Author: admin

  • Nowy wujek

    Mijał mi kolejny nudny wieczór. Ja Daniel wtedy 18 latek z braku zajęcia zagubiony w Internecie. Wiadomo jak każdy, a przynajmniej większość rówieśników jest zaciekawiona seksem. Mnie też to dotyczyło. Często bywałem sam w domu, co dawało mi swobodę na pozwalanie sobie na rozmaite igraszki z samym sobą. Nie byłem już prawiczkiem miałem wcześniej dziewczynę. Nasze drogi się rozeszły i trzeba było sobie radzić samemu ze swoimi potrzebami. Ciężko mi jakoś było potem dogadać się z dziewczynami. Dojrzewanie chyba mnie ominęło w pewnej części. Brak zarostu i owłosienia na mojej szczupłej osobie czynił mnie trochę dziecinnym. Miałem jakieś 178 wzrostu, tak przeciętnie. Byłem szczuplutki wręcz chudy. I tak często opisywałem się na rozmaitych czatach internetowych. Moja bujna i może trochę dziwna wyobraźnia sprawiała, iż często opowiadałem niestworzone rzeczy. Byłem kobieta, starszym mężczyzna kim chciałem, to było moja odskocznia, a potem mogłem sobie ulżyć. Podniecało mnie to. Zaczęły się ferie i rodzice z młodszym bratem pojechali na kilka dni w góry. Ja zakupiłem trochę alko i włączyłem swój ulubiony czat. Minęło trochę czasu, zanim znalazłem sympatycznego rozmówce. Dopiero po kilku minutach zauważyłem, że podałem prawdziwe dane. Imię, wiek i miasto nigdy tego nie robiłem. Mój nieznajomy przedstawił się jako, Igor 17 latek dzieliło nas kilkanaście kilometrów. Ja zawsze mam dystans do ludzi z Internetu. Żeby potem przypadkiem nie stać się pośmiewiskiem. Postanowiłem, że trochę ja pokieruje rozmową.

    -Powiedz Igo, co Cię sprowadza na czat ?

    -Wiesz lubię obecność obcych mężczyzn. (Odpowiedział mi po chwili, pasowała mi taka odpowiedz).

    -Muszę się do czegoś przyznać. Strasznie mnie zaintrygował tym.

    Poprosiłem go o szczerość. To, co napisał trochę mnie zdziwiło, ale bardziej ucieszyło w sumie, sam nie wiem dlaczego. Powiedział, że tak naprawdę ma 37 lat i szuka młodszego towarzystwa. Zaproponowałem, żebyśmy przeszli na inny komunikator, zgodził się. Tam rozmowa wyglądała trochę inaczej. Zrobiło się trochę sztywno. Wysłał mi swoje zdjęcie i powiedział z już musi iść i wróci jutro. Ja trochę zawiedziony straciłem poczucie czasu, bo było już grubo po północy.

    Położyłem się do łóżka długo myśląc o moim internetowym koledze, który na dobra sprawę był nie wiele młodszy od mojego ojca. Nazajutrz miałem już wiadomość od niego. Ucieszyłem się. Powiedział że nie będzie owijał w bawełnę. Na co odpowiedziałem, że, lubię prosto mostu. Początkowo próbował nie wchodzić w temat seksu.

    Opowiadał mi o swoim nieudanym małżeństwie, o tym z teraz jest sam. Jednak potem chciałbym opowiedział mu o sobie, ale te szczegóły związane z seksem. Bez zastanowienia powiedziałem mu o swoich przeżyciach i przemyśleniach. Zapytał co sadze o seksie z facetem. Byłem podniecony i z rana piwo też potrafi zakręcić. Moja odpowiedz brzmiała mniej więcej w stylu tak chciałbym spróbować. Mój rozmówca szybko się rozkręcał. Rozmowa polegała już tylko na pogaduszkach o seksie i wymianie fot, ale tylko bez twarzy. Trwało to kilka dobrych dni. Pod koniec ferii powiedział ze będzie u mnie w mieście i czy nie chce się spotkać. Owszem tak na seks.

    -Żadnych nazwisk adresów nic wpadam po Ciebie gdzieś i pojedziemy za miasto. To były jego argumenty. Zgodziłem się, ale postawiłem warunek tak żeby na początek było to publiczne miejsce. Za kilka godzin miałem się z nim widzieć jako z moim rzekomym wujkiem. Byłem bardzo spięty. Nic nie jadłem ani nie piłem przez ten czas. Zostało niewiele czasu wiec postanowiłem wziąć się ogarnąć w końcu. Prysznic nowa bielizna stroiłem się jak bym szedł na podryw. Udałem się do pobliskiej galerii w umówione miejsce. Czekałem chwile, która strasznie mi się dłużyła. Chyba złapał mnie cykor i chciałem wrócić do domu. Nagle z zamyślenia wybudziło mnie

    -Cześć to ja Igor. Przełykając ślinę i jąkając się przywitałem mojego przybranego wujka.

    Byłem mega zdenerwowany. Całe szczęście Igor nadrabiał gadka o wszystkim tylko nie o seksie. Wiedział, że byłem wtedy zestresowany na maksa i mogło mnie to odstraszyć. Po kilku minutach spacerowania po galerii i ja poczułem się dość swobodnie. Igor chyba to widział. Gadało nam się bardzo sympatycznie chyba aż że nie zauważyłem moich kumpli z klasy. Momentalnie oblał mnie zimny pot serce waliło jak głupie. Mimo to szybko ich spławiłem, wciskając kit o moim wujku. Gadaliśmy o szkole samochodach jego pracy i mało istotnych głupotach.

    -Chcesz napić się piwa albo coś bardziej rozgrzewającego ? Padło pytanie od Igora. Na dworze było dość zimno. Zgodziłem się mówiąc sobie, że mała ilość nie zaszkodzi.

    Ewidentnie wiedziałem ze chce już wyjść z galerii. Przed wyjściem chciałem jeszcze wstąpić do toalety. Igor oczywiście wszedł ze mną. Podszedłem do pisuaru robiąc to, co miałem zrobić spoglądając na Igora. Wychodząc z galerii wstąpiłem do czegoś w stylu świata alkoholi biorąc dwie setki wódki. Jedna była dla Igora. Nie chciał tłumacząc się, że jest autem, do którego szliśmy. Szybko na parkingu wychyliłem alkohol.

    -Tu mam auto. Odparł wesoły Igor. Miał dość drogie BMW. Zastanawiałem się, co robi ze mną gość z autem za ponad 50 tysięcy, ale szybko mi przeszło.

    Wsiedliśmy, Igor złapał mnie za krocze mówiąc, żebym się nie stresował. Co nie było takie proste. Powiedział, że wyskoczymy za miasto dla bezpieczeństwa.

    Igor przyciszył muzykę mówiąc:

    -Ja chce, żebyś mnie jebał. Przytaknąłem z myślą, że to ja zostanę wyruchany. Byliśmy już nie daleko miejsca, czyli polany za miastem gdzie nigdy nikt nie chodzi.

    Igor wyjął swojego penisa przez rozporek. Nigdy wcześniej go nie widziałem nawet na zdjęciach. Odruchowo wziąłem go w moje zimne dłonie powoli masując.

    Dojechaliśmy na miejsce. Szybko przesiedliśmy się na tylna kanapę, która rozłożyliśmy. Wzajemnie zaczęliśmy się rozbierać i dotykać. Gdy pała Igora stała już chyba maksymalnie włożył mi ja do ust. Wkładał, wyjmował coraz szybciej. Widziałem w jego oczach ogień spodziewałem sie, że zaraz odwiedzi mój odbyt. Przestał i bez słowa zaczął ciągnąc mojego druta. Na którym chwile później sam już szalał. Jego ciasna dziura wspaniale współgrała z moim członkiem. Skakał na moim fiucie, a sam sobie walił. Po kilku minutach dochodząc ochlapałem mu tapicerkę. Chyba się zdenerwował, bo obrócił mnie tyłem do siebie i włożył mi swoja wielką armatę w dupę. Byłem bliski krzyków czułem jak mnie rozrywa szeptając mi do ucha, żebym następnym razem uważał. Po chwili rozbijania się o moją dupę skończył we mnie i usiadł obok zmęczony.

    Przez dłuższy czas miałem wrażenie że nadal tam jest. Ubraliśmy się bez słowa. Dopiero w połowie drogi zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziałem mu że bardzo mi się to podobało. Zatrzymał się tuż przed miastem. Zwinnie rozpiął mi rozporek zasysając mojego draga. W bardzo krótkim czasie doprowadził mnie od wytrysku, który przyjął do ust.

    -To powiedz mi gdzie Cię wysadzić.

    -Może pod galeria mam stamtąd autobus

    Tuż przed wysiadka dał mi kopertę i powiedział z uśmiechem na twarzy:

    -Jak chcesz jeszcze to się odezwij.

    Ja się zaśmiałem mówiąc. – Spoko wujku do zobaczenia.

     

    Wracając do domu wcale nie myślałem o całym tym spotkaniu, co później mnie samego dziwiło. Jak wszedłem do domu było już ciemno a, ja byłem zmęczony rozebrałem się do majtek w swoim pokoju i rzuciłem na łózko. Cos mi nie dawało spać. Chodziłem po pokoju potem prysznic. Aż w końcu przypomniałem sobie o tej kopercie, którą miałem w kurtce. Nie wiedziałem czego się spodziewać. Zapaliłem lampkę. Okazało się, że w kopercie była kasa 5 stówek, zdjęcia jakiejś kobiety i e-mail do niej. A no i oczywiście numer do Igora. Ucieszony przed snem planowałem co napisać do tej kobiety, ale to już temat na później. Z Igorem rzadko się widuje, bo dużo wyjeżdża, ale cały czas mamy kontakt.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    riczi riczi
  • Kolonie (czesc 1)

    Dzień,  w którym straciłem dziewictwo zapamiętam do końca życia. Miałem wtedy piętnaście lat, byłem dość nieśmiały i nie miałem praktycznie żadnego doświadczenia z dziewczynami. Podczas tych kolonii,  wszystko się zmieniło. 

    Już pierwszego dnia pobytu w ośrodku, moją uwagę przykuła Kamila. Obfity biust, szerokie biodra, krągłe pośladki… Kobieca figura siedemnastolatki robiła takie wrażenie,  że gdy tylko ją widziałem,  mój penis chciał jak najszybciej wyjść z coraz ciaśniejszych bokserek. Wieczorem wcześniej poszedłem wziąć prysznic by fantazjując o niej, oddać się w spokoju chwili zapomnienia.

    Czas na koloniach trochę się dłużył. Na szczęście szybko zaprzyjaźniłem się z Darkiem, moim współlokatorem, który miał o wiele większe doświadczenie z dziewczynami ode mnie, o czym szybko się przekonałem.  Pewnego dnia po kolacji, gdy wszyscy mieli już czas dla siebie, Darek oznajmił,  że dostał zaproszenie od dziewczyn z piętra  niżej,  aby wpadł do nich do pokoju i zabrał ze sobą kolegę. Zgodziłem się i poszliśmy na piętro dziewczyn. Darek zapukał do pokoju numer 12. Po chwili drzwi otworzyła Magda, osiemnastoletnia wysoka blondynka z długimi nogami. Wpuściła nas do środka, a ja wchodząc ostatni zamknąłem za sobą drzwi. Odwróciłem się,  a moim oczom ukazała się siedząca na łóżku Kamila. Miała na sobie ciasny biały podkoszulek, który uwydatniał jej obfity biust, krótkie czarne szorty i białe stopki.

    -Cześć, Kamila jestem. Ty pewnie jesteś Wojtek?

    Zapytała uśmiechając się do mnie, jednak ja przez chwilę nie odpowiadałem. Zamarłem i oscentacyjnie wgapiałem się na piękną brunetkę. Dopiero po chwili cichym i skromnym głosem odpowiedziałem ,,Cześć”. Na jednym łóżku obok siebie siedzieli Darek z Magdą. Ja tylko stałem jak wryty w ziemię i nie wiedziałem co robić. 

    -Siadaj. Nie wstydź się – Powiedziała Kamila poklepując wolne miejsce obok niej.

    Usiadłem więc obok i zaczęliśmy rozmawiać. Tak na prawdę to tylko Kamila dopytywała się sporo o mnie, ja onieśmielony tylko odpowiadałem od czasu do czasu pytając ją o to samo.

    – Nie bądź taki spięty, rozluźnij się – powiedziała dotykając mojego kolana co jeszcze bardziej mnie zawstydzało – zobacz, oni się nie krępują – spojrzałem na drugie łóżko, gdzie nawet nie wiedziałem kiedy Darek z Magdą zaczęli się namiętnie całować.

    – Może nie będziemy im przeszkadzać?

    – No coś ty. Po to tu przyszliście.

    Kamila delikatnie ocierała moje udo kierując się w stronę sterczącego na baczność ,,Przyjaciela”. Spojrzałem na jej twarz i postanowiłem się przełamać. Spojrzałem jej w oczy i namiętnie pocałowałem. Złapałem ją za pierś i powoli masowałem. Jej oddech nie co przyspieszył. Od czasu do czasu spoglądałem na drugie łóżko w celu znalezienia wskazówek, jednak po chwili Kamila powaliła mnie na łóżko przygniatając mnie swoim ciałem. Jej ręką coraz silniej ściskała moje jądra przez materiał jeansów. 

    – Ktoś tu chyba chce się wydostać – uśmiała się Kamila rozpinając rozporek. Włożyła rękę pod bokserki i silnym zdecydowanym ruchem złapała mojego penisa. Przestaliśmy się całować, a głowa Kamili uciekła w dół. Poczułem jak by przez całe ciało przeszedł prąd. Kamila pochłaniała co raz to większą część mojego penisa, od czasu do casu bawiąc się językiem po główce. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam, ale nie chciałem też, żeby był to koniec. Ona poczuła jednak pulsowanie mojego członka, ale nawet na moment nie wypuściła go z buzi, w efekcie czego jej usta wypełniły się ciepłym płynem, który Kamila połknęła łapczywie. Zwolniła nie co, ale jeszcze przez chwilę trzymała go w ustach, co sprawiało ogromną przyjemność. 

    – Teraz twoja kolej – powiedziała, po czym zdjęła swoje szorty i rozłożyła nogi. Moim oczom ukazała się różowiutka i wygolona cipka, po której spływały gęste soki. Kamila złapała mnie za głowę i przyciągnęła do swojej muszelki. Lizałem ją bez opamiętania, a słysząc cichutkie jęki przyspieszałem zabawę językiem.

    Nagle przerwało nam mocne pukanie do drzwi: ,,Kontrola!” Szybko ubraliśmy się  i z Darkiem i z Magdą wskoczyliśmy do łazienki. Kamila otworzyła drzwi i do pokoju weszła wychowawczyni.

    – Gdzie Magda?

    – Kąpie się. 

    Ale Magda się nie kąpała. Bez skrupułów nadal obciągała Darkowi, żeby ten nie musiał iść z bólem jąder. Wychowawczyni wyszła, a wraz z jej wyjściem, Darek doszedł. Wyszliśmy z łazienki, by szybko uciec do swojego pokoju przed kontrolą. 

    – Przyjdźcie jutro, dokończymy to co zaczęliśmy – powiedziała  Kamila dając mi buziaka w policzek.

    Po tym wieczorze nie mogłem zasnąć. Długo myślałem o tym co się wydarzyło przed chwilą i o tym co stanie się jutro.

     

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gabriel
  • Drogi pamietniczku… 1 września 2010 roku

    1 września 2010 roku, godzina 6:30

    Drogi pamiętniczku…

    Biel, czerń, biel i czerń… Początek roku, zawsze przyprawiał mnie o ból głowy i rozterki… CO JA MAM NA SIEBIE WŁOŻYĆ?! Chcesz wiedzieć pewnie jak mój pokój wygląda w ten dzień? Można go śmiało porównać do szmateksu… podczas „likwidacji” i ostatnich wyprzedaży. Sumą wszystkiego zawsze coś potem się znajdzie… zwłaszcza to co wpadało mi w ręce na samym początku, a potem musiałam tego szukać ponownie w stercie reszty ciuchów. Moje szczupłe ciałko zasłaniała w ten dzień sukienka z niewielkim dekoltem zakrywająca ramiona do kolan, jej głównym elementem było to, że od góry do pasa była biała – a od pasa w dół, czarna. No i oczywiście pod spodem bielizna. Do tego dobrałam sobie buty na wysokim obcasie… i o to stałam już wystrojona przed lustrem patrząc na siebie. Dobrze wiesz że się sobie nie podobam – pomimo że większość osób mówi mi zawsze, że jestem piękna i mam niespotykaną urodę. Pomimo że mam 15 lat wyglądam na 12… włosy mam koloru kasztanowego (chociaż jak dla mnie często wpadają w rudy kolor) mój mały nosek i niewielką część policzków zdobią piegi. ZDOBIĄ?! Co ja wygaduję… one są okropne. Każdy jednak, uważa że są piękne i dodają mi uroku. Oczy… a kto by to wiedział?! Czy są zielone… zielono – niebieskie, czy może zielono – niebiesko – szare. Określę to tak… są nijakie. Wszystko to dekorują jeszcze drobne różowe usta. Standardowo rozpuściłam włosy. Nałożyłam buty na moje niewielkie stópki… rozmiar 38. Jak na moje 164 cm wzrostu w nich czułam się dość wysoka. Naturalnie… jak wiesz nie maluję się nigdy, tak i w ten dzień się nie zamierzałam, jedynie maskującą część… na niedoskonałości – mówiąc delikatnie. Stałam tak ciągle przed lustrem i zastanawiałam się nad swoim wyglądem nie zwracając, która to godzina… 7:30. JEZUS! Dobrze że mam nie daleko do szkoły. Jedyne co mnie pocieszało, to że znowu spotkam się z moim kumpelami. Taaaak… przy nich zapominałam o całym świecie. Nasza paczka składa się wciąż z 5 osób: Sandra – „przywódczyni” – przynajmniej ona siebie za nią uważa. Natalia – „nudziara” – ale za to ją kochamy. Zośka – „cicha woda” – tak… to ja. Kinga – „Szalone pomysły” – to chyba dobre określenie na tą pozytywną wariatkę. No i… Kaśka – „Odważna i o zimnej krwi w trudnych sytuacjach” – ale chyba za to ją właśnie cenie, była zupełnym przeciwieństwem mnie. No i jak już wiesz z Kaśką trzymałam się najbliżej – byłyśmy nierozłącznymi przyjaciółkami. A i zapomniałabym… o moim najlepszym przyjacielu z dzieciństwa – Dawidzie. Nie to nie tak jak myślisz… nigdy nas nic nie łączyło po za przyjaźnią… tylko ja z jego znajomych wiem, że jest gejem. Pewnie jak zwykle czeka na mnie przed blokiem…

    Chwilę później…

    Jak ja Cię dobrze znam… 7:35… zapomniałaś telefonu ?

    A Ty czegoś może nie zapomniałeś?! PANIE drogryzaczu?

    – Pomyślmy… klucze mam… telefon mam… gacie na tyłku mam… to chyba wszystko nie?

    – A głowy z domu nie zapomniałeś???

    – To tego da się zapomnieć?

    Jego śmiech dało się usłyszeć na 10 piętrze… głupek.

    W Twoim wypadku… na to wygląda. – Również się roześmiałam.

    Haha bardzo śmieszne… chodźmy już bo jeszcze o czymś sobie przypomnisz…

    – O boże… portfel!!!

    – … to ja czekam na dole.

    Tak to cała ja i… to cały Dawid. Czasem rozumiemy się nawet bez słów. Dobrze, że go mam… jest taką osobą, której mogłabym powiedzieć wszystko. Nie mam przed nim sekretów, ani on przede mną… mam taką nadzieję. Jest dla mnie jak brat. Oj dobrze… nie obrażaj się. Oboje wiemy, że Tobie mówię ABSOLUTNIE wszystko.

    Też tak Ci się nie chcę wracać do budy? … Będzie mi brakować tych wakacji… i weź tu czekaj na kolejne.

    – Szczerze?…

    – Jak najbardziej szczerze Ruda.

    – To za cholerę mi się nie chcę.

    – No wiesz… nie poznaję Cię. Ty wzorowa uczennica! Haha, kto by pomyślał…

    – Śmiej się, śmiej… po za tym jaka tam ze mnie wzorowa uczennica? Po prostu staram się przygotować, to wszystko.
    – Pamiętaj… tylko winni się tłumaczą. Swoją drogą… BEREK! Kto ostatni w szkole ten ciota.
    – Sam jesteś CIOTA!… ja nie będę biegła mam buty na obcasie…

    – To ja Cię tam zaniosę! – Po tych słowach moje nogi straciły kontakt z ziemią… aż mi się w brzuchu wszystko poprzewracało…
    GŁUPKU! Postaw mnie!

     Mimo tego… i tak dało się słychać nasz śmiech na całej ulicy…

     

    Godzina 7:50

    Szkoła, szkoła, szkoła… szara, brudna i stara. Tylko to mi się nasuwa na myśl, gdy na nią patrzę… chociaż w środku nie jest taka zła. Przed wejściem jak i w środku walały się tłumy dzieciaków no i „starszaków” – licealistów w sensie. Jeden z nich… który miał na imię… Kamil? Chyba tak. Zawsze gdy go mijałam patrzył na mnie jak w obrazek… wiedziałam, że mu się podobam… ale jakoś nie byłam nim zainteresowana. Z pośród tłumów dostrzegłam Sandrę. Jak zwykle wypindrzona na maksa. Włosy podkręcone na lokówce, oczy wymalowane… przesadnie, krótka kiecka. Obok niej stała Natalia i Kinga, wyglądały całkiem dobrze… nie patrząc na to, że były ubrane bardzo podobnie i wyglądały jak dwie krople wody. Prawie. Co jakiś czas mówiły coś do siebie i rozglądały się.

    – Ruda to ja spadam do swoich, zgadamy się potem co?

    – Jasne. Trzymaj się!

    I tak o to znalazłam się już pomiędzy moją paczką… oczywiście babskie przywitania itd. Nie w głowie mi było na razie gadanie z nimi (na to przyjdzie jeszcze czas) wzorkiem szukałam natomiast Kaśki, strasznie się za nią stęskniłam. Niestety los tak chciał, że nie mieszkamy za blisko siebie i nie mieliśmy okazji się przez wakacje spotkać, ale wymieniałyśmy wiadomościami. Nagle z zaułka do toalety wyszła ona… Kaśka… była wysoką, szczupłą i wysportowaną dziewczyną. Miała bardzo długie prawie do pośladków kruczo czarne włosy, zielone oczy, drobny nosek, kształtne usta, bladą cerę i długie nogi. Była ubrana w czarną sukienkę zawiązywaną na plecach biała kokardką. Była dziewczyną, która miała nietypowy gust co do strojów… ale podobało mi się to. Miała również dość mały biust przez to… że była dziewczyną dość aktywną sportowo… cały czas by ćwiczyła – imponując mi przy tym bardzo, ponieważ… ja nigdy nie lubiłam ćwiczyć… zwłaszcza, że nie mam skłonności do tycia i od dziecka byłam bardzo szczupła. To dość dziwne… ale w tamtym momencie zaczęłam patrzyć na nią trochę inaczej… zwłaszcza ta tęsknota… nie mogłam się doczekać aż wpadnie w moje ramiona i jej zapach uderzy w moje nozdrza. Nasze spojrzenia spotkały się… uśmiechnęłyśmy się do siebie… te motylki w brzuchu CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJĘ?! Szłam w jej stronę.. nagle moja skóra zaczęła robić się mokra… ręce mi się spociły… i nareszcie stałam przednią… Pełne euforii przytuliłyśmy się do siebie. Ten zapach… wypełniał mnie całą! Był jak narkotyk, nie chciałam przestawać go wdychać. Pomimo że moja dłoń jeździła po materiale od sukienki nie chciałam przestawać to robić… to jej ciepło! Odsunęłyśmy się od siebie trzymając się dalej za ręce i nasze usta spotkały się… dla niej był to przyjacielski buziak, tak jak między nami zawsze to było… ale dla mnie w tamtym momencie, to było zupełnie coś innego… nie wiem co się ze mną działo, ale podobał mi się to strasznie… chciałabym, żeby to trwało wiecznie. Ale cóż nie trwało to nawet 2 sekund.

    – Ale się stęskniłam za Tobą, super wyglądasz!

    Jej głos… był taki piękny.

    – Ty… Ty wyglądasz pięknie. – Wydukałam z siebie jakieś zdanie, ale nigdy to nie przyszło mi z takim trudem… Przecież to tylko Kaśka…

    – Daj spokój, jak zwykle… boże tyle Cię nie widziałam. Po rozpoczęciu mam nadzieję, masz wolny czas na nasz co roczny wypad?

    – Ta.. tak, tak jasne!

    – Super! Chodźmy do reszty odwalmy to co „konieczne” i uciekajmy stąd.

     

    Godzina ok. 12:00

    Nareszcie po tym głupim staniu na rozpoczęciu roku, byłyśmy wolne na mieście… zwłaszcza, że udało się tak, że w tym roku 1 września wypadał w piątek, więc teoretycznie mamy wolne. Moje plecy wołały o pomstę do nieba… ale to nic. Teraz szłam obok Kaśki… chyba jeszcze nigdy mnie tak to nie cieszyło. Pomału zaczynała się we mnie rodzić myśl, że chyba się w niej zakochałam… Daj spokój idiotko jak, można się zakochać w najlepszej przyjaciółce?!

    – Haloooo?! Mówię do Ciebie. Słuchasz mnie?

    No tak Sandra miała wyczucie kiedy mnie wyplątać z własnych myśli.

    – Wybacz, zamyśliłam się…

    – No tak. To w Twoim stylu. Może o jakimś chłopaku? ? Hmm? Przyznaj się, poznałaś kogoś w wakacje?

    – Nieee… nic z tych rzeczy.

    – Haha, daj jej spokój Sandra to wieczna dziewica.

    Kinga musiała dołożyć zawsze swoje trzy grosze.

    – Dacie spokój, może przestaniemy robić przesłuchania w sprawie facetów i pójdziemy na lody hmm?

    Kasia… mój rycerz w białej zbroi wie kiedy mnie wybronić.

    Nie wiem czy pamiętasz, ale… tak się składało, że nasza piątka lubiło tą samą lodziarnię o dość różnie kojarzonej nazwie „Słodka chwila”. Nie było chyba dnia… w którym byśmy nie rozmyślały z czym nam to się kojarzy. – Jak tak teraz o tym myślę… to było strasznie dziecinne. Ale w sumie… całkiem zabawne. Zawsze miałyśmy nasze stałe ulubione miejsce… w samym rogu – stolik mieszczący akurat 5 osób. Jak zwykle zamówiłam dwie kulki moich ulubionych lodów o smaku mango. Tylko ja i Kaśka lubiłyśmy inny smak od reszty paczki. Sandra, Kinga i  Natalia lubiły smak truskawkowy. A ona… lubiła smak waniliowy.

    – Dobra dziewczyny. Niestety ja kończę mojego loda i uciekam… niestety dzisiaj przyjeżdża tato z trasy i mama prosiła mnie, żebym była.

    Chyba Ci jeszcze nie wspominałam o ojcu Kingi, mało kto cokolwiek o nim wie… Ale pracuję on jako kierowca tira, rzadko bywa w domu. Cóż taka praca.

    – Serio? Nie mogłaś wcześniej powiedzieć?

    Sandra jak wiesz… nie należy do wyrozumiałych osób i lubi się często fochnąć o byle co…

    – Przepraszam Was naprawdę.

    – Spoko. Ja Cię tam rozumiem, przecież To nie Twoja winna. – Starałam się ją jakoś bronić.

    – W takim razie ja też idę do domu… Natalia idziesz do mnie?

    – Okey… ale…

    – Nie gadaj tylko chodź.

    Sandra tak miała niestety. Pociągła Natalię za rękę i tyle ją widziałyśmy.

    – Kinga nie przejmuj się wiesz jaka ona jest. Idź do domu pozdrów od nas rodziców, my musimy tutaj jeszcze pogadać z Zośką.

     

    Godzina ok. 13:00

    Siedziałyśmy na naszej ulubionej ławce. Z tego wzglądu, że był to rząd… bardzo długi rząd ławek wzdłuż drogi, przy której zaraz płynęła rzeczka. Siedziałam po turecku na ławce… Jak zwykle.. wiesz jak bardzo lubię siedzieć w tej pozycji. Kaśka zaś siedziała obok na oparciu nogi trzymając na ławce… Oparłam się o jej nogi… i czułam jej skórę na swoim policzku. Była taka delikatna i aksamitna.

    – Słuchaj Kaśka… widzę, że coś jest nie tak…

    Nagle serce podeszło mi do gardła…  JEZUS… ona chyba coś zauważyła!! CO ROBIĆ?!

    – Wiesz, ze możesz mi zawsze powiedzieć o wszystkim. Ktoś cię skrzywdził przez wakacje… wydajesz się jakbyś potrzebowała bliskości, jakby Cię ktoś odrzucił.

    – Eeeee… no bo widzisz… z resztą…

    – NIE! Nie ma zresztą… powiedz o co chodzi bo Ci nie dam spokoju. Będę Cię nawiedzać, nawet po śmierci… nie będziesz mogła spać i co wtedy?! Zośka, znam Cię… i to nie od dzisiaj.

    – Jest taka osoba. Która mi się podoba. Ale… nie to nie ma sensu. To by nie wyszło.

    – Słuchaj zawsze coś można spróbować. Do odważnych świat należy. Co nie?

    – Tak Ty zawsze byłaś… jesteś odważna. Nie to co ja. Ja jestem tchórzem. Nie umiem być taka odważna jak Ty… a uwierz mi, że chciałabym być taka… teraz…

    – Haha! Daj spokój Zośka. Jesteś kochana taka jaka jesteś! To jest w Tobie urocze.

    Mówiąc to klęknęła obok mnie i objęła moją twarz w dłonie… boże to było takie cudowne.

    – No Ruda… nie maż się już… nie chcę, żebyś była smutna.

    – Naprawdę tak uważasz, że jestem przez to urocza?

    – No jasne, że tak… słuchaj nie zostawię Cię tak… dzwoń do mamy jedziesz do mnie na noc.

    Uwierzysz w to?! Miałam jechać do niej na noc. CHOLERA… i to jeszcze wtedy kiedy nagle coś w stosunku do niej zaczęło się ze mną dziać… A nie mogłam jej odmówić… zawsze błagałam mamę przy niej, żebym mogła do niej jechać… a jeśli to się nie udawało… ona ją błagała i mama nigdy nie mogła nam odmówić.

    – No dobrze. Kochana jesteś.

    – No widzisz… porobimy coś głupiego.

    Głupiego?! Głupie to jest to co ja robię… jak mogę się tak zachowywać przy niej! Normalnie to bym się cieszyła… wiesz o tym. Ale w tamtej chwili… to było trudne.

    – Halo mamo. Nie nic się nie stało.. nie, nie płakałam. Słuchaj… mogę jechać do Kaśki na noc, tak dawno się nie widziałyśmy? … Dobrze mamo, dziękuję. … Tak, ja Ciebie też Kocham.

    – I co zgodziła się?

    – Tak.

    – Super. Tak dawno nie byłaś u mnie na noc. Akurat nie ma rodziców!

    Godzina 18:30

    Byłyśmy już u niej od kilku godzin. Przez ten czas pograłyśmy trochę w monopolly, zjadłyśmy pizzę… Niestety ból pleców po takim staniu dokuczał mi niemiłosiernie….

    – Znowu Twoje plecy prawda? Bardzo bolą.

    – No tak, wiesz jak to jest…

    – No niestety nie. – Zaśmiała się. Ten jej uśmiech… – Ale rozumiem… może mogę Ci jakoś pomóc?

    O Matko… zamarłam na chwilę… ale nie wiem jak to się stało… jakby mój język.. moje gardło…

    – Noo… masaż mógłby mi chyba pomóc. Zawsze pomagał przynajmniej… eee wybacz to głupia propozycja.

    – Haha. Przestań głuptasie. Przecież naturalnie mogę Ci zrobić masaż. Kładź się na łóżku.

    – Ale…

    – Bez ale Ty cykorze!

    Trochę z lekkim oporem, położyłam się na brzuchu. Głowę odwróciłam na bok widziałam jak Kaśka rozkroczyła nogi i siadła mi na moich pośladka… To już było dla mnie za dużo… motyle w brzuchu szalały jak  opętane… co gorsza… zaczęłam się podniecać… JEZUS! Dziewczyno co się z Tobą dzieję, opanuj się… to tylko masaż… nieee ja nie mogę tak o niej myśleć… przecież to chorę.

    Jej krocze opierało się teraz o moje pośladki… co gorsza… przez same majtki… Zrobiłam się cała czerwona… Ale zaczęłam się odprężać, gdy Kaśka zaczęła masować moje plecy. Robiła to tak delikatnie… i z takim wyczuciem. O bólu już dawno zapomniałam… było mi tak przyjemnie… aż za bardzo jak na zwykły masaż… musiałam się powstrzymywać…

    – Zośka, wiesz… że nie lubię naciskać na Ciebie. Ale naprawdę powiedz mi o co chodzi… widzę, że coś jest nie tak martwię się o Ciebie.

    – Kaśka… to bardzo skomplikowane… Trudniejsze niż Ci się wydaję.

    – Zośka jesteśmy jak siostry. Mnie możesz zawsze powiedzieć. Nigdy się nie odwrócę przeciwko Tobie! Kto Ci się podoba?

    – Ta osoba jest po za moim zasięgiem… znaczy… w teoretycznym sensie. W praktyce jest bardzo blisko.

    – Ummm. Czyli mam się tak jakby domyślać tak? Z jakiego to grona? Znam ją?

    – Oj… bardzo dobrze ją znasz, jak nikt inny.

    – O boże… Dawid?!

    – Co?… NIEEEE! Jasne, że nie to przyjaciel.

    – To cholera… nie wiem kogo mogę tak znać..” jak nikt inny.”

    Nachyliła się nad moją głową. Boże jej usta były tak blisko…

    – Powiedz mi… nikt nas nie usłyszy… możesz szeptać…

    – Ty…

    W tym momencie nie chciałam dać nic jej powiedzie… nawet nie wiem jak mi to przeszło przez gardło Głupia idiotko… co narobiłaś. Pocałowałam ją… to była chwila… odskoczyła ode mnie i zeszła z moich pośladków… Ja natychmiast zeszłam z łóżka… zaczęłam płakać i panikować…

    – Boże Kaśka… przepraszam, j-j-jaa nie wiem co mnie napadło… p-p-prze…

    – Zośka… nie wiem co powiedzieć… jestem w szoku.

    – W-w-wiem przepraszam… naprawdę poniosło mnie… nie wiem co sobie wyobrażałam.

    – Poczekaj uspokój się. Naprawdę… ja Ci się podobam?! Dlaczego… przecież zawsze byłyśmy przyjaciółkami…

    – J-j-ja wiem.. nie wiem jak to się s-s-stało… to się zaczęło… na rozpoczęciu roku… jak Cię z-z-zobaczyłam.

    – Boże… Zośka…

    Płakałam… jak nigdy było mi tak głupio… siadłam na ziemi i płakałam… schowała twarz w dłonie… Nagle poczułam jej dłoń na swoim ramieniu… siadła przy mnie i mnie przytuliła… delikatnie odgarnęła włosy z mojej twarzy.

    – Proszę Cię. Nie płacz…

    Ten jej głos… ten dotyk… automatycznie sprawiał, że się otwierałam przed nią… nie chciałam mieć przed nią tajemnic… chciałam być po prostu jej… cała tylko dla niej.

    – Dlaczego nie? Jestem idiotką… Zakochałam się w Tobie. I to tak na poważnie… a przecież nie możemy być razem… bo to nie możliwe… Ty nie możesz kochać mnie…

    – Skąd ta pewność?

    Nagle mnie ścięło… momentalnie przestałam płakać… Nie wiedziałam co powiedzieć…

    – Alee…

    Nic nie zdążyłam powiedzieć… to było cudowne… chciało mi się skakać ze szczęścia, a jednocześnie nie wiedziałam co robić… ona mnie pocałowała! Całowałyśmy się obie… jej dłonie odgarniały moje włosy z twarzy i głaskały po policzkach… jednocześnie przyciskała nimi moją twarz mocniej do swojej… to był niesamowity namiętny pocałunek… jej język… wtargnął do moich ust… nasze języki… one tańczyły ze sobą.. równo w rytm bicia naszych serc… Ale nagle to ustało…

    – Poczekaj tu chwilkę, mój zapłakańcu… pójdę po chusteczki…

    No tak zapomniałąm… że jeszcze przed chwilą płakałam… boże jaki wstyd… Co ona sobie o mnie pomyśli?! Przecież wyglądam okropnie… BOŻE! ONA MNIE POCAŁOWAŁA!!! Wróciła do pokoju z opakowaniem chusteczek, pomału wyciągając jedną z nich…

    – Kaśka… dlaczego mnie pocałowałaś?

    Zaczęła mi z taką czułością i troską wycierać buzię patrząc przy tym mi prosto w oczy…

    – Zośka… nie wiem… po prostu… to była taka chwila…

    – C-c-czyli Ty nic do mnie…?

    – Tego nie powiedziałam.

    Byłam totalnie zmieszana… nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć… tylko dwa słowa udało mi się wyszeptać…

    – Kocham Cię…

    – Ja Ciebie też…

    – Ale to jest takie nie prawdziwe… Przecież do tej pory do mnie nic nie czułaś!

    – A skąd wiesz… może nigdy tego nie zauważałaś… Ale czy miała jakiegoś chłopaka kiedyś? Uganiałam się za kimś?

    – Nie…

    – No właśnie, mój głuptasie.

    To w jaki sposób do mnie mówiła… było cudowne… chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie… aby ten zachód się nigdy nie skończył… ale nadchodziła noc…

    Godzina 00:00

    Za oknem było już ciemno, w pokoju tliła się tylko nocna lampka… tak jakoś wyszło, że byłyśmy w samej bieliźnie… głaskałyśmy się… Ja Kasię głaskałam po ramieniu… Ona mnie po policzku… uśmiechałyśmy się do siebie, nasze ciała otulało tylko nie wielkie światło… Ona jest taka piękna… Jej włosy opadały na pościel jej poduszki… patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy.

    – Nie mogę w to uwierzyć… to jest jak jakaś bajka… naprawdę jesteś teraz moja…

    – Głuptasie… jasne, że tak… cała.

    – Cała?

    Zaczęłam zsuwać  jej ramiączko od stanika… uśmiechała się jeszcze bardziej…

    – A Ty jesteś cała moja?

    – Taaak…

    Ktoś stojący w drzwiach mógłby dostać właśnie lecącym w tamtą stronę stanikiem Kaśki… Jej piersi były cudowne… chyba, w życiu nie widziałam czegoś piękniejszego… jej sutki nie były ani za duże, ani za małe… były w sam raz… miała na nich kilka uroczych pieprzyków… Masowałam je delikatnie dłonią i delikatnie, praktycznie tylko muskając jeździłam palcem po jej sutkach… kręciłam na nich kółeczka, rysowałam serduszka…

    – Są piękne… Ty jesteś piękna…

    – Chciałabym zobaczyć Twoje…

    – Proszę… dobieraj się do nich. – Zaśmiałam się. – Są Twoje…

    Mój stanik zaś, poleciał w stronę okna… uderzyły w szybę, zsunęły się po niej, odbiły od parapetu i wylądowały na fotelu… Teraz to ona pieściła moje piersi… z tym, że Kaśka jak już Ci wspominałam… zawsze była odważniejsza… gdy już podroczyła się z nimi swoimi dłońmi… dodała pieszczoty swoimi ustami… i cudownym językiem… Zaczęła je całować, fragment po fragmencie… Pocałowała każdy mój pieprzyk… i zaczęła całować moje stuki… moje krocze szalało… byłam niesamowicie mokra… brzuch również nie dawał o sobie zapomnieć… motylki szalały w moim biednym brzuszku… który zaraz potem dostał ukojenia od ust Kaśki… językiem rysowała na nim różne symbole… patrzyła mi przy tym w oczy…

    – Jesteś taka cudowna… Kocham Cię…

    – Wiem…

    – A Ty mnie?
    – A nie widać?

    Jej dłonie błądziły po moim ciele… Nawet nie zdążyłam się zorientować, a już byłam cała naga… jej usta były wszędzie… pieściły każdy centymetr mojej skóry… Przyparła moje ręce do łóżka przekręciła się… i nagle siedziała na mnie w rozkroku… nachyliła się nad moimi ustami… i znowu ta chwila… ten moment… namiętny pocałunek… tym razem bardzo długi… całowałyśmy się bez opamiętania… przygryzałyśmy swoje usta… lizała mnie po szyi, a ja ją… moje dłonie powędrowały na jej uda… przez przypadek je rozerwałam… nie przejęła się tym… tylko znowu uroczo się roześmiała… już chciałam je rzucić gdzieś głęboko w kąt pokoju… 

    – Czekaj, czekaj… daj mi je…

    – Co z nim…

    Nie zdążyłam nic z siebie wydusić… Moje usta zostały zakneblowane, jej bielizną… to były doznania nie do opisania… czułam ich zapach… który mnie narkotyzował i sprawiał mi jeszcze większą przyjemność… Jej usta zaczęły schodzić co raz niżej… po szyi… piersiach…  brzuszku… udach… zaczęła się ze mną bardzo droczyć… kręciła się wokół mojego krocza… a gdy tylko jej głowa przesuwała się, nad moim wzgórkiem… wypuszczała w niego mocno powietrze… strasznie mnie to podniecało… moje ciało wypełniała niepochamowana ekscytacja, pożądanie i rozkosz… połączona z bezradnością i niecierpliwością… Chyba zrozumiała przekaz moich odgłosów… które przerodziły się w głośne jęki… gdy tylko moje łono spotkało się z jej językiem… to jest nie do opisania… czułam czystą rozkosz… gdy jej język tańczył w rytm miłości na moim kroczu… ściskała dłońmi mocno moje uda…. Było mi co raz bliżej… wsunęła dłonie pod mój tyłeczek i uniosła go do góry, by jej język jeszcze mocniej dotknął mojej myszki… widziałam jak patrzy na mnie i rozkoszuje się tym jak mi dobrze… a ja zamknęłam oczy… i nagle zamarłam… moje ciało okrył przyjemne dreszcze… a całe uczucie przyjemności rozchodziło się od mojego łona do brzucha i z powrotem… Kaśka przytrzymywała moje ciało od moich niekontrolowanych odruchów… Gdy to się skończyło… Położyła się obok mnie… przytuliła mnie mocno i objęła nogą…

    – B-b-było mi cudnownieee….

    – Wiem… nie dało się nie usłyszeć…

    Popatrzyłam na nią opierając swoją brodę na jej piersi… Nigdy jej nie widziałam takiej szczęśliwej.

    – Od dawna mnie kochasz? Jesteś teraz taka szczęśliwa.

    – Aż tak to po mnie widać? Widać znasz mnie lepiej, niż nawet ja sama siebie… Od dawna… bardzo jestem szczęśliwa… zwłaszcza po tym co tu zaszło… i że przyjechałaś… no i to dzięki Tobie…

    – Raczej mojej głupocie…

    – Głupocie? A żałujesz tego?

    – Nie!! Nie żałuję… właśnie… ja też jestem bardzo szczęśliwa…

    – Naprawdę? Bardzo?

    – Bardziej się chyba nie da.

    – Ale wiesz, ze nikomu na razie… nie możemy powiedzieć? Wiesz jakie poglądy ma Sandra, Kinga… a Natalia…

    – Nie wiadomo…

    – Właśnie…

    – Wiem, że nie możemy… ale chcę być z Tobą!

    – A ja z Tobą… ale teraz chodźmy spać, dobrze… jutro o 12 wracają moi rodzice… jutro pomyślimy co dalej…

    – Dobrze…

    – Ale jedno wiem na pewno…

    – Co?

    – Na następny raz… musisz mi się odwdzięczyć za tą przyjemność.

    Po tych słowach uśmiechnęłyśmy się szczęśliwe do siebie i pocałowałyśmy się delikatnie śmiejąc się do siebie…

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zośka Jackowska

    Mile widziana konstruktywna ocena :). Jeśli opowiadanie dobrze się przyjmie… będę je kontunowała.

    Buziaki.

  • Parys i Romeo, czyli Romeo i Parys czesc II

    : Warszawa real dziś.
    Tomek westchnął cierpiętniczo, gdy zdał sobie sprawę, jaką rutyną było jego życie. Tydzień temu bawił się świetnie z Krzyśkiem, ale na tej jednej nocy się skończyło. Niby mężczyzna wydawał się mieć ochotę na jakąś poważniejszą relację, ale Tomek jakby spanikował i w środku nocy wymknął się po cichu z jego mieszkania. Teraz trochę tego żałował, ale z drugiej strony, gdyby Krzysiek naprawdę chciał czegoś poważnego, z pewnością nie szukałby tego na czacie.
    Więc dziś robił to, co zwykle robił w weekend – szukał kochanka na jedną noc. Kilka pierwszych odpowiedzi zwyczajnie zignorował i wtedy natrafił na jedną, która wprawiła go w niezły szok.
    : Czemu wyszedłeś? – zapytał Parys.11
    Tomek wpatrywał się przez kilka minut w wiadomość, zanim w końcu otrząsnął się i odpisał.
    : Pomyślałem, że tak będzie lepiej.
    : Lepiej? Ja nie jestem dziwką, którą możesz się zabawić i zostawić, jak już skończysz.
    Tomek westchnął ciężko. Nie spodziewał, że Krzysiek może się jeszcze do niego odezwać. I nawet przez myśl mu nie przeszło, że może odebrać jego zachowanie w ten sposób.
    : Wcale tak o tobie nie myślę. Chciałem uniknąć niezręczności rano, a poza tym… przecież to miała być tylko jedna noc… prawda?
    : Pierdol się.
    Użytkownik zamknął okno rozmowy.
    Przeczytał komunikat. Westchnął jeszcze raz i napisał do niego, stawiając wszystko na jedną kartę.
    : Kolacja dziś? Spróbujmy jeszcze raz.
    : Pierdol się.
    Użytkownik zamknął okno rozmowy.
    : No daj spokój. Przepraszam. Nie chciałem cię zranić. W ten sposób było mi łatwiej. Pozwól mi się wytłumaczyć osobiście.
    : Za pół godziny na skrzyżowaniu Dolnej i Konduktorskiej.
    ***
    Znów przyszedł wcześniej. Ale z drugiej strony to dobrze, może to zmniejszy złość Krzyśka.
    Blondyn pojawił się niedługo później. Bez tego uroczego uśmiechu na twarzy. Jednak Tomek i tak się do niego uśmiechnął.
    – Hej! – zawołał, po czym nachylił się i cmoknął go w policzek.
    – Chciałeś się wytłumaczyć – zaczął od razu Krzysiek.
    Brunet zmieszał się. Odchrząknął i powiedział:
    – Tutaj? Może przejdziemy gdzieś? W jakieś ustronne miejsce – wyszeptał ostatnie słowa, patrząc na mężczyznę kuszącym wzrokiem.
    –To miejsce jest tak samo dobre, jak każde inne.
    – No to pozwól mi chociaż zabrać się na jakieś piwo – powiedział i nie czekając na zgodę, po prostu złapał blondyna za rękę i zaczął ciągnąć go w stronę najbliższego baru.
    Kiedy usiedli już przy stoliku z kuflami piwa w dłoniach, przez chwilę nic nie mówili. Krzysiek nadal miał niezadowolony grymas na twarzy, a Tomek zaczął się lekko denerwować.
    – Uśmiechniesz się do mnie chociaż raz? – zapytał w końcu młodszy chłopak.
    – Zastanowię się, jak się wytłumaczysz.
    – No dobra, słuchaj, ja naprawdę nie miałem zamiaru cię urazić – zaczął. – Przyzwyczaiłem się, że jak umawiam się z kimś z chatu, to jest to jednorazowy numerek i najlepiej jest zmyć się po tym jak najszybciej.
    – Powiedziałem ci, żebyś został – przypomniał mu blondyn.
    – No tak, ale… ja… myślałem, że zrobiłeś to przez zwykłą uprzejmość.
    Znów milczeli przez kilka chwil, popijając piwo. Teraz Tomek też już przestał się uśmiechać. Wyglądało na to, że coś stracił, zanim jeszcze tak na dobrą sprawę to dostał. W końcu nie wytrzymał. Wyciągnął rękę i złapał dłoń Krzyśka. Ten spojrzał na niego zaskoczony.
    – Tamta noc była… niesamowita – powiedział drżącym głosem, przypominając sobie, jak Krzysiek posuwał go, jak pieścił jego ciało.
    – Wiem – odpowiedział mężczyzna. – Miałem nadzieję powtórzyć to rano, ale ty postanowiłeś się wymknąć.
    – Więc może… może powtórzymy to dziś, hm? – Uśmiechnął się uroczo, mając nadzieję, że to zadziała na mężczyznę.
    Krzyśkowi mimowolnie drgnęły kąciki ust. Najwyraźniej postanowił, że już wystarczająco długo się gniewał i teraz może oddać się pokusie. Odsunął od siebie kufel i wstał, po czym spojrzał na nadal siedzącego Tomka.
    – No idziesz?
    ***
    Byli na siebie napaleni, bardzo. Już w windzie zaczęli się całować i dotykać, nie przejmując się tym, że ktoś może do niej wsiąść. Wyszli z windy na ostatnim piętrze. Gdy Krzysiek otwierał drzwi, Tomek przylgnął do jego pleców i masował jego już w tym momencie twardego kutasa przez materiał spodni. Jednocześnie lizał i całował jego skórę za uchem.
    – Jesteś niemożliwy – wysapał blondyn, gdy w końcu udało mu się otworzyć drzwi i wprowadzić chłopaka do środka.
    Zaczęli szybko nawzajem się rozbierać. Gdy zostali już w samych, teraz stanowczo za ciasnych bokserkach, Krzysiek zaproponował wspólny prysznic, a Tomek ochoczo na to przystał. Szybko ściągnęli z siebie resztę odzieży i wpadli razem pod gorący natrysk. Pieścili swoje ciała jak szaleni. Tomek nie czekał długo, zanim opadł przed starszym mężczyzną na kolana i wziął głęboko w usta jego wielkiego i twardego kutasa. Był piękny i pachniał cudownie męskim zapachem i piżmem. Polerował jego żołądź, jakby lizał najsłodszego lizaka na świecie.
    W pewnym momencie Krzysiek złapał jego głowę i sam zaczął go posuwać w usta. Wpychał swojego grubego chuja niemal po same jądra, nie przejmując się tym, że brunet trochę się dławi. Widział, że mu się to podoba – jego kutas stał na baczność. W końcu wyjął swojego z jego ust, był cały mokry od śliny i lejącej się na ich ciała wody. Następnie odwrócił się do niego tyłem i wypiął lekko w jego stronę. Tomkowi nie trzeba było mówić, co ma robić. Od razu przycisnął twarz do jego jędrnych pośladków i zaczął wylizywać jego ciasną dziurę. Najpierw zataczał języczkiem kółka i lekko napierał na zaciśnięte wejście, by potem wepchnąć do środka język i posmakować go od środka. Krzysiek jęczał z przyjemności, a Tomek mruczał w jego dziurę, wiedząc, że te lekkie wibracje pobudzą go jeszcze bardziej.
    W końcu Krzysiek odsunął się od niego, odwrócił się do niego przodem i pociągnął go do góry. Potem sam opadł przed nim na kolana i zaczął lizać jego sztywnego i mokrego od wody kutaska. Zanurzył nos w jego jądrach i zaciągnął się jego zapachem. Następnie wziął jego ogolone jaja do buzi i zassał je lekko. Tomek aż zachłysnął się na taką przyjemność. Lizał go przez chwilę w tym miejscu, po czym założył sobie jego prawą nogę na ramię i przesunął język za jego jądra na zaciśnięty różowy krążek jego wejścia. Naparł na nie z całą siłą w swoim języku. Lizał, całował i ssał. Niedługo później dziurka Tomka wypełniona była jego palcem. Najpierw jednym, potem drugim. Rozciągał go tak przez jakiś czas, jednocześnie ssąc jego kutasa. Brunetowi bardzo się to podobało, dyszał i jęczał, co chwila prosił o więcej.
    Krzysiek w końcu zlitował się nad nim. Wstał, założył sobie jego nogę na biodro, poczekał, aż Tomek przytrzyma swojego penisa i jądra, by nie przeszkadzały, po czym wsunął swojego kutasa w tylko odrobinę rozciągniętą dziurkę jednym, płynnym ruchem. Tomek krzyknął z bólu i przyjemności. Wtargnięcie było trochę brutalne, ale podobało mu się to. Odrobina bólu w czasie seksu zawsze go kręciła, czuł się wtedy tak uległy i zależny od swojego partnera.
    Blondyn widząc, że wszystko w porządku, nie zatrzymywał się, tylko od razu zaczął go ostro ruchać. W tej pozycji było to trudne, ale lubił patrzeć swoim kochankom w twarz w czasie seksu. Wsuwał i wysuwał penisa z tej ciasnej dziury raz za razem, waląc go jak najmocniej. Nachylił się po pocałunek, po czym wysunął z niego całkowicie i powiedział:
    – Odwróć się i wypnij. – Uśmiechnął się do niego lubieżnie i klepnął go w pośladek, by się pospieszył.
    Tomek wypiął się najmocniej jak mógł. Musiał jednak uważać, by nie stracić równowagi w tej pozycji, pod prysznicem było ślisko. Oparł dłonie o ściankę, a Krzysiek złapał mocno jego biodra. Znów jednym szybkim ruchem wsunął w jego dziurę kutasa. Walił w niego tak, że jego jaja obijały się o ten jędrny tyłek. Nie trwało długo zanim w nim doszedł. Strugi gorącej spermy zalały jego dziurę, a Krzysiek przylgnął do jego pleców. Gdy już doszedł do siebie, złapał jego sztywnego penisa i zaczął mu mocno obciągać. Zaciskał dłoń na jego kutasie i szybko nią poruszał, przesuwając napletek w górę i w dół. Wkrótce Tomek też doszedł, spuszczając się na ściankę prysznica.
    – Wow – wydyszał. Odwrócił się i pocałował Krzyśka, skubiąc jego usta swoimi.
    Szybko się umyli po dopiero przeżytym orgazmie. Wytarli się nawzajem miękkimi ręcznikami i przenieśli się na łóżko.
    Tomek położył się na plecach, a Krzysiek klęknął przed jego twarzą, opierając kolana po obu stronach jego barków. Brunet łapczywie zassał penisa, który znów był sztywny i twardy.
    – Och, lubisz ssać, prawda? – wysapał blondyn.
    Młodszy chłopak tylko mruknął w odpowiedzi, usta mając wypełnione kutasem, z którego już sączyła się sperma. Krzysiek zaczął poruszać biodrami, znów pieprząc jego usta. Tomkowi się to podobało, zaczął ssać jeszcze mocniej, a jego język tańczył wokół główki kutaska. Krzysiek złapał jego dłonie i przytrzymał je nad jego głową, przejmując pełną kontrolę. Jebał go w usta jeszcze przez chwilę, po czym wysunął się z nich i zsunął się na dół. Ulokował się pomiędzy jego nogami, jedną ręką nadal przytrzymując jego dłonie. Po wcześniejszych wyczynach nie musiał już przejmować się przygotowywaniem go. Po prostu nakierował penisa na jego rozciągniętą dziurkę i pchnął z całej siły. Tomek jęknął głośno z przyjemności.
    Pieprzyli się tak kilka minut. Potem Krzysiek puścił w końcu dłonie Tomka, który od razu zaczął sobie walić. Blondyn zarzucił sobie jego nogi na ramiona i jebał go teraz jeszcze głębiej i szybciej. Obaj mocno dyszeli. Byli już cali zlani potem. Krzysiek pocałował kostkę chłopaka, wykonał kilka naprawdę gwałtownych i ostrych ruchów i doszedł z głośnym jękiem, już drugi raz tej nocy zalewając tę gorącą dziurę swoją spermą. Poruszył się jeszcze kilka razy, po czym opuścił to ciasne wnętrze, z którego zaczęła wypływać jego sperma. Nabrał jej trochę na palec i dał do oblizania Tomkowi. Ten z uśmiechem na ustach zlizał wszystko i poprosił o jeszcze.
    Chwilę później blondyn położył się pomiędzy jego udami i zaczął mu obciągać. Brał go głęboko, jedną ręką masując przy tym jego jądra, a palcami drugiej pieprząc jego dziurę. Brunet był na granicy orgazmu, kiedy starszy mężczyzna zaczął go ssać, dlatego szybko doszedł, zalewając jego usta ciepłą spermą. Krzysiek połknął wszystko do ostatniej kropelki. Następnie położył się obok kochanka i objął go ramieniem.
    – To był najlepszy seks w moim życiu – wyszeptał Tomek.
    – Zostań na noc. Chcę się obudzić rano przy tobie.
    – Dobrze.
    ***
    Trzy godziny później Krzysiek spał, a Tomek patrzył na jego spokojną twarz. Polubił go. I wręcz ubóstwiał jego kutasa i seks z nim. Ale nie mógł zostać. Nie potrafił. Delikatnie, żeby nie zbudzić śpiącego mężczyzny wstał z łóżka i zaczął się ubierać. Założył spodnie, buty i był w trakcie zakładania koszuli, gdy usłyszał:
    – Znowu się wymykasz, co?
    Tomek zamarł na moment. Odwrócił się powoli i spojrzał w otwarte oczy Krzyśka. Dokończył zapinać koszulę i wyszeptał:
    – Przepraszam, ja… Muszę. – Westchnął. Sięgnął po jego telefon, leżący na szafce nocnej. Wstukał swój numer i podał komórkę blondynowi. – Zadzwoń do mnie jutro, proszę. – Nachylił się nad nim i pocałował go w usta. – Dobranoc.
    Krzysiek mu nie odpowiedział.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amor Amorowy

    Mam nadzieję, że się podobało.;) Niedługo będzie część trzecia – ostatnia.;)

  • Drogi pamiętniczku… 4 wrzesnia 2010 roku

    4 września 2010 roku godz. Ok. 3:00

    Drogi pamiętniczku…

    … obudziłam się z podwiniętą bluzeczką odkrywającą moje całkiem pokaźne piersi. Sutki były twarde, przez moją skórę przechodziły pulsujące dreszcze a moja dłoń spoczywała pod moimi majtkami i została lekko zgnieciona przez moje zaciśnięte ręce… Tak, tak jak się domyślasz, znowu śniła mi się ta pamiętna noc z piątku. Czułam cały czas na sobie jej zapach… może to głupie ale specjalnie, żeby ciągle pachnieć nią, nie myłam się za bardzo… ale nie! Nie myśl, że nie dbałam o podstawową higienę. Jej usta, tak jakby cały czas dotykały moje ciało… jej dłonie błądziłyby po nim… ehh niestety Kaśka na weekend musiała pojechać do rodzinny i od tamtej pory na razie się nie widziałyśmy… Ale… Boże! Nawet nie wiesz jak się cieszę… jesteśmy parą! Co prawda… na razie musimy się ukrywać, ale jeszcze przed rozpoczęciem zajęć umówiłyśmy się na naszej ławce… żeby pobyć chwile razem. Przy niej zaczęłam nabierać trochę odwagi… i postanowiłam, zrobić coś szalonego zanim pójdziemy na zajęcia.

    Postanowiłam, że i tak już nie zasnę, więc zaczęłam się zwlekać z łóżka… nagle po pokoju rozległ się głos wibracji… był to mój telefon, który wydawał charakterystyczny dźwięk przesuwając się po drewnianej półce. Zerknęłam na niego… to ONA dzwoniła…

    – Hej Mój Rudziaku, też nie możesz już spać?

    – Czyli nie jestem sama… śniłaś mi się… to był bardzo przyjemny sen…

    – Mam nadzieję, że nie aż tak przyjemny jak ja, gdy jestem przy Tobie?

    – Bez porównania… tęsknię za Tobą… za Twoimi ustami, dotykiem… Twoim zapachem…

    – Kaśka…

    – Tak?

    – Muszę Ci coś powiedzieć… sobie przemyślałam wszystko…

    Po tych słowach, zaczęły mi pomału napływać łzy do oczu i zamarłam… Nie, nie tylko nie to proszę…

    – Nie… proszę… tylko tego nie mów… – Mówiłam łamiącym się głosem.

    – Mam nie mówić, że Cię Kocham najbardziej na świecie?

    Boże… w duchu się uspokoiłam… chyba jeszcze nigdy nie byłam taka bliska zawału…

    – GŁUPKU! CHCESZ, ŻEBYM DOSTAŁA ZAWŁU?!

    – Ciiii… przepraszam, bo pobudzisz tam wszystkich. Kocham Cię Zośka, najbardziej na świecie.

    – Ja Ciebie też! Nie chcę Cię stracić.

    Mój dom na ogół jest bardzo cichy i ktoś, kto by był w nim pierwszy raz nie usłyszał by, że ktoś idzie… ja na szczęście posiadałam już tą zdolność…

    – Cholera… ktoś tu idzie! Poczekaj nie rozłączaj się…

    Nagle drzwi do mojego pokoju uchyliły się lekko i zaraz za nich pojawiła się głowa mojego taty.

    – Córeczko wszystko w porządku?

    – Tak, tak tato… to tylko koszmary.

    – Biedactwo moje, połóż się i spróbuj zasnąć masz na wcześnie rano do szkoły, musisz się wyspać.

    – Wiesz i tak chyba, już nie zasnę i pójdę pod prysznic…

    – No dobrze, tylko postaraj się być cicho, mama wczoraj miała ciężki dzień.

    – Okey, będę cicho jak myszka.

    – To dobranoc.

    – Dobranoc.

    Uff nie zauważył… dobrze, że nie słyszał moich jęków. Nerwowo wzięłam telefon do ręki… Na szczęście się nie rozłączyła…

    – Kaśka jesteś?

    – Myszko… mm teraz będziesz moją myszką… Przesłyszałam się, czy właśnie masz zamiar iść pod prysznic?

    – Ale z Ciebie kochany głuptas… no tak.

    – Szkoda, że nie mogę z Tobą…

    – Wiesz jak ja żałuję…

    – Zoś… Myszko moja… chcę się już przytulić… nie mogłybyśmy się umówić trochę wcześniej niż na 6:50? Wiem, że miałybyśmy wtedy prawie godzinę dla siebie… ale… chcę troszkę więcej… może byśmy się umówiły o 5:00?

    – Kaśka… Jezus oczywiście, że tak!!

    – Okey to w takim razie muszę kończyć i się zbierać na autobus! Pa mój Rudziaku.

    – Pa.

    Ze szczęścia zapomniałam, że miałam się starać być cicho… poleciałam do łazienki jak oparzona, na szczęście nikogo nie budząc. Moja bluzeczka wraz z wplątanymi w nią majteczkami wylądowała w koszu na brudne pranie… Stałam teraz naga przed lustrem… mój wzrok skupiał się na mojej lewej piersi gdzie miałam lekkie zasinienie od ust Kaśki… masowałam się po tym miejscu… zamknęłam oczy… w mojej głowie rysował się obraz mojego „Kotka”, który drapieżnie całował i podgryzał moje piersi… lekko wzdychnęłam na wspomnienie o tamtej chwili. Przejechałam ręką troszkę niżej trafiając na mój wzgórek… No tak… ledwo o niej pomyślę i już robię się mokra… koniec! Muszę jeszcze wytrzymać te 2 godzinny…

    Godzina 5:03

    Siedziałam na ławce w umówionym miejscu. Na dworze jeszcze o tej porze był półmrok… ale na naszej „miejscówce” rano, zawsze nie było ani żywej duszy. Ruch zaczynał się tutaj robić dopiero gdzieś około godzinny 8. Nerwowo sprawdzałam cały czas godzinę na telefonie… No gdzie jesteś… chcę Ci… Moje myśli zostały przerwane przez dłonie, które nagle zakryły moje oczy…

    – Zgadnij, kto postanowił Cię dzisiaj zgwałcić…

    DAWID?!

    – Co Ty tutaj robisz?!

    – Ohoho, ale żeś się ucieszyła na mój widok… nie ma co, takim jestem dla Ciebie przyjacielem – Mówił całkiem rozbawiony.

    – Słuchaj Dawid, to nie tak… umówiłam się tutaj z Kaśką…

    – Tak wcześnie? Nie przeginacie trochę…

    – Dawid no!

    – Zośka!

    – Hejka Wam! Nie przeszkadzam czasem?

    Matko ten głos… tak się za nim stęskniłam!

    – Kaśka!!!

    Całkowicie zapominając o tym, że na ławce siedzi nadal Dawid, rzuciłam się jej na szyję i przytuliłam się do niej mocno… mało brakowała, a bym ją pocałowała.

    – Ja też się cieszę widząc moja droga przyjaciółko.

    Tymi słowami, Kaśka przypomniała mi, że Dawid ciągle jest tutaj… Obróciłam się… Jego mina mówiła już wszystko. W końcu znamy się od dawna…

    – Możecie mi wytłumaczyć co się pomiędzy Wami dzieję…

    – A co ma się dziać? – Kaśka próbowała załagodzić sytuacje.

    – Zośka… wiesz, że i tak to z Ciebie wyciągnę… a z resztą dobrze wiecie… że kto jak kto… ale ja na pewno nikomu nie powiem…

    – Ehh… Dobra Kaśka powiedzmy jej…

    – Słuchaj Dawid… Ja i Zośka… jesteśmy razem… ale…

    – Ha! Wiedziałem… tylko czemu nigdy mi się nie przyznałaś Ruda?!

    – ALE… prosimy Cię nikomu nie mów!

    – Jasna sprawa! Ale Zośka jest mi winna wyjaśnienia.

    – Dobrze, wyjaśnię… później… proszę idź już. – Popatrzyłam na niego błagalnym wzrokiem.

    – Dobra, dobra… jestem tu niechciany.. już sobie idę. – Mówiąc to odchodził udając smutnego.

    Zwróciłam spojrzenie na Kaśkę… wyglądała trochę na wkurzoną.

    – Co on tutaj robił? Miałyśmy nikomu nie mówić na razie.

    – Kaśka… nie denerwuj się na mnie, proszę. Nie wiem co on tutaj robił.. wyrósł jak spod ziemie.

    Chyba zauważyła, że nie kłamię i jest mi smutno z tego powodu.

    – … po za tym wiesz, że on nikomu nie powie.

    – No dobrze, nie umiem się na Ciebie gniewać… Chodź tu do mnie…

    Po tych słowach Kaśka przyciągnęła mnie za ręce do siebie… moje dłonie znalazły się teraz na jej plecach… jej zaś wplątały się między moje rozpuszczone włosy… nasze usta zbliżały się ku sobie… znowu poczułyśmy smak naszych ust… smakowały truskawkowym błyszczykiem i były miękkie jak dojrzała brzoskwinia… kolana po raz kolejny przy niej zrobiły mi się miękkie jak z waty… ale dłonie nie mogły długo wytrzymać i zjechały mi na jej jędrny i krągły tyłeczek… delikatnie zacisnęłam je na jednym i drugim pośladku… naglę oderwała się od moich ust…

    – Jej… jaki z Ciebie niegrzeczny napalony kotek… trzeba Cię troszkę okiełznać…

    Kaśka wiedziała jak działają na mnie takie słowa… od pamiętnego piątku wypisywałyśmy sobie cały czas w smsach co nas najbardziej podnieca… Znowu nasze usta złączyły się w jedno… języki zaczęły tańczyć we wspólnym rytmie…  Zaczęła mnie powoli popychać w kierunku ławki, na której wcześniej siedziałam ja i Dawid. Popchnęła mnie, żebym usiadła… Zaczęła rozsuwać swoją bluzę na zamek błyskawiczny… Widząc to, ja również postanowiłam nie próżnować i zaczęłam się pozbywać swojej… Oby dwie zauważyłyśmy, że ani ja… ani ona nie mamy na sobie stanika… ponieważ, przez nasze bluzeczki dało się doskonale zobaczyć sterczące z podniecenia sutki…

    – Ojej… Ty moja myszko… widzę, ze zrobiłaś niespodziankę swojej dziewczynie.

    – Matko… ale mnie podnieca, gdy tak do mnie mówisz…

    – A Ty mnie strasznie podniecasz… lubię, gdy patrzysz na mnie takim napalonym wzorkiem…

    Kaśkę, zaś podniecały bardzo pieszczoty w miejscu publicznym, dziwnie… ale mnie też to podniecało. Zbliżyła się w moją stronę i zaczęła siadać na mnie w rozkroku… moje dłonie automatycznie powędrowały pod jej bluzeczkę… delikatnie zaczęłam jeździć po jej ciele… to był jak taki taniec… badałam dotykiem każdy fragment jej pleców, przebijając się czasami, na jej brzuch… ale chwilowo omijając piersi… Gdy ja zajmowałam się ponownym „badaniem” jej ciała… ona delikatnie i z czułością całowała mnie po szyi i rozpinała mi moje guziczki od bluzki… na jej i moje nieszczęście było ich tylko cztery… ale to wystarczyło, aby jej usta dotarły na mój dekolt… a zaraz później pomogła sobie ręką, aby jedna moja pierś ujrzała światło dzienne. Zaczęła ją całować fragment po fragmencie… z moich ust znowu wydobyło się mimowolne wzdychnięcie… przygryzłam moją dolną wargę i rozkoszowałam się tej chwili… mogłabym tak wiecznie… ale w porę się opanowałam dalszemu odprężeniu… postanowiłam przejąć inicjatywę… Zrzuciłam ją na bok… i teraz to ja siedziałam na jej nogach w rozkroku…

    – MATKO! Zośka… podoba mi się taki obrót sprawy…

    – Wiem… dlatego pozwól mi działać… muszę się odwdzięczyć, za Twój piątkowy wyczyn…

    – O jezu… tak…

    Teraz to ja pokonywałam każdy fragment jej skóry, zaczęłam od szyi… niestety bluzeczka Kaśki nie posiadała żadnych guziczków… ale jakoś mnie to nie powstrzymało… zjechałam pomału z jej nóżek, klękając na betonowych płytkach… dłońmi masowałam jej uda, a ona unosiła pomału materiał odsłaniając brzuszek, który zaczęłam dokładnie „gwałcić” moim językiem i ustami… Kaśka unosiła materiał co raz wyżej, dając mi co raz więcej skrawka swojego ciała do skosztowania… w końcu moim oczom ukazały się ponownie jej małego rozmiaru piersi, z twardymi już sutkami… Nie wytrzymała… Moje usta od razu powędrowały na jej brodawki i zaczęłam kręcić na nich kółeczka, podrażniając je i otulając je w moją ślinę… po chwili już oby dwie jej piersi błyszczały i „opalały się” od wychodzących pomału promieni słonecznych…

    – Matko, ale one są piękne…

    – Zośka… błagam nie przestawaj…

    Kochana, nie mam takiego zamiaru… Moje dłonie cały czas gładziły jej uda… pomału zaczynałam się co raz bardziej wkradać pod jej spódniczkę… i w tym momencie się lekko zszokowałam, ale i zarazem ucieszyłam… Najwidoczniej Kaśka przewidziała „mój” atak na jej krocze, ponieważ… nie miała na sobie majtek. W mgnieniu oka mnie to rozpaliło… a ona jakby wyczuwając to zaczęła swoją dłonią spychać moją głowę w dół… ugryzłam ją delikatnie w udo, co spowodowało wydobycie się przyjemnego jęku z jej ust… moje usta podążały co raz głębiej ku jej łona… zaczęłam czuć przecudowny zapach… który co raz bardziej uderzał w moje nozdrza. Byłam już co raz bliżej… mój język już prawie dotykał jej nabrzmiałej łechtaczki… jej dyszenie nagle ustało, jakby zamarła…

    – Zrób to błagam… – Wydusiła z siebie.

    Mój język powoli od samego dołu do góry przejechał po jej mokrej od soczków myszce… W tym momencie z ust Kaśki wydobyło się bardzo głośny jęk… i znowu zamarła czekając na więcej. Ale już nie miałam siły się, z nią droczyć… zwłaszcza, że jej nektar był taki pyszny… Zaczęłam ją delikatnie lizać… kręcąc na niej kółeczka.. tak powoli… pomogłam sobie trochę dłonią i rozchyliłam jej wargi troszkę na bok upraszczając sobie tym dostęp do jej najczulszego punktu… gdy tylko czubek mojego mokrego języka zetknął się z jej „guziczkiem”… Kaśka wygięła się do tyłu łapiąc mnie za głowę i przyciskając ją mocniej…

    – JEZU ŚWIĘTY! ZOŚKA NIE PRZESTAWAJ JEST MI BOSKO!

    Bałam się tylko, żeby ktoś nie usłyszał jej krzyków… ale mimo to nie przestawałam. Czułam taką wielką satysfakcję i podniecenie, że jest jej dobrze… Czułam jak coraz więcej soków, wylewało się z jej dziurki… pomału nie nadążałam za ich zlizywaniem… Kaśce, zaczynało być chyba co raz bliżej… bo jej uścisk na moich włosach był co raz silniejszy… na dodatek jej dość długie paznokcie zaczęły silnie wbijać się w moje ramie, co dodatkowo mnie rozpaliło… Zaczęłam ją jeszcze szybciej lizać… Nie chciałam przestawać, nawet nie wiedziałam… że mam tyle siły w języku… Nagle z jej ust wydobyło się ostatnie głośne wzdychnięcie, wygięła się mocno w łuk i ponownie zamarła… ostatnie co jej udało się wydobyć z ust…

    – Dochodzę…

    To był najcudowniejszy widok patrząc na nią, gdy doznawała właśnie maksymalnej rozkoszy i niebiańskiego uniesienia. Chwilę jeszcze trwała tak… i nagle opadła. Ciągle miała zamknięte oczka… nagle je otworzyła i zobaczyła mnie z opartą brodą na jej kolanach i uśmiechającą się do niej…

    – Kociak… jesteś boska…

    – Nie przesadzaj… Uczyłam się od Ciebie. – Zaśmiałam się.

    – Kocham Cię!

    – A ja Ciebie.

    Usiadłam obok niej i siedziałyśmy tak wtulone w siebie… i pewnie siedziałybyśmy tak dłużej, gdyby nie to, że trzeba był udać się na zajęcia.

     

    Godzina 10:30

    Kolejna lekcja mijała… a ja nie mogłam się na niczym skupić. Cały czas myślami byłam na ławce z Kaśką. Na szczęście teraz była przerwa na której, wszystkie dziewczyny z naszej paczki uciekały „poprawić” urodę… my jednak postanowiłyśmy się z tego zerwać.

    – Dziewczyny czas do „kosmetyczki” – Oznajmiła wszystkim Sandra.

    – Dobra to wy idźcie, a my z Zośka skoczymy do sklepiku.

    – A po co niby? – Wtrąciła się Kinga

    – No a po co się chodzi do sklepiku? – Broniła nas Kaśka.

    – Dobra, nie to nie. Dziewczyny idziemy same.

    – Ale ja chyba, też pójdę do sklepiku. – Wydukała z siebie Natalia.

    – Jezus… Kinga to chodźmy same.

    No i tyle było z chwili dla nas… Natalia musiała wszystko zepsuć. Po minie Kaśki widziałam, że też to się jej nie podoba, gdy nagle wypaliła ona z czymś dziwny.

    – Natalia, bo tak się zawsze zastanawiałam… co tym masz w sumie do lesbijek?

    Nagle serce podskoczyło mi do gardła.

    – Eeee… ja? No chyba nic, ja jestem tolerancyjna do wszystkiego. A dlaczego pytasz?

    – Nie tak tylko z czystej ciekawości.

    No tak, Natalia nie należała do najbardziej domyślnych osób w naszej paczce. Może to i nawet lepiej… widocznie Kaśka chciała tylko sprawdzić, grunt na jakim się znajdujemy.

    – Kurczę, wiecie co zapomniałam portfela z kurtki.

    Tak! Tak, tak, tak!!! To była nasza nadzieja…

    – Jasne, nie ma sprawy. Leć po niego a my przytrzymamy Ci kolejkę.

    Gdy tylko Natalia pobiegła w stronę szatni… Kaśka pociągła mnie za rękę, żeby szybko nas schować pod schodami. Na szczęście był tam taki zaułek, do którego raczej nikt nie zaglądał.

    – Matko! Jak dobrze, że ona zapomniała tego portfela… ale pewnie mamy tylko chwile.

    Nie zdążyłam nawet nic powiedzieć, bo moje usta zostały znowu zaatakowane przez usta Kaśki. Po raz kolejny moje kolana się rozmiękczył… brzuch wypełnił się motylkami… Przyparła mnie do ściany… a ja objęłam ją nogą przyciągając mocniej do siebie. Ale nasze szczęście długo nie trwało, bo dziewczyny już zaczęły się zbliżać…

    – Kurdę… idą tutaj znowu gaduły…

    – Kaśka… moi rodzice są cały dzień w pracy, a my kończymy za dwie godziny.

    – Co masz na myśli?

    – Wspólną naukę…

    – Mmm… Podoba mi się Twój pomysł.

    Wyszłyśmy szybko, z pod schodów. Dziewczyny, schodziły już pomału… a w naszą stronę zmierzała Natalia.

    – Ej co z wami, nie było Was w sklepiku?

    – A coś nam wypadło.

    Natalia wzruszyła tylko ramionami. Reszta dziewczyn do nas dołączyła i rozbrzmiał się głośny dźwięk dzwonka na lekcję, a my z Kaśką czekaliśmy już tylko na zakończenie zajęć…

     

    Godzina ok. 13:00

    Siedziałyśmy u mnie… Ubranie nie było nam potrzebne… Ja siedziałam na ziemi przy fotelu na którym siedziała Kaśka… jej stopy opierały się na moim brzuchu i czesała mi ręką włosy… Było mi tak cudownie…

    – Kaśka… masz piękne stopy… nigdy wcześniej na nie tak nie patrzyłam… ale… podniecają mnie…

    – Haha. – Zaśmiała się. – Mnie Twoje też. Są takie maleńkie i słodkie.

    – Naprawdę Ci się podobają?

    – Tak głuptasku.

     Wzięłam jej stópkę w dłoń i zaczęłam delikatnie całować… Jej zapach był cudowny. Kaśka, zaś drugą stopą zaczęła delikatnie jeździć po mojej piersi i drażniąc paluszkami i tak już mój twardy sutek od podniecenia. Znowu zaczęłam wypuszczać głośniej powietrze…

    – Wiesz, boję się… żeby się dziewczyny czegoś nie pokapowały.

    Jej słowa wyrwały mnie z przyjemności… zdjęłam z siebie jej nogi, wstałam i siadła ma jej kolanach.

    – Ja też… ale nie chcę teraz o tym myśleć. Ale kiedyś trzeba będzie im powiedzieć.

    – No tak masz rację… ale teraz cieszmy się, tym że w końcu jesteśmy razem… Wiesz, od samego początku mi się podobałaś.

    – Zawstydzasz mnie…

    – Naprawdę… zawsze fantazjowałam o Twoim ciele…

    – I jak? Bardzo Ci się podoba?

    – Oj bardzo… ale może… chociaż to głupie…

    – NO MÓW! Chcę zrobić dla Ciebie wszystko…

    – Chciałabym, żebyś mi zrobiła striptiz… przy jakiejś powolnej… pobudzającej zmysły melodii…

    – No wiesz Kotek, bardzo chętnie… ale jak widzisz ja już jestem goła. – Zaśmiałam się, patrząc na jej błagalny wzrok. – Ale dobrze poczekaj tutaj…

    Podbiegłam szybko do szafy…

    – Tylko zamknij oczy!

    – Ehh… no dobrze.

    Szybko nałożyłam na swoje nóżki ciemne rajstopy… zakryłam swój nabrzmiały biuścik czerwonym koronkowym stanikiem i a na siebie narzuciłam tylko koszulę odsłaniającą tylko moje uda i zapięłam na kilka guzików, aby odsłaniał sporą część mojego dekoltu. Wychyliłam głowę za szafy… Kaśka miała zakrytą twarz dłońmi… ale widziałam, że próbowała trochę podglądać… na szczęście za drzwi nie było nic widać…

    – I co gotowa?

    – Mhm… jak nigdy… w dodatku napalona…

    Schowałam się ponownie, za drzwi szafy… i powoli wystawiłam za nich swoją stopę… i powoli wychylając całą nogę… kocimi ruchami zaczęłam się poruszać w kierunku laptopa… Na moje szczęście laptop stał tak, że gdy byłam przy nim… mogłam w pełnej okazałości „chwalić” się swoim tyłeczkiem Kaśce, kręcąc nim na boki… po chwili rozstawiłam nogi… jeszcze w chwilowo cichym pomieszczeniu dało się słyszeć ciche dyszenie… Gdy udało mi się odszukać odpowiednią melodię, włączyłam ją… i powoli się odwróciłam opierając się rękami o biurko stojąc w rozkroku… Moim oczom ukazał się widok Kaśki w podwiniętymi i rozłożonymi nogami na fotelu… które bardzo mocno trzymały się palcami jego brzegu. Jej włosy zakrywały częściowo jej piersi, a jej jedna dłoń spoczywała na jej myszce, którą masowała się powoli… a drugą ugniatała swoją pierś. Podnieciłam się na ten widok bardzo… krocząc kocimi ruchami w jej stronę, natrafiłam na łóżko… powoli oparłam na niej jedną rękę… a zaraz drugą… w ten sposób klęczałam na łóżku podpierając się na nich. Zaczęłam się wyciągać niczym zwierzak… wypinając mój tyłeczek wysoko do góry i znowu kręcąc nim raz w lewo… a raz w prawo… Widziałam, że te widoki bardzo działają na Kaśkę, która zaczęła cicho pojękiwać i troszkę przyśpieszając swoją „solową” zabawę. Oderwałam ręce przeciągając je po udach i prostując się… jechałam po brzuchu pociągając kawałek materiału do góry, który zaraz potem opadł zakrywając ponownie odsłonięte miejsce… moje palce jechały powoli po guzikach, zatrzymując się na ostatnim zapiętym… Powoli zaczęłam go rozpinać… a potem kolejny i kolejny… I tak o to klęczałam, już w rozpiętej koszuli…

    – Ej… a po co Ci ten stanik? – Wydyszała zawiedziona.

    – A wiesz co z nim się da zrobić?

    – Nie wiem… ale jestem bardzo ciekawa… – Dyszała co raz głośnie i masowała się co raz szybciej.

    – Można go rozpiąć od przodu.

    – Boże… rozepnij go…

    – Dobrze…

    Przekręciłam jedną nóżkę po łóżku… i drugą, teraz siedziałam już na skraju łóżka po drugiej stronie… bliżej Kaśki… podeszłam do niej bliżej… i zaczęłam rozpinać stanik… natychmiast wyskoczyły z niego moje piersi… Zadziałało to na nią natychmiastowo… bo z jej ust wydobył się głośny jęk.

    – Matko… jak one na mnie działają…

    Uśmiechnęłam się sama do siebie… obróciłam się do niej tyłem i zaczęłam powoli zsuwać koszulę z ramion… powoli osuwając po plecach… wyciągnęłam z niej jedną rękę… obróciłam się znowu do Kaśki przodem i ściągnęłam z siebie koszule już całkiem rzucając jej głowę… Ona zaś natychmiast ją z siebie zrzuciła…

    – Został mi ostatni element naszego striptizu…

    Kaśka była chyba u skraju wytrzymałości, bo masowała się już bardzo szybko i prawie krzyczała… ja natomiast siadła znowu na ziemi tym razem przodem do niej… jedną stópkę położyłam na jej stópce… z drugą zrobiłam dokładnie to samo… Teraz siedziałam z rozłożonymi nogami w czarnych rajstopach przed rozpaloną do granic możliwości moją ukochaną… która była co raz bliżej uniesieniu…

    – Bardzo Ci blisko?

    – Zaraz dojdę…

    – A teraz Cię wykończę moja kochana…

    Położyłam się całkowicie na ziemi… moje dłonie powędrowały w miejsce mojego krocza… wbiłam delikatnie paznokcie w materiał i powoli zaczęłam go rozrywać… ukazując przy tym całą błyszczącą od moich soczków myszkę Kaśce. To był chyba strzał w dziesiątkę… bo w tym momencie wygięła się w łuk zacisnęła nogi i zamarła… Trwała tak dłuższą chwilę… po czym opadła z sił. Powoli dochodząc do siebie uśmiechnęła się do mnie, zsuwając się z fotela i kładąc się na moim ciałku…

    – Kocham Cię mój Rudziaku…

    – A Ja Ciebie! Ale niestety musimy się powoli ubierać… za niedługo będą wracać moi rodzice… a Ty musisz niestety wracać do domu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zośka Jackowska

    Jest to kontynuacja poprzedniej historii, rozwijająca życie seksualne pomiędzy dwiema nastolatkami.
    Mile widzania konstruktywna krytka. 🙂 

  • Wspomnienia szkolne

    Patryk i Asia. Wycieczka szkolna, uwielbiałem wycieczki szkolne. Gdy maiłem 16 lat, na jednej z ostatnich, prawiczek Patryk przestał być prawiczkiem. Pamiętam każdy szczegół, dotyk i wszystkie zdarzenia poprzedzające. “Uganiałem” się za nią kilka lat, podkochiwałem, marzyłem, masturbowałam. Niewysoka, około metr sześćdziesiąt pięć, krótkie, ciemne włosy z grzywką zaczesywaną na lewą stronę. Piersi idealnie wypełniające rękę. Mogła chodzić bez stanika i wszystko było na miejscu. Na wspólnym w-f’ie patrzyłem jak podskakują, gdy odbijała piłkę. Patrzyłem na jej wzgórek, gdy robiła mostek, obcisłe leginsy tak mocno napięte na jej myszce. Wyglądało tak, jakby pod strojem nie było bielizny tylko cienki materiał stroju sportowego, oddzielającego moje oczy od jej skrytego skarbu. Na każdych zajęciach miałem wzwód, a po nich musiałem chodzić do wc rozładować napięcie. Tyłek jakich mało, zgrabny, okrągły taki ściskać gryźć i tarmosić. Och a wycieczka zbliżała się wielkimi krokami. 5 maj, piękna pogoda, spakowany, gotowy do drogi, razem z kumplami z klasy maszerowałem do autobusu podstawionego na szkolnym parkingu. Ona już tam była, uśmiechnięta, rozmawiała z koleżankami. Jej ciemna karnacja pięknie kontrastowała z białym, luźnym t-shirt w szpic, trochę prześwitujący, widać było gładki stanik. Na nogach trampki, bez skarpetek i luźne spodenki zakrywające pośladki. Podeszliśmy do kółka i przywitaliśmy się. W oczekiwaniu na zbiórkę wszystkich i załadunek bagaży ustaliliśmy jak będziemy siedzieć. Asia zarezerwowała miejsce przy oknie przede mną (oficjalnie ze sobą nie byliśmy, ale wszyscy wiedzieli, że coś wisi w powietrzu). Układanie walizek trochę zaczęło się przeciągać, dziewczyny usiadły na schodach i dalej ustalały przebieg wycieczki, a ja patrzyłem na odsłonięte pośladki i skrawek majtek, które ukazały się, gdy Asia opierała nogi o stopień niżej niż ten, na którym siedziała. Schyliłem się i zacząłem zawiązywać sznurówkę, z dołu miałem jeszcze lepszy widok, delikatnie rozchyliła nogi. Moim oczom ukazała się jej wydepilowana pipka, materiał majtek był z drobniutkiej, prześwitującej siateczki. Zamurowało mnie, znieruchomiałem. Trwało chwilę, zanim oderwałem wzrok i spojrzałem na jej twarz. Uśmiechnęła się, puściła mi oczko i złączyła nogi – to nie był przypadek, zrobiła to celowo. Nikt dookoła nie zorientował się, że zafundowała mi tak podniecający bodziec. Wiedziałem, że to będzie wspaniała wycieczka, już to czułem i mój przyjaciel w spodniach też. Czekało nas dziesięć godzin w autokarze. Wszyscy odliczeni, pora ruszać. Z kumplami siedzieliśmy na końcu, ja z lewej strony przy oknie, Asia przede mną. Tylne siedzenia były wyżej od pozostałych, mogłem przełożyć ręce nad nimi, zaglądać w dekolt i podziwiać krągłości. W drodze rozmawialiśmy, graliśmy w karty, żartowaliśmy, ot takie wygłupy w autobusie. Przez korki, planowany dojazd zamiast o 20:00 przesunął się na 24:00, no cóż na niektóre rzeczy nie ma się wpływu. Około 23:00 w środku zrobiło się cicho, większość spała. Oparłem się o siedzenie Asi, miała zamknięte oczy, przełożyłem ręce i delikatnie zacząłem dotykać jej prawego ucha, przechyliła głowę na lewa stronę i odsłoniła tym samym szyję. Podczas mijania lamp drogowych, światło wpadające do środka ukazywało mi pulsującą tętnicę, dekolt i przerwę pomiędzy piersiami. Podniosła głowę, spojrzała na mnie i uśmiechnęła – tak samo jak na schodach. Wstałem i pocałowałem ją w czoło. Złapała moją rękę i przyciągnęła do brzucha po czym wtuliła mocno. Czułem jej piersi na przedramieniu. Po chwili sytuacja wróciła do wcześniejszej. Gładziłem jej ucho i szyje. Moja dłoń zsuwała się na dekolt. Nie wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić, ale nie protestowała wiec schodziłem coraz niżej. Zakreślając małe kółeczka, od czasu do czasu, dotykałem górnej części piersi aby zaraz wrócić do szyi. Za trzecim lub czwartym razem, gdy zaczynałem wędrówkę ponownie w dół, Asia odciągnęła materiał bluzki. Moja ręka i palce znalazły się pod. Kontynuowałem wędrówkę. Tym razem odczucia były całkiem inne, mój puls zaczął przyspieszać, ręka trochę drżeć. Widziałem, że i jej serce bije znacznie szybciej, głowę miała przechyloną, oczy zamknięte a tętnica szyjna wariowała. Aksamitna skóra piersi znalazła się pod moimi palcami. Poczułem materiał stanika, zatrzymałem się na chwilę. Delikatnie złączyła łopatki i poprawiła się na fotelu. Jej piersi ruszyły się a moja ręka zsunęła się niżej i poczułem jej twardy sutek. Zacząłem powoli i delikatnie zataczać kółka środkowym palcem. Po chwili dołączył wskazujący i serdeczny. Czasami robiąc półkole przesuwałem opuszki po sutku. Za każdym takim ruchem widziałem jak drży i napina brzuch. Myślałem, że mi nie pozwoli, przerwie, zastanawiałem się nad każdym ruchem. Nie chciałem aby przerwała. W pewnym momencie włożyła rękę miedzy uda, otworzyła usta, a jej oddech znacznie przyśpieszył. Jej palce zniknęły pod spodenkami. Luźny materiał nie był przeszkodą. Moja wyobraźnia szalała. Penis w spodniach miał za ciasno. Powędrowałem na drugą pierś lecz tym razem wsunąłem ją pod materiał. Mój mały palec zahaczył sutek jako pierwszy, później 4…3…2… Kciuk i wskazujący zacisnął się na sutku. Usłyszałem cichy jęk i zobaczyłem jak mocno zaciska uwięzioną niżej dłoń… Autobus się zatrzymał. Musieliśmy przerwać. Światła się zapaliły. Wstaliśmy jako ostatni spojrzała na mnie i uśmiechnęła po raz trzeci. Moje wybrzuszenie w spodniach, przykuło jak uwagę, znieruchomiała. Po chwili spojrzała na mnie, puściłem oczko i powiedziałem: – Panie przodem… Stałem za nią, czekaliśmy aż wszyscy wysiądą. Zrobiła krok w tył, jej zgrabny tyłek “przykleił” się do mnie. Trochę się speszyłem, wiedziałem, że uderzyła twardego jak skała wacka. Musiałem złapać się foteli z lewej i prawej strony ponieważ straciłem równowagę. Gdy wróciłem do pionu, przygotowany na to co się stało przed chwilą, powtórzyła zachowanie z ta różnica, ze tym razem wypięła pupę a ja zacząłem napierać. Zaszumiało mi w głowie. Niesamowite jak człowiek reaguje na nowe doznania. Wiedząc, że nikt nie widzi wsunąłem ręce pod t-shirt, złapałem oba balony, ścisnąłem, mocno naparłem na tyłek i pocałowałem w tył szyi. Materiał spodenek i moich spodni w tym momencie bardzo nam przeszkadzał. Cofnąłem się, a moje ręce znalazły się na pośladkach. Działo się tak dużo, i tak szybko i nikt dookoła nic nie widział. Nie wiem kiedy moje palce znalazły się na jej stringach, w miejscu tak ciepłym i mokrym. Krocząc powoli, z lewej na prawą nogę, zbliżaliśmy się do wyjścia z autobusu. Z każdym krokiem pocierałem jej muszelkę, materiał tak cienki, że dzięki niemu czułem każda fałdkę, każdy skrawek jej wygolonego skarbu. Szepnąłem jej do ucha: – Chciałbym, aby mój penis znalazł się w Tobie, głęboko, szybko, teraz… Przestałem się bać, krępować, wewnętrzne zawstydzenie, opory i hamulce minęły. – Już wkrótce… – usłyszałem. Poprawiłem go w spodniach, włożyłem rękę w kieszeń i złapałem sterczącego kutasa. Tak mój wzwód został ukryty… Szumiało w głowie i sam nie wierzyłem co się przed chwilą stało… Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mikos
  • Pierwszy raz ze starsza kolezanka

    Mój pierwszy raz zdarzył się, gdy miałem czternaście lat. Był środek lat ’80, ferie zimowe. Spędzałem je w domu, w dużym mieście. Kasia była o rok starsza ode mnie. Oboje należeliśmy do harcerstwa, jednak byliśmy w dwóch różnych drużynach. Z do tej pory niejasnych dla mnie powodów, Kasia interesowała się mną. Byłem przeciętnym chłopakiem. Szczupłym, średniego wzrostu i o raczej chłopięcej urodzie. Jedyna oznaką dojrzewania, jaką u siebie zaobserwowałem do tej pory, było skromne owłosienie łonowe i potężne erekcje co rano. Kasia za to wyglądała znacznie dojrzalej niż jej piętnaście lat. Była wyższa ode mnie o dobrych kilka centymetrów. Miała kobiecą figurę, zaokrąglone biodra i największe piersi w szkole. Zdecydowanie podobała mi się, choć wśród kolegów panowały spolaryzowane opinie. Części z nich, tak jak mi, podobały się pełne kształty Kaśki. Inni za to uważali, że ma o trzy-pięć kilogramów za dużo porównując Kasię ze szczuplutką jak trzcina Agnieszką.

    Był wczesny ranek. Rodzice właśnie wyszli do pracy, gdy zadzwonił telefon. To była Kasia. Powiedziała, że się nudzi i że wpadnie do mnie. Zatkało mnie ze szczęścia. Byłem tak nieśmiały, że w życiu nie odważyłbym się sam zaprosić jej do siebie. W panice sprzątałem mój pokój. Gdy zadzwoniła do drzwi, wyglądał już całkiem znośnie. Na dworze panował niezły mróz i padał gęsty śnieg. Przyszła w kurtce założonej na kombinezon narciarski, wełnianej czapce i długim szaliku zawiniętym wokół szyi i twarzy. Stwardniał mi, gdy zdjęła czapkę i szalik, a długie, kruczoczarne włosy niesfornie opadły jej na twarz. Wyglądała ślicznie! W domu było bardzo ciepło. Ku mojemu zaskoczeniu Kasia zdjęła też kombinezon narciarski. Patrząc na zgrabną dziewczynę w szarych, bawełnianych rajtuzach i obcisłym golfie z trudem ukrywałem erekcję. Przez następne półtorej godziny graliśmy na moim C64. W pewnym momencie Kasia stwierdziła, że już ją to znudziło. Wstała z krzesła i przeciągając się ponętnie, stanęła na palcach. W jednej chwili miałem widoczną przez spodnie erekcję. Stałem jak kretyn, gdy podeszła i pocałował mnie w usta. Wylądowaliśmy na łóżku. Leżała na mnie całując. Ośmielony głaskałem ją po plecach i udach. Miała cudownie krągłe i jędrne pośladki. Brzuszkiem przyciskała boleśnie wzwiedziony członek do mojego podbrzusza. Musiała zdawać sobie sprawę jak potężną mam erekcję. W pewnej chwili siadał na mnie okrakiem i jednym ruchem zdjęła przez głowę golf, koszulkę i biustonosz. Jej piersi pomimo naprawdę imponujących rozmiarów były krągłe i jędrne. Dotykając ich, nie potrafiłem wydobyć z siebie ani słowa. Kasia sprawnie zsunęła z moich bioder spodnie i bieliznę odsłaniając sterczącego kutasa. Gdy wzięła go w dłonie, przymknąłem oczy. Masturbowała mnie zdecydowanymi ruchami nadgarstka. Strzeliłem tak potężnie, że zmoczyłem jej piesi i własne podbrzusze. Uśmiechając się do mnie, wytarła nas swoja koszulką, po czym położyła się obok mnie.

    Znowu się całowaliśmy. Trzymała mnie za kutasa, gdy wsunąłem dłoń w jej majtki. Czułem pod palcami gęsty, mokry od soków zarost. Ośmielony jej pojękiwaniem zdjąłem z niej rajstopy i bieliznę. Leżała z lekko rozrzuconymi udami. Palcowałem jej mokrą szparkę, a ona waliła mi konia dłonią. Jej orgazm mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Głośno jęczała, a przez jej ciało przebiegały spazmy rozkoszy. Byłem nieziemsko podniecony. Skończyłem kilkoma ruchami dłoni, mocząc jej całe podbrzusze i kruczoczarny, gęsty trójkąt między udami. Odpoczywając, tuliliśmy się do siebie aż do momentu, gdy Kasia powiedział, że musi już iść. Leżałem na łóżku, patrząc, jak w pośpiechu wyciera się koszulką i zakłada majtki. Zanim zdarzyłem założyć własne, była już w kurtce. Pocałowała mnie na pożegnanie. Już w korytarzu zapytała, czy wpadnę do niej jutro o dziesiątej. Cudownie rumieniąc się, dodała, że rodziców nie będzie do wieczora. Zgodziłem się tak szybko, jakbym obawiał się, że się rozmyśli.

    Nazajutrz straciłem dziewictwo.

    Zjawiłem się u niej punktualnie o dziesiątej. Była ubrana w różowy sweterek, białe, bawełniane pończochy i kraciastą spódniczkę. Prawie od razu wylądowaliśmy w łóżku. Całując się, pieściłem jej uda, powyżej miejsca gdzie kończyły się pończoszki. Byłem tak podniecony, że najprawdopodobniej późniłbym się w bieliznę, gdyby mnie tylko tam dotknęła. Ku mojej rozpaczy, zamiast zająć się moim kutasem, wstała i mówiąc, że musi skorzystać z łazienki, wyszła z pokoju. Jeszcze nigdy nie czułem takiego przymusu, by sobie wytrzepać. Ledwo potrafiłem się powstrzymać. Gdy wróciła, zaniemówiłem. Była naga, nie licząc grubych białych, bawełnianych pończoch. Gdy szła ku mnie, nie mogłem się zdecydować czy bardziej podziwiać obfite piersi, kołyszące się w rytmie jej kroków, czy to jak porusza biodrami. Miała podgolone włoski na wzgórku. Tam gdzie wczoraj był dziki trójkąt, dziś miała starannie wymodelowany, szeroki na trzy palce pasek przystrzyżonych włosków. Wyglądała bosko, jak dziewczyny z dobrych świerszczyków, które chłopcy przemycali do szkoły. Spuściłem się natychmiast, jak tylko wyciągnęła mi członek z bielizny. Zupełnie niespeszona młodzieńczym brakiem opanowania wytarła mi podbrzusze i członek chusteczkami, po czym wzięła go w usta. Odleciałem. Nawet o czymś takim nie marzyłem! Pieściła mnie aż do pełnej erekcji, po czym dała mi szansę, by się zrewanżować. Palcowałem ją delikatnie, a kiedy przełamałem początkowy wstyd, zacząłem lizać Kasię między udami. Na początku musiała ostudzić mój zapał, gdy zbyt intensywnie zająłem się łechtaczką. Liżąc ją delikatniej i unikając bezpośredniej stymulacji twardego groszka, sprawiłem, że jej oddech przyspieszył i stał się nieregularny. Dyszała głośno, gdy zdecydowała się przejąć inicjatywę. Wszystko potoczyło się szybko. Odwróciła mnie na plecy. Pochylając się nade mną, zaczęła ssać kutasa. Nie trwało to długo. Szybko dosiadła mnie okrakiem, dłonią wprowadzając członek do pochwy. Nabiła się na mnie jednym płynnym ruchem. Nie była dziewicą. Zresztą spodziewałem się, iż nią nie jest, znając dobrze krążące o niej plotki. Naprawdę nie obchodziło mnie, że dziewictwo straciła dwa lata temu a w zeszłym roku, na obozie, spała ze starszym bratem kolegi i jego przyjacielem. Myślałem tylko o tym, jak cudownie ciepła i ciasna jest jej cipka. Gdy mnie ujeżdżała, ściskałem w dłoniach podskakujące piersi. Spuściłem się tak intensywnie, że nasienie pociekło po udach. Doszła, w sekundę po mnie, rozkosznie zaciskając pochwę na moim wciąż pulsującym członku. Nie sądziłem, że mogę doświadczyć podobnej rozkoszy!

    Po dobrych, dwudziestu minutach odpoczynku i wzajemnych pieszczotach, kochaliśmy się jeszcze raz. Leżała pode mną z szeroko rozrzuconymi nogami, gdy wszedłem w ciasną pochwę. Finiszowała z łydkami na moich ramionach. Po raz pierwszy miała orgazm przede mną. Spuściłem się, wbijając kutasa głęboko w jej cudownie ciasną pochwę. Zmoczyła się z rozkoszy. Wychodząc od niej miałem dosłownie miękkie nogi. Na pożegnanie zrobiła mi loda, połykając wszystko, co jeszcze miałem w jądrach.

    Po wymuszonej weekendem przerwie spotkaliśmy się ponownie u niej w poniedziałek. Kasia bardzo chciała mi coś pokazać. Na odtwarzaczu puściła kasetę wyciągniętą ze schowka w sypialni rodziców. Dobrej jakości (w erze wielokrotnego kopiowania z kasety na kasetę) niemieckie porno. Choć oglądałem z kolegami pornosy w domu jednego z nich, to jeszcze nie widziałem czegoś takiego. Zaczynało się całkiem zwyczajnie aż do sceny, w której dwie naprawdę młodziutkie dziewczyny robiły wspólnie loda dojrzałemu partnerowi. Później po raz pierwszy zobaczyłem seks analny. To, co mnie najbardziej zaskoczyło, to, to jak na film reagowała Kasia. Dziewczyna była podniecona jak kotka w rui. Masując mi krocze, przygryzała płatek ucha, szepcząc, że chce, bym włożył jej w pupę. Byłem zaskoczony, ale i bardzo podniecony. Zarobiliśmy to w pokoju, na kocu, oglądając, jak aktor z pornosa wali po raz kolejny któraś z dziewcząt w odbyt. Z doświadczenia wyniesionego z późniejszych związków mogę powiedzieć, że Kasia musiała wcześniej zabawiać się w podobny sposób. Po prostu poszło zbyt łatwo, jak na pierwszy raz, zwłaszcza że byłem zupełnie niedoświadczony, a zamiast dobrego żelu użyliśmy kremu jej mamy. To był prawdziwy odlot! Zaczęliśmy spokojnie na pieska. Kończyłem, leżąc na niej, rżnąc jej mocno wypiętą pupę, gdy ona palcowała się wsuniętą pod siebie dłonią. W chwilę po tym, jak zlałem się w jej odbycie, miała orgazm. Zaciskając mocno zwieracz, wypchnęła z odbytu członek. Klęcząc za nią, patrzyłem, jak nasienie wypływa z jej pupy. Podniecony złapałem za kutasa i po krótkim waleniu ponownie zapakowałem go jej w dupę. Leżąc na niej, pompowałem jak oszalały, ściskając mocno piersi wsuniętymi pod nią dłońmi. Byłem jak w amoku, dochodząc po paru minutach ostrego rżnięcia. Ku mojemu zaskoczeniu Kaśka też doszła i to bez konieczności palcowania się. Tego dnia to było zwieńczeniem naszych zabaw. Obtarłem sobie kutasa, a Kaśko po raz kolejny odważyła się na anal dopiero po dwóch tygodniach przerwy.

    W sumie spotykaliśmy się przez mniej więcej pół roku. Później nasze drogi się rozeszły. Gdy poszedłem do liceum, straciliśmy ze sobą kontakt. Dopiero na studiach dowiedziałem się, że Kaśka ma dwoje dzieci. Jakiś czas temu, gdy z żoną bawiliśmy się na dużym swingers pary, spotkałem Kasię i jej drugim mężem. Nie przyznaliśmy się przed naszymi partnerami do znajomości. W sumie nikt nie musiał wiedzieć, o tym, co nas łączyło w przeszłości. Gdy nasi partnerzy bawili się z innymi, udało się nam wyrwać na godzinę do jednego z prywatnych pokoi na piętrze. Całowała tak samo dobrze, jak pamiętałem. Gdy mieliśmy się kochać, odruchowo założyłem kondom. Uśmiechając się do mnie, zdjęła gumkę z kutasa, mówiąc, że jej nie potrzebujemy. Odwracając się do mnie pupą, poprosiła, bym zrobił to tak, jak za pierwszym razem. Rżnąc z pasją jej ponętną pupcię, wspominałem stare dobre czasy. Palcowała się, gdy leżąc na niej, potężnymi pchnięciami wgniatałem jej ciało w materac. Doszliśmy niemal równocześnie. Wtulony w jej plecy odpoczywałem, nie wysuwając się z jej odbytu. W pewnym momencie Kasia zaczęła poruszać biodrami, rytmicznie zaciskając odbyt na moim kutasie. Wsunąłem pod nią dłonie i obejmując piersi, zacząłem wykonywać delikatne pchnięcia. Po chwili miałem ponownie pełną erekcję. Tym razem kochaliśmy się spokojnie, długo, rozkoszując się każdą chwilą. Doszła, zmysłowo poruszając biodrami. Spuściłem się, gdy z całej siły zacisnęła odbyt na moim kutasie. Po powrocie do głównej sali rozstaliśmy się, obiecując sobie powtórkę przy najbliższej okazji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

     

    A.

     

  • Stopy mojej kuzyneczki Gabrysi

    Cześć mam na imię Paweł, mam 15 lat i opowiem wam, co mi się przydarzyło.
    Moja o rok starsza kuzynka Gabrysia miała mieć urodziny, więc ja i moi rodzice wyjechaliśmy wcześnie rano. Po około 4 godzinach jazdy z nieukrywaną radością wysiadłem z samochodu i wziąłem swoje bagaże. Następnie wszedłem do domu mojej ciotki i wujka (dom był parterowy, ponieważ mieszkają w górach), przywitałem się z ciotką później wujkiem a na końcu z kuzynką Gabrysią, która miała na sobie czarny t-shirt,  czarne leginsy i co najlepsze szare skarpetki stopki z białym napisem na palcach “artengo”.
    Do wieczora zajmowaliśmy się bzdurami, ale wieczorem mieliśmy oglądać horror, więc usiadłem obok niej, ponieważ jest bardzo strachliwa. Jakoś w połowie filmu Gabrysia dała nogi na kanapę w moją stronę tak, że dotykałem je nogą, moja ciotka i wujek wymiękli i poszli spać. W końcu mój tata i mama też poszli spać. Film skończył się około północy, więc moja kuzynka poszła się przebrać w łazience (ale się nie kąpała) później ja poszedłem się kąpać a jako że obecność Gabrysi obok mnie bardzo mnie podniecała to postanowiłem sobie ulżyć. Miałem na sobie szary t-shirt, niebieskie dżinsy i białe skarpetki stopki (były bardzo przepocone po długiej jeździe). Pozostawiłem na sobie tylko skarpetki i rozpocząłem zabawę z moim 16cm penisem było mi tak dobrze, że aż się położyłem na podłodze. Popatrzyłem w prawo a tam WIADERKO Z UBRANIAMI DO PRANIA a na wierzchu skarpetki mojej kuzynki wziąłem jedną zębami i zacząłem ją wąchać pachniała potem, następnie zacząłem ją lizać. Przy takim podnieceniu i skarpetce przy ustach szybko doszedłem, sperma doleciała aż na moją skarpetkę i musiałem ją z niej zlizać. Po wykąpaniu się, poszedłem do pokoju mojej kuzynki, ponieważ miałem spać z nią w jednym pokoju. Położyłem się i nie mogłem zasnąć po jakimś czasie stwierdziłem, że może zabawie się jeszcze raz, ale w pokoju z Gabrysią. Po cichu wstałem i zobaczyłem kapcie, więc czym prędzej je wylizałem. Gdy kapcie zostały wylizane podczołgałem się do miejsca na łóżku gdzie powinny być stopy. Moja intuicja nie myliła się i znalazłem tam skarb, wsunąłem rękę pod kołdrę Gabrysi i zacząłem dotykać jej stóp drugą ręką się zaspokajając. Gdy byłem pewny, że śpi wsadziłem głowę pod kołdrę i zacząłem wąchać i lizać. Nie wiem jak długo to robiłem, ale doszedłem i w tym samym momencie Gabi się poruszyła, więc ja szybko na mój materac i udaję, że śpię. Wtedy wiedziałem, że będę tu wracał z większą radością.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Januszewski

    Piszcie w komentarzach czy wam się podobało. Jeżeli jest jakaś dziewczyna która chciałaby się powymieniać jakimiś fotkami to piszczie w komentarzach. Nowe opowiadanie pojawi się jeżeli zobaczę jeden komentarz a jak nie to zrobię kiedy mi się zechce. 

     

     

     Pozdrawiam Paweł

  • Sadystka – historia prawdziwa

    Było  późne popołudnie, dźwięk telefonu  wyrwał go z spazmatycznej ciszy, wydłużającej tęsknotę za kolejnym rozkazem. Tym razem to tylko ponaglenie. Konkretyzujący zarys  tego co dziś Pani oczekuje.

    ,, Sheraton Warsaw Hotel pokój numer 66 godzina 18.30. Masz przynieść ze sobą stal.  Rozmiary  igieł z wenflonem  znasz !.Przypominam czarny i czerwony! Po 15 szt. z koloru. Nic innego nie uznam kundlu. Masz wejść rozebrać się i klęknąć przy łóżku. Nie zapomnij  o przepasce na oczach !”

    Przywiedziony obietnicą spotkania, spieszę zadowolić moją  Królową. Pośpiesznie zrzucam garnitur.  Wszystko skrzętnie składam na krześle nieopodal okna. Przypominam sobie że  zapomniałem o przepasce. Igły układam na stole. Gardło zaciska mi się  mocniej. Krew zaczyna szybciej krążyć. Pani będzie wściekła?!.Czuję dreszcz i zaczynają pocić mi się ręce. Krawat -udobrucha Boginię?. Nienawidzę tego uczucia jak podkreśla że ją zawiodłem. Bezwartościowa szmata, bezmyślny kundel. Paradując po apartamencie, wypatruje mego kata. Kobiety o alabastrowej skórze w kolorze kości słoniowej,  z twarzą anioła. Kaskadą burgundowych  włosów i nieskazitelnym ciele. Padam na twarz  zakładając krawat na oczy. Modląc się o łaskę w milczeniu. Czekam wtapiając się w poczucie winy. Tkwiłem tam może  jeszcze z 20 minut. Układając w letargu litanie ułaskawienia., ,Wybudził” mnie stukot obcasów, muskających marmurową posadzkę.

    -To ma być przepaska szmato ?!.Mówiłam ci bezmyślności i roztargnienia  nie będę tolerowała.

    – Nie,  Pani wybacz moją niewytłumaczalną ułomność.

    Pani podeszła do mnie  wymierzając mi 15 razów  w twarz skórzaną  rękawiczką którą  właśnie zsunęła  z dłoni.

    -Teraz podejdź do mnie  dziwko i powieś mój płaszcz a Ja pomyślę nad tym czy zasługujesz na terapię igłami.

    -Pani zrobię wszystko, wybacz swojej dziwce.

    W pośpiechu zabieram płaszcz. Zatapiając się w hipnotyzującym zapachu. Zapach przenikający świadomość i wnętrzności. Wyrafinowane, jak sama Ona-Bogini.

    -Milcz!, teraz pożałujesz. ! Raz na zawsze wyperswaduję ci czym  jest dla mnie niesubordynacja.

    Pani podeszła do mnie  od tyłu. Stanęła  za  mną,  pochylając się  lekko  nad  moim  truchłem. Trzymając w  ręku coś  metalowego. Kopnęła mnie w  żebra tak mocno że miałem ochotę zawyć z bólu. Nie miałem odwagi wiedziałem że to Ją  tylko  rozdrażni. W pokorze czekałem na karę. Przyjmując kolejne czeredy irytacji.  Każdy jej  dotyk stawał się coraz dotkliwszą torturą. Mosznę i przyrodzenie przyozdobiła czernią obcasa. Miażdżyła i wgniatała moją  marną męskość w zimną sień. Od czasu do czasu  robiąc krótkie przerwy na dokładkę w żebra. Przez chwilę  miałem ochotę  już błagać by przestała. Niemniej nie pozwoliło mi na to poczucie winy. Niesubordynacja musi boleć. Ta lekcja na długo utkwi mi w głowie.

    Zsiniałem i przestałem odczuwać ból. Miarowo,  przepływały przez moje ciało uderzenia gorąca na przemian z lodem. Rozpadam, się na kawałki kreując nową rzeczywistość. Oddech staje się  coraz szybszy. Jestem suką wymiętą z godności. Pragnę tarzać się we własnej samoświadomości. Błagając pokornie o więcej. Idylla  piekła.

    -Otwórz usta !

    Rozchylam usta. Pani wpycha mi  w gardło łańcuch. Zimno scalone w zgrzyt stali wdzierającej się w mój pysk. Język, zdaje się walczyć, pod  oporem. Zaczynam dławić się  własnym językiem. Czując jak ślina bezwładnie cieknie po moim torsie czuję zażenowanie. Niemożność kontroli powoduje, że  mój wymęczony członek staje się pulsującą   wizytówką spełnienia.

    -Co to  jest kundlu pobrudziłeś podłogę?!-  teraz to zliżesz!

    Czując jak łańcuch wcina mi się w główną arterię, padam. Królowa  dopycha mnie  stopami do posadzki. Zaczynam zlizywać nieudolnie ślady walki.

    -Teraz pora na igły. Wstań mam coś tu dla ciebie!.

    Wstaję, po chwili czuję jak metalowe  pierścienie wżynają się w mojego kutasa. W tym stanie jest to prawdziwa  udręka. Jaja  nabrzmiałe, wypełnione po brzegi. Błagające o możność wypróżnienia. Równia pochyła zamykająca mnie w stanie egzaltacji.

    -Nie waż się  pobrudzić zbroi szmato !.Dziś nie ma  mowy o uldze.  Rozumiesz kundlu ?!

    -Tak, Pani

    -Teraz masz tak stać nie śmiej, wydać z siebie dźwięku Dziwko

    Stałem tak w milczeniu, partycypując każde słowo. Cisza zamieniła się w dotyk. Poczułem, paznokcie wbijające  się w mój kręgosłup, potem język spływający z mego psiego karku na sutki. Każda sekunda potęgowała  napięcie. Wiedziałem, że  wykonać  ten rozkaz  będzie koszmarem. Po chwili pieszczoty przybrały wymiar stalowego kłucia.

    -Najpierw sutki dziwko. Przyda ci się percing.

    Zaśmiała się przebijając mój sutek. Ból sprawił że gorąco  zalało mi trzewia. Przy drugim byłem niemal o włos od wybuchu. Tępy, rozrywający ból sprawił że wiłem się jak larwa.

    -Dopiero dwie, szmato. Zrobimy tak od linii pępka w dół przyozdobię cię w gorset a to co pozostanie stanie się  jeżem na twych jajach. Bolą ?

    -Tak, Pani. Pani życzenie jest dla mnie rozkoszą.

    Wybełkotałem, zaciskając  zęby. Ból nie był  tak groźny niemniej najgorsze tortury, sprawiało mi ciało.

    Gorset, gotowy usłyszałem. Pani wzięła  jedwabną wstążkę którą spieła  igły i moją  zbroje. Nigdy wcześniej nie byłem tak pełny. Ucisk stali a może bezwzględność mojej Bogini?, sprawiły  że potencjalnie niemożliwe ziszcza się.

    -Stój  tak  psiaku, zrobię  zdjęcie  tego dzieła. Wyglądasz na wyczerpanego. Mam nadzieję że nie zepsujesz  naszego  planu.

    Dźwięk migawki, zmroził mi  krew w żyłach. -Po co Pani zdjęcia ?

    -Teraz posłuchaj mnie uważnie psie. Następna niesubordynacja a zdjęcia znajdą się na twojej klatce schodowej z dopiskiem : Nieudolna suka !. Rozumiesz?

    -Tak  Pani

    Serce zaczęło mi  łomotać jak szalone. Co jeśli sąsiedzi mnie rozpoznają. Strach potęgował moje  męki.

    -Przysięgam, Pani nigdy nie zawieść. Przyłożę wszelkich starań aby nigdy nie dopuścić do tego incydentu.

    -Teraz pora na jeżyka

    Zaśmiała się po czym poczułem, przeszywający, pulsujący ból.-Zobaczymy piesku.

    Ukłucie za ukłuciem. Paląca męka spełnienia. Celebracja mojej właścicielki zdawała się  być wiecznością.

    -Pięknie, moja ty zabaweczko. Teraz  już  będziesz  grzeczny.

    Klasnęła w ręce w nieukrywanej  uciesze. Następnie  usłyszałem dźwięk migawki.

    -Dobrze, teraz możesz zobaczyć moją konstelacje (powiedziała zalotnym rozbawionym tonem ściągając mi krawat z powiek.)

    -Teraz połóż się na łożu zdejmę ci  te  igły.

    Sprawnie usunęła wszystkie  igły wodząc perwersyjnie po moim ciele językiem. Nie  doszyłem ale była ta moja  granica. Dam głowę że  jeszcze 5 sekund i byłbym tematem nr.1 w dzielnicy.

    -Posłuchaj mnie suczko kara musi być. Dziś zasypiasz z żelastwem na sobie. Jutro w przypływie humoru  podaruję  ci chwilę swobody. Pamiętaj, jeden błąd i cię zniszczę. Możesz odejść.

    Na koniec pocałowała mnie w usta. Poczułem smak krwi, własnej krwi. Bogini wyszła, jakby nigdy nic zostawiając mnie w kajdanach niemocy.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lady M.

    Jest to realny fragment mojego życia.Pierwszy raz zamieszczam opowiadanie na łamach takiego portalu.Miło z waszej strony gdybyście podzielili się odbiorem.Interesuję się  psychologią, chciałabym poznać sektrum doznań po przeczytaniu .Podobało się ?!

    Pragniecie więcej ? Proszę o komentarze.

  • Moj pierwszy raz z kuzynem

    Chciałabym opowiedzieć wam historie, która mnie się naprawdę przydarzyła.

    Pewnie większość z was powie, że to moje fantazje lub zmyślona historia, ale naprawdę historia miała miejsce w moim życiu.

    Mam na imię Natalia.

    Obecnie mam 24 lata, a historia wydarzyła się gdy miałam prawie 16 lat.

    Byłam wtedy ciemną blondynką, drobną nastolatką o niebieskich oczach. Ubierałam się w sukienki, bluzeczki typowo jak mundurki dla dziewczynek, które są teraz w szkołach J Czesałam się zawsze na warkoczyki. Dobrze się uczyłam i nigdy nie miałam z czymś, czy kimś jakieś problemy. Zawsze byłam spokojną ułożona dziewczynką. Chłopcy w moim wieku, każdego dnia mnie zaczepiali czy też podrywali. Tylko, że mnie to w ogóle się nie podobało.

    Po prostu lubiłam bardziej dojrzalszych chłopców. Taki, który potrafił mnie czegoś nauczyć, wytłumaczył, był ambitny, odpowiedzialny i dojrzały.

    Cały rok szkolny i jak poprzednie lata przeleciały bardzo szybko.

    Zbliżały się wakacje. W tamtym roku pojechałam do cioci wujka i kuzyna nad może. Szkoda, ze tak daleko mieszkali od nas bo bym częściej do nich jeździła.

    Pojechałam z mamą do Dźwirzyna z Wrocławia pociągiem.

    Na miejscu czekał już na nas Darek mój kuzyn. Bardzo się zmienił, ostatnio jak go widziałam miałam 9 lat, a on był już dojrzałym nastolatkiem. Teraz to postawny zbudowany mężczyzna, troszkę misiowaty, ale Ja uwielbiam mężczyzn do których można się przytulić (nie był gruby,  mały brzuszek) miał wtedy 27 lat. Zabrał nas samochodem do Cioci, a ja już nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę morze Bałtyckie, będę pływać i się opalać.

    Po rozpakowaniu rzeczy w domu cioci i przywitaniu wszystkich, chciałam iść na plażę, lecz mama chciała pierw się „nagadać za wszystkie czasy” z ciocią.

    Ciocia poprosiła Darka, żeby mnie zabrał i pokazał plażę i okolice.

    Zgodził się. Razem poszliśmy na plaże. Widok był cudowny, co prawda było dużo ludzi, ale znaleźliśmy miejsce gdzie mogliśmy się po opalać. Wszyscy chodzili tam w stroju kąpielowym, nawet po mieście J

    Ja w kostiumie, na mój wiek byłam już dobrze rozwinięta, więc było bardzo dobrze widać moje kształty. Woda była cudowna, zalazłam nawet duża muszelkę na pamiątkę.

    Wróciłam do Darka, by się położyć na ręczniku i troszkę opalić. Poprosiłam Darka by mi posmarował plecy. Zauważyłam później, że Darek się trochę podniecił. Było to poznać po obcisłych jego kąpielówkach.

    Po dwóch godzinach poszliśmy razem coś zjeść na miasto.

    Takiego pysznego gofra z śmietaną  nigdy nie jadłam.

    Zrobiliśmy mały spacerek, troszkę mnie spiekło mimo, ze miałam posmarowane ciało olejkiem do opalania. Wróciliśmy do domu.

    -Darek się zapytał czy nie mam ochotę razem z nim zobaczyć filmu?

    -Z chęcią odpowiedziałam.

    Rozmawialiśmy o naszym życiu, nagle mama z ciocią przyszła do nas powiedziała ze idzie z wujkiem i ciocią na miasto. Był bardzo ciepły wieczór jest ładna pogoda więc pójdą się pobawić do klubu, a Darek miał się mną opiekować. Zostaliśmy sami.

    -Darek się zapytał czy nie chce się czegoś napić mocniejszego.

    -Powiedziałam ze nigdy nie piłam alkoholu, ale spróbuje.

    Przyniósł  zimne wino „Cin Cin” cytrynowe, było pyszne. Troszkę mnie po nim zamroczyło. Miałam ochotę na więcej, ale Darek powiedział, ze wystarczy. Czym była późniejsza godzina to coraz bardziej mnie piekły plecy i czułam się zmęczona. Więc pocałowałam go w policzek, pożegnałam go by następnie udać się do mycia i spania. Gdy się umyłam, jeszcze przed spaniem poprosiłam Darka by mnie posmarował kremem plecy. Położyłam się na łóżku na brzuchu, a Darek rozpiął mi stanik, byłam trochę zdziwiona, ze tak bez jakiejkolwiek wstydliwości, pewnie nie raz rozpinał, ale sobie pomyślałam, że i tak bardzo by przeszkadzał w posmarowaniu pleców.

    Poczułam na plecach jak zimny krem łagodzi mój ból i pieczenie.

    Cudowne uczucie. Czułam jego dłoń jak robi to z delikatnością i czułością.

    Nie wiem czy to ten alkohol czy coś innego, ale poczułam jak robi mi się między nogami wilgotno od męskiego dotyku. Ten zapach kremu. Nigdy się tak nie czułam, taka wyjątkowa, że ktoś tak robi z czułością i delikatnością.

    Co prawda czasami się bawiłam myszką, ale samo smarowanie pleców dawało mi taką przyjemność, ze nie czułam pieczenia ani bólu tylko przez chwile przechodziły mi takie myśli erotyczne… Po chwili Darek skończył smarować, pocałował mnie w czoło zapytał czy jeszcze coś potrzebuje? Jak nie to życzy mi kolorowych snów, a Ja zostałam z tymi myślami co chodziły mi po głowie sama. Nie wiedziałam co dalej zrobić. Chciałam żeby jeszcze został, ale bałam się ze coś sobie pomyśli, że pewnie chcę go wykorzystać. Wiec zasnęłam.

    Wieczorem gdzieś koło 3:00 nad ranem się przebudziłam i poszłam do łazienki zrobić siusiu. Przechodząc obok pokoju kuzyna, zauważyłam  ze się pali światło. Zajrzałam przez szparę drzwi i zobaczyłam jak Darek leży cały nago na łóżku i śpi, jednocześnie zobaczyłam jakiego miał dużego kutasa, co prawda nie był w zwodzie, ale już był imponujący i bez włosków. Patrząc z niedowierzaniem i bez ruchu, nie mogłam przełknąć śliny, która zbierała się w mojej buzi. Po chwili kuzyn przewrócił się na brzuch, spał jak zabity, a Ja zobaczyłam jego lekko odwłosioną pupę J więc poszedłem zrobić po chwili siusiu i wróciłam do swojego pokoju.

    Nie mogłam przestać myśleć jego penisie. Jeszcze nigdy nie byłam tak zafascynowana i podniecona, ze mogłam zobaczyć na własne oczy penisa.

    Nie wiem co się ze mną działo. Po chwili zasnęłam.

    Rano gdy się obudziłam około godziny 10. Zobaczyłam ze ciocia śpi z wujkiem, a w następnym pokoju jak zabita śpi moja mama. Pomyślałam sobie, ze nieźle pobalowali J W następnym pokoju był kuzyn w samych spodenkach.

    Zapytał mnie jak plecy i czy chce pojechać z nim nad jezioro, które jest godzinkę z stąd. Nie umiałam więcej nic powiedzieć bo przed oczami miałam dalej jego penisa. Zarumieniłam się, ale po chwili przyszedł mi mały plan i chęć zobaczyć go jeszcze raz nago Darka.

    Wiec zapytałam:

    -Czy jest tam jakieś fajne miejsca gdzie nam nikt nie będzie przeszkadzał by napić się czegoś mocnego?

    -Powiedział, ze tak. Zabierze mnie jak się odświeży, podgoli brodę i zjemy śniadanie.

    -Opowiedziałam, ze idę się też wykąpać zjemy i możemy jechać.

    Nalałam sobie dużo wody do wanny i mnóstwo piany, leżałam i rozmyślałam co może się dzisiaj ciekawego wydarzyć .

    Zobaczyłam, ze na pralce obok jest kosmetyczna Darka. Widziałam ją wcześniej w jego pokoju.

    Z ciekawości zajrzałam co w niej jest. Chciałam powąchać jego zapach perfum. Używał wtedy STR8 zielonego, strasznie mi się podobał, ale zauważyłam ze jeszcze ma tam dwie ciekawe rzeczy nie licząc podstawowych rzeczy jak szczoteczka do zębów. Miał tam żel do miejsc intymnych z Durex-a (był w kształcie małego wibratora) oraz paczkę prezerwatyw. Co prawda nigdy tego nie robiłam, bo byłam dziewicą, ale miałam myśli czy by użył tych gumek na mnie gdy by miał okazję. Ogoliłam sobie cipeczkę, bo nie lubię włosków tam, choć były bardzo małe, ale jak jest gładka to czuje większy komfort. Ogoliłam się, umyłam i pobiegłam szybko do swego pokoju owinięta w samym ręczniku by się ubrać. Siedziałam na łóżku i myślałam jak się ubrać by być pociągającą, ale nie wyzywająca jak na swój wiek.

    Ubrałam, niebieskie majteczki z falbanką, białe skarpetki, butki (adidasy) staniczek szary z różową  koronką, bluzeczkę w kolorze turkusowy i spódniczkę czerwono-granatową w kratkę.

    Zaplotłam moje warkoczyki J i poszłam zjeść śniadanie, które Darek zrobił. Zjedliśmy, Ja jeszcze wróciłam do pokoju zabrać parę drobiazgów i torepkę.

    Darek już czekał na mnie w samochodzie. Miał Golfa, nie wiem jaki to model, bo się na tym nie znam, ale miał ładny błękitny kolor, po drodze podjechaliśmy do marketu, zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy nad jezioro.

    Mieli tam swój domek letniskowy w głębi lasu i swoją łódkę, którą wypłynęliśmy na środek jeziora, był niezły skwar więc, szybko też wróciliśmy do domku letniskowego. Wypiliśmy dość sporo, ale nie czułam się mocno wypita… Przez to wszystko miałam myśli o tym jak widziałam go nago, ale mimo to nie wiedziałam jaki kolejny ruch zrobić.

    -Darek zapytał się mnie czy mam chłopaka?

    – Odpowiedziałam że nie. Jeszcze się taki nie znalazł odpowiedni.

    (po dłuższej rozmowie)

    -Zapytałam czy mogę go zapytać o wszystko i czy będzie szczery?

    -Odpowiedział, że tak.

    -Zapytałam go o to ile miał dziewczyn i ile razy to robił.

    Zawstydził się, widać ze nie był chętny na rozmawianie na te tematy ze mną, ale odpowiedział.

    (byłam zdziwiona, ze miał tylko dwie partnerki, taki facet?)

    -Powiedziałam mu, ze musi się do czegoś przyznać.

    -Do czego?

    -Widziałam Cię wieczorem nago przez szparę od drzwi, ale nie pomyśl o mnie źle, dla mnie to było coś nowego. Pierwszy raz widziałam penisa na własne oczy.

    -Powiedział mi, ze jesteśmy rodziną tak nie wolno i to jest nie głupie.

    Widziałam, ze był na mnie wkurzony, ale zarazem było mu głupio i czuł się zawstydzony, wiec go przytuliłam i przeprosiłam. Po chwili powiedziałam do niego.

    -Jak już tak rozmawiamy to mam do Ciebie pytanie. Gdybyśmy nie byli spokrewnieni, przeleciał byś mnie?

    Nie liczyłam wtedy na to co on mi odpowiedział, bo liczyłam ze mnie wyzwie, albo skrzyczy. A on odpowiedział mi

    -Gdybyś nie była moją kuzynką i byłabyś dorosła to pewnie tak.

    Poczułam wtedy, ze robię się coraz bardziej napalona. Biłam się z myślami co będzie później… Ale jakoś samo od siebie, może to ten alkohol mi pomógł i   powiedziałam mu.

    -Twój kutas jest śliczny, chciałabym go jeszcze raz zobaczyć. Nigdy nie dotykałam, myślę że jest to bardzo przyjemne. Proszę mogę? Chciałabym się przekonać jak to jest.

    Nikomu o tym nie powiem, proszę.

    (po dłuższym moim błaganiu, nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło naprawdę)

    W końcu się zgodził, ale pod jednym warunkiem. Ze tylko raz i nigdy więcej. Byłam przeszczęśliwa. Zdjął spodenki i wyciągną swego kutasa. Był duży, z bliska był naprawdę wielki. Dotknęłam go. Przyjemne uczucie. Czułam jak twardniał mi w ręce. Zrobił się jeszcze większy i gruby. Wystawały z niego żyły, a Ja się tak podnieciłam, ze miałam całe majteczki mokre, więc chwili nie czekałam jaka będą dalsze konsekwencje i reakcja Darka.

    Zdjęłam przy nim majteczki i położyłam na jego kutasie.

    -Zapytał co robisz?

    -Powąchaj jak pachną…

    -Przestań. Nie tak się umawialiśmy.

    -Wiem jest to nie normalne, ale od momentu jak tu przyjechałam poczułam się przy tobie wyjątkowo, później gdy Cię zobaczyłam nagiego, moje hormony zaczęły szaleć…

    -Nie mogę, jestem Twoim kuzynem. Mimo, że mam straszną ochotę…

    -Proszę zróbmy coś więcej. Lepiej, żebym miała to doświadczyć z osobą która pragnę, a nie z byle kim.

    Darek już nic nie odpowiedział więc Ja nie mogłam się powstrzymać i usiadłam na jego kolanie, oparłam się o jego kutasa i klatkę piersiową, czułam, jak moje soczki spływają po jego kolanie, a on chwycił mnie wtedy za bioderka i powiedział.

    -Nie wytrzymam tak długo i bardzo mnie teraz pragnie.

    Coraz wyżej mnie dotykał, masował moje cycuszki przez staniczek, całował i lizał mnie po szyi… Wstałam, wypięłam się na łóżeczku i powiedziałam wyliż moją cipkę… Podszedł do mnie, jego gruby kutas dotykał mojej szparki i rowka, odpił mi staniczek, moje małe jędrne maleństwa robiły się bardzo twarde,  po chwili mnie odwrócił na plecy i zaczął powoli ściągać białe skarpetki, delikatnie całował i lizał moje gładkie małe stópki, bardzo podniecające łaskotanie mnie ogarnęło. Miałam tylko na sobie już spódniczkę, która po chwili szybko ją zdjął. W powietrzu unosił się nasze podniecenie i zapach cudownego seksu… Opuściłam mu do końca jego bokserki i wzięłam jego kutasa do buzi.

    Taki duży i gruby w buzi mi się nie mieścił. Cudowny smak. Czułam jak wychodzą z niego soki. Trzepałam go mocno i lizałam mu jajuszka.

    Rozpiął koszulę, położyliśmy się w pozycji misjonarskiej, całując się długo i namiętnie.

    Czułam jego zapach perfum co powodował, że bardziej drżałam z rozkoszy.

    Włożył mi paluszek w cipkę, Boże jak było przyjemnie…

    Gdy wkładał mi języczek w cipkę, myślałam ze już dojdę, orgazm pulsował mi wielokrotnie prawie na pograniczu. Chciałam żeby włożył mi głęboko język, to usiadłam na jego twarzy, ruszał języczkiem w mojej cipce jak mikser. Ja już tylko pragnęłam by wszedł we mnie. Położyłam się na plecach, on lekko dźwignął moje bioderka, miałam stopy na jego klatce piersiowej, a on swoim kutasem pieścił moja łechtaczkę.  Już wtedy czułam ze jest za gruby na moja cipkę, ale chciałam go w środku. Włożył pierw główkę, czułam potworny ból, ale rozkosz i ekscytacja była coraz większa. Wkładał coraz głębiej, ale bardzo wolno, zobaczyłam i poczułam, że leci mi krew, przeraziłam się, a on mnie pocałował i powiedział, ze nic złego się nie stało i mam się nie bać. Wiedziałam i czułam, że tak będzie i nie da mnie skrzywdzić i nie aż tak będzie boleć. Jego kutas był w połowie w mojej cipce, ruszał nim coraz szybciej. Czułam jak mocno mnie rozpycha w środku, lizał moje piersi. Kwiczeliśmy i wzdychaliśmy z rozkoszy. Było cudownie. Takiego szczytowania nigdy nie miałam, nawet przy masturbacji Orgazm nieziemski. Włożył mi go między cycuszki i kazał wziąć do buzi. Spuścił mi się do buzi. Jego sperma była bez wonna, bardzo delikatnie słodka. Wycięłam z jego kutasa co do kropelki. Po cudownej rozkoszy, leżeliśmy nago razem przytuleni do siebie, delikatnie głaszcząc nasze ciała.

    Dochodziła godzina wieczorowa, mama zadzwoniła i zapytała czy wszystko w porządku, bo nic nie dałam jej znać. Trochę byłam zamyślona tak cudownym porankiem i południem, wiec z opóźnieniem mamie powiedziałam ze jest bardzo cudownie, a Darek się mną opiekuje i jest wszystko w porządku. Gdy wracaliśmy samochodem do domu, przez długi las nie mogłam przestać myśleć o następnym bzykaniu się  z Darkiem. Cała trasę przemilczeliśmy tylko do siebie się uśmiechaliśmy. Czułam  kolejną potrzebę  seksu z nim.

    Gdzieś w połowie tej drogi wpadłam, na pomysł by go troszkę zachęcić. Ściągałam majteczki (siedziałam z przodu) odwróciłam się do niego by nogami masować go po kroczu. Zdjęłam skarpetki i go masowałam, stópkami  lekko rozkraczając nogi pokazując swoją cipkę. (Wiem, było trochę to niebezpieczne i nie odpowiedzialne w czasie jazdy, ale wtedy o tym nawet nie myślałam mimo, ze kazał mi przestać i zapiąć pasy) Strasznie się mi spodobało gdy się wtedy kochaliśmy jak pieścił moje stópki. Nie wiedziałam, że tak to może być przyjemne. Gdy dojechaliśmy do domu Ja, jak wychodziłam z samochodu, dałam moje majteczki Darkowi by miał na pamiątkę i poszłam szybko do domu się wykąpać i przywitać z mamą, a Darek parkował auto do garażu.

    Po kąpieli miałam tylko na sobie długą koszulkę nocną, która zakrywała mnie do kolan. Leżałam sobie na swoim łóżku i rozmyślałam o dzisiejszym dniu. Myślałam o tym co by było gdyby chciał wejść w moją pupę.

    Po chwili wzięła mnie kolejna ochota by się przekonać jak to jest.

    Była późna godzina, wszyscy spali.

    Ja byłam tak podniecona, ze zeszłam zobaczyć z nadzieją czy Darek śpi po raz kolejny nago. Patrzę przez dziurę i ku mojemu zdziwieniu jeszcze nie spał, tylko walił sobie konia wąchając moje majteczki… Więc postanowiłam wejść do jego pokoju, tak by nikt nie usłyszał. On mnie zobaczył i zapytał

    -Co Ty tutaj robisz, dlaczego jeszcze nie śpisz?

    -Powiedziałam, ze mam ochotę jeszcze raz się kochać. Wiem, że miało to być  tylko raz, bo tak sobie postanowiliśmy, ale jednak coś to było ode mnie silniejsze.

    Usiadłam koło niego i chwyciłam tego dużego kutasa i zaczęłam nim energicznie ruszać wkładając sobie go do buzi.

    Po chwili gdy próbowałam usiąść wygodnie na jego dużym kutasie, to już czułam jak dotyka mojej cipki i pociera się o drugą dziurkę.

    Pragnęłam go ujeżdżać. On chwycił mnie mocno za tyłek i masował, a Ja wolno próbowałam sobie go włożyć w cipkę. Kolejny raz czułam jak mnie rozpycha. Powolutku, a następnie coraz szybciej go ujeździłam. Darek masował moje piersi. Czułam jak on coraz bardziej i głębiej wchodzi mi w cipkę. Poczułam wtedy bardzo mocny chwilowy ból. Pomyślałam o tym, że właśnie teraz straciłam chyba dziewictwo. Czułam jak jego duży kutas jest cały we mnie i mnie mocno rozpycha. Kochaliśmy się tak przez jakąś dłuższą chwile, ale cały czas miałam myśli jak to jest mieć w go pupie? Zapytałam się go.

    -Chciałbyś wejść mi w pupę? 

    -Bardzo.

    -Chce mnie rżnąć ostro w moją małą pupę?

    -Taaak Natalko…

    Wypięłam się on, zaczął lizać moją dziurkę. Dziwne uczucie jak ktoś tam liże, a zarazem bardzo przyjemne. Włożył jeden paluszek. Już powoli się przyzwyczajałam do tego dziwnego uczucia, mimo to było to bardzo podniecające. Darek wycisnął trochę soczków z swego kutasa by bardzo dobrze nawilżyć mi dziurkę. Już nie mogłam się doczekać. Po chwili delikatnie mi włożył. Byłam bardzo rozluźniona, ale czułam, ze jest za duży i za gruby. Mimo, ze Darek był bardzo delikatny i czuły. Czym dłużej to robił coraz głębiej jego kutas wchodził mi do dupci.  Cudowne uczucie jak mnie tak zapinał od tyłu. Stękałam z rozkoszy do poduszki by ktoś nie usłyszał.  Trzymał mnie jedna ręką za kucyki, druga za pierś i miętolił mocno. Dostaliśmy razem orgazmu. Poczułam jak Darek spuścił się w środku. Trzymał jeszcze kutasa w mojej pupie, czułam twardy gruby gorący bolec pulsuje i jak mnie wypełnia spermą.

    Bałam się, ze mogę przez to zajść w ciąże, bo sperma wychodziła mi z dziurki. Więc szybko się umyłam i wróciłam do Darka. Zobaczyłam jak leży, a jego kutas dalej stał. Zadałam sobie pytanie. Z skąd miał tyle energii?

    Mnie po takich dzisiejszych doświadczeniach, zaczęła bardzo boleć cipka i pupa.  Długo miałam problemy z załatwianiem się, ale czułam się cudownie i nie żałuje tego. Przez kolejne dni, tylko się pieściliśmy w ukryciu. Robiłam mu loda, a on mi minetkę. Choć po pewnym czasie czułam, że moja cipka nie jest ona w formie i musi odpocząć.

    Nie żałuję, ze straciłam właśnie z kuzynem dziewictwo. Może dla niektórych może się to wydać niemoralne, ale jestem szczęśliwa. Był to facet, z którym byłam gotowa stracić dziewictwo. Jest opiekuńczy, troskliwy. Nigdy mnie nie krytykował. Pomagał gdy tylko potrzebowałam pomocy. Czułam to w nim, (może to dziwnie zabrzmi) mojego chłopaka, a zarazem troskliwego taty. Którego nigdy nie miałam, bo nas zostawił, ale wracając do mojej historii.

    Nikt o nas się nie dowiedział, trzymaliśmy to w tajemnicy.

    Czekałam jeszcze te dwa lata by być pełnoletnia i móc się sama spotykać z Darkiem. Też tak zrobiłam. Dorosłam i wyjechałam do Darka. Tam poznałam nowych ludzi, otrzymałam dobrą prace. Mieszkamy teraz razem w innym mieście. Nit nie wie ze jesteśmy rodziną. Bo oficjalnie jesteśmy prą.

    I taka cała histeria mego pierwszego razu i pierwszej miłości, która trwa do dnia dzisiejszego. (historia była troszkę okrojona, ale chciałam mniej więcej przytoczyć ją histerię przeżyłam)

     

    Może kiedyś opiszę inne histerie, które nam przydarzyły.

    Fajnie się z kimś podzielić. Bo takie sytuacje jak moja jest wiele.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natalia Mandarynka69