Author: admin

  • Moja asystentka

    – Proszę zawołać następną kandydatkę – te słowa skierowałem do pani Małgorzaty, mojej księgowej, osoby, która była mózgiem finansowym mej firmy.
    – Proszę, kolejna pani – Małgorzata stała w otwartych drzwiach przepuszczając kolejną dziewczynę chętną do pracy na etacie mojej sekretarki – asystentki.
     Kilka słów tytułem wstępu. Mam firmę od ponad dwudziestu lat, założyłem ją jako młody chłopak po studiach wspólnie z dwoma kolegami, ale oni po roku wycofali się, zostałem sam. Udało mi się utrzymać na tym trudnym rynku, nawet powoli rozwijałem swą działalność. Teraz mam dużą halę produkcyjną z zapleczem magazynowym, a w okolicach Kalisza drugą, troszeczkę mniejszą. W sumie zatrudniałem ponad czterdzieści osób, a nad wszystkim panowała właśnie pani Małgorzata. Kobieta dobiegająca pięćdziesiątki, korpulentna, uśmiechnięta, pani mająca niesamowitą umiejętność rozwiązywania problemów wszelkiego typu; do tego bardzo doświadczona życiowo. To właśnie ona wpadła na pomysł zatrudnienie sekretarki – asystentki, która odciążyła by ją trochę, zdjęła z jej przepracowanych barków trochę obowiązków i zajęła się bezpośrednio pomocą prezesowi, czyli mi.
     Przez nasze biuro przewinęło się już kilka kandydatek, niektóre nie wiedziałem, po co przyszły (one chyba też nie), bo ani wykształcenia, ani umiejętności, że o znajomości języków nie wspomnę. Właśnie ta znajomość języków obcych była moją piętą achillesową… Mam absolutny antytalent do nauki obcej mowy! W liceum miałem angielski, ale siedziałem z dziewczyną, która w tym kraju mieszkała kilka lat, miałem więc jej pomoc. Na studiach udało mi się, bo lektor niemieckiego był serdecznym przyjacielem mego ojca, a z panią anglistką przespałem się kilkanaście razy i też się udało!
     Teraz chciałem wyjść ze swoimi produktami na rynek europejski i musiałem mieć zaufaną pomoc. Podejmowałem kilka prób na kursach językowych, ale nic z tego nie wyszło. Nie znam obcych języków i już! Nie mogłem liczyć na pomoc rodziny, bo jej nie mam, to znaczy niby mam, ale nie wiem gdzie. Żona po rozwodzie zabrała dziewczyny i wyjechała nie podając adresu, a mogła tak zrobić, bo sąd odebrał mi wszelkie prawa rodzicielskie, oczywiście po za obowiązkiem płacenia alimentów, które systematycznie regulowałem wpłacając odpowiednie kwoty na numer jej konta. Doszły mnie słuchy, że naopowiadała dzieciakom tyle bzdur o ich ojcu, że nawet jako dorosłe panny nie chciały ze mną żadnego kontaktu, choć próbowałem je odnaleźć…
     Wracając do rzeczy. Jak wcześniej wspomniałem przyszły różne dziewczyny i panie, żadna jednak nie odpowiadałą naszym wymaganiom. Dwie bardzo atrakcyjne; nie powiem, laski jak łanie, śliczne, zgrabne, gotowe na pracę po godzinach, byle z “szanownym panem prezesem”, nawet na delegacje chętnie by pojechały. Mam ich numery telefonów, pewnie skorzystam z nich kiedyś i cynicznie i bezceromonialnie wykorzystam te młode ciała do dania sobie i im porcji rozkoszy. Hmmmm, krótko mówiąc zerżnę im pipki i dupki, bo lubię! Nie mam problemów z uwodzeniem kobiet w każdym wieku, te, które były już pode mną i na mnie, a ja w nich zgodnie twierdzą, że jestem atrakcyjnym, przystojnym mężczyzną. Nie dziwię się. W wielkim lustrze w łazience, kiedy golę się rano, widzę wysokiego, dobrze zbudowanego, umięśnionego (trzy razy w tygodniu siłownia), z bardzo męskimi rysami twarzy faceta, mogącego do tego pochwalić się całkiem okazałym penisem, dość długim, ale bardzo grubym. Mam z tym zawsze problem, muszę ubierać bieliznę, która trzyma mego rumaka na swoim miejscu, żeby nie oznaczał się zbytnio, kiedy spodoba mi się jakaś niewiasta. Wiem, niby się przechwalam, ale ja tylko powtarzam słowa swoich nielicznych kochanek, jedno-, lub wielorazowych; wszystkie niezależnie od siebie mówią to samo. Pani Małgorzata chętnie by mnie ożeniła, żebym już nie latał za kobietami, ale do tej pory nie udało się jej “”podstawić” mi odpowiednią niewiastę.
     Teraz wezwała kolejną kandydatkę do pracy w naszej firmie. Wtedy weszła ona. Niezbyt wysoka, szczupła, ale nie chuda, bardzo ładna dziewczęco-kobieca buzia, ładne usta, ciemne, duże oczy, dość duży biust, długie włosy spięte w koński ogon, okrąglutka, niezwykle kształtna pupcia i bardzo zgrabne nogi. Na stopach pantofle na półobcasie, cieliste rajstopy, albo pończochy, ciemna spódniczka kończąca się trzy centymetry nad kolanem, biała bluzeczka zapięta pod szyją, koronkowy kołnierzyk, a na nosku duże, ciemne okulary. Klasyczny, książkowy przykłąd, jak powinna ubierać się skromna sekretarka. Zamurowało mnie, jaja sobie robi, czy co? Popatrzyłem na panią Małgorzatę, ona na mnie i ze zdziwieniem w oczach wzruszyła ramionami.
    – Wejdż, dziecko, usiadź na tamtym krześle – wskazała miejsce – co cię do nas sprowadza?
    -Szukam pracy, znalazłam państwa ogłoszenie, które mnie zainteresowało i… jestem.
    Uśmiechała się lekko, wzrok miała skierowany na blat biurka, ale nie widziałem w niej postawy wystraszonego dziewczęcia, raczej panowała nad sobą. Zastanawiałem się chwilkę, czy ten jej image to wyobrażenie dziewczyny o sekretarce, czy zabieg celowy.
    – Ile masz lat? 25 – zarumieniła się lekko
    – Masz jakieś dokumenty? – spytałem
    – Oczywiście – podała teczkę – wszystko jest tutaj.
    Pobieżnie przeczytałem CV, dłużej zatrzymałem się przy dołączonych świadectwach. Znajomość angielskiego chyba ma opanowaną do perfekcji, tak w każdym razie wynikało z dokumentów, niemiecki chyba też, no i francuzki! No tak, “po francuzku” też umiem, tylko z mówieniem w tym języku mam problemy.
    – Co to za firma, w której do tej pory pracowałaś?
    – Jeszcze w niej pracuję, ale jestem na wypowiedzeniu. To firma ojca mego byłego już chłopaka, rozstaliśmy się dwa miesiące temu.
    – Rozumiem. Pani Małgorzato, zostawiam panie, proszę sprawdzić umiejętności pani – zajrzałem do dokumentów – pani Tekli Leckiej.
     Wyszedłem z księgowości, poszedłem do siebie, siadłem za biurkiem. Tekla! Co to, qrwa, za imię? Tekla, jak pajęczyca z pszczółki Mai! Później dowiedziałem się, że w domu mówią na nią… Zosia! Dlaczego? Nie mam pojęcia. Zająłem się papierami, kiedy przyszło mi do głowy, że… podoba mi się ta cała Tekla! Jeśli ma te wszystkie umiejętności, a do tego jest bardzo atrakcyjną kobietą, to chyba jest tą, której szukam. Przypomniałem sobie nazwę firmy jej niedoszłego teścia, odszukałem ją w wyszukiwarce. Nazwisko właściciela coś mi mówiło, poznaliśmy się kiedyś na jakimś raucie dla lokalnego biznesu. Zapamiętałem tylko, że był raczej sympatycznym człowiekiem. Nie zastanawiałem się długo, zadzwoniłem do niego z pytaniem o sekretarkę. Odebrał natychmiast, pamiętał mnie. Potwierdził, że Tekla pracuje u niego jeszcze tydzień, a on ma problem ze znalezieniem drugiej tak kompetentnej dziewczyny. Ucieszył się, że aplikuje właśnie do mojej firmy.
    – Mam nadzieję, że ją pan zatrudni, to naprawdę wartościowa dziewczyna. Żałuję, że im z moim synem nie wyszło, ale cóż, samo życie…
    – Czyli jednym zdaniem, poleca ją pan, tak?
    – Oczywiście, będzie miał pan z niej pociechę.
    Księgowa skończyła już rozmowy z innymi kandydatkami, przyszła do mnie.
    – No i jak, pani Małgorzato, wybrała pani którąś?
    – Tylko jedna nadaje się do pracy u nas, panie Hubercie.
    – Chyba ta Tekla, prawda?
    – Tak, tylko ona.
    – A wie pani, że zadzwoniłem do jej obecnego szefa?
    – No i?
    – Potwierdził, że jest bardzo dobrą, kompetentną pracownicą i rzeczywiście zna języki obce. Zastanawiam się jednak…
    – Nad czym? Mamy gotową asystentkę prezesa!
    – Ale czy nie jest za młoda? – patrzyłem na księgową.
    – No co pan! Ona ma być pańską sekretarką, a nie kobietą życia, prawda?
    – Niby tak… Dobrze, niech pani umówi ją na jakiś dzień, zobaczymy, co potrafi.
     Tydzień później miałem swój doskonale wyposażony sekretariat i nową asystentkę. Pracowało nam się dobrze, Tekla okazała się bardzo pomocna, intuicyjnie wyczuwała co i kiedy będzie mi potrzebne, szybko przygotowywała dokumenty, bezbłędnie wiele z nich tłumaczyła na obce języki. Zaproponowała, że tydzień popracuje na produkcji, żeby poznać dobrze charakter naszej działalności, żeby wiedziała o czym mówi w rozmowach z kontrahentami. Zaskoczyła mnie tym, ale zgodziłem się, tym bardziej że na hali pracowało kilka kobiet, praca nie była ciężka. No i zacząłem przyglądać się nowej pracownicy nie jak szef podwładnej, a patrzyłem na nią jak mężczyzna patrzy na młodą, atrakcyjną kobietę. Co tu dużo gadać, podobała mi się każdego dnia bardziej, niż dnia poprzedniego! Do pracy przychodziła ubrana raczej skromnie, choć nie tak, jak wtedy, kiedy widziałem ją pierwszy raz; zabroniłem jej tego stroju, wydał mi się taki… infantylny. Teraz owszem spódniczka, bluzeczka, włosy spięte, ale wszystko tak trochę bardziej na luzie, nie jak na oficjalne przyjęcie. Widziałem ją też w dżinsach i t-shircie! Pojechałem do galerii na zakupy i wśród klientów dostrzegłem fajną laseczkę w obcisłych spodniach uwypuklających niezwykle zgrabną, szczupła pupę i długie nogi, choć dziewczyna nie była wysoka. Kiedy odwróciła głowę poznałem, że to moja asystentka. Nie kiwnąłem w jej stronę, wolałem popatrzeć na nią, jak zachowuje się na zupełnym luzie. Zdziwiłem się, kiedy popatrzyłem na jej biust. Piersi kołysały się pod koszulką, sutki wyraźnie odznaczały się na materiale, czyli była bez biustonosza. Rozpuszczone włosy, delikatne okularki wyglądały inaczej, niż w pracy. Matko, jakie to było urocze, śliczne dziewczątko! Poczułem ruch w spodniach, pomyślałem, że może trzeba by ją jakoś sprowadzić na manowce, czyli do mojej sypialni. No tak, ale to znaczyło by utratę bardzo wartościowej asystentki…
     Byłem tak podjarany, że musiałem sobie jakoś ulżyć. Przypomniałem sobie te dwie laseczki, które aplikowały o pracę, zadzwoniłem do jednej z nich. Odebrała natychmiast, mej propozycji spotkania się nie odrzuciła, mimo, że miejscem tegoż spotkania był hotel. Przyjechała punktualnie, ubrana bardzo lekko i zwiewnie, więcej pokazując, niż skrywając. Patrzyłem chwilę na młode, zgrabne ciało, a kutas podnosił głowę i tężał Nie certoliłem się, rzuciłem ją na łóżko, rozchyliłem nogi, zdarłem ze szczupłych bioder stringi i wdarłem się w gorącą pipkę. Ruchałem jak automat, dupeczka jęczała i stękała, a ja cały czas widziałem kołyszący się w rytm kroków biust Tekli. Odwróciłem dziewczynę na brzuch i mimo protestów wyruchałem też jej dupę. Spuściłem się, wstałem, wytarłem kutasa w prześcieradło, zostawiłem na pościeli obok rozanielonej dupeczki pięć stówek i wyszedłem…
     Kilka tygodni po szybkim seksie w hotelu pojechałem na kontrolę do mojej wytwórni pod Kalisz, Tekla oczywiście była ze mną, musiała poznać tamtejszy oddział. Początkowo w czasie jazdy nie odzywała się, ale z biegiem czasu nasza rozmowa nabierała rumieńców. Pytałem ją o rodzinę, o studia, w końcu rozmowa zeszła na temat naszych partnerów.
    – Dlaczego jest pan sam, panie prezesie? – popatrzyła na mnie – przepraszam, jeśli to pytanie…
    – OK, powiem. Bo to zła kobieta była, jak mawiał Franc Maurer.
    – A kto to jest, ten Franc?
    – Oj, dziewczyno, to klasyka kina. Widziałaś “Psy” Pasikowskiego?
    – Nie.
    – No widzę, bo Franc to główny bohater tego filmu, gliniarz.
    – No nie widziałam, muszę to nadrobić.
    – To ciekawy film, ale raczej taki dla mężczyzn, tak mi się wydaje. No i chyba dzisiaj będziesz miała okazję go obejrzeć, po będzie w telewizji. A wracając do mej byłej… Zdradzała mnie na prawo i lewo, podpuszczała pracowników, kilku z nich ją zerżnęło, jeden nawet cały czas pracuje.
    – W firmie? Niesamowite, a reszta?
    – Inni sami się zwolnili, jednego wyrzuciłem. Ją też wygnałem z domu, ale miałem… pecha. Kiedy już wiedziałem, że nasz związek rozleci się, poznałem fajną babeczkę, no i nagrali nas i obfotografowali w jakimś hotelu. To był główny powód, dla którego to ja zostałem uznany przez sąd za winnego rozpadu małżeństwa, mimo, że miałem swoich świadków.
    – No to naprawdę pech. A co z dziećmi?
    – Nie wiem, nie chcą mnie znać…
    – To przykre. Ten mój drań Tomek też mnie zdradzał, dlatego odeszłam. Na szczęście mam kawalerkę, mam gdzie mieszkać, a pan dał mi pracę. Tomasz ma świetnego, poczciwego ojca, namawiał nas, żebyśmy się nie rozstawali. Raz posłuchałam, ale jak nakryłam tego gnojka w moim łóżku, w moim mieszkaniu z moją najlepszą przyjaciółką, to nie wytrzymałam, wywaliłam ich za drzwi i tyle go widziałam…
    – To też przykre. Długo byliście razem?
    – Cztery lata, mieliśmy wspólne plany, zamierzenia i wszystko się zawaliło, bo on tylko kutasem myśli…
     Na takich rozmowach zeszła nam droga do filii, po trzygodzinnym pobycie wracaliśmy. No i stało się. W jakimś lasku niespodziewanie wyskoczyła na drogę sarna i mimo, że nie jechałem szybko nie zdążyłem wyhamować i walnąłem w biedne zwierzę. Biedactwo wbiło się pod maską, spod której wydobyły się kłęby pary, zgasły światła i auto nie nadawało się do dalszej jazdy. Cóż było robić. Zadzwoniłem po pomoc drogową i auto zastępcze, ale nie było zasięgu! Staliśmy tak w tym lesie, robiło się coraz później, zapadały ciemności. Po jakimś czasie – cud! Jechało jakieś auto, zaczęliśmy machać jak opętani, samochód zatrzymał się i wyszedł z niego… policjant, bo to był radiowóz.
    – Dzień dobry, sierżant Gruszecki, co się stało?
    – Dzień dobry, panie sierżancie – też przedstawiłem się – jak widać, wyskoczyła sarna i nie mam możliwości dalszej jazdy. Komórki bez zasięgu, nie mamy możliwości ściągnięcia pomocy, a do domu ponad trzysta kilometrów.
    – Hmmm. Jedyne, jak mogę wam pomóc, to podjechać z wami do miasteczka, jest tam fajny, czyściutki hotelik z miłą obsługą. Wiem, bo prowadzi go moja żona. Auto możemy ściągnąć na parking przy komisariacie, a jutro od rana możecie zacząć działać. Teraz po nocy to chyba nie ma sensu – rzeczywiście, na dworze zrobiło się zupełnie ciemno.
     Zepchnęliśmy auto na pobocze i kilka minut później meldowaliśmy się w hotelu “Sparta”. Tak, jak mówił policjant, było to przytulne, czyściutkie miejsce z bardzo ładnymi pokojami. Wziąłem dwa, recepcjonistka poinformowała nas o możliwości zejścia na kolację i rano na śniadanie, które było w cenie pokoju. Umówiłem się z Teklą za godzinę w restauracji, a sam zamknąłem się w pokoju, rozebrałem i wszedłem pod prysznic. Musiałem spłukać z siebie emocje całego dnia. Przebrałem się w luźne ciuchy i zszedłem na kolację. Chciałem być trochę wcześniej, miałem ochotę na solidnego drinka, a nie chciałem, żeby widziała to sekretarka. Napojony dobrym alkoholem czekałem na dziewczynę. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem ją w podobnych ciuchach, jak wtedy, w galerii na zakupach.
    – Wyglądasz trochę inaczej, niż zwykle.
    – Oj, przepraszam, nie podoba się panu? – aż się zarumieniła.
    – Skądże, jest super. Skąd wzięłaś ciuchy, nie masz walizki.
    – Ale mam swoją torbę, a w niej wszystko, co trzeba na wyjazd, nawet jednodniowy. Już kiedyś przekonałam się, że trzeba być przygotowaną na dłuższą podróż…
    – Proszę, wybierz z karty, co chcesz jeść, ja już zamówiłem.
     Kolacja przebiegła niezwykle szybko, to znaczy tak mi się zdawało. Wypiliśmy po kilka lampek wina, całą butelkę zabrałem do swego pokoju. Przypomniałem sobie, że będą “Psy” w tv, a że odbiornik był w pokoju Tekli, to zapukałem do jej drzwi. Po zaproszeniu wszedłem.
    – Pamiętasz o “Psach”? Zaraz będą na którymś kanale.
    – Dzięki za przypomnienie, obejrzy pan ze mną? – patrzyłem w śliczne, teraz szklące się oczy. Wpływ wypitego do kolacji alkoholu?
    – Nie odczytasz tego, jak narzucanie się?
    – No co pan, panie prezesie! Przecież to tylko film chcemy obejrzeć!
    – No to przyniosę to wino, które wziąłem do pokoju.
    -Wspaniale, a ja przyniosę z dołu kieliszki.
    Po chwili siedzieliśmy na wygodnej sofie z dobrym winem w ręce. Film widziałem już dziesiątki razy, teraz wolałem przyglądać się swej ślicznej asystentce. Patrzyła uważnie na akcję toczącą się na ekranie, popijała pomału smaczne wino, które dyskretnie dolewałem do jej kieliszka. W miejscach brutalnych scen przymykała oczy, a w momentach erotycznych szeroko je otwierała, rumieniła się, bezwiednie kierując dłoń na swe krocze i pod bluzkę na biust; natychmiast jednak hamowała się i przyjmowała poważny wyraz twarzy. Jednak w momencie, kiedy Młody stracił kciuk krzyknęła, przytuliła się do mego ramienia i nie puszczała mnie do końca filmu. Przy końcowych napisach podniosła głowę, popatrzyła mi głęboko w oczy.
    – Przepraszam pana, ale potrzebowałam choć na chwilkę męskiego ramienia – zarumieniła się, nie wiedziałem, czy to zawstydzenie, czy wpływ wypitego wina – jeszcze raz przepraszam, panie prezesie – opuściła głowę.
    Ująłem ją delikatnie pod brodę i podniosłem, tak, że nasze twarze były tuż obok siebie, drugą ręką pogłaskałem śliczną buzię.
    – Nic się nie stało, wręcz przeciwnie, było mi bardzo miło – wyszeptałem.
    – Naprawdę? Dziękuję, panie Hubercie…
    Nasze twarze zbliżały się do siebie, w końcu usta połączyły w namiętnym pocałunku. Czułem zwinny języczek głęboko w gardle, po to, by za sekundę czuć go na ustach i znowu w gardle. Ten niezwykle zwinny jęzorek wyczyniał harce w mej buzi, to było fantastyczne. Trzymałem śliczną twarzyczkę mej asystentki w obu dłoniach, zaraz jednak lewą ręką ująłem ją z tyłu głowy, prawa zawędrowałą pod lużną koszulkę; delikatnie pieściłem jędrne cycuszki, szczypałem i masowałem sutki, aż stały się twarde i sterczące. Trudno opisać to, co działo się w moich bokserkach. Kutas drżał, pulsował, dumnie unosił łeb, próbując wyśliznąć pod gumką bielizny, żeby wystawić głowę i pokazać światu, że jest gotów. Na szczęście jak wspominałem zawsze miałem odpowiednie gatki; tak było i tym razem. To nie trwało jednak długo, pomocna dłoń dziewczyny wyciągnęła go na zewnątrz i mocno ściskała, nagle jednak odskoczyła, wyprostowała się, schowała ręce z siebie.
    – Przepraszam, to się nie powtórzy, panie prezesie… Chyba to wino…
    – Chyba wina i to moja – przerwałem znowu zaczerwienionej dziewczynie – nie chcę, żeby później mówiła, że wykorzystałem twą zależność i zmusiłem do czegokolwiek.
    – Nie, nie, raczej ja się boję, że odczyta pan moje zachowanie jako próbę osiągnięcia czegoś więcej w pańskiej firmie, a przecież pan… Pan mi się spodobał już pierwszego dnia, kiedy przyszłam złożyż podanie… – prawie rozpłakała się.
    – Dziewczyno, przestań! Od momentu, kiedy pracujemy razem ciągle myślę o tobie i to w sytuacjach, których nie opowiedział bym nikomu! Co tu dużo gadać, jesteś mym seksualnym marzeniem!
    – Niech pan przestanie – ciągle szeptała, ale zbliżała się do mnie, a ja siedziałem z kutasem na wierzchu – zawstydza mnie pan – położyła rękę na mym przyjacielu.
    – I dlatego ze wstydu zajęłaś się mym penisem? – roześmiałem się – oj, Zosiu, Zosiu przytul się do mnie – objąłem szczupłe ramiona.
    – Skąd pan wie, jak do mnie mówią najbliżsi?
    – Wiem o tobie prawie wszystko, nawet to, co najbardziej lubisz w seksie.
    – No co pan – oderwała się ode mnie. Skąd pan to wie? – patrzyła na mnie wielkimi oczami.
    – To już jest moją słodką tajemnicą. A teraz otrzymujesz polecenie służbowe, którego przestrzegania będę pilnował z całą surowością. Zabraniam tobie mówienia mi “pan” w sytuacjach, kiedy jesteśmy sam na sam, tylko masz mi mówić po imieniu. W innych okolicznościach ma być tak, jak do tej pory. Czy to jest jasne?
    – Tak, panie… Tak, Hubercie.
    – A teraz daj mi buzi i zajmij się nim wreszcie!
    Tekla złapała sterczącego i oczekującego pieszczot kutasa i zaczęło się! Najpierw delikatnie, leciutko drażniła drżącym języczkiem szparkę w głowicy, próbowała wcisnąć się w nią; lizała cały łeb, trącała wędzidełko, pomału zsuwała napletek i naciągała go do końca, znowu zsuwała, aż skóra na kutasie zrobiła się prawie gładka. Rozchyliła usta i zaczęła nasuwać się na sterczącą pałę. Mimo swych rozmiarów nie stwarzał problemów, byłem zaskoczony tym, co zobaczyłem, kiedy odgarnąłem długie, lokowane włosy na bok; cały tkwił w ustach mej asystentki! Jak, qrwa ona tego dokonała! Przyznam, że przed nią żadna z moich kochanek nie była w stanie tego zrobić, a ta chudzina wessała go całego; do tego wysunęła jeszcze języczek i drażniła nim jaja! Niesamowite, czułem, jakby to dwie kobiety zajmowały się mym przyrodzeniem. A ona ssała i ssała, myślałem, że się udusi, ale odpuściła trochę, złapała oddech i dalej trzepała mi konia, teraz pomagając sobie dłońmi. W końcu oderwałem ją od chuja i podniosłem, żeby zdjąć koszulkę i zobaczyć wreszcie ten skrywany do tej pory biuścik. Byłem zachwycony tym, co zobaczyłem. Piękne, kształtne, jędrne piersi ze sterczącymi sutkami nie opadały nawet o milimetr, na moje niewprawne oko to 75C, lub D! Polizałem jeden cycuszek, potem drugi, objąłem wargami sutek i drażniłem go językiem. Dziewczyna westchnęła, cały czas zajmowała się mym przyjacielem. Rozpiąłem pasek i spodnie, popchnąłem Teklę na sofę, uniosła biodra, ściągnąłem więc te niepotrzebne spodnie i stringi. Wróciłem do pieszczenia ślicznych cycorków, lizałem je, ssałem, przygryzałem, zjechałem językiem niżej. Drażniłem pępek, zzsunąłem się na absolutnie gładziutki wzgórek łonowy, lizałem pachwiny, w końcu zająłem się pipką. Pachniała świeżą kobiecością, widocznie laska też wzięła kąpiel, na szczęście, bo bardzo nie lubię fetorku takiej niedomytej pipy; nie jestem Napoleon!
    Ta cipeczka pachniała piżmem, kobiecością, dobrym mydełkiem, jakimś żelem… Lizałem zapamiętale, ssałem wargi, leciutko je przygryzałem, wpychałem jęzor w mokrą szparkę, lizałem jej ścianki. Przeszedłem na łechtaczkę, drażniłem językiem, ssałem, lizałem, pomagałem sobie palcami, wpychałem je w cipkę, brandzlowałem nimi gorącą dziurkę. Tekla sapała, stękała, momentami piszczała, drżała cała, zaciskała palce na pościeli.
    – Hubert, rób tak, to jest wspaniałe, czekałam na to… Tak, mocniej, liż mnie, spełniasz moje marzenia… Tak, tak…
    – Ciiicho – wymlaskałem znad pipeczki – daj się ponieść chwili…
    Nie przestawałem drażnić to piękne, zgrabne, młode ciało spragnione pieszczot i seksu. Odwróciłem swą kochankę na brzuch, podniosłem te niesamowite, krągłe, kobiece bioderka tak, że teraz miałem przed twarzą tę pupę, na którą zwróciłem uwagę pierwszego dnia. Dziewczyna klęczała, opierając głowę o poduszkę wypinała do mnie ten niebiański tyłeczek. Szybko pozbyłem się ciuchów, nagi klęczałem za mą kochanką. Zająłem się pięknie wyeksponowaną pipką, znowu ją lizałem i ssałem, brandzlowałem palcami, drażniłem guziczek rozkoszy. Teraz pora na drugą dziurkę.
    Tutaj mały wtręt. Rzeczywiście miałem bardzo wiele informacji o upodobaniach seksualnych mojej sekretarki. Skąd? Z pierwszej ręki, czyli od Tomka, jej poprzedniego partnera. Jak wyciągnąłem od niego te informacje? Przy pomocy “rozmownej wody”, czyli alkoholu. Dowiedziałem się, w którym klubie lubi Tomek spędzać wieczory i poszedłem tam ze swym zaufanym pracownikiem, który był dla mnie niemal jak syn. Wziąłem go do siebie, jak był jeszcze wystraszonym uczniem, z czasem został najlepszym fachowcem w firmie i awansował na brygadzistę, potem na kierownika produkcji. Andrzej został wtajemniczony w moje zamierzenia, jakoś skumplował się z Tomkiem, stawiał mocne drinki i w momencie, kiedy gość był już na dobrej fazie zająłem miejsce Andrzeja. Udawałem pijanego, żaliłem się, że kobieta mnie zostawiła, jemu też się zebrało na zwierzenia, w końcu omówiliśmy z detalami, co najbardziej lubią w łóżku nasze byłe. Nie dawałem wiary jego opowiadaniom, ale przysięgał, że mówi prawdę; był gotów dzwonić do dziewczyny, żeby potwierdziła jego słowa, uwierzyłem w końcu w to, co mi opowiedział i dobrze zapamiętałem. Teraz tą wiedzę chciałem jak najlepiej wykorzystać.
    Delikatnie pocałowałem kakaowe oczko Tekli, jednocześnie wsunąłem w nie, tyle, ile mogłem, język. Reakcja laseczki była fantastyczna. Wrzasnęła i przesunęła biodra do tyłu, jakby chciała nabić się pupą na drażniący ją język. Na to czekałem. Podniosłem się, naplułem na kutasa i pomalutku zacząłem wpychać go w ciasną pupkę. Wszedł, o dziwo bez większych problemów. Kiedy głowica minęła zwieracze pchnąłem mocniej i wszedłem do tej zgrabnej dupki do końca. Trochę się bałem, że z powodu grubości mego sprzętu będzie problem bólu, ale myliłem się. Tak jak przed chwilką z językiem, tak teraz Tekla sama nabijała się na chuja, praktycznie nie ruszałem biodrami, obserwowałem ruchy mej ślicznej kochanki. Stękała, jęczała, sapała i coraz szybciej nabijała się na twardego drągala tkwiącego w dupce.
    – Boże, jak mi dobrze, tak, tak rób, mocno, proszę cię wyruchaj mnie tak, żebym nie mogła usiąść. Tak, rozwal moja dupcię tak… tak… tak…
    – Cichutko, maleńka, Hubercik zadba o ciebie, będziesz jeszcze w niebie, obiecuję.
    – Tak, wyruchaj mnie, nie oszczędzaj, tylko ruchaj…
    Złapałem ją pod udami, podniosłem, sam wstałem, zaraz usiadłem na krześle, mając dziewczynę przed sobą. Oparła się stopami o podłogę i podskakiwała ciągle na mych biodrach jeszcze mocniej nabijając się pupą. Pieściłem twarde cycuszki, całowałem smukły karczek, szyję, całowałem i lizałem malutkie uszy; odwróciłem zgrabną główkę w swoją stronę, zwarliśmy się w pocałunku. Uniosłem szczupłe biodra i naprowadziłem kutasa na różową szparke pipki, pomału opuściłem ją i nabiłem na twardego przyjaciela.
    – Jezu, zaraz zwariuję, kocham tego twego chuja, jest wspaniały, wypełnia mnie całą, tak pchaj go do końca, zerżnij mnie mocno, daj mi go tyle, żebym się zsikała z rozkoszy. Ooooo… Tak, jesteś wspaniały, mocno, mocniej!
    – Już maleńka moja, zaraz dotrzesz do celu.
    Tak sobie szepcząc i stękając ruchaliśmy się jak króliki. Zaczął się znowu miłosny taniec, dziewczyna skakała na kutasie i wrzeszczała w poduszkę, którą profilaktycznie przydusiłem do skrzywionej grymasem rozkoszy buzi. Nagle znieruchomiała, kilka sekund później zaczęła dygotać, trząść się i podrygiwać. Rzucała przy tym głową, targała dłońmi włosy, wreszcie uspokoiła się i tylko cichutko pojękiwała.
    – Matko, jak mi tego brakowało! – wyszeptała po dłuższej chwili, cały czas siedząc na mych biodrach w kutasem tkwiącym w pipce – dziękuję ci bardzo za tę rozkosz, byłam w kosmosie…
    – To nie koniec, moja droga, to przeludium, czyli wstęp do dalszej części.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Interesuje Cię, co było później? Jeśli tak, to napisz, proszę.

    No i czekam na komentarze, Wasze uwagi biorę zawsze do serca i staram się być coraz lepszy

  • Rozpalanie cnotki cz.4

    Kontynuacja losów bohaterów z cyklu „Pomyłka” cz.4

    Rozmawiałyśmy w drodze powrotnej i Marta przyznała mi się, że widziała nas rano. Powiedziała również, że Seba nie był jej pierwszym, ale ma wielkiego i ona trochę się boi. O jej! Mało nie przytaknęłam na tego „wielkiego”, ale się opanowałam. A to, czego się boi było do naprawienia. Musiałam to przemyśleć i powiedzieć Sebie, żeby zwolnił, ale Marcie tego nie powiedziałam. Właściwie nic jej nie powiedziałam. Na szczęście droga do domu była na tyle krótka, że nie zdziwiło jej moje milczenie. Po powrocie do domu zastałyśmy naszych panów już razem. Marta zaniosła szybko zakupy na górę, a po powrocie do kuchni koniecznie chciała gotować obiad. Namówiliśmy ją na zamówienie pizzy, żeby mogła usiąść z nami i porozmawiać. W ten sposób razem miło spędziliśmy wieczór, rozmawiając o naszych zainteresowaniach.

    Leżąc już w łóżku opowiedziałam Krystianowi nasze przygody i rozmowy. Przygoda w przebieralni spodobała mu się tak bardzo, że dokończyłam ją opowiadać już z kutasem w cipie. Sama też się tym na nowo podnieciłam, więc zdążyłam już wcześniej pieścić zarówno kutasa Krystiana jak i swoją cipkę, całować i przygryzać jego ramiona, podsuwać mu cycki do lizania i ssania. Kiedy więc wsadził we mnie kutasa, byłam mokra i nie opowiadałam nic, bo jęczałam z rozkoszy. Pieprzyliśmy się turlając po łóżku, nasuwałam się na niego biodrami, ściskałam go pizdą i zalewałam sokami. W końcu docisnął mnie do łóżka, a ja otoczyłam go nogami. Jebał mnie z całej siły. Orgazm dopadł nas jednocześnie i trwał dosyć długo. Oboje jęczeliśmy, a ja jestem pewna, że krzyczałam. Chociaż, jak zwykle, straciłam świadomość, bo dałam się ponieść ekstazie. Próbowałam dokończyć swoje opowiadanie, ale po kilku zdaniach znowu ogarnęło nas podniecenie. Tym razem ja usiadłam na mężu i, mówiąc mu o smaku cipki Marty i dotyku jej języka na łechtaczce (ujeżdżając go i jęcząc z podniecenia), doprowadziłam do drugiego orgazmu zarówno siebie jak i jego.

    Zrezygnowałam z prób opowiadania reszty. Zmęczeni zasnęliśmy.

    W czwartek rano zostaliśmy obudzeni przez Sebę, który zapukał do naszego pokoju i od razu wszedł. Usiadł na łóżku i powiedział – „Rany, jak was co wieczór słucham, to prawie się spuszczam w spodnie. Niestety, musicie już wstawać, bo jedziemy zaraz wszyscy do firmy. Umówiłem Krystiana w drukarni, a jeszcze musimy dopracować kilka szczegółów i zebrać potrzebne pliki.”

    Odrzuciłam kołdrę, a on zaczął gładzić moje odsłonięte nogi i biodra. Zaśmiałam się i powiedziałam – „Jak będziesz tak robił, to się spóźnimy, zamiast być wcześniej.”

    Krystian wstał z mojej strony łóżka i wyciągnął do mnie ręce. – „Wstawaj, zdążymy zaradzić temu co się w tobie budzi.”

    Wstałam i wylądowałam między nimi. Dwa duże, gorące ciała otaczały mnie i bardzo mocno czułam to przez cienką koszulkę. Obaj złapali mnie za dłonie i pokierowali nimi tak, że poczułam przez spodnie dwa sterczące kutasy. Podniecenie natychmiast odebrało mi zdolność swobodnego oddechu, a cipka zmoczyła się, gotowa na ruchanie. I w tej chwili… na korytarzu rozległ się głos Marty, szukającej Seby. Nie wiedziałam, czy się cieszyć czy złościć. Pewne było to, że i tak nie mieliśmy czasu na zabawę. Zaczęliśmy się śpieszyć z poranną toaletą i śniadaniem.

    W firmie już wszyscy byli i od razu wpadliśmy w wir pracy. Marta siedziała w części konferencyjnej, szkicowała coś i popijała kawę, a my biegaliśmy od komputera do komputera. W ciągu godziny udało nam się ogarnąć potrzebne materiały, w ciągu następnej zebraliśmy potrzebne pliki na jeden laptop i uporządkowaliśmy je, ustaliliśmy zarys projektu do przekazania i Marta odwiozła Krystiana do drukarni na rozmowę. Zostaliśmy we końcu we dwójkę na kawę. Siedzieliśmy w biurze Seby na kanapie i rozmawialiśmy o różnych sprawach, a ja myślałam o tym, co powiedziała mi Marta. Zapytałam Sebę jakie ma plany na sobotę. Okazało się, że faktycznie pamięta o rocznicy i planuje zabrać wszystkich na kolację do restauracji. Kategorycznie odmówiłam. Kolację w rocznicę ślubu powinni zjeść sami, we dwójkę. Po kawie Seba był zajęty sprawami firmy. Ja najpierw uzupełniałam szkice Marty rysunkami, a poszłam na rozmowę z kierownikiem produkcji. Cały czas myślałam jak się wykręcić od wspólnej kolacji. Zajęło nam to trzy godziny.

    Kiedy skończyliśmy pracę i niespiesznie rozmawialiśmy o powrocie do domu, nawiązałam do wcześniejszej rozmowy o tym, że rocznicę powinni spędzić we dwójkę. A potem również mieć dom dla siebie. Dlatego zaproponowałam Sebie, coś, o czym myśleliśmy z Krystianem już wcześniej: że tego wieczora pobawimy się w piwnicy firmy (jak powstała „sala”? – ciekawych zapraszam do przeczytania opowiadania „Pomyłka cz.5”). Seba przyznał, że nie był tam od czasu naszego pamiętnego wspólnego pobytu. Rozmawiając na ten temat zeszliśmy na dół. Wyciągnął z szafki przy schodach klucze i poprowadził mnie korytarzem, zapalając kolejne światła. Kiedy przechodziliśmy koło drzwi składziku, na wspomnienie pieprzenia na stole warsztatowym, poczułam przypływ podniecenia. W dużej sali Seba zapalił tylko część lamp, więc panował półmrok. Stół, kozioł i krzyż były mocno zakurzone. Stolik z przyrządami był przykryty ręcznikiem. Wszystko było na miejscu. Och! Zdjęłam ręcznik i zaczęłam wycierać stół. Seba podszedł i zapytał – „Dziwnie umieszczone są te kajdanki. Znasz ich przeznaczenie?”

    Uśmiechnęłam się i powiedziałam, że się domyślam. Musiałabym przymierzyć, żeby się upewnić. Zaproponował żartem, żebym weszła i przymierzyła. A ja, głupia, zdjęłam sukienkę, żeby jej nie zabrudzić i weszłam. Położyłam się z rękoma do góry, ale wtedy nie pasowały kajdanki na nogi. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Po kręceniu się w końcu dopasowałam kajdanki na ręce, które były spięte razem z kajdankami na kolana. Kajdanki na kostki były w rogach stołu, więc biodra miałam na brzegu. Nadgarstki miałam skute z kolanami, więc dłońmi podtrzymywałam swoje nogi w górze i w rozkroku. Seba przypiął mnie do wszystkich części. Byłam zdana na jego łaskę. Wtedy trochę bezmyślnie palnęłam – „Seba, Marta boi się tego, że twój kutas jest taki wielki, a ty jesteś zbyt agresywny w czasie waszego seksu.” Powiedziałam, że powinien się nauczyć pieścić kobietę, a nie tylko rżnąć. No, cóż. Jak się domyślacie, zechciał, żebym go nauczyła. Miał mnie jak na tacy i miał dostępne liczne przyrządy do pieszczenia kobiety. Byłam w bieliźnie, ale to nie stanowiło dla niego przeszkody. Nożyczkami, które gdzieś tam znalazł rozciął mi majtki i stanik, chociaż protestowałam mówiąc mu – „Nie wygłupiaj się, mogę ci pokazać inaczej.”

    Nie wypadło to zbyt przekonująco, bo już się mocno podnieciłam, a on nie słuchał, bo też się podniecił. Leżałam przypięta do stołu z mokrą, rozwaloną pizdą, sterczącymi sutkami i już dyszałam. Seba zapytał – „Będziesz mi mówiła co mam robić, czy lepiej zatkać cię kneblem?” – Wolałam mówić. Zaczął od pieszczot moich piersi, szyi i brzucha ręką, później językiem, całował mnie wsuwając język do moich ust, aż jęczałam i podnosiłam biodra. Potem schodził coraz niżej i niżej między moje nogi. Zassał moją łechtaczkę i krzyknęłam z rozkoszy, ale powiedziałam mu jeszcze w miarę przytomnie, że najpierw powinien trącać ją czubkiem języka, wsuwać język do cipki i masować mnie palcami. Zwolnił, pieścił mnie delikatnie, a potem trochę mocniej. Robił to cudownie. Bardzo szybko przestałam mieć możliwość wypowiadania logicznych zdań. Potem już pieprzył mnie ręką i ssał łechtaczkę tak, że myślałam, że zaraz będę szczytować, ale wtedy przestał i się odsunął. Leżałam dysząc, oszołomiona podnieceniem. Nie czułam jego obecności przez jakiś czas, a potem zbliżył się i powiedział – „Fascynowało mnie to, jak się podnieciłaś na dźwięk magicznej różdżki. Ponad miesiąc czekałem, żeby sprawdzić na tobie, jak to działa.” W jego głosie brzmiało podniecenie, ale i wahanie.

    O jej! Różdżka! Na samą myśl zatrzęsły mi się nogi. Seba nie używał nigdy tego masażera, więc początkowo wibrująca końcówka trafiła za wysoko, potem szybko przejechał przez łechtaczkę i zatrzymał się poniżej wejścia do pochwy. Oczywiście, spięłam się na początku na dźwięk wibracji, ale, kiedy nie trafił, trochę się odprężyłam. Jak poczułam drgania na łechtaczce, moje ciało, niezależnie ode mnie, zadrgało, a potem znowu się rozluźniło. Przesunął kilka razy, obserwując moje reakcje i – przyznaję – szybko się uczył. Wkrótce masował łechtaczkę delikatnie i mocno, krótko i długo, naciskał na wejście do pochwy i wracał do łechtaczki. Palcami drugiej ręki rozchylał mi wargi lub wsuwał kilka palców do cipki. Stopniował napięcie, a moje podniecenie rosło wręcz lawinowo. Po kilkunastu minutach tej zabawy zacisnęłam zęby, wbiłam paznokcie w swoje nogi i … nie wytrzymałam. Szarpnął mną spazm, uszła świadomość, zaczęłam krzyczeć i zalewać się sokami. Seba zabrał różdżkę, ale tylko po to, żeby wbić we mnie kutasa. Jebał mnie wolno mocnymi, głębokimi pchnięciami. Wypełniał mnie kutasem całkowicie, wzmagając moją rozkosz. Przerwał na chwilę tylko po to, aby sięgnąć po narzędzie słodkiej tortury. Przyłożył mi na nowo do łechtaczki drgającą różdżkę. Poddałam się. Teraz mój orgazm był całkowicie obezwładniający. Szarpałam więzy, wiłam się, wyginałam, krzyczałam, zlewałam się raz za razem i znowu traciłam świadomość, budziłam się i znowu odlatywałam. I jeszcze raz. I ponownie. Aż wreszcie, pierdoląc z zapamiętaniem już bez masowania mi łechtaczki, ruszył się kilkanaście razy i zaczął się spuszczać. Trwało to chwilę, a potem opadł na moje ciało i odpoczywał oddychając ciężko jak po biegu. Pocałował moje piersi, szyję i usta. Wreszcie mnie odpiął i pomógł zejść ze stołu. Byłam wyczerpana.

    „Było wspaniale.” – powiedziałam, opierając się o niego – „Chyba musimy się zbierać, ale mam problem. Nie mam majtek ani stanika. Zobaczymy czy sama sukienka wystarczy, żebym dojechała do domu.” Założyłam sukienkę, Seba pomógł mi poprawić włosy i ruszyliśmy korytarzem do schodów. Gasiliśmy po drodze światła i odwiesiliśmy klucze przy wyjściu. Okazało się, że trwało to wszystko około godziny, a może nieco dłużej.

    W firmie było już cicho, bo wszyscy wyszli do domów. Ostatnia zbierała się sekretarka, która czekała specjalnie na Sebę, bo nie wiedziała, czy ma zamknąć. Pożegnaliśmy się i poszła. W gabinecie Seby okazało się, że oboje mieliśmy nie odebrane połączenia od Marty i Krystiana. Zadzwoniłam i okazało się, że są razem w mieście i zapraszają nas na obiad do restauracji. Poszłam do łazienki Seby, żeby się ogarnąć. Stwierdziłam, że mogę jechać, nawet w torebce miałam jakieś kosmetyki, więc dla osób postronnych nie wyglądałam za zerżniętą ;).

    W restauracji Marta i Krystian już zajęli stolik. Poprosiłam męża ze sobą. Poszliśmy do toalety. Szczęśliwie to była jedna z tych z kabiną dostosowaną dla osób niepełnosprawnych, więc duża. Zamknęłam drzwi na klucz i powiedziałam mu o seksie z Sebą. Kiedy pokazałam mu spuszczoną cipkę, nie wytrzymał. Wpił się ustami w moje usta, a potem mnie odwrócił przodem do umywalki, podwinął mi sukienkę i poczułam kutasa wpychającego się do pizdy. Podniecił się tak bardzo, że pieprzył mnie krótko, zanim się spuścił. Kiedy się myłam, stwierdził, że teraz jego kolej na edukację Marty. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Poprosił, żebym zabrała Sebę pod jakimś pozorem do firmy. Powiedział, że Marta jest przy nim już całkiem swobodna, nawet dawała mu całusy na pożegnanie i powitanie. Chciał być z nią w domu sam chociaż przez dwie godziny. Wolałby mieć noc, ale prosił o tyle, ile mógł. Zgodziłam się. Poszliśmy na obiad.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • W przedziale z Paulina

     Pamiętacie Mariolę z opowiadania „ONE”? Tak, właśnie tę, która pracowała na poczcie i miałem z nią przelotny, seksowny romans. Nie będę teraz pisał o niej, tylko o dziewczynie, z którą pracowała w swoim urzędzie pocztowym, o Paulinie. Mariola, wysoka, postawna, krótko obcięta brunetka z dużym tyłkiem i biustem była absolutnym przeciwieństwem drobnej, szczupłej długowłosej blondyneczki z niewielkimi piersiami, Pauliny. Może nie była pięknością, ale miała bardzo interesujący typ urody z tym tajemniczym „czymś”, co zwracało uwagę każdego mężczyzny.

     Paula widziała mnie za każdym razem, kiedy zjawiałem się na poczcie, dyskretnie znikała z zaplecza siadając przy okienku i czekała na moje wyjście. Niekiedy widziałem jej ukradkowe spojrzenia rzucane w moją stronę; w ślicznych, niebieskich oczach dostrzegałem dezaprobatę pomieszaną z ciekawością, ale nie robiła niczego, żeby zainteresować się nią bliżej, tym bardziej, że słyszałem o jej gorącej miłości do pewnego chłopaka. Kiedy przestałem spotykać się z Mariolą, przestałem też widywać Paulę; tylko przy wizytach na poczcie patrzyłem na tę interesującą buzię, a takie wizyty kończyły się zdawkowym „cześć” i tyle. Do pewnego czasu…

     Nadeszła zima, ferie, żona z dzieciakami wyjechała do teściów, siedziałem sam w domu, nudziłem się jak mops. Na szczęście zdarzyło się, że musiałem pojechać w delegację do filii naszej firmy, a że warunki drogowe z powodu obfitych opadów śniegu i wysokich mrozów były naprawdę niebezpieczne – dyrektor stwierdził, że nie będzie mnie narażał i kazał pojechać pociągiem, na co z ochotą przystałem; nie marzyło mi się wyczekiwanie w samochodzie w jakiejś zaspie na pług i piaskarkę. Następnego dnia miałem wracać, jednak najbliższy pociąg był wieczorem, wcześniejsze odwołano z powodu śnieżycy. Co ciekawe, kiedy znalazłem się na dworcu, zaskoczony zaobserwowałem raptem kilka osób! W dużym mieście na wielkim dworcu było nas, podróżnych, może siedmioro. I kolejna niespodzianka – jedną z podróżnych okazała się Paulina. Tak, ta Paulina z poczty. Stała w towarzystwie jakiegoś chłopaka, rozmawiali chyba o obecnej sytuacji, bo patrzyli ciągle na tablicę z odwołanymi kursami. No tak, komunikacja prawie nie działała, ludzie bali się podróżować, woleli siedzieć w ciepłych domach, niż marznąć w nieogrzewanym wagonie, co wielokrotnie tej zimy miało już miejsce.

    Podstawili nasz pociąg, był to taki podrzędny ”kowboj”, wsiadło do niego chyba czworo podróżnych, każdy do innego wagonu, Paula z wdziękiem wskoczyła do sąsiedniego, ale nie dostrzegłem, czy wsiadła sama, czy z chłopakiem, z którym stałą na peronie. Zająłem jakiś środkowy przedział, sprawdziłem, czy włączone ogrzewanie działa, zmniejszyłem jego moc o połowę i uradowany rozsiadłem się wygodnie, planując, jak sobie pośpię przez te kilka godzin podróży. Siedzenia były bardzo wygodne, można było wysunąć siedzisko i opuścić mocno oparcie tak, że powstawało bardzo fajne miejsce do spania. Jeśli zrobiło się to po obu stronach przedziału – powstawało wielkie legowisko. Ruszyliśmy. Przewidując różne warianty podróży zabrałem z domu kocyk i termos z herbatą, teraz miałem w nim „herbatkę z prądem”, czyli gorący napój z pewną ilością czystego spirytusu; miało to być lekarstwo na ewentualne zmarznięcie. Wiedziałem, że konduktor sprawdzający bilety będzie chciał obejść jak najszybciej cały pociąg, więc cierpliwie czekałem, kiedy przyjdzie. Po chwili rzeczywiście drzwi przedziału otworzyły się, ale nie był to przedstawiciel PKP, tylko Paulina.

    -Dobry wieczór, Janie, jednak nie wydawało mi się, że to właśnie ciebie widziałam na peronie. Mogę się dosiąść? Pociąg prawie pusty, trochę się boję sama w przedziale…

    – Dobry wieczór, cześć, siadaj, oczywiście, we dwoje raźniej i bezpieczniej. Daj ten bagaż, włożę go na górę – już lokowałem walizkę dziewczyny na górnej półce.

    – Dzięki. Mam nadzieję, że nie zmarzniemy, prawda?

    – Jestem przekonany, że nie. Grzeją w wagonie, ale co będzie za chwilę tego nikt nie wie.

    – No właśnie, a ja zmarzłam idąc na ten pociąg, potem jeszcze ta zimnica na peronie… Brrrrr! Ale…

    – Dobry wieczór, proszę bilety do kontroli! – wejście konduktora przerwało wywód dziewczyny.

    – Dziękuję, życzę spokojnej podróży – oddał nam kartoniki i zamknął drzwi.

    – Sama jedziesz? A gdzie twój facet? Słyszałem, że się zaręczyliście.

    – To już historia, zaręczyny zerwane. A powód? Zaskoczę cię. Wyobraź sobie, że nakryłam Michała w łóżku, jak ruchał się ze swoim kolegą! Ruchał się, rozumiesz? Miał jego chuja w swojej dupie! Co innego mogłam zrobić? Jedno, co dobre to to, że nie zdradził mnie z inną dziewczyną, co często ma miejsce, tylko z facetem. W tym przypadku to pewne usprawiedliwienie; z naturą nikt nie wygrał…

    – Hmmm…. Pewnie masz rację, ale to przykra sytuacja.

    – Prawda, prawda. Od trzech miesięcy jestem sama. Najbardziej zastanawia mnie to, że spaliśmy w jednym łóżku, lubię seks, więc rżnęliśmy się niemal co wieczór, niekiedy Michał dopadał mnie gdzieś w kuchni i też potrafił mocno wyruchać, a mimo to jeszcze dawał dupy i to dosłownie, facetowi. Przecież on mógł mnie zarazić jakimś świństwem. A teraz żyję jak zakonnica…

    Chwilę jechaliśmy w milczeniu. Paulina siedziała cały czas w kusej kurtce, raz po raz wstrząsały nią dreszcze, zacierała zmarznięte dłonie. Nie wytrzymałem.

    – Rozbieraj się, natychmiast.

    – No coś ty, jest mi cholernie zimno – zaprotestowała energicznie.

    – Właśnie dlatego. Zdejmuj kurtkę, rozgrzeję ci plecy, taki szybki masaż dobrze ci zrobi.

    -Szybki ma… Mam się rozebrać do naga? – była niemal przerażona.

    – Skądże, ściągnij wreszcie tę nieszczęsną kurteczkę i odwróć się do mnie tyłem. Swoją drogą na taka pogodę mogłaś ubrać się cieplej, w tych warunkach nie można patrzeć na modę, trzeba dbać o siebie.

    Pomału zdjęła okrycie, powiesiła na wieszaku, chuchnęła w dłonie, wreszcie siadła. Szybkimi ruchami tarłem szczupłe plecy, rozmasowywałem barki i karczek, znowu tarłem plecy. Hmmmm, nie miała stanika! No to biust też musi mieć zimny, ale jak…

    -Dzięki, już mi znacznie cieplej – usłyszałem cichy głos, który sprowadził mnie na ziemię.

    – Wsuń dłonie pod uda, szybciej się rozgrzeją, ale najpierw podaj ręce, też je trochę rozmasuję.

    Dłonie miała delikatne, palce długie i smukłe.

    – Dzięki ci bardzo, naprawdę jest mi dużo cieplej. A myślałam, że w kurtce będzie lepiej.

    – Lepiej to okryć się, niż zakładać na siebie, nie wiesz o tym, bo i skąd. A jeśli chodzi o okrycie to mam niespodziankę. Ale przedtem, poczekaj, już – trzymałem w ręce termos – napijemy się rozgrzewającego napoju.

    Nalałem herbatę w kubek od termosu. Zapach rozszedł się błyskawicznie po całym przedziale, upiłem łyczek. Dobre, gorące, ale nie parzyło, do tego odpowiednio mocne; czułem ciepło rozchodzące się od żołądka po całym ciele. Podałem kubek Pauli.

    – Proszę wypij do końca.

    – A co to jest?

    – Herbata „z prądem”.

    – Co? Jeszcze nigdy takiej nie piłam!

    -Masz okazję spróbować. Wypij do dna, zaraz poczujesz się lepiej.

    Wypiła, skrzywiła się trochę, zrobiła śmieszną minkę.

    – Kuźwa, jakie mocne! Mocne, ale bardzo dobre… Hmmm…. Wiesz, że już czuję, jak grzeje?

    – No widzisz? Wujek Janek jest zawsze przygotowany na każdą okoliczność. – roześmiałem się.

    Wypiliśmy jeszcze po kubeczku, Paulinie już świeciły się oczy, na twarzy pojawiły się rumieńce. Zostało jeszcze trochę herbaty, ale wolałem wypić ją trochę później, nie wiadomo, jak naprawdę jest z tym wagonowym ogrzewaniem.-  A wiesz, że Mariola już nie pracuje u nas?

    – O! A gdzie? Przeniosła się z chłopakiem do jego miejscowości i tam jest kierowniczką.

    – No proszę, dziewczyna robi karierę. A ty? Objęłaś stanowisko po niej? Tutaj też chyba była kierowniczką placówki, prawda?

    – Tak, udało mi się. Mam teraz jeszcze dwie dziewczyny, fajnie nam się pracuję. A wiesz, że… – przerwała, patrzyła mi w oczy.

    – Co mam wiedzieć?

    – No wiesz… znowu nie skończyła zdania.

    – No nie wiem, powiesz w końcu?

    – Mariola mi wszystko opowiadała o tobie, o tym, coście robili.

    – No i? Nic, tak tylko mówię.

    – Aha! Położymy się teraz i spróbujemy usnąć, mamy jeszcze trzy godziny jazdy. Trzy godziny, jak wszystko dobrze pójdzie – wyciągnąłem kocyk, rozłożyłem całe siedzenia – zdejmuj buty, torebka pod głowę i śpimy!

    Patrzyła wielkimi oczami na kocyk i pokręciła głową.

    – Ty naprawdę jesteś przygotowany na każdą okazję! Masz jeszcze trochę tej herbatki? Zasmakowała mi.

    – Proszę bardzo – nalałem kolejną porcję, sam też trochę wypiłem – a teraz kładź się i śpimy.

    Położyliśmy się koło siebie. Przez zaciągnięte zasłonki do przedziału dochodziło troszeczkę światła, lampy w przedziale wyłączyłem wcześniej. Leżeliśmy się na lewym boku, na „łyżeczkę”, miałem przed sobą szczupłe ciało Pauliny. Przysunąłem się bliżej, nakryłem nas kocem, położyłem ręce pod głowę. Leżeliśmy jakiś czas, a mi po głowie galopowała myśl, jak i co zrobić, żeby bliżej poznać leżącą dziewczynę. Mamy masę czasu, można go fajnie wykorzystać… I tak sobie rozmyślając czułem, że zasypiam.

    Poruszyła się, a ja otworzyłem oczy. Paula cofnęła się, wtuliła we mnie, jednak nie z bardzo. Już chciałem ją przyciągnąć do siebie, kiedy poczułem rękę wsuwającą się między nas i zmierzającą do mego krocza. Czekałem bez ruchu na dalszy rozwój wypadków, a mój kutas obudził się na dobre i poczułem, że zaczyna podnosić swój łeb. Ucisk na penisie świadczył tylko o jednym – znalazła go! Objąłem przez sweter i bluzkę prawą pierś i tu zaskoczenie! Cały czas myślałem, że ma mały biuścik, a tu proszę – całkiem fajne cycuszki. Drugim zaskoczeniem była wprawa, z jaką rozpięła mi spodnie i wyłuskała z nich sterczącą już pałę.

    – Matko, co tam masz – aż podniosła się, głowę odwróciła w moją stronę – i tym ruchałeś Mariolę? Kuźwa, mówiła, że masz wielkiego chuja, ale nie przypuszczałam, że takiego! Strach się go bać!

    – Mariola jakoś się nie bała, wiesz przecież. Masz fajny biuścik, naprawdę fajny. Myślałem, że jest mniejszy – szczypałem delikatnie sutek.

    – Nosiłam ciasne staniki, bo wstydziłam się swoich piersi, dopiero od niedawna nie noszę biustonosza…

    – Paulinko, mam propozycję.

    – Jaką? – ciągle trzymała dłoń na kutasie.

    – Może poprzestańmy na tym, co teraz, a dokończymy u mnie w domu, a rano cię odwiozę, może być?

    – A nie można tutaj, a w domu powtórzyć? – uśmiechnęła się filuternie – Mam już mokrą pisię, najarałam się na tego drągala, szkoda by było odpuścić…

    -Oczywiście, masz rację – roześmiałem się.

    Podniosłem się, włączyłem na maxa ogrzewanie przedziału, uchyliłem drzwi i sprawdziłem, czy korytarz jest pusty. Dokładnie zasłoniłem wnętrze przedziału, drzwi zablokowałem swoją mocną aktówką z dokumentami. Klęknąłem na siedzeniu przed Paulą, zdjąłem z niej sweter i bluzkę, objąłem dłońmi te niemal idealne cycuszki. Polizałem je, possałem sterczące i twarde sutki, zwarliśmy się w pocałunku. Nasze języki prawie plątały się w ustach, poczułem znowu dłoń dziewczyny na kutasie. Dobrze, że miała długie palce, mogła go całego objąć. Rozpiąłem ciasne spodnie Pauli, zsunąłem je wraz z figami tyle, ile mogłem, sam zdjąłem swoje, zrzuciłem z grzbietu koszulę, przytuliłem szczupłe ciało do siebie. Na klacie czułem zimne piersi, które pomału rozgrzewały się. Ciągle całując się penetrowałem palcami jej pipkę, bardzo mokrą i gorącą. Paula siadła, do końca rozebrała się, złapała znowu za kutasa i kładąc się na plecach przyciągnęła go do cipki.

    – Janku, wejdź we mnie, proszę. Wyruchaj mnie tak, jak Mariolę, ona była tobą zachwycona. Ruchaj mnie, potrzebuję tego – sama wcisnęła w siebie sterczącą już jak drąg pałę.

    – Paulinko, dla ciebie wszystko, mogę cię zerżnąć we wszystko, co mi pokażesz – rzucałem biodrami wpychając się w ciasną pizdeczkę po same jaja.

    – Kuźwa, ale on jest wielki, ja pierdolę, Janku! Czuję go wszędzie, wy… peł… nia… mnie… całą… Tak, tak, tak, mocno, mocno, tak, ruchaj mnie, kuźwa mocno – to dukała, to wrzeszczała, a poduszki pod ręką nie było.

    Te jęki i stękanie tylko mnie jarały i zmuszały do coraz szybszych ruchów, jebałem ciasną pipkę, czułem jej gorące ścianki, czułem, jak rozstępują się za każdym moim pchnięciem. Jeszcze trochę, a z jękiem spuszczę się… no właśnie, jak się spuścić? W pideczkę? Na brzuch? A może w usta? Zwolniłem troszeczkę. Paulina zaczęła dochodzić, całe ciało drżało, brzuch napinał się w jakimś spazmie, zasłoniła usta obiema dłońmi, znieruchomiała na chwilkę, wyprężyła się w łuk i w końcu opadła na siedzenie przedziału. Wyciągnąłem kutasa z gościnnej pipy, zerknąłem na korytarz, był pusty. Położyłem się obok dziewczyny, narzuciłem na nasze gołe ciała koc.

    – Nie przesadzała, jesteś naprawdę jebaka! – przytuliła się mocno i znowu mój ciągle sterczący kolega znalazł się w delikatnej rączce.

    – Starałem się, jak zawsze – wysapałem – zabezpieczasz się, czy mam uważać?

    – Choć jestem sama, to i tak łykam piguły, więc nie obawiaj się, tym bardziej, że to i tak nie te dni – pochyliła się na chujem, próbowała objąć go ustami – za gruby, wolę inaczej.

    Dosiadła mnie i znów byłem w tym seksownym ciałku. Paulina oparła się dłońmi o moją klatę i zaczęła jazdę. Podobało mi się, jak rusza biodrami, faluje nimi, przesuwa się do tyłu i do przodu, by za chwilkę ruszać dupcią na boki. Pieściłem jej biuścik, ugniatałem te twarde cycuszki, szczypałem i naciągałem sutki, złapałem ją za kark i przyciągnąłem do siebie; znowu nasze języki plątały się w ustach, wyczyniając dzikie harce… Pociąg zaczął zwalniać, musieliśmy przerwać te miłosne zapasy, bo zbliżaliśmy się do kolejnej stacji. Na kilku wcześniejszych wsiadły tylko dwie osoby, a jedna wysiadła, a tutaj był tych ludzi mały tłumek! Na szczęście czekali na inny pociąg, bo do naszego nie wchodzili. Patrzyłem na tych ludzi, wszyscy byli młodzi, roześmiani, radośni… Przyszedł mi do głowy pomysł jak jeszcze bardziej ich rozradować. Złapałem Paulę za ręce, pociągnąłem do góry, zapaliłem małe światełko w przedziale.

    – Wstawaj, robimy numer!

    -Jaki? – już była zainteresowana, golutka stała w gotowości.

    Kurwa, jakie ona ma cycki! Nic, tylko się nimi bawić!

    – Stań w rozkroku na obu siedzeniach przodem do okna, dłońmi złap się tej ramki nad oknem i wypnij dupkę.

    – Ale chyba…

    – Zrób to, proszę, dajmy tym zmarzniętym ludziom trochę radości – skinąłem w stronę peronu.

    Popatrzyła przez okno i po sekundzie stała rozkraczona, a ja wpychałem w pipkę swego niezaspokojonego kutasa. W odbiciu w szybie widziałem, że robi miny, jakby miała trzy orgazmy naraz, a ja jebałem wypiętą laskę jak automat. Trzymałem ją za te niesamowite cycki, dociskałem biodra z całej siły, aż słyszałem klaskanie jaj o podbrzusze. Zerknąłem w stronę peronu. Stojący tam ludzie gapili się w okno naszego przedziału, wskazywali nas palcami, kilku chłopaków klaskało w dłonie, niektóre dziewczyny zasłaniały sobie oczy, albo odwracały twarz; większość jednak była chyba zachwycona. Szybkość moich ruchów osiągnęła apogeum, Paulina doszła naprawdę, a mój wytrysk był nagły i niespodziewany i bardzo mocny. Wyrzuciłem w pipkę dziewczyny pokaźną porcję spermy, kiedy ona odwróciła się, pochyliła i resztę przyjęła w usta, wylizując mnie dokładnie. Na peronie słyszeliśmy nie tylko brawa, ale też gwizdy radości, większość pomachała nam, kiedy pociąg ruszył.

    – A teraz natychmiast ubieramy się, ale naprawdę szybko! – zakomenderowałem.

    – Ale co się stało? – w głosie laseczki słyszałem nutkę niepokoju.

    -Jeszcze nic, ale ubieraj się prędko!

    Zajęło nam to kilkanaście sekund; parę chwil trwało doprowadzenie przedziału do porządku, otworzyłem drzwi, żeby się trochę przewietrzył i wyszedłem na korytarz. Zapaliłem papierosa, stanąłem przy oknie i udawałem, że podziwiam zaśnieżony krajobraz przesuwający się przed mymi oczami, Paulina w tym czasie ogarnęła się do końca, poprawiła fryzurę, siadła w kąciku i udawała, że śpi. Zdążyliśmy w samą porę. Konduktor wpadł do wagonu i niemal biegł w stronę naszego przedziału, kiedy zobaczył mnie spokojnie palącego papierosa (palić przestałem kilka lat później). Popatrzyłem na gościa z zainteresowaniem.

    – Chyba już nas pan sprawdzał, stało się coś? Udawałem „głupiego”.

    – Nic państwo nie widzieli? – zdezorientowany rozglądał się wokół.

    – A co pan ma na myśli? No… Przed chwilą na peronie grupa młodych ludzi coś tam śpiewała i wykrzykiwała, ale nie otwieraliśmy okna, bo zimno.

    – No właśnie, ich mam na myśli. Co tu się działo? – pomachał rękoma, wykonując jakieś nieokreślone ruchy.

    – Tu, to znaczy gdzie? Siedzimy w przedziale, gdzie jest w miarę ciepło i jak się uda, to ucinamy sobie drzemkę. A tak w ogóle, to za ile będziemy na miejscu?

    – Jak nic się nie wydarzy, to za pół godziny. Hmmm… To zastanawiające – pomruczał pod nosem i poszedł sobie.

    – Kuźwa, ale miałeś nosa! – Paulinka promieniała – Dzięki nam chłopaki rozgrzali się trochę i rozerwali. A widziałeś te głupi laski? Zamiast patrzeć i uczyć się, jak wygląda dobry seks, to odwracały głowę. Zakonnice?

    – Nie wszystkie dziewczyny są tak wyzwolone, jak ty. A swoją drogą, to ty chyba naprawdę lubisz seks, prawda?

    – Oczywiście, bardzo lubię! Przecież mówiłam tobie że z tym… No, że z Michałem też często się kochaliśmy, prawda?

    – No tak, wspominałaś… Powiedz, skoro wiedziałaś od Marioli, że ja też lubię seks, dlaczego nie dałaś jakiegoś znaku, sygnału? Przecież jesteś fajna laseczka, a z nią nie byłem zbyt długo, więc chętnie spotykał bym się z tobą.

    – Chciałam, nawet bardzo. Wiesz, po tych opowieściach Marioli leżałam w łóżku i wyobrażałam sobie, że wkładasz we mnie tego wielkiego drągala, wyobrażałam sobie, że jest duży, ale w życiu nie przypuszczałam, że aż taki! Jak go pierwszy raz złapałam, pomyślałam sobie, że coś włożyłeś w spodnie… A tu niespodzianka!

    – Podoba ci się taki duży penis? – wyciągnąłem kutasa zw spodni, pomachałem przed jej twarzą.

    – Lubię tylko duże chuje, małe mnie nie interesują… – reszty słów nie zrozumiałem, bo próbowała objąć mego kumpla ustami.

    Mimo starań wzięła tylko sam łeb, resztą krztusiła się. Zaczęła masować go dłońmi, lizać i ssać głowicę, drażniła jądra.

    – Ej, za chwilkę będziemy na miejscu, przestań – nieśmiało protestowałem.

    – Miałam dwa orgazmy, ty jeden, muszę to nadrobić – znowu zajęła się obrabianiem pały.

    Tym razem stałem w drzwiach przedziału, żeby zareagować na ewentualną wizytę konduktora. Paulinka z wielkim zaangażowaniem onanizowała mnie i ssała, a ja w oczach miałem ciągle ten niesamowity biust… Czy stała, czy leżała, on ciągle był taki sam! Ten biust… O kurwa, ale się spuściłem! A ta mała blondi połknęła wszystko, jeszcze wylizała pałę. Patrzyłem na dziewczynę, jak oblizuje usta, potem palcami ściera z brody krople spermy, by też je dokładnie, z lubieżnym uśmiechem, wylizać. Dojechaliśmy w końcu. Idąc peronem trzymaliśmy się pod rękę, wiedziałem, że na postoju taxi złapiemy jakieś auto, moje stało w garażu. Przechodząc koło konduktora uśmiechnąłem się szeroko.

    – Dobrej nocy panu

    – Panie – zatrzymał nas – niech pan powie, dlaczego tamci młodzi… No, wie pan…

    – To proste, daliśmy im trochę rozrywki w tę mroźną noc!

    – Rozrywki? Jaką rozrywkę można dać w przedziale? – muszę przyznać, że chyba naprawdę był zdziwiony i zaskoczony?

    – Nie wie pan? Byliśmy rozebrani do naga i stojąc w oknie rżnęliśmy się na oczach gawiedzi! Dobrej nocy!

    Paulinka pomachała konduktorowi, który zamienił się w żonę Lota i poszliśmy na postój.

    Ma być dalszy ciąg?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Zainteresowało Was to opowiadanie?

    Jeśli chcecie, będzie dalszy ciąg, a zapewniam, że będzie się działo!

    No i komentujcie, komentujcie!

  • Rozpalanie cnotki cz.5

    Po obiedzie powiedziałam Sebie, że chcę coś jeszcze zabrać z firmy, więc mnie tam zawiózł. Zabrał się za odpowiadanie na maile i papierkową robotę, a ja pokręciłam się chwilę i zeszłam do piwnicy. Na myśl o czekającej mnie rozkosznej sobocie, nie mogłam się powstrzymać i poszłam do sali. Chciałam przed tym trochę posprzątać kurz. Obok restauracji był mały sklepik, w którym kupiłam sobie majtki i stanik, więc teraz zdjęłam sukienkę i włożyłam majtki. Uznałam, że w samych majtkach mogę sprzątać i się nie ubrudzę. Miały strasznie drapiącą metkę. Szukałam nożyczek, żeby ją odciąć, więc podeszłam do stolika z dildo, wibratorami i innymi przyborami. Niektóre widziałam tylko na filmach i zdjęciach. Brałam je kolejno do ręki. Podniecona już wcześniej, teraz zapragnęłam ich wypróbować. Zaciekawił mnie szczególnie jeden taki, który był niezbyt gruby, ale po uruchomieniu wił się i wibrował. Musiałam go sprawdzić i to natychmiast. Zdjęłam majtki i usiadłam na stole. Podgięłam i rozłożyłam nogi i wsadziłam sobie wibrator powoli do pizdy. Kiedy go dopchnęłam do końca, uruchomiłam najpierw wibracje, a potem ruch. Położyłam się na stole i regulowałam sobie ustawienia za pomocą dołączonego pilota. Zajęta doznaniami, które mnie ogarniały coraz bardziej, nie usłyszałam, że ktoś wszedł.

    To był Seba. Szukał mnie w pustej firmie, aż dotarł do oświetlonej części piwnicy. Podszedł do mnie cicho i położył  i rękę na wewnętrznej stronie uda. Przestraszyłam się, ale byłam już mocno podniecona, więc nawet nie zacisnęłam nóg.

    „To tak, chcesz się bawić i mnie nie zaprosiłaś!” – powiedział poważnym, cichym głosem. Wiedziałam po tym, że sam widok go podniecił i zaraz to poczuję. Zabrał mi pilota, zaczął wsuwać i wysuwać wibrator, zmieniał jego ustawienia. Kiedy byłam już na granicy orgazmu, wiłam się i jęczałam, a cipka zalewała się sokami, wyjął go całkiem. Wręcz wyszarpnął. Krzyknęłam z rozczarowania. Złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie, jednocześnie odwracając cyckami do blatu stołu. Miał moją dupę przy biodrach. Poczułam jak rozpina i zsuwa spodnie. Czekałam na wypełnienie kutasem. Tak bardzo byłam gotowa, żeby mnie zerżnął. On jednak wsadził mi na pizdy z powrotem wibrator. Ustawił na maksymalne drgania i ruchy, a potem przyłożył czubek kutasa do dupy. Krzyknęłam – „Nie!” – i zaczęłam go odpychać. Byłam tam sucha, a jego wielki kutas w połączeniu z wibratorem w cipie by mnie chyba rozerwał. Bałam się bólu. Seba wiedział o co mi chodzi, chociaż tylko nieskładnie bełkotałam. Zaczął mnie całować po pośladkach, rozchylał je i lizał mi odbyt. Delikatnie wsuwał tam palec, dotykał nim łechtaczki i warg, zalanych moim sokiem i ponownie wsuwał palec w dupę. Zajęczałam. O tak! Podniecił mnie tym tak, że znowu byłam na granicy orgazmu. Kiedy zauważył, że już się nie bronię, a moja samokontrola osłabła, zaczął ponownie wsuwać kutasa do mojej dupy. Tym razem leżałam bezwolna na stole i pozwoliłam mu na to. Wypełnił mnie powoli, ale do końca. Początkowy ból szybko ustąpił. Rozkosz za to była tak olbrzymia, że prawie natychmiast zaczęłam szczytować. Jebał mnie najpierw powolnymi, zdecydowanymi ruchami, odbijając się od moich pośladków, a potem coraz szybciej. Złapał mnie za biodra, a ja podniosłam je i wypięłam się w jego stronę. Byłam taka pełna, tak mocno czułam ruch w piździe i dupie, że orgazm, który mnie porwał był prawie bolesny, ale całkowicie obezwładniający. Skurcze całego ciała zrzuciłyby mnie ze stołu, gdyby mnie do niego nie dobijał, ruchając coraz mocniej. Kiedy już kilka razy obudziłam się i pogrążyłam ponownie w nieświadomości, Seba wyjął wibrator i ściągnął mnie jak kukłę na podłogę. Siedział na swoich pętach, a ja siedziałam nabita na jego kutasa dupą, okrakiem na jego biodrach. Jebał mnie wolniej, podbijając na sobie i podtrzymując jedną ręką za cycki, a drugą za biodra. Wsunął rękę między moje nogi i zaczął mi pieścić łechtaczkę. Myślałam, że nie dam rady odczuć więcej rozkoszy, że muszę odpocząć, ale ta pieszczota obudziła mnie na nowo. Wygięłam się mocniej. Położyłam głowę na jego ramieniu i otworzyłam usta do krzyku. Zaczął mnie łapczywie całować i wtedy znowu odleciałam. Wiłam się i ściskałam dupą jego kutasa, kiedy poczułam, że drga i wlewa mi spermę do środka.

    Nie miałam siły wstać.

    Seba podniósł się ze mną w ramionach, zgarnął po drodze moją sukienkę i majtki, które rzucił mi na brzuch i zaniósł mnie na górę. Położył mnie na łóżku w sypialni i przykrył. Natychmiast zasnęłam.

    Obudziłam się po godzinie, wstałam i natychmiast zaczęłam się spieszyć. Minęły ponad dwie godziny. Szybko się umyłam i ubrałam. Seba siedział na kanapie z laptopem i pił kawę. Na mój widok wstał i podszedł mnie pocałować. Zapytał z uśmiechem, czy to też opowiem mężowi. Jeszcze nie zrozumiał, więc kolejny raz mu tłumaczyłam, że mówimy sobie wszystko. Dodałam, że jedną z naszych reguł jest to, że nie idziemy spać dopóki nie opowiemy sobie całego dnia i nie pogodzimy się, jeśli to konieczne. Oparłam dłonie na jego klatce piersiowej i, patrząc mu w oczy, powiedziałam, że było wspaniale, ale musimy już jechać. Okazało się, że przez ten czas pozamykał i pogasił światło, więc mogliśmy od razu jechać do domu.

    Marta i Krystian byli w salonie. Oglądali jakiś film. Siedzieli na kanapie oparci o siebie, co było zaskakujące, ale tego nie skomentowaliśmy. Zrobiłam kawę, usiedliśmy z nimi i leniwie spędziliśmy trochę czasu. Potem poszliśmy do swoich sypiali. Krystian zaraz za progiem schwycił mnie ciasno i zamruczał seksownie – „Widzę, że znowu dałaś mu się zerżnąć.”

    „Miałam go zająć.” – stwierdziłam z uśmiechem. – „I widzę, że ci się udało.”

    „Tak” – również się uśmiechnął – „Zaraz ci wszystko opowiem.”

    Och! Nie mogłam się doczekać. Zrzuciłam sukienkę i położyłam się na łóżku. Nie czekałam długo, bo i on chciał się podzielić swoimi przeżyciami. To był pierwszy raz, kiedy mógł mi opowiedzieć o seksie z inną. Miałam nadzieję, że wkrótce to zobaczę na własne oczy.

    Opowiadanie Krystiana: „Weszliśmy do domu śmiejąc się i poszliśmy do kuchni zostawić zakupy, które zrobiliśmy po drodze. Niby przypadkiem stanąłem za Martą, kiedy wykładała rzeczy na stół. Objąłem ją w biodrach i, kiedy się do mnie odwróciła, pocałowałem ją. Nie broniła się, ale też nie oddała mi pocałunku. Zacząłem ją głaskać po plecach i biodrach i mówiłem jaka jest piękna. Całowałem ją ponownie, a wtedy zaczęła się poddawać moim pieszczotom. Wyraźnie się podniecała. Ukląkłem przed nią, wsunąłem jej ręce pod spódnicę i głaskałem jej uda. Coraz wyżej i wyżej, aż sięgnąłem do majtek. Kiedy dotknąłem jej pośladków, spięła się, ale nie dałem jej czasu. Ściągnąłem torby i położyłem ją na stół, podwinąłem spódnicę, odchyliłem majtki i zacząłem dotykać jej cipki palcami. Wsunąłem się między kręcone włoski i rozchyliłem szparkę. Przesuwałem palce w górę i dół, dotykałem łechtaczki, a potem wsunąłem jeden do środka, żeby poczuć jej wilgoć. Była bardzo mokra i super go ściskała. Wdychałem podniecający zapach, więc polizałem ją czubkiem języka. Mniam. Szybko zdjąłem jej majtki i wyprostowałem się. Przesunąłem kutasem w górę i w dół po piździe, a jak poczuła czubek, napięła biodra i sama nadziała mi się na kutasa. Uch! Jakie super uczucie! Ciasna, gorąca, obca pizda. Kocham twoją cipeczkę, ale to było naprawdę podniecające. Rżnąłem ją trzymając jej nogi pod kolanami, a potem oplotłem jej łydki wokół swoich bioder, położyłem się na nią i podciągnąłem jej bluzkę. Miałaś rację, ma super cycki. Ssałem je i gryzłem, ruchając bez opamiętania. Czułem jak się robi coraz bardziej gorąca i jak pulsuje wokół kutasa. Podobało jej się na tyle, że jęczała pode mną i rzucała głową. Przytrzymałem ją i wpiłem się w jej usta, kiedy je rozchyliła, wsunąłem tam język. To było fantastyczne, podnieciłem się jak diabli. Kutas był bardzo twardy, ale chciałem, żeby poczuła go całego, więc poniosłem ją i, nadzianą na mnie, zaniosłem do salonu, na kanapę. Nie była chyba do końca świadoma tego, co robię. Dała się rozebrać z reszty ubrania i pieprzyć w różnych układach. Poznawałem całe jej ciało dłońmi i językiem, na ile sięgnąłem, podczas gdy szczytowała raz za razem. Jak podniecająco wiła się pode mną, drapała mi plecy i jęczała. Wiedziałem, że macie wrócić, więc nie przedłużałem. Spuściłem się jej na brzuch. Potem myliśmy się w wannie, dotykaliśmy się, oglądaliśmy i tam powiedziała mi o twoim goleniu cipki. Zaproponowałem, że ją ogolę i się zgodziła. Ogoliłem ją twoim przyrządami. Trochę przy tym się pieściliśmy i nawet udało mi się ją namówić, żeby wzięła kutasa na chwilę do buzi. Hmmm, musisz mi dać kiedyś noc, żebym mógł ją jeszcze zerżnąć, a potem musimy się umówić na seks we czwórkę. Myślę, że i Sebie by się to podobało.”

    Nie ukrywałam, że mi się to podobało. Podczas opowiadania pieściłam go po brzuchu i coraz niżej, aż w końcu wylądowałam między jego nogami. Ssałam kutasa i lizałam jądra i podniecałam się coraz bardziej. Z tego podniecenia położyłam się na wznak z głową zwieszoną za łóżko. W tej pozycji mocno wygięty w stronę brzucha kutas Krystiana może wchodzić mi głęboko do gardła. Tak się nauczyłam miesiąc temu. Mówił dalej, podniecał się tym i pieprzył mi gardło. Pieściłam jego pośladki i swoją cipkę, aż się spuścił. Łykałam spermę męża i odpłynęłam w lekkim orgazmie. Leżąc już przy mnie kończył opowiadanie i wtedy zgodziłam się na jego noc z Martą i nasze wspólne spotkanie we czwórkę. Tymczasem zapytałam go o sobotę. Zastanawialiśmy się nad tym, czy bawimy się sami czy z kimś, a jeśli z kimś to z kobietą czy mężczyzną.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Pieprzenie mamusi w pupcie

    Z tej strony Michał, mam 22 lata i pomieszkuję z mamą, 55-letnią brunetką. Mama od zawsze mi się podobała. wiele razy leżąc wieczorem w łóżku masturbowałem się myśląc o niej lub oglądając filmiki z kobietami przypominającymi właśnie ją. Miałem dotychczas kilka dziewczyn, jednak, jak wiadomo, zakazany owoc smakuje najlepiej. Bardzo kręciła mnie myśl, by poczuć, jak ciasna jest mama, jak smakuje jej cipka, pupa oraz jakie to uczucie kochać się z nią.

    Jak wspomniałem wyżej, mama ma 55 lat, jest brunetką o średniej długości włosach, ma 172 cm, piersi rozmiaru C i w miarę dużą pupę. Jak na swój wiek wygląda bardzo atrakcyjnie, ubiera się z klasą, ale i seksownie. Często jej ubrania są obcisłe, idealnie eksponując jej idealną figurę. Od kilku lat, odkąd rozwiodła się z tatą, jest sama, od czasu do czasu tylko przyprowadzając do siebie mężczyzn, zazwyczaj na noc. Zawsze chciałem być jednym z nich, zwłaszcza, że wiedziałem dokładnie, co w nocy robili – mama nie domykała zazwyczaj drzwi z sypialni. Przyznam szczerze, oglądanie ich w akcji było lepsze niż oglądanie porno. Dochodziłem zawsze przy tym widoku, a przy okazji dowiedziałem się, że mama jest niezłą suczką, która lubi ostre pieprzenie. Dawała robić ze sobą praktycznie wszystko, oddając się przyjemności i dając ją facetom. Ponadto, ku mojemu zdziwieniu, jest fanką piercingu, ma przebity pręcikiem jeden sutek, w pępku zwisającą gwiazdkę, łechtaczkę przebitą sporym, błyszczącym, lekko zwisającym kolczykiem i kółeczko w wardze sromowej. Kochanka idealna.

    Pewnego dnia mama kąpała się w wannie. a ja przechodząc koło łazienki usłyszałem dobrze znane mi jęki. Spojrzałem przez szparę w drzwiach i zobaczyłem od tyłu mamę leżącą w wannie i zajmującą się swoją cipką. Nie mogłem przejść wobec tego obojętnie, zwłaszcza, że będąc za jej plecami nie miała prawa mnie zobaczyć. Myślę, że na moim miejscu zrobilibyście to samo. Rozpiąłem rozporek i zacząłem się masturbować, patrząc na mamę i się jej przysłuchując. Wydawała ciche jęki, czasem szepcząc coś pod nosem.

    Podszedłem bliżej, by usłyszeć, co mówi. Im bliżej byłem, tym lepiej rozumiałem jej słowa i tym bardziej byłem zaskoczony. Mówiła cichutko “pieprz mnie, Michał, mocno” czy też “synku, chcę poczuć Twojego dużego chuja w mojej dupce”. Byłem zaskoczony, gdyż w życiu bym nie pomyślał, że fantazjuje o mnie i używa wobec mnie takiego języka.

    Nie mogłem się powstrzymać, podszedłem do niej i powiedziałem:
    – Mamo, co to ma być?!?!
    Mama była zszokowana, zupełnie się mnie nie spodziewała.
    – To nie tak, jak myślisz, Michał – odpowiedziała całkowicie zmieszana.
    – Nie wstydź się mamo, widziałem swoje, słyszałem swoje, nie tłumacz się, bo i tak wiem, co robiłaś.
    Mama jeszcze bardziej się zarumieniła, spojrzała na mnie i skomentowała moje rozpięte spodnie i wybrzuszenie w majtkach:
    – Widzę, że chyba nie narzekałeś na mój pokaz – rzuciła, uśmiechając się.
    – Wiesz, jesteś mega pociągająca, nie mogłem się oprzeć, wybacz.
    – A ja potrzebowałam odprężenia i wyobrażałam sobie Ciebie, jak to robisz ze mną.

    W tym momencie nabrałem odwagi, spuściłem spodnie i majtki, a przed mamą ukazał się już całkiem niezłych rozmiarów penis. Oboje byliśmy chyba strasznie podnieceni, ciągnęło nas do siebie. Mama lekkim zgięciem palców przywołała mnie bliżej, a gdy podszedłem, od razu wzięła do ust mojego kutasa. Jezu, jakie to było cudowne uczucie. Spełnienie marzeń. Czułem, jak jej język jeździ po moim żołędziu, a kolczyk w języku, o którym wcześniej zapomniałem napisać, masuje moje wędzidełko. Ssała mojego penisa niczym doświadczona suka. Zresztą taką też była. Bez wątpienia wiedziała, jak zadbać o rodzinne relacje. Stałem cały czas koło wanny, oddając się przyjemności płynącej z jej ust. Ssała coraz mocniej, doprowadzając mnie do szaleństwa. Mój 18 centymetrowy kutas był już w całości w jej ustach, a główka dotykała jej gardła. Było niesamowicie przyjemnie.

    Jeszcze trochę i bym wystrzelił w jej ustach i gardle. Oboje mieliśmy ochotę na więcej, w związku z czym mama wyjęła kutasa z ust, wstała i pocałowała mnie w usta. Z przyjemnością odwzajemniłem pocałunek, namiętnie przepychając się z nią językiem. Byliśmy bardzo napaleni. Podczas pocałunków mama objęła mojego kutasa ręką i zaczęła go rytmicznie walić, nie przestając mnie całować. Po chwili oderwała usta i patrząc mi w oczy spytała:
    – Lubisz być niegrzeczny?
    – Nawet bardzo – odpowiedziałem, rozochoconym głosem.
    – W takim razie możesz mi teraz wylizać pizdeczkę i rowek – powiedziała, od razu odwracając się i pochylając nad wanną.

    Moje marzenia właśnie stawały się rzeczywistością, przede mną stała mama, z wypiętym tyłkiem, masująca sobie łechtaczkę. Od razu położyłem moje dłonie na jej dużych, okrągłych pośladkach i je rozchyliłem, między nimi była nieco już zwisająca, ale mokra i niesamowicie pociągająca cipka z kolczykiem oraz mocno zaciśnięty odbyt. O minetce nie musiała mi wspominać, od razu zanurzyłem głowę między pośladki i zacząłem lizać jej cipkę, krążąc językiem wokół jej łechtaczki. Jej jęki sprawiały, że coraz intensywniej pieściłem łechtaczkę, starając się sprawić jej jak największą przyjemność. Cholernie podniecał mnie fakt, że liżę pizdeczkę mojej mamy, w dodatku tak bardzo używaną i podnieconą. Podczas gdy mama jęczała, stwierdziłem, że mam ochotę polizać też jej drugie oczko. Oderwałem na chwilę usta, po czym przystawiłem je do pupy i dałem jej wilgotnego buziaka. Jej westchnięcie było nie do opisania, aż zadrżała i jeszcze mocniej się wypięła. Powoli, tak jak z łechtaczką, zabawiałem się z jej kakaowym oczkiem, naciskając delikatnie moim wilgotnym językiem. Bardzo lubiłem robić moim dziewczynom rimming, ale robienie tego mamie było jeszcze czymś zupełnie innym, bardziej podniecającym..

    Gdy już bardzo dobrze ją nawilżyłem, nagle mama krzyknęła szybko:
    – Synku, zerżnij mnie, bardzo tego potrzebuję!
    Aż byłem zaskoczony, jak bardzo wyuzdana jest moja mama, ale ani nie zawahałem, od razu wstałem i przyłożyłem mojego kutasa do jej ciepłej pizdeczki. Przycisnąłem główkę i zacząłem wchodzić, gdy usłyszałem:
    – Daj mi Twego chuja, wypieprz mnie!!!

    Nie musiała mi mówić tego dwa razy. Wsadziłem go mocno i głęboko, a łazienkę wypełnił jej krzyk. Był to krzyk ekstazy z pewnością połączony z bólem. Nie mogła nie poczuć 18 centymetrowego, grubego chuja. Posuwałem ją coraz mocniej, a ona coraz bardziej poddawała się przyjemności. Rytmicznie uderzałem biodrami o jej pośladki, dając jej kilka mocnych klapsów.
    – Wiem, że tak lubisz, mamo!
    – Skąd wiesz?
    – Podglądałem Cię, jak ruchałaś się z innymi.
    – Ty zboczuszku. Teraz masz mnie i możesz pieprzyć, ile chcesz!
    – Właśnie to robię – powiedziałem, łapiąc ją za włosy i dając ostrego klapsa.
    – Uwielbiam, jak mnie posuwasz Twoim chujem. Jest taki duży. Zmieściłbyś go w mojej pupie?
    – Chętnie się o tym przekonam, mamo – powiedziałem, wysuwając moję bardzo twardą pałkę z jej łona i zahaczając o jej kolczyk. Mama szybko się odwróciła, wzięła go do ust i nawilżyła jeszcze mocniej. Po chwili znowu wstała, sama rozchylając już pośladki, a ja przyłożyłem członka do jej odbytu. Powoli pchnąłem biodrami, by zagłębić się w niej. Bardzo głośno jęknęła, chyba sprawiłem jej ból, jednak nie kazała mi przestawać. Wszedłem cały po czym zacząłem lekko przyspieszać moje ruchy. Mama chyba dalej była w szoku, jej pupcia, mimo wieku, była niesamowicie ciasna. Z pewnością oprócz przyjemności odczuwała też ból. Była jednak zbyt bardzo podniecona, by przestać, zbyt bardzo tego pragnęła. Krzyknęła łamiącym głosem:

    – Kochanie, boli, ale nie przestawaj. Pierdol mnie mocniej!
    Z przyjemnością jej posłuchałem i cały czas posuwałem jej ciaśniuteńkie oczko. Waliłem sobie kutasa jej dziurką, zbliżając się orgazmu. Mama, czując kolejne pchnięcia i mocnego klapsa, zaczęła drżeć i krzyczeć.
    – O kurwa, dochodzę! – wyrzuciła z siebie.

    Tego było już za wiele. Poczułem, jak jej zwieracz się zaciska i z całych sił pchnąłem jej dupsko po czym trysnąłem w nim. Ścisnąłem też mocno jej cycki, aż syknęła. Wykonałem kilka lekkich ruchów biodrami, ścisnąłem jej brodawkę i poruszyłem kolczykiem. Oboje doszliśmy bardzo mocno. Zostałem chwilkę w tej pozycji, pompując w nią solidną dawkę młodzieńczej spermy.

    – Kocham Cię, mamo – powiedziałem, przytulając ją.
    – Kocham Cię, synku – odpowiedziała, spełniona.
    Wyszedłem z niej, podałem ręcznik, a mama osuszyła się, założyła majtki i uśmiechnęła, zostawiając spermę w pupie.
    – Nikt mnie tak dobrze nie zerżnął, powtórzmy to jeszcze kiedyś – rzuciła.
    – Z przyjemnością – odpowiedziałem i wyszedłem z łazienki.

    Jeśli chcecie więcej opowiadań ode mnie, zostawcie proszę komentarz 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    michael
  • Ksiegarnia Phoibos. Psy wylizuja do czysta

    #femdom

    Znałem się na poezji, głównie dlatego dostałem tę pracę. Szefowa szukała kogoś, kto będzie jej doradzał podczas zamówień tomików poezji współczesnej. A ja potrafiłem w tych kwestiach doradzić, do tego moja twarz wpadła jej w oko, więc dostałem tę robotę. 

    Księgarnia była niezależna, połączona z niewielką kawiarnią. Półki wypełniały książki wpadające w gust szefowej, od poezji przez klasykę, na erotykach kończąc. Jej pole zainteresowań literackich było szerokie, a smak wyszukany, co nie zdarza się często. Księgarnia działała też na zasadach czytelni, jeśli klient kupił coś do picia lub przegryzienia, mógł poczytać książki z przeznaczonej do tego półki. Głównie znajdowała się tam osobista literatura szefowej lub pozycje, które przyszły uszkodzone z magazynu i nie mogły zostać wystawione na półkę. 

    To była praca marzeń, do tego z gustownie urządzonym wnętrzem, pełnym ciemnych mebli i klimatycznego światła. Szefowa wyglądała w swojej księgarni jak królowa, cała jej sylwetka biła pewnością siebie i trudną do określenia wyższością. Cały dzień mogłem spoglądać na jej zgrabne łydki, pełne uda i okrągłe biodra. Często nosiła zwiewne suknie z delikatnie prześwitującego materiału. Już pierwszego dnia pracy zorientowałem się, że nie nosi bielizny. Jej długie, rude włosy pachniały cytrusami oraz błyszczały w świetle, a spojrzenie zielonych oczu było czasem zbyt hipnotyzujące. 

    Chciało się służyć i pracować dla takiej kobiety. Sam chyba również się jej podobałem, często komplementowała moją urodę. 

    “Masz buźkę jak aniołek, nic dziwnego, że dziewczyny kupują to, co im polecasz” powtarzała mi często i klepała przy tym od niechcenia po policzku. Najwyraźniej w jej guście były blond włosy i delikatne rysy twarzy. Gdy księgarnia była pusta, to świdrowała mnie wzrokiem od stóp do głów, a przyłapana uśmiechała się perfidnie. Gorąco mi się robiło od tego wzroku, jednak nie miałem śmiałości wprost jej poderwać. Była starsza i przede wszystkim była moją szefową, to mnie onieśmielało. 

    Pewnego dnia jednak wszystko się zmieniło. Do księgarni przyszedł facet w beżowym płaszczu. Stanął przy półce z dramatami, miał piegi na nosie, bladą cerę i smukłą sylwetkę. Z moich obserwacji wynikało, że totalnie był w guście szefowej. 

    – Ty tutaj? – prychnęła, gdy wyszła z zaplecza. Najwyraźniej się znali. 

    – Muszę z Panią porozmawiać – odpowiedział, głos miał niski i melodyjny. Ona na to zmarszczyła nos i rozejrzała się. 

    – Niech będzie – rzuciła tylko i skinęła na zaplecze. 

    Koleś poszedł za nią, a mnie z jakiegoś powodu zalała fala złości. Jeśli chodzi o urodę w niczym nie byłem od nowego gorszy, więc czułem się zdenerwowany. 

    Dziwne napięcie wypełniło wtedy budynek księgarni, miałem wrażenie, że coś musi dziać się na zapleczu, w końcu szefowa długo nie wracała, a ten facet wzrok miał jakiś zamglony i nieobecny. Ciekawość i dziwne podniecenie wypełniały mnie od środka. “Tylko na chwilę” powtarzałem sobie, “Tylko tam zajrzę”. 

    To, co zobaczyłem, jednak mnie przerosło. 

    Szefowa siedziała na swoim skórzanym fotelu, a suknię miała podciągniętą. Rozchylała nogi szeroko, opierając je na nałokietnikach i przygryzała palec. 

    Koleś z piegami miał zanurzoną twarz między jej nogami i lizał ją, tak jak wygłodniały pies wylizuje miskę. Siorpał jej soki z rozkoszą i zlizywał wszystko długimi pociągnięciami języka. Ona jęczała mu cicho do rytmu i niedbale szarpała go za włosy, jakby był szmacianą lalą, nie człowiekiem.

    – Masz tupet kundlu, żeby tu przyłazić – syknęła i szarpnęła go mocniej. On jednak lizał ją dalej, przymilał się, wręcz łasił. Robił wszystko, żeby tylko nie zostać odsuniętym. W jakimś dziwnym szale oparł rękę na jej udzie i ścisnął lekko. 

    Szefowa złapała go wtedy za brodę i odsunęła wygłodniałą twarz stanowczo od swojej mokrej cipki. Palce zacisnęła na wilgotnej brodzie faceta i drugą ręką trzasnęła go w policzek, aż się echo niosło po magazynie. 

    – Znasz zasady. Po pierwsze zabieraj łapy – mruknęła i strąciła jego dłoń. Uderzyła go kolejny raz, w drugi policzek. On jednak nie wydawał się zniechęcony. Twarz miał zaróżowioną, nie tylko od mocnych uderzeń, ale też z podniecenia i z rozkoszą oblizywał usta, jakby policzek od tej kobiety był najwyższą formą czułości. 

    – Druga sprawa, to nachodzenie mnie w pracy. Aż tak jesteś niecierpliwy, głupi kundlu? – warknęła, mocniej zacisnęła mu palce na żuchwie i pochyliła się nad nim. Facet jedynie delikatnie skinął głową. 

    – Wystawiaj język. – Usłyszał prostą komendę i od razu ją wykonał. Wysunął język daleko, aż niemalże mógł dotknąć jego czubkiem własnej brody. Ona uśmiechnęła się wtedy perfidnie i splunęła mu do ust. Gęsta i długa strużka śliny przez chwilę ich łączyła. Kobieta powtarzała tę czynność raz za razem, a on klęczał przed nią dalej i trzymał wszystko grzecznie w gębie. Wiedział doskonale co ma robić, jak wytresowany pies.

    – Teraz możesz wracać do roboty. – Znów złapała go za włosy i przycisnęła mu twarz do wygolonej cipki. 

    – Tylko do tego się nadajesz, nieposłuszny psie. Używaj języka jak należy, w końcu tylko po to go masz. – W odpowiedzi facet oparł policzek na kobiecym udzie i prędko językiem napierał na łechtaczkę, pomrukiwał z przyjemności. 

    – Po to tu przylazłeś? Chciałeś wylizać swoją panią do czysta? Skoro tak, to rób to porządnie, głupia dziwko, nie mam dla ciebie całego dnia. – Szefowa nakręcała się coraz bardziej, a z brody faceta zaczęła kapać ciecz. Ciężko powiedzieć czy były to soki kobiety, jej ślina, czy jego. Zapewne wszystko naraz. Im bliżej kobieta była orgazmu, tym mocniej szarpała gościa za włosy, a on ssał zachłanne jej łechtaczkę i wylizywał dziurkę.

    – Właśnie tak, tylko tym dla mnie jesteś, mobilnym wibratorem. Męską dziwką, która sama błaga o cipkę do wylizania. Może po prostu zacznij lizać kurwy na ulicy, co? Chciałbyś tego? Wylizywać rozjebane pizdy i wyjadać z nich spermę przypadkowych gości? Pewnie że byś chciał, niewyżyty psie. 

    Po tych słowach jej ciałem wstrząsnął dreszcz, a on coraz szybciej poruszał językiem, spiął się też cały, jakby całym ciałem chciał doprowadzić ją do orgazmu. Szefowa wgryzła się w wierzch dłoni, przycisnęła jego twarz do swojej cipki jeszcze mocniej, a jej nogi drżały. Chwilę jej zajęło żeby się uspokoić, w końcu puściła szatynowe włosy faceta i rozpłynęła się w fotelu. 

    – Pobrudziłeś podłogę, głupi kundlu – westchnęła. Oparła stopę w zgrabnej szpilce na jego głowie i naciskiem sprowadziła go do parteru. – Wyczyść wszystko ładnie – rozkazała, a on bez gadania zaczął oblizywać mokre panele. Uśmiechał się przy tym, wulgarnie wystawiał język, jakby bawił się z szefową, drażnił i zaczepiał, jak niedobawiony szczeniak. Gdy skończył, palcem wytarł lepkie usta i zaczął go ssać. Szefowa na to uśmiechnęła się pięknie, również zadowolona i dziwnie rozluźniona. 

    Wtedy też spojrzała w moją stronę, jakby od samego początku wiedziała, że tam jestem. Wręcz jakby chciała, żebym to zobaczył.

    Spanikowałem, wróciłem wtedy od razu na sklep. Nie mogłem uwierzyć, że wpakowałem się w coś takiego. 

    Paręnaście minut później koleś w beżowym płaszczu opuścił zaplecze. Uśmiechał się, twarz mu jaśniała i bił od niej dziwny blask. Zdecydowanie był zadowolony. 

    Kupił wtedy poezje Poego. Uśmiechał się do mnie, gdy parkowałem mu lekturę do papierowej torby. Też wiedział, że ich obserwowałem, nie mogłem przez to spojrzeć mu w oczy. 

    Pod koniec mojej zmiany zaczepiła mnie szefowa. “Zostań chwilę po pracy. Muszę z tobą porozmawiać” powiedziała. A ja zacząłem już godzić się z tym, że straciłem tę robotę. Jednak nie miałem zamiaru się tłumaczyć. Było coś hipnotyzującego w tym widoku, taka zabawa najwyraźniej tej dwójce sprawiała równą przyjemność. I to podniecało mnie w tym wszystkim najbardziej, to sprawiło że nie mogłem oderwać od nich wzroku. Wyzywające zachowanie tego gościa i radość z upokorzenia były równie piękne, co uda szefowej i jej podniecona twarz. 

    Po pracy usiadłem na sofie w czytelni. Księgarnia była pusta i posprzątana, a szefowa zrobiła mi herbatę. Usadowiła się na fotelu naprzeciwko i spojrzała na mnie uważnie. 

    – Znasz się na poezji – przyznała, a ja już czekałam na “ale…”. – Potrafisz też pisać? – zapytała za to. Nieco zbiło mnie to z tropu. 

    – Nie piszę poezji – przyznałem się od razu. 

    – A co piszesz? 

    – Bliżej mi do prozy – odpowiedziałem, chociaż dalej nie do końca zrozumiałem o co jej chodzi. 

    Szefowa wyprostowała się wtedy, wygięła usta w tajemniczym uśmiechu i powiedziała:

    – Mam dla ciebie propozycję.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Phoibos

    Mam nadzieję, że wszystkie kundle są zadowolone.

  • Rozpalanie cnotki cz.6

    Kontynuacja losów bohaterów z cyklu „Pomyłka” cz.6

     

    Tak bardzo chciałam zobaczyć jak Krystian pieprzy Martę, że przestało mnie interesować to, co moglibyśmy robić w piwnicy firmy w sobotę. Rozmawialiśmy o tymi doszliśmy do wspólnego wniosku, że czas na nasz rewanż. Zamierzaliśmy udawać, że nas nie ma i podsłuchiwać ich zabawy.

    W piątek wstaliśmy później. Seba pojechał już do firmy, a my nie mieliśmy dużo pracy, bo czekaliśmy na próbki z drukarni i odpowiedź dotyczącą złożonych wniosków. Zeszliśmy do kuchni po porannych zabawach, ale nadal w nocnej bieliźnie. Była tam Marta. Podeszliśmy do niej z dwóch stron i pocałowaliśmy jednocześnie w policzki. Potem zabraliśmy się do śniadania: nalewaliśmy herbatę i kawę, robiliśmy sobie kanapki. I rozmawialiśmy o wszystkim i niczym.

    Po porannej toalecie i ubraniu się pojechałam z Marta na zakupy. Weszłyśmy też do drogerii. Zadzwonił Seba i poprosił, żebyśmy przyjechały do firmy coś skonsultować. Na takich drobnych zajęciach minął nam cały dzień. Wieczorem pomagałam jeszcze Marcie w przygotowaniach ubrania na następny dzień. Seba przed pójściem do sypialni wręczył mi paczkę, mówiąc, że to prezent, ale, żebym go otworzyła później.

    W sobotę zdecydowanie wygoniłam Martę z kuchni, żeby przygotowała się na wieczór z Sebą. Zrobiłam obiad, posprzątałam i wyszliśmy z Krystianem na taras. Seba był ciekawy jak się umówiliśmy na wieczór, ale zbyliśmy go prośbą o klucze i kod do alarmu firmy. Obiecaliśmy opowiedzieć wszystko później. Kiedy zostaliśmy sami, pogasiliśmy światła w całym domu, położyliśmy się na łóżku, ale najpierw wypytywałam Krystiana o szczegóły seksu z Martą. Ciekawa byłam na przykład, czy cipka Marty smakuje jak moja, czy dochodząc zalewa się sokami. Krystian natomiast zapytał o prezent, który dostałam od Seby. Zapomniałam o nim. Wstałam i otworzyłam pudełko. To był ten wijący się wibrator. Musiałam opowiedzieć mężowi jak wypróbowywałam sprzęt z piwnicy. Hmmm, cóż, wcześniej nie było okazji, więc teraz to nadrobiłam. Kiedy mu opowiadałam, podszedł do naszej specjalnej walizki i przyniósł mi skórzane kajdanki na ręce i nogi i obrożę. Rozkazał mi założyć to i zdjąć bieliznę. Potem wyjął opaskę na oczy. Kazał mi je zasłonić, uklęknąć na podłodze i czekać. Och! Przygotowywał zabawę – niespodziankę. Czułam, że zdjął pościel z łóżka. Słyszałam, jak sięgał zabawki z walizki. Wyszedł po coś z pokoju. Uwielbiam, jak mąż bawi się moim ciałem. Nie mogłam się doczekać, aby poczuć, co wymyślił tym razem.

    Kazał mi się położyć na łóżku i przypiął mnie, rozkrzyżowaną, do ramy. Gładził moje ciało dłonią, a potem czymś delikatniejszym. Piórkiem? Znienacka dostałam uderzenie po brzuchu i następne po piersiach. To ten bicz „krowi ogon”. Jego zakończenia smyrają i pieką jednocześnie. Napięłam mięśnie w oczekiwaniu na kolejne uderzenia. Nie nadeszły. Znowu gładził mnie dłonią. Powtórzył to kilka razy, uderzając w różne rejony mojego ciała. Kiedy już zaczęłam wyginać ciało pod wpływem narastającej przyjemności, dotknął mnie czymś bardzo zimnym. Lód? Sunął nim po szyi, brzuchu i piersiach, a potem w dół i… przestał. Znowu dostałam piekące uderzenie, tym razem packą w wewnętrzną stronę ud. Gorąco kolejnych uderzeń mieszało się z zimnem kolejnego dotyku, coraz to bardziej potęgując podniecenie. Już jęczałam z rozkoszy, kiedy zmienił zabawę. Zostawił mnie samą. Oddychałam najciszej, jak mogłam, starając się usłyszeć, co robi. Otaczała mnie cisza. A potem nagle schwycił oba moje sutki i pociągnął. Ulga, że mnie nie opuścił przeplotła się z bólem i rozkoszą. Wygięłam ciało w jego stronę i poczułam, że moja cipka oblewa się sokiem. Zapiął mi na sutkach klamerki. Przypiął do obroży smycz, a jej zimny, metalowy łańcuch ułożył wzdłuż mojego ciała, aż do pizdy. Między wargi. Przejechał tam gorącymi palcami i ścisnął mi łechtaczkę. Jęknęłam. I wtedy usłyszałam warkot. Znajomy. Kojarzący się z wibracjami. Magiczna różdżka. Och! Zadrżałam w oczekiwaniu rozkoszy. On jednak miał inny plan. Odsunął łańcuch smyczy z mojej cipy i wsunął tam szybko i stanowczo wibrator. Krzyknęłam z zaskoczenia i przyjemności. Włączył go i poczułam ruch wewnątrz pochwy. To był ten wijący się wibrator, którym bawiłam się z Sebą! Zaczęłam ruszać biodrami, ale położył mi rękę na brzuchu i rozkazał leżeć spokojnie. Jednocześnie do łechtaczki przyłożył różdżkę. Bawił się przez krótką chwilę, zmieniając ustawienia jednego i drugiego, a ja czułam. Tak bardzo czułam! Orgazm, który wtedy nadszedł powalił mnie z dwóch powodów. Był niespodziewany i bardzo silny. Napięłam więzy na rękach i nogach. Szarpałam głową i wyłam. Odpłynęłam w nieświadomość, a kiedy się zaczęłam budzić, znowu wyłam i szarpałam się w więzach. Kiedy przytrafiło się to trzeci raz, więzy puściły. Zerwałam kajdanki!

    Krystian przerwał zabawę, odpiął mnie i przytulił. Dyszałam ciężko, a on pieścił mnie delikatnie, czym podniecałam się na nowo. Przeżywałam jeszcze minioną zabawę, ale też czułam jego podniecenie. Kutas sterczał mu bardzo twardy i domagał się uwagi. A ja chciałam dać mu rozkosz, jaką on dał mi przed chwilą. Po chwili całowałam go jak szalona i przy tym weszłam na niego. Nadziałam się na kutasa i zaczęłam go pieścić wnętrzem cipki. Ruszałam biodrami, wzmagając jego i swoją rozkosz. Położyłam się na nim z nogami wyciągniętymi wzdłuż jego nóg i suwałam się na jego brzuchu, zaciskając pośladki. Pieprzyłam go. Jechałam na nim tak długo, aż poczułam skurcze mięśni, zwiastujące kolejny orgazm. Wystękałam – „Zaraz dojdę” – a on przyspieszył. Szczytowaliśmy jednocześnie, jęcząc i całując się głęboko w naszej namiętności.

    Leżeliśmy później w ciemnościach przytuleni do siebie, w poprawionej pościeli i bez kajdanek na moich nogach i rękach. Rozmawialiśmy leniwie, dzieląc się spostrzeżeniami z naszych przeżyć. Śmialiśmy się. Pękła opaska kajdanków na kostce. Cóż, będziemy musieli kupić nowe. Leżeliśmy na mokrym prześcieradle. Nie przeszkadzało nam to. Wtedy usłyszeliśmy, że wrócili Marta i Seba. Chodzili po korytarzu i głośno rozmawiali. Zostawiliśmy lekko uchylone drzwi, żeby lepiej słyszeć. Marta się śmiała i piszczała. Najwidoczniej Seba ją zaczepiał. Może trochę wypiła. Kiedy już po toalecie weszli do sypialni, słyszeliśmy bez wątpienia odgłosy gry wstępnej. Czyjeś jęki, westchnienia, pomruki. W końcu już wyraźnie pieprzenie. Aż łóżko chodziło. Moja wyobraźnia podsuwała mi obraz cipki Marty wypełnianej kutasem Seby. Ruchał ją coraz szybciej, a ona jęczała coraz głośniej. Podniecałam się tak, że nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Mieliśmy być cicho. To było bardzo trudne. Potem nastąpiła jakaś zmiana. Odwrócił ją? Ona weszła na niego? Nie słyszeliśmy tego, ale przez to moje wyobraźnia szalała. Znałam ciało Marty i ciało Seby. Przedstawiałam sobie różne układy ich seksu. Wsadziłam sobie rękę między nogi. Moje cipka była taka spuszczona. Spojrzałam w półmroku na Krystiana. Jego oczy były otwarte szeroko, usta uchylone. Odkryłam jego kutasa. Sterczał w pełnym wzwodzie i drgał niecierpliwie. Zsunęłam się i wzięłam go do ust. Chciałam poczuć dotyk na piździe, więc przyniosłam nogi na ramiona męża. Pieściliśmy się wzajemnie w pozycji 69, nasłuchując cały czas namiętnego seksu zza ściany. Kiedy Marta zaczęła krzyczeć w orgazmie, a Seba jęczeć, mnie również ogarnął mały orgazm. Hamowałam się, żeby nie krzyczeć i zacisnęłam usta na kutasie Krystiana. Wepchnął mi się głębiej i zaczął spuszczać. Połknęłam jego spermę. Robiłam to teraz dosyć często. Pomyśleć, że jeszcze dwa miesiące temu broniłam się przed tym zawzięcie. Teraz to lubiłam, a pieszczenie kutasa ustami mnie podniecało.

    Odwróciłam się, żeby położyć głowę na poduszce i pocałowałam Krystiana. „Śmierdzisz spermą” – powiedział i było słychać śmiech w jego głosie. „Mhm.” – zamruczałam, bo wiedziałam, że jest bardzo zadowolony. Ja też byłam. Kilka minut później spaliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Rozpalanie cnotki cz.7

    Kontynuacja losów bohaterów z cyklu „Pomyłka” cz.7

    *****

    W niedzielę rano wstaliśmy przed Martą i Sebą. Zabrałam się za robienie naleśników, kiedy zeszli do kuchni. W strojach nocnych. Marta była w koszulce, którą kupiłyśmy razem. Podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek. Co za zmiana! Biło od niej (i od Seby) zadowolenie i spełnienie. Zaplanowaliśmy z Krystianem wycieczki – krótką na niedzielę i dłuższą na poniedziałek, bo i tak musieliśmy poczekać na odpowiedź z drukarni. Naszykowaliśmy wszystko i wyjechaliśmy. Oba dni, spędzone w terenie pozwoliły nam jednocześnie odpocząć od intensywnego seksu. Lubimy to, ale czasem potrzebna jest odmiana.

    Wtorek od rana wybraliśmy się z Krystianem do drukarni. Spędziliśmy tam kilka godzin, bo pomylili się z kolorami i po naniesieniu poprawek, czekaliśmy na próbne ulotki, żeby je zabrać do firmy. Nie ma to jak współpraca ze swoją drukarnią. Kiedy wreszcie dotarliśmy na miejsce, Marta z Sebą zdążyli już opracować projekt wystawy w hallu. Dowiedzieliśmy się, że po obiedzie ma przyjechać przedstawiciel funduszu, z którego staraliśmy się o dofinansowanie. Umówiliśmy się, że ja i An będziemy z Sebą reprezentować firmę, jako osoby najlepiej znające projekt. Krystian i Marta mieli zostać w domu. Pojechaliśmy na obiad. Ja się musiałam przebrać, aby być bardziej oficjalną.

    Po obiedzie wystroiłam się w szarą sukienkę z dzianiny z elastilem, która opinała mi ciało. Było gorąco, więc nie włożyłam halki. Okazało się, że nie mogę włożyć majtek, bo się odznaczają. Zostałam tylko w staniku pod sukienką i w pończochach. Seba zawiózł mnie, a An już czekała w biurze. Dowiedział się od znajomych, że ten facet „lubi kobiety”, więc powiedział, że zostawi główną rozmowę nam, a sam będzie nas asekurował. Zgodziłyśmy się z An, która też ubrana była kobieco i oficjalnie. Ołówkowa spódnica, rozpinana bluzka i szpilki. Byłam pewna, że, podobnie jak ja, włożyła pod spód samonośne pończochy, bo w firmie była klimatyzacja. Przedstawiciel był wysokim, chudym, wręcz żylastym mężczyzną, ze szpakowatymi włosami i potarganą brodą. Obrzucił nas obie uważnym, taksującym spojrzeniem od stóp do głów. Rozmawialiśmy w części konferencyjnej dosyć długo. Kiedy odpowiedziałyśmy na wszystkie pytania, wypiliśmy kawę i czekaliśmy zdenerwowani na decyzję. Mężczyzna na koniec wyszedł z Sebą, ale nie zamknął za sobą drzwi, więc wszystko z An słyszałyśmy. Postawił jeden warunek. Cóż, on nie tyle lubił kobiety, co lubił pieprzyć kobiety. Zapragnął mieć nas obie. Najlepiej przez całą noc. Ojej!

    Przeszłam do dalszej części i zadzwoniłam do Krystiana. Powiedziałam mu cicho, co się szykuje. Powiedział, żebym zrobiła, jak chcę, jeśli mam ochotę dać się zerżnąć, to on się zgadza. Wykorzysta tę noc, na dalszą edukację Marty. Kiedy to usłyszałam, podnieciłam się trochę, ale też wystraszyłam. Wyobraziłam sobie ich razem i byłam zazdrosna. Nie lubiłam też podejmować decyzji, ale miałam ochotę na taki „wymuszony” seks. To było coś nowego. A mnie podniecają nowości. Rozłączyłam się w momencie, kiedy Seba wszedł do części konferencyjnej. Za nim tamten typek, którego teraz postrzegałam jako niesympatycznego.

    Noc Krystiana:

    Kiedy Aga zadzwoniła, poczułem podniecenie. Zacząłem sobie wyobrażać, co będą robić w firmie, jak będą ją pieprzyć, ale też wyobrażałem sobie to, co ja zrobię z Martą. Czekałem na to. Poszedłem do niej i powiedziałem, że mają dużo pracy i wrócą bardzo późno, albo wręcz zanocują w firmie. Nie była zaskoczona, ale posmutniała. Chyba Aga miała rację, że seks Seby się poprawił i Marta to lubi. Przystąpiłem do realizacji mojego planu. Na początek zająłem Martę rozmową, rozśmieszałem ją, zaproponowałem oglądanie filmu. Wyciągnąłem z lodówki dla siebie piwo i zaproponowałem jej, zapytałem, czy może woli wino. Wolała wino, więc wziąłem kieliszek i dla siebie. Usiedliśmy na kanapie z kieliszkami. Dolewałem jej, pilnując, żeby samemu nie wypić za dużo. Wkrótce się o mnie oparła. Zdjęła buty i położyła nogi na kanapie. Gładziłem jej kark, przeczesywałem włosy. Nie minęło dużo czasu, a mogłem jej trzymać rękę pod bluzką i gładzić piersi. Potem pocałowałem ją, a ona oddała mi pocałunek. Stopniowo pieściliśmy i całowaliśmy się coraz odważniej. Wkrótce zapomnieliśmy całkiem o filmie i o winie. Leżałem prawie na niej, wsunąłem jej rękę w majtki, a potem je zdjąłem. Pieściłem jej słodką, ogoloną przeze mnie cipkę coraz śmielej. Wsuwałem jej palce do środka i całowałem mocno, wsuwając język w jej usta. Była coraz bardziej mokra, gorąca i otwarta. Rozebrałem ją do końca, całując każdy odsłaniany fragment ciała. Czułem ja się pode mną rozpływa, mięknie, podnieca coraz bardziej. Wstałem i rozebrałem się szybko. Zadziwiła mnie swoją odwagą, bo dotknęła mojego sterczącego kutasa ręką, a potem nieśmiało pocałowała. Czekałem na więcej. Usiadła i objęła ustami żołądź. Spojrzała na mnie do góry i pomału wsunęła go sobie do buzi. Niestety, potem odsunęła się i położyła na plecach. Na szczęście, rozłożyła przy tym nogi i zagryzła wargi. To była wyraźna zachęta. Położyłem się na niej i powoli wsuwałem kutasa do jej chętnej cipki. Zatrzymałem się z wahaniem, ale ona wygięła się z jękiem i nabiła na mnie całą pizdę. Zacząłem ją ruchać coraz mocniej dobijając się jajami do jej dupy. Sięgnąłem między nas i dotknąłem jej łechtaczki. Marta stęknęła z zaskoczenia, a potem zaczęła ruszać biodrami jak szalona. Ma to we krwi. Pieprzy się namiętnie jak dziwka. Nie powiedziałem jej tego, chociaż Aga by lubiła coś takiego usłyszeć. Niesamowicie mnie to podjarało. Pierdoliłem ją już potem mocno waląc, po prostu rżnąłem. Wiła się pode mną, rzucała dupą, aż jej cipa zaczęła ściskać kutasa, całować go na całej długości. Wyprężyła się, złapała mnie za ramiona pazurami i krzyknęła. To był piękny orgazm.

    Nie wyjąłem z niej wciąż sztywnego kutasa, ale ruszałem się pomału i płytko. Dawałem jej odpocząć. Mieliśmy dużo czasu i chciałem się nią nacieszyć. Kiedy trochę ochłonęła, podniosłem ją i położyłem na sobie. Usiadła okrakiem i sięgnęła między nas, żeby nakierować kutasa do pizdy. Wyjęła rękę i popatrzyła na nią. Zdziwiła się, że taka mokra i chyba trochę zawstydziła. Powiedziałem jej, że to normalne i świadczy o jej podnieceniu i zaspokojeniu. Kazałem jej powąchać palce, a potem oblizałem je. Powiedziałem, żeby też to zrobiła, to poczuje swój smak. Była zażenowana, ale posłuchała mnie. Zauważyłem, chociaż tego nie przyznała, że to ją podnieciło. Złapałem ją za biodra i zacząłem przesuwać na sobie w przód i w tył. Chciała koniecznie zacząć skakać, ale ja chciałem pieprzyć się przez chwilę spokojniej. Gładziłem jej piersi, ściskałem sutki. Potem głaskałem jej szyję i przyciągnąłem jej twarz do siebie zacząłem ją całować z języczkiem. Znowu się podnieciła i zaczęła ruszać coraz szybciej. Puściłem jej szyję i usiadła na mnie. Zaczęła mnie regularnie ujeżdżać. Dotykała mnie rękoma po ramionach i klatce piersiowej, ale robiła to tak lekko, że mnie łaskotała. Schwyciłem jej palce i prowadziłem po mnie, mówiąc jak dotykać i dlaczego. Powiedziała, że już rozumie, dlaczego Aga tak lubi dotykać ciała, że wyczuwa mięśnie i to jest bardzo przyjemne. Faktycznie, podniecała się coraz bardziej. Odrzuciła głowę do tyłu i zamknęła oczy. Cipka jej pulsowała i wiedziałem, że się mocno podnieca. Powiedziałem jej, że robi to fantastycznie, ale chciałem pokazać jej coś innego. Przytuliłem do siebie i powiedziałem, żeby spróbowała mi pieścić kutasa mięśniami cipki nie ruszając się. Dyszała z podniecenia, ale starała się wykonać polecenie. Po kilku próbach poczułem to. Siłą woli zacisnęła mięśnie cipki na kutasie. Och jak dobrze! Niestety, po dwóch skurczach poddała się. Nie miała wprawy. Mówiłem jej jakie to podniecające dla faceta, czuć coś takiego. Spróbowała znowu. Udało się.

    Po jeszcze dwóch czy trzech próbach zmęczyła się, a ja widząc to, zaproponowałem jej przeniesienie się do łóżka. Nie miałem na myśli snu. Zaprowadziłem ją do naszej sypialni, zdjąłem pościel i ułożyłem ją tak, by ją przywiązać do ramy. Aga zerwała kajdanki, ale miałem jakiś krawat, więc użyłem go do przywiązania nóg Marty. Ku mojemu zdziwieniu i radości, zgadzała się na wszystko. Chyba była bardzo podniecona, a może podpita? Miałem więc ją rozkrzyżowaną w naszym łóżku. Nawet nie marzyłem, że mi się to uda. Zasłoniłem jej oczy, bo powiedziałem, że chcę, żeby dobrze czuła co z nią robię, ale nie bała się. Miała się nauczyć czuć cipką. A ja miałem się nią pobawić – tego jej nie powiedziałem. Żeby ją uspokoić, całowałem ją i głaskałem po ramionach, piersiach, brzuchu i udach. Dopiero później poszedłem po wibratory. Wybrałem jeden mały i taki gładki, średni. Małym dotykałem jej łechtaczki i warg. Jeździłem po całej cipce. Dotykałem palcami, wsuwałem je do środka, drażniłem ją. Chuchałem na łechtaczkę i obserwowałem jej reakcje. To było niesamowite. W podnieceniu coraz bardziej napinała mięśnie, cipka jej pulsowała, zaciskała się i wilgotniała. Wsunąłem do pizdy większy wibrator i nastawiłem na małe drgania. Zwiększałem je stopniowo, a potem gwałtownie zmniejszałem. Bawiłem się tak przez chwilę. Drażniłem ją obydwoma wibratorami na raz. Wsuwałem jej palec do dupy. Przyszczypywałem łechtaczkę. Pozwalała mi na wszystko, a nawet sama się nadziewała, wysuwając biodra. Jęczała coraz bardziej. Wiła się, a jej cipa wręcz spływała sokami. Lizałem ją i gryzłem po cipce i udach. Wsunąłem jej do cipy kilka palców. Podnieciła mnie tak bardzo, że zechciałem ją zerżnąć. Nie czekałem dłużej. Odłożyłem wibratory i wbiłem się w nią kutasem. O, rany! Jaka gorąca, mokra i zachłanna pizda. Wciągała mojego kutasa, jakby zasysała ustami. Usiadłem na niej i chwyciłem mocno cycki. Ścisnąłem jej sutki i ruszałem się powoli. Czując ponowne skurcze cipki i słuchając jej jęków, położyłem się między jej nogami. Pieprzyłem ją, słuchając jej błagalnego bełkotu. Chciała dojść i prosiła o mocniejsze rżnięcie. Więc jebałem mocniej. Szybciej. Brutalniej. Bez chwili zastanowienia dążyłem do orgazmu. Kiedy poczułem jej skurcze, spuściłem się. Drgałem na niej przez chwilę, dolewając spermy do pierwszych strzałów. Ona też jeszcze drgała i jęczała. W końcu zaczęliśmy się uspokajać.

    Rozpiąłem ją, podłożyłem jej pod głowę poduszkę, przykryłem nas i po chwili spaliśmy. Obudziłem się w środku nocy, przytulony sztywnym kutasem do jej wypiętej dużej i jędrnej dupy. Pokusa była zbyt silna. Nie czekając aż się obudzi, wbiłem jej kutasa w spuszczoną cipę. Obudziła się, ale wypięła mocniej i stękaniem zachęcała mnie do pierdolenia. Złapałem ją za biodra i ustawiłem na kolanach. Pieprzyłem ją przez chwilę w pozycji na pieska, kiedy zamarzyłem o jeszcze innym rżnięciu. Miałem przed sobą chętną dupę. Musiałem skorzystać. Wyjąłem kutasa z pizdy i przytknąłem do odbytu. Przestraszyła się i zaczęła protestować, ale ją uspokoiłem i kazałem się rozluźnić. Poddała się moim sugestiom. Całowałem ją przez chwilę po pośladkach, pośliniłem odbyt. A potem nawilżyłem ją żelem i zacząłem wsuwać kutasa do dupy. O, rany! Jaka cudowna, ciasna, dziewicza dupka. Jęknęła z bólu, więc się zatrzymałem. Po chwili zaczęła ruszać biodrami i powiedziała, że jest jej dobrze, żebym ją pieprzył. Użyła tego słowa. To było podniecające, więc bez wahania wykorzystałem okazję i przyspieszyłem ruchy. Sięgnąłem pod nią i zacząłem pieścić jej łechtaczkę. Nie oczekiwałem, że dojdzie podczas pierwszego rżnięcia dupy, więc nie hamowałem się. Gładziłem jej cycki i pośladki upajając się  pierdoleniem młodej kobiety. Wytrysnąłem wprost do jej dupy. Kiedy wyszedłem, położyłem ją na wznak i zacząłem pieścić jej cipkę palcami. Była oszołomiona tym, co czuła. Sięgnąłem po wibrator, który używałem wcześniej. Palcami, językiem i wibratorem pieściłem jaj pizdę tak długo, aż zawładnął nią orgazm. Skurcze ciała podrzucały nią, pizda się kurczyła i lała soki, a ona krzyczała z rozkoszy. To było super uczucie. Otuliłem ją kołdrą i ramionami i poszliśmy z powrotem spać.

    Obudziliśmy się rano. Leżała na moim ramieniu i zaczęła od pocałunków w mój biceps i klatkę piersiową. Kiedy otworzyłem oczy, uśmiechnęła się i, z ciekawością w oczach, podniosła kołdrę. Zobaczyła mojego świtańca i zagryzła wargę. Powiedziałem jej, żeby wzięła go do ręki. Wyjaśniłem, że faceci tak mają rano i kobiety nazywają to „chwałą poranka”, bo może im dać najlepszy seks. Wzięła go do ręki delikatnie, jakby bała się go zranić. Wyjaśniłem jej, że kutas lubi mocny chwyt. Kazałem jej zacisnąć rękę. „Mocniej” powiedziałem, kiedy objęła go delikatnie. Pokazałem jej, a potem już sama przesuwała po nim pięścią, zaciskając palce z całej siły. A potem zaskoczyła mnie totalnie. Weszła na mnie. Usiadła okrakiem i wsunęła sobie kutasa do cipy. Zaczęła mnie całować po szyi i brodzie, a potem ujeżdżać tak, jak pokazywałem jej poprzedniego dnia. Najpierw jeździła po mnie biodrami, potem zaciskała cipkę na kutasie, a na koniec oparła się na mojej klacie, położyła moje dłonie na swoich cyckach i pieprzyła się naprawdę ostro. Niesamowite! Taka różnica z poprzednim razem. Odchyliła głowę i widać było, jak czerpie rozkosz. Było mi mało. Przewróciłem się z nią i, leżąc między jej nogami, jebałem ją mocno i szybko. Rżnąłem ją i jednocześnie całowałem i gryzłem po ustach, uszach, szyi i ramionach. Oddawała mi pocałunki, ale głównie jęczała i wiła się, oddając mi się całkowicie. Czułem, jak się podnieca coraz mocniej. Jej pizda pulsowała. Była gorąca i mokra. Wchłaniała mnie łapczywie. To narastało tak szybko, że wiedziałem, że zaraz wybuchnie. Przytuliłem ją mocno i wtedy pogrążyła się w obezwładniającym ją orgazmie. Widziałem to i czułem. Nie przestałem jej jebać. Kiedy się ocknęła, wyglądała na zaskoczoną. Zarzuciłem jej łydki na swoje biodra. Trzymała się mnie piętami i podnosiła dupę w rytm moich ruchów. Podobało się to jej. Mnie też. Jej podniecenie znowu zaczęło narastać, a tym razem czułem głębię jej pizdy. Gorąco uderzyło mnie w kutasa i w brzuch. Jebałem ostro i nie przerwałem, kiedy ponowny orgazm wygiął ją, odchylając ode mnie. Jęknąłem i zacząłem się spuszczać do cipy. Wreszcie. Oparłem się czołem o jej skroń i tak przez chwilę odpoczywaliśmy. Dotarło do mnie, że nie zapytałem, czy się zabezpiecza. Teraz było za późno, więc nic nie powiedziałem. Podniosłem się, pomogłem jej wstać i poszliśmy się umyć. Pieściłem jej cudownie pełne ciało, myjąc ją pod prysznicem. Kiedy wróciliśmy do sypialni, zadzwonił Seba z prośbą o przywiezienie do firmy ubrania dla Agi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Przygoda z …

    – Nie śpiesz się, pomalutku… O, tak, tak dobrze – trzymałem dłoń na główce ślicznej dziewczyny i regulowałem tempo, w jakim miała mi robić loda.
    Co poradzę na to, że lubię takie świeże, młode istoty! Ta akurat miała szesnaście lat, filigranowa czarnulka z maleńkim biuścikiem. Zupełnie, jak kwiat, który jeszcze do końca się nie rozwinął, ale płatki już było widać. Duże, ciemne oczy patrzyły na mnie z niemym pytanie, czy dobrze robi. Uśmiechnąłem się, pokiwałem głową.
    – Tak kwiatuszku, dobrze robisz, pomalutku liż mnie swym zwinnym języczkiem i nie zapomnij o jajkach!
    – Teraz lepiej? – głaskała małą rączką wiszący worek.
    – Wspaniale, jeszcze kilka takich lekcji i będziesz mistrzynią. Teraz nie gadaj, tylko działaj…
    Leżałem na łóżku obok tego ponętnego ciałka i podziwiałem jej kształty. Jak wspomniałem biuścik nie porażał rozmiarami; ot, pierś mogłem zakryć dłonią, co niezwłocznie zrobiłem. Jednak nie tak, zmieniliśmy pozycję na rewelacyjne „69”, gdzie ja byłem na górze. Teraz podziwiałem cipeczkę porośniętą bardzo delikatnymi włoskami, gładziłem pośladki, na których dostrzegałem meszek jak na brzoskwini, skóra młodej kobiety była aksamitnie gładka, jędrna i elastyczna. Dałem jej lekkiego klapsa
    – Co… Nic, nie przerywaj – wsunąłem się głębiej w namiętne usteczka.
    Podniosłem szczupłe nogi, teraz miałem przed sobą zachęcające do działania krocze z maleńką pipką, tuż za nią troch ciemniejsza różyczka dupki. Rozchyliłem delikatne płatki, przesunąłem po nich językiem; dziewczyna głęboko westchnęła, jeszcze głębiej wchłonęła mego kutasa. Lizałem i ssałem płatki warg, wreszcie liznąłem guziczek łechtaczki. Młode ciało pode mną drgnęło i lekko naprężyło się, znowu usłyszałem westchnienie lizałem coraz bardziej mokrą od wypływających z niej soków szparkę, wchodziłem w nią językiem, lizałem delikatne ścianki pipki, lizałem i ssałem łechtaczkę. Palec sam wskoczył w ciepłą norkę, po chwili drugi; szybkie, ostrożne ruchy dłonią wywołały kolejny skurcz ciała mej młodej kochanki i pojękiwanie, słyszalne mimo tkwiącego w jej buzi twardego kutasa. Palcowałem ją energicznie, wiedziałem, że jest dziewicą, nie chciałem jej uszkodzić. Skąd wiedziałem? Posłuchajcie, co było tydzień wcześniej, bo to było tak…
    *********
    Zakupy mają to do siebie, że trzeba je niekiedy robić, najlepiej w jednym miejscu, żeby nie jeździć zbyt wiele, dlatego większych zakupów dokonywałem w galerii. Lubiłem to miejsce, zachowywałem tam pełną anonimowość, tym bardziej, że maseczka zakrywała pół twarzy. Podjechałem wózkiem pod auto, przełożyłem wszystko do bagażnika i wróciłem do głównego holu, szukając butiku z odzieżą, musiałem kupić nowe spodnie. Znalazłem. Miła, ładna i młodziutka pani z obsługi wysłuchała, jakie mam wymagania, po chwili przyniosła dwie pary i skierowała mnie do kabiny przymierzalni. Pasowały jedne i drugie, nie wiedziałem, które wybrać, poszedłem po poradę do tej sympatycznej pani. Popatrzyła uważnie i… zarumieniła się.
    – Przepraszam, ale chyba musi pan mieć trochę szersze spodnie. Te… – przerwała
    – A co jest nie tak z nimi? – nie miałem pojęcia, o czym mówi.
    – No… Te spodnie bardzo mocno… uwypuklają pańskie… klejnoty – wydusiła wreszcie z siebie.
    – Moje klejno… opuściłem głowę.
    No, tak jak zwykle, w momencie, kiedy choć odrobinkę się podnieciłem (a podniecała mnie każda młoda, ładna kobieta!) kutas lekko pęczniał i wydłużał się i bardzo wyraźnie widać to było nawet przez spodnie. Co prawda nie miałem organu godnego gwiazdy porno, ale do maluchów też nie należał.
    – Co pani radzi?
    – Może poszukam spodni o numer większych, ale nie za długich. Te są OK, ale jednak…
    – Proszę popatrzeć, poczekam.
    Po chwili zakładałem przyniesione portki, okazało się, że był to strzał w dychę!
    W czasie, kiedy ekspedientka była w magazynie, rozglądałem się po sklepie. Przez szybę zobaczyłem ładną buzię niewysokiej, ślicznej czarnulki. Popatrzyliśmy sobie w oczy, ona uśmiechnęła się, ja puściłem jej „oczko”. Roześmiała się i odeszła. Kilka minut później pożegnałem sympatyczną sprzedawczynię i z nowym zakupem pod pachą wyszedłem ze sklepu. Stała kilka metrów dalej, patrzyła na mnie. Podszedłem pewnym krokiem, chciałem ją poznać, była naprawdę bardzo ładna.
    – Cześć, jestem Karol, a ty jesteś bardzo atrakcyjną, śliczną dziewczyną – podałem jej rękę – dlaczego nie nosisz maseczki? Wiesz, że jest nakaz.
    – Dzień dobry. Specjalnie zdjęłam, żeby mógł mnie pan zobaczyć – uśmiechnęła się filuternie.
    – Żebym mógł cię zobaczyć?
    – Tak, spodobał mi się pan. Może… – teraz ona puściła oczko w moją stronę. – Jestem Majka
    No tak, galerianka! Fajna dupeczka, ciekawe ile ma lat…
    – Mam szesnaście lat, nie musi się pan niczego obawiać. – uprzedziła moje pytanie.
    – A niby czego miałbym się obawiać? – roześmiałem się
    – Nie czego, a kogo. Prokuratora.
    – Co? Co ty bredzisz, dziewczyno? Co ma do mnie prokurator?
    – Jeszcze nic, ale gdyby nas ktoś nakrył, to nie będzie miał pan problemów.
    – Na czym niby miałby nas ktoś nakryć? Na naszej rozmowie?
    – Nie. Jak to mówi kodeks, na „innych czynnościach seksualnych”.
    – Hmmm… Mam to rozumieć, jako propozycję tych czynności?
    – Tak, bardzo mi się pan spodobał. Ja chyba panu też, to widać… – wskazała oczami na moje krocze.
    – Nie ukrywam, że to prawda, jesteś fajna laseczka. Jakieś propozycje?
    – Ma pan auto, tak? Zrobię panu loda, a pan w zamian coś mi kupi. Nie chcę pieniędzy, nie jestem dziwką!
    Ciekawe. Choć seks za prezenty to też forma prostytucji, ale ona dziwką nie jest.
    – Mam lepszą propozycję. Nie lubię seksu w samochodzie, wolę normalnie, w domu, po kąpieli.
    – Mamy jechać do hotelu?
    – Nie, do mnie, o tej porze mój dom jest pusty, tyle tylko, że będziesz wchodziła od tyłu.
    – A co? Obawia się pan sąsiadów.
    – Prawdę mówiąc, to tak. Pokaż, co mam ci kupić, a za jazdę do mnie dostaniesz jeszcze jakiś gratis.
    Kilka minut później maszerowaliśmy do auta, Majka z paczuszką, w której był prezent, który sobie wybrała.
    Za seks z taką dupeczką zapłacił bym znacznie więcej, niż to, co wydałem teraz. W czasie jazdy nie zamieniliśmy ani słowa, wysadziłem dziewczynę na ulicy, pokazałem, którędy ma wejść do mej prywatnej części domu. Po chwili Majka była w moim pokoju, szybka kąpiel i leżeliśmy w łóżku. Zaskakujące, jak szybko zgodziła się przyjechać do nieznajomego mężczyzny, do jego domu. Fakt, że do łazienki i do łóżka szła z takim ociąganiem, ale nie zwróciłem na to uwagi. Czy te młode kobiety naprawdę są tak wyzwolone i nie obawiają się niczego? No chyba, że…
    – Co za auto jechało za nami?
    – Auto za nami? Nie mam pojęcia. Aha! Myśli pan, że mam jakąś obstawę? Nie, jestem sama. A tak w ogóle… przerwała, spuściła wzrok.
    – Co w ogóle? – ująłem ją pod brodę i podniosłem głowę – zarumieniłaś się, dlaczego?
    – Bo ja… No dobrze, powiem. Ja jeszcze nigdy, nie… no wie pan…
    – Nie byłaś w łóżku z mężczyzną?
    – Tak, właśnie tak. Bywało kilka razy, że całowałam się z chłopcami, jakieś pieszczoty, jednemu zrobiłam loda, ale…
    – Mów śmiało, jak na spowiedzi.
    – Dobrze pan widział to auto. Jestem wyśmiewana w klasie, że nie mam chłopaka, że się nie bzykam, aż miałam tego dość. Moja koleżanka „pracuje” na galerii już rok, ma zawsze kasę, nowe markowe ciuchy i to ona najgłośniej się śmieje. Wkurzyłam się i w tej złości założyłam z nią, że też potrafię wyjść z galerii z mężczyzną i zrobić mu dobrze w aucie… – zarumieniła się po same włosy
    – No tak, ale ze mną wyjechałaś.
    – To też przewidziała. Jechała za nami ze starszą siostrą, która ma auto i która wciągnęła ją do tej galerii. Musiały widzieć, że idę do domu mężczyzny… – już nie mówiła, tylko szeptała.
    – No dobrze, ale wystarczyło, że weszłaś do domu i po jakimś czasie możesz wyjść, nikt nie wie, co się tutaj dzieje…
    – I na to znalazła sposób. W ciągu pół godziny muszę wysłać jej swoje gołe zdjęcie, jak robię panu loda, Zastrzegłam sobie, że twarz może być niewidoczna, ale muszę w lewej ręce trzymać swoje figi, które są bardzo charakterystyczne…
    – No to działaj, czas mija! A co, jeśli nie wyślesz?
    – Wrzuci na fejsa moją fotkę, jak robię loda temu jednemu chłopakowi. Zrobiła ją podstępnie i teraz mnie szantażuje. Na szczęście przy świadkach przyrzekła, że jeśli wypełnię warunki zakładu, to ją usunie z telefonu. Mam nadzieję, że dotrzyma zakładu…
    – Połóż się – nakazałem dziewczynie – muszę się nacieszyć twoim widokiem.
    Widok był rzeczywiście zniewalający. Szczupła, śliczna dziewczyna, bardzo ładna buzia, biuścik w szkolnym rozmiarze, ciemna kępka mięciutkich włosków na łonie, bardzo zgrabne nogi i ta szczuplutka pupcia! Coś dla takiego konesera damskich dupeczek, jak ja! Nacieszyłem oczy pięknym widokiem, podniosłem Majkę z pościeli.
    – Wyjmuj telefon i pstrykaj fotkę.
    – Ale nie stanął panu jeszcze do końca, trochę za bardzo zwisa!
    – No to zajmij się nim, już to robiłaś, więc działaj.
    Uklęknęła przede mną, chwyciła kutasa dłonią, podniosła sobie do ust, po chwili obejmowała nimi twardniejącą głowicę. Miałem pod ręką swój aparat, dziewczyna była tak zaaferowana, że nie zauważyła nawet, że robię jej zdjęcia. Ruszała rytmicznie głową, pomagając sobie dłońmi, które chwyciłem i odsunąłem na swe biodra.
    – Tylko buzią, ręką sam sobie robię!
    – Mhm… – tyle dobiegło mnie z dołu. Widziałem, że nie ma wprawy, a to jeszcze bardziej mnie podniecało. Kutas już sterczał jak dzida, można cykać nakazane fotki. Majka zrobiła ich kilka, odrzuciła telefon, po chwili jednak wzięła go znowu i wysłała zdjęcie do koleżanki.
    – Spodobał mi się ten pana penis – wyszeptała, odkładając telefon.
    – Ty cała mi się podobasz. Połóż się, chciałbym wylizać ci muszelkę. Tak, podnieś nogi, ugnij w kolanach i rozchyl uda najmocniej, jak możesz, ale tak, żeby tobie też było wygodnie.
    Teraz ja klęczałem przed dziewczyną, wjechałem jęzorem w pachnącą pipkę, palcami zacząłem ją szybko brandzlować. Lizałem i ssałem łechtaczkę. Ssałem delikatne fałdki warg. Zacząłem lizać dupkę. Czułem, jak wskutek mych działań młode ciało pręży się i wygina, oddech staje się coraz szybszy, po chwili Majka zaczęła z rozkoszy pojękiwać, po chwili krzyknęła raz i drugi, zaczęła drżeć i w końcu bez ruchu opadła na pościel. Patrzyła na mnie wielkimi oczami, jej drobnym ciałem wstrząsały jeszcze co jakiś czas mocne skurcze brzucha. Kiedyś jedna z moich kochanek, na pytanie co się z nią dzieje, stwierdziła, że „macica jej podskakuje”. Teraz chyba podskakiwała Majce…
    – Co to było, nigdy czegoś takiego nie miałam – ledwo dosłyszałem jej szept
    – Maleńka, to się nazywa orgazm, miałaś właśnie orgazm.
    – To było cudowne – przeciągnęła się z błogim uśmiechem.
    – Teraz twoja kolej, też bym chciał dostać to, za co ty dostałaś ten komplecik!
    – No tak, oczywiście – już klęczała i energicznie zabrała się są ciągle sterczącego kutasa. – Ale on jest fajny!
    – Mi też się podoba.
    Starała się najlepiej, jak umiała, a mi podobała się ta jej dziewicza nieporadność. Doszedłem bardzo szybko, z wrzaskiem wyrzucałem z siebie nasienie z siłą małego gejzeru, zalałem buzię i biuścik mej niespodziewanej kochanki, jedna porcja poleciała na włosy.
    – Ale pan tego ma! Fajnie smakuje, jeszcze nigdy nie miałam w buzi spermy…
    – No to masz za sobą swój pierwszy raz. Następny będzie ciekawszy.
    – Jaki następny? Wygrałam zakład i to wszystko, nie mam zamiaru wracać na galerię, to był jednorazowy wyskok – słyszałem oburzenie w jej głosie.
    – Na galerii tak, ale nie u mnie. Spotykamy się za tydzień, będziemy się intensywnie kochać, mam zamiar dać tobie masę rozkoszy.
    – Ale ja nie chcę.
    – Wystarczy, że ja chcę. Twoja koleżanka podsunęła mi fajny pomysł. Popatrz na te zdjęcia.
    Zbladła, kiedy pokazałem zrobione wcześniej fotki z jej piękną buzią na moim kutasie.
    – Ale… Co pan… Jak…
    – Maleńka, jesteś u mnie za tydzień, a daję słowo, że zdjęcia sama usuniesz z aparatu, bo nie mam najmniejszego zamiaru umieszczać je gdziekolwiek indziej. No to jak? Układ? Oczywiście, twoja wizyta będzie nagrodzona!
    – Nie… No… Ale… Słowo? Wydukała w końcu.
    – Słowo. Odprowadziłem dziewczynę do drzwi…
    **********
    Teraz palcowałem delikatnie słodką pipkę, napawałem się jej widokiem, smakiem i zapachem. Na kutasie czułem ciepłe usteczka i drobne dłonie, którymi mnie onanizowała sprawiając mi wielką przyjemność. Nie zostawiając pipki zabrałem się za ciemniejsze słoneczko. Polizałem zmarszczki wokół pupy, mocno naśliniłem, wsunąłem język ile mogłem do środka. Laseczka znieruchomiała, przestała pojękiwać, prawie przestała oddychać.
    – Co pan, co… to moja pupa!
    – Właśnie dlatego, że twoja, to ci ją pieszczę! Nie niecierpliw się, zaraz będziesz jęczała z rozkoszy, nie mam zamiaru cię w żaden sposób skrzywdzić.
    – Ale…
    – Nie ma żadnego ale – przerwałam dziewczynie – przerwałaś coś, daj się ponieść falom rozkoszy. – mój jęzor znowu był w dupce.
    Była już dobrze zwilżona i moją śliną i soczkami, które ciągle wypływały z pizdeczki, więc pomalutku zacząłem wsuwać w nią palec. Majka znowu znieruchomiała, ale ruszyłem biodrami i głębiej wepchnąłem się w jej buzię, nie mogła już nic powiedzieć. Powolne ruchy palca w odbycie wywołał kolejne dreszcze, usłyszałem cichutkie pojękiwanie. Pora na drugi palec. Kiedy oba były na swoim miejscu zacząłem leciutko rozpychać i rozciągać dupeczkę, starałem się robić to tak, żeby miała dużo rozkoszy przy minimalnym dyskomforcie, który pewnie odczuwała. Dziewczyna coraz lepiej poczynała sobie z moim przyjacielem, moje podniecenie narastało, a nie chciałem jeszcze kończyć. Wstałem, odwróciłem Majkę na brzuch, podniosłem kształtną pupkę, tak, że kakaowe słoneczko otworzyło się wprost przed czekającym na nie kutasem. Popchnąłem laskę, żeby położyła głowę na poduszkę, podpierała się na łokciach; Odwróciła głowę w moją stronę z pytaniem w oczach.
    – Dlaczego tak? Coś źle robiłam?
    – Skądże, maleńka, jesteś niemal doskonała w tym rzemiośle, naprawdę robisz wielkie postępy w obciąganiu. Teraz pora na dalszy ciąg nauki.
    – To znaczy – ciągle patrzyła mi w oczy.
    – To znaczy, że czas najwyższy, żebyś poczuła penisa w sobie!
    – Co!?!? odwróciła się gwałtownie i usiadła – przecież ja jeszcze nigdy…
    – Wiem, dlatego nastała pora. Nie bój się, nie stracisz dziewictwa, są inne sposoby.
    – Jakie inne… Chce mnie pan zerżnąć w tyłek?
    – Może nie zerżnąć, chcę się z tobą kochać analnie, tak to się nazywa.
    – Przecież ten wielki kutas nie zmieści się we mnie! A jeśli nawet, to nie wyobrażam sobie tego bólu.
    – Daję słowo, że zaboli tylko troszeczkę i tylko na początku, potem będzie coraz lepiej, uwierz mi. Nie ty pierwsza masz obawy przed takim seksem, będzie dobrze, zobaczysz. I poczujesz.
    – No, nie wiem, jednak boję się trochę.
    – To zróbmy to tak. Ja będę ostrożny i delikatny, a ty zaraz powiesz, gdyby coś było nie tak. Jakby cię bolało, natychmiast przerywamy.
    – Spróbujmy, ale proszę, ostrożnie – wróciła do poprzedniej pozycji wypinając z wdziękiem śliczną dupeczkę.
    Ponieważ chciałem wykorzystać jej pupę, uważałem, że nie muszę się zabezpieczać, wystarczy, że odpowiednio wcześnie wyjmę kutasa (o ile wcześniej go tam włożę!) i spuszczę się na pośladki i plecy. Żel z szafki nocnej nasmarował dupcię, nałożyłem go też na kutasa, zbliżyłem łeb do ciemnej dziurki. Pomagając sobie dłonią nakierowałem prężącego się chuja na właściwe miejsce i pomalutku zacząłem wciskać go w ciasny otworek. Majka syczała,wzdychała, zaciskała dłoni na prześcieradle, ale nie cofała bioder. Najgorsze to przeskoczyć łbem zwieracze, dalej powinno iść łatwiej. Wycofałem się, znowu zacząłem palcować dupkę rozciągając jej ścianki. Teraz znowu kolej na kutasa. Popchnąłem trochę mocniej, łeb wskoczył! Dziewczyna jęknęła, pupa drgnęła, ale nie uciekła. Wpychałem bez pośpiechu głębiej, cały czas nakładając na trzon chuja kolejne porcje żelu. Wreszcie, o dziwo! Wszedł cały!
    – Majeczko, nie boli?
    – Nie, ale proszę do końca nie wkładać.
    – OK, a teraz będę nim powoli ruszał w przód i w tył.
    – Dobrze, ale tak jak prosiłam, ostrożnie.
    Wyciągnąłem kutasa do łba i wcisnąłem ponownie; wszystkie ruchy wykonywałem powoli, nie chciałem uszkodzić laseczki. Kilka chwil później pompowałem już prawie normalnie, ale bez pośpiechu. Wchodziłem cały, jak nóż w masło, Majka zaczęła pojękiwać i stękać, ale były to inne odgłosy, niż przed chwilką. Przedtem słyszałem w nich ból, a teraz rozkosz. Przyspieszyłem, trzymałem te piękne bioderka i ruchałem twardą dupcię jak automat Dziewczyna zaczął znowu się trząść, podrygiwać, wreszcie nagłym rzutem ciała położyła się płasko na łóżku, ściskała prześcieradło i wrzeszczała w poduszkę. Kiedy się już uspokoiła odwróciła się i zaczęła wylizywać i ssać chuja, który miarowo kołysał się w oczekiwaniu na ciąg dalszy.
    – To było jeszcze coś innego, niż ostatnio, zupełnie inny poziom podniecenia… – ledwo dosłyszałem szept.
    – Bo to było coś innego! Zobaczysz, jak już dojrzejesz i będziesz kochać się „normalnie”, w cipeczkę, też przeżyjesz inne doznania. Nie jesteś samolubem, prawda?
    – No pewnie, a niby dlaczego…
    – Bo ty już miałaś fajny orgazm, a ja jeszcze nie, uciekłaś mi.
    – Już, naprawiam błąd. Bądź jednak, Karolu, tak jak przedtem ostrożny – zaczęła mówić mi po imieniu, a ja nie miałem nic przeciwko temu. Rucham fajną laskę i ma mówić mi per „pan”? No chyba, żeby mówiła…
    Znowu wszedłem w wypiętą dupkę i pompowałem ją zawzięcie. Nie chcąc za szybko skończyć wyjmowałem kutasa, klepałem nim pośladki; raz prawy, raz lewy i znowu energicznie nurkowałem w ciemnej dziurce, która już dość mocno się rozciągnęła. Atakowałem ją tak kilka razy, kiedy wydarzyło się TO!
    Mój śluz, jej soczki, żel – to wszystko spływało po cipce, cały czas mocno ją nawilżając. Kiedy wyszedłem z dupki i oklepałem pośladki kolejny raz, chcąc wejść znowu w ciepłą norkę podszedłem troszeczkę za nisko, i z całym impetem, zamiast w pupę wbiłem się po jaja w cipkę! Majka wrzasnęła, odskoczyła, skuliła się i zaczęła płakać. Co ja, kurwa, zrobiłem! Stary jebaka tak się pomylił! Położyłem się obok dziewczyny, zacząłem głaskać ją po głowie, pocieszać i przepraszać. Po chwili uspokoiła się, cichutko tylko pochlipywała.
    – Co teraz będzie, myślałam, że oddam się temu, którego pokocham – patrzyła na mnie z wyrzutem
    – Jeszcze raz przepraszam, kwiatuszku, to naprawdę nie było celowe, po prostu wskoczyłem nie tam, gdzie powinienem…
    – Myślisz, że to mnie pociesza?
    – Nie wiem. Powiedz, jak ci to wynagrodzić, ja naprawdę, daję słowo, nie chciałem tego. Boli jeszcze?
    – Już nie, zabolało na początku i potem przez chwilę; teraz jest już prawie ok.
    – Odpocznij trochę, potem odwiozę cię do domu. Możemy wjechać do galerii, kupisz sobie coś.
    – Nie chcę nic, zwrócisz mi dziewictwo? No właśnie!
    – Nie wiem, jak mam cię przebłagać… Podniosła się na łokciu, podparła głowę. Patrzyłem na zapłakane oczy, kropelki potu spływające po ślicznej buzi, na kosmyki włosów przyklejone do czoła; opuściłem wzrok na ledwo rozwinięte piersiątka, na ciemny trójkącik nad pipką, wreszcie podziwiałem kształt bioder i smukłość zajebistych nóg. Majka przyglądała mi się też, wreszcie złapała opadającego fiut w dłoń i zaczęła go masować.
    – Jeśli już się to stało, to pokaż mi, co to znaczy „dobry seks”!
    – Ale… a…
    O kurwa, ale mnie zaskoczyła! Nigdy bym się tego nie spodziewał. Popatrzyłem na zegarek, bo czas miałem ograniczony i – niestety – musiałem sobie odpuścić.
    – Kochanie, żeby ci to pokazać potrzebuję całego wieczoru, inaczej będzie to tylko szybkie pierdolenie, a nie dobry seks!
    – To wypierdol mnie! Chcę tego! Jeśli już utraciłam błonkę, to wyruchaj mnie, ale tak, żebym zapamiętała. Już ja wiem, jak teraz pojadę po tych moich psiapsiułkach!
    Jak piękna kobieta prosi to nie ma zmiłuj! Z szuflady wyjąłem prezerwatywę, naciągnąłem ją na już prawie stojącego chuja, nażelowałem, popchnąłem laskę na plecy, rozchyliłem szeroko i podniosłem zgrabne nóżki, naprowadziłem kutasa na szparkę i… zatrzymałem się.
    – Pamiętaj, coś nie tak – zaraz mówisz
    – Nie gadaj, tylko ruchaj!
    Wpakowałem chuja znowu po jaja, jebałem ciasną, dziewiczą pipkę jak maszyna; sam nie wiem, skąd miałem jeszcze tyle siły. Majka objęła mnie nogami i ramionami, przycisnęła się do mnie, a ja ciągle pompowałem tę słodycz.
    – Tak, tak, to wspaniałe, ruchaj mnie, pierdol mnie, chcę poznać, co to dziki seks, tak, Karolku, taaaaaak!!!!
    Doszła, kilka sekund ja wystrzeliłem. Mój orgazm był mega! Leżeliśmy obok siebie, patrząc sobie w oczy. Nagle poderwałem się.
    – Kochanie, jeśli mam cię odwieźć, to zaraz, natychmiast, obowiązki czekają.
    – Daj mi jeszcze minutkę – znowu, jak kiedyś przeciągnęła się jak syta kotka. – nie musisz mnie odwozić do domu; na pętlę wystarczy, wolę, żeby nikt nic nie widział.
    – Ja też… – bąknąłem pod nosem.
    Kwadrans później byłem już z powrotem w domu. Szybko odświeżyłem się, szybka kąpiel dobrze mi zrobiła. Przebrałem się w służbowe ciuchy i prawie biegiem udałem do sąsiedniego budynku. Otworzyłem drzwi, w ciemnym pomieszczeniu stał mój stary pracownik.
    – O! A już myślałem, że ksiądz proboszcz nie zdąży!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Ciocia Basia pod namiotem

    Tkwiłem między jej rozchylonymi szeroko udami. Biodrami wykonywałem silne, powolne ruchy, wbijając się raz po raz w rozgrzane wnętrze cioci Basi. Wchodziłem głęboko, bardzo głęboko, sprawiając nam nieziemską rozkosz. Twarz miała odchyloną, oczy zamknięte, przygryzała wargę. Była idealna, jej piękna twarz, jej boskie ciało. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że kocham się właśnie z nią. Ciocią Basią. To było jak sen. Marzenie. Byłem w raju.

    Nagle ciocia Basia otworzyła oczy. Uwielbiałem patrzeć w jej czarne jak noc oczy, podniecało mnie to najbardziej. Było w nich wszystko – niewinność, miłość, strach. Uwielbiałem je. Więc patrzyłem w jej drżące oczy, zbliżając się niechybnie do finału. Pocałowałem ją, nasze języki poczęły tańczyć. Po chwili oderwałem się od ust i przyspieszyłem. Wsparłem się mocniej na dłoniach i zacząłem brutalniej penetrować muszelkę cioci. Wciąż patrzyłem w jej kochane oczy. Oboje wiedzieliśmy co za chwilę się wydarzy. Chcieliśmy tego tak samo mocno.

    – Dochodzę! – wychrypiałem ciężko.

    Ciocia nie odezwała się, zamiast tego objęła mnie silniej nogami w pasie, chcąc abym był jeszcze bliżej. To wystarczyło. Zwolniłem mimowolnie i poczułem jak mój penis eksploduje falą gorąca. Jęknąłem i zacząłem zalewać intymne wnętrze kochanki swoim nasieniem. Kochałem to. Ona też to kochała. Dzięki temu byliśmy sobie bliżsi, byliśmy jednością.

    – Jesteś moja Basiu – powiedziałem i pocałowałem ją w usta. – Tylko moja. Na zawsze.

    – Jestem – przyznała.

    Leżeliśmy chwilę wtulenie w siebie, potem stoczyłem się z niej. Nawet nie wiem, kiedy zasnąłem.

     

    ***

     

    Wciąż byliśmy pod namiotem. To był trzeci dzień naszych wspólnych wakacji. Jutro mieliśmy wracać. Wykorzystywaliśmy ten czas do maksimum. Kochaliśmy się na okrągło. Ciocia Basia była moją pierwszą kobietą, kobietą, z którą uczyłem się wszystkiego. Ustaliliśmy to podczas pierwszej nocy. Miała być nauczycielką, ja – łaknącym wiedzy uczniem.

    Obudziliśmy się niedawno i siedzieliśmy teraz przed namiotem, szykując się do kąpieli w jeziorze. Rozmawialiśmy. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic.

    – Ciociu mogę cię o coś spytać? – rzuciłem, patrząc na jej gorące ciało. Wciąż nie potrafiłem oderwać wzroku od jej słodkich piersi i cudnych pośladków. Miałem ochotę brać ją na okrągło, kochać się, ruchać, rżnąć z nią. Cały czas. Wspomniałem o tym po którymś numerze. Powiedziała wtedy, że czuję się przy mnie jak nienasycona nastolatka. 

    – Pewnie. Pytaj – odparła. Stała przed wejściem do namiotu i spoglądała na mnie z uśmiechem.

    – Czy wujek miał większego niż ja? – zapytałem, lekko zdenerwowany.

    – Czy to ważne?

    – Chciałbym wiedzieć.

    Ciocia zbliżyła się i usiadła obok mnie. Dłoń położyła na moim odpoczywającym penisie. Kiedy go dotknęła, poczułem przyjemny dreszcz.

    – Twój jest znacznie większy – oznajmiła mi, całując mnie w polik.

    – A czy był lepszy niż ja? – spytałem.

    – Trochę – wyrzuciła i uśmiechnęła się. – Ale masz jeszcze czas, jeszcze cię nauczę.

    Zaśmiała się i po chwili podniosła. Spojrzałem na nią. Stała teraz do mnie tyłem. Na wysokości twarzy miałem jej piękne, duże i blade pośladki. Miałem ochotę je pocałować, ugryźć, dotknąć. Uwielbiałem jej miękką, słodką pupę, po prostu za nią szalałem. Naszła mieć chęć, by przewrócić ciocię na kolana – teraz, zaraz – i wziąć ją bez pytania od tyłu, na pieska. Wyobrażałem sobie jak jej pośladki tańczą w rytm moich pchnięć. BOŻE! MÓJ BOŻE! Opanowałem się jednak, ochłonąłem. Pomyślałem, że przecież jeszcze będzie na to czas.

    Też się w końcu podniosłem. Poszliśmy popływać. Jezioro przyjęło nas przyjemnie.

     

    ***

     

    Byliśmy właśnie na małym spacerze w pobliskim lesie. Szliśmy spokojnie, trzymając się za ręce. Ciocia przyglądała mi się co chwila, rzucała krótkie spojrzenia i uśmiechała przy tym. W końcu zapytałem, o co jej chodzi.

    – Zrobił ci ktoś już loda? – zapytała z wyzywającą miną.

    Trochę mnie zatkało, ale pamiętałem, że ustaliliśmy takie zasady. Rozmawiamy o wszystkim, jak chcemy i kiedy chcemy. 

    – No ty ciociu, w pierwszą noc – odparłem.

    – Ale tak od początku do końca. Tylko lodzik.

    – To chyba nie…

    Ciocia bez słowa złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Zeszliśmy ze ścieżki i zatrzymaliśmy się kilkanaście metrów w głębi lasu. Rozejrzała się dookoła i nagle uklęknęła przede mną. Wiedziałem już co za chwilę się wydarzy. Mój kutas momentalnie zrobił się twardy jak skała.

    – Och słodka młodości… – powiedziała ciocia, komentując mój wzwód.

    Sekundę później złapała mnie za spodenki i zsunęła je. Penis wyskoczył na wysokość jej twarzy. Prężył się dumnie i odważnie. Ciocia delikatnie go ujęła i patrząc mi w oczy, włożyła bordową od podniecenia główkę do ust. Przeszył mnie prąd rozkoszy. Po chwili zaczęła pracować głową i rączką. To było zbyt cudowne. Patrzyłem w na jej twarz, na jej czarne oczy. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje. Ciocia Basia obciągająca mi jak tania kurwa… Czułem się lepiej niż kiedykolwiek. O BOŻE! Jej usta subtelnie pochłaniały żołądź. Przez cały czas ssała tylko łepek, rączką tarmosiła resztę penisa. Dążyła w swoim działaniu nieuchronnie do jednego. Było mi za dobrze…

    Nie wiem jak długo ciocia pieściła mnie ustami, ale nie trwało to chyba dłużej niż minutę. Po prostu było mi zbyt wspaniale. Poczułem dobrze mi znane gorąco, wiedziałem, że lada chwila się spuszczę. Trochę spanikowałem, pomyślałem, że powinienem ostrzec ciocię, że może nie chce, abym trysnął niespodziewnie… 

    – Basiu ja zaraz dojdę…

    Ciocia nie przerwała jednak swojej pracy. Wciąż patrząc mi w oczy, przyspieszyła. Jej dłoń zaczęła pieścić mnie energiczniej, mocniej. Usta pochłaniały grzybek z dziką furią. Czułem jak zaczynam słabnąć, jak powoli poddaję się pełni rozkoszy. Wyciągała to ze mnie… Tak, tak, tak…

    Wystrzeliłem z krzykiem kilkoma salwami spermy prosto w usta cioci. Jeszcze nigdy nie miałem czegoś podobnego. Fala za falą spuszczałem się do gardła mojej kochanki. A ona ani na chwilę nie przestawała mnie pieścić. Wciąż mi obciągała, pochłaniając kolejne porcje nasienia. Nie uroniła nawet kropelki, wszystko co trafiło w jej usta – połknęła. Potem uśmiechnęła się do mnie i pocałowała czule główkę. Wzdrygnąłem się zabawnie.

    – Od dawna chciałam to zrobić, brakowało mi tego – wyznała ciocia, podnosząc się i otrzepując leśne igliwie z zaczerwienionych kolan. – Sprawia mi to przyjemność. Wujek nigdy nie narzekał. Pewnie myślisz, że jestem dziwna, co? 

    – Nie – zapewniłem. – Było mi cudownie.

    – Cieszę się.

    Podciągnąłem spodenki i wciąż nie wierząc w to, co przed chwilą się wydarzyło, złapałem ciocię za rękę. Zaczęliśmy wracać do namiotu, rozmawiając o tym, co jeszcze powinniśmy zrobić zanim nadejdzie jutro. Wieczór zbliżał się wielkimi krokami.

     

    ***

     

    – Co cię jeszcze podnieca, co chciałbym zrobić ze swoją ciotką? – zapytała mnie, kiedy siedzieliśmy przy ognisku, na kocu. Mimo panującej wokół ciemności było dosyć jasno. Dobrze widzieliśmy swoje twarze.

    – Wszystko, co chciałem zrobić, już zrobiliśmy ciociu… – odparłem lekko skrępowany.

    – Nie wstydź się. Możesz mnie zapytać o wszystko. Wszystko. Najwyżej się nie zgodzę – zaśmiała się.

    Westchnąłem głośno, może trochę ostentacyjnie.

    – No to – zacząłem. – W sumie jednej rzeczy bym spróbował, ale…

    – No?

    – No bo to jest takie, widziałem jak to robią na porno…

    – Powiedz.

    Przełknąłem ślinę i spojrzałem w piękne oczy cioci. Bałem się. Jej reakcji. Jej odmowy. Ale powiedziałem to.

    – Chciałbym… Chciałbym skończyć ci na twarzy.

    Ciocia patrzyła na mnie przez chwilę, bardzo uważnie. Odezwała się w końcu.

    – Podnieca cię to?

    – Chciałbym zobaczyć jak to jest…

    Przez chwilę nic nie mówiła. Pomyślałem, że jest zła. Bardzo zła. Że wszystko popsułem.

    – Nigdy tego nie robiłam – wyznała cicho. – Kiedy wujek o to poprosił, odmówiłam mu…

    – Ciociu… – wtrąciłem, chcąc jej przerwać. Chciałem powiedzieć, że nie musi, że się wygłupiłem. Ona jednak mnie zadziwiła.

    – Umówiliśmy się, że zrobimy wszystko co chcesz – powiedziała dobitnie – więc pozwolę ci spuścić mi się na twarz. Musi być w końcu ten pierwszy raz, racja? 

    Nie wiedziałem dlaczego, ale zabrzmiało to dziwnie, trochę źle, ale też bardzo podniecająco. Spuścić się na twarz cioci. Widziałem to już oczami wyobraźni. Piękna buzia mojej kochanej ciotki umazana moją spermą… Całkowite oddanie, poświęcenie ze strony kobiety. Ona klęcząca, oczekująca na moje nasienie… Penis momentalnie mi stwardniał.

    – Ale najpierw ty zrobisz mi minetkę – rzuciła, podnosząc się. – Tego też jeszcze nie robiłeś.

    Poszedłem za nią do namiotu. Ciocia położyła się na plecach i rozłożyła nogi. Miałem ja teraz w całej okazałości. Jej wyeksponowaną bordową cipkę. Uklęknąłem. Nad nabrzmiałą łechtaczką miała ciemną kępkę włosków. Koniuszkiem języka dotknąłem jej różyczki. Ciocią drgnęła. Po chwili zszedłem niżej i pocałowałem jej otwarte oczko. Była cholernie mokra. Już. Zdziwiło mnie. Zabrałem się jednak do roboty.

    Zacząłem delikatnie, pocałunkami. Z każdą sekundą rozkręcałem się jednak. Z powolnych pieszczot przeszedłem do silniejszego drażnienia jej łechtaczki. Ciocia poczęła cichutko stękać i jęczeć. Znów przyspieszyłem. Mój język pracował już na wysokich obrotach. Wił się, wiercił i pląsał. Usłyszałem jak ciocia zaczyna dyszeć. Nagle wplotła dłoń w moje włosy. Dodało mi to sił. Dawałem teraz siebie wszystko. Palcem wskazującym wszedłem w jej cipkę i zacząłem nim poruszać. Chyba o to chodziło, bo oddech cioci stawał się cięższy i głębszy. Zatraciłem się w tym. Jej słodkie, gęste soki ściekały mi po brodzie. Jeszcze chwila, jeszcze sekunda…

    I udało mi się. Ciałem cioci targnął potężny wstrząs, uniosła się, opadła, zaczęła wiercić i wić. Powoli ją wygaszałem. W końcu wyszedłem z niej palcem, delikatnie, ostrożnie.

    – O Boże… – wyrzuciła cichutko ciocia. – O mój Boże…

    – Wszystko dobrze? – zapytałem lekko zaniepokojony.

    – Dobrze? – zapytała zaskoczona. – Nigdy nie miałam czegoś takiego. 

    Uśmiechnąłem się pod nosem. Czułem się dumny.

    – No to co? – zapytała ciocia, unosząc się na łokciach i spoglądając na mnie łobuzersko. – Spełnimy twoją fantazję?

    Pokiwałem głową jak zawstydzony dzieciak.

    – Tutaj chyba nie będzie aż tyle miejsca – oznajmiła ciocia, rozglądając się po namiocie. – Chcesz chyba stać, a ja muszę być na kolanach. Chodź, wyjdźmy na zewnątrz.

    Zrobiliśmy to błyskawicznie.

    Stanąłem blisko, ale nie za blisko ognia, tak żeby twarz cioci była jak najlepiej oświetlona. Kobieta uklęknęła na przede mną i bez ogródek sięgnęła do mojego penisa. Tym razem nie był na starcie twardy. Ciocia wzięła w usta miękkiego penisa i powoli zaczęła go ssać. Działało. Rósł z sekundy na sekundę. W końcu miała go w pełni okazałości. Poczęła go obciągać i walić. Było to cholernie przyjemne, prawie tak samo jak za pierwszym razem. Teraz jednak byłem odporniejszy, chciałem żeby zapracowała na mój spust, żeby mój wytrysk był dla niej czymś na kształt nagrody. Ssała go teraz inaczej, robiła dłuższe ruchy, pochłaniając prawie całą długość. Sprawiało jej to nie mniejszą frajdę niż mnie. Nagle jednak przestała.

    – Mam ochotę, żebyś mnie jeszcze mocno zerżnął – powiedziała wulgarnie i nie wstając z kolan, obróciła się do mnie tyłem. Jej wypięty, blady, wielki tyłek błyszczał w tym blasku ogniska. – Weź mnie jak pies sukę… Weź jak jurny ogier… Chcę być twoją rozpłodową klaczą… Chcę być twoją samicą… 

    Ciocia nie musiała dwa razy powtarzać. Złapałem ją od tyłu, dopadłem do niej jak wygłodniała hiena i już po chwili penetrowałem mocno jej spragnioną cipkę. Docisnąłem się do niej, dokleiłem do jej miękkiego tyłeczka i ruchałem ją tak, jak sobie życzyła. Tak! To było właśnie to! Ja też tego potrzebowałem! Poruszałem energicznie biodrami, wchodząc silnie w ciocię. Posłusznie brała to co dla niej miałem. Jej pośladki drgały pod wpływem mojego działania. Miała świetny tyłek, najlepszy — lepszy niż wszystkie gwiazdy porno razem wzięte.

    – Daj mi klapsa – rzuciła ciocia.

    Zrobiłem to. Uderzyłem ją otwartą dłonią, trochę pod kątem – tak jak widziałem na filmach. Trzasnęło aż miło. Ciocia zawyła. Zacząłem ją ruchać jak burą sucz. Klepałem raz za razem po tyłku i ruchałem pełną parą. Podobało jej się to bez dwóch zdań. Ryczała jak zarzynana krowa. Odgłos klaskających ciał, odgłosy klapsów i jej straceńcze jęki roznosiły się echem w ciemności. Gdyby ktoś nas obserwował z ukrycia miałby niezłą frajdę. Wyobraziłem sobie ten obraz — widok z kilkunastu metrów; młody chłopak dojeżdżający od tyłu ciemnowłosą, dupiatą i cycatą mamuśkę.

    W końcu ciocia zawyła agonalnie i wiedziałem, że musiała dojść. Ja też byłem bliski finału. Powiedziałem o tym.

    Podniosłem się z kolan i stanąłem nad ciotką. Mój nabrzmiały kutas górował nad jej bezbronną twarzą. Patrzyłem na nią, a ona na mnie, prosto we mnie. Patrzyłem na jej czarne oczy, na jej pełne usta, na piękną buzię. Szybkimi ruchami robiłem sobie dobrze. Zbliżałem się do finału. A ciocia drżała zniecierpliwiona. Była cudowna, idealna. Była moja. I zaraz miała to udowodnić.

    – Dochodzę Basiu… – oznajmiłem spełniony. Ciocia wyciągnęła delikatnie języczek. Oczy wciąż miała otwarte.

    Przyłożyłem główkę penisa blisko jej twarzy i zacząłem się spuszczać. Salwa za salwą lądowała na ślicznej buzi ciotki. Nitki spermy pojawiały się na jej czole, na polikach, na nosie, na ustach. Długie, srebrzyste struny trafiały nawet na rozpuszczone włosy. Cała twarz Basi została pokryta białą pajęczyną mojego nasienia. Kiedy skończyłem, złożyłem ostatnich kilka kropel na jej wargach. Pocałowała go, delikatnie spiła te słodkie resztki. Potem spojrzała mi głęboko w oczy. Długo tak na siebie patrzeliśmy. Uśmiechnęła się do mnie. Ciocia Basia. Teraz wydawała mi się najpiękniejsza, właśnie teraz, bo dopiero teraz, całkowicie i ostatecznie, była moja. Tylko moja. Na zawsze. Należała do mnie.

    — I jak? — zapytała mnie. 

    — Kocham cię Basiu — wyznałem. 

    Ciocia uśmiechnęła się zalotnie i wciąż zaglądając mi w oczy sprawiła, że straciłem dla niej głowę ostatecznie. Powoli, pieczołowicie, jakby z nabożnością, zaczęła ściągać paluszkami spermę z twarzy, którą następnie wkładała do ust. Oblizywała umazane spermą palce, językiem przecierała klejące się wargi. Delektowała się, syciła moim nasieniem. I cały czas patrzyła mi w oczy. 

    Ciocia Basia… 

    I choć następnego dnia musieliśmy się rozstać, to nie był koniec. Nie. To był dopiero początek.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Dawno mnie nie było, ale mam nadzieję, że opowiadanie gites.

    Zapraszam też do czytania innych moich tekstów.