Author: admin

  • Narodziny Plywaczki cz. 8

    WITAJ CZYTELNIKU, JEŚLI TRAFIŁEŚ TUTAJ PRZEZ PRZYPADEK TO NAJPIERW ZAPOZNAJ SIĘ Z POPRZEDNIMI CZĘŚCIAMI CAŁEJ TRYLOGII. SPECJALNIE PODZIĘKOWANIA DLA KOMENTUJĄCYCH I TYCH, KTÓRYM SERIA SIĘ SPODOBAŁA.

     

    Obudziłem się rano cały zbolały. Najbardziej jednak czułem mrowienie w dziurce. Wczorajsza sesja zdjęciowa i brutalne pochłanianie kutasa zostawiło właśnie to nieprzyjemne doświadczenie. Przeciągnąłem się. Zegar przy łóżku wskazywał 8:05.

    -“Ehh..kolejny dzień”.-pomyślałem zmęczony

    Przejechałem dłonią po twarzy. Mój wzrok padł na brzuch. Sztuczne cycki były na swoim miejscu, zaś buława mimo gorących wspomnień nadal leżała. Usłyszałem kroki na korytarzu. Momentalnie zamknąłem oczy.

    -”Nie teraz.”-jęknąłem z przerażenia w głowie.

    Na skutek kroków nie czekałem długo. Drzwi otworzyły się  i usłyszałem głos matki.

    -Gabrysia wstawaj

    Spojrzałem na nią, zaspany. Matka wyglądała na wyspaną i pełną życia.

    -Gabrysia. Wychodzę. Pamiętaj dziś o 13.00 masz sesję.

    -Taa-powiedziałem zrezygnowany.

    Matka tylko popatrzyła i wyszła jakby przekazanie informacji było tylko nie ważnym szczegółem.

    Leżąc dostałem na telefon wiadomość.

    -”Co jest?”-powiedziałem zaspany

    Był to sms, a dokładniej mms. Ktoś przysłał mi zdjęcie kutasa. Przestraszyłem się. Kto mógł mi coś takiego przesłać. Po chwili telefon ponownie zawibrował. Treść wiadomości jeszcze bardziej mnie przestraszyła.

    “Wstałaś suko. Podoba Ci się?”

    Wiedziałem kto jest adresatem. Powoli się uspokoiłem, jednak jeszcze podwójnie zdenerwowałem. Wczorajsza przygoda nadal mnie bolała. Przez myśl przeszło mi pełno myśli, jednak wiedziałem, że muszę coś odpisać. Długie czekanie może mieć konsekwencje. Napisałem: “Wolę Pani busz”.

    -Po cholerę to pisałem.-zakląłem

    Kolejny mms. Tym razem było to zdjęcie owłosionych jajek i podpis “A teraz?”

    Odpisałem “Wolę Pani Piękny busz”

    Długo nie dostałem odpowiedzi. Zdążyłam się ogarnąć, kiedy przyszła wiadomość.” Za 15  minut przy fontannie. Masz wyglądać pięknie. ”. W okolicy była tylko jedna fontanna, więc nie było problemu, ale “pięknie wyglądać”. Ubrałem przygotowane przez mamę ubrania i wyszedłem z domu. Było miłe przedpołudnie. Na miejsce dotarłem przed czasem, o dziwo. Po drodze mijałem paru mężczyzn, którzy nie omieszkali wymienić spojrzeń i uśmiechów. Teraz jednak nie było nikogo. Wreszcie przy jednym z murków zaparkował zadbany jeep. Wewnątrz widziałem Kierowniczkę, która ręką zaprosiła do środka.

    -Jesteś suko?

    -Tak Pani

    Popatrzyła na mnie przez chwilę, po czym ruszyła. Jechaliśmy w ciszy, kiedy stanęliśmy na światłach. Kierowniczka rozpięła spodnie, które wraz z majteczkami opadły na wysokość kolan.

    -Na co kurwa czekasz? Liż mój busz-warknęła, chwytając za głowę. Pochylając i ogarniając włoski lizałem cipkę Pani. Mokra i pachnąca. Po jakiejś chwili usłyszałem jęki, zaś ręka Pani przycisnęła głowę do krocza. Jęki ustały, kiedy poczułem jak soki Kierowniczki wyciekają mi na język, zaś jęki się kończą.

    -Dobra suka…-usłyszałem

    Po kilku zakrętach dostałem mocne uderzenie w pośladki. Automatycznie podniosłem głowę, jednak ręką Kierowniczki mnie powstrzymała. Przyznam się, że lubię busz jednak zbyt długie przebywanie było…niewygodne. Zapach i włosy zdawały przenikać moja skórę.

    -Wstawaj-usłyszałem nad sobą

    Staliśmy przed biurowcem gdzie miałem mieć sesje. Zdziwiony spojrzałem na Panią. Było za wcześnie.

    -Dziwisz się? Może wyglądasz jak dziewczyna, jednak brakuje kilku szczegółów. Znajdź moja łaskę.  Muszę zainwestować w suczkę. Na szczęście masz od razu okazję się odwdzięczyć.

    -Słucham..Pani?- zdążyłem wydukać

    Kierowniczka nic nie powiedziała. Rzuciła krótkie “Wysiadaj” i ruszyła ku wejściu.  Przetarłem usta i ruszyłem za nią. Przypomniało mi to pierwsze spotkanie z nią. Na samą myśl moja dziurka zaczęła pracować, zaś kutas lekko się podniósł. Po wejściu skierowaliśmy się na wyższe  piętra. Samo pomieszczenie wyglądało jak zwykła przebieralnia tylko z prysznicem. W tej części panował spokój i głucha cisza. Według planu na drzwiach, pracownicy przychodzą dopiero za 2 godziny. Kierowniczka zamknęła  drzwi na klucz.

    -Nikt nie będzie przeszkadzał- to powiedziawszy ściągnęła bluzkę i resztę ubrań.

    Spojrzała na mnie w tym czasie i warknęła:

    -Na co kurwa czekasz?

    Ściągnąłem spódniczkę, rajstopy, skarpety, bluzkę….Kiedy zostałem w samej bieliźnie, Domina spojrzała na mnie. Na piersiach nie miała iksów, ale zamiast stringów nosiła chyba normalnym zwyczajem bokserki. Cmoknęła i podeszła. Widać ze na spokojnie oceniała mój wygląd. Obeszła, dała klapsa. Jej wzrok był pełen szaleństwa. Nogi się pode mną ugięły.

    -“Tylko nie to…” Wspomnienia ostatnich dni powróciły.

    -Najpierw muszę zobaczyć  całość. Rozbieraj się do naga.

    Trzesąsymi rękami ściągnąłem majteczki i stanik. Moja maczuga wręcz wyskoczyła na wolność.

    -Widzę ze golisz się..to dobrze. Hmmm..

    Uklękła. Jej wzrok spoczął na moich jajach. Poczułem powiew powietrza, które puszczała w ich kierunku. Ciepło było przyjemne. To tego stopnia, że moja maczuga powoli zaczęła się podnosić.

    -Suczka lubi?

    To powiedziawszy przejechała dłonią po jajkach. Nie było to przyjemne. Dłonie, a dokładnie ich skóra zdawała wydawała się być szorstka. Ja papier ścierny. Jęknąłem.

    Uśmiechnęła się i kontynuowała proces. Ponownie jęknąłem.

    -Wystarczy tej rozkoszy-zaśmiała się i wstała.

    Podobnie jak kutas, który stał na baczność.  

    -Dzisiejsza sesja jest inna..właściwie to ty, moja suczko nie będziesz dziś pozować przed obiektywem. Jedziemy na wystawne przyjęcie i ty będziesz gwiazdą, ale najpierw…

    Odwróciła się.

    -…Trzeba tą gwiazdę zrobić.

    To powiedziawszy otworzyła jedną z szaf i poczęła wyciągać ubrania. Były one zarówno kolorowe, jak i bogato zdobione. Gdy wybrała kilka rzeczy. Popatrzyła się na mnie.

    -Perukę inną wezmę.

    Z torby stojącej przy szafie wyciągnęła czarną perukę. Długie włosy sięgały mi po porządnym założeniu, aż poniżej ramion.

    -Pięknie wyglądasz, a teraz cycki. Myślę, że zostawimy jak jest..wygodnie Ci z nimi?-zapytała Kierowniczka

    -Tak, Pani

    Staniczek koronkowy, a majteczki zostały zastąpione stringami. Tył był jednym kawałkiem cienkiego materiału, zaś przód do końca nie zakrywał maczugę. Przy okazji szczypał i bolił przy ruchu ciała. Momentalnie się skrzywiłem, jednak zmieniłem wyraz również szybko. Bałem się Pani. “Jaka impreza?” zastanawiałem się, kiedy zakładała długą sukienkę, buty. Sukienka mimo prostego wyglądu była zbyt krótka i obcisła. Biała tkanina tylko ewektywniej pokazywała moje piersi, wraz z sutkami.

    -A teraz makijaż i pazurki. Jak skończę, będziesz prawdziwą zdzirą dzisiejszego dnia.

    Nie wiem co się działo. Tutaj szminka, tam kredka. Na koniec pozwoliła mi spojrzeć w lustro. Widziałem w nim nie faceta przebranego za laskę, a piękna dziewczynę.

    Kierowniczka spojrzała na zegar.

    -Szybko zbieraj się. Musimy jechać. Wszystko szybko, ale jedyne wyjście było tutaj. Aha…

    Przystanęła i wyciągnęła jakieś zawiniątko.

    -Teraz ty sam wyciągnij to..

    Zawiniątkiem był korek podobny do tego, który  ostatnio wyciągnąłem z dupy.

    -Szybko.

    Ten korek był większy,

    -Pani..jakiś olej

    Kierowniczka się zaśmiała.

    -Na sucho ładuj-powiedziała tak pomagając mi z sukienką.

    -Dawaj go! wkurzyła się Pani i z całej siły wcisnęła go. Pisk i jęk. Myślałem że rozsadzi mi głowę. Gdyby nie stół już bym leżał pod nim.

    -Zbieraj się.

    —————————————————————————————————————-

    -Zachowuj się…

     Podróż skończyła zaparkowaniem auta przed Willą. Willa była nowoczesnym budynkiem w basenem oraz oszklonym dachem. Mimo środka dnia, wewnątrz grała muzyka, a kilka osób w garniakach stała na tarasie.

    Westchnąłem.

    Na wejściu powitał nas ochroniarz, który zmierzył mnie wzrokiem i kiwnął do Kierowniczki. W środku oprócz gości widziałem kilka dziewczyn. Nie byłem jedyny, który miał być

    gwiazdą imprezy. Większość wyglądała na modelki. Nawet niektóre rozpoznałem jak stylistki z sesji zdjęciowej.

    -”Spokojnie”-pomyślałem

    Wówczas poczułem jak ktoś dotyka mojej szyi. Za mną stał młody mężczyzna, który mógł mieć nawet 2 , 3 lata więcej niż ja.  

    -Witaj. Jesteś Gabi?

    -Tak-kiwnąłem głową i wzrokiem szukałem Pani.

    Kierowniczka tylko mruknęła wzrokiem i z drinkiem w dłoni wyszła do ogrodu.

    -Każda, która tutaj przychodzi chce być wyjątkowa..a czemu chcesz być ty być modelką?

    Mężczyzna wyglądał na studenta prawa lub medycyny. Wielokrotnie widzi się takich w serialach. Porządni faceci. Popatrzyłem na niego

    -“Matka chce bym był dziewczyną, bo dużo kasy z tego.”-pomyślałem.

    -Jestem Mateusz.-powiedział

    Mimowolnie się uśmiechnąłem. “Może nie będzie tak źle”

    Mężczyzn  stał przez chwilę i patrzył na mnie. Dopiero teraz zobaczyłem jego wzrok. Patrzył na mnie lubieżnie. Jakby tylko czekał na jakiś znak. Po moim uśmiechu chwycił mnie za rękę i całej siły pociągnął za sobą. Mijając stoły z jedzeniem, krzesła i gości bałem się jeszcze bardziej. Do chwili kiedy siedziałem na krawędzi łóżka w jednym z pokoi, a   kutas gospodarza dyndał mi przed twarzą.

    -Na co czekaj..ssij.-to mówiąc siłą i brutalnością nabił stojącego już po chwili kutasa ma moje usta.

    Mężczyzna pieprzył moje usta, zaś krople spermy lały się z ust na uda. Nie wiedziałem co się dzieje. Scena jak z chorego pornola. “Ta impreza to jeden wielki burdel. A ten paniczek tylko chciał się zabawić”-myślałem czując ból w szczęce.  Przy czym wydawał on jęki. Oczy zaszły mi łzami.

    -Dobra suka-wysapał Mateusz

    Sperma była niedobra, a cały czas bolała mnie głową. Dławiłem się. Chciałem by skończył. Po kilku minutach moje modły zostały wysłuchane. Głośny jęk i kolejny duży pocisk trafił do ust.

    -Ahh…dobrze..pomyślę się nad Tobą. Na pewno jakiś sponsor się znajdzie.

    To mówiąc jakby nigdy nic wyszedł. Siedziałem przez chwilę, aby wytrzeć się i na nogach z waty wyjść. Sukienka była w nieładzie, jednak kilka chwil z Kierowniczką wystarczyły, bym mógł bez problemu wyczyścić materiał. Na korytarzem zobaczyłem Pana Wiktora, który pod ramię wchodzi do  pokoju z jakąś dziewczyną. na mój widok się tylko uśmiechnął i zniknął w pokoju.

    “Co teraz?”

    Nagle z pokoju obok wyszedł stary facet z kutasem na wierzchu. Widać, że dostał co chciał, jednak nie był zadowolony. Przeklinając odszedł w kierunku salonu po schodach na dół. Z ciekawości zajrzałem do środka. Na podłoże klęczała Marysia, moja Rudowłosa. Włosy były w nieładzie, a na podłoże oprócz spermy widniała kałuża żygów.

    Przestraszony podszedłem. Na mój widok Marysia podniosła głowę. Makijaż był pomazany, zaś z oczu płynęły zły.

    -To ty? Mogłam się spodziewać..pff..mrr..co..będziesz się śmiała-wypluła ślinę.

    -Nie..chodź-podałem jej rękę

    Rudowłosa po chwili rozmyślań przyjęła pomoc.

    -Nie chcę tutaj być, ale nie możemy opuścić tego miejsca-powiedziała Marysia

    -Tak, ale mam pomysł. Po wjeździe widziałem niedaleko jakiś domek. Może jakaś chata. Przeczekamy tak chwilę.”

    Rudowłosa popatrzyła na mnie z lekkim zdziwieniem. Może fakt używania końcówek męskich, albo po prostu pomoc kogoś takiego jak ja. Puściłem ją przodem. Wychodząc zabrałem jej torebkę i wspólnie po cicho opuściliśmy wille.Brak słońca na niebie spowodował, że wszyscy goście wynieśli się z tarasu i ogrodu. Nie było, więc problemu z opuszczeniem murów budynku. Rzeczywiście na skraju działki, pod samym lasem stał niewielki budynek.

    Drzwi po wejściu lekko zaskrzypiały. W środku panował spokój, a światło dnia przebijało się przez dziury w dachu. Zamknąłem drzwi na zasuwę. Domek okazał się połączeniem magazynu na drewno, a swego rodzaju składzikiem. Znajdowały się tutaj ławy z bali, kilka przedmiotów na grilla oraz mnóstwo drewna na opał. Marysia usiadła na jednym z stołów. Wyglądała na zmęczoną, ale mimo to uśmiechnęła się do mnie.

    -Nie spodziewałam się takiej postawy. Myślałam, że jesteś jedną z wielu, ale się myliłam. Nikt w tej branży nie jest godny zaufania.

    Nic nie powiedziałem, tylko wpatrywałem się w nią.

    -Nie pierwszy raz ciągnę druta, ale…wierz jak to jest robić to co nie lubisz?-zapytała mnie

    -Tak-opowiedziałem

    -Nie żartuj..jesteś niezła laska, pewnie masz możliwość wybierać. Ja nie?-Marysia wyciągnęła się

    Pierwszy raz ktoś ze mną rozmawia o moich uczuciach. “Raz się żyje”-pomyślałem

    -Wiem jak to jest..-powiedziałem i zbliżyłem się do niej

    -Mmm-mruknęła

    Chwyciłem jej dłoń. Nie wzbraniała się przed tym. Zbliżyłem jej dłoń ku kroczu. Widziałem jej uśmiech. Widać, że ciekawiło ją to co robię. Kiedy jej dłoń znalazła się pod sukienką, szybko wpakowałem jej dłoń w stringi, pozwalając jej macać moje jaja i kutasa. Jej reakcja była natychmiastowa. Oczy się rozszerzyły, zaś usta przyjęły formę O.  Czułem jak maca wszystko dokładnie, po czym patrzy na mnie w lekkim szoku.

    -Jesteś..facetem?

    -Tak.

    -Aa..cycki?

    -Sztuczne

    Marysia wyciągnęła dłoń i milczała. Usiadłem blisko niej.

    -Nie rozumiem…

    Opowiedziałem jej wszystko. To co leżało  na sercu od kilku dni. Wszystko. Od golenia mojego kutasa, bo spotkanie z Kierowniczką, po sesje zdjęciową. Nawet kilka sekund przed naszym spotkaniem dzisiaj też wspomniałem. Widziałem jej twarz, która zmienia się. Z szoku przeszła w kompletny, głęboki szok. Nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Fakt, że zgodnie z układem jest moją niewolnicą, którą teraz oficjalnie nazwałem “przyszłą przyjaciółką” nie był zbyt szczegółowym i ważnym elementem dla tej historii.

    -Co sądzisz? Wygląda to jak trudne życie? -zapytałem na koniec

    Rudowłosa przejechała dłonią na twarzy. Tusz rozmazał się już całkowicie. Popatrzyła na mnie.

    -Wygrałaś, znaczy wygrałeś..jak mam mówić.

    -Mów jak chcesz

    -Gabi..ee…wygląda na przesrane i wyjebane życie. No mogłeś iść na Akademię Wychowania Fizycznego. Jako pływak byś sobie poradził.

    -Dzięki.

    -Skoro już mamy szczerą odpowiedź, to tak naprawdę nie jestem zawodową modelką. Mówię tak, bo ludzie inaczej do tego podchodzą. Obecnie studiuję stosunki międzynarodowe i nie jestem fanką wolnego seksu. Jestem modelką, bo nie dostałam stypendium i muszę sobie radzić.

    -Brzmi ciekawie.

    Rudowłosa się uśmiechnęła. Jej nogi dyndały kilka centymetrów nad ziemią, kiedy siedziała na stole z bali. Oboje byliśmy różnymi ludźmi w tym samym świecie i miejscu.

    -Marysia(spojrzała na mnie)..Jesteś wyjątkowa. Masz cel, do którego dążysz, a ja nie mam.

    Dziewczyna popatrzyła na mnie. Jej smutny wzrok padł na moją twarz.

    -To zrób go..ufff…cel. Wybierz co chcesz. Zdaj maturę i decyduj o swoim losie.

    -Może masz racje, ale co z tym wszystkim. Sesjami, imprezami?

    Rudowłosa wzruszyła ramionami. Chyba miało znaczyć “Nie wiem”

    -Choć nie mogę uwierzyć, że przegrałam z facetem-uśmiechnęła się

    -Ja też..jeszcze ten zakład-zaśmiałem się cicho.

    Dziewczyna popatrzyła na mnie.

    -No tak..ehh..możemy ustalić, że tego nie było?

    -No dobra-jęknąłem żałośnie

    Marysia jeszcze przez chwilę wpatrywał się we mnie. Wyglądała jakby nad czymś się zastanawiała. Poczułem nagle jej głowę na swoim ramieniu. Speszyłem się. Jej dłoń jeździła po mojej twarzy, szyi, piersiach, aby po chwili zniknąć po sukienką. Drgnąłem kiedy delikatna dłoń zdjęła stringi i macała powoli jajka i kutasa.

    Mój oddech stał się płytki. Chwyciłem ją i z całej siły odwróciłem w swoją stronę. Masz wzrok ponownie się spotkał. Nie tylko to. Pocałunek był cały w emocjach. Nasze języki wiły się między sobą. Ślina spływała powoli na naszych ciałach. Jednocześnie zdjęliśmy to co nasz więziło. Sukienki, bielizna. Leżeliśmy tak nadzy na ławie z bali. Dłonie jeździły i badały każdy skrawek naszego ciała.

    -Masz piękne ciało Marysia.

    -Ty również Gabi.

    Rudowłosa odwróciła się tyłem do mnie. Poczułem jak nadziewa się na stojącą już maczugę.

    -Marysia..ja..nie chcę,

    -Spokojnie biorę tabletki, a przy okazji robię to z ukochaną osobą.

    Poczułem ciepło i moc, aby objąć ją w pasie i nabić na mojego kutasa. Pierwszy raz poczułem cipkę. Jej ciepło. Nawet nie jestem w staniej jej opisać. Wszystko działo się zbyt szybko. Wydawało się snem. Jeszcze wczoraj mnie ruchali, a teraz ja ruchałem. Ruchałem kogoś mi bliskiego. Krople potu spływały mi po twarzy. Jęki Marysi roznosiły się po całym magazynie, Miażdżyłem ją. Kutasa wchodził i wychodził jak opętany. Jęczeliśmy razem. Poleciało kilka kurew, ale i wyznań. Kochałem ją, a ona mnie. Dziwna sytuacja wyznania

    miłości. Po kolejnym razie usłyszałem jej jęk, a potężny ładunek wylądował w środku. Padnięty wyciągnąłem kutasa, a sperma powoli wyciekała.

    -Przepraszam Marysia.

    -Uff..Było bosko. Pierwszy raz ruchałem kobietę z kutasem. Te cycki są nieziemskie.-wysapała

    Leżeliśmy tak nadzy, kiedy sielanki nie przerwał głosy i kroki skierowane do magazynu.

    Przestraszeni rzuciliśmy się po ubrania, zaś ja podbiegłem, aby odblokować drzwi.

    -Marysia chowaj się.-rzuciłem przez ramię

    -Co?

    -Zajmę się tym.

    -Zgłupiałaś?

    -Mam cel. Będę Cię chronił. Już chowaj się.

    Zawahała się i ukryła za jedną z stert. Widziałem jej błyszczące oczy, które świeciły w ciemnościach.

    Drzwi otworzyły się, a do środka weszło dwóch podpitych gości. Koszule w nieładzie, a w każdym butelka piwa.

    -Oooo…Patrz Maks..Znalazłem skarb-powiedział jeden

    -Kurwa tylko dla specjalnych-odpowiedział drugi

    Podeszli do mnie i bez od grudek macali po cyckach i pupie.

    -Niezła…co do?!-rzekł kiedy dłoń zniknęła w majtkach.

    Drugi podniósł sukienkę odsłaniając moją maczugę.

    -Jebany pedał

    Cios powalił mnie na podłogę. Później kolejny. Nie bili po głowie, a po torsie. Nie wiem ile to trwało. Kiedy otworzyłem oczy, widziałem ich stojących, który walili konie nade mną. Słyszałem jak mówili.

    -Poczujesz zaraz smak prawdziwego mężczyzny.

    Po chwili strumienie spermy pokryły moją twarz, zaś glosy odeszły. Nagle poczułem, jak ktoś mnie wyciera i coś mówi. Nade mną siedziała Marysia. Wycierała moją twarz, zaś jej mina mówiło niewiele.

    -Tak się narażać. Wiedziałeś że to Ciebie czeka.

    Uśmiechnąłem się.

    -Wolałem to, niż patrzeć jak Ciebie biorą, jeden za drugim.

    Rudowłosa odwróciła wzrok, ale mimo ran i spermy na twarzy widziałem jej łzy, które spływały po policzku.

    -Głupi…

    -Dzięki-szepnałem

    -Zwijamy się z stąd. Nie wiem gdzie, ale gdziekolwiek.

    Podniosłem się. Rudowłosa mnie chwyciła za ramię i razem wyszliśmy z magazyny w światło dnia….

     

    KONIEC? CZY BOHATERKA NAUCZYŁA SIĘ “PŁYWAĆ”?

    (Opowiadanie jest fikcją literacką. Prawa do utworu są oparte na podstawie ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych(t.j Dz. U. z 2021 poz. 1062, z 2022 poz. 655.) i ustawie z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych(t.j. Dz. U. z 2019 poz. 1781). Kopiowanie i używanie treści dzieła twórcy jest karalne.)

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miły z Gdańska
  • Friend with benefits cz.4

    Po tamtej nocy nie widzieliśmy się jakiś tydzień, jedynie wymienialiśmy smsy. Pewnego dnia po pracy jednak przyszło mi się z nim zobaczyć. Wybiegłam z pracy żeby zdążyć na wcześniejszy autobus. Nie było czasu zapalić, a ja dopiero po wyjściu z autobusu zorientowałam się, że nie mam fajek. Myślę „Chuj! Nie mogę go wiecznie unikać. Poza tym nawet nie wiem czy jest w pracy.” Był… – Hej, jak tam? – Mój brak emocji był wyczuwalny. – Hej, spokojnie. Jeszcze za dużo się nie działo. Coś potrzebujesz? – Fajki. – Założyłam włosy za ucho. – Które? – Uśmiechnął się ironicznie. – Jakbyś nie wiedział. – Parsknęłam lekko śmiechem. – Odrazu lepiej, masz. -Zapłaciłam. Uśmiechnęłam się mimo wolnie, gdy musnęliśmy się dłońmi podczas podawania mi fajek. Moje ciało przeszył prąd. – Idziesz zapalić? – Właśnie wtedy wszedł klient. – Daj mi sekundę, zaraz będę. – Wyszłam przed sklep i usiłowałam odpalić papierosa. – Kurwa! – Akurat wychodził klient, spojrzał się na mnie tylko jak na kosmitę i poszedł dalej. Zaraz za nim wyszedł Daniel. – Gdzie? – Zapytał rozbawiony. – W moim ręku! Ta zapalniczka umarła śmiercią nienaturalną. To już trzecia w tym tygodniu… a mamy czwartek! Co za gówna teraz robią. – Głośno wypuściłam powietrze. On za to wyjął swoją zippo, szybkim ruchem ręki otworzył je i zapalił. Nadstawiam swojego fajka. Następnie on wyjął jednego i również go zapalił. – Z pracy? – Tak, dziś był młyn. Telefony się urywały, ale nawet nie było ich kiedy odbierać, bo pacjenci cały czas byli przy okienku. – Dobrze się składa. – Zaciągnął się papierosem. Ja mu tu narzekam, a ten „dobrze się składa”. Ogłuchł czy coś? – Otworzyli tu nowego chińczyka. – Wskazuje palcem na budynek w oddali. – Idziemy? Zaraz powinien być Darek, a potem jestem cały twój. Dawno nie gadaliśmy w cztery oczy. – „Cały twój” te słowa echem odbijały się w moim sercu, choć bardziej w mojej cipce. – Ok, wiesz, że chińskiego żarcia nigdy nie odmawiam. – Po chwili przyszedł Darek. Zliczyli kasę, przekazali sobie niezbędne informacje i wyszliśmy. W Chińczyku było bardzo przyjemnie, choć lokal był pełen. Jedzenie było wyśmienite. Oboje zamówiliśmy kaczkę w pięciu smakach, nasze ulubione danie. Rozmowa zaczęłam się całkiem miło, do czasu… -Wiesz, nie mówiłem Ci jeszcze, ale pogodziliśmy się z Martyną. – W tamtej chwili miałam ochotę uciec albo zapaść się pod ziemię. Zamiast tego miło się uśmiechnęłam. – Cieszę się, mam nadzieję, że tym razem nic nie odwali. – Powiedziałam, choć myślałam z goła inaczej. W końcu umiejętności z klasy teatralnej się przydały. – Najgorsze jest to, że pogodziliśmy się przed samym jej wyjazdem do rodziny. Nie będzie jej tydzień. Miałem nadzieję, że ten weekend spędzimy razem, bo akurat mam wolne. – Wziął kęs jedzenia, po czym dodał. – Ej, a może zrobimy sobie seans filmowy jutro? Ostatni raz tak spędzaliśmy wieczór… bo ja wiem, z trzy miesiące temu? – Chętnie. – Odpowiedziałam szczerze, bo trochę za tym tęskniłam. Piątek po pracy. Wzięłam kąpiel i przy okazji ogoliłam nogi. Postanowiłam włączyć jakąś muzykę typu „dzikie densy” i zaczęłam się szykować. Ubrałam na siebie krótką, lecz ciepłą, dopasowaną, beżową sukienkę z dekoltem w kształcie litery V, na to zarzuciłam luźny sweterek, na rajstopy założyłam skórzane muszkieterki. Lekko pomalowana z zaakceptowanymi na czerwono ustami zaczęłam pakować w małej torebki potrzebne rzeczy i wyszłam z domu. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi w samym ręczniku przewieszonym przez biodra. Szybko zmierzyłam go wzrokiem. – Wybacz, przysnąłem. Potem zrobiłem jedzenie i zabrakło mi czasu żeby na spokojnie się ogarnąć. Wejdź, daj mi chwile. W pokoju masz piwa, rozgość się, a ja wracam. W razie czego pytaj, wiesz gdzie będę. Weszłam do przed pokoju, zdjęłam płacz i buty i dobiegło mnie wołanie z łazienki. – Aga, tak w ogóle to pięknie dziś wyglądasz. Nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do pokoju po piwo. Niestety nie znalazłam tam otwieracza. Poszłam do kuchni, ale tam gdzie powinien leżeć go nie było, więc poszłam do łazienki zapytać. To co zobaczyłam, wmurowało mnie w podłogę. Nie dość, że drzwi nie były zamknięte to zobaczyłam go podczas golenia miejsc intymnych. W końcu skapnął się, że tam stoję, a ja wróciłam do żywych. – Nie było otwieracz tam gdzie powinien być… – Wiesz, co tamten się zgubił. Nowy wisi na lodówce, bo to magnez. – Ok, dzięki. – Spojrzałam ostatni raz na jego stojącą pałe i oblizałam się. Kurwa, chyba to widział. Odwrót, odwrót. Poszłam po otwieracz i wróciłam do pokoju. Jeszcze zimne, to dobrze. Włożyłam je sobie między cycki żeby trochę ostudzić emocje, a on akurat wszedł do pokoju. Szlag! Szybko je zabrałam i zaczęłam otwierać. – Też chcesz? – Jeszcze się pytasz… – Otworzyłam piwo i podałam mu. Zauważyłam, że oczy mu pociemniały. Dobrze chociaż, że nic nie powiedział. Stuknęliśmy się butelkami i wzięliśmy po łyku. Podszedł trochę bliżej, złapał mnie za ramię i powiedział: – Całkiem przyjemny widok miałem przed chwilą, ale ty chyba też nie narzekasz na to co zobaczyłaś w łazience? Psss… sutki ci stanęły. – Cholera! Mogłam włożyć jednak stanik. On odpalił tv, a ja rozsiadłam się na kanapę. Włączyliśmy komedie i wzięliśmy się za piwa. Jedno, drugie, trzecie, czwarte. Co chwila trzeba było je donosić z kuchni, bo kto lubi ciepłe piwo. Zrobili mi się gorąco od procentów, więc zdjęłam sweterek i ukazał się dekolt mojej sukienki. Nie uszło to uwadze cholernie seksownych oczu Daniela. On też wyglądał dziś niczego sobie. Ubrany był w jeansy i błękitna koszule z podwiniętymi rękawami. Film się skończył, a my śmialiśmy się do rozpuku. – Gorąco tu, może wyjdziemy na balkon? – Okej, chodź mam lepszą propozycje, ale to może za chwilę. – Wyszliśmy na balkon, a ja poczułam jak znów twardnieją mi sutki od chłodnego powietrza. Daniel poczęstował mnie papierosem i staliśmy w milczeniu podziwiając widok miasta nocą. Było grubo po północy. Gdy skończyliśmy i weszliśmy do środka, cieszyłam się, że cisza nie spowodowała niezręcznej atmosfery. Usiadłam ponownie na kanapie, a on poszedł po coś do sypialni. – Może partyjka pokera? – Zapytał wracają z małą walizką. – Jasne! – Złapałam łyka piwa. – … ale. – Ale co? – Ale gramy w rozbieranego. Osoba, która pozwali rywala ostatniego ciucha, decyduje co dalej będzie działo się tej nocy. – Bąbelki piwa przemawiały przeze mnie. – Kusisz kocico. Niech będzie, ale pamiętasz, że jestem w tym dobry? – A ja Ci dorównuje. – Dodałam. Pierwsze dwa rozdania wygrał mój rywal, dlatego zostałam w samych majtkach. Na szczęście potem mija dobra passa wróciła i pozbawiłam go po kolei: Koszuli, spodni i skarpetek także szanse się wyrównały. Ostatnie decydujące rozdanie. Moja kolej na rozkład. Jedna, druga, trzecia karta… rozłożyłam już wszystko jak trzeba. Podnoszę karty i widzę, że Daniel nie ma z nimi szans. Teraz tylko zachować zimną krew i nie dać po sobie tego poznać. Wygrałam! Daniel zdejmuje bokserki, a ja widzę, że jego penis jest gotowy na wszystko. Siedzi grzecznie i czeka na mój ruch. Przygryzanie wargę by trochę się opamiętać i nie rzucił się jak bezdomny na jedzenie. O obie, mój drogi. Nie będzie tak łatwo. – To teraz programy sobie w szczerość. Każdy znam na zmianę zadaje pytania i odpowiada, szczerze, bez wyjątku. A żeby było porównali, również zdejmę majtki. Gdy ktoś odmówi odpowiedzi druga osoba ma kusić, flirtować, co tylko ze chce. Osoba, która odmówiła odpowiedzi nie może dotknąć kuszącego, chyba że ten tak powie. Zaczynam. – Zdjęłam majtki i usiadłam na kanapie z rozchylonymi nogami. – Co do mnie czujesz? – Zaczęłam z grubej rury. – Już Ci to mówiłem. Ostatnio. Mącisz mi w głowie. Przy Tobie świat staję na głowie i nic nie jest już takie samo. Kocham M. jestem tego pewien póki nie jestem z Tobą. Mam swoje zasady, nigdy nie zdradziłem… do tej pory. A teraz? Jestem w związku, a siedzę przed tobą nagi i sam nie wiem, co robię. – Okej, twoja kolej. – Zrobiło mi się gorąco, chodź w pokoju jest dwadzieścia dwa stopnie. – Co ty ze mną robisz? Dlaczego to się dzieje? – Zamknął oczy i odchylił głowę do tylu. – Co masz na myśli? Doprecyzuj pytanie. – Serio nie wiedziałam, o co mu chodzi. – Chodzi mi o to, co jest teraz. – Dłonią pokazuje na całe swoje ciało. – Łamie swoje wszystkie zasady, a to nie wina alkoholu, bo nie jestem pijany. -Daniel, ja nie wiem. Nie mam na to wpływu. Przyszłam tu mając nadzieję na miło spędzony wieczór przy filmie. Proponując Ci rozbieranego pokera zamiast zwykłego przemawiały przeze mnie procenty, ale to ty się na to zgodziłeś jak mówisz na trzeźwo. Nie zmuszałam Cię do tego. – Schował głowę w dłoniach. Odczekałem trochę i zadałam moje pytanie. – Czy mógłbyś ze mną być? W związku? Jako para? – Odmawiam odpowiedzi. – Zrobił dziwną minę. Czy jego to pytanie zabolało? Nie pewnie zaczęłam go kusić. Siedział na kanapie z nogami spuszczonymi na podłogę. Wstałam, podeszłam do niego i stanęłam przy nim, kazałam mu się oprzeć wygodnie, po czym stanęłam nad nim okrakiem. Zaczęłam całować go po płatku ucha, zjechałam do szyi. Usłyszałam mruczenie. Zeszłam na klatkę piersiową i skończyłam całowanie na tatuażu, który symbolizował naszą przyjaźń. Położyłam mu dłoń, w miejscu, w którym czułam bicie serca. Głęboko wypuścił powietrze, które przed sekundą jeszcze wstrzymywał. Spojrzałam na niego, miał mocno zaciśnięte powieki. Wyglądał jakby czuł… ból? Odeszłam na swoje miejsce. Minęła chwila zanim się odezwał. – Moja kolej. Czego nie pozwoliłabyś mi ze sobą zrobić? – Nie chce odpowiadać na to pytanie, bo mogłabym być źle zrozumiana. – Odmawiam odpowiedzi. Poprosił mnie żebym usiadła plecami do niego. Odgarnąć mi włosy z pleców i całował kręgosłup od góry, centymetr po centymetrze. Potem wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego łóżka. Z komody za nim wyciągnął, raczej nieprzypadkowo, krawat w kolorze zbliżonym do mojej szminki i przywiązał mi nim ręce do oparcia łóżka. – Już mi nie uciekniesz. – Oczy miał prawie czarne od pożądania. – Nigdzie się nie wybieram. – Odpowiedziałam chrapliwym głosem. W tym momencie rzucił się na mnie i zaczął zachłannie całować. Podobało mi się to, bardzo. Nasze języki tańczyły w zawrotnym tempie. Odrywając się od siebie sapaliśmy jak po maratonie. Klękną na kolanach i jednym sprawnym ruchem obrócił mnie na brzuch. Słyszałam jak zakłada gumkę. Nagle wbił się we mnie ostro i bez ostrzeżenia, a potem posuwał bez opamiętania. Nie podobało mi się to, wręcz było bolesne. A on wchodził i wychodził ze mnie coraz mocniej. Każde pchnięcie przeszywało mnie jakby na wylot. W końcu zaczęłam płakać. Usłyszał to i natychmiast przestał. Rozwiązał mi ręce, a ja zwinęłam się w kulkę. -Kochanie? – Cisza. – Co ja zrobiłem? – Nie wiem czy mówił to do mnie czy do siebie. – Kochanie? – Zaczerpnęłam powietrza. – Słucham? – Czy ty powiedziałeś do mnie kochanie? – Lekko się wzdrygnęłam. – Tak, to było do ciebie. – Dlaczego? Nie jesteśmy razem… – W jednej chwili zapomniałam o tym, co się wydarzyło i skupiłam się na tym, co powiedział. – Ja… nie wiem. Tak się wystraszyłem. To był odruch. Ja, przepraszam. Spieprzyłem! Po tych pocałunkach, gdy pocałowałaś mój tatuaż, poczułem fizyczny ból. Chciałem sobie ulżyć i zrobić z Tobą wiele i na ostro, tak jak lubię, ale coś mnie opętało. Nie umiałem się powstrzymać. Nie chciałem tego robić twoim kosztem, na pewno nie. To miało sprawiać przyjemność, nie wywoływać płacz. – Możesz wszystko, bo wiem, że nie zrobisz mi krzywdy. – Co? – Chyba nie zrozumiał. – Taka była by mija odpowiedź na twoje pytanie. Nie chciałam być dziwnie odebrana. Ufałam Ci… – Przerwałam. – Zjebałem, tak bardzo zjebałem! – Opadł na podłogę i schował twarz w dłoniach. Dosyć niewyraźnie i bardzo cicho usłyszałam, co powiedział. – Będę się smażył w piekle! Nie dość, że zdradziłem jedną kobietę, którą kocham to drugą, dla której straciłem głowę, skrzywdziłem. Czy da się to jakoś naprawić? – Ostatnie zdanie powiedział głośniej i wyraźniej. – Tak. – Powiedziałam po prostu. Podniósł głowę z nad rąk i spojrzał na mnie. – Co tak? – Da się to naprawić. Pocałuj mnie i włóż w to całe emocje, które do mnie czujesz. – Zrobił to. Jego pocałunek był zarazem czuły i namiętny. Mówił nim pragnę cię i nie mogę cię stracić, a może nawet kocham cię. Możecie pomyśleć, że jestem szalona, ale takie rzeczy się czuje. Na koniec pocałował mnie w głowę i zasnęliśmy. Byłam dziwnie spokojna, o to ci będzie dalej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages
  • Zielona szkola

    – Moniko, czy ty mnie w ogóle słuchasz?

    Pytanie Henryki wyrwało ją z zamyślenia.

    – Tak, przepraszam Henryko.

    Henryka, gdy się nakręciła potrafiła mówić bez przerwy przez godzinę, a nic tak jej nie nakręcało jak polityka, szczególnie to co działo się obecnie wokół Ministerstwa Edukacji Narodowej.

    – No ja po prostu nie rozumiem dlaczego ten rząd tak nienawidzi nauczycieli…

    – Zgadzam się z tobą – odpowiedziała machinalnie Monika – i po raz kolejny odpłynęła myślami.

    Wspominała czas gdy zaczynała karierę nauczycielki, pełna ideałów szybko zderzyła się z polską rzeczywistością. Będąc nauczycielką-stażystką musiała dorabiać jako niańka. Śmieszna historia, pierwsze dziecko którym się opiekowała, wówczas 6-letni Tomek, dziś jest uczniem 3 klasy w liceum w którym uczy.

    Monika i Henryka siedziały właśnie na plaży  przy jeziorze, doglądając zabaw młodzieży podczas tygodniowego wyjazdu na koniec roku szkolnego. Tak naprawdę zabawy większości z nich polegały na wgapianiu się w telefony w cieniu drzew. Tylko ekipa Tomka: Marek, Damian, Łukasz i dziewczyna Tomka, Patrycja, szaleli na molo, skacząc do wody, śmiejąc się i przepychając. Patrycja była o rok starsza od chłopaków, kończyła szkołę i zdała właśnie celująco maturę. Jako najpiękniejszą dziewczyna w szkole, była obiektem westchnień większości chłopców. Z jej lekko egzotycznym typem urody przypominała Monice młodą Angelinę Jolie. Podczas harców na mostku koledzy Tomka nie tracili żadnej okazji, aby dotknąć jej smukłego, młodego ciała. Patrycji to nie przeszkadzało, lubiła być w centrum uwagi, owinęła ich sobie wokół palca, zrobiliby dla niej wszystko. Tomek również nie wyglądał na niezadowolonego, gdy ręka któregoś z przyjaciół lądowała na majtkach, brzuchu czy staniku Patrycji.

    Tomek często zerkał w kierunku nauczycielek, a tak naprawdę na Monikę i za bardzo się z tym nie krył. Wiedziała, że mu się podoba. Za rok kończyła 36 lat, ale nadal zachowała młodzieńczą figurę. Jej zgrabna pupcia i jędrne piersi sprawiały, że budziła zakłopotanie wśród większości uczniów płci męskiej. Nie ubierała się wyzywająco, ale lubiła eksponować swoje kobiece atuty.

    Z Tomkiem sprawa wyglądała trochę inaczej, ze względu na ich wspólną przeszłość (przecież podcierała mu pupę, gdy był przedszkolakiem) ich relacje były bardzo przyjacielskie, rozmawiali ze sobą jak starzy kumple, choć Monika starała się zachować pewien profesjonalny dystans. Była jego nianią przez półtorej roku. Tomek był wspaniałym dzieckiem, niestety współpraca z jego rodzicami zakończyła się nieprzyjemnie – oskarżyli Monikę o kradzież bardzo drogiego pierścionka ze szkatułki. Nie zgłosili sprawy na policję, ale kazali jej się wynosić, nie dając nawet dojść do słowa. Po pół roku była pracodawczyni zadzwoniła do niej z przeprosinami, pierścionek się odnalazł, prosiła żeby wróciła. Tomek bardzo przeżył zniknięcie swojej ukochanej niani. Monika jednak odmówiła. Nie czułaby się tam dobrze po tym co zaszło, zresztą właśnie poznała Jacka, jej obecnie już byłego męża, z którym wiązała wspólne plany.

    Bardzo się zdziwiła, gdy 3 lata temu, podczas inauguracji roku szkolnego podszedł do niej przystojny nastolatek i przedstawił się jako TEN Tomek. Sądząc po majątku jego rodziców można by przypuszczać, że ich syn trafi raczej do prywatnej szkoły, może nawet za granicą. Liceum w którym uczyła było co prawda jedną z lepszych publicznych szkół średnich w mieście, ale jednak. Okazało się dodatkowo, że Tomek trafił do klasy, w której obejmowała właśnie wychowawstwo. Od tego czasu stał się jej drugą ręką, był przewodniczącym klasy, często zostawał po lekcjach, żeby pomóc w przygotowaniach do różnych wydarzeń, angażował się w inicjatywy Moniki. Był mądry i bystry, prowadził z nią gwałtowne dyskusje, w których zawsze chciał być górą. Nigdy nie dał odczuć, żeby był nią zainteresowany jako kobietą, w przeciwieństwie do innych chłopców, których nie raz przyłapywała gdy gapili się w jej dekolt czy na pupę. Jeśli chodzi o te sprawy, Tomek już w pierwszej klasie został usidlony przez Patrycję – nie mogło być inaczej, najpiękniejsza dziewczyna w szkole musiała być z najprzystojniejszym chłopakiem. Od tego czasu byli nierozłączni, co trochę dziwiło Monikę, gdyż Patrycja była dzikuską, lubiła prowokować i żyć na krawędzi. Stały związek nie pasował do jej stylu.

    – Musimy się zbierać już po siedemnastej, zaraz kolacja – Henryka ponownie wyrwała Monikę z rozmyślań.

    – Tak, idziemy już – odparła Monika.

    Tomek posłał jej kolejny promienny uśmiech, podczas gdy Damian trzymając Patrycję od tyłu próbował wrzucić ją do wody. Monika poczuła się trochę zakłopotana uwagą jaką poświęcał jej dziś uczeń.

    Henryka wyciągnęła gwizdek trenerski i gwizdnęła z całej siły zwołując grupę do powrotu. Henryka była 10 lat starsza od Moniki, ale jej aparycja i ubiór dodawał jej jeszcze dodatkowe dziesięć.

    Ośrodek w którym przebywali, mieścił się na dużym ogrodzonym terenie, na skraju lasu, z boiskami do nogi, koszykówki, kręgielnią. Mieszkali w długim parterowym budynku, po jednej stronie korytarza chłopcy, z drugiej strony dziewczyny, na końcu opiekunowie. Poza jej 3a, w wycieczce uczestniczyły jeszcze 2 klasy z liceum. Klasa Patrycji nie brała w niej udziału, ona pojechała dodatkowo jako dziewczyna Tomka. Normalnie coś takiego nie byłoby możliwe, ale pobyt w ośrodku załatwiał tata Tomka, właściciel był jego znajomym. Dla zachowania pozorów Patrycja musiała spać w części dla dziewczyn, Tomek dzielił pokój z Bartkiem. Ta pruderia była dość zabawna, w szczególności że przecież to byli już prawie dorośli ludzie.

    Poza Henryką i Moniką, było jeszcze dwóch nauczycieli Jerzy od WF-u oraz, ku niezadowoleniu Moniki, historyk Mirek. Umówiła się z nim kilka razy po rozstaniu z mężem, okazał się jednak niezłym świrem. Od tego czasu starała się go unikać. Poza nimi był jeszcze kierownik ośrodka i tutejszy wychowawca Ryszard facet w typie wojskowego-kulturysty, nie lubiła takich mężczyzn, ona jednak ewidentnie wpadła mu w oko już podczas pierwszego spotkania.

    Podczas kolacji Ryszard przysiadł się do stolika i próbował czarować Monikę. Ona jednak zaraz po posiłku wykpiła się ze wspólnego spaceru złym samopoczuciem. Wróciła do pokoju i próbowała czytać książkę na Kindlu. Szybko zmorzył ją sen, autokar z pod szkoły wyruszał o 5 rano, więc mało spała poprzedniej nocy.

    Po 23.00 obudziło ją chrapanie Henryki, która spała w pokoju obok, ścianki były symbolicznej grubości. Wstała, przebrała się w pidżamę, którą stanowiły spodnie od dresu i t-shirt. W domu ubierała się w seksowną atłasową koszulkę i takie same spodenki, tutaj chciała być gotowa gdyby coś się działo w nocy i musiał wyjść na korytarz. Przez kolejne kilkadziesiąt minut próbowała zasnąć, czytać książkę, w końcu postanowiła wyjść na spacer. Z walizki wyjęła papierosy, nigdy nie paliła nałogowo, czasem okazyjnie na imprezie, teraz wzięła jednego i wyszła na zewnątrz. Było już grubo po 24.00, na dworze panowała cisza przerywana jedynie hukaniem sowy z pobliskiego lasu. Niebo było bezchmurne, a widok gwiazd aż zaparł dech Monice, w mieście nie było widać ich aż tyle.

    Usiadła w ciemności w małej altance z ławkami i stolikami. Zapaliła papierosa. Wróciła myślami do przeszłości. Pobrali się z Jackiem dwa lata po tym jak się poznali, wzięli kredyt, kupili mieszkanie. Nigdy jednak nie zdecydowali się na dzieci. Układało im się dobrze, przynajmniej tak jej wydawało, aż do pewnego deszczowego dnia, jakieś 16 miesięcy temu.

    Tego dnia rano budzik nie zadzwonił, oboje zaspali do pracy. Nerwówka, Monika w biegu chwyciła jabłko, które miało stanowić jej śniadanie do pracy, wrzuciła telefon do torebki i wybiegła z domu. Padał deszcz więc dodatkowo ugrzęzła w korku ciągnącym się po horyzont. Sięgała po telefon, żeby napisać do szkoły, że nie dotrze na pierwszą lekcję, kiedy przyszedł SMS. Nie zwróciła uwagi, że to nie był jej sygnał. Gdy wyświetliła się zawartość, w pierwszej chwili nie zrozumiała co się dzieje. Po otwarciu aplikacji zobaczyła zdjęcie wygolonej, młodej cipki z podpisem „O 11 w konferencyjnym”. Po chwili dotarło do niej, że przez przypadek zabrała telefon Jacka. Z nerwów zaczęła się trząść, przy najbliższej okazji skręciła w małą uliczkę i zaparkowała. Przez kolejną godzinę prześledziła całą kronikę romansu jej męża z koleżanką z pracy, zaczęło się ponad pół roku wcześniej. Tego dnia nie dotarła do pracy. Jaka była głupia, że nic nie zauważyła. Uświadomiła sobie wówczas, że to stąd wynikały dziwne zachowania męża, niespodziewane nadgodziny, niechęć do seksu z Moniką. Jacek nigdy nie był demonem seksu, jego potrzeby były znacznie mniejsze od Moniki, to ona była stroną, która bardziej dążyła do zbliżeń. Przyzwyczaiła się do tej różnicy temperamentów, ale od kilku miesięcy uprawiali seks jeszcze rzadziej niż wcześniej. Teraz tej namiastki seksu brakowało jej najbardziej, ciepłe uczucia do męża wyparowały dość szybko, ale pożądanie zostało.

    Monika po rozstaniu z Jackiem, które przebiegło niespodziewanie szybko, próbowała umawiać się z innymi facetami, ale zaliczała porażkę za porażką. Tylko z jednym z nich wylądowała w łóżku, chociaż był przystojny i dość intersujący, w tej kwestii okazał się nieporozumieniem. Załatwił sprawę, nim Monika zdążyła się na dobre podniecić i jeszcze był bardzo zadowolony z siebie.

    Jedyny orgazm do którego w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, doprowadził ją inny człowiek, przeżyła z kobietą. Co zaskakujące była to jej najlepsza przyjaciółka, z którą znała się jeszcze z liceum. Kilka miesięcy temu umówiła się koleżankami na babski wieczór: wino, sushi, romantyczny film. Z czterech zaproszonych dziewczyn dotarła tylko Kasia, jej najbliższa przyjaciółka. Mimo że po szkole ich drogi się rozeszły, cały czas utrzymywały serdeczny kontakt. Było miło, dużo wina, odrobinę za dużo i nie wiadomo nawet kiedy zaczęły się namiętnie całować. Monika nigdy nie miała lesbijskich ciągot, a już tym bardziej do Kasi. Naprawdę brakowało jej dotyku drugiego człowieka. Wylądowały w sypialni i doprowadziły się do orgazmu za pomocą ust i języka. Było cudownie, Kasia okazała się wspaniałą kochanką. Zasnęły przytulone do siebie. Rano Monika chciała zapytać czy Kasia robiła to już z inną kobietą, bo w nocy wyglądało jakby miała w tym duże doświadczenie, a jej przyjaciółka ani razu nie wspomniała o tym co się działo w nocy. Rozmawiały normalnie, ich relacje nie uległy zmianie. Tak jakby nic się nie wydarzyło. Monika się dostosowała, wiedziała, że dla przyjaciółki z mężem i dzieckiem to może być trudny temat. Wracała do tej nocy jedynie w fantazjach.

    Wspomnienie spowodowało, że w kroczu Moniki rozlało się przyjemne ciepło, poczuła że robi się mokra. Dobrze, że zabrała ze sobą swojego małego, fioletowego, brzęczącego przyjaciela, którego kupiła w sieci po rozstaniu z Jackiem. Zgasiła papierosa i chciała wracać do pokoju, gdy nagle uzmysłowiła sobie, że od jakiegoś czasu słyszy dziwne dźwięki dobiegające z szopy na sprzęt sportowy. Szopa skryta była za stołówką, z budynku mieszkalnego była niewidoczna. Z miejsca w którym siedziała widać było tylko jej fragment, Monice wydało się że widzi tam światło. Czyżby jej podopieczni jednak nie spali w swoich pokojach?

    Po cichu, na paluszkach zbliżyła się do tylnej ściany budynku, szopa była zbudowana z drewnianych desek, pomiędzy nimi były spore szpary. Przyłożyła oko do jednej z nich, w środku znajdowały się stoły do ping-ponga, materace do ćwiczeń, piłki, kajaki zawieszone na ścianach. Regały ustawione były w rzędach, z szerokimi korytarzami pomiędzy nimi. W środkowym korytarzu świeciło się światło, nie były to jarzeniówki sufitowe, te byłby jaśniejsze, widok zasłaniał jej regał, musiała podejść parę kroków w prawo. Korytarz był oświetlony lampami turystycznymi rozłożonymi na regałach i podłodze.

    W pomieszczeniu dostrzegła Patrycję, Marka, Damiana i Łukasza. To co zobaczyła sprawiło że wstrzymała oddech. Wszyscy byli nadzy, Patrycja siedziała okrakiem na Marku, ujeżdżając jego kutasa, Damian i Łukasz stali po bokach, Patrycja ssała namiętnie ich sterczące penisy.

    Monika w pierwszym odruchu chciała wejść do środka i przerwać tę orgię, pomyślała o Tomku, który nieświadomy tego, że najlepsi koledzy posuwają jego dziewczynę, spał zapewne smacznie w pokoju. Ze zdziwieniem zauważyła jednak, że zamiast oburzenia czuje coś zupełnie innego. Jej ręka bezwiednie powędrowała do wnętrza spodni, nie miała majtek, cipka pulsowała przyjemnym ciepłem, była mokra. Rozchyliła wargi sromowe i zaczęła się delikatnie pieścić, obserwując to co dzieje się wewnątrz.

    Patrycja nago, była oszałamiająco piękna. Miała ciemną karnację, perfekcyjne, szczupłe ciało, jej małe piersi idealnie pasowały do figury, sutki miała ściągnięte i twarde. Wszystko co robiła, robiła z gracją i powabem. Jej skóra lśniła lekko od potu. Ciała chłopców były pięknie wyrzeźbione, nie byli przesadnie napakowani, raczej szczupli, jednak widać było wyraźnie wszystkie mięśnie. Wszyscy mogli być modelami. Penisy Damiana i Łukasza były całkiem sporych rozmiarów. Przyrodzenie Damiana było jednolitej grubości, natomiast żołądź Łukasza była chudsza, penis rozszerzał się ku dołowi. Monika pomyślała, że cudownie byłoby się na niego nabić, gdy im głębiej by wchodził tym bardziej rozpierałby waginę.

    Wszyscy byli coraz bardziej podnieceni, Patrycja przyspieszyła tempo nabijania się na Marka. Monika widziała jedynie dolną część jego kutasa, który rytmicznie wsuwał się i wysuwał z cipki dziewczyny. Damian chwycił głowę Patrycji próbując wepchnąć swoje przyrodzenie jeszcze głębiej, Łukasz również walczył o miejsce w jej ustach. Monika przyspieszyła swoje pieszczoty.

    Nagle bardziej poczuła niż usłyszała, że ktoś się za nią skrada. Nie zdążyła się obrócić, gdy silna ręka zakryła jej usta, a druga chwyciła ją w pasie, unieruchamiając ją w ten sposób, że nie mogła wyciągnąć ręki ze spodni. Nie wiedziała kto był napastnikiem, pierwszy kandydat, który przyszedł jej do głowy to Ryszard. Czyżby obserwował ją cały czas, a teraz postanowił skorzystać z okazji? Może to Mirek, po tym jak powiedziała mu, że nie chce się z nim spotykać, przez kilka tygodni pojawiał się pod jej domem.

    Obojętnie kim on był, był ewidentnie podniecony, Monika poczuła jego twardą, pulsującą męskość na pośladkach gdy przycisnął ją do siebie. Próbowała się wyswobodzić z uścisku, ale nie miała szans. Gdy przestała się szamotać, napastnik gwałtownie obrócił ją do siebie i pocałował, wpychając język do ust. Choć widziała jego twarz tylko przez ułamek sekundy, nie miała wątpliwości… to był Tomek. Co się tu do cholery działo? Po dłuższej chwili udało jej się go odepchnąć, odruchowo chciał wymierzyć mu policzek, Tomek jednak chwycił jej rękę.

    – Choć – powiedział do niej, jednocześnie ponownie obracając tyłem.

    Delikatnie ją popchnął w kierunku drzwi do szopy. Otworzył drzwi nogą i wprowadził do środka. Nie był zaskoczony widokiem, który zastali, doskonale wiedział co tu się działo. Monika pomyślała, że zapewne nie pierwszy raz. Uczestnicy orgii, musieli usłyszeć szamotaninę na zewnątrz, gdyż przerwali swoje igraszki i stali patrząc na drzwi, chłopcy z dumnie wyprężonymi kutasami, Patrycja miała rumieńce na policzkach i przyspieszony oddech. Jej wargi sromowe, na co dzień zapewne schowane za fałdami skóry teraz wystawały napęczniałe z podniecenia, lśniły jej sokami. Żadne z nich nie wyglądało na zakłopotanego sytuacją, w której stali nago przed swoją nauczycielką, przyłapani na miłosnych igraszkach.

    – Złapałem całkiem apetycznego podglądacza, myślicie że pani Monika zasłużyła na karę? – powiedział do zgromadzonych Tomek.

    Łukasz lubieżnie oblizał wargi i powiedział:

    – Mniam, świeże mięsko – ruszył w moim kierunku.

    Odruchowo cofnęłam się, nabijając pupą na erekcję Tomka. Byłam w potrzasku. Nie mogłam wypowiedzieć słowa. Normalnie nigdy nie brakowało mi słów czy pewności siebie, wiedziałam jak utrzymać porządek i dyscyplinę w klasie. Teraz stałam i nic nie przychodziło mi do głowy. Trzęsłam się jedynie z emocji, których nie potrafiłam dokładnie określić. Może racje miała moja przyjaciółka Kasia, która powtarzała: „Długotrwały brak bolca, każdą kobietę doprowadzi do szaleństwa”. Może to właśnie nastąpiło.

    – Czekajcie – powiedziała Patrycja.

    Chłopcy karnie stanęli. Podeszła do mnie, naga, piękna. Spojrzała mi prosto w oczy, miała zielone oczy o przenikliwym spojrzeniu. Zrobiła krok i delikatnie zbliżyła swoje wargi do moich, pierwsze pocałunki były delikatne. Smakowała brzoskwiniowym błyszczykiem do ust, jej oddech pachniał winem. Później stały się bardziej namiętne. Jej ręce błądziły po moim ciele. Początkowo byłam zbyt zaszokowana całą sytuacją. Stałam biernie pozwalając się całować. Gdy ręka Patrycji dotarła do mojego stwardniałego sutka i zaczęła go delikatnie szczypać, moje ciało opanowała rządza. Zaczęłam całować Patrycję, nasze języki zaczęły się pieścić nawzajem, masowałam jej piersi, przerwałyśmy na chwilę, Patrycja sprawnie pozbyła się mojej koszulki i spodni od dresu, które opadły na ziemię. Przez chwilę lizała moje piersi, kiedy w końcu dotknęła mojej napęczniałej i podnieconej brzoskwinki, wydałam z siebie jęk rozkoszy, pieściła ją przez chwilę. Zaczęłam szybciej oddychać. Wtedy Patrycja niespodziewanie odsunęła się ode mnie. Oblizała wargi i zalotnie się uśmiechnęła.

    Stałam zupełnie naga, otoczona przez czwórkę napalonych młodych mężczyzn. Tomek w międzyczasie pozbył się ubrania, wszyscy więc stali z wyprężonymi kutasami niczym plemienna straż z dzidami. W ich oczach było widać, że są gotowi do akcji. Damian powoli, jakby od niechcenia masturbował się.

    Jeszcze 20 minut temu to co się teraz działo byłoby dla mnie kompletną abstrakcją, nie przyszłoby mi do głowy nawet w najdzikszych fantazjach.

    – Teraz jest wasza chłopcy – powiedziała Patrycja – zwracając się do Łukasza i Marka. Nie trzeba im było powtarzać. Marek zrzucił ze regału drugi materac na podłogę. Łukasz chwycił mnie za rękę, delikatnie, ale zarazem stanowczo zmusił do klęknięcia na materacu. Patrycja trzymając za sterczące przyrodzenia Tomka i Damiana, niczym psy na smyczy zaprowadziła ich na drugi materac, na którym przed chwilą ujeżdżała Marka.

    Marek i Łukasz stanęli przede mną tak, że ich penisy znalazły się na wysokości moich ust. Dopiero teraz zauważyłam, że kutas Marka jest gigantycznych rozmiarów, nawet na filmach porno, które ostatnio oglądałam dość często, nie widziałam czegoś takiego. Kompletnie nie pasował do proporcji jego ciała, wrażenie nienaturalności potęgował jego wygląd cały pokryty był napęczniałymi żyłami i zgrubieniami. Jak to monstrum zmieściło się maleńkiej muszelce Patrycji?

    Byłam napalona bez dwóch zdań. Z drugiej strony wewnątrz mnie drugi głos krzyczał „Nie rób tego, uciekaj, jesteś nauczycielką, nie możesz!!!”. Chłopcy stali z pulsującymi penisami, a ja byłam jak sparaliżowana.

    – Nie wie pani jak to się robi? Może panią nauczymy? – powiedział Marek i zaczął delikatnie pchać główkę swojego giganta do moich ust. Moje ciało zalała fala podniecenia, drugi głos przestał istnieć. Łapczywie wzięłam go do ust i zaczęłam namiętnie ssać, jego wielkość sprawiała, że w ustach zmieściła mi się ledwie główka i kawałek niżej. Nie było mowy, aby obaj chłopcy się tu zmieścili. Ssałam więc chwilę kutasa Marka, a ręką obciągałam Łukaszowi, a po chwili następowała zmiana. Nauczycielka musi równo traktować swoich uczniów. Byłam w tym dobra, bo czułam że oba penisy, choć wydawało się to niemożliwe jeszcze bardziej pęcznieją w moich ustach.

    Kątem oka widziałam co się dzieje na materacu obok, Patrycja ujeżdżała, a raczej galopowała na swoim chłopaku. Damian stał oparty o stół ping-pongowy, a Patrycja namiętnie mu obciągała.

    Markowi przestało wystarczać moje fellatio, główka jego penisa przybrała ciemnoczerwony odcień, cały pulsował z podniecenia. Obszedł mnie od tyłu i delikatnie popchnął tak, że stałam na czworaka. Chciał mnie zerżnąć od tyłu, wizja jego anakondy wdzierającej się do mojej ciasnej szparki była tyleż podniecająca (o raju, nigdy w życiu nie byłam tak podniecona), co przerażająca. Jeśli będzie chciał wejść we mnie gwałtownie, to mnie chyba rozerwie. Zaczęłam drżeć w oczekiwaniu na to co nastąpi.  Na szczęście Marek miał w tym doświadczenie, zaczął wprowadzać go delikatnie, najpierw główkę, potem powoli rozpychał się wewnątrz, gdy udało mu się wepchnąć około jednej trzeciej swojej gigantycznej pały, zaczął mnie delikatnie posuwać. Co to było za uczucie! Ścianki mojej pochwy ekstremalnie rozciągnięte czuły każdy milimetr jego pulsującego fallusa, każdą napęczniałą żyłę i nierówność. Z każdym ruchem wchodził trochę głębiej, co potęgowało rozkosz. Z mojej cipki rozchodziły się fale ekstazy,  czułam się jak po narkotykach. Na materacu obok usłyszałam szczytującą Patrycję. Łukasz, także nie próżnował uklęknął i rozochocony faktem, że moje usta należą tylko do niego, chwycił mnie za włosy i wypchał mi fiuta bezceremonialnie jak głęboko się dało.

    Marek widząc, że jego gigant dobrze zadomowił się w mojej szparce, ruchał mnie coraz mocniej. Czułam, że zaraz dojdę. Wówczas nagle i bez ostrzeżenia wycofał się ze mnie. Byłam zaskoczona. Dlaczego? Nie!!!

    Wycharczałam nie swoim głosem:

    – Rżnij mnie!!!

    – Czekaj, mam coś lepszego – odpowiedział Marek beztroskim głosem

    Co może być lepszego od twardej pały w pochwie? Byłam jak narkomanka, której ktoś odebrał działkę heroiny. Gdzie się podziała stateczna pani od polskiego?

    Marek położy mnie na boku, podniósł moją nogę w górę i wjechał swoim wyciorem w moją szparkę. Tym razem wszedł bez problemu. (O tak!) Łukasz położył się z tyłu. Wówczas zrozumiałam, że chce odwiedzić moją drugą dziurkę. Nigdy nie uprawiałam seksu analnego, bałam się że będzie boleć. A teraz dodatkowo moja pochwa wypełniona była całkowicie kutasem wielkości ręki. Chciałam powiedzieć, żeby tego nie robił. Moje ciało jednak działało niezależnie od moich myśli, wypięłam pupę, żeby ułatwić mu zadanie.  Kiedy Łukasz próbował wepchnąć się do mojej pupci, Marek ponownie zaczął mnie posuwać. Łukasz delikatnie zaczął się wsuwać do środka, gdy główka jego prącia wskoczyła do mojej drugiej dziurki, zamiast bólu poczułam rozdzierającą rozkosz. Orgazm przyszedł całkowicie niespodziewanie, jak uderzenie pędzącej lokomotywy. Krzyknęłam z zaskoczenia. Łukasz myśląc że zrobił mi krzywdę, wycofał się, ale widząc że krzyk nie był objawem bólu ponownie wszedł w moją pupę tym razem mocniej i trochę głębiej dzięki czemu końcówka orgazmu była jeszcze przyjemniejsza niż początek.

    Tkwiłam teraz z kleszczach dwóch napalonych ogierów, których mój orgazm jeszcze bardziej rozochocił. Początkowo nie mogli się zgrać, ale po chwili posuwali mnie już w zgodnym rytmie. Penis Łukasza wszedł na razie dość płytko, za to Marek wepchnął się już do samych jajek. Czułam jak ich fallusy ocierają się o siebie przez cienką ściankę waginy. Oboje całowali mnie, lizali, gryźli i drapali. Zazwyczaj po orgazmie moje podniecenia opadało, tym razem było odwrotnie, cały czas narastało.

    Na materacu obok Patrycja również nie próżnowała, Damian rżnął ją od tyłu, a Tomek odgięty do tyłu oddawał się całkowicie pieszczotom jej ust, nagle jego twarz przeciął grymas ekstazy, penis wyskoczył z ust Patrycji i trysnął na nią porcją spermy. Widok nasienia chlustającego na piękną twarz Patrycji i pulsujący w ekstazie członek Tomka, sprawił że uderzyła we mnie kolejna rozpędzona lokomotywa orgazmu, ten był jeszcze silniejszy niż poprzedni.

    Chłopcy nie ustawali w rżnięciu mnie, działaliśmy jak dobrze naoliwiony silnik, tłoki wnikały we mnie na zmianę, w górę, w dół. Starałam się nabijać głębiej na Łukasza, jego kutas rozszerzał się ku dołowi, więc im głębiej we mnie wchodził, tym bardziej rozpierał moją dziurkę. To czego się tak obawiałam, sprawiało mi nieopisaną przyjemność. Kolejny orgazm przyszedł parę sekund po poprzednim, trzęsłam się w ekstatycznych drgawkach pomiędzy dwoma buhajami, którzy pieprzyli mnie tak mocno, że miałam wrażenie, że zaraz mnie rozerwą. Nie obchodziło mnie to. Chciałam jeszcze.

    Na materacu obok kolejne ejakulacje chłopców i orgazmy Patrycji nie powodowały spadku tempa. Teraz pozazdrościli naszemu trójkątowi, Patrycja ujeżdżała Tomka, a Damian wchodził w jej dupkę. Dziewczyna jęczała głośno z rozkoszy.

    Łukasz w końcu zdołał wsadzić mi swoją pałę do samego końca, niemal jednocześnie poczułam w obu członkach pulsowanie orgazmu i jak na rozkaz z obu jednocześnie wytrysnęła sperma, która zalała mnie falą ciepła w środku. Jeśli poprzednie orgazmy były najsilniejszymi w moim życiu to tsunami rozkoszy, które zalało mnie teraz było absolutną nirwaną. Francuzi nazywają orgazm La petit mort – mała śmierć, zrozumiałam co miał na myśli twórca tego określenia. Gdy dwa kutasy strzelały w moim wnętrzu kolejnymi porcjami nasienia, ruchając mnie jeszcze mocniej niż wcześniej, ja odpłynęłam kompletnie, każda komórka mojego ciała eksplodowała w ekstazie, a ja unosiłam się gdzieś nad sobą. Nie wiem ile to trwało, sekundę, minutę, wieczność… stawiałam na to ostatnie, gdzieś na granicy świadomości czułam, że członki moich kochanków, zaczynają się uspokajać, pulsując coraz słabiej. Chciałam żeby we mnie zostali, ale oni po zaspokojeniu swoich zwierzęcych rządzy, po prostu wyszli ze mnie z głośnym plaskiem. W ślad za ich prąciami z obu moich dziurek wypłynęły fale spermy, którą we mnie wpompowali. Ściekała ciepłymi strumieniami po pośladkach i udzie. Byłam jak sex-zabawka, wyruchana i porzucona gdzieś w kącie. Nie była to myśl nieprzyjemna, raczej podniecająca. Leżałam na materacu w kałuży spermy i moich soków, na wpół przytomna z rozkoszy, moje ciało przeszywały drgawki jak w ataku padaczki, jeszcze dobrych kilka minut. Czułam każdy nerw. Słyszałam jak Patrycja kolejny raz szczytuje głośno, potem jakieś rozmowy, szurnięcia, ktoś podszedł do mnie i pocałował w usta, po smaku i zapachu poznałam Patrycję. W końcu usłyszałam odgłos zamykanych drzwi, miałam wrażenie, że dzieje się to gdzieś daleko. Chyba przysnęłam na chwilę.

    Gdy się ocknęłam, moja joni nadal pulsowała, czułam że jest nabrzmiała do granic możliwości. Otworzyłam oczy, lampki świeciły, dobrze że nie zostawili mnie samej w ciemnościach. Poczułam, jednak, że nie jestem sama. Z boku na krześle siedział Tomek, wpatrywał się w moje nagie ciało. Sam też był nagi, a jego penis sterczał dumnie (czy on kiedyś mu opada?).

    – Hej Moniko, cieszę się że żyjesz – powiedział do mnie i uśmiechnął się tym swoim rozbrajającym uśmiechem, przy którym miękły nogi większości koleżanek.

    Nic nie odpowiedziałam czułam się trochę skrępowana, ale czułam też kolejną falę podniecenia, co krępowało mnie jeszcze bardziej.

    – Wiesz, że przyszedłem do liceum w którym uczysz tylko dla Ciebie? Ojciec chciał mnie wysłać do Wielkiej Brytanii, ja musiałem być przy tobie. Gdy tylko dowiedziałem się, że jesteś nauczycielką myślałem tylko o tym, żeby cię znowu spotkać.

    To wyznanie trochę mnie zaszokowało, ale w sumie te przypadkowe spotkanie zawsze było dla mnie dość dziwnym zbiegiem okoliczności.

    Tomek podszedł do mnie, usiadł obok, dotknął piersi. Sutki natychmiast stwardniały, a po kręgosłupie przeszedł mi dreszcz.

    – Myślisz, że zostało coś dla mnie? – zapytał bezceremonialnie.

    Monika nie odpowiedziała, tylko rozsunęła nogi pokazując Tomkowi nabrzmiałą szparkę. Zaczął ją całować po szyi, potem piersiach, ssał jej sutki. Potem ona wzięła do ust jego kutasa, pachniał i smakował cipką Patrycji, co spowodowało u Moniki kolejną falę pożądania. Zaczęła ssać i obciągać go z wprawą zawodowca. Tomek pojękiwał z podniecenia. Monika skierowała jego prącie w dół, położyła się na plecach i wprowadziła je do środka. Pochwa rozorana przez Marka i naoliwiona jego spermą była bardzo wrażliwa, Tomek okazał się jednak niezwykle czułym kochankiem. Wchodził w nią delikatnie choć stanowczo. Całował jej usta, szyję i piersi. Tym razem nie było rozpędzonej lokomotywy, rozkosz narastała powoli omywając jej ciało jak ciepły przypływ na egzotycznej plaży. Szczytowali równocześnie, kolejny wytrysk rozlał się ciepłem w jej wnętrzu. Orgazm tym razem był niczym błogostan, był zupełnie inny niż poprzednie, ale trwał niesłychanie długo. Tomek po wszystkim, został w niej jeszcze kilka minut, całowali się, a on delikatnie poruszał się w jej wnętrzu, sprawiając obojgu wiele przyjemności.

    Tomek ogarnął z grubsza pomieszczenie, pomógł ubrać się Monice. Nogi miała jak z waty. Bolała ją pupa i cipka, całe ciało. Czuła zadrapania na plecach, na piersi miała ślad zębów Marka. Tomek zaprowadził ją pod same drzwi pokoju, na pożegnanie dał buziaka w usta. Monika padła na łóżko, powinna się iść umyć, cała była oblepiona zasychającą spermą trzech młodych ogierów. Ta świadomość była jednak bardzo ekscytująca, zresztą nie miała już siły na nic.

    Zasypiała z uśmiechem i myślą, że obóz będzie trwał jeszcze 6 dni, nie zamierzała ich zmarnować…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    DamST
  • Domek rozpusty

    Historia, którą wam opowiem miała miejsce zeszłej wiosny, a dokładniej w weekend majowy.
    Krzysztof- 29 lat, żona twierdzi, że przystojniak, ale tylko gdy nie ma na niego focha. Zbyt często tego nie słucha z innych ust, więc nie wie ile w tym prawdy. Żeby udanie rozpocząć weekend, jak tylko się obudził, zsunął się niżej łóżka podciągając jednocześnie koszulkę nocną Agaty. Jego język spoczął na jej cipce i pieścił ją kilkadziesiąt minut doprowadzając do kilku orgazmów w czasie których przyciskała  głowę męża do swojego łona tak mocno, że nie mógł złapać tchu. Po jednym z kolejnych orgazmów odepchnęła go mówiąc:
    – Dość! Chodź to Ci obciągnę.

    Nie zwlekał. Szybko przesunął się ustami do jej piersi. Następnie lekko zwilżył kutasa o jej cipkę. Przysunął go w końcu do jej ust i powoli wsunął.
    – Mmmmm. Smaczny. – szepnęła prowokująco się uśmiechając
    – Tak. Wiem, że lubisz smak cipki.

    Nie mieli żadnych doświadczeń z trójkątami czy seksem grupowym, ale czasem sobie fantazjowali wspólnie w czasie seksu. Nigdy, też nie poruszali kwestii zaproszenia do sypialni czy to kobiety czy mężczyzny. Chociaż Krzysztof bardzo pragnął seksu z dwiema kobietami. Jak chyba większość facetów.

    Język jego żony, pikantne rozmówki i fakt, że ostatnie kilka dni byli tak wypruci, że nie mieli siły na wieczorne igraszki sprawił, że poczuł że zaraz skończy.
    – Dochodzę! – krzyknął.

    Agata wzięła mocniej przytrzymała w ustach penisa czekając aż tam wystrzeli. Sporo się zebrało ładunku z całego tygodnia, że aż zaczęła sperma wyciekać na jej policzki. Odsunęła się delikatnie, żeby się nie udławić – i wówczas stała się katastrofa! Klejnoty rodowe Krzysztofa były tak pełne, że strzelił raz jeszcze.
    – Kurwa! – krzyknęła, zrzucając go z siebie – Kurwa! Ja pierdolę! Nie na włosy! Tyle razy prosiłam! Chcesz to spuść się w cipkę, tyłek, usta, piersi. Nawet kurwa w ucho. Ale nie we włosy!

    Nie zdążył nawet słowa powiedzieć i była już w łazience. Próbował się tłumaczyć przez drzwi łazienki, że to było po za jego kontrolą. Niestety, jak kobieta ma focha to nie ma silnych. Nie wiedział dlaczego tak ją to denerwowało, ale był to w sumie trzeci raz i za każdym było podobnie – kilka dni ciszy.

    Zaczynał się weekend majowy. Pogoda ładna. Siedzieć cały weekend w domu szkoda. Zadzwonił do przyjaciela Piotra, z którym często jeździli na ryby. Niestety Piotr miał tego dnia wizytę teściów – czyli zero szans na wyrwanie się i moczenie kija.

    Spakował sprzęt i pojechał sam. Mieli z Piotrem takie jedno miejsce, w którym ryb za wiele nie było, ale można się tam napawać ciszą i spokojem. Był jeszcze jeden plus tego miejsca – nie było zasięgu i telefony milczały. Jak któryś miał wkurwa to zazwyczaj tam jechali. Było to ustronne jeziorko w środku lasu. Z drugiej strony stał mały drewniany domek, w którym czasem widzieli światło po zmroku. Nazywali go domkiem rozpusty – mimo, że nie wiedzieli dlaczego tak go nazywają.
    Gdy tylko zajechał, szybko zarzucił wędkę, usiadł na ziemi i otworzył piwo. Skoro miał zostać do wieczora to jedno nie zaszkodzi. W międzyczasie przyciął komara na jakieś pół godzinki i złapał całe dwie ryby, które i tak wrzucał z powrotem. Zaczęło się ściemniać. Spakował sprzęt do bagażnika, wsiadł do auta i nie odpalił go. Auto cały dzień stało na włączonych światłach i kilkuletni akumulator tego nie wytrzymał.
    Jak już wspominałem nie miał zasięgu i ciężko było zadzwonić a nawet jeśli by był to przez fakt, że telefon szukał cały dzień sieci to i w nim wysiadła bateria. Do szosy było dobre 10 km czyli 2 godziny marszu i kto się zatrzyma w środku lasu na szosie? W domku rozpusty paliło się światło, czyli pewnie właściciele zjechali na weekend. Może pomogą odpalić auto – pomyślał.
    Ruszył dookoła jeziora i po około pół godzinie był na miejscu. Zapukał i po chwili przez zamknięte drzwi usłyszał kobiecy głos – pytający kto przyszedł. Wytłumaczył co i jak i po chwili uchyliły się drzwi. W progu stała około czterdziestoletnia blondynka owinięta w szlafrok.
    – Niestety nie pomożemy – usłyszał. Ani ja ani córka nie mamy prawa jazdy a tym bardziej auta. Znajomy nas przywiózł. A i chyba ładowarki do telefonu mamy inne.

    No to klops pomyślał. Chciał podziękować i wrócić do auta by w nim przenocować, ale został zaproszony na kanapki.
    W środku był  to ładnie urządzony domek letniskowy z dużym salonem połączonym z kuchnią na dole i pokojami na górze.
    – Marta – przedstawiła się gospodyni.
    – Krzysztof, przepraszam że się nie przedstawiłem.
    – Nie szkodzi.
    – Dziękuję za zaproszenie. Cały dzień na rybach byłem i chciałem zjeżdżać na kolację.
    – Smacznego – odpowiedziała Marta.
    – Pa…
    – Marta jestem – weszła mu w słowo.
    – OK. Sama tu jesteś?
    – Z córką. Siedzi na górze.

    Zajadał kanapki i rozmawiali o niczym i o wszystkim. W sumie miał zamiar już się zbierać, nie chcąc nadużywać gościnności. W momencie gdy wstawał od stołu w drzwiach stanęła urocza młoda niewiasta. O długich ciemnych włosach i drobnej figurze, ubrana w t-shirt i spodenki których prawie nie było.
    – Kasia jestem.
    – Krzysztof, miło mi.
    – Mamo czemu nie wołałaś, że mamy gościa?
    – Bo jak mamy coś fajnego to zawsze mi zabierasz.
    Może poczuł się trochę uprzedmiotowiony, ale ogółem zrobiło mu się miło.
    – A Ty znowu o tej sukience? Mi bardziej się przydała niż Tobie.
    – Nie pyskuj mi tu mała. – było w tym dużo przekory i czuć było że mają ze sobą dobry kontakt –  Mamy gościa, który nie ma gdzie spać.
    – No przecież mamy wolny pokój – odparła nastolatka.
    – No niby tak, ale nie wiem czy nie mamy czego się bać.
    – Stara jesteś to się boisz – zripostowała i chwytając mnie za rękę kontynuowała – choć Krzysiek pokażę Ci twój pokój.
    – Krzysiek trafi do pokoju, ty lepiej idź do łazienki bo znowu do północy będziesz siedzieć.
    – Marudzisz… – odburknęła, odwracając się na pięcie.
    Marta w międzyczasie otworzyła wino, i nalała do dwóch kieliszków. Podała  jeden sącząc czerwony płyn z drugiego. Rozmawiali kolejną godzinę albo i dłużej. Ich rozmowy schodziły na bardziej prywatne tematy. Krzysztof opowiedział dlaczego przyjechał na ryby, oczywiście bez szczegółów przyczyny kłótni.
    – O skończyła – orzekła Marta – teraz Ty możesz iść pod prysznic, niestety musisz użyć damskiego szamponu. Ręczniki są w łazience w szafce.

    Wszedł na górę i podążał w kierunki łazienki, gdy drzwi do jednego z pokoi się uchyliły. Stała w nich Kasia ubrana w piżamę niewiele odbiegającą od jej wcześniejszego ubioru i szepcząc zapytała:
    – Umyć Ci plecy?
    – Nie dziękuję. – Odparł mocno zszokowany propozycją. Oczywiście po 2 sekundach wyobrażał sobie tę sytuację, ale uważał, że chyba postąpił słusznie.

    W łazience szybko wziął prysznic, owinął się w ręcznik i podążał do wskazanego mu pokoju. Gdy otworzył drzwi, za nimi czekała Marta. Stała naga. Jej rozpuszczone blond włosy opadały na ramiona. Nieduże piersi wydawały się bardzo jędrne jak i całe ciało, a cipkę przyozdabiał ciemny pasek szerokości około centymetra.
    – Ale ja mam żonę.
    – A ja męża.
    Nie zdążył nic więcej powiedzieć, kiedy ręcznik leżał już na ziemi, a usta Marty oplatały jego penisa. Samo patrzenie na jej ciało sprawiało że był twardy i naprężony do granic wytrzymałości, a obciąganie to tylko potęgowało. Może i chciał przez chwilę to przerwać, ale chyba hormony zalały jego szare komórki i nie martwił się konsekwencjami. Jego kutas zagłębiał się w ustach coraz głębiej, a ruchy były coraz szybsze. Chwycił jej włosy i zaczął nadawać rytm. Patrzył jak zagłębia się w jej usta i wysuwa, raz po raz spoglądając Marcie w oczy. Przy którymś razie odsunęła się szepcząc:
    – Zerżnij mnie. Od trzech lat nie miałam kutasa w sobie.
    Położyła się na łóżko rozkładając nogi szeroko. Podszedł, musnął jej krocze ręką – było bardzo wilgotne. Mógł zaczynać. Przysunął główkę penisa do jej ociekającej sokami cipki i jednym mocnym ruchem wszedł bardzo głęboko. Marta nie była chyba na to gotowa i jęknęła dość głośno patrząc na mnie z przerażeniem. Powtórzył jeszcze kilka razy takie mocne głębokie pchnięcia podczas gdy gospodyni zatykała swoje usta ręką by nie hałasować. Po chwili trochę zwolnił, i zaczął mocno ssać twarde sutki Marty. Przycisnęła jego głowę do siebie wplatając dłonie w moje włosy.
    – Rżnij mnie proszę. Tak mocno jak na początku.

    Zaczął spełniać prośbę kładąc jej stopy na swoich ramionach i wchodząc najgłębiej jak się dało. Marta pojękiwała przy każdym pchnięciu a jej dłonie coraz mocniej wplatały się w moje włosy. Jej cipka pulsowała z rozkoszy. Dawno nie czuła w sobie mężczyzny. Pragnęła, żeby każdy kolejny jego ruch był mocniejszy i głębszy. Także przestała kontrolować dźwięki rozkoszy.
    – Gdzie skończyć? – zapytał
    – W cipce proszę! Zalej mi ją całą.
    – Nie wiedziałem, że z Ciebie taka kurewka.
    Ta rozmowa jeszcze bardziej ich nakręcała. Krzysztof rozłożył nogi Marty prawie do szpagatu, zrobił mocne pchnięcie i zalał ja strumieniem ciepłego nasienia. W tym momencie Marta zaczęła się jeszcze dodatkowo pieścić po łechtaczce i po chwili także ona osiągnęła orgazm.
    Opadli oboje na łóżko. Dysząc z podniecenia i zmęczenia.

    – Tego potrzebowałam, dziękuję – szepnęła mu do ucha.
    – Nie będzie problemów ani konsekwencji? – zapytał Krzysztof.
    – Nie, jestem zabezpieczona.
    – A mąż?
    – Po weekendzie mamy sprawę rozwodową.
    – No tak… – czuł, że dał się odrobinę wmanewrować w grę słowną, ale nie żałował efektu końcowego.
    – Idę się wykąpać – szepnęła.

    Wychodząc oblizała jeszcze jego mokrego od jej soków i spermy, wciąż stojącego kutasa.

    Leżał, bijąc się trochę z myślami. Nigdy wcześniej tego nie zrobił, był jeszcze podniecony, ale zastanawiał się czy popełnił błąd. Z łazienki zaczął dobiegać głos prysznica.

    – Sztos! – wykrzyknęła Kasia

    – YYyy… E…. – zaskoczyło go to totalnie. Zaczął nerwowo szukać czego czym mógłby się zakryć. Ale zanim zdążył, młoda siedziała już obok niego na łóżku.

    – Może teraz ja? – zapytała.
    Drugi raz w tej minucie zabrakł mu języka w gębie.

    – Dobra. Lecę, matka zaraz wyjdzie. Innym razem mnie bzykniesz. – mówiąc wstała, podniosła trochę koszulkę od piżamy pod której nie było majtek. – Czeka na Ciebie… – rzuciła  jeszcze na koniec i wyszła.

    Po kilku minutach wróciła Marta. Położyła się obok naga. Przytulili się w pozycji na łyżeczkę i zasnęli. Rano został obudzony ustami na swoim kutasie. Marta szybko zaczęła mu obciągać. Wykonując ruchy szybko i głęboko. Chciał by robiła to jak najdłużej, ale był tak podniecony, że nie wytrzymał. Spuścił się. Marta zaczęła połykać wszystko co wypływało z jego czerwonej główki. Gdy skończyła oznajmiła:
    – Za 15 minut śniadanie, później masz transport, wstawaj.

    Piotr się ogarnął i zszedł na dół.
    – Paweł jestem – przywitał się młody mężczyzna podając rękę.
    – Krzysiek – odpowiedział odwzajemniając gest.
    – To chłopak Kasi. Jadą zaraz do miasta do Cię odwiozą.

    Krzyska wmurowało. Ma chłopaka a jemu takie propozycje składa? Niedaleko pada jabłko od jabłoni – pomyślał.

    Zjedli śniadanie. Kasia z Pawłem odwieźli Krzyśka do Piotra. Wolał tak i jechać z Piotrem po jego auto. Anka – żona Piotrka przynajmniej potwierdzi, że auto się posypało, tym bardziej, że Piotr nie bardzo mógł prowadzić i pojechali we trójkę nad jezioro.
    Po południu wrócił do domu. Wytłumaczył co i jak oczywiście kłamiąc, że młodzi ludzie wzięli go na stopa. Agacie foch trochę przeszedł, bo stwierdziła, że to była kara, że musiał całą noc przesiedzieć głodny i z komarami nad jeziorem. Piotr myślał, że takie kary to mogłyby spotykać go co chwilę. I choć oboje jeszcze tego nie wiedzieli to ta historia zmieniła ich życie na lepsze. Ale to następnym razem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julie Putain
  • Robinson again

    Po miesiącach czekania na horyzoncie pojawił się statek. Czy to fatamorgana? Grzmoty ogłuszały, wiatr strącał owoce z drzew. Granaty rozsypywały się po plaży. Bałem się wejść w las, widziałem tam niejeden powalony pień. Nie mogłem też ukryć się w grocie, podnoszący się poziom wody zaleje wnękę, utonąłbym. Mogłem tylko zakopać się w piasek jak rak, ale nie potrafiłem. Leżałem płasko na łasze, a deszcz smagał mnie bezlitośnie. Od pierwszego uderzenia zrobiło mi się zimno, chociaż to deszcz tropikalny. Ramię całe pokryło się gęsią skórką, po chwili jednak przyzwyczaiłem się do temperatury. Cieknąca woda, spływająca na boki i we wszystkie zakamarki, podniecała. Tysiące rąk gładziły plecy, nogi, ramiona i pośladki. Chłodne krople wpływały do mojego wnętrza. Wsunąłem dłoń po siebie, byłem twardy. Ziemia pode mną była jedynym suchym miejscem, nie mogłem wstać. Palcem wyskrobałem niewielkie zagłębienie i wsunąłem się tam. Tylko drągiem, ale jakbym cały tam się schował. Ziemia – nie ogarniałem, jak to możliwe – zaczęła pulsować. Na całej powierzchni trzonka czułem jej delikatne muśnięcia. Zacząłem wykonywać rytmiczne ruchy, a ona jak najumiejętniejsza kochanka przyjmowała mnie aż po jądra. Na końcu czułem ścianę, miękką, gorącą, pragnącą. Cały składałem się z wody, która wchodziła we mnie uszami, ustami i tyłem, pieszcząc mój odbyt łagodnie czułymi palcami natury. Wytrysnąłem, pierwszy raz po tygodniach, świat zamigotał, spojrzałem daleko, daleko i na samym końcu tego widzenia punkt jak statek, którego tyle wyczekiwałem. Na szczycie masztu jakby kobieta-bogini naga Wenus machała do mnie. Przyłożyłem głowę do plaży i zapadłem w głęboki sen, nie zważając na ulewę, która brała mnie jak chciała.

    Promienie słońca opalały mi nos. Otworzyłem leniwie oczy, ale to, co zobaczyłem, wybudziło mnie w trymiga. W zatoce na mieliźnie miałem przed sobą wrak statku, ogromnego żaglowca, który mignął mi na horyzoncie orgazmu. Zanim jednak pomyślałem, co to wszystko znaczy, moim oczom ukazał się leżący na brzegu obmywany falami rozbitek. Czmychnąłem za jeden z wielu ogromnych kamieni składających się na zatokę, stałem się niewidoczny. Rozbitek nie poruszył się. Czyżby nie żył? Co jakiś czas, bardzo krótki, co prawda, morskie fale przykrywały go jak kołdra. Żadnej reakcji.

    Dotknąłem go na wysokości łopatki. Był ciepły. Gdy przyłożyłem rękę do szyi, wyczułem puls. Jeśli nie obudzi się szybko, za jakiś czas przypływ zabierze go tam, gdzie reszta załogi jego statku. Chwyciłem go za ramiona i wyciągnąłem kilka metrów na brzeg, był okropnie ciężki. Odwróciłem go na plecy. Był w samych marynarskich portkach, jego klatka piersiowa poruszyła się miarowo. Położyłem rękę na piersi, po miesiącach dotykania tylko siebie doznawałem elektryzującego uczucia, które rozchodziło się po całym moim ciele, uczucia obecności innej osoby. Na jego twarzy zagościł jakby delikatny uśmiech. O czym śnił? Postanowiłem przeszukać kieszenie, licząc na jakiekolwiek wskazówki, monetę, która zdradziłaby kraj pochodzenia, notatnik, cokolwiek. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że obie kieszenie były dziurawe, a moja dłoń natrafiła na jego przyrodzenie, które w wyniku dotyku delikatnie drgnęło. Zamarłem. Jeszcze wczoraj zapładniałem ziemię, która oddała mi się w całej swojej dobroci, a nie minęły dwadzieścia cztery godziny, jak trzymałem żywego człowieka za kutasa, raczej pokaźniejszych rozmiarów. Delikatnie przesunąłem palec, w stronę główki i wiedziałem już, że nie był obrzezany. Przesunąłem w drugą stronę i wyczułem miękki puch na wzgórku łonowym. Każda nowa informacja budziła we mnie żądzę, żądzę odpowiedzi na kolejne pytania. Ten penis okazał się prawdziwą mapą tożsamości rozbitka. Jądra nieowłosione albo wygolone. Moje badanie wpływało widocznie na jakość snu, bo spodnie zaczęły pęcznieć. Pierś, swoją drogą pięknie wyrzeźbiona, podniosła się wysoko. Przez dziurę w kieszeni wychynęła główka członka, odpakowana z napletka. Patrzyłem na to zjawisko, widowisko, na którym jakiś czas temu już położyłem krzyżyk, jak zaczarowany.

    Otworzył oczy. Jakimś cudem zrozumiałem, że to nastąpi i zdążyłem zniknąć. W ciągu kilku miesięcy, które sam spędziłem tu jako rozbitek, z dala od jakiejkolwiek ludzkiej obecności, poznałem wszystkie zakamarki tej wyspy, wiedziałem, jak pozostać niewidzialnym. Postanowiłem, że tak będzie najbezpieczniej, przynajmniej przez jakiś czas.

    Teraz jest nas tu dwóch.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    czesiu młody
  • Friends with benefits cz.5

    Ten poranek był inny. Oboje w wolny dzień lubiliśmy sobie pospać, ale gdy się obudziłam, zobaczyłam przez zamglone oczy, że Daniela nie ma w łóżku. Spało mi się dobrze, ale dziwnie było mi zasnąć z kimś, a obudzić się samemu. Poczułam zapach kawy, ale bardzo nie chciało mi się wstawać z łóżka. Poprawiłam się jedynie i znów zamknęłam oczy, zasnęłam. – Maleńka? – Obudziły mnie jego słowa i buziak w czoło. – Dzień dobry, jak się spało? – Czy ja przypadkiem nadal nie śpię? – Przeciągnęłam się i usiadłam. Zobaczyłam, że przyniósł mi śniadanie i kawę na tacy. Postawił je na stoliku nocnym obok mnie. – Skąd takie pytanie? – Zaśmiał się. – Poza tym gdzie jakieś dzień dobry, hmm? – Maleńka, całus w czoło, śniadanie do łóżka… – Wzięłam łyk kawy. – I karmelowe Latte Machiatto. Na bank śnie. Poza tym jak to jest, że zawsze dostane u ciebie moją ulubioną kawę? – Nie wiem. Tylko ty w tym domu pijesz karmelowe latte, a i tak zawsze mam syrop karmelowy w kuchni. Jebana magia! – Zaczął się śmiać i w między czasie próbował wydusić z siebie kolejne zdanie. – Tak serio, to nie wiem, dlaczego, ale zawsze jak jestem na zakupach, a akurat się kończy to zawsze biorę go z myślą o Tobie. – A co z resztą? Maleńka, buziak w czoło? – Zachowujesz się jakbyśmy byli parą albo conajmniej byś o to zabiegał. – Wiesz… – Błądził oczami po pokoju, aż w końcu utkwił je w tacy z naleśnikami. – Jedz śniadanie, bo zaraz wystygnie, a mija robota pójdzie na marne. – Takie sztuczki nie ze mną Brunner. Gadaj! – Naleśników oczywiście nie odmówiłam, w miedzy czasie zaczęłam jeść. Mniam! – Co ja Ci mam więcej powiedzieć niż już wiesz. Działasz na mnie jak magnes i przy okazji pozbawiasz resztek zdrowego rozsądku. Poza tym dziś w nocy nie mogłem spać, bo strasznie się kręciłaś. Potem wtuliłaś się we mnie, tak pięknie pachniałaś. Po chwili mnie zamurowało, bo przez sen powiedziałaś: Tak, Daniel, wyjdę za Ciebie. Przez resztę nocy nie mogłem zasnąć analizując czy to ja Ci się śniłem, aż w końcu nastał ranek i postanowiłem zrobić śniadanie. To ja Ci się śniłem? – Zrobiło się niezręcznie… – Patrzę wszędzie tylko nie na jego twarz. Zauważyłam, że jego oddech przyspieszył. Usiadł obok mnie i nerwowo stukał piętą o podłogę. – Chyba nie uwierzysz jak powiem Ci, że nie? – Nie wiem, chyba nie. – Stukanie przybrało na tempie. – Tak, to ty mi się śniłeś. – Na bank jestem czerwona jak dojrzały burak. – W życiu? Tu na prawdę też powiedziała byś tak?… Pytam czysto hipotetycznie. – Dodał zanim zdążyłam odpowiedzieć. – Tak, na prawdę też powiedziałabym tak. Wiesz, co do ciebie czuję. Choć ja nie wiem, czy powinnam nazywać rzeczy po imieniu, bo w końcu jesteś z nią…. Znaczy w związku, bo teraz siedzisz tu ze mną. – Serio spędziłabyś ze mną resztę życia, tak oficjalnie? Nie przeszkadza Ci, że jestem piętnaście lat starszy? – Inaczej nie zakochałabym się w Tobie. Gdyby mi to przeszkadzało. A M.? – Jestem z nią odkąd poznaliśmy się na żywo, a ona nigdy nie wspomniała nawet słowem o tym, że chce wziąć kiedyś ślub. Nawet nie mówię, że koniecznie ze mną, ale w ogóle. A o dzieciach to mogę zapomnieć przy niej, bo ona ich nie lubi. -Co? Jesteś z kobietą, która ma w życiu zupełnie inne priorytety niż ty? To się mija z celem… – Przybiłam piątkę ze swoim czołem. – Tak, wiesz, ludzie się zmieniają. Może po prostu nie był odpowiedni moment na gadanie o tym dla niej. Jesteście rówieśniczkami. Nie każdemu w tym wieku ożenek. – Ty, stary byku. Sorry, ale co jak co, ale ty nie masz za dużo czasu na czekanie. Masz trzydzieści pięć lat. Kogo ty chcesz oszukiwać, że ona się zmieni, bo ja na pewno nie dam się na to nabrać? – Przemawia przez Ciebie zazdrość! – Ukuło go to ewidentnie. – A przez Ciebie niezdecydowanie! Długo jeszcze masz zamiar bawić się moimi uczuciami? Długo zamierzasz mnie zwodzić? Z jednej strony nie mogę z tobą być, kocham Martynę. A innym razem pieprzysz się ze mną bez opamiętania, mówisz do mnie kochanie albo maleńka… gdzie to logika? Pieprzyć logikę! – Wkurwiłam się ostro, ale fakt byłam zazdrosna. Kurewsko zazdrosna! – Masz rację, pieprzyć logikę i ten twój cięty język! – Zaczął mnie całować, a ja byłam w ciężkim szoku, ale poddałam się temu. Tym razem seks nie był ani ostry, ani szybki. Za to subtelny, powolny i pełen uczuć. Nie doszłam, ale wystarczyło mi celebrowanie tego. Seks bez pośpiechu, a nawet bez orgazmu, może być przyjemny. Nie tyle dla ciała co dla duszy. Ten taki był.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka Mages
  • Po wojsku cz. 1

    Wróciłem z wojska. W domu czułem się dziwnie. W pierwszą sobotę poszedłem do dyskoteki. Poderwałem ładną blondynę. Niby miała ochotę ale jednak się wzbraniała. Miałem ochotę na sex a nie na podchody. Zanim dyskoteka się skończyła wyszliśmy. Miałem nadzieję, że w domu mi da. Podeszliśmy pod moją klatkę po kilku minutach, bo mieszkałem niedaleko od dyskoteki. Jednak stwierdziła, że musi wracać. Nie dała się odprowadzić. Ale umówiliśmy się we czwartek pod moją klatką.

    Przyszła. Matka była w domu i od razu ją obceniła. W moim pokoju nie było zamka więc nie pozwoliła mi więcej niż na penetrowanie jej szparki palcami. Namiętne pocałunki. Była w tym dobra. wyobrażałem sobie już jak robi loda. Na pewno nie wytrzymałbym 5 minut. Płyn z fiuta mi wyciekał i miałem mokro w gaciach.

    Cipkę miała twardą i zwartą. Mało włosów wokoło. Tyle z palcówki wywnioskowałem. Nie była dziewicą.
    Spytała czy znam “Modzia” Tak , odpowiedziałem. To człowiek z naszej mafii. Mój “kolega z podwórka” Z jej wypowiedzi wynikało, że zna go bardzo dobrze. Przez myśl przebiegło mi nawet takie poczucie, że jego kutasa podziwia. Mój nie jest wielki, więc takie porównanie puściłem między uszami. gdy się nieco nakręciliśmy i przestała gadać podnieciłem ją nieco kręcąc palcem po łechtaczce i dziurając w dziurkę.

    Ona odwdzięczyła mi się prawie pełnym orgazmem. Lałem  ale bez wielkich dzwonów i fajerwerków. Gacie miałem mokre i pełne. Ale niedosyt był nadal. Ona też była mokra. Podałem jej chusteczki. Wytarła rękę i poszła do łazienki. Gdy wyszła matka zaczęła mnie przepytywać o wiek  skąd jest, jak się nazywa. Wieczorem trzeba było jednak samemu spuścić towar z jąder. Napuściłem wody do wanny i trzepałem trzy razy pod rząd. Sperma krążąca w wannie oblepiała moje włosy na nogach i klacie. Potem ciężko ją usunąć a jak zaschnie jest twarda i trzeba rwać z włosami a to boli.

    W piątek Stał mi cały dzień. Właściwie od pobudki. Liczyłem że w sobotę wyrwę jakąś laskę na ruchanie.  Powstrzymywałem myśli o seksie by się nie podniecać, choć co chwilę o tym myślałem.  Wieczorem matka zapytała mnie czy się z nią nadal spotykam. I czy wiem wiem ile ona ma lat. Nie wiem, odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Dziecko moje ona ma 16 lat. Zostaw ją bo jak się jej rodzice dowiedzą to cię wsadzą do więzienia.

    Byłem zdziwiony. Nie dowierzałem. Ona ma 16 lat?
    Ja miałem 27. Wyglądała młodo ale nie na 16 lat. A jej idol “Modzio” miał pewnie ponad 35. Był dużo starszy ode mnie.

    Nadeszła sobota. Wykąpany, wypachniony i ubrany w wyprasowane świeżo modne ciuchy poszedłem na dyskotekę. Tańczyłem sam, bo blondyny nie było. Znalazłem samotną niską dziewczynę. Tańczyliśmy do siebie kilka kawałków. Gdy zagrali wolny taniec poprosiłem ją do tańca. Nakręcałem ją dotykając jej ciała w najmniej oczywistych miejscach. Zbliżaliśmy swoje ciała do siebie i pozwalała się całować. Była sporo niższa więc nie było mi wygodnie. Gdy gryzłem jej ucho schylony w czułym jej objęciu zapytała: Masz gumkę? Bo bez ci nie dam. Miałem, oczywiście. Nawet kilka.

    Wyszliśmy za budynek. Z drugiej strony był kiedyś skład węgla i zostały betonowe ogrodzenia. W słabym świetle, bo tam nie świeciła żadna latarnia dostrzegłem dwie pary. Blondynka jebana od tyłu przez szczupłego chłopaka z długimi włosami i dość pulchna lala robiąca loda  po przeciwnej stronie. Zajęliśmy miejsce pośrodku. Odpiąłem pasek i spuściłem spodnie z gaciami. Moja laska lizała mi kutasa a ja zerkałem na blondynkę. Podskakiwała nadziewana od tyłu. W ciemności mój wzrok się dostosował do nikłej ilości fotonów i teraz moglem być  pewnym że to moja blondyna daje dupy jakiemuś kolesiowi.

    Mała naśliniła mi kutasa i po włożeniu gumki wjechałem w nią delikatnie od tyłu. Była bardzo mokra w środku. Trzymałem ją za biodra nieco kucając a ona opierała się palcami o ziemię. Buty na obcasie też podnosiły w górę centrum mojej rozrywki. Posuwałem ją z coraz większym rozmachem. Gdy jednak dobiegać zaczęły do mnie stękania blondyny i jej ruchacza, podniecenie moje wzrosło i spuściłem się w gumie. Nie przerywałem jednak. Dobijałem mocno teraz kontrolując kondoma czy nie zostaje w środku. Moja lala też zaczęła stękać i prężąc się z rozkoszy ześlizgnęła się z mojego fiuta. Klękła teraz i zdjęła mi gumę natychmiast pochłaniając ustami mokrego pulsującego penisa. Teraz robiła mi loda w wielką wprawą.

    Rozejrzałem się wokoło. Moją blondynę jebał teraz inny chłopak. Ciemny mocno opalony bo w słabym świetle prawie niewidoczny. Przyparł ją do muru i przygniatał mocno robiąc spore zamachy. Musi mieć sporego żeby nie wypadać za każdym posunięciem, pomyślałem. Strasznie mnie to podnieciło i zapytałem: kochanie chcesz spust do buzi?
    -Dawaj – odpowiedziała szybko. No to jeszcze kilka ruchów i syciłem się kolejną rozkoszą patrząc jak ssie i łyka świeże nasienie. Gdy wyssała ostatnią kroplę podciągnąłem spodnie a ona złapawszy mnie za szyję przychyliła mi głowę i przywarła ustami do moich ust. Wepchnęła mi bardzo namiętnie język i całowała.

    Miałem świadomość, że przed chwilą miała w ustach moje nasienie. Może go całkiem nie połknęła. Smak mojego chuja pozostał w jej ustach i całując się z nią miałem tę świadomość. Mimo wszystko bardzo mnie to podniecało. Próbowałem smaku swojej spermy i nie była smaczna. Teraz jednak działała jak afrodyzjak, bo mój kogucik znów zaczynał się prężyć. Moja mała kochanka szepnęła że musi już wracać. Odprowadziłem ją pod ogólniak przy którym był internat. Cmoknęła mnie w usta i pobiegła za budynek. Nie weszła głównym wejściem. Znów dotarła do mnie myśl, że raczej nie była dorosła.

    Następnego dnia matka mnie znów wkurzyła. Czepia się że nie szukam pracy, dziewczyny na żonę, tylko szlajam się nie wiadomo gdzie.
    Postanowiłem się wynieść z domu. Pojechałem do dużego miasta. Miałem kilka ogłoszeń z pokojami do wynajęcia. Pierwsze dwa wyglądały strasznie i okropnie. W kolejnym przywitał mnie nobliwy pan i wyraźnie przesadzając w wypowiadanych głoskach i spółgłoskach, zaprosił mnie do środka. Stanęliśmy w przedpokoju i mówiąc do mnie lustrował mnie od dołu do góry kilka razy. Gdy wypowiedział już wszystkie swoje zdania, wskazał pokój i otworzył go przede mną. Kanapa, szafa, komoda z TV Fotel, biurko mała lodówka i jeszcze fotel tapicerowany. Tu ma pan własną łazienkę. Toaleta i prysznic. Umywalka. Pralkosuszarka. Z kuchni można korzystać. Są naczynia. Ale produkty we własnym zakresie. Siedliśmy obaj na kanapie. Patrzył na mnie i powiedział patrząc na mnie: Czy jeśli obniżę ci czynsz z 600 na 300 mogę liczyć na spotkania we dwóch?

    Popatrzyłem na niego mocno przebudzony tym co mówi. -A co konkretnie ma pan na myśli? Obiady czwartkowe?
    Spotkania we dwóch z połączeniem patrzenia, oglądania, podglądania ciebie.
    Zatkało mnie. Ale propozycja dobra. Nie dostanę lepszego pokoju za 300zł.Taki pokój za 600 to luksus, a 300 to nie spotykane.
    A konkretnie jak by to miało wyglądać? Zapytałem zmieszany i zaskoczony.
    Wpadniesz do mnie na piwo co jakiś czas. Mam basen. Wykąpiesz się nago, pochodzisz nago. Lubię patrzeć na ładnych facetów.

    Czy, czy, czy pan będzie chciał… nie umiałem tego wypowiedzieć, lecz perspektywa dawania dupy staremu mi się nie podobała.
    -Nie, nic więcej poza obecnością ubranego pana skąpo, albo bez niczego nie wymagam. Zadowolę się patrzeniem.

    Zgodziłem się. W końcu w wojsku chodziliśmy nago co dzień. Niech sobie patrzy. Ja przynajmniej będę miał święty spokój od matki. A może też i spokojnie będę mógł przyprowadzić jakieś dziewczyny do ruchania. I bez skrępowania się zabawię.

    Czy mogę u siebie przyjmować gości?
    -Ależ oczywiście. Ważne tylko aby nie wymiotowali i nie brudzili. Rozumie pan.
    Przytaknąłem. Uścisnęliśmy sobie dłonie. Zaprosił mnie do siebie by podpisać umowę. Cały czas patrzył na mnie. Próbował ocenić jak wyglądam bez ubrań.

    Następnego dnia znalazłem pracę. Załatwianie formalności, badań i papierów trwało 2 dni. W piątek pierwszy dzień pracy a sobota wolna. Po tych wszystkich przejściach w sobotę zapragnąłem relaksu. Zadzwoniłem do agencji po dziewczynę. Zamówiłem Sandrę. Wiotką blondynę. Przyjechała na godzinę. Gdy weszła zamknąłem drzwi na klucz. Poszliśmy pod prysznic. Wiliśmy się pod strumieniem wody z deszczownicy namiętnie dotykając. Unikałem pocałunków, bo bałem się, że poprzedni klient mógł jej zostawić w ustach swoje nasienie. Nie musiała przecież myć zębów. Z pizdą to jakoś inaczej. Nawet jeden po drugim to nie obrzydza.
    Wypróbowałem kilka pozycji. Zaliczyłem dwa wytryski. Zostało mi pół godziny. Miałem ją całą na godzinę dla siebie. Położyłem się na podłodze i poprosiłem by zrobiła mi masaż i loda. Liczyłem, że nie wyrobi się w pół godziny. Po dwóch spustach byłem nieco wiotki. Więc to było wyzwanie. Rozłożyłem ręce i nogi i z zamkniętymi oczyma poddałem się jej zabiegom.

    Zajęła pozycję 69. Muskała mnie po ustach wiszącym dzyndzlem. Otworzyłem oczy by to zobaczyć. Nabrzmiała cipa krążyła wokół moich ust i nosa. Potem jej usta i dłonie obrabiały mojego fiuta. Dotykała mnie tak, że wszystkie nerwy się budziły. Gładziła moje uda i łydki. Gdy mi stanął nałożyła mi gumkę najpierw wkładając ją sobie w usta. Potem nadziała się na fiuta i rozwijała . Połykała fiuta głęboko, aż czułem jej usta na jajach. Gładziła moje pośladki. Otworzyłem usta i językiem dotykałem jej cipi i warg, które wydzielały śluz. Moja mineta nie była nachalna. ale podniecała i ją i mnie. Jej usta coraz szybciej pracowały. Pieściła mnie w każdym intymnym miejscu. Nie trwało to nieskończenie długo. Gdy poczuła że jestem mocno, mocno podniecony, przycisnęła mi cipą twarz i chwyciła mnie za jaja i fiuta. Uciskała moją prostatę wkładając mi palec w odbyt. Wkładała go coraz głębiej by masować prostatę od środka. Wykonała kilkanaście ruchów, po których nie było odwrotu.
    Szarpały mną drgawki rozkoszy. Chciałem w nich trwać. Sperma wypełniała gumkę. Dotyk jej dłoni był wspaniały. To była kolejna dawka rozkoszy. Sam nie zrobiłbym tego lepiej.

    Gdy nieco ochłonąłem Sandra wstała i patrząc na mnie z góry zapytała, a właściwie stwierdziła” no to mogę sobie iść. Zadanie wykonane”.
    -Tak. Dzięki.
    Nie zwracała na mnie uwagi poszła do łazienki. Usłyszałem spuszczanie wody. Wyszła z łazienki ubrała się i wyszła.
    Spojrzałem na zegarek. Zostało jeszcze 15 minut. Zastanawiałem się jak to możliwe, że w 45 minut doprowadziła mnie trzy razy do orgazmu. No cóż kurwy mają swoje sposoby. Ona zaoszczędziła 15 minut. A ja dostałem co chciałem.

    Właściciel mieszkania zaprosił mnie niedługo do siebie. Po wejściu do domu zapytał, czy mógłbym najpierw, aby się przyzwyczaić pochodzić tylko w bieliźnie. Przynajmniej nie jest nachalny, pomyślałem. Zdjąłem ciuchy. Miałem na sobie fajne bokserki. Była w nich kieszeń w którą od spodu wkłada się fiuta. Gdy jest długi i stanie, to grzyb wychodzi na zewnątrz kieszeni. Te gatki fajnie podkreślają męskość. Krzątałem się po domu a on chodził za mną. Zaprowadził mnie na wielki taras. Na końcu był dość duży basen. Zrozumiałem, że gatek też mogę się pozbyć. Odwróciłem się przodem do niego i zapytałem, czy mogę się wykąpać w basenie. Uśmiechnął się i przytaknął głową. Podszedłem do niego i poprosiłem o zdjęcie gatek. To nie były kąpielówki. Jak wracać do domu w mokrych gaciach?

    Klęknął i z uwagą i podnieceniem na twarzy ściągał mi je do kolan. Patrząc mi w oczy namierzył mojego fiuta dłonią i obniżając wzrok bawił się nim. Czułem się upokorzony. Nagością musiałem płacić za komfort. Obcy stary facet bawił się moimi genitaliami. Ukrywałem wstyd i obrzydzenie. Starał się pieścić mojego penisa szybkimi ruchami języka. Ruszał nim jak jadowity wąż. Szybko dotykał moich jąder całując je cmokając. Nie chciał mi stanąć. Czułem dyskomfort i obrzydzenie. Jak mogłem się zgodzić na taki układ, myślałem.

    Klepnął mnie w pośladek ze słowami : wskakuj.
    Wskoczyłem do wody. Popluskałem się i po długich chwilach wyszedłem z basenu. Pływanie było super. Ale myśl, że patrzy na ciebie stary zbok, straszna.

    Po wyjściu z wody nie było go. Rozłożyłem się na leżaku nago. Na stoliku stały dwie szklanki oszronione z napojem przypominającym piwo. Wziąłem jedną. Tak to piwo. Pyszne. Rozłożyłem się i delektowałem cierpłem dnia i piwem.
    Czas mijał, płynu ubywało i nadal byłem sam. Komfortowo pomyślałem. Znów wskoczyłem do basenu nago. Miłe pluskanie a po wyjściu mała turystyczna lodówka z piwami, setkami, winem. A na stoliku świeże szklanki, kieliszki. RAJ POPROSTU.

    Spędziłem tam kilka godzin sam. Gdy odnalazłem swoje gacie i włożyłem je z domu wyszedł mój sponsor, ubrany skąpo w obcisłe stringi i podając mi rękę podziękował za odwiedziny. Musiał jednak cały czas mnie obserwować.
    Włożyłem resztę ubrań i opuściłem jego dom.

    Wracając rozmyślałem o tym. Czy pozostali lokatorzy też są tak wykorzystywani? Z drugiej jednak strony, miałem komfort. Patrzył na mnie gdy kąpałem się i leżałem. Nie był nachalny. Jest stary i w stringach wygląda obleśnie. Ale za to będę miał tani dobry pokój.
    Postanowiłem, że zostaję. Co dalej, zobaczę co czas przyniesie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    JEŚLI SIĘ PODOBA, ZOSTAW ŚLAD. PLAMKĘ, KROPKĘ, cokolwiek bym widział, ze ktoś czyta.

  • Oaza lesbijek cz 7

    Po 30 minutach Ania otworzyła drzwi Marcie. Zeszłam z góry. — Witaj, miło w końcu cię poznać. – Witaj Ewo, Ania nie kłamała, jesteś piękną kobietą – Tak jak wy, kochane, rozgość się. Marta miała na sobie spodenki, naprawdę bardzo skromne, bluzkę na ramiączka i japonki, na co zwróciłam od razu uwagę. Miała ok. 160 cm wzrostu, mały, fajny biust i krótkie ciemne włosy. – Ogromny dom, ile tu metrów jest-zapytała – Około 400, lubię obszerne domy, ale również, dlatego jest taki duży, bo realizuje swoje plany. Siadajcie napijemy się. Usiadłyśmy na sofie, tak się złożyło, że ja w środku, a po bokach miała dwie piękne młode dziewczyny. Zadzwonił telefon, poszłam do gabinetu/ — Przepraszam muszę odebrać, zaraz wracam — Ok, powiedziały. Gdy wróciłam Ania pokazywała dom Marcie — Robi wrażenie, a te pokoje, na dole salon to coś ogromnego. — Tak, chodźcie coś wam pokaże — Weszłyśmy na piętro, otworzyłam szafę. — Wiecie, co to jest? — No pewne maszyna do pieprzenia. – No właśnie, do mówiłam jeszcze 3, Ania ci wytłumaczy wszystko. — Ania pamiętaj, że przychodzi do remontu pokoi, musimy być, żeby wszystko ustalić. — Remoncik? — Tak, zostajemy same, rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie, a my będziemy w domu pilnowali remontu. — Wiecie co, to przeprowadźcie się do mnie natenczas, możecie i dłużej. — Ewa, nie chcemy robić kłopotu. — Żaden kłopot — jutro czekam na was i będzie niespodzianka. — Ok, dziękujemy, to ok. 9 będziemy. — Super, a ja do remontu oddeleguje ode mnie z pracy pana konserwatora, ma pojęcie i zamówię wam sprzątanie po wszystkim. — Nie no daj spokój, damy radę. — Ustalone. Do jutra/. Napisałam maila do Irmy, rozdzieliłam pracę i zamówiłam na jutro na masaż lesbijski, dla nas trzech-niespodzianka. Na następny dzień przyszły kurierem materace oraz masturbatory, jednak na razie je odstawiłam na bok. Dziewczyny zjawiły się oko 10, — Dziś zamówiłam masaż lesbijski dla nas, za 30 minut będą, więc idziemy pod prysznic. Szybko się wyłapałyśmy i gotowe czekałyśmy na masażystki. Zamówiłam pełny masaż z orgazmem, pieszczotami. Po 11 podjechał samochód, a masażystki rozstawiły w domu stoły do masażu. Były to 3 kobiety w jęku 22,23 30 lat. Martę wzięła najstarsza, a mnie z Anią pozostałe masażystki. Oczywiście uzgodnione było wcześniej przeze mnie, ze wszystkim robią masaż obydwóch dziurek. Nieraz korzystałam z tej agencji masażu, bo musicie wiedzieć, że są to agencje — takie same jak towarzyskie, z tą różnicą, że tu po prostu jeszcze jest masaż oprócz seksu. Mnie i Anie skoczyły pierwsze, a Marta przeniosła się na podłogę, i tym skończyła masaż, była tak podniecona, że leżała z podniecenia. Masażystki spakowały się i odjechały, a ja z Ania, zajęliśmy się Marta. Ja rozchyliłam jej nogi, Ania usiadła nad jej głowa, gotowa, aby ją lizała. Od razu zaczęłam robić minetkę, była bardzo wilgotna, co bardzo lubię, zlizywałam jej soki, czułam, że drugi orgazm u Marty jest kwestia chwili. I tak też się stało, zaczęła drzeć, oddech stał się szybki, fala rozkoszy przeszła przez jej ciało, wyginając ją w biodrach do góry, jej cipka zlana sokami, tak bardzo, że lżąc ja po prostu mlaskałam. Anie zeszła z siostry, zbliżyła się do mnie namiętnie lizała mi usta, smakując siostrzaną cipkę. Opadłyśmy wszystkie na podłogę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ewa
  • 5.Spotkanie

    Ostatnie dni nie należały do udanych. Stres związany z pracą spotęgował moje zniecierpliwienie spowodowane tym, że Kam nie ma dla mnie czasu. Okropnie się pokłóciłyśmy. Nie widziałyśmy się od tygodnia, dosłownie zapadła się pod ziemię. Napisała tylko, że musi wyjechać na południe polski załatwić jakieś sprawy rodzinne.
    Próbowałam to olać i skupić się na sobie, niestety średnio mi to wychodziło. Był piątek, właśnie wyszłam z pracy i miałam cały weekend przed sobą, żadnych planów. Bardzo mi się to podobało. Postanowiłam zacząć od szybkich zakupów. Wino plus jakaś przekąska. Więcej mi nie potrzeba. Wróciłam do domu, włączyłam ulubioną muzykę, wzięłam gorący prysznic po czym w szlafroku, z kieliszkiem wina i książką położyłam się na balkonowym leżaku. Wieczór był ciepły i szalenie przyjemny. Zapominając o całym bożym świecie oddałam się lekturze. W pewnym momencie muzyka ucichła, zamiast niej rozległ się dzwonek telefonu. Niezadowolona ruszyłam do salonu. To pewnie mama – pomyślałam – dawno nie rozmawiałyśmy. Ku mojemu zaskoczeniu to nie była ona. Nel. Hmmm. Czego mogła chcieć?
    -Cześć Nel, wszystko w porządku?
    -Jasne. Mam luźny wieczór i pomyślałam, że mogłybyśmy spotkać się na drinka. Co Ty na to?
    -Gdzie Ash? – to pytanie wyrwało mi się jakoś samo z siebie.
    -Uważasz, że jesteśmy TAKĄ parą? – odpowiedziała urażona.
    -Nieee, wyluzuj. Po prostu pytam.
    -Pojechała z Kam do Wrocławia, Twoja dziewczyna Ci o tym nie powiedziała?
    -Nie jest moją dziewczyną. – teraz ja się obruszyłam.
    -Oho. Brzmi jak problemy w raju. To jak, gdzie idziemy się napić?
    Zaledwie godzinę później weszłam do jednego z tych pretensjonalnych koktajl barów w centrum miasta. Lubiłam chodzić w miejsca, w których barmani potrafili zrobić coś więcej niż wódę z colą czy kiepskie mojito. Ubrałam swój ulubiony strój na miasto. Jeansy, biały t-shirt i czarna marynarka – sportowa elegancja.
    Lokal był wykończony bardzo nowocześnie, kontrastujące kolory sof połączone z surowym, industrialnym stylem. Z głośnikach leniwie płynęły kawałki Xxanaxxu. Gdy kelnerka podeszła zaproponować stolik, wskazałam na siedząca w kącie Nel. Uśmiechnęła się uprzejmie i dała znak, żebym do Niej dołączyła. W międzyczasie zdążyłam już złożyć zamówienie.

    -Coś Ty taka zamyślona? – powiedziałam nachylając się i całując ją w policzek na przywitanie.
    -Wydaje Ci się. Ślicznie wyglądasz – powiedziała obejmując mnie lekko, a ja natychmiast zalałam się rumieńcem. Na szczęście nie zauważyła tego.
    Miała na sobie zwiewną sukienkę, wycięty dekolt uwydatniał jej sternum – kolczyk w rowku między piersiami. Uwielbiam go, sprawia, że Nel jest jeszcze bardziej seksowna. Długie ciemne włosy swobodnie opadały jej na ramiona. Od samego początku onieśmielała mnie swoją urodą, teraz gdy siedziała przede mną tak odstrzelona poczułam ucisk poniżej brzucha. Patrzyła mi prosto w oczy uśmiechając się zalotnie.
    -To co, powiesz mi co się dzieje między Tobą a Kam?
    -Tu nie ma o czym opowiadać – wzruszyłam ramionami – Kam ma męża, a ja jestem idiotką. Nie wiem co sobie w ogóle myślałam.
    -Czujesz coś do Niej?
    -Sama już nie wiem. Jak zauważyłaś potrafię się też świetnie bawić bez Niej, więc chyba nie…
    -to niczego nie dowodzi – przerwała mi.
    -Dla mnie jednak tak. Jak pojawiają się uczucia to reszta świata znika.
    -Wiele tracisz takim nastawieniem – zaśmiała się.
    -Mimo tego, że nie jestem przekonana co do uczuć, średnio radzę sobie z zazdrością -ciągnęłam ignorując jej uwagę. – nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje. Bywasz zazdrosna o Ash?
    -Nie. – odparła bez zastanowienia. Nasz związek jest w pełni otwarty. Każda z nas robi to, czego pragnie. Brzmi jak wariactwo, a mimo to działa od lat.
    Rozmowę przerwała kelnerka, która z podała mi drinka. Mimowolnie ściszyłam głos.
    -Nie boisz się, że zbliży się do innej na tyle, że się zakocha? – w głowie mi się to wszystko nie mieściło, ale byłam żywo zainteresowana ich podejściem do związku.
    -Równie dobrze to ja mogę się zakochać w kimś innym. Nie wiemy co się wydarzy. Jesteśmy ze sobą od dwunastu lat, to chyba o czymś świadczy. Gdy zakochałyśmy się w sobie byłyśmy nastolatkami. Od tego czasu przeżyłyśmy mnóstwo szalonych rzeczy, a mimo to nasze uczucia są niezmienne.
    -Niesamowity związek.- upiłam spory łyk drinka po czym zebrałam się na odwagę i zapytałam:
    -A jakie były nastroje po nocy ze mną?
    -Zależy o co pytasz.
    Zaniepokoiła mnie ta odpowiedź. Kelnerka zwróciła uwagę, że kończą nam się drinki, więc podeszła, żeby przyjąć kolejne zamówienie.
    -To wszystko zaczęło się, gdy w naszym związku zaczął się pierwszy… – zamyśliła się na chwile próbując znaleźć odpowiednie słowo – … pierwsze ochłodzenie w łóżku. Długo o tym rozmawiałyśmy i zaczęłyśmy poważnie mówić o swoich pragnieniach i fantazjach.
    -Ale jaki to ma związek ze mną? – przerwałam jej.
    -Żeby do tego dojść muszę opowiedzieć Ci coś więcej o sobie. Bądź cierpliwa. – westchnęła.
    -Dobrze. mów dalej. – zrobiło mi się trochę głupio.
    -Tak więc podczas tych rozmów powiedziałam Ash o swojej potrzebie bycia domi. – na te słowa zalała mnie fala ciepła. Wygląda na to, że łączy mnie z Nel więcej niż mi się wydawało.
    -Jak zareagowała? – dopytywałam.
    -Zainteresowała się tematem, ale nic poza tym. To ją trochę przerażało, czuła, że to nie jest Jej klimat. Pewnego razu zaproponowała mi, że otworzymy związek, żebym mogła spełniać fantazje, w których ona się nie czuje. – Byłam zafascynowała tą historią. Nie wyobrażam sobie żebym mogła pozwolić swojej dziewczynie na zdradę. Chociaż one tego tak nie nazywają i chyba właśnie na tym polega różnica.
    -I tak po prostu na to poszłaś?
    -Nie od razu. Próbowałam ratować nasz związek na inny sposób. Do momentu aż powiedziała mi, że też chce sypiać z innymi.
    -I to było dla Ciebie Ok? – dopytywałam.
    Była spokojna, opowiadała mi o tym wszystkim, jak o czym całkowicie naturalnym. A ja byłam jak w transie. Od dawna chciałam wiedzieć jak to wszystko działa, ale głupio mi było pytać. Cieszyłam się, że się otworzyła.

    -Czułam się z tym dziwnie, ale się przekonałam. Niedługo potem sama zaczęłam szaleć.
    -Mówicie sobie o wszystkim? W sensie…
    -Tak i nie. Nie mamy przed sobą tajemnic, dlatego jak któraś o coś zapyta otrzymuje szczerą odpowiedź, jednak rzadko takie pytania padają. Czasem nawet nie chcemy znać szczegółów.
    -Wie, że jesteśmy tu teraz razem? – nie wiem dlaczego, ale chciałam to wiedzieć.
    -Nie. -trochę mi ulżyło, bałam się, że Kam się o tym dowie, ale z drugiej strony co mnie to niby obchodzi? ehh.
    -Czy teraz powiesz mi jaka jest moja rola w Waszym związku?
    -Wtedy u Kam jak powiedziałaś o swojej fantazji, w Ash coś się obudziło. Za każdym razem, gdy rozmawiałyśmy o domi wycofywała się, a tej nocy, gdy wróciłyśmy do domu powiedziała, że masz coś w sobie i jeśli miałaby spróbować czegoś ostrzejszego to chce, żebyśmy obie zajęły się Tobą.
    Zaschło mi ustach. Sama rozmowa o tym sprawiała, że zrobiłam się wilgotna.
    -I jakie były nastroje po tej nocy? – zapytałam niepewnie.
    -Powiedziała, że jest gotowa kontynuować romans z Tobą, ale z wyłączeniem domi.
    Hmmmm. Miałam w głowie tyle myśli, ale powiedziałam tylko:
    -A Ty? co Ty masz w głowie?
    -Wtedy, tej nocy zobaczyłam, że jesteś taka jak ja. Domi to Twój świat. Wiem, że chciałaś bym przekroczyła kolejną granicę. Pragniesz więcej i mocniej. Po prostu to czuje.- mówiąc to przeszywała mnie wzrokiem. Badała moją reakcję.
    -Nie mogłam Ci tego wtedy dać, bo to przekroczyłoby granicę Ash, ale bardzo chcę to zrobić. – Kontynuowała przysuwając się do mnie bardzo blisko. Doskonale wiedziała, jak podniecona jestem. Położyła dłoń na moim udzie i nachyliła się tak, że jej usta niemal dotykały mojego ucha. Kolejny dreszcz.
    -Mów dalej- wyszeptałam.
    -Cały czas o tym myślę, doprowadza mnie to do szaleństwa. -szepnęła, a jej usta musnęły moją szyję. Miałam ochotę zaciągnąć ją w pierwsze lepsze miejsce, w którym nikt nas nie zobaczy, ale powstrzymywałam się. To napięcie między nami było cudowne. Podobało mi się to, że musimy zachować granicę, bo jesteśmy w miejscu publicznym.
    -Tak? Co proponujesz? – wsunęłam dłoń pod sukienkę upewniając się, że nikt tego nie widzi i najdelikatniej jak potrafię przesunęłam palcami po wewnętrznej stronie jej uda. Jęknęła cicho po czym szepnęła:
    -Chcę, żebyś została moją uległą. -patrzyła mi prosto w oczy.
    Zaniemówiłam. Kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ale miała rację. Doskonale wyczytała moje myśli tej nocy, pragnęłam więcej. Tylko czy w roli uległej? Nie mam pojęcia, ale chce się przekonać.
    -Powiesz coś? – zapytała cicho.
    -ja… hmmm… No dobra. od początku. Jak to widzisz?
    Jej oczy płonęły. Z wypiekami na twarzy opowiedziała mi o tym, co ma się wydarzyć.
    Nagle kelnerka podeszła do naszego stolika i poinformowała nas, że za 20 minut zamykają lokal. Rozejrzałyśmy się dookoła, byłyśmy jedynymi klientkami. Było naprawdę późno. Rozmowa pochłonęła nas do tego stopnia, że kompletnie zapomniałyśmy o całym świecie. Uregulowałam rachunek i wyszłyśmy na zewnątrz.
    -Masz ochotę napić się jeszcze drinka? Możemy jechać do mnie. – jej dłoń musnęła moją.

    -Wiesz, że bardzo tego pragnę, ale nie dziś. Muszę to wszystko przemyśleć i poukładać w głowie. Zamówiłam już ubera.

    -Jasne, rozumiem.

    Mój telefon zawibrował dając sygnał, że kierowca jest na miejscu. Chwile później zobaczyłam podjeżdżające auto. Podeszłam do Niej, pocałowałam. Głęboki, mokry pocałunek. Poczułam jak zadrżała. Odwzajemniła go.

    -Do zobaczenia. – uśmiechnęłam się zalotnie wsiadając do ubera.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Wyciaganie ojca z nalogu Cz.8

    Surfowanie po Internecie nocą jest całkiem fajnym zajęciem. Paweł najpierw przeglądał znany w Polsce portal e-zakupowy, a skończył na porno. Polskie portale pozostawiały wiele do życzenia i były wysoko płatne, ale i to przestało stanowić problem. Internet pękał w szwach od darmowej pornografii. Wystarczyło ją tylko pobrać. Paweł pomyślał, że przez tyle lat chłopcom i facetom musiały wystarczyć świerszczyki. Z czasem pojawiły się ogólnodostępne odtwarzacze VHS i wypożyczalnie kaset pojawiły się wszędzie jak grzyby po deszczu. Oczywiście można było wypożyczyć także pornografię, więc świerszczyki powoli odchodziły do lamusa.

    – to jest zupełnie inny wymiar – pomyślał Paweł – płyty cd wypierają z rynku kasety VHS, wypożyczalnie VHS wyposażały się w płyty cd i dvd, ale Internet oferował wszystko bez wychodzenia z domu i praktycznie bezpłatnie. Muzyka, filmy, gry, programy i nawet książki, czego dusza zapragnie.

    – komputer z Internetem wart jest każdych pieniędzy – pomyślał Paweł

    Porno zasysało się z Internetu aż miło. Warto było znać język angielski, bo to w tym języku najłatwiej było cokolwiek znaleźć. Paweł znał ten język o tyle o ile, ale bardzo szybko uczył się nowych słów, które dopiero co poznał. Znalazł naprawdę ciekawe rzeczy. Nudna pornografia go nie interesowała. Widział rzeczy i wymyślne pozycje których zapragnął spróbować, a które nigdy by mu nie przyszły do głowy.

    – minęło raptem 15 lat od kiedy opuściliśmy blok wschodni. W tym czasie dołączyliśmy do NATO i UE. Za komuny to wspaniałe narzędzie w ogóle by nie było dostępne, a Internet – jeśli by istniał – to byłby jedynie między krajami komunistycznymi i wszystko byłoby ocenzurowane. W tamtych czasach coś takiego byłoby nie do pomyślenia. – rozmyślał Paweł

    Program poinformował go o kolejnym pobraniu zakończonym sukcesem. Od razu go odpalił i tutaj zobaczył bardzo nietypową pozycję. Gość złapał laskę za nogi i odwrócił ją do góry nogami. Ona nogi  założyła mu na ramiona, a on jedynie przytrzymywał ją w pasie. Lizał jej cipkę, bo miał do niej łatwy dostęp, a ona będąc do dołu głową – robiła mu loda.

    – tego trzeba spróbować – pomyślał Paweł

    Później koleś rzucił ją na łóżko. Ona położyła się przodem na łóżko i uniosła tyłek do góry. Gość wszedł w nią, a jedną ze stóp położył dziewczynie na twarzy.

    – fantazja ludzka nie zna granic – pomyślał – ale pomysł jest naprawdę fajny.

    Przeglądał dalej i znajdował przeróżne rzeczy.

    Blowjob, anal, gangbang, dp, dap, bdsm, milf, teen, indoor, outdoor, deepthroat, pick up, amateur, homemade, azjatki, czarne, indianki, białe, szatynki, blondynki, rude, stare, młode, ładne, brzydkie, grube, chude – wszystko jest i w praktycznie nieograniczonej ilości. Gdyby ktoś chciał obejrzeć każdy film – życia by mu nie starczyło. A z każdym dniem ta kolekcja rośnie w zastraszającym tempie. Internet stawał się coraz bardziej powszechny i obejmował cały swiat.

    Co chcesz to znajdziesz i w dowolnych kombinacjach. Znalazł też polskie filmy, ale ich styl wykonania był kilkadziesiąt lat za amerykańskimi.

    Internet był jednak powolny, a proces pobierania żmudny. Podczas pobierania przeglądanie witryn było testem cierpliwości. Jednak Paweł niezrażony pobierał i oglądał dalej. W końcu zdał sobie sprawę, że na dworze świta i postanowił położyć się spać. Komputer zostawił włączony, a odpowiedni program pobierał dalej. Wszystko w należytej dyskrecji.

     

    Magda wstała rano, a Paweł spał jak zabity i nic nie zapowiadało, że wstanie niebawem. Usiadła przy komputerze i włączyła GG. Dostała wiadomości od 6 różnych osób, między innymi od Daniela. Ewidentnie urwał mu się film, ale Magda postanowiła go nie uświadamiać w jak kiepski sposób skończył

    – kacyk męczy? – napisała

    – jesteś nie do przepicia. Za wysokie progi dla mnie – odpisał

    – wysokie progi nie powinny robić wrażenia przy Twoim wzroście – napisała Magda

    – następnym razem się przygotuję, bo teraz wzięłaś mnie z zaskoczenia – napisał Daniel

    – lepiej tak, niż żeby mnie ktoś zaskoczył, a potem wziął – odpisała

    – hehehehe. Dobre… Aż narobiłaś mi ochoty na powtórkę. Teraz koniecznie będę musiał Cię zaskoczyć – napisał

    – chcesz mnie spić, wykorzystać i zostawić? Masz za słabą głowę. Wyłożyłbyś się na pierwszym etapie – napisała żartobliwie Magda

    – ale na drugim bym starał się wykazać. A do trzeciego bym nie dopuścił – napisał Daniel

    – to źle się do tego zabierasz. Najpierw restauracja, kino, spacer i kwiaty – odpisała Magda

    – ok. Kiedy Ci pasuje? – zapytał Daniel

    – teraz to już za późno. Spaliłeś i nic z tego nie będzie. To taka rada na przyszłość. Jak będziesz chciał kiedyś przeskoczyć etap upicia i przejść do wykorzystania to musisz zrobić tak jak Ci mówię. – poradziła Magda

    – muszę kończyć – dopisała, bo nie chciała wchodzić w dłuższe dyskusje, chociaż traktowała to wszystko z przymrużeniem oka.

    Wstala od komputera i poszła do łazienki, uporządkować się z rana. Ponownie się umyła i nasmarowała kremem łagodzącym swój lekko jeszcze piekący tyłek. Umyła twarz i zęby, pomalowała się, wyszczotkowała i wyrównała włosy. Postanowiła, że przefarbuje sobie kolor na jasny blond. Zadzwoniła do swojej fryzjerki i udało jej się umówić na ten moment. Spontaniczny pomysł miał szansę bardzo szybko się zrealizować.

    Gdy wracała do domu znalazła na przystanku autobusowym etui z dziewczęcymi okularami w środku. Zabrała je ze sobą z zamiarem pozostawienia informacji o znalezieniu zguby.

     

    Gdy wróciła do domu Paweł nadal spał. Postanowiła, że wytnie mu numer. Zrzuciła ciuchy, wzięła szybki prysznic, żeby odświeżyć się po wyjściu, założyła koszulkę do spania. Przypomniała sobie o znalezionych okularach. Przetarła je chusteczką i założyła. Szkła były na delikatną wadę, więc za bardzo jej nie przeszkadzały. Spojrzała na siebie w lustrze i uznała, że wygląda zupełnie inaczej i nie do rozpoznania. Te okulary jej pasowały. Po cichu zakradła się do sypialni rodziców i delikatnie wpełzła pod kołdrę. Paweł zupełnie nie zareagował. Przysunęła się do niego i udawała, że śpi. Długo nic się nie działo, więc delikatnie położyła stopę na jego udzie.

    Paweł otworzył oczy i zapytał

    – już zaczęło Ci się nudzić samej?

    Odwrócił głowę i wzdrygnął się

    – Magda? – dopytał

    Magda odwróciła się twarzą do niego

    – dobrze wyglądasz – powiedział

    – myślałam, że mnie nie rozpoznasz. Przynajmniej taką miałam nadzieję. Ale przynajmniej się wystraszyłeś – powiedziała

    – nie wystraszyłem, tylko zdziwiłem. Ładne i młode dziewczyny w łóżku mi nie przeszkadzają – powiedział Paweł

    – poczekaj tu chwilę – dodał i wstał z łóżka kierując się do łazienki

    – mhm. A oprócz mnie miałeś jeszcze jakąś w ostatnim czasie? – zapytała Magda, ale Paweł nie odpowiedział. Zamknął drzwi od łazienki.

    Po paru minutach wyszedł całkiem nagi ze sterczącym fiutem.

    – skoro już sama mi się pakujesz do wyra… – powiedział

    Był po szybkim prysznicu i myciu zębów. Miejscami miał na sobie krople wody.

    Położył się na łóżku i rozłożył. Magda przytuliła się do niego i dłonią chwyciła za kutasa jeżdżąc z wyczuciem w dół i w górę.

    – co masz chęć dzisiaj robić – zapytała

    – zasadniczo to nic nie trzeba robić. Dzisiaj odpoczywamy – powiedział Paweł

    – nie widać po Tobie, żebyś chciał odpoczywać – powiedziała Magda i lekko mocniej ścisnęła dłonią jego penisa.

    – Tobie tylko jedno w głowie, co? W tym sensie nie dam Ci dzisiaj odpocząć. Mam kilka fantazji do spełnienia. Internet mnie zainspirował – powiedział Paweł

    – filmy dla dorosłych? – zapytała Magda – możemy pooglądać razem.

    – pokażę Ci coś – powiedział. Wstał z łóżka i podał rękę Magdzie. Ona chwyciła jego dłoń i też wstała. Podeszli do komputera. Magda usiadła obok Pawła, a on włączał jej kolejny i kolejny film. Głównie przewijała się męska dominacja i upokarzanie kobiet. Głowa opuszczona z krawędzi kanapy, 69 na stojąco, jedna dziewczyna robiła to nawet z pozycji szpagatu. Ale wchodziły też ostrzejsze zagrania jak policzkowanie kobiet, plucie na twarz i szarpanie za włosy. Magdzie się to podobało. Zawsze myślała o seksie z uległej perspektywy. Kiedy podobali jej się np. aktorzy filmowi to Magda bardziej myślała w formie “dałabym mu się zerżnąć” niż np. “przeleciałabym go”. Niemniej pomyślała teraz o tym, czy faktycznie podobałoby się jej, gdyby sama była policzkowana i opluwana. Jednak to było nic w porównaniu do tego, co właśnie oglądała. Facet sikał dziewczynie na twarz, a ona wydawała się być z tego powodu bardzo szczęśliwa.

    – to też chciałbyś zrobić? – zapytała Magda

    – na pewno bym spróbował, ale nie wiem czy bym to powtarzał. A jak już to raczej rzadko – powiedział Paweł.

    Kolejny pornos był już dużo mniej agresywny. Paru kolesi stało dookoła klęczącej laski, a ona obciągała im na zmianę. Magda czekała na dziwactwo, które zaraz może się wydarzyć, ale nic takiego nie nadchodziło. Wtedy dopiero do niej dotarło

    – o Boże. Ty chcesz, żebym to ja była na miejscu tej dziewczyny? – zapytała Magda

    – na pewno bym to chętnie zobaczył – powiedział Paweł i się uśmiechnął.

    – chcesz się mną dzielić z innymi facetami? Kiedyś powiedziałeś, że nie chciałbyś być po jakimś innym facecie, a teraz już Ci to nie przeszkadza? – zapytała Magda

    Magda zauważyła, że w filmie nie ma żadnych scen seksu penetracyjnego. Sam oral od początku do końca. Nikt nawet nie próbuje jej przelecieć.

    – zmieniłem zdanie. Oczywiście jakby ktoś skończył w Twoich ustach to nie wchodziłbym zaraz po nim. Jakoś odraża mnie myśl o spermie innego faceta na moim. A wracając do tematu… poszłabyś na to? – zapytał Paweł

    – nie, nie, nie… – powiedziała Magda – może mnie to nie przeraża pod względem emocjonalnym czy moralnym, ale jednak nie chciałabym żadnego z tych facetów spotkać już nigdy więcej i pod żadnym pozorem nie mogliby wiedzieć kim jestem i skąd jestem, ani kim Ty jesteś – dodała po chwili Magda

    – czyli jednak byś na to poszła, gdyby te warunki były spełnione? – zapytał Paweł

    – kiedyś myślałam o tym z dwoma facetami, ale nie z czterema czy pięcioma. Ilu ona w ogóle obrabia? – zapytała Magda

    Teraz na ekranie widać było jak każdy z tych facetów kończy panience w ustach.

    – cudownie … – skomentowała Magda

    – dałabyś radę – powiedział Paweł

    – chciałbyś tego? – zapytała Magda

    – jak najbardziej – odpowiedział

    – przy tym to już nawet to plucie i sikanie na twarz nie robi takiego wrażenia… – powiedziała Magda i pokręciła głową.

    Panna na ekranie połknęła nasienie wszystkich tych facetów, udowadniając po tym, że w jej buzi nic już nie zostało.

    – może lepiej przystopować z porno… – powiedziała Magda

    – na studiach nie takie rzeczy się dzieją. Byłaś kiedyś na imprezie w męskim akademiku? – zażartował Paweł

    – jakoś sobie tego nie wyobrażam, żeby dodać na przebieg kilku kolesi jednego wieczoru – powiedziała Magda – jak ostatnia dziwka… nie mogłabym spojrzeć w lustro – dodała

    – najgorsze co można zrobić to nacechować to negatywnie zanim w ogóle się spróbuje… nic strasznego by się nie stało. Jedyna różnica to kilka zamiast jednego – powiedział Paweł

    – to bardzo duża różnica… poza tym nawet jeśli bym się zgodziła, to zaraz będziesz chciał więcej – powiedziała Magda

    Paweł wstał i wyciągnął swojego nabrzmiałego penisa i przystawił blisko Magdy

    – filmy Ci się spodobały? – zapytała Magda

    – też, ale to jeszcze świtaniec – powiedział Paweł

    – świtaniec? – zapytała Magda

    – poranny drąg – odpowiedział Paweł

    – nie rozumiem – powiedziała Magda, ale wzięła go do buzi

    – nie wiesz, że każdy facet budzi się ze wzwodem? – zapytał Paweł

    Magda na chwilę wypuściła go z ust

    – nie wiedziałam – odpowiedziała i znów włożyła go do środka.

    Ciepła buzia i ciasne gardło Magdy sprawiało nieprawdopodobną wręcz rozkosz. Paweł był już przyzwyczajony, ale przeciętny facet nie wytrzymałby tych pieszczot zbyt długo.

    – wiesz, że masz talent? Kilku facetów byś ujarzmiła jednego po drugim w parę chwil. – powiedział Paweł

    – a Ty bardzo chcesz to zobaczyć… skoro jesteś przekonany, że mi się uda, to chyba niczego nie muszę Ci udowadniać – powiedziała Magda

    – dobra, skończmy temat. Przetraw to i jak kiedyś zmienisz zdanie to mi powiedz. Jakoś to zaaranżujemy – powiedział Paweł – a teraz zajmij się mną.

    Paweł wsunął fiuta najgłębiej jak to było możliwe. Gardło Magdy przyjemnie zaciskało się na jego żołędziu.

    – oooo tak – zawarczał Paweł

    Magda przy odpowiednim ułożeniu penisa w gardle potrafiła w międzyczasie pieścić jądra językiem. Paweł był zawsze bardzo z tego zadowolony. Tak było i tym razem.

    Magda zastanawiała się, czy faktycznie zaraz zostanie spoliczkowana albo opluta, ale nic takiego się nie wydarzyło. Czy przemoc wobec kobiet faktycznie może być podniecająca? Wiedziała, że zdecydowanie tak. Magda pod tym względem była otwarta. Już ją kręciła lekka dominacja, natomiast to co pokazał jej Paweł podchodziło już pod upokarzanie. Zastanawiała się, czy Paweł byłby w stanie się do tego posunąć i czy ona dałaby radę to znieść. Jakoś nie mogła się do tego przekonać. Jeśli jednak Paweł będzie tego chciał, to ona będzie musiała się do tego przyzwyczaić. Jej rozmyślania przerwał Paweł, który postanowił przejąć inicjatywę.

    Chwycił ją oburącz za głowę i zaczął wykonywać ruchy frykcyjne posuwając ją w usta.

    – aaaaach. To był świetny pomysł z farbowaniem włosów. A w tych okularach wyglądasz jak kujonka. – powiedział Paweł – powinnaś kupić sobie okulary na stałe.

    Magda całkowicie zapomniała o zdjęciu okularów. Znalazła je dzisiaj i nie wiedziała do kogo należą. W każdym razie były zadbane i ładne. Okulary nie były jej jednak potrzebne, bo miała nieznaczną wadę wzroku. Mogła sobie kupić zerówki i to tylko ku uciesze Pawła.

    – zaraz… – powiedział Paweł – gdzie są Twoje szpilki?

    – jeszcze dzisiaj ich nie zakładałam – odpowiedziała Magda

    Paweł chwycił Magdę za szyję i popatrzył w jej błagalny wzrok. Widział w jej oczach odrobinę strachu i podniecenia. Bardzo lubił jej wrażliwą szyję. A ją podniecało, kiedy delikatnie ją dusił.

    – powinnaś je nosić cały czas, kiedy jesteśmy sami. Chcę zobaczyć wszystkie jakie masz – powiedział Paweł

    – mogę Ci pokazać – odpowiedziała Magda – ale nie mogę nosić cały dzień, bo nie chcę stukać obcasami sąsiadowi z dołu.

    – masz rację. Zapomniałem. Ale masz dobrą okazję do spełnienia jednej z moich zachcianek – powiedział Paweł i pomógł Magdzie wstać z kolan. Podniósł ją i położył jak lalkę na kanapie. Sam usiadł przy jej nogach. Chwycił jej nogi i nakierował stopami na swojego stojącego fiuta.

    – ok – powiedziała Magda i już wiedziała co ma robić. Nigdy nie robiła tego stopami. Paweł nie pozwalał jej nawet pomagać sobie dłonią. Wiedziała natomiast, że istnieje bardzo liczna grupa fetyszystów damskich stóp. Wielu facetów jest w stanie dojść do orgazmu tylko podczas stymulacji stopami. Magda oplotła jego penisa i przejeżdżała w górę i w dół, starając się w żaden sposób nie wyrządzić mu krzywdy czy sprawić bólu. Nie potrafiła tego robić, ale starała się. Paweł zrelaksowany chwycił pilot i włączył telewizję.

    – masz seksowne nogi i świetne stopy, ale to chyba jednak nie dla mnie – powiedział Paweł

    – muszę trochę poćwiczyć… – powiedziała Magda

    – nie w tym rzecz. Dobrze Ci idzie. Po prostu nie widzę tu zbyt wielu ekscytujących wrażeń – powiedział Paweł – fantazja spełniona. Jakbym się nie przekonał to bym nie wiedział

    – z innymi może być tak samo. To co mi pokazałeś raczej nie jest dla wszystkich. Na pewno niewiele dziewczyn by się na to zgodziło – powiedziała Magda

    – dobrze, że Ty jesteś inna – powiedział Paweł

    Swojego naprężonego fiuta ponownie przystawił do twarzy Magdy, a ona z zaangażowaniem ponownie zabrała się do pracy. Z pozycji półleżącej przeszła do pozycji siedzącej, co było trudne przez penetrującego jej usta Pawła.

    Gdy już się ułożyła, parokrotnie wszedł w jej gardło najgłębiej jak potrafił. Trzymał jej głowę z całej siły,  wsunął się do samego końca i zamarł w bezruchu, czerpiąc przyjemność z pulsującego zaciskania się gardła Magdy na jego żołędziu. Trzymał tak przez dłuższą chwilę, a Magda zdobyła się nawet na to, by wystawionym językiem przejechać dwukrotnie po jego wiszących jądrach. W tym momencie kaszlnęła opluwając gęstą śliną całego fallusa. Paweł ją puścił

    – załóż jakieś fajne buty i wracaj tu szybko – powiedział Paweł.

    Magda wstała i poszła w kierunku swojej szafy przecierając usta wierzchem dłoni. Weszła do swojego pokoju i wygrzebała z szafy wysokie gladiatorki, których rzemienie sięgały kolan. Pomijając problemy z założeniem tego typu butów, zajęło jej to dużo czasu. Wcześniej czuła, że Paweł był na skraju orgazmu, a teraz widziała, że będzie musiała znowu na to zapracować.

    – może popracujemy nad Twoim tyłeczkiem? – zapytał Paweł

    – wolę wziąć do buzi – odpowiedziała Magda

    – w tyłek Ci się nie podobało? – zapytał

    – zajechałeś mnie wczoraj. Do tej pory mnie piecze – powiedziała Magda

    – trzeba to powtarzać regularnie, żeby w przyszłości tak nie bolało – powiedział Paweł – więc dzisiaj koniecznie powtórzymy. Poza tym lubię Cię zajeżdżać.

    – znudziły Ci się moje usta? Niby mówisz, że mam talent, że chcesz zobaczyć jak wykańczam kilku facetów, bo jestem mistrzynią, ale wolisz już chyba coś innego – powiedziała Magda

    – nigdy mi się nie znudzą. Mógłbym Cię w nie posuwać bez przerwy – powiedział Paweł

    – to posuwaj. Dobrze wiesz, jak bardzo to lubię. Rób to, co obojgu nam sprawia przyjemność i frajdę – powiedziała Magda

    Kutas Pawła więcej zachęt nie potrzebował.

    Magda chciała uklęknąć, ale Paweł zdążył ją podnieść i położył na kanapie nogami do góry tak, że jej głowa zwisała z krawędzi. Sam uklęknął i wsunął się w jej usta. Wpychał się najgłębiej jak potrafił, a jego poczynania były doskonale widoczne na delikatnej szyi Magdy. Widział jak głęboko wchodzi w jej gardło. Zaczął ją rżnąć bez opamiętania. Przesuwał fiuta najgłębiej jak to było możliwe i z ogromną szybkością. Na Magdzie zdawało się nie robić to żadnego wrażenia. Okulary które założyła zdążyły jej spaść na podłogę. Miała nadzieję, że ich nie uszkodzą, bo chciała je oddać właścicielce w nienaruszonym stanie.

    Paweł długo tak nie wytrzymał. Zasapał się, zadyszał i doszedł w buzi Magdy. Żołądź bolał go od ciasnego gardła, które penetrował. Paweł opadł wykończony na podłogę przy kanapie, o którą oparł się plecami i dochodził do siebie.

    – można Cię rżnąć w buźkę do utraty tchu – powiedział

    Magda nie odpowiadała. Zsunęła nogi z oparcia kanapy, wstała i poszła do łazienki. Miała twarz i włosy w ślinie i spermie. Paweł zastanawiał się, czy wszystko z nią w porządku. Wstał i poszedł za nią. Magda zdążyła już zdjąć jeden z butów i pracowała nad drugim.

    – jak się czujesz? – zapytał Paweł

    – dobrze, tylko mnie zemdliło – powiedziała Magda

    – aż zadyszkę złapałem… – powiedział Paweł

    – ja w ogóle nie mogłam oddychać – powiedziała Magda – zrobisz mi kiedyś coś złego

    Zdjęła drugi but i weszła pod prysznic. Odkręciła wodę, której strumień skierowała na twarz i włosy. Paweł obmył w umywalce jądra i fiuta. Miał wyrzuty sumienia i chciał ją przeprosić. Magda odsunęła drzwi kabiny i zapytała

    – wchodzisz?

    Wydawała się specjalnie nie przejmować. Dała sobie z tym radę.

    Paweł skierował się do prysznica

    – wchodzę

    Magda oddała mu rączkę prysznica.

    – chcesz to zrobić? – zapytała

    Uklękła przed nim i jego zmaltretowanego zwiotczałego penisa skierowała na siebie.

    – a Ty chcesz tego? – zapytał Paweł

    – masz okazję spełnić swoją fantazję – powiedziała

    Paweł zamierzał się wysikać zaraz po wyjściu z prysznica. Już od jakiegoś czasu miał pełny pęcherz, ale bardziej pochłonęły go oralne zabawy z Magdą. Chwycił penisa, zsunął napletek i zaczął sikać Magdzie na głowę. Mocz spływał jej po włosach z tyłu i po twarzy z przodu. Magda miała zamknięte oczy i niezbyt zachwycony wyraz twarzy, jednak nadal miała usta w grymasie uśmiechu.

    Skierował strumień na jej czoło, oczy, usta i nos.

    Magda gwałtownie wypuściła powietrze nosem i zasłoniła twarz dłonią.

    Paweł skierował strumień moczu na jej cycki, a Magda zanosiła się kaszlem i gardłowymi dźwiękami. Paweł wstrzymał strumień i dał jej chwilę. Magda włączyła deszczownicę i opłukała twarz wodą

    – obrzydliwe – powiedziała

    Paweł wyłączył deszczownicę i ponownie zaczął sikać na jej głowę, ale żeby jej trochę ułatwić zadanie już nie kierował strumienia prosto na jej twarz.

    Gdzieś w głębi odkrywał satysfakcję z tego, że może w taki sposób upokorzyć tak delikatną osobę jak Magda.

    – jestem świrem – szepnął cicho Paweł

    Magda na pewno tego nie usłyszała.

    Mocz spływał po jej włosach, uszach i twarzy. W końcu opróżnił pęcherz całkowicie. Magda po omacku szukała zaworu deszczownicy, ale Paweł ją w tym wyręczył. Magda długo opłukiwała twarz i włosy

    – chyba nie zostanę fanką – powiedziała

    – raczej tego nie będziemy już powtarzać – powiedział Paweł.

    Jemu za bardzo też się nie spodobało. Wyszedł z kabiny prysznicowej i zostawił Magdę samą. Opatulił się ręcznikiem i wyszedł z łazienki.

    Czuł się lekko wstrząśnięty tym co zrobił. Niby nic strasznego się nie wydarzyło, ale zdziwiła go jakaś prymitywna sadystyczna przyjemność, jaką odczuwał. W każdym razie nie zamierzał tego powtarzać. Co innego oglądanie tego w pornosie, a co innego robienie w rzeczywistości. Pomyślał sobie, że z tym pluciem i policzkowaniem też sobie daruje. Już wiedział, że nie będzie z tego zadowolony. Magda wyszła z łazienki po kilkudziesięciu minutach. Zdążyła dokładnie umyć i wysuszyć włosy. Paweł poszedł z nią porozmawiać.

    – wszystko ok? – zapytał

    Magda była u siebie w pokoju. Zrzuciła z siebie ręcznik i szukała nowych ciuchów.

    – tak. Jakoś to zniosłam – powiedziała Magda

    – dopóki dokładnie się nie umyłam to czułam się zbrukana i zbezczeszczona. Najgorszy był ten zapach… nie tak straszny jak na dworcu kolejowym i w publicznej brudnej toalecie, ale wręcz świdrujący w nosie. Przepraszam Cię, ale to chyba nie dla mnie.  Ale za to jedną z fantazji masz już odhaczoną. – powiedziała Magda

    Paweł był zdziwiony tym, że Magda zdaje się zupełnie niczym nie przejmować, a paskudne uczucie wystarczy u niej spłukać pod prysznicem i wszelkie rozterki spływają razem z wodą do odpływu.

    – Pobrałem jakiś nowy horror na wieczór. W każdym razie na dzisiaj już koniec psot.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Elba