Author: admin

  • Czerwony Kapturek

    Leśniczy od czasu jak upolował ostatniego wilka i wyprawił jego skórę, to lubił narzucić ją sobie na grzbiet i straszyć w takim przebraniu zbierające w lesie grzyby lub jagody młode wieśniaczki. Można powiedzieć, że robił to nader często jak się zorientował, że uciekając w popłochu przewracają się ukazując mu to, co mają pod spódniczkami. Dzisiaj też zaczaił się w zaroślach przy ścieżce. Gdy usłyszał odgłos kroków wysunął przez krzaki ubraną w wilczy łeb głowę. Obok niego przechodziła dziewczyna w czerwonej pelerynie i z wiklinowym koszykiem w ręce.

    – Kto ty jesteś i dokąd idziesz? – Zapytał grubym głosem. Dziewczyna wcale się jednak nie przestraszyła ani też nie zdziwiła widząc gadającego wilka. Pewnie była z tych bardziej łatwowiernych, wierzących w bajki o dobrych wróżkach i innych elfach.

    – Jestem Czerwony Kapturek i idę do mojej chorej babci, niosę jej lekarstwa i pyszny obiadek.

    – A gdzie mieszka twoja babcia? – Zapytał ponownie gajowy.

    – W chatce na skraju lasu. – Odpowiedziała dziewczyna. Przebrany za wilka leśniczy grzecznie się pożegnał z Kapturkiem i skrótami, co sił w nogach pognał do chatki owej babci. Tam leśniczy szybko przekonał babcię, że źle wygląda i musi iść do lekarza. Gdy tylko babcia wyszła do lekarza, on znowu przebrał się w skórę wilka, wcisnął w pidżamę babci i położył się do łóżka. Po chwili do domu zapukał Czerwony Kapturek. Dziewczyna weszła do środka i zobaczyła chorą babcię. Bardzo ją biedulkę choroba zmieniła. Nie wyglądała dobrze. Dziewczyna zaczęła pytać:

    – Babciu, babciu, dlaczego masz takie duże oczy? – Żeby cię lepiej widzieć oczywiście. – Odpowiedział leśniczy.

    – Babciu, babciu a dlaczego masz takie duże uszy? – Żeby cię lepiej słyszeć oczywiście. Już się miała zapytać, dlaczego babcia ma takie duże zęby, gdy zauważyła dziwne wzniesie kołdry. Zajrzała pod spód. Leśniczy nie spodziewał się tego. Leżał pod kołdrą speszony i zaczerwieniony pod wilczą skórą a przez dziurę w pidżamie sterczał jego duży penis. Natura hojnie go obdarzyła, więc Czerwony Kapturek patrzył z rozdziawioną buzią. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Leśniczy zastanawiał się jak z niej wybrnąć z twarzą, gdy niespodziewanie pomogła mu dziewczyna.

    – Babciu, ja wiem, co to jest. Mój chłopak ma takie samo i nazywa to kutasem. Bawię się nim czasami a nawet jak mu zimno to chowam go do mojej pochewki. Nie przypuszczałam babciu, że ty także posiadasz kutasa. Leśniczy stwierdził wtedy, że nie ma, co już dłużej owijać w bawełnę.

    – Tak posiadam, ale nie jestem twoją babcią tylko leśniczym zjedzonym przez złego wilka. Wygramolił się ze skóry a przy okazji i z całego swojego ubrania pozostając tylko w stroju Adama. Wspólnie zbili skórę wilka i wyrzucili przez okno. Czerwony Kapturek nakarmił leśniczego obiadkiem i napoił go. Cudem ocalony leśniczy zauważył, że dziewczyna tak manewruje naczyniami i sztućcami, żeby dotknąć lub chociaż trącić jego stojącego nadal penisa. I wciąż ukradkiem rzuca na niego okiem czerwieniąc się przy tym uroczo. Przypomniał sobie, co wcześniej dziewczyna mówiła o chowaniu do pochewki i zagaił rozmowę.

    – Nie zauważyłaś, że się trochę chłodno zrobiło?

    – Może troszkę. – Opowiesz mi coś więcej o tej twojej pochewce?

    – Naprawdę nic pan o niej nie wie?

    – Droczyła się z leśniczym dziewczyna.

    – Nie wiem czy mogę, bo mam ją schowaną.

    – Nie nic nie wiem – Zrobił maksymalnie zdziwioną minę leśniczy.

    – No to może panu ją przez chwilkę pokażę. Wstała i podniosła do góry skraj swojej spódniczki. Zobaczył jej długie proste nogi, dość szerokie biodra i kępkę gęstych czarnych włosów wystających z pod białych majtek.

    – No i gdzie ta Twoja pochewka? – Dopytywał leśniczy, udając nic niewiedzącego.

    – No faktycznie tak to jej nie widać, niech pan poczeka chwilę. Usiadła na łóżku w szerokim rozkroku na wprost leśniczego. Poczuł jak coraz mocniej bije mu serce. Myślał, że prawie mu wyskoczy z piersi, gdy dziewczyna znowu podniosła skraj swojej spódniczki. Widok ten był wspaniały. Szeroko rozłożone szczupłe uda a miedzy nimi ukryta w czarnym runie cipka. Cipka to mało powiedziane, bo i Czerwonego Kapturka natura także hojnie obdarzyła. Wydatne, mięsiste wargi sromowe kojarzyły mu się raczej z klaczą niż z piękną młodą dziewczyną. Gdy rozchyliła je z cichym mlaśnięciem zobaczył różowe mniejsze falbanki i błyszczące wnętrze. Chyba czytała mu w myślach, bo zapytała cicho:

    – Nadal jest panu chłodno? Leśniczy nic nie odpowiedział, tylko przysunął się do niej i delikatnie dotknął palcami jej krocza. Zadrżała cała przymykając oczy. Poczuł na swej ręce jej wilgoć i bijące od niego ciepło. Przybliżył rękę do twarzy. Zapachu tego nie można było z niczym innym pomylić. Zapachu podnieconej kobiecej cipki. Wsunął palce do ust. Obserwowała go spod przymrużonych powiek jak delektował się ich smakiem. Opadła zachęcająco plecami na poduszki. Pohamował chęć natychmiastowego położenia się na niej i wsadzenia w nią swojego kutasa. Za to oparł się na łokciach miedzy jej rozłożonymi nogami i z odległości kilku centymetrów chłonął jej zapach. Miał zamknięte oczy. Gdy coraz bardziej zbliżał swą twarz do jej krocza zapach był coraz mocniejszy, aż w końcu jego nos zatrzymał się w samym środku cipki stając się w jednym momencie cały mokry. Niecierpliwe paluszki dziewczyny zrobiły mu niespodziankę wychylając się po bokach bioder i rozchylając mięsiste wargi. Uśmiechnął się tylko, gdy biodra dziewczyny uniosły się do góry i rozchylona cipka zatrzymała się na jego rozchylonych ustach. Wpił się w nią jak pijawka a potem razem opadli powoli na łóżko. Wyszukał językiem nabrzmiałą łechtaczkę i objął ją swoimi wargami. Nie spodziewał się, że będzie aż taka duża. Miała wielkość lekko już rozpuszczonego w ustach cukierka. Ssał ją i całował, aż ciało dziewczyny w pewnym momencie wygięło się jak cięciwa łuku a z jej ust wydobył się ni to krzyk ni to charkot. Dyszała ciężko, gdy on zadarł do góry jej bluzkę. Nagie małe piersi z różowymi brodawkami podnosiły się i opadały. Sutki stały na baczność prawie tak jak jego kutas. To był już ten czas. Przygotował się na opór, ale penis po prostu wpadł do mokrej i nabrzmiałej cipki dziewczyny i zatrzymał się dopiero na jądrach. Jednak to nie krocze jego żony, lekko już zużyte i wyeksploatowane przez liczne porody. Czuł młodość cipki, jej sprężystość, jak dokładnie go opatulała. Skórka praktycznie od razu zsunęła się z główki i doszło do jej intymnego połączenia ze ściankami pochwy. Zaczął wolno pracować biodrami. Jego kutas poruszał się wysuwając się praktycznie w całości to znowu zatrzymując się dopiero na jądrach. Gdy dziewczyna zaczęła szybciej oddychać przyspieszył swe ruchy. Obydwoje doszli w tej samej chwili. Chciał skończyć na jej brzuchu, ale ona przytrzymała go nogami w sobie. Mocne fale gorącej gęstej spermy strzelały wprost do jej mokrej od soków cipki. Po chwili leżeli obok siebie dochodząc po spełnieniu. Babci nadal nie było, bo wiadomo, jakie kolejki są do lekarzy, więc Czerwony Kapturek zabrał swój koszyczek i wrócił do domu. Do lasu zbliżała się jesień ze swoimi deszczami i chłodami. Leśniczy nie lubił chłodu i załatwił sobie codzienną dostawę ciepłej pochewki do swojego domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Koronowo

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość oraz konstruktywną krytykę.

  • Aneta na wagarach

    Aneta i Robert spotykali się już 2 miesiące. Ona miała 15 lat on 20. Pewnego dnia gimnazjalistka uznała, że pójście do szkoły to zły pomysł, gdyż miała 3 kartkówki, do których kompletnie nic nie umiała. Postanowiła pójść do mieszkania Roberta. 

    Na klatce schodowej pod wycieraczką znalazła klucze do mieszkania ukochanego weszła odłożyła plecak i poszła do łazienki. Chciała tylko przejrzeć się w lustrze, ale to, co zobaczyła przy umywalce bardzo ją zaskoczyło. Stała tam mała paczuszka prezerwatyw. Opakowana w folię. Aneta była dziewicą. Co prawda ona i Robert zabawiali się ze sobą badając zakamarki Swoich ciał, ale jeszcze nigdy nie doszło do penetracji jej ciasnej dziurki. Usłyszała jak drzwi się otwierają. Wiedziała, że to on. Kiedy wyszła z łazienki spojrzał na nią zaskoczony. 

    -Nie jesteś w szkole?- zapytał

    -No jak widać- powiedziała i wyciągnęła w jego stronę paczkę z gumkami

    -Aneta nie myśl o mnie źle, po prostu pomyślałem, że przy dzisiejszym spotkaniu do czegoś dojdzie -tłumaczył się chłopak

    Aneta tylko podeszła i pocałowała go, a potem udała się do małej biblioteki gdzie stał komputer. Poszedł za nią. Zaczęła się zmysłowo rozbierać, najpierw zdjęła biały T-shirt, następnie odpięła guzik od dżinsowych szortów, które opadły na podłogę. Stała tylko w staniczku i majtkach. Robert podszedł do niej i rozpiął stanik. Piersi wielkości jabłek ukazały się całe sutki były średnie i pięknie sterczały. Uklęknął i zębami zaczął jej ściągać majteczki. Było widać, że jej się to podoba. Była rozpalona po chwili podeszła do komputera i wpisała jedną ze stron porno. Usiadła na fotelu włączyła film i zaczęła robić sobie dobrze paluszkami głośno oddychając. Robert chwilę stał jak słup soli, ale po chwili dosiadł się do niej i zaczęli się zabawiać. Kiedy Aneta zaczęła szczytować on wyłączył film, wziął ją na ręce i zaniósł na łóżko. Kazał jej poślinić dużego sterczącego penisa. Zrobiła to z ochotą. Po chwili wyjął go z buzi i skierował w stronę dziewiczej dziurki. Przyłożył i zaczął delikatnie się wsuwać. Aneta wiła się z bólu i chciała to skończy, jednak nie miała wyjścia. Robert zaczął poruszać się coraz szybciej, a Aneta zamiast bólu zaczęła odczuwać rozkosz po chwili zaczęła krzyczeć a on wyjął szybko penisa i spuścił się na jej twarz.

    Kocham Cię – szepnął i pocałował w rozchylone usta

    Ja Ciebie też- Odpowiedziała Aneta 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    bob kob

    Mam nadzieję że się spodoba 🙂

  • Oprawczynie czesc II

    Rachel była pod wrażeniem umiejętności Nicole i podziwiała z jakim automatyzmem i precyzją wykonywała karę. Kopnęła ponownie mężczyznę, a on napiął z bólu wszystkie mięśnie. Gdy jego mięśnie zaczęły wiotczeć, a krzyk z bólu ustawał poczuł kolejnego kopa. Lisa spojrzała na Rachel.

    – Nicole wykonuje stale kopnięcia, a to gwarantuje, że ofiara jest w ciągłym bólu – wyjaśniała. – Słyszałam Rachel, że ty też dość dobrze radzisz sobie z taką techniką kopania – zapytała Lisa.

    – Nauczyłam się wiele od Nicole i ciężko nad tym pracowałam. Firma dla której pracuję promuje kopanie w jądra jako metodę dyscyplinowania mężczyzn i wymaga  poprawy w ilości dostarczanego poziomu bólu, jak to tylko możliwe – odparła Rachel z nieukrywaną dumą w głosie.

    Lisa była zadowolona z jej postawy.

    – Może kiedyś będzie miejsce dla ciebie tutaj, w mojej drużynie – powiedziała. – Wciąż szukam kobiet, które potrafią zrozumieć ideę tego, co tu robimy i do tego nie wahają się zadawać ból. Wiele kobiet ma z tym duży problem i fizyczny i moralny – dodała.

    Rachel pochlebiały takie słowa i z trudem uwierzyła, że tak dobrze ją oceniono.

    – Dziękuję bardzo. Byłabym bardzo wdzięczna za możliwość pracy z tobą – podziękowała za pochwałę Rachel.

    Obie panie ponownie skierowały wzrok na monitory, by oglądać przebieg egzekucji kary. Już po serii 10 kopnięć było jasne, że mężczyzna znajdował się w stanie bólowej agonii. Na ekranach Rachel zauważyła, że jego worek mosznowy był zaczerwieniony, a w niektórych miejscach pojawiły się na nim fioletowe siniaki. Widoczny stał się już także lekki obrzęk jąder.

    Ofiara spojrzała na nogę Nicole, będącą w trakcie zamachu do kolejnego lotu w stronę jego jąder. Po chwili mocno szarpnął głową, zamykając oczy z bólu, co niechybnie świadczyło, że kolejny kopniak dobrze trafił w cel. Napiął odruchowo mięśnie nóg w próbie zaciśnięcia ich i tym samym osłonięcia swojej męskości, ale to nie było możliwe. Nogi przywiązane do ramy pozostały rozwarte i Nicole kopnęła go z łatwością w jądra ponownie. Łzy płynęły mu z oczu, gdy czuł jak jego klejnoty były powoli rozbijane.

    Jako, że kara trwała nadal Rachel stała się bardzo pobudzona i przez chwilę wróciła myślami do przyjemnych dla niej wspomnień z dzisiejszego ranka. Szybko starała się ukryć ten fakt w celu chęci okazywania profesjonalnego zachowania i postawy.

    Kara była kontynuowana, a ofiara wyła z bólu. Mimo, że ustach mężczyzny tkwił stale knebel, to jednak znaczna część krzyków była wyraźnie słyszalna. W tym czasie skazaniec przyjął już 25 kopnięć. Wyglądał już na całkowicie wyczerpanego z powodu fizycznej i psychicznej walki z oszałamiającym go bólem. Rama do której był przywiązany znakomicie eksponowała jego ciało do dyspozycji oprawczyni. Jęczał zupełnie bezsilny, gdy kopniak za kopniakiem dopełniały jego losu.

    Rachel patrzyła na ekrany i zauważyła, że jego jądra opuchły już bardzo wyraźnie. Oznaczało to, że przy każdym kolejnym kopnięciu zamiast podskakiwać bezładnie jak wcześniej teraz jedynie tylko trochę się unosiły i szybko opadały. Cała moszna była czerwona z dużymi, fioletowymi znakami, pokazując miejsca w które trafiły kopnięcia. Rachel wiedziała z doświadczenia, że gdy jądra są już bardzo skopane, to nawet lekki dotyk sprawia przeraźliwy ból, więc każdy kolejny kopniak musiał być dla mężczyzny piekłem.

    Lisa odwróciła się do Rachel.

    – Czy zauważyłaś, że kopnięcia są już teraz wykonywane wyraźnie wolniej ? – zapytała Lisa.

    – No, tak to chyba wygląda – odrzekła trochę niepewnie Rachel.

    – Powód tego jest prosty – wyjaśniała Lisa. – Gdy jądra są już mocno obite to ból wywołany przez kopnięcie trwa znacznie dłużej. Aby przedłużyć karę częstotliwość kopnięć jest mniejsza. Siła kopniaka również jest obniżona w celu przedłużenia bólu. Wkrótce kopnięcia będą zadawane połową siły, a Nicole będzie go tylko kopać co około 30-40 sekund, ale ból będzie się utrzymywał u niego na bardzo wysokim poziomie – zakończyła Lisa.

    – Dzięki, że mi to powiedziałaś – odparła Rachel. – To jest bardzo dobry pomysł, aby przedłużać ból. Można używać tego sposobu przy standardowej karze  kopania jąder, aby przedłużyć czas jej trwania – zauważyła.

     Rachel była pod wrażeniem tego sposobu i już wiedziała, że na pewno zastosuje to w swoich praktykach.

    Torturowany mężczyzna  nie był już w stanie kontrolować swoich reakcji na cokolwiek. Miał szeroko otwarte oczy i krzyczał  pomimo knebla już niemal nieprzerwanie. Szarpnięcie ciałem oznaczało, że poczuł zadanego mocniej niż wcześniejsze kopniaka numer 40.  Jego jądra były już dwa razy większe w stosunku do stanu pierwotnego.

    Nicole zaprzestała kopania i podeszła do swojej obolałej ofiary. Złapała go za jaja, aby je skontrolować i spróbować ocenić jak długo może kontynuować wykonywanie tej procedury. Spojrzała mu w oczy.

    – Jestem pewna, że mogą wytrzymać jeszcze kilka kopnięć –powiedziała. – Potem zaczniemy rozgniatanie. Jesteś odważnym mężczyzną i znosisz to zupełnie dobrze. Tak na szybko dam ci kolejne 10 kopnięć. Ok?

     Skazaniec potakująco skinął głową.

    Rachel był zaskoczona, ale podziwiała podejście Nicole do tego mężczyzny. Wszystkie kobiety miały tu szacunek dla skazańca i jak na relację kat-ofiara były dla niego bardzo wyrozumiałe. Rachel myślami wróciła do niedawnej sesji karnej z Davem i przypomniała sobie jej nieprofesjonalne pogrywania i drwiny. Było jej wstyd, że nie potrafiła wtedy się opanować i nie zachowała się w sposób właściwy. Funkcjonariuszki tutaj wyraźnie wykazywały współczucie i szacunek dla skazańca. Spojrzała z powrotem do pokoju kar i zauważyła, że dwie strażniczki, które przyprowadziły skazańca nadal tam stoją. Były spokojne, opanowane i miały proste zadanie obserwowania wykonania kary. Nagle jedna z nich podniosła butelkę ze słomką i podała ją do ust mężczyźnie, pozwalając mu się napić.

    Lisa odwróciła się do Rachel by dodać komentarz do tej sytuacji.

    – W tej chwili skazany musi być bardzo spragniony – powiedziała. – Butelka zawiera napój energetyczny, aby pomóc utrzymać mu świadomość. Pomaga mu też zachować przytomność podczas nasilania się bólu – podsumowała.

    Rachel skinęła głową ze zrozumieniem. Strażniczka wróciła na swoje miejsce. Mężczyzna uspokoił się trochę, ale było widać, że opuchnięte jądra powodują u niego ogromny ból. Wtedy Nicole wykonała kopnięcie i jego ból natychmiast wrócił do najwyższego poziomu. Ciało skazańca napięło się i zaczął bezładnie kręcić głową w lewo i prawo.

    Za chwilę kolejny kopniak spowodował wznowienie ciągłego wycia z bólu. Jego ciało wisiało bezwładne i tylko na krótko było napinane, gdy fala bólu po kopnięciu docierała do mózgu. Oczy Rachel przeskakiwały pomiędzy oglądaniem zbliżeń z widoku na jego jądra na monitorach, a oglądaniem Nicole wykonującej karę.

    W końcu dała mu kopniaka numer 50 i zaraz wzruszyła ramionami, myśląc: “Dlaczego nie ?”. Następnie dała mu kopniaka numer 51 z nieco większą siłą. Mężczyzna krzyczał pomimo knebla, ale jego krzyk powoli zamierał.

    Nicole podeszła do stołu w rogu pokoju i zabrała z niego zgniatacz jąder.
    Zgniatacz jąder był urządzeniem, jakie Rachel widywała już wcześniej. Do tej pory nie widziała go w użyciu, a jedynie wiedziała, że taki przyrząd jest stosowany przy kastracjach. Urządzenie miało dwa metalowe pręty o długości około 15 centymetrów, połączone śrubami na każdym końcu. Pręty te rozwierano i wkładano pomiędzy nie mosznę nad jądrami ofiary tak, aby oddzielić jądra od reszty ciała. Następnie zwierano pręty przy pomocy śrub, aby jądra nie mogły już się przez nie wydostać. W ten sposób jądra były uwięzione i oddzielone od ciała ofiary. Zwykle śruby motylkowe zapewniały mocne zwarcie prętów.
    Od dołu do blaszki z gwintem mocowanej na końcach obu zwartych prętów dokręcano za pomocą dwóch śrub płytkę z grubego, przezroczystego tworzywa. Płytka była dokręcana przez te dwie śruby za pomocą motylkowych nakrętek, co pozwalało łatwo zbliżać lub oddalać płytkę do metalowych prętów. Ruch płytki w górę powodował zgniatanie uwięzionych jąder pomiędzy płytką, a metalowymi prętami. Oprawczyni mogła bardzo dokładnie wyregulować siłę zgniatania i kontrolować zadawanie bólu ofierze. Ponieważ pomiędzy dwoma prętami i płytką z tworzywa nie znajdowała się żadna inna przeszkoda oprócz jąder skazańca, oprawczyni mogła dokręcać płytkę do samych prętów i wtedy następowało rozerwanie jąder w mosznie, tak jak to było planowane do wykonania obecnie.

    Rachel poczuła nową falę podniecenia gdy Nicole podeszła do mężczyzny z urządzeniem. Podniosła mu przed oczy przyrząd i przez chwilę trzymała go w tym położeniu. Mężczyzna spojrzał na przyrząd wiedząc, do czego był przeznaczony i do czego miał zostać wkrótce wykorzystany. Nicole następnie odkręciła z przyrządu płytkę z tworzywa i odłożyła ją z powrotem na stole.  W jej ręce zostały tylko dwa metalowe pręty. Poluzowała obie śruby, które je łączyły i tym samym rozszerzyła odległość pomiędzy nimi. Podeszła do skazańca i ostrożnie przełożyła straszliwie już spuchnięte jądra mężczyzny pomiędzy prętami i gdy pręty były już nad jądrami zaczęła skręcać obie śruby, które je łączyły. Skręciła śruby tak, że jądra już nie mogły się wydostać z pułapki, ale nie dokręciła śrub do pełnego zwarcia prętów.

    Nicole puściła urządzenie swobodnie i jądra skazańca zadyndały sprężyście ciągnięte w dół przez ściskające mosznę pręty. Mężczyzna zawył z bólu ponownie, ale zaraz się uspokoił. Nicole podeszła do stołu i podniosła z niego zostawioną na nim płytkę z tworzywa. Wróciła do swojej ofiary i założyła płytkę od spodu jąder łącząc ją z zamontowanymi już na mosznie prętami poprzez dwie długie śruby po bokach. Teraz jądra skazańca znalazły się pomiędzy prętami i płytką.

    – Zanim twoje jądra zostaną rozerwane, to będę ci musiała zadać więcej bólu – powiedziała spokojnie Nicole. – Będę skręcać  i luzować zgniatacz kilka razy aby to uzyskać – wyjaśniała. – Postaram się tym urządzeniem spowodować u ciebie jak najwięcej bólu. Miażdżenie twoich jąder po tych wszystkich kopnięciach spowoduje trwałe uszkodzenia, ale w tym przypadku to właśnie zamierzam osiągnąć – zakończyła.

    Mężczyzna skinął głową, jakby chciał powiedzieć, że zrozumiał, chociaż nie wyglądał na szczęśliwego. W oczach miał przerażenie i jego twarz zastygła w bezruchu. Ponownie wzrosło mu tętno i próbował myśleć o wszystkim tylko nie o tym co dla niego przygotowano. Bez powodzenia.

    Rachel była poruszona tym, że mężczyzna przyjmował wszystko bez oporu, ale wtedy właśnie Lisa wrzuciła swój komentarz do sytuacji.

    – Znosi swoją karę bardzo dobrze – stwierdziła. – Wie, że jest winny i winę mu udowodniono, zna swoją karę i znał konsekwencje czynu zanim popełnił przestępstwo. Kara jaką mu wyznaczono wynika z obowiązującego prawa. Wcześniej wyjaśniono mu szczegółowo jej przebieg. Wie, że gdyby stawiał opór to przysporzyłoby mu to tylko wielu długich, bolesnych, dodatkowych cierpień. Najgorsza z takich kar dla opornych to zostawienie ich w celi z założonym zgniataczem jąder zaciśniętym tylko częściowo. Po kilku godzinach ból jest tak ogromny, że skazańcy tracą zmysły i stają się potulni jak baranki – dodała uśmiechając się. — – Widziałam już wielu takich po tym bardzo prostym zabiegu i zdziwiłabyś się jak byli bardzo odmienieni – mówiła nie przestając się uśmiechać.

    Obie kobiety zastygły w oczekiwaniu na ciąg dalszy. Oczy Rachel  niemalże przywarły do ekranu gdy patrzyła, jak zgniatacz był stale dokręcany. Mężczyzna zaczął ciężko dyszeć jak tylko poczuł, że Nicole zaczęła kręcić motylkami śrub. Dyszał coraz szybciej od momentu dotknięcia płytki do spodu jego jąder, a gdy płytka dalej posuwała się do góry zaczął krzyczeć.

    Rachel patrzyła, jak płytka przesuwa się ku górze ściskając jądra, próbując je spłaszczyć. Miała świetny widok na ekranach dzięki zbliżeniom kamer. Nicole działała ostrożnie, aby być pewną, że spowoduje ściśnięciem maksymalny ból, ale bez rozerwania jąder przedwcześnie. Kiedy uznała, że znalazła to miejsce, to wtedy cofnęła się o dwa kroki od swojej ofiary i podziwiała swoje dzieło.

    Mężczyzna miał silnie napięte ciało i walczył próbując powstrzymać ból. Nie sądził, że może być aż tak źle. Chciał zrobić wszystko, co mógł, aby odwrócić uwagę od bólu, ale nic nie działało. Jego cierpienie potęgowało się.

    Rachel patrząc na to wróciła myślami do sytuacji gdy nadepnęła jądra Dave i przypomniała sobie podobne zachowanie się ciała ofiary. Ból odczuwany przez stałe zgniatanie jąder jest wielki. Pomyślała sobie, że zakup takiego zgniatacza do pokoju kar to bardzo dobry pomysł. Deptanie jąder uznała za nieco amatorskie rozwiązanie w porównaniu do profesjonalnego zgniatacza.

    Minęło kilka minut. Mężczyzna nie doświadczał żadnych nowych rodzajów tortur, a ból w jego jądrach nie tylko się nie zmniejszał, ale stawał się szaleńczy. Zgniatacz okazywał się być bardzo skutecznym narzędziem tortur. Zanim skazaniec zaczął tracić przytomność Nicole podeszła i poluzowała śruby pozwalając jądrom powrócić do mniej więcej normalnego kształtu. Mężczyzna oddychał  z trudnością i knebel mu tego nie ułatwiał, ale widać było, że zdecydowanie mu ulżyło, gdy zgniatacz został poluzowany. Mięśnie stawały się bardziej wiotkie i nie był już w stanie napięcia całego ciała.

    – To było pierwsze zgniatanie, ale muszę wykonać ich więcej, zanim zmiażdżę ci jądra powiedziała Nicole. – Zadam ci jak najwięcej bólu, jak to tylko możliwe kolejnymi zgnieceniami. Następnym razem będę dokręcać zgniatacz trochę mocniej, aby zadać więcej bólu. Mam nadzieję, że wyczujesz różnicę i będziesz cierpiał znacznie bardziej i dłużej, bo także dłużej pozostawię na tobie dokręcony zgniatacz – zakończyła.

    Po wysłuchaniu tego mężczyzna po prostu skinął głową, jakby by się zgadzał z tym, co Nicole powiedziała. To zaskoczyło, a nawet zszokowało Rachel, że nawet po tym wszystkim co ten mężczyzna przeszedł, dalej wydawał się akceptować swoją karę. Rachel sądziła, że każdy mężczyzna w obliczu czekającej go kastracji będzie walczyć  o uratowanie męskości, ale z pewnością tu nie miało to miejsca.

    Nicole znów zaczęła dokręcać zgniatacz i mężczyzna zaczął wić się szarpiąc więzami. Pomimo knebla wyrzucił z siebie straszliwe okrzyki bólu, płytka ponownie od spodu miażdżyła mu jądra. Rachel wyraźnie widziała, że jego jaja były teraz bardziej płaskie niż ostatnim razem. Odległość pomiędzy płytką i dwoma prętami mocującymi  była już chyba mniejsza niż jeden centymetr, a to oznaczało, że zgniecenie zmniejszyło jądra do jednej czwartej rozmiaru wyjściowego, przy czym zgniatanie rozpoczęto, gdy jądra były bardzo opuchnięte. Na monitorze w pokoju obserwacyjnym pokazała się informacja, że ta odległość to 9 milimetrów, a widok z dołu uwidaczniał poziom zmiażdżenia. Jądra mężczyzny wyglądały jak dwa mięsne placki wołowego hamburgera. Nic dziwnego, że powodowało to tak wiele bólu.
    Nicole zostawiła zakręcony na jądrach zgniatacz na ponad 6 minut zanim poluzowała śruby. Gdy zgniatacz został poluzowany skazaniec odchylił głowę do tyłu tak daleko, jak tylko mógł i zamknął oczy. Rachel patrzyła na ekran monitora i zauważyła, że jego jądra spuchły jeszcze bardziej. Nigdy wcześniej nie widziała tak bardzo opuchniętych jąder. To niesamowite, że mogła zobaczyć coś takiego. To co widziała zwiększało jej podziw dla umiejętności Nicole.

    Głowa mężczyzny opadła i starał się on zobaczyć swoje jądra. Nicole podniosła lustro oparte o ścianę i umieściła je tuż pod nimi, aby mógł je zobaczyć. Był w szoku, gdy ujrzał obraz w lustrze. Zaczął płakać. Łzy spływały mu po policzkach przez chwilę, ale za moment zaczął szlochać. Jądra są bardzo ważne dla każdego mężczyzny, więc  gdy zobaczył, co mu z nimi zrobiono, poczuł się całkowicie przegrany.

    Nicole położyła rękę na jego ramieniu.

    – Przykro mi, ale musimy to zrobić – stwierdziła. – Wyrok, jaki dostałeś mówi, że mam nie tylko zniszczyć twoje jądra, ale to musi być wykonane okrutną metodą. Ta kara ma odstraszać innych zanim popełnią przestępstwo i musi budzić w nich strach. Dam ci chwilę odpocząć przed rozpoczęciem następnego zgniatania. Ok? – zapytała spokojnie Nicole.

    Mężczyzna skinął głową z wdzięcznością. W obu pokojach panował ponury nastrój. Wszystkie kobiety rozważały w myślach to, co tu się odbywało. Wszystkie myślały o tym, czy trzeba zadawać tyle bólu. To nie leżało w ich naturze i toczyły wewnętrzną walkę stale ważąc argumenty za i przeciw. Z jednej strony widziały zgwałcone, bite i maltretowane przez męskich oprawców kobiety, gwałcone i bite dzieci, a z drugiej widziały niewyobrażalne cierpienia mężczyzny, przykutego do ramy, nagiego, tracącego z każdą minutą swą męskość. Miały bardzo mieszane uczucia, czy karę należy kontynuować z powodów humanitarnych, jednak radykalnie spadające statystyki popełnianych przestępstw potwierdzały słuszność takiego karania.

    Nicole wróciła do torturowanego mężczyzny.

    – Muszę rozpocząć następny etap zgniatania – powiedziała. – Tym razem gdy jądra będą mocno zgniecione będę szybko odkręcać i dokręcać zgniatacz. To będzie dla ciebie jeszcze bardziej bolesne. Podwoję także czas miażdżenia – dodała.

    Mężczyzna skinął głową. Nicole szybko zacisnęła zgniatacz do pozycji jak przy poprzednim zgniataniu. Mężczyzna natychmiast zamknął oczy z bólu i po raz kolejny paraliż mięśni wypełnił jego ciało. Rachel patrząc przez szybę zauważyła jak jego dłonie zaciskają się i otwierają, walcząc o przezwyciężenie bólu wraz z resztą jego ciała.

    Nicole chwyciła zgniatacz i poluzowała go do około 15 milimetrów z 9, zanim zaczęła dokręcać go ponownie. Powtarzała to kilkakrotnie raz za razem. Głowa mężczyzny tkwiła nieruchomo, jego oczy otwarły się szeroko, a z gardła przed blokujący knebel wydostawały się przeraźliwe charczenie i krzyk naprzemian. Rachel patrzyła jak bardzo są ściskane jego jaja i pomyślała, że już niedługo nadejdzie ich koniec. Nicole torturowała mężczyznę w taki sposób przez dziesięć minut zanim poluzowała zgniatacz i odeszła od skazańca.

    Nicole spojrzała w okno pomiędzy pomieszczeniami i skinęła głową do obu obserwujących kobiet.

    – Teraz Nicole użyje zgniatacza do wykastrowania mężczyzny – stwierdziła Lisa. – Najpierw – wyjaśniała – oba pręty zgniatacza, te nad jądrami, dokręci do oporu bardzo mocno, tak aby zamknąć naczynia krwionośne w tym miejscu. Pozwoli to zablokować dopływ krwi do jąder i zmniejszyć krwawienie podczas rozrywania się jąder. Następnie wykona kastrację i zaraz po tym skazaniec zostanie zabrany do pielęgniarek, które usuną pęknięte i zmiażdżone jądra i opatrzą je. Jest to jedna z najmniej kłopotliwych form kastracji – podsumowała.

    Rachel coraz trudniej powstrzymywała emocje i nie mogła spokojnie usiedzieć na miejscu. Widziała jak Nicole dokręca dwa pręty uciskające mosznę nad jego jądrami i jak mężczyzna szarpnął się i zawył z bólu.

    – Teraz będę cię kastrować – powiedziała spokojnie do skazańca Nicole. – Powoli dokręcę  zgniatacz aż do pęknięcia obu jąder. Później będę dokręcać zgniatacz do końca, aby zmiażdżyć resztki twych jąder. Wtedy będę miała pewność co do ich całkowitego zniszczenia – wyjaśniła, nie zostawiając skazańcowi złudzeń co do dalszych zamiarów.

    Mężczyzna odwrócił głowę na bok, a Nicole chwyciła zgniatacz. Najpierw z jednej strony, a następnie z drugiej powoli dokręcała śruby. To działanie natychmiast przywróciło walkę ciała mężczyzny z bólem jak i krzyki. Nicole nie zwracała na to uwagi, lecz powoli kontynuowała zgniatanie jąder. Gdy jądrom pozostało już mniej niż 9 milimetrów zatrzymała dokręcanie.

    Rachel siedziała nerwowo wpatrując się w monitor. Lisa przycisnęła kilka przycisków. Wyłączyła w ten sposób mikrofony z wyjątkiem jednego, tego w pobliżu jąder skazańca. Dzięki temu można było usłyszeć, a nie tylko zobaczyć, proces zniszczenia jąder.

    Bardzo powoli Nicole dokręcała skrzydełka śrub, raz lewą, raz prawą. Mężczyzna napiął wszystkie mięśnie z bólu, wyrzucił z płuc całe powietrze i łapał następny oddech nieregularnie, pozostając na bezdechach coraz dłużej.

    – Jeszcze tylko kilka dokręceń i już – szepnęła Lisa.

    Nicole przekręciła śrubą i przez głośniki można było usłyszeć dźwięk silnego naprężania się czegoś w obu jądrach. Na monitorze informacja o wysokości jąder pokazywała już tylko 5 milimetrów. Rachel otwarła szeroko usta i podniosła rękę aby je zasłonić. Widziała na ekranie wyraźne tętnienia w lewym jądrze mężczyzny. Trzymała  ciągle rękę zakrywając usta. Jego lewe jądro nagle pękło i głową mężczyzny wstrząsnęły skurcze  dzikiego bólu. Krzyczał jak opętany, a jego ciało zastygło w niesamowitym napięciu się wszystkich mięśni.

    Nicole wstrzymała dokręcanie pozwalając skazańcowi cierpieć ból zmiażdżenia mu lewego jądra zanim zostanie mu zmiażdżone prawe. Rachel zauważyła na monitorze, że prawe jądro ma wyraźny zarys, natomiast lewe jakby zamieniło się w coś nie mającego kształtu, w coś jakby pulpę.

    Lisa uśmiechnęła się, wydając się być zadowoloną z rezultatu. Widziała przyjemność z oglądania na twarzy Rachel.

    – Nie przejmuj się, to jest Ok, że jesteśmy zadowolone z tego, że poszło zgodnie z planem – zauważyła Lisa. – Osobnik tam za szybą jest karany uczciwie za to co zrobił i zgodnie z prawem. Mężczyźni mają jajka na zewnątrz i to jest ich przekleństwo. Wiesz, tak jakby specjalnie natura zrobiła im takiego psikusa, żeby ich tam karać – dodała z przekąsem. – To naturalne, aby odczuwać pewien komfort, że przestępca jest ukarany zdecydowanie za to co zrobił. Nie powinno się czuć  wstydu z tego powodu. To on powinien czuć wstyd, że jest przestępcą i do tego gwałcicielem – usprawiedliwiała okrucieństwo Lisa. – Niektórzy mówią, że sposób karania jest okrutny, ale to trzeba robić, żeby ten osobnik więcej gwałtów już nie popełnił, a setki innych nawet bało się o tym pomyśleć. Kiedyś taki osobnik dostawał 3 lata odsiadki w warunkach jak na wczasach i wychodził po dwóch albo i szybciej za dobre sprawowanie. Śmiali się z takich wyroków – stwierdziła emocjonalnie. – Teraz mężczyźni boją się rodzaju kary jaką tu wykonujemy. Wiesz, moje córki teraz mogą iść przez park w nocy i włos im z głowy nie spadnie. Okrucieństwo jakie tu widzisz to cena, jaką trzeba za to zapłacić – podsumowała, czując wyraźną ulgę, że to wszystko wyrzuciła z siebie.

    Rachel nie kryła już pewnego rodzaju satysfakcji z tego co zobaczyła i obie kobiety spojrzały ponownie do pomieszczenia kar. Głowa mężczyzny przestała się trząść, szczęka była mocno zaciśnięta, a oczy pozostały zamknięte.  Penis zwisał mu smętnie i nie było już śladu po niedawnej erekcji. Nicole podeszła do niego i pogłaskała go po głowie.

    – No już dobrze. Widzę, że cierpisz – powiedziała z nutką współczucia w głosie. – To pękło twoje lewe jądro i stąd taki ból – wyjaśniła. – Za chwilę zmiażdżę ci drugie, a potem muszę resztki obu ścisnąć na płasko. To nie potrwa długo, teraz po prostu staraj się tylko dotrwać do końca – dodała Nicole. Słowa Nicole były wypowiedziane łagodnie, a ona sama naprawdę czuła szacunek do swojej ofiary.

    Skazaniec cały czas miał zaciśniętą szczękę i zamknięte oczy gdy Nicole ponownie chwyciła zgniatacz. Tym razem ruchy śrub jeszcze bardziej zwolniła i dokręcała je bardzo delikatnie. Rachel i Lisa stanęły obok siebie z niecierpliwością obserwując przebieg wypadków na monitorze. Nagle pojawił się ten sam dźwięk bulgotania i tętnienia. Zaraz potem był mały wybuch wewnątrz worka mosznowego. To pękło jego prawe jądro. Rachel  widząc to dość zaskakujące zjawisko zachichotała. Lisa spojrzała na nią z zakłopotaniem. Obie były urzeczone tym co zobaczyły, ale każda odbierała to w inny sposób.

    – No to już nie ma jajek ! Mamy eunucha – skomentowała sytuację Rachel.

    -Tak, oba jądra ma już zgniecione i przestał być mężczyzną. Ale to jeszcze nie koniec jego cierpień – zauważyła Lisa.

    Nicole uśmiechnęła się i stanęła z boku. Skazaniec kręcił ponownie głową w lewo i w prawo. Gryzł z bólu knebel, napinał i rozluźniał wszystkie mięśnie ciała. Nicole pozwoliła mu cierpieć przed ostatnim, całkowitym zaciśnięciem zgniatacza.

    Moszna teraz wyglądała tak, jakby zawierała coś w rodzaju zupy zamiast dwóch jąder. Było w niej kilka małych guzków, które były resztkami rozerwanych jąder. Kolejnych 5 minut walczył z bólem zanim nie zaczął okazywać oznak spowolnienia reakcji i ustępowania cierpień. Nicole wróciła do niego i uniosła znowu zgniatacz. Zaczęła powoli dokręcać motylki śrub aby zmiażdżyć całkowicie szczątki jego jąder.

    – Ta część jest bardzo ważna , a także wciąż bardzo bolesna. Widzisz, nerwy są nienaruszone, więc nadal czuje ból z tego miejsca – powiedziała Lisa.

    Kobiety usłyszały więcej dźwięków zgniatania się czegoś dochodzących z mikrofonu spod worka mosznowego. Skazaniec trząsł nieustannie głową i dalej krzyczał stale będąc w swoim małym świecie straszliwego bólu. Kilka minut później Nicole zakończyła dokręcanie. Rachel zauważyła, że jego moszna jest teraz wysoka tylko na 2-3 milimetry. Przypominała teraz naleśnik.

    Nicole położyła mu dłoń pod podbródek i uniosła jego głowę.

    – Wytrzymałeś to. Już po wszystkim – stwierdziła Nicole. – Dam znać pielęgniarkom, żeby podały ci leki przeciwbólowe. Zabiorą cię do ambulatorium i tam usuną ci tą miazgę z moszny. Przykro mi, że musiałeś przejść przez to wszystko, ale już teraz twoja kara jest zakończona – dodała. Następnie wyjęła mu knebel z ust.

    – Dziękuję pani oficer – wydusił z siebie skazaniec.

    Dwie umundurowane kobiety odwiązały go z ramy i zabrały z pokoju. Nie był w stanie iść o własnych siłach i nie mógł zewrzeć nóg, więc musiał utrzymywać dalej rozkrok gdy posuwał nogami. Nicole również opuściła pokój.

    – To było niesamowite! Po prostu niesamowite aby to oglądać !  – wykrzyknęła Rachel.

    – Cieszę się, że ci się podobało i pamiętaj, że gdy coś się robi profesjonalnie i zgodnie z prawem to nie ma w tym nic złego. Nawet, gdy jest to tak okrutne – powiedziała Lisa lekko się uśmiechając.

    Drzwi się otworzyły i do pokoju weszła Nicole.

    – Jakie wrażenia ? – zapytała.

    – To była świetna lekcja dla mnie – odparła Rachel. – Chłonęłam każdą chwilę. Lisa wyjaśniała mi cały czas co się dzieje i co się wydarzy – tu spojrzała z uśmiechem na Lisę. – Ciągle wydaje mi sie, że to nie działo się naprawdę jak go kastrowałaś – kontynuowała. – Niesamowity był też widok z tych kamer. Mogłam zobaczyć sam moment pękania jąder, usłyszałam to nawet przez głośniki ! – dodała.

    – Cieszę się, że ci się podobało – odparła Nicole. Nie każdy lubi takie widowiska i wierz mi – z czasem najdą cię wątpliwości. Za dwa dni niestety będę wykonywać następną kastrację. Jeśli chcesz, możesz tym razem uczestniczyć w tym jako osoba pomagająca. Jest to dozwolone przez prawo. Skazaniec będzie tym razem miał zawiązane oczy, aby nie zobaczyć swoich katów – powiedziała.

    – Naprawdę mogę ??!! – wykrzyknęła niemalże nie mogąc wyjść ze zdziwienia Rachel. – Dziękuję bardzo, jasne, że będę i wręcz nie mogę się doczekać. Obiecuję, że cię nie zawiodę – dodała zadowolona.

    – Chodźmy teraz coś zjeść – zaproponowała Lisa – a kiedy skończymy to pójdziemy zobaczyć, w jakim stanie jest nasz dzisiejszy skazaniec. O ile pamiętam, ma na imię James – dodała.

    Trójka pań udała się do kawiarni.

    Część 5

    Po około godzinie zadzwonił telefon komórkowy Nicole.

    – Cześć Nicole, mówi pielęgniarka Dorothy.  Skazany już jest po zabiegu usunięcia resztek zmiażdżonych jąder i podałyśmy mu znieczulenie miejscowe, więc można przyjść i zobaczyć go. Jest przytomny i nie powinien mieć komplikacji. Jedynie będzie miał bardzo bolesne wspomnienia z dzisiejszego dnia – zakończyła Dorothy.

    – Ok, będziemy tam wkrótce – odpowiedziała Nicole.

    – Idźcie same – wtrąciła Lisa – ja mam jeszcze coś innego do zrobienia dzisiaj. Do zobaczenia później Nicole ! Rachel, to było miłe spotkanie. Do zobaczenia! – pożegnała się Lisa i ruszyła korytarzem.

    – Cześć – odpowiedziały obie panie i udały się w dół korytarza  po schodach.

    – Nie zawsze tak się dzieje, że skazany za gwałt przestępca tak dobrze znosi karę kastracji i do tego nie stawia oporu w jej trakcie – stwierdziła Nicole – Gdy skazaniec się burzy lub jest agresywny to przedłużam jego męki jeszcze o godzinę lub dwie i tyle on na tym zyskuje. Wyjątkowo oporni – kontynuowała – agresywni, nieuprzejmi spędzają nockę z jądrami w zgniataczu. Po kilku godzinach chce im się chodzić po ścianach z bólu i błagają o kastrację. Ten James akurat spisał się wzorowo i pomimo ohydnego czynu jaki popełnił ma duże szanse na resocjalizację po odsiadce dodatkowego wyroku więzienia. Wiesz, że cała procedura została nagrana dla sądu i dla ofiary gwałtu ? – dodała.
    – Dla sądu to rozumiem, ale dla ofiary ? – odparła zdziwiona Rachel.

    – Dla ofiary będzie nieco oczyszczona wersja, ale i tak sporo będzie w niej drastycznych elementów – zauważyła Nicole. – Ofiara gwałtu sama zdecyduje, czy chce to oglądać, czy nie. Czasem to pomaga w psychoterapii i przywracaniu wiary w sprawiedliwość, że zły czyn jest ukarany z nawiązką. Sama nie wiem, czy gdybym była ofiarą chciałabym to oglądać. Chyba nie – odpowiedziała sobie. – Ale sama świadomość, że mój oprawca tak został ukarany podziałałaby na mnie pozytywnie. Tak nawiasem mówiąc, to ten James już przed egzekucją wyraził skruchę i chęć pojednania z dziewczyną, którą zgwałcił. Teraz, po tym co przeżył może tamta dziewczyna mu łatwiej wybaczy ? – zamyśliła się.

    – Tak, teraz rachunki są wyrównane, choć pewnie uszkodzonej psychiki tamtej dziewczyny to nie naprawi – odparła Rachel. – Ale chyba da jej wiarę, że sprawiedliwość istnieje i to jest bardzo ważne nie tylko dla niej, ale dla wszystkich pokrzywdzonych i dla wszystkich sprawców niegodziwych czynów. Niech sprawcy się boją, niech się bardzo boją – mówiąc to zacisnęła pięści.

    – Masz rację Rachel. Niech strach w ich sercach zagości na zawsze. Jak wpadną w nasze ręce to przeżyją piekło na ziemi – dodała Nicole.

    Obie panie weszły do pokoju, gdzie leżał skazaniec.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alan Alda

    amendment.

  • Kulki gejszy

    – Włóż je. – Powiedział, patrząc się z pragnieniem w oczy żony.

    – Nie. – odpowiedziała śmiejąc się pod nosem, tak by nie dostrzegł tego jej rozmówca.

    – Proszę, włóż. To będzie takie seksowne jak to zrobisz. Będę o tym cały czas myśleć. Specjalnie je zabrałem, żebyś miała je pływając w basenie.

    – Dobra, ale tylko pod warunkiem, że pozwolisz na moje nowe bikini. – Wiedziała, że to na niego zadziała.

    – Chyba żartujesz, chyba nagini a nie bikini. To ci nic nie zakrywa. Zapomnij, te zagraniczne pały nie będą mogły oderwać od ciebie oczu. Zapomnij.  – Odpowiedział stanowczo idąc pod prysznic.

    – No to trudno. Wrócą w takim stanie w jakim tu przyjechały, czyli zapakowane w torbie.  – Starała się być jak najbardziej poważna w swoich słowach.

    – Ok.  – Powiedział.  – Ale nie ruszasz się beze mnie. Zrozumiałaś?

    – Tak, tak. – Jej śmiech rozniósł się głośno po ich wakacyjnym pokoju.

    – Jak cię zaraz złapię…masz szczęście, że jestem głodny, a już jest późno.

    Ich pierwszy dzień na greckiej wyspie zapowiadał się leniwie. Ale zaplanowali sobie, że jeden tydzień poświęcą pływaniu i opalaniu, a drugi na wycieczki. Powoli rozpakowała ich rzeczy nie zapominając o nowo zakupionych kulkach gejszy, o których opowiadał przez cały lot samolotem, nie mogąc się doczekać jak włoży je idąc na basen. Zapewne podróżni sąsiedzi mieli z nich niezły ubaw słuchając tego co z nią zrobi przez ich wspólne, samotne dwa tygodnie. Rozpakowała opakowanie z nowym erotycznym prezentem i poszła do łazienki umyć go  przed włożeniem w swoją kobiecość.

    – Tylko ich nie wkładaj. – Powiedział wycierając się ręcznikiem po prysznicu.

    – Dlaczego? – Zapytała zdziwiona.

    – Bo ja to zrobię.  – Przebiegł oczami po jej gołym ciele i westchnął. – Szkoda…za późno wstaliśmy.

    Złapał ją w talii i podprowadził pod drzwi prysznica przyciskając ją do nich piersiami. Ich zimno spowodowało, że jej sutki stwardniały. Dłonią przebiegł po jej karku i plecach, kończąc na pośladku, który został ściśnięty i uderzony. Jęknęła cicho.

    – Daj mi je.  – Rozkazał. Posłusznie podała mu umyte kulki do ręki.

    Na jej szyję spadł delikatny pocałunek zostawiając mokry ślad śliny. Westchnął jej do ucha i zbliżył rękę z prezentem do jej ust.

    – Ale bym cię przeleciał. Cudownie pachniesz. Ale zrobię to później. Zwilż je. – Ustami najechała na silikonowe i zimne dwie kuleczki, językiem błądząc po nich. Czuła, jak robi się mokra. Miała wielką ochotę na seks.

    Wyjął je z jej ust i powoli wsunął jedną kulkę, całując jednocześnie jej kark. Z jej ust wydobywały się ciche westchnienia. Po chwili miała w sobie już obie. Zacisnęła mięśnie czując je doskonale. Wiedziała, że pływanie na basenie nie będzie najłatwiejsze, ale dojście do niego pozwalało jej na przyzwyczajenie się do obcego obiektu, który w sobie nosiła. Posmarowali się samoopalaczem i ubrała kupione przed wyjazdem bikini, odkrywające jej lekko pośladki i piersi. Specjalnie zakupiła taki strój by móc opalić jak najwięcej ciała. Na to zarzuciła jeszcze zwiewną, długą sukienkę, żeby nie słuchać narzekania, że tak nie wyjdzie z pokoju.

    Podczas poruszania się czuła jak kulki poruszają się w niej, drgania powodowały ciche jęki z jej ust, ale na szczęście niesłyszalne dla męża. Po dojściu na basen okazało się, że jeszcze nikogo na nim nie ma. Podeszli do baru i zamówili dwa drinki, a później wybrali leżaki z widokiem na morze egejskie. Gdy usiadła znowu uzmysłowiła sobie, że ma je w środku i stwierdziła, że pójdzie popływać wiedząc, że doprowadzi ją to do ogromnej rozkoszy, a z drugiej strony mając świadomość, że nie usiedzi z nimi. Uśmiechnął się tylko do niej wiedząc, dlaczego podjęła taką decyzję. Wchodząc do basenu cieszyła się, że to robi czując jak jej majtki kleją się już od jej soków. Pierwsze ruchy w basenie powodowały dreszcze w jej ciele, mając wrażenie, że niedługo dozna intensywnego orgazmu. Po chwili zaczęła się przyzwyczajać, choć czuła ból w dole brzucha od kurczowego zaciskania mięśni. Gdy na chwilę zatrzymywała się by uspokoić swoje doznania widziała jak mąż się na nią patrzy z szyderczym uśmiechem, aż za którymś razem wszedł do basenu.

    – I jak się moja cipusia czuje? – Zapytał rozbawiony, a jednocześnie z obłędem w oczach pragnący ją zerżnąć.

    – Chyba zaraz je wyjmę. Nie wytrzymam dłużej. – Posłała mu delikatny uśmiech choć wcale do śmiechu jej nie było. Czuła jak ją dokładnie wypełniają doprowadzając do szału podniecenia.

    – Jeszcze troszkę. Twoje policzki są tak pięknie zaróżowione. Bardzo mnie to podnieca. Chętnie bym cię tutaj przeleciał. Ale niestety nie mogę, więc musisz jeszcze poczekać. Przyparł ją do rantu basenu plecami do siebie. Ponieważ nadal nikogo nie było przy basenie, oprócz barmana który nie mógł ich zobaczyć włożył dłoń pod jej majtki i delikatnie poruszał palcem po jej łechtaczce.

    – Proszę…przestań. Nie wytrzymam.

    Te słowa tylko bardziej go podjudziły, przyspieszając ruchy dłoni, jednocześnie liżąc ją po uchu. Poczuła jak każdy mięsień po kolei spina się w niej. Zakryła swoje usta dłonią by nikt nie usłyszał jej jęków. Starała przebierać nogami w wodzie ale to nic nie dało. Przeszył ją ogromny orgazm, sprawiając rozkurczenie wszystkich mięśni, całe ciało jej drgało. Zagryzała palec by nie krzyknąć z rozkoszy, przed oczami pojawiły się mroczki.

    – O tak, cudownie kochanie. O to mi chodziło. Jutro powtórzymy.

    – Proszę wyjmij je ze mnie. – Wyszeptała resztką sił.

    – Oj nie, musisz z nimi dojść do pokoju. Dopiero tam je wyjmiemy.  – Powiedział jej do ucha.

    – Nie dam rady.

    – Dasz. Zadbam o to.

    Wyszli z basenu, zabierając ze sobą rzeczy z leżaków i powoli kierowali się w stronę hotelu. Czuła jakby wypełniało ją coś ogromnego. Starała się iść powoli i zgrabnie, ale miała wrażenie, że idzie tak jakby połknęła tyczkę. Przed drzwiami do ich pokoju przebierała z nogi na nogę nie mogąc już wytrzymać ocierania się o ścianki pochwy. Po wejściu do pokoju miała wielką ochotę chwycić za sznurek i szybko wyciągnąć przedmiot rozkoszy z siebie.

    – Połóż się, pozbędziemy się ich, ale tylko do jutrzejszego poranka.

    Zsunął z niej mokre majtki i zaczął delikatnie wysuwać kulki. Po chwili zatrzymał swoje ruchy, spojrzał w jej oczy i znowu je wsunął.

    – Proszę.  – Powiedziała donośnie.

    Uśmiechnął się do niej, wysuwając z niej obcy przedmiot. Poczuła jak wypełnia ją ogromna pusta, która dała jej siłę. Ściągnął swoje slipy i usiadł na kolanach między jej rozwartymi udami.

    – Teraz moja kolej. Mam nadzieję, że nasza myszka da radę mnie przyjąć? – Zapytał i powoli uniósł jej biodra wsuwając swojego penisa w rozgrzaną i mokrą dziurkę. Jęknęła tylko cicho, pragnąc by znowu coś ją wypełniało. Czuła jak jego członek zanurza się w niej jeszcze dokładniej ją penetrując niż erotyczna zabawka. Robił to powolnymi ruchami, dysząc intensywnie i patrząc się w jej oczy. Po chwili przyspieszył doprowadzając ich do wspólnego orgazmu. Z jej ust wyszedł krzyk, który siedział jeszcze od pierwszego spazmu rozkoszy. Opadł na jej ciało całując delikatnie jej usta.

    – To co wracamy na basen po krótkim prysznicu? – Zapytał.

    – Yhym. Tylko ja dziś już nie pływam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szukająca Zmysłami

    SZ.

  • Rafal na Mazurach cz.1

    … WSTĘP …

    Stałem na progu swojego domku i mrużąc oczy patrzyłem na wysiadające z autobusu towarzystwo. Zakląłem pod nosem szpetnie.

    Pieprzony Wojtun! Niby kumpel, a taka szuja!

     Półtora tygodnia temu zadzwonił, że ma dla nas fuchę na wakacje. Właśnie skończyłem kolejny rok studiów na AWF-ie i  został mi tylko jeden. Miałem spore zapotrzebowanie na gotówkę. Wojtun zadzwonił parę dni po naszej pożegnalnej imprezie na zakończenie roku i dumny jak paw oznajmił, że ma dla mnie wymarzoną robotę. Ratownik w ośrodku wypoczynkowym na Mazurach. Rzeczywiście, mogłoby się wydawać, że wszystko jest ok., bo tak się złożyło, że posiadam stosowne uprawnienia , ale nie byłem z początku przekonany do tej propozycji.

    Dlaczego?

    Z prozaicznego powodu. Ratownik pracuje przeważnie w miejscach, gdzie nie brak mocno roznegliżowanych panien, a wakacje dodatkowo sprzyjają różnym ekscesom. Co to za problem dla takiego młodego faceta jak ja? Taki, że byłem właśnie świeżo, po zakończeniu dwóch związków, które ciągnąłem w jednym czasie i niezbyt miałem ochotę na towarzystwo dziewczyn. Tak właśnie. Mam przypadłość, choć niektórzy nazywają to darem, że dziewczynom ciężko się mi oprzeć. Nie to, żebym był jakimś modelem, ale uprawianie sportów uczyniło moją sylwetkę dosyć miłą dla oka. Gębę też mam nienajgorszą. Jak to mówi moja siostra – ciekawą. No i ten dziwny dar, w sumie nie mam problemów z podrywaniem dziewczyn. Na teraz miałem jednak chwilowo dość.Liczyłem na spokojną fuchę, bez żadnych przygód. Robię co swoje, inkasuję kasę, a potem ewentualnie pomyślę o wyjeździe i zaszaleję.

    Wojtun mnie uspokoił. Przez ten miesiąc, gdy mieliśmy być chłopakami ze słonecznego patrolu, w ośrodku będą tylko jakieś dzieciaki z podstawówki, a potem przez tydzień jacyś emeryci. To zmieniało postać rzeczy. Tak jak chciałem, Prosta robota, niewielki wysiłek, kasa, a potem mogę mieć swoje wakacje. Zgodziłem się.

     … 1 …

    Stałem i patrzyłem jak z autobusu wychodzą ostatnie już osoby. Co ciekawe, nie były to dzieciaki z podstawówki, tylko kilkanaście dziewczyn, w wieku – tak, na moje oko – około dziewiętnastu, może dwudziestu lat.  Jedna w drugą! Masakra!Wojtun! Zabiję cię skurczybyku, jak tylko nawiniesz się w moje ręce!

     Nie zrobiłem tego, ale miałem szczerą chęć pacnąć go w japę, gdy tak stał przede mną ubawiony do łez.

    – Podupadłeś po tych dwóch historiach, Rafi – oznajmił śmiejąc się do rozpuku. – Musisz się rozkręcić, wejść w swoje naturalne tory.

    – Pieprz się mądralo! – tyle tylko potrafiłem mu odpowiedzieć. Udając

    obrażonego poszedłem do swojego pokoju czytać książkę.

    Godzinę później nakryła mnie na tym zajęciu jedna z opiekunek przyjezdnej grupy. Mogła mieć ze trzydzieści lat, na pewno niewiele więcej. Także wesołą, pogodną twarz, blond fryzurę w niedbały kok i ujmujący uśmiech, czego nie omieszkałem zapisać jej w myślach na plus.  W krótkich –  takich do kolan – legginsach, doskonale było widać jej zgrabną figurę. Żałowałem, że t-shirt miała luźny, bo mógłbym tez ocenić resztę jej figury. Założyłem jednak, że tam również prezentuje się świetnie.

    – Jestem Marta – wyciągnęła dłoń na przywitanie. – Słyszałam, że jesteś naszym ratownikiem.

    – Tak, zgadza się. Razem z kolegą – kiwnąłem głową w stronę drzwi pokoju Wojtuna. – Ja jestem Rafał.

    – Fajnie. Miło mi – uśmiechnęła się do mnie. Na policzkach pojawiły się jej niewielkie dołeczki. – Nasz grupa to zespół taneczny. Mamy tu dziewczyny w wieku osiemnaście, dziewiętnaście lat, które potem ewentualnie zasilą swoimi talentami nasze dwa sztandarowe zespoły. Ja i jeszcze dwie moje koleżanki jesteśmy opiekunkami zespołu. Chciałam się przywitać i zaprosić was, to znaczy ciebie i kolegę na wieczorne ognisko. Będzie okazja bliżej się poznać. Co ty na to?

     – Jasne. Będzie nam miło – odparłem, starając się nie taksować spojrzeniem jej zgrabnej figury. – Za godzinę powinien też dojechać jeszcze jeden ratownik, więc…

    – Oczywiście! Niech też przyjdzie – Marta weszła mi w słowo. – Do wieczora.!

    – Ok., na razie.

     Super. Już na starcie miałem złe przeczucia. Może jednak ubiję tego parszywca Wojtuna

     …..

     Zanim nastał czas wieczornego ogniska, okazało się, że to nie koniec niespodzianek. Trzy kwadranse po tym jak wyszła Marta, usłyszałem pukanie do drzwi naszego domku.

    – Wojtun teraz twoja kolej witać gości! – rzuciłem w stronę pokoju kumpla, wciąż na niego wkurzony. Odpowiedziała mi cisza. Pewnie go nie było.

     Otworzyłem drzwi i zobaczyłem w nich dziewczynę zbliżoną do mnie wiekiem. Nie byle jaką dziewczynę. Niewysoka, ale zgrabna tak jak lubię. Ani przesadnie szczupła, ani za gruba. Świetne biodra i tyłek, super nogi i zdecydowanie świetny biust. Wolę, gdy dziewczyna ma czym oddychać, a ta stanowczo miała. Nie żeby od razu jakieś ogromne rozmiary, ale mojej dłoni na pewno było za mało, żeby ogarnąć jeden z tych skarbów. Co więcej, dziewczyna była też ładna. Patrząc na nią, przychodziło mi do głowy określenie – kumpela. Może z powodu krótkich włosów, równo przyciętych na karku, i uśmieszku jakim skwitowała mu widok.

    – Cześć – przywitała się krótko.

    – Cześć, jesteś kolejną opiekunką grupy? – zapytałem domyślnie.

    – Grupy!? Coś ty! – prychnęła wchodząc do środka. – Jestem ratownikiem.

    – Poważnie!? – z lekka mnie zatkało.

    – Najzupełniej. Ty też tu jesteś jako ratownik?

    – Tak, ale…

    – Też jestem lekko zaskoczona, bo miała być babska ekipa – oznajmiła szczerze. – Dogadamy się chyba jednak, co?

    – Jasne.

    – No to w porządku – uśmiechnęła się pod nosem, po swojemu. Kpiarsko. – A ten trzeci ratownik to…

    – Też facet, mój kolega, Wojtek – podpowiedziałem.

    – A ty jak masz na imię?

    – Rafał.

    – Anka.

    – Wygląda na to, że przez najbliższy miesiąc pracujemy i mieszkamy razem – oznajmiłem.

    – No, nieźle – skwitowała i ruszyła na rozpoznanie domku.

     

    Już po kwadransie przeprowadzałem się do innego pokoju, bo mój z racji tego, że był bardziej odosobniony zajęła ona. Miałam niejasne przeczucia, że w temacie relacji damsko-męskich nie zaznam tu spokoju.

    Jasna cholera!

     …..

     Szybko się miałem o tym przekonać.

    Wieczorem cała ratownicza brać czyli ja, Wojtun i Anka poszliśmy zapoznawać się przy ognisku z tancerkami. Było miło, a moje złe przeczucia pogłębiały się, gdy widziałem maślane spojrzenia niektórych panien. Co będzie potem, gdy już teraz niektóre patrzą na mnie jak na zdobycz. Odważniejsze szybko nawiązywały kontakt, większość się przedstawiła, ale na pierwszy wieczór było tego za dużo. Poza dwoma pozostałymi opiekunkami nie zapamiętałem żadnych imion.

    Oprócz Marty tą roztańczoną grupą zajmowała się też Aśka i Justyna. Taniec wyraźnie dobrze robił na figurę, bo obydwie były równie zgrabne, tak samo zresztą jak ich podopieczne. Aśka była jednak zbliżona wiekiem do Marty, a Justyna bardziej do mnie.Starsza z nich podobnie jak Marta była blondynką, jednak jej włosy, choć krótsze przypominały mierzwę kręconych loków. Niesforne pojedyncze kosmyki opadały jej co chwila na czoło, wyłaziły na policzki, przez co musiała je często odgarniać. Najniższa z trzech opiekunek, miała zarazem najpełniejszy biust i najszersze biodra.

    Justyna przy niej prezentowała się drobno, bo była najszczuplejsza. Pod koszulką rysował się mały biust, takie dwa kuliste kształty, które można objąć dłońmi. Czarne, proste włosy miała bardzo długie i uczesane w wysoki kucyk.

    Wszystkie trzy dogadywały się świetnie i doskonale czuły w swoim towarzystwie. Równie szybko dogadały się z Anką i we cztery nadawały ton zabawie.Nikt nie miał ochoty ogłosić końca zabawy, ale ostatecznie koło drugiej w nocy większość zaczęła zdradzać oznaki zmęczenia. Małymi grupkami lub pojedynczo, kolejne dziewczyny opuszczały towarzystwo.

    Wojtek nigdy nie przejmował się takim duperelami, jak sam to nazywał, i poszedł wcześniej. Ja postanowiłem zostać do końca, jakiś facet powinien zająć się wygaszeniem ogniska i dopilnowaniem by wszystko było w porządku.Zadowolony, że nie musiałem odganiać od siebie napalonych dziewczyn, dogasiłem ogień, zalałem wodą i przysypałem piachem. Obszedłem wokół plac na którym się bawiliśmy i starałem się uprzątnąć go z największych śladów zabawy. Nie czułem się śpiący. Byłem dziwnie podekscytowany, zapewne przez to nowe doświadczenie, które mnie czekało.

    Poszedłem nad jezioro. Siedziałem nad brzegiem, tracąc rachubę czasu i wsłuchując się w nocne odgłosy płynące z otaczającego mnie lasu i szuwarów. Oprzytomniałem dopiero wtedy, gdy poczułem chłód. Chcąc szybciej znaleźć się w naszej chacie, skręciłem w las, by skorzystać ze skrótu, jakim była wąska ścieżka. Uszedłem może z dziesięć kroków, gdy doleciał mnie cichy głos:

    – Rafał, poczekaj!

    Wydawało mi się, że rozpoznaje ten głos. Nie myliłem się, Po chwili na ścieżce pojawiła się Marta.  Stanęła przede mną i przez chwilę milczeliśmy, obserwując się nawzajem. Wiedziałem, że to ten moment. Przeliczyłem się. Nie będzie spokojnych wakacji, z dala od napalonych dziewcząt.

    – Powiedz mi! Nie czujesz się trochę wyróżniony? – spytała Marta.

    – Ja? Dlaczego?

    – Bycie ratownikiem w takim miejscu, to chyba wyróżnienie, prawda? – ciągnęła dalej. – Tyle młodych dziewczyn plus my opiekunki, a teraz jeszcze Ania…

    – Marta, ja nie jestem taki…

    – Przestań! Jak tylko cię zobaczyłam, widziałam, że jesteś z tych, co to się od dziewczyn opędzić nie mogą – stwierdziła, przerywając mi tłumaczenia.

    – To nie tak…

    – Jasne! Myślę, że to będą ciekawe trzy tygodnie, bardzo ciekawe – nie dała mi dokończyć. – Powinnam być odpowiedzialna i pogrozić ci palcem, abyś nie bałamucił dziewczyn, ale…

    – Ale…?

    – Są dorosłe, młode, ale pełnoletnie – stwierdziła wzruszając ramionami.

    – To trochę cyniczne.

    – Może i tak – uśmiechnęła się, eksponując swoje urocze dołeczki w policzkach. – Do tego zamiast ogłaszać alarm z powodu przystojnego ratownika, wolę być pierwsza.

    – Pierwsza? W czym?

    – Jako twoja zdobycz – dwa kroki i była przy mnie.

    Mogłem odepchnąć ją, odskoczyć, ale nie zrobiłem tego. Jak mówiłem, mam z tym problem, dziewczyny mnie lubią, a ja niezbyt potrafię się przed tym bronić. A może nie chcę? Skutek jest ten sam.

     Marta pocałowała mnie. Nie krótko, nieśmiało, ale namiętnie i zachłannie. Ciepłe wargi wtuliły się w moje. Poczułem nisko jej dłonie. Drżącymi palcami rozpinała mi spodnie. To był moment, gdy jeszcze mogłem zareagować i bronić się przed tym co miało nastąpić. Był, ale minął. Kątem oka zauważyłem leżący pień i popchnąłem Martę w jego stronę. Całowaliśmy się jak w amoku. Pomogłem jej trochę i moje dżinsy opadły na leśne poszycie. Uniosłem jej koszulkę do góry i zadowolony ujrzałem nagie piersi. Nie myliłem się, były świetne. Niezbyt duże, ale jędrne i sterczące. Chciała mnie tu spotkać i celowo nie założyła biustonosza.

    Zagarnąłem te dwa skarby, z zadowoleniem przekonując się o ich sprężystości. Westchnęła cicho. Uświadomiłem sobie, że może mieć męża, może też dzieci, choć przy takich cyckach to drugie było mało prawdopodobne. Nie obchodziło mnie to jednak. Z zapałem zacząłem pieścić piersi, czując jak drobne sutki twardnieją mi pod palcami. Pocierałem je, ssałem i przygryzałem delikatnie. Usłyszałem nad głową ciche mruknięcie.

    – Czułam, że jesteś w tym dobry.

    Komplement podziałał na mnie mobilizująco. Był środek nocy, Marta tez miała na sobie dżinsy. Poradziłem sobie jednak z nimi szybko. I znów miłe zaskoczenia. Nie włożyła majtek. W ciemnościach blado zamajaczyło jej wygolone łono, z niewielkim pakiem włosków. Była nieźle podniecona. Gdy ją tam dotknąłem poczułem wilgotną lepkość. Wciąż pieszcząc językiem nabrzmiałe piersi, zacząłem drażnić palcami wargi sromowe, nie szczędząc też pieszczot łechtaczce. Marta odleciała. Słyszałem jej urywane pojękiwania. Ciało opiekunki drżało, biodra targane rozkoszą szarpały się pod wpływem mojego dotyku. Gdy uniosłem na chwilę głowę, ujrzałem gorejące w ciemności oczy Marty i rozwarte usta, które oblizywała nieświadomie z podniecenia.

     Obawiałem się, że podniecenie sprawi, że zapomni o mnie, ale niepotrzebnie. Jeszcze chwilę pozwoliła mi na pieszczenie siebie, a potem odsunęła mnie od siebie. Rozsiadła się wygodnie, szeroko rozstawiając nogi. Żałowałem, że otacza nas noc, bo mógłbym podziwiać jej cipkę w pełnej okazałości. W duchu postanowiłem, że nadrobię tą stratę. Teraz jednak nie było czasu na użalanie się nad sobą, Głupio by nawet było, bo Marta zaprosiła mnie między swoje nogi. Zająłem więc tą strategiczną pozycję, czując co się święci. Krew zaczęła mi szybciej krążyć, gdy wyciągnęła ze slipek mojego kutasa. Nie zawiódł mnie. Sterczał dumnie czekając co zrobi z nim moja leśna kochanka.

    Wiedziała o co w tym chodzi. Najpierw powoli, leniwie pieściła pokryty cienki węzłami żył trzon, by stopniowo zwiększać tempo. Gdy pojawiła się sino czerwona żołądź, Marta wciąż nie przestając pieścić mnie ręką, wsunęła czubek kutasa do ust. Było mi cholernie dobrze. Na ile pozwoliło mi na to podniecenie, nieskładnie pomyślałem, że mam w dupie swoje przeszłe problemy. Olać to, że otacza mnie tabun dziewczyn i niektóre z nich mogę mieć chęć na to samo, co teraz wyczyniam z Martą. Trzeba brać to dał mi los, korzystając z takiej możliwość ile wlezie.

    Dalej moje myśli rozpłynęły się całkiem, z powodu ust Marty, które pochłonęły prawie całego mojego fiuta. Przytrzymałem jej głowę, z zadowoleniem przyjmując, że zupełnie jej to nie przeszkadzało. Nie broniła się, wiedząc przecież doskonale, co chcę uczynić. Wepchnąłem powoli kutasa w jej usta, zatrzymując się dopiero wtedy, gdy wyraźnie zaczęła się krztusić. Powtórzyłem ten manewr kilka razy, a potem po prostu zacząłem posuwać ją w usta. Byłem tak podniecony, że rozkosz niemal rozsadzała mi głowę. Nie chciałem kończyć w ten sposób, więc przerwałem tą przyjemność.

     Od razu wiedziała o co chodzi. Też tego chciała. Po to tu przyszła.

    – To niezbyt korzystne warunki – stwierdziła dysząc i rozglądając się w ciemności. –

    Rzeczywiście, gdy pomyślałem o tych wszystkich szyszkach, patykach, a także żyjątkach, które nocą pomiędzy nimi przemykają zrobiło mi się nieswojo. Jednak chciałem dokończyć dzieła za wszelką cenę.

    – Będziesz musiał mnie zerżnąć od tyłu – stwierdziła rozbrajająco Marta. – Masz coś przeciwko temu?

    Niepotrzebne pytanie. Nie miałem ani trochę.

    Marta podeszła do najbliższego drzewa. Oparła się o pień, jednocześnie wypinając swój tyłek. Podszedłem bliżej i przytrzymując kutasa, naprowadziłem go tam, gdzie sądziłem, że odnajdę cipkę. Było ciemno, więc po niewielkiej poprawce poczułem wilgotną miękkość. Pchnąłem silnie i zapadłem w szparkę Marty. Była tak mokra, że od razu niemal cały. Jęknęła głucho i zaprała mocniej, przeczuwając, że zacznie się ostra jazda.

    Nie chciałem jej zawieść. Pieprzyłem ją zapominając, że otacza nas głucha, nocna cisza. Stękałem głucho, przy każdym kolejnym pchnięciu, a ona wtórowała mi jeszcze głośniejszymi jękami. Jeśli ktoś jeszcze o tej barbarzyńskiej porze nie spał, nieźle się nasłuchał. Miałem to gdzieś. Liczyło się tylko to leśne ruchanie. Marta doszła pierwsza. Biodra zaczęły podrygiwać jej nienaturalnie, a zaraz potem znieruchomiała, wydając przy tym z gardła dzikie jęki. Szczytowała, ale ja nie przerwałem swojej roboty nawet, gdy poczułem, że się rozluźniła. Pieprzyłem ją wciąż w tym samym tempie, więc pojękując czekała na mój finał.

     Jak wspominałem, znała się na rzeczy. Wiedziała kiedy mi przerwać. Sięgnęła dłonią między nogi i przytrzymała mi fiuta. Zacisnęła palce na jądrach i wstrzymała moją erekcję. Dyszałem ciężko, chciałem się uwolnić od pulsującej we mnie spermy.

    – Proszę – jęknąłem błagalnie.

    Odwróciła się sprytnie i dopiero wtedy puściła kutasa. Nagromadzone nasienie z wielką siłą wystrzeliło w stronę Marty, znacząc perlistymi strużkami łono, brzuch i uda opiekunki. 

    – O kurwa – wyrwało jej się po chwili. Oparta o pień drzewa, nie miała siły się poruszyć.

    Zaśmiałem się na ten komentarz.

    – Warto było poczekać ta godzinkę, zamiast iść spać – dodała po chwili, szukając w ciemności swoich ciuchów.

    Gdy już się ogarnęliśmy, odprowadziłem ją na brzeg lasu, aby nie szła przez niego sama. Z mojego skrótu nic nie wyszło, ale czując to przyjemnie mrowienie w lędźwiach, wiedziałem, że to mała cena, za taki nocny numerek w lesie.

    Gdy się rozstawaliśmy Marta cmoknęła mnie w policzek i szepnęła:

    – Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że to nie był nasze ostatnie bzykanko?

    Uśmiechnąłem się i odparłem:

    – Byłbym zawiedziony, gdyby tak miało być.

    – Super – podsumowała. – Byłeś boski.

    Chciałem jej powiedzieć to samo, ale nie zdążyłem. Poszła do siebie.

     Gdy dotarłem w końcu do domku, w ciemności walnąłem w coś na korytarzu. W nocnej ciszy brzmiało to okropnie, ale Wojtun znany był z tego, że ma mocny sen. Anka natomiast uchyliła drzwi swojego pokoju i pokiwała głową. Odniosłem wrażenie, że nie spała.

    – No to co? Którą zaliczyłeś dzisiaj? – zapytała z tym swoim kpiarskim uśmieszkiem.

    – Nie wiem o czym mówisz – prychnąłem.

    – Aha. Idź spać, bo niebawem zacznie świtać.

    – Jasne. Dobranoc mamusiu.

    – Śmieszne.

     … 2 …

     Nocne numerek z Martą był świetny, ale rano byłem nieprzytomny. Wojtun próbował mnie budzić, ale dopiero po godzinie mu się udało. Anka śmiejąc się co chwila pod nosem na mój widok, drażniła mnie delikatnie, ale postanowiłem nie zwracać na nią uwagi. Zazdrosna czy co?

    Uzgodniliśmy system pracy. Jednego dnia miało pracować dwoje z nas, gdy tymczasem jedna osoba miała wolne. I tak po kolei.

     – Kto zaczyna? – spytał Wojtun, przyglądając się mi podejrzliwie. Musiałem marnie wyglądać.

    – Może ja i ty – odpowiedziała mu Anka. – Rafał niech jeszcze pośpi, bo dzielnie trwał do końca, aby dopilnować ogniska i poczekać, aż wszystkie panny pójdą spać.

    Nabijała się ze mnie, ale byłem jej wdzięczny.

    – Niech tak będzie – zgodził się Wojtun.

    Poszli niedługo potem, a ja rzeczywiście zaliczyłem jeszcze spanie.

    Gdy już odespałem nocne ekscesy, postanowiłem cos zrobić z wolnym czasem. Najlepiej będzie się rozejrzeć po okolicy. Odświeżyłem się nieco i wyszedłem w teren. Miałem do wyboru trzy opcje. Pójść drogą w prawo do miasteczka albo w lewo, gdzie jeszcze nie wiedziałem  co jest. Mogłem też ruszyć leśnym duktem przed siebie, ale chwilowo las chciałem sobie odpuścić. Wybrałem cywilizację, chociażby dlatego, żeby zrobić jakieś drobne zakupy.

    W przeciągu kilku godzin obszedłem niezły kawał okolicy. Niewiele było do zobaczenia. Pobliskie miasteczko, było z tych mniejszych, co to nie wiadomo, czy to już miasto, czy wciąż jeszcze wieś. W jednym z dwóch sklepów poznałem miłą młodą dziewczynę, która obiecała mi zostawiać świeże bułki, bo jak się okazało o takiej godzinie już ich raczej nie było. Z tego powodu uznałem moja wyprawę za udaną.

     Nieco po południu zadowolony wracałem skrajem drogi do naszego ośrodka. Byłem w połowie drogi, gdy usłyszałem klakson samochodu. Zadowolony stwierdziłem, że to właścicielka ośrodka – pani Bożenka. Uśmiechnięta szeroko kiwała do mnie przyjaźnie, więc podszedłem do auta. Po cichu liczyłem na podwózkę.

    – Dzień dobry, panie Rafale – przywitała się, zsuwając okulary przeciwsłoneczne na głowę. – Proszę wsiadać!

    – Ooo, dzięki wielkie. Nałaziłem się dzisiaj trochę.

    – Był pan w miasteczku? – domyśliła się, odpalając swojego terenowego Nissana Terrano.

    – Tak. A pani skąd wraca?

    – A ja panie Rafale…

    – Proszę mi mówić po imieniu!

    – Na pewno, nie będzie panu przeszkadzało? – właścicielka ośrodka zarumieniła się lekko. –

    – Wcale.

    – To i ty mów mi po imieniu – zaproponowała. – Na brudzia jeszcze przyjdzie czas, a…

    – Nie jestem pewien, czy…

    – Przestań! Nie chce się czuć przy takim mężczyźnie jak stara baba! – mrugnęła do mnie okiem.

    To zmierzało trochę w niebezpieczną stronę, więc spróbowałem wrócić na poprzedni temat.

    – To skąd wracasz?

    – Z objazdu – zaśmiała się i niby niechcący zadarła skraj spódniczki w górę. Niby, bo byłem przekonany, że zrobiła to celowo. Musiałem jednak przyznać, że jak na swój wiek miała świetne nogi.

     Szybko przyjrzałem jej się kątem oka. Z tego co się zdążyłem zorientować była rozwódką. Kilka lat temu przekroczyła czterdziestkę, ale mazurski klimat dobrze jej robił, bo wyglądała na ciut starszą siostrę opiekunki Marty. Jakieś dziesięć lat mniej. Czarne jak smoła włosy, były chyba farbowane, ale pasowały do jej śniadej cery i brązowych oczu.

    – Z jakiego objazdu? – zdziwiłem się.

    – Mój drogi, oprócz tego ośrodka mam jeszcze dwa inne, więc jest co robić przy nich – wyjaśniła. – Tam siedzą moje córki, ale raz na jakiś czas trzeba do nich zajrzeć, bo młode są i niedoświadczone jeszcze.

    – To ty jesteś człowiek sukcesu – stwierdziłem z uśmiechem.

    – Eee tam, zaraz sukcesu, po rozwodzie mąż musiał mi oddać to i owo, do tego trochę szczęścia i jest jak jest – podsumowała, kantem dłoni delikatnie zadzierając spódniczkę o kolejne centymetry.  

    Nie mogłem się powstrzymać. Próbowałem zerkać za okno samochodu, ale wzrok wracał do opalonego uda Bożenki. Nie mogła tego nie zauważyć.

    – Ale my tak tu o mnie gadamy, a tymczasem ty o wiele ciekawszym tematem jesteś – powiedział, puszczając mi oko.

    – Ja? Z jakiego powodu?

    – A z takiego, żeś straszny pies na baby, nie mylę się? – wypaliła chichocząc.

    – Nie wiem…

    – Przestań się tłumaczyć! – nie dała mi dojść do słowa. – Nawet teraz oczy bezczelnie wlepiasz w moje nogi.

    Zapomniała dodać, że sama co chwila bardziej je odsłaniała. Obłudnica! Nie miałem jednak zamiaru się obrażać, bo wiedziałem do czego zmierza. Zresztą, w jej tonie nie było śladu złości. Tak naprawdę schlebiało jej pewnie, że wlepiam gały w jej uda.

    – Bożenko, ale…

    – Żadne ale, bez dwóch zdań masz powodzenie u płci przeciwnej i lubisz to wykorzystywać – stwierdziła wesoło. – Tak jak dzisiaj w nocy na przykład.

    Przyznaję, zaskoczyła mnie. Milczałem.

    – Ledwie przyjechały te dziewuszyska, a już jedna wskakuje ci do portek – Bożenka naigrywała się ze mnie dalej. – Mam lekki sen, a te dzikie jęki niosły się po lesie. Było na co popatrzeć.

    Słuchając jej nie zwróciłem uwagi, że zboczyła z drogi. Dopiero teraz zauważyłem, że pod kołami samochodu nie ma już asfaltu tylko piach leśnej drogi.

    – Chyba pomyliłaś drogę – wtrąciłem nieśmiało.

    – Ja jestem stąd, nie mylę dróg – powiedziała, rozpinając dwa guziki koszulki. Tym samym trzy czwarte jej pełnych piersi zostało odkryte. Jak na swoje lata i dwójkę dzieci były niemal idealne. Okrąglutkie i opalone.

     Prowadząc z wprawą znanymi sobie pustymi leśnymi drogami, zdała się na jedną rękę. Drugą sięgnęła do mojego krocza i zacisnęła dłoń na pobudzonym już co nieco fiucie.

    – Mniam, mniam – mlasnęła językiem. – Widzisz, sytuacja wygląda tak. Tutaj trudno o fajnego faceta, więc takiej atrakcyjnej babce jak ja bywa czasami ciężko. Najczęściej w wakacje udaje mi się poznać kogoś ciekawego i podokazywać troszkę.

    – I…?

    – Przekonałam się w nocy co potrafisz i nie odpuszczę ci – dłoń Bożeny tarła moje spodenki na rosnącym z przodu wzgórzu. – Pojedziemy sobie teraz w urocze miejsce, gdzie nikt nie powinien nam przeszkadzać i zrobisz mi tak samo dobrze jak tej blondyneczce.

    Nic nie powiedziałem. Poczułem suchość w ustach. Budziły się uśpione we mnie bestie. Pęczniejący kutas rwał się do roboty.

    – Schlebia mi to, ale…

    – Cicho bądź! Popatrz! – zatrzymała auto i skierowała wzrok gdzieś za mnie.

     To było urocze miejsce. Dyskutując z Bożeną nie miałem okazji przyglądać się otoczeniu, a tymczasem znaleźliśmy się na niewielkiej polanie. Mech, którym niemal w całości była pokryta maił intensywną zielona barwę. Gdzieś w pobliżu szumiał potok. Przez korony drzew przebijało słoneczne światło. Być może wyłuskałbym z krajobrazu więcej klimatycznych szczegółów, ale co innego odwróciło moja uwagę.

    Bożena.

     Nie miała ochoty na podziwianie leśnych obrazków. Ściągnęła bluzkę i spódniczkę, zostawiając tylko skąpe majtki i sandały. Miała rację, była atrakcyjna. Nie dałbym jej czterdziechy za nic.

    – Uroki posiadania kasy – zaśmiała się, zagarniając od dołu swoje piersi. – Kilka poprawek i wyglądam tak, że biorą mnie za starszą siostrę córek. Teraz sobie to uświadomiłem. Jej cycki były zbyt idealne. Niczym dwie jednakowe kule. Sztuczne czy nie sztuczne, warto było z nimi bliżej się zapoznać. Zrobiłem to. Bożenka oparła się o maskę, a ja uciskałem, zagarniałem, ssałem i lizałem te dzieła chirurgicznej sztuki, aż tchu mi zabrakło.

     Dysząc ciężko uwolniłem się od spodni i koszulki. Mój nieoceniony towarzysz miał najwyraźniej ochotę rozerwać mi slipy.

    – Jaki napalony – westchnęła Bożena i zsunęła się z maski.

    Zdjąłem gatki i otworzyłem tylną klapę Nissana. Uniosłem ja i usiadłem na brzegu auta. Miałem w nosie konwenanse i dobre zachowanie. Skoro Bożena miała ochotę się zabawić, to będzie miała zabawę. Rozchyliłem szerzej nogi i trzymając w dłoni kutasa powiedziałem:

     – Mówiłaś, że chcesz żebym cie porządnie zerżnął, prawda?

    – Chcę nawet bardzo.

    – No to świetnie – przyznałem, – Na dobry początek obciągnij mi fiuta!

    – Oo, niegrzeczny chłopiec – mruknęła Bożena, ale ochoczo zbliżyła się do mnie.

    Ściągnąłem z niej majtki i znów byłem mile zaskoczony. Spodziewałem się małego buszu, tymczasem była przystrzyżona. Na łonie miała trójkąt czarnych, niewielkich włosów łonowych.

    Klęknęła na miękkim mchu i umiejętnie używając ust i dłoni, sprawiła, że odleciałem. Bez zahamowań obciągała mi kutasa jak rasowa porno gwiazda. Jej usta połykały go i uwalniały, pozwalając by dłonie też zrobiły swoje. Nie mogłem jednak pozwolić, by tak to się skończyło.

    – Połóż się na masce! – nakazałem Bożenie.

     Posłusznie zrobiła co jej powiedziałem. Rozchyliłem jej nogi i dwoma palcami zanurzyłem w wilgotnym wnętrzu. Zadrżała i jęknęła cicho.

    – Ooo, tak!

    Zacisnąłem palce na niewielkim guziczku i zacząłem nim bawić. Bożena po prostu oszalała. Kręciła tyłkiem jęcząc coraz głośniej. Nie przestając jej pieścić palcami, wprowadziłem między jej wargi sromowe język. Kręcąc nim zrazu powoli, potem szybciej sprawiłem, że nie mogła się utrzymać na masce. Podniecona zsuwała się z niej, nieporadnie potem wdrapując. Ja jednak nie przestawałem. Nawet jeśli jej szalone ruchy nie pozwalały mi na dogadzanie jej językiem, to dłoń wciąż robiła swoje.

     W końcu przestałem, ale tylko po to, by ja odkręcić. Oparła się rękami o maskę auta i wystawiła tyłek w moja stronę.

    – Chciałaś tak jak to robiłem Martą, no to zaczynajmy! – zadecydowałem.

    Krew burzyła się we mnie. Podniecenie rozsadzało mnie od wewnątrz. Potrzebowałem dać upust swojej żądzy. Przytuliłem krocze do pupy Bożeny, lekko na niej położyłem i zacisnąłem dłonie na cyckach. Dość mocno, aż syknęła mimowolnie. Naprowadziłem kutasa na  wilgotną szparkę i pchnąłem silnie. Wszedł jak  w masło. Miętosząc bliźniaczo cudne piersi, zanurzałem się coraz głębiej w norkę Bożeny. Pieprzyłem ją z przyjemnością obserwując szerokie biodra chyboczące się w rytm moich pchnięć. W końcu doszliśmy do takiego momentu, że musiałem chwycić ją mocno w talii, by móc przytrzymywać. Inaczej co chwila wysuwałbym się z niej na dobre. Weszliśmy w ostatnią fazę ruchania. Czułem, że Bożena zaraz dojdzie. Była prawie nieświadoma. Zatraciła się, koncentrując tylko na moim kutasie w jej wnętrzu. W końcu zacisnęła pośladki, znieruchomiała na dłuższą chwilę i z przeciągłym jękiem osiągnęła szczyt.

     Tylko na to czekałem, bo sam byłem prawie gotów do finału. Chciałem wyjść z niej i spuścić się na tyłek, ale nie pozwoliła mi.

     – Ze mną nic ci  nie grozi – mruknęła wciąż mało świadoma.

     Jak tak, to nie ma sprawy. Pchnąłem po raz ostatni i wylałem z siebie sporą dawkę spermy. Poczekałem, aż wszystko ze mnie wycieknie i dopiero wtedy wyszedłem z Bożeny.

    Kosztowało mnie to trochę wysiłku, więc położyłem się na masce i podziwiałem korony drzew. Dogodziłem Bożenie odpowiednio, bo i ona opadła na maskę, nie mogąc się od niej oderwać. Gdy zerknąłem na nią przez chwilę, miała zamglony wzrok i błogi uśmiech na twarzy.

    – Jesteś niesamowity Rafale – wyznała cicho. – Możesz liczyć na moje względy

    – Miło mi.

    – Pod warunkiem, że powtórzmy to jeszcze kilka razy – dokończyła zadowolona.

    A jakże, pomyślałem, uśmiechając się przy tym leniwie.

     

    W końcu się ogarnęliśmy. Powoli ale jednak. Całą drogę z powrotem milczeliśmy. Każde na swój sposób przeżywało seks na polanie.Pół godziny później byliśmy w ośrodku. Do naszego domu dotarłem na lekko miękkich nogach. Obietnice, obietnicami, ale czy wyjdzie mi to na zdrowie. Ledwie minęło półtora dnia naszego pobytu tutaj, a ja już zaliczyłem dwa soczyste numery. Nieźle, jasna cholera.

     Cdn…

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Marchewka
  • Kolezanka Ania i moj fetysz do nog

    Anka była szczupłą blondynkom o dłuższych włosach, brązowych oczach i ślicznym uśmiechu. Miała idealny tyłeczek, z którego wychodziły dwie idealne nogi zakończone cudownymi, małymi stopkami. Była posiadaczką idealnych, jędrnych i sporych piersi, przez które utrzymywała się na czele mojej listy. Ja z kolei byłem szczupłym, wysokim blondynem o niebieskich oczach. Warto zaznaczyć, że byłem o rok młodszy od Ani. Historia, którą wam opowiem wydarzyła się w lutym 2015 roku, kiedy to miałem 18, a Anka 19 lat.

    Był dzień imprezy 18-stkowej naszej koleżanki Kingi, brunetki o jędrnych piersiach i zgrabnym tyłeczku. Razem z paczką znajomych ustaliliśmy, że zrobimy zrzutkę i kupimy jeden, wspólny prezent. Koło południa dostałem smsa, że przed 18 mam być u Anki, skąd pojedziemy na imprezę. Koło 17 stwierdziłem, że najwyższy czas się ogarnąć, bo do jej domu miałem kawałek drogi, który musiałem pokonać na piechotę. Ubrałem koszulę, marynarkę i jeansy, a do tego buty od garnituru i wyszedłem z domu, informując rodziców, że wrócę koło 3-4. Idąc sobie słuchałem muzyki i pisałem smsy z Anką odnośnie tego, czy ktoś już u niej jest i czy mogę wejść jak zwykle czy może przez frontowe drzwi. Gdy dotarłem do jej domu i zapukałem do drzwi, nikt ich nie otworzył, ale usłyszałem stłumione „Otwarte, wejdź!”, więc posłusznie wszedłem i się rozebrałem z płaszcza, po czym poszedłem do jej pokoju. Okazało się, że nasz jeden znajomy, Paweł, już był na miejscu. Przywitałem się z nim i podszedłem przytulić Anie, jak to miałem w zwyczaju. Była obrana w długą koszulę nocną i od razu rzuciły mi się w oczy jej seksowne nogi i jędrne cycki. Modliłem się, żeby mój kolega nie zaczął przebijać się przez bokserki. Jakoś opanowałem sytuację i zagadałem do obecnych:

    -O której wychodzimy?

    -Koło 19, jak już wszyscy będą – Odpowiedziała Ania

    -No okej, a Adam idzie sam czy z kimś?- zapytałem. Adam był jednym z naszych znajomych, którzy się zrzucali na prezent.

    -Idzie razem z Gośką, powinni tu zaraz być.- odpowiedziała.

    Po tych słowach wyszła i zaraz wróciła z rajstopami w kolorze cielistym. Na moich oczach zaczęła je ubierać na swoje boskie nogi, robiąc to w taki sposób, że ciężko było oderwać od niej oczy. Musiała to zobaczyć, bo spojrzała mi prosto w oczy i tylko się uśmiechnęła. Mój kolega budził się do życia, a to w obecnej chwili w ogóle mnie nie cieszyło. Aczkolwiek Ania kontynuowała ubieranie rajstop, przy czym kilka razy widziałem jej tyłeczek i majteczki.

    -A gdzie Łukasz?- Chciałem za wszelką cenę zmienić myślenie.

    -Jak was zawiozę na imprezę to pojadę po niego.- odpowiedziała spokojnie.

    -Bądź co bądź, ci idioci mogliby już przyjść…- odezwał się Paweł.

    -Masz rację, już chętnie napiłbym się.- Przytaknąłem mu.

    -Boże, mój łeb. Dzisiaj chyba dużo nie wypiję…- Usłyszałem zza drzwi. Był to Adrian, brat Ani, w wieku moim i Pawła. Widać było, że miał ciekawą poprzednią noc i chyba przed chwilą wstał.

    -Co, kac męczy?- zażartowałem do niego na powitanie.

    -Żebyś wiedział stary, prawie umieram.- Przy tych słowach położył się na łóżko, ale zaraz wstał i stwierdził, że idzie się ogarnąć. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.

    -Otwarte! Wchodźcie!- Krzyknęła Ania. Za chwilę w drzwiach pojawił się Adam, Bartek i jego dziewczyna Julia.

    -No, nareszcie!- Powiedział Paweł- Możemy już iść?

    -Moment, muszę ubrać sukienkę- Powiedziała Ania, po czym wyszła.

    -No super, teraz ta będzie się stroić pół godziny… nie lubię się spóźniać.- Powiedział Adam.

    Ania jednak zaraz wróciła w niebieskiej sukience z czarnym paskiem. Sukienka strasznie uwydatniała jej piersi, więc w moich spodniach znowu zaczynało być ciasno.

    -Okej, Adrian! Chodź, jedziemy!- krzyknęła Ania ubierając ładne czarne szpilki.

    Zapakowani w dwa samochody pojechaliśmy w końcu na imprezę. Złożyliśmy Kindze życzenia, usiedliśmy przy stole a Ania pojechała po jej chłopaka, Łukasza. Zanim wrócili zdążyliśmy wypić 0.5 na trzech, bo jakoś większość znajomych, którzy siedzieli z nami była na tej samej imprezie co Adrian noc temu. Impreza była dosyć okej, tańce, wódka, ciepłe dania, ładne dziewczyny i piwo. Po pasach niektórzy zaczęli zmulać, więc wziąłem kieliszek i poszedłem do innych znajomych, gdzie piliśmy dalej. Koło 3 stwierdziłem, że chyba pomału czas iść do domu, więc poszedłem pożegnać się ze wszystkimi. W między czasie Ania odwiozła Łukasza do domu i zaczepiła mnie jak wychodziłem.

    -Idziesz do domu?- Zapytała.

    -Tak, zaraz tutaj usnę, musze położyć się na łóżko. – odpowiedziałem.

    -Czekaj, skoczę po bluzkę i Cię odwiozę, też już mam dosyć.- zaproponowała. Wizja jazdy do domu zamiast spaceru w tym stanie bardzo mi pasował, więc się zgodziłem i wsiadłem do samochodu. Po chwili Ania wróciła i pojechaliśmy. Dziwnie wyszło, bo zatrzymała się pod swoim domem, a z tego miejsca jeszcze kawał drogi do mnie.

    -No to dzięki za podwózkę, do jutra.- powiedziałem i zacząłem wychodzić z samochodu.

    -Poczekaj, mógłbyś mi pomóc zanieść te Reczy do mnie do pokoju?- zapytała, pokazując na tylne siedzenie, gdzie leżało kilka ubrań. Jako, że jestem uprzejmy, zgodziłem się. Weszliśmy do jej pokoju, położyłem ubrania na fotel i czekałem na Anie, która poszła do WC. Gdy przyszła, powiedziała:

    -Może napijemy się wina? Zostało mi jeszcze  trochę z wczoraj jak piłam z Łukaszem.

    -Chętnie, ale pod warunkiem, że mogę się położyć na łóżko- odpowiedziałem.

    -Jasne, czuj się jak u siebie!- zgodziła się.

    Położyłem się więc na jej łóżko, wziąłem lampkę czerwonego wina do ręki i zacząłem je sączyć oglądając TV z Anią, która też się położyła.

    Skończyliśmy wino, więc zaczynałem pomału wstawać, starając się nie myśleć o tym, że obok mnie leży bogini we własnej osobie seksownie ubrana. Wstawałem, kiedy Ania poprosiła:

    -Mógłbyś odsunąć mi zamek na sukience z tyłu?

    -Oczywiście, odwróć się.- powiedziałem, wstając.

    Ania odgarnęła włosy z szyi, i, z tego co poczułem, lekko wypinając tyłeczek w moją stronę. Nie potrafiłem się skupić na tym cholernym zamku.

    -Miałem ci powiedzieć już wcześniej. Ta sukienka bardzo uwydatnia twoje piersi.- wypaliłem ni z tego, ni z owego. Ania lekko odwróciła głowę.

    -Tak myślisz? – zapytała, łapiąc mnie za ręce i kładąc je na swoich cyckach.

    -Tak, zde…zdecydowanie.- zaczynałem się jąkać i czując ciśnienie w moich spodniach.

    -A jak ją ściągnę to dalej są takie fajne?- powiedziała ściągając sukienkę. Stała przede mną w samych rajstopach, czarnych stringach oraz koronkowym czarnym staniku.

    -T…taaa..tak.- nie wiedziałem co powiedzieć. Dziewczyna, która śniła mi się po nocach w największych erotycznych wizjach stała przede mnąc gotowa do spełnienia moich oczekiwań.

    -A teraz?- zapytała, ściągając stanik. Moim oczom ukazały się cudowne, jędrne i duże cycki mojej koleżanki.

    -Teraz są boskie, ale ciekawy jestem czy są miłe w dotyku..-powiedziałem, zbliżając się do niej.

    -Chodź i sprawdź. – odpowiedziała, rozkładając ręce. Podszedłem do niej, położyłem dłonie na cyckach. Poczułem przyjemny dreszcz na plecach i stwierdziłem, że jeżeli chcę ją przelecieć, musze to zrobić teraz. Położyłem jej jedną rękę na twarzy i zbliżyłem usta do jej ust. Nasze języki spotkały się w namiętnym pocałunku, który trwał dłuższą chwilę. W końcu Ania odsunęła mnie lekko, mówiąc:

    -Ty już wiesz co ja mam tutaj, teraz ty mi pokaż co masz w spodniach.

    -Sama sprawdź.- powiedziałem. Ania podeszła do mnie, uklękła i rozpięła mi rozporek. Wyciągnęła mojego kolegę, który już był gotowy do akcji.

    -O boże, jaki on duży!- Ania była zaskoczona, ale bynajmniej nie przestraszona. Pomału zaczęła go całować, pieścić końcówkę. Położyłem dłonie na jej głowie, ale zostawiając jej swobodę ruchu. Ona zaczynała go wkładać do ust coraz głębiej, ssać go jak profesjonalna pani od takich zabaw. Powiedziałem, że zaraz dojdę, ale ona nie przerwała. Przyjęła cały ładunek do ust i wyssała go do końca, ale nie przestała się nim bawić. Postawiła go do pionu i ssała go nadal. Powiedziałem:

    -Ania, masz boskie nogi i stópki, mogę się nimi pobawić?

    -Jasne, są twoje!- odpowiedziała wyciągając mojego kutasa z ust i kładąc się na łóżko. Zacząłem od dołu, całując jej stópki i ssąc każdy jej paluszek przez rajstopy, idąc coraz wyżej, całując całe nogi, co podnieciło mnie do granic wytrzymałości. Nogi i stópki w rajstopach były moim największym fetyszem do tego stopnia, że idąc po mieście i widząc jakąś dziewczynę w czarnych rajstopach, od razu mój penis się budził. Więc bawiłem się stópkami i nogami mojej bogini wspinając się coraz wyżej, gdzie napotkałem paseczek stringów. Tutaj musiałem ściągnąć jej rajstopy i stringi, chcąc zająć się jej muszelką, która już była wilgotna. Zacząłem ssać jej cipkę, co chwilę wkładając do niej palce. Robiłem jej palcówkę, ustami idąc coraz wyżej, dochodząc do cycków, gdzie zacząłem je ssać i całować. Położyłem twarz między nimi a Ania ścisnęła je do środka. To było cudowne uczucie. Widząc, że już czas przejść do konkretów, przestałem robić palcówkę Ani i zacząłem pomału wjeżdżać w nią moim sterczącym kutasem. Posuwałem dziewczynę, o której marzyłem od czasów podstawówki. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje. Myślałem, że śnie dopóki nie doszedłem i nie zalałem mojej partnerki. Nie przestałem jednak jej ruchać. Posuwałem ją dalej, aż doszedłem ponownie. Teraz wyciągnąłem penisa, i powiedziałem Ani, żeby usiadła na mnie. Zaczęła mnie ujeżdżać, a ja bawiłem się jej cycuszkami. Nagle poczułem ścisk na moim kutasie. Anie przeszył orgazm. Jej ciało wygięło się w łuk, ale nie przestała mi dogadzać, aż nie doszedłem. Wtedy położyła się w pozycji „69” i robiąc mi loda wymagała ode mnie minetki, co też uczyniłem. Później ruchaliśmy się aż opadliśmy z sił. Wiedziałem, że musze już iść do domu, więc ubrałem się i wychodząc z pokoju przykryłem Anie kocem i wyszedłem. Jak szedłem do domu zaczynało już świtać. W domu położyłem się do łóżka i spałem do wieczora. Gdy się obudziłem, zobaczyłem na telefonie smsa od Ani :”Dziękuję za tę noc :* Napisz do mnie jak się obudzisz :)” Nie mogłem uwierzyć, że to się wydarzyło. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Napisałem do niej i umówiliśmy się na przyszły weekend u niej w domu. Oczywistym jest fakt, że zjawiłem się tam i pojawiałem się tam regularnie co tydzień.

    Było to najcudowniejsze przeżycie mojego życia. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pozyty wista
  • Napalona kuzyneczka cz. 1

    Były wakacje, jak co weekend nasi rodzice moi i kuzynki, spotykali się, żeby sobie popić, pośmiać się i pogadać.

    Kuzynka była średniego wzrostu brunetką o pięknych i dużych zielonych oczach, dużych ustach. Była dziewczyną o pełnych kształtach, piersi rozmiaru C, tyłeczek duży, którym kręciła na boki jak szalona. 

    Ja średniego wzrostu, włosy ciemny blond, również zielone oczy, dobrze odrzywiony nastoletni chłopak. 🙂

    My zazwyczaj siedzieliśmy u mnie w pokoju i oglądaliśmy telewizję, nikt do nas nie wchodził, my nie przeszkadzaliśmy im, a oni nie przeszkadzali nam. Jak zawsze oglądaliśmy jakiś film, który okazywał się być nudnym szajsem. Oboje byliśmy przykryci kocem, kuzynka jak zawsze wtuliła się w moją pierś i leżała z ręką na moim udzie, nagle poczułem ruch, pomyślałem, że ręka jej ścierpła, ale ona zaczęła dobierać się do mojego rozporka. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem, a ona tylko przyłożyła swój palec do ust i zanurkowała pod koc. Poczułem, jak zaczyna masować mojego kutaska i jajka (Sam czytam opowiadania i niektórzy piszą, że w wieku 12 lat mieli 20 cm kutasa, śmieszne… Mój był jeszcze nie duży, a mianowicie 12 cm.), momentalnie zrobił się twardy i stanął dęba. Po chwili masowania ręką wzięła go do ust, ale to było przyjemne, myślałem, że zaraz dostanę orgazmu, ale chyba to wyczuła wyjęła go z buzi i powiedziała, że teraz moją kolej, wsadziła moją rękę w swoje majteczki, poczułem jej nieogolone włoski, było to bardzo przyjemne, chwilkę pomasowałem ją po cipeczce i tym razem pod koc wszedłem ja, ściągnąłem spodnie i majteczki do kolan i zacząłem jeździć nosem po włoskach, potem wziąłem się do zlizywania słodziutkich soczków (o mało rodzice nas nie usłyszeli), parę minut penetrowałem jej wnętrze językiem, w powietrzu wisiał orgazm, więc ona chciała się jeszcze zabawić. Znowu kilka razy liznęła mojego kutaska i okrakiem usiadła na nim przodem do mnie, mogłem się bawić jej krąglutkimi piersiami. Po cichutku skakała sobie, żeby nas nie przyłapano. Po kilkunastu skokach oboje dostaliśmy orgazmu, to było cudowne, nie wiem, jak tak młoda dziewczyna nauczyła się zaciskać mięśnie kegla(najwyraźniej nie był to jej pierwszy raz). Chwilę jeszcze tak posiedziała i zeszła, oblizała penisa i kazała mi jeszcze wylizać jej cipkę z pozostałych soczków i mojej spermy. Ubraliśmy się, i potem na zmianę poszliśmy się umyć do łazienki. Ale to co przeżyłem kilka miesięcy później było niesamowite, no cóż, ale o tym dowiecie się w kolejnym opowiadaniu, jeśli wam się spodoba 🙂

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, lecz oparte na faktach. 

    P.S. Jeśli zrobiłem jakieś błędy, to proszę o jak najbardziej wytykanie mi ich.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zastrzeżone

    Pozdrawiam

  • Moja przygoda

    Witajcie, na imię mam Kasia i mam 28 lat. Jestem szczupłą, opaloną brunetką o brązowych oczach. Mam nieduże kobiece piersi oraz tyłeczek który ostro trenuje na siłowni i zumbie. Obecnie jestem w kilkuletnim związku z facetem o imieniu Marek. Nasz związek jest bardzo udany, a życie seksualne naprawdę świetne. Dużo eksperymentujemy w seksie i właśnie taki jeden eksperyment chciałabym Wam opisać.

    Na wstępie jeszcze muszę Wam dodać, że mój facet jest zboczony… . On uwielbia seks i ciągle mnie czymś zaskakuje, to on mi kupił mój pierwszy wibrator i nalegał abym nim bawiła na jego oczach. Jemu jako pierwszemu udało się namówić mnie na seks analny i sprawić, że mi się on spodobał. Ale ostatnie wrażenia jakie mi zafundował totalnie mnie zaskoczyły.

    Swego czasu kupił mi kolejna zabawkę, tak zwany wibrator dla par. To jest taki niewielki masażer w kształcie literki U, którego obroty są sterowane za pomocą zdalnie sterowanego pilota.  W celu zabawy wkłada się go do cipki w ten sposób, że jeden jego koniec dotyka i masuje pod wpływem wibracji punkt G, a drugi koniec masuje łechtaczkę. Pozwala on na samodzielną zabawę jak i seks we dwoje. Czasami nasza gra wstępna wygląda tak, że sobie go wkładam i tańczę dla niego, a on tylko mnie patrzy i podkręca wibracje za pomocą pilota, istne szaleństwo.

    Pewnego razu Marek mnie zaskoczył powiedział, że chce ze mną iść na miasto i żeby ja miał go w sobie przez cały czas. Podnieciła mnie ta propozycje, więc zgodziłam się.

    Włożyłam, wiec go sobie do cipki i założyłam obcisłe stringi. Dodatkowo założyłam cieniutki i prześwitujący staniczek i czarną obcisłą sukienkę z lekko wyciętym dekoltem. Następnie Marek zamówił taxi i pojechaliśmy na miasto do restauracji.

    Gdy przyszedł kelner po nasze zamówienia Marek włączył mi wibrację i poczułam jak masażer wibruje w mojej cipce i podrażnia moją łechtaczkę. Mój głos się załamał i zrobiłam się czerwona jak zamawiałam swoje danie, kelner spojrzał na mnie ze zdziwieniem i poszedł zrealizować zamówienia. Byłam bardzo podniecona tą sytuacją, chciałam się bzykać z Markiem, ale już złożyliśmy zamówienie, więc musiałam poczekać. Na czas jedzenia, mój facet wyłączył pilocikiem wibracje i w spokoju zjadłam swoje danie.
    Po kolacji Marek powiedział, że chce iść jeszcze potańczyć w klubie. Gdy byliśmy na pakiecie zaczęliśmy namiętnie z nim tańczyć , w pewnym momencie Marek włączył wibracje w masażerze. Dreszcze przeleciały po całym moim ciele, czułam, że moja cipka jest bardzo wilgotna. Zaczęłam się ostro lizać z Markiem, dotykałam go po kroczu i mocno ocierałam się o niego w tańcu. Zazwyczaj tak nie tańczę, gdyż nie chce wyjść na łatwa laskę w oczach obcych ludzi, ale dziś w wyniku podniecenia miała to gdzieś.

    Po jakimś czasie Marek powiedział, żebym poczekała na parkiecie, a on przyniesie nam coś do picia. Po chwili wrócił z drinkiem dla mnie i powiedział, że kolejka po piwko jest dłuższa i żebym jeszcze na niego poczekała. Zgodziłam się i z drinkiem w ręku lekko balansowałam z boku parkietu w rytm muzyki i wibracji mojego masażera. Nagle podszedł do mnie przystojny umięśniony facet i zaczął koło mnie tańczyć i podrywać mnie. Ja w wyniku podniecenia i alkoholu nie opierałam mu się. Odstawiłam drinka i zaczęliśmy tańczyć na parkiecie. Wibracje w mojej cipce oraz alkohol sprawił, że byłam napalona i niezaspokojona. Przez moją sukienkę widać było moje sterczące z podniecenia suteczki. Facet ten zauważył to i zaczął ze mną namiętnie tańczyć, ocieraliśmy się o siebie, czułam jak jego ręce schodzą coraz niżej i jak łapie mnie za pośladki. Chyba fakt że miałam cieniutka sukienkę i wyczuwalne przez nią stringi go podniecił, bo zaczął mnie namiętnie pieścić i trzymać za pośladki. Następnie zaczął mnie ostro całować. Ja szybko to przerwałam i zaczęłam się rozglądać za Markiem i nagle go zauważyłam jak stał przy stoliku i popijając piwo patrzył na nas. Kiwną mi tylko porozumiewawczo głową i podkręcił obroty w moim masażerze. Zrobiło mi się naprawdę gorąco, zaczęłam namiętnie i ostro całować tego faceta i złapałam go za kroczę. Ukradkiem masowała jego sterczącą pałkę, czułam że jest już spora. W końcu zaczął mi szeptać do ucha, że chciałby ze mną na osobności pogadać, złapał mnie za rękę i zaczął mnie gdzieś prowadzić. Spojrzałam tylko na Marka, a on skina głową na to że się zgadza. Wyszliśmy na zewnątrz klubu na pobliski parking, zaprowadził mnie do swojego samochodu.

    Byłam totalnie podniecona, nie mogłam się doczekać jak tylko wejdę do tego auta i dobiorę się do niego. Otworzył mi drzwi samochodu od strony pasażera i sam usiadł za kierownicą. Spojrzał mi w oczy i zaczął mnie całować. Nie mogłam uwierzyć, że to robię, ale ta świadomość że robię coś złego tylko mnie nakręcała. Poza tym czułam, że mój Marek gdzieś mnie z daleka podgląda i to dodatkowo dodawało pikanterii całej tej sytuacji. On zaczął masować moje piersi wkładając pod sukienkę ręce, ja masowałam mu krocze i zaczęłam rozpinać rozporek. Już ślinka mi ciekła na myśl jego sterczącej pały. Tyle w ten wieczór się na cierpiałam, chciałam żeby w końcu mnie ktoś zerżnął.

    W końcu wyjęłam jego kutasa, obciągnęłam go z napletka i powoli patrząc mu w oczy wzięłam go do buzi. Facet zaczął mocno jęczeć, że zajebista ze mnie suczka i nigdy mu nikt tak nie obciągał, Następnie złapał  mnie za włosy i zaczął nadawać  mi rytm do ssania jego pałki. Ja jęczałam z jego kutasem w ustach, poza tym czułam, że w mojej cipce masażer znowu wibruje szybciej – Marek musiał to widzieć i specjalnie mnie nakręcał.

    Zaczęłam lizać mu jajeczka i ręką masować penisa w końcu powiedziałam – odsuń fotel chce cie dosiąść. Facet uśmiechnął się, odsuną fotel , opuścił spodnie i zaczął zakładać na swoją pałkę prezerwatywę, natomiast ja dyskretnie wyjęłam masażer z cipki i schowałam go do torebki. Gdy on założył gumę ja już była bez majteczek, które zawiesiłam na drążku zmiany biegów i usiadłam na niego okrakiem. On złapał za swoja pałkę i nakierował na moją cipkę. Zaczęłam powoli na niego się nadziewać, początkowo szło opornie, bo miał kutasa większego niż mój Marek, ale w związku z tym, że byłam mega mokra nic mnie nie bolało. On tylko docisnął mnie do samego końca, a ja aż z tego podniecenia dostałam skurczy i orgazmu. On natomiast zaczął podwijać moją sukienkę i ściągnął ją całkowicie. Zdjął ją całkiem ze stanikiem i zaczął ssać moje sutki, ja mimo, że miała orgazm chciałam bawić się dalej, więc zaczęłam go powoli ujeżdżać. Moje soczki ciekły mi z cipki i po jego jajeczkach kapały na fotel kierowcy. On cały czas pieścił języczkiem moje piersi, szyję usta, rękoma ugniatał moje pośladki . W pewnym momencie włożył w mój tyłeczek jednego palca ze swoje prawej ręki, a drugą ręką złapał za piersi i zaczął nadawać mi tempa.  Czułam, że jest już bardzo wielki i, że niedługo we mnie wystrzeli, on natomiast widząca że podoba mi się jego paluszek w mojej pupci włożył drugiego. Była tam bardzo rozluźniona, w końcu on powiedział – chce skosztować Twoje dupci. Ja zgodziłam się i zeszłam z niego. Powiedział mi, że chcę zmienić gumę, bo ta już jest zużyta i ściągnął prezerwatywę. Kazał po possać jeszcze przez chwilę jego pałkę zanim on nie znajdzie i założy drugiej. Zrobiłam to. W pewnym momencie powiedział, żebym usiadła na nim tyłem.  Złapałam więc za kierownicę auta, wypięłam się, a on złapał mnie za bioderka i powoli zaczął nadziewać moja pupkę na swoją pałkę. Poczuła lekki ból, ale i ogromna przyjemność, złapałam go za jajeczka i zaczęłam je ugniatać. On naciskał mnie coraz mocniej i głośno jęczał. To było niesamowite uczucie , nigdy takiego dużego kutasa nie miała w pupie, poza tym czułam jak jego palka pulsuje, wiedziałam, że on juz niedługo dojdzie. Nagle spojrzałam przez przednią szybę w dal i zobaczyłam w że w cieniu ktoś nas obserwuje i się masturbuje. To był Marek, który przez ten cały czas nam się przyglądał . Ujeżdżałam go coraz szybciej, a on zaczął mocno stękać i mówić że we mnie skończy. W końcu jego ruchy osłabły i poczułam ciepło w mojej pupie. Usiadłam na niego i oprałam się plecami o jego klatkę piersiowa, on złapał mnie za piersi i zaczął się śmiać i mówić, że jestem niesamowita. Jeszcze chwilę, tak siedzieliśmy i odpoczywaliśmy. Gdy zeszłam z niego poczułam że z mojej pupci wycieka jego sperma. Okazało się, że jego nowa guma pękła w trakcie. Jednak bardzo się tym nie przejęliśmy, nikt przecież jeszcze nie zaszedł w ciąże przez anala.

    Jeszcze z nim chwile posiedziałam, ubrałam się i postanowiła udać się do domu. On nalegał że chce mnie odwieść, ale nie zgodziłam się w końcu, gdzieś nie daleko czekał na mnie Marek. Dałam mu jakiś wymyślony nr Tel i powiedziałam, że zostawiam mu swoje majtki i żeby zadzwonił do mnie w tygodniu, żeby je oddać. Dałam mu buziaka, wyszłam z samochodu i poszła na pobliski postój taksówek. Po chwili dołączył co mnie Marek i zaczęliśmy się całować. Powiedział mi ze jestem niesamowita i że musimy się jeszcze to kiedyś powtórzyć. Uśmiechnęłam się i pojechaliśmy taksówką do domu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kusicielka

    🙂

  • Pierwszy raz z dwiema sekretarkami

    Byłem w drugiej gimnazjum, uczyłem się miernie. W naszej szkole zatrudniona została nowa sekretarka, która od razu mi się spodobała. Miała męża i dwójkę dzieci, ale nie przeszkadzało mi to w marzeniu o niej i jej krągłym tyłeczku i dużych piersiach. Któregoś dnia poszedłem do szkoły, bardzo zamulony, gdyż nie mogłem w nocy zasnąć. Nawet nie śniłem o tym co się wydarzy tego dnia. Mijały lekcje, na czwartej godzinie miałem okienko, dlatego też postanowiłem zrobić zadanie na następną lekcję, którą była matematyka. Źle się poczułem, kręciło mi się w głowie, zgłosiłem się do higienistki, która kazała mi iść do sekretariatu i zaparzyć sobie herbaty. Gdy wszedłem do środka zobaczyłem tą nową sekretarkę, Agnieszkę. Tak też miała na imię, miała masę papierkowej roboty, a ja powiedziałem o wszystkim, powiedziała, żebym się rozgościł i jak mogę, abym zrobił dla niej kawę, gdyż ma dużo na głowie i musi wytrzymać do 18, a bardzo źle spała, zupełnie jak ja. Popijając herbatę, rozmawialiśmy długo o szkole, o moich zainteresowaniach itp. Spadł jej spinacz, wstała i schyliła się po niego, wypinając się wprost przede mną. Czułem jak mój kutas rośnie w spodniach. Usiadła, a gdy już poznaliśmy się troszkę lepiej poprosiła mnie o zrobienie masażu karku, co bardzo mnie dziwiło, a z drugiej strony podniecało. Stanąłem za nią, wyluzowała się, a ja zacząłem ją masować, z góry patrzałem na jej duże piersi, gdyż miała duży dekolt i nie miała stanika, ewidentnie ją to również podniecało, gdyż odstawały jej sterczące sutki. Powiedziała, że mam bardzo miłe i kojące dłonie i gdyby było gdzie, mógłbym wymasować ją całą. Odpowiedziałem, że bardzo bym tego chciał, spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, wstała i zamknęła drzwi na klucz, zrzucając wszystkie papiery z biurka i zdjęła z siebie sukienkę, po czym położyła się na nim. Powiedziała, żebym ściągnął jej majteczki do kolan, tak tez zrobiłem. Bardzo się podnieciłem, mój penis wystawał już bardzo znacząco ze spodni. Masowałem ją po plecach, schodząc coraz niżej, masując jej jędrny zgrabny tyłeczek. Czułem, że zaraz pękną mi bokserki. Stałem przed jej twarzą i masowałem plecy, a ona zauważyła mojego sterczącego przyjaciela. Zaczęła ugniatać go przez spodnie po czym odpięła mi rozporek i guzik, a spodnie same spadły, po czym zdjęła mi bokserki, a mój kutas wyskoczył centralnie przed jej nosem i ustami, powiedziała, że jest duży i że mam większego niż jej mąż. Zaczęła go ssać, nigdy się tak dobrze nie czułem, miała duże usta, czułem, że zaraz eksploduję, wtedy powiedziałem STOP! Zdjąłem jej majteczki i rzuciłem o ścianę całując ją i wciskając jej język do buzi, odwzajemniła to z ochotą i rozłożyła nogi, a ja zacząłem lizać jej cipkę coraz bardziej kolistymi ruchami, najbardziej skupiając się na punkcie „g”. Słyszałem jej coraz głębszy oddech. Powiedziała zerżnij mnie. Zdjąłem koszulkę, położyłem się na niej i wszedłem w nią, jęczała. Zmieniliśmy pozycję, to ja się położyłem, a ona wypięła się do mnie od przodu i włożyła go w swoją słodką cipeczkę. W pewnej chwili ktoś przekręcił kluczem zamek i wszedł do sekretariatu, była to druga sekretarka, Jola, która również bardzo mi się podobała, zaczęła robić nam kazania, po czym złapała mnie za kutasa i zaczęła obciągać. Rozebrała się i usiadła na mojej twarzy, abym robił jej minetkę, Agnieszka nadal mnie ujeżdżała, cały czas całowałem się z Jolą. Poczułem, że zaraz dojdę, powiedziałem to na głos, one wstały uklęknęły przede mną, a ja wylałem z siebie bardzo dużo spermy i tryskałem na cycki i to buzi obu pań. Było mi bardzo przyjemnie, gdy już skończyłem, one zaczęły się całować wymieniając się swoją śliną i moją spermą, potem obie obciągnęły mi kutasa do końca wysysając całą spermę. Ubraliśmy się i akurat zadzwonił dzwonek na przezwę, wyszedłem i powiedziałem, że były wspaniałe, odpowiedziały, że ja też. Tego dnia nie zapomnę nigdy. Przeżyłem wspaniałą przygodę, mam nadzieje, że kiedyś to się jeszcze powtórzy.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Lorenz

    To moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu.

  • Zasadzka orkow

    Lady Aurelia od czterech tysięcy lat prowadziła zastępy elfów do walki przeciw hordom orków. Już po niedługim czasie jej wrogowie wymawiali jej imię jak przekleństwo, bowiem ta odepchnęła ogromną masę najazdów na elfickie ziemie. Czas płynął i płynął… Z czasem granice elfiego królestwa kurczyły się, elfy były gromione, a orkowie maszerowali przez ich ziemię nie napotykając oporu. Stało się tak przez bitwę pod Anzauilar, gdzie zarżniętych zostało 20 000 elfich wojowników na czele z ich królem. Porażka była tym bardziej dotkliwa, że wśród elfów panował obyczaj wybierania na wyprawy młodych, podczas gdy doświadczeni mieli zostać by bronić kraju. Jednak elfy, mimo, że są długowieczne nie zawsze są zdolne do reprodukcji. Tracąc kwiat swojej młodzieży elfy straciły nie tylko armię, ale też dziedzictwo. Stolica elfów, dawniej ponad 40 000 miasto, dziś była jednym z niewielu miejsc, gdzie jeszcze orkowie bali się podejść. Była to jednak kwestia czasu. Coraz mniej zdolni i sprawni elfowie byli wysyłani do walki, a starszyzna pilnowała młodzież jak oka w głowie. Po 80 latach od bitwy pod Anzauilar elfów w stolicy pozostało jedynie 20 000, z czego niewielu ponad 800 mogło mieć dzieci. Jednak nie wszyscy elfowie porzucili nadzieję. Niektórzy ruszyli za wielką wojowniczką z dawnych czasów – Lady Aurelią. Udało jej się odepchnąć najazd orków, lecz ci przegrupowali się i uderzyli znowu. Ponownie jednak Lady Aurelia pokonała przeważające siły w drugiej bitwie pod Anzauilar. Zwycięstwo to miało ogromne znaczenie zarówno strategiczne jak i symboliczne. Lady Aurelia odesłała kości poległych z poprzedniej bitwy i rozwiązała swoją armię, nie widząc sensu dalszych działań wojennych.

    “Wojna wygrana” tak długo to powtarzano, że uwierzono, że to prawda. Teraz Lady Aurelia wraca do swojego domu razem z resztą wojowników z tamtych stron…

     

     

    Obóz wypoczynkowy był rozstawiony w kształcie koła. Było w nim zaledwie kilkunastu elfów którzy nie zadbali o środki bezpieczeństwa, ponieważ nie bali się żadnego ataku. Wierzyli, że są już bezpieczni.

    Mylili się. Komando dowodzone przez jak w kolejnych latach się okaże, jednego z najstraszliwszych orków swoich czasów szło ich tropem. Wyczekiwali na ten moment. Ich dowódca – Ugosh był olbrzymem. Żaden elf nie sięgał mu chociaż do podbródka, jego ramiona były silne, ciało umięśnione i naznaczone bliznami. Nienawidził on elfów bardziej niż ktokolwiek i poprzysiągł ich zniszczyć. Teraz wiedział, że ma ku temu okazje…

    -Wy dwoje – Ugosh pokazał na swoich najlepszych wojowników – pojedziecie za mną. Reszta ma zostać w lesie i otoczyć obóz! Nikt nie może pozostać żywy! Atakujemy o świcie!

    Ugosh wskoczył na warga ku uciesze swych podwładnych, obrócił się i ruszył. Za nim pojechało dwóch wyznaczonych przez niego wojowników.

     

     

    Lady Aurelia leżała u siebie w namiocie. Chciała w końcu wrócić do domu, zobaczyć swoje pola i łąki.

    Miała na sobie jedynie lekką, zieloną, półprzezroczystą, piękną bieliznę. Była piękna zarówno z twarzy jak i na reszcie ciała. Jej figura nie miała sobie równych, kruczoczarne loki okalały jej ciało, piersi miała jak ze skały, a jej tył śnił się każdemu młodemu elfowi.  Nagle, chwilę po tym jak pokazały się pierwsze promienie słońca usłyszała raban. Nadciągali orkowie.

    – Do mnie! Mur tarcz! Do mnie! – krzyczała. Niewielu elfów zdążyło założyć hełmy, a żaden nie miał na sobie zbroi. Lady Aurelia również nie. Ręce jej jednak szykowały się do rzucenia zaklęcia.

    Starcie było krwawe. Weterani Wielkiej Wojny pomimo przewagi liczebnej wroga stawali dzielnie, podczas gdy za ich plecami elfia bohaterka wykrzykiwała formuły.

    Orkowie leżeli martwi, kilkunastu z nich odstąpiło by się przegrupować, wtedy z lasu wyjechał potężny ork. Ork ten miał w ręku potężną maczugę, skinął nią i ostatnie siły orków ruszyły na 8 elfickich wojowników i czarodziejkę.

    Błysk, huk, płomień. To tylko widzieli i słyszeli orkowie. W końcu pozostało ich jedynie dwóch i wtedy do ataku rzucił się Ugosh. Czarodziejka pozostała sama i już z wielkim trudem uderzyła orków pięścią wichru. Nie zdążyła jednak trafić ich dowódcy. Zaklęcie rzuciła zbyt późno, trafiła warga, nie orka. Ugosh zeskoczył na ziemię i uderzył czarodziejkę ręką. Lady Aurelia padła. Została otumaniona, lecz po pewnym czasie otworzyła oczy. Ork rzucił maczugę postawił ja w pozycji siedzącej. 

    – I co teraz, elfia zdziro? Myślałaś, że możesz pokonać nas, orków? Mordowałaś moich pobratymców!

    – Nie boję się śmierci! Myślisz, że moja śmierć może powstrzymać to co już się zaczęło? Przepowiednia się wypełnia! “Z szarej wieży przybędzie elf który sprowadzi pokój i dostatek swemu rodowi. Przybędzie po wielkiej porażce i wielkiej wiktorii, po straceniu nadziei i jej powrocie!” To już się wypełniło! – Przerwała Lady Aurelia.

    – Elfie bujdy, a poza tym,  nie czeka cię śmierć, przynajmniej nie teraz… – ku zdziwieniu elfki ork odpiął swój pas – My, orkowie nienawidzimy marnotrastwa, a szkoda byłoby zmarnować tak piękne ciało… – ściągnął czarne spodnie, okazało się, że wszędzie jest olbrzymem. Chociaż jego członek trwał w spoczynku, mierzył dwadzieścia centymetrów. Jak każdy ork, Ugash miał szarą skórę, która jednak nie była brudna. Co więcej, była bardzo zadbana. Całości obnażonej od pasa w dół istoty dopełniały owłosione nogi i moszna.

    Przyparł lady Aurelie do podłoża. Nie mogła nic zrobić, była wycieńczona, zdarł z niej bieliznę jednym cięciem noża, po czym powędrował swoją ręką od jej łydki do uda, zaczął ją tam masować.

    – Nigdy nie byłaś z orkiem, co? Żałuj, gwarantuje ci, że jeśli będziesz grzeczna dam ci rozkosz – wtem wbił swój palec do jej dziurki. Był on większy niż jakikolwiek penis jaki miał znany jej bliżej elf.

    – Bogowie – pomyślała – A jego penis? Jaki on może być?! – bezradność ją dobijała.

    Nie mogła też uwierzyć, że coś takiego mogło być przyjemne. Żaden elf nie był zarówno taki brutalny jak i przyjemny. Jego palec wchodził w nią coraz głębiej, aż w końcu ta nie mogła się powstrzymać i krzyknęła z rozkoszy.

    – Podoba ci się? Mówiłem – Ugash uśmiechnął się, zauważyła błysk w jego oczach. Zrozumiała o co chodzi, odsunął palec i złapał się ręką za członka. Był dwa razy większy niż w spoczynku.

    – Nie! Błagam, zabij mnie! Nie chcę! On jest za wielki!

    – Nawet nie dotknąłem nim twojej małej… a ty już chcesz bym przestał? – uśmiechnął się i nacisnął swoim ogromnym, grubym żołędziem na jej łechtaczkę, by po chwili wejść w nią.

    Poczuła, jak jego żołądź próbuje się wcisnąć do jej ciasnego wnętrza. Napór był coraz silniejszy, aż członek wszedł już na kilka centymetrów. Teraz cofnął się i wrócił ze zdwojoną siłą, pokonując wszystkie przeszkody i zanurzając w niej żołądź.

    Nie mogła uwierzyć, że uczucie rozpychania przez tak wielkiego członka może być tak przyjemne. Po bardzo szybkich pchnięciach, zwolnił. Złapał ją za tyłek, podniósł, i wstał mając ją nadal nabitą.

    Przez jakiś czas powstrzymywała się przed okazaniem rozkoszy, lecz w końcu nie mogła wytrzymać i okazała ją długim krzykiem.

    Zadowolony Ugosh postawił ją w pozycji klęczącej, ta upadła na ziemię i leżała na niej kilka sekund, aż podniosła wzrok. Stał nad nią, potężny i wielki. Uśmiechał się i powiedział:

    – Wstań, jeszcze nie skończyliśmy.

    Podniosła się więc na kolana i ujrzała jego wielkiego penisa przed swoją twarzą.

    – Weź go do buzi, sprawdź jak smakuje… No dalej, nie ociągaj się…

    Pomyślała, że go nie zmieści, ale on nie widział w tym problemu. Otworzyła usta i spróbowała go włożyć, o dziwo, udało się. Wyjęła go i  jej język delikatnie zaczął muskać jego penisa Po chwili otworzyła szerzej usta i wytknęła język biorąc główkę do buzi zaczęła go ssać. Znów wyciągnęła go i splunęła na niego, po czym zaczęła zlizywać swoją ślinę z niego gdy penis lśnił od jej śliny otworzyła usta i zaczęła go ssać . Przyspieszyła zacisnęła mocniej usta i starała się go połykać. Penis z trudem wszedł do jej gardła dławiąc ją przy okazji. Ugosh był wyraźnie zadowolony z jej umiejętności.

    – No kto by pomyślał, taka wielka elfka, a umie więcej niż niejedna kurtyzana… Chociaż słyszałem, że żyjesz już pięć tysięcy lat, miałaś czas na naukę…  – po czym obiema rękoma odchylił jej głowę i pchnął członka w jej usta usta.

    Pieprzył jej twarz. Próbował ją zakrztusić, lecz mu się nie udało, łapała powietrze w każdym możliwym momencie, wspomagając się magią, której użyła nie do ucieczki, ale do przedłużenia możliwości orka. Pieprzył ją tak mocno i szybko, że nie mogła utrzymać równowagi. Chwyciła się jego umięśnionych ud, a Ugash po kilku minutach złapał Auriele za włosy i odsunął od swojego penisa.

    Wiedziała o co mu chodzi, otworzyła usta. Ten swoimi wielkimi rękoma zaczął się masturbować, po czym wystrzelił na nią ogromną ilość płynu. Uderzył z taką mocą, że była cała poplamiona nasieniem. Nie tylko ona, trawa wokół niej też. Wszystko.

    Ugash jęczał z rozkoszy, a Lady Auriela nagle złapała go za penisa i zaczęła go lizać. Oblizywała go, aż w końcu ten znów powstał i był gotowy na dalszy seks. Ugash był z tego powodu bardzo zadowolony.

    – Może pójdziemy do twojego namiotu ślicznotko? – zapytał

    – Tak, chodźmy, ale nie ociągaj się! – odpowiedziała i szybko pobiegła do swojego namiotu.

    Ugash wszedł tam nagi, z nadal stojącym członkiem, rozejrzał się i ujrzał piękny widok. Piękna Lady Auriel wypięła przed nim swój piękny tyłek uśmiechając się swoją piękną twarzą.

    – Jak mówiłem, dam ci rozkosz, elfko.

    – Jeszcze nie skończyłeś!

    Nie musiała go dłużej zachęcać, podszedł do niej i złapał ją za biodra i wszedł do niej już bez pomocy rąk. Nagle dotknął jej dziewiczego odbytu. Zaczęła panikować. 

    – Nie, ja nigdy tam nie…

    – Kochana, kiedyś musi być ten pierwszy raz… – powiedział ork i wcisnął palec w jej czarną, ciasną dziurkę i zaczął posuwać palcem.

    Uczucie wypchania dwóch dziurek naraz było nieprzyjemne, lecz po chwili przerodziło się w coś niesamowitego. Poczuła jak wsuwa kolejny palec i kolejny… Jej ciało instynktownie zaczęło poruszać się na jego penisa i palce. Prowadził ją do szczytu i wtedy eksplodowała. Zanim orgazm się skończył, ten Ugash wyjął z niej penisa i przewrócił ją na plecy.

    -Patrz mi w oczy gdy to zrobię. – powiedział. Widziała jego czerwone oczy, były pełne szczęścia i ekstazy.

    Leżała tak, kiedy chwycił ją za tyłek i przystawił członka do jej odbytu. Złapała się za pośladki i rozciągnęła je, a on powoli wszedł w nią. Poczuła ból, który jednak po pewnym czasie zamienił się w coś niesamowitego. Poruszył jej nerwy, pobudzał. Gdy ją tak posuwał, wygięła się, zajęczała i doszła. Miała nieziemski orgazm. Wtedy jego penis zaczął ruszać się naprawdę szybko, wchodził niemal do końca, jego owłosione jądra uderzały o jej pośladki. Słychać było odgłos uderzania moszny i jej krzyki rozkoszy. Podniósł jej tyłek jeszcze wyżej i posuwał jeszcze mocniej. Mogłaby poprzysiąc, że czuła jak urósł i pulsował w jej odbycie. Potem jego ładunek wypełnił jej tyłek tyłek. Napięcie dopełnił jej orgazm.

    Ugash wyciągnął swojego olbrzyma, którego miejsce zajął ładunek spermy, wytrysnął jeszcze na nią, po czym kilka razy włożył swojego penisa w jej obie dziury, sporadycznie wystrzeliwując, aż ten nie opadł ostatecznie. Lady Aurelia odchyliła głowę w rozkoszy.

    – Teraz myślę, że jednak nie chcę cię zabijać – uśmiechnął się – Wyruszam i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

    – Ja tego pragnę jeszcze bardziej – pomyślała Lady Aurelia gdy Ugash opuszczał namiot.

    – Czekaj! – Krzyknęła gdy ten wsiadł na warga od jednego ze swych dwóch wcześniej pozostawionych towarzyszy. Odwrócił się i na nią spojrzał. Stała przed wejściem do namiotu, naga, piękna. Na ten widok Ugash poczuł, że do jego członka zaczyna dopływać więcej krwi, ostatecznie jednak wsiadł na warga.

    – Nie wiem jak masz na imię!

    – Ugash!

    – Więc żegnaj, Ugashu, obyśmy jeszcze się spotkali!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rey Rey

    Bardzo długi początek, ale przeczytajcie, warto.

    Jak myślicie, napisać drugą część?