające dla chłopaka.

    Siostra rozpięła zamek w spodniach Arka i zaczęła ostrożnie robić mu loda. Chłopak czuł, że odpływa i nie mógł uwierzyć, w to co się z nim teraz dzieje. Gdy penis już mu dobrze stał, ona zaczęła się przed nim rozbierać. Arek przytulił się do nagiego ciała swojej siostrzyczki. Ta gładziła go po włosach.

    – Jesteś już mężczyzną, powinieneś pierwszy seks mieć już dawno za sobą.

    Położyli się na łóżku i zaczęli się pieścić. Arek był tak podniecony, że nie wiedział co ma robić. Zaczął całować swoją siostrę. Ta położyła się i rozchyliła nogi, tak by jej brat mógł włożyć w nią swojego penisa. Chłopak to zrobił i zaczął posuwać Agnieszkę. Jego podniecenie nie pozwoliło mu na długi stosunek, to upływie pół minuty Arkadiusz spuścił się wprost do cipki swojej siostry. Był szczęśliwy. Spełnił swoje najskrytsze marzenie.

    – I co, podobało ci się?

    – Tak. Kocham cię i zrobiłbym dla ciebie teraz wszystko – odpowiedział Arek przytulając się do siostry.

    Dwójka jeszcze przez jakiś czas pieściła się w łóżku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jerzy Jaśkowski
  • Przygoda w lesie

    Mam na imię Nikola, jestem dziewczyną dość młodą drobną i troszkę nieśmiałą. Zawsze trzymałam się pewnych zasad, które zostały ustalone przez moją rodzinę, która była surowa oraz miała głębokie wierzenia katolickie. W szkole uczyłam się bardzo dobrze, zawsze rodzina się tym chwaliła, dostawałam same najlepsze stopnie a w klasie uważano mnie za nudną i mętną kujonkę. Nigdy w sumie z nikim nie zadawałam się na dłuższą metę, były to krótkie znajomości które trwały nie więcej niż dwa tygodnie. Wygląd mój był niezbyt wyróżniający. Nosiłam dość długie brązowe warkocze opierające się na łopatkach. Na końcu moich warkoczy znajdowały się dwie średniej wielkości czerwone kokardki. Najczęściej nosiłam zwiewne sukienki do kolan, które były w kolorze białym, najczęściej w czerwone kropki lub w szkarłatne kratki po to by ładnie to wszystko zgrywało się z kokardkami. Na lato wokół nosa i pod oczami wyskakiwało mi nieco piegów, a cerę miałam śniadą. Na nosie moim nosiłam także i okulary. Miały one cieniutkie obramówki a same one były w kształcie małych kółek. Mój dom porównując do innych w naszym kraju żył niczym poprzednią epoką. Żyłam na wsi i mieliśmy swoje własne gospodarstwo. Moja rodzina niezbyt entuzjastycznie podchodziła do Internetu i Nowoczesnej technologii, uznawała że to zgubne i prowadzi ludzi do otępienia, dlatego miałam go udostępnianego tylko wtedy kiedy potrzebowałam zajrzeć do niego w czasie nauki. Nie miałam żadnych portali społecznościowych, no oprócz może messengera, który był mi w sumie potrzebny tylko do grupy klasowej. Kolejna Platforma na jakiej byłam to e-dziennik ale raczej nie uznałabym tego do końca jako właśnie portal społecznościowy, była to raczej bardzo ważna rzecz która służyła do spraw szkolnych, a w końcu moim rodzicom na mojej szkole zależało tak bardzo.

    W końcu z czasem nadeszły wakacje, masę wolnego czasu i brak ciągłego wkuwania, aczkolwiek i tak miałam w domu parę obowiązków jak na przykład sprzątanie lub zmywanie naczyń no ale w końcu to najmniejszy problem! Byłam dość pracowita i lubiłam pomagać  rodzicom w domu lub w gospodarstwie. Ubiegły rok szkolny skończyłam wręcz znakomicie. Miałam czerwony pasek i dostałam się do bardzo dobrego liceum w dużym mieście, do którego złożyłam podanie. Rodzice byli ze mnie dumni, a więc w  nagrodę postanowili wysłać mnie na odpoczynek do cioci, która w porównaniu do mojej mamy nie była chociaż aż tak rygorystyczna. Co prawda miałam dwóch braci, ale miałam wrażenie, że ciocia Jola najbardziej lubiła mnie, ze względu na moją grację i grzeczność. Moi dwaj Bracia ( jeden młodszy o rok, drugi starszy o dwa lata) nie byli już tak dobrzy w nauce, dlatego tylko ja pojechałam do cioci a oni zostali w domu czarując z tatą w gospodarstwie.

    Gdy się spakowałam tata zawiózł mnie swoim samochodem do cioci. Jej dom był we wsi oddalonej od nas gdzieś około o 40 kilometrów, dlatego jechaliśmy tam z około 25 minut. Gdy już mnie zawiózł, wysiadł i pomógł mi wyjąć walizkę, po czym odjechał po chwili. Miałam tu zostać prawdopodobnie na dwa tygodnie, ale to dobrze! Ciocia miała syna, miał na imię Paweł i był ode mnie starszy o co najmniej dwa lata. Był on takim,, buntownikiem “, zawsze się stawiał i był on takim cwaniaczkiem który często próbował ugrać sobie jakieś korzyści. Gdyby mieszkał ze mną, rodzice z pewnością nie pozwolili by mu na takie zachowanie, aczkolwiek bardzo go lubiłam bo był on szalony i w życiu nigdy się z nim nie nudziłam. Kolejną odmiennością było też to, że miał on ciągły dostęp do Internetu, co ciekawiło mnie co konkretnie znajduje się w sieci. Lecz przechodząc do rzeczy weszłam do ich domu i przywitałam Się z ciocią, która zaczęła ze mną rozmawiać o sprawach szkolnych, zaczęła mi nawet gratulować. Po chwili pogawędki powiedziała, że jak coś to Paweł znajduje się na górze. Była to sympatyczna kobieta, zawsze niemalże chodziła uśmiechnięta. Gdy skończyłam z nią rozmawiać nagle ze schodów schodził Paweł który podszedł do mnie i powiedział z szerokim uśmiechem :

    ~ Ojejku! Hej Nikolcia! Chodź, pomogę ci!

    Rzekł z wyraźnym entuzjazmem i zachwytem spowodowanym tym, że przyjechałam. Nasz kontakt był dość dobry, lubiliśmy się bardzo i przy nim czułam się jak zupełnie ktoś inny. Czułam się jak normalna dziewczyna, a nie kujonka co siedzi w kącie i się uczy. Wziął moją walizkę i wraz z nim poszłam na górę do jego pokoju, gdzie miałam spać. Oczywiście były tam dwa łóżka, jedno było po jego starszym bracie, który pojechał na studia dwa lata temu i mieszka on obecnie w akademiku. A więc mieszkał w swym pokoju sam, lecz mogłam zająć łóżko jego starszego brata na czas mojego pobytu. Opisując Pawła to był on bardzo przystojnym nastolatkiem. Był wyższy ode mnie o głowę, w sumie to nic dziwnego skoro byłam dość niska jak na swój wiek. Jeśli chodzi o jego Posturę to nie był on jakiś mocno umiejętności ale miał on zarysy kaloryfera na brzuchu, teraz pytanie pewnie skąd to wiem? Po prostu widziałam go może z dwa miesiące temu na moim polu jak pracował z moimi braćmi bez koszulki ponieważ było wtedy gorąco. Włosy miał on tego samego koloru, co ja, lecz w odróżnieniu ode mnie miał on niebieskie oczy, ja z kolei posiadałam zielone. Po tym jak weszliśmy na górę rozpakowałam się i ułożyłam ładnie rzeczy by nic się przypadkiem nie pogubiło. Gdy już skończyłam Paweł rzekł do mnie :

    ~ W takim razie idziemy się przejść na łąkę i las? Zobacz jaka śliczna pogoda – powiedział z drobnym uśmiechem

    ~ jasne! – powiedziałam również z uśmiechem, ponieważ poniekąd stęskniłam się za chłopakiem, poza tym faktycznie miał rację. Na słońcu naprawdę ładnie grzało słonko a niebo było niemalże bezchmurne.

    Zatem po paru minutach Paweł oznajmił cioci że idziemy się przejść i wyszliśmy z domu kierując się polną drogą prowadzącą do bukowego lasu. Lecz najpierw musieliśmy przejść około 500 Metrowy odcinek drogi który prowadził przez pole należące do rodziców Pawła. Rozmawialiśmy w tym czasie o sprawach szkolnych, o tym jak się czujemy i jakie mamy samopoczucie. W skrócie nic nadzwyczajnego. Lecz z czasem doszliśmy do lasu. Zaczęliśmy się nim zachwycać, ponieważ oboje lubiliśmy las oraz przyrodę która nas otacza. Postanowiliśmy skręcić w boczną ścieżkę, ponieważ nigdy tam nie byłam a Paweł bardzo dobrze znał las więc czułam się bezpieczna i pewna że się nie zgubimy. Szliśmy tak gawędząc aż nagle z odległości akurat 15 metrów było słychać jakieś pojękiwania i stękanie. Paweł uśmiechnął się podekscytowany i złapał mnie za ramię ciągnąc po cichu w tamte miejsce żeby podejrzeć kto lub co wydaje takie dźwięki. Chciałam zaprotestować ale w ostatniej chwili jedną ręką zasłonił mi usta, a drugą przyłożył do swoich ust robiąc charakterystyczny gest szepcząc “csiii”. Po chwili podeszliśmy do miejsca gdzie owe dźwięki miały miejsce i kuzyn rozchylił po Cichu gałęzie i naszym oczom ukazał się niewiarygodny widok! Na ułożonym legowisku z liści właśnie para uprawiała seks. Gdy Paweł to zobaczył otworzył szeroko buzię z uśmiechem i powiedział do mnie z ogromnym zachwytem szepcząc :
    ~ Hahah! Ale beka, nie do wiary, to jest sprzedawczyni z wiejskiego sklepiku i mój nauczyciel matematyki – powiedział z wielkim podekscytowaniem i podnieceniem w głosie.

    Ja momentalnie gdy to zobaczyłam spaliłam buraka i szybko zasłoniłam swoje oczy prawą ręką, bo lewe ramię wciąż trzymał Paweł, gdy zobaczył to że się speszyłam odsłonił mi pomału dłoń z twarzy i powiedział :

    ~ hej, nie wstydź się, popatrz na to, taką sytuację można Zobaczyć chyba raz na sto lat! Poza tym kiedyś też to cię czeka, chyba nie zamierzasz całe życie być dziewicą – powiedział z głupkowatym uśmiechem lecz nadal zachowując się cicho by owa para się nie skapnęła że ją podglądamy.

    A zatem przełknęłam po cichu ślinę i spojrzałam cała czerwona w stronę kochanków. Mężczyzna który był owym nauczycielem matematyki posuwał swoim ogromnym penisem, pochwę dojrzałej sprzedawczyni, którzy mieli tak na oko 40 lat. Członek faceta był dosłownie olbrzymi, miał może tak na oko 25 centymetrów, chociaż i tak nie mogłam tego Stwierdzić bo widziałam tylko jego część, reszta była schowana w środku dorodnej kobiety, która leżała na plecach. Wraz z posuwaniem jej przez nauczyciela jej duże cycki trzęsły się w górę i w dół, można powiedzieć że wręcz skakała a sutki jej były duże i sterczące ma baczność do góry. Patrząc na mój biust to w porównaniu do tej kobiety miałam jabłuszka gdy ona miała melony. Patrzyłam na tą całą akcję z zszokowaniem, lecz szczerze mówiąc to bardzo ciekawie było patrzeć na takie rzeczy, pomimo że coś w głębi mnie mówiło że nie powinnam oglądać takich rzeczy. Spojrzałam po chwili dalej lekko czerwona na Pawła i rozszerzyłam oczy z niedowierzaniem, był aż tak skupiony na parze że patrzył wyłącznie na nią i nie zorientował się że właśnie na niego patrzę. On w tym czasie gładził swój namiocik przez krótkie, luźne spodenki. Można było przez to mniej więcej wywnioskować rozmiar jego przyrodzenia a samo rozmyślanie na ten temat niezwykle mnie podniecało.. Heh chyba pierwszy raz św życiu się podnieciłam! Poczułam w moich majteczkach wilgoć i chęć dotykania się w miejscu mojej cipki. A więc skierowałam tam swoją rękę i przez materiał Gładziłam się paluszkiem w miejscu mojej szparki. To było mega przyjemne! Po całym ciele przechodziły mnie dreszcze rozkoszy a ja pragnęłam coraz więcej. Patrzyłam tak ze skupieniem na bzykającą się nieopodal parę robiąc sobie dobrze. Normalnie uznałabym to za niemoralne, lecz tym razem podniecenie wzięło górę i nie myślałam wtedy o tym ani trochę. Po jakimś czasie Paweł spojrzał na mnie i wybałuszył oczy że zdumienia mówiąc :

    ~ o proszę! Jednak nie jesteś taka święta hihihi – zachichotał patrząc na moje ciało i miejsce gdzie Gładziłam się paluszkiem

    Gdy zorientował się że robię co robię i usłyszałam jego głos, zabrałam swoją dłoń z tamtego miejsca z impetem czerwieniąc się szybko. On za to ze spokojem powiedział :

    ~ luzik.. Mi to nie przeszkadza, co ty na to żebyś czuła się jeszcze lepiej? – zapytał nawet można by było ująć dość uwodzicielsko

    ~ co masz na myśli? – odparłam speszona patrząc raz na niego a raz na jego krocze gdzie dumnie ku górze stał jego żołnierz próbujący się przebić przez krótkie spodenki, które nie sięgały nawet kolan.

    ~ mam na myśli to że moglibyśmy sobie nawzajem pomóc by zrobić sobie dobrze – powiedział z ponętnym uśmiechem na twarzy, widać było że jest pewny siebie, tak jakby wcale się nie krępował

    ~ co?.. Nie Paweł my nie może.. – nagle przerwałam bo Paweł podszedł do mnie po cichu i bez zezwolenia zaczął gładzić mnie po muszelce przez materiał majteczek, które były białe i widziały na nich czerwone kropeczki. Nie trudno było mu się tam dostać, ponieważ w końcu miałam na sobie sukienkę pod którą miałam tylko bieliznę, przecież było upalne lato. W miejscu szparki pojawiła się podłużna plamka wilgoci, chłopak to zauważył i nie kontynuował. Gładził ją paluszkami od góry i dołu, czasami lekko podszczypując. Robił kółeczka i łapał czasami za wzgórek łonowy powodując mi niebywałą przyjemność. Gdy to robił zupełnie zapomniałam o stawianiu się i po prostu mu pozwoliłam działać odchylając lekko głowę do tyłu sapiąc po cichu by para która była niedaleko nas nie usłyszała. Po chwili Paweł zsunął delikatnie ze mnie majtki i wypatrzył się w moją muszelkę. Miała ona na sobie delikatny meszek, nie miała dużych włosów łonowych, dopiero co zarastała a z niej wylatywały kropelki moich skoczków spowodowane ogromnym podnieceniem. Bez zapowiedzi chłopak schylił się lekko rozszerzając mi nogi. Zdziwiłam się i uniosłem momentalnie głowę do góry lecz nagle Paweł zamoczył w moim skarbie swój języczek oblizując ją dookoła. Moje soczki spływały mu po brodzie a on penetrował ją od góry i do dołu, od środka i na zewnątrz czasami delikatnie przygryzając łechtaczkę. Czułam się dosłownie jak w siódmym niebie, miałam ochotę jęczeć z rozkoszy lecz powstrzymałam się będąc Ostrożna. Po chwili już nie mogłam wytrzymać z boskiego uczucia przyjemności i wręcz wystrzeliłam soczystą porcją soczków w buzię chłopaka co sprawiał mi przyjemność. Dostałam takiego orgazmu że jak już doszłam to wręcz opadłam na ziemię próbując odsapnąć w tym czasie. Kuzyn oddalił się od szparki i oblizał się wokół ust dokładnie po czym zsunął spodenki z bokserkami zaczął trzepać sobie z impetem cicho sapiąc patrząc się przy tym na moją mokrą cipkę. Ja uniosłam głowę i patrzyłam zdumiona na niego. Jego penis był śliczny.. To co że widziałam drugiego w życiu ( pierwszy był tego nauczyciela ). Jego główka była nabrzmiała i bordowa a sam siusiak tak na oko miał około 17 centymetrów. Otaczała go puchowa podusia z włosków łonowych umiejscowionych nad penisem i na jego jajkach. Po chwili odchylił lekko swoją głowę strzelając ogromną salwą spermy która poleciała chyba aż na dwa metry! Dostałam nawet strużką w okularki. A poza tym zachlapał mój brzuch, krocze i sukienkę. Po tym wszystkim jego przyrodzenie zwiotczało a pobliska para wyraźnie już kończyła więc szybko ewakuowaliśmy się z miejsca zdarzenia uciekając z lasu. Nigdy nie czułam się aż tak znakomicie… Ahh

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cook Abura
  • Opiekunka z obozu cz.1

    Bardzo miło wspominam mój wyjazd na obóz windsurfingowy. Mega ekipa, mega atmosfera no i wspaniali prowadzący. Szczególnie Ola, prowadząca zajęcia pomiędzy kursami pływania na windzie. Ola była średniego wzrostu blondynką o błękitnych oczach. Miała bardzo miłą twarz, szczególnie gdy się uśmiechała. Miała jakieś 25 może 26 (wtedy wydawała się wiele starsza). Widywaliśmy się codziennie, na szczęście byłem przydzielony również do jej grupy od posiłków, w końcu były ma tym obozie też młodsze dzieciaki, którymi trzeba było się zająć. Co ciekawe od razu nawiązałem z nią dobre relacje, kolega z przyczepy śmiał się, że Ola mnie podrywa. I może miał w tym trochę racji a ja tylko ją podpuszczałem. Rozmawiało nam się świetnie no ale była jednak ta świadomość, że powinniśmy zachować dystans, w końcu była moją opiekunką obozową. Wiedziałem, że Ola jest odpowiedzialną osobą, która stara się dbać o innych i nie może kosztem przyjemności zaniedbywać innych.

    Chciałem jednak stworzyć sytuację żeby móc z nią pogadać sam na sam, tak żebyśmy mogli się zająć tylko sobą. Wpadłem na genialny pomysł. Wiedziałem, że Ola rozmawiała często sam na sam z dzieciakami, które jej podpadły. Może mi też by się udało Postanowiłem, że specjalnie spóźnię się na zajęcia z nią. Tak, to na pewno zadziała, byłem pewien swojego planu. I tak też się stało. Gdy nie przychodziłem od 15 minut na zbiórkę osobiście do mnie przyszła. Mocno zapukała w drzwi, otworzyłem i pierwszy raz ujrzałem ją wkurzoną. – Co ty sobie myślisz – krzyknęła – godziny ci się pomyliły czy co? Myślałam, że jesteś już prawie dorosły i można na tobie polegać! – Przepraszam Olu. – rzekłem z żalem. -Przyjmuję przeprosiny ale nie licz więcej na uprzejmości z mojej strony. No i od teraz masz się zwracać do mnie pani Olu, jak reszta. – Dobrze, pani Olu – odrzekłem z nutką sarkazmu. Widziałem, że uśmiechnęła się pod nosem. Spostrzegłem jednak, że była trochę na mnie wkurzona bo uciekała od rozmowy ze mną (nie jak to miało miejsce wcześniej). Postanowiłem zagadać ją w czasie powrotu z kolacji. – Pani Olu – zwróciłem się do niej uprzejmie tak jak nakazała. – Słucham. – Odpowiedziała. – Dlaczego jesteś na mnie zła? Czy jedno spóźnienie aż tak cię wkurzyło? – Tak. Myślałam, że jesteś porządny i można na tobie polegać. A tutaj się okazuje, że jesteś tak samo nieodpowiedzialny jak reszta. – Przepraszam, chciałem tylko po prostu, no wiesz…. – Nie kończ. – prawie krzyknęła. – Na za dużo ci pozwoliłam. Traktuj mnie proszę tylko jako opiekuna, nie próbuj nawiązywać głębszej relacji. A teraz dołącz do reszty.

    Byłem zaskoczony jej słowami. Ale w sumie mogłem się tego spodziewać. Zdecydowanie na za dużo sobie pozwoliłem. Byłem pewien, że moja letnia przygoda skończyła się zanim się zaczęła. A jednak nie. Tego wieczora siedziałem razem z innymi chłopaki w jednej z przyczep i oglądaliśmy jakiś film. Wtedy zapukała do drzwi. – Adam, mogę prosić na słówko. – powiedziała stanowczym głosem. – Oj, nagrabiłeś sobie u Oli. – rzekł jeden z moich kolegów. – I to jeszcze jak. – dodała Ola. Nie pozostało mi nic innego jak pójść za nią. Nie wiedziałem o co jej może chodzić, to musiało być ważne skoro specjalnie przyszła po mnie o 21. A może coś przeczuwałem? W każdym razie myślałem, że chce ze mną porozmawiać po prostu na zewnątrz. Ale nie, Ola prowadziła mnie do swojej przyczepy. Chyba nie chce…? Nie chciałem kończyć tej myśli. Jeśli się za dużo myśli o czymś miłym tym bardziej się to nie zdarzy. W końcu doszliśmy. Ola zaprosiła mnie do środka i zamknęła drzwi. Usiadła na łóżku a ja dalej stałem. – Tu będziemy mogli spokojnie pogadać. – rzekła. – Słuchaj, jeśli chodzi o moje zachowanie… – nieśmiało zacząłem. – Cicho, ja mówię teraz. – odrzekła stanowczo. Było coś pociągającego w tej jej stanowczości. Nawet próbując być poważną wygląda pięknie. – Jeśli chodzi o twoje zachowanie, zareagowałam zbyt emocjonalnie. Jedno spóźnienie, nawet 15 minut to w sumie nie dużo a jednak wiesz, że złamałeś regulamin a ja odpowiadam za was wszystkich. A co gdyby faktycznie coś ci się stało? Gdybyś się poczuł bardzo źle i nie mógł się ruszyć? Co ja miałam myśleć?!? – krzyknęła. Teraz widziałem jak naprawdę się tym przejęła. – Miałam cię za rozsądnego chłopaka. Polubiłam cię nawet. – Przepraszam jeśli cię uraziłem. Po prostu chciałem… – zacząłem się jąkać – chciałem mieć okazję… by z tobą … porozmawiać samemu. Wiedziałem, że jak zrobię coś źle … to będę miał pogadankę z tobą. – Ach tak. – rzekła. – Taki był twój plan. Chciałeś ze mną pogadać sam na sam. – powiedziała dziwnie spokojnym głosem. Nagle wstała i zaczęła się zbliżać do mnie. – Chciałeś sobie ze mną pogadać? A niby o czym? – No wiesz… – nie zdążyłem skończyć. Ola podeszła blisko i chwyciła mnie za krocze. Stanął mi momentalnie. – Wiem o czym chciałeś pogadać bo nie jesteś pierwszym, który próbował. Ale tobie się udało mnie podejść. – I dotknęła swymi ustami moich. Nie pozostałem dłużny i zaczęliśmy się całować a Ola dalej trzymała rękę na moim twardniejącym coraz bardziej kutasie. Nagle odsunęła swe usta. – Na teraz wystarczy bo się twoi koledzy zorientują. Przyjdź do mnie po północy, kiedy wszyscy już pójdą spać. – Oczywiście pani Olu – odrzekłem patrząc jej prosto w oczy a ona chwyciła mnie jeszcze mocniej. – Będę musiała cię ukarać za takie zachowanie. – rzekła i spojrzała na drzwi. Wyszedłem i starałem się ukryć uśmiech radości. Miałem mokro w gaciach więc zanim wróciłem do kolegów skoczyłem do kibla.

    – I jak tam rozmowa? – zapytał jeden z kolegów. – Nie jest dobrze – odrzekłem – Dostałem pierwsze i ostrzeżenie. Drugie będzie się wiązało ze zgłoszenie do dyrektora obozu. – próbowałem cały czas ukryć uśmiech wiedząc, że ich wrabiam. Skończyliśmy film i koło 23 wróciliśmy do siebie. – O czym tak naprawdę rozmawiałeś z Olą? – spytał się mój współlokator Jacek z przyczepy. – Już mówiłem. Chciałem zobaczyć jak zareaguje Ola, chciałem ją podpuścić ale się nie udało. – Szkoda, wydawało się, że nawiązaliście relację. No cóż, zawsze są jeszcze nasze współobozowiczki. – Zostawiam je tobie, ja się już w nic nie będę bawił. – odrzekłem. Czekanie do północy trwało całą wieczność. Cały czas myślałem jak to z nią będzie. Uprawiałem już wcześniej seks z moją byłą (rozeszliśmy się jeszcze przed latem) ale ruchać starszą laskę? To na pewno inne uczucie. W końcu wybiła północ na moim telefonie. Po cichu wstałem i otworzyłem drzwi. – Gdzie ty? – usłyszałem głos Jacka. – Muszę do kibla. Ten sos z pizzy mi chyba zaszkodził. – Ok, wracając postaraj się mnie nie obudzić. – Pewnie. Miłych snów ziom. – powiedziałem cicho i wyszedłem. Kurde, miałem nadzieję, że to tyle z nocnych spotkań w drodze do Oli. Jej przyczepa była dość niedaleko ale musiałem przedrzeć się przez środek obozu. Po cichu skradając się przeszedłem, chyba nikt mnie nie zauważył. Podszedłem do drzwi jej przyczepy i zapukałem cicho. Zero odpowiedzi. Nie otworzyła. Zapukałem drugi raz trochę głośniej. Też nic. Kurde, czyżby mnie wrobiła? Nie chciałem się poddawać. Zapukałem trzeci raz. Też nic. Kurwa, dałem się porobić. Już chciałem wracać kiedy spostrzegłem, że ktoś się zbliża. Kurwa, jeszcze mnie nakryją. Nie mam się gdzie schować. Co ja powiem na swoją obronę, dlaczego stoję przed przyczepą Oli. Może ten ktoś mnie nie zauważy. – O, jesteś wcześniej niż myślałam. – usłyszałem miły przyciszony głos Oli. – Myślałam, że będziesz czekał dłużej ale jednak jesteś bardzo niecierpliwy. – No cóż, nie mogłem się doczekać ponownego spotkania. – odrzekłem również cicho. Ola się uśmiechnęła, podeszła do drzwi, otworzyła je i weszła pierwsza. Chyba brała prysznic bo miała głowę owiniętą ręcznikiem. Wszedłem tuż za nią. – A więc, co byś ode mnie chciał. – rzekła. – Słucham? – odpowiedziałem lekko zmieszany. – Myślałem, że to ty masz jakiś plan na ten wieczór skoro mnie zaprosiłaś. – Hmm, skoro tak. – wyciągnęła z dolnej szufladki butelkę wina. – Wow, a więc my nie możemy pić alko a opiekunowie mogą? – rzekłem z lekkim uśmiechem. – Nie wolno ale nikt nie musi wiedzieć. Nawet nie wiesz jak dzieciaki potrafią wkurzyć. Trzeba się jakoś odstresować. – Oj tak. – To jak, pijemy czy wolisz coś innego. – Może byś tak dokończyła to co zaczęłaś wcześniej? – zapytałem prowokacyjnie, wiedziałem, że zrozumie a mi już na samą myśl zaczęło się robić ciaśniej w gaciach. Odłożyła wino i podeszła. – Skoro tak. – i chwyciła mnie znów. Tym razem łagodniej, zaczęła masować mnie. Zaczęliśmy się znów całować i włożyła mi rękę w spodnie (miałem tylko dres na sobie) a potem głębiej w same bokserki. – Mówiłam, że muszę cię ukarać prawda? – Tak, nie będę stawiał oporu. – No, i taką postawę doceniam.

    Odepchnęła mnie, przekręciła blokadę drzwi i zasłoniła firanki. – Teraz wyjdziesz dopiero kiedy ci na to pozwolę. Tylko nie krzycz bo będę musiała oskarżyć cię o nachodzenie nocą. – Nie mam zamiaru, będę potulny jak baranek. – Bardzo dobrze – i jednym ruchem zdjęła mi spodnie razem z bokserkami. Mój już dość twardy penis wyskoczył. Ukucnęła i wzięła go w obie ręce. Zdjęła skórkę z czubka i dotknęła go językiem. Zaczęła ruchami okrężnymi oblizywać wyciekający już płyn z mojej pały. Potem włożyła go do ust. Och, miała takie wspaniałe usta, zdecydowanie wiedziała co robi. Trzymając w ustach jeździła językiem po moim żołędziu. Jeju, była w tym tak dobra, że poczułem jak mocno mi staje w środku jej buzi. Teraz jeszcze na dodatek pieściła mi jaja. Dobrze, że przed wyjazdem się ogoliłem. To było wspaniałe uczucie. W pewnym momencie przestała i poprosiła bym usiadł na jej łóżku. Zrobiłem to a w tym czasie ona zdjęła turban z głowy (tak, miała mokre włosy) i bluzkę. Nie miała stanika. Ujrzałem jej piękne, okrągłe piersi z małymi sutkami. Nie jakieś specjalnie duże cycki ale takie właśnie jak lubię. Idealnie dopasowane do jej budowy ciała. Była jeszcze piękniejsza bez ubrań. Zarzuciła swe długie blond włosy do tyłu i kontynuowała “opiekę” nad moją pałą. – Jak już będziesz dochodził – powiedziała w pewnym momencie czując widocznie jak bardzo staram się nie dojść by dać jej się zabawić – masz mi powiedzieć. Chcę twoje mleczko na moich cyckach, zrozumiałeś? To jest rozkaz od twojej opiekunki. – Oczywiście pani Olu. – odpowiedziałem. Bardzo mi się podobała ta relacja opiekun – podopieczny. Wprowadzała erotyczną atmosferę do naszej krótkiej relacji. Kiedy czułem, że jej pieszczoty prowadzą mnie do niechybnego wytrysku zakomunikowałem jej to. Wtedy wzięła jeszcze mokrego od śliny kutasa i zaczęła mocno go trzepać. To było jeszcze lepsze. – Teraz –  rzekłem a Ola skierowała mój wytrysk na swe piersi. Dawno już sobie nie waliłem więc było tego dużo. – Och, nie spodziewałam się takiej ilości. – rzekła z zaskoczeniem. Moja sperma spływa z jej cycków i szyi na podłogę. – Och, kurwa, to było wspaniałe. – To jeszcze nie koniec. – rzekła. Znowuż mnie zaskoczyła. – Teraz twoja kolej. No już, wstawaj. Zrobiłem to co mnie prosiła. Wtedy ona się położyła. Wiedziałem co mam robić. Spostrzegłem, że Ola nie ma również majtek. Mocno się musiała podniecić tym lodzikiem gdyż widać było, że w miejscu cipki miała mokro. Nie czekając na dalsze dyspozycje zaczelem całować ją od góry, od ust przez szyję, piersi (nie mogłem się powstrzymać by nie pomacać jej wspaniałych piersi i nie wylizać sutków, ach jak stwardniały po moich pieszczotach) i zszedłem w dół. Wtedy powoli zacząłem ściągać jej spodnie, tak jak się spodziewałem od razu ukazała mi się mokra cipka. Ewidentnie świeżo wygolona (a więc dlatego była pod prysznicem), od razu zabrałem się za nią. Najpierw powoli po udach lekko językiem zachaczając o wargi. Potem już bezpośrednio włożyłem język w szparkę. Westchnęła. Jej cipka była taka mokra i ciepła, że aż chciało się w nią włożyć. Wiedziałem jednak, że moim zadaniem było co innego. Robiłem to już parę razy więc wiedzial co ją ucieszy. Powoli oblizywałem ją wokół wchodząc co chwila coraz głębiej językiem. Podobało jej się. Wziąłem całą jej cipę w moje usta. Westchnęła głośniej, wyprężyła się jak kot. Chwyciłem ją dodatkowo za cycki. Poczułem, że dochodzi więc nie przestawałem. Żeby nie krzyknąć zasłoniła sobie usta. Mocno oddychała a ja przestałem na chwilę żeby mogła złapać oddech. – O kurwa Adam, prawie nas zdradziłeś. Byłeś wspaniały. – Dziękuję, ja tylko wykonywałem swoje zadanie. – Wykonałeś je wzorcowo. Wstała i pocałowała mnie w czoło. – Teraz już idź – odrzekła. Tak też zrobiłem. Ubrałem się, Ola natomiast wciąż naga wstała by mnie odprowadzić. – Śpij dobrze, mój ty podopieczny. – rzekła biorąc moją rękę i kładąc na swej piersi bym mógł ostatni raz ją poczuć. – Dobranoc – odpowiedziałem i poszedłem. Nie przejmowałem się już tym czy ktoś mnie zobaczy, czułem się zbyt dobrze. Nawet nie liczyłem ile czasu u niej spędziłem. Na szczęście Jacek spał głębokim snem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Syrius
  • Pomocy nauczyciel

    Szkoła … chociaż liceum już parę ładnych lat temu skończyłam to jednak był to jeden z najbardziej gorących okresów w moim życiu zaraz po czasach studenckich. Jak to szkoła raz się zdaje raz nie. Jednak jeśli chodzi o mnie byłam pilną uczennicą, lubiłam się uczyć nie tylko anatomii hihi. Najgorzej było jednak u mnie z wf-em. Nie żebym nie lubiła ćwiczyć, ale jak to wf … wolałam wracać do domu albo trochę dłużej pospać. No i tak się okazało że nauczyciel wystawił mi zagrożenie. Wychowawczyni śmiała się z tego że tutaj oceny dobre a wf będzie niezaliczony. Nie mogłam tak tego zostawić. Nauczyciel wf-u był po 30, samotny i zafascynowany siłownią zanim jeszcze była tak modna jak dziś. Te informacje wystarczyły mi żeby zaliczyć wf.

    Dowiedziałam się na jaką siłownie uczęszczał i ja się tam zapisałam. Parę wieczorów spędziłam tam, wypatrując nauczyciela. W końcu zjawił się i żebym dało się opisać jego zaskoczenie kiedy mnie tam zobaczył. Oczywiście podszedł i rzucił coś w stylu ,, Nie wiedziałem że lubisz siłownię ” a ja oczywiście udałam słodką idiotkę i już nie pamiętam co odpowiedziałam. Następnego dnia zamiast się uczyć poszłam na siłownię i on znowu tam był. Tak minął tydzień aż w końcu zdecydowałam się na ostateczne zadanie.

    Tego wieczoru również się spotkaliśmy na siłowni. Swoje spodnie dresowe tak podciągnęłam do góry że nie sposób było nie zauważyć że mój tyłek jest podkreślony. Podeszłam więc i spytałam się

    – Panie Profesorze czy mógłby mi pan pomóc przy tym ćwiczeniu

    – Jasne – odpowiedział – ale to jest ciężkie ćwiczenie – powiedział zatroskany

    – Dam radę – odpowiedziałam

    Wykonywałam ćwiczenie a on stał i rozbierał mnie wzrokiem, widząc to zaczęłam symulować że coś sobie zrobiłam. Jego reakcja była natychmiastowa

    – Trzeba jechać na szpital – powiedział uniesionym głosem

    – Nie nie tylko nie na szpital bo rodzice się wściekną – zaczęłam kręcić – nie może mi pan tego opatrzyć? – spytałam patrząc na niego litościwym wzrokiem

    – No dobra – odpowiedział

    W sumie nie wiem czemu na siłowni nie mógł tego zrobić, domyślam się że sam miał ochotę ale nie wypadało mu się przyznać. Poszliśmy do jego samochodu i zaczął owijać bandażem. Zaproponował mi podwózkę do domu. Plan zaczął się sypać więc wymyśliłam że dobrze by było jakby mnie potarł. Bez wahania pamiętam odpowiedział jasne. Jednak chciał mnie odwieźć do domu. Zaczęłam ściemniać że rodzice się wściekną jak wrócę i najlepiej będzie jak wrócę później wtedy będą już spać. Naprawdę rodzice pracowali za granicą a ja mieszkałam można powiedzieć sama doglądała mnie jedynie ciotka. Jednak musiałam coś wymyślić a nauczyciel łyknął to. Zaproponował mi że mogę u niego przeczekać. Podjechaliśmy pod jego dom, weszliśmy, zaproponował mi herbatę i po jakiejś chwili usiadł by mnie pomasować. Zaczął masować mi ramiona jednak co chwilę mówiłam że mnie gdzie indziej boli aż zdjęłam koszulkę. I to chyba przeważyło bo pamiętam zamiast masować zaczął mnie miziać i całować od tyłu po szyi aż w końcu doszedł do ust. Podczas całowania jedną ręką rozpiął mój stanik i zaczął pieścić moje piersi, ja natomiast zdjęłam jego koszulkę i pocierałam jego kutasa przez spodnie. PO chwili pieszczot schyliłam się popatrzyłam mu prosto w oczy i wyciągnęłam prawie sztywnego kutasa.

    – Tylko wiesz to tajemnica – powiedział

    – Wiem … rozumiem … Panie Profesorze – i włożyłam do ust penisa.

    Ssałam delikatnie i coraz głębiej i głębiej wkładałam do ust. On jedynie syczał i po jakimś czasie złapał mnie za głowę i dociskał do końca, by po chwili powiedzieć:

    – Bierzesz tabletki? Bo ja nie mam gumek – jak to powiedział to w środku myślałam że rozsadzi mnie ze szczęścia. A dlaczego? dowiecie się w swoim czasie.

    – Biorę spokojnie – odpowiedziałam – to pan chce sex?

    On jedynie się uśmiechnął a ja wiedząc co ten uśmiech oznacza wstałam i usiadłam na jego kutasie przodem do niego. On od razu złapał moje piersi i kiedy ja podskakiwałam on ssał je i pieścił.

    – Słodko jęczysz – powiedział – widać lubisz to

    Ja nie odpowiedziałam nic i dalej oddawałam się rozkoszy. Następnie w pozycji na pieska przyspieszył tempo i dawał dosyć mocne klapsy w pośladki. Następnie w pozycji misjonarskiej dostałam orgazm. To go chyba bardzo nakręciło bo zaczął mnie całować i coraz mocniej głębiej ładować kutasa do cipki. Rzucił szybkie pytanie czy może do środka ja mu na to pozwoliłam i doszedł wydajać odgłosy jak jeleń na rykowisku. Przez parę minut leżeliśmy obok siebie i głęboko oddychaliśmy jedynie aż w końcu zaczęłam mówić.

    – Ta jak będzie z tym moim wf-em? Zdam?

    – A jak myślisz? – i zaczął mnie smyrać po sutkach

    – No nie wiem …

    – Ocena celująca będzie odpowiadała? – popatrzył na mnie z uśmiechem

    – Pewnie. Tylko Panie Profesorze wie pan ja mam pana spermę w cipce więc lepiej żeby ta ocena była pozytywna

    – Bo jak nie – przerwał mi i zaczął mówić – nie strasz mnie niuniu. A po drugie : chcesz jeszcze raz?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna
  • Splacony dlug

    Moi rodzice wyjechali do pracy za granicę kiedy miałam 14 lat. Ja z bratem zostaliśmy sami, co prawda dochodziła do nas ciotka, jednak ona miała swoją rodzinę i nie mogła nam zastąpić mamy i taty. Mój brat starszy ode mnie o 5 lat przejął funkcję ,,opiekuna” młodszej siostry. I tak żyliśmy sobie, każde ucząc się aby coś w życiu mieć. Miałam 18 lat, chodziłam do liceum, uczyłam się i poznawałam ludzi a w szczególności mężczyzn. Mój brat studiował wtedy a że mieszkaliśmy, jak i do tej pory, w Krakowie to nie musiał wynajmować akademika czy mieszkania. Pewnego dnia wrócił do domu cały poobijany i posiniaczony, z podartą kurtką. Oczywiście przeraziłam się, nie mieszkaliśmy co prawda w jakiejś niebezpiecznej dzielnicy ale jego wygląd był przerażający. Chciałam pobiec po pomoc jednak mnie zatrzymał. Zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim lecz wtedy stał się bardzo tajemniczy, tak że kiedy zadałam mu pytanie – co się mu stało – nie usłyszałam odpowiedzi. Mój brat ćwiczył, trenował sztuki walki kiedyś więc nie mogłam uwierzyć że tak się dał pobić byle komu. Czułam, że coś ukrywa…

    Oczywiście upłynął tydzień a ja włączyłam swój instynkt detektywa i zaczęłam wypytywać jego kolegów, wtedy nie było tylu komunikatorów itp więc musiałam poświęcić więcej czasu. Kiedy już nie wiedziałam kto jeszcze może coś wiedzieć przyszło mi do głowy sprawdzić jego pokój. Tam też nic nie znalazłam. Kiedy już chciałam skończyć zabawę w detektywa przyszedł do nas najbliższy przyjaciel mojego brata. Powiedziałam mu że jestem sama a on powiedział że wie kto mu to zrobił. W tamtej chwili przeszedł przeze mnie dreszcz że jak teraz o tym pisze to dalej mam gęsią skórkę. Okazało się że mój brat zadłużył się u jakiegoś kolegi z roku, a że u nas nie przelewało się, rodzice przysyłali nam tyle pieniędzy do ciotki a nam dawali drobne, to nie miał z czego spłacić i tamten nasłał na niego jakichś zbirów ze swojej dzielnicy. Zaczęłam płakać kiedy usłyszałam że termin spłacenia minął i teraz nie dość że jest winny koledze to i temu ,,szefowi” tej bandy co go pobili.

    Myślałam nad tym parę nocy, nie wiedziałam co zrobić, dzwonić do rodziców, mówić ciotce, nie wiedziałam czy przyznać się bratu że wiem o jego problemach. Wpadłam wtedy na pomysł, który musiałam zrealizować skrupulatnie, by samej nie narazić się na kłopoty. Przyjaciel mojego brata umówił mnie na spotkanie z tym kolegą. Poszłam, jednak rozmowę ze mną potraktował jakby rozmawiał z dzieckiem, dowiedziałam się tylko tyle gdzie mieszka ten zbir od tej bandy.

    Przyszłam do domu, wyciągnęłam oszczędności od rodziców, które zostawili na czarną godzinę i pojechałam pod ten adres. Okolica mało przyjemna, blok w którym mieszkał nazwę go Gangus, ze względu że nie będę zdradzała imion i ksywek, przypominał raczej jakieś ruiny. Wchodząc na klatkę schodową uderzył we mnie odór alkoholu, serce mi biło i w gardle mi zaschło i zapukałam. Drzwi otworzył mi wyrośnięty oprych ze szramą na twarzy, wygolony na łyso z tatuażami na rękach, no jednym słowem typ faceta przed którym każdy ucieka.

    – Czego szukasz ? – rzucił surowo tekstem

    – Ja .. ja … – nie mogłam wydusić słowa bo jak go zobaczyłam to strach mnie opanował

    – No …. – zniecierpliwiony zaczął mnie poganiać

    – Przyszłam spłacić dług, nie mój ale mojego brata, żeby pan mu już dał spokój ..

    – Dług za braciszka powiadasz? Hm… wejdź – rozejrzał się czy nikt za mną nie idzie, złapał mnie za rękę i wciągnął do mieszkania.

    Weszliśmy do pokoju, w którym stała kanapa telewizor i jakieś stare meble i szafki. Kazał mi sobie usiąść gestem głowy, więc i tak też zrobiłam. Usiadł po drugiej stronie kanapy i zaczął mnie pytać

    – To skąd wzięłaś pieniądze?

    – Nie ważne, mam je i chcę tylko by mój brat mógł spokojnie chodzić po ulicy

    – Tak kochasz braciszka? – kiwnął bym mu dała pieniądze – Masz jaja dziewczyno, przyjść tutaj sama… – zaczął liczyć pieniądze a ja milczałam jak grób – a jak Ci na imię? – spytał po chwili

    – Anka

    – Słuchaj Aniu, przysunął się do mnie siadając tak że ograniczył mi możliwość ruchu – forsa się zgadza jednak są odsetki – i kiedy chciałam oś powiedzieć przystawił mi rękę do ust – Jest sposób na te odsetki – i zaczął mnie całować po szyi , w usta,jego ręce wędrowały bo piersiach, zaczął napierać na mnie swoim wielkim ciałem.

    – Nie … nie chcę – zaczęłam mówić

    On popatrzył na mnie i spytał się – To wolisz odwiedzać braciszka na cmentarzu? – i kontynuował obmacywanie mnie. Każda próba oporu kończyła się fiaskiem i większą agresywnością z jego strony. Gdzie miałam szansę ja ważąca czterdzieści parę kilo z taki bykiem. Chciał zdjąć moją bluzkę, nie mógł sobie z nią poradzić to ją zwyczajnie rozerwał. Moje piersi trafiły do jego rąk gniótł, ssał. Ja w końcu doszłam do wniosku że może jak będę posłuszna to lepiej na tym wyjdę. Rozsunął rozporek wyciągając penisa, złapał mnie za włosy i przyciągnął moją twarz do sterczącego kutasa rzucając tekstem ,, Ssij” . Moje obciąganie nie trwało zbyt długo bo za chwilę leżałam na plecach a Gagnus się rozebrał i kiedy celował penisem do wejścia we mnie spytałam

    – A gumka?

    – Spokojnie – i zaczął się szyderczo śmiać – jak wpadniesz to Cie mój kolega wyskrobie.

    Wszedł swoim żylastym kutasem do samego końca aż zawyłam. Nie patrzył na nic ruchał mocno, dosadnie, a ja wydawałam tylko jęki rozkoszy. Gangus powiedział – Słodko jęczysz suczko – i po chwili przerwał i usiadł na kanapie. Jednym pociągnięciem wsadził mnie dosłownie na kutasa i zaczął podrzucać jak piłeczką. Łapał mnie co jakiś czas za pośladki i ściskał albo wpychał palce do ust lub dawał mi w policzek, ale nie jakoś mocno. Następnie kazał mi się wypiąć i wszedł od tyłu, czułam tylko jak jego jaja obijają się o mnie. Jednak coś mu wtedy nie spasowało że znowu wróciliśmy do pozycji misjonarskiej. Wyłam bo najprawdopodobniej doprowadził mnie do orgazmu aż puściłam soczki. Widział to i jego agresywność osiągnęła apogeum. Złapał mnie za szyję, wgniatał mnie do momentu aż krzyknął – o kurwa! – i doszedł. Następnie uniósł mi biodra a kiedy się spytałam co robi odrzekł że chce aby sperma wpłynęła głęboko. Potem odszedł a ja zaczęłam się ubierać, bluzka była podarta i zaczęłam myśleć jak ja wrócę. Wtedy przyszedł nie wiem skąd i ze zdziwieniem powiedział

    – Idziesz już?

    – No – popatrzyłam na niego – spłaciłam dług to idę

    – Słuchaj – usiadł cały nagi przy mnie popatrzył mi swoimi kaprawymi oczami w moje oczy i powiedział – Potrzebuję takiej suczki. Będziesz ze mną miała dobrze…

    – Coś ty … Ja przyszłam tu załatwić sprawę i wychodzę

    – No tak bo mam brzydki ryj dlatego? – popatrzyłam na niego i byłam w szoku. Koleś się zakochał chyba, jednak ja nie miałam ochoty na związek z kimś takim bez względu na wygląd. – Słuchaj odwiozę Cię – zaproponował.

    Pomimo mojego oporu odwiózł. Nie spotkałam go już nigdy a co najlepsze gdy już wróciłam do domu, wymacałam coś w kieszeni kurtki. Zaglądnęłam do środka a tam były pieniądze które mu dałam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna