Author: admin

  • Sekretny romans 2

    2. Spotkanie

    Stałam pod drzwiami domu Simonsów. Był czwartek, ale już byłam umówiona z Julią na wieczór i nie ważne jak się wykręcałam przyjaciółka nie chciała mi odpuścić. Wahałam się przed zapukaniem do drzwi. Jeszcze raz spojrzałam na ekran telefonu- „Czekam już na ciebie. Pospiesz się! Tata właśnie wyjechał więc mamy wolną chate :*”. Nie było go, więc raczej bezpiecznie mogłam przeżyć wieczór. Wzięłam ostatni głębszy wdech i zapukałam do drzwi. Nic się nie działo dość długo. Podniosłam rękę, żeby zapukać drugi raz. W tym momencie ktoś otworzył drzwi. W wejściu stał ojciec Juli. Serce mi stanęło na jego widok. Nie wiem czy z przerażenia, czy podniecenia. Przypomniałam sobie upojne chwile w jego ramionach. Jego penis w mojej cipce. Na samą myśl zrobiłam się mokra. Jednak mój widok chyba nie ucieszył mężczyzny. Jego rozluźniona twarz natychmiast zmieniła wyraz. Teraz patrzył na mnie zmrużonymi ze złości oczami.

    -Co tu robisz?- odebrało mi mowę na ten zimny ton.

    -Ja… Przyszłam do Juli.- wydukałam w końcu.- Mamy oglądać film.- dodałam, jakbym musiała się przed nim tłumaczyć.

    -Miałaś przyjść dopiero za kilka dni, ale skoro tu jesteś. Zapraszam. Pełna obaw ruszyłam w stronę mężczyzny. Żeby wejść do domu musiałam otrzeć się o niego. Poczułam jego oszałamiający męski zapach, miałam ochotę się zatrzymać, jednak wiedziałam, jak wszystko się skończy jeśli to zrobię, więc od razu skierowałam się w stronę schodów. Na nadgarstku poczułam jednak dłoń zatrzymującą mnie w miejscu, następnie przyciągającą mnie do męskiej piersi. Otoczyły mnie silne ramiona. Stałam wpatrzona w jego tors. Pan Simons nachylił się do mojego ucha.

    -Nie tak szybko. Najpierw musimy coś sprawdzić.- wyszeptał, po czym wziął w zęby płatek mojego ucha i pociągnął. Westchnęłam z rozkoszy. Jego ręka ześlizgnęła się z pleców na pośladek. Przycisnął mnie bliżej do siebie, abym poczuła wbijającą się w brzuch męskość. Nagle mnie puścił.

    -Idziemy.- powiedział, po czym nie oglądając się na mnie skierował się w głąb domu. Znalazłam się w jego gabinecie. Gdy zamknęły się za mną drzwi zostałam do nich bezceremonialnie przyciśnięta. Usta mężczyzny wpiły się w moje. Jego dłonie zaczęły jeździć po moim ciele. Jęczałam pod jego wprawnym dotykiem. Mężczyzna na chwilę oderwał się ode mnie. Zaczął zdejmować moje spodnie. Włożył rękę w wolne miejsce, ale zaraz ją wyrwał. Usłyszałam świst powietrza, a potem odgłos otwartej dłoni uderzającej policzek. Zalała mnie fala bólu promieniująca od twarzy. Pan Simons właśnie mnie spoliczkował. Złapałam się za policzek zaskoczona uderzeniem.

    -Miałaś tu przychodzić bez majtek suko.-wysyczał mi do ucha. Jednym ruchem zdarł ze mnie spodnie, a bieliznę po prostu rozerwał. Szybko uporał się ze swoim rozporkiem i teraz jego penis prężył się gotowy do działania. Mężczyzna uniósł mnie, rozchylił moje uda i wszedł głęboko. Moja cipka chociaż śliska od soków, nie była przygotowana na tak wielkiego członka. Z jego gardła wydobywały się sapnięcia. Jęczałam tak nagle pobudzona. Nie mogłam złapać oddechu. Bolało, a jednocześnie czułam ekstazę. Mężczyzna zaczął się we mnie poruszać. Wchodził coraz głębiej, a ja doznawałam większej rozkoszy. Pojękiwałam w jego usta. Nagle usłyszeliśmy kroki na schodach. Pan Simons w tym momencie wszedł w moją szparkę do końca i tak został.

    -Masz być cicho, kurwo.- Chciałam błagać o jakikolwiek ruch z jego strony. Penis w mojej cipce rozpraszał mnie. Kolejnego spotkania bez orgazmu chyba bym nie przeżyła, ale siedziałam cicho. Bezgłośne oddychanie przychodziło mi z trudem. Kroki na schodach ucichły, a w tym momencie penis zaczął ze mnie wychodzić i wchodzić z powrotem. Pan Simons pochylił się nade mną i zassał skórę na szyi. Otworzyłam usta w bezgłośnym jęku.

    -Tato! Idę pod prysznic. Niedługo ma przyjść Wiki. Powiedz jej, że się kąpię, ale niech poczeka w moim pokoju.- W przód i w tył, w przód i w tył. Jeśli ta rozmowa będzie dłuższa nie wytrzymam. Już teraz z trudem utrzymywałam milczenie.

    -Dobrze kochanie.

    -Wszystko w porządku tato?- Julia musiała wyczuć napięcie w głosie ojca, bo nadal nie odchodziła. Usłyszałam kroki zbliżające się do gabinetu. Serce mi zamarło. Jeśli tu wejdzie będzie po mnie. Mężczyzna zrobił gwałtowniejszy ruch i jego penis wszedł w pochwę szybciej i głębiej. Zachłysnęłam się i omal nie krzyknęłam, ale pan Simons przyłożył dłoń do moich ust, abym zamilkła.

    -Tak córeczko. Wpadłem na pomysł nowej książki, więc biorę się do pisania. Idź się kąpać.- Powolne ruchy penisa prowokowały do przyspieszenia, a jednocześnie obecność przyjaciółki za drzwiami działała na mnie otrzeźwiająco.

    -Myślałam, że miałeś się dzisiaj spotkać ze znajomymi.- W głosie Julki pojawił się pytający ton. Miałam ochotę zamordować przyjaciółkę za przedłużanie tej rozmowy.

    -Nie, pojechałem tylko na zakupy i wróciłem.

    -Aha. To idę.- Ponowne kroki na schodach, trzaśnięcie drzwiami. W tym momencie mężczyzna zdjął rękę z moich ust i pozwoliłam sobie na jęki. Pan Simons przyspieszył. Napięcie zbierało się we mnie. Jęczałam i wiłam się, gdy mnie posuwał. Poczułam spermę wlewającą się w szparkę i wtedy doszłam. Mój krzyk przeszył ciszę, ale zaraz został zduszony przez pocałunek. Wpiłam się paznokciami w jego ramiona. Mężczyzna pchał jeszcze chwilę, aż całe nasienie znalazło się w mojej cipce. Potem wziął w zęby dolną wargę i mocno ją przegryzł. Załkałam z bólu. Pan Simons wyszedł ze mnie i opuścił moje nogi na ziemię. Cały czas drżałam po doznanej rozkoszy i gdyby nie drzwi za mną nie utrzymałabym się na nogach. Czułam jak po udzie spływa jego sperma.

    -Na kolana kurwo i liż fiuta.- Od razu posłuchałam nakazu. Ssałam mocno. Wkładałam zwiotczałego penisa aż do gardła. Zaczął rosnąć i coraz trudniej przychodziło mi dłuższe trzymanie go w buzi. Pan Simons był jednak nieubłagany. Kiedy próbowałam się wycofać przytrzymał moją głowę i popchnął, aż nie dotknęłam jajek. Nie mogłam oddychać, a on nadal trzymał. Ślina skapywała z moich rozszerzonych ust na koszulkę. W końcu mężczyzna wyjął penisa i spuścił się na moją twarz, piersi i brzuch. -Masz wszystko zlizać ze swojego ciała.- Zaczęłam zbierać rękoma spermę i zlizywać ją z dłoni. Koszulka była ubrudzona nasieniem. We włosach miałam białą ciecz, ale twarz i nogi prezentowały się już przyzwoicie. Kiedy spojrzałam na pana Simonsa stał przede mną już w pełni ubrany.

    -Możesz iść. Widzimy się w sobotę.- Przestał na mnie zwracać uwagę. Rozsiadł się za biurkiem i skierował wzrok na ekran laptopa.

    -Dobrze, proszę Pana.- włożyłam spodnie i jak najszybciej wyszłam z gabinetu. Przechodząc koło lustra spojrzałam na swoje odbicie. Nie mogłam w takim stanie pokazać się Julii. Poplątane włosy pełne spermy, zaróżowiony policzek, opuchnięta warga i cały przód koszulki mokry. Moja cipka uwalniała resztę soków. W tym miejscu na spodniach zaczynała się tworzyć plama. Jak najciszej wyszłam z domu. Wyjęłam telefon i przeczytałam smsa od Julki- „Tata jednak jest w domu, ale wieczór nadal aktualny ;)”. Wysłała to chwilę po swoim zakłóceniu mojej schadzki z jej ojcem. Nie chciałam jej okłamywać, nie miałam na to siły, więc włożyłam telefon do kieszeni i kryjąc się w cieniu wróciłam do siebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Drugi rozdział historii Wiki. Mam nadzieję, że się podoba.

  • Siedziałem okrakiem na drabinie – Częsc I – “Mój Kosmos”

    Siedziałem okrakiem na drabinie, trzymając w ręku mały pędzelek. W tym momencie patrzyłem w stronę lasu, nie było to ciekawskie spojrzenie, raczej zapatrzenie się w jakiś punkt. Moje myśli szybowały daleko stąd. Od miejsca, które było moją klęską, pokutą i karą. Od kilku miesięcy moje życie było zamknięte wmałej przestrzeni, obwarowane dziesiątkami regulaminów, odziane w określone uniformy. Co ja tu robię ubrany w sprane moro, siedząc na drabinie z pędzlem w dłoni po środku jakiegoś kosmosu, otoczony gęstymi lasami, które skrywają olbrzymie zbiorniki z paliwem lotniczym? Tak to jestem ja, dwudziestojednolatek, siedzący na drabinie z pędzlem w dłoni w niedorzecznej czaso-przestrzeni, w 1983 roku, w niedorzecznym kraju, zapatrzony gdzieś hen,a może dalej, odizolowany od rzeczywistości. 

    Ta historia zaczyna się na drugim roku studiów, egzamin z biochemii u francowatego, czerwonego, garkotłuka profesor Śliwińskiej czyli Śliwy. Przedmiot-kobyła, z milionami tasiemcowych wzorów, które w czasie przemian metabolicznych zmieniają się jak w kalejdoskopie, tłumacząc ci skąd bierzesz energię by zgiąć rękę i… ale nie to chciałem objaśniać, nie ma co wnikać w poziom mitochondrialny, by wyłuszczyć pewne działy naszego behawioryzmu. Generalnie na fali narodowego szaleństwa zachciało mi się politykować i było całkiem miło, prawie się udało pogonić Śliwę z wydziału i kilka jej podobnych kreatur, aż facet w ciemnych okularach pewnej grudniowej nocy zrobił mi, i milionom ludzi spod biało-czerwonej flagi, niespodziankę. A teraz siedzę na drabinie z pędzlem w ręku. 

    To moje gdzieś to kilka budynków: jedne ogrodzone, inne odgrodzone a jeszcze inne wolnostojące. Między tym wszystkim jest coś, co można by nazwać łąką z wydeptaną szeroką polną ścieżką. Na lewo do niej kilka asfaltowych boisk, które akurat nie służą do zabawiania się grami zespołowymi, choć mają kosze czy bramki ale utworzono je z myślą o ciężkich kamaszach, które w nieskończoność wybijają marszowe rytmy, przy zdartych gardłach ich oprawców z dwoma belkami na pagonach. To w tym miejscu stopy zaczynają rozumieć czym jest źle zawinięta onuca, to tu kamasze żywią się krwią i potem, wydając z siebie stukot im głośniejszy tym lepszy. Czasem gdy kapral ma dobry humor, w ten łomot buciorów wdziera się kakofonia wyryczanej pieśni: 

    Kalina, malina w lesie rozkwitała…” 

    Na wysokości boisk po prawej stronie ścieżki stoi parterowy budynek kantyny, z ochlapanym sraczkowatym barakiem. Tu wszystko jest sraczkowate we wszystkich odcieniach sraczkowatości. Drugim dominującym kolorem jest zieleń, ale i ona ma tu cechy sraczkowatości, bylejakości i niechlujności. 
    Gdy będziesz szedł prosto ścieżką wpadniesz w dół. W tym dole biegnie asfaltowa droga z lasu do lasu, a za nią wzniesienie na którym stoi brama z budką, płotem, wartownikiem. Tu prócz wszechobecnej sraczkowatości pojawia się kilka elementów w kolorze białym i czerwonym. To brama do piekła wartowniczej jednostki. Za bramą budynek sztabu, wartownia. Dalej tylko las, podziemne zbiorniki, zakaz fotografowania, przechadzania i umizgiwania czyli śmierdzące wojskowe getto. To tu w wiecznej nudzie, rutynie, obowiązku i zmęczeniu miał hartować się mój charakter. To tu ma dokonać się wendeta Śliwy. 

    Drogę wybieram powrotną, czyli spod jednej bramy do drugiej koło kantyny. Tam kolejne ogrodzenie za którym pyszni się piętrowy sraczkowaty kloc koszar. Przed nim rabata kwiatowo-hasłowa o budowaniu, wzmacnianiu, obronie. A wszystkie te idiotyzmy to praca moich rąk. To powód, że plan Śliwy nie jest tak perfekcyjnie realizowany. Za kwietniko-śmietnikiem kolejne miejsce kaźni, czyli stołówka z kuchnią. Zaś obok: piętrowy magazyn z żołdackim badziewiem od onucy po kałacha. 

    To prawie cały mój wszechświat w którym się obracam. Bo za ogrodzeniem są jeszcze trzy wolnostojące bloki we wszechobecnym kolorze, w których pomieszkują „zlewy” z rodzinami. Jest tam też izba chorych z gabinetem, a w trzecim, nad mieszkaniem politruka, moja pracownia. To miejsce centralne w tym kosmosie. To tu wychwalam to czego szczerze nienawidzę, to tu mam święty spokój, to tu moje ręce pozyskując energię z Cyklu Krebsa, wprawiając się w cykliczny, wahadłowy ruch, wyzwalają szereg impulsów neuronalnych, które finalnie kończą koło cyklu spermatogenezy i zalewają mój mózg falą endorfin. Ach jakie to przyjemne, gdy wędrując po łąkach wyobraźni w tej syficznej rzeczywistości, przenosisz się w inny wymiar wspomnień i marzeń. Wszędzie tam gdzie nie ma regulaminów, kaprala, sierżanta, ogrodzeń, smrodu niedomytych ciał, onucy, broni, marszu, warty, budowania socjalizmu. 

    Tak to jest miejsce, które jest okiem cyklonu. Tylko ja i absolutna cisza. 
    Jaki jest kosmos? Podobno chłodny i ekstremalny. Może to prawda, jednak mój prywatny kosmos jest zupełnie inny. On kipi mną i moją fizjologią, która często sprowadza się do hormonów. Kim więc jestem mając dwadzieścia jeden lat, będąc w środku czegoś co jest próżnią. Tak ja, a może JA lub Ja oraz jA. Kretyński tekst z filmów lub cienkich kryminałów: „moje imię nic ci nie powie”. Hmmm, pewno tak. Jestem jakąś jednostką, niezawisłą i niezależną (choć to zbyt mocno powiedziane): Ja, Janusz, dwadzieścia jeden lat, były student, obecnie po niezdanym egzaminie komisyjnym odbywający zasadniczą służbę wojskową. Taki los to moje dziedzictwo. Bo dziadek i jego dwie zawzięte córki, bo jego brat, który nie wrócił. On też miał dwadzieścia jeden lat, gdy słał ostatni list z Ostaszkowa. 

    Nie o tym jest to opowieść, a raczej o drabinie, okraku i pędzlu. Bo ja tu jestem w środku czegoś, co stało się moim światem. Moje miejsce to mały pokoik. Długi korytarz i łazienka. Pokój na poddaszu, z milionem farb, pędzli, plansz i szmat. Łazienka, która swoim zapachem przypomina miejski szalet. Oczywiście starannie czyszczona, jednak upływ czasu, brak środków czystości odcisnęły swoje piętno. Mimo tego jest to miejsce magiczne, bardzo prywatne. Luksus jakim jest wanna z prysznicem i zdewastowany ustęp. Jest to jedyna samotnia na planecie zamieszkałej przez samcze plemię, które raz w tygodniu zmuszone jest do publicznej ablucji. Setka nagich, męskich dup, podmywających się szybko, niestarannie by zdążyć w pięć minut? Tak to wygląda: pięć minut pod okiem kaprala i kilkanaście osób kłębiących się pod sitkiem prysznica. 

    Mój kosmos był inny. Spokojny i tylko mój. Centrum tego uniwersum jest wanna. Stare, żeliwne naczynie, którego resztki emalii dawno straciły swoją biel. Nawet nie będę się silił na opis tej gamy barw. Każdy kto był w takim miejscu wie, że biel zmienia się w rdzawy brąz wymieszany z szarością. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie w tej sytuacji, przestrzeni i czasie? Codzienne misterium mycia, w ręku nieśmiertelne mydło „For you” i szampon miętowy zakupione w kantynie. Rozkoszny zbytek, gdy nie starcza żołdu na fajki. Jednak kąpiel warta jest wyrzeczeń. Wysoko zawieszony kaloryfer z ukręconym kurkiem do regulacji przepływu, to doskonały haczyk by zawiesić kurtkę moro i spodnie. Buty stawiam blisko drzwi. Już tyko podkoszulek i sprane „nachy”. Te szorty pamiętają dziesiątki pokoleń sałdatów o podobnej budowie. Kiedyś granatowe, dziś sprane po tysiąckroć, straciły barwę. Ileż one nawąchały się przepoconych ciał w tym intymnym miejscu, ile pochłonęły potu, ile litrów młodzieńczego nasienia wypiły. Co tydzień je zmieniasz, niby są inne. Niby, bo masz świadomość ich historii. Może nie personalnie, bo w tym miejscu nie ma nic personalnego. Przypisanego, twojego. Wszystko jest wspólne, ogólne. Nawet sekretne soki mieszają się w splotach tkanin. Uświadamiasz sobie, że znoszone gacie są klamrą intymnego cyklu. One dotykały, oblekały, opinały setki: pałek, pał, siurków, kutasów, chujów, członków, ptaszków we wszystkich rozmiarach i kształtach. To one skrywają tajemnice ich zapachów i oznak ich życia, chorób. To w nich skryte są opowieści o wszystkich syfach, tryprach, mendach ,które zostały przywiezione z przepustki, urlopu, czy złapane tuż za płotem, w lesie, od młodej kurewki z sąsiedniej wsi. Dla nich jesteś kolejnym kutasem, jajami i dupą , które są chronione w tygodniowym kole: od prania do prania. 

    Teraz już stoję nago w mojej wannie. Ustawiam strumień wody, może być chłodna lub ciepła zależnie od mojej potrzeby, humoru, pogody. Woda otula mnie, daje ukojenie, relaks. Dotykam swojego ciała, twardawy brzuch, twarde ramiona, przedramiona i uda, łydki. Przyjemnie jest głaskać piersi, delikatnym kołowym ruchem usztywnić sutki, czy ugniatać je opuszkami. Ciało mam prawie gładkie, włosy pojawiają się w okolicach pępka by zgęstnieć na podbrzuszu zmieniając się w brązową kępkę nad moją męskością. Nigdy nie byłem chudzielcem, taki raczej atletyczny typ budowy. Mocne ramiona, mocne nogi, mięsisty tyłek. Z namaszczeniem przywdziewam kożuch mydlin, starając się pokryć nim każdy zakamarek mego ciała. Woda spływa po mnie kojąco, a węch dostarcza odczucia świeżości. To jest ten mój prywatny moment, kiedy tu w tym kosmosie, czuję , że jestem żywym stworzeniem, jednostką. 

    Jest pewien sekret, który sprawia mi dyskomfort, zaprzątając mój umysł. Ja wiem o sobie coś, czego nikt inny nie jest świadomy albo tak mi się wydaje.

    Najpierw były sny. Sny cudaczne, ciągle się powtarzające. Pamiętam je dokładnie. Kiedy je śniłem, nie mogłem ich w żaden sposób rozwikłać. Co one oznaczają, czy coś zwiastują? Śniły mi się ręce Andrzeja. Andrzej był moim kumplem w szkole podstawowej, przesiedzieliśmy razem osiem lat podczas lekcji. Jego ręce były inne niż moje, bardzo kościste, z siecią mocno zarysowanych żył. Niby nic takiego, ot ręce kumpla. W tych snach nie widziałem jego twarzy i sylwetki. Widziałem te kościste, chude ręce. Miałem wtedy dwanaście lat i w jakiś dziwny sposób fascynowały mnie te jego ręce. Interesowały, na pewno nie podniecały, jeszcze wtedy nie odczuwałem podniecenia. Te sny z kończynami Andrzeja skończyły się po kilku miesiącach. 

    Gdy rok później spędzałem wakacje u dziadków coś dziwnego działo się ze mną. Miewałem humory, niespodziewanie objawiły się pierwsze włosy w okolicach łona. To był rodzaj szoku. Dopiero teraz zauważyłem, że w przeciwieństwie do kobiet, faceci mają owłosione nogi. Na plaży widziałem owłosione torsy. Byłem przerażony, nie chciałem być taki. Nie podobały mi się te kłaczaste wyspy na ciałach mężczyzn. Ja nie chciałem wyglądać jak oni. Dlatego z wielką uwagą przyglądałem się temu co dzieje się w okolicach mojego pysiorka. Siedząc w dziadkowej łazience, ciągle zajmowałem się tym moim szkrabem. Nagle coś się stało. To, co zawsze było miękkie, aksamitne, służyło do siusiania, a zaczęło pulsować, robić się inne, jakieś twardsze. Poczułem, że to co było tak nieważne w moim życiu, wysłała dziwną komendę do moich mięśni i mózgu. Nie umiałem tego zdefiniować. To było bardziej przerażające niż te włosy. Wystraszony tym doznaniem pospiesznie wyszedłem z toalety. Jakiś strach pomieszany z fascynacją zaprzątał moje myśli całe popołudnie. 

    Wieczorem doszedłem do wniosku, że to chyba nie jest choroba, to było nierealnie przyjemne, domyślałem się, że kryje się za tym jakaś niewiadoma. Postanowiłem, że zbadam bliżej to zjawisko. Odrzuciłem chorobę pysiorka, pamiętając jak kiedyś mnie bolał i nie mogłem zrobić siusiu. Połykałem wtedy małe żółte tabletki i po trzech dniach był spokój. W łóżku wróciła myśl o chorobie. Jednak coś w moim móżdżku mówiło mi, że jeżeli to faktycznie choroba, to będę tak chorował dłużej i będzie to moja tajemnica. Nie chciałem na razie gorzkich, małych tabletek. Postanowiłem, że sam to ogarnę. Następne upalne popołudnie rodzina spędzała siedząc pod rozłożystą śliwą, popijając kawę. To był najlepszy czas by udać się do „gabinetu” i zdiagnozować to szalenie zagadkowe schorzenie. Siedząc na tronie, po dokładnej lustracji owłosienia zrobiło mi się cieplej i moje mięsko przez samo jego oglądanie przepoczwarzało się. Im dłużej patrzyłem, tym stawało się większe. Jakoś było mi zaskakująco anielsko. Moje palce zaczęły oceniać zaobserwowane zmiany. Im mocniej to twardniejące zwierzę uciskałem, tym bardziej ono się zmieniało, tym bardziej było to rozkoszne. Coraz więcej energii wkładałem w obdukcje, sam przedmiot oceny był dużo większy niż kilka minut temu. Zdecydowałem, że pochwycę go w dłoń. Było mi jakoś inaczej, zwierzaczek jakby nie był moim zwierzakiem, żył swoim życiem. Zrobiło mi się duszno, na czole poczułem krople potu i lekki strach czy to nie jest jednak choroba bo z tego uciskania, które było tak przyjemne, chyba dostałem gorączki. Jednak ręka sama głaskała to przedziwne zwierzę, które już na pewno nie było pysiorkiem. Im dłużej to trwało, tym silniejsze były doznania, które wyzwalał zwierzak, przeszywając moje ciało. Ciężko mi się oddychało, spinałem w skurczu ciało, dreszcz gonił dreszcz, zakochałem się w tym przemienionym pysiorku. Niespodziewanie silny impuls poszedł z mego wnętrza i ściągnął mi moje jąderka. To było coś na granicy ekstazy, rozlała się we mnie struga magicznych odczuć, część z nich bolesnych, część nie do opisania w kategoriach przyjemności, którą do tej pory znałem. Jeżeli to jest choroba to nikomu się do niej nie przyznam. Zbierając swoje doświadczenia, obserwacje i przemyślenia doszedłem do wniosku, że chyba musi być ciąg dalszy. Intuicyjnie przeczuwałem, że stoję przed zamkniętą bramą, której nie potrafię jeszcze otworzyć. 

    Dopieszczanie zwierzaka stało się moim hobby. Po kilku dniach dziadek mnie zrugał bo stwierdził, że muszę jeść niedojrzałe owoce, bo mam wieczne rozwolnienie i pół dnia spędzam w łazience. Wakacje się kończyły, a ja byłem przewlekle chory, uzależniony od na mojego stworka. Nawet włosy przestały budzić moje obawy, stwierdziłem, że zwierzak powinien mieć futerko. Po kilku miesiącach tresury, rozwinąłem cały zestaw ćwiczeń dla tego zwierza. Gdzieś z rozmów z kumplami, dotarło do mnie, że to się nazywa „waleniem konia”. Stwierdziłem, że nazwa ta jest wyjątkowo kretyńska. Jak coś walisz to boli. Ja ten trening nazwałem „pieszczeniem smoka”. Smok powoli zmieniał swoje gabaryty, stawał się grubszy i dłuższy, potrafił pokazać swój łeb z paszczą. Któregoś dnia kiedy smok w mojej dłoni rósł, jego pysk zaczął się ślinić, tresura smoka stawała się jeszcze większym przeżyciem. Ciekawość moja zmusiła mnie, by spróbować tej jego śliny. Niby nic nadzwyczajnego, lekko słonawa nitka wylądowała na moim języku. To było smaczne. Teraz przy moich występach ze smokiem namiętnie podjadałem jego ślinę. 

    Kiedyś wieczorem będąc sam w domu rozkoszowałem się jego widokiem, jego smakiem, jego twardością, a że on mimo, że straszny pieszczoch, był tego dnia bardzo hardy i niegrzeczny, zmusił mnie do ostrzejszej, stanowczej i szybszej tresury. Bardzo energicznie odsłaniałem jego łeb i tu gdzie już było wszystko to co tak lubiłem; spięcie, duchota, cały wachlarz dreszczy. I kiedy już czułem swoje wędrujące jądra, stało się coś, że wydałem głośny jęk, a smok z przydatkami dostał niezwykłych spazmów. Coś przez niego wędrowało i eksplodowało z jego paszczy. Było to białawe i trochę przezroczyste. Niezmordowana ręka dalej znęcała się nad nim, a to przychodziło konwulsyjnie, ulewając się z niego na mój brzuch i rękę. Zrozumiałem, że to dopiero teraz otworzyłem tę bramę. W swoim życiu nigdy nie było mi tak dobrze i ten dziwnie przyjemny zapach. Nie myśląc specjalnie zlizywałem to coś ze swojej dłoni. To było coś innego. Mieszanka dziwnego smaku. Słonawo-gorzkawe jakby trochę migdałowe. Ten smak był jakiś wytrawny, nie wiedziałem czy to mi do końca smakuje. 

    Każdy od siódmej klasy miał dziewczynę. Umawiałem się z ładną brunetką Gosią. Miała olbrzymie niebieskie oczy, które mnie fascynowały. Nie była to miłość z mojej strony. Właściwie to nic emocjonalnie mnie z nią nie łączyło. Emocjonalnie to byłem zaangażowany w swój związek ze smokiem. I nawet gdy w ósmej klasie całowaliśmy się, to nic się ze mą nie działo. Trochę to było dziwne, gdy wkoło słyszałem te ochy i achy z ust chłopaków komplementujących różne dziewczyny. W tym czasie zdobyłem wiedzę na temat mojego związku ze smokiem z książki dla chłopców, która była wręczana przez rodziców by rozwiązać problem krępującej rozmowy. Żałowałem, że nie czytałem jej wcześniej, bo nie miałbym rojeń odnośnie włosów czy domniemanej choroby, jeszcze wtedy, pysiorka. Gdy ojciec jest artystą plastykiem masz w domu sporo albumów z dziełami sztuki. Jakoś dziwnie nie działała na mnie nagość kobiet, zauważyłem, że smok przebudza się przy ilustracjach z nagimi męskimi ciałami, czasem korzystając z samotności pieściłem smoka do aktów męskich. Pamiętam doskonale “Akt chłopca” Wojciecha Weissa czy “Chłopak prowadzący konia” Picassa, później czasopismo “Projekt” z masą męskiej nagości w sztuce współczesnej. 

    Kończyłem ósmą klasę i nagle jak grom z jasnego, majowego nieba, zakochałem się. Harcerska orkiestra z sąsiedniej szkoły, a w niej on. Pojawił się pierwszy realny obiekt mojej erotycznej fantazji. Wtedy już wiedziałem, że otwieram kolejne drzwi do dorosłości. To była miłość niespełniona, nieszczęśliwa. Traf chciał, że nigdy do niego się nie zbliżyłem, choć spędziłem z nim cztery lata w jednej klasie liceum. Jednak to on otworzył mi oczy na to kim jestem. Wtedy nie byłem jeszcze gejem, bo to słowo nie funkcjonowało, byłem homoseksualistą, popularnie zwanym pedałem, pedziem, lachociągiem, pedrylem, czy parówą. Tych określeń było i jest więcej. To wtedy zrozumiałem, że muszę budować mury, uczestniczyć w grze pozorów. Pełen kamuflaż rozwinąłem na uczelni. Bo wypadało być samcem. Bolesne doświadczenie intymnych kontaktów z dziewczynami, które mają więcej wspólnego z anatomią czy fizjologią. W głowie i duszy pustka. Nie budujesz nic trwałego, bo to cię nie pobudza, wyobraźnia i fantazja, namiętność to w tym układzie puste słowa. 

    Teraz stoję w wannie, gdzie mam ten mój prywatny moment. Zabawiam się swoim bananem, bo już nie pysiorkiem, zwierzakiem czy smokiem. Oczywiście jest to przyjemne, bo jeżeli masz hobby to je masz i lubisz. 
    No i wtedy zacząłem płakać. Płakać z powodu swojej inności. Chyba po raz pierwszy w życiu rezygnuje z tego relaksacyjnego spektaklu. Jak to się brzydko mówi: „chuj mi opadł”. Wściekły ze łzami w oczach wycieram się i ubieram. Emocjonalnie czuje się jak pusty karton po telewizorze. Mam dwadzieścia jeden lat i jestem ekstremalnie samotny. Zmęczony grą pozorów. Łzy same mi wypływają, zalewając policzki. Ta sytuacja, to miejsce i poczucie uciekającego czasu, a muszę tu spędzić jeszcze kilkanaście miesięcy. Miałem ochotę wyć. 

    Siedzę okrakiem na drabinie, przy bramie wejściowej do koszar. Patrząc się w odległy punkt, przewijam film wspomnień. Nawet nie chciało mi się w to sierpniowe jeszcze ciepłe popołudnie rozmawiać z Małpiszonem, który właśnie tu miał służbę wartowniczą, bo i o czym. Dla niego “wojo” to największa przygoda życia, przy każdej męskiej rozmowie z flaszką w tle, będzie wspominał to miejsce i czas z rozrzewnieniem. Siedziałem okrakiem na tej drabinie, zamknięty w sobie i pełen obaw. Małpiszon się nudził, gdyż nie podejmowałem żadnego tematu do konwersacji, więc łaził od bramy do magazynów. No, on nie był obiektem moich marzeń. Syn chłopa z podlaskiej wsi, długie nieproporcjonalne łapska, bardzo mocnej budowy, brak jakiejkolwiek lekkości ruchu, duża płaska twarz z kartoflowatym nosem i małe świńskie, chytre oczka. No i ten specyficzny sposób mówienia jak czkawka koczkodana. 

    Z zamyślenia wyrywają mnie zbliżające się kroki. Wiem kto to idzie, bo widziałem jak szedł do kantyny, a przy mnie wtedy warował Małpiszon, teraz wraca, zaczynam się pocić i zabieram się za mazanie białą farbą litery „L” w napisie „Ludowe Wojsko Polskie”. Wiem, że już stoi przy drabinie. Słyszę głęboki oddech i świst wypuszczanego powietrza. 

    Kurwa, ty jebany chuju – dochodzi do mnie zduszony szept, odwracam się i widzę jego przystojną twarz, ale jego granatowe oczy zwęziły się, poczerniały, były złe. Widziałem jak spina ciało, by wyrzucić całą nienawiść. 
    Chuju, pedale jak zrobisz to raz jeszcze, to cię tu zniszczę, i pamiętaj, kutasie, nie dotykaj mnie, bo ci przyjebie – syczał wściekły, splunął na drabinę, wszedł gwałtownie w bramę przyspieszając kroku. 

    Znowu siedziałem na drabinie okrakiem, patrząc w punkt, przewijając film ostatniej nocy. Tylko mam nadzieję, że małpiszon nie słyszał tego monologu. No to ładnie Kur…… 

    Koniec części I

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi

    Ta popwieść jest prawdziwa, zaczyna się nieśpiesznie.

  • Spelnione pragnienia 1

    Był sobotni wieczór . Siedzieliśmy w pokoju we troje z Julia moja przyjaciółka , je córka Magdą Poznaliśmy się z Julia roku temu a od kilku miesięcy mieszkamy razem  .Jest piękną  40 letnią, zadbaną , wysoką  pełnych kształtów ale nie grubą  blondynką  . W TV leciał jakiś nudny film a my siedzieliśmy we troje na kanapie .Julia siedziała wtulona w moje ramie a Madzia siedziała obok nas i opowiadała o przygotowaniach do matury. Magda ma 19 lat ale wygląda dużo młodziej .Na pierwszy rzut oka dał bym jej 15 może 16 lat .Jest wysoka , bardzo szczupła , ma małe piersi i długie ciemne włosy. Patrząc na Magdę pomyślałem sobie ,że swoją urodę zawdzięcza zapewne po swojej mamie. Jednak rozmiar jej   piersi  i kolor włosów sprawiał, że nie była młodszą kopia swojej mamy .Magda miała na sobie krótkie bawełniane spodenki w których jej szczupłe nogi wydawały się jeszcze dłuższe i krótką  koszulkę dość szczelnie opinającą jej zgrabne cycuszki  , Materiał jej koszulki był tak cienki , że bez trudu mogłem  podziwiać  sterczące  antenki jej różowe sutków .  Film był tak nudny ,że  zamiast oglądać TV rozmawialiśmy a właściwie słuchaliśmy jak Madzia opowiada o przygotowaniach do matury. Madzia , jest bardzo spontaniczna i wesoła dziewczyną , tak zwaną duszą towarzystwa. Julia na wieczór założyła bardzo seksowna sukienkę .Tak krótką , że  widziałem jej czarne koronkowe majteczki .Bardzo podniecał mnie widok nóg Julii i nie mogłem się powstrzymać  by nie gładzić dłonią jej ud   . Julii najwyraźniej się to podobało bo od czasu do czasu gdy Madzia nie patrzyła na nas rozsuwała lekko nogi bym mógł dotknąć palcami  przez koronkowe majteczki jej cipki . Zrobiło się późno i Madzia oznajmiła nam ,że musi już iść spać bo jutro musi  się ostro zacząć uczyć .

    Wstała i podeszła do Julii położyła jej rękę na piersi i pochyliła się nad nią  bardzo powoli .Rozchyliła lekko wargi i namiętnie ją pocałowała  . Julia i Magda całowały się na moich oczach dość długo i namiętnie  pieszcząc się języczkami .Byłem  zaskoczony tą sytuacją , pierwszy raz widziałem aby córka w taki sposób  całowała się ze swoja mamą  . W ruchach Magdy dostrzegałem podniecenie i że ma wielka ochotę usiąść na Julii kolana . Nagle Julia odsunęła delikatnie acz stanowczo od siebie Magdę  .

    -No idź już spać kochanie . Powiedziała .

    Magda wyprostowała się posłusznie i uśmiechnęła się do mnie zalotnie.

    – OK. . Mamo idę już , a wy może jeszcze porozmawiajcie i powiesz Karolowi to co mi rano obiecałaś .

    Julia była najwyraźniej speszona tą całą sytuacją .

    -Dobrze ale zmykaj już . Odpowiedziała .

    Magda poszła do łazienki a my zostaliśmy z Julią sami w pokoju .Nalałem drinki i usiedliśmy już dużo swobodnie na kanapie . Julia wtuliła się we mnie .

    – O czym miałaś mi powiedzieć kochanie ? Zapytałem .

    Było widać po zachowaniu Juli ,że najwyraźniej chciała uniknąć tego pytania.

    -No dobrze .Skoro nalegasz . Odpowiedziała .

    -Znamy się już rok wiec powinieneś  wiedzieć ….Magda nie jest moja biologiczną córką . Adoptowałam ją jak miała 5 lat . Byłam samotna i chciała mieć dziecko .Ale wychowałam i kocham Magdę jak bym ją urodziła

    -To wspaniałe . Czy Magda o tym wie ? Zapytałem

    -Oczywiście .Odpowiedziała Julia i pocałowała mnie bardzo namiętnie .Najwyraźniej nie chciała kontynuować tej rozmowy .Przytuliłem ją mocno i zaczęliśmy się pieścić . Dotykałem jej cipki przez majtki i gładziłem ją palcami a ona masowała mojego olbrzyma przez spodnie .Jej dotyk stawał się coraz bardziej zachłanny . Rozpięła zamek w spodniach i masowała swoją delikatną ręką mojego penisa .Wiedziała jak mnie  podniecić .

    – Pragnę Cię kochanie . Powiedziałem .

    – Ja też cię bardzo pragnę .Odpowiedziała

    Magda skończyła się myć i zniknęła w swoim pokoju .A my z Julią po szybkiej kąpieli wylądowaliśmy w sypialni . Julia położyła się naga na łóżku . Jest przepiękną kobietą , ma duże kształtne  piersi, piękne krągłe biodra i cudowne długie zgrabne nogi .Przez chwilę podziwiałem jej wspaniałe ciało i uśmiechaliśmy się do siebie .Podszedłem blisko do poduszki i chwyciłem Julię za głowę  . Mój członek był już ogromny i prężył się tuż obok jej ust . Rozsunęła lekko mięsiste czerwone wargi bum mógł wsunąć  głowę olbrzyma do jej buzi   . Ogarnęła mnie cudowna rozkosz . Uwielbiam jak Julia pieści mnie w ten sposób . Polizała jego wielka głowę i pocałowała w sam koniuszek . Przysunąłem się bliżej tak by wejść w jej usta głęboko . Wkładała go sobie  coraz śmielej i poruszała głową . Od czasu do czasu wyjmowała go z buzi i szybkimi ruchami języka pieściła sam koniec .Była cudowna. Gładziłem jej miękkie  jasne włosy i jęczałem z rozkoszy .

    – Julio och ….tak ,tak, tak uwielbiam Cię !

    Położyłem dłoń na  piersiach, przez chwile je masowałem i delikatnie ugniatałem .Julia jęczała cicho podniecona i coraz bardziej starała się  zadowolić mnie swoimi pieszczotami. Palcami pieściłem nabrzmiałe sutki  jaj pełnych  piersi . Cudownie reagowały na mój dotyk.  Julia oddychała coraz głośniej i wiła się rozkosznie na łóżku .

    – Pragnę cię . Wyszeptała Julia .

    Byłem już bardzo podniecony a penis stał jak drąg . Jest dość duży dobrze ponad 20 cm i gruby .

    – Ja też cię pragnę. Odpowiedziałem .

    Położyłem się obok Juli i przytuliłem ją mocno . Przez chwilę całowaliśmy się namiętnie a nasze języki pieściły się i dotykały końcówkami  coraz szybciej .Pocałowałem Julię w szyję , piersi i niżej , w brzuch i jeszcze niżej . Uwielbiam pieścić jej pępuszek  językiem . Julia ,drżała podniecona. Rozsunąłem jej nogi i ugryzłem Julię  w udo .Jęknęła a przez jej ciał przeszedł dreszcz .Położyłem głowę miedzy jej uda a ona dotknęła dłonią moich włosów . Pocałowałem łechtaczkę .

    -Jest tak a słodka i wilgotna   .Pomyślałem

    Ścisnąłem łechtaczkę  wargami i przez dłuższą chwile pieściłem językiem .Cipka Juli  była już bardzo mokra . Przytrzymałem Julię za pośladki i zlizywałem sok rozkoszy .Pieściłem  falbanki językiem i wsuwałem go do środka . Julia wiła się  i jęczała coraz głośniej.

    – Chcę  poczuć go w środku …wyszeptała błagalnym tonem.

    Chwyciłem ją za nadgarstki i pocałowałem łechtaczkę .Pośliniłem dwa palce i wsadziłem je w rozedrgana cipkę mojej partnerki . Wsunąłem je jednym pchnięciem i zacząłem poruszać w tył i w przód . Julia wysunęła biodra do przodu .

    -Tak ,  TAK ! Krzyczała

    A ja rżnąłem ja palcami coraz szybciej. Na przedniej ściance  pochwy  wyczuwałem meszek , wiedziałem że Julia bardzo lubi gdy właśnie tam ja pieszczę .Nie trwało to długo kiedy Julią wstrząsnęły potężne dreszcze rozkoszy .Wstałem i wziąłem do ręki penisa .Sterczał napięty  i pulsował pożądaniem .Uderzyłem nim cipkę Juli , jęknęła . Położyłem na rozedrganej muszelce i przesunąłem parę razy po wargach sromowych ,uderzać głowa penisa  o jej łechtaczkę .

    – Tak , TAK  krzyczała

    – wejdź  mnie w końcu bo zwariuję!

    Wszedłem powoli ,centymetr po centymetrze wypełniając jej spragnioną i mokrą  cipkę swoim olbrzymem .Gdy penis wszedłem na dwie trzecie długości poczułem opór .Zacząłem rytmicznie  przesuwać nim do przodu i do tyłu .Czasami wyjmowałem go i czułem wilgotne gorące wargi sromowe Juli . Waliłem ją coraz mocniej i coraz bardziej stanowczo dobijałem do tylnej części pochwy. Rozsunąłem uda  i chwyciłem Julię za nadgarstki i jednym mocnym pchnięciem wsadziłem swojego olbrzymiego kutasa w jej cipkę do końca . Julia zajęczała głośno i otworzyła mocniej oczy .Zacząłem  rżnąć  coraz szybciej . raz , raz , raz .Julia wiła się na łóżku i rozkosznie jęczała a ja trzymając ją mocno za nadgarstki ruchałem ją coraz szybciej .Założyłem jej nogi na moje ramiona i czułem ją jeszcze wyraźniej , jeszcze mocniej wchodziłem do środka …i jeszcze gwałtowniej uderzałem penisem w rozedrgana cipkę Juli

    Raz, raz, raz , rżnąłem ją jak zwierzak .

    -Odwróć się teraz tyłem . Zażądałem

    Julia posłusznie uklęknęła wypinając w moim kierunku swoje krągły tyłeczek .Klepnąłem ją z całej siły w pośladek  i wszedłem  jednym gwałtownym pchnięciem. Przyciągnąłem ją mocniej za biodra do siebie  i naparłem z całej siły by mój kutas wszedł  do końca . Uniosłem głowę i ….

    Zauważyłem ,że drzwi do sypialni są otwarte a w  świetle korytarza widać postać Magdy. Jedną ręką wsunęła pod koszulkę i pieściła piersi a drugą dotykała pod majteczkami swojej  małą i wyraźnie już  wilgotnej muszelki. Magda wyglądała zjawiskowo i bardzo  podniecająco .Przez chwilę zastanawiałem się jak ma zareagować , ale byłem tak podniecony rżnięciem Juli ,że nie mogłem przestać . Chwyciłem Julię za włosy i rżnąc ją z całych sił .Uniosłem ją za włosy i chwyciłem za piersi  . Julia wiła się w moim uścisku  i krzyczała .Wiedziałem ,że zaraz dojdzie  . Klepnąłem Julię po raz kolejny w dupeczkę …raz, raz , raz .W tym czasie Magda wsadziła drugą rękę w bawełniane spodenki i najwyraźniej wkładała palce do swoje piczki . Była coraz bardziej  podniecona tym widokiem  przez co  rżnąłem Julię tak ostro jak nigdy dotąd . Ostro , bez opamiętania jak dziwkę  . Mała stała w drzwiach i pieściła się coraz głębiej i szerzej rozsuwała nogi .  Ścisnąłem mocno piersi Juli w swoich dłoniach  i ugryzłem ją w szyję z tyłu głowy .Julią wstrząsnęły potężne dreszcze , przeszywał jej całe ciało .Drżała i krzyczała  na całe gardło

    – OCH  TAK !!!…CUDOWNIE … TAK !!!!

    W tym samym momencie Magda jednym ruchem opuściła majteczki i  rozsunęła palcami  różowe wargi swoje cipki .Wjechała w nią dwoma palcami do końca .Słyszałem jak  ta cudowna młoda dziewczyna cicho jęczy i widziałem jak  pragnie spełnienia .

    -AAAA Tak …zaraz skończę ! Połóż się na plecach ! krzyknąłem do Juli .

    Położyła się posłusznie .Musiałem przez moment całą siłą woli przetrzymać wytrysk .Magdy stała nadal w drzwiach i również dochodziła .Jedną rękę trzymała nadal w cipce a drugą obejmowała futrynę drzwi do sypialni .Uderzyłem kutasem Julie w twarz  .

    – Bierz go ! Otworzyła usta i w tej samej chwili .

    AAAA  OCH!!! TAK!!!!

    Pierwszy ładunek spermy zalał jej usta …wyjąłem  kutasa i  następny strzałem zalał  twarz Juli   …dysząc  z obciągałem swojego kutasa spuszczając ostatnie krople spermy na duże , kształtne  piersi Juli.

    Madzia w tym czasie, przytuliła się do futryn całym ciałem  ….w jej oczach widziałem spełnienie.

    -Cudowna mała .Jest przepiękna , młodą i bardzo seksowną istotą .Pomyślałem

    Położyłem się na plecach i przytuliłem mocno swoja partnerkę . Pieściliśmy się jeszcze długo oddając sobie czułości .Nasze oddechy pomału uspokajały się .Usypialiśmy wtulenia a ja ciągle miałem przed oczami obraz tej małej.

    CDN

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Och Karol
  • Rok 2064 – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” – Rozdzial I – „Nettiver moja milosc”

    ROK 2064

     

    CZĘŚĆ PIERWSZA: „ZONA NUMER TRZY”

     

    ROZDZIAŁ I – „NETTIVER MOJA MIŁOŚĆ”

    Gdy masz osiemdziesiąt sześć lat, życie staje się udręką. Jednocześnie wiesz, że żyjesz, twoje ciało ciągle ci o tym przypomina. Nawet w nocy, podczas snu potrafi uzmysłowić ci, że nie jesteś trupem ale tak naprawdę stoisz już na granicy. Noc i sen to są słowa umowne. Nocny sen bez wspomagania, czyli tabletek jest krótki, za krótki, by się regenerować. Natomiast kiedy planujesz dzień, często ciało daje ci odpocząć w nieplanowanej drzemce. Oglądasz nettivie i zasypiasz podczas najatrakcyjniejszych filmów, transmisji czy wiadomości. Tak naprawdę ten nettivier można by wyrzucić na śmietnik. Nie dość, że jest to egzemplarz stary, z ograniczonymi funkcjami, to jeszcze przydzielony mi z opieki społecznej. No i na domiar złego został zainstalowany tylko w salonie. Jeżeli chciałbym mieć takie cacko w sypialni, to musiałbym zapłacić. Koszt takiego urządzenia przewyższa mój roczny limit utrzymania. Każdy kto mieszka w strefie drugiej i trzeciej, otrzymuje ten zestaw odbiorczo-nadawczy w ramach usługi społecznej za darmo. Nettivier to olbrzymi ekran grubości pół centymetra, instalowany na ścianie wraz z konsolą nawigacyjną, zespołem kamer, mikrofonów, czujników. To co najważniejsze by to wszystko prawidłowo działało, jest personalny chip, który wszczepia się w kark każdego obywatela. No oczywiście jest wybór, możesz zawsze uciec do strefy czwartej i pozbyć się tego. Jest jeszcze strefa pierwsza ale o niej tylko krążą legendy. Nikt tam nie był, więc trudno to werfikować. 

    Nettivier nadaje nieskończoną liczbę kanałów, chyba z całego globu. Nie gubisz się w tym tylko dzięki chipowi, który zbiera i przetwarza twoje impulsy mózgowe. Masz ochotę na sport i w tej sekundzie na ekranie pojawia się pełna paleta ofert sportowych: albo wizualizujesz numer propozycji, albo go wypowiadasz. Wtedy na ekranie pojawia się wybrana propozycja. Wadą mego urządzenia jest to, że nie mam dostępu do platform behawioralnych, czyli tych, które bym najchętniej oglądał. Kiedyś to nazywano porno. Te programy są legalne, oferują pełen zestaw ludzkich zachowań seksualnych. Oczywiście, dostęp do tych propozycji programowych jest cholernie drogi. No i jest jeszcze kategoryzacja, co także wiąże się z ceną. Kategoria pierwsza to solowe zabawy, rozbieranki i obnażanki wszelkiego typu, nagrania amatorskie i profesjonalne, druga to seks po bożemu, trzecia to jazdy swingersów. Wszystko oczywiście w hologramowym przekazie. Czwarty to zabawy BDSM. Nikt kogo znam, nie widział piątego poziomu. Więc trudno powiedzieć co oni tam nadają na ostatnim, dziesiątym, stopniu wtajemniczenia. Niby w swoim życiu widziałem tysiące przekazów pornograficznych ale staruszkowi, który już jest tylko widzem, zabrano możliwość podglądania tych ekscytujących ludzkich zachowań, młodych i zdrowych ciał. Zresztą mój nettivier nie ma przystawki robotycznej. Nowsze modele, oczywiście płatne mają ją wbudowaną. Wtedy jeszcze trzeba zakupić zestaw robotyczny. 

    Zestaw robotyczny to są skafandry, których działanie oparte jest na pneumatyce i automatyce. Skafander taki wewnątrz jest odpowiednio modelowany do twoich preferencji seksualnych. Posiadać może sztuczne waginy czy pneumatyczne chuje. Oczywiście hologramowe okulary, wziewna instalacja feromonalna czy urządzenia do imitacji wszelkiego typu wydzielin. Działanie takiej samopieprzącej maszyny znowu opiera się na sprzężeniach między mózgiem operatora, który pobudzany jest przez odpowiednio wybrany bodziec wizualny, a odbiornikiem i super centrum. Chip zbiera naszą burzę impulsów neuronalnych i wysyła je do centralnego układu sterowania. Tam ta informacja jest porządkowana i przetwarzana na nasze oczekiwania, które w formie elektronicznej pobudzają skafander. Niestety, nie jest to wyszukana wersja seksu robotycznego. Jeszcze piętnaście lat temu modne były humanoidy, ale po buncie maszyn inteligentnych zakazano ich produkcji i odebrano te maszyny społeczeństwu. Ponoć humanoidy obdarzone superinteligencją cierpiały, czuły się wykorzystywane seksualnie przez człowieka. Stąd przy stole rokowań z super-centrum, był to jeden z postulatów sztucznej inteligencji. Teraz wykorzystuje się jedynie proste maszyny, które nie czują dyskomfortu, płynącego z praktyk seksualnych człowieka. 

    Ja, niestety, zatrzymałem się na etapie zgrzebnego dildo, masażera prostaty, elektro-stymulatora prącia i, mojej perły w koronie, elektrycznej „Fuck-machine”. Nie liczę, oczywiście, kilku drobiazgów typu kulki analne i pierścienie. Teraz jedynie patrzę na te zabawki. Potencja odeszła w siną dal wraz z siedemdziesiątymi czwartymi urodzinami i, szczerze powiedziawszy, zamiast popersa powinienem używać pampersa. Z zabawami analnymi też dałem sobie spokój: kurewskie hemoroidy dwa razy podwiązywane i jedna operacja. Zresztą wraz z erą nettivera, nadeszła epoka permanentnej inwigilacji. Do jasnej cholery!!! Trzy panoramiczne kamery, z mikrofonami mam w samym kiblu. OK, OK, wiem, że to wszystko obserwuje jedynie maszyna. Jednak ja czuję, że nawet gdybym mógł, to by mi nie stawał, a bawić się maszynką do jebania, tak z wypiętą dupą? Gdy dildo penetruje cię po same uszy, a ty w amoku podkręcasz prędkość i moc na maksa, jaja ci latają między udami, a z kutasa kapie. No i masz świadomość, że nadajesz ze swojego domu, kibla, sypialni, salonu czy kuchni. Z drugiej kamery mają przebitkę na twój rozanielony pysk, bo przecież ci dobrze, jak ten silikonowy fiut o średnicy kieszonkowego pancerfausta ora ci dupsko. Wywalasz oczy na drugą stronę, pocisz się, sapiesz i jęczysz, tocząc ślinę z czerwonego ryja ale i cały czas nadajesz. No mówię, maszyna to ogląda. Pierdolona analizuje, zbiera dane, kataloguje. O nie, ta kurwa, jebana maszyna śmieje się do rozpuku. To ona wszystkie rozumy zjadła. To ona swymi miliardowymi oczyma śledzi wszystko. Każde wysrane gówno, każdy mocz, każdą palcówę. Analizuje, gromadzi, staje się z każdą sekundą mądrzejsza o nasze ludzkie doświadczenia. Jedno jest pewne: to pierdolona, ciekawska hipokrytka. No, bo co jej przeszkadzał seks z humanoidami? 

    Przed tą wojną z machinami, odkładałem sobie na model „Latino-Ricco 5 lux”. Wypasiony Latynos z trzydziestocentymetrowym zaganiaczem, z opcją wydłużania i pogrubiania. No, kurwa, czad! A tu dupa. Ta ciekawska pizda wywróciła świat do góry nogami. Trzy lata oszczędzałem, nie dojadałem, rzuciłem palenie, alkohol tylko na Nowy Rok. Każdy normalny gej marzy przecież o ostrym, głębokim rżnięciu przynajmniej raz na kwadrans, a humanoid był na pstryczek. 

    I dlatego niech ta cipa wie, że to jest mój protest. Kurwa, założyłem mój prywatny strajk okupacyjny na seks. Choć pewnie ona wie, że mi nie staje, a w dupie mam hemoroidy, więc kurwiszcze triumfuje w swej inteligencji o IQ powyżej słońca. 

    Siedzę w salonie, który pamięta początek wieku. Patrzę na prognozę pogody i zastanawiam się, na cholerę ją nadają? Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie spacerował po zonie trzeciej bez oddziału wojska albo wozu pancernego. Unoszę się ze starej, wysiedzianej sofy, podchodząc do otworu okiennego. Przez sito małych dziurek w pancernej okiennicy, staram się określić jaką faktycznie mamy pogodę. Chyba faktycznie jest słonecznie. Muszę ostro mrużyć oczy, by z tej plątaniny światła i niewyraźnych kształtów, ułożyć sobie obraz kiedyś znanej mi ulicy. Telford Way, króciutka uliczka między Shrewsbury Way, a Hope Street to zaledwie kilka domów. Większość z nich to dwa lub cztery małe mieszkanka, połączone ze sobą w mały budynek z podjazdem i namiastką trawnika. Wszędzie podobny układ mieszkania: maleńki hol, salon, kuchnia, spiralne schody prowadzące do sypialni i łazienki na piętrze. Mój „flat” ma nieco inny układ. Z salonu wąskiej kiszki, mam trzy drzwi, prowadzące do kuchenki, łazienki i sypialni. Całe szczęście wszystko na jednym poziomie. Nade mną jest bliźniacze mieszkanie, do którego prowadzą strome i wąskie schody. Mieszka w nim para starych Indusów. Czasem słyszę ich szuranie o podłogę albo zupełnie nieznany mi język. Cały budynek to są cztery takie mieszkania, które razem tworzą bryłę budynku z czerwonej cegły, ze stromym dachem pokrytym ciemnoszarą, cementową dachówką. Cały ten kwartał wybudowany został w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku i stanowił część robotniczej dzielnicy miasta Chester. Kompleks tych małych domków, wybudował tutejszy magistrat w ramach mieszkań socjalnych. Z czasem przez zasiedzenie lokatorzy wykupywali te mieszkania, po preferencyjnych cenach. Część z nich potem była wynajmowana, najpierw młodym Brytyjczykom, potem emigrantom różnej maści i narodowości. Dziś to jest ludzki śmietnik, strefa ludzi na utrzymaniu. Nikt z nas przecież nie pracuje. Wszystko otrzymujemy. Na poziomie dwudziestu tysięcy jednostek żywotnych rocznie. Wikt, opierunek, opiekę medyczną, twarde prawo i wszechobecną tv nettviwer, która wiecznie nas inwigiluje i bada. 

    Nie ma zieleni, wszystko zdechło. Kiedyś zielone „yardy” są tylko zgorzelą, która odsłaniała kamienistą glebę. Kikuty drzew i krzewów dawno zostały wycięte. Pustka i cisza, żadnego przechodnia. Czasem tylko przelatują zwiadowcze maszyny, śledzące nieustannie teren. Spoglądam jeszcze chwilę i siadam znowu na starej sofie by bezmyślnie, oglądać jakieś show. Ta moja okolica właściwie jest spokojna, nie to co inne części mojej strefy. Tu mieszkają sami starcy. Już od lat w zonie trzeciej nie ma sklepów, banków czy innych usług. Niebezpiecznie jest tam, gdzie mieszkają młodzi ludzie. Rozpiera ich energia, a są skazani na wiekuiste bezrobocie. Tylko mieszkańcy drugiej strefy są produktywni, oni mają pracę, serwisują pierwszą i trzecią zonę. Niestety, nigdy nie kwalifikowałem się na mieszkańca zdolnego do pracy. Nigdy nie było zapotrzebowania na słabych fryzjerów damsko-męskich. To teraz i tak załatwia robot domowy. Kurwa, co za świat! Masz być przyklejony do siedzenia i oglądać nettiver. Ciekaw jestem czy z tego powodu fabryka produkująca maści na odciski dupy Ma zwiększoną produkcję. 

    Wracając do młodych. Oni balansują na linie. Teraz za byle gówno możesz zostać unicestwiony przez drona lub oddziały szybkiego reagowania czyli mieszankę wojska i policji. Podobno tam, gdzie mieszkają ci młodsi, można dostać alkohol, dragi i po łbie. Nie ma pieniądza jako takiego, ale są, tak zwane, jednostki egzystencjalne. Więc wszystko odbywa się drogą wymiany. Towar za towar. 

    Po tym wszystkim co przeszliśmy i jak teraz żyjemy dziwię się, że ludzie decydują się na dzieci. Choć podobno prawie połowa rodzi się chorych lub zmieniona genetycznie. Takie dzieciaki są odbierane rodzicom i… no właśnie następna zagadka. Nikt nie zna ich losu. 

    Żeby żyć w zonie pierwszej trzeba mieć na koncie miliony jednostek egzystencjalnych. Tam ponoć jest wolność ale to ponoć, bo nikt nic nie wie na pewno. Światem i tak rządzi ta wredna, bezwstydna i ciekawska suka maszyna, super-centrum. No właśnie. Muszę położyć dłoń na konsoli, ona pobierze kroplę krwi i zbada różne parametry mego ciała jak puls, ciśnienie. Krew zostanie poddana analizie, wszystko zostanie zapisane, wnioski wyciągnięte, dane przesłane do suki numer dwa, mojej opiekunki społeczno-medycznej, Pegi Keith. No, a ja oczekuję jej co tygodniowej wizyty, zaraz powinna się tu zjawić z tym szwadronem śmierci. Ma ona lepszą obstawę niż były prezydent USA czy eskorta konwojująca pieniądze do banku. Tak ona jedyna mnie odwiedza, przywozi leki, żywność, ubrania i wszystko inne co niezbędne do życia, a co oferuje opieka społeczna.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi

     Chcę przedstawić  moje opowiadanie. W zamierzeniu ma to być humoreska S-F. Zdradzić jedynie mogę, że bohaterem będzie starzec, gej, który dzięki pewnemu zrządzeniu losu, przechodzi transformację i wędruje przez dziwny, okaleczony świat w poszukiwaniu erotycznych wyzwań, które zaprowadzą go, do odkrycia swojej innej strony. 
    Będzie ono się składało z trzech części. W pierwszej części przedstawię wam bohatera. Bedzie to rys świata w którym żyje, jak doszło do tego, że ten jego świat tak wygląda. Żeby to zrozumieć, trzeba będzie wędrować z bohaterem na podlaską wieś, do Warszawy, Londynu, Berlina. To próba portretu, jaki obraz z niego się wyłoni, tego nie zdradzę. Powiem tylko, że będą sceny brutalne, a także przepojone mocnym seksem. 

    W części drugiej Albin przechodzić będzie metamorfoze, dzięki pewnemu figlowi losu. To nasz bohater zaprowadzi nas do części trzeciej, gdzie odnajdziemy delikatną tkaninę uczuć romantycznym uniesieniem.

  • Noc u mlodszych kuzynek

    W poprzedniej części historii z moimi kuzynkami opowiadałem o sytuacji, która miała miejsce pod prysznicem. Dziś opowiem, o tym co miało miejsce później… 

    Obudziłem się rano w telewizyjnym pokoju, który znajdował się obok sypialni kuzynek. Rozmyślałem o wczorajszym zdarzeniu pod prysznicem. Obie położyły się dość szybko spać. Może były zmęczone… któż to wie? Nie zmienia to jednak faktu, że przeżyłem z nimi coś niesamowitego. To co zapewniły mi Paulina i Kasia, nie zapewni mi już żadna dziewczyna. W pewnym momencie moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.  
    – Proszę! – odpowiedziałem. 
    Do pokoju weszła Paulinka. Miała rozpuszczone włosy i piżamkę. Wyglądała cudownie. 
    – No hej! – odpowiedziała – Wypocząłeś po wczorajszym? 
    – Hej. Jestem jeszcze przemęczony. Myślałem całą noc… A nasi starzy wrócili? 
    – Tak. Wrócili około czwartej nad ranem. Trochę pospali, ale już przygotowują śniadanie. Choć do kuchni – powiedziała z tajemniczym uśmiechem, po czym wyszła i zamknęła za sobą drzwi.  
    Szybko ubrałem się i pobiegłem na śniadanie. Zostałem gorąco powitany przez ciotkę, wujka i mamę. Ojciec poklepał mnie tylko po ramieniu i wyszedł na dwór, aby zapalić papierosa, a kuzynki przywitały się znów bardzo oschle, aby nie wzbudzać podejrzeń.  
    – I co? Udało wam się wczoraj znaleźć wspólny język? – spytała mama. 
    – Jasne – odpowiedziała Kasia, uśmiechając się do mnie.  
    Ulżyło mi, ponieważ myślałem, że jest na mnie obrażona za wczorajszy brutalny anal, którego nie wytrzymała, a okazało się, że jest zupełnie inaczej. 
    – Co robiliście ciekawego wczoraj? – spytał wujek. 
    Paulina prawie się zakrztusiła, a ja próbowałem zachować spokój. 
    – Oglądaliśmy American Pie – odpowiedziałem i puściłem oczko do dziewczyn. 

    Była sobota, więc moi rodzice i ciotka znów postanowili poimprezować i pojechać na dancing. Wujek musiał niestety jechać na nocną zmianę do pracy, więc nie mógł jechać. Oznaczało to dla mnie kolejny wieczór spędzony z dziewczynami. Od początku dnia nie miałem z nimi okazji porozmawiać sam na sam. Czekałem, więc tylko na chwilę kiedy wszyscy starsi opuszczą dom. Gdy ta chwila nastąpiła, tak jak ostatnio postanowiliśmy z kuzynkami udać się do pokoju telewizyjnego. Usiadły obok mnie na kanapie, przyglądając mi się. 
    – To co robimy, kuzynku? – spytała Kaśka. Wyglądała, jakby miała na mnie chęć. Zdziwiło mnie jej zachowanie, bo ostatnio pod prysznicem była niechętna i z początku nie chciała się przyłączyć do naszych zabaw. Teraz jednak było całkowicie inaczej. 
    – A może włączymy jakiś horror, co wy na to? A potem zrobimy to? Mamy przecież całą noc dla siebie. – zaproponowała Paulina.  
    Zgodziliśmy się i Paula puściła ”Nieodebrane połączenie”. 
    Kiedy film się skończył byłem senny, dziewczyny chyba też. Postanowiliśmy iść spać. Chciałem zaproponować im kolejne seks zabawy, ale wstyd mi było. Zdecydowaliśmy się, więc iść spać. Każdy udał się, więc do swojego pokoju. Położyłem się w wygodnym łóżku, przypominając sobie zabawy pod prysznicem i piękną sterczącą dupkę Paulinki. Po chwili światła zgasły i zapadła ciemność. W końcu zrobiło mi się błogo i już prawie zasypiałem. Nagle usłyszałem, że ktoś po cichu otwiera drzwi. Z początku się przestraszyłem, ale domyślałem się kto to może być. W moim kierunku po cichu skradała się postać i w pewnym momencie wślizgnęła się pod kołdrę. 
    – Siemka. Myślałam o tobie cały czas. Nie mogłam się powstrzymać – wyznała Paulinka i nagle zbliżyła się do mnie i już po chwili całowała mnie gorącą wsuwając język do ust. Macałem ją po całym ciele, zsunąłem z niej piżamkę. Poczułem jej całe ciało, tak blisko mojego… Jej czarne włosy dotykały mojej twarzy. Była coraz bardziej namiętna.  
    – Kocham Cię – powiedziała – mam w dupie to, że jesteś moim kuzynem. Kaśka się tylko na ciebie napala, nic więcej, a ja cię pokochałam. Jesteś boski! – mówiła, po czym zsunęła mi spodnie od piżamy. To mnie niesamowicie podnieciło. Po chwili mój członek, który dotykał jej podbrzusza, popadł w odrętwienie. Najważniejsza była tylko ona i ona. Nikt inny się nie liczył. Była taka słodziutka.  
    – Zróbmy to! – powiedziała. 
    – Nie możemy. Jesteśmy kuzynostwem.  
    Nie odpowiedziała, ani słowem. Bez pytania usiadła na mojego rumaka, w taki sposób, że wszedł jej w cipkę. 
    – I co teraz? Wycofasz się? – spytała wyzywająco. 
    – Nigdy w życiu – odpowiedziałem. Chwyciłem ją za ramiona i zsuwałem na niego coraz bardziej. Po chwili pisnęła. 
    – Ałć. Chyba coś mi pękło. Jezu!!! 
    – Spokojnie – odpowiedziałem – to tylko błona dziewicza, każdej lasce pęka. 
    Uspokoiłem ją trochę i nie zwracaliśmy już uwagi na kilka kropel krwi, które spłynęło po moim penisie. Oboje wiedzieliśmy, że to od błony. Nadziewałem ją jeszcze bardziej, aż w końcu kiedy wszedł już prawie cały poczuliśmy blokadę. Posuwałem ją powoli, a ona jęczała, nadal mnie całując. Postanowiła przyspieszyć i poruszała całym ciałem coraz szybciej i szybciej. W końcu cała zadrżała, krzycząc: ”Jesteś boski!” i doszła, a ja po chwili spuściłem jej się głęboko w cipkę.  
    – Byłeś niesamowity – powiedziała. 
    – To ty byłaś niesamowita – odpowiedziałem. 
    Wyszedłem z niej i leżeliśmy nago obok siebie. 
    – Ok. A teraz skarbie połóż się na brzuchu- rozkazałem. 
    Wykonała rozkaz od razu. Leżąc wypięła dupkę, a ja położyłem się na niej i powoli włożyłem kutasa. Potem rżnąłem ja już w takim tempie, że krzyczała za głośno. Bałem się, że obudzi Kaśkę, której nie chciałem już zadowalać. W Paulince naprawdę się zakochałem. Pokochałem ja za jej odwagę, pewność siebie i za to, że była tak miła i troskliwa. Pchałem go coraz głębiej, klepiąc ją w dupkę i ciągnąc za długie włoski.  
    – Dochodzę – powiedziałem – gdzie się spuścić? 
    – Spuść się we włosy – powiedziała – to mnie cholernie kręci. 
    Zdziwiła mnie ta odpowiedź, ale tak uczyniłem. Kiedy czułem, że dochodzę, wyszedłem z dupki i nasienie poleciało wprost na włosy.  
    – Ok, a teraz jeszcze resztki spermy z penisa wetrzyj mi we włosy. 
    Natychmiast wykonałem polecenie. Następnie położyłem się na nią i zasnęliśmy nago wtuleni w siebie. Obudził nas dźwięk klucza w zamku. Wiedziałem już co się święci. Przyjechał wujek z nocnej zmiany.  
    – Co robimy? – spytałem. 
    – Leżmy tak dalej – zaproponowała – mam już dosyć udawania, że ciebie kocham. 
    Przestraszyłem się. Paulina chyba nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji.  
    Nagle drzwi pokoju zaczęły powoli się otwierać. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Boski
  • Karkonosze cz. 1

    Sesję zaliczyłem tylko w części. Reszta na wrzesień. Postanowiłem wyjechać i odpocząć. Może zmienić środowisko. Za dużo piłem i właściwie obracałem się w grupie, w której liczył się tyko seks i alkohol.
    Był początek lipca. Spakowałem plecak, do którego przytroczyłem mały namiot i materac dmuchany. Do środka trochę ciuchów i wałówkę na drogę. Wskoczyłem do “Żabki” po połówkę do pociągu. Nigdy nie wiadomo kogo się tam spotka. Pociągiem miałem jechać do Jeleniej Góry a dalej autobusem. Była bardzo ciepła noc początku lipca. Pojechałem tramwajem na Dworzec główny. Kupiłem bilet i poszedłem na peron.
    Już w kolejce do kasy zwróciłem uwagę na dwie małolatki, z których jedna zerkała na mnie swoimi dużymi niebieskimi oczyma. Wyglądały na gimnazjalistki. Wyższa – to ta która na mnie zerkała – bardzo ładna blondynka, ze szczególnie ładnymi, jakby stworzonymi do całowania ustami, szczupła ale nie chuda, z głębokim wcięciem w talii, które podkreślało jeszcze bardziej jej bardzo kształtną pupcię. Obcisła podkoszulka ala bokserka wyraźnie opinała jej nie osłonięte dodatkowo staniczkiem młodziutkie cycuszki, których wiecznie twarde sutki odznaczały się na materiale bluzki. Miała jeszcze na sobie króciutką, szeroką, kraciastą spódniczkę i kurtkę jeansową. Długie, szczupłe i bardzo zgrabne nogi, opalone na złocisty kolor dopełniały jej ponadprzeciętną urodę.
    Druga, to lekko pucołowaty, o zielonych oczkach, rudzielec. Nie taka ładna jak blondynka ale zauważyłem, że jak się uśmiechała to robiły jej się śliczne dołeczki w policzkach. Była też znacznie niższa i tęższa od kumpeli. Ubrana była w niebieskie jeansy i rozpinaną bluzę dresową nałożoną podobną bokserkę jak koleżanka. Miała jeszcze coś w sobie. Bardzo dźwięczny i niezwykle miły dla ucha śmiech, z którego bardzo często korzystała w rozmowie z przyjaciółką. Stały dwie osoby za mną i nie wiem czemu ale oglądałem się na nie nader często.
    O dziwo na peronie okazało się, że jedziemy w jednym kierunku. Stanęły całkiem blisko i teraz szepcząc coś, obydwie zerkały coraz częściej w moim kierunku.
    Może się przedstawię. Na imię mam Wojtek. jak dobrze pójdzie to w przyszłym roku będę na trzecim roku informatyki na UAM-ie. Mam 188 cm wzrostu i ważę prawie 90 kg. Częsty basen i poranne bieganie dawały mi budowę ciała ładnie umięśnioną. Na uczelni i nie tylko miałem dosyć duże powodzenie u płci przeciwnej i korzystałem z tego, nie wiążąc się na stałe, ruchałem niemal codziennie inną panienkę. Dlatego postanowiłem trochę od tego odpocząć a tu znowu te małolatki.
    – Czy może jedzie pan do Szklarskiej? – wyrwało go z zamyślenia.
    To wyraźnie odważniejsza blondynka rzuciła mu to pytanie.
    – Tak chcę się zatrzymać na Kempingu “Pod Ponurą Małpą” – odburknął.
    – Ja pytam poważnie a pan sobie żartuje – blondynka zrobiła przepisowy ryjek.
    – Wcale nie – uśmiechnął się do niej – bardzo lubię to miejsce.
    – Bo widzi pan – spojrzała na niego spod byka – my pierwszy raz jedziemy gdziekolwiek same.
    – No i …
    – No i jeśli sie pan zgodzi to chętnie się do pana przyłączymy i skorzystamy z pańskiego doświadczenia.
    Uznałem, że właściwie to mogę pokazać smarkulom kilka fajnych miejsc w Karkonoszach, które znałem jak własną kieszeń.
    Pociąg mieliśmy o 1.45 a koło 8 mieliśmy być w J.G. Potem autobusem do Szklarskiej i koło 9 na kempingu.
    Wpakowały się za mną do przedziału. Potem jeszcze wsiadło 2 mężczyzn około 35 lat i jedna kobieta 25. Byli razem. Jak się okazało jechali do Wałbrzycha a więc czekała nas wspólna 5 godzinna podróż.
    Ledwo pociąg ruszył a panowie wyjęli litrową Finlandię, dużą Mirindę i trzy szklaneczki.
    – Proponuję dla pań drinki a my panowie po kieliszeczku – zaproponował i wtedy ten drugi wyjął komplet metalowych kieliszków.
    Po godzinie wiedziałem już, że kobieta ma na imię Marta, dziewczyny to blondynka Ola i rudzielec Oliwia a panowie to Patryk i Marek. Litrowa butelka padła szybko i zauważyłem, że małolatki już po pierwszym drinku miały dosyć. Śmiały się głośno z opowiadanych dowcipów, które były coraz ostrzejsze, pełne wulgaryzmów i zmierzające w kierunku seksu.
    Nagle Marek zaproponował grę w butelkę. Zabawa miała polegać na tym, że ten na kogo wskaże szyjka ma opowiedzieć o swoim pierwszym doświadczeniu seksualnym. Rozlaliśmy teraz moją wódkę i zaczęła się zabawa.
    Szyjka butelki wskazała na 25-letnią Martę.
    “Było to troszkę ponad 10 lat temu. Byłam może w waszym wieku” – tu wskazała na nastolatki – “Był wrzesień. Dziwiliśmy się, że nie było lekcji wf. Wreszcie po dwóch tygodniach – przybył ON, nasz nowy nauczyciel.
    Miał 24 lata. Był świeżo po studiach. Przystojny i taki męski. Po rozgrzewce rozciągnęliśmy siatkę i zaczęliśmy grać w siatkówkę. Nagle źle stanęłam i poczułam ból w kostce. Szybko pobiegł do kantorka i przyniósł coś, czym popsikał na moją kostkę i ból zelżał. Puścił klasę do szatni a mnie wziął na ręce i zaniósł do swojego kantorka. Położył na stercie materaców i poczułam jak zaczął masować moją kostkę. Nagle jedna jego dłoń uciskała dalej bolące miejsce a druga zaczęła gładzić moją łydkę i wędrowała coraz wyżej. Strach zaczął paraliżować moje reakcje. Jęknęłam coś tam, że ja jeszcze nigdy, że się boję. Ale wtedy już obydwie dłonie pieściły moje uda i po chwili, jak rozchylił mi nóżki, dołączyły do nich jego usta i język. Coś we mnie zawrzało i już bardzo pragnęłam tego. Wplotłam palce w jego włosy i bawiłam się nimi, lekko pociągając. Zaczął ściągać mi spodenki razem z majteczkami. Rozkraczyłam jeszcze mocniej nóżki i wtedy wepchnął mi w pizdeczkę swój język. Przeszył mnie dreszczyk rozkoszy a kostka jakby przestała boleć. Pociągnął mnie tak, że moja pupcia znalazła się na skraju materaców. Klęknął między moimi nóżkami i kolanka rozchylając mocno podniósł do góry. Czułam, że czymś twardym i dużym pociera po mojej mokrej i śliskiej od soczków szparce. nagle pchnął tym i poczułam jak wślizguje się we mnie. Bardzo bolało ale i podniecało. Coś krzyczałam. Uciszył mnie zatykając usta a potem wkładając mi do buzi dwa palce. Pchnął to coś we mnie znacznie głębiej i wtedy poczułam jakby to mnie rozrywało. Cofnął to i znowu pchnął. Poczułam to głębiej w sobie. Znowu cofnął i znowu pchnął. Zaczął to robić coraz szybciej i gwałtowniej. Nagle jego uda zaczęły klaskać o moje pośladki a mój wzgórek dotykał jego podbrzusza. Ruchał mnie chyba z 15 minut. Ból zamienił się w ogromną rozkosz, która ustępowała by zaraz powrócić jeszcze większa. Nagle i jego ciałem targnął dreszcz. Wyjął ze mnie swojego kutasa i zalał brzuszek białą spermą. Następne salwy przyjęłam do buzi i połknęłam zaskoczona słodkawym smakiem. Potem spotykaliśmy się dosyć często. Po maturze zaszłam z nim w ciążę i teraz siedzi tu z nami. To Patryk.” – wstała i pocałowała jednego z mężczyzn namiętnie w usta.
    Spojrzałem na siedzące naprzeciwko mnie małolatki. Obie słuchały z ogromnym przejęciem. Ich prawe rączki były głęboko wepchnięte w majteczki a w kroczu jeansów rudzielca pojawiła się mokra plama.
    – To śliczna opowieść, Marto i pewno nie jedna gimnazjalistka chciałaby tak samo skończyć kontuzję na wf-ie – stwierdziłem, czując jak stwardniał mi mój kutas.
    Rozlaliśmy resztę wódki i Marta zakręciła butelką. Wypadło na Marka. Mijaliśmy właśnie Wrocław.
    “Och było to właśnie w tym mieście” – zaczął 35-latek – “Miałem wtedy 17 lat i byłem tu na weselu mojej starszej o pięć lat kuzynki. Byłem z rodzicami i jako parę przypisano mi siostrę panny młodej, moją rówieśnicę, Patrycję. Była wtedy bardzo ładną dziewczyną. Teraz też jest piękną kobietą. Była też już wtedy bardzo rozwinięta. Miała piękne i dosyć duże cycki, ładną pupę i pełne, bardzo umięśnione uda. W króciutkiej sukience wyglądała naprawdę bosko. Już koło 9-tej mocno popiłem i siostra Pati poprosiła ją żeby zabrała mnie na spacer. Było to lato i był bardzo ciepły wieczór. nagle Patrycja skręciła na działki. Podeszła do jednej z furtek i podeszliśmy do altanki. Z nad drzwi sięgnęła klucz i weszliśmy do środka.
    Usiadłem w fotelu a ona bach mi na kolana. zaczęliśmy się całować. lekko przetrzeźwiałem. Czułem jak mój kutas aż chce wyskoczyć ze spodni. Nie trwało długo a uwolniła go i wzięła do buzi. Zaczęła ostro ssać i połykać głęboko, jednocześnie pieszcząc moje jajka. Robiła to z ogromną wprawą. Szepnąłem, że ja jeszcze nigdy. Powiedziała, że mnie nauczy. Nagle wstała i zrobiła przede mną cudowny striptiz. Kutas stał mi i myślałem, że za chwilę wybuchnie. – Możesz do środka – szepnęła klękając na fotelu z kolanami koło moich pośladków. Zaczęła osuwać się na dół ciągle nabijając się na mojego dosyć dużego chuja. Pupa dotarła do moich ud. Byłem w niej całym kutasem i wtedy zaczęła mnie ujeżdżać. Nie trwało to długo. Miałem kilka potężnych wytrysków, którym towarzyszył długi męski orgazm. Potem wyruchałem ją znowu. Teraz trwało to znacznie dłużej. Ona też szczytowała.
    Wróciliśmy na wesele tuż przed oczepinami. Potem jebaliśmy się jeszcze raz tej nocy i więcej to nam się nie udało. Tak kuzynka zrobiła ze mnie mężczyznę.”
    – To też piękna opowieść – skwitowałem.
    Pociąg wjeżdżał na peron w Wałbrzychu. Nasi towarzysze wysiedli ale dziewczynki dalej trzymały dłonie w majteczkach.
    – A wy już to robiłyście? – spytałem wprost.
    – Nie ale bardzo bym już chciała – szepnęła rozmarzona jasnowłosa Ola.
    – Ja też – Jak cień dodała Oliwia.
    – No cóż. Może to właśnie w te wakacje – powiedziałem i zaczęliśmy się zbierać do wysiadania.
    C.D.(jak będziecie chcieli)N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Szkola dla suk tom 8

    XVIII

    Suka dostała do pyska pałę Parlamenta i zaczęła ją obciągać. Była bardzo gruba. Blondi nigdy wcześniej nie udało się wziąć jej do pyska całej, a dziś ten kutas wchodził jej do gardła bez przeszkód. Suka jęczała ulegle z wypełnionym po brzegi pyskiem i spoglądała w oczy obu Masterów na przemian. Kutas Parlamenta idealnie wypełniał jej pysk. Stymulował wnętrze jej ust jak żaden inny. 
    – Taaak, suko. Grzeczna dziwka – chwalił ją Parlament. Po chwili przekazał jej smycz Rocco. Jego seksowny, jeszcze dłuższy i lekko skrzywiony kutas znalazł się w jej ustach. Blondi obciągała go i nadziewała się po same jaja tego pokaźnego sprzętu. Po każdym ruchu jej ust, kutas był cudownie śliski i mokry. Domina klęczała nieopodal i przyglądała się wszystkiemu, pieszcząc sobie cycki. Nie zamierzała się wtrącać. Te kutasy były tylko dla Blondi. Ona miała dostać tylko spermę.
    – To co? Pierdolimy tę dziwkę na ostro? – zapytał Parlament Rocca?
    – Tak jak na to zasłużyła – odpowiedział Rocco i zaczął gwałcić pysk Blondi bez żadnej litości. Jęczał głośno i jebał ją raz za razem dopychając kutasa do samego końca. Suka dyszała i stękała z podniecenia. 
    – Nie zamykaj pyska, kurwo. Szeroko – rozkazał jej Rocco. Dziwka otworzyła pysk najszerzej jak umiała, a jego kutas pierdolił ją brutalnie. Ślina lała jej się na cycki i na posadzkę. Odruchowo jej usta zaczynały się zaciskać, a Master od razu ją skarcił:
    – Nie zamykaj mówiłem! Nawet się nie waż. 
    Co jakiś czas Rocco wyciągał pałę całkowicie z ust Blondi, a nitki bardzo gęstej śliny ciągnęły się z jej gardła aż do główki kutasa. Master rozcierał je suce po pysku i znów ostro ją jebał w rozwarty szeroko pysk. Suka była bardzo szczęśliwa. Jej buźka była uśmiechnięta i mega podniecona. 
    – A teraz do drugiej pały, dziwko – rozkazał Rocco i podał smycz Parlamentowi. Ten powoli wsunął chuja do ust Blondi i pchał go aż do końca. Przytrzymał sukę mocno za smycz i nie pozwolił jej cofnąć głowy. Szarpiąc silnie za smycz kontrolował pysk tej dziwki i nadziewał ją sobie na kutasa tak jak chciał. Znów przytrzymał ją z całą pałą w gardle i wskazał palcem swoje jaja.
    – Liż tutaj, kurwo. 
    Suka wysunęła języczek i zaczęła lizać wielkie jaja Parlamenta. 
    – Grzeczna suka – pochwalił ją spokojnym, ale stanowczym tonem – Nie przestawaj. 
    Blondi zaczynała dławić się tym wielkim i grubym kutasem, ale nie dawała za wygraną i posłusznie lizała jądra tego Mastera. Parlament w końcu wyjął jej pałę z pyska i uderzył ją kilka razy w nagrodę, a potem szarpnięciem za obrożę dał jej znak, żeby robiła swoje. Suka obciągała powoli, ale dokładnie i do samego końca. Jej usta docierały do samych jaj i wracały do główki, po czym snów sunęły po tym cudownym kutasie, aż jej nosek odbijał się od brzucha mężczyzny. Dziwka patrzyła w oczy przystojnemu klientowi, zachwycona grubością jego kutasa. Obaj mężczyźni mieli inne style szmacenia suk. Parlament dominował suki siłą spokoju i stanowczością. Był mniej brutalny i powolniejszy, ale za to stanowczy i wymagający. Rocco natomiast to była czysta energia i ostrość pierdolenia. Uzupełniali się idealnie. Co jakiś czas Parlament przytrzymywał sukę nadzianą na jego pałę do końca i wskazywał palcem jaja, która miała lizać. Dziwka uwielbiała to robić. Była z siebie bardzo dumna, kiedy tak wielkie kutasy tkwiły jej w gardle, a ona mogła zajmować się jajami. To była podwójna sucza przyjemność. Nie dość, że jej pysk był wypełniony jak należy, a gardło zatkane ogromną, seksowną główką kutasa, to jeszcze rozkoszowała się smakiem jaj i pieściła sobie język o ich delikatną skórę. Parlament przekazał smycz Rocco i powiedział spokojnie:
    – Zajebista dziwka. 
    Każdy komplement i wyzwisko były dla Blondi jak minuta lizania jej cipki. Za każdym razem, kiedy je słyszała, jej cipka robiła się jeszcze bardziej mokra. Rocco złapał za smycz i pociągną dziwkę do siebie. Spojrzał na jej pysk. Był cały oblepiony śliną i zruchany. Zachwycony Master powiedział tylko: – Ale suka! – i znów zaczął jebać ostro jej gardło. Blondi wiedziała już czego oczekuje i starała się otwierać usta najszerzej jak się da i nie zamykać ich ani na chwilę. 
    – O tak, suko, nie zamykaj – powtarzał Rocco i jebał ją bardzo szybko i mocno w gardło jak młot pneumatyczny. Kiedy opadał z sił od tak energicznego jebania, wyciągał obłędnie oblepionego mokrą śliną Blondi kutasa i kładł go jej na pysku, jęcząc z rozkoszy. Suka lizała mu jaja i czuła ciężar jego pały, która przykrywała jej całą buźkę. Jęczała głośno i uśmiechała się suczo ze szczęścia. Rocco na przemian gwałcił jej otwarty pysk i pozwalał jej lizać swoje jaja. W końcu o smycz upomniał się Parlament. Przyciągnął sukę mocno do swoich jaj. Nie musiał nic mówić. Blondi wiedziała, że ma je lizać i posłusznie pieściła językiem te dwie nabrzmiałe, męskie kule suczej rozkoszy. Po pewnym czasie oderwał jej pysk od jaj znów nadział ją na swoją rewelacyjną pałę, każąc suce obciągać ją powoli i dokładnie, jakby spowolniony ruch jej mokrych, opiętych warg po jego kutasie sprawiał mu największą przyjemność. W końcu wyciągnął jej kutasa z pyska i zapytał: 
    – Kim jesteś?
    – Głupią kurwą – odpowiedziała nieśmiało Blondi. Gęsta, ubita ślina bajecznie sklejała jej usta i przy każdym jej słowie między jej wargami ciągnęły się grube nitki tego seksownego kremu. 
    – Kim?? – dopytał się stanowczo Rocco?
    – Głupią kurwą – powtórzyła głośniej i z dumą suka.
    – Od czego jesteś? – dopytywał Parlament.
    – Od rżnięcia pyska – odpowiadała Blondi.
    – I od czego jeszcze?
    – Od zalewania spermą – powiedziała z uśmiechem suka i spoglądała oblizując się raz to na jednego, a raz na drugiego Mastera. 
    – No to obciągaj, suko – rozkazał jej Rocco i tym razem pozwolił dziwce samej nadziewać się na jego kutasa. Blondi robiła to tak chwilę wcześniej z kutasem Parlamenta. Powoli, ale dokładnie i do końca. Za każdym razem, kiedy jej usta docierały do jaj, wydawała z siebie odgłos rozkoszy:
    – Mmmm, mmmm, mmmm, mmmm… – jęczała głośno i miarowo w równych odstępach. Rocco wzdychał z podniecenia, aż po minucie takiego obciągania znów zaczął pierdolić tą dziwkę ostro i z impetem.
    – Zajebista dziwka do jebania gardła – pochwalił ją, kiedy wyciągnął z jej pyska niewiarygodnie mokrego od śliny kutasa. Blondi była pod wrażeniem. Jeszcze z jej pyska nie lało się tyle śliny, a widok tych pał całych poklejonych jej oralnym kremem był bajecznie podniecający. Domina wciąż klęczała cicho obok i nie odrywała oczu od swojej suki i kutasów. Ani na chwilę nie przestawała pieścić sobie piersi i sutków i była zachwycona nowymi kutasami, które dzięki Blondi zdobyła dla siebie i swoich suk. Nie mogła się doczekać, aż sama będzie mogła poczuć je w pysku. Patrzyła jak mężczyźni wymieniają się pyskiem suki jeszcze kilka razy i wiedziała, że zaraz zaczną się spuszczać. Była zachwycona techniką jebania pyska, która prezentował Rocco. Jeszcze nikt nigdy nie pierdolił jej gardła, zakazując zamykać pysk. Mała dziwka wyglądała obłędnie podczas takiego gwałcenia i Treserka miała bardzo mokro na samą myśl, że ten Master będzie gwałcił ją tak samo swoim seksownym, wielkim kutasem. 
    – Chodź tu, kurwo – zawołał ją Rocco. Domina posłusznie klęknęła przed kutasami mężczyzn – Twoja dziwka naprodukowała dla ciebie spermy. Otwieraj pysk. 
    Masterzy stali nad Dominą i powoli walili sobie te wielkie kutasy. Treserka otworzyła pysk czekająco i wystawiła język. Pierwszy spuścił się Parlament. Jego sperma zalała jej policzki i usta, a potem trysnęła na jej język. Domina nawet się nie oblizała, tylko z tak udekorowanym pyskiem czekała na drugi spust. Rocco wystrzelił potężną fontanną białej spermy. Kilka obfitych strumieni zalało cały pysk tej dziwki. Kiedy skończył się spuszczać, powiedział:
    – A teraz połknij wszystko i się obliż, zajebista dziwko. 
    Domina posłusznie zaczęła przełykać spermę, oblizywać się i zbierać ją paluszkami z policzków. Kiedy miała już czysty pysk, zwróciła się na Masterów:
    – Spoliczkujecie cycki tej dziwki swoimi grubymi kutasami? Błagam. 
    Mężczyzn nie trzeba było prosić dwa razy. Domina pociągnęła sukę, żeby wyprostowała się i uniosła jak najwyżej, nie wstając z kolan. Masterzy stanęli po obu stronach Blondi i nieco ugięli kolana. Ich wciąż nabrzmiałe, ale już nie tak sztywne kutasy zaczęły bić silikony małej dziwki. Były do tego idealne. Nie tak twarde jak skała, żeby narobić siniaków, ale też nie miękkie. Mokre od śliny i spermy kutasy raz za razem policzkowały wypięte cycki suki. Bardzo ją to podniecało. Czuła ich ciężar przy każdym uderzeniu. Po chwili całe cycki małej dziwki były pokryte śliną i resztkami spermy. Kiedy kutasy mężczyzn sflaczały do końca, przerwali te pieszczoty. Domina klęknęła przed suką i zaczęła zlizywać z jej zarumienionych cycków oralny krem i spermę. Lizała je tak długo, aż po językiem czuła tylko smak skóry. 
    – Dziękuję, że zgodziliście się przyjechać. Bardzo się cieszę, że wasze wielkie kutasy będą teraz gościć u nas regularnie. Możecie wpadać, kiedy tylko chcecie – powiedziała do mężczyzn Domina i wyprowadziła sukę z pokoju…

    XXIX

    Za drzwiami Domina zatrzymała się i od razu spytała sukę:
    – Jak ci było, kurewko? Zaspokoili cię?
    – To było fantastyczne, ale teraz jestem jeszcze bardziej napalona. Pozwól mi podziękować i wylizać ci tyłek – odparła podniecona suka.
    – O nie, dziwko. Za bardzo to lubisz. To byłaby dla ciebie nagroda, a jedną już przed chwilą dostałaś. Jak chcesz mi podziękować, musisz zrobić coś, co uszczęśliwi mnie bardziej niż ciebie. 
    – Zrobię wszystko, co zechcesz – wyszeptała Blondi. Domina widziała, że ta dziwka jest tak napalona po obsłużeniu dwóch mężczyzn, że zgodzi się na wszystko. 
    – Wyrzekniesz się orgazmu na dwa i pół miesiąca, zamiast na dwa. A wtedy pozwolę ci też wylizać moją dziurkę tu i teraz. 
    – Tak jest. Nie będę dochodzić tak długo, jak mi każesz. Twoja kurwa zrobi wszystko, żeby ci służyć. 
    – Dobrze, suko – zgodziła się Domina i przycisnęła Blondi do ściany przyduszając ją lekko za szyję. Bezbronna suka z rękoma związanymi na plecach cała drżała z podniecenia, wypinała cycki i prężyła całe ciało. Treserka wzięła koniec smyczy i przeciągnęła nim od cipki przez brzuch i piersi aż po pysk małej dziwki. Jej całe ciało zadrżało, a Blondi zaczęła jęczeć. Domina bez ostrzeżenia uderzyła ją skórzaną rączką najpierw w jeden, a potem drugi cycek. Kurewka syknęła z rozkoszy, a jej sexy ciało niewiarygodnie się prężyło, jakby błagając o jeszcze. Jakby chciała poczuć na swoich silikonowych, suczych cyckach więcej szmacenia. 
    – Nie teraz, dziwko. Na szmacenie tych balonów przyjdzie jeszcze czas – powiedziała Domina odczytując sucze pragnienie – A teraz pokaż mi jak bardzo chcesz lizać mój tyłek – Przeciągnęła palcem między pośladkami i przytknęła go do ust suki. 
    – Nie liż, dziwko. Tylkę jęcz. Pokaż mi pyskiem, jak tego pragniesz. 
    Suka odchodziła od zmysłów. Smak dziurki jej Pani był tuż tuż na jej kurewskich ustach, ale nie mogła go skosztować. Pani wcierała go w jej mięsiste wargi, a suka wiła się z podniecenia i jęczała. Błagalnym wzrokiem patrzyła Pani w oczy. Domina polizała obficie swoje palce i znów potarła ciasną dziurkę i tym razem roztarła dziwce ślinę na ustach. Blondi niemal miała łzy w oczach z podniecenia. Domina rozkoszowała się widokiem tak napalonej suki przez chwilę i w końcu, rozkazała: 
    – Teraz poliż mi palce. 
    Dziwka jęczała jeszcze głośniej i obrabiała językiem palce Dominy jak rasowa kurwa uzależniona od smaku tyłka swojej Pani. 
    – A teraz na kolana, dziwko. 
    Suka osunęła się przy ścianie i padła na kolana. Pani odwróciła się do niej tyłem, wypięła dupcię i rozchyliła pośladki. 
    – Liż, kurwo. Masz dwie minuty.
    Suka przywarła językiem i ustami do pysznej analnej dziurki swojej Treserki. Jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnęła jej lizać. Opanował ją oralno-analny obłęd. Smak tyłka Dominy doprowadzał ją do ekstazy. Jęczała tak głośno, że Masterzy, których chwilę wcześniej obsłużyła na pewno słyszeli ją przez ścianę. To też ją podniecało. Chciała, żeby zobaczyli jaka jest podniecona po tym, jak dostała ich pały do pyska. Chciała, żeby wyszli z pokoju i stanęli przy niej i patrzyli jak zaspokaja swój głód, liżąc odbyt Dominy. Chciała, żeby ją komentowali i wyzwali od dziwek, głupich kurew i porno-suk. Z minuty na minutę coraz bardziej czuła się suką, kurwą na właściwym miejscu, szmatą w szkole dla dziwek takich jak ona. Pragnęła być szmacona, wyzywana i komentowana na każdym kroku. Obudził się w niej demon suczyzmu i dopiero się rozkręcał. Dziurka jej Pani smakowała rewelacyjnie. Zapragnęła zgwałcić ją analnie językiem. Wciskała swój suczy języczek z całej siły, ale ciasna, nieużywana od dawna dupa Treserki nie wpuszczała jej do środka. Domina czuła wysiłki swojej kurewki i coraz głośniej jęczała. Nie mogła się już dłużej opierać i powiedziała: 
    – W końcu suczy język to nie kutas – i dłońmi rozchyliła pośladki tak, żeby jej dziurka otworzyła przed mała dziwką. Wsunęła język najgłębiej jak tylko mogła. Rżnęła swoją Panią, jęcząc przy tym, wzdychając i dysząc z podniecenia. Domina zagryzała wargi i jęczała razem z nią. Nagle odsunęła tyłek od pyska Blondi i rzuciła:
    – Wystarczy, suko, bo zaraz dojdziesz z podniecenia. A jeszcze na to za wcześnie. Dwie minuty minęły. 
    Pociągnęła sukę za smycz i postawiła ją na równe nogi przy ścianie. Ubrana tylko w kozaki i obrożę dziwka ze związanymi na placach rękami wyglądała rewelacyjnie suczo stojąc tak przy ścianie trzymana króciutko na smyczy przez Panią. Domina przytuliła nos i usta do policzka suki i powąchała go. 
    – Znów cudownie pachniesz kutasami. Tego mi dziś w tobie brakowało. Od teraz lizanie dupci mojej i tamtych dwóch suk to dla ciebie przywilej, na który musisz zasłużyć. Za bardzo to lubisz, kurewko – po czym pociągnęła za sobą sukę i zaprowadziła ją do salonu…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    Która z was masturbowała się po przeczytaniu “Szkoły dla suk”, wcielając się w myślach w rolę jednej z tych uległych kurewek? Pokażcie mi, ile was jest. 

  • Asia

    18 CZERWCA, 2010

     

    Do końca roku szkolnego w naszym liceum pozostał już tylko niecały tydzień. Większość osób olewała już lekcje i zaczęła przedwcześnie wakacje, jednak pozostała garstka ludzi łudzących się, że dowiedzą się w szkole czegoś pożytecznego. Ja, jako jeden z najlepszych zawodników szkolnej drużyny w piłce nożnej, przychodziłem tu tylko na lekcje WF-u ; ze względu na niską frekwencję boisko, znajdujące się tuż przy szkole, było niemal zawsze dostępne. Tak samo było tego upalnego, nieznośnie słonecznego piątku.

     

    Gdy tylko wuefista opuścił swój gabinet, wszyscy ustawili się w rządku i chóralnie go przywitali. Facet uśmiechnął się pod wąsem.

     

    -Wiem, wiem chłopaki. Chętnie pozwoliłbym wam iść pograć w gałę, ale niestety… Uprzedziły nas dziewczyny z 2C. Dziś zagramy w siatkę.

     

    Niemal wszyscy przywitali tę informację głośnym jękiem. Siatkówka była fajna, ale… nic nie mogło się równać z tymi emocjami podczas gry w futbol. Kilka osób zaczęło już ustalać plan wymknięcia się ze szkoły, ale ja wpadłem na pewien pomysł. Grupa dziewczyn już wychodziła, gdy zaczepiłem jedną ze znajomych – Elka była strasznie brzydka i gruba, a co gorsze, nie zdawała sobie z tego sprawy i starała się zawsze podkreślać swoje wątpliwe walory, jednak zawsze łatwo było się z nią dogadać.

     

    -Elka! E… Elka, zaczekaj chwilę! – wysapałem, pędząc sprintem w jej stronę.

     

    -Oh… Hej Piotr, co tam? – uśmiechnęła się zalotnie, poprawiając krótkie spodenki.

     

    Zebrało mi się na wymioty.

     

    -Em… idziecie grać w piłkę, tak? Nie chciałybyście pograć z nami? Pogadalibyśmy trochę, a przecież sama wiesz, że wszyscy przychodzą tu tylko by grać w nogę.

     

    Elka westchnęła i uśmiechnęła się jeszcze szerzej, ukazując żółtawe, nierówne zęby. Starałem się ją ignorować jak tylko mogłem, czytając treść wiszącego obok plakatu, zachęcającego do wzięcia udziału w konkursie salsy.

     

    -Jasne Piotr, dziewczyny powinny się zgodzić.

     

    Gdy tylko usłyszałem te słowa, odwróciłem się i odszedłem w stronę swojej grupy tak szybko jak tylko mogłem. Jasne, pewnie wydaje się wam, że gra w piłkę z dziewczynami to żadna frajda, jednak zmarnowaliśmy sporo czasu by przyjść do szkoły i nie uśmiechała się nam gra w siatkówkę.

     

    ___

     

    -Piotr, ty tępy cwelu, gdzie ty masz kurwa oczy? Mówiłem ci, zapierdalaj na lewo, na lewo, wiesz gdzie jest lewo, jebana cipo?

     

    Ach, ta niezapomniana atmosfera gry w futbol na wuefie… Większość dziewczyn odeszła na bok boiska, plotkując i zapewne obgadując nas, wuefista schronił się przed słońcem w szkole, więc mogliśmy oddać się naszej pasji kulturalnej gry w piłkę.

     

    -KURWA! KURWA! Podaj tutaj, fiucie! TUTAJ!

     

    Uwielbiałem futbol. Od najmłodszych lat trenowałem z przyjaciółmi, chodziłem z nimi na zebrania miejscowego amatorskiego klubu i oglądałem mecze Ligi Mistrzów, marząc by kiedyś stać na murawie ogromnego stadionu i słuchać hymnu, po którym aż ciarki przechodzą po plecach, by potem walczyć o sławę i chwałę swoją i swojej drużyny.

     

    -JA PIERDOLĘ, mówiłem ci, DAJ KURWA CIENIASOWI ALBO STRZELAJ!

     

    Stanąłem w obronie, by odsapnąć trochę po dziesięciu minutach biegania przy nieznośnym upale. Nie było mi jednak dane odpocząć, gdyż już po chwili drużyna przeciwna wyruszyła z kontrą i musiałem ich jakoś powstrzymać. Wierzyłem w swoje umiejętności – byłem stworzony do gry w ataku, ale w defensywie nie byłem wiele gorszy i miałem spore szanse by zastopować ich ofensywę. Już podbiegałem do osoby mającej piłkę przy nodze gdy wtem… zatrzymałem się w miejscu, jakbym dostał młotem w łeb. Przede mną biegła chyba najładniejsza dziewczyna jaką widziałem w całym życiu, a wierzcie mi, w tym czasie pornosy zajmowały mi sporą część dnia.

     

    Nie była to napompowana lalka z wielkimi, silikonowymi balonami i ogromną dupą, o której zawsze marzyłem. Była taka… naturalna, po prostu piękna. Miała długie, zgrabne nogi, które mógłbym całować cały dzień. Spore piersi, które aż prosiły się o ujrzenie wolności. Zgrabny, wysportowany tyłeczek, opięty ciasnymi spodenkami dresowymi, i wreszcie te wielkie, brązowe oczy… Jaka szkoda, że nie miałem więcej czasu, by się na nią pogapić. Przebiegła tuż obok mnie i oddała piłkę jednemu z moich przeciwników, który pewnie pokonał bramkarza.

     

    -KURWA! PIOTR, CZY TY SOBIE ROBISZ JAJA? JAK MOGŁEŚ PRZEGRAĆ Z TĄ LASKĄ? – wydarł się na mnie jeden z kolegów.

     

    -Eee… Co? Och, kurwa, faktycznie…

     

    Marek podbiegł do mnie z zaniepokojonym wyrazem twarzy.

     

    -Co ci jest? Pojebało ci się coś od tego upału?

     

    -Em… nie, jasne że nie. Oślepiło mnie słońce i tyle, sory.

     

    Od tej pory jednak cały WF gapiłem się na nieznajomą. Zastanawiałem się, jakim cudem nie widziałem jej nigdy wcześniej, w końcu była moją rówieśniczką. Była absolutnie perfekcyjna. Wiedziałem, że natarczywe patrzenie się na nią groziło zdemaskowaniem, ale nie dbałem o to. Podbiłem do Elki.

     

    -Elkaa, nie wiesz kim jest ta dziewczyna? – wskazałem mój ideał palcem. Zgodnie z przewidywaniami oczy znajomej zwęziły się.

     

    -To? Nazywa się Asia, strasznie napuszona babka. Mówię ci, ciężko z nią wytrzymać. Czemu cię to tak interesuje? Naprawdę faceci dbają teraz tylko o wygląd?

     

    Słowa w stylu “stokrotnie-bardziej-wolę-taką-napuszoną-laskę-od-takiego-obrzydliwego-babsztyla-jak-ty” cisnęły mi się na język, jednak powstrzymałem się w porę. Zacząłem myśleć, jak mógłbym nawiązać kontakt z Asią.

     

    ___

     

    Wróciłem do szkoły trochę później od innych. Pod koniec lekcji męska część naszej drużyny wyzwała mnie od… najgorszych, i w sumie mieli trochę racji. Grałem beznadziejnie, taki występ nie przydarzył mi się jeszcze nigdy w życiu. Fakt ujrzenia najlepszej laski w życiu nie podnosił mnie zbytnio na duchu.

     

    Warto wiedzieć, że w naszym liceum szatnia dziewczyn wyglądała niemal identycznie jak nasza, a poza tym były one położone obok siebie. Gdy więc przekroczyłem próg “babskiej szatni” ze spuszczoną głową nawet nie zdałem sobie z tego sprawy. Gdyby było to 10 minut wcześniej, zapewne zaalarmowałby mnie pisk dziewczyn, jednak słyszałem tylko szum prysznica. Uznałem, że brak głosów oznacza tylko jedną osobę – tu: faceta – pod prysznicem, więc nie byłem narażony na wulgarne komentarze. Rozebrałem się i wskoczyłem do łazienki. Tak, tym razem usłyszałem pisk.

     

    -HEJ! Co ty tu robisz? To damska łazienka! – wykrzyczała jakaś dziewczyna.

     

    -Oh, sory… pomyliły mi się szatnie… Już wychodzę!

     

    W tej chwili byłem naprawdę przerażony. W sumie to nic mi nie groziło, ale co bym zrobił, gdyby pod prysznicem stała baba w stylu Elki… lub co gorsza… jej przyjaciółki, Marty. To była dopiero waga ciężka. Rzeczywistość jednak przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania.

     

    -Zaczekaj chwilkę! Chyba cię skądś kojarzę…

     

    Przez gęstą parę ujrzałem… tak, twarz dziewczyny, na którą gapiłem się cały WF. Wiem, wiem, akcja przypomina zwyczajną, tandetną historyjkę porno, ale czy właśnie my wszyscy nie chcemy, by ziściły się one w naszych biednych żywotach? Ja miałem to szczęście.

     

    -To ty gapiłeś się na mnie przez cały mecz! – na całe szczęście na twarzy Asi zagościł uśmiech – wiem jak się na mnie patrzyłeś. Podobam ci się?

     

    Musiałem wtedy wyglądać jak niedorozwinięty umysłowo. Przynajmniej szybko opanowałem opad szczęki.

     

    -T… tak, jasne! Bardzo!

     

    Bogu dzięki zawsze potrafiłem się zdobyć na inteligetną, błyskotliwą i dowcipną odpowiedź. Bogu jeszcze większe dzięki, Asia zaśmiała się delikatnie i złapała mnie za rękę.

     

    -Jesteś uroczy! Śmiało, nikogo tu nie ma, możesz się wykąpać ze mną.

     

    Gdy podszedłem niepewnie w stronę dziewczyny, zobaczyłem ją wreszcie w całej okazałości. Miała boskie ciało. Teraz dopiero mogłem docenić jej jędrne, duże piersi z małymi, brunatnymi brodawkami. Płaski, gładziutki brzuch i ciemny pasek włosów nad łonem. Długie, zgrabne nogi i cudowne, drobne stópki, dziesięć równych paluszków, które mógłbym ssać i całować cały dzień.

     

    -Coś nie tak? Onieśmielasz mnie! – zaśmiała się jeszcze raz, a ja zarumieniłem się i z niechęcią oderwałem wzrok od jej ciała.

     

    -Nie, nie, jasne że nie. Emm… fajna woda, ciepła.

     

    Miałem wrodzone umiejętności mistrza konwersacji. Czemu w szkole uczą takich bezsensownych pierdół, a nikt nie powie nam, jak postępować z dziewczynami?

     

    -Hah, jasne. Słuchaj, nie umyłbyś mi pleców?

     

    -Jasne, nie ma sprawy.

     

    Asia podała mi mydło i odwróciła się, a ja natychmiast spojrzałem na jej tyłek. Był taki zgrabny, wysportowany i cudownie okrągły… nie taki sztucznie ogromny jak u moich ulubienic ze szklanego ekranu, był po prostu spory, a i tak wydawał mi się najpiękniejszym na świecie. Jej długie, kasztanowe włosy opadały do połowy pleców.

     

    Namydliłem ręce i zabrałem się do mycia. Z początku bardzo drżałem i wbiłem jej palec pod łopatkę, ale po jej syknięciu starałem się być najdelikatniejszy, jaki tylko mogłem. Dawno temu w czasie przerwy w meczu skakałem znudzony po kanałach, aż natknąłem się na jakiś program o masażu. Kiedyś był to dla mnie bezsensowny zapychacz czasu, teraz próbowałem sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów. Albo miałem świetną pamięć, albo wrodzony talent i powołanie do sztuki masażu, bowiem już po kilkunastu sekundach Asia jęknęła z zadowoleniem ; w każdym razie miałem nadzieję, że była zadowolona. Z początku całą uwagę poświęcałem przypominaniu sobie wskazówek programu, jednak potem przesunąłem delikatnie dłonie w dół. Zbliżałem się coraz bardziej do jej kształtnego tyłeczka, a co najlepsze – jej zdawało się to nie przeszkadzać, wręcz przeciwnie. W końcu udało mi się! Moje ręce wylądowały na jej jędrnej pupci. Gładziłem ją, masowałem, ugniatałem w dłoniach.

    Czułem się niesamowicie, tylko dzięki temu, że mogłem ją dotykać. Wtem dziewczyna gwałtownie się odwróciła. Ja uświadomiłem sobie, że moje ręce nie były wcale namydlone, a po chwili zauważyłem, co przyciągnęło uwagę Asi. Dziwna sprawa, masaż jej tyłeczka sprawił, że nie poczułem nawet mojej silnej erekcji. Nagle poczułem się jak dziecko przyłapane na złym uczynku. Miałem ochotę przeprosić dziewczynę i wybiec sprintem z łazienki, gdy ona przemówiła pierwsza.

    -Oh… Widzę, że nie tylko ja czerpałam przyjemność z masażu – powiedziała mrugając do mnie okiem i uśmiechając się zalotnie.

    Nim zdążyłem zareagować poczułem jej delikatną dłoń na moim członku. Dreszcz przeszedł moje ciało. Spojrzała mi prosto w oczy i zaczęła powoli mnie onanizować. Nie mogłem powstrzymać jęków rozkoszy – laska miała chyba sporą wprawę, bo zabrała się do swego zadania z werwą. Jedną ręką zaciśniętą na penisie poruszała w górę i dół, drugą zataczała małe kółka na żołędziu. Gdyby nie robiła króciutkich przerw, eksplodowałbym już po niecałej minucie. Po chwili zainteresowała się moimi jądrami. Wzięła je do ręki i zaczęła delikatnie masować, wciąż onanizując mnie drugą ręką. Widać było, że zna się na “robocie”. Uklęknęła i cały czas patrząc mi w oczy pocałowała czubek penisa, przez co prawie odleciałem. Nie poprzestała jednak na tym i zaczęła delikatnie lizać moje jądra, wolną ręką zaś błądziła po moich plecach.

    Do dziś pamiętam jej język. Był mały, ale szybki, zwinny, a przede wszystkim Asia wiedziała, jak go używać. Wreszcie po minucie zabawiania się moimi jajkami bardzo powolnie przesunęła językiem po całej długości mojego przyrodzenia, dochodząc wreszcie do żołędzia. Wzięła go do ust i zaczęła wolno ssać, co doprowadziło mnie do jęków rozkoszy. Nie mogłem się opanować. Delikatnie, acz stanowczo położyłem dłoń na jej głowie i nabiłem ją głębiej na mojego penisa. Zaczęła ssać jak oszalała, ciągle wibrując języczkiem. Jeszcze chwila i wystrzeliłbym jej do ust, jednak ona spostrzegła moje zachowanie. Cofnęła powoli głowę i wstała.

    -Widzę, że ci się podoba – zaśmiała się.

    -Jesteś zajebista – wymknęło mi się. – Jeszcze nigdy w życiu nie spotkałem takiej dziewczyny jak ty.

    -Miło mi to słyszeć, ale… jesteś trochę samolubny – udała obrażony ton – Ja też chcę się trochę zabawić.

    Nie musiała mi tego drugi raz powtarzać. Wbiłem jej się w usta, a ona odwzajemniła pocałunek, błądząc swoim języczkiem po moich wargach. Jedną ręką masowałem jej tyłek, a drugą zacząłem błądzić bo wysportowanym brzuchu. W końcu poczułem jej pasek włosków, i odnalazłem to miejsce. Delikatnie przesunąłem ręką po jej guziczku. Dziewczyną targnął nagły spazm, po czym jeszcze mocniej wbiła mi się w usta, a swoimi rękoma przyciągnęła mą dłoń głębiej. Zacząłem szybko masować jej cipkę, a ona wyrwała swój język z moich ust i zaczęła jęczeć. Przyklęknąłem i zabrałem się do lizania jej muszelki. Tak jak ja zrobiłem to wcześniej, teraz ona przyciągnęła moją głowę, pieszcząc równocześnie swoje sutki.

    Poczułem słodki smak jej kobiecych soków, co tylko jeszcze bardziej mnie nakręciło. Zacząłem wić swym językiem jak oszalały, pragnąc dostarczyć Asi jak najwięcej rozkoszy, a także włożyłem swój palec wgłąb jej dziurki. Czułem, że jest blisko orgazmu, ale nagle oderwała moją głowę.

    -Proszę cię… chcę ciebie we mnie.

    Wstałem. Aśka uśmiechnęła się i ponownie do mnie mrugnęła, po czym uniosła wysoko nogę, opierając się o ścianę. Nakierowałem swojego członka na jej dziurkę.

    -Chcesz, żebym to zrobił?

    -Tak… proszę… – wyszeptała.

    Pchnąłem. Mój penis wszedł w nią całą swoją długością. Dziewczyna głośno jęknęła. Zacząłem powoli się w niej poruszać.

    -Szybciej… szybciej!

    Posłusznie zacząłem nabijać ją coraz to szybciej, coraz mocniej i coraz głębiej. Moje jądra delikatnie obijały się o nią przy każdym pchnięciu. Zaczęliśmy się znów namiętnie całować.

    -Rżnij mnie mocniej… – wyszeptała. – Proszę cię, mów do mnie…

    -Tak… Szybciej?

    -Szybciej! Proszę, zerżnij mnie.

    Przestałem się kontrolować i po prostu wbijałem się w nią jak oszalały. Była tak mokra, tak ciepła, taka cudowna.

    -Rżnij mnie głębiej, mocniej! CHCĘ twojego kutasa we mnie!

    Zaczęła delikatnie drgać, ale ja nie przestawałem. Poruszałem się tylko coraz szybciej, cały czas penetrując jej usta językiem, czasem tylko szepcząc do niej nieprzyzwoicie.

    -Och, twoja cipka jest taka zajebista…

    -Wbij się głębiej, chcę twojego CHUJA głębiej! Rżnij mnie, PIERDOL MNIE!

    Poczułem w sobie nagle potężne uczucie. Silny wstrząs rozchodzący się od członka aż po wszystkie części ciała, niczym ogień.

    -TAK! Wypierdol mnie dobrze, wystrzel we mnie, oh kurwa… dochodzę!

    Największy wytrysk, jaki miałem w całym życiu zalał jej cipkę. Asią zaczęły targać spazmy i wbiła się głęboko w moje usta swym językiem. Przeżyliśmy wspólnie najlepszy orgazm w życiu. Powoli wyszedłem z jej cipki, a za moim kutasem pociekła strużka spermy. Jakby wciąż miała mało, dziewczyna przyklęknęła raz jeszcze i dokładnie wylizała cały mój sprzęt, od jąder aż po żołądź. Moje ręce błądziły tylko po jej włosach, a ja wciąż czułem nieziemską rozkosz.

    ___

    Po wyjściu z łazienki ubraliśmy się z powrotem w zwykłe ubrania. Asia miała w planach zostanie w szkole, ale dała się namówić na kawę. Gdy szliśmy ulicami miasta, dziewczyna wciąż trzymała mnie za rękę. Wiedziałem, że będzie to tylko początek wspaniałej znajomości. Choć w sumie to nadal nie znała mojego imienia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Węgliński

    Jestem początkującym pisarzem, więc przepraszam, jeśli całość brzmi bardzo amatorsko 🙂 W każdym razie proszę o wytykanie mi błędów, a jeśli się spodoba, może stworzę kolejne części i napiszę trochę więcej o Piotrku i Asi 😉

  • Karkonosze cz. 2

    W Busiku do Szklarskiej obie dziewczynki spały. Po ich zachowaniu domyślałem się co im się śniło. Obie były oparte główkami i co jakiś czas uśmiechały się i układały usta jak do pocałunku. Rączka Oli wsuwała się pod spódniczkę i mocno pocierała swoją dziewczęcą pizdeczkę. Oliwia tez miała rozłożone szeroko nóżki a na jeansach pojawiła się mokra plama. Kilkadziesiąt minut jazdy i czas było wysiadać. Jeszcze przejście przez potok i znaleźliśmy się na dużym placu pola namiotowego. Okazało sie, że dziewczyny miały dosyć duże jak na nie plecaki. W jednym z nich był mały namiot dwuosobowy a w drugim podwójny materac dmuchany. Ja byłem trochę lepiej zaopatrzony. Przynajmniej jeśli chodzi o namiot. Mój miał dodatkowo mały przedsionek i przede wszystkim zabezpieczony był przed deszczem, dodatkowym tropikiem. Po prostu wiedziałem jak gwałtowne mogą być burze w górach, które nie wiadomo skąd przychodzą i dokąd nagle znikają. Zameldowaliśmy się w budce, która stanowiła biuro i zaczęliśmy szukać najlepszego miejsca na namioty. Było już tam pięć innych namiotów, porozrzucanych po całym placu, jakby ich właściciele szukali nocnej intymności. Na środku było duże palenisko z przygotowanym na wieczór drewnem.

    Wybraliśmy miejsce blisko potoka. Uwielbiałem jego szum w nocy. Dziewczyny postanowiły rozbić swój namiocik na wprost mojego, pod górkę zamykanym na zamek wejściem. Ja dodatkowo wykopałem od tyłu mały rowek.

    – Macie coś do jedzenia? – spytałem.

    – Nie. Nie pomyślałyśmy o tym.

    – No dobrze. Dzisiaj się z wami podzielę ale jutro trzeba będzie iść do sklepu. Dzisiaj proponuję wam jeszcze spacer nad wodospad Szklarki. Jutro na Kamieńczyk i potem na Halę Szrenicką. Dalej zobaczymy.

    – Fajnie, że pan zna tak dobrze Karkonosze – Ola spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczkami.

    – Nie jestem żaden pan. Co tylko 5 czy 6 lat od was starszy. Mam na imię Wojtek i tak proszę do mnie mówić.

    – No dobrze. Będziemy ci mówiły Wojtuś – Ola ledwo to powiedziała, zaczęła uciekać. Pobiegłem za nią i po chwili dopadłem koło strumienia. Szybko obróciłem tak, że jej głowa znalazła się pod moim ramieniem i wymierzyłem sążnistego klapsa w wypięty tyłeczek. Wtedy pierwszy raz poczułem jak jędrne ma pośladki.

    – Ała… Bolało – krzyknęła.

    – Miało boleć – odparłem i puściłem śliczną blondyneczkę.

    Strzeliła super focha. Nadąsana wróciła i zaszyła się w swoim namiociku.

    – Zaraz jej przejdzie. Ona tak zawsze – rzeczywiście po chwili wyszła z namiotu.

    – Wojtusiu… – zaczęła.

    – Czy znowu chcesz klapsa? – spytałem i ruszyłem w jej kierunku.

    – Może tak a może nie… – odpowiedziała i sama wystawiła mi swoją śliczną pupcię.

    Znowu do nie dopadłem i teraz trzy razy moja dłoń chlasnęła w jej naprężone pośladki. Tym razem się już nie dąsała a nawet jakby sprawiało jej to przyjemność.

    – Jeszcze raz mnie uderzysz i będziesz musiał pocałować. Wojtusiu – kokietowała mnie coraz bardziej.

    Zaryzykowałem i mocno uderzyłem otwartą dłonią w biały trójkąt jej majteczek. Podniesiona do góry spódniczka ukazywała dosyć mocno już zaczerwienione pośladki.

    – Teraz pocałuj, bo piecze – wypięła mocniej pupkę a ja kucając musnąłem pośladki ustami a potem mocno przywarłem do nich, całując na zmianę to jeden to drugi.

    Rudzielec patrzyła na to jak zauroczona. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić, bo najprawdopodobniej już wyczuła do czego zmierza jej przyjaciółka. Zresztą może to miały ustalone wcześniej. Gwałtownie zanurkowała do ich namiociku i udawała, że układa rzeczy w z plecaka. Ola wyprostowała się i obróciła do mnie przodem. Spódniczka była zadarta do góry. Teraz przed moją buzią znalazł się jej brzuszek, okryty majteczkami, na których wyraźnie odznaczała się ciemniejsza plama jej soczków. Chwyciłem ją dłońmi za pośladki i mocno przyciągnąłem łono dziewczynki do swojej twarzy. Okładałem teraz pocałunkami jej wzgórek łonowy. Pociągnęła mnie za głowę do góry. Była dużo niższa ode mnie. Uniosła główkę do góry. Opadłem na jej usta swoimi. Wyraźnie już się musiała całować, bo robiła to z dużą wprawą. Ciągle popychałem ją delikatnie w kierunku wejścia do mojego namiotu. Po chwili, ciągle się całując zniknęliśmy w środku.

    – Chcę tego… Chcę tego bardzo – cicho szeptała.

    Rozpiąłem jej spódniczkę i podniosłem do góry bluzeczkę. Moim oczom ukazały się jeszcze malutkie ale przepiękne, sterczące do góry jak piramidki, cycuszki, z dużymi, różowiutkimi brodawkami i sterczącymi z nich, twardymi jak kamyczki suteczkami. Dopadłem do nich ustami a ona sama zdjęła bokserkę i z wdziękiem zsunęła spódniczkę. Na brzuszku, tuż pod gumką majteczek miała wytatuowaną piękną czerwoną różyczkę. Zacząłem całować jej brzuszek, jednocześnie ściągając majteczki. Zaczęła się prężyć i unosić do góry swoją piękną pupcię. jakby pragnęła ułatwić mi ta czynność. Po chwili moim oczom ukazał się porośnięty meszkiem jasnych włosków jej wzgórek łonowy. Wyraźnie jeszcze nigdy się tam nie goliła. Zacząłem go całować i wtedy rozchyliła swoje nóżki i uniosła kolanka do góry. Z wypięta do góry pupą, nurkowałem twarzą między nóżkami małolatki. Jedną ręką pieściłem nadal jej cycuszki a drugą rozpiąłem swoje spodnie. Po chwili znalazły się one na moich kolanach. język jak szalony krążył po jej pachwinkach i ślicznych fałdkach zewnętrznych warg sromowych, które pod jego działaniem rozchylały się delikatnie, odsłaniając niewielkich rozmiarów ale bardzo mokrą i niezwykle pyszną dziewiczą szparkę. Wepchnąłem w nią język i delektowałem słodkawo – kwaśnym smakiem jej soczków, których w przedsionku jej pizdeczki było już niesłychanie wiele. Wepchnąłem język głębiej a opuszkiem palca pieściłem jej malutką perełeczkę łechtaczki. Pojękiwała coraz głośniej. Z rozchylonej szparki wypływały jej soczki i spływały po rowku dupki na materac. Mój kutas był już w pełni gotowy do wejścia w nią i dokonania na błonce aktu zniszczenia. Był sztywny i twardy. Duży  łeb w kształcie grzyba był aż siny z ukrwienia. Robiłem to już nawet z młodszymi dziewczynkami i wiedziałem jak je to boli, jeśli odpowiednio by ich kuciapek nie przygotować. Dlatego lizałem jej pizdeczkę bardzo długo. Na czubku mojego chuja pojawiła się duża kropla śluzu. Ściągnąłem majtki niżej i podłożyłem jedno ramię pod jej zgięte kolanko. Drugą nóżkę odrzuciła daleko na bok. Oparłem odartą ze skórki głowicę o jej szparkę i przesuwałem ją wzdłuż kipiących od soczków, malutkich fałdek. Zamknęła oczka i czekała. Pchnąłem mocno. Duży łeb wśliznął się w jej pizdeczkę. Jęknęła głośno ale jakby czekała dalej. Fałdki dziewczęcej szparki obejmowały szczelnie trzon mojego chuja. Pchnąłem znowu mocno i teraz głośno krzyknęła. Mój sztywny kutas zaczął ową tajemniczą wędrówkę w jej dziewczęce wnętrze. Naciągnięta szparka ślizgała się coraz dalej na trzonie chuja a głowica rozpierając się wnikała coraz głębiej. Poczułem opór i znowu pchnąłem mocno. Aż uniosła biodra do góry i z jej gardełka wyrwał się głośny okrzyk bólu. Zasłoniłem je dłonią i lekko cofnąłem kutasa. Znowu zaatakowałem mocno i znowu cofnąłem. Wchodziłem coraz dalej w gorące wnętrze nastolatki. Okrzyki bólu zaczęły zamieniać się w zupełnie inne. Zacząłem ją ruchać coraz mocniej i gwałtowniej aż wreszcie poczułem, że mój sztywny kutas znalazł się w niej cały. Nie należał do olbrzymów. jakieś 16 cm długości. Przyjmowała go też coraz chętniej. Sapała urywanym oddechem i jęczała zamykając oczka, z których spływały na boki duże łzy.

    – Taaak… jeszczeeee… – cicho pojękiwała.

    – Teraz wyrucham cię jak dziwkę – szepnąłem jej do ucha i rzeczywiście bardzo przyspieszyłem.

    Jej wnętrze było gorące i całe falowało, rodzącym się orgastycznym uniesieniem. Jak na taką szczupliznę, jej pochwa była bardzo pojemna. Mój dosyć gruby kutas wślizgiwał się cały, napotykając dopiero w końcówce na opór. Tak ruchałem ja koło kwadransa. czułem po skurczach pizdeczki jak szczytowała. Wreszcie i mój kutas zaczął pulsować. Wyszarpnąłem go z niej i pierwszą salwę wyrzuciłem na brzuszek. Później szybko przeniosłem do jej głowy.

    – Otwórz buzię – szepnąłem wpychając jej do gardła swojego rzygającego następnymi salwami chuja. Krztusiła się ale połykała wszystko. Mój kutas pokryty był plamkami jej krwi z defloracji. Z pizdeczki wypływał też jasnoczerwony śluz.

    – Jejku to takie duże i całe było we mnie – szepnęła chwytając mojego wznoszącego się znowu kutasa.

    – Tak. Zapewne będziesz w sobie gościć jeszcze większe rumaki ale puki co musi wystarczyć ci moja pała.

    Obróciłem ją teraz na brzuszek i podniosłem biodra do góry. Wchodziłem od tyłu pomału, by po chwili znowu ją ostro wyruchać. Jęczała teraz jeszcze głośniej. Lecz nie był to jęk bolesny a pełen rozkoszy. Tym razem cała spermę wlałem do jej gardła. Potem wylizała mi całego kutasa a ja jej uda i cipeczkę. Ubraliśmy się i wyszliśmy z namiotu. Rudowłosa Oliwia patrzyła tępo w wejście do mojego namiotu. Domyśliłem się, że ona tez by tam chciała się znaleźć. Zauważyłem jak Ola lekko kraczatym krokiem z cofniętą trochę pupcią poszła do łazienki. Zauważyła to też zapewne i jej przyjaciółka.

    Ale o tem potem…

    C.D.(jak będziecie chcieli)N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Piszcie czy chcecie.

  • Chwila z kuzynka

     Tego dnia postanowiłem odwiedzić babcię na osiedlu. Mieszkała tam razem ze swoim synem, synową i moimi dwoma kuzynkami. Zatem przyszedłem w odwiedziny i zauważyłem, że w domu jest tylko piętnastoletnia kuzynka. Podobała mi się od jakiegoś czasu: twarz gładka niczym u modelki, lecz nieco piegowata, włosy długie do pośladków koloru blond, tak jak jej matka. Jest bardzo szczupłą dziewczyną, ale nie jest deską, pod koszulką może i nie ma ogromnych piersi, ale jakieś ma. Jako, że byłem już w mieszkaniu i nie chciałem wyjść na niemiłego, postanowiłem porozmawiać z kuzynką. Chodzi do tej szkoły, do której kiedyś ja chodziłem, ponieważ mam już 20 lat i lada moment kończę technikum. Więc nasza rozmowa rozpoczęła się od pytań dotyczących tejże szkoły, nauczycieli itd. Temat zbiegł do mojego kolegi, który jest w jej wieku. Zakochała się w nim z tego co zrozumiałem. Ona jeszcze nigdy nie miała chłopaka i nigdy się nie całowała. Nagle zrobiła się czerwona i zadała mi pytanie:
    – Nie chciałbyś mnie nauczyć całować? Wiem, że jesteśmy kuzynostwem, ale nikt się o tym nie dowie. Zrobię co zechcesz, byś tylko mnie tego nauczył.
     Chwilę myślałem nad tym co jej powiedzieć, zdawałem się zgrywać niezdecydowanego, a w spodenkach mój kolega już stał. Musiała to zobaczyć, ponieważ była wpatrzona w wybrzuszenie i położyła na nim rękę.
    – Proszę Cię, ujrzysz mnie nagą. Pewnie tego chcesz, tak jak ja ujrzeć to co jest pod moją dłonią.
    – No dobrze, usiądź na mnie przodem. Zamknij oczy i poddaj się namiętności jaka zaraz się pojawi.
    Usiadła na mnie, zbliżyłem się do jej ust i delikatnie pocałowałem. Za moment zaczęliśmy się całować już jakbyśmy byli parą, sama wsuwała mi język do mych ust a ja się odwdzięczałem tym samym. Czułem się tak bosko, ona chyba też. Ani na moment nie przestawała, chciała więcej i więcej. Po chwili zaczęła się rozbierać: zdjęła koszulkę i zobaczyłem biały stanik, który według mnie był nieco za mały na jej biust.
    – Nie chciałabyś tak uwolnić swych piersi od tego stanika?
    – Możesz zrobić to ty, chyba to potrafisz…
     Nasze usta znowu się połączyły, a moje ręce zdejmowały z niej stanik. Robiłem to powoli, chciałem się nią nacieszyć. Ujrzałem jej piersi w całej swej okazałości. Sutki sterczały z podniecenia. Językiem lekko je zwilżyłem po czym przyssałem się najpierw do lewej a potem do prawej piersi. Lekko pojękiwała z rozkoszy i bawiła się moimi włosami na głowie, co chwilę je szarpiąc. Zacząłem pocałunkami zjeżdżać w dół, odpiąłem jej jeansy i pomogłem je zdjąć. Pod nimi zobaczyłem białe majteczki, lekko już mokre.
    – Teraz ty się rozbierz, ale cały. Inaczej zapomnij o tym, że je zdejmiesz.
     Zatem ściągnąłem z siebie koszulkę, spodenki i kazałem jej zdjąć ze mnie bokserki. Uwolniła moją sterczącą pałę i zaczęła się jej przyglądać. Pokazałem jej jak najlepiej trzymać mojego penisa. Chwyciła go i powoli naciągała skórkę, po to by wrócić ręką do początkowej fazy i zaczynać od początku. Sama od siebie zaczęła go całować a następnie lizać. Było to dla mnie bardzo podniecające, bałem się, że niedługo się spuszczę. Kiedy lizała główkę nie wytrzymałem: wepchnąłem jej go do ust. Nieco zaskoczona wyjęła go i wstała. Mój kutas był na wysokości jej majteczek, które ona powoli już zdejmowała, jednocześnie zadowalając mnie ręką.
    – Bądź ostrożny, bo nie chcę by było to dla mnie nieprzyjemne, w dodatku chcę miło wspominać swój pierwszy raz.
    – Połóż się na łóżku i rozłóż nogi. Najpierw dam Ci przyjemność czymś innym.
     Po czym moje usta zaczęły zajmować się jej cipeczką. Z początku całowałem ją tam, następnie dodawałem język by w końcu przyssać się do niej i właśnie językiem dawałem jej wielką rozkosz. Dociskała moją głowę do siebie i jęczała, co mnie nakręcało. Kiedy już postanowiłem, że jest gotowa, powędrowałem wyżej do jej ust. Całowaliśmy się a w tym czasie wkładałem jej go głębiej i głębiej. Wszedł cały. Wysuwałem go już nieco szybciej i tak powtarzałem te czynności. Pocałunki przeszły na jej szyję a seks nabrał tempa. Oboje jęczeliśmy i dyszeliśmy coraz głośniej. Poczułem skurcze na moim penisie, a ona zaczęła niemalże wyć z rozkoszy wtulając się do mnie. To podziałało również i na mnie. Zacząłem zalewać jej wnętrze swoją spermą. Nie powinienem, ale to było silniejsze ode mnie. Wyjąłem z niej mój sprzęt i dałem jej do wylizania. Z niej wypływał mój biały płyn, który zrobił plamę na jej pościeli. Ubierając się myślałem o konsekwencjach tego zdarzenia, ale ona była szczęśliwa i powiedziała do mnie:
    – Spiszemy się na kolejny raz, bo chcę tego więcej z tobą.
    Pocałowała mnie i kiedy wychodziłem z mieszkania spotkałem wujka i babcię. Zapytałem o jej zdrowie, pogadałem parę minut i udałem się do domu…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek Burak