Author: admin

  • Moja rodzinka cz. 1

    – O matko, mam już dość na dzisiaj – położyłam się na wznak, przeciągnęłam się i odgarnęłam ze spoconego czoła mokre włosy.

    – Odpocznij trochę, zaraz skończymy – mój kochanek podparł się na łokciu, bawił się maleńką kępką włosów nad mą pipką.

    – Nie, nie jestem w stanie dłużej… Poza tym chyba słyszałam auto matki na podjeździe.

    – Auto?! – poderwał się, doskoczył do okna i jak tajfun wybiegł z mego pokoju.

    Roześmiałam się, bo rzeczywiście śmiesznie to wyglądało. Przed sekundą miał ochotę na seks, a teraz leciał do siebie z fujarą dyndającą między nogami. Westchnęłam z ulgą, byłam już dostatecznie nasycona i zadowolona. Facet umiał ruchać, miał bardzo wielkie doświadczenie i niesamowitą kondycję, do tego potrafił fantazjować w łóżku; razem dawało to kochanka niemal idealnego. Dlaczego tylko „niemal”? Bo ma jeden feler, jest mężem mojej matki, czyli mym ojczymem!

    Nie jestem małoletnią siksą, która chce udowodnić, jak bardzo jest dojrzała, mam dziewiętnaście lat, bzykam się od czterech, moim pierwszym facetem, tym, który odebrał mi dziewictwo był mężczyzna po czterdziestce, wysoki, atrakcyjny i dobrze obdarowany przez naturę. Okazał się skurwysynem, ale to temat na zupełnie inną historię. Ten pierwszy sukinsyn nauczył mnie, co to prawdziwy seks, wprowadził mnie w ten świat bardzo mocno, od tamtego czasu nie mogłam już bez tego żyć. Chyba jestem nimfomanką, bo mogę i lubię rżnąć się zawsze i wszędzie. Nie mam problemu ze znalezieniem sobie kolejnego ruchacza, jestem dość atrakcyjną dziewczyną, może mam za duży tyłek, ale są tacy, którzy to lubią. No i gustuję w dojrzałych kochankach… Nie wyglądam najgorzej. Daleko mi do miss piękności, ale i tak większość mężczyzn ogląda się za mną. Nie jestem wysoka, mam sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu, raczej szczupła, długie, ciemne włosy, fajny biust i zaokrąglona pupa. Twarz też do przyjęcia, nie straszę swym wyglądem, przeciwnie, są mężczyźni, którym odpowiada mój typ urody.

    Ojca nie pamiętam, zostawił nas, kiedy byłam całkiem mała; mama (ma na imię Teresa), miała co chwilę jakichś mężczyzn, ale żaden z nich nie zagościł na stałe. Mama bardzo lubi seks, nie raz słyszałam, jak jęczała pod którymś ze swoich kochanków; zresztą bzykała się prawie zawsze, kiedy jakiś facet był w domu, a ona sądziła, że są sami. Może po niej mam taki temperament?

    Jakieś sześć lat temu poznała Szymona, spodobali się sobie, i po roku znajomości skończyło się to wszystko ślubem i wielkim weselem. O dziwo, mama Teresa skończyła z innymi facetami, nie zauważyłam, żeby wracała później do domu, czy żeby umawiała się z którymś z nich; raczej, ku memu zaskoczeniu, byłą wierna swemu mężowi. Od ślubu mieszkamy w domu Szymona, z nim i jego szesnastoletnim synem, Michałem. Michał był jak na swój wiek nad wyraz rozwinięty, wysoki, na pewno podobał się rówieśnicom. Mi też! Na początku nie bardzo wiedzieliśmy, jak do siebie mówić, żadne „tata, mama, wujek, czy ciocia” nie wchodziły w rachubę, więc starzy ustalili, że mówimy im po imieniu.

    Małolat jest fajnym chłopakiem, wesołym; bardzo przystojny, wysoki, kiedyś będzie z niego niezłe ciacho. Od pewnego czasu zauważyłam, że zaczyna mnie obserwować i podglądać. Kiedy wychodzę z łazienki zawsze mijamy się w korytarzu, niekiedy w kratkach drzwi do toalety widzę ruszający się cień. Raz udało mi się i zobaczyłam, jak wącha moje majtki i wali sobie konia. Tak, konia! Ten małolat ma okazałą kuśkę, nie powstydził by się tego dorosły facet. Michał był tak zajęty onanizmem, że nie zwrócił uwagi na to, co działo się wokół niego, ale mimo to zachowywałam się cicho i dyskretnie. A ten wytrysk! Sperma spływała po płytkach na przeciwległej ścianie w ilościach niesamowitych! Szymon…

    Ojczym jest miłym i ciepłym człowiekiem, wiem, że mamie z nim dobrze, nie raz rozmawiałyśmy o tym, zawsze go chwaliła. Kochali się dość często, a ponieważ mój pokój dzieliła od ich sypialni tylko cienka ścianka – słyszałam wszystko. Leżałam wtedy z szeroko rozłożonymi nogami i wpychała w pipkę i w pupę takie podwójne dildo, masowałam sobie piersi i łechtaczkę. Dochodziłyśmy niemal równocześnie, z tym, że ja musiałam chować się pod poduszkę, a jej zatykał usta chyba kutas Szymona, bo zwykle słyszałam tylko jakiś bełkot.

    To, że zostaliśmy kochankami nie jest żadną niespodzianką, liczyłam się z tym, nawet chciałam tego już jako małoletnia dziewczyna. Kiedy zaczęłam dojrzewać, nabierać kobiecych kształtów, kiedy tyłek powiększył się i urósł mi fajny biust, coraz częściej łapałam Szymona na tym, jak mi się przygląda. Nie był to wzrok troskliwego ojca rodziny, tylko spojrzenie faceta, które mówiło o jego chęci skonsumowania młodej dupeczki. Był w sumie jeszcze dość młody, niedawno przekroczył czterdziestkę, nie był może zewnętrznie bardzo atrakcyjny, ale miał w sobie to „coś”. Tym chyba urzekł moją matkę.

    Do seksu sprowokowałam go sama, jak wcześniej wspomniałam lubię seks, a z tego co słyszałam z ich sypialni wnioskowałam, że jest dobry w łóżku. Nie kombinowałam zbyt długo. Kiedy stałam się pełnoletnia nie wahałam się zbyt długo. Czekałam do osiemnastki tylko dlatego, żeby nie miał większych oporów przed seksem z nieletnią. Okazja nadarzyła się bardzo szybko. Mama wyjechała na kilka dni do moich dziadków, musiała zająć się swoją mamą, która złamała nogę. Michał był na obozie z cyklu zielonej szkoły, a ja zostałam sama z Szymonem.

    Tego dnia wrócił do domu lekko podpity, co chciałam wykorzystać, jego stan idealnie wpisywał się w mój plan. Facet zawsze po powrocie z pracy wchodził pod prysznic, tak było i tym razem, ale nie otrzeźwiło go to w najmniejszym stopniu. Postawiłam przed ojczymem obiad, podałam też kufelek z piwem, do którego wlałam trochę spirytusu, który znalazłam w barku. Zjadł, wypił, potem jeszcze zrobił sobie drinka i… usnął w fotelu. Na to czekałam.

    – Szymon, wstawaj, idź się połóż do łóżka – szarpałam go za ramię.

    – Co jest? – powiódł dookoła błędnym wzrokiem.

    – Nic, śpisz w fotelu, idź na górę. – ujęłam go pod ramię.

    – Chyba kręci mi się w głowie…

    – Pomogę ci, chodź.

    Weszliśmy do ich sypialni. Szymon usiadł na łóżku, patrzył na mnie, a właściwie gapił się w dekolt, bo celowo założyłam bluzeczkę, która bardzo dużo odsłaniała, a nie włożyłam stanika. Rozpięłam koszulę ojczyma, pasek od spodni, i zamek rozporka, pomogłam mu zdjąć to wszystko. Popchnęłam go dość mocno, tak, że położył się na wznak, zamknął oczy. Dostrzegłam wyraźny ruch w jego kroczu, penis budził się do życia. Nie wahałam się, jednym szarpnięciem zsunęłam bokserki do kolan, uwalniając jego sterczącą już pałkę.

    – Ola, co ty robisz, zwariowałaś? – niemal wybełkotał, alkohol ciągle działał.

    – Jak to, co robię, nie widzisz? Przecież chcesz tego od dawna, wiem o tym. Ja też chcę.

    – Przestań, tak nie można…

    – Jak nie można – przerwałam Szymonowi – to dlatego, że nie można kutas stoi ci na baczność?

    – Ale… O matko… Ola…

    Więcej nic już nie mówił, tylko patrzył, jak pochłaniam do buzi jego przyjaciela. Ale numer! Robiłam loda własnemu ojczymowi i podobało mi się to. Kiedy upewniłam się, że już stoi na maksa i jest dość naśliniony, usiadłam mężczyźnie na biodrach, nabijając się na tę twardą pałę i zaczęłam jazdę. Nie był zbyt wielki, taka średnia krajowa, ale wypełniał mnie całkowicie. Zdjęłam z siebie koszulkę, Szymon natychmiast zajął się moimi piersiami. Jakoś wszelkie opory zniknęły, nie miał już nic przeciw tej sytuacji. Pogalopowałam jeszcze trochę, kiedy poczułam, że zrzuca mnie z siebie, rozchyla mi nogi i zaczyna lizać pipkę. Bardzo to lubię. Hmmm… Właściwie w seksie wszystko lubię… Nie trwało długo, kiedy leżał między moimi udami i ruchał mnie jak automat. Nagle niespodziewanie wysunął się z cipki i załadował w tyłek. Rewelacja! Seks analny to było pierwsze, czego posmakowałam, mój pierwszy kochanek od tego zaczął i polubiłam uczucie penisa penetrującego mą pupę. Szymon walił mnie, czułam narastające podniecenie, byłam już blisko orgazmu, kiedy przewrócił mnie na brzuch i znowu ruchał w tyłek. Poczułam wielkie jądra odbijające się od pipki, ruchy faceta stały się coraz szybsze, nagle wyprężył się, jęknął i wystrzelił we mnie porcję spermy. W tym samym momencie ogarnęło mnie błogie ciepło, dreszcze rozkoszy i w fantastycznym orgazmie odleciałam.

    – Olu, co myśmy zrobili – patrzył na mnie wielkimi oczami – to przecież…

    – To tylko czysty seks, nie doszukuj się w tym żadnej głębi – przerwałam ojczymowi, pogłaskałam go po penisie – widzę, że to nie jakiś olbrzym, ale za to wariat!

    – To ty jesteś wariatka – tym razem uśmiechnął się.

    – No to mamy tak samo – więcej nie mówiłam, bo miałam w ustach twardniejącego kutasa, którego chwilę później wsuwałam w pipkę.

    – Ja pierdolę, Ola, ale masz słodkie te szparki, nic, tylko ruchać… – zatrzymał się na chwilkę – a wiesz, że już dawno miałem na ciebie ochotę? Teraz wreszcie…

    – Nie gadaj, tylko ruchaj – przerwałam mężczyźnie.

    Od tamtej pory bzykaliśmy się, kiedy tylko była ku temu okazja; Szymon okazał się naprawdę świetnym, namiętnym kochankiem. Ja jednak teraz miałam inny cel przed sobą. Ten cel ma na imię Michał. Chłopak niekiedy patrzył na mnie cielęcym wzrokiem, ale tylko wtedy, kiedy nie zwracałam na niego uwagi, jednak widziałam wzrastające zainteresowanie mą skromną osobą. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko dać mu okazję do przejęcia inicjatywy, a ta okazja nadeszła niespodziewanie szybko.

    Starzy obchodzili piątą rocznicę ślubu, na przyjęciu z tej okazji zebrało się trochę gości. Był obficie zastawiony stół, był alkohol, były też tańce. Z okazji imprezy ubrałam się trochę wyzywająco, aż matka pokręciła głową, ale męska część rodzinki nie miała nic przeciwko. Nie założyłam bielizny, czułam fajny chłodek na pipce, a mój niczym nie skrępowany biust podskakiwał wyzywająco w czasie pląsów. Tańczyłam bardzo dużo, najczęściej w Szymonem i Michałem. Z tym drugim starałam się wybierać jakieś wolniejsze kawałki, żeby miał okazję przytulić się do mnie, objąć; co chwilkę czułam, jak nieśmiało jego ręce wędrują po mym ciele. Wypiłam trochę alkoholu, ale nie tyle, żeby czuć się pijana, przeciwnie, chciałam zachować świeży umysł, bo na wieczór miałam swój plan. Robiłam sobie drinki, ale wódki było w nich dosłownie kilka kropelek, wszyscy jednak widzieli, że dużo wypiłam. Pod koniec imprezy udawałam dość wstawioną, poprosiłam Michała, żeby odprowadził mnie do mego pokoju.

    Na schodach bredziłam coś bez ładu i składu, niemal bełkotałam, żeby przekonać chłopaka, jak bardzo jestem pijana. Zaprowadził mnie do łazienki, ale nie pozwoliłam się rozebrać, wypchnęłam go za drzwi, kazałam tam czekać. Szybki tusz, na siebie tylko szlafroczek i byłam gotowa. Upadłam na łóżko, rozchyliłam nogi, przesunęłam się tak, że poły szlafroka trochę odsłoniły gołe krocze. Widziałam braciszka, który nie mógł oderwać wzroku od wygolonej cipeczki wyłaniającej się spod ciuchów, odruchowo masował się przez spodnie.

    – Dziedzieki bra… braciszku, a so tak się gapisz? – przecież była bardzo pijana, musiałm mówić niewyraźnie.

    – Nie… nic… na nic się nie gapię. Przyjdę później sprawdzić, jak się czujesz – i szybko wyszedł.

    Nie czekałam długo, słyszałam, jak na dole żegnali się ostatni goście, w domu zapanowała cisza, tylko w łazience szumiała woda. Kilka minut później z sypialni za ścianą doszedł mnie jęk mamy, chyba świętowali z Szymonem rocznicę ślubu.

    – Ola, śpisz? – szept młodego zaskoczył mnie, ale nie poruszyłam się, ani nie odezwałam. Ola… – podszedł do łóżka, na którym leżałam, obnażając swe wdzięki, dotknął mej łydki

    – Ola…

    Miałam leciutko otwarte oczy, doskonale widziałam Michała, tym bardziej, że wcześniej zapaliłam małą lampkę, której delikatne światło pozwalało wszystko dostrzec. Chłopak ubrany tylko w spodnie od dresu pogłaskał delikatnie moje udo, przesuwał dłoń coraz wyżej. Patrzył na mnie wzrokiem pełnym ciekawości i pożądania, czekał jednak na mą reakcję. Po chwili ośmielił się bardziej, rozchylił szlafrok na boki i pochylił się na pipką. Czułam na skórze ciepły oddech, wiedziałam, że za chwilkę mogę już nie wytrzymać w bezruchu, ale udało się. Kiedy szorstki język przejechał po cipuni westchnęłam tylko cichutko, czekając na ciąg dalszy. Lizał zapamiętale, ale robił to niezwykle subtelnie i delikatnie, mało nie doprowadził mnie do szału. Raz po raz czułam w szparce jego palce, ale dalej nie posunął się. Teraz rozwiązał pasek szlafroka, odsłonił me ciało, ukląkł na łóżku, zdjął spodnie. Spod powiek dostrzegłam bujającego się nad mą twarzą sterczącego kutasa. Zaskoczył mnie swą odwagą i dopiero teraz zobaczyłam jego kuśkę z tak małej odległości. Palcami lekko rozchylił mi usta i pomału wsunął między nie swą kuśkę.

    – A teraz Ola zrobi Michałkowi loda – usłyszałam cichutki szept – Spuszczę ci się do gardła, pijana suczko, a rano i tak nic nie będziesz pamiętała. A może i wyrucham cię w dupę…

    Niby przypadkowo szerzej otworzyłam usta, czułam, jak twardy, ciepły penis zanurza się coraz głębiej. Coś tam wymamrotałam, pomału odwróciłam się na lewy bok, wypinając w stronę chłopaka goły tyłek. Chyba na to czekał. Usłyszałam, jak splunął sobie w dłoń i poczułam ciepłego, mokrego kutasa próbującego wedrzeć się do mej dupki. Rozluźniłam się zupełnie, chciałam, żeby wszedł jak najgłębiej. Po chwili był w środku, pomału zaczął mnie pompować. Moje podniecenie rosło z każdym ruchem, chciałam, żeby zerżnął mnie jak dziwkę, ale nie miałam pojęcia, o jego doświadczeniu z kobietami, z seksem. Czas najwyższy przestać udawać i oddać się całkowicie igraszkom, tym bardziej, że dodatkowo podniecały mnie odgłosy dobiegające z sypialni naszych rodziców; ojczym chyba wszedł na wysokie obroty, bo mama jęczała, jakby sami byli w domu. Pomału przewróciłam się na brzuch, chłopak nie przestawał rżnąć mojej pupy.

    – Złap mnie za biodra i ruchaj do końca – wyszeptałam, nie otwierając oczu.

    – Co?!?!? Jak… – w głosie słyszałam jego przerażenie.

    – Jeśli przestaniesz, będę wrzeszczała, że przyszedłeś mnie zgwałcić – odwróciłam głowę w stronę Michała – Chcę się z tobą kochać, więc nie przestawaj i nie zapominaj o pipce.

    Chłopak wyszedł ze mnie, wyprostował się, miejsce przerażenia zajął na jego twarzy szeroki uśmiech.

    – Naprawdę chcesz się ruchać? – masował sobie penisa.

    – Tak, inaczej byś mnie nawet nie dotknął. Na co czekasz?

    – Pomału, zaraz, zaraz… To znaczy, że wszystko zaaranżowałaś? Nie jesteś pijana, prawda?

    – Prawda, braciszku, chciałam, żebyś mnie w końcu zerżnął, podobasz mi się razem z tym swoim fiutem – wskazałam palcem na sterczący narząd.

    – No to… – nachylił się na moim biustem, zaczął lizać i ssać sutki, jednocześnie wsunął palce w cipkę – lubisz to, prawda?

    – Bardzo! Pieść mnie i przeleć jak pies sukę, żebym dobrze zapamiętała ten wieczór. Działaj, póki nasi starzy się bzykają…

    Nie musiałam dłużej chłopaka zachęcać. Położył się między mymi udami, zaczął lizać pipkę, ssać warki, bawił się łechtaczką. Wsuwał w mokrą szparkę palce, onanizował mnie nimi, nie zapominał o dupce. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie swymi umiejętnościami, na tyle dojrzałymi jak na szesnastolatka, że absolutnie mnie tym zauroczył. Musiał mieć wcześniej bardzo doświadczoną kochankę – nauczycielkę, która wprowadziła go w świat erotyzmu i seksu. Poczułam twardą pałkę wciskającą się do ciasnej pipeczki, po chwili słyszałam odgłos jąder odbijających się od pupy. Wypełniał mnie w całości, czułam nadchodzący orgazm, a młody nie przestawał, był jak tłok w silniku. Zmienił szparki, teraz zajął się pupą,a le to tylko zwiększyło moje podniecenie . Nie trwało długo, kiedy zajęczałam w poduszkę, czułam skurcze w brzuchu, trochę się rozdygotałam. A on nie przestawał! Znowu był w pipce, miętosił mój ładny biust, nachylił się, zwarliśmy się w pocałunku. Michał zatrzymał się. Wyjął fiuta z pipki, przesunął się i wcisnął go w moje rozchylone usta. Zaczęłam obrabiać twardą pałę ustami i dłonią, czułam, jak jeszcze tężeje, a narastające skurcze jasno wskazywały na nadchodzący wytrysk. Przygotowałam się na to, jednak nigdy nie przypuszczałam, że wyrzuci z siebie aż tyle spermy, której nie byłam w stanie połknąć. Dużo ciepłego nasienia wylało mi się na brodę, szyję i biust, rozmazałam to wszystko po ciele, wylizałam opadającego kutasa. Położyliśmy się koło siebie, przytuliłam się do Michała.

    – No, młody, zaskakujesz mnie – wyszeptałam.

    – Nie podobało się? – podniósł zaskoczony głowę – starałem się, jak mogłem!

    – Nie, coś ty, jesteś zajebistym jebaką, dałeś mi taki orgazm, jak nie pamiętam. Skąd masz takie doświadczenie?

    – No wiesz, było się z tą, czy tamtą… – był bardzo tajemniczy.

    – Ale musiałeś mieć doświadczoną kobietę, która nauczyła cię tej ars amandi, prawda?

    – Prawda. Musiałem wziąć wiele lekcji, nim opanowałem tę sztukę.

    – Ciekawa jestem, która tak chętnie dawała takiemu małolatowi, pewnie była zdesperowana baz chłopa, co? – roześmiałam się cicho.

    – Nie, nie, mylisz się. Ona tylko bardzo lubi seks.

    – A powiesz mi, która to jest?

    – Hmmmm…. A nie zdradzisz mnie? Bo to… – przerwał na chwilkę

    – No, mów! – nie mogłam powstrzymać ciekawości.

    – To… To Teresa, twoja mama…

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Licealna milosc Cz. 3 (Ostatnia)

    OPOWIADANIE OPARTE NA FAKTACH

    Pierwsze dni i tygodnie, gdy Magda była w klasie maturalnej nie wyglądały zbyt dobrze dla naszej relacji. Magda bardzo stresowała się nadchodzącą maturą i tymi wszystkimi zmianami, które miały się później dokonać w Jej życiu, przez to, że miała trochę zaległości z różnych przedmiotów musiała poświęcać na naukę do egzaminu dojrzałości sporo czasu, w tamtym czasie wiele naszych randek było odwołanych, mnóstwo gorzkich słów zostało rzuconych. Z całego serca kochałem Magdę, ale zaczynałem się zastanawiać się nad naszą przyszłością, czy Magda kochała mnie równie mocno jak ja kochałem Ją?

    Byłem jednak dla niej cierpliwy, rozumiałem, że ten czas jest dla niej trudny, i moją rolą jest Ją wspierać, a nie jeszcze bardziej w tej sytuacji dołować, tak nam minęło kilka miesięcy, i nastał tamten styczeń…

    Dla klas maturalnych jest to okres studniówek, pierwszy ,,Poważny” w życiu bal, muszę przyznać, że to wydarzenie mimo swego charakteru ma w sobie coś romantycznego, przynajmniej tak patrzę na to z perspektywy tych kilku lat, które minęły od tamtego czasu. Pamiętam, że w dzień studniówki Magdy padający śnieg nadawał niesamowicie romantycznej atmosfery temu dniowi.

    Do domu Magdy dotarłem krótko przed 17, drzwi otworzyła mi Jej mama Pani Renata- bardzo sympatyczna osoba.

    -Dzień dobry, Magda już gotowa?

    -Nie, jeszcze się chyba stroi- odparła z uśmiechem.

    -Już idę! – wtrąciła się Magda.

    Magda zjawiła się po dłuższej chwili i zgodnie z moimi przewidywaniami wyglądała wręcz obłędnie. Miała na sobie długą czarną suknię z głębokim dekoltem,

    -Przybyła moja gwiazda wieczoru- Powiedziałem flirciarsko.

    Magda podeszła do mnie i pocałowała mnie czule w usta.

    -Chyba się stęskniłeś, za mną- odparła.

    -Nawet nie wiesz jak, ale teraz masz studniówkę, to Twój wielki dzień, więc ruszajmy.

    Mama Magdy odwiozła nas na salę, gdzie odbywał się bal. Przyjechaliśmy jako jedni z ostatnich więc przed nami była długa kolejka do zdjęć. Przez cały czas patrzyłem na Magdę, jak bosko tego dnia wyglądała, Ona widząc to posyłała mi flirciarskie spojrzenia.

    -Zedrę za chwilę z Ciebie tą sukienkę, jak nie przestaniesz mnie kusić- Powiedziałem w pewnym momencie.

    Magda tylko lekko się uśmiechnęła do mnie, po czym przyciągnęła mnie za krawat do siebie. Na ten gest odpowiedziałem pełnym namiętności pocałunkiem.

    -Niegrzeczna dzisiaj jesteś- szepnąłem.

    -Będę jeszcze bardziej- odparła namiętnie i równie cicho.

    Myślę, że na zdjęciach zrobionych nam tego dnia doskonale było widać to co nas łączy, cudowna wzajemna kompatybilność, niczym dwie połówki jabłka idealnie do siebie pasujące.

    Studniówka jak to studniówka, duża impreza, dużo alkoholu, dużo różnorodnych, często żenujących wręcz sytuacji, mimo to jest to cudowne wspomnienie. Zwłaszcza w towarzystwie takiej osoby jak Magda.

    Oczywiście Magda przez cały wieczór nie przestała mnie ,,Nagrzewać” na siebie, przy każdym wolnym tańcu mocno wtulała się we mnie, czułem Jej piersi na swojej klacie, co niesamowicie na mnie działało, czułem wtedy zapach Jej mocnych perfum. Dzięki temu, że Magda była ode mnie niższa mogłem się wtulać w Jej rozpuszczone blond włosy. To wszystko w połączeniu z romantyczną, wolną muzyką dawało niesamowite poczucie wyjątkowości tej chwili.

    Ok północy Magda powiedziała, że chce wyjść na zewnątrz się przewietrzyć, oczywiście nie mogłem sobie odpuścić towarzyszenia Jej. Pamiętam, że tamtej nocy była piękna pełnia księżyca. Nocny spacer w takiej aurze był czymś cudownym i niezapomnianym.

    -Przepraszam- Zaczęła Magda.

    -Za co?

    -W ostatnim czasie byłam dla Ciebie okropna, ale po prostu stresuję się tym wszystkim.

    Przystanęliśmy na moment, po czym spojrzałem Magdzie głęboko w Jej duże błękitne oczy.

    -Madzia, kocham Cię, i rozumiem wszystko.

    -Wiem, tyle dla mnie robisz przez cały czas.
    -Skarbie, wszystko będzie dobrze, jeszcze chwila i będziesz mieć to za sobą- Powiedziałem uspokajająco.

    -Dziękuję Ci, że tak mnie wspierasz- odparła przytulając się do mnie.

    -Jesteś moją ukochaną Madzią, to nigdy się nie zmieni.

    -Cieszę się, że mam Ciebie.

    -Jesteś cudowna taka, jaka jesteś, i każdy dzień z Tobą to dla mnie cudowny czas. Nie ważne co się stanie zawsze będę Cię kochał.

    Magda podniosła głowę i zbliżyła swoje usta do moich, po czym mnie pocałowała z typową dla siebie czułością. Po chwili oderwałem od niej swoje usta:

    -Wiesz, na początku bałem się tego jak nam będzie ze sobą, ale cieszę się, że podjąłem to ryzyko, a Ty byłaś taka cierpliwa wtedy dla mnie.

    -Wiedziałam, że warto na Ciebie poczekać- odparła, po czym wróciła do całowania moich ust.

    Po jakimś czasie wróciliśmy na salę, krótko przed 4 nad ranem Magda zadzwoniła po swoją mamę, aby nas odebrała. Wróciliśmy do Jej domu, Magda poprosiła abym został jeszcze chwilę z nią, nie planowałem tego, ale zgodziłem się.

    Poszliśmy do Jej pokoju, napiliśmy się jeszcze wina, po czym Magda pocałowała mnie w usta, odwzajemniłem Jej pocałunek:

    -Stęskniłem się za Tobą: szepnąłem.

    -Wiem o tym, i teraz Ci to wynagrodzę: odparła z radością w głosie.

    W odpowiedzi na to złapałem Magdę za biodra i przyciągnąłem władczo do siebie, za co Magda odpowiedziała cichym mruknięciem. Po chwili jednak oderwała się ode mnie, po czym złapała mnie za krawat, cały czas patrząc mi głęboko w oczy i uśmiechając się do mnie zalotnie popchnęła mnie na łóżko po czym położyła się na mnie znów namiętnie mnie całując.

    -No, no, ale jesteś dzisiaj władcza- powiedziałem flirciarsko.

    Magda odpowiedziała tylko cichym mruknięciem i mocniejszym wtuleniem się swoimi piersiami do mojej klatki piersiowej, oderwałem swoje usta, i zacząłem całować Jej szyję, Magda zaczęła szybciej oddychać, na co Ja jeszcze bardziej zintensyfikowałem swoje pocałunki. Wykorzystując chwilę słabości Magdy przewróciłem Ją na plecy.

    -Teraz moja kolej: Powiedziałem krótko.

    Włożyłem Magdzie rękę pod sukienkę i zacząłem Ją delikatnie masować po udach. Magda jednak przerwała pieszczotę i zrzuciła swoją sukienkę na podłogę.

    -Gdzie się tak śpieszysz? – Spytałem zawadiacko.

    Magda tylko uśmiechnęła się pobłażliwie, po czym energicznie przywarła do moich ust. Moje podniecenie zaczęło w tym momencie już sięgać zenitu, a do finału było jeszcze bardzo daleko.

    Oderwałem się od ust Magdy i zacząłem ponownie całować Ją po szyi, Magda wzdychała dając mi do zrozumienia, że pragnie tego więcej, nie poprzestałem jednak na tym, a schodziłem coraz niżej Jej cudnego ciała, gdy dotarłem do Jej piersi od razu zdjąłem mojej ukochanej stanik, po czym od razu się nimi zająłem. Muskałem językiem, przygryzałem delikatnie Jej już mocno nabrzmiałe od rozkoszy sutki, na co moja ukochana reagowała coraz głośniejszymi jękami rozkoszy, widząc jak moje poczynania na nią działają przyśpieszyłem nieco, co jeszcze bardziej spotęgowało Jej doznania. Uwielbiałem, gdy moja ukochana wiła się pode mną z podniecenia.

    -Proszę, chcę Ciebie we mnie- Szepnęła.

    -Nie tak szybko, skarbie- Odpowiedziałem odrywając się od Jej piersi i dając Jej soczystego całusa w usta.

    Natychmiast wróciłem do pieszczot Jej nagiego ciała, widząc, że od środka rozrywa Ją już podniecenie, celowo zwolniłem nieco jeszcze bardziej potęgując Jej doznania ze wspólnych chwil razem. Małymi krokami posuwając się w dół Jej rozpalonego ciała, dotarłem wreszcie do Jej wilgotnej kobiecości, którą od razu uwolniłem od majtek, po czym tak jak Jej piersi zacząłem obdarowywać rozkoszą. Magda uwielbiała tego typu pieszczoty, dlatego właśnie na Jej twarzy widziałem niesamowite szczęście przemieszane z rozkoszą, którą w tej chwili odczuwała całą sobą. Doprowadzenie Jej do takiego błogiego stanu było dla mnie już ogromnym powodem do radości, a ta noc jeszcze się nie skończyła.

    Widząc, że Magda zbliża się już do wyczekiwanego orgazmu zatrzymałem pieszczotę, a następnie po nałożeniu gumki, zacząłem ocierać się swoim penisem, o Jej mokrą szparkę, chciałem wydłużyć nieco ten moment, czyniąc go jeszcze bardziej wyczekiwanym przez moją ukochaną. W końcu jednak ten moment nastąpił, chwila, na którą czekałem tak bardzo, odkąd Ją zobaczyłem, tak piękną w wieczorowej sukience.

    Wchodziłem w nią od góry, cały czas patrząc w Jej piękne, błękitne jak ocean oczy, każde kolejne pchnięcie wprawiało tą cudowną blondynkę w coraz większą ekstazę, czemu wyraz dawała coraz głośniejszymi na początku jękami, później już tylko krzykiem ogromnej rozkoszy.

    Nic w tym momencie nie miało dla mnie znaczenia, byłem tylko Ja i Ona. Jakbyśmy poprzez seks zawarli pomiędzy sobą jakieś magiczne połączenie rozkoszy, które z każdym moim pchnięciem, i każdym Jej wyrazem rozkoszy stawało się coraz silniejsze i silniejsze.

    Położyłem się na mojej ukochanej i teraz kochaliśmy się ,,Na misjonarza”. Wiedziałem, że Magda uwielbia kochać się w ten sposób. Ja natomiast mogłem dawać Jej jeszcze więcej przyjemności z tej nocy całując Ją w szyję, co jeszcze bardziej Ją elektryzowało sprawiając, że jeszcze więcej sobą odczuwała.

    Czułem coraz bardziej, że Magdę wkrótce opanuje orgazm, więc zwolniłem tempo, co pozwalało nam się rozkoszować jeszcze bardziej tą chwilą, wydłużając Ją prawie do nieskończoności. W końcu jednak nastąpił koniec a my zasnęliśmy wtuleni w siebie, z każdym razem coraz bardziej zakochani.

    Ostatnie tygodnie i miesiące przed maturą Magdy wypełnione były Jej intensywną pracą. Jednak od czasu Jej studniówki ponownie się poprawiło między nami i zaczęliśmy znowu więcej czasu ze sobą spędzać, w końcu nadszedł czas matur. Magda pomimo tego, że bardzo się stresowała to przeczuwała, że poszło Jej doskonale, po maturach wszystko wróciło do normy, spotykaliśmy się tak często jak na początku naszej relacji, to był wspaniały czas w naszym związku, wypełniony wspólnymi planami na przyszłość i wieloma pięknymi nocami.

    Ale wszystko kiedyś się kończy…

    To było mniej więcej w połowie lipca, pamiętam, że była wtedy straszna ulewa. Tego dnia rano Magda zadzwoniła do mnie żebym do niej wpadł, bo musimy pogadać, tak też zrobiłem i po południu zjawiłem się u mojej ukochanej.

    Magda siedziała przy stole w salonie, wyraźnie smutna.
    -Hej, Skarbie- Coś się stało? -Spytałem.

    Magda przez chwilę się nie odzywała, ale po chwili zaczęła mówić.

    -Dawid, bardzo Cię kocham, ale nie możemy już dłużej być razem.

    Słowa Magdy uderzyły we mnie jak cios obuchem w głowę.

    -Co?! Dlaczego niby?

    -Dostałam się na wymarzone studia, wyjeżdżam za maksymalnie tydzień. Nie chcę żyć z Tobą w związku na odległość.

    -Madzia, ale to tylko rok, później przecież do Ciebie dołączę. Przeżyjemy ten czas, nie martw się- Mówiąc to chciałem podejść do niej i Ją przytulić, ale Magda odsunęła się.

    -Przechodziłam przez to już raz, i nie chcę po raz kolejny, i nie chcę Ciebie na to skazywać.

    -Madzia…

    -Sam wiesz, że nie ma innego wyjścia, i tak będzie i dla mnie, i dla Ciebie lepiej.

    -A nasze plany? Nie pamiętasz już to wszystko co sobie obiecaliśmy?

    -Pamiętam, i wiem, że kiedyś znajdziesz sobie kogoś z kim Je wszystkie spełnisz. To jednak nie będę Ja- Gdy to mówiła, Jej głos wyraźnie zadrżał.

    -Nie chcę żadnej innej, tylko Ciebie kocham, i Ty jesteś dla mnie całym światem.

    -Wiesz mi, lepiej to zakończyć teraz, niż żebyśmy się mieli pokłócić żyjąc na odległość. Żegnaj, nie zapomnę nigdy tego co przeżyliśmy- Mówiąc to prawie płakała.

    Nie odpowiedziałem na to i wybiegłem rozżalony z Jej domu. Kolejne dwa miesiące pamiętam jak przez mgłę, pamiętam, że albo leżałem i wpatrywałem się w sufit, albo błąkałem się bez celu, myśląc, że w ten sposób zapomnę o niej i o tym co razem przeżyliśmy. To nie było jednak takie proste wymazać tak po prostu rok tak pięknych chwil.

    Magda po raz pierwszy zadzwoniła do mnie po mniej więcej miesiącu od naszej rozmowy, ale nie miałem ochoty z nią rozmawiać. Ciężko mi było pogodzić się z Jej tak radykalną decyzją, że w ciągu chwili była w stanie przekreślić całą naszą przyszłość.

    ***

    Z perspektywy czasu bardziej rozumiem to co zrobiła wtedy Magda, rozumiem, że w pewnym sensie chciała mnie uchronić przed tym, i po czasie zrozumiałem, że w pewnym sensie miała rację, ale musiałem sam pewnych sytuacji doświadczyć w swoim życiu, aby to zrozumieć. Nie do końca w porządku zachowywała się w nowym towarzystwie, ale tak naprawdę nie miało to żadnego znaczenia. Po tamtej rozmowie spotkaliśmy się jakieś pół roku później, ale nie ucieszyłem się na Jej widok. Później nie widzieliśmy bardzo długo bo zobaczyliśmy się dopiero kilka miesięcy temu, znowu kompletnym przypadkiem, wiele sobie wtedy wyjaśniliśmy, choć i Ja i Ona wiedzieliśmy że nie ma możliwości odbudować kiedykolwiek tego co nas kiedyś łączyło, ale to właśnie to spotkanie natchnęło mnie do opisania historii o naszej licealnej miłości.

    ***

    Ale tak jak nastąpił koniec naszej relacji, tak musiał nastąpić koniec żałoby po niej i otwarcie się na coś nowego…

    KONIEC CYKLU ,,LICEALNA MIŁOŚĆ”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MeGatron
  • Spotkanie klasowe po latach.

    Stałem przed szafa i zastanawiałem się w co się ubrać, wybrać garnitur czy może elegancko ale jednak sportowo. Wybierałem się na spotkanie klasowe, organizowane przez jedną z moich starych koleżanek z klasy. Większości nie widziałem od zakończenia klasy maturalnej a było to 20 lat. Jak ten czas leci. Kto by pomyślał, że szkolne przyjaźnie które wydawały się być na zawsze, zakończą się z momentem napisania ostatniego egzaminu na maturze.

    Po krótkim namyśle wybrałem garnitur. Szary w beżowa kratę garnitur wydał mi się najlepsza opcja. Moja sylwetka pozwalała mi na łatwy dobór idealnie dopasowanej garderoby. Dobrałem do niego biała koszule  i brązowe dodatki. Całość komponowała się naprawdę dobrze. Czegoś mi jednak brakowało. Krawat! Pomyślałem.

    Otworzyłem szufladę w komodzie i wyciągnąłem drewniane pudełko z krawatami. Tym razem padło na bordowy ze złotymi kwiatami.

    – no teraz, wyglądasz jak milion dolarów Karolu! – powiedziałem sam do siebie.

    Spotkanie miało odbyć się w dość znanym hotelu. Start zaplanowany jest na 20 a na zegarze wybiła już 19.30 to znak, że powinienem już się zbierać. Zadzwoniłem po taksówkę która zjawiła się po 10 minutach.

    Chwilę po 20 byłem już na miejscu. Większość już z zaproszonych gości zameldowała się na miejscu. Z racji, że spotkanie odbywało się w moim rodzinnym mieście, gdzie pozostałem nie miałem potrzeby wynajmowania pokoju. Nie mailem też zamiaru ostro się bawić, raczej kulturalnie spędzić czas wspominając stare czasy.

    Po przywitaniu się z każdym i zamienieniu kilku słów z każdym kogo Lubiłem uznałem, że czas na drinka.

    Udałem się do baru aby zobaczyć, co lokalny barman ma dla nas przygotowane.

    traf padł na Gin z tonicem.

    – bardzo dobry wybór Karolu – usłyszałem głos z boku. Spojrzałem przez ramię zaciekawiony.

    Na samym końcu baru na hokerze siedziała elegancko ubrana kobieta. W pierwszej chwili nie mogłem sobie przypomnieć czy mi się wydaje, czy ja znam tą kobietę.

    – miło mi Cię widzieć po 20 latach Karolu. Ale chyba teraz powinnam się zwracać do Ciebie per Pan – usłyszałem od kobiety popijającej prawdopodobnie to samo. Zdradzała to stojąca obok klasyczna buteleczka od szłepsa.

    Dopiero gdy kobieta odwróciła się do do mnie frontalnie, zorientowałem się kim tak naprawdę jest. Była to Kinga, a raczej Pani Kinga, moja polonistka z technikum.

    Pamiętam jak nie jeden raz fantazjowaliśmy o niej z kolegami. Co byśmy z nią nie zrobili, jak to by nie jęczała. Ah te szczeniackie pierdoly. Wtedy Kinga była przed 40 i była gorącym milfem. Zawsze elegancko ubrana,  wszytko idealnie dopasowane. Nie jeden pewnie robił sobie dobrze do niej.

    Była to piękna blondynka o mega zgrabnej figurze. Średnimi piersiami ale za to długimi zgrabnymi nogami. Uwielbiała czerwone szpilki. To był jej znak rozpoznawczy.

    – dobry wieczór, Pani Kingo. Nie wiedziałem, że Panią tu spotkam – odparłem lekko zdziwiony.

    – no widzisz, zawsze umiałam Cię zaskoczyć. Nawet teraz, po 20 latach nic się nie zmieniło. Kasia, uznała ze fajnie by było jakbym też się zjawiła. Długo się zastanawiałam czy do dobry pomysł, no ale jak widzisz jestem – kończąc mówić uśmiechnęła się do mnie.

    – bardzo mi miło znowu móc Panią spotkać, nic się Pani nie zmieniła. Wygląda Pani świetnie! Bardzo się cieszę na to spotkanie.

    – miło mi to słyszeć, ale z tymi komplementami to nie przesadzaj. Czasu nie oszukasz – zaśmiała się – skoro już spotkaliśmy się po tylu latach to z chęcią posłucham jak potoczyło się Twoje życie o ile to nie tajemnica Karolu – Pani Kinga chwyciła za swojego drinka, uniosła do  góry i powiedziała – na pohybel czasu, niech płynie wolno!

    – salut – odparłem upijając łyk swojego drinka.

    Podszedłem bliżej do Pani Kingi aby opowiedzieć jej co porabiam w życiu,

    Mogłem się dzięki temu jej bardziej przyjrzeć. Muszę przyznać, z czystym sumieniem, że za wiele się nie zmieniła. Dalej była piękną dojrzałą kobietą. Miała na sobie białą sukienkę z czarnymi elementami. W pasie miała przewiązana czarną wstążkę. I te czerwone szpilki. Nic się nie zmieniło. Czerwone szpilki zdobiły zgrabne nogi Kingi.

    Większość czasu a w sumie cały czas poświęciłem na rozmowę z Panią Kingą, momentami przerywana przez starych kolegów którzy próbowali odnowić kontakty albo po prostu pochwalić się jak to im w życiu wyszło.

    – miło mi się z Tobą rozmawia, ale czy nie powinien jednak dowiedzieć się jak potoczyły się losy Twoich rówieśników? – odparła Pani Kinga kończąc swojego drinka i odstawiając go na biała serwetkę.

    – jakoś nie jestem zainteresowany muszę przyznać

    – szkoda, może jednak powinieneś się przełamać. W końcu to spotkanie klasowe.

    Ja będę już uciekać, na szczęście mieszkam chwilę stąd przejdę się, świeże powietrze dobrze mi zrobi.

    – Już nas Pani opuszcza? Szkoda, nie miałem okazji jeszcze wszystkiego Pani opowiedzieć.

    – myślę, że może kiedyś przytrafi się okazja aby dokończyć rozmowę – usłyszałem.

    – miejmy taką nadzieję, ale nie uważa Pani, że spacer o tej godzinie, będąc kobieta jest dobrym pomysłem? Wysuwam swoją propozycję, aby móc Pani towarzyszyć w drodze powrotnej! – powiedziałem onieśmielony którymś z kolei drinkiem z ginem

    – o ile obiecasz mi, że wrócisz i będziesz dobrze się bawić z kolegami z klasy – odparła Pani Kinga wstając z hokera i poprawiając sukienkę.

    – obiecuje! – kładąc rękę na sercu i unosząc dwa palce tak jak to robiło się podczas ślubowania.

    Wyszliśmy z lokalu, była jedna z tych chłodniejszych letnich nocy. Zauważyłem, że Pani Kinga pociera swoje ramiona. Nie czekając długo, zdjąłem z siebie marynarkę i założyłem ja na ramiona mojej towarzyszki.

    – dziękuję Ci ale nie było trzeba

    – jeśli tak, to wezmę ja z powrotem – rzuciłem z przekąsem.

    Pani Kinga naciągnęła ja bardziej na siebie

    – może jednak przystanę na tę propozycję.

    Spacerowaliśmy tak chwilę, gdy Pani Kinga zatrzymała się i spojrzała na mnie

    – może, mogłabyś mi przestać mówić na Pani. Wiem, że mam już swoje lata ale nie jesteśmy już w szkole. Mów mi proszę Kinga, będzie mi bardzo miło Karolu – wyciągając do mnie dłoń.

    – bardzo mi miło Kingo. Ale jest mały problem, nie mamy czym tego opić – znowu głupkowato się uśmiechnąłem.

    – nie do końca się z Tobą zgodzę – Kinga zaczęła grzebać w swojej torebce aby po chwili wyjąć z niej mała buteleczkę.

    Jedną z tych które potocznie nazywamy małpkami. Była bez etykiety a zawartość jej była żółtej barwy.

    – barman to mój były uczeń, taki jak Ty ale o wiele młodszy. Dał mi na spróbowanie swojej autorskiej cytrynówki. Więc jeśli nie masz nic przeciwko to możemy przypieczętować to cytrynówką

    – nie widzę żadnych przeciwskazań – odparłem

    Pani Kinga a raczej Kinga podała mi dłoń

    – od teraz proszę mi mówić Kinga

    Podałem jej dłoń, zdałem sobie sprawę, że to w sumie pierwszy raz kiedy miałem okazję poczuć jej skórę, przecież nie dostała ode mnie nawet kwiatów podczas mojej edukacji. Nie było okazji nigdy. Znaczy okazję były, ale byłem zbyt chyba duża cipą na tamten czas.

    Kinga odkręciła zakrętkę i upiła spory łyk po czym podała mi buteleczkę, sama lekko się wzdrygnęła gdy przełykała alkohol

    – mocna muszę przyznać -powiedziała ocierając kąciki ust

    Teraz moja kolej, upiłem równie sporawego łyka. Miała rację, była mocna ale nie bez przesady. Jedna z lepszych jaka miałem okazję w życiu testować.

    – mocna ale smaczna – odparłem, oddając do połowy upita buteleczkę.

    – no to co Kingo, może teraz Ty opowiesz mi co się u Ciebie działo przez te 20 lat?

    – nie mamy za wiele czasu, tuż za rogiem jest już mój dom. W skrócie, mogę Ci powiedzieć, że działo się dość sporo. Być może zwróciłeś uwagę lub nie, na moim palcu nie ma już obrączki. Rozstałam się z mężem chwilę po Twojej maturze. Wybrał swoją sekretarkę, młoda siksa rozłożyła przed nim nogi no i wpadli. Ta młoda suczka dała mu to czego nie mogłam dać mu ja, dziecko. Wiele lat się staraliśmy, jednak los chciał inaczej. Okazało się, że nie mogę mieć dzieci.

    No ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Wypłakałam już litry łez, teraz mogę spokojnie o tym już rozmawiać.

    Opowiadała to bardzo spokojnie, tak bez emocji. Miała rację, pogodziła się z tym.

    – no ale my tu gadu gadu a właśnie jesteśmy na miejscu – dodała chowając buteleczkę jednocześnie szukając kluczy w torebce.

    Staliśmy przy drzwiach, chwilowa cisza uniosła się nad nami. Patrzyłem na nią, w duchu przeklinając, że musimy już kończyć.

    – może, będzie jeszcze kiedyś okazja dokończyć rozmowę, znam fajna knajpkę czy coś… – powiedziałem

    Kinga przekręciła klucz w zamku i uchyliła drzwi.

    – czy coś? – odparła chwytając mnie na krawat dłonią i patrząc mi w oczy.

    – yyyy tak, dokładnie – odpowiedziałem nie wiedząc za bardzo co się dzieje aktualnie.

    Kinga szarpnęła mnie ponownie za krawat i pociągnęła do siebie.

    – wejdziesz? – zapytała

    Nie czekała na moją odpowiedź, po prostu wciągnęła mnie za krawat do środka butem zamykając na za nimi drzwi.

    Kinga oparła się plecami o ścianę, cały czas trzymając mnie za krawat, nasze twarze zbliżyły się do siebie. Oparłem się jedna ręka o ścianę i pochyliłem się jeszcze bardziej nad nią.

    Zbliżyłem usta do jej ust u pocałowałem ją, wiedziałem że muszę to zrobić.

    Ona zrobiła dosłownie to samo, pocałowała mnie namiętnie ściągając z  siebie moją marynarkę, upuszczając ja na ziemię.

    Chwyciła za koniec wstążki od swojej sukienki podając mi go. Bez namysłu, pociągnąłem za niego, rozwiązując kokardę.

    Nie wiedziałem za bardzo co robię, po prostu działałem. Kinga nagle odwróciła się i zniknęła za drzwiami. Nie czekając na nic, podążyłem za nią. Znaleźliśmy się w sypialni, w której było tylko łóżko i stara elegancka komoda.

    Kinga odwróciła się w moja stronę i zdjęła przez głowę sukienkę zostając w samej bieliźnie. Miała na sobie cieliste pończochy, reszta była w tym samym kolorze.

    Usiadła na krawędzi łóżka, podszedłem do niej ta jednak wyciągnęła swoją nogę w moja stronę opierając podeszłe swoich czerwonych szpilek o moje krocze.

    Patrzyła na mnie, ciągle się uśmiechając.

    Wszystko działo się w totalnym milczeniu.

    Była naprawdę piękna mimo swoich już lat. Kinga to jedna z tych kobiet, które wyglądają lepiej niż nie jedna trzydziestolatka.

    Zbliżyła dłonie do swojego biustu ugniatając go delikatnie.

    Chciałem coś powiedzieć, jednak nie przychodziło mi nic do głowy. Więc postanowiłem milczeć. Ręce Kingi powędrowały za plecy, odpinając stanik i upuszczając go na podłogę.

    Stopa która blokowała mi możliwość zbliżenia się bliżej do niej w końcu znalazła się na podłodze. Jej dłoń chwyciła moją.

    Trzymając ją delikatnie, nakierowała ją na swoją pierś. Wziąłem ją do ręki, była niesamowita. Lekko już opadająca ale dalej mega apetyczna. Chciałem je masować.

    Gdy ja oddawałem się przyjemności dotykania piersi, Kinga położyła dłoń na moim kroczu. Mój przyjaciel, od drzwi już był w gotowości, pokazując duże wybrzuszenie.

    Pasek od spodni nie zrobił na niej dużego wrażenia, guzik od spodni również, na dowód był dźwięk opadających na podłogę spodni.

    Kinga zbliżyła twarz do mojego krocza szelmowsko się uśmiechając. Gdy ja rozpinałem ostatnie guziki koszuli, Kinga podniosła się i stanęła przede mną. Pomogła mi zdjąć ją z siebie. Nasze języki ponownie złączyły się mistycznym tańcu. Chwyciłem ja za pośladki, mocno ściskając.

    Odwróciła się razem ze mną popychając mnie na łóżko. Usadowiłem się wygodnie opierając plecy o duże poduszki.

    Kinga jak kotka weszła na łóżko ocierając się głową o moje uda. Złapała palcami za gumkę od bokserek ściągając je ze mnie.

    Moj przyjaciel, przywitał ją w całej swojej dumnej krasie. Wzięła go w dłoń i chwilę oglądała. Ruszała ręka w górę i w dół bardzo powoli. Zbliżyła usta i objęła nimi główkę mojego penisa. Delikatnie masowała moje jądra sprawiając mi przy tym ogromną przyjemność. Wyciągnąłem rękę w kierunku jej głowy, poprawiłem jej długie blond włosy aby móc patrzeć jak genialnie robi mi loda. Przyjemne dreszcze przeszywały moje ciało. Kinga nigdzie się nie spieszyła, a ja nie chciałem jej poganiać.

    Mój penis był w bardzo dobrych rękach, a raczej ustach. Co jakiś czas wsadzała go sobie bardzo głęboko, trzymając go tak przez chwilę.

    Chwyciłem ją za delikatnie za włosy i pociągnąłem, Kinga podniosła głowę i spojrzała na mnie trzymając mój sprzęt w ustach.

    Patrzyliśmy tak na siebie przez chwilę.

    – chodź do mnie – powiedziałem spokojnie zapraszając ją wyżej.

    Kinga podniosła się i usiadła na mnie okrakiem obejmując mnie wokół szyi. Swoimi biodrami falowała na moim kroczu ocierając się o niego. Jeździła materiałem swoich majteczek drażniąc mnie.

    Nasze usta ponownie złączyły się w namiętnym pocałunku. Moje dłonie ugniatała jej cudowne piersi. Idealnie mieściły mi się w dłoniach.

    Kinga uniosła się delikatnie odsuwając majteczki, pozwalając sobie nadziać się na mnie.

    – taaaaaak! – wyjęczała, podnosząc się i opadając na mnie.

    Była taka gorąca i mokra. Jej ciasna cipka idealnie otulała mojego fiuta. Zacząłem również pracować biodrami pozwalając się nadziewać głębiej.

    Kinga odchyliła głowę i złapała mnie za barki opierając ręce za sobą na moich udach.

    – oooooo taaak! – mówiła cicho podczas gdy jej ciało falowało.

    Łagodne światło lampki, delikatnie oświetlało jej dojrzałe ciało. Jej włosy opadające na moje piszczele przyjemnie mnie łaskotało. To z jaką gracją poruszała się przyprawiało mnie o zawroty głowy. Przeszywające mnie prądy potęgowały doznania które dostarczała mi moja kochanka.

    Gdy ja patrzyłem na Kingę, ta skręciła się w biodrach i zeszła z mojego przyjaciela. Pochyliła się nad nim i obiela go ustami aż do nasady. Czułem jak jej język pieści cały trzon. Poczułem jednak, że muszę przejąć inicjatywę. Podniosłem się na łokciach i przekręciłem Kingę w taki sposób że to ja teraz byłem u góry.

    – teraz moja kolej – powiedziałem.

    Kinga nic nie odpowiedziała, jedyne co to cały czas się uśmiechała.

    Rozchyliłem jej uda i zbliżyłem głowę do cipki.

    W powietrzu unosił się zapach jej perfum. Chwyciłem na jej majteczki i sprawnym ruchem ściągnąłem je aby mieć lepszy dostęp do jej łona. Była dokładnie wygolona. Pierwsze co zrobiłem to objąłem ustami cała jej cipeczkę. Moja ślina mieszała się z jej soczkami.

    – cudownie – wyjęczała, jej dłonie wbiły się w moje włosy przyjemnie je mierzwiąc.

    Lizałem ją powoli, każdy milimetr jej skarbu musiał być wypieszczony przez koniec mojego języka. Jedna ręka rozchyliłem jej łono i wwiercałem się językiem do środka. Gdy to robiłem ona delikatnie skręcała się na boki. Jej palce a raczej paznokcie wbijały się w moja głowę. Dla zwiększenia doznań włożyłem do środka jeden palec, w środku przywitało mnie przyjemne ciepło. Poczułem się bardzo pewnie. Moja kochanka z rozkoszą przyjmowała moje pieszczoty. Dołożyłem kolejny palec. Tworząc literę V z palców poruszałem się w niej z różna prędkością. Raz wolniej raz szybciej. Ilość soczków znacznie się zwiększyła. Moja twarz była cała nimi oblepiona.

    – nie przestawaj – usłyszałem od Kingi.

    Przyspieszyłem więc jeszcze bardziej. Podniosłem się na kolana nie wyciągając z niej palców. Wolna rękę położyłem na jej brzuszku. Czułem jak jej mieście pracują. Jak próbują zacisnąć się na moich palcach.

    Jej jęki stały się już regularne. Dłonie gniotły pościel na zmianę z piersiami.

    – taaaaak – wyjęczała

    Gdy Kingę przeszywały spazmy orgazmu ja wyszedłem z niej palcami i złapałem za jej kostki. Rozchylając maksymalnie jej nogi robiąc sobie jednocześnie miejsce aby w nią wejść. Gdy to zrobiłem, pochyliłem się nad nią, złapałem zębami za jeden z jej sutków i zacząłem go ssać. Teraz po prostu w niej byłem, wypełniałem ją.

    Jej dłonie błądziły po moim ciele.  Stabilnie oparłem kolana i wszedłem w nią najgłębiej jak tylko potrafiłem zostając w takiej pozycji przez chwilę

    Z ust Kingi wydobyło się długie i głębokie jęknięcie, czułem jak drży całe jej ciało. Przygryzła usta uśmiechając się.

    – o tak właśnie poproszę – powiedziała błogim głosem

    Wchodziłem w nią i wychodziłem prawie do końca aby wejść w nią najgłębiej jak tylko się dało. Kinga odpływała gdzieś daleko a ja patrzyłem na nią. Gdzieś w głębi siebie byłem z siebie dumny.

    Potrafię sprawić przyjemność dojrzałej kobiecie. Napawało mnie to dzika satysfakcja.

    Przekręciłem ją na brzuch, dając klapsa w tyłek. W odpowiedzi usłyszałem seksowne syknięcie. Przywarłem ustami do jej pośladków. Całowałem je i lizałem. Musnąłem jej dziurkę kilka razy razy, aby wejść w nią mocno.  Zacząłem ja posuwać bardzo szybko, brałem ja od tyłu. Fale rozkoszy przeszywały moje ciało, Kinga szorowała po pościeli głośno jęcząc. Ściskałem jej biodra sprawiając że wbijałem się w nią precyzyjnie w równym tempie. Czułem, że zaraz dojdę. Postanowiłem, że zostanę w niej do końca. Zostawię w niej całość, wszystko to co mam w sobie.

    Kolejny ruch sygnalizował już drogę bez odwrotu. Zesztywniałem, pierwszy strzał był najmocniejszy. Dopiero teraz poczułem że Kinga jest maksymalnie zaciśnięta na mnie. Doszliśmy razem, spuszczałem się w niej gdy ta przyzywała swój orgazm.

    Kinga miała zamknięte oczy, z jej ust wydobywał się jęk. Jęk rozkoszy. Najwspanialszy jęk jaki może usłyszeć mężczyzna.

    Wychodziłem z niej bardzo powoli, ocierając się o każdy kawałek jej cipki w środku rozlewając po niej to co w niej zostawiłem.

    Gdy wyszedłem już z jej cały, patrzyłem jak  wypełniona jest moja sperma i jak za chwilę będzie się wylewać. Kinga przekręciła się na plecy, przyspieszając to co nieuniknione. Z jej dziurki wylała Cię odrobina mojego płynu.

    – nie żałowałeś sobie na końcu- nie pamiętam kiedy miałam tak rewelacyjny seks a może czy w ogóle taki miałam. Dobrze się spisałam? – powiedziała pocierając udami o siebie, jednocześnie rozcierając to co się wylało.

    – jesteś cudowna, Kingo – powiedziałem z lekka zadyszka – niesamowite – dodałem.

    – niesamowity to Ty byłeś – odparła wijąc się w pościeli.

    Opadłem na łóżko, położyłem się koło mojej kochanki. Kinga przytuliła się do mnie, jeżdżąc palcem po moim torsie.

    – wiesz, że sprawiłeś ogromną przyjemność starej babie? – zaśmiała się, całując jeden z moich sutków.

    – nie rozumiem o czym mówisz,  to nie zerwaliśmy się z Twojej osiemnastki? – zaśmiałem się

    – no w sumie to chyba masz rację. Ale to co? Chyba musisz wracać na imprezę co?

    – no chyba tak, w końcu Ci to obiecałem, ale chciałbym abyś Ty mi coś obiecała.

    – a co takiego? – odparła Kinga, muskając dłonią mój tors.

    – że kiedyś to powtórzymy?

    – będzie mi bardzo miło – odpowiedziała spokojnym głosem.

    Leżeliśmy tak jeszcze chwilę, po czym ubrałem się i na pożegnanie czule pocałowałem Kingę.

    Gdy wychodziłem, a Kinga zamykała za mną drzwi odwróciłem się jeszcze w jej stronę i spojrzałem na nią. Piękna dojrzała kobieta. Wracając na imprezę, myślałem już tylko jak mógłby wyglądać nasz kolejny raz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Moja przemiana ( Wyprawa z rodzicami )

    Obudził mnie dźwięk budzika którego miałam ustawionego na 5 rano. Na biurku miałam przygotowane dzień wcześniej ubrania gotowe na wyjazd. Był to komplet bielizny w kolorze jasnego błękitu. Figi z delikatną nieprześwitującą koronką oraz do kompletu stanik. Czarne mocno obcisłe jeansy z żółtym t-shirtem do tego czarna sportowa bluza z kapturem.
    Zeszłam do kuchni gdzie już czekali na mnie rodzice i pili poranną kawę.
    – Cześć wam – Powiedziałam –
    – Cześć słońce – Przywitała się mama –
    – Księżniczko jesteś gotowa do drogi? – Zapytał tato. –
    – Tak jestem. – Odpowiedziałam. –
    Artur jednym łykiem wypił swoją kawę i poszedł zanieść nasze walizki do samochodu. Alicja powiedziała że nie mamy zbyt dużo czasu więc zjemy po drodze jakiś fast-food. Kazała mi iść od razu do samochodu. Ja szybko złapałam za torebkę ubrałam moje adidasy i poszłam do samochodu. Zaraz za mną przyszła Alicja i w tym momencie akurat tato niósł swoją ostatnią walizkę. Rodzice siedzieli z przodu ja za to z tyłu. Artur wprowadził adres hotelu w którym Alicja zarezerwowała nam pobyt. Na GPS zobaczyłam że do tego miejsca jest blisko 600 km i czas podróży pokazywał na 10 godzin i 20 minut. Alicja wybrała stacje radiową i zaczęła czytać wiadomości w Internecie.
    Ja postanowiłam, że jeszcze się chociaż chwilę postaram przespać w samochodzie. Oparłam się o szybę i zasnęłam.
    Obudziło mnie zatrzymanie się samochodu, Zatrzymaliśmy się na stacji paliw która byłą zaraz obok restauracji. Artur Wyszedł zatankować następnie podjechaliśmy na parking należący do restauracji.
    Zajęliśmy miejsce przy stoliku za to Artur poszedł zamówić jedzenie. Wybrał trzy zestawy śniadaniowe składające się z dwóch tostów i bułki z jajkiem. Do tego wziął dwa gazowane napoje dla siebie i Alicji dla mnie wybrał sok jabłkowy.
    Po zjedzonym śniadaniu poszłam z mamą jeszcze do toalety. Tato za to jeszcze zamówił dla nas napoje na resztę podróży i poszedł do samochodu.
    Gdy wróciłyśmy na GPS zauważyłam że jeszcze nam zostało 6 godzin jazdy. Już mi się nie chciało spać więc złapałam za telefon i zaczęłam przeglądać filmy w Internecie. Alicja przeglądała sklepy z ubraniami na swoim telefonie. Cała podróż przebiegała spokojnie. W końcu mama zaczęła temat dzisiejszej wizyty w sklepie z protezami. Zapytała się mnie jakie duże chciałabym mieć piersi. Odpowiedziałam że nie jestem do końca zdecydowana może rozmiar B albo C. W sumie nie chciałabym mieć większych piersi. Mama odpowiedziała mi że mam rację i w sumie mi najbardziej będzie odpowiedni rozmiar B ewentualnie z czasem zmienimy na większy. Tato zaproponował byśmy same poszły do tego sklepy on w tym czasie pojedzie zawieźć walizki do hotelu i spotkamy się na mieście. Byliśmy już blisko celu zostało nam do hotelu niecałe 30 minut drogi. Artur nas wysadził w centrum i sam pojechał do hotelu.
    Po mniej więcej 20 minutowym spacerze z Alicją byłam pod sklepem z szyldem „Sklep dla amazonek” Posiadał dwa okna z mlecznymi szybami i co ciekawe jak i na drzwiach i na jednym oknie miał małe naklejki „ Sklep przyjazny osobom LGBT ”
    Mama otworzyła drzwi i zaprosiła mnie do środka. Gdy weszłam moim oczom ukazało się pełno regałów wypełnionymi protezami piersi pojedynczych w różnych kształtach i rozmiarach. Moja mama podeszła do lady przy której stała kobieta oceniłabym ją na około 30 / 32 lata była dość wysoką kobietą miała na sobie elegancką białą prostą sukienkę z małą kieszonką na prawej piersi do której był przyczepiony identyfikator z imieniem kobiety. „Dr. Marzena ”
    Moja mama wyjaśniła że jesteśmy umówieni i poprosi o ofertę dla osób transseksualnych dla swojej córki w tym momencie wskazała na mnie.
    – Dzień doby – Przywitała się pani sprzedawczyni
    – Jestem doktor Marzena i z chęcią wam pomogę – Kontynuowała –
    – Ale jeśli chodzi o ofertę specjalną to musimy przejść do drugiego pomieszczenia. – W tym momencie podeszłą do drzwi znajdujących się za nią, otworzyła je i zaprosiła nas do środka. –
    Moja mama położyła delikatnie swoją dłoń na moich plecach i skierowałyśmy się do wskazanego pomieszczenia. Pani sprzedawczyni zajęła miejsce za biurkiem a przed nim znajdował się duży różowy fotel. Zapraszam panią tutaj.
    -No śmiało – Pogoniła mnie mama –
    Usiadłam na fotelu za to Alicja stanęła za mną i położyła dłonie na moich ramionach.
    – Jak ma na imię moja klientka? – Zapytała sprzedawczyni. –
    – Natalia. – Odpowiedziałam. –
    – Więc, czego Pani Natalia potrzebuje? – Sprzedawczyni zapytała. –
    – Komplet piersi oraz pochwa. – Wtrąciła moja mama. –
    – Jakie wypełnienie piersi? – Padło kolejne pytanie. –
    – Jakie są? – Dopytała Alicja. –
    Sprzedawczyni wyciągnęła z szuflady kawałek watoliny i gumowy worek wypełniony żelem.
    Wytłumaczyła, że wypełnienie watą jest tanie za to piersi nie mają realnej wagi oraz nie zachowują się naturalnie. Za to żelowe wypełnienie spełnia te wymogi.
    – Oczywiście, że wybieramy wypełnienie żelowe. – Odpowiedziała Alicja. –
    – Czy majtki mają posiadać wszystkie funkcje? – Sprzedawczyni zadała kolejne pytanie. –
    – Chyba tak. – Odpowiedziała niepewnie mama. –
    Sprzedawczyni znów nam wyjaśniła, że takie majtki nie tylko emitują wygląd pochwy ale również posiadają możliwość załatwiania oraz są wyposażone w specjalny tunel umożliwiający uprawianie seksu.
    – Tak w takim razie zdecydujemy się na cały pakiet. – Odpowiedziała moja mama. –
    Sprzedawczyni wyciągnęła z szuflady małą paletę z kolorami skóry. Poprosiła mnie żebym zdjęła bluzę ona podeszła i przyłożyła do mojego ramienia paletę dobierając odpowiedni kolor.
    – Będzie to x60v – Powiedziała do siebie –
    Było to oznaczenie koloru.
    – Jaki rozmiar piersi by Panie interesował – Zapytała –
    – Myślałyśmy nad B. – Odpowiedziała Alicja –
    – Dobrze za chwilę przyniosę.
    Wychodząc z pomieszczenia, w którym zostałyśmy powiedziała jeszcze do siebie, rozmiar B kolor x60v.
    Po mniej więcej 5 minutach wróciła z 3 kompletami piersi, które rozłożyła na biurku. Wyglądało to jak silikonowy krótki bardzo obcisły t-shirt sięgający do brzucha oraz na bardzo szerokich ramiączkach wraz z piersiami. Pani sprzedawczyni pokazała nam jak cienki jest ten silikon i jak bardzo rozciągliwy. Pokazała nam, że piersi są jędrne. Były trzy rodzaje różniące się zapięciem. Jeden miał zamek pod prawą ręką drugi w tym miejscu miał rzep oraz trzeci był bez zapięcia do zakładania przez głowę. Sprzedawczyni odradziła nam to zapięcie na rzep. Bo przy niedokładnym zapięciu będzie podrażniało skórę, za to zapięcie na zamek błyskawiczny będzie się odznaczać na ubraniach. Doradziła za to wersję zakładaną przez głowę.
    Na którą się zdecydowałyśmy.
    Sprzedawczyni zabrała pozostałe protezy i wyszła z pomieszczenia. Po chwili wróciła z 4 kompletami protez pochwy. Wyglądały jak krótkie spodenki zrobione z takiego materiału jak proteza piersi. Różniły się między sobą tylko wyglądem cipki.
    Sprzedawczyni nam na jednym egzemplarzu zaprezentowała wszystko, co proteza oferuje.
    Przewinęła ją na lewą stronę i pokazała od przodu dwie rurki. Jedna była delikatnie spłaszczona z małymi wypustkami. Druga rurka była z jednej strony dość szeroka długa na około 5 centymetrów i przechodziła w cienką rurkę, której koniec wchodził w tą spłaszczoną zaraz przy wejściu do pochwy. Pani wytłumaczyła, że to jest na mojego penisa i umożliwi mi to robienie siku bez ściągania protezy. Z tyłu był otwór odsłaniający mają dziurkę.
    Zdecydowałyśmy się na protezę gdzie cipka była jędrna delikatnie zaróżowiona z widocznymi wargami wewnętrznymi. Oraz z modelowaniem pośladków.
    Sprzedawczyni wytłumaczyła jak mam to założyć oraz zaproponowała, że mogę to ubrać już tutaj w sklepie, bo dysponują przebieralnią.
    Zgodziłam się. Moja mama w tym momencie musiała zapłacić za protezy. Po formalnościach Pani sprzedawczyni wręczyła mi protezy i zaprowadziła do przebieralni.
    Zostałam sama. Postanowiłam, że zacznę od ubrania protezy pochwy. Nasunęłam ją jak majtki następnie odgięłam ją tak by móc mojego penisa włożyć do tego mniejszego tunelu zakończonego rurką. Za to ten spłaszczony tunel znajdował się między moimi nogami. W pierwszym momencie materiał był zimny, ale szybko nabrał temperatury ciała. Poprawiłam protezę tak by było mi wygodnie i zabrałam się za ubieranie piersi. Z nimi już mi poszło dużo szybciej Przez to, że materiał był mocno rozciągliwy nawet łatwo udało mi się go założyć. Poczułam wagę moich nowych piersi. Podobnie jak z dolną protezą materiał był początkowo zimny, ale szybko nabrał temperatury mojego mojego ciała. Piersi podskakiwały i ruszały się wraz z moimi ruchami. Ubrałam się. Na materiale moich spodni delikatnie odznaczał się kształt mojej sztucznej pusi. Ubrałam stanik, który rzeczywiście w końcu był pełen zaśmiałam się sama do siebie, że w końcu mam co nosić w staniku.
    Gdy skończyłam wyszłam z przebieralni. W końcu jak wyszłyśmy razem z mamą ze sklepy zadzwoniła do ojca, powiedziała mu, że już skończyliśmy i spotkamy się w centrum handlowym.
    Po 30 minutach byłyśmy na miejscu, a przed wejściem czekał już na nas Artur. Uściskał Alicję i mnie.
    – Ślicznie wyglądasz Natalka. – Powiedział ucieszony.
    Zaproponował, byśmy dzisiaj wieczorem poszli razem na dyskotekę.
    Alicja się od razu zgodziła.
    – W takim razie potrzebujemy razem z Natalką jakiś fajnych kiecek na dziś wieczór . – Powiedziała Mama. –
    – Najpierw obiad – Powiedział. – idziemy na pizze. -zarządził Artur. –
    Już po godzinie wyszliśmy z restauracji. Artur jeszcze został sam na kawie a my pobiegłyśmy kupić sobie sukienki. Ja wybrałam sobie czerwoną gorsetową sukienkę z tiulową spódnicą sięgającą do kolan trzymającą się na piersiach z delikatnie odsłoniętymi plecami. Alicja wybrała sobie Niebieską gładką ołówkową z rozcięciem na prawej nodze. Jej sukienka była trochę dłuższa od mojej. Kupiliśmy sobie jeszcze buty do tańczenia ja błyszczące czerwone za to mama zamszowe niebieskie. Szybko pojechałyśmy do hotelu się przygotować. Pierwsza ja poszłam pod prysznic następnie Alicja ostatni tato. My w tym czasie ubrałyśmy się zrobiliśmy sobie makijaże i fryzury.
    Gdy byłyśmy gotowe poszłyśmy do klubu. Nie było daleko, więc się przespacerowaliśmy po 5 minutach byliśmy na miejscu. Zajęliśmy miejsce przy stoliku w rogu. Zamówiliśmy sobie napoje Artur rum Alicja szampana dla mnie wybrali napój bezalkoholowy Chwilę tak siedzieliśmy. Gdy zaczął się nowy utwór poprosił mnie do tańca. Leciał energiczny kawałek ja skakałam na parkiecie kręciłam się czułam jak podskakuje biust, na który spogląda mój ojciec W pewnym momencie zaczęłam się tak obracać, że moja sukienka się podnosiła odsłaniając moje nogi. Gdy skończyła się piosenka tato odprowadził mnie do stolika. A do tańca poprosił Alicję. Ja w tym czasie siedziałam popijając swój napój. Dostrzegłam, że po drugiej stronie lokalu siedzi chłopak, który cały czas patrzy się na mnie popijając piwo. Odwróciłam wzrok od niego. Po chwili skończyli taniec moi rodzice i dosiedli się do mnie. Siedzieliśmy żartowaliśmy sobie Artur jak zwykle nas zabawiał. Zamówił sobie w międzyczasie drugiego drinka.
    Nagle do naszego stolika podszedł ten chłopak i zaproponował mi taniec.
    – Natalka zgódź się. – Powiedziała Alicja –
    – My też pójdziemy zatańczyć. – Wtrącił Artur. –
    Chłopak podał mi dłoń i zaprowadził mnie na parkiet za nami poszli nasi rodzice. Leciał wolny kawałek ja położyłam swoje ręce na jego ramionach. On za to położył na moich biodrach. Zaczęliśmy się kiwać w rytm muzyki widziałam jak wpatruje mi się w dekolt po chwili zsuną swoje ręce na moją pupę.
    – Nie tak nisko.- Ostrzegłam go i poprawiłam jego uchwyt. –
    – Jesteś bardzo seksowna. – Odparł i przysuną się do mnie. –
    Poczułam woń alkoholu ewidentnie musiał zbyt dużo wypić.
    Na szczęście piosenka się właśnie skończyła. Podziękowałam mu i odeszłam od niego.
    On również podziękował i znikną w tłumie.
    Skierowałam się do toalety zobaczyłam, że ten chłopak siedzi znowu przy barze i cały czas mnie obserwował. Weszłam do toalety i po chwili też i on przyszedł.
    Na szczęście musiała go zauważyć Alicja, że wchodzi do damskiej toalety. Prawie od razu wskoczyła za nim.
    Pan się chyba pomylił! – Alicja groźno na niego spojrzała.-
    Otworzyła drzwi łazienki wykonując gest, że go stamtąd wyprasza.
    – Nati nic ci nie zrobił? – Zapytała. –
    – Nie nic się na szczęście nie stało. – Odpowiedziałam. –
    – Całe szczęście. – Odetchnęła z ulgą Alicja. –
    – Dość na dzisiaj tych tańców ogarnij się i idziemy do hotelu. – Powiedziała mama i wyszła z toalety. –
    Obmyłam ręce poprawiłam włosy i trochę odetchnęłam. Wychodząc dostrzegłam, że Alicja zbiera nas do wyjścia, Artur płaci rachunek. Mama jeszcze pomachała mi żebym się pośpieszyła i szybko opuściliśmy lokal.
    W hotelu mieliśmy zarezerwowany z dwoma łóżkami jedno małżeńskie podwójne i drugie pojedyncze. Alicja poprosiła żebym poszła z nią do łazienki. Chciała zobaczyć mnie jak wyglądam mając na sobie protezy piersi i cipki.
    Po chwili znalazłyśmy się razem w łazience.
    – Weźmiemy wspólną kąpiel. – Oznajmiła mama i w tym momencie odkręciła wodę by napełnić wannę. –
    Następnie kazała mi się rozebrać. Zdjęłam sukienkę i stanęłam przed Alicją w samej bieliźnie. Następnie uwolniłam swoje piersi ze stanika i po chwili zawahania zdjęłam majtki.
    Stanęłam goła przed swoją matką, która podeszłą do mnie i chwyciła moje cycki. Najpierw delikatnie je uniosła, ścisnęła jedną o drugą na koniec je złapała i mocno ugniotła. Kazała mi usiąść na brzegu wanny i rozszerzyć nogi. Ona za to uklękła między nimi najpierw zaczęła ostrożnie przesuwać palcem po moim sztucznym sromie. Rozsuwała wejście do pochwy sprawdzała jak się ona zachowuje. W tym czasie łazienka wypełniła się praktycznie cała parą wodną, a wanna była już napełniona wodą. Alicja jeszcze trochę wsypała płatków do kąpieli przez co pomieszczenie wypełniło się zapachem róży. Mama podała mi dłoń i pomogła wejść do wanny. Gdy już wygodnie usiadłam w wodzie. To Alicja się rozebrała i dołączyła do mnie. Jeszcze podczas wspólnej kąpieli obmacywała moje piersi. Po pół godzinie skończyłyśmy wytarła mnie i rozczesała moje włosy. Sięgnęła do swojej torebki i wyciągnęła z niej lubrykant. Który mi wręczyła i kazała smarować nim moją pusię. Nałożyła sobie trochę tego żelu na palec i zaczęła smarować wejście mojej sztucznej pochwy. Wzięła drugą dawkę żelu i rozsuwając moje wargi wcisnęła żel jak najgłębiej tylko mogła. Kazała mi pilnować żebym zawsze była dobrze nawilżona. Nałożyła na mnie szlafrok. Był biały gruby, bardzo miękki z dwoma kieszeniami i paskiem do związania.
    Ubrała go na mnie tak by osłonić moje piersi i mocno związała paskiem. Sama ubrała bawełnianą zieloną piżamę. Z długimi spodniami oraz bluzką z długimi rękawami.
    Wyprowadziła mnie z łazienki. W pokoju na fotelu, który stał w rogu siedział nagi tato. I masował swojego penisa, który już stał na baczność. Ja zdałam sobie sprawę, że ta noc dla mnie będzie bardzo długa. Alicja popchała mnie w jego stronę stałam zawinięta w szlafrok pod, którym byłam goła. Znajdowałam się już na wyciągnięcie jego ręki. W końcu mama pociągnęła za sznurek, który się rozwiązał i delikatnie powoli zaczęła odsłaniać moje piersi następnie odsłoniła moje ramiona i zrzuciła szlafrok na podłogę. Artur wtedy wstał podszedł położył dłonie na moich biodrach i pocałował. Chwycił za nadgarstek usiadł na fotelu i posadził mnie na kolanie. Obok mojej nogi sterczał jego sztywny kutas ja starałam się by przynajmniej nie dotknąć go moją nogą. Tato trzymał jedną rękę na mojej pupie za to drugą zarzucił na moje ramie. Dłoń zsunął na pierś, którą zaczął ugniatać i się nią bawić. Starałam się mieć zaciśnięte nogi a swoje ręce trzymałam na moich kolanach. Po chwili Artur położył moją dłoń na swoich jądrach i kazał się nimi bawić. On w tym czasie cały czas zabawiał się moimi piersiami przyglądając się nim. Objął mnie tak mocno, że oparłam się o niego. Przeniósł dłoń z mojego tyłka na piersi a drugą położył na moim brzuchu. Cały czas masował mnie od brzucha w górę. Odgarną włosy i zaczął całować moją szyję. Ja w końcu się rozluźniłam i zamknęłam oczy. Poczułam, że tato zsuwa dłoń z mojego brzucha niżej. Czułam jak wnika jego ręka między moje uda. Aż w końcu dobrał się do cipki. Delikatnie ją szczypał bawił się nią przesuwał palcem po wejściu.
    – Czuję, że zrobiłaś się mokra Natalko. – Powiedział wyciągając dłoń spomiędzy moich nóg. –
    Alicja w tym czasie już leżała gotowa do spania na tym pojedynczym łóżku. Artur podprowadził mnie do podwójnego łóżka i kazał się na nim wygodnie położyć. Zrobiłam jak kazał. Spojrzałam na mamę, która z zaciekawieniem oglądała co dalej Artur ze mną zrobi. Dostrzegłam, że puszcza do mnie oczko i się uśmiecha. Odwróciłam wzrok spoglądając w sufit. Czułam jak moje piersi się delikatnie rozsunęły pod wpływem własnego ciężaru. Poczułam jak wchodzi na mnie tato. Zaczął całować namiętnie moje usta. Czułam jak delikatnie dotyka mojego podbrzusza jego penis. Zszedł niżej i zabawiał się moimi cyckami lizał, całował i ssał je. Po chwili ukląkł pomiędzy moimi nogami.
    Powinął je do góry i kazał tak trzymać spojrzałam na niego i zobaczyłam jak jego penis jest teraz jeszcze bardziej sztywny i żylasty. A moja cipka jest wyeksponowana na wprost jego pały. Dosunął się do mnie i zaczął się ocierać główką penisa o wejście do pochwy. Rozchylając wargi. Lubrykant, którym byłam nasmarowana pozostawiał błyszczący ślad na kutasie mojego ojca. Zaczął się wbijać powoli w cipkę czułam jak wypełnia ten spłaszczony tunel znajdujący się między nogami. Odziwo zaczęło mnie to podniecać. Poczucie, że jestem penetrowana przez mojego tatę. Wbijał się we mnie po same jądra. Jego ruchy sprawiały, że falowały moje piersi. Ja się rozluźniłam, zamknęłam oczy i starałam sobie wyobrazić, co bym czuła gdybym miała prawdziwą cipkę. W pewnym momencie objęłam go nogami i poczułam że wyraźnie przyspieszył. Nagle zatrzymał się i mocno mnie chwycił. Podnosząc mnie. Usiedliśmy po turecku naprzeciw siebie. Artur gładził mnie po twarzy następnie zaczęliśmy namiętnie się całować. Tym razem ja zaczęłam ruszać biodrami tak by sprawiać jak największą przyjemność Arturowi.
    Moja wyobraźnia sprawiła to, że moje podniecenie bardzo mocno wzrosło. Zaczęłam wydawać z siebie mimowolne stęki, piski, mój oddech stał się ciężki.
    – Córeczko powoli, zaraz dojdę. – Powiedział i przycisnął moją cipkę do siebie tak bym zatrzymała swoje ruchy. –
    Mój partner mocno dyszał oraz przez materiał protezy czułam jak jego narzędzie pulsuje. Musiał być już naprawdę blisko finiszu. Położyliśmy się na boku twarzami do siebie założyłam na niego nogę tak by pusia była jak jak najbliżej jego penisa. Był śliski od lubrykantu, znowu wprowadził go we mnie. Wodziłam dłońmi po jego silnych plecach. Całował moje ciało piersi, szyje. Wykonywał powolne ruchy wbijając się we mnie. Następnie zmieniliśmy pozycję na łyżeczkę. Odwróciłam się plecami do mojego partnera przywierając do niego pośladkami, na których poczułam jego twardego penisa. Podniosłam jedno kolano opierając stopę o łóżko.
    – Wejdź we mnie. – Wypięłam się bardziej próbując ułatwić mu wejście. –
    – Już skarbie. – Odpowiedział.
    – Chcę tego. – Cicho wysapałam. –
    Położyłam dłoń na cipce delikatnie ją rozszerzając. Poczułam jak bardzo jest śliska od żelu którym Alicja ją nasmarowała.
    Tato zaczął znowu masować penisem wejście do pochwy. Ja leżałam skierowana twarzą w stronę Alicji, która już spała. Artur wsunął główkę kutasa do pochwy. Przywar do moich pleców i chwycił za piersi. W jednym momencie mocno wjechał do wnętrza. Od razu zaczął bardzo ostro mnie rżnąć. Znów podniosło się moje podniecenie, podobało mi się, to co robił Artur. Znów zaczęłam wydawać z siebie mimowolne piski.
    – Ciii Natalka, nie obudź mamy. – Powiedział całując moje ucho. –
    Przewróciłam się na brzuch łapiąc kawałek poduszki w zęby by zagłuszyć moje jęki. Po kolejnych kilku minutach mocnego rżnięcia wstrząsnął mną bardzo silny orgazm spowodowany bardziej moją wyobraźnią niż penetracją. Moje ciało wyginało się od silnych spazmów a z cipki wypłynął strumień soczków.
    Gdy opadłam zmęczona na łóżko ojciec zbliżył się do mnie i wyszeptał żebym wypięła pupę. Z trudem podniosłam ją do góry. Klęczałam na łóżku z głową na poduszce. Artur ukląkł od tyłu i wbił się z powrotem do mojego wnętrza. Nadal ruchał z całych sił, jakie mu tylko pozostały. Czułam że stara się wytrzymać jak najdłużej. Po kilku mocnych pchnięciach napiął się i wystrzelił. Wyciągnął kutasa, który nadal pozostawał jeszcze w wzwodzie. Przewrócił mnie na bok i wprowadził znowu penisa we mnie. Ucałował mnie w ramię powiedział, łże dobrze się spisuje moja cipka.
    Ucałował jeszcze raz moje ramię przytulił się do mnie chwycił za jedną pierś i poszedł spać. Ja jeszcze dotknęłam swojej pusi, w której jeszcze tkwił penis Artura. Czułam, że jest cała w spermie.
    Byłam bardzo zmęczona po zabawie. Poprawiłam się delikatnie tak by mój partner się nie wysuną ze mnie i poszłam również spać.

    CDN…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nati
  • Przypadkowe spotkanie w klubie – czesc III

    Resztę szkolenia unikałam Magdy, nie wiedziałam, jak mam się do niej odnosić, co myśleć o całej tej sytuacji. W piątek po zakończonym 5-dniowym maratonie pojawiła się kolejna trudna sytuacja. Pierwotnie miałyśmy zostać we Wrocławiu do niedzieli i trochę zaszaleć. Z jednej strony chciałam wracać, zakopać się pod kołdrą i przemyśleć to co się wydarzyło. Z drugiej zaś chciałam wyjaśnień. Znałam ją już trochę, myślę że umiałabym wyczuć czy się plącze w zeznaniach, czy kłamie. Gdy ludzie zaczęli opuszczać salę szkoleniową poprosiłam Magdę o chwilę rozmowy.

    – Tak Aga? O czym chcesz porozmawiać?

    – Nie chcę rozmawiać tutaj. Pojedź ze mną do hotelu, w którym i tak miałyśmy spać i pogadamy.

    – Dobrze, pojadę z tobą.

    Podróż minęła nam w ciszy. Gdy dotarłyśmy do hotelu zameldowałyśmy się i ruszyłyśmy do pokoju. Magda dość niepewnie weszła za mną, rozejrzała się po pomieszczeniu. Było ono eleganckie, nowoczesne, z dużym podwójnym łóżkiem, wanną oraz prysznicem, z okna rozpościerał się widok na cały Wrocław. Obiecywałam sobie wiele po tym weekendzie  dlatego rezerwując hotel przed szkoleniem liczyłam, że spędzimy tu bardzo miło czas. Magda w milczeniu usiadła na łóżku i wbiła we mnie wzrok. Zebrałam się wreszcie w sobie i zaczęłam:

    – Odpowiedz szczerze, zamierzałaś mi w ogóle o tym powiedzieć?

    Magda patrzyła na mnie niepewnie, po czym powiedziała:

    – Nie wiem. Jesteśmy… To znaczy byłyśmy szczęśliwe i nie chciałam tego burzyć. Z Aśką nie łączy mnie absolutnie nic. Już na długo przed twoją przeprowadzką tutaj praktycznie łączyła nas tylko praca. To, że z jej strony jest coś więcej, to przykro mi Aga, ale ja nie mam na to wpływu.

    – Nie bałaś się, że to wyjdzie na jaw?

    – Prawdę mówiąc to nie. Nie sądziłam, że ona coś do mnie czuje. Myślałam, że ten etap jest zakończony zarówno dla mnie jak i dla niej. Ja nawet można powiedzieć wyparłam ten związek z pamięci. Odkąd poznałam ciebie to nie interesuje mnie nikt inny, nie myślę o nikim poza tobą.

    – Jak to się stało, że byłyście ze sobą?

    – Naprawdę, chcesz to wiedzieć?

    – Tak – powiedziałam stanowczo.

    – Zaczęłam pracę w biurze, los tak chciał, że poprzedni dyrektor przydzielił mnie do pracy w zespole Aśki. Któregoś razu na imprezie firmowej mieliśmy jakieś dziwne zabawy integracyjne. Aśka zbliżała się do mnie i próbowała mnie wyczuć. Alkohol na pewno pomógł nam w tym. Wylądowaliśmy w damskiej toalecie. Reszty możesz się domyślić.

    – Bzyknęłaś ją?

    – Nie, to ona bzyknęła mnie.

    Spuściłam wzrok i wbiłam go w podłogę.

    – Jesteś zawiedziona?

    – Co było dalej?

    – Spotykałyśmy się regularnie, głównie na seks. Czasami zdarzał się szybki numerek w biurze, ale bardzo rzadko. Po kilku miesiącach Asia chciała czegoś więcej, chciała umawiać się ze mną na randki, ale ja odmawiałam. W łóżku było ok, ale nie poczułam nic więcej do niej.

    – I wtedy zerwałaś?

    – Tak, choć nie zachowałam się dojrzale. Mimo, że nie miałyśmy żadnej umowy na wyłączność powiedziałam jej, że przespałam się z kimś innym.

    – A to była prawda?

    – Nie, skłamałam wtedy, żeby ją zabolało. Wiedziałam, że to jedyny sposób, żeby się z nią rozstać i nie kontynuować tej relacji.

    Nastała chwila milczenia. Magda była smutna i widocznie zdenerwowana.

    – Czy czerpałaś jakieś korzyści?

    – Słucham?

    – Czy w związku z tym, że spotykałaś się ze swoją szefową miałaś jakieś przywileje w pracy?

    – Dlaczego o to w ogóle pytasz? Czy Ty myślisz, że ja poszłam z nią do łóżka dla pozycji? A może myślisz, że to z tobą się związałam że względu na pracę?

    – Odpowiedz mi – naciskałam.

    – Zabrała mnie na kilka szkoleń i decydujących spotkań twierdząc, że tak zdobędę doświadczenie.

    – Nic poza tym?

    – Nic zupełnie.

    Patrzyłam na nią i z całych sił chciałam ją pocałować, ale wiedziałam, że te kilka zapewnień z jej strony nie sprawi, że przestanę się zastanawiać czy kocha mnie naprawdę, bez żadnego ukrytego celu.

    – Ok – powiedziałam chłodno.

    Magda próbowała się zbliżyć, żeby mnie pocałować, ale ja się odsunęłam unikając jej ust. Magda wyraźnie posępniała.

    – Czyli co, wracamy do domu? Czy może ja mam wracać sama? Jak to widzisz? Powiesz coś? Jesteśmy razem, czy już nie?

    – Potrzebuję na pewno czasu, żeby się przekonać czy naprawdę ci zależy.

    – Czyli nie wierzysz mi i myślisz że cię wykorzystuję?

    – Nie, chyba nie.

    – Chyba?

    – Po prostu muszę wszystko przemyśleć. Najbardziej chyba to, że przez tyle czasu nie powiedziałaś mi prawdy.

    – Dobrze, wracam w takim razie do Poznania.

    Chwyciła swoją walizkę i skierowała się do wyjścia. Pragnęłam ją zatrzymać i chwycić w ramiona, ale zdołałam wydusić z siebie jedynie słowa:

    – Zaczekaj. Odwiozę Cię na dworzec.

    Podróż minęła nam szybko, w milczeniu. Odprowadziłam ją na sam peron. Czekałyśmy na pociąg również w milczeniu. Wreszcie Magda przerwała tą niezręczną ciszę:

    – Aga, kocham cię, pamiętaj o tym.

    – Dobrze – odpowiedziałam chłodno.

    Magda popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem, odgarnęła z czoła kosmyk opadającej blond grzywki. Zbliżyła się do mnie i pocałowała mnie w policzek. Ogarnęła mnie fala gorąca. Chwyciłam jej nadgarstek i przyciągnęłam ją do siebie. Pocałowałam ją w usta delikatnie, tak jakbym robiła to po raz pierwszy. Magda początkowo nieco zdezorientowana odwzajemniła pocałunek. Po chwili odsunęłam się od niej.

    – To pożegnanie? – zapytała.

    Nie odpowiedziałam nic, po czym Magda ze łzami w oczach wsiadła do pociągu.

    Pozostały czas spędziłam na spotkaniach ze starymi znajomymi. W niedzielę wróciłam do Poznania, ale nadal nie potrafiłam ułożyć sobie tego wszystkiego. Wieczór spędziłam na rozpakowywaniu rzeczy i praniu brudnych ubrań. Postanowiłam nieco się zrelaksować i zrobiłam sobie drinka. Kiedy uporałam się z bałaganem napuściłam sobie gorącej wody do wanny, zapaliłam świeczki i postanowiłam się zrelaksować. W pomieszczeniu unosił się zapach wspaniałych olejków kąpielowych, które koiły moje niespokojne myśli. Rozmyślałam o Magdzie, o tym wszystkim co się wydarzyło. W jednym momencie całe moje życie uczuciowe, ale także i zawodowe stanęło pod znakiem zapytania. Wchodząc w tą relację wiedziałam, że mogą mnie spotkać różne konsekwencje, ale nie sądziłam, że będę sobie zadawać pytanie czy Magda naprawdę mnie kocha. Gdy myśli krążyły mi po głowie, a w żyłach płynęła whisky z colą postanowiłam ulżyć nieco sobie i tym emocjom, które mnie otaczały. Wyszłam z wanny i z szuflady wyciągnęłam wibrator. Poszłam do sypialni, położyłam się na łóżku i zaczęłam delikatnie masować swoją łechtaczkę. Mój wibrator jest dość duży, w kształcie dildo i posiada dodatkową końcówkę, która w trakcie penetracji masuje również łechtaczkę. Zaczęłam delikatnie na powolnych obrotach drażnić sama siebie stopniując sobie przyjemność. Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie, że między moimi nogami jest Magda. Zwiększyłam obroty wibratora a moja pochwa zaczęła robić się niesamowicie wilgotna. Coraz intensywniej sprawiałam sobie przyjemność aż w końcu doszłam. Długo nie czekając włożyłam wibrator do pochwy. Nie potrzebowałam żadnych lubrykantów z uwagi na orgazm, który przed chwilą miałam. Posuwałam się jeszcze trochę, ale gdy nieco zdrętwiały mi ręce postanowiłam chwilę odpocząć. Alkohol zrobił swoje i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. W poniedziałkowy poranek udałam się do pracy. Na godzinę 9:00 mieliśmy zaplanowane spotkanie osób, które były obecne na szkoleniu. W sali konferencyjnej rozpoczęłam podsumowanie szkolenia oraz przekazałam propozycje nowych przedsięwzięć. Magda siedziała po drugiej stronie sali bacznie mi się przyglądając. Na jej widok przypomniałam sobie o wczorajszej nocy i o tym jak sprawiając sobie przyjemność umiałam myśleć tylko o niej. Aśka, jej szefowa, siedziała niedaleko mnie. Po skończonym zebraniu chciałam udać się do siebie, ale wtedy Magda podeszła do mnie i powiedziała:

    – Aga czy możemy pójść na lunch i porozmawiać?

    – Na lunch? Nie możemy porozmawiać u mnie w gabinecie?

    – Wolałabym nie.

    – Przykro mi, ale w związku z tygodniową nieobecnością mam sporo do nadrobienia, a w trakcie lunchu mam już zaplanowane inne spotkanie.

    Magda wyraźnie posępniała, a ja kontynuowałam

    – Ale możemy spotkać się popołudniu.

    – Tak? No dobrze, o której i gdzie?

    – Park Sołacki o 18:00?

    – Dobrze, będę. Tam gdzie zawsze?

    – Tak – odpowiedziałam po czym wyszłam z sali konferencyjnej zostawiając w niej Magdę.

    Po tej rozmowie sporo myślałam i zastanawiałam się, czy naprawdę zasłużyła abym ją tak traktowała? Po ciężkim dniu ruszyłam do domu aby przebrać się w mniej formalne ciuchy. Gdy wybiła 18:00 byłam już w parku i zobaczyłam Magdę siedzącą na ławce w naszej ulubionej części parku. Usiadłam obok niej i przywitałam ją zwykłym “Hej”.

    – Dziękuję, że się zgodziłaś ze mną spotkać.

    – O czym chciałaś porozmawiać?

    – Udowodnię ci, że to co miedzy nami jest prawdziwe.

    – Nie musisz mi niczego udowadniać.

    – Poczekaj – przerwała mi – daj mi dokończyć. Jutro złożę wymówienie z pracy i udowodnię, że nic nie jest ważniejsze od ciebie.

    – O czym ty mówisz?

    – Udowodnię ci, że nie jestem z tobą dla pozycji, dla osiągnięcia korzyści w pracy tylko dlatego, że cię kocham.

    – Przestań. Nie zgodzę się, żebyś zrezygnowała z pracy.

    – Aga nie masz tu nic do gadania. Ja składam jutro wymówienie. Chciałam to zrobić dziś, ale nie miałaś czasu dla mnie.

    Nasza dyskusja trwała jeszcze trochę, ale Magda była nieugięta. W pewnym momencie kiedy wiedziałyśmy obie że doszłyśmy do ściany Magda pożegnała się ze mną i wróciła do domu. Targały mną ogromne emocje. Nie wiedziałam co myśleć, co zrobić. Postanowiłam pojechać do Magdy i porozmawiać z nią jeszcze o decyzji, którą podjęła. Zapukałam do jej mieszkania, a ona zapłakana otworzyła mi drzwi.

    – Aga?

    – Magda co się stało? Dlaczego ty płaczesz? – zapytałam z przerażeniem.

    Nie mogła wydusić z siebie słowa, gestem rąk pokazała, że chce się do mnie przytulić. Nie myśląc zbyt długo weszłam do jej mieszkania i zamknęłam za sobą drzwi. Magda wpadła w moje ramiona i drżąc próbowała mi coś powiedzieć. Przytulałam ją mocno, żeby tylko się uspokoiła. Tak minęło kilka minut, aż w końcu opanowała nieco histerię i wydusiła z siebie:

    – Aga, co tu robisz?

    – Chciałam z tobą jeszcze porozmawiać. Chciałam ci powiedzieć, że cię kocham i nie chce tracić więcej czasu na kłótnie.

    – Naprawdę?

    – Naprawdę – odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.

    – Aga, ja ciebie też kocham i przepraszam – znowu zalała się łzami.

    – Już dość przepraszania.

    Wzięłam ją w ramiona i pocałowałam tak czule jak tylko potrafiłam. Magda bardzo mocno płakała próbując się uspokoić wymawiała jakieś pojedyncze, ledwo słyszalne słowa. Kiedy stres trochę odpuścił. Popatrzyła na mnie i zapytała:

    – Naprawdę już wszystko jest dobrze?

    – Tak, już nie chcę się kłócić. Nie chcę tracić czasu na to wszystko. Te kilka dni bez ciebie było po prostu katorgą. Bardzo za tobą tęskniłam ale musiałam to wszystko ułożyć w głowie.

    – I już się nie gniewasz na mnie?

    – Już nie – powiedziałam z uśmiechem.

    Magda popatrzyła na mnie tymi zapłakanymi oczami i powiedziała:

    – Kocham cię jak nikogo do tej pory. Już nigdy więcej nie zataję przed tobą absolutnie nic.

    – Wiem i ja ciebie kocham.

    – Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałam ponownie usłyszeć te słowa.

    W tym momencie uciszyłam Magdę pocałunkiem. Jej usta były słone od łez, które od długiego czasu spływały po jej policzkach. Całowałam ją namiętnie, a Magda co jakiś czas odsuwała się ode mnie i patrzyła mi głęboko w oczy tak jakby upewniała się, że to wszystko jest realne. Pociągnęłam ją do sypialni, popchnęłam tak, żeby usiadła na łóżko. Sama rozebrałam się naga przed nią, a Magda zaczęła płakać ze wzruszenia. Przytuliłam ją i zapytałam:

    – Co się stało – zapytałam?

    – Nic, po prostu tak bardzo tęskniłam, tak bardzo bałam się, że między nami koniec.

    Podniosłam ją i pocałowałam czule. Chwyciłam jej koszulę i rozdarłam ją. Moim oczom ukazał się kształtny biust Magdy. Popatrzyła na mnie oczami czerwonymi od płaczu, ale pełnymi pożądania. Jej wzrok płonął, a ona zaczęła namiętnie mnie całować. Położyłam ją na łóżko i zdjęłam z niej spodnie razem z bielizną. Momentalnie zeszłam na dół i wbiłam w nią dwa palce. Była bardzo wilgotna. Językiem drażniłam jej łechtaczkę, a Magda wiła się z rozkoszy. Posuwałam ją bardzo intensywnie po czym zaczęłam odczuwać rosnące napięcie. Magda krzyczała z rozkoszy i bardzo mocno zaciskała uda na mojej głowie. Gdy skończyła szczytować pociągnęła mnie do siebie i pocałowała namiętnie. Obróciła mnie, a sama zeszła na dół. Wbiła język w moją pochwę, prawą ręką masowała moją łechtaczkę. Lewą ręką ściskała mój biust. Bardzo szybko doszłam, orgazm był intensywny, a ja nie potrafiłam się opanować. Magda zbliżyła się do mnie i zaczęła mnie całować. Po chwili odpoczynku położyłam się na niej i całując na zmianę jej usta, szyję i biust, delikatnie ją posuwałam. Magda pojękiwała, co jeszcze bardziej mnie podniecało. Gdy próbowałam zmienić pozycję wyszeptała:

    – Zostań tak. Chcę przy tobie dojść.

    Posłusznie posuwałam Madzię całując jej gorące usta. W końcu doszła i obie opadłyśmy bez sił na łóżko. Leżałyśmy i przytulaliśmy się całując swoje usta.

    – Wciąż nie mogę uwierzyć, że tu jesteś.

    – Lepiej uwierz, bo ja się stąd nigdzie nie ruszam – powiedziałam z uśmiechem.

    – Zostaniesz na noc?

    – Zostanę, ale wcześnie rano muszę jechać do domu, żeby przebrać się przed pracą.

    Zasnęłyśmy tuląc się do siebie. Czułam, że mam wszystko, że Magda to cały mój świat. Następnego dnia Magda weszła do mojego gabinetu.

    – Cześć, mogę?

    – Cześć, tak wejdź. Coś się stało?

    – To moje wymówienie.

    – Co?

    – Obiecałam ci, że je złożę.

    – Ale to było zanim się pogodziłyśmy.

    – Słowo to słowo.

    Magda wręczyła mi wypowiedzenie. Wzięłam je do ręki, przeczytałam, po czym przedarłam na kilka części.

    – Nie przyjmuje twojego wypowiedzenia.

    – Aga umawiałyśmy się.

    – Na nic się z tobą nie umawiałam. Ty sama uznałaś to za najlepszy dowód. A ja mówię ci, że nie przyjmuje. Kocham cię, chcę zapomnieć o tej sytuacji. Ufam ci i nie wracajmy już do tego tematu.

    – Ufasz mi?

    – Tak.

    – To zamieszkajmy razem.

    Nie zdążyłam zareagować, kiedy do mojego gabinetu wszedł prezes.

    – Aga prosiłbym, żebyś przyszła do mnie za chwilę, musimy omówić najważniejsze efekty poszkoleniowe. Dodatkowo mam plan na rozwój i chcę poznać twoje zdanie w tym temacie.

    – Dobrze.

    – Więc jeżeli nie omawiacie nic pilnego, to chodź proszę, mam jedynie 40 minut.

    – Oczywiście panie prezesie.

    – Magda wrócimy do naszej rozmowy, dobrze?

    – Tak, oczywiście.

    Poszłam na spotkanie z prezesem, ale moje myśli krążyły wokół propozycji, jaka padła z ust Magdy. Czy mówiła poważnie? Czy to był jedynie mechanizm, który wzmógł w niej potrzebę tej propozycji? Musiałam się pilnie dowiedzieć. Spotkanie z prezesem przebiegło pomyślnie. Ustaliśmy wszystkie potrzebne szczegóły, a ja wróciłam do swojego gabinetu. W środku oczywiście nie było już Magdy, ale zostawiła mi miłą niespodziankę na karteczce przyklejonej do ekranu mojego laptopa. Widniał na niej napis:

    “Jesteś spełnieniem moich marzeń, nie zapominaj o tym. Spotkajmy się dzisiaj w klubie, w którym wszystko się zaczęło. Czekam na Ciebie o 21.

    Kocham

    M.”

    Moje serce zaczęło bić mocniej. Wiedziałam, że ten wieczór może być obiecujący dla nas obu. Pozostałą część dnia spędziłam na spotkaniach poza biurem. Wróciłam do domu po 18:00 i od razu udałam się pod prysznic. Gdy tylko się wykąpałam zaczęłam szykować się do wyjścia. Włożyłam na siebie czarną obcisłą sukienkę, włosy swobodnie opadały mi na ramiona. Zrobiłam lekki makijaż, bo i tak wiedziałam, że gdy tylko Magda przyssie się do moich ust to rozmaże mnie całkowicie. Wybiła godzina 20:30, taksówka podjechała, a ja ruszyłam na spotkanie z miłością mojego życia. Weszłam do klubu i szukałam jej wzrokiem. Siedziała przy barze, ubrana w dokładnie te same rzeczy co kilka miesięcy temu w trakcie naszego pierwszego spotkania. Jeansy, biały T-shirt, białe tenisówki i te blond włosy opadające na jej czoło. Podeszłam do niej, zajęłam miejsce obok i zapytałam:

    – Mogę się dosiąść?

    – Czekam na kogoś – powiedziała z przekąsem.

    – Rozumiem, w takim razie nie przeszkadzam.

    – Możesz postawić mi drinka.

    – Whisky z colą?

    – Może być.

    Barman postawił przed nami dwie szklanki po czym zaczęłyśmy rozmawiać. Magda swoim uśmiechem i gestami sprawiała, że zakochuje się w niej coraz bardziej. Po kilku drinkach Magda zaciągnęła mnie na parkiet, coś co nie udało jej się wtedy działo się w tym momencie. Przetańczyłyśmy ze sobą kilka piosenek po czym poprosiłam Magdę, żebyśmy usiadły.

    – Pięknie wyglądasz – powiedziała.

    – Ty też – dodałam z uśmiechem.

    Magda pocałowała mnie i patrzyła na mnie już lekko pijanym wzrokiem.

    – Wracamy? – zapytałam.

    – Na parkiet?

    – Nie, do domu.

    – A nie chcesz trochę poszaleć jeszcze? Przecież tu możemy być swobodne.

    – Nie o to chodzi. Chciałabym z tobą spokojnie porozmawiać.

    – Ok, to zostańmy jeszcze pół godziny i cały ten czas potańczymy a potem pójdziemy?

    – Dobrze.

    Magda zabrała mnie na parkiet i faktycznie ani na moment nie dala mi wytchnienia. Po około godzinie wsiadłyśmy do taksówki i trzymając się za ręce przegadałyśmy całą drogę. Zbliżała się północ, weszłyśmy do mieszkania, a ja od razu przebrałam się w coś swobodnego. Magda nalała nam po drinku, a ja wróciłam z sypialni z prezentem dla niej.

    – To dla mnie?

    – Tak, Słoneczko. Otwórz proszę.

    Magda otworzyła pudełko a w nim znajdowały się klucze do mojego mieszkania. Nie czekając na reakcję mojej dziewczyny powiedziałam:

    – Zrobiłam ci miejsce w szafie i w łazience. Jeżeli dalej chcesz to ja będę przeszczęśliwa.

    Magda wzruszyła się, po czym wyjęła klucze z pudełka, zacisnęła je w pięści i pocałowała mnie namiętnie. Przytuliłam ją, i zapytałam:

    – To co, kiedy się wprowadzasz?

    – Choćby jutro! – odpowiedziała z radością.

    – Cieszę się z tego.

    Po chwili Magda posmutniała, a gdy zapytałam co się stało odpowiedziała:

    – Ale Aga…, jesteś pewna, że jesteśmy na to gotowe? Jeszcze przed chwilą było między nami nieciekawie.

    – Jestem pewna. Jesteś dla mnie najważniejsza, kocham cię i czuję, że jesteśmy na to wszystko gotowe.

    Magda popatrzyła na mnie a w jej oczach pojawiły się łzy. Zbliżyła do mnie i pocałowała bardzo delikatnie. Siedziałyśmy na kanapie przytulając się do siebie, jej włosy pachniały kwiatami, jej szyja była bardzo delikatna. Opuszkami palców gładziłam po jej skórze. Od czasu do czasu obdarowywałam ją pocałunkiem. Magda również nie pozostawała mi dłużna. W pewnym momencie odwróciła się w moją stronę i zaczęła namiętnie całować. Jej usta były gorące, a każdy ruch jej języka przyprawiał mnie o dreszcze. Położyła mnie na kanapie, a sama usiadła na moich biodrach. Jej idealne ciało oświetlone jedynie łuną wpadającą przez okno zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Magda całowała moją szyję a rękoma pieściła mój biust. Zaczęłam robić się niesamowicie wilgotna. Magda zdjęła ze mnie ubranie i nawet nie zorientowałam się kiedy a leżałam przed nią całkowicie naga. Sama również się rozebrała i przywarła do mojego ciała. Cały czas mnie całując powędrowała jedną ręką na dół. Włożyła we mnie dwa palce od razu, jak to miała w zwyczaju i posuwała mnie intensywnie, ale nie tak ostro jak zazwyczaj. Jej usta przywarły do moich sutków co jeszcze bardziej potęgowało moją przyjemność. Doszłam a wtedy Magda bez żadnego odpoczynku usiadła na mnie i zaczęła ocierać się swoją kobiecością o moją łechtaczkę. Było mi niesamowicie dobrze, na tyle, że mogłabym dojść niemalże od razu. Poczułam, że Magda dochodzi, ja zaczęłam szczytować chwilę później. Moja dziewczyna opadła na mnie i oddychała bardzo ciężko. Chwilę tak poleżałyśmy po czy zdecydowałyśmy się wziąć wspólną kąpiel. Wstałyśmy a naszym oczom ukazała się spora plama jaką zostawiłyśmy po sobie na kanapie. Kiedy rano wstałam i szykowałam się do pracy ujrzałam plamę na mojej szyi. Tak… to była malinka, którą dzień wcześniej zrobiła mi Magda…

    – Czy ty widzisz co mi zrobiłaś?

    – O czym mówisz?

    – O malince, która jest na mojej szyi?

    – Naprawdę, ja ją zrobiłam? – zapytała nieco prześmiewczo.

    – Ty! Jak przyssałaś się do mojej szyi.

    – Nie udawaj teraz, że ci się nie podobało – powiedziała z uśmiechem i poszła się szykować do pracy.

    Podobało mi się, oczywiście, że tak. Był początek kwietnia, na dworze grubo ponad 10 stopni Celsjusza, a ja ubrana w golf podążałam do pracy. Gdy weszłam do biura ludzie patrzyli na mnie dziwnie. Anka, nasza recepcjonistka zapytała:

    – Co jest?

    – Mam chore gardło – powiedziałam z udawaną chrypą w głosie.

    – Ale nie zarażasz?

    – Mam nadzieję, że nie.

    Niezwykle ciężko było mi ukryć to wszystko przed innymi. Kolejnego dnia zdecydowałam się na apaszkę, co już mam nadzieję nie wzbudzało żadnych podejrzeń. Magda wprowadziła się do mnie i mieszkanie ze sobą wychodziło nam naprawdę dobrze. Magda chcąc zrewanżować się za poznanie moich rodziców zaprosiła mnie na Święta Wielkanocne do jej domu rodzinnego. Słubice były niewielkim miastem, w którym Magda mieszkała aż do matury. Wiedziałam, że zaproszenie mnie nie przyszło jej łatwo. Rodzina Magdy to sami tradycjonaliści. Bardzo źle znieśli fakt, że ona woli kobiety. Przez całą podróż starałam się ją odstresować, ale to niestety tylko wzmagało jej zdenerwowanie. Gdy dojechałyśmy na miejsce czekali na nas jej rodzice i młodsza siostra. Magda przedstawiła mnie rodzinie:

    – Poznajcie, moją dziewczynę Agnieszkę. Moi rodzice, Ewa i Witold, no i moja siostra, Basia.

    – Bardzo miło mi Państwa poznać. No i oczywiście dziękuję za zaproszenie. Proszę, to dla Pani – powiedziałam i wręczyłam mamie Magdy bukiet róż. Tacie natomiast przywiozłam upominek w formie miodów, które w Niemczech produkują znajomi moich rodziców.

    – Dzień dobry, nam też jest miło Panią poznać.

    – Proszę mówić mi po imieniu.

    – Najlepiej mówcie Aga – wtrąciła Magda.

    – Chodźcie, zapraszam do środka.

    Mama Magdy zaprowadziła nas do jej dawnego  pokoju.

    – Pościeliłam wam tutaj.

    – Dzięki Mamo.

    – Rozpakujcie się i chodźcie na dół na kawę.

    Rozglądałam się chwilę rozpakowując najpotrzebniejsze rzeczy, a Magda przytuliła mnie od tyłu, całowała moją szyję i zmusiła do położenia się na łóżko. Całowała moje usta i pieściła mój biust  wszystko działo się przy otwartych drzwiach. Mimo ogromnego podniecania odepchnęłam Magdę i zapytałam:

    – Ej Słonko, co ty robisz?

    – Całuję cię.

    – Drzwi są otwarte.

    – Wiem i to podnieca mnie jeszcze bardziej – złożyła soczysty pocałunek na moich ustach.

    – Madzia nie. Już raz byłyśmy przyłapane.

    – Ale przez twoich a nie moich rodziców. Poczujesz się jak ja wtedy – odpowiedziała śmiejąc się w głos.

    Zrzuciłam ją z siebie, po czym zaczęłam się ogarniać do zejścia na dół. Magda cały czas pożerała mnie wzrokiem.

    Ciąg dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Agnieszka J
  • Marta i Artur

    Marta i Artur spotykali się już od ponad roku, a ponieważ mieli rozpocząć studia, wiedzieli, że ich związek zostanie wystawiony na próbę. Zawsze ich do siebie ciągnęło, ale nigdy tego nie robili.

    Pewnego dnia, gdy spędzali czas w pokoju Marty, zaczęli rozmawiać o zbliżających się zajęciach na uczelni i wyzwaniach, jakie przed nimi staną. W trakcie rozmowy zaczęli się do siebie zbliżać, aż w końcu Marta pochyliła się i pocałowała Artura.

    “Artur, tak długo chciałam to zrobić” – wyszeptała Marta, jej głos był ledwo słyszalny przez dźwięk jej własnego, bijącego serca.
    “Marta, ja też cię chcę”, odpowiedział Artur, jego głos był gęsty od pożądania.

    Pocałowali się łakomie, ich usta i języki tańczyły razem, badając nawzajem swoje usta. Artur przejechał dłońmi po długich, ciemnych włosach Marty, przyciągając ją bliżej siebie, gdy kontynuowali pocałunek.

    Marta sięgnęła w dół i rozpięła dżinsy Artura, jej ręce drżały z oczekiwania. Ściągnęła je razem z bokserkami, odsłaniając jego twardą jak skała erekcję. Arturowi oddech uwiązł w gardle, gdy Marta owinęła swoją dłoń wokół jego członka, głaszcząc go powoli.

    “Marta, jesteś niesamowita”, wyszeptał Artur, jego głos napięty z pasją.

    Marta uśmiechnęła się i pochyliła się, biorąc członka Artura do ust. Zaczęła go ssać, jej usta i język pracowały razem, aby przynieść mu przyjemność. Artur jęczał cicho, jego oczy zamknęły się, gdy rozkoszował się wrażeniem ust Marty na swoim penisie.

    Tymczasem Marta czuła się niesamowicie podniecona. Zawsze zastanawiała się, jak to będzie być z Arturem i teraz, kiedy wreszcie byli razem, nie była rozczarowana. Kontynuowała ssanie jego członka, jej oczy były zamknięte i zatracała się w tej chwili.

    Po kilku minutach Artur delikatnie podniósł Martę i położył ją na łóżku. Przez chwilę patrzył na nią, podziwiając jej piękne nagie ciało. Skóra Marty była zarumieniona z pożądania, a jej oczy błyszczały z podniecenia.

    Artur pochylił się i zaczął całować jej szyję, jego usta i język badały każdy centymetr jej skóry. Marta jęknęła cicho, jej ręce przejechały po włosach Artura, kiedy ją całował.

    W końcu Artur przesunął się w dół, powoli całując swoją drogę w dół ciała Marty. Całował jej piersi, brzuch i uda, zatrzymując się, aby lizać i ssać każdą z nich. Marta była w niebie, jej ciało drżało z rozkoszy, gdy usta Artura badały każdy jej centymetr.

    W końcu Artur umieścił się między nogami Marty, jego członek naciskał na jej mokrą skórę. Marta owinęła swoje nogi wokół niego, przyciągając go bliżej i czekając w oczekiwaniu.
    “Jesteś gotowa, Marta?” Artur zapytał, jego głos niski i husky.
    “Tak, Artur, jestem gotowa,” odpowiedziała Marta, jej głos ledwie powyżej szeptu.

    Artur powoli wepchnął się w Martę, jej mokrość ułatwiła mu wejście w nią. Marta sapnęła, gdy poczuła jak ją wypełnia, jej ciało drżało z podniecenia.

    Artur zaczął się ruszać, jego biodra miotały się w przód i w tył, gdy kochał się z Martą. Marta była w ekstazie, jej ciało reagowało na każdy dotyk i każdy ruch. Przylgnęła do Artura, jej paznokcie wbijały się w jego plecy, gdy poruszał się w niej.

    Po kilku minutach Marta poczuła falę przyjemności, która ją ogarnęła i wiedziała, że zaraz osiągnie szczyt. Wypuściła głośny jęk, gdy poczuła nasienie Artura wypełniające ją, jego spermę wyciekająca z jej cipki.

    “Artur, kocham cię”, Marta wyszeptała, jej głos wypełniony emocjami.
    “Ja też cię kocham, Marta”, odpowiedział Artur, zapadając się na łóżko obok niej.
    Leżeli tak przez kilka chwil, łapiąc oddech i rozkoszując się blaskiem ich miłości. W końcu wstali i ubrali się, uśmiechając się do siebie.
    “To było niesamowite, Marta,” Artur powiedział, dając jej szybki pocałunek w usta.
    “To było, Artur. Nie mogę się doczekać, aby przeżyć to jeszcze raz,” odpowiedziała Marta, jej oczy iskrzyły się ze szczęścia.

    Wiedzieli, że na studiach czeka ich wiele wyzwań, ale wiedzieli też, że mają siebie nawzajem, a to robi różnicę. Byli podekscytowani rozpoczęciem tego nowego rozdziału w ich wspólnym życiu i nie mogli się doczekać, aby zobaczyć, co przyniesie im przyszłość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Art Int
  • Igor i Asia

    Igor i Asia byli ze sobą od wielu lat, a ich namiętność do siebie z czasem tylko rosła. Oboje mieli po 19 lat, gdy się poznali i od tamtej pory byli nierozłączni.

    Uwielbiały spędzać godziny na wspólnych rozmowach i śmiechu, a także uwielbiały odkrywać nawzajem swoje ciała. Uprawiali seks od wielu lat i doskonale znali swoje ciała.

    Pewnego dnia postanowili zrobić sobie przerwę od swojego zabieganego życia i spędzić trochę czasu razem. Poszli na spacer do parku, ciesząc się słońcem i świeżym powietrzem.

    Podczas spaceru zaczęli flirtować ze sobą, wymieniając spojrzenia i figlarne dotknięcia. Oboje czuli silne przyciąganie do siebie i zanim się zorientowali, całowali się.

    Zatrzymali się pod drzewem i spojrzeli sobie w oczy. Oboje wiedzieli, że chcą pójść dalej i zaczęli się rozbierać.
    Ręce Igora wędrowały po ciele Asi, pieszcząc jej gładką skórę i badając jej krągłości. Czuła mrowienie na całym ciele i nie mogła się powstrzymać od jęczenia z rozkoszy.

    Igor był równie podniecony i nie mógł oprzeć się pokusie posmakowania jej. Całował jej szyję, skubiąc delikatnie płatki uszu, a potem przesunął się w dół, do jej piersi.

    Asia zagazowała, gdy usta Igora zamknęły się na jednym z jej sutków, ssąc delikatnie. Poczuła przypływ podniecenia i przyciągnęła go bliżej, chcąc więcej.

    Igor nie spieszył się, powoli całując i liżąc jej nagie ciało. Była całkowicie zdana na jego łaskę i uwielbiała każdą chwilę. Poczuła, jak jego ręka przesuwa się między jej nogami i wydała cichy jęk, gdy zaczął pocierać jej łechtaczkę.
    Intensywność ich pasji była przytłaczająca i oboje wiedzieli, że są gotowi na kolejny krok. Igor ustawił się między nogami Asi i wszedł w nią, na początku poruszając się powoli.

    Asia owinęła nogi wokół talii Igora i przyciągnęła go bliżej, nakłaniając do wejścia głębiej. Poruszali się razem w idealnym rytmie, ich ciała stapiały się w jedno.

    Gdy powoli ją wypełniał, poczuła, że ogarnia ją fala przyjemności. Zamknęła oczy i wydała z siebie ciche westchnienie, rozkoszując się jego obecnością w sobie.

    Igor był równie zagubiony w tej chwili i nie mógł się powstrzymać od wydania niskiego jęku, gdy poczuł jej ciepły, ciasny uścisk. Poruszał się powoli, delektując się każdą chwilą, a ona odpowiadała mu delikatnymi jękami i westchnieniami.

    Nie była na pigułkach, ale nie obchodziło jej to. Chciała, żeby wszedł w nią, żeby wypełnił ją swoim nasieniem. Chciała poczuć go głęboko w sobie, poczuć go tak blisko jak to tylko możliwe.

    Gdy zaczął szczytować, poczuła jak jego nasienie ją wypełnia. Poczuła falę radości i satysfakcji, nie mogła się nie uśmiechnąć. Czuła jak jego nasienie wycieka z jej cipki i uwielbiała to uczucie.

    Po wszystkim leżeli razem, dysząc i uśmiechając się. Czuli się bliżej niż kiedykolwiek wcześniej i wiedzieli, że zawsze będą dla siebie.

    Wstali i zaczęli się ubierać, gotowi znów stawić czoła światu. Byli szczęśliwi i zadowoleni, i wiedzieli, że znaleźli w sobie coś wyjątkowego.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Art Int
  • Szymon i Ania

    Szymon i Ania pożądali się nawzajem od lat, ale nigdy nie działali zgodnie ze swoimi pragnieniami. Od dziecka byli najlepszymi przyjaciółmi i zawsze byli przy sobie na dobre i na złe.

    Ale z wiekiem ich uczucia do siebie zaczęły się zmieniać. Zaczęły widzieć siebie w nowym świetle i obie zdały sobie sprawę, że chcą czegoś więcej niż tylko platonicznej przyjaźni.

    Oboje mieli teraz po dwadzieścia lat i w końcu zdecydowali się zanurzyć i odkryć swoje cielesne potrzeby.
    Kiedy leżeli nago na łóżku, Szymon nie mógł przestać podziwiać wspaniałego ciała Ani. Zawsze była piękna, ale teraz, gdy leżała przed nim, wyglądała absolutnie promiennie. Jej piersi błagały o jego dotyk, więc pochylił się i delikatnie je pocałował, a jego usta zostawiły ślad w postaci ognistych pocałunków na szyi i piersiach.

    Ania jęknęła z rozkoszy, gdy usta Szymona spotkały się z jej skórą, a ona sięgnęła w dół, by pogłaskać jego twardy, pulsujący członek. Owinęła wokół niego dłoń, czując jego ciepło i moc, gdy w jej uścisku stawał się jeszcze twardszy.

    Szymon nie mógł już tego znieść. Musiał poczuć ciało Ani, być w jej wnętrzu. Powoli rozchylił jej nogi i ustawił się u jej wejścia, jego nabrzmiały kutas pulsował w oczekiwaniu.
    Gdy powoli wepchnął się do jej wnętrza, Ania wydała z siebie okrzyk rozkoszy. Czuła jak gruby, pulsujący trzon

    Szymona wypełnia ją, rozciągając ją szeroko, gdy wsuwał się coraz głębiej. Owinęła nogi wokół niego, przyciągając go jeszcze bliżej, gdy poruszali się razem w idealnej harmonii.

    Szymon całował Anię głęboko, jego język badał każdy centymetr jej ust, gdy kontynuował pchnięcia. Czuła, że jest coraz bliżej granicy ekstazy, odrzuciła głowę do tyłu i wydała gardłowy jęk, gdy Szymon zwiększył tempo, jego biodra poruszały się coraz szybciej, gdy wbijał się w nią.

    W końcu, z ostatnim, wybuchowym pchnięciem, Szymon uwolnił swoje nasienie wewnątrz Ani. Czuła jak ją wypełnia, jak jego gorący, lepki płyn wylewa się i wypełnia jej łono. Drżała z rozkoszy, gdy opróżniał się w niej, a ona owinęła się wokół niego, przyciągając go jeszcze bliżej.

    Gdy już złapali oddech, Szymon zapytał Anię, czy stosuje jakąś antykoncepcję. Zapewniła go, że tak i oboje odetchnęli z ulgą.

    Przez chwilę leżeli w ramionach, rozkoszując się blaskiem swojej pasji. W końcu poddali się swoim pragnieniom i byli szczęśliwsi niż kiedykolwiek wcześniej.

    Kiedy zasnęli, wiedzieli, że to dopiero początek ich wspólnej podróży. Znaleźli miłość, która była prawdziwa i czysta, inie mogli się doczekać, aby ją dalej odkrywać.

    W kolejnych dniach i tygodniach Szymon i Ania wciąż odkrywali nowe rzeczy o sobie i swoim związku. Spędzili niezliczone godziny na rozmowach, śmiechu i miłości i szybko zrozumieli, że są sobie przeznaczeni.

    Byli zakochani i wiedzieli, że nic ich nie rozdzieli. Byli dla siebie bratnimi duszami i byli zdeterminowani, aby jak najlepiej wykorzystać każdą chwilę, którą mieli razem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Art Int
  • Piotrek i Zosia

    Piotrek i Zosia spotykali się ze sobą od kilku miesięcy i z niecierpliwością oczekiwali momentu, w którym wreszcie będą mogli poznać swoje ciała w najbardziej intymny sposób.

    Leżąc razem w łóżku, Piotrek czuł, jak rośnie jego podniecenie. Zawsze pociągały go małe, sterczące piersi Zosi i nie mógł się doczekać, aby je całować i pieścić.

    Zosia również nie mogła się doczekać, aby poczuć na swojej skórze dużego, pulsującego penisa Piotrka. Nigdy nie była z tak dobrze obdarzonym mężczyzną i była ciekawa, jakie to będzie uczucie mieć go w sobie.

    Piotrek powoli zaczął całować nagie ciało Zosi, zaczynając od szyi i kierując się w dół do jej piersi. Wziął do ust każdy z sutków, ssąc delikatnie, gdy przejechał dłońmi po jej gładkiej, miękkiej skórze.
    Zosia jęczała z rozkoszy, gdy usta i język Piotrka drażniły jej wrażliwe sutki, a ona sięgnęła w dół, by wziąć w dłoń jego pulsujący członek. Zaczęła go powoli głaskać, czując ciepło i twardość jego erekcji.

    Piotrek, nie mogąc dłużej oprzeć się pokusie, ustawił się nad Zosią i powoli wszedł w nią. Zosia sapnęła, gdy jego gruby, pulsujący trzon wypełnił ją, i owinęła nogi wokół niego, wciągając go głębiej w swoje ciało.
    Gdy poruszali się razem, ich ciała były idealnie zsynchronizowane, Piotrek i Zosia mogli poczuć, jak intensywność ich namiętności staje się coraz silniejsza. Piotrek całował jej szyję i skubał płatki uszu, a Zosia trzymała się jego pleców, wbijając paznokcie w jego skórę.

    W końcu, nie mogąc się dłużej powstrzymać, Piotrek sięgnął po prezerwatywę i szybko założył ją na swojego penisa. Chciał mieć pewność, że ich pierwszy wspólny raz będzie tak bezpieczny i przyjemny, jak to tylko możliwe.

    Z założoną prezerwatywą Piotrek i Zosia kontynuowali eksplorację swoich ciał, ich pożądanie względem siebie sięgało zenitu. Piotrek całował i lizał każdy centymetr skóry Zosi, a ona ssała i głaskała jego trzon, jej usta i ręce współpracowały ze sobą w idealnej harmonii.

    Poruszając się razem, czuli, jak intensywność ich przyjemności osiąga crescendo. Pchnięcia Piotrka stawały się coraz gwałtowniejsze i mocniejsze, a jęki Zosi coraz głośniejsze i bardziej namiętne.

    Nagle, bez ostrzeżenia, prezerwatywa pękła. Piotrek poczuł jak jego nasienie rozlewa się wewnątrz Zosi, wypełniając ją swoją esencją. Zosia sapnęła z wrażenia, a Piotrek poczuł przypływ dumy i satysfakcji, gdy uświadomił sobie, że właśnie zaszła w ciążę.

    Mimo niespodziewanego obrotu spraw, Zosia nie wydawała się tym przejmować. Wręcz przeciwnie, wydawała się być pozytywnie podekscytowana na myśl o noszeniu dziecka Piotrka. Uśmiechała się do niego, jej oczy lśniły szczęściem i miłością.

    Po wszystkim, leżąc razem w łóżku, wyczerpani, ale szczęśliwi, Piotrek i Zosia rozmawiali o swojej wspólnej przyszłości. Wiedzieli, że czekają ich wyzwania i przeszkody, ale byli zdeterminowani, aby je pokonać i zbudować szczęśliwe, satysfakcjonujące życie razem.

    Gdy zasypiali, ich ciała splatały się, Piotrek i Zosia wiedzieli, że znaleźli w sobie coś wyjątkowego. Byli wdzięczni za miłość i pasję, którą dzielili i wiedzieli, że z czasem ich więź będzie się tylko umacniać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Art Int
  • Adam i Paulina

    Adam i Paulina od miesięcy tęsknili za wzajemnym dotykiem. Byli w związku na odległość, ale w końcu nadszedł dzień, w którym mogli się ponownie połączyć. Gdy tylko zostali sami w mieszkaniu Adama, nie mogli oderwać od siebie rąk.

    Adam wziął Paulinę na ręce i zaniósł do sypialni, gdzie delikatnie położył ją na łóżku. Zaczął całować jej szyję i obojczyk, wędrując ustami w dół do jej obfitych piersi. Paulina jęczała cicho, jej ciało chętnie reagowało na jego dotyk.

    Adam sięgnął po brzeg jej koszuli i powoli podniósł ją do góry, odsłaniając jej piękne, nagie ciało. Wpatrywał się w nią łakomie, delektując się widokiem jej dużych, sterczących piersi i gładkiego, płaskiego brzucha.
    Paulina z kolei sięgnęła po koszulę Adama i zaczęła ją rozpinać, jej palce drżały z oczekiwania. Odsłoniła jego umięśnioną klatkę piersiową i abs, wodząc dłońmi po jego gładkiej skórze.

    Adam nie mógł się dłużej opierać. Pochylił się i uchwycił w usta jeden z sutków Pauliny, ssąc i liżąc go, aż był twardy i wzniesiony. Paulina jęczała delikatnie, jej ciało ochoczo reagowało na jego dotyk.
    Tymczasem Paulina sięgnęła w dół i zaczęła masować erekcję Adama przez spodnie, sprawiając, że ten jęknął z przyjemności. Sięgnął po pasek jej spodni i zaczął zsuwać je z jej nóg, odsłaniając jej gładką, wygoloną cipkę.

    Adam nie spieszył się, delektując się oczekiwaniem, zanim w końcu dotarł do celu: jej gładkiej, wygolonej cipki. Zaczął sprawiać Paulinie przyjemność swoimi ustami, ssąc jej clit i sprawiając, że sapała i jęczała z rozkoszy. Owinęła swoje nogi wokół niego, przyciągając go bliżej, gdy rozkoszowała się uczuciem jego ust na jej najczulszym punkcie.

    Paulina sięgnęła w dół i zaczęła masować jaja Adama, sprawiając, że jęknął z rozkoszy. Sięgnęła po jego pasek i zaczęła go rozpinać, nie mogąc się doczekać, by poczuć go w sobie.
    W końcu Adam nie mógł już dłużej czekać. Ustawił się nad Pauliną i powoli wszedł w nią, delektując się uczuciem bycia w niej. Paulina jęczała z rozkoszy, jej ciało ochoczo reagowało na każde jego pchnięcie.

    Kochając się, Adam i Paulina zatracili się w sobie, ich ciała poruszały się razem w idealnej harmonii. Adam był delikatny i czuły, dbając o to, by sprawić Paulinie jak najwięcej przyjemności. Całował jej szyję i ramiona, szeptał do ucha słodkie nuty, gdy poruszał się w niej.

    Paulina z kolei przejechała dłońmi po plecach Adama, wczepiając się w jego skórę, gdy czuła intensywność ich miłości. Całowała go z głodem, jej język tańczył z jego językiem, gdy badali nawzajem swoje usta.

    Oboje kulminowali w tym samym momencie, ich ciała drżały z rozkoszy. Adam wlał swoje nasienie w Paulinę, wypełniając ją swoją miłością i pasją. Jęczała z rozkoszy, czując jak jego nasienie wycieka z niej, gdy tak leżeli, wyczerpani, ale szczęśliwi.

    Po wszystkim przytulili się do siebie, szczęśliwi, że w końcu połączyli się ponownie. Rozmawiali i śmiali się, ciesząc się nawzajem swoim towarzystwem po raz kolejny. To była chwila, którą oboje będą pielęgnować na zawsze. Zasnęli w swoich ramionach, czując się bardziej połączeni i zakochani niż kiedykolwiek wcześniej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Art Int