Category: Uncategorized

  • Oralna kurwa

    Wchodziłem przez dość obskurną klatkę schodową. Byliśmy umówieni, a dziewczyna do mieszkania (czy raczej miejsca pracy) której zmierzałem miała szalenie dobrą reputację. Uchodziła za wybitną mistrzynię głębokiego gardła i face fucku, a to do pewnego stopnia moje fetysze – po tym spotkaniu chyba trochę bardziej. Spotkanie wyglądało inaczej niż zakładałem czy planowałem. Była z początku bardzo inna od tego co sobie wyobrażałem… Również z wyglądu. Wyglądała na zmęczoną, ale wydaje mi się że to może być taki typ urody. Miała fantastyczne ciało, duże piersi, takie dobrze leżące w dłoni (powiedziałbym duże D?). Była szalenie profesjonalna… Nie zdążyłem się odezwać a ona witała, przepraszała za bałagan, etc. Była zadziwiająco normalna. Po prysznicu kiedy wszedłem do pokoju była na czworaka na łóżku. Podszedłem do łóżka od drugiej strony, tak że byłem za jej placami. Chwyciłem ją od tyłu za szyję, a drugą rękę wsadziłem w stanik żeby wreszcie poczuć ten słodki ciężar. Kazałem jej od razu ściągnąć stanik. Potem chwyciłem ją za włosy i sprowadziłem jej głowę do mojego krocza. Zapytała: – Mogę?

    – Musisz – odpowiedziałem ściągając jednocześnie spodnie. Mój wyprężony (przyznaję, pod wpływem pewnej dawki wiagry) członek wskoczył prosto do jej ust. Chciwie nadziała się  na niego i obniżyła się na łóżku żeby ułatwić mi dostęp. Zacząłem nabijać jej głowę na swojego członka, szarpiąc za włosy. Czasami przytrzymywałem też jej głowę na maksymalnej głębokości. Pomimo moich najlepszych starań, w tej pozycji nie było szans na doprowadzenie jej do faktycznego zakrztuszenia się kutasem. Cały czas sama nabijała się i próbowała wziąć jeszcze głębiej. Potrafiła wziąć oddech nie wypuszczając kutasa z gardła, niesamowite uczucie. Kazałem jej zejść na ziemię i uklęknąć. Sam usiadłem na łóżku i nabiłem jej głowę na swojego sterczącego kutasa praktycznie pionowo. Oczywiście dociskałem jeszcze jej głowę i czułem jak po kutasie ścieka jej ślina. Łóżko było jednak zbyt niskie i niezbyt wygodne w ten sposób, więc wskoczyliśmy zamiast tego na nie. Ona klęczała podpierając się rękami na wprost mnie, wewnątrz moich rozłożonych nóg. Dzięki temu dokładnie widziałem jak cała długość mojego chuja znika w jej twarzy, póki nie dotknie mojego brzucha nosem. Wtedy właśnie albo zaczynałem sam ruchać jej gardło, albo szarpałem mocniej za włosy, nabijając szybko odrobinę głębiej i wyciągając z powrotem. Innymi słowy, waliłem sobie konia jej gardłem. Oczywiście nie mogło trwać to zbyt długo, zbyt dawno nie miałem już kobiety. Spuściłem się prosto w jej gardło, dociskając ją tym mocniej, aż nie poczułem że na zewnątrz pozostały już tylko moje jaja. Wyciągnąłem kutasa, dałem jej wziąć oddech i wsadziłem jeszcze kilka razy głęboko w gardło, dla pewności że deponuję w jej przełyku cały ładunek spermy. Z własnej inicjatywy obciągała jeszcze chwilę sama (płycej), po czym zalegliśmy na łóżku.

    – Masz chłopaka? – spytałem.

    – Nie w tej chwili… – odpowiedziała jakby niepewnie. Dziwnie wyglądała… Jej twarz była lekko opuchnięta, pokryta śliną i innymi wydzielinami, ale od początku nie miała na sobie prawie żadnego makijażu. Tylko doklejone sztuczne rzęsy.

    – A chcesz mieć? – zapytałem znów. Porozmawialiśmy chwilę o tym że dla mnie to było prawdziwe girlfriend experience, bo taką  właśnie dziewczynę chciałbym mieć. Ja bawiłem się jej piersią (sutek zrobił się strasznie twardy – ewidentnie się podnieciła). Ona cały czas sprawdzała ręką jak tam mój kutas. Opowiadała że głębokie gardło i facefuck to jej fetysze. Że musiała strasznie długo trenować żeby być taką profesjonalistką. Do momentu w której nie zauważyła że chuj znowu stwardniał.

    – Masz ochotę? – zapytała. Nie odpowiedziałem, po prostu chwyciłem ją za włosy i wsadziłem chuja w gardło. Tym razem ustawiła się jak do 69, z tym że stała na czworaka lekko obok mnie zamiast bezpośrednio na mnie. W ten sposób miałem dostęp do jej gardła jak przy klasycznym reverse face fucku, czyli mogłem celować bezpośrednio w przełyk suki. Sama zaczęła od bardzo mocnego nadziewania się po samo gardło. Czułem że teraz mogę pójść jeszcze dalej. Jedną ręką chwyciłem ją za kark a drugą położyłem na jej tyłku. I przycisnąłem jej głowę pod tym kątem z całej siły. Poczułem jak kutas przechodzi przez barierę i wdziewa się w sam przełyk. Tym razem poczuła i ona. W tej pozycji i z kutasem tak głęboko nawet ona zaczynała krztusić się od czasu do czasu i pluć śliną z samego gardła. Oczywiście cały czas z moim kutasem w przełyku, to nie był powód żebym przestawał rżnąć ją w gardło. Nie chcąc tym razem kończyć za szybko, kazałem jej zejść na ziemię i za włosy przyciągnąłem do ściany. W ten sposób klęczała przede mną i opierała głowę bezpośrednio o ścianę. To pozwoliło mi ruchać ją w gardło z dowolnym tempem jakie ja narzuciłem, i nie miała możliwości cofnąć w jakikolwiek sposób głowy. Prócz tego i tak trzymałem ją za włosy obiema dłońmi, kiedy chujem penetrowałem jej przełyk. Ona sama miała zamknięte oczy i obiema rękami opierała się o podłogę. Nie próbowała nawet się bronić, przyjmowała chuja w gardło i szybko okazało się że jej głowa już nie opiera się o ścianę, bo sama zaczęła nabijać się na mojego kutasa tym głębiej. W pewnym momencie postanowiłem że czas zmierzać do finiszu tej zabawy i wyciągnąłem kutasa ociekającego jej śliną z jej pyska, zamiast tego przyciągając jej głowę do moich jaj. Zaczęła je chciwie wylizywać językiem, czułem go wszędzie. Sam waliłem sobie w tym czasie. W pewnym momencie pomyślałem że przydałby się jakiś lubrykant – i odpowiedź od razu wydała się oczywista. Chwyciłem ją za włosy i nabiłem na kutasa kilkanaście razy bardzo głęboko, tak żeby zaczęła się krztusić. Wyciągnąłem go potem zanim zdążyła go oblizać. W ten sposób uzupełniałem ‘lubrykant’ na moim chuju przynajmniej kilka razy. Więc na zmianę wylizywała moje jaja i krztusiła się ekstremalnie głęboko włożonym chujem. Ani przez chwilę nie podniosła rąk z podłogi. W końcu poczułem że rzeczywiście zbliża się finisz. Chwyciłem ją za włosy i kazałem położyć się na plecach na łóżku. Od razu zrozumiała i położyła się tak że głowa zwisała jej z łóżka. Jak wspomniałem, łóżko wydawało mi się mocno niskie, więc ostatecznie uklęknąłem na jedno kolano żeby uzyskać idealną głębokość penetracji gardła suki. Obiema dłońmi chwyciłem ją za kark i jednocześnie przyciągnąłem jej gardło do swojego kutasa i wykonałem ruch biodrami żeby je zerżnąć. Teraz poczułem ponownie że jestem w samym głębokim przełyku. Prawie natychmiast zaczęła się krztusić i wszystko spływało po moim kutasie – ucisk jej gardła, jej ślina, jej flegma i wydzieliny z jeszcze dalszej części przełyku. Za każdym razem kiedy słyszałem i czułem jej wyjątkowo mocne kaszlnięcie, chwilę później fala ciepła ogarniała mojego chuja w jej gardle. A później wszystko spływało na moje jaja, jej twarz, podłogę. W międzyczasie zgubiła gdzieś swoje durne sztuczne rzęsy. Trwało to tylko chwilę i poczułem że zbliżam się do finiszu. Przyśpieszyłem dopóki nie zaczęła się poważnie krztusić. Wydawało mi się że widziałem jak drgnęła jej ręka w pewnym momencie (w tej pozycji obydwie miała rozpostarte na boki, dając idealny widok na jej duże cycki podskakujące w miarę jak rucham jej gardło). Byłem jednak wtedy zajęty bezpośrednią obserwacją jej gardła, w którym nawet z zewnątrz widziałem jak porusza się mój kutas w miarę moich ruchów. W pewnym momencie jedną ręką chwyciłem jej gardło i naprawdę myślę żę czułem jednocześnie ruch mojego kutasa. Wyciągnąłem kutasa na sekundę żeby dać jej odetchnąć. Sama niemal natychmiast nadziała się na niego z powrotem. Teraz nie hamowałem się w żaden sposób. Rżnąłem jej gardło najgłębiej i najszybciej jak potrafiłem. Czułem fale ciepła na kutasie niemal cały czas, i nie słyszałem już osobnych kaszlnięć bo krztusiła się cały czas. W pewnym momencie wręcz zaczęła piszczeć na tym kutasie, pięknie wkomponowało się to do ‘chlupotania’ jej jebanego gardła. Czując że rzeczywiście się zbliżam, poprawiłem chwyt i to jak byłem ustawiony po czym kilkoma ruchami nadziałem jej gardło do samego końca. Dokładnie w tym momencie się spuściłem. Poczułem jak krztusi się teraz dodatkowo moją spermą i wyciągnąłem kutasa (nie z jej pyska, ale z samego gardła) żeby pozwolić jej odetchnąć i połknąć, po czym wsadziłem go ponownie dla pewności po raz kolejny. Kilkukrotnie. Potem wyciągnąłem go całkiem, chwyciłem za włosy i położyłem się na łóżku żeby mogła teraz dokładnie wylizać mojego chuja ze swoich płynów. Wychodząc zostawiłem jej napiwek. Powiedziałem że się napracowała i że będę wracał. Powiedziała że będzie czekać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    libertine
  • Dziewczyny Erica 10 – Trzy to za malo

    Dziewczyny Erica – R10 – Trzy to za mało

    #Futro #Fetysz

       Na ostatnią noc przed wizytą w sierocińcu wybrali hotel, który znajdował się tuż obok celu ich podróży. Nie chcieli wynajmować powozu, a tym bardziej iść długo piechotą. Na szczęście dzień nie był deszczowy, ale tak ulice były zakurzone i brudne, tak bardzo, że Laureen przez całą drogę musiała unosić futro, by je nie pobrudzić. Czuła w sobie nasienie Erica, jak fajnie było chodzić z jego śmietanką w sobie.

       Tego poranka korzystał tylko z jej pupy. Ona opierała się o parapet i, ubrana już do wyjścia w suknię i rysie, mocno się wypinała, a on trzymał ją mocno za biodra i wbijał się w jej węższy otworek z taką pasją, jak gdyby pierwszy raz mu tak się oddawała. Było mu tak przyjemnie, że raz za razem dochodził i natychmiast ruszał do kolejnego finału. A może to perspektywa zobaczenia Sally tak bardzo go rozpalała? Jej było przyjemnie i nic więcej, a on… Doszedł w niej trzy razy nim się uspokoił.

       Był jeszcze poranek, gdy stanęli przed bramą. Mało co się zmieniło w wyglądzie budynku, wciąż był taki sam szary i smutny. Ale Deanne pisała prawdę. Nie przywitała ich pani Skanske, tylko miła, starsza pani.

    – Jestem Linda Witterspoon. – przestawiła się.

    – Eric Donaldson, a to moja piękna żona Laureen.

       Zarzadczyni spojrzała na rysie noszone przez brunetkę i mało nie zakrztusiła się z wrażenia.

    – Czym mogę państwu służyć? – zapytała niepewnie.

    – Czy jest pani Skanske? – odpowiedział pytaniem na pytanie.

    – Przykro mi, ale pani Skanske nie żyje. Tak samo jej mąż.

    – Co się stało? – Eric udał zdziwienie.

    – Epidemia. Straszna. Przeszła przez miasto. Ale tutaj tylko nas musnęła. Zachorowali państwo Skanske. I zmarli. Kilkoro dzieci też było chorych, ale wydobrzało…

    – To straszne. My przyjechaliśmy do pani Skanske w sprawie adopcji.

    – Zostałam wyznaczona przez miasto do opieki nad sierocińcem. – Linda dumnie wypięła pierś, jak gdyby funkcja była dla niej zaszczytem. – Choć nie wiem na jak długo. Po śmierci poprzedniej właścicielki miasto zrobiło kontrolę i wykryło sporo nadużyć. Pani Skanske kiepsko gospodarowała i narobiła długów. Możliwe, że zamkną sierociniec.

    – A dzieci?

    – Odeślą do innych placówek.

    – Ja właśnie przybyłem w tej sprawie. Pewien czas temu adoptowałem stąd trzy dziewczynki…

       Laureen spojrzała czujnie na myśliwego. To nie było w planie, mieli udawać, że była tylko ona jedna.

    – To były bardzo dobre podopieczne. Grzeczne i pracowite. Ale do nas też przyszła zaraza. I… – teraz Eric udał, że mu się głos załamuje. – Została tylko ona. Ta tragedia zbliżyła nas do siebie. I miała już 18 lat, postanowiliśmy się pobrać.

    – Rozumiem. Bardzo smutna historia. Ale proszę do gabinetu, to nie jest miejsce na rozmowę.

       Po chwili byli w tym samym pokoju, gdzie Eric płacił 40 dolarów za dziewczyny. Pani Witterspoon usiadła naprzeciwko nich i mówiła do mężczyzny, ale jej wzrok wciąż prześlizgiwał się po pięknym futrze jego “żony”.

    – Więc… – zaczęła dyrektorka.

    – Więc, jak już mówiłem, Laureen jest stąd, z tego sierocińca. Dzięki niej sporo wiem o takich miejscach i o biedzie. Sam też byłem biedny, ale od kiedy zająłem się traperstwem i uprawą moich 30 hektarów ziemi to nigdy więcej nie zaglądała mi w oczy.

    – 30 hektarów! – krzyknęła kobieta. – Jak pan to oprawia?

    – Mamy spółdzielnię z sąsiadami. Takimi jak ja, młodymi, silnymi i odważnymi. Tylko kawalerami. I dlatego tu przybyłem. Postanowiłem zbudować pensję dla dorastających dziewcząt. I poszukać im mężów, dobrych ludzi, którzy nie mają czasu na nowości i trudne konkury. I podróże do dalekich miast, bo mieszkamy kilka dobrych dni drogi stąd.

    – Cóż za doskonały pomysł! – pani Witterspoon klasnęłą w dłonie. – I chce pan zabrać stąd kilka dziewczynek?

    – Tylko najstarsze, te z grupy 17-18 lat. Te co kończą edukację i sporo potrafią. U mnie nauczą się jak pracować daleko od miasta i wykorzystywać zdobytą wiedzę. A przy okazji poznam je z okolicznymi kawalerami i może coś z tego będzie…

       W tym momencie wtrąciła się Laureen, która miała już dość wpatrywania się Witterspoon w jej rysie.

    – Może pójdę do dziewcząt i zapytam się je czy chciałyby pojechać z nami? Na pewno kilka z nich mnie jeszcze pamięta…

       Linda tęsknie spojrzała na grube futro i kiwnęła głową.

    – My tymczasem omówimy szczegóły…

     

       Bez problemu trafiła do swego dawnego pokoju. Stanęła jak wryta w drzwiach. W pomieszczeniu dostawiono łóżka i dziewcząt było o wiele więcej. I były tam wszystkie jej koleżanki z dawnych lat. Ale przecież powinny już być poza sierocińca. Deanna ani słowem nie wspomniała że jest inaczej.

       Dziewczyny spojrzały najpierw na jej puszyste rysie, a potem dopiero na nią.

    – Laureen? – zapytała nieśmiało jedna z nich. – To ty?

    – Tak. To ja.

    – Wróciłaś!

       Momentalnie wszystkie poderwały się i otoczyły ją kołem.

    – Co to? – zapytała jedna, dotykając futra.

    – Prezent od mojego męża. Rysie.

    – Męża? Masz męża?

    – Piękne futro…

    – Jakie miłe w dotyku…

    – Każda z was może je dotknąć.

       Po chwili cała była dotykana i głaskana. Popatrzyła na nie. Charlotta, Betty, Jessica, Anna-Greta i inne… Oraz Deanne i Sally. Ta ostatnia siedziała na łóżku i patrzyła na nią swoimi wielkimi oczami. Wyglądała tak niewinnie. Laureen wyobraziła ją sobie jak w ciężkich lisach cwałuje na Ericu i wykrzykuje, że go kocha. Melody będzie wściekła…

      W pokoju były wszystkie dziewczyny z jej rocznika. Brakowało tylko Mary.

    – Dlaczego wciąż tu jesteście?

    – Z powodu zarazy, było tak ciężko, że gangi grasowały na drogach. Pani Witterspoon uznała, że powinnyśmy zostać dłużej.

    – A co powiecie, jeśli zechcę zabrać was wszystkie stąd? – przeszła od razu do konkretów.

    – Dokąd?

    – Daleko. Tam gdzie teraz mieszkam. I Angela i Melody. Tylko nikomu nie mówcie, bo Eric udaje, że nie żyją.

    – Kto to jest Eric?

    – Pamiętacie tego mężczyznę, który zabrał nas ponad rok temu?

    – Tak. – rzekła Charlotta, która jako jedyna z dziewcząt miała ciemny kolor skóry. – Był bardzo przystojny…

    – Teraz jestem jego… partnerką. – nie chciała użyć słowa “żona”. – Wszystkie jesteśmy. Ale oficjalnie pozostałe umarły na zarazę…

    – Ale dlaczego nie mówicie o tym Witterspoon?

    – By zrobić na niej wrażenie. Że śmierć dziewcząt połączyła mnie i Erica. To bardzo dobry człowiek i kocha nas wszystkie. Chcę również was kochać. Zbudował dom. I szyje futra. Takie jak to. Dla każdej z was będzie po jednym. Wystarczy, że wyświadczycie mu przysługę, właściwie kilka przysług…

       Jękom i cichym okrzykom nie było końca.

    – To co, chcecie jechać?

     

       Tymczasem traper negocjował cenę. Przygotował aż 200 dolarów, będąc gotowym zapłacić za nowe podopieczne. Ale Linda go zaskoczyła.

    – Pieniądze? Nie wezmę od pana ani grosza. Niech pan przeznaczy je na posagi dla panien. Bo żadnego majątku nie mają.

    – Dobrze, prosze pani. – może zbyt chętnie się na to zgodził.

    – Jeśli żadna z dziewcząt panu nie odmówi, a wątpię by tak było, to może pan zabrać całą ósemkę. Ale pod jednym warunkiem. Weźmie pan też młodsze…

    – Słucham? – mało się nie zakrztusił.

    – Panie Donaldson, mam w sierocińcu prawie setkę dzieciaków. I jeśli nie znajdą się dobrzy ludzie, to trafią na ulicę. Jako bandyci lub prostytutki. A pan daje im szansę. Mam 15 dziewczynek powyżej 15 roku życia, nie licząc tych najstarszych. Z chęcią dam je wszystkie panu.

       Nagle wyobraził siebie jako właściciela własnego haremu, który wchodzi do sali swoich hurys i wybiera jedną, nie, trzy kochanki na najbliższą noc. Każda z nich jest w innym futrze. Cieszą się, że wybrał akurat je i prawie siłą zaciągają go do sypialni. A wśród nich jest malutka Sally…

    – No, eee… – otrząsnął się z erotycznych myśli, bo poczuł, że mimo kilkukrotnego, porannego zbliżenia z pupą Laureen znowu ma wzwód. – Dobrze. Ale nie mam transportu, będę musiał je zabierać po kilka naraz. Mam też dom tylko na 10 osób…

    – Będą musiały się zmieścić. Ale przecież przyszli mężowie pomogą, prawda?

    – Tak, tak. – będzie musiał pracować za trzech. – Oczywiście. Zgadzam się.

     

       Laureen musiała zdjąć futro i dać innym do oglądania, by wyrwać się z kręgu niekończących się pytań. Na szczęście dziś ubrała klasyczną różową suknię z bufiastymi rękawami (która też wywołała okrzyki zdziwienia), a nie wyuzdany gorset od Erica…

       Odnalazła Deanne i usiadła z nią na boku. Dziewczyna wyglądała jeszcze piękniej niż rok temu. Jej brązowe włosy kręciły się tylko trochę mniej niż Melody, pełne piersi wypychały zbyt małą, spraną suknię i chyba tylko szczęście spowodowało, że Eric nie wybrał jej przy pierwszej wizycie.

    – Przyjechałaś po mnie… – szepnęła szatynka. – A myślałam, że to tylko sen…

    – Ja też tak myślałam rok temu. Ale nie przyjechaliśmy tylko po ciebie. Chcemy zabrać kilka z was.

       Deanne spojrzała na nią bystro, a potem na resztę dziewczyn. Teraz Charlotta brylowała w rysiach. Kręciła się w kółko, a długie poły rozpiętego futra wirowały w powietrzu. Inne tylko czekały na swoją kolej, śmiały się i tańczyły. Żadna z nich nawet nie pomyśli by odmówić propozycji wyjazdu.

    – Ile?

    – Nie wiem. Eric ustala to z Witterspoon. Za nas zapłacił Skanske po 20 dolarów. Dziś ma przy sobie 200…

    – 200 dolarów! To majątek! A futro i suknia też kosztowały sporo. On musi być bogatym człowiekiem.

    – Tak, jest. I bardzo nas kocha. Ciebie też chcę kochać…

    – Kochać mnie czy ze mną?

    – I to, i to. – Laureen uśmiechnęła się, koleżanka nie była zielona w tym temacie. – Czy ty i Dorothy lubicie się tak samo jak ja z Angelą?

    – Więc wiedziałaś? – szepnęła szatynka, lekko się rumieniąc. – Tak. Jest taka piękna. Kocham ją…

    – U Erica nie będziesz musiała tego ukrywać. Ja często robię to z Angelą. A on patrzy. I później wspólnie go zadowalamy. Sama też potrafię go tak zmęczyć… – uśmiechnęła się. – Nawet dziś rano byłam z nim. Trzy razy. Pracowałam pupą…

    – Pupą? – Deanne otworzyła usta ze zdziwienia. – Ale to…

    – Pamiętasz Skanske’go i jego egzorcyzmy? Przez to nie mogę normalnie… To znaczy długo nie mogłam, ale Eric mnie uleczył. Jednak wolę, gdy korzysta z mojego tyłeczka. Mam tam… silniejsze doznania.

    – Ja też będę musiała mu…

    – By u nas mieszkać? Nie. By mieć futra? Tak. On uwielbia dotyk futra, a musiałyśmy sprzedać prawie wszystkie by zebrać pieniądze na wasz wykup. Tylko jego partnerki dostaną. Ale jak raz spróbujesz, jak zobaczysz jak traci rozum wchodząc w ciebie, jak poczujesz w sobie jego wytrysk… Nie będziesz chciała nic innego. Wierz mi.

       Laureen spojrzała na rozkrzyczaną grupkę przyszłych kochanek myśliwego. Jako ostatnia przymierzała rysie Sally, której twarz prawie zniknęła w puszystym kołnierzu. Wyglądała tak słodko, a jednocześnie tak kusząco. Eric nie wytrzyma jak ją zobaczy…

    – Zdaje się, że będzie miał mnóstwo roboty z tymi futrami. – Deanne też patrzyła na otuloną rysiami koleżankę.

    – A ty?

    – Ja? Chcę się stąd wyrwać. Ale tylko wraz z Dorothy. Chciałbym mieć na własność futro jak tamto… I takie suknie… Czy to będzie boleć?

    – Tylko na początku. Potem jest cudownie…

    – Kiedy mogę spróbować?

    – Tak szybko? Eric się ucieszy. Dziś, na pierwszym postoju. Choć nie wiem czy Sally nie będzie pierwsza. Ale powiedz mi, gdzie jest Mary?

    – Nikt ci nie powiedział? Wyszła za mąż za subiekta ze sklepu kolonialnego. To dobry chłopak, też sierota. Bardzo się kochają. Mi też się spodobał pewny młodzieniec. Ale bez posagu…

       Laureen uśmiechnęła się i przytuliła koleżankę.

    – Akurat tego Eric nie potrzebuje…

       Dziewczyny patrzyły jak karuzela przymierzania rysi zaczęła się od początku. Ale nie na długo, Deanne zawołała Dorothy i zaczęła jej coś szeptać na ucho, patrząc na Laureen i tajemniczo się uśmiechając. Co ona knuła?

       Przyjrzała się kolejnej przyszłej kochane Erica. Dori była jasną blondynka z długimi warkoczami, podstawową fryzurą w sierocińcu. Jednak widać było, że to już kobieta. Może nie miała takich dużych piersi jak Deanne, jednak emanowała ukrytym seksapilem. A jak będzie miała na sobie długie futro i koronkową bieliznę…

       Dziewczyny musiały coś uzgodnić, gdyż szatynka przestała szeptać i wstała.

    – Laureen, chciałabym coś ci pokazać. Pójdziesz ze mną?

       Co ona chciała? Ciekawe…

    – Zostaw rysie na chwilę. – dołączyła Dorothy. – To zajmie najwyżej kilka minut.

    – Dobrze.

      W trójkę wyszły z pokoju i poszły do pustej w tym momencie klasy. Drzwi nie były zamknięte.

       W środku, w różnych rzędach stały stoły i krzesła. Laureen pamiętała jak były niewygodne. Dobrze że teraz najwięcej rzeczy uczyła się w łóżku.

       Dziewczyny schwyciły ją za ręce i zaprowadziły do stołu nauczycielskiego, gdzie obok był fotel, jedyny na którym można było siedzieć bez strachu o dotkliwy ból pleców.

       I gdy stanęła obok fotela, to poczuła jak Deanne zaczyna rozpinać jej suknię.

    – Co wy… – nie dokończyła, bo blondynka zamknęła jej usta nagłym pocałunkiem.

       Wargi Dorothy były miękkie i wilgotne. Wystarczyła tylko chwila by zapomnieć o guzikach i zacząć myśleć tylko o całowaniu.

       Objęła blondynkę, jedną ręką łapiąc za jej prawą pierś. Była tak twarda, jak tylko mogła być. Wyczuła duży, naprężony sutek. Z chęcią by go powstała. Teraz!

       Różowa suknia opadła jej do stóp. Była teraz całkowicie naga, gdyż nie nosiła dziś gorsetu, ani pończoch. I teraz zrozumiała, że to był błąd, przecież mogła to wszystko ubrać pod suknię.

       Pozostałe dziewczyny też zdjęły swoje bure sukienki. I Laureen mogła je obejrzeć w pełni okazałości.

       Obie były wystarczające inne od obecnych kochanek Erica, że będą idealnymi dodatkami. Brązowowłosa Deanne i jasna blondynka Dorothy. Obie z pełnym biustem, obie z szerokimi biodrami i obie gotowe by dołączyć do futrzanego haremu. Ale chyba najpierw chcą wypróbować swoje umiejętności na Laureen.

      Rozścieliły swoje suknie na stole nauczycielskim, a ona położyła się na nich i zamknęła oczy. Poczuła delikatne palce, głaszczące ją tu i tam, a także wilgotne języki.

       Wielokrotnie kochała się z Angelą w taki sposób, szczególnie gdy tuż obok Melody cwałowała na Ericu w swoich srebrnych lisach. Sama zawsze wtedy była w wilczym futrze i było jej ciepło i błogo. Angela też często ubierała wiewiórki i głaskała ciało ukochanej puszystymi mankietami. A potem do zabawy dołączała palce i usta. Potrafiła godzinami ją drażnić, nim wsuwała palec w jej węższy otworek. Ale nigdy dwie dziewczyny nie badały jednocześnie jej ciała. To było bardzo intensywne uczucie, gdy przyzwyczajała się do impulsu z jednego, góra dwóch miejsc, nagle silny bodziec z całkowicie innej strony wstrząsał jej ciałem.

       Wreszcie palce i usta dotarły w okolice łechtaczki. Aż zadrżała, gdy poczuła jak język drażni jej magiczny guziczek. Ale to było za mało, od dawna wiedziała co sprawia jej największą przyjemność.

       Przykurczyła nogi i zapytała:

    – Czy któraś z was kiedyś badała palcem pupę?

       Cisza znaczyła, że nie.

    – Nie bójcie się. Tylko nawilżcie palec. Śliną lub najpierw zbadajcie moją norkę. Jest wystarczająco wilgotna. Albo wiecie co? Włóżcie mi w oba otworki jednocześnie…

       Spełniły jej prośbę. Najpierw w myszkę wślizgnął się jeden palec, potem dwa i trzy. Na więcej nie starczyło miejsca. Ale opuściły jej jaskinkę i zajęły się pupą. Ich miejsce zastąpiły nowe.

       Westchnęła, gdy w jej pupę wszedł pierwszy palec. Powoli, metodycznie wsuwał się coraz dalej. To musiała być Deanne, to ona miała dłuższe palce.

       Teraz miała w sobie aż pięć palców, trzy w pochwie i dwa w anusie. Ruszały się regularnie i Laureen czuła się prawie jak gdyby dwa penisy się nią zajmowały.

       Nagle do palców dołączył język. Skupił się na łechtaczce, delikatnie liżąc ją posuwistymi ruchami. Głęboko westchnęła, teraz wszystkie źródła jej przyjemności były odpowiednio stymulowane. Do pełni szczęścia brakowało tylko dotyku i ciepła futra.

       Otworzyła oczy by zobaczyć co robi Dorothy i zdziwiła się, bo to właśnie blondynka się nią zajmowała. Za to Deanne siedziała na fotelu nauczycielskim i zażarcie się masturbowała.

    – Co tak sama siedzisz? – zapytała brunetka. – Chodź do mnie…

      Po chwili szatynka była przy stole. Wyciągnęła dłonie by zacząć pieścić piersi koleżanki.

    – Nie, nie tak. Wejdź na stół i kucnij mi na twarzy. Chcę ci possać.

       Deanne najpierw otworzyła szeroko oczy, a potem spełniła prośbę. Kucnęła w taki sposób, że jej łechtaczka była tuż obok ust Laureen. I ta zaczęła ją całować. W tamto miejsce!

       Poczuła jak gwałtownie się moczy. Tym bardziej że język brunetki badał również okolice pupy. Aż pisnęła zaskoczona. Ona, ona liże jej węższy otworek!

       Zajęczała, bo przyjemność gwałtownie rozlała się po jej ciele. Nikt nigdy jeszcze tak się z nią nie kochał. Musiała całą uwagę skupić na utrzymaniu równowagi. Złapała się rękami za stół, bo zaraz dojdzie. Tak szybko!

       Tymczasem Dorothy mogła patrzeć jak jej ukochana szybko zbliża się do orgazmu w pozycji, o której nie miała pojęcia minutę temu. Ale ta Laureen jest doświadczona w seksie! Prawdziwa ekspertka.

       Deanne opowiedziała jej wcześniej o planach wyjazdu. Ale nic nie mówiła o jakimś Ericu i futrach. Sama przez chwilę nosiła rysie i było jej w nich bardzo przyjemnie. Czy jeśli pojedzie do tego mężczyzny, to będzie miała takie rysie na własność? Aż nie chciało się jej wierzyć. Ona, biedna sierota w drogim futrze! Niemożliwe…

       Teraz, patrząc na przykucniętą Deanne i zwinny język Laureen w jej pupie, sama była na granicy wybuchu. A w tej konfiguracji nikt nie mógł zająć się jej ciałem. Dlatego zwiększyła wysiłki by brunetka doszła. Wtedy zajmie jej miejsce.

       Wsunęła palce w oba otworki najgłębiej jak mogła i szybko nimi poruszała. Ssała też napęczniały guziczek, wiedząc że to magiczne miejsce każdej kobiety. To wszystko przyniosło zamierzony skutek, poczuła regularne skurcze, tak Laureen miała orgazm.

       Brunetka jęknęła. Czuła na języku szczytowanie Deanne, a jednocześnie sama minęła granicę. Tak, właśnie tak.

       Zamknęła oczy, chłonąc orgazm całym ciałem. Jednak kobiety same potrafią się inaczej zaspokajać niż z mężczyzną. Faceci zawsze będą myśleć o wytrysku, nawet Eric.

       Przyjemne wstrząsy minęły. Otworzyła oczy i zobaczyła żar w spojrzeniu Dorothy. Teraz trzeba było zająć się blondynką…

       Szybko zamieniły się pozycjami. Teraz to Dorothy była daniem głównym. We dwie głaskały ją i całowały. Wreszcie Deanne weszła na stół, a jej głowa wylądowała między nogami kochanki. Bez zbędnych ceregieli zajęła się mokrą szparką, wysuwając do mokrej jamki język najgłębiej jak się dało.

       Za to Laureen zajęła się biustem blondynki. Był tak twardy jak tylko mogły być piersi młodej dziewczyny. Jednocześnie były wystarczająco duże, by móc otoczyć sobą twardego ptaszka. Eric na pewno to sprawdzi, a Angela przekażę bezcenną wiedzę jak pracować by na dekolcie pojawił się ogromny wytrysk.

       Ale ją interesowały naprężone sutki. Zaczęła na zmianę je ssać, a nawet lekko ugryzła. Jednak to Dorothy się nie spodobało, więc tego nie powtórzyła.

       W zamian robiła kółka wokół różowych aureol, co pewien czas wracając do brodawek. Te były tak sztywne i ciemne, wyglądały jak gdyby z nich miało za chwilę wypłynąć mleko.

       Blondynka coraz częściej wzdychała, a jej ciałem wstrząsały dreszcze. Wreszcie wyszeptała:

    – Proszę, całuj mnie.

       Laureen oderwała usta od piersi i złączyła je z wargami blondynki. Dotknęły się językami, zaczynając zapasy kto komu wsunie go głębiej. Wynik walki wciąż był otwarty.

       I nagle Dorothy aż rzuciło i z całej siły wbiła się w wargi brunetki. Musiała przeżywać swój orgazm, bo mruczała i jęczała, mocno obejmując i całując Laureen.

       Wreszcie ostatni raz westchnęła i uśmiechnęła się. Spojrzała na Deanne, ta również się uśmiechała.

    – To co, nadajemy się na dziewczyny Erica?

    – Bez wątpienia. Jakie chciałybyście mieć futra?

       Wróciły do pokoju starszych dziewcząt, który był prawie pusty, bo ogłoszono apel. Laureen ubrała rysie i aż westchnęła, czując ich przyjemne ciepło i ciężar. Będzie jej trudno pożyczać je innym, bo wiedziała, że Eric nie lubi kochanek bez swojego fetyszu.

       Odnalazła go przy oknie tuż obok gabinetu Witterspoon.

    – Na co patrzysz?

    – Na dziewczyny.

     Wyjrzała przez okno i zobaczyła wszystkie panny, które roześmiane nie mogły ustawić się w rzędzie. Ale nie przeszkadzało to opiekunce, która podekscytowana coś im tłumaczyła

    – Patrz, ta druga z lewej to Deanne. A obok Dorothy. Pojadą tylko razem. Rozmawiałam z nimi. Z chęcią do nas dołączą. Nawet dziś w zjeździe.

    – Dołączą?

    – Bardzo się im spodobały rysie. Więc powiedziałam im wszystko o nas. I są bardzo ciekawe jak to jest. Bo podstawy już znają. A Dorothy ma tak słodkie usta…

    – Całowałaś się z nią? – Eric spojrzał zaskoczony na brunetkę.

    – Nie tylko. Ma śliczną, różową łechtaczkę i wąską norkę. A piersi twarde jak kamyki. Nie wytrzymasz między nimi nawet minuty…

    – Zaraz… Kochałaś się z nią? Co na to powie Angela?

    – Angela tak bardzo lubi jak tryskasz jej na dekolt, że muszę mieć alternatywę. A teraz będziesz rzadziej gościł w mojej pupie…

       Znów patrzyli na dziewczyny, a Eric zaczął głaskać rysie.

    – Która to Sally?

    – Ta mała, po prawej.

    – Jest piękna…

    – Taka jak ją sobie wyobrażałeś? – zaśmiała się.

    – Tak. Będzie cudownie wyglądać w białych lisach…

       Dotknęła jego spodni. Tak jak się spodziewała, miał wzwód. Poranne eksplozje w jej pupie to za mało dla niego.

    – Wiesz co zaproponowała Witterspoon? Odda mi wszystkie dziewczyny powyżej 15 roku życia.

    – Co? – zapytała zaskoczona.

    – Tak, wszystkie. A wiesz, że jest ich dwadzieścia trzy?

       Otworzyła szeroko oczy. Ile?

    – I co ja teraz zrobię? Dwadzieścia trzy!

       Zaśmiała się, rozpinając mu rozporek. Wsunęła rękę do środka. Ale miał twardego. Wyciągnęła go na zewnątrz i zaczęła powoli masować. W odpowiedzi znowu pogłaskał futro.

    – Może na razie skupimy się na mniejszych problemach? Zaraz spuścisz się w spodnie. Nie mogę pozwolić by tyle śmietanki się zmarnowało.

       Klęknęła przy nim. Penis nie tylko był sztywny, ale cały aż mokry od śluzu. Od razu zaczęła go lizać jak cukierek.

       Odsunął się od okna i oparł o ścianę. Położył ręce na okryte puszystymi rysiami ramiona kochanki i oddał się w pełni we władaniu jej ust. Zamknął oczy i skupił się na przyjemności.

       Laureen nie śpieszyła się, bo wiedziała że nie wytrzyma za długo. A chciała trochę się nim pobawić. To były ich ostatnie wspólne chwile, jeszcze dziś wieczorem dołączy do nich jedna panna, a może i dwie.

       Nie wsunęła go między wargi, tylko delikatnie lizała. Wzwód był tak potężny, że nawet nie musiała trzymać go ręką. W zamian włożyła ją w rozporek i delikatnie bawiła się jego jądrami.

       Był w niebie. Mógł głaskać miękkie futro, a jego ptaszek był pod troskliwą opieką. Impulsy były delikatne, ale to i tak wystarczy by niedługo dojść.

       Nagle wyczuł, że nie są sami. Otworzył oczy i ujrzał kobietę w średnim wieku, stojąca przy wejściu do pokoju. To nie była Witterspoon, nigdy wcześniej nie spotkał nieznajomej.

       Laureen nie miała pojęcia, że ktoś ich obserwuje. Nadal bawiła się ptaszkiem, czekając aż Eric nie wytrzyma i wystrzeli.

       Kobieta była całkiem ładna, choć zabudowana suknia zasłaniała budowę jej ciała. Kosmyki ciemnoblond włosów wymykały się spod kapelusza, a duże, szare oczy obserwowały bez zażenowania co się dzieje.

       Dobrej jakości ubranie wskazywało, że nie jest ani służącą, ani chłopką. Mogła być kimś kto chce adoptować dziecko. Lub je uczy. Eric słyszał, że w miastach na wschodzie coraz częściej nauczaniem zajmują się profesjonalne nauczycielki.

       To, że mieli obserwatora, bardzo go podnieciło. Czuł, że nie wytrzyma za długo. A nieznajoma ruszyła. W ich kierunku!

       Dopiero, gdy klęknęła obok Laureen, to ta ją dojrzała. Z zaskoczenia przestała lizać penisa, ale blondynka szybko ją zastąpiła.

    – Pozwolisz? Laureen, prawda? Masz piękne futro…

       Brunetka tylko kiwnęła głową.

    – Kim jesteś? – zapytała wreszcie.

    – Margareth. – odparła blondynka. – Miasto zatrudniło mnie do nauczania dziewcząt. Ale na resztę pytań odpowiem później.

       Wysunęła język i dotknęła nim więzadła. Nie zrobiła nic więcej, a on już poczuł pierwsze skurcze jąder. Zacisnął z całej siły mięśnie, choć wiedział że to nic nie da.

       Doskonale widziała, że zaraz wytryśnie. I nie zmieniła techniki, ani nie cofnęła się.

       Pierwszy strzał uderzył ją w nos, rozpryskując się na boki. Ale dalej lizała mu więzadełko. Po chwili kolejna porcja nasienia wylądowała na niej.

       Laureen patrzyła z boku jak Eric spuszcza się na twarz blondynki. Nigdy wcześniej jej nie widziała, musiała zostać zatrudniona po jej odejściu stąd. I to ma być nauczycielka? Chyba raczej zawodowa ladacznica. Co ona może chcieć od nich. I zrozumiała. O, nie…

       Myśliwy skończył tryskać , a po twarzy Margareth spływały strużki przezroczystego płynu. Kobieta uśmiechnęła się, wstając z klęczek. Wyjęła chusteczkę i zaczęła ścierać ślady.

    – Dziewczęta są bardzo niedyskretne. Wiem, że chce je pan zabrać by się z nimi wszystkimi kochać, a nie szukać im mężów. I wiem, że obiecał im pan po futrze…

       Nic nie odpowiedział. Laureen stanęła obok niego, gotowa na każdą ewentualność. Chociaż wiedziała co nauczycielka zaraz powie.

    – Czy… Czy ja też mogę jechać? Będę uczyć dziewczęta potrzebnych rzeczy. A jeśli dostanę futro… Może nie jestem taka młoda jak te wszystkie panny, ale wciąż mi nie brak urody. I umiejętności. Zresztą sam pan widział…

       Odpowiedź mogła być tylko jedna.

    – Tak.

       Godzinę potem wszystko było gotowe. Do Deanne, Dorothy i Sally dołączyła Anna-Greta, ciemnoruda dziewczyna z zuchwałym spojrzeniem. Reszta była niepocieszona, ale obiecał, że za 2 tygodnie wróci po kolejną grupę.

       A obok wybranych sierot stała uśmiechnięta Margareth, trzymając w ręku małą walizkę. Eric jeszcze raz na nią spojrzał, mogłaby być matką jego przyszłych kochanek, ale naprawdę mu się podobała. Do tej pory sądził że atrakcyjne są tylko młode, niewinne ciałka…

      Tylko czy mówiła prawdę? Że chce uczyć dziewczęta, a nawet dołączyć do jego futrzanego haremu? W pracowni miał brązowe szopy, akurat dobrze by do niej pasowały…

       Oderwał się od czarnych myśli. Linda właśnie żegnała dziewczęta, które opuszczały sierociniec. Ciekawe czy byłaby taka radosna, gdyby wiedziała jaka będzie ich przyszłość.

       Po chwili wszyscy byli już na wozie. Eric usiadł z przodu i obejrzał się na pasażerki. Wszystkie były piękne, ale najpiękniejsza była Sally. Właśnie podniosła wzrok i ich spojrzenia się skrzyżowały. Uśmiechnęła się do niego, a on z trudem powstrzymał się by nie zerwać z niej tej burej sukienki i pozbawić ją dziewictwa tutaj, na wozie.

       Nie! Musi być silny. Nic go nie ominie. Do wieczora zostało tylko kilka godzin. Wytrzyma. Ale w hotelu może już nie być tak silny…

    Być może CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Nareszcie koniec. Choć zostawiam otwartą furtkę do kontynuacja, jeśli najdzie mnie wena. Szczególnie postać Margareth, dodanej w ostatniej chwili, wymaga rozwinięcia.

     

    Teraz będę publikować inne opowiadania i cykle. Mam nadzieję, że częściej.

  • Pani nauczycielka na szkolnym wyjezdzie

    To była licealna wycieczka na Mazury i niektórzy z nas byli już pełnoletni, a inni nie. Ja byłem w tej pierwszej grupie, dlatego na całkowitym legalu z lożą wybrańców mogliśmy pić piwo czy wódkę, nie obawiając się reperkusji ze strony kadry opiekunów. Wśród niej była taka jedna nauczycielka polskiego, Pani Jolanta. Co to była za sztuka, mówię wam. I nie chodziło o to, że ubierała się wyzywająco, pierdoliła się po kątach czy coś takiego – nic z tych rzeczy. Pani Jolanta miała gdzieś około czterech dych na karku, była raczej normalną, zadbaną babką o płomienno rudych włosach i zielonych oczach niczym liście latem. Sięgała mi gdzieś do ramion, przy moim wzroście metr osiemdziesiąt. Figurę miała obłędną i często z chłopakami gadaliśmy o jej obfitych piersiach czy pokaźnym dupsku, kiedy szła korytarzem kręcąc nim nieświadomie na lewo i prawo, co powodowało u nas natychmiastowe wzwody. Pani Jolanta miała podobno męża – nosiła obrączkę na palcu – ale nikt nie słyszał by posiadała dzieci. W każdym razie nie raz waliłem konia w kiblu, wyobrażając sobie nagą nauczycielkę od Polaka w przeróżnych konfiguracjach.

    No i cholera miałem ogromne szczęście, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie. Nie można powiedzieć tego natomiast o Pani Jolancie.

    Zostałem w pensjonacie na wieczór, bo nie chciało mi się iść z chłopakami do lasu na picie. Poszedłem się wcześniej umyć i kiedy wszedłem do wspólnych łazienek – taka była tutaj kicha – okazało się, że drzwi są otwarte – ktoś zapomniał ich za sobą zamknąć. Usłyszałem dźwięk lejącej się wody pod prysznicem i postanowiłem wejść. Nie wiem dlaczego to zrobiłem, równie dobrze mogłem zobaczyć tam nagiego faceta czy coś. Ale traf chciał, że była to Pani Jolanta. Serce od razu podskoczyło mi do gardła. Pani Jolanta! Nago! Pod prysznicem! Widziałem wszystko, całej jej nagie ciało. Piersi miała ciężkie i okrągłe, trochę już wiszące i rozchodzące się delikatnie na boki z różowymi brodawkami. Brzuch nie był jakiś płaski, ale nie był też gruby czy tłusty, raczej zwyczajny jak na jej wiek. Uda miała gładkie, pełne i zaróżowione od gorącej wody. Tyłek natomiast duży i blady, pośladki szerokie i podłużne niczym odwrócone krople wody. Wzgórek łonowy miała zarośnięty i zdziwiło mnie, że włosy były w tym samym kolorze co na głowie. Rude. Całkiem rude.

    Niewiele myśląc, wyciągnąłem telefon i włączyłem nagrywanie. Uwieczniłem wszystko, bo Pani Jolanta dopiero co zaczęła myć włosy. Nagrałem na swój telefon jej przód i tył, jej cudowne cycki i nawet to jak się wypina. Miałem całość w swoim telefonie, gołą nauczycielkę od polaka. Trafiłem jak szóstkę w totka. Kiedy wyłączyła w końcu wodę, po cichu wycofałem się z łazienki – nie chciałem, żeby mnie zauważyła. Od razu pognałem do swojego pokoju. Musiałem po takiej dawce emocji zwalić przecież konia. Zamknąłem drzwi od swojego pokoju i wywaliłem się na łóżko. Odpaliłem filmik i wziąłem się do roboty. Nie minęło kilka sekund i trysnąłem prawie pod sam sufit.

    Potem, kiedy się już ogarnąłem, wyszedłem na korytarz. Pani Jolanta znajdowała się na jego końcu, ubrana już w luźne dresy, świeżo po kąpaniu. Przeszła obok mnie, uśmiechając się niczego nieświadoma. Odwróciłem się za nią, rzucając okiem na jej pośladki pracujące pod materiałem cienkich spodni. I wtedy do głowy przyszedł mi szatański plan. Nie był w ogóle etyczny czy moralny, ale wiedziałem, że mam Panią Jolantę w garści. Będę mógł na tym nagraniu ugrać wszystko.

    Wróciłem znowu do pokoju i wszedłem na messengera. Miałem Panią Jolantę w znajomych dlatego napisałem do niej wiadomość. Kiedy wyświetliło się, że została dostarczona, poczułem jak robi mi się gorąco. Mój tekst szedł tak:

    “Mam nagranie, które może Panią zainteresować”.

    Po chwili przyszła odpowiedź od nauczycielki:

    “O co chodzi Karolu?”

    W odpowiedzi wysłałem jej po prostu ten filmik, kiedy się kąpała. Długo nie odpisywała na moją wiadomość, mimo że, widniała jako przeczytana. Trwało to kilka długich minut, chyba najdłuższych w moim dotychczasowym życiu. No i w końcu usłyszałem pukanie do drzwi pokoju. Przestraszyłem się. Zebrałem jednak na odwagę i podszedłem do wejścia. Wiedziałem, że to Pani Jolanta. Otworzyłem. Nie pomyliłem się.

    – W tej chwili to usuń, rozumiesz! – rzuciła ostro, wparowując do środka.

    Była jak tajfun, jak czysta furia, rozgrzany do białości metal.

    W pierwszej chwili sięgnąłem po telefon, chcąc to zrobić, ale minęła sekunda i zmężniałem. Miałem przecież plan. Polegał on na tym, że zaszantażuje Panią Jolantę. A po co? Żeby ją po prostu przeruchać.

    – Nie – odparłem, starając się brzmieć odważnie.

    – Że co?

    – Nie usunę filmiku.

    – A co chcesz z nim zrobić? Pokazać kumplom? Już to zrobiłeś, tak?

    – Nikt go nie widział oprócz mnie.

    Pani Jolanta, zobaczyłem to po jej oczach, uspokoiła się lekko. Usiadła na moim łóżku i westchnęła ciężko, ostentacyjnie. Spojrzała na mnie i nie spuszczała ze mnie oczu. W końcu to ja wymiękłem.

    – To czego ty chcesz, co? Po co ci ten filmik? Czemu mi go wysłałeś? – zapytała ostro.

    Słowa jakby ugrzęzły mi w gardle. Bałem się jak diabli. Nie byłem wcale taki kozak jak myślałem wcześniej. Mimo to zabrnąłem za daleko, kości zostały rzucone. Musiałem iść w tym kierunku do końca. Na stracenie bądź po chwałę.

    – Prześpi się Pani ze mną to usunę filmik i nikt o niczym się nie dowie.

    Pani Jolanta wybuchła nagle przeraźliwym, histerycznym śmiechem.

    – Czy ty jesteś poważny? Jestem twoją nauczycielką. Wiesz co ty w ogóle mówisz? –  zapytała, chcąc najpewniej mnie złamać.

    – Wiem – odpowiedziałem. – I będzie tak jak mówię. Zrobi to Pani ze mną to wtedy usunę film.

    – A w przeciwnym razie?

    – Wyląduje w necie, pokaże go wszystkim.

    – Możesz mieć przez to poważne problemy, wiesz? Może tym zainteresować się policja…

    Przez chwilę straciłem odwagę. W sumie miała rację, jej gadanie miało sens. Mógłbym pewnie za coś takiego trafić nawet do kicia. Cholera jasna.

    – Co nie zmienia faktu, że wszyscy zobaczą Panią gołą. Wszyscy… – powiedziałem, brnąc dalej w swoje, do przodu, ku zatraceniu.

    Pani Jolanta znowu westchnęła i ukryła twarz w dłoniach. Przez chwilę się nie odzywała. Musiała pewnie przechodzić katusze i za pewne większe niż ja. Co siedziało w jej głowie? Nurtowało mnie to? Ciekawe czy rozważała możliwość przespania się ze mną. Ten fakt był podniecający, coś drgnęło w moim kroczu. Zganiłem się za swoje chore popędy. Przez moment zrobiło mi się jej żal, widząc ją w tym stanie – siedzącą, smutną. Wyglądała na załamaną, totalnie załamaną. Już miałem ochotę powiedzieć jej, że zapomnimy o całej sprawie, kiedy odezwała się:

    – Jaką mam pewność, że po wszystkim usuniesz nagranie?

    – Obiecuję.

    – Jaką mam gwarancję?

    – Nie okłamię Pani. Ale możemy tak zrobić, że nie dopuści mnie Pani do matury w razie czego…

    – Za tą całą akcję nie powinnam cię dopuścić do matury.

    Milczałem. Czułem, że jestem bardzo bliski czegoś niezwykłego. Byłem w końcu prawiczkiem, a wizja stracenia dziewictwa, i to nie z byle kim, była bardzo realna.

    – Czy ty wiesz, że ja mam męża? Że jestem kobietą, która nigdy nawet nie myślała o zdradzie swojego męża? Że jestem porządna? Że miałam tylko jednego mężczyznę przez całe życie? Czemu mi to robisz? – zapytała i w tym wszystkim wyczułem ból.

    Jestem gnojem, pomyślałem. Totalnym gównem, nic nie wartym chujem. Tak. jestem chujem. I będę nim do końca.

    – Zna Pani moje warunki. Czas na decyzję.

    Pani Jolanta wstała i pomyślałem już, że po prostu chce wyjść. Ona jednak przeszła się nerwowo po pokoju i podeszła do okna. Wyjrzała przez nie i ponownie westchnęła. W końcu odwróciła się do mnie. Jej oczy drżały z gniewu i czegoś jeszcze, czegoś czego rozpoznać nie potrafiłem.

    – Boże co ja najlepszego wyrabiam… – zaczęła. – Dobrze. Zrobimy to. Ale na moich warunkach. I to teraz, zaraz. W tej chwili.

    – Tu i teraz? – zapytałem zaskoczony.

    – Co? Obleciał cię strach? Jesteś prawiczkiem?

    Nie wiem czy pytała po to, by mnie upokorzyć czy naprawdę chciała to wiedzieć. Pokiwałem głową na tak. Zgodnie z prawdą.

    – Jeden chociaż pozytyw – rzuciła. – Będzie to trwało parę sekund.

    Zrobiłem się czerwony na twarzy. To miało się naprawdę zaraz wydarzyć. Nie tak to sobie wyobrażałem, ale przecież… Będę za chwilę dymał Panią Jolantę!

    Kobieta usiadła na skraju łóżka i dłonią pokazała, że mam usiąść obok niej. Zrobiłem to, czując się bardzo nieswojo.

    – Bez żadnych udziwnień czy tego typu rzeczy – zaczęła tłumaczyć. – Położę się na plecach, a ty we mnie po prostu wejdziesz, zrobimy to klasycznie, na misjonarza. Żadnego całowania w usta, żadnego dotykania moich piersi, moich pośladków czy czegoś takiego. Wejdziesz we mnie i zrobisz swoje i będziemy kwita. Jasne? No i oczywiście prezerwatywa. Masz jakąś przy sobie, tak?

    Na szczęście miałem.

    – No to zamknij drzwi i chodź. Szkoda czasu. Za pół godziny mamy apel.

    Wyskoczyłem jak z procy do drzwi i zamknąłem je. Kiedy się odwróciłem Pani Jolanta już opierała się o zagłówek łóżka. Powoli ściągała swoje dresowe spodnie. Poszły razem z majtkami. Ukazały mi się jej blade uda i łydki. Siedziała teraz naga na dole. Lekko rozchyliła swoje nogi, a ja podszedłem bliżej.

    – Na co czekasz? Rozbieraj się i chodź…

    Szybko zdjąłem wszystkie ubrania i po chwili stałem już z prężącym się dumnie kutasem. Pani Jolanta spojrzała na mnie, potem na niego, dziwny błysk zagrał w jej oczach i odwróciła szybko wzrok. Wydawało mi się przez chwilę, że ciekawił ją mój sprzęt – skoro nigdy nie widziała innego faceta, nie była z żadnym innym. Zbliżyłem się do łóżka.

    – Zakładaj prezerwatywę – powiedziała stanowczo.

    Znalazłem jedną w portfelu – miałem taką na wszelki wypadek. Otworzyłem ją i starałem się ją założyć. Nie szło mi niestety. Pani Jolanta patrzyła na moje wysiłki jakąś chwilę. Potem zniecierpliwiona chyba moją nieudolnością, rzuciła:

    – Podejdź tu do mnie, pomogę ci, bo nigdy tego nie założysz.

    Podszedłem do niej i ze stojącym sprzętem, zatrzymałem się na wysokości jej głowy. Uniosła się trochę, wzięła ode mnie kondom, wywróciła go sprawnie na drugą stronę i wsadziła na czubek penisa. Przez ułamek sekundy jej palce musnęły mój grzybek, co spowodowało u mnie przyjemny wstrząs.

    – No dalej – powiedziała. – Ubieraj go, przecież nie jestem twoją matką, żeby cię wyręczać.

    Kiedy byłem już ubrany, wlazłem na łóżko i usiadłem na przeciwko nauczycielki. Patrzyła na mnie przez chwilę ostrym wzrokiem, z nienawiścią. Pewnie liczyła na to, że się jeszcze rozmyślę. Nie było tym nawet mowy. Pani Jolanta westchnęła po raz ostatni i powoli odchyliła najpierw prawą, a potem lewą nogę i nagle rozpostarła przede mną bramy swojego raju. Jej cipka wyglądała znacznie inaczej niż na wszystkich pornolach jakie widziałem. Była ciemniejsza, bardziej jakby opuchła, wargi sromowe dziwnie się układały, tworząc małe fałdy. Rude krzaki gęsto ją pokrywały. Mimo to była najpiękniejszą cipką jaką widziałem w życiu. Moją pierwszą.

    Kobieta poruszyła się, kładąc trochę niżej i rozchylając szeroko nogi. Wystarczyło teraz tylko bym się zbliżył. Zrobiłem to. Ułożyłem między jej nogami i wsparłem na rękach, które rozłożyłem po bokach. Wciąż jednak nie byłem w jej wnętrzu.

    – Zacznij powoli, nie chcę żeby mnie bolało – oznajmiła mi.

    Posłuchałem jej, ale zanim zacząłem poprosiłem ją, żeby ściągnęła swoją bluzkę.

    – Mówiłam ci, że bez żadnego macania po piersiach!

    – Chcę je tylko widzieć…

    Zgodziła się ostatecznie i przez kilka sekund podziwiałem jej nagie piersi, które z bliska wydawały się jeszcze większe niż pod prysznicem. Pod szyją, na obojczykach, na samych też piersiach miała rozsiane nieznaczne piegi. Jej piersi, coś niesamowitego. Naprawdę miałem ochotę ich dotknąć, pocałować, ale zabroniła mi, więc trzymałem się umowy.

    – Zacznijmy już, proszę… – poprosiła cicho, zamykając oczy. – Chcę mieć to już za sobą.

    Patrząc na jej ładną twarz i rude włosy opadające na ramiona, po prostu wykonałem swój ruch. Powoli, ale silnie wbiłem się w jej wnętrze, czując duży opór. Wiedziałem jednak, że muszę być delikatny, chcąc aby jej pochwa się dla mnie otworzyła. Kiedy tak w nią wchodziłem, czułem jak całe moje ciało ogarnęła niewypowiedziany prąd rozkoszy. To było takie dobre, nawet nie miałem pojęcia wcześniej jak. Od razu pomyślałem, że Pani Jolanta miała rację. Spuszczę się pewnie po paru cholernych pchnięciach. Ale co mi tam, pomyślałem. Pierwszy raz nigdy nie jest jakiś wybitny.

    Dobiłem powoli do końca jej pochwy i zacząłem się subtelnie wycofywać. Ponownie naparłem, a potem wyszedłem i znowu wszedłem. Zaczynałem łapać rytm, mój penis przestał napotykać opór. Kilka pchnięć później mogłem przyspieszyć. I zrobiłem to. Posuwałem Panią Jolantę na misjonarza w sposób jednostajny i dosyć powolny, ale szło mi. Nadal nie wierzyłem w to co się dzieje. Twarz Pani Jolanty nie wyrażała żadnych emocji. Usta zacisnęła w cienką kreskę, a oczy nadal miała zamknięte. Odchyliła głowę na bok, złożyła ją na poduszce. Może myślała o mężu, albo w ogóle błądziła w swojej głowie zupełnie gdzieś indziej. Pewnie miała mnie za słabego kochanka.

    Zerknąłem teraz na jej wielkie piersi, nieznacznie drgające pod wpływem moich uderzeń biodrami. To był cudowny widok. Nagle postanowiłem jeszcze trochę przyspieszyć, czując, że tak powinienem zrobić – jakiś pierwotny instynkt mną pokierował. Wciąż obserwowałem jej piersi, które teraz zaczęły się kołysać, wykonując okrężne ruchy. Ten widok sprawił, że zaczynałem osiągać swoją granicę. Byłem tuż, tuż. Znowu przyspieszyłem i posuwałem Panią Jolantę na tyle szybko, że nasze ciała zaczęły wykonywać charakterystyczne klaśnięcia. Jechałem tak dosyć długo, tak mi się wydawało. Miałem siłę by jeszcze podkręcić tempo, zamieniłem to w istny galop. Dojeżdzałem ją teraz równo, cały czas dawałem radę. Jej biust kołysał się jak oszalały.

    I stało się nagle coś, czego się zupełnie nie spodziewałem.

    Pani Jolanta otworzyła usta, z których wyrwał się jęk rozkoszy. Poddała się mi, pokonałem jej opór. To, że zaczęła cicho jęczeć oznaczało, że jej też się podoba, że lubi to co z nią wyprawiam. Po chwili poczułem, że obejmuje mnie nogami, że jej uda i łydki zakleszczają się na moich biodrach. Docisnęła mnie do siebie, a ja zacząłęm wykonywać jeszcze głębsze i potężniejsze ruchy. Objęła mnie nogami, naprawdę przyjęła do siebie. Uznałem to za ogromny komplement. Znaczyło to, że jestem prawdziwym mężczyzną.

    Ale tego było już za wiele. Niewiele już myśląc, kierowany tylko chucią, pochyliłem głowę i objąłem wargami różowy i twardy sutek prawej piersi. Dossałem się do niego jak pijawka. Czułem w ustach jego słodki smak. Ssałem go zajadle pełen spełnienia i nagle w jednej chwili poczułem na dole niewyobrażalną eksplozję przyjemności. Stało się!

    Rycząc w agonii raz po raz zacząłem wypełniać prezerwatywę potężnymi strugami gorącej spermy. Trwało to cholernie długo. Całe moje ciało drżało, kiedy dochodziłem we wnętrzu Pani Jolanty. Z każdym następnym strzałem wbijałem się najgłębiej jak tylko się dało. Było to niczym uderzenia pneumatycznego młota. A Pani Jolanta jęczała głośno. Jęczała z rozkoszy, którą jej dałem. Miałem świadomość, że dzieli nas tylko cienka warstwa plastiku, ale wyobrażałem sobie, że cały mój ładunek ląduje prosto do jej bezbronnej pochwy…

    Nigdy wcześniej, ani później nie przeżyłem czegoś podobnego.

    I kiedy w końcu ochłonąłem, sturlałem się z nauczycielki, ciężko dysząc. Pani Jolanta podniosła się z łóżka, wstała i zaczęła się po prostu ubierać. Widać było, że jest wstrząśnięta. Pewnie w jej głowie zrodziły się wyrzuty sumienia. Poddała mi się na chwilę, było jej dobrze i pokazała to swoim zachowaniem. Ale to było złe, niegodne jej. Dobrze wiedziałem, że tak właśnie myśli.

    Przez moment jeszcze mogłem podziwiać jej nagie ciało – obfite pośladki i cudne piersi, które przez moment smakowałem.

    Kobieta nie spojrzała na mnie wychodząc. Wyglądała na zimną, jakby złą. Rzuciła mi tylko chłodną wiązankę na pożegnanie:

    – Tego nagrania ma za chwilę nie być, rozumiemy się? Dziś wieczorem masz do mnie przyjść i pokazać mi, że wszystko zostało usunięte. I pamiętaj, że to co przed chwilą się stało nigdy nie miało miejsca. Jasne?

    Sił starczyło mi tylko na pokiwanie słabo głową. Po chwili Pani Jolanta wyszła z mojego pokoju, trzaskając za sobą drzwiami. Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem w sufit. Nie było na nim nic ciekawego. Zerknąłem na okno. Świat wydawał się jakiś lepszy, inny. Zamknąłem oczy.

    A potem po prostu się uśmiechnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Pracowity weekend cz. 1

    Wstęp

    Ooooo oooo uuuuu fuuuuck! Ania nie mogła się powstrzymać. Kutas Tomka był tak twardy i gruby,, że nie mogła powstrzymać emocji. No dalej nie przestawaj – krzyczała. Ta przyjemność nie trwała zbyt długo. Dzzzzzzzzz – budzik zaczął dzwonić przerywając piękny sen Anki. O kurwa nie w tym momencie powiedziała do siebie gdy zorientowała się,, że to tylko sen. Spojrzała na zegarek 6:30. Jasna cholera muszę być w robocie na 8:00. Dziś mam prezentację projektu dla dyrektora oddziału z Gdańska. Jeśli mu się spodoba mam szansę na realizacje własnego projektu i przeniesienie na rok do Gdańska. Wstała szybko z łóżka i naga pomaszerowała do łazienki. Nie było czasu na szlafrok ani poranna gimnastykę. Szybki prysznic, gustowny makijaż i szybko założyć coś wow. Czarne stringi powędrowały na jej jędrne pośladki, zgrabna obcisła czarna sukienka pięknie podkreślała sylwetkę. Znaczny dekolt uwydatniał piękne duże piersi które Ania zawsze uważała za swój atut. Na szyję powędrował złoty łańcuszek od swojego eks partnera Karola z którym rozstała się miesiąc temu po tym jak się zorientowała, że nie tego oczekiwała by od swojego faceta gdy wracają po nocnej imprezie od znajomych. Karol był spoko ale nie potrafił ogarnąć tematu i Ankę mocno wkurzała jego niedojrzałość w wielu płaszczyznach. Wiec uznała, że czas to zmienić bo nie ma to sensu. Na uda powędrowały czarne stylowe pończochy. Anka nie nawiedziła nosić rajstop już od podstawówki. Zostało założyć jeszcze czarne 8cm obcasy i mogę przejrzeć się w lustrze. Jeszcze chwila aby poprawić fryzurę i umalować usta. JEST powiedziała w myślach. Popatrzyła na zegarek była już 7:30 i trzeba było szybko wychodzić. Ania nie miała zbyt daleko do pracy. 15 minut drogi samochodem.

    Rozdział 1 – Tak Panie Dyrektorze

    Gdy przybyła do biura, Ani wydawało się,, że zdążyła na czas. Gdy weszła do sali konferencyjnej, gdzie miała odbyć się prezentacja, wszyscy siedzieli już na krzesłach przy długim dębowym stole siorpiąc kawę i czekając z niecierpliwością na rozpoczęcie prezentacji. Ania weszła żwawym krokiem. Przepraszam już jestem powiedziała. Na sali panowała cisza tak więc głos Ani był wyraźnie słyszany tak samo jak stukot obcasów gdy zbliżała się do biurka na którym stał laptop i mikrofon. Ania poczuła lekki stres nie dość, że się spóźniła to jeszcze czuła, że teraz wszystkie oczy zgromadzonych obserwują każdy jej ruch. Wyjęła pendrive z prezentacją i podpięła do laptopa. Gdy miała rozpoczynać, nagle usłyszała stanowczy twardy męski głos skierowany w jej stronę – „Pani Aniu proszę rozpoczynać. czekamy już 15 minut. Mam nadzieję, że Pani spóźnienie to ostatnia dzisiejsza wpadka. „ Tak Panie Dyrektorze odpowiedziała i gdy miała zaczynać dyrektor znów wtrącił kolejne zdanie. I po prezentacji proszę podejść do mnie osobiście do gabinetu. Mamy pewną sprawę do omówienia. „Tak jest Panie dyrektorze”. Anka się strasznie zestresowała, czuła się publicznie poniżona. Wiedziała jednak, że musi jakoś wytrzymać i miała nadzieję, że prezentacja sprawi, że dyrektor z łagodnieje i będzie mogła liczyć na pochwale i realizacje projektu. Jednak stres związany z zaistniała sytuacją był na tyle silny, że czuła jak całe jej ciało się napina. Czuła ścisk w brzuchu, spięte pośladki oraz nabrzmiałe piersi i lekko usztywnione sutki. W tym właśnie momencie zorientowała się, że przez pośpiech zapomniała założyć stanika. Gdy skinęła głową w dół zobaczyła, że twardniejące sutki wyraźnie są widoczne przez obcisłą sukienkę stercząc wprost oczu dyrektora który siedział bezpośrednio na przeciwko niej w niewielkiej odległości. Anka poczuła się jeszcze bardziej zestresowana i poniżona. W tej sytuacji mogła mieć tylko żal do samej siebie co dodatkowo ja zdenerwowało. Starając się wyprzeć wszystko z głowy zaczęła prezentację. Prezentacja poszła znakomicie stres dodał jej motywacji i wszystko poszło gładko. Na koniec sala zabiła brawo a Anka mogła odsapnąć. Gdy skończyła sala opustoszała. Anka poszła napić się kawy i wysikać. W łazience zagadała ją koleżanka Marta. Dobra prezentacja, ale strasznie podkurwiłaś szefa tym spóźnieniem bo już chciał aby po Ciebie dzwonili gdzie jesteś. Ale nie martw się ostatnio był tak samo wkurzony na Baśkę i też ją wezwał do gabinetu. Baśka mi mówiła, że zrobiła mu laskę pod biurkiem, aby ułagodzić sytuację i podobno pomogło. Co ty kurwa gadasz Baśka robiła laskę szefowi? Tak, podobno to najlepszy sposób, aby złagodniał też jak to usłyszałam byłam zaskoczona, ale w sumie nasz szef jest całkiem całkiem i ma charakter trudno mu do godzić. Być może żona je jest aż tak dobra aby nie szukał czegoś lepszego. Anka znów się ze stresowała. Przypomniała sobie,, że ma się dziś jeszcze zjawić osobiście u szefa. Nie miała ochoty się jeszcze bardziej poniżać a historia z robieniem laski sprawiła, że poczuła ciepło między nogami. Nigdy nie poniżę się tak jak Baśka. Owszem lubię robić laskę, ale tylko z własnym facetem, którego chwilowo brakowało. Wychodząc z łazienki Marta dodała z uśmieszkiem. Dzisiejszy brak stanika może Ci pomóc. Anka poprawiła sukienkę wzięła głęboki oddech wyszła z łazienki i udała się do gabinetu Dyrektora. Otworzyła drzwi do gabinetu. Nigdy wcześniej w nim nie była. Gabinet miał sporo przestrzeni na przeciwko stało biurko za którym stał duży skórzany fotel na którym siedział dyrektor Marcin Niecienki. Po lewej była kanapa a po prawej szafa i barek na którym stała patera z butelka Wisky i dwie szklanki. Na przeciwko biurka było też krzesło zupełnie proste drewniane. Nie wyglądało na zbyt wygodne. Proszę wejść Pani Aniu powiedział Marcin jak tylko zobaczył Ankę w drzwiach. Niech Pani zamknie za sobą drzwi proszę. Anka zamknęła drzwi i powolnym krokiem podeszła do biurka z zamiarem aby usiąść. Pani Aniu proszę podejść ale niech Pani nie siada nie będzie takiej potrzeby. Czy wie Pani poco Panią wezwałem ? Nie panie dyrektorze. To nie dobrze bo powinna Pani się domyśleć. Wezwałem Panią ponieważ zasmuciło mnie Pani spóźnienie na prezentację. Jeszcze kilka minut i było by bardzo źle. Wie Pani, że nie akceptuję spóźnień a zwłaszcza gdy jest zaplanowana prezentacja. Czy ma pani wytłumaczenie na tą sytuację? Anka jeszcze bardziej zaczęła się stresować. Muszę coś wymyślić aby go ułagodzić. Był straszny korek Panie dyrektorze nie dało się szybciej dojechać. Pani Aniu proszę mi nie ściemniać liczyłem na Pani fachowość ale nie to mnie zaniepokoiło najbardziej jest coś jeszcze. Zauważyłem podczas prezentacji,, że brakuje Pani dziś czegoś bardzo ważnego w Pani ubiorze. Czy wie Pani czego ?! Anka się zaczerwieniła. Wiedziałam, że zauważy brak mojego stanika ale czemu jest tak wkurzony. Nie mam wyjścia muszę mu powiedzieć nie uwierzy, że nie mam świadomości, że nie mam na sobie stanika. Anka poczuła się strasznie zawstydzona i miała ochotę uciekać zamiast powiedzieć to co miała za chwilę z siebie wydusić. Tak Panie dyrektorze wiem. Przepraszam nigdy się to już nie powtórzy. Skoro Pani wie to proszę powiedzieć co to – zapytał poważnym tonem Dyrektor Marcin. Muszę to trochę krępujące wyszeptała cichym głosem Ania. Tak Pani Aniu chcę to usłyszeć z Pani ust i proszę mówić głośno i wyraźnie. Jesteśmy tu sami a ja nie będę się domyślał co Pani tam mruczy pod nosem. Anka czuła się całkowicie poniżona i zmieszana. Cała ta sytuacja wywołała w niej stres a jednocześnie podniecenie. Zapomniałam stanika. Czego zapomniałaś możesz powtórzyć ? Stanika. Marcin wstał z foteli podszedł do stojącej Anki i powiedział. Rozumiem, że chce Pani wy łagodzić sytuację spóźnienia ale nie spodziewałem się, że jest pani aż tak zdesperowana aby sugerować brak stanika. Miałem na myśli Brak Pani identyfikatora. Pani Aniu powinna mieć go Pani na szyki albo przypiętego do piersi ale chyba teraz rozumiem czemu go Pani nie miała. Rozumiem, że obawiała się Pani prezentacji i chciała odwrócić uwagę odsłaniając swoje piersi. Anka była całkowicie zszokowana czerwona na twarzy. Czuła, że nie może się ruszyć ani nic powiedzieć. Czuła się zeszmacona wszystko było zupełnie inaczej ale nie umiała i nie wiedziała jak to ma wszystko wytłumaczyć. Pani Aniu zdecydowanie do tej pory nie interesował mnie Pani biust. Skoro jednak jest pani aż tak odważna to jest szansa aby naprawiła Pani swoje dzisiejsze błędy tu zaraz. Ma Pani 5 minut aby zrobić mi loda jeśli się Pani uda zapominamy o sprawie jeśli nie chce Pani próbować to proszę wyjść i zamknąć za sobą drzwi z tym, że jeśli Pani wyjdzie to musi mieć Pani świadomość, że od teraz każde Pani spóźnienie będzie szczegółowo odnotowywane i analizowane i nie ma Pani co liczyć na realizację swojego projektu, choć jest on muszę przyznać wyśmienity i szkoda by było zmarnować taką okazję. A jeśli się Pani uda to poprę Pani projekt aby mogła go Pani realizować. Niech Pani mądrze wybierze więcej szans nie będzie. Jeśli chce pani zostać to proszę zamknąć drzwi na klucz i podać mi klucz do ręki. Nie chcę aby ktoś nam przeszkadzał. Anka oniemiała. W głowie przelatywało jej mnóstwo myśli jak się to stało, że znalazła się w takiej sytuacji. Jeszcze przed chwilą w łazience mówiła sobie,, że nigdy nie zrobiła by czegoś podobnego i na pewno nie ma takiego zamiaru. Teraz jednak nie było czasu na rozmyślanie i analizowanie. Anka stała 2 metry od dyrektora i wiedziała, że jak wyjdzie to będzie totalna porażka. Strasznie dużo czasu poświęciła na swój projekt i sama poniekąd w ciągu godzin może wszystko to zniszczyć. Zacisnęła zęby. Przez głowę przeszła jej jedna myśl która krążyła i krążyła. Nikt się nie dowie a ja mogę naprawić sytuację. W końcu robienie laski obcemu facetowi nie wiele się różni jak by się to robiło ze swoim. Nie będę patrzyła i będę myślała,, że to mój facet i jakoś pójdzie. W końcu od miesiąca nie miała okazji i sama czuła ochotę. Zrobię to! Powiedziała. Podeszła do drzwi i przekręciła duży mosiężny klucz. Wyjęła go i podeszła by podać go Dyrektorowi do ręki. Zanim mi go podasz otwórz nim szufladę pod barkiem proszę i wyjmij z niej to co w środku. Anka zupełnie nie spodziewała się takiego obrotu sprawy liczyła, że zrobi co swoje i szybko wyjdzie. Niestety Plan Marcina był zupełnie inny. Gdy Anka podchodziła do kredensu Marcin powiedział. Cieszę się, że słusznie zadecydowałaś. Zaczynam doceniać twoje zaangażowanie w ten projekt. Ania odsunęła szufladę pod kredensem. W środku był biały dziecięcy śliniaczek z różowym napisem „Yammi”. Co to takiego zapytała Ania? Pani Aniu, chyba zapomniała Pani dodać “Panie dyrektorze”. Nie znam się na tyle dobrze abyśmy byli na Ty wiec proszę abyś odpowiednio się do mnie zwracała. Tak jest Panie dyrektorze bardzo przepraszam, bardzo mnie zaskoczyła zawartość szuflady. Ania podeszła do Dyrektora Marcina i podała mu klucz i śliniaczek. Gdy podawała klucz poczuła silny męski uścisk dłoni. Pani Aniu śliniaczek jest dla Pani. Chciałem zadbać aby nie pobrudziła pani sobie sukienki śliną i spermą podczas intensywnego wyzwania, które Pani przyjęła. Oczywiście nie musi Pani zakładać tego śliniaczka ale ludzie mogli by się zdziwić gdyby wyszła pani z mojego gabinetu z upapranią sukienką. Szkoda ją zniszczyć. Oczywiście może pani też zdjąć sukienkę też nie mam nic przeciwko. Dotarło do niej, że Marcin ma rację i mimo, że jest świnią, to chciał zadbać o jej komfort. To jeszcze bardziej nakręciło Ankę i sama nie wiedziała co ma myśleć o całej sytuacji. Powiedziała w myślach – no na pewno nie będę się przed nim rozbierać wystarczy,, że zrobię mu laskę. Tak więc dobrze,, że o tym pomyślał. Panie dyrektorze poproszę śliniaczek ma Pan rację założę go. Ania wzięła śliniaczek i zawiązała na szyki. To był bardzo poniżający widok jednak zdecydowanie lepszy niż rozbieranie się. Marek powiedział – pani Aniu niech pani się odwróci śliniaczek jest zbyt luźno może coś ściec po szyki. Pomogę zawiązać ciaśniej. Ania odwróciła się i poczuła jak Dyrektor Marek ściska śliniaczek na jej szyi. Był związany na tyle mocno, że Ania czuła jak ściska jej szyję chciała poprosić aby go poluzować choć trochę. W tej samech chwili poczuła, jak Dyrektor Marcin rozpina spodnie i wyjmuje pasek. Gdy się odwróciła przodem zauważyła jak Marcin bierze stojącą na stole klepsydrę i odwraca do góry nogami. Masz dokładnie 5 minut aby zrobić mi loda. Postaraj się i pokaż na co cię stać. Pamiętaj jaka jest stawka. W tej sytuacji nie było mowy aby Ania poluzowała śliniaczek. Ukucnęła rękami chwyciła czarne aksamitne stringi Marcina i dynamicznym ruchem ściągnęła je do samych kostek. Jej oczom ukazał się długi i gruby penis Marcina. Marcin miał też duże jaja które sprawiały, że wszystko wydawało się potężne. Penis był większy i trochę grubszy niż Adama. Ania chwyciła prawą ręką zwisającego penisa a lewą chwyciła za nogę Marcina. Sprawnymi ruchami dłoni w górę i w dół do przodu i do tyłu doiła penisa. Z każdym ruchem starała się robić to szybciej i silniej. Po około dwóch minutach zapieprza ręką penis zaczął wznosić się ku górze i sztywnieć. Anka przeszła do zmasowanego ataku otworzyła usta zbliżyła głowę tak blisko jak mogła i włożyła penisa do ust. Prawą ręką chwyciła prawą nogę i uklękła na kolanach aby łatwiej było jej ssać kutasa. Zdecydowanymi ruchami ust i głowy do przodu i do tylu starała się zadowolić Marcina i sprawić aby nie mógł się powstrzymać przed orgazmem i wystrzelił swoją spermę w jej usta. W tym momencie poczuła jak Marcin chwycił jej głowę i mocno przycisnął do siebie. Anka nie była wstanie ruszyć głową gdy poczuła jak sperma wlewa się jej do gardła. Było jej tak dużo, że zaczęła się krztusić. Cześć spermy zaczęła wylewać się jej z ust i ciec po szyki prosto na różowy śliniaczek. W tym momencie usłyszała stanowczy głos. Nie przerywaj !! Anka miała już dosyć. W końcu zrobiła to na co się umawiała. Ale Marcin powtórzył No dalej nie przerywaj!! Anka stwierdziła, że nie ma szans aby przerwać bo mogła by tym jeszcze bardziej zdenerwować Marcina. Znów zaczęła ssać kutasa ustami czując, że Marcin przytrzymuje jej głowę tak, że nie była wstanie wyjąć jego twardego i znacznie dłuższego kutasa z ust. Anka kontynuowała. Każda kolejna chwila wydawała się coraz dłuższa i coraz bardziej czuła się niekomfortowo. Powoli zaczynała odczuwać ból karku szyi i kolan. Marek jednak nie pozwalał jej na zbyt wiele. Ania usłyszała jak Marek przekręca klepsydrę. Dawno musiało już minąć 5 minut na które się umawiali. Chwilę później poczuła kolejny wytrysk. Był równie intensywny jak pierwszy. Ania była zdziwiona. Nigdy wcześniej żaden facet któremu robiła laskę nie dał by rady powtórzyć wytrysku. Zazwyczaj po pierwszym sprawa była zakończona. Po drugim wytrysku zdecydowanie więcej spermy powędrowało na szyję i śliniaczek Ani. Była trochę przerażona, że coś może skapnąć na jej sukienkę. W tym też momencie Marcin zdjął ręce z głowy Ani i powiedział. Dobra robota Pani Aniu. Jak na pierwszy raz wykazała się Pani swoim zaangażowaniem. Wiem jednak, że może Pani dużo więcej więc przy następnej okazji musi się pani wykazać zdecydowanie bardziej bo nie będzie tak łatwo. Anka nie wiedziała o czym bredzi Marcin. Jaka kolejna okazja. Starała się to wyprzeć i nie przyjmować tego do siebie. Zwłaszcza, że Marcin uciął wątek mówiąc proszę wstać i się ogarnąć. Śliniak jest całkiem mokry jeszcze chwila a sperma zacznie ściekać i uświni Pani sukienkę. Anka próbowała wstać z kolan powoli ale zauważyła, że każdy ruch sprawia, że sperma zaczyna ściskać szybciej i może pobrudzić jej suknie. Marcin odszedł zasunął spodnie i podszedł do kredensu. Pani Aniu sprawa załatwiona czemu Pani jeszcze klęczy? Anka próbowała rękami rozwiązać śliniaczek ale był zawiązany na supeł i nie było szans aby go rozwiązała. Kolejny raz musiała się upokorzyć mówiąc. Panie Marcinie zawiązał pan tak supeł na mojej szyi, że nie jestem go wstanie rozwiązać. Marcin doskonale zdawał sobie z tego sprawę i tylko czekał aż Ania poprosi go o pomoc. Pani Aniu oczywiście mogę Pani pomóc ale będzie mi Pani winna kolejną przysługę. Więc proszę przemyśleć czy mam Pani pomóc. Zawsze może Pani wyjść i jakoś może nikt nie zauważy śliniaczka. Anka wiedziała, że Marcin z nią pogrywa i wiedział, że Anka nie będzie mogła odmówić. Czuła się całkowicie bezradna. Nie mogła pojąć jak się to stało, że znalazła się w takim położeniu. Wszystko co robiła wynikało z jej decyzji a wszystko zaczęło się od niewinnego błędu. Anka nie miała wyjście. Z jej ust wybrzmiało ponownie. Tak Panie dyrektorze potrzebuje by mi Pan pomógł. Marcin podszedł do drzwi mówiąc w stronę Anki która klęczała na środku gabinetu. Wychodzę do sekretarki po nożyczki inaczej sobie nie poradzimy. Proszę chwilę zaczekać i nie wstawać. Sukienka. Ale proszę się nie martwić. Zamknę za sobą drzwi na klucz aby nikt nie wszedł. Anka usłyszała jedynie trzask drzwi i głos przekręconego klucza. Rękami starła spermę ze śliniaczka i wstała ale nie była wstanie z ciągnąć go z szyi. Całe ręce miała uświnione spermą ze śliniaka. Nie była pewna czy dobrze zrobiła. Dyrektor kazał jej się nie ruszać. Jeśli wejdzie i zobaczy, że Anka wstała może się zdenerwować a i tak nie była wstanie zdjąć śliniaka z szyki. W gabinecie nie było niczego na wierzchu czym mogła by uciąć lub rozerwać śliniaczek. Pomyślała, że lepiej będzie jeśli uda, że nie wstawała. Uklękła więc ponownie i spermę z rąk na nowo wymazała śliniak. Sperma równo rozsmarowała śliniak i co prawda już nie było szansy, aby coś skapnęło to przynajmniej ręce były trochę czystsze. W tym momencie usłyszała dźwięk przekręcanych kluczy i drzwi się otworzyły. Wszedł Marek i delikatnie wsunął ostrze nożyczek między szyję a śliniaczek i jednym ruchem uciął sznurek uwalniając Anię ze śliniaczka. Może pani już śmiało iść. Mam sporo pracy na dziś i myślę, że Pani też więc proszę się brać do roboty a przysługę odbiorę później. Anka wstała i wyszła z gabinetu kierując wzrok na drzwi i odpowiadając tak Panie dyrektorze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Łukasz Q

    Jeśli spodobała Ci się cz1, zapewne spodoba Ci się cz2.

  • Nie ta brama

    Właśnie szedłem ulicą gapiąc się w telefon i skręciłem w bramę sądząc, że idę do znajomego. Kątem oka widziałem nogi od pasa w dół kilku osób, które mijałem w tej bramie ale nie bacząc na to, szedłem dalej.

    – Ej, typie, nie pojebało ci się coś ? – usłyszałem za sobą pytanie. Zatrzymałem się i gdy uniosłem głowę okazało się, że wszedłem nie na to podwórko. Było obskurne, przede mną był niski budynek z wąskimi drzwiami od komórek. Niektóre były wyrwane inne połamane. Dookoła betonowy blok, w rogu stary trzepak, po lewej jakieś zgrzybiałe dywany. Ogólnie obraz jak po bombardowaniu. Odwróciłem się, i ukazały się cztery dziewczyny, mogły tak mieć miedzy 13 a 17 lat. Postanowiłem się szybko ewakuować.

    – Faktycznie, pomyliłem, skąd wiedziałyście ? – chciałem załagodzić rosnące napięci, które wyczuwałem, bo ta ich zaczepka nie wróżyła nic dobrego. Wtem najmłodsza jak mi się wydawało zaczęła iść odważnie w moja stronę. Cofnąłem się kilka kroków jednocześnie bezwiednie uświadamiając ją, oraz jej koleżanki, że się trochę boję. Reszta dziewczyn powoli także szła w naszą stronę.

    Młoda, czyli ta, która do mnie podeszła była prawie mojego wzrostu, ja miałem 175 cm ona ze 172, jej dwie koleżanki były wyższe ode mnie, jedna prawie o głowę, no i były też słusznej wagi obie, a ostatnia wyglądała na cichą myszkę, jakby nie chciała brac w niczym udziału ale biernie się przyglądała.

    – Wyskakuj z kasy frajerze – usłyszałem od młodej, po czym spojrzałem na nią z lekkim politowaniem i uśmiechem – no chyba cię pojebało panienko. – W tym momencie jej kolano z prędkością nadświetlną wylądowało na moim kroczu. Zdążyło mnie zemdlić zanim złapałem się za krocze i uklęknąłem bo zakręciło mi się też w głowie. Patrzyłem na nią z pozycji klęczącej wyciągając dłoń w proteście – Co ty robisz, pojebało cię, zostaw mnie. Ale za chwile ta najwyższa podeszła i obejmując moją szyje ręką zacisnęła ją jak imadło i ciągnęła mnie w stronę jednej z komórek, tej co nie miała drzwi. Nie wiedziałem co zrobić, nie dałem rady się wyzwolić a krocze wciąż bolało.

    Rozpędziliśmy się lekko, a ona za chwilę zrobiła taki zamach puszczając mnie, że wpadłem do środka przewracając się an ziemie na plecy. Natychmiast stanęła nade mną i postawiła nogę na klacie przypinając mnie do ziemi.- przestańcie, proszę was no – wyciągnęła ręce do góry i odpychają się do sufitu przycisnęła mnie jeszcze mocniej, tak, że gdy wypuściłem powietrze z trudem mogłem nabrać kolejny jego łyk. Złapałem jej nogę ale nie mogłem jej ani przesunąć ani podnieść do góry. Jak się okazało ta druga podobnego wzrostu i wagi, to była jej siostra, która postanowiła wejść i przygnieść mi jaja swoją nogą. Nie miałem z nimi szans obie ważyły ze 160 kilo więc jakby chciały to by stanęły na mnie i mnie połamały.

    – Leż szmato – powiedziała najwyższa i lekko zluzowała pozwalając mi nabrać powietrze, po czym ponownie mnie przygniotła mocniej. Nagle pojawiła się młoda i kucając uśmiechnęła się do mnie, wyjęła mi portfel z kieszeni i telefon. – spójrz tu – powiedziała pokazując mi iPhona ale odwróciłem głowę i w tym momencie noga Patrycji – tak miała na imię ta wysoka i najsilniejsza – przydepnęła mój policzek do ziemi, że teraz musiałem patrzeć w telefon ale zamknąłem oczy. Wiedziałem, że ta walka nie potrwa długo i boleśnie się o tym przekonałem gdy siostra Patrycji kopnęła mnie w krocze z całej siły. Zawyłem tylko, i leciały mi już łzy. Posłusznie odblokowałem telefon. Dziewczyna coś wciskała i powiedziała, że mam je podać teraz pin. Wciąż z przygniecioną głową wybełkotałem 6996 i w ten sposób pozbyła się blokady.

    Młoda zadowolona wstała i zaczęła odchodzić, co mnie ucieszyło, a Pati zdjęła nogę z głowy i znowu mnie przycisnęła do ziemi tylko drugą nogą. Czułem jakby teraz było mocniej. Za chwilę podeszła ostatnia z nich, ta cicha myszka. Stanęła nad moją buzią przodem do Patrycji, zdjęła spodnie z majtkami i kucnęła, robiąc siku. Zrozumiałem, że to była forma największego upokorzenia, nasikała na mnie jak na nic nie znaczącą rzecz. Gdy skończyła powiedziała, żebym wylizał jej cipkę bo nie chce pobrudzić majteczek.

    – Nie ma mowy – powiedziałem i widząc, że ona chce usiąść i zmusić mnie do lizania próbowałem rękoma ją zrzucić ale Patrycja natychmiast złapała mnie za nadgarstki i jednocześnie przyciskając butem ciągnęła za ręce, a cicha myszka całym ciężarem usiadła na mojej buzi. Broniłem się przed otwarciem ust ale w końcu zaczynało mi brakować powietrza, kiedy je otworzyłem jej krocze wsunęło mi się do buzi a siła z jaką na mnie naciskała nie pozwalała mi już zamknąć buzi.

    Niestety nie miałem wyjścia musiałem językiem lizać jej cipkę, która smakowała moczem. Po chwili wstała, i założyła majtki ze spodniami. Odeszła jakby nic się nie stało. Wtedy zauważyłem że młoda wszystko kręciła moim telefonem. Już chciałem powiedzieć, że pójdę na policję ale usłyszałem.

    – To na wypadek, gdyby ci przyszło do głowy o tym komuś powiedzieć. Chyba nie muszę mówić co się stanie jak komuś powiesz ? – czekała na odpowiedź.

    – Nie, nie, nic, nikomu nie powiem. Podeszła i kopnęła mnie w bok, aż sapnąłem przytłumionym głosem. – na pewno ? – kopnęła ponownie trochę lżej.

    – Tak, kurwa no, przysięgam, już mnie wypuście – Pati zdjęła nogę z niego, a on wstał powoli, cały obolały. Tym razem jej siostra zakleszczyła moją szyje pod jej pachą i prowadziła mnie do komórki obok.

    – Zostaw mnie kurwa nooo! – za to pyskowanie wrzuciła mnie do kolejnego pomieszczenia, dziewczyny zamknęły drzwi i włożyły skobelek w zasuwkę. Oraz podparły drzwi kilkoma deskami.

    – Za to pyskowanie posiedzisz tu sobie gnoju, jeszcze nie zdecydowałyśmy co z tobą zrobimy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wraith
  • Wakacje z ciocia (Ciocia Zuzia cz.4)

     Drzwi windy rozsunęły się, wydając charakterystyczny, niemożliwy do pomylenia z niczym innym dźwięk. Nasz pokój, przynajmniej wedle słów kobiety pracującej w recepcji miał znajdować się zaraz za rogiem korytarza. Tak też było. I całe szczęście, bo podróż z Polski do Hiszpanii okropnie mnie zmęczyła. Zuza wydawała się równie padnięta, jednak ona miała ten komfort, że nie musiała się martwić o sprawy formalne. To na mnie, jako na tym, który z naszego duetu bieglej mówi po angielsku spoczął ciężar ogarniania spraw dotyczących dojazdu do hotelu, a następnie potwierdzenia formalności związanych z odebraniem pokoju. Gdy tylko znaleźliśmy się w wewnątrz, a drzwi zatrzasnęły się za nami, momentalnie oboje rzuciliśmy się na łóżko.

    – Nareszcie. – wyszeptała Zuźka.

    Leżąc na obszernym, małżeńskim łóżku w milczeniu patrzyliśmy w sufit. Jeszcze przed wylotem wyobrażałem sobie, że gdy tylko dotrzemy na miejsce, to zostawimy walizki i pierwszą rzeczą jaką zrobimy, będzie wizyta na plaży, mieniącej się złotem piasku i rozgrzanej śródziemnomorskim słońcem. Tymczasem zachowaliśmy się jak stare, zmęczone życiem małżeństwo.

    Pokój nie był zbyt duży. Łóżko, stolik, dwa krzesła, szafa na ubrania. Obok drzwi, zapewne do łazienki. Minimalistycznie, wręcz skromnie, ale nam nie trzeba było więcej. Nie potrzebowaliśmy luksusów. Przylecieliśmy spędzić tutaj cudowne chwile, tylko we własnym towarzystwie.

    Zmuszony potrzebą, wstałem i udałem się do toalety, równie oszczędnej w swej formie, co sypialnia. Gdy już pozbyłem się nieprzyjemnego uczucia ucisku na pęcherz, umyłem dłonie i wróciłem do pokoju. Będąc w łazience, mimowolnie spojrzałem w lustro. Moja twarz wyrażała zmęczenie, ale również głębokie szczęście. Czekało mnie siedem dni z moją ukochaną. Ukochaną, która z pewnością dostarczy mi nieziemskich wrażeń, choć teraz spoczywała w czułych obęciach Morfeusza. Biedactwo. To był jej pierwszy lot samolotem. Wprawdzie nie powiedziała ani słowa świadczącego o tym, że odczuwa strach, jednak na kilka dni przed podróżą nie potrafiła rozmawiać o niczym innym, niż zbliżający się lot. Na pokładzie też wydawała się nieswoja. Nieważne, niech odpoczywa. Gdy śpi, wygląda tak słodko. W zaistniałej sytuacji, nie pozostało nic innego, jak tylko położyć się obok niej i również uciąć sobie krótką drzemkę

    Gdy się ocknąłem, było już grubo po siedemnastej. Przeszło godzinna drzemka zrobiła swoje. Teraz, choć lekko kleiły mi się oczy, czułem się o wiele lepiej. Wstałem, przeciągnąłem się leniwie i stwierdziłem, że najlepiej zrobi mi orzeźwiający prysznic. Zdjąłem z siebie ubranie, ze stosu rzeczy upchniętych do walizki wygrzebałem swój ręcznik i nagi udałem się do łazienki. Chłodna woda momentalnie pobudziła mnie do życia. Jej strugi, spływające po ciele sprawiały, że pokryło się ono gęsią skórką. Tak otrzeźwiony wytarłem się i gdy już miałem iść po suszarkę zobaczyłem, że w otwartych na oścież drzwiach stoi ciocia. Zupełnie nieskrępowany jej obecnością, jak gdyby nigdy nic przeszedłem obok, intencjonalnie ocierając się o nią. Zabrałem suszarkę do włosów i wróciłem przed lustro.

    – Odpoczęłaś? – zapytałem wciąż zaspaną Zuzię.

    – Tak, już jest okay.

     – Mówiłem ci, że wszystko pójdzie po naszej myśli, po co było się tak denerwować?

    – Wiem, ale bałam się, że przyjedziemy na miejsce, a w hotelu okaże się, że nie mamy zarezerwowanego pokoju, albo coś. Ale dobra, to już nieważne. Teraz przez tydzień będzie tylko chill.

    Podczas gdy ja suszyłem włosy, Zuza rozebrała się i weszła do kabiny. Co prawda początkowo zamierzałem iść się ubierać, ale nie mogłem sobie darować i tym razem to ja zająłem miejsce, w którym uprzednio stała ciocia. Gdy wyszła spod prysznica, bez ubrania, bez makijażu, w rozpuszczonych mokrych włosach, jednym słowem naturalna, wydawała mi się najpiękniejszą istotą na ziemi. Widząc, że bezczelnie gapię się na jej ciało, zapytała zalotnie.

    – A ty co? Zapomniałeś czegoś? – podeszła przed lustro i zaczęła rozczesywać kosmyki jasnych włosów. – Wszystko powiem twojej mamie.

    W lot pojmując jej grę. Podszedłem do niej i przylegając do jej pleców objąłem ją, jedną ręką chwytając pierś, drugą zaś kładąc na równie delikatnym brzuszku, po którym zataczałem kręgi sięgając aż po łono. Jej ciało, rozgrzane gorącą wodą zdawało się aż parzyć mój schłodzony tors.

     – Co dokładnie jej powiesz?

    – Powiem, że nachodziłeś mnie w łazience. Że nie dawałeś mi się w spokoju umyć. Że musiałam się szykować w twojej obecności. Że łapałeś mnie za cycki i wsuwałeś okropnie zimne łapsko między moje uda.

    – Przecież nie musisz jej nic mówić. – mówiąc to delikatnie przejechałem palcem po jej łechtaczce, następnie wsuwając jego końcówkę w dziurkę, na co Zuzia zareagowała delikatnym westchnieniem.

    – Może i nie muszę. Ale za to ty musisz coś dla mnie zrobić.

    – Co?

    – Pocałuj mnie, ale tak najczulej jak potrafisz.

    Nie musiała powtarzać. Moje usta błyskawicznie spoczęły na jej smukłej szyi, tylko po to, żeby po kilku całusach złączyć się z jej wargami.

    – No, tym razem ci się upiecze.

    Na odchodne jeszcze raz złożyłem małego buziaka na jej policzku i również poszedłem szykować się do wyjścia na kolację.

     Chwilę później byłem już gotowy. Zuza też. No może ciut dłużej niż chwilę, bo zajęło jej to prawie godzinę, ale nie umiałem się na nią złościć. Z resztą, nie było takiej potrzeby, przecież nigdzie nam się nie spieszyło. Zatem, gdy już oboje byliśmy wyszykowani, zamknąłem drzwi i ruszyliśmy na miasto. Gdy tylko wyszliśmy z hotelu, stało się coś, co sprawiło, że po plecach przebiegł mi dreszcz ekscytacji. Po raz pierwszy w życiu, Zuzia w miejscu publicznym chwyciła mnie za dłoń, a zaraz potem przybliżyła się jeszcze bardziej, idąc ze mną pod rękę. Gdy zaskoczony zerknąłem na nią, momentalnie złapałem jej spojrzenie, które jakby wyczekiwało mojej reakcji.

    – No co? Jesteśmy tak daleko od domu, że nie musimy się kryć. Od teraz, do końca wakacji oficjalnie jesteś moim chłopakiem. – powiedziała, opierając głowę o moje ramię. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie czułem się tak pewny siebie. Wśród charakterystycznej zabudowy starego miasta, otulonego w ciepłej barwie wieczornego słońca, ubrany w koszulę z podwiniętymi rękawami, z przepiękną blondynką pod ręką, czułem się jak król życia.

    Po krótkim spacerze po okolicy, wybraliśmy jedną z restauracji. Mały, klimatyczny lokal, rozświetlony lampkami, tworzącymi miłą, intymną atmosferę. Już po chwili siedzieliśmy przy wskazanym przez kelnera stoliku, decydując na co mamy ochotę podczas dzisiejszej kolacji. W zasadzie wszystko przebiegałoby normalnie, gdyby nie zachowanie starszej pary, która nieustannie zerkała w naszym kierunku. Początkowo obawiałem się, czy to nie aby jacyś dalsi znajomi cioci. Odetchnąłem nieco, gdy usłyszałem, jak rozmawiają ze sobą w języku niemieckim. Jednak pomimo upływu kolejnych minut, ci nie odpuszczali i wciąż zerkali w naszą stronę, komentując coś półgłosem. W końcu nie wytrzymałem i zmieniając temat rozmowy zapytałem Zuzię.

    – Tam obok okna to jacyś twoi znajomi?

    – Nie.

    – To czemu tak na nas zerkają?

    – Mówią, że pewnie jesteś moim utrzymankiem.

    Wiem jak to brzmi, ale kamień spadł mi z serca.

    – Niech sobie gadają, mnie to nie rusza. – odpowiedziałem spokojniejszym już tonem.

    Dokończyliśmy posiłek, nie zwracając uwagi na złośliwe komentarze pary naszych sąsiadów zza Odry. Jednak na odchodne, Zuza postanowiła jeszcze udowodnić, że pod burzą jasnych włosów ukrywa prawdziwie diabelskie różki.

    – Mikoś, jak już zjemy, to podejdź do mnie, podaj rękę, a gdy wstanę daj mi buziaka w usta. Zrobimy im małe przedstawienie.

    – Z przyjemnością.

    Niewiele później poprosiłem do nas kelnera. Ciocia uregulowała rachunek, po czym wstaliśmy od stołu. Zrobiłem dokładnie to o co wcześniej mnie poprosiła, wykonując każdy gest w maksymalnie ekspresyjny sposób. Podziałało. Oburzeni naszym zachowaniem, a jednocześnie przekonani, że nie znamy niemieckiego bez skrępowania komentowali naszą bezpruderyjność. Niech żałują, że nie widzieli swoich min, gdy Zuzia odwróciła się w ich kierunku i perfekcyjnie brzmiącym niemieckim powiedziała starszemu panu prosto w twarz.

    –  Mein Lover hat zumindest kein Problem damit eine Erektion zu bekommen, im Gegensatz zu dir.*

    Mężczyzna, słysząc to aż zakrztusił się branym właśnie łykiem wina.

    Gdy wychodziliśmy na ulicę, w tle słyszeliśmy już tylko spazmatyczny kaszel i dźwięk klepania po plecach, dobiegający od stolika ustawionego przy oknie restauracji. Na buzi cioci Zuzi rysował się szatański uśmiech satysfakcji, uzupełniony nutką cwaniactwa.

    – Co ty im powiedziałaś?

    – Że wszystko rozumieliśmy, ale i tak życzymy im miłej nocy.

    – Dosłownie tak? – spytałem niedowierzając.

    – Mniej więcej.

     Nazajutrz, zaraz po śniadaniu wybraliśmy się na plażę. Pomimo, że sezon wakacyjny miał dopiero nadejść, wiele osób postąpiło podobnie jak my i postanowiło cieszyć się promieniami wiosennego słońca. Wysoka jak na tę porę roku temperatura, w połączeniu z morską bryzą tworzyły mikroklimat, wprost idealny do wypoczynku nad wodą. Ogólnie klimat hiszpańskich plaż bardzo przypadł mi do gustu. W przeszłości kilkukrotnie byłem nad Bałtykiem, jednak nijak miał się on do ciepłych, południowych wód. Była jeszcze jedna różnica, nie związana jednak z martwą naturą. Na tutejszych plażach czymś zupełnie normalnym był widok pań opalających się bez stanika. W przeciągu kilkuminutowej przechadzki zobaczyłem więcej nagich piersi, niż poprzez całe moje dotychczasowe życie. Ze względu na obecność cioci starałem się nie zwracać uwagi na biusty innych kobiet, jednak samcza natura brała górę nad związkową lojalnością. Na szczęście Zuza miała w sobie ogromne pokłady wyrozumiałości, jedynie od czasu do czasu obdarowując mnie spojrzeniem z cyklu “ach te chłopy”. Byłem ciekaw, czy Zuzia też odważy się na taki krok. Po krótkim spacerze rozłożyliśmy się w miejscu, gdzie było nieco więcej przestrzeni.  Szybko pozbyliśmy się ubrań i w strojach kąpielowych rozsiedliśmy się na kocu.

    Zaczęliśmy nacierać się kremem przeciwsłonecznym. Zuźka kolistymi ruchami zaczęły rozprowadzać kosmetyk po moich plecach, niezaprzeczalnie sprawiając mi tym przyjemność. Jej palce z czułością masowały moje ciało, czasami niby przypadkiem zapuszczając się w obszary moich pośladków.

    – Teraz twoja kolej. – zaśmiała się, dając mi lekkiego klapsa w tyłek.

    Wycisnąłem na plecy cioci solidną porcję kremu, a następnie  rozpocząłem proces wcierania go w jej delikatną skórę. Może to dziwne, ale dopiero teraz dostrzegłem drobne piegi, które z rzadka pokrywały jej ramiona i według mnie dodawały jej dziewczęcego uroku. Sam również nie mogłem darować sobie wypuszczenia moich dłoni nieco dalej niż powinienem, jednocześnie podejmując próbę zasygnalizowania jej o moich fantazjach. Nacierając jej plecy płynnym ruchem prześlizgnąłem się w rejon piersi. Niby przypadkiem zawadziłem o miseczki stanika, doprowadzając do częściowego odsłonięcia jej biustu. Liczyłem, że zrozumie ten sygnał, jednak Zuzia jedynie uśmiechnęła się, poprawiła biustonosz i podziękował mi za pomoc.

    Leżeliśmy obok siebie w milczeniu, rozkoszując się promieniami słońca. Z biegiem czasu na plaży zaczęło się robić coraz bardziej tłoczno. Jakaś para w średnim wieku, dalej duża grupa nastolatek, zapewne z jakiejś wycieczki szkolnej, albo obozu sportowego, gdyż towarzyszyły im dwie znacznie starsze kobiety, ewidentnie doglądające całą tę ferajnę. Było cudownie, jednak całą tę sielankę zaburzało mi pragnienie, by Zuza zrzuciła z siebie jeszcze jeden element garderoby. Nie wiem skąd taka chęć. Jej piersi dawno przestały być dla mnie tajemnicą. Odkąd rozpoczęła się nasza niecodzienna relacja widywałem je regularnie. Być może podprogowo mój mózg chciał, żeby inni faceci w myślach fantazjowali o tym, co jak mam na wyciagnięcie ręki. Naprawdę, sam nie wiem. W końcu stwierdziłem, że zaproponuję jej to wprost. Przecież nie uzna mnie za zboczeńca. Nie po tym wszystkim, co od kwartału wyprawia z własnym siostrzeńcem.

    – Ciociu, a może zdejmiesz górę stroju? Tyle pań opala się toples…

    – Mam rozebrać się przed obcymi ludźmi? Patrz ilu tu jest facetów.

    – I co z tego? Przecież nie masz się czego wstydzić.

    – A ty nie będziesz zazdrosny? Już od dłuższego czasu te piersi są tylko twoje, a teraz chcesz, żebym pokazała je publicznie?

    – Dalej będą tylko moje. Niech patrzy kto chce, niech podziwia. I na tym koniec, bo wieczorem, gdy ja będę ugniatał te cycki, inni będą mogli tylko wspominać ich kształt.

    – Nie Mikoś. Wiem, że jako facet chciałbyś, żeby inni zazdrościli ci kobiety, ale nie czułabym się dobrze z myślą, że jakiś stary oblech może gapić się na moje gołe piersi. Przepraszam skarbie, ale nie zrobię tego.

    – Spokojnie, nie tłumacz się. Nie chcę cię do niczego zmuszać. Przecież wiesz, że dla mnie najważniejsze jest twoje szczęście. – chcąc wzmocnić siłę moich słów, przysunąłem się do niej i objąłem ją ramieniem.

    – Kochany jesteś. Ale wiesz co, umówmy się tak, że w ramach rekompensaty, wieczorem zrobię specjalnie dla ciebie zmysłowy striptease, zgoda?

    – Zgoda. – odpowiedziałem, usiłując ukryć rozczarowanie. – Kocham cię ciociu.

    – Ja też cię kocham skarbie.

    Chwilowo zapadło milczenie. Klasyczna ciężka cisza, powstająca gdy dwie strony nie osiągają porozumienia, ale udają, że jest inaczej. Żeby wyjść z tej patowej sytuacji, której prawdę mówiąc sam byłem prowodyrem, postanowiłem zainicjować odrobinę rozrywki.

    – Zuzia, idziemy się popluskać?

    – Pewnie. Ale pamiętasz, co ci mówiłam o zwracaniu się do mnie po imieniu?

    – Pamiętam, pamiętam.

    – No. To w takim proszę się nie zapominać.

    – Dobrze ciociu.

    Oboje ruszyliśmy w stronę morza. Wczoraj, gdy po kolacji wybraliśmy się na spacer plażą, woda była bardzo przyjemna. Dziś nie było inaczej. Razem weszliśmy do wody, jednak Zuza nie była chętna zanurzać się głębiej niż po kolana. Usiłując zachęcić ją do kąpieli, wszedłem nieco dalej od brzegu, ta jednak wciąż stała w miejscu.

    – Dalej nie idę. Nie umiem pływać i jeszcze się utopię. – Jej słowa wydawały się raczej igraszką, niż przejawem rzeczywistego lęku przed wodą, toteż zbliżyłem się do niej i szybko złapałem w objęcia. Śmiejąc się na cały głos usiłowała wyrwać się z żelaznego uścisku, jednak nie dałem jej na to szans. Gdy tylko poprawiłem chwyt, ująłem ją na wysokości ud, uniosłem do góry i nie puszczając, runąłem razem z nią do nieco głębszej wody.

    – Mikołaj, ja cię zabije! – krzyknęła, gdy tylko wygramoliła się z moich ramion.

    – Najpierw mnie złap.

    Na jakiś zapomnieliśmy, że jesteśmy dorośli. Wygłupialiśmy się w wodach spokojnego dziś morza, bawiąc się doskonale. I właśnie wtedy, gdy nieco już zdyszani mieliśmy wracać na nasz koc, Zuźka złożyła mi propozycję nie do odrzucenia.

    – Wiesz co? Cały czas siedzi mi w głowie twoja prośba i w związku z nią mam dla ciebie wyzwanie.

    – Zamieniam się w słuch.

    – Zdejmę stanik i do końca wakacji będę opalać się bez niego, ale pod warunkiem, że teraz ściągniesz kąpielówki, dasz mi je do ręki, a ja pójdę na nasz kocyk, wezmę telefon, włączę nagrywanie i na mój znak kompletnie nagi przedefilujesz powolutku przez całą plaże, od wody, do miejsca, gdzie mamy rozłożony kocyk.

    – Chyba zwariowałaś! Przecież my siedzimy na samym końcu plaży. Od wody do tego miejsca jest z pięćdziesiąt metrów i w dodatku pełno tu ludzi…

    – Skoro się wstydzisz – przerwała mi – to trudno. Albo sam pokazujesz wszystkim swoje klejnoty, albo ja nie pokazuję moich cycków.

    – No ale chyba jest różnica między nagi biustem, a lataniem z fiutem na wierzchu.

    – Chcesz żebym się rozebrała?

    – Przecież nie mówiłem nic o tym, żebyś zdejmował majtki.

    – Ty na chwilę pokażesz wszystkim swojego ptaszka – mówiąc to wsunęła rękę w moje kąpielówki i mocno chwyciła mnie za penisa – a ja do końca wakacji będę opalać się z gołymi cyckami? Umowa?

    W jej oczach dostrzegłem ten sam błysk szaleństwa, co podczas naszego pierwszego razu, gdy usiadła gołą muszelką na mojej twarzy. Staliśmy w wodzie sięgającej aż po piersi Zuzi, więc nie spieszyłem się z odpowiedzią. A tymczasem Zuzia cały czas gmerała w moich majtkach, nie zrywając kontaktu wzrokowego.

    – Umowa.

    Jednym energicznym ruchem zdarła ze mnie kąpielówki, a następnie szybko wzięła głęboki wdech i kucnęła w wodzie, zdejmując je zupełnie. Po wynurzeniu rzuciła tylko krótkie zdanie.

    – Machnę ci ręką i wtedy możesz wyjść z wody. Tylko pamiętaj, żadnego zakrywania się rękami, twój kutasek ma być na pełnym widoku.

    Odwróciła się i ruszyła w kierunku plaży. Idąc, bawiła się trzymaną w dłoniach jedyną częścią garderoby, jaką do niedawna miałem na sobie. Dopiero gdy znalazła się na piasku i ostentacyjnie zaczęła kręcić na palcu moimi majtkami, dotarło do mnie w co tak naprawdę się wpakowałem. Zostałem zupełnie nagi. W koło masa ludzi, a ja będę musiał nago przemaszerować pośród nich. Na domiar złego, sam nie wiem czy na skutek stresu, czy może tego, że chwilę wcześniej byłem dotykany przez ciocię, poczułem, że mimowolnie zaczynam dostawać wzwodu. Moja twarz zrobiła się czerwona, a przecież nawet jeszcze się nie wynurzyłem. Mogłem zasłonić się dłońmi, ale i tak zwracałbym na siebie uwagę, a przecież moje poświęcenie nie miało pójść na marne. Umowa to umowa. Spojrzałem w stronę Zuzy. Była już prawie na miejscu. Z daleka widziałem jak siada na kocu, wyjmuje telefon i porozumiewawczo macha do mnie ręką, w której nadal, jakby rozkoszując się sytuacją, trzymała moje kąpielówki.

    Usiłowałem uspokoić oddech. Wdech, wydech, wdech, wydech, jeszcze raz. Ale to nie przynosiło efektu, mój penis jak sterczał, tak sterczał. Nie mogłem dłużej czekać, wiedziałem, że Zuza zaraz zacznie się niecierpliwić. Ruszyłem. Początkowo nie zwracałem na siebie uwagi. Krok za krokiem posuwałem się bliżej plaży, z metra na metr odsłaniając się coraz bardziej. W końcu musiało nadejść nieuniknione. Główka mojego penisa wynurzyła się z wody. Pół kroku później wystawał już spory kawał prącia. Po sekundzie cały mój dokładnie ogolony sprzęt błyszczał w hiszpańskim słońcu. Idąc, czułem jak przy każdym kroku wyprostowany do granic możliwości kutas w rytm wykonywanych ruchów kołysze się na boki. I wtedy stało się coś, nie jestem w stanie powiedzieć co, ale moje nastawienie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Bo właściwie, to dlaczego mam się wstydzić? Jestem młodym, sprawnym chłopakiem, który ma wszystko na miejscu, na dodatek jestem daleko od domu i drobne ekscesy w żaden sposób nie będą miały wpływu na moje dalsze życie. Kiedy szaleć, jeśli nie teraz? Para, która opalała się najbliżej brzegu, pochłonięta rozmową zdawała się nie zwracać na mnie uwagi. Zupełnie inaczej zareagowała grupa dziewczyn. Gdy jedna z nich dostrzegła mojego obnażonego, poddanego erekcji członka, natychmiast zaalarmowała resztę koleżanek. Młode panie, w bardzo różny sposób reagowały na moją nagość. Jedne chichotały coś pod nosem, inne patrzyły z fascynacją, zapewne pierwszy raz w życiu widząc na żywo nagiego mężczyznę, jeszcze inne, zażenowane sytuacją, starały się uciec gdzieś wzrokiem. Najbardziej zainteresowała mnie jednak reakcja ich opiekunek, które rozmawiając między sobą, z wyraźną chcicą w oczach patrzyły na moją męskość. Gdy je minąłem, nie mogłem oprzeć się pokusie, by zerknąć jeszcze raz w ich kierunku. Oczywiście obie w dalszym ciągu patrzyły na mnie, tym razem skupiają się na moich pośladkach. Ośmielony takim przyjęciem uśmiechnąłem się do nich, co tylko wzmogło zainteresowanie moją osobą. Później wystarczyło już kilka kroków wśród innych plażowiczów, wobec których moja nagość nie wywołała aż takiej ekscytacji i już znajdowałem się obok Zuzy, która całe zajście nagrywała swoim telefonem, w końcowych sekundach zoomując na moje nabrzmiałe genitalia.

    Bez żadnego skrępowania ułożyłem się obok niej i absolutnie nie miałem zamiaru się ubierać.

    – Boże, jaki wstyd! – skomentowała rozbawiona. Trzeba było sobie zwalić w wodzie. Teraz będziesz szczuł ludzi swoim ptaszkiem?

    – Dokładnie tak. Tylko mam do ciebie sprawę.

    – Jaką?

    – Musisz mi wetrzeć krem do opalania, żeby słońce nie przypiekło mi sprzętu.

    – Chyba tylko po to, żebyś mi się tutaj spuścił. Co tak nagle przestałeś się wstydzić?

    – Bo dopiero teraz odkryłem, jakie to fajne uczucie, gdy całe stadko podekscytowanych nastolatek bezczelnie gapi się na moją gołą fujarę.

    – Hahaha – wybuchła głośnym śmiechem – Powiedziałabym, że jesteś zboczony, ale z racji, że sama rucham się z własnym siostrzeńcem, po prostu spuszczę na to kurtynę milczenia. A tego swojego ptaszka, to lepiej schowaj. To nie jest plaża nudystów i o ile nikt nie powinien robić afery z tego, że chwilę polatałeś nago, to jednak stałe opalanie się bez majtek może kogoś urazić. Ubierz się Mikoś.

    – Już się ubieram. Ale nie zapominaj, że teraz ty musisz wypełnić swoją część umowy.

    Dotrzymała słowa. Pomimo, że nieco się krępowała, czego nie dało się ukryć, to zrzuciła z siebie stanik, odkrywając dwie piękne piersi. Ich widok rozochocił mnie jeszcze bardziej. Potrzebowałem seksu. Teraz. Wiedziałem, że nie wytrzymam do wieczora.

    – Ciociu, może wracajmy już do hotelu.

    – Tak szybko?

    – No bo wiesz…

    – Co?

    – Od tego latania nago, widoku tylu par cycków, zwłaszcza twoich…

    – Chcesz się kochać?

    – Jak ty mnie doskonale rozumiesz.

    – Rozumiem, bo mnie też aż rozsadza.

    – To na co czekamy, chodźmy.

    – Nie, mam lepszy pomysł. Jesteś tchórzem?

    – Oczywiście, że nie.

    – No to jeśli nie jesteś, to chodźmy za tamte skały. – wskazała majaczące w oddali, porośnięte zielonymi porostami, duże głazy. – Nikt nas tam nie zobaczy.

    – Cholera. Ciociu, a zaczekasz chwilę? Muszę skoczyć do pokoju po gumki. Nie pomyślałem, że będziemy to robić na plaży…

    – Nigdzie nie musisz iść. Mam dla ciebie niespodziankę. Przed naszym wyjazdem byłam u lekarza i zaczęłam stosować tabletki antykoncepcyje. Nie chcę ich używać cały czas, bo nie są dobre dla mojego zdrowia, ale uznałam, że jeżeli na czas wakacji zrobię mały wyjątek, to nic złego się nie stanie. Z resztą mój lekarz powiedział dokładnie to samo.

    – Mówisz serio? – zapytałem zachwycony.

    – Serio, serio.

    – I będę mógł w tobie dojść?

    – Yhym. – krótko przytaknęła rozczulającym tonem.

    Nie traciliśmy więcej czasu. Chwyciłem Zuzę za rękę i energicznym krokiem ruszyliśmy w stronę naszej kryjówki. Na miejscu okazało się, że żeby wejść w zaułek stworzony przez skały, trzeba wspiąć się na półkę, umiejscowioną jakieś dwa metry nad ziemią. Podciągnąłem się i z łatwością stanąłem na ich szczycie, po czym podałem rękę cioci, tak by dołączyła do mnie. Ten popis sprawności fizycznej jeszcze bardziej rozochocił Zuźkę.

    – Mikołaj, jaki ty jesteś silny. – zagadała zalotnie. Odpowiedziałem jej milczącym uśmiechem. Bez ociągania zdjąłem kąpielówki, uwalniając mojego kutasa, który niezmiennie znajdował się w mocnym wzwodzie. Nim Zuzia zdążyła zdjąć swoje majtki, ja już dopadłem jej piersi, ściskając je i ssąc wieńczące je nabrzmiałe sutki. Nigdy dotąd nie czułem w sobie takiej żądzy. Dotychczas zawsze w czuły sposób, powoli prowadziłem ciało mojej partnerki przez wszystkie stopnie ekstazy, jednak dzisiaj, gdy tylko zakosztowałem smaku jej cycków, po prostu brutalnie chwyciłem moją piękność za ramiona i odwróciłem plecami do siebie. Kładąc dłoń pomiędzy łopatkami zmusiłem ją do pochylenia się, tak by z łatwością chwycić za biodra i potężnym pchnięciem wbić się w jej wypełnioną już śluzem dziurkę. Ciocia aż zawyła, wyraźnie zaskoczona moją brutalnością. Z każdym pchnięciem nasze ciała zderzały się ze sobą, wydając głośne klaśnięcia. Nie przejmowałem się czy ktoś nas słyszy, nie zastanawiałem się czy Zuzie jest dobrze, po prostu musiałem zaspokoić niepohamowaną chuć, która zawładnęła moim ciałem. Moja partnerka pojękując podpierała się jedną ręką o głaz, a drugą masowała się między nogami. W tym czasie jej piersi dynamicznie kołysały się w rytm odbywanego stosunku. Zbliżenie, pomimo swojej dzikości ewidentnie sprawiało jej olbrzymią rozkosz, jednak tym razem nie dane było jej szczytować. Dziś to ja byłem szybszy. Orgazm nadszedł nagle. Poczułem jak moje jądra przeszył silny skurcz, który momentalnie przeniósł się na intensywnie pracującego kutasa. Czułem jak raz za razem tłoczę w moją ciocię kolejne dawki spermy, która coraz obficiej zalewa jej łono. Dokładnie tego było mi trzeba. Przez moment przywarłem do ciała Zuzy, rozkoszując się ciepłotą jej wnętrza. Gdy wreszcie zaspokojony, wyjąłem z niej wiotczejącego już penisa z jej dziurki wylała się strużka nasienia, które spływając po muszelce, finalnie skapywało na ziemię, tworząc niewielkich rozmiarów kałużę.

    – Dziękuję. – wyszeptałem jej do ucha, z trudem łapiąc oddech.

    – Nie ma za co.

    Dopiero gdy wzwód ustąpił całkowicie, a krew powróciła do mojego mózgu, dotarło do mnie, że tym razem nie udało mi się doprowadzić jej na szczyt rozkoszy.

    – Ciociu, sorry, że nie dałem ci dość czasu, żebyś też doszła. Jak tylko wrócimy do hotelu, to obiecuję, że w ramach rekompensaty zrobię ci mega minetkę.

    – Trzymam cię za słowo. – stwierdziła, wciągając na siebie majteczki. – Ale swoją drogą, muszę ci powiedzieć, że jeszcze nigdy w życiu, nikt tak ostro mnie nie ruchał. Nawet bez orgazmu było ekstra, mój ty ogierze .- Powiedziawszy to, uwiesiła mi się na szyi i z uczuciem pocałowała w policzek.

    Zaspokojeni wróciliśmy na nasze miejsce. Kierowani pożądaniem zupełnie zapomnieliśmy o rzeczach zostawionych na kocu, jednak na szczęście niczego nie brakowało. Usiedliśmy obok siebie, zatapiając się w przepełnionym miłością uścisku. Zuzia opierając głowę na moim ramieniu, z zamkniętymi oczami wsłuchiwała się w kojący dźwięk delikatnych fal, miarowo uderzających o brzeg. Z kolei ja, tuląc ją do siebie, wpatrywałem się w bezkres morza, które na linii horyzontu zlewało się z błękitem nieba. Wszystko to było tak cudowne, że aż zdawało się być nierealne. Ale to nie był sen, to była prawda. Najprawdziwsza prawda, której namacalne dowody czułem pod moimi palcami.

    *Przynajmniej mój kochanek nie ma problemu z erekcją, w przeciwieństwie do ciebie

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L

    Część pierwsza.

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4840

    Część druga.

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4886

    Część trzecia. 

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4988

  • Fantazje się spełniaja

    Długo fantazjowałam o seksie z nieznajomym, lecz równie długo nie mogłam się na to odważyć. W końcu nadszedł ten dzień. Umówiłam się na seks spotkanie z facetem poznanym na czacie erotycznym. Spotkaliśmy się w centrum mojego miasta. Byłam tym spotkaniem zarówno przerażona jak i podekscytowana, co chyba wyczuł. Zdecydowanym głosem kazał mi wsiąść do swojego auta i powiedział, że jedziemy w plener, za miasto. Zgodziłam się. Gdy pierwsze emocje i skrępowanie opadły, wzięłam głęboki oddech i postanowiłam wcielić swoje fantazje w życie. Jeszcze w drodze zaczęłam się rozbierać, najpierw granatową, obcisłą sukienkę, a później czarną, koronkową bieliznę. Rozebrałam się do naga, on aż oblizał się ze smakiem na mój widok. Zwolnił i kazał mi rozchylić nogi, żeby lepiej zobaczyć cipkę. Posłuchałam go. Gdy dojechaliśmy na miejsce, leśną polanę, jeszcze będąc w aucie, rozpiął rozporek i kazał mi ssać swojego penisa. Gdy go wyjęłam był już nabrzmiały. Mega podekscytowana wzięłam go głęboko do ust. Cała się trzęsłam z podniecenia. W pewnym momencie szarpnął mnie za włosy, kazał wyjść nago z auta, usiąść na masce samochodu i rozchylić nogi. Wszedł we mnie jak w masło i mocno posuwał. Wyszedł z mojej cipki, szarpnął i kazał mi się odwrócić i wypiąć dupę. Wszedł we mnie analnie, nie pytając czy tego chcę. Moje podniecenie sięgało zenitu, gdy on walił mnie mocno w pupę, a ja czułam odbijające się o moją cipkę jajka. Wchodził głęboko i mocno, trzymając mnie za włosy. Skończył we mnie. Po wszystkim kazał mi się ubrać i odwiózł do domu. Nigdy więcej się nie widzieliśmy. Podobała mi się ta przygoda bardzo, ale nie daje mi spokoju myśl, że zrobiłam z siebie ku*wę..

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Asia Pee
  • Sex w ciemno

    *Jest to miejsce dla wszystkich, którym brakuje seksu w życiu dla tych, którzy nie otrzymują satysfakcji od swojego partnera jak się tutaj dostać bardzo prosto. Dzwonisz pod podany numer na stronie internetowej o danej godzinie i w danym miejscu przyjeżdża po ciebie auto zostajesz uśpiony przez nieznaną ci substancję budzisz się w przebieralni przed tobą jest ekran, który odlicza 15 minut obracasz się i widzisz jedynie ręcznik, olejek do ciała i prezerwatywę nie wiesz, kogo spotkasz za drzwiami ani jakie będzie to miejsce nie wiem tego ja ani ty, która zapewne też jest w szoku wstaję ściągam moje bokserki, w których się obudziłem owijam się ręcznikiem biorę do ręki olejek i prezerwatywę podchodzę do drzwi i klikam przycisk gotowe nagle pojawia się dym wchodzę do środka i widzę ciebie, która też właśnie wyszła ze swojej przebieralni. Znajdujemy się w niebieskim w pokoju okrytym kafelkami a po prawo są niebieskie szklane drzwi, przez które nic nie widać stoisz do mnie obrócona tyłem w samym ręczniku masz go nałożony w ten sposób  przez to, że jesteś taka wysoka a ręcznik taki krótki  widzę twoją całą odsłonięta duża pupę mówię spokojnym tonem* Witaj (Kacper  35 lat 187 czarne krótko ścięte włosy niebieskie oczy umięśniony widoczny 8pak szerokie biodra rozbudowana klatka ogolony poza lekkim zarostem na brodzie pała 22cm)

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Nowak

    Jeżeli chcecie część II piszczie w komentarzach! Lub może jest jakaś chętna Pani na wspólne dokończenie tego w formie ERP?

  • Sobole Joan

    Sobole Joan

    #Futro #Fetysz

       Kocham sobole Joan. Złociste, długie, z pięknymi kołnierzami i ogromnymi, wywijanymi mankietami. Miękkie i puszyste. Gdy je widzę na niej, to od razu mój ptaszek stoi na baczność i czeka na ciepłą kobiecą dłoń, by się nim zajęła. Albo usta. Albo wilgotną myszkę. Albo ciasną pupkę. Albo…

       Joan to podstarzała gwiazda telewizji, której z dawnej wielkości zostało wielkie mniemanie o sobie i kilka pięknych futer, które zawsze nosi. Tylko w największe upały chowa je do szafy. Oczywiście najbardziej podobają się mi jej sobole, mają swoje lata, ale nadal nie tracą na swojej atrakcyjności. Jak Joan.

       Należy do kategorii “wyjących pięćdziesiątek”, a może i nawet dalej. Ale bardzo dba o siebie i wygląda o wiele młodziej niż ma w rzeczywistości lat. Mieszka w apartamencie na najwyższym piętrze w naszym bloku, a ja regularnie wpadam do niej z wizytą, by, przy obopólnej przyjemności, upuściła ze mnie nadmiar spermy.

       Jak to się zaczęło? Dość prosto. Nie zwracałem na nią zbytniej uwagi, choć jej futra zawsze mi się podobały. Bo te lubiłem od zawsze, już jako mały szkrab lubiłem dotykać norki mamy. A gdy dorosłem i odkryłem świat masturbacji, to zawsze wyobrażałem sobie jakąś śliczną babkę w długim futrze. Jak się z nią kocham i strzelam w niej, tuląc się do miękkiej puszystości.

       Z zasady bardziej preferowałem wielkie, ciężkie lisy lub szopy i młodsze właścicielki, ale… Zmiana nastąpiła, gdy pewnego dnia Joan musiała przejść przez wspólną klatkę i otarła się o mnie swoimi złotymi sobolami. Jak poczułem puszystość futra, to od razu dostałem potężnego wzwodu i musiałem natychmiast zrobić sobie dobrze. Pobiegłem do domu i wystarczyło tylko kilka ruchów bym doszedł, marząc o Joan i jej sobolach. Orgazm był ogromny i tak mocny jak nigdy. Gdy przeszedł, to ledwo stałem na nogach. Usiadłem więc na wannie i ruszyłem drugi raz. Od tamtej pory polowałem na sobole Joan. Musiałem dotknąć je jeszcze raz.

       Poszukałem w sieci i znalazłem zdjęcia Joan w futrach. Były białe lisy, czekoladowe norki, ale najczęściej paradowała w swoich cudownych złotych sobolach. Zapisałem zdjęcia w ukrytym katalogu i, gdy nikogo nie było w domu, to ostro się masturbowałem, patrząc na fotki sąsiadki z najwyższego piętra. Pożądałem ją coraz bardziej.

       Cały czas próbowałem “przypadkowo” spotkać aktorkę. I kilka tygodni później trafiło mi się. Na podziemnym parkingu wypakowywała z SUVa swoje zakupy. Oczywiście w sobolach. Podszedłem i zaproponowałem pomoc. Od razu się zgodziła.

       Razem udaliśmy się do prywatnej windy, prowadzącej tylko do jej apartamentu. W czasie drogi zagaiłem:

    – Ma pani naprawdę przepiękne futro.

    – To sobole. – odparła z dumą. – Bardzo drogie i przyjemne w dotyku.

    – Mogę pogłaskać? – zapytałem, czując że już mi stoi.

    – Oczywiście.

       Jedną ręką przytrzymałem zakupy, a drugą dotknąłem bajecznego futra. Pogłaskałem ją po ramieniu i dreszcz wstrząsnął moim ciałem. Sobole były jeszcze milsze w dotyku niż zapamiętałem. Poczułem jak z każdym ruchem mojej dłoni po futrze, penis coraz bardziej się usztywnia.

    – Wygląda pani w nim jak złota rybka spełniająca życzenia. Albo wróżka. – szepnąłem, podniecony.

       Ona najpierw tylko kiwnęła głową, uśmiechając się, a ja wtulałem palce w złotą puszystość. Ale po chwili spojrzała na mnie uważniej i lekko zmrużyła oczy.

    – Głaszcz sobole tak długo jak chcesz. – rzekła nienaturalnym głosem.

       Dojechaliśmy na miejsce. Z trudem przerwałem głaskanie i odstawiłem zakupy do kuchni, a Joan poszła na chwilę do łazienki. Gdy wróciła to stanęła przede mną.

    – Skoro mówisz, że jestem dobrą wróżką to spełnię twoje jedno życzenie. Dowolne. – uśmiechnęła się. – Tylko dobrze wybierz.

    – Każde?

    – Tak.

       Spojrzałem na nią. W jej oczach ujrzałem ogień, taki sam jaki trawił mnie. Byłem już pewny.

    – Chcę się z panią kochać jak pani ma na sobie tylko to futro.

    – Czy wybaczysz mi, że będę nosić jeszcze samonośne pończochy? – zapytała i, nie czekając na odpowiedź, złapała mnie za rękę i zaciągnęła do sypialni.

    – Patrz. – rzekła, rozpinając złote cudo. – Może i nie jestem gładka jak twoje rówieśnice, ale dbam o swoje ciało.

       Miała rację, pod sobolami nic nie miała. Schowane do tej pory piersi były uformowane w piękne kule, a ciemne sutki stały na baczność. Bez pytania zacząłem je ssać.

    – O tak…. Tak… Ssij je jak gdybyś nigdy nie miał kobiety… – szeptała, gdy bawiłem się jej biustem.

       Jednak po chwili brutalnie przerwała zabawę i odsunęła moją głowę. Położyła się na łóżku i szeroko rozłożyła nogi.

    – Wejdź we mnie. I zostań do końca. Tak dawno nikt we mnie nie tryskał…

       Rzuciłem się na nią jak oszalały i wniknąłem w nią na całą długość bez żadnych problemów. Była cholernie mokra. Jej muszelka przyjęła mnie bardzo gościnnie, a elastyczne ścianki pochwy otoczyły idealnie mojego penisa. Aż chciałem wyć z rozkoszy. Przytuliłem się do jej mięciutkiego futra i zacząłem pracować równym rytmem, a ona, wraz z kolejnymi pchnięciami, jęczała i sapała coraz głośniej

    – Ale ty jesteś wielki. – mówiąc to złapała mnie za głowę i przycisnęła do piersi. – Proszę, błagam, skończ we mnie. Nie wychodź…

       Byłem tak podniecony, że przestałem myśleć. Moje marzenie właśnie się ziściło. Pierwszy raz w życiu byłem z kobietą w futrze. I w niej. Wbijałem się w nią silnymi pchnięciami, mocno trzymając ją za okryte pięknymi sobolami ramiona, obsypując jej piersi gorącymi pocałunkami. Nie wytrzymałem nawet minuty. Nie zwalniając doszedłem, zalewając jej wnętrze gorącą spermą, którą przyjęła serią cichych jęków.

    – Nie przestawaj, rżnij mnie dalej. – zażądała, a ja jeszcze szybciej penetrowałem jej mokrą norkę. – Tul się do futra!

       Penis wcale mi nie opadł, wręcz przeciwnie. Czując to Joan nagle zmieniła pozycję i to teraz ona była na górze. Ujeżdżała mnie jak wytrawna dżokejka, pilnując by poły nie zasłaniały jej ponętnego biustu.

       Podskakiwała na mnie jak oszalała, gdy ja głaskałem sobole i trzymałem ją za twarde piersi. Znów poczułem, że dochodzę i z krzykiem eksplodowałem w niej. Czując w sobie mój wytrysk również doszła. Jej ciało zaczęło drżeć, tonąc w orgazmie.

    – Jak dawno tego nie czułam… – szepnęła i przytuliła się do mnie, pozwalając bym dalej głaskał niesamowite futro.

    – Uwielbiam w sobie czuć twardego kutasa. – rzekła, schodząc ze mnie. – Czas na małą przerwę. Ale tylko malutką.

       Poszliśmy do łazienki, gdzie zażyliśmy krótkiej, wspólnej kąpieli. Mogłem dokładnie poznać jej ciało, rzeczywiście była bardzo zadbana. Ale najbardziej spodobał mi się jej intymny trójkącik nad myszką, ufarbowany na taki sam odcień blondu co włosy aktorki.

       Potem Joan przygotowała dla mnie kanapki, znów ubrana tylko w pończochy i rozpięte, złote sobole. Ja byłem nagi i gdy zobaczyła, że znów mi stoi to klęknęła mi u stóp i zaczęła ssać ptaszka.

    – Ale masz ładny interes. – rzekła, głaszcząc kosztownym futrem okolice penisa, co wpłynęło na jeszcze większą twardość mego organu.

    – Pani Joan. – szepnąłem. – Proszę mnie ujechać. Chcę znów móc całować pani piersi…

    – I głaskać sobole, prawda? – zaśmiała się.

       Nie czekała na powtórkę prośby. Momentalnie wyprostowała się i usiadła mi na udach. Nakierowała sztywną pałę i sprawnie włożyła ją sobie w mokry otworek. A potem pogalopowała na mnie do bram raju.

       Nogami oparła się o podłogę i równymi skokami wyznaczała tempo naszego stosunku. Znów wtuliłem się w jej ciało, chciwie ssąc twarde sutki i dotykając bajecznego futra. Joan tymczasem rozkosznie sapała, robiąc wszystko bym jak najszybciej obdarzył ją kolejną porcją spermy. Była jak narkoman, a ja dawno oczekiwaną działką narkotyku.

       Byliśmy jak jedność, jedno ciało poruszające się w jednym tempie i okryte złotą puszystością. Było idealnie, z penisa promieniowała oszałamiająca przyjemność, a ja znów doszedłem.

       Czując w sobie fale mojego wytrysku, Joan przywitała je serią ciężkich stęknięć. Nagle wyprężyła się i odrzuciła głowę do tyłu. Oczy miała zamknięte, a całe jej ciało zaczęło dygotać. Jej orgazmy były takie piękne…

       Gdy przeszedł to spojrzała na mnie lekko.

    – Dla takich chwil warto żyć. Teraz zjedz kanapkę i chodźmy do łóżka. Chcę byś wszedł we mnie od tyłu…

       Nasza randka trwała całe popołudnie. Nie wiem ile razy w niej tryskałem, ale oboje byliśmy skrajnie wyczerpani. Teraz razem leżeliśmy w wielkim łóżku, przytuleni do siebie. Zebrałem się w sobie i zapytałem:

    – Widziałem pani zdjęcia w różnych futrach. Wciąż je pani posiada?

    – Nie mam ich już za dużo, ale te które mam są zdatne do użytku. – odparła. – Uwielbiam złoto i dlatego wszystkie, oprócz jednego są w tym kolorze. Oprócz tych soboli mam jeszcze dwa inne, prawie takie same. Jedno z kapturem i drugie krótkie. Więc jak będziesz chciał mnie brać od tyłu na stojąco to wiesz o co prosić… Mam też złote lisy oraz biszkoptowe norki. A te inne to rysie. Chciałbyś je na mnie zobaczyć?

       Oczywiście chciałem, a złote lisy spowodowały, że znów musiała mnie ujechać. Z radością to uczyniła…

       Wychodząc dostałem od niej klucz i specjalny kod do windy. Skorzystałem z niego już następnego dnia, znów prosząc Joan by ubrała dla mnie swoje cudowne złote sobole.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison
  • Ciocia Asia na weselu

    Koleżanka zaprosiła mnie na wesele i chociaż nie znałem tam nikogo oprócz niej, zgodziłem się z nią jechać, bo była w ogólnym rozrachunku niezłą dupą. Oczywiście wiedziałem, że między nami nic nie będzie, takie rzeczy się wie od razu, dlatego dałem sobie spokój z jakimikolwiek podchodami w jej kierunku. Wpadła mi w oko natomiast pewna starsza kobieta – ode mnie starsza – i moja koleżanka wytłumaczyła mi, że to ciotka od strony pana młodego – czyli dla niej żadna rodzina. Siedziałem niedaleko niej, więc moje oczy mimo woli co jakiś czas obracały się w stronę kobiety. Wydawało mi się, że ciocia Asia też co jakiś czas zerka w moim kierunku – może po prostu zauważyła, że się na nią gapię. Była na tym całym weselu w towarzystwie swojego męża, grubego wieprza o czerwonej twarzy i małych oczkach. Ciocia Asia prezentowała się natomiast bardzo interesująco – z klasą, ale odrobiną pikanterii w ubiorze. Nie miała może figury modelki, ale bił od niej potężny pokład seksapilu. Włosy miała w kolorze platynowego blondu, które sięgały jej za ramiona i kręciły się regularnie niczym muzyczne nuty. Swoje niebieskie oczy podkreśliła ciepłymi brązami, a usta wymalowała szminką o kolorze ciemnej czerwieni, podchodzącej prawie pod bordo. Dekolt miała głęboki, a jej ogromne piersi ściśnięte przez biustonosz, wyglądały jakby miały zaraz wyskoczyć na powierzchnię. Tyłek natomiast posiadała duży i okrągły, taki co to by chciało się dać mu kilka klapsów, albo porządnie za niego złapać. Na początku głównie wymienialiśmy spojrzenia z ciotką Asią, nieznaczne uśmiechy. Z każdą następną kolejką moja głowa stawała się cięższa, ale przybywało odwagi. Moja koleżanka – Tania – wróciła właśnie z potańcówki z pewnym wysokim, przystojnym brunetem. Widać było, że jest podniecona faktem obcowania z nim. Usiadła obok mnie i kazała lać sobie wódki.

    – Ale to jest ciacho, zobacz na niego – rzuciła do mnie, łapiąc mnie za ramię.

    No i spojrzałem i nie wiem czy był ciacho czy nie, bo faceci mnie nie kręcili. Zerknąłem natomiast na obnażone, opalone uda Tani. Była w nich młodość i siła, czuło się lato, kiedy się na nie patrzyło.

    – Powiedz mi – zacząłem, chcąc zmienić temat. – Myślisz, że nie będzie problemu jak poproszę tą całą ciocię Asię do tańca?

    – A ty co kurna? Nekrofil?

    – A ile ona ma lat?

    – Cholera wie, ale na pewno więcej niż czterdzieści…

    Spojrzałem w stronę cioci Asi. Mówiła coś do swojego męża, ale ten wyglądał na zajętego zupełnie czymś innym, nie zwracał na nią uwagi. Potem złapała go za dłoń, a on odtrącił ją silnie. Kobieta odsunęła się i z kamienną miną odeszła od stołu. Kiedy szła w kierunku toalet, rzuciła mi ukradkowe, nerwowe spojrzenie. Chyba było jest wstyd za tę sytuację. Nie wiedziałem co o tym sądzić.

    – Coś czuję, że dziś zaliczę – wyrzuciła ze śmiechem Tania, patrząc w stronę bruneta. –  Także nie czekaj dziś na mnie.

    – Nie miałem nawet zamiaru.

    – Jasne, jasne. Ty za to uważaj z tym swoim milfem. Żeby nie było jaj potem.

    Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale nie ciągnąłem dalej za język. Chwile jeszcze ze mną posiedziała i wyszła gdzieś z tym facetem. Ja też się podniosłem i udałem w stronę toalety. Szedłem przez środek parkietu, mijając wywijające dziko pary, kiedy po drodze wpadłem na Ciocię Asię. Widać było, że poprawiła przed chwilą makijaż, a także przejechała szminką usta. Uśmiechnęła się do mnie przelotnie i spuściła oczy. Chciała mnie wyminąć, ale odważyłem się odezwać:

    – Zechce Pani ze mną zatańczyć?

    Zaśmiała się serdecznie i westchnęła.

    – Tylko jeden taniec, co Pani na to?

    Zgodziła się na ten jeden taniec i już po chwili trzymałem ją za rękę, a drugą obejmowałem w pasie. Od razu poczułem zapach jej słodkich perfum, połączenia róży i truskawek. Przebieraliśmy nogami bardzo spokojnie, nie było szaleństwa w naszych ruchach. Czułem się trochę skrępowany, ale cieszyłem sie, że z nią tańczę. No i teraz z bliska mogłem sobie obejrzeć ją lepiej. Twarz miała łagodną, raczej ładną i trochę okrągłą. Nos lekko zadarty, a usta pełne i obfite. Oczy miała niebieskie jak płytkie morze. Spoglądałem na nią co chwilę i uśmiechałem się, a ona odpowiadała mi tym samym. Kawałek zmienił się na głośniejszy i szybszy i już gotów byłem ją wypuścić, jednak ona dalej za mną tańczyła. Zrobiło mi się miło i przyjemnie. Postanowiłem podziałać.

    – Ma Pani piękne oczy – powiedziałem dosyć głośno, żeby mnie usłyszała.

    – Dziękuję bardzo. Pan za to dobrze tańczy – odparła z grzeczności.

    – A moje oczy? Też mam ładne oczy? – zażartowałem.

    Też. I jest Pan bardzo przystojny.

    Zrobiłem się trochę czerwony na twarzy po tym komplemencie, który widocznie nie miał być zamierzony, bo ciocia Asia też się speszyła. Kiedy drugi kawałek dobiegł końca podziękowała mi za taniec. Odprowadziłem ją jeszcze do stolika jak jakiś dżentelmen. Jej mąż nawet na mnie nie spojrzał. Odszedłem na swoje miejsce i nalałem sobie wódki do kieliszka. Kiedy go podniosłem mój wzrok samoczynnie padł na ciocię Asię. Patrzyła na mnie, więc uniosłem w jej kierunku swój kieliszek. Ona też podniosła swój i tym sposobem napiliśmy się jakby razem. Siedziałem przez chwilę bijąc się z myślami i w końcu postanowiłem do niej iść i poprosić jeszcze raz do tańca. Mąż siedzący obok znowu na mnie nawet nie spojrzał. Ciocia Asia szepnęła mu coś do ucha, pewnie pytała czy może, ale on tylko machnął ręką, zajęty rozmową z jakimiś facetami. Podałem dłoń tej kobiecie i poszliśmy na parkiet.

    – Jestem Karol – przedstawiłem się jej.

    – A ja… – zaczęła.

    – Ciocia Asia – dokończyłem za nią.

    – Tylko Asia – poprawiła mnie.

    Także z Asią przetańczyłem pół nocy, a w międzyczasie wracaliśmy już do mojego stolika i tam pilismy razem wódkę. Rozmawialiśmy też, nie była może to najwybitniejsza gatka w moim życiu, ale kleiła się nam. Poza tym odnalazłem dużą przyjemność w patrzeniu na cycki i tyłek Asi, kiedy ją tak obracałem w tańcu czy siedzieliśmy przy stole. Nie oponowała, kiedy pozwoliłem sobie ją tak podziwiać. Kiedy znów zaczęliśmy tańczyć odważyłem się położyć dłoń na jej pośladku. Po prostu nieśpiesznie zjechałem z jej talii na tyłek. Trzymałem go tak długo, czując narastające napięcie jak przed wybuchem jakiejś bomby. Asi to jednak nie przeszkadzało.

    – Mój mąż może zobaczyć – powiedziała tylko słabym głosem.

    – Niech patrzy – odparłem.

    – Nie boisz się go?

    – Niczego się nie boję.

    Oczywiście kłamałem, ale w tamtej chwili wszystko było mi jedno i serio czułem w sobie niezwykłe pokłady odwagi. Tańczyliśmy dalej, ale zdjąłem dłoń z jej pośladków, nie chcąc robić przypału.

    – Słuchaj, miałabyś ochotę stąd iść? – zapytałem ją.

    – Iść?

    – No stąd. Gdzieś indziej.

    – A co chcesz robić gdzieś indziej?

    – To zależy.

    – Od czego?

    – Od ciebie.

    Asia przez chwilę rozglądała się niby niewinnie po ludziach. Potem spojrzała w stronę swojego męża. W końcu jej oczy padły na moją twarz. Uniosła się i dała mi krótkiego buziaka w usta. Nie spodziewałem się tego. Po chwili ja nachyliłem się i pocałowałem ją, tym razem dłużej. Gówno w sumie mnie obchodziło co by powiedzieli na weselu, bo byłem tutaj nikim. Asia opamiętała się i oderwała ode mnie.

    – Ja nie jestem z takich – oznajmiła mi z wyrzutem.

    – Ani ja. Po prostu diabelsko mi się podobasz. Jesteś cudowną, piękna kobietą. Czuję się szczęśliwy, że zwróciłaś na mnie uwagę. Chciałbym pokazać ci jak bardzo mi się podobasz, jak mnie podniecasz. Byłaś już kiedyś z młodszym mężczyzną?

    Kobieta zaczerwieniła się, pokiwała głową na nie i podniosła na mnie oczy. Widziałem ich drżenie.

    – Masz prezerwatywy? – zapytała, konspiracyjnie odwracając głowę, by spojrzeć gdzieś na bok.

    – Mam.

    Piosenka się skończyła, więc Asia przytuliła się do mnie i szepnęła mi do ucha.

    – Bądź za pięć minut w damskiej toalecie.

    Po czym puściła mnie i udała się w kierunku kibli. Patrzyłem na nią jak urzeczony, oglądałem sobie w ruchu jej seksowne, dojrzałe ciało, drgające pośladki pod materiałem sukienki. Coś przyjemnie załaskotało mnie na dole, w kroczu. Spokojnie mały, pomyślałem. Wiedziałem już, że za chwilę będę miał okazję poznać bliżej tą ciocię Asię.

    Wróciłem jeszcze do stolika i wychyliłem szybkiego kielona. Z głupoty podszedłem do męża Asi i zacząłem opowiadać mu, że ma cudowna żonę. On tylko mnie odganiał. Nic go to nie obchodziło. Pomyślałem sobie “ty frajerze zaraz zerżnę ci żonkę, a ty zupełnie nic!”.

    Odwróciłem się na pięcie i poszedłem do damskich toalet. W środku, przy lustrze, malowała się jakaś młoda dziewczyna, wyglądająca na totalnie zalaną. Nawet nie ogarnęła, że do środka wszedł facet. Obejrzałem ją sobie, jej spuszczoną do kolana jedną pończochę niczym u dziwki i zacząłem pukać do każdej zamkniętej kabiny. W końcu odpowiedziano mi “wejść”.

    Zamknąłem za sobą drzwi i od razu ciocia Asia przyssała się do moich ust. Całowała przyjemnie, ale smakowała już wódką. Jej język wił się jak wąż pod wpływem fletu zaklinacza. Chwilę później jej dłonie łapczywie pracowały przy moim rozporku. Odpiąłem pasek spodni i spuściłem je do samych kostek. Bokserki też poszły i teraz Asia łapała mnie za całkiem nagiego pręta, który jednak nie chciał od razu stanąć.

    – Bierzesz w usta? – zapytałem.

    – A co?

    – Musisz się nim trochę zająć.

    – Mogę.

    Także bez dłuższej zwłoki kucnęła przede mną i wzięła się do roboty. Z początku jeździła lekko spoconą dłonią po całej długości penisa, ale w końcu wsunęła go do ust. Przyjęła taktykę trochę staromodną – grzybek cały siedział w środku i ssała go, tylko nieznacznie ruszając głową, a bardziej pracowała dłoń. Mimo to podobało mi się, że taka niezła mamuśka obrabia mi druta, więc mój sprzęt szybko zaskoczył. Kiedy uznała, że jest już gotowy wstała z kolan i obróciła się do mnie tyłem, wypinając swój pokaźny tyłek. Szybko odpiąłem suwakiem jej sukienkę i z charakterystycznym szuraniem, zjechałem na sam dół. Najpierw ukazały mi się jej plecy, potem sprzączka od stanika, lędźwia i w końcu nagie, blade jak papier pośladki. Co za dupsko, pomyślałem łapiąc za prawy pośladek i trochę go sobie macając.

    – Włóż kondoma – poleciła Asia.

    Zrobiłem to z wprawą, potem złapałem kobietę za biodra i bez dłuższej zwłoki wsadziłem jej swoją lagę do cipki. Okazała się niezwykle mokra i gorąca, praktycznie nie postawiła żadnego oporu. Poprawiłem swoje ustawienie, rozstawiłem bardziej nogi, zgiąłem je w kolanach, przechyliłem Asię jeszcze do przodu i zacząłem od razu pierdolić ją z grubej rury. Nie było jakiegoś delikatnego startu czy coś. Posuwałem ją mocno, szybko i w jednym tempie. Odgłos mlaskania jej mokrej od soków pochwy wydawał się słodki. Tak samo jak klaskanie jej dużej dupy, która niczym piłka odbijała się od mojego podbrzusza.

    – Tak dobrze? – zapytałem ją, nie przestając jej dojeżdżać.

    – Tak – wydyszała słabo.

    Posuwałem ją tak dalej od tyłu, bo w sumie tutaj nie dało się zrobić tego w innej pozycji – chociaż chętnie wziąłbym ją na misjonarza, wbijał po same kule i ssał jednocześnie jej cycki. Pierdoliłem ją nieustannie i dobrze mi się ją tak ruchało, położyłem nawet dłoń na jednym z pośladków i ściskałem go co jakiś czas, ale czułem, że nie ma opcji, żebym doszedł w ten sposób. Na całe szczęście moja kochanka nie miała takiego problemu. Pieprzyłem ją chyba na tyle dobrze, że doszła na pewno raz, tak mi się wydawało – chwila kiedy wyjęczała się głośno, przy drżeniu jej ciała. Jakaś laska z łazienki walnęła ze trzy razy w drzwi od kabiny i wykrzyczała, że mamy być cicho. Zaśmiałem się i jechałem Asię dalej, ale wiedziałem, że nie dam rady skończyć. Spowolniłem swoje ruchy, posuwałem ją teraz oszczędnie i od niechcenia.

    – Wszystko okej? – zapytała mnie przejęta, odwracając głowę.

    – Chyba nie dojdę – rzuciłem gorzko.

    Kiedy rozmawialiśmy nadal ją lekko posuwałem. Było mi cholernie dobrze w jej cipce, ale niestety. Alkohol zrobił swoje.

    – Może zrobimy inaczej – powiedziała i wstała, tym samym uciekając z mojego bolca.

    Spojrzałem na nią pytająco, kiedy usiadła na sedesie. Zbliżyłem się do niej, zdjąłem prezerwatywę, a ona objęła mojego kutasa ustami i zaczęła ssać. Nadal jednak stosowała tą swoją staromodną technikę i choć było to przyjemne, nie mogło sprawić, żebym wytrysnął. Patrząc na jej wielkie cycki ukryte pod czarnym stanikiem, wpadłem na pewien pomysł.

    – Weźmiesz go między piersi? – zapytałem.

    – Ale, że jak?

    – No wejdę penisem między twoje piersi, a ty je ściśniesz tak, żebym miał dobre tarcie.

    Ciocia Asia pokiwała głową, że się zgadza. Już po chwili zginałem kolana i wsadzałem jej penisa między cycki. Był jeszcze mokry od jej soków i śliny, dlatego miał się na czym ślizgać. Asia miała naprawdę ogromne cycki, miseczkę cholera prawie F. Wielkie, różowe brodawki grały z jej bladą skórą idealnie. No i ruchałem ją w cycki, aż do momentu kiedy poczułem, że zaraz się spuszczę.

    – Asiu, ja zaraz dojdę – ostrzegłem ją.

    Ani na moment nie przestawała ściskać swoich cycków, więc kiedy poczułem, że jest już moment, wyjąłem go, cofnąłem się i zacząłem zalewać spermą jej piersi. Struga za strugą, perłowo-białe nasienie lądowało obficie na cyckach, oblewając je niczym lukier pączki. Poczułem ulgę, wypompowałem się na nią całkowicie. Ciocia Asia po wszystkim spojrzała na mnie z uśmiechem i oznajmiła mi, że dawno czegoś takiego nie przeżyła. Zgodnie stwierdziliśmy, że musimy się jeszcze spotkać.

    Ona wyszła z toalety jako pierwsza, ja poczekałem chwilę, żeby nie było podejrzeń. Wróciłem na swoje miejsce przy stoliku i znowu nalałem sobie wódki. Ciocia Asia usiadła przy swoim mężu jak gdyby nigdy nic i dała mu buziaka w polik – tymi samymi ustami, które jeszcze przed chwilą ciągnęły mi druta. Obłęd.

    Przechyliłem kieliszek, gorzki płyn wypełnił moje gardło i kiedy go odstawiłem, obok mnie zmaterializowała się Tania. Była zła jak diabli, zaczęła wyzywać tego gościa z którym się bujała. Uciekł do innej, ale mnie mało to obchodziło. Jeszcze raz spojrzałem w stronę Pani Asi, potem przeprosiłem wzburzoną Tanię i poszedłem do stolika mojej kochanki. Znów poprosiłem ją do tańca. Nie odmówiła mi. Nie odmówiła mi tego wieczora niczego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel