Tajemnica fiolki 2

W ciągu kolejnych dni próbowałem uporządkować swoje myśli. Fiolka leżała na półce w mojej sypialni, zamknięta w małym drewnianym pudełku, które znalazłem w szufladzie. Postanowiłem, że nie użyję jej więcej, przynajmniej dopóki nie zrozumiem, z czym mam do czynienia. Ale jednocześnie nie mogłem przestać myśleć o tym, co się wydarzyło z Martą. Jej zapach, jej dotyk, jej słowa – wszystko to wciąż krążyło w mojej głowie. Byłem rozdarty między strachem a dziwną fascynacją.

Następnego ranka, wbrew swoim postanowieniom, spryskałem się odrobiną perfum. Nie wiedziałem, dlaczego to zrobiłem – może z czystej ciekawości, a może z powodu podświadomej potrzeby przetestowania ich raz jeszcze. Zapach był tak samo ostry i nieuchwytny jak wcześniej, a ja wyszedłem z domu, czując lekkie mrowienie na skórze.

Pierwsze godziny minęły spokojnie. Poszedłem do pracy, gdzie jak zwykle spędziłem czas za biurkiem, analizując dokumenty i odpowiadając na maile. Moja koleżanka z zespołu, Ania, drobna dziewczyna o jasnych włosach i nieśmiałym uśmiechu, siedziała naprzeciwko mnie. Zazwyczaj ledwo się odzywała, ograniczając się do krótkich, służbowych uwag. Ale tego dnia zauważyłem, że co chwilę zerka na mnie znad swojego laptopa. Jej spojrzenia były krótkie, prawie niezauważalne, ale coś w nich było innego – jakby próbowała czegoś się dowiedzieć.

– Wszystko w porządku? – zapytałem w końcu, podnosząc wzrok.

Ania drgnęła, jakby przyłapana na czymś, i szybko odwróciła głowę. Jej policzki lekko się zarumieniły. – Tak, wszystko okay. Po prostu… nieważne – mruknęła, wracając do swoich papierów.

Nie naciskałem, ale przez resztę dnia czułem na sobie jej spojrzenia. Były subtelne, jakby sama nie do końca wiedziała, dlaczego to robi. Kiedy przechodziłem obok jej biurka, żeby wziąć kawę z automatu, zauważyłem, że przysunęła się nieco bliżej, choć nie było to konieczne. Jej ramię otarło się o moje, a ona spojrzała na mnie przepraszająco.

– Sorry, nie chciałam – powiedziała cicho, ale jej oczy na moment zatrzymały się na moich ustach. Szybko odwróciła wzrok, jakby zawstydzona.

Pomyślałem, że to pewnie przypadek, ale coś w jej zachowaniu przypominało mi początek tego, co działo się z Martą. Nie chciałem wyciągać pochopnych wniosków, więc zignorowałem to i wróciłem do pracy. Jednak w głębi duszy czułem, że fiolka znów działa, choć w bardziej subtelny sposób.

Po pracy postanowiłem wstąpić do kawiarni na rogu, żeby się zrelaksować. Zamówiłem latte i usiadłem przy stoliku w kącie, przeglądając telefon. Po chwili zauważyłem, że kelnerka, która przyjęła moje zamówienie – młoda kobieta o imieniu Paulina według plakietki na uniformie – zatrzymała się przy moim stoliku nieco dłużej, niż było to konieczne, kiedy przyniosła mi kawę.

– Smacznego – powiedziała z lekkim uśmiechem, a jej ton był cieplejszy, niż się spodziewałem. Kiedy się odwracała, jej ręka przypadkowo musnęła moje ramię. – Oops, przepraszam – dodała, ale w jej oczach mignął błysk ciekawości.

Nie odpowiedziałem nic poza krótkim „dzięki”, ale zauważyłem, że co chwilę wracała w okolice mojego stolika, udając, że sprząta inne miejsca lub sprawdza, czy wszystko w porządku. Za każdym razem, gdy przechodziła obok, zerkała na mnie, a jej uśmiech stawał się coraz bardziej widoczny. W końcu zatrzymała się na dłużej, opierając się ręką o krzesło obok.

– Często tu bywasz? – zapytała, a jej głos miał w sobie nutę zainteresowania. – Nie pamiętam, żebym cię wcześniej widziała, a mam dobrą pamięć do twarzy.

– Nie, raczej rzadko – odpowiedziałem, próbując zachować neutralny ton. – Po prostu dziś wpadłem.

Paulina przytaknęła, ale nie odeszła. Zamiast tego usiadła na krześle obok, choć nie powinna tego robić w trakcie pracy. Jej postawa była luźna, ale oczy zdradzały coś więcej – jakby szukała pretekstu, by zostać.

– Wiesz, jest coś w tobie… nie wiem, jak to określić – powiedziała, przechylając głowę. – Czuję się jakoś dziwnie przy tobie. W dobrym sensie, oczywiście. Jakbyśmy się znali od dawna.

Byłem zaskoczony jej otwartością, choć na razie nie było w tym nic nachalnego. Czułem jednak, że to tylko początek, że zapach z fiolki powoli zaczyna działać. Postanowiłem zakończyć rozmowę, zanim sytuacja się rozwinie.

– Miło się rozmawia, ale muszę lecieć – rzuciłem, wstając i zostawiając napiwek na stole. Paulina wyglądała na rozczarowaną, ale kiwnęła głową.

– Jasne, rozumiem. Wpadnij znów niedługo, okay? – powiedziała, a jej ton sugerował, że naprawdę na to czeka.

Wychodząc z kawiarni, czułem mieszankę ulgi i niepokoju. Ania i Paulina zachowywały się inaczej, ale ich reakcje były bardziej subtelne niż w przypadku Marty czy Kasi. Czy to możliwe, że zapach działał inaczej w zależności od osoby? A może po prostu potrzebował czasu, by w pełni ujawnić swoją moc?

W domu znów spojrzałem na fiolkę. Postanowiłem, że przez kilka dni dam sobie spokój z jej używaniem, ale następnego ranka, kiedy się obudziłem, zapach wciąż unosił się na mojej skórze, choć nie spryskałem się nim ponownie. Czy to oznaczało, że jego działanie trwało dłużej, niż myślałem? Nie miałem czasu się nad tym zastanawiać, bo musiałem wyjść na spotkanie z klientem w centrum miasta.

W biurze klienta, nowoczesnym budynku pełnym szklanych ścian i eleganckich mebli, spotkałem się z Moniką, menedżerką projektu, z którą współpracowałem od kilku miesięcy. Zawsze była profesjonalna, zdystansowana, ubrana w idealnie skrojone garsonki. Tego dnia jednak zauważyłem, że jej zachowanie było inne. Kiedy podaliśmy sobie ręce na powitanie, jej uścisk trwał odrobinę dłużej, a jej spojrzenie zatrzymało się na mnie w sposób, którego nie potrafiłem zignorować.

– Dobrze cię widzieć – powiedziała, uśmiechając się w sposób, który wydawał się cieplejszy niż zwykle. – Miałam nadzieję, że to ty przyjdziesz na to spotkanie.

Jej słowa były neutralne, ale ton głosu i sposób, w jaki na mnie patrzyła, sprawiły, że poczułem się nieswojo. Usiedliśmy przy stole konferencyjnym, a ona przysunęła swoje krzesło bliżej mojego, choć nie było to konieczne. Co chwilę dotykała mojego ramienia, gdy coś wyjaśniała, a jej śmiech był częstszy i bardziej melodyjny, niż pamiętałem.

– Wiesz, czasem warto zrobić sobie przerwę od tych wszystkich spraw biznesowych – rzuciła w pewnym momencie, odchylając się na krześle i poprawiając włosy. – Może po tym spotkaniu moglibyśmy wyskoczyć na kawę? Tylko we dwoje.

Zaskoczyła mnie ta propozycja, bo Monika nigdy wcześniej nie sugerowała niczego poza pracą. Odmówiłem grzecznie, tłumacząc, że mam napięty grafik, ale zauważyłem, że jej uśmiech stał się bardziej zadziorny.

– Szkoda. Ale nie martw się, jestem cierpliwa – powiedziała, a jej głos miał w sobie nutę obietnicy. Kiedy spotkanie się skończyło, odprowadziła mnie do drzwi, a jej ręka ponownie musnęła moje ramię. – Do zobaczenia wkrótce. Mam przeczucie, że jeszcze się spotkamy w mniej formalnych okolicznościach.

Wracając do domu, czułem, że sytuacja zaczyna się powtarzać, choć w bardziej subtelny sposób. Ania, Paulina, Monika – każda z nich zachowywała się inaczej, ale wszystkie miały w sobie ten sam błysk w oczach, tę samą niewytłumaczalną ciekawość. Zapach z fiolki najwyraźniej działał powoli, budując napięcie, zamiast od razu popychać do skrajnych zachowań, jak w przypadku Marty.

Kilka dni później zacząłem zauważać, że ich zainteresowanie staje się coraz bardziej wyraźne. Ania w pracy zaczęła przynosić mi kawę bez pytania, za każdym razem zatrzymując się przy moim biurku na krótką pogawędkę. Jej dotyk stał się częstszy – a to musnęła moje ramię, a to położyła rękę na mojej dłoni, kiedy coś tłumaczyła. Pewnego dnia, kiedy zostaliśmy sami w pokoju, spojrzała na mnie z dziwną intensywnością.

– Nie wiem, co się ze mną dzieje – przyznała cicho, bawiąc się końcówką długopisu. – Ciągle o tobie myślę. To dziwne, bo przecież prawie się nie znamy. Ale czuję… coś. Nie możesz tego czuć?

Jej słowa były pełne niepewności, ale w jej oczach widziałem rosnące pragnienie. Odpowiedziałem, że to pewnie stres w pracy, próbując zbagatelizować sytuację, ale Ania tylko pokręciła głową.

– Nie, to nie stres. To coś więcej. Chcę być bliżej ciebie. Nie wiem dlaczego, ale po prostu… muszę – powiedziała, a jej głos stał się bardziej natarczywy. Przysunęła się, a jej kolano otarło się o moje pod stołem. – Może moglibyśmy wyjść razem po pracy? Tylko na chwilę?

Odmówiłem, ale widziałem, że nie przyjała tego dobrze. Jej spojrzenie stało się bardziej zdeterminowane, choć wciąż próbowała się uśmiechać. Wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, zanim jej subtelność zamieni się w coś bardziej bezpośredniego.

W międzyczasie Paulina z kawiarni zaczęła pisać do mnie wiadomości. Nie wiem, skąd miała mój numer – może podpatrzyła go, gdy płaciłem kartą – ale jej teksty były coraz śmielsze. Na początku pytała, czy wpadnę znów na kawę, ale z czasem zaczęła dodawać emotikony z serduszkami i pisać rzeczy w stylu: „Myślę o tobie więcej, niż powinnam. Co ze mną robisz?”. W końcu, pewnego wieczoru, napisała wprost: „Chcę cię zobaczyć. Teraz. Mogę przyjechać do ciebie. Powiedz tylko, gdzie mieszkasz.”

Jej wiadomości były coraz trudniejsze do zignorowania, a ja czułem, że sytuacja wymyka mi się spod kontroli. Monika z kolei zaczęła dzwonić pod pretekstem spraw służbowych, ale jej rozmowy szybko schodziły na osobiste tematy. Pewnego dnia usłyszałem w słuchawce jej niski, ciepły głos:

– Wiesz, czasem marzę o tym, żeby rzucić te wszystkie papiery i po prostu… być z tobą. Nie mogę się skupić na pracy, bo ciągle widzę twoją twarz. Co ty ze mną robisz? – zapytała, a jej śmiech był pełen podtekstów. – Może wpadniesz do mnie kiedyś wieczorem? Moglibyśmy porozmawiać o czymś innym niż projekty.

Jej zaproszenie było jasne, a ton głosu zdradzał, że nie chodziło jej o rozmowę. Czułem, że zapach z fiolki powoli, ale nieubłaganie pchał wszystkie te kobiety w moją stronę. Ich początkowa subtelność znikała, zastąpiona coraz większym pragnieniem, które zaczynało przypominać to, co widziałem u Marty.

Pewnego wieczoru, kiedy siedziałem w domu, rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłem i zobaczyłem Martę. Stała tam w krótkiej spódniczce i bluzce z głębokim dekoltem, a jej zapach – mieszanka jej perfum i olejku, który używała – był odurzający. Tym razem nie czekała na zaproszenie. Weszła do środka, zamykając drzwi za sobą.

– Myślałeś, że o tobie zapomnę? – zapytała, a jej głos był pełen determinacji. – Nie mogę spać, nie mogę jeść, nie mogę myśleć o niczym innym. Moje ciało cię potrzebuje. Czuję, jak mokra jestem na samą myśl o tobie.

Zbliżyła się, a jej dłonie od razu powędrowały do mojej koszuli, rozpinając guziki. Próbowałem ją powstrzymać, ale jej usta znalazły się na moich, a pocałunek był tak intensywny, że niemal straciłem oddech. Jej język wdarł się do moich ust, a ręce zsunęły się na moje spodnie.

– Nie walcz z tym – szepnęła, klękając przede mną. – Wiem, że tego chcesz. Czuję, jak jesteś twardy. Daj mi to, czego pragnę.

Rozpięła mi spodnie, a jej usta zamknęły się wokół mojego kutasa. Gorąco i wilgoć były nie do wytrzymania, a ona ssała mnie z taką pasją, że ledwo mogłem ustać. Jej ręce ściskały moje pośladki, popychając mnie głębiej, a spojrzenie, które mi rzucała, było pełne pożądania.

– Spuść się we mnie – wysapała, na chwilę wypuszczając mnie z ust. – Chcę cię smakować. Chcę wszystkiego.

Nie mogłem się oprzeć. Doszedłem z głośnym westchnieniem, a ona połknęła wszystko, nie odrywając ode mnie wzroku. Potem wstała, ocierając usta, a jej uśmiech był triumfujący.

– To nie wystarczy – powiedziała, zdejmując bluzkę i odsłaniając piersi w koronkowym staniku. – Chcę cię w sobie. Teraz. Na kanapie, na podłodze, gdziekolwiek. Pieprz mnie, aż nie będę mogła myśleć.

Pchnęła mnie na kanapę, siadając na mnie okrakiem. Jej spódniczka była już zadarta, a majtki zsunęła w mgnieniu oka. Poczułem, jak jej gorąca, mokra cipka ociera się o mnie, a ona westchnęła z rozkoszą, wsuwając mnie w siebie.

– O tak, właśnie tego potrzebowałam – jęknęła, poruszając biodrami. – Jesteś taki twardy, taki idealny. Nie przestawaj, proszę.

Jej ruchy były szybkie, desperackie, a ja czułem, jak tracę kontrolę. Jej piersi podskakiwały przed moimi oczami, a ona chwyciła moje ręce, kładąc je na swoich biodrach.

– Mocniej – wyszeptała, pochylając się, by mnie pocałować.

Doszliśmy niemal jednocześnie, a jej krzyk rozniósł się po pokoju. Padła na mnie, dysząc, a jej ciało drżało od rozkoszy. Ale wiedziałem, że to nie koniec. Marta spojrzała na mnie z uśmiechem, który obiecywał więcej.

– Wrócę. I nie tylko ja – mruknęła, ubierając się powoli. – Inne też cię znajdą. Nie możesz się przed tym ukryć.

Jej słowa mnie zmroziły. Wiedziałem, że miała rację. Ania, Paulina, Monika – wszystkie były coraz bliżej, a ich pragnienie rosło z każdym dniem. Fiolka wciąż leżała w moim pokoju, a ja nie byłem pewien, czy mam siłę, by ją zniszczyć. Część mnie chciała poznać granice jej mocy, nawet jeśli oznaczało to całkowitą utratę kontroli.

Kilka dni później otrzymałem wiadomość od Ani. „Muszę z tobą porozmawiać. To ważne. Mogę przyjść do ciebie po pracy?” Wiedziałem, że to nie będzie zwykła rozmowa. W tym samym czasie Paulina zaczęła pojawiać się pod moim blokiem, udając, że „przypadkowo” przechodzi obok, a Monika zaprosiła mnie na „nieoficjalne spotkanie” w jej mieszkaniu. Czułem, że wszystkie nici prowadzą do jednego punktu – do fiolki i jej nieuchwytnej, niebezpiecznej mocy.

Stałem przed wyborem. Mogłem zniszczyć fiolkę i spróbować zatrzymać ten chaos, ale coś we mnie chciało zobaczyć, dokąd to wszystko zmierza. Zapach wciąż unosił się na mojej skórze, a pokusa była silniejsza niż kiedykolwiek. W głębi duszy wiedziałem, że każda z tych kobiet może pojawić się w moich drzwiach w każdej chwili, gotowa przekroczyć wszelkie granice. I nie byłem pewien, czy chcę to powstrzymać.

Paulina stała przede mną, jej ciało przyciśnięte do mojego, a sukienka ledwo zakrywała to, co chciała mi pokazać. Jej oddech był szybki, gorący na mojej szyi, a ręce nie przestawały wędrować po moim ciele.

– Nie myśl za dużo – wyszeptała, jej usta dotykały mojego ucha. – Czuję, jak bardzo mnie chcesz. Nie udawaj, że jest inaczej. Dotknij mnie tam, gdzie chcę.

Jej dłoń chwyciła moją i poprowadziła ją pod sukienkę, do miejsca, gdzie materiał jej majtek był już wilgotny. Westchnęła, gdy moje palce musnęły ją przez cienką tkaninę, a jej biodra poruszyły się instynktownie, szukając większego nacisku.

– Tak, właśnie tak – jęknęła cicho. – Nie przestawaj. Chcę czuć twoje palce we mnie.

Zdjąłem jej majtki jednym ruchem, a ona rozchyliła nogi, dając mi pełen dostęp. Była mokra, gotowa, a jej oczy błagały o więcej, gdy wsunąłem w nią dwa palce. Jej głowa odchyliła się do tyłu, a z ust wydobył się stłumiony krzyk.

– Głębiej – wysapała, chwytając mnie za nadgarstek, by popchnąć moją rękę. – Pieprz mnie palcami, aż dojdę.

Poruszałem nimi szybciej, czując, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie. Jej nogi drżały, a ona uczepiła się mojej szyi, dysząc mi w ucho.

– Jestem blisko… o Boże, tak blisko – jęczała, aż w końcu jej ciało zadrgało w gwałtownym orgaźmie. Osunęła się na mnie, ale jej ręce szybko powędrowały do moich spodni.

– Teraz twoja kolej – powiedziała, rozpinając mi pasek. – Chcę cię w ustach.

Klęknęła przede mną, nie czekając na zgodę, i wzięła mnie do ust. Jej język pracował szybko, a ciepło i wilgoć były nie do zniesienia. Chwyciłem jej włosy, próbując nad sobą zapanować, ale ona spojrzała na mnie z dołu, jej oczy pełne żądzy.

– Spuść się – mruknęła, nie wypuszczając mnie z ust. – Chcę wszystko. Każdą kroplę.

Nie mogłem się dłużej powstrzymywać. Doszedłem a ona połknęła wszystko, oblizując usta z uśmiechem pełnym satysfakcji. Wstała, przyciągając mnie do siebie, i pocałowała mnie mocno, żebym mógł poczuć smak siebie na jej języku.

– To nie koniec – wyszeptała, zdejmując sukienkę przez głowę. Stała przede mną naga, jej piersi pełne, sutki twarde, a ciało wciąż lekko drżące po wcześniejszym orgazmie. – Weź mnie na łóżku. Chcę, żebyś mnie pieprzył, aż nie będę mogła chodzić.

Poprowadziła mnie do sypialni, pchnęła na łóżko i usiadła na mnie okrakiem. Jej cipka była wciąż mokra, a gdy w nią wszedłem, jęknęła głośno, opierając dłonie na mojej klatce piersiowej.

– Tak, kurwa, tak – krzyknęła, ruszając biodrami w szybkim rytmie. – Czuję cię tak głęboko. Pieprz mnie mocniej!

Chwyciłem jej biodra, pomagając jej poruszać się szybciej. Jej piersi podskakiwały przy każdym ruchu, a ja nie mogłem oderwać od nich wzroku. Pochyliłem się, by wziąć jeden sutek do ust, ssąc mocno, aż znowu zawyła z rozkoszy.

– Gryź mnie – błagała, a gdy lekko przycisnąłem zęby, jej ciało zadrgało ponownie. – Dochodzę znowu, nie przestawaj!

Doszliśmy razem, jej krzyk mieszał się z moim stęknięciem, a nasze ciała były mokre od potu. Padła na mnie, dysząc ciężko, ale po chwili uniosła głowę i spojrzała na mnie z zadziornym uśmiechem.

– Wrócę po jeszcze – powiedziała, całując mnie leniwie. – Ale wiem, że nie jestem jedyna. Inne też cię chcą. Widziałam, jak Ania patrzy na ciebie w pracy. Nie ukryjesz tego.

Jej słowa przypomniały mi o skali sytuacji. Paulina ubrała się powoli, rzucając mi jeszcze jedno spojrzenie pełne obietnicy, zanim wyszła. Zostałem sam, ale spokój trwał tylko chwilę. Mój telefon zabrzęczał – kolejna wiadomość od Ani.

„Nie mogę przestać o tobie myśleć. Muszę się z tobą zobaczyć. Mogę przyjść teraz? Proszę, to ważne.”

Nie zdążyłem odpowiedzieć, gdy usłyszałem delikatne pukanie do drzwi. Otworzyłem je i zobaczyłem Monikę. Stała tam w płaszczu, który szybko rozpięła, odsłaniając czarną bieliznę i pończochy. Jej uśmiech był pewny siebie, a oczy błyszczały z determinacji.

– Nie mogłam dłużej czekać – powiedziała, wchodząc do środka. – Słyszałam plotki o tobie od innych dziewczyn. Muszę sama zobaczyć, co w tobie takiego jest. Rozbierz mnie.

Zamknęła drzwi za sobą, a jej ręce powędrowały do mojego karku. Czułem zapach jej perfum, ale wiedziałem, że to nie one działały na mnie – to resztki mocy fiolki, która wciąż krążyła w moim ciele. Monika przycisnęła się do mnie, jej biodra otarły się o moje, a ja poczułem, jak znowu twardnieję.

– Czujesz to? – szepnęła, chwytając moją rękę i kładąc ją na swoim udzie. – Jestem już mokra od samego myślenia o tobie. Dotknij mnie, chcę twoich rąk na sobie.

Podciągnąłem jej spódnicę, a moje palce powędrowały do jej majtek, które były już wilgotne. Westchnęła, gdy je zdjąłem, a jej nogi rozchyliły się, zapraszając mnie.

– Weź mnie tu i teraz – błagała, opierając się o ścianę. – Nie chcę łóżka, chcę cię na tej ścianie. Pieprz mnie mocno.

Podniosłem jedną z jej nóg, opierając ją na swoim biodrze, i wszedłem w nią jednym szybkim ruchem. Jęknęła głośno, jej paznokcie wbiły się w moje ramiona.

– Tak, właśnie tak – krzyczała, jej biodra poruszały się w rytm moich pchnięć. – Głębiej, chcę czuć cię całego!

Ściana za nami drgała od siły naszych ruchów, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. Czułem, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie, a ona doszła pierwsza, drżąc w moich ramionach. Nie przestawałem, chcąc przedłużyć tę chwilę, aż w końcu sam doszedłem z głośnym westchnieniem.

Opadła na mnie, wciąż trzymając się mojej szyi, a jej oddech powoli się uspokajał. Spojrzała na mnie z uśmiechem pełnym triumfu.

– To było lepsze, niż myślałam – przyznała, poprawiając bieliznę. – Ale to nie koniec. Będę wracać, aż nie będziesz mógł myśleć o nikim innym. I wiem, że inne też to zrobią.

Wyszła, zostawiając mnie z chaosem w głowie. Telefon znowu zabrzęczał – tym razem wiadomość od Ani była jeszcze bardziej bezpośrednia: „Jestem pod twoim blokiem. Otwórz mi. Muszę być z tobą. Teraz.”

Spojrzałem na fiolkę, która leżała na stole w sypialni. Jej ciemne szkło połyskiwało w słabym świetle, jakby kusiło mnie, by znów jej użyć. Wiedziałem, że jeśli to zrobię, sytuacja wymknie się spod kontroli jeszcze bardziej. Ale czy naprawdę chciałem to zatrzymać? Każde spotkanie z tymi kobietami pchało mnie głębiej w otchłań pragnienia, a ja zaczynałem się w niej zatracać.

Usłyszałem kolejne pukanie, tym razem bardziej niecierpliwe. Wiedziałem, że to Ania. Otworzyłem drzwi, a ona stała tam, jej oczy pełne desperacji i żądzy. Miała na sobie cienką bluzkę, przez którą widziałem kształt jej piersi, a jej oddech był szybki, jakby przebiegła kilka pięter.

– Nie mogłam dłużej czekać – wyznała, wchodząc do środka. – Myślę o tobie od dni. Nie mogę się skupić, nie mogę spać.

Jej ręce chwyciły mnie za koszulę, a usta znalazły moje w gorącym pocałunku. Czułem, że tracę resztki kontroli, a fiolka w tle zdawała się pulsować własną energią.

Jej ręce chwyciły mnie za koszulę, a usta znalazły moje w gorącym pocałunku. Czułem, jak jej język wsuwa się do moich ust, smakując mnie z taką intensywnością, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Przycisnęła się do mnie całym ciałem, a ja poczułem twardość jej sutków przez materiał bluzki. Moje dłonie instynktownie powędrowały na jej biodra, ściskając je lekko, a ona westchnęła prosto w moje usta.

– Czujesz, jak bardzo cię chcę? – szepnęła, odrywając się na moment. Jej ręka złapała moją i poprowadziła ją pod swoją krótką spódniczkę. Nie miała na sobie majtek, a jej skóra była gorąca i wilgotna.

Nie czekałem na dalsze zaproszenie. Wsuwając w nią dwa palce, usłyszałem, jak głośno jęknęła, jej głowa opadła na moje ramię. Poruszałem nimi powoli, ale stanowczo, czując, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie z każdym ruchem. Jej biodra zaczęły się poruszać, próbując przyspieszyć moje ruchy, a jej oddech stał się urywany.

– Szybciej – błagała, gryząc moje ucho. – Pieprz mnie palcami, aż dojdę.

Przyspieszyłem, dodając trzeci palec, a ona krzyknęła, jej nogi niemal ugięły się pod nią. Chwyciła mnie mocniej, wbijając paznokcie w moje ramiona, a jej ciało zaczęło drżeć. Czułem, jak jej soki spływają po mojej dłoni, gdy doszła z długim, przeciągłym jękiem, który rozniósł się po mieszkaniu. Osunęła się na mnie, wciąż dysząc, ale szybko uniosła głowę, jej oczy nadal płonęły pragnieniem.

– Teraz ja – powiedziała, klękając przede mną. Jej ręce rozpięły mi spodnie w kilka sekund, a ona wyciągnęła mojego już twardego kutasa. – Cholera, jesteś taki duży – mruknęła z uznaniem, przed tym jak wzięła mnie do ust.

Jej usta były ciepłe i ciasne, a język poruszał się wzdłuż mojego trzonu z wprawą, której się nie spodziewałem. Ssała mocno, biorąc mnie głębiej, aż poczułem, jak dotyka tyłu jej gardła. Jej ręce ściskały moje pośladki, popychając mnie, jakby chciała, żebym pieprzył jej usta. Spojrzałem w dół – jej oczy były zamknięte, a na twarzy malowała się czysta rozkosz, jakby to była dla niej największa przyjemność.

– Spuść się we mnie – wysapała, na chwilę wypuszczając mnie z ust, jej ślina połyskiwała na wargach. – Chcę to przełknąć. Daj mi wszystko.

Nie mogłem się dłużej powstrzymywać. Eksplodowałem w jej ustach, a ona połknęła każdy skrawek, nie odrywając ode mnie wzroku. Wstała powoli, oblizując usta, a potem zrzuciła bluzkę przez głowę, odsłaniając pełne piersi z ciemnymi, sterczącymi sutkami. Spódniczka poszła w ślady, a ona stała przede mną naga, jej ciało lśniło od potu.

– Weź mnie na podłodze – zażądała, kładąc się na dywanie i rozchylając nogi. – Nie chcę łóżka. Chcę, żebyś mnie pieprzył tutaj, mocno i brutalnie.

Uklęknąłem między jej nogami, unosząc jej biodra, by lepiej się ustawić. Wszedłem w nią jednym szybkim pchnięciem, a ona krzyknęła, jej plecy wygięły się w łuk. Była ciasna, ale tak mokra, że każdy ruch był płynny i głęboki. Chwyciłem jej nadgarstki, przygważdżając je do podłogi nad jej głową, a moje pchnięcia stały się szybsze, bardziej zwierzęce.

– Tak, kurwa, właśnie tak! – wrzeszczała, jej nogi owinęły się wokół mojej talii, przyciągając mnie głębiej. – Walnij mnie jeszcze mocniej. Chcę czuć cię w brzuchu!

Puściłem jej ręce, chwytając zamiast tego jej uda, i pchałem jeszcze mocniej, aż jej krzyki zamieniły się w urywane, desperackie sapnięcia. Przekręciłem ją na brzuch, podciągając jej biodra do góry, i wszedłem w nią od tyłu, trzymając ją za włosy. Jej tyłek falował przy każdym uderzeniu, a ja klepnąłem go mocno, zostawiając czerwony ślad.

– Jeszcze! – błagała, odwracając głowę, by na mnie spojrzeć. – Uderz mnie znowu. Chcę, żebyś mnie naznaczył!

Spełniłem jej prośbę, klepiąc ją raz za razem, a jej ciało drgało z każdym uderzeniem. Czułem, jak zbliża się kolejny orgazm – jej wnętrze zacisnęło się wokół mnie jak imadło, a ona doszła z krzykiem, który musiał usłyszeć sąsiad. Ja poszedłem zaraz po niej, wypełniając ją gorącym nasieniem, aż poczułem, jak spływa po jej udach.

Padliśmy na dywan, oboje dysząc, jej ciało wciąż drżało pod moim ciężarem. Po chwili przewróciła się na plecy, uśmiechając się zaspokojona, ale z nutą czegoś więcej w oczach.

– To było niesamowite – wyszeptała, głaszcząc moją twarz. – Ale musisz wiedzieć, że nie jestem ostatnia. Paulina i Monika mówiły o tobie dzisiaj. One też przyjdą. Nie uciekniesz przed nami.

Jej słowa sprawiły, że serce zabiło mi szybciej – nie z podniecenia, a z lekkiego niepokoju. Wstała, ubierając się powoli, rzucając mi jeszcze jedno spojrzenie pełne obietnicy.

– Do zobaczenia wkrótce – rzuciła, wychodząc i zamykając za sobą drzwi.

Zostałem sam, ale spokój nie trwał długo. Telefon znowu zabrzęczał – tym razem był to grupowy czat, na którym Paulina, Monika i Marta pisały między sobą. Widziałem fragmenty wiadomości, zanim otworzyłem rozmowę: „Widziałyście, jaki był dzisiaj?”, „Muszę go znowu mieć”, „Zróbmy to razem, co wy na to?”. Kiedy kliknąłem, by przeczytać całość, serce mi zamarło – planowały przyjść do mnie wszystkie naraz, już następnego wieczoru. Pisały otwarcie o swoich fantazjach, o tym, co chcą ze mną robić, jak podzielą się mną między sobą.

Usiadłem na kanapie, patrząc na fiolkę, która wciąż leżała na stole w sypialni. Jej ciemne szkło zdawało się kusić mnie, by znowu jej użyć, by pozwolić temu szaleństwu rozwinąć się jeszcze bardziej. Wiedziałem, że jeśli to zrobię, nie będzie już odwrotu – zapach przyciągnie je wszystkie, a ich pragnienie stanie się nie do opanowania. Ale czy chciałem to zatrzymać?

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

TysonMaximo343

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *