Category: Uncategorized

  • Niewolny: 1. Na dzien dobry…

    Od kiedy jesteś moim Panem nie mam chwili zastanowienia, czy może być inaczej.
    Absorbujesz mi każdą myśl i każda chwila jest podporządkowana Tobie. Z resztą nie może być inaczej skoro jesteś moim masterem. Każesz mi tak o sobie myśleć, ale zwracać mam się do Ciebie Pan.

    Jesteś silny i apodyktyczny. Kazałeś mi się przeprowadzić blisko Twojego wieżowca, tak bym Cię relaksował kiedy masz na to ochotę. A masz ją prawie zawsze i prawie zawsze umilam Ci początek dnia…

    Tak było i dziś. Jak często “na dzień dobry”…

    Spotkaliśmy się o 7:30 w toalecie Twojego biura. Nikt mnie nie kojarzy, że jestem obcy. O, przychodzi ktoś do pracy… Kieruje się na przedostatnie piętro do łazienki, którą mi kiedyś wskazałeś. O tej porze nie ma jeszcze prawie nikogo. Za to toalety są jeszcze czyste i pachnące po wczorajszym sprzątaniu. Tak, zawsze ceniłeś sobie czystość. Nigdy nie akceptowałeś nie naszych wydzielin i zapachów.

    Weszliśmy do klatki – tak nazywam kabinę. Zawsze, kiedy palimy w niej światło włącza się też wywietrznik. Jego dźwięk oznacza dla mnie początek … oddania. Nigdy nie wiem na co masz ochotę. Kazałeś mi zsunąć do kostek spodnie i slipy. Nawet nie ściągnąłem góry ubrania. Rozchyliłeś uda i naciskając bark zmusiłeś do półprzysiadu.
    – Ręce na kark, gnoju…

    Kiedy zająłem wyznaczoną pozycję jeszcze nie wiedziałem do czego Ci dziś posłużę.
    Przytrzymałeś mnie za kark, schyliłeś się i zacząłeś klepać moje zwisające jądra. Robiłeś to tak od dołu, tak by jaja i penis podbijały się w górę. Moja pierwsza reakcja to próba wyprostowania. Ale dlatego przytrzymywałeś mnie za kark. Gdy tylko poczułeś odruch ucieczki, ściskałeś mocniej…

    Podbijanie powodowało ból, ale nie był on ostry. Tylko paraliżował… Ból, który orzeźwiał…

    Mój penis szybko stwardniał… To się Tobie podobało. Kiedy mnie podnieciłeś, pomyślałeś o sobie. Wysunąłeś kutasa ze spodni i obciągałeś go sobie ręką. Biłeś mnie po jajach i jednocześnie stymulowałeś się. Tak.., już wiedziałem, ze dziś nie dane mi będzie skosztować Twojej sztywności…

    Byłem Ci już w pełni oddany, nie musiałeś mnie trzymać..
    Zwiększałeś siłę klepania i tym samym bardziej się podniecałeś. Słyszałem to w Twoim oddechu, czułem Twoje drganie, bo przywieraliśmy do siebie… Kiedy tryskałeś, zrobiłeś to na dłoń. Dziś toaleta zbudziła Twoją nieufność. Może nie była zbyt dokładnie wysprzątana. Zatrzymałeś spermę na ręce.
    – Masz!
    Jedno słowo, a wiedziałem co robić. Uklęknąłem i wpiłem usta w Twoje palce, poczułem śmietankę. Wessałem ją , a językiem zlizałem resztki spermy.
    Nie pozwoliłeś mi się zaspokoić.
    Schowałeś kutasa do spodni i skinieniem kazałeś mi się ubrać.
    – Jutro o tej samej porze.
    Wyszedłeś pierwszy sprawdzając, czy nikogo nie ma pod drzwiami.

    Wszystko zajęło nam 10 minut.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny

    niewolny

  • Stopy kolezanek

    Miałem koleżanki z klasy: Karolinę i Monikę. Od pewnego czasu chciałbym im wąchać i lizać stopy. W końcu to marzenie się spełniło.

    Karolina miała urodziny. Cała klasa ze mną bawiliśmy się w jej domu. Karolina zaproponowała, abyśmy wyszli na dwór. Wszyscy już wyszli tylko Karolina poszła do łazienki, a ja zostałem na korytarzu. Moim oczom ukazały się buty Karoliny. Nikt nie patrzał więc przyszło mi do głowy je powąchać. Od razu kucnąłem i poczułem piękny zapach. Od razu jak zacząłem wąchać jej buty penis mi stanął. Nie skupiałem się na niczym innym tylko na jej butach. Gdy nagle weszła Karolina na korytarz i mnie zobaczyła.

    Co robisz? – spytała Karolina.

    Nic! – odpowiedziałem zaskoczony.

    Czy ty… wąchałeś moje buty? – spytała Karolina.

    Już nie wiedziałem co powiedzieć. W końcu powiedziałem prawdę.

    Tak… – odpowiedziałem myśląc, że mnie wyśmieje

    Nastąpiła chwila ciszy.

    Chciałbyś wąchać i lizać moje stopy? – spytała Karolina.

    Tak! – odpowiedziałem uradowany.

    Karolina zdjęła skarpetki i przyłożyła swoje przepiękne stopy do mojego nosa. Było GENIALNIE! Ten zapach był niesamowity.

    Mogę ją polizać? – spytałem po chwili.

    Tak – odpowiedziała Karolina.

    Od razu po odpowiedzi zacząłem lizać całą stopę, ten smak był po prostu niebiański! Potem włożyłem jej stópki do moich ust. MMM! Przepyszny smak! 

    Idę do łazienki – powiedziałem

    Ok – odpowiedziała Karolina.

    Szybko poszedłem do łazienki i wziąłem papier toaletowy. Szybko wyjąłem swojego penisa i wytrysnąłem całą spermę.

    Potem wyszliśmy na dwór. Przez cały dzień myślałem o tym.

    Następnego dnia w szkole zapytałem Karolinę:

    Czy pójdziemy do łazienki? Pragnę twoich stóp – rzekłem

    Oczywiście – odpowiedziała Karolina.

    Był WF, więc jej stópki musiały piękne pachnieć, na dodatek to była 7 lekcja, więc musiały pachnieć potem.

    Szybko poszliśmy tam, zdjęła swoje skarpetki i szybko zacząłem wąchać jej stopy. Wkońcu zacząłem je lizać, a na koniec włożyłem je do ust. Nagle weszła Monika do toalety.

    Co wy robicie? – spytała Monika

    Liżę jej stopy – odpowiedziałem jej i szybko włożyłem znowu jej stopy do ust.

    Chodź Monika, zdejmij buty i skarpetki i daj mu swoje stopy – zaproponowała Karolina

    Monika zakluczyła drzwi, żeby nikt nie mógł wejść i szybko zdjęła buty i skarpetki. Najpierw przyłożyła swoje stópki do mojego nosa. Byłem tak podniecony, że musiałem wytrysnąć kolejną porcję spermy.

    Przepraszam was na chwilę – odrzekłem.

    Szybko wyjąłem penisa i wycelowałem w ścianę swoją spermą. Szybko to zamaskowałem i powróciłem do dziewczyn.

    Gdy wróciłem Monika włożyła mi jedną stopę do ust, a drugą przyłożyła mi do nosa. Karolina zakryła mi oczy swoimi cudownymi stopami. 5 minut później Karolcia masowała mi penisa swoimi stópkami, a Monika kazała mi lizać jej stopy. Robiłem to chętnie. Pech się zdarzył: zadzwonił dzwonek na lekcje no i niestety musieliśmy iść. Na szczęście umówiliśmy się. Spotkaliśmy się u Moniki domu i tam wąchałem lizałem Karolinie i Monice stópki. Nie było jej rodziców w domu, a jej bracia pojechali sobie na trening. I tak zakończyła się ta historia. Dziękuję za uwagę! Komentujcie to i oceniajcie!

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wiktor

    tfdf

  • Spotkania z suka cz. 1

    Gdy miałem 18 lat miałem ochotę zdominować jakąś młodszą ode mnie dziewczynę. W celu znalezienia niewolnicy szperałem po portalach randkowych i stronach z porno. Spotkałem się z kilkoma w kawiarni, ale żadna nie nadawała się na niewolnicę. W końcu zobaczyłem jej profil. Miała 16 lat i mieszkała w tym samym mieście co ja. Miała na imię Ola. Była ładną, szczupłą, długowłosą brunetką. Na swoim profilu w rubryce ulubiony cytat napisała “Sex to zdrowie”. Wkurzyłem się, gdy to zobaczyłem. Myślałem: Dziewczyno, co ty możesz wiedzieć o seksie. Ja ci dam za to takie lanie, że do końca życia popamiętasz!!! Wtedy pomyślałem, że może ona będzie dobra. Spotkaliśmy się pewnego dnia. Po kilku minutach rozmowy stwierdziłem, że trafiłem w dziesiątkę. Po godzinie spytałem się, czy poszłaby do mnie, bo mam wolną chatę. Ona się zgodziła. Po przyjeździe do domu przystąpiłem do dzieła. Zaczęliśmy się całować. Po długim pocałunku zaczęła się rozbierać. Była ubrana raczej na luzie. Miała na sobie luźną bluzę, T-shirt i spodnie. Jej styl ubierania nie przypadł mi do gustu, ale nie o to chodziło :-p . Po chwili stojąc w samej seksownej białej bieliźnie (wiedziała, co ma włożyć 🙂 ) zaczęła rozpinać mi koszulę, ale ją powstrzymałem. Spytałem, czy nie chciałaby pobawić się inaczej. Odpowiedziała, że lubi poeksperymentować w łóżku. Wtedy postanowiłem dać jej większą nauczkę niż planowałem. Zdjąłem jej stanik i ukazały mi się duże, jędrne i krągłe piersi. Penis stanął mi tak, że musiałem rozpiąć spodnie, bo w środku nie było miejsca. Zdejmując jej stringi zauważyłem błyszczące się na ogolonej młodej cipce kropelki. Pomacałem przy okazji jej śliczne i jędrne pośladki. Wreszcie mogłem się zabrać do dzieła. Poszedłem po liny, które specjalnie kupiłem i klamerki. Kiedy wróciłem zapytałem się czy była grzeczna. Ona powiedziała, że tak. Wtedy wymierzyłem jej mocne uderzenie otwartą ręką w prawy policzek. Była bardzo zdziwiona. Wykrzyknąłem, że chyba nie. Obraził ją epitet “suko” jaki dodałem na końcu, ale nic nie odpowiedziała. Kazałem jej klęknąć. Posłusznie wykonała rozkaz. Wówczas związałem jej ręce i nogi linami. Przysunąłem krzesło i rozebrałem się. Usiadłem na krześle i rozkazałem, by położyła mi się na kolanach i wypięła tyłek. Posłusznie to zrobiła. Byłem zadowolony ze swojej suczki. Sięgnąłem po linijkę, która leżała niedaleko. Powiedziałem, że w każdy pośladek dostanie po 40 uderzeń za to co wypisuje w Internecie. Rozkazałem jej liczyć, a jeśli się pomyli to zaczynam od nowa i tak do skutku. Pierwsze 10 szybkich uderzeń poszło na prawy pośladek. Posłusznie wykonywała rozkaz. Zaczęła syczeć z bólu. Na lewy pośladek poszła seria 20 szybkich i mocnych uderzeń. Grzecznie wszystkie policzyła. Zaczęła płakać. Pomasowałem jej pośladki, które stały się bardzo czerwone. Gdy trochę się uspokoiła, wymierzyłem mocną, ale wolną serię 30 uderzeń w prawy pośladek. Liczyła grzecznie. Do płaczu dołączył jej głośny krzyk po każdym razie. Później wymierzyłem podobną serię 20 razów w lewy pośladek. Grzecznie skończyła liczyć. Kazałem jej wstać. Wstała i patrzyła na mnie zapłakanymi, zielonymi oczami. Kazałem jej usiąść na krześle. Usiadła, a ja podniosłem jej nogi do góry i rozchyliłem jej spocone jędrne uda. Powiedziałem, że dostanie jeszcze 20 razów w łechtaczkę tak, by zapamiętała. Wziąłem linijkę i wymierzyłem wolno 20 razów w jej mokrą łechtaczkę. Podczas razów krzyczała, płakała i wierzgała nogami. Po skończonej karze oznajmiłem jej, że teraz pora na przyjemności. Więc zacząłem lizać jej łechtaczkę i wypijać słodki nektar jej cipki. Gdy zagłębiłem się językiem kilka razy w jej pochwę, głośno westchnęła, a moje usta wypełnił płyn, wiedziałem, że miała orgazm, a przy okazji wytrysk (squirt). Połknąłem wszystko co miałem w ustach. Dochodziła do siebie dłuższą chwilę, po czym wstała z krzesła i uklęknęła przede mną biorąc mojego penisa do ust. Poruszała głową do przodu i do tyłu, pieszcząc jednocześnie jego główkę językiem. Po kilkunastu minutach jej usta wypełnił potężny ładunek mojej spermy. Grzecznie go połknęła. Po chwili powiedziałem, że dobra suczka wyczyściłaby go ze spermy i swojej śliny. Posłusznie to zrobiła. Pozwoliłem jej się ubrać. Od razu powiedziałem jak ma przyjść ubrana następnego dnia (na szczęście była sobota). Powiedziałem, że ma przyjść w białej bluzce, mini spódniczce i w materiałowych pończochach. Miała nie zakładać stanika, ale za to miała założyć seksowne stringi. Obiecała spełnić rozkaz. Podziękowała mi i poszła do domu. Ja usiadłem i myślałem za co mógłbym ją ukarać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wormacki

    Część dalsza nastąpi

  • Goralki

    Wychodząc z dziekanatu, plułem sobie w brodę. Przez własną nieuwagę i pierdolony egzamin ze złożonych konstrukcji metalowych zapomniałem zupełnie o praktykach. Zostały mi tylko budowy w miejscach, gdzie diabeł mówi dobranoc. Zdesperowany wybrałem przebudowę wiaduktu kolejowego, w jakiejś pipidówie w powiecie nowotarskim. Miałem nadzieję, że będę mógł przynajmniej chodzić po górach, czy wyskoczyć w weekend do jakiejś turystycznej miejscowości w pobliżu. Całe szczęście, że miałem własny samochód.

     

    Miejsce okazało się nawet bardziej zapomniane przez Boga, niż to sobie wyobrażałem. Nawet z zakwaterowaniem miałem problemy. Znalazłem je dopiero w kolejnej wiosce. Nawet tanio, ale za to bez żadnych wygód. Zamieszkałem w ogromnym, niewykończonym do końca trzykondygnacyjnym budynku o bardzo złożonym przeznaczeniu. Był to w założeniu dom jednorodzinny i pensjonat dla turystów. Na parterze mieszkał gospodarz z żoną i dwiema córkami a dwa kolejne piętra były teoretycznie przeznaczone dla gości. Wykończony był tylko parter i częściowo drugie piętro, gdzie zamieszkałem. Prosty dwuosobowy pokój z łazienką na korytarzu. Poza szafą, niewielkim stołem, dwoma krzesłami i podwójnym łóżkiem nie było w nim niczego. Z gospodarzami dogadałem się co do dostępu do Internetu i posiłków. W sumie po kilku dniach na budowie doceniłem ich towarzystwo.

     

    Moi gospodarze mieli około czterdziestki, choć Hanka wyglądała na młodszą od Staszka. Prawdę mówiąc, wyglądała całkiem atrakcyjnie. Jakieś metr siedemdziesiąt, długie, kruczoczarne włosy zaplecione w gruby warkocz, ładna twarz i spore piersi. Do tego kobieca figura. Wąska talia, szerokie biodra i zgrabne, an ile mogłem ocenić nogi. W sumie niezła czterdziestka. Córki odziedziczyły urodę po matce. Starsza, mniej więcej siedemnastoletnia Monika wyglądała podobnie do matki. Wysoka, o ładnej figurze, nieco węższa w biodrach za to równie piersiasta, jak rodzicielka. Młodsza, najwyżej piętnastoletnia Róża była znacznie niższa od siostry. Bardzo szczupła i delikatna. Podobały się mi jej drobne sterczące piersi i dziewczęce warkocze, które zwykła nosić.

     

    Po tygodniu czułem się u nich jak w domu. Staszek próbował znaleźć we mnie kompana do kieliszka. Choć nie stronię od alkoholu, a nawet za pierwszym razem udało mi się go przepić, to nie dałem rady dotrzymać mu kroku w codziennych zmaganiach z butelką. Zazwyczaj wypijałem z nim do kolacji kieliszek, ale gdy później kończył flaszkę, starałem się wymówić od dalszego picia czekającymi na mnie rano obowiązkami. Czasami pomagałem Hance zaciągnąć go do sypialni, gdy tracił kontakt ze światem. O ile ze Staszkiem nasza znajomość ograniczała się do sporadycznego wspólnego kieliszka, to z Hanką i dziewczynami znaleźliśmy dużo ciekawych tematów do rozmów. Można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Dziewczyny były całkiem w porządku i nawet rozrywkowe, gdy Staszek odpoczywał wypity. Hanka wyraźnie lubiła moje towarzystwo. Musiała zauważyć jak na nią patrzyłem, a mimo to zachowywała się przy mnie całkiem swobodnie.

     

    W czwartek Staszek wypił więcej niż zwykle. Nie wiem, co dokładnie zrobił, ale czymś bardzo rozsierdził Hankę. Pomogłem jej zanieść męża do małego pokoju obok ich sypialni, by odespał w nim pijaństwo. Zapytałem się Hanki, czy wszystko w porządku. Przytulił się do mnie, pocałowała w policzek, po czym powiedziała:

    – Jesteś kochany. Nie martw się wszystko w porządku.

    Po czym weszła do sypialni. Zamykając drzwi, raz jeszcze spojrzała na mnie.

    – Dziękuję ci Tomku.

    Poszedłem do siebie.

     

    Po prysznicu, leżąc nagi w pościeli, nie mogłem zasnąć. Miętosząc dłonią sztywny członek, rozpamiętywałem moment, w którym Hanka przytuliła się do mnie, przyciskając się mocno pełnymi piersiami. Głupia rzecz, ale podnieciło mnie to bardziej, niż powinno. Od dwóch miesięcy nie miałem dziewczyny i chyba bardzo brakowało mi kobiety. Z rozmyślań wyrwało mnie, ciche skrzypniecie drzwi. We wpadającej do pokoju strudze światła z korytarza zobaczyłem stojącą z kluczem w dłoni Hankę. Pierwszy raz widziałem ją z rozpuszczonymi włosami. Miała na sobie długą nocną koszulę. Tyle tylko dostrzegłem, zanim zamknęła za sobą drzwi. Usłyszałem dźwięk zamykanego zamka. Podeszła do łóżka i jednym płynnym ruchem zrzuciła przez głowę koszulę, szybko wsuwając się pod kołdrę. Poczułem ciepło jej ciała. Chciałem coś powiedzieć, ale przyłożyła mi palec do ust, nasuwając się na mnie. Zaskoczony poczułem, jak dłonią chwyta mój sztywny członek. O mało się nie spuściłem. Jej dotyk podziałał na mnie jak czerwona płachta na byka. Odrzuciłem kołdrę i gwałtownym ruchem odwróciłem ją na plecy. Leżąc między jej udami, łapczywie całowałam usta, miętosząc dłońmi ciężkie piersi. Nasyciwszy się jej wargami, zacząłem całować szyję i piersi. Ssąc brodawki, dłonią masowałem krocze. Całując wijące się pode mną ciało, zanurzyłem głowę między jej udami. Wtuliłem twarz w puszysty, czarny trójkąt. Rozłożyła szeroko nogi. Lizałem ją jak oszalały aż do momentu, gdy wczepiwszy we włosy dłonie, pociągnęła mnie do góry.

    – Wejdź we mnie.

    Kierowany ostatkiem rozsądku wyszeptałem żałośnie.

    – Nie mam prezerwatyw.

    – Nie potrzebujesz ich głuptasie. Chodź szybko!

    Nie musiała mi tego dwa razy powtarzać. Uniosłem odrobinę biodra, a Hanka dłonią wprowadziła główkę kutasa do pochwy. Wszedłem w nią jednym pchnięciem. Stęknęła z rozkoszy, po czym obejmując mnie udami, poruszała biodrami, wychodząc naprzeciw moim pchnięciom. Spuściłem się podczas jej orgazmu, gdy pochwa ciasno objęła członek. Jęcząc, wbiłem w nią po same jądra, całe dwadzieścia centymetrów, powodując, że nasienie pociekło po udach na pośladki.

     

    Wyczerpany zsunąłem się z Hanki, a ta nie zwlekając ani chwili, przywarła ustami do wiotczejącego kutasa. Klęcząc odwrócona do mnie plecami, ssała moja pałę z prawdziwym zapałem. Szybko zapomniałem o zmęczeniu. Naciągnąłem jej biodra nad twarz i wbiłem się ustami w ociekającą sokami zmieszanymi z nasieniem cipę. Jęczała z rozkoszy, gdy penetrowałem ją językiem. Podniecona porzuciła sztywnego kutasa, Kucnęła nad moją twarzą i przyciskając mocno krocze do ust, dziko ujeżdżała wysunięty język. Podniecona zmieniła pozycję. Siadając okrakiem, nabiła się na kutasa. Pochylona nade mną posuwała mnie na jeźdźca, a ciężkie piersi kołysały się tuż nad moją twarzą. Na zmianę całowałem je, gryzłem brodawki i miętosiłem w dłoniach. Doszła, lubieżnie cwałując na moim członku. Byłem niesamowicie podniecony, bliski spełnienia, gdy opadła na mnie bezsilna. Wyszedłem z niej, odwróciłem na brzuszek i nie czekając na zgodę, obficie pośliniłem odbyt. Na pewno nie była to dla niej nowość. Bez trudu wsunąłem dwa palce. Przez dłuższą chwilę rozciągałem ciasny zwieracz, zwilżając go obficie jej sokami i śliną. Kiedy rozwarłem ją na trzy palce była gotowa. Pośliniłem kutasa. Hania wypięła pupę, rozsuwając dłońmi pośladki. Przyłożyłem do odbytu główkę. Jęknęła, gdy pomagając sobie dłonią, wszedłem w nią na centymetr. Za trzecim pchnięciem zwieracz ustąpił. Wbiłem się do połowy, po czym zacząłem rżnąć ją w dupę rytmicznymi pchnięciami. Jęczała wypięta, masturbując się wsuniętymi pod brzuszek dłońmi. Zwilżywszy mocniej członek, przyspieszyłem, wsuwając się za każdym pchnięciem nieco głębiej w jej odbyt. Dobijając do końca, wsunąłem kutasa w zakręt odbytnicy. Palcując się, wyła z rozkoszy. Spuściłem się wsunięty po jądra w jej dupę. Niesamowite uczucie!

     

    Odpoczywaliśmy, leżąc na plecach. Byłem zupełnie wykończony. Hanka usiadła na brzegu łóżka. Podniosła z podłogi koszulę. Wstała. Bałem się, że wyjdzie bez słowa, a jednak odwróciła się do mnie i powiedziała:

    – Dziękuję Tomku. Bardzo tego potrzebowałam.

    A po chwili namysły z cudownym uśmiechem na twarzy dodała:

    – Chyba nie tylko ja tego potrzebowałam.

    Pocałował mnie i wyszła, zakładając po drodze koszulkę.

    Chwile rozmyślałem o tym, co się właśnie stało. Byłem z siebie zadowolony i zupełnie inaczej patrzyłem na nadchodzące tygodnie praktyk. Zmusiłem się, by wziąć prysznic, zdjąłem z łóżka pobrudzone prześcieradło i zasnąłem na pościelonym zamiast niego kocu.

     

    Przy śniadaniu Hanka promieniała energią i dobrym humorem. W stosunku do mnie zachowywała się tak, jak gdyby nic się między nami nie nie wydarzyło. Staszek zadowolony ze zmiany nastroju żony pozwolił sobie przed wyjściem klepnąć Hankę w pupę. Udałem, że tego, nie zauważyłem, podobnie jak starałem się ignorować wpatrującą się we mnie od rana Monikę. Zastanawiałem się nawet czy jej zagadkowy uśmiech i ukradkowe spojrzenia nie mają jakiegoś związku z nocna wizytą Hanki, ale szybko przekonałem sam siebie, że mała nie ma podstaw czegokolwiek się domyślać. Kiedy zbierałem się na budowę, Hanka odezwała się do Moniki i Róży:

    – Dziewczęta, pamiętajcie, by zrobić Tomkowi wieczorem kolację a jutro przygotować śniadanie.

    Wyjeżdżamy wieczorem na imieniny do Stefana, a jak znam waszego ojca i jego braci to wrócimy dopiero po śniadaniu.

    – Nie martw się mamo. Zajmiemy się Tomkiem.

    Odpowiedziała Monika, a mi wydawało się, że mówiąc to, uśmiechnęła się nieznacznie do samej siebie.

     

    Wróciłem późno z praktyki. Zjadłem przygotowaną przez Monikę kolację. Nie odmówiłem kieliszka wódki do smażonej kiełbasy z przysmażanymi ziemniakami. Monika ku mojemu zdziwieniu nalała też sobie. Wypiła razem ze mną, a ja powstrzymałem się od komentarza do jej wieku i picia wódki. Byłem zmęczony i po kolacji poszedłem do siebie wziąć prysznic. Miałem świeżo pościelone łóżko. Wkładając portfel do szafki nocnej, ze zdumieniem odkryłem tubkę żelu. Domyśliłem się, że Hanka planowała kolejną wizytę. Rozmarzony poszedłem pod prysznic.

     

    Myjąc pod natryskiem włosy, nuciłem coś pod nosem. Rozkojarzony wspominaniem minionej nocy nie spostrzegłem wchodzącej do łazienki Moniki. Zauważyłem ją, dopiero gdy przytuliła się do moich pleców. Kiedy przycisnęła się do mnie piesiami, pomyślałem, że to Hanka wróciła wcześniej z imienin. Kontemplując przyjemną chwilę, nie odwracałem głowy. Mruczałem z zadowolenia, gdy jedna z obejmujących mnie w pasie dłoni chwyciła kutasa. Pieściła mnie bardzo wolnymi ruchami, a gdy ściągnęła napletek, półsztywny do tej pory penis zareagował pełną erekcją.

    – Teraz rozumiem, czemu mama rano miała taki dobry nastrój.

    Jej słowa mnie zaskoczyły. Domyślając się już, kto stoi za moimi plecami, postanowiłem kontynuować zaczętą przez Monikę grę.

    – Na pewno się nie mylisz?

    – Na pewno. Widziałam, jaki miała paskudny nastrój wieczorem i jak szczęśliwa była rano. A poza tym widziałam, jak od ciebie wychodzi.

    Mówiąc to, dalej pieściła mojego kutasa.

    – Twoja mam to piękna i chyba trochę zaniedbywana kobieta. Chyba nie masz jej tego za złe?

    – Nie! Myślę, że dobre rżnięcie było jej potrzebne. Przez ostanie tygodnie trudno było z nią wytrzymać.

    – Aż tak źle?

    – Fatalnie, ojczym od dawna kocha bardziej wódkę niż mamę.

    – Ojczym?

    – Mama wyszła za Staszka dziesięć lat temu. Ojciec jest gdzieś w Stanach i ma chyba nową rodzinę.

    Wtulona od tyłu masturbowała mnie coraz szybszymi ruchami. Wyciągniętymi za mnie dłońmi miętosiłem kształtne pośladki.

    – Jeśli nie przestaniesz, za chwilę się spuszczę. Szczerze mówiąc, wolałbym zrobić to w tobie, a nie na podłogę prysznica.

    Ostrzegłem, czując zbliżający się orgazm.

    – Podobam ci się? Jestem ładniejsza od mamy?

    Drażniła się, dalej masując członek.

    – Bardzo. Obie mi się podobacie, każda na swój specyficzny sposób.

    Odpowiedziałem dyplomatycznie.

    – Teraz mogę ci zrobić loda. Jeśli obiecasz, że nie będziesz mnie próbował rozdziewiczyć, przyjdę do ciebie na noc.

    – Jesteś jeszcze dziewicą?

    Zapytałem zaskoczony jej oświadczeniem.

    – Nie jeszcze, a wciąż. Tu masz do wyboru dwie opcje. Albo wyjedziesz stąd, albo wyjdziesz tu za mąż. Jak chcesz upolować dobra partię, to musisz mieć nieposzlakowaną opinię i być dziewicą. Przestań się dziwić i chodź tu wreszcie.

    Odwróciła mnie do siebie. Zobaczyłem śliczny uśmiech. Dostałem buziaka, po czym bez zwłoki uklękła przede mną. Zrobiła mi niesamowitego loda z finiszem w ustach i częściowo na cudownie kształtnych piersiach. Kiedy wstała, poprosiłem:

    – Pozwolisz mi się odwdzięczyć?

    Gdy skinęła głową na zgodę, przytuliłem się do niej. Pieszcząc boskie ciało, dotarłem wargami do podbrzusza. Klęcząc, wtuliłem usta w idealnie wydepilowaną cipkę. Stojąc w lekkim rozkroku, oparła się o ścianę. Nie próbowałem jej palcować. Zamiast tego lizałem rowek między wargami, bardzo delikatnie stymulując łechtaczkę. Czułem, że się jej to podoba. Gdy była odpowiednio podniecona wsunąłem w nią język, masując kciukiem łechtaczkę. Odleciała tak gwałtownie, że musiałem ją podtrzymać, by nie osunęła się na podłogę. Zanim wyszła, wesoło powiedziała:

    – Przyjdę, jak tylko mała zaśnie. Pewnie dopiero po północy.

    Uśmiechnęła się, po czym złapała mnie raz jeszcze za wciąż nieźle prezentujący się członek.

    – Nie wiem, czy się zmieści, ale jeśli będziesz delikatny, to może uda ci się go włożyć w pupę. O ile masz ochotę.

    Dodała z pośpiechem.

    – Mam i to wielką! Masz śliczną pupcię. Zresztą nie tylko ją.

    Trudno w to uwierzyć, ale się zarumieniła. Zarzuciła przez głowę sukienkę, dała mi buziaka, a wychodząc, rzuciła:

    – Przyjdę na pewno. Nie zaśnij!

     

    Czekając na Monikę, grałem na laptopie. Pokój rozświetlał nikły blask najwyżej dwudziestopięciowatowej żarówki w nocnej lampce. Przyszła o pierwszej. Mile zaskoczyła mnie strojem. Tuż za progiem zrzuciła szlafroczek. Miała na sobie nieprzyzwoicie kusą, niemalże przeźroczystą koszulkę. Wyglądała cudownie! Gdy szła ku mnie, jej ciężkie piersi kołysały się lekko na boki. Wchodząc do łóżka, zachowywała się swobodnie. Z początku oddałem inicjatywę w jej dłonie. Dosłownie! Szybko ściągnęła ze mnie bokserki, po czym z wprawą, kilkoma ruchami dłoni, doprowadziła mnie do erekcji. Miała cudownie zwinny języczek. Gdyby nie moja interwencja, spuściłbym się już w ciągu pierwszych kilku minut obciągania. Miałem inne plany. Odwrócona na plecy rozkosznie jęczała podczas minety. Zrobiłem jej dobrze językiem, po czym zadarłem pod szyję koszulkę, wsuwając między kształtne cycki poślinionego kutasa. Ścisnęła je dłońmi. Miała piersi stworzone do seksu hiszpańskiego. Podłożyłem jej pod głowę poduszkę, tak by suwając kutasem między piersiami kończyć w karminowych usteczkach. To była dzika jazda! Eksplodowałem, zalewając nasieniem piersi i twarz. Zaraz po pierwszym strzale zapakowałem kutasa w jej usta. Ocierając główką o wnętrze policzka, strzeliłem jeszcze trzy razy. Połknęła wszystko, co do ostatniej kropelki.

     

    Monika była wyuzdaną kurewką. Korzystając z okazji, gdy opadłem po wytrysku na łóżko, dosiadła mojej twarzy. Lubieżnie ocierając się mokrą cipką o usta i język doprowadziła się do orgazmu. Na szczęście, gdy doszła, zajęła się moim na wpół sztywnym kutasem. Po niezłym lizanku miałem niesamowitą ochotę ją przelecieć. Kiedy odwróciłem ją na brzuszek, domyśliła się, co chcę zrobić.

    – Masz jakiś żel?

    Zapytała cichutka, a gdy przytaknąłem, dodała lekko zawstydzonym głosem.

    – Ja tylko wkładałam tam dwa paluszki i rączkę szczotki do włosów. To mój pierwszy raz.

    – Będę delikatny. Obiecuję. Sięgałem do szafki po żel, gdy dodała cichutko:

    – Nie zakładaj prezerwatywy. Jestem czyściutka, przed kąpielą zrobiłam sobie porządną lewatywę.

    – Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdybym miał to zrobić w gumce.

    Odpowiedziałem z uśmiechem, rozsmarowując żel wokół jej odbytu.

     

    Może rzeczywiście był to jej pierwszy seks analny z mężczyzną, ale na pewno nie po raz pierwszy bawiła się w penetrację analną. Zdumiewająco szybko otworzyłem ją na trzy palce, a kiedy zapakowałem w jej dupę kutasa, sama dobiła pośladkami do mojego podbrzusza, wsuwając go po jadra w odbyt. Nieźle jak na dziewicę. Była tak dobra w te klocki, że po kilku pierwszych pchnięciach zapragnąłem przelecieć ją w mojej ulubionej pozycji. Wysunąłem kutasa, ułożyłem ją na plecach i zakładając sobie jej łydki na ramiona, wszedłem ponownie w dupę. Kochaliśmy się w pozycji “na pagony”. Rżnąc ciasną dupkę, ściskałem dłonią pełną pierś, a ona branzlowała się palcami wsuniętymi między nasze podbrzusza. Miałem chyba równie obfity wytrysk, jak wtedy gdy rżnąłem ją między cyckami. Zlałem się w jej odbyt, a w chwile po mnie doszła, krzycząc. Potężny skurcz zwieracza wypchnął członek z dupy. Klęczałem między jej rozłożonymi nogami, obserwowałem zaciskające się w tym samym rytmie pochwę i odbyt. Masując kutasa, zrosiłem podbrzusze Moniki ostatnimi kropelkami nasienia. Ze wciąż pulsującego odbytu obficie spływała biała, spieniona ciecz.

     

    Po saksie analnym poszliśmy pod prysznic, gdzie Monika zrobiła mi jeszcze loda. Na koniec zmieniła mi prześcieradło, po czym każde z nas poszło spać do swojego pokoju.

     

    Przez następne trzy dni musiałem zadowolić się wspomnieniami. Staszek był wyjątkowo powściągliwy w piciu. Czwartego ponownie miałem w nocy Hankę, a następnej Monikę. Z matką przećwiczyłem stosunek między piersiami i kilka wymyślnych pozycji a córeczkę dokładnie przeegzaminowałem z seksu oralnego i analnego. Obie zdały egzamin śpiewająco.

     

    We wtorek, kiedy rżnąłem rozłożoną na stole Monikę, ta zapytała się, co najbardziej zboczonego bym jej zrobił. Pomyślałem, że ma ochotę na “dirty talking”. Waląc ją w dupę, opowiedziałem ze szczegółami, że chciałbym ją zerżnąć na pieska, patrząc, jak liże między nogami Różę, a po zamianie miejsc przelecieć małą, gdy ta będzie ją lizała. Chyba ją to podnieciło. Palcując się jak oszalała, doszła, mocno zaciskając odbyt na kutasie. Mnie zresztą też podniecił ten scenariusz. Spuszczając się, myślałem, że z rozkoszy rozerwie mi jądra.

     

    W sobotę zaspałem na śniadanie. Hanka ze Staszkiem pojechali rano na zakupy do Nowego Targu. Ja postanowiłem się wyspać. Nie udało się. Po ósmej do pokoju zapukały Monika i Róża. Dziewczyny przyniosły śniadanie do łóżka. Byłem tak nieprzytomny, że zorientowałem się w ich prawdziwych intencjach, dopiero gdy Monika wsunęła pod kołdrę dłoń, łapiąc mnie za kutasa. Zaskoczony pomyślałem, że tylko drażni się ze mną, jednak gdy Róża odsunęła kołdrę i jak siostra wsunęła dłoń w moje bokserki, zrozumiałem prawdziwy cel odwiedzin. Przyznam się, nie spodziewałem się takiego scenariusza.

     

    Mała okazała się równie odważna, co jej siostra. Zaintrygowany młodziutką dziewczyną skupiłem na niej swoje zainteresowanie. Odrobinę zazdrosna Monika pomogła mi rozebrać siostrę, a gdy przekomarzałem się z małą, by udowodniła, że jest dziewicą, Monika sama rozłożyła jej nóżki, rozchylając palcami różowe płatki warg tak, bym mógł zobaczyć błonę. Zadowolony powiedziałem Róży, że Monika do tej pory nie pokazał mi swojego skarbu. Chcąc nie chcąc Monika zdjęła majteczki, podciągnęła koszulkę i rozchyliła szeroko uda. Róża delikatnie rozsunęła jej wargi, bym mógł podziwiać cudownie różowe wejście, zagrodzone perforowanym płatkiem śluzówki. Obie dziewczyny były świeżo ogolone między nogami. Poza tym więcej między nimi było różnic niż podobieństw. Róża była bardzo szczuplutka, niewysoka i miała dziewczęcą figurę. Uwagę przyciągała zgrabna, drobna pupcia i niewielki, krągłe piersi. Dalsze rozważania przerwała Monika, ściągając ze mnie bokserki. Róży wyrwało się z ust, że naprawdę jestem taki wielki, jak to opisywała siostra. Nie wiem, czy było w tym więcej podziwu, czy obawy. Nie miało to znaczenia. Leżąc wygodnie, jęczałem ssany przez dwa aniołki. Dziewczyny naprawdę się starały, konkurując ze sobą o kutasa. Czułem się wypoczęty, więc pozwoliłem im obciągnąć go do samego końca. Róża połknęła pierwszą porcję nasienia, a Monice przypadła druga i trzecia. Później Monika ssała mojego kutasa, bym ponownie uzyskał erekcję, a Róża w tym czasie smarowała żelem odbyt siostry. Kiedy stał ponownie na baczność, Monika odwróciła Róże na plecy. Wspólnie zajęliśmy się jej pupcią. Kiedy ja rozciągałem ją paluszkami, Monika okrężnym ruchami pieściła łechtaczkę. Mała była naprawdę ciasna, ale po kilku minutach usilnych zabiegów mogłem wsunąć w nią dwa-trzy palce. Mała poszła na pierwszy ogień. Zaraz, gdy siostra zrobiła jej dobrze ustami i palcami, wszedłem w jej pupę. Było ciasno! Róża jęczała głośno, ale zapytana, czy mam przestać odpowiedziała, że nie. Z pomocą kolejnej dawki żelu, kierowany dłonią Moniki, wszedłem w Różę do połowy kutasa. Zdobywanie jej trwało tak długo, a do tego była tak ciasna, że gdy wsunąłem się do środka, strzeliłem ledwie po kilku pchnięciach.

     

    Po zaledwie dziesięciu minutach intensywnych pieszczot czterema drobnymi raczkami miałem ponownie erekcje. Monika dosiadła mnie jak amazonka na jeźdźca. Nabita kształtną pupą na kutasa, suwała się na nim, głośno jęcząc. Róża nie chcąc pozostawać w cieniu siostry, kucnęła nad moimi ustami. Z zapałem lizałem jej soczysta cipkę. Ostro ujeżdżany przez Monikę strzeliłem, zanim osiągnęła orgazm. Zaraz po mnie doszła Róża, lubieżnie ocierając się kroczem o moje usta. Na końcu finiszowała Monika. Siedząc an mnie, wciąż mając kutasa w odbycie, rozłożyła nóżki. Palcowała się w tak podniecający sposób, że miałem ponownie erekcję. Gdy zeszła ze mnie stał mi jak piętnastolatkowi na widok nagiej kobiety. Monika uśmiechnęła się, posmarował mi kutasa żelem i powiedział do Róży:

    – Spróbuj czy dasz radę smarkulo.

    Dała. Odwrócona do mnie niewinną buzią, cudownie kręcąc biodrami, nabiła się na mnie, głośno przy tym stękając. Ściskając w dłoniach drobne piersi, pomogłem jej nasunąć się do samego końca. Monika siadła za siostrą. Mała odchyliła się do tyłu, opierając plecy na piersiach siostry. Zaczęła rytmicznie ujeżdżać mojego kutasa. Siedząca za nią Monika jedną dłonią pieściła piersi siostry, a drugą delikatnie masowała okolice łechtaczki. Bliska orgazmu Róża nagle pochyliła się nade mną, przywarła do moich piersi i poruszając w dół i w górę pupą doprowadziła siebie i mnie do orgazmu.

     

    Zabawę zakończyliśmy pod prysznicem. Myślałem, że nie jestem już w stanie do żadnych heroicznych czynów. Moje dwa lubieżne aniołki pokazały mi, jak bardzo się myliłem. Widok palcujących się nawzajem do orgazmu nastolatek rozbudził mnie, ale dopiero gdy Monika zaczęła ssać mi jadra, podczas gdy Róża obciągała na wpół twardego kutasa, obudziło się we mnie pożądanie. Pierwszy raz w życiu przeżyłem orgazm bez pełnej erekcji i wytrysku.

     

    Resztę praktyk spędziłem, ciężej pracując w sypialni, niż na budowie. Najbardziej pomysłowa w inicjowaniu seksu była Róża. Mała szelma potrafiła na przykład zwalić mi konia pod stołem, gdy w pobliżu byli inni domownicy, czy dać mi szybko w garażu, gdy pomagałem jej pompować koła w rowerze. Monika lubiła eksperymentować. Żałowałem, że mogę się z nią kochać tylko analnie, czy uprawiać wymyślny petting. Miała niesamowity potencjał. Rżnąc jej pupę, wypróbowałem więcej pozycji niż z wszystkimi moimi poprzednimi dziewczynami, robiąc to klasycznie i analnie. Do tego nieźle ciągnęła i robiła najlepszego hiszpana z nich wszystkich. Hanka bardziej ceniła dobre, ostre rżnięcie niż wymyślne pozycje i inne udziwnienia. Miałem z nią więcej frajdy w pozycji misjonarskiej, niż uprawiając wymyślne ars amandi z byłą dziewczyną. Poza tym naprawdę uwielbiała się pieprzyć, a seks analny podniosła do rangi prawdziwej sztuki.

     

    To były niezapomniane praktyki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

     

    Następne opowiadanie będzie zkończenim cyklu Zabaweczka, dziś mały odskok ot tego cyklu.

  • Z kolezankami syna

    Mam 38lat i syna który skończył właśnie 18. Skończył dokładnie 2 dni temu a dziś ma odbyć się jego impreza urodzinowa. Żona wszystko przygotowała a ja z synem pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy wszystko co było mu potrzebne i wróciliśmy do domu na gotowe.

    Impreza odbywała się w naszym domu. Mieliśmy z żoną wyjść na jej czas ale plany się trochę pozmieniały gdyż żona dostała telefon z firmy że wyjazd z wycieczką został przesunięty i musi na jutro być we Włoszech jako tłumaczka. Więc szybko się spakowała i zawiozłem ją na lotnisko.

    Zostałem w domu sam. Impreza się rozkręcała. Dzieciaki – no może już nie takie dzieciaki bo prawie wszyscy mieli już po 18 lat – bawili się w najlepsze. Na imprezie było około 20 osób w tym większość dziewczyn, a trzeba im przyznać że były bardzo ładne i zgrabne. Nie chciałem przeszkadzać młodym w zabawie więc posiedziałem chwilę z nimi i poszedłem na górę do sypialni. Włączyłem telewizor i popijałem piwo jedząc paluszki. Kilka razy zszedłem zobaczyć jak się młodzi bawią i nie miałem żadnych zastrzeżeń.  Po pewnym czasie wziąłem prysznic usnąłem przy dźwiękach muzyki z dołu .

    W pewnej chwili obudziły mnie czyjeś szepty przy uchylonych drzwiach. Usłyszałem rozmowę 3 dziewczyn:

    – patrz śpi

    – no Sławek jest fajny a jego ojciec jeszcze lepszy

    – ciekawe czy się obudzi jak zajrzymy

    Powoli zaczęły otwierać się drzwi. Ja udawałem, że nic nie słyszę i czekałem co się z tego rozwinie.

    Do pokoju weszły 3 koleżanki mojego syna:

    Klaudia i Magda  – siostry bliźniaczki – wysokie  blondynki z dużym biustem i szczupłą talią, obie ćwiczą akrobatykę artystyczną

    Marlena – Trochę niższa od nich brunetka, tancerka

    Z zachowania dziewczyna dało się zauważyć, że były lekko podchmielone. Marlena zajrzała mi przez ramię żeby sprawdzić czy śpię i zaczęła podnosić kołdrę do góry. W tym momencie się odwróciłem i zapytałem:

    – co się dzieje? Co robicie w mojej sypialni? Stało się coś?

    Dziewczyny lekko zmieszane nie wiedziały co powiedzieć. Stały zmieszane dłuższą chwilę aż nagle Klaudia powiedziała że chciały zobaczyć co robię że nie imprezuję z nimi na dole.

    Odpowiedziałem jej że ja już stary jestem i nie chciałem młodzieży przeszkadzać. Wtedy dziewczyny zaczęły jedna przez drugą sypać komplementy że nie jestem stary, że często mi się przyglądają jak mnie widzą na mieście, itd. W pewnym momencie spytałem czy coś jeszcze chcą bo jestem rozebrany po kąpieli i chciałbym dalej iść spać. Wtedy najodważniejsza z nich Klaudia zapytała czy nie będą mi przeszkadzać jak pooglądają u mnie telewizje bo na dole chłopaki się trochę podpili i włączyli jakieś głupoty. Stwierdziłem że muszę zobaczyć co tam się dzieje, wyszedłem spod kołdry w samych bokserkach, założyłem spodnie i zszedłem na dół a dziewczyny zostały w mojej sypialni. Chłopaki rzeczywiście pili piwko i oglądali jakieś śmieszne filmiki. Część osób się już wykruszyła, zostali tylko najlepsi koledzy mojego syna Przemek i Norbert i 3 dziewczyny na dole których za bardzo nie znałem. Zapytałem czy wszystko OK i wróciłem do swojego pokoju.

    W momencie gdy otworzyłem drzwi do mojej sypialni stanąłem jak wmurowany. Klaudia, Magda i Marlena leżały przykryte moją kołdrą w moim łóżku.

    – co się tu dzieje?

    Dziewczyny powiedziały że było im trochę zimno, a mnie długo nie było i się chciały ogrzać.

    – dobra to jak się ogrzałyście to uciekajcie bo chce się położyć.

    Wtedy kołdra się podniosła a moim oczom ukazały się 3 nagie ciała – no nie do końca nagie bo dziewczyny miały majteczki na sobie. Były cudowne, szczupłe talie, piersi minimum miseczka C.

    – może my nie będziemy wstawać, a pan położy się do nas? – zaproponowała Marlena

    Trochę się zmieszałem, ale powiedziałem że chyba nie skorzystam. Wtedy Magda wstała z łóżka wypinając mocno tyłek w moim kierunku, podeszła do mnie i dotykając mojego krocza ręką zapytała czy nigdy nie miałem ochoty na sex z bliźniaczkami. Rozum kazał mi zaprzeczyć ale moja pała odpowiadał za mnie, a Magda nie przestawała jej masować.

    – niech pan się nie martwi, to zostanie tylko między nami – powiedziała Klaudia wstając również z łóżka.

    – zadowolimy pana jak nikt nigdy – dodała Marlena

    Zanim się obejrzałem mój rozporek był rozpięty a Magda z Klaudią ssały i lizały mojego penisa, Marlena stała za mną i całowała mnie po karku. Poddałem się dziewczynom, położyłem się na łóżku a one ściągnęły ze mnie spodnie i bokserki. Magda lizała moje jądra a Klaudia wkładała mojego penisa całego do ust co chwile się przy tym krztusząc. Marlena całowała mnie namiętnie a ja masowałem jej wydepilowaną cipkę. Czułem się jak w niebie. W pewnym momencie się poderwałem na równe nogi.

    – no dobra dziewczyny jak już chcecie się bawić to zrobimy to po moje

    Na ich twarzach pojawił się uśmiech.

    Zamknąłem drzwi na klucz i kazałem im uklęknąć w rzędzie. Grzecznie zrobiły co chciałem. Podchodziłem kolejno do każdej z nich i kazałem ssać najlepiej jak potrafią. Trzeba przyznać że nikt nie mógł w tym dorównać Klaudii. Następnie kazałem im się wypiąć na łóżku i podchodząc do każdej z nich wkładałem mojego nabrzmiałego do granic możliwości kutasa w ich wilgotne cipki. Były cudowne takie ciasne i delikatne. Gdy podszedłem do Marleny powiedziała że jej „cipka jest dziewicą” i że chciałaby żeby tak zostało. Nie miałem zamiaru robić nic wbrew niej, a ona kusząco wypięła swój tyłeczek mówiąc że uwielbi w tą dziurkę. Nie musiała mnie 2 razy prosić. Zszedłem w jej ciasną dupkę po same jądra. Ona jęczała a mi było cudownie. Magda korzystając z okazji wstała i usiadała Marlenie na twarzy, a Klaudia uklękła za mną i zaczęła od tyłu lizać moje jądra. Po chwili wstała i zapytała czy mogę spełnić jej i siostry marzenie erotyczne. Zapytałem jakie. Wtedy Klaudia położyła się na plecach spuszczając głowę w dół, Magda położyła się na niej w pozycji 69 i wypięła swój tyłeczek w moim kierunku i poprosiła żebym wkładał kilka razy jej do cipki a potem tak samo w mocno do ust jej siostrze. Tak też zrobiłem i z całej siły zacząłem rżnąć w cipkę Magdę a następnie w usta Klaudie. Klaudia mimo że się krztusiła to prosiła gdy byłem w Magdę żebym robił to mocniej i głębiej bo to uwielbia.

    Marlena po dłuższym przyglądaniu się temu co się dzieje wskoczyła na Magdę wypinając w moim kierunku swój jędrny tyłeczek. Nie mogłem się powstrzymać i teraz ruchałem na zmianę każdą z nich. Klaudia widząc że zbliżam się do finału poprosiła żebym skończył w jej ustach. Więc prosto z Marleny wszedłem głęboko w usta Klaudii i mój cały wytrysk wylądował w jej ustach. Był tak obfity jak nigdy wcześniej. Marlena szybko zeszła z dziewczyn i zaczęła zlizywać resztę spermy z mojego penisa.  Klaudia trzymała w ustach moją spermę  i gdy Magda się położyła na plecach zaczęły się całować przelewając ją sobie z ust do ust. Patrząc na to zapytałem czy nie za dużo filmów porno się naoglądały, one odparły że obejrzą ich jeszcze więcej przed następną wizytą u mnie.

    Był to najwspanialszy sex w moim życiu. Dziewczyny się ubrały i poszły na dół posiedzieć z resztą, a ja się położyłem spać. Koło godziny 5 w rano przyszedł do mnie mój syn i zapytał czy mógłbym odwieść kilka osób. Bez problemu się zgodziłem bo wypiłem zaledwie jedno piwo i to już dawno. Zszedłem na dół i się okazało że te osoby do odwiezienia którym nagle transport nie wypalił to 3 koleżanki z góry. Wsiedliśmy do samochodu i odwiozłem je do domu. Po drodze mieliśmy kilka przystanków na przesiadkę bo całą  drogę na zmianę robiły mi loda.

    Po powrocie do domu syn zapytał że nie przeszkadzała mi bardzo impreza. Odpowiedziałem że nie i że może częściej zapraszać takich gości do nas do domu 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr

    Kamikaze

  • Moj nauczyciel

     Nowa szkoła, rok szkolny, nowi ludzie. Szczególnie jeden z nich przykuł moją uwagę.

    Nauczyciel języka angielskiego. Miał zaledwie 30 lat, był wysoki, dobrze zbudowany, przystojny.. to do niego wzdychało większość dziewczyn w szkole. I niech mnie szlag, naprawdę próbowałam traktować go jako tylko nauczyciela, a nie obiekt fantazji seksualnych. Po jakimś czasie na każdej lekcji z nim próbowałam wymyślić sposób na niego. Stał się moim zakazanym owocem. Po 3 miesiącach myślenia o tym, jak  dobrze  by mnie przerżnął i na ile sposobów dałabym mu rozkosz, zrozumiałam, że jest nieosiągalny i starałam się uspokoić.

    Jestem nastolatką, której żądze jest naprawdę ciężko zaspokoić. Uwielbiam seks, często, długo, mocno. Bardzo łatwo mnie rozpalić.

    Pewnego dnia na dłuższej przerwie, mając dwie godziny pod rząd z tym nauczycielem, zostałam z nim i z kilkoma innymi osobami w sali. Próbując wmówić sobie, że jego ukradkowe spojrzenia to kolejny wymysł wyobrazni, ruszyłam w stronę toalety.

    Weszłam do dość dużego pomieszczenia z dwoma kabinami. Stanęłam przy zlewie zimną wodą przemywając zmęczoną twarz.

    Poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Była zimna, krzyknęłam przestaszona.

    -Kurwa! Dobrze się czujesz?- odwróciłam się i zobaczyłam mojego nauczyciela. Policzki zapłonęły mi natychmiast. Zauważyłam coś nowego w jego spojrzeniu. -Przepraszam, nie wiedziałam, że to pan.-wydukałam.

    Nagle poczułam na policzku falę ciepła i ból, uderzył mnie. Dotarło to aż do mojego krocza. Spojrzałam na mężczyznę i uniosłam brew.

    On nie czekając na nic szarpnął mną mocno i wciągnął do jednej z kabin.Przyparł mnie do ściany trzymając za gardło.

    – Nie mamy zbyt wiele czasu i miejsca do popisu, ale zobaczysz suko, że to się zmieni. -syczał mi do ucha. W odpowiedzi pojękiwałam cicho.- Zrobię z ciebie swoją prywatną, małą dziwkę.- na umocnienie tej deklaracji wgryzł się w moje gardło. Syknęłam z bólu, ale nie odepchnęłam go. Wiedziałam, że zostanę nagrodzona za wytrzymałość.

    Mężczyzna sprowadził mnie na klęczki, twarzą byłam na wysokości sporych rozmiarów wypuklenia rysującego się na jego spodniach. Rozpiął rozporek i zsunął jeansy oraz bokserki do kostek, a moim oczom ukazał się żylasty, ogromny kutas. Ochoczo wzielam się za jego ssanie, a próbując go zdawało się, że mogłabym dojść od samego smaku. Moja radość nie trwała więcej niż kilka sekund, nauczyciel złapał mnie za włosy i mocnym, zdecydowanym ruchem odciągnął mnie.

    Uderzył mnie w twarz rozgrzanym penisem. Stęknęłam.

    – Pozwoliłem ci?- spytał. Pokręciłam głową.- Za każdy zły ruch, czeka cię kara, liczę ci błędy od dawna.- moja cipka domagała się kutasa coraz intensywniej produkując soki.

    Dalej trzymając mnie za włosy wepchnął kutasa do moich ust. I w sumie nie robiłam mu loda.. on mnie jebał w usta. Napierał coraz bardziej i głębiej, a ja dławiłam się co jakiś czas. Łzy napłynęły mi do oczu, a on dalej dostosowywał ruchy mojej głowy do swojego zawrotnego tempa.

    Po kilku minutach wślizgiwania się w moje usta i ustępowania, podniósł mniez kolan i popchnął na ścianę tak, że Stanęłam tyłem do niego. Bardzo szybko zdjął mi spodnie i bieliznę do kolan. W międzyczasie usłyszałam skrzypienie drzwi. Wytrzeszczyłam oczy, a on wszedł we mnie jednym, zdecydowanym ruchem. Poczułam błogość i narastającą przyjemność. Jego jedna dłoń spoczęła na moich ustach kneblując mnie, a druga na pośladku.

    – Jeśli choćby jękniesz- szepnął mi do ucha świadomy obecności kogoś prócz nas- już nigdy nie poczujesz tego.- wszedł we mnie po same jądra. Wiele kosztowało mnie, żeby nie wydać z siebie ani jednego dźwięku, podczas gdy on rżnął mnie coraz szybciej i mocniej. Jednocześnie ręką stymulował moją łechtaczkę.

    Nasz towarzysz opuścił toaletę w idealnym momencie.

    Orgazm szarpnął mną niespodziewanie, a on w trakcie jego trwania napluł mi między pośladki i wszedł w moją drugą dziurkę. Ból idealnie złączył się z rozkoszą, co dało mi nieziemskie doznanie. Musiałam zacząć choćby cicho pojękiwać, orgazm trwał w nieskończoność. On też zaczął dochodzić, wyczułam to po przyspieszonych ruchach.

    Po chwili ostrego jebania w dupę poczułam, jak strumień gorącej spermy ozdabia moje pośladki. 

    Mój nauczyciel bardzo szybko się ogarnął, pocałował mnie w czoło i wyszedł z łazienki rzucając mi tylko:

    – To dopiero początek, nauczę cię wszystkiego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sa Ma

    Moje pierwsze seks opowiadanie, proszę o wyrozumiałość 😉

  • Spotkania z suka cz.2

    Następnego dnia przyszła do mnie około południa. Była ubrana tak jak jej kazałem. Miała na sobie białą bluzkę z krótkim rękawkiem, czarną spódniczkę i białe pończochy. Na stopach miała czarne szpilki. Na jej widok i na myśl o tym co będę z nią robił mój penis stanął. Nie musiałem jej nic mówić. Tuż po tym jak zamknąłem drzwi, uklękła przede mną i rozpięła rozporek w moich spodniach. Wzięła mojego penisa do ust i zaczęła go namiętnie ssać. Tak jak poprzedniego dnia wsadzała go głęboko i pieściła jego główkę językiem. Tak mnie podnieciła, że po chwili spuściłem się jej do ust. Połknęła spermę i wylizała mi go do czysta. Byłem z niej bardzo zadowolony. Chwilę przed jej przyjściem wymyśliłem za co ją ukażę. Podczas naszej rozmowy w kawiarni zdradziła mi, że dostała ostatnio jedynkę z chemii, co ja osobiście uważałem za skandal. Po tym jak zrobiła mi loda pochwaliłem ją, że jest bardzo dobrą suczką i poszliśmy do pokoju. Zapytałem się, czy była grzeczna. Odpowiedziała, że chyba tak. Krzyknąłem na nią, że chyba nie do końca, bo dostała kapę z chemii. Bardzo mnie za to przepraszała, ale nie miałem zamiaru mieć litości. Kazałem jej się rozebrać. Rozkazałem, by została w samych butach i pończochach. Rozebrała się jak jej kazałem. Stanęła przede mną w samych różowych stringach. Nie miała stanika tak jak jej rozkazałem. Kazałem jej chwilę zaczekać. Poszedłem po liny, klamerki i małą stalową kulkę. Kazałem jej zdjąć majtki, co posłusznie zrobiła. Związałem jej ręce i nogi. Brodawki piersi i łechtaczkę spiąłem klamerkami. Kulkę wsadziłem jej w dupcię i kazałem nie wypuszczać, co sprawiało jej wiele trudności. Na twarzy miała grymas bólu pochodzący ze spięcia miejsc najbardziej ukrwionych i unerwionych przez klamerki. Rozebrałem się i usiadłem na krześle. Nie musiałem mówić co ma robić. Od razu położyła się na moich kolanach. Zacząłem wymierzać jej mocne klapsy w każdy pośladek. Jej cudowne pośladki stały się bardzo czerwone. Zaczęła głośno krzyczeć. Musiałem kazać jej wstać i pójść po knebel, bo za chwilę zlecieliby się sąsiedzi. Założyłem jej knebel i kontynuowałem wymierzanie kary. Teraz tylko piszczała i rzucała się. W pewnym momencie postanowiłem skończyć. Kazałem jej wstać. Całe szczęście mieszkam w domku jednorodzinnym, więc mogłem przygotować coś specjalnego. Poszliśmy do piwnicy. Tam miałem przygotowanego drewnianego konika, czyli deskę przytwierdzoną do ściany. Odpiąłem jej klamerki z łechtaczki. Syknęła z bólu. Kazałem jej na nim usiąść okrakiem. Jej młoda cipka spoczęła na wyheblowanej na gładko desce. Było jej niewygodnie. Ciągle się wierciła, bo konika skonstruowałem tak, że ledwie dotykała palcami podłogi. Zaczęła syczeć z bólu. Po godzinie pozwoliłem jej zejść. Rozwiązałem ją, odpiąłem jej z piersi klamerki i wyjąłem knebel. Kazałem jej się położyć na kocu który rozłożyłem. Wszedłem wówczas dość ostro w jej pochwę. Tylko jęknęła, ale z przyjemności. Długo uprawialiśmy wspaniały seks. W pewnym momencie głośno westchnęła i zaczęła się wić w spazmach orgazmu. Podczas, gdy ona przeżywała ekstazę ja posuwałem ją nadal. Po jej orgazmie nadszedł mój. Wytrysnąłem jen na piersi i na twarz. Po chwili dochodzenia do siebie, wstaliśmy i pozwoliłem jej wziąć prysznic. Po kąpieli pozwoliłem jej się ubrać. Powiedziałem, że na następne spotkanie się zdzwonimy w przyszłym tygodniu. Podziękowała mi za dzisiaj. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Po kilku minutach pożegnaliśmy się. Kazałem jej wtedy uczyć się chemii, bo będę ją odpytywał. Uśmiechnęła się i wyszła.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wormacki

    Planuję w przyszłości napisać kolejne części. Napiszcie mi, czy podobała wam się ta i poprzednia część.

  • Milosci. 1. Dziewczyna z klubu

    Normalnie Marcel nie polował w klubie. Odstręczały go te odpicowane lale, napite, naćpane i napalone dziweczki za pięć złotych. Nie, raczej dziesięć. Tyle kosztowało piwko w tej tancbudzie – niczego więcej nie było trzeba, przyciągał ledwie dorosłe panny niczym Święty Mikołaj dzieciaki w galerii handlowej. Czym? Bóg jeden wie. Raczej nie urodą. Średni wzrost, ciemne włosy, zadbany, owszem – ale w ten sposób można by opisać większość bywalców ciemnej, zadymionej i huczącej przesadnie głośną muzyką sali. Już prędzej ubiorem. Markowy ciuch lalunie rozpoznawały nawet w ciemnościach, choć próżno by na nim szukać ostentacyjnie wyeksponowanego logo. Na co liczyły? Może na nic. Może podniecał je sam stan posiadania Marcela.

    A on konsekwentnie je spławiał. Nie stanowiły wyzwania, więc nie były atrakcyjne. Z doświadczenia wiedział, że nie sposób nacieszyć się tym, co przyjdzie zbyt łatwo… Choćby nie wiadomo jak się starały go zainteresować, potem w łóżku łatwe panienki okazywały się nudne do bólu i schematyczne. I kapryśne, jeśli tylko spróbował zrobić coś inaczej. Minetka, lodzik, gumka, ruchanko i do domu. Dziesięć lat temu nawet mu to wystarczało. Teraz był dorosły. I do tancbudy przychodził… tańczyć.

    Z wiekiem bowiem jego wymagania rosły. Już nie szukał w dziewczynach ani gotowości na podryw, ani urody, które choć istotne, w żadnym wypadku nie wpływały na jego decyzję. Musiało po prostu zaiskrzyć. Kiedy poczuł mentalny rezonans z drugą osobą, włączał mu się instynkt najbieglejszego myśliwego i nic nie mogło mu stanąć na przeszkodzie. Nawet mąż… czy napakowany mięśniami towarzysz.

    Jak ten tam po przeciwnej stronie błyskającej transowo sali, przyklejony do zgrabnej blondynki o rozpuszczonych włosach sięgających niemal do pasa. Wyraźnie podpity chwytał ją zaborczo w ramiona, ale po jej minie widać było, że nie sprawia jej to przyjemności. Podobnie jak taniec – poruszała się sztywno, jakby obcisłe dżinsy i błyszcząca cekinami bluzka na ramiączkach odlane były z gipsu. Marcel postarał się podejść możliwie blisko, wiedziony instynktem – zatrzymał się na wprost i zatańczył, wpatrując się w nią intensywnie.

    Wreszcie pochwycił jej spojrzenie na długą chwilę. Uśmiechnął się. Widział wyraźnie, że poczuła to samo, co i on, złapali kontakt. Już była jego.

    Sekret udanych podrywów w jego wypadku nie leżał w uwodzeniu wszystkiego co się rusza, co siłą rzeczy powinno dawać pewną liczbę sukcesów. Kluczem było dopasowanie. Kiedy obie strony poczują wzajemny magnetyzm, „podryw” jest tylko formalnością. Choć czasem występowały utrudnienia. Co bynajmniej nie odbierało Marcelowi motywacji.

    Po pierwszym kontakcie dziewczyna chyba się zawstydziła, bo zaczęła go unikać. Nie rezygnował jednak. Obserwował ją przez dobrą godzinę, z wzajemnością. Początkowo rzucała tylko nieśmiałe, krótkie spojrzenia, ale kiedy odkryła, że napotyka jego wzrok za każdym razem, zaczęła rozmyślnie przeciągać te chwile. Teraz poruszała się zwinniej, bardziej zmysłowo, a Marcel rozkoszował się widokiem kołyszących się bioder i szczupłych dłoni przebiegających wzdłuż ciała. Nie miał wątpliwości. Tańczyła dla niego.

    Jej facet w końcu musiał to spostrzec. Wkurzył się. Przestał tańczyć i zmrużonymi oczami przebiegł wzrokiem niezbyt gęsty tłum, bezbłędnie lokalizując rywala. Marcel niespiesznie przesunął się w tańcu bliżej wyjścia, gdzie stało dwóch ochroniarzy, więc mięśniak chcąc nie chcąc zrezygnował z natychmiastowego obicia mu mordy. Pytanie tylko czy całkiem odpuścił, czy tylko odłożył wykonanie wyroku na stosowniejszą chwilę… W razie czego do samochodu niedaleko, a pod siedzeniem broń na ślepaki i atrapa policyjnego koguta. Nie raz uratowały Marcelowi skórę.

    Póki co jednak nie zanosiło się na krwawą zemstę. Nie mogąc się wyżyć na rywalu, mięśniak zrobił awanturę dziewczynie. Marcel nie interweniował, chociaż kiszki skręcały mu się na widok skulonych w przestrachu drobnych ramion. Tym razem nie dał się przyłapać na patrzeniu, tanecznym krokiem zawirował w kierunku toalet. We własnych oczach okazał się tchórzem, ale nie musiał nim być w jej oczach…

    Zamierzał pocieszyć ją później.

    Kiedy wyszedł z łazienki, blondynki nigdzie nie było. Nie mogła wejść do ubikacji, bo pod drzwiami damskiej wiła się długa kolejka. Rozglądał się uważnie, ale nie mógł dziewczyny znaleźć… Jej znajomi stali przy barze jak gdyby nigdy nic, ona zniknęła. W szatni było pusto, mogła po prostu chwycić ubranie i wybiec.

    Tak czy siak, odechciało mu się tańczyć. Bez niej klub wydawał się opustoszały, a muzyka nieznośnie głupia i katująca uszy. Nie zastanawiając się długo, Marcel odebrał swoją kurtkę z szatni. Jeszcze kiedyś będzie okazja. Nie wątpił, że utkwił dziewczynie w pamięci, zapewne zechce wrócić i go poszukać.

    Na zewnątrz okazało się jednak, że zawarcia tej znajomości nie będzie musiał odkładać na później. Blondynka siedziała zasmucona na betonowej donicy z kwiatami po przeciwnej stronie ulicy. Przewiesił kurtkę przez ramię i podszedł do niej bez wahania.

    – Co się stało?

    – Zerwał ze mną.

    – Czemu? Bo nagle zaczęłaś się dobrze bawić?

    Spojrzała na niego z wyrzutem. Marcel udał, że nadal nie rozumie, uśmiechnął się rozbawiony.

    – Przeze mnie?

    – Raczej przez to, że on nie potrafił mnie rozruszać.

    Takiej odpowiedzi się nie spodziewał. Niebanalna.

    – Chodź, odwiozę cię do domu.

    Podniosła się z donicy, tak po prostu, jakby przyjaźnili się od lat, a propozycja była całkiem naturalna. To akurat nie dziwiło go wcale. Często tak było między nim a dziewczynami, które wybierał.

    Poprowadził ją do Lancera, przypatrując się ukradkiem, czy auto zrobi na niej wrażenie. Nie zrobiło. Wydawała się zmęczona i przygnębiona, biednego Lancera nie zaszczyciła nawet jednym, choćby niewerbalnym komentarzem. A może i dobrze.

    – Marcel jestem – powiedział, gdy wsiedli.

    – Aneta.

    Dziewczyna podała nazwę ulicy i obróciła głowę w bok, zniechęcając do jakiejkolwiek konwersacji. Patrzyła przez szybę znużona. Ożywiła się dopiero, gdy dojeżdżali do celu, poprowadziła bocznymi, słabo oświetlonymi uliczkami. Kazała zatrzymać się przed niedużą willą. Marcel zgasił silnik i zapatrzył się na Anetę w półmroku. Nie pchał się na siłę do domu.

    Wiedział, że będzie ją miał. A czy dziś czy innego dnia – co za różnica? Nie zamierzał wszystkiego zepsuć niewczesną presją. Aneta chyba to wyczuła.

    – Przepraszam, że nie byłam zbyt zajmującym pasażerem – zaczęła. – Jestem zmęczona.

    – Może kawa pomoże?

    – I jeszcze pewnie w miłym towarzystwie? – spytała zaczepnie.

    – To zależy, czy masz tam kogoś miłego w domu.

    – Nie chcesz wejść?

    – Chciałbym. Ale jesteś przecież zmęczona.

    Uśmiechnęła się, wywołując u Marcela przyjemny dreszcz w klatce piersiowej. Gotów był się natychmiast zakochać. Ledwo powstrzymał chęć pogłaskania potarganych nieco blond włosów, rozczesania ich palcami. Ich właścicielka chyba zauważyła, gdzie patrzy, bo niespodziewanie podjęła decyzję.

    – Chodź, może kawa mi pomoże. A jeśli nie, to sobie pójdziesz – zastrzegła jednak na wszelki wypadek.

    Wyjął kluczyk ze stacyjki. Aneta powstrzymała go ruchem ręki.

    – Zaczekaj. Otworzę ci bramę, zaparkujesz sobie na podwórku. Żeby ci nikt zabawki nie ukradł.

    Poczuł się lekko dotknięty sarkazmem, z jakim wdeptała nieszczęsnego Lancera w ziemię, ale nie dał tego po sobie poznać. Nie traktował samochodu jak zabawki ani tym bardziej magnesu na laski, ale lubił go. Wjechał na podjazd i wysiadł prędko, bo Aneta już wchodziła po schodkach. Automatyczna brama zasuwała się powoli.

    Nie omieszkał odgryźć się za uszczypliwą uwagę, gdy tylko weszli do przedpokoju.

    – Swoją zabawkę noszę zawsze przy sobie.

    Zrozumiała aluzję, odwróciła wzrok, ledwo powstrzymując uśmiech. Wyraźnie próbowała utrzymać resztki konwenansów albo może jakichś własnych zasad postępowania z mężczyznami, ale niezbyt skutecznie. Zapaliła światło w kuchni i mimowolnie kokieteryjnym ruchem ręki zaprosiła go do środka.

    – Sama mieszkasz?

    – Z rodzicami. Pewnie już śpią.

    Przygotowywała kawę w ciszy, podbarwionej tylko lekko brzęczeniem lodówki. Mimo milczenia i obecności obcego mężczyzny nie wydawała się skrępowana, poruszała się znacznie swobodniej niż w klubie. A on przyglądał się jej zupełnie tak samo jak wtedy, zauroczony jej wdziękiem.

    Szklanki z kawą postawiła na stole, rozlewając co nieco. Więc jednak była zdenerwowana. A może podekscytowana? Wróciła do blatu kuchennego po ściereczkę i lekko pochylona przetarła stół i szklanki.

    Spojrzenie Marcela tymczasem ześliznęło się po jej kształtnej pupie. Sięgnął ręką, miał ochotę wsunąć dłoń pod majtki, poczuć to szczególne ciepło, sprawdzić, czy jest naturalna, czy ogolona… w ostatniej chwili się opanował i położył rękę na jej plecach, tuż powyżej kości ogonowej.

    Stali teraz bardzo blisko siebie. Marcel przyłożył wargi do jej szyi i dotknął delikatnie językiem. Czuł, że sprawił jej przyjemność. Mimo to jeszcze usiłowała zaprotestować.

    – Słuchaj… Może tego po mnie nie widać, ale miałam ciężki wieczór. Dwie godziny podskakiwałam w hałasie, potem facet zrobił mi awanturę…

    – Nic się nie bój. Zrobię ci masaż, rozluźnisz się, poczujesz lepiej. Jestem dżentelmenem. Jeśli nie będziesz chciała nic więcej, to mnie wyrzucisz.

    – Tak – skrzywiła się. – Faceci zawsze tak mówią.

    – Nie wiem. Mnie żaden tak nie powiedział.

    Marcel wziął szklanki, a Aneta westchnęła i zaprowadziła go do swojej sypialni na samym końcu korytarza.

    Zapaliła tylko nocną lampkę przy łóżku, która dawała łagodne, rozproszone światło, wyłaniając z ciemności biurko, ikeowską szafę, ciemny prostokąt zasłony okiennej od podłogi do sufitu oraz samą mieszkankę tego pokoju – niewysoką, ale bardzo kobiecą, uśmiechniętą niepewnie pod przekrzywionym lekko w prawo nosem.

    – Mam się położyć?

    – Usiądź. Na leżąco źle się pije – mówiąc to, Marcel wręczył jej kawę.

    – Myślałam, że chcesz mnie masować.

    Zdjął buty. Wypił duszkiem połowę swojej szklanki i postawił ją przy lampce.

    – Dam sobie radę. Ty się relaksuj.

    Usiadł przy dziewczynie na łóżku i odgarnął jej włosy za ucho. Ucałował szyję poniżej, jednocześnie ręką delikatnie masując kark. Pozwolił, żeby poniosła go intuicja, wodził palcami w górę i w dół, po szyi, skórze głowy pod włosami, wreszcie po twarzy. Wyczuwał jej zmęczenie i resztki stresu ulatniające się stopniowo.

    – Wypiłaś? To idź, zmyj makijaż – zarządził.

    – Ale będę wyglądała okropnie…

    – Zawsze śpisz umalowana?

    – Odechciało mi się spać.

    Nie marudziła więcej, posłusznie poszła do łazienki, zostawiając go samego. Marcel przesunął poduszkę na bok, oparł się plecami o ścianę nad wezgłowiem i dopił powoli swoją kawę. Dał Anecie chwilę na ochłonięcie i przemyślenie decyzji. Jak dotąd robiła wszystko, co chciał, bardzo dobrze. Ale miał ambicję załatwić sprawę w taki sposób, żeby potem nie miała do niego pretensji. I żeby chciała się spotkać ponownie. Miał wiele pomysłów, nie do zrealizowania w jedną noc.

    Wróciła nie tylko z umytą twarzą, ale i przebrana w luźniejsze ciuchy. Marcel nie wiedział, jak to zinterpretować – poczuła się na tyle swobodnie, żeby założyć ubrania łatwiejsze do zdjęcia, czy po prostu dawała mu do zrozumienia, że pora zakończyć wizytę…?

    – Będzie ten masaż? – zapytała z uroczą nieśmiałością.

    – Już był. Nie pomogło?

    – Rzeczywiście czuję się trochę lepiej…

    – Chcesz więcej?

    – Tak.

    – Do usług.

    A więc bawimy się dalej. Zachętę Marcel potraktował poważnie, klamka zapadła, teraz już nie pozwoli się spławić tak łatwo. Położył dziewczynę na łóżku i przysiadł okrakiem na jej pupie. Masaż ponownie zaczął od karku, by po krótkiej chwili przenieść dłonie na ramiona i potem łopatki. Kiedy dotarł na sam dół pleców, wsunął dłonie pod szarą koszulkę i bezceremonialnie przesunął ją w górę. Stanika pod spodem nie było.

    Aneta uniosła się na przedramionach.

    – Zdjąć?

    Skrzywił się. Nie lubił, kiedy dziewczyna próbowała współdecydować. Większość trzeba było dopiero nauczyć, co im wolno, a czego nie.

    – Nie przejmuj się. Miałaś się relaksować.

    Zdjął jej koszulkę sam, troskliwie uwalniając najpierw jedno ramię, potem drugie, przełożył ją przez głowę i odrzucił na bok. Teraz uciskał mięśnie nagich pleców nieco mocniej, aż Aneta zaczęła pojękiwać. Wtedy podparł się z boku i znów gładził ją delikatnie wolną ręką, śmiało dołączając do tego usta. Od paru minut miał erekcję i postarał się, żeby to poczuła. Nie nachalnie. Mimochodem. Koncentrując jej uwagę na pieszczotach.

    Odwrócił ją na plecy i spojrzał w oczy. Ujrzał dokładnie to, czego chciał, rozszerzone źrenice przepełnione zadowoleniem i ufnością.

    – Dziękuję za masaż – powiedziała Aneta półgłosem.

    – Cicho bądź. Jeszcze nie skończyłem.

    Najpierw obejrzał ją sobie dokładnie. Nie miała modelowej figury. Wprawdzie piersi miała ładne i kształtne, ale na brzuchu i w talii było wyraźnie zbyt dużo tłuszczyku. Marcelowi nie przeszkadzało to w najmniejszym stopniu. W przeciwieństwie do Anety. Od razu wyczuł jej zawstydzenie.

    Wiedział co z tym zrobić. Udawanie, że problemu nie ma – wykluczone. I żadnych słów. Żadnych bezpodstawnych komplementów. Są skuteczniejsze sposoby.

    Dalszą część czułego masażu poprowadził właśnie na brzuchu. Pieścił go i całował ze szczerym, swobodnym zaangażowaniem, tak długo, aż w końcu dziewczyna zrozumiała, że akceptuje tę niedoskonałość. Uśmiechnął się do niej.

    Klęknął nad nią, obejmując jej biodra udami. Wyciągnęła ręce, chcąc zdjąć mu koszulkę, ale chwycił ją za nadgarstki i stanowczo przycisnął je do łóżka nad głową. Pocałował namiętnie w usta, i trzymał jej ręce mocno, póki nie poczuł, że rezygnuje z oporu. Chyba wreszcie zrozumiała, kto tu rządzi.

    Puścił ją. Pocałował jedną pierś, drugą delikatnie masował ręką. Obydwa sutki szybko stwardniały, a dziewczyna zaczęła drżeć i wzdychać z przymkniętymi oczami. Poczuł, jak mimowolnie porusza biodrami, więc włożył jej kolano między nogi. Aż otworzyła oczy z wrażenia. Zaraz jednak zamknęła je z powrotem. Ocierała się kroczem o jego udo, a on przyglądał się jej twarzy. Nie robiła tego, żeby go podniecić, robiła to dla własnej przyjemności, powoli, jak w transie. Świetnie.

    Pozwolił jej na to jeszcze przez chwilę, ale widząc, że coraz bardziej zatraca się w rozkoszy, cofnął nogę i otrzeźwił ją lekkim klepnięciem w policzek.

    – Widzę, że mój masaż ci się spodobał – stwierdził z nutką ironii w głosie.

    – Weź mnie… – jęknęła patrząc na niego półprzytomnie.

    – Nie.

    – Proszę…

    Sięgnęła do jego krocza, żeby go przekonać – wymacała pod spodniami jądra i ścisnęła je pieszczotliwym gestem. Marcel skwitował jej starania pobłażliwym uśmiechem.

    – Zabierz rękę.

    – Ale…

    – Zabierz.

    Wycofała się i spojrzała na niego ze zdziwieniem.

    – Chcesz na tym poprzestać?

    – Nie ty o tym decydujesz. Jak zechcę, to poprzestanę.

    – Więc ja nie mam nic do powiedzenia?

    – Nic.

    Dłuższą chwilę zajęło jej zrozumienie, że albo on prowadzi, albo nikt. Straciła pewność siebie, może nawet ochotę na dalszą grę.

    – Więc co mam robić?

    – Odpręż się. Skup na sobie. Poczuj tę seksualną energię, która przez ciebie przepływa.

    – Dziwny jesteś.

    – Wiem.

    Zamknęła oczy z westchnięciem, wyraźnie przekonana, że nastrój prysł. Marcel tylko na to czekał. Przyłożył wargi do jej szyi, rozchylił je i zaczął pieścić skórę językiem. Zaledwie paru sekund trzeba było, żeby jej ciało przypomniało sobie erotyczne napięcie, które władało nim przed chwilą, i znów poddało się pieszczotom. Wystarczyło, że dotknął językiem sterczącego sutka, a dziewczyna znów zaczęła się wić i jęczeć bez skrępowania.

    Zrobiło mu się gorąco. Dla ochłonięcia zdjął koszulkę i skarpetki. Nabrzmiały penis rozpychał mu spodnie. Marcel musiał się mocno pilnować, żeby nie zedrzeć z dziewczyny reszty ubrań i nie zerżnąć jej jak burą sukę… O, nie pora na takie zabawy.

    Uniósł obie jej nogi w górę i zsunął miękkie legginsy z pupy. Usadowił się wygodnie i przesuwając legginsy coraz wyżej kontynuował masaż, najpierw uda, potem kolana, aż po łydki i stopy. Uwolnione i wymasowane nogi rozłożył na boki. Siedział teraz między nimi i niedbale pieszcząc rękami wnętrze ud, obserwował twarz Anety. Z każdym ruchem to zbliżał się palcami do majtek, to oddalał, drocząc się z nią i podniecając tym do szaleństwa. Znów poruszała biodrami w górę i w dół, a gdy tylko musnął zagłębienie między udem a osłoniętym majtkami kroczem, zatrzymywała się w napiętym oczekiwaniu na więcej.

    Mógłby się tak bawić właściwie całą noc, ale miał na uwadze, że Aneta jest zmęczona. Jeśli będzie zwlekał zbyt długo, całe napięcie wypali się zamiast skumulować… Odsunął na bok materiał majtek i trącił nosem porośnięte przystrzyżonymi włoskami wargi. A potem wsunął pomiędzy nie język, tak głęboko jak zdołał sięgnąć. Aneta jęknęła ochryple. Wyprężyła się, wygięła ciało w łuk, a on podążał za nią, nie pozwolił jej uciec. Otworzyła oczy i wbiła w niego spojrzenie przepełnione nieziemską żądzą.

    Marcel zdjął spodnie razem z bielizną, a potem figi Anety. Ugiął jej nogi i położył się między nimi. Przyssał się do jednego z nabrzmiałych sutków. Dziewczyna jęczała już nieprzerwanie i wpatrywała się w niego, poruszając biodrami natarczywie. Niech będzie. Pomagając sobie ręką wbił się w nią mocno i głęboko. Teraz nie przyjęłaby już delikatnych pieszczot, chciała ostrego rżnięcia, widział to w jej oczach. Dał jej to, czego pragnęła.

    Popychał ją tak mocno, że aż całe jej ciało przesuwało się w górę i w dół. Jęczała coraz głośniej, przestraszył się, że obudzi rodziców, więc zatkał jej usta dłonią i znieruchomiał. Próbowała się uwolnić, ale był silniejszy.

    – Nie walcz ze mną – warknął. – Chciałaś się pieprzyć, to się pieprz. Krzyczeć będziesz, jak ci pozwolę.

    Poddała się. Wprawdzie dyszała, dmuchając mocno w jego palce, ale przestała się wyrywać. Uśmiechnął się i w nagrodę ucałował ją w pierś. A potem znów zaczął popychać. Poszedł na całość, przestał się hamować, wbijał się w nią coraz gwałtowniej, bliski zupełnej utraty kontroli nad zwierzęcym popędem. Nie nadążała już za nim, znieruchomiała, oddała mu się bez reszty, dysząc i pojękując zbliżała się do szczytowego momentu. Aż wreszcie naprężyła całe ciało, na krótką chwilę zamarła, stęknęła głośno i opadła bezsilnie na łóżko.

    Marcel jeszcze chwilę poruszał się w niej, ale i sam był bliski orgazmu, wyjął więc członek i dokończył ręką. Pozwolił by nasienie trysnęło Anecie na brzuch i piersi. Oddychał gwałtownie. Więc koniec. Po wszystkim. Osunął się na bok i wziął kilka głębokich wdechów. Powietrze przesiąknięte było zapachem ich potu, oboje byli mokrzy z wysiłku.

    Długą chwilę patrzyli sobie w oczy, nie mając ani sił ani ochoty na słowa czy choćby gesty. Marcel wiedział, że nie powinien tego robić, bo skończy tak samo jak zwykle – z bólem w klatce piersiowej zamiast przyjemnego dreszczu. Ale nie potrafił oderwać wzroku, już czuł, że spada w otchłań, a niebieskie oczy z jasnymi punkcikami wydają się jedynym ratunkiem. Machinalnie pogładził włosy Anety, uśmiechnięty lekko.

    – Kochasz go? – zapytał, jak zwykle wbrew rozsądkowi brnąc głębiej, zamiast uciekać.

    – Sama nie wiem.

    – A on ciebie?

    – Pewnie nie…

    – Ja cię kocham.

    Aneta uniosła brwi i skrzywiła się.

    – Jasne.

    Nie uwierzyła mu. Marcel przywykł do takich reakcji, ale poczuł pierwsze nieprzyjemne ukłucie w klatce piersiowej. Nie drążył tematu.

    – Może to zabrzmi głupio w tym momencie, ale… dasz mi swój numer?

    – Tak ci dobrze było? – zadrwiła.

    – Chciałbym cię jeszcze zobaczyć. Zabrać do restauracji albo na spacer…

    – A dziewczynę masz?

    Marcel westchnął. Co miał na to odpowiedzieć?

    – Jak by ci to wytłumaczyć…

    – Czyli masz.

    – Słuchaj… ja nie angażuję się w tego rodzaju związki.

    – Aha. Wolny ptak?

    – Niezupełnie. Mam pewne zobowiązania…

    – Znaczy jednak masz dziewczynę.

    – To bardziej skomplikowane… Potrafię sprawić, że kobiety są zadowolone, daję im przyjemność, oparcie, pomagam. Taka jest moja rola jako samca.

    – Strasznie kręcisz. Zróbmy tak: ty mi podasz swój numer, a ja zadzwonię do ciebie, jeśli będę miała ochotę na dobry seks, może być?

    Zastanowił się. Nie lubił oddawać kontroli nad sytuacją.

    – Nie.

    – Boisz się, że zadzwonię w nieodpowiednim momencie, co?

    – Nie muszę przed nikim ukrywać swoich znajomości.

    – Więc czemu nie chcesz mi dać telefonu?

    – Mogę ci dać, żaden problem. Ale w zamian za twój.

    Aneta uniosła się na łokciu i odgarnęła włosy opadające jej na twarz.

    – Wiesz co? Idź sobie. Nie mam ochoty na romansik bez zobowiązań, rozumiesz? Dostałeś to czego chciałeś, więc nie musisz mi mydlić oczu wyznaniem miłosnym. Fajnie było, ale z tym trochę przesadziłeś. Idź już.

    Nie odpowiedział. Pozbierał ciuchy i doprowadził się do porządku. Ubrany i w butach pochylił się jeszcze nad nią i pocałował na pożegnanie w policzek. Jutro pewnie pożałuje, że go spławiła, potem kolejne dni będzie zerkać z nadzieją przez okno, a w piątek pójdzie do klubu licząc, że tam się na niego natknie. Do piątku Marcel zdąży się zastanowić, czy chce, żeby się na niego natknęła.

    W samochodzie sięgnął do kieszeni w drzwiach kierowcy. Czekając, aż włączona przez Anetę brama odsunie się, wyjął komórkę. Sześć nieodebranych połączeń, trzy SMS-y. Wszystkie od jednej osoby. Odpisał szybko.

    „Nie martw się, nic mi nie jest. Dobranoc”

    Zaledwie przyszedł raport o doręczeniu SMS-a, telefon rozdzwonił się głośno. Marcel odebrał niechętnie.

    – Skarbie, mówiłem ci, że dzisiaj będę miał zajęty wieczór. Jest dobrze po północy, idź spać. Rano do ciebie przyjadę, teraz nie ma sensu. Wytrzymałaś do tej pory, to i do rana wytrzymasz. Rozłączam się, bo właśnie ruszam z parkingu.

    Rzucił komórkę na siedzenie pasażera, uruchomił silnik i wyjechał powoli na ulicę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amanda Ero
  • Milosci. 2. Razem czy osobno?

    W sobotę człowiek chciałby się wyspać po piątkowej zabawie. Niestety, nic z tego. Jakiś nie znający litości kat wydzwaniał już od wpół do siódmej. Dwa razy Marcel zignorował telefon, warcząc wściekle i plując wyzwiskami. Za trzecim razem wyłowił go z kieszeni spodni rzuconych wczoraj byle jak na podłogę i spojrzał na wyświetlacz. No tak, Tereska. Miał do niej pojechać, ale na litość boską, nie o świcie…

    Odebrał i przełączył na głośnik. Nie zdążył nawet wymamrotać powitania. Położył głowę z powrotem na poduszce i zamknął oczy.

    – Marcel, dzwonię do ciebie i dzwonię – szczebiotała Teresa mocno czymś przejęta i chyba na granicy płaczu. – Coś się stało? Marcel, ja tu czekam, to naprawdę ważne, przyjedź, proszę cię, musisz przyjechać!

    – Dobrze, skarbie – zdołał wtrącić. – Obiecałem, to przyjadę. Mogę chociaż spodnie na tyłek wciągnąć i zjeść śniadanie? – dodał tonem nagany. – Obudziłaś mnie, jest siódma rano.

    – Ale to naprawdę bardzo ważne, całe moje życie legło w gruzach!

    – Co się stało?

    – Nie przez telefon. Proszę, pospiesz się. Zaraz się załamię…

    Oprzytomniał wreszcie i przetarł oczy. Teresie nieczęsto zdarzało się przesadzać, choć mógł się założyć, że tym razem dla pokreślenia melodramatyzmu sytuacji nie zmrużyła oka przez całą noc. Nie raz próbowała nim manipulować, czego szczerze nie znosił. Usiadł na łóżku i spuścił nogi na podłogę.

    – Już jadę – powiedział rzeczowo i rozłączył się.

    Nie tracąc czasu umył się i ubrał, może to rzeczywiście coś poważnego. Zbiegł po schodach, skoczył na moment do kuchni i porwał słodką bułkę z chlebaka, żeby choć w samochodzie coś przegryźć. Pogłaskał machinalnie kotkę siedzącą jak zawsze na stole. Dzisiaj nici ze wspólnego śniadania. Roześmiał się pod nosem, humor od razu mu się poprawił.

    Na szczęście o tej godzinie w sobotę nie było w mieście dużego ruchu, więc dojechał na miejsce w rekordowym tempie.

    – Och, Marcel – powitała go Tereska w progu kawalerki, teatralnie rzucając mu się w ramiona, jeszcze zanim zdążył zamknąć drzwi. Wydawała się naprawdę przejęta życiową katastrofą, która na nią spadła. Miała zaczerwienione i podpuchnięte oczy, co na tle okrągłej, jasnej twarzy, pod grzywką rudych włosów, wyglądało dość upiornie. Pokryty gęsto piegami zadarty nosek wtuliła w bluzę Marcela.

    Pochylił się i pocałował ją w skroń.

    – Zaraz mi wszystko opowiesz. Tylko się rozbiorę. Skarbie, drzwi są otwarte.

    Bez dalszych ceregieli wyswobodził się z jej uścisku, zamknął drzwi, zdjął kurtkę i buty. A potem zaprowadził dziewczynę do pokoju i posadził na wersalce. Usiadł obok.

    – No, mów.

    – Nie mam okresu… – jęknęła, gniotąc z przejęcia brzeg zielonej, i tak już pogniecionej bluzki.

    Uśmiechnął się, starając się ukryć rozbawienie.

    – Spokojnie. Od tego się nie umiera. Kiedy miał się zacząć?

    – Trzy dni temu…

    – Robiłaś test?

    – Nie, nawet nie kupiłam… boję się.

    – Czego się boisz? Kobiety w twoim wieku rodzą bez komplikacji.

    – Nabijasz się ze mnie!

    – Nie. Usiłuję ci pokazać, że robisz z igły widły. Z kim się bzykałaś dwa tygodnie temu?

    Wykrzywiła usta z wyrzutem.

    – Z nikim… Przecież wiesz, że ja tylko z tobą…

    – Więc nie jesteś w ciąży. Ja się pilnuję.

    – Nie zawsze! Niedawno przecież… sam chciałeś…

    Marcel skojarzył tamtą noc. Owszem, chciał. Był mocno nabuzowany, ona taka rozgrzana i śliska… Zalałby jej pochwę spermą nawet gdyby się gwałtownie broniła. Chciał zobaczyć, jak biaława maź wypływa spomiędzy jej ogolonych warg i spływa rowkiem w dół… O, z rozkoszą by to powtórzył. Ale przecież nie po to, żeby ją zapłodnić.

    – Oprzytomniej. To było z miesiąc temu. I miałaś potem okres.

    – Może… Ale wiesz, że stosunek przerywany nie zawsze jest skuteczny… Czasem nie zdążysz zabrać…

    Nie patrzyła mu w oczy. Uchwycił drobną zmianę w jej zachowaniu, jakiś niesprecyzowany zgrzyt, może napięcie w głosie, może nerwowy ruch ramion… W sekundę nabrał pewności. O, nie… nie pozwoli się tak prostacko zmanipulować.

    – Nie rób ze mnie trzynastolatka, który dmucha koleżankę z klasy nie mając pojęcia, skąd się biorą dzieci.

    – Ale… o co ci chodzi? – przybrała minę skrzywdzonej dziewczynki.

    – Jeśli jesteś w ciąży i będziesz upierała się, że ze mną… każę ci zrobić test na ojcostwo.

    Zrozumiała, że ją przejrzał, wybuchła płaczem. Jak mogła tak naiwnie pomyśleć, że Marcel da się nabrać? Zrobiło mu się jej żal, przytulił ją z uczuciem, mocno i szczerze. Jeśli zaszła w ciążę, narobiła sobie nie lada kłopotów. A jego miała po to, żeby wszelkie kłopoty odsuwał na dystans pozwalający ujrzeć je mniejszymi niż są naprawdę.

    – Nie płacz – powiedział łagodnie. Zastygła w bezruchu, w oczekiwaniu na ciąg dalszy, jakieś zapewnienia, obietnice… ale w tej jednej kwestii zamierzał ją zawieść.

    – Co ja teraz zrobię?… – jęknęła przez łzy.

    – Teraz? Pójdziesz pod prysznic. Potem ubierzesz się w świeże ciuchy, bo widzę, że w tych przewracałaś się całą noc z boku na bok. Ja w tym czasie skoczę do apteki po test ciążowy.

    Popchnął ją lekko we właściwym kierunku, nie pozwalając na ani słowo sprzeciwu.

    W aptece na rogu kolejki nie było, więc Marcel podszedł od razu do okienka.

    – Poproszę test ciążowy i coś na uspokojenie.

    – Dla pana czy dla żony? – zapytała pani magister z porozumiewawczym uśmiechem. Rzeczywiście musiało to zabrzmieć zabawnie… Odwzajemnił uśmiech.

    – Dla żony.

    – Jak dla żony, to na wszelki wypadek dam łagodny, ziołowy środek.

    – Bez torebki, proszę.

    Nie znosił foliowych torebek i torebeczek, reklamówek i siatek… Pewnego pięknego dnia wielka chmura tego badziewia zasypała go, kiedy tylko otworzył szafkę nad blatem, i pokryła pół podłogi. Od tamtej pory wytoczył torebkom foliowym bezwzględną wojnę. Wyrzucił wszystkie na śmietnik i nie przyniósł do domu ani jednej nowej. A gość, któremu przyszło do głowy przynieść cokolwiek w reklamówce, po opróżnieniu z zawartości dostawał ją z powrotem. Obojętne, czystą czy brudną.

    Marcela nie było tylko chwilę, ale Tereska już czekała zniecierpliwiona w kuchni na krześle, umyta i przebrana. Podał jej oba opakowania.

    – Co to ma być?

    – Chyba widzisz.

    Aptekarka dała mu mocno reklamowane tabletki na uspokojenie, więc nie czuł się w obowiązku tłumaczyć oczywistego. Wlał wody do elektrycznego czajnika, włączył i przygotował dwie szklanki. Pogrzebał w lodówce w poszukiwaniu czegoś jadalnego.

    Już był w połowie szykowania śniadania dla dwojga, kiedy zorientował się, że Tereska coś długo czyta ulotkę testu. Westchnął, przykucnął w wąskim przejściu między jej kolanami a szafką, i zmusił, żeby spojrzała mu w oczy.

    – Będziesz się denerwować tak długo, aż nie sprawdzisz. Odwagi, dziewczyno.

    Do łazienki szła jak na ścięcie, z opuszczonymi ramionami, przygarbiona. Przed drzwiami jeszcze westchnęła głośno, żeby nie miał wątpliwości, że uważa to za sprawę życia i śmierci. Nie lubił takich scen, ale brał poprawkę na to, że kobiety rzadko kiedy mówią cokolwiek wprost.

    Po kwadransie zapukał do Tereski, żeby znów ją popędzić. Gotowa siedzieć tam i zwlekać do wieczora. Usłyszał jej słaby głos.

    – Czekam na wynik… jeszcze chwilę.

    Słyszał, jak pochlipuje, ale nie zaprosiła go do środka, więc nie wchodził. Czekał cierpliwie pod drzwiami. Wreszcie wyszła, skrzywiona, z testem w zaciśniętej pięści.

    – Pozytywny.

    Westchnął i przytulił ją mocno.

    – To jeszcze nie wyrok. Ciążę musi potwierdzić lekarz.

    – Marcel… – rozpłakała się znowu. – Pójdziesz ze mną?

    – Pójdę.

    – Nie jesteś zły, że cię zdradziłam?

    – Przecież wiesz, że nie jestem zazdrosny.

    – A nie gniewasz się… że chciałam cię wrobić?…

    Czy się gniewał? Na razie nie mógł sobie pozwolić na jakiekolwiek własne emocje. Po co dziewczynę jeszcze dodatkowo dołować? Zastanowić się zdąży później, a tymczasem zamierzał pozostać rzeczowy i opanowany.

    – Nie.

    – Ja chciałam… chciałam cię mieć tylko dla siebie.

    – Przecież wiesz, że to niemożliwe. Tłumaczyłem ci.

    – Ale ja cię kocham! – chlipała mu w tors. – Nie mogę znieść tych wszystkich twoich panienek, które wyrywasz w klubach i gdzie się tylko da!

    – Więc jednak mnie nie kochasz – stwierdził ze spokojem.

    – Jak to nie?? To według ciebie dowodem miłości jest zgoda na zdradzanie?

    – Dowodem miłości jest pełna akceptacja. Nie akceptujesz tego, kim jestem i jak żyję.

    – Jak możesz tego oczekiwać?

    Marcel uniósł brwi zdziwiony, ale nie odpowiedział. Jeśli teraz zacznie wyjaśniać, tłumaczyć się, tylko wpakuje się w niepotrzebną bitwę słowną, z której oboje wyjdą pokaleczeni. Jeśli sama nie rozumie, nigdy go nie wysłucha. Przestała szlochać, ale nadal przyciskała się do niego zachłannie.

    – A ty mnie kochasz…?

    – Tak, skarbie.

    – Czemu więc nie chcesz ze mną być?

    – Przecież jestem.

    – Nie jesteś! Wczoraj posuwałeś jakąś lafiryndę, kiedy ja tu przeżywałam tragedię!

    O, w mordę. Marcel poczuł jak jelita zawiązują mu się na supeł. Wziął dwa bardzo głębokie wdechy, zmusił brzuch do rozluźnienia się. Zrobiło mu się przykro.

    – Widzę, że to już nie ma sensu…

    – Co? – jęknęła nagle zaniepokojona.

    – Nasza znajomość.

    – Jak to? Nie możesz mnie teraz zostawić!

    – Nie chcę cię zostawić. Ale nie zniosę nienawiści, jaką wkładasz w pretensje o to, że mam inne kobiety. Nie musisz tolerować mnie i mojego sposobu na życie. A ja nie muszę tolerować twojej zazdrości. Rozejdźmy się, tak będzie lepiej.

    – Nie! Marcel, nie odchodź, proszę! Nie dam sobie rady sama…

    – Dasz.

    – Jak ja sobie poradzę z dzieckiem? Kto na nie zarobi, kiedy ja będę prać śpiochy?

    – Tatuś. Skoro zrobił, niech zarobi.

    – Nie… Nawet mu nie powiem… Po co mi dodatkowe kłopoty…

    Marcel milczał. Darzył Tereskę szczerym uczuciem, czasem nawet nadmiernie ślepym, i nie wiedział, co robić. Nie chciał jej zostawiać na pastwę losu, ale jeśli do tej pory nie pogodziła się z faktem, że on nie należy do nikogo, pewnie nie pogodzi się nigdy i wkrótce oboje nie będą mogli znieść się nawzajem.

    – Nie odchodź, błagam… Już nie będę… taka. Obiecuję.

    Postanowił spróbować. Zerwać znajomość zawsze zdąży, a może ona ochłonie, przemyśli sprawę? Zaprowadził ją do pokoju. Rozłożył wersalkę, żeby oboje się zmieścili, i na leżąco zaczął delikatnie masować jej brzuch. Uwielbiała to. Liczył, że uspokoi ją i nastroi nieco bardziej optymistycznie, a potem razem rozprawią się z kilkoma większymi problemami związanymi z nagłą zmianą w jej życiu.

    Otarła łzy i przyjmowała pieszczotę z wdzięcznością. Wiedziała, że robi to dla niej i że będzie przy niej tak długo, jak będzie potrzebny. Ale na jego warunkach.

    Położyła palce na jego dłoni i popychając lekko w dół, dała do zrozumienia, że ma ochotę na coś innego. Rozpiął więc jej dżinsy i wsunął rękę pod majtki. Poczuł sterczące, odrastające po goleniu włoski. Nie lubił tego, już wolałby nawet naturalnie długie niż tę drapiącą szczecinkę, ale nic nie powiedział. Trudno mieć pretensje, że się nie ogoliła, skoro spodziewała się okresu. Masował ją delikatnie, żeby nie podrażnić skóry.

    Ruszała się powoli w rytm ruchu jego palców, unosiła w górę i w dół, wzdychając co parę chwil. Nie patrzyła mu w oczy, ale sam dostrzegał już, że zaczyna się rozluźniać i zapomina o nieszczęściu. Przynajmniej na chwilę…

    Kiedy tylko poczuł, że robi się śliska, wsunął w nią od razu dwa palce. Chyba ją zaskoczył, bo jęknęła i chwyciła go za przedramię. Obserwował uważnie, czy da mu znać, żeby się wycofał, ale ona nadal poruszała rytmicznie biodrami. Dostosował się więc.

    – Fiuta chcesz?

    Pokręciła głową. Marcel ułożył się wygodniej i pocałował ją w szyję pod uchem. Przesunął z wolna językiem wzdłuż zarysu szczęki, nie przerywając pieszczot między nogami. Tereska kołysała biodrami coraz szybciej. Jeszcze trochę zanim szczytuje, ale miał czas i morze cierpliwości. Obejmował dłonią całe jej krocze, wiedział, że tak lubi najbardziej, do dwóch palców dołożył trzeci. Wargi nabrzmiały jej tak bardzo, że ledwo się razem mieścili w ciasnych spodniach.

    Spojrzał jej w twarz, szukając oznak zadowolenia. Zawsze była bardzo cicha, ani razu nie słyszał, żeby jęczała w trakcie stosunku. Rozchylone lekko usta i zmrużone oczy – znalazł to, czego szukał. Uśmiechnął się czule.

    Nagle znieruchomiała, jakby zgubiła rytm. Marcel nie przerywał. Poruszyła się znowu, w zupełnie innym tempie niż on. I znów zatrzymała. Na początku znajomości sporo czasu zajęło mu nauczenie się, że w takim momencie najgorsze, co może zrobić, to próbować podążać za nią. Jeśli zmieniał cokolwiek, wytrącał ją z jej własnego tempa na ostatniej prostej do orgazmu. I potem musiał zaczynać od początku.

    Teraz już był mądrzejszy, nie przeszkadzał. Poruszał ręką wciąż tak samo, w jednej pozycji, wszystkie mięśnie zdrętwiały mu aż do łokcia, ale wytrzymał. Warto było. Tereska wbiła mu palce w przedramię, wstrzymała oddech, znieruchomiała. Na palcach Marcel poczuł pulsowanie i po chwili dziewczyna rozluźniła się.

    Dała mu krótkiego buziaka w usta, a on odpowiedział uśmiechem. Ich własne nieme „dziękuję” i „nie ma za co”.

    Zostawił ją na chwilę samą. Nie była tym zachwycona, ale jeśli miał być dobrym przyjacielem, musiał rozprawić się z nieuniknioną w tej sytuacji erekcją, a skoro ona fiuta nie chciała, pozostawała wizyta w łazience. Ujął członek dłonią jeszcze śliską od jej śluzu i poruszał nim gwałtownie przez chwilę. Nie było czasu na bardziej wyszukane zabawy, postarał się dojść jak najszybciej. Posłał nasienie do sedesu, odetchnął parę razy, by ochłonąć.

    Umył ręce, zapiął spodnie i wrócił do pokoju. Położył się znów przy Teresce i pogładził ją po włosach.

    – Lepiej trochę? – szepnął.

    Skinęła głową.

    – Ale nadal czuję się przytłoczona…

    – Spokojnie, księżniczko, to minie. Przywykniesz do tej myśli i jeszcze zdążysz się ucieszyć z tej małej istotki.

    – Obiecaj, że mnie nie zostawisz.

    – Obiecaj, że nie będziesz robić scen zazdrości.

    – Obiecuję…

    – Ja też. Możesz na mnie liczyć, jak zawsze. A dzidzia też pewnie niejeden prezent ode mnie dostanie. W końcu jestem prawie jej ojcem – zażartował.

    – Byłbyś dobrym ojcem…

    – Tylko nie zaczynaj od nowa, proszę – uciął. – Nawet nie próbuj mnie uwiązać.

    – Przepraszam.

    Spędzili razem cały weekend. Poszli do kina i na spacer po parku, kotłowali się w łóżku kilka razy nie zważając na porę doby, oglądali filmy i obżerali się przyniesionym z restauracji jedzeniem. Nie odbiegało to od ich standardowych spotkań, o co Marcel szczególnie zadbał, żeby przypadkiem nie pomyślała, że jej manipulacje przynoszą efekty.

    W poniedziałek rano odwiózł ją do pracy i wrócił do siebie, odpocząć.

    Po tym weekendzie jedna rzecz wyglądała całkiem inaczej niż zwykle. Kiedy siedział na podłodze w salonie, popijał wino i dłubał w kawałku drewna… poczuł się samotny. Pierwszy raz od dziesięciu lat. Zasłuchał się w łagodną muzykę płynącą z głośników wieży stereo, oparł brodę na zaciśniętej pięści i popatrzył na trzymany w drugiej ręce nieforemny klocek. W zamyśle miała być świnka, ale niepojętym sposobem jej kończyny uformowały się zbyt długie, a głowa zbyt… okrągła.

    Marcel z przerażeniem cisnął klocek do kominka.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Amanda Ero
  • Marzenie przyjaciolki

    Byłem u mojej bardzo dobrej przyjaciółki. Znamy się bardzo dobrze. Podobała mi się coraz bardziej, wydawało mi się, że ja jej tez. Rozmawialiśmy o wszystkim, dosłownie o wszystkim. Opowiadała mi o swoich erotycznych przeżyciach, ja jej o swoich. Wiedziała, że lubię kobiece stopy, skarpetki więc i tym razem miałem je na kolanach i je lekko masowałem. Paulina jest długowłosą blondynką. Ok 170cm wzrostu, szczupła, zielone oczy. Wydatne piersi i bardzo ładny tyłek. Tego dnia miała na sobie kolorową koszulkę, czarne leginsy i białe stopki.

    Rozmawialiśmy o naszych fantazjach, pragnieniach.
    -Ej, my tak rozmawiamy o tym, a nigdy Ci nie powiedziałam, że nigdy, żaden facet nie wkładał mi od tyłu.
    -A chciałabyś? -Zaśmiałem się.
    -Jestem ciekawa jak to jest.
    -To czemu nie rozmawiałaś o tym z byłymi chłopakami?
    -W łóżku byłam z dwoma, ale żaden z nich nie był tak delikatny, tak czuły jak bym chciała. Z resztą Ty najlepiej wiesz czego chce.
    -No właśnie ja wiem. A czemu oni nie wiedzieli? -Pytałem patrząc jej w oczy.
    -Bo Ty jesteś inny od nich. Z nimi tyle nie rozmawiałam.
    -Oj mała. -Przysunąłem się do niej, lekko ją obejmując- A co jeśli Ci powiem, że Ty podobasz mi się bardziej od całej reszty dziewczyn?
    -Jako przyjaciółka, też mi coś.-odpowiedziała z obojętnością.
    -Nie tylko…
    -Co proszę?!
    -To, że chciałbym żebyś była kimś więcej niż przyjaciółką. -Stwierdziłem niepewnie.
    -Boże! -Przytuliła mnie- Nawet nie wiesz jak mnie uszczęśliwiłeś.
    Upadliśmy na łóżko przytuleni. Wymieniliśmy kilka pocałunków. Paulina usiadła na mnie okrakiem, złapała mnie za ręce. Wiesz, że mogę teraz zrobić z Tobą co chce? Uśmiechnęła się zalotnie i namiętnie mnie pocałowała. Zaczęła wkładać mi ręce pod koszulkę, pomogłem jej ją zdjąć. Czułem jej ręce dokładnie masujące moją klatkę piersiową, czułem jej usta na niej. Ściągnęła swoją koszulkę. Zobaczyłem biały stanik, wypełniony jej piersiami. Sama go rozpięła i z siebie zdjęła. Ujrzałem duże, jędrne, idealne piersi. Uniosłem się do nich, muskałem je językiem, ustami. Pomagałem sobie jedną ręką. Masowałem je. Zeszła ze mnie, usiadła obok i zaczęła rozpinać moje spodnie. Z moją pomocą mi je zdjęła, przy okazji zdejmując mi stopki. Sięgnęła bez wahania ręką do moich bokserek. Mój penis był już sztywny, wzięła go do ręki. Widziałem uśmiech na jej ustach. Robiła mi dobrze ręką, w między czasie zdejmując ze mnie bokserki. Gdy byłem już nagi pocałowała mnie i wróciła do mojego przyrodzenia. Pocałowała go, wzięła główkę do buzi. Czułem jak ssąc jego główkę drażni go językiem. W momencie wzięła do swoich ust tyle ile tylko mogła i mocno ssała. Ruszała na nim ustami. Czasem lekko pomogła sobie ręką. Wyjęła go z ust, dokładnie go całego wylizała językiem, wraz z jajami. Ponownie wylądował w jej ustach. Tym razem już na długo, cały ten czas go mocno ssała, ruszała na nim głową. Wyjęła go, robiła mi dobrze ręką. Robiła mi dobrze ustami dopóki nie doszedłem. W momencie wytrysku nawet na chwile go nie wyjęła z ust. Pokazała mi zawartość ust po czym ją przełknęła i zlizała resztę kończąc swoje dzieło.
    Położyła się obok mnie. Wziąłem się za całowanie jej szyi, ramion. Doszedłem do piersi. Całowałem je, lizałem sutki, masowałem je rękami. Ustami powoli schodziłem niżej, całowałem jej brzuch. Pewnym ruchem zacząłem ściągać jej leginsy. Uniosła biodra, następnie uda ułatwiając mi to. Ja zająłem się jej stópkami. Delikatnie całowałem jej skarpetki, przejechałem po nich kilka razy językiem. Złapałem jedną stopkę w zęby i ją zdjąłem. Miała bardzo zadbaną stópkę. Lizałem ją, jej paluszki, każdy po kolei, pomiędzy nimi. Słyszałem jej delikatnie jęki. To samo zrobiłem z drugą stópką. Następnie pocałowałem kilka razy jej łydki i uda. Jej cipka była przykryta tylko cienkim materiałem czarnych stringów. Lekko je odchyliłem, przejechałem po niej palcem. Następny mój kontakt z jej cipką był już językiem, delikatnie ją oblizałem, poczułem jej smak, jej wilgoć. Przytrzymując jej stringi zabrałem się za jej pieszczoty. Lizałem ją tak dokładnie jak tylko potrafiłem, delikatnie ją ssałem, całowałem. Ściągnąłem jej stringi, widziałem już całą, dokładnie ogoloną cipkę. Dossałem się ustami do niej, mocno ją lizałem. Pauliny oddech stawał się coraz szybszy. W pewniej chwili trafił do niej mój palec, którym kręciłem w środku, nie przerywając lizania. Paulina przyciskała moją głowę do jej dziurki, wplotła palce w moje włosy. Po chwili takiej zabawy zapytała, jesteś gotów do czegoś więcej? Oj jestem, odpowiedziałem. Uniosłem się z nad jej cipki. Przyłożyłem mojego ponownie stojącego penisa do jej dziurki. Ale nim włożyłem Paulina wzięła go jeszcze na troszkę do buzi, possała go, oblizała. W końcu powoli zacząłem w nią wchodzić. Czułem ciepło jej cipki na moim członku. Wchodził coraz głębiej. W połowie zacząłem go lekko wyjmować i wsuwać głębiej, każdy ruch był mocniejszy i pewniejszy. Gdy wszedł w nią cały widziałem, że ją trochę boli. Zacząłem ją posuwać, pojękiwała z każdym moim ruchem. Wchodził w nią do końca za każdym razem, jej cipka dokładnie go obejmowała. Przyśpieszałem swoje ruchy, były mocniejszy. W tym czasie masowałem jej piersi, dotykałem ud, bioder. Mocno w nią wchodząc słyszałem jej piski podniecenia. Poczułem, że jej cipka zaczyna pulsować na moim członku, a ją przechodzi fala orgazmu. Nie przestawałem jej posuwać, robiłem to równie mocno jak wcześniej. Gdy orgazm ustawał moje ruchy stały się delikatne i czułe. Wciąż nie miałem wytrysku. Wyjąłem go z niej. Jeszcze nie była do końca normalna. Po chwili wróciła do siebie.
    -To było coś niesamowitego, jeszcze nigdy mnie nikt tak nie…
    -A co jakbym jeszcze chciał spełnić Twoje pragnienie seksu analnego?
    -A będziesz delikatny?
    -Postaram się.
    Pocałowaliśmy się, ona uklęknęła na pieska. Będąc za nią, lekko wylizałem jej dupkę, pośliniłem ją. Przyłożyłem mojego penisa do niej. Jego również naśliniłem. Powoli zacząłem go wkładać w jej tyłek, wchodził bardzo powoli i opornie. Była bardzo ciasna. Gdy weszła główka na moment zrobiło się ciut lżej, ale po chwili znów wchodził z dużym oporem. Słyszałem jak Paulina jęczy, ale nie przestawałem. Gdy włożyłem 1/3 zacząłem ją powoli posuwać w tyłek. Na początku wydawała odgłosy bólu, które zmieniły się na odgłosy podniecenia. Mój penis wchodził coraz głębiej. Gdy weszła dobrze ponad połowa prosiła żebym przestał dalej. Przestałem. Posuwałem ją coraz szybciej. Coraz bardziej nas to podniecało, co słyszałem po jej odgłosach. Gdy to słyszałem powoli, z każdym ruchem wchodziłem głębiej. Gdy prawie cały był w niej mówiła, że ja boli, ale mimo to już nie przestałem. Wszedł cały do jej tyłeczka. Bardzo powoli ją brałem od tyłu, moje ruchy stawały się coraz szybsze i dłuższe. Paulina się do tego lekko przyzwyczaiła i sama pomagała mi ruszając tyłkiem. W końcu doszedłem jej w tyłku. Cały ładunek spermy trafił do jej dupci. Po wszystkim wyjąłem go z niej, opadliśmy z sił. Jeszcze tylko wyczyściła mi penisa z reszty spermy. I wtuleni w siebie leżeliśmy w pół przykryci kołdrą.
    -Dziękuję Ci za to-szepnęła.
    -Ja również.
    -Miałeś być delikatny. Ale gdybyś był to by nie było aż tak przyjemnie. Dziwnie się teraz czuję.
    -Chciałem, żeby było Ci jak najlepiej.
    -I było. A w szczególności to, że nie jesteśmy już tylko przyjaciółmi.

    Po wszystkim poszliśmy na wspólny prysznic. Na noc wróciłem do siebie. Ale już następne noce spędzaliśmy razem. Niejednokrotnie z dodatkowymi przyjemnościami.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Edek junior

    Komentujcie, co poprawić, co zmienić 🙂