Author: admin

  • Ty w czerni, ja w czerwieni.

    Dzieci boją się ciemności. 
    Boją się potworów pod łóżkiem. 
    Obawiają się tortur. 
    A potem dorastają… 

    xxx 

    Leżała naga na łóżku okrytym tylko prześcieradłem. Jej pierś unosiła się w rytm szybkich oddechów. W pomieszczeniu nie było światła, istniała tylko nieprzenikniona czerń. 

    xxx 

    Przybyła do tego klubu z ciekawości. Na wejściu poprosiła o opaskę, która oznajmia iż tego wieczoru będzie tylko się przyglądać. W jej planach nie było dołączania do zabaw. Ubrała się w ciemny gorset z koronką, rozciągający się od kształtnych miseczek aż po połowę ud. Tak naprawdę stanowić miał jej bunkier, zasłonę nie do przejścia. Czarne, koronkowe majtki były dopełnieniem zestawu obok czerwonych samonośnych pończoch. Usta również umalowała na czerwono a do zwykłego makijażu, typowej dla niej kreski eyelinera, dorzuciła czerwony akcent na zaznaczone tuszem rzęsy. Również sznurki w gorsecie były czerwone. Całość tworzyła subtelną kombinację czerni i czerwieni, która kusiła ale nie prowokowała za mocno. 
    Schodząc po schodach chłonęła zapach i aurę tego miejsca. Noc kwitła toteż nie był dla niej zaskoczeniem widok pary uprawiającej namiętny, pełen pasji seks na oczach innej parki. Może to był wstęp do zabaw we czworo? Nie wiedziała a że sama nie miała ochoty się wpraszać, poszła dalej. Klub posiadał wiele pokoi, sekcję barową, jacuzzi oraz saunę. Chemia tego miejsca docierała do najgłębszych zakamarków jej umysłu pobudzając rejony o których nie chciała rozmawiać. Przeszła obok dwójki, która siedząc dość zawstydzona, ledwie delikatnie muskała się po kolanach. Uśmiechnęła się do siebie lekko, bowiem widok ten przypomniał jej inny. Zatrzymała się przy kolejnej parze i odsunęła się na drugi koniec salki by dać im prywatność. Jej spojrzenie miało zostać niezauważone. Obserwowała jak mężczyzna o smukłym ciele w kolorze hebanu, pieści palcami kobietę w jasnym, fioletowym biustonoszu i takich majtkach. Wszystko oczywiście otoczone koronką, która była nieodzownym elementem tego miejsca. Kobieta wpatrywała się w oczy mężczyzny a jej rude loki poruszały się na jej ciele za każdym razem gdy w przypływie przyjemności drgały jej piersi albo unosiło się jej ciało. Do tej pory podpierała się na łokciach, półleżąc, teraz jednak położyła się całkiem, niemal znikając z oczu obserwatorce. Mężczyzna również wkrótce się nachylił by zasmakować soków swojej partnerki. Dagmara odwróciła wzrok i poszła do baru. Zamówiła coś lightowego, mojito. Chciała zwilżyć usta, które wyschły gdy obserwowała parkę. Powoli ruszyła dalej ciekawa nowych obiektów obserwacji. Zauważyła otwarte drzwi jednego z pokoi i z zamiarem zobaczenia jego wyposażenia, weszła śmiało. Zamurowało ją gdy zauważyła piątkę osób zabawiających się w najlepsze na łożu. Przy otwartych drzwiach. Czyżby zaproszenie? Cofnęła się powolutku by im nie przerywać ale jeden z mężczyzn podniósł wzrok znad cipki jednej z kobiet, którą do tej pory pieścił i zlustrował Dagę od góry do dołu. Gestem dłoni przywołał ją do siebie ale ona pokazała mu opaskę i z uśmiechem uwolniła się z okowów jego spojrzenia. 

    Idąc dalej uświadomiła sobie iż de facto chciałabym dołączyć do tej piątki. Było coś niesamowicie podniecającego w perspektywie dotknięcia ciała obcych kobiet, drażnienia ustami członków trzech obcych mężczyzn, którzy bez słowa niewątpliwie zajęliby się i nią. Pożegnała dreszcz, który przemknął przez jej ciało i ruszyła dalej. Znów stała przy barze prosząc o kolejny drink. Wówczas do jej pleców przywarło gorące, niewątpliwie całkowicie nagie ciało męskie. Mężczyzna położył dłonie na jej biodrach a do jej ucha dotarł niski głos. Poczuła zapach nuty alkoholowej oraz piżma i cynamonu – jego perfum. 
    – Masz najpiękniejsze pośladki jakie widziałem.. ale to Twoje usta nie dają mi spokoju. 

    Kolejny dreszcz przebiegł przez jej ciało. Błagała umysł by nie kazał jej odwrócenia się i zniszczenia tej sytuacji poprzez ocenę wyglądu mężczyzny i stwierdzenia iż jej się nie podoba. Przecież tak było dobrze, podniecająco, gorąco. Nie mniej nigdy jeszcze żądze nie zwyciężyły umysłu toteż odwróciła się powoli z mojito w jednej dłoni i podniosła wzrok na wyższego o kilkanaście centymetrów mężczyznę. I tu spotkała ją przyjemna niespodzianka. Umięśniony blondyn o dwudniowym zaroście na szczękach, duże, błękitne oczy wpatrywały się w jej usta z pożądaniem a około osiemnastocentymetrowy kutas stał na baczność w otoczeniu doskonale wydepilowanego krocza. Ciepło, które odczuła na skórze, znalazło sobie miejsce gdzie mogło się kumulować: cipka zaczęła cichutko pulsować zdradzając podniecenie wraz z wodospadem soków, które powoli zaczynały płynąć również po wnętrzu ud. Zacisnęła nogi stanowczo. 

    – Dzisiaj tylko obserwuje. – pomachała mu przed nosem opaską na nadgarstku z uśmiechem i popiła drinka. 
    – Zdefiniuj obserwowanie. – poprosił niezrażony. 
    – Hm.. sycenie oczu i innych zmysłów bez udzielania się w jakiejkolwiek formie. – odparła krótko wpatrując się w jego wąskie usta. Mężczyzna uśmiechnął się ukazując białe zęby. Siekacze miał jak u drapieżnika i nie wiedzieć czemu jeszcze bardziej to na nią zadziałało. 
    – Idealnie. – rzekł ze śmiechem a Daga poczuła się zdezorientowana. Nie miała jednak czasu na myślenie nad tym co powiedziała ani tego analizowanie, bowiem chwycił ją za wolną rękę i bez obaw poprowadził do jednego z wolnych pokoi. Zamknął drzwi i zostawiwszy ją na środku pokoju podszedł do jednej z dwóch lampek po czym ją zgasił. 
    – Co robisz? – szepnęła zaintrygowana. 
    – Będziesz obserwowała, tak jak chciałaś. – odrzekł z tym samym uśmiechem drapieżnika. 

    Zgasił drugą lampkę i Dagmara poczuła lekką panikę. Jak ma obserwować? Ciemność otaczała ją i naciskała na jej ciało. Gdy była dzieckiem bała się tej przejmującej czerni. Powróciły dawne strachy. Jednak podniecenie zwyciężyło, zwłaszcza w momencie gdy mężczyzna odebrał od niej drink i trzymając ją za biodra poprowadził na lewo. 
    – Uważaj, łóżko. – rzekł tym niskim głosem od którego chyba każdej kobiecie by zrobiło się wilgotno. No i oczywiście zbyt skupiła się na głosie by docenić ostrzeżenie. Potknęła się o kraniec łóżka i znalazła się na brzuchu na materiale prześcieradła. 
    Do jej uszu dobiegł jego cichy śmiech. 
    – Mówiłem! 
    – Widzisz tutaj cokolwiek? – zapytała w odpowiedzi. 
    – Nie. 
    – Hm, ja też. Nie wiem jak mam obserwować, kiedy nie mogę o-b-s-e-r-w-o-w-a-ć… 
    – Masz inne zmysły. Zacznij nimi patrzeć. – odparł jej a przez jej ciało przemknęło kolejny raz podniecenie; podobał jej się owy mężczyzna fizycznie, ale to jego umysł tak naprawdę sprawił iż tu przyszła. Biła od niego aura inteligencji zawoalowanej drobną perwersją i dużą pewnością siebie. Kiwnęła głową, ale zdała sobie sprawę iż tego nie widzi więc dodała: 
    – Dobrze. 

    Poczuła jak ugina się tafla łóżka pod ciężarem tego tajemniczego mężczyzny. Jej zmysły odnotowały iż każde z kolan znalazło się po bokach jej talii. Palce zaczęły powoli i sukcesywnie odwiązywać kokardy i pętle gorsetu aż w końcu opadł on po bokach, nie do końca zdjęty ale na pewno nie ubrany. Dłonie powoli wsunął pod jej brzuch i odwrócił ją przodem do siebie a więc plecami na łóżku. Znalazła się pod nim, zablokowana przez jego nogi. Z pełną świadomością widziała oczami wyobraźni jego członek nad jej piersiami, wyprężony i dumny. Poczuła jego palce, niczym osobne byty: wskazujący na jej wargach, środkowy na szczęce, serdeczny w okolicach miejsca w którym mierzy się puls. Druga dłoń znalazła się na jej okrytym majtkami biodrze. Powoli pomknęła po linii górnej materiału a w chwilę później znalazła się pod nim. Gładził jej wypielęgnowane wzgórze chłonąc i zapewne wyobrażając sobie „fryzurkę” jaką tam miała. A był to pasek. Potem lewa dłoń znalazła się na jej piersi a prawa na biodrze. Poczuła jak jego dłoń zaciska się na piersi i ją puszcza, jakby ważąc i oceniając. Potem opuszkiem palca dotknął sutka a przez jej ciało przemknął prąd, niczym elektryczność drażniąc zakończenia jej nerwów. Spomiędzy ust wydobyło się westchnienie. W ciemnościach poczuła powiew jego oddechu. Musiał się uśmiechnąć albo zaśmiać bezgłośnie. 

    – Uwielbiam czuć jak stają się twarde.. – dobiegł ją jego szept, głośny jak krzyk niemal. Dookoła nich była tylko cisza a każdy szelest był wybuchem dźwięku. W odpowiedzi na te słowa jęknęła cicho, bowiem jednocześnie zacisnął palce na jej sutku niemal boleśnie. Miała bardzo wrażliwe piersi, ale skąd mógł to wiedzieć? Nie mniej chyba wyczuł nutkę bólu w jej jęku bowiem stał się delikatniejszy. Usłyszała ponownie szelest pościeli i z zaskoczeniem poczuła jego członek u wejścia do jej cipki. Oboje wydali odgłos szoku: on, że jej cipka aż płynęła sokami a ona, iż on znalazł się nagle u jej wejścia. Nie miał jednak zamiaru w nią się wsuwać: zjechał tylko nieco by móc się nachylić i mieć wygodny dostęp do jej sutków o czym poinformował ją złożeniem tam pocałunku. Jej ciało się rozluźniło w akceptacji. Poczuła jak język mknie dookoła brodawki zostawiając wilgotny ślad. Zadrżała gdy dmuchnął na sutek, którego owilgocenie sprawiło iż ciepły oddech odczuła jak zimny powiew. Jęknęła ponownie. Ten mężczyzna rozpalił ją nic zupełnie nie robiąc! Nagle usta i język zostały zastąpione przez dłonie a on ponownie zjechał niżej na pościeli. Wiedziała co się stanie nim to poczuła. Jedna z dłoni pozostawiła naprężony sutek i pierś, by sięgnąć do ud i je rozsunąć. Poczuła oddech na wnętrzu ud a jej cipka aż zapulsowała boleśnie spragniona pieszczot. 

    Wtedy poczuła jego język na wargach swojej „małej”. Jeden raz przejechał po niej chłonąc soki i zapach, ciepło i jej fakturę. Było to nieme pytanie o przyzwolenie, bowiem więcej jej nie tknął do czasu aż Daga wyjęczała niemal prosząco z ust ciche „Tak!”. Wówczas zaatakował: język znalazł się głębiej w jej cipce. Musiał wręcz tonąć w jej sokach. Potem przesunął się wyżej, na łechtaczkę i w pierwszym momencie, gdy tylko ją musnął, mocnym, zdecydowanym ruchem, dziewczyna zadrżała a jej oddech stał się płytki. Tyle rozkoszy po jednym muśnięciu… Było to jednak pierwsze z wielu. Jej kochanek dawkował przyjemność, dręczył ją, torturował ale koniec końców dał jej rozkosz nieporównywalnie większą niż torturę. Wyprężyła się jak kotka na pościeli gdy jego język raz za razem otaczał kółkami jej łechtaczkę, gdy drażnił ją delikatnymi pociągnięciami, gdy w końcu wziął ją w usta i zassał. Z ust Dagi wydobył się krzyk rozkoszy a sama czuła jak ledwie oddycha na tym łóżku. 

    Mężczyzna położył dłoń na wzgórzu i brzuchu Dagmary aby ją unieruchomić, bowiem wiła się pod jego zabawą. Ataki jego języka doprowadzały ją do szaleństwa. Docisnęła niemal siłą jego twarz do swojej cipki gdy zassał się ponownie; pragnęła czuć to mocniej, bardziej dotkliwie. Chciała by ta perwersyjna rozkosz graniczyła z bólem. Krzyknęła ponownie a całe jej ciało zadrżało. Jeszcze nigdy nie była tak bliska orgazmu. Wówczas jednak przerwał zmuszony przez nią poprzez pociągnięcie za włosy do poziomu w którym byli twarzą w twarz. Na oślep dotknęła jego twarzy i pocałowała go wyciągając szyję. Smakował jej sokami więc powolutku, sukcesywnie zlizała je z jego szczęki. Jęknęła cichutko bowiem przywarł do niej biodrami a jego członek ponownie znalazł się przy wejściu do jej cipki. 
    – Chcę.. – zaczęła, ale miała sucho w gardle. Odchrząknęła, próbując odzyskać głos. On jednak położył na jej ustach palec. Zniknęło uczucie ciężaru męskiego ciała gdy zszedł z łóżka. Gdy zaś wrócił usłyszała jak kostki lodu obijają się o ścianę szklanki z jej drinkiem. Uśmiechnęła się w ciemnościach gdy podał jej go. Podparła się jednym ramieniem i zacisnęła usta na słomce. Tymczasem okazało się iż musi być bardziej uważna, bowiem jej partner na nowo ją zaskoczył, tak bardzo, że ona nie zakrztusiła się napojem. 

    Poczuła kostkę lodu na sutku. Lód niewątpliwie był w jego ustach bo owy dotyk mocno ze sobą kontrastował – zimno lodu oraz gorąc jego warg. Jęknęła odstawiając szklankę na pierwszą lepszą stałą powierzchnię. Chłonęła tę nową zabawę. Ale miał on i inne pomysły. Podczas gdy usta krążyły wokół sutków zaznaczając je zmrożoną wodą, w jego dłoni czaiła się jeszcze jedna kostka. I właśnie ułożył ją na jej wzgórku. Ta ześlizgnęła się pod wpływem gorąca. Przytrzymał ją przy łechtaczce a Daga wygięła plecy w łuk chłonąc całkowicie nowe, rewolucyjne doznanie. Mężczyzna jednak miał dość oczekiwania. Pieszczenie jej ciała i dla niego było afrodyzjakiem i swoistym kuszeniem. Dlatego dziewczyna zarejestrowała tylko dźwięk otwieranego opakowania z prezerwatywą a potem znanej każdemu ciszy towarzyszącej wsuwaniu jej na kutasa. A potem poczuła jego usta na swoich w łapczywym pożądaniu. Wsunął jej język do ust a ona chętnie dołączyła swój. Wówczas jego kutas mocnym pchnięciem znalazł się w niej. Mocno, do końca, po same jądra które aż obiły się z plaskiem o jej ciało. Wyprężyła się a z jej ust, uwolnionych od pocałunku, wydobył się potężny jęk przechodzący w okrzyk rozkoszy. Mężczyzna złapał ją za biodra mocnym uściskiem a ona objęła jego ciało łydkami. Rżnął ją zmieniając tempo i ostrość ruchów, ale niewątpliwie czerpał z tego wiele przyjemność. Z każdym mocnym pchnięciem jej ciało przesuwało się na łóżku pod siłą tego doznania. Niemal potrafiła sobie wyobrazić ten widok: jej różowa cipka, ciasna i mokra oraz jego prężący się kutas z tymi wielkimi jajami, obijający się o nią przy każdym głębszym wejściu. To również ją podnieciło. 

    W chwilę później poczuła jak jego kutas sztywnieje mocniej niż dotąd i euforia wypełniła ją samą: uwielbiała ten moment. Poczuła jak jego członek pręży się w ekstazie wypuszczając z siebie ładunki spermy: jeden, drugi, trzeci. Przy każdym poruszał się pulsacyjnie w niej a ona odczuła nieziemską przyjemność. Potem kolejna prosta przyjemność: jego ciało gdy opadł na nią zmęczony tym wysiłkiem. Jej usta znalazły się na jego szyi: poczuła smak jego potu a gorąc ciała aż bił w nią falami. Trwali tak kilka minut. W końcu zsunął się z niej i popił nieco jej drinka. Ona sama nie zawiązała gorsetu jak trzeba a skorzystała z zapięć typowo biustonoszowych wzdłuż całej konstrukcji: wersja dla leniwych. Uśmiechnęła się lekko wkładając majtki ponownie. Mokre i pachnące seksem. W tym czasie on podszedł do komody. Pstryknęła zapalniczka, której słaby promień zgwałcił atmosferę i odegnał ciemność. Zapalił świeczkę. Jej światło mimo iż nie tak mocne, również burzyło jej wizję tego wieczoru. Odwróciła wzrok od płomienia. Spojrzenie przeniosła na niego. Mimo iż złączyli się już w intymnym akcie, wciąż miała ochotę zrobić to z nim raz jeszcze. Lecz była pewna niepisana zasada, pewne porozumienie między co to niektórym singlami, iż seks z jedną osobą tylko raz, bowiem inaczej odbiera się innym opcję. Rozumiała to mimo wewnętrznego sprzeciwu. Podniosła się na nogi, które lekko jej drżały jeszcze. Przygładziła włosy i nachyliła się nad uchem zasiadającego na łóżku ponownie mężczyzny. 
    – Dziękuję. – szepnęła cicho i odsunęła się idąc w kierunku drzwi. Poczuła się inaczej, jakby narodziła się na nowo. Otworzywszy drzwi stanęła w nich by obejrzeć jego nagie ciało ostatni raz. Prawą dłonią sięgnęła do lewej i krótkim, szybkim gestem zerwała opaskę na nadgarstku, której strzępy opadły na podłogę. Uśmiechnęła się lekko i zniknęła z jego oczu. 

    xxx 

    Dzieci boją się ciemności. 
    A potem dorastają. 
    Szukają potworów, 
    które w ciemności obdarują je torturą. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..moje wspomnienia i moje fantazje.

  • Cisza

    Opowieść ta rozpoczyna się w pewien zimowy wieczór w małym mieszkaniu na przedmieściach jednego z większych miast naszego kraju. To właśnie wtedy 19letnia Kinga wpadła w kłopoty finansowe tak duże, że postanowiła sięgnąć po coś, po co normalnie nigdy w życiu by nie sięgnęła. Problemy narastały od dawna ale ostatnimi czasy przekroczyły najśmielsze obawy. Nie mogła liczyć na rodzinę; po prostu jej nie miała. Rodzice zginęli gdy miała pięć lat, spędziła życie w Domu Dziecka a potem, jak tylko skończyła osiemnaście lat, pomknęła w świat marząc o karierze, studiach, własnym miejscu we wszechświecie. A potem dopadła ją rzeczywistość. 

    Pamiętała, jak wychodziła poprzedniej zimy z budynku w którym spędziła całe życie. Jasnozielone mury nie zatrzymywały jej, żegnały jak dobrą przyjaciółkę życząc jej powodzenia. Wstrzymała oddech na chwilę a potem wzięła jego olbrzymi chaust: to był właśnie pierwszy wdech wolności. Szła z jedną torbą w garści do mieszkania, które jej opłacono w ramach „startu w życie”. Kretyńska nazwa programu, który zakładał, że pięćset złotych wystarczy młodej kobiecie na start. Tego samego wieczoru rozpakowała się i udekorowała swój pokój; wreszcie miała własny. Chociaż było trochę pustawo bez rozwrzeszczanych dzieciaków, miała przynajmniej pewność iż to co mieści się w tych małych czterech ścianach, należy do niej i nikt jej tego nie odbierze. 

    Jakże się myliła.. 

    Ten rok ją zniszczył. Początkowa werwa, jaką czuła wraz z przekroczeniem magicznego progu dorosłości, zniknęła w miarę odmów na rozmowach o pracę. W DD uczyła się ile się da, podejmowała się prac tymczasowych aby uatrakcyjnić się na rynku pracodawców przyszłych. Okazało się jednak iż prace sprzątające, kurs asystentki sprzedaży i zaświadczenie o umiejętnościach pracy w trudnych warunkach było niczym w parównaniu do tego czym inni kandydaci mogli się poszczycić. Odmowa za odmową, spotkanie za spotkaniem, bezsenne noce, pełne zmartwień dni. Dorabiała gdzie się dało, głównie na zastępstwach aby udało się uzbierać pieniądze na czynsz chociażby. Opuszczając DD była lekko krągła ale już po pięciu miesiącach zgubiła jedną trzecią siebie. Po prostu nie wydawała pieniędzy na rzeczy, które nie były absolutnie konieczne. Często na liście zbędnych znajdowało się jedzenie. Jesienią doszło do tego, że jadła co trzy dni, bowiem nie wystarczało jej na opłaty. A potem poznała jego. Miał na imię Adam. Wysoki, wysportowany i lubujący się w szczupłych laskach. Wpadła mu w oko podczas zakupów, gdy ważyła pomidory zastanawiając się czy kupić jeden czy dwa. Pojawił się za nią, odgarnął w tył jej orzechowego koloru włosy do pasa i położył na wadze jeszcze kilka a potem wsunął jej w dłoń banknot stuzłotowy. Przerażona podniosła wzrok ale uwiązł jej głos w gardle. Adam wpatrywał się w nią uważnie, jakby oceniając, ważąc w oczach. W końcu odszedł a ona została w miejscu ze stoma złotymi w dłoni. Odłożyła pomidory i kupiła dwa, tak jak pragnęła. W sklepie wydała dwanaście złotych, tak jak miała to w planach. Owo sto złotych schowała na „czarną godzinę”. Następne dni minęły w niepokoju. Bała się iż owy mężczyzna coś od niej chciał, nie rozumiała jego zachowania. Ale minęły trzy tygodnie a po nim zaginął słuch. Nigdy go więcej nie spotkała. Aż do momentu gdy weszła do kawiarenki internetowej, w połowie grudnia i sprawdziła pocztę. 

    Nowa wiadomość miała ze dwa, może trzy dni. Otworzyła ją. Niewiele wiedziała o SPAMie, ale na wszelki wypadek czytała wszystko. Po kilku sekundach zrobiło jej się ciepło. List nie był reklamą a jego nadawcą był właśnie owy mężczyzna. Skąd miał jej mail? Jej dane? Byłaby przerażona, gdyby nie to, że po jej ciele rozlał się gorąc promieniujący spomiędzy jej ud. Zagryzła wargę i wróciła do lektury listu. 

    „..i zauważyłem, że być może przyda Ci się przyjaciel. Ja chętnie nim zostanę. Widziałem, że nie wykorzystałaś tamtych pieniędzy. Jesteś oszczędna. Piękna, zmysłowa i oszczędna. Oto więc moja propozycja: będziemy się spotykać raz w tygodniu na kilka godzin, będziesz robić to czego zechcę – ale nie martw się, nie zrobię niczego wbrew Tobie – a ja w zamian będę płacił Ci tysiąc złotych. Jeśli Cię zainteresowałem, umówmy się na takie spotkanie. Adam „StoZłotychNaPomidory” Z.” 

    Kinga wyłączyła pocztę i wyszła głęboko zamyślona. Z jednej strony, była w totalnym dołku. Gorzej być nie mogło. Nie miała pieniędzy ani możliwości ich zdobycia. A potrzebowała ich. Ale.. z drugiej strony.. to co ten mężczyzna jej oferował to pieniądze za prostytucję. I to jej spośród wszystkich ludzi! Nie tak to sobie wyobrażała. Miało być inaczej. 
    Wyrzuciła więc z głowy propozycję i ponownie szukała innego źródła zarobku. Jednak nadszedł dzień w którym wyczerpała wszystkie opcje. Śnieg padał za okiennicami gęsto. A ona drżącą dłonią sięgnęła do netbooka jej współlokatorki aby odpisać na mail. 

    „Tak.” 

    Krótko. Nie wiedziała co więcej powiedzieć. Bała się jak cholera. 

    „Bądź o 22:00 na ul. Gdańskiej przy sklepie sportowym” 

    On też poszedł w jej ślady. Krótko i rzeczowo. Spojrzała na zegarek: miała trzy godziny. Poszła więc się wykąpać. Uznała, że musi ładnie wyglądać więc zakręciła włosy lekko, zrobiła dyskretny makijaż i ubrała się w spódniczkę do kolan oraz bluzkę na ramiączkach. Doszedł do tego sweter oraz rajstropy, bowiem zima w tym roku była nader mroźna. Założywszy też wysokie buty z ciemną podszewką, swoje najlepsze, powoli skierowała się do sklepu sportowego na ulicy obok. Stanęła przy nim obejmując się ramionami. Czuła się bezradna. Pojęcia nie miała co robi. W końcu wystraszona pokręciła głową i zrobiła krok w stronę domu. Przed kolejnym krokiem powstrzymał ją dźwięk klaksonu samochodowego. Mężczyzna w srebrnym fordzie sedanie włączył światełko w kokpicie ukazując swoją twarz. Adam. Chociaż pamiętała go jak przez mgłę, poznałaby jego twarz wszędzie. Drgnęła, zagryzła wargę i wsiadła do samochodu. Zacisnęła odruchowo uda a Adam uśmiechnął się, widząc to kątem oka. 
    – Nie myślałem, że się zgodzisz. 
    – To po co proponowałeś? 
    – Dobre pytanie. 
    Zamyślił się, ona również. Samochód sunął spokojnie i bezbłędnie po odśnieżonym asfalcie aż dotarli do centrum miasta gdzie zaparkowali przed wysokim na paręnaście pięter budynku ze szkła. Zawsze myślała, że to biurowiec a nie domy mieszkalne. Jednak im głębiej przez hall wchodzili, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu iż się myliła uznając to za obiekt firmowy. Znaleźli się w eleganckiej windzie, która uniosła ich aż na czternaste piętro. Wówczas Adam wyszedł pierwszy by ją pokierować odpowiednio do swojego mieszkania. Zamek zgrzytnął głośno przy otwarciu a gdy drzwi zostały pchnięte, Adam odsunął się wpuszczając Kingę przodem. Z lekką obawą weszła do środka. Oczom ukazało się gustownie urządzone mieszkanie, jednak widać było iż jest ono typowo męskie. Bez kwiatów, bez obrazów. Surowe ale ładne. Było piętrowe, co mogła ocenić po schodach prowadzących spiralą wyżej. Zerknęła na wnękę w suficie w której znikały schody i zmarszczyła nos czując zapach kadzidełek z góry. 
    – Podoba Ci się? 
    – Hm? A, tak. Tak. Przyjemnie tu. 
    – Chcesz drinka? 
    – A mogę herbatę? 
    – Naturalnie. 

    Krótka wymiana zdań dała do myślenia Adamowi. Nie pokazywał jednak po sobie żadnych wątpliwości. Jeszcze by ją wystraszył. A chciał ją mieć. Cholernie chciał ją mieć. Miała przepiękne ciemne włosy do pasa, była szczuplutka ale biust miała większy. Ale to twarz go zaprosiła do tej znajomości. Miała duże, czarne oczy lśniące nawet wówczas, gdy się spotkali. Nawet w chwili zmartwienia, lśniły one wewnętrznym ogniem. Jej usta były jasne, pełne, miały w sobie coś z malin. A do tego wszystkiego, jej cera była jasna a nie opalona i spieczona jak większości kobiet w jej wieku. Miała w sobie coś z anioła i właśnie to go zmusiło do zaproponowania jej czegoś, czego nie zaproponował nikomu jeszcze. No, powiedzmy. Były może dwie ale były to znajomości jednorazowe. Kinga miała być na dłuższą metę. 
    – Herbata – oznajmił podając jej kubek z uchwytem. 
    – Dzięki. – szepnęła chwytają i podchodząc do stolika szklanego i tam go stawiając. Widocznie nie lubiła aż tak gorącej i wolała poczekać aż wystygnie. Tymczasem on ledwie nad sobą panował gdy ona się schyliła by odstawić kubek. Niby nie widział nawet skrawka jej pupy ani gołej skóry ale i tak jego spodnie uniosły się lekko. Miał nadzieję, że nie za mocno. 
    – Pewnie nie wiesz jak to się ma dziać, co? 
    – Tak – przyznała – jestem nieco zagubiona. 
    – To nic takiego. Zwykła randka. 

    ——— 

    Kinga opuściła jego mieszkanie wraz z nim, odwiózł ją dokładnie pod dom przez co wystraszyła się jeszcze bardziej bowiem znał jej adres. Miała problemy z chodzeniem ale dzielnie tego nie okazywała. Adam miał wyrzuty sumienia po wydarzeniach tej nocy ale tym bardziej chciał się Kingą zająć. 

    Tymczasem ona weszła do pokoju, położyła na komodzie dwa i poł tysiąca złotych i schowala się pod kołdrą jak stała. Zaczęła płakać. Wspomnienia sprzed paru godzin mknęły przed jej oczami mimo iż ich nie chciała: jak pchnął ją na łóżko, jak rozszerzył nogi, zablokował nadgarstki i wszedł w nią. Był zaskoczony krwią, bowiem nie był jeszcze brutalny. Jeszcze. Ale tak to bywa przy odebraniu dziewictwa i chyba to skojarzył bowiem dorzucił jej ekstra pieniądze. Potem rżnął ją nie bacząc czy była wilgotna czy nie. Używał jakiegoś żelu. Miał głęboko w nosie ją. Dał to jasno do zrozumienia zawiązując krawat na jej ustach i blokując nadgarstki kajdankami policyjnymi. Rżnął ją i śmiał się, euforia aż go rozsadzała a potem spuścił się w niej, bez prezerwatywy. A potem odpoczął chwilę liżąc jej różaną cipkę mimo iż nie okazywała przyjemności z tego. A gdy znów był gotów, zerżnął ją ponownie. Przez cały proceder, po prostu próbowała nie płakać. Być dzielną. Chciała tych pieniędzy, zgodziła się i musi ponieść konsekwencje. 
    Adam wypuścił ją po kilku godzinach, gdy widział iż zaczyna być jej słabo. Odprowadził jak dżentelmen, wsunął do jej torebki pieniądze i nawet ucałował w policzek. 
    Pieprzony dżentelmen. 

    Do pokoju rozległo się pukanie. Kinga jęknęła, pół z bólu pół ze zniecierpliwienia. Drzwi do pokoju zostały uchylone. Szare oczy wchodzącej omiotły widok: pieniądze na szafce nocnej, Kinga pod kołdrą w ubraniu i jej zamknięte oczy, rozmazany makijaż. Blondwłosa podeszła powoli do łóżka z gulą w gardle. Kinga podniosła się na ramionach i spojrzała ciemnymi oczyma na Dagmarę. 
    – Miałam.. pierwszy raz.. wiesz? 
    Zadrżały różowe wargi gdy po policzkach Kingi pomknęły łzy. Daga objęła ją i mocno przytuliła a jej szare oczy zaszkliły się. Siedziały w milczeniu. Nic nie zostało do powiedzenia. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..wspomnienie

  • Violent

    Był wieczór. Poprawka: noc. Wieczór skończył się wraz z północą. Niestosownym było wybierać się do niej o tej godzinie. Wiedziała o tym, jednak nie potrafiła odmówić sobie tego spotkania. Nie w momencie w którym była ostatni wieczór w jej mieście. Przybyła tutaj na dwa dni, na spotkanie o pracę. Jednak to nie obietnica dobrze płatnej posady ją skłoniła do przyjazdu. Tak naprawdę, jeśli miała być szczera wobec siebie, przyjechała tutaj dla niej. Fakt, nie fair postąpiła nie zapowiadając przyjazdu. Na pewno Viola chciałaby mieć możliwość przygotowania się na tę wizytę. 

    Właśnie przez wzgląd na jej dobre samopoczucie, na pewien komfort psychiczny, powinna była dać jej znać. Cholera jasna, powinna do niej chociaż napisać – czy to na portalu czy też na GG. Dać jej chociaż 10 minut na przygotowanie się. Niestety, Dagmara należała do kobiet śmiałych tylko wobec płci męskiej. W istocie brak doświadczenia sprawiał iż czuła się niepewnie na myśl o poznaniu Violent. A chciała poznać ją bliżej. Blisko. 

    Ekscytacja i obawa, wspaniale więc toczyły bitwę od godziny 22:00 gdy zdecydowała, iż chce ją zobaczyć. A fakt, że pod drzwiami zjawiła się o północy, mógł śmiało świadczyć przeciwko niej i jej odwadze, którą tak się szczyciła. Ale czyż samym aktem odwagi nie było zapukanie do drzwi – chwała wszystkim cudom świata za idiotę, który zostawił klatkę schodową otwartą, przez co nie musiała korzystać z domofonu! – czy w ogóle pojawienie się tam? 

    Daga odetchnęła głęboko. Raz, potem drugi i wówczas dopiero zapukała. Nie chciała używać dzwonka, lubiła pewien rytuał i komfort psychiczny związany z użyciem zaciśniętej pięści na drzwiach. Była pewna, iż odgłos jej pukania dotrze do uszu Viol. A jak nie do niej to do jej współlokatorki o której tyle słyszała. 

    Drzwi się otworzyły. Stanęła w nich dość wysoka blondynka o ciemnych, brązowych oczach. Ubrana była w biały szlafrok a w dłoni trzymała szczoteczkę do zębów. Wyraz jej twarzy oznaczał zarówno zaskoczenie jak i podejrzliwość. To szybko przeszło w rozluźnienie, bowiem rozbawił dziewczynę wyraz twarzy Dagi. 
    – Cóż, pewnie nie mnie się spodziewałaś? – zagadnęła luźnym, wysokim głosem. 
    – Emm… Hm. Przyszłam tutaj do Twojej współlokatorki. Może nie śpi jeszcze? 
    – Zaraz wyjdzie spod prysznica. Chcesz wejść? 
    Dziewczyna przesunęła się w drzwiach a Daga bez wahania weszła do środka. Na wszelkie niezdecydowanie minął czas z momentem przyłożenia zaciśniętej pięści do drzwi i zapukania do nich. Blondynka miała na imię Kasia, okazała się być bardzo miła, chociaż nieco.. chaotyczna. Nie mniej Daga nie odrywała od niej oczu gdy ta mówiła o studiach oraz o chłopaku, który jej się podoba. Kasia najwyraźniej zupełnie nie zdawała sobie sprawy z osobliwości wizyty Dagi. Nie mniej ta przyjęła jej sposób bycia z ulgą. Przynajmniej nie było krępującej ciszy. 

    Wówczas usłyszała pierwszy raz głos Violent. 
    – Wolna! – zawołała Viol wychodząc z łazienki z ręcznikiem na głowie i zawiązując szlafrok zakrywający jej ciało do połowy ud. W ogóle nie spojrzała w stronę przedpokoju ani pokoju Kasi. Po cóż? Natomiast Kasia uznała, że inaczej miało to wyglądać, bo natychmiast zeskoczyła z biurka, na które wcześniej się władowała i podeszła do koleżanki. 
    – Masz gościa! Może przyjść? 
    – Jestem zmęczona.. – odezwała się Violent i wówczas zamilkła wpatrzona na coś za plecami Kasi. Nie na coś, na KOGOŚ. Na Dagmarę. A ta stała w niskich obcasach, ubrana w czarną dopasowaną sukienkę odsłaniającą plecy, umalowana leciutko, niemal niewidocznie jeśli nie liczyć kreski eyelinera i krwiście czerwonych ust, które były jej znakiem rozpoznawczym na portalu. Uśmiechnęła się leciutko wyginając kąciki ust ku górze. 

    – Zajmę tylko kilka minut. – obiecała, dumna ze swojego głosu i tego iż nie był ani cichy, ani przestraszony ani nie brzmiał niepewnie. 
    – Ani myślę Cię wypuścić po kilku minutach. – odparła Viol wpatrując się w twarz Dagi; Kasia poczuła się chyba zignorowana bo wtrąciła swoje: 
    – To co? Może babski wieczór? We trzy? 
    – Nie – odparły równocześnie Daga i Viol. Potem parsknęły krótko śmiechem. Zdecydowanie ten czas chciały spędzić tylko we dwie. Kasia westchnęła i poszła do siebie. Ostentacyjnie zamknęła drzwi do pokoju. Żadnej z nich jednak to nie przeszkadzało. Nie dziś. 

    – Chodź. Masz okazję zobaczyć mój pokój w większym kadrze niż kamerkowy. – rzuciła luźno Violent; chyba zdała sobie sprawę iż ma na głowie ręcznik bo szybko go zdjęła przeczesując dłońmi włosy. Zupełnie niepotrzebnie. W myśli Daga uznała ją za idealną, zwłaszcza w takiej nieuporządkowanej wersji. 

    Noc powoli rozkwitała; Violent nie okazała ani złości na myśl o niespodziewanej wizycie, ani rozczarowania z poznania Dagmary. Przeciwnie: rozmawiały jakby na co dzień siebie miały. Jakby to był po prostu kolejny wieczór razem. Nie pierwszy. Daga zaproponowała obejrzenie filmu, przywiozła ze sobą dysk przenośny ze swoją kolekcją. Po niekrótkiej naradzie włączyły film i usiadły na łóżku opierając się o ścianę. Wcześniej długo dyskutowały nad właściwym filmem, co było nawet zabawne biorąc pod uwagę, że w trzeciej minucie ich myśli były już zupełnie gdzie indziej. 

    Dagmara usiadła bliżej Volent, zmieniając pozycję z pierwotnej pod pretekstem zdjęcia butów. Poczuła cytrusowy zapach dochodzący do nozdrzy i uśmiechnęła się lekko. Wiedziała, że ten zapach odnajdzie ją podczas wizyty w tym miejscu. Sama zapatrzyła się w czekoladowe perfumy – bo któraż kobieta nie kocha czekolady? 
    W piątej minucie już dłoń Dagmary mknęła w kierunku nakrytego szlafrokiem uda Violent, gdy ta wstała. Szare oczy Dagi wpatrywały się w nią gdy zdejmowała szlafrok ukazując nagie ciało. Lekko speszona odwróciła wzrok. W tym czasie Violent zupełnie ignorując Dagę, sięgnęła po koszulkę na ramiączkach i szorty stanowiące jej łóżkowy zestaw. Dopiero wówczas Daga pozwoliła sobie na obejrzenie sobie ciała dziewczyny o której myślała zdecydowanie zbyt często ostatnimi czasy. 

    Violent nie była wysokim stworzeniem: każdy samiec powiedziałby, iż centrum jej osoby są pokaźnej wielkości piersi. Fakt, niewątpliwie przyciągały uwagę. Nie mniej Dagmara nie mogła oderwać wzroku od ust a później od oczu, które odnalazły jej własne ślepia. Tym razem Freya nie odwróciła wzroku; wpatrywała się z uwielbieniem w to szafirowe spojrzenie. Błękit mieszał się z zielenią i złotem w oczach Violi. Daga uznała iż te oczy stworzono po to aby w nie patrzeć i podziwiać. Kimże więc była by się sprzeciwiać woli Natury? Viola powolutku wróciła do łóżka, nie odrywając wzrok ze spojrzenia Freyi. Mimo iż znały swoje imiona, nie posługiwały się nimi do tej pory. Daga wolała być nazywana Freyą, podobnie jak druga z nich wolała by mówiono do niej ‘Violent’ czy ‘Viola’. To też nadawało pewnej magii temu spotkaniu. 

    Tymczasem okazało się iż wpatrywanie się, nieprzerwane, w swoje oczy jest przyjemne ale i niezwykle naturalne. Rumieniec, który okrył jasną cerę Dagi, zdążył zniknąć i ustąpić zwykłej jasności skóry. W tym momencie Viola wkładała dużo samokontroli by nie uczynić żadnego ruchu w kierunku Dagi. Wiedziała, że ta nie ma doświadczenia z kobietami, nie chciała niczego robić na siłę. Z tym, że nie musiała… 

    Gdy tylko Violent znalazła się na tyle blisko by być w zasięgu ust Freyi, ta uniosła się na łóżku i położywszy prawą dłoń czule na policzku Violi, pocałowała ją. Jej ciało wypełniły na nowe dwie emocje walczące jedna z drugą o dominację: przyjemność i lęk. Nie miała pojęcia jak całować kobietę, nie miała pojęcia jak ją dotykać i nie miała pojęcia jak sprawić aby Viola pamiętała tę noc gdy już Daga będzie znów w Trójmieście, za daleko by ją dotknąć. 

    – Tak, jak Ty byś chciała być dotykana.. – wyszeptała Viola w jej usta w przerwie między jednym a drugim pocałunkiem. Dagmara nie wiedziała czy na głos wyraziła swoje wątpliwości czy też po prostu Viola tak cholernie dobrze ją znała, że wiedziała co ją dręczy. Nie mniej jednak, niezależnie od powodów dla których zdanie to zostało wypowiedziane, dało ono Dagmarze odwagę. 
    “Przecież wiem co lubię. Wiem co mnie podnieca, wiem co sprawia, że żyję!” – pomyślała. Nic prostszego więc! Po prostu bądź sobą. 

    Wolna dłoń Dagi powędrowała powolutku po szyi Violent. Opuszkami palców badała obojczyk o którym tak marzyła, linię wierzchu jej piersi ukrytych pod koszulką. Same piersi pozostawiła nietknięte, bowiem chciała pierwej poznać ciało, któremu miała zamiar dostarczyć przyjemności. Skierowała dłoń na talię Violi dokładnie ją akcentując palcami i uśmiechnęła się lekko między pocałunkami na wspomnienie ich rozmów o sposobach na piękną talię. Babskie ploty. Rozmowy, które je bawiły i nakłaniały do refleksji, każda rozmowa za pośrednictwem kamerki, która doprowadzała je do łez ze śmiechu – wszystko to stanowiło wystarczająco pewny fundament do tej chwili. Jeśli nawet nie były w tym momencie kochankami, były na pewno przyjaciółkami a to było znacznie bardziej stalową składową tej chwili niż erotyzm. 

    Freya poczuła się pewniej, jej dłonie błądziły teraz równolegle do siebie: ponownie zbadana opuszkami palców została talia, biodra. Wówczas Violent, najwyraźniej uznawszy iż jest to odpowiedni moment, sama ułożyła swoje dłonie na ciele Freyi. I to właśnie rozpętało burzę, bowiem nigdy nie elektryzował ją czyjś dotyk równie dotkliwe jak subtelne muśnięcie palców Violi. Z ust Dagi wydobyło się cichutkie westchnienie a jej własne usta przestały być kierowane rozsądkiem. Władzę nad ciałem przejęło pożądanie i.. jakieś uczucie. Obie te składowe popchnęły Dagę do śmielszego działania. 

    Popchnęła Violent ostrożnie na plecy. Łóżko zamruczało cicho pod ciężarem gdy również Daga położyła się, ale na Violi. Usta Dagmary same odnalazły szyję Violent a język z umiarem i elegancją krążyć począł po smukłej płaszczyźnie. Jedną dłonią podparła się tuż przy głowie Violent, uważając na włosy – bo żadna z nas nie lubi gdy zostają one w czasie igraszek zakleszczone – a drugą powolutku poznawała inne rejony jej ciała: brzuch, wnętrza ud. Freya nie poprzestała na pocałunkach szyi, pomknęła ustami po obojczyku i wyraźnie zniecierpliwiona zdjęła z Violi koszulkę uwalniając jej ciało od cieniutkiego materiału Bogu ducha winnej koszuli. Zatoczenie koła językiem wokół sutka wijącej się pod jej dotykiem dziewczyny, było impulsem. A jednak poczuła jak sutki twardnieją a biodra Violi przysuwają się bliżej jej własnych bioder. 

    Dłonie Violent pomknęły do zamka sukienki w którą ubrana była Dagmara. Palce niecierpliwie odpinały cholerne guziki, których byla cała wprost masa przy zapięciu sukienki. Gdy wreszcie drugie ciało stało się nagie, Violent mogła swobodnie przemieszczać dłonie po nim bowiem Daga miała na sobie tylko czarne majtki z koronką. Nagle dwie pary piersi znalazły się przy sobie a sutki Dagi drażniły nabrzmiałe piersi Violent gdy przylgnęła do niej oddając się dalszym pocałunkom. Usta Violi, tak pełne i piękne, poddawały się nieznoszącym sprzeciwu pocałunkom Dagi. Wówczas jednak owa bliskość została przerwana co wywołało lekki protest w szafirowym spojrzeniu Violent. 

    Daga zaśmiała się cichutko widząc tę reakcję, ale dalej klęczała ponad Violą szukając czegoś w rzuconej na skraju łóżka torebce. Wówczas wyjęła z niej twarde opakowanie, wyglądające na lunchbox a gdy je otworzyła, do zmysłów Violent dotarły doskonale jej znany zapach: maliny. Daga włożyła jedną sobie do ust i przysunęła się do twarzy Violent by oddać jej ten podarek. Uśmiechnęły się obie kosztując lata, zapomnianego smaku. Następnie maliny znalazły się między piersiami Violent, na brzuchu w pępku oraz między ściśniętymi na życzenia nogami. A Daga? Cóż, rozpoczęła zabawę, która miała zakończyć się dotarciem do najbardziej intymnych rejonów ciała przyjaciółki i po raz pierwszy, sprawienia komuś pieszczoty, której sama dotąd doświadczała… 

    ___ 

    – Idziesz? – ostry ton, mocno kontrastujący ze wspomnieniem wyrwał ją z paszczy wyobraźni. Ta noc miała miejsce ponad dwa tygodnie wcześniej, ale wciąż nawiedzała ją w snach. Niestety, był dzień pracy a paskudnie władczy ton należał do osoby zupełnie do niego upoważnionej – szefowej. Dagmara uśmiechnęła się więc nieco sztucznie. 
    – Oczywiście, proszę pani. Jestem gotowa. 
    …’jeszcze jak gotowa’ jęknęły jej spragnione myśli. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    ..fantazja.

  • Moj sasiad II

    Ledwo przespałem noc po wydarzeniach dnia poprzedniego. Gdy myślałem o tym jak sąsiad rucha mnie w usta mocno się podniecałem a czasem masowałem swojego małego, lecz szybko przerywałem te pieszczoty, bo zarazem czułem się wykorzystany.  Nad ranem usnąłem, lecz rozbudził mnie trzask zamykanych drzwi. Moi rodzice wyszli do pracy. Już nie mogłem zasnąć, więc poszedłem pod prysznic. Gdy wytarłem się i wysuszyłem swoje długie włosy poszedłem coś zjeść do kuchni. Nagle zorientowałem się, że już 08:50. Ledwo przełykałem kęsy obawiając się tego, co ma nadejść. Szybko przemyłem usta i ubrałem się w T-shirt, bokserki i jakieś krótkie spodnie. Już wychodziłem z mieszkania, gdy dostałem sms: „Zaraz sam po Ciebie zejdę.” Wbiegłem piętro wyżej i zapukałem do drzwi sąsiada. Otworzył mi będąc w samych białych bokserkach.

    – Wejdź. – Powiedział odsuwając się na bok żeby mnie wpuścić. Ledwie drzwi się zamknęły poczułem jak jego dłoń zaciska się na mojej szyi.

    – Myślałeś, że możesz się tak spóźniać suko! – Mówiąc to uderzył mnie otwartą dłonią w twarz.

    – Przepraszam, ale to przecież kilka… – wtedy uderzył mnie mocniej drugi raz a potem rzucił na podłogę.

    – Rozbieraj się! – Ściągnąłem z siebie wszystko. Klęknąłem potem przed nim.

    – Co ty odpierdalasz? Do łazienki! – Złapał mnie wtedy za włosy i pociągnął za sobą a ja ledwo za nim nadążałem na czworaka. Odkręcił wodę i wepchnął mnie do kabiny prysznicowej. Zamknął za mną plastikowe drzwi. Wyszedł z łazienki a ja nie wiedziałem, co robić. Wstałem i obmyłem się. Nagle Arek wrócił z plastikowym białym krzesłem w ręce. Postawił je obok kabiny.

    – Wyłaź! – Wyszedłem posłusznie. Sąsiad wyciągnął z szafki obok lustra maszynkę elektryczną. Ściągnął z niej zabezpieczenie i podłączył do prądu.

    – Unieś ręce do góry. – Stałem jak wmurowany i nawet się nie ruszyłem. Jednym krokiem podszedł do mnie i chwycił za włosy. 

    – Słuchaj mnie albo zetnę ci te loki na łyso! –Wystraszyłem się i uniosłem ręce do góry.

    – Grzeczna suka. – Klepnął mnie wtedy lekko w policzek. Potem przejechał mi pod pachą maszynką wygalając wszystkie włosy najpierw pod lewą a potem pod prawą pachą. Potem złapał mnie za penisa. Drgnąłem, ale on ścisnął mocniej tak żebym nie mógł się ruszać. Potem wygalał mi włosy łonowe i wokół penisa. Gdy tylko skończył obrócił mnie i pchnął lekko w stronę krzesła.

    – Klęknij na nim i oprzyj się o oparcie. – Zrobiłem to i lekko się wypiąłem. – Szerzej nogi.  – Rozsunąłem je a on ogolił mi pośladki, włosy wokół jąder a potem okolice mojej dziurki. Wyłączył maszynkę i sięgnął po zwykłą maszynkę do golenia. Drugą ręką zdjął z półki krem i polał mi nim moje pośladki. Rozsmarował pianę swoją ręką. Schylił się i przejechał golarką po mojej pupie, dokładnie wygolił mi jądra i bardzo delikatnie okolice mojej dziurki. Kazał mi wstać. Spojrzał na moje zgolone włosy z przodu i stwierdził.

    – Puki, co może tak zostać. Właź z powrotem pod prysznic i obmyj się. – Wszedłem a on wyszedł z krzesłem a po chwili wrócił z miotłą i zmiótł moje włosy a potem zgarnął je i wrzucił je do sedesu. Wyszedł znów i wrócił z gruszką medyczną.

    -Wychodź i siadaj – powiedział wskazując na otwarty sedes. Wyszedłem patrząc z obawą, co on zamierza zrobić. Usiadłem będąc cały mokry a on podciągnął moje nogi w górę i oparł moje stopy brzegi. Wyciągnął jakiś krem gdzieś zza siebie i posmarował palcem moją dziurkę. Drgnąłem, ale sąsiad Arek nie zwrócił na to uwagi. Nagle zbliżył gruszkę i powoli, ale mocno wciskał jej szyjkę we mnie. Chciałem się zerwać, ale on wstał i przytrzymał mnie za biodro.

    – Nie ruszaj się. – Po czym ścisnął ją a ja poczułem jak wypełnia mnie woda.  – Nie wypuszczaj z siebie wody. – Wyciągnął ze mnie szyjkę gruszki i podstawił ją pod kran. Odkręcił wodę tak żeby gruszka się napełniała.

    – Teraz będziesz robił to, co ja przed chwilą do momentu aż wylewać się będzie w ciebie czysta woda. Zawołasz mnie wtedy. – Mówiąc to wyszedł z łazienki.  Z początku wypuściłem wszystko ze mnie, ale nie sięgnąłem po gruszkę. Zastanawiałem się, o co mu może chodzić. Nie oglądałem wtedy porno poza dwoma świerszczykami podkradzionymi kiedyś wujkowi i nie miałem internetu. Po chwili sięgnąłem w stronę zlewu i wcisnąłem w siebie kolejną porcję wody. Było to dziwne uczucie, ale w pewnym stopniu podniecające. Za każdym razem, gdy wypełniała mnie woda mój penis lekko twardniał.  Moje zimne mokre włosy łaskotały mnie w ramiona. Za którymś razem woda zrobiła się czysta. Gdy po czterech kolejnych razach już nic poza wodą ze mnie nie wypływało zawołałem:

    – Już! – Wszedł po chwili i samodzielnie wcisnął we mnie wodę. Gdy zobaczył, że jest czysto kazał mi się obrócić. Zamknął sedes i zmusił mnie żebym przed nim klęknął i położył się klatką piersiową na klapie. Moja mokra skóra przylepiła się do niej. Znów polał moją dziurkę kremem i przyłożył do niej palca. Powoli wsuwał we mnie swój palec, moje zwieracze mocno się wtedy ścisnęły.

    – Rozluźnij się albo będzie bolało.

    – Nie mogę. –Szarpnąłem się, ale on wepchnął swój palec do końca. Poczułem ból a Arek poruszał swoim grubym palcem w naciskając na moją prostatę. Nagle poczułem, że moja pałka wysunęła się z napletka i dotyka zimnej ceramiki. Pierwszy raz w życiu mój penis był taki twardy. Nagle się rozluźniłem. On wyciągnął swój palec i włożył w to miejsce swój kciuk. Był o wiele szerszy, ale już się tak nie spiąłem. Po chwili poruszał swoim palcem na boki rozciągając mnie. W pewnym momencie wyciągnął kciuk i wcisnął swój środkowy i wskazujący palec. Znów zaczął mnie rozciągać a z moich ust wydobył się niekontrolowany jęk. Cała moja twarz była czerwona i rozpalona. Po kilku minutach Arek wstał i złapał mnie za rękę, skierował moje palce na moją dziurkę i wcisnął moje 4 palce we mnie.

    – Trzymaj tak. – Wyszedł z łazienki i po chwili wyszedł z zatyczką analną. Była czarna i zdawała mi się bardzo szeroka. Polał ją kremem, odsunął moją dłoń i zaczął wciskać we mnie zatyczkę. Gdy docisnął do maksymalnej grubości zatrzymał ją i poruszał w przód i tył, a potem docisnął do końca. Klepnął mnie w pośladek.

    – Wstawaj suko. – Wstałem a on chwycił mnie za szyję i pociągnął za sobą. Szedłem mając zatyczkę ciągle w sobie.

    – Teraz się zabawimy suczko.

    CDN  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP

    Komentujcie 😉

  • Impreza nie znaczy zabawa. Czesc I.

    W późny czwartkowy wieczór napisała do mnie moja przyjaciółka Dominika, informując mnie że urządza w sobotę małą, kameralną imprezę u siebie w domu. Jej rodzice wyjechali do Wrocławia, zaopiekować się dziadkiem po operacji, więc cała chata miała być pusta. Oczywiście zgodziłam się, nie wiedząc jak skończy się z pozoru normalna imprezka.

    W sobotę, po obiedzie zaczęłam szykować się do wyjścia. Założyłam granatowy t-shirt, czerwone rurki i niskie, czarne conversy. Z przedpokoju zadzwoniłam jeszcze do Olgi, która również była zaproszona do Domy, czy nie mogłybyśmy jechać razem. Olga zgodziła się i obiecała czekać na mnie na przystanku. Zamknęłam więc drzwi i udałam się w stronę pętli autobusowej. Była ona oddalona jakieś trzysta metrów od mojego domu, więc nawet się nie obejrzałam, gdy byłam na miejscu. Zgodnie z umową, czekała już tam na mnie Olga.

    – Hej, fajnie, że jesteś – powiedziałam

    – Cześć, nie mogę się doczekać tej imprezki – odrzekła Olga – Ma być ostro

    – Ostro? – zdziwiłam się – Mówiła mi, że będzie tylko kilka osób

    – Nono, ale Kaśka i Nikola mają przyjść z chłopakami. Doma mówiła, że lubią się bawić.

    Słowa Olgi mocno mnie zaniepokoiły. Nie należałam do szczególnych imprezowiczek, nie lubiłam ostrego picia, ani rozbieranych melanży. Jako, że znałam większość z zaproszonych miałam jednak nadzieję, że Olga jedynie wyolbrzymia i skończy się na zwykłej spokojnej imprezce.

    Po około dwudziestu minutach dotarłyśmy do domu Dominiki. Weszłyśmy na posesję i zapukałyśmy do drzwi. Po chwili Dominika otwarła je i weszłyśmy do środka.

    – O, hejka, jesteście pierwsze – powiedziała – Rozbierzcie się i wejdźcie do salonu, ja zaraz przyjdę, bo kończę jeszcze ogarniać pokój.

    Olga zaczęła rozpinać bluzę, a ja, ponieważ nie miałam bluzy, kurtki ani niczego takiego, schyliłam się i zaczęłam rozwiązywać trampki. Szybko zsunęłam je i zostałam w cienkich czarnych skarpetkach. Olga, powiesiwszy bluzę, zdjęła swoje niebieskie slip-ony, odsłaniając niskie białe skarpetki z czarnym znaczkiem Pumy. Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na sofie. Po chwili przybiegła z góry Dominika.

    – Gotowe. Jak chcecie to w lodówce są soki. Nie mogę się doczekać Nikoli i Kaśki. Wiesz, że Robert, no chłopak Nikoli, to podobno zerżnął trzy osiemnastki w jeden wieczór.

    Szczerze, słuchając tego zrobiło mi się niedobrze. Niestety był to dopiero początek. Po chwili zadzwonił dzwonek, więc wszystkie podbiegłyśmy do drzwi. Gdy Dominika otwarła je okazało się, że przyszła Kaśka i Nikola, jednak bez chłopaków.

    – Hej, Robert i Kamil się spóźnią, stoją w korku na Sudeckiej – powiedziała Kaśka

    – No spoko – rzekła Doma – tylko napisz im, że nie będziemy czekały w nieskończoność – zaśmiała się

    Dziewczyny weszły do przedpokoju. Kaśka ubrana była w biały podkoszulek, czarne rurki i biało-niebieskie AirMaxy, natomiast Nikola w brązową koszulę na guziki, ciemne jeansowe rurki oraz czarne adidasy. Obie szybko zdjęły buty i obie wlazły do salonu w identycznych czarnych skarpetkach. Usiadłyśmy wszystkie na dwóch salonowych sofach i w oczekiwaniu na chłopaków, zaczęłyśmy rozmawiać o ciuchach.

    CDN

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karolina Świerczek

    Yellow girl

  • Zakochana bez pamieci

    Wszedł do jej pokoju. Stał i patrzył się na nią. Była piękna. Około 170 cm. wzrostu włosy ciemny blond, oczy ciemno brązowe, ciemną karnacja. A do tego szczupłe długie nogi, średniej wielkości tyłek, dosyć szerokie biodra, wcięcie w talii, płaski brzuch, obfite, jędrne piersi. Natomiast on był blondynem 180 centymetrów wzrostu, niebieskooki mocno umięśniony, o silnie zarysowanej szczęce. Uśmiechnęła się. Podszedł i przytulił się do niej. Była ubrana w spódnicę do połowy uda, przylegającą do ciała bluzkę jeszcze bardziej ukazującą jej cudne kształty. Pocałował ją. Czuł jej piersi na swoim torsie, przez co jego penis od razu mu stanął. Poczuła to. Zdjęła mu spodnie i koszulkę przez co został w samych bokserkach. Jego długi 18-centymetrowy penis stał na baczność. Teraz on zdjął jej spódnicę i bluzkę została w koronkowych czarnych majtkach, biustonoszu z tego samego kompletu oraz czarnych pończochach. Zdjęła mu bokserski i złapała główkę penisa w swoje zmysłowe usta. Coraz głębiej zanurzała jego penisa w swoim gardle. Po chwili doszedł. Jego orgazm był długi, wlewał kolejne fale spermy w jej usta. Chcąc się jej odwdzięczyć położył ją na łóżku tak aby jej tyłek znalazł się na jego brzegu. Zdjął jej biustonosz i majtki i zaczął pieścić jej cudowne piersi. Szał i przygryzał jej sutki. Schodził coraz niżej całował płaski opalony brzuch, aż doszedł do jej skarbu. Najpierw zlizał wszystkie soczki. Była już mocno podniesiona, jęczała i wiła się z rozkoszy. A on powoli pieścił jej łechtaczkę, wsuwał język w jej szparkę. Dał jej ogrom rozkoszy. Gdy przeżywała orgazm krzyczała głośno. Poczekał chwilę aż dojdzie do siebie i nakierował penisa na jej szparkę.

    -Na pewno chcesz to zrobić teraz?-spytał

    -Tak- odpowiedziała 

    Wsunął go w jej skarb jednym ruchem. Jęknęła tylko cicho gdy przebijał jej błonę. Zaczął coraz szybciej poruszać penisem wewnątrz niej. Coraz ciężej oddychali. On doszedł pierwszy zalał jej cipkę pokładami spermy czując to doszła także i ona wijąc się pod nim przeżywała orgazm.

    -Kocham Cię-szepnęła

    Zmęczeni położyli się obok siebie i wtuleni w siebie zasnęli.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alexandra

    To moje pierwsze opowiadanie proszę piszcie jakie jest

  • Kasia i Wojtek

    Kasia i Wojtek związani niezwykle silnym, internetowym uczuciem… Piszą do siebie codziennie… czasem i w taki sposób…

    Wojtek wstał wcześnie tego dnia… do dziś miał w uszach brzmienie kochanego głosu Kasi,  na ustach smak Jej ust, na biodrach czuł jeszcze ucisk Jej ud…Postanowił wysłać Jej w mailu…obrazek… Wiedział, że jest już w pracy. Uśmiechnął się i wyobraził sobie jak zareaguje na taką niespodziankę. Na obrazku był chłopak w jeansach. Stał przed parapetem, na którym siedziała cudowna dziewczyna. Dziewczyna ubrana tylko w czerwone kozaczki. Chłopak stał na zdjęciu tyłem, stał między jej udami… – To się spodoba Kasi – pomyślał Wojtek i wysłał maila… z dopiskiem – ,,Dobrze mi… przy Tobie’’.

    Kasia: ,,OMG! Wojtek .!!!!!! gorąco mi … jak mało kiedy… uffff… omg… , a kolor policzków… jak tych kozaczków (red!) Kochany mój, przy mocnym przytuleniu… moje pazurki… przywitały się z Twoimi pleckami… mrrrrr :*****’’ – odpisała po chwili.

    Maila odebrał w aucie. Szybko odpisał korzystając z telefonu.

    Wojtek: – ,,… a wiesz …że każde wbicie Twoich pazurków pociąga za sobą dość zdecydowane wypchnięcie moich bioder? …oj …wiesz :*’’.

    Kasia odpisała po chwili: ,,Hmm… naprawdę? (uśmiecha się łobuzersko, myśląc, gdybyś tu był… powoli przeciągnęłabym paluszkiem po kości policzkowej… delikatnie musnęła Usta… powoli zbliżając do nich swoje wargi… by złożyć gorący pocałunek… a druga raczka zacisnęłaby swoje pazurki ostrożnie na pośladku…) Ehmm… na tę myśl… aż się zaczerwieniła i uśmiechając się ukradkiem… wróciła do pracy, jednak przed jej oczami… cały czas majaczył ten obraz… mrrrrr :*

    Wojtek:  Omg …czytał prowadząc auto i gdy poczuł Jej pazurki na pośladku. …prawie uderzył głową w dach i mimowolnie wypychając biodra…główką w ehm titit. ..:* Przymknął oczy i w jego myślach …stanął…? Omg czerwony …stanął mu przed oczami poranny obraz …znów był miedzy Jej Udami …i pod wpływem pazurków …zagłębił się w Niej …subtelnie …rozkosznie …słysząc delikatne …occhhhh :*****

    Kasia: Oochh… aż wciągnęła mocniej powietrze… czytając wspomnienie poranka… i odruchowo mocno przygryzła wargę… :* Tak cudownie było rozkoszować się Jego bliskością… tym… jak ją wypełniał… sobą… omg… czerwona… Jej uda zacisnęły się na samo wspomnienie… a oddech… stał się bardziej płytki… pełen oczekiwania… mmm… rozkoszne uczucie… :***** Jednak… przypomniała sobie… o główce… omg… która uderzyła o kierownicę… i stwierdziła, że przy kolejnym spotkaniu… troskliwie się nią zaopiekuje… ehmm… czerwona… :* Na sama myśl… w jaki sposób to uczyni… aż zaczęła wiercić się niespokojnie na krześle…

     Wojtek:  …wiedział co czuje… znów przymknął oczy …i nagle drzwi od auta się otworzyły …nie otwierał oczu… wiedział, ze to Ona… Jej Zapach…  Siedział swobodnie rozparty w fotelu… poczuł jak siada mu na kolanach… otaczając Udami… Kochanie – wyszeptał… – ciiiiiii uspokoiła go i zamknęła mu usta gorącem swych Ust… okryła go sukienką… wiedział… że nie ma na sobie bielizny … po prostu wiedział … nie chciał Jej zranić paskiem…więc delikatnie go rozpiął wyswobadzając męskość …a ta …delikatnie muskając… przywitała się szepcząc… dzień dobry Kochana Różyczko…

     Kasia:  …mmm… czując Jego gorąco… rozchyliła przed nim ochoczo swoje płatki… drocząc się jednak i nie pozwalając, by wszedł… głębiej… Po chwili poczuła Jego dłonie na swoich pośladkach… przytrzymał ją delikatnie… aczkolwiek stanowczo… nie mogąc dłużej znieść tych rozkosznych tortur…  opadła na Niego… a On… wniknął w głąb Różyczki… rozkoszując się jej nektarem… i ciepłem… Z rozchylonych ust obojga wydobyło się słodkie westchnienie… i tak w połączeniu… w miłosnym uścisku… łapali wspólny rytm… kochając się namiętnie… bez pamięci…

    Wojtek: …w pośpiechu ustami… rozpiął guziki Jej bluzeczki… i zaczął łapczywie całować Jej Kochane Piersi… ich namiętność nabierała coraz szybszego tempa… Jego członek wnikał w Różyczkę dążąc do spełnienia, a jednocześnie Jej piersi wymykały mu się z ust… drocząc się ze swoja Panią… zaczęła w Niej wzbierać frustracja… trudno było zsynchronizować rozkosz, którą czułą w Różyczce z pieszczotami… jego ust…Jej piersi uciekały śmiejąc się, gdy on gonił je swymi ustami… w pewnym momencie… gdy…oboje wiedzieli …że już dłużej nie można… mocniej przytrzymał Ją za pośladki… Członek wbił się w Różyczkę do końca i ….wypełnił Jej Kielich swoja rozkoszą… Czuł jak Jej płatki mocno się wokół niego zacisnęły… wchłaniając go jak nigdy dotąd… Jednocześnie wbił mocno usta w Jej piersi… delikatnie przygryzając to jedną to drugą brodawkę… to po prostu liżąc z miłością …Po chwili uśmiechnięci… bez sił…opadli…w fotelu…a Motylki Spełnienia poszybowały przez okno…wysoko, wysoko… do Nieba…, gdzie oboje chwilkę wcześniej się znaleźli…Kocham Cię…wyszeptał…

    Kasia: …odszepnęła… ja Ciebie tez Kocham… i muskając delikatnie Jego nosek swoim… złożyła czuły pocałunek na roześmianych ustach… po czym mocno się wtuliła… rozkoszując się ta cudowną chwilą… i Nim…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dr Wojtek

    Dr_Wojtek

    Dr Wojtek
    Dr Wojtek
  • Nocka cz 1

    Jest piątek, Jeden z tych samotnych wieczorów, gdzie samotny trzydziestoletni mężczyzna marzy o wspólnie spędzonym czasie z jakimś przystojniakiem. Ma być film (bez znaczenia jaki), alkohol (może być sporo), rozmowa i dużo śmiechu. A między tym wszystkim tysiące wytrysków.

    Nie ma jednak żadnych planów. W serwisach internetowych wciąż te same twarze, którym albo już się znudziłeś, albo oni znudzili się Tobie. Smutna gejowska rzeczywistość. 

    Ale co zrobić, gdy pała mimo wielokrotnego walenia wciąż Ci stoi. Kiedy lepisz się od własnej spermy, a ciągle chcesz nowych wytrysków. I do tego, to cholerne pożądanie i w gardle i w dupie, żeby poczuć po prostu kutasa.

    Cóż. Postanowione. Napalony pójdę na samotnego drinka, na miasto, byleby ochłonąć. Najpierw jednak trzeba się podrasować.

    Robię pompki żeby moja owłosiona klata jeszcze bardziej była widoczna pod obcisłym t-shirtem. Golę głowę i zastanawiam się czy to samo zrobić z twarzą. W końcu olewam to i zostawiam dość już mocny zarost. Gorący prysznic tylko pobudza moje ciało. Znoszone jeansy, trampki, dobre perfumy i oto jestem moje drogie miasto. Wychodzę na łowy.

    Nie mam kompletnie ochoty rozmawiać, ale spotykam mnóstwo znajomych. Nudzą mnie ich rozmowy, uśmiechy, słabe żarty sytuacyjne które rozumieją tylko oni. Chce rżnięcia i spermy na twarzy, a nie ich uśmiechów.

    Wypijam dwa piwa na mieście i kompletnie zawiedziony smętnym wieczorem idę do burdelu, kurwiarni… zwał jak zwał. Napiję się więcej i przynajmniej poczuje testosteron.

    Wchodzę do lokalu. Jak zawsze śmierdzi petami, potem i spermą. O tak. Ona ścieka po ścianach, przenika powietrze i osadza się na ciuchach. Zamawiam drinka. Omiatam wzrokiem pomieszczenie. Kilka dzieciaków z pato rodzin przygląda się głodnym wzrokiem. Jeszcze nie wiedzą, że parcie na dymanie w takich miejscach kończy się ze starczym chujem w gębie. Dzieci wykreślam. Nie interesują mnie ich młodzieńcze, gładkie ciała. 

    Reszta towarzystwa to starcy. Mam do nich sentyment i doskonale wiem, że kiedyś skończę jak oni, a może już jestem właśnie taki. Całkiem możliwe.

    Zapomniałbym o chłopcach w moim wieku. Naprawdę nie chcę nikogo urazić, ale nie grzeszą urodą i tym czego oczekuje po facecie. Testosteronem.

    Piję, czekam, rozglądam się. Kolejny drink, fajka. Jakieś pięknisie weszły do klubu i zwiedzają chichocząc pod nosem. Udają, że to wszystko złe, ze są tu dla zjebów. Jeden ogranicza drugiego i uciekają w popłochu, marząc by iść do takiego klubu tylko w innym mieście, gdzie nikt nie widzi.

    Muszę przyznać, że jestem już trochę nawalony i myślę żeby iść do cholernego domu i po prostu spać. 

    Wchodzą oni. Dwóch przystojnych gości. Ładna parka po 30tce, może koło 40tki. Po pierwszym spojrzeniu już wiem, że się im spodobałem. Same ich spojrzenie mocno mnie pobudza. Modlę się w duchu żeby mieli duże pały. Jedno czego nienawidzę to małe kutasy. 

    Pożądanie zaślepia mi umysł, fiut wyrywa się na zewnątrz. Muszę natychmiast coś z tym zrobić.

    Panów zostawię sobie na później. Teraz po prostu muszę się spuścić. W jednej z kabin stoi ładny chłopiec, wprost stworzony do tego żeby mi obciągnąć albo dać dupy. Całuje go i już jestem rozczarowany. Smakuje bardzo średnio, całuje tak sobie, ale dam mu szanse. Wyciągam mojego grubego kutasa ze spodni i koleś zaczyna mi obciągać. No nic specjalnego, ale staram się gdzieś odlecieć myślami. Przyciskam jego głowę i dymam go mocno w usta. Nie dojdę, już teraz to wiem. 

    Ok. Postanawiam, że jednak sam mu obciągnę. Pałkę ma całkiem całkiem. Zaczynam ssać i zapewniam, że robię to wybitnie dobrze. Chwytam go za tyłek i mocno przyciskam do siebie. Koleś mocno jęczy, wkładam w jego tyłek palec. I kurwa… co to ma być? Jego tyłek cały się lepi najzwyczajniej w świecie od gówna. Jak do cholery można przyjść do takiego klubu i nie umyć dupy?? Nie rozumiem i naprawdę nie chce tego rozumieć. Wstaję, uśmiecham się, wychodzę. 

    Koniecznie łazienka, dużo mydła do wyszorowania rąk twarzy i najchętniej jamy ustnej. 

    Staję przed lustrem i zaczynam walić. Wiem, może to śmieszne ale koniecznie muszę pozbyć się napięcia. Walę mocno ściskając główkę i mocno zaciskam pośladki co zawsze pozwala stymulować dodatkowo moją dziurkę.

    Spuszczam się do kibla obfitym strumieniem, myje fiuta idę po drinka. Po drodze mijam kolesia śmierdzącego kupą, uśmiecha się do mnie, a ja zaraz puszczę pawia. Mam ochotę krzyknąć mu w twarz: “umyj dupę”.

    Kupuję drinka i staje koło przystojnej parki. Piją dużo wódki i rozmawiają z innymi. Nikt nie może mi ich sprzątnąć postanawiam, więc co jakiś czas zerkam na nich i się uśmiecham. 

    Muszę przyznać, że potwierdza się stara prawda o parkach. Zawsze któryś jest bardziej interesujący. Wiem , że wszyscy lecą na tego niższego o obłędnej twarzy i pięknym uśmiechu, ale mnie osobiście podoba się wyższy. Ma charyzmę, jakąś męskość, pierwiastek X i jestem przekonany, że jego fiut jest idealny.

    W końcu i ja zostaję wciągnięty do rozmowy. Przylepiam się do nich jak rzep i próbuję na wszelkie sposoby roztoczyć swój urok. Uda się.

    Idziemy razem zapalić. Wyższy wchodzi do ubikacji, a ja rzucam się na niższego i wbijam swój język w jego ustach, chłonąc jego gardło, zęby i wysysając ślinę. Niski wpycha mnie do ubikacji gdzie ląduję wprost w ramionach wysokiego. Tak jak przypuszczałem jest genialny, jego zapach sprawia, że za chwilę eksploduję. Liżemy się we trójkę dłuższą chwilę i idziemy do kabiny. Szybko ściągam koszulkę prezentując mięśnie i klękam domagając się ich kutasów. Panowie są pięknie obdarowani. Ssę ich penisy naprzemiennie, tak by wchodziły do gardła i lekko mnie przyduszały. Zaspokajam powoli moje gardłowe podniecenie i pozwalam im się nacieszyć moimi centymetrami. Wysoki łapczywie mnie połyka podczas gdy niski zajmuje się moimi sutkami. Gryzie je tak mocno i szarpie, że umieram z bólu i ekstazy jednocześnie. Chce żeby to trwało jak najdłużej ale mam też swoje potrzeby. Klękam ponownie przed nimi i oddaję swoje usta i gardło w ich posiadanie. Wysoki obłędnie pieprzy mnie po migdałki. Wyczuwam, że za chwilę będzie jego koniec. Przytrzymuje mocniej jego pośladki by go nie wypuścić i żeby zlał się we mnie. Robi to cudownym, gorącym strumieniem który łapczywie połykam. Czuję jak drży co sprawia, że cholernie się cieszę. Sam wiem, ze teraz nie dojdę, mały ma ten sam problem. Ubieramy się i wychodzimy, a ja w myślach przysięgam sobie, że to jeszcze nie koniec.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    mk
  • Poranek na kacu

    Obudziłem się wcześnie rano. Łeb mnie napierdalał niemiłosiernie po wczorajszym chlaniu na umór. Tyczka stała tak, że miałem ochotę wyruchać nawet grubą babę. Wstałem, wziąłem pyralginę i poszedłem pod prysznic, żeby zmyć z siebie zapach pijaństwa. Nudnie dzień się zapowiadał. Jajka na śniadanie i trochę telewizji, żeby nie jeść w samotności. Stojąca tyczka nie dawała mi spokoju, stwierdziłem, że wejdę na jakiś czat internetowy. Spore szanse na znalezienie wyuzdanej małolaty, co lubi bezpośrednią gadkę, w końcu mieszkałem w stolicy. Jak głupi pisałem do każdej możliwej dupy, po której już z pierwszego zdjęcia można było wywnioskować, że lubi się rżnąć odkąd skończyła piętnaście lat. Do każdej zaczynałem z tym samym tekstem „Cześć, wyglądasz uroczo”. Zdanie, które nie ma dla mnie żadnego znaczenia, a samo słowo- uroczo nigdy nie padło z moich ust szczerze, bo nie wiem co to nawet kurwa znaczy. No, ale laskom się podoba. Chyba dlatego, że same nie wiedzą co właściwie te słowo ma określać. Na pewno nie jej cycki, ani pizdę, więc się cieszą, że właśnie poznają jakiegoś szarmanckiego mężczyznę. Kilka minut gadki o niczym i wypalam od razu z tekstem

     – Jesteś świetną dziewczyną, w dodatku bardzo pociągającą. Chciałbym się z tobą kochać, co ty na to?

    To proste zdanie działa jak abra kadabra. Proponujesz dupie seks po kilku minutach, a ona najwyżej powie, że nie, ale nigdy się nie obrazi. Bo chcesz się z nią „kochać”, a nie pierdolić. Ale ja chcę tylko pierdolić.
    Zadzwonił domofon, słodki ale i seksowy głos odezwał się z pudełka

    -Cześć, tutaj Magda, czekam na dole

    -Cześć piękna, już otwieram

    Młoda, około dziewiętnastu lat. Weszła w czarnej obcisłej sukience. Była ładnie opalona, skórę miała gładką aż reflektowała. Sterczące cycki, dobra talia i wyćwiczone nogi, które od razu miałem ochotę zgwałcić. Na lekko brązowych od słońca stopach miała pomarańczowy lakier.-Cudownie wyglądasz-Jestem mokra odkąd mi napisałeś, co byś zrobił z moimi stopami. 

    Podszedłem do niej, złapałem ją za włosy. Odchyliłem mocno głowę do tyłu i zacząłem całować. Mój kutas błagał mnie żebym go już spuścił ze smyczy odkąd tylko weszła. Odwróciłem ją, oparłem o ścianę i klęknąłem za nią. Powoli podwijałem jej sukienkę, spod której ukazywały się moim oczom jej cudowne, jędrne pośladki. Miała na sobie czarne stringi z koronką. Dałem jej silnego klapsa w tyłeczek, aż zastękała. Odchyliłem majteczki i zobaczyłem jej dwie różowe i wilgotne dziurki. Ze zwierzęcą rządzą wsadziłem swój język między jej pośladki i lizałem ją po obu. Stękała głośno. Musiało jej się podobać moje zdecydowanie i zboczenie. Jak już udało mi się oderwać od tego najpyszniejszego ciastka na świecie wstałem, zdjąłem z siebie niebieskie jeansy, wyciągnąłem twardego kutasa i wsadziłem go jej głęboko w cipkę. Pierdoliłem ją tak od tyłu zmieniając co chwile dziurkę w którą wchodziłem. Byliśmy w ekstazie, zwierzęcym akcie seksualnym bez żadnych oporów przed sobą. Czysta perwersja. Przeszliśmy do sypialni. Rozebrałem ją do naga, siebie również. Siadłem na krawędzi łóżka, klęknęła przede mną. Chwyciła swoją delikatną ręka mojego kutasa u nasady, splunęła na niego i zaczęła go obciągać. Przez chwilę myślałem, żeby spuścić jej się od razu oralnie, ale miałem ochotę na jeszcze więcej perwersji. Złapałem ją ponownie za włosy, oderwałem od swojego fiuta. Rzuciłem ją na łóżko, chwyciłem za nogi, które trzymała złączone w górze. Wsadziłem jej kutasa w tyłek i zacząłem ostro jebać, jednocześnie całując jej stopy. Zaczęła krzyczeć, stękać, modlić się do Boga.-Dla ciebie boga już nie ma, pomyślałem. Była ostro pojebana, cały czas krzyczała, żebym pierdolił ją jeszcze mocniej. Jej stopy doprowadzały mnie do szału. -Spuść się we mnie! Krzyczała. Ruchałem ją z całych sił, zacząłem szczytować. Z mojego napalonego kutasa tryskała sperma prosto w jej ciasną dziurkę. Stękaliśmy głośno jednocześnie. Zanim doszedłem do końca zdążyłem jej jeszcze dać fiuta w usta, wyssała z niego wszystko.

    – Kiedy powtórka?

    – Będę dzwonił do ciebie

    – Dzwoń, byle często.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pnaklocek
  • Cos fantastycznego

    Pewnego letniego dnia, gdy siedziałem w biurze na stażu, zadzwonił do mnie znajomy ze studiów, Maciek. Na początek rzucił jakiś kiepski żart, a potem, po nie tak do końca zdawkowym „co słychać”, zapytał co robię na weekendzie, bo chciał wpaść. Nie widziałem go chyba ze trzy lata, a na sobotę w sumie nie miałem planów, więc powiedziałem, że możemy się ugadać, potem wyskoczyć gdzieś w okoliczne góry.

    Gdy przyszła sobota, przyjechał jak się umówiliśmy, ale przywiózł ze sobą dziewczynę.

    -Anka – przedstawiła się.

    Ja z kolei przedstawiłem moją dziewczynę, z którą byłem już ładnych parę lat i był to jeden z tych przechodzonych związków, które jakoś szkoda zerwać po tak długim okresie, ale człowiek ma świadomość, że nic już z tego nie będzie.

    Anka tak z twarzy nie była może jakoś szczególnie ładna, ale sympatyczna i miała inteligentne spojrzenie, a i jak się wkrótce okazało dało się z nią pogadać. Poszliśmy w te góry, a Anka całą drogę nie tyle mnie podrywała, co cały czas trzymała się mnie. Jak patrzyłem na mapę, albo sprawdzałem okolicę, stała przy mnie, pewnie z perspektywy Aśki, mojej dziewczyny, zdecydowanie za blisko, bo stykaliśmy się ramionami. Słuchała mnie z zainteresowaniem i do dziś nie wiem, czy faktycznie ją ciekawiło co mówię, czy tylko mile łechtała moją męską próżność.

    Potem wróciliśmy do domu, zrobiliśmy z kumplem we dwóch (dziewczyny nie piły, bo jedna miała jechać autem, a druga jakoś nie miała nastroju) chyba dwie albo trzy flaszki, już nie pamiętam. W każdym razie dobrze się uwaliliśmy. Anka dalej dyskretnie mnie podrywała, aż w końcu Maciek, śmiejąc się, ale z lekkim wyrzutem, powiedział, że nie wie w takim razie z kim ma wracać do domu.

    Ja zacząłem z kolei myśleć co tu zrobić, żeby nie zerwać z Anką kontaktu i dojść o co jej chodzi. Po rozstaniu gadałem z Maćkiem przez telefon. Okazało się, że w sumie to nie są razem. Kilka tygodni później wpadłem do nich, już sam, z rewizytą. W pewnym momencie Maciek wyszedł, Anka została. Zacząłem z nią gadać i pod lada pretekstem zdobyłem jej numer. Następnego dnia napisałem, czy ma ochotę się spotkać. Umówiliśmy się w knajpce, zjedliśmy lekki obiadek i rozmawialiśmy chwilę, a potem Anka zaproponowała, żebyśmy poszli do niej na stancję (studiuje filologię angielską). Tego dnia miała na sobie obcisłe spodnie i bluzeczkę na ramiączkach. Mimo głębokiego dekoltu nie było widać rowka między piersiami, bo Ania ma dość mały biuścik. Za to ogólnie jest zgrabna, by nie powiedzieć wysportowana, z jędrną pupą osadzoną w szerokich, zapraszających bioderkach i przechodzącą w super zgrabne i całkiem długie jak na jej wzrost nogi. Czarne, lekko faliste włosy nie do końca były w moim guście, ale dziewczyna była naprawdę pociągająca, a że jak już mówiłem mój związek trwał w sumie z rozpędu, a erotycznie był praktycznie martwy, w milionach myśli jakie mi przechodziły przez głowę gdy patrzyłem na Anię, prawie wszystkie były lubieżne, a reszta co najmniej ciepła albo gorąca.

    Gdy zamknęły się za nami drzwi jej mieszkania (fajnego, bo niewielkiego, ale zadbanego) zaprosiła mnie do w sumie jedynego pokoju z aneksem kuchennym.

    -Zrobić Ci coś? –zapytała.

    Już miałem odpowiedzieć, że najlepiej striptiz, ale zdołałem ściągnąć cugle.

    -Woda byłaby super. Niegazowana jak masz.

    -Pewnie. Strasznie dziś gorąco – odpowiedziała nalewając wody do szklanki – A propos muszę wziąć szybki prysznic, bo jestem makabrycznie spocona. Jak chcesz, to też możesz skorzystać.

    „Pewnie – pomyślałem – najlepiej razem z tobą”. Głośno powiedziałem:

    -OK, rozejrzę się co tu masz na półkach.

    -Śmiało – powiedziała uśmiechając się i zamknęła drzwi łazienki.

    Przejrzałem kilka książek, zerknąłem do paru szafek, na dłużej zatrzymując się tam gdzie miała bieliznę i na szybko wyobrażając ją sobie w każdym staniku i majtkach. Po faktycznie krótkim czasie drzwi się otwarły i stanęła w nich Ania, wycierając włosy. Była w białym szlafroku frotowym. Obrzuciłem ją wzrokiem i w tym momencie byłem na miliard procent pewien, że nie ma nic pod spodem. Wciągnąłem głęboko powietrze i omal się nie przewróciłem.

    -Wszystko w porządku? – zapytała z perfidnym uśmiechem.

    -Tak… yyy… upał – zdołałem odpowiedzieć, ale też się uśmiechnąłem i już wiedziałem, że prędko od niej nie wyjdę. Przeszła koło mnie, a zapach szamponu na jej włosach wyrył mi się w pamięci chyba na zawsze.

    -No i co? Znalazłeś coś ciekawego?

    -Kilka całusów, ale powaliło mnie dopiero to co zobaczyłem w drzwiach łazienki.

    Uśmiechnęła się, odłożyła ręcznik na stolik oddzielający kuchnię od pokoju. A potem zrobiła coś od czego zawróciło mi się w głowie. Jednym ruchem odwiązała szarfę od szlafroka, a potem obiema rękami w ułamku sekundy zrzuciła go na ziemię. W jednym momencie zobaczyłem ją całą nagą, w mokrych włosach, ze starczącymi od podniecenia i nagłej zmiany temperatury sutkami, boskimi nogami, które zbiegały się na zgrabnie przyciętym futerku jej myszki.

    -A jak teraz? – zapytała.

    Nie odpowiedziałem. Po prostu wstałem, dotknąłem jej policzka i choć wszystko we mnie chciało przyssać się do jej cudownych, soczystych suteczków na maleńkich piersiach, to najpierw zacząłem ją całować, namiętnie, intensywnie, dotykając jej mokrych włosów i wdychając ich zapach. Jej wilgotna po kąpieli skóra sprawiała, że ledwo zachowywałem zmysły. Dotknąłem jej tyłeczka, który okazał się bosko jędrny. Odwróciłem ją tyłem do siebie, zacząłem całować jej szyję i ramiona, a ona ochoczo mi na to pozwalała. Moje ręce błądziły po jej ciele. Chwyciłem jej maleńkie piersi, ale w końcu stwierdziłem, że ani dla mnie, ani dla niej to żadna przyjemność i zacząłem po prostu bawić się paluszkiem jej sutkami. Lekkim pojękiwaniem potwierdziła, że jej się podoba. W końcu zjechałem niżej. Najpierw pogłaskałem futerko na łonie, a potem zjechałem niżej, do pełnej soczków muszelki. Wygięła się rozkosznie. Jej cipeczka okazała się niewielka, z małymi wargami sromowymi, ale cudnie się komponowała z paskiem włosków zostawionych dla ozdoby.

    -Ściągaj ubranie, bo drażnisz mi skórę okrutniku! – powiedziała odwracając się do mnie.

    Nie miałem nic przeciwko, bo raz że chciałem czuć jej delikatne ciało całym sobą, a dwa, że mój penis już mnie bolał od nacisku na spodnie. Szybko więc z nich wyskoczyłem i zdarłem koszulkę. O dziwo prawie tak szybko, jak Ania ze szlafroka. Teraz dopiero poczułem ją całą. Znowu zaczęliśmy się całować, ale Ania już trzymała mojego drążka, a ja sięgałem ręką do jej szparki. Wreszcie zszedłem niżej, pieszcząc językiem i ustami jej piersi z cudownie soczystymi, wiśniowo czerwonymi sutkami, które sterczały krzycząc, żebym nie przestawał. Ani się podobało, bo przyciskała mi głowę do swoich cycuszków.

    -Oj tak, dobrze – powiedziała – Ssij je, gryź! Przyciskaj języczkiem.

    Jako rzekła, tak się stało. Posadziłem ją na ladzie, co w sumie spowodowało, że przestała się bawić moim kutasem, ale miałem wygodniejszy dostęp do jej ciałka. Zszedłem wreszcie z językiem między nóżki. Czułem jeszcze mokre włoski jej cipeczki. Odchyliła się, żebym miał lepszy dostęp. Zacząłem lizać jej szparkę, która choć świeżo umyta zdążyła już się napełnić aromatycznymi soczkami. Ania w pewnym momencie zsiadła z lady i delikatnie popchnęła mnie w kierunku łózka. Dała znak, żebym się położył. Siadła na mnie wypinając swój cudny tyłeczek i muszelkę ku mnie, a jednocześnie wzięła w usta mojego drąga. Zaczęliśmy się nawzajem pieścić. Problem w tym, że byłem tak podniecony, a Ania tak wprawna w zabawie z moim ogonem, że czułem, że niewiele mi trzeba. Tymczasem jednak jeździłem po jej myszce, nie przejmując się włosami pchającymi mi się do ust. Sięgałem językiem od łechtaczki, po dziurkę jej pupci. Seks po kąpieli ma wiele zalet… Musiało jej się podobać, bo kiedy drugi raz się tam zapędziłem powiedziała:

    -Super jak mnie tam liżesz. Ale nie zaniedbuj pusi!

    To przeważyło szalę. Fala podniecenia zaczęła mnie ogarniać i poczułem zbliżający się orgazm. Ania też musiała to wyczuć, bo zaczęła regularnie i coraz szybciej przesuwać usteczkami po moim drążku, pomagając sobie trochę ręką. Wzdychała też razem ze mną. Nie wiedziałem czemu, ale zrozumiałem jak zaczęła ruszać pupą rytmicznie dotykając mojego języka.

    -Nie przestawaj!

    Krzyknęła miedzy jękami. Łatwo jej było powiedzieć, jak cały odpływałem. Wreszcie oboje zaczęliśmy jęczeć intensywnie, ale mieliśmy w sobie ogromna chęć, żeby dokończyć. Wreszcie moje działo wystrzeliło, a Ania nie przestawała go pieścić. Jej orgazm przyszedł ułamek sekundy później. Zajęczała, odgięła się, przyciskając mi głowę do łóżka, ale ja nie przestawałem pieścić językiem jej cipeczki. Doceniła moje męstwo i dopieściła mój wulkan, który wyrzucał z siebie resztki białej lawy. Zobaczyłem tylko jak śluz spływa po jej myszce i opadłem bez siły. Ania po chwili padła koło mnie.

    Chwilę dyszeliśmy ciężko. Ania złapała mnie za rękę. Podniosłem jej dłoń i ucałowałem. Ania podniosła się pierwsza i nachyliła nade mną. Widok jej twarzy i boskich sutków sprawił, że znowu poczułem mrowienie w lędźwiach. Tymczasem jednak Ania delikatnie mnie cmoknęła w nos i usta.

    -Kochany jesteś… – uśmiechnęła  się – Myślałam, że za pierwszym razem będziesz mniej delikatny… A ja uwielbiam pieszczoty. Zwłaszcza twoje.

    -No popatrz  – powiedziałem sięgając do jej biodra – tośmy się dobrali.

    Uśmiechnąłem się i poczułem że dotyk jej skóry, jeszcze wilgotnej od kąpieli, ale też i od potu miłości, podnosi mój ogon i znowu domaga się… jej. Zacząłem całować Anię. Nasze usta i języki toczyły rozkoszną bitwę, a namiętność z jaką oddawała mi pocałunki sprawiała, że czułem jak krew pulsuje mi w żyłach. Czułem milion rzeczy. Każda komórkę jej ust i języka, jej sutki raz na jakiś czas muskające mi ciało, czułem jak jej mięśnie grają pod skórą, kiedy wiła się w rozkoszy i przesuwała rękę od moich króciutkich włosów, po sam dół pleców, jak obejmuje mnie udem i pociera nóżką o moje udo. Nie wiem ile trwały te nasze pieszczoty, ale wreszcie Ania siadła na mnie okrakiem, tyłem do mnie, chwyciła mojego penisa, naprowadziła go na swoją szparkę i najwyraźniej w pełni świadoma jak cudowny ma tyłek wypięła go ku mnie.

    Działał na mnie porażająco, ale naprawdę zaczynałem ją lubić, więc opanowałem się i powiedziałem:

    -Zaczekaj, odwróć się, chcę ci patrzeć w oczy.

    W jej oczach też było coś szczególnego, coś co przyciągało i… bo ja wiem, inspirowało. Nie miałem jednak czasu na zastanawianie się co to było. W tej chwili mignęło w nich pozytywne zaskoczenie. Ania odwróciła się, puściła mi cudowny uśmiech, po czym przygryzła dolną wargę, a uśmiech stał się lubieżny gdy pierwszy raz nadziewała się na mojego drążka. Jej jaskinia była wręcz gorąca, wilgotna i bardzo dobrze, bo choć Ania ewidentnie nie była dziewicą, to była bardzo ciasna. Czułem każdy milimetr jej szparki. Kiedy jej cipeczka zjechała wreszcie na sam dół i poczułem dotyk jej ud, tyłka i muszelki, Ania odchyliła głowę i westchnęła. Złapaliśmy się za ręce. Ania zaczęła się podnosić i opuszczać pojękując z cicha. Ja, nie mając za wiele do roboty w tej pozycji, skupiłem się na cudowności jej szparki, ale po pewnym czasie puściłem jej rączki i zacząłem błądzić po ciele, od cudnie jędrnych pośladków, przez uda, po sterczące piersi. Ania to odchylała się do tyłu, to znowu nachylała się ku mnie. Próbowałem wtedy kilka razy złapać jej sutki, ale ledwo do nich sięgałem.

    -Chcesz je złapać? Złap rączkami – uśmiechnęła się Ania.

    To nie to samo, pomyślałem, ale pośliniłem paluszki i złapałem jej sterczące wisienki. Ania jęknęła. Tym razem ostatecznie się nade mną nachyliła. Dała mi buziaka i westchnęła:

    -O tak, dokładnie skarbie. Taaak… Pieść moje cycuszki.

    Znowu poczułem, że zbliża się wybuch, ale jeszcze się wstrzymywałem. Ania na chwilę otworzyła oczy i spojrzała na mnie:

    -Zdążysz wyjść?

    Pokiwałem głową, ale prawie zaraz potem krzyknąłem:

    -Dochodzę!

    Ania w momencie podnoszenia odskoczyła, tak że jednocześnie jej główka znalazła się naprzeciwko mojego bliskiego wybuchu pocisku. Natychmiast wzięła go w usta i zaczęła dopieszczać. W sumie trwało to moment. Ania zrobiła tylko przerwę na przełknięcie i dokończyła oblizując cały mój ogon bardzo, bardzo dokładnie. Jeśli znacie to uczucie po potężnym orgazmie, kiedy człowiek nie wie czy już jest w niebie, czy dopiero tam idzie, a czuje milion różnych rzeczy, z których wybijają się totalne rozluźnienie i zmęczenie, to ja w tej chwili tak się właśnie czułem. I co chwila wracałem pamięcią do tego co przeżyłem przed momentem, od pierwszego pocałunku, do samego szczytu.

    Ania znowu zrobiła tę swoją lubieżną minę, uśmiechając się i przygryzając dolną wargę. Przypomniałem sobie, że ma prawo czuć się niezaspokojona. Złapałem ją w ramiona, przyciągnąłem do siebie tak że ja się opierałem o ścianę półleżąc, a ona z kolei o mnie w tej samej pozycji. Byłem potężnie zdziwiony, kiedy poczułem kolejny przypływ podniecenia. Może dlatego, że podniecał mnie mój plan, a może dlatego, że Ania chyba podświadomie czując co mam zamiar zrobić rozchyliła lubieżnie nóżki. Futerko na jej łonie było kruczoczarne i cudownie wygolone w pasek dokładnie o szerokości samej pusi.

    Zjechałem obiema rękami między jej nogi. Pisnęła kiedy ostatecznie uświadomiła sobie co się dzieje. Schodziłem do niej włosek po włosku, a ta „fryzurka” naprawdę na mnie działała. W końcu dotknąłem jej motylka, a Ania jęknęła, szerzej rozchyliła nogi i dała mi pieścić swoją cipeczkę. Najpierw przejechałem od łechtaczki po szparkę, potem jeszcze raz, teraz wkładając serdeczny palec do środka. Ania wygięła się, odchyliła głowę i odwróciła ją lekko ku mnie, a ręką zaczęła mnie gładzić po włosach. Ja tymczasem na spokojnie (no może nie tak całkiem) bawiłem się z jej pusią, to obejmowałem jej motylka dwoma palcami, to przejeżdżałem przez środek muszelki, czasem pieszcząc norkę od zewnątrz, czasem zapędzając się do środka, raz jednym palcem, raz dwoma. Czasem skupiałem się tylko na samej muszelce, czasem głaskałem też włoski, albo zapędzałem się aż do drugiej dziurki delikatnie też ją pieszcząc. Drugą ręką albo sobie pomagałem, albo pieściłem ciało Ani, jednocześnie podziwiając je niemal w pełnej okazałości. Wreszcie, kiedy wyczułem, że Ania jest już dostatecznie rozgrzana, pieszczoty stały się szybsze, intensywniejsze, koncentrowały się na bardziej wrażliwych miejscach. Ania, nie wiem czemu, sięgnęła poza moje nogi i złapała mnie za tyłek, po czym łapiąc płytki oddech szeroko otwartymi ustami zacisnęła ręce na moich pośladkach, jak na tak drobną dziewczynę wcale mocno. Wszystkie jej mięśnie się naprężyły, a ja, już coraz delikatniej, dopieszczałem jej ciepczkę, coraz wolniej, w miarę jak czułem, że się rozluźnia.

    W końcu opadła na mnie dysząc ciężko. Fantastycznie było dotykać jej pusi, ale teraz wiedziałem, że muszę dać jej chwilę spokoju. Po pewnym czasie Ania uśmiechnęła się błogo. Wyjęła ręce spod mojego tyłka, dotknęła swojej myszki i znowu się uśmiechnęła.

    -Mówił ci ktoś, ze masz boskie ręce? – zapytała.

    -Tak, mama, jak jej jakaś wróżka powiedziała, że mam w sobie dużo bioenergii. Potem musiałem ją nacierać różnymi maściami.

    -Hahaha, głuptas. Tak jak teraz mógłbyś mnie nacierać godzinami.

    Jakoś nie miałem na to odpowiedzi, więc tylko pocałowałem ją w ramię i w szyję. Wstała nagle i usiadła naprzeciwko mnie na piętach.

    -Zawsze tak pieścisz dziewczyny w czasie seksu? – zapytała.

    -Nie, nie zawsze – uśmiechnąłem się – Tylko jak oboje mamy dość czasu, jak mamy ochotę. Czasem człowiek ma ochotę na dziki, intensywny seks.

    – A ze mną nie miałeś ochoty na dziki i intensywny?

    -Nie wiem. Miałem odruch. Jak nagle zobaczyłem twoje piękne, nagie ciało, to natchnęło mnie bardziej poetycko, niż takim… no wiesz, zwierzęcym erotyzmem.

    -Poetycko?

    -Uhm.

    Zbliżyła się i pocałowała mnie, potem jeszcze raz i jeszcze. Złapała mnie za rękę i włożyła sobie między nogi.

    -Kochaj się ze mną – westchnęła.

    „A co ja robię od ponad godziny” – pomyślałem. Zacząłem znowu pieścić jej muszelkę i całować. Znowu zamarzyłem o tym, żeby wejść w jej gorącą, ciasną szparkę. Zacząłem schodzić coraz niżej, wreszcie położyłem ją na krawędzi łóżka. Nadal pieściłem ciepczkę lewą ręką, ale jednocześnie mocno ssałem i podgryzałem jej wisienki. Wreszcie zszedłem między jej nóżki z ustami i języczkiem. Jęknęła, a mnie oszołomił aromat jej pusi. Chwilę się z nią bawiłem, coraz intensywniej, coraz mocniej przyciskając język, aż wreszcie oderwałem się od niej i przysunąwszy Anię na samą krawędź łóżka wszedłem w nią całym sobą, do samego końca. Ania jęknęła, objęła mnie nogami i wpiła palce w narzutę na której leżała. To niewiarygodne, ale jej karminowe sutki wydały mi się jeszcze bardziej sterczące niż przedtem. Podnieciło mnie to do granic możliwości i zacząłem intensywnie i mocno w nią wchodzić, szybko, coraz szybciej, aż wreszcie poczułem, jak jej dziurka zaczyna się kurczyć, a Ania zaczęła się rzucać po łóżku. Jej ciasna norka zrobiła się jeszcze ciaśniejsza, a ja poczułem, że ja też dochodzę. Ledwo powstrzymywałem wytrysk, ale nie chciałem przerywać Ani rozkoszy. Wreszcie poczułem, że nie dam rady i wyszedłem z jej cieplutkiej norki. Dokończyłem ręką, tryskając na jej brzuszek, a potem nie przejmując się niczym dosłownie zwaliłem się na Anię.

    Objęła mnie i leżeliśmy tak nie wiem ile. Wreszcie poczułem, że wstaje, więc też się podniosłem. Oboje wzięliśmy po chusteczce z opakowania lezącego na szafce i wytarliśmy się z mojej spermy śmiejąc się nie wiadomo z czego. Może  z nadmiaru szczęścia.

    -Muszę coś zjeść – powiedziała.

    -Niecałe dwie godziny temu jadłaś obiad.

    -No widzisz ile energii ze mnie wyssałeś.

    -Czy ja wiem… Ssałem wszystko, tylko nie energię.

    Uśmiechnąłem się błazeńsko.

    -Oooj tak – znowu zrobiła tę swoja lubieżno-uśmiechniętą minę.

    -Chcesz coś zjeść? – zapytała.

    -W sumie nie, ale pić mi się chce jak diabli.

    Poszła nago do kuchni. Ja podziwiałem jej fantastyczne ciało. Znowu miałem ochotę się na nią rzucić, ale… Gdzie nam się spieszyło? Po chwili smarowania kanapek serem zapytała:

    -Co teraz?

    Wiedziałem, że nie pyta o jedzenie.

    -Nie wiem, jeśli mnie nie wygonisz, to pewnie zostanę na noc – uśmiechnąłem się ciepło.

    Odwzajemniła uśmiech. Oboje czuliśmy, że rodzi się coś fantastycznego.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Okołonocny