Category: Uncategorized

  • Czesc czwarta: Beata, odcinek pierwszy.

    Widzieć Iwonę nie było mi dane od jakiegoś czasu, tylko praktycznie codziennie stuk stuk stuk na korytarzu, potem cichy trzask drzwi i znów stuk stuk stuk tym razem już u niej w apartamencie.

    Ten jej Radek to szczęściarz, palant i pechowiec za jednym zamachem.

    Szczęściarz – bo ma takiego lachona w domu. O walorach fizycznych już pisałem, choć z każdym wspomnieniem o niej zyskiwała jeszcze bardziej. Umysł – też wydawała się całkiem w porządku, wychowana i wyuzdana jednocześnie, wyedukowana, w końcu prawnikiem nie zostaje się za pięknie oczy. Chociaż diabli ją wiedzą za co zdała egzaminy… Niemniej – głupia nie jest.

    Palant – bo z tego co mówiła, ona jest tylko ozdobą dla niego i okazjonalnie nałożnicą.

    A pechowiec – no cóż, jak można nazwać kolesia któremu dupeczka pruje się na potęgę?

    Przyszła mi do głowy myśl, czy ona tak tylko ze mną? Niby mówiła, że nie, bo miasto małe, ale kto ją tam wie? Ale jeśli nawet to trudno, nie zakochałem się póki co, nie miałbym z tym problemu.

    W końcu udało mi się spotkać ją na schodach, ja właśnie wychodziłem, oni wracali do domu. Niestety była z nim, jak zwykle – on pan i władca przodem a ona z tyłu, posłusznie. Dla samego widoku puszczałbym ją przodem, że już o dobrym wychowaniu nie wspomnę. Mijając się wymieniliśmy zwyczajowe “dzień dobry” i spotkałem się z nią wzrokiem. Zero uśmiechu, wystawionego języka nic. Spojrzała i poszła dalej. Coś nie tak?

    Przez kolejne kilkadziesiąt minut ten jej brak jakiegokolwiek znaku w moją stronę nie dawał mi spokoju. Odebrałem Beatę z pracy, pojechaliśmy na obiad.

    – Coś ty taki zamyślony dzisiaj? – zauważyła jednak. Kurczę, nie spodziewałem się, że tak to będzie po mnie widać.

    – Nic, zmęczony jestem, ciężki dzień w firmie – wymówka jak wymówka, ogólnikowa i powinna wystarczyć.

    – A co się stało? – jednak nie wystarczyła, moje kochanie drążyło jednak temat.

    – Sekretarka się zwolniła, poszła do konkurencji. Miała dużo w ręku, teraz im sprzeda nasze tajemnice – akurat to, że się zwolniła to była prawda, ale zupełnie się tym nie przejąłem bo babsztyl był obleśny i głupi jak but i nawet na rękę było mi jej odejście.

    – No to grubo. Tak jak i ona. Macie kogoś na jej miejsce? – złośliwa bestyjka czasem wychodzi z mojej partnerki. Fakt faktem, że sekretarka wyglądała jakby kogoś zjadła.

    – Nie, szukamy – nie wspomniałem o tym, że to ja tym razem będę wybierał, tę co się zwolniła zatrudnił mój poprzednik, idiota nomen omen.

    – Hmmm, ja bym się nadała? – w sumie niegłupie, Bea by się nadała, ale z własną kobietą w jednej firmie? Nieeeee, absolutnie nie.

    – Nie stać mnie na ciebie – zażartowałem.

    – Wiem. No i ani myślę zmieniać pracy – uff, odetchnąłem z ulgą, problem sam się rozwiązał.

    – W domu pomogę ci się odprężyć – i poczułem pod stołem jej stopę na mojej łydce delikatnie przesuwającą się w górę i w dół.

    Bea przekrzywiła głowę, widelec w jej ręku dyndał wahadło zegara, cyk, cyk, cyk. Włosy opadły na prawe ramię, w jej oczach pojawiły się iskierki a na ustach zatańczył lekki uśmiech.

    – O tak, piwo to będzie to – lubię się z nią droczyć, jest inteligentna i wie w którym kościele dzwonią.

    – Oczywiście – podjęła grę – i golonka.

    – O matko, podnieciłem się – zażartowałem, nie jadam golonki i nie pijam piwa, gustuję ze względu na kondycję w innych trunkach, mniej objętościowo ale lepiej jakościowo.

    Beata przestała dręczyć moją łydkę, poprawiła się na krześle.

    – Dobra, dojadaj i spadamy.

    Kończąc posiłek, już w milczeniu, przyglądałem się jej. Próbowałem porównać ją z Iwoną. Obie zgrabne i ładne, lecz jednocześnie jakże inne.

    Bea jest starsza od Iwony, figura ciut gorsza, choć ciągle też atrakcyjna. Ale Iwona nie musiała nic tuszować, za to moja kobieta czasem narzeka “a w tej bluzce mam fałdkę, a w tych spodniach mam dużą dupę”. No ma, może nie dużą, ale większą niż modelki z wybiegu Victorias Secret. Ale póki co wszystko w granicy określanej jako “zgrabna”. Twarz – moja partnerka ma taką klasyczną, słowiańską urodę. Ładna, ale żeby powiedzieć, że piękna? No nie. Iwona podobnie, tylko typ urody inny, taki może lekko śródziemnomorski. Ciemne brwi, bardziej wydatne usta, wąski nos. No i kolczyki – Iwona zauważyłem, że lubi duże, Bea nie przepada jak coś jej z ucha dynda. Włosy – tu bezapelacyjnie wygrywa Iwona, długie, zawsze elegancko upięte, prościutkie. Beata ma krótsze, tuż za ramiona, ciemniejsze i lekko falujące. Zawsze puszczone luzem, nie lubi upinać. Za to jeśli chodzi o twarz – Bea wygrywa z większością kobiet na tym globie w jednej kwestii – ma przepiękne wielkie oczy, urzekające swoim ogromem i kształtem nawet bez makijażu.

    Jak powiedziała tak zrobiliśmy, uregulowałem rachunek i do domu. Wchodząc po schodach spojrzałem trochę innym okiem na nią. Znów próbowałem porównać ją z Iwoną, ten ponętny diabełek ciągle siedział mi w głowie, za mocno chyba. Nie mogę narzekać, moja kobieta jest zgrabna, nawet nie idąc na szpilkach. Ale styl chodzenia nawet nie ma startu do kołyszących się bioder Iwony, do jej stawiania stóp jedna za drugą w jednej linii. Okazuje się, że mając dobre auto, któremu niczego nie brakuje zawsze można mieć lepsze.

    Dochodząc do naszych drzwi usłyszałem z dołu trzaśnięcie drzwi garażowca i stuk stuk stuk. Znowu Iwona, musiała skądś wracać. Z jednej strony zatęskniłem za jej widokiem, choć widziałem ją ledwie 3 godziny temu. I tak pragnąłem poznać powód tej “oziębłości” wcześniej. Z drugiej strony jakoś nie paliłem się do spotkania “ja-Iwona-Beata-Radek”, nawet na schodach.

    Może lepiej, że się nie spotkaliśmy? Zamknąłem za sobą drzwi mieszkania, celowo przedłużałem pobyt w przedpokoju, żeby za drzwiami usłyszeć stuk-stuk.

    – Chcesz kawę? – usłyszałem

    – Nie dzięki, nie mam miejsca po obiedzie.

    – Ja sobie zrobię.

    Beata poszła do sypialni i po chwili wróciła przebrana w koszulkę i spodenki.

    – Idę pod prysznic, nie zdążyłem wcześniej.

    – Ok, baw się dobrze – zaśmiała się.

    – Skoro nalegasz – pociągnąłem po niej wzrokiem – tylko daj się przyjrzeć, żebym miał do czego się bawić.

    – Burak – skonstatowała.

    – Głupia cipa – rzuciłem tonem brytyjskiego lorda, po czym zamaszyście odwróciłem się w kierunku łazienki udając focha i poczułem uderzenie poduszki z sofy w plecy.

    – Mało, że głupia to i agresywna – mruknąłem na tyle głośno aby mieć pewność, że usłyszała. W samą porę, bo ledwie skończyłem mówić express do kawy zaczął swoje głośne harce.

    Nie zaszczyciłem jej spojrzeniem, jeśli coś odpowiedziała to express skutecznie ją zagłuszył.

    Zrzuciłem z ulgą ubranie i wszedłem pod prysznic. Szybko się umyłem a potem przełączyłem wodę na deszczownicę, ustawiłem temperaturę  i stałem oparty o ścianę z zamkniętymi oczami wyobrażając sobie, że stoję w deszczu w gorący dzień w jakiejś małej wiosce nad morzem w Tajlandii. Słońce na horyzoncie zaczęło przebijać się przez chmury pięknie oświetlając pobliską wyspę, w całości pokrytą zielenią.

    Zatopiłem się w tym widoku, nawet nie usłyszałem, ze ktoś wchodzi do łazienki, nie usłyszałem otwieranych drzwi kabiny.

    Poczułem za to dłoń muskającą mojego członka. Drgnąłem i otworzyłem oczy. Stała przede mną zupełnie naga, z lekkim uśmiechem. Mój członek zniknął w jej dłoni, reakcja była zupełnie inna niż na dotyk Iwony. Rósł w dłoni pomału, coraz bardziej wypełniając ją twardością. Zaczęła go pieścić tak jak lubię, trzymając z góry, poruszając nim na przemian lekko i ściskając u nasady mocno.

    – I co, bawisz się dobrze?

    – Bawiłem się, dopóki nie przyszłaś – pocałowałem ją w usta a strugi wody z mojej głowy pociekły na jej piersi. Wzdrygnęła się.

    – Brrr, co taka chłodna?

    – W sam raz, jak deszczyk w Tajlandii.

    – Weź nie przypominaj, do tej pory cipa mnie boli.

    – Fajnie było – skłamałem. Wówczas wprowadzałem ją dopiero w arkana seksu, była niedoświadczona, nie wiedziała ani tego czego chce, ani co gorsza tego czego ja chcę. Prawie nie wychodziliśmy z hotelowego łóżka, ale umówmy się – mogłem tam lepiej spędzić czas.

    – No, fajnie – zgodziła się, ciekawe, czy też uważała, że mogło być lepiej.

    Postanowiłem nie ciągnąć tematu Tajlandii i podniosłem trochę temperaturę wody. Jej ręka nie przestawała wodzić po moim kutasie a jej piersi lekko się uniosły a sutki stwardniały.

    – Tak lepiej?

    – Znacznie – mówiąc to wpakowała się do kabiny i zamknęła za sobą szklane drzwi.

    Wpiła się w moje usta dzieląc się ze mną posmakiem kawy. Sięgnąłem jedną ręką do jej twarzy lekko dyktując styl pocałunku, druga ręka powędrowała na jej pośladek. No tu muszę dać jej jednak puchar zwycięzcy – tyłem ma lekko większy, ale za to jaki jędrny. W strugach ciepłej wody mogłem prześlizgiwać się po jej skórze, lekko ugniatać pośladek przyciągając jednocześnie ją do siebie.

    – To jak, pomóc ci się odprężyć? – zadała retoryczne pytanie.

    – Już pomagasz – odpowiedziałem. Mój kutas jakby na potwierdzenie osiągnął powiedzmy dziewięćdziesiąt procent swojej twardości. Szybko zrewidowałem skalę twardości, jaką jest w stanie osiągnąć moje przyrodzenie. No, ok, te “dziewięćdziesiąt” jest w porządku. Sto procent to jak jestem mocno pobudzony. A z Iwoną osiągnąłem bez problemu sto dziesięć. Wcześniej taki poziom udało się wykrzesać pewnej divie, ale to jak już kiedyś wspomniałem – temat na zupełnie inną opowieść. Ogólnie sto dziesięć to taka rzadkość, że uznaję to za ewenement, niewarty umieszczania na skali.

    Bea odsunęła się trochę i sięgnęła po żel pod prysznic. Teatralnie podniosła go wysoko, na wysokość oczu i wycisnęła z tej wysokości prosto na stojącego penisa. Zimny żel spowodował odruchowe drgnięcie, ale to było bardzo przyjemne. Teraz jej ruchy na członku odczuwałem zupełnie inaczej, ślisko prawie jak w cipce. Chciała odstawić butelkę z żelem, ale ją jej zabrałem. Wycisnąłem sobie sporo żelu na dłoń i odstawiłem pojemnik. Roztarłem lepką substancję na obu dłoniach i zająłem się jej piersiami. Lubię je. Spore, ale jeszcze nie wiszące. Piękne sutki natychmiast zareagowały stając i twardniejąc jeszcze bardziej. Lubię jak Beata zakłada bluzkę z dekoltem a pod nią stanik lekko ściskający piersi. Nie ma faceta, który by nie spojrzał, a mi to schlebia. Wiem, że często jest obiektem pożądania innych facetów, to naprawdę seksowna kobieta. Jedyny mankament w jej piersiach to spore obwódki sutków. Wolę takie malutkie, Iwona ma właśnie takie, ale piersi ogólnie też ma mniejsze.

    Ręka na moim członku zaczęła poruszać się szybciej i zaciskać mocniej. W rewanżu jedną ręką dalej pieściłem jej piersi a drugą opłukałem z piany i wpakowałem bezceremonialnie między jej uda. Od razu poczułem wilgoć cipki i delikatność skóry. Ona nie toleruje zbędnego owłosienia, może być tylko na głowie. A na punkcie golenia cipki to ma dosłownie fioła. A mi się to podoba, nie znoszę zarośniętych, aż dziw bierze że kilkadziesiąt lat temu to była norma.

    Wodziłem palcami po jej wargach sromowych i nabrzmiałej łechtaczce, spływające strugi wody potęgowały jej przyjemność. Zamknęła oczy, oparła się na mnie i rozstawiła nogi ułatwiając mi dostęp. Zatopiłem palce w jej kwiatku, westchnęła z rozkoszy i uwiesiła się na mnie jeszcze bardziej lekko mi utrudniając dostęp, ale dałem radę i moje palce nie opuściły aksamitnego wnętrza. Dopasowałem ruchy ręki do tempa z jakim masowała mi członka. Zwiększała tempo, powoli ale wyraźnie przestawała nad tym panować.

    – Ej, kochanie, kto tu kogo miał odprężać – odsunąłem się lekko i zabrałem rękę.

    – No tak – pocałowała mnie z językiem, posmak kawy już zniknął – a na co mój ogier ma ochotę?

    – Miałaś tak nie mówić, to głupie.

    – No dobrze, mój pan, może być?

    – Niech będzie. A co zaproponujesz?

    Kochanka bez słowa kucnęła a ja przygotowałem się na orala, skierowałem wylot deszczownicy lekko na bok, aby się nie utopiła, ale ona plan miała inny. Ponownie polała żelem opłukanego już członka, rozsmarowała dokładnie wszystko i wpakowała go sobie między piersi. Ugiąłem lekko kolana, bo w tej pozycji byłem jednak za wysoko a ona objęła dłońmi swoje piersi i splotła palce, tak aby uwięzić między nimi błyszczące przyrodzenie.

    – O tak, maleńka – wyszeptałem, mój szept był ledwo słyszalny w szumie wody.

    – Yhym, lubisz to?

    – Jasne, masz świetne cycki i delikatną skórę – zacząłem odruchowo posuwać jej piersi. Spoglądała w górę swoimi wielkimi oczami, z tej perspektywy wydawały się jeszcze większe, dodatkowo podkreślone makijażem, którego jeszcze nie zmyła. Oczy wpatrywały się we mnie z oddaniem i pożądaniem jednocześnie.

    – Lubię dotyk twojego twardziela na mojej skórze, jest twardy i gładki jednocześnie – spojrzała w dół i wystawiła język. W ten sposób posuwając jej cycki co pchnięcie żołądź ocierała się o chropowaty język – ale jest twardy – rzuciła na chwilę chowając język.

    “Nawet nie wiesz jaki był twardy parę dni temu” przemknęło mi przez myśl.

    – Możesz mocniej – przerwała lizanie mojego kutasa, zacisnęła mocniej ręce i znów patrzyła mi w oczy.

    Posłuchałem i zacząłem dosłownie rżnąć jej cycki krótkimi mocnymi pchnięciami aż jej głowa zaczęła lekko podskakiwać. Widok jej przeobłędnych oczu oraz kutasa pojawiającego i znikającego w pokrytych już pianą piersiach działał na moje podniecenie bardzo, za bardzo. Wiedziałem, że jak nie przestanę to poza pianą będzie miała na cyckach spermę.

    – Kocham cię wiesz – powiedziała nagle i trochę mnie tym z tropu zbiła, upuszczając parę ze zbiornika mojego podniecenia.

    Wyswobodziłem kutasa z jej uścisku, wydostał się z głośnym mlaśnięciem. Podniosłem ją do góry.

    – Ja ciebie też – pocałowałem ją mocno aby utwierdzić ją w tym co mówię jednocześnie trochę się brzydząc sobą za to, że jej robię takie rzeczy z inną kobietą. Z drugiej strony nic sobie nie przysięgaliśmy i faktycznie ją kocham. Ale za ścianą jest obiekt mojego pożądania.

    Czy tylko pożądania? Taki nie do końca jeszcze odkryty ląd bardzo kręcił i nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym uczucia przenieść do mieszkania obok. Było mi dobrze jak jest, jednocześnie nie mogłem wyrugować Iwony z głowy.

    Żeby Bea nie zauważyła galopady myśli na mojej twarzy stanowczym ruchem odwróciłem ją twarzą do ściany. Jedną ręką docisnąłem jej ramiona do ściany, drugą przyciągnąłem biodra do siebie. Tak lekko pochylona wyglądała jeszcze seksowniej, jej biodra optycznie się poszerzyły, piękny widok. Drgnęła i stęknęła gdy jej piersi zetknęły się z chłodną ścianą. Przeżyjesz, pomyślałem. Ale żeby nie być tak do końca draniem skierowałem deszczownicę centralnie na jej łopatki, w ten sposób woda spływała po jej plecach, pośladkach i nogach dając uczucie ciepłej błogości. Nabrałem na ręce sporą ilość żelu i zacząłem masować jej pośladki.

    Westchnęła głośno, jej skóra fantastycznie błyszczała w świetle halogenów, światło załamywało się na krągłościach jej ciała, dodatkowej pikanterii dodawały dwa małe zagłębienia nad pośladkami, jakie to mają niektóre z kobiet. Wodziłem rękoma po jej skórze, skupiając się głównie na krągłości tyłeczka, ma boski w tej pozycji i tak namydlony.

    Opłukałem prawą rękę i dotknąłem jej cipki. Natychmiast stanęła w rozkroku. Odwróciła głowę nie odrywając jednak ramion od ściany. W jej oczach było widać przyzwolenie a nawet nakaz “możesz mnie przelecieć a w zasadzie powinieneś”. Dwa razy nie trzeba mnie prosić, przylgnąłem ciałem do jej tyłeczka, stojący kutas wpasował się między jej błyszczące pośladki wystawiając spomiędzy nich główkę. Sięgnąłem do jej cipki od przodu, była bardzo gotowa. Pieściłem palcem jej łechtaczkę, poruszałem członkiem między śliskimi pośladkami obserwując z przyjemnością grymas przyjemności na jej twarzy. Próbowała się tak wykręcić aby na mnie patrzeć, ale niezbyt jej się udawało.

    – Wsadź go, proszę – wyrzuciła z siebie napierając jednocześnie tyłkiem na mnie.

    Bez słowa skierowałem kutasa w jej wystawioną dla niego cipkę, wycelowałem i gwałtownie pchnąłem, z całej prawie siły.

    Zawyła, nie wiem czy z bólu, czy rozkoszy, jej nogi zatańczyły na śliskiej powierzchni brodzika, ale szybko złapała równowagę.

    Zacząłem się w niej poruszać powoli, spojrzałem w dół i zobaczyłem mokrego błyszczącego kutasa wbijającego się w rozkoszną czeluść mojej partnerki. Obiema rękami przesuwałem po skórze pleców i tyłeczka, czasem lekko go ugniatając. W pewnym momencie zafundowałem jej siarczystego klapsa, podskoczyła nie spodziewając się go. Ale wiem, że lubi, więc czasem dostaje.

    Poruszałem się chwilę w nieśpiesznym tempie w jej rozkosznej cipce, patrząc jak woda spływa po jej ciele, zmywając resztki piany.

    Odwróciła się ile mogła i spytała:

    – Dlaczego przestałeś?

    – Ale co?

    – Mocno mnie ruchać – zazwyczaj się tak nie wyraża, jak tak mówi to oznacza, że jest mocno wkręcona.

    – Nie zasłużyłaś – powiedziałem i jednocześnie znów z całej siły uderzyłem biodrami, kutas z impetem wbił się w jej wnętrze, zdawałoby się, że mogę ją przebić.

    – O kurwa – krzyknęła, ale niespecjalnie się przejąłem. Nie zwolniłem tempa ani siły uderzeń, Beata przyjmowała każde pchnięcie dzielnie głośno pojękując. Moje lędźwie uderzały w jej tyłek z głośnym plask plask plask.

    W tym momencie przypomniał mi się układ apartamentu Iwony. Jeśli dobrze w tej sytuacji kalkuluję to nasza łazienka sąsiaduje z ich kuchnią. A może Ona jest właśnie w kuchni? To niech nas usłyszy! A jeśli on jest w kuchni? A jebać to!

    Spiąłem się ze wszystkich sił, zaparłem się piętami za brzeg brodzika co dało dodatkową energię moim wejściom w jej cipkę. Wejściom?

    Jak wchodzę przez drzwi to naciskam klamkę. W te “drzwi” wjeżdżałem taranem z napędem rakietowym. Ona zaparła się o ścianę aby uniknąć uderzenia głową w twarde płytki. Plask plask PLASK PLASK PLASK! Rżnąłem ją jak opętany, przestała się kontrolować i przyjmowała każde moje natarcie głośnym krzykiem. Czułem, że długo tak nie pociągnie, i dobrze, bo energii w ten seks wkładałem masę.

    Postanowiłem podkręcić ją jeszcze bardziej, zebrałem jej mokre włosy w garść i mocno odciągnąłem jej głowę do tyłu. Zawyła, raczej nie z bólu. Uwolniłem demona, złapałem ją wolną ręką za gardło, tak wygięta w niesamowitej pozycji przyjmowała całość mojego kutasa do swojego wnętrza, moje jądra mocno obijały się o jej cipkę. Teraz to już chyba nawet nie była już cipka tylko zdewastowana cipa. Bardzo rzadko się tak z nią zabawiam, żeby się nie znudziło. Uderzałem nie zmieniając siły i tempa a ona wyła z rozkoszy, nie dało się tego nie słyszeć za ścianą.

    – Doochooodzęęę – wycharczała przez zaciśnięte gardło. Dosłownie 3 sekundy i dwa pchnięcia później jej wycie skoczyło o kilka tonów wyżej i się urwało a ciałem wstrząsnął potężny spazm orgazmu. Wiedziałem jak reaguje zaraz po, więc puściłem jej włosy i gardło i spowolniłem ruchy, teraz ledwie się w niej poruszając ale po chwili mój ciągle stojący kutas zwyczajnie wypadł z jej rozluźnionej i megamokrej teraz cipki. Dyszała ciężko, nogi jej drżały. Trochę szkoda, że nie wytrzymała kilkanaście sekund dłużej, też bym doszedł. Jakby czytając mi w myślach odwróciła się przodem, złapała śliskiego członka w dłoń i zaczęła szybo nim poruszać.

    – Jezu, myślisz, że ktoś nas mógł usłyszeć?

    Jakie kurna “nas”, ty się darłaś.

    – A nawet jeśli to co?

    – Ale co pomyślą?

    – O Jezu, co pomyślą? Pozazdroszczą. – nawet nie miała prawa wiedzieć jak prawdziwe jest to co mówię.

    Beata wywróciła oczami, znów opadła na kolana i wzięła mojego członka do ust. Rytmicznie poruszała głową do przodu i do tyłu. Zlizywała swój własny śluz ze skóry, kręciła głową aby doznania były większe, czułem na spodzie kutasa jej szorstki język.

    Pogłaskałem ją po głowie, teraz skąpanej w strugach wody, co jej zupełnie nie przeszkadzało. Położyłem dłoń na jej głowie sugerując, że chcę sterować. Posłusznie zatrzymała głowę a ja skierowałem strumień wody tak, aby mogła patrzeć mi w oczy. Jej twarz była zaróżowiona a w wielkich oczach malowała się ciekawość co chcę. Pogłaskałem ją po głowie i zacząłem delikatnie wsuwać w jej usta tylko żołądź członka. Zrozumiała, objęła całą dłonią kutasa, nie poruszając nim i tylko leciutko poruszając głową wsuwała jego koniec w usta i wysuwała. Nie zaciskała warg, czuła delikatnymi wargami, że stanął mi delikatnie mocniej. Oparłem się o ścianę nad jej głową, drugą rękę wplotłem w jaj włosy, ale nie dyktowałem techniki, robiła to wyśmienicie, dodatkową podnietę dawały jej zakochane wpatrzone we mnie oczy. Po kilkudziesięciu sekundach czułem już skurcz jąder zwiastujący rychły orgazm. Ona też to poczuła, wypuściła kutasa z ust zaczynając ruszać ręką zarazem.

    – Dawaj, spuść mi się na twarz, lubię to – jak aktorka porno wystawiła język oczekując na wytrysk i odchyliła głowę do tyłu. Zabłąkane krople z deszczownicy trafiały na jej czoło, ale dzielnie wytrzymała nie chcąc psuć mi zabawy.

    – Lubisz moją spermę na sobie?

    – Lubię, wszędzie – schowała na chwilę język – lubię na cyckach, lubię ciepłą lepkość w środku, lubię w dupce, na plecach, a na twarzy uwielbiam.

    No skarb, czyż nie?

    Wyuzdany język na mnie działa, poczułem, że dłużej nie pociągnę, mocniej zacisnąłem palce w jej włosach zmuszając ją do odgięcia głowy jeszcze bardziej.

    I w tym momencie nie wiadomo skąd w mojej głowie eksplodowała wizja, że u moich stóp klęczy Iwona i to ona robi mi laskę. Wiecie – technika Beaty a twarz Iwony. Nosz ja pierdolę, mózgu, co ty mi robisz?

    Zabrałem z jej ręki członka, kierując go tak, aby trafić bardziej na twarz niż do ust. Ładunek gorącego ejakulatu wydostał się ze mnie trafiając ją na początku w czoło, spazmy orgazmu wstrząsały moim ciałem. Uwięziona w silnym chwycie za włosy głowa przy moim kutasie nie byłą w stanie uciec przed kolejnymi strużkami spermy, musiała zamknąć oczy bo lewe zostało całkowicie zalane, odrobina trafiła też na język, ale od razu została połknięta. Puściłem jej włosy opadła do przodu z głośnym stuknięciem kolan o brodzik, nawet nie zauważyłem, że zmusiłem ją do podniesienia kolan. Nie mogło jej być wygodnie ale zniosła to dzielnie. Opuściła głowę, ale od razu delikatnie za brodę zmusiłem do spojrzenia w górę. Patrzyła tylko jednym okiem, drugie miała zaklejone, uśmiechała się. Przejechała palcami po twarzy ścierając wszystko jak najdokładniej a potem oblizała palce. Hmmm, miły widok.

    – I co, odprężony?

    – A masz wątpliwości? – co powiedziałem to powiedziałem, ale czułem się jak koń po Wielkiej Pardubickiej, nogi mi płonęły mimo, że od plask plask plask minęło już kilka minut. No i z głowy nie zniknął wyimaginowany obraz twarzy Iwony zalewanej moją spermą. Uch…

    – Nie mam. Co w ciebie wstąpiło, myślałam, że mnie przebijesz razem ze ścianą.

    – A tak jakoś wyszło… – nic mądrzejszego nie przyszło mi do głowy.

    Bea schowała twarz w strumieniach wody a ja delikatnie pocałowałem ją w sutek, już nie taki stojący jak na początku. Oślepiona wodą zamachała rączkami jakby opędzając się od komara:

    – Już zostaw, daj się umyć.

    – No ok, ja to w sumie już czysty jestem…

    Wyszedłem spod prysznica zostawiając ją tam, wytarłem się i nagi poszedłem do salonu. Stanąłem w oknie salonu zasłonięty roletą mając jednocześnie widok na taras apartamentu obok. Mój członek nie opadł zupełnie, tliło się jeszcze w nim życie. Miałem cichą nadzieję, że Iwona tam przebywa i będę mógł na nią spojrzeć.

    Tym razem się nie udało, założyłem bokserki i koszulkę i dopóki z łazienki dobiegał dźwięk płynącej wody masowałem sobie rosnącego kutasa myśląc o Iwonie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

  • Poznana w sieci

    Agata, bo o niej będzie to opowiadanie, to dojrzała 40-letnia kobieta. Wysoka, szczupła blondynka o władczym spojrzeniu oraz pięknych brązowych oczach. Jej atutem były długie nogi oraz zgrabny tyłeczek. Ubierała się bardzo elegancko na dłoniach masa pierścionków. W jej związku coraz było gorzej, jej potrzeby coraz mniej były istotne. Coraz mniej jej mąż wzbudzał w niej pożądanie. Seks był krótki oraz mało ciekawy. Trzymało ją przy nim tylko i wyłącznie pieniądze, których im nie brakowało, dzięki którym mogła prowadzić dostatnie życie.

    – Agata co Cię jeszcze przy nim trzyma, na pewno nie jeden młody byczek się Tobą by zaopiekował. Sama wiem z to z doświadczenia.

    – Beatko dobrze wiesz, co mnie przy nim trzyma. Dzięki niemu jesteśmy tu i pijemy te drinki. A poza tym sama też potrafię o siebie się zatroszczyć. hehe

    – To nie to samo, spróbuj, a się przekonasz. Ja nie raz korzystam z usług chłopca, którego poznałam na tym czacie, co Ci opowiadałam, wiesz, jaka to satysfakcja wychować sobie seks maszynkę ?

    – Zastanowię się nad Twoją propozycją, a tym razem dopiję drinka, i uciekam do domu. Starego jeszcze nie ma a wanna i “BigBlack” jest naładowany. hehe

    Agata dopiła drinka i powolnym krokiem opuszczała bar, złapała pierwszą lepszą taksówkę, i zanim się obejrzała była już w domu. Gdzie czekały na nią przyjemności. Podczas kąpieli myślała nad propozycją koleżanki, starego często nie ma w domu, pewnie też mnie zdradza z młodszymi. Nie kontroluje mnie, więc nie powinno być to trudne. Pomyślała. Po kąpieli szybko ubrała się w wygodną piżamę, i uruchomiła swój laptop. Stronę znała, wystarczyło wymyślić nick dla siebie, tu była chwila zastanowienia. Wybór padł na DojrzałaDama. Od chętnych do zawarcia z nią konwersacji nie mogła się opędzić, zwykle były to młode chłopaki, lecz jedna propozycja całkowicie ją zaskoczyła, odezwała się do niemłoda 23-letnia dziewczyna. Czasami myślała o zabawach kobieco kobiecych, nigdy do niczego nie doszło, ale skoro postanowiła się bawić to, czemu nie na maksa. Zaskoczona, bo prowadziła naprawdę ciekawą konwersację, z nią nie należała do głupich, była zabawna. Na koniec wymienili się Emilem, aby mogli kontynuować znajomość. Z tygodnia na tydzień zbliżały się coraz bardziej do siebie, rozumiały się doskonale, a tematy do rozmów stawały się coraz bardziej pikantne. Dziewczyny wymieniły się zdjęciami, obie się sobie spodobały.

    Kamila okazała się rudowłosą dziewczyną, nie należała do wysokich, ale niska również nie była, jej figura była nienaganna, szczupła o dość sporym jak na jej figurę biuście, oraz ładnie pasującym okrągłym tyłeczku.

    Dziewczyny coraz poważniej myślały o spotkaniu. Agata zaproponowała jej wyjazd do spa, oczywiście pokryję wszystkie koszty.

    – Więc ustalone widzimy się w piątek.

    – Do zobaczenia.

    Jeszcze musiała poinformować starego, co nie było zbytnim problemem, widać było po nim, że nawet ucieszyła go to informacja. Agata szybko się spakowała, po kryjomu schowała do torby część swojej zmysłowej garderoby. Nie mogła się doczekać a do piątku jeszcze trochę. Jeszcze musiała to obgadać z Beatą, przecież to z nią niby miała jechać. Szybki telefon i już były umówione w tym samym barze. Dziewczyny na przywitanie pocałowały się w policzek i zasiadły na skórzanej kanapie.

    – Beatko poszłam za Twoją radą i w ten piątek jadę do spa na cały weekend. Staremu powiedziałam, że jadę z Tobą, więc jakbyś mogła mnie kryć, byłabym zobowiązana.

    – Agatko nareszcie Ci rozum do głowy wrócił, nie ma najmniejszego problemu. A teraz opowiadaj, jaki on jest, masz jego zdjęcie ?

    Agata chciała ukryć przed nią, że spotyka się nie z nim, lecz z nią, szybko nawymyślała historyjkę. Przez resztę spotkania dziewczyny śmiały się i piły drink za drinkiem.

    Nadszedł ten dzień, Agata była spakowana, i gotowa nawet 3-godzinna podróż jej nie zniechęcała. Gdy już dotarła na miejsce, nerwowo rozglądała się, aby znaleźć Kamilę. Czy ona tu dotrze, czy może to wszystko było żartem? Delikatnie zaczęła panikować, lecz odstresowała się, gdy w reszcie ją zobaczyła. Machała do niej żywo zmierzając w jej kierunku, na przywitanie postanowiły się przytulić. Wyglądała jeszcze piękniej niż na zdjęciach. Dziewczyny wyruszyły do recepcji, gdzie został im wydany pokój, do którego chciały trafić jak najszybciej. Gdy tylko drzwi się zamknęły, dziewczyny pozbyły się wierzchniej odzieży. Kamila przyparła Agatę do ściany, i zaczęła całować jej usta. Agata nie była jej dłużna, oddawała pocałunek, ich języki tańczyły. Delektowała się tą chwilą, dawno nikt jej tak nie całował. Dziewczyny powoli zmierzały w stronę łóżka, nie przerywając pocałunku. Gdy już byli przy jego krawędzi Kamila rzuciła na nie Agatę. Sama ściągnęła koszulkę, a Agata mogła się teraz napawać widokiem jej pięknych dużych krągłych piersi. Wskoczyła na nią i dalej ją całowała. Agata nieporadnie, lecz skutecznie rozpięła jej stanik i rzuciła go na ziemię. Teraz gdy piersi Kamili były swobodne, postanowiła się odwdzięczyć i wzięła do ust jej sutka, ssała go, delikatnie przy tym podgryzając go. Kamili się to bardzo podobało, bo było słychać jej słodkie mruczenie. Obaliła ją i teraz z góry mogła delektować się jej biustem. Powoli schodziła ustami niżej, całowała oraz lizała jej brzuszek. By po chwili znowu wrócić do jej ust, dłonią dotykała ją po piersiach, a palcami drażniła jej sutki. Teraz czuła jak są one twarde, co zachęciło ją do dalszej pieszczoty ich. Kamila coraz głośniej mruczała, a jej oddech stał się głębszy. Ten dźwięk bardzo spodobał się Agacie, cieszyła ją satysfakcja partnerki, jej dłoń kierowała się w kierunku myszki Kamili, lecz tym razem to ona ją obaliła. Szybko postanowiła pozbyć się z niej koszulki, a następnie stanika. Widać było żądze w jej oczach, była bardzo napalona. Teraz to ona dobrała się do piersi Agaty, jej biust był idealny a sutki malutkie. Drażniła go języczkiem. Jakie to fantastyczne uczucie. Pomyślała Agata. Leżała, oddawała się tej przyjemności, której dawno nie miała. Kamila coraz śmielej zabawiała się z Agatą. Przerwała pieszczoty jej słodkiego biustu, aby teraz ściągnąć z niej spodnie. Zrobiła to razem z jej bielizną, przed jej oczami ukazała się gładka myszka. Długo nie czekając, zanurzyła w niej usta, uwielbiała tak sprawiać drugiej kobiecie przyjemność. Sama się dzięki temu jeszcze bardziej podniecała, bardzo pociągała ją wilgoć jej myszki. Ssała jej łechtaczkę i delikatnie ją podgryzała, czuła zaciskające się uda, na jej głowię. A ciche stękanie Agaty jeszcze bardziej ją napędzało.

    – Jesteś cudowna, a smakujesz obłędnie. Dawno nie zasmakowałam tak pysznej cipki.

    Agata bierze głęboki wdech. To, co teraz przeżywa, doprowadza ją do obłędu.

    – Nie przestawaj, proszę, jest mi z Tobą tak dobrzee …

    Właśnie w tym momencie do myszki Agaty dostał się palec Kamili, poruszała nim coraz szybciej, a ciche stękanie zamieniało się w jęki. Postanowiła dołożyć drugi palec a w międzyczasie, ustami ponownie przywarła do jej guziczka. Jej ruchy ręką były szybkie i zdecydowane, a dodatkowa stymulacja jej guziczka doprowadzała do błogiego stanu. Mimowolnie jedną ręką bawiła się swoim sutkiem, a drugą dociskała głowę Kamili.

    – Oooo taaaak…, nie przestawaj, Proooosze!

    Agata wiła się jak wąż na łóżku, orgazm był nieubłagany. A gdy Kamila zaczęła kręcić paluszkami w jej cipce, struga soczków wyleciała, zalewając twarz Kamili.

    – Nie spodziewałam się, że masz tak cudowny orgazm.

    Mówiąc to, położyła się obok niej, i dała jej całusa w czoło.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck
  • Klub Gang Bang – Rozdzial Dziewiaty – Kochanka Sztana

    Od świąt Krzysiek dzwonił do wujka codziennie, dopytując się, kiedy będą mogli na nowo wprowadzić się do biura nad kręgielnią. Minął cały tydzień nowego roku, zanim Artur powiedział mu, że lokal jest dostępny. Ze względu na to opóźnienie wielkie plany sylwestrowej orgii musiały odejść w niepamięć.

    Jeszcze bardziej wkurzyli się, kiedy weszli do biura. Cały lokal był mocno zdewastowany. W każdym pomieszczeniu pełno było sosnowych igieł, gałązek i plam z żywicy. Ktoś pozdejmował wszystkie zasłony, jakie pozakładali na oknach. A łazienka do tego stopnia przypominała kibel na kiepskim dworcu, że muszla była zatkana papierem i pełna brudnej cieczy.

    – Ile czasu minie, zanim twój wujek znów będzie go potrzebował – zapytał Tomek. – Przecież tu znów jest potrzebny remont.

    – No cóż, klient, który miał wejść od Nowego Roku, nie wypalił. Na pewno wynajmie je przed Wielkanocą, bo znowu ktoś robi tu sezonowe składowisko.

    – Te chujki naprawdę wiedzą jak zdemolować lokal – stwierdził Tomek, powoli obchodząc pomieszczenia i zastanawiając się, ile czasu będą potrzebowali, żeby odświeżyć swoją świątynię.

    – Capi tu jakby ktoś się zesrał w sosnowym lesie – powiedział Kuba, pociągając nosem.

    – Tu będzie potrzeba pełna mobilizacja. Wrócimy na osiedle i zbierzemy na wieczór jak najwięcej ludzi z naszej ekipy. Trzeba ogarnąć cały ten burdel – zadecydował Bocian.

    – Kurde do soboty zostały nam tylko dwa wieczory – stwierdził strapiony Krzysiek.

    – W tyle osób na pewno damy radę. A jeśli nie wyrobimy w piątek wieczorem, zawsze możemy tu wrócić w sobotę rano – stwierdził zdecydowanie Tomek.

    – Załatw browary, a uwiniemy się w jeden wieczór – zaśmiał się Kuba.

    Jak się okazało, uwinęli się do piątku wieczorem. Wszyscy pracowali z gorączkową determinacją, nie chcąc przegapić szansy na kolejną sobotnią orgię. Przez większość tych pięciu tygodni drastycznie ograniczyli swoją aktywność seksualną. Jedynie fakt, że ostatnie meble ustawiali w piątek po północy, powstrzymał ich przed rzuceniem się na siebie już wtedy. W sobotnie popołudnie wszystko wróciło do stanu z początku grudnia, a Tomek zaczął przygotowywać się do kolejnych rytuałów.

    ***

    Kiedy zaczęła się zbliżać godzina kolejnej mszy, Tomek znów zaczął się stresować. Od czasu ostatniego spotkania siłą rzeczy nie myślał o tajemniczym blasku na ścianie. A teraz myślał tylko o tym. Czy wystarczyło wyeliminować dotychczasowe poszlaki, by znaleźć najprostszą odpowiedź? Nawet jeśli miałaby nadprzyrodzony charakter. Stwierdził, że spróbują działać normalnie, licząc, że jednak nie przyciągnęli uwagi Szatana.

    Uznał, że oddając prowadzenie rytuału Sylwii, straciłby kontrolę nad grupą i możliwe, że nigdy nie zrealizowałby niektórych ze swoich chorych pomysłów. Co więcej, Sylwia nie wypadła rewelacyjnie w roli arcykapłanki. Jadąc do lokalu autobusem, podjął decyzję – dziś uroczystość poprowadzi on sam.

    W każdym z rogów pokoju umieścił tacę, na których rozpalił kadzidełka. Rozejrzał się i uchylił lekko jedno z okien, zanim trzykrotnie uderzył w dzwonek, wzywając swoich wiernych.

    Członkowie zgromadzenia weszli do pomieszczenia, promieniując radością i nerwowym oczekiwaniem na nadchodzące rozkosze. Zajęli swoje miejsca, klękając na poduszkach i rozglądając się po pomieszczeniu, aby sprawdzić, czy Bocian przygotował na dzisiejszy wieczór jakieś niespodzianki. Wszystkim odpowiadało, że od początku włączył reflektory, pozwalając im widzieć wszystko, co dzieje się w pomieszczeniu. W ten sposób nie zaskoczy ich, wyciągając z mroku jakieś dziwne sprzęty.

    – Bracia i siostry … – zaczął Bocian. – … zebraliśmy się tutaj ponownie by cieszyć się owocami życia, które odnaleźliśmy w sobie nawzajem.

    – Zrozumiałem, że nasze prawdziwe oddanie, to uczucie, jakie mamy do siebie nawzajem, a nie do jakiejś zewnętrznej siły. Dlatego od dziś będziemy w naszych rytuałach oddawać cześć naszej grupie, a nie istocie z mroku. Kiedy składamy ofiarę, ofiarujemy ją naszej wspólnej miłości i dobru rodziny, która wspólnie stworzyliśmy.

    Uniósł w górę kielich ofiarny i pociągnął łyk wina, po czym ruszył wokół kręgu wiernych, podając go każdemu z nich. Podekscytowanie i przyjemność, jakie czuł w trakcie pierwszego spotkania, wróciło do niego z całą mocą, kiedy po kolei brali z jego rąk kielich z winem, a ich peleryny rozsuwały się, odsłaniając nagie ciała.

    – Dziś wieczór – oznajmił – naszą ofiarą dla wspólnoty będzie wyjątkowo piękna i urocza siostra…

    Westchnienia ulgi wydostały się z ust wszystkich pozostałych dziewcząt, a wielkie uśmiechy pojawiły się na twarzach mężczyzn, kiedy Tomek wskazał wybrankę i zaprosił ją gestem na środek. Anka wstała z poduszki i wyszła na środek, uśmiechając się do Bociana. Wszyscy wpatrywali się w nią, gdy Tomek odwrócił ją twarzą do zgromadzonych, oświetlił reflektorem i zdjął z niej pelerynę. Chłodna pewność siebie, jaką zawsze zachowywała dziewczyna, również teraz robiła na nich wrażenie. Na jej twarzy rysował się spokój i pewność siebie, unosiła lekko brodę i uśmiechała się lekko.

    Tomek prezentował ją publiczności, ustawiając ją dokładnie w tym miejscu, w którym sobie zaplanował i nie przepuszczając okazji, by jego dłonie zakosztowały cudownego ciała dziewczyny. Wsunął je między jej nogi, czubkami palców zanurzył się w wilgotnej szparce, a następnie rozsunął lekko je, tak że stała przed nimi w rozkroku, wciąż z tym cudownym uśmiechem na twarzy.

    – Ten przedmiot to symbol – powiedział, wyciągając spod mównicy dużego plastikowego kutasa. – … reprezentuje naszą grupę. Nas wszystkich. Umieść go między nogami… pochłoń go, tym samym przyjmując nas wszystkich i oddając się całej naszej wspólnocie.

    Anka wzięła sztucznego kutasa z rąk Bociana i przyjrzała mu się z bliska. Zobaczyła mały włącznik z boku i kiedy go nacisnęła, zabawka zaczęła cicho  brzęczeć i wibrować w jej dłoni. A więc to wibrator pomyślała. Jak miło. Wyłączyła go i trzymała w dłoni, czekając na instrukcję Tomka.

    Ten stanął za jej plecami i objął ją, wsuwając dłonie pod jej ramiona, tak aby móc nimi złapać jej bujne piersi.

    – Wsuń go do środka – wyszeptał jej do ucha, całując jego płatek i mocno uciskając cycki Anki swoimi długimi palcami.

    Dziewczyna ścisnęła wibrator i nakierowała go między uda. Po chwili z czułością wsunęła plastik między wargi. Wsuwała go powoli coraz głębiej, czując jak jej soki ułatwiają pracę, jednocześnie spływając po plastiku na jej palce. Bocian uciskał mocno jej piersi, a jego sterczący kutas ocierał się co chwilę o pośladki Anki. Dziewczyna dawała piękny pokaz widzom, wsuwając sztucznego kutasa w głąb cipki, aż zniknął prawie cały – na zewnątrz wystawała tylko końcówka z włącznikiem.

    Tomek obrócił ją bokiem do widowni i przycisnął jej plecy, dając znak, aby się pochyliła. W jego ręku pojawił się kolejny przedmiot, który po chwili zidentyfikowali jako elektryczną szczoteczkę do zębów, z której główki ktoś usunął włosie.

    – A teraz siostro Anno, ta replika niech wypełni drugi z twoich otworów…

    Anka wzięła szczoteczkę do zębów i zaczęła ją wsuwać w tyłek z pewnymi problemami wynikającymi głównie z niezbyt wygodnej pozycji. Pomimo to publiczność patrzyła na nią oczarowana występem i wyraźnie podniecona jej działaniami. Tomek przyglądał się jej przez chwilę, by w końcu podejść i pomóc jej wepchnąć ją całą do środka. Obszedł ją na około, sprawdzając czy wszystko jest na miejscu, a potem zdjął swoją pelerynę i podsunął pod jej usta swojego nabrzmiałego z podniecenia kutasa.

    – A teraz siostro Anno włącz oba urządzenia — powiedział, czekając aż spełni jego polecenie, zanim wsunął go głęboko w usta dziewczyny.

    Anka wyglądała jak cyrkowa akrobatka, kiedy włączyła wibrator i podtrzymywała go, by nie wypadł z jej cipki. Kiedy oba urządzenie zaczęły pracę wewnątrz jej ciała, jęknęła głośno. Niemal natychmiast doznała pierwszego orgazmy, podniecona wszystkimi bodźcami, jakie dostarczyła swojemu ciału. Jej usta wypełniły się śliną, która skapywała z kącika jej ust wypełnionych kutasem Bociana. Ssała go i lizała, kiedy kolejny orgazm wstrząsnął jej ciałem. Ledwo nadszedł koniec, a ona już czuła, że budzi się w niej kolejny i omal nie upadła z wrażenia. Bocian chwycił ją mocno za głowę, utrzymując w miejscu i jednocześnie wpychając kutasa w głąb jej gardła. Dziewczyna zaczęła się dławić, co podnieciło go tak, że eksplodował głęboko w niej. Czuł się cudownie, opróżniając jajca w jej ustach i gardle i patrząc jak jej ciałem, wstrząsają dreszcze kolejnego, trzeciego już w krótkim okresie orgazmu.

    Anka osunęła się na podłogę, gdy Tomek wyciągnął kutasa z jej ust, a sperma i ślina pociekły jej na podbródek, dekolt i piersi. Łapała oddech i wyłączała oba źródła rozkoszy, wyciągając je powoli z obolałych otworków.

    Kielich znów krążył wśród zgromadzonych. Bocian wyczuwał, że grupa zaczyna zachowywać się dziwnie, jakby odczuwając alkoholowe upojenie. W sumie sam czuł się lekko pijany.

    Nagle bez ostrzeżenia Gośka weszła na środek kręgu i powiedziała – Bracie Jakubie podejdź tutaj.

    Kuba podszedł do niej powoli. Kazała mu uklęknąć, a on posłuchał. Potem podciągnęła jego pelerynę, odsłaniając nagie i pulchne pośladki. Usiadła na nim niczym amazonka na koniu, odwrócona plecami do kierunku jazy i szybkim ruchem wyjęła spod peleryny paletkę. Zaczęła rytmicznie okładać tyłek chłopaka, jednocześnie poruszając się lekko po jego plecach i ocierając swoją wilgotną z podniecenia pizdę o jego skórę.

    Tomek patrzył na to rozbawiony i czuł się lekko bezsilny wobec tej wariatki. Z każdym uderzeniem paletki o pośladki chłopaka, ten reagował wybuchem śmiechu. Wkrótce śmiali się wszyscy oprócz Gośki, która z zaciśniętymi zębami i zmarszczony brwiami coraz mocniej uderzała w tyłek Kuby. Zdeterminowana dziewczyna najwyraźniej zatraciła się w drodze do spełnienia, podczas gdy Kuba śmiał się na głos, mimo że jego tyłek zrobił się całkiem czerwony.

    Tomek przełknął głośno ślinę, a wyraz jego twarzy zmienił się tak szybko, że nawet Gośka przerwała swoje sadystyczne zabawy i spojrzała na niego. Przez chwilę Tomek myślał, że zemdleje. Na ścianie, większy niż kiedykolwiek przedtem rysował się czerwony blask uformowany w zarys mężczyzny uśmiechającego się do niego diabelskim spojrzeniem.

    Wszyscy odwrócili się, by zobaczyć tajemnicze zjawisko na tylnej ścianie, ale nikt nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Z jakiegoś dziwnego powodu czuli się dziwnie, jakby lekko oszołomieni, ale też nadzwyczaj świadomi wszystkiego, co ich otacza. Z fascynacją wpatrywali się w falujący obraz. Usta zjawy poruszyły się, jakby próbowała mówić, ale nie wydały żadnych dźwięków. Zgromadzeni stali nieruchomo, tylko Bocian trząsł się cały z przerażenia.

    – Tomaszu… Tomaszu… – wyszeptał obraz upiornym głosem. – Wykonałeś… świetną robotę… i zostaniesz za to wynagrodzony.

    Bocian czuł, że zaraz zemdleje. Kolana drżały mu ze strachu i miał trudności ze złapaniem oddechu.

    – Nie bójcie się… moje dzieci… – kontynuował głos. – Nic wam nie grozi… jeżeli zrobicie dokładnie to, co mówię. Potem w pomieszczeniu rozległ się ciężki i złowieszczy śmiech, który zmroził im krew w żyłach.

    Tomek częściowo odzyskał kontrolę nad swoim ciałem. Desperacko starał się skupić na tajemniczym głosie, aby dostrzec jakiekolwiek wady dźwięku, które mogłyby dać mu wskazówkę, w jaki sposób został stworzony.  Jego umysł wydawał się nie należeć do niego. Nasłuchiwał czujnie, starając się znaleźć jakąkolwiek wskazówkę co do autora dźwięków.

    – Nie ma się czego obawiać – powiedział głos. – Wasze spotkania powinny być kontynuowane … tylko że od czasu do czasu pojawię się ja, by odebrać procent z tego, co w was zainwestowałem, ponieważ sprawiłem, że wszystkie wasze fantazje stały się rzeczywistością. Słuchajcie uważnie i róbcie dokładnie to, co mówię. Katarzyno, podejdź do stołu i stań z rozszerzonymi nogami.

    Kaśka zrobiła to, co nakazał jej głos. Poruszała się szybko, a w jej ruchach nie było widać żadnego wahania.

    – Niech Henryk i Jakub przywiążą jej nogi do stołu.

    Bracia podskoczyli do stołu, by wykonać polecenie. Kiedy unieruchomili nogi Kaśki, głos znów przemówił.

    – Połóżcie ją na blacie i przywiążcie jej ręce do drugiej pary nóg.

    Chłopcy pchnęli dziewczynę na stolik, twarzą do blatu, wyciągnęli w górę jej ręce i unieruchomili je, przywiązując nadgarstki do nóg stołu.

    – Zawiążcie jej oczy, a potem niech wszyscy opuszczą pomieszczenie. Udacie się do kuchni i będziecie czekać na wezwanie. Znakiem będzie trzykrotne bicie dzwonu.

    Kuba zakrył oczy Kaśki znalezionym na półce kawałkiem materiału, a pozostali opuszczali pospiesznie salę. Tylko Bocian czekał, aż Kuba skończy swoje zadanie i wychodząc razem z nim, zaczął rozważać pozostawienie otwartych drzwi, aby móc podejrzeć co będzie się działo w głównej sali.

    – Tomaaaszuuu… – przemówił głos, kiedy Tomek przechodził przez próg … nieposłuszeństwo Szatanowi oznacza pewną śmierć… mogę cię zapewnić, że nie byłaby to śmierć łatwa i przyjemna… uwierz mi.

    Tomek zatrzasnął za sobą drzwi, pobiegł do kuchni i również tam starannie zamknął drzwi za sobą.

    – Co zrobimy? – mówił Krzysiek ze łzami w oczach.

    – A co możemy zrobić? – powiedziała Gośka. – Ukarze nas, jeśli nie będziemy go słuchać.

    Tereska rozpłakała, a po chwili dołączyły do niej kolejne dziewczyny, obejmując się nawzajem i płacząc. Mężczyźni stali z przestraszonymi minami i pustym wzrokiem wpatrywali się w ściany lub sufit. Tylko Bocian poruszał się, chodząc nerwowo po pokoju i zastanawiając się co robić dalej.

    W głównym pomieszczeniu Kaśka poczuła lodowate powietrze dotykające jej ciała i zaczęła cicho płakać. Szumiało jej w głowie, ale nie na tyle by nie odczuwała przerażenia. Potem bez najmniejszego ostrzeżenia, coś zamknęło się w jej ustach i zakneblowało ja tak mocno, że aż boleśnie. Jej krzyki stłumione przez knebel były ledwo słyszalne.

    Lodowata dłoń dotknęła jej tyłka i dreszcze przebiegły przez całe ciało dziewczyny. Zimna dłoń, o matko jak zimna… przesuwająca się po jej gorącej skórze, rozsuwająca pośladki… Naprężyła ręce, próbując zerwać więzy, ale te tylko boleśnie wbiły się w jej ciało, nie ustępując nawet o centymetr.

    Poczuła, jak coś dotyka wejścia do jej cipki i instynktownie próbowała odsunąć się od tego, co ją dotknęło. Niestety pozycja, w której została skrępowana, uniemożliwiała jej jakikolwiek ruch. Wsunął się między jej wargi, wnikając w różowe wnętrze dziewczyny. Ciepły, jakże znajomy kształt. Nawet otumaniona i przerażona rozpoznała dotyk i kształt męskiego kutasa wsuwającego się w jej szparkę. Zagłębiał się w niej, aż poczuła gęste włosy rosnące wokół kutasa, drażniące jej pośladki.

    W głowie Kaśki kłębiły się setki różnych myśli, ale wkrótce wybiła się spośród nich jedna. To wszystko musi być głupim żartem Bociana, który świetnie się teraz bawi. Odprężyła się i poczuła jak twardy i gorący kutas, mocno penetruje jej cipkę, nabiera rozpędu z każdym kolejnym pchnięciem. Jej wnętrze wypełniało się wilgocią ułatwiającą głębszą penetrację. Poruszyła biodrami, by odpowiedzieć na ruchy tego, który ją posiadł. Po chwili poczuła jak w jej wnętrzu, dochodzi do eksplozji, a gorący krem wypełnia jej cipkę. Wbijająca się w nią włócznia poruszyła się jeszcze kilka razy i wycofała się, pozostawiając ją pobudzoną i niezaspokojoną.

    Dotyk obcego ciała zniknął. W pokoju nie słychać było żadnego dźwięku. Potem znów poczuła powiew zimnego powietrza. Chwilę później usłyszała trzykrotny dźwięk małego mosiężnego dzwonka, a po chwili drzwi otworzyły się szeroko i reszta towarzystwa wpadła do pomieszczenia.

    – Wszystko w porządku? – usłyszała głos Bociana. Poczuła, jak chłopak zdejmuje jej opaskę i wyjmuje knebel z ust. Ktoś inny rozwiązywał jej ręce i nogi, a ona uwolniła się szybko. Tomek pomógł jej usiąść i znów zapytał, czy wszystko w porządku.

    – Tak. Chyba tak… – odpowiedziała, uśmiechając się do niego porozumiewawczo, licząc że potwierdzi jej teorię o żarcie. Jedno spojrzenia na łzy w oczach brata i zdała sobie sprawę, że sytuacja musi być dużo poważniejsza, niż zakładała.

    – Co się stało? – zapytał Tomek. – Muszę wiedzieć wszystko, co się wydarzyło… każdy najmniejszy szczegół.

    Najpierw szybko zarysowała podstawowe fakty, a potem z drobnymi szczegółami zaczęła opisywać wszystko, co zapamiętała. Powiewy zimnego powietrza, zimne dłonie, odczucie, kiedy jego kutas wszedł w nią i kiedy doszedł w środku. Podali jej kieliszek wiana i kazali kilkukrotnie opisać całe zajście. Dziewczyny dopytywały ją, jakie to było odczucie. Chcieli wiedzieć, czy był brutalny albo okrutny, a Tomek dopytywał o wszelkie wskazówki, mogące pomóc mu zrozumieć co się wydarzyło. Kaśka nie pamiętała zbyt wielu dodatkowych szczegółów i zrezygnował, zwłaszcza gdy większość ekipy zaczęła łagodzić stres winem. W pomieszczeniu znów pojawił się imprezowy nastrój.

    ***

    Bocian siedział na jednej z kanap i popijał piwo, rozmyślając. Tereska owinęła ręce wokół jego szyi i dmuchała mu w uchu, całując je od czasu do czasu. Zastanawiał się nad tym, czy może nie posiada mocy przyzywania duchów. Całe wydarzenie nie wydawało się odcisnąć wielkiego piętna na Kaśce. Była zachwycona całą uwagą, jaką otrzymywała jako kochanka Szatana. Opowiadała wszystko każdemu, kto tylko chciał ją słuchać. Nagle stała się bardzo ważna, jako jedyna pieprzyła się z diabłem.

    Tomek nie wyglądał na zadowolonego. Jakoś nie mógł zaakceptować wizji nadprzyrodzonego elementu całego wydarzenia. Nie potrafił wyjaśnić jak ktoś, zrobił to, czego byli świadkami, ale był głęboko przekonany, że jego autor był takim samym człowiekiem jak oni. Wiedział jedno – kimkolwiek był tajemniczy „Szatan”, nie był to nikt z ich grupy. Wszyscy byli razem z nim w kuchni. A Kaśka sama nie założyła sobie knebla. W sprawę wmieszał się ktoś spoza grupy.

    Kiedy reszta zaczęła na nowo seksualne gierki i zabawy, starając się zapomnieć o wydarzeniach wieczoru i odreagować tygodnie przymusowej wstrzemięźliwości, on siedział na kanapie i rozmawiał z Krzyśkiem. Nie przeszkadzało mu nawet to, że Tereska siedziała obok i bawiła się jego kutasem.

    – Może masz rację, że to człowiek – powiedział Krzysiek z poważną miną. – Mimo wszystko wolałbym nie  ryzykować.

    – Och nie martw się tym. Nie zamierzam robić nic, aby ugasić piekielne ognie, dopóki nie dowiem się, co tu się dzieje. Mam zamiar sprawdzić każdy możliwy trop i znaleźć naszego „Szatana”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czekam na wasze opinie 🙂

  • Bez tytulu (I-II)

    “Jak do tego doszło?”, zastanawiałem się liżąc wyprężoną, grubą pałę od nasady po wędzidełko, co rusz pieczołowicie wylizując koniuszkiem języka krople wypływające z cewki. Wtuliłem ośliniony trzon w prawy policzek. Przytrzymując go obiema dłońmi, jeździłem nim po swojej twarzy i otwartych ustach.

    – Mpmff… – zaciągałem się intensywnym zapachem nabrzmiałego fiuta i lekko spoconego krocza.

    – Spójrz na mnie. – Moim oczom ukazał się umięśniony brzuch gęsto porośnięty włosami, które przerzedzały się i zanikały na wysportowanej klatce piersiowej. – Uwielbiam ten głód w Twoich oczach. – Jedną ręką wykręcił moją głowę, odchylając ją nieznacznie do tyłu. – Otwórz ładnie usta. – Zrobiłem, jak poprosił i otrzymałem nagrodę. Jego mięsisty język zawładnął moimi ustami. Po kilku minutach zaczęliśmy tracić oddech. Przerwał to szaleństwo opierając się swoim czołem o moje. Oboje sapaliśmy. Poklepał mnie otwartą dłonią i naprowadził swojego kutasa na mój język. Wiedziałem, patrząc w jego oczy, że teraz on przejął kontrolę, a ja jedynie mogłem rozluźnić gardło. Pierwsze wejście zawsze jest delikatne, ale do samego końca. Gdy językiem dotykam jego moszny, czuję, jak żołędzią jeździ po moich migdałkach i chwilę później rozpycha się w moim gardle.

    – Zaczerpnij trochę powietrza, Młody – powiedział po kilku minutach nieprzerwanego maltretowania moich ust twardym kutasem. Łapałem hausty powietrza, niczym podtapiany. Odsunąłem załzawioną twarz od ociekającego śliną i sokami fiuta. Bez chwili zastanowienia wróciłem do połykania kutasa. Samemu systematycznie nabijając się na sztywny pal. Przytrzymywałem go językiem przyklejonego do podniebienia, aby wsunąć go najgłębiej, jak mogę. Po drodze taranowałem swoje migdałki. Rozluźniłem się dopiero wbijając go w tylną ścianę gardła. Po czym na powrót oplatałem językiem przesuwając ustami w górę. Co jakiś czas zwalniałem tempo, aby wypuścić go na chwilę z ust i przelizać po całej długości. Miałem wtedy możliwość, żeby wklepać go w swoje usta i policzki, a przy okazji zaczerpnąć powietrza.

    – Ku.. rwa. Nigdy mi się to nie znudzi. – Jego sapanie i drgające mięśnie utwierdzały mnie w przekonaniu, że mówi prawdę. “Ile to już minęło?”, pomyślałem znowu wsuwając twarz w jego podbrzusze i chowając nos we włosach łonowych. W tym momencie zarzucił swoją nogę na moje plecy trzymając mnie łydką i dłońmi w żelaznym uścisku. Wdychałem w nozdrza zapach potu po niedawnej, nocnej podróży pociągiem.

    – Nghk… nnghk… – Krztusząc się zaciskałem mięśnie na kutasie, doprowadzając go do jeszcze większej ekscytacji i poluzowania chwytu. Tym razem zatrzymałem w ustach główkę, naprzemiennie miętosząc językiem napletek i uciskając wargami żołądź zasysając ją w ustach. Teraz mogłem się nad nim poznęcać, wiedząc, że zostanie mi to w pełni wybaczone. Ba! Zapewne otrzymam jeszcze nagrodę.

    – Oczy Ci błyszczą, mały sukinsynie. – Poklepał mnie po policzku.

    – Mhm… mff… mrr… – Wydałem z siebie zduszony pomruk i po chwili całkowicie opuścił moje usta.

    – Waah… Zdejmuj te szorty. – Ponaglił mnie machając dłonią.

    – Ha… ha… – Z trudem zsuwałem spodenki próbując uspokoić oddech. Byłem twardy, jak skała. Penis wyskoczył mi z szortów i od razu w całości objęły go jego usta. Nie sprawiało mu to większych problemów, ponieważ mój był smuklejszy i zdecydowanie łatwiejszy do połknięcia. Gdy go wyjął, ślina zmieszana ze śluzem łączyła się z jego wargami.

    – Taki, jak zapamiętałem. – stwierdził z tym diabelskim błyskiem w oku – Ciekawe, czy z tyłu jesteś tak samo ciasny i ciepły, jak ostatnio?

    Złapał między swoje palce ściekające mu z kutasa gęste krople śluzu i rozsmarował po mojej dziurze.

    – Wypnij się. Chcę ją najpierw odpowiednio przywitać. – Kierowany gestem jego dłoni wykonałem polecenie. Leżąc na podłodze wdychałem zapach jego przepoconych sneakersów zmieszany z dawno nieodkurzonym dywanem. – Mmhm… Grzeczna suka! – pochwała została zaakcentowana siarczystym uderzeniem w pośladek. Jestem pewien, że moje jęknięcia i następne klapsy, których echa odbijały się w mieszkaniu były słyszalne na klatce schodowej.

    W odpowiedzi uniosłem biodra wyżej, wypinając się na tyle mocno, że moje lędźwie były praktycznie prostopadle do podłogi. A przynajmniej miałem takie wrażenie.

    Jego jęzor zaczął lizać mnie po szparze i rozchylał moje wrota, szykując je na wejście tarana, którego ściskałem teraz w dłoni. Co jakiś czas chwytałem jego opuchnięte kule i masowałem je między palcami.

    – Idealna! – jego głos przypominał teraz zachwyt nabuzowanego hormonami nastolatka – Jak ja się za nią stęskniłem.

    – W takim razie przestań tracić czas! – skwitowałem – Ja tutaj też tęskniłem… – Odwróciłem głowę w jego stronę – …i byłem cholernie grzeczną sukąąą! Gaah… Aaah… Argh… – Nie dał mi skończyć. Po prostu wbił się we mnie zatrzymując się na moich pośladkach, niczym na poduszkach powietrznych. Oba zostały zgniecione przez jego podbrzusze i podciągnięte do góry. Miałem wrażenie, że gdyby nie jego palce wbijające się w moją talię i dłonie podtrzymujące mnie w dogodnej dla niego pozycji, to to hamowanie skończyłoby się z moją głową pod stołem albo na szafie.

    Wyciągnął swojego kutasa prawie w całości i ponownie wbił się z całą siłą w moją dziurę. “Jak ja cholernie tęskniłem za tym kawałem mięcha”, czułem, jak moja pizda ulega pod naporem jego oręża. Po kilku wolnych ruchach zaczęła się jazda. Narzucił szybsze tempo. Od ścian odbijały się tylko odgłosy moich pośladków, podbijanych przez jego biodra. Dodatkowo można było usłyszeć klekot jego jaj zmieszany z jego sapaniem i moimi niewyartykułowanymi jękami. “Skąd on ma tyle siły?”, myślałem.

    Wyginał moje plecy w łuk, trzymając za włosy albo lekko podduszając. Już dawno zapomniałem, że gdzieś tam, na początku czułem ból związany z jego impertynenckim wejściem. Dawał mi taką rozkosz, że ledwo utrzymywałem się na rękach.

    – O’żesz, ku… rw… aaa… Lecę! – Wbił się we mnie przylegając do moich pleców. Jego dłoń podtrzymywała mnie za podbrzusze, ale straciłem równowagę w momencie, gdy zalewał mi pizdę. Jego kutas wysunął się z mojej dziury, a strugi spermy trafiły na plecy i pośladki. Dysząc z twarzą przy jego soksach, czułem, jak pochyla się nade mną. – Wypnij ponownie to śliczne, ciasne dupsko, bo jeszcze nie skończyłem. – Posłusznie podciągnąłem kolana pod brodę wysuwając cipę do ponownego jebania. Jego stopa wgniotła moją twarz mocniej w dywan. Po chwili znów byłem w raju, gdy urabiał moją pizdę, jak śmietanę na masło…

    . . .

    Leżałem wycieńczony na kanapie. On odpalił papierosa. Normalnie bym go za to zgonił, ale nie tym razem. Sam miałem ochotę.

    – Podasz mi jedną? – zapytałem przysuwając do siebie szklankę z wodą.

    – Częstuj się, Młody. Grzecznym sukom się należy. – Jego dłonie pieściły mi pośladki.

    Odpaliłem fajkę i westchnąłem. Osiedle budziło się do życia. Na potwierdzenie tego zaczęły dzwonić przeklęte budziki sąsiadów. Wybiła 07:00 we Wrocławiu. Czas na kawę, prysznic i wygonienie tego jebaki z powrotem do Warszawy.

    Prawie się zadławiłem wciągając dym z papierosa, bo skurwiel musiał wcisnąć swoje palce w moją rozjechaną pizdę.

    – Pogięło Cię!

    – Wyluzuj. – Uśmiechnął się figlarnie, nie przejmując się moimi stęknięciami. “Skurwysyn!”, myślałem. Jego kciuk z palcem wskazującym badały szkody poczynione mojej napuchniętej dziurze. Ponownie się zaciągnąłem wykrzywiając po chwili twarz w grymasie bólu i podniecenia.

    – To co? – zapytał, ale wiedziałem, że nie oczekuje odpowiedzi. Zwłaszcza, że jego palce ubijały wewnątrz wcześniejsz pozostawiony ładunek.

    – O której masz odja…aaa…zd? – westchnąłem.

    – Nie martw się. Mam jeszcze dwie godziny do odjazdu… – Mój kutas zaczął reagować na ten powolny masaż prostaty i wracał do życia, ponownie się śliniąc. Jego też nie zwlekał, bo już od kilku chwil wbijał mi się w podbrzusze. – …więc spokojnie uda mi się zalać Ci dupę jeszcze raz. – Zwinnym ruchem zawisnął nade mną i zgasił fajkę w mojej szklance z wodą. – Minimum raz! – zaśmiał się i z impentem wsunął się w moje cipsko, aż wykręciłem palce stóp w drugą stronę.

    – Fuuu…ck! – krzyknąłem. “Wszystkie plany poszły się jebać!”, pomyślałem – Szlak! Niech Ci będzie. – Uniosłem lekko biodra przyklejając pośladki do jego łona. – Mam nadzieję, że wiesz na co się piszesz, skoro już mnie sprowokowałeś! – wycedziłem przez zęby ponownie kołysząc biodrami i zatapiając jego rozpalony młot w swoją wyrobioną pizdę.

    “Nie ma to, jak rozpocząć weekend.”, zamknąłem oczy, słysząc za sobą świszczący oddech. Tym razem, to jego jęki rozbrzmiewały w mieszkaniu. “Chwilo trwaj wiecznie, proszę!”, uśmiechając się do siebie ścisnąłem ściany odbytnicy wydobywając z niego kolejne jęknięcie.

    *** *** *** *** *** *** *** ***

    *** *** *** *** *** *** *** ***

    Kiedy to się zaczęło? Ostatnio częściej wracałem myślami do początku naszej znajomości. Chyba zmiękłem, pomyślałem wypuszczając z ust smugę dymu.

    Wzrokiem błądziłem po tych słodkich, niczym jesienne jabłka pośladkach. Zniknęły już z nich karminowe ślady po wczorajszych uderzeniach moich dłoni i bioder. Mimo tego, w głowie wciąż mogłem wyraźnie przywołać obraz mojego fiuta na tle tych nieprzyzwoitych, zarumienionych wypukłości.

    Nikt tak na mnie nie działał, jak on.

    W dodatku od początku była między nami chemia. W seksie rozumieliśmy się bez słów. Byliśmy całkowicie dopasowani.

    Gdy ściskałem jego pośladki i jeździłem swoim penisem w szczelinie między nimi, to wyczuwałem, że usztywnia swoje biodra, wygięte i wypięte, jak najmocniej w moją stronę. Dawało mi to dziką satysfakcję. Jego uległość i ta przepełniona oczekiwaniem z jego strony chwila. Delikatny napór siły w moją stronę, na tyle stanowczy, abym go poczuł na swoim członku, ale jednocześnie nie ingerujący w moje ruchy, gdy ślizgałem się na własnej ślinie i sokach. Wszechogarniające pragnienie wślizgnięcia się w niego, jak najszybciej. Na chwilę przed, dwa lub trzy razy klepałem jego nieznacznie rozchylający się i zamykający otwór. Niczym zapraszające mnie lubieżne mrugnięcia. W pokoju rozchodziły się mokre dźwięki odbijającego się kutasa. Przypominały wyuzdane mlaśnięcia. Cienkie, rwące się nicie preejakulatu łączyły mojego twardego, grubego, z dziko pulsującą żyłą fiuta i jego bezwłosą, różową, wciąż młodzieńczą pizdę.

    Wejście w niego zawsze było ekscytujące. Jak skok na bungee. Nurkowałem w ciepłą, wilgotną otchłań i jednocześnie słyszałem, jak on wciąga ze świstem powietrze i wzdycha. Zapewne trochę z bólu, który przynosił mu perfidną przyjemność, a trochę z zaskoczenia, jakby nie był na to przygotowany. Bywały chwile, w których miałem wrażenie, że nie jest do tego przyzwyczajony. Jakby notorycznie przeżywał ze mną swój pierwszy raz. Mimo, że już tyle razy wchodziłem w niego, jak rozgrzany nóż w masło.

    Nie ukrywam, że czasami zdarzyło mi się zlać w jego dziurę zaraz po wejściu. Dosłownie zanurzałem się na całą długość penisa i sztywniałem wgniatając go najmocniej, jak się dało w materiał albo przestrzeń znajdującą się pod nim lub przed nim. W materac łóżka jego rodziców, w kanapę loży dyskotekowej, w dywan na podłodze mieszkania mojej siostry, w posadzkę w piwnicy wspólnego znajomego, w wiosenną trawę na działce jego ciotki, w śliski materiał śpiwora na grupowym biwaku, w jesienne liście podczas spaceru po Parku Szczytnickim, w piaszczystą plażę na naszych wakacjach, w słomę na roli mojego wuja albo po prostu nabijając w powietrzu niezliczoną ilość razy.

    Potem przez moment widziałem gwiazdy. Ślepłem, zaciskając powieki i zgrzytając zębami, aby nieznacznie powstrzymać wydobywający się gardłowy jęk, który zmieniał się w zwierzęcy charkot. Drżałem, a jednocześnie obficie zalewałem jego dupę, tworząc z niej basen wypełniony po brzegi moją spermą.

    Często porównywał to do taranowania drzwi, bo przy grubości mojego fiuta zawsze odczuwał dyskomfort. Przynajmniej na początku. Nigdy jednak nie powiedział “nie”, wręcz przeciwnie miałem wrażenie, że go to jeszcze bardziej nakręca, że pragnie tego intensywniej niż ja. Później, gdy już mój pierwszy, kurewsko silny orgazm mijał, to on przejmował prowadzenie. Wciągałem nosem zapach jego włosów, muskałem go ustami po skórze szyi. Upajałem się jego ciałem i zachwycałem zaistniałą sytuacją.

    Tym, jak uporczywie i zażarcie nabija się na mnie. Sapiąc z każdym pokonanym centymetrem, ale nie poddając się.

    Tym, jak żarliwie przytula swoje gładkie pośladki do moich włosów łonowych. Niekiedy, ostrzyżone, musiały kłuć go, jak igiełki kaktusa, bo wiercił wtedy swoim tyłkiem, jakby szukał idealnej, najmniej dokuczliwej pozycji.

    Tym, jak głęboko wciska w siebie mojego penisa. Czułem, jakbym główką przeciskał się przez jakąś wewnętrzną obręcz. Potem kwilił i skomlał, prosząc mnie raz po raz, abym się poruszył, abym go wziął, jak zechcę, ale żebym przestał już zwlekać. Nie potrafiłem mu odmówić. Nawet gdybym potrafił, to wiedziałem, że nie chcę.

    Były też sytuacje, gdy po pierwszym zbliżeniu wychodziłem z niego, a on zwieraczami, z wyczuciem, wręcz pieszczotliwie ściskał mi odsłoniętą żołądź. Drażnił wrażliwą, odsłoniętą skórę doprowadzając mnie tym na skraj wytrzymałości. Kutas zaczynał mi samoistnie podrygiwać i zachlapywałem jego pośladki białym klejem. W lekko rozwartym oczku tworzyło się białe jezioro, które potem przecierałem swoim językiem. Dokładnie wylizując, zasysając zwieracze i podgryzając wnętrze lub dolne partie pośladków.

    Potem obejmowałem je oburącz. Ściskałem i z impetem rozcierałem swoim grubym wałem. Wyginał się i jęczał, gdy rozciągałem jego ciasną szparkę, aż poddawał się moim działaniom. Ostatecznie ulegał mi, jak plastelina w rękach dziecka. Mogłem z nim zrobić wszystko, a on tylko mruczał i bezgłośnie stękał przy gwałtowniejszych pchnięciach. Bez przerwy, nieustannie, coraz bardziej wyraziście.

    Wypuściłem z ust kolejne pasmo mleczno-siwego dymu. Młody poruszył się pod prześcieradłem. W taką pogodę, jak w dzisiaj nigdy nie spał pod czymś grubszym niż poszwa na kołdrę. Leżał na boku, odwrócony plecami do mnie. Biały materiał miał owinięty wokół ud i podbrzusza, przez co cała reszta była wystawiona na widok publiczny. Mogłem swobodnie podziwiać skutki naszej namiętności, obraz mojej żądzy i drapieżności.

    Czerwone usta, wciąż opuchnięte od wczorajszych pocałunków i ugryzień. Ciemno-różowe, twarde od porannego chłodu sutki. Nad lewym dostrzec można ślad moich zębów. Jędrna, gładka skóra. Delikatnie opalona, ale wciąż jaśniejsza niż moja.

    W różnych miejscach, jak namalowane błyszczały śliwkowe plamy. Niczym ścieżka stworzona przez moje nadgorliwe usta. Jasnobrązowe, gdzieniegdzie słomiane włosy, którymi był oprószony w strategicznych miejscach. W tym również na pośladkach. Miękki, ledwo widoczny meszek. W porannym słońcu przypominały mi soczystą brzoskwinię, z małym pieprzykiem pod prawym pośladkiem.

    Powinienem przestać. Inaczej się nie powstrzymam przed maltretowaniem go jeszcze przed odjazdem. Nawet pomimo, że spędziliśmy wczoraj cały dzień nago, spleceni w objęciach lub odsunięci od siebie na wyciągnięcie ręki, ale wciąż połączeni w rozkosznym uniesieniu.

    Wczorajsze dwie godziny do odjazdu zmieniły się w odwołanie i przesunięcie biletu na najwcześniejszy poranny kurs oraz wybraniem dnia wolnego na żądanie przez Młodego.

    Zaśmiałem się do siebie, gdy w myślach pojawiła mi się scena, jak dzwonił do pracy powstrzymując się przed jęczeniem, bo nie przestawałem go jebać. Nawet postarałem się, aby nie miał, jak uciec w momencie uderzenia w jego ściśniętą prostatę. Powiedzmy, że byłem okrutny, ale równocześnie okazałem miłosierdzie. W końcu doprowadziłem go do orgazmu jedynie wbijając się prosto w najbardziej wrażliwy punkt. Nie powiem, że nie odpłacił mi pięknym za nadobne. Potrafił się zrewanżować. Praktycznie wyssał ze mnie wszystko, co najlepsze. Jednocześnie masując i uciskając naładowane, ściągnięte do góry jądra. Czułem się, jakby uszło ze mnie życie i po sekundzie narodził się na nowo.

    Nie wiem, kiedy się tego nauczył. Gdy pierwszy raz się spotkaliśmy był bardziej nieśmiały. Szczególnie w życiu codziennym. W seksie okazał się żywiołowy, jak nikt inny. Zachłanny, łapczywy, spragniony. Pomyślałby kto, że z wiekiem przestanie taki być.

    Jak dziś pamiętam ten dzień, w którym kazałem jego kuzynowi przyjść razem z nim. Zawrócił mi wtedy w głowie. Lekko rozchylone usta, zgrabny, symetryczny nos, zielone oczy. Nie mogłem nasycić oczu. Wodziłem po nim wzrokiem, aż się speszył i zaczerwienił. Co było trochę paradoksalne, bo otaksował mnie, tak samo, jak ja jego. Gdy się czerwienił i spuszczał wzrok, to niby przypadkiem zatrzymał się na moim wypchanym kroczu. Oczywiście, po tej całej obczajce było wiadomo, że…

    – Co tu jeszcze robisz? – Pytanie Młodego wyrwało mnie z rozmyślań. Jego głos brzmiał, jakby połknął potłuczone szkło. Chyba faktycznie przesadziliśmy, pomyślałem gasząc fajkę w szklance. Powinienem przestać palić albo kupić po kryjomu popielniczkę.

    – Za niedługo się zbieram – odpowiedziałem – jakoś nie mogę się zebrać – dodałem sięgając po butelkę Perlage spod łóżka. – Masz, napij się.

    – Dzięki. – Odwrócił się i zabrał ode mnie szklaną butelkę. Po chwili już przytulał się do mojego boku. Jego oddech łaskotał mi skórę. Pocałował mnie jeszcze pod żebrami obejmując w pasie. Przy okazji niefortunnie zahaczając o nabrzmiałego kutasa.

    – Chyba żartujesz? – Usłyszałem w jego głosie zdziwienie zmieszane z rozbawieniem. – Nigdy nie masz dość, co? – Jakby dla pewności przejechał dłonią po całej długości, aż syknąłem z nadmiaru wrażeń.

    – Proszę, przestań – jęknąłem, gdy pełną dłonią objął śliniącą się główkę.

    – Jak chcesz. – Rozprowadził cały śluz wzdłuż pulsującej żyły, a potem wytarł resztki w moje łono. – Jest sobota – cicho zamruczał wprost w moją kość biodrową i zaraz dodał: – Nie, żebym cię namawiał, ale możesz zostać. – Jego usta zaczęły całować moją skórę. – Oczywiście, jeśli chcesz.

    – Nie wytrzymam! – wycedziłem przez zęby czując na skórze, jak Młody uśmiecha się do siebie. – Zostanę, a… ugh… – Mój kutas już znikał w jego rozgrzanych ustach. – Zwolnij, ja… – Spuszczałem się głęboko w jego gardle. Masował mi żołądź przełykiem równocześnie połykając cały ładunek, a za chwilę oblizywał go całego błyszczącego od śliny i resztek nasienia.

    Najbardziej lubiłem obserwować, jak zamykał oczy i z uśmiechem na twarzy ocierał się o mój sprzęt. Zaczepiając o wargi, przykładając do policzka i wąchając każdy centymetr mojej pały.

    W ślad za nosem sunął jego wilgotny, różowy język…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    YGray
  • Na dzikiej plazy

    Adam i Julia dotarli do celu swojej podróży.
        – Ale tu pięknie! – krzyknęła wchodząc na dziką plażę.
        Jeziorko, nad które właśnie przybyli, było miejscem często przez nich odwiedzanym, szczególnie gdy przychodziło lato. Było ono dosyć niedaleko, bo pół godziny marszu od ich domu. Na dodatek nie było to miejsce upodobane przez innych ludzi, dzięki czemu nigdy nie było nad nim wielkiego tłumu.
        Julia położyła swoje rzeczy na piasku, po czym ściągnęła przez głowę swoją krótką sukienkę. Oczom Adama ukazał się jej czerwony dwuczęściowy strój kąpielowy.
        – Wyglądasz sexy – powiedział Adam.
        – Dziękuję, braciszku – odparła zarumieniona Julia i wbiegła do wody.
        Adam miał 17 lat i był wysokim, dobrze zbudowanym brunetem, a Julia była młodsza od niego o dwa lata i była drobną brunetką o wysportowanej figurze. Adam i Julia jako rodzeństwo mieli ze sobą bardzo dobry kontakt i często dzielili się swoimi tajemnicami. Szczególnie często rozmawiali o swoich doświadczeniach intymnych. Obydwoje mieli już trochę doświadczenia w ‘tych’ sprawach. Każde z nich już miało wcześniej kilku partnerów.
        Chłopak zdjął t-shirtkę i spodenki, po czym wszedł w samych kąpielówkach do wody. Podpłynął do siostry i chlapnął na nią wodą kilka razy. Julia zaśmiała się głośno, po czym ona również chlapnęła na Adama. Droczyli się tak jeszcze przez chwilę, gdy Julia nagle wskazując palcem, rzekła:
        – Jest i ona!
        W oddali, szła plażą wysoka blondynka. Adam domyślił się, że jest to koleżanka jego siostry, o której to wspomniała, gdy jechali na plażę. Po chwili, gdy była mógł się przyjrzeć dziewczynie dokładniej. Długie kręcone blond włosy, na sobie miała białą sukienkę i duży kapelusz, a na jej nosie znajdowały się okulary przeciwsłoneczne. Najbardziej uwagę Adama skupiły długie, ponętne nogi oraz usta pomalowane szminką na czerwono.
        Julia wybiegła szybko z wody, a Adam za nią. Gdy byli już przy blondwłosej dziewczynie, Julia rzekła:
        – Adam, to jest Jagoda.
        – Miło ciebie poznać, Adam – uścisnęła rękę z chłopakiem. – Dużo o tobie słyszałam.
        – A co na przykład? – spytał się zarumieniony.
        – Na przykład Julka mówiła mi, że jesteś przystojny. I faktycznie, miała rację – obydwie dziewczyny roześmiały się.
        Jagoda dalej rozmawiała z Adamem, podczas gdy Julia wyciągnęła ze swojej torby portfel i zarzuciła na siebie sukienkę.
        – Pójdę i kupię coś do picia – powiedziała. – Tam niedaleko jest sklep.
        – Dobra, uważaj na siebie siostrzyczko – zaśmiał się Adam.
        Po chwili zostali sami.
        – Jaki masz sześciopak – dotknęła klaty Adama Jagoda. – Chodzisz pewnie na siłownię?
        – Mhm – mruknął.
        Jagoda postawiła nogę do przodu i nagle upadła na piasek, sycząc z bólu.
        – Co się stało? – klęknął Adam przy Jagodzie.
        – Skurcz mi wszedł – syknęła. – O tu! – wskazała swoją łydkę.
        – Daj, rozmasuję tobie
        Adam objął dłońmi jej łydkę i zaczął ją masować. Ból zaczął ustępować i Jagoda poczęła ulgę, ale jednocześnie nie wiadomo dlaczego poczuła mrowienie w swoim intymnym miejscu. Nie zastanawiała się długo. Wiedziała, co chce teraz zrobić.
        – O, dzięki, już lepiej. Możesz trochę wyżej, za kolanem…
        Adam przeniósł tam swoje dłonie, nie przestając masować. Jej piękne, gładkie nogi, dotyk delikatnej skóry dziewczyny sprawiał, że przez głowę przebiegły mu różne fantazje, które jednak odrzucił. W końcu to koleżanka jego siostry.
        Tymczasem Jagoda złapała Adam za jego dłonie i pociągnęła za nie wyżej pod materiał sukienki.
        – Co ty robisz? – nerwowo krzyknął Adam.
        – Musisz mnie porządnie wymasować – westchnęła. – Wymasuj mi ją… cipę.
        Adam wtedy puścił wszelkie hamulce. Uznał, że mają wystarczająco dużo czasu zanim wróci jego siostra. Zadarł sukienkę do góry. Zdjął czarne figi i ujrzał cipkę porośniętą gęstym gąszczem włosów. Zaczął ją gładzić i masować. Jagoda westchnęła głośno i jęknęła. Potem chłopak włożył jej kilka palców do środka. Dziewczyna jęknęła głośno. Adam wtedy przestał ją robić jej palcówkę i wstał. Ściągnął majtki i wypuścił swojego kutasa.
        – O kurwa – jęknęła. – Jaki duży!
        – Weź go do buzi – odparł Adam.
        Jagoda objęła trzon w swoje dłonie, po czym wzięła go do ust. Adam westchnął głęboko. Nagle złapał ją za jej blond włosy i zaczął ją ruchać w gardło. Po chwili wyciągnął penisa z jej ust i powiedział:
        – Wypnij się.
        Uklękła i wypięła pupę. Była dosyć nieduża, ale przy tym jej pośladki były jędrne. Adam klęknął za nią i przystawił swojego kutasa do jej mokrej szparki, po czym pchnął. Wszedł w nią jak w masło. Czuł jej ciasnotę każdym centymetrem swojego penisa. Ona tymczasem jęknęła głośno.
        – O kurwa, o tak! Bierz mnie!
        Adam zaczął ją posuwać. Trzymał ją za jej chude, kościste biodra. Zwiększał z każdą chwilą tempo i głębokość penetracji. Po chwili wbijał się w nią aż po jaja. Jagoda wiła się pod nim. Nie była dziewicą, ale nigdy nie przeżyła takiej rozkoszy jak z Adamem. Chłopak nagle sprzedał jej siarczystego klapsa. Krzyknęła głośno. Czuła, że zbliża się ten moment.
        – A, zaraz dojdę! – jęknęła.
        – Dajesz mała – wysapał.
        Poczuł nagle na swoim kutasie skurcze jej pochwy. Jagoda krzyknęła głośno i padła bezwładnie głową na piasek, oddychając ciężko. Tymczasem Adam posuwał ją jak najszybciej to było możliwe.
        – Tylko nie dojdź we mnie – rzuciła. – Mam płodne.
        Adam posuwał ją, klaskając swoim podbrzuszem o jej tyłek, gdy nagle poczuł że zaraz dojdzie. Wysunął kutasa i nim kilka razy potarł go swoją dłonią, po czym spuścił się na piasek.
        Kiedy już obydwoje ochłonęli i ubrali się, Jagoda podeszła do Adama i pocałowała go w usta. Chłopak odwzajemnił pocałunek.
        – Musimy to kiedyś powtórzyć – powiedziała, wpatrując mu się w oczy.
        – O, tak – odpowiedział Adam z uśmiechem.
        W oddali pojawiła się wreszcie Julia.
        – Wybaczcie, ale straszna kolejka była w tym sklepie – roześmiała się.
        Zauważyła w tym momencie w kąciku ust swojego brata kawałek czerwonej jaskrawej szminki. Wiedziała świetnie co jej przyjaciółka i jej brat robili. Zresztą po to specjalnie poszła do sklepu. I jej plan spełnił się. Odtąd kutas Adama często gościł w Jagodzie, aż w końcu pewnego dnia związali się, już nie tylko seksualnie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Francis K

    Wszelkie opinie – pozytywne, ale i krytyczne – mile widziane 🙂

  • Po raz pierwszy za kase

    Po ukończeniu 18 lat, zacząłem biegać. Bardzo lubiłem aktywnie spędzać czas. Najwcześniej biegałem po lesie. Po kilku biegach, chciałem to urozmaicić. Przed każdym biegiem wkładałem sobie zatyczkę w pupę. Podczas biegania dawała duże podniecenie, dlatego nie raz robiłem sobie przerwę, by zwalić sobie kutasa. Bardzo mnie to podniecało. Biegałem już tak 3 miesiące.

    To była sobota rano. Standardowo zatyczka w dupę i w las. Stanąłem przy drzewie, wyciągnąłem kutasa i zacząłem się nim bawić. Po 4 minutach, gdy już szczytowałem, poczułem rękę na ramieniu.

    – Co ty tu robisz? – powiedział.

    Obróciłem się w jego stronę z kutasem w ręce. Wtedy nastąpił szczyt. Był to miejscowy leśniczy, a ja spuściłem się na jego oczach i to jeszcze na jego ubranie.

    – Ty mały gnoju, zabaw w lesie się zachciało. Teraz to wyczyść. – rozkazał.

    Byłem przestraszony i w szoku i zamiast wziąć chusteczkę, zacząłem zlizywać moją spermę z jego munduru. Wziął mnie za szyję i przycisnął do drzewa.

    – Co ty robisz? Lubisz spermę cwelu? To dostaniesz więcej. – groźnie powiedział.

    – Przepraszam, już sobie idę. – odpowiedziałem.

    – Teraz suko? Teraz masz coś do ojebania. – odparł i wyciągnął swojego kutasa.

    Był on znacznie wyższy ode mnie i grubszy. Nie był to typ misia ale brzuszek delikatny miał. Wiedziałem, że jest silniejszy. Chwycił moją rękę i położył na twojego kutasa. Był nieogolony, za to dość duży po ok.20 cm i był bardzo gruby.

    – No dalej cwelu na kolana! – rozkazał.

    Uklęknąłem przed nim. Od razu chwycił mnie za głowę i wpakował całego kutasa. Ruchał moją buzię ok.10min, cały czas dominując, nie dając chwili wytchnienia, co chwilę policzkując mnie. W końcu doszedł. Zalał moją buźkę. Nie pozwolił nic wypluć więc całość połknąłem.

    – Dobra cwelu, teraz możesz iść. Ale mam propozycję. Chcesz zarobić hajs wpadnij jutro do mnie o 18, zobaczymy co ta dupka potrafi. – rzekł.

    Mówiąc to klepnął mnie w dupę i poszedł. Byłem przestraszony i szybko pobiegłem do domu. Jednak cały czas myślałem nad jego ofertą. Miałem co dopiero 18 lat, szkoła, bez roboty, przydało by się trochę siana. Długo nad tym myślałem, jednak zdecydowałem, że pójdę, a najwyżej zrezygnuje.

    O 18 zapukałem do jego drzwi.

    – Wiedziałem suko, że przyjdziesz. – powiedział na powitanie.

    – Jestem ale nie powiedziałem czy zostanę. – odparłem.

    – Mo proszę cwel się stawia. Co chcesz wiedzieć? – zapytał.

    – Jaka będzie moja rola i ile dostane? – odrzekłem.

    – Umówmy się tak, jeśli wytrzymasz do 24 dam ci 500 zł za każdą godzinę, ale będziesz moją prywatną suką, która niczego mi nie odmówi. – powiedział.

    Trochę mnie to przerażało, ale ostatnio krucho u mnie z kasą. Przecież i tak przez 6 godzin nie będzie mnie jebał, bo i tak nie da rady pomyślałem.

    – Zgoda. – odpowiedziałem.

    – 1 zadanie. Leć do łazienki po maszynkę. Ogolisz mi jaja i fiuta przed ruchaniem ciebie.

    Uff nic trudnego pomyślałem. Pobiegłem do łazienki i wróciłem z maszynką. Rozebrałem mojego Pana i uklęknąłem przed jego fiutem.

    – Rozbierz się najpierw. Chce ci się pić? – zapytał.

    – Chętnie się napoje. – odpowiedziałem i ściągnąłem z siebie ubrania.

    – To otwieraj ryj, a pamiętaj jak wyplujesz.

    Nie wiedziałem o co chodzi, więc otwarłem moją buzię. Wtedy on wpakował mi swojego fiuta i zaczął sikać prosto do mojego gardła. Chciałem jak najszybciej odskoczyć, jednak on trzymał mocno moją głowę. Nic nie mogłem zrobić, tylko przełykać jego ciepły mocz. Kiedy skończył dostałem mocnego liścia.

    – Co ty sobie cwelu myślałeś, że ci odpuszczę? Teraz możesz Pana ogolić.

    Byłem zniesmaczony. Ogoliłem dokładnie jego jajka i kutasa.

    – Dupę też Panie? – zapytałem – bo tak kazał mi się do siebie zwracać.

    – A co wyglądam na takie cwela jak ty? Wypinaj się. – rozkazał.

    Wypiąłem się do niego w pozycji na pieska. Moją pupa była idealnie ogolona, co bardzo mu się podobało.

    – Zostań tak. Zaraz przyjdę. – powiedział.

    Po chwili wrócił z wielką czarną torbą. Położył ją przede mną i rozpiął. Była to torba pełna zabawek erotycznych. Wyciągnął knebel wraz z obrożą i smyczą i założył mi na twarz. Następnie wyjął 6 sztucznych kutasów. Wszystkie w innym rozmiarze, ale wszystkie były bardzo duże. Zaszedł mnie od tyłu i usiadł. Wziął pierwsze dildo do ręki i energicznych ruchem chciał dostawcy się wewnątrz mnie. Chciałem zacząć wyć z bólu jednak knebel mi na to nie pozwolić. Zacząłem mocno sapać. Wszedł w moją delikatną i ciasną dziurę, od razu, bez oliwki. Bardzo mnie bolało, jednak on nie przestawał. Bawił się tak moją dziurą ok. 30 minut, co chwilę zwiększając dilda. Największe zostawił w środku i powiedział:

    – Chodź cwelu nagrodę dostaniesz.

    Pociągnął za smycz. Musiałem iść jak pies za nim. Doszliśmy do jego sypialni otworzył szufladę i zapakował mi do buzi gacie.

    – A teraz masz je wyprać. – rozkazał.

    Były okropne. Było czuć że są stare, a właściciel wiele razy się w nie spuścił. Po 10 minutach żucia pozwolił mi je wypluć.

    – Teraz mi wyczyścisz stopy.

    Usiadł na łóżku i poprzez smycz przyciągnął mnie do siebie. Na co dzień chodzi on w wysokich butach, wiadomo jak to leśniczy. Można to było odczuć. Jego stopy były bardzo spocone. Ale nie miałem innego wyjścia. Wyczyściłem jego stopy językiem.

    – Teraz w nagrodę zrób mi loda.

    No w końcu jakieś normalne zadanie. Szybko podniosłem głowę i wpakowałem jego kutasa do buzi. Na spokojnie ojebałem mu pałę tak jak umiem najlepiej, a na końcu połknąłem jego ciepłe nasienie.

    Znowu szarpnął za smycz i zaprowadził do sypialni. Otwarł szufladę i tym razem spakował mi stare, przepocone skarpety. Zeszliśmy do piwnicy.

    – Co będziesz na sucho je prał? Otwieraj ryja.

    I znowu naszczał mi do buzi. Okropny smak sików utrzymywał się na skarpetkach.

    – wskakuj na stół. – rozkazał.

    Związał mi ręce i nogi. A następnie mocno zacisnął sznur na jajach. Zaczął mnie Otto ruchać i bić czym drewnianym. Wyłem z bólu, ale byłem na tyle podniecony, że doszedłem.

    – Co ty kurwo! Tak ci przyjemnie? Teraz będzie kara. – rzekł

    Zacisnął jeszcze bardziej sznur na jajach, które były już fioletowe. Zaczął mnie bić po kutasie. Po 10 minutach chłosty usiadł mi na twarzy i kazał lizać swój zarośnięty odbyt. Nigdy nie lubiłem lizać komuś rowa. Był spocony i bardzo owłosiony. Mój master zaczął cicho jęczeć, co mnie podniecało. Mój kutas po niedawnym wytrysku znów się podnosił, co szybko zauważył mój Pan.

    – Oooo proszę, to też ci się podoba, widzę że nie ma dla ciebie nic co by się nie podniecało.

    Powiedział jeszcze chwilę na mojej twarzy, po czym zszedł i powiedział:

    – Dobra z ciebie suka. Z racji tego że została już nam tylko godzina w nagrodę cię wyrucham.

    Ruchał mnie bardzo ostro, w różnych pozycjach. Był bezlitosny. Nie zważał uwagi na moje głośne jęki. Po 40 minutach doszedł w mojej dziurce. Padnięty położył się obok mnie. Jeszcze nigdy nie bolała mnie tak dupa.

    – Masz tu to na co zasłużyłeś. A teraz bierz ciuchy i możesz wyjść.

    Ciężko mi było chodzić. Moja dupa była bardzo czerwona.

    – Młody! Jak chcesz coś jeszcze zarobić to wpijaj w sobotę. Zabawimy się.

    Powiedział jak już byłem w drzwiach. Odparłem że mogę wpaść….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Malarz
  • Wakacyjna przygoda Kingi

    Powiewał lekki wiaterek, słońce przygrzewało. A w oddali słychać było śmiech rozbawionych, kąpiących się w jeziorze. Jednak tutaj pomiędzy trawami i zasłoniętą drzewami małej zatoczce nie było nikogo.

    Z wody na brzeg wyszła Kinga. Cała naga jak ją pan bóg stworzył. Jej kręcone kasztanowe włosy, teraz proste, spływały mokre po plecach aż po miejsce gdzie zaczynają się dwie piękne półkule, tworząc jędrne pośladki. Dwie duże piersi z sterczącymi w górę z zimna sutkami. Mokre uda i kapiące krople wody z starannie przystrzyżonych włosków łonowych, układających się w kształt trójkąta. Wyszła na brzeg kierując twarz w stronę słońca, ciesząc się ich promieniami.

    To był jej pierwszy dzień wakacji u Ciotki na wsi. Z początku nie chciała zbytnio tutaj przyjeżdżać. Jednak cisza widoki i ten spokój, zaczęły jej się podobać.

    Potrzebowała tego. Nie dawno zerwała toksyczny związek z 4 lata starszym od siebie Sławkiem. Byli razem 2 lata. Niby nie dużo ale dla niej była to trudna decyzja. Bo właściwie wszystko było między nimi ok, ale nie mogła już dłużej tego ciągnąć. Kochała go i w sumie rozumiała jego potrzeby. Jednak sposób w jaki się ich domagał i jak ją przez to traktował nie podobały się jej. Naprawdę starała się jakoś ten brak mu zrekompensować. Często robiła mu ręką, po wielu namowach, zgodziła się zrobić mu ustami. Chociaż z początku miała duże opory. Pozwoliła nawet ocierać się między pośladkami, piersiami, tryskać na twarz. Ale było mu wciąż mało, nie potrafił zrozumieć dlaczego nie chce z nim tego zrobić. Tak właściwie to już była gotowa zrobić ten krok, ale jego podejście i sposób w jaki się domagał zbliżenia. Budował w niej mur nie do przebicia. Czara goryczy i powód dla którego postanowiła  to zakończyć, nastąpił gdy wyskoczył z tekstem.

    – Masz już przecież 17 lat. Wszystkie Twoje koleżanki to już robią.

    – Nie wszystkie a jeśli to możesz iść do nich jak tak chętnie Cię obsłużą.

    – Jak bym chciał bzykać Twoje koleżanki nie był bym z Tobą.

    Wtedy jakby cos w niego wstąpiło, rzucił się na nią, pchając siłą na łózko wykręcił jej ręce i uderzył w twarz.

    -Ty mała dziwko będziesz się ze mną ruchać kiedy zechce, będziesz prosić bym Cię dymał.

    Trzymając ją mocno za dłonie zdarł jej bluzkę rozpiął swe spodnie wsuwając swego penisa w jej usta. Wtedy z rozpaczy czując jego członka w swych ustach ugryzła go. Odskoczył łapiąc się za krocze.

    – Ty mała dziwko zapamiętasz.

    Nie wiadomo jak by się dalej potoczyły wydarzenia gdyby nie wszedł do domu jej brat.  

    Teraz daleko od minionych wydarzeń, przeciągając się schyliła po ręcznik, gdy zauważyła jakiś błysk wprost naprzeciw niej pośród drzew. Zaraz kolejny i kolejny. Szybko przykryła się ręcznikiem, z lasu wyszło dwu chłopaków. Rozpoznała ich. Ciotka opowiadała jej że to niezłe ziółka i by uważać na nich. Przestraszona patrzyła w ich stronę ściskając ręcznik  próbując ukryć swą nagość. Zauważyła że jeden z nich robi jej zdjęcia.

    – Ej po co wam te zdjęcia? – odezwała się mimo strachu, gdy podchodzili do niej

    – Weźcie przestańcie no – powtórzyła.

    – To Ty przyjechałaś do Jantarowej na wakacje? – zapytał starszy wyższy z nich wolnym krokiem zbliżając się do przelęknionej Kingi.

    – Niezła dupa i cycki – wypalił młodszy i niższy Marcin.

    – Podglądaliście mnie? – zapytała mocniej ściskając ręcznik.

    – No jak kąpie się nago trzeba się z tym liczyć – odpowiedział podnosząc jej ciuchy.

    – No ej ale nie wygłupiaj się – Spojrzała błagalnie na stojących przy niej braci.

    – Oddaj mi ciuchy jak wrócę do domu ?

    – Dobra – odezwał się starszy – jak zrobisz nam loda, oddamy ci ciuchy.

    – Że co zrobię? – zapytała wystraszona lekko się trzęsąc.

    – Jak nie to pokażemy fotki twojej ciotce i będziesz miała przejebane wakacje  no i nago do domu wrócisz.

    – No bez jaj pojebało was, przestańcie no.

    Starszy Paweł podszedł do niej bliżej dłonią przesunął po jej mokrych włosach wodząc po rancie ręcznika wzrok wbił w kawałek odsłoniętego cycka który zauważywszy szybko zakryła.

    – To tylko lodzik, i ciuchy są Twoje.

    – No ale no, – zaczęła się jąkać, podnosząc wzrok w górę na wyższego Pawła – ale ze wam obu naraz? – przygryzła wargę a jej wzrok powędrował na ich krocza. Paweł miał krótkie spodenki i było doskonale widać jak jest już podniecony – musi mieć dużego – przemknęło jej przez myśl – nieźle mu rozpycha namiot, nie będzie źle zwale im i ciuchy moje. Pomyślała – przecież robiłam to już mam jakąś wprawę.

    – No tak dasz radę pomyśl że mogło być gorzej. Piękna naga dziewczyna mógł Cię przecież ktoś zgwałcić samotną bezbronną – mówiąc to wsunął dłoń pod ręcznik łapiąc ją za jędrny nagi tyłek, czuła jak jego palce bezceremonialnie wsuwają się między pośladki palce zbliżając się do jej szparki prawie ja muskając i jego dotyk zamiast odstraszyć spowodował że jej nogi zrobiły się momentalnie miękkie a ciepło i mrówki napłynęły do jej krocza aż zrobiła się wilgotna.

    – Pojebało was – powiedziała trzęsącym się głosem czując jak jego palec dotyka jej cipki.

    – I niby to Wy jesteście moimi rycerzami? – tego było za wiele wiedziona odruchem odskoczyła gdy jego palec wsuwał się już w jej szparkę. Poprawiła ręcznik patrząc się na nich nie wiedząc co się z nią dzieje nigdy nie była tak podniecona. Nawet jak obciągała Sławkowi.

    – Weź łapska bo nici z loda – krzyknęła drżącym głosem.

    Jakby tego było mało Marcin podszedł do niej  i bez namysłu  zdjął spodenki obnażając średniego penisa w pół zwodzie.

    Ale za to z jakimi mieczami – zaśmiał się prezentując stojąc przed nią z zwiedzionym w górę penisem.

     – Ha ha akurat nie ma się czym chwalić – zaśmiała się widząc jego penisa, był dużo mniejszy od kutasa Sławka.

    – Jakiś malutki.

    – Jak się nim zajmiesz zobaczysz że nie taki mały – zripostował

    – Odwaliło Ci schowaj go nie będę wam ssać ani walić.

    – Układ prosty robisz nam loda i oddajemy Ci ciuchy.

    – No nie wiem – Marcin ujął jej dłoń i położył na swoim penisie a Kinga bez oporu poddała się mu stojąc i patrząc na jego fiuta przygryzając swoją wargę.

    – Fajny nie ?

    – No niezły – objęła dłonią zsunęła mu skórkę.

    – Robi się twardy – wypaliła patrzyła na niego miętoląc go a on twardniał w jej dłoni. Spojrzała na Marcina podnosząc wzrok

    – Ale tylko wam zwale i ciuchy moje?

    – No tak zrobisz nam dobrze i ciuchy Twoje – odpowiedział.

    -No dobra ale bez seksu i łapy z dala ode mnie.

    Spojrzała na niego i klęknęła przed Marcinem  ujmując jego twardego pitola.

    – No dobra – ścisnęła go zaczęła walić powoli, drugą ręką przytrzymując ręcznik.

    – Dobra decyzja suczko – odezwał się Paweł patrząc jak Kinga wali Marcinowi a ten wypina się ku niej. Wiedział że Marcin jest podjarany i długo nie wytrzyma.

    – Szybciej zaraz dojdę – wyjęczał Marcin uginając nogi a Kinga przyspieszyła ruchy ręką doszedł strzelając pokaźną dawką. Patrzyła jak strumień spermy wydobywa się z kutasa Marcina łukiem spadając na ziemię było w tym widoku coś co ją podnieciło aż znów przygryzła wargę.

    – No dobra jeden mniej – pomyślała, wstając patrzyła na mokrego malejącego kutasa, uśmiechając się klepnęła go dłonią – wcale nie było tak źle, jak z drugim pójdzie równie szybko za minutę odzyskam ciuchy – pomyślała, przesuwając się do Pawła klękając powoli. Paweł zsunął spodenki odsłaniając swojego kutasa, na jego widok prawie otworzyła usta z wrażenia był dużo większy niż Marcina, gruby starannie ogolony aż przeszły ją ciarki spływając do krocza. Ujęła go w dłoń ledwo obejmując i zaczęła powoli poruszać góra dół. Drugą dłoń puszczając ręcznik, wsunęła pod jajka lekko muskając, a ręcznik zaczął się zsuwać obnażając jej piersi z twardymi skierowanymi w górę sutkami. Zacisnęła swą dłoń zsuwając skórę odsłaniając wielki łeb, czuła jak rośnie w jej dłoniach twardniejąc, zaczęła przyśpieszać ruchy, Paweł jęknął.

    – Poliż go – wystękał – spojrzała w górę w jego oczy i wysunęła język oplatając jego łeb zaczęła lizać trzon do jaj  i sunęła z powrotem w górę. Nie Zdążył wypowiedzieć – weź go do buzi – jak otworzyła swe usta i objęła jego wielki łeb. Sama zaskoczona swą reakcją. Jak sytuacja podnieciła ją tak bardzo ze gdyby chcieli oddała by się im teraz obu naraz.

    – Ooh tak – wystękał gładząc jej włosy. Marcin stał obok patrząc zazdrośnie jak bierze Pawłowi w usta a jego penis zaczął znów się unosić. Wsuwała go głębiej ssając jego głowicę, pomagając sobie dłonią, jej język błądził wokół łba to po trzonie zaczęła poruszać głową góra dół zatracając się jak rasowa suka. Strasznie ją to podniecało, jej dłoń zawędrowała między krocze masowała swą cipkę coraz szybciej była blisko orgazmu.

    – O kurwa taaak – ujął mocniej jej głowę próbując wepchnąć go głębiej a Kinga nie oponując połykała go prawie całego. Zatracając się podniecona ssała mu po jaja. Zaczął posuwać ją w usta, trzymając mocno głowę a Marcin stał jak urzeczony z boku, waląc sobie twardego znów penisa patrząc jak z kącików ust Kingi spływa ślina. Jak zaczyna dławić się wielkim penisem ale wciąż przyjmuje w swe usta ssając do momentu jak zacharczała dławiąc się wpychanym w jej usta coraz mocniej kutasem, odsuwając głowę łapiąc powietrze.

    – O kurwa tak jesteś świetna – Kinga łapiąc oddech waliła mu mocno wpatrzona ściskała jego kutasa

    – Zaraz dojdę otwórz buzię suko – Kinga niczym w transie  posłusznie wysunęła język otwierając szeroko usta gdy trysnął prosto w jej buzię. Sama dochodząc połknęła pierwszą salwę, druga wylądowała na jej twarzy i włosach. Wzięła go w usta i zaczęła wysysać resztki spermy cmokając ustami jego grzyba. Dysząc po przeżytym orgazmie. Po czym wysunęła go przecierając twarz  uśmiechnęła się wciąż patrzyła na jego kutasa wyszeptała.   

    – Poproszę moje ciuchy – Paweł stał łapiąc powietrze

    – To było coś żadna nie zrobiła mi takiego loda ja pierdole, jesteś zajebista.

    – Dobra dawaj ciuchy – wstała cmokając mu fiuta.  

    – A aa sorry jasne są twoje – spojrzał w bok na ciuchy a jego penis wciąż sztywny podrygiwał mokry od jej śliny. Nie zważając że jest naga podeszła po ciuchy nachylając się ukazując chłopakom swą nagą dupę a z między niej mokrą od soków po przeżytym orgazmie cipkę. Ujrzawszy ten widok chłopakom momentalnie zesztywniały członki. Kinga złapała ciuchy podniosła się odwracając w ich stronę a Paweł z Marcinem stali z sztywnymi gotowymi kutasami.

    – Co Was tak podjarało znowu? – zaśmiała się zauważywszy ich sterczące pały.

    – Ty i ten Twój tyłek – odpowiedzieli prawie chórem wpatrzeni w jej nagie ciało.

    – Ale jesteście nie wyżyci. Wystarczy ze zobaczycie nagą dupę i proszę. I co mam znowu wam obciągnąć ? – zapytała patrząc na nich przygryzając dolną wargę.

    – Wolałbym przelecieć Twą cipkę – wyskoczył Paweł a w myślach, Kinga już wyobrażała sobie jak biorą ją oboje naraz, nigdy jeszcze nie była z chłopakiem z co dopiero z dwoma naraz i sama myśl o tym sprawiała że jej cipka zadrżała znów robiąc się mokra.

    – Okey – odpowiedziała patrząc na ich kutasy.

    – Co ok zgadzasz się ?

    – Tak wy dwoje ale nie tutaj.

    – Serio ? – wycedził Marcin

    – Nie kurwa na niby, wieczorem ciotka wychodzi z domu nie będzie jej do późna wpadnijcie – powiedziała odwracając się

    – A co teraz zostawisz nas z takimi ?

    – Teraz musicie sobie poradzić sami, bądźcie wieczorem – i pobiegła w stronę domu .

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Jaro
  • Czesc piata: Iwona, odcinek czwarty.

    Iwona ciągle tkwiła w mojej głowie. Dwa dni po poprzednich wydarzeniach minąłem ich znowu na schodach. No jakże by inaczej – ona z tyłu. “Dzień dobry, dzień dobry” – tym razem zaszczyciła mnie spojrzeniem, krótko potrząsnęła karcąco głową wprawiając w ruch nisko upiętego kucyka i zmarszczyła brwi jakby udzielając mi nagany. Ha – jednak słyszała! Humor mi się poprawił.

    Zrządzeniem losu mijaliśmy się na schodach prawie codziennie, oni ciągle razem. To musi byś przerąbane razem mieszkać i razem pracować. Praktycznie 24 godziny razem, nie jest to zbyt zdrowe, nawet najbardziej do siebie dopasowane pary muszą od siebie odsapnąć.

    Pewnego dnia wchodząc na górę usłyszałem stuk stuk i oczywiście po dźwięku poznałem, że to Iwona. Nie słyszałem innych kroków więc szła sama! W końcu. Celowo poczekałem na półpiętrze w razie jednak czego udając, że szukam czegoś w telefonie.

    Wychynęła zza zakrętu. Oszałamiająca jeszcze bardziej niż zwykle. Pozwólcie, że opiszę po kolei.

    Zacznijmy od stóp odzianych w błękitne wysokie szpilki. Z tej perspektywy wyraźnie widać było czerwone podeszwy, prawie bez śladu zużycia. Zatrzymała się na drugim od góry schodku na mój widok. Oparłem się o ścianę, założyłem ręce jakby w oczekiwaniu co dalej i napawałem oczy jej widokiem.

    Zaraz za szpilkami szły obcisłe czarne spodnie, coś jak legginsy, ale w wydaniu glamour. Opinały jej zgrabne wysportowane nogi, ciągnąc się w nieskończoność, przecięte na biodrach złotem zamków błyskawicznych. Kieszenie? w takich spodniach? Chyba na paragon z parkingu, bo nic więcej nie wlezie. Nie znam się na kobiecej modzie, więc pewnie te zamki to tylko ozdoba i żadnych kieszeni tam nie ma. Spodnie pięknie opinały biodra, w jej figurze podoba mi się mały odstęp między udami. Większość kobiet jak złączy nogi to nie ma między nimi żadnego odstępu. Iwona jak złączy to ma pomiędzy nimi pod cipką rozkoszny odstęp, aż chce się wsunąć rękę. Niemniej spodnie skończyły się w talii, dokładnie na tej samej wysokości na jakiej zaczynał się sweterek, dokładnie w tym samym kolorze co szpilki. Jakbyśmy stali na tym samym poziomie to nie widziałbym jej brzucha pod odstającym materiałem, ale nie staliśmy. Sweterek elegancki, rękawy kończące się tuż nad łokciami odsłaniały smukłe przedramiona. W jednym ręku trzymała małą zgrabną torebkę, wizualnie zdolną pomieścić może portmonetkę i telefon, ale jak znam kobiety to upchnęła tam milion starych paragonów, worek kosmetyków, klucze od wszystkich zamków świata i lewarek do auta. Sweterek u góry miał wielkie wycięcie, odsłaniające zgrabne ramiona przechodzące w długą piękną szyję podkreśloną wielkimi kołami kolczyków. Przemknęło mi przez głowę, że poza kolczykami nigdy nie zauważyłem u niej jakiejkolwiek innej biżuterii, zegarka, pierścionków czy bransoletki. Prawie brak makijażu, zauważyłem. I włosy upięte w spory kok, tylko jeden kosmyk niesfornie opadał jej na skroń. Zastanowiłem się czy ma pod sweterkiem stanik. Ogólnie  – szyk i klasa.

    Staliśmy tak kilka sekund, po czym zeszła do mnie wolnym krokiem, jakby wiedząc, że strasznie mnie jej widok podnieca. Bez ostrzeżenia położyła mi rękę na ramieniu i pocałowała. Delikatnie, bez drapieżności, pachniała miętą.

    – Stęskniłam się.

    – To dlaczego się nie odzywasz? Nawet na mnie nie patrzysz jak się mijamy.

    – Radek coś podejrzewa, sprawdza mnie.

    – Uuuu, niedobrze.

    – No niedobrze. Ale chyba sobie poradzę. Lecę, mam umówione spa.

    – Daj znać co i jak, będę czekał – nie dałem po sobie poznać, że też za nią tęsknię.

    Pocałowała mnie ponownie, znów miękko i czule, kładąc mi otwartą ciepłą dłoń na policzku. Zupełnie inna reakcja jak wówczas gdy wpakowała mi rękę w majtki w garażu. Poczułem sławetne motylki, ooo, niedobrze.

    Oblizała wargi i poszła na dół. Dopóki nie zniknęła za zakrętem patrzyłem za nią, legginsy musiały być jakieś specjalne, bo tyłeczek miała pięknie podkreślony.

    Idąc do góry pozazdrościłem osobie, która będzie ją w spa masować.

    Tygodnie zacząłem odliczać wg schematu “Beata ma pierwszą zmianę i nie ma tematu. Beata ma drugą zmianę i mam nadzieję na spotkanie z Iwoną”. Niestety, moja cierpliwość została wystawiona na okrutną próbę i spotkaliśmy się dopiero po miesiącu.

    Znów znalazłem kartkę w skrzynce. “W czwartek albo piątek u mnie. 16-ta.”. Krótko i na temat. No ale zaraz, jest dopiero poniedziałek, tyle czekać? Szczęście mi jednak sprzyjało, bo Beata w tym tygodniu druga zmiana, yeah! No i oczywiście optowałem za czwartkiem, bo dzięki temu założyłem sobie, że piątek to też opcja. Co prawda, żeby zdążyć na szesnastą będę musiał się uwinąć, ale nie będę marudził przecież.

    Czwartek minął mi pod znakiem ekscytacji, już rano obudziłem się i za zamkniętymi oczami stanęła mi wizja nagiej Iwony. Pod kołdrą też coś stanęło. Sięgnąłem na dół, satysfakcjonująca twardość wpadła mi w rękę. Poruszyłem nim lekko ale od razu przestałem bo Beata się zaczęła kręcić. Przez półsen odwróciła się do mnie i przytuliła. Ciepło jej nagiego gładkiego ciała sprawiało przyjemność. Jej ręka trąciła stojącego członka, co nie umknęło uwadze zaspanej kobiety.

    – Mmmmm – mruknęła i objęła dłonią członka – a co to?

    Nie otworzyła oczu i zgadywałem, że jak już się całkiem obudzi to nie będzie pamiętać tego co się dzieje.

    – Nic takiego, śpij – szepnąłem.

    Na szczęście w zasadzie staje mi codziennie po przebudzeniu się, taki męski mechanizm, więc nie musiałem się tłumaczyć. Stoi jak zwykle, nie ma tematu. Beata chwilę delikatnie, w półśnie uciskała członka, po czym jej dotyk zelżał a oddech stał się miarowy i wydłużony. Usnęła.

    Spojrzałem na zegarek, czas do roboty. Delikatnie wyswobodziłem się z jej objęcia, z ciągle sterczącym drągiem poszedłem pod prysznic, aż prosiło się aby zrobić sobie dobrze, bo nie chciał opaść, ale powstrzymałem się, magazynując podniecenie na popołudnie. Zjadłem lekkie śniadanie i wyszedłem do pracy. Dzień dłużył się niemiłosiernie.

    Wracałem do domu walcząc z prawą stopą, aby za bardzo nie wciskała pedału gazu. “masz czas, nie jaraj się tak” myślałem.

    W domu szybki prysznic, kosmetyka, ciuchy. Wybrałem koszulę, która się jej podobała. I nie włożyłem bokserek, zbędna garderoba tym razem. Spojrzenie w lustro, wszystko gra, mogę iść.

    Zapukałem dokładnie o 16:00, usłyszałem dalekie “otwarte!” i wszedłem. Wybiegła mi na spotkanie z łazienki zupełnie niepodobna do siebie, krótkie luźne szorty, koszulka na ramiączkach przez którą przebijały sterczące lekko sutki i upięte mocno wysoko włosy. Podbiegła i znienacka wskoczyła na mnie oplatając moją szyję ramionami a biodra nogami. Była leciutka, lżejsza niż się spodziewałem, albo to adrenalina mnie wzmocniła. Trzymałem ją za tyłeczek tylko dla własnej przyjemności, podtrzymania nie potrzebowała, wisiała na mnie siłą własnych mięśni. Wpiła się w moje usta, język powędrował w głąb mnie, zrewanżowałem się równie głęboką penetracją jej ust, smakujących tym razem ananasem. Hmmm, opiłem się ananasowego soku dzień wcześniej, celowo, podobno to wpływa na smak spermy.

    Nasze języki szalały w obłędnym tańcu przez mógłbym przysiąc co najmniej minutę. Smakowała i pachniała wybornie, słodki zapach dobrych perfum kłócił się z jej casualowym wyglądem. Nie poczułem smaku szminki, jak później pozwoliła mi się oderwać od jej ust stwierdziłem, że nie ma w ogóle makijażu. Fajnie, dawało jej to dziewczęcy urok. W służbowym wdzianku i makijażu – dama, w takim wydaniu jak obecnie – dziewczyna.

    – Powinnaś się tak malować na co dzień.

    – Przecież nie mam makijażu, zmyłam właśnie. Tylko paznokcie zostawiłam – i tu zawachlowała mi przed oczami wyprostowanymi palcami optycznie wydłużonymi pazurkami pokrytymi bordowym lakierem.

    – No i o to chodzi. Jesteś ładna bez tapety.

    – Ale pewniej się czuję umalowana. No i lepiej robię ci laskę – poczułem nagły wzrost ciśnienia w spodniach.

    – Tak też możesz – cmoknąłem ją w nos.

    Iwona poczuła chyba co dzieje się w moich spodniach. Zaczęła poruszać biodrami, ocierając się o mnie mrucząc przy tym i patrząc mi prosto w oczy. Jakoś dopiero teraz zauważyłem, że trudno mi określić kolor jej oczu. Nieważne, krew zaczęła mi szybciej krążyć a coraz większa jej część trafiała do mojego krocza. Nie dało się inaczej, sięgnąłem do spodni, wcisnąłem rękę między nas i poprawiłem kutasa, żeby stał w pionie, zamiast upychać się w nogawkę. Iwona zaskoczyła ze mnie.

    – Hola hola, co tam się dzieje – zaśmiała się i poszła w głąb mieszkania.

    – Głodny?

    – W sumie nie, ale jakąś kanapkę może bym zjadł. I koniecznie kawa.

    – OK, włącz jakąś muzę, a ja coś ci zrobię, coś mocniejszego?

    – O tej godzinie? Kobieto, daj żyć.

    Włączyłem jakąś stację muzyczną w TV. Ogarnęła się błyskawicznie, przyniosła kanapkę, kawę i wodę dla siebie.

    Wskoczyła na sofę na której się rozgościłem i przytuliła, jej zapach znów mnie otoczył.

    – A Radosław? – nie lubiłem mówić o nim “Radek”, wolałem bardziej oficjalnie.

    – Wyjechał, ogólnie to dłuższa historia. Ja za to znam już harmonogram twojej laski, wiem kiedy ma drugą zmianę.

    – Więc wiesz, że mam czas powiedzmy do dziewiątej dla bezpieczeństwa, więc opowiadaj.

    – Pojechał na trzy dni służbowo, nasz klient potrzebuje dużej konsultacji prawnej przy zawieraniu kontraktu z ruskami.

    – A ty nie jesteś mu potrzebna?

    – Praktycznie nigdy mnie nie zabiera, zresztą mówiłam ci już, on chyba nie tylko biznesy tam załatwia.

    – Podejrzewasz się o rogi?

    – Jestem prawie pewna, ale mam to gdzieś. Kiedyś się przejmowałam, teraz już nie, zwłaszcza odkąd mam ciebie.

    Objęła mnie ramieniem i zaczęła wodzić palcem po mojej klatce piersiowej.

    – Skoro już poruszyłaś ten temat, chciałbym abyśmy sobie coś wyjaśnili.

    – Co takiego – spojrzała na mnie robiąc cielęce oczy.

    – Układ między nami. Nie wiem jak ty, ale ja od partnerki odchodzić nie zamierzam – rzuciłem brutalnie starając się jednak aby nie brzmiało to chamsko.

    – I dobrze, ja póki co też nie planuję rozstania. Mówiłam ci, to układ biznesowy. Kocham cię na swój sposób, ale nie będę kłamać. Finansowo dobrze mi tak jak jest. A i życiowo podoba mi się tak jak jest. On mi daje dobrą pracę i status, ty mnie ruchasz jak nikt inny dotąd.

    Zrobiło mi się ciepło, lata praktyki widać nie poszły na marne. Ręka Iwony zjechała na moje krocze.

    – Co znaczy “nikt inny”?

    – Nie to miałam na myśli, nie miałam za wielu kochanków. Nie powiem ilu, ale nie mam wprawy.

    – Nie narzekam na twoją technikę w seksie bynajmniej, więc skoro nie miałaś wielu partnerów muszę orzec z pełną odpowiedzialnością, że masz kobieto talent – powiedziałem uroczystym tonem.

    Ręka Iwony zaczęła poruszać się ugniatając mi lekko krocze.

    – Dużo oglądam i czytam – uśmiechnęła się lekko się różowiąc.

    – Oglądasz? – zaciekawiła mnie.

    – No zdarza się, chcę się trochę wkręcić to sobie obejrzę to i owo.

    Jej dłoń ciągle masowała mi twardego już kutasa przez spodnie, robiła to dość machinalnie, ale z wyczuciem.

    – To musimy coś kiedyś razem obejrzeć – nie powiedziałem jej jednak, że rzadko który pornos mnie kręci, sztuczne jęki i tym podobne historie mnie odrzucają. Ale są takie, na które miło się patrzy. – Albo nakręcić własny – zaryzykowałem.

    – O co to to nie – poważnie zanegowała mój pomysł – ufam ci, ale nigdy nic nie wiadomo.

    Ufa mi, o naiwna kobieto…

    – Dobra, mówi się trudno. Czyli wracając do tematu – podejrzewasz swojego Radosława o zdradę?

    – No w sumie nie wiem. Nie mam żadnego dowodu, tylko przeczucie. On za to jest podejrzliwy, chyba się skapnął, że poszłam do łóżka z innym. W sumie muszę Cię przeprosić.

    – Ależ nie krępuj się – nie wiedziałem za co ale skoro chce to proszę bardzo.

    – Za te mijanki na schodach. Po naszym pierwszym spotkaniu zaczął coś podejrzewać, po prostu nie byłam sobą. Zaczął mnie sprawdzać. Raz powiedział, że wyjeżdża. Powiedziałam mu, że przyjdzie do mnie Ewa na ploty, to moja najlepsza przyjaciółka, jesteśmy jak siostry. Wszystko o sobie wiemy, znamy się od zawsze. Ona mieszka w Gdańsku i przyjechała do rodziców. On myślał, że to ściema i wieczorem nagle wpadł do domu, niby, że wyjazd nie wypalił i musiał wracać. Ale wiem, że nigdzie nie pojechał tylko chciał mnie nakryć z kochankiem. Ale się przeliczył na szczęście. Spałyśmy nie raz ze sobą, co prawda…

    Zachłysnąłem się kawą, którą akurat łyknąłem.

    – Spałyście ze sobą??

    – No nie w tym sensie, nocowała tylko u mnie kilka razy – ale widziałem, że to nie do końca prawda – przecież mówię, że ona jest jak siostra, musiałbyś ją zobaczyć, nawet fizycznie jesteśmy prawie identyczne.

    No skoro są identyczne to bardzo chciałbym ją zobaczyć.

    – O, a co to ci chodzi po głowie – chyba wyczuła, że członek lekko powiększył objętość.

    – No co, skoro jest taka jak ty to mi się podoba – nie zamierzałem kłamać.

    – No, no, no, nie zapędzaj się – rzuciła krótko, ale miałem wrażenie, że kąciki jej ust drgnęły w lekkim uśmiechu, a może to wyobraźnia.

    – No dobra, i co dalej z tą kontrolą?

    – Co? A, no to my sobie siedzimy w kuchni popijając wino a tu nagle Radek wpada jak burza. Jak nas zobaczył to lekko zbaraniał, nie wiedział co powiedzieć, coś tam wymyślił, że odwołano i jest zmęczony i się ulotnił do sypialni. Odetchnęłam z ulgą, Ewka się zmyła. A on dalej mnie sprawdza, krok za krokiem, nie odpuszcza. Koniec historii.

    Zdębiałem lekko.

    – A skąd wiesz, że teraz nie wpadnie?

    – Nie wpadnie – zostawiła mojego kutasa w spokoju, sięgnęła po telefon, coś tam poklikała swoimi długimi palcami i pokazała mi ekran. Mapa. Czerwona kropka. Lotnisko.

    – Co to?

    – GPS. Kupiłam i schowałam mu nadajnik w samochodzie. Pokazuje mi gdzie jest. Od rana mini stoi na parkingu lotniskowym, o dziesiątej miał lot do Moskwy. Raczej nie wróci. A jak tylko samochód się ruszy, dostanę smsa.

    – A jak ci zajrzy do telefonu?

    – Po pierwsze nigdy tego nie robił, po drugie jest na odcisk palca.

    – Zaczynam się ciebie bać.

    Przysunęła się, naparła na mnie lekko spojrzała mi w oczy, pocałowała mnie czule. Poczułem jej twardy sutek na swojej piersi.

    – Prawidłowo, powinieneś – i poczułem, że zręcznie odpięła mi guzik od spodni. Drgnąłem odruchowo a jej sutek stwardniał jeszcze bardziej. Spojrzałem w dół i zobaczyłem dwa ostre wzgórki na jej koszulce, dokładnie tam, gdzie znajdowały się jej sutki. Sięgnąłem do tego lepiej dostępnego, nie zaprotestowała. Sutek był twardy niemal jak kamień, w sumie tak jak mój członek.

    Zamruczała cicho i przymknęła oczy. Wsunąłem dłoń pod jej koszulkę, która niby niechcący wydostała się ze spodenek. Wysportowany brzuch był miękki a zarazem jędrny w dotyku, gładka skóra bardzo mi się podobała. Wierzchem palca sunąłem w górę pomalutku w stronę piersi, oddech Iwony wyraźnie się skrócił, głowę wtuliła w moją szyję.

    – Ładnie pachniesz – szepnęła.

    – I kto to mówi, dziewczyna o tak pięknym zapachu – mały komplement nigdy nie zawadzi.

    Nie odpowiedziała, zaczęła mnie delikatnie całować po szyi. Jej palce spoczęły na zamku błyskawicznym mojego rozporka, złapały go i powoli, centymetr po centymetrze zaczęła go rozsuwać. Jej pierś falowała pod moimi palcami, delikatnie ściskałem sutek delektując się jego fakturą i twardością. Kutas pulsował pożądaniem potęgowanym mokrymi i gorącymi ustami na szyi. Zamek dojechał do końca i ręka Iwony chciała wsunąć się pod materiał bokserek, których jednak nie było. Oderwała się ode mnie i zdumiona ujrzała nabrzmiałego kutasa wystającego z moich spodni.

    – A żesz ty – zaśmiała się.

    – No co, coś się nie podoba?

    – Podoba, o zobacz – powiedziała i szybkim ruchem zmieniła pozycję wskakując kolanami na sofę bokiem do mnie a mój członek w absolutnie całej długości zniknął w jej ustach. Na jego końcu poczułem wnętrze jej gardła, aż mi dech zaparło. Wsadziła sobie tak kutasa i czekała bez ruchu, jakby sprawdzając ile tak wytrzyma. Czułem, że z każdym uderzeniem serca jakże już szybkim, mój członek pulsuje w jej ustach. W końcu zabrakło jej tchu i wypuściła moją pałę na wolność. Mokra od śliny Iwony plasnęła głośno o brzuch a ona głośno wciągnęła powietrze

    – Osz kurwa – wyrwało jej się, w oczach miała łzy.

    – Pojemna jesteś – niezbyt górnolotna pochwała, ale zawsze.

    Chwyciła przyrodzenie w dłoń i masowała z góry na dół nieśpiesznie.

    – Po przymierzalni uznałam, że umiem. No i trenowałam.

    – Trenowałaś? Radosław taki trener?

    – Nie głupku, mam przyrządy do tego?

    – Przyrządy?

    – Lateksowe. Kiedyś ci pokażę.

    Mogłem sobie tylko wyobrazić jej “przyrządy”, ale nie miałem na to czasu. Członek ponownie zagłębił się w jej ustach, przytrzymywała włosy jedną ręką przy twarzy aby jej nie przeszkadzały, złapałem jej kucyka w rękę co pozwoliło jej oprzeć się obiema rękami o sofę. Zgrywając swój ruch z jej głową podniosłem na ułamek sekundy biodra i zsunąłem niżej spodnie. Rytmicznie poruszała głową, najpierw samodzielnie, później kucyk posłużył za lejce i sterowałem intensywnością i szybkością ruchów. Powoli, z wyczuciem, dziś postanowiłem, że zmiana z hard na soft dobrze jej zrobi. Obserwowałem z boku jak ładnie ułożone usta pochłaniają powoli mojego członka, otaczając go ciepłem, pozostawiając po sobie warstwę błyszczącej śliny. Raz za razem, raz głębiej raz płycej, ucisk jej warg był idealny, sprawiający ogromną przyjemność. Mógłbym tak zażywać rozkoszy bez końca. Uwielbiam patrzeć gdy jakaś panna robi mi laskę, ale widok Iwony pochłaniającej mojego kutasa był wyjątkowo ładny, miała piękny profil i jakiś taki nieopisany krój ust mnie oplatających. Umówmy się – są laski robiące loda po prostu brzydko. Iwona nie była w tym gronie.

    Nagle przekrzywiła głowę tak aby spojrzeć mi w oczy i wepchnęła członka między policzek a szczękę. Jego trzon spływał śliną a koniec wypchnął mocno jej policzek tworząc piękny wzgórek na jej gładkiej skórze. Poruszała delikatnie patrząc na mnie bez mrugnięcia, czułem jej zęby, co dodatkowo mnie podniecało.

    Sięgnąłem w bok i wsunąłem dłoń w jej spodenki, okazało się, że i ona nie ma majtek. Uśmiechnęła się oczami widząc, że zauważyłem. Prześlizgnąłem dłonią po jej pośladku, co za skóra, dbanie o siebie się jej opłaciło. Przysunęła się lekko, ale i to nie wystarczyło, więc lekko się przechyliłem i moje palce spotkały się z mokrą fakturą jej cipki. Zamruczała cicho jakby przyzwalając a przecież nie pytałem. Wysunęła członka z ust, po czym przejechała z góry na dół zasysając własną ślinę spływającą po skórze.

    – Zajebiście to robisz – wymruczałem gładząc jej cipkę.

    – Staram się kochanie – tym razem ten zwrot nie sprawił mi dyskomfortu jak za pierwszym razem, wręcz przeciwnie.

    – Nie musisz się starać, masz naturalny dar – jakbym powiedział, że ma wprawę to mogłaby odebrać, że sugeruję, że się stuka na prawo i lewo.

    – Dla ciebie się będę starać – objęła kutasa dłonią, tak abym widział długie paznokcie, może celowo a może przypadkiem. Patrzyła na niego, jak w rytm jej pociągnięć ręką cienka skóra się na nim poruszała, zasłaniając i odsłaniając żołądź na przemian. Ta błyszczała niemal jak bombka na choince, naprężona ogromem pożądania. Pochyliła się i zaczęła lizać mi jądra. W rewanżu one się skurczyły z rozkoszy a ja pomału zacząłem zatapiać palce w jej cipce. Jak zwykle była gorąca i lepka. Pomału, ruch za ruchem, palce zagłębiały się o milimetr głębiej, dozując jej przyjemność. Robiłem to pomału, nie liczyłem, ale myślę, że palce wchodziły w nią może maksymalnie raz na 3-4 sekundy. Powoli, bez pośpiechu, mieliśmy czas. Lizała mi kutasa, brała go do ust tylko na chwilę, aby znów wrócić do lizania. Poruszała lekko biodrami sugerując moim palcom kierunek, nagle się wyprostowała, szybkim ruchem zrzuciła koszulkę i opadła na czworaki ponownie wracając do lizania. Znów zobaczyłem jej tatuaż na plecach, delikatny, nie wulgarny, podoba mi się. W tej pozycji jej piersi dalej wyglądały bardzo dobrze, oczywiście opadły lekko ale nawet takie były urocze. Wygiąłem ciało w dość niewygodnej pozycji i zacząłem pieścić na przemian jej cycki, to prawy a to lewy. Idealne do dłoni, zgrabne i jakże przyjemne w dotyku. Moje palce były już mokre od jej cipki, głębiej w tej pozycji nie dałem rady wsunąć. Wycofałem dłoń, spojrzała na mnie znad kutasa ale czując, że zająłem się łechtaczką wróciła do ssania i zamknęła oczy, znów znikałem w jej ustach rytmicznie, ale nieśpiesznie.

    W pewnym momencie wpadł mi do głowy pomysł, zastanawiałem się chwilę, czy go zrealizować, aż w końcu postanowiłem zaryzykować, kto nie próbuje nie pije szampana. Wycofałem dłoń w górę jej rowka między pośladkami i środkowym, mokrym od śluzu palcem, dotknąłem jej odbytu. Drgnęła i otworzyła oczy i nie odrywając ust od członka spojrzała na mnie pytająco, ale nie karcąco. Przybrałem wyraz twarzy z gatunku “nie pękaj, maleńka”, nie wiem czy coś z niego odczytała, ale wróciła do ssania kutasa kołysząc delikatnie końskim ogonem, muskającym moje udo. Nie przerwałem więc masowania jej drugiego (trzeciego?) otworka od czasu do czasu wywierając na niego lekki nacisk jakby sondując jej reakcję. Moje podniecenie wzrosło, kręciło mnie to co się działo, członek pulsował rytmicznie, wzdłuż niego uwydatniła się pokaźna żyła. Iwona to zauważyła, mruczeniem sygnalizując, że jej się też podoba. Obszar dookoła ponętnej dziurki był już cały w śluzie z mojej ręki, spróbowałem pociągnąć więc temat dalej. Skierowałem palec centralnie w jej dupkę i lekko pchnąłem. Natychmiast poczułem opór a Iwona wyprostowała się wypuszczając kutasa z ust.

    – Nie, mówiłam ci.

    – Wiem, że mówiłaś, ale kto ciebie tam wie, robisz więcej niż mówisz, że robisz.

    – Ale tak jeszcze nigdy. Kiedyś tam dotrzesz, ale jeszcze nie teraz.

    “OK, zawsze to jakieś wyzwanie, niech i tak będzie” pomyślałem a ona usiadła na mnie okrakiem uśmiechając się jakby przepraszająco.

    – Poczekaj chwilę, czy ty się jakoś zabezpieczasz? – zapytałem bardziej z kurtuazji niż z musu.

    – Jasne, nie pali mi się do dzieci. Dziwi mnie, że dopiero teraz pytasz.

    – Nie musiałem.

    – To znaczy? Nie rozumiem.

    – Ja nie mam instynktu ojcowskiego, jestem po wazektomii – i to była prawda, sam się zdziwiłem, że tak gładko mi to przeszło przez gardło. Wyglądała na zaskoczoną.

    – Rany, opowiesz mi o tym. Ale nie teraz.

    Jej oczy patrzyły na mnie teraz z góry jakby ciągle jednak przetrawiała to co właśnie usłyszała, jej piersi były praktycznie na wysokości mojej twarzy. Pochyliłem głowę i moje usta zamknęły się na jej prawym sutku jednocześnie wciągając go do środka. Westchnęła cicho a ja ciągle zasysając twardy sutek zacząłem go trącać koniuszkiem języka. Dłońmi gładziłem ją po udach, Iwona wzdychała rozkosznie, złapała pierś, otoczyła ją zgrabną dłonią, jej ciemne paznokcie wyglądały obłędnie na tle jasnej skóry, wyglądało to teraz jakby podawała mi swoją pierś do ssania. Wolną ręką przycisnęła moją głowę do siebie, jakby mówiąc “weź ją całą”. Pieściłem jak umiałem najlepiej, w pewnym momencie jej uścisk na mojej głowie zelżał. Spojrzałem na ile mogłem i odnotowałem, że zaopiekowała się też drugą. Oderwałem usta od jej sutka zostawiając dookoła niego wilgotne kółko.

    – Pokaż jak sama to robisz.

    Bez słowa rzuciła głową tak aby koński ogon wrócił na plecy, uniosła się na kolanach, sięgnęła w dół obiema rękami. Jedną odchyliła materiał spodenek ukazując błyszczącą cipkę a drugą złapała moje przyrodzenie, wycelowała w siebie i usiadła z powrotem, z westchnięciem rozkoszy. Oparłem się wygodnie delektując oczy tym widokiem.

    – Teraz mogę. Tylko jeszcze jeden szczegół.

    Zaczęła rozpinać mi koszulę, ale zaprotestowałem.

    – Ej, że cię zacytuję “jeszcze mnie w niej zerżniesz”.

    – No właśnie – zerżniesz, tyle, że dzisiaj nie będziesz mnie rżnął tylko mnie kochał, ściągaj.

    O ty przebiegła, czytasz mi w myślach wiedźmo?

    Rozpięła guziki do końca, pomogłem jej wyswobodzić się z koszuli, która poleciała gdzieś tam daleko za jej plecy.

    Przejechała pazurkami po mojej klatce piersiowej, ale zwróciłem jej uwagę:

    – Ej, żadnych śladów, pamiętaj.

    – Wiem wiem, cykorze – odpuściła pazurki, muskając moje ciało opuszkami palców.

    – Co mi przed chwilą obiecałaś?

    Moje dłonie złapały ją za nadgarstki i skierowały na jej piersi. Nie było po niej widać absolutnie żadnego wstydu, wręcz przeciwnie.

    Gładziłem jej uda a ona zaczęła się pieścić, doprowadzając moje oczy do wizualnej ekstazy. Musiała robić to wielokrotnie zaspokajając się samodzielnie, wodziła po nich całymi dłońmi, palcami, paznokciami, uciskała, głaskała, wszystko co sprawia piersiom przyjemność.

    Iwona uniosła się lekko do góry wysuwając z siebie prawie do końca kutasa, po czym pomału opadła z powrotem. I tak raz za razem, nie przerywając tańca dłoni na piersiach. Robiła to powoli z wyczuciem, ciągle utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Po krótkim czasie przestała się unosić, zaczęła dynamicznie poruszać biodrami w przód i w tył, czułem jak mój członek porusza się w jej wnętrzu na przemian ocierając o przednią i tylną ściankę pochwy. Nie przepadam za takim stylem, ale póki wzwód utrzymywał się jak powinien to nie dałem po sobie niczego poznać. Nagle na jej twarzy zagościł jakby smutek. Zeszła ze mnie, członek znów głośnym plaśnięciem uderzył o brzuch. Bezgłośnie, oczami spytałem “co jest”, a ona stojąc wyprostowana przede mną poprosiła:

    – Kochaj się ze mną.

    Trochę nie zrozumiałem jej intencji, w końcu co do tej pory robiliśmy?

    Kiwnąłem głową potwierdzając, że nie ma problemu, zrzuciła spodenki, przemoczone wyraźnie w kroku, kucnęła i pozbawiła mnie reszty garderoby. Siedziałem tak nagi na jej sofie, ze sterczącym mokrym kutasem i zupełnie nie wiedzący co jej chodzi po głowie.

    Wyciągnęła do mnie rękę.

    – Chodź.

    Złapałem jej dłoń, podniosłem się i podążyłem za nią. Po drodze złapała telefon, po co jej telefon? Mam nadzieję, że nie nagrywa! Trochę ta myśl mnie zdeprymowała.

    A ona poprowadziła mnie do sypialni. Do sypialni. SYPIALNI. Tej, która podobno jest tylko dla niego. A niech mnie.

    W sypialni Iwona zapaliła światło i od razu zmniejszyła intensywność światła. Na tyle aby nie raziło, ale na tyle abyśmy się widzieli. Dobrze, bo lubię patrzeć.

    Iwona sięgnęła do włosów i ściągnęła gumkę. Potrząsnęła głową. Położyła się na plecach na łóżku pociągając mnie za sobą. Pragnąłem pieścić jej ciało bez końca, wyglądała przecudnie, ale czułem, że kulminacja szybko się zbliża, miałem nadzieję, że u niej również.

    Sięgnęła w dół i zaczęła masować mi członka, ona to chyba lubi.

    – Lubię jak mi twardnieje w dłoni – no nie, no czyta mi w myślach – albo w ustach.

    Pocałowałem ją w odpowiedzi, nie znalazłem na to odpowiedniej riposty.

    – Muszę ci coś powiedzieć – odepchnęła mnie lekko żebym ją widział wyraźnie.

    – No?

    – Słyszałam was wtedy, jesteś sadystą.

    – Miałaś słyszeć.

    – Czyli celowo to zrobiłeś? Jesteś sadystą!

    – Dla ciebie czy dla niej?

    – Ją bolało ciało a mnie dusza, wiesz jak cierpiałam?

    Niby taka cierpiąca a ręka ciągle góra dół góra dół góra dół.

    – Przepraszam, kotku.

    Tu mam pewną dygresję do Was – jak macie przygody na boku, bardzo dobrym zwyczajem jest mówienie do wszystkich “kotku”. Nie ma ryzyka wpadki z imieniem.

    – Wybaczam – pocałowała mnie delikatnie i przyciągnęła do siebie.

    Wszedłem w nią nawet nie celując, po prostu nasze ciała zgrały się idealnie. Leżała tak z rozrzuconymi włosami, wijąc się delikatnie w takt moich pchnięć, jej ręce błądziły po moim karku i ramionach. Kochaliśmy się delikatnie, zupełnie inaczej niż poprzednimi razy. Jej nogi zaplotły się na moich biodrach wysoko, nie widziałem ale mógłbym przysiąc, że skrzyżowała je w kostkach. Podobało mi się takie waniliowe zbliżenie, to zupełnie inny poziom niż zwyczajny mocny seks. Czy ja się w niej zakochuję? Nie chcę! A może chcę? Nie! A może jednak?

    Nagle ciszę przerywaną naszymi oddechami złamało głośne bzzzzz bzzzzzz bzzzzz. Co jest, kurwa? Podniosłem głowę i zobaczyłem poświatę telefonu na stoliku przy łóżku, ktoś do niej dzwonił.

    Niespodziewanie dla mnie sięgnęła po niego i odebrała.

    – No cześć.

    – Nic, czytam książkę.

    – Dobrze, lepiej powiedz co u ciebie, jak idzie?

    Zbaraniałem ale ona ciągle ruszała biodrami i przyciągała mnie do siebie nogami. Dodatkowo wolną ręką zaczęła pieścić pierś patrząc mi w oczy, w pewnym momencie przyciągnęła głowę do sutka i polizała się po nim koniuszkiem języka. Jak płachta na byka, podjąłem tę grę i kontynuowałem seks, zwłaszcza, że czułem zbliżający się koniec. Ruszałem płynnie biodrami ocierając się o jej cipkę własnymi lędźwiami.

    Iwona rzucała do telefonu jakieś zdawkowe zdania starając się zakamuflować cięższy oddech. W pewnym momencie odsunęła telefon daleko od ucha, przyciągnęła mnie do siebie i mocno, głęboko pocałowała. Z daleka słyszałem z telefonu ciche niezrozumiałe słowa, taniec naszych języków nie ustawał, dopóki głos nie umilkł. Oderwałem głowę od niej.

    – No jasne – rzuciła w słuchawkę łapiąc oddech.

    – No OK, do soboty, pa. Tak.

    I się rozłączyła.

    – Co to było – podniosłem się na rękach i spytałem nie przerywając łagodnego kołysania biodrami.

    – Radek.

    – No pięknie.

    – Wiedziałam że zadzwoni, on zawsze jak wyjedzie dzwoni punkt dwudziesta. I zaciągnęłam cię do sypialni przed tą godziną.

    Pokazała mi jeszcze świecący ekran telefonu, no tak, pięć po dwudziestej.

    – Jesteś okrutna.

    – Kiedyś zrobię ci laskę jak on będzie dzwonił.

    Odłożyła telefon na bok.

    – Kochaj się proszę ze mną – wyszeptała.

    – Nie musisz mnie prosić.

    – Wiem, ale to mi sprawia przyjemność.

    – Fajnie, że jestem od sprawiania ci przyjemności – pocałowałem ją lekko.

    – Jesteś. I jesteś w tym doskonały. I kochaj się ze mną – położyła mi palec na ustach dając do zrozumienia, że nie chce już gadać.

    Przylgnąłem do niej jednocześnie starając się jej nie przygnieść, jej piersi ocierały się o mój tors, ręce błądziły po moich plechach karku i głowie. Pieściłem ustami jej szyję i dekolt, ciężar ciała przeniosłem na jedną rękę, drugą wodząc po jej ciele, po łydce, udzie, pośladku, piersi, ramieniu aż do twarzy. W półmroku widziałem jej błyszczące oczy wpatrzone we mnie.

    Kochaliśmy się tak może ze 20 minut, prawie nie zmieniając tempa ani techniki, było nam dobrze.

    – Nie przerywaj, nie zmieniaj, zaraz… Już, kocham cię – wyszeptała mi do ucha i przycisnęła się do mnie. Oddech się skrócił, nogi zacisnęły wokół mojego pasa. Spazm orgazmu przebiegł przez jej ciało, z ust wydobył się cichy pisk. Przez chwilę jeszcze ciałem wstrząsały delikatne dreszcze. Poczułem, że członek ma wyraźnie łatwiej. Orgazm poskutkował falą wilgoci i rozluźnieniem. Opadła z powrotem luźno na plecy ciężko oddychając. Mi wiele nie brakowało, więc podniosłem się na rękach aby ją lepiej widzieć i kontynuowałem penetrację jej gorącego wnętrza. Zaczęła pieścić swoje piersi, co zadziałało jak katalizator. Poczułem zbliżający się orgazm, długa penetracja, widok jej delikatnie muskających piersi i to co powiedziała skumulowało emocje i byłem na progu spełnienia.

    – Mogę na ciebie? – spytałem

    – Poproszę – odpowiedziała.

    W ostatniej chwili wyszedłem z niej, złapała członka i w tym momencie wystrzeliła ze mnie biała strużka spermy. Jedna, druga, trzecia… Targany orgazmem nie widziałem dokąd poleciała, drżałem na całym ciele. Ciężko opadłem na łóżko obok Iwony ciężko dysząc. Dopiero teraz poczułem, że mam mokre plecy. Przysunęła się do mnie i pocałowała czule.

    – Słyszałeś co powiedziałam?

    – Słyszałem. Ale wiesz, że nic z tego nie będzie?

    – Wiem. Poczekam.

    – Nic ci nie mogę obiecać. Ale w łóżku jesteś niezrównana – skłamałem chcąc rozgonić ciężką atmosferę tematu.

    – Kłamca.

    Pocałowałem ją delikatnie.

    – Rozjedź go tym swoim czołgiem to się pomyśli – zażartowałem.

    – Yhym – mruknęła – to jest plan.

    – Kotku, która jest godzina?

    Odszukała telefon, wcisnęła guzik i zmrużyła oczy oślepiona.

    – Za dwadzieścia dziewiąta.

    – No to spadam, Bea zaraz z pracy wróci, trzeba zrobić jej coś na kolację.

    – Jakiś ty opiekuńczy – dało się usłyszeć wyraźną złośliwość.

    – Jestem – pocałowałem ją ponownie i się podniosłem.

    Dopiero teraz zobaczyłem, że na jej piersiach i brzuchu błyszczą strużki spermy.

    – No ładne cacko – oceniłem.

    Spojrzała na siebie.

    – Profilaktycznie wypiorę pościel, nie wiadomo gdzie jeszcze poleciało.

    – Wykąp się lepiej, wyglądasz jak pączek w lukrze, hihi.

    – Ale śmieszne – sięgnęła do szafki i wyciągnęła z niej chusteczki jednorazowe, wytarła się z grubsza i wstała – ciebie też wytrzeć?

    – Nie ma potrzeby, samo wyschło.

    – To ja idę się umyć a ty leć robić tę kolacyjkę – znów złośliwie, ale już mniej.

    Przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem.

    – Przestaniesz?

    – A wiesz jak ja się czuję?

    – Mogę się tylko domyślać. Jesteś duża kochana dziewczynka.

    – Kochana?

    – Trochę tak. Ale musisz być dzielna.

    – Postaram się.

    Po raz nie wiem który pocałowałem ją czule.

    – Lecę.

    Wszedłem do salonu, pozbierałem ciuchy i włożyłem na siebie. Ciągle naga przypatrywała się mi jak to robię, oparta o framugę drzwi do sypialni.

    Skończyłem się ubierać i poszedłem do drzwi, podążyła za mną. Schowała się za drzwiami a ja nacisnąłem klamkę. Gdy już były otwarte a ja praktycznie na zewnątrz zapytała:

    – Wpadniesz jutro? Przygotuję kąpiel.

    Kuszące, wie jak mnie podejść. Cofnąłem się o krok i spojrzałem na nią poważnie.

    – Przemyśl to. Angażujesz się za bardzo.

    – Już. Przemyślane. Przyjdź. o tej samej godzinie. Bez “kocham cię” – powiedziała to jak na musztrze wojskowej, ratatata.

    – Zobaczymy – w sumie nie wiem czy chciałem tak od razu, dzień po dniu, żeby nie spowszechniało. Zrobiłem krok za drzwi, wystawiła zza nich głowę, żeby mnie widzieć.

    – Acha, i jeszcze jedno.

    – Co takiego?

    – Opowiedziałam Ewie o tobie. Co ze mną robisz.

    – Co zrobiłaś??? – zdębiałem

    – Spokojnie, nie wie, że mieszkasz obok – Iwona uśmiechnęła się szeroko – chce cię poznać.

    I zatrzasnęła za mną drzwi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części):

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

  • Zabawy z siostra cz.3 “Wizyta u babci”

    Deszczowy poranek nie nastrajał nikogo optymistycznie. W powietrzu wręcz można było wyczuć wrogość i napięcie . Perspektywa spędzenia nudnego popołudnia u babci również nie przyczyniała się do poprawy nastrojów. Jedynie moją ukochana siostrzyczka od samego rana przejawiała dobry humor, co po chwili udzieliło się również mi. Zresztą od dawna już potrafiła mi poprawić humor, nawet o tym nie wiedząc, a wydarzenia ostatnich tygodni sprawiły, że przychodziło to jeszcze łatwiej. Wystarczyło, że na nią spojrzałem i od razu pojawiał się banan na mojej twarzy i wzwód w majtkach.

    Korzystając rano z łazienki wpadł mi do głowy pomysł, żeby poszperać w koszu na brudną bieliznę. Nie myliłem się. Na wierzchu leżały jej majteczki, które wczoraj musiała mieć na sobie. Białe koronkowe stringi idealnie pasowały do jej legginsów. Nie wahając się ani chwili chwyciłem je i od razu przyłożyłem do nosa. Przepadłem. Pachniały cudownie. Nie wiem nawet kiedy zacząłem walić konia. Zapach jej cipki pozostawiony na majteczkach sprawił że zapomniałem o wszystkim dookoła. Po chwili spuściłem się na podłogę. Wiedziałem już, co chcę zrobić. Wziąłem prysznic, w końcu pozbyłem się niestety uczucia ust Klaudii ssących mojego chuja. Na szczęście miałem jej majteczki, które ochoczo na siebie nałożyłem. Było to dosyć ciekawe uczucie, gdyż jeszcze nigdy nie chodziłem w stringach. Wiele razy wcześniej wąchałem jej majtki, lecz dopiero dzisiaj założyłem je po raz pierwszy. Chciałem, żeby mnie w nich zobaczyła. Teraz jednak czekał na mnie, na nas dzień na rodzinnej imprezie.

    Po śniadaniu położyłem się na kanapie przed telewizorem, delektując się uczuciem, jakie wzbudzały we mnie jej stringi. Zaczynało mi się podobać, jak wrzynają się między pośladki, a świadomość, że jeszcze kilka godzin temu ona miała je na sobie potęgowała to doznanie. Wiedziałem, że prędzej, czy później do mnie dołączy. Nie myliłem się. Po piętnastu minutach zjawiła się w salonie. Nawet w wyblakłym dresie wyglądała podniecająco. Położyła się obok mnie, tak jak wtedy, gdy pierwszy raz jej dotknąłem. Znowu wypięła dupcię w moją stronę, a stopy oparła o moje nogi. Ewidentnie kusiła mnie tym swoim dużym tyłkiem. Niestety z racji tego iż rodzina była dziś w komplecie mogłem pozwolić sobie tylko na to, by chwycić jej stopę i zacząć masować. Lubiłem te jej małe stópki z pazurkami pomalowanymi na czarno, a od pewnego czasu uwielbiałem ich zapach i smak. Chciałem znowu móc possać jej paluszki. Zdążyłem tylko pocałować jej jedną stopę, a po krótkiej chwili do salonu wszedł nasz ojciec. Pozostało mi tylko kątem oka zerkać na tyłeczek Klaudii.

    Deszcz nadal wściekle tłukł o szyby i nie było widoków na to, żeby miało się to prędko zmienić. Pozostało czekać na wyjazd do babki. Powoli zaczęliśmy się zbierać, a jako, że miała to być dosyć luźną „impreza” postanowiłem, że ubiorę się całkiem zwyczajnie, czyli jeansy i podkoszulek. Nigdy nie lubiłem krawatów, marynarek i tym podobnych. Jedyną nową dla mnie częścią garderoby były stringi Klaudii, które robiły się coraz bardziej wygodne, a zarazem działały coraz bardziej podniecająco.

    Jak mawiał klasyk: „są na tym świecie rzeczy, które się fizjologom nie śniły”. Taką rzeczą okazała się być tego dnia moją siostra. W czerwonej mini wyglądała wręcz olśniewająco. Przyznam, że w drodze do babci, gdyby nie nasz brat, który siedział w aucie między nami chyba bym ją przeleciał. Jej obłędne ciało przyprawiało mnie o dreszcze. Pragnąłem jej. Chciałem ją całować, liżąc, dotykać. Chciałem, żeby znów ssała moją pałę. Chciałem się z nią pieprzyć. Zamiast tego zerkałem tylko na jej nogi. Nic więcej nie mogłem zrobić w tej chwili.

    Babcia Krysia mimo upływu czasu wciąż traktowała nas, jak małe dzieci. Gdy składaliśmy jej życzenia, ucałowała nas, jakbyśmy mieli po sześć lat. Nie sprawiło mi to przyjemności, zważywszy, że w pamięci wciąż miałem dotyk miękkich ust Klaudii. Na szczęście trwało to tylko chwilę i kolejne babcine całuski miały nastąpić dopiero za kilka miesięcy.

    Rozgościliśmy się w salonie. Usiadłem na kanapie, w nadziei, że Klaudia znowu będzie obok mnie. Ona jednak wybrała fotel, który stał po mojej prawej stronie. Między nami stał jeszcze stoliczek, z jakimś kwiatkiem, który niemal zupełnie mi ją zasłaniał. Pomyślałem wtedy, że będzie to bardzo długie i nudne popołudnie, wypełnione rodzinnymi historiami z zamierzchłych czasów.

    Nie myliłem się. Czas jakby stanął w miejscu. A momentami nawet zawracał i biegł w drugą stronę. Znudzony historyjkami babci postanowiłem wyjść żeby zapalić… (Tak mogłem już decydować o swoim życiu i zdrowiu). Po popołudniowym niebie, od zachodu sunęły ciężkie deszczowe chmury, z których lada moment miał spaść deszcz. Ten papieros miał być pierwszym i ostatnim tego dnia zapalonym na świeżym powietrzu.

    Wracając do salonu od razu zauważyłem, dlaczego Klaudia usiadła na fotelu. Wiem też, że zrobiła to celowo. Siedziała ze stopami na fotelu, a kolanami prawie dotykała piersi. Mimo iż nogi miała prawie całkiem złączone dostrzegłem między nimi ciemnoróżowy kolor jej majteczek. Chociaż trwało to tylko ułamek sekundy poczułem, że zaczynam sztywnieć. Usiadłem więc szybko, by ukryć przed rodziną namiot rosnący w moich spodniach. Dodatkowo podniecający był fakt, że wciąż miałem na sobie jej stringi. Rozpaczliwie pragnąłem znaleźć się między jej nogami. Pięć minut później, gdy mój fiut ciągle wariował w majtkach, znowu wyszedłem z pokoju. Tym razem jednak do łazienki. Musiałem coś zrobić z tą erekcją. Opuściłem spodnie i zacząłem walić konia. Mimo iż byłem u babci setki razy nigdy nie przyglądałem się drzwiom jej łazienki. Okazało się, że mają trzy okrągłe otwory wentylacyjne w dolnej części. Uklęknąłem i zerknąłem, przez jeden z nich. Siedziała tam i patrzyła na drzwi łazienki, a ja na nią. Rozchyliła nieco bardziej nogi, ukazując mi więcej swoich wdzięków. Wiedziała, że ją podglądam. Oszołomiony jej widokiem szybko doszedłem i spuściłem się na podłogę. Wytarłem spermę ręcznikiem papierowym i spuściłem w klozecie. Gdy wychodziłem z łazienki mój kutas drzemał już spokojnie w spodniach. Klaudia natomiast siedziała już z nogami opuszczonymi na ziemię. Gdy na nią spojrzałem uśmiechnęła się do mnie zalotnie. Wiedziała, że znowu doprowadziła mnie do orgazmu.

    Czas płynął leniwie. Na światło dzienne wychodziły kolejne rodzinne sprawy. Gdy wreszcie na tapetę została przywołana polityka postanowiłem znowu zapalić. Tym razem jednak że względu na ulewny deszcz zalewający świat musiałem udać się z tą sprawą do piwnicy. Usiadłem na małym krzesełku i zapaliłem papierosa. Dym przyjemnie wypełnił moje płuca. Chwilą relaksu, bez polityki i rodzinnych historii dobrze mi zrobiła. Odprężyłem się. Usłyszałem, że drzwi piwnicy się otworzyły i po chwili zamknęły. Myślałem, że to tata, który również lubił puścić sobie dymka. Była to jednak Klaudia. Podeszła i stanęła z mojej lewej strony. Zabrała mi papierosa i sama zaciągnęła się nim mocno. Przez te wszystkie lata, gdy ją obserwowałem, nigdy nie widziałem, żeby paliła. Albo był to jej pierwszy raz, albo po prostu interesowało mnie coś innego, niż to, czy pali. Patrzyłem na nią zafascynowany. Chwyciłem ją za nogę, przesuwając dłoń systematycznie w górę aż w końcu dotarłem do jej mini. Złapałem spódniczkę i dźwignąłem ją do góry, odsłaniając resztę jej nóg, różowe koronkowe stringi, oraz część brzuszka. Obróciłem się w jej kierunku, by znaleźć się w wygodniejszej pozycji. Włożyłem dłoń między jej uda, dotykając jej cipki. Nawet przez majteczki czułem, jak przyjemnie gorąca jest. Drugą dłonią złapałem za jej pośladek I przyciągnąłem ją nieco do siebie. Pocałowałem ją w brzuch, tuż pod pępkiem. Odchyliłem nieco na bok jej stringi I palcem przejechałem po cipce. Była gorąca, ale przede wszystkim bardzo mokra. Oderwałem usta od jej brzucha i patrząc jej w oczy z rozkoszą oblizałem palec, którym przed chwilą przejechałem po jej cipce. Wiedziałem że nie mamy zbyt wiele czasu, więc bez namysłu złapałem za jej majtki i zsunąłem w dół. Ku mojej wielkiej radości nie protestowała. Wręcz przeciwnie, nawet mi pomogła. Włożyłem je sobie do kieszeni, by nie zbrudziły się od podłogi w piwnicy. Zamieniliśmy się miejscami. Ona usiadła na krześle, a ja uklęknąłem przed nią. Rozchyliła nogi, zapraszając mnie do siebie. Nie mogłem odmówić. Po kilku pocałunkach jej ud dotarłem tam, gdzie tak rozpaczliwie chciałem się cały dzień znaleźć. Przez chwilę tylko patrzyłem, na jej cudowną, idealnie wygoloną i mokrą cipkę. Przywarłem do niej ustami. Jej cudowny zapach, wilgoć, oraz smak, sprawiły, że zacząłem drżeć. Usłyszałem jej ciche jęki. Podobało jej się. Mi chyba o wiele bardziej. Wodziłem językiem po całej cipce. Nie wiedziałem jednak wtedy jeszcze, czy jest dziewicą, czy już nie, więc postanowiłem użyć tylko ust, ręce kładąc na jej nogach. Rozchyliła je jeszcze mocniej, niemal do pozycji szpagatu, ułatwiając mi jeszcze bardziej dostęp. Naparłem na nią mocniej ustami, językiem drażniąc łechtaczkę. Dyszała coraz szybciej. Jej jęki też stały się głośniejsze. Nie dbałem o to. Odurzony jej smakiem kontynuowałem swoje zabiegi. Wiedziałem, że za chwilę dojdzie. Nie myliłem się. Po kilkudziesięciu sekundach zaczęła szczytować. Zlizałem z niej resztę jej słodkich soków i pozwoliłem jej odpocząć. Wstałem i pocałowałem ją w usta. Tym razem to ona poznała swój wspaniały smak, połączony z moją śliną.

    Niestety nasz czas dobiegał szybko końca. Nie mogliśmy dłużej przeciągać naszych zabaw. Klaudia wstała z krzesła, obciągnęła spódniczkę I po chwili wróciliśmy do reszty rodziny. Dopiero w salonie, gdy emocje nieco opadły zdałem sobie sprawę, że wciąż mam jej stringi. Włożyłem rękę do kieszeni i złapałem je w dłoń. Były mokre. Wiedziałem już, co będę z nimi robił wieczorem.

    Na szczęście, lub nieszczęście nasza wizyta u babci wreszcie dobiegła końca. Wróciliśmy do domu. W drodze powrotnej to Klaudia siedziała w środku. Gdy wysiadaliśmy z auta rozchyliła nogi, znowu ukazując mi swoją cipeczkę.

    Tej nocy, wspomagając się jej stringami jeszcze dwukrotnie waliłem konia.

    Kilka kolejnych dni spędziliśmy jednak oddzielnie, ponieważ miałem już od roku umówiony wyjazd że znajomymi w góry. Gdybym wtedy wiedział, co zaistnieje między nami, to zarezerwowałbym miejsce również dla niej. Czas jednak biegnie bardzo szybko, więc wiedziałem że już za chwilę znowu będę w domu. Przy niej.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Poprawka z chemii – cz.4

    Następne 2 tygodnie był bardzo długie. Codziennie myślałem o mojej pani z chemii. Jej majteczki nosiłem zawsze w plecaku. Przynajmniej raz dziennie na przerwie udawałem się do kibelka, ściągając spodnie, mój członek już wyskakiwał z bokserek. Jej majteczki miały kieszonkę w kroku. Nakładałem ją na penisa. Były ciasne, ale mocno się naciągały. Zamykałem oczy i wyobrażałem sobie, że to ona masuje mi członka. Po wytrysku wkładałem je podwójnie do zamykanego strunowego woreczka i saszetki z plastrami, zapasowymi długopisami, itp. A woreczki, aby nic nie wyciekało i nie było czuć zapachu zaschniętej spermy. W nocy ubierałem je na siebie i pocierałem o kołdrę lub poduszkę… Po dwóch tygodniach zjawiłem się pod klasą. Od razu zapytała jak zadanie domowe i oddałem jej bieliznę. Przeglądała i powąchała. Wystawiła mi ocenę bardzo dobrą. Stwierdziła, że jeszcze zaliczenie i nagroda. Rozciągnęła matę ma podłodze i kazała mi się położyć. Ściągnęła moje spodenki i bokserki do kolan. Penis zesztywniał. Rozkrokiem powoli usiadła nade mną. Posuwała pupą do tyłu. Wyczułem, że nie ma bielizny. Penis dotykał jej krocza. Przez sukienkę sterczały jej sutki w powiększonych piersiach. Ssij – rozkazała, rozpinając guziczki. Jak opętany ssałem i lizałem jej duże, sterczące sutki. Penisem czułem, jak delikatnie masuje okolice jej pochwy i drugiej dziurki. Rozpięła guziczki do końca. Ukazał się jej brzuszek. Uniosła się trochę, postawiła pionowo mojego członka i usiadła na nim. Była bardzo wilgotna w środku. Podskakiwała na mnie. Jej piersi i brzuszek falowały. Chwyciłem jej sutki w ręce i naciągałem, piersi ściskałem. Im mocniej, tym bardziej jęczała. Wiedziała, że długo tak nie wytrzymam, więc rączką pomagała sobie, masując łechtaczkę. Było to za dużo dla mnie. Mocno wytrysnąłem, ale ona nie przestawała. Potrzebowała jeszcze chwili. To był mój najdłuższy wytrysk, po nim penis z podniecenia dalej mocno stał. Po pół minucie doszła do orgazmu. Uśmiechnęła się i mocno mnie pocałowała. No to zaliczenie już masz. Ocena bardzo dobry.”. Przyjdź do mnie jutro popołudniem, a będzie nagroda. Nie wiedziałem co powiedzieć. Z jednej strony czułem, że przygoda się zapewne skończy, ale z drugiej nigdy nie będę tego żałował i zawsze miło wspominał.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV