Author: admin

  • Zbok (II)

    Zgubiłem dane logowania do poprzedniego konta, więc piszę z nowego. Opowiadanie jest kontynuacją opowiadania pt. Zbok. Tym razem trochę w tematach bi, więc nie każdemu przypadnie do gustu (pamiętajcie, że ostrzegałem), ale od następnej części wracamy do klimatów z pierwszej.

    Jeżeli chodzi o język i tematykę jest to samo, wulgarnie, nieprzyjemnie i bez tabu.

    Zbok 2: Przemiana

    Wy********j! Wy-pier-da-laj!

    Czułem się oszołomiony, głos Karoliny wymac***ącej czarnym dildo zlewał się ze śmiechem Magdy w jedną całość tak, że nie byłem w stanie rozpoznać poszczególnych słów. Świat nie przestawał wirować. W głowie kotłowało mi się milion myśli, a na pierwszy plan wysuwało się pytanie: Co teraz, jak to będzie, co mam zrobić?

    – No jak to co? Wy********j stąd i nie pokazuj się do jutra! – powiedziała Karolina.
    Nawet nie zauważyłem, że z tego wszystkiego zacząłem głośno myśleć i dziewczyny słyszały zadawane przez moją podświadomość pytania.

    – Ale jak, gdzie? To też moje mieszkanie! – odparłem.

    – A co nas to obchodzi – Karolina bardziej stwierdziła niż zapytała – Byleby Cię tu nie było. Masz 60 sekund na zabranie tego co Ci potrzebne i wy********sz, albo zdjęcia lądują na facebooku.

    – Pamiętaj, że mamy twój komputer i hasła – dodała Magda z nieukrywaną satysfakcją.

    – Dajcie spokój, proszę – odparłem, a zabrzmiało to bardziej jak wycie – dostałem nauczkę, będę grzeczny, prooooszę!

    – 56, 55, 54 – zaczęła odliczać Karolina – nie zaszczycając mnie swoim spojrzeniem.

    Skierowałem swoje załzawione oczy na Magdę, szukając zrozumienia chociaż u Niej, ale gdy złapaliśmy kontakt wzrokowy ona jedynie skrzywiła się i splunęła mi prosto w twarz.

    – 49, 48, 47 – dalej odliczała Karolina patrząc w przed siebie.

    Po tym co mi dziś zrobiły wiedziałem już, że nic nie wskóram. Wstałem i nagi pobiegłem do sypialni zabrać cokolwiek co mnie zakryje. Zdołałem zabrać bieliznę, jeansy, koszulę i rzadko używaną marynarkę, którą traktowałem jak swoistą skarbonkę.

    – 15, 14, 13 – zegar Karoliny stale tykał.

    Może to głupie, ale zabrałem też z łazienki pastę do zębów, Kiedy z niej wyszedłem Dziewczyny stały w korytarzu z wyższością patrząc na nagiego faceta trzymającego przed sobą zwitek ubrań.

    10, 9, 8 – czas biegł nieubłaganie.

    – Czekaj na kontakt – powiedziała Magda kładąc stary smartphone Karoliny na zwitku ubrań. – Nie zgub, go bo fiuta będą Ci uwalniać strażacy. Przy okazji, obejrzyj sobie swoją sesję – zachichotała.

    – Masz 5 sekund albo udostępniam zdjęcia – dodała Karolina – 3, 2…

    Jeden usłyszałem zatrzaskując za sobą drzwi mieszkania. Dobrze, że było późno i szansa natrafienia na sąsiada była znikoma. Osunąłem się na podłogę klatki schodowej i zacząłem się jak najszybciej ubierać. Nie zwracałem wtedy uwagi na nic, ani na ból, ani na dyskomfort. Jedyne co czułem to bezgraniczne upokorzenie.

    Ze schodów schodziłem powoli, obiema rękami trzymając się poręczy. Moje oczy były załzawione, świat był szary i rozmyty. Nie zastanawiałem się, gdzie idę, byle tylko iść.
    Nie wiem ile czasu minęło, ale dotarłem do małego skweru, gdzie zwykle miejscowe dziadki grały w szachy – na szczęście jest pusto – pomyślałem. Usiadłem przy stoliku i wyciągnąłem cała posiadaną gotówkę. 238 zł i jakieś grosze – przeliczyłem, poukładałem i schowałem kasę spowrotem do marynarki.

    Wtedy zdałem sobie sprawę, że nawet nie wiem, która jest godzina, jaki mamy dzień. Wiedziałem tylko, że mamy noc. Telefon – przypomniałem sobie i zacząłem nerwowo przeszukiwać kieszenie. Poczułem uderzenie gorąca uświadamiając sobie, że go nie mam. – Ja *******ę, zdjęcia! – to jedyne co mi przeszło przez gardło. Tego było już za dużo. Opuściły mnie wszystkie siły. Opadłem na ławkę i już w ogóle nie wiedziałem co mam ze sobą począć.

    Nie! – pomyślałem – trzeba wziąć się w garść i podejść do tego jak mężczyzna. Ale czy po tym wszystkim co się stało nadal byłem mężczyzną? Bałagan w głowie nie pozwalał mi się skupić na niczym rzeczywistym, przez to wszystko docierało do mnie jedynie to, że… że to co się stało w mieszkaniu mi się podobało. Nigdy nie miałem takiego orgazmu, nigdy nie czułem się tak podniecony… Zdecydowanie mi się podobało. Jak to o mnie świadczy – to pytanie rozbrzmiało w mojej głowie tak głośno, że aż wypowiedziałem je na głos. Głos rozsądku znowu wybrzmiał: TELEFON – brutalnie przerywając rozmyślania.

    Zdecydowałem się wrócić po moich śladach i znaleźć ten pieprzony telefon. To było w tej chwili najważniejsze. Biegłem tak szybko jak to tylko możliwe, rozglądałem się po ziemi szukając zguby, ale nic. Kiedy dobiegłem już do ulicy, na której jeszcze niedawno mieszkałem usłyszałem głośne – Hej ty!

    Odwróciłem się szukając źródła dźwięku i zauważyłem dwóch chłopaków w wieku ok. 20 lat. Byli młodzi i ubrani w dresy. Nie wyglądali strasznie, ale i tak nie chciałbym z żadnym z nich zadzierać.

    Hej ty! Szukasz czegoś? – odezwał się większy z nich, chociaż – tak po prawdzie – to obaj byli znacznie więksi niż ja.

    – To chyba ten – powiedział drugi i wyciągnął telefon karoliny patrząc to na ekran, to na mnie – To Twoje? Pomachał telefonem nad głową.

    – O ****a! – pomyślałem.

    – Chodź słoneczko, nie jesteśmy złodziejami – znowu mówił ten większy.

    Stałem jak wryty! Nie mogłem się ruszyć, ani nic zrobić. Natłok myśli był tak wielki, że czułem się jakbym myślał o wszystkim i o niczym. O niczym, miałem w głowie totalną pustkę.

    – No dawaj, dawaj, chyba chcesz go odzyskać – powiedział ten drugi.

    Powoli, krok za krokiem skierowałem się w ich stronę. Przyglądałem się im obu. Faktycznie byli młodzi, dobrze zbudowani i nie miałbym żadnych szans nawet z jednym, a co dopiero z dwójką.

    – Ty, to faktycznie on – ucieszył się ten mniejszy.

    Większy z chłopaków cmoknął. Co my teraz z tym zrobimy? – Zapytał.

    – P-proszę oddajcie mi telefon – wydusiłem z siebie.

    Co myślisz Roko – powiedział ten drugi – tak ładnie prosi, może mu go oddać? – dodał, ale tym razem ze śmiechem.
    Pewnie, że oddamy, nie jesteśmy złodziejami, nie? – większy z nich powiedział, tym razem już wyraźnie się śmiejąc. Należy nam się jednak znaleźne.

    – Proszę – powiedziałem pokazując pieniądze – to wszystko co mam. Wyciągnąłem całą posiadaną gotówkę i machałem nią przed sobą jak idiota.

    – To chyba za mało, telefon jest stary, ale jego zawartość… Jest cenna… Co nie misiu? – wesołość w głosie mniejszego z nich była aż upiorna.

    – P-p-proszę – wysapałem błagalnym tonem.

    – Oddamy, oddamy, ale to jest warte co najmniej drugie tyle.

    – P-proszę, nie mam tyle – odparłem.

    – To w takim razie będziesz musiał zapracować. Idziesz z nami – powiedział odwracając się.
    Normalnie bym tego nie zrobił, ale byłem tak upokorzony, zrezygnowany i pozbawiony jakiejkolwiek woli oporu, że tylko bez słowa poczłapałem za nimi w kierunku pobliskiej bramy. Weszliśmy do środka opuszczonego budynku do rozbiórki, jakich wiele było w tej okolicy. Wtedy oboje się zatrzymali.

    – Co misiu, chyba nie chcesz, żeby to wpadło w niepowołane ręce, co? – powiedział ten mniejszy.

    – Proszę, nie – odparłem, dajcie mi go, zapłacę, doniosę kasę jutro.

    – Doniesiesz, nie doniesiesz – powiedział zbliżając się do mnie i łapiąc mnie ręką za głowę. Sparaliżowało mnie.

    – załatwimy to tu i teraz. Chyba wiesz co masz robić – stwierdził naciskając tak mocno, aż nogi zaczęły mi się uginać w kolanach.

    – Lubisz takie zabawy szmatko, więc zapracuj na nasze znaleźne – dodał ten zwany Roko.

    Nawet nie udawałem, że nie wiem o co im chodzi. Nie udawałem bo dobrze wiedziałem czego oczekują. Nie wiedziałem co gorsze, poddać się im i odzyskać telefon, czy opierać i ryzykować, że wszyscy dowiedzą się co się stało dziś w mieszkaniu. Jaką mam gwarancję, że nawet jak się oprę, to i tak nie zmuszą mnie do tego co chcą? Żadną.

    Stary, o tym co się stanie będziesz wiedział tylko ty i oni, nikt inny – odezwał się znów wewnętrzny głos rozsądku. ODZYSKAJ TELEFON – to jest najważniejsze. Ogarnęła mnie niewiarygodna rezygnacja. Czułem się jak bezwolne ciało, kości i mięśnie zapakowane w skórzany worek, pozbawione woli i siły.

    – Nie ma mnie tu, NIE MA MNIE TU – powtarzałem w duchu jak mantrę.
    Opadłem na kolana, moja twarz znalazła się obok rozporka mniejszego z chłopaków. – Do roboty suniu!

    Powoli, ciągle powtarzając: nie ma mnie tu, nie ma mnie tu, zacząłem rozpinać rozporek i pasek spodni. – Szybciej, popędził mnie mniejszy. Po spuszczeniu spodni przed moimi ustami znalazł się fiut. Po prostu męski fiut. Nie znam się na tym, nie wiem nawet jak go opisać. Mniejszy złapał mnie za głowę i przysunął do siebie tak, że straciłem równowagę i żeby nie upaść na twarz, musiałem podeprzeć się rękoma. Byłem na czworakach, jak sunia.
    Moje usta zetknęły się z główką jego penisa, ale nadal opierałem się wewnętrznie.

    – Jedziesz suniu! – zakrzyknął.

    Otworzyłem usta i wziąłem jego sprzęt do ust. Upodlony, bezwolny i powtarzający sobie w głowie – mnie tu nie ma, mnie tu nie ma.

    Gościu się nie *******ił, to nie był lód, to było posuwanie w usta. Czułem się jakbym stał obok patrzył na tę scenę z góry, ale… ale im dłużej to trwało, tym czułem się bardziej podniecony. Podnieciło mnie to, że ktoś sobie po prostu mnie wziął, potraktował jak dziwkę, a ja… a ja nie mogłem z tym nic zrobić. Że byłem tylko dziurą do ruchania dla jakiegoś dresa z osiedla. Moje rozmyślania zostały przerwane, kiedy ktoś od tyłu zaczął dobierać mi się do spodni.

    To ten pierwszy, Roko rozpiął mi spodnie i ściągał je wraz z majtkami do kolan – Ufmmfmm – próbowałem krzyczeć, ale penis pierwszego nie pozwalał mi wyartykułować nic sensownego. – UFMMMFMM! – krzyczałem i wyrywałem się, ale silne ręce drugiego nie pozwoliły mi się nawet odwrócić.

    – Łohoho! Czegoś takiego ja ****a jeszcze nie widziałem – powtórzył głos z tyłu i zaczął wiercić korkiem w mojej dupie. – Jest tak jak na fotkach. Przesuwał też palcami po moich jajkach i wciąż zamkniętym w klatce penisie, a ja… Ja myślałem, że zaraz dojdę. Przyjemne mrowienie rozchodziło się od tyłka aż do gardła. Było mi przyjemnie do tego stopnia, że nawet nie zauważyłem, kiedy zacząłem przejmować inicjatywę w robieniu loda i mniejszy z chłopaków już wcale nie musiał mnie przyciągać, a tylko trzymał ręce na mojej głowie.

    – Podoba mu się – powiedział ten, którego ssałem.

    – Zaraz mu się spodoba bardziej – powiedział głos z tyłu i szarpnął za korek analny. Co dziwne, nie bolało jak wychodził Po prostu się wysunął. Wiedziałem co teraz będzie i… i czekałem na to, czekałem na to jakby nic innego w życiu się nie liczyło. Jakbym mógł to bym wykrzyczał: Wejdź we mnie i ruchaj mnie jak dziwkę.

    – Poczułem jak coś dużego i wilgotnego naciska na mój i tak luźny zwieracz. Starałem się rozluźnić jeszcze bardziej, ale to i tak było za mało. Roko, ****a Roko, Rocco – olśniło mnie, chyba wiem skąd ten pseudonim. Jego penis musiał być ogromny, a przynajmniej bardzo gruby. Rocco nie ustępował i naciskał tak mocno, że moje ciało wkrótce się poddało i jednym silnym ruchem wszedł we mnie prawie do końca.

    – Umfmmfmm! Zawyłem, i gdyby nie penis drugiego z chłopaków w moich ustach, to wylądowałbym twarzą na podłodze. Poczułem paraliżujący ból, ale nie w sposób nieprzyjemny, a bardziej perwersyjny. Trudno to wytłumaczyć, ale czułem, że ten ból był moim darem dla nich, smakowałem go i rozkoszowałem się tym, że nic ich nie obchodzę, że moje uczucia, mój komfort wcale się nie liczą. Podnieciło mnie to.

    Rocco od razu przeszedł do rzeczy i zaczął mnie posuwać. Nie przejmował się niczym, po prostu wszedł i ruchał. Po chwili ból ustąpił i moje wycie zamieniło się w rytmiczne Ugh, Ugh, Ugh. To wyraźnie podnieciło tego z przodu, bo zwiększył tempo posuwania mnie w usta, aż w końcu zadrżał, przyciągnął moją głowę do siebie z całej siły i wytrysnął mi prosto w gardło. Tego było za wiele, orgazm, który potem nadszedł był niewiarygodny. Dochodziłem tak mocno, ze tryskałem chyba z 5 razy.

    Obraz przed oczami zaczął mi się rozmazywać, zatraciłem poczucie rzeczywistości. Nie liczyło się gdzie jestem, z kim chciałem tylko, żeby to przyjemne uczucie głaszczące moje zakończenia nerwowe się nie kończyło. Jak przez mgłę widziałem, że ten mniejszy zapinał rozporek i patrzył na mnie z uśmiechem. Nie jestem pewien, ale chyba mu go odwzajemniłem…

    – Ugh, Ugh, Ugh – Rocco nie zwolnił nawet na sekundę, a tylko przyspieszał. Jego penis wbijał się we mnie coraz głębiej, a miejscami wychodził cały i impetem wbijał się spowotem. Czułem jak jego wielkie jaja obijają się o moje jajeczka. Opadłem na łokcie wypinając swoje pośladki tak, aby mógł wejść we mnie jeszcze głębiej. Pomimo, że doszedłem wcześniej, to nie czułem bólu, a jedynie pragnienie bycia posuwanym. Ta świadomość tego, jak oddaję komuś swoją intymność, jak ktoś bezcześci najbardziej prywatne części mojego ciała była niesamowita. Kiedy Rocco wychodził ze mnie, to czułem, że mój odbyt jest luźny, że nie zamyka się i chłodne powietrze napływa do środka. Czułem jak go niszczy i jak nie pyta mnie o zdanie, a robi to tylko dlatego, że chce i, że może to robić.

    W tej chwili Rocco przyspieszył, jego ruchy były tak szybkie, że moje jęki zaczęły być jednostajne, i jedynymi dźwiękami w klatce było moje Ummmfmmmmfmm i odgłos obijających się o siebie ciał. Nie minęło dużo czasu, aż przyjemne mrowienie zaczęło się rozlewać na całe ciało, nie tak nagle, ale powoli i systematycznie. To było niesamowite, orgazm ogarniał każde moje zakończenie nerwowe. Tym razem nie było wytrysku, doznałem jakby orgazmu całego ciała i zacząłem krzyczeć. Nie obchodziło mnie, że ktoś usłyszy. Liczyłem się ja i fajerwerki w moich synapsach.

    W pewnym momencie Rocco z całej siły przyciągnął mnie do siebie i wszedł we nie po same jaja, a mi… mi zrobiło mi się czarno przed oczami.

    Kiedy zacząłem odzyskiwać przytomność nadal leżałem do połowy rozebrany w klatce opuszczonego budynku, byłem sam. Telefon – Wykrzyczał mój mózg. Wstałem, zataczając się odrobinę, spodnie ściągnięte do kostek nadal utrudniały mi ruchy. Koszula kleiła mi się do pleców. Sprawdziłem ręką, i odkryłem, że całe plecy mam w śliskim płynie, który wiedziałem czym jest.

    Nie ważne – znów ten głos rozsądku – gdzie telefon?

    Zmroziło mnie, świat zawirował, chwyciłem się ściany, spojrzałem w dół i… Jest! Chłopaki dotrzymali słowa. Telefon leżał obok przyjaciela. Schyliłem się po niego i znów poczułem chłodne powietrze napływające do środka mojego tyłka. Gdy sięgnąłem palcami odkryłem, że mój zwieracz jest w dotyku jak bajgiel, jak nabrzmiały pierścień z dziurką w środku, do której mogę włożyć jednego palca bez dotykania ścianek. Boże, ale za****ste uczucie – pomyślałem. Pojeździłem palcem dookoła napawając się tym, co oni ze mną zrobili, jak mnie zbezcześcili.

    Po chwili głos wyrzutów sumienia zapytał – co ty od********sz? To nie było dobre – dodał. Zabieraj telefon i biegnij jak najdalej stąd…wstałem, podciągnąłem spodnie, włożyłem telefon do kieszeni i już miałem wychodzić, gdy oczami duszy ujrzałem Magdę mówiącą: „To jest od dzisiaj Twój jedyny przyjaciel. Nie masz znajomych, nie masz kolegów, Masz tylko jego. Będziesz go nosił zawsze gdy nie postanowimy inaczej” za chwilę usłyszałem w głowie głos Karoliny: „od dzisiaj jesteś naszą dziwką”. Uśmiechnąłem się do siebie i powiedziałem na głos: „Jestem dziwką, Waszą dziwką” po czym wróciłem, podniosłem przyjaciela, umieściłem go tam, gdzie jego miejsce i wyszedłem w chłodną noc.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tom Thanks
  • Spotkanie po latach.

    Zbliżała się godzina 18, niedługo powinna przyjść Sylwia a ja nawet nie zdążyłam wskoczyć po prysznic żeby zmyć z siebie trudy dzisiejszego dnia. Nie wiem czy to dobry pomysł iść dzisiaj na imprezę, niby odkładałam już tyle razy wspólny wypad, mogła bym otworzyć wino, wygodnie rozłożyć się na łóżku i obejrzeć jakiś film, albo poczytać jakiś romans/erotyk. Od rozstania z Patrykiem minęło kilka miesięcy i od tamtej pory nie miałam przyjemności. Ochoty jak i sposobności by się sama pobawić też nie. Rozmyślając tak na tym przeszedł mnie mały dreszcz, gdzieś wewnętrzne potrzeby dały o sobie znać. Ciekawe za ile. Przyjdzie Sylwia, znając jej punktualność pewnie się sporo spóźni więc zdążyła bym na małe co nieco pod prysznicem. Sama myśl o pieszczotach sprawiła że przyjemnie mi się zrobiło. Z moich rozmyślań wytrącił mnie SMS to Sylwii będę za 5 minut.

    Ona to potrafi wybrać chwile kiedy być punktualna.

    Zanim się obejrzałam zjawiła się Sylwia.

    Widzę że Ty jeszcze nie gotowa. Nie chcę słyszeć że się rozmyśliłaś. Idziemy do klubu potańczyć napić się i poszaleć i nie chce słyszeć sprzeciwu. Nic się nie rozmyśliłam idę szybko pod prysznic, zaraz wracam.

     

    Wróciłam do pokoju w którym siedziała Sylwia która zaczęła się śmiać na mój widok.

    O co ci chodzi?

    Jak to o co? Co ty masz na sobie ?

    Jak co. Bieliznę ty nie nosisz ?

    W sumie nie odpowiadają nie chce wiedzieć czy czasem nie masz na sobie majtek

    Po pierwsze moja kochana mam majtki które wyglądają dobrze. Bo twoje to chyba z babcinej szafy wyciągnięte razem z biustonoszem.

    Nie masz czegoś w czym nie będę wstyd się pokazać jak kogoś poderwiesz? Ja na mieści faceta parsknęłam bym śmiechem po ściągnięciu sukienki

    Odwal się wiesz. Nie mam zamiaru nikogo wyrywać.

    Proszę Cię idziemy się zabawić. Pościsz kilka miesięcy. Rozumiem że nikogo nie znajdziesz ale proszę weź żalić coś co można nazwać choć trochę sexy, jakaś namiastka koronki czegokolwiek a nie jakieś babcine pantalony.

    Z wypiekami na twarzy spojrzałam w lustro podobałam się sobie byłam w miarę zgrabna z niedużym biustem fajna pupą ale w tej bieliźnie rzeczywiste wyglądałam na starszą przynajmniej o 20 lat.

    Wyciągnęłam z szuflady granatowy koronkowy komplet. Przebrałam się przy Sylwia nie tak widziałyśmy się nago. Podeszła do mnie dała mi mocnego klapsa w tyłek aż podskoczyła. I wyszeptała do ucha. No teraz to i ja ciebie bym przeleciała.

    Wariatka.

    No już ubieraj sukienkę idziemy się napić i potańczyć.

     

    Nie wiem jak to możliwe ale po wejściu do klubu nie minęło 5 minut a wokół Sylwia kręciło się już dwóch typów którzy jak by mogli po pewnie przelecieli by ją na barze.

    Na szczęście ja miałaś spokój mogłam spokojnie napić się drinka i potańczyć .

    Minęło sporo czasu siadłyśmy chwilę przy stoliku by wypić kolejnego drinka i chwilę odpocząć. Sylwia miała polewkę z typa który proponował jej szybki wypad do kibla na małe co nieco.

     

    A Ty Iza zamierzasz kogoś poderwać ,zbawić się.

    Ten blondyn z którym tańczyłaś wygląda fajnie.

    Nie jest w moim typie.

    Jasne jeszcze się nie urodził taki w twoim typie.

    A ten przy barze z broda. Odwróciłam się w stronę baru. Nie byłam pewne ale wydawało mi się znajomy. Nasze oczy się spotkały. Wzajemnie się przyglądaliśmy. Uśmiechną się.

    Widzę że masz branie. Idzi do niego. Ja go chyba znam. Tym lepiej idź zagada.

    Na co czekasz idź albo ja to zrobię i mu powiem że jesteś po rozstaniu i szukasz pocieszenia.

    Sylwia wiesz że wredna suka z Ciebie

    Tak skarbie dlatego mnie lubisz.

    Podchodzę do baru siadam obok niego zamawia drinka z palemką. On siedzi nic nie mówiąc sączy jakiś alkohol z lodem.

    Ładnie to tak podejść i nawet się nie przywitać ?

    Jego głos spowodował że przeszły mnie ciarki.

    Marcin to Ty nie byłam pewna czy to ty. Broda Cię mocno zmieniła.

    Nic dziwnego ostatnio widzieliśmy się jakieś 10 lat temu.

    Rozmawialiśmy już dłuższą chwilę nie wiem czy to przez ilość wypitych drinków czy fakt przyjemnej rozmowy opartej na wspomnieniach, i delikatnym flircie ale moje podniecenie związane z jego obecnością rosło. Wyciągnęłam go na parkiet nie miała super zadowolonej miny, wiem że nie przepada za tańcem. Na szczęście poszedł wolny kawałek.

    Czule objął mnie w biodrach ja jego szyję, czułam jego zapach zmieszany z whisky

    Zaczęłam go drapać po szyji przyciągnął mnie bliżej siebie jego dłoń przejechała delikatnie po moim pośladku. Zrobiło mi się gorąco, czuła. Coraz większe podniecenie. Już miałam go pocałować. Gdy obrócił mnie tyłem do siebie. Czułam jego ciepły oddech na szyi, odgarnia włosy na bok i zaczął ustami muskać okolice ucha. Moje pośladki wtuliły się w jego podbrzusze, zaczęłam nimi kręcić na boki. Przez materiał czułam że też jest podniecony.

    Pocałunkami zszedł na obojczyk, ręką przejechał od brzucha przez podbrzusze po udo. Zamruczałam mimowolnie z podniecenia.

    Wychodzimy? Mieszkań niedaleko

    Bardzo chętnie.

     

    Jechaliśmy taxi do mojego mieszkania Iza wtuliła się w moje ramie, cała podróż odbyła się w ciszy. Moja dłoń smyrała ją po udzie, co powodowało ciche mruczenie.

    Po paru minutach dojechaliśmy pod blok, szybko wsiedliśmy do widny szybko dojechawszy na 6 piętro przepuściłem ją przodem mówiąc który numer mieszkania. Idąc za Izą obserwowałem jak jej seksowny tyłek faluje w obcisłej sukience. Weszliśmy do mieszkania, zamknąłem drzwi, złapałem Izę za biodra i przyciągnąłem stanowczo do siebie. Nasze suta się spotkały, to nie były delikatne pocałunki, nie mogliśmy się od siebie oderwać. Objęła mnie jedną nogą w pasie a moja ręka wylądowała na jej pośladkach. W tym czasie Iza wbiła swoje pazurki w moje plecy. Po dłuższej chwili takich pieszczot przeszliśmy do sypialni, szła przodem dzięki czemu mogłem obserwować jak kusząco kręci swoimi pośladkami.

    W sypialni siadła na skraju łóżka, podszedłem do niej, patrząc jej w oczy widziałem mieszankę podniecenia i pożądania. Sięgnęła do moich spodni, zaczęła rozpinać pasek, następnie zamek. Spodnie zsunęła do moich kolan, na wprost jej głowy znajdował się mój twardy penis schowany za czarnymi bokserkami. Zaczęła drapać moje uda zbliżając się do bokserek, cały czas patrząc mi w oczy. Złapała go przez bokserki, zaczęła masować. Pazurki wylądowały na moich pośladkach a ona w tym czasie objęła go ustami przez materiał bokserek. Po chwili bokserki znajdowały się również jak spodnie na wysokości kolan, a tuż przed jej oczyma sterczał dumnie mój penis. Złapała go u nasady zaczęła poruszać dłonią góra dół, nie spuszczając wzroku z główki która lśniła od soczków. Gdy zaczęła drugą ręką masować jądra przybliżyła usta pocałowała czubek, oblizała. Następnie cała główka zniknęła w gorących ustach. W środku języczkiem kręciła przyjemne kółeczka. Wyciągnęła go patrząc mi w oczy zaczęła lizać od nasady po wędzidełko cały czas masując jądra. Złapałem ja za włosy, zbierając je wszystkie w kucyk, wtedy cały kutas zniknął w jej ustach, szybko poruszała ustami. Cofnęła usta między nimi a czubkiem pojawiła się stróżka soczków i śliny, oblizała się i ponownie pochłonęła całego kutasa mocno go ssąc. Przycisnąłem jej głowę do mojego podbrzusza uniemożliwiając powrót. Trzymałem tak kilka sekund. Gdy pozwoliłem jej się cofnąć na jej twarzy malowało się zaskoczenie zmieszane z podnieceniem. Przez chwilę napowtarzałem to za każdym razem dłużej przytrzymując jej głowę. Ciągnąc za włosy dałem jej do zrozumienia że ma wstać. Wrodziliśmy do całowania, moja ręka powędrowała wzdłuż jej uda kierując się pod sukienkę. Przez wewnętrzną stronę uda zbliżałem się do jej różyczki. Delikatny dotyk, przeciągnięcie palców wzdłuż wystarczyło by się przekonać że jest bardzo mokra. Przez jej ciało przeszedł dreszcz podniecenia a z ust słychać było jęknięcie.

    Cofnąłem się odwróciłem ją tyłem do siebie, podchodząc mój kutas oparł się o jej pośladki, odchyliłem włosy na bok, mając dostęp do szyi zacząłem ja pieścić, liżąc kąsając. Ręce przesuwałem po udach następnie przez brzuch w górę do piersi ściskając je przez materiał. Bawiąc się w ten sposób rozpiąłem sukienkę która zleciał do kostek. Została w samej bieliźnie która chciałem szybko ściągnąć. Sama rozpięła stanik uwalniając piersi, co spowodowało że moje ręce wylabowały na nich mocno je ściskając. Kąsając okolice ucha bawiłem się piersiami masując i ściskając nabrzmiałem sutki.

    Pchnąłem ją na łózko, wylądowała tyłem, odwróciła głowę w moją stronę zalotnie się uśmiechając wypinając swoją pupę. Zbliżyłem się ściągnąłem koszulę, wszedłem na łóżko. Mocny klaps wylądował na jej pupie. Złapałem za krawędź majtek i energicznie je z niej zdarłem. Leżała przede mną piękna naga kobieta z czerwonym jednym pośladkiem. Drugi aż się prosił o swoje pieszczoty. Mocny klaps wylądował na drugim pośladku. Ten po chwili również się zaczerwienił. Złapałem za nogi przysunąłem ją do siebie, siadając okrakiem nad nogami. Złapałem mocno za pośladki rozchylając je napawałem się widokiem dwóch kuszących mokrych dziurek. Kolejne dwa klapsy wylądowały na każdy z pośladków. Włożyłem małą poduszkę pod jej podbrzusze, pupa kusząco się wypięła. Kazałem Izie złapać za pośladki i je rozchylić. Jej różyczka kusząco ociekała soczkami przejechałem kciukiem wzdłuż rozcierając dodatkową porcje soczków. Usiadłem centralnie za pośladkami, zbliżyłem się na tyle że mój nabrzmiały kutas dotykał już płatków. Wziąłem go w reki i zacząłem pocierać wzdłuż delektując się jej ciepłem i wilgocią. Wszedłem trochę główką co spowodowało głośny jęk, cofnąłem biodra, uderzając kutasem po posadkach. Ponownie przejechałem wzdłuż całej różyczki rozcierając soczki od jednej do drugiej dziurko. Ponownie wprowadziłem główkę do jej wnętrza, cofając zaraz biodra. Kolejne dreszcze przeszły przez jej ciało. Złapałem za jej włosy pociągnąłem je i w tym momencie bez żadnego uprzedzenia naparłem kutasem na jej różyczkę wchodząc do samego końca jednym płynnym ruchem, dociskając swoje podbrzusze do seksownego tyłka Izy. Ciągnąc za włosy wchodziłem w mokrą cipkę Izy najgłębiej jak tylko mogłem, poruszając miarowo biodrami. Przy każdym pchnięciu Iza pojękiwała. Podniosła wyżej swoją pupę co pozwoliło na posłanie kolejnego klapsa. Jej pośladek mocno się już czerwienił. Przez chwilę jeszcze posuwałem cipkę Izy w tej pozycji. Wychodząc z niej kutas pięknie lśnił od jej soczków. Przewróciłem ja na plecy, zszedłem na podłogę kazałem się je położyć głową w moją stronę tak by zwisała z krawędzi łóżka. Lekki strach w oczach ale posłusznie wykonała polecenie.

    Zbliżyłem się do Izy.

    Wiesz co masz robić

    Wzięła go do ręki chwile pomasowała i wzięła go w usta, w tej pozycji weszła tylko główka, wiec musiałem jej pomóc dociskając go jak najgłębiej, poruszając biodrami do przodu. Po kilku sekundach cofałem biodra by mogła nabrać powietrza, z jej oczu zaczęły napływać łzy. Nie przestawała go masować by po chwili ponownie zniknął w jej ustach. Tym razem sama starała się go jak najgłębiej wprowadzić. Chwilę tak go przytrzymałem, jak wyszedł był cały mokry od jej śliny. Ona w tym czasie dysząc starała się nabrać powietrza.

    Nie przestawaj chcę więcej.

    Przyjąłem to z zadowoleniem. Nieprzestała go masować ściskając moje jądra. Po chwili ponownie znalazłem się w jej ustach. Taka zabawa mocno mnie podnieciła czułem że powoli zbliżam się do finału. Wyszedłem z jej ust, dałem jej chwilę na wytarcie się. Położyła się na plecach, rozłożyłem szeroko jej nogi. Zacząłem całować od stópek kierując się przez łydki uda zbliżając się do lśniącej, mokrej gorącej spragnionej pieszczot cipeczki. Już byłem przy samym wejściu do krainy rozkoszy. Zbliżyłem usta przejechałem języczkiem po wargach. Były całe w lekko słonych soczkach. Zacząłem je ssać, delektując się smakiem. Bawiłem się tak z obu stron muszelki, specjalnie nie zbliżając się do guziczka. Starałem się spijać wszystkie soczki, drażniąc wejście do cipeczki, wchodząc języczkiem jak najgłębiej. Zacząłem ją lizać od jednej dziurki po sam guziczek ale jego zostawiłem w spokoju, drażniąc się z Izą w ten sposób. Moje pieszczoty spowodowały że jej oddech przyspieszył. Miała zamknięte oczy, ręką drażniła swoje sutki. Dobrałem się do guziczka, na początek drażniąc go czubkiem jerzyka. Robiłem okrężne ruchy, coraz głośniej pojękiwałaś. Zacząłem go ssać pieszcząc jerzykiem. Moje usta i broda zostały zalane nektarem. Cały czas pieszcząc tak guziczek rozcierałem soczki kciukiem. Schodziłem coraz niżej, zahaczając o drugą dziurkę. Czułem że jest już blisko, poruszała biodrami, głośno pojękiwała, wbiła pazury w moje plecy. Przyspieszyłem ruchy języka, wchodząc palcami w obie dziurki. Przy tej ilości soczków wśliznęły się bez problemu. Po kilku sekundach w sypialni słychać było jeden głośny jęk. Ciało Izy wygięło się w łuk i zamarło. Przez kilka sekund spijałem jeszcze dużą porcję soczków. Odsunąłem się o jej cipeczki, dając chwile wytchnienia.

    Wstałem patrzyłem na Izę która starała się złapać oddech, uspokoić się. Spojrzała na mnie, widziała jak masuje swoje berło.

    Wiesz że to nie koniec?

    Chcesz więcej ?

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Innym razem
  • Zalew

    Jest późne, letnie popołudnie. Upał trochę zelżał i nabraliśmy ochoty na wypad nad zalew.

    Na spontanie wsiadamy do auta i jedziemy. Włączamy muzykę, i zamiast klimy otwieramy szeroko okna. Jedziemy wolno, wiatr owiewa nasze ciała…rozwiewa włosy…gorące, ciężkie letnie powietrze.
    Po drodze zatrzymujemy się i kupujemy lody.
    Nad zalewem mijamy miejsca, w których siedzą ludzie…jedziemy na sam koniec, tam, gdzie jest zupełnie pusto.
    Wybieramy wjazd w osłoniętą zatoczkę, nie widać jej z drogi…dojeżdżamy do końca i zatrzymujemy się przy ścieżce biegnącej wzdłuż brzegu.

    Przed nami jest zalew…słońce jest już bardzo nisko, muska ostatnimi promieniami taflę wody…wieje lekka bryza.
    Wysiadamy z auta…zdejmuję sandały…chcę wejść do wody. Rozpuszczam włosy…wystawiam je na bryzę. Mam na sobie tylko zwiewną, białą sukienkę…nic więcej. Jest długa do ziemi, unoszę ją,  wchodząc do wody. Odsłaniam kolana…brodzę przez chwilę w chłodnej wodzie…podnoszę wzrok i nasze spojrzenia się spotykają. Siedzisz oparty o maskę. Gestem przywołujesz mnie do siebie.

    Wychodzę z wody i siadam na masce obok ciebie.
    Podajesz mi loda…big milk na patyku…zaczyna się już roztapiać. Otwieram go i zaczynam jeść…cieknie mi po palcach i brudzi usta…obserwujesz, jak oblizuję je ze śmietanki…jak wsuwam loda do ust… Podnoszę  wzrok i patrząc ci w oczy, wsuwam w usta ubrudzony palec…trzymam go tam chwilę dłużej, niż potrzeba, żeby oblizać… Wyjmuję i znów wsuwam w usta loda…nadmiar zostaje mi na wargach. Unosisz kciuk i wycierasz nim kącik moich ust, a potem podajesz mi do oblizania.
    Moje usta otaczają Twój palec…bawię się nim…pieszczę językiem i ssę. W końcu wypuszczam, śmiejemy się.
    Schodzisz z maski i stajesz przede mną. Zsuwasz mi ramionko sukienki, odsłaniając pierś. Swoim lodem pocierasz mój twardy sutek…a następnie ustami zlizujesz Śmietankę.
    Odchylam głowę do tyłu i zamykam oczy, rozkoszując się chłodem loda…i ciepłem twoich ust. Ssiesz moją pierś, a ja mierzwię twoje włosy…

    Zajmujemy się sobą, kiedy nagle na dróżce nad brzegiem pojawia się kilku rowerzystów.
    Przejeżdżają obok nas…odwracają wzrok, speszeni, niektórzy chichoczą…i my się śmiejemy… Mijają nas…poza ostatnim, który zwalnia i nie odwraca wzroku. Uśmiecha się do nas…robi kółko wokół nas i pyta, czy może popatrzeć. Patrzymy na siebie i już wiemy, że podoba nam się ta myśl. Zgadzamy się.

    Odstawia rower i opiera się lekko o drzewo obok. Ubrany jest w dopasowaną koszulkę i czarne, krótkie spodenki. Wyraźnie widać, że sytuacja go podnieciła.
    Wracamy do przerwanej zabawy…nadal siedzę na masce, a ty pieścisz moje piersi…. Całujemy się namiętnie, a Twój twardy kutas ociera się o mnie… Lekko rozsuwam nogi, zapraszając cię miedzy nie… Klękasz. Dotykasz mojej stopy… sukienka jest długa, wsuwasz dłoń pod nią i zatrzymujesz na kostce.

    Podnosisz wzrok i patrzysz na chłopaka. Obserwuje nas…widać jego przyspieszony oddech…i chęć dotknięcia siebie…ale się powstrzymuje. Nie wie, czy może. Zapraszasz go bliżej…podchodzi i siada obok mnie. Pachnie wiatrem i wodą…i podnieceniem. Teraz widzę wyraźnie, jak twardy jest pod spodenkami.

    Unosisz mi sukienkę do kolan…przesuwając dłonią po nodze. Zatrzymujesz się, i pytasz rowerzystę, czy chce podsunąć ją wyżej. Podoba mi się ta myśl, chcę poczuć na sobie jego dłonie…. Jemu też się podoba, wyciąga rękę i kładzie mi na kolanie… Jego dłoń jest ciepła…delikatnie i nieśmiało sunie wyżej…po udzie… Zatrzymuje się na sekundę, nie wie, czy może posunąć się dalej, ale podejmuje decyzję i  wsuwa dłoń miedzy moje nogi.

    Pozwalasz mu na to…pozwalasz mu poczuć, jak mokra jestem… Dotyk jego dłoni mnie rozpala. Kładę się na masce, szeroko rozsuwając uda. Razem podwijacie mi sukienkę…chłopak już wie, że chcesz się podzielić.

    Dłońmi szukam waszych twardych kutasów, pocieram je przez materiał… Klękasz i zsuwasz mnie na wysokość swoich ust… Zaczynasz mnie pieścić…językiem i palcami… Wiję się pod tobą z podniecenia…czuję, jak narasta we mnie, z każdym ruchem twojego języka. Pieścisz moją łechtaczkę, wargi…wsuwasz język do cipeczki…

    Czuję na piersiach dłonie chłopaka, jego usta…i czuję, że zbliżam się do kresu…

    Orgazm wybucha we mnie gwałtownie, wyrywa krzyk z moich ust… jęczę głośno, łapię powietrze. Powietrze gęste od podniecenia…. Pozwalacie mi wyciszyć się przez chwilę.

    Potem zdejmuję wasze koszulki…pieszczę nagie ciała… napięte mięśnie…skórę… Chcemy więcej… Unosisz mnie i zdejmujesz z maski.
    Stawiasz na ziemi, przodem do siebie. Całujemy się, błądzą po mnie wasze dłonie… Po piersiach, udach, brzuchu, karku szyi… Czuję wasze usta na całym ciele…

    Wyjmuję najpierw jednego, potem drugiego kutasa…twarde, gorące pały…chcę je oba…w sobie.

    Czuję jak po udach płynie mi wilgoć z cipki…czuję w niej czyjeś palce…nie wiem czyje i z podniecenia robi mi się ciemno przed oczami…

    Chcę już tylko poczuć w sobie kutasa.

    Kładziesz się na ziemi, a ja siadam na tobie. Biorę cię w dłoń, i jednym, mocnym ruchem bioder wbijam cię w siebie…całego, po same jaja. Patrzymy sobie w oczy, ujeżdżam cię mocno…jęcząc.

    Rowerzysta klęka obok. Obserwuje nas, pieszcząc główkę swojego nabrzmiałego członka. Przez chwilę pomagam mu, masując dłonią jego pełne jaja…a potem wyjmuję mu kutasa z dłoni, i zaczynam trzepać.

    Jego kutas jest suchy, a ja chcę go strzepać szybko i mocno… Pochylam się, i żeby go nawilżyć, biorę go w usta…oblizuję całego, tak, jak wcześniej loda.

    Patrzysz jak to robię, i czuję, jak Twój kutas twardnieje jeszcze mocniej…wiem, że zaraz eksplodujesz…

    Przerywam ssanie i zaczynam mocno trzepać…chcę zlać go na piersi… Tryska na nie po kilku ruchach, a ty dochodzisz zaraz po nim…głęboko we mnie.

    Powoli zwalniamy…wyciszamy się.

    Patrzymy na siebie i wybuchamy śmiechem.

    Ogarniamy się …niespiesznie. Jest już prawie ciemno, i musimy wracać do domu. Rozjeżdżamy się w dwie strony, posyłamy sobie długie spojrzenia. Zastanawiamy się, czy jeszcze kiedyś się spotkamy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    AndISay
  • Malta cz. 2

    Kolejne dni mijały spokojnie. Od wczesnych godzin porannych do wieczora mieliśmy zajęcia w szkole. Wieczorem moje koleżanki znikały, by oddawać się uciechom maltańskich klubów. Ja zostawałam w hotelu, albo skoczyłam się z aparatem po wyspie. Podczas jednego z takich spacerów wylądowałam w nieco niebezpiecznej okolicy. Przechodziłam obok grupki młodych ludzi, zaczęli się na mnie gapić i gwizdać za mną. Zignorowałam ich, ale ruszyli w moją stronę. Zaszli mi drogę i wciągnęli w boczną alejkę. Próbowałam się wyrwać, ale byli silniejsi. Jeden z nich ściągnął mi koszulkę i stanik i zaczął miętosić moje piersi. Lizał mnie po sutkach, które momentalnie nabrzmiały. Ściągnął mnie do parteru, tak źe twarz miałam dokładnie przed wybrzuszeniem jego dresowych spodni. Wyciągnął penisa i kazał ssać. Był wielki, dużo większy niż mojego byłego. Starałam się nie udławić, ale on złapał mnie za głowę i dosłownie zerżnął mnie w usta, po czym spuścił się w nie i kazał połknąć. Pierwszy raz piłam czyjąś spermę. Potem kolejno obsłużyłam jeszcze dwóch jego kolegów. Miałam nadzieję, że mnie zostawią, ale zaczęli się dobierać do mojej dziewiczej cipki. Zaczęłam krzyczeć i nagle pojawił się Rami ze swoimi kuzynami. Przegonił napastników i zabrał mnie do swojego BMW. Zawiózł mnie do swojego domu, wykąpał i dał czyste ciuchy. Objęłam go i rozpłakałam się.

    Pocieszał mnie, a ja czułam się przy nim taka bezpieczna. Sama nie wiem jak to się stało, ale zaczęliśmy się całować. Był w tym świetny. Czułam się wspaniale i nagle moja ręka powędrowała w stronę jego kutasa. Ledwo mieścił się w obcisłych spodniach.

    – Chcesz tego?

    – Tak

    Rozpięłam jego koszulę i całowałam najpierw szyję, a potem jego tors. Językiem schodziłam co raz niżej po umięśnionym brzuchu. Szybko pozbył się spodni i moim oczom ukazała się jego wielka, obrzezana pała, którą zaczęłam łapczywie ssać.

    – Zwolnij, bo zaraz polecę

    – O to mi chodzi

    – Ooo taak, ssij go, malutka, jest cały twój

    Po chwili poczułam, jak zaczął pulsować i wyrzucać do mojego gardła nektar. To była już czwarta porcja spermy tego dnia, ale ta była najlepsza. Po wszystkim rozebrał mnie i położył na łóżku. Pieścił mnie całą i wsadzał palce w moją cipkę.

     

    – Jesteś ciaśniutka

    – Nigdy tego nie robiłam

    Aż zaświeciły mu się przy tym oczy.

    – Spodoba ci się, będziesz chciała więcej, zobaczysz. Tylko trochę poboli, a potem będzie ci dobrze.

    Nawilżył moją cipkę swoim językiem i przygotował kutasa do ataku na moją cnotę

    – Załóż gumkę

    – Nie lubię, wyciągnę w ostatniej chwili, z resztą za pierwszym razem i tak nie zajdziesz

    Wiedziałam, że to nieprawda, ale chciałam już go poczuć w sobie, więc nie protestowałam. Naparł delikatnie na moją szparkę, wszedł do połowy, po czym ostrzegł że teraz zaboli. Mocno dopchał kutasa do końca, przebijając moją błonę. Bolało jak diabli, ale po pewnym czasie ból ustąpił i poczułam się jak w niebie. Rami ruchał mnie już ostro, a ja krzyczałam jego imię.

    – O tak, jeszcze, nie przestawaj, pieprz mnie jak dziwkę

    Sama nie wiem skąd wytrzasnęłam te teksty, ale w tym momencie przeżyłam swój pierwszy w życiu orgazm. Rami to chyba wyczuł, bo jeszcze przyśpieszył, wydał z siebie jęk i eksplodował sperma w mojej cipie. Wyszedł ze mnie, a z mojej szparki wyleciało jego nasienie pomieszane z krwią.

    – Dobrze ci było?

    – I to jak, tylko skończyłeś w środku

    – Musiałem cię oznaczyć, skarbie. Teraz należysz do mnie

    – Przestań, bo się mnie nie pozbędziesz

    Tej nocy kochaliśmy się jeszcze trzy razy. Rano odwiózł mnie do szkoły i obiecał, że przyjedzie po mnie po lekcjach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cnotliwa
  • Malta cz. 3

    Miłość kwitła. Byliśmy z Ramim nierozłączni. Po szkole czekał na mnie na parkingu, siedząc na masce swojego BMW. Potem gdzieś jeździliśmy, szybki wypad do klubu , a w nocy gorący seks u niego. Tak jak obiecał, polubiłam bzykanie. On mnie wszystkiego uczył i chwalił, że mam talent. Zaniedbałam tylko koleżanki, prawie się nie widywałyśmy. Z resztą one też wyrwały sobie jakiś miejscowych piłkarzy i szalały z nimi po klubach. Czasem wpadałyśmy na siebie. Rami przedstawił mnie swojej rodzinie. Poznałam Ramo, Abdula, Zniara i Mohameda. Strasznie przystojniacy. Zawsze kogoś wyrywali w klubie.

    Pewnego wieczoru dobrze bawiliśmy się w klubie, ale chcieliśmy już wyjść. Wtedy Zniar zapytał czy może jechać do Ramiego, bo chciałby z nim jeszcze się napić. Zgodziliśmy się, a on zabrał ze sobą panienkę z klubu. Po godzinie poszliśmy do sypialni, a Zniar z Alexą udali się do gościnnego. Musiałam iść do łazienki, która była tuż obok i niechcący zobaczyłam coś czego nie powinnam. Drzwi były otwarte. Zniar leżał na łóżku oparty o wezgłowie, a Alexa robiła mu laskę. Podnieciło mnie to i dalej podglądałam. Widziałam jak bierze ją potem we wszystkich pozycjach, jak ona jęczy i błaga o więcej, a on na konie spuścił jej się na twarz.

    Wróciłam do sypialni i zaczęłam się kochać z Ramim. Było jak zwykle cudownie, ale trochę dziwnie, bo momentami wyobrażałam sobie, że rucha mnie Zniar. Na koniec poprosiłam, żeby spuścił mi się na twarz. Oczywiście wszystko zlizałam, bo jego nektar nie mógł się zmarnować. Rano zjedliśmy śniadanie i Rami odwiózł mnie do szkoły.

    Zbliżały się moje urodziny. Rami wynajął łoże w Havanie, zaprosił rodzinkę. Chłopaki przyprowadzili jakieś laski, oczywiście widziałam je pierwszy raz. Dobrze się bawiliśmy. Poszłam do toalety, wchodzę a tam Zniar zapina od tyłu laskę Ramo, a dziewczyna Zniara obciąga kutasa Ramo. Wróciłam do Ramiego, opowiedziałam mu o wszystkim, ale on się tylko uśmiechnął i pocałował mnie w czoło.

    – Oni już tacy są, wszystkim się dzielą

    Dużo wtedy wypiłam i nabrałam odwagi. Siedziałam okrakiem na Ramim i całowałam się z nim i nagle szepnęłam mu do ucha, że chciałabym spróbować seksu w grupie. Zatkało go na początku, ale później się uśmiechnął i powiedział, że chyba to ogarnie jeśli jestem tego pewna. Przytaknełam. Chwycił za telefon napisał wiadomość i powiedział, że czas już na nas. Pojechaliśmy do domu, a tam niespodzianka. Czekali na nas Ramo, Zniar i Shero.

    – Czwórka wystarczy mojej księżniczce?

    – Mam nadzieję że dam wam radę

    Weszliśmy do domu, zrobiłam im drinki i siadlam pomiędzy nimi. Rami mnie całować, a reszta zaczęła mnie obmacywać. Czułam się jak dziwka do ich usług. Najpierw rozebrali mnie potem wystawili swoje wielkie, obrzezane pały i kazali ssać. Było cudownie. Wypiełam pupę i Rami wszedł w moją cipkę, a ja ssałam Shero. Potem on we mnie wszedł, a do buzi dostałam Zniara. Następny był Ramo. Rami położył się na podłodze i kazał mi się nabić moim drugim otworkiem na jego pałę, w tym czasie w cipkę zaczął mnie ruchać Zniar, a na zmianę ssałam Ramo i Shero. Byłam w siódmym niebie, panowie co jakiś czas się zmieniali, a na koniec położyli mnie na stole i spuścili się wszyscy na mnie. To były niezapomniane urodziny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cnotliwa
  • (Nie)udana domowka

    Weekendowy wieczór zapowiadał się bardzo obiecująco, gdy zmierzałem na domówkę organizowaną przez znajomych. Impreza miała być kameralna, niewielka grupa zgranych znajomych.

    Drzwi mieszkania znajdującego się na drugim piętrze jednej z Wrocławskich kamienic otworzyły się niemal natychmiast po tym, jak nacisnąłem przycisk dzwonka. Szymon – gospodarz, który stał po drugiej stronie widocznie oczekiwał mnie z niecierpliwością, choć po pierwszym spojrzeniu zauważyłem w wyrazie jego twarzy, że coś jest nie tak.

    -Siemasz Jarek, wchodź – gestem ręki zaprosił mnie do środka – tylko jest problem. Kuba dzwonił dosłownie przed momentem i powiedział, że się rozbili. Nie przyjadą, zostaliśmy we trójkę.

    -Chryste, rozbili?

    -Tak, ale nic poważnego, są cali. Gosia tylko trochę roztrzęsiona, ale szlag trafił zawieszenie. Stoją gdzieś w polu i czekają na lawetę.

    -A to pół biedy, najważniejsze, że nic im nie jest. A Justyna? Jej czemu nie będzie?

    -Justyna niestety jechała z nimi, zgarnęli ją po drodze.

    -Kurde, to faktycznie się nam plan posypał. Słuchaj, jeśli w takiej sytuacji wolicie posiedzieć sami to mów, możemy umówić się na następny weekend.

    -Nie, nie ma problemu, wchodź, napijemy się browara, lecą chyba jakieś mecze to się coś włączy, a w następny weekend i tak się umówimy w komplecie.

    Nieco zmartwiony informacją o nieszczęściu naszych znajomych ostatecznie przystałem na zaproponowany plan i wszedłem ściągnąwszy buty.

    Wizja spokojnego wieczoru przy piwie właściwie całkiem mi pasowała. Niedoszła domówka najpewniej skończyłaby się strasznym pijaństwem i niedzielą zmarnowaną na kaca. Lubiłem te nasze spotkania, ale zdecydowanie nie była to najzdrowsza forma spędzania czasu.

    Nasza paczka poznała się w pracy. Dwa lata temu trafiliśmy do nowo powstałego zespołu w lokalnym oddziale międzynarodowej korporacji. Szybko okazało się, że dzielimy dość specyficzny i mało przystający do standardów biurowych typ humoru, a kilka zakrapianych imprez integracyjnych, tych oficjalnych jak i organizowanych na własną rękę, przypieczętowało nasz status zgranej ekipy.

    Z czasem poznaliśmy także partnerów życiowych dwójki z nas, która takowych posiadała – Martę, narzeczoną Szymona oraz Kubę, męża Gosi. Ja i Justyna byliśmy singlami. Cała nasza szóstka nie wylewała za kołnierz, ale często spędzaliśmy ze sobą czas w sposób zdrowy i bardziej aktywny, na górskich szlakach czy rowerze. Spokojna posiadówa przy piwie też była ciekawą alternatywą.

    -Liverpool chyba gra z City – rzuciłem kierując się w stronę salonu – myślę, że warto zobaczyć.

    -Może być, zaraz puszczę tylko piwo przyniosę – zgodził się podążając za mną. Ruchem ręki wskazał abym usiadł na kanapie a sam oddalił się w kierunku kuchni.

    Wszedłem do pustego pomieszczenia, otaksowałem je wzrokiem po czym zająłem miejsce na miękkim meblu. Przede mną stał nieduży stół o szklanym, lekko dymionym blacie. Po powrocie Szymona pojawiły się na nim trzy butelki zimnego piwa, a sam gospodarz rozsiadł się na fotelu vis a vis i przy pomocy pilota zaczął szukać kanału na którym transmitowany był mecz.

    -A Martę gdzie masz? – zapytałem nie ujrzawszy nigdzie jego drugiej połówki.

    -Ona jak zwykle nie może się z niczym wyrobić. Jeszcze prysznic bierze, zaraz powinna przyjść – jak na zawołanie usłyszeliśmy dochodzący z łazienki dźwięk włączonej suszarki do włosów.

    -O, proszę bardzo, chyba powoli kończy – dodał znajdując w końcu właściwy program i chwytając piwo oraz zapalniczkę. Otworzył jedną butelkę i podał mi, po czym to sięgnął po drugą dla siebie.

    -Chcesz jakieś szkło?

    -Nie, spoko, może być z butli

    Para dziennikarzy sportowych oraz znany piłkarz omawiali właśnie potencjalne składy oraz taktyki w studiu przedmeczowym. Chwilę słuchaliśmy po czym sami zaczęliśmy wymieniać się uwagami na temat niedawnych transferów i potencjalnego wyniku. Suszarka zamilkła po kilku minutach, ale minęło co najmniej kolejne dziesięć zanim usłyszeliśmy otwierające się drzwi łazienki. Ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu Marta zupełnie bezszelestnie wparowała do salonu w pluszowych kapciach, będąc owinięta jedynie ręcznikiem. Jej rozpuszczone ,długie, kasztanowe i lekko pofalowane włosy były wciąż wilgotne. Jej wygląd na moment skupił całą moją uwagę. To z pewnością nie było coś w czym spodziewałbyś się, że pokaże ci się dość bliska znajoma, do tego na oczach swojego partnera. Ręcznik nie należał do największych, kończył się nie więcej niż szerokość dłoni poniżej pośladków. Materiał był dość elastyczny, opinając miękką, ale wysportowaną sylwetkę dziewczyny uwydatniał całkiem duży biust.

    -O, siema Jarek, sorki, nie mogę się dziś z niczym wyrobić – rzuciła wchodząc dziarskim krokiem. Ręką przytrzymywała ręcznik na swoim biuście, a jej ton zdradzał, że tylko udawała zaskoczenie.

    -Noo siema, siema, spoko, i tak nam się plan wykrzaczył – odpowiedziałem udając obojętność wobec całej sytuacji.

    -Tak, słyszałam, Szymon mi mówił, paskudna sprawa – stanęła przed szafką i zaczęła czegoś  w niej szukać przerzucając przeróżne tubki i buteleczki – ale nic im nie jest, a auto się naprawi i to w sumie najważniejsze – dodała wyciągając w końcu białą tubkę i odwracając się w naszym kierunku. Wyprostowała jedną nogę i oparła o krawędź fotela na którym siedział jej partner po czym zaczęła wcierać w skórę dobyty z szafy specyfik – ale to nic, usiądziemy sobie, wy obejrzycie mecz, ja się trochę ponudzę udając, że mnie to interesuje, ale przynajmniej napijemy się piwa, a za tydzień i tak się spotkamy.

    -Podoba mi się ten plan, właściwie to już wdrażamy – odparłem skupiając wzrok na ekranie na którym właśnie pojawił się przedmeczowy blok reklam. Marta kończyła smarować drugą nogę, gdy transmisja przeniosła się na stadion. Dziewczyna wyprostowała się i zerknęła na telewizor wycierając dłonie z kremu w ręcznik, który miała na sobie. Spodziewałem się, że teraz wyjdzie się przebrać, ale stała tak wpatrzona przez chwilę, po czym odwróciła się w moją stronę.

    -Podasz mi piwo proszę? – Rzuciła ponieważ siedziałem najbliżej trzeciej butelki. Podałem ją Szymonowi jako, że nie miałem otwieracza, a on zgrabnie rozbroił ją przy pomocy zapalniczki i oddał swojej lubej. Ta pociągnęła łyk i znów skupiła się na telewizorze, gdzie właśnie wyświetlano składy.

    -Kto gra z kim? – zapytała.

    -No masz jak byk napisane przecież, że Liverpool z City – odparł Szymon.

    -Grają tam jacyś przystojni goście? – odwróciła się i otaksowała nas zawadiackim spojrzeniem.

    -Nie wiem, nie znam się na przystojnych gościach, ale jak będziesz truć o takie rzeczy w trakcie meczu to cię wystawię za drzwi skarbie.

    -No weź, będę grzeczna, ciekawa jestem czy ja też będę miała na co popatrzeć – zaśmiała się i usiadła okrakiem na nodze swojego partnera. Ten nie protestował pomimo, że lekko zasłoniła mu widok. Właściwie obydwoje znajdowali się w dość kiepskiej pozycji siedząc bokiem do mnie i ekranu, ale tylko objął ją w talii i pociągnął łyk piwa.

    Przestałem na to zwracać uwagę, gdy zaczął się mecz. Siedzieliśmy zaabsorbowani całkiem niezłą grą, komentując pojedyncze akcje. Nawet Marta wydawała się zaskakująco zainteresowana.

    Dopiero po kilkunastu minutach zauważyłem coś podejrzanego. Dziewczyna wciąż siedząc na kolanie swojego partnera, co musiało być dość niewygodną na dłuższą metę pozycją, zaczęła wiercić się niespokojnie. Dzielił nas stół, ale jego szklany blat nie zasłaniał za wiele i gdy podążyłem wzrokiem nieco niżej to zorientowałem się, że ręka Szymona, która jeszcze niedawno obejmowała talię, teraz gmera gdzieś w okolicach łona swojej partnerki. Dostrzegłem również spory rumieniec na jej twarzy. Jako, że byli zaabsorbowani grą, a przynajmniej takich udawali, to mogłem w miarę bezpiecznie śledzić rozwój sytuacji. Brunetka raz na jakiś czas, coraz bardziej nerwowo zerkała w moją stronę, ale ja dość sprawnie udawałem, że nie wiem co się dzieje. Sam również poczułem rosnące podniecenie, ale nie za bardzo wiedziałem jak zareagować. Po kolejnych kilku minutach Szymon jakby złagodził pieszczoty, ale nie wyciągając ręki z okolic intymnych odwrócił się w moim kierunku.

    -W sumie rzadko oglądam Premier Ligue, ale powiem Ci, że dziś nam się niezłe widowisko trafiło – rzucił.

    -Niby tak, ale goli jak na razie nie ma – odparłem patrząc mu prosto w oczy, choć kątem oka widziałem nieustający ruch jego ręki zza szklanego blatu.

    -Ta, akurat. Rzadko ogląda, przecież tu non stop jakieś mecze idą kotku – włączyła się Marta również odwracając się w moją stronę. Jej głos lekko się łamał.

    -Gdzie non-stop? Ligę mistrzów sobię lubię obejrzeć, czasem ekstraklasę dla beki.

    -Oglądasz ekstraklasę? – zaśmiałem się z niedowierzeniem – widzę, że mamy prawdziwego konesera.

    -To jest widowisko dla wymagających, nie zrozumiesz – równie żartobliwym tonem odparł gospodarz.

    -Nie przejmuj się, ja też tego zupełnie nie rozumiem – dodała dziewczyna coraz gorzej radząc sobie z maskowaniem swojego stanu. Ja twardo unikałem zerkania poniżej twarzy, aby ich nie speszyć. Piekielnie ciekawiło mnie jak rozwinie się sytuacja, ale była ona dla mnie na tyle nowa, że nie wiedziałem jak się zachować.

    -Przepraszam bardzo, czy ja narzekam jak oglądasz jakieś swoje durne serialiki? – odparował w zawadiackim tonie i najwyraźniej mocniej potraktował łono swojej ukochanej wpatrując się w jej buzię. Ta lekko zadrżała i chciała coś odpowiedzieć, ale w tym momencie straciłem czujność i na sekundę utkwiłem wzrok w jej kroku, akurat w chwili gdy patrzyła wprost na mnie.

    Dziewczyna lekko się speszyła i jakby jeszcze mocniej zaczerwieniła.

    -Miśkuuu, weź, co ty mi robisz? – pacnęła  rękę odwracając się w jego kierunku z oskarżycielskim tonem – gdzie mi tam grzebiesz przy gościach, zwariowałeś? – mówiąc to jednocześnie uśmiechała się i wyraźnie dawała do zrozumienia, że bynajmniej nie jest naprawdę zła. Nawet nie zmieniła pozycji.

    -Nie moja wina kotku, przychodzisz tu w negliżu, siadasz mi gołym pierogiem na gołej nodze i wiercisz się tak, że mi prawie po łydce z ciebie ścieka – zaśmiał się odsuwając rękę i teatralnie wycierając ją w ręcznik swojej partnerki. Istotnie miał na sobie krótkie spodenki, a więc cała akcja odbywała się ciało przy ciele.

    -No wiesz co! – obruszyła się Marta i równie teatralnie zdzieliła go w ramię – gościa mamy, a Ty takie zberezeństwa opowiadasz. Coś okropnego!

    -Nie słuchaj jej – zwrócił się do mnie – ona tak już ma, na naszych imprezach nie daje po sobie poznać, ale to urodzona ekshibicjonistka jest. Jak ma okazje to wszędzie świeci cyckami – zerknął na coraz bardziej czerwieniącą się na twarzy narzeczoną – ale są zajebiste, więc w sumie się nie dziwię.

    -Kotku, weź przestań, zawstydzasz mnie – jej ton zrobił się nagle łagodniejszy.

    -Aj, tam, ja już dobrze wiem, że chciałaś się pochwalić przed Jarkiem – tu znów zwrócił się do mnie chwytając skrawek materiału – mówię ci, ona uwielbia się nimi chwalić, zresztą sam zobacz czemu.

    Przez ułamek sekundy w mojej głowie zagrała cała orkiestra różnych emocji. Mój ziomek z pracy właśnie ma zamiar pokazać mi cycki swojej narzeczonej, na które zresztą zdążyłem się już nieźle napalić, gdy ta bezwstydnie paradowała przede mną pół nago. Tego zupełnie się nie spodziewałem. Szok, zaskoczenie, podniecenie, podejrzliwość, czułem jak podnosi mi się ciśnienie.

    -Oszalałeś miśku! – Zachichotała dziewczyna i chwyciła rękę swojego partnera uniemożliwiając mu zdjęcie ręcznika i odsuwając ją na bok.

    No tak, o czym ja w ogóle myślałem. Pewnie toczą sobie tu gierkę moim kosztem, sami się nakręcając przed całą nocą w łóżku. Jeszcze brakuje podjęcia tematu mojego singlostwa i żartów z masturbacji. To byłoby całkiem w stylu naszej paczki, raczej nie szczędzimy sobie uszczypliwości.

    -Jaruś, ja cię za niego przepraszam, nie wiem co dziś w niego wstąpiło – odezwała się do mnie Marta odwracając się w połowie zdania do Szymona z udawanym oskarżycielski tonem maskującym uśmiech.

    -Ty wstąpiłaś w samym ręczniku i zaczęłaś się wiercić na mnie jakbyś mi prywatny taniec w strip clubie robiła głuptasie – odparował patrząc jej prosto w oczy po czym cmoknął w nos i chwycił mocno za nagie udo, bardzo blisko stref intymnych. Dziewczyna nie odpowiedziała. Z pokorą przyjęła komentarz, spuściła głowę w geście fałszywego poczucia winy i spode łba patrzyła zawadiacko na narzeczonego.

    -Mówię ci – ciągnął dalej – jak czasem wpada ktoś kto jej wpadł w oko to uwielbia łazić prawie nago, już do tego przywykłem – zaśmiał się – jak dwa lata temu byliśmy na wakacjach w Grecji to opalała się tylko topless, ale widziałem po niej, że ją to zadawala tylko połowicznie, bo prawie wszystkie laski tak chodziły.

    Marta wciąż nic nie mówiła, obserwowała tylko z przygryzioną wargą i wypiekami na policzkach, lekko bujając się na boki.

    – Ona lubi być obserwowana. Często ciągnie mnie na saunę. Nie tylko, że siedzi zupełnie nagusieńka, ale nawet idąc pod prysznice rzadko się zasłania.

    -No to fakt – wciąż udając zawstydzoną, popatrzyła teraz na mnie ze swoim zalotnym uśmiechem. Ton jasno wskazywał, że poddała się i jest gotowa na kolejną część gry w której przyznaje się do swoich niecnych czynów – trochę mnie to jara.

    Siedziałem wciąż nieco oniemiały z wrażenia i rosnącego podniecenia.

    -Ta, trochę! Skumaj akcje, rok temu wiadomo, Bałtyk. Pogoda się trafiła nawet, to dużo się opalaliśmy.

    Nad Bałtykiem jak to nad Bałtykiem straszna konserwa i rodzice z dziećmi. Stary, wystarczył jeden dzień i wyczaiła miejscówkę na plaży, gdzie było trochę mniej ludzi, a dzieci praktycznie w ogóle. I co? I od razu wywaliła cycki na wierzch! Jedyna na całej plaży! Dziewczyny wokół chciały nas zabić wzrokiem. No i swoich facetów. Bo niektórzy sobie mało karków nie poskręcali, tak kombinowali jak ziornąć chociaż na sekundę bez przypału.

    Beka roku powiem ci, kiedyś się wybierzemy razem to sam zobaczysz. Dwa razu musiała się ubrać, bo jakieś kilkunastoletnie szczyle wyczaiły i zaczęły podejrzanie często się koło nas kręcić, baliśmy się, że rodzice wezwą straż miejską.

    -To prawda – podjęła temat Marta – było trochę śmiechu. Przyznaj, że chociażby dlatego było warto.

    -No było, było, ale z początku to się bałem, że sobie narobisz jakiegoś przypału. A mi przy okazji.

    No stary mówię ci, chłopy się skupić nie mogą. Laski wkurzone ich pilnują. To widać, że zazdrość była piekielna. Ale gościu no sam zrozum cycki nie tylko, że duże, ale jaki kształt. Piękne, gładziutkie, równe jak gruszeczki, cud miód, sama natura. No nie wstydź się już tak skarbie – ręce Szymona znów powędrowały w miejsce w którym ręcznik zawiązany był nad biustem. Tym razem nie było żadnej reakcji ze strony jego narzeczonej – wiem, że chcesz się pochwalić – chwycił za dwa krańce i rozsupłując je zaczął powoli, z namaszczeniem odchylać materiał wpatrując się w niego i to co wciąż jeszcze skrywał.

    A więc jednak. Niedowierzanie biło się o dominację z rosnącym podnieceniem. To z kolei dawało o sobie znać wypiekami i ciśnieniem, które coraz mocniej łupało w mojej głowie. Dosłownie słyszałem kolejne fale krwi pędzącej przez moje skronie po mocnych uderzeniach serca.

    Ale jak to? Pomyślałem – Tak sam z siebie chce pochwalić się innemu facetowi biustem swojej kobiety? Zupełnie to do mnie nie docierało, ale zdawałem sobie sprawę, że jest masa ludzi których to jara. Nie miałem zamiaru narzekać.

    W końcu rozchylił ręcznik, który opadł na uda narzeczonej. Popatrzyli na mnie jednocześnie. Marta tajemniczym spojrzeniem spode łba zwieńczonym uśmiechem a’la Mona Lisa. Wyprostowała się do tego eksponując bardziej klatkę piersiową i kręcąc nią lekko w prawo i lewo. Szymon patrzył z dumą.

    -No sam zobacz – powiedział jakby tylko chciał udowodnić prawdziwość swoich historii.

    -Nooo… stary… powiem ci, że rzeczywiście – wykrztusiłem z siebie w końcu kilka słów. Nie miałem pojęcia co powiedzieć w takiej sytuacji, czułem się lekko speszony, ale i pobudzony.

    Widok istotnie był nieziemski. Piersi Marty były z tego rzadkiego rodzaju dużych, jędrnych i kulistych o niedużych, ale proporcjonalnych, okrągłych sutkach z niewielkimi, pięknie sterczącymi brodawkami.

    Miała na oko rozmiar D, który wspaniale komponował się z dużym wcięciem w talii i miękkim brzuchem. Miała przy tym wąskie ramiona. Skóra była bardzo gładka, pokrywało ją jedynie kilka drobnych pieprzyków.

    -Rzeczywiście rzadki okaz, winszuję i zazdroszczę – kontynuowałem niezdarnie starając się ukryć swoje zakłopotanie.

    -Podobają ci się? – ucieszyła się właścicielka i ujęła je w dłonie – no strasznie je lubię, tu mi matka natura dała niezły prezent – ciągnęła patrząc na nie i miętosząc.

    -Bardzo, są fenomenalne, naprawdę rzadkość takie ujrzeć na żywo – potwierdziłem.

    -Aj, co tam ujrzeć gościu – odezwał się Szymon – w dotyku to jest dopiero petrda! Skarbie… – tu zwrócił się do swojej kobiety – pokaż Jarkowi – po czym uniósł kolano zmuszając ją do wstania. Ręcznik opadł zupełnie na ziemię pozostawiając ją w samych kapciach. Dziewczyna stała teraz naga, bezwstydnie prezentując mi także swoje wygolone łono. Narzeczony dał jej lekkiego klapsa i sugestywnie skinął głową w moją stronę. To był kolejny mały szok dzisiejszego wieczora. Marta ruszyła do mnie patrząc prosto w oczy z tym samym tajemniczym uśmiechem co chwilę temu. Jej kroki były spokojne, wręcz powolne. Ręce luźno opuszczone wzdłuż tułowia nie zasłaniały ani skrawka ponętnego ciała. Szła kołysząc biodrami, piersi były tak jędrne, że przy tak miękkim chodzie ledwo drgały gdy stawiała kolejne kroki. Podeszła do skraja kanapy na której siedziałem i najpierw jednym, a potem drugim kolanem uklękła na piętach tuż na wprost zdezorientowanego i podnieconego mnie. Na moich bawełnianych szortach powoli zaczynał odznaczać się kształt pęczniejącego penisa. Oparła swoje dłonie na udach i po raz kolejny dziś mocno wypinając klatkę piersiową zerknęła wymownie najpierw na swój biust, a potem na mnie.

    -Dotknij – powiedziała – zobaczysz, że w dotyku też są niezłe.

    Choć ani przez moment w to nie wątpiłem, to nawet przez myśl mi nie przeszło, by odmówić jej propozycji.

    Zawsze wydawało mi się, że w podobnej sytuacji po prostu odwrócę się i nie dam się skusić. Że nigdy, przenigdy nie pozwolę, aby doszło do czegoś między mną a czyjąś kobietą! Na dodatek narzeczoną mojego znajomego. Ale ta sytuacja wydawała się przecież zgoła inna, prawda? To nie ja to wszystko zainicjowałem, ja tylko spokojnie siedziałem, oglądałem mecz… A może jednak nie powinienem zerkać w jej stronę, gdy siedziała na jego kolanach? Może powinienem udawać, że nie wiem co się dzieje? Może wtedy do niczego by nie doszło? Ale o czym ja mówię, pewnie i tak jakoś sprowokowaliby mnie. To ewidentnie był pomysł Szymona, zresztą on tu jest i wszystko widzi.

    Milion myśli kotłowało się w mojej głowie gdy moja prawa ręka zaczęła bardzo, bardzo nieśmiało, wręcz drżąco unosić się i kierować otwartą dłonią w kierunku piersi Marty. Mój wzrok padał to na nie, to na jej twarz. Dziewczyna jakby widząc moje wahanie pochyliła się lekko w moją stronę i pomachała biustem w prawo i lewo wyszczerzając zęby w zadziornym uśmiechu. Moje palce w końcu dotarły do celu, najpierw opuszkami kolejno delikatnie okrążyłem obie dorodne kule, badając miękkość i gładkość jej skóry. Potem ująłem jedną i delikatnie ścisnąłem. Była przyjemnie  sprężysta jak młoda pierś nastoletniej dziewczyny. Miałem ochotę przyssać się do drugiej a potem zanurzyć w nich całą twarz, ale wydawało się to wtedy zupełnie absurdalne.

    -W dotyku też są cudowne – wydukałem, a kciukiem najechałem na jej brodawkę masując ją nienachlanie. Ta w kila sekund zesztywniała jeszcze bardziej i lekko powiększyła się. Na twarzy jej właścicielki pojawił się skromny rumieniec.

    -A nie mówiłam? – odezwała się – weź się nie krępuj – dodała chwytając moją drugą rękę i z impetem przyciskając ją mocno do drugiej piersi. Kładąc swoje dłonie na moich ścisnęła mocno oba cycki i zaczęła intensywnie masować obserwując to z góry. Uśmiech na jej twarzy ustąpił skupieniu, a usta lekko się rozchyliły.

    -No, teraz lepiej. One lubią jak się je trochę pougniata – dodała puszczając w końcu moje ręce.

    Trzymałem teraz w garści obie jej kule i miętosiłem kolistymi ruchami jednocześnie kciukami zabawiając się brodawkami. Obydwoje skupiliśmy spojrzenia na przedmiocie pieszczot i na chwilę zatopiliśmy się w doznaniach. Były one na tyle intensywne, że w moich spodniach wyraźnie widać było pełny i dość spory wzwód.

    Trwaliśmy chwilę w tym letargu, gdy nagle dziewczyna podniosła wzrok i znów się uśmiechnęła

    -Widzę, że ci się spodobały – zagaiła

    -Szczerze to nie pamiętam, czy kiedykolwiek dotykałem, aż tak fajnych cycków – odparłem ze szczerością

    -To miłe, cieszę się – wyszczerzyła zęby – ale wiesz co? Wszyscy tylko ślinią się na moje cycki, a moim zdaniem mam też całkiem fajny tyłek! Sporo nad nim pracuę. Chcesz rzucić okiem? – przygryzła wargę w charakterystyczny dla siebie sposób.

    -P… pewnie – zająknąłem się na samą myśl – z chęcią ocenię wysiłki – zdobyłem się na odrobinę luźniejsze zdanie.

    -Doskonale! – dziewczyna ucieszyła się i lekko podskoczyła przyklaskując przy tym.

    Uniosła pośladki z pięt i powoli obracając się kuprem w moją stronę rzuciła niegrzeczne spojrzenie w kierunku swojego narzeczonego. Dopiero teraz zorientowałem się, że w międzyczasie przesunął się wraz z fotelem bardziej w naszą stronę, aby mieć lepszy widok. Siedział w rozkroku trzymając jedną z dłoni na swoich klejnotach, które również zdążyły stworzyć namiot.

    Zdecydowanie nie to jednak przykuło teraz moją uwagę. Poza w jakiej zaprezentowała mi się Marta była tym co uważałem za szczyt wyuzdania. Poza, która działała na mnie najmocniej. Poza którą wszystkie moje dotychczasowe kobiety wyrażały tylko jedno: „wejdź we mnie natychmiast!”

    Najpierw uklęknęła tyłem do mnie na tyle blisko, że jej stopy znalazły się na moich udach, by po chwili znaleźć się na czworaka wypinając bezwstydnie swój zupełnie nagi tyłek i wygoloną cipkę w moim kierunku. Wyciągnęła się jak kotka, piersi i policzek opierając na kanapie. Ręce wyciągnęła przed siebie i zakołysała zalotnie biodrami.

    -I jak? Też jest niezła, co nie? – zapytała

    -Niezła? Jest obłędna! – odpowiedziałem bez zastanowienia.

    Była dość duża i krągła, kształtem przypominała dojrzałą brzoskwinię. Jej gładka skóra sprawiała wrażenie bardzo miękkiej. Pomiędzy pośladkami pięknie prezentowała się różowa i nabrzmiała już z podniecenia, jedwabista skóra jej łona. Wargi były pulchne i skrzętnie skrywały wilgotne wnętrze.

    Wpatrywałem się chwilę jak zaczarowany, gdy ponownie zamachała mi nim przed nosem.

    -Sprawdź jaka jest w dotyku! – dodała

    -Jest równie nieziemska co cycki – odezwał się z boku Szymon – i lubi klapsy – dorzucił i puścił mi oczko

    Zachęta podziałała natychmiastowo, położyłem dłonie na jej pośladkach i zacząłem na zmianę masować i ugniatać zataczając szerokie okręgi. Dałem też nieśmiałego klapsa, po którym dziewczyna zachęcająco zamruczała

    -Mocniejszego tego klapsa jej daj – znów odezwał się jej narzeczony – ona to lubi.

    Posłuchałem wskazówki i zdzieliłem drugi pośladek z większą mocą. Marta zareagowała cichym jęknięciem pełnym aprobaty i mocniej się wypięła. Na jej tyłku wylądował trzeci klaps, wywołując kolejną pozytywną reakcję. Teraz przez chwilę delektowałem się cudownym w dotyku ciałem wodząc po miękkim kuprze. Zjeżdżając nieco niżej w stronę ud, moje kciuki zatopiły się nieco głębiej, zbliżając się i właściwie lekko muskając jej gorące wargi. Poczułem lekki dreszcz i usłyszałem kolejny pomruk zadowolenia. Na jej szparce dostrzegłem pojawiającą się coraz intensywniej wilgoć.

    -I co, kusząca jest, prawda? – zapytał mocno pobudzony Szymon

    -Tak… – zawahałem się – muszę przyznać, że wygląda bardzo… apetycznie – wypaliłem

    -Apetycznie mówisz? – zaśmiał się głośno – to w takim razie smacznego! – sugestywnie wskazał ręką na swoją kobietę

    Patrzyłem chwilę na niego z zaskoczonym i pytającym spojrzeniem, ale nie napotkałem nic poza zapraszającym uśmiechem.

    Skierowałem więc wzrok na Martę, ta początkowo patrzyła przed siebie wymachując czerwoną z podniecenia pupą, ale w końcu odwróciła się do mnie i zobaczyła na mojej twarzy wyraz niedowierzania.

    -No śmiało, nie krępuj się – odezwała się – i tak już jestem taka mokra, że jak tego nie zrobisz to sama będę musiała sobie zrobić dobrze tu i teraz na tej kanapie.

    Zaproszenie było więc jednoznaczne. Plątanina myśli o tym, czy to co robię jest właściwe i czy w ogóle powinienem kontynuować znów się pojawiła, ale ten widok… Do tego same okoliczności podniecały mnie jeszcze bardziej. W końcu po chwili wahania ponownie położyłem dłonie na pośladkach tym razem delikatnie je rozchylając. Wraz z nimi, powolutku z góry na dół otwierała przede mną swe błyszczące wilgocią oblicze aksamitna bułeczka jej łona. Zbliżyłem do niej twarz by poczuć ciepło i cudowny, przesycony podnieceniem i feromonami zapach. Wciągnąłem powietrze niemalże trącając ją czubkiem nosa i rozkoszowałem się wonią, przez którą instynkt zupełnie przejął nade mną kontrolę. Zacisnąłem mocniej palce wpijając się w tyłek i najpierw dając całusa na powitanie, zatopiłem usta w jej skarbie. Dziewczyna zajęczała głośno i zaczęła miarowo mruczeć i falować biodrami. Z początku delikatnie lizałem wargi i całą długość jej muszelki, lekko wciskałem czubek języka do jej wnętrza, czułem coraz intensywniej wyciekającą wilgoć. Gdy dotarłem do jej łechtaczki i zintensyfikowałem starania to Marta głośno zareagowała. Przyssałem się do niej wciągając całą do ust i bawiąc się nią językiem oraz ssąc. Ręce na zmianę ugniatały i dawały soczyste klapsy na mocno już czerwone pośladki. Dziewczyna była w ekstazie a jej soki zaczęły spływać po mojej brodzie. Po chwili zdecydowałem się pobudzić ją także od wewnątrz i wsunąłem dwa palce, była ciasna, ale tak mokra, że weszły jak w masło. Natychmiast skierowałem je na ściankę na której znajdował się punkt G. Zlokalizowałem go i zacząłem masować kolistymi ruchami. W reakcji narzeczona mojego kolegi dysząc ciężko wpiła twarz w poduszkę i przycisnęła swój tyłek jeszcze mocniej do mojej głowy. Czułem, że jest w niesamowitej ekstazie, a orgazm to kwestia chwili. Tak mi się ta sytuacja podobała, że postanowiłem jednak trochę ją przeciągnąć. Kontrolowałem jej podniecenie na zmianę intensywniej zajmując się to guziczkiem, to punktem G. Bawiłem się tak rozkoszując się jej reakcjami i drżeniem całego ciała. Nadszedł jednak w końcu moment, gdy wiedziałem, że dłużej nie będę w stanie nad tym panować. Jednocześnie zaatakowałem intensywnie oba punkty. Dziewczyna krzyknęła, naprężyła się wpijając paznokcie w łóżko po czym zesztywniała wydając tylko cichy przeciągły jęk w trakcie którego czułem jak jej łono zaciska się rytmicznie w orgazmicznych skurczach.

    Jej szczyt trwał dobre kilkanaście sekund nim w końcu głośno westchnęła i odskoczyła ode mnie. Odwróciła się na plecy z otwartymi ustami i nieprzytomnym spojrzeniem. Oszołomiona łapała powietrze a jej nogi trzęsły się jak galareta. Trwała w tym stanie dobre kilkanaście sekund wpatrując się w sufit.

    -No widać, że znasz się na rzeczy – powiedziała w końcu zerkając w moją stronę i obejmując piersi dłońmi.

    -Żadna nie narzekała – odpowiedziałem i tym razem to na mojej twarzy zagościł szelmowski uśmiech.

    Dziewczyna zaśmiała się i leżała chwilę w ciszy masując swój biust. Namiot który utworzył się z dość cienkiego, bawełnianego materiału moich spodenek był już bardzo duży. To właśnie on przykuł jej uwagę po chwili błogiej ciszy jaka zapanowała.

    -A co my tu mamy? – zapytała rozbrajającym tonem utkwiwszy wzrok w moim kroczu.

    Nie zdążyłem nawet wydusić słowa, gdy Marta jednym szybkim susem podniosła się i doskoczyła do mnie niczym drapieżny kot.

    -Pokaż go – zaordynowała głosem pełnym ciekawości i podniecenia, po czym nie czekając na moją zgodę chwyciła krawędź gaci i zaczęła je zsuwać.

    Choć kolejne wydarzenia tego wieczora coraz mniej mnie zaskakiwały, to jeszcze raz odruchowo zerknąłem jakby pytająco na reakcję jej partnera. Co mnie jednak zdumiało, to fakt, że zupełnie przeoczyłem moment w którym zdążył pozbyć się dolnej części garderoby. Siedział teraz zabawiając się swoim w pełni wyeksponowanym i starczącym wackiem i nawet nie zwrócił uwagi na mój gest uważnie wpatrując się w swoją lubą walczącą z moim odzieniem.  Pomogłem jej nieco unosząc biodra, po chwili spod napiętych bokserek wyskoczył i mój dość pokaźny i mocno pobudzony kawał mięsa.

    -Nooo – dziewczyna zatrzymała się na chwile zobaczywszy sprzęt – na to chyba też nie narzekają? – dodała i zaśmiała się nie spuszczając z niego oczu ani na ułamek sekundy.

    Chciałem coś odpowiedzieć, ale nawet nie zdążyłem, bo brunetka chwyciła go mocno w garść i wykonawszy najpierw kilka ruchów w górę i w dół, splunęła na główkę i pochłonęła łapczywie.

    Ssała i masowała go z niewiarygodną werwą. Gdy uwolniła go z bielizny już stał niemal na baczność, ale po dosłownie kilku jej intensywnych ruchach był teraz twardy jak skała. Ledwo mieściła go w swoich ustach, ale nie przeszkadzało to jej zupełnie. Pracowała nieustannie ani na moment nie wypuszczając go w całości. Pomimo zamkniętych oczu na jej twarzy malowało się ogromne podniecenie. Widać było, że uwielbia to robić. Bardzo intensywnie doświadczałem z jaką pasją i zaangażowaniem oddaje się tej czynności. Powoli zacząłem nieco odpływać, oparłem się i przymrużywszy oczy delektowałem się rozkoszy jaka rozlewała się leniwie po każdym zakamarku mojego ciała. Niesamowita błogość trwała jeszcze chwilę, gdy w końcu pieszczota skończyła się z głośnym cmoknięciem ust odrywających się od penisa. Jej ręka wciąż spoczywała na nim i masowała, ale gdy otworzyłem oczy to ujrzałem jej wzrok wlepiony we mnie.

    -Mam nadzieję, że teraz też wiesz co należy zrobić – kąciki jej ust uniosły się w górę a w oczach coś błysnęło. Po tych słowach bez pośpiechu ponownie odwróciła się pupą w moją stronę i wypięła odwracając głowę i patrząc w moją stronę zachęcająco. Zamachała biodrami, aby wzmocnić przekaz.

    Bez chwili zastanowienia uklęknąłem za nią i najpierw mocno chwyciłem i ścisnąłem pośladki oraz dałem głośnego klapsa na który zareagowała jęknięciem. Po chwili chwyciłem swoją sztywną pałę i nakierowałem na wejście do jej wnętrza. Przez moment  mościłem się badając jej ciepłe wargi czubkiem swojego penisa, by w końcu wejść w nią, nie za szybko, ale intensywnie i do samego końca.

    -Aaaa, tak! Pieprz mnie! – Wyjęczała poczuwszy jak rozpycham jej gorące, ciasne wnętrze.

    Była tak mokra, że każde kolejne pchnięcie wchodziło jak w masło. Początkowo pracowałem biodrami z wyczuciem, delektując się doznaniami i miętosząc miękką pupę. Dziewczyna cicho pojękiwała i również kołysała biodrami do rytmu coraz mocniej i głębiej nadziewając się na mnie. Nasze tempo stopniowo przyspieszało, przyspieszały też oddechy. Marta oparła policzek na sofie i z zamkniętymi oczyma odlatywała w rozkoszy. W miarę jak pieprzyłem ją coraz mocniej do otaczających nas dźwięków dołączyło głośne klaskanie moich bioder o jej pośladki. Dałem jej kilka mocnych i równie głośnych klapsów po czym jedną dłoń mocno wpiłem w jej biodro, a drugą chwyciłem za włosy i ściągnąłem jej głowę do tyłu. Wygięła się jak struna i zawyła z rozkoszy kiedy jeszcze bardziej przyspieszyłem i zacząłem mocno wbijać się do samego końca.  Mój kutas już dawno nie był tak twardy jak wtedy, gdy rżnąłem narzeczoną swojego kumpla na jego oczach.

    -O mój boże… Tak… Nie przestawaj… – jej urywane słowa dawały jasno do zrozumienia, że również to czuje. Jej głos robił się niemal nieobecny, wyrazy wylatywały nieskładnie na zmianę z jękami i westchnieniami. Moje tempo nie ustawało, a dziewczyna w drodze na szczyt osiągnęła poziom podniecenia który do cudownej akustyki dołożył jeszcze odgłos jej soków znajdujących się dosłownie wszędzie. Z każdym moim pchnięciem niemal wytryskiwały dodając mokry pogłos naszej przygodzie.

    Po kilku kolejnych chwilach niezwykle intensywnego seksu Marta pociągnęła gwałtowny haust powietrza i na chwilę zamilkła. Czułem jak jej ciało zesztywniało, a wnętrze zaczęło pulsować w orgazmicznych spazmach. Cała scena wydawała się wyjątkowo długa, a ja w tym czasie ani trochę nie zmniejszyłem tempa czy siły. Brunetka w końcu rozluźniła się i głową opadła na kanapę, gdy puściłem jej włosy. Ciężko dyszała. Zatrzymałem się na moment, aby dać jej chwile wytchnienia, ale nie wyszedłem choćby na sekundę. Czułem jak po moich udach ścieka jej wilgoć, byłem niesamowicie podniecony i po chwili, bardzo delikatnie zacząłem ponownie ją penetrować. Tylko na to czekała. Po kilku westchnieniach lekko uniosła się i znów zaczęła falować biodrami. Miała niebywały apetyt.

    -Misiuuuu – tutaj odwróciła się do swojego partnera, który nagi obserwował nas zabawiając się ze sobą – misiu… daj drugiego do buzi, proszęęę – wyjęczała błagalnym głosem niewinnej dziewczynki podczas, gdy ja nieustannie w nią wchodziłem.

    Szymon bez słowa podniósł się i klęknął tuż przed jej twarzą. Cały czas patrzyła na jego sprzęt, a gdy znalazł się tuż przed jej oczami to otworzyła usta i wystawiła język. Chłopak położył dłoń na jej głowie i najpierw kilka razy pacnął go kilka razy penisem, by w końcu powoli wsunąć go do ust. Nie wszedł nawet do połowy, gdy zniecierpliwiona partnerka łapczywie pochłonęła go i zaczęła intensywnie ssać.

    Widać, że uwielbiała to robić, dało jej to dodatkowego kopa podniecenia. Zaczęła mocniej wierzgać jednocześnie nie wypuszczając kutasa swojego lubego z ust. Wpadła w ekstazę komunikowaną westchnięciami i gardłowymi jękami. Przez moment nie musieliśmy się nawet ruszać, bo w swoim zapomnieniu sama jednocześnie obsługiwała nas oboje ślizgając się na naszych chujach w przód i w tył. Robiła to coraz szybciej i mocniej, ale gdy poczułem, że zaczyna się męczyć to postanowiłem dać jej chwilę wytchnienia. Ponownie mocno wpiłem dłonie w jej biodra i ruszyłem z kolejną ofensywą. Zacząłem wbijać się coraz agresywniej, aż na moment wypuściła penisa Szymona z buzi, jęknęła i zastygła na sekundę z otwartymi ustami. Nieprzenikniona potrzeba ssania była jednak silna i po chwili wróciła do tego zajęcia. Niemal połykała go, gdy ja nie przestawałem głęboko pieprzyć jej niezaspokojonej cipki. Nie minęło dużo czasu, gdy ponownie jej ciało zamarło i poddało się dreszczowi orgazmu przeszywającego je po raz trzeci. Za każdym razem jej szczytowanie trwało coraz dłużej. Tym razem, podniosła się gdy tylko doszła do siebie i odwracając się do mnie pchnęła mnie do tyłu, bez słowa sugerując, że mam się położyć na plecach co też uczyniłem bez zwłoki. Dziewczyna natychmiast dosiadła mnie w rozkroku i naprowadziwszy penisa na ujście jej muszelki usiadła na nim powoli i stopniowo, aż poczułem, że wypełniam ją po sam koniec. Chwyciła jeszcze w dłoń kutasa swojego narzeczonego i rozpoczęła kolejną rundę przyjemności falując biodrami. Widok jej idealnych piersi był cudownym dodatkiem tej i tak już wspaniałej chwili. Jak za dotknięciem magicznej różdżki jej ruchy zrobiły się nieco szybsze od razu gdy wsadziła sobie do ust sprzęt ukochanego. Zsynchronizowała tempo ssania i ujeżdżania mnie i powoli oddawała się chwili coraz bardziej tracąc kontakt z rzeczywistością. W miarę jak przyspieszała, jej biodra z miarowego falowania przeszły w rytmiczne podskakiwanie na moim wacku. Robiła to szybciej i coraz wyżej dzięki czemu jej piersi zaczęły cudownie podskakiwać. Scena z mojej perspektywy nie mogła wyglądać lepiej. Marta do tego wszystkiego w pewnym momencie zaczęła wyjątkowo agresywnie obchodzić się ze swoim  partnerem. Ręką i ustami zaczęła pracować tak, jakby jej jedynym pragnieniem było zaserwowanie jak najszybszego i najbardziej intensywnego orgazmu. Rzucała Szymonowi tylko krótkie, półprzytomne, wręcz zwierzęce spojrzenia, on jednak ledwo widział na oczy. Może po dwóch minutach takiego traktowania przycisnął jej głowę do swojego krocza i zaczął dochodzić wprost do jej gardła, lekko się zakrztusiła, ale nie oponowała. Gdy tylko skończył oderwała się i wrzuciła najwyższy bieg. Najpierw lekko odchylona w tył podskakiwała ile sił w lędźwiach pięknie prezentując skaczące wraz z nią cycki by po chwili pochylić się i mocno wesprzeć na mojej klatce piersiowej. Robiła to na tyle mocno, że nieco odebrało mi dech, gdy przyspieszając po prostu uderzała z impetem i olbrzymim tempem  swoimi pośladkami o moje biodra. Jej soki ponownie były wszędzie więc mokre klaskanie dało się słyszeć pewnie w połowie bloku. Dziewczyna zatraciła się zupełnie i pochyliła jeszcze bardziej opierając się już na łokciach i przyciskając moją klatkę jeszcze mocniej. Głowę zwiesiła w dół, i pracowała swoim tyłkiem jak sprężyną. Wiedziałem, że długo tak nie pociągnę, ale po chwili zaczęła głośno dyszeć zwiastując kolejny orgazm. Wpiła pazkoncie w moją skórę, ale nie zwolniła ani odrobinę. Czułem jak jej wnetrze pulsuje, gdy ona wciąż galopowała jak szalona. Byłem zaskoczony tym jak długo to trwało. Jej całe ciało zrosiło się wilgocią gdy w końcu powoli zaczęła zwalniać. Gdy było po wszystkim opadła na mnie całym ciężarem i starała się unormować oddech. Gdy doszła do siebie spojrzała w górę prosto w moje oczy, podniosła się i z niesłabnącą dzikością w spojrzeniu powędrowała w dół i ponownie, bez zastanowienia pochłonęła mój sprzęt w całości. Nie trwało długo, gdy rozpędziwszy się zaczęła traktować go z równą intensywnością co jeszcze przed chwilą swojego partnera. Próbowałem ją jakoś ostrzec, ale zupełnie niepotrzebnie, bo gdy po równie niedługim czasie moje gorące nasienie z olbrzymią siłą zaczęło tryskać w jej usta to przyjęła to z niemałą radością spoglądając na mnie z zadowoleniem. Gdy było po wszystkim wypuściła go z ust i uśmiechnęła się.

    -No to było całkiem niezłe – podsumowała.

    -To prawda – rzuci Szymon obserwujący z fotela z głową podpartą pod bok – nie spodziewałem się, że aż tak się spiszesz. Chyba musimy cię częściej zapraszać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski
  • Namioty nad jeziorem

    Całość zaczyna się w środowe popołudnie, gdy dostaję wiadomość od Ani na messengerze, czy była bym chętna pojechać w piątek nad jezioro z namiotami. Szczerze nie zbyt mi się to podobało ale jednak jako dobra przyjaciółka stwierdziłam, że nie mogę jej puścić samej z czterema chłopakami w tym jej “przyjacielem” (wspominałam już o nim w jednej z wcześniejszych historii, tak chodzi o tego co Anie podrywał parę razy). Z osób, które miały jechać znałam tylko Dawida, czyli tego “przyjaciela” Ani no i Anie. Dowiedziałam się, że dwójka z tych jego kolegów jest taka nazwijmy to dziwna tzn. oni chcieli jechać tam na ryby, a ten jeden pozostały to był Wojtek z tego co Ania mi powiedziała i pokazała mi jego profil na instagramie. Wydawał się całkiem całkiem. Więc po chwilowych namowach Ani, zgodziłam się z nią jechać.

    Spotkałyśmy się w piątek koło 16 u Ani. Przyjechałam do niej moim autem i zapakowaliśmy potrzebne nam rzeczy. I pojechałyśmy do Dawida, gdzie reszta już była poznałyśmy wtedy tych jego kolegów i tak jak mówiłam Wojtek okazał się całkiem okej, a pozostała dwójka taka dziwna ale no okej. Do mojego auta wrzucili jeszcze jakieś swoje bagaże i pojechaliśmy. Jechaliśmy na dwa auta i starałam się trzymać blisko ich, bo nie zbyt wiedziałam, gdzie jedziemy.

    Koło godziny 18 dojechaliśmy na mały parking w środku lasu, gdzie się zatrzymaliśmy i zaczęliśmy wyciągać bagaże z auta. Z tego parkingu prowadziła nas ścieżka, którą doszliśmy do samego jeziora i miejsca docelowego dla naszych namiotów. Rozstawiliśmy namioty w półkolu i na środku między namiotami było miejsce na ognisko. Popełniliśmy trochę błąd, bo zaczęliśmy pić przez rozłożeniem do końca namiotów i Wojtek musiał nam pomóc. Koło 20 było już wszystko rozstawione i mogliśmy rozpalić ognisko i małego grilla wziętego przez Dawida. Chłopacy starali się nas namówić, żebyśmy weszły do jeziora ale nie zbyt nam się to uśmiechało. Więc tylko na nich patrzyłyśmy razem z Ania jak w samych spodenkach wchodzą do tej zimnej wody, a chwilę później z niej wychodzą cali mokrzy. Był to całkiem ładny widok głównie mówię o Wojtku i Dawidzie. Zjedliśmy coś tam z tego grilla i piliśmy dalej.

    Była już może 23 albo nawet i później, razem z Anią byłyśmy już konkretnie pijane więc poszłyśmy do namiotu, a chłopakom znowu zachciało się wejść do wody. Ania w namiocie pokazała mi swój strój kąpielowy mówiąc, że tym razem się nie przyda. Zdjęłyśmy z siebie ubrania i siedziałyśmy w samych majtkach na dużym materacu. Spojrzałam się na nią, a ona na mnie. Poniekąd wiedziałam, że to się tak potoczy. Zaczęłyśmy się całować dalej siedząc na materacu. Po dłuższej chwili całowania usłyszałam, że ktoś otwiera nasz namiot i chwilę później jeszcze “o kurwa dziewczyny”. Spojrzałam się na Dawida i Wojtka stojących w wejściu do naszego namiotu, a potem na Anie uśmiechając się. Ania nagle powiedziała “to co będziecie tak stać czy wejdziecie”. Posłuchali się jej i szybko weszli kładąc się od razu na materacu. Przede mną leżał Dawid, a obok przed Ania Wojtek. Szybko zdjęłyśmy im spodenki i w ręce miałyśmy ich penisy. Zaczęłam ssać mu i czułam jak ciągle rośnie. Z góry słyszałam tylko “ohhh kasiuu” albo “mmm Aniu”. Razem z Ania byłyśmy wypięte w stronę wejścia do namiotu. Po chwili poczułam jak ktoś zaczyna bawić się moją cipką i przesuwa mi majki na bok. Spojrzałam się za siebie i zobaczyłam pozostałą dwójkę chłopaków, jednego za mną, a drugiego za Ania w tej samej sytuacji. Ania i ja dalej ssałyśmy leżącym chłopakom, gdy nagle poczułam jak wkłada we mnie swojego penisa. Szybko złapał mnie w biodrach i wsunął głębiej. Wtedy na penisie Dawida była już tylko moja ręka, bo podobało mi się to na tyle, że jęczałam cały czas. Obok widziałam podobną sytuację tylko Ania dalej ssała Wojtkowi. Po chwili takiej zabawy poczułam jak jego ręce mocno ścisnęły moje biodra i wpycha swojego kutasa do końca. Wtedy usłyszałam praktycznie w tym samym czasie “ohhgg kasiaaa” i “o kurwaaa Ania”. Obydwoje skończyli w naszych cipkach i wyszli z namiotu za pewne na te ryby co wcześniej już chcieli. Więc zostałam ja, Ania, Dawid i Wojtek. Usłyszałam głos Wojtka, który chciał teraz mnie, więc z Ania zmieniłyśmy się miejscami. Wojtek chciał we mnie wejść więc szybko położyłam się na plecy,a on od razu położył się na mnie wkładając swojego penisa w moją cipkę, z której wypływała jeszcze ciepła sperma nerda. Widziałam jak Ania też leży na plecach i mówi do Dawida ” wiem, że od dawna tego chcesz”. Dwa razy powtarzać nie musiała. Od razu w nią wszedł i zaczęli się całować. Jęczałam ciągle Wojtkowi do ucha, gdy we mnie wchodził, a kątem oka patrzyłam jak Dawid dobrze zajmuje się Ania. Wojtek szybko skończył, wtedy wstał i przeprosił, że tak szybko i wyszedł z namiotu. Jeszcze dałam mu buziaka, żeby nie zadręczał się tym tak ale i tak wyszedł. Spojrzałam na Anie była w siódmy niebie gdy jej “przyjaciel” w niej był. Całowali się cały czas wyglądało to jak seks jakieś zakochanej pary. Leżałam na plecach i na nich patrzyłam jednocześnie zabawiając się swoją cipka, z której leciała jeszcze sperma. Nagle Dawid wepchnął Ani penisa do samego końca i się w niej spuścił. Starał się dalej, ale jego penis szybko zmalał. Więc wstał i wyszedł z namiotu, zamykając go przy tym. Spojrzałam się na Anie i spytałam czy to na pewno był wasz pierwszy raz w łóżku, a ona spojrzała na mnie i powiedziała coś w stylu “tak, i wiedziałam, że go kręcę ale nie że aż tak”.  Podałam jej chusteczki, żeby wytarła siebie i materac.

    Po tej sytuacji nie mogłyśmy spać cała noc. Ciągle rozmawiałyśmy o tym co się stało. Była może godzina 4. Zrobiło się już jasno, stwierdziłyśmy, że nie ma sensu tu dłużej zostawać. Więc szybko i w miarę bez dźwięków, aby nie obudzić chłopaków złożyłyśmy nasz namiot i udałyśmy się w kierunku parkingu. W drodze powrotnej zajechałam do maka. Przez całą drogę powrotną ciągle gadałyśmy o tej sytuacji. Ja doszłam do wniosku, że może trzeba się spotkać z tym Wojtkiem częściej, a Ania miała trochę mętlik w głowie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasiaa

    Hej,

    jestem Kasia i mam w zanadrzu pare ciekawych histori do opowiedzenia, więc jak wam się podobają to dajcie mi znać. :*

  • Z przymruzeniem oka 😉

    Uwielbiam seks. Mógłbym się pieprzyć całymi godzinami, a nawet dniami. Otoczony jestem pięknymi kobietami. W pracy, w sklepie, na ulicy są ich miliony. Uważam zresztą, że nie ma brzydkich kobiet. Każda ma w sobie coś wyjątkowego. Oczywiście czasami zbyt długi nos, zbyt duże uszy, czy stopy psują delikatnie urodę kobiety. Nauczyłem się już jednak nie zwracać uwagi na takie detale. W końcu już tyle pięknych, wilgotnych cipek zmarnowało się przez takie właśnie detale. Nie zliczę już chyba wszystkich tych kobiet, z którymi byłem. Kilka z nich jednak zapadło mi w pamięć. Anka, moja sąsiadka. Znamy się od dzieciństwa. Od dzieciństwa zresztą coś między nami było. To ona pierwsza zobaczyła mojego fiuta. Ja zaś jako pierwszy podziwiałem jej cipkę, gdy jako dzieciaki chcieliśmy się dowiedzieć, jak wygląda płeć przeciwna. Wiele razy pieprzyliśmy się jak zwierzęta. Robimy to zresztą do dziś. Agata, piękna blondynka z błękitnymi oczami, małymi piersiami i dużym tyłkiem. Czasy szkolne wypełniła mi niemal całkowicie, aż do momentu, gdy pojawiła się kolejna Anna. Spojrzenie anioła i uroda elfa sprawiły, że przepadłem. Seks z nią był dziki i nieokiełznany. Niestety znalazła kogoś i zostawiła mnie samego. Samego z czarnowłosą Agnieszką, sprzedawczynią w sklepie nieopodal. Jej nogi były tak długie, że wydawało się, że kończą się dopiero gdzieś pod piersiami. Nigdy nie goliła cipki. Miało to jednak swój czar. Lubiłem czasami położyć się między jej nogami i tak po prostu ułożyć głowę na tym bujnym buszu. Kompletnym jej przeciwieństwem jest Weronika. Moja koleżanka z pracy, która zresztą jest moją pasażerką w drodze do i z pracy. Niska blondyneczka, z krótkimi, ale umięśnionymi nogami, wielkimi cyckami i wręcz ogromną w stosunku do swojego ciała dupą. Może i ma kilka kilogramów za dużo, jednak lubię, gdy brzuszek u dziewczyny delikatnie przelewa się poza pasek spodni. Jest to jednak kobieta bez żadnych kompleksów. Obcisłe bluzki z dużym dekoltem, oraz miniówki ledwie zakrywające pośladki sprawiają, że jest obiektem pożądania męskiej części załogi naszej firmy. Tylne siedzenie mojego auta jest jej bardzo dobrze znane. Uwielbia anal. Oprócz Weroniki w pracy mam jeszcze dobre stosunki z Moniką, przesympatyczną, drobniutką czarnulką, która nie jęczy, tylko krzyczy podczas stosunku. Nieco spokojniejsza jest natomiast Julia. Nie chce się pieprzyć, bo ma męża, chociaż czasami gdy rozmawiamy, lub piszemy ze sobą, to ma na to ochotę. Kobieta, której wystarczy delikatny dotyk i ma mokre majtki. Smak jej soków jest zniewalający. Pozwala na palcówki i lizanie swojej cipki. Ciężko jednak ją zaspokoić. Wymaga to czasu i wprawnych ruchów języka i palców. Sama jednak jest mistrzynią w doprowadzaniu mnie do orgazmu. Jej usta czynią cuda. Gdy tylko jej wargi zamkną się na penisie, zaczyna ssać tak mocno, że czuję się jakbym włożył fiuta w rurę odkurzacza… przemysłowego. Kilka, maksymalnie kilkadziesiąt sekund wystarczy, żebym spuścił się w jej ustach. Nigdy nie wypluwa. Często patrząc na mnie bawi się moją spermą w ustach, a następnie połyka całość. W mojej pracy jest jeszcze jedna kobieta. Beatka. Z moich obserwacji wynika, że pragnie jej również mąż Julii, która tak bardzo nie chce go zdradzić. Na szczęście Beata zlewa go i to mocno. Nigdy o nikogo nie byłem tak zazdrosny. Czarnowłosa chudzinka, metr sześćdziesiąt wzrostu i maksymalnie 45 kilogramów wagi. Zadziorne spojrzenie, malutkie piersi i równie szczuplutka dupka sprawiają, że jest moim ideałem. Nigdy nie widziałem i nie dotykałem równie perfekcyjnej kobiety. Jęczy i kudli mnie, gdy gryzę jej twarde sutki. Gdy przechodzę niżej i doprowadzam ją językiem do orgazmu, zaciska mocno uda na mojej głowie. Mój kutas ledwie mieści się w jej ciasnej cipce. W przeciwieństwie do Julii nie ma oporów przed seksem. Wręcz przeciwnie, uwielbia się rżnąć. Z chęcią wypina swoją małą dupcię i pozwala mi lizać swój słodziutki tyłek.

    Wszystko by było piękne i cudowne, gdybym nie był pieprzonym prawiczkiem, a historia powyżej nie byłaby moją fantazją 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Lena w domu generala

    Trwała wojna. Nastoletnia Lenka skrywała się w starej okupowanej przez wroga piwnicy. Słyszała strzały i krzyki ginących osób. Pewnej nocy grupa żołnierzy przeszukiwała okolice , wywozili całą ludność miasteczka do obozu . Gdy zeszli do piwnicy jednej z kamienic zainteresowała ich skrzynia – myśleli , że znajdą w niej broń bądź pożywienie a ich oczom ukazała się przestraszona, długowłosa piękna blondynka . Wybełkotała coś w niezrozumianym przez nich języku i zaczęła płakać ale  mężczyźni siłą wyprowadzili dziewczynkę na ulice aby stanęła z resztą ludności do wywozu . Przywódca gruby- generał Andrew stał przy wozie z biczem , którym zachęcał ludzi do szybszego wchodzenia do auta . Gdy zobaczył Lenke złapał ją za włosy i przyciągnął do siebie.

    Następnego dnia Lena obudziła się już w domu Generała , spała na sofie przykryta miękkim kocem . Mieszkanie było gustownie urządzone , wielki salon z kominkiem połączony z kuchnią ,  gabinet i sypialnia z podwójnym łóżkiem . Na stoliku czekał na nią posiłek z zimną już herbatą. Dziewczyna była bardzo głodna , nie jadła od kilku dni . Gdy kończyła posiłek drzwi wejściowe otworzyły się a w nich stanął generał. Wysoki , przystojny i dobrze zbudowany mężczyzna obserwował swoją zdobycz podczas jedzenia . Podziwiał jej drobniutkie ciałko i piękną buzie . Niewielki odznaczający się spod swetra biust , płaski brzuszek i zgrabne długie nogi ale największą uwagę zwracał na pełne duże usta Leny.

    Przygotuje dla Ciebie kąpiel – strasznie cuchniesz . Jak skończysz to wykąp się – burknął pod nosem i poszedł do łazienki.

    Lena była równie mocno przestraszona tak , jak tego dnia w piwnicy .Nie widziała co ją czeka i dlaczego ten człowiek zabrał ją do siebie . Jedyne co przychodziło jej do głowy to rola gosposi w domu generała .Miała już 17 lat i przed wojną pomagała w opiece nad rodzeństwem i domowymi obowiązkami i tylko tak mogłaby się przysłużyć panu tego domu.

    Podczas kąpieli do łazienki wszedł Andrew , dziewczyna szybko zasłoniła swoje małe piersiątka dłońmi a oczy skierowała ku postawnemu mężczyźnie .

    Wstań i przestań się zasłaniać – rozkazał. Dziewczyna mozolnie podniosła się z wanny i ułożyła ręce wzdłuż tułowia. Generał położył dłoń na jej policzku i przyglądał się ślicznej buzi , musnął kciukiem po jej ustach a zawstydzona Lena pochyliła głowę do dołu.

    Na krześle masz ręcznik , na razie nie mam dla Ciebie ubrania więc przyjdź do sypialni a dam Ci moją koszulę- poinformował Andrew i wyszedł z pomieszczenia.

    Zgodnie z rozkazem Lena w samym króciutkim ręczniku udała się do wskazanego miejsca ale w pokoju nikogo nie było . Stanęła na wprost szafy , na drzwiach przymocowane było lustro . Przerażona dziewczyna patrzyła się w swoje odbicie  gdy w drzwiach pojawił się generał . Stanął za jej plecami i zsunął ręcznik na ziemie. Jego kutas był już delikatnie nabrzmiały , widok młodej dziewki w wannie mocno go podniecił.

    Musisz mi solidnie podziękować za uratowanie życia – szepnął jej do ucha po czym odwrócił twarzą do siebie. – W ciągu dnia będziesz moją gosposią , będziesz dbać o dom i gotować a w nocy będziesz spełniać moje zachcianki złociutka- powiedział generał po czym złapał dziewczynę za rękę i popchnął w stronę sofy.

    Dziewczyna opadła na skórzaną kanapę i skuliła nogi pod samą brodą zasłaniając swoją młodą , dziewiczą cipkę.

    Bądź posłuszna a nie zrobię Ci wielkiej krzywdy – powiedział zadowolony mężczyzna ściągając bokserki i krok za krokiem zbliżając się do Leny. Jego kutas nie był jeszcze w całkowitym wzwodzie ale mimo to był pokaźnych rozmiarów .

    Wyprostuj się i rozstaw nogi szeroko – zdecydowanym głosem wydał rozkaz i stanął kutasem na wprost twarzy dziewczyny . Po kilku sekundach od wypowiedzianego zdania Lena za nieposłuszeństwo dostała mocny cios z otwartej dłoni w policzek .

    Andrew złapał dziewczynę za włosy i wsadził swojego fiuta głęboko w jej gardło. Czuła jak w ustach twardnieje penis generała. Łzy leciały jej po policzkach i krztusiła się a mężczyzna przyspieszał tylko ruchy nie dając jej chwili wytchnienia.

    Zejdź na kolana i otwórz szeroko usta – wycedził przez zęby puszczając włosy Leny . Andrew złapał jedną ręką kutasa a drugą rozszerzył usta blondynki i zalał język ciepłą spermą.

    Połknij i patrz mi się w oczy a później wyczyść mi porządnie fiuta bo to nie koniec zabawy – z uśmiechem powiedział generał.

    Lena bała się kolejnego ciosu więc posłusznie wykonała rozkaz. Pierwszy raz robiła loda a smak spermy był dla niej obrzydliwy .

    Na czworaka , wypij się ! – krzyknął Andrew sięgając po pasek od oficerskich spodni. Był gruby i skórzany.

    Dziewczyna już wiedziała co ją czeka . Dostawała kiedyś pasem od ojca gdy przynosiła ze szkoły złe stopnie ale nigdy nie karał jej nagiego ciała.  Z coraz to większym szlochem Lena przyjęła pozycję na pieska.

    Pierwszy cios był delikatny , zostawił niewielki ślad na zgrabnym pośladku ale kolejne klapsy były już coraz mocniejsze. Zimną sprzączką Andrew przejechał po różowej łechtaczce. Dziewczyna nagle wygięła się ale nie z bólu , pierwszy raz poczuła tego typu przyjemność . Jej oprawca już dawno domyślił się , że jest dziewicą a odruch , który wykonała ponownie pobudził jego członka.

    Teraz połóż się na sofie , nogi szeroko na ziemi – padł kolejny rozkaz.

    W obawie o kolejną karę za brak posłuszeństwa Lena wykonała szybko polecenie.
    Pierwszy cios pasem spadł nieopodal jej cipki ale drugi , delikatniejszy trafił w samo centrum. Dziewczyna mimowolnie zacisnęła kolana i zaczęła błagać żeby przestał. Andrew uklęknął przed nią , złapał za kolana i rozszerzył nogi. Palcem przejechał po szparce . Ku jemu zaskoczeniu blondynka była już nieco wilgotna, kciuk skierował na różowy guziczek a językiem zaczął lizać dziurkę .Jej soki były słodkie a cipka pachnąca . Palcem chciał przygotować cipkę na wejście jego kutasa. Delikatnie wkładał w nią jednego a później dwa palce liżąc łechtaczkę.  Lena jęczała z rozkoszy , czuła jak jej mięsnie zaczynają się spinać.

    Andrew wziął w ramiona dziewczynę i przeniósł ją na biurko . Położył na plecach tak , że pośladki prawie wisiały w powietrzu. Kutasem wodził po jej cipce , od góry do dołu aż jednym głębokim pchnięciem przebił się przez błonę Leny. Była bardzo ciasna a przyrodzenie generała nie należało do przeciętnych .Dziewczyna zawyła z bólu , znowu zaczęła płakać i odpychać mężczyznę  nogami ale dostała kolejny mocny cios wymierzony w policzek i przestała walczyć .

    Jak nie przestaniesz wierzgać to następnym razem zwiąże Cię i nie będę tak wyrozumiały jak dzisiaj – burknął jej do ucha przewracając ją na brzuch .

    Generał wplótł rękę w jej włosy i tym razem delikatnie wsadził kutasa ale wbił go do samego końca tak aby Lena poczuła go aż w podbrzuszu. Pieprzył młodą coraz szybciej , klaps za klapsem spadał na jej pośladek . Cipka Leny znowu zaczynała się zaciskać a soki wraz z krwią ściekały po udzie .Z kolejnym pchnięciem jej ciało wygięło się w łuk a kutas Andrea eksplodował  gorącym nasieniem w szparce małolaty.

    Umyj się i przyjdź do łóżka chyba, że chcesz spać na tym biurku – zaśmiał się Andrew i wyszedł.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    generał Andrew
  • Po szkole Cz1.

    Hej mam na imię Tomek i opowiem wam historie z naszej szkoły. Oczywiście wszystkie imiona są wymyślone. W szkole mamy bardzo ładną dziewczynę która niestety lubi sobie popić alko na przerwach. Wszyscy o tym wiedzą ale dopiero Szymon wpadł na pomysł jak to wykorzystać. Po lekcji poszliśmy za Matyldą do damskiej toalety i tak jak kazał Szymon nagraliśmy jak się upija. Była już mocno wstawiona bo piła od rana. Próbowała nam wyrwać telefony ale jeszcze bardziej przewracała się na podłogę.
    Wtedy Szymon postawił jej warunek.
    – Albo pójdziesz z nami do lasu albo wyślemy nagranie do dyrektorki i na pewno wyrzuca cię ze szkoły. To nasz ostatni rok i będziesz miała prze**bane jeśli teraz przed końcem roku cię wyrzucą. Nie dostaniesz się do innej nawet z dobrymi wynikami z egzaminu.
    Była mocno skołowana alkoholem ale jak tylko usłyszała ze będzie Wiktor (imię zmienione) to się zgodziła. Wszyscy wiedzieli że się w nim buja.
    Po wuefie na basenie Szymon odprowadził Matyldę do domu a my mieliśmy czekać na nich w lesie za torami koło rur. Czasami ktoś z osiedla biegał ścieżkami ale tylko my wiedzieliśmy o naszej miejscówce.
    Po godzinie czekania Szymon przyprowadził Matyldę. Miała na sobie białe buty nike. Krótka czarna sukienkę. Twarz zasłoniętą maseczką i ciemnymi okularami. Czarne krótkie włosy schowała pod czapka z daszkiem. Nie sposób było ją rozpoznać. Na początku daliśmy Matyldzie drinka na rozluźnienie. Przecież nie chcieliśmy jej do niczego zmuszać a tylko się zabawić.
    Szymon – Zdejmij sukienkę!
    Matylda trochę niepewnie ale w końcu rozebrała się przed nami. Była w samym stroju kąpielowym.
    Sz. – Obróć się!
    Zaczęliśmy jej robić zdjęcia.
    Sz. – Sama zobacz.
    W maseczce i w okularach nikt cię nie rozpozna. Pokazał jej zdjęcia w telefonie. Kuba włączył muzykę i Matylda zaczęła dla nas tańczyć.
    – lap dance , lap dance – zaczęliśmy krzyczeć.
    Wybrała Wiktora i zaczęła się do niego przytulać. Potem odwróciła się i próbowała twerkować. Matylda usiadła na jego kolanach. Odwróciła się na nim i objęła nogami w pasie a Wiktor dociskał rękami biodra do siebie. Jeszcze mocniej się pocierali. Szymon pociągnął za sznurki stanika i zobaczyliśmy jej cycki. Złapała się za sutki a Szymon rozwiązał też jej majtki. Siedziała teraz nago okrakiem na Wiktorze który coraz mocniej przyciągał ją do siebie. Szymon złapał Matyldę za ramię i ściągnął ja z Wiktora.
    Sz. – My też chcemy pooglądać. Stań przy rurze. A ty sprawdź czy nikt nie idzie.
    Oparła się rękami i wypięła zgrabny tyłeczek. Robiliśmy Matyldzie zdjęcia a Wiktor stał z boku i masował sobie kutasa przez spodnie. Mi też stanął ale nie chciałem przy chłopakach się masturbować. Odwróciła się i mogliśmy widzieć jej cycki i cipkę.
    Po pół godzine oddaliśmy jej ubranie i odprowadziliśmy do domu. Przez całą drogę powrotną przekonywaliśmy żeby nikomu nie mówiła to my też nie powiemy że pije w szkole. Zrobiliśmy to tylko dlatego że nie widzieliśmy jeszcze nagiej dziewczyny. Pięknie wygląda i nikomu nie udostępnimy zdjęć. Kolejnego dnia w szkole udawaliśmy że nic się nie stało. Matylda z nami nie rozmawiała ale mamy nadzieję że przestanie się w końcu obrażać.

    Wiktor poprosił ją żeby rozebrała się na balu. Pójdziemy do pustej sali szkolnej i tam ją rozbierze. Będzie wystrojona, umalowana. Jeszcze śliczniej będzie wyglądać jak zrzuci sukienkę i zostanie w samych szpilkach. Wiktor pokazał nam messengera jak wczoraj ją przekonywał.
    Wiktor – Hej. Byłaś dziś boska.
    Matylda – Hej.
    Wi – Mega mi się podobałaś. Powtórzymy to?
    M – Podobam ci się?
    Wi – Jasne. Jesteś najlepsza. Będziesz moją dziewczyną???
    M – Na serio
    Wi – Tak!!! Od dawna mi się podobasz.
    M – Ok. Będę twoją dziewczyną.
    Wi – Kocham cię. Rozbierzesz się dla nas jeszcze raz?
    M – Nie !!!
    Wi – A na balu? Mogę cię rozebrać?
    M – Ty mnie rozbierzesz?
    Wi – Tak. Ale chłopaki też będą.
    M – Jeśli ty mnie rozbierzesz to ok.
    Wi – I mam taką dziwną prośbę. Wiem że to dziwne ale mega mi się podobało jak inni oglądali cię nago. Mogę stać zboku jak oni będą cię dotykać?
    M – To mega zboczone.
    Wi – Ja jestem zboczony. Zboczone mam myśli jak o tobie myślę. To tak czy nie?
    M – I nie przeszkadza ci że jesteś moich chłopakiem? I inni będą mnie dotykać?
    Wi – To mnie kręci. Właśnie to sobie wyobrażam i sobie trzepie.
    M – love. No dobrze. Do zobaczenia na balu.
    Wi – I jeszcze jedna prośba. Czy mogła byś wtedy zrobić loda Szymonowi? Bardzo nalegał żebym cię o to poprosił i w sumie nie mam nic przeciwko a będzie to mega seksowne jak będziesz przed nami klęczeć nago w szpilkach i obciągać po kolei.

    Już nie odpisała ale przez resztę dnia uśmiecha się do Wiktora i nawet założyła którą miniówkę. Szymon i Wiktor mówią że do balu na pewno ją przekonają i zrobi nam loda. Dalszy ciąg opowiem za tydzień jak było.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mati Mateusz

    Poprawiłem widoczność dialogów