Author: admin

  • Zdzira cz. 1

    Dziś chcę podzielić się z Wami historią, która miała miejsce niespełna trzy lata temu. Po zakończonej sprawie rozwodowej byłam znowu wolna. Zaraz po wyjściu z sądu obdzwoniłam moje najbliższe przyjaciółki. Wszystkie jednogłośnie stwierdziły, że trzeba to uczcić, i w najbliższy weekend porywają mnie na miasto. Tak też się stało. W sobotni wieczór Kaśka i Anka zjawiły się u mnie wystrojone i szampańskich nastrojach. Mi też humor dopisywał i cieszyłam się na to wyjście. Od rana w lodówce chłodziła się butelka wódki, żeby wypić po drinku, dla uczczenia mojego pierwszego wyjścia jako panny z odzysku. Dziewczyny zajęły się drinkami, a ja w tym czasie szykowałam się do wyjścia.

    – Jestem gotowa, może być? – spytałam, stając na środku pokoju.

    Dziewczyny popatrzyły na mnie, potem na siebie.

    – No Ty chyba żartujesz – zaczęła Anka.

    – Nie idziemy do kościoła – dodała Kaśka.

    – A co wam się nie podoba? – spytałam.

    – Spodnie – powiedziały prawie jednocześnie.

    – Idziemy do klubu – dodała Kaśka.

    – To w spodniach nie mogę? – dopytywałam.

    – Dziś pokazujemy nogi – zachichotała Kaśka.

    – Dokładnie tak, zakładaj kieckę – zaśmiała się Anka.

    Szybko zmieniłam spodnie na spódnice przed kolano i założyłam czarne, cieniutkie rajstopy.

    – Teraz dobrze? – zapytałam, stając w drzwiach pokoju.

    – Lepiej, ale my mamy krótsze kiecki – zaśmiała się Kaśka, podciągając sukienkę, odsłoniła udo.

    – No właśnie – przytaknęła Anka, naśladując gest Kaśki – albo zaraz my Ci coś znajdziemy.

    – Jasne, jak wy mnie ubierzecie, to będę wyglądać jak zdzira, już ja was znam – zaśmiałam się.

    – Zdzira, zdzira – skandowały razem.

    Wycofałam się do pokoju chichocząc pod nosem. Faktycznie, dziewczyny nosiły się dziś krótko. Kaśka miała na sobie dopasowaną sukienkę do połowy uda, z dużym dekoltem, a Anka spódnicę sięgającą ledwie za tyłek. Jestem pewna, że gdyby się nachyliła, widać było by jej majtki. Szybko przejrzałam garderobę i zdecydowałam się na klasyczną, dopasowaną małą czarną. Wróciłam do dziewczyn i stając na środku pokoju, zakręciłam się, prezentując się z każdej strony.

    – No to macie swoją zdzirę – zaśmiałam się.

    Dziewczyny pokiwały głowami z aprobatą. Wypiłyśmy jeszcze po drinku, ubrałyśmy się, i zeszłyśmy na dół. Taksówka już czekała.

    CDN… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Z Maja na weselu

    Nie rozmawiałem z Mają o tym co zaszło między nami tamtego wieczora. Zachowywała się tak jakby nic się nie stało. Zacząłem się zastanawiać czy ona w ogóle coś pamięta – byliśmy pijani i zjarani, wiec może naprawdę zapomniała o całym zajściu. Ja natomiast nie mogłem o tym tak po prostu nie myśleć. Wciąż miałem w głowie obraz nagich pośladków siostry, które przyjemnie tańczyły pod wpływem moich uderzeń, wciąż miałem obrazek jej tyłka umazanego moją spermą, wciąż widziałem jej drżące oczy, kiedy wszedłem w nią po raz pierwszy. To co między nami zaszło stało się dla mnie najważniejszym wydarzeniem w życiu. Pragnąłem przeżyć to raz jeszcze, jeszcze raz tak samo, albo inaczej, byle tylko czuć miękkość i ciepło jej ciała… A siostra zachowywała się tak jakby nic się nie stało. Totalna porażka.

    Minęły dwa tygodnie i wybieraliśmy się na wesele naszej kuzynki. Jako, że nie mieliśmy partnerów, postanowiliśmy z siostrą pójść jakby razem. Byliśmy w końcu rodzeństwem, to nic takiego. W każdym razie kiedy przyszedł ten dzień wydarzyło się coś niespodziewanego. Pierwszy raz od momentu naszego zbliżenia miałem okazję znów obcować z nagością siostry. Nie wiem ile było w tym celowości, a ile przypadku.

    Ubierałem właśnie koszulę w łazience, kiedy moja siora wparowała do środka. Z początku mnie nie zauważyła, bo weszła obrócona tyłem, nucąc coś pod nosem.. Nie miała na sobie stanika, była tylko w czarnych, koronkowych majtkach. Spojrzałem na jej duże, blade pośladki. Kiedy się schyliła po coś do szafki przyjemnie mnie załaskotało tam na dole. Pomyślałem o tym, jak brałem ją na pieska i jakie było to cudowne. W tym przykucu jej tyłek wyglądał jak przewrócona litera “B” i wydawał się jeszcze pełniejszy niż zwykle. Coś niesamowitego.

    Maja obróciła się w końcu i krzyknęła z przerażenia.

    – Co ty tu robisz? – zapytała, zakrywając ręką swoje piersi, jednak te przez swoją wielkość i tak wylewały się spod przedramienia. Udało jej się ukryć jedynie sutki.

    – Chyba co ty tu robisz – odparłem. – Byłem pierwszy.

    Siostra podniosła się z kolan. Stała półnaga dwa metry ode mnie. Jej wypukły brzuszek z głęboką dziurką pępka wydawał mi się teraz bardzo seksowny. Miała cudowne ciało, mimo swojej nadwagi i dobrze jej tak było. Każdy facet dostałby wzwodu widząc ją tak, jak ja ją teraz widziałem. Mnie też stanął momentalnie. Chyba tego nie zauważyła.

    – Wyjdź! – rzuciła.

    Mimo wszystko zmyłem się stamtąd, wciąż myśląc o jej dużych cyckach i tyłku. Poszedłem sobie zwalić do pokoju, myśląc o walorach Mai…

    Wesele jak wesele. Nic ciekawego. Nie umiałem tańczyć, więc głównie siedziałem i patrzyłem jak siostra wywija na parkiecie, popijając co jakiś czas wódkę. Miała na sobie niebieską sukienkę ze sporym dekoltem, w której wyglądała seksownie i dobrze – jej figura obfitej klepsydry. Patrzyłem na jej drgające w tańcu pośladki, na jej nogi i piersi. Była w tym hipnotyzująca magia, prawie przez cały ten czas miałem wzwód. Jakiś koleś przylepił się do Mai. Przetańczyła z nim prawie pół nocy. Widziałem jak na nią patrzył, jak z każdym tańcem pozwalał sobie coraz śmielej. Jego dłoń niby przypadkiem lądowała raz za razem na jej tyłku. Siora niezbyt protestowała. Nagle taniec się skończył, a oni szeptali do siebie na ucho. Gość położył swoje brudne łapsko na jej pośladku i lekko go ścisnął. Tego była dla mnie za wiele. Wyskoczyłem do niego i wydarłem się, żeby spierdala. Zrobiłem dramę w jej imieniu. Facet chyba nie chciał robić afery i usunął się na bok. Później już nie podchodził do siory. Maja sprawiała wrażenie, jakby miała mi to za złe.

    W końcu zniknęła w toalecie na dobrych kilka minut. Dużo popijała podczas zabawy. Pewnie musiała się źle poczuć. Postanowiłem to sprawdzić. Poszedłem do damskiej łazienki, aby wybadać co u niej. Tylko jedna z kabin była zamknięta. Zapukałem i powiedziałem, że to ja.

    – Wejdź – Usłyszałem głos siostry.

    Siedziała na zamkniętej muszli klozetowej.

    – Wymiotujesz?

    – Już nie.

    Zerknąłem na nią. Jej makijaż rozmazał się i te czarne smugi wokół niebieskich oczu dziwnie mnie podnieciły. Wyglądała smutno, ale seksownie. Jak upadła gwiazdka filmowa. Teraz ona spojrzała na mnie i widać było, że się waha. Jej wzrok był mętny.

    – Po co przyszedłeś? – zapytała.

    – Martwię się o ciebie.

    Zaśmiała się szyderczo. Przez chwilę milczeliśmy i to ona zaczęła ten temat.

    – Chcesz pogadać o tym, co stało się dwa tygodnie temu? – zapytała niepewnie.

    Zrobiło mi się nagle gorąco, serce podeszło do gardła. Nie spodziewałem się tego.

    – A ty chcesz? – rzuciłem.

    – Chcę – odparła pewnie.

    Przez się nie odzywałem.

    – To był twój pierwszy raz? – spytała w końcu.

    – Tak – potwierdziłem. – To był mój pierwszy raz.

    – Podobało ci się chociaż?

    – Maja…

    – Odpowiedź mi.

    – Bardzo. To było niesamowite.

    Siostra poruszyła się, ale nie wstała. Dopiero teraz zobaczyłem, że ściągnęła swoje buty na obcasie. Jej stopy okrywał ciemny nylon pończoch.

    – Wiesz, że to było złe – wyznała. – Jesteśmy przecież rodzeństwem.

    – Wiem.

    – To już nigdy się nie powtórzy i nigdy nie będziemy o tym więcej rozmawiać.

    – Nie?

    – Nie.

    Przez chwilę siedzieliśmy cicho. Myśli w głowie buzowały jak szalone. Miałem przed oczami obrazki z naszego zbliżenia i obrazki z dzisiejszego wieczora.

    – Skoro już tu jesteś, to muszę ci powiedzieć, że umówiłam się z tamtym gościem na seks w tej łazience – wyznała, zaskakując mnie. – Mieliśmy się tutaj spiknąć, ale ty się wtrąciłeś i wszystko popsułeś. Liczyłam jednak, że mimo wszystko przyjdzie…

    Nie mogłem tego słuchać, dlatego wypaliłem:

    – Zrób to ze mną!

    Popatrzyła na mnie zaskoczona.

    – Przecież ty kurwa jesteś moim bratem!

    – No, ale i tak już raz to zrobiliśmy. Co za różnica…

    – Taka, że to złe i chore!

    – Dla mnie było to coś najwspanialszego w życiu.

    Niepewność czaiła się w jej oczach. Niezdecydowanie.

    – I tak po prostu chcesz, żebym dała ci dupy? – spytała ordynarnie. Zrobiła to celowo.

    – Tak – potwierdziłem.

    – Przecież ja jestem grubą świnią…

    – Jesteś najseksowniejszą kobietą, jaką spotkałem…

    Wahała się, widziałem to po niej. Musiałem kuć żelazo puki gorące.

    – Pragnę cię Maju. Chcę tego najmocniej na świecie. Chcę znów się z tobą kochać…

    Jej niebieskie oczy drżały. Czaiła się w nich niepewność. Jej twarz była w tej chwili piękna, zagryzła wargę. I stało się. Nie wiem, czy to do niej trafiło, ale zgodziła się ostatecznie. Nie ukrywam – zaskoczyło mnie to.

    – Ale musimy to zrobić na pieska, od tyłu, bo inaczej nam tutaj nie wyjdzie, nie ma tyle miejsca, może być niezbyt przyjemnie… – wytłumaczyła niepewnie.

    – Dla mnie bomba.

    – Ty na serio lubisz mój tłusty tyłek?

    – Jest przecież cudowny, taki idealny…

    Siostra pokiwała głową z niedowierzaniem, a potem odwróciła się do mnie plecami.

    Szybko podciągnąłem jej niebieską kieckę i ściągnąłem rajstopy wraz z majtkami z jej tyłka, odsłaniając tym samym blade, obfite pośladki. Siostra wypinała się w moja stronę tym konkretnym, krągłym dupskiem. Przeszedł mnie dreszcz podniecenia. To znowu się dzieje, pomyślałem. Delikatnie sięgnąłem palcem w kierunku jej cipki. Poczułem tam cholerną wilgoć. Była już mokra jak diabli. Bez ceregieli opuściłem spodnie do kolan, pasek uderzył i zabrzęczał o płytki. Mój penis stał już jak twardy drąg, cały bordowy i napęczniały.

    – Hej, ale masz gumki, tak? – zapytała nagle siostra. – Jeżeli nie masz to nie ma mowy o czymkolwiek…

    – Mam gumki – zapewniłem szybko.

    Wyciągnąłem portfel, a z niej prezerwatywę. Otworzyłem ją zębami, ale miałem problem z założeniem ją na kutasa. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Guma nie chciała wejść, opierała się na żołędziu

    Siostra odwróciła się i spojrzała na mnie zaciekawiona. Potem zerknęła na mojego małego. W jej oczach zagrało zainteresowanie. A także zdziwienie. Chyba wcześniej nie miała okazji tak mu się przyjrzeć.

    – Młody, ale ty jesteś tam owłosiony…

    Rzeczywiście. Nad moim małym górowała kępą ciemnych, gęstych łoniaków. Jądra też miałem całkiem owłosione, no i dół penisa… Poczułem się jak jakiś zwierz.

    Siostra wyciągnęła dłoń i delikatnie ujęła mojego kutasa tuż pod napletkiem. Prąd przyjemności przeszedł od czubka po jądra. Boże…

    – Masz wyjątkowo dużą żołądź – przyznała cicho. – Wygląda jak prawdziwy leśny grzyb…

    Przez chwilę odniosłem wrażenie, że klęknie i weźmie go sobie do ust. Patrzyła na niego z taką zachłannością. Ciekawe czy o tym myślała, o tym by spróbować jak smakuje. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Naoglądałem się chyba za dużo porno.

    – Dobra – rzuciła pewnie. – Daj mi to. Pomogę Ci.

    Wzięła ode mnie prezerwatywę. Kiedy znów chwyciła delikatnie mojego penisa, przeszedł mnie kolejny dreszcz. Zwinnie nałożyła na całą długość gumkę i znów odwróciła się do mnie tyłem, opierając się rękami o pokrywę spłuczki. Jej wielka dupa znów wypinała się do mnie ochoczo.

    Bez dalszej zwłoki po prostu nakierowałem penisa na jej intymny otworek i wszedłem w nią. Wskoczył od razu, a siostra odpowiedziała cichutkim stęknięciem. Cofnąłem się i ponownie wbiłem. Jej cipka powoli przyzwyczajała się do mojego rozmiaru. Wykonałem kilka powolnych ruchów delektując się tym aktem. Znów kochałem się z kobietą, idealnym pawgiem stworzonym do jebania od tyłu. Nadal w to nie wierzyłem. Ja, taki przegryw…

    – Tylko niech to nie trwa za długo – oznajmiła siostra, nie odwracając głowy. – Trochę tu już siedzimy. Może się to komuś wydać podejrzane.

    Miała rację. Nie mogło to trwać w nieskończoność. To musiała być szybka, intensywna akcja. Złapałem ją za biodra i zacząłem już regularnie posuwać. Tym razem szybciej i bardziej zdecydowanie niż za pierwszym razem. Zwyczajnie ją pierdoliłem, brałem jak tanią dziwkę na ulicy. Jej boskie ciało zaczęło odpowiadać na moje ruchy, pośladki drgały pod wpływem moich uderzeń. Klask, klask, klask – unosiło się w przestrzeni kabiny. Jednostajne, równe jebanie. To ode mnie dostawała.

    Siostrze musiało się to podobać, bo nogi się lekko pod nią ugięły i jeszcze bardziej wypięła tyłek. Jej dłoń powędrowała na ścianę, aby się oprzeć i móc odpowiadać na moje ruchy. Maja teraz jakby sama nabijała się na moją pałę, wpychała rytmicznie tyłkiem na penisa.

    – Tak dobrze? – spytałem niepewnie, ale ani na moment nie przerywając.

    – Tak – wydyszała krótko.

    Dojeżdżałem więc od tyłu dalej tą moją kochaną siostrzyczkę. Było mi jednak za mało.

    Nie bardzo panując nad sobą i tym, co robię, wyciągnąłem rękę i chwyciłem za dyndający blond warkocz siory. Złapałem go mocno i szarpnąłem silnie do siebie.

    – Oouu! – zawyła siora z bólu i rozkoszy.

    Teraz dopiero ją miałem, teraz brałem jak moją własność. Ujeżdżałem ją jak zawodowy dżokej. I też tak z nią postąpiłem. Klacz potrzebuje zachęty, pomyślałem i zrobiłem tak. Wymierzyłem jej solidnego klapsa w ten wielki, biały jak papier pośladek. Zatrząsł się jak galaretka i trzasnął aż miło!

    – Ooochh – stęknęła ponownie.

    Była w tej chwili moją klaczą, suką do ruchania. Wiedziałem o tym doskonale. Ona też o tym wiedziała. Jest moją dupą do rżnięcia. Moją. Tylko moją.

    Nie trwało to jakoś długo. To było zbyt dobre i cudowne. Wciąż nie umiałem się kontrolować. Przyspieszyłem nagle, wchodząc na największe obroty, wiedząc, że orgazm jest bliski.

    – Dochodzę – wychrypiałem i znów mocniej szarpnąłem za jasny warkocz siostry.

    Trzaskanie pośladków o moje podbrzusze przybrało apogeum, siostra jęczała jak zarzynana, ja dyszałem jak tur.

    I stało się w końcu. Poczułem to momentalnie. Lawa. Wulkan. Potężny orgazm wystrzelił ze mnie jak zły. Wybuchnąłem w prezerwatywę, zostając we wnętrzu siostry. O Boże! Jak mi dobrze…

    Rzeczywistość wróciła po chwili. Złapałem za penisa, tak aby wychodząc prezerwatywa z cenną zawartością się nie rozlała. Kiedy wyszedłem, siostra wyprostowała się i obrzuciła mnie gniewnym spojrzeniem.

    – Nigdy więcej nie łap mnie za włosy – powiedziała, a ton miała groźny. – Rozumiesz?

    Spojrzałem jej w oczy. Nie żartowała. Była zła jak diabeł. Pokiwałem głową na tak, ale w tej chwili nie miało to dla mnie żadnego znaczenia. Ważne było to, że znów ruchałem, że znów pieprzyłem się z kobietą.

    – Przecież ci się podobało – wyznałem nagle z dziwną odwagą w głosie.

    – Nie podobało. Nie lubię być tak dominowana. Nie jestem tanią kurwą.

    – Nie jesteś. Ale najwidoczniej ci się podobało skoro tak jęczałaś.

    Siostra nic już nie powiedziała, tylko podciągnęła swoje rajstopy wraz z majtkami. Minę miała nietęgą. Chyba nie podobał jej się fakt, że w głębi swojej natury jest taką suką, że lubi kiedy facet ją ordynarnie rżnie. W końcu to ona – wykształcona pani magister, panna z dobrego domu. A ja wciąż trzymałem pełną prezerwatywę w dłoni.

    – Wywal ją – powiedziała, otwierając klapę kibla.

    Zrobiłem to bez gadania.

    – Dobra – oznajmiła siostra. – Wyjdź, a ja posiedzę jeszcze chwilę dla niepoznaki. Przyjdę za jakieś pięć minut.

    Zgodziłem się z nią, ale zanim wyszedłem, zapytałem:

    – Powtórzymy to jeszcze?

    Maja patrzyła na mnie osobliwie. Musiały targać nią sprzeczne emocje. Byliśmy w końcu rodzeństwem.

    – Nie wiem – wyrzuciła powoli. – Naprawdę nie wiem.

    Wyszedłem z toalety i udałem się na salę. Chyba nikt nie zauważył naszego zniknięcia. Potem usiadłem na swoim miejscu i czekałem na Maję. W końcu wyszła. Wyglądała obłędnie. Nasze oczy się spotkały. Nieznaczny uśmiech wystąpił na jej twarzy. Moja Maja, moja siostra. Moja kochanka…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Kontynuacja historii. Mam nadzieję, że dobre. 

  • Wstyd ma wielkie jaja

    Dialogowana opowieść o tym, jak po rozpoczęciu studiów magisterskich żyję pod jednym dachem ze współlokatorem Mariuszem

    Ja: Hej, mówisz, że gdzie studiujesz?
    Mar: Jestem na trzecim roku pielęgniarstwa na specjalności masaże.
    Ja: Brzmi tak sobie.
    Mar: Wybrałem to, bo chciałbym być masażystą. Nic co ludzkie nie jest mi obce. Lubię to.
    Ja: Masz dużo zajęć praktycznych z masowania ludzi?
    Mar: Niezbyt. Dużo ćwiczyłem na koledze.
    Ja: Hehe. Brzmi fajnie. Chciałbym być masowany. Mogę się przydać?
    Mar: Ale musiałbyś się rozebrać. W ubraniu nie da rady 😀
    Ja: Mógłbym na przykład przed snem.
    Mar: Lepiej nie, bo w zależności od rodzaju masażu musiałbyś się rozebrać nawet do naga.
    Ja: W sensie, że do gołej parówki?
    Mar: Hehe. Wiem, że to żenujące, ale tak może być.
    Ja: Uh! Musiałbym pomyśleć…

    Ja: Przepraszam za bardzo niedyskretne pytanie, ale… Jesteś gejem?
    Mar: W porządku, nic się nie stało. Szczerze? Tak. Trochę się boję twojej reakcji, ale trudno.
    Ja: Jest ok 🙂 Po prostu zastanawiam się nad tym, co mówiłeś wcześniej o masażach.
    Mar: Przez dwa pierwsze lata ćwiczyłem na swoim koledze Konradzie. Teraz mieszka gdzie indziej i nie mam takiej możliwości.
    Ja: O! Studiujecie razem?
    Mar: Tak, ale mieszka z innymi osobami i nie ma warunków. Przyjaźnimy się od lat. On jest bi i też lubi masaże.
    Ja: Czyli przyzwyczaiłeś się do ćwiczeń na jego ciele. A na innych osobach?
    Mar: Nie wstydzimy się siebie wzajemnie, nagość nikogo z nas nie stresuje, jest komfortowo. Nie było potrzeby ani okazji szukać innych.
    Ja: Ale praca z ludźmi wymaga nieraz niezręcznych sytuacji z nieznajomymi. Nie można popadać w rutynę.

    -ja w myślach: Mariusz jest całkiem fajny. Nie wstydzę się go. Taki masaż mógłby być czymś ciekawym.
    Już dawno nie doświadczałem czegoś takiego, od kiedy zerwałem z Elwirą. To nic złego. Tylko ta nagość… Może nie będzie to łatwe, ale hm… Jeśli będzie chciał poćwiczyć przed jakimś zaliczeniem, będzie mu zależało i poprosi, to mógłbym się w sumie poświęcić. On mi pomaga w wielu rzeczach.

    Mar: Zaraz wpadnie do nas Konrad. Poznacie się.
    Kon: Siemacie! Mariusz pewnie już o mnie mówił…
    Jestem studentem trzeciego roku na specjalności masaże…
    Znamy się z Mariuszem od jedenastu lat…
    Jeśli pozwolicie, będę do was czasem wpadał, choć mam daleko…

    -ja w myślach: Fajny gostek. Dobrze mu z oczu patrzy. Obaj pasują do siebie.

    Mar: I co o nim myślisz?
    Ja: Jest świetny. Nie wygląda, żeby ukrywał jakieś złe zamiary. Może wpadać.
    Mar: Polubicie się, zobaczysz.

    -Jakiś czas później-

    Mar: Za tydzień mam ważne zaliczenie…
    Ja: Potrzebujesz jakiejś pomocy?
    Mar: Gdyby Konrad tu był…
    Ja: Przyjacielu, jeśli mogę ci pomóc, to mów śmiało. Od przyszłego roku Konrad mógłby zamieszkać z nami. Pomieścimy się.
    Mar: Nie mogę cię prosić o bycie moim królikiem doświadczalnym, chyba że bardzo chcesz.
    Ja: Myślałem o tym już dawno temu… Wiesz, robisz dla mnie dużo. To nic takiego, jeśli byś chciał.
    Mar: Jesteś bardzo miły, ale…
    Ja: …musiałbym się rozebrać do parówki?
    Mar: No… To dosyć ważne zaliczenie.
    Ja: Dla mnie to nic takiego, a skoro ma ci pomóc…
    Mar: Nawet wstyd mi ciebie o to prosić.
    Ja: Myślę, że skoro tego chcesz i potrzebujesz, to ostatecznie…
    Mar: To bardzo niezręczne.
    Ja: Wiesz co, zgadzam się! Zobaczymy, jak to będzie.

    -Jutrzejszego wieczoru-

    Ja: Jestem gotowy!
    Mar: Najpierw chcę przećwiczyć całą scenkę. Będziesz nago, ale przykryjesz krocze. Zachowuj się jak mój klient.

    Przećwiczyliśmy całą scenę od wejścia do gabinetu przez masaż dokładnie tak, jakbym był jego klientem. Moim zadaniem było sprawdzać, jak się zachowuje, jakie błędy interpersonalne popełnia, mówić mu o poczuciu komfortu. On miał się zachowywać profesjonalnie, rozmawiać podczas masażu, rozładowywać niezręczne napięcie, a także oczywiście wypróbowywać wszystkie techniki, jakimi dysponuje. Oczywiście sesja została skrócona do 10 minut, bo to tylko ćwiczenia. Było na luzie. Krocze miałem cały czas nakryte, a że to jest mój kolega, nie miałem żadnych niezręcznych sytuacji. Po zakończeniu masażu i ubraniu się tak, jakby to zrobił jego klient, dałem mu swoją ocenę i powiedziałem, jak ja to widzę.

    Mar: Teraz będzie trudniej. Na tym zaliczeniu profesor obiecał nam sprawiać nieoczekiwane i niezręczne problemy. Co może być bardziej niezręcznego niż oglądanie przypadkowej nagości? Muszę być na to gotowy psychicznie! Jeśli jesteś gotowy, możemy zaczynać. To może być trudne dla nas obu, z Konradem miałbym znacznie lepszą sytuację, bo znam jego ciało bardzo dobrze. No ale może to i lepiej, że robię to z kimś świeższym. Jeszcze raz dzięki, że chcesz w tym uczestniczyć. To dla mnie wiele znaczy.

    Chciałbym, aby ten masaż był moim odprężeniem przed snem. Położyłem się więc na posłane łóżko i poprosiłem Mariusza, żeby masował, aż zasnę.
    Byłem gotowy. Ściągnąłem z siebie całe okrycie i oddałem mu do dyspozycji moje zupełnie nagie ciało.

    Ja: Pokaż, co potrafisz. Oddaję się do twojej całkowitej dyspozycji. Masuj, póki nie zasnę i nie budź. Jutro pogadamy.

    Już samo odsłonięcie krocza było dziwne. Mogłem jednak zagłębić się w rozkosz jego dotyku, odganiając krępujące myśli przychodzące mi czasami do głowy. Niby nie czułem jakiegoś specjalnego wstydu, w końcu już trochę się znamy, ale cztery rzeczy wciąż kłębiły mi się w głowie:
    – Po pierwsze poczucie robienia czegoś dziwnego, niecodziennego. Nie jestem przyzwyczajony do takich doznań. Jest po prostu dziwnie, dziko i nie do końca. Wiem, co powinno się czuć w takiej sytuacji. Na początku sytuacja niezbyt komfortowa, później się przyzwyczajasz.
    – Po drugie, drażniąca bliskość kumpla. Nie do końca przyjemne, zwłaszcza że calutki jestem goły. Nie do końca da się opisać to trochę niemiłe uczucie, ale musiałem je tłumić.
    – Po trzecie czułem wolność. Beztroska nagość, bez krępacji i jakichkolwiek ograniczeń. Nie mam nic, jest tylko moje ciało.
    – Po czwarte, rozkosz masażu i lekkie podniecenie.
    W końcu zasnąłem. Było mi wspaniale. Rano obudziłem się nakryty, wypoczęty i pełen energii.

    Mariusz dobrze wykonywał masaż. Był w pełni profesjonalny. Nie był ani niezręczny, ani natarczywy. Moim zdaniem nadaje się do tej roboty. Zda wszystkie egzaminy, bo jest dobry. Krępowałem się przed poranną rozmową, gdy patrzyłem mu w oczy. Nadal miałem małą traumę w związku z byciem nago. Cieszyłem się jednak, że mogłem mu pomóc.

    Mar: Byłeś wczoraj wspaniałym klientem. Zrelaksowałeś się i zasnąłeś tak, jak oczekiwałem. Jeszcze raz dzięki za przysługę. Było świetnie.
    Ja: Cieszę się, że mogłem pomóc.
    Mar: Jesteś najlepszy. Można na tobie ćwiczyć bez żadnych obaw.

    Byłem nieco zniesmaczony, w połowie coś mi przeszkadzało. Zależy, jak o tym wszystkim pomyślę.
    Za drugim razem tak samo. Za trzecim również. Na siłę próbuję przywyknąć i po zignorowaniu niektórych niedogodności, zaczynam to mocno lubić. Działa to na podobnej zasadzie jak korzystanie z publicznej sauny czy prysznica połączone ze świadomością zdrowotnej korzyści.
    Dopiero za czwartym razem udało mi się chyba wyzbyć wszystkich drażniących obiekcji.

    W nowym semestrze wprowadził się do nas Konrad. Po stancji chodzimy półnago, panuje bardzo luźna atmosfera. Nie wnikam, co Konrad robi z Mariuszem, nigdy jednak na niczym ich nie przyłapałem. Wydaje się, że Mariusz woli mnie, ponieważ znowu zaproponował mi masaż. To już piąty, od kiedy się znamy. Teraz jednak boję się trochę, że Konrad nas przyłapie. Dotychczas panowała dyskrecja. Byłem masowany aż do momentu zaśnięcia a później okrywany kocem. Rutyna. Obecnie, ziarenko niepewności na swój sposób podnieca mnie, ale też niepokoi. Było super przeżyć kolejny masaż i nie zostać przyłapanym przez Konrada. Nie wiem tylko, czy mi to odpowiada. Sytuacja się zmieniła. Konrad zżywa się z nami bardzo mocno i zaczynamy nie mieć dla siebie czasu bez niego. Ja z kolei przyzwyczajam się do masażu przed snem. Mariusz mógłby mi taki robić każdego wieczora. We trzech dużo o tym gadamy. Nie chciałbym rezygnować z takiej przyjemności, dlatego Mariusz chce mnie ośmielić do Konrada. W końcu przecież i tak panuje u nas bardzo luźna atmosfera, której inni mogą nam zazdrościć. Powstał więc swoisty problem, ponieważ Mariusz z Konradem są dla siebie niczym bracia. Podobnie ja zżyłem się z Mariuszem. Do szczęścia brakuje tylko oswojenia mnie z Konradem żebyśmy we trzech wspólnie nie czuli przed sobą żadnych barier. Moje wątpliwości nie są dla nich zrozumiałe. Chcą mieszkać ze sobą tak, jak kiedyś, a i ja chcę mieszkać z Mariuszem, jak dawniej.

    Rozpoczął się okres “oswajania”. Od teraz każdego wieczora Mariusz robi mi masaż, ale przeważnie w pobliżu jest Konrad, więc przez pierwszy tydzień jestem w majtkach. Niezbyt wygodnie. Podczas jego nieobecności masaż odbywa się oczywiście na golasa. W drugim tygodniu nie było go trzy razy. Pełna wolność. Później zmiana, Konrad chciał mi robić masaże. Znowu to onieśmielenie i uczucie pewnego dyskomfortu, ale byłem w majtkach. Potem na zmianę, jeden dzień Mariusz a jeden Konrad. Po miesięcznej kuracji redukcji napięcia, faktycznie poczułem się swobodniej. W nowym miesiącu podwyższamy poprzeczkę. Do masażu rozbieram się do naga ale przykrywam krocze. Wreszcie z Mariuszem mam weselej a Konrad mi nie przeszkadza. Nawet jeśli Mariusz czasami przesadzi i niechcący odsłoni fragment penisa przy Konradzie, jest spoko. Czasami Konrad robił mi masaż. Serce mocniej waliło mi wtedy z niepokoju, ale po kilku razach przywykłem.
    W kolejnym miesiącu było mi wszystko jedno, który z nich mnie masuje. Uzależniłem się od masażu i już nie umiałbym inaczej zasnąć. Z nagością szło mi coraz lepiej. Jeśli podczas masażu Mariusza zdarzała się wpadka typu ściągnięcie koca z krocza na oczach Konrada, to czasami puszczałem buraka lub się podniecałem, ale ogólnie byłem spokojny. Wpadki podczas masażu z Konradem były bardziej podniecające. Gdy raz na sekundkę odsłonił mi krocze, natychmiast mi stanął.

    Dziwnie na mnie zadziałał i wtedy się uzależniłem. Dowiedziałem się też, że podczas jednego z wcześniejszych masaży, gdy zasnąłem nago, nie zostałem przykryty, ponieważ Mariusz musiał pilnie wyjść, zaś w międzyczasie wrócił Konrad i widział mnie śpiącego z gołą parówką.

    Nadszedł pamiętny wieczór.
    Ja: Hej, Mariusz. Postanowiłem, że od dzisiaj na masażu znowu będę z gołą parówką. Przyzwyczaiłem się do was, jesteście fajni. Chcę czerpać z masażu wszystko, co najlepsze i nie ma powodów, abym tego nie robił.

    Ułożyłem się jak zwykle nago do snu. Konrad również był w pokoju. Gdy przyszedł Mariusz aby rozpocząć masaż, pozwoliłem żeby odkrył mnie w całości. Przyznam, że było mi trudniej, niż bycie nago z jednym chłopakiem. Więcej myśli kłębiło mi się w głowie i gorsze poczucie dyskomfortu. Dało się to jednak szybko opanować. Wyzbycie się złych emocji wyzwala od uprzedzeń i konwenansów. Dopiero wtedy można czerpać prawdziwą przyjemność z nagiego masażu.
    Od tej pory każdego wieczora oddaję swoje całe nagie ciało w ręce Mariusza bez względu na obecność Konrada. Trwało to długo, ale wreszcie jestem wolny od poczucia zażenowania, dyskomfortu i obaw.

    Pozostał nam ostatni miesiąc wspólnego mieszkania. Mamy już mało czasu na wspólne przyjemności. Dzisiaj pierwszy raz będzie mnie masował Konrad. Jestem już zdystansowany i przyzwyczajony do bycia na golasa, ale gdy tylko do mnie podszedł i ściągnął ze mnie koca, podnieciłem się. Stał mi przez cały masaż i dziwnie się z tym czułem. Gdy nie było Mariusza, Konrad zrobił mi loda. Wyłem z rozkoszy. Od tej pory chciałem, żeby to Konrad robił mi masaż, a gdy nie było Mariusza, masował mi części intymne doprowadzając do orgazmu. Czułem się winny, że okłamujemy, a nawet w pewnym sensie zdradzamy Mariusza. Byłem na straconej pozycji ulegając Konradowi do samego końca studiów. Źle się też czułem, że oddawałem im swoje ciało nie widząc ich ani razu nago.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Bolace plecy

    Jestem młodym silnym facetem, tak przynajmniej myślałem.
    Gdy podnosiłem nad wyraz ciężką belkę nośną altany ogrodowej coś strzeliło mi w plecach.  Ból był dość silny ale oczywiście zbagatelizowałem problem.
    Kilka dni później trafiłem na wizytę do kręgarza. Ten stwierdził że to przesunięcie które są się wprawić.
    Kilkadziesiąt minut później wyszedłem z gabinetu obolały, ale nastawiony. Miałem jeszcze udać się na kilka sesji do fizjoterapeuty.
    Przyszedł czas pierwszej wizyty. Wizyta zaczynała się masażem później miały być ćwiczenia.
    Moim fizjoterapeutą okazał się 43 letni pan Błażej. Miał ok 190cm wzrostu i ważył dobrze ponad 90kg, silne mięśnie wskazywały na to że nawet z największymi męskimi mięśniami sobie poradzi.
    Leżałem na stole w samych bokserkach, czułem jego silne dłonie jak ugniatają bolesne miejsca dając ulgę.
    Rozmawialiśmy swobodnie, był dużo starszy ode mnie ale wydawał się być kumplem od zawsze.
    Przeszliśmy do ćwiczeń, naciągów itp. w jednej z pozycji w której mnie ustawił byłem bardzo blisko jego krocza które było wyraźnie wybrzuszone. Poczułem jak mój kutas drgnął.
    Następna sesję mieliśmy zaplanowaną na późną godzinę. Byłem jego ostatnim na ten dzień pacjentem.
    Położyłem się jak zwykle, podczas masażu na swojej dłoni poczułem jego spodenki a przez nie coś lekko ciężkiego. Wiedziałem że to jego jaja i kutas niby przypadkiem znalazły się na mojej dłoni. Momentalnie mi stanął a jądra zaczęły wypełniać się spermą w trybie pilnym.
    Nie dałem po sobie tego poznać.
    – połóż się na plecach – powiedział,
    Leżąc czułem jak mój kutas jasno daje do zrozumienia że masaż podoba mi się bardziej niż można by się spodziewać.
    Błażej zaczął od naciągania moich nóg które przyjemnie chrupały w kostce i kolanie. Następnie przeszedł za mnie i strzelił moim karkiem i plecami.
    No już prawie cały jesteś rozluźniony – stwierdził i stanął obok nadal leżącego mnie.
    Poza tym – powiedział i sprawnie wsunął rękę w moje spodenki. Złapał mojego sztywnego kutasa i mocno ścisnął.
    Z moich ust wydobył się zdumiony okrzyk. Pierwszy raz facet dotknął mojego kutasa.
    Błażej drugą ręką sprawnie zdjął mi spodenki do kolan i zaczął brandzlować mnie ręką, jeszcze wilgotną od oliwki. Robił to inaczej niż ja. Zawinął kciuk przyciskając go mocno od góry mojego fiuta i jeździł niespiesznie góra-dol. Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć czułem jak drugą ręką masuje moje obwisłe ciężkie jądra.
    O kurwa- westchnąłem spoglądając w dół. Błażej w jedynej chwili nachylił się nad moim stojącym na baczność kutasem i wziął go w usta nie przestając walić. Drugą ręką zdjął swoje spodenki i moim oczom ukazał się wielki lekko wzwiedziony kutas.
    Wyjął mojego z ust, – no złap go. – powiedział i wrócił do robienia mi loda. Chwilę się wahałem po czym chwyciłem pierwszego kutas innego niż mój w swoją dłoń. Lekko go ściskałem i czułem jak pulsuje i rośnie. Pokryty dużymi żyłami lekko pulsował.
    – ale wielki – wyrzuciłem czując jak fale podniecenia schodzą coraz niżej zwiastując niechybnie wytrysk.
    Błażej przestał mi obciągać. Przeszedł za mnie i jednym ruchem pociągnął mnie do tyłu. Moja głowa wystawała za krawędź stołu do masażu. Patrząc do tyłu widziałem ogromne jaja wiszące pod kutasem, który był w pełni gotowy i dużo większy od mojego. Nim zdążyłem pomyśleć Błażej chwycił go i nakierował w moje usta.
    Nie – powiedziałem ale nim dodałem coś więcej w moich ustach już był kutas, a nim zdążyłem cokolwiek pomyśleć czułem go w gardle a na oczach jego jaja.
    Krztusiłem się i miałem odruch wymiotny kiedy on posuwał mnie w usta a rękami trzymał moje ramiona bym nie mógł się podnieść, choć nawet nie chciałem.
    Błażej zaczął stękać i jego ruchy stały się szybsze ale płytsze, teraz jego żołądź przesuwała się po moim podniebieniu aż do jego miękkiej części gdy zaczął tryskać preejakulat a zaraz po nim pierwsze drugie  i następne strzały gęstej spermy.
    Krztusiłem się, prawie zwróciłem wszystko co zjadłem gdy Błażej pchnął ostatni raz krzycząc głośno i jednocześnie wtłaczając mi swoją spermę głęboko do przełyku aż połknąłem wszytko. W końcu wyszedł.
    Kaszlałem, czułem jak resztki spermy i śliny spływają mi do nosa i oczu. Ale czułem też jak Błażeja usta obciągają mi kutasa.
    Byłem tak podniecony że doszedłem w kilkanaście sekund. Z mojego kutasa mocno zassanego przez Błażeja, strzelała fala za falą. Błażej ssał mocno, miałem wrażenie że wysysa moje jądra do końca.

    Gdy w końcu skończyliśmy leżałem jeszcze chwilę na stole. Błażej opadł na krzesło. Jego kutas nadal lśnił od śliny i spermy.
    – możesz iść się wykąpać. Rzucił wskazując na zamknięte drzwi. Poszedłem.
    Gdy woda już spłukała moją twarz i włosy wytarłem się i okryty ręcznikiem wróciłem do pokoju. Błażej nie ruszył się z miejsca.
    – wiesz co teraz będzie, Powiedział wstając.
    – nie. Powiedziałem ale czułem czego chce. Nie chcę nic więcej.
    – cii…. Powiedział wstając. Był ode mnie większy silniejszy i starszy.
    Chwycił mnie za ramiona i lekko popchnął w stronę stołu…
    Nie… – powiedziałem cicho i bez przekonania.
    Błażej zdjął mój ręcznik i posadził na stole. Popchnął mnie, leżałem na plecach, moje nogi zarzucił na swoje ramiona i od razu zaczął lizać moją ciasną dupę. Było mi wspaniale gdy wsunął mi język do środka.
    Wstał i od razu naparł na mój tyłek swoim twardym kutasem. Bałem się rozluźnić.
    – wpuść mnie . Powiedział Błażej chwytając w dłoń mojego kutasa. Wszedł gładko.
    Bolało.
    Po chwili zaczął się ruszać w tył i przód a jego kutas ciasno otulony moim tyłkiem rósł i twardniał jeszcze bardziej.
    Po kilku minutach posuwał mnie tak, jak dotychczas ja posuwałem młode dziewczyny. Byłem w ekstazie, chwilę później gdy Błażej trzepał mi mocno stojącego kutasa doszedłem tryskając na swój brzuch i mocno zaciskając odbyt tak, że Błażej też doszedł.
    Krzyknął i czułem jak pulsujący kutas tłoczy w moją dziewiczą dziurkę kolejną porcję spermy…
    Po tym wszystkim wyszedłem.
    Idąc do mieszkania czułem jak z piekącego tyłka wypływa jego sperma, gardło było obolałe ale ja czułem się dobrze jak nigdy wcześniej

    Na kolejnej wizycie Błażej zrobił ze mną jeszcze inne, ciekawe rzeczy.
    Najlepsza była jednak ostatnia, trzecia wizyta. Błażej miał kolegę, masażystę a ja byłem ich zabawką przez długi wieczór…. CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom7
  • Czesc szosta: Zosia

    Nie dawały mi spokoju dwie rzeczy od ostatniego spotkania z Iwoną. Po pierwsze to co powiedziała. Sprzedała przyjaciółce naszą historię? Na głowę upadła? Co z tego, że nie powiedziała, że mieszkam drzwi w drzwi? I co znaczy “chce cię poznać”? Ja nie chcę, po co mi kłopoty? I ile jej powiedziała? Ale póki co nie dane mi się tego dowiedzieć.

    Po drugie – motylki. Nie spodziewałem się tego po sobie, ale suwak na skali “jednorazowy skok w bok – kochanka – partnerka” w przypadku Iwony niebezpiecznie przekroczył połowę dystansu.

    Mimo, że Iwona sugerowała, że w piątek też będzie chętna i gotowa to zdecydowałem się nie skorzystać. Dozujmy sobie doznania pomału, zresztą po intymności zbliżenia dnia poprzedniego trochę zaczęły mnie nachodzić obawy.

    Dla pewności, żeby nie zapukała do drzwi po prostu “uciekłem” z domu, po co kusić tego diabełka? Połaziłem po galerii, zaszedłem też do sklepu Izy, pamiętacie, tej od przymierzalni. W sumie nie miałem pomysłu na te spotkanie (czy ona w ogóle mnie jeszcze pamięta?), wszedłem na żywioł. W sklepie tym razem było wyraźnie więcej klientów niż ostatnio, pobłąkałem się między stojakami z ubraniami, zerkając na dziewczyny z obsługi, Izy nie wypatrzyłem.

    – Przepraszam – spontanicznie, trochę bez namysłu zagadałem dziewczynę robiącą porządek na wieszakach – Iza może dzisiaj pracuje?

    Spojrzała na mnie lekko zdziwiona, czego mogę chcieć od Izy? Nie jestem stary, zresztą, dbam o siebie i zazwyczaj daje się mi mniej lat niż mam. Ale jakby mnie zestawić z Izą to pewnie różnica wieku byłaby widoczna, choć nie rażąco.

    – Tak, ale na rano, już poszła.

    No tak, przecież nie będzie tu siedzieć od bladego świtu do zmierzchu.

    – Ok, dziękuję.

    – Przekazać coś? Jutro będziemy się widzieć.

    – Nie, dziękuję, do widzenia – odwróciłem się i wyszedłem.

    Co mi do łba strzeliło? A jeśli okazałoby się, że jest w pracy, gdzieś na zapleczu? Co miałem powiedzieć? “O cześć, pamiętasz mnie? To ja, ten od tego orala w przymierzalni”? Dobrze jednak, że jej nie było.

    Dni mijały mi w rytmie “Beata ma na pierwszą zmianę, Beata ma na drugą zmianę i coś może się wydarzy z Iwoną”.

    Dodatkowo doszedł codzienny rytm “Beata ma drugą zmianę, może znajdę coś w skrzynce”.

    Póki jednak co – zero kontaktu, nawet nie mijaliśmy się na schodach. I tylko za ścianą stuk stuk stuk, zaciskające mi żołądek w supeł.

    Tego pamiętnego tygodnia znajomi rozpuścili info, że robimy imprezę, piątek, gdzieś na mieście, zaczynamy o siódmej wieczór. Beata z początku chętna koniec końców wykręciła się, że niby nie za bardzo się czuje, ciężki dzień w pracy. Ale wiedziałem, że za niektórymi z uczestników wypadu nie przepada. Nie naciskałem, trudno, bywa że wychodzimy osobno.

    Spotkaliśmy się na Starym Mieście. Z minuty na minutę grupka się powiększała, jak już zjawili się wszyscy weszliśmy do pierwszego lepszego pubu. Zazwyczaj rak robimy, pełen spontan, bez rezerwacji, bez celu, na żywioł.

    Wśród znajomych była też dziewczyna o imieniu Zosia. Słabo ją znam, ot – znajoma znajomego, zdaje się przedszkolanka.

    Przyszła sama, bo “mąż ma drugą zmianę”, czyli nie singielka, już mi się podoba, zajęte są najciekawsze.

    Nie jakaś specjalna piękność, ale oko zawiesić jest na czym.

    Czarne szpilki na czerwonej platformie, ale to zło jest dla męskiej wyobraźni, czarne delikatne rajstopy, nad kostką albo wzorek albo tatuaż, ciężko ocenić tak bez gapienia się, szeroka spódnica nad kolana, bluzka dokładnie w tej samej czerwieni co część buta. Szyk, ale seksowny szyk. Zero biżuterii nie licząc zegarka, włosy czarne, krótkie, makijaż tak delikatny, że prawie żaden.

    Co do urody trudno mi się wypowiedzieć, niebrzydka, ale też nie zmiękczająca nóg. A propos nóg – świetne, wysportowane, mocno wyciągnięte tymi szpilkami.

    Obciąłem też inne panny w towarzystwie – niektóre ładniejsze albo lepiej ubrane, ale takich butów nie miała żadna. A ta na jakimś dziwnym koturnie, ta w adidasach na sportowo, ta na płaskiej podeszwie, a ta w balerinach, błeee. A ja mam fioła na tle szpilek. No i w ogóle stóp kobiecych. Za zadbane stopy z ładnie pomalowanymi paznokciami dałbym się pokroić, taka jest prawda. I solą posypać.

    Jeden pub, piwo, coś do jedzenia, spadamy.

    Drugi pub, ponownie piwo. Zauważyłem, że Zośka przygląda mi się uważnie. Spojrzałem na nią uważnie z lekkim uśmiechem nie przerywając prowadzonej z kumplem rozmowy, wytrzymała spojrzenie. Podjąłem rękawicę, nie odrywałem wzroku od jej oczu, dopiero teraz mogłem się im przyjrzeć – ciemny brąz, prawie czarne. Nie dawała za wygraną, dopiero po krótkiej chwili uśmiechnęła się, oblizała wargi, wywróciła teatralnie oczami, pociągnęła łyk piwa i odwróciła wzrok. Ja również przestałem się na nią gapić, przelotnie pociągnąłem wzrokiem po gromadzie przy stole – nikt nawet uwagi nie zwrócił. Kątem oka ciągle skupiałem na niej uwagę i odnotowałem, że spojrzała ponownie. Mam cię.

    Dwa piwa później, już zdecydowanie weselsi i głośniejsi stwierdziliśmy, że czas się poruszać. Szybka burza mózgów (jeden chce to, inny tamto a tamta to już w ogóle) i zapadła większościowa decyzja – jedziemy na kręgle. Sęk w tym, że kręgielnia z prawdziwego zdarzenia jest na drugim końcu miasta.

    Wszyscy chętni, tylko jak na złość Zośka wyskoczyła:

    – Ja się wypisuję, innym razem. Nieubrana jestem no i mąż wraca z pracy po dziesiątej, głupio tak, że mnie nie będzie.

    Wszelkie namowy nie dały rezultatu, nawet zwyczajowe alkoholowe “ze mną się nie napijesz? Znajdziesz sobie lepszego męża, tego kwiatu to pół światu” nie dały rady, widać nie ma lekko w związku dziewczyna. Trudno. Poszczuła i porzuciła. Życie.

    Kolejnym wyzwaniem był transport – pierwsza myśl – taksówki. Ale stwierdziliśmy, że taki kurs na tyle luda to szkoda kasy i musimy trochę odsapnąć od procentów więc wbijamy do tramwaju, będzie wesoło. A Zośka jedzie z nami bo mieszka po drodze, dwa przystanki od kręgielni.

    Wpakowaliśmy się całą wesołą gromadką do tramwaju, na koniec – w miejsce gdzie nie ma siedzeń. Przypadek sprawił, że w samym narożniku umiejscowiliśmy się ja i Zosia.

    – Co to było z tym wzrokiem w knajpie? – zagadałem nie za bardzo wiedząc jak zacząć.

    – To ty się gapiłeś. Widziałam jak lustrujesz przed wejściem wszystkie dziewczyny.

    O jaka spostrzegawcza.

    – No tak już mam, jestem wzrokowcem.

    – I co wypatrzyłeś?

    – Jedna z dziewczyn przykuła moją uwagę na dłużej, atrakcyjna i ładna – skłamałem, ale tylko trochę.

    – To która to?

    – Nie powiem, zresztą ona już idzie do domu.

    – Jaki czaruś, przestań.

    – No ale co zrobię, skoro jesteś atrakcyjna. Szkoda, że zajęta – moja sonda zaczęła się zagłębiać.

    Zapadła chwila ciszy, o ile o ciszy można mówić w starym tramwaju, który właśnie zrobił dryń dryń i mocno zabujał się na rozjeździe szyn. Zresztą nasze towarzystwo darło się wniebogłosy przekrzykując się wzajemnie.

    Zosia mimo, że stała w samym rogu wagonu lekko się zachwiała i niechcący (na pewno?) otarła o mnie.

    – Przepraszam – bąknęła z lekkim pąsem na twarzy.

    – Ależ cała przyjemność po mojej stronie – mówiąc to lekko złapałem ją za dłoń, lekko wilgotną od potu teraz. Natychmiast ją wyciągnęła.

    – Zostaw, gorąco tutaj – powiedziała na usprawiedliwienie.

    – Nic nie szkodzi – znów dotknąłem jej ręki uważając aby stać tak, żeby nikt tego nie zauważył. Tym razem nie zabrała, ale wyraźnie się spięła.

    – Na pewno nie pojedziesz z nami? – spytałem.

    Chwilę walczyła ze sobą, widać było, że chciałaby.

    – Nie mogę. I nawet nie chcę.

    – Dlaczego? Aż tak źle?

    – Co?

    – Twój mąż, źle odbiera twoje wyjścia?

    – Co? Nieee.

    Mój kciuk lekko gładził wierzch jej dłoni, nie protestowała, odprężyła się, nawet wydało mi się, że spróbowała odpowiedzieć tym samym, ale się powstrzymała.

    – No dobra, Michał, powiem ci, ale zachowaj to dla siebie ok?

    Chęć wyznania mi jakiejś tajemnicy przyjemnie połechtała moje ego, patrzyłem na Zośkę i podobała mi się, taka niby niewinna, niby speszona a jednak chcąca coś z siebie wyrzucić. Jej czarne teraz oczy spojrzały w moje. Ciągle trzymając jej dłoń w delikatnym chwycie wyciągnąłem palec w kierunku jej uda. Przez materiał spódnicy poczułem jędrność jej nóg, w spodniach poczułem ucisk. Zosia strzeliła oczami za moje ramię, jednak towarzystwo niespecjalnie zwracało na nas.

    – Co robisz?

    – Nic czego byś nie chciała, mam przestać? – zaryzykowałem.

    – Nie – spuściła wzrok ale zaraz podniosła – A chcesz przestać?

    – No to co to za tajemnica? – odpowiedziałem pytaniem celowo nie odpowiadając na jej. Jakbym chciał przestać to bym przestał.

    Gładziłem wierzchem palca jej udo, chciałem zanurkować dłonią pod materiał, ale wiedziałem, że to już może zostać zauważone.

    – Staramy się o dziecko… I mam dzisiaj… – zmieszała się i poczerwieniała.

    – No wyduś to z siebie, dorośli jesteśmy – powiedziałem miękko dając jej poczucie komfortu, choć i tak wiedziałem o czym mówi, ale kręciło mnie, że powie mi to obca dziewczyna.

    – Mam dni płodne. Chcę mieć dziecko. A jak wrócę późno, to już go nie dobudzę.

    “Jaki frajer” – pomyślałem, ma taką fajną pannę i trzeba go “dobudzać”.

    – Jego strata, to chodź z nami, jutro też jest dzień – zaproponowałem raz jeszcze, jednocześnie myśląc, że nawet jakby chciała mieć te dziecko ze mną to i tak ojcem zostać bym nie mógł.

    – Lepiej nie – mówiąc to zaczęła przebierać palcami po materiale spódnicy. Centymetr za centymetrem jej krawędź podjeżdżała do góry, aż do momentu, gdy minęła nasze palce i pod palcem poczułem delikatną fakturę rajstop. Członek w bokserkach zakomunikował gotowość bojową.

    Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale tryb rozmowy zupełnie zmienił kierunek, równo z kolejnym dryń dryń dryń tramwaju.

    – Łał, zaskakujesz mnie, sprawiałaś wrażenie grzecznej. To opowiedz mi teraz jak lubisz to robić. Dokładnie. Jak, gdzie. Chcę wiedzieć.

    – Ale co – spytała naiwnie i od razu dotarło – A po co ci to?

    – Jak będę następnym tak twardy jak teraz to chcę sobie ciebie wyobrazić – zaryzykowałem, przecież w mordę mi nie da.

    Poczerwieniała jeszcze bardziej i odruchowo spojrzała w dół, na wyraźnie wybrzuszony materiał spodni.

    – Uwielbiam seks – wydyszała – wszędzie, prawie zawsze i na każdy sposób.

    Pąs na twarzy ustąpił, widać było, że “pogodziła się” z formą rozmowy i bynajmniej nie przeszkadza jej ona zbytnio.

    – Dosłownie na każdy?

    – No nie, zboczenia mnie nie kręcą.

    – To co cię kręci? – nie chciałem jej podsuwać gotowych odpowiedzi, żeby nie wyjść na jakiegoś zboka, jakbym zapytał o coś dla mnie normalnego a dla niej nie.

    – Klasyk, od tyłu, na pieska, anal, oral, hiszpan – wyrecytowała jednym tchem jakby chcąc szybciej to z siebie wyrzucić ale w sumie nie wymieniła nic spektakularnego.

    – A co lubisz najbardziej? – wierzch mojej dłoni gładził jej udo przez rajstopy, pociągnęła moją rękę wyżej i poczułem materiał koronki opasujący jej napięte teraz mocno udo. Pończochy jednak nie rajstopy. Członek zareagował wesołym pulsowaniem, nie był w zbyt wygodnej pozycji, nie miałem wyjścia, musiałem dyskretnie go poprawić, co uwadze Zosi nie uszło. Dotknęła członka przez materiał spodni.

    – Och – westchnęła tylko i na policzki wrócił róż.

    – No, widzisz jak działasz? Jesteś mocna – znów kłamstewko, ona była taka pośrodku między zwykłą szarą myszką a petardą. Ale te kłamstewko spowodowało, że ręka mocniej naparła na mojego kutasa.

    – A lubisz mocno? – przeinaczyła moje słowa próbując przejąć inicjatywę.

    – Lubię. No to jak z tym twoim seksem, co cię kręci?

    – Lubię od tyłu, jak trzyma się mnie za biodra.

    “Jak trzyma się mnie”. Nie “jak mąż mnie trzyma” tylko “Jak trzyma się mnie”. Taki ton wypowiedzi zasugerował, że ona lubi ten sport, niekoniecznie z mężem.

    – A twój mąż lubi tak? – detektyw się we mnie odezwał.

    – Nie – odpowiedziała szczerze – on jest konserwa w te klocki.

    No i masz babo placek. A potem taki koleś szlocha, że jego dupa puściła się z innym. Tyle, że ona ma swoje potrzeby a on lubi po ciemku po kołderką raz w miesiącu, zaraz po wypłacie, bo wtedy jest podjarany. A uwierzcie mi – im kobieta starsza tym ma większe potrzeby i granice tego co lubi się przesuwają. A starzejący się z nimi faceci w większości gnuśnieją, popadają w rutynę, dziwny to mechanizm. Woda na młyn facetom mojego pokroju, ale to już inny temat.

    Towarzystwo ciągle nie zwracało na nas uwagi, a jak przetrawiałem co powiedziała. Czyli jednak wierność nie jest najmocniejszą stroną Zośki. Witaj w klubie, maleńka!

    Pochyliłem się trochę do Zosi aby mogła usłyszeć mój obniżony głos.

    – Jak się dzisiaj z mężem będziesz kochać, masz sobie wyobrazić, że to ja jestem na jego miejscu. Kocham się z tobą jak tylko pragniesz, w każdej pozycji i w każdą dziurkę.

    Zośka otworzyła lekko usta jakby chcąc coś powiedzieć, ale kompletnie to zignorowałem i kontynuowałem, jednocześnie pomału przesuwając dłoń w górę i do środka, nie protestowała. Koronka pończochy się skończyła, poczułem skórę uda, potem skrawek majtek. Mokry skrawek. Zosia lekko drgnęła i cofnęła biodra o milimetry. Ale po sekundzie wróciły na swoje miejsce, po czym delikatnie i dyskretnie rozstawiła nogi, jakby zapraszając mnie do środka.

    – Wchodzę po kolei w każą twoją dziurkę, robię to w takim tempie i z taką siłą, jaką lubisz najbardziej, ty dyktujesz warunki, jestem tylko dla ciebie. Kocham się z tobą klasycznie, potem zmieniamy pozycję i wchodzę w ciebie od tyłu, trzymam za biodra i zagłębiam się w tobie do samego końca.

    Zośka zaczęła krótko oddychać, lekko świszczącym oddechem. Moje palce odgięły materiał jej majtek i podążyły dalej. Poczułem wilgoć a członek stał ostro na baczność, ona drgnęła ponownie jakby lekko porażona prądem, jej ręka ciągle położona na rozporku potęgowała przyjemność. Ależ bym w nią teraz wszedł, żebyśmy jechali sami chyba bym ją wziął w tym tramwaju.

    – Potem bierzesz mojego członka do ust i delektujesz się swoją wilgocią na nim.

    Ręka Zosi trochę za mocno naparła na moje krocze, odsunąłem się lekko i zobaczyłem, że jest czerwona a jej oczy są wytrzeszczone.

    – Co robisz? – spytała cicho.

    – Fantazjuję – odpowiedziałem. Moje palce pieściły jej cipkę, czułem wilgoć, gorąco i krótko przystrzyżone włoski przyjemnie drapiące mnie w palce. Znów się pochyliłem.

    – Mój język też nie jest bezczynny, podnosisz nogi wysoko w górę a ja liżę twoją cipkę tak jak lubisz – właśnie, ciekawe jak lubi… – twoje soki spływają po cipce i mojej brodzie, aż do tyłeczka, który aż prosi się, żeby go zerżnąć.

    – O tak, wejdź we mnie – nie wiedziałem czy chodzi jej o fantazję, czy faktycznie mam w nią wejść w tym tramwaju, palcami.

    Co będę kombinował, w głowie byłem już cały w niej, w tramwaju palce lekko się w nią zagłębiły, ale jednak je wycofałem, pozostając przy delikatnym dotykaniu warg sromowych. Była nawet na szpilkach niższa ode mnie i penetracja palcami wiązałaby się z pochyleniem sylwetki co mogło być zauważone. Rozejrzałem się czy nikt nie zauważył choćby tej chwili zapomnienia. Nie wyglądało na to, co przyjąłem z ulgą.

    Pieściłem delikatnie Zosię, nie protestowała, ale spięta była bardzo, chyba bała się zdemaskowania przez znajomych.

    Próbowałem wyobrazić sobie jej cipkę, pod ciasnym materiałem majtek nie mogłem wyczuć jaka jest z wyglądu. Na pewno ma włoski, krótko przycięte, ale ma. Akceptowalne.

    – Podnoszę ci nogi jeszcze wyżej, żeby mieć dobry dostęp. Twoja dupka teraz jest wyeksponowana i gotowa na mnie. Wchodzę w ciebie, mokrą od śluzu, najpierw płytko, potem do samego końca. Trzymam cię za nogi w kostkach a ty pieścisz osamotnioną cipkę palcami. Wijesz się pode mną dyktując tempo, śliski kutas znika w twoim tyłeczku raz za razem…

    No właśnie, zorientowałem się, że nie wiem jakie ma palce, paznokcie, nie przyjrzałem się. Nagana dla mnie.

    I tak jeszcze dosłownie chwilę dręczyłem ją słownie i pieściłem powolutku dłonią. Opowiedziałem ze szczegółami swój orgazm, wytrysk na jej ciało i spływającą po jej cipce i brzuchu spermę. Członek był bliski finału, ale nie mogłem na to pozwolić, zabrudzone bokserki po samotnym wypadzie na miasto nie wróżą najlepiej.

    Tramwaj zbliżał się do przystanku Zosi, spojrzałem na nią, była czerwona i miała wielkie błyszczące oczy, jeszcze czarniejsze niż poprzednio. Patrzyła na mnie dzikim wzrokiem, ale nie w stylu “co ty mówisz ty świnio” tylko “o tak, właśnie tak chcę”.

    Była mokra tam na dole. Nie wilgotna. MOKRA. Zabrałem rękę i oblizałem śliskie palce. Zaskoczony wyraz jej twarzy sprawił mi sporą przyjemność.

    Jej ręka ciągle spoczywała na moim kroczu, jeszcze kilka sekund pozwoliłem jej czuć moją twardość, wciąż nieustępującą i zabrałem jej dłoń. Ustawiłem się tak aby już nic nie kombinowała.

    – Lada chwila wysiadasz – powiedziałem głośno i dopiero wtedy reszta towarzystwa zauważyła w jakim jest stanie.

    – Zośka, coś ty taka czerwona? – padło z towarzystwa.

    – To chyba przez te piwo, nie czuję się najlepiej.

    Pożegnała się i mimo ciągłych “zostań, jedź z nami, przejdzie ci” wysiadła z tramwaju.

    Patrzyłem jak znika w mroku z nadzieją, że się odwróci. I odwróciła się, pomachała ręką, całe towarzystwo jej odmachało, ale ja miałem przeczucie, że machała do mnie.

    Wysiadając pod kręgielnią Robert upewniwszy się, że nikt nie widzi popatrzył na mnie, popukał się w czoło i powiedział:

    – Tu się kurwa jebnij.

    Ale bez złości, tylko to tak po przyjacielsku, z udawaną naganą w głosie. Na szczęście Robson to ziomek, z którym niejedno przeżyliśmy. I jak się okazało całkiem spostrzegawczy człowiek. Uśmiechnęliśmy się do siebie szeroko i poszliśmy się bawić.

    Po powrocie do domu wziąłem prysznic, ciepła woda, żel i wspomnienie Zosi poskutkowały erekcją. Poszedłem do sypialni, Bea się obudziła.

    – Jak było?

    – Bez ciebie smutno, stęskniłem się – skłamałem.

    I zrealizowałem krok po kroku całą fantazję tramwajową, mając przed oczami Zosię i czując jeszcze jej smak w wyobraźni.

    I coś czułem, że z Zosi dzisiaj wyszło łóżkowe zwierzę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części):

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

  • Zdzira cz. 2

    Po około piętnastu minutach, byłyśmy już w Centrum, i samochód zatrzymał się pod klubem. Tym razem miejsce wybierała Anka. Okolica była mi znana, bo przy tej ulicy znajduje się kilka dyskotek, w których byłam. Tego klubu jednak nie znałam, za to Anka bywała tu często. Wejście przez bramę nie wyglądało zachęcająco. Jak się okazało, wnętrze też nie powalało. Z bramy wchodziło się do pomieszczenia z szatnią, potem schodkami w dół. Po prawej duża sala z parkietem i długim barem, na lewo mniejsza sala, kilka stolików i mały bar. Wystrój miał chyba przypominać coś na kształt jaskini, ale lata swojej świetności miał już za sobą. Ani mi, ani Kaśce jakoś nie przypadł do gustu. Anka za to od razu rzuciła się na parkiet, poleciwszy nam znalezienie jakiegoś miejsca, i zamówienie drinków. Poszłyśmy na małą sale, że stolikiem nie było problemu. Siedziałyśmy, obserwując wszystko do okoła, sporo osób wyraźnie zbyt mocno nadużyło alkoholu, jednak odniosłam wrażenie, że nikt nie zwraca na to uwagi, nikomu to nie przeszkadza. Ogólnie wyglądało to tak, jakby większość przyszła tu po to, by się nawalić. Po kilku minutach znalazła nas Anka. Zamówionego drinka wypiła prawie od razu, i już ciągnęła nas na parkiet. Oczywiście nie musiała nas namawiać, w końcu po to przyszłyśmy. Wmieszałyśmy się w tłum i dałyśmy porwać muzyce. Podczas gdy ja i Kaśka tańczyłyśmy blisko siebie, Anka kursowała po całym parkiecie. Była w swoim żywiole. Co chwila widziałyśmy ją jak tańczy z innym facetem, to tu, to tam. Po jakimś czasie wróciłyśmy z Kaśką do drugiej sali stolik był już zajęty, więc stanęłyśmy przy barze. Kaśka nie wiele myśląc zamówiła kolejne drinki. Nie protestowałam, bo alkohol wypity w domu już chyba wytańczyłam. Po kilku minutach znalazła nas Anka.

    – O tu jesteście – zaczęła rozpromieniona – weźcie drineczki, znalazłam fajną miejscówkę i kogoś poznałam.

    – No kto by się spodziewał – zaśmiała się Kaśka.

    – Oj fajni są, zobaczycie – puściła do mnie oko.

    Poszłyśmy za nią na dużą salę, gdzie w rogu, na kanapach, przy stole siedziało dwóch facetów, wyglądali na trochę młodszych od nas.

    – To moje dziewczyny, poznajcie się – powiedziała do chłopaków.

    Obaj wstali podając nam dłonie.

    – Marcin – powiedział pierwszy.

    – Robert – przedstawił się drugi.

    Przedstawiłyśmy się z Kaśką, siadając na kanapie na przeciwko nich.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Wojaze Moni: Pan Listonosz – Wprowadzenie.

    To było jakoś po jedenastej, byłam sama w mieszkaniu, czekałam na paczkę – a konkretniej mówiąc, na bieliznę się w niej znajdującą by móc zaprezentować się w niej mojemu kochankowi z którym byłam umówiona na piątek.

    Mój narzeczony był wtedy w pracy, dobrze zarabia, traktuje mnie dobrze więc trzymam się go blisko, w końcu mamy spędzić ze sobą całe życie prawda? Hah! Dobre sobie…

    Mimo wszystko to nie o niego w tym wszystkim chodzi, tylko o mnie i o moich potrzebach, a te mam wygórowane jakby nie patrzeć. Drogie wakacje, hotele, ubrania, to wszystko ku mojemu szczęściu! Mój narzeczony umie zadbać o to wszystko – by niczego mi nie brakowało. Niestety nieskutecznie ponieważ jedynej rzeczy jakiej nie potrafi mi on dać to orgazm. Martin – mój narzeczony nigdy nie był dobry w sprawach łóżkowych. Chwila pieszczot potrafiła go doprowadzić do wytrysku przez co jakakolwiek przyjemność z seksu z nim nie była mi dana.

    I dlatego tu pojawia się Alan – mój kochanek. Poznałam go w klubie w którym lubię bawić się z koleżankami. Nie musiał się zbyt starać by mnie uwieść. Potrafił ze mną rozmawiać, kokietować a w końcu też dobrze zerżnąć czego Martin nie potrafił. Moja relacja z Alanem trwa w najlepsze już od pół roku – pół roku świetnych orgazmów to coś co chyba każda kobieta w mojej sytuacji potrafiła by docenić oraz podziękować Bogu za tak wspaniałego mężczyznę. 

    Okej, skoro udało mi się już mniej więcej nakreślić sytuację oraz to, kto jest kto, myślę że już wiadomo że bieliznę na którą czekałam nie była raczej przeznaczona dla Martina a dla Alana. 

    Jak wspominałam, było jakoś po jedenastej gdy siedziałam sama w salonie mojego domu oczekując na rzeczoną paczkę. Ubrana byłam w szarą, przy dużą bluzę, czarne legginsy oraz białe skarpetki – plus wiadomo, jakaś tam bielizna. 

    Gdy nagle po domu rozniósł się donośny dźwięk dzwonka do drzwi, wiedziałam już że to musiał być kurier z wyczekiwaną przeze mnie przesyłką. Nie czekając, zerwałam się z sofy i czym prędzej udałam się do drzwi by otworzyć je i odebrać swoją paczkę.

    I ku mojej ówczesnej niewiedzy, miało się okazać że paczka z bielizną to nie była jedyna rzecz którą dane mi będzie “przyjąć do siebie”

     

    CIĄG DALSZY NASTĄPI… 😉 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monica25

    Mam nadzieję że spodobał się wam przedsmak oraz swoista zapowiedź historii o Panu Listonoszu.

    Oraz nadzieję że to co przydarzy się naszej Moni w przyszłych częściach także przypadnie wam do gustu 😉 

  • Wojaze Moni: Pan Listonosz – Przymiarka

    Otworzyłam drzwi będąc już kompletnie podekscytowana swoją paczką. Mój entuzjazm jednak szybko został starty z powierzchni ziemi albowiem w progu moich drzwi ukazał się on! — 180 cm wysokości, szeroki niczym ściana, jego postura przypominała bardziej rzeźbę jakiegoś greckiego Boga niżeli człowieka!
    Po chwili mojej analizy wyglądu kuriera, ten patrząc się chwilę na mnie jakby zmieszany, przemówił swoim głębokim aczkolwiek ciepło oraz niezwykle miło brzmiącym głosem:
    -Wszystko w porządku proszę pani? – Odezwał się kurier
    -Tak, tak. – Odpowiedziałam zdecydowanie zmieszana – rozumiem że Pan do mnie? Znaczy się, z paczką? – Spytałam retorycznie mężczyznę.
    -Oczywiście. Proszę tu podpisać – wyciągnął pokwitowanie oraz długopis wręczając mi ten drugi przedmiot.
    Szybko podpisałam co trzeba po czym już chciałam odebrać z umięśnionych rąk kuriera swoją przesyłkę, ten odezwał się:
    -Wie pani, nasza firma ma nowy punkt w regulaminie który mówi by odbiorca sprawdził zawartość paczki, czy nie jest uszkodzona i tak dalej. Więc prosiłbym panią by otworzyła ją pani i sprawdziła czy wszystko z nią w porządku. – objaśnił przystojny kurier
    I w tym momencie dotarło do mnie, że nie ważne jak wspaniałego kochanka bym nie miała, wcale nie muszę zatrzymywać się na jednym. Jeżeli stać mnie na jednego, to znaczy w takim razie że mogłabym mieć kogokolwiek tylko chcę. A akurat tak się złożyło że chcę jego! Pożądam tego kuriera!
    Po tych właśnie słowach o nowym regulaminie jego firmy, wpadłam na pomysł jak wpuścić go w swoje sidła…
    -Dobrze, nie ma problemu, tylko że w tej paczce znajduje się ubiór więc chciałabym go ubrać i zobaczyć czy jest dobry, w porządku? – Odpowiedziałam łagodnie, wciąż przeszywając kuriera stojącego przede mną wzrokiem bacznie się mu przyglądając.
    -Hmm, no dobrze, niech będzie. Poczekam tu na panią. – Rzekł kurier.
    -A bo wie Pan co, bo mi jednak chwilę to może zająć, proszę niech Pan wejdzie, usiądzie sobie w salonie i odpocznie. Założę się że na pewno jest Pan zmęczony, mogłabym też zrobić nam kawy? – Próbując grać zgodnie według swojego postanowienia sprzed chwili odpowiedziałam mężczyźnie.
    Kurier przez chwilę się wahał, mimo to, po chwili zdecydował się przekroczyć próg domu i wejść do środka.
    -No dobrze, myślę że chwila na złapanie oddechu w pracy mi nie zaszkodzi. Proszę iść śmiało sprawdzić paczkę a ja poczekam w salonie na sofie. – powiedział mężczyzna po czym udał się do salonu na sofę.
    W tym czasie ja prędko powędrowałam na górę do sypialni, zamknęłam drzwi po czym potrzebowałam chwili by dojść do siebie po spotkaniu z kurierem o wyglądzie greckiego herosa. Gdy już doszłam do siebie, zabrałam się za rozpakowanie swojej upragnionej paczki z bielizną.
    Do samej bielizny dobrałam się dość szybko. Bielizna była czarna, gustowna, miała pozłacane zapięcie od biustonoszu. Jednym słowem była boska! A na pewno warta była tych 1600 złotych które za nią dałam. No może jednak dał mój narzeczony ale to już inna sprawa.
    Po dokładnym obejrzeniu swojego zakupu, przyszedł czas na wdrożenie kolejnej części improwizowanego planu, czyli – Pokazu! Dokładnie tak! By móc uwieść Pana kuriera czekającego na dole będę musiała powołać się na swoje wdzięki osobiste którym mało który mężczyzna potrafiłby się oprzeć.
    Tak więc zaczęłam od zdjęcia swoje bluzy oraz białego podkoszulka odsłaniając również czarny choć wyglądający dużo gorzej biustonosz.
    Następnie zrzuciłam z siebie dopasowane czarne legginsy które odsłoniły kolejną część bielizny.
    Dalej pozbyłam się białych skarpetek. Po ich zdjęciu chwilę jeszcze przyglądałam się pomalowanymi na czarno paznokciami u stóp by zachwycić się dokładnie wykonaną przez mnie pracą.
    W końcu nadszedł czas na bieliznę. Rozpięłam swój czarny biustonosz uwalniając swoje jędrne piersi rozmiaru D. Moje sutki momentalnie stanęły dęba.
    Jako ostatnie zostały mi majtki. Szybko je zdjęłam zostając już całkowicie nago. Jako że stałam przed lustrem, popatrzyłam w nie i po krótkim spoglądnięciu na swoje cialo, dostałam małego samo zachwytu jako iż miałam prawo być z siebie dumna, ze swojej perfekcyjnej sylwetki, ponętnych atutów takich jak swoje naturalne piersi czy wyrzeźbiona na siłowni pupa. Atutów które będzie trzeba wykorzystać bym mogła zagarnąć coś dla siebie w całej tej sytuacji.
    Po chwili stania przed lustrem ubrałam się w swój zakup i z pewnością siebie zeszłam na dół. Kurier siedział spokojnie na sofie i wyczekiwał mojego powrotu.
    Weszłam więc do salonu jak gdyby nigdy nic i powiedziałam:
    -Myślę że wszystko pasuje jak ulał proszę pana. – powiedziałam stając przed kurierem siedzącym na sofie.
    Kurier w mig ku swojemu niedowierzaniu objął mnie całą swoim pewnym siebie wzrokiem po czym rzekł:
    -Och, to, to dobrze że wszystko pasuje. Mimo to, czy aby na pewno pani się nie krępuje stać tu tak ubrana? – Spytał wyraźnie zaskoczony.
    -Nie, spokojnie to żaden dla mnie problem. Jestem dość “otwartą” osobą jeżeli chodzi o pokazywanie siebie i swojego ciała. – odpowiedziałam z leki im uśmiechem na twarzy. – To jak, nadal ma Pan ochotę na tą kawę o której wspominałam wcześniej? – dodałam.
    -Tak, tak. Jasne, chodźmy. – powiedział wciąż lekko zszokowany całą sytuacją kurier.
    Weszliśmy do kuchni, Kurier zasiadł przy stoliku zaraz przy blacie do którego podeszłam i spytałam:
    -A jaką Pan piję? – zapytałam uprzejmie
    -Czarną. – rzucił próbując zachować względny spokój.
    -Oh, to tak jak ja, uwielbiam czarną. – odpowiedziałam mojemu gościowi.
    Odwróciłam się do kuriera tyłem by móc zaparzyć kawę z ekspresu stojącego na blacie. Stojąc tak lekko się wypięłam opierając się o blat. Czułam na sobie jego wzrok, wzrok który wędrował po moich całych pośladkach. Te uczucie tylko i wyłącznie utwierdziło mnie w tym, że wiem co robię i że mogę zaufać swoim umiejętnościom uwodzicielskim jak i niesamowicie seksownym atutom fizycznym….

    CIĄG DALSZY NASTĄPI… ;P

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monica25

    Oto druga już część opowiadania, mam nadzieję że się spodoba i że zostanie przyjęta ciepło.

    Będę starać się tworzyć regularnie, jeśli jednak zajmie mi to dłużej, wtedy nie będę się na siłę pospieszac 😉 

     

    Buziaki i do następnego! 

  • Zabawy z siostra cz.4 “Masaz”

    Rankiem następnego dnia szybko spakowałem plecak, oraz torbę podróżną I byłem już gotów, by wyruszyć ze znajomymi w góry. Pozostało mi tylko czekać na ich przyjazd. Mimo iż kochałem góry, to perspektywa spędzenia całego tygodnia poza domem, nie nastrajała mnie zbyt optymistycznie. Chciałem spędzać ten czas z Klaudią. Mogłem jednak liczyć tylko na to, że ten tydzień zleci bardzo szybko. O godzinie dziewiątej wreszcie pod nasz dom podjechał bus znajomych, którym mieliśmy wyruszyć ku przygodzie. Pozostało już tylko pożegnać się z wszystkimi. Najczulej zrobiła to Klaudia, która mocno mnie przytuliła. Sytuacja ta rozbawiła wszystkich, ponieważ nigdy wcześniej podobne obrazki nie były widywane w naszym domu. Potraktowaliśmy to jako żart. Jednak zarówno ona, jak i ja wiedzieliśmy, jaki był tego powód.

    Pożegnawszy się z rodziną zainstalowałem się w samochodzie. Z racji tego, że byłem ostatnią osobą, którą znajomi zabierali po drodze przypadło mi siedzenie w samym tyle. Nie przeszkadzało mi to zupełnie. Wręcz przeciwnie. Miałem nawet więcej miejsca, niż pozostali. Już po kilkunastu minutach poczułem wibrowanie telefonu w kieszeni. Od razu poprawił mi się humor. Wysłała mi zdjęcie, na którym przesłała mi słodkiego buziaczka, z podpisem „Uważaj na siebie I wracaj szybko”. Odpisałem jej, że po powrocie chcę dostać takiego całusa na żywo. Reszta drogi minęła mi dosyć szybko. Około trzynastej zameldowaliśmy się w Zakopanem. Pozostałą część dnia poświęciliśmy na zwiedzanie miasta, oraz na zakupy, niezbędne do górskich wędrówek.

    Wtorek przywitał nas przepiękną pogodą. Ten dzień mieliśmy przeznaczyć na rozruch przed bardziej ambitnymi wojażami. Podjechaliśmy autem do Kuźnic, skąd wyruszyliśmy dziarskim krokiem w kierunku Giewontu. O świcie ruch na szlakach był jeszcze stosunkowo niewielki, więc dotarcie na szczyt nie zajęło nam zbyt wiele czasu. Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy jeszcze w kierunku Kasprowego, skąd już po południu spokojnym krokiem wracaliśmy do Kuźnic. Wieczorem po kąpieli wysłałem siostrze zdjęcia, które dzisiaj zrobiłem i napisałem jej, że następnym razem pojedzie z nami. Odpisała, że bardzo chętnie, po czym życzyła mi spokojnej nocy I miłego następnego dnia. Kilka minut później dostałem kolejną wiadomość. To, co zobaczyłem sprawiło, że pomimo zmęczenia poczułem olbrzymie podniecenie. Łazienkowe selfie, na którym ubrana była tylko w czerwone majteczki, a jej długie czarne włosy ledwo zakrywały jej nagie piersi. Zrobiłem się od razu twardy. Wysłałem jej zdjęcie mojego sterczącego kutasa, z dopiskiem „patrz co ze mną robisz”. Odpisała tylko za pomocą emotki, przedstawiającej loda. Nie musiałem się zastanawiać o co jej chodziło. Patrząc na jej piękne ciało szybko doprowadziłem się do orgazmu. Chciałem, żeby mi w tym pomogła, no ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma… Wiedziałem, że pozostały pobyt w górach będzie się dłużył. Okazało się jednak, że narastające zmęczenie spowodowane wędrówkami sprawiło, że nawet się nie obejrzałem, a już nadszedł dzień powrotu do domu. Cieszyłem się niezmiernie, ponieważ chciałem znowu ją zobaczyć. Niestety nie było mi to dane. Gdy wróciłem wieczorem do domu, zastałem tylko rodziców. Klaudia była u koleżanki, a Dawid natomiast zaczepił się na wyjazd ze swoimi znajomymi, gdzieś nad jezioro. Ta wiadomość była dla mnie, jak miód na serce. Szybko sobie wszystko przekalkulowałem I wyszło mi, że rodzice od jutra zaczynają pracę na drugą zmianę, co oznaczało, że będę w domu sam z Klaudią, przez jakieś dziewięć do dziesięciu godzin. Nie mogłem się już doczekać jutrzejszego dnia. Myślałem, że nie zasnę. Okazało się jednak, że zmęczenie wygrało i nawet nie wiem, a już odpłynąłem do krainy snów.

    Rankiem, gdy wreszcie zmartwychwstałem i wygrzebałem się z łóżka, poszedłem zjeść śniadanie. Ucieszyłem się na jej widok. Przywitaliśmy się serdecznie, po czym zaproponowała, że zrobi mi kanapki. Przystałem na to ochoczo. Nie potrafiłem oderwać od niej oczu. Wiedziała o tym. Kusiła mnie zalotnym spojrzeniem i uśmiechem. Sposobem, w jaki oblizywała swój palec, ubrudzony majonezem. Wodziłem za nią oczami po całej kuchni, modląc się w duchu, żeby czas przyśpieszył i żeby była już trzynasta, czyli godzina wyjścia rodziców do pracy.

    Czas potrafi być złośliwy. Potrafi ciągnąć się niemiłosiernie, gdy chcemy, żeby coś szybko minęło. Potrafi też lecieć jak szalony, gdy chcemy zwolnić. Dzisiejszego dnia czas był nad wyraz łaskawy. Ani się obejrzałem, a wybiła trzynasta. Gdy tylko zamknęły się drzwi, za naszymi rodzicami, od razu pobiegłem na górę, do jej pokoju. Leżała na łóżku ubrana w moje ulubione spodenki, które więcej odsłaniały, niż zakrywały. Podszedłem do łóżka I usiadłem obok niej. Złapałem ją za rękę I podniosłem do pozycji siedzącej. Bez zbędnych pytań wdarłem się językiem w jej usta. Truskawkowa pomadka sprawiła, że zawirowało mi przed oczami. Chwyciłem za koszulkę I podniosłem do góry. Nie zdziwiłem się, że nie miała stanika. Było przecież bardzo gorąco, więc po co ta nikomu nie potrzebna część garderoby. Pomogła mi i zdjęła do reszty koszulkę. Jej lewa pierś idealnie pasowała do mojej dłoni. Oderwałem się od jej ust i złapałem w usta sutek jej prawej piersi. Był bardzo twardy. Zacząłem go ssać namiętnie i przygryzać zębami. Do moich uszu dotarł znajomy i jakże lubiany przeze mnie dźwięk jej dyszenia. Uwielbiałem słuchać, jak jej oddech staje się przyśpieszony i głośny. Złapałem ją za nogę, wciąż gryząc sutek I przesunąłem dłoń wyżej, w kierunku łona. Wtedy jednak odsunęła się ode mnie i zacisnęła uda, uniemożliwiając mi dalsze wojaże. Powiedziała mi, żebym na chwilę zaczekał. Wstała z łóżka I zaczęła szperać w komodzie, szukając czegoś. Widok jej dużej dupy, opiętej tymi ciasnymi spodenkami, które mocno wrzynały się między pośladki, sprawił, że musiałem włożyć sobie rękę w spodnie I poprawić kutasa, bo zrobiło mi się trochę niewygodnie. Wreszcie znalazła to, czego szukała. Był to olejek do masażu. Obróciła się w moją stronę, przerywając mi podziwianie jej tyłka i powiedziała „Pieść mnie. Wymasuj mnie całą”. Nie musiała mnie prosić o to. Rozłożyliśmy na łóżku kilka ręczników, żeby nie zabrudzić pościeli olejkiem. Klaudia położyła się na plecach i czekała na moje zabiegi. Ja natomiast zapragnąłem jeszcze przez chwilę pocałować jej truskawkowa usteczka. Po chwili jednak oderwałem się od niej i powiedziałem, żeby położyła się na brzuchu. Posłuchała bez sprzeciwu. Uklęknąłem, a jej nogi znalazły się między moimi. Podniosłem jej włosy do góry i wylałem kilka kropli olejku na jej szyję, oraz większą ilość na plecy. Swój masaż zacząłem od karku, schodząc systematycznie w dół, aż do jej pleców. Nie jestem żadnym fizjoterapeutą, czy masażystą, ale z każdym uciskiem mięśni barków czułem, że Klaudia zaczyna się rozluźniać. Po rozmasowaniu barków, przyszła kolej na ręce. Od dłoni powędrowałem w górę, aż do ramion. Włożyłem ręce pod jej pachy, gdyż to miejsce również nie mogło zostać pominięte. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem ją w szyję. Z radością odkryłem, że olejek nie posiada żadnego smaku. Zauważyłem również, że moja koszulka jest już mokra od olejku, więc szybko ją zdjąłem i wróciłem do moich zabiegów. Przeciągnąłem dłońmi wzdłuż kręgosłupa i zataczając łuk wróciłem do góry pleców. Powtórzyłem te ruchy kilka razy. Wiedziałem, że jest już zupełnie rozluźniona. Zmieniłem pozycję i uklęknąłem za nią, na skraju łóżka. Rozlałem olejek po obu nogach. Dźwignąłem jej nogę i zgiąłem w kolanie, po czym zacząłem masować jej stópkę. Od pięty przesunąłem się poprzez śródstopie, aż do jej paluszków, które również wymasowałem. To samo uczyniłem z drugą nogą. Jej stopy były moim ogromnym fetyszem, więc gdy tylko skończyłem je masować, od razu zacząłem ssać jej paluszki, zaczynając od najmniejszego w prawej nodze, a kończąc również na najmniejszym w lewej. Na koniec tych zabaw kilka razy ugryzłem ją w pięty, co wywołało wybuch jej śmiechu. Złapałem za łydki i masując jej silne mięśnie, przesunąłem się wzdłuż jej „kitek”, aż wreszcie dotarłem do pośladków. Moje spodnie również były już całe brudne od oleju, a poza tym bardzo mi przeszkadzały, więc postanowiłem je zdjąć. Po chwili byłem już zupełnie nagi i wtedy powiedziałem jej, żeby teraz położyła się na plecach. Jej piękny uśmiech, gdy zobaczyła mnie gołego zniewolił mnie. Od razu wskoczyłem na łóżko i usiadłem znowu na jej nogach. Sporą część oleju wylałem na piersi, oraz brzuszek, który zacząłem masować w pierwszej kolejności. Jednak już pi chwili moje dłonie ugniatały jej duże jędrne piersi, szczypiąc co chwilę twarde i stojące sutki. Przesunąłem się wyżej i mój twardy kutas zaczął się ocierać o materiał jej spodenek. Pochyliłem się, napierając na nią mocniej, a zębami złapałem płatek jej ucha. Włożyłem język w jej ucho. Nie spodziewałem się, że będzie to tak czułe miejsce. Zaczęła jęczeć i wić się pode mną. Kontynuując wdzieranie się w jej ucho rozpiąłem guzik, oraz suwak spodenek. Zsunąłem się z niej I zerwałem z niej ostatni element ubioru. Spodenki były tak mokre, jakby dopiero wyszła w nich z basenu. Powąchałem je. Pachniały wspaniale. Szybko jednak odłożyłem je na bok. Klaudia rozłożyła nogi, zapraszając mnie do siebie. Przywarłem ustami do jej ociekającej i gorącej cipeczki. Smakowała równie cudownie, jak pachniała. Zabawiając się z jej łechtaczką poczułem, że zaczyna dochodzić. Byliśmy sami w domu, więc nie przejmowałem się jej głośnymi jękami i dyszeniem. Wręcz przeciwnie. Sprawiło to, że moje podniecenie również wzrosło do granic możliwości. Cieszyłem się, że znowu udało mi się doprowadzić ją do orgazmu. Zlizałem z niej resztę jej rozkosznych soków i po chwili położyłem się obok. Wyglądała jak bogini, leżąc nago, z włosami rozrzuconymi w nieładzie.

    Mógłbym tak patrzeć na nią godzinami. Klaudia jednak postanowiła się odwdzięczyć. Podniosła się i chwilę później to ona klęcząca nade mną, wypinając w moją stronę dupę. Poczułem, jak jej usta zaciskają się na moim kutasie. Położyłem dłonie na jej dużych, jędrnych pośladkach i zacząłem je pieścić, pompy jej słów, że mam ją wymasować całą. Przyciągnąłem ją nieco do siebie i zacząłem całować pośladki, zbliżając się ustami w kierunku rowka. Wypięła się mocniej, rozchylając przy tym pośladeczki. Zacząłem całować cały jej rowku, by wreszcie zatrzymać się na dłużej na dupce, którą objąłem w końcu ustami. Językiem zaś zacząłem pieścić jej słodkie zwieracze. Najpierw delikatnie, by po chwili napierać na nie coraz mocniej, aż wreszcie wślizgnąłem się w jej odbyt. Byłem w raju. Poczułem znowu to ssanie na kutasie, jakbym włożył go w rurę odkurzacza, a mój język został mocniej ściśnięty przez jej zwieraczki. To mi wystarczyło. Wystrzeliłem spermą w jej ustach. Nie przestawała ssać, do póki nie wydarła że mnie ostatniej kropli spermy. Nie wiem, gdzie się tego nauczyła, ale loda robiła jak zawodowa aktorka. Ja natomiast wciąż zachłannie błądziłem po jej dupce. Wiedziałem, że będzie to mój kolejny fetysz związany z Klaudią. Do tej pory tylko podziwiałem jej tyłeczek. Teraz wiedziałem też, jak wspaniale smakuje. I chciałem więcej i częściej.

    Zeszła ze mnie i położyła się znowu obok. Oboje zaspokojeni przytuliliśmy się do siebie. Nie był to jednak ostatni akt tego dnia.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Czesc siodma: Malgosia, odcinek pierwszy.

    Sprawy potoczyły się niestety tak, że od jakiegoś czasu nie miałem kontaktu z Iwoną. Może i dobrze, motylki w brzuchu na myśl o niej już nie były tak silne jak po pamiętnej wizycie w sypialni. Owszem, ciągle chodziło mi po głowie te jej wyznanie o przyjaciółce no i obraz nagiej Iwony na mnie, przede mną i pode mną też nie chciał opuścić mojej głowy.

    Jak zapewne pamiętacie, jakiś czas temu zwolniła się moja sekretarka. Pożegnałem ją bez żalu, jestem wzrokowcem, służbowo nie wybijała się jakoś specjalnie, za to aparycję miała hmmm, ujmę to delikatnie – średnią.

    Szczęście dla mnie, że nową ja miałem przyjemność wybierać. I nie zamierzałem skupiać się tylko na referencjach i CV.

    Ilość kandydatek miło mnie zaskoczyła, proces rekrutacji trwał długo, ale mieliśmy czas, bo poprzednia nie odeszła z dnia na dzień. Zapraszałem na rozmowę praktycznie 3-4 dziewczyny tygodniowo po uprzednim odseparowaniu tych, które paliły się już w CV. 55 lat? Come on. Wiem, seksistowskie to, ale co poradzę. Jak kupuję auto to ma być wygodne i cieszyć oko. Umiejętności? Ależ proszę bardzo, prawo jazdy kategorii B i nic poza tym. Nosz kurwa, potrzebne sekretarce jak świni siodło. Ogólnie mam wrażenie, że laski kończą średnią szkołę i już są pewne, że kariera w dużej firmie stoi otworem. No nie, chyba, że w McDonaldzie, to bardzo duża firma.

    Kandydatki zjawiały się jedna za drugą, a ja z racji dużego zainteresowania nie śpieszyłem się z wyborem.

    Ta nie. Ta też nie. Ta może. Ta nie. Ta zdecydowanie nie, a kysz brzydalu. O, ta bardzo na tak. I tak wielokrotnie.

    Sporo fajnych dupeczek, niestety z siankiem w główkach.

    Po ponad trzech miesiącach nie miałem już wyboru, stara sekretarka odeszła pozostawiając puste biurko, ale nie było to problemem, bo akurat trafiło na sezon urlopowy, gdy firma pracuje w zasadzie rozpędem wypracowanym wcześniej, wszystko samo się dzieje.

    Na moim biurku leżała kupka kandydatek, które zaliczyłem do drugiego etapu selekcji. Nieśpiesznie przeglądałem jedne dokumenty za drugimi. Listy motywacyjne przeglądałem pobieżnie, wiadomo, że ludzie tam piszą co im do głowy wpadnie. Treść mało dla mnie znaczyła, zwracałem uwagę na stylistykę, ortografię i to czy to jest z jakiegoś wzorca z internetu, czy kandydatka włożyła w to jednak trochę pracy. Starałem się przyporządkować konkretne CV do osoby.

    Hmmm, pani Wioletta. Wysoka, krótkowłosa, uroda przeciętna ale akceptowalna. Ubiór schludny, ale niestety obcas niski. Żółta kartka.

    Pani Grażyna. Młoda dziewczyna, może nawet trochę za młoda. Aparycja świetna, ubiór nienaganny, figura bardzo dobra, ale mało doświadczona. Owszem, angielski i niemiecki bardzo dobry, ale nic poza tym. Ciekawa z wyglądu i niewiele więcej.

    Pani Iwona. Imię ładnie mi się kojarzące, niewysoka, ale szczuplutka, figura sportowa. Krótka spódniczka, kuszące szpilki, niestety makijaż nietrafiony. Szkoda, ale dajmy jej szansę.

    Pani Milena. Noo, tutaj bardzo sympatycznie. Jakieś metr siedemdziesiąt wzrostu, luźna koszula z dużym dekoltem, długie włosy, z twarzy podobna do Jennifer Aniston. Długie nogi. Może być, bardzo interesująca.

    Niejaka Małgorzata. Lat 42 wg CV. I na tyle wyglądająca. Surowa – takie przyszło mi do głowy pierwsze określenie jak ją zobaczyłem. I wyniosła. ale głos miała ciepły. Czarna spódniczka, czarna bluzka opinająca spore piersi, czarne długie włosy. CV bogate i ciekawe. Może coś z niej będzie.

    I tak jeszcze kilka kolejnych CV przeszło przez moje ręce. Odrzuciłem w sumie z tego 2 najgorsze, pozostałe rozłożyłem wachlarzem na stole w sali konferencyjnej i nie mając innego sensownego pomysłu poukładałem je w kolejności od najmniej atrakcyjnej do najbardziej. Na wierzchu znalazła się Małgorzata. Przez kilkanaście następnych minut obdzwaniałem wszystkie kandydatki, tylko jedna się wykruszyła “już znalazłam pracodawcę”, jakaś Joanna, nie mogłem skojarzyć która to. Skoro jej nie zapamiętałem to znaczy, że nie było co.

    Na końcu zadzwoniłem do Małgorzaty. Ciepły głos, lekko zniekształcony przez telefon, brzmiał miękko ale profesjonalnie. Już plusik, skoro ma odbierać telefony od kontrahentów, to niech będzie to właśnie taki głos.

    “Tak, jestem zainteresowana, oczywiście, będę punktualnie, oczywiście, dziękuję za telefon, do jutra, do zobaczenia” – lała miód na moje uszy.

    Następnego dnia wyszykowałem się do pracy z trochę większą dbałością o detale niż zwykle. Profilaktycznie wdziałem nowiutką bieliznę, ogoliłem się staranniej niż to robię zazwyczaj jeśli to możliwe. Pracodawca musi świecić przykładem, czyż nie?

    W drodze do pracy czułem ekscytację, ten etap rekrutacji będzie bardziej drobiazgowy niż pierwszy, który był tylko sitem odrzucającym plewy. W korku wyobrażałem sobie każdą z kandydatek jak mogą wyglądać nago, najbardziej podobała mi się Milena, pewnie przez te skojarzenie z Jennifer Aniston. W spodniach poczułem delikatne mrowienie.

    Poruszając się leniwie w korku rozejrzałem się na boki, nie było opcji aby ktoś zauważył, położyłem więc dłoń na rozporku i delikatnie zacząłem rytmicznie uciskać, myśląc sobie o tej Milenie. Automatyczna skrzynia biegów to wynalazek dla takich zboczeńców jak ja, jedna ręka jest wolna. Wyobraziłem sobie, jak rozpinam guzik za guzikiem tę jej obszerną koszulę, odsłaniając biały koronkowy stanik. Członek już stał i musiałem go poprawić dla wygody. Oparła się o brzeg biurka, przygryzając wargę, wodząc oczami po mojej twarzy. Rozpiąłem tę koszulę całkowicie odsłaniając płaski brzuch, Milena zaczęła podciągać spódnicę do góry. Nieeeee, nie, nie, w tym momencie przegoniłem ją z głowy bo zaczynało się robić zbyt erotycznie a byłem już dwie przecznice od firmy.

    W bramie zatrzymał mnie wartownik.

    – Jakaś pani czeka na pana, w sprawie pracy.

    – Poproś ją, a następne wpuszczaj i kieruj do mojego biura.

    Spojrzałem na zegarek, przyszła 15 minut za wcześnie, nawet kawy sobie nie zrobię, minus moja droga.

    Z wartowni wyszła elegancka kobieta, wysiadłem i otworzyłem drzwi pasażera.

    – Zapraszam, będzie szybciej.

    Podziękowała i wsiadła. Widać było, że podoba jej się ta podwózka. Za cholerę nie pamiętałem jak się nazywa.

    – Czyli chce pani dla nas pracować?

    – Tak, jesteście dużą firmą z renomą – bla bla bla, standardowe formułki, mogłaby się bardziej postarać. Opalone nogi ładnie się odcinały od jasnej skóry na siedzeniu.

    Zaparkowałem pod biurem, otworzyłem drzwi i zaprosiłem do środka.

    – Nikogo nie ma – lekko się speszyła.

    – Nikogo, sezon urlopowy, zamykamy firmę na tydzień, dobry sposób aby ludzie mieli choć tydzień bez myślenia o pracy. Pozostałe tygodnie na zakładkę. Ale potem ostro do pracy – pokrótce wyjaśniłem zasady i spojrzałem szybko w plik papierów szukając imienia – napije się pani czegoś, pani Magdo?

    – Nie dziękuję, nie chcę robić kłopotu.

    Kilkanaście minut później wiedziałem, że to nie ta. Owszem, nic negatywnego, ale też nic co by mnie do niej ciągnęło. Służbowo oczywiście.

    Po kolei w odstępach większych lub mniejszych zależnie od przebiegu rozmów pojawiały się kolejne potencjalne pracownice. Niestety nie były wystarczająco dobre, albo ja za wysoko postawiłem poprzeczkę. Z kandydatki na kandydatkę coraz bardziej czekałem na Milenę i Małgorzatę. Były najlepiej się zapowiadające po pierwszym etapie no i Milena miała już u mnie plusa za wyimaginowane zbliżenie w samochodzie.

    W końcu zjawiła się Milena. Punktualnie, godzina 13-ta zastukała w uchylone drzwi do mojego biura. Spojrzałem znad klawiatury laptopa i zobaczyłem długonogą postać ubraną typowo jak na sekretarkę. Średniej wysokości buty na sporym lecz topornym obcasie, spódnica za kolana, bluzka, torebka. Nic powabnego poza nogami, cały czar prysł. Jennifer Aniston odpłynęła w niebyt. Porozmawialiśmy o charakterze pracy, zakresie obowiązków, benefitach jakich może się spodziewać. Ciut roszczeniowa, ale w granicach rozsądku. Podziękowaliśmy sobie za spotkanie, odprowadziłem kurtuazyjnie do drzwi i pożegnałem. Niestety nawet chód miała zwyczajny. Jaka szkoda. Ale mimo, że czar Jennifer prysł, wskoczyła na pierwsze miejsce, może w stylówie zwyczajnie miała gorszy dzień. Zrzucić ją mogła jedynie ostatnia kandydatka – Małgorzata.

    Wyżej wspomniana stanęła w drzwiach mojego biura jakieś dwie minuty przed drugą.

    Zanim to się stało usłyszałem w oddali dźwięk otwieranych drzwi a potem stuk stuk stuk. Drzwi do mojego biura pozostawały otwarte, dźwięki z zewnątrz dochodziły niczym nie wytłumione. Kroki kolejnej kandydatki podobne do tych w wykonaniu Iwony, ale szybsze, energiczniejsze. Poczekałem aż stuk stuk dotrze do mojego progu i spojrzałem w kierunku skąd dochodził dźwięk.

    Kobieta w świetle drzwi znieruchomiała z ręką w połowie drogi do zapukania we framugę, ale widząc że odnotowałem jej nadejście opuściła rękę.

    – Zapraszam – powiedziałem z lekko ściśniętym gardłem, bo to co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania.

    Weszła lekko kołyszącym wzrokiem, aż pożałowałem, że podłoga mojego biura pokryta jest miękką wykładziną a nie czymś twardym, nie było słychać dźwięku obcasów.

    Małgorzata poprzednim razem ubrana zachowawczo i surowo tym razem postawiła na styl wampa.

    Pięknie opalone stopy odziane były w buty na wysokim obcasie, nie wiem jak się one fachowo nazywają, ale chyba sandałki na obcasie. Spróbujcie to sobie wyobrazić – cienka podeszwa, z bardzo wysokim cienkim obcasem a stopę i kostkę oplatają tylko cienkie paski skóry, noga praktycznie jest goła. I to właśnie było to. Na tle tych czarnych butów i opalonych stóp mocno odcinał się biały lakier na końcówkach jej paznokci, równiuteńko przyciętych. Ależ piękne stopy, trafiła idealnie w moje gusta. Wyżej odziana była w obcisłe czarne jeansy (chyba lubi ten kolor) lekko poszarpane tu i ówdzie. Może nie do końca biurowy strój, ale co tam. Beżowy grubo tkany sweter dopełniał stroju. Jak on się trzymał na ramionach to zupełnie pojęcia nie mam. Góra tego swetra nie leżała na opalonych ramionach tylko tworzyła poziomą linię przebiegającą przez klatkę piersiową między szyją a piersiami. Nie zauważyłem żadnych ramiączek od stanika. Całości dopełniały wielkie skomplikowane kolczyki bujające się w rytm jej chodu i cicho brzęczące przy ruchach głowy oraz wielkie okulary w cienkiej oprawce. Miała je poprzednio? Chyba nie, zapamiętałbym. Długie paznokcie opalonych dłoni również kończyły się białym paskiem lakieru. Makijaż twarzy ograniczał się do brwi, usta miała naturalne. Teraz zwróciłem uwagę, że są całkiem spore, może to te okulary optycznie zmieniły proporcje twarzy.

    Wstałem i dłonią wskazałem miejsce przy małym stole konferencyjnym jaki stoi w moim biurze.

    – Zapraszam, napije się pani czegoś?

    – Nie, dziękuję – o ja, ale cieplutki głos.

    Zarzuciła długie czarne włosy na przód owiewając mnie delikatnym słodkim zapachem, przygładziła je ręką i usiadła lekko wyciągając stopę do przodu. Odruchowo spojrzałem w dół, przepiękna stopa, rany boskie, ale bym pieścił. Wielkie kolczyki zachybotały się wypełniając chwilę ciszy brzęknięciem. Rozgoniłem w głowie kosmate myśli.

    – Cóż pani Małgorzato, cieszę się, że panią ponownie widzę – standardowa grzecznościowa formuła.

    – Z wzajemnością – odparła tym samym – dlaczego jest tak pusto?

    Powtórzyłem historię o sezonie urlopowym.

    – To znaczy, że pracuje pan sam?

    – Samiusieńki, no i pan Władek przy szlabanie. Dzisiaj przyszedłem tylko w celu rekrutacji.

    – A mogę spytać czy ma pan dużo chętnych? – nie siliła się na jakiekolwiek konwenanse.

    – Hmmm, w pierwszym etapie było naprawdę dużo, to żadna tajemnica, do dzisiejszego nazwijmy to finału przeszło niecałe 10, pani jest dzisiaj ostatnia.

    Siedziała wyprostowana jak struna, wyprostowanymi palcami poprawiła okulary, na krawędzi pięknej dłoni zauważyłem delikatny szlaczek tatuażu, ale nie zauważyłem co to było. Poczułem delikatne ukłucie adrenaliny i czegoś jeszcze. W spodniach.

    – Ostatnia? Czyli już po mnie nikt nie przyjdzie?

    – Nie, jest pani ostatnia – potwierdziłem – a dlaczego pani pyta o ilość chętnych?

    – Lubię wiedzieć na czym stoję.

    – OK, ja też lubię, dlatego też pozwoli pani, że przejdziemy do meritum.

    Kilkanaście kolejnych minut minęło nam na wymianie oczekiwań, rozmówczyni dawała nienachalnie poznać, że się ceni zawodowo i zbliżając się do końca rozmowy czułem, że ma ku temu podstawy, była rzeczowa i znała się na tej robocie. I była przede wszystkim pewna siebie. Przyglądałem się jej uważnie starając się to ukryć. Z początkowej wyniosłości niewiele zostało, z czasem rozmowa stawała się luźniejsza. Z metrykalnych czterdziestu dwóch lat z każdą minutą coś ubywało a i jej ubiór ją odmładzał. Oczywiście poruszyliśmy temat jej zarobków. Zażądała stawki dość wysokiej jak na pracę sekretarki, wyższej niż zarabiała poprzedniczka, ale cóż – prawa rynku są nieubłagane, mogłem się na taką stawkę zgodzić.

    – W sumie wiem o pani już chyba wszystko co chciałem. Niech mi jednak pani jeszcze powie – co pani w sobie ceni najbardziej?

    Do tej pory siedziała wyprostowana, nie korzystając z oparcia krzesła, teraz opadła na nie i założyła nogę na nogę.

    Nie udało mi się uciec oczami od podniesionej teraz stopy, doskonale widocznej. Idealna opalenizna, gładka skóra i te paznokcie. Naprawdę rzadko widuję tak zadbane stopy. Ucisk w spodniach narastał, a moje spojrzenie nie uszło uwadze pani Małgorzaty. Poruszyła stopą.

    – Właśnie to – odpowiedziała.

    – Czyli co – nie załapałem.

    – Wystarczy, że kiwnę palcem albo nogą i faceci głupieją.

    – Pani Małgorzato… – próbowałem zaprotestować, ale mi przerwała.

    – Jaka pani? Małgorzata a z czasem pewnie Gosia, skoro będę dla ciebie pracować – no tu mnie wyrwało z kapci, zaraz, co się dzieje?

    – Nie bardzo rozumiem… – musiałem głupio wyglądać, bo byłem naprawdę zaskoczony.

    – Nie, no jasne, bo ja głupia jestem. Widzę przecież jak na mnie patrzysz, podobam ci się – i zaczęła bawić się włosami.

    – No, eeee, nie, no tak, ale… – szybko, szybko, znaleźć język w gębie! Poczułem że się lekko czerwienię, poruszyłem się nerwowo na krześle.

    – Daj spokój, jesteś na przegranej pozycji – w tym momencie postawiła stopę na krawędzi mojego krzesła między moimi udami. Ciśnienie mi podskoczyło ale odnalazłem w sobie rytm.

    – Dlaczego na przegranej, możemy wywalczyć remis – próbowałem wyrównać szanse.

    – Możesz walczyć, ale przegrasz – miażdżyła mnie dalej, jej dłoń z włosów przesunęła się na krawędź dekoltu, złapała za krawędź i pomału gruba wełna milimetr po milimetrze zaczęła zsuwać się odsłaniając powolutku coraz większy obszar jej skóry. Oczom moim ukazała się góra piersi, sam ten kawałek dawał rozeznanie, że ma czym się pochwalić. I wyglądało, że faktycznie nie ma stanika. Dotknąłem wierzchu jej stopy i powiodłem wzdłuż niej w kierunku kostki. Kutasa miałem już gotowego i na nieszczęście upchanego na bok. I nie mogłem go poprawić tak po prostu, żeby nie wyglądało to głupio.

    – Widzisz, już przegrałeś – zaśmiała się. No i w sumie miała rację.

    – Wyrachowana jesteś – podjąłem jej grę i sięgnąłem obiema dłońmi do zapięcia jej buta. Przekręciła stopę tak aby mi to ułatwić.

    – Na pewno jesteśmy sami? – upewniła się.

    – Sami.

    – A wartownik nie przyjdzie?

    – A po co? Pewnie ogląda coś w telewizji.

    Moje palce błyskawicznie poradziły sobie z zapięciem a brzeg jej swetra zjechał już mocno w dół. Widziałem krzywiznę obu jej piersi, widziała że patrzę i czekam co dalej, więc zatrzymała rękę.

    – Dawno nie widziałem takich pięknych stóp – to była szczera prawda.

    – Mam fioła na ich punkcie – odparła.

    – Teraz ja też – mówiąc to wysupłałem jej stopę ze skórzanych paseczków a but spadł z głuchym odgłosem na miękką podłogę. Ująłem te dzieło sztuki w dłonie delektując się miękkością jej skóry, ale szybko wyswobodziła się kładąc stopę na moim kroczu.

    – Uuuu, proszę proszę, ależ wygrywam! – zaśmiała się czując twardy kształt.

    – Nie będę ci ściemniał, wygrywasz – zsunąłem się odrobinę, aby ułatwić jej masaż mojego członka, ciągle upchanego w bok. Na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Sweterek podjął podróż w dół i w końcu zobaczyłem skrawek otoczki sutka. Wyraźnie ciemniejszy od opalonej skóry, wielkości maksymalnie pięciu centymetrów. Sweterek podążał dalej zsynchronizowany z ruchami jej stopy na moim kroczu. Nie wiedziałem na czym skupić uwagę, na jej piersiach, coraz bardziej widocznych czy na jej stopie wykonującej zmysłowy taniec.

    Gładziłem wierzch jej stopy delikatnie dyktując tempo i siłę pieszczot, ale zdawała się w ogóle nie słuchać.

    Sweterek dotarł do sutka, zawahał się chwilę, po czym napięcie materiału zostało pokonane i moim oczom ukazała się cała kształtna pierś.

    – Ups – kokieteryjnie szepnęła Gośka, zrobiła niewinną minkę, zatrzepotała rzęsami i przygryzła paznokieć. Teraz zobaczyłem tatuaż, piórko, banalne – to niechcący…

    – Tak, niechcący… Co jeszcze zrobisz niechcący?

    – A co byś chciał?

    Bez słowa sięgnąłem do rozporka, nawet nie dlatego, żeby od razu ją przelecieć, ale dlatego, że ucisk stał się niewygodny, członek ciągle był upchnięty niewygodnie w bok. Powstrzymała mnie od razu.

    – Hola hola, gdzie z łapami – skarciła mnie i trochę zwątpiłem, ale zaraz sytuacja się wyjaśniła.

    – To robota porządnej sekretarki – zabrała stopę, zsunęła sweter z drugiej piersi, żeby mieć wygodniej, pochyliła się i sięgnęła do mojego rozporka.

    Rozparłem się wygodnie a ona pomasowała mnie otwartą dłonią przez spodnie. No uwolnij go wreszcie, kobieto!

    – Chyba ci się podoba?

    – Dziwisz się, szprycha z ciebie.

    – Wiem – odparła krótko a jej zgrabne palce poradziły sobie z guzikiem spodni ale na tym poprzestała. Wyprostowała się i szybkim ruchem pozbyła się swetra. Była równiuteńko opalona, bez śladu nawet od kostiumu kąpielowego. Oparła się z powrotem, wyciągnęła do mnie nogę, tę ciągle obutą.

    – Poproszę – zakomenderowała.

    Ciągle myśląc o niewygodnym ułożeniu kutasa rozpiąłem sprzączkę i drugi but poleciał gdzieś w głąb gabinetu. Złapałem jej stopę i próbowałem pocałować, ale się wyrwała.

    – A nie ma tak dobrze, musisz zasłużyć – droczyła się ze mną a jej dłonie zaczęły tańczyć po skórze w niebezpiecznej odległości od piersi.

    – No dobra, grajmy w tę twoją grę – rozsiadłem się wygodnie dając do zrozumienia, że na coś czekam, nie dałem dłużej rady i sięgnąłem pod bokserki poprawiając penisa. Uuu, jaka ulga…

    – O ty, coś tam znalazłeś?

    – Przekonaj się.

    Gośka wstała, stanęła w lekkim rozkroku nad moim udem. Ręce odruchowo wystartowały do jej piersi, od razu dostałem po łapach.

    – Prosił cię ktoś? – spytała ale bez złości. Złapała moje dłonie i położyła sobie na udach – tu możesz.

    Rozpięła mi guzik koszuli i powiodła palcem po moim policzku, poczułem słodki zapach z nadgarstka. Stała taka wyprostowana i władcza nade mną a moje dłonie błądziły po jej zwartych udach. Panna patrzyła mi z góry w oczy, ciężkie piersi wisiały przede mną, ale za każdym razem gdy moje ręce zbłądziły w okolice wnętrza jej ud lub pośladków dostawałem po łapach, więc do piersi nawet nie startowałem. W końcu Gosia lekko kucnęła i zaczęła ocierać się kroczem o moje udo. Przysiągłbym, że czuję ciepło bijące z niej przez spodnie. Objęła mnie za szyję i ruchem jak ze striptizu przerzuciła drugą nogę tak, że teraz stała nade mną okrakiem. Pochyliła się i zbliżyła piersi do mojej twarzy a jej włosy przyjemnie mnie łaskotały po twarzy. Ale kiedy tylko poczuła, że chcę poczuć ją na ustach natychmiast się odsunęła przytrzymując mnie rękami.

    – Czyli rozumiem, że się dogadaliśmy? – spytała i rozpięła mi kolejny guzik koszuli.

    – No nie jestem przekonany.

    – Spodziewałam się, że nie będziesz.

    Odrzuciła włosy do tyłu, jej kolczyki głośnym dzyń dzyń wyraziły swoją dezaprobatę.

    – Po co ci te okulary? – spytałem – wyglądają na zerówki.

    – Brawo szefie – zadrwiła – bo to są zerówki. Podobno lepiej w nich wyglądam.

    Nie wiem, czy lepiej, ale na pewno dodają tego czegoś do jej twarzy.

    – A czy… – chciałem jeszcze o coś zapytać, ale zakryła mi usta dłonią, ach ten zapach, i kołysząc biodrami na lekko ugiętych nogach zaczęła się zniżać coraz bardziej i bardziej, aż w końcu jej cipka spotkała się z moim kutasem. Przez spodnie rzecz jasna. Kolejny guzik mojej koszuli przegrał batalię z jej palcami.

    – Negocjator się znalazł… – mruknęła a jej krocze zaczęło miarowo przesuwać się w przód i w tył, ocierając się o mnie.

    Zabrała rękę z moich ust, moją dłoń poprowadziła wzdłuż swojego uda, przez biodro, tułów aż w końcu położyła ją sobie na piersi.

    – Tak możesz – zakomenderowała tonem nie znoszącym sprzeciwu i przyspieszyła tempo ocierania się. Kolejny guzik koszuli pożegnał się ze swoją dziurką. Ależ chciałem ja przywitać się z dziurką Gosi…

    Ręka na piersi próbowała wyczuć upodobania Gosi, druga ręka odszukała klamrę jej paska w spodniach, ale szybkie pacnięcie przekonało mnie, że ona tego nie chce.

    – Czego ty chcesz? – spytałem więc.

    – Tę robotę chcę, podoba mi się to co tu widzę – zupełnie nie wiem czy miała na myśli firmę, mnie, czy to co się tu wyprawiało.

    Jej biodra nie poruszały się już tylko w przód i w tył, doszedł również ruch na boki, zwiększył się również nacisk. Poczułem, że koszula rozchyla się na boki, całkowicie już rozpięta.

    – Jesteś blisko zatrudnienia – wydusiłem, robiło mi się coraz bardziej gorąco, pragnąłem jej, chciałem posiąść jej ciało, poczuć jej smak i zapach, poznać gorąc jej groty i pokazać kto tu jest szefem. Póki jednak co to ona dyktowała warunki i muszę przyznać, że mnie to kręciło.

    – Jak blisko? – ton jej głosu zdradzał, że też jest podniecona, przeciągnęła delikatnie paznokciami po moim torsie. “Byle nie za mocno, żadnych śladów” pomyślałem.

    – Ściągaj te spodnie to ci pokażę.

    – Zapomnij, na to musisz zasłużyć – wyrzuciła z siebie ta bezczelna sadystka – ale pokażę ci co możesz mieć.

    Pochyliła się, pocałowała mnie niespodziewanie w usta, miękki i nagły miętowy pocałunek podniósł mi ciśnienie jeszcze bardziej.

    Zaryzykowałem, druga ręka dołączyła do pierwszej, protestu nie było i teraz obie piersi były zaopiekowane. Miękkie i miłe w dotyku, kiedyś pewnie były jędrne, teraz były ledwie poprawne, ale za to duże i proporcjonalne. Pieściłem je obserwując twarz Gosi próbując z niej wyczytać jak lubi być dotykana. A to całą dłonią, a to palcami, lekko, mocniej, całą pierś, tylko sutki. I za cholerę nie mogłem wyczytać co jej sprawia największą przyjemność. Z żalem zauważyłem, że jej sutki nawet nie mają startu do sutków Iwony, tak pięknie reagujących na moje palce, twardych i sterczących. Te też sterczały podniecone, ale nie tak jak Iwony. Przez ułamek sekundy zatęskniłem za nią, ciepłem jej skóry, głosem.

    Szybko z tego namysłu zostałem wyrwany szybszymi ruchami bioder Gosi, teraz dosłownie szalała na moim kutasie, kurwa mać, co się tu odbywa, ostatni raz się ocierałem przez spodnie jako nastolatek! Nie spojrzałem w dół, ale byłem święcie przekonany, że czubek mojego kutasa wystaje ze spodni.

    Jednocześnie mi się to podobało, potrafiła ruszać biodrami, robiła to płynnie a jednocześnie gwałtownie, jej głowa rytmicznie się poruszała wywołując falowanie włosów i brzęk brzęk brzęk kolczyków. Jej cipka napierała na mnie coraz mocniej, niemal powodując ból, czułem zbliżający się punkt kulminacyjny.

    Nie! Nie tak, cholera, nie! – krzyczał głos w mojej głowie, ale usta żyły swoim życiem.

    – Jezu, co ty robisz, nie dam rady, zaraz dojdę – wysapałem. Mój członek pulsował mocno stymulowany, był to rodzaj pieszczoty jakiego doznaje się niezbyt często.

    Wtuliła moją głowę między ciepłe piersi, przytulając się do mnie, jej biodra nie zwalniały tempa a wręcz przeciwnie.

    Krzesło zaczęło cicho protestować, matko, żeby tylko się nie rozleciało!

    Uwolnionymi rękoma objąłem ją w pasie chcąc ją spowolnić i ujarzmić gwałtowne wyrzuty bioder, ale było już za późno. Ścisnęła mocno moją głowę wciskając ją jeszcze bardziej w piersi, jej oddech wyraźnie się skrócił, ścisnąłem kochankę w pasie i poczułem drżenie jej ciała. Jednocześnie z moich ust wydobył się niepohamowany stłumiony piersiami jęk orgazmu i poczułem jak gorąca sperma tryska nagłymi skurczami z penisa. Co tu się właśnie zadziało?

    Małgosia zwolniła uchwyt i wyhamowała tempo ruchów swoich bioder, siadając całym ciężarem na mnie ciężko dysząc. Oparła ręce na moich ramionach, głośno westchnęła i popatrzyła mi w oczy.

    – To od kiedy mam zacząć? – spytała poważnym i rzeczowym tonem, jakby przed chwilą zupełnie nic się nie wydarzyło.

    – W sumie to nie wiem czy jestem przekonany – podjąłem próbę droczenia się, ale byłem skazany na porażkę.

    – Jesteś – powiedziała, wstała ze mnie, spojrzała w dół a ja podążyłem wzrokiem za nią. Ujrzałem błyszczący czubek kutasa wystający ze spodni i kałużę spermy połyskującą na brzuchu i spodniach.

    – Ojej, szef się ubrudził… – przybrała ton grzecznej dziewczynki, rozejrzała się po gabinecie. Znalazła to czego szukała, zeszła ze mnie znów w stylu striptizerki przerzucając nogę nade mną, podeszła do mojego biurka i wzięła pudełko z chusteczkami.

    – Musisz ich chyba często używać – mruknęła. Stanęła za mną, sięgnęła nad moim ramieniem i wytarła mnie powoli i skrupulatnie delikatnie całując mnie ciepłymi wargami w szyję. Delektowałem się tym ciepłem i jej zapachem. Malejący członek już nie wystawał ze spodni.

    – No, posprzątane, prawda, że porządki umiem robić?

    – Umiesz. Bałaganić też potrafisz – zapiąłem guzik spodni, czując jeszcze pod nimi lepką wilgoć.

    – Jeszcze wiele rzeczy umiem. Przekonasz się.

    Sięgnęła po swój but i zaczęła go zapinać, ja zająłem się swoją koszulą ciągle próbując przetrawić co się właśnie wydarzyło.

    – Fajnie reagujesz, będę więc uczciwa – rzuciła po czym usiadła z drugim butem w ręku naprzeciwko mnie, wyciągnęła nogę i oparła mi stopę na piersi. Ależ zadbana, z chęcią bym ją odrąbał, zabrał do domu i postawił w szklanej gablocie, jaki jakiś wzorzec.

    – Możesz pocałować – to było tak absurdalne przyzwolenie, że nie pozostało mi nic innego jak ująć stópkę w dłonie i pocałować jej wierzch. Rewelacja.

    Zabrała stopę, szybkim ruchem założyła but, zapięła go i sięgnęła po sweter pozwalając mi jeszcze sekundę cieszyć oczy widokiem jej opalonego ciała.

    – Dobra, decyduj się, bo czas na mnie – ja pierdolę, co za władczość, tak ma to wyglądać, kto kogo zatrudnia.

    – Zadzwonimy do pani – dołożyłem wszelkich starań aby w moim głosie usłyszała żart. Wstałem z krzesła i poczułem, że mam miękkie nogi, dla pewności podparłem się na krześle.

    – To super – wyczuła intencje – czyli stawka o której rozmawialiśmy razy dwa i możemy tę zabawę czasem powtórzyć.

    Zbaraniałem, ona jeszcze dokręca śrubę! Zupełnie nie wiedziałem co powiedzieć, mam podjąć tak nagle decyzję wg nowych, tak absurdalnych warunków?

    Zrobiła krok w moją stronę, mocno pocałowała mnie miętowo w usta, pogładziła po policzku o odwróciła się do wyjścia.

    – Jak się zdecydujesz daj znać.

    Patrzyłem jak kołyszącym krokiem mija drzwi i w przypływie nagłego impulsu wydusiłem z siebie:

    – Małgosia!

    Zatrzymała się i odwróciła.

    – Tak? – spojrzała na mnie zza tych wielkich okularów.

    – Jeden warunek.

    – No ciekawa jestem.

    – Będziesz miała te buty i te okulary zawsze pod ręką.

    Uśmiechnęła się.

    – Znajdę sobie na nie specjalną szafkę. I może jeszcze na coś.

    – Zaczynasz w następny poniedziałek – nawet w tym momencie nie chciałem wiedzieć co ma na myśli.

    Zapadła pełna napięcia seksualnego cisza, Gosia stała oparta o framugę drzwi, jedną nogę miała zgięta w kolanie opierając ją seksownie czubkiem stopy na podłodze.

    – Widzisz? – powiedziała cicho.

    – Co takiego?

    – Mówiłam ci, że przegrasz – powiedziała i zniknęła w korytarzu stukając obcasami, wyraźnie wolniej niż jak wchodziła. Stuk ustał, ale nie usłyszałem odgłosu otwieranych drzwi. Już chciałem ruszyć na korytarz gdy z daleka doleciało.

    – No dobra, jest remis!

    I usłyszałem dźwięk zatrzaskiwanych drzwi.

    Wróciłem do biurka i jednym ruchem ręki posłałem plik życiorysów w głąb szuflady, zostawiając tylko jedno na blacie. Ze zdjęcia na arkuszu papieru patrzyła na mnie wyniosła długowłosa kobieta, która właśnie doprowadziła mnie do orgazmu nie dotykając swoim ciałem mojego członka.

    Sięgnąłem po długopis i domalowałem jej okulary.

    I tak właśnie zostałem zawoalowanym sponsorem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części):

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678