Category: Uncategorized

  • Cien

    Budzisz się nagle. Ciemno. Cicho. Nic nie widzisz. Nie możesz się poruszyć. Dociera do ciebie, ze jesteś związana. Ogarnia cię panika. Nagle słyszysz jakiś szelest. Gdzieś z tyłu. Ale się więcej nie powtórzył, więc nie jesteś pewna czy naprawdę cos słyszałaś. Jesteś przywiązana do łóżka. Naga z rozłożonymi rękami i nogami. Próbujesz się wyrwać, ale nie możesz. Podajesz się w końcu. Czekasz co będzie.
    I nagle wśród cieni pojawia się gęstszy mrok. Ma kształt człowieka. Wielkiego człowieka. Zbliża się do ciebie powili. Spokojny, jakby miał nieskończenie dużo czasu. Kiedy jest blisko nachyla się. Widzisz oczy. Czarne, duże oczy. Wpatrują się w ciebie.  Już wiesz co się stanie…

     

    ,,Ale gorąco!’’ Myślisz sobie spacerując po mieście. Jest upalny sierpniowy poranek. Masz ochotę przyśpieszyć kroku, a wręcz iść w podskokach jak mała dziewczynka. Jest cudowna pogoda, stąd Twój dobry humor. Na ulicach nie ma zbyt dużo ludzi ponieważ jest jeszcze wcześnie i aż cię kusi aby jednak to zrobić. Wszystko do dokoła wygląda jak pogrążone w pół śnie. Takie leniwe i nieskończenie spokojne. Zupełnie nie podobne co tu jest na co dzień w godzinach szczytu. Inne miejsce. Inne miasto. Coś jak wymarzony, bajkowy świat. Mimo tego, że jesteś sama nie czujesz się samotnie, bo wiesz, że za tydzień masz się z kimś spotkać i rozwiać nudę. W twojej wyobraźni pojawia się cudowny obraz. Ty i on spleceni na łóżku. Długi i spokojny sex, pieszczoty i namiętne pocałunki. Dawno już tego nie robiłaś więc na samą myśl o tym lekko drżysz z podniecenia. Sama przed sobą przyznajesz, że brakowało ci tego. Nie miałabyś problemu ze znalezieniem kogoś kto by zaspokoił twoje pragnienia. Wiesz, że jesteś piękną kobietą. No bo komu by się nie podobała szczupła, wysoka i młoda dziewczyna. Piękna twarz, długie czarne włosy, kształtne piersi i kusząco zaokrąglony tyłeczek to coś na co zwróci uwagę każdy mężczyzna. Lecz pomimo tego, że nie masz kłopotów ze zwróceniem na siebie uwagi, wolisz robić to z jedną osobą, chociaż trzeba czasem długo czekać. Uśmiechasz się w duchu na tą myśl, że przecież już tak blisko do spotkania. Obiecujesz sobie w duchu, że będzie to niezapomniana noc. Dla ciebie i dla niego. W tym optymistycznym nastroju kontynuujesz swój poranny spacer po ulicach budzącego się miasta. Twojej radości nie zniszczyłoby chyba nic. Po prostu jest idealnie. Niespodziewanie czujesz jak czyjaś ręka chwyta cię za ramie i nim się spostrzegasz zostajesz zaciągnięta w boczną, ciemną uliczkę do której nikt o zdrowych zmysłach sam by się nie zapuścił. Oddychasz szybko, serce bije Ci jak oszalałe ze strachu. Nie wiesz co się dzieje, nie wiesz kto jest napastnikiem. Chcesz krzyknąć aby ktoś ci pomógł, ale nie dajesz rady, bo ktoś przewidział to i szybko założył ci knebel i zawiązał oczy. Stoisz, myśli pędzą jak oszalałe. Nic nie widzisz, przez co wyobraźnia podpowiada różne straszne rzeczy. Czego się spodziewać? Co się teraz stanie? Zdajesz sobie sprawę, że nikt cię nie trzyma ale nie możesz się ruszyć, sparaliżował cię strach. Zamykasz oczy, pragnąc aby kiedy je otworzysz okazało się, że to nie prawda, że to tylko jakieś głupie myśli. Jednak w głębi duszy wiesz, że to nie możliwe. Uderza to w ciebie z całą siłą. Powala cię na kolana. Niszczy nadzieję. Bezradna poddajesz się i czujesz jak łzy ci się cisną do oczu, ale nie pozwalasz im spłynąć po policzkach. Mrugasz szybko, postanawiając, że nie dasz swojemu napastnikowi satysfakcji z tego, że okazałaś strach. Nieznajomy, nadal stojąc za twoimi plecami zdejmuje ci brutalnie spodnie i majtki. Popycha na ścianę i bez żadnych wstępów, brutalnie wpycha ci w cipkę swojego kutasa. Zaciskasz zęby, i próbujesz skorzystać z tego, że nie jesteś trzymana, ale nie udaje się to. Dostajesz mocno w tył głowy co skutecznie niszczy wszystkie twoje plany ucieczki. Zwieszasz głowę i obojętnie pozwalasz się brutalnie pieprzyć. Co raz szybciej i szybciej, czujesz, że mimowolnie zaczyna sprawiać ci to przyjemność. Nienawidzisz w tym momencie swojego ciała, że zdradza cię w takiej chwili. Z twoich ust wydobywa się ciche sapnięcie, a następnie jęk. Mężczyzna śmieje się cicho pod nosem.

      – I co? Podoba się? – pyta nie przerywając – Sprawdzimy jak druga dziurka.

      – Nie! Proszę, nie! – próbujesz krzyknąć, ale knebel skutecznie ci to uniemożliwia.

    Prosisz, błagasz obiecujesz, że dasz mu wszystko co zechce, ale żeby tylko tego nie robił. Lecz z twoich ust wydobywa się jedynie niezrozumiały dla nikogo poza tobą samą bełkot. Chwilę popatrzył na ciebie, wzruszył ramionami i nie zważając na twoje protesty popchnął cię na ziemię. Padasz zrozpaczona i czujesz jak jego ręce lądują na twoich biodrach. Zmusza cię do uniesienia tyłka. Czujesz się okropnie. Upokorzona leżysz na zimnym asfalcie. Naga i zdana na łaskę tego mężczyzny. Poślinił palec i włożył Ci go w tyłek i zaczął nim poruszać. Jęczysz głośno z bólu, ale po chwili i z rozkoszy. Już się nie boisz, podoba ci się. Zwracasz jego uwagę i dajesz mu znaki aby nie przestawał, że chcesz więcej, że chcesz aby zerżnął cię jak jeszcze nikt tego nie zrobił. Zaskakuje cię. Przerywa i zbliża się do twojej twarzy.

       – Widzę, że ci się spodobało. Teraz zdejmę ci knebel, a ty będziesz grzeczna. Tak?

    Kiwasz gorączkowo głową, ponaglając go aby wrócił do tego co przerwał.

       – Tak, tak! Będę grzeczna. Zerżnij mnie, chcę poczuć twojego kutasa w sobie.

       – Grzeczna dziewczynka – mówi głaszcząc cię po głowie – Ale…najpierw mi possiesz. Jak zrobisz to

         dobrze to zasłużysz na to abym zajął się twoją ciasną dupą.

    Podnieca cię to, że mówi tak do ciebie jakbyś była zwykłą dziwką. Nie poznajesz samej siebie, jeszcze kilkanaście minut temu nie przeszłoby ci przez myśl, że mogłabyś się zgodzić na takie coś. A teraz? Posuwa cię jakiś obcy facet w bocznej uliczce i to w środku miasta! Pomimo tych myśli ochoczo chwytasz jego kutasa w dłoń i szybkimi ruchami poruszasz ręką w górę i w dół. Bardzo szybko i gwałtownie. Co jakiś czas delikatnie drażnisz czubek delikatnie muskając go języczkiem lub całując. W końcu nie wytrzymał i złapał cię za włosy i sam zaczął rytmicznie wchodzić w twoje usta. Wypełnia ci całą buzię. Jest duży i gorący. Wkłada ci tak głęboko że czujesz go w swoim gardle. Niespodziewanie wyjął go z twojej buzi, ale ty nie masz dość i szybko przyssałaś się do jego jaj. Ugniatasz je i lekko przygryzasz tak jakbyś całe życie tylko to robiła. Zerkasz na niego i ze satysfakcją zauważasz, że sprawiasz mu tym dużą przyjemność. Ale ,,dużą’’ to dla ciebie za mało i z powrotem zajęłaś się jego penisem. Objęłaś go ustami u nasady i powoli sunęłaś powoli w górę, aż dotarłaś do czubka i włożyłaś go sobie całego do buzi. Zaczęłaś się krztusić, ale on nie pozwolił ci go wyjąć przytrzymując mocniej. Czujesz, że brakuje ci powietrza i ogarnia cię lekka panika. Wtedy on cię puszcza i zalewa twoja twarz gorącym strumieniem spermy. Każe ci połknąć to co masz w ustach, a tobie nie trzeba powtarzać tego dwa razy. Połykasz i łapiesz go za kutasa aby wyssać to co zostało. Kiedy kończysz, ze smakiem się oblizując, on wstaje, ubiera się i na od chodnego mówi.

       – Dobrze się spisałaś, suko. Widzę, że lubisz ostre rżnięcie. Jeszcze nie raz się spotkamy.

    I odchodzi zostawiając cię samą, pół nagą na ulicy. Dotarło do ciebie co się właśnie stało. W końcu nie wytrzymałaś i zalałaś się łzami. Zastanawiasz się co w ciebie wstąpiło. Jak mogłaś się dobrowolnie oddać?! Zebrałaś się w sobie, ubrałaś się w swoje rzeczy, teraz już brudne i poszłaś obolała w kierunku swojego domu.

     

    Tymczasem niedaleko, w miejscu, do którego nie dociera światło słoneczne stoi Cień. Wszystko widział od samego początku. Nie zareagował…po prostu stał i patrzył. Żadnych emocji. Twarz jak nieprzenikniona czarna maska. Wysoki i umięśniony. Sprawia wrażenie kogoś kto nie należy do tego świata. Tajemniczy, potężny…, a teraz wyszedł z ciemności a jego sylwetkę nadal otacza mrok. Idzie zdecydowanym krokiem, bez wahania wybierając kierunek. Jego postać rozmazuje się i zlewa z wszechobecnymi cieniami. Znika…ale nie na długo.

     

     Wchodzisz do domu. Nie duży, ale i tak go lubisz bo czujesz się tu całkiem odizolowana od reszty świata. Jesteś cała roztrzęsiona. Przeżywasz to co się parę minut temu stało. Nie wiesz co robić, więc zamykasz drzwi, zasłaniasz wszystkie okna i rzucasz się na łóżko. Myśli same napływają ci do głowy, ale nie starasz się ich odegnać ale zatracasz się w nich. Po paru minutach rozmyślań stwierdzasz, że nie ma powodu aby się zamartwiać. Wreszcie ktoś cię zaspokoił. Uśmiechasz się pod nosem i postanawiasz teraz sama się zadowolić. Zdejmujesz bluzkę i powoli twoja ręka przesuwa się po brzuchu w stronę cipki. Była sucha więc włożyłaś sobie palec do buzi i go zwilżyłaś śliną. Drażnisz łechtaczkę bardzo szybko i mocno chcąc jak najszybciej dość do orgazmu. Przestałaś na chwilę aby wziąć wibrator z szafki obok łóżka. Włożyłaś go sobie do ust wyobrażając sobie, że to penis jakiegoś mężczyzny. Delikatnie go ssałaś, a ręka znowu powędrowała w stronę twojego krocza. Gdy twoja szparka była już bardzo mokra. Powolutku, drażniąc sobie łechtaczkę powoli włożyłaś go sobie do środka. Jest szeroki tak jak lubisz. Wypełnia cię całą. Włączasz delikatne wibracje, wzdychasz cicho bo sprawia ci to ogromną przyjemność. Poruszasz nim delikatnie i zwiększasz wibracje do maksimum. Oddychasz szybko i spazmatycznie pojękując co raz częściej. Rozpinasz stanik i pieścisz sobie piersi. Czujesz się wspaniale, poruszasz biodrami wyobrażając sobie, że znowu pieprzysz się z tym nieznajomym w ciemnej uliczce. Chwila…i przerywasz nie chcą tak szybko zakończyć zabawy. Wyjęłaś go i zaczęłaś wkładać do nie dawno używanej dziurki. Wszedł łatwo i po chwili poruszałaś nim jak szalona dając sobie ogromną rozkosz. Nie przerwałaś także masowania swojej cipki.  Nagle wyginasz ciało w łuk i krzyczysz nie wyjmując wibratora z tyłka. Niesamowity orgazm. W końcu padasz zmęczona na łóżko. Oddychasz ciężko, ale wreszcie czujesz się spełniona. Rozbierasz się całkowicie i kładziesz spać chociaż jest środek dnia. Ostatnią twoją myślą przed zaśnięciem jest to, z kim i kiedy zrobić to ponownie. Śpisz parę godzin, a po przebudzeniu dzwonisz do swojego, byłego już, ukochanego.

       – To koniec. – mówisz bez żadnych wstępów. W słuchawce cisza. – Słyszałeś?

       – Tak, słyszałem. I ja…nie rozumiem. Dlaczego? Co się stało?

       – Nie potrzebuję cię już. Nie dzwoń. Nie pisz. Nie przychódź.

       – Może da się co… – rozłączasz się. Nie masz zamiaru słuchać tego co on chce powiedzieć. To już postanowione. Koniec ze starym, nudnym życiem. Czas spróbować czegoś nowego. Nie można cały czas siedzieć grzecznie i czekać na ‘’ukochanego’’. Niestety spodziewasz się, że on nie da za wygraną i będzie cię nękał. Postanawiasz wymyślić mu jakąś zgrabną i szybką odpowiedź aby więcej nie próbował i wiedział, że nie masz zamiaru z nim być więcej. Nie szkoda ci zupełnie tego czasu spędzonego razem. Jesteś teraz inną kobietą. Czas się zabawić!

     

    Tym czasem trochę dalej Cień wyłania się z mroku. Idzie spokojnym krokiem w stronę jednego domu. Nie spieszy się. Zupełnie jakby miał nieskończenie wiele czasu. Staje przed nim i obserwuje. Jego wzrok jest spokojny, twardy i niewzruszony. Beznamiętnie ocenia każdy element domu. Każdy szczegół, wszystko… Po chwili wie jak się tam dostać. Pozwala sobie na ledwo dostrzegalny uśmiech, odwraca się i odchodzi… Wszystko idzie zgodnie z planem, nie ma już po co tu dłużej stać. On już wszystko wie…

     

    Jest już wieczór więc można by się zabawić, pomyślałaś sobie. Po chwili zastanowienia stwierdzasz, że przecież jeszcze nigdy nie byłaś w tym klubie, który został otworzony parę tygodni temu. Słyszałaś, że jest tam świetnie ale sama nigdy go nie odwiedziłaś. Czas to nadrobić. Wybrałaś starannie ubrania na to wyjście. Czerwona, obcisła bluzka na ramiączka. Duży dekolt, który ma za zadanie przyciągać uwagę. Króciutka miniówka, apetycznie opinająca twój kuszący tyłeczek. Postanowiłaś nie zakładać majtek. Taki strój zachęci każdego mężczyznę, ale to ty zdecydujesz, któremu będzie dane zaspokoić cię. Masz ochotę na ostry i długi sex. Nie taki jak ten z gwałcicielem w uliczce, o nie. Cos spokojniejszego. Przed wyjściem sprawdzasz czy wszystko ze sobą zabrałaś i opuszczasz dom. Postanawiasz się przejść pieszo, mając cichą nadzieję, że spotkasz po drodze Nieznajomego z ciemnej uliczki. Czujesz się trochę zawstydzona, że myślisz o nim i o tym co zrobił tobie jako coś wartego powtórzenia i obiecujesz sobie nie wspominać więcej tego. Podczas drogi nic takiego się nie stało i docierasz szybko na miejsce. Z zewnątrz klub sprawia wrażenie bardzo nowoczesnego i widać, że od nie dawna tu jest. Wysoki, oświetlony dużymi reflektorami od dołu co potęguje wrażenie, że to jakaś niesamowita budowla. Wchodzisz do środka. Wewnątrz klub jest spory. Za raz po wejściu rzucają się w oczy porozwieszane w dużej ilości obrazy przedstawiające erotyczne sceny. Z chodzisz po schodach, które wyglądają jak z zamku i twoim oczom ukazuje się widok na wielką przestrzeń. Dużo miejsca gdzie można potańczyć i pewnie na inne okazje w zależności od potrzeb. Po drugiej stronie widać stanowisko DJ’a, ale jego samego nie widać. Z głośników płynie spokojna muzyka. Jest nie wiele osób ale jest wcześnie i na pewno z czasem będzie więcej. Wchodzisz dalej i zauważasz po obu stronach długie blaty i długie półki zapełnione wszelkiego rodzaju alkoholem. Sprytnie poukrywane są też kanapy, na których siedzą obściskujące się pary. Sam klub jest bardzo, dyskotekowo oświetlony. Niebieskie światło płynące z diod pod sufitem plącze się z zielonym światłem diod umieszczonych w podłodze. W ścianach są umieszczone w dużej liczbie lustra oświetlone delikatnym, bladym i zimnym białym światłem. Dzięki tym lustrom ma się wrażenie, że klub jest o wiele większy niż w rzeczywistości. Uśmiechasz się z zadowoleniem patrząc na to wszystko bo wiesz już, że będzie to udany wieczór. Postanawiasz zamówić drinka. Tak na początek. Po chwili oczekiwania ludzi znacznie przybyło. Stoisz i szukasz w tłumie kogoś kto by ci odpowiadał, ale na razie nie ma nikogo takiego. Z tego powodu zamawiasz kolejnego drinka i kolejnego. W końcu czujesz, że alkohol uderza ci już do głowy. Nie szukasz już tak uporczywie kogoś idealnego, a nawet zaczynają cię interesować mężczyźni, którzy normalnie by nie zwrócili twojej uwagi. W miedzy czasie podszedł do ciebie jakiś mężczyzna. Stanął koło ciebie przy barze i tak samo jak ty zajął się obserwowaniem sali. Początkowo nie zwróciłaś na niego uwagi, ale po chwili zaciekawił cię trochę i zamiast patrzeć na to co się dzieje na sali skupiłaś się na nim. Był przystojny. Wysoki, ciemnooki brunet, o ciemnej karnacji. Ubrany był w czarną bluzkę z krótkim rękawem i jeansy. Niespodziewanie odwrócił się w twoją stronę i uśmiechnął jak zobaczył, że go obserwujesz. Onieśmielił cię trochę, ponieważ miał niesamowity uśmiech i przenikliwe spojrzenie. Ale po chwili wzięłaś się w garść i zagadnęłaś do niego.

       – Hej, często tu bywasz? Bo ja dopiero pierwszy raz.

       – Mi się parę razy już zdarzyło – odpowiedział patrząc pożądliwie na twoje ciało – Co cię skłoniło aby

         przyjść tu dzisiaj?

    Zastanawiasz się chwilę nad odpowiedzią i postanawiasz, że on będzie dobry do tego aby zaspokoić twoje pożądanie, które teraz dodatkowo potęguje ilość alkoholu jaką wypiłaś. Chciałaś podejść do niego bliżej ale zachwiałaś się niespodziewanie i byś się przewróciła gdyby cię nie złapał. Zawstydzona tą chwilą słabości chcąc podziękować za to, że cię przytrzymał bez zapowiedzi całujesz go namiętnie. Zaskoczyłaś go tym bardzo, ale po chwili kiedy się otrząsnął odwzajemnił pocałunek. Dobrze całował, podobało ci się to i było ci szkoda jak przestał. Czujesz, że robi ci się gorąco. Nie zamierzasz czekać z seksem dłużej, więc sugerujesz mu pójście na górę gdzie są specjalne pokoje dla gości. Kiedy się tam już znaleźliście, zamykasz drzwi na klucz i zapalasz nastrojowe lampki. Pomieszczenie jest nie duże. Nie ma okien, jest dużo luster jak w całym klubie. Ściany są pomalowane ba kolor bordowy. Podłoga jest pokryta miękką wykładziną. Przy ścianie stoi duże łóżko małżeńskie a na nim stos poduszek. Chcesz się go o coś zapytać, ale on nie daje ci dojść do słowa zamykając ci usta nagłym pocałunkiem. Podoba ci się. Czujesz jak jego język wsuwa się do twoich ust. Lekko go przygryzasz i zaczynasz ssać. Tym czasem on sięga po brzeg twojej bluzki i zdejmuje ci ją przez głowę. Z każdą chwilą twoje podniecenie rośnie. Pocałunki składane na twojej szyi tak ci się podobają, że aż wydajesz z siebie ciche westchnienie. On przesuwa swój język na twoje piersi. Rozpina ci stanik i podziwia jak ukazują mu się one w całej okazałości. Odrzuca go na bok i czujesz jak jego ręka dotyka ich. Przez twoje ciało przechodzi dreszcz. Zaczął drażnić twoje twarde już sutki. Ściska je i przygryza, lekko całuje i zatacza kręgi wokół nich językiem. Twoja cipka robi się co raz wilgotniejsza. Z chodzi niżej, wędruje językiem po twoim nagim brzuchu, ale ty nie możesz już wytrzymać tych pieszczot i popychasz jego głowę niżej. Zdejmuje ci spódniczkę i jego oczom ukazuje się twoja wygolona szparka. Uśmiecha się widząc, że nie masz na sobie majtek. Przejeżdża po niej palcem. Jest już bardzo wilgotna. Delikatnie wodzi językiem dokoła niej, uważając aby nie zahaczyć czasem o nią. Doprowadza cię to do szaleństwa, wijesz się i krzyczysz. W końcu nadchodzi upragniony moment kiedy zagłębił się w niej swoim języczkiem. Robił ci niesamowitą  minetkę parę minut, aż w końcu nadszedł orgazm. Ale on nie daje ci odpocząć, zdejmuje szybko spodnie i twoim oczom ukazuje się stojący już i gotowy do działania penis. Podchodzisz do niego na czworaka zmysłowo kręcąc tyłkiem, mrucząc cicho jak kotka i kiedy chcesz już sięgnąć po niego, on odtrąca twoją rękę i nachyla się do ciebie z drapieżnym uśmiechem na twarzy. Lekko zaniepokojona patrzysz na niego, a on zbliża się do twojego ucha i szepcze.

       – Pamiętasz mnie?

    Zaskoczyło cię to tak bardzo, że aż usiadłaś. Zastanawiasz się kim on może być i skąd możesz go pamiętać. Nie wiesz…i patrzysz na niego niepewnym i wyczekującym wzrokiem. Denerwujesz się tym jaka może być odpowiedź. Masz złe przeczucia. Ten jego uśmiech nie wygląda tak olśniewająco jak na dole przy barze. Jest zimny i okrutny. Widząc, że nadal nie wiesz kim jest uśmiecha się i ponownie szeptem mówi.

       – Spotkaliśmy się w pewnej uliczce całkiem nie dawno. Mówiłem, że się jeszcze spotkamy.

       – To ty!  – krzyczysz zaskoczona nadal – Jeszcze nie jest ci mało?

       – Nie, widać nie zapamiętałaś, że ci się podobało suko. Ale tamto to było nic… Teraz czeka cię prawdziwe rżnięcie. W końcu to sama mnie tu przyprowadziłaś, co każdy widział. Mogę zrobić ztobą wszystko co chcę… I zrobię to.

    Czujesz się okropnie. Przypomniała ci się ta chwila kiedy to zachowywałaś się jak nie ty. Dymał cię jakiś obcy facet, a ty nawet nie protestowałaś, a nawet chciałaś więcej. Udało ci się wyrzucić to wspomnienie z pamięci, ale teraz wróciło…i do ze zdwojoną siłą. Owszem, chciałaś się zabawić dzisiaj, ale nie z człowiekiem, który tak brutalnie cię potraktował. Boisz się…ale ilość wypitego alkoholu robi swoje. Nie czujesz aż tak dużego strachu jak wtedy w uliczce. Zdążyłaś tylko pomyśleć, czemu ciebie spotykają cały czas takie rzeczy. Chwyta cię w pasie i rzuca na łóżko. Upadasz na plecy i przez to zapiera ci dech w piersi. Klęka przy brzegu łóżka, łapie cię za kostki rozkłada nogi. Pociera twoją cipkę kutasem, a następnie ostro w nią wchodzi. Posuwa cię trzymając nadal twoje kostki. Porusza szybko i chaotycznie pragnąc jak najszybciej zaspokoić swoje pierwsze pożądanie. Nagle jego ruchy stają się jeszcze bardziej gorączkowe i zaczyna postękiwać lekko. Jeszcze kilka razy poruszył biodrami i czujesz jak wnętrze twojej cipki zalewa sperma. Wyjmuje go, i podsuwa ci pod usta. Kiedy chcesz już wziąć go do buzi nagle on łapie cię za włosy i sam wpycha go brutalnie ci w usta i pieprzy jakby to nadal była twoja cipka. Ale nie trwa to długo ponieważ jego penis nie jest jeszcze gotowy po brutalnym rżnięciu twojej szparki. Po chwili jednak znowu stoi dumnie i  wiesz już, że tak szybko z tobą nie skończy. Nadal leżysz na plecach, łapie cię za jedną nogę i zakłada sobie na ramię i w ten sposób znowu pieprzy cię w cipkę. Jęczysz głośno nie przejmując się zupełnie że ktoś usłyszy. Ten sex jest jeszcze lepszy niż tamten w uliczce. Czujesz tak wielka przyjemność, że nie w sposób wyrazić to słowami. Znowu czujesz się źle z tym, bo przecież nie powinnaś czuć takiej przyjemności…ale jednak.  Wijesz się i krzyczysz aby nie przestawał, aby ładował cię mocniej i szybciej. Nachyla się nad tobą i nie przestając cię posuwać łapie cię za cycki i ugniata je mocno. Przy szczypuje sutki powodując, że czujesz się na granicy świadomości. Ale orgazm nie jest ci jeszcze dany. Bo nagle przerywa, łapie cię za ramiona nie bacząc na twoje krzyki, że cię boli. W tej chwili myśli tylko o jednym. Zerżnąć cię na wszystkie sposoby. Podniósł cię do góry i od razu nabił na swojego spragnionego cipki kutasa. Podnosił cię i opuszczał, a jego penis zagłębiał się w tobie cały. Bolało to, ale tym samym sprawiało ogromną rozkosz. Wreszcie nadszedł upragniony orgazm. Obejmujesz go nogami w pasie, ściskasz mocno, nie pozwalając mu cię unieść. Krzyczysz przeżywając najlepszy orgazm w swoim życiu. Tracisz kontakt z rzeczywistością i czujesz jak opuszczają cię siły. Opadasz bezwolnie na łóżko nie zdolna do jakiegokolwiek ruchu. Ale on nie doszedł jeszcze i nie obchodzi go czy ty masz siłę czy nie masz. Podchodzi do łóżka obraca się na brzuch i zmusza abyś wypięła w jego stronę tyłek. Przypomina ci to gwałt w uliczce. Ale nie możesz nic zrobić. Ponownie czujesz jego kutasa w swojej zmęczonej już cipce. Pieprzy cię mocno i ze złością. Nie podoba mu się, że przerwałaś mu w takiej chwili. Ale pozycja na pieska szybko go nudzi. Łapie cię za uda i unosi ci nogi do góry. Tym razem nie interesuje go twoja szparka. Śliski od soków z twojej cipki kutas bez problemu wchodzi w twój tyłek. Czujesz jak ci go rozpycha. Bol, bardzo boli ale to go zupełnie nie obchodzi. To nic nie zmienia. Dla niego liczy się teraz tylko on sam. Pieprzy cię bez opamiętania ale wolniej już niż wcześniej. Widzisz, że jest zmęczony. Jego ruchy są co raz wolniejsze i bardziej chaotyczne. Dochodzi, po raz drugi tego dnia masz w sobie spermę. Wyjmuje go i każde ci wyczyścić go. Masz opory przed tym, po dopiero co był w twojej dupie, ale jego nie interesują protesty. Uderza cię w twarz i siłą wkłada ci go do buzi. Dławisz się i płaczesz. Kiedy już uznaje, że jest czysty cały wyjmuje go, ubiera się i bez słowa wychodzi pozostawiając cię nagą, obolałą i całkowicie rozbitą. Zastanawiasz się czemu uwziął się akurat na ciebie. Ze wszystkich kobiet w klubie znowu przyszedł nękać ciebie. Masz poczucie, że życie jest niesprawiedliwe. Wzdychasz głośno i z żalem. Nie jesteś już pewna, czy chcesz się zabawić w taki sposób kiedyś jeszcze. Na tą chwilę masz dość sexu. Nie wstajesz. Leżysz i się nie ruszasz. Kiedy przychodzi ktoś z obsługi klubu nie odzywasz się tylko wyciągasz rękę z pieniędzmi za wynajem pokoju. Chcesz tu zostać.

     

    Usypiasz.

     

    W klubie jest ktoś jeszcze. Ktoś kto obserwuje całe zajście. Słyszy krzyki kobiety, ale jak zawsze nie reaguje. Wszyscy w klubie omijają go z daleka. Nikt go nie zaczepia. Roztacza wokół siebie dziwną aurę tajemniczości i strachu. Jest nieruchomy, nie mruga. Siedzi i obserwuje wszystko. Wie i widzi wszystko. Nagle wstaje… Wszyscy zamierają w dziwnym bezruchu. Patrzą na niego, ale oni go nie obchodzą. Spogląda ostatni raz w kierunku pewnego pokoju, odwraca się i wychodzi.

     

    Rankiem kiedy się obudziłaś czułaś się okropnie. Jakbyś była na kacu. Do tego cipka cię trochę boli jeszcze, ale bardziej bolą wspomnienia. Ale już przeżyłaś to kiedyś i wiesz, że nie można się zamartwiać za dużo bo tylko wtedy pogorszymy sprawę. Było to było. Ubierasz się. Krzywisz się kiedy przypominasz sobie, że nie założyłaś majtek, bo spódniczka obciera Twoją wrażliwą teraz szparkę. Zaciskasz zęby i idziesz na dół. Po wczorajszej imprezie nie ma śladu już. Wszystko posprzątane i odświeżone. Jest parę ludzi, ale bardzo mało. Patrzą się oni na ciebie dziwnym wzrokiem. Chyba wiedzieli co robiłaś wczoraj na górze. Zawstydzona spuszczasz głowę i idziesz dalej pośpiesznym krokiem do wyjścia. Na dworze pogoda idealnie pasująca do twojego samopoczucia. Zimno, pochmurne niebo i pada deszcz. Idziesz bez celu przez miasto. Już nie odczuwasz bólu, ani fizycznego, ani psychicznego. Lecz zły humor pozostał. Nie idziesz do domu bo czujesz, że zwariujesz jak będziesz siedziała teraz sama. Dlatego idziesz spacerem do centrum, chociaż pada. W mieście nastrój ci się poprawił. Pochodziłaś po sklepach, pooglądałaś sobie wszystko. Potem spotkałaś swoich znajomych i razem spędziliście spokojny wieczór w pobliskiej pizzerii. Pytali się co tam u twojego chłopaka. Musiałaś im powiedzieć, ze zwieraliście ale chyba nie uwierzyli w twoje mgliste próby wytłumaczenia dlaczego do tego doszło. Po pożegnaniu się udałaś się szybkim krokiem prosto do domu. Jednak po drodze zauważyłaś, że ktoś za tobą idzie. Skręcasz w boczną uliczkę i kiedy ten ktoś jest blisko wyskakujesz nagle. Okazuje się, że to jeden z twoich przyjaciół z pizzerii. Jest średniego wzrostu, ciemne włosy i niebieskie oczy. Od zawsze miałaś go na oku ale nigdy między wami nic nie było. Teraz potrzebujesz kogoś delikatnego. Podchodzisz bez słowa i go przytulasz. Tak mocno, mocno. On zaskoczony na początku nie wie co z tym faktem zrobić, ale widząc, że płaczesz przytula cię również. Prowadzi cię powoli w kierunku twojego domu. Nie pyta o nic za co jesteś mu wdzięczna bardzo. Kiedy jesteście pod drzwiami chce odejść, ale łapiesz go za rękę i nie pozwalasz na to. Strasznie go zadziwiasz. Wiać, że się wahasz. Uśmiechasz się do niego smutno i prosisz aby został z tobą, bo potrzebujesz kogoś z kim mogłabyś porozmawiać. Zgadza się zostać. Prowadzisz go do kuchni, zaparzasz herbatę i zaczynasz swoją opowieść. Wszystko po kolei, niczego nie pomijasz. On słucha nie zadaje pytań dopóki nie skończysz. Rozgadałaś się bardzo mija dużo czasu zanim wszystko z siebie wyrzucisz. Na koniec milkniesz. On patrzy na ciebie ze współczuciem w oczach. Wyciąga ręce, a ty siadasz mu na kolanach. Przytula cię mocno i całuje czule. Ze strachem odwzajemniasz pocałunek. Boisz się, że to kolejny facet, którego skusi ostra zabawa twoim ciałem. Ale w jego oczach nie dostrzegasz takiego zamiaru. Nie patrzy na twoje ciało tylko tobie w oczy. Uspokajasz się, uśmiechasz lekko i teraz ty go całujesz. Podnosi cię delikatnie, opiekuńczo i zanosi powoli do twojego pokoju. Kładzie cię na łóżku i sam układa się obok ciebie. Gładzi cię po włosach, całuje delikatnie w usta. Sprawia ci to dużą przyjemność. Mówisz, mu aby nie przestawał, że brakowało ci tego. Przytulasz się bardziej do niego. Całym ciałem. Pomimo, że nie ma on w stosunku do ciebie żadnych zamiarów, to czujesz jak jego penis zrobił się twardy z podniecenia. Obawy wróciły, ale nie na długo bo poczułaś muśnięcie na szyi, potem na obojczyku. Postanowiłaś, że zrobisz głupio ale zaufasz. Odsunęłaś go na chwilę. Tyle potrzebowałaś aby zdjąć sobie i jemu bluzkę. Wstałaś z łóżka. Zawołałaś go do siebie. Włączyłaś spokojną muzykę i zaczęłaś powoli ruszać się w rytm muzyki. Zmysłowo, niespiesznie podeszłaś do niego i zaczęłaś powoli rozpinać mu koszulę ocierając się kusząco o niego. Ukucnął i podnosząc się powoli przesuwał języczkiem po twoim brzuchu, a następnie uwięzionych jeszcze w staniku piersiach. Zdjął go i odrzucił go w kąt. Nie czekając na nic zaczął pieścić, twoje kształtne cycuszki. Dawno nikt nie robił tego tak delikatnie. Drażnił sutki i całował je nie pomijając żadnego miejsca. Odwróciłaś się i zdjęłaś spódnicę wypinając się do niego. Zauważył, że nie masz majtek co strasznie go podnieciło. Popchnął cię delikatnie na podłogę i stojąc nad tobą pozwolił spodniom opaść. Uklęknął i pozwolił ci zdjąć mu majtki. Teraz już nago położył się obok ciebie, a ty nie czekając na nic położyłaś się na nim. Całując go w pierś, zachodzisz co raz niżej, aż dochodzisz do jego penisa. Nagle czujesz jak jego język zagłębia się w twojej cipce. Spinasz się cała, ale uspokaja cię jego cichy glos. Po chwili mruczysz z zadowoleniem i chwytasz jego kutasa mocno i poruszasz ręką w górę i w dół ssąc jego główkę jednocześnie. Uwielbiasz pozycję 69. Dochodzisz prawie w tym samym momencie co on. Podnosisz się i kładziesz na łóżku kiwając w jego kierunku palcem dając mu znak aby zrobił to z tobą tu i teraz. Nie trzeba mu dwa razy powtarzać. Po chwili pieprzycie się długo i delikatnie tak jak chciałaś. Nie zaspokaja siebie tylko robi wszystko abyś ty czuła się jak w niebie. Masz na tą chwilę dość ostrego sexu i bycia posłuszną. Naszła cię ochota na odrobinę dominacji, więc zrzucasz go z siebie i teraz ty jesteś na górze. Patrzy pytająco na ciebie, a ty tylko się uśmiechasz tajemniczo. Nie spodziewał się tego po tobie, ale widać, że mi się spodobało. Ustawiasz penisa w odpowiedniej pozycji i po chwili ujeżdżasz go w pozycji na jeźdźca. Wiesz, że sprawiasz mu dużą przyjemność. Za to on nie wie, że możesz się postarać jeszcze bardziej. Zaczynasz kręcić biodrami jeszcze bardziej zwiększając jego i swoje doznania. Naprawdę to lubisz. Nachylasz się i dajesz mu zająć się twoimi piersiami. To dla niego zbyt wiele. Nie trzeba było długo czekać, na to aby doszedł ponownie tego dnia. Wzdycha głęboko, widać, że jest zmęczony. Jednak nie pozwalasz mu na odpoczynek puki sama nie zaznasz orgazmu. Nadal się unosisz i opadasz na jego penisa, aż nadszedł orgazm. Zmęczenie dopadło teraz i ciebie. Opadasz wyczerpana na łóżko obok niego. Przytuliliście się do siebie i poszliście spać rozmawiając ze sobą jeszcze przez chwilę. Znasz go bardzo słabo, ale wiesz, że to się zmieni. Czyżbyś znalazła wreszcie kogoś dla siebie? Uśmiechasz się jeszcze na tą myśl przed zaśnięciem i odpływasz całkowicie. Wszystko znowu jest w porządku.

     

    Budzisz się nagle. Ciemno. Cicho. Nic nie widzisz. Nie możesz się poruszyć. Dociera do ciebie, ze jesteś związana. Ogarnia cię panika. Nagle słyszysz jakiś szelest. Gdzieś z tyłu. Ale się więcej nie powtórzył, więc nie jesteś pewna czy naprawdę cos słyszałaś. Jesteś przywiązana do łóżka. Naga z rozłożonymi rękami i nogami. Próbujesz się wyrwać, ale nie możesz. Podajesz się w końcu. Czekasz co będzie.
    I nagle wśród cieni pojawia się gęstszy mrok. Ma kształt człowieka. Wielkiego człowieka. Zbliża się do ciebie powili. Spokojny, jakby miał nieskończenie dużo czasu. Kiedy jest blisko nachyla się. Widzisz oczy. Czarne, duże oczy. Wpatrują się w ciebie.  Już wiesz co się stanie. Zapalają się ostre, jasne lampy. Rozglądasz się szybko. Jesteś w nie dużym pomieszczeniu. Niski sufit, ceglane ściany. I pełno półek…a na tych pułkach pełno dziwnych przyrządów. Przyglądasz się im i z przerażeniem i stwierdzasz, że to narzędzia do sex tortur. Pejcze, kajdanki, wibratory, dilda. Są nawet jakieś dziwne klatki i maszyny i inne rzeczy, których nie potrafisz nazwać. Wpatrujesz się w to wszystko z otwartymi szeroko oczami. On tym czasem z powrotem skrył się w cieniu. To dziwne, bo pokój jest bardzo oświetlony. Przeraża cię. Nagle odzywa się.

       – Widziałem co robiłaś ostatnio – jego głos wydaje się dobiegać ze wszystkich stron jednocześnie, chociaż widzisz, że stoi on przed tobą.

    – Tamte dwa stosunki to będzie nic w porównaniu z tym czego doświadczysz teraz. Będziesz mnie błagać abym pozwolił ci odejść i jeszcze raz się oddać tamtemu mężczyźnie, który cię zgwałcił w uliczce i klubie. Tu zaznasz prawdziwych tortur – milknie i wychodzi. Leżysz w ciszy, zastanawiając się jakie masz szanse aby uciec. Jednak nie myślisz zbyt optymistycznie, ponieważ nawet nie potrafisz oswobodzić swoich rąk. Nie wiesz gdzie jesteś, to gdzie byś uciekła? Przypominasz sobie o swoim przyjacielu, z którym spędziłaś taką cudowną noc. Wydaje się to być takie odległe i nie rzeczywiste. Jesteś zaniepokojona, bo przecież byliście razem tej nocy. Nagle twoją uwagę przyciąga duży przedmiot owinięty w czarny materiał. Wpatrujesz się w niego zastanawiając się co to może być, ale masz też złe przeczucia. Wrócił. Zauważył, że patrzysz się na jedną rzecz. Uśmiecha się pod nosem i podchodzi wolnym krokiem do ściany, przy której znajduje się przedmiot w materiale. Gwałtownym ruchem zrywa go i ku twojemu przerażeniu, twoim oczom ukazuje się ciało. Twój przyjaciel jest martwy. Nie żyje… I to Cień go zabił. Wiesz to, widać to w jego spojrzeniu i zadowolonym wyrazie twarzy.. Znałaś go nie za dobrze, wiec jak możesz nazywać go swoim przyjacielem? Jednak,  mimo to on JEST twoim przyjacielem. Myślisz tak o nim, bo to ostatnia osoba, która okazała ci trochę ciepła.  Morderca nie przykrył ciała. Materiał opadł na podłogę obok, a on zbliża się do ciebie. Przyniósł ze sobą bat. Otwierasz usta aby zaprotestować, ale nie zdążasz. Bez żadnego wstępu uderzył cię nim. Na twoim brzuchu pojawił się czerwony ślad. Krzyczysz, bardziej z zaskoczenia niż z bólu. Następne uderzenie dotknęło twoich piersi. Teraz ból nadszedł. Widzisz jak bierze kolejny zamach, kolejna fala cierpienia. Tym razem twoja cipka. Wydzierasz się tak głośno, że aż zdzierasz sobie gardło. Cipka po uderzeniu piecze i pulsuje bólem. To miejsce sobie szczególnie upodobał. Cios za ciosem, to się chyba nigdy nie skończy. Zamykasz oczy szykując się na dalsze katusze, ale kolejne uderzenie nie pada. Otwierasz oczy i ze zdumieniem zauważasz, że jesteś sama. Patrzysz na swoje ciało. Przeraża cię to co widzisz. Całe pokryte czerwonymi pręgami. Nie da się policzyć ile razy dostałaś. Nie ma krwi, przynajmniej tyle. Głowa ci opada ciężko na materac i wzdychasz ze smutkiem. Zbiera ci się na płacz. Chciałabyś się obudzić. Nie jest to możliwe, bo to nie sen. Nie odpoczęłaś długo bo po paru minutach on wrócił. Wszedł, zamknął drzwi i pokazał ci duże, metalowe wiadro. Nie wiesz co jest w środku, ale masz przeczucie, że za raz się tego dowiesz. Nie mylisz się. Podchodzi z nim do łóżka i cała jego zawartość ląduje na twoim ciele. To lód! Krzyczysz kiedy styka się z twoją rozpaloną i wrażliwą jeszcze skórą. Rozkłada go po całym twoim ciele. Bierze garść i wkłada ci do cipki. Niesamowite uczucie. Wyrywa ci się z ust westchnienie. Przynosi ulgę, pozwala złagodzić ból. Tymczasem on rozcina więzy krępujące twoje nogi i ręce. Łapie cię za włosy i zwleka z łóżka. Krzyczysz i próbujesz się wyrwać, ale nie udaje ci się. Rzuca cię na podłogę i zdejmuje z półki ciasną klatkę. Zmusza cię abyś do niej weszła i zamyka ją. Musisz  przebywać w niej na czworaka, ponieważ w innej pozycji nie zmieściłabyś się. Nagle do pokoju wchodzi czterech mężczyzn. Wszyscy wyglądają prawie identycznie. Ponurzy, mroczni i wzbudzający strach. Nie mogą się równać z tym, który cię tu uwięził, ale i tak się ich boisz. Rozbierają się, a twój główny oprawca daje im znak ręką. Oznaczał on, że pozwala im zrobić z tobą to co uważają. Nie zwlekają. Chociaż na ich twarzach nie malują się żadne emocje to i tak wiesz, że podnieca ich twoje ciało. Mówią o tym ich stojące już, ogromne kutasy. Nie widziałaś nigdy większych. Patrzysz z podziwem zapominając na chwilę w jakiej sytuacji jesteś i co cię za chwilę czeka. Podchodzą do klatki i zdejmują z siebie ubrania. Dwóch staje przed tobą. Jeden łapie cię za szyję i pociąga w kierunku stojącego już kutasa tego drugiego. Nie możesz zaczerpnąć powietrza, więc otwierasz szeroko usta, a on wykorzystując to wkłada ci swojego wielkiego penisa głęboko w gardło. Wchodzi po same jaja. Pieprzy cię w ten sposób nie bacząc na to, że się dławisz i dusisz jednocześnie. W końcu kiedy prawie mdlejesz uścisk na twojej szyi znika. Łapiesz spazmatycznie powietrze przez nos. Tymczasem dwóch pozostałych podchodzi do ciebie od tyłu i zaczyna cię posuwać w dupę. Czujesz, że kutas jest o wiele za duży. Nie czujesz żadnej przyjemności. Im jednak nie zależy na tym aby było ci przyjemnie. Liczą się tylko oni i ich rządze. Ty jesteś tylko narzędziem, dzięki któremu je zaspokoją. Zmieniają się często, nie dając ci chwili na odpoczynek. Raz cipka, raz w tyłek. Już sama nie wiesz co teraz czujesz. Gdyby nie ciasna klatka, już dawno byś padła bez sił. Z czasem zaczęło ci to sprawiać przyjemność, ale nie możesz dość. Nie pozwalają ci na orgazm. Za każdym razem gdy zaczynasz szybciej oddychać, czy głośniej jęczeć… Przestają. To doprowadza cię do szału. Wijesz się na wszystkie strony, na tyle ile pozwala ci ciasna klatka.  Myślisz jak zwierzę, tylko o tym jednym. Myślisz tylko o tym aby wreszcie poczuć tą niesamowitą rozkosz jaką daje orgazm. Jesteś wściekła, że oni odbierają ci możliwość aby go doznać. Po kilkudziesięciu minutach spuszczają się na ciebie. Czujesz się wyczerpana i za razem nie spełniona. Dziwne połączenie. Czujesz się jakbyś w każdej chwili miała zemdleć z rozkoszy, nawet bez osiągania orgazmu. Twoje ciało całe jest umazane spermą. Masz ją na twarzy, we włosach. Jest wszędzie. Nawet nie zauważyłaś kiedy wyszli. Usypiasz chociaż jesteś w tak nie wygodnej pozycji. PRAWIE usypiasz. Tego też jak widać nie wolno ci zrobić. Cień, ten który wymęczył twoje ciało biczem wyciąga cię brutalnie za nogi z klatki. Wylewa na ciebie kubeł lodowatej wody. Woda jest zimna jak lód, ale tobie się wydaje, że parzy. W jednej chwili senność znika, ale nie zmęczenie. Jesteś jak bezwładna lalka. Bez protestu pozwalasz sobie przypiąć ręce i pociągnąć za nie do góry. Wisisz na dwóch grubych łańcuchach jakieś pół metra nad ziemią. Czujesz jak na twoich kostkach również zaciska się zimny metal. Twój oprawca stoi i się patrzy na Twoje wymęczone, nagie ciało z takim wyrazem twarzy, jakby się intensywnie zastanawiał co teraz z tobą zrobić. Nagle podchodzi do jednej z półek, z której bierze dziwnie wyglądające urządzenie. Rozkłada je i montuje gumową część. Teraz wszystko jasne. To jedna z tych sex maszyn, o których słyszałaś. Jęknęłaś cicho. Boisz się, ale jednocześnie czujesz podniecenie na myśl o upragnionym orgazmie, który ta maszyna da ci bardzo szybko. Podstawia ją bliżej i wkłada lekko gumową część do twojej cipki. Włącza maszynę i ustawia od razu na najwyższe obroty. Wychodzi. Nie przestajesz krzyczeć. Nie wiedziałaś, że można czuć taka przyjemność. Płaczesz, krzyczysz i śmiejesz się jednocześnie. Orgazm. Potem następny. Nie mas siły. Trzymają Cię tylko łańcuchy, którymi jesteś przypięta. Mijają godziny. Nie liczysz już ile razy szczytowałaś. Nie ma to sensu bo większość czasu jesteś nieprzytomna. Czucie znika z całego ciała. Jedyne co je zachowało to twoja cipka, w którą od kilku godzin z wielką prędkością wchodzi znienawidzony przez ciebie gumowy kutas. Wszystko sprowadza się do jednego wielkiego orgazmu. Słyszysz dźwięk zamykanych drzwi. Otwierasz z trudem oczy, drżąc na całym ciele, przez które co chwila przechodzą fale rozkoszy. Nie pomyślałabyś parę godzin temu, że będziesz się cieszyć na jego widok. Patrzysz na niego z niemym błaganiem, aby cię zdjął i dał odpocząć. Nie masz wielkich nadzieję, że się nad tobą zlituje, ale i tak próbujesz. Staje się coś niemożliwego. Sama w to nie wierzysz, ale Cień podchodzi do ciebie, odpina od łańcuchów i zanosi na łóżko. Niestety przypina cię do niego, ale lepszy taki odpoczynek niż nic. Zapadasz w głęboki sen kiedy tylko wychodzi.

     

    Nie wiesz ile mija. Tu na dole w tej nie dużej piwnicy czas płynie inaczej. Nie śpisz już, ale obudziłaś się sama więc podejrzewasz, że minęło sporo czasu biorąc pod uwagę twoje zmęczenie. Nadal odczuwasz lekki ból po czasie spędzonym z maszyną, ale nie jest to nic poważnego. Jesteś niemal zadowolona. Jak zwykle w takich krótkich chwilach przychodzi ktoś aby je zepsuć. Porywacz znowu się pojawił. Skierował się prosto do półek nawet nie zwracając uwagi na ciebie. Zabiera kilka przedmiotów i kładzie je na łóżku. To dilda. Zwykłe, nie duże… Dziwi cię to bardzo. Spodziewałaś się czegoś…strasznego. Wkłada ci je po kolei do cipki i w tyłek. Robi to wręcz delikatnie. Sztuczne penisy zagłębiają się całe w twojej szparce, w środku obraca nimi delikatnie na boki sprawiając ci tym dużą przyjemność. Wzdychasz cicho , zamykasz oczy i poruszając biodrami poddajesz się tym pieszczotom. Na chwilę przerywa i sięga ręką po jakąś buteleczkę. Wylewa na twoją cipkę jej zawartość Okazało się to być jakimś olejkiem. Wszystko to robił nadzwyczaj delikatnie. Zupełnie jakby chciał ci pokazać, że nie ma się czego obawiać. Czujesz jak rozprowadza nawilżacz dookoła twojej szparki, a potem wkłada palce do środka nawilżając też jej wnętrze. Włożył dwa, potem trzy, aż w końcu cztery palce. Czujesz straszną przyjemność i odprężenie bo nawilżacz jest chłodny co przynosi ulgę twojej wymęczonej cipce. Niespodziewanie poczułaś nagły ból. Czujesz w swojej cipce jego pięść. Zaciskasz mięśnie, ale po chwili gwałtownie je rozluźniasz pod wpływem ukłucia bólu. Poczułaś jakby impuls elektryczny przeszedł całe twoje ciało. Wysuwał rękę, aby po chwili włożyć ją głębiej. Za każdym razem po włożeniu następował twój krzyk i rozpaczliwe próby uwolnienia się. Po raz kolejny cały świat ograniczył się do bólu. Po czasie zobojętniałaś na niego, ale dużo silniejsze ukłucie przywróciło ci wszystkie odczucia. Ze zdumieniem stwierdziłaś, że masz dziwne wrażenie wypełnienia. Czujesz w sobie jego rękę, którą włożył niemal do łokcia. Poruszał delikatnie ręką, aż ból zelżał a następnie ustąpił miejsca rozkoszy jaką dawała taka głęboka penetracja. Jęki nie były już wyrazem cierpienia. To samo czekało twoją drugą dziurkę. Tym razem poszło łatwiej. Po chwili czułaś się wypełniona jak nigdy wcześniej. Poruszał na zmianę ręką w cipce i w tyłku. Orgazm przyszedł bardzo szybko. Znowu przyniósł ogromną rozkosz, chociaż myślałaś, że to nie możliwe po tylu godzinach z piekielną maszyną. Straciłaś kontakt z rzeczywistością. Jak się ocknęłaś nie od razu zrozumiałaś, że to już po wszystkim. W pokoju jest pusto. Nie ma nic, żadnych półek, maszyn ani Cienia. Ze zdumieniem zauważyłaś, że nie krępują cię żadne więzy, do których się tak przyzwyczaiłaś już. Nawet drzwi stoją otworem. Z wahaniem, zachowując wielką ostrożność podchodzisz do nich, a następnie wychodzisz.

     

    Po omacku idziesz ciemnymi korytarzami. Nie spotykasz po drodze nikogo, nikt cię nie próbuje nawet zatrzymać. Dookoła cisza. Zauważasz światło. Światło słoneczne, którego ci tam na dole bardzo brakowało. Boisz się mieć nadzieję, tyle razy już ją porzucałaś. Mimo to przyśpieszasz, nie zastanawiając się już nad tym czy ktoś zauważy twoją ucieczkę. Wybiegasz na zewnątrz i twoim oczom ukazuje się piękny widok. Nie możesz się otrząsnąć ze wzruszenia i radości. Stoisz przed małym, niepozornym domkiem, który znajduje się na dużej polanie. Widać, że jest stary. Ściany zrobione z dużych kamieni i dach pokryty strzechą. Wygląda spokojnie i przytulnie. Ktoś by wpadł jakie rzeczy tam się dzieją? Dookoła drzewa. Piękny las, który całkowicie nie pasuje do tego co przeżywałaś przez ostatnie dni. Ponad koronami drzew widać masywne szczyty górskie. Uświadamiasz sobie jak daleko od domu jesteś. Masz wrażenie, że nawet natura kpi sobie z ciebie pokazując ci piękno świata, kiedy ty nie potrafisz go docenić tak jak kiedyś. Pomimo wolności nie potrafisz się naprawdę cieszyć. Pierwsza radość po uwolnienia ustępuje miejsca zobojętnieniu i zmęczeniu.  Do oczu napływają ci łzy, a  ty pozwalasz im spłynąć po policzkach. Uśmiechasz się smutno i stawiasz pierwszy krok w kierunku ściany drzew. Idziesz powoli chcąc się rozkoszować ciepłem i wolnością. Nadal nic nie czujesz. Wybrałaś przypadkowy kierunek, bo i tak nie wiesz gdzie jesteś. Jesteś świadoma, że nie wrócisz do domu. Masz zamiar odnaleźć kogoś kto ci pomoże, ale nie starasz się zbytnio. Idziesz nago, ale po ostatnich przeżyciach nie przeszkadza ci to i nie jest to czymś strasznym. Idziesz jeszcze przez jakiś czas, ale nagle w ciebie uderza pewna myśl. Zatrzymujesz się i zagłębiasz się w niej. Jak możesz teraz wrócić do normalności? Nie będziesz mogła zaufać nikomu, nie po tym wszystkim. Zawsze będzie cię coś dręczyć. Z nikim się nie podzielisz swoim bólem. Nigdy nie pozbędziesz się tych wspomnień. Całe życie będą schowane z tyłu głowy i będą ci przypominać to co najgorsze. Nie będziesz miała męża. Nie, nie obdarzysz już żadnego mężczyzny takim zaufaniem. Będziesz sama. Wiesz, że ludzie mówią, że to słabość, ale ty w chwili podjęcia tej decyzji czujesz się silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Masz jakiś cel. Biegniesz. Nie bacząc na uderzające cię gałęzie i kamienie kaleczące ci stopy. Ból jest teraz nie istotny, bo wszystko się za raz skończy. Ty sama to zakończysz. W końcu dostrzegasz to czego tak usilnie szukasz. Wielkie urwisko. Bez wahania, nie zwalniając biegniesz w kierunku krawędzi. Skaczesz. Przez chwilę wszystko zatrzymuje się w miejscu, a ty czujesz, że szybujesz nad niekończącą się przepaścią. Ogarnia cię spokój i czujesz się jakbyś właśnie w tej chwili mogła rozwinąć skrzydła i po prostu polecieć. Mogłabyś… ale po co? Wszystko przyśpiesza, ale ty tego nie zauważasz. Dookoła cały świat wiruje w szalonym pędzie. Lecisz na spotkanie z twardymi skałami na dnie, czujesz już smak wolności. Zamykasz oczy. Ostatni uśmiech i łzy. Wzdychasz  i ból ustaje. Już na zawsze… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Trochę brutalne 🙂

  • Piesn Venuah

    Mknęli przez las co sił w kopytach. Zefir pomimo swej potężnej budowy przemykał między drzewami ze zręcznością jelenia. Linda uczepiona jego śnieżnobiałej grzywy nie musiała go nawet popędzać. Rozumieli się w lot.

    W tej części puszczy nie istniały gościńce czy trakty i kierowali się jedynie słońcem i własnym przeczuciem. Zefir przeskoczył powalony dąb nie zwalniając niemal tępa. Nagle targnął łbem. Linda poczuła to również. Orki. Odór był świeży i nabierał mocy z każdym susem. Zanim podjęła jakąkolwiek decyzję wyskoczyli na przestronną polanę. Już na pierwszy rzut oka można było zrozumieć, że był to regularny obóz z namiotami, pałatkami i całym goblińskim majdanem. Linda i Zefir pojawili się tak nagle, że jedyną reakcją gromadki stojących na ich drodze orków było rozdziawienie pysków.

    Elfica wychyliła się i sztyletem chlasnęła gębę pierwszego z nich. Nie było na co czekać.

    Wiedziała, że nie jest w stanie stawić czoła im wszystkim, ale postanowiła usiec ile tylko się da. Zefir zwinnym susem przefrunął ponad stertą beczek i wylądował  na szaroskórym goblinie. Parsknął tylko z zadowoleniem i zaraz skoczył w bok. Linda ze zwinnością swej rasy sięgnęła po zakrzywioną szablę powalonego i wrzasnęła śpiewnie wywijając orężem nad głową. Co bliższe orki przygięły się do ziemi bo głos elficy zasiał dziki lęk w ich sercach. Jeden, któremu starczyło odwagi dostał szablą między oczy. Przemknęli przez polanę. W obozie za nimi zawrzało od wrzasków paniki i szczeków.

    Mogła poprowadzić rumaka w las i uciec. Nie była w stanie stawić czoła całej watasze regularnego goblińskiego wojska. Mimo to zatoczyła łuk i najechała ponownie. Cięła szarą gębę na wprost. Zefir stratował kolejnego. Skoczyli ponad namiotem z brudnego brezentu rozrzucając szpaler włóczni na stojakach. Biła na prawo i lewo przerażone goblińskie głowy i karki. Lżyła im w elfiej mowie, a to działało na nich równie skutecznie co razy. Zefir to gnał, to tańczył w miejscu parskając. Górowali nad brunatnym motłochem jak błyskawica nad sadzawką. Koń spinał się na tylne nogi, a Linda siekła każdego będącego w jej zasięgu orka z dziką zręcznością.

     Ujrzała go kątem oka i od razu zrozumiała, że jest ich wodzem. Znacznie większy od pozostałych i odziany w brudno purpurowe łachmany przetykane to tu to tam kolczugą. Stał w miejscu i czekał na nią. Obok siedział potężny dzik, zapewne jego rumak. W jej sercu zapłonął ogień. Zefir zawrócił w miejscu bryzgając darnią. Ruszył prosto na orka. Nie nabrał jeszcze pełnego pędu gdy dowódca gobliński wyrwał dłoń zza pazuchy i cisnął czymś w ich kierunku. Zagrzmiało Zefirowi we łbie. Wydawało mu się że biegnie, lecz zamiast tego zarył pyskiem w błoto i ogarnęła go ciemność.

     

    – Bardzo mi przykro. Naprawdę. Moje przeprosiny nigdy nie będą dostateczne. Rozumiem to i dlatego jest mi naprawdę, ale to naprawdę przykro. Linda siedziała na siedzisku zrobionym z przeciętej beczki w namiocie generała Knuta. Ork patrzył na nią krzywo, czy może to jej wydawało się że tak na nią spogląda. Nie była pewna, czy właściwie odczytuje wyraz jego twarzy.

    Ledwo zdążył powstrzymać swoich żołdaków przed rozszarpaniem jej na strzępy, gdy wystrzeliła z grzbietu Zefira lądując mu pod nogami. Wojsko Knuta było jednak karne jak mało które. Starczyło jedno warknięcie. Potem się przedstawił i w głowie

    Lindy zapaliła się latarnia. Jak mogła nie rozpoznać sztandarów. Czarna ość na purpurowym polu. Generał Knut był jednym ze sprzymierzeńców Meuih. Dowodził jedyną sprzyjającą imperium hordą goblinów po tej stronie Sinego Łańcucha.

    Knut uniósł szeroką dłoń, jakby przeprosiny elficy sprawiały mu kłopot. Rzeczywiście sam głos księżniczki elfów drażnił jego czułe uszy i nie mógł doczekać się aż przestanie wreszcie mówić. Warknął wiec po raz kolejny, że nie czuje się obrażony i że takie incydenty się zdarzają. Miał dość towarzystwa elficy. Blasku jej szmaragdowych oczu i kłującego jak sztylet głosu.

    –         Twoje zwierze dojdzie do siebie tej nocy. W tym czasie nie zalecam błąkania się po obozie – wychrząkał. – Za tymi drzewami, na wschód jest jezioro, jeśli pragniecie…zmyć błoto.

    Rzeczywiście z białego stroju Lindy tylko niewielkie skrawki pozostały tego koloru. Zarówno twarz jak i włosy oblepione miała brunatną gliną i juchą. Z umiarkowaną radością przyjęła informację o wodzie. Mimo wszystko martwiła się o zdrowie Zefira. Knut wprawdzie zapewnił ją że jedna kulka czopogrzmotu nie zaszkodzi tak pokaźnej bestii i że odzyska pełnie sił niebawem, to i tak świadomość, że mogła go stracić przygnębiała ją i dorzucała się do ciężaru  całego zajścia.

    Zanim ruszyła nad jezioro, upewniła się że ogier ma się dobrze. To znaczy, że jego stan się nie zmienia. Leżał na trawie nieopodal miejsca w którym padł. Na jej prośbę, a za rozkazem generała Knuta, orki z nie lada trudem przetargały go na miękką darń. Leżał w magicznym transie z jęzorem na wierzchu i ślepiami wywróconymi ku górze. Oddychał miarowo- co uspokoiło nieco elficę. Co jakiś czas poruszał delikatnie kopytami jakby w spowolnionym galopie. Pogłaskała jego wielki łeb i ucałowała czoło. Orki przyglądały jej się z dystansu, zajęte naprawami. Pięciu ich kompanów poszło do piachu, kilku lizało rany. Gobliny nie czują sentymentu względem poległych. Jeśli już, jest to bardziej drwina niż współczucie, ale sama obecność elficy dokuczała ich zmysłom. Bali się jej, przez co nienawidzili, ale jeszcze bardziej bali się Knuta.

     

    –         Okazja jakich mało- Niezwykłych rozmiarów dzik burczał gardłowym głosem. Był wspólnikiem Knuta od lat i niejedno razem przeżyli. Niektórzy złośliwcy twierdzili, że to właśnie Haman jest mózgiem tego duetu.  – Wiesz o tym. Za sakwę tego towaru dostaniesz taką samą sakwę złotych monet. Gardzisz złotem może?

    –         Nie gardzę – Knut nie gardził złotem. Było mu potrzebne jak każdemu dowódcy. Jego chłopcy byli karni, ale złoto i to co można było za nie nabyć pomagało znacznie w utrzymaniu dyscypliny i wysokiego poziomu operacyjnego watahy.

    –         Zresztą sam bym sobie zapalił tego gówna, przyznaję, a ty nie?

    Knut też miał na to ochotę. Dobrze wysuszony elfi tunk był rarytasem i najbardziej ekskluzywną używką wśród wszystkich burych plemion. Niektórzy to jedli, niektórzy palili, inni znów wpychali to sobie do nosa. Jak by nie robił, efekt był zapewniony. Knut lubił palić. Dzik też. Dawno już nie palili sobie razem dobrego tunku. Bardzo dawno.

    Ork poderwał się na tę myśl.

    –         Pewnie już polazła, jak myślisz?

    –         Polazła. Może pójdę z tobą, lepiej to wyniucham.

    –         A ona wyniucha ciebie na staję. Zostań, uwinę się raz dwa… Mam nadzieję, że jej się zachce psia jej rasa… – Knut skrzywił się i ruszył do wyjścia namiotu.

    –         Weź sakwę! – Przypomniał mu Haman.

     

    Rozejrzał się dookoła po obozie. Jego chłopcy zajęci robotą pilnie unikali wzroku dowódcy. Burknął z zadowoleniem i wszedł w las. Trop elficy praktycznie nie istniał, za to jej zapach wpadł mu w nozdrza od razu. Szła tędy, nie miał wątpliwości. Splunął i ruszył knieją. Mimo pokaźnej i rzec by można niezręcznej budowy, Knut potrafił poruszać się w terenie zręcznie i bezszelestnie. Znał jednak elfią czułość zmysłów i wolał utrzymać dystans. Nie widział jej ani nie słyszał, ale jej wstrętny zapach unosił się wokół, a nos miał ork czujny jak wilk.

    Orki uwielbiają porównywać się do wilków. Uznają ich za pobratymców i praprzodków.

    Jeśli prawdą jest, że wywodzą się od plugawych elfów to równie prawdziwe musiało być, że drugą połowę ich natury darowały im wilki, z czego orki były najbardziej dumne.

    Co jakiś czas rozglądał się po krzakach, żeby nie przegapić tego co naprawdę go interesowało i po co właściwie ją śledził. Elfica jednak nie zatrzymała się po drodze ani razu. Poczuł wodę jeziora i zaraz ułapił delikatny plusk. Przywarł do ziemi i ruszył jeszcze ostrożniej do przodu.

    Niewielkie oczko okolone cisami i tatarakiem z jednej strony zamknięte było wysoką szarą skałą, z której spadała wątła strużka źródlanej wody.

    Elfica zanurzona po szyję zaczęła już przepierkę swego odzienia. Widział jak macha nogami w toni dla utrzymania się na powierzchni i jak nie przeszkadza jej to w zamaczaniu i wykręcaniu białych szmat. Gdy już nawykręcała dostatecznie, zwinęła ciuchy w kulę i cisnęła nimi na brzeg. Sama za to oddała się kąpieli. Pluskała się i pląsała jak wodny szczur. Knut nie mógł zrozumieć jak można znajdować przyjemność w topieniu się w zimnej wodzie. Po co, co chwilę zanurzać łeb i czego szukać na dnie? Może omułków? Elfica jednak nie wynosiła nic na powierzchnię i nie widział żeby chrupała muszle. Widział za to od czasu do czasu jej wielkie białe dupsko. Wypięte wprost ku niemu. Tak wielkie, że chyba większego nie widział – Nie licząc tego razu, gdy przypadkiem podejrzał górską trollicę. Na samo wspomnienie niebezpiecznej przygody włosy zjeżyły mu się na karku. Chciał splunąć, ale się powstrzymał.

    Czas mijał, a ona wciąż pluskała się w najlepsze. Wyciągała białe stopy nad wodę i myła je skrzętnie jak nutria. To stopy to dupsko i tak na zmianę. – Bielsza już nie będziesz – pomyślał głośno Knut. – Psia twoja jucha. Nagle naszła go myśl, czy aby elfy nie robią tego w wodzie!

    To oznaczałoby porażkę. Mruknął pod nosem niezadowolony. Nie miał zamiaru włazić do wody i nurkować. Nagle elfica wyciągnęła się na całą długość na plecach. Jej dojce unosiły się ponad taflą wody jak dwa rozpłaszczone pęcherze. Obracając ramionami jak łopatami młyna dobiła do brzegu bajorka. Tam wylazła i wykręciła długą kitę. Kucnęła. Knut wytężył zmysły. Nie. Układała tylko wyrzucone na brzeg łachmany. Zebrała wszystko i poszła w kierunku skały. Ork patrzył jak przygląda się kamiennej ścianie i jak nagle ginie w jej środku. Aż rozdziawił ze zdziwienia gębę. Z jego pozycji nie widać było żadnego wejścia do groty.

    Jeśli to nie elfia magia, to wejście jednak musiało tam być.

     Było. Podkradł się jak najciszej i dostrzegł je dopiero z niewielkiej odległości. Po cóż ona tam polazła? Nikt rozsądny nie pcha się do obcej pieczary. Można w niej zastać niedźwiedzia, albo nawet trolla. Knut nie słyszał nic na temat trolli w tej okolicy, ale nigdy nie wiadomo. Nagle doszedł go jej głos. Elfica gadała do kogoś w środku. Knut podkradł się bliżej i wytężył słuch. Wszystko stało się jasne. Bez wątpienia umówiła się tutaj z kimś potajemnie. Knują przeciw niemu i jego sforze? Widocznie przymierze z szarymi orkami znudziło się pachnącym elfom. Nie znał języka elfów, ale wiedział doskonale co znaczy słowo „nauhir”. Sprawdził czy szabla wychodzi lekko z pochwy i najciszej jak tylko potrafił zakradł się do środka.

     

    Pieczara tak naprawdę była niewielką niszą. Wiatr napędził tu stertę liści i słomy. Być może to miejsce nie raz posłużyło jakiemuś zwierzęciu za schronienie, ale w tej chwili nie było zamieszkane przez żadne stworzenie. Woda kapiąca strużyną ze sklepienia wygrywała na posadzce smętną melodię. Lindzie przypominała ona pieśń Venuah- smutną balladę o splądrowaniu  Sessandrimu. Lubiła tę pieśń, zanuciła więc do rytmu.

                                   Nauhir! Nauhir! Perim ganni nauhir..!

    We wspólnej mowie szło to mniej więcej tak:

                                  Orki! Orki! Przeklęte, podstępne orki!

                                  Królestwo zgubione, ciasnym kręgiem otoczone

                                  Serce i Kwiat Południa utracone.

                                  Kto poda mi dłoń?

                                  Wywiedzie z płomieni

                                  Gdzie włócznia i koń

                                  Srogim bojem strudzeni.

                                  Orki! Orki! Krwistookie orki!

    Przerwała pieśń i odwróciła się zwinnie. Knut schował się za skałą, ale pojął daremność tego czynu i wyszedł z ukrycia.

    –         Och! To wy! – Lindzie ulżyło na widok generała. Była naga więc zasłoniła się trzymanym w dłoniach zawiniątkiem z mokrej odzieży. Knut skinął wielkim łbem.

    Rozglądał się po grocie jakby czegoś poszukiwał.

    –         Słyszałem głosy – wyburczał nieco poirytowany.

    –         Głosy? Ach! To ja, śpiewałam starodawną pieśń.

    –         Pieśń? –Poskrobał się po rzadkiej czuprynie ork. – Zdawało mi się że z kimś gadaliście.

    –         Nie ma tu nikogo. Nikogo prócz nas dwojga.

    Ork był najwyraźniej zbity z tropu. Szeroką łapę trzymał wciąż na rękojeści szabli.

    – Jestem wdzięczna, że osobiście dbacie o moje bezpieczeństwo i tym bardziej pali mnie okropne poczucie winy. Stwierdzenie, że zachowałam się pochopnie i grubiańsko wobec was i waszych podwładnych nie odda nawet w połowie powagi mojego postępku. Nie przestanę za to przepraszać, będąc tym samym świadoma, że nie łatwo mi będzie zmazać pamięć o tym niechlubnym incydencie. Jeśli jest coś co mogłabym dla was zrobić zrobić..?

     

    Elfica znów zaczęła mówić nieprzerwanym potokiem słów, które raniły jego uszy jakby wlewano w nie lodowatą wodę. Była niemal o połowę wyższa od niego więc mówiąc pochylała się jakby gadała do jakiegoś smarkacza. Jej dojce wyskoczyły przy tym zza chudych ramion i dyndały mu przed nosem. o dziwo, na ten widok poczuł świerzbienie gdzieś pod jajcem. Starał się jej nie słuchać i wiele by dał, żeby nie słyszeć brzmienia jej głosu. Gapił się w różowe sutki jak zaczarowany, a one podskakiwały bezczelnie ponad jego ślepiami. Nagle elfica zamilkła. Zdał sobie sprawę, że chyba zadała mu jakieś pytanie. Bo patrzyła mu w oczy oczekująco. Burknął coś nie wyraźnie pod nosem.

    –        Zasługujecie na zadośćuczynienie. Rzeknijcie, a zrobię co będę mogła.

    W głowie zaświtała mu myśl. Dobrze się składało. Już miał otworzyć gębę, ale mu przerwała.

    – Dobrze więc – powiedziała mierząc go poważnie. Odrzuciła białe zawiniątko swych

    łachów i sięgnęła po jego ramiona. Zrazu chciał się cofnąć zaskoczony. Tym bardziej, że jej cyce niemal dotknęły jego czoła. Drgnął, gdy złapała go za nadgarstki i ułożyła jego dłonie na swoich wielkich wymionach. Otworzył tylko gębę ale nic nie powiedział. Poczuł jak jego sławetna pyta nic sobie robi z obrzydzenia, które wyraził zmarszczeniem pyska. Nogawka napięła się niewygodnie. Elfica wodziła jego dłońmi po swoich gruchach pochylona, gapiąc się przy tym prosto w jego ślepia. Poczuł jak ślina powoli zamienia się w pianę.  Zacisnął dłonie, aż różowe brodawki rozciągnęły się i wyprężyły. Elfica jęknęła. Zostawiła jego dłonie i sięgnęła mu do pasa. Chciał oblizać sterczące sutki, ale się powstrzymał. W tym momencie klamra puściła i pas z szablą chrzęstnął o skalistą podłogę. To jakby ocuciło go trochę. Cofnął łapska.

    Pyta prężyła się już bezczelnie w galotach, a jajco swędziało dziko, gotowe do potarcia nim o podłoże. Elfica popatrzyła na niego raczej niepewnie. Dotknęła delikatnie jego wypchanej nogawki. Zsunął pospiesznie portki uwalniając skrępowaną lagę. A niech to szlag! Nikt go przecież nie widzi. Musnęła płaski łeb kutasa dłonią. Swędzenie stało się nieznośne. Knut burcząc i warcząc oddał się pocieraniu o ziemię. Elfica patrzyła na niego przez chwilę z wyraźnym zakłopotaniem. Wreszcie odwróciła się i stanęła na czterech łapach.

     

    Knut był sławny ze swego wielkiego jajca. Jak każdy ork posiadał tylko jedno wielkie jądro, skryte w wielkości dojrzałego melona mosznie. Każdy samiec w stanie podniecenia pocierał swym workiem, znacząc teren. Knut z racji niezwykle pokaźnych rozmiarów torby zwany był też „Byczym Jajem”. Tarł jajcem o posadzkę, charcząc przy tym i stękając. Czarna pyta wysunęła się już ze swego skórzastego pokrowca i prężyła się lśniąca spod pękatego brzucha.

    Linda nie była pewna czy postępuje właściwie. Nie miała pojęcia o zwyczajach orków i nie chciała w żaden sposób pogorszyć dodatkowo stosunków między nimi jakimś grubiańskim zachowaniem. Gdy obnażył swą ciemnoskórą lagę zawahała się. Nie była pewna czy orki uznają za przyjemną pieszczotę ustami. Wreszcie uczyniła to co wydawało jej się najwłaściwsze. Uklękła łożąc mu się od tyłu.

     

    Ork zachowywał się dziwnie. Zrzucił z siebie ubranie i jął szorować tyłkiem po ziemi. Ostry zapach owiał jej zmysły i poczuła rosnące podniecenie. Powąchała dłoń, którą musnęła przez chwilę jego organ i silne mrowienie ogarnęło jej twarz i kark. Przyglądała mu się dyskretnie stojąc na czworaka. Charczał i parskał. Jego ciemny, cylindryczny członek sterczał łagodnym łukiem. Wreszcie, ork zbliżył się do niej i wpił pysk między jej pośladki. Zaskoczył ją dotyk jego chropowatej skóry. Knut parsknął głośno i solidnie prosto w jej srom. Z jej piersi wyrwało się mimowolne krzyknięcie. Nagle poczuła jak gruby język omiata ją szorstką pieszczotą. Ork sięgał nim od łona po tyłek i to mlaskał przy tym, to prychał. Tarmosił jej pośladki, rozciągał je jakby nie starczało mu długiego ozora.

     Ale ozora starczało na tyle, że Linda czuła go w środku, kolejno w obu jej szparkach i szybko rozpaliło ją to dzikie lizanie. Piersi stwardniały i dreszcz przemknął wzdłuż całego ciała. Przebiegła ją rozkosz, tak nagła i intensywna, że poczuła drżenie w kolanach i udach i gdyby nie to że klęczała właśnie, chyba by nie ustała. Oparła czoło na przedramieniu i wypinając się jak tylko mogła najbardziej, zupełnie oddała się tym karesom. Ork parsknął głośniej. Czuła jak rozwiera ją obydwoma kciukami. Zaraz potem wspiął się na jej pośladki depcząc w ferworze aktu jej łydki i wziął ją z dzikim chrapnięciem. Wyśliznął się po chwili, gdyż jego ruchy przepełnione były frenezją. Zaraz znów odnalazł właściwą drogę i wpijając mocne palce w jej ciało, wszedł w nią całą swą sprężystą długością. Westchnęła śpiewnie.

     Gdy tylko się wepchał, wystrzelił z rykiem.

    Lindę zalało jego nasienie i niezwykle intensywna rozkosz. Cechą orków bowiem, jest niezwykła właściwość ich soków, która powoduje natychmiastową ekstazę samicy.

     

    Jej wielkie, białe dupsko wypinało się przed nim bezczelnie. Toczył już pianę z pyska i wiedział, że nie uda mu się powstrzymać. Wylizał ją i posmakował. Pyta wydawała już swoje rozkazy. Odnalazł jej dziurę i zasadził. Czuł jak jajco pompuje bryzgę w jej cipsko.

    Elfica przygięła się do ziemi. Nie pozostała nieczuła na jego czar, jak żadna zresztą suka.

    Jęknęła aż zakłuło go we łbie. Parsknął na jej blade plecy płatami piany i przyspieszył.

    Postanowił pokazać jej jak rucha generał Knut. Jak rucha prawdziwy basior! Wpychał się do końca obejmując sękatymi ramionami jej wielkie pośladki. Jęczała głośno i boleśnie. Złapał ją za białe kudły i pociągnął jak za wodze. Wyprężyła się do tyłu, a on rżnął ją, jak przystało na wodza. Mścił się na jej dupsku za te piski, za jej zapach, za szmaragdowe ślepia, za tę długą kąpiel, za wspomnienie o trollicy, za wszystko! Do rytmu spadającej wody dodali ich własny, głośniejszy. Echo potęgowało wszystkie dźwięki przepełniając niewielką pieczarę głośnymi klaśnięciami, rykiem i przeciągłym śpiewem. Gdy zalał ją ponownie, padła na mokrą posadzkę zdyszana. Zapewne nie miała już sił, ani gardła na śpiewanie. Wyjął z niej cieknącą jeszcze lagę i odcharknął. Jemu też jakby zaschło w gardle. Odwróciła się patrząc na niego rozmytymi oczyma. Pomiędzy jej udami roztaczała się spora kałuża. Dyszała tak ciężko, że uśmiech przyszedł jej z największym trudem.

    Knut przywdział kaftan połatany kolczugą i galoty. Podniósł pas z szablą. Przyszło mu do głowy, że jeszcze musi jej powiedzieć co mogłaby dla niego zrobić.

     

    c.d.n.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    starski
  • Weronika i Julia

    Weronika położyła się nago na zimnej podłodze. Wokół niej rozrzucone były ubrania jej i Julii. Czerwona sukienka z czarnym paskiem w talii oraz biała letnia sukienka w kwiaty, koronkowa bielizna Julii i jej stringi splotły się ze sobą. Julia siedziała okrakiem na krześle obserwując ją. 

    -Dotknij się -powiedziała cicho i Weronika położyła swoją dłoń na piersi lekko ją głaszcząc i masując -Nie przestawaj.

    Weronice brakowało widoku ciała partnerki, zasłoniętego przez oparcie krzesła. Julia wsunęła dłoń za oparcie i dotykała swojej wilgotnej szparki palcami. Weronika nie przestawała pieścić swoich piersi i wpatrywać się w oczy partnerki. Widziała w nich pożądanie, które nie pozwoli jej długo pozostać na miejscu, a ona myślała tylko o tym, by Julia ją wreszcie dotknęła, by polizała wnętrza jej ud, jej cipkę, z której spływały już pierwsze soki.

    -Jesteś piękna -szepnęła Julia i oblizała wargi, sprawiając, że Weronika zapragnęła pocałunków. Julia uśmiechnęła się. -Taka piękna

    Julia wstała, obróciła krzesło i rozkładając nogi usiadła na krześle, jej kochanka nie mogła oprzeć się pokusie i zaczęła powoli wstawać z podłogi.

    -Leż -rozkazała Julia -Leż i patrz. Patrz jak każdy milimetr mojego ciała jest dla Ciebie pieszczony. Nie dotykaj się więcej. Obserwuj. Chcę, żebyś obserwowała jak… -dotknęła swojej mokrej cipki a potem oblizała swoje palce lekko odchylając dolną wargę -…i jak…-wsunęła palce jednej ręki w swoje wnętrze a drugą dłonią pieściła piersi -chcę, żebyś płonęła z pożądania.

    -Julio -szepnęła

    -Weroniko, pragnij mnie

    -Julio…pragnę…pragnę jak wody na pustyni

    -Weroniko…Ja jestem wodą, ogniem i pustynią. Patrz na mnie. -szepnęła wciskając dłoń coraz głębiej.

    -Julio pozwól mi Cię dotknąć. Pocałować.

    Julia patrzyła teraz na Weronikę z płomieniami zamiast spojrzeń. Przestała pieścić piersi, wysunęła z siebie dłoń. Zlizała z niej soki i odgarnęła opadający na twarz kosmyk włosów.

    -Dotknij…Dotknij jak tylko pragniesz.

    Weronika ponętnie kręcąc pośladkami podeszła do kochanki i uklęknęła przed nią. Objęła jej piersi w swoje delikatne dłonie i zaczęła je masować. Spoglądając na Julię obniżyła usta i dotknęła jej ustami, jej język wsunął się w jej słodkie wnętrze, pieściła jej łechtaczkę lekką ją ssąc.

    -Pieść ją palcami. Wejdź we mnie. Spraw bym oszalała z rozkoszy

    Weronika uniosła Julię z krzesła za pośladki i przytuliła jej łono do swojej piersi by zaraz potem zacząć pieścić palcami jej cipkę. Przesuwała palce w górę i w dół jej szparki i czuła jak nogi partnerki powoli odmawiają posłuszeństwa. Każdy mięsień napięty do granic wytrzymałości, wargi zagryzione w tlącej się powoli rozkoszy. Po chwili była w niej już czterema palcami, a wreszcie wcisnęła w nią całą pięść. Lekko poruszała nią w jej wnętrzu a językiem lizała jej nabrzmiałą łechtaczkę. Julia westchnęła z rozkoszy.

    -Tak, Tak -szeptała -Mocniej, głębiej.

    Ciężar ciała Julii spoczął na barkach Weroniki. Orgazm przeszedł przez jej ciało niczym mechaniczny prąd przez przewód. Opadła na krzesło i po paru minutach oddechów wstała, żeby położyć Weronikę na ziemi i po długim namiętnym pocałunku w usta zacząć pieścić jej ciało. Dotykała ustami jej szyi, dekoltu, piersi… Na jej wzgórku łonowym pozostawiła różową malinkę by zaraz potem pieścić ją ustami. Cipka Weroniki smakowała niczym truskawki z bitą śmietaną. Poczuła, że jej partnerka drży. Wsunęła najpierw palec pomiędzy jej pośladki, a drugą dłonią wsunęła się w jej wnętrze. Weronika krzyknęła z rozkoszy. 

    -Dziękuje -szepnęła

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LES LES

    🙂

  • Pierwszy raz cz.1

    Miałem wtedy około 17 lal byłem dzieckiem epoki komputerów czyli każdy wolny dzień i chwilę spędzałem przy komputerze.  Myślałem o dziewczynach zawsze była jakaś która mi się podobała ale zawsze też mi brakowało odwagi żeby je zagadać, wcześniej czy później kończyło się to tak że zanim trafiła się okazja lub nazbierałem w sobie wystarczająco dużo odwagi żeby ją zagadać okazywało się ma już chłopaka. Coraz więcej czasu spędzałem więc w domu i jeszcze więcej przed komputerem, oczywiście jak każdy nastolatek miałem również swoje potrzeby seksualne. Dzisiaj brzmi to bardzo poważnie ale wtedy tak naprawdę chodziło o rozładowanie napięcia seksualnego, a do tego wystarczyła szybka masturbacja do następnego pobudzenia. No właśnie co mnie pobudzało, dzisiaj już dobrze nie pamiętam czy najpierw myślałem o dziewczynach i szukałem czegoś w internecie czy może oglądałem półnagie laski w necie i nakręcałem się w ten sposób?; niezależnie od tego jaki był początek kończyło się zawsze ta samo: długi prysznic i wytrysk na ścianę.

    Z czasem ten scenariusz zaczął  mnie nudzić, a może nawet nie nudzić tylko w naturalny sposób zacząłem szukać nowych atrakcji, myślenie o laskach z netu przestawało być atrakcyjne i pobudzające, niby miałem je na wyciągniecie ręki na ekranie monitora, a jednocześnie tak daleko, nie znałem ich, nie widziałem w realu. Obrazy koleżanek ze szkoły też coraz bardziej się zacierały, głównie dlatego że rozpoczęły się wakacje i  przestałem chodzić do szkoły. W poszukiwaniu nowych atrakcji zacząłem się rozglądać wokół siebie, nie zgadniecie ale na mój celownik trafiła moja matka, pierwszy raz zwróciłem na nią uwagę gdy któregoś dnia leżała na leżaku i opalała się. Jak na czterdziestolatkę trzymała się bardzo dobrze, na pewno nie miała figury supermodelki, ale ja chyba należę właśnie do tych dla których atrakcyjna kobieta musi mieć coś z przodu i z tyłu, nie była to też Jenifer Lopez ale jak wtedy zauważyłem wpisywała i całkiem nieźle w mój ideał kobiety. Całkiem spore piersi ale i równie fajne pośladki, co zaskakujące zarówno jedno i drugie przy tej wielkości (chociaż nie przesadnie wielkiej) i w tym wieku powinno raczej wisieć u niej jednak zachowywało całkiem niezłą jędrność co łatwo było poznać po ciągle okrągłych kształtach.

                    Do dzisiaj pamiętam ten pierwszy raz, kiedy z góry obserwując leżącą w ogrodzie matkę, analizując jej figurę zacząłem czuć ciepło w podbrzuszu, które po chwili przeniosło się na mój penis, który zaczął rosnąc. Jak pewnie się domyślacie skończyło się to po krótkiej chwili pod prysznicem kolejnym wytryskiem na ścianę, muszę jednak dodać że już dawno nie czułem takiej przyjemności z tego faktu jak właśnie wtedy. Dalszy ciąg był taki że jeszcze tego samego dnia miałem ponowny orgazm spowodowany fantazjami o mojej matce. Oczywiście zaraz po pierwszych orgazmach ogarniało mnie uczucie swego rodzaju obrzydzenia do samego siebie, niesmaku i rozważań czy jestem normalny, przecież normalny człowiek nie może rozmyślać o seksie z matką, bardzo szybko jednak sam siebie usprawiedliwiłem, że przecież nie myślę o tym jak o seksie z matką tylko z atrakcyjną kobietą. Kolejne masturbacje nie przynosiły mi już takich wątpliwości i rozterek.

                    Stopniowo każdego dnia przypominałem sobie obrazy z poprzednich miesięcy i lat, muszę powiedzieć że utrwalało to tylko atrakcyjny wizerunek mojej matki, a do tego uświadomiło jak wiele straciłem, co straciłem? Okazje których nie wykorzystywałem żeby sobie popatrzyć na piękną kobietę, kobietę którą miałem na wyciągnięcie ręki, na wyciągnięcie ręki bo oczywiście wystarczyło ją wyciągnąć żeby ją dotknąć. Teraz sobie uświadomiłem że moja matka często nie skrępowana przechodziła z pokoju do łazienki w samej tylko bieliźnie, równie często można było ją widzieć ubierającą się w sypialni przy otwartych drzwiach, nigdy oczywiście nie była naga, ale wiemy że sama bielizna (szczególnie dla nastolatka) i wyobraźnia o tym co skrywa to obraz wystarczający do maksymalnego podniecenia. Ilu z Was miało półnagą laskę na wyciągnięcie ręki ?

    Pierwszy miesiąc wakacji minął zupełnie nie zauważony od czasu kiedy moje myśli zaczęły krążyć wokół mojej matki czas leciał jak szalony a ja „brałem prysznic” dwa a nawet trzy razy dziennie. Lato było gorące toteż ilość noszonej odzieży, była raczej skąpa, częste kąpiele słoneczne oczywiście bardzo mi sprzyjały. Gdzieś tak w połowie wakacji moi rodzice wybierali się na imprezę (nie wspomniałem do tej pory o ojcu jako że od około dwóch lat pracował w delegacji i w domu był tylko w weekendy),  impreza była w jakiejś ekskluzywnej restauracji, rodzice więc stosownie do tego dostosowali swój strój. Matka nakładała już sukienkę a ojciec jako że był spóźniony dopiero wskoczył pod prysznic. Ja oczywiście na tym etapie nie traciłem okazji i ciągle wyszukiwałem pretekstów żeby kręcić się po korytarzu i wykorzystywać każdą taką okazję do oglądania matki, a okazje były bo jak zwykle nawet na kilkadziesiąt minut przed wyjściem ciągle nie była zdecydowana w czym pójdzie i mierzyła różne sukienki. Ułatwiała mi zadanie jako że ojciec ciągle był w łazience to mnie wołała żebym jej zapinał kolejne sukienki i oceniał jak wygląda. Do pewnego momentu było  to spełnienie moich marzeń, ale jak rozpinałem czerwoną mini sukienkę z rozporkiem sięgającym do połowy pośladków i rozpiąłem zamek do samego końca widząc te piękne pośladki wychylające się z pod stringów i poczułem ciepło w podbrzuszu musiałem szybko się ewakuować, łazienka była zajęta ale na szczęście mieliśmy drugą na dole. Gdy tam praktycznie zabiegłem na twarzy byłem cały czerwony i wystarczyło wyjąć penisa z majtek żeby sperma wylała się z mojego prącia. Miałem duże obawy czy matka zorientowała się co się dzieje, ze względu na upał miałem na sobie tylko bokserki i w miarę rozwoju sytuacji na pewno można było zauważyć jakieś ruchy w moich majtkach zanim jeszcze uciekłem z sypialni. Nie minęła chwila a zaczęła mnie wołać i pośpieszać żebym przyszedł dalej jej pomóc, odczekałem jeszcze chwilę i poszedłem znowu jej pomóc. Tym razem nałożyła jakąś nową sukienkę równie krótką jak poprzednio a do tego z bardzo dużym wycięciem na plecach odsłaniającym ich większą część, tym razem zamek był z boku ale również mnie poprosiła o zapięcie, kiedy do tej sukienki nałożyła długie szpilki pomyślałem sobie że z taką dziewczyną nie wstydziłbym się wyjść na ulicę i nikt szczególnie z tyłu nie wiedziałby że jest dwa razy ode mnie starsza.

    Okazało się że to jest idealny strój, jako że przymiarki się skończyły poszedłem więc do swojego pokoju, gdzie cały wieczór rozmyślałem o mojej matce jako oczywiście atrakcyjnej kobiecie, która gdzieś po drodze stała się po prostu obiektem mojego pożądania, do tego sytuacja z wieczoru nakręcała moją wyobraźnię, zacząłem sobie wyobrażać że moja matka świadoma swojego wyglądu i mojej sytuacji (siedzącego w domu nastolatka) specjalnie zachowywała się w ten sposób aby takie pożądanie we mnie wzbudzić. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Nowak

    jako że to pierwsze moje opowiadanie część druga po 10 pozytywnych komentarzah

  • Wakacje z Mama cz. I

    Było ciepłe lato właśnie rozpoczęły się wakacje, miałem wtedy 19 lat, mieszkałem sam z mamą, ojciec odszedł od nas gdy miałem 15 lat. Moja mama- Beata miała 37 lat była bardzo piękną, zgrabną, młodo wyglądającą i zadbaną kobietą. Bardzo lubiłem gdy gdzieś razem wychodziliśmy patrzeć na mężczyzn którzy pożerali ją wzrokiem. Mama od czasu odejścia ojca z nikim się nie związywała i poświęciła się karierze zawodowej lekarza.

     

     Pod koniec czerwca, mama wróciła do domu i powiedziała, że dostała od koleżanki klucze do jej domku na mazurach i że w piątek wyjeżdżamy na dwa tygodnie ,gdyż udało się jej załatwić urlop (co w zawodzie lekarza nie jest rzeczą prostą). Gdy dojechaliśmy na miejsce okazało się że domek leży w lesie w zupełnie nie zamieszkałym obszarze. Rozpakowaliśmy się i poszliśmy spać, domek był zbudowany z drewna, miał kuchnie, małą łazienkę, salon i dwie sypialnie obok siebie. Gdy przebierałem się w sypialni i miałem iść spać po zgaszeniu światła zobaczyłem że przez małą dziurkę w ścianie dobiega światło, a z tamtej strony właśnie był pokój w którym spała mama. Doszedłem do dziurki i spojrzałem przez nią, i zobaczyłem mamę w samych tylko majtkach i biustonoszu, natychmiast zawstydzony odszedłem od ściany, lecz me męskie hormony znów mnie tam zagnały. Mama siedziała przed lustrem bokiem do mnie i ściągała kolczyki i spinki z włosów, potem wstała i wyciągła z szafki koszulę nocną. Zrobiło mi się bardzo gorąco a na moich bokserkach wyraźnie uwidocznił się „namiocik”. Usiadła na łóżkiem idealnie przodem do mnie i … ściągnęła biustonosz, myślałem że podniecenie mnie rozerwie od środka. Mym oczom ukazały się piękne średniej wielkości piersi, natychmiast ściągnąłem podkoszulkę i bokserki i wziąłem mego 16 centymetrowego ogiera do ręki i zacząłem się masturbować. Mamą siedziała dalej na łóżku i kremowała ramiona gdyż spiekły jej się na słońcu podczas podróży samochodem.

    Po chwili wstała i ściągnęła Majtki, nie mogłem uwierzyć memu szczęściu gdy z powrotem usiadła i… Rozchyliła uda, gdyż je też kremowała. Nagle przed mymi oczyma ukazała się piękna naga kobieta z rozchylonymi udami, widziałem jej cipkę, była pięknie wygolona, błyszczała się w świetle lampki, a na środku były czerwone niczym płatki róży spragnione porannej rosy- wargi sromowe. Trwało to jakąś minutę po czym mama ubrała koszulę nocną zgasiła światło i poszła spać. To było dla mnie za wiele i w ty samym czasie trysnąłem na prześcieradło, jeszcze nigdy wcześniej nie przeżyłem takiego orgazmu.

    Również się położyłem i myślałem o tym co się stało, zastanawiało mnie to że mama śpi bez majteczek i myśl ta bardzo mnie podniecała. Nie mogłem zasnąć, dochodziła 2 w nocy zajrzałem przez dziurkę i zobaczyłem, że mama śpi jak zabita, a kołdra leży na ziemi, widocznie spadło gdy przewracała się w trakcie snu.

    Nagle w mym umyśle narodził się plan z którym walczyłem, ale nie udało mi się go pokonać, ma męska żądza nie pozwalała mi na to. Wstałem, z szuflady wyciągnąłem latarkę i wszedłem do pokoju mamy, podszedłem do jej łóżka i by upewnić się czy jej sen jest mocny szepnąłem jej do ucha: „mamo obudź się kołdra Ci spadła”, lecz ona nawet nie zareagowała. Spała na brzuchu, zaszedłem więc od tyłu, przykucnąłem i włączyłem latareczkę, to co zobaczyłem zostanie w mej pamięci do końca życia, pierwszy raz na żywo widziałem z bliska cipkę i na dodatek było to łono mojej mamy. Miała lekko rozchylone nogi, więc doskonale widziałem najmniejszy nawet szczegół mój fiut stał już na maxa, nie mogłem się powstrzymać i dotknąłem lekko matczynej pizdeczki była miękka, cieplutka, wspaniała. Wsadzałem powoli do środka wskazujący palec, byłem coraz głębiej, gdy nagle mama zaczęła ruszać nogami i przekładać się na drugi bok. Natychmiast zgasiłem latarkę i na palcach wyszedłem z jej pokoju. Położyłem się na swoim łóżku l łapczywie zacząłem lizać palca który nie tak dawno penetrował „mamusiną dziuplę”, smak był cudowny lekko kwaskowy. Następnie wziąłem penisa w ręce i po chwili wystrzeliłem ogromnym ładunkiem spermy na swój brzuch, wytarłem się i zmęczony po tylu wrażeniach zasnąłem. 

    Rano obudził mnie zapach smażonych naleśników, wstałem będąc tylko w bokserkach, poszedłem do kuchni, mama w białym fartuszku smażyła placki, gdy mnie zobaczyła kazała mi usiąść do stołu, podała naleśniki z serem i całowała w policzek na dzień dobry. Przed oczami cały czas miałem jej piękną muszelkę… i tylko o tym myślałem, ten pocałunek tylko mocniej mnie rozpalił, na moich bokserkach znów zaczął uwydatniać się namiocik.

    Na szczęście siedziałem przy stole mama nic nie zauważyła. Pierwszy dzień spędziliśmy na spacerach po okolicy, wpadliśmy do smażalni zjeść węgorza, którego mama uwielbiała. Do domku wróciliśmy około 18:00, mama była mocno zmęczona więc pierwsza poszła pod prysznic, po niej ja. Było gorąco więc byłem w samych luźnych bokserkach, mama w koszulce T-shirt i wiązanym bikini. Usiedliśmy za sofie obok siebie a mam puściła jakieś romansidło, jako, że nie przepadam za tym gatunkiem, szybko usnąłem, pamiętam, że śniła mi się cały czas cipka mamy… była tak piękna i doskonała… zasnąłem na godzinkę.

    Zbudził mnie dźwięk spadającego pilota, otworzyłem oczy i niemal zemdlałem z zawstydzenia. Mój penis “wyszedł z bokserek” mało tego stał na maksa, był gruby z różową odsłoniętą główką. Mama patrzyła na niego z nieskrywanym zdziwieniem, próbowałem go schować lecz był tak sztywny, że nie dawałem rady… wtedy mama powiedziała:- Spokojnie synku, to nic takiego, pewnie miałeś jakiś miły sen.- Zaczerwieniłem się.- Jestem pod wrażeniem, od ponad 30 minut tak tu stoisz (zaśmiała się).

    – Zawstydzony pobiegłem do pokoju.
    Po 15 minutach weszła mama, zapytała:

    -Już lepiej, udało się opanować “sytuacje”?

    Byłem przykryty kołdrą więc mama od razu zauważyła namiocik…

    -Wiem, tu nie ma Internetu i ciężko… opanować sytuacje -chichotała.

    Możemy zawrzeć deal, pomogę ci z “TYM” lecz to musi pozostać naszą tajemnicą.- Kiwnąłem głową i czułem, że płonę z podniecenia.
    – Tym razem ja będę Internetem, uśmiechnęła się… 

    Ściągnęła koszulkę i stanęła nad łóżkiem, odkryła kołdrę i kazała mi chwycić Swojego penisa w dłoń i działać.

    Zrobiłem to.

    Ruszałem nim w górę i w dół. W tym czasie mama, rozwiązała górę bikini, pokazując cudne gruszeczki!

    Później sięgnęła po wstążeczki od dołu, niewielki skrawek materiału natychmiast poddał się grawitacji i upadł.

    Mama stanęła w rozkroku i schyliła się wypinając pupę 30 cm przedemną, widziałem wszystko, dwia piękne otwory…. to było ze dużo, wystrzeliłem, ochlapując przy okazji jej plecy. Mama ucałowała mnie i poszła pod prysznic.

    Całą noc nie mogłem usnąć.

    CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotrek Haed

    incest own fantasy

  • Wakcje pod Namiotem

    To był mój pierwszy wakacyjny wyjazd bez rodziców! Po długich zabiegach moi i koleżanki rodzice zgodzili się, byśmy spędziły dwa tygodnie pod namiotem, na Mazurach. Miałyśmy dopiero po szesnaście lat i rodzice nie zgodzili się na biwakowanie na polu namiotowym. Miałyśmy rozbić się na działce ojca koleżanki.

     

    Nasze miejsce do biwakowania było urocze. Położona nad jeziorem działka była jeszcze nie zabudowana, za to miałyśmy już dostęp do prądu, a w niewielkiej drewnianej szopie mieściła się schludna ubikacja i natrysk. Do najbliższego sklepu było pół godziny leśną drogą i szosą. Miejsce było prawie niezamieszkane, a jedynym widocznym w okolicy zabudowaniem był przesłonięty kilkoma drzewami gustowny letni dom na sąsiedniej działce.

     

    Na miejsce przywiózł nas ojciec koleżanki. Po skoszeniu działki, rozbiciu namiotu i zakupach we wsi pożegnał się z nami, życząc nam udanego wypoczynku. Pierwsze dwa dni spędziłyśmy, zwiedzając okolicę, opalając się na pomoście i pływając w jeziorze. Poznałyśmy też naszego sąsiada, Damiana. Sympatycznego, trzydziestoparoletniego amatora porannych kąpieli w jeziorze. Kiedy my dopiero wygrzebywałyśmy się ze śpiworów, on wskakiwał do wody. Byłam pełna uznania, patrząc jak co rano, równym tempem przepływa dwie szerokości jeziora. Szybko zaprzyjaźniliśmy się, a on odwdzięczywszy się nam zaproszeniem na śniadanie, zrobił wieczorem wspaniałego grilla.

     

    Naszą namiotową sielankę przerwała gwałtowna burza. Którejś kolejnej nocy, zaraz po zapadnięciu ciemności spadł na nas wodospad deszczu. Woda lała się całą szerokością działki, wlewając się strumieniem do namiotu. W ciągu dziesiąci minut miałyśmy przemoczone wszystko, co było w środku. Zniszczeń dopełnił silny wiatr, kładąc podmyty namiot. Gdy w przemoczonych piżamkach starałyśmy się ustawić do pionu namiot, zjawił się nasz sąsiad. Po chwili wspólnej walki stwierdził, że nasze wysiłki na niewiele się zdadzą. Zaproponował nam, byśmy przenocowały u niego, a rano pomoże nam wysuszyć i ustawić ponownie namiot. Mokre, obarczone przemoczonymi rzeczami poszłyśmy do jego domu. Był bardzo troskliwy. Pomógł nam się rozłożyć. Ubłocone ciuchy wylądowały w pralce a mokre rzeczy z plecaków w suszarce. Nie miałyśmy nic suchego. Przemarznięte z radością przyjęłyśmy zaproszenie do ciepłego jakuzzi. Skrywając nagość pod obfitą pianą, chichotałyśmy, gdy podawał nam herbatę z rumem. Po drugim kubku byłam w doskonałym nastroju i prawie zapomniałam o początkowym skrepowaniu. Mimo to siedziałam zanurzona po szyję w pianie, gdy przyniósł nam czekoladki i kolejną porcje doprawionej rumem herbaty. Kasia, moja przyjaciółka, nie okazała aż tyle wstydu. Kiedy podawał jej kubek, wychyliła się, odsłaniając krągłe, jędrne piersi. Damian uśmiechnął się, podziwiając jej nagi biust.

    – Wciąż masz na sobie mokre rzeczy.

    Zauważyła Kasia. Rzeczywiści, zajmując się nami, zupełnie nie zadbał o siebie.

    – Czemu nie dołączysz do nas? Zapytała, figlarnie się uśmiechając.

    Gdyby moje spojrzenie mogło zabijać, Kasia padłaby martwa w tej samej sekundzie, w której wypowiedział to zaproszenie.

    – Tylko jeśli Ola się na to zgodzi. Widzę, że troszkę ją zawstydziłaś Kasiu.

    – Wcale mnie nie zawstydziła.

    Odparłam pewniej, niż się czułam.

    – Więc jak Olu? Mogę do was dołączyć?

    – Pewnie!

    Brnęłam w to dalej, grając odważniejszą, niż byłam naprawdę.

     

    Udawałam, że nie patrzę, gdy się rozbierał. To że jest dobrze zbudowany, nie było dla mnie zaskoczeniem. Widziałam go przecież gdy pływał, a pomimo to z wypiekami na twarzy podziwiałam jego zgrabne ciało. Starając się zachować kamienną twarz, patrzyłam kątem oka na jego ogromny członek. Boże, był naprawdę potężny! Kasia w przeciwieństwie do mnie nie okazała podobnej dyskrecji. Gdy wchodził do wody, bezwstydnie patrzyła się na niego, taksując oczami jego potężne przyrodzenie. Zaskoczyła mnie jeszcze bardziej, gdy zrobiła mu miejsce między nami.

     

    Dopijając trzeci kubek herbaty z rumem, kręciło mi się w głowie. Udawałam zawstydzoną, gdy Damian skomplementował moje drobne, kształtne piersi. Sama nie wiem, jak dałam się przekonać, by stanąć pośrodku jakuzzi, obok Kasi, tak by mógł zobaczyć nas nagie. W porównaniu do przyjaciółki wyglądałam zdecydowanie bardziej dziewczęco. Szczuplutka blondynka o niemalże chłopięcej figurze, drobnych piesiach i krągłych pośladkach. Przy pełnej kobiecych krągłości sylwetce Kasi wyglądałam niemalże jak dziecko. Jej spore piersi kontrastowały z moim drobnym biustem, tak samo, jak szeroki pas czarnych włosów na jej łonie kontrastował z moim bezwłosym wzgórkiem.

    – Jesteście cudowne! Takie świeże i apetyczne, że chętnie bym was obie schrupał.

    Moja twarz pokryła się rumieńcem, a Kasia tylko bezwstydnie się uśmiechała, zmysłowo przygryzając wargi. Kiedy ponownie skryła się w wodzie, odruchowo podążyłam w jej ślady. Siedząc naprzeciw Damiana, patrzyłam jak Kasia, przytula się do niego, całując go w usta. Nie wiedziałam co z sobą zrobić, gdy Damian miętosząc dłońmi pośladki, zaczął całować jej piersi. Z podnieceniem patrzyłam, jak Kasia całując go, zsuwa się w dół do wody, zanurza w niej głowę i bierze w usta jego sztywny członek. Wyraźnie podniecony Damian, bawił się jej włosami. Gdy wynurzyła się, by zaczerpnąć powietrza, przyciągnął ją do siebie i pocałował w usta. Kiedy zanurkowała ponownie, wyciągnął ku mnie dłoń. Rozpalona tym, co właśnie oglądałam, lekko odurzona alkoholem przysunęłam się bliżej. Jego usta smakowały rumem. Świetnie całował. Kiedy Kasia ponownie wynurzyła głowę, oderwał się od moich ust, by pocałować moją przyjaciółkę. Całując ją, gładził mnie dłonią po włosach, delikatnym naciskiem sugerując, bym zajęła zwolnione przez Kasię miejsce. Podniecenie zwyciężyło ze wstydem. Zanurzyłam głowę, obejmując ustami potężny, sztywny członek. Ssałyśmy go i całowałyśmy się z nim na zmianę. Po kilku minutach takiej zabawy siadł powyżej lustra wody, by ułatwić nam zadanie. Klęcząc przed nim, pieściłyśmy członek, połykając go lub wspólnie pieszcząc ustami wzdłuż całej jego długości. Damian bawiła się naszymi piersiami, głośno wzdychając. Strzelił w ustach Kasi. Gdy przyjaciółka przełykała potężną porcję nasienia, ssałam go dalej, spijając kolejne porcje lepkiego płynu.

    – To było niesamowite! Naprawdę nieziemskie! Jestem waszym dłużnikiem.

    Wyszeptał, ciężko dysząc, po czym zaproponował, byśmy przenieśli się do łóżka.

     

    W intymnym półmroku przestronnej sypialni utonęłam w ogromnym wodnym łóżku. Gładka satyna pościeli miło chłodziła rozgrzane kąpielą ciało. Z poduszką przyciśniętą do ust wyłam z rozkoszy lizana przez Damiana, a obok mnie Kasia wciąż uspakajała oddech po przeżytym chwile temu orgazmie. Damian był niesamowity, a to w jaki sposób lizał mnie między udami, nie dało się porównać do niezdarnych pieszczot mojego byłego chłopaka. Orgazm sprawił, że wygięta w łuk krzyczałam, zaciskając palce na prześcieradle. Pozbawiona sił dyszałam ciężko, drżąc jak osika, a Damian z Kasią ssali moje piersi. Pocałunki przyjaciółki, dotyk jej placów na skórze były równie elektryzujące co karesy Damiana.

     

    Gdy Damian sięgnął po prezerwatywy, Kasia powiedział cichutko, że nie potrzebuje gumki, bo jest na tabletkach. Gdy spojrzał pytająco na mnie, powiedziałam, że też biorę tabletki. Była to prawda, ale o ile Kasia brała je, gdyż regularnie współżyła z chłopakiem, to ja stosowałam je głównie ze względu na bardzo nieregularne okresy. Wyraźnie zadowolony Damian odprężył się, kładąc na plecach, a my zajęłyśmy się nim ustami. Pierwsza dosiadał go Kasia. Z odwagą amazonki siadła nad nim okrakiem i pomagając sobie dłonią, wprowadziła członek do pochwy. Nasuwając się na niego, jęczała cichutko. Wszedł do połowy, gdy uśmiechając się, uniosła biodra i z głośnym jękiem opadła nabijając się na niego do samego końca. Ujeżdżała Damiana z prawdziwą pasją, a ten nie pozostając jej dłużnym, poruszał się pod nią,ściskając równocześnie dłońmi pełne piersi. Finiszowali w niemalże klasycznej pozycji. Kasia leżała na plecach, z udami zarzuconymi na jego ramiona. Dławiła się rozkoszą, gdy Damian kończył potężnymi pchnięciami bioder, wgniatając jej pośladki w materac.

     

    Zmęczony zsunął się z Kasi. Odpoczywał, leżąc na plecach, a ja wtulona w jego podbrzusze ssałam półmiękki członek. Zajęło mi dobrych dziesięć minut, zanim ponownie osiągnął erekcję.

     

    Był bardzo delikatny. Wspólnie z Kasią pieścili mnie, aż zrobiłam się tak wilgotna, że miałam aż mokre uda. Kiedy położył się między moimi szeroko rozrzuconymi nogami, Kasia pomogła mu dłonią trafić w ciasną cipkę. Mimo podniecenia i wilgoci udało mu się wejść we mnie dopiero za trzecim razem. To było niesamowite uczucie! Czułam każdy wsuwający się we mnie centymetr kutasa. Gdy wszedł do końca, miałam wrażenie, że rozciągnął mnie o dobrych kilka centymetrów. Miałam orgazm w kilka sekund po tym, jak we mnie wszedł, i drugi, po zmianie pozycji, gdy finiszował, kochając się ze mną od tyłu.

     

    Tej nocy spałyśmy w łóżku z Damianem. Kolejne wyglądały bardzo podobnie. Do końca wyjazdu nie wróciłyśmy już do namiotu. Przeprowadziłyśmy się do niego tylko w weekend, gdy odwiedzili nas moi rodzice i na koniec naszego pobytu, gdy odbierał nas ojciec Kasi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Galerianka

    Zaczepił mnie w galerii, przed sklepem z markowymi ciuchami. Po wymianie kilku banalnych zdań szybko przeszedł do konkretów. Miał doświadczenie, jak się załatwia tego rodzaju transakcje, a ja dokładnie wiedziałam, czego chcę i jaką to ma cenę.

    Dobrze oceniłam na co go stać. Bez mrugnięcia okiem zapłacił gotówką za spodnie Armani Jeans. Za jedną trzecią ich ceny mógłby opłacić dziewczynę z agencji. Wiedziałam, że to,co naprawdę go podnieca to mój wiek i dziewczęce ciało. Zapłaciłam mu nim w podziemnym garażu. Na pewno nie byłam pierwszą, którą miał w tym miejscu. Zaprowadził mnie na klatkę schodową poziomu technicznego. Zręcznie omijał kamery, prowadząc mnie piętro poniżej ostatniego poziomu dostępnego klientom. W porównaniu do innych ‘tatusiów’ okazał się dobrym kochankiem. Zamiast standardowego loda lub szybkiego numerku od tyłu zaczął od delikatnych pieszczot i zanim się zorientowałam, klęczał przede mną, liżąc świeżo ogolona cipkę. Pierwszy raz dając w galerii, czułam podniecenie! Nie musiałam niczego udawać. Było mi nieziemsko dobrze, gdy wstał i zdecydowanym, acz delikatnym ruchem odwrócił mnie twarzą do ściany. Wypinając pośladki, patrzyłam kątem oka, jak nasuwa prezerwatywę na potężnego kutasa. Wszedł we mnie zdecydowanym pchnięciem! Ledwo zmieściłam tego potwora. Byłam tak podniecona, że ciekło mi po udach, gdy równymi pchnięciami doprowadzał mnie do orgazmu. Eksplodowałam! Zaciskając zęby wyłam z rozkoszy, gdy rżnął mnie od tyłu szybkimi pchnięciami. Niespodziewanie wysunął się ze mnie, a ja bezwładnie osunęłam się na kolana. Jednym ruchem zdjął prezerwatywę, po czym wsunął kutasa w moje usta. Odruchowo zaczęłam go ssać. Spuścił się, wpychając członek głęboko w usta. Połykając nasienie, ssałam jego pulsującą pałę. Obejmując głowę dłońmi, jęczał, wpychając mi go głęboko w gardło.

     

    Po wszystkim pomógł mi wstać z kolan. Wycierając chusteczką nasienie, ściekające z kącików ust obserwowałam, jak chowa do kieszeni moje stringi.

    – Masz prawdziwy talent mała. Szkoda go tutaj marnować. Aniu, jeśli chciałabyś bardzo dobrze zarobić i świetnie się przy tym bawić, zadzwoń.

    Podał mi niewielki biały kartonik, na którym widniał jedynie numer telefonu.

    – Jak masz na imię?

    Zapytałam zaskoczona jego propozycją.

    – Niech będzie Adam. Pasuje do Ani i jest prawdopodobni równie prawdziwe.

    Uśmiechnęłam się.

    Odprowadził mnie do ogólnie dostępnej części garażu, po czym pożegnał się krótkim:

    – Jesteś niezła Aniu. Zadzwoń, na pewno nie pożałujesz.

    – Zadzwonię, odpowiedziałam z przekonaniem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Gdzies pomiedzy

    Wierzycie w anioły? Nie w te świetliste, słodkie z aureolą nad głową, ale w wojowników Boga, którzy przynoszą śmierć największym potworą. A wierzycie w demony? Nie z rogami, czerwoną skórą i kopytami. W te niebezpiecznie seksowne, które kuszą i sprawiają, że błagasz o śmierć. Nie? Ja też nie wierzyłam. Do czasu.

    Zdarzyło się to parę lat temu, gdy byłam dziewiętnastolatką. Dopiero wchodziłam w świat dorosłych, mimo że znałam go znakomicie. Musiałam szybko dojrzeć. Mój ojciec zginął, gdy miałam jedenaście lat. Matka, kobieta wyjątkowo infantylna, nie potrafiła sobie ze mną poradzić. Sama musiałam gotować, sprzątać, a nawet robić zakupy i płacić rachunki. Niewinne, głupiutkie dziewczę. Tak mogłabym opisać siebie z tamtych lat. Nigdy nie domyśliłabym się, co się kryje w ciemności. Jakie potwory czyhają na ludzi.

    Uświadomił mnie dopiero on. Do tej pory nie wiem, dlaczego wybrał akurat mnie. Było we mnie coś wyjątkowego? Może wyróżniałam się z tłumu. Nie miałam pojęcia. Jednak dziękowałam bogu, że go spotkałam. Był moim wybawieniem, największym szczęściem i najgorszym koszmarem. Moje życie kręciło się tylko wokół niego. Zresztą dalej tak jest. Nawet teraz, gdy piszę te słowa, czuję jego obecność. Wiem, że czai się gdzieś tam, by przybyć gdyby tylko zagrażałoby mi jakieś niebezpieczeństwo. Czy go kochałam? Oczywiście, że tak! Bo co innego można czuć do swojego anioła stróża? Do swojego wybawiciela i osobistego diabła.

     

    ***

    Wszystko zaczęło się pewnej nocy. Była jak każda inna. Ślęczałam nad książkami od angielskiego. Za miesiąc czekała mnie międzynarodowa matura. Chciałam się bardziej podszkolić.

    Jak na kwiecień, było wyjątkowo chłodno. Zima długo nie chciała odpuścić i dalej odczuwało się jej okowy. Była trzecia w nocy, mimo tego ptaki już ćwierkały za oknem. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do radosnego świergotu, że nawet nie zauważyłam kiedy ucichły. Literki rozmazywały mi się przed oczami. Dopijałam trzeci kubek kawy. Niezbyt zdrowy tryb życia. Niestety kofeina stała się moją ulubioną używką już w dzieciństwie. Chciałam pójść na studia za granicą, więc naprawdę przykładałam się do nauki. Biorąc pod uwagę, że raczej nie narzekałam na brak obowiązków czy znajomych, musiałam zarywać noce. Więc, jak już wspominałam, ta nie różniła się od innych. Kolejna dawka nudnego życia. Pragnęłam czegoś więcej. Dlatego tak bardzo chciałam się wyrwać z tego kraju. Żyć bardziej.

    Dopiero buchanie gorąca wyłączyło mnie z transu. Odrzuciłam koc, którym opatuliłam się kilka godzin wcześniej. Siedziałam w koronkowych stringach i kusej, przezroczystej bluzeczce. Raczej nikt nie oskarżył by mnie o wstydliwość. Nagość była dla mnie czymś naturalnym. Tak naprawdę ubierałam się raczej z przymusu niż wygody. Oczywiście, on nie narzekał. To jedynie ułatwiało mu sprawę. Nie musiał zbytnio wysilać wyobraźni.

    -Ubierasz się tak specjalnie dla mnie czy po prostu to lubisz? – spytał gruby głos.

    • Nie pochlebiaj sobie – odpowiedziałam, nie unosząc wzroku znad książki – Wiesz dobrze, że tak lubię.

    Nie byłam zbytnio zaskoczona jego widokiem. Nawiedzał mnie od paru tygodni. Do tamtej nocy myślałam, że to wytwór mojej utopionej w kofeinie wyobraźni. Wyjątkowo zbereźnej, tak przy okazji.

    • Szkoda – westchnął – A myślałem już, że chcesz mnie zadowolić.

    Nastąpiła cisza. Nie było to nic niezwykłego. Często tak siedzieliśmy. Ja zajmowałam się swoimi sprawami, a on mi się przyglądał. Sprawiało mi to nawet przyjemność. Dopiero po przetłumaczeniu ostatniej linijki tekstu uniosłam oczy, by na niego spojrzeć. A naprawdę było na co patrzeć. Nie był piękny. A przynajmniej nie dla ludzi. Stworzenia takie jak on nie miały być piękne. Miały uwodzić i skradać duszę nieszczęśników, którzy nie potrafili się im oprzeć. Tak naprawdę sama nie wiedziałam kim był. Odznaczałam się kreatywnością, a jednak halucynacja w jego postaci byłaby wyjątkowo dziwna. Powiedział mi, że jest mieszańcem. Owocem niedozwolonej miłości anioła z demonem. Można to było zresztą potwierdzić, tylko po spojrzeniu na niego. Złote włosy sięgały mu do ramion i okalały delikatnie opaloną twarz. Ciało przypominało grecką rzeźbę. Tak samo zimne, tak samo doskonałe. Oczy, te głębokie, przeszywające oczy przyprawiały o dreszcze. Poziome, grube, czarne źrenice otoczone przez krwistoczerwone tęczówki. Przerażały, a jednak to sprawiało, że jeszcze bardziej go pragnęłam.

    • Chodź do mnie – poprosiłam.

    Położyliśmy się na łóżku. Wtulił się we mnie niczym w łono matki. Miałam wrażenie, że moja bliskość była mu niezbędna. Uniósł do góry moją bluzkę i pocałował tuż na pępkiem. To nie miała być pieszczota. Po prostu lubił czuć pod ustami moją nagą skórę. Jednak i tak poczułam przyjemne mrowienie w miejscach, w których stykały się nasze ciała. Oddech mi przyspieszył, a serce zaczęło szybciej bić.

    • Co nowego mi dzisiaj opowiesz? – spytałam.

    Co noc słyszałam od niego historię z jego życia. Opowiadał mi jak jego rodzice go bronili. Jak został wcielony w armię Boga, z której uciekł i jak został płatnym najemnikiem, który nie stał ani po stronie dobra ani zła. Celowo dawkował tę wiedzę, a jednak czułam, że tego jest dla mnie za wiele.

    • Nic – szepnął – Mam dzisiaj inne plany.

    Uniósł się spojrzał mi w oczy. Nie mogłam nic wyczytać z jego twarzy. Była jak kamienna maska. Ostre kontury jak u wojownika.

    • Chcesz mnie czegoś nauczyć? – podnieciłam się – Już dawno mi to obiecałeś.
    • Taak, chcę cię czegoś nauczyć, jednak na pewno nie tego, czego się spodziewałaś.

    Uśmiechnął się. W jego oczach zaświeciło coś dziwnego… czyżby pożądanie? Widziałam je już wcześnie, ale były to raczej przebłyski. Na przykład, gdy szykowałam się do szkoły i stałam naga przed szafą szukając czegoś do ubrania.

    Oblizałam usta.

    • O co dokładnie chodzi?

    Oparł się na rękach, tak że jego twarz znajdowała się dokładnie nad moją. Jego włosy załaskotały mnie w nos.

    • Chcesz mi powiedzieć, że nie wiesz.
    • Najwyżej się domyślam.

    Roześmiał się. Pierwszy raz zrobił to przy mnie. Zaskoczył mnie tym tak bardzo, że aż uniosłam dłoń by dotknąć jego ust. Ucichł. Bez uprzedzenia złapał mój palec zębami. Było w tym coś zmysłowego. Pocałuj mnie, poprosiłam w myślach. Chyba mnie usłyszał, bo natychmiast to zrobił. Nic niezwykłego, delikatnie muśnięcie warg. Jednak moje ciało zareagowało z entuzjazmem. Uniosłam się, by być bliżej. Uderzyliśmy się zębami, co wywołało nasz śmiech.

    • Co ci tak spieszno? – spytał.
    • Czekam na to od paru tygodni. Jestem tworem cierpliwości.
    • Jesteś naiwna.

    Nie wiedziałam, co miały znaczyć te słowa. W sumie prawie nigdy nie rozumiałam co do mnie mówił.

    • Nie ma w tym naiwności… tylko potrzeba.
    • Jak silna?

    Jego głos miał w sobie lekką chrapliwość. Jak wtedy, gdy lekko przysypiasz, a ktoś cię wybudza. Powoli zatapiasz się w swoje senne pasje i zostajesz z nich wyrwany by znowu wrócić do brudnej rzeczywistości. Sam ten dźwięk sprawił, że poczułam gorąco w sercu i dole brzucha. Chciałam go tak bardzo jak jeszcze niczego w życiu. Było to coś nieznanego. Jeszcze nigdy nie zaznałam smaku miłości.

    • No cóż, gdybyś był wystarczająco odważny, sam byś to sprawdził – kontynuowałam flirt.
    • Tak sądzisz? – wymruczał.

    Położył dłoń na moich żebrach i irytująco powoli zsuwał ją w dół. Moje ciało przeszły dreszcze. Chciałam jeszcze. Robił to z dokładnością godną naukowca. Jakby chciał sprawdzić fakturę skóry, reakcję organizmu. W końcu dotarł do pachwiny, odsunął materiał majtek i dotknął delikatnie wilgotnej pochwy. Na sekundę przymknęłam oczy, aby tym się rozkoszować. Zobaczyłam jak na jego usta wkrada się uśmieszek.

    • Mówiłam ci – szepnęłam zadowolona z wygranej.
    • Musiałem się upewnić.

    Jego palec zaczął gładzić miękkie miejsce. Sapnęłam i zwinęłam ręce w pięści. Kochałam to, co ze mną robił. Złapałam go za włosy i przyciągnęłam do siebie.

    • Albo zaczniesz robić to porządnie albo wcale – warknęłam.

    Chyba mnie rozumiał, bo przyssał się do moich ust jak spragniony do butelki wody. Jego język ciężko pracował. Wiłam się pod nim dotykając każdej jego części ciała. Robił to samo. Męskie ręce były wszędzie. Przestały mnie głaskać, a zaczęły ściskać. Jęknął z frustracją. Jakby miał zbyt duży wybór, jakby chciał wszystkiego naraz. Jakby żałował, że ma tylko dwie dłonie, które ograniczają jego działania.

    Wbił palce w moje boki i zawinął moje uda wokół swoich bioder. Ocierałam się o jego stwardniałego fiuta. Poczułam jego zęby na swoich ustach, a potem języku. Na początku myślałam, że to ja bardziej go pragnęłam. Teraz widziałam jak bardzo się myliłam.

    • Zerżnę cię dzisiaj – powiedział z potrzebą.
    • Na co jeszcze czekasz?

    Nie musiałam dwa razy powtarzać.

    Przycisnął mnie ciężarem swojego ciała do łóżka. Serce łopotało mi jak szalone. Szarpnął mnie za włosy, wyginając moją głowę do tyłu. Zaczął całować i podgryzać skórę na mojej szyi. Byłam pewna, że byłby w stanie ją przebić. Byłam pewna, że się powstrzymywał.

    Złapał za materiał koszulki, którą miałam na sobie i zdarł ją jednym ruchem. Nie była ona dla niego niczym innym jak barierą ochraniającą moje wrażliwe i obrzmiałe od napływającej krwi piersi. Wziął jedną w dłoń i zaczął masować. Sięgnął ustami do sutka drugiej. Fala ciepła przeszła przez całą moją długość. Oddychałam ciężko i głośno, dając mu znać, że bardzo mi się podobało to co robił.

    Przejechałam palcami po jego plecach. Czułam jak mięśnie kurczą się pod moim dotykiem. Przyciągnęłam go za szyję, żeby przerwał i znowu wycisnęłam na ustach gorący pocałunek. Nie potrafiłam się od niego oderwać. To co teraz się działo było niesamowite, nierealne i niebiańskie.

    Wbiłam paznokcie w najbliższy kawałek ciała. Nawet tego nie zauważył, skupiony na dawaniu mi przyjemności. Rozpływałam się. Wznosiłam i opadałam. Nie dało się opisać moich odczuć, moich doświadczeń.

    Sięgnęłam do jego spodni, jedynej garderoby, którą miał na sobie. Zauważył moje mozolne próby, więc sam się ich pozbył. W mgnieniu oka. Może. Nie wiedziałam czy całowaliśmy się sekundę, godzinę, rok czy milenium. Byłam ja, był on. Były nasze rozpalone ciała. Były myśli, choć równie mogły zniknąć. Może się tak stało, nie wiem.

    Złapałam w dłoń jego penisa i zaczęłam unosić ją w górę i w dół. Był idealny, niemały, ale też niezbyt ogromny, który sprawiłby mi ból. Stworzony dla mnie, dopasowany.

    Moje działania musiały go bardzo podniecić. Ścisnął moją pierś mocno, boleśnie. Na moim biodrze zostaną siniaki po jego palcach. Powoli traciłam dech…

    • Jesteś taka piękna – usłyszałam – tak długo cię chciałem. Nawet nie wiesz jak długo. Nie wiesz ile szukałem właśnie ciebie.

    Te romantyczne wyznanie odrobinę zbiło mnie z toru. Nigdy nie byłam typem kochliwej dziewczyny. Jednak on… on był mój. Zaborczość wobec niego była bardzo głęboka, przykuta do mojego serca żelaznymi kajdanami.

    Zwolniliśmy na chwilę. Wtuliłam się w jego ramionach, szepcząc do ucha wyznanie miłości. Wtedy nie byłam świadoma, że zwykłe ‘kocham Cię’ skierowane do niego, stanie się najwspanialszą oraz najgorszą decyzją w moim życiu.

    W końcu poczułam go w sobie. Wypełniał każdą cząstkę mojego jestestwa. Nie tylko posiadł ciało, ale również duszę. Oddałam całą siebie, nie zostawiając sobie nawet skrawka. Miałam wrażenie, że unoszę się ponad wszystko. Jakby moja astralna część nie mogła znieść tej przyjemności, która płynęła z uprawiania seksu.

    Nie był w żaden sposób delikatny. Pieprzył mnie szybko, mocno, bez ograniczeń. Zapomniałam gdzie jestem, kim jestem. Jedynie uderzenie mojej głowy o oparcie łóżka przy zbyt gwałtownym ruchu, przywróciło mnie lekko do rzeczywistości. Nie jęczałam, nie byłam w stanie. Moje struny głosowe straciły swoją moc.

    Zaczęłam cicho łkać od nadmiaru bodźców. Tego było za dużo, zbyt wiele. Intensywność doprowadzała mnie skraj wytrzymałości. Nie wytrzymywałam, chciałam go odepchnąć, odsunąć. Chciałam go przyciągnąć, nigdy nie puścić. Rozdrapywałam jego plecy. Czułam spływającą z nich krew. Nie zwracał na to uwagi. Szukał własnego wyzwolenia.

    W końcu doszłam. To nie był seksowny, filmowy orgazm, gdy plecy aktorki wyginają się w łuk, a wielgaśne usta układają w namiętne „o”. Nie, mnie dopadły konwulsje, a moje usta wylądowały na jego barku, gdy wgryzłam się w niego z całej siły, by nie wrzasnąć.

    Pulsowanie mojej cipki pozwoliło na jego finał. Spektakularny, gdyby mnie to było oceniać. Cały się rozjaśnił, jak gdyby wypłynęła z niego jakaś niezrozumiała energia. Otoczyła mnie i zniknęła. Przez sekundę miałam wrażenie, że i on zniknął. Jednak po prostu się uniósł na łokciach i jednocześnie zrobił lżejszy, jak gdyby dostał anielskich skrzydeł, o których tak często słyszę.

    Byłam pewna, że ten cudowny, spełniony uśmiech na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

    • Nauka poszła ci bardzo dobrze – powiedział.
    • Dzięki.

    Nie poznałam własnego głosu. Głuchy, jakbyś gdzieś z oddali. Spojrzałam na niego rozanielonym wzrokiem, spod pół przymkniętych powiek.

    Kochałam go. Mojego anioła, mojego diabła. Moje życie lecz jednocześnie sprawcę mojej śmierci.

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex_S

    😉

  • Tym razem bylo inaczej

    Dotknęła dłonią dzwonka. “Boże, wyglądam jak dziwka!” Przemknęło jej przez głowę. Ostry, ciemny makijaż, nad którym pracowała tyle czasu i czarne szpilki na niebotycznie wysokim obcasie były zaledwie zaliczką tego, co pieczołowicie chowała pod długim płaszczem. “Nie, raczej jak seksualna niewolnica” uśmiechnęła się do tej myśli i trochę opanowała drżenie dłoni. Jak to się stało, że stateczna kobieta po trzydziestce stała przed drzwiami mieszkania tego zarozumiałego smarkacza w takim stroju? Smarkacza… Samo wspomnienie młodszego o parę lat, wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyzny wywoływało u niej kłucie w podbrzuszu. Jej logicznie myślące ja nie potrafiło wytłumaczyć, czemu podjęła tą grę, ale od początku wiedziała, że to zrobi. Dłoń nacisnęła przełącznik a brzęczenie po drugiej stronie ściany sprowadziło ją na ziemię.

    Drzwi otworzyły się nagle i gwałtownie. Wstrzymała oddech jak zawsze, kiedy mieli się spotkać.

    – Dzień dobry… – Zarumieniła się i wyjąkała nieskładnie jak nastolatka szukając w nim oparcia.

    – Zdejmij płaszcz – rzucił szorstko.

    Drgnęła i ruszyła naprzód.

    – Zdejmij płaszcz! – Zastąpił jej drogę i podniósł głos.

    Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że jego twarz wygląda inaczej. Ściągnięta. Skupiona. Malowało się na niej jakieś napięcie. Oczy błyszczały w sposób, który wzbudził w niej strach … i coś, czego jeszcze nie umiała zdefiniować.

    – Muszę wejść – znów zatrzymała się w pół kroku, kiedy on nie drgnął.

    – Zdejmij płaszcz tutaj! – Wycedził przez zaciśnięte usta.

    – Tutaj, zwariowałeś, przecież wiesz, co mam… – Policzek zapiekł i rozgrzał się błyskawicznie w miejscu, w którym uderzył ją otwartą dłonią. Cios nie był mocny. Raczej przypominał skarcenie szczenięcia. Nie spodziewała się go jednak i lekko zatoczyła. Powinna zaprotestować. Jak on śmiał? Jak? Poziom absurdu spowodował, że cała sytuacja wymknęła się poza ramy świata, który znała. Patrząc mu prosto w oczy przesunęła dłonie w dół. Rozpięła pasek i rozchyliła poły a okrycie zsunęło się z jej ramion na posadzkę klatki.

    Widok był… Szpilki. Na długie nogi założyła dwie samonośne pończochy. Reszta ciała była opleciona pajęczyną czarnych skórzanych pasków uprzęży, którą kazał jej założyć na spotkanie. Spomiędzy nich sterczały dwie sporej wielkości, lekko obwisłe piersi, z dużymi brązowymi sutkami, które chłód natychmiast postawił na baczność. Ów “strój” skrzętnie omijał też gładko wydepilowane łono. Stała tak na środku korytarza nie bardzo rozumiejąc, co tak naprawdę się dzieje. On na ułamek sekundy zamarł taksując ją wzrokiem od góry do dołu. Po chwili odsunął się na bok w geście, który można by uznać za zaproszenie. Minęła go w drzwiach. Podniósł jej płaszcz i zatrzasnął drzwi, zostawiając na drugim końcu korytarza sąsiada obserwującego całą sytuację z otwartymi ustami.  

    Zatrzymała się w połowie wąskiego przedpokoju. Była zupełnie zbita z tropu. On za to miał wszystko dokładnie zaplanowane. Usłyszała jak rzuca jej płaszcz na podłogę i w tym samym momencie złapał ją mocno za włosy. Syknęła. Obrócił ją w miejscu i popchnął na ścianę. W ostatniej chwili wystawiła ręce żeby nie uderzyć w nią twarzą. Był brutalny. Był silny. Taaak. Miał siłę, która ją paraliżowała. Obezwładniła. Poczuła jak coś zakłada jej na szyję. To była… obroża! “Jestem suką”. Nie skupiała się na tej myśli. Nie skupiała się na żadnej myśli. Wykręcił jej jedną, później drugą rękę do tyłu. Przytrzymał ją tak, że mogła ustać na szeroko rozstawionych nogach. Poczuła jak krępuje jej nadgarstki. Po chwili skrępował je też powyżej łokci. Były zupełnie unieruchomione a ścignięte ramiona powodowały, że prężyła swoje piersi jakby czekała na wysokie odznaczenie. Popchnął ją w kierunku dużego lustra. Powoli podniosła oczy. Patrzyła na swoje odbicie. “Wyglądam jak suka”. Ta myśl wzbudziła w niej zupełnie nowe emocje. “Jestem suką”. To było podniecenie. “Suka”. Dopiero teraz popatrzyła w jego oczy w lustrze. On też był podniecony. Był bardzo podniecony. Przyciągnął ja do siebie, złapał za piersi i ścisnął. Dopiero teraz poczuła jak silną ma erekcję.

    Chwycił za obrożę i pociągnął ją za sobą do salonu. Na środku pokoju zmusił do klęknięcia. Doskonale wiedziała, co to znaczy. Zalała ją fala gorąca. Lubiła to. Uwielbiała ssać jego fiuta. On bezceremonialnie ściągnął bokserki. Wyprężył  przed nią swojego sterczącego penisa. Przejechał po nim dłonią. Nie był długi, ale za to gruby. Znała go, chociaż nigdy przedtem nie klęczała przed nim ze skrępowanymi rękami. Oblizała bezwiednie wargi i pochyliła się w jego stronę. Jego zapach lekko ją odurzył. Dotknęła go końcem języka. Powoli starał się objąć jego główkę ustami. Jednak on to zaplanował inaczej. Złapał ją mocno za włosy i wepchnął go głęboko. Przytrzymał przez chwilę aż zaczęła się krztusić. On wycofał nieco kutasa i zaczął wykonywać rytmiczne ruchy biodrami. Rżnął jej usta trzymając ją mocno za włosy. Ślina zaczęła lecieć je po brodzie i ściekać na cycki. Poczuła, że błyskawicznie robi się mokra. Znów wepchnął fiuta do jej gardła. Tym razem postarała się przyjąć go głębiej niż poprzednio.

    – Widzę, że Ci się podoba suko. Patrz mi w oczy, kiedy rżnę twoje sucze usta – wysyczał głosem drżącym z podniecenia.

    Wyjął go i przez chwilę jeździł po jej twarzy zostawiając po sobie lśniące smugi. Uderzył nim kilka razy w policzek i ponownie włożył w jej usta. Przyspieszył. Po chwili znów wcisnął go głęboko. Zapamiętała się w tym. On jej używał a ona odkrywała, jakie to budzi w niej pożądanie. Przestała myśleć. Była jego.

    W końcu wyjął kutasa z jej ust. Ukucnął przed nią. Dłonią zebrał jej ślinę z brody i położył ją na jej łonie. Drgnęła pod jego dotykiem. Jej szparka był już bardzo gorąca i mokra. Zaczął ją powoli masować rozcierając ślinę i mieszając z jej sokami. Po chwili wycofał rękę i włożył w jej usta. Od zapachu i smaku cipki przymknęła oczy. Tym razem smakowała zupełnie inaczej.

    Zapał za obroże i pociągnął jej głowę ku podłodze. Poderwał się z kolan i w jednej chwili przycisnął jej twarz swoja stopą. W ten sposób wylądowała w pozycji “na czworaka” z wypiętym tyłkiem. Obie dziurki wycelowane w niebo zapraszały do zabawy. Poczuła jak dotyka jej cipki i ostro masuje ją dłonią. Zatrzymał się na chwilę. Poczuła, że cos ścieka na jej drugą dziurkę. Widziała to na filmach porno. Jej kochanek napluł jej w tyłek. Kiedy poczuła jak jego palec zaczyna rozprowadzać ślinę dookoła zwieracza niemal zawyła z rozkoszy.

    – Powiedz, jestem twoją dziwką i chcę żebyś zerżnął mnie porządnie w każdą dziurkę – powiedział z nieskrywaną satysfakcją z jej reakcji.

    – Jestem twoją dziwką i proszę żebyś mnie pożądanie zerżnął – słowa wylały się z jej ust.

    “CO ja mówię?”. Pozbyła się tej myśli szybciej niż zdążyła się pojawić.

    On coraz mocniej masował całe krocze. Ilość soków spowodowała że ze szparki wydobywały się stamtąd klaśnięć i cmoknięć. Jego palce tańczyły dookoła tyłka i napierały coraz mocniej na rozetkę.

    – Ooooh! – wyrwało się z jej ust kiedy dał pierwszego klapsa w jej pośladek.

    – O boże! – jęknęła kiedy następny klaps spadł prosto na odsłoniętą szparę.

    Sięgnęła w stronę tyłka na ile to było możliwe i złapała za pośladki żeby jeszcze bardziej wyeksponować obie dziurki.

    – Ughhhh! – stęknęła kiedy on bez żadnej zapowiedzi włożył palce w środek jej gorącej cipki. Zaraz po naparł na zwieracz aż ten ustąpił i wpuścił palec drugiej dłoni. Zamknęła oczy. Czuła jak rozciąga jej dupkę. Jak masuje ją okrężnymi ruchami i drażni każdy jej milimetr. Jak zanurza palce w piździe i rżnie ją coraz mocniej. “Tak. Dzisiaj mam pizdę. Jestem suką i mam pizdę”.

    – Rżnij moją pizdę! Właśnie tak! – prawie krzyknęła a on po raz kolejny strzelił ja w wypiętą dupę.

    Kontynuował taką zabawę jeszcze przez chwilę przyprawiając ją o zwroty głowy. Wycofał dłonie a po chwili poczuła na swojej dupie zimny dotyk plastiku. “?!? … Wibrator! Który?” Dziś nie mogła liczyć na jego delikatność.

    – O matko! – wrzasnęła kiedy naparł na nią i zanurzył się w jej tyłku – tylko nie ten duży!

    – Zamknij się! – warknął i uderzył ja w pośladek dużo mocniej niż wcześniej.

    Wszystko się wymieszało. Pieczenie pośladka. Ból rozciąganej dupy. Rozkosz. Całe morze rozkoszy. Zaczęła jęczeć.

    Starała się nadziać na wielkiego sztucznego fiuta którego on powoli ale stanowczo wpychaj w jej wnętrze. Starała się wypiąć tak żeby jak najszybciej znalazł się w środku. Czuła jak plastikowe wypustki przesuwają się po oczku i znikają w jej wnętrzu. Wszystko się zatrzymało. Wibrator ruszył w powrotną drogę.

    – Ooooo! – zawyła.

    Kiedy już poczuła jego główkę zaczął go wpychać do środka. Tym razem tak nie bolało. Było przyjemniej. Mimo że ciągle wolno poczuła że robi to szybciej niż poprzednio. Dojechał do końca i znowu zaczął wracać. Szybciej. Poddała się temu. Ogarniały ją kolejne fale podniecenia. Odkrywała zupełnie nowe dla niej obszary przyjemności. Zatraciła się w pożądaniu. Wszystko stało się nieistotne. Liczyło się tylko rznięcie. On dymał ją w równym rytmie.

    Pierwsze wibracje, mimo że delikatne, eksplodowały w jej tyłku. Zamknęła oczy i przygryzła wargi. Czuła każdą wypustkę tańczącą na jej dziurce, penetrującą każdy jej milimetr. On zwiększał intensywność. Puściła pośladki i zacisnęła dłonie aż zbielały jej kostki. Tego już było zbyt wiele.

    – Zerżnij mnie wreszcie! – wyjęczała i ciszej dodała – proszę…

    Dopchnął wibrator i podniósł się.

    Tym razem złapał ją za skrępowane ręce. Z wielkim trudem podniosła się z kolan. Nogi odmawiały posłuszeństwa a wibrator prawie wysunął się z tyłka. On sprawnie złapał go i brutalnie wcisnął go na swoje miejsce co skwitowała głośnym krzyknięciem. Trzymając ja zgięta w pół pociągnął ją w stronę stołu odgradzającego aneks kuchenny od reszty salonu. Niemal rzucił ją na blat twarzą w dół. Sterczące brodawki otarły się o drewniany blat. Przygryzła wargi. Rozstawił jej szerzej nogi, ale całym ciężarem leżała na stole. Nie dałaby rady stać. Wzięła głębszy wdech.

    – Oooo taaaak – westchnęła – taaaak.

    Wszedł w nią jednym mocnym pchnięciem. Jego gruby fiut rozepchał się w jej rozedrganym wnętrzu wypełnionym wibratorem. Kolejna porcja doznań rozlała się po jej ciele. Znów ból i rozkosz. Poczuła jak rozchodzą się po całym ciele. On się wycofał i znów pchnął z całej siły. I jeszcze raz, I jeszcze… Przy każdym pchnięciu dociskał plastikowego fiuta wystającego z jej dupy dostarczając jeszcze więcej bodźców. Szybko zwiększył tempo i teraz posuwał ją ostro ściskając w dłoniach jej pośladki. Pieprzył jej pizdę głośno uderzając w tyłek biodrami.

    To nie mogło trwać długo. Wszystko wokół eksplodowało i zapadło się w nicość. Jej ciałem wstrząsnęły potężne niekontrolowane spazmy. Odpłynęła w kolejnych falach skurczy i konwulsji. On wyprężył się. Uwolnił całe napięcie. Wyrwał kutasa z cipki i zaczął wypompowywać kolejne porcje nasienia na jej pośladki. Sperma spływała po nich i między nimi. Usłyszała krzyk. Stawał się coraz głośniejszy. W końcu urwał się kiedy zdała sobie sprawę że wydobywa się z jej ust. Była cała rozedrgana, potwornie zmęczona i… szczęśliwa. “Jestem suką” pomyślała i poczuła przyjemne mrowienie.

    – Auuu!- jęknęła kiedy wyciągnął z niej wibrator.

    Poczuła jak rozwiązuje jej ręce. Czucie wracało powoli. Złapał za obroże i ściągnął ja ze stołu na podłogę. Popatrzyła w jego oczy. Miał minę zdobywcy, pana sytuacji, samca. Ujął w dłoń opadającego fiuta.

    – A teraz wyczyść suko – i wypchnął biodra w jej kierunku.

    – Oczywiście – uśmiechnęła się, oblizała wargi i wysunęła język…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Samiec

    Samiec.

  • Ja i Iza

     Zdarzenie sprzed kilku lat. Na imię mam Oscar i mój ojciec jest Szwedem, dzieciństwo spędziłem na północy, jednak później rodzice postanowili przeprowadzić się do Polski – skąd pochodzi moja matka. Mam 35 lat i od 9 jestem żonaty, ale to zdarzyło się jeszcze przed ślubem.

    Kiedy poszedłem na studia na Politechnikę Warszawską, moi rodzice kupili mi mieszkanie w centrum stolicy – mieszkaliśmy na obrzeżach miasta i codzienne dojazdy by nas wykończyły. Mieszkanie niezbyt durze, ale własne i niedaleko uczelni. Na roku mieliśmy strasznie mało dziewczyn, ładnych było jeszcze mniej. W mojej grupie były chyba trzy dziewczyny – dwie niespecjalne, za to trzecia nadrabiająca urodą braki pozostałych – Iza. Szczupła, drobna, niewysoka – zapewne coś około 160 cm, blondynka o dużych, niebieskich oczach, włosach kończących się trochę nad zgrabną pupą i małych, ale cudnych piersiach.
    Na pewno zdawała sobie sprawę z tego, jak działa na chłopaków, ale nie kokietowała ich. Z pozostałymi dziewczynami raczej nie gadała, na roku miała dwóch znajomych z liceum, z którymi się trzymała. Chcąc poznać ją podbiłem kiedyś do nich. To było jakoś na początku listopada – miesiąc po rozpoczęciu się zajęć. Pogadaliśmy, powiedzieli, że idą na piwo ze znajomymi i jak chcę, to mogę iść z nimi. Wyjścia w plener na piwo albo wódkę okazały się dość regularne, towarzystwo w większości znało się z liceum, czasem pojawiała się Iza.
    Tak się poznaliśmy, nigdy nie mówiła, czy ma chłopaka, jednak ja powoli czułem, że wpadam w friendzone. Coraz gorsza pogoda utrudniała nasze plenerowe picie, wtedy zaproponowałem, że zapraszam do siebie do mieszkania, ponieważ było najbliżej – pozostali mieszkali znacznie dalej od naszego wydziału.
    Iza mieszkała pod Warszawą i codziennie dojeżdżała z domu, dlatego kiedy poznaliśmy się lepiej, zaoferowałem jej przenocowanie się u mnie na rozłożonej kanapie. I tak jakoś wyszło, że moje mieszkanie stało się jej metą – gościłem ją średnio trzy razy w tygodniu. Kiedyś w piątek poszliśmy znów pić z jej (i powoli też moimi) znajomymi. Iza, nawet jeśli nocowała u mnie przez cały tydzień, na weekend zawsze wracała do domu. Wtedy jednak, przegapiła ostatni autobus, którym mogła wracać, a ja zakazałem jej w takim stanie wsiadać do taksówki – nie była pijana, ale na pewno nie była trzeźwa. Wspólnie zadecydowaliśmy, że prześpi się u mnie.
    To, co się stało później, nigdy by się nie wydarzyło, gdyby nie alkohol mieszający nam w głowach. Wróciliśmy metrem do centrum. Ona trochę przysypiała opierając głowę na moim ramieniu, a ja czułem niesamowite pożądanie, co wynikało, z tego, że nigdy wcześniej nie uprawiałem seksu i strasznie mnie już nosiło, Iza zaś pobudzała wszystkie moje zmysły. Do wtedy jedyne, co osiągnąłem, to macanie dziewczyn po pijaku na imprezach, co nie było raczej powodem do dumy i wiele pocałunków na trzeźwo (z innymi dziewczynami), na których niestety zawsze się kończyło.
    Wysiedliśmy z metra i, lekko chwiejnym krokiem, poszliśmy do mnie. Posłałem jej na kanapie i poszedłem do siebie, w myślach jednak fantazjowałem o nas. Obudziłem się w środku nocy zepchnięty na skraj łóżka. Obok mnie, zwinięta w kulkę i wtulona we mnie leżała Iza. Kusiło, bardzo kusiło, ale się powstrzymałem. Wstałem, przykryłem ją kołdrą i poszedłem położyć się na kanapie. Po chwili jednak skapitulowałem i wróciłem do łóżka. Położyłem się obok niej, jedną rękę położyłem pod głową, drugą zaś bawiłem się jej włosami i drażniłem delikatnie małżowinę uszną wpatrzony w jej spokojną twarz.
    Nagle poczułem dotyk na moim podbrzuszu. Jej palce delikatnie rysowały wzory na moich mięśniach brzucha i klatce piersiowej.
    – Chyba się w tobie zakochałam. – Szepnęła.
    Zawstydzony tym, co robiłem, cofnąłem rękę, jednak nie potrafiłem zmusić się do przeniesienia na kanapę.
    – A ty? Kochasz mnie? – Zapytała po chwili Iza.
    Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Stwierdziłem, że jebię to i poszedłem na całość, powiedziałem jej prawdę.
    – Nawet nie wiesz, jak bardzo.
    – To dobrze. Czyli mogę tu spać? – Dopiero teraz otworzyła oczy. Duże, błękitne, wpatrzone w moją twarz.
    – Tak, możesz. – Odpowiedziałem z uśmiechem.
    Wtuliła się mocniej we mnie kładąc głowę na mojej klatce piersiowej. Nie pamiętam dokładnie jak wtedy wyglądałem. Zawsze byłem szczupły, dużo ćwiczyłem i biegałem, miałem lekko zarysowany kaloryfer. Jasny blondyn – po tacie, 184 cm wzrostu i 24 cm długości penisa.
    Jedną ręką objęła mnie, drugą zaś gładziła moje mięśnie brzucha, jednak powoli, niby przez przypadek, zjeżdżała nią coraz niżej. Kilkakrotnie zahaczyła dłonią o gumkę w moich bokserkach, aż w końcu, bez ostrzeżenia, włożyła w nie rękę i chwyciła mojego penisa, który powoli wstawał pobudzony jej dotykiem i bliskością jej ciała. Wtulony w jej blond włosy uznałem to za zaproszenie. Delikatnie pocałowałem ją w czoło, brew, policzek, lekko chwyciłem zębami jej ucho, mój język igrał z jego płatkiem. Moje dłonie otuliły jej plecy i jeszcze bardziej zbliżyłem ją do siebie nie przestając całować. Miała na sobie biały podkoszulek lekko zabarwiony w praniu na różowo, błękitne majtki i dwie różne skarpetki na stopach, których widocznie zapomniała zdjąć, kładąc się spać.
    Po chwili jednak przez głowę zsunęła podkoszulek, a moim oczom ukazał się widok, który dotychczas znałem tylko z pornosów. Piersi były trochę większe, niż mi się wydawały, ale cały czas były to jakieś małe B. Jednak dla mnie były idealne, dwie niewielkie półkule, wzgórza górujące nad płaskim brzuchem, w którego centrum znajdował się pępek z małym srebrnym kolczykiem.
    Przewróciłem ją na plecy i położyłem się na niej, całowałem jej usta, oczy i szyję, jedną dłonią drażniłem jeden z jej sztywnych sutków, drugą zaś wplątałem w jej gęste włosy. Ona rękoma przyciskała mnie do siebie, mój penis ocierał się o jej łono, co przyspieszało erekcję. Iza przesunęła swoje dłonie w dół i powoli zaczęła ściągać mi bokserki uwalniając z nich mojego penisa. Oplotła mnie swoimi nogami, przyciskając swoje biodra do mojego krocza. Dłonią powędrowałem po jej ciele i wsunąwszy jej dłoń pod majteczki, gładziłem jej podbrzusze z króciutkimi, niegolonymi przez kilka dni blond włoskami.
    Nagle wyrwała mi się. Myślałem, że przekroczyłem jakąś granicę, w końcu nigdy nie obcowałem z kobietą. Ona jednak złożywszy swój pocałunek na mojej umięśnionej klatce piersiowej zeszła znacznie niżej i zsuwając moje bokserki za kolana, zabrała się za mojego, w pełni już gotowego do działania, kutasa. Pocałowała jego żołądź, po czym polizała go od nasady aż po główkę. Przeszedł mnie niesamowicie przyjemny dreszcz, bałem się, że zaraz nie wytrzymam, choć do niczego jeszcze nie doszło.
    Na początku do ust wzięła samą główkę, ssała ją, lizała, pieściła językiem. Potem powoli coraz więcej, aż wreszcie cały mój penis zniknął w jej głębokim gardle. Jej dłonie bawiły się moimi jądrami, język pieścił członka, a ja powoli odpływałem. Instynktownie, naśladując facetów z pornosów, chwyciłem Izę za głowę, wplątałem swoje place w jej włosy i przyciskałem jej usta do mojego podbrzusza czując jak dochodzę.
    Iza zapewne zorientowała się, że jestem blisko, bo przestała mi obciągać nie dając mi pełni szczęścia. Wstała i spojrzała na mnie.
    – Teraz Twoja kolej. – Powiedziała.
    Kiedy wstawałem z łóżka, zdjęła stópki i rzuciła je w kąt pokoju, a następnie usiadła na pościeli i opadła na nią plecami, nogami jednak pozostając na podłodze. Uklęknąłem przy niej i chwyciwszy za biodra podsunąłem ją bliżej mnie. Polizałem jej muszelkę przez cienki materiał majteczek. Lekko ją ssałem i pieściłem gładząc jej wygolone włoski na podbrzuszu. W końcu zsunąłem z niej bieliznę odkrywając jej cudowny kwiat łona. Majtki zsunięte za kolana, luźno spadły jej do kostek. Kilkakrotnie otoczyłem palcem jej muszelkę, po czym zrobiłem to samo językiem, zacząłem ją ssać, lizać i pieścić, zanurzając raz po raz język w jej pochwie. Czułem i widziałem, jak pobudzam jej ciało. Spinała mięśnie pośladków unosząc swe łono delikatnie do góry, jedną ręką gładziła swą pierś, głowę lekko odchyliła do tyłu. W pewnym momencie drugą dłonią przygniotła moją głowę zmuszając mnie do jeszcze głębszej penetracji jej cipki językiem. Wiedziałem, że jest jej dobrze, choć nie miałem pojęcia jak bardzo. Postanowiłem jednak odpłacić jej się i kiedy wtuliła moją głowę w swe łono obiema rękoma, zaprzestałem zabawy i oswobodziwszy się z jej objęć, położyłem obok niej na łóżku.
    Całowaliśmy się namiętnie, ona owijała sobie moje blond włosy dookoła palców, ja swoją lewą dłonią pieściłem jej biust, prawą zaś po chwili wróciłem do jej cipki. Zacząłem zabawę jednym placem. Gładziłem jej muszelkę co jakiś czas nurkując w niej palcem. Potem doszedł do pierwszego, drugi i trzeci palec. Robiłem jej palcówkę, drażniąc jej łechtaczkę i nadal namiętnie całując, kiedy Iza cicho pojękiwała i spinała mięśnie swojej cudnej pupy w rytm ruchów mojej ręki. Zacząłem działać coraz szybciej. Jej oddech znacznie przyspieszył, zaczęła się pode mną wić, a jej usta wyrywały się z pocałunku, gdy brakło jej tlenu. W końcu poczułem, jak jej pochwa kurczy się, a jej ciało wygina w łuk, jęki zmieniły się w wycie z rozkoszy, krzyczała, a ja posuwałem ją prawą ręką. W pewnym momencie zastygła odrywając swe plecy od materaca, z rękoma wczepionymi we własne piersi i z jękiem ekstazy opadła na materac.
    – Tak, tak, tak! Oscar, ta-a-ak!
    Obudziła się we mnie zazdrość. Przesunąłem jej nogi na łóżko, i wszedłem w jej rozpaloną cipkę. Posuwałem ją pojękując z rozkoszy. Ona też, spocona, z włosami klejącymi się do twarzy cicho pojękiwała. Wbijałem się w nią coraz szybciej i mocniej rękoma trzymając się jej boków, a wzrokiem wlepionym w jej błękitne oczy wpatrzone we mnie. Nie potrzebowałem zbyt wiele. Czując, że się zbliżam, wyszedłem z niej i spuściłem się na jej brzuch, pępek i kolczyk w pępku, po czym padłem spełniony obok niej. Iza palcami zebrała całą spermę i wylizała ją. Wtedy zrozumiałem, wszystkie sceny filmowe, w których para po seksie leży w łóżku i pali papierosy. Z kieszeni bluzy porzuconej obok łóżka wyjąłem szlugi i poczęstowałem nimi Izę – oboje byliśmy wtedy uzależnieni. Potem długo się całowaliśmy, aż wreszcie udało nam się zasnąć kiedy za oknem zaczęło już świtać, dwa nagie ciała wtulone w siebie w pierwszych promieniach słońca.

     —

    (Teraz wszystko zepsuję) To moje najstarsze wspomnienie i pierwsza przygoda w moim bogatym życiu erotycznym. To tez mój pierwszy wpis na stronie – dajcie znać, czy warto, żeby pojawiły się następne.

    Oscar <3

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oscar Andersson

    Z żoną żyjemy w jedynej właściwej relacji, jeżeli to, jak piszę i jak wyglądam, Cię pociąga, niezależnie od płci, chętnie Cię poznam <3