Author: admin

  • Blondynka o zapachu wanilii

    Była piękną, niską, malutką, blondyneczką o magnetyzujących, ciemnych, dużych oczach. Jej krągłości przyciągały spojrzenia dużej ilości panów, jej obecność można było poczuć z odległości kilku metrów. Uderzający zapach wanilii przyciągał mnie do niej. Wiele razy myślałem o jej zgrabnym tyłeczku, jędrnych piersiach, była moim marzeniem. Była dla wielu niedostępna, lecz samotna od grudnia, pomyśleć by taka 16 letnia seks bomba nie miała swojego mężczyzny? Jak się okazało skradła wielu chłopakom serca, lecz nie była zakochana, wydawała się zimna chamska i obojętna. Jednak ciągnęło mnie do niej, było coś w niej, czekałem na moment kiedy będę mógł ją lepiej poznać.

    W niedługim czasie nadarzyła się okazja poznania jej. Zawsze byłą otoczona wianuszkiem chłopaków, więc bliższe poznanie okazywało się niemożliwe. A jednak zaprzyjaźniłem się z jej bratem. Na początku nie przepadaliśmy zbytnio za sobą, lecz na treningu koszykówki zaczeliśmy łapać nić porozumienia. Zaczęło się od zwykłych spotkań na koszykówce, później wypady na miasto, następnie zaprosiłem go do mnie do domu, abyśmy mogli pograć w GTA V, po krótkim czasie zaprosił mnie do siebie na noc. Wtedy okazało się, że Ola była jego siostrą. Udało mi się ją poznać, wreszcie po kilku miesiącach fantazjowania o jej sterczących sutkach i mokrej waginie, mogłem trochę podpatrzeć ją u Wojtka. Byłem podniecony tego wieczoru, my w pokoju z Wojtkiem, a obok Ola za ścianą. Panna moich marzeń w ten dzień była ubrana w krótkie spodenki, nie miała stanika co było widać pod opinającą jej biust bluzką, włosy związała niedbale w kok. Nawet bez tych pięknie dobranych ciuchów, wyglądała pięknie. 

    Wojtkowi zadzwonił telefon, to była jego dziewczyna Kasia, stwierdziłem wtedy że pójdę do łazienki za potrzebą. Korzystając z okazji pomyślałem, że pomęczę trochę małego, myśląc intensywnie o Oli. Energicznie pobudzałem swojego penisa, gdy nagle do łazienki ktoś wszedł, nie widziałem kto to był. Speszony, że zapomniałem zamknąć drzwi, postanowiłem dyskretnie spojrzeć kto nie zauważył mojej obecności. Gdy wyszedłem za ściany oddzielającej drugą część łazienki poczułem intensywny zapach wanilii. Już wiedziałem kto to był. Ujrzałem ją, w całej okazałości mogłem obejrzeć jej piękne piersi i ogoloną cipkę, gdy mnie zauważyła, zaczęła się zasłaniać. Podszedłem do niej mówiąc: ”Nie zakrywaj się i tak już zdążyłem zauważyć Twoje piersi i piękną cipkę.” Nie odpowiedziała mi, lecz podeszła do drzwi już myślałem, że mnie zostawi takiego napalonego. Na szczęście, nie podeszła do drzwi i przekręciła kluczyk. Wróciła z powrotem do mnie, rozsunęła mi spodnie i zaczęła wyjmować dużych rozmiarów kutasa we wzwodzie, zaczęła posuwać ręką tam i z powrotem, byłem tak napalony, że tylko czekałem aż zacznie go ssać. I stało się jej piękne usteczka właśnie jeździły po moim nabrzmiałym penisie, delikatnie podgryzła napletek, następnie zaczęła ssać moje jądra. Odczuwalne było to, że nie robiła tego pierwszy raz była taka doświadczona, wiedziała czego chciałem. Sprawiła że doszedłem. Teraz moim zadaniem było to aby się jej odwdzięczyć. Zacząłem od jej stojących już sutków pogryzając leciutko ssałem je, widać było, że to lubi. Macając jedną pierś zaczynałem schodzić coraz niżej namiętnie całując ją po brzuchu. Gdy już doszedłem do podbrzusza dało się wyczuć, że była już mokra. To bardzo zmotywowało mnie do działania i zacząłem obcałowywać jej myszkę, nie mogłem się nacieszyć, że to właśnie JA mogę ją oglądać, nago, co więcej właśnie wylizuje jej cipkę. Zacząłem energicznie pobudzać językiem jej łechtaczkę, a palcem penetrowałem jej cipkę. Ola zaczęła wydawać głośne dźwięki, uciszyłem ją namiętnym pocałunkiem i zacząłem wkładać mojego penisa do jej szparki. Wchodził bez oporu, zacząłem ją ujeżdżać, z każdą chwilą przyśpieszałem, a Olunia znowu zaczęła wydawać okrzyki rozkoszy, podnieciło mnie to bardzo więc również doświadczyłem pierwszego w swoim życiu orgazmu. Odsapnąłem chwilkę, całując Olę. Następnie zacząłem wchodzić w jej ogromny tyłeczek, jeszcze nigdy tego nie robiłem, ale bardzo mi się to podobało. Posuwałem kutasem coraz szybciej, Ola przeżywając kolejny orgazm krzyczała moje imię. Zakończyłem spustem na jej tyłek oraz na jej cycki, resztę ładnie połknęła, jeszcze pozwoliła mi pomacać jej nabrzmiałe piersi. Podziękowała mi, za udany seks.

    Pożegnałem się z Olą francuskim pocałunkiem oraz poszedłem do Wojtka, mineła dobra godzina więc nastawiłem się na pytania gdzie byłeś i czemu tak długo. Gdy wszedłem do pokoju zobaczyłem jak Wojtek ujeżdża Kasię, nie zastanawiałem się długo i dołączyłem do ich stosunku, zacząłem ugniatać piersi Katarzynki, lecz nie czułem tego co z Olą, więc włożyłem jej do buzi kutasa i myślałem o Olce, o tym co się przed chwilką stało. Dopiero wtedy doszedłem, spuściłem się jej na twarz, szybki buziak pożegnałem się z nimi i wyszedłem od nich. Pachniałem cały wanilią, nie miałem ochoty nawet brać kąpieli, tylko dlatego aby pachnieć moją sympatią. Byłem bardzo zadowolony, wracając do domu napisałem, do Wojtka prosząc o numer do mojej dzisiejszej partnerki. Gdy Wojtek odpisał uzyskałem numer do Olci i napisałem do niej o błagając o kolejne spotkanie, zgodziła się, byliśmy umówieni na następny piątek. Zdecydowałem, że poproszę ją wówczas o to aby została moją sympatią. Teraz jesteśmy parą od 6 miesięcy, bardzo kocham Ole, a pomyśleć, że to wszystko zaczęło się od jej pięknego zapachu wanilii. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia Malina

    To moje pierwsze opowiadanie, proszę o opinie i mam nadzieje że się spodoba:)

    -Malina

  • Milosc sie mnie o nic nie pytala

    Tak. Zrobiłam to z nauczycielem. On lat 37 ja 16. Mimo to, że dziś mam 24 lat i męża, to właśnie pana Tomasza najbardziej kochałam. Historia na wydarzeniach autentycznych. Byłam nastolatką z najlepszymi ocenami i zachowaniem wzorowym. Lubiłam czytać, rysować, tańczyć i interesowałam się fizyką. Nigdy nie miałam chłopaka, mimo że byłam dość atrakcyjna. Szczupła sylwetka, długie nogi, może nie aż tak duże piersi, ale tyłek fajny miałam. Brunetka, włosy zazwyczaj spięte w kucyk, niebieskie oczy i zawsze wiedziałam czego chce. Przez pierwsze dwie klasy nie zwracałam aż tak na niego uwagi. Nauczyciel matematyki, przystojny brunet z czarnymi oczami. Nosił okulary, co dodawało mu uroku. Miał świetny kontakt z młodzieżą. Dziewczyny z całej szkoły podlizywały się mu. Ja po jakimś czasie też. Zaczęło się w ostatniej klasie. Najpierw przytulanie, potem pocałunki. Kochałam go. Pewnego dnia miałam mu pomóc przygotować jedną z sal na jakieś zajęcia. Całowaliśmy się, mówił że jestem piękna. Spojrzałam mu głęboko w oczy i nasze języki wpadły w niepowtarzalny taniec. Zaczął przez koszulkę dotykać moich piersi. Rozpinałam jego koszulę ściągnęłam spodnie. Oj za to uporał się z spódniczką. Rozpuściłam włosy, rozpięłam biustonosz. On zdjął z zemnie majtki, a potem ja zrobiłam to samo z nim. Zapytał się czy na pewno tego chce. No i stało się. 🙂 Miał prezerwatywę i jak najdelikatniej wszedł we mnie. Pytała czy jest mi dobrze czy nie boli. To było coś pięknego. Patrzał mi w oczy i mówił że oddał by wszystko żebym tylko została jego kobietą. Cierpiałam, jak rok szkolny się skończył. Nigdy potem już nie spotkaliśmy się. Uznaliśmy, że tak będzie lepiej. Miał żonę. Po nim było jeszcze paru chłopców, ale to nie to. Tomasz był inny. Mój mąż tak bardzo go mi przypomina… Nie wiem, dlaczego napisałam to opowiadanie. Nagle dostałam takiej weny i wspomnienia o Tomaszu wróciły. To było cudowne uczucie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Katharsis

    Moje pierwsze opowiadanie tego typu. Może nie aż tak podniecające, ale może chociaż trochę romantyczne? Nie wiem, napisz w kom. 🙂

  • Stopy kolezanki

    Wszystko zaczęło się, gdy wszedłem do pierwszej klasy gimnazjum.

    Jestem dość wysokim brunetem z błękitnymi oczami oraz średnio długimi włosami. Moja nowa klasa liczyła 32 osoby podobnie jak inne w całej szkole.

    Po apelu rozeszliśmy się do swoich klas wraz z nowymi wychowawcami. 

    W pierwszej sekundzie ujrzałem piękną brunetkę, nie była wysoka miała około 162 centymetrów wzrostu, piękne niebieskie oczka oraz grzyweczkę czesaną na prawo. Była ubrana w piękny lekki żakiet, spódniczkę po kolana oraz baletki z zakrytymi palcami. Od razu mój wzrok przykuły jej stopy a raczej czarniutkie baletki. Później poszliśmy wszyscy do swoich domów. Cały czas myślałem o jej stopach, wtedy jeszcze nie rozumiałem dlaczego.

    Następnego dnia w szkole od kilku kolegów, których znałem już wcześniej dowiedziałem się ze ona jest już w związku(bardzo mi się podobała). Bylem rozproszony myślami o jej stopach, nie myślałem o niczym innym. któregoś dnia mieliśmy lekcje wf-u, poszliśmy się przebrać i weszliśmy na salę sportowa, wuefista kazał nam się rozgrzać, biegliśmy-biegłem przed nią, w pewnym momencie zwolniłem i postanowiłem zagadać. Rozmawialiśmy dość długo, po czym zaczęliśmy grać w siatkówkę. Niesamowite, byliśmy razem w drużynie i mogliśmy dalej rozmawiać. Po lekcji spytałem się czy pomogła by mi z chemii(cienko mi szło), zgodziła się. Zaprosiłem ja do siebie. Po lekcjach poszedłem do domu, w niepokoju czekając na piękną dziewczynę z mojej klasy. Nagle słyszę dzwonek do drzwi, pobiegłem i otworzyłem. W drzwiach stała ona, była niesamowicie śliczna. Zmierzyłem ja oczami i zaprosiłem do środka. Usiedliśmy u mnie na łóżku, podczas gdy ona mi tłumaczyła chemie, ja nie mogąc się skupić spoglądałem na jej stopki. Miała na sobie rajstopy, paznokcie pomalowane na czarno co podobało mi się jeszcze bardziej. W pewnym momencie spytała czy rozumiem-popatrzyła się na mnie i zauważyła, że spoglądam na jej stopki. Zrobiłem się cały czerwony, uśmiechnęła się i tłumaczyła dalej. Była już godzina 20, kończyła już tłumaczyć. Nagle przerwała mówiąc do mnie “długo już o tym wiesz?” Ja odparłem “o czym?” 

    ona odpowiedziała “o fetyszu stop” łapiąc mnie za rękę, ciągnąc ja po udach aż do samych stóp, uśmiechnęła się i powiedziała, “jeśli masz ochotę to zrób to, zrób z nimi, co chcesz”. Zerwał em  niej rajstopy i zacząłem całować jej stopy, od pięty po same paluszki, druga tak samo. Nagle podniosła się i powiedziała “musze lecieć, pa” Nagle obudził mnie budzik, obudziłem się cały rozpalony i złapałem za mojego penisa, zacząłem się masturbować myśląc o jej stopach, nagle troszkę spermy poleciało mi po palcach i bokserkach. Wstałem, ubrałem się i poszedłem do szkoły. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub SA

    🙂

  • Dzien pelen emocji

    Przyszedł do domu przepełniony negatywnymi uczuciami. Zamknął drzwi za sobą i upewnił się, że nikogo nie ma w domu. Stanął pod ścianą i osunął się na ziemię. Nieskanalizowane emocje wirowały mu w głowie a on sam czuł, że nie ma na nic ochoty. Przez chwile patrzył w pustkę i starał się ochłonąć. Ściągnął spodnie. Dotknął sterczącego penisa, który wyglądał jakby się chciał przebić przez materiał jego bokserek. Pomasował go delikatnie przez spodnie. Zszedł do jąder. Poczuł łagodną powierzchnię delikatnej skóry, znacznie delikatniejszej, niż gdziekolwiek indziej. Odczuł to nawet pomimo bokserek. Materiał sprawiał, że moszna nie rozlewała się na boki a jądra znajdowały się blisko siebie. Lubił to uczucie. Nie wiadomo, czy większą przyjemność sprawiało mu to, że masował swoje jądra, czy to, że pod wrażliwą skórą palców czuł aksamitną gładkość moszny. Postanowił skupić się na tym dotyku i końcówkami palców delikatnie przesuwał jądra w górę i w dół, najpierw jedno, potem drugie, a potem oba naraz. Oceniał ich wielkość, podłużnie a potem wzdłuż, wyczuwał miękki odcisk najądrzy. Objął ręką cały worek pokryty materiałem bokserek a następnie zjechał niżej i natknął się na wewnętrzny odcinek cewki, który jak wodociąg ciągnął się szeroko niemal do odbytu. To naciskając w tym miejscu napinały się odruchowo mięśnie Kegla, które podrywały penisa do góry jak przy wytrysku i przywoływały myśli o penetracji. Przyłapał się na tym, że dotykał rytmicznie to miejsce, podczas gdy jego penis drżał i podrywał się co rusz do góry wywołując jeszcze nie przyjemność, ale już błogi stan. Obciągnął lekko majtki i zajrzał do środka. Końcówka jego penisa wychynęła na zewnątrz, przylegając do brzucha, lekko przesunięta w lewo, układając się w swojej naturalnej pozycji. Napinał ponownie mięśnie Kegla i patrzył jak jego pyta lekko chowa się a potem wraca do poprzedniej pozycji. Przez jego głowę przemykały nagie ciała kobiet i miał ochotę wziąć kutasa w swoje ręce i ruszać nim w górę i w dół aż do wytrysku. Nie zrobił jednak tego. Przesunął penisa na środek równo w linii pępka, tak, że kłaczki czarnych włosów schodzących od pępka w dół wyznaczały mu trasę. Jako, że napletka miał sporo, nie widać było główki. Chwycił po obu stronach skórę napletka i zajrzał do środka. Wywinął lekko na zewnątrz i tym razem postanowił zbadać napletek od wewnątrz. Ocenił, że jego napletek wystaje centymetr ponad główkę, więc było co dotykać. Skóra była tam wyjątkowo miękka, widać było na ściankach żyły wypełnione krwią. Zauważył, że z penisa wypłynęło już odrobinę śliskiego płynu, w miarę jak poruszał palcami głębiej. Bawił się tak napletkiem i poczuł, że zaczyna go lekko piec, nie wiadomo, czy od dotyku, czy od nadmiaru krwi, która pojawiła się w tym miejscu zapewne od intensywnego dotyku. Prawą ręką podniósł jądra do góry, a lewą wsunął pod majtki i objął w całości mosznę i leniwie rozlewające się jądra. Prawą objął penisa. Rozszerzył nogi a stopy złączył razem. W ten sposób jego kutas miał przestrzeń dla siebie. Znów powrócił do napletka. Tym razem obciągnął w dół a jego oczom ukazała się lśniąca od płynu główka. Powracając napletkiem do góry zobaczył jak w ujściu cewki ukazuje się w maleńkiej ilości prześliczny przezroczysty płyn i wypływa przez podłużną szparkę cewki. Palcem dotknął czubek penisa, a następnie ten sam palec umieścił na języku. Smak był lekko słonawy. Zawinął bokserki pod jądra i tym samym wystawił cały organ na zewnątrz. Obciągnął maksymalnie skórę napletka. Główka penisa wydawała się naprawdę duża. Cała lśniąca od śluzu. Myślał o tym, żeby włożyć go teraz w odpowiednie miejsce i spuścić się głęboko w pochwie dziewczyny. Obciągnął powoli skórkę w dół i w górę. I znowu. Bawił się ze sobą i przeciągał podniecenie w nieskończoność, zauważył, że jądra stały się bolesne od napięcia. Wykorzystał poślizg i kciukiem zaczął masować przednią część główki. Doznania stały się bardzo intensywne. Dodał jeszcze odrobinę śliny aby zapobiec wyschnięciu i masował w różny sposób oddając się nieodpartej przyjemności…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Sawiński

    thbr

  • Sekretarka

    Pochodziła z małego miasteczka, jednak chęć poznania świata i w miarę swobodnego oddychania przywiodły ją do metropolii. Rzuciła się na głęboką wodę. Chociaż miała już w miarę dobrą pracę w swoim poprzednim miejscu zamieszkania, jej życie prywatne usiane było pasmem niepowodzeń. Zdecydowała się na przyjazd do Trójmiasta, aby poukładać sobie życie i znaleźć spokój od małomiasteczkowej atmosfery, która ostatnio co raz bardziej dawała jej się we znaki.

    Przyszła punktualnie na umówione spotkanie. Jak zwykle zadbana i elegancka. Kiedy drzwi od windy rozsunęły się, kobieta, pełniąca obowiązki sekretarki zmierzyła ją wzrokiem, uśmiechnęła się sztucznie i wycedziła przez zęby:
    – Pani zapewne w sprawie ogłoszenia?
    – Tak. – odpowiedziała zdecydowanym głosem – Byłam umówiona z panem prezesem na ósmą.
    – To przykre, bo prezesa jeszcze nie ma. – odparła z przekąsem kobieta – Zwykle przychodzi przed dziewiątą, więc proszę usiąść. – dodała, wskazując na stojący w kącie fotel.
    – Dziękuję. – odparła sucho i usiadła w skórzanym fotelu.

    Nie minęło pięć minut, dzwonek obwieścił przybycie windy. Wysiadł z niej młody mężczyzna w garniturze i energicznym krokiem ruszył w stronę gabinetu, na którym wisiała tabliczka “Prezes Zarządu”.

    Przyjrzała mu się uważnie. To niemożliwe, – pomyślała – żeby taki młody gościu był prezesem. To pewnie jeden z jego asystentów… On jest niewiele starszy ode mnie! Ech, pewnie synek bogatego tatusia. Nie… nawet na mnie nie spojrzał! Pewnie na dodatek pedał!
    – Dzień dobry, panie prezesie! – wyszczebiotała kobieta zza biurka – Życzy pan sobie kawy?
    – Nie. – odparł stanowczo i trzasnął drzwiami.

    Boże, to faktycznie prezes! – w głowie dziewczyny powstał niepokój – Taki przystojniak… Weź się do kupy! Przyjechałaś tu po pracę! – Wstała i skierowała się do drzwi.
    – Pan prezes zawoła! – usłyszała od kobiety – proszę sobie…
    W tej chwili otworzyły się drzwi:
    – Pani w sprawie pracy? – zapytał prezes.
    – Tak.
    – Proszę wejść.

    Gabinet był umieszczony na ostatnim piętrze wieżowca. Za okna robiła przeszklona w całości ściana, z której rozpościerał się piękny widok na Zatokę Gdańską. Nie było w nim żadnych zbędnych ozdób. Ściany były surowe, zdobiły je tylko niewielkie antyramy ze stylowymi zdjęciami pięknych kobiet. Biurko prezesa było duże i masywne, jednak w całości zawalone segregatorami, papierami, długopisami i sprzętem elektronicznym najróżniejszego gatunku. W rogu stała hebanowa popielniczka, a obok leżała paczka papierosów i metalowa zapalniczka.
    – Pali pani? – zaptał prezes, sięgając do paczki.
    – Nie, proszę pana. – odparła grzecznie.
    – To dobrze. Bo ja tak. – odpowiedział jej mężczyzna, odpalając papierosa. – Proszę mi wybaczyć bałagan, ale jak Pani pewnie się domyśla, właśnie poszukujemy sekretarki. – zaciągnął się – A ja nienawidzę papierów!

    Biło od niego zimno. Wymuszony uśmiech na jego twarzy zdawał się mówić raczej “weź ten śmietnik z mojego biurka i zajmij się tym!”.
    – Pracowałam już w charakterze sekretarki, więc potrafię zapanować nad dokumen…
    – Ma Pani piękny głos… – przerwał jej niespodziewanie. Zapadła niezręczna cisza, którą przerwał głuchy odgłos stuknięcia papierosa o popielniczkę. – Jakie są pani referencje? – kontynuował prezes. Jego oblicze było jednak już inne.
    – Jak… Jak już wspomniałam, pracowałam jako sekretarka w niewielkiej firmie. Do moich obowiązków należało… – mężczyzna patrzył głęboko w jej jasnoniebieskie oczy – umawianie petentów, obsługa korespondencji, a nawet wypełnianie deklaracji ZUS… – on wcale nie słuchał co do niego mówiła. Jego wzrok przeszywał ją na wylot. Czuła się zakłopotana.
    – Proszę mi zrobić kawę. Bez mleka i bez cukru. – przerwał jej.
    – Ale… – zawahała się, nie mając pojęcia gdzie może znajdować się ekspres, albo jakiekolwiek inne urządzenie, które mogło posłużyć do przygotowania kawy.
    – Sugeruję teraz. – przynaglił ją prezes, gasząc papierosa, sięgając po smartfona i odwracając się twarzą w stronę przeszklonej ściany.

    Wstała i zaczęła nerwowo szukać po gabinecie czegokolwiek, w czym można by było zrobić kawę.
    – Drzwi po lewej! – rzucił mężczyzna z wyraźnym zniecierpliwieniem w głosie.

    Weszła do ciemnego małego pomieszczenia, w którym znajdowały się wszystkie niezbędne sprzęty.

    Po co ja tutaj przyjeżdżałam? Miałam spokojne życie… – myślała, nerwowo szukając odpowiedniego programu w ekspresie – A teraz jakiś gówniarz będzie mnie poganiał. No co za gościu! Ach, mogłam zostać u siebie… Ale przystojniak z niego jest! Ja mu pokażę jeszcze!

    Weszła do gabinetu, postawiła przed nim kawę. Nie obrócił się. Trzymał w ręku smartfona i z wyraźnym zainteresowaniem coś na nim przeglądał.

    Bezczelny cham! – pomyślała – Ja tu się staram, a on mnie olewa w ten sposób…
    – Kawa gotowa… – powiedziała, chwilę później zauważając, że prezes przegląda jej zdjęcia na portalu społecznościowym. O nie! – pomyślała z przerażeniem – zapomniałam zablokować dostęp do profilu dla wszystkich!

    Smartfon z trzaskiem wyładował na biurku. Prezes zerwał się z fotela i stanął za nią, opierając się o jej fotel.
    – Kawa gotowa, KTO? – zapytał z naciskiem.
    – Kawa gotowa… Panie Prezesie. – odparła.

    Poczuła jego perfumy. To straszne uczucie zaczęło zbierać się w jej podbrzuszu. Boże, jak on pachnie! – pomyślała.

    Zbliżył swoją twarz do jej ucha.
    – Ładne zdjęcia, Pani Aleksandro. – jego głos uderzył najczulsze zakamarki jej uszu wywołując falę dreszczy.
    – Panno. Nie mam męża. – odparła z zawodem w głosie, próbując opanować emocje. – Poza tym powinnam była zablokować dostęp do moich zdjeć.
    – To w kajdankach też? – wyszeptał jej prosto do ucha.
    – Ja… Ja przepraszam, ale muszę już iść! – zerwała się z fotela.

    Mężczyzna energicznym ruchem ręki zrzucił wszystko z biurka na podłogę. Kubek z kawą wylądował na mieszance dokumentów, tabletów, smartfonów i innych akcesoriów biurowych. Drugą ręką chwycił ją i przyparł do biurka.
    – Ach… – jęknęła tylko.
    – Lubisz to, nie?!

    Nie usłyszał odpowiedzi. W jej głowie bitwę toczyły dwie siły: chore porządanie i lęk. W połączeniu z perfumami i jego głosem ta mieszanka powodowała, że podniecenie sięgało zenitu. Nie mogła się już dłużej opanować.
    – Nie chcesz gadać? Dobra! – sięgnął ręką pod jej spódniczkę i rozdarł rajstopy. Jego dłoń szybko dostała się tam gdzie tego chciał.

    Jej ciało drżało, z porządania i przerażenia. Jednak nie broniła się. W najmroczniejszych zakątkach jej umysłu otworzyły się właśnie drzwi, które skrzętnie zamykała, do których żaden jej partner nigdy nie miał dostępu, ba, nawet nie próbował się zbliżyć.
    – Zaczniemy zatem jeszcze raz, Panno Aleksandro. – powiedział, pieszcząc jej wilgotną i gorącą cipkę – Skąd pani pochodzi i co panią tu sprowadza?
    – Ja… Przyjechałam z Chojnic… Ach… Chcę… Chcę nowych doznań…
    – Tak myślałem. A jakież to doznania panią interesują?
    – Seeeeksss – zajęczała.

    Poderwał ją do góry, obrócił i przycisnął piersiami do blatu.
    – Ilu partnerów pani miała przedtem? Dociekliwie pytał prezes, rozpinając rozporek i sięgając do spodni.
    – Może trzech… a nie… Czterech… – odparła, dysząc z podniecenia.
    – Zła odpowiedź, kotku! – warknął, dociskając jej głowę do biurka.

    Drugą ręka wyciągnął penisa i z całej siły wsadził w jej pochwę. Jęczała.
    – Prawidłowa odpowiedź to ŻAD-NE-GO TA-KIE-GO – kontynuował prezes, w rytmie wsadzania.
    – O Boże! – Krzyknęła.

    W jednej chwili trzasnął ją w jej jędrny tyłek z całej siły.
    – Zamknij się! Nie jesteśmy tu sami! – warknął, nasilając prędkość i intensywność ruchów.
    – Jeeeeeeszczeee – wyszeptała, z trudem hamując emocje.

    Uderzył ją drugi, trzeci i kolejny raz, rżnąc ją coraz mocniej i mocniej. Jej ciało drżało, a stłumione jęki obwieszczały rychły orgazm.

    Zaczęło się. Fala rozkoszy rozlała się po każdym zakątku jej ciała. Wyszedł z niej, a ona dyszała, nie mogąc dojść do siebie. Poczuła jego wilgotny język w jej cipce. Przemieszczał się powoli w dół, liżąc i całując jej nogi, aż do seksownych czarnych szpilek. Kątem oka widziała jego podniecenie. Podniosła prawą nogę i zaczęła delikatnie muskać jego penisa. Zauważyła, że mu się to spodobało, więc masowała go coraz mocniej i mocniej. Jego język znowu zawędrował w jej najczulsze miejsce. Pieścił ją delikatnie, podgryzając co jakiś czas.

    Gdy jednak zaczęła dochodzić – nie pozwolił jej. Zerwał się na nogi, chwycił ją za włosy i wyszeptał stanowcze: Na kolana!

    Uklękła przed nim. Chwycił ją za twarz i załadował swojego nabrzmiałego penisa prosto w jej śliczną buzię. Zaczęła go ssać i ocierać o policzek. Jej dorodne usta wiedziały, jak sprawić mężczyźnie przyjemność. Zaczął dyszeć coraz mocniej i mocniej. Starała się jak mogła. Nagle uniósł się na palce, jęknął i wypełnił jej usta dużą ilością ciepłego, lepkiego płynu. Połknęła go w całości, patrząc mu w oczy. On jednak szarpnął ją za jej długie blond włosy i rzucił na ziemię.

    – To było by na tyle dziś, panno Aleksandro. – rzucił sucho siadając w fotelu i odpalając papierosa – Przyjdzie pani jutro o siódmej czterdzieści pięć. Praca osiem godzin w ciągu dnia – poprawił rozporek – pięć dni w tygodniu, 5800,00 zł, płatne pierwszego każdego miesiąca. – wstał z fotela – Pani Ela pokaże pani nowe miejsce pracy. Do widzenia! – Wyszedł i trzasnął drzwiami.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    deodato

    SD

  • Hotelik w gorach cz. 1

    Pewna młoda para udała się na wakacje do małego hoteliku położonego w malowniczym, górskim rejonie. Nie widzieli się przez długi czas – Marek często wyjeżdżał, Ewa pracowała w domu. Wreszcie mogli nacieszyć się swoją obecnością. Sami.

    Pokój, a raczej pokoik, w którym mieszkali był malutki ale dość przytulny. Za oknem widoczne były spowite chmurami góry, porośnięte do połowy swojej wysokości karłowatymi drzewami.
    Zgłodniałem – powiedział Marek – chodźmy coś zjeść! I ochoczo ruszył w kierunku drzwi.
    Nie tak prędko mój grubasku – odpowiedziała mu Ewa łapiąc go za pasek od spodni – tylko byś jadł i jadł. A może najpierw, dla apetytu, taki mały numerek? – rzekła prowokującym głosem, dotykając jednocześnie jego penisa przez spodnie.

    Umiała go podniecić. Jej delikatna rączka zaczęła powoli masować jego nabrzmiałego członka.
    Masz siłę przekonywania kociaku – odrzekł Marek – niech no ja ciebie tylko dorwę…
    To co? – przerwała mu w pół zdania, ściskając jego penisa – Co mi zrobisz?
    Cokolwiek zechcesz… – odparł, wyraźnie skruszony.

    Żebym zawsze mogła go tak łatwo podporządkować… – pomyślała sobie – muszę znaleźć jakąś metodę na tego uparciucha.

    Stanęła obok niego i zaczęła go rozbierać. Najpierw spodnie, potem koszulkę i skarpety.
    Majteczki też, moja droga! – rzucił w jej kierunku grubiańskim tonem.
    O ty, cwaniaczku! – popchnęła go na łóżko Nie jestem twoją służącą! – odparła, wskakując na niego.

    Czuł na swoim brzuchu jej gorącą i mokrą cipkę, odzianą w proste, obcisłe majteczki. Zaczęła się rozbierać na nim. Chciał jej coś powiedzieć, ale w jednym momencie zatkała mu usta ręką. Stopami zaczęła powoli zsuwać jego bokserki. Wiedziała, że ma słabość na punkcie jej delikatnych, zadbanych stóp.
    Chciałeś coś jeszcze powiedzieć? – spytała seksownym głosem.
    Proszę, zajmij się nim… – wyszeptał drżąc z podniecenia.
    – Dobrze, ale ty zajmiesz się moją cipką. – odparła mu i zrzuciła z siebie resztę ubrania.

    Uklękła nad jego twarzą tyłem do niego. Przesunęła swoją mokrą piękność po jego nosie, układając ją wprost nad jego ustami. Nie czekał ani sekundy dłużej. Zaczął ssać jej wargi. Wypięła się w seksownej pozycji napawając się widokiem jego głowy pomiędzy jej nogami. Ssał i lizał coraz szybciej. Jej ciało przeszedł dreszcz. Wydała z siebie cichy jęk i rzuciła się na jego wielkiego kutasa, który pulsował z podniecenia. Drażniła go swoim wprawionym językiem. Czuła, że mu się podoba. Za każdym razem kiedy przesuwała język po jego penisie lizał ją coraz szybciej. Jego ręce delikatnie masowały aksamitne uda naprężone z rozkoszy nad jego twarzą. Nie wytrzymała. Zaczęła masować swoje piersi jęcząc coraz głośniej i głośniej. W końcu krzyknęła i opadła mu na tors, dysząc ciężko. Po chwili zsunęła się z niego, uklękła na podłodze i zaczęła delikatnie pieścić jego członka. Ręką masowała jego jądra.
    Nie przestawaj – zajęczał.

    Ssała coraz mocniej i mocniej aż w końcu biała substancja wytrysnęła z penisa. Wylizała go doszczętnie i położyła się obok niego. Tak leżeli w objęciach, odzyskując siły.

    To co? Idziemy coś zjeść?
    Wiedziałam, że w końcu o to spytasz. – powiedziała rozbawionym głosem Ewa. – chodźmy nabrać sił na dalszą zabawę!
    O ty zboczuszku… Tobie to nigdy za mało – zażartował Marek.

    Gdy szli do hotelowej restauracji, Marek zauważył napis „Sauna”.
    – Patrz mają tu saunę. Nigdy razem nie byliśmy w saunie, może po jedzonku skoczymy tam?
    – Czemu nie? – odparła – lubię saunę.

    Po spożytym obiedzie poszli do sauny. Mieściła się ona w piwnicy, za wielkimi stalowymi drzwiami.
    Chyba był tutaj jakiś bunkier? – zastanawiał się na głos.
    Jasne, zatem zamknij drzwi, aby nikt nas nie zaatakował – zaśmiała się Ewa.
    Taka zabawna jesteś? Zaraz zobaczysz!
    Czekam na ciebie pod prysznicem misiaku!

    Drzwi zamknęły się z hukiem. Marek rozebrał się pospiesznie i pobiegł pod prysznic. Ona już tam czekała, odziana w kusy ręczniczek.
    Zakładam, że to nie będzie konieczne – powiedział, delikatnie rozbierając ja z ręcznika.
    Na pewno, chyba, że wolisz mnie przez ręcznik – zażartowała.

    Tego było za wiele. Nie lubił kiedy wystawiała go na próbę. Zdarł z niej brutalnie ręcznik i trzymając za włosy zaciągnął pod strumień wody z dużej słuchawki.
    Teraz zobaczysz! – warknął.
    No to dawaj!

    Przycisnął ją przodem do ściany prysznica i obwieścił:
    Sama tego chciałaś!

    Wziął swojego wielkiego członka do ręki i zaczął nim drażnić jej łechtaczkę, nie wchodząc przy tym w jej cipkę.

    O Boże… Wejdź w nią… – wyszeptała.
    O nie, nie. Już się poddajesz? – zażartował Marek – Nie tak prędko, mała!

    Puścił jej włosy z zaczął macać jej delikatne piersi.
    Musimy się najpierw umyć zanim wejdziemy do sauny – rzekł suchym, informacyjnym tonem i zaczął ją mydlić na całym ciele. Potem namydlił swojego członka i zaczął przesuwać go po jej pośladkach a potem udach. Dyszała z podniecenia. Następnie wziął prysznic do ręki i spłukał z niej całą pianę, namiętnie ją przy tym macając.
    Teraz możemy wejść do sauny. – zakomunikował.

    Zaczęli się namiętnie całować. Spowici parą całowali się przez kilkanaście minut, aż w końcu Marek położył Ewę na drewnianej ławce i zaczął masować palcem jej łechtaczkę. Ona wzięła do reki jego penisa. Po chwili delikatnie wszedł w nią i zaczęli się namiętnie kochać. Wchodził w nią coraz szybciej i szybciej. Płakała z rozkoszy.
    Wstań i oprzyj się o ławkę! – rozkazał.
    Jak sobie życzysz, kochanie… – odparła posłusznie.

    Stanęła oparta o drewnianą ławę wypinając swoją jędrną pupę w jego kierunku. Podszedł i złapał ją za pośladek, drugą ręką wsadzając olbrzymiego kutasa w jej cipkę. Zajęczała z rozkoszy. Pchał ją najpierw powoli i płytko, potem co raz głębiej i szybciej. Para wodna zmieszana z potem lała się z nich strumieniami. W końcu zaczęła krzyczeć. To jeszcze bardziej go podnieciło i zaczął ją rżnąć jeszcze szybciej. Jego potężny kutas przenikał bez miłosierdzia jej różową piękność.
    Aaahhh… – z jej ust wydobył się jęk, połączony z grymasem rozkoszy na jej twarzy. Padła na kolana przed ławką, dysząc ze zmęczenia i podniecenia.

    Nagle usłyszeli skrzypienie otwierających się drzwi.
    Szybko! Pod prysznic, ktoś tu idzie! – Krzyknął.

    Pobiegli pod prysznic chowając się za zasłoną.
    Nikogo tu nie ma, chyba mi się wydawało…
    Byłeś cudowny misiu – odparła, całując go namiętnie w usta.

    Widząc, że ręcznik na jego ciele zaczął się unosić w kroczu, rzekła zachęcająco:
    Chodź do pokoju, to dokończymy sprawę…

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    deodato

    SD

  • Hotelik w gorach cz. 2

    Gdy zbliżali się do pokoju, niespodziewanie Ewa wybiegła do przodu, otworzyła pokój i zamknęła się w środku. Zdumiony Marek podbiegł do drzwi i zaczął pukać, wołając:
    Wpuść mnie, jestem w samym ręczniku!
    Nie tak prędko – odpowiedział stłumiony głos zza drzwi.
    No weź, tu ludzie chodzą!
    Milcz! Musisz mnie o to poprosić.
    Osz ty… – odparł zdumiony mężczyzna
    Inaczej nie wejdziesz!
    Ale… No dobrze, „proszę” – odparł suchym tonem.
    Co to za „proszę”? To nie wystarczy!
    Otwórz mi drzwi skarbie, bardzo ciebie proszę.
    Tak już lepiej. Kontynuuj!
    Jak to…? Ehm… – z trudem przełknął ślinę – Proszę cię, najdroższa, otwórz mi drzwi, kochanie!
    No dobrze.

    Szczęk zamka obwieścił, że drzwi zostały otwarte. Marek bez chwili namysłu wbiegł do środka.
    Czemu mi to zro… – na jej widok odjęło mu mowę.

    Stała na środku pokoju, odziana w skórzany pas i czarne kozaki sięgające za kolana. W ręku trzymała bicz.
    Eee… nie mówiłaś, że kupiłaś nowe buty. To z naszej karty kre…
    Milcz! Na kolana! Moja cipka pragnie porządnego lizania!

    Podeszła do niego seksownym krokiem, zdarła z niego ręcznik i skierowała na ziemię. Ukląkł przed nią a ona przycisnęła mu do ust swoją cudowną i pachnącą cipkę.
    Liż! – fuknęła.

    Bez chwili wahania zaczął ssać i drażnić językiem jej łechtaczkę.

    Skąd ona wzięła ten pomysł? – zastanawiał się Marek. Nagle poczuł przeszywające uderzenie bicza na plecach.
    Nie przestawaj! – Rozkazała, obejmując go mocniej nogami.

    Musi mu się to bardzo podobać – pomyślała – to nawet podniecające, teraz mam nad nim kontrolę!

    Pieścił ją coraz bardziej. Czuła, że zaczyna tracić nad nim władzę. Objęła go nogami i przejechała

    obcasem po plecach. Usłyszała tylko stłumiony jęk. Kara pomogła – znowu był delikatny i subtelny. Poczuła w końcu upragnioną przyjemność, odrzuciła go więc od siebie i stanęła tuż przed nim, delikatnie naciskając butem jego penisa.

    Teraz będziesz moim niewolnikiem – zakomunikowała oschle, smyrając biczem po jego klatce piersiowej.
    Cokolwiek rozkażesz! – odparł.
    – Rozkażesz… Kto?! – zapytała uderzając go w twarz.
    – Auuuu… – zawył – Cokolwiek rozkażesz, Pani! – odpowiedział bez wahania.

    On naprawdę to lubi. Ja mu pokażę! – pomyślała i popchnęła go na dywan. Przycisnęła go butem do podłogi i przejechała po nim obcasem. Nie zająknął się nawet. Widząc to, usiadła na kanapie nad nim i zaczęła bawić się jego penisem, uderzając go leciutko pejczem.
    Błagam, zajmij się moim kutasem, bo już nie mogę…

    Zatkała mu twarz, stawiając na niej buta.
    Sam się nim zajmij! – odparła.

    Położyła mu rękę na jego nabrzmiałym z podniecenia chuju i zaczęła poruszać nią w górę i w dół.
    Chyba nie muszę cię uczyć jak to robić !– zażartowała sobie z niego. Chciał coś powiedzieć ale przycisnęła go jeszcze bardziej. Poruszał zatem posłusznie ręką coraz szybciej a ona

    drażniła jego mosznę obcasem. W końcu zaczął się naprężać i dyszeć aż wystrzelił potężną dawkę spermy wprost na jej seksownego buta.
    No i co zrobiłeś? Będziesz musiał to teraz posprzątać!
    Poczekaj… – dyszał – Zaraz pójdę po papier…
    Jaki papier? – zaśmiała się – liż to! Teraz!

    Podniosła go za włosy i ułożyła przy swoich kozaczkach, a on pokornie lizał swoją spermę. Podnieciło ją to tak bardzo, że zaczęła się masturbować na jego oczach. Delikatnie muskała swoim paluszkiem cipkę, potem coraz mocniej i mocniej. Teraz dotknęła swojej łechtaczki i poczuła się jak w niebie. Kolejny orgazm zawładnął jej ciałem. Padła na łóżko i zasnęła ze zmęczenia.

    Obudziła się w nocy. Spojrzała na podłogę: Marek ciągle tam leżał i spał u jej stóp.
    Biedaczek… – pomyślała – Chyba go za bardzo wymęczyłam. Ale jak on mnie podnieca w tej pozycji…

    Delikatnie zsunęła seksowne kozaczki i rozpięła skórzany pasek. Obróciła go na plecy. Spał jak zabity.
    Jaki malutki! – spojrzała z politowaniem na jego opadłego członka – Ale mam na niego ochotkę!

    Powoli przeszła nad nim i chwyciła ustami jego penisa.
    Mmmm… jaki pyszny. Chcę go mieć w cipce. Tylko jak tu zrobić, żeby mu stanął. Nie chcę go budzić. – zastanawiała się przez chwilę.Wiem już co zrobię! – zaśmiała się w duchu.

    Poszła do łazienki i otworzyła kosmetyczkę, wyciągając z niej lateksowe rękawiczki.
    Doskonale, rękawiczkę już mam teraz wezmę jeszcze oliwkę i sprawa załatwiona!

    Nałożyła lateksową rękawiczkę. Obróciła go delikatnie na brzuch i rozszerzyła nogi. Polała oliwką palec i zaczęła powoli wkładać w jego odbyt. Wchodziła coraz głębiej.
    Eureka! Znów jest twardy jak głaz! – pomyślała w euforii.

    Obróciła go na plecy i powoli usiadła na chuju.
    Zaraz, a gdy nie wytrzyma przyjemności ze mną? – zwątpiła Muszę się jakoś zabezpieczyć.

    Sięgnęła do torebki po prezerwatywę. W tym czasie jednak kutas znów opadł. Bez zawahania wsadziła mu palec w tyłek. Stęknął, ale się nie obudził. Kutas znowu dumnie stał.
    Zabawne – pomyślała – faceci są jednak śmieszni.

    Wsunęła się powoli członka i zaczęła go ujeżdżać. Gdy poczuła, że maleje zaczęła drażnić jego

    punkt „G”. Pieprzyła się tak przez kwadrans, gdy poczuła niespotykaną falę przyjemności. Jego kutas był gigantyczny. Orgazm nadchodził a ona chciała jeszcze więcej, zaczęła jeszcze szybciej wkładać palec w jego odbyt. Kutas był twardy jak skała. Gdy osiągnęła już szczyt, poczuła, że jego

    członek pulsuje. Zsunęła się z niego aby zobaczyć co się dzieje.

    Haha, dałam mu orgazm – spojrzała na gumkę wypełnioną białym płynem – Ale jestem boska!

    Zdjęła z niego gumkę i wyrzuciła do śmieci. Sama poszła do toalety. Kiedy wróciła, zauważyła, że Marek nie śpi.
    Która godzina? – spytał zaspany.
    Po drugiej, a co? – zapytała podejrzliwie.
    – A nic… Miałem dziwny sen…
    Połóż się na łóżeczko misiu, już idę do ciebie.
    Nic nie pamięta! – zaśmiała się w duchu – Ale by się zdziwił…

    Położyła głowę na jego piersi i tak oboje zasnęli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    deodato

    SD

  • Moj sasiad

    Był to początek wakacji pomiędzy liceum a gimnazjum. Nazywam się Piotrek, miałem wtedy 16 lat. Byłem wtedy dość szczupły i miałem lekko falowane włosy do ramion. Nie bardzo miałem wtedy co robić więc dużo jeździłem na rowerze. Ogólnie lubiłem to, tylko mój rower nie był w najlepszym stanie, hamulce prawie, że nie istniały. Zwykle udawało mi się w razie, czego zakręcić lub zwolnić przed zakrętami, lecz niestety nie tym razem. Wyjeżdżając zza garaży, które stały wzdłuż lekko pochyłej drogi wpadłem na wyjeżdżające auto sąsiada. Było to BMW X3. Przeleciałem przez maskę i zatrzymałem się leżąc po drugiej stronie. Mój sąsiad wybiegł z samochodu z krzykiem i złapał mnie za koszulkę przyciskając do samochodu:

    – Rozjebałeś mi wóz! – Skurczyłem się w sobie i zacząłem go przepraszać. Strasznie się bałem, bo było, czego. Nie był on najwyższy, bo ma co najwyżej 175cm, ale jest szerszy ode mnie w ramionach o 2 razy (wtedy pewnie ze 3). Silnie umięśniony, krótko ścięte włosy. Szarpnął mną jak szmatą i pociągnął na stronę gdzie uderzyłem. Okazało się, że nie było zbyt dużo szkód tylko mała rysa i lekkie wgniecenie, które zauważyłem dopiero, gdy mi je pokazał krzycząc, że mój ojciec będzie za to płacił. Wystraszyłem się wtedy, zapytałem:

    – Nie mógłbym tego jakoś odpłacić, bo ojciec mnie zabije.

    – Zaraz ja Cię zabije!

    W chwilę jego wzrok się zmienił. Jakby złagodniał.

    – Wprowadź swój rower do garażu. – Zdziwiłem się, ale bez myślenia zrobiłem to a on wsiadł do auta i wjechał zaraz za mną. Stałem w środku i nie wiedziałem, o co chodzi. On zamknął drzwi garażu i włączył światło. Obrócił się do mnie i powiedział:

    – Teraz dasz mi zaliczkę za naprawę. A jutro rano spłacisz mi w taki sam sposób jak dziś aż uznam, że wszystko spłaciłeś. A teraz klękaj.

    – Co?

    – Na kolana! -Podszedł do mnie i pchnął mnie do tyłu aż wywróciłem się na plecy. Próbowałem wstać, ale on złapał mnie za włosy i przycisnął moją twarz do swojego krocza.

    – Teraz będziesz grzeczną suką! – Rozpiął rozporek i wyciągną grubą pałę. Przycisnął mi ją do ust. Odsunąłem się lekko i krzyknąłem:

    – Nie jestem gejem!

    – Nie szkodzi. – Powiedział w momencie, gdy wepchnął mi pałę do jeszcze otwartych wtedy ust. Myślałem, że się zakrztuszę. Trzymał mnie mocno za włosy i ruchał w usta. Chciałem go odepchnąć, ale on był dużo silniejszy.

    – Nie wyrywaj się, bo każę twojemu ojcu płacić za naprawę. I żadnych zębów.

    Potem przycisnął moją głowę jeszcze mocniej. Bałem się a moje usta aż bolały mając coś tak grubego w ustach. Ślina ściekała mi po brodzie i kapała mi na koszulkę. Czułem zapach jego potu i żelu pod prysznic. W życiu nie myślałem, że będę w takiej sytuacji. W pewnym momencie zorientowałem się, że zaczyna mi się w spodniach robić ciasno. Bałem się samej myśli, że mnie to podnieca. Po chwili sąsiad zauważył, że mam zaślinioną koszulkę.

    – Zdejmij koszulkę.

    – Już nie chce.  – Uderzył mnie w twarz płaską dłonią.

    – Ściągaj. – Klęknąłem wtedy i ściągnąłem koszulkę. On ją wziął rozłożył na podłodze. Podszedł i podniósł za włosy. Sięgnął mi do rozporka, rozpiął szarpnął w dół. Uśmiechnął się widząc, że mam wzwód.  Stałem tak przed nim nago a on sam zaczął się rozbierać. Miał dobrze umięśnioną klatkę piersiową i żadnego włosa poniżej szyi. Mój penis na ten widok jeszcze bardziej stwardniał.

    – Chodź do mnie. – Podszedłem a on pociągnął mnie za szyję w dół aż upadłem kolanami na swojej koszulce. Staną przede mną i spojrzał na mnie.

    – Bierz go do mordy suko. – Posłusznie włożyłem go sobie do ust i ruszałem głową w tył i przód.

    – Ssij go suko! – Zacząłem go ssać a on przeczesywał mi włosy palcami.

    – Dobrze suko. – Złapał mocniej za moją głowę i dociskał coraz głębiej za każdym wsunięciem a ja się krztusiłem coraz bardziej.  Nagle docisną do końca a ja czułem, że jest głęboko w moim gardle. Dotykałem nosem jego podbrzusza. Chciałem się wyrwać, nie mogłem już oddychać. A on przesuwał tylko lekko w tył i przód.

    – Ahh…, nieźle Ci się ścisnęło gardło! – Wyciągnął swojego penisa z moich ust a ja łapałem oddech. Byłem cały w swojej ślinie. Myślałem, że zaraz zwymiotuje, a on przesuwał po mojej twarzy swoją pałą. Puścił moje włosy a ja usiadłem wykończony na swoich piętach. Ledwo widząc zauważyłem, że on masuje swojego penisa coraz szybciej. Znów złapał mnie za włosy i pociągnął je tak, że widziałem nad sobą tylko jego twarz, rękę oraz ogromnego penisa. Byłem całkiem wykończony. Naglę jęknął i wytrysnął mi na twarz swoją spermą. Zupełnie zalał mi prawe oko. Czułem, że kapie na moje czoło, do ust a reszta skapuje na moją klatkę piersiową. Sąsiad dyszał dość mocno.

    – Nie wasz się nawet ruszyć suko. – Mówiąc to schylił się do swoich spodni. Wyciągnął swój telefon komórkowy. Staną nade mną a ja myślałem, że zaraz zemdleje, chociaż to, że mogłem już spokojnie oddychać trochę mnie uspokoiło. Sąsiad robił mi zdjęcia jak klęczałem przed nim cały w spermie i swojej ślinie. Ustawiał mnie jeszcze w kilku pozycjach i do kilku zdjęć zacisnął mi swój pasek na szyi jak obrożę. Byłem całkowicie zmęczony.

    – Pora się ogarnąć powiedział. – Sięgnął do szafki i rzucił mi papier toaletowy. Potem sięgnął do samochodu i podał mi szklankę wody. Obmyłem i wytarłem się jak mogłem. Najgorsze było to, że z mojego penisa wypływało trochę spermy, a ja nie mogłem uwierzyć, że to mi się podobało. Rzucił mi moje ubrania i kazał się ubierać. Gdy to robiłem on trzymał mój telefon w ręce i wpisywał swój numer, po czym zadzwonił do siebie. Podał mi go:

    – To dopiero początek spłat. Jutro rano przyjdziesz do mnie. Bierz rower i idź do domu. – Otworzył drzwi garażowe i spojrzał na mnie wymownie. Powłócząc nogami poszedłem do domu. Czułem się strasznie a zarazem, gdy o tym myślałem byłem bardzo podniecony. Gdy wszedłem do łazienki zobaczyłem we włosach trochę spermy. Wszedłem pod prysznic a potem położyłem się u siebie na łóżku i usnąłem. Obudziłem się, gdy do domu wrócili rodzice. Spojrzałem na telefon by sprawdzić, która godzina. Zobaczyłem, że mam sms o treści: „Masz być jutro o 9 u mnie.” Tak dowiedziałem się, że mój sąsiad ma na imię Arek. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    To moje pierwsze opowiadanie. Komentujcie i piszcie czy chcecie więcej.

  • Romeo i Parys

    : Warszawa real dziś – napisał na czacie Tomek.

    To był jego stały tekst na tym czacie, czacie dla niespełnionych gejów, jak zwykł go nazywać. Logował się na nim raz w tygodniu, zawsze w weekend i tylko po to, żeby znaleźć kogoś, dzięki komu mógłby rozładować nagromadzone napięcie, nic więcej; przynajmniej to próbował sobie wmówić. Jak zwykle też nie musiał długo czekać na odzew.  Chociaż teraz było inaczej. Oczywiście, jak zawsze pojawiły się dziesiątki pytań, czy jest pasywem, czy aktywem. To było podstawowe pytanie, jeśli chciało się znaleźć na czacie kogoś na jedną noc. Było trochę demotywujące, że tych wszystkich facetów nie obchodziło nawet, ile ma lat i czy jest atrakcyjny. Chcieli tylko coś bzyknąć, ważne żeby miało dupę i fiuta, reszta nie miała znaczenia.

    Westchnął cierpiętniczo zdołowany swoją samotnością i w tym momencie na ekranie komputera pojawiło się pytanie inne niż zwykle.

    : Zabierzesz mnie najpierw na kolację, Romeo? – zapytał Parys.11. „Romeo” to jego stały nick, cóż za ironia, że napisał do niego Parys.

    : Czemu kolacja? – zaciekawił się Romeo

    : Czuję się trochę mniej podle, jeśli pójdę z kimś na kolację, zanim się z nim prześpię 🙂 jak wyglądasz?

    : Wymiana fotek? – zaoferował Romeo.

    Kilka chwil później Tomek otwierał plik ze zdjęciem. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, kiedy jego oczom ukazał się słodki uśmiechnięty blondyn. Wyglądał na nie więcej niż dwadzieścia jeden lat, chociaż jak się później dowiedział Tomek, Parys w rzeczywistości miał lat dwadzieścia siedem.

    : Gdzie się spotkamy, Romeo? – zapytał Parys.

    : Jeśli chcesz zjeść najpierw kolację, to proponuję miłą knajpkę na Huculskiej, nazywa się Galeon. Wiesz gdzie?

    : Tak, mieszkam niedaleko tej knajpy. Za godzinę?

    ***

    Tomek siedział przy stoliku w przytulnej knajpie. Denerwował się, sam nie wiedział dlaczego. Nie pierwszy raz umawia się z kimś na seks. Ale pierwszy raz nie wie, czy jego dzisiejszy parter jest aktywem czy pasywem. On jeden o to nie zapytał. Dla Tomka nie było to ważne. Mógł być zarówno na górze, jak i na dole. Więc dlaczego się denerwował?

    Siedział już dobre piętnaście minut, ubrany w swoją najlepszą ciemnozieloną koszulę, sportową marynarkę i dżinsy. Z włosami nie robił nic, bo i tak zawsze miał na głowie czarne gniazdo, nie ważne, jakich zabiegów na nich próbował. Przyszedł przed czasem; nie musiał się szykować do wyjścia, bo był już gotowy. Ale teraz zastanawiał się, czy Parys w ogóle się pojawi. Powinien tu przyjść w ciągu kilku kolejnych minut. Tomek zastanawiał się, czy mężczyzna sobie z niego nie zażartował. Zawsze kiedy umawiał się z nieznajomym, miał obawy, że zostanie wystawiony.

    Ten strach odpłynął, kiedy do jego stolika zaczął zbliżać się naprawdę atrakcyjny blondyn. Poznał go głównie po uśmiechu, na zdjęciu uśmiechał się dokładnie w ten sam sposób.

    – Witaj, mój Romeo – powiedział z kuszącą chrypką, kiedy podszedł do stolika.

    Tomek wstał, uśmiechnął się uroczo i wyciągnął dłoń na przywitanie.

    – Cześć. Właściwie to jestem Tomek – wyjaśnił.

    – A ja Krzysiek – powiedział, siadając przy stoliku.

    Chwilę później podszedł do nich kelner z kartami dań.

    – Podać panom już teraz coś do picia? – zapytał. Odmówili, a kelner poinformował, że za chwilę podejdzie odebrać od nich zamówienia, po czym skłonił się uprzejmie i odszedł.

    Obaj zaczęli przeglądać karty, a Krzysiek podjął przerwaną rozmowę:

    – A zatem… ile masz właściwie lat? – zapytał szczerze zaciekawiony.

    – Dziewiętnaście. – Tomek uśmiechnął się, kiedy jego towarzysz zrobił wielkie oczy.

    – Wyglądasz na o wiele starszego – oznajmił. – Nie przeszkadza ci, że ja jestem tyle starszy?

    – Nie. Wyglądasz na o wiele młodszego. – Obaj zaśmiali się lekko i zaczęli wybierać dania. – Masz ochotę na krewetki na przystawkę?

    – Nie, nie lubię krewetek. Może panierowany camembert? – zaproponował Krzysiek.

    – Hm… może być, może to będzie nawet lepsze – odpowiedział chłopak z nutą zamyślenia w głosie. – Na co masz ochotę potem?

    – A o tym porozmawiamy, jak już stąd wyjdziemy. – Mężczyzna zawarł w tej wypowiedzi doskonale wyczuwalną aluzję na temat tego, co będzie się działo później.

    Tomek zarumienił się lekko i wyjaśnił:

    – Chodziło mi o posiłek. Na co masz ochotę po przystawce?

    – Tagliatelle chyba będzie odpowiednie.

    W tym momencie ponownie podszedł do nich kelner.

    – Są panowie już gotowi, by złożyć zamówienie?

    – Tak – odpowiedział Tomek. – Poprosimy panierowany camembert na przystawkę. Na danie główne tagliatelle, a dla mnie grillowaną pierś z kurczaka.

    – Coś do picia? – zapytał, notując.

    – Na co masz ochotę? – Tomek zwrócił się do Krzyśka.

    – Może piwo…

    – Ciemne?

    – Tak.

    – W takim razie dwa piwa ciemne. – Kelner zanotował i odszedł od stolika.

    Kilka chwil później mieli już przed sobą piwa i przystawki.

    – Czym się zajmujesz? Tak na co dzień – zaciekawił się Krzysiek. – Studiujesz, pracujesz?

    – Studiuję. – Tomek uśmiechnął się. – I pracuję.

    – Mmm, niezależny młody człowiek – próbował przymilić się Krzysiek.

    – Och, mówisz jak moja matka – sapnął, robiąc minę. Blondyn zaśmiał się.

    – Co studiujesz?

    Jedli, rozmawiali i śmiali się. Wspólny czas mijał im wspaniale. W pewnym momencie Tomek zdał sobie nawet sprawę, że to spotkanie było bardziej podobne do randki niż jego ostatnia randka. Krótkie spojrzenia pełne pożądania przygotowywały ich na to, co nadejdzie później i czego obaj nie mogli się już doczekać.

    Gdy zjedli i odłożyli sztućce, ponownie pojawił się przy nich kelner.

    – Czy mogę zaproponować panom deser? – zapytał uprzejmie.

    Tomek i Krzysiek spojrzeli na siebie uśmiechając się półgębkiem. Obaj wiedzieli, że doskonały deser czeka ich po wyjściu z restauracji.

    – Nie, dziękujemy. Prosimy o rachunek – odpowiedział Tomek, patrząc w oczy Krzyśkowi i swoim spojrzeniem pokazując mu, jak bardzo pragnie go już teraz, nagiego, gorącego i dyszącego z podniecenia.

    Kelner zebrał brudne talerze i oddalił się. Chwilę później wrócił z rachunkiem. Tomek zapłacił, zostawił napiwek i obaj niemal pędem wyszli z restauracji.

    – A zatem, idziemy do mnie? – zapytał Krzysiek.

    Tomek zgodził się i obaj ruszyli w stronę jego mieszkania. Rzeczywiście, blondyn, jak wspominał wcześniej, mieszkał blisko, bo tylko pięć minut spacerkiem od restauracji.  Blok był dosyć okazały, widać było, że to typowy apartamentowiec. Wjechali windą na czwarte – ostatnie – piętro i weszli do jego mieszkania.

    I wtedy się zaczęło.

    Krzysiek nawet nie pozwolił Tomkowi zdjąć kurtki, tylko rzucił się na niego, jak tylko zatrzasnęły się za nimi drzwi mieszkania. Przyparł go mocno do ściany i całował, dotykał i pieścił jak oszalały. Ocierał się bardzo mocno i dyszał tak głośno, że prawie jęczał. Tomek zaśmiał się lekko ochryple na te zabiegi. Nie spodziewał się, że zostanie zaatakowany już od progu. Ale spodobało mu się to, więc przyłączył się do zabawy i też zaczął pieścić i całować. Szybko pozbyli się swoich ubrań, odrywając przy tym kilka guzików od koszul i rozdzierając w jednym miejscu kamizelkę czy spodnie. Nie zwracali uwagi na destrukcyjność swoich działań. Liczyła się tylko przyjemność płynąca z dotyku i bliskości.

    Potykając się o wszystko, co stanęło na ich drodze, dotarli do łóżka. Ich początkowa gwałtowność ustąpiła teraz miejsca namiętności. Podziwiali swoje ciała, lekko wyrzeźbione, kryjące się pod skórą mięśnie, jędrne pośladki i piękne, sztywne kutasy.

    Krzysiek ułożył się na plecach, a Tomek zaczął ssać jego penisa. Najpierw przejechał językiem od jąder aż do samej główki wyprężonego twardego chuja. Okrążył językiem samą żołądź, a potem mocno ją zassał. Otoczył ustami penisa, złapał go dłonią u nasady i zaczął już poważnie obciągać. Ruszał głową w górę i w dół, kręcił językiem, pieścił dłonią jądra i przygryzał lekko żołądź. Jego poczynania doprowadziły Krzyśka na skraj orgazmu; chłopak skomlał, zaciskał pięści na jego włosach i błagał o więcej. Jego biodra samoistnie podskakiwały w górę.

    Kiedy Tomek poczuł, że Krzysiek jest już na skraju spełnienia, oderwał usta od jego kutasa i podciągnął się do góry, by go głęboko pocałować, brutalnie wpychając swój język w jego usta.

    – Opanuj się trochę, nie chcemy, żebyś doszedł tak szybko – zażartował sobie, ale tak naprawdę podobało mu się, do jakiego stanu go doprowadził.

    Krzysiek przewrócił Tomka na plecy, zawisł nad nim i powiedział:

    – Teraz moja kolej.

    Zjechał w dół, lokując się pomiędzy jego nogami.

    – Jesteś pasywem czy aktywem? – Blondyn wreszcie zadał to pytanie.

    – To nie ma znaczenia – zaczął odpowiadać Tomek. – Mogę być zarówno na górze, jak i na dole. Wybierz sobie. – Uśmiechnął się uroczo, czekając na decyzję partnera.

    – W takim razie bardzo chcę, żebyś był dzisiaj moim słodkim pasywem – powiedział, po czym podciągnął w górę nogi bruneta, by wyeksponować jego zgrabny tyłek.

    Szybko zanurzył swoje usta pomiędzy jego pośladkami. Nacisnął języczkiem na maleńki, jeszcze zaciśnięty otworek odbytu. Lizał, przykładał usta i ssał, całował. Tomek smakował nieziemsko w tym miejscu. Kilka chwil później udało mu się wsunąć w odbyt język i posmakować od środka tej słodyczy. Chłonął ją całym sobą. Kiedy nie mógł już bardziej rozepchać go językiem, wsunął w niego jeden palec, a zaraz drugi, co wywołało cichy syk protestu ze strony Tomka, który jednak szybko dał znać, że wszystko jest w porządku. Krzysiek wsuwał w jego dupę dwa palce, rozszerzał je w środku. Chciał jak najlepiej przygotować go na swojego dużego sztywnego kutasa, z którego sączyła się sperma od wyczekiwania na tę ciasną dupę.

    Kilka minut później blondyn sięgnął do szafki nocnej po żel intymny i nałożył odrobinę na swojego kutasa. Odłożył buteleczkę, złapał nogi Tomka, by jeszcze bardziej wystawić jego tyłek i zapytał:

    – Gotowy?

    Tomek z uśmiechem skinął głową i wypiął się w jego stronę. Krzysiek szybkim ruchem wbił się w jego dupę. Nagłe wtargnięcie poskutkowało lekkim promieniującym bólem, ale Tomkowi tylko sprawiło to większą przyjemność. Obaj westchnęli na doznanie tej bliskości.

    Krzysiek poruszał się w nim najpierw powoli, ale w miarę upływu czasu zwiększał tempo uderzeń. Tomek zacisnął dłoń na swoim penisie i zaczął głośno jęczeć pod Krzyśkiem.

    Po kilku minutach ta pozycja znudziła im się, więc postanowili ją zmienić. Krzysiek położył się na plecach, a Tomek go dosiadł i zaczął ujeżdżać. Robił to w naprawdę szalonym rytmie; łóżko skrzypiało, a ich ciała wydawały mlaszczące odgłosy, kiedy się od siebie odbijały. W tej pozycji Krzysiek miał idealny dostęp do kutasa Tomka, więc z uwielbieniem zaczął go walić, patrząc jak raz po raz na jego czubku pojawia się kropelka spermy. Zacisnął mocniej dłoń na jego penisie i zaczął poruszać nią jeszcze szybciej. To wystarczyło, żeby Tomek z głośnym jękiem doszedł, wytryskując na brzuch i tors Krzyśka i zaciskając swój odbyt na jego kutasie. Blondyn z kolei, czując taki nacisk, nie potrafił się powstrzymać i także doszedł, zalewając dupę bruneta gorącą spermą.

    Tomek opadł na Krzyśka, rozmazując przy okazji swoją spermę na nich obu. Chwilę później zsunął się z niego i, spocony i zmęczony, ułożył obok.

    – Uch… daj mi piętnaście minut na odsapnięcie i będę się zmywał – powiedział, ciesząc się przeżytym orgazmem.

    – Daj spokój – zaczął Krzysiek, nadal dysząc ciężko i sięgając po chusteczki. – Jest późno, przecież możesz zostać na noc. – Wytarł się ze spermy i zaczął wycierać również bruneta.

    – Mmm.. dzięki, to miłe – odpowiedział z uśmiechem sennym głosem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amor Amorowy

    Jeśli spodoba wam się to opowiadanie, to powstanie kolejna część lub może nawet dwie.

    Zapraszam do komentowania.:)

  • Pociag czy samochod?

    – Możemy Cię odwieźć. 
    – Nie trzeba. Zdążę. 
    – Pociąg jedzie ponad dziewięć godzin, będziesz zmęczona gdy dotrzesz. 
    – Prześpię się w pociągu. 

    xxx 

    Dzień zapowiadał się niezwykle męcząco chociaż perspektywa dotarcia do znajomych rodziny na południu Polski i byczenia się w górach przy akompaniamencie słońca i świeżego powietrza, była co najmniej warta trudów podróży. 

    Zjawiła się na peronie na pół godziny przed odjazdem pociągu, sądząc iż znajdzie sobie dobre miejsce nim inni dotrą. Nie wzięła jednak pod uwagę iż jadąc PKP nie można mieć wielu wymagań a i pociągu lubią się spóźniać. Z kilku osób zrobiło się kilkanaście a gdy nadszedł czas na przyjazd pociągu, kobieta mówiąca przez głośniki oznajmiła iż spóźni się on dwadzieścia minut. 
    – Świetnie. – skwitowała gorzko siadając na ławce. Prawą dłonią od ostatnich pół godziny trzymała rączkę walizki. Spakowała niewiele – jak jej się zdawało – ale i tak musiała wybrać większą z dwóch przez siebie posiadanych waliz. 

    Westchnęła. Odgarnęła sprzed oczu długie, faliste ciemnorude kosmyki i zlustrowała niebiesko-szarym wzrokiem peron. Ludzie zaczynali się niecierpliwić, tak jak ona. Ciekawa była ile osób Polska Kolej zmusiła do zainwestowania w prawa jazdy i samochody przez swoje niekompetentne usługi. Sama planowała kupić samochód jak tylko skończy osiemnaście lat. A do tego czasu był jeszcze rok. Cholernie długi rok. Etap przejścia, zastoju i oczekiwania dla każdego nastolatka. Nie w pełni dorosła, nie do końca dzieciak. Do dzieciaka od zawsze było jej daleko przez wzgląd na charakter i światopogląd. Sporo w życiu przeszła, więc i nie odznaczała się naiwnością typową dla jej rówieśników. Nie mniej wciąż posiadała w sobie wiele wiary w ludzkość, która niejednokrotnie dowiodła iż wiary nie jest warta. 

    Na peron przywiozła ją koleżanka, jednak po piętnastu minutach ucałowała ją w policzek i popędziła do pracy. Magda i tak była wdzięczna koleżance, że zawiozła ją na peron przed pracą; mogła tego nie robić, pozwolić rudej błądzić po Gdańsku aż znajdzie odpowiedni autobus i dworzec. Ale, chociaż ruda nie miała o tym w tym momencie pojęcia, osoba, która ją odwiozła miała okazać się w przyszłości jedną z najlepszych przyjaciółek. Opoką. Skałą. Sacrum oceanu jej niepokojów. 

    Nareszcie pociąg nadjechał zapowiedziany wcześniej znudzonym głosem pani z głośników. Magda ustawiła się mniej więcej w połowie sektora B, dzięki czemu mogła zasiąść w połowie pociągu, mniej więcej. Kiedy drzwi się otworzyły, zaczęły z przedziałów wysiadać dziesiątki ucieszonych z zakończenia podróży osób. Witali się z bliskimi, z podnieceniem opowiadali swoje perypetie. Po wyjściu ostatniej osoby wysiadającej w Gdańsku z tego wagonu, Magda wspięła się po schodkach i wtaszczyła walizę. Poszła z wolna przez wąski korytarzyk i rozpoczęła poszukiwania miejsca dla siebie. Znalazłszy pusty przedział zasiadła tam, wrzucając bagaż na kratkę pod sufitem. Usiadła przy oknie i przymknęła oczy. Nie była szczególnie towarzyską osobą. Właściwie lubiła przebywać z ludźmi, ale nie kiedy byli do tego zmuszeni – oni lub ona. Dlatego wolała w samotności spędzić chociaż część podróży nim dosiądzie się ktoś jeszcze. 

    Pociąg ruszył a w przedziale nadal była sama. Ucieszyło ją to. Wyjęła z podręcznego bagażu szkicownik i ołówek. Od niedawna odkryła w sobie artystę. Zaczęła szkicować co jej przyjdzie do głowy: od realnych obiektów aż po surrealistyczne kształty, komiksy i tym podobne. Powoli zaczęła rysować biorąc pierwszą z brzegu myśl i przekładając ją sukcesywnie na papier. Zaczęła od skrzydeł. 

    W samotności spędziła trzy godziny. Było to miłe zaskoczenie ale z wolna zaczęła się nudzić. Narysowała już anioła i diabła splecionych w intymnym uścisku w chmurach. Od niedawna, odkąd przestała być dziewicą, jej myśli mknęły średnio co kilka minut wokół seksu. Łatwo się podniecała, łatwo się zatracała w erotycznych fantazjach na jawie. Zastanawiała się czy każdy tak ma. Nigdy nikogo o to nie pytała. Tymczasem pociąg zatrzymał się po raz kolejny i drzwi przedziału się otworzyły. Stał w nich wysoki mężczyzna o dłuższych włosach i delikatnie zarośniętej szczęce. Na oko lekko po trzydziestce. Rozejrzał się zmęczonym wzrokiem po przedziale. Dopiero gdy trafił na spojrzenie Magdy, uśmiechnął się lekko i wszedł. Bagaż umieścił na kracie pod sufitem a sam usiadł naprzeciw rudej. W chwilę za nim weszła kobieta z książką i bagażem podręcznym tylko. Ta miała około trzydzieści lat chociaż jej opalona na brąz cera wskazywała wyższy wiek, miała długie, sztuczne paznokcie a ubrana była w krótką spódnicę i top. Na to zarzucony miała biały sweterek rozpinany z przodu na całej długości. Strasznie kontrastował z ciemną skórą. Kobieta skinęła głową do Magdy i mężczyzny po czym usiadła opodal wejścia do przedziału i otworzyła książkę na zakładce. Zaczęła czytać. Magda z zainteresowaniem ją obserwowała. Nie uważała ją za ładną ale była ciekawym zjawiskiem. Teraz, gdy była pogrążona w lekturze, Magda mogła bez oporów taksować wzrokiem jej całą sylwetkę. Niemal nie zwróciła uwagi iż w tym samym czasie podobnym wzrokiem oceniał jej ciało mężczyzna naprzeciw. Przypadkiem zerknęła w jego stronę gdy akurat jego wzrok prześlizgiwał się od jej ud do biustu. Zarumieniła się lekko ale to zignorowała wracając do osoby kobiety. Nie mogła jednak wiecznie oglądać kogoś, kto dla niej nie miał „drugiego dna”. A ta kobieta zdecydowanie opierała swoją osobę o pierwsze wrażenie i ciało. Z westchnieniem odwróciła wzrok. 

    Wówczas napotkała jego spojrzenie. Wciąż się w nią wpatrywał. Zaczęła czuć się lekko niekomfortowo pod natarczywym wzrokiem. Odchrząknęła a on uśmiechnął się i spojrzał w okno. Poruszyła się niespokojnie na kanapie, zacisnęła nieco uda. Pojawiło się przyjemnie łaskotanie w żyłach, które mogła przypisać rosnącemu podnieceniu. Na to nic nie mogła poradzić. Jej ciało reagowało szybciej niż umysł, który nie nauczył się jeszcze zauważać i interpretować wieloznacznych spojrzeń obcych ludzi. Odgarnęła włosy za siebie przegarniając je na jedną stronę i podjęła szkicowanie od nowej strony. Nie miała niczego konkretnego na myśli, po prostu chciała uciec od wzroku mężczyzny. Ten zaś przeniósł wzrok na papier, obserwując jak bez wahania i mocnymi pociągnięciami ołówka zostaje on przekształcony w płótno artysty. 

    – Michał. – odezwał się nagle wyciągając dłoń do Magdy. Podniosła wzrok. Kobieta z książką również. Odłożyła ostrożnie ołówek na bok i podjęła dłoń. 
    – Magda. – odrzekła i ponownie uchwyciła ołówek. Atmosfera przyciągania, jakie czuła do tego mężczyzny, było dla niej coraz bardziej odczuwalne, on również robił się niespokojny. Aż dziwne, że kobieta tego nie odczuwała, powróciwszy do książki ze zmarszczką między brwiami: może też chciała się przywitać a została zignorowana i źle się z tym poczuła? 

    Pociąg się zatrzymał. Kobieta wstała i zniknęła, nie żegnając się nawet. A tymczasem Michał wpatrywał się w drzwi przedziału dziwnym wzrokiem. Gdy pociąg ruszył, odetchnął. Magda zrozumiała iż to ulga. Nie chciał nikogo więcej w tym przedziale. Zacisnęła uda mocniej i pochyliła się nieco, pozwalając kurtynie włosów opaść na twarz by zasłonić rumieniec. Było jej ciepło, chociaż przedział był neutralny pod względem temperatury. 
    – Dokąd jedziesz? – w powietrzu zawisło pytanie. Magda zamknęła szkicownik i podniosła wzrok. 
    – Zakopane. – odparła; nie miała dużego doświadczenia z mężczyznami. Był ten, który odebrał jej przysłowiową niewinność oraz dwóch po nim. Wszyscy trzej w ciągu dwóch tygodni. Jakby ten pierwszy obudził głodną bestię, która po latach uśpienia chciała najeść się do syta i nadrobić stracony czas. 
    – Kraków. – usłyszała; postanowił chyba za wszelką cenę kontynuować rozmowę. Wjechali do tunelu i nagle Magda poczuła się niepewnie. W przedziale nie było światła, była za wcześnie na nie. Przedział pogrążył się w całkowitej ciemności. Miało to trwać kilka sekund tylko ale i tak wystarczyło by poczuła między nogami znajomą wilgoć. Nie miała pojęcia czego się po mężczyźnie spodziewać. Gdy tylko powrócili do jasności, mrugnęła dwa razy odzyskując ostrość spojrzenia i z zaskoczeniem odkryła iż mężczyzna przesiadł się. Siedział teraz obok niej ze szkicownikiem w dłoni. Otworzył go i zaczął obserwować jej twory. Poczuła się.. zaniepokojona. 

    – Ładnie rysujesz. – powiedział, podając jej szkicownik. Nachylił się przy tym a słowa te wyszeptał prosto do jej ucha, jak sekret. Zadrżała a przez jej skórę przetoczył się dreszczyk. Włoski na ramionach stanęły dęba. A Michał uśmiechnął się szeroko to widząc. Nie umknęła mu ta reakcja. Co więcej: spodobała mu się. 
    – Podobasz mi się. – rzekł niskim głosem. O jakiś ton niższym niż ten którego używał do tej pory. Był to głos wypełniony pożądaniem, miał wabić i podniecać. 
    – Dziękuję. Ty.. też jesteś.. przyjemny. – rzekła; zauważyła iż jej ciało ją zdradziło przełączając się na niższe tony wypowiedzi. Zupełnie nie miała nad tym kontroli. Jej głos stał się głębszy, bardziej.. dorosły. Był to głos femme fatale. Zupełnie jak na filmach. 

    Zapadła cisza pełna napięcia. Gdy miała się odezwać, Michał wstał i zasunął dokładnie kotary w przedziale: te przy drzwiach i przy oknach. Nastała przyjemna ciemność. Zgaszone zostało światło dnia. Teraz poczuła się jakby była w pokoju podczas zachodu słońca. 
    – Do najbliższego przystanku mamy jakieś dwie godziny. – szepnęła. Niby ot wypowiedziała fakt. Michał uśmiechnął się szeroko. 
    – Możemy ten czas odpowiednio spożytkować. Jeśli chcesz. – odparł podchodząc znów do niej i siadając naprzeciw. Odebrał jej tym samym spore pole manewru. Gdy był bliżej, czuła się pewniej. Mogła z łatwością wykonać jakiś gest, niby przypadkowy. Cokolwiek teraz mogła uczynić, byłoby aż nazbyt przypisane do czynów zdecydowanie w pełni świadomych. 

    Ale raz się żyje a ona miała ciężkich kilka dni. I chciała się pieprzyć. 

    Wstała z kanapy i podeszła do niego bliżej. Powoli, z pełną świadomością swoich ruchów, ułożyła jego kolano po jego prawicy a drugie po lewicy. Usiadła na nim okrakiem. Była jednocześnie speszona, niepewna ale i dziwnie odważna. Pocałowała go delikatnie, jakby pytająco. Jego usta były wąskie a zarost szorstki, drapał przy dotykaniu. Objął ją w pasie mocno, zamykając ją w swoich ramionach i odpowiedział na pocałunek z całą mocą swego pragnienia. To dało odwagę konieczną dla zapomnienia o świecie. Pocałunki były czymś nowym ale i znanym. Całowała się wcześniej sporo i nie zawsze prowadziło to do seksu. Nie mniej w tym pocałunku kryła się obietnica zwyczajnego, mocnego rżnięcia. A odkąd jej bestia się obudziła, chciała właśnie tego typu rozkoszy. 

    Mruknęła cichutko całując go. Zdjął jedną z dłoni z jej ciała i pomknął między nogi. Była w spódnicy. Jak zawsze. A na sobie miała rajstopy oraz zwyczajną czarną bieliznę. Zero koronek. Jej ubiór nie świadczył o tym, że mogła wyjść z domu licząc na seks. Jej ciało zdradziło ją kolejny raz, gdy męska dłoń przylgnęła mocno do jej cipki. Wręcz ociekała sokami. Michał uśmiechnął się między pocałunkami. 
    Poczuła jego usztywniony kutas przez spodnie. 
    – Trzeba coś z tym zrobić. – rzekł oznajmująco i uchwyciwszy ją za uda, podniósł się wraz z nią z kanapy jakby nic nie ważyła. Położył ją na drugiej kanapie, wzdłuż jej powierzchni. Sięgnął dłońmi pod spódnicę i powoli zaczął zsuwać rajstopy a tuż za nimi bieliznę. Nie zdjął jej butów a rajstopy pozostawił przy kostkach zwinięte. Rozszerzył dłońmi jej nogi i zniknął pod materiałem spódnicy. Z ust Magdy wydarł się jęk gdy poczuła jego wargi na swojej kobiecości. 

    Jego język nie czynił cudów ale miarowe, spokojne muśnięcia sprawiały dużą przyjemność. Wiła się na kanapie pod tą pieszczotą aż do momentu gdy głowa Michała pojawiła się na powrót przy niej. Otworzyła oczy i pocałowała go siadając. Sięgnęła dłońmi do jego pasa. Palce nieco drżały i sama nie wiedziała czy to kwestia podniecenia czy strachu. Wkrótce jednak zsunęła spodnie z niego, które podobnie jak jej rajstopy, opadły na buty i tam zostały. Z czarnych slipów wyjęła kutasa. Twardego i sterczącego. Michał był wygolony elegancko co dało Magdzie do myślenia: widać często uprawiał seks. Zajęła się jego męskością z pewną ostrożnością. Członek nie był szczególnie duży, ale też nie można go było uznać za mały. Na pewno był bardzo gruby i to optycznie go skracało. Dłonią sunęła po powierzchni oglądając go z zainteresowaniem. Potem wzięła go do ust. Usłyszała sapnięcie z ust Michała a on sam dłonią oparł się o lustro ponad siedziskami przedziału. Magda ułożyła dłoń na pośladku Michała, drugą trzymała jego członek a ustami mknęła po jego wierzchu. Jako iż nie był mocno długi, mogła z łatwością wsunąć go do ust a przy pchnięciu za pośladek w swoją stronę – do gardła w całości. Był to kolejny pierwszy raz: nigdy nie brała kutasa do gardła. Było to dziwnie nieprzyjemne uczucie, związane z jednym z prymitywnych odruchów, ale powstrzymywała owy odruch licząc na wynagrodzenie trudów gdy zakończy tę zabawę. A było owo zakończenie bliskie, poczuła jak członek twardnieje jeszcze mocniej więc wysunęła go z ust. Napotkała pytające spojrzenie Michała. 

    – Skończysz we mnie. Tego chcę. – powiedziała cicho ale twardo. Michał ukląkł lekko aby dosięgnąć kieszeni spodni w swoich nogach i wyjął prezerwatywę. Magda zmarszczyła brwi: znów pierwszy raz. Ta prezerwatywa miała wypustki, nigdy nie uprawiała seksu z kimś, kto miałby takową założoną. Kiwnęła głową a Michał włożył ją wprawnie na kutasa. Wyglądał teraz jak opancerzony czołg i Magda musiała się powstrzymać przed zaśmianiem się. 
    – Wstań. – rozkazał Michał; o tak, to zdecydowanie nie była prośba. Wywołało to kolejny dreszczyk podniecenia. Magda wykonała polecenie szybko, niemal niecierpliwie. Męskie dłonie obróciły ją w miejscu. Stała teraz tyłem do niego. 
    – Oprzyj dłonie na lustrze. Rozszerz nogi. Mocniej. Jeszcze. O taaak… – raz za razem słuchała poleceń a z jej cipki zaczęły spływać soki po udach. Michał to zauważył. 
    – Trzeba coś z tym zrobić. – rzekł z uśmiechem, wypowiadając te słowa kolejny raz w ciągu kilku minut. Ona również się uśmiechnęła. Wypięła pośladki, tworząc łuk z pleców na tyle na ile mogła. Michałowi to się spodobało. 
    – Dobra, suczka. – warknął gardłowo. Nie zaprotestowała na te słowa; coś w niej chciało by pieprznęła mu w pysk za to słowo, ale była zbyt podniecona, zbyt spragniona jego kutasa by się odezwać. Poczuła główkę kutasa przy wejściu. Krążył nią przy jej szparce, maczając kutasa w jej sokach dokładnie. A potem wepchnął kutasa tak, że aż Magda krzyknęła cicho. Zasłonił jej usta jedną dłonią by była cicho. Kiwnęła głową by dać znać iż rozumie, lecz nie zdjął dłoni. 

    Zaczął sukcesywnie ją rżnąć. Dłoń trzymana na biodrze wpijała się mocno w jej ciało gdy pieprzył ją dociskając ją mocno do siebie. Czuła jak jego jądra obijają się z plaskiem o nią z każdym pchnięciem. Dłoń z jej ust przeniosła się na kark. Trzymał ją jak chciał, kierował się własnym spełnieniem. Nie miała nic przeciw temu. Czuła jak gruby kutas niemal rozrywa jej wąską cipkę. Bolało, lecz był to przyjemny ból. A on nie zwalniał. Z każdym pchnięciem, coraz mocniejszym, głębszym, szybszym, podniecał się coraz bardziej. 
    – Ależ jesteś ciasna. – wystękał między pchnięciami; jego ruchy były potwornie szybkie. Ciepło przetaczało się przez jej ciało, czuła się cudownie, wspaniale. Wypełniona w całości, rżnięta ostro, mocno. A potem poczuła znajome pulsowanie i poczuła jak jego kutas uwalnia spermę mocnymi strzałami. Jęknęła a przez jej ciało przebiegł dreszcz z każdym ładunkiem spermy. Wysunął się z niej szybko. Za szybko. Lubiła czuć męskiego kutasa po orgazmie. Niechętnie się rozstawała z uczuciem wypełnienia. Michał zdjął gumkę, wyrzucił ją w koszu pod mini-stoliczkiem zamocowanym do ściany z oknem. Usiadł na kanapie i chwilę dyszał. Potem ubrał spodnie i obserwował jak Magda ubiera swoje rajstopy i spódnicę. 
    Nie odzywali się do siebie, nawet na siebie nie patrzyli. Ona chciała zerżnięcia, on ją pieprzył. I wystarczy. Po przyjemności został lekki ból, uczucie rozepchnięcia siłowego. Oczywiście regeneracja już się rozpoczęła, ale w tym momencie nie czuła już przyjemności. Michał najwyraźniej dał z siebie już wszystko bo nie wyglądał jakby chciał powtórki. Drzwi przedziału się rozsunęły i wszedł kontroler. Podała bilet, Michał również. Przy okazji wyszła za mężczyzną i po chwili wróciła po bagaż. 
    – Mmm.. idę do pierwszej klasy. Miałam na nią bilet. Zupełnie nie zwróciłam uwagi. 
    Michał milczał a wzrok miał nieprzystępny. Przez jego twarz przemknął cień. 
    – To.. na razie. – dodała jeszcze po czym opuściła przedział z walizką. Gdy zasiadła na wygodnym fotelu zamknęła oczy i powoli zasnęła. Obudziła się na pół godziny przed wysiadką. Gdy zaś już wyszła z pociągu, zupełnie wyrzuciła z myśli to co stało się w przedziale klasy drugiej. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..only my memories.