Category: Uncategorized

  • Seks z nauczycielem.

        Chciałabym zobaczyć błysk i zaskoczenie w Jego oczach. Jego reakcję na to, jak bardzo się zmieniłam i jaką kobietą się stałam. Moje fantazje o Nim są już tak „wrzące”, że ostatniego czerwca nie wytrzymuje, i decyduje się odwiedzić swoją byłą szkoły na zakończenie roku… Młodzież ubrana na galowo, kilku „znajomych” nauczycieli, którzy odpowiadają na moje przywitanie, ale jestem pewna, że nikt mnie nie rozpoznaje. Rozglądam się pewnie, szukam Go wzrokiem. Spoglądam w to miejsce, gdzie zawsze stał przed pierwszym dzwonkiem, onieśmielający mnie wchodzącą do budynku szkoły, ale to miejsce jest puste. Ceremonia zakończenia właśnie dobiega końca i szczęśliwi uczniowie czym prędzej ruszają, by opuścić mury szkoły, i zacząć upragnione wakacje. Każdy się za mną ogląda, a mi się takie zainteresowanie bardzo podoba. Starannie nałożyłam dziś dosyć mocny, ale nie wyzywający makijaż, ubrałam elegancką sukienkę, podkreślającą moje kształty. Jest ciepło więc „gołe” nogi, ramiona i dekolt prezentują muśniętą słońcem skórę, która mieni się od balsamu. Wręcz zachęca ona by jej dotknąć i sprawdzić jaka jest miękka i delikatna. Wypatruję swoją byłą nauczycielkę fizyki, Magdalenę, z którą jesteśmy na stopie koleżeńskiej. Zmierzam w Jej kierunku. „Cześć laska, ale się odstrzeliłaś, no no, co tutaj robisz?” -pyta. Poprawiam odruchowo swoje włosy, zarzucam je na prawą stronę, jestem dumna z siebie, bo wiem jak kurewsko dobrze dzisiaj wyglądam. „Przyszłam odwiedzić i powspominać dobre czasy, zobaczyć kogo jeszcze mogę tutaj spotkać.” Nasza rozmowa trwa kilka minut, jest luźna i pełna śmiechu, a ja wykorzystuje odpowiedni moment, by zapytać o swój obiekt pożądania. Nie jestem wcale zaskoczona, gdy dowiaduję się, że „mój” Profesorek jest na sali gimnastycznej wraz z drugim wfistą. Żegnając się (niecierpliwość i pożądanie mnie ponaglają), Magda dodaje -„Leć, nasi Panowie będą w szoku jak zobaczą taką laskę”. Uśmiecham się, a w duchu piszczę z rozkoszy i zadowolenia, i dumnie zmierzam w bardzo dobrze znanym mi kierunku. Zaczynam czuć ten specyficzny zapach tak dobrze mi znany i mój mózg od razu puszcza mi kasetę wspomnień. Ledwo przekraczając próg sali gimnastycznej dobiegają do mnie głośne wesołe rozmowy, wśród których wyłapuje Jego śmiech, i od razu przechodzą mi dreszcze. Sala jest ciemna, bardzo delikatnie wpada do niej słońce, które jest z drugiej strony budynku. Jest przyjemnie chłodno. Moje kroki na parkiecie odbijają się echem. Poprawiam sukienkę i włosy by mieć pewność, że jest tak jak ma być. Najwyraźniej Panowie mnie usłyszeli, bo nagle ucichli. Jestem już pod drugim koszem, gdy z kantorka (pomieszczenia, gdzie siedzą wfiści) wychodzi Pan Sławek (ten drugi) i pyta: „Słucham? Mogę jakoś pomóc?”.”Szukam Pana Pawła, ale Pana też miło widzieć.” Uśmiecham się zalotnie widząc Jego zdumienie, a jednocześnie czuję, że zaczynam się rumienić. Emocje we mnie buzują, więc upominam się w myślach „weź się kurwa opanuj i nie spierdol tego”.  I właśnie teraz wychodzi On, dokładnie taki, jakiego Go zapamiętałam, i o jakim fantazjowałam przez te wszystkie lata. Prawie nic się nie zmienił, ma tylko trochę więcej siwych włosów (o losie, jakie to seksowne), jest elegancki, ale nadal ma w sobie ten sportowy luz. Nasz wzrok się od razu spotyka, jest elektryzujący. Patrzy na mnie pytająco, zdumiony i zaciekawiony, a w Jego oczach widzę pytanie . „Przyszłam odwiedzić swoich ulubionych nauczycieli. Zatęskniłam za młodzieńczymi chwilami, więc pomyślałam, że miło będzie spędzić jeszcze chwile z ludźmi, którzy wiele mnie w życiu nauczyli.” „Ah, ale za bardzo Cię nie pamiętamy”-mamroczą to zgodnie, wyraźnie zawstydzeni, zdezorientowani. „A ja myślałam, że najlepszych uczniów się pamięta”-mówię zadziornie. Panowie patrzą jeden na drugiego, szukając odpowiedzi. „Eeeeee, taką uczennicę zapomnieć, to faktycznie wstyd, ale tylu uczniów mieliśmy, a my już też nie tacy młodzi”. Wyłapuję i przetrzymuję wzrok Pana Pawła, by wiedział, że moje pytanie kieruję do Niego -„A Złotko (od złotych medali) Pan pamięta?”. Widzę dokładnie jak rozszerzają Mu się źrenice, gdy dociera do Niego kim jestem. „Ale numer, to naprawdę Ty? Jak to możliwe, że się tak zmieniłaś?”. Nie ukrywa zaskoczenia, które wyraźnie odbiera Mu mowę. Po chwili naturalnie już Nasza rozmowa jest przepełniona żartami, wspomnieniami i kilkoma informacjami z życia, i życiowej sytuacji- mojej i dwóch wfistów. Nie wiem ile czasu mija, bo czuję jakby świat się zatrzymał, a jednocześnie jakby minęło kilka godzin. Zostaję wychwalona za swoje szkolne osiągnięcia sportowe, a także za to, jak teraz wyglądam. Kipię z radości i ekscytacji. Pan Sławek żegna się z Nami, gdy orientuje się, która jest już godzina, i zostawia Nas samych. Modlę się w duchu, by i Paweł nie musiał już iść, i moje modły zostają natychmiast wysłuchane. „Chodź, nie będziemy tak stać, mam chwile i chętnie, skoro już tu jesteś, to trochę poznam tą dorosła wersje Złotka”. Dopada mnie na nowo stres, który w połączeniu z ekscytacją i podnieceniem przyprawia mnie o kołatanie serca, które mam wrażenie słyszę nie tylko ja. „Tak tak tak tak” – krzyczę do siebie w duchu i biorę bardzo głęboki oddech, żeby się trochę uspokoić. Siadamy na niewielkiej kanapie, pomieszczenie jest małe i przepełnione sportowymi trofeami. Przeglądam je w poszukiwaniu swoich, ale nie znajduję żadnego. Po kilku moich „Pan/Pana” Paweł proponuje, bym porzuciła ten „postarzający go” rzeczownik, na co z ochotą przytakuje. Nasza rozmowa bardzo luźno „zwiedza” nasze życie, a my obydwoje bardzo dobrze bawimy się w swoim towarzystwie. Bliskość wymuszona przez niewielkie pomieszczenie pozwala mi na „przypadkowe” zetknięcia naszych nóg, a przy tym cały czas nie odrywam od Niego wzroku. „Więc, jak to jest z tymi uczennicami?” Pytam z uśmiechem, zadziornie. Czuję Jego zapach, gdy biorę głęboki wdech, spocona skóra wymieszana z perfumami, podobają mi się – delikatne, ale męskie. Uśmiecha się dźwięcznie – dokładnie ten uśmiech najbardziej pamiętam. „Nigdy nie było nikogo, kto by chociaż trochę mógł się z Tobą równać. Ustanowiłaś we wszystkim rekordy, nikt nie miał i nie ma tyle energii, i zapału co Ty, a do tego Twoje poczucie humoru jest niezastąpione”. Krzyczę wewnątrz z radości, moja pewność siebie jest tak podbudowana, wyzwala mnie z wszelkich uczuć skrępowania. Wykorzystując rozmowy na temat związków (specjalnie pytam o Jego Żonę i Dzieci), wspominam o swoim Mężu, wyraźnie podkreślając, o ile lat jest ode mnie starszy. Widzę Jego rozszerzające się źrenice, gdy dociera do Niego, że są praktycznie w tym samym wieku, a ja dodaję „No tak, zawsze miałam słabość do starszych facetów, a wszystko zaczęło się od Ciebie”. Decyduje się rzucić na głęboka wodę, bo moje ciało niedługo rzuci się na Niego jak wygłodniałe zwierze. Cisza, która trwa o chwilę za długo zdradza Jego zaszokowanie, a ja wciąż nie odrywam od Niego wzroku. Chcę żeby zobaczył pożądanie w moich oczach. „Ach, Julka, Ty naprawdę byłaś moją ulubioną uczennicą, ale to jaka jesteś teraz, ja…”. Nie chcę dłużej czekać, 10 lat czekałam na ten moment, więc zaczynam się powoli podnosić, i siadam bardzo blisko Niego. Nasze uda ocierają się o siebie, twarze do siebie przylegają -prawie, i wtedy obydwoje wzdychamy, a naszymi ciałami targają dreszcze. Nasze oddechy są przyśpieszone, jakbyśmy właśnie skończyli trening. „Wiesz, obawiam się że nie jesteśmy sami w szkole”-sprowadza Nas tymi słowami na ziemię, a ja czuję się bliska płaczu z rozpaczy, że moja bańka pożądania i spełnienia właśnie pękła. „Musimy zmienić miejsce…”-kontynuuje niepewnie patrząc mi głęboko w oczy, a ja aż nie mogę uwierzyć w to co słyszę, i nie chcąc tracić czasu na pytania i upewnianie się, czy czasem nie śnie, proponuje byśmy spotkali się u mnie w mieszkaniu. Od razu czujnie pyta „A Twój Mąż?” na co ja odpowiadam, że mój Mąż jest we Francji. „Dobrze, chodźmy…. Matko Boska, co ja wyprawiam” -„Spełniasz najskrytszą fantazje swojej uczennicy, w dodatku ulubionej”, i dodaję – „Nie martw się, to będzie Nasza wielka, rozkoszna tajemnica, ten jeden jedyny raz pozwól mi być Twoim Złotkiem”. Podaję Mu adres i informuję, że drzwi będą otwarte. Patrzę na Niego i nie mogę się oderwać, zachwyca mnie Jego uroda, dokładnie w moim typie. Skradam Mu pocałunek, który trwa zaledwie ułamek sekundy, przez co nie pozwala on nawet poznać Jego smaku, ale usta płoną i to nas ponagla. Pierwsza wylatuję z sali tylnym wyjściem wprost na parking, by nie wzbudzić podejrzeń. Mój samochód jest poza terenem szkoły. Biegnę przez pusty już dziedziniec, popiskuję sobie z rozkoszy, i szybko układam w głowie plan działania. Rano dokładnie posprzątałam mieszkanie, zmieniłam pościel, zadbałam o alkohol i owoce. Byłam bardzo na TO gotowa. Wiedziałam, że gdy On mnie zobaczy, nie będzie w stanie mi się oprzeć. Czuję satysfakcję. Na szczęście mieszkam blisko, wlatuje na 3 piętro po schodach i otwieram drzwi. Mój Kot jak zwykle ma ochotę na mizianki, ale moja ochota na pieprzenie z nauczycielem jest dużo większa. Rozbieram się z sukienki, pod którą nic nie mam – jeden ruch i jestem naga. Szybkie odświeżenie, sprawdzenie czy wszystko jest idealnie. Sięgam po przygotowane wcześniej czarne body, seksowne i zmysłowe. Koronki otulają moje rozgrzane ciało. To body ma piękne plecy,  materiał idealnie przylega do kręgosłupa między łopatkami, wzdłuż talii, aż do lędźwi, a tam przechodząc w cieniutki paseczek zatapia się między moimi pośladkami, z których płonie żar, a mokrość od razu moczy materiał. Zarzucam czarny atlasowy szlafrok, który wygląda jak baaardzo krótka koszula, elegancki, który tajemniczo zapowiada to, co pod sobą skrywa. Materiał zmysłowo współgra z moimi ruchami, zakładam sandałki na wysokiej szpilce, które obłędnie podkreślają moje nogi i eksponują stopy. Gdy zapinam drugi paseczek wokół kostki, słyszę wyraźnie kroki na klatce schodowej. To On, już jest. Jestem gotowa. Kurwa jak ja bardzo jestem gotowa. Czekam, aż drzwi się otworzą. Przekracza próg mojego mieszkania, i tym sposobem przekroczył bramy do naszej rozkoszy, dał mi pozwolenie, by zaprowadzić nas razem do rozkoszy. Stoi przede mną, znowu zaskoczony moim widokiem. Przesuwa wzrok od moich stóp, aż po oczy. Taaaak, tak bardzo mnie to podnieca, gdy widzę jak wyraźnie jest mną olśniony. Stoimy na wprost siebie w oczekiwaniu na wspólny seks, i to u mnie w domu. To jest dla mnie bardzo ekscytujące. Przejmuję inicjatywę. Paweł jest wyraźnie onieśmielony sytuacją, a mnie się to podoba. Proponuję coś do picia podchodząc do Niego, i kładę mu ręce na ramionach-silnych i umięśnionych, przesuwając się blisko, ale jednak tak, by nasze ciała dzieliły milimetry pustej przestrzeni. Muskam Jego usta, rozsuwam je, by z największą zachłannością zacząć je smakować. Te usta, o których tyle czasu marzyłam, teraz je mam, więc nie czekam już dłużej, by językiem wedrzeć się w poszukiwaniu Jego języka. Odwzajemnia pieszczotę z taka samą zachłannością. Ten pocałunek jest dziki, a jednocześnie namiętny. Jedno pieści wargami drugiego, nasza ślina się ze sobą miesza. Odrywam się niechętnie czując, że moje nogi drżą co raz mocniej, z westchnieniem patrzę w Jego oczy, które wciąż ma przymknięte. Otwiera je powoli. Dostrzegam w nich spełnienie i ogromne pożądanie. Za rękę prowadzę Go do sypialni. W pokoju jest nastrojowo ciemno, wcześniej pozapalałam świece i nastawiłam cichutko muzykę. Przez dłuższą chwile oboje, jak zahipnotyzowani, stoimy wtuleni w siebie i tylko delektujemy się swoją bliskością. Moja mokra cipka chciałaby krzyczeć : „Rusz się suko i nie trać czasu”. Powoli rozwiązuję i zsuwam z siebie szlafrok. Rozbieram się przed Nim, chcę żeby mnie oglądał i podziwiał, chcę Go uwodzić. Chcę Mu pokazać jak bardzo Jego Złotko – zwykła, przeciętna nastolatka, zmieniła się w kobietę petardę, która każdym ruchem i spojrzeniem emanuje seksem. Podchodzę do Niego, zaczynam rozpinać Jego pasek i guzik od spodni. On w tym czasie pośpiesznie rozpina swoją koszulę. Zrzuca czarne jeansy, które do tej pory opinały Jego wysportowany tyłek, ale bokserki przetrzymuję mu swoimi dłońmi. Mam wrażenie, że powstrzymał pytanie „dlaczego”?. Delikatnie pcham Go zmuszając, by usiadł na skraju łóżka. W napięciu wyraźnie oczekuje moich ruchów, więc zsuwam bokserki, które odkrywają przede mną Jego intymność. Patrzę na penisa, o którym do tej pory marzyłam i fantazjowałam, który był towarzyszem wielu moich orgazmów. Jest już całkowicie twardy i nabrzmiały. Taaakkkk, to ja tak na Niego działam. Wiem, że teraz marzy tylko o tym bym wzięła go do buzi, bym zaczęła ssać, ale ja nigdy bym siebie nie odmówiła tej przyjemności, by się z nim dokładnie i powoli zapoznać. Jego smak, zapach, kształt, wrażliwe miejsca. Spoglądam Pawłowi w oczy, które ten pomału przymyka i odchyla głowę, a ja zbliżam usta do penisa, i delektuję się Jego łagodnym zapachem, takim prawdziwym, nie świeżo umytym, ale bardzo przyjemnym. Ekscytuje mnie to dodatkowo. Najpierw zlizuję języczkiem wszystko to, co było na główce i przy otworku, i czuję jak Jego ciało reaguje, mięśnie napinają się w odpowiedzi na tę pieszczotę. Zerkam do góry na Jego twarz, i zachwycam się jak bardzo jest przystojny. Otwiera oczy, nasz wzrok się spotyka, i widzę w Jego spojrzeniu pełne zaufanie, widzę, że oddaje się tej chwili cały, że pragnie tego tak samo jak ja, i zapomniał o całym świecie – dokładnie tak ja. Teraz liczymy się tylko my i nasze spełnienie. Nasze ciała błagają o siebie wzajemnie. Moja smukła dłoń przesuwa się wzdłuż penisa, a ja wycałowuję każde jądro, najpierw jedno – potem drugie, wodzę po nich językiem, by zaraz oddać je w pieszczoty drugiej dłoni. Przyprawiam Go o westchnienia. Przysysam się ustami i językiem do nasady. Czuję jak Jego ciałem zawładnął bardzo silny dreszcz i przesuwając dłonią po Jego udzie, ahhh te mięśnie, wyczuwam gęsią skórkę. Mruczę rozkosznie z zadowolenia, biorę go pomalutku i stopniowo do ust. Drażnię się z Nim obserwując Jego reakcje. Teraz wciągam Go całego,  pieszczę tak kilkoma ruchami, zostawiam swoją ślinę jakbym znaczyła teren. Wiem, że zaraz zaskoczę go i doprowadzę do szaleństwo, gdy odkryje, jak dobrze jest mi znane głębokie gardło, gdy Jego główka będzie ciasno smyrana. Łudzę się w duchu, że nigdy w swoim życiu nie zaznał takiej pieszczoty, a dostanie ją od swojej najlepszej uczennicy. Myślę, że teraz ten tytuł znowu należy tylko do mnie. Zmieniam swoją pozycję przygotowując się na ostre pieszczoty, na doprowadzenie Profesora do szaleństwa. Czuję, że muszę zaraz przerwać, by jeszcze nie pozwolić Mu eksplodować. Patrzę na Jego twarz i mówię sobie „zrób to najlepiej jak umiesz suko”. Zaczynam Go szybko i bardzo dokładnie pieścić, pełnymi ruchami, a Jego reakcja jest natychmiastowa- napina się i prostuje. Patrzy na mnie tak, jakby nie wierzył, czy to się dzieje naprawdę, czy może śni. „Ahhhh” – wyrywa Mu się niekontrolowanie, kiedy próbuje złapać oddech, a ja nawet na chwile nie przestaję swoich szybkich ruchów głową, do których dokładam dłoń, uciskając Jego twardość u nasady. Chwytam za Jego biodra i nabijam swoją głowę najgłębiej jak mogę – przetrzymuję tak chwilę, a Jego jęk powoduje, że ta chwila jest najdłuższa jaką wytrzymuję. Marzę, by dać Pawłowi coś najlepszego, coś czego nigdy nie miał i już nigdy z nikim innym mieć nie będzie. Gdy już wiem, że dłużej nie wytrzymam bez zaczerpnięcia powietrza, wypuszczam Go całego i od razu chwytam penisa w swoje dłonie, które doskonale wiedzą, jaki taniec paluszkami wykonać na Jego całej długości ,by ta rozkosz przeciągała się, i znowu zaczynam ssać Jego czubeczek. Czuję Jego dłonie, które nieśmiało kładzie na mojej głowie. Odrywam się od Niego i mówię „Teraz jestem Twoją suką, nie traktuj mnie jak tamtej małej dziewczynki, tylko pieprz mnie jak sukę”. W pierwszej chwili klnę w duchu widząc Jego osłupienie, że wszystko tymi słowami zepsułam, ale widzę jak Jego źrenice gwałtownie się rozszerzają, i napinając wszystkie mięśnie podnosi mnie za łokcie. Układa mnie stanowczo na łóżku, rozkładając moje nogi – mówi : „Ach, więc chcesz być moją suką? Chcesz być uczennica, która po sksie uwodzi nauczyciela? Chcesz, żebym pokazał Ci, na co stać obiekt Twoich młodzieńczych fantazji?”. Odpowiadam: „Tak, kurwa, dokładnie tak”. Wtedy klękając nade mną i zbliżając swoją twarz do mnie, zaczyna mnie całować tak, jak jeszcze dotąd nie całował. Jest w tym dziki i intensywny, czuję mrowienie w każdym paluszku, a cipka zalana falą gorącej mokrości, błaga o najmniejszy dotyk. Jego udo ociera się o moją kość łonową, i ten dotyk powoduje, że moje biodra próbują być jak najbliżej Jego bioder. Gdy Paweł odrywa się od moich ust, nie mogę złapać oddechu, mam mroczki przed oczami, i czuję jak każda najmniejsza cząstka mnie płonie z rozkoszy. Myślę o tym, jak niesamowite i nierealne jest to, że jesteśmy razem w moim małżeńskim łóżku, że po tylu latach fantazjowania, wreszcie naprawdę mogę Go dotknąć, pocałować, a za chwilę nasze ciała się połączą, by razem osiągnąć szczyt rozkoszy. Udaje mi się pocałować Go jeszcze w szyje i obojczyk, a ręce spragnione Jego ciała błądzą po rozgrzanej i spoconej skórze. Jego twarz oddala się od mojej i chociaż chciałabym, żeby nasze pocałunki się nie kończyły, to jednocześnie aż niecierpliwie się na moment, gdy mój nauczyciel złoży pierwszy pocałunek na mojej cipce. Moja dziurka na najmniejszy ruch, aż kipi i jest bliska eksplozji. Jego miękkie usta zaczynają swoją całuśną drogę od pępka ku łonie. Krótkie pocałunki w każdy skrawek skóry przyprawia mnie o drżenie, nie powstrzymuję westchnień i jęków, a prawą dłoń wplatam Mu we włosy. Jego gorący oddech smyra i drażni moje wargi sromowe, a moje biodra samowolnie unoszą się ku Jego twarzy, by przyspieszyć moment, gdy zacznie mnie pieścić. Mruczę i pojękuje, gdy językiem, samym jego czubkiem, przedziera się przez wargi, by ssać je chwilkę. Językiem kilkukrotnie zatacza kółka wokół mojej dziurki i próbuje jak najgłębiej wcisnąć się w nią. „Ahhhh” – wykrzykuję głośniej niż się spodziewam, ale to podziałało na Niego jak zielone światło, jak gwizdek podczas meczu, i Jego pieszczoty stają się bardziej dzikie i intensywne. Zachłannie spija moje soki, nie opuszcza najmniejszego miejsca na skórze bez pieszczoty i pocałunku. Moje palce mocno zaciskają się na Jego włosach. Biodra podnoszą się i opadają, a każda cząstka mnie drży z rozkoszy, którą właśnie dostaję. Gdy wyczuwam Jego ruch, który zdradza zamiar dołożenia do pieszczot dłoni, paluszków, odsuwam swoje biodra ostatkiem siły woli, ponieważ czuję, że już naprawdę jestem prawie na szczycie, a chcę szczyt osiągnąć razem. Ta myśl pomaga mi w podjęciu decyzji, by przerwać tą rozkosz, od której aż szumi mi w uszach. Oboje próbujemy złapać i opanować oddech, nasze sapanie łączy się w równomierny oddech, który mógłby należeć do sportowców po ukończonym maratonie, i mówię, a właściwie wysapuję: „Nawet nie masz pojęcia, jak długo i intensywnie o tym marzyłam…”. A On patrząc mi głęboko w oczy odpowiada: „Wiem, bo ja w wielkiej skrytości też, tylko wiedziałem, że nie możemy.. „. Przysuwam się do Niego z ochotą by całować się z Nim najbardziej namiętnie jak umiem, tak by te pocałunki, ich wspomnienia, przyprawiały nas o dreszcze zawsze. Gdy nasze usta się spotykają, On wyszeptuj „Moje Złotko”. Ten pocałunek jest bardzo czuły, całkiem inny niż poprzednie, nasze usta już się znają, nie spieszymy się i chcemy jak najwięcej szczegółów zapamiętać i poznać, nasze języki łączą się, by za chwile pieścić wargi. Zahaczam o Jego zęby i wracam do języka. Moje dłonie błądzą po Jego ciele, opuszki palców i pazurki przywołują dreszcze i gęsia skórkę, której dotyk sprawia mi dodatkowa przyjemność,. Chcę poznać Jego ciało i nie przerywając tej czułości, nie pozwalając by nasze usta nawet na moment się rozdzieliły, układam Go na wznak, siadając na Nim okrakiem. Przerywam pocałunki, ale nie odsuwam twarzy, tylko znowu delektuje się naszym połączonym wzrokiem. Nasze czoła się stykają. Biodrami zniżam się w poszukiwaniu Jego bioder, na wysokości których czeka sterczący penis. Przesuwam się po Nim swoją cipką, otulając go szczelnie gorącymi wargami i zostawiając na Nim sporo wilgoci. Mruczymy jednocześnie, a ja dociskam się swoim ciężarem ciała do Niego. Paweł kładzie dłonie na moich wystających kościach biodrowych, unosi mnie i nakierowując dłonią kutasa, siadam na Nim. Moja ciasna cipka aż piszczy, gdy czuje jak Jego wielkość powoduje wręcz uczucie rozrywania. „Ahhhhhhhh”- wyrywa mi się, gdy siedem na Nim do końca, czuje Go dokładnie we mnie, wypełnia mnie szczelnie i to jest niesamowite uczucie. Paweł zaciska swoje dłonie mocno na moich biodrach, a ja zaczynam się unosić wzdłuż Jego pełnej długości, prawie do końca i nadziewam się do końca. Kontroluję ruch by był pełny i dokładny. Cipka zaczyna powoli przyzwyczajać się do Jego wielkości, ale wciąż była tak bardzo ciasna. Każdy kolejny ruch jest szybszy, i po chwili zaczynam rytmicznie skakać po Nim krzycząc z rozkoszy, która ogarnia moje ciało. Moje stopy idealnie przylegają do Jego nóg, i czuje jak Jego mięśnie pracują razem z moimi ruchami. Pozwalam sobie na ruchy przód tył w momencie kiedy jest cały we mnie, kilka kulistych ruchów, i znowu zaczynam go dziko ujeżdżać. Opadam na Nim do końca, by tylko mocniej i głębiej Go mieć w sobie. Nasze ruchy się zgrywają, Jego biodra wychodzą na przeciw moim w momencie, gdy nabijam się na Niego. Oboje nie kontrolujemy się już, nasze krzyki zwiastują, że jesteśmy na równi w drodze na szczyt. Naciska znacząco swoimi dłońmi na moje biodra, próbując sprawić dokładnie to co ja – byśmy byli jeszcze bardziej w sobie, chociaż wiem, że jest to już niemożliwe, a Jago penis rozpycha się o końcową ściankę mojej pochwy. Obydwoje jesteśmy w innym świecie, wszystko inne przestało istnieć – jesteśmy tylko my, połączeni ze sobą w ekstazie rozkoszy. Nasze tempo jest szaleńcze, w każdy ruch wkładamy pełną energię, i staramy się jeszcze przyśpieszyć. Wspólnie przeczuwamy nadchodzącą lawinę orgazmu. Wyczuwam mrowienie w całym ciele, mam mroczki przed oczami, uderzenie gorąca, a na Jego pulsującym penisie zaciska się miarowo moja cipka – równocześnie szczytujemy tak gwałtownie, że odnosimy wrażenie jakbyśmy tracili przytomność. Nasze serca kołaczą się głośno, sapiemy i wzdychamy leżąc na sobie w miłosnym uścisku. Jego penis wciąż wypełnia moją cipę, z której powoli zaczyna wypływać sperma. Jestem wtulona twarzą w Jego szyję, i nie mam zamiaru się jeszcze ruszać z tej pozycji. Mam dreszcze na całym ciele, tak samo wyczuwam gęsią skórę pod opuszkami palców, którymi gładzę Pawła. Jest mi błogo, a orgazm wciąż szaleje w moim ciele. Po dłuższej chwili tej bliskości spoglądam na Jego twarz. Patrzy na mnie wzrokiem, który nadal płonie podnieceniem. Widzę u Niego spełnienie i zadowolenie. Obydwoje zdajemy sobie sprawę, że nadchodzi czas, by wrócić do rzeczywistości. Całuje mnie czule w czubek głowy, i ociężale podnosimy się z łóżka. Czuję ciepłą spermę, która spływa z mojej dziurki po udach na prześcieradło, i w duchu myślę sobie, jak cudownie będzie zasnąć tej nocy w pościeli pachnącej tym seksem. Proponuję wspólną kąpiel, która przedłuża nasze bycie ze sobą. Namydlamy wzajemnie swoje ciała nie szczędząc sobie pieszczot i pocałunków. Początkowe skrępowanie wydaje się tak odległe, a zastąpione naturalnością i swobodą prowadzi mnie do zastanowienia się nad przyszłością tej relacji. „Było…” – wyrywa mnie z zamyślenia – „Nie umiem opisać jak zajebiście było. Nigdy w życiu nie przeżyłem czegoś takiego. Dziękuję. Do zobaczenia, Złotko.” – całując mnie namiętnie w usta, wychodzi, zostawiając mnie w całkowitym osłupieniu. Nie powiedziałam ani słowa, chociaż miałam ochotę krzyczeć, dziękować, a co najważniejsze – jeszcze dłużej całować. Zostałam sama w mieszkaniu, które należy do mnie i mojego Męża, w którym wciąż unosi się zapach seksu i czułości. Czy to się wydarzyło wszystko naprawdę? Czy moje młodzieńcze fantazje właśnie zostały spełnione i to przechodząc najśmielsze oczekiwania? Spoglądam w odbicie w lustrze, w którym widzę młodą kobietę, zaróżowioną od emocji, błyszczące, szczęśliwe oczy, i ciało, które nadal pamięta czuły dotyk swojego byłego nauczyciela… Chociaż zawsze zakładałam, że taka sytuacja będzie jednorazowa, teraz czuję, że już pragnę więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PetitDelice
  • Jak odkrylem, ze jestem gejem. Pierwsze doznania analne 🙂

    Mam na imię Miłosz. Na co dzień jestem zwykłym chłopakiem, który nie zwraca na siebie uwagi i nikt nie powiedziałby, że ma dwa słodkie sekrety: jestem gejem i lubię zakładać damskie ciuszki. Może na początek się trochę opiszę. Mam 186cm wzrostu, nieco ponad 90 kg wagi, budowę raczej normalną, czyli ani nie jestem typem umięśnionego faceta, ani też nie jestem mocno puszysty, choć kilka kilogramów jak zawsze można byłoby mieć mniej. Mam ciemne blond włosy i zielone oczy. Z natury nie miałem nigdy mocno owłosionego ciała, ale i tak depiluję je w całości. Nie lubię mieć włosów na ciele poza głową. Mój penis ma 16cm, oczywiście wokół niego nie mam włosów.

    Obecnie mam 29 lat, ale w pierwszej części mojej historii chcę wam opowiedzieć o tym, jak odkrywałem swój homoseksualizm i jak pierwszy raz w wieku 21 lat poznałem przyjemność jaką dają analne zabawy. Moment ten był przełomowym w moim życiu, bo to wtedy pierwszy raz poczułem i zrozumiałem, że jestem pasywnym gejem.

    Zacznijmy jednak od początku. Jak już pisałem na wstępie lubię zakładać damskie ciuszki. Nie oznacza, to że czuję się kobietą i chciałbym zmienić płeć. Nie. Ubrania kobiet są dla mnie jednak dużo ciekawsze, różnorodniejsze i seksowniejsze od tych męskich. To właśnie dlatego lubię je zakładać. Czuję się w nich zawsze seksownie i atrakcyjnie, choć wiem, że nie każdy tak na to patrzy. Szczególną moją uwagę przyciągają pończochy oraz rajstopki. Gładkie, długie nogi (a takie właśnie mam) w pończochach robią niesamowite wrażenie.

    Damskie ciuszki zacząłem zakładać już od najmłodszych lat, gdy zostawałem sam w domu. Miałem starszą siostrę, więc nie miałem problemu z dostępem do jej ubrań. Gdy tylko zostawałem sam w domu, szedłem do jej pokoju i zakładałem seksowne ciuszki. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że już wtedy były to pierwsze oznaki ujawniającego się powoli we mnie homoseksualizmu. Ubierając jej ciuszki nie czułem podniecenia wobec mojej siostry, lecz podniecał mnie sam fakt, że mam na sobie damskie ciuszki, czułem się w nich seksownie i myślałem, jak fajnie byłoby się komuś w nich pokazać. Wtedy jeszcze nie myślałem o facetach. Jak każdy mój kolega myślałem, że jestem hetero i moje fantazje seksualne skupiały się na kobietach. Nigdy jednak nie byłem typem chłopaka, który z łatwością wchodził w kontakty damsko-męskie. Gdy dorastałem i inni moi koledzy mieli dziewczyny lub chociaż podrywali je, ja ciągle byłem singlem i raczej trzymałem się z boku.

    Lata mijały, a ja ciągle nie miałem dziewczyny, nie uprawiałem nigdy seksu, a jednocześnie dalej uwielbiałem ubierać damskie ciuszki, które z czasem zacząłem sobie kupować sam. Głównie były to pończochy, rajstopy, seksowna bielizna. Jak chyba każdy oglądałem również filmy porno, do których się masturbowałem. Były to filmy hetero lub z lesbijkami, jednak mając około 18 lat zacząłem zwracać uwagę na występujących w nich mężczyzn. Trudno opisać jest moment, w którym nagle poczułem wobec nich podniecenie, to przyszło samo, tak jak samo przyszła chęć na włączenie filmu porno, lecz gejowskiego. Czułem się nadal hetero, jednak z ciekawości chciałem zobaczyć, jak wygląda seks między dwoma facetami. Nie będę ukrywał, że spodobało mi się to. Widok dwóch całujących się mężczyzn, przytulających się nago, pieszczących ustami swoje twarde, piękne penisy, a następnie uprawiających seks analny… Czułem rosnące podniecenie na ten widok, a dodatkowo było to dla mnie to „coś” zakazanego. No bo jak to, w końcu myślałem, że jestem hetero, a tutaj podnieca mnie widok gejowskiego seksu.

    Podobnie jak z damskimi ciuszkami, tak i z fascynacją seksem homoseksualnym, sprawa rozwijała się w kolejnych latach. Cały czas była to jednak moja słodka tajemnica, o której nikomu nie mówiłem i nikt nie podejrzewał nawet, że mam ochotę na uklęknięcie przed facetem i zrobieniem mu cudownego loda do finału w moich ustach. Jednocześnie nadal zwracałem też uwagę na kobiety. Poznałem nawet jedną, z którą udało mi się wejść w związek. Była atrakcyjna, zgrabna i potrafiła się seksownie ubrać, co mnie kręciło. Był jednak jeden problem. Nie szło nam w łóżku, przez co ostatecznie związek się rozpadł.

    Po tym doświadczeniu jeszcze bardziej zacząłem myśleć o tym kim jestem. Kto tak naprawdę mnie podnieca. Od tego momentu jeszcze bardziej czułem, że jednak bardziej pisani są mi mężczyźni. Wszak uwielbiam zakładać damskie ciuszki, lubię w nich kusić, a w dodatku na widok nagiego mężczyzny czuję to „coś”. Seks analny stawał się dla mnie coraz bardziej kuszący i co może być dla niektórych dziwne, nie pragnąłem wcale być tym, który wkłada penisa w pupę. Nie, ja oglądając gejowskie porno wyobrażałem sobie, że to ja jestem tym pasywnym partnerem. Że to ja kusząco wypinam swój tyłeczek, a aktyw ze stojącym, twardym penisem wchodzi we mnie. Że czuję mężczyznę w sobie… Bałem się jednak zdecydować się na spotkanie z mężczyzną. Nie znałem żadnego geja, a bałem się komuś zupełnie obcemu zaufać i wyjawić mój sekret.

    Chciałem mieć jednak choć namiastkę przyjemności analnej i postanowiłem kupić sobie przez internet wibrator. Wybrałem ładnego „przyjaciela”, który był różowy i przezroczysty, jednak kształtem był jak prawdziwy penis. Nie zapomnę tego pierwszego razu z nim. Zostałem sam w domu, założyłem czarne pończochy, czerwone stringi i stanik, damską dopasowaną bluzeczkę oraz czarną mini. Włączyłem gejowskie porno na komputerze i zacząłem się bawić wibratorem. Chciałem zachowywać się tak, jak gdyby byłby to prawdziwy penis. Dlatego najpierw masowałem go dłonią. Później, jako że miał on przyssawkę, przyczepiłem go do ściany na takiej wysokości na jakiej byłby on, gdyby byłby to prawdziwy facet. Uklęknąłem i wziąłem go do ust. Na początku delikatnie całowałem i lizałem główkę, a później już ssałem wibrator, lecz wyobrażałem sobie, że jest to prawdziwy penis. Nie dotykałem mojego penisa, ale ku mojemu zdziwieniu on mi mocno stał. Coraz bardziej czułem się gejem.

    Po kilku minutach takiego ssania, przyszedł czas na to, co najbardziej pragnąłem. Na anal. Wcześniej wkładałem sobie w moją analną dziurkę palce, jednak wibrator to coś zupełnie innego. Był grubszy i dłuższy niż palce, więc nie wiedziałem czego się spodziewać. Czy dam radę go sobie włożyć? Czy będzie bolało? Jednocześnie niesamowicie tego pragnąłem i chciałem tego! Nasmarowałem odpowiednio kremem wibrator oraz dziurkę, tak że czułem, że jest ślisko. Podwinąłem mini i odchyliłem stringi na bok. Odwróciłem się tyłem do przyczepionego wibratora i przyłożyłem główkę do mojej dziurki i… poczułem kolejną rosnącą falę podniecenia. Miałem zaraz zerżnąć się różowym wibratorem o kształcie penisa, a moje ciało mówiło „o tak, tego pragnę”. Powoli zacząłem pupą nadziewać się na wibrator, który ustawiłem na lekkie wibracje. Czułem jak moja analna dziurka powoli się rozszerza, a wibrator coraz mocniej we mnie wchodzi. Pojawił się lekki ból, choć może lepiej nazwać to dyskomfortem, bo nie było to uczucie, które sprawiłoby, żebym przestał się nadziewać. Jedynie na chwilę się zatrzymałem, gdy wibrator w połowie był już we mnie. Odczekałem chwilę i czułem, że dyskomfort znika, a moja dziurka się przyzwyczaja. Wtedy ruszyłem dalej, aż zniknął we mnie cały.

    W tym momencie zacząłem delikatnie i powoli ruszać pupą do przodu i do tyłu. Tak! Rżnąłem pierwszy raz swoją dupcie. Co prawda był to póki co tylko wibrator, ale było mi przyjemnie. Zacząłem jedną ręką walić swojego penisa, a drugą włożyłem pod bluzkę i stanik i pieściłem swoje sutki. Zawsze miałem je wrażliwe i czułem podniecenie, gdy je pieściłem w trakcie masturbowania się, ale tym razem czułem, że doznania te są jeszcze silniejsze. Moje ruchy pupą były coraz szybsze i czułem, że moja analna dziurka nie ma już problemu z wibratorem, który w niej był.

    Rżniecie mojej dupci, walenie sobie penisa i pieszczenie sutków szybko przyniosło efekt. Poczułem napływająca falę orgazmu. Moim ciałem wstrząsnęły skurcze, a z mojego penisa wytrysnęła sperma. Sporo spermy. Orgazm był jednak inny niż wszystkie, które miałem wcześniej. Po raz pierwszy bowiem doszedłem jednocześnie, gdy rżnięta była moja dupcia. Nie był to orgazm analny, bo doszedłem waląc sobie penisa, ale doznania i tak były silniejsze.

    Po orgazmie powoli wysunąłem z dupci wibrator. Choć podniecenie minęło i zazwyczaj wtedy szybko zdejmowałem damskie ciuszki i kończyłem zabawy, to wtedy czułem się inaczej. Stałem w damskich ciuszkach, z podwiniętą mini i w pończochach, a na dłoni miałem jeszcze trochę spermy. Patrzyłem na wibrator. Postanowiłem nasienie, które miałem na dłoni przenieść na wibrator, następnie uklęknąłem znowu przed nim i… zacząłem robić lodzika. Czułem smak spermy. W głowie miałem też myśl, że właśnie ssę sztucznego penisa, który przed chwilą był w mojej dupci. Może to dziwne, ale podniecało mnie to. Czułem, że gdyby byłby to prawdziwy penis, prawdziwego mężczyzny, to on bardzo by chciał, żeby po jego orgazmie ładnie zająć się jeszcze jego penisem. Ta myśl mnie podniecała i sprawiała przyjemność.

    Po tej zabawie czułem się dziwnie. Czułem, że właśnie odkryłem swoją prawdziwą naturę i to czego chcę, czyli seksu z mężczyznami. Był to dla mnie szok, bo jednak do tej pory myślałem, że wolę kobiety, ale jednak przyjemność, którą dała mi zabawa analna sprawiła, że odkryłem swoją prawdziwą naturę. Naturę pasywnego geja.

    Następnym etapem w odkrywaniu swojego homoseksualizmu było spotkanie z mężczyzną. Dojrzałym mężczyzną, bo tego jeszcze wam nie mówiłem, ale podnieca mnie również różnica wieku między partnerami. To jednak opiszę w kolejnej części, jeśli uznacie, że to co piszę i jak piszę nadaje się na kolejne części 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Miłosz

    Chętnie przeczytam komentarze z opiniami 🙂 Dajcie znać, czy chcecie przeczytać kolejną część 🙂 

  • Dagmara i nie tylko c.d.

    A następnego dnia… Wstaliśmy dość późno, jednak ta nocka dała nam w kość. Kiedy otworzyłem oczy, pierwsze, co zobaczyłem, to twarz Klary. Leżała na boku i przyglądała mi się z leciutkim uśmiechem.

      – Co mi się tak przypatrujesz? – wyszeptałem, też uśmiechając się.

    – Zastanawiam się, dlaczego Jeremi nie jest taki, jak ty w łóżku – pogłaskała mnie po twarzy – seks z tobą to prawdziwy odlot, naprawdę – teraz poczułem ciepłą dłoń na swym przyjacielu.

    – Może powinnaś z nim poważnie o tym porozmawiać? – moja ręka zawędrowała na mokrą pipkę – Może on nie wie, czego od niego oczekujesz?

    Zaczęliśmy się pieścić, całować, kobieta wsunęła się pod kołdrę, jej pełne usta objęły powstającego penisa, zaczęła robić mi bardzo delikatnego lodzika. Nie jestem z kamienia, poza tym lubię cipki, więc odwróciłem Klarę i po chwili leżeliśmy na boku i lizaliśmy, ssaliśmy sobie intymne części ciała, aż w końcu kobieta podniosła się, uklęknęła w pozycji pieska i wypięła swą szczupłą pupę, odwracając głowę w moją stronę.

    – Chyba dość cię podnieciłam? Moja dupcia czeka na ciebie – potrząsnęła zachęcająco tyłeczkiem.

    – Przekonasz się – wpychałem się w ciemne oczko, złapałem za włosy, pociągnąłem mocno, aż stęknęła i zacząłem pompować.

    Ruchałem tę fajną pupę, słuchałem z satysfakcją, jak kobieta jęczy z rozkoszy, patrzyłem, jak pomaga mi i sama nadziewa się na mą pytę. Raz po raz dostawała siarczystego klapsa, po chwili miała dupę czerwoną jak pawian. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby osiągnąć orgazm, wyczerpani seksualnym uniesieniem odpoczywaliśmy chwilkę, by po kilku minutach pójść do łazienki.

    Po krótkim pożegnaniu Klara z Adamem pojechali do domu. Klara obiecała zająć się Dagmarą i chłopakiem; czekałem na sygnał z jej strony, chciałem się dowiedzieć, co wymyśliła. Późnym popołudniem siedziałem w swoim fotelu, popijałem smacznego drinka i rozpamiętywałem minioną noc. Nie spodziewałem się, że Klara jest tak wyposzczona, a Jeremi tak dziwnie się z nią obchodzi, zamiast wymłócić jej potrzebowskie dupsko tak, jak młóci je młodym pipkom z Galerii. Ale że Dagmara pójdzie w nią w takie tango też nie przypuszczałem.

    Dziewczyna akurat weszła do salonu i siadła na sofie.

    – O czym tak myślisz? – zagadnęła.

    – O ostatnich godzinach.

    – O! I co? Jak je wspominasz?

    – No, powiem ci, że bardzo miło. Klara jest niesamowita w łóżku, momentami zdawało mi się, że jest lepsza od ciebie… – przerwałem, patrząc na dziewczynę.

    – Lepsza? Ciekawe w czym – nadąsała się, ale w oczach widziałem iskierki uśmiechu.

    – No wiesz, starsza, doświadczona, nie taka młoda koza, jak ty!

    – No wiesz? – zaczęła zbliżać się do mnie kocimi ruchami na czworaka – zaraz ci coś udowodnię…

    Chwilę później trzymała w ustach mego penisa, który z wolna zaczął podnosić głowę. Nie trwało to długo, żeby osiągnął swą gotowość do akcji, ona zawsze działała na mnie bardziej, niż najlepszy afrodyzjak. Dagmara lizała i ssała głowicę, masowała trzon jedną ręką, drugą drażniła jądra. Usiadłem wygodniej, zamknąłem oczy, całkowicie poddając się chwili. Mimo kilkugodzinnego seksu w nocy i szybkiego porannego numerku z Klarą, nadal miałem ochotę; jednak ta dziewczyna miała na mnie niesamowity wpływ. W tym momencie pomyślałem sobie z żalem, że niedługo już wyprowadzi się, że będzie ją stukał inny facet…

    Teraz jednak obciągała mi po mistrzowsku mego koguta i to było najważniejsze. Wkrótce wystrzeliłem w gościnne usteczka tym, co jeszcze mi w jądrach zostało, a co połknęła bez większego problemu, oblizując się jeszcze przy tym.

    – No i co? Która jest lepsza?

    – Dagmarko, to oczywiste, że ty! Żadna kobieta, która miała okazję nie robiła takiego loda, jak ty. Do tego jeszcze masz taką dupeczkę, że nic, tylko ładować się w nią i rżnąć, jak w tartaku. Trochę żałuję, że niedługo cię stracę…

    – Nie przejmuj się, muszę być wreszcie samodzielna – siadła mi na kolana – no i będę cię odwiedzała tak często, jak się da. Przecież wiesz, że uwielbiam seks z tobą, będę robiła ci loda zawsze, kiedy tylko się spotkamy, obiecuję. A jak tylko będzie możliwość, to pozwolę tobie zerżnąć mą zgrabną, szczupłą pupę – uśmiechnęła się szelmowsko.

    – A jeśli Klara da ci tę robotę, to co? Zamieszkasz z Adamem?

    – Chyba tak, bo o ile wiem, moja przyszła szefowa wynajmuje tam tylko jedno mieszkanie. Może będziemy mieli swoje pokoje, kto wie?

    – Nawet jak będziesz miała swój pokój to i tak łóżko będziecie mieli wspólne, nie czaruj. Widziałem, że Adam wpadł ci w oko, bardzo szybko zniknęliście wczoraj.

    – Hmmmm…. Byłam pod wpływek alkoholu…

    – Przestań, nie tłumacz się – przerwałem dziewczynie – sam chciałem, żebyś znalazła sobie odpowiedniego mężczyznę, przecież nie będziesz ciągle ze starym dziadem.

    – To ty przestań, nie jesteś żaden stary dziad, tylko fantastyczny mężczyzna w stosownym wieku – zamknęła mi usta pocałunkiem.

    We wtorek zadzwonił do mnie… Adam! Zaskoczył mnie, nie ukrywam; spodziewałem się raczej, że będzie chciał rozmawiać z Dagmarą. Jednak nie, zaproponował spotkanie w barze nieopodal mego domu, chciał ze mną pogadać. O wyznaczonej porze wszedłem do lokalu, chłopak już czekał przy barze. Wyglądał bardzo dobrze, ubrany w sportowe ale wysmakowane ciuchy bardzo dobrych marek; widziałem w tym pewną rękę i gust Klary. Byłem pewien, że inwestuje w młodego mężczyznę nie tylko pieniądze…

    – Cześć Gwidon, cieszę się, że przyszedłeś.

    – Cześć – uścisnęliśmy sobie dłonie – masz jakąś sprawę?

    – W zasadzie to nic bardzo ważnego, ale chciałbym odwdzięczyć się tobie.

    – Odwdzięczyć? A za co? Przecież nic dla ciebie nie zrobiłem.

    – Jak to, nic? Poznałeś mnie z Dagmarą!

    – Adam, prędzej, czy później byś ją poznał, przecież w końcu musiała się ode mnie uwolnić, prawda?

    – Masz rację, niemniej jednak…

    – Nie ma o czym mówić – przerwałem – co pijemy?

    – Może po koniaczku?

    – OK, tamten po prawej ma fantastyczny bukiet.

    Wzięliśmy kieliszki, usiedliśmy przy jednym z wolnych stolików.

    – Wracając do tematu – zaczął Adam – wymyśliłem coś.

    – Mów dalej.

    – Dagmara bardzo mi się spodobała, może uda się zamieszkać w jednym mieszkaniu, bo takie Klara wynajmuje we Wrocławiu… – zamilkł na chwilę.

    – No i? – ponagliłem.

    – No i chciałbym się z nią związać. Z Dagmarą, nie z Klarą, oczywiście. Mimo, że prawie wcale jej nie znam, to jednak coś mi w środku mówi, że to jest właśnie ta kobieta, którą potrzebuję.

    – A ona wie o tym? – roześmiałem się.

    – Nie wie. I tu właśnie zaczyna się mój pomysł, jak ci się odwdzięczyć.

    – Ale już ci mówiłem…

    – Nie przerywaj, daj mi skończyć.

    – Proszę bardzo – upiłem łyk alkoholu, wpatrując się w twarz Adama.

    – Powiem tak. Jeśli jestem z jakąś kobietą i ona uważa mnie za swego mężczyznę, to jestem jej wierny, jak pies. Teraz jestem wolny, choć, jak zapewne domyślasz się, stukam raz po raz Klarę.

    – To chyba nie tak trudno zauważyć, zważając, jaki był twój stan i status jeszcze dwa miesiące temu.

    – No właśnie. Jeśli Daga zgodzi się być ze mną, a będę o to bardzo zabiegał, to skończy się seks z przyszłą szefową; w ogóle nie będzie żadnych skoków w bok.

    – Nie do końca łapię, do czego zmierzasz.

    – Gwidon, powiem wprost. Jeszcze ciągle jestem managerem jednego z pensjonatów Cezarego, „Stokrotka”, mam do swej dyspozycji praktycznie cały obiekt.

    – No i? – zaczynało mnie interesować to, co mówił.

    – No i proponuję, żebyśmy w sobotę spotkali się w Stokrotce na imprezce z młodymi dupeczkami.

    – Przecież Dagmara jest młoda, młodsza od ciebie chyba ze trzy lata, prawda?

    – Prawda, ale ja mam na myśli dziewczyny o połowę młodsze!

    – O! Bzykasz dzieci? Aż mi się nie chce wierzyć! – patrzyłem na Adama wielkimi oczami.

    – No coś ty! – oburzył się – mówię o dupeczkach 16, 17 lat! I to o takich, które rżną się już jakiś czas.

    – Hmmmm… Zaczynasz mnie zaciekawiać!

    – No to posłuchaj. Znam jedną galeriankę, ma na imię Nela i ma koleżanki „z branży”. Zaproszę ją i jeszcze jedną i zrobimy sobie bal w Stokrotce. Co ty na to?

    – Brzmi interesująco. A co na to Dagmara?

    – No właśnie to ma być zakończenie moich sekscesów. Chcę sobie jeszcze poruchać jakieś młode dupeczki, bo mam zamiar naprawdę ustatkować się przy Dagmarce.

    – Jak to widzisz?

    – Odszukam dupeczkę w Galerii, przedstawię jej mój plan i jestem absolutnie pewien, że się zgodzi. Wiem, że Cezary i Jeremi dymali je jak kotki, a im to bardzo odpowiadało. Zamiast wałęsać się po galerii za kilka groszy robiąc loda gdzieś w aucie, mają okazję na fajny seks za konkretną kasę.

    – No właśnie, kasa. Powiesz mi potem ile dałeś i rozliczymy się, dobrze?

    – Nie ma mowy! To ja zapraszam ciebie i nie mówimy o kosztach. Ewentualnie przyniesiesz jakiś dobry alkohol, to wszystko.

    – W sumie mam ochotę na takie młode ciałko… Jak to widzisz?

    – Spotkajmy się w sobotę około siedemnastej w Stokrotce. Powiesz w recepcji, że przyszedłeś do mnie, a ja służbowym wejściem wprowadzę dupeczki. Mój pokój jest dość daleko za korytarzami dla gości, zupełnie odosobniony, nikt nie będzie nam przeszkadzał. Tyle. Oczywiście masz prawo pierwszeństwa w wyborze dziewczyny, jesteś moim gościem.

    – Weekend mam wolny, Dagmara chce gdzieś wyjechać na kilka dni do koleżanki ze studiów, więc… jesteśmy umówieni – wzruszyłem ramionami.

    Byłem bardzo ciekawy, kogo Adam przyprowadzi. Bywając w Galerii widywałem kręcące się tam młode dziewczyny, widziałem też niekiedy, jak wychodziły na parking ze starszymi mężczyznami. Może przypomnę sobie młodość? Prawie nie pamiętam, jak to jest, kiedy ma się pod sobą, lub na sobie młode, jędrne ciałko…

    W sobotę po obiedzie zdrzemnąłem się godzinkę, potem wziąłem kąpiel i pojechałem do Stokrotki. Adam czekał na mnie w swoim pokoju, pomieszczenie było dość duże, z dużą łazienką, na środku pod ścianą stało małżeńskie łoże, obok rozkładana kanapa. Dziewczyn jeszcze nie było, ale nawet nie zdążyliśmy nalać sobie drinka, kiedy zadzwonił telefon Adama. Odebrał, zamienił dwa zdania i rozłączył się.

    – Laseczki przyjechały, idę po nie. Chwilę później weszli we troje do pokoju, Adam przedstawił młode osoby. Popatrzyłem uważnie na dziewczyny. Nela, niższa, nawet niska, bo miała chyba niewiele ponad półtora metra, blondyneczka, miała zajebistą figurę, ładną buzię i burzę loków na głowie. Wyższa, Jola, krótkowłosa brunetka, zwracała uwagę swym dość dużym, jak na ten wiek biustem i fantastycznymi nogami, które niemal całe mogłem zobaczyć, bo miała na sobie kusą miniówkę opinającą szczuplutką pupę. Cycki, nogi i tyłeczek jednoznacznie wskazywały, z którą dziewczyną spędzę wieczór, przynajmniej jego początek. Wyciągnąłem do niej rękę.

    – Miło cię poznać, Jolu, czy zechcesz mi towarzyszyć dzisiejszego wieczoru? Ciebie, Nelu też miło poznać.

    – Oczywiście, jeśli pan chce, mogę… być do pana dyspozycji. – Jolka miała piękny uśmiech.

    – Będzie mi miło, ale proszę, jestem Gwidon, nie „pan”. Dotyczy to was obu. Czy panie piją alkohol? Delikatny drink?

    Chciały obie. Zrobiłem słabiutkie drinki, podałem dziewczynom.

    – Mam nadzieję, że wiecie, w jakim celu zostałyście zaproszone? – uśmiechałem się do obu.

    – Tak, oczywiście, mamy wam dotrzymać towarzystwa i spełniać niektóre polecenia i fantazje – Jola miała miły głos, Nela za to spojrzenie Kota.

    – Oczywiście, wszystko w nieprzekraczalnych granicach akceptowanych przez wszystkie strony. Czy to jest jasne i zrozumiałe?

    – Tak, jasne – odpowiedziały niemal chórem. Nela rozglądała się po pokoju.

    – Tylko mam prośbę, żeby Cezary się nie dowiedział. Spotykam się z nim od pewnego czasu, nie pozwala mi na żadne skoki w bok, a jak dowie się, że bzykałam się w jego hotelu, to mnie chyba zabije. Mogę liczyć na dyskrecję obu panów?

    – Oczywiście, wszystko to, co tutaj będzie się działo, zostaje między nami. Mówię to w swoim imieniu i Adama, macie moje słowo. Oczywiście na waszą pełną dyskrecję też możemy liczyć, prawda?

    – Tak, nigdy nie opowiadamy z kim byłyśmy.

    – No, laseczki, do łazienki. Na wieszaku macie ręczniki kąpielowe, proszę pod prysznic albo do wanny i czekamy tutaj na was. Oczywiście ciuszki zostają w łazience – zakomenderował Adam.

    Posłusznie zniknęły za drzwiami, a my rozebraliśmy się do bokserek i wreszcie wypiliśmy swoje drinki.

    – I co powiesz? Przyjemne dziewuszki, prawda?

    – Tak, prawda. Jeśli mogę, to dla mnie Jola, ok?

    – Mówiłem wcześniej, masz prawo wyboru. Nela też fajna dupcia, taki miły mikrus do zerżnięcia, aż mi staje na samą myśl, że za moment będzie mi obciągała. Zobaczymy, jak…

    Nie dokończył, bo rozchichotane dziewczyny owinięte w ręczniki weszły do pokoju. Skinąłem na Jolę, chciała zdjąć ręcznik, ale gestem powstrzymałem ją.

    – Siadaj – klepnąłem się w kolano, na którym posłusznie przysiadła. – Chyba się mnie nie boisz, prawda?

    – No pewnie, dlaczego mam się bać – popatrzyła zdziwiona pytaniem.

    – Właśnie, obie nie macie powodu do obaw. Chcemy się tylko dobrze z wami bawić, wykorzystując do tego między innymi wasze młode, ponętne i bardzo atrakcyjne ciała.

    Adam roześmiał się.

    – Naprawdę ich ciała są do wykorzystania, prawda, dziewczyny?

    – Tak, bardzo lubimy seks, – Nela była pierwsza – do tego ze starszymi, atrakcyjnymi mężczyznami to sama przyjemność.

    – Przecież nie przyszłyśmy tutaj gapić się w telewizor – to już Jola – no i liczymy na jakąś konkretną gratyfikację, prawda?

    – Nie przeliczycie się, zapewniam – Adam zajął się Nelą.

    Posadziłem Jolę tak, że siedziała mi na udach przodem do mnie, lekko pochylona do tyłu opierała się dłońmi o me kolana. Rozsupłałem ręcznik zawiązany na jej biuście i odrzuciłem na podłogę. To co zobaczyłem przekroczyło moje oczekiwanie, i to bardzo mocno. Miałem przed sobą dwa cuda, dwie idealnie okrągłe, naturalne, twarde i jędrne piersi z małymi brodawkami i sterczącymi suteczkami. Idealny kształt, wypukłość i wielkość biustu stawiały ich właścicielkę na pierwszym miejscu wśród kobiet, które miałem możliwość poznać i zerżnąć. Przyznam, że choć długo już żyję i przeleciałem wiele kobiet, dziewczyn i lasek, to takiego czegoś jeszcze nie spotkałem! Nachyliłem się, zacząłem całować, lizać i ssać te dwa skarby, napawając się ich urodą. Jola odrzuciła głowę do tyłu i poddawała się mym pieszczotom. Ująłem obie piersi w dłonie, zacząłem je ugniatać, ściskać i masować i nie wiem, które z nas odczuwało większą satysfakcję… Ująłem dziewczynę w pasie i mocno przyciągnąłem do siebie, pocałowałem w usta; poczułem zwinny języczek penetrujący mnie w środku. Całowaliśmy się dłuższą chwilę, skierowałem małą dłoń do swego krocza. Nie musiałem zmuszać Joli do czegokolwiek, doskonale wyczuwała moje intencje. Wsunęła rękę za gumkę bokserek i zaczęła pomału masować mego przyjaciela.

    – Jaki on miły w dotyku i jak pięknie rośnie – wyszeptała mi do ucha – mogę go pocałować?

    – Rób z nim to, co uważasz, ale nie urwij go, może jeszcze kiedyś się przyda…

    Klęczała przed mymi kolanami, podniosłem trochę tyłek, żeby łatwiej zdjęła ze mnie bieliznę, rozchyliłem nogi a dziewczyna natychmiast wsunęła się między nie i zajęła się sterczącym już penisem.

    – Ale masz fajny sprzęt! Duży, gruby, twardy, i te żyłki! Nie widziałam jeszcze na żywo takiego kutasa, jest imponujący, każda dupa pewnie by chciała mieć go w sobie… Tak sobie myślę, że chyba umie dać dużo przyjemności dziewczynie, prawda?

    – Mam nadzieję, że wkrótce się przekonasz.

    Popatrzyłem w stronę drugiej pary, która ulokowała się na kanapie. Adam nie próżnował, widziałem tylko czubek jego głowy między nogami Neli, która stękała z rozkoszy, jaką dawał jej język mężczyzny. Była też naga, podziwiałem jej fajne ciało; była bardzo proporcjonalnie zbudowana, była takim typem przytulanki – ruchanki, chyba nie było w tym kraju faceta, który nie chciały by jej wydymać i to obojętnie w co… Jola wsuwała mego kutasa coraz głębiej do gardła, lizała go, masowała dłońmi i fantastycznie pieściła jądra, zasysając do buzi to jedno, to drugie, albo oba naraz. Wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem na łóżko. Położyłem ją na plecach, mocno rozchyliłem fantastyczne nogi i zająłem się pipką. I tu znowu bardzo miłe zaskoczenie. Wyobraźcie sobie bułeczkę przeciętą tak, jak do smarowania, z której wystają leciutko tylko pomarszczone końcówki plasterków grubo pokrojonej szynki. Taka była jej pipka! Na całym łonie nie dostrzegłem nawet jednego włoska, była bardzo dokładnie wydepilowana, gładziutka i pachnąca. Rozchyliłem wargi i oczom mym ukazała się różowiutka, lekko pulsująca szparka pipki, zadziwiająco duża łechtaczka z wpiętym w nią kolczykiem!

    – Masz zajebistą pipkę, przyznam, że nie często można taką spotkać, jest… rewelacyjna! A kolczyk tylko dodaje jej uroku, chce się go lizać i szarpać…

    – Dziękuję – wyszeptała.

    Pociągnąłem leciutko językiem za ten kolczyk, dobiegły mnie głośne westchnienia i pojękiwania laseczki. Wsadziłem tyle, ile mogłem język w szparkę, z której wypływał wąziutki strumyczek jej słodkich soczków, które natychmiast zlizywałem. Pomogłem sobie palcami, którymi brandzlowałem cipkę, żeby jeszcze bardziej rozgrzać dziewczynę, język zajął się drugą dziurką. Kiedy przejechałem nim po kakaowym oczku (ale to określenie nie dotyczy Joli, jej odbyt był w kolorze aksamitnej skóry na pośladkach i wyglądał jak małe słoneczko z promykami!) drgnęła, podniosła głowę i popatrzyła, co się tam na dole dzieje.

    – Co robisz? – znowu szeptała.

    – Nie czujesz? Liżę twoją pupę.

    – Ale dlaczego?

    – Bo niedługo w niej będę.

    – Chyba oszalałeś! Chcesz wyruchać mnie w tyłek?

    – Oczywiście, to jedna z wielu przyjemności, które spotkają cię tego wieczoru

    – Ale ja jeszcze nigdy… – wydawało mi się, że Jolka naprawdę wystraszyła się tego, co może ją spotkać za kilka chwil.

    – Co nigdy? – byłem zdziwiony.

    – Nigdy jeszcze nie dawałam w dupala!

    – Serio?

    – Tak, naprawdę. W Galerii robię laskę, albo pozwalam się wylizać i to wszystko!

    – Może jeszcze powiesz, że jesteś dziewicą??? – naprawdę byłem zaskoczony.

    – Nie, uprawiam seks z moim chłopakiem już od roku, ale pupa do tej pory była tylko moja.

    – No to musisz spróbować, jak to jest – zachęcałem.

    Jak wspominałem dużo wcześniej, jestem fanem małych, szczupłych dupeczek, nie podobają mi się te latynoskie – wielkie cyce, szerokie biodra i wielkie, sterczące dupy! Nie, pupcia musi być jak dwa ziarenka kawy, jak orzeszek; najlepiej taka, żeby pośladek mieścił się w dłoniach. I taką dupcię miała Jola! Nie wyobrażałem sobie, że nie wyrucham tego cudownego zjawiska, bo i pipka i tyłeczek były „na moją miarę”.

    – Jak chcesz to zrobić?

    – No, tak samo, jak w cipkę!

    – Ale masz tak dużego penisa, że nawet tego się obawiam.

    – Przecie bzykasz się ze swym chłopakiem!

    – Ale on ma kutaska dużo mniejszego od ciebie, a ten twój nie wiem, czy się zmieści w pipce, a co dopiero w pupie!

    – Nie dowiesz się nigdy, jeśli tego sama nie spróbujesz! – klepnąłem lekko jędrny, gładki pośladek – zaczynamy od pipki, a potem zobaczymy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Dagmara i nie tylko cz. 4

    Jolka pokiwała głową, położyła się na wznak, rozchyliła swe fantastyczne nogi. Przysunąłem się bardzo blisko do pięknie wyeksponowanej cipki, ująłem dłonią swą pałę i zbliżyłem do różowej szparki. Była tak mokra, że nie było potrzeby dodatkowego nawilżania. Pomału zacząłem rozpychać elastyczne, mokre od mego lizania i jej własnych soczków ścianki, cały czas obserwowałem twarz dziewczyny. Uśmiech zniknął ze ślicznej buzi, zarysowało się napięcie i oczekiwanie. Splunąłem w dłoń, posmarowałem śliną trzon kutasa i wpychałem go coraz głębiej. Stęknęła tylko i westchnęła, ale nie cofnęła bioder. Po chwili tkwiłem w Joli całą długością swej dzidy, teraz zacząłem się wycofywać; cały czas robiłem to pomalutku, bez pośpiechu, teraz znowu wjechałem w gościnną pizdeczkę po jaja. Uśmiech wrócił na twarzy ruchanej dziewczyny, zaczęła sapać i głośno oddychać, by po kilkunastu mych pchnięciach dostosować ruchy bioder do moich. Zwiększyłem tempo, teraz było znacznie szybciej, miarowo i głęboko, do końca. Moja młodziutka kochanka bardzo angażowała się w ten seksualny spektakl, nie dość, że rytmicznie nasuwała się na penetrującą ją pałę, to jeszcze zaczęła masować sobie łechtaczkę, zwiększając odczucia. Chwilę później zaczęła coś mówić, ale bardzo niewyraźnie; dopiero po czasie rozumiałem jej słowa. –

    – Kurwa, jak mi dobrze, ale mnie wypełnia ten twój kutas, czuję go wszędzie… Tak, ruchaj mnie, mocno mnie ruchaj, tak, chcę cię czuć całego… O tak… Tak… Ja pierdolę, ale jesteś wielki… Szybciej, szybciej…

    Cały czas tak sobie szeptała, coraz szybciej pobudzała łechtaczkę, ładne oczy zachodziły mgłą rozkoszy; w pewnej chwili zadrżała, wrzasnęła coś bardzo głośno i znieruchomiała. Postękiwanie i bardzo wyraźne skurcze płaskiego brzucha niezbicie dowodziły, że przeżyła pierwszy tego wieczoru orgazm. Opuściłem gościnną pipkę, wsunąłem sterczącego ciągle penisa w pół rozwarte usta. Dziewczyna odruchowo zaczęła go ssać, dłońmi onanizowała mnie i drażniła jądra. Nie trwało to długo, wystrzeliłem wielką porcję spermy prosto w gardło, przez co zakrztusiła się i zaczęła głośno kaszleć. Wywaliłem całą resztę na twarz i ten niesamowity biust, Jola wreszcie opanowała napad kaszlu.

    – Ja pierdolę, ale numer! – wyszeptała z pewnym trudem.

    – Jaki numer?

    – Niewiele brakowało, a zalał byś mi płuca, tyle tego wyleciało z twej pały. Rozśmieszyło mnie to, że w nekrologu napisali by, że utopiła się w spermie! – znowu wybuchnęła śmiechem

    – No tak, to była by naprawdę dziwna śmierć! – też się roześmiałem.

    – Ale ruchać to potrafisz, nie ma co! Chyba jeszcze nikt mi tak nie dogodził… Co ja mówię, przecież nikt jeszcze mnie tak nie zerżnął. Było mi cudownie – przeciągnęła się leniwie, by po chwili zgarniać ręką spermę z twarzy i piersi.

    – Lubię ten smak – wyszeptała, oblizując palce i dłoń.

    Leżeliśmy obok siebie, Jola położyła głowę na mej piersi, jedną zajebistą nogę zarzuciła mi na biodra. Objąłem ją, głaskałem krótkie, niemal czarne włosy. Podobała mi się, naprawdę była śliczną dziewczyną i fantastyczna kochanką. Zerknąłem w stronę Adama, ciekaw, co się u nich dzieje. Zobaczyłem stojącego chłopaka, trzymającego nagą laseczkę na rękach. Nela obejmowała rękoma mocny kark mężczyzny, jej nogi spoczywały na jego ramionach, a kutas tkwił w pipce. Podnosił i opuszczał dziewczynę na drągala, który znikał we wnętrzu kapiącej śluzem i sokami cipki, by po chwili znowu ukazać się w całej okazałości. Laska stękała i sapała, głowę to miała odrzuconą do tyłu, to przyciskała się do mężczyzny, całując go w szyję, usta, oczy. Nagle wrzasnęła, wygięła się tak, że niemal jej nie upuścił a z cipki wyciekł potężny strumyk moczu. No cóż, zsikała się z rozkoszy! Po chwili leżeli na kanapie przytuleni do siebie.

    Kawa, woda, herbata, piwo i drinki w końcu dały znać o sobie. Nagle poczułem, że muszę wyjść do toalety, inaczej popuszczę! Odsunąłem Jolę delikatnie od siebie; miałem wrażenie, że zapadła w drzemkę. Podniosłem się z posłania, poszedłem do łazienki. Stanąłem nad ubikacją, podniosłem deskę, skierowałem kutasa w dół i z wielką ulgą zacząłem oddawać mocz. W tym samym momencie poczułem ciepło za sobą, a jakaś dłoń chwyciła mnie za penisa.

    – Chodź do kabiny, proszę – to była Jola.

    – Muszę się wysikać, bo mi pęcherz pęknie – próbowałem protestować.

    – No właśnie dlatego cię tam zapraszam – odsunęła się.

    Spojrzałem za siebie, dziewczyna klęczała w kabinie i kiwała na mnie dłonią.

    – No chodź, proszę…

    – Ty chyba zwariowałaś. Mam na ciebie nasikać?

    – Tak! Widziałam to na kilku filmikach i bardzo mnie to podnieciło, zawsze chciałam spróbować. No chodź, nie daj się prosić, muszę przekonać się, jak to jest, to przecież takie podniecające…

    Parcie na pęcherz miałem już tak silne, że nie byłem w stanie zatrzymać strumienia moczu, który poleciał wprost na Jolkę. Skierowałem żółtawy strumień na jej piersi, ale kiedy patrząc na mnie otworzyła buzię i zaczęła się oblizywać, zmieniłem kierunek. Polewałem śliczną twarz, szczałem w jej usta; ona przymykała buzię, mocz wypływał z niej na brodę, szyję i biust. Nagromadziłem w sobie sporo tego płynu, ciągle leciał mocnym strumieniem, tym razem na czoło i włosy dziewczyny. Przysunęła się zupełnie bliziutko, złapała kutasa w rękę, objęła go wargami, połykając resztę moczu. Nie wiem dlaczego, ale to, co teraz się działo niesamowicie mnie podnieciło; kiedy skończyłem sikać podniosłem laskę na równe nogi, odwróciłem tyłem do siebie, zmusiłem, żeby pochyliła się, opierając o ścianę kabiny. Nie zważając na nic wepchnąłem kutasa w wypiętą dupkę i zacząłem ją ostro ruchać. Jola wrzasnęła, ale złapałem ją za twarz, zamknąłem usta i rżnąłem jak nastolatek tę zajebistą dupeczkę. Po krótkiej szamotaninie uspokoiła się, spod dłoni zakrywającej otwarte usta usłyszałem jęki i postękiwania. Zauważyłem też, że ta wspaniała dupka porusza się do przodu i do tyłu, sama nadziewając się jeszcze mocniej. Przestałem na moment, ale ona ciągle w tym samym rytmie nabijała się na kutasa. Uwolniłem buzię z uścisku, mocno złapałem za biodra obydwoma dłońmi i jebałem między pośladki jak tłok w silniku. Patrzyłem na kropelki moczu kapiące z krótkich włosów, na języczek, który zlizywał krople płynące po twarzy. Całe to zajście nie trwało długo, znowu słyszałem wrzask dziewczyny, ale tym razem był to okrzyk rozkoszy, nie protestu. Musiała mieć bardzo silny orgazm, bo nogi się pod nią ugięły i nie mogła zapanować nad ciałem do tego stopnia, że upadłaby, gdybym jej nie podtrzymał. Kutas z cichym cmoknięciem wyskoczył z rozpychanej ciemnej dziurki, więc też uklęknąłem i znowu władowałem go w dziewiczą do tej pory pupę. Jolka stękała, jęczała i wykrzykiwała słowa przekleństwa, informujące mnie, jak jej dobrze, że wspaniale rucham, ale chciała by poczuć mego chuja w pipie, więc zmieniłem szarki, wyszedłem z tyłeczka, siadłem płasko w brodziku, przyciągnąłem dziewczynę do siebie i wjechałem w pipkę. Tym razem ja byłem szybszy, wystrzeliłem w nią po kilku minutach, musiałem sam sobie zamknąć gębę dłonią, bo doznanie było niesamowite. Siedzieliśmy chwilę w bezruchu, patrząc sobie w oczy.

    – Ale ty się ruchasz, dziewczyno! Jesteś zajebistą laską i jeszcze lepszą kochanką. Ale to sikanie, to jednak pewna forma perwersji, wiesz o tym?

    – Zawsze chciałam tak spróbować, odkąd zobaczyłam to na jakimś pornolu. A ty jesteś niesamowity, przepraszam, ale przecież nie jesteś młodzikiem, a ruchasz, jakbyś miał ze trzydzieści lat!

    – Ha, dziewczyno! Jakbym miał trzy dychy, to byś już dawno prosiła, żebym dał tobie spokój. Teraz to tylko ta reszta, która mi została…

    – Przestań, nie spotkałam jeszcze takiego faceta, jak ty. Nie dość, że masz kutasa jak koń, to jeszcze kondycją mógłbyś zadziwić dużo młodszych facetów.

    – Nic dziwnego, że nie spotkałaś takiego mężczyzny, jestem już w zaawansowanym wieku, a ty młodziutka jesteś. Właściwie to ile masz lat?

    – 17 od miesiąca.

    – Masz talent, bo przy tak młodym wieku rżniesz się jak profesjonalistka. To był komplement!

    – Dzięki. Co zrobię, że polubiłam seks? Lubię flirtować z mężczyznami, podoba mi się, jak się do mnie niemal łaszą jak pieski, byle tylko móc złapać mnie za pipkę, czy wsadzić penisa w usta młodej dupeczki. Potem chwalą się kumplom, jaką to młodą kurewkę poderwali i wyruchali. Chodzę do Galerii, bo starzy nie mają dla mnie czasu. Oboje zajmują się swymi biznesami, nie bywają nawet codziennie w domu, mam więc wolną rękę. Dobrze, że nauka idzie mi bez problemów, to nie zawracają dupy jakimiś nakazami, czy innymi pierdołami. Jestem starsza od Neli o rok, bo miałam w dzieciństwie wypadek, w którym zginęła moja mama… Leżałam kilka miesięcy w szpitalu, straciłam rok w szkole, ale nie żałuję. Mamy taką ekipę w budzie, że głowa boli! Ale chyba nie będziemy tak tu siedzieć, co?

    – Masz rację, chodźmy do łóżka. Ale wpierw kąpiel, nie pójdziemy tacy zalani moim moczem – próbowała mnie pocałować w usta – Nie, nie, nic z tego. Tam na półce masz pastę do zębów, wypłucz sobie usta.

    Zamknąłem drzwi kabiny, puściłem wodę i po odświeżającej kąpieli znaleźliśmy się w łóżku. Adam z Nelą chyba zdrzemnęli się zmęczeni, bo leżeli bez ruchu wtuleni w siebie z zamkniętymi oczami. Adam zareagował na odgłos zamykanych drzwi łazienki, podniósł głowę, uśmiechnął się.

    – Gwidon, coś ty jej tam robił, odzierałeś laskę ze skóry?

    – Nic, dlaczego pytasz?

    – Bo wyła, jak kojot, aż Nelusia chciała sprawdzić, co się tam dzieje.

    – Nie, nic takiego strasznego nie było, to tylko pierwszy raz z kutasem w pupie.

    – A ja tak nie wrzeszczałam, jak mnie pierwszy raz ruchali w dupę – Nela przeciągając się i głośno ziewając siadła na kanapie.

    – A kto cię tam dymał? Grzesiek, prawda? – Jolka chciała się bronić.

    – No tak, Grzesiek, a co to ma do rzeczy?

    – A to ma, że też się z nim ruchałam i wiem, czym cię grzmocił, a popatrz na Gwidona, widzisz? Grzesiu nie ma nawet połowy tego. – podtrzymała oklapniętego kutasa dłonią.

    – Może masz rację? – Nela przeciągnęła się znowu – mam ochotę na jakieś picie, a panowie?

    – Oczywiście, zaraz zrobię – Adam wstał z kanapy, zrobił po drinku i podał nam szklaneczki.

    Dziewczyny wyszły razem do łazienki, po chwili wróciły umalowane i uczesane. Wypiłem swego drinka niemal duszkiem, przyglądałem się nagiej Neli. Hmmm, Jola jest super dupcia, ale ona jej nie ustępuje. Jest co prawda dużo niższa, ale niesamowicie zgrabna, piękna buzia, bardzo fajne nogi, no i tak jak lubię – szczuplutka dupka. Długie blond włosy ciągle spadające na oczy odrzucała fantastycznym, takim kobiecym gestem. No i te oczy! To był typ dziewczyny, którą każdy normalny (albo i prawie każda, kto wie?) chcieli przytulić, ucałować, pieścić. Ja też…

    – Częstuj się Gwidonku, nie krępuj się – Adam lekko popchnął Nelę w moją stronę – no, maleńka obsłuż pana Gwidona.

    – Ale ja myślałam… – widocznie Jola chciała mnie na wyłączność, bo zrobiła zawiedzioną minkę.

    – Nic nie myśl, tylko podejdź proszę do mnie – chłopak zrobił na kanapie miejsce obok siebie, a kiedy podeszła, objął ją w pasie i cmoknął w pępek – myślę, że też potrafię dotrzymać towarzystwa tak atrakcyjnej dziewczynie – położył dłonie na sterczącym biuście Joli.

    – Mam nadzieję, że z tobą też nie będę się nudziła – pochyliła się i pocałowała Adama w usta.

    Nela klęczała już między mymi rozchylonymi kolanami i delikatnie swą małą rączką głaskała podnoszącego głowę fiuta, przyglądają mu się uważnie.

    – Ale on gruby – ledwo mogła objąć pęczniejący trzon – i ma tak delikatną skórkę, choć patrząc na plątaninę tych żył, można by pomyśleć, że jest zupełnie inny… – pocałowała go delikatnie.

    – Jest do twojej dyspozycji, zajmij się nim – pogłaskałem małą dupodajkę po czuprynie.

    – Jest imponujący, naprawdę. Adam ma może ciut dłuższego, ale jego nie jest taki gruby…

    – Jolka – odwróciła się do koleżanki robiącej loda Adamowi – i ty miałaś to w dupie? – wskazała palcem na sterczącą już lachę.

    – Tak, miałam. I co? Jest różnica między nim, a kutasikiem Grześka?

    – Nie sądziłam, że jak urośnie, to jest taki gruby, w mojej dupci nie zmieści się, jestem pewna.

    – Tak sądzisz? Już Gwidon sprawi, że będziesz chciała więcej – Jola wróciła do lachy Adama.

    Cały czas głaskałem małą Nelę po głowie, teraz złapałem mocno za włosy i przyciągnąłem jej twarz do krocza, wpychając dzidę w rozchylone usta. Wcisnąłem się głęboko, zakrztusiła się, ale po chwili opanowała kaszel i wzorowo obrabiała mego przyjaciela. Nagle przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Odsunąłem od siebie zdziwioną dziewczynę, skinąłem na Adama. Popatrzył na mnie na mnie pytająco.

    – Mam pomysł. Może odpoczniemy sobie troszeczkę, wypijemy po drinku, a w tym czasie panie dadzą nam pokaz miłości lesbijskiej?

    – Dobre! Dziewczyny, bzykałyście się już z innymi dziewczynami? – Adam był zachwycony. – To mi coś przypomina…

    – Mi też, mam nadzieję, że będzie na co popatrzeć. No, dziewczynki, na co czekacie? do roboty! – oczywiście mieliśmy na myśli to, co wyczyniały pamiętnej nocy Dagmara z Klarą.

    – Nela, pocałuj Jolkę, a ty, Jolu połóż się na łóżku. Pomyślcie, że jesteście z mężczyzną. Obie zdezorientowane patrzyły to na siebie, to na nas, nie bardzo wiedziały, co i jak zacząć.

    – Ale…

    – Nie gadaj, jeśli nie chcesz pocałować Joli, to może ona wyliże ci pipkę.

    – To dobry pomysł – Nela rozłożyła szeroko nogi – No, laska, moja broszka czeka!

    Jolka trochę nieśmiało ułożyła się między nogami przyjaciółki, położyła dłonie na jej pipce, rozchyliła wargi i zaczęła ją pieścić. Z początku trochę nieśmiało, ale kiedy usłyszała jęki i westchnienia Neli – nabrała wigoru. Ssała łechtaczkę, lizała ją, wsuwała palce w różową szparkę, w pewnym momencie naśliniła mocniej palec i wsunęła go w pupę lizanej dziewczyny. Nela przeciągle westchnęła, nagle podniosła się, złapała Jolę w pasie, przyciągnęła do siebie i wpiła się w jej usta.

    Popijając smacznego drinka, patrzyliśmy z Adamem zachwyceni na rozwijającą się akcję, dziewczyny robiły się odważniejsze i śmielsze. Jola popchnęła Nelę, odwróciła się do niej tyłem i przesunęła tak, że klęczała nad nią, sama pochylona zaczęła lizać maleńka pipkę. Tutaj ciekawostka, bo jeśli cipka Joli przypominała bułeczkę, to pipka Neli była jak jakieś nacięcie w skórze między nogami – mała, wąziutka i wyjątkowo ciasna, ale o tym miałem przekonać się później. Teraz dziewczyny leżały w klasycznej pozycji 69 i dawały sobie rozkosz liżąc się, stymulując… W pewnej chwili Jola podniosła się, siadła na łóżku, klepnęła w tyłek Nelę.

    – Siadaj, i przysuń się do mnie – nakazała.

    – Ale co… – Nela była zdezorientowana.

    – Nie gadaj, tylko rób, co mówię.

    Dziewczyny siedziały patrząc na siebie, w końcu Jola przyciągnęła do siebie koleżankę i pocałowała ją w usta. Widziałem języczek poruszający się zwinnie w buzi Neli, Jolka rozchyliła nogi partnerki, sama zrobiła to samo i już siedziały tuż przed sobą, tak, że ich pipki stykały się. Jola zaczęła ruszać biodrami, Nela wreszcie zrozumiała, w czym rzecz i zaczęła powtarzać to, co widziała u Joli. Dziewczyny pocierały się cipkami w zawrotnym tempie, a my patrzyliśmy na to zauroczeni.

    – Wiesz co? Podoba mi się to, co widzę. Zawsze mówię, że nie ma to jak młodość – Adam uśmiechał się szeroko, popijając drinka.

    – Teraz tak, ale kiedyś dojdziesz do wniosku, ze jednak trzeba stawiać na doświadczenie. Teraz masz młodość, piękne ciała, namiętność i spontan. Za kilka lat sam stwierdzisz, że poza tym jest jeszcze inny rodzaj seksu – wyrafinowany, wysublimowany, z dojrzałą partnerką, doświadczoną kochanką i wierz mi, jest to coś zupełnie innego, niż teraz. – nie wiem dlaczego zacząłem uświadamiać chłopaka, co jeszcze go czeka…

    W tym czasie dziewczyny osiągnęły maksimum podniecenia i w kilkusekundowej różnicy przeżyły fantastyczny orgazm. Nie czekałem, złapałem Nelę, odciągnąłem od Joli, niemal rzuciłem na pościel i bez ceregieli załadowałem kutasa w tę niespotykaną pipkę. Naprawdę, nigdy wcześniej nie widziałem tak małej cipeczki, jak u Neli! Do tego tak ciasnej…

    Posuwałem jak automat, dziewczyna kwiliła i jęczała, myślałem, że ją boli, ale ona sięgnęła przed siebie i mocno przyciągała moje biodra. Czując, że zaraz dojdę wyskoczyłem z gościnnej, ciasnej szparki, odwróciłem laskę na brzuch, podniosłem trochę zgrabną dupkę i tym razem pomalutku zacząłem się w nią wpychać. Początkowo dziewczyna była spięta, jednak mokry i śliski od jej soczków kutas płynnie wjechał w kakaowe oczko. Kiedy tylko nabrzmiała głowica minęła zwieracze, popchnąłem trochę mocniej, wsuwałem cię centymetr po centymetrze. Patrzyłem na zgrabną dupkę laseczki, zauważyłem, że zaczyna współpracować, po chwili praktycznie przestałem się poruszać, obserwując, jak sama nabija się na sterczącą dzidę. Pochyliłem się, ująłem w dłonie jędrne, młode piersi, przyciągnąłem Nelę do siebie. Cały czas rytmicznie poruszała dupcią, po jej zachowaniu domyślałem się, że znowu jest na granicy orgazmu, ja zresztą też. Rzeczywiście, eksplodowaliśmy niemal w tej samej sekundzie, było to niesamowite! Kutas tkwiący w ciasnej dupci, wepchnięty w nią po same jaja, wyrzucał z siebie kolejne porcje spermy. Było to tak mocne przeżycie, że normalnie padłem na pościel, żeby nie przygnieść tego mikrusa, którego ruchałem. Wcisnąłem się gębą w poduchę; mój ryk mógł ściągnąć tutaj większość gości pensjonatu, a nie chcieliśmy tego. Nela wyglądała, jakby straciła świadomość, dość długo trwało, zanim wróciła do rzeczywistości.

    – Ja pierdolę, co to było? Co za… Kurwa, ale odleciałam…

    – Widziałam, widziałam, wyglądałaś, jakbyś była nieobecna. Gwidon zna się na rzeczy, co? – Jolka patrzyła z zazdrością na koleżankę.

    – Ostatni raz trochę podobnie przeżywałam, jak byłyśmy na gościnnych występach z Klarą, też było zajebiście – rozmarzyła się Nela.

    – Z Klarą? – zapaliła mi się lampka kontrolna – Z jaką Klarą?

    – No przecież nie z jej matką – wskazała na koleżankę – Klara to nasza kumpelka z klasy i z Galerii.

    – Przecież mówiłaś, że twoja mama nie żyje – zwróciłem się do Joli – więc jak to jest?

    – Bo mama nie żyje, a Klara jest moją macochą. Ojciec ożenił się z nią dwa lata po wypadku, zaopiekowała się mną, mówię do niej „mamo”, bo tak mi się podoba.

    – To bardzo ładnie – nie bardzo wiedziałem, czy Klara, żona Jeremiego, jest jej macochą.

    – Mówiłaś, że staruszkowie mają jakieś biznesy? – pytałem dalej, żeby mieć pewność.

    – Tak, matka robi kosmetyki, a ojciec czymś tam handluje, nie mam pojęcia, czym.

    Ale numer! Tydzień temu dymałem Klarę a dzisiaj jej pasierbicę! Nawet po zastanowieniu nie umiem powiedzieć, która z nich lepsza w łóżku, obie są doskonałe w niektórych dziedzinach. Adam patrzył na mnie i uśmiechał się pod nosem, przecież ciągle dymał Klarę, teraz przecież zerżnął pasierbicę swej przyszłej szefowej, a ją samą widział w akcji z mężczyzną i kobietą… Ja pierdolę, co to za świat, rucha się każdy z każdym, ale żadne nie wie nic o najbliższych… Czy to normalne? Ale mnie, kurwa przemyślenie ogarniają, a przecież nie za filozofa tu przyszedłem, tylko po to, żeby poruchać sobie młode dupeczki!

    – Koniec dyskusji, Jola kładzie się na plechach, Nela klęka nad nią, nie, nie tak, twarzą do mnie, ale tak, żeby mogła wylizać ci pipkę, o, tak dobrze. Adam rucha Nelę w dupę, a ja Jolkę. Też w dupę, więc połóż mi na ramionach te swoje zajebiste nogi, kochana, trochę wyżej, o tak dobrze.

    – Pochyl się lekko – to Adam do Neli, popychając ją delikatnie w moją stronę.

    Dziewczyna oparła ręce na podniesionych nogach Jolki, Adam ładował się już w rozciągniętą przez mojego kutasa dupkę, a ja posuwałem Jolkę. Szkoda, że nie miałem aparatu, były by zajebiste ujęcia, niektóre pornosy wysiadały przy tym, co myśmy wyprawiali. Dziewczyny stękały i jęczały, słyszałem niekiedy głośne plaśnięcie dłoni Adasia w tyłeczek Neli, wsłuchiwałem się w jej jęki, patrzyłem na Jolę liżącą pipkę koleżanki; raz po raz szukała jej językiem, ale tylko wtedy, kiedy Adam pchnął mocniej. Gęste soczki wypływające z drażnionej językiem cipki i spływający z pupy śluz z chuja ruchającej ją chłopaka natychmiast znikały w zachłannych ustach. Pochyliłem się w stronę Neli, zaczęliśmy się całować, dziewczyna lizała mi twarz, ja wsuwałem do ślicznej buzi palce, które zachłannie ssała… Miętosiłem zgrabny biuścik blondyneczki, niekiedy moja dłoń spotykała się z dłonią Adama… To było wspaniałe uczucie, kiedy sztywny, twardy penis rozpychał się w gorącej, ciasnej pupie tej młodej dziewczyny, której macochę ruchałem kilka dni wcześniej. Adam pompował Nelę jak tłok, miał dużo lepszą kondycję, niż ja, w końcu był dużo młodszy. Głębokie oddechy, postękiwanie, sapanie i jęki naszej czwórki mieszały się z sobą, tworzyły zajebistą muzykę seksu i namiętności… Złapałem za blond kudły i mocno pociągnąłem w dół. Nela pochyliła się, otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć, zaprotestować, ale nie zdążyła, bo już wpychałem w nią kutasa, który jeszcze sekundę wcześniej tkwił w pupie Joli. Natychmiast podjęła akcję, zaczęła mnie ssać i brandzlować dłonią. Jolka nie pozwoliła jednak na zbyt długiego loda w wykonaniu koleżanki, wyrwała jej z buzi mego biednego przyjaciela, aż zabolało i wcisnęła go w ociekającą sokami pożądania i podniecenia cipkę. Adam już dochodził, zaczął jęczeć i wystrzeliwał w małą dupkę kolejne porcje spermy. Nela natychmiast odwróciła się i wyssała resztę wypływającego nasienia, część rozmazując sobie na biuście i brzuchu. Też nie mogłem dłużej powstrzymywać wytrysku, położyłem się na Joli, mocno ją do siebie przyciskając i spuściłem się w gościnną pipkę, wypompowując w nią tę całą resztę, która została mi w jajach…

    Leżeliśmy znowu obok siebie, nie ważne, kto przy kim, dziewczyny miały dość seksu na dzisiaj; przyznam, że ja też. Popatrzyłem na nie obie, przyglądałem się ich jeszcze niemal dziecinnym twarzom, patrzyłem na spływające po nich smugi tuszu do rzęs, na rozmazaną na pół twarzy szminkę… Przytuliłem do siebie Jolkę, położyła głowę na mej piersi, nogę zarzuciła mi na biodra.

    Nakryłem nas kołdrą i… usnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Kamil – moja prawdziwa historia. Czesc 2

    Mam na imię Kamil. Chciałbym Wam opowiedzieć o moich doświadczeniach, które wydarzyły się na przestrzeni mojego życia.

    Poprzednio opisałem Wam końcówkę szkoły podstawowej. Teraz przeniosę się w czasie kilkanaście lat do przodu. Po studiach zacząłem swoją pierwszą pracę w dużej firmie jako informatyk. Bardzo lubiłem te pracę, czułem się doceniamy, rozwijałem się i łapałem doświadczenie. Pewnego dnia przyszedł mail, który wbił mnie w ziemię. Dziewczyna z HR rozesłała informacje o nowozatrudnionych osobach – robiła tak co miesiąc gdy przyjmowaliśmy kogoś. Zwykle przez taki mail przerzucało się oczami z ciekawości i wracało do swoich zajęć. Tym razem jednak nie mogłem oderwać oczu. W jednej z pozycji widniało “Anna Graczyk – office assistance”. Patrzyłem i nie wierzyłem, czy to może być ona? Moja prześladowczyni z podstawówki? Niestety brak większych informacji, kompozycja imienia i nazwiska zbyt częsta by móc jednoznacznie to ustalić. Zacznie pracę od przyszłego miesiąca. Pot przeleciał mi po całym ciele. W głębi duszy wierzyłem, że to jednak nie ona. Niestety od tego dnia moje myśli skupiały się już tylko wokół tego – co robić jeżeli to będzie jednak ona? Nie chciałem już nigdy więcej mieć z nią nic wspólnego. Zniszczyła mi końcówkę podstawówki. Wpędziła w kompleksy z których już nigdy nie mogłem tak naprawdę wyjść po dzień dzisiejszy. Niestety jak się okazało kilka dni później to była ona. Siedziałem za komputerem robiąc swoje zadanie gdy nagle usłyszałem dobiegające przede mną radosne “czeeeść” i zobaczyłem ją. Uśmiechnięta od ucha do ucha, wyglądała pięknie, rozłożyła ręce i kroczyła w moja stronę. Zmieszałem się strasznie nie spodziewając się zupełnie takiej sytuacji. Wstałem i nieśmiało ruszyłem jej na przywitanie. Przywitaliśmy się a właściwie krótko przytuliliśmy. Zaczęła pytać co u mnie, jak mi się tu pracuje, opowiedziała czym będzie się zajmować. W tamtym momencie pomyślałem, że jest zupełnie inna niż ją zapamiętałem. Dość powiedzieć, że był to mój pierwszy kontakt z jakąkolwiek kobietą jeżeli można to tak powiedzieć. Do tej pory byłem raczej przez nie ignorowany. Pomyślałem, że było minęło, fajnie ją zobaczyć.

    Co było później? Co jakiś czas wpadaliśmy na siebie w biurze wymieniając raczej krótkie zdania. Na jednej z imprez kiedy już trochę wypiłem i zostałem do końca ośmieliłem się do niej podejść i zagadać. Nie pamiętam za bardzo o czym gadaliśmy w każdym razie zaprosiła mnie do siebie. Nic takiego, zwykła koleżeńska pomoc. Ja akurat nie mieszkałem wtedy blisko miejsca imprezy i nie miałem za bardzo jak wrócić w nocy, ona zaś mieszkała sama więc użyczyła mi kanapy w salonie. Skłamałbym gdybym powiedział, że nie czułem się onieśmielony. Cały czas zachowywałem dystans chociaż z ręką na sercu muszę przyznać, że była dla mnie miła i całkowicie zmieniłem opinię o niej. Od tamtej pory co jakiś czas zamienialiśmy kilka zdań, zaczęliśmy się również spotykać u niej w mieszkaniu na pogawędki lub wspólne piwo. Chyba też musiała mnie polubić albo przynajmniej rozmowy ze mną były dla niej ciekawsze niż samotne wieczory.

    Jedno z takich spotkań u niej zmieniło jednak wszystko. Czasem się wygłupialiśmy a ja coraz bardziej pewnie czułem się w jej towarzystwie. Do tego alkohol ośmielał mnie. W czasie jednego takiego spotkania nagle przeszło mi przez myśl, że może to coś więcej. Akurat staliśmy naprzeciwko siebie śmiejąc się z czegoś a ja zebrałem się na odwagę i zbliżyłem usta do jej ust. Nie wiem co wtedy sobie myślałem, chyba chciałem po prostu odegrać scenę z jakiegoś romantycznego filmu licząc na odwzajemnienie pocałunku. Nic z tych rzeczy. Usłyszałem tylko “odbiło Ci?” i poczułem potężny ból w kroczu. Pisząc potężny mam naprawdę to na myśli. Pociemniało mi przed oczami i osunąłem się na ziemię układając w pozycji embrionalnej, zaciskając zęby i wyjąc z bólu. Jej kolano wymierzyło mi karę za te próbę pocałowania dziewczyny nie z mojej ligi. Nie wiem czy mogłaby to zrobić mocniej niż zrobiła w każdym razie kolano idealnie trafiło w moje jądro z całym impetem. To było nie do zniesienia. Leżałem tak kilka minut nie mogąc złapać tchu. Ona stała tak nade mną i tylko rzuciła “nie dramatyzuj, poboli, poboli i przestanie”. Tylko, że wcale nie przestawało. W końcu zapytała czy chcę lodu. Pokiwałem głową na tak choć sam nie wiedziałem w czym to ma pomóc. Byłem bezradny, ból nie ustępował. Z trudem ściągnąłem spodnie i majtki by przyłożyć worek z lodem. W tym momencie oczywiście Ania zobaczyła co mam między nogami. Nie powstrzymała się od komentarza “Boże, Tobie nic nie urósł od podstawówki?”. Chciałem umrzeć. Czułem się fizycznym i psychicznym wrakiem. Chciałem uciec stamtąd ale problem w tym, że ból nie ustępował. Z trudem wziąłem taksówkę bo już mnie wyrzuciła ze swojego mieszkania. Kolejne dwa dni spędziłem w domu biorąc urlop na żądanie i próbując dojść do siebie. Cały jednak czas mój penis był siny a ból dokuczliwy. Z trudem przełamałem się by udać się do lekarza. Dostałem silne leki przeciwbólowe i skierowanie na USG. Samo badanie było dla mnie bolesne jednak diagnoza jeszcze gorsza. Moje jądro zostało w dużej części zmiażdżone. Pociemniało mi przed oczami i zemdlałem.

    Nie byłem w stanie opuścić swojego mieszkania jeszcze kilka tygodni, pracowałem w tym czasie wyłącznie zdalnie całymi dniami zmagając się z bólem. Moje jądro zaczęło wyglądać jak siny zbity placek, nie byłem w stanie go dotknąć. Co gorsza miałem również problemy z erekcją, nie umiałem go postawić od tej pory. Po kolejnych wizytach u lekarza usłyszałem, że prawdopodobnie będę miał duże problemy ze współżyciem i z ewentualnym zapłodnieniem w przyszłości. Tego było za wiele, płacz towarzyszył mi cały dzień. Po jakimś czasie odważyłem się na wszystko na co mnie było stać i napisałem Ani na komunikatorze coś w stylu wyrzutów, że zniszczyła mi życie. Po dwóch dniach odpisała żebym nie panikował i następnym razem gdy zechcę kogoś pocałować to się o to zapytał. Być może miała rację. Nie byłem w tych sprawach zupełnie doświadczony jednak mimo wszystko kara jaka mnie spotkała była niewspółmierna do przewinienia. Po miesiącu wróciłem do biura, jak się okazało Ania już tam nie pracowała. Moje drogi się z nią rozeszły choć jeszcze kilka razy wyrzucałem na komunikatorze swoje żale w jej stronę będąc pod wpływem alkoholu. Tylko na tyle było mnie stać. Ignorowała mnie by w końcu któregoś razu odpisać “A co jeśli mnie to bawi i kręci?”. Zdębiałem. Zacząłem dopytywać co ma na myśli, co dokładnie chodzi jej po głowie. Prosiłem ją o spotkanie. Bez odpowiedzi. Jaki musiałem być wtedy żałosny. Od tamtej pory stała się moją obsesją. Próbowałem podniecać się do jej zdjęć które miała na profilach społecznościowych. Niestety nie było to łatwe z powodu problemów z erekcją jakie mi zapewniła. Mentalnie czułem się jak śmieć. Całe moje życie stało się gównem przez nią. Nigdy nic jej nie zrobiłem a cierpiałem katusze z jej powodu. Jednak to zdanie “A co jeśli mnie to kręci?” było wtedy moim drogowskazem, moją jedyną nadzieją choć nie wiem na co. Wszystkie moje erotyczne fantazje skierowały się w jej kierunku a ja zacząłem myśleć, że tylko będąc jej osobistym nieudacznikiem moje życie mogłoby mieć jakikolwiek jeszcze sens. Minęło jeszcze kilka miesięcy zanim odzyskałem względną sprawność fizyczną. Jednak Ania przez ten czas nie odezwała się do mnie. Musiałem być dla niej nikim. Dość powiedzieć, że mimo tych wszystkich krzywd jakie mi wyrządziła nigdy ale to nigdy nie zdobyła się na żadne przepraszam. Nigdy nawet nie zapytała jak się czuję. Pewnie sumienie nawet trochę ją nie ugryzło po tym wszystkim. Choć były to smutne i ciężkie przeżycia dla mnie to muszę przyznać, że mnie to podniecało. Zaczynałem chyba akceptować swoją bezużyteczną rolę w świecie. Moja samoocena była na dnie. Zainteresowałem się wtedy dominacją kobiet i oglądając setki filmów pornograficznych wyobrażałem sobie, że to ona i ja w nich występujemy. To wszystko pogłębiało coraz bardziej moje problemy psychiczne z którymi w końcu udałem się do psychologa seksuologa ale o tym w kolejnej części.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil
  • Prawie prawiczek cz. 1

    Wydarzyło się to, na krótko przed moim rozwodem, mniej więcej 4 lata temu. Wiedziałam już, że to koniec, że on kogoś ma. Nawet nie krył się z tym specjalnie. Owszem, ja też nie byłam wierną żoną, ale wszystkie moje skoki w bok były jednorazową przygodą, niczym trwałym, jak w przypadku mojego męża. Postanowiłam nie pozostawać mu dłużna i założyłam profil na znanym portalu do swingersów. Nie po to, żeby od razu umawiać się na seks, ale po to, żeby z kimś pogadać i poflirtować. Wstawiłam kilka swoich zdjęć, nic szczególnego, jedno w spódnicy, jedno z wycieczki rowerowej w stroju sportowym, jakieś foto z wakacji, w kostiumie kąpielowym i jedno adekwatne do tematyki portalu, w bieliźnie. Już następnego dnia, moja skrzynka profilowa była pełna wiadomości. Z wypiekami na twarzy zaczęłam czytać. Znakomita większość wiadomości lądowała od razu w koszu. Oprócz propozycji sponsoringu, szybkiego seksu i tekstów w stylu: fajna dupa, niezłe cycki i wylizałbym Cię Skarbie, nie wiele wiadomości zasługiwało na odpisanie. Niemniej jednak zaczęłam pisać z kilkoma facetami. Drogą selekcji ci, którzy gadali ze mną tylko po to, żebym wysłała im swoje zdjęcia albo spotkała się po dwóch dniach internetowej znajomości, lądowali z całą resztą w koszu. W rezultacie zostało trzech, z którymi mogłam normalnie porozmawiać i pożartować. Szczególnie polubiłam Damiana, kulturalny, inteligentny, oczytany a przy tym, bardzo normalny. Młodszy ode mnie kilka lat, co nie jest dla mnie problemem. Rozumieliśmy się świetnie, wymieniliśmy się telefonami i w końcu wysłaliśmy sobie zdjęcia z widoczną twarzą. Oboje byliśmy pozytywnie zaskoczeni, bo podobnie jak on, pisałam, że jestem bardzo przeciętna. Zaczęliśmy częściej wysyłać sobie foto, nasze rozmowy coraz bardziej schodziły na temat seksu. Rozmawialiśmy o naszych fantazjach, o tym, co nas podnieca i o naszych doświadczeniach. Damian przyznał się, że miał tylko dwie kobiety. Nie zraziło mnie to jednak i nawet pomyślałam, że fajnie byłoby spróbować z kimś mniej doświadczonym. Nie musiałam długo czekać, bo Damian nieśmiało zaproponował spotkanie. Pod wpływem chwili, zgodziłam się, w końcu, dlaczego nie. Damian nie mieszkał w moim mieście, ale codziennie dojeżdżał tu do pracy, ustaliliśmy więc, że oboje weźmiemy wolny dzień i wynajmiemy pokój w jakimś niedrogim hotelu. Wiedziałam, że Damian lubi, gdy kobieta wygląda wyzywająco, trochę wulgarnie. Podkreślał to zawsze, gdy wysłałam mu jakieś zdjęcie w bieliźnie. Twierdził, że jestem za grzeczna. Postanowiłam więc zrobić mu niespodziankę. Co mi tam, pomyślałam, zrobię się na dziwkę. Mój mąż nigdy nie okazywał entuzjazmu, gdy czasem do łóżka zakładałam coś bardziej wyzywającego. Tym bardziej więc, miałam ochotę na coś bardziej wyszukanego. Z szafy wygrzebałam, dawno nienoszony komplet czerwonej bielizny. Po przymiarce okazało się, że gdy go kupowałam, miałam parę kilogramów mniej. Stanik zrobił się trochę ciasny a stringi mocno wcinały się między pośladki. Przez prześwitujący materiał wyraźnie widać było aureole brodawek i wąski pasek zarostu nad cipką. Mimo moich niedoskonałości spodobało mi się to, co zobaczyłam w lustrze. Pozostało czekać na spotkanie.

    CDN… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Poprawka z chemii – cz.2

    Nie potrafiłem doczekać się do następnego tygodnia. W ciągu tego czasu jak tylko zauważyłem panią z chemii, moje myśli wędrowały ku ostatnim konsultacjom. Gdy ją mijałem, w majtkach czułem naprężenie i wyczuwałem jej zapach. Nie wiem, czy to perfum, czy feromony, a może jej ciąża na mnie tak wpływała? Przyszedł upragniony dzień i zjawiłem się pod jej salą. W momencie, gdy miałem zapukać otwarła drzwi ubrana do wyjścia. Trochę mnie to zbiło z tropu, ale oświadczyła, że popsuła się jej drukarka. Zaproponowałem, że jeśli mieszka blisko mogę pomóc naprawić. Uradowała się i w drodze do jej mieszkania przepytywała mnie z ostatniego materiału. Stwierdziła, że całkiem dobrze mi poszło i pomrukiem zastanawiała się na głos czy dzisiaj też pójdzie mi dobrze. Szybkim krokiem z powodu deszczu dotarliśmy pod blok. Po chwili byliśmy u niej. Włączyła komputer, a ja zacząłem klikać w systemie. Przyniosła sok i ciasteczka. Ja próbowałem drukować pierwszą stronę, ale coś się zacinało. Nie śpiesz się, idę się przebrać, oświadczyła. Po chwili wszystko już w komputerze działało. “Ooo, szybki jesteś. Zaraz Ci wydrukuję chemię” – powiedziała, wchodząc do pokoju. Odwróciłem się i spojrzałem na nią. Miała na sobie białą sukienkę i skąpe majtki. Usiadłem na kanapie, ona nachyliła się nad biurkiem, klikając myszką. Spojrzałem na jej śliczną pupę. Dostrzegłem zarys stringów. Co mnie jeszcze bardziej podnieciło. Odłożyła strony na stolik, mówiąc: “tutaj zadanie do domu, a teraz cotygodniowy sprawdzian, tylko się nie śpiesz”. Usiadła okrakiem na mnie. Naprzeciw ust miałem jej piersi. Były nieduże, ale jędrne. Rozchyliła ramiączko i pociągnęła w dół. Ukazał mi się jakby sportowy, lecz wygodny biustonosz. “Pomożesz mi przygotować się do ssania?” uśmiechnęła się. Wysunęła pierś, ukazując piękną brodawkę. Delikatnie dotknąłem ją ustami. Polizałem i zacząłem ssać. Mój penis próbował się wydostać ze spodenek. Odsłoniła druga pierś. Teraz na zmianę zajmowałem się jej twardniejącymi sutkami. Po paru chwilach wstała i zrzuciła sukienkę, została w samych majtkach. Jej sztywniejące sutki, piękny brzuszek ciążowy i… odwróciła się. Tak, miała stringi. Podeszła do mnie i szepnęła na ucho “pokaż mi się”. Nie trzeba było dwa razy powtarzać. Wstałem i zacząłem się rozbierać. Gdy byłem już przy majtkach, chwyciła je i mocno pociągnęła w dół. Mój penis wyskoczył w pół sztywny. Popchnęła mnie i położyłem się na kanapie. Mój penis już mocno stał. Usiadła na mnie, tuż za moim penisem. Delikatnie pocierała swoją cipką o spodnią część mojego przyrodzenia. Czułem jak lecą z niej soki. Wsunąłem rękę między jej nogi i masowałem jej łechtaczkę. Wyczułem, jak twardnieje i się powiększa. Nachyliła się nade mną i szepnęła “Nie przestawaj, rób tak dalej”. Masowałem ją, a ona mnie całowała. Przesunęła się do przodu, teraz ssałem jej pierś. Była jędrna, a sutek twardy. Przygryzłem lekko, chyba jej się spodobało. “Jeszcze, jeszcze” syczała. Położyła swoją rękę na łechtaczce i mocno kręciła. Jęczała. “Chciałbym dojść razem z Tobą” wyszeptałem. Uśmiechnęła się, zaczęła się mocniej masować, a ja ssałem jej piersi na zmianę. Gdy mocno jęczała, nagle jej paluszki zeszły niżej, rozsunęła wargi sromowe i sprawnym ruchem naskoczyła na mojego penisa. Byłem w siódmym niebie. Usiadła i posuwała biodrami, coraz mocniej. Jej piersi mocno podskakiwały. Przyśpieszała tak mocno, że mojej jądra mocno się ścisnęły. Nagle zastygła w miejscu. Czułem, jak pochwa mocno ściska mojego penisa. Przeszyła mnie mocna fala i kilka następnych z silnymi wytryskami. Patrzyliśmy na siebie, zasapani oboje. Pochyliła się i pocałowała. To był piękny pierwszy raz. Mój penis po czymś takim dalej mocno stał. Wzięła go do ręki i szybko doprowadziła do drugiego orgazmu. Teraz ona się położyła, a ja delikatnie masowałem jej piersi. Niestety czas za chwilę wracać do domu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Niespodzianka sasiadki

    Od pewnego czasu dość ciekawe stosunki połączyły nas z naszymi sąsiadami. Jesteśmy z Moniką małżeństwem od prawie 10 lat, a od dwóch mieszkamy w dużym domu graniczącym z posesją na której stoi dom Darka i Ani. Jesteśmy w zbliżonym wieku – trzydzieści kilka lat – i od razu złapaliśmy dobry kontakt, który po pewnej imprezie jakiś czas temu znacznie się pogłębił. Mówiąc wprost, organizujemy sobie wspólnie spotkania erotyczne w różnych konfiguracjach. Czasami wymieniamy się żonami, czasami spotykamy się w trójkątach, a czasami nasze panie spotykają się same na damskie zabawy. Moja Monia jest niewysoką, krągłą blondynką o dużych piersiach, natomiast Ania ma proste blond włosy, jest wyższa, szczupła, ze świetnym biustem i fajnym, sporym tyłkiem.

    Zbliżała się właśnie 10 rocznica naszego ślubu. Pewnego dnia Ania wpadła do nas oddać pożyczony sekator i przy kawie uśmiechnięta oznajmiła nam, że będzie miała dla nas niespodziankę rocznicową. Zaczęliśmy wypytywać, co takiego przygotowała, ale nieugięcie odmawiała odpowiedzi. Nadmieniła jedynie, żebyśmy nie zdziwili się jeśli w najbliższych dniach spotka nas coś nietypowego. Chwilę później rozmowa zeszła na inne tory i wspomniałem, że jutro musimy podjechać za miasto do sklepu meblowego obejrzeć materiały. Zauważyłem, że kiedy to powiedziałem Ania ponownie uśmiechnęła się lekko. Wieczorem dostałem od niej wiadomość na messengerze o treści „daj znać o której jutro wyjeżdżacie i nie mów nic Monice”. Domyśliłem się, że musi chodzić o jej niespodziankę, więc odpisałem że ruszamy o 11 i przemilczałem temat przed żoną.

    W trasie do sklepu zjechaliśmy na mniej uczęszczaną lokalną drogę, kiedy nagle w lusterku zauważyłem zbliżający się ze sporą prędkością samochód. „Idiota” – pomyślałem sobie, kiedy nagle na dachu nieoznakowanego pojazdu rozbłysnął niebieski sygnał, zawyła syrena i kierowca w policyjnej czapce dał znak, że mamy zjechać na pobocze. Spojrzałem zdumiony na prędkościomierz, ale w żadnym momencie nie przekroczył on dozwolonej prędkości, Monika lekko zestresowana powiedziała jednak żebym natychmiast zastosował się do polecenia.

    Po zatrzymaniu zobaczyliśmy zbliżającą się od strony policyjnego samochodu postać, była to kobieta ubrana oprócz czapki w krótką spódnicę i kurtkę skórzaną. U boku wisiała jej czarna policyjna pałka. Kiedy podeszła do okna od mojej strony rzuciła krótko:

    – Dokumenty!

    Ze zdumieniem po głosie poznaliśmy naszą sąsiadkę! Na końcu języka miałem pytanie „Ania, co jest grane?” – w końcu pracowała ona zupełnie w innej branży – ale przypomniałem sobie jej zapowiedź i posłusznie podałem prawo jazdy i dokumenty samochodu. Obejrzała je szybko i ostrym tonem powiedziała:

    – To takie fałszywe dokumenty teraz robią? Jedziecie za mną, muszę poddać was gruntownej kontroli i rewizji osobistej.

    Poszła, a my zdumieni, ale i podnieceni sytuacją nie wychodząc z roli pojechaliśmy posłusznie za jej samochodem. Zjechała w boczną przesiekę leśną i po kilku minutach dojechaliśmy na odludną polankę, oświetloną promieniami południowego słońca.

    Wysiedliśmy z samochodu. Ania wskazała nam końcem pałki żebyśmy ustawili się oboje przy masce samochodu i warknęła:

    – Ręce na klapę!

    Przeszła za nami, zdejmując przy okazji kurtkę. Pod nią miała jedynie czarny skórzany stanik eksponujący jej piękne piersi oraz krótkie czarne mini z policyjną odznaką uwieszoną u boku. Długie nogi miała gołe, obute jedynie w wysokie szpilki.

    – Rozbierać się! Oboje! – zakomenderowała.

    Podnieceni drżącymi rękami zdejmowaliśmy z siebie ubrania, aż zostaliśmy oboje nadzy, ja z kutasem stojącym już w częściowym wzwodzie, Monika z sutkami twardymi jak koraliki. Ania ponownie pałką dała nam znam abyśmy oparli się o maskę, po czym podeszła do Moniki. Długimi umalowanymi paznokciami przejechała po jej gołych piersiach i brzuchu.

    – Rozkracz się! Już! – padła komenda. Monika stanęła na drżących nogach szerzej, a Ania bez zapowiedzi wbiła jej końcówkę pałki w cipkę. Moja żona jęknęła z rozkoszy, a jej oczy poszerzyły się kiedy nasza seksowna koleżanka dopchnęła mocniej sprzęt, jednocześnie liżąc Monię po karku. Odwróciła jej głowę i kobiety pocałowały się namiętnie. Ruchała ją coraz szybciej i mocniej, aż Monika zaczęła głośno pojękiwać, doszła gwałtownie i osunęła się wyczerpana na maskę.

    Ania podeszła do mnie, przejechała powoli pałką po moim ciele, po czym lekkimi uderzeniami zasygnalizowała żebym stanął szerzej i nachylił się.

    – Pani oficer, ależ ja nic nie zrobiłem… – zaprotestowałem nieśmiało.

    – Zamknij się! Szerzej nogi! – krzyknęła, po czym płynnym ruchem zapakowała mi pałkę w tyłek, jednocześnie ręką łapiąc za mojego fiuta i pocierając go powoli. Wsuwała ją powoli, aż doszła do punktu w którym zatrzymała się i zaczęła mnie posuwać. Gwałtowne uczucie było tak silne, że aż gwiazdki zatańczyły mi przed oczami, kiedy je otworzyłem zobaczyłem moją żonę, jak przygryzając wargę masuje sobie cipkę patrząc na nasz perwersyjny stosunek. Kiedy byłem już bliski dojścia, Ania nagle puściła mojego fiuta i wysunęła sprzęt z tyłka.

    – Ty! Stawaj tutaj i nadstaw się! – wydała polecenie Monice, która posłusznie oparła się o samochód, wystawiając w moją stronę swoją kształtną pupę.

    – Teraz masz zerżnąć swoją żonę, tylko ostro, tak żeby to poczuła. – powiedziała Ania, jednocześnie zdejmując z siebie stanik i spódniczkę, pod którą nie miała nic.

    Z przyjemnością spełniłem prośbę naszej funkcjonariuszki, podszedłem do wypiętej Moniki i łapiąc ją za tyłek, wszedłem jednym ruchem w jej wilgotną cipkę. Oboje poczuliśmy dreszcz gwałtownej rozkoszy kiedy przycisnąłem się do niej i jedną ręką chwyciłem ją za biodro a drugą za pierś. Naga Ania podeszła do nas i wsunęła się pomiędzy Monię a samochód, tak że ciała kobiet zetknęły się momentalnie. Pocałowały się, a moja żona zaczęła dłonią pocierać cipkę koleżanki, która jęknęła z wstrzymywanego długo podniecenia. Chwilę później poczułem że nie wytrzymam już dłużej i przyspieszyłem ostro pchnięcia, jednocześnie dochodząc w cipce Moniki i słysząc jej przeciągły jęk orgazmu.

    Opadliśmy wyczerpani na ziemię, a Ania stanęła nad nami z rozsuniętymi nogami i powiedziała:

    – Teraz bierzcie się oboje za moje dziurki. –

    Monika złapała koleżankę za pośladki i przysunęła do swoich ust jej mokrą cipkę, momentalnie znajdując czułe punkty i liżąc je namiętnie. Ja chwilę później rozsunąłem jej pupę i wbiłem język w jej brązowe oczko. Po niedługim czasie oralnej zabawy Ania doszła prawie wyjąc z rozkoszy. Spojrzała na nas rozmarzonym wzrokiem i już normalnym głosem powiedziała wesoło:

    – Wszystkiego dobrego z okazji rocznicy! –

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Ja suka

    Umówiłem się z Panem Andrzejem na jednym z czatów, wymiana fotek, co kto lubi, gdzie kiedy i chwilę później byłem już w drodze na moje pierwsze homo tete-a-tete w wersji hard i kinky.

    Zadzwoniłem do drzwi, które otworzyły się dopiero po kilku minutach kiedy już odwróciłem się i chciałem odejść. Przywitało mnie krótkie zdanie
    -Gdzie idziesz kurwo?!
    -Myślałem, że to dow…
    -To nie myśl głupia cioto, bo ci to nie wychodzi, właź do środka.

    Drzwi za mną się zamknęły i usłyszałem przekręcenie klucza. Pan zwrócił się do mnie krótkim warknięciem
    -Wyskakuj z ciuchów, bo mój cenny czas ucieka.
    Niezbyt pewnie zacząłem rozbierać się, co stanowczo zirytowało mojego Pana, który już nie wytrzymał tylko strzelił mnie otwartą dłonią w pysk
    – szybciej suko!
    Taka zachęta faktycznie dodała moim ruchom tempa i szybko wyskoczyłem z ubrania i stanąłem nagi przed moim Panem.
    -Na kolana.
    Na moje ręce i nogi zostały założone skórzane opaski z wszytymi metalowymi kółkami, po czym ręce zostały przymocowane do skórzanego pasa zapinanego z tyłu, jaki służy do konwojowania więźniów, a opaski na nogach połączone nieco dłuższym łańcuszkiem.
    Pan, po pozbawieniu mnie możliwości oporu chwycił mnie za jądra i pociągając je lekko do góry kazał wstać. Następnie obracając mnie obejrzał dokładnie z każdej strony pomacał mięśnie, chwycił za twarz i obejrzał stan zębów, rozchylił pośladki oceniając towar który mu się trafił tego wieczoru.
    -Ty chyba ochujałeś, dlaczego masz włosy w dupie i na jajach?
    – Sądziłem, że nie trzeba.
    -Gdybym  uważał, że nie trzeba, to bym ci o tym powiedział pierdolony sierściuchu, w dodatku chyba zapomniałeś, że masz mi mówić “Panie”
    -Przepraszam Panie wyjęczałem po otrzymaniu dyscyplinującego klapsa w jaja
    -Nie dość że jesteś głupi, to przejawiasz żenujące braki w higienie, przynajmniej na to drugie jestem w stanie coś poradzić.
    Pan założył mi małą obrożę jaja i przypiął do niej smycz, po czym strzelił mnie jej drugim końcem w dupę, pociągnął lekko i polecił iść za sobą. Zaprowadził mnie za sobą do pustego garażu, co było dość męczące, gdyż mając skrępowane nogi musiałem nieźle nimi przebierać aby osiągnąć satysfakcjonujące tempo, a na dyscyplinujące szarpnięcia za smycz zdecydowanie nie miałem ochoty. Szczególnie mocno musiałem uważać na schodach. Garaż był pusty wyłożony kafelkami, w podłodze widziałem przykryte kratkami kanały do odprowadzania wody. Na ścianach i suficie były umieszczone haki do wieszania narzędzi i jak się domyśliłem, mających również inne zastosowania. Zostałem doprowadzony do ściany i na niej przypięty z rozciągniętymi rękoma i nogami. Pan bez słowa wyszedł i zostawił mnie ukrzyżowanego na ścianie. Minęła chwila na tyle długa, że ręce podniesione nad głowę zaczęły mi już ciążyć, gdy Pan przyszedł, trzymając w ręku skrzynkę narzędziową. Bez słowa postawił ją na stole warsztatowym i podszedł do wiszącego na ścianie węża ogrodniczego. Odkręcił zawór z wodą, rozwinął go i stanął 2 metry przede mną trzymając prądownicę. Nie potrzebowałem zbyt intensywnie używać wyobraźni, aby domyślić się co będzie następnym punktem programu. Trafił mnie cholernie silny i zimny strumień wody z pistoletu ogrodniczego. Woda trafiała w każdy odsłonięty kawałek ciała, szczególnie dokładnie strumień zajął się moimi genitaliami, co było jednocześnie podniecające i bolesne. Nastąpiła krótka przerwa na odwrócenie mnie twarzą do ściany i proces powtórzył się z moimi plecami, tym razem na szczególną uwagę zasłużyła sobie dupa, rowek i jaja. Pan przerwał na chwilę, ale poczułem ponownie silny strumień wody na swoim ciele, tym razem jednak miał całkiem przyjemną temperaturę. Usłyszałem, że Pan zbliżył się do mnie po czym poczułem znacznie mocniejszy strumień wody na moim odbycie. Zacząłem się wiercić, jednak po raz kolejny zostałem przywrócony do porządku szarpnięciem smyczy cały czas przypiętej do mojego fiuta. Krótki intensywny ból sprawił, że rozluźniłem na moment zwieracze i woda zaczęła wdzierać się do mojego wnętrza. Zostałem dość solidnie wypełniony, po czy w mojej dziurze znalazł się i został napompowany knebel analny. Zacząłem doświadczać  przedziwnego uczucia biegunki połączonej z zatwardzeniem, a mój Pan pozwalając wodzie pracować w moim wnętrzu, nie marnując czasu namydlił mnie i opłukał tym razem ciepłą wodą.
    – No jesteś już czystą kurwą, trzeba cię jeszcze wydepilować
    Ręce zostały przypięte do haka w suficie, a opaski na kostkach połączone metrowym sztywnym kijem. Pan pogrzebał w przyborniku z narzędziami i wyciągnął z niego maszynkę do strzyżenia, po czym zaczął metodycznie ścinać mi na jeża włosy na genitaliach i w rowku – nie powiem było to nawet całkiem przyjemne – delikatne wibracje, które czułem na fiucie. Szczęście jak wiadomo nie może trwać zbyt długo, więc gdy tylko zabawa zaczęła mi się naprawdę podobać było już po niej, Pan odniósł maszynkę do strzyżenia i przyniósł zestaw do depilacji woskiem. Z przerażeniem obserwowałem jak wosk do depilacji rozpuszcza się w tygielku, po czym pan nałożył mi go na resztki włosów na jądrach, przykleił plaster do depilacji i widząc przerażenie w moich oczach, przyniósł zamontował mi w ustach kulisty knebel. W tym czasie wosk zdążył już stężeć, więc nadszedł czas na zerwanie plastra, co zostało zrobione na całe szczęście jednym, szybkim ruchem. Tak czy inaczej miałem przez moment wrażenie, że odlecę z bólu i gdyby nie knebel, wrzeszczał bym jak głupi. po usunięciu reszty włosów z przodu, Pan usunął knebel z mojego odbytu, wydając krótkie polecenie -wypuść. Było mi cholernie głupio wypróżniać się, ale w jelitach miałem już niezłe nadciśnienie, więc rozluźniłem zwieracz i zawartość eksplodowała na podłogę. Pan ponownie użył węża opłukał dokładnie mnie i podłogę, po czym rozwiązał mi ręce, które bezwładnie opadły, następnie polecił mi uklęknąć. Gdy wykonałem rozkaz, ręce zostały przypięte do kostek, wymuszając porządne wypięcie dupy. Dzięki ustawieniu mnie w takiej pozycji Pan miał wygodny i nieskrępowany dostęp do odbytu, posmarował mi rowek woskiem, przykleił plaster by po chwili go zerwać. Zostałem do końca opłukany po czym Pan stwierdził – w końcu wyglądasz akceptowalnie – ale za tracenie mojego cennego czasu czeka cię chłosta. Dostałem 10 porządnych uderzeń rózgą na gołą i wypiętą dupę.
    – No, smętna pizdo, teraz możemy pomyśleć o zabawie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nobody
  • Prawie prawiczek cz. 2

    Nadszedł dzień spotkania. Strasznie się stresowałam i nie mogłam w nocy spać. Wstałam wcześnie, mąż jeszcze spał. Wzięłam prysznic, podgoliłam cipkę i starannie przystrzygłam swój paseczek. Założyłam wcześniej przygotowaną czerwoną bieliznę i samonośne, czarne pończochy. Szara spódnica przed kolano i kremowa rozpinana bluzka sprawiły, że wyglądałam zwyczajnie, jak co dzień. Mąż wstał z łóżka gdy dopijałam kawę. Tak jak się domyślałam, niczego nie zauważył. Ani mocniejszego makijażu, ani czerwonej szminki, nie wspominając o szpilkach. Wyszłam z domu, jak co dzień do pracy. Jadąc komunikacją miejską, w umówione miejsce, miałam wrażenie, że wszyscy się na mnie patrzą. To uczucie potęgował stres i przyciasne stringi, które mocno czułam, ale nie sprawiały dyskomfortu. Na dodatek, cały czas, zdawało mi się, że zsuwają mi się pończochy choć były na swoim miejscu. Po mniej więcej czterdziestu minutach byłam na miejscu. Damian już na mnie czekał. Ubrany był zwyczajnie, ale schludnie. W ręku trzymał wypchaną torbę na laptopa. Pocałował na powitanie w policzek. Widać było, że denerwuje się tak jak ja.

    – Pięknie wyglądasz – powiedział a w jego głosie słychać było stres.

    – Dziękuję, chociaż ledwo idę na tych obcasach – próbowałam rozładować napięcie – Nie jestem przyzwyczajona do takich obcasów.

    Do przejścia mieliśmy nie więcej niż sto metrów, a dystans ten pokonaliśmy wymieniając drętwe uprzejmości. Wreszcie stanęliśmy pod wejściem. Hotel znajdował się w dość zaniedbanym, starym budynku. Właściwie był to podrzędny motel, z pokojami na godziny. Damian odebrał klucz do pokoju i udaliśmy się na piętro. Pokój nie był duży, stół, dwa krzesła, coś na kształt aneksu kuchennego i podwójne łóżko. Było czysto, a pościel na łóżku była świeża. Damian pomógł mi zdjąć płaszcz. Uśmiechnęłam się i podziękowałam.

    – Kupiłem wino, masz ochotę? – Damian przerwał niezręczną ciszę – różowe, półwytrawne, takie jak lubisz.

    – O tak, chętnie – ucieszyłam się – poszukam kieliszków.

    – Chyba obojgu nam się przyda – zaśmiał się Damian

    – Też się stresujesz – spytałam

    – Co za pytanie, aż ręce mi się trzęsą – uśmiechnął się, stawiając butelkę na stół.

    – No ale pić będziemy że szklanek, kieliszków tu nie mają – zaśmiałam się, podchodząc do stołu.

    – Mogą być i szklanki – Damian nalał wino – wypijmy za spotkanie.

    Siedzieliśmy przy stole popijając wino, wraz z wypitym alkoholem atmosfera rozluźniła się. Na szczęście, Damian miał tak samo słabą głowę, jak ja. To mnie ośmieliło i zdecydowałam się wykonać pierwszy ruch. Wstałam od stołu, stanęłam na środku pokoju.

    – Nie powiedziałeś mi, czy ładnie wyglądam – powiedziałam zalotnie obracając się powoli, by mógł zobaczyć mnie również tyłu.

    – Przecież mówiłem, że pięknie – odpał bez namysłu

    – Ale byłam w płaszczu – zaśmiałam się

    – Bez płaszcza wyglądasz jeszcze piękniej – uśmiechnął się szeroko – nasz świetne nogi i zastanawiam się, czy masz pończochy, czy rajstopy.

    – A jak myślisz? – spytałam

    – No nie wiem, chłodno dziś – odparł

    – Miało być wyzywająco – uśmiechnęłam się

    – Więc pończochy? – spytał

    – Możesz sprawdzić – odpowiedziałam zachęcająco i oparłam się dłońmi o stół, wypinając lekko tyłek

    Damian wstał i stanął za mną, kładąc swoje dłonie na moich biodrach. Poczułam jak ociera się o moje pośladki a jego dłonie wędrują w dół. Palce chwyciły krawędź spódnicy. Powoli podciągnął ją, aż do pośladków.

    – Uwielbiam pończochy – szepnął i odwrócił przodem do siebie.

    Zaczęliśmy się całować. Rozpinała mu jednocześnie koszulę, a on mocował się z suwakiem mojej spódnicy.

    – Poczekaj, rozepnę – szepnęłam, przerywając pocałunek

    Damian cofnął się o krok. Rozpiełam suwak i spódnica spadła na podłogę. Po jego minie było widać, że pończochy i prześwitujące majtki zrobiły na nim wrażenie. Jego reakcja, wypity alkohol i cała atmosfera ośmieliły mnie jeszcze bardziej.

    – Ściągaj spodnie – powiedziałam, rozpinając guziki bluzki

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura