Author: admin

  • Asystentka Agnieszka cz.3

    Mimo całej sytuacji udało mi się usnąć na dosłownie dwie godziny. Obudził mnie hałas w sąsiednim pokoju, słychać było przytłumioną rozmowę. Po chwili otworzyły się drzwi. Do pokoju weszła Ania i Klaudia.

    – O, widzę, że suczka jest ładnie opakowana i przygotowana do służby. Świetna robota Aniu. Czy suka sprawiała jakieś problemy?

    – Nie, tak jak mówiłaś poszło łatwo. Cóż za łatwowierna dziwka z niej. Dodatkowo przez noc powinna zmięknąć.

    Klaudia stanęła nade mną w rozkroku. Na sobie miała obcisłą skórzaną minisukienkę, bardzo wysokie skórzane buty sięgające do połowy uda. Cały strój podkreślał jej świetną figurę. Złapała mnie za podbródek i podniosła głowę tak, żeby się na nią bezpośrednio patrzyła.

    – Pewnie Ania zapoznała cię z twoją sytuacją. Tylko dodam, że w godzinach pracy tak jak ci mówiłam będziesz moją asystentką w biurze, ale po godzinach będziesz do naszej dyspozycji i będziesz wykonywała dokładnie to, co mówimy. Zresztą jak widzisz nie jesteś w pozycji, żeby o czymkolwiek dyskutować. Aniu, zdejmij suce knebel.

     – P****dolcię się, nie tak się umawiałyśmy mmmmmmph! Knebel natychmiast powrócił na poprzednie miejsce, a Ania zacisnęła go jeszcze mocniej.

    – Ooooo, suka się stawia i dyskutuje. Zaraz to suce wybijemy z głowy. Aniu wiesz co robić? Klaudia mrugnęła do Ani porozumiewawczo.

    – Jasne, standardowy pakiet dla bluzgających i dyskutujących suk, już się zabieram. Ania powiedziała z radością, jakby tylko na to czekała.

    Rozwiązała mi nogi i odwiązała od krzesła.

    – Idziemy do łazienki, marsz! Chwyciła mnie mocno za kark. Przy zlewie zdjęła mi knebel.

    – Ani mru mru suko. Za wulgarną odzywkę teraz umyję ci usta mydłem. Otwieraj usta szeroko!!!

    Wsadziła mi kostkę mydła do ust i przez kilka minut je myła. Smak był okropny.

    – Dobra, teraz popłucz. Wyplułem resztę mydlin. Może to już koniec…

    – Teraz wysuń język tak daleko, jak możesz! Posłusznie to zrobiłam. Po chwili zacisnęła na nim klamerkę do wieszania prania. Ból był nie do zniesienia, ale nie mogłam z siebie wydać żadnego dźwięku.

    – Za pierwszym razem potraktuję cię ulgowo i zostawię tylko z jednym spinaczem. Następnym razem będą trzy! Idziemy!   

    Poszłyśmy do pokoju, gdzie już czekała Klaudia z pejczem.

    – Widzisz suczko, że z nami nie ma żartów – powiedziała. Teraz masz wybór – czy chcesz dostać na goły tyłek 60 batów mocnych, 40 bardzo mocnych czy 20 supermocnych? Odpięła mi spinacz z języka.

    – Dwadzieścia – wyszeptałam zrezygnowana.

    – Sama chciałaś, potrzymaj mi pejcz. Podsunęła mi go do ust. Wzięłam go posłusznie w zęby.

     – Na kolana, głowa na łóżko, dupa do góry! Rozkazała Klaudia.

    – Aniu, twoja kolej.

    Ania bez słowa podniosła mi spódniczkę i opuściła rajstopy. Wyjęła mi pejcz z ust.

    – Raz – powiedziała. Świst tylko przeszył powietrze i za chwilę poczuła straszne uderzenie, ból przeszył całe ciało, jakby było rażone prądem

    – Dwa…Trzy…. i tak do dwudziestu. Czułam jakby moja dupa była cała w ogniu.

    Klaudia podeszła, żeby ocenić „pracę” Ani.

    – No, purpurowa. Tak jak powinno być. Boli suczko? Dobrze, tak powinno być, sama się o to prosiłaś. Wstawaj, to jeszcze nie koniec.

    – Co się suko mówi?

    – Dziękuję Pani Aniu – powiedziałam z trudem.

    – No suka powoli się uczy.

    – Język do przodu – Ania podeszła ze spinaczem. Powtórzyła się sytuacja z łazienki. Podciągnęła mi rajstopy i opuściła spódniczkę na miejsce.

     – Teraz suko podejdź do kąta. Twój nos ma być dokładnie w rogu i tak przez 30 minut. Poruszysz się i zaczynamy mierzyć czas od nowa. A teraz stawaj w kącie i myśl nad tym co zrobiłaś złego, dziwko!

    Szczęśliwie udało mi się wytrzymać te pół godziny. Ania zdjęła mi spinacz i mogłam wreszcie przełknąć ślinę. Na krótko, do zaraz knebel kulka wylądował w mojej buzi.

    – Dobra, na razie chyba jej wystarczy – powiedziała Klaudia. Mam rację suczko?

    – Przytaknęłam energicznie głową.

    – No proszę. Uczymy się. Dobra, koniec z tymi zabawami, jedziemy do mnie, już późno – powiedziała lekko zniecierpliwiona.

    Ania znowu chwyciła mnie za kark.

    – Idziemy suko – powiedziała przez zęby.

    Wyszliśmy na dwór, Ani podprowadziła mnie do Lexusa Klaudii. Otworzył się bagażnik. Spojrzałam na Klaudię błagalnym spojrzeniem.

    – Chyba suko nie myślisz, że będziesz jechała razem ze swoimi właścicielkami? Powiedziała lekko rozbawiona Klaudia. Wskakuj!

    Wgramoliłam się do bagażnika. Ania mnie poprawiła i związała nogi w kostkach.

    – No suczko, życzymy miłej podróży – Ania i Klaudia się roześmiały i zatrzasnęły bagażnik.

    Straciłam rachubę ile czasu mnie wieziono. W końcu samochód się zatrzymał i zgasł silnik. Bagażnik się otworzył. Przyzwyczajona do ciemności przez moment zostałam oślepiona lipcowym słońcem. Ania podeszła i rozwiązała mi nogi. Obie wyciągnęły mnie na zewnątrz. Byłyśmy w domu Klaudii, z tego co pamiętam to było gdzieś na południowych obrzeżach Warszawy.

    – Możesz krzyczeć, ale i tak cię nikt nie usłyszy. Klaudia chyba zauważyła, że się rozglądam.

    Znowu Ania wzięła mnie za kark i tak weszłyśmy do domu.

    – Teraz ci zdejmiemy wszystko, tu jest łazienka, oporządź swoje sprawy fizjologiczne i wykąp się. Potem wejdź do tego pokoju i załóż nowe ubranie, masz wszystko przygotowane na łóżku. Założyć masz wszystko bez wyjątku. Na to wszystko masz 45 minut, każda minuta spóźnienia to 5 batów na gołą dupę. A chyba już wiesz, ze Ania ma ciężką rękę. Czas start! Włączyła stoper na telefonie.

    Po kilkunastu minutach spędzonych w łazience weszłam do pokoju. Ciekawe co one znowu wymyśliły…

    Na łóżku leżały: korek analny, ale trochę inny, takie jajko ze sznureczkiem, pas cnoty, pończochy samonośne, szpilki na bardzo wysokim obcasie, coś co wyglądało jak sukienka francuskiej pokojówki i opaska na głowę.

    Założyłam po kolei wszystko. W pokoju było lustro, przejrzałam się na koniec. Sukienka była tak krótka, ze ledwo zakrywała mój tyłek. Wszystko wyglądało jednak bardzo seksownie. Czerń sukienki z bilą fartuszka bardzo ładnie kontrastowały. Poszłam do salonu, tam już czekały moje właścicielki.

     – No, wyrobiłaś się. Poproszę o kluczyk. Posłusznie oddałam klucz do pasa. Ania podeszła z kneblem, ale tez był nieco inny. Do obu stronach miał dildo, z jednej krótkie 5 centymetrowe, z drugiej bardzo długie, na oko ponad 20 centymetrów. Na szczęści Ania do ust włożyła mi to krótszą stroną, mocno zapięła na szyi. Klaudia podeszła i batem podniosła mi sukienkę sprawdzając, czy wszysko jest na miejscu.  

    – Słuchaj suczko, dziś będziemy miały mała spotkanie, taki babski wieczór. W domu jest lekki bałagan, tam w schowku masz wszystkie potrzebne rzeczy do sprzątania. Tu masz listę rzeczy do zrobienia. Masz się z tym wyrobić do szesnastej, pewnie wiesz co będzie jak się spóźnisz. Zaczynaj! Podniosła mi sukienkę i mocna klepnęła po tyłku.

    – Aha, jeszcze jedna rzecz. Tu w ręku mam pilota do tego jajka, co masz w dupie. Jak będziemy czegoś potrzebować, to tak cię zawołamy. Nacisnęła guzik na pilocie. Jajko zaczęło wibrować, aż się zgięłam.

    – Tylko suczko, bez żadnych orgazmów, to też tylko wyłącznie za naszą zgodą.   

    Zabrałam się do pracy, nie były to jakieś trudne czynności wymagające dużej siły, jedna częste wywoływanie mnie przez moje właścicielki sprawiało, że bałam się, że się spóźnię, albo co gorsza będę miała wytrysk. Wolałam nie wiedzieć jaka kara a to jest przewidziana. Co jakiś czas a to Klaudia, a to Ania dość bezceremonialnie wkładały mi rękę pod sukienkę i sprawdzały czy jest sucho. Na szczęście zawsze było.

    Wyrobiłam się spokojnie w czasie.

    – No suczko, udało ci się. Masz szczęście, bo Ania już ćwiczyła rękę – Klaudia się roześmiała.

    Patrząc na Anię wydawało mi się, że widzę ogromne rozczarowanie.

    – Aniu, cierpliwości, jeszcze będziesz miała okazję do pokazania swoich umiejętności – powiedziała rozbawiona Klaudia też wyczuwając nastrój Ani.

    – Dobra, koniec pogaduszek. Słuchaj suczko, dziś po dwudziestej będziemy mieli małe przyjęcie, będzie kilka moich koleżanek. Twoim zadaniem będzie służenie nam jak kelnerka. Będziesz pzynosiła drinki, poczęstunki na nasze życzenie. Teraz pójdziesz z Anią, pomoże ci się przebrać w twój stój na wieczór i przekażę resztę szczegółów – skończyła Klaudia i błyskawicznie straciła zainteresowanie moją osobą.

    – Idziemy, suko – wysyczała Ania będąca ciągle zła, że ni mogła zrobić użytku ze swojego pejcza.

    Zdjęła mi knebel.

    – Rozbierz się ze wszystkiego.

    Posłusznie zdjęłam ubrania.

    – Zdejmę ci również pas, ale zostawię wibrator w dupie. Chodź tu.

    Podeszłam do łóżka.

    – Najpierw buty.

    Podała mi parę bardzo długich skórzanych kozaków na wysokim obcasie. Pasowały idealnie, sięgały mi do połowy uda. Prawdziwa skóra dawała miłe uczucie.

    – Teraz sukienka, schyl się.

    Nałożyła mi przez głowę  czarną, lateksową rozkloszowaną sukienkę.

    – Odwróć się. Wciągnij brzuch.

    Zaczęła naciągać wiązanie na plecach, bardzo mocno.

    – Siadaj.

    Ułożyła mi fryzurę na nowo.

    – Na razie tyle. Tym razem nie będziesz związana ani zakneblowana, pas też nie będzie potrzebny. Masz siedzieć na tym krześle i nie ruszać się. Patrz, tu jest kamera, będziemy cię sprawdzać. Przyjdziesz do kuchni dopiero na wezwanie, wiesz w jaki sposób. To na razie tyle, głupia szmato.

    Zamknęła za sobą drzwi.

    W pokoju nie było ani zegara, ani okien. W każdym razie nagle wibrator się uaktywnił.

    Poszłam szybko do kuchni.

    – Masz roznieś te półmiski – rozkazała Ania.

    Poszłam do salonu. Spotkanie już trochę trwało. Wśród gości Klaudii zauważyłam dwie panie posłanki, jedną businesswoman goszczącą często na liście najbogatszych Polaków i dwie inne, których nie rozpoznałam.

    Przyjęcie trwało w najlepsze, co i raz byłam wywoływana z kuchni. W końcu Klaudia wywołała mnie głosem, a nie wibratorem.

    – Agnieszko, pozwól do nas.

    Posłusznie ustałam przy boku Klaudii.

    – Przejdź się wzdłuż salonu kilka razy, powoli, tak jak na wybiegu.

    Zaczęłam go robić. Koleżanki Klaudii tylko się na mnie patrzyły bez słowa, paląc swoje na pewno drogie papierosy.

    – Teraz to samo, tylko na czworakach, jak grzeczna suczka.

    Kiedy to się skończy? Teraz naprawdę czułam się jak tania dziwka.

    – Pozwól tu Agnieszko. Klaudia podniosła moją sukienkę wysoko do góry.

     – Proszę, jak nie wierzycie – Klaudia zwróciła się do koleżanek. Te tylko milcząco pokiwały głowami.

    – Dziękujemy ci Agnieszko, to na razie wszystko, czekaj w swoim pokoju na wezwanie.

    Po kilkunastu minutach wibrator znowu się włączył.

    Poszłam do salonu, gości już nie było, siedziała tylko Klaudia z Anią popijając wino.

    – Tak więc suczko teraz udasz się razem z Panią Kamilą do jej rezydencji. Do jutra będziesz skrupulatnie wykonywała jest rozkazy i polecenia. Rozumiesz?

     – Tak Pani Klaudio.

    – Dobrze, Teraz idź z Anią, musimy cię przygotować do wyjazdu.

    Kamila – to ta bardzo bogata. Chyba dorobiła się na nieruchomościach.

    – Ręce za plecy, nogi bliżej – ostry ton Ani przerwał moje rozmyślania.

    Założyła mi kajdanki na nadgarstki i na kostki. Razem spięła je łańcuchem.

    – Pokaż jak chodzisz!

    Podreptałam w kajdankach po pokoju, na szczęści były na tyle luźne, że można było się jako tako przemieszczać.

    Przed oczami zjawił mi się knebel z czerwoną kulką.

    – Czekasz suczko na zaproszenie?

    Otworzyłam usta. Ania zacisnęła mocno pasek. Następnie założyła mi na szyję obrożę, do której przypięła łańcuszek.

    – Słuchaj suko. Masz się dobrze sprawować u Pani Kamili. Wylicytowała cię za bardzo dużą sumę, więc lepiej, żeby była zadowolona. Jak będą jakieś reklamacje to sprzedamy cię do tureckiego burdelu i słuch o tobie zaginie. Rozumiesz, szmato?

     Pokiwałam energicznie głową.

    – Pani Kamila lubi bardzo prywatność, dlatego założysz jeszcze to.

    Ania założyła mi opaskę na oczy.

    – Teraz siadaj i czekaj, ktoś niedługo po ciebie przyjdzie. Wibrator zostaje w twojej dupie, pilot od niego będzie miała Pani Kamila.

    Drzwi się zamknęły. Po jakimś czasie usłyszałam stukot wysokich obcasów o podłogę i dźwięk otwieranych drzwi. Ktoś wziął smycz do ręki i lekko ją naciągnął.

     – Idziemy suczko –  usłyszałam miękki kobiecy głos.

    Poszłam na smyczy nie wiedząc co dalej będzie się ze mną działo.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka
  • Oaza lesbijek. Cz1

    Jestem Ewa, 48-letnią lesbijką. Od zawsze podobały mi się kobiety, im młodsze tym lepiej. Niezależność finansowa, pozwala mi spełniać swoje zachcianki. Zaczęły się wakacje, a to jest czas, w którym dużo młodych dziewczyn szuka wrażeń. Postanowiłam dać ogłoszenie w jednym z portali, nie mając nadziei, że któraś się odezwie. Moje miasto nie za duże, a jest nim Płock, jednak czytając ogłoszenia, nie łudziłam się na odpowiedź. Dla swoich uciech, zainwestowałam w kampera, dla wygody. Do tej pory jeździłam do większych miast, aby kogoś poznać. Potwierdziłam ogłoszenie i czekałam. Treść była standardowa – dojrzała pozna młodą, na spotkanie. Dlatego między innymi, kupiłam kampera, aby w nieskrępowany sposób spotykać się z kobietami. Szyby były zrobione, tak aby nikt z zewnątrz nie widział co dzieje się w środku, a widziałam wszystko od środka. Po około godzinie, nadeszła odpowiedź -21-letnia, Ania, 176cm, biust 2, czyli taki sam, jaki ja mam, chętnie się spotka. Odpisałam, podając numer telefonu, nie licząc, że zadzwoni, bo każda taka próba, odstraszała ludzi podających się za kobiety.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz2

    Ania, bo tak ma na imię, jak pisałam wcześniej, napisała kilka słów o sobie, oraz że jest chętna na spotkanie. Zaproponowałam spotkanie w galerii, na kawę. Tym razem nie musiałam długo czekać. Ania dla pewności wysłała mi zdjęcie, abym wiedziała jak wygląda, nadmieniła, że ma średnie doświadczenie z kobietami. Odpisałam, dziękując za fotkę, i ustaliłyśmy godzinę spotkania. Obowiązki w pracy kończę różnie, ponieważ to jest moja firma – księgowość, a jak wiadomo szef pracuje najwięcej. Jednak około godziny 11 wsiadłam w auto i pojechałam do galerii. Zajęłam miejsce, tak, aby widzieć, co dzieje się na dole, jednocześnie obserwując klientów. Godzina spotkania była umówiona na 12, zamówiłam sobie wodę, popracowałam jeszcze na krótko na laptopie, i czekałam. Zbliżała się 12, więc spodziewałam się, że za chwilę przyjdzie. Ubrana byłam w białą bluzkę, spódniczkę, oraz klapki na obcasie, z odkrytymi palcami, było lato, a upał był coraz większy. Po chwili zauważyłam, wysoką szczupłą, dziewczynę wchodzącą po schodach, nasze spojrzenie spotkały się i już wiedziałam, że to ona. Naprawdę była piękną, młodą dziewczyną, miała na sobie luźne ubranie, spódniczkę naprawdę krótką, co tylko podkreślała jest sylwetkę, oraz piękne długie nogi, a na stopach sandały.

    – Witaj Ewa jestem, siadaj.

    -Dzień dobry, Ania,

    – Napijesz się czegoś, kawa, woda?

    -Może mała kawa i woda niegazowana.

    -Ok,

    Złożyłam zamówienia, i postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o Ani.

    -Co robisz, na co dzień?

    -Studiuję w Łodzi, kończę w zasadzie w przyszłym roku, jestem po egzaminach, a teraz mam wakacje aż do października. A Pani, czym się zajmuje?

    – Prowadzę działalność, księgowość,

    – To pewnie, ma Pani mało czasu, jak to właściciel firmy.

    – Wszytko mam poukładane, a w dobie Internetu, można kierować firmą skąd się chce. Jaki kierunek studiów?

    – Pedagogika.

    – Ok,

    Czułam, że możemy się dogadać, zauważyłam, że trochę się, denerwuje naszym spotkaniem.

    – Czemu odpowiedziałaś na ogłoszenie?

    – Ciekawość, lubię dojrzałe kobiety, a taką właśnie Pani jest. Spotykałam się z kobietami w różnym wieku, 40-55 lat.

    – Super, i jak było?

    – Fajnie, zawsze były to spotkania na poziomie, choć z koleżankami z roku, też spotykałam się, ale to raczej, dla odstresowania, niektóre z ciekawości kochały się zemną, żeby zobaczyć jak to jest.

    – Rozumiem, a jestem lesbijką, lubię kochać się z kobietami, młodsze, równolatki, starsze. Firma pozwala mi na spełnienie swoich uciech,

    – Czyli mój wiek Pani odpowiada?

    -Ok Aniu, jak najbardziej. Czego oczekujesz?

    – Fajnych spotkań.

    – Co lubisz, czego nie?

    – Może to zabrzmi dziwnie, ale wszystko. Nawet delikatny seks analny.

    – Super, myślę, że się dogadamy,

    – Ja mieszkam z rodzicami i siostrą, więc z lokum u mnie ciężko.

    – Z tym nie ma problemu, nie zrozum mnie źle, ale na początku byśmy spotkały się, nie w moim domu, mam kampera, więc jeżeli by Tobie to nie przeszkadzało?

    – Ok, bez problemu, w kamperze jeszcze się nie kochałam, fajne wyjście masz, sprawdzone.

    – Jeżeli dogadamy się, to spotkania będą u mnie w domu, ale widzę że nadajemy na tych samych falach. Pytałam cię, co lubisz, powiedziałaś, że wszystko?

    – Tak, lubię smak kobiet.

    Coraz bardziej intrygowała mnie Ania, więc postanowiłam, pójść trochę dalej.

    – Masz piękne stopy, wiesz, co mam na myśli?

    – Oczywiście, fetyszystka,

    W kawiarni, stoliki były ustawione w taki sposób, że nikt nikogo nie widział, a zbliżającą się obsługę, łatwo można było zauważyć.

    Co o tym sądzisz?

    – Miałam pieszczone stopy, super uczucie. Więc spokojnie, chętnie oddam je Pani do pieszczot, sama też posmakuję.

    – Ok, polubiłam Cię Aniu, a powiedz mi, ile lat miała najstarsza partnerka?

    – Cos około 59,

    – Nono, i jak było?

    – Super, dojrzałe kobiety, zawsze mi się podobały.

    – Ok, muszę uciekać do pracy, podrzucić Cię Aniu gdzieś?

    – Nie, dziękuję, mieszkam tu nie daleko

    – Zadzwonię i się umówimy.

    Wstałyśmy od stolika, i udałyśmy na parking.

    – To będziemy w kontakcie, do zobaczenia.

    Kiedy to powiedziałam, Ania zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie w usta, delikatnie wysuwając język, poczułam się dziwnie, ale było to bardzo miłe

    – Super całujesz kochanie – powiedziałam do Niej.

    – Pani jest bardzo pociągająca, nie lubię być nieszczera, mówię to co czuję, do zobaczenia. Cdn

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz3

    Od czasu do czasu, z Anią pisałyśmy do siebie SMS-y, dla podtrzymania kontaktu. Pewnego dnia, chciałam ją po prostu usłyszeć. – Witaj Aniu, co porabiasz? – Hej, chodzę po mieście, nic specjalnego, w sumie to bez celu, nic nie ma w sklepach. – A czego konkretnie szukasz? – Bluzki, spodenki, takie tam. A Pani w pracy jeszcze? – Tak, a gdzie jesteś. – Właśnie wychodzę z rynku, na Rembielińskiego. – To blisko mnie, wpadnij na kawę, siedzę sama w biurze. – Dobrze. Podałam adres, trochę ogarnęłam biuro. Za 3 minuty usłyszałam pukanie. – Witaj Aniu, proszę wejdź. Ubrana była w krótkie spodenki, cienką bluzkę i białe trampki. – Ale upał dziś – zaczęła Ania – dobrze, że klimatyzacja jest, przynajmniej jest, czym oddychać. – W końcu lato. Proszę usiądź, może na kanapie, a ja zrobię kawę. – Dziękuję. – To, że jesteś lesbijka, to tajemnica? Nikt nie wie, nawet siostrą? – Znaczy się Marta, jest moja przyrodnia siostrą, była adoptowana, 4 lata młodsza. Ona wie, w sumie, to wprowadzam ją w świat lesbijski. Chyba nawet jej się to podoba, zawsze jak jesteśmy same, kochamy się. – Coraz bardziej mnie intrygujesz, kochanie. – Może to dziwne. – Czemu dziwne, że kochasz się z siostrą? – No tak. – Długo już? – Pół roku. – Często macie okazję? – Różnie, 2,3, razy w tygodniu, zależy, kiedy jesteśmy same. – Nie ma w tym nic dziwnego, tym bardziej że nie jesteście siostrami biologicznymi, a ja miałam kiedyś przygodę z rodzonymi siostrami, więc możesz być spokojna. – Pewnie często ma Pani okazję, spotkać kobiety? – Też różnie. Napiłam się kawy i spojrzałam na Anię jako mojej kochance, młodej dziewczynie, która tak jak ja lubi seks, pieszczoty. – Co robisz w weekend – zapytałam – Nic szczególnego – To, co sobota u mnie? – Mówiła Pani, że na razie spotkania w aucie, tym kamperze? – Myślę, że nie ma potrzeby, w domu będzie wygodniej. – Milo mi, że uda mi Pani, ja nie oszukuję innych, jestem szczera, Sobota pasuje – Może 16-17? – Ok, kurczę muszę uciekać, o czym wstała i kierowała się do drzwi. Tym razem, to jak pocałowałam ją pierwsza, co zostało odwzajemnione. – Cudowna jesteś kochanie, do soboty. Pa. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz 4.

    Sobota, dzień spotkania z Anią, upłynęła mi na dokończeniu pracy. Około 16 zadzwoniłam do Ani o której będzie. – Właśnie wyszłam z domu, idę na pieszo. – Przyjadę po Ciebie, to kawałek drogi. – Dziękuje, przejdę się. – Mam nadzieję, że masz wygodne buty – zaśmiałam się. – Trampki są akurat na takie wędrówki. Pomyślałam, ok, zapach młodych stóp zawsze mnie kręcił, zobaczymy jak zareaguje Ania na moje zaczepki, a temperatura naprawdę była wysoka. Po 16,30 zapukała do drzwi. Otworzyłam, zaprosiłam do środka. – Widzę, że trochę się zmęczyłeś droga. – Ten upał daje, Krótką cienką spódniczka, bluzka na ramiączka i białe trampki, ukazywały jej powabne ciało jeszcze bardziej. – Siadaj, ja przyniosę coś do picia. Usiadła na sofie, przy brzegu, gdy podałam jej szklankę, usiadłam przy drugim końcu. – Przez to wszystko, weszłam w butach. – Nie szkodzi, ja też chodzę w butach po domu, a że dziś sobota założyłam klapki. – Właśnie zauważyłam, że lubi Pani, buty na obcasie. – Oj tak, uwielbiam, mam ich pełną szafę. Jaki masz rozmiar stopy? -38 – Tak jak ja, później pójdziemy i przymierzysz, jak będziesz chciała. – Słuchaj Aniu, bardzo fajnie nawiązaliśmy kontakt, myślę, że Tobie też się podoba. – No pewno, tak jak mówiłam, nie oszukuję innych, jestem szczera, trochę nieśmiała. – Na początku, zawsze tak jest. – Pani Ewo, mi nie zależy, na gratyfikacjach, – Ale prezenty, chyba będziesz przyjmowała. W domu powiesz, że masz pracę, a ja napiszę ci oficjalną umowę i normalnie będziesz przychodzić do mojego biura. Znajdę ci jakieś zajęcie, wszystko zorganizujemy, tak, żeby nie było plotek, możesz się z tym źle czuć. Co ty na to? – Kurczę, nie wiem co powiedzieć, ale proszę mnie traktować, jak normalnego pracownika. – Kochanie, w godzinach pracy na pewno, ale już po, będę cię traktować jak moją dziewczynę. Przyblliżyłam się do niej i namiętnie pocałowałam – Właśnie tak będzie po pracy kochanie. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz5

     

    Możemy chyba iść dalej, w naszej przyjaźni?

    -Co Pani ma na myśli?

    – Domysł się Aniu.

    -W sumie po to się spotykamy. Trochę się krępuje.

    – Niepotrzebnie, kochanie, myślę, że będzie nam dobrze.

    Mówiąc to, klęknęłam między jej nogami, chwyciłam ja delikatnie za łydkę i lekko uniosłam nogę, abym mogła rozwiązać jej trampki.

    -Pani Ewo, trochę mogą pachnieć moje trampki, kawałek tu przyszłam.

    -O to mi chodzi, dlatego nie chciałam, żebyś je zdejmowała.

    Zdjęłam jej jednego trampka, zbliżyłam się do jej stopy, która była w białych stopkach, zapach od razu zrobił na mnie wrażenie.

    -Cudowny zapach, od razu zdejmę drugiego.

    Uwolniłam je ze stopek i ujrzałam, piękne, szczupłe stopy, z długimi paluszkami. Od razu zaczęłam je całować, włożyłam dużego palca do ust i zaczęłam go ssać, uwielbiam tak właśnie pieścić stopy. Ssakami na zmianę jej palce.

    -I jak Aniu, podoba się?

    -Oczywiście.

    -A może nawzajem popieścimy sobie stopy?

    -Ok,

    -Połóżmy na sofie, naprzeciw siebie kochanie, powiedziałam, zdejmując klapki i od razu ułożyłam się przy drugim szczycie ,wyciągając w kierunku dziewczyny swoje stopy.

    -Mamy podobny wygląd stóp Pani Ewo.

    -Tez zauważyłam,

    Uniosłam jej stopę, zaczęła ją lizać, raz jedną raz druga. Anie również zajęła się moimi, robiła to samo, co ja z jej stopami.

    -Cudownie pieścisz, kochanie.

    Nasze stopy były coraz bardziej mokre, jednak nasze podniecenia nie pozwało na przerwanie pieszczot.

    Ani trochę się już przyzwyczaiła i zaczęła na luzie bardziej pieścić stopy. Brała do ust paluszki i każdego z nich powoli ssała, dokładnie, ja nie byłam jej dłużna, i teraz powtarzałam to, co ona.

    Przerwała miłosne uniesienia, wstała i zdjęła z siebie ubranie, zrobiłam to samo.

    Jej młode ciało, sprawiło, że jeszcze bardziej się podnieciłam. Wróciliśmy na sofę.

    -Aniu a może pomasujemy nasz cipki stopami?

    Chętnie- mówiąc to nawilżyła dużego palca i przełożyła do cipka.

    -Proszę moja cipa jest do usług Pani stóp .

    -Aniu jesteś cudowna, widzę, że skrępowanie już ci przeszło.

    Delikatnie zaczęłam masować dużym palcem jej wargi, muszelka była już wilgotna, co dało się wyczuć.

    -Zapraszam do mojej Aniu, nawilżyłam jej paluszek i rozchyliłam nogi, od razu poczułam jej masowanie.

    Wzięłam jej stopę i całą włożyłam do ust. Gdy była już mokra, zbliżyłam ja do cipy.

    -Aniu włóż stopkę, moja jest bardziej rozciągnięta,

    -Proszę mówić, czy nie za mocno wpycham.

    – Ok,

    Rozchyliłam wargi sromowe, przysunęłam stopę Ani i zaczęłam wsuwać ją w głąb cipki.

    -Ruszaj Aniu, jestem gotowa.

    Stopa dziewczyny zaczęła się wsuwać, weszły 4 paluszki, ale i to wystarczyło, żeby było mi dobrze. Jej ruchy były trochę niemrawe, więc złapałam j za kostkę i sama ruszałam, uważając, aby nie wysunęła się za dużo. Po kilku ruchach wyjęłam ją i pisałam moje soki

    -Aniu i jak się podobało? Robiłaś już tak?

    -Nie miałam okazji, ale widziałam na filmach.

    Zabrała swoją stopę, zbliżając ją do swoich ust, i to teraz ona smakowała moich soczków.

    -Wspaniały smak cipki, Pani Ewo.

    -Poczekaj chwilę,

    -Wstałam i przyniosłam jej klapki na płaskim obcasie, z odkrytymi palcami.

    – Załóż je Aniu, nie będziesz chodziła boso po domu. Chodź do kuchni, napijemy się czegoś.

    Wstałyśmy nagie z łóżka i poszłyśmy do kuchni.

    -A co byś powiedziała, na spotkanie w większym gronie?

    -A dokładniej?

    -Myślę, o czymś takim jak swingers, ale dla lesbijek. Jak widzisz mam duży dom, mieszkam na z dala od ludzi, a nawet wykupiłam działki wkoło niego, właśnie w tym celu.

    -Wie Pani, może być fajnie.

    -Już przestań z tą Panią, po czym zbliżyłam się i pocałowałam ją, mocno wpychając język do jej usta.

    – Ale świetnie całujesz, dobrze nawet lepiej bez tej pani Ewuniu.

    – Napiszę ogłoszenie, my jako para, poznamy kobiety, do spotkań, przedział wiekowy 18-65 lat.

    – Taka dojrzała, myślisz, że znajdzie się taka.

    -Na pewno, sama kiedyś gościłam w domu 66 latkę, tym bardziej że napiszę nasz wiek.

    -Wiem i jak było, chętnie bym wylizała dojrzałą lesbijkę, oj przepraszam, że tak otwarcie mówię.

    – Nic nie szkodzi, chcę, żebyśmy czuły się fajnie, bez spinania. Myślę tak o 4-5 kobietach, czyli byłoby nas 6-7, a to już raczej seks grupowy -zaśmiałam się. A było super, cipka takiej dojrzałej inaczej smakuje.

    – Ok, to trzeba ogarnąć ogłoszenie, nie znam tego typu portali, żeby były pewne odpowiedzi, musimy uważać.

    – Spokojnie, ja znam, usiądziemy później i napiszemy. Jeszcze jedno -pomysł, czy nie dołączyłaby do nas Marta.

    – Myślę, że nie muszę jej pytać.

    Wyjęła telefon zrobiła nam selfie i wysłała do siostry . Zdjęcie praktycznie ujęło nas obie, w całości, a że byłyśmy nagie, to jeszcze dawało do myślenia jej siostrze.

    – Napiszę -hej Marta -dołączysz do nas -Pani Ewa zaprasza.

    – Oj Aniu, jesteś cudowna, dobrze, że jesteśmy takie wyluzowane.

    – Co lubi Marta, wiesz może?

    – Kręcą ją pupy, lubi lizać obydwie dziurki, tylko pamiętaj Ona nie, wie że jest adoptowana, z drugiej strony jeszcze bardziej podniecające będzie to dla niej.

    -Dlaczego tak późno się poznaliśmy, ale nadrobimy czas.

    Pocałowałam ją namiętnie, kładąc ręce na jej pośladkach.

    -Na pewno Ewo. Cdn.

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Oaza lesbijek cz 6.

    Siedziałam przy stole, włączyłam laptopa, Ania usiadła naprzeciw mnie, pijąc kawę. – Damy ogłoszenie, masz jakieś pomysły? – Może napisz tak-para kobiet 48/21 pozna kobiety do lat 70, les/bi, na spotkanie. Szczupłe, zadbane, bezpruderyjne, otwarte na zabawę, mile widziane fetyszystki pięknych, zadbanych stóp. – Super Aniu, dopiszę coś jeszcze. Napisałam, przeczytałyśmy i dodałam na dwóch portalach, z których już skorzystałam. – Zweryfikuję odpowiedzi i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Nie zauważyłam, nawet kiedy Ania weszła pod stół, przybliżając się do mojej cipki, na której czułem jej oddech. – Usiądź na brzegu krzesła, zrobię ci minetkę. – Wyliż ją dokładnie, kochanie. Ania całowała wewnętrzną stronę ud, jednocześnie masując mi muszelkę, robiła to powoli, dokładnie. Zbliżyła się i poczułam jej język, który coraz bardziej wpychała do środka. – Liz ją, a ja będę sobie masowała łechtaczkę, masz wprawę kotku. Mlaskała coraz bardziej, ssała moje soki, robiła to efektownie, że czułam coraz bliżej orgazm. Masowałam się coraz szybciej, ostrzegając ja, że zaraz poleci fontanna soków. – Czekam na nią – oznajmiła, wracając do lizania. Prędkość masowania miałam coraz większą, rozchyliłam uda najbardziej, jak mogłam i trysnęłam wprost na twarz Ani – Uwielbiam ten smak, Ewo-powiedziała i sama teraz przejęła drażnienie łechtaczki. – Jeszcze raz spuść się na mnie. Nie musiała długo czekać, soki trysnęły ze dwojoną siłą, jakby tylko cipka czekała. Mimo tego, że siedziałam, czułam jak tracę siły po orgazmie. Ania dokładnie wylizała mi cipę oraz uda spływające soki dotarły też do stóp, których nie ominęła. – Dziękuje Ewo, uwielbiam doprowadzać się do szczytowania. – Och Aniu, naprawdę masz wprawę do zajmowania się kobietami. Będziesz mogła doprowadzać kobiety, które być może będą chciały się z nami spotkać. Poszłyśmy pod prysznic, letnia woda, trochę ostudziła nasze rozpalone ciał, po czym wróciłam do kuchni, włączyłam laptopa, Ania w tym czasie kończyła się ubierać. Przyszło sporo odpowiedzi na nasz anons. Z trzydziestu lat, 5 id razu wiedziałam, że to kłamstwo, a pozostałe zostawiłam nam do obejrzenia. – Wiesz co, zadzwoń po Martę, niech przyjdzie do nas, przecież ona też będzie brała w tym udział. – Ewo jesteś cudowna, miałam to zaproponować, ale trochę się wstydziłam. – Czego przecież wiemy, że wcześniej czy później Marta, by dołączyła do grona, naszych lesbijskich spotkań. – W sumie tak, już dzwonię. – Wiesz wybierz numer, a ją z nią pogadam. – Ok Wybrała numer i przekazała mi telefon. – Dzień dobry, Ewa z tej strony przyjaciółka Ani, Marto zapraszam cię do siebie, co ty na to? – Teraz? – Oczywiście, to jak będzie? – Pani jest bardzo miła Ani pisała o waszych igraszkach, ale pomyślałam, że tak szybko Pani zadzwoni. – Nie pani, tylko Ewa, 15 minut myślę, że ci starczy, wysyłam po ciebie taksówkę, wszystko ci opowiemy jak przyjedziesz. – Ok, starczy, to ja czekam, podajcie mój numer kierowcy, niech zadzwoni jak dojedzie. – Ok, do zobaczenia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • Friends with Benefits

    Poznałam go chodząc jeszcze do gimnazjum. W sumie to nie do końca poznałam, bo przez rok tylko pisaliśmy smsy. Po roku, gdy poszłam do LO czułam się jakbyśmy byli bratnimi duszami. Któregoś dnia, w końcu, spotkaliśmy się, bo okazało się, że jego praca jest po drodze do mojej szkoły. Daniel, bo tak ma na inię jest ode mnie 15 lat starszy. Matka nie będzie zadowolona, ale mówi się trudno. Od tamtej pory widywaliśmy się niemal codziennie. W reszcie zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Nasza przyjaźń trwała trzy lata, ale w pewnym momencie odkryłam, że mam do niego słabość. Jego opiekuńczość, zaradność i charyzma… Ach! Jego spojrzenie było magnetyzujące! Zapomniałam wspomnieć o jednej małej, ale ważnej rzeczy. Miał dziewczynę. Niestety była toxic, a żadne tłumaczenia do niego nie dochodziły. Raz z nią był, raz nie. Ich związek był jak kolejka górska. Pewnego dnia, gdy się rozstali po raz setny postanowiłam wyznać mu miłość. Widziałam, że było to dla niego szokujące, ale dla mnie jego reakcja była bardziej szokująca. Poprosił mnie żebyśmy umówili się u niego następnego dnia, bo musi to przemyśleć. Podał mi adres, a ja odeszła, bo myślałam, że się rozpłaczę. Nie wiedziałam co myśleć. Następny dzień. Poszłam na wagary, pojechałam do niego do domu. Wyszedł po mnie i zaprowadził do siebie. Pokazał mi łóżko, powiedział żebym usiadła i poczekała chwile, bo musi zrobić ostatni przelew. Usiadł przy komputerze, a ja z sercem w gardle położyłam się skulona, bo tak czułam się nieco lepiej. Ze stresu nic nie jadłam i bolała mnie brzuch. Gdy skończył przyszedł do mnie, kucnął koło łóżka i zapytał: -Aguś, wszystko w porządku? – Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy, ani się odezwać, dlatego tylko kiwnęła głową na tak. Gdy siedziałam tak cicho, uniósł palcem moją brodę i spojrzał mi w oczy. Jego wzrok przeszył mnie na wskroś po czym bez słowa mnie pocałował. To było cudowne uczucie. Gdy oderwaliśmy się od siebie, oboje usiedliśmy na łóżku i wręcz rzucił się na mnie ze swoimi ustami. Zaczął błądzić ręką po moim ciele, a ja czułam jak robi mi się mokro między nogami. Moja ręka spoczywała na jego rozbudowanej klacie. W pewnym momencie delikatnie położył mnie na łóżku i pocałunkami zaczął zjeżdżać w dół ciała. Totalnie się tego nie spodziewałam. Nie wiedziałam czy powinnam się przejmować dalszym brakiem odpowiedzi na moje wczorajsze wyznanie czy po prostu oddać się chwili, ale wybrałam to drugie. Ściągnął moją bluzkę i zaczął masować moje małe piersi, a ja zaczęłam odpływać. To było dla mnie nowe, bo mój poprzedni partner, jednocześnie pierwszy martwił się tylko o to żeby jemu było dobrze, a ja nie czułam się wtedy na tyle pewnie żeby o tym rozmawiać. Zjeżdżając od piersi pocałunkami jeszcze niżej, jednocześnie zaczął zdejmować mi spodnie. Gdy już je zdjął najpierw zajął się całowaniem wewnętrznej strony moich ud, a ja byłam coraz bardziej podniecona. Gdy porażka pierwszy musnął ustami moją cipkę głośno jęknęła, a on mruknął i uniósł wzrok. Między udami czułam, że się uśmiechnął i przeszedł do robienia mi minetki. Lizał mnie tak jakbym była najpyszniejszych deserem w jego życiu, a ja po upływie chwili, która trwała dla mnie wieczność pogrążyłam się w falach wielkiego orgazmu, wyginając się w łuk. Na moje szczęście lub nieszczęście, on nie przestałam, a ja miałam wrażenie, że zaraz moja dusza opuści ciało. Złapałam go za włosy i wbiłam jego twarz jeszcze bardziej między moje nogi. Trwało to tak długo aż poczułam, że moje soki spływają miedzy nogami. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to. Puściłam jego włosy. Wszystko dokładnie wyczyścił swoimi ustami, po czym podniósł się i oblizał. -Smakujesz wybornie! Ja potrafiłam tylko wzdrygnąć się, bo zaczęły schodzić ze mnie emocje i dyszeć jak pies w upał. Leżałam, czekając aż wyrówna się mój oddech, a on w tym czasie wytarł twarz chusteczkami leżącymi koło łóżka, wyrzucił je do stojącego blisko kosza i głaskał mnie po nodze. Wtedy zobaczyłam, że jego błękitne oczy pociemniały i wyglądały bardzo pożądliwie. Położył się obok mnie i całował moje ramie. Gdy wyrównał mi się oddech zapytałam: -Co to było? Tak mokro? Ze mnie? – Dukałam, nie mogąc wciąż zebrać myśli. -To twoje soki. Damski wytrysk. Nie wiedziałaś o tym? – zrobił się nieco bardziej poważny -Nie e. – Odpowiedziałam lekko speszona i czułam, że robię się czerwona na policzkach. -Nie martw się, pierwsze koty za płoty. Kiedyś musiał być ten pierwszy raz.- Uśmiechnął się czuło, a gdy oblizałam moje nieco wyschnięte usta, jego oczy znów pociemniały. -Bo wiesz, to dla mnie nowość… -Ty, nie… przecież mówiłaś, że miałaś chłopaka?- Zrobiło się nieco niezręcznie. -Nie, nie to nie tak. Nie jestem dziewicą, ale on traktował mnie w łóżku jak… – szukałam w głowie odpowiedniego słowa. – Dmuchaną lalę. Zawsze to było tylko włóż, wyjmij i tak do momentu aż nie doszedł. Ja nie czerpałam z tego żadnej przyjemności, ale nie umiałam nic powiedzieć, bo byłam zbyt nie śmiała. – Zaczęłam tłumaczyć się jak na świętej spowiedzi. – Pierwszy raz był okropny i wolałabym go wymazać z pamięci. A tu, teraz… to było inaczej. Czułam się zadbana, ważna. -Już dobrze. Jeszcze wiele przed tobą, ale od czego masz mnie. Jeśli pozwolisz chciałbym znów wynieść cię wysoko ponad chmury? -Tak. – To jedyne, co potrafiłam powiedzieć, bo po tych słowach mnie zamurowało, serce przyspieszyło, a między nogami znów miałam mokro. Wstał, rozebrał się, a ja mimo że nie było typowym bogiem seksu, nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wyrzeźbiona klata i pulchny brzuszek, kształtne pośladki i ten wzrok, który sprawiał, że byłam jak zahipnotyzowana. Podszedł do mnie i złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Kolanem rozchylił mi nogi. Spojrzał się na mnie jakby pytał o zgodę. Kiwnęłam przytakujący głowę. Wyjął prezerwatywę ze stolika nocnego i założył. Dał mi do oblizania dwa palce. Zaczął masować nimi moją łechtaczkę, westchnęłam, po chwili włożył je we mnie i zaczął zataczać nimi kółka. -O tak! – wydałam zduszony krzyk. – Zaraz dojdę… Wtedy przerwał, wyjął ze mnie palce, a ja zawiedziona wypuściłam powietrze. Puścił mi oczko i bardzo powoli wsunął końcówkę swojego penisa we mnie. Po czym pchnął z całej siły do końca. Jęknęłam. Wysunął się i znów we mnie wbił. Ponowny jęk. Potem już wolniej wychodził ze mnie i wchodził żeby znów zaraz przyspieszyć. Moje palce zawiesiły się tym razem na poduszce. Zamknęłam oczy, bo otaczająca mnie rzeczywistość zaczęła się rozmazywać. Przyjemność była coraz większa, aż nagłe szarpnięcie wybudzili mnie z erotycznego transu. Daniel jednym ruchem przekręcił mnie na bok, a następnie wypiął moje pośladki. Złapał mnie za biodra, jedną ręką dał mi dość mocnego, ale przykrego klapsa i zaczął mnie ujeżdżać. Odrzuciłam z rozkoszy włosy do tyłu, a jemu się chyba to spodobało. Odgarnął je za ucho, zebrał w rękę i przyspieszył trzymając mnie za długie włosy jak konia za lejce. W tamtej chwili głośno doszłam. Poczułam jeszcze kilka pchnięć i on również zamarł rozkoszując się orgazmem i mocniej zaciskając ręce na moich włosach. Puścił je i łapiąc powinie obiema rękoma moje biodra, złożył mi na plecach delikatny pocałunek i wysunął się ze mnie. Ubraliśmy się i wróciliśmy do pozycji siedzącej, przytulając się do siebie. Po około piętnastu minutach siedzenia w milczeniu, przypomniało mi się po co tu przyszłam. -Daniel? -Słucham. -Było cudownie, ale… wiesz po co tu przyszłam?- Zabrałam głowę z jego ramienia i spojrzałam na niego. -Hmm.. – zabrał rękę z mojego ramienia i zmienił nieco pozycje by mieć na mnie lepszy widok. Zmierzył mnie wzrokiem i zaczął mówić. -Jesteś cudowną przyjaciółką. Wrażliwa, troskliwa, opiekuńcza, wesoła, zabawna. Czuję chemię między i jest coś, co nie pozwala mi o Tobie zapomnieć, ale ja nadal kocham Martynę. Myślałem o tym, musiałem sprawdzić, co będzie jak przyjdziesz. Co powie mi serce. Nie chciałem, nie miałem zamiaru żeby do tego doszło, gdy tylko weszłaś chciałem porozmawiać. Jednak, gdy spojrzałem Ci w oczy jak leżałaś na łóżku, nie umiałem się powstrzymać. Przepraszam. Źle zrobiłem. Nie mogłam już tego dłużej słuchać. Wstałam, wzięłam swoją torebkę i wyszłam szybkim krokiem, starając się nie zerwać do biegu. Gdy tylko przekroczyłam próg drzwi, zaczęłam płakać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages

    To część pierwsza, będą kolejne

  • Friends with benefits cz.2

    Płakałam tak przez jakiś czas, ale mino wszystko coś nadal ciągnęło mnie do Daniela. Po dwóch dniach bez kontaktu dostałam od niego smsa „Nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji… Nie mogę przestać myśleć o Tobie. Proszę porozmawiaj ze mną. Jeśli mnie całkowicie nie skreśliłaś spotkajmy się dziś pod moją pracą. Kończę o północy” Nie wiedziałam, co mam zrobić, ale w moim sercu cały czas tlił się płomień. Postanowiłam nie odpisywać, bo nawet nie wiedziałam jeszcze, co zrobię. Dochodziła 23, siedziałam w ciuchach na łóżku, gotowa do wyjścia, lecz nadal zastanawiając się czy dobrze robię. Rodziców nie było w domu. Wzięłam torebkę, telefon i klucze. Wyszłam, zamykając za sobą drzwi. Mój dom i przystanek dzięki jakieś 300m. Nie czekałam dłużej niż 5 aż przyjechał autobus. Wsiadłam i włączyłam jakąś muzykę na słuchawkach. W sumie nawet nie przykładałam uwagi, co to było, oby coś spokojnego. Im bliżej byłam przystanku końcowego, na którym wysiadałam, tym miałam większe wrażenie m, że albo serce wyskoczy mi zaraz z piersi albo zemdleje. Ekscytacja mieszała się ze strachem, a ciekawość ze stresem. Wyszłam. Idę w stronę sklepu monopolowego, w którym pracował. Do zamknięcia zostało 10 minut. Wchodzę do sklepu i patrząc na niego, staram się mieć wyraz twarzy w miarę neutralny. Nie chce żeby widział, że w głowie kłębi mi się milion myśli na sekundę. Niestety, zna mnie już za dobrze. -Widzę po Tobie, że czas się napić. – Powiedział mino tego, że nawet nie powiedzieliśmy sobie cześć na przywitanie. No nic, rozgryzł mnie. Jedyne ci było wstanie ukoić moje nerwy to były fajki i setka jakiejś kolorowej wódki. -Nie mam hajsu. – Powiedziałam zgodnie z prawdą. Daniel nie odezwał się, zza pleców wyciągnął poziomkową setkę, a znad głowy mentolowe fajki. Zeskanował się, zapłacił i przesunął po ladzie w moją stronę. -Masz, śmiało. Poczekasz na mnie chwile? Ja również się napije. – Okej, wyjdę przed sklep zapalić. Dasz ognia? – Podał mi swoją zippo i wyszłam. Jeden szlug, potem chciałam zapalić drugiego, ale podszedł nasz znajomy, z osiedla, w którym jest sklep. -Szlak, wszystko poszło w pizdu! – Przeklnęła cicho. -Hejka, Aga. Siemano Daniello. – Przywitał się z nami Damian, a ja przykleiłam do twarzy sztuczny uśmiech numer 5. -Hej. – Odpowiedziałam. -Siema, co tam potrzeba? – Zapytał Damiana. -Fajki i setkę poziomki. – I już wiecie skąd mi się ta poziomka tak upodobała. – Danielku, napijemy się. Możemy pójść nad bajoro na ławeczki. -Wiesz Damian, dziś nie bardzo. Masz coś do załatwienia. – Ukradkiem spojrzał na mnie skruszonym i pełnym nadziei wzrokiem. -Dobra, to zwijam się na chatę. Narka. – Narka. – Odpowiedzieliśmy w tym samym momencie, po czym w tym samym momencie się zaśmialiśmy. Atmosfera się trochę rozluźniła. -Klony. – Dodał Damian i wyszedł ze sklepu. Za dwie minuty wybijała północ. Daniel wziął klucze i zamknął drzwi. Wróciwszy za ladę kupił sobie fajki i setkę. Potem zaczął liczyć kasę i zamykać system. -Chodź za ladę, dam Ci pustą skrzynkę to sobie usiądziesz. -Weszłam za ladę i usiadłam. W milczeniu czekałam aż Daniel dokończy, to co zaczął. Potem wypiliśmy po setce na raz i wyrzuciliśmy je do worka, który musiał wyrzucić. -Chodź, wyrzucę śmieci i pogadamy. – Zachowywał się jakby nic się nie stało, co mnie strasznie wkurwiało. Wstałam ze skrzynki żeby mógł zabrać swoje rzeczy z zaplecza. Stanęłam przy lodówce, ale zważywszy na to, że za ladą jest bardzo ciasno to przechodząc Daniela twarz znalazła się jakieś 30cm od mojej. Nie wytrzymałam i pocałowałam go. Był w szoku, ale nie odsunął się tylko położył swoje dłonie na moich policzkach i zaczął odwzajemniać mój pocałunek. Z każdą chwilą coraz bardziej pożądliwie. Delikatnie popchnął mnie na lodówkę, po czym zjechał dłońmi do moich dłoni. Splótł je ze swoimi i podniósł je nad głowę, jeszcze bardziej pogłębiając pocałunek. Wtedy już wiedziałam, że przepadłam i będę jego nawet, jeśli on nie będzie mój.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages

    Szykujcie się na kolejne części

  • Friends with benefits cz.3

    Gdy skończyliśmy namiętny taniec naszych ciał i języków. Nie opuszczając moich rąk spojrzał mi głęboko w oczy, a ja wyszeptała tylko: – Weź mnie, tu i teraz. Jego oczy zrobiły się prawie czarne, po niespełna sekundzie zdjął mi spodnie, obrócił mnie w stronę krzynek i nachylił. Kucnął, lizał mnie przez chwilę, następnie wstał. Zsunął swoje spodnie, wszedł we mnie jednym, płynnym i szybkim ruchem. A potem zapinał mnie mocno i szybko. Wszystko trwało dosyć krótko, bo nasze ciała wręcz kipiały pożądaniem. Po wszystkim ubraliśmy się i zgodnie stwierdziliśmy, że trzeba się jeszcze napić. Dobrze, że to jego sklep, bo nie wiem jakby zareagował jakikolwiek szef na taką sytuacje w pracy. Wzięliśmy jeszcze po setce i ostatecznie wyszliśmy ze sklepu. Zapaliliśmy szluga, wyrzuciliśmy śmieci. Tam odrazu wypiliśmy drugą setkę i butelki również zutylizowaliśmy. Daniel zobaczył, że mi zimno. W końcu była jesień, a ja jestem z tych ciepłolubnych. Zaproponował, że weźmiemy taksę i pojedziemy do niego. -Mieliśmy chyba pogadać. – Atmosfera wyraźnie zgęstniała. -To może spacer, a potem zobaczymy, co dalej? -Okej. Ruszajmy. -Zaczął iść, a ja za nim. Przez chwile szliśmy w milczeniu, aż w końcu ciszę przerwałam ja. – Powiesz coś czy przyjechałam tu na marne? -Aga, ja już nie wiem, co mam Ci powiedzieć?! Mącisz mi w głowie. Wiem, że kocham Martynę. Wiem, że chce znów o nią zawalczyć. Wszystko wydaje się takie proste… – Zamilkł na chwilę, a ja zastanawiałam się czy to wszystko co mam mi to tym wszystkim do powiedzenia. – …póki Ciebie nie ma obok albo nie pojawisz się w moich myślach. Przy Tobie tracę głowę. Myślałem, że już to sobie poukładałem. Dwa dni myślałem czy już wszystko między nami spieprzyłem. Całą naszą przyjaźń. Myślałem, że się do mnie nie odezwiesz. Gdy mi nie odpisałaś to tym bardziej tak myślałem. – Westchnął, wpadł w słowotok i nie dało się go zatrzymać. – Chciałem Ci powiedzieć, że nic więcej niż przyjaźń nie może przed między nami być. A ty?! A ty mnie pocałowałaś! Znów straciłem głowę! Znów nie wiem, co mam robić. Aga! Co ty ze mną robisz?! To złe. Ja jestem zły… wszystko jest takie pokręcone. Chce Cię w swoim życiu, jako przyjaciółki. Dopóki nie wiedziałem, że coś do mnie czujesz życie było w miarę proste, bo jedyną trudność jaką miałem była Martyna. A ty byłaś moim wsparciem. Moją opoką. Zawsze mogłem na Ciebie liczyć. Jesteś najlepszą przyjaciółką jaką mogłem sobie wymarzyć. – W końcu zamilkł, a ja mogłam coś powiedzieć. -Daniel. – Ale to było jedyne, co byłam wstanie z siebie wykrztusić. Popłakałam się. To wszystko moja wina. Mieszam się w coś, w co nie powinnam. Dokładnie wiem, co Daniel czuje do Martyny. Znamy się przecież jak łyse konie. Daniel przez cały monolog i chwile po chodził w kółko ze spuszczoną głową. Gdy usłyszał mój płacz podniósł wzrok. -Aguś, co się dzieje? Aguś, nie płacz, proszę. To nie twoja wina, to ja jestem popieprzony. – Przytulił mnie, a ja jeszcze przez chwilę płakałam w jego ranię. – Chodź, zamówimy taksówkę. Pojedziemy do mnie albo odwiozę Cię do domu. Jak wolisz? – Chce do domu. -Powiedziałam przez płynące resztką łzy. Wsiedliśmy obije do taksówki i jechaliśmy w stronę mojego domu. Cały czas milczeliśmy. Gdy wysiadaliśmy poprosił Pana taksówkarza żeby chwilę na niego zaczekał. -Twoi rodzice są w domu? – Pokręciłam tylko przecząco głową cały czas patrząc gdzieś w eter. – Kiedy wracają? – Za trzy dni. – W reszcie na niego spojrzałam. -Chcesz żebym odprowadził Cię do domu? -Nie chce zostać sama. -Powiedziałam nieco ignorując jego pytania. -Dobrze, poczekaj tu chwile. Zapłacę taksówkarzowi. Gdy wrócił, poszliśmy do domu, do mojego pokoju. Łóżko było zaścielone. Nie wiele myśląc, a w zasadzie wcale. Zaczęłam się rozbierać żeby włożyć koszule nocną, ale tym razem nikt na siebie się nie rzucił. Daniel zmierzył mnie wzrokiem, po czym odwrócił się i dał mi się w spokoju przebrać. Dodał jedynie: – Masz piękne ciało, nie jak większość zapatrzonych na swój wygląd chuderlaków. – Nic nie odpowiedziałam na to, za to zapytałam czy chce swoją koszulkę do spania, którą kiedyś mi pożyczył, gdy nocowałam u niego po imprezie i zapomniałam mu jej oddać. -Poproszę. Gdzie jest łazienka? – Nigdy wcześniej u mnie nie był, bo moi rodzice rzadko wyjeżdżają, a mama zrobiłaby mi piekło z życia jakby się dowiedziała ile on ma lat. -Możesz przebrać się tutaj. – Powiedziałam, a dopiero po tym dotarło, co zrobiłam. Daniel spojrzał na mnie, po czym zaczął ściągać ubrania i założył wcześniej wspomnianą koszulkę. Ja niż leżałam, ale chyba nie miał odwagi zrobić tego samego, więc usiadł na podłodze koło mnie jakby moje łóżko parzyło. -Daj spokój i chodź do łóżka. Chyba nie zamierzasz przesiedzieć całej nocy na podłodze? – Jego mózg przetrawił moje słowa i postanowił jednak wejść do mnie do łóżka. Nadal się nie położył tylko usiadł na łóżku i zaczął głaskać mnie po głowie. Odpłynęłam do krainy Morfeusza. W pewnym momencie obudziły mnie charakterystyczne dźwięki masturbacji. Odwróciłam się i spojrzałam na Daniela pytającym wzrokiem. – Wybacz. Te okoliczności, ty. Nie mogłem zasnąć, bo on… – Spogląda na swojego kutasa. – … mi nie dał. -Jakie okoliczności? Co ja. – Zapytałam zaspana. Przestał się masturbować, lecz nadal trzymał go w ręku. -W tej bieliźnie wyglądasz tak cholernie seksownie, a na dodatek coś Ci się śniło i zaczęłaś jęczeć przez sen i nie wytrzymałem. – To prawda, śnił mi się seks w jego pracy. Nie musi znać szczegółów. Nie wiem, co mi wpadło do tego zakutego łba, ale wsadziłam rękę pod jego majtki i zaczęłam mu walić konia, rozkoszując się tego stwardniałym członkiem. Po krótkim czasie ściągnęłam mu całkiem bokserki i zaczęłam robić mu loda. Natychmiastowo zaczął jęczeć i wygiął głowę do tyłu. Mimo że miał styczność z nowicjuszką to chyba śmiało mogę twierdzić, że mu się podobało. Gdy już był blisko szczytu, wyjęłam z szafki nocnej kondoma i założyłam go na niego. Po czym jak rasowy jeździec z rodeo zaczęłam go ujeżdżać. Doszliśmy oboje w tym samym czasie, głośno i intensywnie. A żeby tego było mało jak doszłam już trochę do siebie usiadłam mu na twarz domagając się od niego minutki. Powiedziałam tylko: -Liż! – Po orgazmie czułam się jakbym wyzionęła ducha, ale wraz było mi mało. Zanim poszliśmy spać uprawialiśmy gorący seks jeszcze kilka razy. Potem nadszedł ranek, a ja musiałam szykować się do pracy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages