Author: admin

  • Sasiadka Ania 14 – Winda do nieba

     Po Świętach i Sylwestrze nadszedł Nowy Rok, co do którego miałam równie wielkie nadzieje, jak i obawy. Do tej pory wszystko układało się wręcz idealnie. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego obrotu spraw. Miałam dziewczynę, byłam kochana, nasi rodzice akceptowali łączące nas uczucie, a przyszłość malowała się w wyjątkowo kolorowych i jasnych barwach. Nie wyobrażałam sobie, że można chcieć i mieć jeszcze więcej.  
         Zima coraz mocniej dawała się w mieście we znaki. Śnieg utrudniał poruszanie się po chodnikach i ulicach, a mróz zniechęcał do jakichkolwiek wyjść, czy spacerów. Większość czasu spędzałyśmy wspólnie w mieszkaniu, które coraz częściej obie nazywałyśmy „naszym”. Oczywiście o ile ja nie byłam w pracy, a Ani na uczelni. Wtedy mogłyśmy się za sobą stęsknić, żeby tym czulej witać się, gdy obie wracałyśmy w zacisze naszych czterech ścian. Wiadomościom i przesyłanym fotkom nie było końca, a mimo tego ciągle było nam siebie mało. Uwielbiałyśmy z Anią po całym dniu kłaść się na kanapie i tulić do siebie pod kocem, oglądając wieczorami nasze ulubione seriale na jednej z platform streamingowych.
         Gotowanie, które było naszą wspólną pasją, pozwalało odkrywać nam nowe, nieznane dotąd smaki i ich połączenia. Kochałam wręcz wspólne przygotowywanie posiłków i sprawdzanie znalezionych w internecie lub poleconych przez znajomych przepisów. Na szczęście okazało się, że obie miałyśmy do tego smykałkę i nigdy nie przydarzyła nam się jakaś większa wpadka. No może poza kilkoma zakalcami, ale to podobno może spotkać nawet najlepszych kucharzy i cukierników.
         Bardzo chętnie odwiedzałyśmy też naszych rodziców. Moi już dawno pokochali Anię i traktowali jak własną córkę. Witali ją zawsze z radością i serdecznością. To nie znaczy, że ze strony rodziców mojej dziewczyny spotkało nas kiedykolwiek coś złego. Co to, to nie, ale na całkowicie luźną atmosferę trzeba było jeszcze poczekać. Zdawałyśmy sobie sprawę, że nagle obydwoje znaleźli się w zupełnie innym świecie i musieli się do pewnych spraw przyzwyczaić.
         Nasi znajomi już dawno zaakceptowali nasz związek i szczerze trzymali za nas kciuki. Nie to, żeby było to dla mnie wyznacznikiem czegokolwiek, ale zawsze milej, gdy masz wsparcie najbliższych. Dla mnie taką osobą była Weronika – moja przyjaciółka z dzieciństwa. Szczupła brunetka mojego wzrostu. Miała lekko kręcone włosy i bajecznie błękitne oczy, które wydawały się wręcz nienaturalne. Wiedziała o mnie absolutnie wszystko i to z nią przeżyłam pierwszy prawdziwy, namiętny pocałunek. Nigdy jednak nie zdecydowałyśmy się być razem, bo obie wolałyśmy młodsze. Była wręcz wniebowzięta, gdy przedstawiłam jej Anię jako moją dziewczynę. Często do nas dzwoniła i pisała, a nawet wpadała z niezapowiedzianą wizytą. Raz o mało nie przyłapała nas na figlach w przedpokoju, ale szybko doprowadziłyśmy się do porządku i wyglądało na to, że niczego nie zauważyła, a przynajmniej tak nam się wydawało.
         Koleżanki Ani ze studiów przyjęły mnie oficjalnie do swojej „paczki” i niejednokrotnie umawiałyśmy się gdzieś na mieście na spotkanie i pogaduchy. Nie krępowały się pytać o nawet najbardziej intymne aspekty naszego wspólnego życia. Na początku lekko mnie to drażniło, bo uważałam, że to nasza sprawa, ale gdy zobaczyłam minę Magdy i Kasi po małym pokazie na basenie, to zrozumiałam, że one są nami po prostu zafascynowane. Od tej pory zawsze odpowiadałam szczerze na pojawiające się pytania, a czasem nawet moje opowieści były zbyt dokładne, bo dostawałam kuksańca od siedzącej obok Ani. Z całą pewnością mając to wszystko i tylu wspaniałych ludzi wokół nas, mogłam w końcu odetchnąć pełną piersią i krzyczeć na całe gardło, że byłam szczęśliwa.  
         Pewnego wieczora umówiłyśmy się z Magdą, Kasią i nową w paczce – Moniką na wyjście do pubu. O dziwo tym razem to Ania szybciej znalazła dla siebie ubrania. Obcisła, szara sukienka do połowy ud zasłaniała jej piękne ciało. Na nogach grube, szare zakolanówki i białe adidasy, które łagodziły poważnie wyglądający ubiór i nadawały mu nieco bardziej sportowego i wygodnego sznytu.
    – Wyglądasz zjawiskowo – powiedziałam zachwycona jej wyglądem.
    Ciężko było mi oderwać od niej wzrok, tym bardziej że nie byłam pewna, czy pod spodem miała bieliznę.
    – Bo się zakochasz – pokazała mi język i uśmiechnęła się szczerze.
    – Już Cię kocham – odpowiedziałam bez namysłu – Zwłaszcza jeśli nie masz nic pod sukienką – puściłam jej oczko.
    – No to muszę Cię zmartwić – zaczęła i podciągnęła do góry skraj materiału.
    – No trudno – udawałam obojętną – Warto było spróbować – gapiłam się jak napaleniec na koronkowe, czarne stringi.
    – Ty to byś tylko chciała mnie widzieć nago – opuściła i poprawiła sukienkę.
    – Nie tylko – udawałam oburzenie.
    Ania podeszła do mnie i patrząc mi w oczy, przygryzła seksownie dolną wargę.
    – Faktycznie, bo jeszcze chciałabyś mnie ruchać – wyszeptała.
    – O każdej porze dnia i nocy – wyznałam.
         Chciałam ją pocałować, ale zwinnie obróciła się i uniknęła moich ust, odchodząc kilka kroków. Wiedziała jednak, jak na mnie działa i z premedytacją kusiła mnie, lekko kołysząc biodrami.
    – Osz Ty mała…
    – Mała kto?
    – Kochana istoto! – odpowiedziałam z uśmiechem.
    – A Ty, w czym chcesz iść? – zmieniła zgrabnie temat, przestępując z nogi na nogę.
    – Zupełnie nie mam pomysłu. Nie mogę się na nic zdecydować.
    – Oj uważaj, bo ja Ci coś wybiorę…
    – To groźba?
    – Nie, obietnica – uśmiechnęła się zawadiacko.
    – Zdaję się na Ciebie – przyznałam po chwili – Nie mam już sił…
    – Okej, sama tego chciałaś…
         Zrezygnowana usiadłam na łóżku. Ania podeszła do szafy i chwilę przeglądała w niej nasze ubrania. Nie wiem, jakim cudem tak szybko udało jej się coś dokonać wyboru, który dla mnie wydawał się tego dnia niemożliwy, ale już po dosłownie kilku minutach rzuciła w moją stronę kilka dobrze mi znanych ciuchów. Zaskoczona zaczęłam je przeglądać i z każdą kolejną chwilą moje oczy stawały się większe.
    – Ostrzegałam… – przypomniała rozbawiona.
    Spojrzałam jeszcze raz na trzymane w dłoniach ubrania. Czarny sweter był jedyną rzeczą, jaka kojarzyła się z pogodą panującą za oknem. Razem z nim dostałam moją ulubioną czerwona mini w szkocką kratę i czarne, grube pończochy samonośne.
    – Mam być chora?
    – Niby dlaczego? Przecież sweter i pończochy są ciepłe.
    – Ale będzie mi widać tyłek w tej spódniczce i dobrze o tym wiesz.
    – Myślałam, że on jest mój…
    – Bo jest tylko Twój – przytaknęłam.
    – To nie widzę, w czym problem.
    – Jak się rozchoruję, to będziesz się mną opiekować – rzuciłam udawaną groźbę.
    – A nie jesteś już chora?
    – Jestem, ale tylko z miłości do Ciebie – posłałam jej ciepły uśmiech.
    – Kochana wariatka…
    – Cała Twoja – wyznałam.
    – Skoro tak, to nie marudź, tylko się ubieraj, bo się spóźnimy.
         Słowo się rzekło, więc chcąc nie chcąc założyłam wybrane przez moją dziewczynę ubrania. Na stopy wsunęłam czarne, zimowe oficerki z suwakiem po boku i byłam gotowa. Zanim jednak wyszłyśmy, to udało mi się niepostrzeżenie przemycić i ukryć w torebce małą niespodziankę dla Ani. Liczyłam, że może nadarzy się okazja, żeby jej użyć. Zadowolona z siebie włożyłam płaszcz i dołączyłam do stojącej przy drzwiach i czekającej na mnie dziewczyny. Zamknęłyśmy drzwi mieszkania i ruszyłyśmy w drogę.
         Pub, w którym umówiłyśmy się z dziewczynami, był niedaleko, więc piesza przechadzka nie zajęła nam wiele czasu. Nie było nawet kiedy rozpocząć pogawędki, jakie często urządzałyśmy sobie przy takich okazjach. Zbyt wiele uwagi musiałyśmy poświęcić na utrzymywanie równowagi, bo ktoś nie do końca poważnie wziął sobie odśnieżanie chodników do serca. Szłyśmy w milczeniu, licząc, że dziewczyny wybaczą nam niewielkie spóźnienie. Mijałyśmy idących w pośpiechu ludzi, przemykających się z jednego baru do drugiego, grupki rozmawiających przy papierosie i tych ubranych jak Eskimosi, którzy najwidoczniej bardzo źle znosili zimę. Owinięci szalikami, schowani pod czapkami i grubymi, puchowymi kurtkami starali się z nikim nie nawiązywać kontaktu wzrokowego. Zupełnie, jakby ta chwila miała spowodować ich zamarznięcie.
         Pod bar doszłyśmy po kilku minutach. Otworzyłyśmy drzwi i weszłyśmy do środka. Gorąca atmosfera i wesołe śmiechy wypełniały całe pomieszczenie. Było gwarno i tłoczno, ale przytulnie. To jedno z naszych ulubionych miejsc w mieście i co jakiś czas je odwiedzamy. Barman już dobrze nas zna i nawet nie musimy zamawiać drinków, bo sam wie, co nam przynieść do stolika. Zaczęłyśmy rozglądać się za dziewczynami i w końcu udało nam się je dostrzec. Magda, Kasia i nowa w ekipie Monika – szatynka o wysportowanej sylwetce i starannie wyrzeźbionym na siłowni ciele, brązowych oczach i sporym biuście, którym zachwycali się nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Zobaczyły nas, gdy tylko otworzyłyśmy drzwi i machały, śmiejąc się i zapraszając do siebie. Zajęły stolik w rogu z dwiema dużymi, czerwonymi kanapami. We trzy siedziały na jednej z nich. Podeszłyśmy, przywitałyśmy się buziakami i usiadłyśmy na drugiej kanapie naprzeciwko naszych znajomych, zdejmując wcześniej płaszcze.  
         Zaczęłyśmy rozmawiać. Czas leciał, a kolejne drinki pojawiały się na naszym stoliku. W miarę wypitego alkoholu atmosfera robiła się coraz luźniejsza. Magda nie omieszkała zadać nam nawet kilku kolejnych intymnych pytań, na które bardzo chętnie z Anią odpowiadałyśmy. Widziałam wtedy skupienie na twarzach dziewczyn i zaciekawienie, z jakim słuchały. Miałam wrażenie, że dotychczasowa niewielka ciekawość, zaczyna w nich rosnąć w miarę zdobywania nowych informacji, a nawet przeobrażać w pragnienie czegoś więcej.  
         Coraz częściej zastanawiałam się, czy w słowach, że każda kobieta jest biseksualna, nie ma przypadkiem więcej prawdy, niż mi się do tej pory wydawało. Podzieliłam się nawet kiedyś tą myślą z Anią. Najpierw roześmiała się tylko serdecznie i stanowczo zaprzeczyła, że u którejś z jej koleżanek jest to możliwe, ale czas, ilość pytań i zwiększające się zainteresowanie sprawiły, że zaczęła powoli przyznawać mi rację.  
         Dla mnie najważniejsze było to, że pomimo sporej różnicy wieku, czułam się akceptowana w towarzystwie koleżanek Ani. Nie to, żebym chciała się dzięki nim poczuć młodsza. Doskonale zdawałam sobie sprawę ile mam lat, ale przebywanie z nimi pozwoliło mi spojrzeć nieco inaczej na niektóre problemy otaczającego mnie świata.
    – A może wpadniecie kiedyś do nas? – rzuciła nagle moja dziewczyna.
    – Do Was? – spytała niepewnie Magda.
    – Jasne, to świetny pomysł – zgodziłam się, upijając łyk drinka i bacznie obserwując pozostałe dziewczyny.
    – A nie będziemy Wam przeszkadzać? – dopytywała dwuznacznie Kasia.
    – Daj spokój! – skarciła ją Ania – Posiedzimy, pogadamy, napijemy się winka i może w coś pogramy. Z dala od wścibskich oczu i uszu.
    – W sumie brzmi spoko – zgodziła się ochoczo Monika.
    – To postanowione – oznajmiłam – Co powiecie na przyszły piątek?
    – O której? – spytała Magda.
    – Może o 19:00? – zaproponowała Ania.
    – Super – uśmiechnęła się brunetka.
    – Mnie też pasuje – powiedziała Kasia.
    – To ja się mogę lekko spóźnić, ale na pewno będę – rzuciła z uśmiechem Monika.
    – A co? Dobranockę musisz obejrzeć? – drażniła się z nią Magda.
    – Już nie ma dobranocek – fuknęła na nią szatynka – Do 19 mam siłownię.
    – No dobra dziewczyny, to postanowione – podsumowała Ania – Za tydzień w piątek o 19:00 u nas w mieszkaniu.
    Posiedziałyśmy jeszcze trochę, poruszając kilka jakże ważnych dla świata tematów jak torebki, buty czy perfumy, po czym pożegnałyśmy się z dziewczynami i wyszłyśmy z Anią z pubu.  
         Noc była piękna, gwieździsta i strasznie mroźna. Miałam wrażenie, że księżyc daje dużo więcej światła niż ośnieżone uliczne latarnie. Trzymając się za coraz bardziej marznące ręce, wolnym krokiem kierowałyśmy się w stronę domu.
    – Nie chcę już wracać – odezwała się nagle Ania.
    – A na co masz ochotę?
    – Wiem, że jest zimno, ale tak spokojnie i cicho…
    – To, co powiesz na małą przygodę?
    – Mmm… A jaką? – spytała wyraźnie zaciekawiona.
    – Niezwykłą… – odpowiedziałam tajemniczo.
    – Z Tobą każda przygoda jest niezwykła – uśmiechnęła się i wtuliła w moje ramię.
    – Czyli chcesz?
    – Jeszcze jak! – powiedziała podekscytowana.
    – No to chodź ze mną.
    – A gdzie?
    – Zobaczysz…
         Szłyśmy w milczeniu wtulone w siebie. Pod podeszwami butów lekko skrzypiał zmrożony, niedokładnie odgarnięty z chodników śnieg. Każdy, najlżejszy nawet powiew zimnego wiatru czułam na ledwo osłoniętych materiałem krótkiej spódniczki pośladkach. Mijałyśmy oświetlone blaskiem latarni kamienice starego miasta. W żadnym z okien nie paliło się już światło. Nic dziwnego. Było dobrze po północy, co było idealną porą do wprowadzenia w życie skrywanego od dawna planu wyjątkowo podniecającej zabawy.  
         Prowadziłam moją dziewczynę do starannie wybranego miejsca, w którym już jakiś czas temu chciałam przeżyć z nią coś szalonego, ale zawsze coś niweczyło moje zamiary. Miałam nadzieję, że tym razem się uda. Mając na uwadze cały wcześniejszy, fantastyczny rok stwierdziłam, że warto postawić wszystko na jedną kartę i spróbować szczęścia. Podczas jednej z wielu długich rozmów pomysł podsunęła mi znajoma z internetu i od tej chwili stało się to moją fantazją i małą obsesją.  
         Po kilkunastu minutach wolnego spaceru doszłyśmy na miejsce. Przed nami stał wysoki, szary blok, z tak zwanej wielkiej płyty, który co dzień mogłyśmy oglądać z okna naszego mieszkania.
    – Jesteśmy – oznajmiłam.
    – Ale gdzie? – spytała zaskoczona Ania.
    – No tutaj.
    – A dlaczego tutaj?
    – Chodź do środka, to zobaczysz.
    – Kto tu mieszka?
    – Za dużo pytasz – uśmiechnęłam się i pociągnęłam za rękę w stronę budynku.
    – Ale przecież jest domofon, jak niby mamy tam wejść i po co? Wszyscy już dawno śpią.
    – Cicho Kochanie – uciszyłam ją, kładąc palec na jej ustach.
         Popatrzyłam w jej piękne oczy i nie wytrzymałam. Pocałowałam ją. Poczułam przyjemne motyle w brzuchu i już wiedziałam, że właśnie tego brakowało mi przez cały wieczór – smaku jej warg i języka, który szybko zaczął baraszkować w moim. Złączyłyśmy się w namiętnym pocałunku na dłuższą chwilę. Nasze oddechy parowały na mrozie, otaczając nas białą, delikatną mgiełką. Zmarznięte dłonie mocno ściskały się i dotykały, ale serca były gorące jak zawsze. W końcu jednak nasze usta niechętnie się rozdzieliły.
    – Chodź ze mną – szepnęłam.
    Ania nic nie odpowiedziała i pozwoliła mi się podprowadzić pod same drzwi bloku.
    – I co teraz? – spytała.
    – Mają zepsuty domofon – uśmiechnęłam się i pociągnęłam za klamkę.
         Drzwi otworzyły się, wpuszczając nas, po czym cicho zamknęły za nami. Tu w środku było zdecydowanie cieplej niż na zewnątrz. Słabe żarówki dawały niewiele światła, ukrywając większość kształtów w przyjemnym półmroku.
    – Gosia, co my tu robimy?
    – Cicho…
    Pociągnęłam ją mocniej ku sobie i znowu pocałowałam. Poddała się bardzo ochoczo temu pocałunkowi. Czułam jej zwinny język w swoich ustach, na wargach, zębach i na swoim języku. Uwielbiałam się z nią całować. Seks był nieziemski, ale zawsze zaczynał się właśnie od całowania. Oderwałam się od niej na moment i patrzyłam na pogrążoną w ekstazie twarz. Maślane oczy i błogi wyraz twarzy zdradzały, że jej było równie przyjemnie.
         Wzięłam ją za dłoń. Weszłyśmy kilka stopni i stanęłyśmy przed drzwiami windy. Otworzyłam je, a ze środka zalało nas dużo silniejsze światło. Nikogo nie było w środku, więc szybko weszłam pierwsza, a Ania za mną. Odetchnęłam z małą ulgą, że na razie, wszystko idzie gładko.
    – I co teraz? – spytała, gdy drzwi się zamknęły.
    Nachyliłam się, przytulając do Ani i wcisnęłam guzik wysyłający windę na najwyższe piętro. Odwróciłam moją kochankę tyłem do siebie i rozpięłam jej płaszcz. Objęłam ją i zaczęłam obmacywać jej biust przez szary materiał sukienki i stanik.
    – Gosia przestań – prosiła – Ktoś może nas przyłapać…
    – Tak, to by nie było zbyt fajne…
    – Mówię poważnie – starała się ukryć rosnące podniecenie, ale znałam ją na tyle dobrze, że wiedziałam, jak reaguje jej ciało i umysł.
         Udawałam, że jej nie słyszę i zaczęłam całować odsłoniętą szyję. Dłonie powoli przesuwały się po całym ciele stojącej tyłem do mnie dziewczyny. W końcu moja wytrwałość wygrała. Jej obrona runęła i poddała się pieszczotom. Zadowolona z siebie, zsunęłam jej z ramion płaszcz i rzuciłam na podłogę windy. Podciągnęłam tył jej sukienki, odsłaniając okrągłe i jędrne pośladki. Sięgnęłam pomiędzy nogi i ku mojemu zaskoczeniu Ania od razu stanęła w rozkroku, rozsuwając szerzej uda. Tym samym dała mi dostęp do swojego krocza. Z każdą chwilą pieściłam ją coraz intensywniej, zataczając kółka na jej najczulszym punkcie. Miałam nadzieję, że miejsce, atmosfera i wypity wcześniej alkohol pozwolą jej się wyluzować i będą na nią działać przynajmniej w połowie tak, jak na mnie.  
         Już po kilku chwilach ciche jęki zaczęły wydostawać się z ust pieszczonej dziewczyny. Koronkowa bielizna nasiąknęła jej miłosnymi soczkami.  
    – Zdejmij majtki – szepnęłam, czując przyjemnie śliską wilgoć.
    – A Ty nie możesz? – spytała oszołomiona podnieceniem.
    – Zrób to! – poleciłam.
         Stanęłam krok za nią i patrzyłam, jak powoli zsuwa z siebie mokry kawałek czarnego materiału. Wykorzystałam ten czas i z torebki wyjęłam ukrytą w niej niespodziankę – naszego ulubionego straplessa. Podciągnęłam spódniczkę i zsunęłam swoje majtki. Zwinnym ruchem umieściłam jeden koniec w swojej mokrej już cipce. Drugi prężył się dumnie pomiędzy moimi nogami w kierunku stojącej tyłem i czekającej na dalszy ciąg zabawy Ani.
         Winda w końcu dojechała na ostatnie piętro i stanęła z charakterystycznym dźwiękiem, odblokowując drzwi. Moja kochanka ciężko oddychając, pchnęła je lekko i chciała wyjść.
    – Gdzie idziemy? – spytała niepewnie, drżącym z podniecenia głosem.
    – Nigdzie… – szepnęłam, wciągając ją z powrotem do windy.
    Całowałam zachłannie jej szyję i przygryzłam lekko ucho. Cicho jęknęła i aż nogi się pod nią ugięły. Wiedziałam, że to uwielbia i że to jej słaby punkt. Wykorzystywałam to bezlitośnie, gdy tylko miałam okazję. Jej szczęście i zadowolenie zawsze były dla mnie najważniejsze.
         Wcisnęłam wszystkie guziki windy i wróciłam do pieszczenia coraz bardziej podnieconej Ani. Ruszyłyśmy w powolną drogę w dół, ale to nie jedyna podróż, jaka była przed nami. Złapałam ją za biodra i przyciągnęłam do siebie. Wypięła się nieznacznie w moją stronę. Wykorzystałam to i podciągnęłam sukienkę, znowu odsłaniając jej pośladki. Nie mogłam już dłużej czekać. Pragnęłam dać jej szczęście i przeżyć z nią niezapomnianą przygodę. Drżącą z podniecenia dłonią nakierowałam główkę straplessa na wejście do jej cipki i pchnęłam mocno.  
         Wszedł prawie cały od razu, bezlitośnie torując sobie drogę w głąb przemoczonej dziurki. Ania krzyknęła z rozkoszy, czując rozpychanie i cudownie znajomy kształt wsuwający się do wnętrza jej kobiecości. Zaparła się mocno o ściany windy i wypięła ochoczo. Nie spodziewała się tak nagłej penetracji, ale wiedziałam, że wcale jej to nie przeszkadzało.
    – O tak… Mocniej… – prosiła, upewniając mnie, że było jej cudownie.
    Nie mogłam pozostać obojętna na jej prośby i jęki. Pchnęłam znowu, a moje biodra uderzyły o jej pośladki. Zaczęłam się w niej poruszać, z każdym piętrem zwiększając tempo i intensywność pchnięć. Wyraźnie widziałam, jak wychodziła mi biodrami naprzeciw i sama nabijała się na penetrującego ją sztucznego członka. Kabina windy nieznacznie kołysała się pod wpływem naszych miłosnych uniesień, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Właśnie spełniałam z moją dziewczyną jedną z najbardziej szalonych fantazji, jakie miałam w głowie.
         Na mnie ta zabawa też z każdą chwilą działała coraz bardziej. Miejsce, a co za tym idzie ryzyko przyłapania, rozgrzewało mój umysł do czerwoności. Dodatkowo Ania wijąca się przede mną z podciągniętą do góry sukienką i odsłoniętą pupą, o którą coraz głośniej i mocniej obijały się moje uda i podbrzusze. Jakby tego było mało, ta cudowna istota doskonale wiedziała, jak zaciskać mięśnie, żeby strapless dawał nieziemską rozkosz nam obu. To wszystko sprawiło, że już po minięciu kilku pięter i z moich ust dało się słyszeć coraz głośniejsze jęki. Mieszały się z odgłosami, jakie wydobywała z siebie Ania i łączyły w najpiękniejszą muzykę – muzykę miłości.
         Mniej więcej w połowie naszej podróży moja kochanka doszła po raz pierwszy. Podniecona do granic możliwości, nawet na moment nie przestałam się w niej poruszać. Byłam jak w transie. Łączący nas strapless nieprzerwanie penetrował jej zaspokojoną i ociekającą wilgocią cipkę. Pchnięcie po pchnięciu, piętro po piętrze, nasze miłosne harce nabierały intensywności. Nie byłyśmy w stanie się kontrolować. W tamtej chwili było nam już wszystko jedno, czy ktoś nas przyłapie, czy ktoś coś zobaczy lub usłyszy. Liczyło się dla nas tylko pożądanie i zaspokojenie w tym nieoczekiwanym miejscu.  
         Drugi orgazm dopadł moją kochankę kilka pięter przed końcem naszej przejażdżki. Tym razem nie była w stanie ustać, a ja nie miałam już siły, żeby ją podtrzymać. Ania osunęła się na kolana. Nawet to nie powstrzymało ruchów moich bioder. Nieustannie penetrowałam jej młodą cipkę, mając ją teraz wypiętą i na czworaka.
    – Go… Gosia! – jęczała – Jeszcze… Jeszcze!
    Byłam zmęczona, ale gdy usłyszałam jej słowa, to wstąpiły we mnie nowe pokłady sił. Chcąc dać jej więcej przyjemności, pośliniłam kciuka i wsunęłam go do drugiej dziurki. Zapiszczała z zachwytu i doszła po raz kolejny. Byłam zachwycona taką reakcją, jej ciałem, jej orgazmami. Chciałam je oglądać i przeżywać z nią jak najczęściej. Czułam, że to najważniejszy cel mojego życia.
         Do parteru zostało nam już tylko kilka chwil, a ja chciałam jeszcze choć raz dać jej spełnienie. Nagłym ruchem wyszłam z jej pulsującej w rytm ostrego posuwania cipki i wbiłam się w jej ciasną dupcię. Ania zawyła z rozkoszy. Zakryła szczelnie usta dłońmi, jakby jeszcze resztkami przyzwoitości chciała zapanować nad pochłaniającą nas ekstazą. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie ma szans i już po drugim pchnięciu zaczęła krzyczeć z zachwytu.
    – O taaak! – słyszałam za każdym razem, gdy moje biodra uderzyły o jej pośladki.  
    Nie oszczędzając się, przyspieszyłam jeszcze ruchy bioder i w dzikim tempie posuwałam jej tyłek straplessem.
    – Kocham Cię – wysapałam ciężko.
    – Ja Cie-bie też!
         Ania piszczała przy każdym moim pchnięciu i dokładnie w chwili, gdy winda zatrzymała się na parterze – doszła po raz kolejny. Czułam, jak mięśnie jej drugiej dziurki zaciskają się, starając się unieruchomić posuwającego ją straplessa. Z ciągle pulsującej cipki trysnęły soczki i zalały podłogę kabiny. Ciało wiło się w niekontrolowanych spazmach, uwalniając nagromadzoną energię. Szalała z rozkoszy i byłam zachwycona, że to dzięki mnie mogła przeżywać coś tak pięknego.
         Wysunęłam z niej zabaweczkę i wyjęłam ją z siebie. Ściągnęłam mokre majtki, owinęłam w nie naszego małego pomocnika i schowałam do torebki. Przytuliłam Anię i głaskając, czekałam, aż dojdzie do siebie. Zajęło jej to dłuższą chwilę, ale w końcu się poruszyła i powiedziała:
    – Mówiłam, że z Tobą każda przygoda jest niezwykła.
    – Podobało się?
    – Głupie pytanie.
    – Podobno nie ma takich.
    – Wiesz, że było cudownie…
    – Mnie na pewno – pogładziłam ją po policzku.
    – Mnie też.
    – Cieszę się.
    – Ale Ty nie doszłaś – spojrzała na mnie jakby zatroskana.
    – Było blisko, ale ważniejsza byłaś dla mnie Ty.
    – I mój tyłek?
    – On też – odpowiedziałam szczerze.
         Zaczęłyśmy się serdecznie śmiać. Wtulone w siebie jeszcze jakiś czas siedziałyśmy na podłodze windy obok małej mokrej plamy, którą zostawiła po sobie moja kochanka. Zdawałyśmy sobie sprawę, że miałyśmy sporo szczęścia, że nikt nas nie nakrył, bo okazji było aż nadto. Poza tym żadna z nas nawet nie starała się być szczególnie cicho. Po kilkunastu minutach udało mi się wstać pierwszej i pomogłam Ani się podnieść. Podałam jej płaszcz, który włożyła i zapięła, szykując się do wyjścia.
    – Nie kładziesz majtek? – spytałam zaciekawiona.
    – Są całe mokre, więc jaki to ma sens?
    – W sumie masz rację.
    – A Ty? Nie przeziębisz Jej?
    – Liczę, że ogrzejesz Ją w domu – puściłam Ani oczko.
    – Z przyjemnością… – odpowiedziała wyraźnie ożywiona.
         Podobał mi się jej entuzjazm. Nasze zabawy mogły ją wyczerpać, ale gdy przychodził czas rewanżu, to wstępowały w nią nowe siły i była niezwykle aktywna. Ja robiłam dokładnie tak samo. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła od niej tylko brać. Chciałam i było dla mnie największym szczęściem, kiedy mogłam jej coś dać.
         Wyszłyśmy po cichu z bloku, który stał się dla nas miejscem wspaniałej przygody i niezapomnianych wspomnień. Wtulone w siebie, ruszyłyśmy w drogę powrotną. Nie przeszkadzał nam ani mróz, ani sypiący delikatnie śnieg. Liczyło się dla nas tylko to, że byłyśmy razem. Pomimo tego miło było w końcu zamknąć od środka drzwi własnego mieszkania. Gdy tylko zdjęłyśmy płaszcze i buty, to Ania zgodnie z obietnicą zajęła się mną. Wylądowałyśmy w łóżku i bardzo długo zajmowała się moim ciałem, rozgrzewając do czerwoności wszystkie jego zakamarki. Nawet te, które przy niej zawsze są gorące.  
         Usnęłyśmy jak zawsze – wtulone w siebie, nagie i cholernie szczęśliwe. Przed nami kolejne dni, kolejne wyzwania i kolejne przygody, które spajają nas ze sobą i pogłębiają nasze uczucie do siebie. Nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość, ale wiem, że jeśli Ania będzie obok, to musi być pięknie. Bo najważniejsze w życiu to być kochanym.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata
  • Sasiadka Ania 15 – Babski wieczor

     Niesamowicie szybko minęło nam kilka następnych dni. Żyłyśmy wciąż bardzo świeżymi wspomnieniami z niezwykłej zabawy w windzie i co chwilę jedna z nas przypominała o tym na głos albo w wiadomości. Niejednokrotnie do treści dołączone było zdjęcie bardziej lub mniej ubranej autorki, w najdziwniejszych pozycjach i miejscach. Moja dziewczyna była zachwycona tą przygodą, a i mnie podobała się ona jeszcze bardziej, niż na początku sądziłam. Ciągle miałam przed oczami jej wypięte pośladki i to, jak jęcząc, nabijała się na sterczącego z mojego krocza straplessa. Samo wspomnienie powodowało u mnie szybsze bicie serca i spore podniecenie, które rozładowywałam sama lub z pomocą Ani.
         Zbliżał się też dzień wizyty naszych wspólnych koleżanek. Ustaliłyśmy, że będą u nas nocowały, bo nie ma sensu kończyć zapowiadającego się wspaniale wieczoru tylko dlatego, że któraś będzie musiała iść do domu. Zaplanowałyśmy przekąski, napoje, a nawet stworzyłyśmy wspólnie listę gier i zabaw, po które będziemy mogły sięgnąć, jeśli najdzie nas na to ochota. Ogólnie wieczór w towarzystwie dziewczyn zapowiadał się na wyjątkowo przyjemny. Zrobiłyśmy z Anią ostatnie zakupy, uzupełniając szafkę z winem i byłyśmy gotowe.
         Przebrane w piżamy czekałyśmy na dziewczyny. Ja miałam na sobie długą, luźną, białą koszulkę na ramiączka i szare figi. Ania założyła krótką, błękitną, satynową koszulkę nocną i satynowy szlafrok do kompletu. Obie części garderoby zdobiła delikatna, biała koronka. Wyglądała zjawiskowo, gdy krzątała się tak po mieszkaniu. Z trudem mogłam utrzymać ręce przy sobie, natomiast w myślach działy się już prawdziwe cuda.
         Nagle usłyszałam dzwonek, który wyrwał mnie z przyjemnych marzeń. Byłam nieco zaskoczona, że dziewczyny są aż tak punktualne i szybko poszłam im otworzyć. Przywitały mnie szczerymi uśmiechami i słowami zachwytu nad moim skąpym strojem. Każda przytuliła się do mnie i dała buziaka. Dziwnie, ale nadzwyczaj przyjemnie było czuć ich ciała przylegające do mojego biustu, okrytego tylko cienkim materiałem białej koszulki. Moje sutki zareagowały momentalnie na taką nieoczekiwaną pieszczotę, ale nie dałam nic po sobie poznać, ukrywając lekkie zmieszanie za promiennym uśmiechem.
    – Zapraszam dalej – pokazałam gestem dłoni wnętrze mieszkania.
    Dziewczyny wolnym krokiem ruszyły przed siebie i zatrzymały się, dopiero gdy zza rogu wyszła Ania.
    – No proszę! Jaka laska! – zachwyciła się jej wyglądem Magda.
    – Obie wyglądają ślicznie – dodała Monika.
    – Dobra, dobra! Ty już nam tak nie słódź – droczyła się z nimi Ania – Lepiej wyskakujcie z ciuchów i zakładajcie piżamy.
    – Tak przy wszystkich? – palnęła Kasia.
    – Chętnie popatrzymy, jak się przebierasz, a dziewczyny mogą skorzystać z łazienki – powiedziałam – To te białe drzwi po prawej stronie.
    – To ja idę pierwsza – zakomunikowała Monika i przepchnęła koleżanki, kierując się we wskazanym kierunku.
    – A wy chodźcie dalej…
         Ania zaprosiła pozostałe koleżanki do salonu, gdzie na stoliku czekały już przekąski, napoje i kieliszki na wino. Światło było lekko przytłumione dla zrobienia nastroju, okna pozasłaniane, żeby żadne niepożądane oczy niczego nie widziały, a z telewizora dochodziły ciche dźwięki tanecznej muzyki. Magda od razu zajęła miejsce na kanapie, a Kasia na jednym z przysuniętych bliżej stolika foteli.
    – To, co będziemy robić? – spytała brunetka, siadając.
    – Zobaczymy, na co będziecie miały ochotę – odpowiedziała jej Ania.
    – Jakieś gry? Zabawy? Nigdy nie byłam na takiej babskiej imprezie – przyznała Kasia.
    – Opijemy się, rozbierzemy i urządzimy dziką orgię do białego rana – rzuciła poważnie Magda.
    Wszystkie widziałyśmy, jak oczy Kasi zrobiły się duże ze zdziwienia i niedowierzania, a usta otworzyły w niewypowiedzianym zaskoczeniu. Na jej bladych policzkach pojawiły się mocne rumieńce.
    – Ona żartuje – uspokoiłam blondynkę – Wkręca cię i tyle – posłałam jej ciepły uśmiech.
    – Pogadamy, napijemy się, może faktycznie pogramy w jakieś gry. Zasadniczo jak w barze, tylko na całkowitym luzie i w piżamach – wyjaśniła rozbawiona Ania.
    – Osz ty! Jak mogłaś mnie tak wkręcić! – Kasia rozzłościła się na Magdę, ale nie wyglądała wcale na złą. Miałam wrażenie, że jest raczej zawiedziona, że słowa jej koleżanki okazały się tylko żartem.
    – Tak łatwo cię wkręcić – uśmiechnęła się brunetka.
    – Wolne! – usłyszałyśmy za sobą głos Moniki.
         Weszła do pokoju przebrana w swoją piżamę. Miała na sobie czerwoną obcisłą, bawełnianą koszulkę nocną i majtki, które delikatnie spod niej prześwitywały. Na bosych stopach ze starannie pomalowanymi paznokciami, dumnie prezentowały się delikatne klapeczki z czerwonym puszkiem. Obróciła się dookoła, prezentując nam z każdej strony.
    – Może być? – spytała.
    – Wyglądasz fantastycznie – zapatrzyła się na nią Kasia.
    – To teraz ja idę – rzuciła Magda i wstając z kanapy, zabrała torbę i poszła do łazienki.
    Monika zajęła jej miejsce i niespokojnie poprawiała podsuwającą się nieco za wysoko koszulkę.
    – O czym gadałyście? – spytała.
    – Magda wkręcała Kaśkę – podśmiewała się Ania.
    – W co?
    – Nie ważne, uwierz mi. Nie ważne – wtrąciłam, zmieniając temat.
    – Ej no powiedzcie – domagała się szatynka – Sądząc po minie Kasi, musiało być grubo.
    – Oj było – potwierdziła Ania – Magda powiedziała, że się upijemy, rozbierzemy i zrobimy dziką orgię do białego rana.
         Monika ukryła usta za dłońmi i popatrzyła wymownie na Kasię. Ta znowu się zarumieniła i odwróciła wzrok od koleżanki, nie mogąc wytrzymać jej spojrzenia.
    – No co?! Nic nie poradzę, że mam płodne dni – wyznała i naburmuszyła się lekko.
    – Ale przy nas nie musisz się tego wstydzić ani niczego udawać – wsparłam ją.
    – Dokładnie – zawtórowały mi chórkiem Ania z Moniką.
    – Przy nas możesz się czuć swobodnie i rozmawiać o wszystkim, co cię interesuje – powiedziałam, stając obok i kładąc jej dłoń na ramieniu.
    – Nawet o seksie i przyjemności – dorzuciła Ania.
    – Zwłaszcza o seksie i przyjemności – odezwała się zza naszych pleców Magda.
    Stała uśmiechnięta i radosna, ubrana w swoją piżamę. Miała luźne, szare spodenki wykończone czarną koronką i koszulkę na cienkich ramiączkach w takim samym kolorze. Przy każdym kroku, na stopach klapały jej wesoło granatowe japonki.
    – To teraz ja idę – powiedziała Kasia z lekką ulgą.
    Wstała z fotela i pobiegła do łazienki.
         Czekałyśmy na nią dosłownie kilka chwil. Pojawiła się z powrotem ubrana w czarny, sportowy stanik i czerwone bokserki, a na stopach miała grube skarpety. Wszystkie byłyśmy zaskoczone, jak niewiele czasu potrzebowała, żeby się przebrać.
    – Szybka jesteś – zauważyłam.
    – Pewnie miała to wszystko pod spodem – próbowała jej dokuczyć Magda.
    – A ja myślę, że chciała przegapić jak najmniej z naszej rozmowy – podrzuciła Ania.
    – Dokładnie tak – uśmiechnęła się do niej Kasia.
    – Aż tak ci zimno? – spytałam, widząc jej skarpety – Mogę podkręcić ogrzewanie.
    – Nie trzeba – uśmiechnęła się ciepło – Po prostu nie lubię, gdy marzną mi stopy.
    Usiadła z powrotem na swoim miejscu i gadałyśmy dalej.
         Czas leciał bardzo szybko przy miłych pogawędkach i wypijanych kolejnych lampkach wina. W tle leciał w międzyczasie jakiś serial na jednej z platform streamingowych, ale jakoś żadna z nas nie miała ochoty ani czasu go oglądać.
    – To może zagramy w karty? – zaproponowała Ania.
    – A w co? – spytała zaciekawiona Magda.
    – To może w pokera? – rzuciłam.
    – Rozbieranego? – jakby nieśmiało zapytała Kasia.
    – Kaśka, czy tobie zawsze musi chodzić o rozbieranie i seks? Mało razy widziałaś nas nago? – Magda udawała oburzoną i wstrząśniętą.
    – Ja wcale nie… – na twarzy blondynki znowu pojawiły się spore rumieńce.
    – Daj jej już spokój – wtrąciła w obronie koleżanki Monika.
    – Po prostu zagrajmy bez stawki, tak dla zabawy – odezwała się Ania i wstała, żeby przynieść karty.
    Przemaszerowała przez cały pokój, po czym wypięła się, schylając do szafki pod telewizorem. Całe szczęście, że miała ten szlafroczek, bo inaczej jej goła pupa i najwspanialsze skarby nacieszyłyby nasze oczy i rozbudziły jeszcze bardziej i tak już niesforne myśli.
    – Eee… Tak o nic? – naburmuszyła się Magda.
    – A musimy grać o coś? – spytałam – Może po prostu zagrajmy, a jak w międzyczasie którejś przyjdzie do głowy jakiś inny pomysł, to możemy zmienić grę.
    – Super, to gramy – podekscytowała się Kasia i usiadła prosto w fotelu.
         Ania wróciła na miejsce i wyjęła karty z pudełeczka. Dokładnie potasowała i rozdała pierwszą partię. Gra szła bardzo powoli i musiałam w duchu przyznać rację Magdzie, że bez stawki, to poker po prostu nie ma większego sensu. Po czterech grach byłam już nim znudzona podobnie jak pozostałe dziewczyny. No może z wyjątkiem Kasi, która z zaangażowaniem wymieniała karty i cieszyła się jak dziecko, gdy wygrała lub nie przegrała. Zaczęłam czerpać przyjemność bardziej z obserwowania jej reakcji niż z samej gry.
    – To może zmienimy grę? – zapytała w końcu Magda.
    – Co proponujesz? – podjęłam temat.
    – Pytanie, czy wyzwanie – rzuciła, chowając uśmiech za kieliszkiem, z którego upiła szybko spory łyk wina.
    – Może być – zgodziła się Monika.
    – To jakie zasady? – dopytałam, widząc, że coś chodzi brunetce po głowie.
    – Żeby nie było nudno… proponuję… żeby pytanie można było wybrać maksymalnie dwa razy z rzędu, a później będzie musiało być przynajmniej jedno zadanie.
    – Co? – Kasia wyglądała na zaskoczoną i lekko zmieszaną.
    – Faktycznie to ma sens – zgodziłam się.
    – Chodzi o to, żeby żadna nie uciekała ciągle od zadań – wyjaśniła Magda.
    – Zgoda – przytaknęła Ania.
    – Wchodzę w to – zgodziła się Monika.
    – Może być ciekawie – uśmiechnęłam się delikatnie pod nosem.
    – A co z Tobą? – Magda spojrzała na Kasię – Chyba się nie boisz? – wyraźnie ją prowokowała.
    – No już dobra, niech wam będzie – zgodziła się po chwili blondynka i westchnęła ciężko, jakby spodziewała się nie wiadomo jak ciężkich zadań.
         Zaczęły padać pierwsze pytania, na które odpowiedzi przychodziły wyjątkowo gładko. Jednak z każdą kolejną chwilą i kolejnymi wypitymi lampkami wina pytania stawały się coraz bardziej osobiste. Jedna spytała o rozmiar stanika, inna o pierwszy raz, jeszcze inna o częstość masturbacji. W końcu Ania dostała pytanie o jej ulubione pozycje w łóżku i ku zaskoczeniu wszystkich zaczęła bardzo dokładnie wymieniać. Było tego więcej, niż się spodziewałam, a jako swoją ulubioną podała – od tyłu. Cieszyłam się, że to pytanie padło, bo dzięki temu mogłam się czegoś dowiedzieć o mojej dziewczynie. Nie, żeby to miało cokolwiek zmienić, ale uświadomiłam sobie, w jak wielu pozycjach się kochałyśmy.
    – W pupę też? – nieśmiało zapytała Kasia.
    – Też, ale to Gosia ma świra na punkcie posuwania jej tyłka – rzuciła szczerze lekko odurzona alkoholem.
    Przez chwilę miałam jej za złe, że zdradziła mój wielki sekret, ale gdy spojrzała na mnie i puściła mi oczko, to wszystko jej wybaczyłam i nieśmiało przytaknęłam.
    – Nie wiedziałam, że możesz się zarumienić – palnęła do mnie Magda.
    – Widać, jeszcze nie jestem aż taka zepsuta – pokazałam jej język i posłałam uśmiech.
    – Używacie jakichś zabawek w łóżku? – dopytała, patrząc mi prosto w oczy.
    – Tak i to nawet wielu – odpowiedziałam spokojnie, wytrzymując jej spojrzenie – Mamy dilda, straplesa, strapona, jajeczka wibrujące i kilkanaście innych. A wy? Tylko paluszki, czy może jacyś ulubieni POMOCNICY? – wyraźnie zaakcentowałam ostatnie słowo.
         Magda spojrzała na mnie i zmieszała się, słysząc szczerą odpowiedź oraz tak osobiste pytanie. Na jej policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Twarz Moniki i Kasi też zdobiły widoczne wypieki.
    – Mam wibrator w kształcie penisa – przyznała speszona Magda.
    – A wy? – dopytałam pozostałe dziewczyny, chociaż coś mi mówiło, że brunetka nie powiedziała całej prawdy.
    – Ja mam jajeczko i dildo – zdradziła speszona Kasia.
    – A ja mam wibrujący język i pingwinka – powiedziała Monika.
    – A do cipki wkładasz tylko paluszki? – spytała wyraźnie ożywiona i zaciekawiona tematem Kasia.
    Monika zarumieniła się jeszcze bardziej i przełknęła głośno ślinę. Wszystkie wlepiłyśmy w nią wzrok i czekałyśmy w milczeniu na odpowiedź.
    – No więc? – ponagliłam szatynkę.
    – Mam jeszcze… – zaczęła nieśmiało – Dildo na przyssawce.
    – Taka dupcia jak twoja musi po nim super skakać – starała się odwrócić uwagę od siebie Magda.
    – Pewnie nie bardziej niż twoja na wibratorze włączonym na maksa – przygadała jej Ania.
         Zaczęłyśmy się śmiać i atmosfera zrobiła się jeszcze luźniejsza. Każda z nas odetchnęła głęboko po ostatniej rundzie i napiłyśmy się wina, które z biegiem czasu smakowało i wchodziło coraz lepiej. Przed nami były pierwsze zadania, bo wykorzystałyśmy już serię pytań. Zaczęło się z pozoru grzecznie, bo Kasia kazała Monice zrobić mostek. Okazało się jednak, że w ciasnej koszulce nie jest to takie łatwe. Niesforny materiał szybko podjechał jej do góry i odsłonił majtki wysportowanej szatynki. Monika była wyraźnie zmieszana, gdy wróciła na swoje miejsce. Zdecydowanie szybciej oddychała, a spod koszulki odznaczały się nabrzmiałe sutki. Nie sądziłam, że pokazanie koleżankom majtek może aż tak na nią podziałać.
         Magda oczywiście miała największy ubaw z całej sytuacji, za co spotkała ją pierwsza kara. Szybko usłyszała polecenie od Moniki:
    – Liż przez minutę ucho Kasi.
    Brunetka wstała i zbliżyła się do przerażonej koleżanki. Nachyliła się i zaczęła nieśmiało językiem jeździć po małżowinie blondynki. Widziałam, że już po krótkiej chwili jednej i drugiej wyraźnie spodobała się taka pieszczota. Nie umknęło naszej uwadze, że gdy cała akcja dobiegła końca, to obie dziewczyny wyglądały, jakby miały ochotę na więcej. Zwłaszcza widać to było po coraz bardziej nakręconej Kasi. Miała przyspieszony, płytki oddech i zaciskała mocno uda. Obserwowałam ją bacznie i zastanawiałam się, co teraz musi się dziać w jej głowie.
         Z zamyślenia wyrwał mnie głos Magdy i jej polecenie dla mnie. Czekałam z niecierpliwością i słuchałam uważnie.
    – Przez minutę pieść językiem i ustami stopę Ani – starała się zachować poważny ton, ale niedawna przygoda z Kasią wyraźnie nią wstrząsnęła.
    Przytaknęłam i zgodziłam się z nie małą ochotą. Żadna z dziewczyn nie wiedziała, że uwielbiam stopy mojej dziewczyny i często je pieszczę, więc nie było to dla mnie ani nic dziwnego, ani nieprzyjemnego. Wręcz przeciwnie. Uniosłam stopę Ani i zaczęłam się nią zajmować z prawdziwą rozkoszą. Dokładnie lizałam i całowałam miejsce przy miejscu i każdy paluszek z osobna dostał ode mnie odpowiednią ilość uwagi i czułości. Wiedziałam, że i ona to lubi, więc po chwili zrobiło się nam obu bardzo gorąco. Nie wiem, czy to możliwe, ale nabrałyśmy na siebie jeszcze większej ochoty. Niestety czas dobiegł końca i niechętnie puściłam stopę Ani. Spojrzałyśmy na dziewczyny. Gapiły się na nas z szeroko otwartymi oczami i zagrywały dolne wargi. Zaczęłyśmy się śmiać, bo wyglądały przekomicznie – niczym dzieci patrzące przez szybę na leżące za szybą sklepu słodycze lub zabawki.
         Nadszedł czas na moje zadanie dla Ani, bo na razie tylko ona jeszcze niczego nie musiała zrobić. Chciałam być dla niej łagodna i inspirując się odrobinę pomysłem Kasi, kazałam jej stanąć na głowie. Mina mojej dziewczyny szybko zrobiła się bardzo nietęga. Wyraźnie zakłopotana zastanawiała się nad czymś, aż w końcu powiedziała:
    – Ale… ale ja nie mam majtek.
    – No to w takim razie wymyślę coś innego – zaczęłam.
    – Nie ma mowy! – obruszyła się Magda.
    – Polecenie wydane trzeba wykonać i nie można go cofnąć ani zmienić – zawtórowała jej Monika.
    Zrezygnowana Ania wstała i wolno podeszła do ściany. Ukucnęła przed nią i wzięła kilka głębokich wdechów. Wyglądała, jakby się bardzo nad czymś zastanawiała. W końcu zacisnęła mocno uda, chowając pomiędzy nimi materiał krótkiej koszulki oraz szlafroka i wykonała ćwiczenie, wyprostowując nogi. Śliski komplet był wyjątkowo niesforny i szybko podjechał bardzo wysoko, odsłaniając część jej kształtnych pośladków.
    – Jak rozłączysz nogi, to będziesz mogła wydać polecenie dwóm osobom – próbowała ją sprowokować Magda.
         Wszystkie patrzyłyśmy z podziwem, jak Ania prowadzi nierówną walkę z garderobą i grawitacją. Byłam zaskoczona, że udaje jej się tę walkę wygrywać. Muszę przyznać, że odrobinę tego żałowałam, bo uwielbiam widzieć ją nago, jednak z drugiej strony jej komfort zawsze był dla mnie ważniejszy. Gdy czas się kończył, Magda rzuciła jeszcze głupim żartem, żeby zdekoncentrować Anię, ale i ta próba nie przyniosła efektu. Moja dziewczyna cała zgrzana, z wypiekami na twarzy wróciła na swoje miejsce i odetchnęła głęboko z wyczuwalną ulgą. Wyraźnie była z siebie dumna.  
         Zabawa toczyła się dalej. Jako że wszystkie wykonałyśmy po zadaniu, to można było wrócić do pytań, jednak nie były już one tak ekscytujące. Miałam wrażenie, że każda z nas tylko czeka na kolejną możliwość wydania komuś polecenia. Dało się wyczuć burzę mózgów i rozmyślanie nad następnymi zadaniami, które miałam wrażenie, a może i nadzieję, miały okazać się jeszcze ciekawsze niż te wcześniejsze. Nie bez znaczenia był też fakt, że podczas serii pytań opróżniłyśmy po kilka kieliszków wina. Wypity alkohol coraz bardziej wpływał na nasze zachowanie. Dodał odwagi i wyłączył większość zahamowań. Kwestią czasu było, kiedy hamulce puszczą na dobre i zaczną się sypać zadania „bez trzymanki”.
         Drugą rundę poleceń z ochotą i dziwnym błyskiem w oku zaczęła Magda, pomimo że to nie była jej kolej. Z iście diabelskim uśmiechem zwróciła się do mojej dziewczyny:
    – Aniu… Zdejmij Gosi majtki…
    Ta wstała i stanęłą przede mną, żeby wykonać polecenie.
    – Ale zrób to zębami – dokończyła precyzowanie zdania brunetka.
    Widziałam uśmiech na twarzy Magdy i coraz większe poruszenie i podekscytowanie u pozostałych dziewczyn. Wyraźnie chciały zobaczyć, jak Ania sobie poradzi i co przy tym uda jej się odsłonić, a im zobaczyć.
         Chciałam jak najbardziej ułatwić mojej kochance wykonanie zadania. Chwilę zastanawiałam się, jak mogę to zrobić. W końcu wpadł mi do głowy bardzo szalony pomysł. Uklęknęłam na krześle, na którym siedziałam i wypięłam się mocno w jej stronę, przechylając przez oparcie. Ona widząc to, uklęknęła za mną i położyła dłonie na moich nogach. Zaczęła wolno przesuwać je do góry. Było mi coraz przyjemniej. Czułam na sobie kochane, wszędobylskie palce Ani i spojrzenia dziewczyn wlepione w moją wypiętą pupę.  
    – Przypominam, że masz to zrobić zębami, a nie dłońmi – domagała się Magda.
    Usłyszałam westchnięcie Ani i momentalnie poczułam jej oddech na moich udach. Koszulka, która zakrywała moją bieliznę, z każdą chwilą podjeżdżała nieco wyżej. Coraz ciężej było mi się kontrolować. Jęknęłam cicho, gdy jej twarz znalazła się tuż przy mojej pupie.
         Nie wiem, czy to możliwe, ale miałam wrażenie, że nagle zrobiło się w pokoju strasznie gorąco. Moje ciało mnie zdradzało. Czułam, że jestem cholernie mokra, oddech miałam płytki i szybki, a sutki sterczały jak szalone i ocierały się coraz przyjemniej o materiał koszulki. Czułam, że moja pupa była odkryta. Wiedziałam, że dziewczyny wpatrują się teraz w moje wypięte pośladki osłonięte jedynie materiałem cienkich, szarych majtek i było mi coraz przyjemniej. W końcu Ania złapała zębami za skrawek dolnej części mojej bielizny i zaczęła ją ze mnie ściągać.
         Centymetr, po centymetrze moje najczulsze miejsca były odsłaniane przed zgromadzonymi i coraz bardziej zafascynowanymi dziewczynami. W końcu materiał sam zsunął się i zatrzymał w okolicy kolan. Koszulka wróciła na miejsce, zakrywając ponownie wypięte pośladki i przemoczoną już cipkę. Wiedziałam, że Ania wyczuła i widziała moje podniecenie, ale nie wiedziałam, ile widziały inne dziewczyny. Usiadłam z powrotem na pupie i pozwoliłam mojej dziewczynie na ściągnięcie mi majtek do końca. Zabrała je jak najwspanialsze trofeum i z bardzo zadowoloną miną usiadła na swoim miejscu.
         Byłam wściekła na Magdę i chciałam się jej jak najszybciej zrewanżować, ale do tego, ktoś wcześniej musiałby dać zadanie mnie. Muszę przyznać, że mimo wszystko byłam jej też wdzięczna za przyjemność, jakiej doświadczyłam. Postanowiłam uśpić czujność brunetki i uśmiechnęłam się do niej najszczerzej, jak umiałam.  
         Rozejrzałam się po pozostałych dziewczynach. Wszystkie miały wypieki na policzkach. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że są one wynikiem nie tylko wypitego już alkoholu, ale również coraz bardziej pikantnych wyzwań w naszej grze.
    – No Aniu… – Magda ponagliła moją dziewczynę.
    – Skoro tak się bawimy, to… Monika… – zaczęła z dziwnym uśmiechem Ania.
    – Tak, tak. Słucham – szatynka wyraźnie została wyrwana z głębokiej zadumy.
    – Wstań, podejdź do okna, otwórz je, ściągnij koszulkę i pomachaj cyckami do otwartego okna – powiedziała moja dziewczyna z rosnącą ekscytacją w głosie.
         Nie wiem jak pozostałe dziewczyny, ale ja byłam w szoku. Jednocześnie nie mogłam odmówić Ani fantazji, a wymyślone przez nią zadanie wydawało się wręcz idealne dla Moniki i jej jędrnych i dużych piersi. Z zaciekawieniem patrzyłam, jak szatynka wstaje i kieruje się w stronę okna. Reszta też nie mogła oderwać od niej oczu. Monika stanęła przed oknem i wzięła głęboki wdech. Otworzyła je na oścież, po czym złapała dół czerwonej, obcisłej koszuli nocnej. Wyglądało, jakby chwilę biła się z myślami. W końcu podciągnęła materiał i ściągnęła go przez głowę, pozostając w samych skąpych majteczkach. Stanęła tuż przy oknie i zaczęła nimi kołysać i potrząsać. Nie wiem, czy ktoś to widział, ale jeśli tak, to miał na pewno wspaniałe i niezapomniane przedstawienie.
         Po niespełna minucie Monika ubrała się, zamknęła okno i wróciła wolnym krokiem na swoje miejsce. Jej twarz była cała czerwona, a oddech wyraźnie szybszy niż wtedy, gdy wstawała do wykonania zadania. Nie dało się ukryć, że ciało ją zdradzało, dzięki czemu wszystkie mogłyśmy podziwiać jej sterczące, pobudzone sutki, odznaczające się pod cienką, czerwoną koszulką. Zerknęłam na Anię. Była zadowolona z tego, jak koleżanka wykonała zadanie i uśmiechała się do niej udając niewiniątko. Nagle Kasia parsknęła głośnym śmiechem:
    – Ale Ty jesteś czerwona na buzi – nie omieszkała wytknąć przyjaciółce – I jak ci sterczą sutki.
    – Taka jesteś mądra?! – wyraźnie zdenerwowała się Monika – To droga Kasiu podejdź do Magdy i całuj się z nią z języczkiem przez minutę – rzuciła zadanie blondynce, chowając obfity biust w ramionach.
         Wszystkie zrobiłyśmy wielkie oczy, ale Kasia i Magda wyglądały na najbardziej zaskoczone tym, co usłyszały. Blondynka jak zamroczona siedziała chwilę w ciszy, aż uznałam, że czas ją lekko zmotywować:
    – Ka-sia! Ka-sia! – zaczęłam cicho skandować jej imię.
    Po chwili Monika i Ania przyłączyły się do mnie i coraz głośniej dopingowały razem ze mną. Twarz blondynki była cała czerwona. Coś mi mówiło, że nie tak ze złości na usłyszane zadanie, ale z rosnącego podniecenia, jakie dawało się wyczuć w całym pomieszczeniu.
         W końcu Kasia wypiła naraz zawartość swojego kieliszka i wyraźniej śmielsza wstała i podeszła do Magdy. Uklęknęła przed nią. Ich twarze znajdowały się idealnie na tej samej wysokości. Chwilę patrzyły sobie w oczy, aż Kasia ujęła w dłonie twarz Magdy i złożyła na jej ustach delikatny pocałunek.
    – Miałaś się z nią lizać, a nie dać jej buziaka na „dzień dobry” – przypomniała coraz bardziej zaciekawiona i wpatrzona w koleżanki Monika.
    Jakby na komendę Kasia wpiła się mocno w usta przyjaciółki. Całowała zachłannie, mocno i natarczywie. Widziałam, że liże jej wargi, starając się wepchnąć język do ust Magdy, ale ta pozostawała niewzruszona. Po chwili jednak pękła i rozchyliła wargi, łącząc się z blondynką w prawdziwym namiętnym pocałunku. Dziewczyny lizały się jak szalone. Wplotły dłonie we włosy partnerki i z pomocą ust i języków wyraźnie sprawiały sobie coraz więcej przyjemności. Po kilku sekundach, oprócz przyjemnego mlaskania, dało się słyszeć ciche westchnięcia i nieśmiałe jęki.
         Pozostałym też udzielił się nastrój, jaki zapanował dzięki oglądanemu pocałunkowi. Monika z wielkim uśmiechem na twarzy coraz wyżej głaskała się po nogach, aż jej dłoń zniknęła pod obcisłą koszulą nocną. Palec drugiej dłoni zataczał coraz mniejsze kręgi wokół obfitej piersi i pobudzonego sutka. Ania natomiast starała się zachować powagę i zapanować nad rosnącym podnieceniem, zaciskając mocniej uda. Pamiętałam, że nie ma na sobie majtek, więc takie mocne ściskanie nóg raczej przynosiło zupełnie odwrotny skutek. Jej oddech był coraz płytszy i szybszy, a kolana niespokojnie, ocierały się o siebie.
         Na mnie i moje ciało ta sytuacja też działała wyjątkowo przyjemnie. Czułam coraz większe ciepło, obserwując całujące się koleżanki. Mimowolnie, co chwilę oblizywałam wysychające usta. Mały diabełek w mojej głowie szeptał mi pomysły o masturbacji, ale starałam się go uciszyć, skupiając się na podziwianiu coraz ciekawszego przedstawienia i oglądających go ze mną dziewczyn. Wiedziałam, że nie tylko do mnie kierował te podszepty, ale nie mogłam okazać się słabsza niż Ania lub Monika.
         W końcu dziewczyny przestały się całować i wyglądało na to, że niechętnie się od siebie odrywają. Obie miały urocze wypieki, ale i uśmiechy na twarzach i patrzyły na siebie z ogromnym pożądaniem. Musiało im być przyjemnie. Kasia lekko chwiejnym krokiem wróciła na miejsce i chwilę siedziała w milczeniu, patrząc na Magdę. Wiedziała, że teraz nadszedł czas jej zadania. Byłam bardzo ciekawa, jakie myśli kłębią się w jej głowie. Każda chwila oczekiwania wydawała się wiecznością. W końcu powiedziała, patrząc w oczy brunetki:
    – Opowiedz nam jak najdokładniej swoją najgłębiej skrywaną fantazję seksualną.
    Starałam się ukryć podniecenie, podobnie jak pozostałe dziewczyny, ale każda z nas robiła to coraz bardziej nieudolnie. Głośne przełykanie śliny, wypieki na twarzy, nerwowe zaciskanie nóg czy zwilżanie spierzchniętych ust, to tylko niektóre ze znaków, jakie wyłapałam na tak szybko.
         Magda, najwyraźniej oszołomiona jeszcze rozkosznym pocałunkiem, chwilę się zastanawiała. W końcu upiła spory łyk wina i usiadła ze skrzyżowanymi nogami na łóżku. Doskonale widziałam, że nie tylko mój wzrok momentalnie skupiał się na jej kroczu. Brunetka wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić:
    – Od jakiegoś czasu, głównie za sprawą Gosi i Ani myślę i marzę o seksie z inną kobietą – zaczęła.
    Słuchałyśmy bardzo uważnie, coraz ciekawsze jej wyobrażeń i pragnień oraz oczekiwań w intymnej sytuacji z inną dziewczyną.  
    – Chciałabym być wolno rozebrana, całowana, przytulana i dotykana dosłownie wszędzie – kontynuowała – Ale przede wszystkim chciałabym dojść w jej ramionach, żeby wiedziała, jak bardzo mi z nią dobrze i ile przyjemności mi sprawiła.
         Muszę stwierdzić, że miała wszystko nieźle zaplanowane i obmyślone. Pewnie nie raz marzyła o takiej sytuacji podczas masturbacji. Musiało to zrobić na niej naprawdę duże wrażenie, skoro uważa to za swoją najgłębiej skrywaną i najbardziej pożądaną fantazję. Widocznie moje i Ani oddziaływanie na otoczenie było znacznie większe, niż nam się wydawało.
    – Później chciałabym się odwdzięczyć i posmakować jej ciała i sprawić, żeby czuła się co najmniej tak cudownie, jak ja wcześniej – mówiła dalej.
         Z każdą kolejną chwilą, gdy to mówiła, to wypieki na jej policzkach były coraz wyraźniejsze. Niemożliwe, żeby dalej tak na nią działał pocałunek z Kasią. To musiało być działanie jej własnej opowieści i wyobraźni. Dodatkowo pozycja, jaką przyjęła, okazała się niezbyt szczęśliwa. Materiał spodenek przykleił się do jej wilgotnej z podniecenia cipki i stał lekko przeźroczysty. Wpatrzone w jej krocze wszystkie mogłyśmy podziwiać jej piękną, nabrzmiałą cipkę. Dziwnym zbiegiem okoliczności, żadnej nie wpadło do głowy, żeby jej o tym powiedzieć. Jakby tego było mało, sutki też zdradzały jej podniecenie, odznaczając się pod cienkim materiałem szarego topu.
         Wszystkie byłyśmy podniecone do granic możliwości i nie potrafiłyśmy oderwać wzroku od seksownego ciała Magdy. Byłam pewna, że w tej chwili każda z nas padłaby pomiędzy jej nogi i zrobiła dla niej wszystko, gdyby tylko o to poprosiła. Swoją opowieścią i reakcją ciała otumaniła, zauroczyła i rozkochała w sobie każdą z obecnych dziewczyn. W tej chwili miała do dyspozycji pięć gotowych na wszystko, napalonych kochanek, ale nie miała o tym pojęcia.
         Nagle skończyła opowiadać i szybko słodko się uśmiechnęła, starając się zamaskować swoje zakłopotanie i odwrócić naszą uwagę od podniecenia, jakie czuła. Podniosła kieliszek i napiła się z niego, przepłukując wyschnięte od gorącego oddechu gardło. Usiadła znowu z nogami na podłodze, co uniemożliwiło nam dalszą obserwację jej najczulszego miejsca i popatrzyła z zawadiackim uśmiechem prosto na mnie. Aż mnie zmroziło. Wiedziałam, że teraz moja kolej i czułam na sobie spojrzenia pozostałych dziewczyn. Każda z nich na pewno zastanawiała się, jak szaloną rzecz każe mi zrobić Magda. Wiedziałyśmy, że jest na tyle zwariowana, że może to być absolutnie wszystko.
    – Gosiu, widzę, że jest ci gorąco – zaczęła, a ja przełknęłam głośno ślinę – Coś mi mówi, że chciałabyś się przewietrzyć – kontynuowała – Wyjdź na klatkę schodową i zrób sobie to, co zrobiłaś Ani na basenie – usłyszałam.
         Zamurowało mnie. Gorąco, podniecenie i wypity wcześniej alkohol ze zdwojoną siłą uderzyły mi do głowy. Czułam, że świat zaczął mi wirować. Nerwowo rozglądałam się po dziewczynach w poszukiwaniu wsparcia i jakiegokolwiek protestu z ich strony, ale nawet Ania pozostawała niewzruszona na ustalone wcześniej warunki gry. Widziałam na jej policzkach malujące się rumieńce i byłam przekonana, że jest podniecona tym, co usłyszała, co najmniej tak samo, jak ja. Wiedziałam też, że każda z obecnych na pewno z przyjemnością zobaczy mnie w tak intymnej sytuacji, jako kulminację dzisiejszego wieczoru.
         Nie minęła chwila i usłyszałam cichy doping Moniki, której szybko zaczęły wtórować pozostałe dziewczyny:
    – Go-sia! Go-sia! – motywowały mnie coraz głośniej.
    W końcu wstałam i usłyszałam gromkie brawa, jakbym właśnie wykonała, jakąś skomplikowaną akrobację. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych z mieszkania. Trzęsącymi się dłońmi odblokowałam zamek i szarpnęłam za klamkę. Wyszłam, zamykając za sobą drzwi i znalazłam się na pustej, słabo oświetlonej klatce schodowej. Lekko pijana, bosa, miałam na sobie tylko białą koszulkę, która ledwo zakrywała dół moich pośladków i przy każdym ruchu ocierała się o pobudzone do granic możliwości, twarde sutki.
         Usłyszałam, że dziewczyny ustawiły się za zamkniętymi drzwiami i przepychały co chwilę do judasza, żeby choć przez chwilę widzieć, co robiłam. W duszy modliłam się, żeby nikt akurat nigdzie nie wychodził i mnie nie nakrył. Oparłam się o ścianę i stanęłam w lekkim rozkroku. Jedną dłoń wplotłam we włosy i bawiłam się nimi chwilę. Nie potrzebowałam rozgrzewki. Od dawna byłam bardzo mokra i podniecona. To było przedstawienie dla podglądających mnie dziewczyn. Miałam zamiar dać im i sobie dużo, dużo więcej.
         Druga dłoń mocno ścisnęła i ugniatała nabrzmiałą pierś. Pierwszy niekontrolowany jęk wydobył się z moich ust, gdy pomiędzy palcami zaczęłam rolować i lekko pociągać sterczący sutek. Wtedy dłoń z włosów zsunęła się po ciele wprost pomiędzy rozchylone uda. Poczułam na niej ciepło bijące od mojej cipki. Jęknęłam znowu głośno, gdy palce jej dotknęły. Była jeszcze bardziej mokra niż mi się wydawało. Soczki zaczynały już wypływać i kropelka po kropelce torowały sobie drogę w dół po wewnętrznej stronie ud.
         Bez zwlekania dotknęłam łechtaczki. Przeszedł mnie cudowny dreszcz i aż skuliłam się w sobie, ściskając piersi pomiędzy ramionami. Cokolwiek nie robiłam, było mi tylko przyjemniej. Masowałam powoli swój najczulszy punkt, ale moje ciało domagało się czegoś więcej. Podciągnęłam w amoku koszulkę i ściągnęłam ją, rzucając na podłogę obok mnie. Teraz już byłam zupełnie naga i masturbowałam się bezwstydnie na klatce schodowej przed drzwiami mojego mieszkania. Jakby tego było mało, świadomość, że dziewczyny mnie podglądają, podniecała mnie jeszcze bardziej.
         Teraz już obie dłonie przeniosłam pomiędzy uda. Gołe cycki ściśnięte pomiędzy poruszającymi się ramionami dostarczały mi wielu przyjemnych bodźców, ale to, co działo się tam na dole, przeniosło mnie pod bramy raju. Palce jednej dłoni nieprzerwanie pocierały i drażniły nabrzmiałą i wrażliwą do granic łechtaczkę. Najpierw dwa, a po chwili trzy palce niczym bezlitosne tłoki, wsuwały się i wysuwały z mojej cipki w szalonym tempie. Poddałam się namiętności i tej cudownej chwili. Posuwałam palcami coraz szybciej i mocniej. Czułam, jak wspaniale mnie rozciągają, dostarczając ogrom rozkoszy. Osiągnięcie szczytu było tylko kwestią sekund.
         I w końcu się stało. Dopadł mnie potężny orgazm. Palce z cipki wysunęły się i złapały za jedną z piersi, szczypiąc i ciągnąc mocno sutek. Druga dłoń nieustannie pocierała łechtaczkę, wprawiając moje ciało w drgawki nie do opanowania. Miłosne soczki trysnęły z mojego zaspokojonego wnętrza i zamoczyły podłogę pode mną. Nie byłam w stanie dłużej stać i osunęłam się na kolana, które szybko się pode mną rozsunęły. Moja goła pupa dotknęła chłodnej i mokrej podłogi.
         Dosłownie chwilę później do moich uszu, jakby z oddali doszły odgłosy otwierania drzwi mojego mieszkania. Ania z Moniką wybiegły, żeby pomóc mi się pozbierać. Z ich wsparciem, na drżących jeszcze od orgazmu nogach, weszłam do środka, gdzie ciężko oddychając, ledwo stałam przed wpatrzonymi we mnie dziewczynami. Nie obchodziło mnie wcale, że stoję przed nimi zupełnie naga. Zafascynowało mnie, że źrenice ich oczu były rozszerzone, a oddechy bardzo szybkie i płytkie. Spod koszulek i topów wyraźnie sterczały nabrzmiałe sutki i każda nerwowo zaciskała uda, przestępując z nogi na nogę. Czułam ich wzrok na moim nagim, zaspokojonym ciele, ale wcale mi to nie przeszkadzało. W tej chwili pozwoliłabym im zrobić ze sobą absolutnie wszystko, jeśli tego by właśnie chciały.
         Wtedy podeszła do mnie Ania i z zatroskaną miną przytuliła mocno, obejmując i przekazując odrobinę swojego ciepła. Bezwiednie objęłam ją i z czułością pocałowałam w usta. Chwilowa pieszczota pozwoliła mi nieco dojść do siebie, a zmącona rozkoszą świadomość zaczęła  wracać.
    – Ubierz się kochanie – powiedziała z troską moja dziewczyna, podając mi koszulkę, którą zabrała z klatki schodowej, gdy pomagała mi wejść z powrotem do mieszkania.
    Pomogła mi się ubrać i cmoknęła jeszcze raz w usta.
    – Byłaś wspaniała! – powiedziała wyraźnie uradowana – Kocham cię!
    – Ja też cię kocham – odwzajemniłam wyznanie i posłałam jej ciepły uśmiech – Czyli zadanie zaliczone?
    – Na szóstkę z plusem – krzyknęła zza jej pleców wyszczerzona w uśmiechu Monika.
    – Potwierdzam. Lepiej się nie dało! – dołączyła się Kasia.
    – A Ty co powiesz? – spytałam siedzącej w pokoju jakby nigdy nic Magdy.
    Spojrzała na mnie z grymasem na twarzy, po czym nie mogąc się opanować, też zaczęła się śmiać i gratulować.
    – To było niesamowite! – jej głos był pełen uznania i podziwu – Przeszłaś moje najśmielsze oczekiwania.
    – To znaczy? – dopytałam, gdy już wszystkie zajęłyśmy swoje miejsca.
    – Wiedziałam, że jesteś piękna, ale dodatkowo jesteś tak seksowna, że chyba nikt nie mógłby ci się oprzeć – wyznała szczerze.
    – Ooo Ania uważaj, bo będziesz miała konkurentkę – zażartowała Kasia.
    – Laski – zaczęła tłumaczyć Magda – Nie ma co ukrywać, że po tym przedstawieniu każda z nas zrobiłaby dla Gosi absolutnie wszystko bez zastanowienia.
    Rozejrzała się po pozostałych dziewczynach, a każda z nich z zawadiackim uśmiechem przyznała jej rację.
    – Ale Ona jest moja! – wtrąciła Ania, jakby zapewniając, że nie zamierza się mną dzielić.
    – A my pijane, rozgrzane i zbyt szczere – przyznała Monika.
    – Masz rację – zgodziła się z nią Magda – Chyba starczy kuszenia losu jak na jeden dzień.
         Wszystkie niemal jednocześnie przytaknęłyśmy jej słowom. Posiedziałyśmy jeszcze trochę, gadając na różne tematy, śmiejąc się i sącząc delikatnie kończące się już zapasy wina. Nie było już głupich gier, pytań, wyzwań, ani prób. Każda w oczach pozostałych była kimś wyjątkowym i nasza znajomość i przyjaźń weszła tego wieczora na nowy, zdecydowanie wyższy poziom. Podziw, jaki czułyśmy do siebie nawzajem, po wykonaniu tak głupich i podniecających zadań był nie do opisania i nic już nie mogło tego zmienić.
         Zanim poszłyśmy spać, to jeszcze każda skorzystała z łazienki i wzięła szybki prysznic. Tylko mnie i Ani zeszło się nieco dłużej. Nie mogłyśmy sobie odpuścić kilku rozkosznych chwil w swoich objęciach i zaspokojenia spragnionych ciał.  
    – A wiesz, że wszystkie doszłyśmy, patrząc na ciebie, gdy się pieściłaś?
    – Żartujesz? – nie mogłam uwierzyć.
    – Poważnie. To było już zbyt wiele i jakoś tak samo wyszło… – odpowiedziała speszona.
    – Pewnie Kasia zaczęła? W końcu ma płodne dni – zażartowałam.
    – No właśnie nie – Ania posłała mi zawadiacki uśmiech.
    – Ty?
    – Magda.
    – Nie wierzę! – prawie wykrzyczałam zaskoczona.
    – No to uwierz – znowu się uśmiechnęła – Jak tylko zobaczyła, że pieścisz się tam naga, to jej dłoń momentalnie znalazła się w spodenkach.
    – I co było potem?
    – Potem to i my pękłyśmy. Najpierw Kasia, a później ja i Monika. Zmieniałyśmy się tylko przy wizjerze, żeby móc cię oglądać i pieściłyśmy się jak szalone.
    – Kochane wariatki – dalej nie docierało do mnie to, jakie wrażenie wywarłam na dziewczynach.
    – Może i wariatki, ale Magda miała rację, że po tym, co zrobiłaś, każda bez wahania byłaby na twoje rozkazy – cmoknęła mnie – Dałaś mi i dziewczynom cudowne orgazmy. Nigdy ci się za to nie odwdzięczę…
    – Nie musisz.
    – Ale chcę…
         Wpadłyśmy sobie nagie w ramiona i całowałyśmy się jak szalone. Dłonie Ani były dosłownie wszędzie na moim ciele i zachłannie pieściły wszystkie najczulsze miejsca. Ja też nie zostałam jej dłużna. Nie łatwo było mi się skupić na pieszczeniu jej ciała, bo doskonale wiedziała, jak sprawiać mi przyjemność. Kochałyśmy się na podłodze łazienki, dostarczając sobie wzajemnie kolejnych cudownych chwil i orgazmów. Nasze dłonie, usta i języki pracowały nieustannie tylko po to, żeby wprawić kochankę w zachwyt i uniesienie.
         Gdy wyszłyśmy, to dziewczyny szczerzyły się do nas i wiwatowały, leżąc już w przygotowanych, prowizorycznych posłaniach na podłodze salonu. Oprócz uśmiechów na ich twarzach malowały się cudowne rumieńce. Byłyśmy pewne, że nie tylko w łazience było przed chwilą gorąco. Nie miałyśmy się zamiaru tłumaczyć ani tym bardziej o nic pytać. Miałyśmy świadomość, że zachowywałyśmy się głośniej, niż powinnyśmy i wszystko było doskonale słyszalne w salonie. Dumnie przemaszerowałyśmy pomiędzy nimi do naszej sypialni, zamykając za sobą drzwi. Zrzuciłyśmy z siebie piżamy i nagie, wtulone w siebie, kochane i niesamowicie szczęśliwe, zasnęłyśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata
  • Sasiadka Ania 16 – Rocznica (Przystawka)

    Nie mogłam w to uwierzyć. Nawet się nie obejrzałam, a już minął rok mojego związku z Anią. Ta szalona, piękna dziewczyna zawładnęła moimi myślami, umysłem i ciałem prawie dwanaście miesięcy temu. Od naszego pierwszego intymnego spotkania wiele się zmieniło. Również moje uczucie do niej, które stało się bardziej dojrzałe i pełniejsze. Każdego dnia upewniałam się, że to właśnie z nią chcę spędzić resztę swojego życia. Byłam wdzięczna losowi, że postawił tę wyjątkową istotę na mojej drodze. Nie chciałam jej jednak przytłaczać takim wyznaniem, więc zachowałam te myśli dla siebie. Na zbliżającą się rocznicę chciałam zaplanować coś wyjątkowego, coś specjalnego. Coś, co sprawi, że obie na zawsze zapamiętamy ten wyjątkowy dzień i poczujemy się jak na początku naszej znajomości.
         Długo nie mogłam wymyślić niczego, co uznałabym za godne mojego uczucia do Ani. Rozmyślałam i planowałam całymi tygodniami. Niejedną noc zarwałam, leżąc tylko w łóżku obok smacznie śpiącej miłości mojego życia. Już powoli zaczynałam się poddawać, gdy nagle pewnej nocy, tuż przed zaśnięciem, przyszło olśnienie. Nie wiem, dlaczego od razu na to nie wpadłam. Przecież to takie oczywiste, że najprostsze rozwiązania bywają tymi najlepszymi. Żaden prezent nie był w stanie zastąpić lub przebić czasu, który mogłybyśmy spędzić gdzieś razem, tylko we dwie.  
         Od razu moje myśli powędrowały do domku nad jeziorem, w którym spędziłyśmy nasz pierwszy upojny weekend. Wspólne rozmowy, kąpiele i spacery wróciły we wspomnieniach jak najpiękniejszy film. Za każdą z tych chwil oddałabym wszystko, więc dlaczego by nie spróbować jeszcze raz. Fantastycznie byłoby odwiedzić miejsce, gdzie w spokoju mogłyśmy się zakochać nie tylko w swojej cielesności, ale i osobowościach. Godzinami rozmawiać albo milczeć, tulić się, trzymać za ręce, obejmować i okazywać miłość.
         Rankiem następnego dnia, wstałam pełna energii i krzątałam się po kuchni, przygotowując śniadanie. Było dosyć ciepło, więc zarzuciłam na siebie tylko czarny satynowy szlafrok. Gdy na stole postawiłam kubki z gorącą i aromatyczną kawą, weszła zupełnie naga, zaspana jeszcze Ania.
    – Dzień dobry Kochanie! – przywitałam ją i podeszłam, żeby dać buziaka.
    – Cześć… – odpowiedziała, gdy nasze usta się rozłączyły – A co z ciebie taki ranny ptaszek?
    – Po prostu mam dobry humor.
    – Super, a coś się stało? – spytała, siadając na krześle – Bawiłaś się beze mnie, czy tak po prostu?
    – Wolę, jak ty się mną bawisz… – przyznałam z uśmiechem.
    – To, co takiego się stało?
    – Wpadł mi do głowy pewien pomysł… – zaczęłam tajemniczo.
    – Jakaś nowa zabawa?
    – Przy tobie zawsze mam mnóstwo nowych pomysłów na zabawy, ale tym razem to coś zupełnie innego.
    – Czyli? – spytała wyraźnie zainteresowana i usiadła przy stole.
    – Wiesz, że zbliża się nasza rocznica… – zaczęłam niepewnie, obserwując wyraz jej twarzy.
    – Taaak…
    – Co powiesz, żebyśmy uczciły to wyjazdem w specjalne miejsce?
    – Jakieś hotel? SPA?
    – Nie… – uśmiechnęłam się ciepło – Myślałam o domku mojego wujka.
    Oczy Ani nagle rozszerzyły się z ciekawością i zrozumieniem.
    – Cudowny pomysł! – prawie krzyknęła i wstała, żeby się do mnie przytulić.
    Przyjemnie było poczuć jej nagie ciało łączące się z moim.
    – Myślisz, że wujek się zgodzi?
    – Na pewno. Po naszej ostatniej wizycie był bardzo mile zaskoczony, że wszystko zostawiłyśmy, jak należy i zaoferował, że mogę pożyczać klucze, kiedy tylko będę chciała.
    – To świetnie! – uśmiechnęła się Ania.
    – A co ty na to, żeby zaprosić też dziewczyny?
    – Na cały wyjazd? – spytała jakby z lekką obawą w głosie.
    – Tak szczerze, to myślałam, że najpierw pojedziemy na tydzień tylko we dwie, a dopiero w drugim tygodniu dołączą do nas dziewczyny.
    – Rozumiem, że masz na myśli Monikę, Magdę i Kaśkę?
    – Jasne, ale myślałam jeszcze o Paulinie. Fajnie byłoby jej podziękować za tamtą sesję.
    – Genialne! – zaćwierkała radośnie moja dziewczyna – To kiedy jedziemy?
    – Za dwa tygodnie? – spytałam niepewnie – Masz wtedy jakieś kolokwia lub zaliczenia?
    – Jak dobrze pójdzie, to już będę po wszystkim, więc to świetny termin. – uśmiechnęła się Ania – Już piszę do dziewczyn.
         W kilka minut wszystkie najbliższe nam koleżanki były poinformowane i każda z nich bardzo entuzjastycznie podeszła do zaproszenia w tak ważne dla nas miejsce. Nie raz opowiadałyśmy o pamiętnym wyjeździe do domku nad jeziorem, gdzie to, co jest między nami, rozkręciło się na poważnie. Nawet Paulina, pomimo że nie znała tej historii, chętnie zgodziła się na spędzenie kilku dni w tych pięknych okolicznościach przyrody, w gronie zdrowo pokręconych dziewczyn. Z każdą chwilą byłam z siebie coraz bardziej dumna, że udało mi się wpaść na taki pomysł.
         W międzyczasie wykonałam szybki telefon do wujka, który bardzo się ucieszył, że o nim pamiętam. Po krótkiej rozmowie, bez chwili wahania zgodził się udostępnić nam domek na całe dwa tygodnie i obiecał następnego dnia wysłać mi klucze. Dopytał jeszcze, co słychać u mnie i u Ani. Byłam zaskoczona, że o nas wie. Widocznie mama albo tata musieli mu coś szepnąć. Najważniejsze, że nie miał nic przeciwko. Pożegnał mnie gromkim śmiechem i zakończył połączenie.
         Jeszcze tego samego wieczora Ania zaczęła spisywać listę rzeczy, które miałyśmy zabrać ze sobą do domku, a ja czekałam na potwierdzenie szefowej, że nie będę miała problemu z dostaniem na ten czas urlopu. Jakaż była moja radość, gdy po dosłownie kilku minutach odpisała, nie wnosząc żadnych zastrzeżeń do terminu oraz ilości dni wolnych. Życzyła mi nawet udanego wypoczynku.
         Wieczór tamtego dnia minął nam błyskawicznie na planowaniu i rozmyślaniu o wyjeździe, którego tak bardzo nie mogłyśmy się doczekać. Każdego kolejnego dnia żyłyśmy marzeniami i każda z nas snuła swoje małe plany na czas, który miałyśmy spędzić tylko we dwie. Dzięki temu nawet w pracy nie dłużyło mi się jak zazwyczaj. Wracałam do domu zadowolona i pobudzona z głową pełną nowych pomysłów, wizji i fantazji. Pomimo że byłyśmy parą dopiero rok, to sporo razem przeszłyśmy. Nie wiedziałam, czy uda mi się zaskoczyć moją dziewczynę jakimś szalonym pomysłem. Liczyłam, że moja inwencja twórcza mnie nie zawiedzie.
         Ania miała dokładnie tak samo. Nawet po ciężkim dniu na uczelni wracała pełna wigoru. Niejednokrotnie padałyśmy sobie w ramiona i rozładowywałyśmy nagromadzoną energię w najprzyjemniejszy znany nam sposób. Nie miało dla nas znaczenia, czy byłyśmy w przedpokoju, w kuchni, czy w łazience. Potrzebowałyśmy dać ujście temu, co do siebie czułyśmy. Tak intensywne dni mijały w zatrważającym tempie i nawet się nie obejrzałyśmy, jak nadszedł dzień wyjazdu.
         Spakowane w dwie walizki, z kilkoma torbami pełnymi jedzenia, wsiadłyśmy do mojego samochodu i wyruszyłyśmy w drogę. Lubię czuć się swobodnie podczas podróży, więc założyłam granatowe szorty na gumkę, którymi zakryłam koronkowe, czarne figi, a do tego cienką bluzę odsłaniającą mój brzuch. Postanowiłam pominąć stanik, żeby nie gnieść piersi przez kilka godzin jazdy. Stopy ukryłam w wygodnych, białych, siateczkowych adidasach.  
         Ania podeszła podobnie do sprawy. Zajęła miejsce obok mnie, mając na sobie zwiewną sukienkę w kwiaty, a na stopach sandałki. Pod spodem na pewno nie miała stanika, o czym informowały mnie dumnie sterczące, rozkoszne sutki. Włosy spięła w dwa kucyki, co nadawało jej buzi dziewczęcego uroku. Od razu miałam ochotę zacząć ją całować, ale jakimś cudem udało mi się powstrzymać.
         Z każdym mijanym kilometrem czułam coraz większe podniecenie na myśl o siedzącej obok niesamowicie pociągającej dziewczynie. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że już niebawem będę miała ją na zupełnym odludziu tylko dla siebie. Nie raz musiałam mocniej zacisnąć uda i przełknąć ślinę, chcąc opanować choćby odrobinę wzbierające we mnie emocje, ale przynosiło to odwrotny skutek. Ściskana kobiecość coraz częściej przypominała o sobie, uwalniając kolejne porcje wilgoci. Czułam, że majtki nasiąknęły już moimi soczkami.
         Ku mojemu zaskoczeniu Ania bez trudu rozszyfrowała znaki, jakie dawało moje ciało i mniej więcej w połowie drogi kazała mi nagle zjechać do lasu.
    – Coś się stało? – spytałam zaskoczona jej stanowczym tonem.
    – Jeszcze nie… – odpowiedziała tajemniczo.
    – Nie rozumiem. – powiedziałam, zatrzymując auto i wyłączając silnik z dala od drogi.
    – Widzę, jak się męczysz.
    – Nie jest źle, daję radę. – oznajmiałam swoją gotowość do dalszej jazdy.
    – Nie mówię o prowadzeniu auta. – rozpięła pas i przekręciła się w moją stronę.
    – A o czym? – spytałam zbita z tropu.
    – O tym…
         Nachyliła się i wpiła się zachłannie w moje usta. Jej język poruszał się dziko i pieścił  moje wargi, dopóki nie splótł się w zwariowanym tańcu z moim. Zaczęłyśmy namiętnie się całować. Dłoń Ani od razu wsunęła się pod materiał szortów i mokrych majtek. Wsunęła palec do mojej cipki, a ja omal nie doszłam, jęcząc jej głośno prosto do ust.
    – Widziałam, jak na mnie patrzysz. – mówiła, wsuwając i wyjmując ze mnie palec – Jak obserwujesz moje sutki, nogi i stopy. Jak zaciskałaś uda, żeby opanować podniecenie, ale to wszystko na nic.
    – Nic na to nie poradzę… – zmieszałam się lekko.
    – Jesteś tak cudownie mokra… – szeptała, wsuwając drugi palec do mojego gościnnego wnętrza.
    – Dla ciebie… – jęknęłam, czując, że z każdą chwilą robi się we mnie coraz ciaśniej.
    – Chcę się z tobą kochać! Tu i teraz! Chcę cię mieć zupełnie nagą i zaspokoić nasze rozgrzane ciała – wyszeptała moje najskrytsze pragnienie, odpinając mój pas.
    – Taaak… – tylko tyle byłam w stanie z siebie wydobyć.
    – Odsuń i rozłóż fotel. – poleciła, co wykonałam po prostu błyskawicznie – Wypnij się!
         Posłuszna jak zawsze w takich sytuacjach przekręciłam się na czworaka i przyjęłam pozycję, o jaką prosiła mnie Ania. Jednym zwinnym ruchem zsunęła mi z pupy szorty razem z majtkami i z niewielką pomocą zdjęła je ze mnie i rzuciła na tylną kanapę samochodu. Mając mnie już nagą od pasa w dół, złapała mocno za pośladki i rozsunęła je mocno, eksponując lśniące od wilgoci dziurki. Przyssała się do nich i zaczęła energicznie lizać, zagłębiając język najpierw pomiędzy wargami cipki, a po pierwszych głośnych jękach przeniosła całą uwagę na drugą dziurkę. Jeździła językiem dookoła wejścia, zanim skupiła całą uwagę na samej dziurce. Szybko udało jej się rozluźnić mnie na tyle, że jej język zaczął penetrować moją pupę.  
         Było mi cudownie. Wiłam się w spazmach rozkoszy i błyskawicznie dopadł mnie pierwszy orgazm. Przyszedł nagle i dosłownie ściął mnie z nóg. Ręce też odmówiły mi posłuszeństwa i opadłam twarzą na rozłożony fotel. Ania jednak ani myślała przerywać. Kilka jej palców zakradło się ku mojej radości do wnętrza cipki i zaczęły mnie miarowo posuwać, zwiększając tylko moje doznania.
    – Uwielbiam patrzeć, jak moje palce znikają tak głęboko w tobie. – powiedziała zauroczona.
    – Możesz to robić zawsze i wszędzie. – przypomniałam.
    – Wiem Kochanie… – wyczułam zadowolenie w jej głosie, a do mojej cipki wszedł kolejny palec.
    – Iloma palcami najbardziej lubisz się mną bawić? – spytałam, spoglądając na skupioną na zabawie dziewczynę.
    – Fascynuje mnie, gdy wsuwam w ciebie całą dłoń. – przyznała szczerze – Nie mogę się nadziwić, jak do takiej małej i cudownej cipki mieści się aż tyle.
    – To dlatego, że tak cudownie mnie rozciągasz, masujesz i podniecasz. I wiesz co?
    – Co?
    – Ja też lubię, gdy mam cię całą w środku. – uśmiechnęłam się do coraz bardziej rozradowanej Ani.
    – Czyli podoba ci się TO…
         Skończyła mówić i w tym samym momencie pchnęła nieco mocniej, wsuwając ostatni palec do mojego ociekającego wilgocią wnętrza. Myślałam, że zwariuję z rozkoszy. Doszłam momentalnie i zaczęłam wić się jak szalona na fotelu z dłonią Ani głęboko posuwającą moją cipkę. Zdawała się nie zauważać, co właśnie przeżywałam i jak w amoku nieprzerwanie poruszała ręką. Orgazmy jak fale rozbijające się o brzeg przychodziły nieubłaganie jeden po drugim i niszczyły mój umysł, podmywając resztki wolnej woli i jakiekolwiek hamulce. Pamiętam tylko, że krzyczałam na całe gardło, a z mojej kobiecości tryskały nieprzerwanie miłosne soczki. Nagle nastała ciemność…
         Ocknęłam się po kilku minutach. Ania patrzyła na mnie z szerokim uśmiechem i głaskała nagie, drgające jeszcze w uniesieniu ciało. Każdy jej dotyk odczuwałam po stokroć. Mimowolnie syczałam i pojękiwałam przy każdym, nawet najlżejszym muśnięciu wilgotnej od potu i soczków skóry. Nasze spojrzenia się spotkały. Zobaczyłam w jej oczach uwielbienie, jakim darzyła mnie i moje ciało oraz jego reakcje.
    – Bo się zakochasz… – wyszeptałam z trudem.
    – Już cię kocham! – prawie wykrzyknęła – Jesteś cudowna.
    – Ja? Chyba raczej ty. Zobacz, do jakiego stanu mnie doprowadziłaś. – posłałam jej uśmiech.
    – Ty mnie wszystkiego nauczyłaś.
    – Sama świetnie sobie radzisz. Ja nie muszę cię niczego uczyć.
    – Jesteś pewna?
    – Na milion procent. – odpowiedziałam pewniejszym już głosem.
    – Czyli ulżyłam ci? – spojrzała na mnie zawadiacko.
    – Prawie…
    – To, co mogę zrobić, żeby ulżyć ci całkowicie?
    – Ściągnąć tę sukienkę i rozłożyć szeroko nóżki. – powiedziałam, siadając na swoim fotelu i pochylając się w stronę mojej kochanki z szerokim uśmiechem.
    – Z prawdziwą rozkoszą… – odwzajemniła uśmiech i błyskawicznym ruchem pozbyła się, jak się okazało, jedynej części swojej garderoby.
         Byłam zaskoczona, ale bardzo pozytywnie, że miała na sobie tylko sukienkę. Do dzisiaj zastanawiam się, jak to jest możliwe, że przez całą drogę aż do tego momentu, nie zauważyłam u Ani braku bielizny. Od razu zaważyła moje zdziwienie:
    – Myślisz, że ubrałam się nieodpowiednio? – świetnie grała zasmuconą.
    – Chyba żartujesz! – odpowiedziałam po dłuższej chwili – Jak dla mnie, to możesz się zawsze tak ubierać. – posłałam jej uśmiech, nie potrafiąc się skupić.
    – Wyglądasz na rozkojarzoną. – trafnie zauważyła.
    – To dlatego, że jesteś tak piękna, że nie wiem, gdzie mam patrzeć. – wyjaśniłam i nachyliłam się ku niej.
    Złożyłam na jej ustach delikatny pocałunek i słodkimi buziakami z odrobiną pieszczot językiem, zaczęłam przesuwać się coraz niżej.
    – Mam nadzieję, że bardzo długą chwilę skupisz się na mojej cipce… – szepnęła wyraźnie podniecona.
    – A dlaczego?
    – Bo uwielbiam, gdy się nią zajmujesz… – syknęła, gdy lekko przygryzłam jej sutek.
    – A jak? – drażniłam się dalej, jeżdżąc językiem wokół drugiej piersi.
    – Kocham, jak mnie rżniesz bez opamiętania i robisz ze mną, co tylko zapragniesz. Moje ciało jest zawsze do twojej dyspozycji bez żadnych ograniczeń! – powiedziała, przyciskając moją głowę do swojego biustu.
         Zassałam mocno jej pierś i bawiłam się twardym sutkiem wewnątrz moich ust. Ania syczała i pojękiwała co chwilę. Moje dłonie błyskawicznie zawędrowały na wewnętrzną stronę jej ud i przesuwały ku jej gorącej kobiecości. Aż pisnęła z zachwytu, gdy nagłym ruchem wsunęłam do jej wnętrza dwa palce.
    – O taaak…
    Spojrzałam na jej twarz. Miała zamknięte oczy i uchylone usta. Oddała się całkowicie w moje władanie, gotowa odczuwać rozkosz, jaką dawały jej moje dłonie i język.
    – Połóż się. – poprosiłam – Chcę, żeby ci było wygodnie.
    Posłusznie oparła się o drzwi, rozkładając przede mną szeroko nogi.
    – A ja chcę, żebyś mnie wyruchała… – powiedziała i oblizała lubieżnie wargi.
         Wtedy oszalałam i wpadłam jakby w trans. Rzuciłam się pomiędzy jej uda i przyssałam do lśniącej od soczków cipki. Zaczęłam ją lizać i pieścić językiem, co chwilę trącając i pocierając nim nabrzmiałą łechtaczkę. Ania piszczała z zachwytu. Położyła jedną dłoń na mojej głowie i dociskała ją mocniej do swojego skarbu, a drugą bardzo mocno ściskała na zmianę swoje piersi. Wypychała biodra w górę, jakby chciała wepchnąć je bardziej w moje usta.
    – O tak, właśnie tak! Mocniej! – błagała.
    Nie mogłam pozostać głucha i obojętna na jej prośby. Wsunęłam do jej wnętrza dwa palce i zaczęłam nimi poruszać, drażniąc jej punkt G. To wywołało kolejne głośne jęki i niekontrolowane ruchy bioder. Dołożyłam trzeci palec i pchnęłam mocno.
         Wtedy Ania doszła. Jej ciało wygięło się w łuk i całe drżało, a z ust wydobył się długi, głośny jęk rozkoszy. Nie zamierzałam jednak przestać i posuwałam ją dalej, ciągle liżąc jej wrażliwy guziczek. Jej ciałem szybko zawładnął drugi, a zaraz potem trzeci, najmocniejszy jak dotąd orgazm. Wiła się na siedzeniu, a z cipki tryskały jej cudowne, miłosne soczki. Cała szyba od wewnątrz i deska rozdzielcza samochodu były pokryte wilgocią tej cudownej dziewczyny. Patrzyłam zauroczona na ten piękny spektakl i chłonęłam go każdym zmysłem. Byłam niesamowicie szczęśliwa, że umiem doprowadzić ją do takiego stanu.
         Ania jeszcze dłuższy czas spazmatycznie łapała powietrze, zanim zaczęła się uspokajać. Spojrzała na mnie wtedy swoimi pięknymi oczami, w których dostrzegałam bezgraniczną miłość i oddanie.
    – Dobrze się bawiłaś moim kosztem? – spytała.
    – Ja? Twoim? – udawałam niewiniątko – Jak możesz tak w ogóle myśleć?
    – Dzięki tobie nie umiem myśleć i to jest cudowne. – powiedziała i rzuciła mi się na szyję – Dziękuję! – wyszeptała, przytulając mnie bardzo mocno.
         Chwilę trwałyśmy w takim uścisku bliskości i czułości. Chłonęłyśmy swoje zapachy i rozkosz przebywania ciałem wtulonym w ciało. Cały świat przestał się dla nas liczyć i gdyby nagle z drzewa nie spadła na samochód mała gałąź, to mogłybyśmy tak spędzić choćby wieczność.
    – To chyba znak, że mamy stąd zjeżdżać. – szepnęłam.
    – Chyba leśne zwierzęta nie przepadają za nagimi lesbijkami w aucie. – wkręciła się Ania.
    – Mam gdzieś ich zdanie. – obruszyłam się na żarty – Mnie było cudownie.
    – Mnie też… – rozmarzyła się moja kochanka i przeciągnęła nago na fotelu pasażera.
    Przyznam, że miałam wielką ochotę się na nią rzucić i tylko resztkami siły woli, udało mi się opanować. Musiałam czymś zająć myśli, więc sięgnęłam po ubrania.
         Wysiadłam z samochodu i stojąc zupełnie naga na trawie, założyłam szorty i top. Ania wysiadła z drugiej strony i sprawnie ubrała się w sukienkę. Wsiadłyśmy do auta i wytarłyśmy ślady niedawnej zabawy z deski rozdzielczej i szyby. Poprawiłyśmy swoje fotele, zapięłyśmy pasy i ruszyłyśmy w dalszą drogę. Ta część trasy minęła odrobinę spokojniej, chociaż moja dziewczyna bardzo starała się zwracać na siebie uwagę. Co jakiś czas kusiła mnie, odsłaniając piersi, pokazując mi cipkę lub masturbując się na siedzeniu tuż obok. Doszła tak kilka razy, patrząc mi prosto w oczy, dzięki czemu czułam się częścią tej zabawy i rozkoszy.
         Na miejsce dojechałyśmy późnym popołudniem. Wprowadziłyśmy samochód za bramę i poszłyśmy otworzyć i przewietrzyć domek. W międzyczasie wrzuciłyśmy do naszego pokoju walizki z ubraniami, po czym udałyśmy się nad jezioro, żeby nasycić oczy tym pięknym i wyjątkowym widokiem.
    – Mogłabym tu zostać na zawsze… – zamyśliła się Ania.
    – Z tobą to byłaby rozkosz. – przytaknęłam jej.
    Objęłam ją w pasie i stałyśmy na brzegu jeziora, wpatrując się w dal. Nic nie mówiłyśmy, bo nie było takiej potrzeby. Liczyłyśmy się tylko my i ta chwila.
    – Mogę ci zrobić kolację? – spytała nagle.
    – Skąd nagle taki pomysł?
    – Mam przepis na coś wyjątkowego… – odpowiedziała tajemniczo i pociągnęła mnie w stronę domku.
    – A mogę ci pomóc?
    – Absolutnie! Nie ma mowy! – broniła się.
         Wyrwała mi się i pobiegła przodem, znikając nagle z oczu w drzwiach. Gdy weszłam do środka, z kuchni dobiegła mnie muzyka z głośnika Bluetooth, który przywiozłyśmy ze sobą. Już chciałam zajrzeć, ale Ania, jakby wyczuwając moją obecność, wystawiła głowę przez drzwi:
    – Ani mi się waż tu wchodzić! – jej głos brzmiał bardzo stanowczo.
    – Nie chcesz mnie? – spytałam dwuznacznie.
    – Nie! – odpowiedziała szybko i pokazała mi język.
    Jak nagle jej głowa wysunęła się zza futryny, tak nagle za nią zniknęła, a muzyka stała się jeszcze głośniejsza.
         Westchnęłam teatralnie, po czym usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Nogi położyłam na niskiej, solidnej ławie, która czasem służyła nam za stół. Starałam się nie zwracać uwagi na odgłosy dobiegające z kuchni i skupić się na oglądanym programie. Siedziałam tak może dwadzieścia minut, gdy nagle muzyka ucichła. Odwróciłam się w stronę kuchni i czekałam z niecierpliwością.
    – Może ci jednak pomóc? – spytałam.
    – Na fotelu leży opaska na oczy… – odezwała się wyraźnie podekscytowana Ania – Załóż ją!
    Rozejrzałam się i faktycznie we wskazanym miejscu znalazłam czarny kawałek materiału. Miałam ochotę nie wykonać polecenia, ale z drugiej strony wiedziałam, jak moja dziewczyna lubi robić mi niespodzianki, więc po krótkiej chwili zasłoniłam oczy.
    – Już?!
    – Tak! Jestem gotowa!
         Przez chwilę nie działo się nic. Nagle usłyszałam kroki, stawiane w butach na obcasie i domyśliłam się, że Ania podchodzi do mnie. Oparta wygodnie na kanapie, czekałam na pozwolenie zdjęcia opaski i z każdą chwilą czułam coraz większą ekscytację. Poczułam, że mebel, na którym siedzę, lekko się ugina po obu moich stronach. Byłam zdezorientowana. Nie miałam pojęcia, co się dzieje.
    – Już możesz patrzeć… – wyszeptała Ania.
    Zniecierpliwiona szybko ściągnęłam z oczu opaskę. To, co zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Na ławie przede mną leżała prawie naga Ania. Miała na sobie jedynie czarne, samonośne pończochy i szpilki. Jej nogi były szeroko rozłożone, a pomiędzy nimi aż lśniła od wilgoci jej cipka. Nie mogłam nie uśmiechnąć się na ten cudowny widok.
    – Smacznego… – powiedziała wyraźnie podniecona, rozchylając palcami wargi mokrej kobiecości.
    Oblizałam spierzchnięte wargi i padłam przed nią na kolana. Momentalnie przyssałam się do krocza mojej kochanki. Była gorąca, słodziutka i taka podniecona. Aż pisnęła, gdy poczuła mój język i wargi na swoim skarbie. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiej kolacji, ale byłam niesamowicie szczęśliwa, że to właśnie ją dostałam do “jedzenia”. Uważam ją za spełnienie najskrytszych marzeń i pragnień, a to, jak dobrze dopasowałyśmy się w łóżku, jest jak wygrana na loterii.
         Kochałyśmy się z przerwami przez kilka godzin. W końcu zmęczone i zaspokojone zasnęłyśmy nagie w swoich objęciach na podłodze salonu. Nie byłam w stanie wyobrazić sobie lepszego zwieńczenia pierwszego dnia urlopu i pierwszego roku naszego związku. Byłyśmy w cudownym miejscu, gdzie czułyśmy się wolne i swobodne. Mogłyśmy robić absolutnie wszystko i miałyśmy świadomość, że cały świat jest tylko dla nas. Jednak najważniejsze było to, że czułyśmy swoją bliskość i miłość, która nas łączyła. Żadna z nas nie zamieniłaby czasu spędzonego z tą drugą absolutnie na nic.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata
  • Sasiadka Ania 17 – Rocznica (Danie glowne)

     Kolejnych kilka dni było jak z bajki. Praktycznie cały czas chodziłyśmy nago, okrywając ciała tylko na chwilę ręcznikiem po kąpieli. Kochałyśmy się jak szalone, gdy tylko którąś naszła ochota. Nie liczyło się miejsce, godzina ani to, co robiła ta druga. Spełniałyśmy każdą, nawet najdziwniejszą zachciankę. Pomost nad jeziorem, chłodna, przyjemna woda, środek lasu, taras domu, kuchnia, salon, łazienka czy sypialnia, co rusz widywały nas, złączone w miłosnych zapasach. Momentami orgazm gonił orgazm, a po udach co chwilę spływały krople miłosnego nektaru. Czułyśmy się wolne, wyzwolone, spełnione i niesamowicie szczęśliwe. Wieczorami po igraszkach padałyśmy sobie w ramiona i zasypiałyśmy tylko po to, żeby rano obudzić się obok siebie i zaczynać dzień od kolejnych miłosnych uniesień. Nie wiem jak Ania, ale ja mogłabym wtedy umrzeć i zrobiłabym to z uśmiechem na ustach i poczuciem całkowitego spełnienia.
         Nadszedł w końcu dzień, w którym miały dołączyć do nas nasze przyjaciółki. Po zwyczajowych, porannych zabawach, zostawiłam Anię w domku, a sama ubrałam się i wsiadłam w samochód. Umówiłyśmy się, że odbiorę naszych gości ze stacji kolejowej w pobliskiej miejscowości. Całą drogę na miejsce spotkania uśmiech nie schodził mi z twarzy. Czułam wszechogarniające mnie szczęście, a każda moja myśl biegła tylko w jednym kierunku – do mojej Ani. Założone ubranie wyjątkowo mi ciążyło i odczuwałam zaskakująco duży dyskomfort. Szorty i top drażniły odzwyczajone od materiału ciało. Przez ostatnie dni miałam na sobie tylko dłonie, usta i język mojej kochanki i to był strój, jaki chciałam już zawsze na sobie mieć.
         Pod stację podjechałam punktualnie, ale okazało się, że pociąg dziewczyn miał lekkie opóźnienie, więc musiałam chwilę poczekać. Wykorzystałam ten czas na krótkiego SMS-a do Ani:
    G.: „Hej piękna! :* Dalej bez ubrania?”
    A.: „Jeszcze tak 🙂 Nie mogę przestać myśleć o tobie :*”
    G.: „Ja też myślę o tobie cały czas i strasznie przeszkadza mi to ubranie ;)”
    A.: „To zdejmij :P”
    G.: „Wszyscy mają mnie oglądać?”
    A.: „Jednak nie zdejmuj! Jesteś tylko moja! :*”
    G.: „No! :* Nie inaczej ;)”
    A.: „Jesteś już na miejscu, że piszesz?”
    G.: „Tak. Już dojechałam, ale pociąg ma opóźnienie :(”
    A.: „Pomogłabym ci zabić czas, gdybym tam była :* :P”
    G.: „Jak będziesz chciała, to pomożesz mi wieczorem :*”
    A.: „A jak?”
    G.: „Jak tylko będziesz chciała ;)”
    A.: „Zrobię wszystko :D”
    G.: „Trzymam za słowo :*”
    A.: „Trzymaj, za co tylko chcesz ;)”
    W tym momencie zawiadowca zapowiedział opóźniony pociąg. Niechętnie, ale z szerokim uśmiechem na twarzy odłożyłam telefon. Już po chwili skład zatrzymał się w peronach z ogłuszającym piskiem kół, po czym otworzyły się drzwi. Mniej więcej z jego środkowej części wysiadły cztery dziewczyny z dużymi walizkami. Od razu rozpoznałam Magdę, Kaśkę, Monikę i Paulinę. Rozmawiały i śmiały się serdecznie. Niemal od razu mnie dostrzegły. Zaczęły żywiołowo machać i iść w moją stronę.
         Pierwsza szła Monika, ubrana w jeansowe szorty, ledwo zakrywające jej zgrabne pośladki i granatowy, luźny top. Na stopach miała białe adidasy. Ciągnęła niewielką, czerwoną walizkę na kółkach. Dosłownie pół kroku za nią szła Magda. Jej ciemne włosy powiewały na lekkim wietrze. Miała na sobie cieniutką, czerwoną, kraciastą koszulę i obcisłe legginsy, które kończyły się tuż nad kolanami. Całości stroju dopełniały brązowe rzymianki. Przez ramię miała przerzuconą czarną torbę ze swoimi rzeczami.
         Za nimi szły razem Kaśka i Paulina. Ta druga rozglądała się z ciekawością, podziwiając wiejski krajobraz. Miała na sobie jeansowe ogrodniczki przed kolana i biały T-shirt. Do tego czarno-białe trampki i kolorowe skarpetki. Przez ramię przewiesiła torbę z aparatem, a resztę jej bagażu stanowił spory plecak, który niosła bez widocznego dyskomfortu. Kasia natomiast, jako jedyna ubrana była w zwiewną, błękitno-białą sukienkę w kwiaty i delikatne, niebieskie balerinki. Z trudem ciągnęła za sobą po nierównym peronie różową walizkę.
         Gdy tak je obserwowałam – naszła mnie pewna myśl. Zaczęłam się zastanawiać, jak to się stało, że tak różne dziewczyny, o tak różnych gustach i upodobaniach, połączyła tak zażyła przyjaźń. Można było o nas powiedzieć wiele, ale nie to, że w jakikolwiek sposób pasujemy do siebie z wyglądu. Dla nas liczyło się jednak to, że w swoim towarzystwie czułyśmy się coraz swobodniej i każda mogła zawsze być sobą i liczyć na wsparcie pozostałych.
    – Cześć śliczna! – przywitała mnie Magda i dała głośnego buziaka prosto w usta.
    Zaskoczyła mnie tym. Nie wiedziałam, czy zrobiła to przypadkiem, czy specjalnie. Nie mniej jednak było to bardzo miłe. Potem podchodziły kolejne dziewczyny i witały się buziakiem i uściskiem. Nawet Paulina, która była w naszym gronie po raz pierwszy przywitała mnie serdecznie.
    – Dziękuję za zaproszenie – powiedziała. – Tu naprawdę jest pięknie.
    – Poczekaj, aż zobaczysz domek i jezioro… – posłałam jej uśmiech.
    – No i rusałki! – rzuciła Kasia.
    – Chyba “ruchałki”! – szybko poprawiła ją Magda.
    Zaczęłyśmy się głośno śmiać i wsiadłyśmy do auta. W takim świetnym nastroju minęła nam droga do domku. Tam już czekała na nas uśmiechnięta Ania, ubrana w bardzo krótką sukienkę. Machała z daleka, jakby nie mogła się nas doczekać.
         Dziewczyny wysiadły z auta i z otwartymi szeroko oczami i buziami rozglądały się po naszym małym raju na Ziemi.  
    – Nie przesadziłaś – powiedziała Paulina. – Tu jest bosko!
    – Dokładnie tak, jak to opisywałyście – zauważyła Monika.
    Będąc ciągle pod wrażeniem okoliczności przyrody, podchodził do mojej dziewczyny i witały się z nią równie serdecznie, jak ze mną. Nie mogłam nie zauważyć, że gdy Ania zarzucała ramiona na szyję każdej z przyjaciółek, to sukienka podjeżdżała do góry. Niemal od razu dostrzegam brak bielizny, a mój wzrok przyciągała jej gładko wygolona cipka. Byłam ciekawa, czy tylko ja to zauważyłam. Jednak żadna z dziewczyn nie zareagowała, więc chyba tylko ja byłam świadoma braków w garderobie mojej kochanki.
         Zaprosiłyśmy gości do domku. Szybko dobrały się w pary i zajęły wolne pokoje na poddaszu. Paulina była w pokoju z Moniką, a Kaśka z Magdą. Dziewczyny rozpakowały się i po kilkunastu minutach spotkałyśmy się wszystkie na tarasie.
    – To gdzie to jezioro? – spytała zniecierpliwiona Kasia.
    – Też je chętnie zobaczę – zawtórowała jej Paulina, z zawieszonym na szyi aparatem.
    – Chodźcie za mną – entuzjastycznie zaprosiła Ania.
    Szła pierwsza, a my ruszyłyśmy za nią. Niesforny wiatr co chwilę podwiewał jej lekką sukienkę, odsłaniając zgrabne uda. Jednak nie odważył się powiać zbyt mocno i zapuścić się w najbardziej gorące rejony młodego ciała.  
         Kilka chwil później wyszłyśmy zza drzew. Dziewczyny stanęły jak wryte, wpatrując się w ujmujący krajobraz. Słońce górowało wysoko na niebie, tańcząc zwinnie po niewielkich falach jeziora. Nieliczne kaczki pływały w oddali, a tatarak szumiał przyjemnie, nastrajając pozytywnie przed zbliżającym się odpoczynkiem.
    – Tu jest jak w bajce! – zachwycała się Kasia.
    – Rewelacja! – Magda też była pod wrażeniem.
    – Już mi się nie chce nigdzie stąd ruszać – westchnęła Monika.
    – Magiczne miejsce… – szepnęła pochłonięta robieniem kolejnych zdjęć Paulina.
    Wszystkie rozglądały się uważnie i podziwiały malowniczy pejzaż, wolno krok za krokiem zbliżając się do srebrzystej tafli jeziora.
    – Kto ostatni w wodzie ten  DUPA! – krzyknęła na cały głos Ania i pierwsza zanurzyła się po szyję w wodzie.
    Wszystkie zareagowałyśmy momentalnie oprócz Pauliny, która nie mogła ot, tak rzucić aparatu, ani go zamoczyć.
    – Ej! To nie fair! Ja mam aparat! – obruszyła się, ale dalej robiła nam zdjęcia.
    – Faktycznie to nie było sprawiedliwe! – rzuciła Monika, zanurzając się na moment całkowicie.
         Nie mogłyśmy nie przyznać jej racji, więc „zawody” zostały szybko odwołane, a wyniki komisyjnie unieważnione. Wszystkie mokrzusieńkie zaczęłyśmy wychodzić wolno z przyjemnie chłodnej wody. Chwilę stałyśmy na brzegu, lekko dygocząc z zimna, bo wiatr ani myślał przestać wiać. Ubrania przylepiły się szczelnie do ciał, co tylko potęgowało uczucie chłodu. Czułam, jak moje sutki próbują przebić materiał topu. Szybko rozejrzałam się po dziewczynach i z nie małą satysfakcją zauważyłam, że u nich wygląda to dokładnie tak samo. Jakby nie próbowały, to nie mogły ukryć oznak zimna, a przy okazji braków w garderobie. Pochłonięta myśleniem o Ani i miłą atmosferą nie zauważyłam, że żadna nie miała stanika.  
    – Komuś tu zimno! – zauważyła z uśmiechem Ania, wskazując na mocno opięte piersi Moniki.
    – I kto to mówi?! – odwdzięczyła się, kierując uwagę wszystkich na moją dziewczynę.
    – Tego akurat żadna z was nie ukryje! – cieszyła się Paulina i nie przestawała robić zdjęć.
    Przez chwilę było lekko niezręcznie, ale szybko zdałyśmy sobie sprawę, że jesteśmy w gronie najbliższych. To pomogło przełamać wstyd i pozwoliło poczuć się przy sobie swobodniej. Buchnęłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy wolno iść w stronę domku.
         Tam na chwilę zniknęłyśmy w swoich pokojach, żeby zdjąć z siebie mokre ubrania i zamienić je na coś suchego i wygodnego. Tylko Paulina z oczywistych powodów nie musiała tego robić i czekała na nas na tarasie. Nie minęło kilkanaście minut, a wszystkie dołączyłyśmy do niej. Ja z Anią wyniosłyśmy z domku napoje i przekąski przygotowane wcześniej przez moją kochankę. Musiała szykować to cały czas, gdy ja pojechałam po dziewczyny.
    – Częstujcie się! – rzuciłam krótko i usiadłam na jednej z kanap ogrodowych, stojących na tarasie.
    – To ja też coś mam… – powiedziała tajemniczo Magda i zniknęła na chwilę w domku.
    Wróciła, dźwigając sporą torbę, z której wyjęła cztery butelki wina i puszki z piwem. O dziwo wszystko było zimne, więc pewnie znalazła wcześniej chwilę, żeby wstawić to do lodówki.
    – Taki wyjazd trzeba odpowiednio uczcić laski! – zawołała wesoło.
    Wszystkie jej zawtórowałyśmy.  
    – A jak będziecie grzeczne, to na kolejną imprezę mam coś mocniejszego! – puściła do nas oczko i otworzyła puszkę z piwem.
         Dziewczyny też się poczęstowały, ale ja miałam ochotę na wino. Skoczyłam więc do kuchni po otwieracz. Przeglądałam szuflady i szafki, gdy usłyszałam za sobą głos Pauliny:
    – Pomóc ci?
    – O hej! – odpowiedziałam jej z uśmiechem. – Szukam korkociągu. Dawno nie piłam wina.
    – Szukałaś tutaj? – wskazała na niewielką szafeczkę wiszącą nad stołem.
    – Nie, tam nie szukałam, ale raczej wątpię, że…
    – BINGO! – wykrzyknęła uradowana dziewczyna.
    – No proszę, miałaś świetne przeczucie! – pochwaliłam ją.
    – Wiesz, jak już tak chwilę rozmawiamy, to chciałam podziękować za zaproszenie… – zaczęła nieśmiało, patrząc mi prosto w oczy.
    – Nie żartuj nawet. Tamta sesja była fantastyczna, a nie wzięłaś za nią nawet złotówki. Jakoś musiałyśmy ci się odwdzięczyć. Fajnie, że dałaś się namówić. Baw się dobrze i witamy w naszej paczce szalonych i zboczonych lasek! – położyłam dłoń na jej ramieniu i uśmiechnęłam się serdecznie. – Coś mi mówi, że świetnie do nas pasujesz.
    – Tak uważasz? – spytała jakby nie do końca przekonana.
    – Mylę się? – puściłam jej oczko.
    Wyminęłam ją zgrabnie, zabierając z dłoni otwieracz do wina. Zalotnie kręcąc tyłkiem, skierowałam się w stronę wyjścia z domku.
    – Nie… Raczej nie… Na pewno nie! – usłyszałam za sobą i uśmiechnęłam się do siebie.
         Dołączyłam na tarasie do rozmawiających i śmiejących się dziewczyn, a zaraz za mną przyszła Paulina. Miałam wrażenie, że po naszej małej pogawędce z każdą chwilą czuła się swobodniej w naszym specyficznym towarzystwie. Otworzyłam butelkę wina i nalałam do trzech kubków. Usiadłam obok Ani i wciągnęłam się w rozmowę, obserwując co jakiś czas każdą z dziewczyn. Wypity alkohol i zmęczenie podróżą szybko dały im się we znaki. Tuż po zmierzchu wszystkie zaczęły coraz częściej ziewać. Skończyło się piwo, a wina zostało raptem na pół kubeczka. Przekąski przygotowane przez Anię też wszystkie zniknęły. Dopiero teraz zorientowałam się, że nie jadłyśmy obiadu.
    – O Boże, przepraszam was! – aż wstałam zakłopotana.
    – Co się takiego stało? – spytała zmieszana i zaniepokojona Ania.
    – Nawet nie zrobiłyśmy obiadu ani kolacji! – wyjaśniłam.
    – Daj spokój! – rzuciła wyraźnie podchmielona Magda.
    – Ja tam głodna nie jestem… – wtrąciła Kasia.
    – Ani ja! – odezwała się Monika.
    – Jadłyśmy w pociągu – przyznała Paulina.
    – Jak to w pociągu? – spytałam zmieszana.
    – Zamówiłam kebaby z dowozem na jedną ze stacji – wyjaśniła Monia.
    – Serio? – nie dowierzała Ania.
    – Trzeba było widzieć minę dostawcy… – Kasia zaczęła się śmiać. – Aż się ślinił, jak w cztery odbierałyśmy zamówienie.
    Parsknęłyśmy śmiechem i długo nie mogłyśmy się opanować.
    – Ej no! Nie ma mu się co dziwić – powiedziała Ania. – Cztery skąpo ubrane laski odbierają wielkie i dłuuugie kebaby, a on mógł sobie jedynie popatrzeć i pomarzyć.
    – Uważasz, że jesteśmy laski? – dopytywała się Magda.
    – No jasne! – wtrąciłam. – Każdy by się ślinił na wasz widok.
    – Nawet ty?
    – Tak – odpowiedziałam bez namysłu.
         Przez krótką chwilę zrobiło się jakby lekko niezręcznie i atmosfera stała się napięta. Nagłe głośne ziewnięcie Kasi rozładowało wytworzone napięcie i znowu zaczęłyśmy się śmiać. Z każdą chwilą po dziewczynach było widać coraz większe zmęczenie. Nie było wyjścia. Musiałam podjąć „męską” decyzję.
    – Dobra laski to idziemy spać! Jutro też jest dzień.
    – Nie… Mamo… Jeszcze pięć minut… – z uśmiechem marudziła Monika.
    Znowu na moment wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem, ale dziewczyny po kolei przyznawały mi rację. Ziewały, przeciągały się, aż w końcu wstały, żeby posprzątać. Zajęło to raptem kilka minut, po czym każda po kolei poszła się umyć.
         Wylądowałyśmy z Anią same w naszej sypialni. Ubrania od tylu godzin bardzo nam ciążyły i szybko znalazły się na podłodze.
    – Boże jak dobrze się rozebrać… – westchnęła moja dziewczyna.
    – Jak dla mnie, to możesz tak chodzić cały czas – powiedziałam.
    – W sukience bez bielizny?
    – Nie, całkowicie nago – wyjaśniłam z uśmiechem.
    – Jak ty to sobie niby wyobrażasz?
    – Normalnie – posłałam jej zawadiacki uśmiech. – I z każdą chwilą jest coraz przyjemniej.
    – Osz ty!
    Ania rzuciła się na mnie i przewróciła. Położyła swoje nagie ciało na moim i zaczęłyśmy się całować. Dłonie błądziły po wszystkich najczulszych zakamarkach i sprawiały nam coraz więcej rozkoszy. Zaczęłyśmy ciężko oddychać i cichutko pojękiwać.
    – Zrobię to… – zaczęła nieśmiało. – Jeśli wszystkie będziemy nago.
    – W takim razie muszę coś wymyślić – powiedziałam i wpiłam się w jej usta ze zdwojoną siłą.
    Kochałyśmy się jak szalone, zaspokajając potrzebę bliskości i czułości, aż w końcu zasnęłyśmy z wycieńczenia.
         Rano obudził mnie jasny błysk i dziwny dźwięk. Otworzyłam oczy. Leżałam naga w naszym łóżku obok również nagiej Ani. Prześcieradło, którym często się przykrywałyśmy, było zwinięte w nieładzie u naszych stóp. Rozejrzałam się po pokoju i dostrzegłam czyjeś ramię znikające za uchylonymi drzwiami. Objęłam śpiącą jeszcze Anię i pocałowałam czule w policzek. Pogładziłam jej zgrabne ciało i dałam klapsa w jędrny pośladek.  
    – A to za co? – spytała zaspana.  
    – Za to, że cię kocham – odpowiedziałam i klepnęłam drugi pośladek.
    – Mrrr… – zamruczała jak kotka i wypięła biodra w górę.
    – Podoba się?  
    – Jak wszystko, co mi robisz… – odpowiedziała zalotnie i znowu zamruczała.
    – To zaraz zrobię ci śniadanie i kawę. Co ty na to?
    – Pomogę ci…
    – Jak chcesz…
         Pocałowałam ją w wypiętą pupę i wstałam z łóżka. Założyłam na siebie cienki, czarny szlafrok i wyszłam z pokoju. Zeszłam cicho po schodach i weszłam do kuchni. Zobaczyłam stojącą tyłem do mnie Paulinę. Jedna jej ręka wyraźnie wykonywała szybkie ruchy w okolicy krocza, a druga trzymała aparat. Uśmiechnęłam się, doskonale wiedząc, na czym właśnie ją przyłapałam.
    – O! Dzień dobry! – udałam, że dopiero weszłam.
    Paulina aż podskoczyła przerażona i zamarła w bezruchu. Odwróciła się po chwili cała czerwona na twarzy i wyraźnie zdyszana. Zarumieniła się jeszcze bardziej, widząc, że to ja.
    – Gosia, ale mnie przestraszyłaś! – starała się ukryć zakłopotanie, mając nadzieję, że niczego nie widziałam. – Myślałam, że wszyscy jeszcze śpią.
    – Może i bym spała, ale coś mnie obudziło… – zaczęłam tajemniczo i spojrzałam przenikliwie na dziewczynę.
    – A co takiego? – udawała, że nie ma pojęcia, o czym mówię.
    – Ładnie to tak robić komuś zdjęcia z ukrycia, gdy śpi?
    – Ale… ale… Gosia… Ja… – próbowała się tłumaczyć, jakby myślała, że jestem na nią zła.
    – A później je oglądać i masturbować się w samotności?
    – Eee… Yyy… – nie wiem, czy było to możliwe, ale zaczerwieniła się jeszcze bardziej i spuściła wzrok.
         Zrezygnowana usiadła na krześle i wlepiła wzrok w blat stołu. Podeszłam wolnym krokiem, uśmiechając się coraz bardziej.
    – Nie lepiej, gdy ten ktoś ci zapozuje tak, jakbyś tego chciała? – oparłam się o stół tuż przed nią.
    W tej samej chwili niesforny szlafrok rozwiązał się i rozsunął delikatnie na boki. Wzrok dziewczyny szybko powędrował na odsłonięte piersi i cipkę. Wyglądała na zawstydzoną, a jednocześnie niesamowicie podekscytowaną. Jej usta poruszały się, ale nie była w stanie nic powiedzieć. Cały czas wpatrywała się w moje wdzięki.
    – Oczy mam nieco wyżej… – zażartowałam.
    Zaskoczona Paulina przełknęła głośno ślinę i oblizała spierzchnięte usta.
    – Przepraszam, ale jesteście takie piękne… – zaczęła się tłumaczyć. – Nie mogłam się oprzeć…
    Patrzyła na mnie, nie umiejąc utrzymać kontaktu wzrokowego. Co chwilę jej uwaga skupiała się nieco niżej. Rozbawiła mnie ta sytuacja i totalnie rozłożyła na łopatki. Nawet gdybym chciała, nie mogłam być na nią zła. Z taką nieporadnością i urokiem walczyła, żeby nie zerkać na moje ciało, że aż się uśmiechnęłam. Byłam ciekawa, jak bardzo mogę sprowokować, bądź co bądź nową w naszym gronie dziewczynę. Nie wiedziała przecież, jakie miałyśmy już przygody.
         Postanowiłam nieco zaryzykować, licząc, że dzięki temu atmosfera w grupie zrobi się luźniejsza, a Paulina, jako nowa, poczuje się w pełni jedną z nas.
    – Doszłaś? – spytałam czule.
    – Co? – dziewczyna jakby nie dowierzała temu, co usłyszała.
    – Pytałam, czy doszłaś?
    – Ja… Nie! Dlaczego? Skąd? – wyraźnie plątał jej się język. – Widziałaś? Boże jak mi wstyd…
    – Dlaczego? Przecież podniecenie jest czymś zupełnie normalnym… – tłumaczyłam spokojnym tonem.
    –  Zaprosiłyście mnie, a ja takie rzeczy tu robię… – była wyraźnie załamana.
    Pogłaskałam ją po policzku wierzchem dłoni.
    – To nic złego. Pytam tylko, czy doszłaś?
    – Nie… – szepnęła cicho i spuściła wzrok.
    – To dokończ…
    – Co? – znowu nie dowierzała.
    – Przepraszam, że ci przerwałam – wyznałam szczerze. – Powinnaś dokończyć. Najlepiej teraz. Chciałabym popatrzeć.
    – Ale… Ania… Dziewczyny… Tak tutaj? – była zmieszana i zaskoczona.
    – Tak. Tutaj i teraz! – dopingowałam ją. – Jeśli chcesz, to mogę ci pozować… – zaproponowałam.
    – Nie mówisz poważnie – popatrzyła na mnie podejrzliwie.
    – Wręcz przeciwnie – zapewniłam ją. – Mówię bardzo, ale to bardzo poważnie… – puściłam oczko.
         Podeszłam do szafek kuchennych i stanęłam naprzeciwko wpatrującej się we mnie Pauliny. Rozchyliłam poły szlafroka na boki. Stanęłam na palcach i zwinnie posadziłam pupę na blacie, rozkładając szeroko nogi.
    – Tak może być?
    – Jesteś taka piękna… – skomplementowała moje ciało. – To znaczy… Tak, jest idealnie… – w dalszym ciągu była zakłopotana.
    – To dobrze, bo ja też chcę popatrzeć…
    – Na mnie? – spytała jakby z niedowierzaniem.
    – Tak! – powiedziałam stanowczo. – Chcę patrzeć, jak dochodzisz!
    – Ale…
    – Żadne „ale”! Już!
    Ton mojego głosu był stanowczy, może nawet zbyt ostry, jednak przyniósł skutek. Paulina usiadła w rozkroku i z coraz większym rumieńcem na twarzy, przesunęła obie dłonie w okolice swojego krocza. Zaczęła wolno masować wewnętrzną stronę ud, kierując palce w stronę luźnych szortów.
         Patrzyłam z coraz większą ciekawością i podnieceniem, jak niepewne drżące dłonie odsuwają materiał spodenek. Moim oczom ukazała się gładko wygolona, błyszcząca od soczków cipka. Już po chwili smukłe palce zaczęły prześlizgiwać się pomiędzy płatkami jej kobiecości. Ciche jęki wydobywające się spomiędzy rozchylonych, spierzchniętych warg, informowały mnie o coraz większej przyjemności, jaką odczuwała dziewczyna przede mną.
    – Dojdź… – szepnęłam, posyłając jej uśmiech.
    Nagle, jakby coś się w niej przestawiło, coś pozwoliło jej się wyzwolić z okowów wstydu i zakłopotania. Włożyła dwa palce jednej dłoni do wnętrza cipki, a drugą pocierała coraz szybciej nabrzmiałą łechtaczkę. Cały czas patrzyła wprost na mnie. Pożerała wzrokiem moje ciało. Niemal czułam jej dotyk na piersiach i wyeksponowanej kobiecości. Zaczynałam łączyć się z nią w tej wszechogarniającej przyjemności. Zanim jednak zdecydowałam się dołączyć na dobre i pójść na całość, to ciało Pauliny zaczęło się wić w dzikich spazmach. Jęknęła głośno i oddała się w objęcia obezwładniającego orgazmu. Ledwo usiedziała na krześle, gdy jej ciałem zawładnęła potężna fala ekstazy. Zagryzła wargi, żeby nie krzyczeć, ale uciekający w tył głowy wzrok zdradzał przyjemność, jaką dała jej ta chwila intensywnej zabawy.
         Jeszcze jakiś czas była pod wpływem rozkoszy. Siedziała lub może lepiej powiedzieć, że leżała z zamkniętymi oczami, ciężko oddychając. W końcu spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się ponownie zakłopotana i zasłoniła materiałem spodenek swoją cipkę.
    – Lepiej? – spytałam zauroczona.
    – Tak… – odpowiedziała nieśmiało. – Dziękuję…
    – Nie dziękuj, tylko rób to, gdy tylko najdzie cię ochota. Jesteś piękna i zasługujesz na przyjemność, a w naszym gronie nie musisz się wstydzić.  
    – Ale tak po prostu? A jak znowu mnie ktoś przyłapie?
    – To nie przerywaj – wyjaśniłam, zeskakując z szafki. – Znamy się z dziewczynami bardzo dobrze i przeszłyśmy razem wiele. Chcemy, żebyś ty też czuła się z nami całkowicie swobodnie.
    – To niby mam chodzić nago i dotykać się, gdy mam na to ochotę?
    – A czemu nie? – spytałam, zawiązując szlafrok.
    – Bo tak nie wypada?
    – Przy nas wszystko wypada, a przede wszystkim wypada być sobą – wyjaśniłam. – Poobserwuj nas i sama zdecydujesz, zgoda? – wyciągnęłam do niej dłoń na znak umowy.
    – Zgoda! – odpowiedziała entuzjastycznie i uścisnęła moją dłoń ręką, wilgotną jeszcze od jej soczków.
    Oblizałam szybko palce po naszym kontakcie i się uśmiechnęłam. Dopiero wtedy do Pauliny dotarło, co zrobiła.
    – Smaczna jesteś… – skomplementowałam smak i zapach jej miłosnego nektaru.
    – Boże! Przepraszam! Tak mi głupio…
    – Nie ma potrzeby, przecież mówię, że mi smakujesz – puściłam do niej oczko. – I chętnie jeszcze nie raz popatrzę na ciebie.
    – Ja na ciebie też! – w końcu się uśmiechnęła.
         W tej samej chwili do kuchni weszła Ania. Ubrana w top i obcisłe kolarki rzuciła mi się na szyję i pocałowała w policzek.
    – To gdzie ta kawa? – spytała, rozglądając się po kuchni.
    – Przepraszam, ale pochłonęła nas rozmowa…
    – Nawet wody nie wstawiłaś?
    – Paulina zachwycała się pięknymi widokami, jakie tutaj są i jest gotowa wszystko to fotografować.
    – Tak… Tak… Właśnie… Tu jest tyle do podziwiania! – ukryła zmieszanie słodkim uśmiechem.
    – Nie dziwię ci się. Ja też jestem zauroczona tym miejscem – powiedziała Ania i wzięła czajnik, żeby wstawić wodę.
    – Jeszcze raz dziękuję – powiedziała Paulina.
    – Za co?
    – Że mnie zaprosiłyście i mogłam tu przyjechać i oglądać to wszystko! – wyjaśniła dwuznacznie.
    – Uwierz mi, że to dopiero początek i jeszcze wiele wrażeń i pięknych widoków przed tobą – powiedziała nieświadoma niczego Ania.
    – Też jej tak mówiłam. Nie ma to, jak dać się porwać magii tego miejsca i widoków.
    – I najważniejsze, to dać się wciągnąć – uśmiechnęła się moja dziewczyna.
    – Lepiej bym tego nie ujęła – skwitowałam całą sprawę. – Sypana czy rozpuszczalna? – zwróciłam się do Pauliny.
         Kawę wypiłyśmy na tarasie, czekając, aż pozostałe dziewczyny się obudzą. Śniadanie w miłym towarzystwie zniknęło w okamgnieniu. Pozostało tylko zdecydować, co będziemy robić tego dnia. Było kilka pomysłów, ale w końcu zdecydowałyśmy się podzielić na dwie grupy. Paulina i Monika poprosiły mnie, żebym oprowadziła je po okolicy, natomiast pozostałe dziewczyny chciały skorzystać z pięknej pogody. Miały zamiar oddać swoje ciała w objęcia Słońca i jeziora, spędzając czas na niewielkim, drewnianym pomoście. Gdy wszystko zostało już ustalone, pozostało tylko odpowiednio się ubrać.
         Weszłyśmy z Anią do pokoju. Zaczęłam szukać czegoś w szafie, ale moja dziewczyna szybko mnie od niej odpędziła.
    – Ej… Co jest? – spytałam lekko oburzona.
    – Dzisiaj ja ci wybiorę, co masz założyć… – powiedziała tajemniczo, ale błysk w jej oku zdradzał niecne zamiary.
    – No okej… Niech ci będzie… – zgodziłam się i usiadłam na brzegu łóżka w oczekiwaniu.
    Ania przeglądała różne moje i swoje ubrania. W końcu odwróciła się z promiennym uśmiechem i rzuciła w moją stronę cienki kawałek materiału. Rozłożyłam złapaną część garderoby i popatrzyłam na Anię pytającym wzrokiem.  
    – Serio?
    – A dlaczego nie?
    – Bo ledwo zakryje mi tyłek.
    – No niestety nie mam nic krótszego… – odpowiedziała, udając zasmuconą.
    – Dobra, niech ci będzie, choć pół majtek będzie mi widać! – zgodziłam się niechętnie, po czym wstałam i zrzuciłam z siebie szlafrok.
    – A kto powiedział, że będziesz miała majtki? – spytała.
    – Co?
    – Nie pamiętam, żebym rzucała ci jakąkolwiek bieliznę – wyjaśniła spokojnym tonem, coraz szerzej się uśmiechając.
    – Chyba nie myślisz… – zaczęłam, ale Ania przerwała mi, podchodząc bardzo blisko.
    Jej ciało praktycznie stykało się z moim. Zwinna dłoń szybko znalazła się na mojej cipce i zaczęła ją energicznie pocierać.
    – Myślę… – szepnęła i wsunęła dwa palce do mojego mokrego już wnętrza.
    – Że?
    – Że będzie mi bardzo miło, gdy będę miała świadomość, że spacerujesz po lesie w tylko w tej sukience…
    Oparłam się o Anię i jęcząc coraz głośniej, pozwalałam się posuwać.
    – Ale… Paulina… Monika… – z podniecenia nie umiałam zebrać myśli i sklecić choćby najprostszego zdania.
    – Podoba mi się, jak jęcząc, wypowiadasz ich imiona… – powiedziała Ania i pocałowała mnie mocno.  
         Rozkoszną chwilę nasze języki splotły się w miłosnym uścisku. Co chwilę siłowały się w moich lub jej ustach, dostarczając niezliczonych bodźców. Z każdą mijającą chwilą coraz bardziej kręciło mi się w głowie. Poczułam, że już dłużej nie wytrzymam i zbliża się cudowny orgazm.
    – Dochodzę!
    – Dojdź, jęcząc moje imię – poprosiła.
    Nie musiała, bo często zdarzało mi się osiągać szczyt z jej imieniem na ustach.
    – O taaak! Ania!
    Tylko tyle, a może i aż tyle byłam w stanie z siebie wydobyć tuż przed tym, jak osunęłam się na łóżko i w objęcia orgazmu. Ania cały czas była przy mnie i patrzyła zauroczona na moje rzucone w wir przyjemności ciało. Położyła się obok mnie i czekała aż dojdę do siebie.  
         Po kilku minutach odzyskałam władze nad ciałem i przytuliłam Anię mocno do siebie tak, że jej głowa znalazła się dokładnie pomiędzy moimi piersiami.
    – Dziękuję kochanie… – szepnęłam lekko zachrypniętym głosem.
    – Nie dziękuj, tylko się ubieraj! – powiedziała, wyraźnie z siebie zadowolona.
    – Jesteś pewna, że mam w tym iść?
    – Zdecydowanie. I nie zakrywaj się za bardzo. Może dziewczynom uda się nawet coś zobaczyć – puściła do mnie oczko.
    – Ale wiesz, że one będą dwie, a ja jedna, biedna i słaba?
    – Wiem, dlatego cię przed chwilą przeleciałam, żebyś się do nich nie dobrała – pokazała mi język.
    – Ja? Do nich? Za kogo ty mnie masz? Jestem ci absolutnie wierna. To prędzej one do mnie!
    Na to już Ania nic nie odpowiedziała. Pocałowała mnie mocno i namiętnie jeszcze raz, po czym wstała. Bez słowa podeszła do szafy. Zdjęła z siebie ubranie i założyła skąpe bikini.
    – Baw się dobrze! – posłała mi buziaka i puściła oczko, po czym zalotnie kręcąc pupą, wyszła z pokoju.
         Chwilę siedziałam naga na łóżku i zastanawiałam się, co tu właściwie przed chwilą zaszło. Ania rzadko bywa tak stanowcza. Nie miałam jednak argumentu, żeby postawić na swoim. Wzruszyłam tylko ramionami i zarzuciłam na siebie niebieską, zwiewną i zdecydowanie zbyt krótką sukienkę. Delikatny materiał otulił moje nagie ciało, ledwo zakrywając najintymniejsze miejsca. Nie dało się jednak nie zauważyć braku stanika. Mało tego, mogłam się założyć, że przy najmniejszym wietrze lub wchodząc na niewielkie wzniesienie, każdy idący za mną zobaczy absolutnie wszystko. Zdając się na łaską i niełaskę losu i pogody oraz mając w pamięci słowa Ani o dobrej zabawie, postanowiłam się tym aż tak bardzo nie przejmować. Na bose stopy założyłam białe adidasy i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
         Monika i Paulina już czekały na mnie na tarasie. Pierwsza miała na sobie niebieskie, jeansowe, krótkie ogrodniczki i czarną bokserkę z wyraźnie odznaczającym się stanikiem, a druga obcisłe legginsy i flanelową koszulę z wywiniętymi rękawami. Zaintrygowała mnie ilość rozpiętych guzików. Najwidoczniej wzięła sobie do serca to, co mówiłam jej rano i postanowiła wyluzować i  dać się porwać chwili, bo doskonale było widać pod koszulą granatowy, koronkowy stanik. Oczy obydwu dziewczyn zrobiły się zdecydowanie większe, a uśmiechy szersze, gdy mnie zobaczyły. Na ramieniu blondynki od razu dostrzegłam przewieszony aparat fotograficzny.
    – Masz zamiar robić zdjęcia? – spytałam, totalnie ignorując ich reakcję.
    – Liczę, że uda mi się wypatrzeć coś ciekawego – odpowiedziała z promiennym uśmiechem.
    – A ty, po co wzięłaś plecak? – zwróciłam się do Moniki.
    – Jak się idzie do lasu, to dobrze mieć ze sobą kilka rzeczy – wyjaśniła, przypominając mi o swoich survivalowych zainteresowaniach.
    – To idziemy?
    – Prowadź! – powiedziały chórkiem.
         Zgrabnie wyminęłam je i zeszłam po schodkach. Ruszyłam przodem trasą, którą rok wcześniej przeszłyśmy z Anią. Starałam się nie myśleć o tym, że poza butami i sukienką nie mam na sobie nic, ale z każdym krokiem cała sytuacja zaczynała działać na mnie coraz bardziej. Musiałam wspiąć się na wyżyny mentalne, żeby jakkolwiek móc zapanować nad pobudzonym umysłem i ciałem. Pomogło mi odrobinę to, że przed wejściem do lasu zerknęłam w stronę jeziora i zobaczyłam opalające się na pomoście dziewczyny. Machały do nas, więc im odmachałyśmy, po czym zniknęłyśmy wśród drzew.
         Spacer zajął nam prawie cały dzień. Głównie dlatego, że bardzo często zatrzymywałyśmy się, żeby Paulina mogła zrobić zdjęcie. Prosiła też nas niejednokrotnie, żebyśmy jej pozowały. Przez pewien czas udawało mi się ukrywać przed towarzyszkami braki w garderobie, ale napotkane przeszkody oraz niesforne podmuchy wiatru bezlitośnie zabawiały się zbyt krótką sukienką i moim coraz bardziej rozgrzanym ciałem. Przez cały ten czas żadna z dziewczyn nawet nie wspomniała, że doskonale o wszystkim wiedzą i niejednokrotnie widziały mój coraz bardziej błyszczący od soczków skarb lub niczym nieokryte pośladki. Monika nie wytrzymała, dopiero gdy zbliżałyśmy się do domku i słyszałyśmy już z oddali głosy pozostałych dziewczyn.
    – Nie wiem, po co w ogóle wkładałaś tę sukienkę.
    – Nie rozumiem…
    – Gdybyś ją zdjęła, to byłoby milej – dodała.
    – Miałabym iść na spacer nago?
    – Mówisz tak, jakbyście wtedy z Anią tak nie szły… – trafnie zauważyła Monika, przypominając mi pierwszy pobyt w tym miejscu z moją dziewczyną.
    – Zdjęcia byłyby jeszcze lepsze… – rozmarzyła się Paulina.
    – Faktycznie zdarzyło mi się raz… ale to nie znaczy, że jest to dla mnie norma – wyjaśniłam. – Ja też się wstydzę…
    – Wiemy, było widać – powiedziała z uśmiechem.
    – Aż tak bardzo?
    – Później pokażę ci zdjęcia – puściła do mnie oczko.
    – Ja też chcę zobaczyć! – domagała się Monika.
    – Jeszcze się mało napatrzyłaś?
    – Na twoje ciało? No jasne, że chciałabym więcej!
    – Zawsze możesz się przy nas rozebrać… – kusiła mnie Paula.
    – Choćby teraz… – zaczęła naciskać Monia, mierząc mnie wzrokiem.
    – Umówmy się, że będę chodziła nago, jeśli wszystkie zrobicie to samo – zaproponowałam, stając przed nimi z zaplecionymi na wysokości piersi rękami.
    – Jeśli Magda dzisiaj znowu przyniesie alkohol, to kto wie… – tajemniczo odpowiedziała szatynka.
    – Kto wie… – zawtórowała jej z uśmiechem Paulina.
         Do domku wracałyśmy, śmiejąc się głośno i wspominając kilka wspólnych przygód. Nasza pani fotograf tylko słuchała, bo przecież był to jej pierwszy wyjazd w tak zwariowanym towarzystwie. Widziałam na jej twarzy zdumienie, niedowierzanie i coraz większe podniecenie. Na delikatnej buzi nie dało się ukryć wielkich czerwonych wypieków. Oprócz głosów dobrze bawiących się dziewczyn usłyszałyśmy skoczną muzykę. Widocznie opalanie i pluskanie w jeziorze im się znudziły, bo imprezowały bez nas w najlepsze.  
         Zaczęłam wchodzić po drewnianych schodkach i dopiero wtedy zorientowałam się, że dziewczyny celowo puściły mnie przodem, żeby móc jeszcze raz przyjrzeć się mojemu gołemu tyłkowi. Postanowiłam dać im mały pokaz na koniec spaceru. Stanęłam na środkowym stopniu w lekkim rozkroku, wypięłam się w ich stronę, a dłońmi rozchyliłam mocno pośladki. Chwilę wytrwałam w takiej pozycji, po czym ruszyłam dalej z podciągniętą sukienką, mocno kołysząc biodrami. Materiał puściłam, dopiero gdy weszłam na taras. Usłyszałam za sobą głośne westchnięcie i jęk zawodu, że przedstawienie dobiegło końca.
    – O! Zobaczcie, kto w końcu wrócił! – krzyknęła rozbawiona Ania, gdy tylko mnie zobaczyła.
    Podbiegła na boso i rzuciła mi się na szyję, mocno i namiętnie całując. Było to bardzo przyjemne, zwłaszcza po takim spacerze, który rozpalił niektóre miejsca mojego ciała do czerwoności.
    – Ile wypiłyście? – spytałam, wyczuwając woń alkoholu.
    – Odrobinkę! – odpowiedziała Ania.
    – Może ciut mniej… – radośnie zaszczebiotała rozbawiona Kasia.
    – A może odrobinę więcej… – przyznała poważnie Magda, po czym parsknęła śmiechem.
         Postanowiłam nie drążyć dłużej tematu. Z zastawionego stolika wzięłam lampkę i nalałam do niej wina. Usiadłam obok Ani i upiłam łyk. Po tak gorącym spacerze chłodny trunek był ukojeniem dla ciała i umysłu. Paulina i Monika wzięły po piwie i zajęły miejsca obok siebie na dwóch ogrodowych fotelach. Z upływem czasu rozmowa coraz bardziej się kleiła, a atmosfera rozluźniała. W końcu lekko podchmielona Ania nie wytrzymała i zapytała:  
    – Jak tam spacer? Widziałyście coś ciekawego?
    – No powiem ci, że było wiele pięknych rzeczy i miejsc… – odezwała się Paulina i puściła do mnie oczko.
    – Niektóre przeszły nasze najśmielsze oczekiwania! – dodała Monika.
    – A wy co robiłyście? – starałam się zmienić temat.
    Na twarzy Ani pojawiły się wyraźne rumieńce. Oblizała spierzchnięte usta i przeczesała dłonią włosy. Zdążyłam już ją na tyle poznać, że wiedziałam, że to objaw lekkiego zdenerwowania albo podniecenia.
    – W sumie to najpierw się opalałyśmy… – zaczęła.
    – Ale w końcu nam się znudziło, więc razem z Kasią wciągnęłyśmy Anię do wody – pochwaliła się Magda.
    – A jak się zmęczyłyśmy, to wyszłyśmy znowu się poopalać i ogrzać – dodała Kasia, wyszczerzając w uśmiechu rząd białych zębów.
    – To, co było takiego pięknego na tym spacerze? Zrobiłaś jakieś zdjęcia? – teraz to Ania wyraźnie starała się zmienić temat.
    – Ooo… Całe mnóstwo, a jedno lepsze od drugiego – chwaliła się Paulina. – Kilka razy naprawdę zaparło mi dech w piersiach.
    – No, mnie też! – przytaknęła szybko Monika.
    – Mogę zobaczyć zdjęcia? – wtrąciła Magda.
    – Później wam pokażę – ucięła szybko temat blondynka. – Lepiej powiedzcie, dlaczego zaczęłyście imprezę bez nas?
    – Musiałam się napić czegoś zimnego – Pospiesznie tłumaczyła Ania.
    – W sumie wszystkie musiałyśmy ochłonąć, a że piwo było najzimniejsze, to wybór był dość oczywisty – wyjaśniła Magda.
         Przez kolejną chwilę nie słyszałam, o czym dziewczyny rozmawiały, bo musiałam wejść do domku i skorzystać z toalety. Gdy wróciłam i znowu usiadłam obok Ani, tą dziwnie się we mnie wpatrywała.
    – Coś się stało? – spytałam.
    – Podobał ci się spacer? – zapytała szeptem.
    – Wiesz, że tak.
    – Widziały? – dopytała z rumieńcem na twarzy.
    – Tak.
    – Dotykały?
    – Nie! – Odpowiedziałam stanowczo – czekałam na twoje paluszki…
    – Ja bym się nie umiała powstrzymać – wyznała na ucho, czerwieniąc się jeszcze bardziej.
    Poczułam nagłe uderzenie gorąca. Puls mocno mi przyspieszył, a oddech momentalnie stał się płytszy.
    – Nawet przy innych?
    – Tak… – odpowiedziała nieśmiało.
    – I właśnie za to cię tak bardzo kocham! – uśmiechnęłam się prowokacyjnie.
    – Ja ciebie też! – rzuciła mi się na szyję.
         Zaczęła mnie całować tak intensywnie, że na początku nie nadążałam z oddawaniem pocałunków. Dopiero po chwili udało mi się dopasować do nadawanego przez Anię rytmu. Poczułam jej dłoń na swoim udzie. Pogłaskała po zewnętrznej stronie i zaczęła przesuwać ją nieco wyżej. Spojrzałam jej w oczy.  
    – Dziewczyny patrzą… – szepnęłam, rozglądając się po twarzach koleżanek.
    – Niech patrzą! – stwierdziła Ania. – Chcę cię tu i teraz…
    – Kochanie…
    Jęknęłam, gdy jej dłoń wślizgnęła się pod krótką sukienkę i od razu wsunęła do mojej cipki dwa palce. Odruchowo rozłożyłam nogi szeroko, żeby ułatwić jej dostęp. Teraz już brak majtek nie był tajemnicą ani niedogodnością. Czułam, że wszystkie oczy momentalnie zwróciły się na nas i na to, co Ania wyczynia pomiędzy moimi nogami. A była w tym naprawdę cudowna. Już po chwili miałam problem z łapaniem oddechu. A jej wciąż było mało. Złapała za dół sukienki i bezceremonialnie ściągnęła mi ją przez głowę. Byłam teraz zupełnie naga, a Ania uklęknęła przede mną, mocno rozsunęła nogi i przysunęła twarz do mojej kobiecości. Zaczęła intensywnie pracować językiem i wargami. Lizała, pieściła, ssała łechtaczkę. Mogłam tylko szaleć i jęczeć z rozkoszy. Byłam całkowicie bezbronna i zdana na jej łaskę lub niełaskę. Z przymkniętymi oczami oddawałam się jej w obecności naszych zwariowanych przyjaciółek.
         Jakież było moje zdziwienie, gdy na chwilę otworzyłam oczy. Na drugiej ogrodowej sofie, naprzeciwko nas Magda ssała i lizała nagie piersi Kasi, jednocześnie masując jej cipkę ręką wsuniętą pod strój kąpielowy. Palcami drugiej dłoni sama robiła sobie dobrze, a dół od bikini leżał na podłodze tarasu. Przekręciłam nieco głowę i zobaczyłam półnagą Paulinę z dłonią w legginsach. Rozpięta koszula i stanik (z zapięciem z przodu) już nie zakrywały jej delikatnych, okrągłych piersi o różowych, sterczących sutkach. Obok niej, na drugim fotelu niecierpliwie wierciła się Monika, muskając swoje piersi przez ubranie i zaciskająca mocno nogi. Nagle spojrzała na koleżankę i coś w niej pękło. Wstała, rozpięła ogrodniczki, które po zsunięciu z bioder opadły na podłogę. Za chwilę dołączyły do nich majtki, a zaraz potem koszulka i stanik. Po raz pierwszy mogłam w całej okazałości podziwiać jej wyrzeźbione na siłowni, jędrne ciało. Zupełnie naga podeszła do pieszczącej się blondynki i stanęła w rozkroku. Złapała zdezorientowaną dziewczynę za głowę i przycisnęła do swojej cipki. Ta była tak zaskoczona, że dopiero po chwili zrozumiała, co ma robić. Nawet na moment nie przestając się pieścić, zaczęła lizać wejście do jaskini rozkoszy Moniki.
    – Ooo… Taaak… – mruczała szatynka z zadowoleniem, ugniatając jędrny biust i trzymając swoją kochankę za głowę.
         Wróciłam do obserwowania Magdy i Kasi. W międzyczasie rozebrały się i położyły na sobie w pozycji 69. Z zapałem pieściły wzajemnie cipki, używając języków, warg oraz palców obu dłoni. Dłużej nie byłam już w stanie się skupić na tym, co działo się dookoła, bo starania Ani z każdą chwilą przybliżały mnie do kolejnego tego dnia spełnienia. Posuwała mnie trzema palcami, idealnie pieszcząc moje najczulsze punkty. Gdy tylko wyczuła, że moje ciało się rozluźniło, to dołożyła kolejny palec, aż w końcu triumfalnie wcisnęła do mojej cipki całą dłoń. Zawyłam z rozkoszy i doszłam, wijąc się pod wpływem jej dotyku. Nie przestawała mnie posuwać w szalonym tempie, dopóki nie doszłam kilka razy z rzędu. Moje zmysły szalały, a ja krzyczałam na całe gardło i prawie traciłam przytomność. Z mojej dziurki tryskały co chwilę soczki, obficie mocząc klęczącą przede mną dziewczynę, która wytrwale, z szerokim uśmiechem na ustach, robiła mi takie cuda.
         W końcu zwolniła wyraźnie zmęczona, a po chwili przestała poruszać dłonią w moim wnętrzu. Wysunęła ją i zaczęła oblizywać. Poczułam ogromną pustkę w środku, ale było mi cudownie. Obezwładniający orgazm trzymał mnie mocno w swoim uścisku. Zupełnie bez sił, patrzyłam, jak ta piękna dziewczyna zachwyca się smakiem moich płynów, zachłannie czyszcząc z nich swoją dłoń. Nie mogłam uwierzyć, że zrobiła to wszystko przy naszych znajomych, a na dodatek, że wywołało to aż taką ich reakcję.  
         Do moich uszu zaczęły dobiegać piski i jęki pozostałych dziewczyn. Rozejrzałam się uważnie dookoła. Kasia właśnie wiła się z rozkoszy, przeżywając, kolejny już orgazm, co bardzo cieszyło pieszczącą ją Magdę. Na fotelu, gdzie Paulina kochała się z Moniką, też nadszedł piękny finał. Całujące się dziewczyny, ocierały się o siebie piersiami, intensywnie ruszając dłońmi w okolicach cipki partnerki. Uśmiechnęłam się szeroko, widząc zadowolenie i relaks na twarzach dziewczyn. Widocznie nagromadzone emocje musiały w końcu znaleźć ujście, a Ania rozbierająca mnie i klękająca pomiędzy moimi nogami musiała być tą kroplą, która przepełniła kielich. Przeczuwałam od kilku spotkań, że sytuacja zmierzała w taką stronę i całe szczęście stało się to na wyjeździe, gdzie mogłyśmy być w stu procentach sobą.
         Ania usiadła obok mnie i przytuliła się mocno. Zaskoczona przenosiła wzrok od jednej pary dziewczyn do drugiej. Nie mogła uwierzyć w to, co się stało i czego teraz była świadkiem. Paulina i Monika, zziajane po orgazmach, odpoczywały wtulone w siebie na jednym fotelu. Głaskały się po piersiach, patrząc na siebie maślanymi oczami. Magda i Kasia z trudem łapały oddech po rozkoszy, jaką wzajemnie sobie dały. Leżały obok siebie z szeroko rozłożonymi nogami, jakby potrzebowały ostudzić rozgrzane do czerwoności cipki. Ciała wszystkich dziewczyn lśniły od potu i soczków, a w powietrzu unosił się obezwładniający zapach zaspokojonych ciał i miłości.
         Do końca tego dnia praktycznie nie rozmawiałyśmy ze sobą. Wszystkie miałyśmy świadomość, że właśnie przełamałyśmy ostatnie tabu, które do tej pory było między nami. Zdawałyśmy sobie sprawę, że coś się zmieniło i nasza znajomość już nigdy nie będzie taka sama. Na razie wszystko wskazywało na to, że mogła być lepsza, ale tylko czas pokaże, jak będzie naprawdę. Nawet nie sprzątnęłyśmy po imprezie. W parach, w których niedawno się pieściłyśmy, poszłyśmy do pokojów. Ja i Ania kochałyśmy się jeszcze długo, słysząc co chwilę zza drzwi jęki i piski zabawiających się ze sobą koleżanek. Te odgłosy bardzo nas podniecały i dawały siłę i zapał do dalszych zabaw. Zasnęłyśmy z wycieńczenia, wtulone w siebie i cudownie zaspokojone.
         Następnego ranka wstałam wcześnie do ubikacji. Nie chciało mi się ubierać. Gdy wychodziłam z łazienki, spotkałam Magdę. Też była naga. Uśmiechnęła się do mnie i przywitała buziakiem prosto w usta, muskając opuszkami palców moją pierś. Zaskoczyła mnie, ale było to na tyle miłe, że nie oponowałam, a wręcz zapragnęłam oddać króciutki pocałunek i poczuć bardziej jej dłoń.
    – Dzień dobry! – powiedziała uradowana, gdy nasze usta się rozłączyły.
    – Cześć… – odpowiedziałam. – Podoba mi się twój strój.
    – A mnie twój… – odwzajemniła komplement, ściskając mocniej moją pierś.
    – Cześć laski! – usłyszałyśmy głos Moniki i spojrzałyśmy na schodzącą do nas dziewczynę.
    Też nie miała nic na sobie, a jej spore piersi cudownie podskakiwały przy każdym kroku.
    – Widzę, że założyłaś dzisiaj to samo, co my – zażartowałam.
    – Chyba nie ma sensu już dłużej się przed sobą zakrywać – zauważyła, po czym dała mi i Magdzie słodkiego buziaka, łapiąc nas obie za pośladki.
    – Masz całkowitą rację! – zgodziła się z nią brunetka.
    Zgrabnie wyminęła nas obie i wślizgnęła się do łazienki bez kolejki.
    – Ej! – oburzyła się Magda. – Teraz była moja kolej!
    – No to chodź! – zaprosiła ją z uśmiechem Monika.
         Drzwi uchyliły się na moment, który wystarczył, żeby Magda weszła do środka. Ja postanowiłam się ulotnić, póki jeszcze mogłam nad sobą zapanować. Uśmiechnęłam się, wspominając ich apetyczne ciała i wróciłam grzecznie do pokoju. No może nie tak grzecznie, bo gdy tylko zobaczyłam nagą, śpiącą Anię, to nie mogłam się powstrzymać. Założyłam straplessa, który zdążył się już stęsknić za naszymi dziurkami. Uklęknęłam na łóżku, tuż przy głowie mojej dziewczyny i zaczęłam ją nim delikatnie głaskać po twarzy. Dotykałam jej nosa, policzka, warg, aż w końcu zaczęła się budzić. Gdy ziewnęła, nie miałam najmniejszych skrupułów, żeby wsadzić jej sztucznego penisa głęboko do ust. Momentalnie otworzyła szeroko oczy i przez chwilę miałam wrażenie,<

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata
  • Sasiadka Ania 18 – Rocznica (Deser)

     Dziewczyny planowały wyjechać dzień przed nami. Zachowały się jak najlepsi goście i pomogły wszystko posprzątać, żebyśmy nie zostały z tym z Anią same. Byłyśmy im za to bardzo wdzięczne. Walizki i torby stały spakowane na tarasie na długo przed ich odjazdem. Dopiłyśmy jeszcze ostatnią wspólną kawę w tak pięknych okolicznościach przyrody, po czym wszystkie ubrały się przed podróżą.
    – Dziwnie uczucie – mieć coś na sobie – niespokojnie wierciła się w sukience Kasia.
    – Nawet majtki mi przeszkadzają – zauważyła Monika.
    – To zdejmij… – rzuciła propozycję Paulina i posłała szatynce zawadiacki uśmiech.
    – Może później Skarbie – odpowiedziała, poprawiając bieliznę pod krótką mini.
    – Wasze cycki też są takie wrażliwe? – spytała zaskoczona Magda, łapiąc się za biust i ściskając go w dłoniach.
    – Też.
    – Tak.
    – Moje też – potwierdziła Kasia.
    – To chyba normalne po tylu dniach chodzenia nago – powiedziałam, stając w progu domku.
    Nagle oczy wszystkich dziewczyn skierowały się na mnie. Nie wiedziałam, co wywołało ich reakcję. Wydawało mi się, że obcisła, czerwona mini jest odpowiedniej długości, a czarny top bez ramiączek nie pokazuje niczego niestosownego. W końcu miałam odwieźć je na dworzec i ostatnie, o czym myślałam, to świecenie golizną przed tubylcami.
    – Coś się stało? – speszyłam się lekko – Jestem gdzieś brudna?
    – Nie, nie o to chodzi – powiedziała Monika.
    – A o co?
    – Liczyłam, że odwieziesz nas bez ubrania – odpowiedziała szczerze Magda.
    – I niby miałam wam machać na peronie cyckami zamiast rękami?
    – Zawsze miło pomarzyć… – westchnęła Paulina.
    – Dobra Zboczuchy! Pakujcie się do auta! – zmieniłam nagle temat.
         W kilka minut wszystkie bagaże były spakowane w bagażniku mojego samochodu. Dziewczyny spojrzały jeszcze raz na domek, taras i w stronę jeziora. Podeszły razem do Ani, żeby się z nią pożegnać. Ona jako jedyna ciągle była bez ubrania. Stała na tarasie uśmiechnięta, w samych japonkach i z wyciągniętymi w stronę koleżanek ramionami. Te szybko przytuliły się do niej ze wszystkich stron i uściskały mocno. Stałam z boku i od razu dostrzegłam, jak ich dłonie zaczynają obmacywać coraz bardziej intymne miejsca mojej dziewczyny. Zamarłam w oczekiwaniu. Nie wiedziałam, czy powinnam jakoś zareagować. Postanowiłam się nie wtrącać.
         Ciało Ani z każdą mijającą sekundą wyginało się w coraz przyjemniejszy sposób, dotykane czterema parami ciekawskich dłoni. Doskonale widziałam, jak jej piersi falowały w rytm przyspieszonego oddechu macane i ściskane przez ręce strojącej z tyłu Moniki. Magda stojąca z przodu pocierała jej łechtaczkę. Kasia z Pauliną stały po bokach i obmacywały coraz mocniej wypiętą pupę, drażniąc opuszkami palców tylne wejście. Pierwsze nieśmiałe jęki szybko dotarły do moich uszu. Naga, bezbronna dziewczyna otoczona ze wszystkich stron i pieszczona coraz intensywniej, nie miała najmniejszych szans. Szybko całkowicie poddała się dotykającym ją koleżankom.  
         Gdy Magda zauważyła, że Ania nie stawia oporu, pocałowała ją namiętnie z języczkiem. Ich usta połączyły się na rozkoszną chwilę, którą przerwała dopiero Kasia. Ona też chciała poczuć smak ust mojej dziewczyny i wpiła się w nie energicznie. Z każdą chwilą jęki Ani były coraz głośniejsze. Milkły tylko wtedy, gdy kolejna z dziewczyn zaczynała się z nią całować, wkładając język jak najgłębiej do ust. Kochanki przekazywały sobie jej usta, cipkę i pupę po kolei, jak cudowną zdobycz. Po każdym orgazmie coraz bardziej zmęczona Ania słaniała się na nogach, a miejsce między mini w jej wnętrzu zajmowały palce kolejnej dziewczyny. Co chwilę ciało mojej kochanki drżało w ekstazie, a z jej cipki obficie wypływały lub tryskały na taras miłosne soczki.  
         Koleżanki podtrzymywały ją, żeby nie upadła i kontynuowały pieszczoty, dopóki nie uznały, że Ania doszła wystarczającą ilość razy. Pomogły jej położyć się na fotelu i dały po jeszcze jednym mokrym buziaku. Po tak namiętnym pożegnaniu Ania nie miała siły, żeby ruszyć ręką lub nogą, a co dopiero wstać. Leżała z rozłożonymi szeroko udami i błyszczącą od soczków cipką. W dalszym ciągu szybko i ciężko oddychała. W jej oczach malowała się radość i wdzięczność za te wszystkie rozkoszne chwile i moc orgazmów, jakie jej dostarczyły.
         Podeszłam do niej i cmoknęłam w policzek, głaszcząc jednocześnie jej pozlepiane od potu włosy.
    – Jesteś cudowna… – wyszeptałam. – Zaraz wracam.
    Jej usta poruszyły się w absolutnie niesłyszalnym „Kocham cię”. Posłałam jej ciepły uśmiech i głaszcząc po policzku, puściłam do niej oczko.
    – Ja też cię kocham – wyznałam.
    Zeszłam po schodkach z tarasu i ciągle lekko oszołomiona tym, co widziałam – wsiadłam do samochodu. Dziewczyny już siedziały w środku i czekały na mnie z szerokimi uśmiechami i wypiekami na twarzach. Wierciły się niespokojnie i były nadzwyczaj pobudzone. Widocznie i im bardzo podobało się pożegnanie, jakie zafundowały Ani. W głębi duszy dziękowałam losowi, że jestem ubrana i miałyśmy jechać w publiczne miejsce, więc byłam pewna, że nic takiego mi nie grozi.
         Odwiozłam je na pociąg do tej samej miejscowości, z której je odebrałam. Całą drogę gadałyśmy o ich pobycie, o urokliwości tego miejsca, o spokoju i tym wszystkim, co każda z nich zapamięta na zawsze. Nie obyło się oczywiście o wspomnieniu pieszczot i zabaw, co każda z dziewczyn bardzo żywiołowo komentowała. Po dojechaniu na miejsce wyładowałyśmy bagaże, ale ku mojemu zdziwieniu żadna nie wzięła ich do ręki. Zamiast tego przyparły mnie do samochodu i pociągnęły za niego, ukrywając nas pomiędzy ścianą gęstego, wysokiego żywopłotu a autem. Zostałam tam szczelnie otoczona tak, że ledwo mogłam się ruszyć.
    – Dziękujemy – powiedziała Monika, przytulając się do mnie.
    Jednocześnie jej dłonie podwinęły obcisłą mini, którą miałam na sobie. Nerwowo rozejrzałam się dookoła, ale byłyśmy zupełnie same.
    – To był cudowny czas – szepnęła mi do ucha, stojąca za mną Paulina, po czym kucając, zsunęła i zabrała mi majtki.
    – Wspaniale się bawiłyśmy – z szerokim uśmiechem przyznała Kasia i odsłoniła moje piersi, ściągając z nich czarny, obcisły top.
    – Chcemy ci się odrobinę odwdzięczyć – powiedziała wyraźnie podniecona Magda.
    Stałam pomiędzy nimi już praktycznie naga. Wokół nie było nikogo innego, więc mogły zrobić ze mną wszystko, cokolwiek chciały. Nawet gdybym próbowała się bronić, to nie miałam szans z czterema dziewczynami.
          Ich dłonie zaczęły mnie zachłannie dotykać i obmacywać. Poczułam palce wślizgujące się do mojej cipki, a zaraz potem inne drażniące wejście do mojej pupy. Nie byłam w stanie opierać się takiej przyjemności. Ciągle miałam przed oczami wijącą się w rozkoszy Anię, którą te dziewczyny tak wspaniale posuwały. Cicho jęknęłam, gdy pierwszy palec wszedł do mojego tyłka.
    – Uwielbiam słyszeć, jak jęczysz… – szepnęła bawiąca się moją pupą Paulina i zaczęła rytmicznie ruszać palcami i dłonią.
    Dookoła nas szybko rozległy się moje kolejne, głośniejsze jęki i westchnięcia. Piersi co chwilę były ściskane innymi dłońmi i na zmianę ssane przez inne, cudowne usta.  
    – Uwielbiam ci to robić – szepnęła Magda i patrząc mi prosto w oczy, wsunęła do mojej mokrej cipki dwa palce. Nie mogłam nie zareagować. Z otwartych ust wyrwał się głośny jęk rozkoszy, który momentalnie został stłumiony przez jej usta i język.
    Nigdy się tak nie czułam. Ilość bodźców i coraz szybsze, mocne ruchy palców w moich dziurkach  błyskawicznie prowadziły mnie na szczyt. Nie byłam w stanie się w żaden sposób opanować narastającej namiętności. Poddałam się całkowicie bawiącym się mną koleżankom i z coraz głośniejszymi jękami przyjmowałam każdą kolejną pieszczotę.  
         Nie minęło wiele czasu, gdy doszłam po raz pierwszy. Moje ciało wyprężyło się i zaczęło drżeć, uwalniając nagromadzone emocje. Nie był to jednak koniec wrażeń. Magda nie przestawała posuwać mojej cipki, dokładając trzeci palec do mojego wnętrza. Ukucnęła przede mną i z tej pozycji coraz szybciej posuwała dłonią. Szalałam z rozkoszy. Nie wiedziałam, czy bardziej chcę wypiąć się w kierunku Magdy, czy palców Pauliny głęboko w moim tyłku. Starałam się robić to na zmianę, ale w końcu dziewczyny się zgrały i wchodziły w moje dziurki jednocześnie.
    – O taaak… – tylko tyle mogłam powiedzieć.
    – Podoba ci się?
    – Taaak… – jęknęłam głośno.
    – Podoba ci się, jak cię rżniemy?
    – Bardzo! – odpowiedziałam niemal od razu.
    – Dojdź jak Ania! Bez hamulców, bez obaw, bez wstydu!
    Gdy skończyła to mówić, to jeszcze przyspieszyła ruchy dłoni i zaczęła ssać moją łechtaczkę. Momentalnie dopadł mnie potężny orgazm, który prawie spowodował mój upadek. Dziewczyny jednak trzymały mnie mocno i nie pozwoliły osunąć się na ziemię. A Magda nie przestała nawet na chwilę. W szalonym tempie rżnęła mnie i rozkoszowała się moją ekstazą. Z cipki praktycznie nieustannie tryskały moje soczki i szybko zamoczyły ubranie klęczącej przede mną dziewczyny.
         Nagle wstała, cały czas trzymając w mojej cipce swoje paluszki. Spojrzała w moje odpływające w tył głowy z rozkoszy oczy i powiedziała:
    – Dziękuję…
    Po czym pocałowała mnie namiętnie jak wcześniej Anię. Jej język tańczył w moich ustach, siłując się z moim i sprawiając mi jeszcze więcej przyjemności. Po chwili jednak zniknął, a druga z dziewczyn wyszeptała:
    – Dziękuję…
    To była Kasia, której usta na chwilę przestały pieścić moją pierś i też obdarowały mnie namiętnym pocałunkiem. Wszystko docierało do mnie jak przez gęstą mgłę.
    – Dziękuję…
    Teraz to Monika pieściła wnętrze moich ust swoim językiem. Robiła to tak cudownie, że brakowało mi tchu, ale i jej wargi nagle zniknęły.
    – Dziękuję…
    To na pewno był głos Pauliny. Szepnęła dokładnie w moje ucho i przygryzła je delikatnie. Znowu ugięły się pode mną nogi, ale jej palce w mojej pupie nawet na moment nie przestały się poruszać. Odwróciłam głowę w jej stronę, jak bardzo byłam w stanie. Wychyliła się przez moje ramię i też złożyła na moich ustach nieśmiały pocałunek. Szybko jednak wczuła się bardziej i już po chwili nasze języki tańczyły w namiętnym tangu rozkoszy, pieszcząc się wzajemnie.
         Wtedy doszłam znowu, jęcząc do ust całującej mnie dziewczyny. Po raz kolejny z mojej cipki trysnęły soczki, a mięśnie obu dziurek zaciskały się na penetrujących je palcach. Na moment lekko pociemniało mi przed oczami. Ocknęłam się po chwili. Dalej stałam pomiędzy dotykającymi mnie dziewczynami, ale zwinne palce zniknęły z moich dziurek. Odczuwałam pustkę we wnętrzu i czułam, że mięśnie cipki i pupy dalej zaciskają się i rozluźniają w rytm niedawnych, szybkich ruchów moich kochanek.  
         Miałam wrażenie, że dotykają mnie setki gorących, zachłannych dłoni. Każdy dotyk delikatnych, kobiecych rąk sprawiał mi nieziemską rozkosz i wprawiał w cudowny, błogi nastrój. Czułam, że ubrania zaczynają powoli wracać na swoje miejsce. Najpierw dziewczyny zakryły mi piersi, a po chwili krótka czerwona mini zasłoniła moje biodra oraz obie zaspokojone dziurki, ale majtek już nie odzyskałam. Z szerokimi uśmiechami i wypiekami na twarzach dziewczyny rozstąpiły się, uwalniając mnie z rozkosznego więzienia ich ciał. Każda obdarowała mnie jeszcze na pożegnanie namiętnym pocałunkiem z języczkiem, po czym zabrały swoje bagaże i poszły na peron, na który dosłownie za chwilę wjechał ich pociąg. Drzwi otworzyły się, umożliwiając im wejście, po czym zamknęły po sygnale. Zanim pociąg ruszył, to otworzyło się jedno z okiem i wszystkie moje kochanki wyjrzały przez nie, machając mi na pożegnanie. Minęło dosłownie kilkanaście sekund, gdy zniknęły mi za zakrętem.  
         Nie mam pojęcia, jak długo stałam w miejscu, w którym te cudowne kobiety dały mi tak piękne orgazmy. Czułam wilgoć spływającą po wewnętrznej stronie ud. Otrząsnęłam się dopiero po jakimś czasie, gdy usłyszałam dzwonek telefonu w aucie. Wsiadłam do środka, wzięłam kilka głębokich wdechów, zanim odblokowałam ekran i przeczytałam wiadomość:
    A.: „Wszystko okej? Pojechały już?”.
    G.: „Tak. Pociąg przed chwilą odjechał. Już wracam :*”.
    A.: „Super! Tylko uważaj na siebie. Czekam :*”.
    Całą drogę powrotną do domku myślałam o tym, co wydarzyło się podczas czekania na pociąg. Zupełnie nie spodziewałam się takiego zachowania ze strony dziewczyn. Nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji i musiałam sama przed sobą przyznać, że przeszło to moje najśmielsze wyobrażenia czy oczekiwania. Moje ciało ciągle odczuwało przyjemność, a uda ślizgały się o siebie, pokryte obficie wilgocią z mojej cipki.
         Droga powrotna do Ani minęła mi w okamgnieniu dzięki tak cudownym wspomnieniom. Wysiadłam z samochodu i weszłam po schodkach na taras, na którym czekała na mnie ciągle naga Ania. Uśmiechnęłam się na widok jej zgrabnego ciała i uroczego uśmiechu. Przywitała mnie, rzucając mi się na szyję.
    – Kocham cię – powiedziała, całując mnie namiętnie.
    – Ja ciebie też kocham – odwzajemniłam wyznanie po dłuższej chwili, gdy nasze usta się rozłączyły.
    – Dziękuję… – szepnęła nieśmiało, spuszczając wzrok.
    – Za co?
    – Za najcudowniejszą rocznicę, jaką mogłam sobie wyobrazić – pogłaskała mnie po twarzy.
    – Cieszę się, że ci się podobało.
    – Żartujesz? Było IDEALNIE! A nawet jeszcze lepiej! – wyraźnie była szczęśliwa.
    – Tak, idealnie – zgodziłam się z nią.
    – Mogę o coś spytać?
    – Zawsze.
    – Nie masz mi za złe tej sytuacji na tarasie?
    – O czym mówisz?
    – No o dzisiejszym pożegnaniu?
    – A niby dlaczego?
    – Bo mówiłam, że jestem tylko twoja, a tu nagle dziewczyny robiły ze mną, co chciały i nie byłam w stanie im odmówić – powiedziała wyraźnie zawstydzona swoją słabością.
    Ujęłam w dłonie jej twarz i spojrzałam głęboko w piękne, wielkie, brązowe oczy.
    – Kochanie… – zaczęłam.
    – Tak?
    – Ja też nie byłam w stanie oprzeć się ich pieszczotom – przyznałam.
    – No ale ja jeszcze dzisiaj… Przed wyjazdem… Wszystko widziałaś…
    – Widziałam i tak szczerze, to bardzo, ale to bardzo mnie to podnieciło.
    – Naprawdę? Jak bardzo? – wyraźnie zaciekawiła się Ania.
    – Na tyle, że nie zrobiłam absolutnie nic, gdy rozebrały mnie i przeleciały tuż przed przyjazdem pociągu – wyznałam, oblizując wyschnięte z podniecenia usta.
    – Tak publicznie? – nie dowierzała.
    – Na szczęście nikogo nie było i schowały mnie za samochodem. Chociaż nie wiem, czy czyjakolwiek obecność by im przeszkodziła. Otoczyły mnie szczelnie i jak to ujęły: „chciały mi się odrobinę odwdzięczyć”.
    – Ja też ci się chętnie odwdzięczę i wynagrodzę wszystko…
    – To chyba ja muszę wynagrodzić ci to wszystko, bo coś mi mówi, że gdyby nie spacer w samej sukience, to te dni byłyby spokojniejsze.
    – I co będzie teraz?
    – A czego pragniesz Aniu?
    – Tylko ciebie… Tylko ciebie…
    – A ja ciebie – wyznałam.
    – Ale obiecajmy sobie jedno.
    – Co takiego?
    – Jak będziemy chciały jeszcze kiedyś kochać się z kimś innym, to powiemy o tym szczerze i omówimy temat, okej?
    – Pod jednym warunkiem…
    – Jakim?
    Rozejrzałam się uważnie. Słońce chyliło się już ku zachodowi i zmieniło kolor na piękny pomarańcz. Nawet listek nie drgnął na pobliskich drzewach i krzakach, a ciszę mącił tylko cichutki szum jeziora. Uśmiechnęłam się i wzięłam głęboki oddech. Zachwycona miejscem, chwilą i stojącą przede mną nagą dziewczyną, uklęknęłam. Z każdą chwilą wyglądała na coraz bardziej oszołomioną. Trzymałam ją za drżącą dłoń. Patrzyłam z dołu, podziwiając nie tylko jej piękne, nagie ciało, ale i jej mądrość, ciepło i osobowość. Nie mogłam uwierzyć, że ta idealna istota darzyła mnie tak wielkim uczuciem. Obserwowałam świat jak w zwolnionym tempie. Oczy mojej dziewczyny rozszerzały się ze zdziwienia, zdumienia, niedowierzania. Zdawała się nie do końca rozumieć, co właśnie się dzieje, ale w kącikach jej oczu pojawiły się łzy, a usta drżały od rosnącego napięcia.
    – Aniu, miłości moja, szczęście moje, życie moje, najpiękniejsza i najcudowniejsza dziewczyno, jaką znam… Czy uczynisz mi ten zaszczyt i… wyjdziesz za mnie?

    EPILOG
         Jak możecie się domyślić, Ania powiedziała „TAK”. Jej zgodę świętowałyśmy do białego rana w najmilszy możliwy sposób. To sprawiło, że z domu wujka wyjechałyśmy nieco później, niż planowałyśmy, ale wszystko zostawiłyśmy w jak najlepszym porządku. Obie chciałyśmy jeszcze mieć możliwość wrócić w to niezwykłe i tak ważne dla nas miejsce.
         Droga do domu minęła szybko. Może nawet zbyt szybko. Zabawy w jej trakcie bardzo umilały nam wspólny czas nie tylko podczas jazdy, ale i na postojach. Kilka razy ktoś pewnie zauważył to i owo, ale zupełnie nam to nie przeszkadzało. Liczyło się dla nas tylko to, że byłyśmy razem i cudownie czułyśmy się i bawiłyśmy w swoim towarzystwie.
         Rodzice Ani przyjęli wiadomość o naszych zaręczynach z wielkim entuzjazmem, podobnie jak moi. Nie inaczej było też z naszymi znajomymi. Wszystkie dziewczyny bardzo się ucieszyły na wieść o tak wielkich planach, jakie miałyśmy z Anią względem siebie. Do dzisiaj często spotykamy się w naszym gronie, do którego z wielką radością na stałe dołączyła Paulina.
         Od tych wydarzeń minął już prawie rok. Dla jednych to tylko rok, dla innych – aż rok. Dla nas był to czas pełen pięknych i wzruszających chwil, spędzanych wspólnie nie tylko na miłosnych uniesieniach, ale i zwykłych, codziennych sprawach. Niejednokrotnie było odrobinę trudniej, ale zawsze dawałyśmy radę i wychodziłyśmy z każdej sytuacji silniejsze i bliższe sobie.
         Nie mamy jeszcze zaplanowanej daty ślubu, bo chcemy, żeby Ania najpierw skończyła studia. Z niczym staramy się nie spieszyć, ale i niczego sobie nie żałujemy. Zwłaszcza czułości i przyjemności. Każdego dnia powoli kreujemy własną przyszłość i robimy wszystko, żeby nasze życie było coraz piękniejsze i pełne miłości.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Małgorzata
  • Dziewczyna z niespodzianka

    Zuzia zamknęła pospiesznie drzwi na klucz. Coraz bardziej czuła napinanie się materiału spodni. Gdyby nie ta dziewczyna w autobusie. Gdyby nie było takiego tłoku i nie stała tak blisko. Gdyby nie poczuła jej zapachu. Może wtedy nie byłaby tak napalona. Może spodnie nie uciskały jej tak. Ale tak było. Nie mogła przestać myśleć o niej. O jej rudawych włosach. O jej pięknych niewielkich piersiach. O jej delikatnym śmiechu, gdy przeprasza. O jej różowych ustach, które tak chciałaby teraz całować. Opór materiału powoli zaczynał sprawiać jej dyskomfort. Rozpięła najpierw guzik, a express prawie sam się rozsunął. Miała na sobie jak zwykle lekko za luźne bokserki, które teraz też były napięte. Powoli zaczęła zsuwać je w dół. Najpierw stawiał opór, ale po chwili wypuścił nabrzmiałego penisa, na którym wyraźnie zarysowywały się pulsujące żyły. Lubiła na niego patrzeć, choć bała się, że ktoś się tego dowie. To nie było normalne. Dziewczyna z penisem nie była normalna. Ale ją w pewien sposób podnieca myśl o tym, że ma tak dużego, bo długiego na  aż 20 centymetrów  penisa. Podnieca ją myśl, że część chłopaków w jej klasie maturalnej mogłaby jej go zazdrościć. Myśląc o tym, zaczęła przesuwać palcem wzdłuż, od dołu aż do czubka. Kiedy przesunęła palcem po żołędziu, przeszedł ja delikatny dreszcz. Zmrużyła oczy, nie przedstawiając przesuwania palcem. Myślała o tym, że to Wiktoria ją dotyka. Myślała o jej dłoni oplatającej go i przesuwając się od dołu aż do samego końca. Wsunęła palce pod bluzkę i zaczęła zataczać kółka wokół nabrzmiałych z podniecenia skutków, wciąż wyobrażają sobie, że to nie ona a jej wymarzoną kochanką sprawia jej przyjemność. Że to nie ona delikatnie trąca opuszkami palców jej skutki. Że to nie ona zatacza coraz mniejsze i coraz wolniejsze kółka. Że to nie ona lekko podszczypuje skutki, wysyłając wzdłuż jej kręgosłupa przyjemny dreszcz. Że to nie ona drugą ręką przesuwa tam i z powrotem to szybciej to wolniej. Że Wiktoria klęczy przed nią i powoli zdejmuje bluzkę, odsłaniając swoje jakby drobne piersi. Czuła, że zaraz nastąpi najwyższy stan przyjemności, więc przestała. Po prostu zastygła głęboko  oddychając na granicy rozkoszy. Gdy poczuła, że moment uniesienia odpłynął, wróciła do działania, znów energicznie poruszając rękoma. Teraz jednak te same czynności nie przynosiły jej już takiego uniesienia, więc po chwili wygięła się w pałąk i sięgnęła za łóżko, skąd wyciągnęła obły kształt silikonowej imitacji członka. Chwilę lizała jego końcówkę, jednocześnie pieszcząc wciąż swojego penisa. Oglądała już tyle różnych filmów w Internecie, że wydawało jej się, że wie, jak to robić. Jeździła językiem wzdłuż wędzidełka, by po chwili zacząć obejmować cały żołądź wargami. Wsuwała go coraz głębiej do momentu, gdy jej brody dotknęły silikonowe jądra. Wtedy zastygła tak na chwilę na wstrzymany oddechu znów czując zbliżające się uniesienie. Natychmiast przestała I zaczęła ciężko dyszeć, by odpędzić orgazm jeszcze na chwilę. Znów wróciła do wyobrażania sobie ciała wiktorii tym razem kompletnie nagiej, leżącej na łóżku przed nią. Ta myśl była tak podniecająca, że znów sięgnęła po kolejną zabawkę, tym razem odlew waginy, który szybko zamontowała we wcześniej przygotowanej szparze między blatem a szufladą biurka na wysokości jej bioder. Wyciągnęła do tego małą buteleczkę przezroczystego płynu. Nalała pokaźną ilość na dłoń i zaczęła wmasowywać chłodny żel w nabrzmiałego penisa, dalej fantazjując, że to nie ona, a jej ruda kochanka sprawia jej tę przyjemność. W Końcu uznała, że wystarczy lubrykant i przyłożyła żołądź do delikatnego materiału sztucznych warg sromowych. Zmrużyła oczy i znów zobrazowała sobie dziewczynę tym razem opartą o biurko i lekko wspiera na palce. Zmierzył w myślach krągłe pośladki i długie zgrabne nogi. Nabrała chęci, by uklęknąć i wysunąć jej język między nogi, by spróbować jej. Odgoniła te myśli i pchnęła. Fala przyjemności zalała jej ciało. Jej nogi drżały za każdym razem, gdy to wysuwała się głębiej I wysuwała. Fantazjując o jękach penetrowanej koleżanki zaczęła powoli wsuwać rękę między swoje nogi i pieści opuszkami palców swoją łechtaczkę. Wciąż z zamkniętymi oczami zaczęła macać ręką wokół siebie, poszukując porzuconej przed chwilą zabawki. W Końcu wyczuła obły kształt pod palcami i złapała go. Zaczęła powoli przesuwać końcówką po swoich dotąd pomijanych w przyjemnościach wargach sromowych, by w końcu jednym płynnym ruchem wepchnąć ją w głąb siebie z cichym jęknięciem. Poczuła nową falę ciepła rozchodzącą się po jej ciele. Wydawało jej się, że czuje każdy włos na skórze, że cała jej skóra jest rozpalona. Czuła pot spływający jej po karku, wzdłuż kręgosłupa zostawiając zimny ślad. Słyszała walenie swojego serca w klatce piersiowej powodujące lekkie podskakiwanie jej krągłych piersi. Całą siłą woli powstrzymała się od szczytowania. Wysunęła z siebie zabawkę i stanęła przed lustrem, zrzucając ubranie już do końca. Stała tak, patrząc na swoje odbicie. Miała ładnie zaokrąglone biodra i piersi i może nie idealną, ale dobrze zaznaczoną talię. Może nawet niektórzy uważali ją za ładną, bądź nawet piękną. Ale ona się bała. Już kiedyś przekonała się, że faceci nie umieli zrozumieć. Co innego dziewczyny. One były często zaciekawione, nawet czasem nakręcone na to. Ale tylko na początku.
    Ta myśl ją trochę zasmuciła, ale nie na długo. Wciąż patrząc w lustro, znów zaczęła pieścić się po penisie. Podniecało ją to, jak spuchnięty od krwi był i jak sterczał w powietrzu, lekko pulsując w rytm jej serca. Uklękła i nakierowała końcówkę stojącego na podłodze dildo na ujście jej waginy. Jednym ruchem opadła na niego wypuszczając powietrze z przyjemności. Zaczęła podnosić się, cała drżąc, po czym znów opadła i tak jeszcze kilka razy z każdym razem czując, że jest coraz bliżej końca. Zaczęła rytmicznie przesuwać rękami po swoim napiętym i twardym penisie wysyłając coraz to nowe fale przyjemności. W końcu poczuła, że kolejne opadnięcie będzie ostatnim. Zmrużyła, więc oczy i wyobraziła sobie, że to nie jej usta otoczyły jej penisa i że zaraz strzeli w usta swojej wymarzonej dziewczyny nie w swoje. Próbowała wszystko łykać, ale orgazm był tak duży, że napięła się w przyjemności, a gęsta biała sperma ochlapała stojące obok biurko i podłogę wokół niej. Następna fala przyszła, gdy próbował wstać z podłogi. Jej nogi odmówiły posłuszeństwa i znów nabiła się na zabawkę. Tym razem oblała swoje ciało kolejnymi strumieniami nasienia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kajetan subko
  • Malolat i Strongmen Cz. 3

    Miesiąc bez Kuby był piekłem. Każdy SMS, każde zdjęcie, każda rozmowa telefoniczna rozgrzewała mnie do czerwoności, ale nic nie mogło się równać z tym, kiedy wreszcie zobaczyłem go na dworcu. Jego spojrzenie, uśmiech i pewność siebie sprawiły, że nogi miałem jak z waty. Wciągnął mnie w mocny uścisk i pocałował głęboko, od razu wbijając język w moje usta, a ja odpowiadałem tym samym, czując, jak adrenalina i pożądanie wylewają się ze mnie na zewnątrz.

    W hotelu nad jeziorem nie było czasu na wstępne oglądanie pokoju. Kuba od razu przyciągnął mnie do łóżka, zaciskając ręce na moich biodrach i wpychając w siebie, jakby musiał sprawdzić, czy naprawdę jestem jego. Rozebrał mnie powoli, ale pewnie – każdy ruch, każdy guzik koszuli, każdy centymetr skóry, który odsłaniał, był podkreślany pocałunkiem lub dotykiem języka.

    Kiedy byłem już nagi, wziął mnie na kolana i zaczął pieścić – rękami po moich pośladkach, po klatce piersiowej, delikatnie masując sutki. Jego palce sunęły między nogami, po kutasie i w odbycie, sprawdzając moją gotowość. Czułem, jak rośnie we mnie napięcie, pulsuje każdy centymetr mojego ciała.

    – Chcę cię teraz całego – wyszeptał, zaciskając ręce mocniej na moich biodrach.

    Wsunął się we mnie powoli, pozwalając, by każdy ruch był odczuwalny w pełni. Pierwsze uderzenia były powolne, głębokie i świadome – czułem każdy jego mięsień, każdy skurcz jego kutasa. Stopniowo przyspieszał, zmieniał kąty penetracji, podnosił nogi, obracał mnie, wbijając się tak mocno, że aż jęczałem w ekstazie.

    Po kilku minutach zmienił pozycję – tym razem ja klęczałem, a on wchodził od tyłu, dłonie zaciskając na moich pośladkach i biodrach, lekko trzepiąc, doprowadzając mnie do szaleństwa. Jego język lizał moje plecy, kark i ramiona, a palce nadal wchodziły w mój odbyt, balansując pomiędzy delikatnością a mocnym naciskiem.

    Kuba wziął z szuflady cienką opaskę na oczy, zawiązał mi ją, a ja poczułem, że każdy jego ruch staje się jeszcze intensywniejszy. Nie widziałem, kiedy i gdzie uderza, a każde wbicie było jak fala rozkoszy wstrząsająca całym ciałem.

    – Jęcz tylko dla mnie, nikt cię tak nie będzie pieścił – mruknął, unosząc mnie lekko na rękach i wkładając siebie jeszcze głębiej.

    Przez kolejne minuty zmienialiśmy pozycje: ja na wierzchu, potem od tyłu, raz na boku, raz w pozycji siedzącej na łóżku. Ręce Kuby czasem krępowały mnie lekko sznurkiem, czasem masowały pośladki i uda, jego palce błądziły po moim ciele, a usta wszędzie tam, gdzie nie było kutasa – po karku, ramionach, plecach. Nie brakowało oralnych pieszczot – ja ssałem jego żylasty kutas, czułem, jak rośnie i twardnieje przy każdym ruchu mojego języka, a on jęczał, wbijając się we mnie mocniej i głębiej.

    – Jeszcze… jeszcze głębiej… – szeptał, gdy czuł, że zbliża się do orgazmu, a ja napierałem biodrami, pochłaniając go ustami tak, że w końcu wystrzelił prosto mi do gardła. Po chwili przysunął mnie do siebie, wbił w siebie znów powoli i głęboko, pieścił mnie po całym ciele, aż razem doszliśmy w kolejnej fali orgazmu, moje ciało drżało, a on przestawał tylko po to, by ponownie mnie wbić w siebie.

    Nie odpuszczaliśmy aż do rana – każda pozycja, każdy ruch był dokładnie odczuwalny, każdy cm jego kutasa w moim ciele dawał nowe fale rozkoszy. Po kilku rundach przeszliśmy do prysznica – ciepła woda mieszała się z naszymi jękami, moje ręce znów błądziły po jego ciele, jego dłonie masowały pośladki i plecy, wbijając mnie w siebie przy każdym ruchu. Potem balkon, łóżko, znowu łóżko – każda minuta to nowe pieszczoty, anal, oral, dominacja, opaska na oczy, lekkie krępowanie – wszystko, co mogło podkręcić przyjemność i emocje.

    Rano budziliśmy się spleceni, zmęczeni, z ciałami pokrytymi potem i sperma, śmiejąc się z naszej intensywnej nocy, całując, pieszcząc się delikatnie, planując kolejne szalone eksperymenty na weekend.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KabaczeQ

    Przepraszam że czekaliście 3 lata na kontynuację 🙁 Postaram się publikować dla was częściej 😛

  • Weekend w hotelu cz.2

    To już druga część mojego opowiadania. Będę bardzo wdzięczny za wszelkie porady. Bałem się tego momentu. Nie byłem pewien czy będzie to dobry pomysł do samego końca. Teraz, gdy moja twarz lepi się od pozostałości spermy Pawła już wiem. Czuję się wreszcie spełniony. To coś, co chce powtarzać bez końca. Do tego jestem stworzony. Rozmyślałem tak podczas zakładania mojej nowej zabawki. Robiłem to pierwszy raz i nie było to łatwe zadanie. Sama myśl o tym, że zaraz pokaże się Pawłowi w małej, różowej dziewczęcej klatce na mojego małych rozmiarów penisa podniecała mnie do tego stopnia, że stał on na baczność. Przez chwilę zacząłem się nawet zastanawiać, czy może mój penis wcale nie jest taki mały. Szybko straciłem takie przekonanie, bo do sprzętu Pawła potrzebowałem dwóch rąk i ust, a mój praktycznie mieści się w jednej dłoni. Po trudnych 10 minutach upychania udało mi się założyć mój nowy prezent. Szybkie umycie twarzy, kilka psiknięć perfumami i jestem gotowy na powrót. Paweł miał na wszystko widok z łóżka dzięki szklanym ścianom łazienki. Nie poganiał mnie, delektował się chwilą, a ja kątem oka widziałem, jak mój nowy kolega budzi się do życia po pierwszym obciąganiu. Gdy wyszedłem z łazienki pokazać się Pawłowi, był zachwycony. P: No i teraz mam pewność, że będziesz dawać z siebie wszystko, słodko w niej wyglądasz. T: Naprawdę? P: Przejrzyj się w lustrze, niejeden hetero na Twój widok miałby na Ciebie ochotę. Dziwnie się poczułem po tych słowach. Nigdy nikt o mnie nie mówił w takich kategoriach. Na myśl o tym, że jestem słodkim obiektem pożądania poczułem delikatne motylki w brzuchu i zarumieniłem się na policzkach. Musiałem wyglądać na zmieszanego, bo Paweł objął mnie na wysokości moich bioder i przyciągnął do siebie, delikatnie całując moje usta. Pocałunki w połączeniu z rękami Pawła jeżdżącymi od mojej talii aż po uda sprawiły, że totalnie zatraciłem poczucie czasu. Po chwili jego dłonie zataczały coraz szersze kręgi, zjeżdżając na moje pośladki, które powoli, ale stanowczo masował i rozszerzał. Nagle poczułem delikatne dotknięcie palcem wskazującym na mojej dziurce. W tym momencie już wiedziałem, dokąd zmierzamy i te zamiary bardzo mi się podobały. Paweł delikatnie drażnił moja dziurkę, masując ją powoli, a ja zaczynałem pojękiwać mu do ucha. P: Masz ochotę na następny krok? – zapytał mnie Paweł T: Tak, proszę kotku – odpowiedziałem. Paweł znów położył ręce na moich biodrach, obrócił mnie o 180 stopni i pchnął na łóżko. Leżałem na brzuchu z moim wielkim tyłkiem na wierzchu. Paweł podniósł mnie za niego do góry, żebym mógł być wypięty na ugiętych nogach. W takiej pozycji moje ciało wygląda najlepiej. Byłem facetem z talią gruszki, której pozazdrościłoby mi wiele kobiet. Pawła ten widok na pewno też podniecił, bo nagle poczułem ciepły, wilgotny dotyk na mojej dziurce. Nie miałem pojęcia, że facet swoim językiem doprowadzi mnie kiedyś do szaleństwa, i to liżąc mój tyłek. Robił to dosyć powoli, ale stopniowo starał się wchodzić nim coraz głębiej. Czułem jego dotyk coraz bardziej od wewnątrz, a on przy tym robił to coraz szybciej. Nie dziwię mu się, bo było to tak przyjemne, że moje jęki było słychać w całym pokoju. Nigdy nie czułem się tak dobrze, bałem się, że moja klatka zaraz się rozerwie pod wpływem erekcji, która chciała się z niej wydostać. Paweł lizał mnie tak dłuższy czas, dodając po chwili swojego palca, którym chciał mnie przygotować na swojego kutasa. Gdy doszedł do dwóch palców wchodzących bez większego oporu, dał mi znać klapsem w tyłek, że teraz on potrzebuje przygotowania. Poprosiłem go żeby odsunął się i zrobił mi miejsce na podłodze, chciałem przed nim uklęknąć, i patrząc w górę prosto w jego oczy ciągnąć jego pałę. Paweł był już pobudzony, jego kutas nie leżał na jajach tylko wisiał w powietrzu uginając się ku mojej buzi. Jego napletek był lekko odsunięty od czubka, ale już wiedziałem, że przy pełnej erekcji schodzi cały, co oznacza, że czeka mnie trochę pracy. Tym razem zacząłem od wędzidełka, które łaskotalem swoim językiem. Po chwili lewą ręką chwyciłem go u nasady i zanurkowałem najgłębiej jak umiałem. Chciałem żeby szybko stanął na baczność i był cały nawilżony przed wejściem w moją dziurkę. Chwyciłem się mocniej jego ud i zacząłem naprawdę szybko mu obciągać. Nie mogłem złapać większego oddechu, ale to było silniejsze ode mnie. Wizja tego że obciągam starszemu facetowi fiuta w hotelu była nie do opisania. Wpadłem w taki trans, że musiał mnie oderwać od siebie, bo zamiast mojej dziurki zalane zostałoby znowu moje gardło. P: Kurwa ty jesteś szalony, wielu mam na liczniku, ale ty chyba będziesz najlepszym z nich! Teraz wskakuj na łóżko i wypinaj się, jak na rasową sukę przystało, T: Dobrze tatusiu – odpowiedziałem. P: Mam być twoim tatusiem? To za takie zachowanie należy ci się ostra kara. Mówiąc to klepnął mnie mocno w tyłek. Ja aż podskoczyłem i szybko wypiąłem się na krawędzi łóżka. Czekałem z niecierpliwością na ten moment, o którym marzyłem od bardzo dawna. Wielki kutas zaraz wypełni moje wnętrzności. Paweł nałożył lubrykant na swoje palce i wsunął je do mojej dziurki, objechał kilka razy jej wejście a resztę żelu rozprowadził po swoim kutasie. Poczułem jak materac nagle ugiął się pod jego kolanami, a po chwili jak naciska swoim sprzętem na moją dziurkę. Powoli pod presją jego główka we mnie wchodziła. Od razu wiedziałem, że te dwa palce to było nic przy tym rozmiarze. Miałem wrażenie, że nie jestem w stanie go pomieścić. Żel jednak zdziałał cuda, bo po chwili jego główka całkowicie znalazła się we mnie. Mój zwieracz nagle się zwęził i dokładnie go objął. P: To będzie szybką akcją, na pewno nie wystarczająco na twoją karę. Wsunął go dalej, powoli, centymetr po centymetrze. Dokładnie czułem jak przemieszcza się we mnie coraz głębiej. Nagle jego uda dotknęły moich, a na swoich pośladkach poczułem delikatne łaskotanie jego owłosieniem. Wiedziałem, że już jest cały. Bolało mnie to i nie byłem pewien czy przestanie. Po całkowitym wejściu zaczął powoli mnie ruchać. Po około dziesięciu ruchach stopniowo zaczął zwiększać tempo. Ból albo zaczynał znikać, albo się do niego przystosowywałem, bo robiło się coraz przyjemniej. Paweł chwycił mnie dłońmi na mojej wąskiej talii i zaczął się coraz szybciej we mnie wbijać. Dźwięk odbijających się jaj o moją dupę był bardzo podniecający a ja w tym momencie wyłem już z rozkoszy. Ruchał mnie tak dobre kilka minut, co chwila dając klapsy i mówiąc, że jestem urodzoną suką do jebania. Chwycił mnie mocno za włosy i przyciągnął do swojej twarzy. P: Co z ciebie za facet skoro dajesz się wyruchać w hotelu innemu? Podoba Ci się to pizdo? T: Tak, jestem zwykłą szmatą, ruchaj mnie proszę – wykrzyczałem z rozkoszy. Paweł dominował mnie tak jeszcze chwilę, po czym wyszedł ze mnie i kazał położyć mi się na środku łóżka na plecach. Mój ogier na mnie skoczył, szybko załadował swój sprzęt i ruchał mnie dalej na misjonarza. Objąłem go za szyję i przyciągnąłem jego usta do swoich. Nogami objąłem go wokół siebie i zacząłem się z nim namiętnie całować bez opamiętania. Nasze języki tańczyły ze sobą w akompaniamencie obijających się jaj o moją dupę. Powiedziałem mu w tym momencie, że chce, by mnie ruchał do końca życia, na co się się uśmiechnął i zaczął to robić jeszcze szybciej. P: Skończyć w tobie czy na tobie? – zapytał. T: Wsadź mi go do buzi, uwielbiam ten smak! – szybko odpowiedziałem. Paweł szybko, że mnie wyszedł, skoczył na mnie lekko siadając mi na klacie i włożył mi swój sprzęt do buzi. Po chwili ruchania mnie w gardło poczułem strzał gorącej spermy zalewającej moje gardło. Nie wiem, jakim cudem, ale było jej jeszcze więcej niż ostatnio. Po czwartej salwie jego sperma zaczęła mi ściekać po kącikach ust. Starałem wyssać się wszystko, Co mi dał, po czym wyciągnąłem jego fiuta z ust i pokazałem, co dostałem od niego w nagrodę z uśmiechem na twarzy. Szybko jednak połknąłem żeby zbyt dużo mi nie wypłynęło. Następnie resztę spermy, która wypłynęła ściągnąłem palcem do buzi i to również z przyjemnością połknąłem. Paweł się na mnie położył, słyszałem jak dyszy ze zmęczenia. Moja dziurka cała pulsowała. Leżeliśmy tak chwilę, po czym Paweł poszedł wziąć prysznic. Miałem wrażenie, że mył się kilka sekund, bo leżałem szczęśliwy i rozmarzony na łóżku. P: To nie była kara, ale zasłużyłeś na odpoczynek. Zabieram Cię na kolację, masz się ładnie ubrać. Widziałem, że masz sukienkę w walizce. Myślę, że będzie idealna. Na wypadzie będzie dla ciebie niespodzianka.” T: Czyli zapraszasz Maję na kolacje tak? – zapytałem podnosząc już swój głos. P: Tak, idź się umyć i szykuj. Ja wychodzę na półtorej godziny, więc masz trochę czasu. CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fallan Maxim

    Mam nadzieję że dobrze się to czyta. Rozkręcam się :p

  • Piesek dla Pani

    Stałem z moją Panią i czekałem na ten moment – Widziałem, że jak tylko zamkną się drzwi wszystko się zmieni. Pani była niską blondynką o pięknym uśmiechu, ale zarazem silną i mądrą kobietą – po prostu ideał dla mnie. Jej sylwetka podniecała mnie od zawsze a w seksie nie było dla Nas tabu. I oczywiście, jako lubiący też dominację i fetysze Jej piękne Stopy były stworzone do pieszczot.

    W końcu otworzyliśmy wspólnie drzwi i weszliśmy do środka apartamentu. Po zamknięciu drzwi nie zdążyłem zobaczyć dokładnie, co tam jest w środku a Pani od razu rozkazała mi paść na czworaka twarzą zwróconą w stronę drzwi.

    – Od teraz jesteś moją zabawką / pieskiem, którego muszę porządnie wytresować – powiedziała z uśmiechem wyjmując dopiero, co zakupioną maskę. Szybko założyła mi ją na głowę, zamykając otwory na oczy i usta. Na czworakach czułem już głębokie podniecenie a był to dopiero początek.

    – Teraz się rozbierz do naga – rozkazała. Po chwili nie widząc już nic rozebrałem się i byłem przed Nią już tylko w masce.

    – Bądź w tej pozycji – powiedziała stanowczo widząc moje podniecenie – i nic nie mów dopóki Ci nie pozwolę. Dziś zbytnio nie licz na dotykanie twojego małego, sprawdzimy za to, jaki potrafisz być uległy, a jedyną twoją nagrodą może będzie kontakt z Moimi Stopami, ale jeszcze muszę się przekonać, że zasłużyłeś piesku.

    Odeszła – słyszałem Jej kroki jak ogląda apartament i zastanawia się, co dalej, wcześniej prosiłem ją o porządną tresurę, więc wiedziałem ze będzie ostro. Trochę się bałem, ale podniecenie przezwyciężało ten instynkt. Pani rozejrzała się po pokoju i znalazła kajdanki na ręce i nogi i wróciła do mnie.

    Szybko założyła mi je – mogą być potrzebne do dalszych zabaw – oznajmiła.

    Czułem się fajnie, w końcu zdominowany przez taką Kobietę to było coś!

    Nagle poczułem uderzenie batem

    – Tak chyba nie sądziłeś, że będę się z Tobą cackać – sam tego chciałeś – oznajmiła.

    – Na początek 10 batów – licz! – krzyknęła.

    – Teraz podziękuj Ładnie Pani Otrzymałem porządne uderzenia, które trochę stłumiły moje podniecenie .. ale tylko trochę.

    Ok teraz przejdziemy się razem po apartamencie, Ty oczywiście nie będziesz nic widział – mówiąc przypięła mi smycz. Swoją drogą bardzo podniecał mnie fakt, że Pani używa dostępnych w apartamencie gadżetów. Fakt, że były używane przez wiele innych osób zarówno mężczyzn jak i kobiet był też podniecający.

    Chodziłem przy nodze Pani od mebla do mebla, co jakiś czas otrzymując solidnego bata. Pani opowiadała mi o każdym sprzęcie chwilę i kombinowała jak go najlepiej użyć. Na koniec powiedziała:- Muszę się w końcu przebrać a TY grzecznie poczekasz na mnie w klatce jak na pieska przystało. Nadal nic nie widząc wepchnęła mnie do klatki i zamknęła drzwiczki. Przypięła mi nogi i ręce też do klatki, aby mocno ograniczyć ruchy. Pani była po pracy, więc miała ochotę po prostu zdjąć buty, przebrać się i odsapnąć.

    Trwało to dłuższa chwile, chyba też w między czasie gdzieś dzwoniła. W klatce i dodatkowo w niewygodnej pozycji skrępowany czekałem na rozwój wydarzeń – w końcu od wejścia do apartamentu nic nie widziałem. Cały czas wyobrażałem sobie jak Ją w końcu zobaczę.

    – Ok zaczynamy tresurę – powiedziała nagle.

    Zbliżyła się do klatki, i powiedziała

    – Lubisz moje stopy – chciałbyś je pocałować piesku?

    Momentalnie poczułem wzwód i czekałem aż będę mógł dotknąć, choć Jej pięt. Nagle poczułem, że wpycha mi coś do buzi a następnie zasuwa zamek.

    – Wiem, że lubisz moje stopki, ale do tego jeszcze długa droga – powiedziała wpychając swoją dopiero, co zdjętą skarpetkę.

    – Teraz wyłaź z klatki piesku

    Następnie chwyciła za smycz i wyciągnęła mnie mocnym szarpnięciem z klatki. Nadal nic nie widząc dostałem znów baty na zachętę.

    Znalazła wygodne miejsce, wyciągnęła nogi i powiedziała Teraz zajmiesz się moimi stópkami. Dopiero wtedy pierwszy raz od początku odsłoniła mi oczy. W końcu zobaczyłem Jej piękną sylwetkę. Wyciągnęła tarkę i kazała mi delikatnie robić Jej peeling.

    Delikatnie ruszając tarką pod Jej nadzorem Jej stopy stawały się coraz gładsze i ponętne. W końcu skończyłem obie – Pani była zadowolona z efektu i powiedziała:

    – Dobrze teraz możesz całować moje gładkie podeszwy. Od razu zacząłem to robić, Pani po chwili kazała mi przestać i powiedziała, że sprawdzimy wszystkie atrakcje w apartamencie. Chodziła ze mną na smyczy od jednej do drugiej i testowała często używając bata.

    Od czasu do czasu zasłaniała mi oczy, więc nic nie widziałem. Znalazła też sztucznego penisa i wpakowała mi do buzi. Kiedy byłem bardzo podniecony dostałem baty i rozkaz zrobienia paru pompek by podniecenie opadło.

    Na końcu jeszcze raz pozwoliła mi wymasować i wycałować swoje stopy. Przez cały czas ignorowała mojego penisa. Potem mnie w klatce porządnie krępując.

    Kiedy się już Jej znudziło to skończyliśmy sesję – rozwiązała mnie i mieliśmy jeszcze chwilę, aby iść wypić piwo razem do knajpy.

    Kiedy wrócimy namiętnie się kochaliśmy.

    Przyszła pora snu – chciałem się obok Niej położyć, ale Ona powiedziała.

    – Przecież chciałeś dziś być moim pieskiem a psy nie śpią w łóżku – zaśmiała się – zakładaj maskę – zaraz zamknę Cię w klatce! CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KK
  • Przygoda nauczyciela WF-u cz.2

    — Mówiłem ci, że to jebany pedał! Głos Chudego dobiega jakby z oddali, mimo że chłopak wciąż stoi krok ode mnie. Hiszpan odpowiada mu coś, ale nie potrafię rozróżnić słów. Mój kontakt z rzeczywistością jest aktualnie mocno ograniczony. Wciąż opieram się o ścianę, dysząc ciężko. Mokre od spermy spodnie przylepiają mi się do nóg, nieprzyjemnie ziębiąc skórę. Nawet nie chcę patrzeć w dół. Nie chcę widzieć własnego upokorzenia. — Nagrałeś to? — Pyta Chudy, a ja czerwienieję jeszcze bardziej. Błagam, Hiszpan, powiedz, że tego nie nagrałeś. — No raczej! Kurwa. Kurwa. Kurwa. — Ch-chłopaki — mówię tak cicho, że prawie sam siebie nie słyszę. — To… — Zawieszam się, bo nie potrafię znaleźć odpowiednich słów. Co, kurwa, miałbym powiedzieć w takiej sytuacji?! — Zamknij się! — Chudy chwyta mnie za szyję i lekko unosi moją głowę. Przeszywa mnie ostrym spojrzeniem swoich głębokich, zielonych oczu. Co on wyprawia? Zbliża twarz do mojej twarzy i przez zęby cedzi cicho: — Wiedziałem, że jesteś pedałem. Wszyscy wiedzieli. Myślałeś, kurwa, że nie widzę, jak się lampisz na chłopaków? Jak się, kurwa, ślinisz na nasz widok, zjebie?! — Ja… — Zamknij mordę, pedale! Uderzenie spada na mnie znienacka. Na ułamek sekundy czernieje mi przed oczami. Drugiego policzka spodziewam się w takim samym stopniu, jak pierwszego, więc gdy dłoń Chudego znów dosięga celu, jestem równie oszołomiony. Czuję, jak skóra twarzy pulsuje i piecze, a ostre igiełki tępego bólu rozchodzą się tuż pod nią. Co tu się dzieje?! Nie powinienem mu na to pozwalać, ale co mogę zrobić? Chudy ma rację. Jestem tylko żałosnym pedałem. Ma też rację z tym, że lubiłem patrzeć na chłopaków podczas zajęć. Uwielbiałem chłonąć oczami widok ich młodych, pełnych energii ciał, pokrywających się cienką warstwą potu. Uwielbiałem patrzeć na ich jędrne dupska, które podskakiwały w czasie biegania. Ale nigdy nie przekroczyłem żadnej granicy. Byłem święcie przekonany, że absolutnie nikt nawet się nie domyśla, że jestem gejem. Jak widać, myliłem się. I to bardzo. Pałce Chudego zaciskają się mocniej na mojej szyi. Wpijają się w napiętą skórę, jakby chciały wyrwać mi tchawicę. Mam problem z przełykaniem i powoli zaczyna mi brakować powietrza. Na nic zdają się moje próby uwolnienia. Chłopak jest silny, a ja zbyt słaby po wytrysku i ogromnym szoku, spowodowanym tym, co się właśnie dzieje. Nie wiem, jak długo mnie tak trzyma. Może tylko kilka sekund, ale równie dobrze może całą wieczność. Jedyne, czego jestem teraz pewien, to że mój fiut, cały pokryty spermą, powoli znów budzi się do życia. W jakiś chory, popierdolony sposób, ta sytuacja mnie nakręca. Chcę, żeby to się skończyło, chcę stąd uciec i zaszyć się gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Ale coś we mnie, ta nieposkromiona pedalska żądza, pragnie, by chłopaki poużywali sobie nade mną. Długo i bardzo, bardzo mocno. Dresy w kroczu znów zaczynają mi odstawać. Serce łomocze mi jakby próbowało się wyrwać z piersi. Dłonie mam spocone. Oddech płytki. Zaczynam drżeć. Hiszpan wciąż stoi o krok za Chudym, cały czas uśmiechając się szyderczo z telefonem skierowanym w moją stronę. To też zaczyna mnie jarać. Odebrało mi rozum, wiem, ale ta sytuacja jest tak bardzo pojebana, tak bardzo oderwana od rzeczywistości, że mój organizm reaguje na to wszystko, jakbym był bohaterem jakiegoś pornola. Moja dłoń, zwisająca bezwładnie wzdłuż ciała, wykonuje nieznaczny ruch do przodu. W kierunku Chudego, a raczej w kierunku jego dolnych partii. Czuję na palcach ciepło bijące spod czarnych bokserek. Otula moją dłoń lepką mgiełką. Palec drży. Unosi się powoli i delikatnie muska wybrzuszenie Chudego. Impuls omija mój mózg i dociera bezpośrednio do chuja, który pęcznieje i znów zaczyna się ślinić. Chudy reaguje natychmiast. Przyciska mnie do ściany i napiera na mnie całym ciałem. Dzięki temu, jego krocze styka się z moim. Mój fiut i jego fiut dotykają się teraz (co prawda, przez warstwy ubrań, ale jednak). Moje ospermione spodnie składają mokry pocałunek bokserkom chłopaka. — Ty pierdolony zjebie, masz w głowie tylko kutasy, co? — Mówi, a z jego głosu aż kipi czysta nienawiść. Gdy nie odpowiadam, chłopak wydziera się na cały głos, aż donośne echo odbija się od ścian: — Odpowiadaj, kurwaaa!!! — Chudy, ja… Nie daje mi dokończyć. Szarpie mnie za koszulkę i z całej siły ciska mną na środek pomieszczenia. Tracę równowagę i upadam ciężko na posadzkę. Teraz również nie daje mi czasu na reakcję, bo jednym szybkim susem dopada do mnie i przyciska kolanem moją klatę. Teraz przed oczami mam to, co zawsze tak bardzo chciałem zobaczyć. Jego napięte bokserki wybrzuszają się coraz bardziej. Czuję bijącą od nich woń męskości. To prawie doprowadza mnie do szału. — Chudy, wystarczy już — mówi Hiszpan, o którym prawie zapomniałem. Nie ma już w ręce telefonu, a z jego twarzy zniknął uśmieszek. — Cicho bądź — odpowiada jego kumpel, po czym pluje mi w twarz. Jego ślina jest ciepła i gęsta. Przeszywa mnie dreszcz, a kolejna fala podniecenia jeszcze bardziej utwardza mojego kutasa. — Skończ już, stary. To przestało być śmieszne. Chudy wstaje i powoli podchodzi do kolegi. Zauważam, że jego fiut napęczniał na tyle, że wyślizgnął się do nogawki bokserek. Czarny materiał kusząco opina długi i gruby kształt. — Chyba mówiłeś, że chciałbyś, żeby ci ktoś obciągnął, nie? — To był żart, stary. Przecież nie jestem pedałem. A poza tym, jak ktoś to zobaczy, będziemy mieli zdrowo przejebane. Ma rację. Gdyby teraz ktoś wszedł, nie tylko ja bym miał kłopoty. Chłopaki również. — Hiszpan, no kurwa, co ty? — Mówi Chudy, kładąc dłoń na karku kolegi. — Kto tu mówi o byciu pedałem? To on jest lachociągiem, więc niech robi, co do niego należy. Delikatnie popycha Hiszpana w moją stronę. Podnoszę się z podłogi, choć moje ciało nadal nie do końca chce mnie słuchać. Podjąłem decyzję. Nie będę się opierał. Obciągnę im. Mojej sytuacji już nic nie pogorszy, a przecież, nie oszukujmy się, tego właśnie chcę. — Nie wstawaj — rozkazuje Chudy. — Uklęknij i nadstaw ryj! Hiszpan podchodzi powoli, wciąż niepewny i przestraszony. Ale nie jest w stanie postawić się Chudemu. Lekko popychany przez kolegę w końcu staje nade mną. Unoszę głowę i przyglądam mu się z najbardziej gejowskiej pozycji. Nigdy wcześniej nie zauważyłem, jak bardzo jest przystojny. Jego oliwkowa twarz i duże ciemne, prawie czarne, oczy nadają mu wygląd latynoskiego amanta. Chłopak nie patrzy na mnie. Odwraca głowę to w jedną, to w drugą stronę, jakby szukał ucieczki. Ale dłoń Chudego, która wciąż spoczywa na karku Hiszpana, skutecznie blokuje jakiekolwiek próby odwrotu. — Zaczynaj! Zbliżam twarz do pulsującego ciepłem ciała chłopaka, a on odsuwa się gwałtownie. Chudy przytrzymuje go i stanowczym gestem pcha ku mnie. — Wyluzuj mordo! Hiszpan zaciska powieki i zrezygnowany daje się pocałować. Gdy moje usta dotykają jego podbrzusza, niemal czuję, przechodzące przez niego dreszcze. Ciemne, poskręcane włoski otaczające pępek Hiszpana wchodzą mi do nosa, gdy moje usta tańczą po jego ciele. Powoli zjeżdżam niżej i wtykam język po gumę spodenek. Chudy, chyba zniecierpliwiony tą zabawą, jedną ręką zsuwa je z kumpla. Razem z bokserkami. Ilość bodźców, które uderzają we mnie naraz, jest wręcz oszałamiająca. Najpierw dolatuje do mnie zapach. Bardzo znajomy i bardzo lubiany. Zapach fiuta. Jedyny w swoim rodzaju, głęboki, lekko słodki i duszący. Zaciągam się głęboko i dopiero po chwili skupiam się na widoku. Chuj Hiszpana jest w zwisie. Nie urósł ani o centymetr, ale nawet uśpiony prezentuje się wybornie. Wyrasta z czarnego gąszcza kłaków, idealnie proporcjonalny, z długim napletem, szczelnie zasłaniającym żołądź. Dwie pokaźne kule dyndają swobodnie poniżej, otoczone pomarszczonymi zwałami skóry. Nie tracąc ani sekundy, wkładam miękkiego fiutka do ust. Wpycham język po naplet i liżę główkę, która w momencie zaczyna wypuszczać soki. Czuję w ustach pulsowanie tego cudownego kawałka mięsa, czuję jak pęcznieje, podwajając swoją objętość, aż przestaje cały mieścić mi się w ustach. Opieram dłonie na masywnych udach Hiszpana i, wypluwszy jego chuja, zaczynam ssać jego jaja. Chłopak odchyla nieco wargi i wzdycha ciężko. Kolejny głęboki dreszcz wstrząsa jego ciałem, a wciąż rosnąca pała przesuwa się po mojej twarzy, aż mokra główka wpada w zagłębienie oka. — Bierz go do mordy! — Chudy wydaje rozkaz. — A ty łap go za łeb. Ręka Hiszpana ląduje na tyle mojej głowy w tym samym momencie, gdy połykam jego żołądź. — Dociśnij, kurwa. Niech się pedał dławi. Czuję napór. Najpierw delikatny, niepewny, ale po chwili coraz silniejszy. Hiszpan dopycha moją głowę, nabijając mnie jednocześnie na swojego fiuta. Teraz, gdy już jest sztywny, wsuwa mi się do gardła, a ja z całej siły próbuję powstrzymać odruch wymiotny. Od razu poznaję, że robi to po raz pierwszy. Brak mu wyczucia. Jego ruchy są jakby automatyczne. Ale przynajmniej fiuta ma nieziemsko smacznego. W przekonaniu, że jego chuj pierwszy raz gości w czyichś ustach utwierdza mnie fakt, że zaledwie po kilku krótkich pociągnięciach, Hiszpan dochodzi. Z główki jego kutasa, wprost do mojego gardła wdziera się strumień spermy pod sporym ciśnieniem. Czuję, jak chłopak napina całe ciało i strzela raz, potem drugi i trzeci. Ma sporo ładunku. Jego nasienie wylewa mi się kącikami ust, ale większość staram się połknąć. — Dobra. — Dociera do mnie głos Chudego. — Teraz moja kolej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Taki Kolo