Category: Uncategorized

  • Niewolnica na wydmach cz.1

    Ta historia zaczęła się gdy Dziewczyna miała piętnaście lat, podczas wakacji nad morzem. W dniu w którym po raz pierwszy postanowiła nagiąć wyznaczone jej granice wolności. Podczas popołudnia kiedy zamiast czytać książkę lub bawić na plaży z grupą, wymknęła się na długi, samotny spacer.

    Była już bardzo daleko, chodząc sama po lesie na nadmorskich wydmach. Chciała wracać, bojąc się że opiekunowie zauważą jej zniknięcie. Wtedy usłyszała dobiegający zza wzgórza jęk. A po nim kolejne. Kobiece, głośne. Takie jakie do tej pory słyszała z oglądanych z koleżankami filmów. Pierwszą reakcja była oczywista – uciec jak najszybciej, zanim cię zauważą. Coś jednak zatrzymało ją w miejscu. Możliwość zobaczenia po raz pierwszy w życiu prawdziwego seksu. Za tą wydmą jakaś kobieta jest brana. Dziewczyna chciała to zobaczyć.

    Porośnięte drzewami zagłębienie między wydmami, nieco poniżej kępy zarośli za którą się schowała. Dwa wysmagane wiatrem drzewa. Pomiędzy nimi, klęcząca na piasku Kobieta. Zupełnie naga, z rozpostartymi rękoma, przywiązanymi za nadgarstki do drzew. Z kolanami rozwartymi za pomocą grubych sznurów. Unieruchomiona w otwartej, eksponującej jej ciało pozycji. A przed nią, tyłem do Dziewczyny, nagi mężczyzna z pejczem.

    Przerażona, ze ściśniętym podbrzuszem, musiała patrzeć. Nie chciała, czuła się do tego zmuszona. Zapamiętała dzięki temu Kobietę bardzo dokładnie. Nigdy wcześniej nie widziała dorosłej waginy. Na nią musiała spojrzeć najpierw. Na mokre rozchylone płatki. Na ciemne włosy nad nią. Duża, błyszcząca, czerwona, bezbronna. Ciężkie pełne piersi, których tak bardzo zazdrościła. Szerokie brązowe sutki. Opalona, spocona skóra. Piasek oblepiający jej łydki, stopy i uda. Burza zmierzwionych, czarnych włosów. Otwarte usta, szarpane urywanym oddechem. Tak wyglądała Kobieta, gdy zaczął ją chłostać.

    Nie spodziewała się że będzie to robił tak mocno. Kobieta krzyczała, gdy uderzał jej plecy, pośladki, i uda. Kolejne czerwone pręgi pojawiały się na pięknym brązowym ciele. Żadna z nich nie mogła tego powstrzymać. Gardło Dziewczyny było ściśnięte, nogi sparaliżowane. Podbrzusze mrowiło. Cipka pokazywała, że właśnie znaleziono do niej klucz. Strach i przyjemność zaczęły ją kontrolować. Kazały jej robić tylko jedno: patrzeć. Na jego ręce bezlitośnie znęcające się nad bezbronną. Plecy i pośladki samca. A kiedy stanął bokiem, trzymając Kobietę za włosy, na wzwiedzionego, gotowego penisa.

    Dziewczyna widziała go po raz pierwszy. Był większy niż sądziła. Obciągnięta główka odcinała się od trzonu. Strach, podniecenie i ciekawość działały jak narkotyk. Otrząsnęła się gdy szarpnął za włosy.

    Usłyszała jak brzmi kobiece błaganie o litość. Desperackie, przekonane że tylko pełne uniżenie się może powstrzymać ból. Usłyszała jak brzmią z kobiecych ust słowa “niewolnica’, “suka” i “Pan”. Wyryły się w jej świadomości mocniej, niż pręgi na udach Kobiety. Widziała jej prężące się bose stopy. Jej mokry, usłużny język wielbiący palce mężczyzny. Jej zielone oczy. Oczy które w momencie, gdy Kobieta udowadniała ustami swoje oddanie, trafiły na spojrzenie Dziewczyny.

    Kobieta nie zdradziła jej. Patrzyła jej w oczy, gdy ją stymulował i karcił. Rozpalona, poniżona, piękna, mądra. Ten widok rozgrzewał i przerażał. Przerażało, co jest jej robione. Przerażało, że niemal czuła sznury na swoich kostkach i nadgarstkach. Pręgi na ciele. Palce w ustach. Przerażała związana z tym rozkosz. To było piękne i odpychające za razem. Wszedł w pobitą i złamaną Kobietę od tyłu, wpychając penisa w jej odbyt.

    Kobieta patrzyła w oczy Dziewczynie, zamglonym, nieobecnym spojrzeniem. Opuściła wzrok dopiero później, gdy zmusił ją do oddania moczu. Nie podniosła już po tym głowy aż do końca. Dziewczyna czuła jej wstyd i poniżenie, gdy spuścił się jej na twarz. To wtedy z ust Dziewczyny uciekł cichy jęk. To wtedy wycofała się i uciekła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maks Orłow

    Początek pisanej przeze mnie powieści porno. Cykl jest otwarty na nowe pomysły, jeżeli chciałabyś/chciałbyś coś dodać / zmienić, zapraszam do kontaktu.

  • Dzialkowa impreza cz.1

    Historia prawdziwa, która miała miejsce kilka lat temu, gdy byłam jeszcze mężatką. Jak co roku, w wakacje nasi wspólni znajomi urządzali imprezę na swojej działce. Działka duża, częściowo zalesiona i położona niedaleko za miastem. Imprezy u nich zawsze cieszyły się dużym entuzjazmem wśród znajomych i wszyscy zawsze miło je wspominali. Co prawda, domek na działce był niewielki ale część z imprezowiczów przyjeżdżała z namiotami a reszta jakoś mieściła się w domku, śpiąc na dmuchanych materacach. Tak czy siak cała impreza i tak toczyła się pod gołym niebem do późnych godzin nocnych. Zawsze panował pełny luz i każdy generalnie robił na co miał ochotę. Dotarliśmy wczesnym popołudniem a impreza już trwała w najlepsze. Grille rozpalone, muzyka gra, rozstawiony spory basen na stelażu. Frekwencja jak zwykle wysoka, większość znaliśmy z poprzednich imprez ale też sporo nowych twarzy. Przywitaliśmy się z naszymi gospodarzami, ze znajomymi i ogólnie przedstawiliśmy się nowo poznanym. Wróciliśmy do samochody po nasze rzeczy i zanieśliśmy do domku. Nie mieliśmy dużego bagażu, torba z ciuchami na zmianę, pompowany materac i koce. Rozlokowaliśmy się w tym samym pokoju co zawsze. Pokój nie był duży ale miał dwie zalety, posiadał wyjście na mały tarasik z tyłu domu, dzięki czemu nie trzeba było w nocy niepokoić śpiących imprezowiczów, przechodząc przez salon, a druga to to, że sąsiadował z łazienką. Na podłodze leżały już czyjeś materace ale i nasz zmieścił się bez problemu. Wyszliśmy na zewnątrz i zaczęliśmy krążyć po znajomych. Staraliśmy się z każdym chwilę posiedzieć i pogadać, wypić drinka czy parę łyków piwa. Jedni siedzieli na tarasie inni kręcili się przy grillu, jeszcze inni smażyli się na słońcu a jeszcze inni chłodzili się w basenie. Fakt, upał był potworny i wszystkim dawał się we znaki. Słońce paliło niemiłosiernie a powietrze aż wrzało. Większość facetów pozrzucała koszulki a dziewczyny paradowały w strojach kąpielowych. Na tych imprezach fajne było to, że nikt, tak naprawdę nie zwracał uwagi jak kto wygląda, żadnego obgadywania czy podśmiewania się z kogoś. A byli tam różni ludzie, mimo podobnego wieku, reprezentowali całą gamę sylwetek. Od umięśnionych, wysportowanych facetów i smukłych, długonogich dziewczyn o ciałach modelek po facetów z pokaźnym mięśniem piwnym i pań o rubensowskich kształtach. Ja plasowałam się gdzieś po środku stawki. Mam kilka kilogramów za dużo ale mimo okrągłej pupy i nie do końca płaskiego brzuszka  jestem uważana przez znajomych za zgrabną dziewczynę.
    -Madzia, chodź, pomoczymy się trochę bo już nie mogę wysiedzieć w tym upale – rzuciła jedna z dziewczyn, z którymi siedziałam na tarasie.  
    -Ok tylko muszę iść się przebrać, nie czekajcie na mnie i zarezerwujcie mi miejsce, zaraz do was przyjdę – odparłam i poszłam do pokoju. Mój mąż przepadł gdzieś z częścią męskiego towarzystwa. Znając życie siedzą przy grillu i licytują się, który z nich jest grilluje najlepiej. W domu panował straszny upał, nie było czym oddychać. Pomyślałam, że basen dobrze mi zrobi, zwłaszcza, że wypity alkohol przy tej temperaturze zrobił swoje i czułam się już całkiem dobrze wstawiona. Wygrzebałam z torby kostium kąpielowy, zwykły, dwuczęściowy, nic specjalnego i położyłam na szafce. Zdjęłam spod sukienki majtki i założyłam te od kostiumu, sukienkę jednym ruchem ściągnęłam przez głowę, uwolniłam cycki ze stanika. Sukienkę i bieliznę schowałam do torby, po co ma ktoś widzieć co noszę na tyłku. Sięgnęłam po stanik od kostiumu i w tym momencie usłyszałam za plecami hałas.
    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Dagmara cz. 2

    Nasza znajomość trwała już chyba trzeci miesiąc, coraz bardziej przyzwyczajałem się do obecności Dagmary. Nie dość, że nie byłem już sam, to jeszcze miałem w łóżku niesamowitą kochankę! Aniela też ją bardzo polubiła, często siadały sobie w kuchni przy kawie i gawędziły przyjaźnie, a w rozmowach ze mną nie nazywała dziewczyny inaczej, niż „nasza Dagusia”.

    Niekiedy zastanawiałem się, jak też się skończy, ta moja przygoda z nieznajomą, na szczęście byłą już bezdomną. Wiedziałem, że to nie potrwa wiecznie, że pewnego dnia powie mi, że odchodzi, bo poznała kogoś innego. W skrytości ducha życzyłem jej tego, nasz romans na dłuższą metę był bez sensu. Owszem, podobało mi się to, że prowadzam się z fajną laską, widziałem zazdrosne spojrzenia innych mężczyzn, ale prawie trzydzieści lat to jednak duża różnica wieku…

    Kochaliśmy się jak nastolatkowie, nie mam pojęcia, skąd brałem siły na ten seks. To niesamowite, szczupłe i pełne erotyzmu iseksualności ciało doprowadzało mnie do szaleństwa, praktycznie jak byliśmy sami w domu, kutas mi chyba nie opadał; ciągle gotowy do akcji wpychał się we wszystkie szparki dając nam obojgu wielką rozkosz.

    Zastanawiałem się, co zrobić, żeby moja podopieczna usamodzielniła się, bo to, że mnie w końcu zostawi, to było pewne. Może pokręcę się trochę w tym moim biznesowym światku i spróbuję poznać ją z kimś interesującym? Może ktoś szuka zaufanej, młodej, inteligentnej i wykształconej asystentki? Nie miałem pojęcia, co robić, ale okazało się, że najlepszym scenarzystą jest jednak życie.

    Zbliżała się jakaś bardzo ważna impreza biznesowa organizowana przez miasto, na którą zaproszeni byli lokalni przedsiębiorcy; byłem wśród nich. Zwieńczeniem części oficjalnej był bal biznesmena, czy jakoś tak to się nazywało. Pomyślałem sobie, że może tam dziewczyna pozna jakiegoś odpowiedzialnego faceta i urządzi się na swe dalsze życie, kto wie? Pomysł uczestnictwa w tego typu imprezie bardzo przypadł Dagmarze do gustu, szykowała się do balu przez cały tydzień, aż w końcu nadszedł ten wieczór. Pojechaliśmy taryfą, nie miałem zamiaru wstrzymywać się od spożywania, tym bardziej, że liczyłem na spotkanie z dawno niewidzianymi kumplami z branży.

    Kiedy znaleźliśmy się na miejscu większość zaproszonych gości już była. Odszukaliśmy swój stolik, przywitaliśmy się z obecnymi. Na końcu przywitałem się z Klarą i towarzyszącym jej młodym człowiekiem, Adamem, który okazał się nowym managerem Cezarego. Cezary, który otwierał kolejny pensjonat, musiał mieć człowieka pilnującego biznes, a że w którymś jego hotelu Klara miała udziały – poleciła wspólnikowi tego młodego mężczyznę.

    Spoglądałem na Klarę z zainteresowaniem, zrobiła się z niej naprawdę zajebista kobieta. Nie widziałem jej chyba ze trzy lata, zmieniła się tylko na korzyść. Wysoka, zgrabna, szczupła, piękna kobieta z burzą włosów. Długich nóg w niebotycznych szpilkach nie zasłaniała kiecką, tylko założyła małą czarną podkreślającą jej walory, a do tego mała dupka… Znowu miałem ciekawy obiekt do podziwiana, bo mała pupa to mój fetysz! Ładny, duży dekolt jednak więcej zakrywał, niż ukazywał, dzięki czemu pobudzał wyobraźnię każdego patrzącego mężczyzny. No i ten głos! Miała taki głos, że nie musiała nic robić, wystarczyło, że mówiła, a kutas już podnosił głowę!

    Adam, ten nowy znajomy przywitał się ze mną, potem popatrzył na Dagmarę i zaniemówił. Gapił się w dziewczynę, jakby pierwszy raz zobaczył żywą kobietę. Co tu dużo gadać, ona też patrzyła jak zauroczona. Fakt, Adam był młody, może dwa – trzy lata starszy od niej, wysoki, przystojny, taki absolutnie męski typ urody. Patrzyliśmy z Klarą to na nich, to na siebie, w końcu wybuchnęliśmy śmiechem.

    – Zamieńmy się miejscami, co będą rozmawiali na odległość – przesiadła się na krzesło obok mnie. – Świetnie wyglądasz, Gwidonie, czyżby pojawiła się na twej drodze nowa miłość?- niesamowity tembr jej głosu mile łaskotał i niemal pieścił uszy.

    – Prawie zgadłaś. A gdzie Jeremi? – rozglądałem się po sali.

    – Nie ma go, musiał wyjechać do stolicy, mamy tam kontrahentów, trzeba ich niekiedy dopieścić, bo to naprawdę dobrzy i solidni klienci – przerwała na chwilkę, przyglądała mi się, jakby widziała mnie pierwszy raz w życiu.

    – Wiesz co? Muszę się o coś spytać, bo to od dłuższego czasu nie daje mi spokoju, tym bardziej, że to coś dziwnego…

    – Wal śmiało – podniosłem kieliszek z winem – nasze zdrowie.

    – Wiesz, jakieś dwa miesiące temu widziałam, jak na parkingu Galerii wsiadała do twego auta jakaś menelka. Kto to był? Nie bałeś się, że zapaskudzi ci auto?

    – Jakby ci to powiedzieć w największym skrócie… To raczej nie była żadna menelka, tym bardziej, że przed chwilką witałaś się z nią – wskazałem na dziewczynę rozmawiającą z Adamem.

    – CO? To jest ona? Niesamowite…

    Opowiedziałem w skrócie, jak doszło do tego, że Dagmara jest teraz na balu. Napomknąłem, że dobrze, że spotkała Adama, może coś z tej znajomości wyniknie, bo to już pora, żeby dziewczyna po swoich przeżyciach stanęła wreszcie na nogi. Wtedy Klara wpadła na genialny pomysł.

    – Wiesz co, mam super pomysł. Najpierw jednak spytam wprost. Ufasz tej kobiecie?

    – Jak sobie samemu, nie wierzę, żeby mnie oszukała – zapewniłem.

    – No to mam dla niej pracę. Mało z tego, jeśli zechcą będą mogli pracować razem z Adamem! Wspomniałeś, że ona jest z wykształcenia farmaceutką, prawda?

    – Jak to możliwe, że dasz jej pracę? Tak, skończyła farmację, ale nie taką do pracy w aptece, tylko jakieś laboratoria, czy coś… Tłumaczyła mi ale akurat wylizy… No, nie pamiętam, co mówiła.

    – A Adam jest chemikiem. Otwieram we Wrocławiu wytwórnię kosmetyków, potrzebuję specjalistyczny personel do nadzoru produkcji i kierowania zakładem.

    – Myślisz, że przyjmą propozycję? Przepraszam, Klaro, może to trochę wścibstwo, ale co cię łączy z tym młodym człowiekiem?

    – Gwidonku, powiem ci otwarcie i wprost, licząc na twoją dyskrecję. Adam jest zajebistym kochankiem, którego podobnie, jak ty Dagmarę wyciągnęłam z bagna.

    – Czekaj, czekaj, czy on czasem też nie wegetował gdzieś w okolicach Galerii? Widziałem, jak zabierałaś stamtąd jakiegoś mężczyznę i nie był to Jeremi…

    – Jeremi, nie Jeremi, ważne, że mam kierownictwo swej wytwórni! Chodź, zatańczymy!

    Chwilkę później kręciliśmy się na parkiecie. Obejmowałem kobietę w pasie, czułem po dłonią wygimnastykowane, gibkie ciało; na piersiach czułem twardy biust partnerki. Hmmm… Zrobiła się naprawdę fajna dupa z Klary, co prawda zawsze była atrakcyjna, ale teraz prezentowała się szczególnie znakomicie. Czułem narastające podniecenie, spojrzenia kobiety też wiele mówiły…

    Kilka minut później wyszliśmy do korytarza, gdzie Dagmara i Adam dowiedzieli się o planach wobec nich. Nastąpiła fala radości, entuzjazmu, śmiechu i łez, podziękowaniom nie było końca. Bawiliśmy się w radosnych, przepełnionych wiszącym niemal w powietrzu erotyzmem nastrojach do drugiej w nocy, kiedy zaproponowałem, żeby przenieść się do mnie do domu; propozycja została przyjęta owacyjnie.

    Pół godziny później siedzieliśmy przy stole popijając szampana, Dagmara zaproponowała tańce. Znała doskonale całą moją płytotekę, szybko znalazła to, czego szukała i po chwili z głośników sączyły się leniwe, zmysłowe dźwięki smooth jazzu. Chwyciłem Dagę w pół i pociągnąłem na środek salonu. Przytuliła się do mnie, objęła mocno za szyję.

    – Nie gniewasz się? – wyszeptała.

    – O co?

    – No, że tak szybko zgodziłam się na propozycję Klary.

    – Oszalałaś? To dla ciebie wielka szansa na usamodzielnienie, którego tak pragniesz i rozwój, a ja nie mam prawa cię zatrzymywać; nie będziesz przecież ciągle zajmować się starcem.

    – Jakim starcem, co ty opowiadasz!

    – No mną przecież… Ale przyznaj się, Adam wpadł ci w oko, prawda?

    – Prawda, bardzo interesujący mężczyzna i miał podobne przejścia… A o Adama też się nie gniewasz? Nie jesteś zazdrosny?

    – No coś ty, sam chciałem, żebyś się jakoś ustawiła w życiu, a chłopak robi wrażenie mądrego człowieka. Mam nadzieję, że we Wrocławiu zaopiekuje się tobą, bo jak nie, to przyjadę i obiję mu tę męską gębę – roześmiałem się – Idź, zajmij się nim, na mnie nie zwracaj uwagi, dostałem od ciebie dużo więcej, niż się mogłem spodziewać… Chcesz się z nim kochać? Proszę bardzo, już nie jesteś ode mnie zależna… Zobaczysz, będzie dobrze…

    – Będzie dobrze… – powtórzyła.

    Tańczyliśmy dłuższą chwilę, przyszła pora na drinka. Znowu zakręciliśmy się na parkiecie, tym razem poprosiłem Klarę. Mieliśmy wszyscy lekki szum po wypitym alkoholu, na szczęście nie czułem zbyt silnego wpływu wina i szampana, wódka już mi wywietrzała. Miałem ochotę na to fantastyczne ciało, które trzymałem w objęciach, chciałem ją zerżnąć, jak się tylko da. Czy miałem wyrzuty sumienia w stosunku do jej męża? Nie, absolutnie żadnych. Raz, że nie przyjaźniłem się z Jeremim, nie był nawet moim kolegą, tylko znajomym. Po drugie wiedziałem z pewnych źródeł, że on sam nie miał żadnych zahamowań, ruchał wszystko, co mu pod kutasa podeszło, ze szczególnym uwzględnieniem młodych dupeczek. Jak było między nim, a jego małżonką nie mam pojęcia, ale chyba nie będę miał problemów z zaciągnięciem jej do sypialni. Troszkę mnie zaskoczyła, bo podobnie jak Dagmara objęła mnie za szyję i mocno przylgnęła całym ciałem. Tego już nie mogłem zlekceważyć. Zaczął się ruch w spodniach, wiedziałem, że mój przyjaciel zaczyna podnosić głowę, nie było takiej możliwości, żeby Klara nie poczuła tych ruchów, ale o dziwo, jeszcze bardziej wtuliła się we mnie, wsunęła nogę między moje uda.

    – Oni już poszli, a my – usłyszałem namiętny szept – mam ochotę na ciebie…

    – Jak to, oni… – rozglądałem się wokół, rzeczywiście, zostaliśmy w salonie tylko we dwoje – Ale…

    – Nic nie mów, przecież czuję, że cię podniecam – położyła dłoń na mym kroczu, uścisnęła lekko – chyba jesteś gotowy… – cały czas szeptała mi tym swoim głosem do ucha, a ja już ją w myślach rozebrałem.

    Nie zdążyłem zareagować, kiedy kobieta klęczała przede mną i rozpinała mi spodnie. Wprawnym ruchem wydobyła sterczącego kutasa i wsunęła go do buzi. Patrzyłem na karminowe usta otaczające pokrytego siecią żyłek penisa, czułem na jego głowicy szybkie ruchy zwinnego języczka. Tego mi było trzeba! Stałem na środku salonu z kutasem w ustach Klary, głaskałem jej długie, ciemne włosy i coraz głębiej zanurzałem się w przyjaznym gardle. Popatrzyłem w dół i zdziwiony stwierdziłem, że pochłonęła mnie całego! Przytrzymałem głowę dłońmi i zacząłem ruchać kobietę w usta. Nie chciałem zbyt szybko się spuścić, miałem przecież jeszcze do obrobienia pipkę i pupę Klary, więc podniosłem ją z podłogi i przeszliśmy do mojej łazienki. Rozebraliśmy się w kilka sekund i już stałem pod prysznicem namydlając zaskakująco małą pipkę z grzywką na wzgórku, zanurzałem w niej palce; myłem twarde, jędrne pośladki małej dupci, masowałem je i też palcowałem ciasny odbyt. Nie miała nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie, nabijała się całą mocą na penetrujące ją paluchy.

    Wziąłem Klarę na ręce i zaniosłem do sypialni, a tam rzuciłem piękne ciało na łóżko, dałem siarczystego klapsa w tyłek, oplotłem dłoń długimi włosami i zmusiłem ją do ponownego loda. Trzymałem mocno za kudły i popychałem kutasa najgłębiej, jak się dało. Popatrzyłem w oczy kobiecie i jakież było moje zaskoczenie, kiedy dostrzegłem w nich… zachwyt i podniecenie! Trzymając w dłoni wilgotne włosy odwróciłem ją tyłem do siebie, drugą ręką wymierzyłem kolejnego klapsa i wdarłem się w wypiętą pupę. Zastanawiało mnie, jak to jest, że większość znajomych ma super laski za żony, a stukają wszystko na boku, to jakaś prawidłowość? Taka Klara jest doskonałym przykładem mej teorii. Atrakcyjna, piękna kobieta, inteligentna, interesująca wszystkich, tylko nie swego męża, który woli gołe pipki nastolatek i rucha je na prawo i lewo. Nawet dowiedziałem się, że korzysta głównie z pokoi w pensjonatach Cezarego, tego, u którego managerem jest jeszcze Adam.

    Teraz przyglądałem się zajebistym półdupkom, między którymi co chwilkę znikał mój przyjaciel. Ruchałem równym rytmem, raz po raz szarpałem za włosy, biłem zaczerwienione pośladki. Kobieta zdawała się być zachwycona mym działaniem, przynajmniej tyle dosłyszałem i zrozumiałem z jej nieskładnej, cichej paplaniny.

    – Gwidon, wreszcie mam mężczyznę w sobie… Tak, dobrze to robisz, ruchaj mnie, muszę cię czuć głęboko w sobie, tak, dobrze tak… Mocno, no, mocniej, kurwa, wyjeb mnie jak sukę! Ruchaj mnie, jestem twoją suką, możesz mnie brać kiedy i gdzie zechcesz, ruchaj swoja suczkę, jeszcze mocniej… ale teraz… tak, mocno, jeszcze , jeszcze mnie ruchaj, suka Klara pożąda tego twardego kutasa… tak, wreszcie czuję cię naprawdę mocno, ruchaj, nie przerywaj… Ja pierdolę, nareszcie!!!

    Nie musiałem długo czekać, kiedy szczupłe ciało zadygotało, z ust wydobył się wrzask, który stłumiłem poduszką i Klara była po pierwszym orgazmie! Padła na pościel, drżała jeszcze chwilkę, a ja nie przerywałem, dymałem tę dupeczkę naprawdę z wielką radością i przyjemnością, cieszyłem oczy fantastycznym widokiem ruchanej dupy. Odwróciłem ją, teraz przyszła kolej na pipkę, równie zaskakująco ciasną, jak dupcia. Czy ona się w ogóle nie bzyka? Zadarłem szczupłe, długie nogi najwyżej, jak się dało i wjechałem w cipę. Kobieta miała zamknięte oczy, leżała chwilkę nieruchomo, ale kilkanaście sekund później rzucała głową na prawo i lewo, uderzała nią o poduszkę, zaciskała palce na prześcieradle.. Czułem, ze dochodzę, nie miałem zamiaru dłużej się hamować, chciałem wystrzelić we wnętrzu gościnnej pizdeczki, co też zaraz uczyniłem, wywalając w nią sporą porcję spermy. Okazało się, że doszliśmy na szczyt jednocześnie, teraz zmęczeni leżeliśmy obok siebie.

    – Wreszcie znowu przekonałam się, że jestem kobietą… – wyszeptała Klara.

    – Jak to, teraz? Nie kochałaś się wcześniej? – byłem naprawdę zdziwiony.

    – Oczywiście, że tak, ale to był taki seks… laboratoryjny… Jeremi co minutę pyta, czy mi dobrze, czy nie robi mi krzywdy, czy to, co robi podnieca mnie i tak w kółko. Myślisz, że pozwoli sobie zrobić loda, albo, nie daj Boże, wepchnąć kutasa w tyłek? A ja chcę normalnego faceta, który tak, jak ty teraz złapie mnie za kudły, wytarmosi, załaduje kutasa w pupę, czy w cipkę i porządnie mnie wyrucha, bez tych głupich pytań. Dlatego poznałam Adama, on potrafi mi dogodzić, ale ty chyba jesteś lepszy…

    – No cóż, doświadczenie… To Jeremi jest taki delikatny? Kto by przypuszczał… – musiałem udać zdziwienie, choć po prawdzie to byłem naprawdę zdziwiony.

    Facet, który ma opinię wielkiego ruchacza tak dziwnie zachowuje się w stosunku do swej żony! Oszczędza ją dla innych? Nie mam nic przeciwko temu, dzięki jego dziwactwu mogę dymać teraz taką atrakcyjną dupeczkę.

    – Jak mówiłam, właśnie dlatego poznałam Adama, był jakiś czas moim kochankiem, a później pomogłam gościowi wyjść z dołka, w którym się znalazł.

    – No, wspominałaś coś, a ty ufasz mu? Wiesz, zakład, który ma nadzorować jest jednak dość daleko.

    – Ufam Adamowi tak, jak ty Dagmarze.

    – No to dobrze. Chodź, może zobaczymy, co robi nasza młodzież – podniosłem się z łóżka, podałem rękę dziewczynie.

    – Bardzo chętnie, może czegoś się od nich nauczymy? – roześmiała się i poszliśmy po cichutku na piętro.

    Drzwi pokoju, w którym zamieszkała Dagmara nie były zamknięte. Uchyliłem je jeszcze bardziej, tak, żeby dobrze widzieć, co dzieje się na łóżku. Adam leżał na wznak, dziewczyna siedziała na nim opierając się dłońmi o jego szeroką klatkę piersiową, nabita była pupą na sterczącego kutasa. Falowała pomału biodrami, poruszała nimi zmysłowo do przodu i do tyłu, jednocześnie podnosiła się i opadała na twardą pałę. Kilka chwil później znacznie przyspieszyła, jej tyłeczek podskakiwał z głośnym plaśnięciem na udach Adama, szeptała coś , przez całe ciało przebiegły dreszcze, wrzasnęła i opadła na chłopaka. Adam ciągle wpychał się w dupkę swej nowej kochanki i on też po chwili zaczął sapać, pojękiwać i ściskać dłońmi ruchaną pupę. Leżeli tak dłuższą chwilę ciężko oddychając, przytuleni do siebie.

    Staliśmy z Klarą w uchylonych drzwiach i przyglądaliśmy się tej pięknej parze. To znaczy ja stałem, bo kobieta klęczała i obciągała mi lachę, zerkając tylko w stronę łóżka. Bezapalacyjnie była w tym mistrzynią, robiła takiego loda, że większość kobiet, które znałem i zerżnąłem powinna brać u niej lekcje. Adam podniósł głowę, popatrzył w naszą stronę zaskoczony. Postukał palcem w ramię Dagmary, wskazał głową w naszym kierunku. Patrzyli oboje zdziwieni, patrząc na to, co działo się w drzwiach pokoju. Wreszcie chłopak uśmiechnął się.

    – Zapraszamy do nas, co tak będziecie stali w drzwiach. Kochanie, przesuń się kawałek, zrób miejsce swojej nowej szefowej – sam odsunął się na krawędź szerokiego łóżka.

    – Już, tylko Klara skończy – zacząłem, ale kobieta przerwała mi.

    – Skończę w łóżku, chodź już.

    Położyła się obok Dagmary, mi został zewnętrzny skrawek łóżka. Kobiety patrzyły na siebie z zainteresowaniem, tak, jakby porównywały się jedna z drugą; coraz bardziej zbliżały się do siebie.

    – Ładna laska jesteś, Gwidon ma gust – przerwała ciszę Klara – masz fajny biust i pupę – pochwaliła.

    – Nie, to ty wyglądasz rewelacyjnie, umiesz zadbać o siebie, to widać – Dagmara położyła dłoń na lewej piersi swej przyszłej szefowej.

    – Chłopaki mają duże penisy, ale twoja pipka ciągle ciasna – teraz Klara wsunęła palce w pipkę Dagi, szeptała jej do ucha tym swoim erotycznym głosem.

    Chwilkę później zwarły się w ognistym pocałunku. Podniosłem głowę, popatrzyłem za Adama, równie jak ja zaskoczonego. Kiwnąłem głową, zeszliśmy z łóżka.

    – Spodziewałeś się takiego czegoś? – patrzyłem na jego minę.

    – No coś ty, nie myślałem, że są bi… Ale prezentują się doskonale, prawda? – patrzył z zachwytem na pieszczące się kobiety.

    – Są zajebiste! Wiesz co? To trochę potrwa, na dole mam super łychę, dwunastkę; nalejemy sobie po drinie i wrócimy na spektakl, co ty na to?

    – Świetny pomysł, chodźmy.

    Trzy minuty później siedzieliśmy w fotelach ze szklaneczkami w dłoniach i podziwialiśmy miłosny spektakl w wykonaniu naszych kochanek. A było na co patrzeć! Dziewczyny całowały się, lizały, pieściły się, nie zatrzymywały nawet na sekundę. Teraz Klara leżała między nogami Dagmary w niemal doskonałej i docenianej na całym świecie pozycji 69 i zajmowała się jej pipką, a Klara lizała i palcowała ciemną dziurkę w pupie Klary. Popijając małymi łyczkami pyszny trunek, wsłuchiwaliśmy się w głośne westchnienia, pojękiwania, postękiwania i szepty obu kobiet; podziwialiśmy ich sprawność i pomysłowość. Dziewczyny lizały swe biusty, całowały namiętnie, w pewnej chwili usiadły naprzeciw siebie, zbliżyły tak, że dotykały się mocno pipkami i zaczęły szybko poruszać biodrami, wyglądało to tak, jakby jedna ruchała drugą. Adam ze zdziwieniem w oczach, zaskoczony, popatrzył w moją stronę.

    – O ile pamiętam, to takie coś nazywa się trybadyzm – wyszeptałem w jego stronę, nie chcąc przerywać spektaklu. – Ale to zajebiste, nie widziałem jeszcze takiego czegoś! – pokręcił głową.

    – Bo to rzadki widok, szczególnie na żywo! Leć szybko na dół i nalej po jeszcze jednym drinku, wiesz, gdzie stoi butelka. Pośpiesz się, żeby nic nie stracić .

    Schłodzona whisky w środku nocy smakuje najbardziej, szczególnie, kiedy popijana jest w tak atrakcyjnych okolicznościach! Kobiety nie przerywały swych pieszczot, widać było, że już niedługo dotrą do mety. Ich ruchy stały się szybsze, takie… urywane, gwałtowne, jakby nie umiały już nad nimi zapanować. Rzeczywiście nie trwało to długo, kiedy obie zadrżały, wrzasnęły, wtuliły się w siebie nie przerywając wzajemnych pieszczot pipek i z głośnym jęczeniem opadły na prześcieradło. Patrzyliśmy na spocone, piękne ciała i podziwialiśmy je; było naprawdę co podziwiać! Obie piękne po akcie miłosnym, szczupłe, zgrabne; fajne biusty podnosiły się i opadały w rytm głębokich oddechów, wytrenowane, płaskie brzuchy raz po raz kurczyły się lekko w pomiłosnych skurczach… Wstałem z fotela, dopiłem ostatni łyk alkoholu, Adam też się podniósł. Popatrzyłem na jego krocze, gdzie sterczał imponujących rozmiarów penis; widać było, że podniecił się chłopak przed chwilą skończonym przedstawieniem. Zerknąłem w dół, a tam mój przyjaciel też prężył się w całej okazałości.

    – No dziewczyny, pokazałyście, na co was stać, teraz pora na sen – zakomenderowałem.

    – Zaraz pójdziemy, tylko… – Klara błyskawicznie znalazła się na podłodze i już trzymała w ustach mego penisa. –

    – Młoda, na co czekasz? – kiwnęła głową na Dagmarę.

    Podnieceni lesbijskim spektaklem i dzięki umiejętnościom naszych pań nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby napoić je kolejnymi porcjami spermy…

    A następnego dnia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Nagi sen 1 – studia

    Czy zastanawialiście się kiedyś, jak by to było, gdyby za różne usługi można było płacić nie pieniędzmi, tylko własną nagością? Miałem o tym długi sen. Oto pierwsze z opowiadań na podstawie jego rekonstrukcji.

    CZĘŚĆ I – studia.

    Na studiach medycznych mamy ćwiczenia praktyczne z wielu przedmiotów. Egzaminy z trzech z nich są piekielnie trudne, ale profesorowie je prowadzący dają dziką kartę jednemu studentowi (bądź studentce) na grupę. Ceną jest godność osobista, lecz wybrana osoba w zamian za użyczenie własnego nagiego ciała do ćwiczeń otrzymuje zaliczenie przedmiotów bez konieczności podchodzenia do egzaminów. Grupy (wraz z samym profesorem) liczą po 10 osób, więc wyzwanie jest dosyć spore. Trzeba mieć bardzo mocne nerwy i opanowanie. Dla niektórych bycie nago w szkole, to senny koszmar z niestabilnych lat adolescencji. Dla mnie ciekawe wyzwanie, które chcę przyjąć.

    Etos nauki na takim kierunku opiera się o szacunek do ludzkiego życia. Ciało ludzkie nie jest nikomu obce, a życiowe sytuacje w przyszłym zawodzie nie mogą nas szokować zwłaszcza, gdy w grę wchodzi ratowanie komuś życia za wszelką cenę. Nie ma miejsca na wstyd, niepewność, obrzydzenie, jakikolwiek opór z jakiegokolwiek powodu. Komfort psychiczny jest sprawą drugorzędną a godność osobista praktycznie nie istnieje. Trzeba mieć prawdziwe powołanie i mocne nerwy żeby to zrozumieć. Inni studenci, czy w ogóle inni zwykli ludzie mogą tego nie zrozumieć. Wchodząc w ten świat trzeba liczyć się z łamaniem tabu ciała i być chętnym do wielu poświęceń dla dobra ogółu.

    Pierwsza grupka ćwiczeniowa, z anatomii liczy sześciu chłopaków i trzy dziewczyny. Prowadzi ją pan profesor w średnim wieku. Przedmiot ten jest zdecydowanie najtrudniejszy na całych studiach, więc wolałem iść na łatwiznę i zgłosiłem się jako ochotnik doświadczalny. Nie było zbyt wielu innych chętnych. Wiem, że to będzie szokujące doświadczenie ale zagwarantuję sobie szybkie i łatwe zaliczenie przedmiotu bez zakuwania.

    Druga grupka ćwiczeniowa, z ratownictwa liczy siedmiu chłopaków i dwie dziewczyny ale prowadzi ją młoda pani profesor. To prawie te same osoby, więc i tu postanowiłem zgłosić się na ochotnika i zostałem wybrany. Jeśli tylko zdołam się przełamać, pójdzie mi lekko. Drugi przedmiot zaliczony na pięć bez nauki.

    Trzecia grupka ćwiczeniowa, z położnictwa liczy zaś sześć dziewczyn i nas trzech i prowadzi ją stara pielęgniarka. Tutaj może być ciężko, ale ponieważ jestem leniwy i zrobię wszystko żeby się nie uczyć, mogę spróbować. Czasami mam ochotę zrezygnować przez ładne dziewczyny, ale może warto się przełamać.

    Ludzie są tutaj całkiem spoko. Wszyscy w moim wieku lub rok młodsi. Większość nie chciałaby robić publicznie za manekin, ale i tak mogą mi zarzucić, że jestem niemoralny skoro zamiast uczciwie się uczyć, wolę się sprzedać za zaliczenie. Osobiście wolałbym żeby to ładne dziewczyny były tymi modelkami, żadna jednak nie umiała przezwyciężyć własnych słabości. Wśród chłopaków było podobnie. Nikogo nie skusiła łatwość prześlizgnięcia się przez przedmioty, choć niektórzy są o wiele lepiej zbudowani ode mnie. Najgorsze byłoby wyznaczanie ochotnika na siłę. Tutaj też uratowałem niektórych tchórzy przed takim losem. Bez względu na przeciwności, wszyscy dodają mi otuchy, a zatem do dzieła!

    Na zajęciach z anatomii moim zadaniem jest obnażenie się przed grupą i leżenie na wznak na specjalnym stole pośrodku sali raz w tygodniu przez dwie godziny. Ekspozycja jest całkowita. Nie ma tu miejsca na godność ani wstyd. Czysty surrealizm. Przed pierwszym rozebraniem się miałem ogromne opory. Złapał mnie stres, ale atmosfera jest przyjazna, a wszyscy podzielają pogląd, że mamy być przecież lekarzami i mieć kontakt z ludzką nagością, więc nie możemy traktować ciała jak temat tabu. Pomimo tremy rozebrałem się przed nimi wszystkimi do naga i położyłem, jak mi kazano. O BOŻE!! Co za emocje. Staram się o niczym nie myśleć, na nikogo nie patrzeć, niczego nie słuchać. To dla mnie spodziewany szok i dobre ćwiczenie przed prawdziwą służbą dla ludzi. Powtarzam sobie, że jestem tylko materiałem pokazowym. Zakrywam penisa bezwiednie choć wiem, że nie powinienem. Gdy tylko się na tym łapię, zabieram ręce. Podobno każdy tak ma na początku, więc jest ok. Po prostu każą mi położyć ręce pod siebie i patrzeć do góry w sufit lub zamknąć oczy. Chłopaki mają ubaw, ale chrzanię ich. Troszkę gorzej jest z dziewczynami. Ponieważ są to lekcje anatomii, będą pokazywać różne części mojego ciała, jak na modelu. Po prostu nie będę o tym wszystkim myślał i jakoś to przeżyję. Niektórzy koledzy krzywo na mnie patrzą. Dziewczyny nieco unikają. Wszyscy jednak szanują mnie za poświęcenie i rozumieją, że pomimo moich wad, działam dla dobra grupy. Walczę ze wstydem na każdych zajęciach. Na początku jest tragicznie ale na każdych kolejnych mam łatwiej. Da się przywyknąć. Po prostu udaję że jestem ciałem w prosektorium modląc się, żeby nie wszedł w czasie zajęć nikt niepowołany. Wpadam w trans podobny do snu. Wpadki są dopuszczalne, więc jeśli mi stanie, albo coś, wytłumaczono mi, co mam zrobić. Na szczęście nigdy nie zdarzyło się nic niespodziewanego z mojej strony, żadnych obcych osób, żadnych zmian, żadnych tchórzliwych absencji. Poradziłem sobie świetnie przez całe 60 godzin zajęć.

    Grupka z ratownictwa składa się z siedmiu tych samych osób, więc ich już się w sumie nie wstydzę. Mam tylko problem z nowym kolegą i z panią profesor. Jakoś to będzie, ale jest na prawdę dziko. Nie miałem wielkich problemów z obnażeniem się, bo już to robię na poprzedniej grupce a wszystko zostało mi szczegółowo wyjaśnione. No i jest to w sumie męska grupka. Wszyscy się jednak czerwienią gdy trzeba mieć ze mną kontakt. Tutaj moim zadaniem jest bowiem bycie modelem przy symulacji różnych zdarzeń np. przy ćwiczeniach z intubacji, masażu serca, a nawet cewnikowania. Nie zawsze mogę udawać bezwładnego trupa. Czasami muszę wstać lub położyć się w wymuszony sposób. Jest nieco gorzej choć otuchy dodaje mi fakt oglądania mnie przez praktycznie te same osoby. Na szczęście często mogę sobie przykrywać krocze, choć nie zawsze. Ciało nie jest co prawda wykorzystywane jako pomoc dydaktyczna na którą każdy patrzy przez cały czas, ale za to wszyscy mnie dotykają a niektóre zabiegi są nieprzyjemne. Bardziej się boję, niż wstydzę. Nie jest to miłe, obym dał radę. Wiemy natomiast, że w naszej przyszłej pracy taka postawa stanowi podstawowy wymóg dobrego wykonywania obowiązków i jest to ciągle podkreślane. Tutaj miałem całkiem sporo wpadek, zwłaszcza podczas ćwiczeń z aparaturą dolnych części ciała. Tych zajęć również mamy 60 godzin. Po lekcjach chciałbym trochę ochłonąć, ale mam jeszcze trzecią grupę…

    Zajęcia z położnictwa są nieco podobne do tych z ratownictwa. Nie chodzi tu oczywiście o położnictwo ciążowe. Żałuję, że wybrałem ten przedmiot. Teraz rozumiem czemu nie było chętnych. Przed pierwszymi zajęciami, gdy kazano mi się rozebrać, prawie zrezygnowałem. W tej grupie mamy zupełnie innych ludzi, niż w obu poprzednich, bo tylko jeden kolega będący wyłącznie w drugiej grupie oraz dziewczyna z obu grup. Z powodu przeżywanych trudności i braku innych chętnych do zastąpienia mnie, przez pierwsze kilka zajęć pozwolono mi zostawać w slipkach aby przywyknąć. Nawet to było trudne, a myślenie o tym, że wszyscy na sali są nadzy zdecydowanie przeszkadzało bo laski były ładne. Później już bardziej się ośmieliłem zwłaszcza, że na dwóch pozostałych grupach jestem goły prawie cały czas. Z tą różnicą, że tutaj jest mnóstwo ładnych dziewczyn. Gdzieś po pierwszym miesiącu zajęć musiałem pokazać gołe krocze. Nie byłem do końca gotowy choć czułem że już sobie poradzę. Ściągając jednak majty myślałem że skonam. Pomimo doświadczenia była to kompromitująca chwila. Niektóre dziewczyny aż piszczały. Kolega dodawał mi odwagi. Starałem się wyłączyć myślenie, wpaść w trans, jak na pozostałych grupach ćwiczeniowych i zlekceważyć otoczenie. Pomimo doświadczenia i charakteru, miałem całe mnóstwo wpadek. Na ćwiczeniach nie było żadnych zabiegów, ale były dla mnie zdecydowanie najgorszym doświadczeniem, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Za każdym razem towarzyszył mi ogromny stres i wstyd. Często, korzystając z okazji mogłem przykryć penisa, ale i tak czułem się dziko.

    Na trzech grupach łącznie świeciłem nagością przed osiemnastoma osobami: ośmioma chłopakami (w tym jeden profesor) i dziesięcioma dziewczynami (w tym dwie prowadzące). Przy profesorach czułem się, jak pomoc dydaktyczna. Nie bałem się, bo to profesjonaliści przyzwyczajeni do wszystkiego i umiejący panować nad sytuacją. Trochę, jak u lekarza. Oczywiście nagość przy starszych ludziach nie jest przez każdego lubiana, ale w moim przypadku nie stanowiła trudności. Przed chłopakami było różnie. Niektórzy byli bardzo niepoważni, przy innych czułem kompleksy, inni przy mnie czuli się nieśmiało. Kilku było nawet całkiem fajnych, a kilku wyglądało na gejów. Wolałem się nie skupiać na takich rzeczach. Sądzę, że żaden nie chciał być na moim miejscu i pomimo różnych reakcji, szanowali mnie nie za wygląd, tylko za to, co robię dla dobra całej grupy. Tak sobie wszyscy ciągle powtarzaliśmy. Na innych przedmiotach i w innych sytuacjach bywałem przez to skrępowany i widziałem, że niektórzy też mieli problemy z wypiciem ze mną piwa. Ogólnie jednak panowała dobra atmosfera i nie byłem wytykany palcami (a przynajmniej nie oficjalnie oraz nie w Internecie). Poza zajęciami nikt nie wracał do tematu choć niekiedy niektóre sytuacje i myśli wracały do nas samoistnie. Niczego nie ustalaliśmy, nie myślałem o tym, co będzie jutro, nie ćwiczyłem. Najgorzej było z dziewczynami. Nie mogłem żadnej bardziej zaimponować bo wszystkie widziały dokładnie, co oferuję. Bardzo często, gdy któraś się do mnie zbliżała, zaczynał mi stawać, ale nauczyłem się technik, dzięki którym powstrzymywałem erekcję. Nie obeszło się jednak bez kilku pikantnych wpadek. Na samym początku prawie wszystko szło dość nieprofesjonalnie. Odganiałem od siebie natrętne myśli, że wszyscy mnie oceniają, że nie wiem jak leży mój penis, nie wiem czy nie staje. I faktycznie czasami kurczył się strasznie ze wstydu, a czasami prawie stawał. Nie mogłem jednak nawet na niego patrzeć żeby się nie peszyć. Ogólnie, wykonałem chyba kawał dobrej roboty. Przeszło nam przez myśl, że na wielu zajęciach nie musiałem być totalnie goły a jednak byłem (że niby do natychmiastowej dyspozycji dydaktycznej), bo w ten sposób zasługiwałem sobie na tę zaliczeniową piątkę.

    Piętnaście moich najpoważniejszych wpadek podczas zajęć, gdy nie mogłem nad sobą zapanować:
    1. Na anatomii zawsze byłem nagim modelem, na którym pokazywano wszystkie części ciała. Za każdym razem, gdy profesor powiedział “a teraz spójrzmy na modela” wiedziałem, że wszystkie oczy kierowane są na moje ciało i serce zaczynało mi mocno walić. Zwykle jednak powtarzałem sobie, że patrzą tylko na to, o czym jest mowa. Najgorzej było więc podczas nauki o genitaliach, gdy służyłem jako wzór, na którym profesor długim wskaźnikiem pokazywał poszczególne ich części. Wszyscy musieli uważnie skupić na mnie swój wzrok i mocno to odczuwałem. Kazano mi również odciągnąć skórę prącia i eksponować różne elementy tak, żeby były dokładniej widziane bez konieczności krępującego podchodzenia bliżej. Wykonywałem wszystkie polecenia odruchowo ale wolałem nie patrzeć na nikogo ani nie słuchać, co o tym szemrzą. Byłem mocno zawstydzony. Stanął mi też wtedy trochę i walczyłem z erekcją. W pewnym momencie czułem że popuszczę. Pozwolono mi dyskretnie przytrzymywać go nawet obiema rękami żeby nie doszło do żadnych seksualnych ekscesji.
    2. Na zajęciach z ratownictwa podczas ogólnego wprowadzenia, na którym prowadząca przedstawiała moje ciało jako żywy analog ćwiczeniowy i po raz pierwszy na tych studiach złamała moją osobistą barierę odległości. Musiałem być obnażony gdy m.in. demonstrowała ruchomość ludzkiego biodra (żeby dokładnie było widać wszystkie anatomiczne szczegóły), ale gdy tylko podeszła, było mi tak niekomfortowo, że od razu krocze zakryłem dłonią i puściłem buraka.
    3. Na zajęciach z ratownictwa, gdy mieliśmy sprawdzian praktyczny z technik transportu rannych, gdy przenoszono mnie z łóżka na nosze i z powrotem. Dwuosobowe grupki wchodziły na salę, podchodziły i działały wedle wyuczonych procedur. O ile na zajęciach mogłem być przykryty bo ewentualne niedociągnięcia nie miały aż takiego znaczenia, tak tutaj niestety miałem być goły i udawać nieprzytomnego abym nie mógł im pomagać a wszystko było dokładnie widać. Często jednak odruchowo reagowałem. Prowadząca z bliska oceniała każdy ruch studentów. Wszyscy byli skupieni. Ważne było to, aby egzaminowani przełamywali barierę wstydu i komfortu zbliżając się do poszkodowanego. Musieli szybko i skutecznie unieruchomić moje ciało, okryć, przenieść je na nosze a potem z powrotem symulując położenie na stole operacyjnym. Zbliżanie się i sama bliskość chłopaków przy moim nagim ciele, a potem ocenienie jego zabezpieczenia przez prowadzącą egzamin, do momentu jego okrycia, oraz dotykanie go podczas przenoszenia, a potem odkrycie po zakończeniu ćwiczenia były bardzo nieprzyjemne. Dwie grupy były mieszane po jednej dziewczynie. Musiałem zaciskać zęby i jakoś to przeboleć. I tak cztery razy. Czasami trochę mi stawał, co wyglądało głupio, ale nie mogłem z tym nic zrobić.
    4. Na zajęciach z ratownictwa podczas ćwiczeń z resuscytacji jeden koleś był tak niesforny, że ściągnął ze mnie koca którym byłem przykryty od pasa. Miałem nadzieję, że będą to jedne z nielicznych zajęć tego przedmiotu, gdzie nikomu nie pokażę swojego penisa. Przeżyłem małą porcję wstydu.
    5. Na ćwiczeniach z cewnikowania. Pani profesor realnie założyła mi cewnik, choć nie w całości a tylko tyle, żeby się trzymał. To było przeokropne.
    6. Na egzaminie praktycznym z cewnikowania. Wszyscy byliśmy totalnie przerażeni. Cewnik musiało mi założyć kolejno osiem osób. Spotkanie z każdym z nich było oddzielnym szokującym doznaniem na oczach profesorki. Zupełnie nad sobą nie panowałem. Podszedł pierwszy koleś i wziął mojego penisa do ręki a następnie ostrożnie zasadził mi cewnik. To było szokujące i nieprzyjemne. Potem oczywiście odłączenie. Leżałem cały czerwony z emocji. Drugi koleś. Przerwa. Czułem się zbrukany… Następnego dnia kolejna dwójka. Podszedł do mnie koleś i nie zdał, bo sparaliżował go wstyd. Wziął do ręki mojego penisa ale mu się wyślizgnął. Kolejny koleś podszedł i zrobiło mi się strasznie wstyd gdy brał penisa w dłoń. Nie mogłem jednak nic zrobić poza czerwienieniem się. Był bardzo niedelikatny i sprawiał mi ból. Trzeciego dnia do sprawdzianu ma podejść ten nowy koleś, jedna dziewczyna, oraz gościo, który oblał wczoraj. Zaczyna ten z poprawki. Gdy podszedł obaj nam było wstyd. Pomimo dziwnej sytuacji powiedziałem mu żeby się nie stresował a wszystko będzie dobrze. Jakoś to przeżyłem a jemu udało się zaliczyć. Następna weszła jedna z koleżanek. Zacząłem się podniecać i przeprosiłem za to cały czerwony. Ona zszokowana sytuacją, zdenerwowana ale jednocześnie delikatna i miła. Czułem się, jak po seksie z nią. Pozostał jeszcze jeden kolega. Taka moja praca, że każdy kolega musi trzymać mojego penisa w dłoniach. Bez względu na poziom wstydu musieliśmy zrobić to, co do nas należy. Ostatniego dnia pozostałe osoby. Za każdym razem coraz mniej przyjemnie i coraz większe moje zawstydzenie. Zastanawiałem się, jak ja z nimi potem pójdę na piwo. Przy drugiej koleżance też bardzo się ekscytowałem. Płonąłem jakbym się jej oddawał. W pewnym sensie tak właśnie było. Poświęcałem dla niej swój honor i godność, żeby mogła zaliczyć to kolokwium na bardzo dobrą ocenę.
    7. Na ćwiczeniach z opieki medycznej i położnictwa, gdy pani profesor pokazywała, jak powinno się tamować krew z tętnicy udowej wymagane było abym oczywiście był całkiem goły. Zasłoniłem jednak krocze kawałkiem prześcieradła którym byłem przykryty. Jej dotyk był jednak bardzo interesujący i podniecający podobnie, jak spojrzenia wszystkich dziewczyn w grupie.
    8. Ćwiczenia z opatrywania. Gdy jedna z dziewczyn wybrała do opatrywania moją nogę i pomimo, że po pas byłem nakryty, to jednak odsłoniła mi aż całe udo, po czym się zaczerwieniła. Następnie, miałem wrażenie, że podczas tego zabiegu celowo dotyka mi penisa, aż mi stanął. Reszta raczej tego nie widziała, ale ona sama z pewnością tak. Było mi niesamowicie dobrze.
    9. Kolejna koleżanka zrobiła podobnie. Niby ręka się jej wymsknęła podczas wiązania bandaża i przez przypadek odsłoniła mi część krocza widząc stającego penisa. Podczas robienia opatrunku drugą ręką próbowała go głaskać. Uśmiechała się przy tym do mnie.
    10. Gdy musiałem się cały obnażyć bo były zajęcia o urazach jąder. Prowadząca pokazywała wszystkim na przykładzie moich, co należy zrobić w przypadku pacjenta z taką przypadłością. Były to jedne z tych zajęć w tej grupie, w których bezwarunkowo musiałem być goły i umierałem ze wstydu przy tych wszystkich koleżankach. To wtedy właśnie laski aż piszczały i wtedy właśnie po raz pierwszy żałowałem, że dałem się namówić na tę całą pomoc dydaktyczną oraz zdjąć majtki.
    11. Drugie zajęcia w których cały czas musiałem leżeć całkowicie goły i smażyć się ze wstydu przed sfeminizowaną widownią. Kolega dotrzymywał mi towarzystwa siedząc obok w scenach pokazowych. To mi nie pomagało. Dwie długie godziny wśród pięknych pań nie były wcale takie słodkie. Wstyd był ogromny oraz obawa o podniecenie. Nie da się tego porównać z doznaniami z żadnej z powstałych dwóch grup. Czym się to jeszcze różniło? Tutaj nie leżałem całkiem płasko patrząc w sufit. Wszystko było ustawione tak, że cały czas mogłem ich wszystkich widzieć. Ich miny, wstyd, podniecenie, śmiechy, uśmieszki, wszystko.
    12. Kolejne zajęcia gdzie musiałem być całkiem nago. Tym razem nieśmiałość mi nie pomagała i cały czas czułem lekkie podniecenie. Bardzo dziwny stan uczuć utrzymujący się przez dwie godziny. Kompromitowałem się strasznie. Szczególnie kilka dziewczyn działało na mnie bardzo erogennie. Z drugiej strony, gdzie legalnie znalazłbym taką sytuację aby pokazywać swoją męskość tylu laskom. Byłem podniecony i przerażony jednocześnie.
    13. Zajęcia z nagłych wypadków – bezpieczne układanie poszkodowanego z ciężkimi urazami na drugiej grupie. Do tych ćwiczeń bardzo chciałem być przykryty albo móc mieć na sobie majtki pomimo, że to już prawie koniec roku i wszyscy mnie znają. Zadanie polegało na tym, żeby, kładł się w różnych przedziwnych pozycjach, a każda osoba która zechce, może spróbować ułożyć mnie w pozycji bezpiecznej. Poza prowadzącą, tylko dwóch chłopaków (tych, co wyglądają na gejów) zgodziło się spróbować. Bardzo dziwnie się przy tym czułem. Próbowałem łapać penisa pomiędzy nogi, ale mimo wszystko leżałem goły i bezbronny na dotyki prowadzącej i dwóch kolegów. Na grupie żeńskiej też były, ale na szczęście tam pozwolono mi być w gaciach.
    14. Zaliczenie z resuscytacji na grupie żeńskiej. Wszystko zaczynało się dobrze, bowiem leżałem na wznak przykryty od pasa w dół i czułem się swobodnie pomimo, że za chwilę mnóstwo dziewczyn będzie mnie dotykało w bezpośredniej bliskości. Wszystko szło gładko, ale w czterech przypadkach wyglądało, jakby się zmówili przeciwko mnie. Ponieważ było to ostatnie zaliczenie z moim udziałem, postanowili wykorzystać sytuację i troszkę ze mną poigrać. Po kolei każdy egzaminowany wchodził do sali, podchodził do mojego łóżka i pokazując na moim przykładzie tłumaczył, jak fachowo udziela się pierwszej pomocy. Oczywiście sztuczne oddychanie usta-usta oraz masaż serca nie były prawdziwe, co mogło być niebezpieczne, ale bliskość i dotykanie owszem. Wszedł pierwszy kolega. Byłem całkiem spokojny choć czułem się trochę nieswojo w takiej bliskości do mojej twarzy i przy kładzeniu rąk na moją nagą pierś. Potem koleżanka – tutaj jeszcze bardziej nieswojo, ale dosyć miło. Później kolejna. Wszedł drugi kolega. Podszedł. Uznał, że aby mnie uratować należy ściągnąć ze mnie koca, odsłaniając całą moją nagość przed nauczycielką i nim samym. Poczerwieniałem straszliwie. Jego bliskość w obliczu mojej nagości i to patrzenie w oczy podczas symulacji masażu serca… Czułem się molestowany. Byłem w szoku. Symulacja usta-usta również jednoznacznie dawała mi sygnał. Gdy skończył, profesorka powiedziała mu, że podczas interwencji trzeba koniecznie odsłonić jedynie klatkę piersiową i reszta ubrań, oraz rzeczy osobistych ofiary nie przeszkadza podczas akcji. Oczywiście z medycznego punktu widzenia zrobił wszystko prawidłowo, a ja pospiesznie nakryłem się z powrotem. Byłem cały czerwony. Weszła kolejna koleżanka. Wszystko odbyło się normalnie. Po poprzedniej dzikiej akcji tutaj się nie krępowałem, a i ona nie miała dziwnych zapędów. Weszła kolejna koleżanka. I znowu zrobiła to, co tamten kolega. Przed przystąpieniem do reanimacji, pod pozorem zrobienia sobie wygodnego miejsca żeby usiąść, zrzuciła ze mnie wszystko, pozostawiając nagie ciało. Usiadła przy mnie gołym, aż stęknąłem i się podnieciłem. Poczerwieniałem i odpłynąłem gdy robiła mi symulację sztucznego oddychania. Jej wspaniałe usta i piękne oczy tuż przy moich. Dotykanie swoimi aksamitnymi dłońmi mojego nagiego torsu. Stanął mi. Przepiękna chwila. Odchodząc niby szturchnęła mi go dłonią i puściła oczko. Byłem rozpalony. Natychmiast się zakryłem przed czujnym okiem pani profesor, choć ona i tak skomentowała tę akcję jako bardzo dobry przykład reanimacji lecz powiedziała, żeby następnym razem nie obłapiała tak osoby poszkodowanej. Następna była koleżanka od bandażowania nogi. Było widać, że na mnie leci. Oczywiście ona również odkryła mnie do naga. Wiedziałem że może tak być. Byłem rozpalony. Zrozumiałem, że więcej nie będę już miał takiej okazji i muszę korzystać z sytuacji. Bardzo się podnieciłem i o ile stanięcie penisa jest dopuszczalne w takiej sytuacji, to nie mogłem z nią zrobić nic co wykracza poza warunki egzaminu. Mogłem tylko cieszyć się jej piękną twarzą przy mojej twarzy, oraz zmysłowym dotykiem. Ona też nie mogła mnie molestować na oczach nauczycielki podczas zaliczenia, ale może po nim spróbuje ponownie. I znowu, gdy tylko skończyła, pospiesznie naciągnąłem na siebie koca ale spuściłem się w niego. Było mi bardzo wstyd pani profesor. Ona zaś powiedziała “ale ma pan powodzenie, no ale tak bywa”. Sytuacja była niezręczna. Po krótkiej przerwie, którą zasygnalizowałem z powodu tych nieoczekiwanych komplikacji, weszła ostatnia dziewczyna. Ona również próbowała wcześniej różnych sztuczek żeby się do mnie zbliżyć. Rety, ale jestem podekscytowany. Spokojnie podeszła do mnie. Również odkryła mnie do naga widząc stojącą, lekko zaślinioną pałę i rozpoczęła zaliczenie. To niestety już ostatnia mocna chwila w tym semestrze na tej grupie. Wydawało mi się, że trwa wieki. Bardzo się jej podobam. Do tego stopnia, że skupiła się na czynnościach zamiast na mówieniu o tym, co należy robić. Była cała czerwona i rozpromieniona, jak ja. Profesor miała już dosyć. Zaliczyła jej sprawdzian na trzy. Potem wyszła z sali zostawiając mnie tam.
    15. Chwilę poleżałem, potem wstałem będąc całkiem nago w pustej sali i zacząłem się masturbować. W momencie gdy się spuszczałem, zaczęli wchodzić ludzie z innej grupy. Stałem cały goły a do sali weszły już cztery osoby. Ujrzawszy mnie nagiego, dwie pierwsze dziewczyny z przodu zawróciły i zaczęły krzyczeć, żeby wszyscy wyszli z sali bo jeszcze jest zajęta. Mimo wszystko, przez ten ułamek sekundy zobaczyło mnie ze siedem osób, a ja stałem jak wryty z cieknącym penisem. Śmiech tych ludzi był tak głośni, że się obudziłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Heterycy na delegacji 1

    Trafiłem do firmy, gdzie trzeba było jeździć po Polsce. Zwykle jeździło się samemu czasem w dwie osoby. Ostatnio doszedł do nas nowy pracownik i dostałem go do nauki. Trzeba było dzielić pokój hotelowy z kolegą żeby ciąć koszty.
    Wyjechaliśmy do Poznania. Droga jakoś minęła i zrobiliśmy co trzeba było. Wieczorem do hotelu, bo podróż jednak długa więc lepiej wyjechać z rana. Mariusz był sporo młodszy ode mnie. Przyznał że na 26 lat. Ja skończyłem 35. Wieczorem rozmowa w pokoju zeszła na temat kobiet. Ja mam żonę, on dziewczynę. Żartowaliśmy z kobiet, że tak opornie im idzie namiętny seks gdzie bądź o jakiejkolwiek porze. Obaj narzekaliśmy na niedosyt. Mariusz przyniósł po dwa piwa z recepcji i sącząc je zgłębialiśmy temat seksu. Mariusz miał bujny zarost. Kilkudniowy zarost na twarzy. Bardzo sexy. Ładnie wyrównany. Ciemne bardzo ciemne włosy. Ciemne oczy. Lekko muskularny. Zapytał czy nie jest mi gorąco. Mnie nie było. Ale on stwierdził, że jemu jest i pozbył się  koszulki i spodni. Siedział w gaciach w szerokim rozkroku lekko podchmielony z lekko plączącym się językiem i tłumaczył mi różne zawiłości. Patrzyłem na niego i stwierdziłem gdzieś w głębi swej świadomości, że bardzo mi się podoba. Też zdjąłem koszulkę i spodnie. Skomentował moje owłosienie. Przyznałem, że golę sobie klatę i kutasa. Temat zszedł w tę stronę. Opowiadał mi że jego kobieta lubi jak jest bez włosów a on ma ich mnóstwo wszędzie. Moja też woli mnie wydepilowanego. Ale żeby nie drapać jej sutków podczas seksu, musiałbym depilować się bardzo często. Czas mijał i w mojej głowie pojawiło się pragnienie zobaczenia go nago. Choć od lat jestem z kobietą, to zawsze śledziłem rozporki kolegów. Dedukowałem, co tam możne być. Mariusz nie miał chyba giganta. Podczas rozmowy nie zauważyłem żeby mu stanął, choć miałem wrażenie że lekko napięty był. No cóż. Wiek ma swoje prawa. W końcu wziął ręcznik i kosmetyki i poszedł się myć. Oglądałem tv i czekałem na swoją kolej. Wyszedł w ręczniku. Podszedł do torby i wygrzebał z niej czyste gatki. Zrzucił ręcznik i włożył je. Wszystko to tyłem do mnie. Zerkałem na jego ładne ciało i zgrabną dupę. Też postanowiłem zagrać tak jak on. Poszedłem się myć i wróciłem w ręczniku. Ale wkładając gatki stałem do niego przodem.  ociągałem się z ich nasunięciem. Robiłem to by miał czas popatrzeć na mnie. Skomentował, że nie wierzył, bym sobie golił kutasa, puki nie zobaczył. Po co miałbym to ukrywać, albo kłamać zapytałem. Nie odpowiedział. poszliśmy spać i rano wyjechaliśmy po śniadaniu.
    Kolejny wyjazd razem trafił mi się z nim za tydzień. Wieczór upływał w podobnej atmosferze. Znów gadanie o seksie. Piwo. Potem pozbycie się części garderoby i prysznic. Po powrocie jednak on również nie krył swej nagości. Chodził nago po pokoju nie zwracając uwagi na mnie i na nie zasłonięte okna. Dotykał krocza, miętolił. Miał wygolone na zero. Włosy zaczynały się od pępka w gorę. Wyglądał super seksi i zastanawiałem się jak by to było go dotykać. Jak by tak zająć pozycję 69. muskać się nawzajem ustami tam, gdzie każdy facet ma najwrażliwszy punkt. Jak bym czuł jego dotykanie. Potem ja odwdzięczyłem się swoją paradą. Starałem się żeby mi nie stanął. Jednak nie do końca mi się to udało. Głupio mi się zrobiło. Zauważył to i skomentował w swoim stylu. No naprawdę ta twoja słabo się stara jak ci bryka przy koledze. Jak mnie heterykowi mogło się coś takiego przydarzyć? Olałem to i próbowałem zmienić temat. W końcu poszliśmy spać. Obudziłem się w środku nocy. On spał koło okna ja pod ścianą łazienki. Leżałem twarzą w jego stronę. Jakieś światło docierało do pokoju przez nie zasłonięte okna. Leżał odkryty. Kołdra zakrywała mu nogi od kolan w dół. Koszulka w której spał podwinięta pod brodą. Jedną ręką trzymał kutasa i trzepał. Drugą grzebał w jajach między nogami. Cichutko sapał. Udawałem że śpię. Nie ruszałem się. Przez przymknięte oczy patrzyłem z niedowierzaniem na to co widzę. Stanął mi na maks. Miałem ochotę się dotykać, lecz obie dłonie miałem blisko twarzy. Pokaz trwał dalej i gdy jego ciało się wyprężyło dostrzegłem salwę spermy wystrzeloną w górę. Potem drugą. Chwycił za grzyba i rozcierał to co wypływało. Prężył się. Widok boski. Poczułem wilgoć w jajach. Napinałem zwieracze i co mogłem by tez mieć orgazm. Podniecenie miałem olbrzymie i zabrakło ciut, by wywalić swój zapas spermy. Patrzyłem na Mariusza dalej. Roztarł spermę, która spadła na jego brzuch, naciągnął kołdrę i odwrócił się na bok  w stronę okna. Nie mogłem zasnąć długo.
    Rano wstaliśmy a on stwierdził, że chyba w nocy miał sen erotyczny, bo cały jest w spermie.
    Poszedł się umyć i wrócił nago. Znów chodził jakby bez celu eksponując mi swoje ciało. Nie mogłem wstać od razu. Miałem sterczącego kutasa. Lecz z powodu późnej pory musiałem jednak wyjść z pościeli. Namierzył mnie i zarechotał. Ale namiot. Postanowiłem  go olać i opuściłem gacie.  Kutas wyskoczył i zabujał się nie ograniczany bielizną. On potrzebuje ust. Może mu pomożesz opróżnić kulki? Zapytałem celując w niego kutasem. Dobra, pomogę ci na obcą rękę a ty mnie. Zgoda?
    Zamurowało mnie. Żonaty, dzieciaty ma z obcym facetem doprowadzać się do wytrysku?
     Nim się zorientowałem i przemyślałem trzymał mnie za chuja i poruszał. Wyciągnąłem dłoń i pochwyciłem jego wiszący sprzęt. Drgnął. To spowodowało we mnie reakcję lawinową. Patrzyłem ja jego piękne ciało. uzmysłowiłem sobie, że marzyłem o tym, by ktoś mnie dotykał. Myślałem o nim. Czułem narastającą we mnie falę namiętności. Potem drżenie w miednicy próba opanowania i zdałem sobie sprawę, że rozkosz jest silniejsza. Wywaliłem spermę wprost na niego. Przykuliło mnie i kolejna salwa. Puściłem jego kutasa i wywaliłem jeszcze i jeszcze i jeszcze. Czułem teraz poślizg w jego dłoni, która nadal mi dogadzała. Skręcałem się z rozkoszy. gdy się opanowałem on patrząc na mnie orzekł: I znów muszę wziąć prysznic. Uśmiechnął się i poszedł. Ja padłem na pościeli. Mój świat zmienił się zupełnie. Spełniłem marzenie, którego nigdy nie wypowiedziałem. Co dalej będzie?
    Po wszystkim udawaliśmy, ze nic się nie stało. Poprosiłem, by nie opowiadał o tej sytuacji nikomu Jestem żonaty i to może mi zrujnować życie. Przyrzekł, że nikomu nie powie i poprosił, bym i o nim też nikomu nie mówił. Przybiliśmy dłonie jak prawdziwi przyjaciele.
    Dni mijały i znów wyjechaliśmy razem. Tym razem balem się tego co może się wydarzyć. Po wejściu do hotelu zamówiliśmy kolację i wino. A do pokoju wzięliśmy po dwa piwa. Po winie już byliśmy weseli. Kolega po wejściu do pokoju rozebrał się i oświadczył, że idzie pod prysznic. Mył się długo. Wrócił ze świeżo ogolonym kutasem. Zarosłem już trochę więc sobie ogoliłem oświadczył pokazując mi trzymanego za skórkę fiuta. Przekładał go by dokładnie pokazać jak dokładnie to zrobił.
    Ja też poszedłem się umyć i zrobiłem to dokładnie trzy razy. Tak na wszelki wypadek. Wróciłem jak kolega – nagi. Wtedy on zagadał, że jestem mu winien trzepanie, bo ostatnio on mi zrobił a ja jemu nie. Żartowałem, że jego dziewczyna może być nie zadowolona że ktoś mu soki wylewa, ale podszedł do mnie i sięgnął po moją dłoń. Przyłożył sobie do kutasa i patrzył mi w oczy. Poruszałem dłonią wodząc po dość sztywnym już członku a on chwycił mnie za głowę i zmusił bym siadł na łóżku. Jego krocze miałem przed twarzą. I zapragnąłem spróbować jak smakuje męski fiut. Pocałowałem go nieśmiało. Potem mocniej. W końcu włożyłem sobie w usta i zacząłem mu robić loda. Byłem inicjatorem. Podniecało mnie to. Wstyd się wyłączył. Namiętność wzrosła. Jego oddech stał się głośniejszy i wyszeptał że zaraz będzie miał finał. Poprosiłem by wlał mi w usta. Miał długi orgazm. Dużo nasienia. Wszystko wtryskiwał w moje usta. Nie mogłem się oprzeć by nie połknąć. Łykałem więc co któryś wtrysk. Trzymał mnie delikatnie za głowę i drżał. Wypuściłem go z ust i przylgnąłem do jaj. Pieściłem i lizałem. Zrobił krok w tył. Patrzyłem i zastanawiałem się co powie. No fajnie się odwdzięczyłeś. Tak to nawet moja nie umie. Nie wiedziałem co powiedzieć. To był mój pierwszy raz z facetem – odpowiedziałem. Ale pamiętaj że to nasza tajemnica. Ufam ci. Zbliżył usta do moich i pocałował mnie z językiem. Tak. Ja tez tobie ufam.
    Teraz jesteśmy jak bracia. Nie mamy tajemnic. Powiem ci, kontynuował, marzyłem o czymś takim. Jesteś pierwszym facetem  z którym robiłem takie rzeczy. Chciałem komuś zaufać by to przeżyć. Ostatnio z moją Agą mi się nie układa. Spotykamy się ale nie ma seksu. W pewnym sensie wykorzystałem cię, ale bardzo cię lubię i mam do ciebie zaufanie.
    Ja też cię polubiłem – oświadczyłem. Jesteś bardzo atrakcyjny, bezpośredni. Nie mogę się z tobą spotykać często. Wiesz dlaczego. Ale jak zgodzisz się na wyjazd służbowy ze mną, to chętnie pogadam i poeksperymentuję.
    Nasza znajomość trwała jeszcze jakiś czas. Wspólne wyjazdy nam służyły. Dobrze ze sobą współpracowaliśmy. Za tym szły pieniądze z czego obaj byliśmy zadowoleni. Moje życie z żoną też uległo zmianie na lepsze. Seks dawał mi więcej radości i ja mogłem dać jej więcej pieszczot. Bo ona nie potrzebowała ostrego ruchania ale dotyku i bliskości.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate
  • Wiktoria i Julia

    #Futro #Fetysz 

     

       Większość zięciów nienawidzi swoje teściowe. A ja swoją kocham. Bo jak nie można kochać osoby, z którą regularnie można uprawiać seks i która nie ma żadnego tabu? Tak, dobrze słyszeliście, sypiam z własną teściową. A co na to jej córka? Sypia razem z nami…

       Ale zacznijmy od początku czyli studniówki, którą miałem kilka dobrych lat temu. W ogólniaku nie byłem jakimś don juanem, ale swoją dziewczynę miałem. Dorota nie była niesamowitą pięknością, ot, zwyczajna mysia blondynka, której piersi dopiero zaczynały być czymś więcej niż małymi pączkami. Ale na szczęście nie była wstydliwa, zabawy ręczne czy obopólny oral to był nasz chleb codzienny. Szykowaliśmy się też by wspólnie stracić dziewictwo, ale zawsze coś nam przeszkadzało w osiągnięciu upragnionego celu. 

       Ale tak się złożyło, że na studniówkę nie mieliśmy iść razem. Dlaczego? Wystarczyło, że przyszedłem na miejsce naszego spotkania 30 minut wcześniej. I co zobaczyłem? Opartego o ścianę mojego najlepszego przyjaciela, z zamkniętymi oczami i głupim wyrazem twarzy. A przed nim klęczała Dorota. 

       Najpierw nie zrozumiałem co się dzieje, ale regularnie ruchy jej głowy szybko dały mi odpowiedź. Ta suka mu obciągała! I to jak! Wydawała takie odgłosy jak gdyby się dusiła. Charczała i krztusiła się, robiąc głębokie gardło. 

    – O tak maleńka, bierz pana Pytonga całego. Tak jak lubisz… 

       Aż dziwne, że na te słowa nie wybiegłem i ich nie zabiłem. Ale stałem jak skamieniały. Dorota przyspieszyła, co przyniosło natychmiastowe skutki. Były już przyjaciel drgnął i złapał ją za głowę, a ta zagulgotała. Spuścił się w jej ustach, a ona wszystko połknęła! Mi nigdy nie połykała… 

       I to wcale nie był koniec. Bo Dorota wstała z klęczek i zaczęła rozpinać spodnie!

    – Tylko pamiętaj, w dupkę. – rzekła, odwracając się. – Nie chce jeszcze tracić dziewictwa… 

       Już prawie zaczęli kolejny numerek, gdy odzyskałem władzę w ciele. Głośno chrząknąłem, ujawniając się. Zastygli, ona z wypiętą dupą, on ze swoim panem Pytongiem w ręce. 

    – Nie przeszkadzajcie sobie. – rzekłem słabo. – Ja już sobie pójdę… 

       Odwróciłem się i odszedłem. Po chwili Dorota mnie dopędziła. 

    – To nie jest tak jak myślisz… – zaczęła. 

    – Spierdalaj! – warknąłem.

       O dziwo, to wystarczyło. Nigdy więcej się do niej nie odezwałem, mimo że parę razy dzwoniła. Rodzice byli zdziwieni naszym rozstaniem, ale kiedy im powiedziałem co się stało, to odpuścili próby godzenia. Byłem sam, a termin studniówki zbliżał się nieubłaganie. 

     

       Mówiąc prawdę, w ogóle nie chciałem iść na ten cholerny bal. Ale tydzień przed nim dostałem specjalną propozycję. Od koleżanki z klasy, Wiktorii. Ona też nie miała z kim iść na studniówkę. Może przybliżę tutaj fakt, że Wiki była, delikatnie mówiąc, trochę przy kości. No dobra, nie będę owijać w bawełnę, po prostu była gruba i mało kto się nią interesował. 

       A tak naprawdę to wcale nie była taka zła. Bardzo duży biust, kształtna twarz i długie, blond włosy. Miły głos i dobry humor. Nie była też opanowana przez szał kupowania kosmetyków czy ubrań, jak reszta dziewczyn w jej wieku. Mówiła, że zbiera na inne rzeczy, ale nigdy nie zdradziła na jakie. Miała dobre oceny, wiem, bo parę razy pozwoliła mi ściągać zadania domowe. 

       Ciekawie się ubierała. Lubiła sweterki i futrzane elementy. W zimie nosiła kożuszek z futerkiem, na wiosnę parki czy kurtki z futrzanym kapturem i mankietami, a nawet w ciepłe dni na bluzce musiała dyndać się przypinka z puszystą kulką, którą często dotykała. 

       Propozycję otrzymałem po szkole, gdy akurat się złożyło, że wracaliśmy grupką do domu. Koledzy i koleżanki powoli odrywali się od grupy, aż zostaliśmy sami. 

    – Słuchaj… – zaczęła nieśmiało. – Masz z kim iść na studniówkę? 

    – Nie. – odpowiedziałem krótko. 

    – Może pójdziemy razem? 

       Popatrzyłem na nią jak na Godzillę. Że co? Ja mam iść z tym grubasem? Żeby wszyscy mówili, że nie miałem innej opcji? Szybciej zostanę w domu. 

    – Jeśli pójdziesz ze mną, to nie pożałujesz. Po balu pojedziemy do mojego domu, a tam będziesz mnie mógł zerżnąć w każdy otworek, w każdej pozycji jaką sobie wybierzesz i ile razy będziesz chciał. Bez gumki. I to nie wszystko co mogę ci zaoferować… Jak ci się podoba moja propozycja? 

       Musiałem mrugnąć kilka razy, by dotarło do mnie to, co zaproponowała. Prawdziwy seks w każdej pozycji. Seks, a nie jakaś tam gra wstępna. I bez prezerwatyw! 

    – Nie wierzysz mi? – tak zinterpretowała moje milczenie. – Mogę teraz dać ci przedsmak naszego spotkania. Chcesz loda? 

       Nie czekając na moją zgodę, wciągnęła mnie w najbliższą bramę. Rozpięła mi rozporek i wsunęła dłoń do środka. Po chwili sztywniejący penis już był na zewnątrz. 

    – Jak ładnie rośnie. – stwierdziła, delikatnie masując. 

       Po chwili już był twardy jak ze stali. I Wiktoria klęknęła. Tego dnia nosiła futrzaną parkę i, gdy złapała mnie za ptaszka, to poczułem miły dotyk futrzanych mankietów. Uczucie było niesamowite, jednocześnie słabe, ale i silne. 

       Po chwili poczułem miłe ciepło, to główka penisa znalazła się w ustach blondynki. I wtedy ona ruszyła. 

      Jęknąłem cicho z ogromnej ilości doznań. Futro na korzeniu, wilgoć jej ust i powolne ruchy ręką. To dopiero był oral, nie to co robiła Dorota. 

       Przypomniała mi się była dziewczyna. Teraz byłem w prawie tej samej sytuacji. Ale Wiktoria wcale nie musiała brać głęboko w gardło, wiedziała jak sprawiać przyjemność facetowi ustami i rękami. A futrzane mankiety jeszcze bardziej ułatwiały jej zadanie. 

       Dwa dni nie robiłem sobie dobrze, dlatego wystarczyły zaledwie dwie minuty takiej zabawy bym poczuł, że dochodzę. 

       Nie musiałem łapać Wiki za głowę, nie miała najmniejszego zamiaru wyjmować go z ust, mimo że palcami czuła jak skurcze jąder wyrzucają z siebie pierwsze plemniki. Zwolniła tylko tempo, choć już nic nie mogło powstrzymać wybuchu. 

       Aż zadrgały mi nogi, gdy buchnąłem wprost na jej język. Blondynka od razu dostosowała tempo, bym akurat strzelał, gdy najsilniej odsłoni główkę i będzie ją mieć najgłębiej w ustach. 

       Fale przyjemności rozlały się pod całym ciele, gdy raz za razem częstowałem ją ogromnym wytryskiem. Jeszcze nigdy nie przeżyłem tak silnego orgazmu, ale muszę przyznać, nikt nigdy nie zrobił mi takiego orala.

       Jednak nie połknęła ładunku. Poczekała aż skończę strzelać i wyjęła penisa spomiędzy warg. Energicznie wypluła nasienie na ziemię.

    – Po studniówce połknę. – rzekła z uśmiechem. – To jak? Idziemy? 

       Oczywiście zgodziłem się na jej propozycję i po tygodniu wchodziśmy na halę sportową, tego wieczoru przemianowaną na balową. 

       Obok mnie szła całkowicie inna osoba. Prosty koński ogon zastąpiły delikatne loczki, opadające jej burzą na plecy. Delikatny makijaż podkreślał kolor jej oczu i kształt twarzy. Długie i workowate swetry zastąpiła piękna wiśniowa suknia wieczorowa z takim dekoltem, że jej wielkie piersi prawie wypadały. Na to wszystko zarzuciła krótkie, sztuczne futerko z czekoladowych norek. Od razu zapragnąłem by dotykała mnie tymi norkami. 

    – Podoba ci się moje futerko? – zapytała, jak gdyby czytała mi w myślach. – W domu mam lepsze futra i z chęcią je dla ciebie ubiorę… 

      Wszystkie chłopaki gapiły się na Wiktorię jak wchodziliśmy na salę i kilku z nich chyłkiem wyszło, pewnie by sobie zwalić konia.

       Zabawa była przednia, Wiki nie odstępowała mnie na krok, mimo że dostała kilka propozycji zatańczenia z innymi. Kilka par pokłóciło się z tego powodu, a ja miałem to gdzieś, myślałem tylko o tym kiedy to wszystko się skończy i pojedziemy do niej.

       Nareszcie wypiliśmy ostatni kieliszek bezalkoholowego szampana i czas było się zbierać. Reszta sali wróci do domu, a ja pojadę na prawdziwą orgię. Już byłem pewny, chcę by moja towarzyszka nosiła dla mnie w łóżku futro. 

       Pomogłem ubrać Wiktorii jej krótkie futerko, przy tej czynności zmysłowo się o mnie otarła, a ja drżącym głosem zamówiłem taksówkę.

       W samochodzie nawet nie ukrywałem się ze swoim zamierzeniem, całkowicie otwarcie głaszcząc norki. Moje zainteresowanie bardzo się jej spodobało, uśmiechała się dowiedzieć mnie bardzo tajemniczo. 

       Na klatce schodowej poczułem, że moczę się coraz bardziej. Wizja wtargnięcia w mokrą szparkę Wiki w futrze powodowała, że nie mogłem myśleć o niczym innym. W głowie podwijałem jej suknię do góry i wchodziłem w jej wypięty tyłeczek, tuląc się do norek. Ciekawe jakie miała inne futra… 

       Ona doskonale wiedziała co sobie wyobrażam, krótkie futerko nie przysłaniało jej krągłych pośladków, wyraźnie widocznych w przylegającej sukni. Cicho przekręciła klucz w zamku i weszliśmy do jej mieszkania.

       Pierwsze co mnie przywitało to ciche buczenie z jednego z pokojów. Wiki zdjęła futro, powiesiła na haczyk obok panterki z kapturem i odwróciła się do mnie.

    – Pójdę się przebrać. Jeśli chcesz się umyć, to łazienka jest tam. – i zniknęła w drugim pokoju, zamykając za sobą drzwi.

       Szybko umyłem ręce i twarz, doszło do tego czyszczenie ptaszka. I tak szybko pokryje się śluzem. Gdy skończyłem, to znów stanąłem w przedpokoju. Pogłaskałem panterkę, była jeszcze bardziej puszysta niż norki. Je też użyjemy… Buczenie nie ustało, a nawet zwiększyło się. Zainteresowany podszedłem do przymkniętych drzwi i popatrzyłem.

       Zdębiałem na widok tego co ujrzałem. Na łóżku leżała blondynka w wielkim, puszystym futrze z rudych lisów. Było o wiele na nią za duże i praktycznie tonęła w nim. Krótkie norki, które Wiktoria miała na studniówce po prostu nie umywały się do tych lisów. Gdyby blondynka stała pewnie sięgałyby jej do kostek, a w piękny, puszysty kołnierz mógłbym się wtulić jak dziecko.

       Jednak to nie było najlepsze, nieznajoma miała je rozpięte i teraz widziałem jeszcze lepsze rzeczy. Jej kształtne piersi, choć o wiele mniejsze niż u Wiktorii, były otoczone czarnym, koronkowym półstanikiem, który tylko podkreślał ich kształt i naprężenie stojących sutek. Nogi w koronkowych pończochach tego samego koloru były szeroko rozłożone, a w napuchniętą cipkę miarowo wsuwała i wysuwała różowy wibrator, który był źródłem tego buczenia. Cicho przy tym mruczała, widać było, że sprawia jej to niesamowitą przyjemność i nie zamierza przyspieszyć orgazmu.

       Ptaszek, który mi częściowo opadł, od razu usztywnił się maksymalnie. Chciałem poprawić go w spodniach, ale niefortunnie uderzyłem dłonią w drzwi. Kobieta momentalnie zareagowała, otwierając oczy i spoglądając na mnie. Zrobiłem się czerwony, ale ona zamiast krzyknąć lub mnie wyzwać, uśmiechnęła się i palcem pokazała, że mam się zbliżyć.

       Potem sprawy potoczyły się bardzo szybko. Nim się zorientowałem, to blondynka usiadła na łóżku i rozpięła mi spodnie. Złapała fachowo penisa i sprawnym ruchem przejechała palcem po kanaliku, wypompowując śluz. Roztarła go na rowku między piersiami. Przysunęła się do mnie, tak że mój mały wsunął się pomiędzy dwie ciepłe kule. 

       Nie zdążyłem nawet pomyśleć co będzie dalej, gdy ścisnęła rękami piersi i ruszyła. Z moim ptaszkiem między jej skarbami!

       Aż mi oczy wyszły z orbit. Bo po raz pierwszy w życiu widziałem, że w taki sposób można dawać przyjemność. 

       Nieznajoma fachowo mnie obsługiwała, rytmicznie ruszając piersiami. Patrzyła mi też prosto w oczy z lekko kpiącym uśmiechem. 

       Ja tymczasem dotknąłem lisów. Miały długi i puszysty włos, idealny do dotyku. I chyba o nim mówiła Wiktoria, mówiąc że ma inne futra. Po prostu pożycza od tej pani, która masowała mnie swoim biustem bardzo fachowo. 

       I co to był za masaż. Po prostu boski. Nie chodziło tutaj o jakąś szczególną technikę, tylko futro. Czułem dotyk lisów na udach, a mogłem też je głaskać. To było tak przyjemne, że nie mogłem już wytrzymać. Naprężyłem się…

    – Pięknie. – szepnęła właścicielka futra, gdy pierwsza struga białego płynu wytrysnęła z purpurowej główki – Na dekolt…

       Teraz to ja jęczałem, gdy tryskałem na szyję i piersi. Strzelałem wprost na dekolt, ale siła wystrzałów była tak duża, że rozpryskiwały się na boki, brudząc kołnierz lisów. Blondynce widać to nie przeszkadzało, kontynuowała wypompowywanie spermy. Zaczynałem już myśleć, że za chwilę zajmę miejsce wibratora, gdy ostry głos Wiktorii otrzeźwił mnie:

    – Jak mogłaś! Obiecałaś, że najpierw będzie mój!

    – Przepraszam Wiki. Ja naprawdę nie chciałam. – blondynka mimo tych słów wciąż trzymała ptaszka między piersiami i powoli nimi ruszała. – Ale on sam tutaj wszedł i widać było, że trzeba mu natychmiast pomóc.

    – Zawsze tak mówisz…. – rzekła Wiktoria z wyrzutem.

    – Ależ córciu. – “córciu?” – Teraz jest cały twój. Popatrz jak spryskał mi futerko, muszę to zaraz wyczyścić.

       Wstała i wyszła z pokoju, prawie zamiatając podłogę futrem. Popatrzyłem tęsknie za nią, ale po chwili o niej zapomniałem. Bo zobaczyłem Wiki. Miała na sobie taką samą bieliznę jak matka, pończochy, pasek, półstanik ledwo mieszczący jej ogromne piersi. I futro. Takie same jak matki, błyszczące lisy, do ziemi, z wielkim kołnierzem, tylko czarne. Ale te pasowały na nią idealnie.

    – Jak widzę już poznałeś moją mamę, Julię. –  rzekła spokojnie, podchodząc do mnie. – Podoba ci się? Jak się dobrze sprawisz, to jej szparki też zakosztujesz…

       Pchnęła mnie na łóżko i, nie bawiąc się w grę wstępną, od razu mnie dosiadła. Poczułem poły futra na udach, a na penisie gorącą wilgoć jej ciasnego wnętrza. Widać nie tylko ja podkręciłem się po drodze ze studniówki…

       Widok, który fundowała ujeżdżająca mnie kochanka był niesamowity. Wiktoria cały czas była wyprostowana, tak że biust prezentował się wspaniale. Od razu odzyskałem wigor, Julia pozbawiła mnie tylko części sił, toteż dołączyłem do zabawy. Najpierw złapałem Wiki za piersi, po chwili przytuliłem się do nich i wielkiego kołnierza. Ssałem naprężone sutki, jednocześnie głaskałem puszyste lisy. Co za przyjemność! 

       Dziewczyna była strasznie podkręcona jeźdzcem. Skakała na mnie jak szalona, tak wysoko, że prawie z niej wychodziłem. A potem nabijała się na mnie głęboko. Czułem jak wąska, ciepła i wilgotna jest jej szparka. A zaraz będzie jeszcze bardziej mokra… 

       Pobyłem w Wiki zaledwie kilka minut, a już czułem, że zaraz skończę. Chciałem wyjść, ale Wiktoria mnie powstrzymała:

    – Masz spuścić się we mnie. Żadnych strzałów na piersi czy brzuch. Masz mnie wypełnić swoją spermą, a potem to samo zrobisz mamie.

       Skoro tego żądała, to dlaczego miałem się stawiać? Padłem na łóżko, rozchyliłem pośladki kochanki i pozwoliłem by dokończyła dzieła.

       Buchnąłem głęboko. Wytrysk był tak samo wielki i przyjemny jak między piersiami Julii, obie damy potrafiły sprawiać przyjemność mężczyźnie. Zamknąłem oczy, ale nagle łóżko zaskrzypiało. Ktoś położył się obok. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem mamę Wiktorii. Wpatrywała się we mnie żarliwie, a ja ujrzałem że zmieniła futro. Tym razem miała srebrne lisy, były takie same jak te czarne na Wiki czy rude. Czyżby miały całą kolekcję futer? To również było na Julię o wiele za duże i nagle mnie olśniło. To nie matka miała te futra, wszystkie były kupione na córkę, a Julia po prostu tylko je pożyczała!

    – Dobrze się spisał? – zapytała.

    – Tak, mamo. Teraz jest twój.

    – Czy Wiki obiecała ci, że jak pójdziesz z nią na studniówkę, to będziesz mógł ją przelecieć w każdej pozycji?

    – Tak. – odparłem, przekręcając się na bok i dotknąłem nowe futro. – W każdy otworek.

    – Ponieważ spisałeś się doskonale, możesz to samo zrobić ze mną. Traktuj jej słowa jak gdyby były moje.

    – W każdy? – nagle przypomniał mi się wypięty tyłek Doroty. – A czy mogę wejść w pani pupę?

    – Nie jestem żadna pani, mów mi Julio. Skoro powiedziałam w każdy, to również możesz wejść w mój tyłeczek i tam trysnąć. Wiki, przynieś żel.

       Wiktoria wstała, rzuciła ciężkie lisy na fotel i wyszła. Wróciła z tubką żelu i nowym futrem, po raz kolejny lisami, tym razem niebieskimi. Położyła się obok matki i nałożyła na palec odrobinę żelu. Paluszek zaś wsunęła w anus Julii. Ta czynność powtarzała kilkanaście razy, za każdym razem wsuwając go coraz głębiej i głębiej. 

    – Starczy. – rzekła Julia. – Teraz nawilż mu ptaszka. Jak chcesz wejść? Na pieska? Klasycznie? Na boku?

    – Klasycznie. – odparłem. – Chcę widzieć pa… twoje piersi przez cały czas.

       I tak się stało. Julia podniosła nogi do góry i maksymalnie je rozszerzyła, a Wiki złapała mnie za mokrego już ptaszka i przysunęła do węższej dziurki, teraz aż błyszczącej od żelu. I powoli wsunęła.

       Najpierw wtargnąłem tylko na dwa centymetry. Cofnąłem i pchnąłem ponownie. Teraz schowałem całą główkę w gorący i ciaśniutki otworek. Poczułem jakiś opór, blondynka jęknęła. Wycofałem ponownie i wsunąłem głębiej. Tym razem oporu nie było. Za każdym pchnięciem byłem coraz bardziej w pupie Julii, aż mnie parzyły ścianki, tak mocno mnie obejmowały. Byłem coraz głębiej i głębiej.

       Wreszcie byłem w niej cały. Matka oparła mi nogi na ramionach w pozycji kawaleryjskiej, a ja złapałem ją za piersi.

    – I jak ci się podoba ciaśniejsza dziurka? – zapytała z uśmiechem na ustach. – Nie bój się, możesz przyspieszyć. Lubię anal… 

       Ruszyłem żwawiej. Zwiększyłem też głębokość pchnięć. I to był mój błąd. Futro, piękne kochanki, cudowne piersi i pierwszy raz w życiu seks analny spowodowały, że jęknąłem przeciągle i trysnąłem.

       Jednak wytrysk nie ostudził mojego zapału. Wciąż byłem w pupie Julii i, nie czekając na pozwolenie, znów ruszyłem. Blondynka pisnęła zaskoczona.

    – Chcesz znowu tam skończyć? – zapytała.

       Nie odpowiedziałem, tylko coraz szybciej pracowałem. Julia zaczęła jęczeć, a ja zobaczyłem, że Wiktoria zazdrośnie się na nas patrzy.

    – Nie martw się. – rzekłem. – Na twoją pupkę też przyjdzie czas.

       Wiki uśmiechnęła się i zaczęłą sobie głaskać norkę. Ten widok jeszcze bardziej mnie podkręcił.

       Szczytowaliśmy razem. Ja znów trysnąłem w tyłeczek Julii, która przyjęła moją eksplozję z okrzykiem radości. Po chwili Wiktoria również doszła. Położyłem się na łóżku, zmęczony, ale szczęśliwy, a kochanki przytuliły się do mnie.

     

       Troszkę zmartwiłem się, że to już koniec, ale kobiety poprosiły mnie bym został cały następny dzień. Wtedy też poznałem resztę futrzanej kolekcji Wiki: białe, złote, kremowe, kryształowe, brązowe i szare lisy. Oraz panterki Julii. A także przyjemność strzelania między piersiami i w pupie Wiktorii oraz ustach Julii. 

     

       Nie zerwałem znajomości z Wiktorią. Nawet ją rozwijałem. Poszliśmy wspólnie na jeden kierunek studiów. Uczyliśmy się dobrze, a Julia nagradzała nas za dobre oceny dołączając do naszych futrzanych igraszek. Po dwóch latach ożeniłem się z Wiki, choć mówiąc prawdę powinienem wziąć ślub z dwiema paniami, które tak chętnie dzielą się ze sobą jednym penisem.

     

       Czy można czegoś chcieć więcej od teściowej?

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Dziś po raz pierwszy trójkąt. I od razu mama i córka!

  • Plusk / Sauna

    PLUSK

    Jestem świeżo upieczonym informatykiem po studiach, więc jak idzie się domyślić dużo pracuje przed komputerem. Gdy zaczynałem czuć ból w plecach postanowiłem zadbać o to i zacząć chodzić na basen. Mam introwertyczną naturę i nie lubię raczej przebywać w miejscach, gdzie jest dużo ludzi co nie idzie niestety w parze z basenem. Znalazłem jednak to rozwiązanie – postanowiłem chodzić na basen na 6 rano tak, by na spokojnie wyrabiać się na 8 do pracy. W teorii był to świetny pomysł lecz  w praktyce byłem w stanie totalnego zombie i wchodząc na basen miałem jedno oko zamknięte, a drugie otwarte w połowie co mocno wpłynęło na moje pole widzenia. Szczęśliwie basen wydawał się totalnie pusty i nikt nie musiał mnie w tym półśnie oglądać. Zdjąłem w przedsionku odzież wierzchnią  i ziewając skręciłem do szatni po prawej stronie. Zacząłem się rozbierać, gdy zobaczyłem na końcu korytarza dziewczynę gdzieś w moim wieku z kucykiem w kolorze blond balejażu całkowicie nagą zwróconą tyłem do mnie. Miała wcięcie w talii tak wielkie jakby od najmłodszych lat chodziła w gorsecie. Szczupła opalona talia i ogromne soczyste dupsko jak letnia brzoskwinia….. chodź w jej wypadku przypominało to bardziej dynie, którą się bierze na konkurs na największą w kraju. Przypomnij sobie ten rapowy teledysk, gdzie jakiś raper obsypuje kręcące dupą dziwki banknotami – to właśnie ten typ sylwetki. Miała na sobie tylko założoną górę i próbowała uporczywie wcisnąć swoją dolną część stroju na tyłeczek, ponieważ ta walczyła nie dając rady się wcisnąć na nagie ciało. Gdy majteczki dalej nie dawały rade za wygraną ona zaczęła podskakiwać, a jej przepiękna tłusta dupcia falować i wydawać dźwięki klaskania. Patrzyłem w nią jak w obrazek z silną erekcją która zaczęła być mocno widoczna, gdy nagle gwałtowanie się odwróciła. Widać było szok na jej twarzy ale nie byłem w stanie się przyjrzeć, ponieważ ze strachu wziąłem swoje rzeczy i zacząłem uciekać. Wybiegłem z szatni i dopiero teraz zauważyłem, że była to szatnia damska. Było mi strasznie głupio iść teraz na basen i czułem się zdezorientowany jednak wtedy poczułem ponownie ból w plecach. Pomyślałem sobie wtedy „ Może to jednak nie był strój kąpielowy i już się przebierała do wyjścia” i poszedłem błyskawicznie się przebrać już do męskiej szatni, by nie tracić już więcej czasu z biletu na basenie. Gdy otworzyłem drzwi od pływalni moim oczom ukazała się kompletnie pusta pływalnia z jedną ratowniczką w kanciapie. Kamień spadł mi z serca, że nie wyjdę na kompletnego zboczeńca i zacząłem pływać na środkowym torze. Gdy zawracałem po pierwszej długości zobaczyłem otwierające się drzwi od damskiej strony szatni, a w niej znowu ją ubraną w mocno obcisły granatowy strój kąpielowy. Pomyślałem sobie dopływając do końca długości ile wyzwisk zaraz usłyszę w moim kierunku. Było jednak inaczej – zauważyła mnie lecz nie szła w moim kierunku zatrzymując się przy pierwszym torze. Bez żadnej mimiki twarzy odwróciła się ponownie tyłem w moim kierunku i zaczęła się rozciągać. Jej soczysta pupcia promieniała w kroplach wody z natrysku wraz z wpadającym prosto na nią promieniem słonecznym. Następnie zaczęła robić pajacyki a jej nieziemskie pośladki skakały radośnie odbijając się od siebie wydając echo tak że było je słychać na całej długości basenu. Nagle skończyła i zaczęła iść w moją stronę, a ja znowu zamarłem. Nachyliła się do mnie i wyszeptała:

    – Sauna.

    Nie czekała na mają odpowiedź, a ja przez chwile przyglądałem się jak wryty jak kręcąc swoimi biodrami gwiazdy porno kierowała się w stronę pomieszczeń z Saunami, Jacuzzi i fotelami do masażu.

    Po chwili dotarło do mnie co się właśnie wydarzyło i napalony jak nigdy wcześniej wyruszyłem tą samą drogą co moja tajemnicza nieznajoma. Idąc tam rozmyślałem, w której saunie będzie, bo pamiętałem że było pięć kabin na naszym basenie, a tylko na jednej pali się światło i, że głupio będzie otwierać jedne drzwi po drugich. Przeszedłem przez sale z fotelami do Sali z kabinami do sauny schodkami w dół i okazało się, że moje zadanie zostało ułatwione – przed kabiną znajdującą się najbardziej w głąb Sali leżał jej granatowy stanik. Będąc w transie podniecenia podszedłem i otworzyłem kabinę a ona się uśmiechnęła ściskając swoje seksowne piersi. Nie myślałem dwa razy zamknąłem za sobą kabinę i wessałem się w jej szyje zacząłem macać jej śliskie z powodu temperatury w saunie piersi. Nie trwało to długo, bo ta odsunęła się pochylając głowę i jednym ruchem ręki jak rasowa kurwa wyciągnęła mojego nabrzmiałego od jej pięknego ciała penisa. W tym wszystkim podobało mi się najbardziej to że nie wiedzieliśmy nawet jak się nazywamy i w praktycznie bez pozwolenia w całkowitej ciszy wzięła mojego penisa do gardła zmysłowo poruszając głową góra-dół. Moja ręka była dość długa, by w czasie gdy ta zajmowała się moją brudną knagą ze smakiem móc dać jej mocne klapsy w jej piękny interes. Klepałem i miętosiłem  jej przepiękne dupsko w taki sposób by odcisnąć na nim czerwony ślad, który miał zostać na pamiątkę tego całego zajścia. Gdy czułem, że jestem w połowie drogi do wytrysku zacząłem dociskać jej głowę tak, by krztusiła się chujem swojego pana, a drugą ręką wcisnąłem  jednego palca w jej ciasny rowek, a dwa w jej rozgrzaną do czerwoności cipkę i zacząłem jak najszybciej je wciskać i wyciągać. Czułem jak przeszły ją dreszcze kiedy na dobre moje palce zagościły w jej cipsku i dupsku widziałem, że jej się to podobało, a więc zacząłem przyśpieszać, a ona mimo pełnych ust zaczęła słodko jęczeć. Trwało to jeszcze chwile kiedy czułem, że dochodzę nie zamierzałem sobie zabierać przyjemności – zrzuciłem ją na kolana wstałem i zacząłem dosłownie ruchać w jej gardło, a następnie wystrzeliłem białą salwą do jej gardła przytrzymując głowę by nie miała szans na stracenie choćby jej cząstki. Gdy byłem pewny, że skończyłem wyciągnąłem lepkiego chuja, a ona tak jak małe dziecko chwalące się, że wszystko zjadło otworzyła paszcze i pokazała, że połknęła wszystko i wtedy usłyszałem:

    – Teraz zerżnij mnie dzikie zwierzę chcę nie móc siedzieć kiedy we mnie skończysz – wyjąknęła sapiąc ze zmęczenia.

    Tylko na to czekałem obróciłem ją jak zwykłą dziwkę tyłem do siebie i zacząłem pierdolić na pieska . Jej cipka była wilgotniejsza niż nie jedna bo całym opakowaniu lubrykantu mój kutas tonął w ilościach płynów znajdujących się w niej. Zacząłem ją jebać coraz mocniej,a jej słodka dupka klaskała w głos o moje mięśnie brzucha. Robiłem tą o czym zawsze skrycie marzyłem jebałem tłusto dupą kurwę bez zabezpieczenia w miejscu publicznym nie znając nawet jej imienia. Zacząłem dawać jej z całej siły klapsy na zmianę w oba pośladki, za ta zaczęła piszczeć z radości.

    – Tak tak mocniej jestem twoja chce ciebie w środku – wyjęczała

    Wtedy uniosłem jej nogę do góry i zacząłem rżnąć ją od boku jak baletnice. Nie minął moment a soki z jej łona zaczęły tryskać oblewając drzwi od kabiny ale również zaczęły lecieć do kamieni w saunie, które zaczęły parować i podwyższyły temperaturę w saunie.

    – Chyba moja kurewka doszła i troszeczkę się zmoczyła co?– zapytałem ironicznie

    Ale ona nic nie odpowiedziała i zaczęła tylko głośno jęczeć w rytm stukania kutasem o jej pierdolony zad. Gdy już czułem że jej noga zaczyna wyraźnie tracić siły chwyciłem ją z włosy usiadłem i kazałem jej skakać po mnie od tyłu tak żebym mógł się rozkoszować i widokiem jej skaczących i opadających pośladków, a następnie złapałem rękoma za jej niedopieszczone przeze mnie prędzej jędrne piersi. Zacząłem ją ciągnąć za sutki a ona zaczęła wrzeszczeć dźwiękami czystej rozkoszy. Gdy to usłyszałem przeszedł mnie dreszcz i czułem że dochodzę stwierdziłem, że zakończę ten seks tak by ją do końca poniżyć – przewróciłem ją na matę i od góry rżnąłem ją tak by moje jądra klepały o jej cipkę i zacząłem szarpać mocno za włosy. O dziwo spodobało się jej to i sama od siebie dodała kręcenie biodrami, co dało oszałamiający widok. Wtedy wiedziałem, że jestem na samym końcu pociągnąłem ostatni raz za jej włosy z całej siły puściłem pierwszą salwę do środka, resztą oblałem jej cudne dwa poślady.

    Ona upadła na podłogę cała w mojej spermie a ja tylko klepnąłem ją z całej siły w jej tłusty tyłek na pożegnanie i wyszedłem z sauny jak, gdyby nigdy nic.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    to ważne
  • Justyna z instagrama

    Justynę znałem z widzenia już lata, mimo że była młodsza ode mnie o rok, to jeszcze z czasów podstawówki kojarzyłem ją z placu zabaw, na którym wszyscy spędzaliśmy czas po lekcjach. Niedawno skończyła 18 lat. Chodząc do szkoły średniej, znalazłem jej profil na instagramie, kompletnie przypadkowo, chyba skomentowała jakieś zdjęcie naszej wspólnej znajomej. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było, ale nie była jeszcze kobietą — nie miała dużych piersi, a jedyne co przyciągało u niej uwagę to tyłek, już wtedy był nie z tej ziemi. Justyna wrzucała dużo zdjęć, chwaląc się swoim tyłkiem, nosząc zakolanówki czy kabaretki, a mnie od zawsze to niesamowicie jara. Wtedy już zdarzyło mi się zadowalać do jej zdjęć, a sam nie byłem jeszcze pełnoletni. Pewnego razu wchodząc na instagram, zobaczyłem, że na profilowym ustawione ma zdjęcie zrobione na jakimś basenie, chyba na ogródku — była na nim tyłem, bez stanika, w samej dolnej części bikini — wtedy już wiedziałem, że kiedyś chce ten tyłek mieć do użytku. Minął pewnie rok, może trochę więcej, nie wrzucała za wiele, ja w tym czasie też byłem w związku, więc trochę o niej zapomniałem, ale dodała na swoje Instastory zdjęcie w koszulce, która podkreślała jej dekolt, jej piersi niesamowicie przez ten czas urosły, na pewno były większe od typowym piersi w jej wieku. Patrząc więc, na jej sylwetkę można było odnieść wrażenie, że jest ideałem. Od tamtego czasu jej zdjęcia pojawiały się sporadycznie, ale każde z nich sprawiało, że krew napływała mi do penisa w większej ilości niż zazwyczaj. Jedno zdjęcie zadziałało na mnie szczególnie — zdjęcie, na którym widać było jej twarz i piersi w bikini — od tego momentu marzenia o zerżnięciu jej stały się planami.

    Nie robiłem nic w tym kierunku, przecież i tak nie miałem szans, od paru lat miała chłopaka, typowego chłopa z klasy sportowej, któremu wydaje się, że jest biznesmenem, a pewnie jak w wielu przypadkach jest po prostu słupem.

    Plan był inny — po prostu poczekać. Zdarzało nam się spotkać na jakieś imprezie, zawsze była ubrana wyzywająco, że mógłbym ją rzucić na łóżko przy wszystkich, ale zawsze była też ze swoim chłopakiem. Pozostało mi liczyć na to, że w końcu pokaże się bez niego. Wydawało mi się, że nic więcej nie będzie już problemem, uważałem, że lubi ostry seks i że wystarczy po prostu się zacząć do niej dobierać. Nie pytajcie, jak to wywnioskowałem, po prostu tak mi się wydawało. Może to przez moje fantazje, na ogół jestem spokojny, ale kiedy krew spływa z mózgu do penisa, to w łóżku potrzebuje szmaty, nie kochanki.

    No i przyszły, 19 urodziny mojej przyjaciółki, wiedziałem, że Justyna się tam pojawi. Pojawiła się. WRESZCIE bez tego frajera, więc doskonale wiedziałem już co robić, przecież tyle razy o tym fantazjowałem. Myślałem sobie — zaryzykuje — zacznę się do niej dobierać, jeśli się nie zgodzi to najwyżej zwale winę na swoje upojenie alkoholowe i przejdziemy nad tym do porządku dziennego.

    Justyna była ubrana w prześwitującą koszulkę, przez którą widać było jej stanik i te idealne cycki, do tego typowe dla nastolatek jeansy podkreślające jej tyłek. Dom, w którym, odbywała się impreza, znałem jak swój, nie raz tam bywałem, a, że nie był duży, to nie krył przede mną żadnych tajemnic. Znałem, więc już miejsce, gdzie wszystko ma się odbyć — pokój rodziców mojej koleżanki, nikt tam nigdy nie wchodził podczas imprez i było można go zamknąć od środka, idealne miejsce. Nie bałem się też o to, że ktoś nas usłyszy, zawsze grała jakaś muzyka, ktoś coś oglądał, a fakt, że obok w łazience się ktoś pieprzy, nie był niczym nowym.

    Wyczekałem więc moment, aż wyjdzie do kuchni i będę mógł pójść za nią, upewniłem się, że na pewno nie będzie wiedziała, że za nią idę i gdy tylko przekroczyliśmy próg kuchni — rzuciłem się na nią, zatykając jej usta — w tym momencie wszystko postawiłem na jedną kartę, nie ma odwrotu — zaciągnąłem ją do pokoju, do którego wejście było właśnie przez kuchnie i zamknąłem drzwi od środka. Przygniotłem ją przodem do najbliższej ściany i puściłem rękę, którą zatykałem jej usta, usłyszałem tylko, że jestem pojebany i parę innych wyzwisk. Złapałem ją za szyje i powiedziałem prosto do ucha:

    -Chce Cię zerżnąć już od dłuższego czasu, więc jeśli masz coś przeciwko, powiedz mi to teraz, tylko grzecznie, to może Cię puszczę.

    Dałem jej chwilę na odpowiedź, ale nic nie usłyszałem, nie wiem, czy sparaliżował ją strach, czy po prostu ją tą kręciło.

    -Grzeczna suczka, tego oczekiwałem. – znów się odezwałem.

    Miałem zielone światło, więc przeszedłem do działania. Przestałem dociskać ją do ściany i przyssałem się do jej szyi, jednocześnie mocno łapiąc za jej pośladek. Odchyliła szyję jeszcze bardziej, a ja zachęcony tym gestem całowałem ja coraz śmielej, od szyi, przez górne części pleców, aż po barki.

    Cały czas nie chciałem, żeby wiedziała, kim jestem, więc ściągnąłem z niej koszulkę, którą miała włożoną do spodni, zahaczając przy tym o jej pośladki. Koszulkę zwinąłem i zawiązałem jej oczy, niech nie wie, kto ją wyruchał. Rozpiąłem też jej stanik, odwróciłem ją przodem i moim oczom, ukazały się obiekty moich pożądań. Nigdy nie widziałem ładniejszych piersi i pewnie nigdy już nie zobaczę, były po prostu idealne. Przyssałem się do jej sutków, a drugą rękę wsunąłem do jej spodni. Bawiłem się jej cipką oraz ssałem jej sutki, od czasu do czasu całując ją w usta. Czułem, jak jest mokra, przyśpieszyłem swoje ruchy, a jej nogi zrobiły się jak z waty, z każdym moim zwiększeniem tępa wyginała się coraz bardziej. Właśnie to chciałem osiągnąć. Z moją małą pomocą w końcu osunęła się na kolana, jej ręce złapałem i przygniotłem do ściany, tak żeby cały czas miała je nad głową. Jednym ruchem ze swoich spodni wyciągnąłem swojego kutasa, który znalazł się idealnie na wysokości jej twarzy — nie był duży, ale też nie był mały, raczej przeciętny. Jedną ręką cały czas przytrzymywałem jej ręce, a drugą teraz trzymałem swojego penisa, którym zacząłem ją uderzać po twarzy, w moich kręgach mówimy na to — pasowanie na dziwkę. Rozkazałem jej ssać i z radością patrzyłem jak Justynka nieporadnie i na ślepo próbuje wziąć do ust kutasa, który cały czas bije ją po twarzy. W końcu go załapała i zaczęła ssać, to co potrafiła, przerosło moje oczekiwania, ewidentnie miała w tym doświadczenie. Pomyślałem, że przy jej umiejętnościach ssania kutasa ta chwila nie potrwa zbyt długo, więc postanowiłem przejąć kontrole, złapałem ją za włosy z tyłu głowy i przycisnąłem do podbrzusza, mój kutas teraz w całości znajdował się w jej buzi, zacząłem kontrolować jej ruchy głową i czułem, jak próbuje uciec, ale to się nie liczyło, była teraz moją szmatą. Wyobrażacie sobie? Dziewczyna z moich fantazji, o której śniłem i o której myślałem, że nie mam szans, teraz była rżnięta przeze mnie w swoją śliczną buźkę. Podczas tego rżnięta usłyszała ode mnie mnóstwo różnych wyzwisk, ale nie wiem, czy to słyszała, może.

    -Pięknie kurewko. – wyjęczałem i przestałem ją posuwać w buzie, podniosłem ją za włosy i rzuciłem na boczne oparcie kanapy, która znajdowała się w pokoju. Była teraz wypięta w idealnej pozycji, zsunąłem jej spodnie i po raz kolejny to, co zobaczyłem, przerosło moje oczekiwania, jej dupsko było jak u najlepszych aktorek porno. Znowu zacząłem ją całować, tym razem zaczynając od dolnej tylnej części ud, idąc coraz wyżej, na pośladki, żeby w końcu odchylić jej majtki i zobaczyć dwie niesamowite dziurki.

    -Rozchyl sobie pośladki kurewko! – powiedziałem, a Justyna grzecznie wykonała moje polecenie. Przeciągnąłem językiem od jej łechtaczki, aż do drugiej dziurki, wzdrygnęła się, wiedziałem, że się jej spodobało. Kilka chwil jeszcze robiłem jej minetkę i lizałem drugą dziurkę, żeby w końcu powiedzieć:

    -Jesteś dzisiaj grzeczna, możesz wybrać, w którą chcesz być rżnięta.

    Justyna milczała.

    -Odpowiadaj kurwa! – powiedziałem do niej, ciągnąc ją za włosy.

    -W cipkę.

    -A teraz grzeczniej i poproś, bo inaczej w niej skończę.

    -Proszę, zerżnij mnie w cipkę — odpowiedziała.

    Nie czekałem, zacząłem w nią wchodzić, na początku posuwałem ją tylko do połowy, ale po czasie wiedząc, że jest już w pełni rozluźniona, zacząłem ją już pieprzyć aż po same jaja. Nie ma nic lepszego niż dźwięk jaj uderzających w tym wypadku o uda, mieszający się z jękami szmaty, która akurat tego kutasa przyjmuje. Rżnąłem ją w tej pozycji, najmocniej jak mogłem, a Justyna starała się tłumić swoje jęki, jej ręce błądziły, szukając czegoś, czego może się złapać, ale niczego takiego nie było.

    Czułem, jak jej cipka zaczyna pulsować, a jęki zmieniać ton. Szybko z niej wyszedłem i podszedłem do jej buzi.

    -Otwieraj! – wykrzyczałem.

    Jak tylko rozchyliła swoje usta, znów wbiłem się w nie swoim kutasem aż po same jaja i strzeliłem prosto w jej gardło. Słyszałem, jak się dławi, ale to lubiłem.

    -Połknij skarbie. – powiedziałem, a Justyna nie miała zahamowań i wszystko połknęła, nie roniąc przy tym nawet kropelki.

    Ku mojemu zaskoczeniu, zamiast próbować się oswobodzić, Justyna zaczęła go ssać. Mój kutas znów zaczął wracać do formy, a ja wyciągnąłem z kieszeni telefon, zrobiłem Jej kilka zdjęć i nagrałem filmik, jak mi grzecznie obciąga.

    -Zrobiłem zdjęcia i nagrałem, jak mi opierdalasz, tak na wypadek jakby ci się odwidziało i zechciałabyś pójść na policje. A kto wie, może jeszcze skorzystam z tego, żeby znów cię poużywać. -powiedziałem, a Justyna zareagowała na to tylko kiwnięciem głowy z moim kutasem cały czas w jej ustach.

    Przywróciła mnie do pełnej gotowości, więc nie mogłem tego zmarnować. Zsunąłem ją z boku kanapy, tak, że teraz klęczała na ziemi, resztę ciała mając na siedzeniu kanapy.

    -W sumie to mogłaś nie wybierać tej dziury. -powiedziałem, delikatnie się śmiejąc.

    Naplułem na jej kakaowe oczko i przystawiłem do niego mojego kutasa. Zacząłem powoli się w niej zagłębiać, a Justyna raz próbowała się wyślizgnąć, a raz próbowała mnie odepchnąć, ale takie ruchy sprawiały tylko, że byłem coraz głębiej. Ciasna dupcia tak pięknej dziewczyny sprawiała mi niesamowitą przyjemność, najpierw posuwałem się w jej tyłku powolutku, słysząc, że sprawiam jej ból, wydaje mi się, że byłem pierwszą osobą penetrującą ją analnie. Z czasem moje ruchy stawały się coraz szybsze, a jęki Justyny były po prostu niesamowite, w życiu nie słyszałem, żeby jakaś dziewczyna jęczała w ten sposób, brzmiało to, jakby całą sobą chciała poczuć tego kutasa. Z czasem zamieniło się to w regularne rżnięcie, rękami dociskałem jej plecy do kanapy, a kutasem wbijałem się jak najgłębiej i najszybciej, Justyna sama zaczęła mi z tym pomagać, gdyż sama zaczęła wykonywać ruchy dupcią nabijające ją jeszcze głębiej na mojego chuja. Z boku musieliśmy wyglądać jak dwa rżnące się bez zahamowań zwierzęta.

    Czułem, że zbliża się kolejny finał, wziąłem ją za włosy, odwróciłem twarzą do siebie i strzeliłem, jej buźka była cała ze spermy, łącznie z koszulką, którą miała przewiązane oczy. Schowałem kutasa do spodni, podniosłem ją za włosy, pocałowałem w usta i powiedziałem:

    -Od dzisiaj jesteś moją kurewką, a ten frajer nie ma prawa cię ruchać.

    Justyna nic nie odpowiedziała, a ja znów rzuciłem ją na łóżko i po prostu wyszedłem. Ulotniłem się z imprezy od razu, zostawiając ją tam nago i z twarzą w spermie.

    Nie minęło dużo czasu od tego wydarzenia, a ja już czekam na kolejną sposobność do spełnienia swoich fantazji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KayEss
  • Dzialkowa impreza cz. 2

    Aż podskoczyłam, odwróciłam się i odruchowo zasłoniłam dłońmi cycki. W drzwiach stał facet, na oko koło 40stki, nie wysoki szatyn, z lekki brzuszkiem ale nie gruby. W ręku trzymał torbę, pod pachą zrolowany materac, w drugiej ręce reklamówkę z jakimiś rzeczami. Staliśmy tak oboje  przez chwilę, w końcu wykrztusił:

    – Strasznie Cię przepraszam, nie wiedziałem, że ktoś tu jest – tłumaczył się nerwowo – przyjechałem właśnie, chciałem zostawić swoje rzeczy, Marek jestem, jeszcze raz przepraszam – i wycofał się ze swoimi tobołkami. 

    Gdyby nie wypity alkohol, pewnie bym spanikowała ale założyłam stanik jak by nigdy nic wyszłam z pokoju. 

    – Magda jestem, jest jeszcze trochę miejsca, więc spokojnie się zmieścisz – powiedziałam i poszłam do dziewczyn. 

    W basenie czekało już na mnie kolejne zimne piwo. Moczyłyśmy się, popijając i gadając o wszystkim i o niczym. Oczywiście nic nie powiedziałam, że właśnie poznałam Marka. Nagle jedna z dziewczyn wstała:

    – Marek, tu jestem – wstała i machała na powitanie. 

    Marek podszedł do basenu i przywitał się z koleżanką. 

    – Dziewczyny, to jest Marek, pracujemy razem – powiedziała i przedstawiła nas kolejno.  

    Marek nic nie wspomniał, że już się poznaliśmy, ale po jego minie było widać lekkie zakłopotanie. 

    – Dołączysz do nas? – spytała

    – Może później, idę się za wszystkimi przywitać. 

    Marek nie dołączył do nas w basenie, za to pojawił się później, gdy już płonęło ognisko i wszyscy się przy nim zebrali. Siedział na krzesełku obok mojego męża i reszty męskiego grona i opowiadał coś, mocno przy tym gestykulując. Panowie zaśmiewali się co chwila, stukając się butelkami, widać, że wszyscy mocno się już zdążyli zintegrować. Podeszłam do męża i usiadłam mu na kolanach. Marek nie wydawał się być tym zaskoczony i jak gdyby nigdy nic kontynuował rozmowę. Okazał się być duszą towarzystwa, sypał dowcipami jak z rękawa a wszyscy niemal padali ze śmiechu. Przed drugą w nocy, przy ognisku zostali tylko najwytrwalsi. Mój mąż już dawno stwierdził, że będzie lepiej jak się położy i chwiejnym krokiem poszedł do domku.  Marek, jak większość męskiego grona też zniknął. W końcu i ja zdecydowałam się położyć, raz że byłam już zmęczona a dwa, że chyba trochę za dużo wypiłam i mimo, że czułam się świetnie to jednak język mi się plątał i musiałam trochę łapać równowagę. Do pokoju weszłam prze otwarte,  na szczęście, okno balonowe od strony tarasiku. Odgłosy z pokoju świadczyły, że raczej śpią tam sami panowie. Chrapali niemiłosiernie jeden przez drugiego. Stanęłam w progu i próbowałam w ciemności namierzyć mojego męża i nasze materace. Ostrożnie, żeby nikogo nie nadepnąć ani nie przewrócić się na kogoś, na wpół na czworaka dotarłam na swoje miejsce. Zdjęłam dresowe spodnie i bluzę, którą miałam na ognisku, pozbyłam się stanika spod bluzki i wskoczyłam pod koc. Mój mąż chrapał potwornie, jak zwykle zresztą, odwrócony do mnie plecami, nawet się nie poruszył gdy kładłam się obok. Nie mogłam się wcale ułożyć i gdy już wreszcie przysypiałam poczułam, że ktoś dotyka mojej dłoni. Dotyk był bardzo delikatny, leżałam na plecach, z zamkniętymi oczami i na początku myślałam, że to tylko alkohol płata mi figle. Dotyk jednak stawał się intensywniejszy, muskał wnętrze mojej dłoni, bawił się moimi palcami. Powoli uświadamiałam sobie, że to nie sen ale odwzajemniałam dotyk, to było miłe. Otworzyłam oczy i odwróciłam głowę, obok, na boku, twarzą do mnie leżał Marek. Patrzył na mnie i uśmiechał się. Ja również się uśmiechnęłam. Poczułam jak delikatnie bierze mnie za nadgarstek i pociąga za rękę. Poczułam w dłoni jego penisa, sama nie wiem czemu nie cofnęłam ręki. Może to alkohol tak mnie ośmielił, mimo że obok chrapał mój mąż. Leżąc wciąż na plecach bawiłam się sprzętem Marka, był już twardy i dość gruby, choć nie zbyt długi. Marek nie pozostawał dłużny, jego dłoń sunęła pod bluzką w górę, zacisnął ją raz na jednej, raz na drugiej piersi. Drażnił przez chwilą sutki, lekko za nie pociągał. Jeszcze raz ścisnął piersi, nie zbyt mocno ale stanowczo i jego dłoń zaczęła powoli sunąć w dół. Czułam narastające podniecenie, bojąc się jednocześnie, że ktoś może być świadkiem tego co się dzieje ale nie przerywałam pieścić jego penisa. Dłoń Marka wsunęła się pod moje majtki, bez trudu znalazł łechtaczkę i delikatnie zaczął bawić się moją cipką. Teraz poczułam jak bardzo jestem mokra, jego palce ślizgały się po łechtaczkę a ja z trudem opanowywałam się, żeby nie wydać z siebie dźwięku. Pieścił mnie coraz bardziej intensywnie a ja trzepałam go szybciej i mocniej. Mój oddech przyspieszał a ja z całych sił próbowałam leżeć w bezruchu i być cicho. Mój przyspieszony oddech zagłuszało chrapanie, taką miałam nadzieję, mimowolnie rozchyliłam szerzej uda i lekko ugięłam nogi w kolanach. Na pieszczoty Marka odpowiadałam ruchem bioder. Poczułam jego palce w środku, nie wytrzymałam i cicho jęknęłam. Zatrzymał się i wycofał palce, ja też puściłam jego penisa, leżeliśmy w bezruchu przez chwilę. Podniosłam głowę i rozejrzałam się po pokoju. Nikt się nie ruszał, wszyscy chrapali. Spojrzałam na Marka, usiadł powoli na materacu i ruchem głowy wskazał otwarte drzwi na taras. Nie czekając na odpowiedź powoli zaczął przemieszczać się w stronę wyjścia. Nie wiem co sobie wtedy myślałam ale trochę na kuckach, trochę na czworaka podążyłam za nim. Gdy wyszłam, od razu, przyciągnął mnie za rękę, odwrócił plecami do siebie i jednym ruchem ściągnął majtki do kolan. Wszystko działo się błyskawicznie, nie zdążyłam nawet zareagować. Lekko pchnął mnie do przodu, żebym oparła się o balustradę tarasu. 

    – Wypnij tyłek – usłyszałam jego szept. 

    Pochyliłam się bardziej i poczułam ja we mnie wchodzi, mocno i głęboko za pierwszym pchnięciem. Posuwał mnie mocno, miarowo, trzymając za biodra. Czułam, że za chwilę całkiem odlecę i nie mogłam już powstrzymać się od jęczenia. Marek też to zauważył i zasłonił mi usta dłonią. Drugą ręką mocno ściskał cycki. Fala orgazmu była tak gwałtowna, że ledwo utrzymałam się na nogach. Marek ani na chwilę nie zmienił tempa, ani siły pchnięć, pochylił się nade mną i szepnął:

    – Zabezpieczasz się? – W odpowiedzi tylko pokręciłam przecząco głową. 

    – Jak powiem, to klękasz – Szepnął

    Pchnął jeszcze kilka razy i szarpnął za biodra odwracając przodem do siebie, niezdarnie opadłam na kolana i już miałam w ustach twardego kutasa, pchnął głęboko, chciałam się odruchowo cofnąć ale przytrzymał mnie za głowę i zamarł w bezruchu. Poczułam w ustach gorącą spermę, starałam się nie zakrztusić. Chyba zauważył, bo mnie puścił, a mi udało się wszystko połknąć. Pomógł mi wstać i ogarnąć się. 

    – Wchodzisz pierwsza? –  Szepnął 

    Skinęłam głową i wpełzłam na czworaka do środka. Mój mąż chrapał jak przedtem a ja przytuliłam się do niego i zasnęłam, zanim Marek wrócił z tarasu. Rano nie było po nim śladu, nasza gospodyni powiedziała, że wyjechał wcześnie. A my po śniadaniu, jak gdyby nigdy nic, wróciliśmy z mężem do domu. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Pierwsze dildo analne

    Adam od urodzenia był drobnym chłopcem. Jego siusiak był malutki, jądra prawie znikome. Rodzice zrobili mu badania, ale nic nie wykazało, ot, taka jego uroda. I tak rósł. Nie miał rodzeństwa, mieszkał z rodzicami w małej rodzinnej kamienicy. Gdy miał 8 lat w jego ręce wpadł katalog z zagranicznego domu wysyłkowego. Fascynował się oczywiście elektroniką, grami, ale często zaglądał na strony z bielizną damską i artykułami erotycznymi. Od tego momentu zaczął interesować się tym, co dziewczyny noszą pod sukienkami… Gdy założył na siebie pierwsze podebrane majteczki od kuzynki, jego penis zaczął twardnieć, a jądra się skurczyły do zera. Tak zaczęła się jego fascynacja. Lata mijały. Jego smukłe ciało było stworzone dla kobiety. Gdy inni chłopcy zaczęli dojrzewać, on jakby stał w miejscu. Penis nie powiększył swoich rozmiarów, dalej w zwodzie był nieduży i cieniutki. Owłosienia brak. Sutki… jakby trochę grubsze, jakby upodobniały się do kobiecych. Mutację przeszedł, ale głos miał raczej wysoki. Ukradkiem nosił damską bieliznę, która starał się zdobyć w różnoraki sposób. Lubił towarzystwo dziewczyn i nigdy nie myślał, aby spróbować z chłopakiem. Pewnego dnia szperając w szafce mamy, znalazł małe dildo na przyssawkę. To był jakiś śmieszny prezent od koleżanek. Gdy rodziców nie było, zakradł się do ich sypialni, wyjął dildo i udał się do łazienki. Zamknął drzwi dla pewności i ubrał w komplet damskiej bielizny, którą miał schowaną. Delikatnie ocierał się o dildo, to przodem, to tyłem. Ciekawość jednak zwyciężała. Otwarł szafkę, wyciągnął wazelinę i nasmarował nią swoją pupcię i sztucznego członka. Powolutku kucając, czuł w sobie jego obecność. Jego mały penis delikatnie się napiął. Posuwał biodrami w przód i tył, ale delikatnie. Dildo naciskało na jego prostatę. Odczuwał przyjemność, rytmiczne ruchy wyzwalały w nim uczucie jak chwilę przed orgazmem. Penis był cały śliski od preejakulatu, jądra całkowicie wklęsły, tworząc małą szparę. W staniku wyglądał jak dziewczyna z ciasną cipką i dużą łechtaczką. Mimo że był już bardzo podniecony, nie osiągnął jeszcze orgazmu. Jedną ręką odsłonił napletek i gmerał paluszkiem, nie przestając posuwać biodrami. Zamknął oczy. Wyobrażał sobie, że jest dziewczyną i ujeżdża chłopaka. Jego palec robił okrężne ruchy, pupa krótsze, ale intensywniejsze posunięcia. Nagle mięśnie się napięły, mocno ścisnęły jądra i pupę. Penis naprężył się pionowo w górę i wszystko zapulsowało. Z wrażenia prawie nie zemdlał. Czuł, jak powoli zwieracz puszcza i uwalnia dildo. Potrzebował chwili, by dojść do siebie. Ubrał majteczki i uśmiechniętym krokiem wyczyścił dildo, aby odłożyć na miejsce. Miał jeszcze godzinę, zanim wrócą rodzice. Przechadzał się w bieliźnie po domu, rozmyślając o następnym razie…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV